background image

TECHNOLOGIA EWANGELII

Jesie  objawienia

Ks. W odzimierz Sedlak

PALLOTTINUM POZNA  1989

Redaktor Aldona Fabi
Projekt ok adki i opracowanie graficzne Jaros aw Mugaj
ISBN 83-7014-092-0

background image

2

Ci gn c dalej analogi  pór roku nale

oby oczekiwa  z otej jesieni

Objawienia. Jesie  to zbieranie plonów, sierp zapuszczony w  niwne pola,
koloryty zmieniaj cego si  pi kna, ciche pogody, pracowito  radosnej,
rozkosznej wrzawy i  agodnego s

ca lej cego w dusze b ogie ciep o

i jasno .

W Jesieni Objawienia w ewangeliczne t o wplata Jezus liryzm przygotowany
Bo ym latem - refleksj  i zadum  nad us yszanymi s owami. Konieczne
ustosunkowanie si  nie tylko jako biorcy zdrowia i chleba, ale równie  jako
wyznawcy nauki Jezusowej z przyj ciem krzy a i na ladowania. W Jesieni
Objawienia dojrzewa radykalizm ewangeliczny, gdzie trzeba zadecydowa :
wszystko albo nic z Ewangelii. Królestwo Bo e dojrzewa o do zrozumienia, ale
jednocze nie dorasta a i mobilizowa a si  opozycja przeciw Jezusowi
z fina em na Golgocie.

Przedwio nie, Wiosna i ewangeliczne Lato mia y aspekty wzi te z pór roku,
oprócz tego z czasu historycznego. Zdarzenia Bo e uk ada y si  w pewien ci g
dzia ania, stwarzaj c dziwn  niepowtarzalno . Lato Objawienia przysz o
jako uwertura faktycznego spotkania natury Boskiej z ludzk  i ca kowicie
innym obrotem spraw na ziemi. Bóg--Cz owiek musia  z sob  oswoi

uchaczy. Nazywano Go bardziej prorokiem, w drownym nauczycielem,

uzdrawiaczem, potencjalnym królem Izraela, który wybawi naród spod
okupacji rzymskiej, ni  Synem Bo ym.

Te mi e nastroje letnie zas yszanej Ewangelii i czynów Jezusowych
kszta towa y prawdziwe poj cia. Jezus nie by  prorokiem, czyli pos anym
przez Boga, jak dawni prorocy. Jezus by  drug  osobowo ci  Jedynego Boga,
a wi c Synem Bo ym z inkarnowan  natur  ludzk . Jezus wype nia zakon
i cel proroków, ale jest nieporównanie kim  wi cej. Tutaj zaczyna si  znajomy
etap „pod gór ” w ewangelizacji. Ludzie musz  poj  ewolucj  Objawienia.
To 

nie jest przypomnienie Starego  Testamentu, to jest wykonanie

i uzupe nienie o nowe warto ci, a rzekomy prorok jest Synem Bo ym.
Ods anianie natury Boskiej  czy si  dla wielu s uchaczy z szokiem, nie tyle
wprost z nienawi ci do nowego, co raczej z l ku o stare prawdy, g oszone
przez Moj esza i proroków. . Jezus jest bezsprzecznie rewolucjonist
w Objawieniu, lecz dziwnie nie naruszaj cym niczego z przesz

ci: „ani

jedna kreska, ani jedna jota z zakonu nie zginie”. To radykalizm innego
rodzaju ni  wszystkie polityczne poci gni cia cezarów i tyranów.
To 

radykalizm wype nienia w niesko czon  tre  ca ego Przedwio nia

Objawienia. W Ewangelii wszystko jest Boskie, dalekie od schematu
ludzkiego. Jezus Jest ca kowicie nowym elementem w Objawieniu, cho
zapowiadanym przez proroków.

I tutaj jest swoisty czar Ewangelii, ten wdzi k porywaj cy niesko czon  moc
z nie mniej niesko czon  prostot . Jezus mówi  „jako w adz  maj cy”, a nie
jako aktualni przedstawiciele  wi tyni oraz w drowni interpretatorzy zakonu.

Ewangeliczne Lato porywaj ce ludzi przechodzi nieznacznie w, Jesie
Objawienia z otwarciem ca kiem nowych perspektyw Bo ych, które Jezus

background image

3

przyniós  od swego Ojca. Jezus wymaga wiary w siebie jako Syna Bo ego.
Ewangelia wkracza w now  faz  zgodn  z zapowiedzi  proroków, ale
jednocze nie zgodn  ze wzrastaj

 opozycj ... w obronie Boga. Ca y

paradoks i wdzi k niesko czonej i przebaczaj cej mi

ci uzasadnia

wymownym argumentem - krzy a.

Podnosi si  temperatura g oszenia s owa Bo ego. Nie tylko wiara w Bóstwo
Jezusa jest konieczna, ale równie  przyj cie programu ewangelicznego na co
dzie . Brane cuda: wskrzeszanie, uzdrawianie i sycenie rozmno onym
chlebem, maj  jeszcze inne konsekwencje - przyj cie i realizowanie mi

ci

bli niego, przebaczanie win, nierozerwalno  ma

stwa, wyeliminowanie

cudzo óstwa, unikanie grzechu nie tyle rytualnego co grzechu nieetycznego,
wiara w zmartwychwstanie, w odkupienie.

Rzeczywi cie - Jesie  Objawienia bynajmniej si  nie sko czy a. Jesie  ta nie
jest tylko historycznym epizodem, lecz trwa dalej w ludzko ci.  atwiej przyj
Jezusa z Przedwio nia i Lata ewangelicznego ni  Jezusa postuluj cego wiar
z etycznym poziomem duszy, z przebaczeniem win, czyli przebaczaj
mi

ci  otoczenia. Samo poj cie grzechu ulega zreszt  sprecyzowaniu.

Ostatnie postulaty Jesieni Objawienia trwaj .

Z programem prawdy Bo ej i uczynienia ludzi  wi tymi - poniewa  Ojciec
Niebieski jest  wi ty - trzeba by o umrze . Inny argument na przekonanie
ludzko ci by  niemo liwy.

Ewangelia nie jest do samego s uchania i podziwiania. Przeznaczeniem
Ewangelii jest czyn. „Kto s ucha tych s ów i nie czyni ich,| podobny do
cz owieka, który zbudowa  dom swój na piasku. Przysz y deszcze i wichury,
uderzy y na ten dom. I upadek jego by  wielki” (Mt 7, 26-27).

ota Jesie  Objawienia trwa. Dzieje Objawienia trzeba widzie  w historii

wiata i Ko cio a. W hagiografii oficjalnych i nie wymienianych  wi tych,

dzia aniu Ducha  wi tego w  yciu poszczególnych ludzi, narodów

i ludzko ci. W charyzmatycznym rozdawnictwie darów. W rozmodleniu

wiata. W odchodzeniu z tej ziemi z nadziej  zmartwychwstania.

W cudownych oczach dzieci. W dokonuj cych znakach. W powo ywaniu ludzi
do okre lonych zada  w odkupionej spo eczno ci. W twórczym poszukiwaniu
prawdy przyrodniczej wiod cej do lepszego zrozumienia Boga. I w bezliku
niemianowanych okoliczno ci, w których wiew Ducha  wi tego jest
konieczny, cho  niedostrzegalny.

Postulaty królestwa Bo ego na ziemi coraz bardziej si  klaruj  i dla
kontrastu ods ania si  nieukrywany blok opozycyjny, przywi zany do

wi tyni i „nieska onego” judaizmu, stoj cego na stra y jednoosobowego

Jahwe. Jednocze nie stron  wiod

 pozostaje Jezus, prowadz c swe dzie o

do  mierci krzy owej.

Wydaje si ,  e nie rozumiemy z otej Jesieni Objawienia, która przyjmuje
ustawicznie nowe formy w identycznej i autentycznej prastarej szacie.

background image

4

Nie wiadomo, czy z ota Jesie  Objawienia jest ju  w maksymalnym rozkwicie,
czy osi gn a swoje apogeum, czy faktycznie nale y j  uzna  za ledwo
rozpocz

. Kronik  tej jesieni nazywamy histori  Ko cio a, nie tylko pisan ,

lecz aktualnie tworzon .

Jak nie ma cz owieka odkupionego i nie kochanego przez Boga, tak nie mo e
by  nikt wy czony w charakterystyce z otej Jesieni Objawienia. Ta jesie

yje, rumienieje, dojrzewa. Stwarza niepowtarzalny klimat nie tylko

meteorologiczny, ale równie  psychiczny szcz cia, bycia pod okiem Bo ym,
rozkoszowania si  Jezusow  jasno ci . Wspó tworzenie tego znamiennego
pi kna prze

 i dojrzewania Bo ych spraw a  do pysznych dzie .

To, co nazwano nowym odczytaniem Ewangelii, jest niczym innym jak
dostrze eniem kolorytu dojrzewania, pi kna zapowiadaj cych si  plonów,
przedziwnym nastrojem okre lonym krótko - „jest mi dobrze”. Ewangelia nie
jest typow  ksi

, która podlega procesowi starzenia i dezaktualizacji.

Przeciwnie. Ewangelia jest  ywa, wspó czesna. Mówi c wyra niej - wieczna
dla  wiata.

W tej Jesieni Objawienia trwaj cej nadal, mo e si  znale  wszystko, co
jesie  z sob  niesie. W naszej jesieni wiary snuj  si  dymy, jednak nie
kartoflane jak przy wykopkach, ale dymy bombardowanych miast. Ci gn  si
smugi czarnego dymu  ywych pochodni cywilizacji. Unosi si  sw d palonych
cia  ludzkich oblanych benzyn . W niebo bije krzyk niesprawiedliwo ci. Jak
sztuczne diamenty l ni  zaradcze has a. Konaj  zapomniani na  wiecie za

ycia. W drgawkach zag ady sztywniej  cz onkowie Ko cio a. To wszystko i

czego nie wymieniono tutaj jest równie  w ród odkupionych w jesienny czas.

Jesie  Objawienia ma jeszcze jedn  frakcj  tylko wyobra aln  - dope nianie
liczby wybranych po drugiej stronie doczesnego  ycia.

To uniwersalna wi  duchowa wiary miedzy czasem przesz ym, aktualnym
i przysz ym. Co wi cej - nikt w nauce nie wie, czy jeste my ju  w jesieni
Wszech wiata. Niewiadomy jest status bry y ziemskiej, nie zdajemy sobie
sprawy, w jakim etapie si  ona znajduje ani do jakiej punktu historii
zmierza.

Barwna Jesie  Objawienia ma swój urok domowo ci przekona  wiary. Swój
wdzi k i czar wyczuwania ciep a przekona  religijnych. W indywidualnej
historii  ycia ludzkiego zdajemy sobie spraw ,  e z ka dym dniem zbli amy
si  ku jesieni  ycia, jesieni nie zdefiniowanej d ugo ci  czasu. Kto wie, czy to
patrzenie w aspekcie Jesieni Objawienia nie posiada w

ciwego dla

cz owieka wymiaru? Przecie  zarówno jesie , jak i lato oraz wiosna wchodz
w zakres przemijania tak trudnego do zaakceptowania w poj ciach
nowoczesnego cz owieka Przemijanie jest spraw  ogólnie ludzk . To przemi e
patrzenie na z ot  Jesie  Objawienia trzeba widzie

cznie z Panem  niwa i

z Nim si  cieszy . Przecudna jesie . Twórcza i dojrza a. Jesie  nie w r kach
kalendarza, lecz dobrego Boga.

background image

5

1. Na jesienne dni  ycia

Nie  mia bym nigdy nazywa  mojego Boga i Pana Ojcem. Obowi zuje dobry
ton wobec Boga. Zuchwalstwo nie wskazane. Jezus kaza  mi Go mieni
Ojcem. Mam prawo odzywa  si  jak marnotrawny syn niepomny na to, czym
jest faktycznie. Czy to ju  prawo do braterstwa z Jezusem? Czy wolno
ucieka  si  w ka dej trosce, potrzebie, niedoli naprawd  jak do Ojca? Nie
rozumiem nic z tego. Pospolitowanie si  z Bogiem? On chce, On  da
i wymaga... A mo e to najmilszy tytu  zapo yczony od cz owieka i jego
ojcostwa?... „Je li poprosisz o ryb , czy  poda ci twój ojciec w a? Albo
o jajko, czy  da ci wtedy skorpiona? Je li wy,  li, umiecie dobre rzeczy dawa
dzieciom waszym… ( k 11, 11-13).

Mija y lata wiary, ojcostwo Bo e by o dalekie uczuciowo, by  mo e dlatego,

e mój ojciec pracowa  poza domem, przyje

 na  wi ta i miesi czny urlop.

Nie wytworzy  fanatyzmu mi

ci do siebie. By  naturalny, zwyk y, sam

pracowa  na  ycie i wykszta cenie dzieci. Nie by o odpowiednika w rodzinie,
by przez analogi  oceni  ojcostwo Boga. Na obczy nie, w Pary u, daleko od
domu i w wiele lat po  mierci ojca - uderzy o ojcostwo Bo e. Sta o si
najbli sze. Potrzebnie, konieczne. Uczuciowo dojrza e. Ta abstrakcja Ojca
Niebieskiego przemówi a czysto ludzkim i codziennym tytu em. Potrzebny by
Ojciec w rozpoczynaj cej si  walce ze  wiatem o w asn  ide . Wtedy wypad a
te  podró  w  wiat - Rzym, Egipt, Ziemia  wi ta. W takich w drówkach s owo
„Ojciec” jest otuch , wyciszeniem niepokojów, gwarancj  opieki i os aniania.

Bóg, dobry Ojciec sta  si  codziennym przekonaniem, ustawicznym
poczuciem bezpiecze stwa i opieki.

Bóg musi si  zjawi  w  yciu sam. Nie my li si  o genezie podczas Jego
wy aniania si  zza w

a  ycia. Potem dopiero ju  historycznie ujmuj c widzi

si  czasow  opraw  towarzysz

 zdarzeniom.

Ojciec by  ciep em wiary, jakiej  domowo ci i codzienno ci. Do w asnego
mieszkania wchodzi si  jak do domu Ojca. Rano i wieczorem, a wi c pierwsz
i ostatni  czynno ci  dnia jest pro ba o b ogos awie stwo ojcowskie. Jak za
szkolnych czasów w domu rodzinnym. Chocia  kult matki by

ywszy, by a

na co dzie , na ka

 chwil . Mia o to swoje odbicie w wierze - Matka Bo a

wysun a si  ju  w okresie dzieci cym i towarzyszy a jako idea
macierzy stwa.

Dziwna rzecz - posta  Jezusa by a imperatywna, nakazuj ca, podtrzymuj ca
decyzj , a nade wszystko pe na dzieci cego liryzmu z ilustrowanego
podr cznika do nauki religii. Poza paroletni  faz  Jezusow  odzywa o si  to
podczas ka dorazowego przyjmowania Komunii  wi tej jako pierwszej
w  yciu, z t  sam  opraw  uczuciow , co u dziecka, ale g bsz  jeszcze, bo
rozumn . Samotne kl czenie przed tabernakulum mia o sw  atmosfer  ciszy,
mistycznego zanihilowania bóstwa i cz owiecze stwa Jezusa.  wi
abstrakcj .

background image

6

To jedna z miliardowych dróg dzia ania Bo ego. Nie potrafimy o Bogu inaczej
mówi , tylko jako o autoeksperymencie obserwowanym ,mniej lub bardziej
krytycznie. Operujemy zdarzeniami  atwiej ni  zasad . A mo e ca kiem
inaczej - zasady s  cudze, wywabione z  ycia, za to zdarzenia s  analogiczne
do wszystkich innych, bywaj  ciep e i w jakim  procencie czy promilu

asne. Nazwisko jest tutaj zb dne, chodzi przecie  o drogi Bo e, a nie

o bardziej czy mniej b otniste pogranicze jakiej  osobowo ci.

Niezwyk ym zbiegiem okoliczno ci, a u Boga z g bokim planem  ASKI,
posta  Jezusa odczuta wyra nie jako fizyczna obecno , a nie dzieci cy
poetyzm wiary, zosta a na jesie

ycia. Jezus wkracza z ca ym w kolorytem

osobowo ci w bogat  por

ycia, por  zbierania plonów, wzbogacania ich,

nadawania my lom rumie ców li ciowego po aru barw. Jesie

ycia to

z regu y najdojrzalszy okres, g boki w prze ycia, jaki  wysyntetyzowany,

oneczny, ciep y, a bez  aru, przesnuty babim latem, radosny na widok

owocuj cej pracy.

U progu Ewangelii po

y si  jesienie ludzkiego  ycia – Symeon, Anna

prorokini, Zachariasz i El bieta, chory znad sadzawki Betsaida, który 38 lat
straci  w oczekiwaniu cudu, do którego nie móg  si  dosta  i wielu innych,
których w jesieni dopiero nawiedzi  Jezus, wprowadzaj c ich w odmienny

wiat pojmowania Boga. To owe tysi ce zas uchanych, którym dopiero

jesienne s

ce rozpali o si  nad wyobra ni , nad dok adnym poznaniem

Jahwe.

Temu trzonowi spo ecze stwa dane by o w Ziemi  wi tej ujrze

wiat o

Ewangelii. Jezus móg  nie tylko uczniom to powiedzie , ale w

nie tym

oczekuj cym Odkupienia: „B ogos awione oczy i uszy, bo mog  widzie , co
wy widzicie, i s ysze , co wy s yszycie” ( k 10, 24). W  yciu ka dego cz owieka
mo na ujrze  wiele Boskich spraw, których nikt nie zauwa

, i s ysze

o zdarzeniach, których inni nie wyró niali w ha asie  ycia.

Dziwna rzecz, Jezus zjawi  si  jako codzienne prze ycie dopiero kiedy si
pocz y wyd

 cienie, kiedy tak du o si  wie i rozumie. Ka dy okres  ycia

jest potrzebny Bogu do montowania Jego królestwa na ziemi.

Ciesz  si ,  e Jezus nie spospolicia  mi na co dzie . Do czy  dopiero przy
pewnym bogactwie wiedzy i rozeznania. Do czy  jako brat rozpoznany
w drodze. On jest potrzebny w

nie jako Bóg w cz owieczym zbli eniu. Bóg

dos ownie w ludzkim wydaniu. Takim widzieli Go uczniowie, czuj c
codzienno  i ciep o cz owiecze stwa. Jezus jest bliski, bo istnieje
w parametrach cz owieka, robi si  nie uroczysty, nie  wi teczny, ale
codzienny, zwyk y, powszedni jak ludzkie dni. Taki mój osobi cie.
Dopasowany do mojego wymiaru, wed ug mojego gustu. Niesko czona
odleg

 Boga ode mnie i odwrotnie zosta a zmniejszona.

Jak dzi kowa  Bogu,  e nareszcie dojrza em w tym poz ocistym dojrzewaniu
jesieni do bezpo rednio ci Boga wpl tanego w ludzkie sprawy?

background image

7

2. Magik z Nazaretu

Nikt nie zna Jego pochodzenia, jak przysta o na magika. Mieszka cy
Nazaretu nie byli wprowadzeni w Zwiastowanie ani ucieczk  do Egiptu.
Nieznane by o miejsce urodzenia. Wiadomo by o jedynie potocznie,  e Jego
krewni zwani bra mi i siostrami zamieszkiwali w Nazarecie, ojciec za
magika znany by  jako rzemie lnik - cie la. Nikt te  nie móg  doj , gdzie
i jak si  nauczy  sztuki uzdrawiania oraz interpretacji Starego Testamentu.
Jak w normalnym  yciu zawodowego magika mia  nieznany margines,
zakryty przed widzami. Obserwowali jedynie wyniki nie znanych sobie
zabiegów i si . Jest naprawd  magikiem, gdy  nie ma dowodu,  eby si
w jakiej  szkole tego uczy , a zna swój fach dobrze. Magiczne w

ciwo ci

ujawni y si  w dosy  pó nym wieku. Przez 30 lat zamieszkiwania w Nazarecie
i w codziennym spotykaniu si  z lud mi nie mo na by o niczego
nadzwyczajnego stwierdzi . Po 30 latach znajomo ci i normalnego  ycia
ujawni y si  dopiero magiczne zdolno ci i to nie w Nazarecie, lecz w Kanie
Galilejskiej i w Kafarnaum.

