background image

Marzena i Tadeusz Wo

ź

niakowie 

 
Ojca Grande przepisy na zdrowe 

Ŝ

ycie 

"Prasa Bałtycka",  
Gda

ń

sk 1997 

 
Na dysk przepisał Franciszek Kwiatkowski 
 Od autorów  
Oddajemy do r

ą

k Czytelników drugie wydanie ksi

ąŜ

ki z  

niewielkimi zmianami w porównaniu z poprzedni

ą

 edycj

ą

. Dotyczy to  

wył

ą

cznie pierwszej cz

ęś

ci "Opowiadania o sposobie 

Ŝ

ywienia i  

piel

ę

gnowania organizmu ludzkiego".  

W wielu listach Czytelnicy prosz

ą

 o adres klasztoru bonifratrów we  

Wrocławiu zamierzaj

ą

c osobi

ś

cie odwiedzi

ć

 ojca Jana.  

Ojciec Jan Grande przyjmuje pacjentów w placówce "Dobry  
Samarytanin", w klasztorze ojców bonifratrów we Wrocławiu, ul.  
Traugutta 57/59, tel. 071-4484-74, udzielaj

ą

c porad  

ziołoleczniczych w dni powszednie, w godz. 8-15.  
W przyklasztornej aptece, s

ą

siaduj

ą

cej z gabinetem ojca Jana,  

mo

Ŝ

na naby

ć

 zioła, nalewki, balsamy, proszki i ma

ś

ci  

przygotowywane przez ojców bonifratrów według własnych receptur.  
Maj

ą

 w tym wzgl

ę

dzie bonifratrzy ogromne, ponad 400-letnie  

do

ś

wiadczenie i wielki, aczkolwiek mało znany, dorobek. W  

minionej, socjalistycznej epoce starano si

ę

 zniweczy

ć

 go,  

pozbawiono bonifratrów wi

ę

kszo

ś

ci placówek szpitalnych, w których  

realizowali sw

ą

 misj

ę

. Mimo to bonifratrzy w Polsce przetrwali i  

cho

ć

 w ograniczonym zakresie - prowadzili cały czas działalno

ść

.  

Zmiany w Europie 

ś

rodkowowschodniej w ostatnich latach, a tak

Ŝ

e  

zwrot w kierunku ziołolecznictwa stanowi

ą

 dla bonifratrów  

zapowied

ź

 nowych, lepszych czasów. Mało dot

ą

d znany o

ś

rodek we  

Wrocławiu prze

Ŝ

ywa swój renesans. Powi

ę

ksza si

ę

 liczb

ę

 braci w  

Zgromadzeniu, któremu przewodzi przeor ojciec ks. Kazimierz W

ą

sik,  

a rozwijaj

ą

ca si

ę

 działalno

ść

 pozwala zgromadzi

ć

 

ś

rodki na  

renowacj

ę

 pi

ę

knego, barokowego ko

ś

cioła 

Ś

w. Trójcy wchodz

ą

cego w  

skład kompleksu bonifraterskiego we Wrocławiu.  
Propaguj

ą

c zasady racjonalnego 

Ŝ

ywienia i troski o zdrowie  

własnego organizmu za po

ś

rednictwem tak

Ŝ

e tej ksi

ąŜ

eczki ojciec  

Jan Grande spełnia swoj

ą

 zakonn

ą

 misj

ę

 niesienia pomocy chorym i  

cierpi

ą

cym.  

Kontynuuje w ten sposób dzieło Jana Ciudada, zało

Ŝ

yciela zakonu  

bonifratrów.  
Jan Ciudade (

ś

w. Jan Bo

Ŝ

y) urodził si

ę

 8.03.1495 r. w miejscowo

ś

ci  

Montemor - o - novo w Portugalii. Burzliwe 

Ŝ

ycie młodego Jana nie  

zapowiadało przyszłej 

ś

wi

ę

to

ś

ci, dopóki nie nast

ą

piła wewn

ę

trzna  

przemiana. Stało si

ę

 to pod wpływem kaza

ń

 mistrza Jana z Avila,  

kaznodziei z Andaluzji. Jan Ciudade przeniósł si

ę

 do Granady,  

gdzie wkrótce zasłyn

ą

ł z działalno

ś

ci charytatywnej w

ś

ród chorych,  

bezdomnych i opuszczonych. Bez wzgl

ę

du na ich pochodzenie, status  

społeczny czy religi

ę

. Zało

Ŝ

ony przez niego szpital i dom opieki  

stały si

ę

 wzorem dla o

ś

rodków w innych rejonach Hiszpanii, a  

ź

niej na całym 

ś

wiecie. Po 12 latach słu

Ŝ

by chorym 8.03.1550 r.  

Jan Ciudade zmarł. Kanonizował go w 1691 r. papie

Ŝ

 Innocenty  

XII"Dopóki bije moje serce, b

ę

d

ę

 kochał Ciebie w chorych, smutnych  

i opuszczonych" - modlił si

ę

 

ś

w. Jan Bo

Ŝ

y.  

 
 
Cz

ęść

 I  

 
 
Opowiadanie o sposobie 

Ŝ

ywienia i piel

ę

gnowania organizmu  

ludzkiego"  

background image

"Opowiadanie o sposobie 

Ŝ

ywienia i piel

ę

gnowania  

organizmu ludzkiego" - tak zatytułowany maszynopis, a wła

ś

ciwie  

odbitka kserograficzna, wpadła nam w r

ę

ce latem 1995 r. Była w  

fatalnym stanie technicznym, z trudem dawało si

ę

 j

ą

 odczyta

ć

, ze  

wst

ę

pu wynikało, 

Ŝ

e stanowi streszczenie wykładu utrwalonego na  

ta

ś

mie magnetofonowej w 1990 r. w Łodzi.  

- Jeste

ś

my bonifratrami. Mamy swoje placówki w Łodzi, Warszawie,  

Krakowie, Kalwarii Zebrzydowskiej. Zajmujemy si

ę

 ziołolecznictwem  

wg starej szkoły petersburskiej - zapodawał lakonicznie kto

ś

  

przedstawiony jako o. Jan Grand. Jego zdaniem najwa

Ŝ

niejsze przy  

niesieniu pomocy jest zwrócenie uwagi pacjenta na sposób 

Ŝ

ywienia  

i piel

ę

gnowania własnego organizmu. Mówi

ą

c najpro

ś

ciej, stan  

naszego zdrowia uzale

Ŝ

niony jest od stanu 

Ŝ

ywienia.  

Przez miliony lat (prawdopodobnie 

Ŝ

yjemy przeszło 450 milionów  

lat) człowiek tak dobierał po

Ŝ

ywienie, by było w nim wszystko, co  

jest potrzebne do wzrostu organizmu i jego odnawiania. W naszym  
po

Ŝ

ywieniu wyst

ę

powa

ć

 musz

ą

 te składniki, z których sami jeste

ś

my  

zbudowani. Potwierdza to równie

Ŝ

 nowoczesna nauka.  

Przyjrzyjmy si

ę

 zatem - proponuje autor wykładu - tym podstawowym,  

pierwotnym budulcom. Nasz Stwórca Przedwieczny postawił przed sob

ą

  

nie byle jakie zadanie: jak i z czego ulepi

ć

 człowieka, czym ma  

by

ć

 ta symboliczna "glina", w co j

ą

 wyposa

Ŝ

y

ć

 i jak poł

ą

czy

ć

. Po  

zastanowieniu - ojciec Jan opowiada to wszystko w wielkim,  
alegorycznym skrócie - wzi

ą

ł wap

ń

, domieszał do niego po trochu  

krzemu, 

Ŝ

elaza, kobaltu, magnezu, cynku i zbudował rodzaj  

rusztowania na planie krzy

Ŝ

a. Na jego czubku osadził co

ś

, co mo

Ŝ

na  

dzi

ś

 nazwa

ć

 centrum zarz

ą

dzania albo komputerem. Do

ść

 chwiejn

ą

 i  

kruch

ą

 konstrukcj

ę

 poobklejał mi

ęś

niami, poprzetykał 

Ŝ

yłami,  

oplótł sieci

ą

 nerwów. Ulokował pomi

ę

dzy tym wszystkim kilka fabryk  

przemiany materii i ogromne "zakłady farmaceutyczne". Ostatnim  
poci

ą

gni

ę

ciem Mistrza było okrycie cało

ś

ci delikatn

ą

, aksamitn

ą

,  

bardzo unerwion

ą

 skór

ą

. Tchn

ą

ł swoj

ą

 energi

ę

, odsun

ą

ł si

ę

 o krok i  

patrzył. Wreszcie powiedział: Id

ź

, zbieraj, szukaj, dobieraj to, z  

czego sam jeste

ś

 zbudowany jako po

Ŝ

ywienie twoje.  

Autor wykładu usprawiedliwia si

ę

Ŝ

e opowiada tak obrazowo, aby  

wszyscy zrozumieli pewn

ą

 prawidłowo

ść

. Je

Ŝ

eli w naszych  

organizmach co

ś

 si

ę

 popsuje, to znaczy, 

Ŝ

e zachwiana została  

pierwotna równowaga jego składników. Posłu

Ŝ

my si

ę

 przykładami.  

Cz

ę

sto z powodu niewła

ś

ciwego trybu 

Ŝ

ycia, po

ś

piechu, jadania  

nieodpowiednich potraw, narastaj

ą

cych napi

ęć

, wyczerpuje si

ę

 nasza  

odporno

ść

 nerwowa. Znaczy to, 

Ŝ

e nie zadbali

ś

my o odpowiedni

ą

  

ilo

ść

 magnezu, fosforu, bardzo wa

Ŝ

nej witaminy B1, selenu, jodu i  

cynku. Je

ś

li nie zwrócimy uwagi na to, co kładziemy do garnka, nie  

ma mowy, aby

ś

my kiedykolwiek wrócili do normalnego samopoczucia.  

Bywa, 

Ŝ

e człowieka trapi brak pami

ę

ci, brak koncentracji, wieczne  

znu

Ŝ

enie, bezsenno

ść

, pobolewanie głowy, łamanie w ko

ś

ciach...  

Okazuje si

ę

Ŝ

e zabrakło w garnku witaminy B1, któr

ą

 w naturalny  

sposób gromadzimy spo

Ŝ

ywaj

ą

c dro

Ŝ

d

Ŝ

e i du

Ŝ

e ilo

ś

ci ró

Ŝ

nych jarzyn.  

Warto tu zwróci

ć

 uwag

ę

 na fasol

ę

 i groch - bo w nich jest masa  

magnezu, kobaltu, 

Ŝ

elaza, fosforu, błonnika, białka ro

ś

linnego,  

Ŝ

ółtego fosforu - przeciw stanom reumatycznym, kamicy nerkowej i  

w

ą

trobowej, utracie odporno

ś

ci na zm

ę

czenie, migrenie, łamaniu w  

ko

ś

ciach, bezsenno

ś

ci, zapaleniu p

ę

cherza, problemom z dn

ą

, tzn. z  

odkładaniem si

ę

 kwasu moczowego w stawach. Tymczasem fasola jest  

jako

ś

 bardzo rzadko w naszej kuchni obecna. Dawniej, w tradycyjnej  

kuchni dobra gospodyni szykowała na zim

ę

 przynajmniej dwa worki  

nasion str

ą

czkowych (fasoli i grochu).  

Przy spo

Ŝ

ywaniu fasoli wytwarzaj

ą

 si

ę

 gazy. Aby tego unikn

ąć

,  

trzeba przed moczeniem suche nasiona sparzy

ć

 wrz

ą

tkiem (ok. 15  

min.) i podczas gotowania dosypa

ć

 szczypt

ę

 kminku. Fasol

ę

 gotuje  

si

ę

 bez mi

ę

sa i bez soli, w oddzielnym garnku, w tej samej wodzie,  

background image

w której była namoczona ju

Ŝ

 z kminkiem. Ugotowana mo

Ŝ

e sta

ć

 w  

lodówce jako półfabrykat. Potem mo

Ŝ

na j

ą

 u

Ŝ

y

ć

 do zwykłej zupy  

jarzynowej z dodatkiem ły

Ŝ

ki masła, roztartym z

ą

bkiem czosnku i  

odrobin

ą

 majeranku. Pyszna i zdrowa strawa.  

Od czasu do czasu mo

Ŝ

emy sobie nawet pozwoli

ć

 na ci

ęŜ

sz

ą

 potraw

ę

:  

fasolk

ę

 po breto

ń

sku. Podsma

Ŝ

amy na oleju troch

ę

 resztek z mi

ę

sa,  

lekko podrumieniamy pokrojon

ą

 cebulk

ę

, wlewamy przecier  

pomidorowy, troch

ę

 koncentratu i dodajemy ugotowan

ą

 fasol

ę

. I do  

smaku przyprawiamy pieprzem.  
Mo

Ŝ

na fasol

ę

 zmieli

ć

 w maszynce, doda

ć

 tartej bułki, do tego  

przyrumienionej cebulki, masła, troch

ę

 pieprzu, odrobin

ę

 mielonego  

gotowanego mi

ę

sa, dwa przetarte jajka i mamy doskonały farsz do  

piero

Ŝ

ków. Palce liza

ć

! Co za przysmak! A w nim wielkie bogactwa:  

magnez, 

Ŝ

elazo, kobalt, fosfor, błonnik, białko ro

ś

linne itd.  

Obok fasoli w naszej kuchni nie powinno zabrakn

ąć

 grochu. Groch  

Ŝ

ółty na poligonach słu

Ŝ

y jako podstawowa potrawa. I okazuje si

ę

,  

Ŝ

e nawet ciamajdowaty chłopak, w wojsku nabiera energii 

Ŝ

yciowej.  

Przybywa mu rozumu, a po przyje

ź

dzie do domu jest pełen siły i  

wigoru. Niestety, po trzech miesi

ą

cach bez grochówki na stole,  

znowu robi si

ę

 z niego ciamajda 

Ŝ

yciowa.  

Wró

ć

my do czasów, kiedy jeszcze nie było ani kombajnów, ani  

Ŝ

adnych maszyn na polu i pradziadek z kos

ą

 wychodził o 3 rano do  

ci

ęŜ

kiej pracy. Prababka w mi

ę

dzyczasie nagotowała garnek grochu,  

drugi kapusty i mi

ę

sa - zmieszała to wszystko razem, zaniosła na  

pole. Wszyscy si

ę

 najedli i kosili nie gorzej ni

Ŝ

 obecne kombajny.  

Kto jada groch regularnie raz w tygodniu, to do 100 lat nic nie  
b

ę

dzie wiedział o reumatyzmie. To jest udowodnione. Do grochu,  

gotowanego tak jak fasola, dodajemy równie

Ŝ

 kminek i masło. Niech  

stoi sobie w garnku, a kiedy potrzeba - dodajemy do ziemniaczanki  
z posiekan

ą

 chud

ą

 kiełbas

ą

, przyprawiamy majerankiem, tymiankiem i  

mamy łatwo strawn

ą

, wspaniał

ą

 grochówk

ę

.  

W nast

ę

pnej kolejno

ś

ci autor utrwalonego na ta

ś

mie wykładu  

przekonuje słuchaczy o walorach kaszy gryczanej, która jest  
dostarczycielk

ą

 krzemu. Co znaczy krzem dla naszych organizmów?  

Zakonnik nie chce straszy

ć

, tylko informuje lakonicznie, 

Ŝ

e brak  

krzemu ma 

ś

cisły zwi

ą

zek z zawałem serca, wylewem krwi do mózgu,  

Ŝ

ylakami, hemoroidami, krwawieniem dzi

ą

seł, wypadaniem włosów,  

krucho

ś

ci

ą

 ko

ś

ci, łamliwo

ś

ci

ą

 paznokci, ogólnym zm

ę

czeniem.  

Dlaczego - zastanawia si

ę

 narrator - nasze babki i dziadkowie nie  

mieli kłopotów kr

ąŜ

eniowych, zawałów, itp? Ano, dlatego, 

Ŝ

e ich  

organizmy wspierane były przez krzem, który dostarczała twarda  
studzienna woda (nikt przed 100 laty nie słyszał o rozmi

ę

kczonej  

wodzie, do której sypie si

ę

 mas

ę

 chloru niszcz

ą

cego krzem i jej  

Ŝ

yciodajno

ść

, nie spotykano równie

Ŝ

 warzyw z wiotkimi łodygami  

rosn

ą

cych w glebie pozbawionej krzemu... Kultura kulinarna dawnej  

Polski dostarczała organizmowi ogromne ilo

ś

ci krzemu poprzez  

jadłospis, w którym poczesne miejsce zajmowała kasza kryczana.  
Zawiera ona kilkadziesi

ą

t procent krzemu, jest - jak kamyczki -  

odporna na zepsucie, nie tknie jej ani robak ani mysz polna; s

ą

 w  

niej całe pokłady rutyny, od której zale

Ŝ

y stan naszych arterii -  

Ŝ

ył i t

ę

tnic.  

Współczesny przemysł farmaceutyczny docenia wła

ś

ciwo

ś

ci gryki i  

wykorzystuje j

ą

 do produkcji leków przeciw 

Ŝ

ylakom, hemoroidom,  

mia

Ŝ

d

Ŝ

ycy, kłopotom kr

ąŜ

eniowym. Zastanówmy si

ę

 teraz, czy w  

naszych kuchniach popularna jest kasza gryczana? Ile razy w  
tygodniu dostarczamy organizmowi zawarty w niej krzem?  
A przecie

Ŝ

 - jak była o tym mowa na pocz

ą

tku - Pan Bóg z krzemu  

zmieszanego z wapniem zbudował nasze ko

ś

ci, z

ę

by, arterie,  

usztywnił dzi

ą

sła, wzmocnił włosy...  

Dalej, po nieczytelnym kawałku tekstu, narrator zdradza nam swoje  
"uniwersytety":  

background image

Dzieci

ń

stwo sp

ę

dził w Azji, na Syberii, na pograniczu mongolskich  

stepów Kirgizji. Tam poznał herbat

ę

, ale tak

ą

 prawdziw

ą

. Jak  

Polakowi podano szklank

ę

, to... j

ę

zyk mu kołowaciał i przez trzy  

godziny nic nie mówił, a tubylcy mieli 

ś

wi

ę

ty spokój.  

W Azji zwyczajowo na stole stawiano du

Ŝ

y samowar, na nim imbryk, a  

w tym imbryku wrzała esencja herbaciana. I tak jest prawidłowo! U  
nas, w Polsce, uwa

Ŝ

amy, 

Ŝ

e gotowanie herbaty zabija wszystkie jej  

warto

ś

ci. Tymczasem ona dopiero powy

Ŝ

ej 100 st. C zaczyna by

ć

  

sob

ą

. Wyparzaj

ą

 si

ę

 garbniki, witaminy B1, B6 działaj

ą

ce przeciw  

otyło

ś

ci; wyparza si

ę

 delikatna teina, puryna i rutyna, która  

uelastycznia naczynia krwiono

ś

ne. Garbniki w herbacie działaj

ą

  

odka

Ŝ

aj

ą

co i zast

ę

puj

ą

 na Wschodzie jodyn

ę

.  

Narody Azji zalewaj

ą

 rany esencj

ą

 herbacian

ą

 i owijaj

ą

 je  

gałgankiem z płatkami herbacianymi. Po dwóch dniach obrz

ę

k znika,  

a po tygodniu wszystko si

ę

 goi.  

Równie

Ŝ

 na kobiece problemy ze 

ś

luzówkami najlepsza jest esencja  

herbaciana, przechowywana w srebrnym dzbanuszku (w srebrze nie  
rozwijaj

ą

 si

ę

 

Ŝ

adne bakterie ani jednokomórkowce). Nale

Ŝ

y robi

ć

  

płukanki i podmywania. Esencja herbaciana stosowana do przemywania  
ran i piel

ę

gnowania odle

Ŝ

yn działa dwa razy skuteczniej ni

Ŝ

 wywar  

z kory d

ę

bu.  

Dobrze zaparzona mocna herbata zabezpiecza przed chorobami  
kr

ąŜ

enia, serca, niewydolno

ś

ci

ą

 mózgu, kłopotami z zapaleniem  

ś

luzówki na tle ataku szczepów wirusowych, nawet przed gryp

ą

...  

- Wró

ć

my na chwil

ę

 do cudownego zamysłu Pana Boga - kontynuuje swój  

wykład nieznajomy mnich. - W naszej czaszce, prócz mózgu -  
komputera, zagł

ę

bie

ń

, w których tak dogodnie osadzone s

ą

 oczy,  

otworów nosowych, przez które wentyluje si

ę

 i dotlenia organizm,  

znajduje si

ę

 bardzo wa

Ŝ

ne urz

ą

dzenie - rodzaj młyna - nadzwyczaj  

przemy

ś

lnie wyposa

Ŝ

onego. S

ą

 tam z

ę

by - siekacze kawałkuj

ą

ce  

pokarm, za nimi z

ę

by trzonowe, które jak koła mły

ń

skie - musz

ą

  

wszystko porz

ą

dnie zemle

ć

. Rozdrabniani

ą

 i mia

Ŝ

d

Ŝ

eniu towarzyszy  

zmi

ę

kczanie 

ś

lin

ą

 z pepsyn

ą

 wypływaj

ą

c

ą

 spod j

ę

zyka z dwóch  

"studzienek". A cały ten proces skutecznie przy

ś

piesza j

ę

zyk -  

delikatna łopatka, która ci

ą

gle wszystko miesza i obraca. Zmielona  

masa wpada rur

ą

 przewodu pokarmowego do wielkiej betoniarki, czyli  

naszego 

Ŝ

ą

dka, unerwionego trzy razy bardziej od naszej twarzy.  

Zanim my zd

ąŜ

ymy skonstatowa

ć

 zdenerwowanie - 

Ŝ

ą

dek ju

Ŝ

 stracił  

wła

ś

ciwy sobie ró

Ŝ

owy kolor, zrobił si

ę

 biały jak prze

ś

cieradło i  

skurczył o dwie trzecie. Skurcz spowodowany napi

ę

ciem nerwowym lub  

brakiem po

Ŝ

ywienia czyni z 

Ŝ

ą

dka pomp

ę

 ss

ą

c

ą

, która wci

ą

ga do  

ś

rodka 

Ŝ

ół

ć

 z woreczka 

Ŝ

ółciowego. Tymczasem nie powinno jej by

ć

 w  

Ŝ

ą

dku ani jednej kropli. Ale có

Ŝ

, ju

Ŝ

 si

ę

 stało... Jak tylko co

ś

  

zjemy - wszystko zalewa 

Ŝ

ół

ć

 uniemo

Ŝ

liwiaj

ą

c prac

ę

 

ś

luzówki  

Ŝ

ą

dka, jak równie

Ŝ

 wymieszanie pokarmu z kwasami trawiennymi.  

ś

ą

dek wypycha to wszystko do kiszek, które z kolei zostaj

ą

  

podra

Ŝ

nione przez 

Ŝ

ół

ć

 i niedokładnie przetrawione kawałki  

jedzenia. Jak najszybciej wi

ę

c pozbywaj

ą

 si

ę

 toksycznej substancji  

wyrzucaj

ą

c j

ą

 do ostatniej fabryki przemiany - grubej, pot

ęŜ

nej,  

siwej kichy. Ta dopiero - jak si

ę

 nie zirytuje... Wcale nie chce  

pracowa

ć

. Wszystko si

ę

 tam zatrzymuje, wzrasta temperatura.  

Zamiast procesu trawiennego mamy proces gnilny.  
Tragedia ogarnia swoim zasi

ę

giem limfocyty, których zadaniem jest  

wyszukiwanie po

Ŝ

ywnych mikrocz

ą

steczek w cienkim i grubym jelicie  

oraz w w

ą

trobie i taskanie ich na plecach tam, gdzie jest to  

potrzebne. Poparzone 

Ŝ

ółci

ą

 nic nie mog

ą

 zdziała

ć

. Kurcz

ą

 si

ę

 i  

wycofuj

ą

. Człowiek zamiast ty

ć

 - chudnie, traci siły, cierpi na  

zaparcia lub zapalenie jelit z biegunk

ą

.  

Aby temu wszystkiemu zapobiec, musimy unika

ć

 zdenerwowania oraz  

nie dopuszcza

ć

 do tego, by nasz 

Ŝ

ą

dek był pusty, a wi

ę

c - jada

ć

  

przynajmniej 6 razy dziennie. To nie musi by

ć

 za ka

Ŝ

dym razem  

background image

zasiadanie do stołu, wystarczy mi

ę

dzy normalnymi posiłkami jaki

ś

  

sucharek, suche paluszki, kawałek 

Ŝ

ółtego sera - 23 k

ę

sy  

czegokolwiek - aby ten znerwicowany 

Ŝ

ą

dek cały czas był zaj

ę

ty  

trawieniem. Wtedy nie b

ę

dzie miał czasu na kurczenie si

ę

 i  

zasysanie 

Ŝ

ółci. Ludzie, którzy cz

ę

sto jadaj

ą

, nie tyj

ą

, jest to  

udowodnione.  

ś

ół

ć

 dodatkowo wytrawia 

ś

luzówk

ę

 i przyczynia si

ę

 do powstawania  

wrzodów 

Ŝ

ą

dka. Gdy przychodzi pacjent i skar

Ŝ

y si

ę

 na jakie

ś

  

dziwne, bezzapachowe odbijanie, które a

Ŝ

 podpiera pod serce, to  

prócz ziółek w

ś

ród zalece

ń

 otrzymuje: bezwarunkowo jada

ć

 8 razy  

dziennie i pi

ć

 cz

ę

sto ciepłe mleko. Mleko potrafi oczy

ś

ci

ć

 

Ŝ

ą

dek  

z narzucanej 

Ŝ

ółci i zneutralizowa

ć

 nadmiar kwasu solnego. Je

Ŝ

eli  

zrobicie z 

Ŝ

ółci

ą

 porz

ą

dek - zapowiada narrator - sko

ń

cz

ą

 si

ę

  

dolegliwo

ś

ci trawienne.  

Kolejnym problemem, jaki autor wykładu b

ę

dzie omawiał jest plaga  

naszych czasów, czyli cholesterol. Jadamy cz

ę

sto wywary z mi

ę

sa,  

rosoły, gdzie wyst

ę

puje masa kwasów tłuszczowych nasyconych,  

bardzo łatwo ł

ą

cz

ą

cych si

ę

 z cukrem rafinowanym tworz

ą

c mas

ę

  

przydatn

ą

 do produkcji cholesterolu. Trafia on do wszystkich  

naczy

ń

 krwiono

ś

nych i pozostaje w du

Ŝ

ej ilo

ś

ci w w

ą

trobie.  

Do usuni

ę

cia cholesterolu z organizmu konieczna jest znaczna dawka  

wapnia. Nale

Ŝ

y go spo

Ŝ

ywa

ć

 wła

ś

ciwie bez przerwy. Jest to równie

Ŝ

  

wa

Ŝ

ne dla systemu kostnego. W jego składzie znajduje si

ę

  

przeci

ę

tnie 11-13 kg wapnia. Niestety, bardzo łatwo go tracimy na  

korzy

ść

 serca. Serce, je

Ŝ

eli nie dostanie wapnia ze spo

Ŝ

ywanym  

mlekiem, czy serem, to ukradnie je sobie z ko

ś

ci. Serce - główny  

organ, nie mo

Ŝ

e pracowa

ć

 bez soli wapnia rozpuszczonych w  

krwiobiegu. Tak jak samochód nie poci

ą

gnie bez oleju silnikowego,  

tak i serce nie b

ę

dzie pracowa

ć

 bez litra mleka na dob

ę

. A nasze  

biedne, systematycznie ograbiane ko

ś

ci przysparzaj

ą

 nam na starsze  

lata problemów. Mamy do czynienia ze zwyrodnieniami kostnymi i  
reumatyzmem, osteoporoz

ą

, zm

ę

czeniem ogólnym, przedwczesn

ą

  

staro

ś

ci

ą

. Wszystko to spowodowane jest brakiem szacunku dla mleka  

i przetworów mlecznych.  
Obserwowałem Mongołów i Kirgizów - powołuje si

ę

 na swoje  

do

ś

wiadczenia zesła

ń

ca o. Grand - u których panował jeszcze "wiek  

XIX". Ci ludzie rzeczywi

ś

cie do

Ŝ

ywali wieku Moj

Ŝ

eszowego. To nie  

przesada, 90 procent starców przekraczało 110, 115 lat i byli  
zupełnie sprawni. Tam siedemdziesi

ą

tka, to dopiero wiek 

ś

redni.  

Ale te

Ŝ

 nie znaj

ą

 oni oran

Ŝ

ady, wina, cukru (do naszych czasów o  

cukrze nic nie wiedzieli). Pij

ą

 po 5 litrów mleka dziennie, albo  

ajran - specjalne kwaszone mleko azjatyckie. Kwas mlekowy w nim  
zawarty jest antytoksyn

ą

 i dostarcza bardzo du

Ŝą

 ilo

ść

 wapnia do  

krwiobiegu. Serce ma pełn

ą

 mo

Ŝ

liwo

ść

 spalania go. Nie m

ę

czy si

ę

,  

nie nakazuje małym krwinkom, aby kradły wap

ń

 z ko

ś

ci. Przeciwnie,  

nadmiar wapna transportowany jest jako regeneruj

ą

cy budulec do  

ko

ś

ci. Przy tym jeszcze woda pitna czerpana ze studni jest czysta  

i bogata w krzem. Wszystko to usuwa z organizmu wszelkie gnilne  
bakterie, a na dodatek cz

ęść

 wapnia z tego nadmiaru wypitego mleka  

wyrzuca z masami kałowymi cholesterol. Najmniejsza molekuła wapnia  
wyprowadzana z organizmu jako balast dla nas niepotrzebny, wlecze  
ze sob

ą

 na zewn

ą

trz ogromny wór z cholesterolem.  

Nadzwyczaj skutecznie mo

Ŝ

na obni

Ŝ

y

ć

 cholesterol, spo

Ŝ

ywaj

ą

c du

Ŝ

e  

ilo

ś

ci kwa

ś

nego kefiru. Cholesterol spadnie w ci

ą

gu paru tygodni  

do zupełnej normy i jeszcze zostan

ą

 usuni

ę

te mi

ę

kkie złogi wapnia,  

które ju

Ŝ

 poosiadały na naszych t

ę

tnicach, 

Ŝ

yłach i zastawkach.  

Pytanie - sk

ą

d one si

ę

 tam wzi

ę

ły? Otó

Ŝ

 - jak ju

Ŝ

 była o tym mowa -  

je

ś

li prowadzimy oszcz

ę

dne w mleko i sery 

Ŝ

ywienie - serce musi  

sobie jako

ś

 radzi

ć

 i znajduje 

ź

ródło wapnia w naszych ko

ś

ciach.  

Krwinki, jak małe mrówki, wydziobuj

ą

 z ko

ś

ci mi

ę

kki wap

ń

 i nios

ą

c  

go do serca, po drodze gubi

ą

 na zastawkach 

Ŝ

ylnych i t

ę

tniczych.  

background image

Ratuj

ą

c serce staj

ą

 si

ę

 przyczyn

ą

 mia

Ŝ

d

Ŝ

ycy typu wapniowego.  

Tracimy pami

ęć

, mamy zimne nogi, bol

ą

ce, czasem p

ę

kaj

ą

ce pi

ę

ty,  

odciski na nogach, 

ź

le si

ę

 czujemy, bol

ą

 nas ramiona. Wiadomo,  

zaczyna si

ę

 odwapnienie ko

ś

ci. Kark boli, gdy kr

ę

cimy głow

ą

 -  

chrupie i trzeszczy. Wszystko zaczyna si

ę

 psu

ć

... Konieczny jest  

wap

ń

 - bez niego nie da si

ę

 

Ŝ

y

ć

.  

Jednak nie wszystkie organizmy przyjmuj

ą

 mleko w normalny sposób.  

Bywaj

ą

 dolegliwo

ś

ci, w których mo

Ŝ

e ono zaszkodzi

ć

, np. chorym na  

trzustk

ę

. Trzustka nie znosi słodkiego mleka i wtedy trzeba pi

ć

  

kwa

ś

ne, a najlepiej - kefir, o którym ju

Ŝ

 była mowa. Kefir to  

nietypowe mleko. Nazywa si

ę

 tak od nazwiska francuskiego uczonego,  

który był w Tybecie w XIX wieku i tam u Mongołów podpatrzył, jak  
zeskrobywali ze 

ś

ciany jaskini dziwny 

ś

luz, dodawali go do mleka,  

które szybko si

ę

 zsiadało i miało specyficzny smak. Zauwa

Ŝ

ył, 

Ŝ

e  

po tym mleku 

ś

wietnie czuje si

ę

 jego przewód pokarmowy. Wrócił do  

Francji - zbadał przywiezion

ą

 substancj

ę

 pod mikroskopem i okazało  

si

ę

Ŝ

e jest to rodzaj grzyba skalnego.  

Grzybki Kefira zakwaszaj

ą

c mleko, poluj

ą

 na bakterie. A poniewa

Ŝ

  

od

Ŝ

ywiaj

ą

 si

ę

 bakteriami gnilnymi, oczyszczaj

ą

 mleko z wszelkich  

brudów. Poza tym wytwarzaj

ą

 mlekowy kwas chemiczny odwrotnie  

zło

Ŝ

ony, który z naszych organizmów nawet trupi jad rakowy usuwa.  

Je

Ŝ

eli kto

ś

 choruje na raka i pije 3 razy dziennie po pełnej  

szklance kefiru, to ma o połow

ę

 toksyn rakowych mniej w swoim  

krwiobiegu.  
Grzybki Kefira robi

ą

 w naszym 

Ŝ

ą

dku, w kiszkach, to co robiły w  

garnku mleka - poluj

ą

 na bakterie. Wymorduj

ą

 je tak dokładnie, 

Ŝ

e  

nie pozostanie ani jedno szkodliwe paskudztwo. Dlatego w ka

Ŝ

dym  

domu powinien by

ć

 osobny garnek do zakwaszania kefiru. Wczorajszym  

kefirem - jutrzejszy. Oto, jak go szykujemy:  
Litr mleka trzeba gotowa

ć

 na wolnym ogniu pół godziny, 

Ŝ

eby troch

ę

  

odparowało, postawi

ć

 do ostudzenia w ciemnym garnku. Do chłodnego  

mleka wla

ć

 szklank

ę

 kefiru, przykry

ć

 pokrywk

ą

, postawi

ć

 w ciepłym  

miejscu i na drugi dzie

ń

 kefir gotowy. Mo

Ŝ

na popija

ć

 nim kasz

ę

  

gryczan

ą

 ze skwarkami i nie ma 

Ŝ

adnego problemu trawiennego. Mo

Ŝ

na  

przy okazji sprawdzi

ć

 stopie

ń

 zanieczyszczenia chemicznego mleka.  

Grzybki kefiru nie rozwin

ą

 si

ę

 w 

ś

rodowisku "zabrudzonym" chemi

ą

.  

Po prostu, mleko zburzy si

ę

 i ucieknie z garnka.  

Nast

ę

pnie narrator zastrzegaj

ą

c, 

Ŝ

e powie co

ś

 niepopularnego  

stwierdza, i

Ŝ

 jajka s

ą

 lekarstwem przeciw mia

Ŝ

d

Ŝ

ycy. Mo

Ŝ

na zjada

ć

  

nawet kilka dziennie i obni

Ŝ

y

ć

 nimi poziom cholesterolu. Ale  

pami

ę

tajmy - je

ś

li tylko do jajek dodamy ły

Ŝ

eczk

ę

 cukru, na  

przykład w osłodzonej herbacie - poziom ten momentalnie ro

ś

nie.  

Białko proste w jajkach daje człowiekowi ogromne siły, a 

Ŝ

ółtko  

zawiera wszystkie mikroelementy, biopierwiastki i witaminy. Nie ma  
nic lepszego dla od

Ŝ

ywienia organizmu jak 

Ŝ

ółtko, bo w nim jest  

wszystko to, czego potrzebuje do 

Ŝ

ycia i wzrostu rozwijaj

ą

ce si

ę

  

kurcz

ą

tko. Jajko zawiera w sobie drogocenn

ą

 substancj

ę

 - lecytyn

ę

  

- zapobiegaj

ą

c

ą

 mia

Ŝ

d

Ŝ

ycy. Ale nie mo

Ŝ

na go ł

ą

czy

ć

 z tłuszczami  

nasyconymi (na przykład - sma

Ŝ

y

ć

 na ma

ś

le) i dodawa

ć

 cukru.  

Młodych osób mo

Ŝ

e ten rygor nie dotyczy

ć

. Ale ju

Ŝ

 po trzydziestce  

trzeba si

ę

 chroni

ć

 przed cholesterolem. Zreszt

ą

 ostatnio zdarza  

si

ę

Ŝ

e dzieci 11-letnie maj

ą

 mia

Ŝ

d

Ŝ

yc

ę

 i to zaawansowan

ą

, z  

cholesterolem powy

Ŝ

ej 300 mg%. To jest dopiero tragedia. Mia

Ŝ

d

Ŝ

yca  

w dzieci

ń

stwie czy wieku młodzie

ń

czym stanowi efekt przekarmienia  

rosołkami, cukierkami i przechemizowan

ą

 

Ŝ

ywno

ś

ci

ą

.  

"...W naszym jadłospisie poczesne miejsce zajmuj

ą

 ziemniaki -  

czytamy dalej w streszczeniu wykładu. Autor zauwa

Ŝ

a, 

Ŝ

e powinni

ś

my  

wi

ę

cej o nich wiedzie

ć

 i lepiej je przyrz

ą

dza

ć

. Na przykład, czy  

potrafimy wła

ś

ciwie obiera

ć

 ziemniaki, albo przygotowa

ć

 ciasto na  

placki?  
Ziemniaki - s

ą

 błogosławie

ń

stwem dla nas w Europie, ale nie nale

Ŝ

y  

background image

przesadza

ć

 serwuj

ą

c je rano, wieczór i w południe. Gdyby

ś

my  

ziemniaki przyrz

ą

dzali tak, jak 

ś

ydówki - byłoby z nich 10  

po

Ŝ

ytków wi

ę

cej. Nie wiadomo, sk

ą

d Moj

Ŝ

esz przed wiekami wiedział,  

Ŝ

e to, co ro

ś

nie w ziemi, cho

ć

 nieczyste, jest bardzo bogate w  

Ŝ

yciodajne siły. Nakazał, by wszystko to przed przygotowaniem było  

dokładnie wyszorowane i wymyte. Cho

ć

by 

ś

ydówka była  

najbrudniejsza, nigdy nie b

ę

dzie obierała ziemniaków tak, jak  

Polka, która przyniesie z piwnicy brudne, zapaskudzone przez  
błoto, 

ś

limaki, myszy, koty bulwy i obiera je bardzo grubo,  

wyrzucaj

ą

c z łupinami drogocenne składniki 

Ŝ

ywieniowe i utytłane  

myje po kilka razy, niektóre miejsca dociera, bo jeszcze s

ą

  

brudne.  
A przecie

Ŝ

 ziemniak jest bardzo porowaty, prawie jak g

ą

bka,  

wchłania brudn

ą

 wod

ę

, a przy okazji wypłukuje si

ę

 z niego du

Ŝ

o  

cennych składników. Na dodatek, po ugotowaniu wylewa si

ę

  

drogocenny wywar do zlewu, a bezwarto

ś

ciow

ą

 skrobi

ę

 utłucze,  

niekiedy doda si

ę

 troch

ę

 

ś

mietany i podaje na stół.  

ś

ydówka, jak przyniesie z piwnicy ziemniaki, to najpierw je  

porz

ą

dnie wyszczotkuje, wymyje pod bie

Ŝą

c

ą

 wod

ą

, a jak jej nie ma  

- to trzy razy wymyje w nowej wodzie i te czy

ś

ciutkie ziemniaki  

obiera tak cieniutko, 

Ŝ

e skórka jest przezroczysta. Okazuje si

ę

,  

Ŝ

e tu

Ŝ

 pod ni

ą

 s

ą

 całe pokłady potasu, sodu, magnezu, kobaltu,  

Ŝ

elaza, tych najci

ęŜ

szych biopierwiastków, których nam ci

ą

gle  

brakuje. Po obraniu przepłukuje, wrzuci do czystego "koszernego"  
garnka, tylko do ziemniaków przeznaczonego, zapełnia go do połowy.  
Ile osób w domu, tyle główek cebuli przekroi na 4 i wło

Ŝ

y na  

wierzch, wsypie 

ź

dziebełeczko kminku, doda du

Ŝą

 ły

Ŝ

k

ę

 masła, wleje  

2 szklanki mleka, doleje wrz

ą

cej wody. Bo u 

ś

ydówki jest jeszcze  

specjalny garnek na wod

ę

. Nigdy brudn

ą

, "niekoszern

ą

" wod

ą

 nie  

zaleje 

Ŝ

adnej potrawy. Du

Ŝ

y garnek stoi na kuchni i bez przerwy  

gotuje si

ę

 w nim woda. Wszystko, co niepotrzebne wyparowuje z  

niej, 

Ŝ

elazo i ró

Ŝ

ne paskudztwa z rur osiadaj

ą

 na 

ś

ciankach, woda  

staje si

ę

 mi

ę

kka i czysta. Zalewa ni

ą

 ziemniaki, te

Ŝ

 tylko do  

połowy garnka, bo druga połowa musi by

ć

 pary. Nie soli. Przykrywa  

pokrywk

ą

 i na dobrym ogniu pr

ę

dko gotuje. Stwierdzi, 

Ŝ

e mi

ę

kkie,  

posoli, chwileczk

ę

 jeszcze pogotuje. Do czystego glinianego garnka  

wyleje wywar, a ziemniaki wysypie na półmisek - ju

Ŝ

 s

ą

 z masłem, z  

kminkiem, z mlekiem, z cebul

ą

 - zapach niesamowity - posypie tylko  

zielonym posiekanym szczypiorkiem. I nie trzeba ju

Ŝ

 niczym  

przyprawia

ć

. S

ą

 wy

ś

mienite, nawet bez mi

ę

sa.  

Natomiast do wywaru z ziemniaków 

ś

ydówka dolewa 2/3 zimnego mleka,  

wsypie posiekan

ą

 rze

Ŝ

uch

ę

 lub szczypiorek i podaje zamiast  

polskiego kompotu z rozbełtanego d

Ŝ

emu, który nie ma 

Ŝ

adnych  

warto

ś

ci.  

