background image

Jak być konserwatywno-liberalnym socjalistą? 
Katechizm

Leszek Kołakowski

Motto: "Proszę się cofnąć do przodu!" (słyszałem takie wezwanie konduktora w tramwaju 
warszawskim; proponuję je jako główne hasło dla wielkiej i potężnej Międzynarodówki, która 
nigdy nie będzie istniała) 

 
Fot. PIOTR WOJCIK 

Myślimy na sposób konserwatywny, sądząc:

1. Że nigdy nie było i nie będzie takich ulepszeń i usprawnień życia ludzkiego, które nie musiałyby 
być opłacane pogorszeniem pod innymi względami, i że z tej racji przy wszystkich projektach 
reform obowiązani jesteśmy zadawać sobie pytanie o ich cenę. Można to wyrazić inaczej: istnieją 
niezliczone zła, które się dają pogodzić, które więc w pełnych rozmiarach możemy jednocześnie 
cierpieć, a istnieją liczne dobra, które się wzajem wykluczają lub ograniczają, z których zatem 
nigdy nie możemy jednocześnie w pełni korzystać; społeczeństwo, gdzie nie ma żadnej wolności i 
żadnej równości, jest najzupełniej możliwe, nie jest natomiast możliwe społeczeństwo, gdzie jest 
pełna wolność i pełna równość zarazem. To samo odnosi się do zgodności między planowaniem i 
zasadą autonomii, między bezpieczeństwem i postępem technicznym. Mówiąc jeszcze inaczej: nie 
istnieje happy ending historii ludzkiej.

2. Że nie wiemy, w jakich rozmiarach rozmaite, z tradycji odziedziczone formy życia - rodzina, 
naród, społeczności religijne, rytuały - są ważne i są nieodzowne dla trwania i dla jakości trwania 
społeczeństw. Nie ma żadnych racji do mniemania, że niszcząc te formy lub piętnując je jako 
irracjonalne, mnożymy szanse zadowolenia z życia, pokoju, bezpieczeństwa i wolności; są 
natomiast liczne racje, by oczekiwać czegoś przeciwnego. Nie wiemy, co by się stało na przykład, 
gdyby zniesiona została rodzina monogamiczna lub gdyby tradycyjny obrzęd grzebania zmarłych 
zastąpiony został racjonalną eksploatacją trupów dla celów przemysłowych. W rzeczy samej, 
możemy racjonalnie spodziewać się jak najgorszych skutków.

3. Że oświeceniowy przesąd, wedle którego zawiść, żądza wyróżnienia, chciwość, agresywność, są 
tylko wynikiem wadliwych instytucji społecznych i zostaną razem ze zmianą tych instytucji 
zniesione, jest nie tylko w najwyższym stopniu niewiarygodny i sprzeczny z doświadczeniem (i 
jakże to, u diabła, powstały te wszystkie instytucje, skoro się tak sprzeciwiają autentycznej naturze 
ludzkiej?), ale zgubny w myśleniu społecznym. Spodziewać się, że można zinstytucjonalizować 
braterstwo, miłość i bezinteresowność, to tyle, co mieć już niezawodną receptę na despotyzm.

background image

Myślimy na sposób liberalny, sądząc:

1. Że dawna zasada, wedle której zadaniem państwa jest troszczyć się o bezpieczeństwo, pozostaje 
w mocy. Pozostaje w mocy również wtedy, gdy pojęcie bezpieczeństwa rozszerza się tak, iż 
obejmuje ono nie tylko prawną ochronę osób i własności, ale także różne zabezpieczenia społeczne; 
że ludzie nie muszą głodować z powodu braku pracy albo z braku pieniędzy umierać na łatwo 
uleczalne choroby, że mają bezpłatne szkoły dla dzieci - wszystko to objęte jest pojęciem 
bezpieczeństwa. Żadną miarą jednak nie wolno mylić bezpieczeństwa z wolnością. Państwo 
zapewnia wolność nie przez to, że coś robi i coś reguluje, ale przez to, że nie robi nic i pozostawia 
różne dziedziny życia bez regulacji. W rzeczywistości bezpieczeństwo bywa pomnażane tylko 
kosztem wolności. Nie jest także bynajmniej zadaniem państwa czynić ludzi szczęśliwymi.

