background image

 

background image

  

 

 

background image

 

 

 

Każdemu spośród Was,

 kto potrzebuje małego przypomnienia,

 że jest wspaniały taki, jaki jest!

 

 Wstęp

 

Dorastałam w małym miasteczku, tu, w górzystym Kolorado. To 

ładne miejsce, ale ja odstawałam od reszty jak bolący palec i nie 
zawsze umiałam sobie z tym poradzić. Zawsze miałam swój własny 
styl, maszerowałam przez życie w rytmie własnego bębenka, sama 
pisałam swoje zasady i w zasadzie sama przecierałam sobie szlak. Moja
skóra stwardniała, a ja dość wcześnie rozwinęłam w sobie mocne jak 
skała poczucie tego, kim jestem i o co mi chodzi. Musiałam, bo w 
przeciwnym razie padłabym ofiarą rozmyślań o tym, co inni o mnie 
myślą i mówią, i czy przypadkiem nie mają racji. To było wiele lat 
temu, a jednak tamte czasy, tamte uczucia zostały w mojej pamięci.
 

Wiem, że nie wszyscy mają takie doświadczenia, że są ludzie, 

których nigdy źle nie oceniono. Ale wielu miało mniej szczęścia, a 
okrutne słowa i pełne nienawiści czyny mają znacznie większy zasięg 
teraz, kiedy cały świat jest połączony klawiaturą i ekranem komputera. 
Coraz trudniej otrząsnąć się z negatywnych myśli i pesymizmu.
 

Myślę, że wiele młodych dziewczyn ma problem z tym, żeby 

kochać siebie i znać swoją wartość, a to zdecydowanie może wpływać 
na ich dorosłe życie. W każdym z nas jest coś, co nas wyróżnia, 
sprawia, że jesteśmy wyjątkowi, że jesteśmy właśnie tym, kim 
jesteśmy, a ja chciałabym, by tym właśnie się cieszyć i to celebrować. 
Niech dumnie powiewa flaga odmieńców! (Czy co tam wolicie).
 

Sądzę, że w podróży w poszukiwaniu tej miłości, jakiej 

pragniemy, tej miłości, na którą naprawdę zasługujemy, pierwszym 
przystankiem musi być miłość do samego siebie. To miłość, której 
nigdy nie można utracić; która może tylko rosnąć i umacniać się, w 
miarę jak rozwijamy ją i pielęgnujemy. Doceniaj to, kim jesteś. 
Zachwycaj się tym, co odróżnia cię od innych. Opowiadaj swoją 
historię na swój własny sposób. Przyjmuj chętnie to, co stanowi o 
twoim wewnętrznym pięknie i tym zewnętrznym. I wiedz, że jeśli ty 

background image

będziesz to robić, nikt inny nie zdoła tego piękna przeoczyć. Rozkoszuj
się odmiennością, dzięki której ty to właśnie ty, i bądź z tego dumny.
 

background image

 

Możesz przeszukać cały wszechświat za kimś, kto bardziej 

zasługuje na twoją miłość i uczucie niż ty sam, ale nigdzie takiej osoby 
nie znajdziesz. Ty sam, tak jak każda inna istota we wszechświecie, 
zasługujesz na swoją miłość i uczucie.
 

Budda

 

Nikt nie może sprawić, że poczujesz się gorszy, jeśli się na to nie 

zgodzisz.
 

Eleanor Roosevelt

 

Człowiek staje się tym, kim wierzy, że jest. Jeśli będę sobie 

powtarzał, że nie mogę czegoś zrobić, możliwe, że w końcu naprawdę 
stanę się niezdolny do zrobienia tego. Jeśli jednak przeciwnie, mam 
wiarę, że potrafię coś zrobić, z całą pewnością nabędę zdolności do 
zrobienia tego, nawet jeśli na początku jej nie miałem.
 

Mahatma Gandhi

 

Oczy innych naszym więzieniem; ich myśli naszymi klatkami.

 

Virginia Woolf

 

Kochać samego siebie to początek romansu na całe życie.

 

Oscar Wilde

 

 

 

Świętuję siebie samego i jestem swoją pieśnią.

 

Walt Whitman

 

Przede wszystkim kochaj siebie, a wszystko inne się ułoży. 

Naprawdę musisz kochać samego siebie, żeby czegokolwiek dokonać w
świecie.
 

Lucille Ball

 

 

 

background image

 Prolog. SANTA:

 

Liceum… Nie najlepsze lata mojego życia

 

Jest taka chwila w życiu każdego człowieka, taki punkt w czasie, 

który zmienia obrany kurs, drogę, którą się wędruje, na zawsze. Moją 
był tamten wieczór w ostatniej klasie liceum, wieczór imprezy 
urodzinowej Ashley Maxwell.
 

Nie należałam do nastolatek chodzących na dzikie balangi. Nie 

piłam, nie brałam narkotyków i nie zadawałam się z chłopakami, więc 
naprawdę nie miałam po co tam iść. I byłam boleśnie nieśmiała, 
miałam nadwagę i nie czułam się dobrze w swojej skórze – skórze 
skłonnej do wyprysków i oblewającej się jaskrawą czerwienią, ilekroć 
ktoś próbował wciągnąć mnie do rozmowy. Szkolne korytarze były 
torturą dla dziewczyny takiej jak ja, ale przecierpiałam je niemal 
bezboleśnie, bo wiedziałam, kiedy spuścić głowę i nie patrzeć na 
koleżanki czy chłopców nie z mojej ligi. A przynajmniej było tak aż do 
ostatniej klasy, kiedy dostałam szafkę tuż obok szafki Nasha Donovana.
 