A placki ziemniaczane, je

ś

li je dobrze przyrz

ą

dzi

ć

, mo

Ŝ

na nawet w  

lipcu upiec z zeszłorocznych ziemniaków. Najpierw nale

Ŝ

y dwa jaja  

ubi

ć

 porz

ą

dnie, wla

ć

 pół litra przegotowanego mleka, wtarkowa

ć

  

dwie du

Ŝ

e główki cebuli, dobrze wymiesza

ć

. Jak kto

ś

 chce mi

ę

kkie  

placki, to wsypa

ć

 troszeczk

ę

 proszku do pieczenia. Dopiero w to  

wszystko wtarkowa

ć

 kilkana

ś

cie ziemniaków (skrobia nigdy nie  

poczernieje w mleku, a i jajko rozbite z mlekiem ma inn

ą

  

struktur

ę

). Z tak przygotowanego ciasta placki b

ę

d

ą

 jasno

Ŝ

ółte z  

Ŝ

owym odcieniem, jak z młodych ziemniaków, łatwo strawne. Je

ś

li  

zostan

ą

 na dzie

ń

 nast

ę

pny, to nale

Ŝ

y zrobi

ć

 czyst

ą

 zup

ę

  

pomidorow

ą

, a zamiast ry

Ŝ

u doda

ć

 pokrojone w paseczki placki  

ziemniaczane. Idealna potrawa z doskonałymi "flaczkami". Wszystkie  
te na pozór banalne sprawy - s

ą

 wa

Ŝ

ne dla naszego zdrowia.  

Gdyby

ś

my zwrócili uwag

ę

 na to, co jemy i jak jemy, to w naszych  

warunkach, tych tera

ź

niejszych, nawet najgorszych i ekonomicznie i  

psychicznie, mogliby

ś

my 120 lat 

Ŝ

y

ć

, bo na tyle mamy mniej wi

ę

cej  

zakodowane w Europie nasze siły 

Ŝ

ywotne. Tyle by

ś

my 

Ŝ

yli bez  

background image

znajomo

ś

ci słowa - lekarz.  

Dbajmy wi

ę

c o dobr

ą

 kuchni

ę

. Gdy najemy si

ę

 dwa razy w tygodniu  

grochu, kaszy gryczanej, raz w tygodniu fasolówki, popijemy  
codziennie litrem mleka, zjemy 5 dag sera, główk

ę

 cebuli, dwa  

jabłka, to nie ma na nas siły. Staro

ść

 nie przychodzi, ko

ś

ci nas  

nie bol

ą

. Kładziemy si

ę

 spa

ć

 kiedy trzeba, wstajemy o wła

ś

ciwej  

porze. 

ś

eby nam kto

ś

 nawet nadepn

ą

ł na palec, to si

ę

 

ś

miejemy,  

zamiast kl

ąć

. I 

Ŝ

eby

ś

my nawet nie chcieli, to do nieba pójdziemy.  

Wszystkie zalecenia tego swojskiego lekarza s

ą

 proste, a zarazem  

niezwykłe. By

ć

 mo

Ŝ

e starsi Czytelnicy w niektórych "m

ą

dro

ś

ciach"  

odnajd

ą

 

ś

lad receptur 

Ŝ

ywieniowych swoich matek i babek? Autor nie  

ukrywa ich rodowodu:  
- Znam tysi

ą

ce wypadków, 

Ŝ

e ludzie przez całe lata nie jedli tych  

podstawowych starosłowia

ń

skich potraw. Po wizycie u mnie, z pewn

ą

  

nieufno

ś

ci

ą

 zaczynali próbowa

ć

. A po trzech miesi

ą

cach  

przyje

Ŝ

d

Ŝ

aj

ą

 i z rado

ś

ci

ą

 relacjonuj

ą

: - Prosz

ę

 ksi

ę

dza! 20 lat  

fasoli i grochu nie jadłem, teraz wszystko jem, doskonale si

ę

  

czuj

ę

, siły nabrałem...  

W kolejnym akapicie wykładu zakonnik zwraca uwag

ę

 na to, by  

zatroszczy

ć

 si

ę

 o własny system nerwowy, od którego zale

Ŝ

y proces  

wchłaniania, stan 

Ŝ

ą

dka i jelit. Nasz system nerwowy to kilkaset  

kilometrów bardzo delikatnej nitki, która - maj

ą

c swój pocz

ą

tek w  

mózgu - oplata cały kr

ę

gosłup rozgał

ę

ziaj

ą

c si

ę

 mi

ę

dzy kr

ę

gami.  

Rozgał

ę

zienia opasuj

ą

 organizm docieraj

ą

c do wszystkich jego  

zak

ą

tków. System ten składa si

ę

 w 80 procentach z fosforu, który  

trzeba nieustannie uzupełnia

ć

. Fosfor znajduje si

ę

 w nasionach  

str

ą

czkowych, rybach, serach, mleku. A

Ŝ

eby jednak nie rozdymały  

si

ę

 od niego jelita nale

Ŝ

y dodawa

ć

 kminek i pi

ć

 kwa

ś

ne mleko. Kto  

ma tendencj

ę

 do wzd

ęć

 powinien po obiedzie aplikowa

ć

 sobie jedn

ą

  

ły

Ŝ

eczk

ę

 zmielonego kminku popit

ą

 letni

ą

 wod

ą

.  

Sery 

Ŝ

ółte, które tak lubimy... Owszem, mo

Ŝ

na je spo

Ŝ

ywa

ć

, tylko  

pami

ę

tajmy, 

Ŝ

e w Polsce sery s

ą

 za młode (zbyt krótko poddawane s

ą

  

procesom fermentacyjnym) i maj

ą

 du

Ŝ

o bakterii gnilnych. Nale

Ŝ

y  

popija

ć

 je kefirem, który zneutralizuje nietypowe tło bakteryjne.  

Je

Ŝ

eli kefiru nie pijemy, to lepiej 

Ŝ

ółtego sera nie jada

ć

.  

Najzdrowszy jest zgliwiały twaróg przetopiony z kminkiem z  
dodatkiem 

ś

wie

Ŝ

ego masła, domowej roboty.  

Wa

Ŝ

na jest równie

Ŝ

 dla stanu naszych nerwów witamina B1, która  

znajduje si

ę

 w wi

ę

kszo

ś

ci potraw, je

ś

li tylko nie zniszczymy jej  

niewła

ś

ciwym gotowaniem. Wszystko mianowicie powinno by

ć

 gotowane  

pod przykryciem, co zapobiega uciekaniu wraz z par

ą

 witaminy B1.  

Dlatego nale

Ŝ

y mie

ć

 w kuchni du

Ŝ

e garnki i napełnia

ć

 je tylko do  

połowy (pół obj

ę

to

ś

ci garnka zostaje na zbieraj

ą

c

ą

 si

ę

 par

ę

).  

Trzeba te

Ŝ

 zlikwidowa

ć

 naczynia aluminiowe, które niszcz

ą

 ko

ś

ci i  

ś

luzówki.  

Autor wykładu zaleca zioła, które uzupełniaj

ą

 w organizmie  

niedobór witamin, mikroelementów, garbników, biopierwiastków.  
Opowiada si

ę

 za naturalnymi przyprawami, na przykład: pieprzem  

(jest bakteriobójczy, w du

Ŝ

ych ilo

ś

ciach chroni przed wrzodami  

Ŝ

ą

dka), zielem angielskim (silny lek 

Ŝ

ółciotwórczy zapobiegaj

ą

cy  

chorobom trzustki), majerankiem, tymiankiem (zapobiegaj

ą

  

zatrzymywaniu soków trawiennych i 

Ŝ

ółci w woreczku 

Ŝ

ółciowym),  

gałk

ą

 muszkatołow

ą

 dodawan

ą

 do ci

ęŜ

ko strawnych ciast itd. itd. Im  

wi

ę

cej przypraw w kuchni, tym mniej kłopotów w 

Ŝ

ą

dku. Nale

Ŝ

y je  

dodawa

ć

 nawet do najprostszych zup.  

Zakonnik ostrzega natomiast przed octem, którego w 

Ŝ

adnym razie  

nie nale

Ŝ

y stosowa

ć

 do potraw. Mo

Ŝ

na go zast

ą

pi

ć

 sokiem z cytryny,  

byle nie oddziaływał bezpo

ś

rednio na szkliwo z

ę

bów, bo w krótkim  

czasie je rozpu

ś

ci.  

Nale

Ŝ

y zaprzesta

ć

 słodzenia cukrem. Na Zachodzie, zwłaszcza w  

Stanach Zjednoczonych, cukier zapisano ju

Ŝ

 do ksi

ę

gi  

background image

niebezpiecznych potraw, na drugim miejscu po narkotykach. Przyj

ą

ł  

te

Ŝ

 nazw

ę

 "białej 

ś

mierci". Zanim zostanie przetrawiony przechodzi  

w organizmie czterokrotny proces przeobra

Ŝ

enia chemicznego. W  

pierwszym rz

ę

dzie ł

ą

czy si

ę

 z tłuszczami nienasyconymi i produkuje  

wielkie ilo

ś

ci cholesterolu. Po drugie - jest przyczyn

ą

  

powstawania kamicy nerkowej.  
Mimo 

Ŝ

e glukoza zawarta w cukrze od

Ŝ

ywia tkank

ę

 nerwow

ą

, cukier  

jest trucizn

ą

... Glukoz

ę

 w najczystszej postaci pozyskamy ze  

spo

Ŝ

ywanych owoców i warzyw. Je

ś

li dodamy do tego ły

Ŝ

eczk

ę

 miodu,  

który przeobra

Ŝ

a si

ę

 od razu w energi

ę

 - to ju

Ŝ

 nam to wystarczy  

jako dzienna dawka.  
Nie nale

Ŝ

y cukru zast

ę

powa

ć

 sacharyn

ą

, która bardzo wysusza  

ś

luzówk

ę

. Tak wi

ę

c wyrzucamy z naszych jadłospisów nadmiar cukru,  

konfitur, Leguminek, d

Ŝ

emów itp.  

W ko

ń

cówce "Opowiadania o sposobie 

Ŝ

ywienia i piel

ę

gnowania  

organizmu ludzkiego" znajdujemy jeszcze opinie na temat czosnku i  
cebuli. Otó

Ŝ

, ludzie spo

Ŝ

ywaj

ą

cy te warzywa w wi

ę

kszych ilo

ś

ciach  

maj

ą

 w swoim obiegu detreomycyn

ę

, własny antybiotyk, który chroni  

przed chorobami wirusowo-bakteryjnymi. Poza tym, eteryczne olejki  
cebuli zawieraj

ą

 siark

ę

, która ma zbawienny wpływ na nasz

ą

  

ś

luzówk

ę

. Je

ś

li zdarzy si

ę

 katar, czy - nie daj Bo

Ŝ

e - zapalenie  

zatok - to nale

Ŝ

y post

ę

powa

ć

 nast

ę

puj

ą

co: utrze

ć

 na tarce do  

ziemniaków 2 du

Ŝ

e cebule, wrzuci

ć

 do wysokiej koktajlowej  

szklanki, owin

ąć

 jej brzeg uszczelniaj

ą

cym wianuszkiem z waty, tak  

by gaz nie wszedł do oczu, tylko do nosa i gł

ę

boko oddycha

ć

...  

Ludzie skłonni do gryp, kaszli, katarów powinni jada

ć

 przez cał

ą

  

zim

ę

 czarn

ą

 rzodkiew, która jednocze

ś

nie leczy kamic

ę

 w

ą

trobow

ą

  

i... zapewnia pi

ę

kn

ą

, gładk

ą

 skór

ę

...  

Lektura tego nie doko

ń

czonego maszynopisu, drukowanego w odcinkach  

w "Wieczorze Wybrze

Ŝ

a", spotkała si

ę

 z bardzo dobrym odbiorem  

czytelniczym. Ludzie domagali si

ę

 dalszego ci

ą

gu telefonuj

ą

c i  

pisz

ą

c do redakcji. Po pobie

Ŝ

nej penetracji okazało si

ę

Ŝ

e o. Jan  

Grand, to posta

ć

 autentyczna - zakonnik Jan Grande z klasztoru oo.  

bonifratrów we Wrocławiu. W krótkiej telefonicznej rozmowie udaje  
si

ę

 nam nakłoni

ć

 go do spotkania. Którego

ś

 wrze

ś

niowego dnia  

wsiadamy do poci

ą

gu i udajemy si

ę

 na spotkanie z człowiekiem,  

którego proste rady stały si

ę

 dla wielu wstrz

ą

sem i przestrog

ą

.  

 
 
Cz

ęść

 II  

 
 
Spotkania z Ojcem Grande  
 
Jak broni

ć

 si

ę

 przed rakiem  

 
Dzisiejszy klasztor oo. bonifratrów we Wrocławiu jest skromnym  
fragmentem całego kompleksu budynków, które kiedy

ś

 nale

Ŝ

ały do  

tego zakonu, a obecnie stanowi

ą

 "cywilny" szpital. Od drzwi  

wej

ś

ciowych pora

Ŝ

a wr

ę

cz intensywny zapach ziół. Wspinamy si

ę

 po  

schodach do Zakładu Ziołolecznictwa "Samarytanin" oo. Bonifratrów.  
Na nasze spotkanie wychodzi słusznej postury m

ęŜ

czyzna o łagodnej  

twarzy.  
Ojciec Jan Grande (jest to imi

ę

 zakonne Jerzego Majewskiego)  

znajdzie czas dla przyjezdnych z Gda

ń

ska. Musimy tylko troch

ę

  

poczeka

ć

. Najpierw przyjmie chorych, od rana cierpliwie  

czekaj

ą

cych w Zakładzie. Siadamy na ko

ń

cu kolejki i - chc

ą

c nie  

chc

ą

c - konotujemy ludzkie opinie o zakonniku-zielarzu. Wnioskowa

ć

  

z nich mo

Ŝ

na z cał

ą

 pewno

ś

ci

ą

 jedno: tam, gdzie ko

ń

czy si

ę

  

zaufanie do konwencjonalnej medycyny, gdzie robi si

ę

 beznadziejnie  

i rozpaczliwie - zaczyna si

ę

 rola ojca Jana. Jego natomiast idee  

background image

fixe jest nie tylko leczenie konkretnych chorób, ale uruchomienie  
w ludzkich organizmach - zarówno chorych, jak i zdrowych - takich  
sił 

Ŝ

ywotnych i takiej wewn

ę

trznej energii, która skutecznie  

wspiera

ć

 b

ę

dzie leczenie i zapobieganie chorobom. Przy pomocy  

czego? Przy pomocy odpowiedniego 

Ŝ

ywienia.  

Prosimy ojca Jana, by opowiedział nam co

ś

 o sobie.  

- Zakonnik nie jest osob

ą

 prywatn

ą

 - odpowiada - i nie ma prawa  

opowiada

ć

 swojego 

Ŝ

yciorysu. Niemniej, niejako na marginesie  

głównego tematu pierwszego spotkania, którym jest obrona ludzkich  
organizmów przed rakiem, dowiadujemy si

ę

Ŝ

e ojciec Jan Grande  

pochodzi z Grodna, urodził si

ę

 w 1934 roku, jako dziecko ci

ęŜ

ko  

chorował przez wiele lat na gru

ź

lic

ę

 przewodu pokarmowego.  

Komunizmu uczono go na stepach syberyjskich za Irtyszem. Koczowali  
tam Mongołowie, którzy nawet nie wiedzieli, 

Ŝ

e sko

ń

czyła si

ę

 II  

wojna 

ś

wiatowa, a którym przedstawiono polskich zesła

ń

ców jako  

ludo

Ŝ

erców. Bardzo si

ę

 dziwili, 

Ŝ

e "twoja budie

ć

 kuszat moja" i 

Ŝ

e  

ludzie o tak małym rozstawie szcz

ę

k mog

ą

 mie

ć

 tak wielki apetyt...  

Potem był Tybet, Petersburg, Kijów... W Kijowie przyszły zakonnik  
zetkn

ą

ł si

ę

 ze star

ą

 szkoł

ą

 niekonwencjonalnej medycyny i - jak  

twierdzi - du

Ŝ

o z niej skorzystał. Wła

ś

ciwie, jego zainteresowanie  

leczeniem zacz

ę

ło si

ę

 od samoleczenia. Przewlekła choroba  

pozwoliła mu zgromadzi

ć

 spor

ą

 wiedz

ę

 o funkcjonowaniu ludzkiego  

organizmu i wspieraniu go. Po powrocie do Polski uko

ń

czył szkoł

ę

  

felczersk

ą

, całe lata pracował w słu

Ŝ

bie zdrowia. Do bonifratrów  

wst

ą

pił siedemna

ś

cie lat temu, w trybie poniek

ą

d nadzwyczajnym...  

Powiedział tylko tyle, 

Ŝ

e na pewnym etapie 

Ŝ

ycia stan

ą

ł mu na  

drodze maciupe

ń

ki, niziutki budynek klasztorny oraz rozstrzelany  

Chrystus. Nietkni

ę

ta od wojny figurka przechowała wojenny dramat -  

rozszarpany, wyrwany bok, kikut r

ę

ki, osmalony trzpie

ń

 krzy

Ŝ

a.  

Takie to półtora nieszcz

ęś

cia wisiało przed klasztorem w  

Warszawie, całej ju

Ŝ

 przecie

Ŝ

 odbudowanej. Mniej wi

ę

cej po  

tygodniu Jerzy Majewski, przyszły Jan Grande, był ju

Ŝ

 w zakonie z  

manelami...  
Pierwsz

ą

 posług

ę

 bonifratersk

ą

 odbywał w Domu Pomocy Społecznej na  

południu kraju opiekuj

ą

c si

ę

 ci

ęŜ

ko chorymi - zarówno fizycznie,  

jak i psychicznie. Zaj

ą

ł si

ę

 te

Ŝ

 ziołolecznictwem, m. in. w  

Zakładzie Ziołoleczniczym przy Konwencie Bonifratrów w Warszawie,  
Łodzi, a obecnie we Wrocławiu.  
Zapytany - czym medycyna zakonu bonifratrów ró

Ŝ

ni si

ę

 od medycyny  

oficjalnej? - odpowiada, i

Ŝ

 w regule zakonu zapisana jest od  

stuleci zasada własnego dochodzenia do wiedzy medycznej w oparciu  
przede wszystkim o naj

ś

ci

ś

lejszy kontakt z chorymi. Bonifratrzy  

maj

ą

 swoj

ą

 wiedz

ę

 i tradycj

ę

 ci

ą

gle poszerzan

ą

 i rozbudowywan

ą

. Co  

nie znaczy, 

Ŝ

e w jakikolwiek sposób lekcewa

Ŝą

 zdobycze  

współczesnej nauki. Wyznaj

ą

 zasad

ę

, i

Ŝ

 ich działania powinny  

uzupełnia

ć

 leczenie konwencjonalne. Ojciec Jan opowiada, i

Ŝ

  

osobi

ś

cie obserwował kilkuset pacjentów chorych na raka, którym  

medykamenty ziołowe pomogły znie

ść

 utrapienia chemioterapii.  

Wiadomo, i

Ŝ

 tzw. chemia wywieraj

ą

ca niszcz

ą

cy wpływ na tkank

ę

  

rakowat

ą

 nie jest oboj

ę

tna dla całego organizmu - osłabia jego siły  

obronne, wytaszcza. Okazuje si

ę

 jednak, 

Ŝ

e je

ś

li obok chemii,  

podamy preparaty ziołowe regeneruj

ą

ce, czyszcz

ą

ce układ  

w

ą

trobowotrawienny oraz moczowy z toksyn - to taki pacjent ma  

szans

ę

 prze

Ŝ

y

ć

 o dobre kilka lat dłu

Ŝ

ej i to w niezłej kondycji.  

Zdarzały si

ę

 nawet przypadki, i

Ŝ

 chorzy pij

ą

cy zioła, mimo  

chemioterapii, mieli tak wzmocniony organizm, 

Ŝ

e nie tracili  

włosów.  
Na pytanie - Czy to prawda, 

Ŝ

e wszyscy jeste

ś

my zagro

Ŝ

eni rakiem i  

jak to si

ę

 dzieje, 

Ŝ

e wła

ś

nie na Wybrze

Ŝ

u gda

ń

skim, a nie - dajmy  

na to - na zanieczyszczonym 

Ś

l

ą

sku, zbiera on ostatnio najobfitsze  

Ŝ

niwo? - słyszymy wstrz

ą

saj

ą

c

ą

 opowie

ść

 o tym, 

Ŝ

e rak jest  

background image

zakodowany w ka

Ŝ

dym człowieku. U

ś

piony i przyczajony czeka na  

sposobny moment. A ten moment nast

ę

puje wtedy, kiedy organizm jest  

bardzo wyczerpany, kiedy przez dłu

Ŝ

szy czas obni

Ŝ

a si

ę

 w ludzkim  

ustroju poziom cynku, witaminy A i magnezu, wtedy otwiera si

ę

  

brama dla raka. Dlatego nale

Ŝ

y tak bardzo zwa

Ŝ

a

ć

 na prawidłowy  

jadłospis, który dostarczy

ć

 ma tych wszystkich regeneruj

ą

cych  

materiałów. Przedwieczny - powiada ojciec Jan - tak nas  
skonstruował, 

Ŝ

e potrafimy sami siebie obroni

ć

, równie

Ŝ

 przed  

rakiem.  
A dlaczego na Wybrze

Ŝ

u tak szalej

ą

 nowotwory? Nie ma to nic  

wspólnego z klimatem. Chodzi natomiast o napi

ę

cia nerwicowe.  

Zdaniem naszego rozmówcy, warto zwróci

ć

 uwag

ę

 na fakt, 

Ŝ

e rak w  

pierwszym rz

ę

dzie atakuje ludzi o usposobieniu cholerycznym. Z  

obserwacji wynika, i

Ŝ

 wszelkie narastaj

ą

ce stresy wytr

ą

caj

ą

 z  

równowagi cały układ nerwowy, a to powoduje złe wchłanianie i  
"gubienie" wielkich ilo

ś

ci selenu, cynku, magnezu, jodu itd. W  

osłabionym organizmie rozwija si

ę

 tkanka rakowata. Na Wybrze

Ŝ

u w  

ostatniej dekadzie było wi

ę

cej napi

ęć

 i stresów ni

Ŝ

 gdziekolwiek  

indziej. No i zbieramy plony...  
Poza tym, sposób od

Ŝ

ywiania ludzi mieszkaj

ą

cych nad morzem ró

Ŝ

ni  

si

ę

 nieco od od

Ŝ

ywiania w centrum, czy na południu. Organizm  

ludzki musi mie

ć

 zapewnione w po

Ŝ

ywieniu podstawowe substancje,  

budulec wspieraj

ą

cy t

ę

 cudown

ą

, mistern

ą

, przemy

ś

ln

ą

 maszyneri

ę

,  

jak

ą

 nam Pan Bóg - ufaj

ą

c naszemu rozs

ą

dkowi - powierzył.  

ś

eby tak jeszcze tylko współczesne kobiety zechciały poj

ąć

 -  

kontynuuje ojciec Jan - ile od nich zale

Ŝ

y. - Przem

ą

drzałe toto,  

zarozumiałe, w dodatku zło

ś

liwe. Co ja si

ę

 tu z nimi nadenerwuj

ę

 -  

fuka, niby to zdegustowany. Pod pozorn

ą

 zło

ś

ci

ą

 jest w nim sporo  

Ŝ

yczliwo

ś

ci do ludzi. Tylko ludzkie słabo

ś

ci, np. uleganie modzie,  

nie znajduj

ą

 u niego zrozumienia: - Przychodzi taka jedna z drug

ą

  

i, oczywi

ś

cie, one wiedz

ą

 najlepiej, jak ja mam je leczy

ć

ś

eby  

si

ę

 to chocia

Ŝ

 jako

ś

 ogarn

ę

ło, przyczesało... Od grzebienia jak  

diabeł od 

ś

wi

ę

conej wody uciekaj

ą

. Dzi

ę

ki Ci, dobry Bo

Ŝ

e, 

Ŝ

e ja  

nie

Ŝ

onaty... Ale nie piszcie tego, nie piszcie - sprzeciwia si

ę

  

niepewny, czy ma prawo mie

ć

 taki staropolski gust.  

- Otó

Ŝ

, niechby te nasze baby, ka

Ŝ

da jedna, uczesana czy nie,  

wzi

ę

ły sobie do serca, 

Ŝ

e dla swojej rodziny znacz

ą

 tyle co  

minister zdrowia, a ich kuchnie s

ą

 zakładami  

leczniczo-farmaceutycznymi, w których przygotowuje si

ę

 

Ŝ

yciodajne  

potrawy. Ka

Ŝ

e podkre

ś

li

ć

 to trzy razy: Produkcja w naszych  

polskich kuchniach musi by

ć

 

Ŝ

yciodajna.  

Darujmy sobie w trudnych czasach kulinarne wydziwiania. Potrawy -  
podawane na ładnych talerzach - maj

ą

 by

ć

 proste i tak dobrane, by  

dostarczały domownikom 68 niezb

ę

dnych składników 

Ŝ

ywieniowych.  

Dlaczego 68? Bo mniej wi

ę

cej na tyle wyspecjalizowanych grup jest  

podzielona liczba krwinek gospodaruj

ą

cych w ludzkim organizmie i  

odpowiadaj

ą

cych za funkcjonowanie jego składowych. Krwinki, te  

małe budowlane mrówki, musz

ą

 mie

ć

 stałe zatrudnienie, a  

obowi

ą

zkiem nas - ludzi my

ś

l

ą

cych - jest dostarczy

ć

 im  

odpowiedniego materiału...  
Przyjrzyjmy si

ę

 teraz ziarnku grochu - ile te

Ŝ

 takie male

ń

stwo  

zawiera w sobie składników 

Ŝ

ywieniowych...  

 
 
Wyrzuci

ć

 margaryn

ę

 przez okno!  

 
Spotykamy si

ę

 z ojcem Janem Grande, by mówi

ć

 o ziarnku grochu. W  

przeciwie

ń

stwie jednak do Andersena - nie b

ę

dzie w rozmowie sensów  

przeno

ś

nych. Opinie ojca Jana s

ą

 bardzo konkretne i praktyczne.  

Okazuje si

ę

, i

Ŝ

 najzwyklejszy groch, byle nie łuskany, zawiera  

magnez, kobalt, 

Ŝ

elazo, fosfor, błonnik, białko ro

ś

linne,  

background image

substancje antyreumatyczne, antymigrenowe, antycukrzycowe; jest  
kopalni

ą

 witaminy B-kompleks, witaminy A... I ju

Ŝ

 mamy 12  

składników z potrzebnych 68, o których wcze

ś

niej była mowa. Do  

tego - je

ś

li gotujemy grochówk

ę

 - dochodzi cebula zasobna w  

witamin

ę

 C i siark

ę

, białko zwierz

ę

ce z kawałka w

ę

dzonki lub -  

lepiej - pół kilograma pokrojonej w kostk

ę

 kiełbasy, zawarto

ść

  

od

Ŝ

ywcza wygotowanej marchwi, pietruszki, kartofli, dodatków w  

postaci majeranku, pieprzu, li

ś

cia bobkowego... Wystarczy  

policzy

ć

, ile jest w samej grochówce elementów daj

ą

cych  

zatrudnienie naszym pracowitym krwinkom.  
M

ą

dra gospodyni nie wyrzuci wczorajszego chleba, ale pokroi go w  

plastry i przyrumieni na oleju du

Ŝ

e, pachn

ą

ce i chrupi

ą

ce grzanki.  

Poda je dzieciom i m

ęŜ

owi do grochówki. A je

ś

li jeszcze chce  

zatrzyma

ć

 starego w domu, 

Ŝ

eby si

ę

 nie wyrwał z kumplami na piwo -  

to niech mu do tego wszystkiego po cichutku, dyskretnie, naleje do  
szklanki dobrego piwa. Po takim obiedzie chłop ju

Ŝ

 nigdzie nie  

b

ę

dzie si

ę

 szwendał.  

- M

ą

drze prowadzona kuchnia jest błogosławie

ń

stwem dla domu -  

powiada nasz rozmówca - tylko trzeba z niej powyrzuca

ć

 zachodnie  

ś

miecie, nadmiar chemii i przetwórstwo spo

Ŝ

ywcze. Polskie kobiety,  

przynajmniej te, które nie chc

ą

 do cna zdurnie

ć

, niech uwa

Ŝ

aj

ą

  

szczególnie wtedy, kiedy jest nadzwyczaj pi

ę

kne opakowanie i  

gło

ś

na reklama w telewizji. Te nieszcz

ę

sne rogaliki z nadzieniem  

czekoladowym - to

Ŝ

 to paskudztwo nad paskudztwami, bez 

Ŝ

adnej  

warto

ś

ci od

Ŝ

ywczej... - z

Ŝ

yma si

ę

 o. Jan.  

Na pytanie o margaryn

ę

, bardzo intensywnie ostatnio reklamowan

ą

 -  

ojciec reaguje irytacj

ą

:  

- Wyrzuci

ć

 to mazidło z kuchni, natychmiast. Z tłuszczów u

Ŝ

ywa

ć

  

tylko masła, oleju (najbardziej warto

ś

ciowy produkowano niegdy

ś

 z  

konopi), smalcu, czystego łoju. Margaryna, jako produkt o wysokim  
stopniu przetworzenia, robi szkody w ludzkim organizmie. Wystarczy  
pomy

ś

le

ć

 - jaki proces technologiczny musi przej

ść

 olej naturalny,  

ile po drodze trzeba doda

ć

 do niego substancji chemicznych (w tym  

i rakotwórczych), sztucznie produkowanego kwasu masłowego (który  
prawdopodobnie niszczy 

ś

luzówk

ę

), utrwalaczy i barwników (gdyby  

nie pomara

ń

czowa farbka - margaryna byłaby trupio blada), aby  

uzyska

ć

 posta

ć

 efektownie zapakowanej kostki.  

Nawiasem mówi

ą

c, nie ma dot

ą

d na 

ś

wiecie 

Ŝ

adnej pracy naukowej,  

która uzasadniłaby i potwierdziła zdrowotno

ść

 spo

Ŝ

ywania  

margaryny.  
Agresywna chemia spo

Ŝ

ywcza - zdaniem ojca Jana - pojawia si

ę

 w  

naszych domach równie

Ŝ

 pod postaci

ą

 wybielonych cukrów i soli. Do  

ko

ń

ca zeszłego wieku cukier był rarytasem zaszczycaj

ą

cym  

szlacheckie stoły, przez pospólstwo prawie nie u

Ŝ

ywanym. Jedynie w  

czasie 

ś

wi

ą

t pojawiała si

ę

 "głowa" cukru - krystalicznego,  

gruboziarnistego, któr

ą

 rozbijało si

ę

 wydzielaj

ą

c domownikom po  

kawałeczku. Ciasto natomiast słodziło si

ę

 miodem. O ile

Ŝ

 to  

zdrowsza forma 

Ŝ

ywienia. Dzi

ś

 u

Ŝ

ywamy cukru bez ogranicze

ń

, a ten  

oczyszczony cukier jest najzwyklejsz

ą

 chemi

ą

, która zwi

ę

ksza  

niepomiernie ilo

ść

 kalorii, a nie daje spodziewanej energii.  

Przechodz

ą

c w organizmie kilkakrotn

ą

 przemian

ę

, produkuje "po  

drodze" mnóstwo substancji zło

ś

liwych. W dodatku bardzo gorliwie  

szuka towarzystwa tłuszczów nasyconych i wi

ąŜ

e si

ę

 z nimi, tworz

ą

c  

mas

ę

 cholesterolu.  

Obiecujemy zast

ą

pi

ć

 w naszym domowym gospodarstwie cukierniczk

ę

 -  

miseczk

ą

 miodu. Ojciec Jan bardzo przekonuj

ą

co mówi o tym, i

Ŝ

 jest  

on naturalnym 

ś

rodkiem słodz

ą

cym, zawieraj

ą

cym czyst

ą

 glukoz

ę

,  

bogatym w 

Ŝ

yciodajne substancje, przechodz

ą

cym do krwiobiegu z  

przewodu pokarmowego prawie bez 

Ŝ

adnej przemiany i zamieniaj

ą

cym  

si

ę

 tam w energi

ę

 

Ŝ

yciow

ą

...  

Od cukru i miodu niby daleko, a jednak blisko do... soli.  

background image

Mycie, płukanie i warzenie soli - zdaniem ojca - jest zbrodni

ą

  

przeciw naturze. Sól kopalniana niesie ze sob

ą

 ogromne bogactwo  

selenu, 

Ŝ

elaza i kobaltu. Tymczasem w przemysłowej obróbce s

ą

 one  

wypłukiwane do Wisły, a stamt

ą

d do morza, na dodatek - truj

ą

 po  

drodze pół 

Ŝ

ycia w rzekach. Co dalej robi nasz przemysł  

Ŝ

ywieniowy? Otó

Ŝ

, kupuje si

ę

 za granic

ą

 za ci

ęŜ

kie dolary jod,  

nasyca nim wypłukan

ą

 sól, miele j

ą

, bieli i sprzedaje  

bezwarto

ś

ciow

ą

 substancj

ę

, z której jod - po otwarciu torebki -  

bardzo szybko ulatuje. Szukajmy soli kopalnianej z Kłodawy, jak  
najmniej oczyszczonej, szarej, "brzydkiej" z wygl

ą

du.  

Przy okazji warto zwróci

ć

 uwag

ę

 na jeszcze jedn

ą

 spraw

ę

 - nie  

nabierajmy si

ę

 na jakie

ś

 wymy

ś

lne opakowania artykułów  

spo

Ŝ

ywczych. Na przykład, zdrowotn

ą

 kasz

ę

 gryczan

ą

 pakuje si

ę

  

ostatnio do jednorazowych torebek - z grubego plastiku, bardzo  
wulgarnych, nieestetycznie podziurawionych i w tym si

ę

 gotuje.  

Kasza z takiego plastiku nie nadaje si

ę

 do jedzenia, poniewa

Ŝ

 s

ą

 w  

niej wygotowane z opakowania substancje chemiczne. Poza tym, nie  
przypomina swoj

ą

 konsystencj

ą

 puszysto

ś

ci potrawy gotowanej  

wła

ś

ciwie. I, naturalnie produkt jest dro

Ŝ

szy, kto

ś

 przecie

Ŝ

 na  

tych opakowaniach zarabia. Polskie społecze

ń

stwo powinno broni

ć

  

si

ę

 przed raptown

ą

 zmian

ą

 tanich substancji w drogie, przez  

przesypywanie ich z jednego opakowania do drugiego.  
Zadajemy teraz pytanie zastrzegaj

ą

c, i

Ŝ

 nasz rozmówca mo

Ŝ

e je  

zignorowa

ć

:  

- Czy zdarzyło si

ę

 kiedy

ś

Ŝ

e Jan Grande - w habicie lub "po  

cywilnemu" - przekroczył próg restauracji McDonalda?  
Ojciec Jan p

ą

sowieje, wydyma policzki niczym tr

ę

bacz i gwałtownie  

unosi r

ę

ce jakby miał za chwil

ę

 odfrun

ąć

...  

- Ju

Ŝ

 same nazwy: McDonald, coca-cola, pepsicola, hamburger,  

hot-dog przyprawiaj

ą

 mnie o drgawki. To jest skandal, 

Ŝ

e maj

ą

c  

taki zasób własnych mo

Ŝ

liwo

ś

ci 

Ŝ

ywieniowych, sprzedali

ś

my przemysł  

spo

Ŝ

ywczo-

Ŝ

ywieniowy ameryka

ń

skim biznesmenom. Jako stary mnich,  

mimo całego mojego 

Ŝ

yciowego optymizmu przepowiadam, i

Ŝ

 w roku  

2000 Polacy stan

ą

 si

ę

 na terenie swojego własnego kraju  

murzy

ń

skimi wyrobnikami. Przez Polsk

ę

 b

ę

d

ą

 przeje

Ŝ

d

Ŝ

a

ć

  

transkontynentalne poci

ą

gi, b

ę

d

ą

 

ś

miga

ć

 po autostradach  

zagraniczne samochody, a tubylcy spadn

ą

 do roli czy

ś

cicieli z  

miotłami w r

ę

kach - ko

ń

czy katastroficzn

ą

 wizj

ę

 przyszło

ś

ci.  

- Dzi

ę

kuj

ę

 Bogu, 

Ŝ

e jestem stary, niedługo umr

ę

 i nie b

ę

d

ę

 tego  

wszystkiego ogl

ą

dał - dodaje.  

Zaprzeczamy z cał

ą

 moc

ą

. Nasz rozmówca jest człowiekiem w sile  

wieku, który zwyczajnie i po ludzku, czego

ś

 nienawidzi: Głupoty  

współrodaków? Ich zdolno

ś

ci do małpiego na

ś

ladownictwa?  

Samobójczych inklinacji ludzko

ś

ci? Pewnie wszystkich tych spraw  

naraz. Ojciec Jan l

ę

ka si

ę

, by przeszczep amerykanizmu nie  

wyrz

ą

dził nam wi

ę

cej szkody ani

Ŝ

eli komunizm, który jednak liczył  

si

ę

 z jakimi

ś

 regułami. Na przykład, nie wystawiano w kioskach  

obok zdj

ę

cia Papie

Ŝ

a pornograficznego obrazka. I naprawd

ę

 - jak  

zapewnia - nie chodzi mu o dewocj

ę

, ale - takich rzeczy nie robi  

si

ę

 z powodu zwykłej przyzwoito

ś

ci, szacunku dla ludzkich  

przekona

ń

...  

Pozostajemy jeszcze przy temacie ameryka

ń

skiego 

Ŝ

ywienia,  

zastanawiaj

ą

c si

ę

 wspólnie - czym ono grozi Polakom. Ojciec Grande  

uwa

Ŝ

a, i

Ŝ

 jest to system powoduj

ą

cy sklerotyzacj

ę

 organizmu oraz  

zanik pami

ę

ci z powodu choroby Alzheimera. Je

ś

li ludzko

ść

 si

ę

 nie  

opami

ę

ta i nie przestanie produkowa

ć

 fałszywej 

Ŝ

ywno

ś

ci, to do  

2100 roku nie do

Ŝ

yje ani 10 proc. populacji. Przesta

ń

my wi

ę

c  

wydziwia

ć

 i zacznijmy produkowa

ć

 w prosty, sprawdzony przez  

dziesi

ą

tki tysi

ę

cy lat sposób, zdrow

ą

 

Ŝ

ywno

ść

. Zgodnie z natur

ą

,  

której nie wolno poprawia

ć

. Przedwieczny tak j

ą

 ukształtował -  

konkluduje ojciec - 

Ŝ

e jakiekolwiek poprawianie zawsze co

ś

 w niej  

background image

kategorycznie zepsuje.  
Kolejnym pytaniem otwieramy szeroki temat polskich tradycji  

Ŝ

ywieniowych. Ojciec Jan ma tu du

Ŝ

o do powiedzenia. Uwa

Ŝ

a, i

Ŝ

  

istnieje kanon 

Ŝ

ywieniowo-kulinarny, do którego powinni

ś

my si

ę

  

dzi

ś

 odwoływa

ć

. Takim wzorcem, dostarczaj

ą

cym nam drogocennych  

wskazówek, jest polska kuchnia przedrozbiorowa, zbieraj

ą

ca ci

ą

g  

wielowiekowych do

ś

wiadcze

ń

. Pó

ź

niej wszystko si

ę

 urwało. Przyszła  

n

ę

dza okresu rozbiorowego, pierwsza wojna 

ś

wiatowa i zwi

ą

zany z  

ni

ą

 głód; potem ten króciutki czas niepodległo

ś

ci, zbyt krótki, by  

matki mogły przekaza

ć

 swoje do

ś

wiadczenie córkom; druga wojna  

ś

wiatowa i degeneracja poj

ęć

 o 

Ŝ

ywieniu (co złapi

ę

 to zjem, aby  

tylko jako tako przetrwa

ć

), a po wojnie - wiadomo jak było.  

Kobiety zaanga

Ŝ

owane w prac

ę

 zawodow

ą

 szukały sposobów na jak  

najszybsze przygotowanie posiłków i uciekały od tradycyjnych  
potraw bogatych w biopierwiastki, mikroelementy, witaminy,  
substancje, które kiedy

ś

 niosły ze sob

ą

 zdrowie i 

Ŝ

ycie.  

 
 

ś

eby nas sztuczno

ść

 nie ze

Ŝ

arła  

 
Ojciec Jan ch

ę

tnie powraca do tematu, którym zako

ń

czyli

ś

my  

ostatnie spotkanie. Jego zdaniem - przedrozbiorowa kuchnia  
słowia

ń

ska była tak po

Ŝ

ywna i dostarczała tyle energii, 

Ŝ

e mo

Ŝ

na  

było z jej nadmiaru "

ś

ciany rozwala

ć

". We

ź

my taki chleb - własny,  

pieczony we własnym piecu, wielki na pół stołu, poło

Ŝ

ony na li

ś

ciu  

łopuchowym, posypany czarnuszk

ą

 albo kminkiem. Jak si

ę

 go odkroiło  

no

Ŝ

em jak kos

ą

 - to a

Ŝ

 błyszczał w 

ś

rodku, tak dobrze był  

wykwaszony...  
Na pytanie - Czy mo

Ŝ

na jeszcze gdzie

ś

 na kuli ziemskiej popróbowa

ć

  

smaku prawdziwego chleba? - słyszymy odpowied

ź

 odbieraj

ą

c

ą

  

nadziej

ę

:  

- Zacznijmy od samej ziemi. Człowiek przechemizował j

ą

 na  

ę

boko

ść

 co najmniej metra i wszystko co z niej wyrasta jest  

mniej lub bardziej ska

Ŝ

one. Oczyszczanie ziemi, nawet gdyby

ś

my od  

dzi

ś

 zaprzestali stosowania chemii, potrwa kilkaset lat. Równie

Ŝ

  

tak zwana zdrowotna 

Ŝ

ywno

ść

, któr

ą

 teraz gdzieniegdzie mo

Ŝ

na  

dosta

ć

 nie jest całkowicie czysta, bo wyrastaj

ą

c na nawozach  

organicznych wchłania chemikalia z pasz, którymi karmiono  
zwierz

ę

ta. Jest to wi

ę

c obieg zamkni

ę

ty i obawiam si

ę

Ŝ

e smak  

prawdziwego chleba pozostanie współczesnemu człowiekowi nie znany.  
Niegdy

ś

, piekarni

ę

 mo

Ŝ

na było wyczu

ć

 na kilkadziesi

ą

t metrów, tak  

pachniało 

ś

wie

Ŝ

ym chlebem. Dzi

ś

, kiedy gospodyni domowa robi w  

domu kluski - kompletnie nie czuje zapachu m

ą

ki. A przy  

rozrabianiu ciasto zamiast trzyma

ć

 si

ę

 własnej konsystencji i  

odskakiwa

ć

 od r

ę

ki jak piłeczka - przykleja si

ę

 do niej.  

