background image

Bitwa pod Bałakławą cz. II - Z DZIEJÓW WOJNY TURECKO - ROSYJSKIEJ 1853-1856 (Wojna 
Krymska) 

Wstecz do części I

 

 

Z DZIEJÓW WOJNY TURECKO - ROSYJSKIEJ 1853-1856 

(WOJNA KRYMSKA) 

 

Bitwa pod Bałakławą 25.10.1854 roku – część II 

 

Bitwa pod Bałakławą - "Czerwona Linia" 93 regimentu 

"Cienka czerwona linia"  

Opanowanie większej części Wzgórz Nasypowych było, jak pamiętamy, sygnałem do wejścia do akcji 
kawaleryjskiej kolumny gen. I. RyŜowa, która powoli wkraczała do Doliny Północnej. Po skoncentrowaniu 
swoich oddziałów, generał około 8.30 polecił ruszyć całością sił w kierunku zachodnim. Obserwujący ruchy 
kawalerii RyŜowa Lord Raglan uznał, Ŝe w obliczu zbliŜającej się masy rosyjskich kawalerzystów, Dywizja 
Kawalerii zajmuje zbyt wysuniętą pozycję i wysłał do Lucana adiutanta z rozkazem: "kawaleria ma się 
przesunąć w lewo od drugiej linii redut zajętych przez Turków". 

[12]

 Lord Lucan po przeczytaniu rozkazu 

zdziwił się bardzo, poniewaŜ istniała tylko jedna linia redut, a Turcy właśnie z niej uciekli. Adiutant, kpt. 
Wetherall, wytłumaczył mu jednak, Ŝe dywizja powinna przegrupować się na zachodni skraj Wzgórz 
Nasypowych, za redutę nr 6, gdzie będzie mogła liczyć na osłonę ogniową francuskich dział z Grzbietu 
Sapun. Nie mając moŜliwości odmówić wykonania – bezsensownego jego zdaniem rozkazu – Lucan polecił 
dokonać przegrupowania dywizji na wskazaną przez głównodowodzącego pozycję. Odwrót brytyjskiej 
kawalerii spowodował odsłonięcie obozu dywizji, co natychmiast wykorzystali Kozacy rabując go i 
uprowadzając zapasowe konie. 

 

W międzyczasie posuwająca się wzdłuŜ Doliny Północnej rosyjska kawaleria osiągnęła wysokość reduty nr 
4, gdzie, wobec cofnięcia się przeciwnika została zatrzymana. W zaistniałej sytuacji gen. I. RyŜow 
przystąpił do realizacji drugiej części swojego zadania. Wydzielił cztery szwadrony huzarów, którym polecił 
przeciąć grzbiet Wzgórz Nasypowych i skierować się prosto na Kadikoi z zadaniem rozpoznania obrony 
Brytyjczyków. Prawie jednocześnie do RyŜowa dotarł goniec z rozkazem od gen. Liprandiego, który polecał 
całej kolumnie przekroczyć Wzgórza Nasypowe i zająć pozycje na południowy – zachód od nich. 
Zgrupowana tam kawaleria miała zapobiec wzmacnianiu obrońców Bałakławy przez posiłki z Grzbietu 
Sapun i osłonić prawą flankę organizowanego ataku piechoty. Głównodowodzący zapowiadał teŜ wsparcie 
oddziałów RyŜowa zbiorczym pułkiem ułanów płk V. Jeropkina ściąganym właśnie z rezerwy ogólnej. 
Tymczasem wydzielony oddział huzarów ruszył w kierunku przeciwnika.  