Rozliczam si , gdy  postawi

 mnie mi dzy sob  i milionami Twoich

wyznawców. Trzyma

 mnie w tej sytuacji przynajmniej 55 lat. Mia em im

ukazywa  Ciebie w nie sfa szowanej formie. Przez 55 lat by em bardzo
grzeszny, ale nigdy hipokryt  wobec Ciebie. W Twoich sprawach nie by em
graczem, nie widzia em Twego odbicia w krzywym zwierciadle. Je li
podejmuj  obecnie rozliczenie, to nie w mojej sprawie, ale innych. By em
tylko katalizatorem Twoich potrzeb i pragnie . Kontaktowa em nie najgorzej,
cho  bez udawania.

Nie pochodz  z Twojego narodu, nie pisz  w  argonie jidysz, lecz wiem,  e
ksi ka pod tytu em „Magik z Nazaretu” pisana narzeczem uczono ci
i politechnicznym stylem dzisiejszych czasów mog aby stan  przynajmniej
na równi z ksi

 I. Singera „Sztukmistrz z Lublina”. Uznanie by oby pewne

za narzecze uczono ci w sprawach, gdzie si  go nie u ywa, i w problemie,
którego nikt jeszcze nie podj  – Twojej osoby.

Gdyby  rzeczywi cie tego potrzebowa , to Ewangelie musia yby Ci
przedstawia  jako magika z Galilei i Judei. Tymczasem nie ma w nich nic
z chwytów literackich i sytuacyjnych, nic z grania na ciekawo ci ludzkiej czy
ubocznych celów autora.

Za pó no na ksi

 „Magik z Nazaretu”. Nie mo e istnie  plagiat ani kopia

imituj ca Ewangelie. Jedynie tamci autorzy mogliby to zrobi . Poza tym ju
nikt, nawet najbli si tamtych czasów. Nie ma w tpliwo ci,  e inteligencja

ydowska Ziemi  wi tej, kadra kap

ska, patrycjat ekonomiczny w swej

przyt aczaj cej wi kszo ci uwa ali Ciebie za magika zwodz cego t umy. Nie
kwestionowano Twoich sztuczek oraz ich efektywno ci w postaci zdrowia.
Interpretowano,  e musia a by  tajemna moc. Moc Belzebuba ujawni a si
w Twoim dzia aniu uzdrowicielskim wed ug nich (Mt 9 34).

background image

8

By y te  zabiegi poddania Ci  typowej weryfikacji magika - by  dzia

 na

danie,  yczenie i zapewne w programie zaproponowanym z testatorów.

Unikn

 zr cznie tej próby, twierdz c,  e „pokolenie przewrotne i z e znaku

szuka, a inny znak nie b dzie mu dany, tylko proroka Jonasza” (Mt 12, 39).

Testowanie magika to w pierwszym rz dzie bystre i krytyczne obserwowanie
jego r k, tutaj kryje si  zr czno  nieuchwytna dla nikogo. Jaki znak
uczynisz, aby my uwierzyli? Magik ma za zadanie uczyni  cud  danego
rodzaju i pod  cis  kontrol  obserwatorów. Takim samym typem by  Herod
wobec pojmanego Jezusa. Nadzieja zobaczenia cudu na w asne oczy.

By

 wi c dla bardzo wielu magikiem z Nazaretu i niczym wi cej Gdybym

patrzy  tylko na r ce, a nie widzia  w Twym post powaniu ze mn  Twego
serca, wzi bym Ci  równie  za niezwyk ego magika haftuj cego barwnie
moje  ycie w niezwyk e epizody. Kto  mo e Ci  nazwa  magikiem, czytaj c
ksi

, w której moje  ycie jest  wiat em. Zreszt  cokolwiek czyni

, nie

by o zabaw  czy urozmaiceniem mojego  ycia. By o tre ci

ycia, jego

wspania ym ci arem, a nie sztuczk  zabawiaj

 mnie samotnika. Mi dzy

Jezusem z Ewangelii i Jezusem mojego  ycia jest tyle podobie stwa. Nie
czyni

 niczego, by si  wzorem magików pokaza . Odnosi

 wszystko do

Twego Ojca. To jedno wystarcza, by Ci  nie uwa

 za magika.

background image

9

3. Pokr cony Pan Bóg

Rozmowa z saduceuszami i casus kobiety, która mia a za  ycia kolejno
siedmiu m ów. Pytanie, którego  on  b dzie po zmartwychwstaniu? „Nie
rozumiecie Pisma, po zmartwychwstaniu nie b

 si  ani  eni , ani za m

wychodzi . Przeto bardzo b dzicie” (Mt 22,30).

Przed wieloma laty trudno sobie by o da  rad  z bólem matki po stracie
jedynego doros ego dziecka. Kiedy rodzice przyszli do domu, zw oki le

y

przy drzwiach  azienki zaczadzia e. Nic nie pomog o.  adna perswazja,  aden
motyw wiary. Ból by  nieprzytomny z tym samym pytaniem: jak Bóg móg
tego dokona ? Szale stwo, ale trzeba by o do tego si gn  i wytr ci
z b dnego ko a. Prosz  nareszcie Panu Bogu wybaczy . Powiadam wyra nie.
Skoro Pan Bóg jest winien, nie ma innej rady - trzeba Mu wybaczy , skoro
jest niemo liwe podporz dkowanie si  Jego woli. Szok by  tak wielki,  e
zrozumiano paradoks. Cz owiek przebaczaj cy Bogu. Zmrozi y mnie w asne

owa.

Ciekawe s  drogi niewiary w Boga. Niekiedy nie wys uchana pro ba bywa
powodem rozbratu z Bogiem. Forma d sania si  na Boga. Pan Bóg to
automat  aski i b ogos awie stwa. Do automatu trzeba wrzuci  „Zdrowa

”,

poci gn  i wynik gotowy.

Sk d si  bior  pokr cone poj cia o Bogu? Przecie  naprawd  taki Bóg nie
mo e istnie .

Jedno nowoczesne pokr cenie dosz o do mnie. Do kolegi przyszed  m ody
cz owiek, który si  zabawia radiestezj , s ysza  co  o wampach,
o „pod czaniu si ”. „Ksi e proboszczu, ratuj mnie! Matka Boska j pan
Jezus pod czyli si  pode mnie i wyko cz  mnie. Nie mog  sobie ju
poradzi ”. Radiestezyjny ob d religijny. Pierwszy wypadek.

Przywyk  Pan Jezus do pomylonych poj  o Bogu. Wiedzia ,  e t umy
chcia yby Go widzie  politycznym mesjaszem wyzwalaj cym spod niewoli
rzymskiej. Wiedzia ,  e poszukuje si  Go nie dlatego,  e widziano cuda, lecz
z powodu chleba i najedzenia si  po jego rozmno eniu. Jezus wiedzia ,  e
najbli sz  przyczyn  Jego  mierci b dzie pokr cone poj cie o Bogu. Zdawa
sobie spraw ,  e Jego naj wi tsze uczucia wobec Ojca s  interpretowane jako
czynienie znaków moc  Belzebuba ( k 11 15).

Czy jest konieczne,  eby poj cia o Bogu tworzyli g upcy i potem si  dziwili,  e
nie ma takiego Boga? Mo na by  w wierze nienormalnym jak w codziennym

yciu.

Cz owiek fabrykuje sobie poj cia wed ug swoich wad i zalet podniesionych
przynajmniej do dziesi tej pot gi. Ogl da wtedy w my li tak spreparowanego

background image

10

Boga i nie mo e Go zaakceptowa . Cz owiek potrafi tak Boga w swoich
poj ciach wypaczy ,  e sam ulega przera eniu. I negacji w asnego wymys u.

Cz owiek stwarza sobie najpierw g upie wyobra enia Boga, a potem chce
w tym b dnym poj ciu znale  ca  prawd . I nie mo e tego dokona .

Najwi ksza niedorzeczno  polega na tym,  e Najprostsz  i Najwi ksz  Istot
cz owiek sam sobie komplikuje, by si  we w asnej zakis ej wyobra ni zagubi .

Jak dobrze jest mie  prosty obraz Boga przed sob .

background image

11

4. B

cie  wi tymi, jako Ojciec wasz Niebieski jest

     wi ty

Marzenia o  wi to ci mog  by  heroiczne albo pomylone. Wiadomo ,  e  wiat
choruje na ekstrawagancje, wobec tego  wi to  pewnego rodzaju mo e by
modna. Musi by  egzotyczna, pochodzi  z Dalekiego wschodu, mie
pradawn  histori , dawa  szans  nie Bogu, lecz ludziom, musi mie
odpowiedni nastrój. Tajemnic  wszystkiego jest wej cie w siebie pod
kierunkiem quasi-boga zwanego guru, wed ug ustanowionych postulatów.

ci le, jest on mistrzem doskona

ci. Mistrz zaczyna si  cieszy  powoli

kultem boskim, wierni ca uj

lady jego stóp. Dziwna rzecz, kreowane

bóstwo nie ma specyficznego wyrazu twarzy wyra aj cego ascetyczn
bosko . To chyba istota zagadnienia. Wszyscy si  zgadzaj ,  e chodzi
o wydobycie naturalnych si  z natury cz owieka przy pomocy nie mniej
naturalnych praktyk id cych w tym kierunku.

Powszechna  wi to  chrze cija ska nie zda a swej próby. Dziwne to, bo
prawie dwa tysi ce lat temu chrze cijanie nazywali si  pospolicie  wi tymi.
Ju  kilkadziesi t lat temu pos dzano nas,  e znamy wszystkie przepisy, ale
brak nam znajomo ci cho by jednego serca ludzkiego. Natomiast renesans
chrze cija stwa rozpoczyna si  dopiero na pozycji oficjalnej  wi to ci.
Wyrobili my w sobie ascez  anachoretów, zakonników, wybranych dusz
mistycznych, brak nam cywilnej ascezy. A tak j

atwo rozpali  na

niechrze cija skich podstawach,  e wdycha si  mistycznie nawet dymek
z palonej agnihotry, czyli obrz dowego tlenia si

ajna krowiego. Z drugiej

znów strony, wiadomo,  e  aska Bo a wydobywa z cz owieka jego potencjalne
mo liwo ci natury. Co  nam si  zagubi o po drodze albo
„zbiurokratyzowali my” sobie ascez  i ponosimy jej nast pstwa. Nie dziwi
si ,  e niektóre rozdzia y „O na ladowaniu Chrystusa” Tomasza a) Kempis
wzbudzaj  powszechny  miech u nowicjuszy zakonnych podczas wspólnego
czytania.

Wskazana  wi to  „przymiarowa” nie znaczy,  e absolutnie ju
zdefiniowana, mia aby takie cechy:

1. Wykluczy  stany patologiczne na tle doskona

ci. Co robi , kto nie ma

adnych grzechów? Ani najdrobniejszych, jak brak uwagi przy pacierzu,

zdenerwowanie, niech  do bli niego? Nie. Wi c jeste

wi ty Tak. To trzeba

sobie wzbudzi  „najdoskonalszy”  al - trzy razy mówi c „Bo e, b

 mi

ciw

mnie  wi temu”.

2. Wyeliminowa  nadprzyrodzone safandulstwo i  uasi-boskie cwaniactwo
u poszukiwaczy czego  wi cej ni  doskona

ci chrze cija skiej.

3.  wi to  musi by  z indywidualnymi cechami, nie mo e by  wybijana na
zasadzie mennicy doskona

ci.  wi ty jest indywidualno ci , a nie

warto ci  obiegow  jak moneta.

background image

12

4. W pierwszej fazie nale y nawet szanowa  dziwactwa, które mog  by
zreszt  spraw  indywidualnej reakcji na  ask . Je li kto  nie chodzi do
ko cio a i w ogóle si  nie modli, bo to „sformalizowana akcja Bo a
w cz owieku”, ale czasami przeskakuje mur cmentarny i doskonale mu si
wtedy my li o Panu Bogu, to trzeba mu poleci ,  eby par  razy mur
przeskoczy . Mo e b dzie próg ko cielny kiedy  przekracza . Bóg wszelki
odruch dobra przyjmuje.

Ewangeliczny  wiat jest pe en oddechu, przestrzeni, pogody, cho  wszystko
si  w nim przewija - szcz liwi, pro ci ludzie, pracuj cy ci ko,

napi tnowani przez opini  publiczn  jako celnicy i cudzo

nice, tragiczni

z wrodzon

lepot , po

owania godni le cy 38 lat nad sadzawk  oczekuj c

cudu. By y dzieci rozbawione, ale równie  zmar e, sprzedawcy uczu
patriotycznych Rzymianom (saduceusze), rygory ci j pozerzy wiary -
faryzeusze. By a n dza i choroba, by y zachwyty nadprzyrodzono ci  - t umy
u Jana Chrzciciela i t umy id ce za Jezusem. Niczym tamten  wiat nie ró ni
si  w istocie od zwyk ego  ycia j potrzeb ludzkich dzi . Jezus kocha  taki

wiat, Boski, pokrzywiony, spaczony w poj ciach, ale drogi, bliski  wiat,

któremu trzeba wspó czu  w d eniu do bycia cz owiekiem.

By

wi tym, to by  normalnym cz owiekiem. Nie trzeba cudów ogl da ,

a jeszcze mniej ich dokonywa .  wi to  to co  ze zbli enia cz owieka do
Boga, zbli enia tak naturalnego,  e nie daje si  nawet wypowiedzie . To by o
ju  wtedy, kiedy si  realizowa a ewangelizacja Ziemi  wi tej. Po Odkupieniu
Bóg bezpo rednio wkroczy  w natur  ludzk , przeznaczaj c j  do
nie miertelnych zada ...  wi to  to nic trudnego, jak bycie wyznawc
Jezusa. I racj  mieli pierwsi wyznawcy nazywaj c si

wi tymi.

wi to  jest wyrazem g odu za mi

ci  cz owieka do cz owieka i Boga.

wi to  z natury staje si  ruchem spo ecznym. Najwa niejsze, nie

deklamowa  o  wi to ci, bo przestaje ona by

wi ta.

Na wst pie wykluczyli my z poj cia  wi to ci safandulstwo i cwaniactwo, bo

wi to  nie jest przekre leniem naturalnych cech temperamentu i psychiki.

Najcz ciej chodzi tutaj o serwiln  pokor , o dynamik , werw . O to
wszystko, co cz owieka d

cego do  wi to ci robi md ym, o liz ym albo

spryciarzem w sprawach doczesnych.

Teoretycznie chrze cija stwo ma najwi ksz  szans  do tworzenia  wi tych
przy niesko czonych  rodkach nadprzyrodzonych, jakie wys

 Jezus.

Dlaczego jest tak, jak by  nie powinno? Dlaczego lgnie si  do dziwnego kultu

uasi-bogów, odnajdywania spokoju przez praktyki wej cia w siebie, do

separacji, by w samotno ci znale  swoje ja? Robi to niekiedy wra enie,
jakby my o konstrukcji chrze cija stwa nie mieli w ogóle poj cia.
Chrze cija stwo wed ug naszych codziennych poj  jest spe nieniem
„czego ”, a nie byciem „czym ”.

background image

13

5. Na pocz tku nie tak by o

Zadaniem Ewangelii jest przetworzy  cz owieka, uczyni  go dojrza ym
duchowo. Dlatego te  Jezus ustala jeden test sprawdzaj cy, jak dalece
zwierz ce cechy uleg y procesowi ewolucji i daj  ju  ludzki behawior, czyli
zachowanie. Ma

stwo jest testem cz owiecze stwa. Ma ono wprawdzie

identyczne t o fizjologiczne jak zwierz ta, zw aszcza ssaki, ale jednocze nie
co  typowo ludzkiego. Wybór drugiej strony w ma

stwie to z

ony

problem  wiadcz cy,  e nie tylko biologicznie jest si  dojrza ym, ale równie
duchowo. Jest niemo liwe wytrwa  przy wybranej osobie ca e  ycie bez

adnego wysi ku i korekty siebie, z konieczno ci  drobiazgowego uzgadniania
ycia.

W Ewangelii nie ma jednak nic rozlaz ego, przeci gaj cego si ,
nieskoordynowanego. To nie jest poezja dla mia kich mózgów i nieprawid owo
skleconych dusz. Jezus jest typem cz owieka skoncentrowanego

konsekwentnego przy ca ej swej poetycko ci. Zna i lubi mówi

o problemach twardych, nie tyle po ludzku twardych, co z Boskim
autorytetem. Jedn  z takich spraw jest ma

stwo. „Od pocz tku nie tak

by o”,  e dawa o si  list rozwodowy i oddala o  on . Przywilej m czyzny
w dodatku. Dla zatwardzia

ci serc Izraelitów Moj esz zgodzi  si  na to.

Na pocz tku z Bo ego ustanowienia nie tak by o. W zwi zku z tym
opuszczeniem  ony jest cudzo óstwem, „a kto by opuszczon  wzi  -
cudzo

y”.

By  mo e nie sama sprawa jest trudna, co pewien profil cz owieka, który
z Ewangelii wybra  derywaty zalece  Jezusowych, inne zaliczy  do kategorii
„niedzisiejszych”, bo wymagaj  zasad post powania, a nie gry gustów,
rachub, gry uczu  i kaprysu ocen.

W innym miejscu Jezus mówi o takich, co chwytaj  si  p uga i wstecz si
ogl daj . Nie nadaj  si  do królestwa niebieskiego. Ma

stwo

nieprzypadkowo sta o si  pewn  analogi  powo ania do apostolstwa. Wymaga
te  decyzji po namy le, uprzednim rozeznaniu, potraktowania ma

stwa

jako formy  ycia w królestwie Bo ym, poczucia odpowiedzialno ci za siebie

drug  stron  z pewnym limitem,  nazwijmy to, „wolnoduchactwa”

i b dz cych dróg. Innymi s owy ma

stwo wymaga decyzji rozwa nej

i odpowiedzialnej. W obliczu ogó u spraw Bo ych - kawalerska swoboda
i dziewcz ca p ocho  - nie powinny by  ju  ogl daniem  ycia wstecz. Tamte
czasy min y. Z pojedynczej odpowiedzialno ci zrobi  si  duet, a po nied ugim
czasie trio Bo e w ma

stwie.

Ma

stwo jest sakramentem spo ecznego dobra królestwa Bo ego na ziemi

i w aspekcie Ewangelii tak nale

oby je traktowa .

Nigdzie te  problem wybaczania nie jest tak z

ony jak w ma

stwie.

W ka dej innej sytuacji, zawodowej czy prywatnej, wybaczanie nie ma tylu

background image

14

okazji i mo liwo ci dla realizowania si , co w ustawicznym przebywaniu
z sob  ludzi, w zasadzie dozgonnie - jak w ma

stwie. Zdaje si ,  e ten

motyw wzajemnego darowania win nie zosta  uwzgl dniony w dzisiejszym
ma

stwie. Poczucie  alów nie rozwi zanych w inny sposób jak przez

wybaczenie jest nieewangelicznym momentem  ycia. Mi

 ma

ska ma

jeden trudny aspekt czasu, mianowicie spowszednienie i starzenie si . Druga
trudno  to brak os onek konwenansów, form grzeczno ciowych. Psychika
staje ca kiem otwarta. Wady ulegaj  ki ni ciu, je li zagubi si  wybaczanie,

którym  mówi  Jezus.  Wybaczanie  za   jest  istotnym  warunkiem

poszukiwania mi osierdzia Bo ego dla siebie.

background image

15

6. Fizyczna obecno  Boga

Podzielili my  wiat na urojony, fizyczny i metafizyczny przy ca kowitym
zapomnieniu,  e jest to nasz podzia  wed ug kryteriów poznawania,
bynajmniej nie podzia  dokonany przez przyrod . Od czasów Arystotelesa jest
to przekonanie stosowane w praktyce, ugruntowane przez fizyków z ich
wycinkiem rzeczywisto ci, reszt  wrzuca si  do metafizyki, a wi c do
tolerowanego z udzenia filozofów.

W fizycznej, czyli jedynej rzeczywisto ci dla fizyków, istnieje jeszcze rozdzia
poznawalno ci. Pierwszy, czyli najogólniejszy odbiór zmys ami, jest
analogiczny jak u zwierz t. U cz owieka istnieje uogólnianie, operowanie
poj ciami i abstrakcj , o której fizyk wiedzie  nie mo e, czy mie ci si
w sferze zjawisk fizycznych czy bli ej niewymiernych, a wi c metafizycznych.
W ka dym razie fizykalne metody badania nie odnosz  si  do  wiadomo ci
refleksyjnej i jej pracy, jako  si  to wed ug fizjologów  czy z prac  komórek
mózgowych, ale procesu tego jeszcze fizycy nie spreparowali, cho  zbudowali
elektroniczne mózgi.