Rozmowa o prawdziwym chlebie zahaczy

ć

 musi o "prawdziwy" ogie

ń

, na  

którym niegdy

ś

 piekło si

ę

 taki chleb. Zdaniem ojca Grande, ogie

ń

,  

jaki daje drewno i w

ę

giel, jest całkiem inny od gazowego czy  

elektrycznego zabijaj

ą

cego wszelkie walory smakowo-zapachowe  

pieczywa. Zreszt

ą

 wystarczy porówna

ć

 barwy: z jednej strony  

złocistoczerwony i gor

ą

cy ogie

ń

 z pieca, z drugiej - niebieski i  

zimny, jakby martwy ogie

ń

 kuchenki gazowej. Nie rozgrzeje on, na  

przykład, dawnych garnków 

Ŝ

eliwnych, jest na to zbyt słaby. A z  

kolei współczesna patelnia teflonowa postawiona na otwartym ogniu  
piecyka - spali si

ę

. Je

ś

li kto

ś

 ma mo

Ŝ

liwo

ś

ci - niech porówna  

placki ziemniaczane sma

Ŝ

one na kuchni opalanej w

ę

glem i drewnem,  

na otwartej fajerce, na starodawnej 

Ŝ

eliwnej patelni, z plackami  

"z gazu". S

ą

 to zupełnie ró

Ŝ

ne smaki, zapachy i konsystencje.  

A ju

Ŝ

 ten najnowszy diabelski wymysł, czyli kuchenki mikrofalowe -  

to

Ŝ

 to istne horrendum. Strumie

ń

 drgaj

ą

cych elektronów niszczy,  

druzgocze cz

ą

steczki białka i potrawa z takiej kuchenki tylko  

background image

wygl

ą

da jak po

Ŝ

ywienie, ale po

Ŝ

ywieniem nie jest. Ojciec Jan tym  

swoim pacjentom, którzy chwal

ą

 si

ę

Ŝ

e zakupili wła

ś

nie za ci

ęŜ

kie  

pieni

ą

dze kuchenk

ę

 mikrofalow

ą

, mówi tak: "Wydali

ś

cie oszcz

ę

dno

ś

ci  

na co

ś

, co niszczy wasz

ą

 rodzin

ę

. Nasz rozmówca z satysfakcj

ą

  

powołuje si

ę

 na jeden z ostatnich numerów miesi

ę

cznika "

ś

yjmy  

dłu

Ŝ

ej", gdzie znalazł bardzo niepochlebny artykuł o kuchni  

mikrofalowej. On te same wnioski sformułował ju

Ŝ

 kilka lat temu.  

Prawdziwy chleb i prawdziwy ogie

ń

. Pozostało nam jeszcze  

powiedzie

ć

 co

ś

 o prawdziwej wodzie. Tu, jak si

ę

 okazuje, sprawa  

nie jest do ko

ń

ca przegrana.  

- Kto chce mie

ć

 w domu dobr

ą

 krzemionkow

ą

 wod

ę

, któr

ą

 orze

ź

wi si

ę

  

o ka

Ŝ

dej porze roku, niech zrobi tak: pół kilograma suszonego  

skrzypu pokruszy

ć

, wsypa

ć

 do emaliowanego garnka, zala

ć

  

przefiltrowan

ą

 wod

ą

, zostawi

ć

 na noc. Rano pogotowa

ć

 20 minut,  

odstawi

ć

. Kiedy ustoi si

ę

, przecedzi

ć

 przez niezbyt g

ę

ste sitko,  

wla

ć

 do kamiennego wyzi

ę

bionego garnka. Garnek paruje i nie  

pozwoli, by woda si

ę

 nagrzała i w ten sposób pozyskujemy  

krzemionk

ę

 - wy

ś

mienit

ą

, tward

ą

 wod

ę

 wprost do picia, do herbaty,  

do mycia z

ę

bów, do gotowania zup...  

Ojciec Jan radzi tak

Ŝ

e, by - je

ś

li tylko jest taka mo

Ŝ

liwo

ść

 -  

postara

ć

 si

ę

 o własn

ą

 studni

ę

. Kopa

ć

 trzeba gł

ę

boko, wod

ę

  

dokładnie przebada

ć

. Prawdziwa, czysta, 

Ŝ

ywa woda z cembrowanej  

studni, jest darem Przedwiecznego, zawiera magnez, krzem, 

Ŝ

elazo.  

Mo

Ŝ

na, a nawet nale

Ŝ

y pi

ć

 j

ą

 bez przegotowania... Chro

ń

my si

ę

  

przed zanieczyszczeniami i sztuczno

ś

ci

ą

 jak tylko mo

Ŝ

na, 

Ŝ

eby one  

nas w ko

ń

cu nie ze

Ŝ

arły.  

No wła

ś

nie - podchwytujemy temat - we

ź

my takie antybiotyki.  

Przecie

Ŝ

 nierzadko trzeba si

ę

 po nich "leczy

ć

"... Ojciec Jan  

równie

Ŝ

 uwa

Ŝ

a je za niebezpieczne. Po kuracji antybiotykami trzeba  

odtru

ć

 organizm, usun

ąć

 toksyny z w

ą

troby i nerek, oczy

ś

ci

ć

  

ś

luzówk

ę

 z grzybicy, je

ś

li taka si

ę

 pojawi, wreszcie - przywróci

ć

  

wła

ś

ciwe wydzielanie soków trawiennych. Czasami, po przeholowaniu  

kuracj

ą

 antybiotykami, oczyszczanie organizmu jest dłu

Ŝ

sze ni

Ŝ

  

samo leczenie. Nale

Ŝ

y pami

ę

ta

ć

, aby przy za

Ŝ

ywaniu antybiotyków  

ka

Ŝ

dego dnia wypi

ć

 szklank

ę

 kefiru oraz wzi

ąć

 trzy razy dziennie  

witamin

ę

 B-kompleks. Je

Ŝ

eli zaczyna si

ę

 grzybica w 

ś

luzówce -  

trzeba podawa

ć

 bardzo du

Ŝ

e ilo

ś

ci cebuli. Je

ś

li jednak jest ju

Ŝ

 i  

w

ą

troba poszkodowana i nie chce przyjmowa

ć

 cebuli, nale

Ŝ

y zast

ą

pi

ć

  

j

ą

 kombinacj

ą

 ziół goryczkowych, przeciwzapalnych, powlekaj

ą

cych  

oraz oczyszczaj

ą

cych układ moczowy.  

Za oknem klasztornego gabinetu ojca Jana - pierwsze jesienne  
szarugi. Pytanie o to jak zabezpieczy

ć

 si

ę

 przed gryp

ą

? - wprost  

wisi w powietrzu.  
Ojciec Grande zaleca dostarczanie organizmowi du

Ŝ

ej dozy witaminy  

C. Bierzemy po dwie kapsułki przy 

ś

niadaniu. Je

ś

li chodzi o  

Ŝ

ywienie - trzeba zwi

ę

kszy

ć

 ilo

ść

 jarzyn w jadłospisie, przede  

wszystkim marchwi i kapusty. Gotujemy zupy jarzynowe (naturalnie,  
nie na mi

ę

sie czy ko

ś

ciach, a jedynie na ły

Ŝ

ce masła),  

przyrz

ą

dzamy najrozmaitsze surówki. Warto te

Ŝ

 wykorzysta

ć

  

dobrodziejstwa naszego polskiego kalafiora. Jest tak bogaty w  
warto

ś

ci od

Ŝ

ywcze, 

Ŝ

e ich nie spiszesz na kartce. Wa

Ŝ

ne przy tym,  

by go nie przegotowa

ć

. W osolonym wrz

ą

tku, z odrobin

ą

 "vegety" dla  

smaku, gotujemy kalafior około 10 minut, dolewaj

ą

c szklank

ę

 mleka.  

Nast

ę

pnie podbieramy go widelcami, kiedy jest jeszcze chrupki,  

ods

ą

czamy i delikatnie namaszczamy 

ś

wie

Ŝ

utkim, naturalnym masłem,  

Ŝ

eby zrobił si

ę

 a

Ŝ

 złocisty... Uchowaj Bo

Ŝ

e "potraktowa

ć

" go  

pra

Ŝ

on

ą

 tart

ą

 bułk

ą

. I w

ą

troba, i trzustka jej nie toleruj

ą

.  

Kolejna sprawa, je

ś

li chodzi o przezi

ę

bienia. Nie wolno wychodzi

ć

  

rano z pustym 

Ŝ

ą

dkiem. Je

ś

li ju

Ŝ

 nie ma czego innego, to cho

ć

by  

podgrza

ć

 przegotowane wczorajsze mleko i wla

ć

 do niego esencj

ę

  

herbacian

ą

. Ły

Ŝ

k

ę

 miodu do tego i ju

Ŝ

 nam si

ę

 poprawia kr

ąŜ

enie,  

background image

organizm otrzymał białko i wapno. Bardzo wa

Ŝ

n

ą

 spraw

ą

 - uzupełnia  

swój wywód ojciec Jan - jest ubiór. Od pierwszych jesiennych  
szarug zakładamy nakrycia głowy. Obowi

ą

zkowo. Przez nie osłoni

ę

t

ą

  

głow

ę

 organizm wytraca 60-80 proc. całego nagromadzonego ciepła. A  

przezi

ę

bienie ciała jest gorszym paskudztwem od kompletnego  

zapicia si

ę

 alkoholem. Nast

ę

pnie nasz rozmówca mówi co

ś

 wielce  

niepochlebnego na temat damskiej mody i zastanawia si

ę

 - sk

ą

d si

ę

  

to u nas wzi

ę

ło - te gołe rozczochrane głowy, spódnice powy

Ŝ

ej  

kolan, nylonowe po

ń

czoszki i do nich nie zasznurowane wojskowe  

buciory... Naturalnie, jest to małpie na

ś

ladownictwo mody  

ameryka

ń

skich slumsów. Margines społeczny, obrze

Ŝ

a wielkich  

metropolii, bieda i bezdomno

ść

 podyktowały 

ś

wiatu znudzonemu  

konsumpcj

ą

 taki styl, który polega na noszeniu przypadkowych,  

zupełnie nie dopasowanych cz

ęś

ci garderoby. A "wy

Ŝ

sze sfery"  

naszego, po

Ŝ

al si

ę

 Bo

Ŝ

e, polskiego biznesu, natychmiast to kupiły.  

Szaruga za oknem nie cichnie. Pytamy - co robi

ć

, kiedy ju

Ŝ

 złapi

ą

  

człowieka pierwsze grypowe dreszcze?  
- Zanim pobiegniemy do lekarza i zaczniemy faszerowa

ć

 si

ę

  

antybiotykami - odpowiada Jan Grande - spróbujmy starych,  
wypróbowanych przez prababki metod. Troch

ę

 kwiatu lipy, kwiatki  

dzikiego bzu, par

ę

 gał

ą

zek dzikiej maliny, kapk

ę

 podbiału i mi

ę

ty  

- zaparzy

ć

 i niech naci

ą

ga pół godziny. Wzi

ąć

 ły

Ŝ

eczk

ę

 miodu,  

przetrze

ć

 klatk

ę

 piersiow

ą

 i stopy ma

ś

ci

ą

 kamforow

ą

, wypoci

ć

 si

ę

,  

przez dwa dni nie wychodzi

ć

 z domu. A zioła zbieramy id

ą

c latem na  

niedzielny spacer, zwykle daleko od zasmrodzonej szosy. Przynosimy  
je letni

ą

 por

ą

 do domu, rozsypujemy na starej firance rozpi

ę

tej  

cho

ć

by mi

ę

dzy dwoma krzesłami, otwieramy okno i suszymy. Słowem,  

prowadzimy w domu własn

ą

 aptek

ę

 zielarsk

ą

. Zamiast rozwi

ą

zywa

ć

  

krzy

Ŝ

ówki, lepiej studiowa

ć

 wła

ś

ciwo

ś

ci ziół i ich rozpoznawanie.  

Zioła to s

ą

 witaminy, mikroelementy, biopierwiastki, olejki  

eteryczne b

ę

d

ą

ce uzupełnieniem dobrze prowadzonej kuchni. Trzeba  

tylko chcie

ć

 i kobiety musz

ą

 mie

ć

 na to czas. Ojciec Jan wspomina  

swoj

ą

 matk

ę

, która - prowadz

ą

c gospodarstwo - miała czas jagody i  

zioła zbiera

ć

, i wieczorem szydełkuj

ą

c z dzie

ć

mi po

ś

piewała... A  

dzisiejsze kobiety? Krów nie doj

ą

, kur nie hoduj

ą

ś

wi

ń

 nie  

karmi

ą

, lnu nie siej

ą

, mi

ę

dli

ć

 nie mi

ę

dl

ą

, prz

ąść

 nie prz

ę

d

ą

,  

pierza nie dr

ą

, nie haftuj

ą

, nie szydełkuj

ą

, a wci

ąŜ

 czasu nie  

maj

ą

.  

Replikujemy, 

Ŝ

e to za spraw

ą

 telewizji. Nieopatrznie, bowiem na  

twarzy naszego rozmówcy znów pojawia si

ę

 irytacja:  

- To kolejny, chorobotwórczy wynalazek diabła. Promieniowanie  
ekranów, zwłaszcza w tych naszych małych mieszkaniach, bardzo  
szkodzi na wzrok i na cały organizm.  
Swoj

ą

 drog

ą

, ciekawe, czy aby ojciec Grande nie jest  

antyfeminist

ą

?  

- Przeciwnie. Uwa

Ŝ

am, 

Ŝ

e kobieta jest koron

ą

 stworzenia. Dziadyga  

- wybacz mi, Bo

Ŝ

e mój j

ę

zyk - mo

Ŝ

e sobie pozwoli

ć

 na wiele i nikt  

si

ę

 specjalnie nie zgorszy widz

ą

c go na ulicy pijanego, z  

papierosem w g

ę

bie. Ale "lepsza połowa"...? Gdyby Odwieczny mógł  

przewidzie

ć

Ŝ

e baby si

ę

gn

ą

 po papierosy - to by im kominy w  

głowach zainstalował. Jest takie powiedzenie wzi

ę

te z 

Ŝ

ydowskiego  

ulicznego slangu: fiksum dyrdum mischugyne kopf, oznaczaj

ą

ce mniej  

wi

ę

cej tyle, co wariactwa szalonej głowy.  

- A ile nasze "mischugyne kopf" powinno za

Ŝ

ywa

ć

 nocnego  

odpoczynku?  
- W epoce ci

ą

głych napi

ęć

 psychicznych potrzeba człowiekowi co  

najmniej 8 godzin snu. Zasypiamy obowi

ą

zkowo przed godzin

ą

 23.,  

kiedy to organizm w sposób naturalny wycisza si

ę

, serce zwalnia  

swoj

ą

 akcj

ę

, kora nadnerczy przestaje produkowa

ć

 adrenalin

ę

.  

Nale

Ŝ

y w tym czasie skłoni

ć

 głow

ę

 na poduszk

ę

. Je

ś

li przegapimy t

ę

  

godzin

ę

 biologicznego spokoju i nadal b

ę

dziemy aktywni, to  

background image

wymusimy na korze nadnerczy dalsz

ą

 prac

ę

. B

ę

dzie ona wstrzykiwała  

do krwiobiegu odrobinki adrenaliny ju

Ŝ

 do samego rana i nie da nam  

spokojnie zasn

ąć

. Sen b

ę

dzie przerywany, a pocz

ą

tek dnia  

naznaczony zm

ę

czeniem. My, mnisi, budzimy si

ę

 o pi

ą

tej rano, bez  

budzika. Całkiem inaczej zagospodarowuje si

ę

 czas do południa,  

mo

Ŝ

na bardzo du

Ŝ

o zrobi

ć

. Po południu, niestety, czas jest ju

Ŝ

  

krótki.  
Interesuje nas - czy mo

Ŝ

na sobie pozwala

ć

 na poobiedni

ą

 drzemk

ę

?  

Ku naszemu zdziwieniu - zdaniem ojca Grande - jest to kompletnie  
zabronione. Po posiłku nale

Ŝ

y odby

ć

 do

ść

 intensywny spacer. A ta  

przemo

Ŝ

na potrzeba snu po obiedzie wywodzi si

ę

 ze zwykłego  

ob

Ŝ

arstwa. 

ś

ą

dek podnosi przepon

ę

, serce o ni

ą

 zawadza, mamy  

wra

Ŝ

enie, 

Ŝ

e jest za ci

ęŜ

kie, i człowiek - taki nied

ź

wiedziowaty -  

kładzie si

ę

 spa

ć

, przesypiaj

ą

c najciekawszy czas w 

Ŝ

yciu. Potem  

wieczorem ma problemy z za

ś

ni

ę

ciem.  

 
 
Inteligencja na talerzu  
 
- Dawno, dawno temu... - prowokujemy ojca Jana, by wrócił do w

ą

tku  

kuchni staropolskiej i rozmaitych zamierzchłych kulinariów.  
- Je

ś

li cofniemy si

ę

 my

ś

l

ą

 het, het - nasz rozmówca zaczyna tak,  

jakby opowiadał ba

śń

 - jakie

ś

 kilkaset lat, do Polski jeszcze  

przedjagiello

ń

skiej, to zobaczymy, 

Ŝ

e istniej

ą

ce wtedy typowe  

gospodarstwa wiejskie, były w 100 procentach samowystarczalne.  
Wszystko wytwarzano na miejscu; od jajka poprzez płótno, które si

ę

  

tkało, prz

ę

dło i farbowało, a

Ŝ

 do własnego garnka. I ta  

samowystarczalno

ść

 - fakt, 

Ŝ

e rzadko kiedy wybierano si

ę

 po co

ś

 do  

wi

ę

kszych o

ś

rodków - wytworzyła norm

ę

 prostego i warto

ś

ciowego  

Ŝ

ywienia ze składników przez siebie wyprodukowanych. Przede  

wszystkim, jadano du

Ŝ

o mi

ę

sa, nie gotowanego, ale opiekanego nad  

ogniem. Tłuszcz wytapiał si

ę

, spływał, skwierczał w palenisku,  

pieczyste pachniało na kilometr. Takie mi

ę

so przedstawiało sob

ą

  

bardzo bogat

ą

 warto

ść

 białkowo-od

Ŝ

ywcz

ą

. Co wa

Ŝ

ne, pozbawione było  

tłuszczów nasyconych, które znajduj

ą

 si

ę

 w wywarach naszych  

współczesnych zup oraz pieczonym w tłuszczu mi

ę

sie, b

ę

d

ą

c  

przyczyn

ą

 sklerozy.  

Dalej - w

ę

dzenie. Była cała procedura naturalnego w

ę

dzenia:  

moczono mi

ę

so w specjalnej solnej zaprawie, po czym - nie parzone  

- w

ę

dzono przy u

Ŝ

yciu gał

ą

zek jałowca i buczyny. W

ę

dzonk

ę

  

zawieszano w kominie... Przewiew kominowy podsuszał i jednocze

ś

nie  

zabezpieczał przed owadami. Jak si

ę

 odkroiło płat takiego  

ciemnoczerwonego mi

ę

sa, poło

Ŝ

yło go na chleb razowy domowego  

wypieku, do tego przyniosło z piwnicy ukiszon

ą

 w d

ę

bowej beczce  

kapust

ę

 i skropiło j

ą

 aromatycznym olejem z konopi, które rosły za  

oknem...  
- No... to na pewno nie był hamburger - wyrywa nam si

ę

.  

- Z cał

ą

 pewno

ś

ci

ą

 - potwierdza ojciec. A dzi

ś

 taka w

ę

dzonka jest  

moczona w roztworze saletry, 

Ŝ

eby nabrała wilgoci i odpowiedniej  

wagi, nast

ę

pnie "w

ę

dzi" si

ę

 j

ą

 przy pomocy preparatu, który w  

sposób sztuczny zabarwia i nadaje smak. Kiedy człowiek kroi "toto"  
potem na stolnicy, to mu spod no

Ŝ

a woda wycieka i dr

Ŝ

y wszystko,  

jakby - Bo

Ŝ

e, uchowaj - jaki

ś

 kawałek dopiero co z prosektorium  

przywlekli...  
- Co jadano - prosz

ę

 ojca - do mi

ę

s w Polsce 

ś

redniowiecznej -  

przed Bon

ą

, przed ziemniakami?  

- Głównie kasze. Pochłaniano ogromne ilo

ś

ci kaszy j

ę

czmiennej, a  

od XIII wieku gryczanej. Gryk

ę

 do Polski przywie

ź

li Tatarzy (na  

południu, do dzi

ś

 nazywa si

ę

 j

ą

 tatark

ą

). Hordy tatarskie,  

pokonuj

ą

ce tysi

ą

ce kilometrów prawie nie zsiadaj

ą

c z koni, nie  

mogły taska

ć

 ze sob

ą

 kuchni polowej z grochówk

ą

. Ka

Ŝ

dy Tatar  

background image

siedział sobie na małym koniku, pod siedzeniem miał plastry  
suszonego mi

ę

sa, a do boku przytroczony sajdak - worek skórzany, w  

którym grzechotała odpowiednio sprawiona kasza. Parzono j

ą

  

najpierw w pełnym mleku, odcedzano, obsuszano, wrzucano na chwil

ę

  

do wrz

ą

cego masła, znów cedzono i suszono, po czym wsypywano do  

sajdaka. Taki Tatar jechał sobie z Mongolii, co rusz si

ę

gał do  

worka i pojadał, a na postoju wydoił swoj

ą

 kobył

ę

 i napił si

ę

  

mleka. No i wytrzymywał trudy wielotygodniowej podró

Ŝ

y, a nawet  

jak go w jakiej

ś

 potyczce skaleczyli, to skóra na nim goiła si

ę

  

jak na psie. Polacy - snuje swoj

ą

 opowie

ść

 ojciec Jan Grande - jak  

go brali do niewoli, to razem z kasz

ą

 i bardzo si

ę

 dziwili, 

Ŝ

e  

Tatarzy nie chc

ą

 je

ść

 niczego innego. Spróbowali sami i t

ą

 drog

ą

  

kasza gryczana (mało wymagaj

ą

ca w uprawie) podbiła Polsk

ę

, i spore  

połacie Europy, staj

ą

c si

ę

 na całe wieki podstaw

ą

 

Ŝ

ywienia.  

Jeszcze nasze prababki pilnowały pradziadków, 

Ŝ

eby przynajmniej  

dwa worki gryki były w domu na zim

ę

.  

A w XVI wieku przyjechała do Polski Bona i przywiozła z Włoch kosz  
z jarzynami, ogromnie wzbogacaj

ą

c jadłospis. Kanon kuchni  

słowia

ń

skiej, staropolskiej przeszedł pewn

ą

 korzystn

ą

 ewolucj

ę

,  

ukształtował si

ę

 razem z t

ą

 kapust

ą

, kartoflami, marchewk

ą

 (cho

ć

,  

naturalnie nadal z przewag

ą

 mi

ę

sa oraz kaszami) i - jako taki -  

obowi

ą

zywał a

Ŝ

 do rozbiorów.  

Na pytanie - Czy podobnie od

Ŝ

ywiali si

ę

 bogaci i biedni? - ojciec  

Jan odpowiada, i

Ŝ

 m

ą

dro

ść

 

Ŝ

ywieniowa dotyczyła wszystkich warstw  

społecznych.  
Była pełna analogia, je

ś

li idzie o skład i jako

ść

 jedzenia,  

natomiast ró

Ŝ

niło si

ę

 ono ilo

ś

ci

ą

. Ubogi ubił jednego wieprzka na  

pół roku dla całej rodziny, bogaty zjadał tyle na jednym  
przyj

ę

ciu. Ale w podobny sposób, we wszystkich warstwach  

przyrz

ą

dzano mi

ę

so, wypiekano chleb, robiono sery, kluski,  

barszcze, czy pierogi z kapust

ą

. Podobnie p

ę

dzono samogon - jego  

czyst

ą

, prost

ą

 posta

ć

, nie przy

ś

pieszaj

ą

c w sztuczny sposób  

procesów naturalnej fermentacji. Taka wódka była bardzo mocna i  
spalała substancje kaloryczne, nie daj

ą

Ŝ

adnych ubocznych  

skutków.  

Ŝ

nice 

Ŝ

ywieniowe pojawiły si

ę

 w wieku XVIII wraz z mod

ą

  

francusk

ą

, kiedy to na zamo

Ŝ

ne stoły wje

Ŝ

d

Ŝ

ały obce frykasy,  

których ni

Ŝ

sze warstwy nawet nie ogl

ą

dały.  

Jest jeszcze jedna bardzo ciekawa sprawa, zapisana w polskiej  
tradycji 

Ŝ

ywieniowej: nigdy, przez wszystkie te wieki, nie było u  

nas mody ob

Ŝ

erania si

ę

. Przeciwnie, obowi

ą

zywała zasada lekkiego  

niedojadania. I to we wszystkich warstwach społecznych. Nawet  

Ŝ

ebrak, który dostał jałmu

Ŝ

n

ę

 - pocz

ę

stunek, gospodarował nim z  

rozs

ą

dkiem, zjadł troch

ę

, a reszt

ę

 schował do worka, 

Ŝ

eby mu  

starczyło na pó

ź

niej. Była w narodzie taka troch

ę

 wilcza dieta,  

ale te

Ŝ

 dawała ona odporno

ść

 na zm

ę

czenie i głód. Nie mówi

ą

c ju

Ŝ

 o  

tym, 

Ŝ

e niedojadanie sprzyja wła

ś

ciwej przemianie materii, 

Ŝ

ą

dek  

nie jest przeci

ąŜ

ony, w jelitach nie ma zalegaj

ą

cych resztek.  

Ojciec Jan zaleca wszystkim nast

ę

puj

ą

c

ą

 zasad

ę

: nie nale

Ŝ

y wstawa

ć

  

od stołu z uczuciem, 

Ŝ

Ŝ

ą

dek jest zbyt ci

ęŜ

ki. Trzeba mie

ć

  

swoj

ą

 grzeczno

ś

ciow

ą

 norm

ę

, co

ś

, co mo

Ŝ

na nazwa

ć

 "inteligencj

ą

 na  

talerzu": wezm

ę

 3 ziemniaczki, a nie 5, odkroj

ę

 kawałek z du

Ŝ

ego  

kotleta, a reszt

ę

 zostawi

ę

 na półmisku... Nie nale

Ŝ

y te

Ŝ

 nigdy  

je

ść

 "po polsku", nabieraj

ą

c na jeden widelec ziemniaki z sosem,  

mi

ę

so i jarzynk

ę

, tylko przestrzega

ć

 pewnej kolejno

ś

ci. Najpierw  

powinno si

ę

 skonsumowa

ć

 jarzynk

ę

, nast

ę

pnie mi

ę

so, na ko

ń

cu -  

ziemniaki.  
Poniewa

Ŝ

 zdaje nam si

ę

 to lekk

ą

 przesad

ą

, ojciec Jan cierpliwie  

tłumaczy, i

Ŝ

 taka kolejno

ść

 zapobiega trawiennej schizofrenii.  

Kiedy nawrzucamy do 

Ŝ

ą

dka bez ładu i składu zró

Ŝ

nicowane  

po

Ŝ

ywienie, to ta nasza "betoniarka" wprost nie wie od czego  

background image

zacz

ąć

. Z trudem miele i rozciera taki obiad, zamieniaj

ą

c go w  

makabryczn

ą

 papk

ę

, której składniki maj

ą

 ró

Ŝ

ny czas rozkładu i  

trawienia.  
Ojciec Jan nie pochwala diet przegłodzeniowych. Uwa

Ŝ

a, i

Ŝ

 wszelkie  

tego typu nowomodne praktyki prowadz

ą

 do paskudnych nast

ę

pstw.  

Leczył niejedn

ą

 ofiar

ę

 diety-cud, ludzi, którzy zapadli na powa

Ŝ

n

ą

  

chorob

ę

 psychiczn

ą

 - jadłowstr

ę

t, czyli tak zwan

ą

 anoreksj

ę

. Na  

Zachodzie choroba ta zebrała ju

Ŝ

 okrutne 

Ŝ

niwo, zwłaszcza w

ś

ród  

młodych dziewcz

ą

t. W Polsce te

Ŝ

 si

ę

 ostatnio nasila.  

Nie mówi

ą

c ju

Ŝ

 o dziwnej modzie na hinduizm. Jest to, o czym nie  

wszyscy wiedz

ą

, hinduizm w cudzysłowiu - sekciarski,  

przeszczepiony najpierw na grunt ameryka

ń

ski, niewiele maj

ą

cy  

wspólnego z prawdziwymi naukami Wschodu, prowadz

ą

cy na psychiczne  

manowce. No i nasza młodzie

Ŝ

, szukaj

ą

ca nie wiadomo czego,  

zachwyciła si

ę

 t

ą

 form

ą

 dziwacznej ascezy, mi

ę

dzy innymi  

jedzeniowej.  
Nale

Ŝ

y wiedzie

ć

, i

Ŝ

 nasze społecze

ń

stwo - ojciec Jan wyra

ź

nie  

zmierza do puenty - jak i inne ludy 

ś

rodkowej Europy, ma niejako w  

genach zapisan

ą

 najwła

ś

ciwsz

ą

 diet

ę

. Potwierdza j

ą

 kilkusetletnia  

tradycja - o której mówili

ś

my - i w 

Ŝ

aden sposób nie nale

Ŝ

y  

przestawia

ć

 si

ę

 na t

ę

 wschodni

ą

 ascez

ę

 jadłospisow

ą

, czy radykalny  

wegetarianizm. Dla przykładu, gdyby

ś

my chcieli zast

ą

pi

ć

 kawałek  

mi

ę

sa innym rodzajem białka, to musieliby

ś

my zje

ść

 4-litrowy  

garnek gotowanej soi. I jeszcze byłoby mało. Wszystkie diety  
bezmi

ę

sne s

ą

 dietami fałszywymi, powoduj

ą

 patologiczne zmiany  

wskutek wrzodziej

ą

cego zapalenia jelita grubego, utrat

ę

  

odporno

ś

ci, wyniszczenie organizmu. Zdaniem ojca Jana -  

wprowadzeniu kulinarnego nowinkarstwa winna jest inteligencja. Oj,  
chyba nie jest to najbli

Ŝ

sza jego sercu warstwa społeczna.  

Zapytany o opini

ę

 - nie wystawił najlepszej:  

- Mebluj

ą

 sobie głowy skomplikowan

ą

 wiedz

ą

, a 

Ŝ

y

ć

 nie potrafi

ą

.  

Nawet kiedy choruj

ą

, to nie m

ą

drzej

ą

. Zaobserwowałem, na przykład,  

przez 17 lat pracy zielarza zakonnego, 

Ŝ

e wielkomiejska  

inteligencja, jak 

Ŝ

adna inna warstwa społeczna, zarasta brudem. W  

Warszawie stykałem si

ę

 z pacjentami, którym z pleców mo

Ŝ

na było  

brud ły

Ŝ

k

ą

 skroba

ć

. Po prostu, nie k

ą

pali si

ę

 latami, maj

ą

c w  

mieszkaniu łazienki. Zamiast g

ą

bki i mydła, stosowano francuskie  

dezodoranty blokuj

ą

c pory, stwarzaj

ą

c gnij

ą

ce, zaparzone  

ś

rodowisko - idealn

ą

 nisz

ę

 dla paso

Ŝ

ytów. Te wszystkie  

naleciało

ś

ci skórne, zapalenia, uczulenia, brodawki - to sk

ą

d?...  

A przyjrzyjmy si

ę

 wszyscy sobie - kurczymy si

ę

 pod oskar

Ŝ

aj

ą

cym  

wzrokiem ojca Jana - w jaki to "zdrowotny" sposób sp

ę

dzamy  

wi

ę

kszo

ść

 wieczorów? Naturalnie, ogl

ą

da si

ę

 telewizj

ę

. Zwykle w  

małym, zadymionym pokoiku, bo wszyscy pal

ą

. Jeden na drugiego  

syka: cicho, cicho... Tego licho bierze, bo mu przerzucili  
program, tamten nie mo

Ŝ

e si

ę

 skupi

ć

, wzrasta napi

ę

cie nerwowe i  

dom zamienia si

ę

 w nowoczesn

ą

, wielce o

ś

wiecon

ą

 jaskini

ę

  

barbarzy

ń

ców.  

- Panie Bo

Ŝ

e, odpu

ść

... - po swojemu fuka ojciec Jan. - A pó

ź

niej  

w tym zadymionym, 

ś

mierdz

ą

cym skarpetami i spoconymi ciałami  

pokoju idzie si

ę

 spa

ć

, nawet nie bardzo myj

ą

c "przewielebne  

zwłoki", bo ju

Ŝ

 si

ę

 zrobiło pó

ź

no, godzina zasypiania na naszym  

zegarze biologicznym dawno min

ę

ła, hormon nadnerczy jest  

nienaturalnie aktywny i nie ma mowy o rzetelnym wypoczynku...  
 
 
Leczy

ć

 ciała i dusze  

 
- Ojcze Janie, my tak sobie spokojnie mówimy o dobrym jedzeniu,  
podczas gdy wielu ludziom samo 

Ŝ

ycie nie smakuje...  

Nasz rozmówca natychmiast podchwytuje temat i opowiada o swoich  

background image

depresyjnych pacjentach.  
Pewna młoda kobieta leczy si

ę

 ju

Ŝ

 trzeci rok u niego. Na pierwszy  

rzut oka - 

Ŝ

adnych losowych przeciwno

ś

ci. Ładna, wykształcona  

(nauczycielka z zawodu), urodziła udane dziecko, m

ąŜ

 pracuje za  

granic

ą

, a wi

ę

c pieni

ą

dze maj

ą

. Tyle 

Ŝ

e jest nieco wyobcowana,  

mieszkaj

ą

c z te

ś

ciami w wiejskim 

ś

rodowisku. Ga

ś

nie tam. Co  

miesi

ą

c przyje

Ŝ

d

Ŝ

a do Wrocławia, wygada si

ę

, we

ź

mie porcj

ę

 leków i  

jako

ś

 ci

ą

gnie do nast

ę

pnej wizyty.  

Kiedy

ś

 powiedziała do ojca Jana: "Gdyby nie te wizyty u ksi

ę

dza,  

to ja bym si

ę

 ju

Ŝ

 dawno powiesiła". Inna znów osoba, starsza pani,  

wdzi

ę

czna była naszemu rozmówcy za jego optymizm i działaj

ą

ce na  

pacjentów zadowolenie z 

Ŝ

ycia. Nie do ko

ń

ca zgadzaj

ą

c si

ę

 z tym  

ostatnim - ojciec Jan kwituje: "Lekarz musi by

ć

 doskonałym  

aktorem. A połowa sukcesu w leczeniu zale

Ŝ

y od tego, jaki mam  

kontakt z chorym. Je

Ŝ

eli kto

ś

 wychodzi ode mnie bez przekonania,  

Ŝ

e potrafi

ę

 mu pomóc, to szkoda mojej fatygi".  

- Psyche i soma - powiadamy na to. - Kiedy jedno cierpi, co dzieje  
si

ę

 z drugim?  

Ojciec Jan mówi o 

ś

cisłej współzale

Ŝ

no

ś

ci. Wie ze swojej praktyki  

jedno: kiedy dusza choruje, to ciała nie da si

ę

 uleczy

ć

. A lekarz  

powinien mie

ć

 takie zaufanie pacjenta, 

Ŝ

eby ten wyspowiadał si

ę

  

przed nim lepiej jak przy konfesjonale. Tylko na pozór brakuje  
zwi

ą

zku mi

ę

dzy rakiem 

Ŝ

ą

dka a tym, 

Ŝ

e kto

ś

 

ź

le 

Ŝ

yje z te

ś

ciow

ą

.  

Wszystkie takie sprawy trzeba zna

ć

. Dobry lekarz musi po

ś

wi

ę

ci

ć

  

du

Ŝ

o czasu na rozmow

ę

 z pacjentem i tak lawirowa

ć

 swoimi  

umiej

ę

tno

ś

ciami, a

Ŝ

eby podnie

ść

 go na duchu, a zarazem pobudzi

ć

  

organizm do samoobrony; leczy

ć

 równolegle dusz

ę

 i ciało.  

Ciekawi jeste

ś

my - czy nasze prababki i pradziadowie chorowali na  

depresj

ę

?  

- Nie - odpowiada ojciec - nie mieli na to czasu. Nie b

ę

dzie  

chorował na depresj

ę

 człowiek pochłoni

ę

ty przez obowi

ą

zki. Praca  

była, jest i b

ę

dzie tu najlepszym lekarstwem. Przypomnijmy sobie  

szkolne lektury - "Anielk

ę

" czy "Nad Niemnem". Były tam opisane  

arystokratki, co to całymi dniami le

Ŝ

ały na szezlongach, co

ś

 tam  

sobie roiły i od tego nieróbstwa miały "globusa" w głowie. W  
ni

Ŝ

szych sferach to si

ę

 nie zdarzało:  

Przypominamy o tym, 

Ŝ

e dzi

ś

 w krajach wysoko rozwini

ę

tych, gdzie  

depresja jest chorob

ą

 niemal społeczn

ą

, ludzie pracuj

ą

, nawet  

popadaj

ą

 w pracoholizm.  

Replika ojca Jana jest zdumiewaj

ą

ca. Stwierdza, i

Ŝ

 w gruncie  

rzeczy styl 

Ŝ

ycia w zachodnich cywilizacjach jest stylem 

Ŝ

ycia  

nierobów, którzy nawet jak pracuj

ą

, to powierzchownie. Ich  

zm

ę

czenie jest tak

Ŝ

e pozorne, nieautentyczne. Człowiek pochłoni

ę

ty  

wykonywaniem prawdziwej pracy, nigdy nie b

ę

dzie sfrustrowany.  

- Czym wobec tego jest prawdziwa praca? - dopytujemy.  
Ojciec Jan odpowiada, i

Ŝ

 jest to takie zaj

ę

cie, które okre

ś

la sens  

naszego, tu na ziemi, trudu; ba, samego człowieka okre

ś

la. Powinna  

ona wzmacnia

ć

 egzystencjalnie, a nie rozchwiewa

ć

. Zadowolenie z  

dobrze wykonanej pracy jest zarazem samoocen

ą

 powi

ą

zan

ą

 z  

poczuciem własnej warto

ś

ci. I to wszystko chroni przed nerwicami.  

Prawdziwe zm

ę

czenie prawdziw

ą

 prac

ą

 jest najlepsz

ą

 ochron

ą

 przed  

grzechem i depresj

ą

.  

Informujemy ojca, i

Ŝ

 funkcjonuje w 

ś

wiecie rewelacyjny medykament  

przeciwko depresji, nazywaj

ą

cy si

ę

 "Prozac". Wyzwala fantastyczn

ą

  

aktywno

ść

, modny jest w 

ś

wiecie biznesu i dotarł ju

Ŝ

 do Polski.  

Ojciec Jan nie słyszał o tym leku, ale gwarantuje - jako stary  
praktyk, maj

ą

cy za sob

ą

 500-letni

ą

 tradycj

ę

 bonifratrów - 

Ŝ

e po  

trzech latach za

Ŝ

ywania wszyscy ci biznesmeni wypal

ą

 si

ę

  

kompletnie, a na dodatek płodzi

ć

 b

ę

d

ą

 spotworniałe potomstwo. Taki  

lek musi by

ć

 mieszanin

ą

 hormonów i narkotyków. Nie ma innej  

mo

Ŝ

liwo

ś

ci. Z naturalnych 

ś

rodków antynerwicowych i  

background image

antydepresyjnych, w jakie nas zaopatrzył Przedwieczny na tej  
ziemi, istnieje tylko jeden - stare, dobrze nam znane ziele  

ś

wi

ę

toja

ń

skie, zwane dziurawcem. Niemcy produkuj

ą

 z niego  

drogocenne kapsułki przeciwko depresji. Tak wi

ę

c zaleca wył

ą

cznie  

dziurawiec i kakao, które jest nosicielem magnezu.  
Ojciec Jan - zapytany o wn

ę

trze ludzkiego organizmu i generaln

ą

  

zasad

ę

 jego funkcjonowania - powiada pi

ę

knie, i

Ŝ

 w doskonało

ś

ci  

naszych ciał przegl

ą

da si

ę

 sam Przedwieczny. Gdyby kto

ś

 ze  

ś

miertelnych umiał rozło

Ŝ

y

ć

 t

ę

 konstrukcj

ę

 na czynniki pierwsze i  

zrozumiał zasad

ę

 jej funkcjonowania, sam byłby zachwycony. We

ź

my  

harmoni

ę

 współdziałaj

ą

cych organów wewn

ę

trznych, które zamieniaj

ą

  

martw

ą

 materi

ę

 w energi

ę

 

Ŝ

ycia. We

ź

my nasz

ą

 kor

ę

 mózgow

ą

, która  

tyle wspaniało

ś

ci potrafi stworzy

ć

...  

- Ale du

Ŝ

a cz

ęść

 kory mózgowej jest wył

ą

czona z funkcjonowania -  

wchodzimy ojcu w słowo.  
- Tak, około 70 procent - precyzuje rozmówca. - A có

Ŝ

 by to było,  

gdyby tak człowiek eksploatował cał

ą

 kor

ę

 mózgow

ą

?... Swego czasu  

rozmawiałem w Kijowie z pewnym szamanem znad Jeruseju i spytałem  
go o co

ś

, co zaintrygowało mnie ju

Ŝ

 wcze

ś

niej.  