Przeciwnikiem tym był gen. C. Campbell, który w trakcie walki o reduty wyprowadził oddziały stacjonujące 
w wsi na wzgórze na północ od niego. Wzmocniwszy 93 regiment dwoma jego kompaniami ściągniętymi ze 
wzgórza Hiblak ustawił go w centrum pozycji. Na lewo od Szkotów zajął pozycje batalion turecki, a nieco 
dalej na prawo bateria "C" dowodzona przez kpt. Bakera. Siły te zostały wkrótce wzmocnione przez grupę 
około 100 ozdrowieńców, którzy pod komendą płk. Daveneya podąŜali z Bałakławy do obozu 1 Dywizji pod 
Sewastopolem. Dodatkowo, juŜ po upadku pozycji na Wzgórzu Canroberta, Campbellowi udało się skupić 
kilkudziesięciu niedobitków z załogi reduty nr 1 i wzmocnić nimi prawe skrzydło 93 regimentu. Wkrótce siły 
generała znalazły się pod ogniem artylerii podciągniętej przez Rosjan na zdobyte Wzgórza Woroncowa. 
Chcąc uniknąć większych strat, Campbell rozkazał wycofać się swojej piechocie na przeciwstok wzgórza. 
Biorąc manewr za początek odwrotu i widząc nadciągającą rosyjską kawalerię, większość Turków nie 
wytrzymała psychicznie i rzuciła się do ucieczki. Przy Brytyjczykach pozostało jedynie 50 – 60 śmiałków, 
głównie niedawnych obrońców reduty nr 1. 

[13]

  

Page 1 of 4

IMPERIUM OSMAŃSKIE I JEGO DZIEJE

2008-04-07

http://www.osman.livenet.pl/print.php?type=P&item_id=16

background image

Gdy huzarzy zbliŜyli się na około 800 metrów, generał wyprowadził swoją piechotę na szczyt wzgórza i 
polecił uformować podwójną linię. W obliczu kawalerii był to nietypowy manewr, ale Campbell uznał, Ŝe w 
danej sytuacji zachodzi konieczność rozciągnięcia własnych sił na znacznej przestrzeni i zwiększenia siły 
ognia, a tradycyjny czworobok mógłby nie zdać tu egzaminu (do przodu strzelałoby tylko 1/4 Ŝołnierzy). 
Nie lekcewaŜył jednak zagroŜenia, o czym świadczą jego słowa skierowane do Ŝołnierzy: "Pamiętajcie 
chłopcy: stąd nie ma odwrotu! Albo ich zatrzymacie, albo zginiecie tam, gdzie stoicie!". 

[14]

  

Pierwsza salwa padła, gdy Rosjanie znaleźli się w odległości około 500 metrów. Oddana na tak daleki 
dystans wywarła niewielki efekt, ale dała Szkotom czas na ponowne załadowanie broni. Równocześnie 
otworzyły ogień armaty kpt. Bakera oraz dwa działa z Hiblak, orząc krwawe bruzdy w zbliŜającej się masie 
jeźdźców. Huzarzy sprawnie zeszlusowali luki i nadal jechali naprzód. Kiedy kawaleria zbliŜyła się na 300 
metrów, 93 regiment oddał drugą salwę. Jej rezultat był zaskakujący – kilkunastu jeźdźców i jeszcze 
większa liczba koni zwaliła się na ziemię, a reszta na dźwięk trąbek skręciła w lewo. Teraz nastąpił 
najgroźniejszy moment dla 93 regimentu, poniewaŜ mimo wielu lat słuŜby, Szkoci nie wyzbyli się nigdy 
instynktu nakazującego im podejmować tradycyjną szarŜę klanową za uciekającym wrogiem. Powstrzymali 
kawalerię i widząc, Ŝe zaniechała walki i wycofuje się w bok mieli ochotę samorzutnie przejść do 
kontrataku. Gen. Campbell znał swoich ludzi i wiedział, Ŝe jeśli natychmiast nie ostudzi ich zapału, to nic 
nie zdoła powstrzymać Szkotów przed podjęciem samobójczego natarcia. Uniósł się w strzemionach i 
ryknął: "Dziewięćdziesiąty trzeci! Precz z nadgorliwością! Stać i nie wariować! 