Istnieje ca y  wiat fizyczny nieosi galny ani zmys ami w poznaniu, ani
przyrz dami, ewentualnie matematycznie tylko opisywalny. Wszystkie nasze
zdobycze odnosz ce si  do mikro wiata staj  si  w tpliwe, istnieje przecie
nie tylko masa, ale równie  s  fizyczne oddzia ywania bliskiego i dalekiego
zasi gu. Nie dowierzamy geniuszom poprzednich pokole , wydaje si ,  e
elementarna cz stka nie jest jeszcze najmniejszym sk adnikiem materii.
Elektron traci indywidualno  nadan  mu przez nas, zdaje si  posiada
jeszcze w swojej elementarno ci w asne struktury, tym samym
oddzia ywania. Prócz tego, co Einstein poda , nie wiemy nic o relacjach masy
i energii. Materia stanowi jeszcze ziemi  niezbadan  w pe ni. Wyczekuje si
w fizyce wielkich natchnie  twórczych, które by ukaza y nowe oblicze
rzeczywisto ci. Nie mo na JESZCZE poda  kompletnego portretu materii. Za
du o niewiadomych, cho  bezlik ludzi pracuje nad tym. Dla nie fizyka jest to

wiat niepoznawalny, do przyj cia jedynie przez wiar  w nieomylno

fizyków, speców przecie  od materii. Jaki margines przyrody stanowi
dziedzin  „metafizyki”, czyli poza granicami obecnej fizyki? Co fizyk wie
o takim wcale nie urojonym przedmiocie jak  ycie i cz owiek z jego

wiadomo ci ? Gdyby wiedzia , dawno by na pewno rozwi za  ten problem.

Biofizyka nie wyja nia mechanizmów  ycia, nie odpowiada na pytanie „co to
jest”, jedynie mówi „jak dzia a” na podstawie obserwacji. Bez biologii fizyk
jest bezradny w tej dziedzinie. A przecie  wed ug niego  ycie jest na pewno
stanem materii.

Jestem przekonany,  e fizycy odkryj  jeszcze niewidzialny  wiat nie
obserwowalny najprecyzyjniejszymi sposobami (przepraszam-to si  nazywa
metodami). Fizycy s  na razie w pogoni za monopolem magnetycznym, za
tachionami, czyli cz stkami szybszymi ni

wiat o, przecedzaj  jeszcze przez

eksperymentalne sita pró ni , pragn liby z pró ni upiec w

ciwe cz stki

background image

16

elementarne. Wierz . Wierz  fizykom. Gdybym nie wierzy , poczytywano by
mnie za nie inteligenta, za analfabet , ostatniego wielkiego ignoranta.

W biologii kompletnie nie wierz  „uczonym” (pisz  w cudzys owie, bo moja
niewiara kwalifikuje ich na nieuczonych). Nie wierz ,  eby  ycie streszcza o
si  w reakcjach chemicznych i konformacyjnej gimnastyce moleku . Prawd
mówi c, nie wiem nawet, co to jest „fizyk”, prócz jego zarozumia

ci

wszechznawstwa rzeczy materialnych i niektórych innych. Na wiwisekcyjnym
stole cz owiek jest czteroko czynow  „glist  wij

 si  z bólu, l kaj

 si

mierci, bezsiln , z pe

 niemo no ci  oddzia ywania si ami ani bliskiego,

ani dalekiego zasi gu. To mo e by  równie  fizyk w obliczu  ycia, które
uwa

 za znane, opisane mniej lub bardziej przez biologów. A  wiadomo

fizyka? A l k przed czasem przysz ym, którego w fizyce przecie  nie ma, ale
jest w naszej perspektywie lub raczej bez niej?

Zaraz - fizycy „wymy lili” si y dalekiego zasi gu. Czy nie mog  istnie  si y
niesko czonego zasi gu? Je li s  oddzia ywania s abe i mocne, to có  stoi na
przeszkodzie przyj  dzia ania najmocniejsze; jak kto woli, mo e sobie to
nazwa  oddzia ywaniami wszechmocnymi. Czy to ju  metafizyka wed ug
fizyków? Nie, poszerzenie jedynie z dzia ania lub wielko ci. Nie l kam si
niesko czono ci jak fizycy, którzy uwa aj  niesko czono  za nieprzyjemny
szkopu  matematyczny, a fizycznie za niedorzeczno , bo im si  nagle
wszystko rozdyma jak balon o niesko czonym promieniu, niesko czonej
powierzchni. Gdyby nawet na jeden kilometr sze cienny znajdowa  si  jeden
elektron, to masa elektronów sumarycznie musia aby by  niesko czona
w niesko czonej przestrzeni.

Na jakiej podstawie fizyk wie,  e nie ma rozmiarów niesko czonych?
Czy dlatego,  e nie zna rachunku niesko czono ciowego, przecie  niesko-

czono  tak kapitalnie niesko czenie zmniejszaj  przez renormalizacj .

Dokonuj  sztuki matematycznego gubienia ca ych niesko czono ci. Przecie
rachunki tworz  ludzie, wi c mo na stworzy  takowy. Fizyk si  l ka
niesko czonej rzeczywisto ci jedynie z tych powodów,  e nie wie, jak opisa
tak  rzeczywisto . To s  jedynie trudno ci subiektywne, a nie
przedmiotowe. Nie ma  adnego argumentu,  e mog  istnie  tylko sko czone

wiaty. Wygodniejsza jest rzeczywisto  zlimitowana, bo pr dzej mo na si

sta  jej wybitnym znawc ? A có  nasze znawstwo ma za absolutne znaczenie,
prócz przyjemno ci bycia znawc ?

Po wyr baniu sobie  cie ki w niesko czono , wyr baniu zreszt  bez
wi kszego trudu, gdy  sko czono  i niesko czono  Wszech wiata jest
spornym problemem astronomii i kosmologii, mog  równie dobrze uzna  za
fizycznie realne istnienie oddzia ywania niesko czonego zasi gu. A co to
ostatecznie kogo obchodzi, czy to nazw  Bogiem czy Absolutem, czy
Niesko czono ci . Poniewa  nie mog  znale  pocz tku uk adu
wspó rz dnych dla Wszech wiata, pocz tku punktowego, decyduj cego
o prawie do kolejnego liczenia, by  mo e najpraktyczniejszy by by pocz tek
uk adu ulokowany w niesko czono ci. Jest wtedy wszystko jednakowo
odleg e i jednakowo bliskie.

background image

17

Przecie  ca e nasze poznanie oparte jest na opisywaniu rzeczywisto ci;
formalny znowu zapis, najbardziej jednoznaczny, opiera si  na aksjomatach,
czyli za

eniach na tyle oczywistych,  e staj  si  nie udowadnialne.  wi te

tabu naszej logiki. Dlaczego wi c nie mog  przyj  niesko czonych za

,

te  nie udowadnialnych, a wi c na tyle równie  oczywistych jak za

enia

logiki i matematyki. A je li w ród tych niesko czonych rachunków czuj  si
pe niejszy w wiedz  o Wszech wiecie i je li w tej niesko czono ci dostrzegam
niesko czonego Boga, którego, prosz  zauwa

, wcale nie wzi em jako

wst pne za

enie - to jestem o tyle pe niejszy wiadomo ci, o tyle samo

drzejszy, ogarniaj cy wi cej, ale z tego powodu nie g upszy od

graniczonych w badaniu Wszech wiata.

Bóg mój nie jest za

eniem, o co si  mnie pos dza zarzucaj c

irracjonalno . Bóg mój jest wynikiem tak samo otrzymanym, jak wszelkie
wyniki fizyków w poznawaniu materii. Skorzysta em jedynie z tych samych
praw, jakie posiada fizykuj ce opisywanie rzeczywisto ci. A je li przez to
odkry em rzeczywisto , która nie pasuje do  wiata fizyków, to nie moja
wina. Jednakowe prawa mamy w sposobie poznawania i rachowania.
I uznawania czego  za realne albo urojone. Je li dzisiaj mówi si  ju
o  wiecie stworzonym przez fizyków, to jest moim  wiatem dodatkowym,
a raczej istotnym w  wiecie stworzonym przez fizyków. Wolno mi stwarza

wiaty. Nie widz  powodów przydzielania fizykom wi cej praw twórczych ni

mnie. Ma o tego - prosz  o szacunek dla mojego  wiata niesko czonego -
Boga. Szacunek, jakiego  daj  fizycy dla swego wymys u. Rozstrzygnijmy
racje proporcj  1:1.

Bóg jest wi c dla mnie tak  sam  rzeczywisto ci  jak  wiat, materia.
Dok adnie za  Bóg i  wiat to sprawy nieroz czne. Sko czony  wiat fizyków
zawiera si  w niesko czonym  wiecie mojego Boga, albo niesko czony  wiat
fizyków zmie ci  musi w sobie niesko czono  mojego Boga.

Dlaczego Boga odbiera si  inaczej ni  jak kolwiek rzeczywisto ? Poj cie
Boga jako Ojca nie jest równoznaczne z odczuciem naturalnego ojca. Bóg
rozumiany jako przyjaciel nie jest tak samo traktowany jak przyjaciel
wybrany spo ród ludzi. Jakby w jednym wypadku by a tylko abstrakcja
obdarzona identyczn  nazw , jak  posiada rzecz. Mo e dlatego,  e nie mamy
zmys u do odbioru niesko czono ci, a poj cia s  abstrakcyjne. To znaczy
przedmiot odbieramy z materialnych otoczek metod  Arystotelesowskiej
logiki, ta reszta staje ziarnem prawdy, ale abstrakcyjnym, czyli na tle
ogólnym, fizycznie nie odbieralnym.

Niesko czono  „gdzie ” mi si  zaczyna, a ja mówi c o niej stoj  niejako poza
ni , bo przecie  stosuj  jakowy  jej opis. Nie rozumiem,  e niesko czono
przenika mnie jak pole elektromagnetyczne. Trudno poj ,  e nie ma Boga
ko o mnie, ale musi przecie  by  we mnie. Mylne wi c jest rozpatrywanie
i szukanie Ojca czy Przyjaciela obok siebie, kiedy On istnieje we mnie, a ja
w Nim.

background image

18

Mo na wi c fizycznie czu

ask  Bo ,  ledzi  jej fluktuacje, nat enie,

rezonans ze mn , porównywa  jej charakterystyk  wczorajsz  z dzisiejsz .
Mo na w zdarzeniu widzie  Opatrzno  albo tylko szcz liwy zbieg
okoliczno ci, dostrzega  cud lub patrze  wo owymi oczami na niezwyk
fizyczn  czy biologiczn . Dok adnie niemal wiedzie ,  e w tym pomieszczeniu
jest Bóg w jakim  szczegó  znaczeniu, bardziej ni  gdzie indziej.

W sprawach odbioru Niesko czono ci zwierz ce zmys y nie wystarczaj .
Detektorem Niesko czono ci mo e by  jedynie ca y cz owiek, a nie tylko
logika wytworzona na zasadzie abstrakcji wy uskanej z materii. Ostatecznie
oczy zwierz ce nie ró ni  si  od ludzkich w widzeniu. Te  nie s  detektorem
Niesko czono ci. Potrzebny jest wi kszy rezonans z Niesko czono ci  ni
zmys y w relacji do Boga.

Rezonans mo e istnie  na zasadzie pewnych analogii mi dzy cz owiekiem
a Bogiem.

Dziwne, bo odwieczne marzenia cz owieka o nie miertelno ci nie zawsze
si ga y niesko czono ci Boskiej, cho  bardzo cz sto si

czy y. To

ostatecznie nie mój wymys , jest to intuicyjne czucie cz owiecze stwa
szerszego ni  materialna konstrukcja i jej trwa

. Jest co  wzruszaj cego w

historii cz owieka, ta t sknota do  ycia mimo realizmu  mierci, ten p d
nieuzasadniony niczym poza tym,  e jest. Nie miertelno , Niesko czono
Bóstwa.  ycie w innym wymiarze. Sk d si  to bra o w ca ym prymitywizmie
poj  od paleolitu ju  poczynaj c. By  mo e wcze niej, tylko brak nam
przekazu dokumentacyjnego. W paleolicie umia  ju  cz owiek abstrahowa ,
jak  wiadcz  naskalne rysunki schematyczne z Afryki Pó nocnej.

Dlaczego nasz Bóg jest zimny w odbiorze? Poza podnios

ci  kultu, wonnego

kadzid a snuj cego si  pod gotyckimi sklepieniami lub supernowej
architektury, nie jest to Bóg liryzmu na co dzie . Abstrakcja nie grzeje, nie
czuje si  w niej ciep a  ywej istoty w pobli u. Nie czuje si  obecno ci czego
bliskiego i przyjaznego. Nie czujemy obecno ci Jahwe tak, jak odbierali Go
Abraham, Izaak, Jakub, Moj esz, Aaron, prorocy, Jan Chrzciciel. Jahwe nie
by  dla nich abstrakcj . By

ywym Bogiem, dotykalnym, wyczuwalnym

Bogiem tu , tu ... Zastanawiaj ce, jakie ci pro ci ludzie, nomadzi, pasterze
owiec, hodowcy byd a mieli wyczucie spraw Bo ych. W jaki sposób oni doszli
do tego, by wszystkie zdarzenia mogli widzie  w parametrze Niesko czono ci.
Tak ogl dali królów dobrych i z ych, kl ski narodowe, wojny, zaraz , g ód
i posuch , chorob , niewol , dzieje narodu.

Daj mi nieomylne czucie Twej Niesko czono ci. Potrzeba mi ciep a
codzienno ci. Dusza jak ciasto potrzebuje ciep a, by si  zarumieni a,
zapachnia a  wie ym chlebem. Czu  ciep o Bo e wokó  i w sobie. To Bóg
przechodzi w pobli u lub ja si  o Niego ocieram.

Nie by o filozofów w staro ytnym Izraelu, nie by o wi c abstrakcji, W Izraela
wpajano - „pami taj,  e Bóg twój, Izraelu, jest Bogiem  ywym”. To poganie
mieli abstrakcj  zmaterializowan  wtórnie w posta  rze bion . Bóg Izraela

background image

19

jest Bogiem  ywym, czuje si  Go jak przyjaciela, jak Ojca nios cego naród
wybrany na wzór ojca nios cego ma ego syna. Stracili my temperatur  wiary,
gdy  Bóg jest poj ciem oderwanym. Przekle stwo filozofów zaci

o nad

czuciem Boga. Go a my l mózgu jest zimna. To nie ten Bóg wykoncypowany
w jaki  tam sposób, o którym nie wiemy, czy jest poprawny. Ciep y Bóg,
ojcowski, przyjacielski czy braterski jest faktycznie Bogiem z Objawienia.

background image

20

7. Bóg z wyboru

Imperatyw Jezusa wobec cz owieka? Czy tylko propozycja? dziwi c mo na
Boski takt poszanowania wolnej woli cz owieka. Wszystko musi si  dzia  na
zasadach autowyboru. Wszystko zale y od Boga, to rzecz zrozumia a. Ale to
wszystko Boskie zale y od wyboru cz owiek Znamienna rzecz. Bóg nawet
szcz cia nie chce narzuca . Niczego. Bóg nie znosi  adnego niewolnictwa,

adnego przymusu nawet, je li o Niego chodzi. Wszelk  zas ug  ponosi

podobno cz owiek, zapominaj c, co Bóg daje, by rozlatan  wol  oraz uwag
cz owieka naprowadzi  na wskazany kierunek. Bóg si  nie narzuca
ordynarnie. To niesko czona Subtelno . Jezus równie  g osi  Ewangeli
w przechodzie. Kto chcia  podnosi  jej ziarno, komu nie odpowiada o, depta
po nim.

Dlaczego wybieram Boga? Nie my

 w tej chwili o nagrodzie wiecznej.

Zreszt  tego kasowego i ksi gowo ciowego wyra enia - nagroda wieczna - nie
lubi . Zbyt to interesowne. Ma o delikatne. Stopie  oceny  ycia zostawiam
Bogu, nie wrzucaj c do skarbonki zbawienia na dobry procent.

Bóg na tym  wiecie jest naszym zadaniem w tej chwili. Bóg dzia a przede
wszystkim normatywnie na cz owieka. Wygasza nerwowe wzburzenia,
wycisza napi cia, niweluje zgrzyty  ycia. Dobrze poj ty Bóg jest czynnikiem
równowagi, pokoju wewn trznego, os ony przed zbytnim fatygowaniem serca
przy drobiazgach  ycia. Zauwa aj  to równie  ludzie stoj cy daleko od
chrze cija stwa jako normatywne dzia anie biologiczne medytacji
transcendentalnej. To jest dzisiaj ju  spraw  oczywist , nie uwzgl dnian
najcz ciej przez wyznawców Ewangelii. Modlitwa, wiara w Boga jest
czynnikiem antystresowym wysokich napi .  wiadomo  Boga broni przed
„dynamik  pró ni”, pozwala widzie  spokojnie dalej ni  obecna chwila.

Cz owiek jest istot

yj

 czasem przysz ym, którego ani nie fizycznie,

a nawet niekoniecznie musi si  zjawi  w egzystencji cz owieka. Czas przysz y
to rozumne widzenie Boga. Delikatny sekret ustawicznej obecno ci Bo ej.

Ciekawa mo e by  „anatomia” wiary. Z ca  pewno ci  w sposób
dostrzegalny wp ywa na  wiadomo . Natomiast  wiadomo  normuje nasz
bios, ogólnie go dynamizuje przez Bo e dzia anie.Za ma o jeszcze wiemy

konstrukcji wiary. Rzeczom Boskim nie przypisujemy konstrukcji,

pozostawiamy to in ynierom w technice. Tymczasem konstrukcja wiary
obejmuje stan duszy jako potencja  cia a. My

,  e wiara jest czynnikiem

równowagi dynamicznej w cz owieku, równowagi  ycia w relacji Boga
i  wiata. Nast puje równowaga dynamiczna,  licznie wyrównowa ona na co
dzie . W takiej sytuacji modlitwa nie jest od czasu do czasu przewietrzeniem
ust i serca. Modlitwa jest wówczas naszym stanem biopsychicznym.
Dochodzi do dziwnego i rzeczywistego prze wiadczenia,  e Jezus k adzie sw

 na sprawy cz owieka. Mo e nieco nawet inaczej - swoje sprawy oddaje

si  Jezusowi jako Jego w asne, realizowane w  yciu cz owieka i przez

background image

21

cz owieka. Robi si  wszystko, jakby efekty by y zale ne wy cznie ode mnie
wiedz c,  e jedynie Bogu zawdzi cza si  wszystko. W jaki  naturalny dla
wiary i cz owieka sposób zaciera si  istotna ró nica mi dzy Jezusem i mn .
Jezus jest przecie  nie tyle przedmiotem wiary, co rzeczywisto ci . Na tym
chyba polega wiara,  e Jezusa si  „widzi”, a na pewno we wszystkim
wyczuwa.

W takim rozumieniu wola Bo a i przeznaczenie nabieraj  innej optyki
w naszym  yciu. Nasz zwyczaj zwracania si  gwa townie do Boga w trudnych
chwilach sprawi ,  e wola Bo a i przeznaczenie s  ci arem wysokiej wagi,
oznaczaj  niebezpiecze stwo, ryzyko i mocn  niepewno  wyj cia z sytuacji.
Wola Bo a nie musi by  prób , wró

 zdecydowanego nieszcz cia czy

gorycz . Mo e by  w

nie pogodn  i radosn  okoliczno ci

ycia, nag ym

wyzdrowieniem, unikni ciem niebezpiecze stwa, codzienn  ma

ustawiczn   rado ci ,  powodzeniem,  szcz ciem.  Zbiorem  wszystkich

okoliczno ci dobrych, które przypisujemy sobie z regu y. Nasz zwyczaj nada
przeznaczeniu wymiary l ku i ci kiej próby. To lewa strona zapomnienia
i niedostrzegania tego, co si  Bogu zawdzi cza.

To nie s  wnioski ewangeliczne wysnute dla odzianych w sutanny
i habitowych w noszeniu si , lecz równie  dla modnego szyku, dynamicznej

odo ci, odzianych w mundur,  achmany czy wed ug najnowszych

wymogów  wiatowej elegancji.

Czytamy w Ewangelii równie  mi dzy wierszami. Te pola tekstowe zostawi
Jezus naszej domy lno ci oraz inwencji.

My

 jednak,  e do Jezusa najlepiej si  podchodzi w kuchennym fartuchu,

robotniczym kombinezonie, w bia ym kitlu laboratoryjnym lub lekarskim,

szmatach  codzienno ci,  wytartym  i  wys

onym  mundurze,

w urz dniczych nar kawkach. Istoty cz owieka nie stanowi „Opakowanie”.

background image

22

8. Nie trzeba zdrowym lekarza

Nie chowaj si . Wyjd  na  wiat o. Nikt ci  nie oznaczy  pi tnem grzesznika.
Jezus te  nie. Wi c? Czego? Pomawiano Go przyjacielem grzeszników, tym
samym aprobuj cym z o. Wyjd  z ukrycia i cienia.