Dlaczego - mianowicie - ich plemiona tak bardzo szanuj

ą

 ludzi  

chorych psychicznie? Odpowied

ź

, jak

ą

 usłyszałem, wstrz

ą

sn

ę

ła mn

ą

.  

Ludzie psychicznie chorzy - mówił mi ów szaman, maj

ą

cy za sob

ą

  

tysi

ą

cletnie tradycje swojej kultury - to s

ą

 ludzie boscy.  

Dlaczego? Bo Przedwieczny wyró

Ŝ

nił ich wł

ą

czaj

ą

c im t

ę

 nie  

u

Ŝ

ywan

ą

, u

ś

pion

ą

 cz

ęść

 mózgu. Spowodowało to, 

Ŝ

e funkcjonuj

ą

 ponad  

orbit

ą

 normalno

ś

ci, my natomiast odbieramy ich jako odmie

ń

ców.  

Z kolei plemiona azjatyckich koczowników stepowych, jak równie

Ŝ

  

niektóre ludy indyjskie ogromnie szanuj

ą

 ludzi starych. Uznaje si

ę

  

ich tam za błogosławionych. Przedwieczny musiał doj

ść

 do wniosku,  

Ŝ

Ŝ

ycie takiego staruszka czemu

ś

 słu

Ŝ

y, jest komu

ś

 tu na ziemi  

przydatne. Nigdy nie 

Ŝ

yje długo człowiek paskudny, długo 

Ŝ

yj

ą

  

ludzie dobrzy. Staro

ść

 jest rodzajem społecznego kapitału. Mo

Ŝ

emy,  

dzi

ę

ki czyjemu

ś

 długiemu do

ś

wiadczeniu, pozna

ć

 niejedn

ą

 prawd

ę

 o  

Ŝ

yciu.  

- A pewnie i o umieraniu - dodajemy.  
- Moja znajoma - kontynuuje ojciec Jan - pani Józefa, 90-letnia  
osoba maj

ą

ca za sob

ą

 

Ŝ

ycie po

ś

wi

ę

cone pracy w opiece społecznej,  

na par

ę

 tygodni przed 

ś

mierci

ą

 mówiła: 

ś

eby te

Ŝ

 ojciec wiedział,  

jaki to jest okropny czas, to czekanie na 

ś

mier

ć

. Ja j

ą

 widz

ę

 i  

czuj

ę

 dookoła siebie wsz

ę

dzie. Nie mam ju

Ŝ

 

Ŝ

adnych potrzeb. Rano  

wstan

ę

, umyj

ę

 si

ę

, uczesz

ę

, ubior

ę

 i ci

ą

gle towarzyszy mi  

ś

wiadomo

ść

Ŝ

e mo

Ŝ

e wła

ś

nie dzi

ś

, mo

Ŝ

e za godzin

ę

 - umr

ę

. Nawet  

jak znajomi przyjd

ą

 i przynios

ą

 mi łakocie, to ja si

ę

 pocz

ę

stuj

ę

,  

Ŝ

eby nie robi

ć

 im przykro

ś

ci, ale nie mam ju

Ŝ

 na nic  

zapotrzebowania. Kiedy kład

ę

 si

ę

 do łó

Ŝ

ka, to westchn

ę

 do  

Przedwiecznego i zapytam Go - czy jeszcze si

ę

 jutro zbudz

ę

? I ku  

swojemu zaskoczeniu - budz

ę

 si

ę

. Pytaj

ą

 mnie ludzie - dlaczego ja  

jestem jaka

ś

 dziwna, jakby obca? A ja nie potrafi

ę

 by

ć

 inna, bo to  

ju

Ŝ

 

ś

mier

ć

 jest ze mn

ą

.  

- Wstrz

ą

saj

ą

ca historia - przyznajemy. - Obecnie ludzie boj

ą

 si

ę

  

takich tematów, uciekaj

ą

 od nich.  

- To ameryka

ń

ska kultura - odpowiada ojciec - usiłowała wykre

ś

li

ć

  

ś

mier

ć

 ze swojego my

ś

lenia. I co stworzyła? Ni mniej ni wi

ę

cej,  

tylko wła

ś

nie kultur

ę

 

ś

mierci, jak j

ą

 nazwał nasz Papie

Ŝ

.  

A przecie

Ŝ

 ten, niejako przymusowy pobyt pani Józefy na ziemi, co

ś

  

nam u

ś

wiadamia. Kiedy wygasa 

Ŝ

yciowa energia, jak w jakiej

ś

  

ogromnej elektrowni atomowej - to człowiek zdaje sobie spraw

ę

 z  

własnej nico

ś

ci. Nie ma ju

Ŝ

 

Ŝ

adnych potrzeb, nawet takich, by  

komu

ś

 zaszkodzi

ć

. Jest w pełni bezinteresowny. Jeden ma jeszcze  

tylko interes na tej ziemi - nawrócenie, pojednanie z Bogiem...  
Dzielimy si

ę

 z ojcem Grande spostrze

Ŝ

eniem, 

Ŝ

e podczas tych  

background image

naszych spotka

ń

 mieszaj

ą

 si

ę

 - jak w kalejdoskopie - tematy  

wzniosłe z przyziemnymi. Teraz, na przykład, przyszedł czas na  
proz

ę

 w najczystszej postaci: czy nale

Ŝ

y stosowa

ć

 zasma

Ŝ

ki w  

naszych kuchniach? W odpowiedzi słyszymy, i

Ŝ

 powoduj

ą

 one  

uszkodzenia w

ą

troby i trzustki. Zasma

Ŝ

ka, funkcjonuj

ą

ca wbrew  

zasadom kultury trawiennej, jest odkryciem czasu głodu pierwszej  
wojny 

ś

wiatowej, kiedy to trzeba było zrobi

ć

 co

ś

 z niczego i na  

ły

Ŝ

ce m

ą

ki pra

Ŝ

onej w tłuszczu powstawał garnek zupy.  

Zag

ę

szczamy potrawy m

ą

k

ą

 rozbełtan

ą

 w mleku, 

ś

mietanie lub wodzie.  

- Czy kupowa

ć

 dzieciom owoce egzotyczne? - znowu zmieniamy temat,  

ale czas nagli, wkrótce musimy ko

ń

czy

ć

 rozmow

ę

.  

Zdaniem ojca Jana, mamy swoje, z naszej strefy klimatycznej:  
jabłka, gruszki, 

ś

liwki, wi

ś

nie, które w pełni zaspokajaj

ą

, i to  

od kilkuset lat, zapotrzebowania ludzkich organizmów. Dla  
urozmaicenia mo

Ŝ

na dzieciakom poda

ć

 na deser banana czy  

pomara

ń

cz

ę

, ale nie codziennie. Inn

ą

 spraw

ą

 jest truj

ą

ca chemia,  

przy pomocy której zabezpiecza si

ę

 egzotyczny owoc przed zepsuciem  

lub przy

ś

piesza jego dojrzewanie. Ojciec był 

ś

wiadkiem, jak w  

Palestynie bananowce nabierały apetycznej, 

Ŝ

ółtej barwy pod  

wpływem dymu spalin samochodowych.  
- A propos owoców. Znakiem zakonu bonifratrów jest owoc granatu.  
Co on symbolizuje? - dociekamy.  
- Miło

ść

 miłosiern

ą

 - odpowiada ojciec Jan - powielan

ą

 w  

niesko

ń

czono

ść

, tak jak powiela siebie owoc granatu wysypuj

ą

c ze  

swojego wn

ę

trza mnóstwo drobnych, pełnych czerwonego soku,  

drogocennych owoców... Wi

ąŜ

e si

ę

 z tym przepi

ę

kna legenda, któr

ą

  

opowiemy pewnie ju

Ŝ

 w nast

ę

pnym rozdziale.  

 
 
Witamina B na dyskotece  
 
Obiecali

ś

my Czytelnikom opowiedzie

ć

 legend

ę

, która wi

ąŜ

e si

ę

 z  

owocem granatu oraz pocz

ą

tkiem zakonu bonifratrów. Szczególnie, 

Ŝ

e  

wła

ś

nie mija dokładnie 500 lat od urodzin jego zało

Ŝ

yciela  

ś

wi

ę

tego Jana Bo

Ŝ

ego.  

- Jest to imi

ę

 zakonne Jana Ciudada, Portugalczyka - zaczyna swoj

ą

  

opowie

ść

 ojciec Jan Grande - 

Ŝ

yj

ą

cego w latach 1495-1550. Jak to  

cz

ę

sto u 

ś

wi

ę

tych bywa (przypomnijmy cho

ć

by Franciszka z Asy

Ŝ

u),  

Jan Ciudad przeszedł burzliwe koleje losu, nim odnalazł swoje  
wła

ś

ciwe powołanie. A była nim działalno

ść

 charytatywna - w  

najszerszym znaczeniu tego słowa. Przyszły 

ś

wi

ę

ty osiadł w  

Granadzie, gdzie zało

Ŝ

ył szpital i dom opieki dla ubogich,  

bezdomnych i chorych (równie

Ŝ

 chorych psychicznie, których  

ś

redniowieczna Europa traktowała z niebywałym okrucie

ń

stwem), nie  

ogl

ą

daj

ą

c si

ę

 na ich stan społeczny, pochodzenie czy religi

ę

.  

Wkrótce podobne o

ś

rodki powstały w innych regionach Hiszpanii,  

wraz z upływem stuleci - na całym 

ś

wiecie. Historia medycyny  

wymienia Jana Bo

Ŝ

ego jako prekursora współcze

ś

nie poj

ę

tego  

szpitalnictwa oraz inicjatora humanitarnych metod psychiatrii.  
Kanonizowano go w 1691 r. za papie

Ŝ

a Innocentego XII. Przez  

wierz

ą

cych wzywany jest jako patron chorych i umieraj

ą

cych, a  

tak

Ŝ

e lekarzy, piel

ę

gniarek i szpitalnictwa. Imi

ę

 jego wyst

ę

puje w  

Litanii do Wszystkich 

Ś

wi

ę

tych.  

Otó

Ŝ

, w 

Ŝ

yciu Jana Ciudada miało miejsce nast

ę

puj

ą

ce zdarzenie:  

wybrał si

ę

 on którego

ś

 dnia do lasu, by - swoim zwyczajem -  

pozbiera

ć

 nieco suchego drewna na opał. Nie dla siebie, ale dla  

jakiej

ś

 biednej wdowy. Spotkał w lesie dziecko. Musiało by

ć

  

zabiedzone, bo ulitował si

ę

 i wzi

ą

ł je na plecy. Po jakim

ś

 czasie  

- zm

ę

czony postawił dzieciaka na nogi. Dodajmy, i

Ŝ

 były to nogi  

bose. Có

Ŝ

 było robi

ć

? Jan 

ś

ci

ą

gn

ą

ł swoje buty i podarował je  

małemu biedaczynie. Poszli dalej - dziecko w wielkich butach i  

background image

bosy 

ś

wi

ę

ty, który kaleczył sobie stopy na wykrotach. Doszli do  

strumienia. Jan przekroczył wod

ę

, po chwili usłyszał za sob

ą

  

wołanie. Obejrzał si

ę

. Dziecko stało na drugim brzegu, jego głow

ę

  

otaczała dziwna jasno

ść

, a na wyci

ą

gni

ę

tej dłoni trzymało p

ę

kni

ę

ty  

owoc granatu, zako

ń

czony 

ś

wietlistym krzy

Ŝ

em. Jan usłyszał  

nast

ę

puj

ą

ce słowa: "To b

ę

dzie znak twojego zakonu". I tak si

ę

  

stało. Miło

ść

 miłosierna, niesko

ń

czona, symbolizowana wielo

ś

ci

ą

 w  

jedno

ś

ci (owoc granatu składa si

ę

 z mnóstwa male

ń

kich owoców),  

któr

ą

 

ś

w. Jan Bo

Ŝ

y praktykował w stopniu doskonałym, a któr

ą

 my -  

mnisi - nieudolnie na

ś

ladujemy, le

Ŝ

y u podstaw działalno

ś

ci  

zakonnej bonifratrów.  
Zastanawiamy si

ę

 - w jaki sposób polscy bonifratrzy przeszli przez  

"Morze Czerwone" komunizmu?  
- Komuni

ś

ci - mówi ojciec Jan - zadali nam ciosy na tyle mocne i  

skuteczne, 

Ŝ

e rozwój zakonu w Polsce został zahamowany. Przede  

wszystkim - odebrano nam baz

ę

 w postaci szpitali przyklasztornych  

i o

ś

rodków leczniczych, zamieniaj

ą

c je w pa

ń

stwowe. Tym samym  

przetrzebiona została kadra bonifraterska - lekarska i  
piel

ę

gniarska, wspaniali starzy fachowcy, którzy kontynuowali  

dorobek kilku stuleci, a młody narybek nie miał si

ę

 gdzie  

zahaczy

ć

. Dopiero teraz, w ostatnich latach, zarysowuje si

ę

  

mo

Ŝ

liwo

ść

 odzyskiwania naszych szpitali i lecznic oraz odrodzenia  

Ŝ

ycia bonifraterskiego na terenie Polski. Ile przy tym trzeba  

pokona

ć

 przeszkód, wie najlepiej nasz przeor, ojciec Kazimierz,  

ks. Jan W

ą

sik, prowincjał wrocławski, który próbuje odzyska

ć

 cz

ęść

  

z całego kompleksu szpitalnego, odebranego nam pół wieku temu.  
- Czy w

ś

ród dzisiejszej młodzie

Ŝ

y - prosz

ę

 ojca - wzrasta  

zainteresowanie 

Ŝ

yciem zakonnym?  

Ojciec Grande odpowiada, 

Ŝ

e ogromnie du

Ŝ

o powoła

ń

 zaprzepaszczono  

w PRL-u. Dopiero teraz, nie

ś

miało, jeden czy drugi młody człowiek  

do nich zapuka. Ale to jest ci

ęŜ

ki zakon, ci

ęŜ

ka praca. Kiedy taki  

młodzieniec zostanie rzucony na praktyk

ę

 gdzie

ś

 na głuch

ą

  

prowincj

ę

, mi

ę

dzy psychicznie chorych czy upo

ś

ledzonych fizycznie,  

którymi opiekowa

ć

 si

ę

 trzeba bezgranicznie w dzie

ń

 i w nocy - to  

cz

ę

sto ani miesi

ą

ca nie wytrzymuje.  

Ciekawi nas, czy kolejne pokolenia przychodz

ą

ce na 

ś

wiat s

ą

  

silniejsze, czy słabsze, mniej odporne fizycznie?...  
Ojciec Jan twierdzi, i

Ŝ

 przechodzimy - jako ludzko

ść

 -  

zastraszaj

ą

cy proces degradacji.  

- Ale, czy ju

Ŝ

 jeste

ś

my na tym etapie, 

Ŝ

e przekazujemy w genach  

jak

ąś

 organiczn

ą

 skaz

ę

?  

- Zdaniem ojca Jana - jeszcze nie wyst

ę

puje co

ś

 takiego jak skaza  

genetyczna w skali gatunku (nie licz

ą

c przypadków urodze

ń

  

spotworniałych dzieci na terenach przylegaj

ą

cych do Czarnobyla).  

Ale jeste

ś

my o krok. Aktualne pokolenie 13-,15-latków, je

ś

li si

ę

  

wszyscy nie opami

ę

tamy i nie uzdrowimy naszego 

Ŝ

ycia, mo

Ŝ

e ju

Ŝ

  

swoim dzieciom przekazywa

ć

 w genach osłabienie centralnego układu  

nerwowego.  
A uzdrowienie 

Ŝ

ycia, to przede wszystkim poprawne 

Ŝ

ywienie. Nasz  

organizm musi otrzymywa

ć

 te składniki, z których sam jest  

zbudowany. Je

Ŝ

eli powstanie luka w dowozie odpowiedniej ilo

ś

ci  

fosforu, magnezu, cynku, selenu, jodu, itd. - zaczyna si

ę

  

tragedia, któr

ą

 nazywamy chorob

ą

. Rozwa

Ŝ

ali

ś

my ju

Ŝ

 przecie

Ŝ

  

podczas tych spotka

ń

 i o zawarto

ś

ci ziarnka grochu czy fasoli, o  

warto

ś

ciowych kaszach, jarzynach, dobrze sprawionym mi

ę

sie, ma

ś

le  

w miejsce margaryny, itd., itp. Tymczasem polska młodzie

Ŝ

 jest  

wr

ę

cz zamorzona, a w 

ś

lad za tym - kompletnie niewytrzymała  

nerwowo. Ojciec Jan ma w

ś

ród swoich pacjentów młodych ludzi tak  

rozchwianych, niezdolnych do skupienia, 

ź

le sypiaj

ą

cych,  

sfrustrowanych, sarkastycznych, kłótliwych, 

Ŝ

e wprost nie do  

wytrzymania.  

background image

Zapytał jednego z drugim - czy chodz

ą

 na dyskoteki? Owszem, tak. A  

czy wiedz

ą

 - co powoduje w ich organizmach nadmiar decybeli? Nie,  

tego ju

Ŝ

 nie wiedzieli. Ojciec Grande zwraca zatem uwag

ę

 młodemu  

pokoleniu na to, 

Ŝ

e hałas pustoszy zawarto

ść

 witaminy B, w  

organizmach. A jest ona odpowiedzialna m.in. za nasz

ą

 pami

ęć

 i  

stan nerwów. Subkultura młodzie

Ŝ

owa (czy mo

Ŝ

e raczej wymy

ś

lona  

przez diabła - antykultura), ten łomot dysharmonijnej muzyki i  
migaj

ą

ce 

ś

wiatła, które pora

Ŝ

aj

ą

 przysadk

ę

 mózgow

ą

 powoduj

ą

c  

przykurcz wszystkich naczy

ń

 krwiono

ś

nych - to jest droga do  

samozniszczenia młodych pokole

ń

. Rodzice, których pociecha wybiera  

si

ę

 na t

ę

 - panie Bo

Ŝ

e, odpu

ść

 - dyskotek

ę

, powinni bezwarunkowo  

zaaplikowa

ć

 jej przed wyj

ś

ciem 3 tabletki witaminy B-compositum,  

Ŝ

eby dzieciak wrócił z tych piekielnych czelu

ś

ci jako tako  

normalny.  
- Dzisiaj młodzie

Ŝ

 swoim sposobem bycia terroryzuje 

ś

wiat -  

powiada nasz interlokutor. Był u mnie wczoraj nauczyciel szkoły  

ś

redniej, 43-letni człowiek tak znerwicowany, 

Ŝ

e nie potrafił  

opanowa

ć

 dr

Ŝ

enia r

ą

k. Uczniowie liceum - wyselekcjonowana, lepsza  

grupa potrafi, jak si

ę

 okazuje, szykanowa

ć

 swoich nauczycieli,  

grozi

ć

 im, zachowywa

ć

 si

ę

 agresywnie i po chamsku. To si

ę

 wprost w  

głowie nie mie

ś

ci. Zawsze w społecze

ń

stwie były jakie

ś

 doły, jaki

ś

  

margines, ale dzi

ś

 mamy "margines" 80-procentowy. A jak ci młodzi  

zachowuj

ą

 si

ę

 w domach rodzinnych? Wnosz

ą

 tam nerwowo

ść

 i  

podminowanie. Ojciec Jan uwa

Ŝ

a, 

Ŝ

e niepokój współczesnych polskich  

rodzin jest w du

Ŝ

ej mierze pochodn

ą

 antykultury młodego pokolenia.  

Replikujemy, i

Ŝ

 przy najlepszych ch

ę

ciach, nie da si

ę

 wróci

ć

 do  

epoki walców...  
- Ale zróbmy przynajmniej tyle - powiada ojciec - by na dyskoteki  
trwaj

ą

ce do 24-tej nie chodziły dzieci 12- i 13-letnie. Nocny  

wypoczynek odgrywa w tym wieku ogromn

ą

 rol

ę

.  

Inna kwestia - nie obładowujmy tych dzieci nadmiarem dodatkowych  
zaj

ęć

, realizuj

ą

c własne, nie spełnione ambicje. Nauka w szkole  

jest dostatecznie absorbuj

ą

ca, a my jeszcze zapisujemy dziecko na  

angielski, muzyk

ę

, balet, kółko zainteresowa

ń

 i taki maluch nie ma  

czasu nosa sobie utrze

ć

. Nie mówi

ą

c ju

Ŝ

 o tym, 

Ŝ

e kompletnie nie  

przygotowujemy naszych dzieci do 

Ŝ

ycia. Dziewczyna osi

ą

ga wiek 20  

lat, zna perfekt angielski i niemiecki, jest laureatk

ą

 naukowych  

olimpiad, fantastycznie obsługuje komputer, ko

ń

czy studia... Jest  

przy tym wyczerpana fizycznie i nerwowo, nie ma poj

ę

cia o  

samodzielno

ś

ci. Dajmy na to - trafia si

ę

 miło

ść

, zam

ąŜ

pój

ś

cie.  

Pierwsza ci

ąŜ

a, która jest ogromn

ą

 inwestycj

ą

 organizmu, mo

Ŝ

e  

młod

ą

 kobiet

ę

 kompletnie zrujnowa

ć

. Dzieciak, który rozwija si

ę

 w  

jej łonie, wyci

ą

gnie z osłabionej matki resztki wapnia, magnezu  

czy selenu. Pokrusz

ą

 si

ę

 z

ę

by, posypi

ą

 włosy, zaczn

ą

 si

ę

 łama

ć

  

paznokcie, wysi

ą

dzie system nerwowy. Bywaj

ą

 przypadki, 

Ŝ

e młode  

matki po urodzeniu trafiaj

ą

 do zakładów psychiatrycznych z powodu  

wyczerpania poporodowego.  
 
 
Czy seks zabija?  
 
- Wystraszył nas ojciec dramatyczn

ą

 diagnoz

ą

 stanu zdrowia  

polskiej młodzie

Ŝ

y... Prosz

ę

 powiedzie

ć

 - jak wpływa na młody  

organizm wczesne rozpoczynanie 

Ŝ

ycia płciowego?  

Ojciec Jan zastrzega, 

Ŝ

e nie b

ę

dzie moralizował, cho

ć

 zwi

ą

zek norm  

moralnych, sformułowanych w chrze

ś

cija

ń

skim kr

ę

gu kulturowym, z  

naszym zdrowiem i 

Ŝ

yciem jest oczywisty. Wystarczy przypomnie

ć

  

tragedi

ę

 ko

ń

ca XX wieku, czyli chorob

ę

 AIDS... Otó

Ŝ

, dzisiejsza  

młodzie

Ŝ

 dojrzewa płciowo nadzwyczaj wcze

ś

nie. Problemy zwi

ą

zane z  

pokwitaniem i pierwsz

ą

 menstruacj

ą

 prze

Ŝ

ywaj

ą

 ju

Ŝ

 jedenasto- i  

dwunastoletnie dziewczynki. Równie

Ŝ

 u chłopców przedwcze

ś

nie  

background image

rozwijaj

ą

 si

ę

 organy m

ę

skie. A czym to jest spowodowane?  

Naturalnie, sposobem od

Ŝ

ywiania. W naszych organizmach kumuluje  

si

ę

 chemia i farmakologia spo

Ŝ

ywana razem z 

Ŝ

ywno

ś

ci

ą

. Na  

przykład, kurczaki, które tak nam wszystkim smakuj

ą

, nie rozwijaj

ą

  

si

ę

 w naturalny sposób. Przyrost wagi osi

ą

gany jest przez  

podp

ę

dzanie hormonami. Nie mówi

ą

c ju

Ŝ

 o tym, 

Ŝ

e hoduje si

ę

 je  

gorzej jak ro

ś

liny, bez 

ś

wiatła dziennego i bez dost

ę

pu 

ś

wie

Ŝ

ego  

powietrza. A poniewa

Ŝ

 łatwo si

ę

 je przyrz

ą

dza - pojawiaj

ą

 si

ę

 na  

naszych stołach bardzo cz

ę

sto. Hormony z kurzego mi

ę

sa nie s

ą

  

oboj

ę

tne dla ludzkiego organizmu, no i mamy to, co mamy -  

przedwcze

ś

nie rozwini

ę

t

ą

 i nadmiernie zorientowan

ą

 na seksualno

ść

  

młodzie

Ŝ

. A współ

Ŝ

ycie w okresie pokwitania jest dla organizmu  

zgubne, traci on siły rozwojowe i odporno

ś

ciowe; ucieka energia,  

białko jest spalane w wielkich ilo

ś

ciach i młodzie

Ŝ

 słabnie. Nie  

bez kozery Ko

ś

ciół poczytuje za grzech ci

ęŜ

ki ró

Ŝ

ne formy  

wy

Ŝ

ywania seksualnego, uto

Ŝ

samiaj

ą

c je nieomal z zabijaniem  

własnego organizmu. Bowiem w okresie pierwszej młodo

ś

ci, kiedy  

jest czas budowania, nast

ę

puje gubienie energii, pustoszenie sił  

Ŝ

ywotnych. Wystarczy powiedzie

ć

Ŝ

e seks zu

Ŝ

ywa trzykrotnie wi

ę

cej  

energii od tej, jak

ą

 potrzebuje organizm na swój rozwój.  

Zapytujemy o warto

ś

ci od

Ŝ

ywcze uwielbianej przez młodzie

Ŝ

, bardzo  

popularnej pizzy?  
Ojciec Jan uwa

Ŝ

a, i

Ŝ

 mo

Ŝ

e to by

ć

 dodatek, urozmaicenie od czasu do  

czasu wła

ś

ciwej diety, na któr

ą

 - jak ju

Ŝ

 przecie

Ŝ

 wiemy - składa  

si

ę

 razowe gruboziarniste pieczywo, ro

ś

liny str

ą

czkowe,  

ciemnozielone jarzyny, surówki, polskie jabłka, czasem kawałek  
nietłustego mi

ę

sa... Dowcipnie nazywa pizz

ę

 "włoskim bigosem". Co  

tam która gospodyni ma z resztek walaj

ą

cych si

ę

 w lodówce -  

pokroi, posypie tartym serem i zapieka. Podobnie w bigosie - 

ź

le  

przygotowane, przepitraszone kawałki mi

ę

sa, grzybów,  

przetłuszczona kapusta - składaj

ą

 si

ę

 na "kompozycj

ę

" - Panie  

Bo

Ŝ

e, odpu

ść

 - prawie nie do strawienia.  

Przypominamy, i

Ŝ

 jest to nasza narodowa potrawa. Adam Mickiewicz,  

zapewne przełykaj

ą

ś

link

ę

, pisał: "Bierze si

ę

 do

ń

 siekana,  

kwaszona kapusta, która - wedle przysłowia - sama idzie w usta".  
Cho

ć

 jest w "Panu Tadeuszu" te

Ŝ

 co

ś

 w rodzaju zastrze

Ŝ

enia: "Aby  

ceni

ć

 litewskie pie

ś

ni i potrawy, trzeba mie

ć

 zdrowie, na wsi 

Ŝ

y

ć

,  

wraca

ć

 z obławy".  

- Powiem jedno - kwituje ojciec - polskie 

Ŝ

ą

dki, które trawi

ą

  

bigos i kotlety schabowe, radz

ą

 sobie z mocn

ą

, fuzlowat

ą

 wódk

ą

  

zagryzan

ą

 grzybkiem marynowanym w occie, dawno ju

Ŝ

 powinny były  

trafi

ć

 do Ksi

ę

gi Rekordów Guinnessa. Gdyby taki, co nie daj Bo

Ŝ

e,  

Japo

ń

czyk, Chi

ń

czyk czy Hindus najadł si

ę

 bigosu a la Mickiewicz  

czy Wa

ń

kowicz - to wysi

ą

dzie mu i trzustka, i w

ą

troba, i przez par

ę

  

tygodni b

ę

dzie musiał si

ę

 leczy

ć

 z ogólnego zatrucia.  

Mamy jeszcze pytania dotycz

ą

ce naszej młodzie

Ŝ

y... Na przykład  

modne jest ostatnio, nawet w

ś

ród uczniów szkół 

ś

rednich,  

wyskakiwanie na piwko. Czy nale

Ŝ

y tego kategorycznie zabrania

ć

?  

- Nie - odpowiada ojciec - byle to była szklanka piwa, a ju

Ŝ

 nie  

dwie. Przyjmijmy tak

ą

 zasad

ę

: szklanka piwa jest lekarstwem  

zawieraj

ą

cym mnóstwo drogocennych składników, natomiast od drugiej  

szklanki, która ju

Ŝ

 burzy krew daj

ą

c rozkoszne poczucie rauszu -  

zaczyna si

ę

 niebezpiecze

ń

stwo pija

ń

stwa. To jest delikatna  

granica. Naturalnie, nasi starsi synowie i m

ęŜ

owie musz

ą

 przy tym  

spo

Ŝ

ywa

ć

 takie jedzenie, które zabezpiecza organizm przed  

nałogiem, uzbraja go w siły odporno

ś

ciowe. Wbrew powszechnie  

panuj

ą

cej opinii powiem, 

Ŝ

e i pijaka mo

Ŝ

na wyci

ą

gn

ąć

 z pijackiego  

rowu odpowiednim 

Ŝ

ywieniem.  

Obiecujemy wróci

ć

 do tego tematu, jeszcze tylko dwa słowa o naszej  

młodzie

Ŝ

y. Czy powinna pi

ć

 kaw

ę

?  

- Nie. W miejsce kawy zalecam mocn

ą

, zaparzon

ą

 na wschodni sposób  

background image

herbat

ę

 (doprowadzamy j

ą

 do wrzenia, gotujemy dwie minuty, parzymy  

około pół godziny, słodzimy ły

Ŝ

eczk

ą

 miodu). Sprawa ta dotyczy nie  

tylko młodzie

Ŝ

y, ale i ludzi dorosłych, którzy popadli wr

ę

cz w  

nałóg picia kawy, spo

Ŝ

ywaj

ą

c 6-8 fili

Ŝ

anek dziennie. Przed wojn

ą

  

tylko grafinie i hrabianki pijały kaw

ę

, a dzi

ś

? Jak to mówi

ą

 -  

Ŝ

uk, 

Ŝ

aba i ka

Ŝ

da baba z mniejsz

ą

 lub wi

ę

ksz

ą

 gracj

ą

 si

ę

ga po  

kolejn

ą

 szklank

ę

.  

- Ale pi

ą

tego paluszka ju

Ŝ

 nie odstawia...  

- Bo nie ma na to czasu - replikuje ojciec. - Za to dostaje  
"miszugyne kopf" w głowie, poniewa

Ŝ

 pochodn

ą

 picia kawy jest  

karuzela ci

ś

nie

ń

 w organizmie. Kawa, obni

Ŝ

aj

ą

c poziom magnezu,  

obni

Ŝ

a zarazem ci

ś

nienie; kwas solny wyprodukowany przez ni

ą

  

zakwasza przewód pokarmowy, zag

ę

szcza osocze krwi i robi si

ę

  

ś

limacze kr

ąŜ

enie, na które pomóc mo

Ŝ

e... kolejna porcja kofeiny.  

Kawa pozornie poprawia samopoczucie, zwi

ę

kszaj

ą

c obj

ę

to

ś

ciowo  

zasób krwi (podobnie jak przedawkowany alkohol zwi

ę

ksza ilo

ść

 krwi  

z 6 litrów na 8), ale zarazem uzale

Ŝ

nia, domagaj

ą

c si

ę

 coraz to  

nowych porcji. Słowem - nic dobrego. Je

ś

li ju

Ŝ

 kto

ś

 nie mo

Ŝ

e  

obej

ść

 si

ę

 bez tej u

Ŝ

ywki, to niech nie przekracza dwóch fili

Ŝ

anek  

dziennie.  
Natomiast młodzie

Ŝ

, ale i dzieci, i doro

ś

li, i staruszkowie  

powinni pi

ć

 naturalne soki owocowe, nie słodzone, przygotowane w  

prosty sposób w warunkach domowych.  
Pytamy o soki bardzo znanej renomowanej krajowej firmy, które  
mo

Ŝ

na naby

ć

 prawie w ka

Ŝ

dym sklepie.  

Okazuje si

ę

Ŝ

e ojciec Grande ostrzega przed napitkami, które  

oferuje nasz rynek. W najlepszych z nich znajduje si

ę

 co najwy

Ŝ

ej  

30 procent naturalnego owocu, natomiast reszta to sprowadzane z  
Zachodu i rozcie

ń

czane ekstrakty chemiczne. Gdyby było inaczej,  

gdyby

ś

my mieli do czynienia z uczciw

ą

 produkcj

ą

 z naturalnego  

owocu, to przecie

Ŝ

 przy zakładach wytwórczych musiałyby si

ę

  

znajdowa

ć

 olbrzymie hałdy resztek owocowych, wytłoków,  

zu

Ŝ

ytkowanych pó

ź

niej jako - na przykład - nawóz organiczny. Jako

ś

  

nie wida

ć

 w naszym kraju ani tych składowisk, ani te

Ŝ

 

ś

ladów  

gospodarowania wyci

ś

ni

ę

tym owocem.  

Nasz rozmówca radzi przed zim

ą

 przygotowa

ć

 w domu własny  

stuprocentowy sok owocowy, który nale

Ŝ

y pasteryzowa

ć

 w nast

ę

puj

ą

cy  

sposób: przez trzy dni zagotowujemy, trzymaj

ą

c na niewielkim ogniu  

po pół godziny bez przykrycia, tak 

Ŝ

eby parował i zostawiamy do  

ostudzenia. W procesie odparowywania gin

ą

 grzybki i bakterie. Po  

trzech dniach wlewamy sok do czystych, wyjałowionych naczy

ń

. I nic  

nie słodzimy. Owoce zawieraj

ą

 glukoz

ę

 naturaln

ą

, najwspanialsz

ą

  

pod sło

ń

cem słodycz.  

Formułuje te

Ŝ

 ostrze

Ŝ

enie do rodziców, aby nie podawali dzieciom  

napojów typu pepsi-cola, czy coca-cola. Wszystko, co ma w swojej  
nazwie dodatek "cola", zawiera narkotyk.  
 
 

ś

ony "produkuj

ą

" pijaków  

 
- Ojcze Janie, które z bł

ę

dów wychowawczych, popełnianych przez  

współczesnych rodziców, wołaj

ą

 o pomst

ę

 do nieba? - wrzucamy do  

rozmowy kolejny temat.  
- Generalnym bł

ę

dem jest niespójno

ść

 pomi

ę

dzy 

Ŝ

yciem a wzorcem  

wychowawczym, jaki usiłujemy dziecku wpaja

ć

 - stwierdza z  

przekonaniem ojciec Jan. - Je

ś

li co innego mówimy, a co innego  

robimy; je

ś

li ojciec nakłania syna, aby nie pił i nie palił, a sam  

na jego oczach robi to nagminnie - to z takiego wychowania nic nie  
b

ę

dzie. Dziecko funkcjonuj

ą

ce w rodzinie musi mie

ć

 wzorzec do  

na

ś

ladowania. Je

ś

li jest to wzorzec zafałszowany - wyrasta  

skrzywiona osobowo

ść

. Taki kto

ś

 b

ę

dzie do ko

ń

ca 

Ŝ

ycia krytyczny  

background image

wobec własnych rodziców, uprzedzony do nich.  
- Cho

ć

 zapewne powtórzy ich bł

ę

dy - zauwa

Ŝ

amy.  

- Nasza pod

ś

wiadomo

ść

, chcemy tego czy nie, przechowuje - jak na  

ta

ś

mie magnetofonowej - wszystko, czym nasi

ą

kn

ę

ła w dzieci

ń

stwie i  

dyktuje potem zachowania, od których radzi byliby

ś

my uciec.  

Dziecko dostrzegaj

ą

ce, 

Ŝ

e rodzice s

ą

 inni w domu, a inni na  

zewn

ą

trz, w dodatku - o czym wcze

ś

niej mówili

ś

my - obarczone  

nadmiernymi zaj

ę

ciami z powodu ambicji mamy czy taty; przem

ę

czone,  

przymuszane, zdezorientowane - nigdy nie nawi

ąŜ

e serdecznej wi

ę

zi  

z rodzicami, nie b

ę

dzie im przyjacielem. I tak narasta

ć

 b

ę

dzie  

samotno

ść

 obu stron, rozsypi

ą

 si

ę

 zwi

ą

zki mi

ę

dzypokoleniowe.  

- Przychodzi do mnie - ojciec Jan przywołuje przykład ze swojej  
praktyki - pewna pacjentka, bardzo nieszcz

ęś

liwa kobieta. Nieomal  

choruje na samotno

ść

 maj

ą

c trzech synów i dwie córki. Wszystko to  

wykształcone, na stanowiskach. Dlaczego jej nie odwiedzaj

ą

? Ano,  

za du

Ŝ

o tam było ambicji, a zbyt mało "zwykłej" miło

ś

ci. Sk

ą

din

ą

d  

wiem, 

Ŝ

e znale

źć

 j

ą

 mo

Ŝ

na w rodzinach naznaczonych niedostatkiem,  

tam, gdzie nie ma przesady wychowawczej, a dzieci ju

Ŝ

 od wczesnej  

młodo

ś

ci troszczy

ć

 si

ę

 musz

ą

 o pomoc dla rodziców bardzo ci

ęŜ

ko  

pracuj

ą

cych. Obserwowałem takie rodziny, wła

ś

ciwie społeczno

ś

ci  

rodzinne, jeszcze zanim wst

ą

piłem do klasztoru, w trakcie mojej  

pracy opieku

ń

czej i zdumiewały mnie wytworzone w nich wi

ę

zi mi

ę

dzy  

rodzicami a dzie

ć

mi, rodze

ń

stwem mi

ę

dzy sob

ą

, wnukami a dziadkami,  

dalsz

ą

 rodzin

ą

...  

- Ojcze Janie, co zaproponowa

ć

 rodzinom, w których tej wi

ę

zi nie  

ma? - dopytujemy.  
- Uniwersytet domowy zaczyna si

ę

 w kuchni - wraca do swojej  

ulubionej filozofii. - Niech

Ŝ

e taka matka nie pozwala, by córka  

nastolatka uwaliła si

ę

 w fotelu przed telewizorem, podczas kiedy  

ona nie wie w co najpierw r

ę

ce wło

Ŝ

y

ć

. Wszystkie kobiety w  

rodzinie, poczynaj

ą

c od siedmio-, o

ś

mioletnich dziewczynek,  

powinny mie

ć

 nawyk kr

ę

cenia si

ę

 po kuchni. Kiedy matka kroi chleb,  

ju

Ŝ

 stoi przy niej córka - podstawia talerz, myje jajka pod  

bie

Ŝą

c

ą

 wod

ą

Ŝ

eby nie było salmonelli, podaje je starszej  

siostrze do rozbicia na patelni... Niech te dziewczynki obserwuj

ą

  

przy kuchennych czynno

ś

ciach własn

ą

 matk

ę

, a nie jak

ąś

 obc

ą

 pani

ą

,  

która w telewizji uprawia "gotowanie na ekranie" - nie maj

ą

c  

poj

ę

cia o tym co robi, nie tłumacz

ą

c telewidzom - dlaczego dobiera  

takie a nie inne składniki i jaka jest ich warto

ść

 

Ŝ

ywieniowa.  

- A propos telewizji. Niedawno usłyszeli

ś

my w "Wiadomo

ś

ciach"  

informacj

ę

 o wynikach bada

ń

 jako

ś

ci w

ę

dlin w naszych sklepach.  

Otó

Ŝ

, co druga nie nadaje si

ę

 do spo

Ŝ

ycia.  

- Nie zaskakuje mnie to, mówiłem ju

Ŝ

 wcze

ś

niej o tym, 

Ŝ

e cz

ę

sto  

w

ę

dliny przygotowywane s

ą

 z resztek nie

ś

wie

Ŝ

ego mi

ę

sa sztucznie  

podbarwionego, 

Ŝ

e w

ę

dzi si

ę

 je w niewła

ś

ciwy sposób i  

przechemizowuje - emocjonuje si

ę

 ojciec Jan. - Słowem, zamiast  

od

Ŝ

ywia

ć

 - trujemy si

ę

 nimi.  

- Wejd

ę

 w słowo, prosz

ę

 ojca - ja - kobieta, 

Ŝ

ona i matka.  

Słuchaj

ą

c rad ojca Grande, wyrzuciłam ju

Ŝ

 z mojej kuchni  

margaryn

ę

, zrezygnowałam z rosołów, zawiesistych zup i bigosów, z  

trudem utrzymał si

ę

 w jadłospisie kotlet schabowy, cho

ć

 i na niego  

przyjdzie pora... Domownicy - póki co - nic nie mówi

ą

. Je

ś

li  

jednak przestan

ę

 od jutra kupowa

ć

 w

ę

dliny...?.  

- Mo

Ŝ

na je zast

ą

pi

ć

 ta

ń

sz

ą

 i du

Ŝ

o zdrowsz

ą

 potraw

ą

 mi

ę

sn

ą

.  

Gwarantuj

ę

Ŝ

e karkówka upieczona w jarzynach i krojona na zimno  

do chleba - b

ę

dzie wszystkim lepiej smakowa

ć

 od najlepszych  

kupnych w

ę

dlin.  

- Prosz

ę

 wobec tego poda

ć

 przepis.  

- Wlewamy na dno brytfanny dwie ły

Ŝ

ki oleju, kładziemy kilka  

cienkich plastrów słoniny, na nie sparzone li

ś

cie kapusty i du

Ŝą

  

karkówk

ę

 w cało

ś

ci. Obkładamy j

ą

 poci

ę

tymi w plastry warzywami:  

background image

marchwi

ą

, cebul

ą

, ziemniakami. Mo

Ŝ

na doda

ć

 jabłka obrane z łupiny,  

poci

ę

te na 

ć

wiartki. Wszystko to posypa

ć

 pieprzem i cynamonem,  

doda

ć

 jagody jałowca, wstawi

ć

 pod przykrywk

ą

 do piekarnika. W  

trakcie pieczenia wla

ć

 szklank

ę

 białego wina. Zapach rozniesie si

ę

  

taki po bloku, 

Ŝ

e z ostatniego pi

ę

tra s

ą

siedzi poczuj

ą

. Na kolacj

ę

  

zjecie sobie po kawałku gor

ą

cego mi

ę

sa z warzywami, a w nast

ę

pne  

dni - mo

Ŝ

na je kroi

ć

 zimne do chleba.  