[15]

 Otrzeźwiło to szeregi i 

Ŝołnierze w samą porę zdołali opanować instynkty, bowiem walka jeszcze się nie skończyła. Huzarzy nie 
wycofywali się, lecz zamierzali oskrzydlić 93 regiment z prawej flanki. Campbell rozkazał kompanii 
grenadierskiej ruszyć podwójnym krokiem na prawe skrzydło, zająć pozycję prostopadle do reszty pułku i 
ostrzelać przeciwnika. 

[16]

 Po równej salwie, kilku kolejnych Rosjan spadło z siodeł, a reszta – cały czas 

ostrzeliwana przez artylerię – zawróciła i pogalopowała w stronę Wzgórz Nasypowych, pozostawiając na 
polu walki w sumie kilkudziesięciu zabitych i rannych.  

Gen. Liprandi, któremu zameldowano, Ŝe awangarda kawalerii wpadła w zasadzkę, doszedł do 
przekonania, Ŝe drogi do Kadikoi bronią znaczniejsze siły niŜ przypuszczał. Rozumowaniu generała w 
zasadzie nie moŜna było nic zarzucić, gdyŜ zgodnie z zasadami taktyki było mało prawdopodobne, by tak 
mały oddział jakim był 93 regiment zachowywał się tak spokojnie, jeśli nie mógł liczyć na szybkie wsparcie 
ukrytych gdzieś w pobliŜu większych sił. Ostateczny sukces natarcia zaleŜał więc teraz od rozpalającej się 
właśnie przy zachodnim krańcu Doliny Południowej bitwy kawalerii. Obserwujący walkę 93 regimentu i jej 
wynik z Grzbietu Sapun lord Raglan kiwał z niedowierzaniem głową, a towarzyszący mu korespondent "The 
Times" William Russell napisał w artykule o bitwie zdanie: "rosyjska kawaleria szarŜowała przez dolinę 
prosto na tę cienką, czerwoną smugę połyskującą stalą". 

[17]

 Sformułowanie zawarte w części zdania 

zmienione później na "cienką czerwoną linię" przeszło do historii i stało się synonimem odwagi brytyjskich 
Ŝołnierzy.

  

SzarŜa CięŜkiej Brygady  

 

szarŜa CięŜkiej Brygady 

Kilkanaście minut wcześniej, widząc rozwijający się atak kawalerii na 93 regiment, ucieczkę 
wspomagających go Turków oraz pozycje reszty sił RyŜowa, Raglan doszedł ostatecznie do przekonania, Ŝe 
celem Rosjan jest zajęcie Bałakławy, a nie odwrócenie uwagi od działań przeciwko liniom oblęŜniczym. 
Stało się dla niego oczywiste, Ŝe zadaniem rosyjskiej kawalerii jest osłona prawego skrzydła piechoty, 
która z pewnością zaatakuje wkrótce ludzi gen. Campbella. Raglan zrozumiał teŜ, Ŝe popełnił błąd 

Page 2 of 4

IMPERIUM OSMAŃSKIE I JEGO DZIEJE

2008-04-07

http://www.osman.livenet.pl/print.php?type=P&item_id=16

background image

nakazując Lucanowi przegrupowanie Dywizji Kawalerii pod Grzbiet Sapun, i wydał tzw. drugi rozkaz: 
,,osiem szwadronów cięŜkich dragonów posłać w kierunku Bałakławy, by wesprzeć chwiejących się 
Turków”[18]. Pierwsza część rozkazu była jasna, natomiast druga bez sensu, poniewaŜ Turcy juŜ uciekali, 
a 93 regiment nie wykazywał najmniejszych oznak chwiejności. Po otrzymaniu rozkazu lord Lucan nakazał 
dowódcy CięŜkiej Brygady – J. Scarlettowi przystąpić do przegrupowania, a sam postanowił wjechać na 
jakieś wzniesienie, z którego mógłby rozejrzeć się po okolicy i zorientować w sytuacji. Najlogiczniejszym 
wyborem był zachodni kraniec Wzgórz Nasypowych. Zanim Lucan tam się udał, pokłusował do lorda 
Cardigana, który kilka minut wcześniej przybył z Bałakławy i przejął od Pageta dowództwo Lekkiej 
Brygady. 