Kiedy si  cz owiek poczuwa do winy wobec Boga, nie ma inne przyst pu,
tylko przez Jezusa. Naby  prawo decydowania o grzeszniku… Zaraz - nie
rozumiem, sam jestem grzesznikiem, bo w obliczu Boga; ma kryszta owych.
Wszyscy stanowimy niezbyt klarown  mas  cz owiecze stwa. Filozoficzny
termin emergencji stosowany przy powstawaniu  wiata i  ycia oznacza
wy anianie si  w coraz lepszej formie. Z m tnego roztworu ludzko ci przez
Odkupienie da  Jezus zdolno  i mo no  wy aniania si  coraz pe niejszego
cz owiecze stwa. Obserwujemy proces wyra nie rozgraniczony przed
pojawieniem si  Jezusa i potem. Ludzko  subtelnieje jako ca

, dorasta

ideowo, intelektualnie, moralnie t eje, stosunek do innych ludzi staje si
godniejszy. Dokonuje si  to bardzo powoli, gdy  jest widoczne dopiero w skali
stuleci. Emergencja warto ci ludzkich wzrasta jednak ustawicznie.

Cz owiekiem si  stajemy, a nie rodzimy. Cz owiecze stwo to zacz ty proces,
który si  wynurzy  z narodzeniem, ale ma dopiero  wiadomie podejmowa
sw  emergencj  przy pomocy zasad Jezusowych.

Bóg musi zabawnie widzie  mas  ludzk  krz taj

 si  wokó

ycia. Dziwnie

przypominamy Zosi  - Samosi , nie przypuszczaj c,  e tkwi w nas dzie o
Odkupienia, a wi c potencja

aski uczynkowej i b ogos awie stwa Bo ego.

Dobrze. Tak by  powinno, jakby wszystko zale

o od nas i wolnej woli

zdolnej do wzlotów w tej melioracji ludzko ci, w grzechu, dezaprobacie tego
czym jestem przed Bogiem,  alu, postanowie  pi knych i szlachetnych, lecz
bezsilnych, w tym za enowaniu,  e nadu ywam mi osierdzia Bo ego,  em nie
wart ju  nast pnego aktu przebaczenia. To wszystko jest  yciem cz owieka.
Ewangeli . Utrzyma  si  na powierzchni dobra za wszelk  cen , jak nie
mo na inaczej, to chocia  protestem przeciwko z u.

Ka dy z nas ma prawo podej  do Boga, nawet nic nie mówi c. On ju  wie
z czym. Winienem. Przebacz. A to ju  tyle razy by o... Bóg si  komputerem
oraz limitem d wigania cz owieka nie kieruje. Je li Jezus poleci  Piotrowi nie
siedem razy dziennie wybaczy  bratu, lecz siedemdziesi t siedem razy, to...
Ile razy mog  si  spodziewa  przebaczenia u Boga?... „Czy z was kto  poda
dziecku skorpiona, zamiast jajka, je li o nie prosi?” ( k 11,12).

Jak e daleko wi cej da Ojciec Niebieski dobrych rzeczy? Czy mo liwe jest nie
wzruszy  si  patrz c w asnemu dziecku w oczy i widzie  w nich jak  win
i brak odwagi podej cia do ojca? Niedaremnie Bóg kaza  si  nazywa  Ojcem,
dziel c ze wszystkimi ojcami dobre z mno nikiem niesko czono ci.

background image

23

Id c pyln , b otnist  i na przemian kamienn  drog  przez  wiat mo na si
zakurzy , b otem upapra , porani  albo wprost dla odpoczynku w rowie si
uwali . To cecha drogi i naszych na niej stóp, zm czenia i uwagi. O tym Bóg
wie. Wed ug Mickiewicza  atwiej napisa  ksi

, ni  dzie  dobrze prze

.

Stwierdzamy jedynie  yciowy fakt. Mi dzy racjami rozumowymi, potrzeb
serca i kierunkiem maszeruj cych stóp jest zwykle rozbie no . Monolitów
dynamiki Bo ej jest niewiele w ród ludzi. Bóg jest nam  wiadkiem,  e
niekiedy jeste my bardzo ju  utrudzeni d eniem do dobra, z którego nic nie
wychodzi oprócz rozgoryczenia.

Dobro realizuje si  w nas ustawicznie i nigdy. Nie ma dobra w

onego do

kasy pancernej, by starczy o go na ca e  ycie. To proces ci

y i ustawiczny.

Nie ma od niego urlopu ani dni wolnych.

To nie powód do rezygnacji, raczej do  alu. Przebacz, Bo e, nie wychodzi mi.
Nie zapomnij,  e  ycie to jak wskazówka manometru w ustawicznym
niepokoju, wskazuje rozrzut warto ci. Podobnie jak i samo  ycie nie jest
spokojne. A tam gdzie niepokój, wszystko mo e si  zdarzy , i grzech równie .
No tak, Panie Bo e.

Nie ma bardziej humanitarnej sprawy, ni  po zaci gni ciu winy zyska
przebaczenie i odzyska  swoje prawa cz owieka. Takiego, jak przedtem.
Ka dy akt przebaczenia grzechów to ze strony Boga nie tylko likwidacja z a,
lecz powrót do godno ci pe ni cz owiecze stwa. Nigdzie te  nie czuje si  tak

boko Odkupienia, jak podczas likwidacji grzechów.

To nie paradoks, co powiem, ale gdyby nie by o grzechu, nie by oby równie
Odkupienia, nie by oby Jezusa w ludzkiej postaci. To grzech sprowokowa
Boga do tak  adnego i g bokiego rozwi zania sprawy. Od tamtej te  pory
grzech nale y do istoty Ewangelii. Wdzi k cz owieka w Boskich kategoriach
rozwa any to dobro  Jezusa, przyjaciela grzeszników, jak Go w Ewangelii
ogl damy. Nie ma innego po rednika reguluj cego warto  cz owieka jak
spojrzenie Jezusowe.

Jeden warunek ograniczaj cy stawia Jezus, i to ciekawe, nie warunek ze
strony Boga, ale warunek, który powinien by  spe niony przez grzesznika -
wybaczy  bli niemu. Nawet codzienna modlitwa wyznawcy Jezusa zawiera
pro

 uwarunkowan  - tak samo mi odpu  moje winy, w jakim stopniu ja

to potrafi  zrobi  w stosunku do bli nich. Rondo mi osierdzia Bo ego zamyka
si  w naszym wybaczeniu drugiemu cz owiekowi. Wspania e to i pi kne.
Zaprawd  dziwne, a mo e raczej naturalnie Bo e.

I nikt z nocy dnia nie zrobi ale w szeregu jarz cych si  lamp Twoje  wiat o
przed

y ten promienny ci g, podtrzyma b yszcz cy szereg, znowu gdzie  si

rozja ni. Tak si  dobro l gnie i melioruje  wiat. Ale proces rozja niania

wiata i ludzko ci trwa i rozwija si . Od tego jest te  Odkupienie.

background image

24

9. Kto mo e odpuszcza  grzechy, tylko sam Bóg

Grzech to spór cz owieka z Bogiem. Spór nierówny, a bardzo istotny. To nie
bunt przeciwko Bogu. To s abo  wobec Bo ych wymaga , a niekiedy
zdecydowanej woli przeciwstawienia siebie Bogu. Grzech z ej woli albo
pomieszanych poj  wy cza si , gdy  nie jest odpuszczalny „ani w tym, ani
w przysz ym  yciu”. Grzech t pej g upoty nie powoduje wycofania si  Boga
z mi osierdzia. Grzech ten jest upart  wol , poj ciem spetryfikowanego
mózgu. Najtrudniej te  i najtragiczniej wyja nia  co  g upiemu i pijanemu.
Wy cza si  nienawi  do Boga i g upot  zbigosowania poj  religijnych, cho
obie cechy s  ró nej warto ci. Grzech z biedy moralnej, lepszej ni  na to
pozwala  ycie, jest pewnym smutkiem mi dzy epizodami z a. Potem trwa ten
ustawiczny stan zad

enia wobec Boga. Ten grzech codziennego py u  ycia.

Znam win  dodaj

 wdzi ku dziecku na skutek poczucia przest pstwa

i niemo no ci wyj cia z sytuacji. Nie ma pi kniejszego momentu, jak to
dziecinne szczere „przepraszam”. Nie chcia bym dzieci cego uroku bez tej
prze ywanej winy i tak pi knej w zaambarasowaniu. Nie mo e by  grzechu
dziecka wobec ojca, którego by on nie wybaczy . W ojcostwie Boga jest co

nie z tej konieczno ci wybaczenia i zobaczenia naszej skruchy i  alu.

Nie mo na przest pstwa w stosunkach ludzkich zast pi  mi

ci

prawodawcy czy kodeksu. U Boga jest wszystko mo liwe. „Odpuszcza si  jej
grzechy, bo wielce umi owa a.” Maria z Magdali wypróbowa a drog  mi

ci,

gdy zawiod y si y dobra i przegra y. Nie wiadomo, co to za rozrachunek -
sprawiedliwo  kontra mi

 - ta ostatnia zapaprane konto u Boga. Czy by

 tak wra liwy by  Bóg na ludzk  mi

 albo sam ukocha  cz owieka ponad

wszystkie racje i zimn  logik ? (por  k 7, 47).

Dobrze,  e taki jest Bóg, przynajmniej wybaczy szale stwo w traktowaniu
grzechu. Widzi si  podczas nieszporów na zako czenie Starego Roku
kl cz

 ci

 ludzk  na b otnistych posadzkach ko cio a i ten pot ny p acz

pie ni: „My grzeszni Ciebie Boga prosimy, wys uchaj nas, Panie”. Z tej
wy piewanej winy w osy je  si  na g owie i pytam si  - czy oni rzeczywi cie

 a  tak winni w ród dziwnych okoliczno ci codziennego  ycia?

Wybaczy mi Bóg. Nie robi  Mu konkurencji, kiedy przychodzi do sporu
mi dzy Bogiem i cz owiekiem, bior  stron  cz owieka...Boga nie ub dzie na
skutek grzechu, a cz owiek?  al mi go, bior  jego stron . Te  jestem
cz owiekiem. Wybacz.  al mi cz owieka. Cz owiek to nie grzech. Grzech to nie
natura cz owieka. Grzech to bolesny epizod, epizod bardzo ci ki, dr cz cy.
Grzech onie miela przyj  do Ciebie. Przebaczenie to nie premia. To Twój dar
mi

ci.

Nie l kam si ,  e zrobi  Ci, Bo e, konkurencj

agodno ci. Tobie, przyjacielu

grzeszników.

background image

25

Je li kaza

 Piotrowi siedemdziesi t siedem razy dziennie wybacza  bratu

przy okazaniu jedynie,  e mu  al? To przebacz,  e si  znam na matematyce
przebacze , ale Ty musisz... Musisz? Wybaczy , przynajmniej siedem razy na
dzie , je li dr c wyszepce -  al mi... Cho  tego nie chc , jednak do istoty
cz owieka nale y z o... Wiem,  e nie ma determinizmu grzechu od chwili, jak
umar

 z powodu ludzkiej winy i otwar

 drog  dobra, na której trudno si

nie zakurzy . Grzech zmieni  jako . Sta  si  biednym grzechem, bolesnym,
smutnym niekiedy, ale te  dzi ki Tobie radosnym w d wiganiu si  do Ciebie,
gdzie tylu ludzi widzia em rzewnie pi knych i dojrza ych win ... do
ukochania Ciebie. Grzech nie upadla we w asnych ocenach. Na wszystkich
grzechach po

o si  ciep o mi

ci Jezusa. W tej jasno ci trzeba ogl da

grzech w ewangelicznym  wietle.

Boga i Jego mi osierdzia nie mo na w cz owieka wciska  si . To powolny
proces jak dojrzewanie do  aski. Grzech wymaga cierpliwo ci, czasu
i nastroju. Gdzie  w jakim  momencie Bóg tak blisko staje,  e nie widz c
patrzy si  w Niego z przeogromnym rozumieniem wszystkiego. Siebie przede
wszystkim.

To nie paradoks, ale na tle grzechu uczymy si  zale no ci od Boga. Po prostu
mi

ci. Komu wi cej darowano, ten wi cej mi uje t  prawd

ycia - wy

Jezus Szymonowi faryzeuszowi w przypowie ci o dwóch d

nikach ( k 7,47).

Grzech to nie misterium celebrowanego z a. To wielka tajemnica ludzkiej
duszy zmagaj cej si  z w asn  s abo ci  w obliczu Boga, którego trzeba bra
jako wspó czynnik dobra w byciu cz owiekiem. Bez przesady - grzech ma co
z uszkodzonego skrzyd a, które jest prze-znaczone do lotu, a nie potrafi si
wznie . Nikt nie pope ni z a z premedytacj  i uporem. To z o poskr canej
dobroci wywracaj ce warto  cz owieka. To dobro spaczone w podstawach.

W chrze cija stwie znakiem przebaczenia jest zawsze Jezus na Krzy u -
symbol znalezienia dialogu cz owieka z Bogiem w jakiejkolwiek sytuacji
i w najgorszej nawet dysproporcji.

adne. Takie wzi te z  k i pól ewangelicznych. Wzi te równie  z nas.

background image

26

10. Dopok d nie oddasz...

Jezus nie rozwija przed ludzko ci  strategicznego planu zbawienia. Mówi
obrazowo, a wi c u ywa koniecznej przeno ni znamiennej dla ka dej
przypowie ci. Zastanawia przej ciowo  kary za grzechy z mo no ci
„wyp acenia” si  po ziemskim czasie. Jezus stwarza niejako now  okoliczno
mi dzy zbawieniem i pot pieniem. „Nie wyjdziesz stamt d dopóki nie oddasz
najmniejszego pieni ka...” ( k 12,59). Sytuacja przechodnia.

ycie etyczne cz owieka mo na wed ug Ewangelii uwa

 za konieczne do

zbawienia, jednak istnieje „tam” jaka  dodatkowa bezpiecze stwa, gdzie
mo na si  wyp aci  z resztek... win. Jeszcze jedna szansa zbawienia cho by
najniklejszym odruchem  alu, refleksji, uchwycenia si  Boga w ostatecznym
akcie rozpaczy z niewykorzystanej szansy si gni cia po Boskie na wieki.

Dobro  Bo a poszukuje przynajmniej w nas odruchów cho by
cz owiecze stwa.

Od czasów zjawienia si  Jezusa na ziemi i przyj cia naszej natury poj cie
cz owiecze stwa zyska o now  warto , nie znan  dotychczas.
Cz owiecze stwo posiada  musi jakiekolwiek odniesienie do ludzkiej natury
Jezusa. Przy takich „cz owieczych” symptomach funkcje oczyszczalnia

cieków etycznych ludzko ci z wyp acalno ci  do, mniejszego pieni ka.

W banku zbawienia wyp acalno  prowadzi cz owiek za pope nione winy, za
ten nieodzowny kurz z a, który musi przylgn  do naszej materialnej natury.
Bank ten odznacza si  specjaln  konstrukcj . P aci si  ewangelicznym
szel giem podczas ziemskiego  ycia – modlitw , aktami pokutnymi, dobrymi
uczynkami. Natomiast po rozej ciu si  z tym  wiatem bank zbawienia
uwzgl dnia szel gi tylko z zewn trz, od innych za nas. To przelew na konto
by ego mieszka ca ziemi. Wp yn  mo e tylko od zewn trz wp ata na konto
bankowe zbawienia. Nawet to i  adne, to zast pstwo ziemskie w intencji tych,
którzy ju  stracili prawo do zyskiwania wprost.

Jest to przedziwne jednocze nie. Takie niezwykle Boskie i humanitarne.
Unicestwienie bosko ci w sobie czy wyretuszowanie do cna bosko ci z siebie
nie jest jeszcze utrat  zbawienia. Pot pienie jest spraw  statystycznie bior c
rzadk .

„B

cie  wi tymi jak Ojciec wasz Niebieski jest  wi ty” (Mt 5,48}. Pozostaje

wi c do wypolerowania cz owiecza warto , o ile to okaza o si  zaniedbaniem
w trakcie drogi przez  wiat. Faza ta w zbawieniu nabiera Boskiego blasku,
je li go brak o „tutaj”, na tym  wiecie.

Kantor wymiany spó nionych w uregulowaniu swych nale no ci za
odpuszczenie grzechów nazywa si  w religii katolickiej czy cem. Przyjmuje
po doczesno ci jedynie cudze wk ady na okre lone konto zamkni te aktem
zej cia.

background image

27

11. Uwierzy  Bogu

„I uwierzy  Bogu i poczytano to mu za sprawiedliwe” (Rdz 15, 6). Uwierzy
w rzeczy mo liwe po ludzku, to za ma o dla Boga. Nie ma zas ugi u Boga za
ufno  w sprawach le cych w kompetencji ludzi. Ale uwierzy  w rzeczy
niemo liwe - to Boska sprawa w cz owieku. Na wszelki wypadek asekurujemy
si  drobnym zw tpieniem, czy Pan Bóg b dzie mia  dobr  wol  przyj cia nam
z pomoc . Niezapomniany Piotr na falach Genezaret. Tak d ugo by o
zawieszone prawo Archimedesa, dopok d nie przyszed  l k g bi, nocy
i burzy. Natura ludzka jest jeszcze bardziej ostro na ni  Piotrowa. Nie
rozumiemy Boga, a ju  zupe nie nie pojmujemy siebie w relacji do Boga.
A przecie  nie jeden raz w Pi mie  wi tym czytamy: „Nie ma rzeczy
niemo liwej dla Boga”.

Wybacz brak wiary w Ciebie. Udaremniamy cuda naszym zw tpieniem
i nasz  znajomo ci  praw przyrody. Zbytnia m dro  ludzka jest z Bo ego
punktu g upot .

Pisz  w rozterce mi dzy rozs dkiem i wiar . Wiem od lekarzy,  e operacja
musi by  i jest konieczno ci . Klinika - obserwacja. Podczas zdj
rentgenowskich by o takie zimno,  e pacjent musia  albo zapalenia p uc
dosta , silnej grypy albo zapalenia korzonków nerwowych. To ostatnie
przypad o w udziale. Nie tylko temperatura w rentgenie by a mi dzy
5 a 10°C, ale jeszcze silny przeci g z wybitej szyby.

Chcesz okaza  sw  moc wbrew ludzkim rachubom? Wiem,  e doprowadzasz
sprawy do sytuacji bez wyj cia i wtedy ingerujesz skutecznie, by nic nie
zosta o przy naszych rachubach, by zawiod a nasza m dro  w zestawie
z Twoj  Mi

ci . Je li ma by  Twoja chwa a, zupe na. Nie chcesz jej z nikim

dzieli . Wiem o tym. Zdawa em kilka razy egzamin u Ciebie. Masz zwyczaj
wyrywania z obie y w ostatnim momencie. Dzia asz z precyzj  nanosekundo-
wego czasu.

Po dwunastu dniach pobytu w klinice, wychodz  z werdyktem operacja
konieczna”. Prócz werdyktu otrzyma em w prezencie ostre zapalenie
korzonków nerwowych i napisanie najtwardszych rozdzia ów „Technologii
Ewangelii”: „Królu cierpienia”, „ mier ”, „Zmartwychwstanie”, „S ysza

,

Synu Bo y”, „Magik z Nazaretu”. Olbrzymia próba. Nie mo na podejmowa
jakichkolwiek pertraktacji na temat operacyjnego zabiegu, dopok d nie
ulegn  zaleczeniu korzonki w stanie zapalnym. Do tego wszystkiego jeszcze
stan zapalny od pó  roku na grzbiecie lewej stopy. Komplet pe ny, by wpa
w depresj  z bólu, beznadziejno ci, straconego czasu i najwa niejsze,  e
klinika bardzo bolesn  i d ugotrwa  gratyfikacj .

Cz owiek stary i chyba doros y wybra  to miejsce mi dzy innymi z tych
powodów,  e do jego  wi tokrzyskiej Madonny jest zamiast 100 km tylko
32 km. Tyle bli ej... A mo e trzeba nam g upstw, móg by kto  powiedzie ,

background image

28

by na tym kontra cie jeszcze lepiej wysz a m dro  Bo a. To takie  adne
w swej prostocie i w cieple wiary. Przecie  Ona mnie nigdy nie zawiod a
w dora nej potrzebie. A zapalenie korzonków ostatecznie znikn o po
trzynastu dniach poza trudno ci  samodzielnego wstania rano z 

ka.