- Zaintrygował nas ten cynamon sypany do mi

ę

sa. 

- Jest to przyprawa niesłusznie u nas zapomniana, a posiadaj

ą

ca  

wielkie walory zdrowotne. Sproszkowany cynamon stosowany jest na  
Wschodzie jako lek na biegunk

ę

. Wystarczy spo

Ŝ

y

ć

 ły

Ŝ

eczk

ę

  

popijaj

ą

c wod

ą

 - stwierdza ojciec Jan, który zdaje si

ę

 mie

ć

  

lekarstwo na wszelkie dolegliwo

ś

ci. - Znakomicie podkre

ś

la smak  

pieczystego; ale tak

Ŝ

e ciast. Mo

Ŝ

na posypywa

ć

 nim ry

Ŝ

 na słodko,  

czy kaszk

ę

 mann

ę

 na mleku... - wraca do kulinarnego w

ą

tku.  

- Ojcze Janie, pomówmy - zgodnie z obietnic

ą

 - o chorobie zwanej  

alkoholizmem.  
- Z góry protestuj

ę

 przeciwko takiej kwalifikacji. Alkoholizm nie  

jest chorob

ą

, lecz psychiczn

ą

 rozpust

ą

, podobnie jak ka

Ŝ

dy inny  

nałóg - zaperza si

ę

. - Mówi

ą

c o chorobie, usprawiedliwiamy  

zwyczajnych przest

ę

pców obyczajowych. Przede wszystkim, człowiek  

musi zna

ć

 wag

ę

 czasu, który prze

Ŝ

ywa i nie marnowa

ć

 go na  

przesadne rozrywki. Trzeba by

ć

 zawsze czym

ś

 zaj

ę

tym. Ja nawet jak  

siedz

ę

 przed telewizorem, bior

ę

 druty i wełn

ę

 do r

ę

ki i robi

ę

  

sweter dla którego

ś

 z braci.  

- To musi by

ć

 bardzo wdzi

ę

czny widok, ojcze Janie...  

Okazuje si

ę

Ŝ

e nasz rozmówca 

Ŝ

yj

ą

c jako dzieciak na Syberii  

nauczył si

ę

 prz

ąść

 wełn

ę

 i robi

ć

 na drutach. Tam, gdzie mróz  

si

ę

gał 40, 50 stopni, była to konieczno

ść

 pozwalaj

ą

ca prze

Ŝ

y

ć

.  

Tak wi

ę

c, nie usprawiedliwia on za bardzo pijaków. Twierdzi te

Ŝ

,  

Ŝ

e pijak w domu stanowi produkt niedbało

ś

ci kuchennej 

Ŝ

ony.  

Kobiety same "produkuj

ą

" pijaków...  

- A to jakim sposobem, prosz

ę

 ojca?  

- Stosuj

ą

c niewła

ś

ciwe, "nowoczesne" od

Ŝ

ywianie, jejmo

ść

ka, i 

ź

le  

traktuj

ą

c m

ęŜ

a. Po kilku, kilkunastu latach mał

Ŝ

e

ń

stwa, kobiety  

całkowicie przekierowuj

ą

 swoj

ą

 uwag

ę

 na dzieci, a potem na ich  

rodziny. M

ąŜ

 zauwa

Ŝ

any jest tylko wtedy, kiedy przynosi pieni

ą

dze,  

a czasem ma si

ę

 do niego pretensje za to samo, 

Ŝ

e istnieje. Có

Ŝ

  

dziwnego, 

Ŝ

e szuka zrozumienia pomi

ę

dzy podobnymi mu - troch

ę

  

sponiewieranymi, nie domytymi kumplami. Po szklance piwa 

ś

wiat  

zdaje im si

ę

 lepszy. I tak to si

ę

 toczy: od szklanki piwa do  

szklanki denaturatu. Chodzi o to, by kobieta u

ś

wiadomiła sobie, 

Ŝ

e  

ma wobec m

ęŜ

a obowi

ą

zek opieku

ń

czy. Darujmy ju

Ŝ

 sobie - na  

okre

ś

lonym etapie - zbli

Ŝ

enia seksualne, ale nale

Ŝ

y pami

ę

ta

ć

Ŝ

e  

m

ęŜ

czyzna jest przez całe 

Ŝ

ycie du

Ŝ

ym dzieckiem, troch

ę

  

nieporadnym i safandułowatym, który potrzebuje opieki, potrzebuje  
czasem czuło

ś

ci... - wzruszaj

ą

co ujmuje kwesti

ę

 ojciec Jan.  

- A kiedy ju

Ŝ

 si

ę

 stało i kto

ś

 jest "w szponach", "w otchłani", "w  

sidłach" nałogu. Co wtedy robi

ć

? - pytamy, nie dowierzaj

ą

c, 

Ŝ

e mo

Ŝ

e  

istnie

ć

 na to kulinarna recepta.  

- Pomale

ń

ku wyci

ą

ga

ć

 go z pijackiego rowu odpowiednim 

Ŝ

ywieniem,  

wzmacnia

ć

 organizm poprzez dostaw

ę

 selenu, cynku, jodu, a przede  

wszystkim magnezu, który jest katastrofalnie niszczony przez  
alkohol. Ustrój człowieka nas

ą

czony tymi substancjami przestanie  

si

ę

 m

ę

czy

ć

 i nie b

ę

dzie domagał si

ę

 przep

ę

dzenia kaca tzw. klinem  

- słyszymy w odpowiedzi.  
- Czy to prawda, 

Ŝ

e picie wystudza organizm? - dopytujemy.  

- Naturalnie, alkohol odwadnia i wyzi

ę

bia (dlatego pijak mo

Ŝ

e  

le

Ŝ

e

ć

 na mrozie i przez długi czas nie zamarznie). Zreszt

ą

,  

wystarczy przyjrze

ć

 si

ę

 sylwetce alkoholika - jest to kto

ś

 bardzo  

szczupły, skulony z zimna nawet w upalny dzie

ń

, chowaj

ą

cy głow

ę

 w  

background image

ramionach - u

ś

wiadamia nam ojciec t

ę

 oczywisto

ść

. Dopiero łyk  

alkoholu, zwi

ę

kszaj

ą

c obj

ę

to

ść

 krwi i przy

ś

pieszaj

ą

c kr

ąŜ

enie,  

troch

ę

 go rozgrzewa. Szczupło

ść

 i wystudzenie ciała u pijaka  

spowodowane jest odparowywaniem płynów. Tak zwane suszenie czuj

ą

  

przecie

Ŝ

 równie

Ŝ

 ci, którzy nie pij

ą

 nałogowo, a czasem zdarza im  

si

ę

 przeholowa

ć

.  

- O, wła

ś

nie, co ojciec poleca na kaca? - dopytujemy przekonani,  

Ŝ

e i ta wiedza nie jest mu obca.  

- Je

ś

li si

ę

 ju

Ŝ

 co

ś

 takiego przydarzy - stwierdza z pewnym  

niesmakiem - trzeba na drugi dzie

ń

 wypi

ć

 szklaneczk

ę

 soku z  

kiszonej kapusty, zje

ść

 dwa jajka na mi

ę

kko, nast

ę

pnie wypi

ć

 du

Ŝ

y  

kubek kakao. I nie ma kaca.  
- To pociecha dla tych, którzy czasem "ruszaj

ą

 w Polsk

ę

". Ale czy  

mo

Ŝ

na wyleczy

ć

 tych, którzy popadli w nałóg? - pow

ą

tpiewamy.  

- Naturalnie - zapewnia ojciec Jan z buduj

ą

c

ą

 pewno

ś

ci

ą

 siebie. -  

Tylko trzeba bardzo chcie

ć

, odpowiednio si

ę

 od

Ŝ

ywia

ć

, przyjmowa

ć

  

stosowne leki i wyeliminowa

ć

 wpływ niewła

ś

ciwego 

ś

rodowiska. W  

ci

ęŜ

szych przypadkach nale

Ŝ

y przeprowadza

ć

 kuracj

ę

 w zakładach  

zamkni

ę

tych.  

- Czyli nie jest prawd

ą

Ŝ

e pijak pozbawiony wódki, a narkoman  

swojej u

Ŝ

ywki - umieraj

ą

?  

- Absolutnie nie zgadzam si

ę

 z takim nowomodnym, przewra

Ŝ

liwionym  

stawianiem sprawy. Wstrz

ą

s głodowy u alkoholika czy narkomana jest  

do prze

Ŝ

ycia. Nale

Ŝ

y w trakcie takiego napadu poda

ć

 du

Ŝą

 dawk

ę

  

miodu z cytryn

ą

 i organizm wytrzyma. Energia z naturalnej glukozy  

wraz z witamin

ą

 C przejdzie do krwiobiegu podtrzymuj

ą

c siły  

Ŝ

ywotne. Dziwi

ę

 si

ę

Ŝ

ś

wiat medyczny mówi o "chorobie" - jak  

gdyby nie była to sprawa wolnej woli, zwykłego widzimisi

ę

 i  

dobrowolnego wyboru dokonanego przez "pacjenta"... -  
bezkompromisowo stwierdza ojciec Jan. - No, a pó

ź

niej, kiedy minie  

kryzys, trzeba delikwenta wzmacnia

ć

 odpowiednim 

Ŝ

ywieniem, tzn.  

podawa

ć

 du

Ŝ

o nasion str

ą

czkowych - fasol

ę

, groch, soczewic

ę

 (lekko  

j

ą

 sparzy

ć

, ugotowa

ć

 na mi

ę

kko, posypa

ć

 drobnymi skwareczkami z  

boczku), kawałek wołowiny, sporo nabiału i mleka, codziennie kubek  
kakao. I koniecznie wzbogaci

ć

 t

ę

 diet

ę

 odrobin

ą

 czuło

ś

ci...  

 
 

ś

ółtka zahamowały d

Ŝ

um

ę

  

 
Prosimy o porad

ę

 w nast

ę

puj

ą

cej kwestii: czym jeszcze zast

ą

pi

ć

  

drogie i pozbawione warto

ś

ci od

Ŝ

ywczych w

ę

dliny zakupywane w  

naszych sklepach?  
Ojciec Jan zaczyna swój wywód od tego, by ka

Ŝ

da gospodyni raz w  

tygodniu usiadła sobie spokojnie w towarzystwie starszej córki,  
syna lub kogo

ś

 z rodziny i zrobiła tygodniowy jadłospis,  

proporcjonalny do zasobów pieni

ęŜ

nych, jakimi akurat dysponuje.  

Nast

ę

pnie zakupiła wiktuały według tego planu, oszcz

ę

dzaj

ą

c w  

kolejnych dniach tygodnia sporo czasu. Poleca te

Ŝ

 ka

Ŝ

dej kobiecie,  

aby tworzyła prywatn

ą

 ksi

ąŜ

k

ę

 kucharsk

ą

 studiuj

ą

c i zbieraj

ą

c  

przepisy 

Ŝ

ywieniowe z ró

Ŝ

nych 

ź

ródeł, a tak

Ŝ

e - tworz

ą

c własne.  

Kuchnia powinna by

ć

 - jak niegdy

ś

 - zindywidualizowana, a tak

Ŝ

e  

mo

Ŝ

e mie

ć

 swoje małe sekrety... I pami

ę

tajmy o tym - podkre

ś

la  

rozmówca - by zagospodarowywa

ć

 resztki. To jest ju

Ŝ

 połowa sukcesu  

finansowego. Na przykład, je

ś

li została kasza gryczana z  

poprzedniego dnia - to mo

Ŝ

na j

ą

 z rana zala

ć

 gor

ą

cym mlekiem i  

jest dla dzieci krupniczek. Do tego pajda chleba posmarowana  
masłem (nawet cieniutko, byle to nie była margaryna), lekko  
poci

ą

gni

ę

ta d

Ŝ

emem i dzieciak mo

Ŝ

e do godziny 16-tej prze

Ŝ

y

ć

 bez  

problemu. Je

ś

li zostały wczorajsze ziemniaki - to mo

Ŝ

na zrobi

ć

  

kluski 

ś

l

ą

skie, do nich pół kilograma boczku 

ś

wie

Ŝ

ego podrumieni

ć

  

z cebulk

ą

, kubek kefiru i jest gotowy obiad bez wielkiego nakładu  

background image

finansowego. W zupełno

ś

ci wystarczy, je

ś

li mi

ę

so pojawi si

ę

 na  

naszych stołach co drugi dzie

ń

. Czy my naprawd

ę

 musimy je

ść

 tak  

du

Ŝ

o mi

ę

sa? W Polsce spo

Ŝ

ywa si

ę

 je w ró

Ŝ

nych postaciach rano, na  

obiad i - dodatkowo - na kolacj

ę

. Nie potrafimy przygotowa

ć

 zupy  

bez mi

ę

sa, ju

Ŝ

 nie mówi

ą

c o drugim daniu. Je

ś

li nie ma mi

ę

sa - to  

nie ma w domu obiadu. Tak si

ę

 przyj

ę

ło u 80 proc. rodzin. A  

zwa

Ŝ

my, 

Ŝ

e hurtownicy i sklepikarze równo nas okradaj

ą

, bior

ą

c za  

mi

ę

so i jego przetwory 300 proc. wi

ę

cej ani

Ŝ

eli sami za nie płac

ą

.  

Tak wi

ę

c, czas najwy

Ŝ

szy, aby

ś

my si

ę

 opami

ę

tali. A czemu

Ŝ

 to w  

takiej niełasce znalazły si

ę

 u pa

ń

 pierogi, które przecie

Ŝ

 mo

Ŝ

na  

przyrz

ą

dza

ć

 na 15 ró

Ŝ

nych sposobów?  

- Prosimy ojca by zatrzymał si

ę

 - no, có

Ŝ

 - przy tym najprostszym,  

najmniej czasochłonnym.  
- Podsma

Ŝ

amy w niewielkim rondelku troch

ę

 pokrojonego, 

ś

wie

Ŝ

ego  

boczku i wrzucamy do niego ze cztery gar

ś

cie dobrej, kiszonej, nie  

płukanej kapusty. W innym rondelku dusimy ze dwie potarkowane  
marchwie, odcedzamy, 

Ŝ

eby nie było za du

Ŝ

o wilgoci i mieszamy z  

kapust

ą

. Wysma

Ŝ

amy to wszystko razem bez pokrywki - niech  

odparuje. Zag

ę

szczamy wsypuj

ą

c troch

ę

 tartej bułki i wbijamy jedno  

jajko. Odstawiamy do wystudzenia. Ciasto robimy ze zwykłej m

ą

ki,  

dodaj

ą

c do niej, jak i do wszystkich innych potraw m

ą

cznych - dwie  

lub trzy ły

Ŝ

ki pra

Ŝ

onych na patelni otr

ę

bów pszennych (zawarty w  

nich błonnik ubezpiecza procesy trawienne i prac

ę

 jelit). T

ę

  

wzbogacon

ą

 m

ą

k

ę

 rozrabiamy gor

ą

c

ą

 wod

ą

 i zabieramy si

ę

 do  

wałkowania...  
- Chwileczk

ę

, a gdzie jajka? - które

ś

 z nas usiłuje skorygowa

ć

  

przepis.  
- Nie dodajemy jajek do ciasta pierogowego - stwierdza  
autorytatywnie ojciec - wystarczy gor

ą

ca woda. Ciasto z dodatkiem  

jaj jest tak twarde, 

Ŝ

e mo

Ŝ

na potem pierogami o 

ś

cian

ę

 rzuca

ć

...  

Gotowe piero

Ŝ

ki z kapust

ą

, mi

ę

ciutkie, pachn

ą

ce, oblewamy masłem i  

rodzina b

ę

dzie zajada

ć

 z wi

ę

kszym smakiem, ani

Ŝ

eli serwowane do  

znudzenia kotlety schabowe. Na przygotowanie takiego dania  
wystarczy pół godziny.  
Prosimy jeszcze o przepis na jaki

ś

 szczególnie oryginalny farsz.  

Jak si

ę

 okazuje, mo

Ŝ

na nadziewa

ć

 pierogi... kasz

ą

 gryczan

ą

. Je

ś

li  

została nam resztka, to wystarczy doda

ć

 troch

ę

 skwareczek  

wysma

Ŝ

onych z chudego boczku (tłuszcz wyrzucaj

ą

c) i troch

ę

  

podsma

Ŝ

onej cebulki do smaku. Wymiesza

ć

 to i nadziewa

ć

 ciasto  

pierogowe.  
Albo te

Ŝ

 - przepuszczamy przez maszynk

ę

 gar

ść

 gotowanych grzybków,  

dodajemy uduszonej cebulki, dwa jajka gotowane na twardo i  
przetarte, sól, pieprz - i nadzienie gotowe.  
- A propos grzybów. Jaka jest ich warto

ść

 od

Ŝ

ywcza?  

- Poza pewn

ą

 ilo

ś

ci

ą

 selenu, wła

ś

ciwie 

Ŝ

adna. Maj

ą

 one głównie  

walory smakowo-zapachowe. Ale w dobrze zaopatrzonej kuchni domowej  
powinny by

ć

 - dodaj

ą

 smaku i poprawiaj

ą

 apetyt.  

Chc

ę

 przypomnie

ć

 o jeszcze jednej wa

Ŝ

nej sprawie - uzupełnia swoj

ą

  

wypowied

ź

 ojciec Jan - niech

Ŝ

e taka pani domu, która wprost i  

bezpo

ś

rednio odpowiada za zdrowie swojej rodziny i nikt z niej tej  

odpowiedzialno

ś

ci nie zdejmie, nie zapomina o nabiale. Musimy  

uwzgl

ę

dnia

ć

 w domowych jadłospisach mleko i jego przetwory.  

Pami

ę

tajmy, 

Ŝ

e mamy w układzie kostnym przeci

ę

tnie 17 kg wapnia, a  

jeden procent z tego kr

ąŜ

y rozpylony w krwiobiegu zabezpieczaj

ą

c,  

regeneruj

ą

c, wzmacniaj

ą

c. No, a my musimy to "pogotowie" ci

ą

gle  

zaopatrywa

ć

 w wapno. Je

ś

li tego nie zrobimy - organizm poradzi  

sobie inaczej - zacznie wyci

ą

ga

ć

 wapno z naszych ko

ś

ci. 60 proc.  

paradontozy, osteoporozy i ró

Ŝ

nego typu odwapnie

ń

 spowodowane jest  

brakiem w jadłospisie mleka i jego przetworów.  
Prosimy, by ojciec ustosunkował si

ę

 do pewnej opinii: czy bardzo  

ś

wie

Ŝ

e jajko podawane małemu dziecku mo

Ŝ

e spowodowa

ć

 uczulenie? Z  

background image

sugesti

ą

 tak

ą

 zetkn

ę

li

ś

my si

ę

 m.in. w pewnych kr

ę

gach medycznych.  

- Jak daleko si

ę

ga moja wiedza dotycz

ą

ca kultury kulinarnej i  

zdrowotnej ró

Ŝ

nych czasów i ró

Ŝ

nych rejonów geograficznych - mówi  

z przekonaniem nasz interlokutor - to nigdy i nigdzie nie  
spotkałem si

ę

 z "krytyk

ą

 jajka". We

ź

my taki przykład: budownictwo  

sakralne w 

ś

redniowieczu, gdzie

ś

 od XI po XV wiek, stosowało do  

zaprawy murarskiej białko jaj kurzych. Mo

Ŝ

na sobie wyobrazi

ć

 - ile  

tych jaj zu

Ŝ

ywano na monumentalne przecie

Ŝ

 budowle. Pozostawały  

Ŝ

ółtka, które sprzedawano na kwarty na placach miejskich, wprost z  

ogromnych kadzi. Kwarta 

Ŝ

ółtek kosztowała jeden grosz. Jako  

ciekawostk

ę

 podam, i

Ŝ

 nadmierna poda

Ŝ

 

Ŝ

ółtek wykreowała "s

ę

kacze"  

- wschodnie ciasta pieczone na samych 

Ŝ

ółtkach... Otó

Ŝ

,  

stwierdzona została pewna zale

Ŝ

no

ść

 pomi

ę

dzy masowym spo

Ŝ

ywaniem  

Ŝ

ółtek a zahamowaniem czarnej d

Ŝ

umy, która dziesi

ą

tkowała w XV  

wieku ludno

ść

 Europy. Natomiast nie stwierdzono, by z powodu  

wspomnianego sposobu 

Ŝ

ywienia jaka

ś

 społeczno

ść

 rozchorowała si

ę

,  

wymarła, czy cho

ć

by dostała biegunki. Przez te cztery wieki 

Ŝ

ółtka  

były podstawowym dostarczycielem witamin, mikroelementów,  
biopierwiastków i soli mineralnych. Koniec ko

ń

ców, stanowi

ą

 one  

kompletne, stuprocentowe po

Ŝ

ywienie dla rozwijaj

ą

cego si

ę

  

kurczaka. Tak wi

ę

c nie zgodz

ę

 si

ę

 nigdy z jak

ąś

 abstrakcyjn

ą

,  

teoretyczn

ą

, nowomodn

ą

 krytyk

ą

 jajka.  

- Mo

Ŝ

e zatem i teori

ę

 o mia

Ŝ

d

Ŝ

ycogennej roli jaj nale

Ŝ

y uwa

Ŝ

a

ć

 za  

chybion

ą

? - usiłujemy nad

ąŜ

a

ć

 za my

ś

l

ą

 mistrza Jana.  

W jajku znajduj

ą

 si

ę

 du

Ŝ

e zło

Ŝ

a lecytyny - odpowiada - któr

ą

 - ni  

mniej, ni wi

ę

cej - leczy si

ę

 mia

Ŝ

d

Ŝ

yc

ę

 cholesterolow

ą

. Byle,  

naturalnie, nie ł

ą

czy

ć

 jaja z cukrem, na przykład - popijaj

ą

c  

słodzon

ą

 herbat

ą

. Podobnie, jak w przypadku tłuszczów nasyconych  

pochodzenia zwierz

ę

cego... A podsumowaniem rozwa

Ŝ

a

ń

 o jajku niech  

b

ę

dzie pewne moje wspomnienie zwi

ą

zane z pobytem na Wschodzie, nad  

rzek

ą

 Irtysz. Otó

Ŝ

Ŝ

yło tam plemi

ę

 animistów, które traktowało  

jaja z nadzwyczajn

ą

 czci

ą

 i honorem. Spo

Ŝ

ywano je ceremonialnie,  

poprzedzaj

ą

c posiłek przeprosinami, ukłonami, podzi

ę

kowaniami.  

Delikatnie klaszcz

ą

c w r

ę

ce 

ś

piewano hymny wysławiaj

ą

ce 

Ŝ

ycie  

zawarte w jajku i obdarowane - jak wierzono - dusz

ą

. Obiecywano  

nie zmarnowa

ć

 ani okruszka, a skorupki z wielk

ą

 czci

ą

 zakopywano  

tam, gdzie spoczywały szcz

ą

tki przodków i gdzie spoczn

ą

  

prze

Ŝ

ywaj

ą

cy obecnie swój czas członkowie plemiennej społeczno

ś

ci.  

- Prosz

ę

 ojca - podejmujemy kolejny temat - pojawiły si

ę

 ostatnio  

w naszych nadmorskich okolicach zakłady zdrowotne, zapewne w jaki

ś

  

sposób licencjonowane, w których 

ś

wiadczy si

ę

 przy pomocy  

skomplikowanych urz

ą

dze

ń

 usług

ę

 polegaj

ą

c

ą

 na "odczulaniu"  

uczule

ń

. Co ojciec o tym s

ą

dzi?  

- Jest to nabieranie ludzi - słyszymy w odpowiedzi - szama

ń

stwo  

techniczne XX wieku. 

ś

adne komputerowe urz

ą

dzenie nie zmusi 

Ŝ

ywego  

organizmu do tego, by wyrównany w nim został poziom wapnia, cynku,  
selenu, jodu - co stanowi pocz

ą

tek ka

Ŝ

dego "odczulania".  

Strukturalne harmonizowanie pierwiastków w organizmie dokonuje si

ę

  

tylko poprzez odpowiedni

ą

 diet

ę

. Ci

ą

gle przypominam o konieczno

ś

ci  

spo

Ŝ

ywania na co dzie

ń

 nie płukanej i nie warzonej soli z Kłodawy.  

Dobrym uzupełnieniem elementarnych pierwiastków mog

ą

 by

ć

 zwłaszcza  

dla mieszka

ń

ców południa Polski - tabletki "Kelp" dost

ę

pne  

ostatnio na naszym rynku, produkowane ze zmielonych alg, bardzo  
zasobne w mikroelementy morza.  
- Ojcze Janie, w naszych gaw

ę

dach o 

Ŝ

yciu i gotowaniu pojawia si

ę

  

od czasu do czasu ciekawie brzmi

ą

ce słowo "przepitraszenie". Co  

ono wła

ś

ciwie znaczy?  

- Odnosz

ę

 je - precyzuje ojciec - do czasu gotowania potraw. W  

Polsce istnieje tendencja do zbyt długiego gotowania. Wyjmujemy  
potem z garnka rozła

Ŝą

ce si

ę

 mi

ę

so i jarzyny, co jest po pierwsze  

- nieestetyczne, po drugie - gorsze jako

ś

ciowo. Je

ś

li na przykład,  

background image

pieczemy karkówk

ę

 - po godzinie nakłuwamy mi

ę

so du

Ŝ

ym, ostrym  

widelcem. Nie wydziela si

ę

 osocze? Nie ma specjalnego oporu? No,  

to mo

Ŝ

emy zako

ń

czy

ć

 pieczenie.  

A ile

Ŝ

 czasu i od

Ŝ

ywczej materii marnuj

ą

 gospodynie domowe  

"przepitraszaj

ą

c" kotlety mielone. Przecie

Ŝ

 mi

ę

so mielone prawie  

równa si

ę

 tatarowi, który zjadamy na surowo. Uformowany kotlet  

nale

Ŝ

y wrzuci

ć

 na rozgrzany olej, po chwili - przewróci

ć

 (tylko  

jeden raz, a nie dziesi

ęć

) i taki lekko zrumieniony, chrupi

ą

cy  

rzucamy na talerz. Uchowaj Bo

Ŝ

e, podlewa

ć

 go wod

ą

 i dusi

ć

  

zamieniaj

ą

c w tward

ą

 podeszw

ę

. Polecam te

Ŝ

 zmieli

ć

 troch

ę

 wi

ę

cej  

mi

ę

sa (przestrzegam, przy okazji, przed kupnym mielonym, do  

którego id

ą

 wszystkie resztki i brudy z rze

ź

ni, ł

ą

cznie z  

wymionami krowimi) i upiec tyle kotletów, 

Ŝ

eby poza obiadem -  

posłu

Ŝ

yły równie

Ŝ

 do chleba na zimno zamiast tych fatalnych  

sklepowych w

ę

dlin.  

 
 
Polak w k

ą

pieli  

 
Nie dysponujemy szczegółowymi danymi odno

ś

nie spadku spo

Ŝ

ycia  

margaryny czy cukru, gotowania zup bez wywaru itd., ale bez  
wielkiego ryzyka stwierdzi

ć

 mo

Ŝ

na, i

Ŝ

 ojciec Grande pozyskał sobie  

zaufanie Czytelników na Wybrze

Ŝ

u i ma na nich wpływ. Co zauwa

Ŝ

aj

ą

c  

(nie bez osobistej satysfakcji) zapytujemy o spraw

ę

, z nieco innej  

sfery:  
- Co robi

ć

 na wypadanie włosów, nie tylko u m

ęŜ

czyzn w okre

ś

lonym  

wieku, ale i u kobiet, a - nierzadko te

Ŝ

 u dzieci?  

- Nikt jeszcze nie wynalazł skutecznego sposobu na łysienie -  

ś

mieje si

ę

 gładz

ą

c swoj

ą

 skro

ń

. - Je

ś

li zdarzyły si

ę

 jakie

ś

  

incydentalne sukcesy i włosy po niezwykle uci

ąŜ

liwych,  

czasochłonnych zabiegach odrastały, to zwykle po jakim

ś

 czasie  

znowu nast

ę

powała ich utrata. Równie

Ŝ

 przeszczepy - najnowszy  

pomysł - ratuj

ą

 sytuacj

ę

 na krótk

ą

 met

ę

. Po prostu - w  

przeciwie

ń

stwie do ludów Wschodu (rzadkim widokiem jest łysy  

Japo

ń

czyk), rasy zamieszkuj

ą

ce północn

ą

 i 

ś

rodkow

ą

 Europ

ę

 nie maj

ą

  

zakodowanej w genach "dyspozycji" zachowania włosów i z wiekiem  
liniejemy jak stare lwy na pustyni.  
- Odbiera ojciec nadziej

ę

? - nie ukrywamy zmartwienia.  

- Pewne nadzieje mo

Ŝ

emy wi

ą

za

ć

 z pomysłowo

ś

ci

ą

 współczesnej  

genetyki. Je

ś

li natomiast chodzi o preparaty wpływaj

ą

ce  

wzmacniaj

ą

co i stymuluj

ą

co na włosy, to mam pewne zaufanie do  

tabletek "Kelp" zawieraj

ą

cych mikroelementy morza. Zalecam te

Ŝ

 w  

diecie du

Ŝ

o ryb morskich. Rybacy przyswajaj

ą

cy dzi

ę

ki nim fosfor i  

cynk, zachowuj

ą

 bujne owłosienie do pó

ź

nych lat 

Ŝ

ycia.  

- A jak podziała

ć

 wzmacniaj

ą

co na słabn

ą

cy wzrok? - poruszamy  

kwesti

ę

 kolejnej dolegliwo

ś

ci.  

- Coraz wi

ę

cej i to coraz młodszych ludzi nosi dzi

ś

 w Polsce  

okulary - konstatuje ojciec Grande. - Uwa

Ŝ

am, 

Ŝ

e w naszych  

nawykach kulinarnych nie doceniamy roli najzwyklejszej marchwi.  
Ile wrzuca jej gospodyni do garnka z gotuj

ą

cym si

ę

 rosołem? Jedn

ą

,  

a czasem ledwie połow

ę

. Tymczasem marchew jest nosicielem  

pomara

ń

czowego barwnika, który w

ą

troba przerabia na witamin

ę

 A  

b

ę

d

ą

c

ą

 podstaw

ą

 dobrego wzroku, prócz tego hamuj

ą

c

ą

 procesy  

starzenia, a w dzieci

ń

stwie i młodo

ś

ci stymuluj

ą

c

ą

 wzrost.  

Gotowana marchew, której powinno by

ć

 du

Ŝ

o wi

ę

cej w naszych zupach,  

jest bardzo łatwo przyswajalna i nie przysparza 

Ŝ

adnych problemów  

trawiennych.  
- A marchew surowa?  
- Byłbym z ni

ą

 ostro

Ŝ

niejszy ze wzgl

ę

du na ci

ęŜ

ko strawny błonnik.  

Kto

ś

 o słabym uz

ę

bieniu i słabszym 

Ŝ

ą

dku b

ę

dzie j

ą

 trawił przez  

par

ę

 godzin. I wła

ś

nie tym wszystkim, którzy maj

ą

 problemy  

background image

Ŝ

ą

dkowe, jelitowe, czy wrzodziej

ą

ce zapalenie przewodu  

pokarmowego polecam - jako ostatni posiłek dnia - kilka gotowanych  
ciepłych marchewek z du

Ŝą

 ły

Ŝ

eczk

ą

 masła.  

- Czym jeszcze wzbogaci

ć

 diet

ę

 naszych okularników? - dopytujemy.  

- Mnóstwo substancji od

Ŝ

ywczych, w tym zło

Ŝ

a lecytyny zawiera  

w

ą

troba. Na Syberii - wspomina zakonnik - kiedy kto

ś

 zapadał na  

kurz

ą

 

ś

lepot

ę

 (marchewki, jak wiadomo, tam nie było), łapano  

wrony, z ich w

ą

tróbek gotowano wywar i tym si

ę

 wzmacniano.  

- Ale w

ą

troba zbiera wszelkie toksyny z organizmu... -  

ripostujemy.  
- To jest, niestety, ta druga strona medalu - zgadza si

ę

 - któr

ą

  

musimy uwzgl

ę

dnia

ć

. W zwierz

ę

cych w

ą

trobach mamy antybiotyki,  

hormony i wszelkie chemiczne brudy. Dodam, 

Ŝ

e i my sami powinni

ś

my  

raz na kwartał płuka

ć

 nasze własne w

ą

troby z toksyn. Polecam w tym  

celu przed za

ś

ni

ę

ciem przez 2-3 tygodnie pi

ć

 herbat

ę

 ziołow

ą

  

naparzon

ą

 z dziurawca, mi

ę

ty i melisy, osłodzon

ą

 ły

Ŝ

eczk

ą

 miodu.  

- W dzisiejszej gaw

ę

dzie, prosz

ę

 ojca, chcieliby

ś

my poda

ć

  

Czytelnikom "sensacje" natury higieniczno-kosmetycznej.  
- Nie wiem, czy mo

Ŝ

na nazwa

ć

 sensacj

ą

 propozycj

ę

 powrotu do  

zwykłego, powszechnego mydła - zastanawia si

ę

 ojciec Jan. - Szare  

mydło po

ś

ród tych, które reklamuje telewizja, jest podobnie  

sensacyjne jak lalka-krakowianka pomi

ę

dzy ró

Ŝ

nymi wcieleniami  

Barbie. Tymczasem stanowi ono najzdrowszy 

ś

rodek czysto

ś

ci. Całymi  

wiekami ludzie si

ę

 nim myli i nie mieli skórnych przypadło

ś

ci. A  

dzi

ś

 - co trzeci pacjent przychodzi do mnie z uczuleniami po mydle  

czy szamponie. Skóra po szarym mydle jest najczystsza, nie  
odkwaszona, nie podra

Ŝ

niona. Włosy, nawet najbardziej brudne i  

tłuste, doskonale si

ę

 oczyszcz

ą

 po trzykrotnym myciu i  

spłukiwaniu. Do ostatniego płukania mo

Ŝ

na zastosowa

ć

 wod

ę

  

zmi

ę

kczon

ą

 sokiem z cytryny. A je

ś

li ju

Ŝ

 jeste

ś

my przy tym  

temacie, to powiem - jak nale

Ŝ

y si

ę

 my

ć

.  

- Wolne 

Ŝ

arty, prosz

ę

 ojca...  

- A tak, tak - obrusza si

ę

. - Niechlujstwo naszego narodu woła o  

pomst

ę

 do nieba. 90 proc. wielkomieszczuchów, maj

ą

c łazienki w  

mieszkaniach, k

ą

pie si

ę

 od przypadku, a je

ś

li ju

Ŝ

 to robi - to  

nieumiej

ę

tnie. Tymczasem ciało nasze bez przerwy zmienia naskórek,  

mo

Ŝ

na powiedzie

ć

Ŝ

e dwa razy w miesi

ą

cu kompletnie liniejemy.  

Sp

ę

kany naskórek 

ś

ciera si

ę

 i unosi w pyle domowego powietrza. Na  

dodatek - nasze mieszkania wy

ś

cielone s

ą

 sztucznymi  

elektryzuj

ą

cymi dywanami, które o

Ŝ

ywiaj

ą

 ruch drobinek kurzu i  

złuszczonej skóry, stanowi

ą

cych doskonał

ą

 po

Ŝ

ywk

ę

 dla roztoczy.  

Gdyby

ś

my przez jakie

ś

 specjalne okulary mogli zobaczy

ć

, co unosi  

si

ę

 wokół nas w powietrzu, co si

ę

 w nim kotłuje, to pewnie  

ogarn

ę

łoby nas przera

Ŝ

enie. Przechodz

ą

c z pokoju do pokoju mo

Ŝ

emy  

trafi

ć

 nosem wprost w zag

ę

szczon

ą

, niewidoczn

ą

 grup

ę

 roztoczy z  

bakteriami i wirusami, i uczulenie czy te

Ŝ

 infekcja gotowa.  

Polecam trzyma

ć

 w mieszkaniach nawil

Ŝ

acze elektryczne. W lekko  

wilgotnym powietrzu wszystkie te lotne substancje opadaj

ą

.  

Co drugi dzie

ń

 nale

Ŝ

y obmy

ć

 całe ciało. Jak to si

ę

 robi? Nie,  

prosz

ę

 mi nie przerywa

ć

. Nie powinni

ś

my za

Ŝ

ywa

ć

 tradycyjnej  

k

ą

pieli, podczas której pakujemy do wanny brudne nogi i nie  

dotarty tyłek - Panie Bo

Ŝ

e, odpu

ść

 - po czym t

ą

 sam

ą

 wod

ą

 -  

rozanieleni - g

ę

b

ę

 płuczemy, włosy myjemy, do oczu, do nosa  

nalewamy... A szcz

ęś

liwi przy tym, nie przymierzaj

ą

c - jak małpa w  

k

ą

pieli, bo to i mokro, i ciepło, i niby higienicznie... Wi

ę

c  

zanim wpakujemy si

ę

 do wanny z czyst

ą

 wod

ą

 i jakim

ś

 odpr

ęŜ

aj

ą

cym  

pachnidłem - najpierw nale

Ŝ

y obmy

ć

 całe ciało pod natryskiem,  

wyszorowa

ć

 je dosy

ć

 ostr

ą

 g

ą

bk

ą

 (najlepiej g

ą

bk

ą

 ro

ś

linn

ą

,  

sprzedawan

ą

 masowo przez Rosjan) zbieraj

ą

c naskórek i oczyszczaj

ą

c  

pory. Po takiej k

ą

pieli człowiek jest l

Ŝ

ejszy i młodszy, oddycha  

cał

ą

 skór

ą

, przez któr

ą

 dochodzi teraz 20 proc. tlenu wi

ę

cej.  

background image

- Co ojciec Jan s

ą

dzi o pastach do z

ę

bów, obecnych na naszym  

rynku?  
- Najbardziej szkodliwe s

ą

 te, które najpi

ę

kniej pachn

ą

 i smakuj

ą

.  

Zawarte w nich chemiczne zwi

ą

zki mog

ą

 si

ę

 przyczyni

ć

 nawet do  

wrzodów 

Ŝ

ą

dka czy uczule

ń

 dróg oddechowych. Zalecam bardzo  

dokładne płukanie ust po myciu z

ę

bów, 

Ŝ

eby czasem nie zasypia

ć

 z  

resztkami pasty.  
- Ostatnio reklamowane s

ą

 pasty z dodatkiem sody.  

- Soda bardzo pi

ę

knie wybiela i działa bakteriobójczo. Niegdy

ś

  

Ŝ

ydowscy aptekarze produkowali proszek do z

ę

bów, w którym zawsze  

było 25 proc. sody. S

ą

 to wi

ę

c rzeczy wypróbowane i bezpieczne.  

- Proszku do z

ę

bów nie ma, nie ma te

Ŝ

 

Ŝ

ydowskich aptek. Jak

ą

 past

ę

  

wybiera ojciec Jan do codziennego u

Ŝ

ytku?  

- Najprostsz

ą

. Nie chc

ę

 robi

ć

 specjalnej reklamy "Herbapolowi",  

ale najbezpieczniejsze s

ą

 pasty ziołowe polskiej produkcji, na  

przykład - składaj

ą

ce si

ę

 z pi

ę

ciu ziół.  

- Mimo metalowych tub w jakie s

ą

 pakowane?  

- Ten metal w minimalnym stopniu utleniaj

ą

cy si

ę

 do pasty jest  

mniej szkodliwy od chemii zapachowo-smakowej i barwi

ą

cej.  

- A jakich proszków powinni

ś

my, zdaniem ojca, u

Ŝ

ywa

ć

 do prania?  

- Jeszcze nie tak dawno prali

ś

my w płatkach mydlanych,  

najzdrowszych.  
- Nie nadaj

ą

 si

ę

 do pralki.  

- Szukajcie proszków dla dzieci. Tu normy producenckie s

ą

 silnie  

kontrolowane. Wskazane te

Ŝ

 byłoby dodatkowe płukanie po pralce.  

- Czy nale

Ŝ

y krochmali

ć

 bielizn

ę

 po

ś

cielow

ą

? - pytamy i o takie  

sprawy, przekonani, 

Ŝ

e ojciec ma rad

ę

 "na wszystko".  

- Nie. 

Ś

cieraj

ą

cy si

ę

, pyl

ą

cy krochmal jest dodatkow

ą

, organiczn

ą

  

po

Ŝ

ywk

ą

 dla roztoczy. Warto pokusi

ć

 si

ę

, cho

ć

 jest to w  

dzisiejszych czasach spory wydatek, o zakup bielizny po

ś

cielowej z  

kory. Jest najzdrowsza, nie trzeba jej ani krochmali

ć

, ani  

prasowa

ć

.  

- Ojcze Janie, je

ś

li gdzie

ś

 u kogo

ś

 w mieszkaniu ocalała pierzyna  

po babce...  
- To trzeba j

ą

 natychmiast wynie

ść

 do czyszczalni pierza i da

ć

  

przerobi

ć

 na trzy kołdry. W tym punkcie jestem przeciwko tradycji.  

Człowiek w XX wieku pod ci

ęŜ

k

ą

, puchow

ą

 pierzyn

ą

 - to jednak jest  

straszny anachronizm. Wychodzi si

ę

 spod takiego przykrycia  

spoconym, zmordowanym, i w dodatku podtrutym własnymi gazami, bo  
nie ma tam ruchu powietrza. Pierzyna jest prze

Ŝ

ytkiem  

poniemieckiej, pozna

ń

skiej kultury, kiedy to sypiało si

ę

 zim

ą

 w  

nie ogrzewanych pomieszczeniach.  
- Jak - generalnie - powinni

ś

my sypia

ć

?  

- Na podło

Ŝ

u dosy

ć

 twardym, mog

ą

 to by

ć

 nawet zwykłe deski.  

Kładziemy na to materac, cho

ć

by z g

ą

bki, za

ś

cielamy go kocem  

wełnianym i dopiero na to wszystko - prze

ś

cieradło, nie z gładkich  

tkanin, ale frotte. Przykrywamy si

ę

 albo puszystym kocykiem, albo  

- jak kogo

ś

 sta

ć

 - kołderk

ą

 puchow

ą

 w poszwie z kory. Pami

ę

tajmy  

te

Ŝ

 o tym, aby na 5 minut przed snem - nawet przy najgorszej  

pogodzie - pootwiera

ć

 okna i drzwi by zrobi

ć

 solidny przeci

ą

g.  

