background image

 

Marek Bernacki 
Akademia Techniczno-Humanistyczna 
(Bielsko-Biała) 
 
Wilno, Wile szczyzna i Kowie szczyzna w pó nej twórczo ci Czesława Miłosza

1

 

 

 

“W rejestrze plemion był Polak litewski, 

Mieszkaniec ba ni poga skich i mitu. 

W dzieci stwie słyszał starodawne pie ni, 

Nie wiedz c o tym uczył si  sanskrytu”. 

 

(Cz. Miłosz,  ywotnik, z tomu Wiersze ostatnie

 

 
I. „Wilno jest wsz dzie” 
 
W nostalgicznym wierszu Jecha  do Lwowa – zapisie podró y do utraconej, ale odzyskiwanej 
wci   na  nowo  “przestrzeni  mitycznej”  rodzinnego  miasta  –  Adam  Zagajewski  skre lił 
znamienne  słowa:  “Lwów  jest  wsz dzie”.  Ta  poetycka  fraza  o  bardzo  du ym  ładunku 
symbolicznych  tre ci  jak  ulał  pasuje  do  roli,  jak   odgrywały:  Wilno,  Wile szczyzna  i 
Kowie szczyzna  w  całej  –  jak e  bogatej  i  wewn trznie  ró norodnej,  rozwijaj cej  si   przez 
długie  dziesi ciolecia  –  twórczo ci  Czesława  Miłosza.  Zwłaszcza  Wilno  było  dla  niego 
“wszystkim” i było “wsz dzie”, a raczej zawsze było obecne w jego poetyckiej  wiadomo ci

2

Dowody  mo na  by  mno y :  wiersze  przedwojenne  i  okupacyjne,  krypto-autobiograficzna 
Dolina  Issy,  Toast,  Miasto  bez  imienia,  poemat  Gdzie  wschodzi  sło ce  i  k dy  zapada  (z 
Laud),  Osobny  zeszyt,  wiersze  z  Nieobj tej  ziemi  i  Kronik,  tomy  esejów  (cho by  Rodzinna 
Europa
  czy  Zaczynaj c  od  moich  ulic),  eseistyczne  Szukanie  ojczyzny,  wa ne  fragmenty 

                                                           

1

 W  artykule  koncentruj   si  na wierszach  Czesława  Miłosza  zamieszczonych  w  jego pi ciu  ostatnich  tomach 

(czterech wydanych za  ycia poety i jednym wydanym po miertnie), czyli napisanych ju  po pierwszej, odbytej 

po 52 latach, podró y noblisty do jego stron rodzinnych. 

Uwaga: na u ytek niniejszego artykułu wprowadzam 

nast puj ce skróty dotycz ce tytułów pi ciu ostatnich tomików poetyckich Czesława Miłosza, którymi posługuj  

si   dalej  przy  opisie  cytowanych  fragmentów  wierszy:  Dalsze  okolice,  Kraków  1991  [DO];  Na  brzegu  rzeki

Kraków 1994 [NBRz]; To, Kraków 2000 [TO]; Druga przestrze , Kraków 2002 [DP]; Wiersze ostatnie, Kraków 

2006 [WO]. 

2

 Z licznych publikacji po wi conych tematyce wile skiej w twórczo ci Czesława Miłosza warto przypomnie  

m.in. artykuły Zofii Zar bianki (np. Krajobrazy pami ci. Wilno i ziemia wile ska w pó nych wierszach Czesława 

Miłosza,  “Kwartalnik  Artystyczny”  2001  nr  2(30),  s.  25-33)  oraz  mało  znan   ksi k   Beaty  Tarnowskiej  pt. 

Geografia  poetycka  w  powojennej  twórczo ci  Czesława  Miłosza  (tu  zwłaszcza:  r.  II  Litwa:  Miłosz  w 

poszukiwaniu ojczyzny), Olsztyn 1996.  

background image

 

przemówienia  noblowskiego  z  1980  r.  i  wiele  innych  jeszcze  utworów

3

.  Wystarczy 

przypomnie  pocz tkowy fragment elegijnego wiersza, napisanego w Berkley w 1963 r., by 
zrozumie , jaka wi  ł czyła Czesława Miłosza z ukochanym miastem młodo ci: 
 
 

“Nigdy od ciebie, miasto, nie mogłem odjecha . 
Długa była mila ale cofało mnie jak figur  w szachach. 
Uciekałem po ziemi obracaj cej si  coraz pr dzej 
A zawsze byłem tam: z ksi kami w płóciennej torbie, 
Gapi cy si  na br zowe pagórki z wie ami  wi tego Jakuba, 
Gdzie rusza si  drobny ko  i drobny człowiek za pługiem, 
Najoczywi ciej od dawna nie ywi (...)”. 

 

 

Najpierw  –  miasto  nad  Wili   i  Wilejk   (Wilenk ),  do  którego  Miłosz  przybył  jako 

młody  chłopak,  by  przekroczy   progi  I  Gimnazjum  Powszechnego  im.  Króla  Zygmunta 
Augusta

4

 – stało si  dla  przestrzeni  realn , do wiadczan  w sposób bardzo sensualny, tak  e 

nawet  po  latach  opisy  zapami tanych  miejsc  nic  nie  trac   ze  swej  konkretno ci.  Oto  dwa 
przykłady  takiego  retrospektywnego  obrazowania  (notabene  przewrotnie  skontrastowanego, 
pisanego – jak to cz sto u Miłosza bywa – z dwóch ró nych punktów widzenia): 
 

“Twoja  nieszcz liwa młodo . 
Twoje przybycie z prowincji do miasta. 
Zapotniałe szyby tramwajów, ruchliwa n dza w tłumie. 
Przera enie kiedy wszedłe  do lokalu, który dla ciebie za drogi. 
Ale wszystko za drogie. Za wysokie. 
Ci tutaj musz  spostrzec twoje nieobycie 
I niemodne ubranie i niezgrabno  (...)” 
(Młodo  [DO, s. 30]) 

 

“W garnizonowym mie cie z t sknot  za stolicami. 
Aparat kinematografu szumiał i wy wietlał marzenie 

                                                           

3

  Podsumowaniem  miłosnego  wr cz  zauroczenia  Miłosza  Wile szczyzn   jest  autobiograficzny  album  Wilno 

serce Litwy, przygotowany przez poet  wespół z Adamem Bujakiem, zawieraj cy fotograficzny zapis ostatniej 

podró y do miasta młodo ci (Wydawnictwo Biały Kruk, Kraków 2002). 