Zapalenie w ogóle nie leczone ani wygrzewane i bez 

kowania.

Trzeba podj  decyzj  operacji. Jak  - „skrobanie” gruczo u krokowego czy
tradycyjn ? Zaufa  Bogu i pój  na Opatrzno  oboj tne co b dzie...
Oczekuj  cudu, wi c musi on nast pi . Wspania omy lno  Boga nie ko czy
si  w  adnym momencie. Je li jestem czegokolwiek przydatny Jezusowi na
ziemi, niech mnie zatrzyma na niej. Je li niczego Mu nie potrafi  ju  da
tutaj, niech mnie zabierze do siebie. Zosta y mi do uko czenia dwie ksi ki:
„Technologia Ewangelii i „Góry  wi tokrzyskie”. Dwie ksi ki od serca
pisane, dwie ksi ki dziejów Boga w moim  yciu. Potrzebowa bym 3-5 lat dla
zupe nego ich wyko czenia  cznie z korekt . Ale je li nie ja to mam robi , to
potrafi Bóg wykona  i beze mnie. Pobyt na  wiecie ma jedynie sens, o ile
mo na jeszcze co  da  Bogu. Poza tym przed

anie, bo mi jako  tu dobrze,

trawienie s

y, si y pozwalaj  si  porusza  - to za ma e powody. Przydatno

Bogu do Jego zada  i celów. To nie pertraktacja z Bogiem ani tajemne
uk ady. To zdanie si  na Niego, by jeszcze raz okaza  sw  moc, mi
i przebaczenie.

Wiem,  e potrzebny jeszcze jestem pewnej osobie. Kiedy  wyzna a ona,  e
przy mnie czuje si  bezpiecznie, wi c jej nie zawiod . Ma o jest ludzi tak
omodlonych, jak ta istota. W trudnych dla niej momentach krzepi em j
wiar  w Boga. Je li mnie cokolwiek zawdzi cza, to Bóg pozwoli jej zgin ,
znajdzie swoje szcz cie. Bóg kocha ci  miliardy razy bardziej ni  ja.
To trudne do wyobra enia sobie, ale tak jest naprawd . Mam mocne
przekonanie. I znowu musz  zaufa  Bogu,  e nie opu ci tego, co mi bardzo
bliskie i kochane w  yciu by o.

Gdzie  to wyczyta em, czy nie w Starym Testamencie - zaufaj Bogu i oczekuj
Pana.

background image

29

12. Jam JEST

Bóg przychodzi sam, nie wiadomo sk d. „Wiatr wieje tam, gdzie chce” (J 3,8).
Czasami ogarnia cz owieka os ona Niesko czono ci i dziej  si  rzeczy dziwne,
jakby sam Bóg znajdowa  si  w tym pomieszczeniu. Jak mo na Ci , Bo e, nie
widzie  na  wiecie, jak mo na nie wiedzie ,  e w tym rzekomym nic jeste

nie Ty? I jak mo na nie s ysze , skoro przemawiasz w narzeczu

najbardziej zrozumia ym, bo w mowie zdarze , w mowie faktów. Te przecie
maj  na ca ym  wiecie jednakow  warto  niezale

 od interpretacji.

Czy mowy faktów ani nawet szmeru z niej p yn cego, b

c przy zdrowych

zmys ach, mo na nie s ysze ?

Mowa Bo a to mowa  aski, mowa zaznaczaj ca kr gi poprzez cz owieka,
i obok, w przelocie mu ni cia tylko, zatrzymania si  na moment, mowa  aski
w najmniej prawdopodobnych okoliczno ciach.  ask  trzeba fizycznie
wyczuwa  w jej maksymalnym nat eniu.

Kto jest niepoprawny? Nadajnik czy odbiorca, ów detektor mowy Bo ej? Bóg
nieustannie co  nadaje. Ludzkie odbiorniki pracuj  najcz ciej na innej fali,
poszukuj c doczesnych brzmie

ycia, interesów, troski wokó  codzienno ci.

Bóg pragnie, by my Go odnajdywali w chaosie szumów naszego  ycia. On
jest na pewno. Czy nieuchwytny? Czy zaabsorbowane bezlikiem spraw
odbiorniki ludzkie potrafi  odbiera ? Przestrze  wype nion  przez Boga
trzeba rozumie , czu , orientowa  si  w niej. W ród nico ci trzeba niekiedy
dostrzec Niesko czono  we wszech sprawach.  azimy w zespole Bo ego
dzia ania i trafiamy niekiedy, po wyciszeniu si , na g os Bo y, a mo e jedynie
jej szmer dziwnie inny ni  ten ustawicznie odbierany. Tutaj uwaga -to nie
szum codzienno ci ani jego s aba s yszalno . To na antenie Bóg ze sw

ask . Moment uwagi, ws uchania si , zrozumienia. Tak. Zgadza si . To nie

intermezzo w codzienno ci  ycia. To przechwycony bieg Boga ze sw

ask .

Bóg dobija si , niepokoi, ko uje i nawraca, ociera si  leciutko o cz owieka.
Przy bystrej obserwacji swego  ycia wyczuwa si  dziwn  blisko

aski jakim

fizycznym doznaniem, nie tylko duchowo.

Jak ma o si  wie tylko przez akceptacj  Boga w akcie wierzenia. Wiara prócz
zasi gowego horyzontu  ycia ma jeszcze sw  g bi  mimo codzienno ci
i zdawa oby si  zwyk

ci. Faktycznie wiara w naszym  yciu nie mo e

urasta  do wydarzenia, z wyj tkiem wielkiego odwrócenia; wiara jest
zwyk

ci  czasu z ustawiczn  pulsacj , podobnie jak nasze  ycie.

Jam JEST (J 8, 28. 58) - mówi  Jezus w daremnym t umaczeniu uziom, na
których upad  ca un niezrozumienia s ów Bo ych. A przecie  do Moj esza

 Jahwe tego samego okre lenia swej istoty. Z Ewangelii wiadomo,  e

wiara jest dla wszystkich, ale w tej liczbie s  niemo liwo ci braku
zrozumienia, przes ony na oczach, widzenia bez dostrzegania, jawienia bez

wiecenia. To cecha zbioru ludzkiego, który pe en tajemniczo ci by

background image

30

problemem nieprzekraczalnym przez Jezusa. Jezus nie chcia  zreszt
werbowa  ludzi jak rekrutów w swoje szeregi. Po stronie pi kna wiary jest
dawanie wszelkich wyja nie  rekwizytów Opatrzno ci,  aski. Ze strony
cz owieka w tak cudnej rzeczy jak wiara musi by  absolutna dobrowolno
wzi cia lub porzucenia.

Ile razy pos uguje si  Jezus tym „Jam JEST”, kiedy zwyk y sposób  aski
wydaje si  nie istnie ? Jak cz sto Bóg si ga do g owy jak u proroka
Habakuka? Tylko debil nie mo e si  zorientowa  w tym chwycie. Zreszt  przy
oporno ci zbyt wielkiej powtarza si  ten sam chwyt razy, a  si  u wiadomi.

Rekolekcje u Sióstr Urszulanek w Lublinie przed wieloma laty. Na
popo udnie og oszona spowied . Us ysza em w rozmównicy: „Uciek am tego
popo udnia, by uda  si  do rodziców poza Lublinem. Mia am ju  bilet.
Czekam na peronie na przyj cie poci gu. Podr czne zabrane. Co  mnie «za

eb» chwyci o i kaza o wróci . Jestem. Chc  doko czy  rekolekcji”. Od tamtej

pory wiedzia em,  e Bóg si  cz ciej tym chwytem za „kochany  eb”
pos uguje.

Tylko jedyny Bóg potrafi jednocze nie porusza  si  na niesko czonej ilo ci
dróg. Tylko On mo e posiada  w dzia aniu niesko czon  ilo  wariantów
okazywania szczególnej  aski. Je li cz owiekowi wydaje si ,  e Bóg oddali  si
w niesko czone rejony i stamt d jedynie s abym migotem  aski daje zna ,  e
jest, to nie powinien mie

alu,  e manewru Boskiego nie zauwa a cz owieczy

odbiornik.

Stoimy wprost na przeci gu  aski Bo ej i nie odczuwamy jej wiewu, nie
czujemy,  e wokó  co  inaczej nieco si  dzieje. Za moment mija. Przychodzi
codzienny bieg egzystencji. Wiara nasza powinna jedynie obserwacj
behawioru Bo ego. Je li trafiaj  si  tam to samo ci niemal, to znaj cy si  na
informacji wiedz ,  e jest to sygna  wywo awczy, po którym trzeba si
zorientowa ,  e co  w mojej przestrzeni  ycia ma si  dokona . W takim
momencie nie mo na by  ani gruboskórnym, ani t gog owym.

Wydaje si ,  e nie mo na pisa  o Ewangelii bez bycia przynajmniej raz w
Ziemi  wi tej, na któr  szczególnie patrzy oko Bo e. Tymczasem Ziemia

wi ta jest wsz dzie, gdzie chodzi Jezus i Jego  aska. Wniosek st d prosty -

ka dy cz owiek ma swoj  ziemi

wi

 w Nowym Testamencie. Ziemi

aski,

ogos awie stwa, Opatrzno ci, natchnie , k opotów. Spe nia si  to, co Jezus

zapowiedzia : „Jestem z wami do sko czenia  wiata” (Mt 28, 20). Je li do
tego dodam szczególn  obecno  Naj wi tszego Sakramentu, mam
bezspornie swoj  ziemi

wi

. Jest na niej na pewno Jezus. Ten sam

wczoraj, dzi  i jutro. „Jam JEST”.

background image

31

13. Przebaczenie

Stawiasz wymagania nie tyle ostre, co wspania omy lne, podyktowane przez
serce. Wybacza  nie nale y jedynie siedem razy na dzie , jak z naddatkiem
mniema  Piotr, lecz siedemdziesi t siedem razy na dzie . W codziennej
modlitwie, w której uwzgl dni

 wszystkie potrzeby ludzkie i Boskie,

warunkiem zyskania mi osierdzia Bo ego jest wybaczanie naszym
winowajcom. Trzeba widocznie co  z Boga posiada ,  e nasze skwitowanie
win w odniesieniu do ludzi jest kart  wst pu do Twego mi osierdzia. Dzieje
si  to cz sto z bólem w sercu, z prawdziw  tragedi  pal cego jeszcze  alu.
Lecz jest. Staje si  ostatecznie po wielu  amaniach faktem - „wybaczam”.

W najpi kniejszej idei ewangelicznej - w przebaczeniu, czyli w darowaniu win
przez Boga, mo e nast pi  u ludzi inwersja poj . Mo na tak pokr ci  Pana
Boga,  e dochodzi do krzycz cej nielogiczno ci ca ej wiary. Cz owiek nie
modl cy si  po stracie  ony za w asnego syna, którego wychowanie chybi o
(chyba nie z przypadku), jest nie ewangeliczny przy nieustannej modlitwie za
wszystkich z wyj tkiem nieudanego syna.

Przy takim paradoksie ewangeliczno ci robi si  zimno - nie wolno udawa  si
na tamten  wiat z moralnym cz owieka, a nie zagadnieniem w podstawowej
kwestii - wybaczenia. Ra ce pokr cenie obrazu Boga, z pró no ci  licznych
mod ów okraszonych gor

 nienawi ci  do jedynej istoty, za któr  nie jest

w stanie odmówi  nawet jednego „Zdrowa ”.

Bywa zapiek y ból trawi cy serce, wyka czaj cy  ycie. Ale nie mo e on by
wi kszy od przebaczenia, je li poj o si  abecad o Ewangelii. Nie b

c nawet

kolejarzem pragnie si  „poci g” w asnej modlitwy tak ukierunkowa  na Boga,
by poci g modlitewny zabra  wszystkich omodlonych pasa erów z wyj tkiem
wskazanego swoj  nienawi ci  i niewybaczalnym  alem. Pobo no ciowa
ohyda. I po co si

 bezsilnym  alem i trawi

 nienawi ci ? Ewangelia

nakazuj ca wybaczenie jest  rodkiem uspokajaj cym nasz system nerwowy.
Nie  damy jako wyznawcy Ewangelii dodatkowej taksy za przebaczenie.
Co serce przy tym przebola o, to inna sprawa, nie p aci si  za to ani z dobrej,
ani z przymuszonej woli. Nikt z nas wybaczaj c nie d sa si  o taks  do
uiszczenia, czyli punkty. Nie cieszymy si , je li naszego winowajc  spotka o
nieszcz cie, przy wspania omy lno ci nie mówi si  wtedy „nie zaszkodzi
mu”, „nale y mu si  za wszystko”. A przede wszystkim robimy co  wi cej,
wybaczamy, cho  winowajca wcale o to nie prosi ani nie cierpi wyrzutów
sumienia. Czynimy to ze zwyk ego odruchu wiary. Tak chce Jezus i nie
czekamy, a  winowa odpokutuje w jakikolwiek sposób na naszych syc cych
si  oczach tak zwan  satysfakcj . S owo „przebaczam” jest mi

ci  po

on

na bok. Nie posy am wówczas Boga jako egzekutora zawieszonej jeszcze
pokusy w stosunku do mojego przebaczenia. Sk d si  wzi a królewska
i partyjna psychoza w interpretacji przebaczenia? Dlaczego istnieje drugi
jeszcze kwitariusz, który pozostaje w mocy mimo uzyskanego przebaczenia?
A sprawiedliwo  w adzy nigdy nie zapomni, nawet po pe nym

background image

32

zado uczynieniu przez winowajc . Chodzi si  raz na zawsze z pi tnem
winnego, czyli w opinii z pytajnikiem.

Dlaczego w cierpieniu wachluje si  mi ko o serca nie uregulowanym
rachunkiem u Boga? Czy rzeczywi cie  ciga mnie Bóg za najpi kniejsz
i najdro sz  rzecz - przebaczenie win? Dlaczego pierwsi chrze cijanie 

owali

Paw a, modlili si  za niego, a nikt mu nie przedstawia  zaleg ych rachunków
za to, co sam kiedy  robi  z wyznawcami Jezusa? Zdaje si ,  e nawet sam
Pawe  nie kojarzy  prze ladowania, jakie znosi  w g oszeniu Ewangelii z nie
uregulowan  nale no ci  za w asne grzechy. Najwi kszy przeciwnik Piotra
nie stawia by sprawy podczas jego ukrzy owania - „nareszcie doczeka  si
pokuty za grzech zaparcia si  Pana”. To zupe nie inne rz dy faktów. Nasz
ziemsk  jurydyk  wypran  chemicznie z mi

ci przypisujemy Panu Bogu.

Tymczasem najwi ksza jest bezsprzecznie mi

 w ka dym wypadku. Bóg

przecie  sprawiedliwo  z wybaczeniem.

Najtragiczniejszy dla cz owieka jest nie tyle grzech, co l k przed Bogiem, l k,
który nie pozwala mu zbli

 si  do Boga. L k przed moim Bogiem? Jezu,

który zbli

 mi osierdzie do nas, Jezu, daj cy recepty na

siedemdziesi ciokrotne przebaczenie bli nim w ci gu dnia. Ja l prawo przyj
do Ciebie. To prawo da

 Ty sam przez  mier  na krzy u. Mog  w ka dej

chwili podej  do Boga z tym  adnym, „Ojcze, zgrzeszy em przeciw niebu
i Tobie”. Bez Twojej wspania omy lno ci by oby  ycie niemo liwe, ustawiczna
udr ka.

Obieg  aski w naszym  yciu to rotacja grzechu  cigana Boskim
mi osierdziem. Nawet brudne sytuacje jak grzech maj  swoj  liryczn  opraw
- owca zagubiona i odnaleziona, rado  z jednego grzesznika pokut
czyni cego, rado  wi ksza ni  z 99 sprawiedliwych. Nikt ci  nie pot pi ,
niewiasto? I ja ci  nie pot piam. Odpuszcza si  jej wiele grzechów, bo bardzo
umi owa a. Komu mniej darowano, ten mniej kocha”.

W mi osierdziu zosta  ten sam liryzm, co w ewangelicznych czasach. Liryzm
niezmienny przez stulecia. Ile  razy spowiednik ociera brzegiem kom y
dyskretnie  zy wzruszenia na widok przeogromnego mi osierdzia j pi kna
grzesznej duszy d wigaj cej si  ku dobru. Ca e przecie  Odkupienie ma u
podstaw przebaczanie. Przecudny liryzm znany tylko z Ewangelii. Liryzm
podnoszenia z b ota nie miertelnej duszy, która ma wi ksze pragnienie dobra
ni  jej mo no  i wi ksz  t sknot  za dobrem ni  paniczny l k przed Bogiem.

Biedny, stokro  biedny jest cz owiek, który s dzi,  e nie jest godzien
mi osierdzia, gdy  dziel  go od Boga grzechy. Takiej bariery Bóg nie
ustanowi . Nie ma jej te  w Ewangelii.

Bóg jest dla ludzi, z powodu ludzi, którzy uzyskali prawo zbli

 si  do Niego

w ka dej okoliczno ci. Przebaczenie jest subtelnym przywilejem cz owieka od
Boga danym.

background image

33

14. S ysza

, Synu Bo y...

Doniesiono Jezusowi,  e wie a w Siloe si  zawali a i zgin o 18 osób. I druga
wiadomo  dosz a do Jezusa - Pi at zmiesza  krew Galilejczyków z ich
ofiarami (por.  k 13, 1). My licie,  e owi Galilejczycy byli bardziej grzeszni ni
reszta Galilejczyków albo  e owych 18 mieszka ców Jerozolimy by o bardziej
grzesznych ni  reszta mieszka ców Jerozolimy? Je li pokutowa  nie

dziecie, wszyscy podobnie zginiecie (Por.  k 13, 4).

ysza

, Jezu,  e ameryka ski prom kosmiczny Challanger 31 stycznia

1986 roku rozpad  si  w 77 sekundzie po starcie i zgin o 7 osób, w tym
jedna kobieta, która „szcz liwie” wylosowa a miejsce spo ród 37 tysi cy
staj cych do ci gni cia?

Je li pokutowa  nie b dziecie, wszyscy podobnie zginiecie. Nie my lcie,  e
owe siedem osób z za ogi promu Challanger by o bardziej grzeszne od
wszystkich innych za óg kosmicznych pojazdów.

ysza

, Jezu,  e podczas trz sienia ziemi w Meksyku wie owce

elbetonowe wywraca y si  jak kartonowe pude ka, grzebi c swych

mieszka ców przesuwaj cymi si  meblami. Tragizm le cego kolosa
budowlanego z jego lokatorami. Czy my licie,  e owi tysi cami polegli ludzie
byli wi kszymi grzesznikami ni  pozosta a cz

 miasta Meksyk,  e ich to

nieszcz cie spotka o w dniach 19-20 wrze nia 1985 roku? Nie, powiadam
wam, lecz je li pokutowa  nie b dziecie, wszyscy podobnie zginiecie.

To nie przesada stylu mówienia Jezusa - „wszyscy podobnie zginiecie” bez
pokuty. Cz owiek ma dziwne usposobienie. Martwi si  do wstrz su w cznie
wypadkiem jednego promu kosmicznego, a przecie  najbli szy konflikt
zbrojny b dzie unicestwia  dziesi tki, setki lub tysi ce podobnych promów
ku wielkiej uciesze przeciwnika. Dreszczu strachu doznaje si  ogl daj c
zdj cia wyrwanych z fundament wie owców przez trz sienie ziemi, a przecie
podczas konfliktu w sekundach zachwieje si  las wie owców jak drzewa
targane wichrem i runie grzebi c mieszka ców. I znowu druga strona cieszy
si  z sukcesu. Wszyscy zginiecie, wed ug Jezusa. Nabywamy coraz bardziej
prze wiadczenia,  e w najbli szym starciu zbrojnym nie b dzie zwyci zców
ani zwyci onych. Zarówno m dro , jak i kretynizm rodz  w g owie.
Przej cie od jednej fazy mózgu do drugiej jest tak subtelne,  e staje si
niedostrzegalne w trakcie akcji. S owa Jezusowe nabieraj  realizmu
z biegiem wieków i dojrzewania ludzko ci. Z przeno ni konkretyzuj  si .

owa Jezusowe taksujemy na wa ne i ozdobniki mowy, na realne

i metaforyczne, na obowi zuj ce i przygodnie wypowiedziane. Czym jest
zalecenie pokuty?