 
 
Kultura 

Ŝ

ucia  

 
Młoda kobieta napisała do redakcji z pro

ś

b

ą

, by

ś

my  

zapytali ojca Jana na czym polega tajemnica pi

ę

knej cery? Wi

ę

c  

w

ś

ród innych pyta

ń

 przywozimy do Wrocławia i to.  

Cera - zdaniem naszego rozmówcy - jest w prosty sposób zale

Ŝ

na od  

brzucha. Je

Ŝ

eli uporz

ą

dkujemy nasz system trawienny, to b

ę

dziemy  

mieli pi

ę

kn

ą

 cer

ę

, natomiast, je

ś

li kto

ś

 ma zaburzenia 

Ŝ

ą

dkowe,  

kłopoty z jelitami, nie wypró

Ŝ

nia si

ę

 nale

Ŝ

ycie i zalegaj

ą

ce  

background image

resztki truj

ą

 organizm, a jad kałowy przedostaje si

ę

 do krwiobiegu  

- to wszystko odbija si

ę

 na skórze, jej wygl

ą

dzie. Albo jest  

napi

ę

ta, ró

Ŝ

owa, czysta, l

ś

ni

ą

ca, albo - szara, zwiotczała,  

przebarwiona, czyrakowata...  
I nic tu nie pomog

ą

 kosmetyki?  

- Wr

ę

cz mog

ą

 zaszkodzi

ć

 - uwa

Ŝ

a ojciec Jan - zwłaszcza te mocno  

reklamowane, nasi

ą

kni

ę

te chemi

ą

. Poza tym - na rynku kosmetycznym  

jest mnóstwo oszustwa (niedawno ukazał si

ę

 podrobiony krem  

"Nivea"), brakuje skutecznej kontroli i cz

ę

sto nie wiemy - co  

kupujemy.  
Na pytanie - Co ojciec Jan poleca z kosmetyków naturalnych? -  
słyszymy nast

ę

puj

ą

c

ą

 odpowied

ź

:  

- Zdrowe, higieniczne, warunkowane ekologicznie 

Ŝ

ycie; spo

Ŝ

ywanie  

odpowiednich produktów i wła

ś

ciwe ich trawienie. Wówczas nie tylko  

b

ę

dziemy mie

ć

 pi

ę

kn

ą

 cer

ę

, ale i do

Ŝ

yjemy 120 lat, bo na tyle s

ą

  

zaprogramowane nasze organizmy - je

Ŝ

eli tylko sami ich nie  

zniszczymy.  
- Słynne o

ś

le mleko Kleopatry... Czy istnieje jaki

ś

 jego  

kosmetyczny odpowiednik?  
- Kleopatra wyk

ą

pała si

ę

 w ciepłym o

ś

lim mleku, a potem dokładnie  

natarła 

ś

wie

Ŝ

ym masłem. I to było m

ą

dre ze wzgl

ę

du na zawarto

ść

  

witaminy A, która - jak wiemy - hamuje proces starzenia. Podobnie  
post

ę

puj

ą

 do dzi

ś

 dnia kobiety azjatyckie. Na przykład, Tybetanki  

stosuj

ą

 jako jedyne kosmetyki słodk

ą

 

ś

mietank

ę

, wzgl

ę

dnie  

ś

wie

Ŝ

ute

ń

kie, dopiero co ubite masło. A jakie cery maj

ą

... Skóra  

na nich a

Ŝ

 l

ś

ni.  

- Masmixu czy margaryny jako kosmetyków naszym paniom raczej nie  
zalecamy?  
- Uchowaj Bo

Ŝ

e! To

Ŝ

 placek ziemniaczany takiej kuracji nie  

wytrzyma, a co dopiero przewielebna buzia.  
Proponujemy ojcu Grande, by kolejny temat, dotycz

ą

cy kultury  

spo

Ŝ

ywania rozpocz

ąć

 cytatem z pewnego wiersza napisanego w Polsce  

około 500 lat temu:  
(...) A mnogi idzie za stół.  
Si

ę

dzie za nim jako wół,  

Jakoby w ziemi

ę

 wetkn

ą

ł kół. (...)  

Si

ę

ga w misy przed drugiego,  

Szukaj

ą

c k

ę

sa lubego,  

Niedostojen nic dobrego. (...)  
- To słynny wiersz Słoty "O zachowaniu si

ę

 przy stole" -  

rozpoznaje natychmiast mistrz Jan - bardzo dobrze, 

Ŝ

e go  

przypominacie. 

Ś

redniowieczny poeta był doskonałym obserwatorem i  

krytykiem. Niejedna z jego zło

ś

liwostek pasuje jak ulał równie

Ŝ

 do  

dzisiejszych czasów.  
Zadajemy pytanie z serii pyta

ń

 fundamentalnych; Na czym polega  

kultura jedzenia?  
- Przede wszystkim na tym, by po

ś

wi

ę

ci

ć

 spo

Ŝ

ywaniu czas i uwag

ę

.  

Nie nale

Ŝ

y łyka

ć

 potraw na chybcika, byle jak. Powinni

ś

my siedzie

ć

  

przy wysokim stole, na normalnym krze

ś

le (uchowaj Bo

Ŝ

e zasiada

ć

 do  

posiłku w fotelu z ugniecionym 

Ŝ

ą

dkiem). Nogi maj

ą

 by

ć

  

postawione równo (nie zakładamy jednej na drug

ą

), lekko wsuni

ę

te  

pod krzesło, brzuch troszeczk

ę

 wypi

ę

ty, mo

Ŝ

na - dla wygody  

kr

ę

gosłupa - lekko opiera

ć

 si

ę

 o stół, byle nie łokciami. Przy  

spo

Ŝ

ywaniu rozmawiamy delikatnie, nie poruszaj

ą

Ŝ

adnych  

drastycznych tematów. Bardzo dokładnie 

Ŝ

ujemy ka

Ŝ

dy k

ę

s. Sposób  

zmielenia, roztarcia pokarmu, jest podstawow

ą

 spraw

ą

 w procesie  

wła

ś

ciwego jego przyswajania jako substancji  

regeneruj

ą

co-budowlanej. Ju

Ŝ

 tam kubki smakowe - je

ś

li tylko  

jeste

ś

my odpowiednio skupieni nad jedzeniem - przekazuj

ą

 do mózgu  

wła

ś

ciwe impulsy; ju

Ŝ

 mózg - jakby mu si

ę

 za

ś

wieciła jaka

ś

 lampka  

sygnalizacyjna - rozsyła dyspozycje do wszystkich dziewi

ę

ciu  

background image

fabryk przemiany materii funkcjonuj

ą

cych w pełnej synchronizacji;  

ju

Ŝ

 czekaj

ą

 w gotowo

ś

ci 

Ŝ

ą

dek, trzustka, w

ą

troba; wzbieraj

ą

 soki  

trawienne...  
- Dramaturgia procesów trawiennych, kto by pomy

ś

lał prosz

ę

 ojca...  

Czy wypada - wobec tego - załatwia

ć

 interesy przy jedzeniu? Czy  

anglo-ameryka

ń

ski "lunch", "szwedzkie stoły", bankietowanie na  

stoj

ą

co z talerzykiem w r

ę

ku, wyjd

ą

 nam - Polakom - na zdrowie?  

- Obawiam si

ę

 - stwierdza ojciec Jan - 

Ŝ

e raczej mog

ą

 zaszkodzi

ć

.  

Nowe obyczaje, które wraz z kapitalizmem opanowuj

ą

 nasz kraj, nie  

maj

ą

 nic wspólnego z polsk

ą

 tradycj

ą

. Jeste

ś

my od wieków  

przyzwyczajeni do biesiadowania i celebrowania jedzenia.  
Przypomnijmy sobie obyczaje naszych przodków, bardzo dobrze  
uchwycone w ksi

ąŜ

kach czy filmach historycznych; te solidne stoły  

albo ławy zastawione jedzeniem, przy których zasiadało si

ę

 godnie,  

z namaszczeniem. Ojciec, lub najstarszy w rodzie odmawiał  
modlitw

ę

, błogosławił posiłek i dopiero w skupieniu zabierano si

ę

  

do jedzenia. Nikt si

ę

 nie 

ś

pieszył, nie łykał wielkich, nie  

pogryzionych k

ę

sów. W niczym nie przypominało to dzisiejszego  

rozklekotania przy jedzeniu, szybkiego przerzucania z jamy ustnej  
do 

Ŝ

ą

dka nie prze

Ŝ

utej, zbyt gor

ą

cej lub zbyt zimnej, nie  

przygotowanej do trawienia materii.  
Co si

ę

 wtedy dzieje na naszej wewn

ę

trznej scenie wydarze

ń

?  

Zdaniem ojca Jana - dochodzi do katastrofy, która polega na złej  
przyswajalno

ś

ci i złej przemianie materii. Zostaje zachwiana  

równowaga mi

ę

dzy prac

ą

 

Ŝ

ą

dka, jelit, w

ą

troby; nie prze

Ŝ

uty  

pokarm zalega w 

Ŝ

ą

dku, napi

ę

cie nerwowe hamuje wydzielanie soków  

trawiennych, zbyt zimne lub zbyt gor

ą

ce k

ę

sy i łyki czekaj

ą

 na  

wyrównanie temperatur (tylko w znormalizowanej temperaturze,  
troszk

ę

 wy

Ŝ

szej od pokojowej mo

Ŝ

e zacz

ąć

 si

ę

 trawienie) i - w 

ś

lad  

za tym wszystkim - pojawiaj

ą

 si

ę

 nietypowe wzd

ę

cia, zaparcia,  

nadkwasota, wrzody, nerwica 

Ŝ

ą

dka...  

Je

ś

li chcemy jako społecze

ń

stwo normalnie funkcjonowa

ć

 - musimy  

wygospodarowa

ć

 w ci

ą

gu dnia, czy to w południe, czy pod wieczór,  

pół godziny na spokojny posiłek w miłej atmosferze. Niech to  
b

ę

dzie skromne jedzenie, ale podane na ładnym talerzu, czystym  

obrusie i przy rozmowie nie wywołuj

ą

cej napi

ęć

 nerwowych.  

- Zatem istnieje zwi

ą

zek pomi

ę

dzy ładnym talerzem a trawieniem?  

Oczywi

ś

cie - potwierdza rozmówca - biały lub kremowy talerz  

ozdobiony jakim

ś

 kwiatuszkiem, złotym paseczkiem, delikatnym  

ornamentem, ju

Ŝ

 samym swoim wygl

ą

dem rozładowuje napi

ę

cie  

psychiczne. Je

ś

li do tego przykryjemy stół lnianym obrusem o  

Ŝ

ywych barwach (powyrzucajmy ceraty) - to posiłek, cho

ć

by  

najskromniejszy, stanie si

ę

 relaksem dla oka i dla umysłu. W  

dzisiejszych czasach, kiedy wszyscy jeste

ś

my zagonieni, zm

ę

czeni,  

znerwicowani, konieczne jest cho

ć

by raz dziennie zasiada

ć

 przy  

stole, który daje wytchnienie.  
Kolejne pytanie jest z naszej strony czyst

ą

 formalno

ś

ci

ą

:  

- Czy mo

Ŝ

na w trakcie jedzenia ogl

ą

da

ć

 telewizj

ę

?  

- Z pomieszczenia, w którym jadamy, nale

Ŝ

y natychmiast wynie

ść

  

telewizor - pada zdecydowana odpowied

ź

. - Człowiek nawet nie zdaje  

sobie sprawy z tego, jak

ą

 krzywd

ę

 wyrz

ą

dza organizmowi ogl

ą

daj

ą

c  

jakie

ś

 trzymaj

ą

ce w napi

ę

ciu programy i nie zwracaj

ą

c uwagi na to,  

co je. Tymczasem, obyczajem polskim stało si

ę

 ogl

ą

danie bardzo  

drastycznych dzienników "do kolacji". Pami

ę

tajmy, 

Ŝ

e taka kolacja  

mo

Ŝ

e nam stan

ąć

 ko

ś

ci

ą

 w gardle, zwłaszcza kiedy ogl

ą

damy  

kłóc

ą

cych si

ę

 polityków. Zbieramy z telewizji - jak piorunochrony  

- cał

ą

 nerwowo

ść

 i zło 

ś

wiata, bo przecie

Ŝ

 niczego innego te  

dzienniki nie pokazuj

ą

.  

- Kiedy nale

Ŝ

y spo

Ŝ

ywa

ć

 ostatni posiłek w ci

ą

gu dnia?  

- Mniej wi

ę

cej dwie godziny przed za

ś

ni

ę

ciem. Takie jest wskazanie  

generalne. Ja natomiast zalecam niekiedy spo

Ŝ

ycie bardzo ci

ęŜ

kiej  

background image

kolacji tu

Ŝ

 przed poło

Ŝ

eniem si

ę

 do łó

Ŝ

ka, tak - a

Ŝ

eby obci

ąŜ

y

ć

  

rozklekotany, roztrzepany organizm kogo

ś

, kto z powodu  

znerwicowania ma kłopoty z za

ś

ni

ę

ciem. Je

ś

li on si

ę

 dobrze naje i  

- ci

ęŜ

ki jak nied

ź

wied

ź

 - uwali na tapczan, to nawet si

ę

 nie  

spostrze

Ŝ

e jak zacznie pochrapywa

ć

. A 

Ŝ

ą

dek w tym czasie  

spokojnie, na zwolnionych obrotach b

ę

dzie sobie trawił. Rano taki  

kto

ś

 obudzi si

ę

 wypocz

ę

ty, z nowym zasobem sił. Wszyscy inni  

jednak powinni jada

ć

 wcze

ś

niej i to niekoniecznie byle jakie  

kanapki z byle jak

ą

 herbat

ą

. Niech to b

ę

dzie kolacja troch

ę

  

gotowana, troch

ę

 sma

Ŝ

ona - placuszki jakie

ś

, ziemniaki podsma

Ŝ

one  

z obiadu z kefirem, kasza gryczana ze skwarkami; jajecznica itp.  
- Ojcze Janie, gaw

ę

d

ę

 o kulturze gryzienia, prze

Ŝ

uwania i łykania  

zako

ń

czmy pytaniem o... gum

ę

 do 

Ŝ

ucia?  

- Nie jest to obyczaj elegancki, z cał

ą

 pewno

ś

ci

ą

 - słyszymy w  

odpowiedzi. - Ale z drugiej strony, pobudzanie gruczołów 

ś

linowych  

przez odruch ruszania szcz

ę

kami pomaga w procesach trawiennych.  

Tak wi

ę

c nie krytykuj

ę

 tego. Uwa

Ŝ

ajcie tylko, aby te gumy nie były  

przechemizowane - co poznajemy po nadzwyczaj pi

ę

knym zapachu,  

smaku i kolorze. No i - 

Ŝ

eby

ś

my nie musieli ich znajdowa

ć

  

przyklejonych w zupełnie nieprawdopodobnych miejscach.  
 
 

Ś

wi

ę

ta po polsku  

 
Tym razem przyjechali

ś

my do Wrocławia z misj

ą

  

specjaln

ą

. W przededniu Wigilii Czytelnicy oczekuj

ą

 od ojca Jana  

Grande "wstrz

ą

saj

ą

co prostych przepisów na zdrowe 

ś

wi

ę

ta".  

- Zacznijmy od tego - powiada ojciec - aby wreszcie przełama

ć

 w  

Polsce pewn

ą

 niedobr

ą

 tradycj

ę

. Otó

Ŝ

, je

ś

li wybieramy si

ę

 na  

ś

wi

ę

ta do rodziny, by sp

ę

dzi

ć

 je - ku wi

ę

kszej chwale Bo

Ŝ

ej -  

wspólnie, to zróbmy to po chrze

ś

cija

ń

sku. Pewnie, 

Ŝ

e najpro

ś

ciej  

jest zwali

ć

 si

ę

 starej ciotce czy matce na głow

ę

, pozwoli

ć

 si

ę

  

obsłu

Ŝ

y

ć

 i wyjecha

ć

 zostawiaj

ą

c po sobie stosy brudnej bielizny do  

prania i talerze do mycia. Jednak w dzisiejszych chudych czasach,  
słowia

ń

ska tradycja spotka

ń

 rodzinnych musi by

ć

 wsparta wspólnym  

wysiłkiem i wspólnymi wydatkami. Jad

ą

c do bliskich zabieramy  

naszykowane wcze

ś

niej w domu ciasta, pieczone mi

ę

sa, kiełbasy; w  

osobn

ą

 torebk

ę

 sypiemy orzechów, jabłek, łakoci, i dopiero wtedy  

mo

Ŝ

emy zacz

ąć

 my

ś

le

ć

 o zacie

ś

nianiu wi

ę

zów rodzinnych.  

Kolejnym fatalnym nawykiem jest 

ś

wi

ą

teczne ob

Ŝ

arstwo. Organizm  

przeładowany wielk

ą

 ilo

ś

ci

ą

 

ź

le dobranych składników, zapijanych  

nie najlepszym alkoholem, choruje potem przez miesi

ą

c. Postarajmy  

si

ę

, aby "

ś

wi

ę

ta po polsku" nie były tylko t

ę

pym trwaniem za  

stołem przy wł

ą

czonym telewizorze, ob

Ŝ

eraniem si

ę

, piciem i to  

najlepiej w go

ś

cinie, czyli na tak zwany krzywy pysk.  

- Gdzie ojciec Jan sp

ę

dzi 

ś

wi

ę

ta? - dopytujemy.  

- W go

ś

cinie, a jak

Ŝ

e, u rodzonej siostry, w naszym rodzinnym  

gnie

ź

dzie w Gorzowskiem, w

ś

ród przepi

ę

knych lasów. Ilekro

ć

 tam  

jad

ę

, najwi

ę

cej rado

ś

ci sprawiaj

ą

 mi wielogodzinne spacery po  

lasach, obserwowanie natury, oddychanie czystym powietrzem...  
- Czego serdecznie ojcu 

Ŝ

yczymy... A teraz przypomnijmy, jakie to  

dwana

ś

cie potraw na pami

ą

tk

ę

 dwunastu apostołów powinno znale

źć

  

si

ę

 na wigilijnych stołach.  

- Nie ma jednej reguły. Co region - to inny wigilijny zestaw.  
Proponujemy ojcu, by przypomniał tradycje kresowe, pewnie  
najbli

Ŝ

sze jego sercu, te z przesławnym barszczem wigilijnym z  

uszkami.  
- Na wschodzie Polski, Litwie, Ukrainie, Białorusi - rozpoczyna  
ojciec Jan - najwa

Ŝ

niejsz

ą

 potraw

ą

 wigilijn

ą

 nie był barszcz, ale  

kutia. Przyrz

ą

dza si

ę

 j

ą

 z łuszczonej, obtłuczonej pszenicy  

(trzeba troch

ę

 poszuka

ć

 po targowiskach), któr

ą

 nale

Ŝ

y namoczy

ć

, a  

background image

nast

ę

pnie dosy

ć

 długo gotowa

ć

 na małym ogniu. Jałowo, bez soli i  

cukru. Kiedy zacznie p

ę

cznie

ć

 - dodajemy troch

ę

 

ś

wie

Ŝ

ego masła,  

Ŝ

eby nie p

ę

kała. Równolegle przygotowujemy mak, uprzednio dobrze  

wymoczony. Przepuszczamy go dwukrotnie przez maszynk

ę

 do mi

ę

sa, po  

czym jeszcze dobrze ucieramy w makutrze. Mak nie utarty nie ma  

Ŝ

adnych walorów zapachowo-smakowych. Dodajemy do niego gor

ą

cy miód  

i lekko sparzone rodzynki. W stronach mojego dzieci

ń

stwa, za  

Bugiem, dolewano do maku troch

ę

 gor

ą

cej wody i powstawało mleko  

makowe. Ugotowan

ą

 w mi

ę

dzyczasie pszenic

ę

 formujemy jak babk

ę

, na  

wierzchu mo

Ŝ

emy uło

Ŝ

y

ć

 rozetk

ę

 z łuskanych włoskich orzechów i  

migdałów, a boki obkładamy makiem. Nabiera si

ę

 t

ę

 potraw

ę

 du

Ŝą

  

ły

Ŝ

k

ą

, po trosze wszystkiego.  

- Ojcze Janie, co oznacza słowo kutia - dopytujemy - sk

ą

d si

ę

  

wywodzi?  
- Wywodzi si

ę

 gdzie

ś

 z gł

ę

bi słowia

ń

szczyzny, ale dosłownego  

tłumaczenia nie znamy. W naszej staro

Ŝ

ytno

ś

ci na pewno oznaczało  

jakie

ś

 danie, mo

Ŝ

e danie rytualne? Mo

Ŝ

e rodzaj prachleba? Pszenica  

symbolizuje dzieło r

ą

k ludzkich.  

- Nieodzownym specyfikiem 

ś

wi

ą

t jest mak. A przecie

Ŝ

 to  

narkotyk...  
Zdaniem ojca Jana, m

ą

dro

ść

 naszych przodków tak wszystko  

sformułowała, 

Ŝ

eby podczas wigilijnej wieczerzy rado

ść

 i euforia  

biesiadników stopniowo wzrastały. Temu słu

Ŝ

ył mak, o którym dzi

ś

  

wiemy, 

Ŝ

e rozładowuje napi

ę

cia, jest 

ś

rodkiem halucynogennym,  

troch

ę

 m

ą

ci w głowach.  

W innych regionach Polski, na przykład w Pozna

ń

skiem - zamiast  

kutii podaje si

ę

 makiełki - grube kluski z ciasta makaronowego ze  

słodkim, utartym, wymieszanym z rodzynkami makiem.  
Po kutii pojawiał si

ę

 na stołach ukrai

ń

skich czy białoruskich  

(my

ś

l

ę

Ŝ

e te tradycje dominuj

ą

 w bardzo wymieszanej  

współczesno

ś

ci) barszcz czerwony z uszkami. Naturalnie, prawdziwy,  

a nie na sztucznej esencji.  
- Na kwaszonych burakach, prosz

ę

 ojca?  

- Otó

Ŝ

, nie. Zdecydowanie tego nie zalecam. Buraki nastawione na  

kwaszenie z dodatkiem razowego chleba pokrywaj

ą

 si

ę

 warstw

ą

 ple

ś

ni  

Ŝ

ółtym obrze

Ŝ

em, w której znajduj

ą

 si

ę

 bardzo zjadliwe,  

rakotwórcze grzybki. Barszcz robimy na burakach pieczonych. Radz

ę

  

par

ę

 dni przed Wigili

ą

 upiec w piekarniku na blasze kilka umytych  

ś

redniej wielko

ś

ci buraków (wstawiaj

ą

c tam kubek z wod

ą

Ŝ

eby  

troch

ę

 parowało), w temperaturze około 250 st. C, przez pół  

godziny. Po ostygni

ę

ciu wstawiamy je do lodówki i kiedy tylko  

chcemy zrobi

ć

 barszcz - tarkujemy trzy lub cztery buraki, zalewamy  

przegotowan

ą

 wod

ą

, dodajemy z

ą

bek czosnku utarty z sol

ą

, troch

ę

  

kwasku cytrynowego, cukier, ły

Ŝ

k

ę

 oleju i jest wspaniały barszcz,  

którego nawet zagotowywa

ć

 nie musimy. Uszka robimy z ciasta  

pierogowego (tylko m

ą

ka i gor

ą

ca woda), dodaj

ą

c nieco wi

ę

cej m

ą

ki,  

Ŝ

eby si

ę

 nie rozlatywało. Nadziewamy je gotowanymi,  

przepuszczonymi przez maszynk

ę

 grzybami, które mo

Ŝ

na zag

ęś

ci

ć

 przy  

pomocy odrobiny tartej bułki.  
Smacznym dodatkiem do barszczu jest te

Ŝ

 litewski kulebiak.  

Przygotowujemy go z ciasta dro

Ŝ

d

Ŝ

owego, nadziewanego farszem z  

kapusty lub kapusty z grzybami S

ą

 to po prostu du

Ŝ

e dro

Ŝ

d

Ŝ

owe  

pieczone pierogi.  
- Co robi

ć

Ŝ

eby ciasto na nich nie p

ę

kało i nie kruszyło si

ę

?  

- Na ka

Ŝ

dy kilogram m

ą

ki - radzi ojciec Jan - nale

Ŝ

y wsypa

ć

 trzy  

ły

Ŝ

ki m

ą

ki ziemniaczanej. A podczas wyrabiania, kiedy ciasto  

rozczyniane na mleku z dro

Ŝ

d

Ŝ

ami tak ju

Ŝ

 nie

ź

le wyro

ś

nie -  

wklepujemy w nie r

ę

kami pół kostki masła. B

ę

dzie pulchne,  

kruchutkie, ale nie łamliwe.  
Po barszczu mo

Ŝ

emy poda

ć

 fasol

ę

 "Ja

ś

" ugotowan

ą

 na sucho z masłem.  

Czwarta i pi

ą

ta potrawa - to ryby. Najwa

Ŝ

niejszy z nich jest karp.  

background image

Pieczemy go na oleju, panieruj

ą

c w m

ą

ce i jajku, kilka godzin  

przed kolacj

ą

 i podajemy po podgrzaniu. Organizm najlepiej  

toleruje ryb

ę

, która zd

ąŜ

yła ostygn

ąć

 i st

ęŜ

e

ć

. Natomiast dopiero  

co upieczona, gor

ą

ca ma nieprzyjemn

ą

 galaretowat

ą

 konsystencj

ę

,  

jakby te tkanki były jeszcze 

Ŝ

ywe. Po karpiu mo

Ŝ

e by

ć

 szczupak w  

galarecie.  
- A po nim pewnie 

ś

led

ź

 w 

ś

mietanie - uzupełniamy.  

- Bez 

ś

mietany, jegomo

ś

cie - kategorycznie zaleca nasz mistrz -  

wszak mamy post, a 

ś

mietana jest daniem niepostnym. Podajemy na  

Wigili

ę

 

ś

ledzia w oleju z cebulk

ą

.  

Proponujemy, by zrobi

ć

 w tym miejscu króciutki przystanek i  

zastanowi

ć

 si

ę

 - jak to jest z tym postem oraz - nast

ę

puj

ą

cym mu  

na pi

ę

ty - karnawałowym ob

Ŝ

arstwem? Jakie znaczenie dla ludzkiego  

zdrowia maj

ą

 takie 

Ŝ

ywieniowe fazy?  

- Post był niegdy

ś

 ostro przestrzegany - opowiada ojciec Jan. - W  

adwencie przez wszystkie 

ś

rody i pi

ą

tki wstrzymywano si

ę

 od potraw  

mi

ę

snych, jadaj

ą

c zupy jarzynowe na oleju, kasze z masłem,  

ś

ledzie... Post nastrajał ludzi wewn

ę

trznie, przygotowywał ich na  

przyj

ś

cie Zbawiciela, a przy tym organizm fizyczny przez te 40 dni  

odpoczywał sobie, wyjaławiał si

ę

 troch

ę

, normalizował gospodark

ę

  

tłuszczow

ą

. Proces ten, niezwykle chwalebny, umo

Ŝ

liwiał  

regeneracj

ę

 organizmu niejako od podstaw. Nale

Ŝ

ałoby namawia

ć

  

ludzi do przestrzegania postu w całym adwencie. Jest w tym  
przekazie zdrowotnym m

ą

dro

ść

 wynikaj

ą

ca z do

ś

wiadcze

ń

 długich  

wieków.  
Zgadzaj

ą

c si

ę

 w pełni z ojcem Janem, przynajmniej teoretycznie,  

wracamy do naszych da

ń

 wigilijnych. Ju

Ŝ

 pewnie b

ę

dzie szóste, a  

mo

Ŝ

e siódme...  

- Rygor dwunastu potraw traktujemy symbolicznie - zauwa

Ŝ

a nasz  

rozmówca. - W regionach zachodnich, po rybach podawano gotowane  
grzyby w m

ą

cznym sosie z ziemniakami. A na wschodzie, bli

Ŝ

ej  

Ukrainy, stawiano na stole zapiekan

ą

 kapust

ę

. Przyrz

ą

dza si

ę

 j

ą

  

nast

ę

puj

ą

co: rzucamy na patelni

ę

 z rozgrzanym olejem (około  

szklanki) pół kilograma posiekanej cebuli, leciutko solimy. Kiedy  
si

ę

 upru

Ŝ

y na ró

Ŝ

owo, dodajemy kilogram kwaszonej, nie płukanej  

kapusty. Wsypujemy troch

ę

 kminku, pra

Ŝ

ymy około pół godziny. W  

innych regionach kraju podaje si

ę

 kapust

ę

 z fasol

ą

 lub grochem.  

Poniewa

Ŝ

 nasza Wigilia jest ju

Ŝ

 do

ść

 zaawansowana, musz

ę

  

powtórzy

ć

Ŝ

eby

ś

my nakładali - dla własnego zdrowia - małe porcje  

z ka

Ŝ

dego dania.  

- O, prosz

ę

 ojca, na tym etapie to ju

Ŝ

 zazwyczaj luzujemy  

wszystkie paski i gumki w okolicach brzucha.  
- Potrawy wigilijne s

ą

 do

ść

 ci

ęŜ

ko strawne i wzdymaj

ą

ce - ostrzega  

zakonnik - dlatego polecam, jako zielarz, aby na stole stała  
podczas wieczerzy w jakim

ś

 estetycznym kryształowym dzbanuszku,  

herbatka ziołowa zaparzona z mi

ę

ty, odrobiny melisy, dziurawca,  

kminku, koperku włoskiego. Nie słodzona. Popijaj

ą

c mi

ę

dzy daniami,  

nie b

ę

dziemy musieli si

ę

ga

ć

 nerwowo po tabletki na trawienie.  

- Wszystko, co dobre, ma swój finał i chyba - prosz

ę

 ojca - wida

ć

  

ju

Ŝ

 koniec naszych wigilijnych przysmaków.  

- Pozostały jeszcze potrawy płynne: kompot z suszonych owoców, lub  
- zwyczajem Polski zachodniej - zupa z suszonych owoców  
zaci

ą

gni

ę

ta kisielem, z lanymi kluskami. A na sam koniec podajemy  

lekkie, wytrawne, czerwone wino (ci

ęŜ

kie wina rozcie

ń

czamy  

niegazowan

ą

 wod

ą

 mineraln

ą

 w proporcji 1:1) oraz postne ciasta.  

To istniej

ą

 ciasta niepostne? - nasze zdziwienie jest autentyczne.  

- Naturalnie. Na Wigili

ę

 podajemy wył

ą

cznie ciasta dro

Ŝ

d

Ŝ

owe i  

makowce. Wszystkie inne, w których s

ą

 jajka, masło, 

ś

mietana,  

kremy - zachowujemy na pierwszy i drugi dzie

ń

 

ś

wi

ą

t. 

Ś

wietnie  

nadaj

ą

 si

ę

 na stół wigilijny dro

Ŝ

d

Ŝ

owe racuchy z rodzynkami:  

rzadkie ciasto dro

Ŝ

d

Ŝ

owe mieszane z rodzynkami - wcze

ś

niej  

background image

namoczonymi i oprószonymi m

ą

k

ą

 - sma

Ŝ

ymy na patelni, na gor

ą

cym  

oleju, z obu stron a

Ŝ

 do wyro

ś

ni

ę

cia. I tak, objedzeni,  

zadowoleni, troch

ę

 rozleniwieni - powinni

ś

my teraz 

ś

piewa

ć

 kol

ę

dy  

przy pi

ę

knie ubranej, pachn

ą

cej lasem choince.  

- Sztuczna nie pachnie.  
- Dla mnie, sztuczna choinka - oburza si

ę

 ojciec Jan - jest  

zaprzeczeniem 

ś

wi

ą

tecznego nastroju. To tak, jakby kto

ś

 trupa z  

trumny wydobył, posadził na krze

ś

le, przybrał, wyperfumował i  

udawał, 

Ŝ

e ten kto

ś

 

Ŝ

yje, Panie Bo

Ŝ

e, odpu

ść

.  

- Brrr..., prosz

ę

 ojca.  

Nawet sobie nie zdajemy sprawy z tego, 

Ŝ

e olejki eteryczne 

ś

wierku  

czy sosny zabijaj

ą

 bakterie w mieszkaniu. Niechby cho

ć

 jedna 

Ŝ

ywa  

gał

ą

zka była w dzbanie. Osobi

ś

cie, przepadam za sosn

ą

 w domu,  

która nie zgubi jednej szpilki a

Ŝ

 do lutego, a pachnie  

oszałamiaj

ą

co...  

 
 

Ś

wi

ę

ta krzepi

ą

  

 
Nie wyczerpali

ś

my 

ś

wi

ą

tecznego tematu podczas ostatniego  

spotkania. Dobrze wiemy, 

Ŝ

e ojciec Jan Grande ma jeszcze wiele  

ciekawego do powiedzenia.  
- Warto wspomnie

ć

 tak zwany karawaj, ciasto rodzinne - słyszymy.  

- Ciasto rodzinne, a có

Ŝ

 to takiego?  

Na wschodzie piecze si

ę

 je po dzi

ś

 dzie

ń

. Z białego, ma

ś

lanego  

ciasta dro

Ŝ

d

Ŝ

owego, wymieszanego z rodzynkami formuje si

ę

 du

Ŝą

  

bułk

ę

, do której przykleja si

ę

 kukiełki, ptaszki, gał

ą

zki, listki  

- korowód ozdób. Dzieci - ile ich jest w rodzinie - ka

Ŝ

de formuje  

kawałek ciasta według własnego pomysłu i a

Ŝ

 piszczy z uciechy, a  

potem nie mo

Ŝ

e si

ę

 doczeka

ć

, kiedy jego laleczka albo ptaszek  

wyjedzie z piekarnika. Przed pieczeniem smaruje si

ę

 cał

ą

  

konstrukcj

ę

 białkiem. Na rosyjskim wschodzie takie ciasto  

wyst

ę

puje równie

Ŝ

 na weselach i do

Ŝ

ynkach, a jego geneza si

ę

ga  

staropoga

ń

skiego 

ś

wi

ę

ta plonów. Tak wi

ę

c nasze, wigilijne  

ucztowanie zako

ń

czy

ć

 mo

Ŝ

emy łamaniem puszystego, białego, lekko  

strawnego karawaja. Przy 

ś

piewaniu kol

ę

d ka

Ŝ

dy odłamuje swoj

ą

  

cz

ą

stk

ę

, bez u

Ŝ

ywania no

Ŝ

a.  

Przyszło nam do głowy takie pytanie: czy 

ś

piewanie kol

ę

d podczas  

Wigilii w domach, ma prócz wszelkich innych, równie

Ŝ

 jaki

ś

 sens  

zdrowotny, terapeutyczny?  
- Powiedziałbym nawet - ojciec Jan jest wyra

ź

nie poruszony tematem  

- i

Ŝ

 te proste stare kol

ę

dy, których nikt si

ę

 nie uczy, ale jako

ś

  

wszyscy je znaj

ą

 (cho

ć

by pierwsze zwrotki) - potrafi

ą

 tak ukoi

ć

 i  

rozradowa

ć

 serca, 

Ŝ

e człowiek - jak przy ogniu w zimn

ą

 noc -  

przekonuje si

ę

Ŝ

Ŝ

yje, umacnia si

ę

 w swoim istnieniu. Jest tylko  

jeden warunek - aby

ś

my 

ś

piewali kol

ę

dy sami, nie wyr

ę

czaj

ą

c si

ę

  

cudzym głosem z płyty, ta

ś

my magnetofonowej, telewizora, czy  

radia.  
- Czarodziejska noc wigilijna: zwierz

ę

ta mówi

ą

, ludzie 

ś

piewaj

ą

  

własnym głosem...  

ś

adna elektronika i jej sztuczne produkty, które tworz

ą

 now

ą

  

neopoga

ń

sk

ą

 kultur

ę

 i obyczajowo

ść

, nie licuj

ą

 ze 

ś

wi

ę

tem  

zjawienia si

ę

 Odkupiciela. Telewizor, mimo 

Ŝ

e ja sam pokazuj

ę

 si

ę

  

w nim od czasu do czasu, ma by

ć

 zamkni

ę

ty, wył

ą

czony z pr

ą

du, a  

nawet zawieszony jak

ąś

 serwet

ą

. Zamiast w telewizor, wpatrujmy si

ę

  

podczas 

ś

wi

ą

t w 

Ŝ

ywe 

ś

wiatło płon

ą

cych 

ś

wiec. Obowi

ą

zkowo powinna  

by

ć

 

ś

wieca na stole wigilijnym i, cho

ć

by mała, symboliczna,  

płon

ą

ca 

ś

wieczka na choince. Nie nakładamy na ni

ą

 mrugaj

ą

cych  

lampek. Jest to nowoczesne barbarzy

ń

stwo przypominaj

ą

ce dyskotek

ę

,  

które wznieca napi

ę

cie nerwowe i nie wiadomo dlaczego, nagle, w  

czasie 

ś

wi

ą

t wybucha jaka

ś

 sprzeczka.  

background image

- Czy 

ś

wiece powinny by

ć

 z wosku, prosz

ę

 ojca?  

- Dawniej bardzo tego przestrzegano. Wosk, zebrany przez nasze  
pracowite, jak powiadał Zagłoba, muchy Bo

Ŝ

e, daje specyficzny, nie  

m

ę

cz

ą

cy wzroku, równy płomie

ń

Ś

wiece takie mo

Ŝ

na dzi

ś

 naby

ć

 w  

cerkwiach prawosławnych i w niektórych sklepach z wyrobami  
pszczelimi.  
- Osobi

ś

cie uwa

Ŝ

am - dodaje ojciec Jan - 

Ŝ

ś

wieca jest  

najwi

ę

kszym wynalazkiem ludzko

ś

ci. Wypłoszyła wieczorne mroki z  

chałup i salonów, przedłu

Ŝ

yła człowiekowi czas aktywno

ś

ci, trzyma  

stra

Ŝ

e przed ciemno

ś

ci

ą

. Jej płomie

ń

 symbolizuje miło

ść

, pami

ęć

,  

trwanie. Komu zapalaj

ą

 na grobie 

ś

wieczk

ę

, ten jeszcze do ko

ń

ca  

nie umarł.  
- Jak mamy odpoczywa

ć

 podczas 

ś

wi

ą

t, prosz

ę

 ojca?  

- Dobrze. Po pierwsze - nie przejada

ć

 si

ę

. Pami

ę

tajmy te

Ŝ

 o tym,  

aby w czasie go

ś

ciny nie sadza

ć

 ludzi przy niskich stołach, na  

fotelach czy ławach, bo to jest tragedia dla układu trawiennego, a  
tak

Ŝ

e dla kr

ąŜ

enia ze wzgl

ę

du na ucisk t

ę

tnic podkolanowych. Po  

kilku godzinach puchn

ą

 nam nogi i ledwie mo

Ŝ

emy wsta

ć

 od stołu.  

Kolejna bardzo wa

Ŝ

na sprawa: kiedy ju

Ŝ

 wrócili

ś

my z ko

ś

cioła i  

spo

Ŝ

yli

ś

my 

ś

wi

ą

teczny obiad - nie uwalamy si

ę

 jak morsy na  

tapczany i fotele, tylko maszerujemy na rodzinny spacer. Nawet,  
je

ś

li na dworze plucha - otwieramy parasole i idziemy: wy nad  

morze, my - wrocławianie - do lasu.  
- W pierwsze i drugie 

ś

wi

ę

to pojawia si

ę

 na stołach pieczyste we  

wszelkich mo

Ŝ

liwych postaciach. W niejednym z trójmiejskich domów  

b

ę

dzie to karkówka w jarzynach a la ojciec Grande...  

Ojca Jana rozbawiła ta informacja. Dodaje, i

Ŝ

 równie smaczna a  

ta

ń

sza, jest przyrz

ą

dzona w podobny sposób biała kiełbasa,  

dost

ę

pna przed 

ś

wi

ę

tami w ka

Ŝ

dym sklepie. Nacieramy j

ą

 olejem  

słonecznikowym, 

Ŝ

eby nie p

ę

kała w czasie pieczenia i układamy na  

blasze. Nast

ę

pnie obkładamy jarzynami według indywidualnych  

pomysłów, mog

ą

 to by

ć

 te same zestawy co przy karkówce. Pieczemy  

pół godziny, po czym wyjmujemy blach

ę

 z piekarnika, smarujemy  

kiełbas

ę

 łagodnym ketchupem, na warzywa kładziemy ze dwie ły

Ŝ

ki  

masła i ponownie zapiekamy około 20 minut. Wykładamy na półmisek,  
cz

ęść

 zjadamy na gor

ą

co z jarzynami, reszt

ę

 - po wystudzeniu -  

bierzemy ze sob

ą

 na rodzinne przyj

ę

cie. Do tego wspaniale pasuje  

surówka z kiszonej kapusty, albo kapusta zapiekana z cebul

ą

, która  

została z Wigilii.  
Inn

ą

, bardzo przyjemn

ą

 potraw

ą

 na 

ś

wi

ę

ta jest golonka na chłodno.  

Przed ugotowaniem nale

Ŝ

y j

ą

 koniecznie bardzo dokładnie wygoli

ć

  

star

ą

 maszynk

ą

 pod bie

Ŝą

c

ą

 wod

ą

, podobnie jak i nó

Ŝ

ki do galarety.  

- A nie wystarczy opali

ć

 nad ogniem?  

- Nie - twierdzi ojciec - opalamy tylko drób. Golonk

ę

 gotujemy  

do

ść

 długo, tak jak na galaret

ę

Ŝ

eby nabrała swoistej lepko

ś

ci.  

Wyjmujemy z wywaru, odejmujemy mi

ę

so od ko

ś

ci, kroimy w kawałki i  

układamy warstwami, najlepiej w niewielkich, wysokich foremkach,  
takich jak do pieczenia pierników. Nie zalewamy wywarem, który  
nast

ę

pnego dnia mo

Ŝ

emy zu

Ŝ

y

ć

 do ugotowania krakowskiego  

kapu

ś

niaku. 