4

  W  wierszu  Wysokie  tarasy  Miłosz  napisał:  “W  gimnazjum  Zygmunta  Augusta  dzie   zaczynali my  pie ni  

Kiedy ranne wstaj  zorze: >Ledwie oczy przetrze  zdołam, / Wnet do Pana mego wołam, / Do mego Boga na 

niebie, / I szukam go koło siebie<” [DP, s. 31]. 

background image

 

o Grecie Garbo, Rudolfie Valentino. 
A tutaj tylko turkot chłopskich furmanek 
w dzie  targowy, nuda, muchy w cukierni  
(...)  
Drogi były pylne, kury rozbiegały si  w popłochu. 
Salcia, Zuzia, Rebeka nuciły tango i przymierzały kapelusze 
przerobione według ostatniej mody. 
I ja tam byłem, tamtejsze piwo piłem, 
w moim dawnym  yciu eleganta i snoba”. 

(W garnizonowym mie cie, [WO, s. 14]) 
 
Z  Wilnem  okresu  młodo ci,  Miłosz  nierzadko  si   wadził,  krytykował  je  a  nawet  oskar ał, 
czego  wyrazem  s   zaanga owane  artykuły  publikowane  na  łamach  pisma  “ agary”

5

,  a 

pó niej  –  pisane  u  schyłku  ycia  –  demaskatorskie  eseje  zawarte  w  tomie  Wyprawa  w 
Dwudziestolecie

6

 czy niektóre pó ne jego wiersze, jak cho by ten zaczynaj cy si  od incipitu 

“... W Wilnie kwitn  bzy”
 

“Na Uniwersytecie burdy Młodzie y Wszechpolskiej, która domaga  
si   eby dostarczano do sekcji równie  trupy  ydowskie, a nie jak 
dotychczas tylko chrze cija skie (...)” 
(“... W Wilnie kwitn  bzy” [WO, s. 15]) 

 
Mocne słowa pod adresem miasta młodo ci wypowiedział tak e Miłosz w przemówieniu Do 
moich  przyjaciół  Litwinów
  wygłoszonym  podczas  literackiego  “szczytu  noblistów” 
zorganizowanego w Wilnie na pocz tku pa dziernika 2000 r.: 
 

“Mam  osiemdziesi t  dziewi   lat,  wyrosłem  tutaj,  w  tym  mie cie  i  przyznaj   si ,  e  Wilno  jest  dla 
mnie ci arem. Oczekuje si  tu ode mnie,  e b d  mówi  same miłe rzeczy, nie ura aj c nikogo. Ja 
natomiast nie jestem dyplomat , cho  oczywi cie zale y mi na dobrych stosunkach pomi dzy Polsk  i 
Litw . Niestety, przyje d aj c do Wilna zawsze mam wra enie,  e trzeba tu chodzi  jak po cienkim 

                                                           

5

 W artykule Wilno czeka młody Miłosz, komentuj c pretensje Litwinów do Wilna, pisał bez ogródek: “Wilno, 

pi kne i ponure miasto północne. Przez okno wida  bruk wyboisty, kału e i kupy nawozu. Dalej – poszczerbiony 

mur i  drewniane płoty.  W centrum  miasta  psy  gryz  si   na  rodku ulicy  i  adne auto ich  nie  spłoszy.  Biedna 

stolica!  Czy   nie  jest  mieszny  spór  o  te  spl tane  uliczki  ydowskiego  ghetta?  O  ruiny  ksi

cego  pałacu?  O 

kilka ubogich powiatów, w których ludno  hoduje len na jałowych piaskach i zamiast machorki pali wi niowe 

li cie, a zamiast zapałek ma krzesiwo?” (Cz. Miłosz, Wilno czeka, “ agary”, listopad 1993, [w:] tego , Przygody 

młodego umysłu. Publicystyka i proza 1931-1939, Kraków 2003, s. 78). 

6

 Cz. Miłosz, Wyprawa w dwudziestolecie, Kraków 2000 (tu zob. dwa rozdziały: Wilno, Na Wile szczy nie). 

background image

 

lodzie i  e nie wystarcza tutaj by  człowiekiem, bo ka dego natychmiast zapytaj , czy jest Litwinem, 
czy  Polakiem,  ydem,  czy  Niemcem,  jakby  ponury  wiek  dwudziesty,  wiek  etnicznych  podziałów, 

trwał tu nadal w najlepsze”

7

Kiedy – ze wzgl du na splot osobistych i historycznych uwarunkowa  – Miłosz musiał Wilno 
opu ci ,  miasto  to  zacz ło  pełni   w  jego  twórczo ci  rol   przestrzeni  mitycznej,  tworzonej 
troch   na  wzór  romantycznej,  wzorowanej  na  Mickiewiczu  arkadii,  z  któr   ju   na  zawsze 
trzeba  było  si   po egna .  Wyrazem  takiej  postawy  jest  znany  wiersz  W  mojej  ojczy nie
napisany przez poet  w 1937 r., o którym to utworze napisał Aleksander Fiut,  e “okazał si

 

złowrog   przepowiedni ,  która  omal  si   nie  wypełniła”.  Autor  Momentu  wiecznego 
konkludował:  “Podobnie  jak  u  Mickiewicza  ojczyzna-Litwa  staje  si   figur   utraconego  na 
zawsze raju (...), a dalej: “ów wiersz ustanowił rodzaj paradygmatu Miłoszowskich powrotów 
na Litw , dokonywanych w nieustannym dialogu z romantyczn  tradycj . Paradygmatu, który 
poeta nieustannie wzbogacał o nowe elementy”

8

 

W  latach  emigracyjnych  w drówek  po  Europie  i  Ameryce  Wilno  mityczne  stało si  

dla  Miłosza  “miastem  bez  imienia”,  funkcjonuj cym  w  pami ci  i  wyobra ni  jako  figura 
przeszło ci,  której  nigdy  jednak  nie  b dzie  dane  przyoblec  na  powrót  swych  realnych 
kształtów. 
 