Duch pokuty, to duch wiedzy o sobie. Z chwil , kiedy empiryzm zadecydowa
o charakterze nauk przyrodniczych, cz owiek sta  badaczem, czyli stan
ponad procesem poznawczym. Przesta  by  przedmiotem analizy

background image

34

poszukuj cej konstrukcji wewn trznej. Humanistyce zaprzecza si  cz sto
w ogóle charakteru nauki. Nauka musi by  produkcj , gwarancj  dobrobytu
daj

 podstaw  szcz cia posiadania. Dziwna rzecz,  e nauka musi

jednocze nie s

 wojnie. Wojna za  to zagro ona egzystencja.

Nie ma czasu ani miejsca na wiedz  o sobie samym. Na prze ycie czego  poza
kr giem produkcyjno-egzystencjalnym. Cz owiek wspó czesny twierdzi,  e
jest nerwowy, tymczasem podlega on ustawie przyspieszeniu ciasnego kr gu
wytwórczo-bytowego. Przy pr dko ci k towej pot guje si  si a od rodkowa,
która prowadzi kra cowo do uszkodzenia samej konstrukcji. Z takim
kr kiem w g owie nie ma czasu spokojnie i rozs dnie my le . Przestaje si
by  powoli cz owiekiem, a coraz bardziej staje si  nowym tworem -
cz owiekopodobnym.

Duch pokuty to duch zatrzymania si  na sobie cho by kilkana cie sekund
w ci gu dnia. Gdyby wszyscy ludzie mieli jednominutowe rozwa anie o sobie,

eby si  móc wy czy  z turkotu produkcyjnego, mechanizm dzia ania

ludzko ci znalaz by miejsce na humanistyk  w g bokim tego s owa
znaczeniu. Budzenie cz owiecze stwa dokonuje si  w ciszy. Jest to swoisty
paradoks biologiczny, ale za to prawda psychologiczna. Duch pokuty jest
niczym wi cej jak refleksj ,  e daleki jestem od doskona

ci, ale mog  si  do

niej przybli

 za cen  istotnego obowi zku wynikaj cego nawet nie z religii -

bycia cz owiekiem. Lepiej - stawania si  cz owiekiem ka dego dnia.

background image

35

15, Sk d ta pewno ?

Kazimierz Dymel zatytu owa  swoj  ksi

: „Sk d ten blask, profesorze

Sedlak?” Ciekawsza znacznie by aby ksi ka o tytule: „Sk d ta pewno ,
profesorze?” Jaka? Wybra stwa Bo ego? By  mo e jakiego  przeznaczenia
okre lonego? Pupilstwa u Boga? Sk d ta pewno ,  e Bóg czego

da,

oczekuje, pragnie czy przeznacza do okre lonego zadania?

Nie jest w tej chwili to interesuj ce, mo e to zawsze jeszcze by  nieoptycznym

udzeniem, autosugesti , zarozumia

ci , nadprzyrodzon  pretensjonalno-

ci , ostatecznie zwyk  pomy

. Ciekawsze jest, w jaki sposób ludzie

Starego Testamentu „s yszeli” Boga, jak Bóg w ogóle przemawia , w jakim

zyku itp. Ale wtedy powstanie niezwykle intryguj ce pytanie - dlaczego Bóg

zapomnia  przemawia  do cz owieka, a na obecne czasy by oby to przecie
takie wskazane? Archaiczna Komunikacja Boga z cz owiekiem jest warta
zastanowienia. Czy si  co  w behawiorze Boskim zmieni o, czy raczej my
posiadamy inne odbieralniki Boskiej informacji?

Pro ci ludzie odznaczaj  si  wi ksz  wyczuwalno ci  spraw Bo ych ni
inteligent kszta cony na logice Arystotelesa i filozofii Kartezjusza. Dziwna
rzecz, jak nomadzi, analfabeci Starego Testamentu, wnikliwie i delikatnie
wyczuwali Jahwe. Jak umieli Go odnajdywa  w codziennych i pospolitych
zdarzeniach. Po prostu Bóg by  dla nich czytelny, cho  nie rozró niali znaków
alfabetu. Odnoszenie si  do Boga by o te  pe ne kultury i delikatno ci. Wiara
w Boga by a wi c poniek d wizualna. Bóg by  obiektem codziennego
odnoszenia wszystkich rzeczy. Relacjonowana na pi mie czy w mowie
wymiana prze

 zosta a wtórnie ubrana w sens s ów, cho  by a czym

niewyra alnym w naszej komunikacji.

Nie uda si  tego rozwi za  bez przeanalizowania dzisiejszych mo liwo ci
komunikowania si  cz owieka z Bogiem. Aby co  by o informacj , musi
uderza  nasz  uwag  albo takim samym sygna em, albo jego modulacj ,
nat eniem, cisz  bezsygna ow , obserwacj  w asnej uwagi, zastanawiaj
zmienno ci  i jak  w niej to samo ci . W ka dym razie przej cie informacji
nie zale y od nadajnika tylko, gapowaty detektor odbierze co
nieokre lonego, co b dzie szumem jego g owy. W ka dym razie problem
odbioru informacji od Boga nie jest wcale trudniejszy od wychwytu
informacji z Wszech wiata czy ewentualnie domniemanych kultur
pozaziemskich. Nie ulega w tpliwo ci,  e trzeba troch  wprawy, by zestroi
siebie jako detektor z Boskim nadajnikiem. Prawdopodobnie wszyscy
odbieraj  sygna y Bo e, kto potrafi je zdekodowa .

Mo na wyró ni  kilka cech sygna u Boskiego:

1. Bywaj  chwile,  e wydaje si , i  Bóg jest tu ,  e Bóg otacza, ogarnia
cz owieka w jaki  niezwyk y sposób.
2. Bywaj  wyra ne natchnienia wykonania czego .

background image

36

3. S  lekcje udzielane wyra nie przez Boga, cho by seria niepowodze , które
w ko cu okaza y si  potrzebne, by nie wybiera  tej drogi.
4. W zawi ych niekiedy decyzjach widzi si ,  e rozstrzygni cie jest nie moje,
a jednak najlepsze.
5. Dok adna wiedza,  e w jaki  niewyt umaczalny sposób jest si  winnym
wobec Boga.
6. Czuje si  fizycznie  ask  Bo  w pewnych okresach  ycia.
7. Widzi si  wprost Opatrzno  nad sob .
8. W d

szym okresie obserwacyjnym dostrzega si  takie dziwne uk ady

szcz liwych rozwi za ,  e interpretuje si  to b ogos awie stwem Bo ym.
9. Dostrzega si  cud, bo inaczej nie mo na tego wyt umaczy  bior c pod
uwag  kryteria materialne.
10. Zdarzenia dziwne zaskakuj  w takich samych okoliczno ciach, za du a
tu prawid owo .
11. Bywaj  chwile niezwyk ej intuicji, kiedy si  wie, czego chce Bóg ode mnie.
12. Powtarzalno  tych samych zdarze  po dwakro , tutaj ju  pomy ki by
nie mo e,  e to przypadek.
13. Szybkie wys uchiwanie mod ów.
14. Zaskakiwanie w wa nych rzeczach powtarzalno ci  podobnych
okoliczno ci.
15. Seria zdarze  przynajmniej dziwnych.
16. Wypunktowane w  yciu cierpienie.
17. Cierpienie jako wst p do wielkich zdarze

yciowych.

Pierwsze odczucie - co  si  dzieje albo przynajmniej mnie si  tak wydaje.
Ciekawe w obu wypadkach jako iluzja i jako ewentualna rzeczywisto .
Który  z systemów nadawczych zaczyna, si  wybija  jako cz ciej spotykany.
Jest to naturalne przy nieco nastawionej uwadze na pewn  nieokre lono ,
ale przecie  nie robi ona wra enia nie-mo liwej. Przychodzi samoodpowied  -
a je li Bóg? Niemo liwe, by pan Bóg mia  interes w

nie do mnie. Ma o

prawdopodobne. Mo na by  pod wra eniem i ci gn  dalej jak szcz liwy
numer na loterii  ycia. Z góry przekre la si  wszystko, Bóg nie jest farszem
do wype nienia ludzkiej pychy.

Jest si  zupe nie osamotnionym w problemie. Nie nadaje si  do porady
u nikogo. Wyjdzie si  na idiot , zarozumialca. Na pewno spowiednik
ustosunkuje si  równie  negatywnie. To sprawa najbardziej osobista, poza
sfer  nawet przyjacielskich zwierze .

Pozostaje jedyny wniosek - co  jest. Ale co? Biada mi, znalaz em si  w orbicie
szczególnego zainteresowania Boga, nie wiem dlaczego, nie znam ani celu,
ani powodu. Lecz to niemo liwe...

Sygna y  aski poczynaj  si  charakteryzowa  z ca  pewno ci . Redukuje si
ich rozpi to , ale za to precyzuje wyraz. Jednocze nie cz owiek poczyna si
kurczy  w sobie. Male . Na pierwszy plan wysuwa si  w niezbyt uchwytny
sposób - Bóg.

Przywileje u Boga maj  sw  odwrotn  stron , obowi zki rosn  do kwadratu.

background image

37

Wymaga tego subtelno  sytuacyjna. U siebie ma si  bardzo g bok  faz
zw tpienia w Bosk  sygnalizacj , jednocze nie w przedziwny sposób rozumie
si  ludzi Starego Testamentu i Nowego Testamentu. Jednej rzeczy nie mo na
poj , w jaki sposób Mog  ja odpowiada  sprawom Bo ym nie posiadaj c do
tego  adnych danych.

Prawid owo ci sygnalizacyjne uk adaj  si  jednak ca kiem wyra nie. Nie ma

tpliwo ci,  e to Bóg stoi przy ca ej sprawie. Nie ujawni On nigdy, dlaczego

wybór pad  tutaj, a nie gdzie indziej. Widocznie im mniej danych osobistych,
tym wi ksza chwa a Bo a. O tak  nierównowag  przecie  chodzi. Zadania do
spe nienia nie s

adnym wyró nieniem S  obowi zkiem.

Tak zostaje si  wci gni tym w Boski kr g bez  adnej manifestacji
zewn trznej. Dyskretnie i w pe ni. Bóg jest w ka dej sytuacji do
uwzgl dnienia. Sk d ta pewno  Bo ych spraw rozmienionych na bilon
pojedynczego  ycia? Miewa Bóg swoje zami owania.

Podstaw  teorii informacji jest po stronie cz owieka wiara pog biaj ca si
coraz bardziej, po stronie Boga -  aska. Tak Bóg kszta ci dusze ofiarne,

dre, wierne, gotowe na wszystko. Tak zapewne wybiera  swych

powierników w Starym Testamencie. Na takiej linii dokonywa o si
przesy anie informacji o Bogu, dopok d nie przyszed  Jezus.

background image

38

16. B

 wola Twoja

Zbli amy si  do gor cej linii ewangelicznej - poddania si  woli Bo ej bez
zastrze

. Mo na z agodzi  ten nadprzyrodzony obowi zek odbierany mniej

wi cej jako bezdyskusyjne przeznaczenie oczywi cie do rzeczy trudnych,
bolesnych czy nawet  ycia. Sytuacja jest nieco podobna jak na  wiecie -jeste
ca kowicie wolny w przedziale „od” - „do”, tym pami taj o swej zale no ci.
Z racji  ycia w zbiorowo ci jest zale ni nie tylko od wa nych, ale te  od
kaprysów i humorów wp ywaj cych na moje szcz cie lub trosk .
Uzale nienie nie tylko od prawa, ale równie  czyjego  widzimisi .
Od normalnych i psychopatów uszcz liwiaj cych mnie pseudoproblemami.
Moje zdrowie lub nawet  mier  zale  od niedouczonego lub nieuwa nego
lekarza, kalectwo nabyte lub ci ka choroba z powodu czyjego
niedopatrzenia i niedbalstwa. I tysi ce ograniczników, w ród których moja
wola mo e dopiero dzia

. Taka jest konstrukcja  ycia spo ecznego.

Zale no  od woli Bo ej wyklucza wszelk  nierozwag , jak kolwiek
opiesza

, nierozs dek, niech  czy nienawi . Tutaj jest nieomylna

decyzja, powodowana mi

ci  i moim dobrem,  wi ta decyzja. Zale no  od

prawdziwego Ojca. Taka zale no  jest zaszczytem opieki nade mn , a nie
konieczno ci .

W niedoli, cierpieniu, trosce ciskam si , je li u podstaw le y lub cudza

upota. Ale inaczej przyjmuj  to z r ki Ojca. Oby tylko wiedzie  co od kogo.

Je li od Boga, nie wiem mimo wszystko, czy to w Jego planach wprost by o,
czy pos

 si  drugim cz owiekiem, ci pokuta za winy, ekspiacja za siebie

czy za innych, próba mojej wierno ci, mojego znawstwa m dro ci Bo ej.

W cierpieniu moralnym zaprawi  mnie Bóg od m odo ci, a nawet dziecka.

cierpieniu  fizycznym  jestem  nowicjuszem  nabywaj cym  wprawy

z procesem starzenia si . Czy Bóg odnowi m odo  moj  jako or ow , wed ug
psalmisty? Czy trafiaj  si  sceny z królem Ezechiaszem, któremu prorok
Izajasz zakomunikowa ,  e umrze? Czy Bóg patrzy jeszcze dzisiaj na  cian
wilgotn  od  ez? Czy zmienia decyzj  przed

aj c  ycie o lat pi tna cie jak

Ezechiaszowi? Zapewne tak, cho  nikt si  nie domy la,  e zosta o mu  ycie
nie wiadomo ju  który raz darowane. S  rzeczy, które nale y pozostawi
wspania omy lno ci Boga. Podporz dkowanie si  woli Bo ej ma w sobie
jeszcze drugie oblicze wynikaj ce z naszego prawa do zwracania si  - Ojcze.
Najmilsz  rzecz  u dziecka jest pe ne zaufanie do ojca, poczucie
bezpiecze stwa, jak by nic nie mog o zagra

, kiedy on jest w pobli u. „B

wola Twoja” nale y do dzieci ctwa Bo ego. Absolutna pewno , gwarancja,  e
nic mi nie zagra a pod wszechmocn  i kochaj

 r

 Bo .

Wola Bo a nastawia zegary i czas  ycia. Kiedy ju  nic nie bawi ani interesuje,
kiedy wszystko traci warto , pozostaje najczystsza wola Boga po raz ostatni
tutaj. Nietrudno si  pogodzi  z t  wol , skoro si  j  pe ni o ca e  ycie. To
najwi ksza chwila  ycia - bezpo rednie przej cie w r ce Boga - Ojca.
Rozcie czenie ostatniego aktu w asnej woli w niesko czonej woli Boga. To
zbawienie.

background image

39

17. Oto cz owiek

Aby pozna  cz owieka, trzeba by  w zak adzie dla nieuleczalnie chorych,
zobaczy  w ze ek pokr conego cz owiecze stwa, asymetryczne twarze,
pó ludzkie oczy z wieczn  perspektyw  zak adu a  do  mierci.  eby pozna
cz owieka, trzeba by zobaczy  te cztery miliony kalek od urodzenia, cztery
miliony rocznie, które sp acaj  d ug przyjemno ciowy ludzko ci w postaci
dobrej fonii i wizji.

eby pozna  cz owieka, musz  zna  tego Cz owieka nie w momencie chwa y,

lecz w

nie bole nie do wiadczonego przez wdzi czn  mi

 ludzk  do

prawdy, której si  nie chce zrozumie  albo nie mo e.

Potem zobaczy  bie ni  ziemskiego  ycia, któr  sam równie  rozpocz em.
Widzie

ycie wszystkich rozpi te w przestrzeni pomi dzy  wi to ci  dziecka

i z

ci  op ta ca. Na tej bie ni zacz em  ycie od zera w dwóch wy cigach -

do  mierci i do wyzwolenia najpi kniejszych rysów cz owiecze stwa. Tutaj
mam rozpocz  jednocze nie faz  nie- miertelno ci. Otrzyma em k bek
cz owiecze stwa, w którym wszystko si  mo e znale . Musz  wysup
dopiero jedwabn  ni  warto ci, odrzuci  pa dzierze, wydoby  drzemi
dobro  bez budzenia licha w moim jestestwie. Trudno, wiedz c,  e si  jest
jedynie przechodnim pucharem egzystencji biologicznej,  e nie miertelne

ycie od miliardów lat zamieszka o na okres przej ciowy mój organizm,

a przecie  pozostaje t sknota trwaniem, za byciem wbrew przemijaniu.
Zaraz, to chyba nie tak? Pokr ci o si  wszystko... Co pomo e instynkt
nie miertelno ci wobec definitywnego odej cia z  ycia?... Czy nie miertelna
przysz

 pozostanie jako nap d dobra w zespole duchowych i cielesnych

sprzeczno ci?

Najbardziej paradoksalna bie nia. Ucieczka od  mierci, a ona w

nie

ulokowa a si  nie za cz owiekiem, ale przed nim. L k o egzystencj
biologiczn  z niedorzecznym biologicznym przekonaniem o i  miertelno ci.

Stworzy  cz owieka Bóg z poleceniem trafienia do Niego.

Widocznie o nic Bogu nie chodzi, jedynie o to nie miertelne „fiat”, którym
Bóg powo

 do bytu Wszech wiat z  yciem i ludzko ci . „Niech si  stanie” -

by doj  do Ciebie. Drugi raz to „niech si  stanie”. Na bie ni  ycia nie
wiadomo, jak si  u

y i jak wypadnie, ale „niech si  stanie”, jak Bóg chce.

Pragn  równie  w Niego trafi  mym  yciem. To zadanie ka dego cz owieka.

owo to Bogu wystarcza i nie zajmuje si  okruchami z a, natomiast

wystarczaj  Mu drzazgi dobra, niechby nawet porozrzucane. Ale to dopiero,
kiedy po raz trzeci cz owiek mia  przemówi  „niech si  stanie”, s owa tego
zwiastowanego dnia wyrzeczone przez Ni  w Nazarecie.

Jestem cz owiekiem, znam smak dobra i z a, potrafi  si  wyrwa  pod niebo
i pada  twarz  w przydro ny py . Ale znalaz em si  dwoma wszechmocnymi

background image

40

owami „fiat”. Jedno powo

o Wszech wiat do  ycia, drugie  ci gn o Boga

na ziemi  i da o Mu cia o ludzkie, takie samo jak i moje. Moja bie nia mi dzy
dwoma s owami z niezwyk  moc  rozci ga si  na moj  cz owiecz  drog .
Trzeba powiedzie  - „fiat”! Niech si  stanie, czego oczekuje ode mnie Bóg!

Wiem,  e cz owiecze stwo nie zosta o wzi te jako odlew z Boskiej formy. Moje
cz owiecze stwo nie jest odlewem ani wyt oczyn , ani nie ma go nigdzie
wyko czonego wprost do wzi cia. Ono jest mo no ci  o tyle  atwiejsz , o ile
sta  mnie na to nik e i pot ne jednocze nie „fiat”. Niech si  stanie, czego
oczekuje Bóg, i kszta towanie mojego niedoko czonego cz owiecze stwa. Jest
faktem – cz owiek jest bytem niedoko czonym, ledwo zarysowanym. Przez

asne „fiat” trzeba siebie doszlifowa  na epizodzie meteorytowego przebiegu

przez  ycie.

To nie by oby dobrze powiedziane, gdyby si  utrzymywa o,  e udzielone  ycie
to czas przebiegu od niesko czono ci Wszech wiata do niesko czono ci
czysto Bo ej. To raczej przebieg  ycia we Wszech wiata do Niesko czono ci -
Boga. Gdyby na trasie przelotu co  nie wed ug „fiat” si  zdarzy o, to Jezus
wys

 wybaczenie za jedyne „ al mi”.

Dziwna, a tak pe na tre ci konstrukcja drogi, gdzie mija si  Jezus
z cz owiekiem.

Oto równie  cz owiek.

To chyba konstrukcja ducha Ewangelii oparta na wi zi Wszech wiatem
i cz owiekiem,  ci le ca  biosfer ? Mo e ukochanie i czucie pi kna przyrody
przez Jezusa oraz mi

 Jego do cz owieka wyra aj  znacznie pro ciej

wszystko, ni  tutaj przedstawiono.

Tylko raz jeden powiedzenie „Oto cz owiek” przed pretorium Pi ata mia o
akcent tragicznej drwiny. Wobec wszystkich innych spotykanych w Ewangelii
powiedzenie „Oto cz owiek” by oby zaszczytem powo ania powieka do
istnienia. Cz owiek nie jest imieniem w asnym, ale pe nym niezwyk ej tre ci.