 

Mając nader krytyczne zdanie o umiejętnościach dowódczych szwagra, chciał uniemoŜliwić Cardiganowi 
popełnienie jakiegoś kardynalnego głupstwa w czasie swojej nieobecności. Dlatego teŜ wydał mu 
następujący rozkaz: "Zostawiam tu pana i pamiętaj pan, Ŝe z rozkazu lorda Raglana masz pan bronić tej 
pozycji. JeŜeli cokolwiek lub ktokolwiek niebezpiecznie zbliŜy się, rozkazuję panu atakować, ale cały czas 
masz pan uwaŜać na kolumny, a zwłaszcza na czworoboki piechoty". 

[19]

 Takie potraktowanie wzburzyło 

oczywiście Cardigana, ale nie miał okazji na ripostę, gdyŜ dowódca dywizji pogalopował juŜ w stronę 
Wzgórz Nasypowych. Na szczyt Lucan dotarł akurat na czas, by obejrzeć nieudany atak na pozycje 93 
regimentu. Chwilę potem zobaczył, jak główne siły rosyjskiej kawalerii z Doliny Północnej zaczynają powoli 
wspinać się na Wzgórza Nasypowe z zamiarem przecięcia ich pomiędzy redutami nr 4 i 5. Manewr ten 
wyprowadzał Rosjan prosto na skrzydło CięŜkiej Brygady, choć jeszcze nie zdawali sobie z tego sprawy. 
Lord Lucan natychmiast zawrócił, jak najszybciej zjechał ze swym sztabem w dół i pogalopował do gen. J. 
Scarletta. Jeszcze zanim do niego dojechał, Scarlett ujrzał pierwsze szeregi Rosjan wjeŜdŜające na szczyt 
wzgórza i zdawszy sobie sprawę z niebezpieczeństwa, na własną odpowiedzialność polecił szwadronom 
przerwać przegrupowanie i zmienić szyk na "w lewo front".  

Brygada maszerowała w szyku dwóch otwartych kolumn szwadronowych, toteŜ gdy zmieniła front, 
zwracając się przeciwko Rosjanom, nie stanowiła zwartej jednostki lecz szeroko rozczłonkowane 
ugrupowanie pojedynczych szwadronów. Pierwszy z prawej był 1 szwadron 6 Pułku Dragonów Irlandzkich 
(6 th Inniskilling Regt. of Dragons), następny 2 szwadron tego pułku, a obok szwadron 2 Pułku Dragonów 
Szkockich (2 nd The Scots Greys) i szwadron 5 Pułku Dragonów Gwardii. W lewo i nieco z tyłu znajdowały 
się pozostałe szwadrony obu tych pułków. Lewe skrzydło tworzył 4 Pułk Dragonów Gwardii. Najdalej na 
północny – zachód stał Pułk Dragonów Królewskich nie biorący udziału w przegrupowaniu. Śledząc rozwój 
sytuacji Scarlett, widząc coraz większą masę rosyjskich kawalerzystów spływającą ze wzgórza, polecił 
przesunąć brygadę bardziej w prawo, by uniknąć walki w opuszczonym obozie lub sąsiadującej z nim 
winnicy, gdzie teren utrudniałby poruszanie się koni. Jadący w pierwszym szeregu swoich huzarów gen. I. 
RyŜow doszedł do podobnego wniosku i przegrupował swoje szwadrony w lewo, tak Ŝe siły główne obu 
stron znalazły się naprzeciw siebie. Scarlett rozkazał takŜe, by pierwszorzutowe szwadrony zmniejszyły 
odstępy pomiędzy sobą, tak aby stanowiły jedną, zwartą formację, zanim jeszcze rozpocznie się walka. 
Nim jednak Brytyjczycy sformowali szyk, w rosyjskich szeregach rozległy się trąbki i dobrze ponad dwa 
tysiące jeźdźców ruszyło naprzód szerokim na trzy szwadrony frontem. Pierwszy rzut stanowił pułk 
ingermanlandzki, drugi huzarzy z Kijowa, a w rezerwie jechały sotnie Kozaków. Niespodziewanie trąbki 
zagrały inny sygnał i rosyjska kawaleria zwolniła, a potem stanęła zatrzymując się przed płytką niecką 
(niektóre źródła podają, Ŝe był to rów) odległą o około 300 metrów od przeciwnika.  