U  schyłku  XX  stulecia,  chyba  nieoczekiwanie  dla  samego  poety-wygna ca,  Wilno 

stało  si   dla   “miastem  odzyskanym”  a  Wile szczyna  i  Kowie szczyzna  –  przywrócon  
“krain  młodo ci” i to w najzupełniej realnym, namacalnym wymiarze! Po roku 1989 autor 
Doliny Issy odwiedził przecie  rodzinne strony kilka razy: w 1990, 1992, 1995, 1997, 1999 i 
2000  roku

9

,  a  ka dy  pobyt  w  rodzinnych  stronach  owocował  nowymi  przemy leniami, 

pomysłami

10

  i  utworami,  w  których  zarówno  Miasto  jak  i  jego  Okolice  powracaj   w 

rozmaitych konstelacjach. 
 

Czytaj c  kolejne  tomy  pó nych  Miłoszowych  poezji, pocz wszy  od  Dalszych okolic 

(1991) przez tom Na brzegu rzeki (1994), To (2000), Drug  przestrze  (2002) a  po teksty 
zebrane  w  po miertnym  zbiorze  Wiersze  ostatnie  (2006)  pisane  w  dwóch  ostatnich  latach 

                                                           

7

 Cz. Miłosz, Wilno, “Znad Wilii” nr 2/4 z 2000 r., s. 60. (Cytowane słowa pochodz  z wyst pienia  Cz. Miłosza 

podczas  konferencji  “Wspomnienia  pisarzy  –  Wschód  i  Zachód  literackiej  Europy”,  która  odbyła  si   w 

wile skim Ratuszu przy udziale tak e Wisławy Szymborskiej, Güntera Grassa i Tomasa Venclovy.) 

8

 Obie wypowiedzi cytuj  za: A. Fiut, Powroty nie-nostalgiczne, [w:] tego , W stron  Miłosza, Kraków 2003, s. 

171-172. 

9

  Przywołuj c  te  daty,  korzystam  z  artykułu  Romualda  Mieczkowskiego,  In  memoriam.  Ostatni  Obywatel 

Wielkiego Ksi stwa Litewskiego, “Znad Wilii” nr 3(19) z 2004 r. oraz szkicu litewskiej poetki Birute Jonuškajte 

Ulubieniec losu, “Znad Wilii”, nr 4(24)/2005, s. 44-52. 

10

 Jednym z nich był pomysł powołania Fundacji Miejsc Rodzinnych Czesława Miłosza, zarejestrowanej 

ostatecznie 30 lipca 1997 r. Jej celem jest m.in. odbudowa posiadło ci rodzinnej Miłoszów w Szetejniach, 

background image

 

ycia poety – uwa ny czytelnik napotka kilkadziesi t utworów, w których – na ró ny sposób 

– powracaj  motywy wile skie i kowie skie

11

 

 
II. Poetycka topografia Miasta i Okolic 
 
Eksploatuj c  tematyk   wile sko-kowie sk ,  Miłosz  przywołuje  najcz ciej  albo  jakie  
zapami tane z przeszło ci miejsca, albo kre li sylwetki ludzi, którzy byli mu niegdy  bliscy 
lub  znajomi.  Z  wierszy,  w  których  dominuje  motyw  topograficzny,  warto  przywoła   te,  w 
których  Miłosz  daje  opis  –  utrwalony  na  kliszach  pami ci  i  przetworzony  przez  twórcz  
wyobra ni   –  miejsc  szczególnie  mu  bliskich  i  dla  niego  wa nych,  mo na  rzec: 
archetypicznych. I tak, w tomie Na brzegu rzeki poeta w kilku utworach (składaj cych si  na 
cykl Litwa, po pi dziesi ciu dwóch latach i w wierszu W Szetejniach) przywołuje atmosfer  
rodzinnego dworu w Szetejniach, który po ponad półwieczu dane było mu zobaczy . 

W  wierszu  Dwór  otwieraj cym  cykl  litewski  Miłosz  eksploruje  motyw  powrotu  do 

utraconej  (jak  u  Mickiewicza!)  krainy  dzieci stwa,  któr   niemal  czterdzie ci  lat  wcze niej 
opisał  w  powie ci  Dolina  Issy

12

.  Intensywnemu  wpatrywaniu  si   w  elementy  wiata,  który 

zachował  tylko  resztki  dawnej  wietno ci  (“Nie  ma  domu,  jest  park,  cho   stare  drzewa 
wyci to  /  I  g szcz  porasta  lady  dawnych  cie ek”.)  towarzyszy  bolesna  refleksja  o 
przemijaniu wszystkiego: 

 

“Przemin ła lipowa aleja, niegdy  droga pszczołom, 
I sady, kraina os i szerszeni opitych słodycz , 
Zmurszały i zapadły si  w oset i pokrzywy”. 

 

W  ko cówce  Dworu  pojawia  si   jednak  nuta  optymizmu,  przezwyci aj ca  wiadomo  
biologicznych  i  historycznych  determinant,  którym  podlegała  nie  tylko  kraina  “sielskiej 
młodo ci”  poety, ale tak e  on sam: cierpi cy,  do wiadczany  przez  los  i  ludzi,  nieuchronnie 

                                                                                                                                                                                     

rozpowszechnianie wiedzy o my li i twórczo ci Cz. Miłosza oraz rozwijanie kontaktów twórczych pomi dzy 

pisarzami, naukowcami oraz studentami Litwy i krajów s siedzkich. 

11

 W tomie Dalsze okoliceKu nia, Filologija, Młodo , Dawno i daleko, Powrót, Kazia; w tomie Na brzegu 

rzekiCapri, cykl Litwa, po pi dziesi ciu dwóch latach, Pierson College, Przeszło , Plato skie dialogi, 

Rozbieranie Justyny wraz z Uzupełnieniem do wiersza, a ponadto: Suknia w groszki i W Szetejniach; w tomie To

Do leszczyny, Post-scriptum, Nie rozumiem, Mój dziadek Zygmunt Kunat, Jezioro, Głowa, W mie cie, Przykład, 

Vipera berus, Wy, pokonani, Zdziechowski, W parafii, Po; w tomie Druga przestrze Werki, Przewaga, Pobyt, 

Kole anka, Lokator, Wysokie tarasy, motywy wile skie pojawiaj  si  tak e w osobnych poematach wł czonych 

do tomu – w Traktacie teologicznym i Czeladniku; w tomie Wiersze ostatnieObecno , “...Przybywam z innej 

planety”, Pan Syru , W garnizonowym mie cie, “...W Wilnie kwitn  bzy,  ywotnik, Ksi niczka