Tylko fizycy nie lubi  w rachunkach niesko czono ci. Tymczasem wszyscy
ludzie s  powo ani potencjalnie z niesko czono ci Wszech wiata, z którego
zostali wyprowadzeni w twórczym akcie, i przeznaczeni do Niesko czono ci
w Bogu.

Cz owiek wyszed  z Niesko czono ci, przebiega jaki  odcinek przyrody zwany

yciem i znowu zmierza do Niesko czono ci. Jezus przyszed  wyznaczy  ten

meteorytowy bieg przez  ycie, by naprawd  by  cz owiekiem. Jest to wed ug
Jezusa tak kolosalna szansa cz owiecze stwa i nie miertelno ci,  e nie mo e
cz owiek niczego da  w zamian. „Co cz owiek da w zamian za dusz ?”
(Mk 8, 37).

Fiat, niech tak b dzie i niech si  stanie!

background image

41

18. Bo e mój, Bo e, czemu  Mnie opu ci

osicielu najbardziej radykalnych hase : „Je li r ka lub noga ci  gorszy,

odetnij j , lepiej ci wej  bez r ki czy bez nogi do królestwa niebieskiego, ni
zachowuj c je by  wrzuconym do gehenny ognistej. Je li ci  oko twoje
gorszy, wy up je, lepiej ci niewidomym wej  do  ywota wiecznego” (Mt 18, 6).
„Kto nie porzuci ojca. i matki, braci i sióstr dla Mnie, nie jest Mnie godzien”
(Mt 11, 37). Te wszystkie bezwzgl dne recepty ewangeliczne, nawet brane
jedynie w przeno ni, nie s  pozbawione bólu rozdarcia ludzkich serc, te
przecie  z  adnej i u wi conej przez Ciebie mi

ci.

Niezale nie od dobrowolnego bólu rozdarcia uczu  dla wi kszej chwa y Bo ej
i w asnego zbawienia, nasze  ycie ma swoje szczeliny, w których drzemie
potencjalne cierpienie. Ludzko  ma odwieczne nie goj ce si  rany, cuchn ce

dz , tortur , m

, bole ci . Gdyby  si  dobrze ws ucha , Jezu, na swoim

krzy u, to dosz aby Ci  olbrzymia rzeka cierpienia ludzko ci, rzeka nie tylko
modlitwy o zmi owanie, ale równie  przekle stwa, wycie zwierz ce. To s
czuj cy ludzie, j k pogranicza  ycia i nieosi galnej  mierci, przyzywanie
Ciebie w ci arach  ycia i z orzeczenie równie  Tobie z rozpaczy jedynie,
z braku dalszej kontroli swym umys em cierpienia. Wys

 im wprawdzie

niebo, o ile zechc  z tego skorzysta , ale ich interesuje bardziej  ycie
doczesne.

Eli, Eli Lema sabachthani...

Sam oczekiwa

 niecierpliwie chwili zbawienia  wiata. Krzepi  anio  podczas

agonii w Getsemani. Ojciec Twój nie opu ci  Ci  ani na mikrosekund ,
mia

 do dyspozycji ca  natur  Bosk , poszed

 dobrowolnie i wyrwa o Ci

si  z ust wo anie: „Bo e, Bo e mój, czemu  Mnie opu ci ”. Co si  mo e
wyrwa  z serc mia

onych bólem, co mo e si  wydoby  z otch ani udr ki,

skoro  aden anio  nie krzepi tej wielkiej rzeki nie miertelnego cierpienia.
Cierpienie jest jak  ycie - umieraj  udr czone organizmy, a cierpienie trwa.
Ono jest nie miertelne jak ludzko .

Nie by o mi dane s ysze  grzmotu Niagary, tych miliardów metrów
sze ciennych wody padaj cych w przepa  w ci gu sekundy. Ale zdaje si

ysze  dobrze grzmot ludzkiego cierpienia przewalaj cego si  u Twoich stóp

na krzy u.

Przekl ta, a mo e te  b ogos awiona rzeka oszala a gor cym cierpieniem
wyrzuca sztywne zw oki i zagarnia jako swój  er coraz nowych
nieszcz ników. Rzeka bólu jest nie miertelna, musi wi c 

 i by . W tej

okrutnej rzece dojrzewa pod

, sza  i nieliczni  wi ci znajduj cy

w cierpieniu Ciebie i staj cy si  wspó uczestnikami Twojego krzy a. Co to
pomaga reszcie?

background image

42

Kiedy  w Starym Testamencie do wiadczony Izrael mawia  -”Jahwe nas
przesta  kocha ”. Brzmia o to jak blu nierstwo, gdyby nie by o tak smutne.
Widocznie jednak skarga na Boga,  e zapomnia  o cz owieku w du ym
nieszcz ciu, jest cech  ogóln  i cech  najprawdziwszego cz owieka - Jezusa.
Musia a ona dla pe no ci równie  si  zjawi .

Skarga czy oskar enie? Cicha zamieraj ca skarga przed Bogiem,  e On
opu ci  cz owieka w najtragiczniejszych momentach. Nie oskar enie. Bóg nie
jest winowajc .

Je li grasz na moich nerwach i mi niach sw  pie

 jak na  ywej harfie, czy

prócz wst pnego „dzi kuj ” musz  by  jeszcze zachwycony,  e moja harfa tak

adnie brzmi, bo nabra a odpowiedniego stroju? A je li zbyt d ugo przebierasz

Boskimi palcami po jej strunach, czy zamiast nuci  Twoj  pie

 wyrwie si

Twój okrzyk: „Bo e mój, czemu  Mnie opu ci ?” A ci inni z tej nie miertelnej
rzeki narzekania, j ku i zawodzenia? A ich przekle stwa na los?

Czy ukarzesz mnie jak Aarona i Moj esza za zw tpienia przy i ze ska
w Meriba? Nie wejdziecie do ziemi obiecanej. Czy pozwolisz napisa  t
ksi

 i jeszcze drug  „Góry  wi tokrzyskie”, ale za kar  ich nie zobacz

wydrukowanych? Niech tak b dzie, jak zadecydujesz.

Chc  i ja moje  ywe struny potarga  nie w samoobronie ani
usprawiedliwieniu mojej ma oduszno ci. Ja si  dopiero ewangelicznie
hartuj ... Je li si  naprawd  skar

em, to Jej. Dzieli a J  od Ciebie tylko

ciana domu. Oznajmiono Ci,  e Matka Twoja czeka i pragnie Ci  widzie .

Znalaz

 pi kn  metafor : Twoj  matk , bra mi i siostrami s  ci, co

uchaj  Twego s owa (por. Mt 12, 49). A J  mog a sprowadzi  troska

o Ciebie, niepokój albo zwyk a ch  ujrzenia Ci  bez wymiany nawet s owa.
Nie mia

 czasu. Odesz a. Czeka a, a  b dziesz mia  czas. I sta o si ... Gdy

na krzy u kona  -mia

 ju  czas. A Twoje matki, siostry i bracia domagali si

spe nienia  ycze  - „ukrzy uj Go”.

Nie wiem, czy masz czas dla mnie... Czym e jestem w porównaniu
z potrzebami Boskimi ca ego  wiata? Do Niej si  uciekam wiedziony wi cej
instynktem ni  rozeznaniem. Matko, w tej godzinie, kiedy On nie mia  czasu
dla Ciebie, zlituj si  nade mn . Tylko na Ciebie licz . Ty masz nieograniczony
czas. Nauczy

 si  czeka .

background image

43

19. Ukrzy owano dwóch innych, jednego po prawej,

      drugiego po lewej stronie

Ta sama odleg

, to samo pole oddzia ywania Boskiego, po ludzku bior c.

Dwaj ró ni w tej samej odleg

ci od Boga. Jeden kpiarz z cierpienia i cynik,

drugi przest pca, ale z refleksj . „Dzi  ze Mn  b dziesz w raju.” Do drugiego
nic. Czy rzeczywi cie nic? Jezus umiera  za obu jednakowo, bo ich
jednakowo kocha . Zrezygnowa  z mi

ci, bo kto  jej nie pragnie, to nie to

samo, co nic nie mówi . Losy ludzko ci s  dobrowolnie wybrane, ale od
strony Boga ogl dane? To nie ludzie staj cy si  nagle zerem wobec Boga czy
czym  w rodzaju niebytu. To wzgardzona mi

 ze strony stworzenia, które

Autor powo

 do bytu i które ukocha . Milczenie dziecka i uwa anie przez to

ojca za nie istniej cego nie jest tylko przetasowaniem dozna . To swojego
rodzaju cierpienie.

Tyle przekazuje strona wizualna w Ewangelii. Nie ma komentarza wewn trz
boskiego ani prze

 Jezusa w tym szczytowym momencie ukrzy owanej

Mi

ci. To nie rezygnacja z mi

ci, bo kto  jej nie pragnie, a mo e jedynie

nie rozumie. To nie Bóg rezygnuje z kochania l swego dzie a. To dzie o -
cz owiek - uwa a Stwórc  za nic, za niebyt, za zero egzystencjalne, za pró ni
poj ciow . Stworzenie robi ze swego Stwórcy istot  nie istniej

. Nagle Bóg-

Wszystko staje si  przez dzie o proklamowany jako nic. Ewangeli ci
przechodz  od  ycia wewn trznego Jezusa bezpo rednio do spraw
kronikarskich, notuj c tylko wypadki. Musieliby by  znacznie
inteligentniejsi. Tak pozosta o pole prze

 wewn trznych Jezusa do

rekonstrukcji przez ka de pokolenie, wi cej - przez cz owieka wed ug jego
potrzeb i mo liwo ci.

Tak ju  jest u Boga - nie narzuca si  si . Nauka Jezusa to jedyna idea, która
dlatego,  e Boska, nie stosuje ludzkich metod. Brutalnie wdra anych idei czy
ideologii nikt nie analizuje, je li s  podyktowane racjami stanu. Nie ma u
Boga wdra ania si  zbawczych idea ów. W stosunkach ludzkich bywa to
bardzo proste - wystarczy przyj  program, wykonywa  co nale y, a reszt

ycia mo na po wi ci  na woln  wol .

Jezus nie nawraca na sw  religi  systemem tuczenia g si, czyli
przymusowego po ykania klusek umaczanych w wodzie dla l ejszego po lizgu
w prze yku. Bóg ma takt w stosunku do innych przekona . Nie przeszkadzali
Jezusowi samarytanie, renomowani grzesznicy, cudzo

nice, rzymscy

legioni ci. Przeszed  kampani  przekonywania g upich w wierze monoteistów.
I tam Jezus nie u ywa  drastycznych, czyli skutecznych metod. Nie
przywo ywa  gromu k ad cego trupem na prowodyra, nie pada  nagle ra ony
apopleksj  najzaci tszy przeciwnik, nie parali owa o w mowie najg upszego.
Cuda swoje czyni  jawnie. Z ota zasada Jezusa - „kto ma uszy ku s uchaniu,
niechaj s ucha”.

background image

44

upich nigdy nie braknie na  wiecie. Szcz cie,  e Bóg za natywn  g upot

nie karze. Cho  jest to przykre jak ka da g upota. Jezus nie chce
niewolników swej idei. Zbawienie jest absolutnie dobrowoln  kwesti .
W pogardzie wobec Boga albo w zaprzeczeniu Jego istnienia cz owiek równie
jest wolny.

Wdzi k wiary w Boga ma niespotykany urok po ród wszystkich przekona :
wiara jest absolutnie wolna. To naprawd  dziwne. Mi

 mo e by  jedynie

wolna.

Po wieki i tysi clecia na horyzoncie zachodz cego s

ca zostan  trzy krzy e

i dwa ró ne sposoby reagowania cz owieka na Mi

. Obietnica zbawienia.

I nic. Daremno  Bo ego przedsi wzi cia? Cz owiek musi sam chcie .

background image

45

20. Stabat Mater Dolorosa...

„Wiatr w przelocie skona  chy ym.” A Ona skona  nie mo e. Kto tu umiera?
Ona czy On? Ona bez rozlania krwi, odziana purpur  wstydu  wiata i Jego
krwi . Sta . Nie ujawnia  ani jednej  zy.

Skamienia o serce, sta o si  samym bólem. Skamienia y w diament  zy.

nie, gdyby mo na by o z Nim razem umrze ? Matka. Taki zgon Jej nie

przera a.

Nazareta skie  ycie, szcz liwe. Na jej r kach piastowa a tamt

mier  przez

30 lat. Kocha a m

 Jego. Starcze s owa - dusz  Twoj  przebije miecz - sz y

ka dej chwili bli ej spe nienia.

Skamienia e z bólu macierzy stwo ugodzone  mierteln  mi

ci . Czemu

nigdy nie mog em zrozumie ? Mo e raz na rekolekcjach. Po latach spotka em
wy szego wojskowego w korytarzu poci gu. Przystan , popatrzy  w oczy

tylko powiedzia : Stabat Mater Dolorosa. Wiedzia em, na których

rekolekcjach by  – o Niej.

Nieraz mia em wra enie,  e gdybym by  kompozytorem, to bym przed
zako czeniem kompozycji sko czy

ycie. By  taki moment, gdy „wiatr

w przelocie skona  chy ym”, kiedy sta a Ona - Bole ciwa... Nie jestem
kompozytorem. Jestem jeszcze... S  obrazy, co huraganem przewalaj  si
przez dusz . Kiedy si  widzi g os i  wiat o s yszy... S  na  wiecie dzwony,
a w nich zakl te momenty czasu, kiedy w jakim  szalonym rezonansie z nimi
cz owiek nie wie, czy jeszcze  yje.

Dobrze,  e takie zdarzenia s  impulsowe, pot ne, ale krótkotrwa e. Nie
przekraczaj  wtedy ludzkiej wytrzyma

ci. Rozumie si  na chwil , czego

nigdy nie mo na by o poj  wcze niej. Widzi si  niemal przestrzennie, co si
w innym wymiarze dokonywa o. Czuje si  rzeczy nieodbieralne... „Maria te
wszystkie s owa przechowywa a w sercu swoim” ( k 2, 51). Nikt nie poda ,

aden Ewangelista, jakie my li przechowywa a, my li skamienia e,  e nawet

umrze  nie mog a.

Zawsze si  tak ustawia a, by nie przes ania  sob  Boga. Najwi cej bola a
bezradno , On patrzy  na Ni  ku wi kszemu swemu cierpieniu. A Ona
nawet umrze  nie mog a. Zosta a, stworzona do wi kszego bólu ni

mier .

I wybra a. Fiat... Ci szego s owa nie ma na  wiecie.

background image

46

21. Królu cierpienia

Cierpia

 okrutnie i z naszego stanowiska - pi knie. To droga zbawienia,

któr  Ojciec ustanowi . Jedyny przypadek, kiedy cel u wi ca  rodki.
Wybra

 pe ni  bólu. Dobrowoln , ale zniewolon  nieprzebran  mi

ci  do

cz owieka. Nie wiem, dlaczego z Twego cierpienia zrobiono olbrzymi
tajemnic , skoro s  i byli na  wiecie ludzie, którzy

znacznie wi cej przeboleli ni  Ty. Twój ból zosta  otulony naszym
wspó czuciem, wytarty nasz  mi

ci , o piewany Gorzkimi  alami,

rozwleczony w czterna cie stacji Twojej drogi krzy owej. Cierpienie Twoje
by o t sknot  milionów ludzi zobaczenia Twej autentycznej drogi krzy owej
w Jerozolimie. Ryzykowali  yciem, niewol ; ci gn li, by Twoje  lady ca owa
w Ziemi  wi tej. M

 Twoj  o piewa y ptaki, utulili mistycy, wyciszy y

zakochane w Tobie dusze mistyczne. Twoj  m

 zamkn y w sobie tysi czne

warianty Piety i „Bo e m ki” naszych polnych drogach. Twój krzy  zatkni to
na szczytach gór i wie ach ko cielnych. Ile liryzmu i g bi mi

ci zamkn li

kompozytorzy w swych dzie ach po wi conych Twojemu bólowi. Ilu artystów
i poetów czerpa o natchnienie. A nikt nie przeliczy otartych  ez Twoim
krzy em, t enie bólu przy Twoim cierpieniu. Znajdowanie sensu troski.
Nadziei zbawienia. Twoja m ka owocuje, ro nie, zas uguje, nie jest daremna,
chyba  e dla tych milionów, które porzuci y wiar  w Ciebie.

Twój ból utuli a Twoja najlepsza z matek.  yj c umiera a razem z Tob . Ile
wznios ego i tragicznego pi kna kryje si  w smutnych momentach Twojego

ycia. To reprezentatywna  mier  za ca  ludzko ,  mier  za olbrzymi

warto  Odkupienia. To cierpienia nieograniczonego szcz cia miliardów.

A nasze samotne cierpienie, zapomniany ból? Nie uodporniony natur
Bosk , ból jedynie systemu nerwowego. Nasze cierpienie zmursza e
w najni szych kondygnacjach starych wi zie , ból wydrap paznokciami
w murze. Umierali ludzie na takich samych krzy ach, jak Twój, umierali
jeszcze d

ej i przytomniej. Wszystkie j ki z izby tortur, zach anno  na

wiadomo ci wyci ni te udr

, macerowanie w ókien mi niowych

i nerwowych. Wszystkie cierpienia lagrów na  wiecie z zagubionym strz pem

ycia, z którego trzeba wycisn  wszelki ból, ca kowit  gorycz, ból wtórnych

zwierz t, z by ych ludzi zrobi  czuj

 mas  organiczn  jedynie. Anihilacja

nie tylko cz owiecze stwa,| ale równie  niedopuszczenie do stadium
zdrowego zwierz cia. To cud dokonywania  ywych i czuj cych trupów.

Czy wiesz,  e ludzie si  l kaj  Twego krzy a, symbolu nie tyle zbawienia, co
najpierw bólu? Czy wiesz,  e nikt nie pragnie dostrzec nawet ko cówki Twego
krzy a? Gdzie si  podzia a mi

 w Twoim krzy u, rado , szcz cie? Czy

my lisz,  e du o jest takich, co potrafi  blaszank  bólu wylizywa
z przymlaskiem rozkoszy?

background image

47

Twoi wspó cze ni aposto owie wydedukowali sobie,  e krzy  (zw aszcza cudzy)
to po yteczna, a nawet konieczna rzecz, tylko nale y si  przymierzy  do
przyj cia kilku teologicznych idei przeciwbólowych i zgodzi  si  na
argumentacj  pleba skich i zakonnych biurek.

Chcesz, by Ci  ludzkie robaki na ladowa y w cierpieniu. Wspó cierpi
z Tob  potrafi  tylko dusze mistyczne zakochane w Twoim bólu. Dla pe nego
zbawienia trzeba do pe na kielich Twój dola . Chcesz z ludzkich wraków
zrobi  wspó odkupicieli  wiata? Rozwlok

 Wielki pi tek do ko ca  wiata

potencjalnie dla wszystkich. Twoja mi

 jest niesko czona, a zas ugi

wys

one na krzy u niewyczerpywalne, do ko ca wieków.

Kiedy moim braciom w cz owiecze stwie opowiadam o Twojej bole ci,

miechaj  si  krzywo i zaczynaj  Twoje niesko czono ci dodawa ,

wykazuj c niemo liwo ci, by Odkupieniu czego  niedostawa o.

Na odmian , kiedy zaczynam cierpi cym nuci  ko ysank  o Twoim
mi osierdziu i wspó czuciu w niedoli ludzkiej,  e chodzisz i ocierasz  zy,  e dla
Jezusa trzeba troch  wycierpie , bo by o to udzia em wszystkich aposto ów,
to przychodz  ci biedni, trz

cy si  od bólu, ci o zdefasonowanych

cierpieniem twarzach, milcz c pokazuj  Ewangeli . Wiem, o co chodzi.
Pociesza

 wtedy, kocha

 cz owieka, a nie jego udr

, czyni

 cuda...

Co z tego zosta o do dzisiaj - ko ysanka o Tobie, by zasn  na moment?
Pytaj  mnie wyzwaniem oczu, w które nie  miem spojrze , bo oni wiedz ,  e
Twoje cuda sko czy y si  i rozdawa

 je przez trzy tylko lata. Po dwudziestu

stuleciach ju  nie egzystuje klimat ewangelicznych cudów Twojej dobroci.
Powiedz mi, co ja mam im mówi ? Co mam sobie powiedzie , jestem przecie
jednym z nich. Ty, bezsilny swoj  m

 dla uszlachetnienia  wiata,

pragniesz dosypa  naszego cierpienia? A có  ono znaczy  mo e, skoro Twoje
jest bezsilne wobec fali z a? Karmisz ludzko  chlebem utrapienia i pragniesz
i  dasz, by mia  on smak s odyczy?