RyŜow chcąc powiększyć szerokość swojej formacji, polecił drugorzutowym szwadronom rozwinąć się na 
flankach. Rozkaz był nieco spóźniony, ale generał miał nadzieję, Ŝe nierówny teren odgradzający go od 
przeciwnika, zapewnia mu osłonę. Tymczasem gen. Scarlett, z racji stacjonowania swojej kawalerii na tym 
obszarze, prawdopodobnie poznał wcześniej teren, na którym miało dojść do starcia. Uznał więc, Ŝe niecka 
nie jest na tyle szeroka, ani głęboka, aby stanowić przeszkodę dla kawalerii. Błyskawicznie postanowił 
wykorzystać sytuację. Nie czekając na spóźnione szwadrony nakazał swojemu trębaczowi Thomasowi 
Monkowi grać sygnał "linia do ataku marsz", a zaraz potem "stępa", "galop" i "szarŜa". Trzy 
pierwszoliniowe szwadrony ruszyły, powoli nabierając tempa, poniewaŜ jechały pod górę. O trzy końskie 
długości przed szykiem atakujących, jechali Scarlett, jego adiutant porucznik A. Elliot, trębacz Monk i 
ordynans – sierŜant Shegog. Ich postępowanie nie było rozsądne, ale zgodne ze zwyczajami epoki. Gdy 
Brytyjczycy znajdowali się w odległości kilkudziesięciu metrów od przeciwnika, zostali ostrzelani z 
karabinków przez pierwszy szereg huzarów. Ogień nie był zbyt skuteczny, choć wśród nielicznych 
poległych znalazł się trafiony w twarz dowódca pułku Scots Greys ppłk. H. Griffitch. Ostrzał wskazywał za 
to, Ŝe przynajmniej chwilowo Rosjanie nie mają zamiaru ruszyć do szarŜy. Kilka sekund później mała 
grupka towarzysząca Scarlettowi wpadła na przeciwnika, a za nimi uderzyły trzy czołowe szwadrony – 
Anglicy z okrzykiem, Irlandczycy z dzikim wrzaskiem, a Szkoci warcząc głucho.  

Z uwagi na brak odpowiedniego dystansu potrzebnego do nabrania szybkości, szarŜujący do momentu 
zwarcia zdąŜyli zaledwie przejść w kłus, ale Rosjanie popełnili kardynalny błąd, bowiem pozostali 
nieruchomi. Połączenie tych dwóch czynników oraz masy atakujących jeźdźców i koni doprowadziło do 
natychmiastowego rozerwania czołowych szwadronów huzarów. A gdy do walki dołączyły drugoliniowe 