Przez pierwsze kilka tygodni trzymałam się sama i nie zwracałam

na niego uwagi, tak jak na wszystkie popularne dzieciaki i pięknych 
ludzi. Jeśli będę trzymała się z boku, on nie będzie mógł się ze mnie 
nabijać albo, co gorsza, patrzeć na mnie z litością w tych niezwykłych 
fiołkowych oczach, które lśniły w jego przystojnej twarzy. Udawało mi
się aż do tamtego dnia, kiedy upuściłam podręcznik do matematyki, a 
on podniósł go i mi podał. Nigdy nie zapomnę, co czułam, kiedy serce 
zatrzymało się na moment, a potem zaczęło bić jak oszalałe, w tej 
samej sekundzie, w której spoczęły na mnie te niezwykłe oczy. Nigdy 
wcześniej nie doświadczyłam czegoś takiego.
 

Nash uśmiechnął się do mnie, rzucił luźno jakąś sarkastyczną 

uwagę, a moje biedne, samotne serce wykonało salto. Puścił do mnie 
oko i odszedł… a ja zostałam, zauroczona. To zauroczenie, 
obezwładniające, pochłaniające, rosło z każdym dniem, bo po tym 
żenującym incydencie Nash zawsze starał się zagadać do mnie przy 
szafkach i zawsze żegnał mnie uśmiechem albo skinieniem głowy. 
Tkwiłam w tym coraz głębiej, snując sny na jawie, w których pisane 
było nam coś więcej, niż pozostać przelotnymi znajomymi, coś 

background image

wielkiego i romantycznego.
 

Byłam inteligentna, więc wiedziałam, że moje uczucia są 

jednostronne, ale on wydawał się miły, czarujący i nigdy się ze mnie 
nie nabijał, nigdy nie poczułam się przez niego źle z powodu swojej 
nadwagi czy wyglądu, w przeciwieństwie do wielu rówieśników, 
którzy ciągle to robili. Nasze proste kontakty dobrze robiły mi na 
poczucie własnej wartości, pozwalały mi czuć się bardziej jak inne 
dziewczyny wodzące na korytarzu oczami za nim i jego kumplami, 
którzy ciągle wpadali w kłopoty.
 

Po jakimś miesiącu przybyło mi nawet odwagi na tyle, że 

odpowiadałam na jego „cześć” bez palącego rumieńca na twarzy. Nie 
jąkałam się już i nie upuszczałam przedmiotów, kiedy do mnie 
zagadywał, a czasami udawało mi się odpowiedzieć na jego uśmiech 
uśmiechem. Byłam z siebie dość dumna, więc kiedy spytał mnie 
pewnego piątku, czy wybieram się na imprezę do Ashley Maxwell, 
byłam w równej mierze zaskoczona, jak i zachwycona. Przeszył mnie 
dreszcz ekscytacji i nie mogłam się powstrzymać przed rzuceniem się 
głową naprzód w sen na jawie, w którym to wszystko było czymś 
więcej niż tylko wymianą uprzejmości na korytarzu. Udało mi się tylko
nie zatańczyć w kółko z radości, klaszcząc w dłonie, jak jakaś oszalała 
fanatyczka.
 

Powiedział do mnie tym razem więcej niż zwykle i był taki 

przyjazny i miły, że odparłam, że spróbuję przyjść. Nie chciałam wydać
się za bardzo zainteresowana. On uśmiechnął się i powiedział, że to 
świetnie i że spędzimy trochę czasu razem, a ja poczułam nagle, że 
pójście na tę ryzykowną, nienadzorowaną imprezę to najważniejsza 
rzecz, jaka przytrafiła mi się w moim krótkim życiu.
 

Moja starsza siostra Faith, ładna i popularna, doskonale czuła się 

w pełnych rekinów wodach nastoletniego życia towarzyskiego. 
Wypytywała mnie bez końca o to moje nagłe pragnienie integracji i 
ostrzegała, że dzieciaki, które zachowują się wrednie i nieprzyjaźnie na
co dzień, mogą okazać się okrutne, jeśli w grę wejdzie status społeczny
i alkohol – ale postanowiłam jej nie słuchać. Uznałam, że najgorsze, co 
może mi się przytrafić, to to, że na imprezie nie spotkam Nasha albo 
Nash mnie nie zauważy, i będę mogła tylko wrócić do domu i zwinąć 
się w kłębek z książką, co zwykle robiłam w weekendy. Zamykałam 
oczy na to, co – wiedziałam o tym – jest prawdą, pochłonięta 

background image

pragnieniem, by ten akurat chłopak dostrzegł we mnie coś więcej. 
Przez to zignorowałam zdrowy rozsądek i mój wyostrzony instynkt 
samozachowawczy.
 

Pozwoliłam, by Faith pracowała nade mną przez całe godziny. 

Bawiła się moimi czerwonymi jak wóz strażacki włosami, aż skręciły 
się jak należy, i upięła je w ładną, kobiecą fryzurę. Pozwoliłam, żeby 
wybrała dla mnie strój, w którym nie wyglądałam jak cheerleaderka w 
rozmiarze XL, modny i elegancki. Pozwoliłam nawet, żeby zrobiła mi 
makijaż, choć wiedziałam, że później na mojej twarzy pojawi się 
jeszcze więcej wyprysków. Efekt końcowy był naprawdę niezły. 
Wyglądałam lepiej niż zwykle. Pomyślałam, że wtopię się w tłum i 
zaczekam, aż wyłowią mnie z niego te uderzające fiołkowe oczy. 
Czułam się bardziej pewna siebie i bezpieczna niż kiedykolwiek 
wcześniej.
 