12

  Wi cej  o  tej  powie ci  pisz   w  osobnym  szkicu  (pierwodruk  w:  M.  Bernacki,  M.  D browski,  Leksykon 

powie ci polskich XX wieku, Bielsko-Biała 2002, ss. 219-233). 

background image

 

starzej cy  si   i  zmierzaj cy  ku  kresowi  własnego  istnienia.  W  finalnej  strofie  wiersza  pada 
wyznanie, b d ce pochwał  istnienia mimo wszystko: 

 

“Chwała  yciu, za to,  e trwa, ubogo, byle jak”

13

 
 

Warto wspomnie ,  e ju  w tomie Dalsze okolice poeta zamie cił fragment napisany 

proz  pt. Kazia, zbli ony tematycznie do pó niejszego, jednego z najlepszych jego pó nych 
wierszy  W  Szetejniach.  Oba  utwory  ł czy  ten  sam  motyw  odtwarzanej  w  pami ci  podró y 
odbytej  w  towarzystwie  matki  zaprz on   w  konie  bryczk ,  podczas  której  mały  chłopiec 
odkrywa uroki prowincjonalnego  wiata na pograniczu polsko-białorusko-litewskim: 
 

“Parokonny wóz był kryty płótnem rozpi tym na leszczynowych ł kach i tak podró owali my kilka 
dni, a mnie oczy wyłaziły z ciekawo ci. (...) Mnie ten kraj objawił co , co zupełnie nie miało nazwy, a 
co  dzisiaj  nazwałbym  mo e  spokojnym  gospodarzeniem  człowieka  na  ziemi:  dymy  wiosek,  bydło 
wracaj ce z pastwisk, kosiarze siek cy owsy i otawy, tu i ówdzie łódka u brzegu kołysana lekk  fal  
(...)” 
(Kazia, [DO, s. 61] 

 
 W obu utworach pojawia si  refleksja historiozoficzna – narrator, obdarzony gorzk  wiedz  o 
demonicznych  wyrokach  Ducha  Dziejów,  który  dawn   nadnieme sk   arkadi   przemienił  w 
pustyni  ziemi jałowej, dokonuje bolesnej konfrontacji tego, co zapami tane i oczyszczone, z 
tym, co faktyczne, przepuszczone przez tryby XX-wiecznej Historii... 

W  tomie  To  temat  powrotu  do  archetypicznych  ródeł  ycia  i  własnej  biografii 

powraca  w  pi knym  wierszu  Do  leszczyny

14

,  gdzie  liryka  apelu  (rozmowa  z  drzewem, 

kompanem  zabaw  z  dzieci stwa)  przeplata  si   z  tak  cz st   u  Miłosza  topik   heraklitejskiej 
rzeki czasu: 
 

“Nie poznajesz mnie, ale to ja, ten sam, 
Który wycinał na łuki twoje brunatne pr ty, 
Takie proste i  migłe w biegni ciu do sło ca. 
Rozrosła  si , ogromny twój cie , hodujesz pr ty nowe.  

                                                           

13

 Wi cej nt. tego wiersza zob. M. Bernacki, “Wyprowadził mnie z Ziemi Ulro”. Szkice o twórczo ci Czesława 

Miłosza, Bielsko-Biała 2005, s. 50-51. 

14

  Jak  podaje  Birute  Jonuškajte  w  artykule,  opisana  przez  poet   leszczyna  została  wyci ta  podczas 

porz dkowania  terenu  wokół  dawnego  maj tku  w  Szetejniach,  zob.  Ulubieniec  losu,  “Znad  Wilii”,  nr 

4(24)/2005, s. 48. 

 

background image

 

(...) 
Jest co  z heraklitejskiej zadumy, kiedy tutaj stoj , 
Pami taj cy siebie minionego 
I  ycie, jakie było, a te  jakie by  mogło. 
(...) 
(Do leszczyny, [TO, s. 9]) 

 
W tym samym zbiorze na uwag  zasługuje wiersz Po, przypominaj cy swym klimatem Ł k  
z cyklu Litwa, po pi dziesi ciu dwóch latach. Powraca w nim w tek rozliczenia si  poety z 
całym dotychczasowym  yciem zwie czony obrazem ewokuj cym topik  loza sk : 
 

“(...) Rzeka płyn ła dalej przez d bowe i sosnowe lasy. 
 
Stałem w trawach po pas, wdychaj c dziki zapach 

ółtych kwiatów. 

 
I obłoki. Jak zawsze w tamtych stronach, 
du o obłoków”

15

(Po [TO, s. 98]) 

 
Obrazy  przywoływanej  z  gł bi  pami ci  krainy  lat  dziecinnych,  niekoniecznie  “niewinnej  i 
czystej  jak  pierwsze  kochanie”,  bo  obci onej  przecie   ró nymi  skazami  i  kompleksami,  z 
których ten o niedostosowaniu i alienacji “ja” lirycznego w ród ludzi mu bliskich wydaje si  
najwa niejszy,  powróc   jeszcze  w  wierszu  Werki  (z  tomu  Druga  przestrze ),  który  czyta  
mo na jako poetyckie dopełnienie utworu Przeszło  (z tomu Na brzegu rzeki)

16

 

“Ro ek, b ben i viola, muzykowanie 
W domu na górze, mi dzy lasami, jesieni . 
Widok stamt d szeroki na zakola rzeki (...) 
 

                                                           

15

  Obłokom  wyst puj cym  nad  Wilnem  po wi cił  Miłosz  krótki  passus  w  przywołanym  wcze niej  albumie 

Wilno  serce  Litwy:  “Wilno  jest  dla  mnie  miastem  obłoków.  Mo e  dlatego,  e  niektóre  ulice  wspinaj   si   na 

okoliczne wzgórza, co zmusza id cego pod gór  przechodnia do gapienia si  w niebo (...) Nie  artuj , niebo nad 

Wilnem  jest  naprawd   scen   ci gle  zmieniaj cego  si   obłocznego  teatru,  który  harmonizuje  z  barokow  

architektur   miasta”  (tam e,  s.  47).  Prof.  Tadeusz  Bujnicki  przypomniał,  e  mi dzywojenny  poeta  Witold 

Hulewicz zafascynowany Wilnem wydał tomik pt. Miasto pod chmurami (zob. T. Bujnicki, Regionalny pejza  

agarystów, “Znad Wilii” nr 2(6)/2001, s. 117). 

background image

 