Ś

wietnie b

ę

dzie smakował po tych wszystkich  

ś

wi

ą

tecznych słodko

ś

ciach. Golonka po schłodzeniu, a najlepiej na  

drugi dzie

ń

, ma 

ś

cisł

ą

 konsystencj

ę

 i doskonale nadaje si

ę

 na  

przek

ą

sk

ę

, zwłaszcza na tak zwanych zakrapianych przyj

ę

ciach.  

Panie Bo

Ŝ

e, odpu

ść

.  

- Zbli

Ŝ

on

ą

 potraw

ą

 - dodajemy - s

ą

 bardzo popularne i bardzo  

paskudnie nazwane "zimne nogi".  
- Gotujemy nó

Ŝ

ki wieprzowe z dodatkiem jarzyn, pieprzu, owoców  

jałowca, oddzielamy mi

ę

so od ko

ś

ci, układamy je w foremkach,  

zalewamy przecedzonym wywarem, do którego dodali

ś

my wcze

ś

niej  

z

ą

bek surowego roztartego czosnku. Daje on lepszy smak i  

klarowno

ść

. Tłuszcz, który zebrał si

ę

 po wystudzeniu, odrzucamy.  

background image

- Jakie znaczenie od

Ŝ

ywcze maj

ą

 orzechy, tak nieodł

ą

cznie zwi

ą

zane  

ze 

ś

wi

ę

tami?  

- Orzech jest niezwykle bogat

ą

, wszechstronn

ą

 substancj

ą

 -  

zachwyca si

ę

 nasz rozmówca - zawiera tłuszcz, białko, witaminy,  

mikroelementy, biopierwiastki. Jest nimi przepełniony wprost po  
brzegi skorupki. W dawniejszych czasach, gdy wy

Ŝ

ywienie na co  

dzie

ń

 było ubo

Ŝ

sze, orzechy zbierane jesieni

ą

 znakomicie  

uzupełniały wszelkie niedobory. Nie było telewizorów, wi

ę

c ludzie  

gromadzili si

ę

ś

piewali, opowiadali ba

ś

nie, a przy okazji łuskali  

sobie orzechy. Pami

ę

tajmy o tym, by odrzuca

ć

 br

ą

zow

ą

 łusk

ę

.  

Nie wolno te

Ŝ

 je

ść

 zbyt 

ś

wie

Ŝ

ych, jeszcze wilgotnych orzechów, bo  

łatwo si

ę

 nimi zatru

ć

 z powodu ple

ś

ni z niezwykle zjadliwymi  

grzybkami.  
- Czy mo

Ŝ

na "ratowa

ć

" butwiej

ą

ce orzechy?  

- Nie - odpowiada ojciec - 

Ŝ

adne wysuszanie nic tu nie pomo

Ŝ

e i  

nale

Ŝ

y je po prostu wyrzuci

ć

. Na drugim miejscu po orzechach  

znajduj

ą

 si

ę

 migdały. Zdarza si

ę

 nam czasem, 

Ŝ

e odczuwamy jakie

ś

  

takie szczególne łaknienie, nadzwyczajny apetyt nie wiadomo na co.  
Wtedy powinni

ś

my wzi

ąć

 dwa migdały do buzi i 

Ŝ

u

ć

. S

ą

 one tak

Ŝ

e  

znakomitym uzupełnieniem niedoborów 

Ŝ

ywieniowych, je

ś

li kto

ś

 ma  

nerwicowe, przy

ś

pieszone przyswajanie materii. To znaczy - jego  

system trawienny pozbywa si

ę

 zbyt szybko tre

ś

ci pokarmowych nie  

wykorzystuj

ą

c ich do ko

ń

ca. Wtedy migdały s

ą

 zbawienne.  

Przychodzi nam do głowy nast

ę

puj

ą

ce pytanie: jakie s

ą

 ulubione  

potrawy ojca Jana?  
- Nie potrafi

ę

 wymieni

ć

 - odpowiada - co mi postawi

ą

 na stół,  

wszystko zjem z jednakowym smakiem.  
- A mo

Ŝ

e ulubione potrawy zapami

ę

tane z młodo

ś

ci czy z  

dzieci

ń

stwa?  

- A có

Ŝ

 to za smakołyki mogły by

ć

 na Syberii... - ojciec Jan  

u

ś

miecha si

ę

, ale niewesoło. Je

ś

li tylko co

ś

 było jadalne, to ju

Ŝ

  

było ulubione. Po wojnie wrócili

ś

my do kraju, gdzie te

Ŝ

 panował  

niedostatek i nie było mowy o grymaszeniu. Dzi

ę

kowało si

ę

 Bogu za  

Jego dary bez szemrania. W do

ś

wiadczeniach mojego 

Ŝ

ycia i pewnie  

sporej cz

ęś

ci mojego pokolenia zatarł si

ę

 podział na smaczne i  

niesmaczne, lubiane i nie lubiane...  
 
 
Sekrety 

Ŝ

yciowej energii  

 
Kolejny wyjazd do Wrocławia, na sesj

ę

 rozmów o zdrowym jedzeniu, o  

zdrowym 

Ŝ

yciu. Jest sobotnie południe, kiedy zjawiamy si

ę

 w  

klasztorze. W soboty ojciec Jan nie przyjmuje pacjentów, w  
pozostałe dni powszednie - ci

Ŝ

ba. Publikacje prasowe zrobiły  

swoje, teraz zamiast kilkunastu, nawet i pi

ęć

dziesi

ę

ciu pacjentów  

dziennie dobija si

ę

 o przyj

ę

cie u ojca Jana. Przybyło te

Ŝ

  

odpisywanie na listy. Rekordowo - 1450 listów czekało na odpowied

ź

  

w wielkim, łykowym koszu. Ojciec Jan jest przygnieciony t

ą

  

popularno

ś

ci

ą

, szczególnie 

Ŝ

e nie ubywa mu innych obowi

ą

zków, np.  

gotowania braciom. Dzi

ś

 była na obiad zupa pomidorowa, cz

ę

stuje  

nas. Smakowita. Czy to ojca ulubiona zupka? - zagadujemy.  
Ojciec Jan Grande nie grymasi. Jednakowo lubi wszystkie potrawy  
nie dziel

ą

c ich na smaczne i niesmaczne. Zastanawiamy si

ę

 - czy  

tak powinno by

ć

.  

Po co

ś

 przecie

Ŝ

 Przedwieczny wyposa

Ŝ

ył nas w rozkosze podniebienia  

i zindywidualizowane gusty...  
- Niew

ą

tpliwie - przytakuje sprz

ą

taj

ą

c po nas naczynia. Jedzenie,  

podobnie jak ubiór, jest jednym z elementów kultury osobistej  
ka

Ŝ

dego z nas. Nie nale

Ŝ

y jednak nazbyt sobie schlebia

ć

. Przy  

układaniu jadłospisu bierzemy pod uwag

ę

 przede wszystkim te  

potrawy, które zawieraj

ą

 substancje niezb

ę

dne do 

Ŝ

ycia, s

ą

  

background image

po

Ŝ

ywne, proste i nieprzepitraszone. Ulubione dania, przysmaki  

mog

ą

 by

ć

 tylko uzupełnieniem. Pami

ę

tajmy o tym, 

Ŝ

e jemy nie dla  

przyjemno

ś

ci, a jedz

ą

c nie robimy nikomu łaski. Naszym 

ś

wi

ę

tym  

obowi

ą

zkiem jest podtrzymywanie odpowiedniej 

Ŝ

yciowej formy  

własnej persony fizycznej.  
- Czy jedzenie mo

Ŝ

e sta

ć

 si

ę

 nałogiem?  

- Zdarzaj

ą

 si

ę

 takie przypadki i to wcale nierzadko -  

potwierdza. Wła

ś

nie wtedy, kiedy wyszukujemy to, co nam smakuje  

- popadamy w jakie

ś

 natr

ę

ctwo my

ś

lenia o jedzeniu. Jest to  

uzale

Ŝ

nienie takie samo jak ka

Ŝ

de inne i podobnie wytr

ą

ca organizm  

z równowagi. Czasem rozwija si

ę

 taka przypadło

ść

 na podło

Ŝ

u  

nerwicowym. Kto

ś

 si

ę

ga po jedzenie w sytuacji zagro

Ŝ

enia i stresu,  

tak jak inny si

ę

ga po papierosa. A poza tym, takie wyszukiwanie,  

przywi

ą

zywanie wagi do jedzenia i jego smaku jest dowodem bardzo  

szybko nadchodz

ą

cej sklerozy.  

- Z drugiej strony jednak, apetyt na okre

ś

lone potrawy mo

Ŝ

e  

sygnalizowa

ć

 

Ŝ

ywotne potrzeby organizmu - szukamy  

usprawiedliwienia.  
- Niew

ą

tpliwie. Organizm sam podpowiada i koryguje stosown

ą

 diet

ę

.  

Na przykład, kto

ś

 chory na w

ą

trob

ę

 cierpi na sam

ą

 my

ś

l o  

spo

Ŝ

ywaniu potraw z nasion str

ą

czkowych, inny - maj

ą

c problemy z  

trzustk

ą

 i układem trawiennym - nie znosi zapachu gotowanego  

jedzenia...  
- Czy w re

Ŝ

imie jedzeniowym ojca Grande jest miejsce na kulinarn

ą

  

wykwintno

ść

?  

- Sprowadziłbym j

ą

 wył

ą

cznie do formy, sztuki układania i  

komponowania tych samych składników, które zjadamy na co dzie

ń

 w  

mniej pi

ę

knej postaci. Wykwintno

ść

 potrawy to artystyczny sposób  

jej podania, nic wi

ę

cej. W powszedni dzie

ń

 nie mamy czasu na takie  

subtelno

ś

ci, co nie znaczy, 

Ŝ

e jeste

ś

my zwolnieni z obowi

ą

zku  

dbania o estetyk

ę

 stołu - czyste, ładne obrusy i naczynia.  

- Rozpoczyna si

ę

 karnawał, czas wizyt i przyj

ęć

. Jak dzi

ś

 urz

ą

dza

ć

  

przyj

ę

cia w domach?  

- Zanikaj

ą

 ju

Ŝ

 przyj

ę

cia, do jakich przywykli

ś

my w czasach PRL-u.  

Ze wzgl

ę

du na rosn

ą

cy niedostatek materialny nasze stoły s

ą

 coraz  

skromniejsze. Pewnie jest to zdrowsze od niegdysiejszych mocno  
zakrapianych libacji imieninowych przy gło

ś

nej muzyce, w których -  

chc

ą

c nie chc

ą

c - uczestniczyli wszyscy s

ą

siedzi w bloku... Uwa

Ŝ

am  

- stwierdza mistrz - 

Ŝ

e Polacy powinni spotyka

ć

 si

ę

 rodzinnie i  

towarzysko w nieco innym stylu. Nie wymagajmy wielkich przyj

ęć

.  

Niech to b

ę

dzie smaczna, dobrze zaparzona herbata, lampka wina,  

ciasto własnej roboty według oryginalnego przepisu.  
- Na przykład, prosz

ę

 ojca?  

- Dajmy na to, taki sernik grodzie

ń

ski na nietypowym, bo  

dro

Ŝ

d

Ŝ

owym spodzie, jaki piekło pokolenie mojej babki. Wszyscy  

dzi

ś

 robi

ą

 kruche spody, tymczasem stokro

ć

 smaczniejszy jest  

sernik na warstwie do

ść

 twardego waniliowego ciasta dro

Ŝ

d

Ŝ

owego.  

Rozrabiamy je na mleku waniliowym, które pozyskujemy gotuj

ą

c w nim  

dwie lub trzy posiekane laski wanilii. Nawiasem mówi

ą

c, trzeba  

koniecznie wprowadzi

ć

 na powrót do naszych polskich kuchni  

wanili

ę

, która nie tylko daje nadzwyczajny smak i aromat, ale te

Ŝ

  

jest substancj

ą

 lecznicz

ą

, działaj

ą

c

ą

 

ś

ci

ą

gaj

ą

co i  

przeciwzapalnie...  
A

Ŝ

eby nasz spód do sernika był nieco twardszy, bierzemy na  

kilogram m

ą

ki 5 dekagramów dro

Ŝ

d

Ŝ

y i dodatkowo przed samym  

pieczeniem wklepujemy w ciasto pół kilograma m

ą

ki i pół kostki  

masła. Kiedy ju

Ŝ

 troch

ę

 zaczyna rosn

ąć

, rozwałkowujemy je na  

blasze na grubo

ść

 palca i wstawiamy do piekarnika. Po upieczeniu  

smarujemy ciasto roztrzepanym białkiem i nakładamy warstw

ę

  

tłustego sera, który w przeddzie

ń

 wygnietli

ś

my r

ę

k

ą

 (nie  

przepuszczaj

ą

c przez 

Ŝ

adn

ą

 maszynk

ę

) i zostawili

ś

my, by  

background image

leciusie

ń

ko zgliwiał. Naturalnie, dodajemy do sera 

Ŝ

ółtka (mo

Ŝ

e  

by

ć

 kilka ugotowanych na twardo i przetartych przez maszynk

ę

),  

gruboziarnisty cukier, troch

ę

 posiekanej wanilii, zapachy. Wierzch  

obsypujemy rodzynkami, migdałami, grubym cukrem z cynamonem,  
układamy na nim kratownic

ę

 z ciasta. Pieczemy wył

ą

czaj

ą

c grzanie  

od spodu. Zapach i smak takiego ciasta jest nieporównywalny z  

Ŝ

adnym innym, zwłaszcza fabrycznie produkowanym.  

- Pogadajmy o alkoholach. I niech nas w tym usprawiedliwi  
zbli

Ŝ

aj

ą

ca si

ę

, jedyna w roku, sylwestrowa noc.  

- Zamiast tych wszystkich byle jakich wódek i tanich win - obrusza  
si

ę

 ojciec Jan - chciałbym widzie

ć

 na polskich stołach elegancki i  

zdrowy alkohol w postaci nalewek owocowych czy ziołowych na  
spirytusie, własnej produkcji. Trzeba, naturalnie, pomy

ś

le

ć

 o tym  

w lecie, w porze zbiorów malin, je

Ŝ

yn, czarnej porzeczki...  

Zasypujemy umyte owoce cukrem w szklanym naczyniu i czekamy a

Ŝ

  

puszcz

ą

 sok i zaczn

ą

 fermentowa

ć

. Dodajemy wówczas czysty spirytus  

w proporcji 1:5 i wlewamy do butelek, najlepiej ciemnych. Niech to  
sobie le

Ŝ

y a

Ŝ

 do kolejnego Sylwestra. Im starsze nalewki, tym  

wi

ę

ksz

ą

 maj

ą

 moc.  

- A słynna staropolska 

ś

liwowica?  

- Sekret jej klarowno

ś

ci polegał na tym, 

Ŝ

e robiło si

ę

 j

ą

 ze  

ś

liwek lekko niedojrzałych. Wedle najdawniejszych przepisów,  

nale

Ŝ

ało wrzuci

ć

 do butli wiadro jeszcze twardych owoców (mi

ę

kkie  

i dojrzałe daj

ą

 trunek ci

ęŜ

ki, mazisty), wla

ć

 30 litrów  

przegotowanej wody, w której rozpuszczono około 10 kilogramów  
cukru oraz 15 dekagramów dro

Ŝ

d

Ŝ

y winnych lub piwnych. Zamykało si

ę

  

butl

ę

 korkiem z rurk

ą

 fermentacyjn

ą

. Po dwóch tygodniach, kiedy  

ustawał proces fermentacji, nale

Ŝ

ało wino sfiltrowa

ć

 i rozla

ć

 do  

butelek. Amatorzy mocnych alkoholi dodawali na tym etapie czystego  
spirytusu wedle uznania. 

Ś

liwowica była zdrowym, krzepi

ą

cym,  

"m

ę

skim" trunkiem.  

- Dzi

ś

 w sklepach kupujemy szampany i wina obwarowane - a

Ŝ

 trudno  

da

ć

 temu wiar

ę

 - terminem przydatno

ś

ci do spo

Ŝ

ycia.  

- Niemo

Ŝ

liwe - dziwi si

ę

 ojciec Jan - je

ś

li tak, to najlepszy  

dowód, 

Ŝ

e nabywamy, w miejsce prawdziwego alkoholu produkt  

chemiczny, na dodatek gazowany. Strach podawa

ć

 taki trunek  

go

ś

ciom, bo faktycznie mo

Ŝ

na ich potru

ć

.  

- A

Ŝ

 si

ę

 prosi w tym miejscu przypomnie

ć

 sposób ojca Jana Grande  

na kaca, który nas niechybnie dopadnie noworocznym rankiem. Otó

Ŝ

 -  

zjadamy na 

ś

niadanie dwa jajka na mi

ę

kko, popijamy du

Ŝ

ym kubkiem  

kakao, po chwili - wypijamy szklank

ę

 soku z kiszonej kapusty.  

- Niekoniecznie musimy w noc sylwestrow

ą

 pi

ć

 tyle niezdrowych,  

fabrycznych alkoholi - sprzeciwia si

ę

 nasz rozmówca - by odwodni

ć

  

organizm i wytraci

ć

 zapasy magnezu. Pora roku nie sprzyja takim  

ekscesom. Nasze organizmy zim

ą

 s

ą

 słabsze z powodu niedoboru  

serotoniny - hormonu produkowanego przez przysadk

ę

 mózgow

ą

 pod  

wpływem sło

ń

ca. Szara pogoda, brak 

ś

wie

Ŝ

ego powietrza, brak  

po

ś

wiaty słonecznej w pomieszczeniach powoduje, 

Ŝ

e mamy mniej  

Ŝ

yciowej energii, zdechłe samopoczucie i wisielcze humory. Brak  

serotoniny powoduje zanik 

Ŝ

yciowego optymizmu.  

- St

ą

d pewnie samobójstwa i choroby depresyjne w Szwecji?... -  

dopowiadamy.  
- W niektórych okresach roku kraje skandynawskie s

ą

 całkowicie  

pozbawione 

ś

wiatła słonecznego. A w Polsce jesieni

ą

 i zim

ą

, kiedy  

gruba warstwa chmur wisi nam nad głowami, musimy karmi

ć

 si

ę

  

okruchami 

Ŝ

yciodajnej energii słonecznej. Po pierwsze - nie wolno  

przesypia

ć

 całych poranków, ale ju

Ŝ

 od rana starajmy si

ę

 mie

ć

  

kontakt z jasnym dniem - zaleca zakonnik, zachwalaj

ą

c własne  

wstawanie o godz. 5. Uciekajmy z zamkni

ę

tych pomieszcze

ń

,  

organizujmy spacery za dnia. Po drugie - poodsłaniajmy okna. Na  
okres zimy zdejmujemy z nich zasłony i rozsuwamy firanki tak, 

Ŝ

eby  

background image

jak najwi

ę

cej 

ś

wiatła wpadało przez czyste szyby. W Holandii ju

Ŝ

  

od dawna firany wyszły z u

Ŝ

ycia.  

- U nas s

ą

siedzi gotowi pomy

ś

le

ć

Ŝ

e jako

ś

 nie potrafimy upora

ć

  

si

ę

 z remontem w mieszkaniu... Czy serotonin

ę

 mo

Ŝ

na czym

ś

  

zast

ą

pi

ć

?  

- Nie. 

ś

adne lampy, czy sztuczne sło

ń

ca nie spowoduj

ą

 jej  

wytwarzania. Zim

ą

 musimy po prostu wstawa

ć

 o pi

ą

tej lub szóstej, a  

kła

ść

 si

ę

 o dwudziestej drugiej.  

- Ba, prosz

ę

 ojca... Wi

ę

kszo

ść

 z nas ju

Ŝ

 dawno zapomniała, 

Ŝ

e taki  

wła

ś

nie jest naturalny porz

ą

dek doby.  

- Niech wi

ę

c ta wi

ę

kszo

ść

 powyrzuca telewizory za okno i zadba o  

takie wy

Ŝ

ywienie, które przywróci normalny bieg zegarowi  

biologicznemu. Wieczorne o

Ŝ

ywiania si

ę

 i poranna senno

ść

 - to  

symptom braku magnezu w organizmie. Spo

Ŝ

ywajmy wi

ę

cej ro

ś

lin  

str

ą

czkowych, ciemnozielonych warzyw, surówek, polskich jabłek,  

pijmy - o czym ju

Ŝ

 wcze

ś

niej mówili

ś

my - du

Ŝ

o kakao.  

- Co ojciec Grande s

ą

dzi o zapo

Ŝ

yczaniu energii od innych,  

konkretnie - od energoterapeutów?  
- Uwa

Ŝ

am, 

Ŝ

e jest to znachorstwo i nabieranie ludzi. W samym  

Wrocławiu urz

ę

duje obecnie około 40 szarlatanów ró

Ŝ

nej ma

ś

ci, a w  

Polsce b

ę

dzie ich legion. Jestem 

Ŝ

yciowym realist

ą

 i praktykiem i  

nie uznaj

ę

 

Ŝ

adnej bioenergoterapii. Ka

Ŝ

dy z nas ma w sobie samym  

własn

ą

 elektrowni

ę

, biopr

ą

dy, niezb

ę

dny mu do 

Ŝ

ycia zasób energii  

i optymizmu.  
Je

Ŝ

eli organizm jest zdrowy, dobrze trawi, ma kontakt z natur

ą

 i  

sło

ń

cem, nie bombardujemy go nadmiarem stresów - to energia i  

rado

ść

 

Ŝ

ycia, bez niczyjej pomocy, wprost z niego promieniuj

ą

.  

 
 
Kobiety, nie łamcie si

ę

...  

 
- Ojcze Janie, co jest zdrowsze: towarzystwo ludzi czy ich brak? -  
wybieramy problem do kolejnej rozmowy.  
- Jedna i druga sytuacja wpływa na nasze zdrowie, humor,  
samopoczucie - salomonowo rozpoczyna ojciec Jan. Człowiek jest  
istot

ą

 społeczn

ą

 i nie powinien izolowa

ć

 si

ę

, ale te

Ŝ

 nie nale

Ŝ

y  

wchodzi

ć

 w byle jakie towarzystwo. Wiadomo, 

Ŝ

e wiecznie  

narzekaj

ą

cy pesymista podziała na nas przygn

ę

biaj

ą

co, natomiast  

optymista podbuduje psychicznie. Szukajmy wi

ę

c osób dobrze  

nastawionych do 

Ŝ

ycia, radosnych, u

ś

miechni

ę

tych, nie  

przejmuj

ą

cych si

ę

 na wyrost, otwartych, prostolinijnych. Unikajmy  

zło

ś

liwców, zgorzknialców, histeryków, ludzi narzucaj

ą

cych  

otoczeniu swoj

ą

 wol

ę

, rubasznych, hała

ś

liwych, prowadz

ą

cych  

podwójn

ą

 gr

ę

...  

- O tych ostatnich jakby łatwiej wokół nas - przyznajemy.  
Ojciec Jan jest dzi

ś

 w 

ś

wietnym nastroju, jakby mniej zm

ę

czony,  

ch

ę

tnie podejmuje ka

Ŝ

d

ą

 kwesti

ę

:  

- Typ psychiczny dnia dzisiejszego jest znerwicowany, niepewny  
siebie, zakompleksiony; nawet je

ś

li si

ę

 u

ś

miecha, to krzywo, je

ś

li  

prawi miłe słówka - to jest w nich jaki

ś

 podtekst, a je

ś

li si

ę

  

ś

mieje - to jest to 

ś

miech podszyty histeri

ą

. Takie reakcje  

fatalnie wpływaj

ą

 nie tylko na otoczenie, ale te

Ŝ

 rykoszetem  

uderzaj

ą

 w człowieka, który nie potrafi by

ć

 otwarty i szczery.  

Jego natura bardzo to prze

Ŝ

ywa. Ka

Ŝ

dy zły, zafałszowany kontakt  

odbija si

ę

 na zdrowiu i fizycznym, i psychicznym.  

- Jak ojciec s

ą

dzi, czy zostało co

ś

 jeszcze w ludziach z  

kulturowej przynale

Ŝ

no

ś

ci do poszczególnych zaborów?  

- My

ś

l

ę

Ŝ

e tak, cho

ć

 w coraz mniej u

ś

wiadomiony sposób. Otwarto

ść

  

granicz

ą

ca nawet z naiwno

ś

ci

ą

, charakterystyczna jest dla regionów  

wschodnich - pogranicza polsko-litewskiego i polsko-białoruskiego.  
Kiedy rozmawiam z kim

ś

 z Białostockiego czy Suwalskiego - to on  

background image

jest szczery a

Ŝ

 do bólu. Rypie prawd

ę

 prosto w oczy i nawet nie  

pomy

ś

li, 

Ŝ

e kto

ś

 mo

Ŝ

e si

ę

 czu

ć

 dotkni

ę

ty. Tak a tak było -  

kochanie

ń

ki - tak a tak kto

ś

 powiedział, i nie ma co tu ukrywa

ć

...  

Taka prostolinijno

ść

 jest form

ą

 uczciwo

ś

ci i zdrowego stosunku do  

Ŝ

ycia. Co ciekawe - ludzie w tej enklawie na wschodzie Polski 

Ŝ

yj

ą

  

dłu

Ŝ

ej.  

- Zdrowie a dekalog, prosz

ę

 ojca... Nie ma w

ś

ród przykaza

ń

  

bezpo

ś

redniego nakazu: szanuj zdrowie.  

- Jestem zauroczony, wr

ę

cz zahipnotyzowany - z przej

ę

ciem  

przyznaje ojciec Jan - m

ą

dro

ś

ci

ą

 tej epoki, w której wyst

ą

pił  

Moj

Ŝ

esz. Jak długo istnie

ć

 b

ę

dzie ludzko

ść

, tak długo nikt nie  

zdoła ani dekalogu poprawi

ć

, ani co

ś

 do niego - w sensie  

uzupełnienia - dorzuci

ć

. W tych dziesi

ę

ciu punktach zawarte s

ą

  

wszystkie zasady i kodeksy prawne. Dotycz

ą

 one 

Ŝ

ycia ka

Ŝ

dego  

człowieczego indywiduum, a tak

Ŝ

e ka

Ŝ

dego narodu. 

ś

aden filozof czy  

m

ę

drzec, posługuj

ą

cy si

ę

 tylko ludzkim rozumem, nie byłby w stanie  

czego

ś

 tak wspaniałego jak dekalog wykombinowa

ć

. Nawiasem mówi

ą

c -  

ź

le si

ę

 dzieje, 

Ŝ

e prawnicy ró

Ŝ

nych epok, równie

Ŝ

 i naszej -  

rozbudowuj

ą

 systemy prawne gubi

ą

c "po drodze" istot

ę

 dziesi

ę

ciu  

przykaza

ń

. Gdyby tylko one wci

ąŜ

 obowi

ą

zywały, na 

ś

wiecie dawno  

ju

Ŝ

 panowałby porz

ą

dek.  

Wracaj

ą

c do pytania... Otó

Ŝ

, dekalog bierze pod uwag

ę

 równie

Ŝ

  

zdrowie i system 

Ŝ

ywieniowy. Pi

ą

te przykazanie najwyra

ź

niej odnosi  

si

ę

 do ochrony 

Ŝ

ycia i zdrowia. Je

ś

li kto

ś

 pali, pije, nadu

Ŝ

ywa  

kawy, cukru, niewła

ś

ciwie si

ę

 od

Ŝ

ywia - no to sam siebie zabija.  

Ile

Ŝ

 przedwczesnych cywilizacyjnych zgonów sami na siebie  

sprowadzamy.  
Czy, wobec tego, brak troski o zdrowie jest w poj

ę

ciu  

chrze

ś

cijanina grzechem? - pytamy retorycznie.  

- Jak najbardziej. Z zaniedba

ń

 tego typu nale

Ŝ

y si

ę

 spowiada

ć

. S

ą

  

to wykroczenia przeciwko pi

ą

temu przykazaniu. Je

Ŝ

eli sam siebie  

zabijam, 

ś

wiadomie skracam 

Ŝ

ycie, bo truj

ę

 organizm, niewła

ś

ciwie  

si

ę

 od

Ŝ

ywiam, czy zaniechałem leczenia - to s

ą

 to grzechy, które  

ja uznałbym za ci

ęŜ

kie.  

- Przyst

ą

pmy teraz, ojcze Janie, do bardzo delikatnej kwestii. Jak  

mamy sterowa

ć

 własn

ą

 płodno

ś

ci

ą

? Czy okresowa wstrzemi

ęź

liwo

ść

  

jest faktycznie t

ą

 najmniej zawodn

ą

 metod

ą

? Co w tej sprawie maj

ą

  

do powiedzenia ojcowie bonifratrzy? - pytamy ostro

Ŝ

nie.  

Ojciec Jan 

ś

wietnie radzi sobie i z tym tematem:  

- Jest to niezwykle trudne zagadnienie. Ilu

Ŝ

 to medyków i  

seksuologów nabiedziło si

ę

 od najdawniejszych czasów, by co

ś

  

definitywnego tutaj powiedzie

ć

. Bezskutecznie. 

ś

ywy organizm  

kobiety nie jest do ko

ń

ca przewidywalny. Wpływa na niego mnóstwo  

czynników zewn

ę

trznych i wewn

ę

trznych, nigdy nie b

ę

dzie  

funkcjonował jak zaprogramowana maszyna. Tylko mniej wi

ę

cej mo

Ŝ

na  

orzeka

ć

 o okresach płodnych i niepłodnych. Nie ma na to gwarancji,  

podobnie zreszt

ą

, jak nie daj

ą

 gwarancji wszelkie sztuczne  

zabezpieczenia.  
Chciałbym przy tej okazji powiedzie

ć

Ŝ

e dar przekazywania 

Ŝ

ycia  

jest dowodem wielkiego zaufania Przedwiecznego i musimy by

ć

 w  

kontaktach seksualnych niezwykle inteligentni. Trzeba umie

ć

  

rozró

Ŝ

nia

ć

 po

ś

cig za przyjemno

ś

ci

ą

, o której ju

Ŝ

 drugiego dnia nie  

pami

ę

tamy, od zbli

Ŝ

enia z kochan

ą

 osob

ą

 przeznaczon

ą

 nam przez  

Boga. Powołuj

ą

c do istnienia nowe 

Ŝ

ycie, przekazuj

ą

c w genach  

samych siebie - dotykamy 

Ŝ

ycia wiecznego. Dopóki 

Ŝ

yj

ą

 nasze geny w  

kolejnych pokoleniach 

Ŝ

yjemy i my... Jest to, obok duchowej, forma  

nie

ś

miertelno

ś

ci fizycznej.  

- Raczej mniej czy wi

ę

cej kontaktów seksualnych, prosz

ę

 ojca?  

Mamy  
na wzgl

ę

dzie te wła

ś

ciwe, z kochan

ą

 osob

ą

. Jak wpływaj

ą

 na nasze  

zdrowie? - dociekamy.  

background image

- Zalecałbym wstrzemi

ęź

liwo

ść

. Sam przebieg i doznanie kontaktu  

cielesnego po okresie pewnej przerwy - s

ą

 intensywniejsze.  

Wszystko dzieje si

ę

 jakby od nowa... Przy nadu

Ŝ

ywaniu seksualno

ś

ci  

ograbia si

ę

 organizm z białka, cynku i selenu, wysiada serce i  

kr

ąŜ

enie. Mo

Ŝ

na nawet zauwa

Ŝ

y

ć

Ŝ

e ludzie stoj

ą

cy na rubie

Ŝ

y  

rozpusty 

Ŝ

yj

ą

 kilkana

ś

cie lat krócej.  

- Czy impotencja mo

Ŝ

e mie

ć

 zwi

ą

zek z wcze

ś

niejszym nadu

Ŝ

ywaniem  

seksualno

ś

ci? - stawiamy kwesti

ę

.  

- Naturalnie - potwierdza ojciec Jan - nadu

Ŝ

ywanie powoduje  

nerwice seksualne, bardzo trudne do wyleczenia. Podło

Ŝ

em  

impotencji mo

Ŝ

e by

ć

 tak

Ŝ

e brak fosforu, cynku, selenu i białka w  

organizmie. Powoduje to rozstroje hormonalne, wstrzymanie wzrostu  
komórek rozrodczych i m

ęŜ

czyzna, mimo 

Ŝ

e młody czy w 

ś

rednim wieku  

- czuje si

ę

 jak stara babcia. Je

Ŝ

eli jednak uzupełnimy braki  

poprzez odpowiednie 

Ŝ

ywienie, dodaj

ą

c do tego witaminy z grupy B -  

to człowiek stanie na nogi i b

ę

dzie inaczej na wszystko reagował.  

S

ą

 to jednak sprawy zbyt powa

Ŝ

ne, by leczy

ć

 je na łamach gazet,  

czy odwołuj

ą

c si

ę

 do rad przyjaciół. Zaburzenia seksualne leczymy  

wył

ą

cznie u dobrego specjalisty.  

- Czy to prawda, 

Ŝ

e w diecie osoby maj

ą

cej kłopoty seksualne,  

powinny si

ę

 znale

źć

 pestki dyni? sprawdzamy zasłyszan

ą

 recept

ę

.  

- Tak, ze wzgl

ę

du na du

Ŝą

 zawarto

ść

 pierwiastków, o których  

wcze

ś

niej mówili

ś

my. Polecam te

Ŝ

 ryby morskie w miejsce da

ń

  

mi

ę

snych.  

- Jak prze

Ŝ

y

ć

 menopauz

ę

, ojcze Janie?  

- Spokojnie - odpowiada stanowczo mistrz Jan. - Bez sztucznego i  
zarazem histerycznego podtrzymywania działalno

ś

ci hormonów,  

odpowiedzialnych za rozrodczo

ść

 kobiety. Je

ś

li natura sama działa  

w ten sposób, 

Ŝ

eby j

ą

 wyciszy

ć

 - to nale

Ŝ

y tego głosu posłucha

ć

.  

ą

czenie preparatów hormonalnych mo

Ŝ

e by

ć

 niebezpieczne.  

Wyobra

ź

my sobie, 

Ŝ

e do 

ś

wiecy, która pomale

ń

ku ga

ś

nie - dolewamy  

kropelkami wosk. Taka 

ś

wieca mo

Ŝ

e jeszcze - co nie daj Bóg -  

zamieni

ć

 si

ę

 w wielki płomie

ń

, który spali własn

ą

 podstaw

ę

. Nie  

nara

Ŝ

ajmy naszych organizmów na nieprzewidywalne tragedie. Dobry  

lekarz powinien zwróci

ć

 uwag

ę

 kobiecie, która wchodzi w okres  

menopauzy, na konieczno

ść

 spo

Ŝ

ywania du

Ŝ

ej ilo

ś

ci wapnia - w mleku  

i jego przetworach. W tym czasie bowiem zaczyna si

ę

 proces  

szybkiego ubytku wapna w ko

ś

ciach i - w 

ś

lad za tym - osteoporoza,  

czyli szczególna podatno

ść

 na złamania.  

- Dlaczego tak si

ę

 dzieje? - dopytujemy zaintrygowani.  

- Ze wzgl

ę

du na zaburzenia hormonalne, powoduj

ą

ce przy

ś

pieszon

ą

  

prac

ę

 serca, które wzmacnia si

ę

 "wydziobuj

ą

c" wap

ń

 z ko

ś

ci.  

Zachodzi równie

Ŝ

 pewien proces nieprzyswajania wapnia przez  

organizm kobiecy, co ma na celu spowodowanie uwi

ą

du organów  

rozrodczych. Je

ś

li wi

ę

c tej ucieczki wapnia nie uzupełnimy poprzez  

po

Ŝ

ywienie, to po pi

ęć

dziesi

ą

tce 90 proc. kobiet ma zwyrodnienia  

układu kostnego i mi

ęś

niowego, które ł

ą

cz

ą

 si

ę

 z dotkliwymi bólami  

krzy

Ŝ

a, ko

ś

ci biodrowych, nóg, mi

ęś

ni całego ciała.  

- Czy nale

Ŝ

y stosowa

ć

 jakie

ś

 preparaty wapniowe?  

- Raczej nie. Litr mleka i dziesi

ęć

 deka sera na dob

ę

 jest  

podstaw

ą

 regeneracji organizmu w wieku 

ś

rednim - stwierdza ojciec  

Jan, jak zawsze zwolennik metod naturalnych. Je

ś

li kto

ś

 nie  

toleruje mleka słodkiego, niech je spo

Ŝ

ywa w postaci przetworzonej  

- kefiru lub jogurtu.  
- Co stosowa

ć

 na bolesne miesi

ą

czkowanie?  

- Zaparzamy ły

Ŝ

eczk

ę

 nasion najzwyklejszej marchwi w szklance wody  

i pijemy dwa, trzy razy dziennie w dniach poprzedzaj

ą

cych okres i  

podczas krwawienia. Marchew działa rozkurczowo, bóle mijaj

ą

 lub s

ą

  

znacznie słabsze.  
 
 

background image

Jak zabezpieczy

ć

 si

ę

 przed nagłym nieszcz

ęś

ciem  

 
- Prosz

ę

 nam powiedzie

ć

 - jakie znaczenie w 

Ŝ

yciu dojrzałego  

człowieka ma fakt, i

Ŝ

 był on w niemowl

ę

ctwie karmiony mlekiem  

własnej matki?  
- Kolosalne - mówi ojciec Jan. - Mleko matki - z czego mało kto  
zdaje sobie spraw

ę

 - jest w swoim składzie niepowtarzalne,  

zindywidualizowane, podobnie jak ona sama i jej dziecko. Nie tylko  
nie jest oboj

ę

tny fakt, czy niemowl

ę

 karmi si

ę

 mlekiem krowim czy  

kobiecym, ale te

Ŝ

 - czy mleko to pochodzi wprost od własnej matki.  

W j

ę

zyku polskim przechowało si

ę

 powiedzonko o tym, 

Ŝ

e co

ś

 zostało  

"wyssane z mlekiem matki". Otó

Ŝ

, wysysamy zarówno warto

ś

ci  

od

Ŝ

ywcze, jak i - w pewnym sensie - charakterologiczne,  

determinuj

ą

ce nas 

Ŝ

yciowo, na podobie

ń

stwo genów.  

Na szcz

ęś

cie, w naszym społecze

ń

stwie przemija moda na karmienie  

sztucznymi, sproszkowanymi mieszankami mlecznymi i ambicj

ą

 kobiet  

staje si

ę

 karmienie piersi

ą

. Tym samym zaopatruj

ą

 one własne  

dzieci w ciała odporno

ś

ciowe, chroni

ą

ce przed wirusami i  

bakteriami. 

ś

adne inne mleko takiej odporno

ś

ci nie zapewni.  

Dodajmy jeszcze, 

Ŝ

e dzieci karmione mlekiem matki nigdy nie maj

ą

  

skazy białkowej.  
- Jak długo - zdaniem ojca - nale

Ŝ

y karmi

ć

 piersi

ą

?  

- Przynajmniej do roku. W poprzednich pokoleniach był taki  
obyczaj, 

Ŝ

e matka mi

ę

dzy jednym a drugim porodem wci

ąŜ

 karmiła. Na  

Syberii, gdzie sp

ę

dziłem dzieci

ń

stwo, zdarzyło mi si

ę

 obserwowa

ć

  

przeró

Ŝ

ne sytuacje. Kiedy

ś

, wracaj

ą

c z koleg

ą

 ze szkoły (a  

chodzili

ś

my do trzeciej klasy) - zaszedłem do jego domu. Patrz

ę

 i  

oczom nie wierz

ę

. Wowka, podro

ś

ni

ę

te chłopaczysko dostawia si

ę

 do  

matki, a ona siada, wyjmuje pier

ś

 i podaje mu do ssania...  

Jak si

ę

 okazało, w

ś

ród azjatyckiej ludno

ś

ci obyczaj karmienia  

piersi

ą

 przez długie lata był powszechny. Cywilizacja, do jakiej  

my

ś

my przywykli, nie dotarła w okolice Kirgizji czy Kazachstanu.  

Tam ci

ą

gle było 

ś

redniowiecze, nikt nie słyszał o szpitalach czy  

lekarzach. Ale za to podczas siedmiu lat, które tam sp

ę

dziłem,  

widziałem tylko trzy pogrzeby miejscowych. Polacy natomiast  
wymierali gromadami.  
W naszej cywilizacji niechby kobiety karmiły do roku, a ju

Ŝ

  

zaoszcz

ę

dz

ą

 ci

ęŜ

kie pieni

ą

dze na lekach i wizytach lekarskich.  

Informujemy ojca Jana o najnowszych badaniach przeprowadzonych w  
USA, które wykazały, 

Ŝ

e mleko kobiece niszczy komórki rakowe.  

- Wiedziano o tym ju

Ŝ

 za czasów mojej młodo

ś

ci i wcze

ś

niej -  

replikuje rozmówca. Rak był wtedy trudniej wykrywalny, ale te

Ŝ

 o  

wiele rzadziej wyst

ę

pował. Diagnozowano go zwykle w do

ść

  

zaawansowanej fazie, kiedy pojawiały si

ę

 guzy, lub organizm był  

ju

Ŝ

 znacznie wyniszczony i starano si

ę

 pomóc podaj

ą

c mleko kobiece  

- dwie szklanki dziennie. W niejednym wypadku nast

ę

powało  

zahamowanie rozwoju komórek rakowych i wyzdrowienie.  
A jakie mleko powinni

ś

my kupowa

ć

 - w woreczkach foliowych, czy -  

niemal dwukrotnie dro

Ŝ

sze - w kartonikach?  

- Mleko kartonikowe jest odparowane - odpowiada ojciec -  
zabezpieczone działaniem temperatury przed nadmiarem  
zanieczyszcze

ń

. Generalnie, du

Ŝ

o lepsze od tego w workach  

foliowych. Mo

Ŝ

na to zreszt

ą

 samemu sprawdzi

ć

 stawiaj

ą

c oba rodzaje  

w słoiczkach. Po kilkunastu godzinach mleko z woreczków zsi

ą

dzie  

si

ę

 jako bardziej zanieczyszczone. No i dwie trzecie jego  

zawarto

ś

ci to woda. Uwa

Ŝ

am, 

Ŝ

e lepiej wypi

ć

 szklank

ę

  

pełnowarto

ś

ciowego napoju ni

Ŝ

 litr byle czego.  