Faith powiedziała mi, żebym nie pojawiła się na imprezie przed 

jedenastą, więc czekałam w napięciu, bawiąc się nerwowo włosami i 
odgrywając w głowie wszystkie scenariusze, jakie zdołała stworzyć 
moja bardzo żywa wyobraźnia. Może on poprosi mnie do tańca. Może 
wyjdziemy razem na zewnątrz i z nim przeżyję swój pierwszy 
pocałunek. Może powie, że dostrzegł we mnie wszystko, co kryje się 
pod powierzchnią, i chce, żebym została jego dziewczyną. Oczywiście 
nic z tego wszystkiego tak naprawdę nie zaszło, a ja wtedy naprawdę 
nie wiedziałam, jakim facetem jest Nash – ale zauroczenie to 
zauroczenie, rozsądek szybko cię wtedy opuszcza.
 

Tak więc pojawiłam się na imprezie u Ashley Maxwell 

odpowiednio spóźniona, odmieniona lekko przez Faith, z mocno 
bijącym, pełnym nadziei sercem.
 

Kiedy weszłam, ogłuszyła mnie muzyka, a optymizm, który mnie

przepełniał, zaczął się kurczyć. Jakichś trzech chłopaków, których 
rozpoznałam ze szkoły, minęło mnie i dołączyło do tłumu w salonie. 
Nie wiedziałam, na czym mogłabym bezpiecznie zawiesić wzrok, 
gdziekolwiek spojrzałam, ludzie robili coś, od czego oblewał mnie 
rumieniec. Starałam się, jak mogłam, żeby się nie gapić, ale czułam 
zdradzieckie gorąco pełznące w górę mojej szyi, kiedy przeciskałam się
przez to morze ciał. Źle się tam czułam i zaczynałam myśleć, że nowa 
fryzura i tusz do rzęs nigdy nie wystarczą, żebym pasowała do takiego 
miejsca.

background image

 

W kuchni nie było tak tłoczno, więc ruszyłam w tamtą stronę, 

rozglądając się dookoła za Nashem. Byłam pewna, że jeśli go znajdę, 
wieczór będzie udany. Znowu poczułam motyle w żołądku na myśl o 
tym, że mogę napotkać spojrzenie jego niezwykłych oczu. 
Wyobraziłam sobie błysk jego źrenic i małe zmarszczki w kącikach, 
kiedy się uśmiechał. Już widziałam się, nagle swobodną, u jego boku, 
podczas gdy cały ten otaczający mnie chaos wtapia się w tło. Dzięki 
niemu przestałabym czuć się tak nieswojo.
 

Wyszłam zza rogu i ktoś wpadł na mnie, wylewając lepką 

czerwoną ciecz na moją starannie wybraną koszulkę. Otworzyłam usta, 
zaskoczona, a ten dupek poszedł dalej, nie mówiąc nawet 
„przepraszam”. Byłam roztrzęsiona i zupełnie rozbita. Stało się 
zupełnie jasne, że nie przynależę tu, bez względu na to, jak przystojny 
jest Nash Donovan. Ręce zaczęły mi drżeć i musiałam naprawdę starać 
się ze wszystkich sił, żeby powstrzymać łzy.
 

Okazało się, że w kuchni jest równie fatalnie jak w pokojach. A 

właściwie gorzej, bo to tu najwyraźniej trzymali alkohol. Ci, którzy tu 
siedzieli, byli najbardziej pijani. Zupełnie jakbym szła przez pole 
minowe, usiane wstrętnymi uwagami i lepkimi spojrzeniami, w stronę 
zlewu, żeby sprać plamę. Usłyszałam kilka pogardliwych słów, 
widziałam zamglone spojrzenia, którymi mnie obrzucano, i miałam 
dość. Postanowiłam, że umyję się i pójdę do domu. To miejsce i ci 
ludzie nie są dla mnie, teraz byłam już tego pewna.
 

– Kto cię zaprosił?

 

Głos był zamazany, a zaraz potem poczułam ciężką dłoń na moim

ramieniu. Głos – i ręka – należały nie do kogo innego, ale do samej 
solenizantki. Była pijana. Naprawdę pijana i żądna krwi. Nie 
przyjaźniłyśmy się z Ashley, ale dotąd nigdy nie powiedziała mi ani nie
zrobiła nic otwarcie wrogiego, przez całe liceum… Miałam ochotę 
zwymiotować.
 

– Co?

 

– Kto cię zaprosił? – Jej ładne usta wykrzywiał pogardliwy 

uśmieszek, duże brązowe oczy były szkliste. – Skąd się tu wzięłaś?
 

Chciałam powiedzieć, że zaprosił mnie Nash, że mieliśmy 

spędzić tu ze sobą trochę czasu, ale nie byłam w stanie wydobyć ani 
słowa… bo Nash właśnie w tej chwili się pojawił.
 

Wkroczył do kuchni, a za nim bliźniacy Archer i Jet Kellerowie. 

background image

Jedno było pewne – ci faceci umieli rozkręcić każdą imprezę. Nash był 
na luzie, jak zwykle, w podartych dżinsach, sportowych butach i 
koszulce z jakimś zespołem. Na głowie miał baseballówkę nasuniętą 
nisko na czoło, która nie ukryła jednak wypieków na jego twarzy ani 
mętnych, jakby nieprzytomnych oczu. Było jasne, że już jest naprany, a
może i naćpany. Poczułam pierwsze pędy rozczarowania kiełkujące w 
moim pękniętym sercu. Jego wzrok przesunął się po kuchni, spoczął na
mnie i powędrował dalej. Z bólem wciągnęłam powietrze i musiałam 
ugryźć się w wewnętrzną stronę policzka – mocno – żeby nie 
wybuchnąć płaczem.
 

Zachowywał się tak, jakby mnie nawet nie widział. Nie 

uśmiechnął się, nie mrugnął, nawet nie skinął głową w moją stronę. 
Jakbym w ogóle nie istniała. Zdrętwiałam. Czułam się tak, jakby krew 
ścięła mi się żyłach, a wszystko w mojej piersi przestało pracować. 
Zwinęłam dłonie w pięści, gorączkowo próbując opracować jakiś plan 
ucieczki, który oszczędziłby mi dalszego zażenowania i bólu.
 