Tak i ja, mo e tylko  ni  te rudozłote lasy, 
Błysk rzeki, w której pływałem za młodu, 
Pa dziernik moich wierszy z powietrzem jak wino”. 
(Werki, (DP, s. 13]) 

 
Motyw  arkadyjskich  “ogrodów  nad  Niewia ”  –  obecny  jeszcze  w  ekstatycznych, 
epifanicznych wierszach takich, jak Ku nia (z tomu Dalsze okolice) czy Capri i Ł ka (z tomu 
Na brzegu rzeki

17

) – po raz ostatni powraca z ogromn  sił  i nat eniem w wierszu Obecno  

napisanym  przez  Miłosza  “we  wtorek  23  VII  2002  r.”,  opublikowanym  ju   po miertnie  na 
łamach “Tygodnika Powszechnego” i umieszczonym pó niej w tomie Wiersze ostatnie. Poeta 
–  powodowany  najwidoczniej  jakim   epifanicznym  ol nieniem  –  odtwarza  stan  pierwotnej, 
przedustawnej  wi to ci,  której  do wiadczał  w  okresie  wczesnego  dzieci stwa  wszystkimi 
zmysłami: słuchem, dotykiem, powonieniem, wzrokiem i intuicj : 
 

“Kiedy biegałem boso w ogrodach nad Niewia  
 
Było tam co , czego wtedy nie próbowałem nazywa : 
 
Wsz dzie mi dzy pniami lip, na słonecznej stronie gazonu, 
na  cie ce wzdłu  sadu, 
 
Przebywała Obecno , nie wiadomo czyja. 

 

Pełno jej było w powietrzu, dotykała, obejmowała mnie. 

 

Przemawiała do mnie zapachami trawy, fletowym głosem 
Wilgi,  wirem jaskółek”. 
(Obecno , [WO, s. 8]) 

 
 Jest  w  tym  wierszu  co   z  klimatu  Centurii  Thomasa  Traherne’a  XVII-wiecznego 
angielskiego poety metafizycznego, o którym Miłosz napisał niegdy  pi kny esej pt. Ziemia 

                                                                                                                                                                                     

16

 Wiersz ten analizuj  i interpretuj  szczegółowo w szkicu  Archeologia pami ci (O wierszu “Przeszło ” Cz. 

Miłosza), który uka e si  w tomie pokonferencyjnym w Kaliszu [2007]). 

17

 O tym pi knym i wa nym epifanicznym wierszu Ł ka pisz  wi cej w ksi ce “Wyprowadził mnie z Ziemi 

Ulro”..., dz. cyt., s. 54-55, 97-98. 

background image

 

jako raj

18

; ale bardziej chyba uderza  miałe (i nieortodoksyjne!) uto samienie siły boskiej z 

sił   absolutnie  pierwotn ,  w  obr bie  której  zniesiony  zostaje  podział  na  to,  co  w  naszym 
ludzkim rozumienie dobre i złe: 
 

“Co prawda czułem Obecno  ich wszystkich, bogów i demonów, 
 
Jakby unosz cych si  wewn trz jednej ogromnej 
niepoznawalnej Istoty”. 
(Obecno , [WO, s. 8]) 

 
W pó nych wierszach Miłosza pojawia si  te  liczna grupa wierszy po wi conych Wilnu. Co 
najmniej dwa z nich urastaj  do rangi kluczowych utworów w tym okresie twórczo ci autora 
Miasta bez imienia
 

W wierszu Miasto (z tomu To) – który mo na odczyta  jako trawestacj  i przewrotne 

dopełnienie  Zimy  miejskiej  młodego  Mickiewicza  –  Miłosz  daje  poetyck   wykładni  
prawdopodobnego, cho  niezrealizowanego scenariusza własnej biografii. Utwór napisany w 
konwencji “literary fiction” jest w gruncie rzeczy utworem elegijnym, w którym poeta opiewa 
to, co bezpowrotnie utracone. Płacz nad własnym losem mo liwym, lecz – z bezwzgl dnych 
wyroków  Historii  –  niezrealizowanym,  spełnionym  inaczej  –  staje  si   zarazem  lamentem 
wspólnotowym.  W  Mie cie  podmiot  liryczny  wypowiada  si   niejako  w  imieniu  wszystkich 
tych,  z  którymi  czuje  powinowactwo  do wiadcze   generacyjnych  i  historycznych 
napi tnowanych  traum   wygna czego  losu,  bólem  po  utracie  dziedzictwa  i  płaczem 
egzystencjalnego niespełnienia: 
 

“Narzecze stwo i  lub u  wi tego Jerzego. 
A pó niej konfraternia ucztuje u mnie na chrzcinach. 
Ciesz  mnie turnieje muzyków, krasomówców, poetów, 
Brawa tłumu, kiedy ulic  przeci ga Pochód Smoka. 
Co niedziela zasiadałem w kolatorskiej ławce. 
Nosiłem tog  i złoty ła cuch, dar współobywateli. 
Starzałem si , wiedz c,  e moje wnuki zostan  miastu wierne. 
 
Gdyby tak było naprawd . Ale wywiało mnie 
Za morza i oceany.  egnaj, utracony losie. 

                                                           

18

 Zob. Ziemia jako raj, [w:] Cz. Miłosz, Ogród nauk, Lublin 1986, s. 39-44. 

background image

 

10 

egnaj, miasto mojego bólu.  egnajcie,  egnajcie”. 

(W mie cie [TO, s. 20]) 
 

W innym wierszu pt. Miasto młodo ci (z cyklu Litwa, po pi dziesi ciu dwóch latach z tomu 
Na  brzegu  rzeki)  Miłosz  wykorzystuje  motyw  topografii,  by  przemieni   go  w  niezwykł  
figur   poetyck     –  wielk   metafor   b d c   znakiem  rzeczywisto ci  eschatologicznej.  Zapis 
przechadzki  po  Wilnie,  mie cie  młodo ci,  zaczyna  si   od  gorzkiej  konstatacji,  e  po 
pi dziesi ciu  latach:  “Nie  było  nikogo  /  Z  tych,  którzy  kiedy   chodzili  tymi  ulicami”.  Tej 
elegijnej refleksji towarzyszy  rozbudowana koncepcja poetyckiej soteriologii. Tak  miała w 
swej  wymowie,  e  autor  wiersza  konstruuje  “ja”  liryczne  (b d ce  przecie   porte-parole 
autora) w trzeciej osobie liczby pojedynczej:  