Page 3 of 4

IMPERIUM OSMAŃSKIE I JEGO DZIEJE

2008-04-07

http://www.osman.livenet.pl/print.php?type=P&item_id=16

background image

brytyjskie szwadrony w rozsypkę poszły kolejne rosyjskie linie. Po powstrzymaniu impetu szarŜa zamieniła 
się w zaciekłą walkę na szable i pałasze w trudnym do opisania tłoku. Miejscami ścisk był tak duŜy, Ŝe 
nawet zabici pozostawali w siodłach nie mogąc spaść na ziemię. Szybko uwidoczniła się teŜ przewaga 
rosyjskich strojów – płaszcze huzarów i Kozaków były tak grube, Ŝe przy normalnym cięciu ostrze nie 
dochodziło do ciała i nie robiło krzywdy, a niewielu brytyjskich kawalerzystów miało nieregulaminową broń 
pozwalającą zadawać silne pchnięcia. Wkrótce zresztą masa napierających na siebie ludzi i koni 
spowodowała taki tłok, Ŝe walka na białą broń stała się praktycznie niemoŜliwa. Walczono więc głowniami 
szabli i pałaszy, pięściami, uŜywano kolb pistoletów jako maczug, a niekiedy po prostu chwytano 
przeciwnika za gardło i ściągano z siodła, starając się spuścić go między końskie kopyta, co z reguły 
kończyło się stratowaniem.  

Do obserwatorów na Grzbiecie Sapun docierały odgłosy zaciekłej walki: krzyki ludzi, rŜenie koni oraz 
szczęk stali. Widzieli teŜ dokładnie, jak stosunkowo niewielka grupa ludzi w dragońskich hełmach i 
czarnych futrzanych bermycach pułku Scots Greys powoli, ale nieustannie wyrąbuje sobie drogę przez 
masę szarych i brązowych płaszczy oraz jak skrzydła rosyjskiej formacji zaczynają zamykać się na tyłach 
dragonów. Ale nie zamknęły się, bo nie zdąŜyły. Jeszcze przed rozpoczęciem szarŜy, gen. Scarlett wysłał 
kpt. Connoly’ego, aby sprowadził 1 szwadron 6 Pułku Dragonów Irlandzkich, prowadzący brygadę w 
trakcie przegrupowania. Szwadron przybył właśnie na pole walki, a mając dość miejsca, rozpędził się 
odpowiednio i jednym uderzeniem rozerwał lewe skrzydło Rosjan. Na drugim skrzydle Lucan pchnął gońca 
z rozkazem do dowódcy 4 Pułku Dragonów Gwardii ppłk E. Hodge’a, by natychmiast szarŜował, a sam 
pogalopował po Pułk Dragonów Królewskich, który z inicjatywy swojego dowódcy ppłk J. Yorke’a zbliŜał się 
juŜ kłusem. SzarŜa 4 pułku rozbiła rosyjskie prawe skrzydło, a w chwilę później Dragoni Królewscy uderzyli 
na jego tyły. Na skutek serii, przypadkiem zresztą skoordynowanych uderzeń z kilku stron, rosyjska 
kawaleria zaczęła się załamywać. Jako pierwsi do ucieczki rzucili się huzarzy z lewego skrzydła, a zaraz 
potem cała formacja zamieniła się w bezładny tłum jeźdźców gnający w panice Doliną Południową i 
wspinający się jak najszybciej na Wzgórza Nasypowe, byle tylko znaleźć się pod osłoną własnych armat. 
Gen. Liprandi chcąc osłonić uciekających, wysłał im na pomoc szwadrony zbiorczego pułku ułanów, ale 
dostały się one pod ogień dział z Grzbietu Sapun oraz armat baterii kpt. Bakera i szybko zawróciły. 
Brytyjczycy ruszyli w krótki pościg za rozbitym wrogiem, ale niebawem zostali odwołani sygnałami trąbek i 
ponaglani przez oficerów zaczęli ponownie formować się w pułki.  