Ashley najwyraźniej zapomniała, że moja tusza i brzydota 

skaziły jej imprezę, i podpłynęła do nowych gości. Moje serce, które 
lekceważenie Nasha wypełniło strasznymi uczuciami, omal nie 
eksplodowało, kiedy chwycił Ashley w ramiona, przysuwając jej twarz 
do swojej i łapiąc ją za tyłek. Myślałam, że udławię się swoim 
zażenowaniem, kiedy tyłem wycofywałam się z kuchni. Nie myślałam 
już o tym, żeby zachować twarz, tylko żeby uciec. Czułam rozpaczliwą
potrzebę, żeby oddalić się tak bardzo od tej imprezy – a jeszcze 
bardziej od Nasha – jak to tylko możliwe.
 

Na szczęście łzy popłynęły dopiero, kiedy znalazłam się 

bezpiecznie w swoim samochodzie. W tamtej chwili, skulona za 
kierownicą, z czarnymi strużkami tuszu, którym wymalowała mnie 
Faith, spływającymi po twarzy, znałam już prawdę: piękni ludzie 
trzymają się razem i nie ma znaczenia, jacy są w środku. Nash mógł 
być miły, kiedy byliśmy tylko my dwoje przy naszych szafkach. W 
pokoju pełnym ludzi, przy ładnej, szczupłej i chętnej dziewczynie, 
byłam dla niego niewidzialna. Byłam taka głupia, sądząc, że może być 
w tym coś więcej.
 

Więc instynktownie wzniosłam na nowo mury wokół swojego 

serca. Od tego dnia ignorowałam go, ilekroć próbował się ze mną 
przywitać. Kiedy się do mnie uśmiechał, odwracałam głowę. Unikałam

background image

podchodzenia do swojej szafki, jak tylko się dało, kiedy wiedziałam, że
on może tam być. Starałam się skupić na fakcie, że wkrótce skończę 
szkołę i zostawię za sobą to małe górskie miasteczko wraz z tym 
bezsensownym chłopakiem, który tak głęboko zranił moje uczucia. 
Logika podpowiadała mi, że Nash nie wie, co czuję. Nie ma pojęcia, że
sądziłam, że jest inny i niezwykły, ale ani trochę nie zmniejszało to 
palącego bólu jego ignorancji ani mojego zażenowania.
 

Pewnego ciepłego dnia wczesną wiosną, kiedy byłam już 

zapisana do college’u, w którym miałam studiować od jesieni, a 
wszystkie moje lęki zostały starannie zaszufladkowane – rana 
zawiedzionego uczucia zaczynała się wreszcie goić – natknęłam się na 
Nasha i jego kumpli. Palili przed szkołą… Serce podeszło mi do gardła,
ale żaden mnie nie zauważył, więc przemknęłam obok w nadziei, że 
zdążę do samochodu, ignorując go tak, jak robiłam to zawsze od tamtej
imprezy. I wtedy właśnie dobiegł mnie jego głęboki głos.
 

– To kaszalot. Jeśli chce, żeby ktoś ją kiedyś bzyknął, powinna 

spojrzeć w lustro i trochę nad sobą popracować.
 

Jeden z jego kumpli parsknął śmiechem na tę wredną uwagę, a ja 

miałam wrażenie, że zaraz wyparuję kłębem przerażonego dymu. Nash 
musiał mówić o mnie, a kiedy usłyszałam jego słowa, nie mogłam się 
poruszyć.
 

Nash prychnął, kiedy próbowałam przemknąć obok nich tak, 

żeby nie zauważyli mnie i moich łez. Nigdy nie płakałam tak dużo z 
niczyjego powodu i to sprawiło, że znienawidziłam go trochę – czy też 
bardzo – kiedy usłyszałam jego kolejne słowa.
 

– Wiecie, nie jestem wybredny. Wziąłbym ją do łóżka. Tyle że 

najpierw musiałbym wsadzić jej na głowę papierową torbę czy coś.
 

Reszta chłopaków wybuchnęła śmiechem, a mnie ziemia uciekła 

spod nóg i szloch uwiązł mi w gardle. Jak mogłam się tak bardzo 
pomylić co do kogokolwiek? Wszelka nadzieja, wszelka myśl, że Nash 
mógłby być inny – że jakikolwiek przystojny chłopak mógłby być inny 
– unicestwiły te nienawistne, okrutne słowa. Słowa, które na zawsze 
zmieniły sposób, w jaki patrzyłam na płeć przeciwną.
 

Nash Donovan był pięknym, złym, palącym płomieniem, który 

sparzył mnie, kiedy za bardzo się do niego zbliżyłam. Był pierwszym 
przystankiem w podróży znaczonej rozczarowaniem, a jednak gdzieś 
po drodze stanęłam na nogi. Odkryłam swój cel. Nie przypuszczałam 

background image

tylko, że kiedy tylko to się stanie, Nash zdoła przewrócić mój świat do 
góry nogami jeszcze raz, a tylko głupcy pozwalają, by ten sam płomień
sparzył ich dwa razy.
 

background image

 NASH:

 

Święto Dziękczynienia… Osiem lat później

 