 
“(...) W ciele teraz biegła 
Ich krew, jego arterie  ywiły ich tlenem. 
W sobie czuł ich w troby, trzustki i jelita. 
M sko  i  e sko , minione, w nim si  spotykały, 
I ka dy wstyd, ka dy smutek, ka da miło ”. 
(Miasto młodo ci, [NBRz, s. 20]) 
 

Posta   woja era  spaceruj cego  po  mie cie  młodo ci  przemienia  si   zatem  na  oczach 
czytelnika  jakby  w  obraz  zmartwychwstałego  Chrystusa,  który  –  jak  pisze  w  Li cie  do 
Rzymian
  w. Paweł – stanie si  u kresu czasów “wszystkim we wszystkich”. To w Chrystusie, 
Synu  Bo ym  i  Synu  Człowieczym  zarazem,  ka dy  człowiek  znajduje  swe  ostateczne 
spełnienie.  Jest  on  bowiem  prefiguracj   człowiecze stwa  stworzonego  “na  obraz  i 
podobie stwo  Boga”.  A  zatem,  podstawowym  zadaniem  ocalaj cej  funkcji  poezji  i  jej 
podstawowym  wyznacznikiem  jest  dla  Czesława  Miłosza  “rozumienie  dost pne  w  jednej 
współczuj cej  chwili”.  To  co   wi cej  ni   zwykła  umiej tno   empatii,  wczuwania  si   w 

wiat prze y  i dozna  innych ludzi. Wyra nie słycha  tu pogłos chrze cija skiej koncepcji 

miło ci  bli niego,  której  istot   jest  po wi canie  si  

dla  innych  i  za  innych.  Innymi  słowy, 

Miasto młodo ci jest wyrazem takiej postawy, w której poetyck  aktywno  uzasadnia si  nie 
poprzez funkcj  czysto estetyczn , poznawcz  czy jak kolwiek inn , ale soteriologiczn , czyli 
ocalaj c , zbawcz ...

19

  

 

 

                                                           

19

 Wi cej nt. tego wiersza zob. M. Bernacki, “Wyprowadził mnie z Ziemi Ulro”..., dz. cyt., s. 53-54. 

background image

 

11 

III. Poetycka soteriologia – galeria ocalonych  

 

Warto  przypomnie   najwa niejsze  wiersze  pó nego  Miłosza,  których  bohaterami  s   bliskie 
poecie osoby zwi zane, podobnie jak on, z Wilnem, Wile szczyzn  i Kowie szczyzn . I tak, 
w  wierszu  Filologija  (z  Dalszych  okolic)  Miłosz  składa  hołd  Konstantemu  Szyrwidowi, 
jezuicie, profesorowi Akademii Jezuickiej w Wilnie i litewskiemu kaznodziei, który w 1612 r. 
wydał  pierwszy  słownik  litewsko-łaci sko-polski  –  symbol  pisma  i  dzieła,  które  przetrwa 
pojedyncze ludzkie istnienie: 
 

“Otwieram słownik jakbym przywoływał dusze 
Zakl te w nieme d wi ki na stronicach 
I próbuj  zobaczy  jego, miło nika, 

eby mniej przygn biała mnie moja  miertelno ”. 

(Filologija, [DO, s. 14]) 

 
Rozbieraniu Justyny Miłosz przywołuje posta  bohaterki powie ci Elizy Orzeszkowej Nad 
Niemnem
 – z któr , jak szczerze wyznaje – “wst puje w zwi zek prawie miłosny”, by zaraz 
pó niej,  powodowany  jak   niezwykł   wspólnot   my li,  wyprorokowa   –  jak  si   miało 
okaza   rzeczywiste  losy  odpowiedników  powie ciowych  bohaterów  po  roku  1939,  kiedy 
dawne  polskie  Kresy  dostały  si   we  władanie  Rosji  sowieckiej

20

.  W  tomie  To  Miłosz 

przypomina  z  kolei  sylwetki  swoich  litewskich  antenatów  i  krewnych  –  najpierw  dziadka 
Zygmunta  Kunata  ze  szlachty  kalwi skiej,  pozytywist   wykształcanego  w  warszawskiej 
Szkole Głównej i zapalonego “litwomana”,  nast pnie (w tym samym wierszu) posta  stryja 
Oskara Miłosza, znanego poety i dyplomaty litewskiego w Pary u

21

, by na ko cu odda  hołd 

swoim przodkom spoczywaj cym w  wi tobro ci: 
 

“Kalifornijski w drowiec, przechowuj  talizman, zdj cia pagórka 
w  wi tobro ci, gdzie pod d bami le  dziadek Zygmunt Kunat, 
pradziadek Szymon Syru  i jego  ona, Eufrozyna”. 
(Mój dziadek Zygmunt Kunat, [TO, s. 15]) 

 
Posta   innego  krewnego  –  pana  (Szymona)  Syrucia  –  przywołany  został  przez  poet   w 
pozornie  artobliwym,  niedoko czonym  wierszu  z  2003  r.  (z  tomu  Wiersze  ostatnie),  w 

                                                           

20

 Zob. Cz. Miłosz, Uzupełnienie do wiersza, NBRz, s. 40-43. 

21

 Oskarowi Miłoszowi w cało ci po wi cony jest poemat Czeladnik w tomie Druga przestrze 

background image

 

12 

którym tematyka eschatologiczna pobrzmiewa w obrazie poetyckiej apokatastasis – nadziei 
na przywrócenie wszystkich rzeczy tego  wiata w ich odmienionej, doskonałej formie: 
 

“Powróci na ziemi  pan Szymon Syru  
s dzia kowie ski, miecznik litewski, 
z tytułem witebskiego kasztelana. 
 
Ale nie na t  odmienion  okolic , 
bo to pewnie byłoby niesprawiedliwe 
 
Poczuje pod stop  drog  wzdłu  Niewia y 
Przywita wiosk  Ginejty i prom w Wiłajniach. 
 