Cała akcja od momentu rozpoczęcia szarŜy, aŜ do ucieczki Rosjan trwała zaledwie 8 minut. Tyle czasu 
zajęło CięŜkiej Brygadzie pokonanie kilkakrotnie liczniejszego przeciwnika i tym samym zaŜegnanie 
zagroŜenia dla pozycji obronnych przy Kadikoi. Straty Brytyjczyków zamknęły się liczbą 78 zabitych i 
rannych, a ubytki w szeregach Rosjan wynosiły około 270 Ŝołnierzy. O zaciekłości walki świadczył pogięty 
ciosami hełm gen. Scarletta, i rany towarzyszącego huzarom gen. Kaleckiego. Zadowolony z wyniku 
starcia lord Raglan przesłał dowódcy CięŜkiej Brygady i Lucanowi zdawkową wiadomość: "dobra robota". 
Generał P. Bosquet był bardziej wylewny: "zwycięstwo pańskiej brygady było najchwalebniejszą rzeczą 
jaką widziałem" 

[20]

, a jego ludzie nagrodzili Brytyjczyków wiwatami. Najbardziej zainteresowany 

wynikiem walki gen. Campbell osobiście złoŜył gratulacje swoim ziomkom z pułku Scots Greys: "Szaracy! 
Mam 61 lat i gdybym miał urodzić się znowu i być młodym, byłbym szczęśliwy mogąc stanąć w waszych 
szeregach!" 

[21]

  

Mimo zwycięstwa, pozostała jednak pewna związana z opisaną walką kwestia, wywołująca niesmak w 
brytyjskich szeregach. OtóŜ w trakcie całego starcia Lekka Brygada stała bezczynnie około 400 metrów od 
miejsca walki, mimo Ŝe lord Cardigan i część wchodzących w jej skład pułków doskonale widzieli jej 
przebieg. Cardiganowi nie przyszło jednak do głowy, Ŝe powinien wykorzystać okazję i zaatakować 
odsłonięte prawe skrzydło Rosjan. Bezczynność ta nie przypadła mu do gustu, o czym świadczy fakt, Ŝe 
jeździł wzdłuŜ frontu brygady klnąc pod nosem: "Niech szlag trafi CięŜkich! Cały dzień będą się z nas 
wyśmiewać!" 

[22]

 Nie zrobił jednak nic więcej, a nawet powstrzymał dowódcę 17 Pułku Lansjerów kpt. W. 

Morrisa, który zaproponował mu, Ŝe jeśli nie chce atakować całą brygadą, to nich chociaŜ zezwoli na 
szarŜe 17 pułkowi. Zignorował teŜ sygnały "do szarŜy" grane przez osobistego trębacza lorda Lucana, 
który będąc zajęty koordynowaniem walki szwadronów CięŜkiej Brygady, nie miał czasu w inny sposób 
rozkazać szwagrowi włączyć się do walki. Wkrótce Rosjanie uciekli i okazja została stracona. Tłumaczeń 
Cardigana po bitwie, Ŝe wykonywał posiadane rozkazy, a nie atakował, bo Rosjanie nie zbliŜyli się do jego 
pozycji, Lucan nie przyjął do wiadomości. Mało uprzejmie stwierdził, Ŝe jeŜeli dowódca dywizji walczy, to 
obowiązkiem dowódcy brygady jest go wspomóc. Postępowanie Cardigana podsumował francuski oficer, 
wicehrabia de Noe: "To była okazja jaką wykorzystałby kaŜdy generał kawalerii". 

[23]

 Patrząc z 

perspektywy czasu, najlogiczniejszym wytłumaczeniem postawy Lorda Cardigana, który przecieŜ nie był 
tchórzem, wydaje się to, Ŝe jako "malowany dowódca", specjalista od parad i rautów, po prostu nie 
wiedział, co powinien zrobić w zaistniałej sytuacji taktycznej.

  

Wstecz do części I 

|| 

Ciąg dalszy - CZĘŚĆ III

 

Page 4 of 4

IMPERIUM OSMAŃSKIE I JEGO DZIEJE

2008-04-07

http://www.osman.livenet.pl/print.php?type=P&item_id=16