Mój dodge charger po kapitalnym remoncie szybko sunął 

autostradą. Była zimna noc w Kolorado. Potężny silnik warczał 
gniewnie w rytm uderzeń mojego serca. Lekkie płatki śniegu opadały 
na przednią szybę, mogłem więc zwalić to, że ciągle mrugam, na 
kiepskie warunki jazdy, a nie emocje, których zalew groził mi w każdej
chwili. Niewiele z tego wszystkiego do mnie docierało, tak jak i fakt, 
że jadę chyba ze sto osiemdziesiąt na godzinę w cholernym 
świątecznym ruchu; kierowcy wyraźnie starali się zjeżdżać mi z drogi. 
W głowie miałem taką mgłę, takie niedowierzanie, że czułem się 
zupełnie odrętwiały i nie bardzo wiedziałem, co się wokół mnie dzieje. 
Właśnie znalazłem mojego wujka Phila, jedynego człowieka, który w 
całym moim życiu odgrywał rolę rodzica, nieprzytomnego, leżącego na
podłodze swojej łowieckiej chaty. Był zimny i nieruchomy. Wyglądał 
jak szkielet; kruche kości obciągnięte skórą. Goniłem teraz helikopter, 
który leśnicy wezwali, żeby odtransportować go do szpitala w Denver.
 

Jakby nie dość mi było, że jadę z niebezpieczną prędkością, nie 

myśląc o tym, co się dzieje na drodze, wykonałem jeszcze rozpaczliwy 
telefon do Cory Lewis, mojej współpracownicy i bliskiej przyjaciółki. 
Ona umie zająć się sprawami, zbierze siły i przekaże informacje 
wszystkim, którzy się tu jeszcze liczą, tak że ja nie będę się musiał o to 
martwić. Mną też pomoże się zająć; jak zawsze.
 

Dotarłem do szpitala w rekordowym czasie i wpadłem do izby 

przyjęć niesiony falą napięcia i strachu. Byłem bardziej obznajomiony 
z tą sterylną instytucją, niżbym chciał. Całkiem niedawno jeden z 
moich najbliższych kumpli, przybrany brat, Rome Archer, zadarł z 
paroma bikersami i dostał parę kulek, spędziłem więc wiele godzin, 
drepcząc po tych korytarzach i zastanawiając się, czy z tego wyjdzie. 
Ale tym razem czułem, że moja obecność tutaj może odmienić resztę 
mojego życia. Ochroniarz obrzucił mnie niespokojnym wzrokiem. 
Byłem do tego przyzwyczajony. Jeśli masz żółte, pomarańczowe i 
czerwone płomienie wytatuowane po obu stronach czaszki i atrament 
ciągnący się od szyi do nadgarstków, ludzie na ogół nie uważają cię za 

background image

specjalnie miłego faceta. Zabawne, że zwykle byłem znacznie milszy 
niż większość facetów, których kochałem jak braci, ale nie w tej chwili.
Czułem, że jeśli pielęgniarka w recepcji nie powie mi, gdzie znajdę 
wuja, i to natychmiast, to trafi mnie szlag.
 

Już miałem zionąć ogniem gorszym od tego wytatuowanego na 

całym moim ciele, kiedy zobaczyłem, że idzie w moją stronę. 
Wyglądała jak anioł i miała na imię Santa. Pasowało do niej, Santa 
Ford, uzdrowicielka chorych, nienawidząca wszystkiego, co miało 
jakikolwiek związek z Nashem Donovanem. Była piękna, zapierała 
dech w piersiach i darzyła mnie absolutną pogardą. Nie kryła się z tym.
Wpadłem na nią nie raz podczas swoich częstych, niestety, wędrówek 
na ten oddział ratunkowy, którego wydawała się stałym elementem 
jako jedna z etatowych pielęgniarek.
 

Lata temu chodziliśmy do jednej szkoły, ale choć ja starałem się 

jakoś z nią pojednać, ona zupełnie nie miała tego w planach. Robiła 
wielkie przedstawienie z unikania mnie albo rzucała mi nerwowe 
spojrzenia z ukosa, jakby mi nie ufała albo była zmuszona znosić moje 
towarzystwo. Tyle że akurat teraz, dokładnie w tej chwili, patrzyła na 
mnie ze współczuciem i powagą w tych miękkich, gołębioszarych 
oczach. Nie pozostawiało to żadnych wątpliwości co do tego, że 
cokolwiek dzieje się z Philem, jest to coś bardzo, bardzo złego.
 

Położyła mi dłoń na ramieniu, a mnie wydało się, że zaraz 

rozpadnę się na kawałki pod tym delikatnym dotykiem.
 

– Nash… – Jej głos był cichy i już słyszałem w nim złe wieści. – 

Chodź ze mną, chciałabym minutę z tobą porozmawiać.
 

Nie chciałem iść. Nie chciałem słuchać żadnych strasznych 

wiadomości, jakie zamierzała mi przekazać, ale ponieważ była taka 
ładna, ponieważ miała najpiękniejsze oczy, jakie kiedykolwiek 
widziałem, tępo zrobiłem to, o co mnie prosiła. Są gorsi ludzie, od 
których można usłyszeć złe wieści.
 

Odeszliśmy kilka kroków od blatu recepcji i spojrzałem na nią, 

pełen obaw. Była dość wysoka, jak na dziewczynę, więc staliśmy oko 
w oko, kiedy spojrzała na mnie i zaczęła mówić głosem miękkim jak 
puch słowa twarde jak kamienie.
 

– Wiedziałeś, że Phil jest tak ciężko chory?

 

Czułem się tak, jakby pytała mnie jak przyjaciel albo ktoś, kto 

naprawdę martwi się tym, co się dzieje, nie jak zawodowa pielęgniarka.

background image

Wiedziałem, że biorąc na logikę, robi to, co do niej należy, ale 
poczułem się lepiej, udając, że jest inaczej.
 

Żadne słowa, które brzmiałyby odpowiednio, nie przychodziły 

mi do głowy, więc tylko pokręciłem głową.
 

– Rozpoznałam nazwisko na dokumentach z przyjęcia, no i 

jesteście do siebie bardzo podobni. Pomyślałam, że może cię tu znajdę.
 