Nie pomog o, a wi c na inn  melodi  - o sprawiedliwo ci, grzechowym d ugu,
o pokucie, konsekwencjach. Oni s  ju  po szczyt g owy nape nieni
sprawiedliwo ci . To s owo wyj te ze zbiorku niefortunnych bajek. Kiedy
zaczynam o sprawiedliwo ci, wtedy pytaj  mnie, czy mi osierdzie Bo e jest
drukiem  cis ego wyliczenia? A kalekie dzieci, czy za grzechy rodziców
cierpi , czy na w asne konto rodz  si  wy cznie dla cierpienia?

Jezu z Ewangelii, nie wybroni  Ci  w  aden sposób. Oni maj  dokument
w r ce - Twoja m ka jest zadosy uczynieniem za ich grzechy. Oni nie szukaj
Twojego odwetu za grzechy. Kaza

 im wybacza  winy bli nich, wi c czyni

to. Ale pragn  tego samego od Ciebie.

Nie pomo e tu moja melodia o równowadze win, grzechów i przebaczeniu
Twoim mi osierdziem.

ad  im na zbola e dusze i cierpi ce serca Twoj  mi

 jak dobroczynny

znieczulaj cy przylepiec. Zapewniam ich z pe

 odpowiedzialno ci  za to, co

background image

48

mówi ,  e ka dego z nich kochasz w niewys owiony sposób. Skutkuje to jak
morfina, znieczula na chwil . Ale kiedy minie znieczulenie, krzycz  w g os,  e
zapomnia

 o nich, a takiej mi

ci nie znaj .

Co mam robi ? Powiedz! Przecie  sam wyczekuj  Twojego cudu. Gdy
nieopatrznie g

no o tym powiem, podnosz  wrzaw : ty, nowocze nie

wykszta cony, m drcze na dwa stulecia naprzód, mówisz o cudach?... Zarad
sam, nie wiem, jak argumentowa , to wo a umilioniony ból. A ja jestem
zapatrzony jak dziecko w Ciebie. Ufam Twoim d oniom. Ufam Twej mi

ci.

Wypowiedzia em Ci nasze gorzkie  ale, nie Twoje z Wielkiego Pi tku. Nasze,
cz owiecze, bardzo gorzkie  ale. Czy naprawd  chcesz,  eby dla tych milionów
wszystkie dni roku by y Wielkimi Pi tkami ich  ycia?

Ty  wyczerpa  ju  Twój ból do ko ca, wspaniale; ofiarnie i daremnie, bo
suma z a wydaje si  wi ksza ni  Twój wk ad ofiarny. Czy dlatego tak
pragniesz uzupe ni  niedobór naszym cierpieniem? Wybacz, Jezu,
najbardziej kontrastowo widzi si  wszystko w logice bólu. Czy by Twoje
ewangeliczne zasady nie by y jeszcze do ko ca wypowiedziane? Czy przez to
samo brak nam jeszcze dalszego ci gu Ewangelii?

Krzy  przesta  ju  by  wyrazem m ki, a jest wy cznie zadatkiem zbawienia
i zmartwychwstania. Krzy  Twój jest symbolem nadziei. Krzy  Twój nie jest
widmem gro cym ustawicznie cz owiekowi, widmem, z którego w ka dej
chwili naszego  ycia mo e odpa  p at nie u wi cony jeszcze Twoj  m

.

Tymczasem... ile cierpienia jest do przyj cia z konieczno ci. Wzi  krzy  na
ramiona i i  za Jezusem, to nie sadystyczne ukochanie m ki, tylko pokorne
branie codzienno ci ludzkiej i tej trudnej, dra ni cej, p aczliwej, bolesnej.

Ja - dzi  stary - do wiadczony przez Ciebie oczekuj  cudu. Powiedz sam,
sk d mi si  to bierze. Czekam cudu i wiem,  e go zobacz , cuda mi

ci

i dobroci.

Od tej nocy, kiedy wyprowadzi

 Abrahama poza jego namiot i wskaza

 na

gwiazdy mówi c,  e tak liczne b dzie jego potomstwo... Od tamtej pory
potwierdzonego przymierza z cz owiekiem pokocha em widok Twojego nieba,
rozkoszowa em si  cisz  nios

 Twój g os, sili em si  zdrowym bezruchem,

wch ania em cisz  oddzielaj

 wieczór od zaranka... Dlaczego boj  si  nocy,

nie jak Hiob widziade  nocnych, ale tej m ki niemo no ci obrócenia si  bez
dojmuj cego bólu. To dr cz ce czuwanie z arytmicznym snem i pó jaw . Boj
si  Twojej nocy z gwiazdami, Twojego przymierza zawartego z cz owiekiem.
Jestem niczym, bólem, którego nie kochasz ju  wi cej?

Ja g osi em Twoim wyznawcom, którzy mnie zarzucali krzy ami j filozofi
tego narz dzia bólu,  e Ojciec Niebieski od Wielkiego pi tku patrzy zupe nie
inaczej na  wiat. Patrz c na nasze  ycie widzi je w szczelinie mi dzy belkami
krzy a i Twoimi ramionami, Chryste, mi dzy drzewem zbawienia i Twoj
ukoronowan  w cier  g ow . Spojrzenie Ojca filtruje si  od tamtej pory na
Golgocie zawsze w tym wizjerze Twojej i Jego mi

ci. Przes oni

 nas swoim

background image

49

krzy em, swoim bólem. Stali my si  niesko czenie ukochani przez Twego
Ojca. I oni si  krzepili, prostowali w udr ce, podnosili podci te cierpieniem

owy i byli zas uchani w mi

 Twojego krzy a. Przestali dr

 z l ku,  e za

moment wiatr zerwie z Twego krzy a ból i owinie czyje  serce.

Jezu, z Ewangelii wzi ty, Jezu cudów i dobroci, co mam moim braciom
powiedzie , gdy cierpi , pociesza  ich,  e ja równie ? Mistycznym sadyst
rozkoszuj cym si  cierpieniem nie b

. Chc  by  ewangelicznym

cz owiekiem, nie pozbawionym twardej szko y wiary. Ale pozwól mi czu
Ewangelie ca ym jestestwem.

Wspó czesny cz owiek potrzebuje innej ofiary ni  krzy . Brak mu ciep a, jest
niedobawionym dzieckiem  ycia. Potrzeba mu zdaje si  tego, co mnie
popycha o od dziecka do Ciebie w jaki  dziwny i niezrozumia y sposób. Teraz
widz ,  e od tamtej pory min o przesz o 50 lat. Ludzko  do czy a do tej
potrzeby swojsko ci Boga. Trzeba im balsamu na rozdarte serca. Pozwól mi
tak patrze  na Ciebie, skoro ca e d ugie  ycie w ten sposób kszta towa em m
dusz .

wiat potrzebuje gwa townie mi

ci jak chore dziecko. Twojej mi

ci nie

sprowadzalnej koniecznie do krzy a.

background image

50

22.  mierci, gdzie twój o cie ?

Wyprowadzi  mnie Bóg z nico ci, wyci gn  mnie z Wszech wiata, rozpali

wiat em we mnie  ycie, a potem ko ysa  miliardy lat moje biologiczne

jestestwo, zanim zacz em poznawa  otoczenie, a w nim Boga. Ujrza em
i ukocha em Go. Zapami ta em sobie retrospektywnie ca y cykl od nico ci do
Niesko czono ci. Odnalaz em siebie i do-strzeg em Boga. Wspania y kr g na
niesko czonym promieniu. Jestem na spirali. W ontogenezie przebieg em
prawie trzy czwarte miliona godzin, by doj  do Boga. Powiadaj ,  e mam
umrze . Ale to nie koniec egzystencji. To dalszy ci g niesko czonej spirali.
Mijam akustyczn  stref , staj  si  ponadd wi kowym jestestwem. Przej cie
do tej strefy dokonuje si  skokiem zwanym  mierci , ale tam dalej jest mój
ci g egzystencji, rozwoju, wzbogacenia mojej  wiadomo ci, a  do apogeum,
poza którym jest tylko niveau wiecznego trwania Bóg.

Tam, poza t  biologiczn  bram  czeka mój Bóg i mój rozwój, dope nienie
w Niesko czono ci. Tam Bóg ma wype ni  wszystko, w Objawieniu przyrzek .
Wszystkie dziwy Boskiej mi

ci maj  uzewn trzni  w niebywa ej syntezie

rekapituluj cej si  w Bogu. MOJA wiara, która dla mnie jest cudem Boskiej
mi

ci, ma si  uzewn trzni  przez wspó czynnik niesko czono ci.

Nie mog  sobie odmówi  tego etapu od pró ni, przez przyrod , w któr  Bóg
tchn

ycie, do  wiadomo ci siebie, w któr  Bóg tchn  po miliardach lat,

wyczuwania Boga ca ym jestestwem, chyba grawitacj  mojej egzystencji.

Bo e, jakie to wspania e... Jakie to przeogromne,  e staj  w zadumie nad
Twoj  wielko ci  i moj  zdolno ci  pomieszczenia jej w sobie.

Pozwól mi w tej nadprzyrodzonej spirali si gn  Ciebie i zamkn  w Tobie
mój cykl rozwojowy.

Wiem du o, Bo e, bo wiele nauczy em si  o Tobie. Dozna em Twej M dro ci
zawdzi czaj c jej ten wielki bieg, w którym uczestnicz  jeszcze od czasów
mojej nie wiadomo ci.

Nie mówi

 o tym, Jezu, do prostaków Galilei i Judei ani do dzieci Oni nie

wiedz c o tym, uwierzyli Tobie bez przes anek rozumowych, prost ,
serdeczn  wiar  w Ciebie, Syna Bo ego. Nie zakrywa

 prawdy przed nimi,

powiedzia

 wszystko. Mnie pozwoli

 ujrze  Twoj  Ewangeli  na

niesko czonym tle przedewangelicznych i pozaewangelicznych czasów.
Pozwoli

 dotkn  w przeb ysku  wiadomo ci olbrzymi  syntez  Twojej

Prawdy o cz owieku na tle  ycia biologicznego i  ycia Wszech wiata.

Za t

wiadomo  niepoj tej spirali trwania, za ten bieg materii zamkni tej

od miliardów lat w mym ciele, które ma zmartwychwsta , za drgaj ce w nim

ycie, za wiar  odkrywaj

 Twój przeb ogos awiony stan prawdy

i znalezienia si  na no nej fali Twojej mi

ci... Wybacz. Przy takich wielkich

sprawach nie dzi kuje si . W milczeniu si  rozwa a z pe nym zachwytem.

background image

51

Najprawdziwsza „technologia Ewangelii”.

Od dziecka czytaj c Ewangeli  powoli mog em wyrasta  z wiary. Ta istnia a
niezachwianie. Obok tego ros o zrozumienie konstrukcji  wiata. Dzi  nie
wierz  ju . Ja wiem  e tak jest Nie od siebie.

Ale wiem.

Wtopi  si  we Wszechistnienie, w najwi ksz  syntez  Wszystko ci i nie
zagubi  swej indywidualno ci. By  w tej syntezie, tworzy  j , ogl da  j  poza
sob  i mie  j  w sobie. Gdy to, co jest Boskie we mnie z hojno ci Boga, wraca
do swego Pocz tku i osi ga nie finalizuj cy si  koniec.

Bo e, dzi kuj  Ci za t  syntez  ju  dzi , za dojrzenie k tem oczu jej wycinka.

Jak niezmierny jest mój Wszech wiat id cy ku bezmiarowi Mi

ci i Prawdy.

background image

52

23. Jam jest zmartwychwstanie i  ywot

Mimo najg bszej i bezkolizyjnej wiary, wiary opartej nawet na podbudowie
nowoczesnej wiedzy, musi si  znale  jaki  zap dzony k t trudno ci.
Zmartwychwstanie. Nie reinkarnacja. Dziwne,  e ma ona bardzo wielu
zwolenników. Wyznanie Marty z Betanii jest wspania e i najwi ksze w wierze.
Wierzy,  e czwartego dnia po  mierci brat zmartwychwstanie. Wierzy, nie
maj c  adnego odno nika prócz realizmu  mierci. Rozumowanie tutaj jest
do wiadczeniem tysi cleci ludzko ci i oparte na miliardach faktów  mierci,
po której nie ma powstania. Dlaczego wiara w Boga nie jest tak trudna jak
wiara w zmartwychwstanie? Nie ma kontrargumentu,  e Boga by  nie mo e.
W zmartwychwstaniu jest taki argument widoczny jako niemo liwo
biologiczna. Ju  pierwsi chrze cijanie w Tesalonikach mieli trudno  ze
zmartwychwstaniem cia  i Pawe  musia  im w listach wyja nia .

Dla mózgowczyków ate skich na areopagu zapowiedzenie,  e b dzie mówi

zmartwychwstaniu Jezusa, by o okazj  do drwin. Istnia  przecie

kontrargument w postaci nie yj cych zwierz t ofiarnych, które po zabiciu
nigdy nie wraca y do  ycia.

O zmartwychwstaniu poza przyk adem Jezusa i tym co sam powiedzia
o tym, nie mamy nic. Zmartwychwstanie jest faktem wed ug Jezusa.
Metafizyczn  i fizyczn  prawd  o zmartwychwstaniu Jezus t umaczy
w sposób popularny wed ug inteligencji s uchaczy. Jezus wyja nia,  e
zmartwychwstali ludzie b

 bardziej do anio ów podobni, odpadn  doczesne

wymagania, jak np. dope nienie p ci (nie b

 si

eni  ani za m

wychodzi ). Cechy cia a Jezusowego po zmartwychwstaniu wydaj  si
wskazywa  na cia o uwielbione wed ug teologów, cia o ja niej ce. Materia nie

dzie stanowi a przeszkody w poruszaniu si  .W j zyku fizyków

nazwaliby my to dzisiaj przyj ciem stanu plazmowego. Patrz c na
zmartwychwstanie w skali anatomicznej i fizjologicznej uprawia si  filozofi
wiary skali rze ni miejskiej. Trzeba najpierw spojrze  na  ycie w rozmiarach
kwantowych,  ci le mówi c bioelektronicznych, wtedy i zmartwychwstanie
zjawi si  w zupe nie innych relacjach - nierze niczych.

Cia o nie podlega g odowi ani cierpieniu.  w. Pawe  posuwa przybli enia:
zasiane cia o ziemskie, wstaje cia o niebieskie, zasiane cia o skazitelne,
wstaje nieskazitelne, zasiane cia o materialne, wstaje duchowe. Wiara
w ogóle, a szczególnie w zmartwychwstanie nie jest do talmudycznych
rozwa

 ani teologicznych analiz.

Dopok d si  nie wie nic istotnego o  yciu, zagadkowa jest w zasadzie  mier .
Nie wiedz c za  nic o  mierci poza stwierdzalno ci  fizjologiczn , jakim
w ogóle prawem mo na orzeka  o zmartwychwstaniu? Wytwarza si  b dne
ko o wiadomo ci, ale nie istotnych.

background image

53

Pozna  moc Bo . Czym jest nasza wiara w Boga, przecie  ona i tak jest
nieco pozytywistyczna. Boga bierzemy zjawiskowo, a nie istotnie.

Jeden jedyny atom z mojego cia a nie zaginie w bezmiarze atomów cia
ludzkich. Ten atom wodoru w stanie zjonizowania mo e by  restytuowany
przez Boga do stanu  wiadomo ci mojej. Natomiast wiele innych atomów,
nawet nie z mojego cia a, znajdzie si  w stanie plazmowym. Mog  to nazwa
bioelektronicznie,  e cia o b dzie w stanie bioplazmowym. Utrzymuje si
w nauce,  e ka dy atom przeszed  we Wszech wiecie przynajmniej raz przez
zwi zki organiczne  ywych organizmów. W ten sposób wszystkie atomy
by yby biotyczne.

Bóg posiada zapewne kolosaln  zdolno  rozdzielcz  „widzenia” ka dego
atomu, tym samym ma zdolno  rozró nienia atomów z okre lonego
organizmu. „Zdolno  rozdzielcza” indywidualnego poznania mo e natomiast
by  wst pem do personifikacji cia a przynale nego okre lonemu cz owiekowi.
Wyst puje ta sama sprawa, co w personifikacji fali elektromagnetycznej
w moj  osobowo . Tutaj personifikacja mojego ongi  cia a do poczucia,  e to
jest moje cia o? Przecie  co  podobnego dokonuje si  z moim cia em za  ycia
biologicznie w formie wymiany atomów w strukturach biologicznych na
nowe. I tak po pewnym czasie zawarto  „moich” atomów znajduje si
w znacznie mniejszej liczbie, po wymianie. A ci gle mam  wiadomo  tego
samego i w asnego cia a.

Nic nowego, je li stoj  na pozycji bioelektroniki czy nawet dawnej biologii.
To 

moje widzenie bynajmniej nie wydumane, jedynie wydedukowane

z do wiadczalnych danych, na których mam prawo zaproponowa  model -
punkt wyj ciowy dla bioelektroniki. Bóg mia by tylko za zadanie uto sami
moj  plazm  do stwierdzenia przeze mnie to samo ci. Widzenie cz owieka
jako upodmiotowanej plazmy biologicznej jest ca kiem naturalne dla
bioelektroniki.

Prosz  mnie w filozofii nie nazywa  cwaniakiem filozoficznie dotartym,
poniewa  zg bi em gi tkie za

enia. Panowie filozofowie, by bym wtedy

najgenialniejszym z filozofów, dajmy spokój z takim pos dzaniem,
musia bym wszystkich innych filozofów mie  za niedoros ych.
Nic podobnego. Nie chc  takiej genialno ci. Bioelektronika jest systemem
biologicznym opartym na obiektywnych do wiadczeniach dost pnych, bo
publikowanych na ca ym  wiecie i 20 lat nie by a niczym innym, tylko
elektronicznym dodatkiem do biochemii. Abstrakcyjne uogólnienie, o którym
by a wy ej mowa, by o niezale ne od jakiejkolwiek wiary. By  to wniosek
heurystyczny z najbardziej materialnego systemu w biologii, jakim jest
bioelektronika.

Moja wiara biologiczna niezale na od jakiegokolwiek wyznania mo e jednak
by  mi pomocna dla wykazania niesprzeczno ci mi dzy postulatami wiary

kwantowymi  w asno ciami  cia a  ludzkiego.  Nie  komentuj .  Nie

udowadniam, orzekam jedynie sobie,  e nie ma sprzeczno ci w dziedzinie
nie miertelno ci cia a ludzkiego oraz jego personalnej identyczno ci.

background image

54

Rozwi zywanie sprawy wieczno ci na gruncie fizjologizmu i anatomizmu jest
niedorzeczno ci  nawet w formie poszukiwania niesprzeczno ci z nauk .
Jest nonsensem tzw. zdrowego rozumu, który w nauce zosta  przekre lony
po raz pierwszy przez Kopernika w astronomii, wreszcie w mechanice
kwantowej. Zdrowy rozum brany w kwantowych rozmiarach cia a ludzkiego

fizjologiczno - anatomiczne widzenie problemu nie miertelno ci jest

niemo no ci .

To nie jest zmartwychwstanie cia  po biologicznemu, to jest bioelektronika
w swych dalekosi nych wnioskach o bioplazmie w  ywych ustrojach, a wi c
w cz owieku od strony kwantowej. Ze stanowiska wiary nie widz  ogranicze
mocy Bo ej, któr  Jezus zarzuca faryzeuszom.

Moje prywatne widzenie i mieszczenie mocy Bo ej obok mnie oraz innych jest
moim najg bszym przekonaniem. Nie wierz  w bioplazm . Wiem o niej i za to
dzi kuj  Bogu. W moc Bo  natomiast wierz  i nie widz  kolizji jej dzia ania
z poznaj cym rozumem ludzkim. Nikt nie ma potrzeby widzie  jak ja. Mamy
jedynie wspóln  wiar  w zmartwychwstanie cia .

Panów fizyków niezwykle szanuj  i powa am, ale problem zmartwychwstania
na serio do nich nie nale y i nic poza „rze nymi” kryteriami nie potrafi
dorzuci  do problemu. Prosz  pozostawi  to mojej niewiedzy wiedzy, jak to
zostanie przez was okre lone.

Pan Bóg ma widocznie atomy „znakowane” personalnie i potrafi je uwzgl dni
przy zmartwychwstaniu cia , jak to si  robi wstrzykuj c znakowane atomy
w  ywy organizm i obserwuj c ich bieg.