Interesuje nas kolejna sprawa: czy - mianowicie podawa

ć

 male

ń

kim  

dzieciom od

Ŝ

ywki, zupki, przeciery kupowane w sklepach?  

- Matki powinny unika

ć

 tych gotowych specjałów, jak - nie  

przymierzaj

ą

c - diabeł 

ś

wi

ę

conej wody - sugestywnie przedstawia  

background image

swoje stanowisko ojciec Jan. - Ró

Ŝ

ne firmy, zwłaszcza zachodnie,  

robi

ą

 na tym kolosalne interesy... A czy to tak trudno zetrze

ć

  

własnemu dziecku jedn

ą

 marchewk

ę

, jabłuszko, czy odrobin

ę

 jarzyn?  

Niech

Ŝ

e ta matka sama popróbuje smaku potrawy ze słoiczka pewnej  

znanej firmy, albo jeszcze lepiej - niech dyrektor tej firmy 

Ŝ

ywi  

si

ę

 przez jaki

ś

 czas tym co produkuje, a zobaczymy jak na tym  

wyjdzie. Wcale nie dziwi

ę

 si

ę

 dzieciom, 

Ŝ

e pluj

ą

 takim  

niesmacznym, jałowo przyprawianym jedzeniem... Generalnie, bardzo  
boj

ę

 si

ę

 o generacje chowane na sztucznych pokarmach i od  

male

ń

ko

ś

ci faszerowane antybiotykami i chemi

ą

. Po trzydziestym  

roku takie organizmy mog

ą

 si

ę

 ju

Ŝ

 nie nadawa

ć

 do 

Ŝ

ycia.  

- Prosz

ę

 ojca - wpadamy w kwesti

ę

 - te pi

ę

kne, długonogie,  

cieniutkie jak gał

ą

zki dziewczyny, które osi

ą

gaj

ą

 i do dwóch  

metrów wzrostu... Czy s

ą

 to zdrowe sylwetki?  

- Po pi

ęć

dziesi

ą

tce - je

ś

li zabraknie wła

ś

ciwego od

Ŝ

ywiania i  

odpowiedniego trybu 

Ŝ

ycia - kr

ę

gosłupy tych ludzi b

ę

d

ą

 trzaska

ć

  

jak zapałki, Bo

Ŝ

e uchowaj! - Ojciec Jan nie szcz

ę

dzi nam, jak  

wida

ć

, silnych wra

Ŝ

e

ń

. - Gołym okiem wida

ć

 - kontynuuje - 

Ŝ

e to  

pokolenie wybujało w nienaturalny i niekorzystny sposób. Modna  
dzi

ś

 sylwetka przypomina wiotk

ą

 lebiod

ę

 hodowan

ą

 gdzie

ś

 w  

zacienionym, betonowym k

ą

cie, bez dost

ę

pu sło

ń

ca i od

Ŝ

ywczych  

soków zdrowej ziemi.  
Zwracamy uwag

ę

 naszego rozmówcy na ton czarnowidztwa przebijaj

ą

cy  

w tej rozmowie...  
- Jako zielarz i medyk zakonny obserwuj

ę

 w ci

ą

gu ostatnich  

dziesi

ę

ciu lat wyra

ź

ny regres zdrowotny naszego społecze

ń

stwa. I  

to wszystkich jego generacji - pada zdecydowana riposta. -  
Wystarczy powiedzie

ć

Ŝ

e wróciła gru

ź

lica, ju

Ŝ

 przecie

Ŝ

 w pewnym  

okresie zupełnie zlikwidowana. Zubo

Ŝ

enie materialne,  

niedo

Ŝ

ywienie, napi

ę

cia psychiczne, wieczna irytacja spowodowana  

zachowaniami polityków, beznadzieja 

Ŝ

yciowych perspektyw -  

doprowadzaj

ą

 do osłabienia odporno

ś

ci organizmu i załamania  

zdrowia. Ludzie odpowiedzialni za polityk

ę

 zdrowotn

ą

 powinni  

zdawa

ć

 sobie spraw

ę

 z tego, 

Ŝ

e gru

ź

lica w społecze

ń

stwie jest jak  

tykaj

ą

ca bomba. To nie AIDS, którym zara

Ŝ

amy si

ę

 przez krew.  

Gru

ź

lica rozprzestrzenia si

ę

 błyskawicznie. Wystarczy, 

Ŝ

e do  

autobusu, biura, szkoły, sklepu wejdzie jeden pr

ą

tkuj

ą

cy... Je

ś

li  

si

ę

 przed ni

ą

 nie uchronimy, to wi

ę

kszo

ść

 

ś

rodków bud

Ŝ

etowych  

pójdzie na leczenie, zamiast na rozwój gospodarki.  
Podło

Ŝ

em 90 proc. chorób, z jakimi przychodz

ą

 do mnie pacjenci,  

jest nerwica, od której zaczyna si

ę

 rozbrojenie organizmu. Je

ś

li  

do tego dodamy zanieczyszczenia atmosfery i brak troski o  
ekologi

ę

, to - generalizuj

ą

c - powiedzie

ć

 mo

Ŝ

na, 

Ŝ

e chorujemy na  

własn

ą

 epok

ę

.  

- Czy mo

Ŝ

na w dzisiejszej dobie zabezpieczy

ć

 si

ę

 w jaki

ś

 sposób  

przed kataklizmem, nagłym nieszcz

ęś

ciem? - pytamy dalej, cho

ć

  

ojciec Grande nerwowo zerkn

ą

ł na zegarek.  

- Odpukajmy w nie malowane... Póki co - nie słycha

ć

 w naszej  

strefie geopolitycznej o 

Ŝ

adnych tego typu zagro

Ŝ

eniach.  

Specjalno

ś

ci

ą

 wieku s

ą

 zagro

Ŝ

enia ciche, podst

ę

pnie działaj

ą

ce,  

nie spektakularne. I to one zbieraj

ą

 najwi

ę

ksze 

Ŝ

niwo. Jednak ja  

osobi

ś

cie, nauczony do

ś

wiadczeniem syberyjskim, nie byłbym  

spokojny nie maj

ą

c w szafce po kilka kilogramów ró

Ŝ

nych kasz, m

ą

ki  

z otr

ę

bami, fasoli i grochu, suchych makaronów, soli oraz kilku  

butelek oleju... Kiedy

ś

, ka

Ŝ

da szanuj

ą

ca si

ę

 gospodyni  

przechowywała te produkty w woreczkach płóciennych, w tak zwanych  
komórkach, czyli przewiewnych, chłodnych pomieszczeniach przy  
kuchniach. Dobrze jest mie

ć

 troch

ę

 zapasów pod r

ę

k

ą

, niezale

Ŝ

nie  

od humorów 

ś

wiatowej polityki.  

- Czy zd

ąŜ

ymy, prosz

ę

 ojca, omówi

ć

 jeszcze jedn

ą

 spraw

ę

? -  

Niepokoimy si

ę

 o czas, który tu we Wrocławiu biegnie nam szybciej.  

background image

- Czy, mianowicie, wolno si

ę

ga

ć

 od czasu do czasu po smakowicie  

pachn

ą

cy, przetopiony w domowych warunkach smalec? Mamy na uwadze  

fakt, 

Ŝ

e jest to sam tłuszcz nasycony, a taka - dajmy na to -  

choroba Alzheimera tylko czeka...  
- Byle ów smalec nie spotykał si

ę

 z białym pieczywem i cukrem, a  

mo

Ŝ

emy go z po

Ŝ

ytkiem dla zdrowia spo

Ŝ

ywa

ć

 - odpowiada rozmówca. -  

Przez całe wieki był w powszechnym u

Ŝ

yciu; smarowano nim chleb,  

wypiekano placki. Ludzie do

Ŝ

ywali dziewi

ęć

dziesi

ą

tki zachowuj

ą

c  

jasno

ść

 umysłu. Choroba Alzheimera to znów, niestety, specyfika  

naszych czasów.  
Ciekawi nas czy ojciec Jan - człowiek Wschodu, gdzie cz

ę

sto jadało  

si

ę

 "sało", czyli słonin

ę

 - zna jaki

ś

 ciekawy sposób jej  

przyrz

ą

dzania?  

- Bierzemy do

ść

 grube plastry zwykłej surowej słoniny - z miejsca  

mo

Ŝ

emy notowa

ć

 gotowy przepis - rzecz jasna, smaczniejsza b

ę

dzie  

ta z wiejskiego uboju, opalona ogniem, o specyficznej strukturze i  
nacieramy j

ą

 solidnie czosnkiem roztartym z sol

ą

. Nast

ę

pnie  

kładziemy do glinianego garnka, przyciskamy czym

ś

 ci

ęŜ

kim. Po paru  

dniach, kiedy słonina nieco si

ę

 sprasuje, przewracamy j

ą

. Robimy  

tak kilka razy, mniej wi

ę

cej przez dwa tygodnie. Kiedy zauwa

Ŝ

ymy,  

Ŝ

e słonina wchłon

ę

ła wcze

ś

niej wydzielony płyn i naci

ą

gn

ę

ła  

czosnkiem, wyjmujemy j

ą

, oskrobujemy z nadmiaru soli i wieszamy na  

haczykach w przewiewnym miejscu. Podsuszon

ą

 przechowujemy w  

lodówce, a wieczorami kroimy do razowego chleba z kwaszonym  
ogórkiem i zbo

Ŝ

owej kawy. Zamiast kiełbasy. Jest tak

Ŝ

e bardzo  

smaczna do piwa.  
 
 
Nasz przyjaciel ból  
 
Ludzie maj

ą

 coraz mniej czasu, farmacja wychodzi temu naprzeciw.  

Zastanawiamy si

ę

, czy byle jakie jedzenie uzupełnione preparatem  

witaminowomineralnym typu "Muld-tabs" staje si

ę

 pełnowarto

ś

ciowe?  

- Taki proceder - u

ś

miecha si

ę

 ojciec Jan - jest mo

Ŝ

liwy, ale na  

krótk

ą

 met

ę

, w jakich

ś

 nadzwyczajnych okoliczno

ś

ciach. Na przykład  

- jeste

ś

my poza domem, bez mo

Ŝ

liwo

ś

ci regularnego spo

Ŝ

ywania  

posiłków, albo te

Ŝ

 nie dojadamy podczas kuracji czy  

rekonwalescencji... Wówczas uzupełniamy niedobory 

Ŝ

ywieniowe w  

sposób sztuczny. Nigdy jednak nie zrównowa

Ŝ

y to w pełni zasobu  

witamin i mikroelementów przyswajanych z normalnym, warto

ś

ciowym  

po

Ŝ

ywieniem. Na co dzie

ń

, je

ś

li od

Ŝ

ywiamy si

ę

 wła

ś

ciwie i mamy  

zdrowy, sprawny organizm - nie potrzeba nam 

Ŝ

adnych dodatkowych  

witamin w tabletkach. Zatem, nie kupujmy ich na wyrost w aptekach,  
cho

ć

by miały by

ć

 najcudowniejsze. Człowiek bardzo łatwo  

przyzwyczaja si

ę

 do my

ś

li, 

Ŝ

e tabletka załatwi za niego wiele  

spraw i - nierzadko - wpada w lekomani

ę

.  

- Zjawisko to było do

ść

 nagminne w epoce tanich leków, ale chyba  

ju

Ŝ

 nie dzisiaj...  

- Strach przed utrat

ą

 zdrowia powoduje, 

Ŝ

e ludzie chc

ą

 si

ę

  

zabezpieczy

ć

 i nadu

Ŝ

ywaj

ą

 lekarstw - utrzymuje nasz rozmówca -  

nie

ś

wiadomi tego jak bardzo sobie szkodz

ą

. Za

Ŝ

ywajmy leki tylko w  

okresie, kiedy wyst

ę

puj

ą

 objawy chorobowe i tyle, ile trzeba. Na  

Zachodzie jest taki obyczaj, 

Ŝ

e resztki lekarstw - nie zu

Ŝ

yte w  

czasie choroby - zanosi si

ę

 w zakorkowanej buteleczce do apteki i  

odzyskuje za nie cz

ęść

 pieni

ę

dzy. Równie

Ŝ

 tabletki sprzedawane s

ą

  

na sztuki, a nie zaraz w całych opakowaniach. Natomiast w polskich  
domach, mimo obecnej dro

Ŝ

yzny, wystarczy otworzy

ć

 szafk

ę

 z  

lekarstwami, a wysypuj

ą

 si

ę

 z niej napocz

ę

te tubki, fiolki,  

opakowania - przeterminowane lub na granicy wa

Ŝ

no

ś

ci, z którymi  

nie wiadomo co zrobi

ć

...  

- Czy zioła wymagaj

ą

 podobnej precyzji i ostro

Ŝ

no

ś

ci w za

Ŝ

ywaniu?  

background image

- dopytujemy.  
- Naturalnie. 

Ź

le dobrane i niewła

ś

ciwie stosowane zioła mog

ą

  

wyrz

ą

dzi

ć

 wielkie szkody w organizmie. Dlatego zalecaj

ą

c laikom  

zakładanie apteczek zielarskich, zarazem zastrzegam, by czynili to  
odpowiedzialnie. Trzeba prowadzi

ć

 notatnik, w którym zapisujemy  

przeznaczenie ka

Ŝ

dej ro

ś

liny. Jest na rynku du

Ŝ

o poradników,  

mi

ę

dzy innymi bonifraterskich, którymi mo

Ŝ

emy si

ę

 posługiwa

ć

  

przygotowuj

ą

c mieszanki. Zaobserwowałem w czasie mojej praktyki  

pewien fenomen w ziołolecznictwie. Mianowicie, zioła zbierane i  
przygotowywane własn

ą

 r

ę

k

ą

, oddziałuj

ą

 skuteczniej od innych -  

wygłasza oryginalny pogl

ą

d zdeklarowany zielarz.  

- To ciekawe. Ale, prosz

ę

 ojca, w

ś

ród ziół, podobnie jak w

ś

ród  

grzybów, s

ą

 jadalne i "trojaki" - popisujemy si

ę

 wiedz

ą

.  

Zakonnik poprawił si

ę

 w krze

ś

le i rozpocz

ą

ł wywód:  

- Pierwsze, najbardziej niebezpieczne trucizny, jakimi posługiwała  
si

ę

 ludzko

ść

, pochodz

ą

 ze 

ś

wiata ro

ś

linnego. Na polach i ł

ą

kach  

Europy ro

ś

nie około 30 truj

ą

cych gatunków, w

ś

ród nich słynna  

cykuta, któr

ą

 wypił Sokrates, wilcza jagoda, pokrzyk... W  

ś

redniowieczu ka

Ŝ

da zielarka miała własny, trzymany w tajemnicy  

specyfik, b

ę

d

ą

cy kombinacj

ą

 truj

ą

cych ziół.  

- A piołun - leczy czy truje? Podaje si

ę

 go dzieciom w herbatkach  

na apetyt; doro

ś

li pij

ą

 "piołunówk

ę

", niekoniecznie na apetyt...  

- Piołun jest lekiem tylko w minimalnych, kropelkowych, dokładnie  
odmierzonych dawkach. Przedawkowany staje si

ę

 

ś

mierteln

ą

 trucizn

ą

.  

- Ojcze Janie, czy mocz - Panie Bo

Ŝ

e, odpu

ść

 - zapo

Ŝ

yczamy od  

naszego rozmówcy porzekadło - leczy? S

ą

 w 

ś

wiecie, a ostatnio te

Ŝ

  

w Polsce, entuzja

ś

ci tak zwanej urynoterapii.  

- Gdyby mocz leczył - odpowiada rozmówca - to Przedwieczny nie  
wyposa

Ŝ

yłby naszych organizmów w nerki, 

Ŝ

eby z ich pomoc

ą

 usuwa

ć

  

toksyny i wszelkie inne paskudztwa.  
- Ale pono

ć

 ju

Ŝ

 w staro

Ŝ

ytno

ś

ci, w Indiach...  

- Ka

Ŝ

da moda - nie daje nam doko

ń

czy

ć

 ojciec Jan - a zwłaszcza ta  

najgłupsza, szuka dla siebie uzasadnienia w "staro

Ŝ

ytno

ś

ci".  

Przyszła kiedy

ś

 do mnie urynoterapeutka (obraza Boska, a nie  

słowo), w dodatku pani doktor i jak nie zacznie wywodzi

ć

...  

Wreszcie tak mnie zdenerwowała, 

Ŝ

e poradziłem jej, by oprócz  

moczu, podawała równie

Ŝ

 swoim pacjentom fekalia na jakim

ś

 ładnym  

talerzyku.  
- Czy równie kontrowersyjnym 

ś

rodkiem leczniczym jest nafta? -  

sprawdzamy i ten specyfik.  
- Nafty nie wolno pi

ć

. Jest trucizn

ą

, która czyni spustoszenie,  

je

ś

li dostanie si

ę

 do wn

ę

trza 

Ŝ

ywego organizmu. Mo

Ŝ

na j

ą

 stosowa

ć

  

tylko zewn

ę

trznie, do smarowania skóry przy stanach zapalnych czy  

odmro

Ŝ

eniach.  

- Od niedawna dosta

ć

 mo

Ŝ

na na naszym rynku tak zwan

ą

 naft

ę

  

kosmetyczn

ą

 do piel

ę

gnacji włosów. Stosowana z dodatkiem 

Ŝ

ółtka i  

cytryny ma działa

ć

 wzmacniaj

ą

co na cebulki - rewan

Ŝ

ujemy si

ę

  

przepisem.  
- Spójrzmy, jak to wygl

ą

dało w praktyce poprzednich wieków -  

o

Ŝ

ywia si

ę

 ojciec Jan. - Naft

ę

, jako 

ś

rodek higieniczny, stosowali  

ś

ydzi, Gruzini, Cyganie. Ludy te całymi miesi

ą

cami nie myły  

włosów, natomiast wylewały na głow

ę

 naft

ę

, która oczyszczała,  

dezynfekowała, usuwała wszelkie bakterie i grzyby, a jednocze

ś

nie  

zbierała tłuszcz, zapobiegaj

ą

c łojotokowi. Przy tym wszystkim  

nafta odstr

ę

cza insekty. Dzi

ś

 nie mamy w

ą

tpliwo

ś

ci, 

Ŝ

e włosy tych  

ludów były nadzwyczaj mocne i pi

ę

kne. Tak wi

ę

c nie pot

ę

piam nafty  

jako kosmetyku, zalecam jednak ostro

Ŝ

no

ść

 osobom skłonnym do  

uczule

ń

.  

- To, co dawne, m

ą

drzejsze jest od nowego. Porównajmy wobec tego  

Ŝ

ucie tytoniu z paleniem papierosów - proponujemy.  

- O tym, 

Ŝ

e papieros skraca 

Ŝ

ycie, wie dzisiaj nawet dzieciak w  

background image

przedszkolu... Azjaci od niepami

ę

tnych czasów a

Ŝ

 do dzisiaj - nie  

znaj

ą

c papierosów - zakładaj

ą

 sobie w k

ą

cikach ust prymki tytoniu i  

co chwila spluwaj

ą

 jak wielbł

ą

dy. I có

Ŝ

 si

ę

 okazuje? Ludy te nic  

nie wiedz

ą

 o katarach, nie

Ŝ

ytach górnych dróg oddechowych,  

gru

ź

licy, gronkowcach czy paciorkowcach - tak dalece ten tyto

ń

  

jest bakteriobójczy - i takie rewelacje zna nasz cicerone.  
- W jakiej postaci si

ę

 go za

Ŝ

ywa?  

- Niektórzy tn

ą

 zielone, 

Ŝ

ywe li

ś

cie, inni - suszone, jeszcze inni  

sproszkowane. Zwyczajem arystokracji tatarskiej, która wprowadziła  
tabak

ę

 - kład

ą

 sobie na dło

ń

 sproszkowane li

ś

cie tytoniowe  

po

ś

ledniejszego gatunku i wdychaj

ą

.  

- Wychodzi na to, 

Ŝ

e kichanie ma równie

Ŝ

 znaczenie zdrowotne?  

- Jak najbardziej - potwierdza ojciec. - Wstrz

ą

s podczas  

kichni

ę

cia oczyszcza przewody nosowe i gardło, wyrównuje  

ci

ś

nienie, nie dopuszczaj

ą

c do szumów w głowie, a sam proszek  

(byle nie była to tabaka palona) działa bakteriobójczo.  
- Ojcze Janie - proponujemy - po

ś

wi

ęć

my teraz troch

ę

 miejsca  

sprawie, która od wieków zajmuje umysły filozofów i uczonych: czym  
jest ból w 

Ŝ

yciu człowieka? Jak sobie z nim radzi

ć

 i co o nim  

my

ś

le

ć

?  

- Ból jest zawsze okropnym przera

Ŝ

eniem dla człowieka. I ten  

fizyczny, i ten psychiczny. Kiedy

ś

 ludzie lepiej go znosili, byli  

bardziej odporni. Dzi

ś

, niestety, ból powala nawet silnego  

m

ęŜ

czyzn

ę

, zmieniaj

ą

c go w kwil

ą

ce dziecko.  

- Ale te

Ŝ

 dzisiaj mamy do czynienia z czym

ś

, co jest niemal  

ekstraktem bólu, przy niektórych nowotworach...  
- W takich sytuacjach musi si

ę

 go likwidowa

ć

 si

ę

gaj

ą

c nawet po  

ostateczne 

ś

rodki, jak na przykład morfin

ę

. Tu musi działa

ć

 dobry  

lekarz, traumatolog specjalizuj

ą

cy si

ę

 w walce z cierpieniem.  

Powstaje jednak pytanie - czy ka

Ŝ

dy ból nale

Ŝ

y likwidowa

ć

? Je

ś

li  

Przedwieczny uczynił go atrybutem naszego 

Ŝ

ycia, to widocznie jest  

on potrzebny. Na przykład - podczas porodu. Matka, która urodziła  
dziecko bez bólu, a tym bardziej pod narkoz

ą

, nie ma odpowiedniego  

uczuciowego rozeznania sytuacji. Ni st

ą

d, ni zow

ą

d pojawia si

ę

  

przy niej istota, któr

ą

 ona nieraz z trudem akceptuje. A jak  

kobieta przejdzie przez ból, który zaaplikowała jej m

ą

dro

ść

 Bo

Ŝ

a,  

to w momencie pierwszego płaczu dziecka dozna tak cudownych uczu

ć

,  

Ŝ

e bardzo szybko zapomni o trudnych chwilach. Zdarza si

ę

 i tak, 

Ŝ

e  

kobieta, która ju

Ŝ

 zdecydowała si

ę

 odda

ć

 dziecko w adopcj

ę

, po  

przej

ś

ciu bólu porodu jest tak z nim zjednoczona, 

Ŝ

e zmienia  

Ŝ

yciow

ą

 decyzj

ę

.  

- Gdzie jeszcze jest potrzebny ból? - zastanawiamy si

ę

.  

- Niemal wsz

ę

dzie. Ból jest arcywa

Ŝ

nym przyjacielem człowieka,  

pierwszy go ostrzega: "Uwa

Ŝ

aj. Co

ś

 niedobrego dzieje si

ę

 z tob

ą

!".  

I zaczynamy interesowa

ć

 si

ę

 własnym zdrowiem, reperowa

ć

 je,  

przedłu

Ŝ

a

ć

 nasze fizyczne istnienie. Tak to ju

Ŝ

 doskonale jest  

wszystko urz

ą

dzone przez Przedwiecznego - z przekonaniem  

konkluduje ojciec Jan.  
- A ból zawiedzionej duszy, prosz

ę

 ojca, ból serca?  

- Ten typ bólu jest najci

ęŜ

szy do zwalczenia - przyznaje zakonnik.  

- Trzeba jednak stara

ć

 si

ę

 przetworzy

ć

 zł

ą

 energi

ę

, któr

ą

 on ze  

sob

ą

 niesie - w dobr

ą

, przezwyci

ęŜ

y

ć

 zw

ą

tpienie i rozpacz,  

popatrze

ć

 na swoje sprawy z dystansu i - po jakim

ś

 czasie - znów  

nabra

ć

 

Ŝ

yciowego optymizmu. Je

ś

li kto wierz

ą

cy - niech uda si

ę

 do  

spowiedzi. Rozmowa z zaufanym spowiednikiem przynosi wielk

ą

 ulg

ę

,  

nast

ę

puje wyciszenie i złagodzenie wewn

ę

trznego napi

ę

cia.  

 
 
"Moja siostra 

ś

mier

ć

..."  

 
W naszych rozmowach tematy praktyczne i przyziemne s

ą

siaduj

ą

 z  

background image

bardziej abstrakcyjnymi, przepisy kulinarne z filozofi

ą

 

Ŝ

ycia,  

troska o zdrowie z pochwał

ą

 Boga... Silva rerum ojca Grande  

- bogactwo, w którym - jak wynika z listów Czytelników - ka

Ŝ

dy co

ś

  

dla siebie znajduje. Dzi

ś

 tak

Ŝ

e cz

ęść

 rozmowy, po

ś

wi

ę

con

ą

  

współczesnej sztuce umierania, poprzedzimy pytaniami o kilka  
drobnych, bardzo praktycznych spraw.  
Zajadaj

ą

c kanapki przyniesione wraz z herbat

ą

 z klasztornej kuchni  

przez ojca Jana zapytujemy:  
- Czy vegeta - przyprawa, która zdobyła sobie szturmem polskie  
kuchnie (sypiemy j

ą

 do zup, sosów, pieczonych mi

ę

s, gotowanych  

warzyw...) nie szkodzi czasem naszemu zdrowiu?  
- W vegecie - obja

ś

nia ojciec Jan - znajduje si

ę

 całe mnóstwo  

zdrowotnych, suszonych warzyw, niestety - zniszczonych przez sod

ę

  

- glutaminian i inozynian sodu. Podnosz

ą

 one znakomicie smak  

potrawy, zmi

ę

kczaj

ą

, przyspieszaj

ą

 gotowanie, ale zarazem  

likwiduj

ą

 30 do 60 proc. warto

ś

ci przygotowywanych produktów. Soda  

niszczy te

Ŝ

 

ś

luzówk

ę

 przewodu pokarmowego i 

Ŝ

ą

dka. Radz

ę

 veget

ę

  

wycofa

ć

 z kuchni, albo przynajmniej radykalnie j

ą

 ograniczy

ć

.  

- A inne przyprawy, takie jak maggi, musztarda, chrzan? -  
ustalamy.  
- Brunatna maggi jest wywarem z ro

ś

lin o tej samej nazwie,  

zakonserwowanym chemicznie. Mo

Ŝ

na j

ą

 dodawa

ć

 do polepszania smaku,  

ale te

Ŝ

 - bardzo ostro

Ŝ

nie. Musztarda, w której skład wchodzi  

biała i czarna gorczyca, sól, cukier, kwas cytrynowy, jak równie

Ŝ

  

utarty chrzan s

ą

 przyprawami naturalnymi i mo

Ŝ

na spo

Ŝ

ywa

ć

 je bez  

obaw.  
- Czy to prawda, 

Ŝ

e nie nale

Ŝ

y miesza

ć

 w sałatkach warzyw z  

owocami? Od jakiego

ś

 czasu z przedszkolnych menu znikn

ę

ła  

popularna tarta marchewka z jabłkiem i cytryn

ą

...  

- Zasada niemieszania warzyw z owocami znana jest od dawna -  
twierdzi ojciec Jan - jednak zapominamy o niej w codziennej  
praktyce. W czasach mojej młodo

ś

ci, gdy kto

ś

 pracował w bran

Ŝ

y  

Ŝ

ywieniowej i zdarzyło mu si

ę

 poda

ć

 w jednej potrawie zmieszane  

ś

wie

Ŝ

e ogórki ze 

ś

wie

Ŝ

ym pomidorem - popełniał jako fachowiec bł

ą

d  

kardynalny. Pomi

ę

dzy zasadowym 

ś

rodowiskiem ogórka a kwasowym -  

pomidora, zachodzi do

ść

 burzliwa reakcja, która powoduje, 

Ŝ

e tak

ą

  

mieszank

ę

 trawi si

ę

 przez dwa dni z ogromnym trudem...  

Warto przy tej okazji zwróci

ć

 uwag

ę

 na sałatki majonezowe, które  

tak ochoczo serwujemy go

ś

ciom w naszych domach. Otó

Ŝ

, owszem,  

mo

Ŝ

na nasieka

ć

 gotowanych jarzyn i zmiesza

ć

 je z majonezem, ale  

nie wymiatajmy przy okazji wszystkich resztek z lodówki, tworz

ą

c  

jak

ąś

 okropn

ą

 jarzynowo-majonezowo-kiełbasian

ą

 bryj

ę

. Równie

Ŝ

 nie  

wolno w sałatce wi

ą

za

ć

 

ś

ledzia z nasionami str

ą

czkowymi. Sam  

ś

ledzik w 

ś

mietanie - prosz

ę

 bardzo, ale 

Ŝ

aden groszek, 

Ŝ

adna  

kukurydza do tego.  
- Prosz

ę

 ojca, jak wygl

ą

da, smakuje i pachnie kwas chlebowy -  

napój, który powojenne pokolenia Polaków znaj

ą

 wył

ą

cznie z  

ksi

ąŜ

ek?  

Ten temat najwyra

ź

niej o

Ŝ

ywia ojca Jana.  

- Wyparły go przywleczone z Zachodu sztuczne, farbowane lemoniady,  
oran

Ŝ

ady, pepsi i cole. W Rosji czy na Ukrainie kwas chlebowy  

nadal jest bardzo popularny i mo

Ŝ

na go dosta

ć

 niemal na ka

Ŝ

dym  

rogu ulicy. Nie znam bardziej warto

ś

ciowego napoju - wspaniale  

gasi pragnienie, likwiduje zm

ę

czenie, posiada ogromne st

ęŜ

enie  

witaminy B, du

Ŝ

o selenu i cynku, a przy tym leczy likwiduj

ą

c  

nadkwasot

ę

, wzd

ę

cia, wszelkie zaburzenia trawienne. Napój ten  

mo

Ŝ

na robi

ć

 w warunkach domowych, a kosztuje grosze.  

- Je

ś

li czyta nas kto

ś

 przedsi

ę

biorczy, szukaj

ą

cy pomysłu na  

rynkowy przebój letniego sezonu, to by

ć

 mo

Ŝ

e - wła

ś

nie mu co

ś

  

podpowiedzieli

ś

my...  

- Nie my

ś

l

ę

 w tej chwili o skali przemysłowej. Na potrzeby domowe  

background image

wystarcz

ą

 trzy kilogramy sucharów z ciemnego razowego chleba, pół  

kilograma miodu, dwa kilogramy cukru oraz dro

Ŝ

d

Ŝ

e winne. Wszystko  

to zalewamy wod

ą

 w du

Ŝ

ym kamiennym garnku, przykrywamy lnianym  

r

ę

cznikiem, stawiamy na dwa, trzy dni w ciepłym miejscu. Gdy  

zacznie fermentowa

ć

, przelewamy do butelek, szczelnie zamykamy i  

przez kilka dni przetrzymujemy gdzie

ś

 w chłodzie. Na lato jest to  

znakomity, orze

ź

wiaj

ą

cy i zarazem lecz

ą

cy napój.  

Smutno si

ę

 robi na my

ś

l, ile wszelakiego dobra zawartego w  

najprostszych, tanich produktach, le

Ŝ

y odłogiem. Mówili

ś

my ju

Ŝ

  

wcze

ś

niej o burakach, dodam jeszcze, i

Ŝ

 s

ą

 one doskonałym  

naturalnym lekarstwem przeciw zaparciom i chorobom jelita grubego.  
Je

ś

li kto cierpi na te przypadło

ś

ci - niech codziennie rano na  

czczo zje 5 do 10 ły

Ŝ

ek utartych - wcze

ś

niej upieczonych w cało

ś

ci  

w piekarniku - buraków, do których nale

Ŝ

y doda

ć

 ły

Ŝ

eczk

ę

 zmielonego  

kminku, ły

Ŝ

k

ę

 oleju jadalnego i soli do smaku. Ju

Ŝ

 po trzech  

dniach zauwa

Ŝ

ymy popraw

ę

. Czerwonofioletowy barwnik buraka jest na  

dodatek substancj

ą

 antyrakow

ą

.  

- Prosz

ę

 ojca, przejd

ź

my do zapowiedzianego tematu: nasze  

niezr

ę

czne, usuwane z pola widzenia, wyrzucane z domów, jakby  

wstydz

ą

ce si

ę

 siebie, pok

ą

tne umieranie...  

- Mówili

ś

my ju

Ŝ

 w którym

ś

 z wcze

ś

niejszych wywiadów o tej  

staruszce, która budz

ą

c si

ę

 ka

Ŝ

dego ranka tak bardzo dziwiła si

ę

,  

Ŝ

e jeszcze 

Ŝ

yje - wspomina ojciec Jan. - W jej przypadku umieranie  

było jakby wysychaniem energii 

Ŝ

yciowej... Obserwowałem wiele  

zgonów w moim 

Ŝ

yciu i ka

Ŝ

dy z nich zostawił we mnie swój odr

ę

bny  

ś

lad. Pracowałem kiedy

ś

 w 

ś

rodowisku najubo

Ŝ

szych z osob

ą

  

niezwykle warto

ś

ciow

ą

 - pani

ą

 Eugeni

ą

, hrabiowskiego pochodzenia.  

Bardzo si

ę

 przyja

ź

nili

ś

my. I raptem ona zachorowała, a po krótkim  

czasie zmarła. Pami

ę

tam swoje wra

Ŝ

enie, kiedy wszedłem do jej  

mieszkania pełnego cennych bibelotów, pami

ę

taj

ą

cych jeszcze czasy  

carskie. Za 

Ŝ

ycia Eugenii była tam zawsze ciepła, serdeczna  

atmosfera. Naraz zobaczyłem j

ą

 le

Ŝą

c

ą

 po

ś

rodku pokoju, na  

wysuni

ę

tym tapczanie, w

ś

ród rzeczy, które pokrywał kurz wcze

ś

niej  

niedostrzegalny; zimnych, oboj

ę

tnych. Poj

ą

łem, 

Ŝ

e one te

Ŝ

 umarły,  

nawet te dwa koty syjamskie, kr

ę

c

ą

ce si

ę

 mi

ę

dzy nogami, wszystko  

to w jaki

ś

 sposób poszło za swoj

ą

 pani

ą

. Szybko stamt

ą

d wyszedłem,  

wprost pora

Ŝ

ony pustk

ą

, jaka wytworzyła si

ę

 po umarłym  

człowieku...  

Ś

mier

ć

 dla człowieka jest spraw

ą

 wa

Ŝ

n

ą

 i wspaniał

ą

. Wszystko, co  

chcemy o niej wiedzie

ć

, wyja

ś

nia nasza katolicka wiara.  

Przygotowanie do 

ś

mierci... Praktycznie, trzeba to robi

ć

 przez  

całe 

Ŝ

ycie, pami

ę

taj

ą

c, 

Ŝ

e ka

Ŝ

dy dzie

ń

 witaj

ą

cy nas sło

ń

cem,  

zarazem przybli

Ŝ

a do kresu. Taka perspektywa pozwala człowiekowi  

Ŝ

y

ć

 lepiej, m

ą

drzej, w wi

ę

kszej wolno

ś

ci. Na przykład - 

ś

wiat  

rzeczy czy politycznych stanowisk nie zwi

ąŜ

e mu r

ą

k.  

- Co pocz

ąć

 z l

ę

kiem przed 

ś

mierci

ą

?  

- Powiem co

ś

 bulwersuj

ą

cego - stwierdza mistrz.  

- Je

Ŝ

eli człowiek pami

ę

ta o 

ś

mierci, przygotowuje si

ę

 do niej,  

traktuje jako naturalne prawo - to, kiedy ju

Ŝ

 wejdzie w lata i  

ś

mier

ć

 zaczyna si

ę

 przybli

Ŝ

a

ć

 - mo

Ŝ

e temu wszystkiemu towarzyszy

ć

  

nawet radosne oczekiwanie. Zwłaszcza w naszej katolickiej wierze.  
- Moja siostra 

ś

mier

ć

 - mawiał 

ś

wi

ę

ty Franciszek. Prosz

ę

 ojca, tak  

si

ę

 troszczymy o naszych bliskich, a w tej ostatecznej próbie  

oddajemy ich w obce r

ę

ce...  

- Uwa

Ŝ

am, 

Ŝ

e polskie społecze

ń

stwo powinno pomału zmienia

ć

 obyczaj  

transportowania swoich umieraj

ą

cych do szpitali. Odchodzenie w  

domu, nawet w najgorszych warunkach, lepsze jest od zimnej,  
słu

Ŝ

bowej oboj

ę

tno

ś

ci szpitala. A i rodzina konsoliduje si

ę

 wokół  

ś

mierci i wzbogaca wewn

ę

trznie.  

- A hospicja? - dopytujemy.  
- Hospicja przeznaczone s

ą

 dla bezdomnych i samotnych. Natomiast  

background image

rodziny maj

ą

 naturalny obowi

ą

zek - mimo wszystkich niedogodno

ś

ci -  

towarzyszy

ć

 swoim bliskim do ko

ń

ca, trzyma

ć

 w tej ostatniej chwili  

za r

ę

k

ę

. Nikt ich w tym nie zast

ą

pi. Przypomina mi si

ę

 pewne  

zdarzenie z młodo

ś

ci. Umierał na gru

ź

lic

ę

 25-letni młodzieniec,  

mój rówie

ś

nik, taki 

Ŝ

yciowy dziwak - troch

ę

 filozof, troch

ę

  

histeryk, ateista. Był to chłopak z domu dziecka, kto

ś

 absolutnie  

samotny, kto nie zaznał w 

Ŝ

yciu odrobiny ciepła. I do ko

ń

ca nie  

pogodził si

ę

 ze 

ś

mierci

ą

. Kl

ę

czałem przy jego łó

Ŝ

ku, trzymałem go  

za r

ę

ce, próbowałem wesprze

ć

 modlitw

ą

. Nic, 

Ŝ

adnego uspokojenia,  

miotał si

ę

 tylko i spazmował. A kiedy przyszedł ten ostatni  

moment, wbił si

ę

 paznokciami w moje r

ę

ce z tak

ą

 determinacj

ą

Ŝ

e  

nie szło nas potem długi czas rozerwa

ć

. Nosz

ę

 to zdarzenie w  

pami

ę

ci przez całe 

Ŝ

ycie.  

- Czy odesłanie do szpitala mo

Ŝ

e przyspieszy

ć

 

ś

mier

ć

?  

- Tak, to si

ę

 zdarza, zwłaszcza w przypadku tych osób, które  

panicznie boj

ą

 si

ę

 szpitali.  

- A co mo

Ŝ

e przynie

ść

 ulg

ę

 umieraj

ą

cemu?  

Ojciec Jan przez chwil

ę

 zastanawia si

ę

:  

- My

ś

l o tym, 

Ŝ

e jednak czego

ś

 w 

Ŝ

yciu dokonał. Kto

ś

 leczył ludzi  

przez dziesi

ą

tki lat, kto

ś

 godnie wychował dzieci, inny słu

Ŝ

ył  

ludziom uczciw

ą

 prac

ą

... Je

ś

li swoim 

Ŝ

yciem zrobili

ś

my jakie

ś

  

dobro innym, to l

Ŝ

ej umieramy. Wa

Ŝ

ne jest tak

Ŝ

e, aby przed  

ś

mierci

ą

 uporz

ą

dkowa

ć

 doczesne sprawy. Pogodzi

ć

 si

ę

 z kim trzeba,  

kogo trzeba - przeprosi

ć

, uregulowa

ć

 sprawy finansowe. Jest to  

wa

Ŝ

ne zarówno dla wierz

ą

cych, jak i niewierz

ą

cych. Przygotowanie  

do 

ś

mierci to tak

Ŝ

e rachunek sumienia według dekalogu, spowied

ź

,  

która daje wewn

ę

trzny spokój i nawet ból fizyczny łagodzi.  

Człowiek, który nie rozliczył si

ę

 z ziemskich spraw i nie  

przygotował - umiera rozpaczliwie.  
- Co jest tak naprawd

ę

 wa

Ŝ

ne w 

Ŝ

yciu, prosz

ę

 ojca?  

- Samo 

Ŝ

ycie, cudowny dar Przedwiecznego. Musimy je szanowa

ć

  

dbaj

ą

c o zdrowie, sposób od

Ŝ

ywiania, nasze obyczaje, higien

ę

  

osobist

ą

, higien

ę

 otoczenia... Warto te

Ŝ

 zadba

ć

 o wła

ś

ciwe  

nastawienie do bli

ź

nich i 

ś

wiata - mniej materialistyczne i  

konsumpcyjne. Podej

ś

cie do 

Ŝ

ycia takie troch

ę

 romantyczne,  

idealizuj

ą

ce, kontemplacyjne - procentuje zdrowiem fizycznym i  

psychicznym. Pozwala równie

Ŝ

 pami

ę

ta

ć

 o tym, 

Ŝ

e Bóg zakodował w  

nas cz

ą

stk

ę

 samego siebie.  

 
 
Spis tre

ś

ci  

 
Od autorów.  
 
Cz

ęść

 I. Opowiadanie o sposobie 

Ŝ

ywienia i piel

ę

gnowania organizmu  

ludzkiego.  
 
Cz

ęść

 II. Spotkania z Ojcem Grande.  

 
Jak broni

ć

 si

ę

 przed rakiem.  

Wyrzuci

ć

 margaryn

ę

 przez okno.  

ś

eby nas sztuczno

ść

 nie ze

Ŝ

arła.  

Inteligencja na talerzu.  
Leczy

ć

 ciała i dusze.  

Witamina B na dyskotece.  
Czy seks zabija?  

ś

ony "produkuj

ą

" pijaków.  

ś

ółtka zahamowały d

Ŝ

um

ę

.  

Polak w k

ą

pieli.  

Kultura 

Ŝ

ucia.  

Ś

wi

ę

ta po polsku.  

background image

Ś

wi

ę

ta krzepi

ą

.  

Sekrety 

Ŝ

yciowej energii.  

Kobiety, nie łamcie si

ę

.  

Jak zabezpieczy

ć

 si

ę

 przed nagłym nieszcz

ęś

ciem.  

Nasz przyjaciel ból. Moja siostra 

ś

mier

ć

 .