Przełknąłem ślinę, z sercem, które waliło mi jak młotem, i 

sztywno kiwnąłem głową.
 

– To mój jedyny krewny. – Nie było to do końca prawdą, ale z 

pewnością był jedynym krewnym, jaki miał dla mnie znaczenie.
 

Westchnęła, a ja spróbowałem się nie skrzywić, kiedy położyła 

mi rękę na policzku. Wiedziałem, że mnie nie lubi z jakiegoś powodu, a
dzięki temu, że była taka ciepła, taka troskliwa, dotarło do mnie, że to, 
na co mnie przygotowuje, jest gorsze, niż mogłem sobie wyobrazić.
 

– Ma raka płuc… lekarze uważają, że to czwarte stadium. Ma 

długą historię choroby. Leczył się już od jakiegoś czasu. Udało się 
ustabilizować jego stan, dostał płyny. Może mieć zapalenie płuc i 
dlatego ma takie trudności z oddychaniem i bardzo niski poziom tlenu. 
Nie mamy stuprocentowej pewności, dlaczego jeszcze nie zareagował, 
ale staramy się przywrócić mu przytomność. Lekarz dyżurny zadzwonił
do onkologa z dokumentów Phila. Sytuacja jest poważna, Nash. Nie 
mogę uwierzyć, że nie powiedział ci, jak bardzo jest chory.
 

Głowa opadła mi w tył, jakby nagle stała się za ciężka, żebym 

mógł utrzymać ją w pionie. Delikatne palce pogłaskały mnie po 
policzku. Było to zaskakująco kojące.
 

– Unikał mnie. – Brzmiało to żałośnie nawet w moich uszach.

 

Chciała coś jeszcze powiedzieć, ale właśnie wtedy do pokoju 

wkroczyli z hukiem mały, ciężarny chochlik i potężny olbrzym. Nie 
rozpoznałem starszego mężczyzny, który pojawił się wraz z nimi, ale 
wyraz jego twarzy był tak intensywny, że można było się go 
przestraszyć. Rozejrzał się po pustej poczekalni i odwrócił na pięcie w 
taki sposób, jakby szukał informacji albo kogoś, kto zna odpowiedzi. 
Przybyła odsiecz. Santa chciała się odsunąć, ale ja odruchowo 
chwyciłem ją za nadgarstek. Potrzebowałem swoich przyjaciół, 
kochałem moją załogę odmieńców i buntowników, ale w tej chwili jej 
właśnie potrzebowałem bardziej. Sam tego nie rozumiałem. 
Uśmiechnęła się do mnie lekko i uwolniła rękę.

background image

 

– Pójdę sprawdzić, co z nim, czy odzyskał przytomność, żebyś 

mógł się z nim zobaczyć. Nash… powinieneś pomyśleć o tym, żeby 
rzucić palenie.
 

Ostatnie z jej słów zamierało jeszcze w powietrzu, kiedy 

zostałem chwycony w uścisk punkowego chochlika, którego 
potrzebowałem teraz jak kania dżdżu. Pozwoliłem, by Cora użyła 
swojej magii i spróbowała poprawić mi samopoczucie. Pozwoliłem, by 
spokojna siła i pewność faceta, którego uważałem za swojego starszego
brata, pomogła mi stanąć na nogi. Rome Archer był jak skała, a ja 
potrzebowałem czegoś stabilnego teraz, kiedy mój świat rozpadał się 
na kawałki.
 

Wziąłem się w garść, zapanowałem nad rozsadzającymi mnie 

emocjami i zacząłem myśleć o tym, co się tu właśnie wydarzyło, kiedy 
pojawili się oni. Nie dość, że moja matka postanowiła tu przyjść, to 
miała jeszcze czelność przywlec ze sobą tego dupka, co znowu osłabiło
moją już nadszarpniętą samokontrolę.
 

Po prostu musiała nazwać mnie Nashville… nikt, kto by tak do 

mnie powiedział, nie przeżyłby dość długo, żeby o tym opowiedzieć… 
No, nikt z wyjątkiem Cory. Chyba moje prawdziwe imię, 
wypowiedziane przez matkę, sprawiło, że nagle przyszło mi do głowy 
tysiąc pytań i wszystko zaczęło się składać do kupy. Mój względny 
spokój błyskawicznie zmienił się w nieobliczalną furię, gotową zmieść 
ten szpitalny oddział falą gniewu i nienawiści.
 

Co ona tu robi?

 

Phil ustanowił ją swoją najbliższą krewną, swoim 

pełnomocnikiem… jakby w jakiś sposób była dla niego kimś 
ważniejszym ode mnie.
 

Dlaczego?

 

Nie odpowiedziała.

 

Czy wiedziała, jak poważnie był chory i od jak dawna?

 

Wiedziała. Phil nie chciał mnie martwić.

 

Próbowała mnie przekonać, że to wszystko było dla mojego 

dobra i omal nie wykipiałem z wściekłości, zasypując ją pełnymi 
goryczy pytaniami, kiedy przyszli Rule, mój najlepszy przyjaciel, ze 
swoją narzeczoną. Miałem chwilę jasności umysłu i zacząłem widzieć 
coś przez mgłę strachu, złości, urazy i wszystkiego, od czego krew 
gotowała mi się w żyłach, kiedy zza rogu pojawiła się miedzianowłosa 

background image

głowa Santy. Jej słowa już raz zmieniły moje życie tego dnia.
 

Nie miałem pojęcia, że dopiero się rozkręcała.

 

Przekrzywiła głowę, zamrugała tymi szarymi oczami, jakby 

właśnie miała zamiar zachwiać fundamentami wszystkiego, co, jak mi 
się zdawało, wiedziałem, i powiedziała:
 

– Jest przytomny i chce cię widzieć.