2. Że zbiorowości ludzkie zagrożone są nie tylko stagnacją, ale degradacją i w końcu śmiercią, jeśli 
są tak zorganizowane, że inicjatywa i wynalazczość jednostek nie ma już pola rozwoju. Można 
sobie wyobrazić samobójstwo ludzkości, nie można jednak - ludzkiego społeczeństwa mrówek, a to 
po prostu dlatego, iż nie jesteśmy mrówkami.

3. Że w najwyższym stopniu nieprawdopodobne jest przypuszczenie, iż w społeczeństwie, gdzie 
zniesione zostały wszystkie formy konkurencji, nadal działają konieczne bodźce dla twórczości i 
postępu. Wzrost równości nie jest celem samym w sobie, lecz tylko środkiem: innymi słowy, nie 
opłaca się w ogóle dążyć do zwiększonej równości, jeśli wynikiem miałoby być tylko ściągnięcie 
na dół tych, co lepiej się mają, nie zaś poprawa losu upośledzonych. Doskonała równość jest zaś 
sprzecznym wewnętrznie ideałem.
Myślimy na sposób socjalistyczny, sądząc:

1. Że, gdyby dążenie do zysku było jedynym regulatorem produkcji, dzisiejsze społeczeństwa 
byłyby zagrożone nie mniejszymi, a może większymi, chociaż innymi, katastrofami niż w 
wypadku, gdyby zysk był całkowicie wyeliminowany z czynników regulujących. Są dobre powody, 
by ograniczać wolność działań ekonomicznych w imię bezpieczeństwa większości i dążyć do tego, 
by pieniądz nie obrastał w pieniądz automatycznie; ograniczenie wolności powinno się jednak 
nazywać ograniczeniem wolności, nie zaś szczególną formą wolności.

2. Że jest obłudą i zamachem na zdrowy rozsądek wnioskować z niemożliwości doskonałego i 
bezkonfliktowego społeczeństwa, iż każda istniejąca forma nierówności jest nieuchronna i każda 
forma zysku usprawiedliwiona. Historiozoficzny pesymizm, z którego na mocy osobliwego 
rozumowania wynika, iż progresywny podatek jest hańbą i skandalem, jest równie podejrzany jak 
historiozoficzny optymizm, na którym zbudowany został archipelag Gułag.

3. Że należy sprzyjać dążeniu do społecznego nadzoru nad gospodarką, chociaż oznacza to 
nieuchronnie wzrost biurokracji; nadzór ten jednak nie będzie nigdy istniał bez demokracji 
przedstawicielskiej, stąd nieuchronnie myśleć trzeba, jak przeciwdziałać zagrożeniom wolności 
zawartym we wzroście tego nadzoru.

***

Wydaje się, że ten zbiór regulatywnych idei nie zawiera sprzeczności. W takim razie możliwą jest 
rzeczą być konserwatywno-liberalnym socjalistą, albo też - co na jedno wychodzi - te trzy słowa nie 
stanowią już zdolnych do życia i wykluczających się opcji. Powód zaś, dla którego wspomniana na 
wstępie wielka i potężna Międzynarodówka nigdy istnieć nie będzie, jest taki, iż Międzynarodówka 
ta nie może obiecać ludziom, że będą szczęśliwi.

*** Tekst za: Leszek Kołakowski, "Czy diabeł może być zbawiony i 27 innych kazań", Aneks, 

background image

Londyn 1984; pierwotnie ukazał się w piśmie "Encounter" (October 1978), przekład polski w 
"Aneksie" nr 20/1979


Document Outline