Za tysi c lat wezwany na S d Ostateczny b dzie 
Pan Szymon Syru  
 
Po ród ludzi co  yli po nim. (...)” 
(Pan Syru , [WO, s. 12]) 

 
W innym wa nym wierszu z tomu To Miłosz przypomina posta  Mariana Zdziechowskiego, 
rektora Uniwersytetu im. Stefana Batorego w Wilnie, autora fundamentalnej pracy Pesymizm, 
romantyzm  a  podstawy  chrze cija stwa
  (1915),  wielkiej  apologii  modernizmu  katolickiego 
odrzuconego  przez  Ko ciół  przedsoborowy  ale  bliskiego  Miłoszowi,  który  miał  siebie  za 
“heretyka”  i “sekretnego zjadacza trucizn manichejskich”

22

 

“Zachowałem dotychczas jego słowa: >I w miar  lat, im dalej w  ycie i  wiat szedłem, tym wyra niej 
i  bole niej  u wiadamiałem  sobie,  e  wiat  ten,  gdy  go  my l ,  jako  cało ,  obj ,  bezładem  jest  i 
bezrozumem, nie za , jak nas ucz , dziełem rozumu: nie z r ki Boga on wyszedł<”. 
(Zdziechowski, [TO, s. 62-63]) 

 
Szczególn  grup  wierszy stanowi  te, w których stary poeta przywołuje z nostalgi , miło ci  
i niekłamanym podziwem swoje dawne znajome, sympatie i kochanki z czasów bu czucznej 
wile skiej  młodo ci.  Dzieje  si   tak  m.in.  w  wierszach:  Pewna  okolica  i  To  lubi   (oba 

                                                           

22

 Wi cej nt. tego wiersza i samego Mariana  Zdziechowskiego pisz   w artykule pt. Mariana Zdziechowskiego 

my lenie troski ostatecznej, “Bielsko- ywieckie Studia Teologiczne” tom 7/2006, s. 9-29. 

background image

 

13 

po wi cone  tajemniczej  pannie  X

23

),  w  Sukni  w  groszki  z  tomu  Na  brzegu  rzeki;  w 

Przykładzie  i  Jeziorze  (z  tomu  To)  czy  Kole ance  (z  Drugiej  przestrzeni).  W  ostatnim  z 
przywołanych  wierszy  poeta,  kontrapunktuj c  elegijny  ton  autoironi ,  wzmacnian   pozorn  
łatwo ci   “cz stochowskich  rymów”  –  oddaje  hołd  niejakiej  Piórewiczównie,  w  czasach 
studenckich  niespełnionej  poetce-grafomance,  prawdopodobnie  wywiezionej  pó niej  przez 
Sowietów  w  gł b  Rosji,  by  jej  udziałem  stało  si   “Jakie   dantejskie  w  ciemne  doły 
zst powanie / Gdzie  pod Archangielskiem albo w Kazachstanie?”. 
 

Podsumowuj c,  w  grupie  kilkudziesi ciu  utworów  o  Wilnie,  Wile szczy nie  i 

Kowie szczy nie, jakie spotykamy w pó nej twórczo ci Czesława Miłosza, najciekawsze pod 
wzgl dem  artystycznym  i  ideowym  wydaj   si   te,  w  których  stary  poeta  podejmuje 
problematyk   eschatologiczn   poł czon   z  ch ci   zbudowania  przez  niego  oryginalnej 
poetyckiej  soteriologii.  Jej  nadrz dnym  celem  jest  próba  ocalenia  miejsc  i  osób  przed 
popadni ciem w niebyt, pró ni  niepami ci i  mierci

24

. W j zyku poetyckim Miłosz wyraził 

t  prawd  w zako czeniu wiersza Powrót (z tomu Dalsze okolice): 
 

“(...) a jednak dalej my l ,  e dusza ludzka nale y 
do anty- wiata.

 

Który jest prawdziwy, tak jak ten tutaj jest prawdziwy, i straszny, 
i  mieszny, i bezsensowny. 
 
Trudziłem si  i wybierałem jego przeciwie stwo: natur  doskonał , 
wyniesion  ponad chaos i przemijanie, ogród niezmienny po drugiej 
stronie czasu”. 
(Powrót, [DO, s. 54]) 

 
Przyjrzyjmy  si   na  koniec  trzem  ró nym  wierszom  autora  Traktatu  teologicznego 
realizuj cym takie zało enie. Wiersz Dawno i daleko (z tomu Dalsze okolice) otwiera motto 
zaczerpni te z pism Piotra Skargi, jezuickiego kaznodziei, który przyczynił si  do odrodzenia 
katolicyzmu  na  Wile szczy nie:  “Wielka  miło   czyni  wielk   ało ”.  Ten  pi kny  poemat, 
napisany  jeszcze  z  perspektywy  kalifornijskiej,  w  którym  dominuje  tonacja  elegijna, 

                                                           

23

 O obu wierszach pisz  wi cej w ksi ce “Wyprowadził mnie z Ziemi Ulro”..., dz. cyt., s. 51-52. 

24

 Warto w tym kontek cie przywoła  trafn  konstatacj  Aleksandra Fiuta: “Poeta zbli a si  do niedaj cej si  

osi gn  syntezy nie poprzez diachroni  dziejowych wydarze , lecz poprzez przekraczaj c  granice czasu i 

przestrzeni synchroni  pojedynczych postaci i przedmiotów, które ocala błysk pami ciowej iluminacji” (A. Fiut, 

Powroty nie-nostalgiczne, dz. cyt., s. 191). 

background image

 

14 

spuentowany zostaje gorzk  historiozoficzn  refleksj  o totalitarnym “pa stwie doskonałym”, 
które  –  inaczej  ni   znane  z  tolerancji  Wilno  (dla  Miłosza  stolica  mitycznego  Wielkiego 
Ksi stwa Litewskiego znanego ze swej wieloetniczno ci i wielowyznaniowo ci): 
 

“(...) odejmuje  
Ka demu jego imi , płe , strój, obyczaj 
I nieprzytomnych ze strachu uwozi o  wicie 
Dok d, nie wiadomo, na stepy, pustynie, 
Po to,  eby objawiona była jego moc 
I w nieczysto ciach własnych umazani, 
Głodni, pokorni, wyrzekli si  jego prawa”. 
(Dawno i daleko, [DO, s. 48])  
 

Temu,  co  historyczne  i  bezduszne,  Miłosz  przeciwstawia  w  analizowanym  poemacie 
niezniszczalne  pi kno  zastygłe  w  architektonicznej  tkance  Wilna  –  miasta  niezliczonych 

wi ty : 

 

“(...) które było jak oratorium 
Strzelaj ce strojnymi wie ami ku niebu 
W obłoki, spo ród zielonych pagórków”. 
(Dawno i daleko, [DO, s. 45])  

 
Temu,  co  spustoszone  przez  Ducha  Dziejów,  poeta  przeciwstawia  (podobnie  jak  uczynił  to 
Zbigniew  Herbert  w  wierszu  Do  Marka  Aurelego)  ciepło  ludzkiego  uczucia,  empati   i 
pami ,  które  ocalaj ,  wydobywaj   –  dla  siebie  i  dla  innych  –  to,  co  niezniszczalne,  znak 
transcendencji: 
 

“A chc c j  obdarowa , wybrałbym to jedno: 
Wróciłbym j  pomi dzy sny architektury, 
Tam gdzie  wi ta Anna i Bernardyni, 

wi ty Jan i Misjonarze spotykaj  niebo”. 