 

– Naprawdę?

 

– No tak, powiedział, że chce rozmawiać z synem… To musisz 

być ty, prawda? Jesteście jak dwie krople wody.
 

Świat się rozpadł. Przestałem oddychać, przestałem czuć, 

przestałem żyć. Stałem tam jak wmurowany, a czas zatrzymał się w 
chwili, w której mój ukochany wuj Phil w jakiś sposób stał się moim 
ojcem. Sekrety, kłamstwa, stracony czas, uczucie pustki, jakie nosiłem 
w sobie od zawsze, wynikające z faktu, że zostałem odrzucony nie 
tylko przez powierzchowną i nieczułą matkę, ale też przez 
anonimowego, pozbawionego twarzy ojca – wszystko to wirowało 
wokół mnie, a ja czułem, że zaraz dostanę zawrotów głowy i zemdleję.
 

– Kurwa mać! – Typowe dla Rule’a; ściągnął mnie z powrotem 

do tego białego pokoju. Serce mi waliło, w uszach szumiała krew. 
Niewiele brakowało, ale Cora, jakby wiedziała, nagle znalazła się 
przede mną, z twarzą tuż przy mojej. Głos rozsądku, jak zawsze. 
Dbająca o swoich chłopaków, jak zawsze.
 

– Nash – powiedziała surowo i rzeczowo. – To nie jest 

odpowiedni moment. Później możemy zająć się szczegółami. One nie 
mają znaczenia. Musisz się cieszyć, że on ciągle jest z nami, i skupić 
się na tym, co tu i teraz. – Spojrzała jasnymi oczami na swojego faceta, 
a potem znowu na mnie. – Poza tym jeśli ją trzaśniesz, nie ujdzie ci to 
na sucho. Ja to co innego.
 

Krótko ostrzyżoną, jasną głową skinęła w stronę mojej matki, 

skulonej obok męża. Nie zdziwiłbym się specjalnie, gdyby naprawdę 
przyłożyła mojej matce; dlatego właśnie tak bardzo ją kochałem.
 

Cora odsunęła się na bok, bo podeszła do mnie Santa i ujęła pod 

łokieć, tym gestem pokazując mi, żebym poszedł za nią.
 

– Jestem tu, Nash. – Jej oczy były jak burzowe chmury, w które 

chciałbym patrzeć bez końca. Gdybym wpadł w taki sztorm, nigdy bym
nie narzekał.
 

– Naprawdę? – Miałem nadzieję, że tylko ona słyszy, że głos mi 

background image

się załamuje i że Cora dotrzyma słowa, wyciągając moją matkę z 
poczekalni.
 

– Tak – odparła niemal szeptem, a ja miałem ochotę spytać, na 

jak długo. Czy będzie przy mnie, kiedy będę kładł człowieka, który był 
dla mnie wzorem, jedynego człowieka, dawał mi swój czas i miłość, 
który pomógł mi stać się mężczyzną, z jakiego mogłem być dumny, do 
grobu? A wtedy, kiedy będę musiał poradzić sobie z faktem, że ten sam 
człowiek przez całe pieprzone życie mnie okłamywał? Nie miałem 
pojęcia, kim jest Phil Donovan i w rezultacie zacząłem się zastanawiać,
czy wiem, kim jest Nash Donovan. Nie mogłem jej tego wyjaśnić, nie 
znałem jej. Niewiele pamiętałem ze szkoły i naprawdę nie miałem 
pojęcia, jakiego rodzaju osobą jest teraz za tą profesjonalną maską, ale 
chciałem, żeby tu była, czułem, że jej potrzebuję… jaka cholerna 
szkoda, że ona mnie tak nie znosi.
 

Może i było Święto Dziękczynienia, ale mnie ciężko było znaleźć

cokolwiek, za co mógłbym być wdzięczny.
 

background image

 SANTA:

 

Tydzień później…

 

Kłóciłam się sama ze sobą przez całą krótką drogę ze szpitala do 

jego mieszkania. Wiedziałam przecież. Nie byłam praktykującą 
pielęgniarką od zbyt dawna, zaledwie trzy lata, ale wystarczająco długo
pracowałam w branży medycznej, by wiedzieć, że głupio jest się tak 
angażować, włączać pacjentów i to, z czym się zmagają, w swoje 
prywatne sprawy. Nie należy tworzyć osobistych więzi, traktować 
jednego przypadku poważniej niż drugiego, podchodzić do jednej 
osoby z rodziny kogoś, kto zachorował czy miał wypadek, inaczej niż 
do drugiej… ale rozsądek i profesjonalizm nie miały żadnego 
znaczenia w obliczu pragnienia, by dowiedzieć się, dlaczego Nash nie 
przyjechał do szpitala ani razu od Święta Dziękczynienia, żeby 
zobaczyć się z tatą.
 

Phil Donovan został niemal natychmiast przeniesiony z oddziału 

ratunkowego na onkologiczny, kilka pięter wyżej, więc nie był już 
nawet moim pacjentem. Nie przeszkodziło mi to wstąpić do niego pod 
koniec dyżuru, żeby sprawdzić, jak się czuje i co u niego słychać. 
Starszy mężczyzna, podobny do syna jak lustrzane odbicie, przyjął 
informacje o prognozie zaskakująco dobrze i zawsze podobało mi się 
jego swobodne zachowanie. Nie wyglądał dobrze, prognoza też nie 
wyglądała dobrze. Ale zauważyłam, że nigdy nie jest sam. Ilekroć tam 
zaglądałam, zawsze ktoś przy nim był. Wydawał się przyjmować 
niekończącą się paradę wytatuowanych i poprzekłuwanych ludzi, 
którzy odłożyli na bok dyskomfort, jakim jest przebywanie z kimś tak 
chorym, żeby dotrzymać mu towarzystwa i zaoferować wsparcie. Tylko
oczywiste było, że nie ma wśród nich tego, który był krwią z jego krwi,
kością z kości. Nie było moją sprawą, dlaczego jego syn ani razu się 
nie pojawił, i nie zrobiłabym czegoś tak nieleżącego w mojej naturze, 
gdyby Phil nie był tak rozczarowany, wspominając o zniknięciu Nasha.
 