(Dawno i daleko, [DO, s. 46])  

 
W pó niejszym chronologicznie wierszu Wy, pokonani (z tomu To) pojawia si  po raz kolejny 
tematyka  rozliczenia  si   z  młodzie czym  kompleksem:  skaz   wyalienowania  i  inno ci  w 

background image

 

15 

kr gu  bliskich  osób,  co  jednak  –  po  latach  –  paradoksalnie  staje  si   zalet ,  gdy   pozwala 
poecie  odprawia   (jak  pisze  Aleksander  Fiut

25

)  prywatny  obrz d  dziadów,  zawiadywa  

“teatrem  cieni”,  dzi ki  czemu  ci,  którzy  przemin li,  zostaj   teraz  –  moc   pami ci  i 
poetyckiego  słowa-zakl cia  –  przywołani  i  wezwani  na  potwierdzenie  dogmatu  o  wi tych 
obcowaniu: 
 

“Ksi ycowe jałowizny, samotno  i gniew 
Okazuj  si  jednak potrzebne 
Po to,  ebym mógł podnie  do drugiej pot gi 
Mój powiat i was, moje cienie, 
Którzy przybywacie na moje wezwanie, 
Dlatego tylko,  e byłem człowiekiem ze skaz , 
Wył czonym z ojców obyczaju, 
I znaczona mnie była inna wierno ”. 
(Wy, pokonani, [TO, s. 44]) 

 
Podobn   strategi   posłu ył  si   Miłosz  w  wierszu  W  parafii  (z  tego  samego  tomu),  gdzie 
poetyckie  wspomnienie  kulminuje  w  eschatologicznym  obrazie  ocalonych  i  wezwanych,  z 
nadziej  na wieczne gody w Królestwie Baranka: 

 

“Schodzimy tedy w ziemi , parafianie. 
Z nadziej ,  e tr by S du wywołaj  nas po imieniu. 
Zamiast wieczno ci, ziele  i ruch obłoków,  
Wstaje tysi c za tysi cem Zo , Katarzyn, Bartłomiejów, 
Mary , Agat, Bronisławów, 

eby wreszcie wiedzieli, 

Dlaczego to było i po co”. 
(W parafii, [TO, s. 91-92]) 

 
Tematyka eschatologiczna powróci jeszcze w intryguj cym wierszu Przewaga (z tomu Druga 
przestrze 
).  Obok  znanego  z  wcze niejszych  utworów  motywu  usprawiedliwienia  dawnej 
własnej  pychy  (hybris)  “szesnastolatka  aroganta”,  który  wolał  czyta   pisma  Schopenhauera 
ni   wdawa   si   w  jałowe  rozmowy  w  rodzinnym  gronie,  pojawia  si   tutaj  przewrotna 
polemika z własnym dziełem, które nie mo e – jak wyznaje poeta – pretendowa  do rangi siły 

                                                           

25

 A. Fiut, Powroty nie-nostalgiczne, dz. cyt. s. 195-196. 

background image

 

16 

prawdziwie  unie miertelniaj cej  człowieka.  Trawestuj c  horacja sk   maksym   “exegi 
monumentum”, podmiot liryczny wyznaje z gorycz : 
 

“I co mi z tego,  e nie cały zgin ? 

e pozostawi  dzieło, je eli rachunek 

Niepewny. Nie wiem, mo e było warto. 
Ale naprawd  nie tego ja chciałem”. 
(Przewaga, [DP, s. 14]) 

 
Przytoczone  słowa  s   znamienne:  stary  poeta,  próbuj c  przenikn   i  wyrazi   tajemnic  
“drugiej  przestrzeni”  w  poetyckim  słowie,  jest  zarazem  wiadomy  znikomo ci  wszelkich 
poetyckich  wysiłków  i  d e .  Non  omnis  moriar  –  rozwa ane  z  perspektywy  czysto 
artystycznej – ju   mu  nie  wystarcza!  Triumfalistyczna  wizja  poetyckiego  wawrzynu  “poety 
laureata” ust puje miejsca wanitatywnej Omnia pelea  w. Tomasza... St d mo e tak cz ste u 
pó nego Miłosza – szczególnie w jego wierszach po wi conych Wilnu i krainom młodo ci – 
próby  poetyckiej  soteriologii  otwieraj ce  si   coraz  wyra niej  i  odwa niej  na  horyzont 
chrze cija skiej  nadziei  paschalnej.  Pisz c  te  słowa,  pami tam  o  wyznaniu    poety 
zamykaj cym tom Wierszy ostatnich
 

“Zbawiony dóbr i honorów, 
Zbawiony szcz cia i troski, 
Zbawiony  ycia i trwania, 
Zbawiony”

26

(O zbawieniu, [WO, s. 80]) 

 
Te  cztery  krótkie  wersy  ko cz ce  wielkie  dzieło  ycia  –  absolutnie  nieprzypadkowe, 
precyzyjnie i z zamysłem wykute w słowach jak w spi u – stanowi , jak mo na s dzi , punkt 
doj cia Czesława Miłosza. Poeta m drzec, mieszkaniec królewskich miast Wilna i Krakowa, 
ju   za  ycia  stan ł przed  bram   wi tego  Miasta:  “nowej Jeruzalem  zst puj cej  z  nieba  od 
Boga, przygotowanej jak narzeczona, która przystroiła si  dla swego oblubie ca”

27

.  

 

Bielsko-Biała; 22 kwietnia 2007r.

 

                                                           

26

 Szczegółowa analiza i interpretacja wiersza O zbawieniu stanie si  tematem osobnego szkicu. 

27

 Fragment Apokalipsy  w. Jana za: Ewangelia  w. Marka, Apokalipsa, tłum. z greckiego Cz. Miłosz, Paris 

1984, s. 147.