Nie, żebym miała szczególną ochotę na kolejne spotkanie z tym 

posępnym, wytatuowanym przystojniakiem, ale tego wieczoru, kiedy 
wsunęłam głowę w drzwi, Cora akurat rozmawiała z Philem. 
Wiedziałam już, że jest głośna i bezpośrednia od czasu, kiedy jej 

background image

chłopak był ranny i omal nie umarł na oddziale ratunkowym. Teraz 
bardzo dobitnie dawała wyraz swojej opinii na temat tego, jak Nash się 
zachowuje. Phil mówił, żeby zostawiła Nasha w spokoju, że przejdzie 
przez to we własnym tempie i że nie ma mu za złe, że od święta się nie 
pokazał. Cora była nakręcona, krzyczała, że to nie w porządku, że Nash
zachowuje się jak duże dziecko i że będzie kiedyś żałował straconego 
czasu, biorąc pod uwagę, że prognoza Phila nie wygląda dobrze. Mogła
wydawać się trochę szalona i szorstka, ale musiałam przyznać, że miała
sporo racji.
 

Miałam wyrzuty sumienia, że podsłuchiwałam, i już chciałam się

wycofać z pokoju i iść do domu, kiedy kolejne zdanie zmroziło mnie 
do kości.
 

– Nawet z Rule’em nie chce gadać. Nie odbiera telefonów. Od 

tygodnia nie był w pracy. Rome poszedł do niego i pukał do drzwi, aż 
wyszedł sąsiad i zagroził, że wezwie policję. Powiedziałam mu, że 
powinien był się włamać. Chyba myślał o tym, bo Nash nie dał 
żadnego znaku życia. Kiedy o nim myślę, jak siedzi tam i cierpi, 
starając się samotnie to wszystko ogarnąć, to serce mi pęka, Phil. Nie 
wiem, co jeszcze można zrobić.
 

Phil wymruczał coś w odpowiedzi, zbyt cicho, żebym mogła 

dosłyszeć, a ja podskoczyłam, bo zza rogu wyszła inna pielęgniarka. 
Spojrzała na mnie dziwnie, bo nie byłam na swoim piętrze i na ogół 
rzadko wychodziłam z oddziału ratunkowego. Zanim zdołałam się 
sama od tego odwieść, wróciłam na swoje piętro, rzuciłam okiem w 
dokumenty Phila, gdzie Nash Donovan widniał jako najbliższy krewny 
zaraz po kimś, kto nazywał się Ruby Loften, i wyruszyłam z misją, 
sama nie wiem jaką. Nie byłam nawet pewna, dlaczego tak mnie to 
poruszyło, dlaczego tak zaangażowałam się w sprawę obu Donovanów,
zwłaszcza jeśli wziąć pod uwagę mój gorzki posmak, jaki został mi po 
dawniejszej znajomości z Nashem.
 

Kochałam swoją pracę. Od zawsze chciałam być pielęgniarką. 

Opatrywałam „ałki” swoich lalek i błagałam siostrę, żeby pozwoliła się
owinąć bandażami; to były moje ulubione zabawy. Pracowałam ciężko 
i wychodziłam z siebie, żeby być najlepszą pielęgniarką, jaką mogłam 
być. W wieku dwudziestu pięciu lat byłam już pielęgniarką oddziałów 
ratunkowych i myślałam o powrocie na studia, żeby zrobić dyplom. 
Ukończyłam studia licencjackie najlepiej na roku na Uniwersytecie 

background image

Stanowym w Los Angeles i wybrałam pielęgniarstwo ratunkowe, bo 
było wyzwaniem i wymagało szybkości, ale też dlatego, że chciałam 
pomagać ludziom, kiedy najbardziej tego potrzebują. To każdego dnia 
inne środowisko, inni pacjenci i inne problemy. Byłam w tym świetnie 
wyszkolona i codziennie wkładałam w tę pracę całą siebie. Wiedziałam
więc, że cokolwiek przyciągało mnie teraz do tej sprawy i tych ludzi, 
nigdy mnie wcześniej nie spotkało z żadnym pacjentem czy jego 
krewnymi.
 

Powinnam była wiedzieć już w chwili, kiedy te niepodobne do 

żadnych innych, fiołkowe oczy spoczęły na mnie kilka miesięcy temu, 
czwartego lipca, usiłując przypomnieć sobie, skąd mnie znają, że Nash 
Donovan kolejny raz wywróci mój uporządkowany świat do góry 
nogami. Mimo że minęło tyle czasu, mimo wieloletniej urazy i niechęci
do tego przystojnego młodego człowieka – który, bądźmy szczerzy, z 
wiekiem jeszcze wyprzystojniał – ciągle było w nim coś, co na mnie 
działało. Wystarczyło jedno jego spojrzenie, by krew zaczynała wrzeć 
mi w żyłach, budząc zepchnięte głęboko tęsknoty i pragnienia, 
szepczące cicho, żeby mi się przypomnieć. Wyglądało na to, że już na 
zawsze utknęłam w tym błędnym kole pożądania i nienawiści i wcale 
nie podobało mi się, jak gwałtowne i niepoddające się kontroli 
wywoływało to we mnie uczucia. W ciągu zaledwie kilku krótkich 
tygodni uczucia te i człowiek, który je wywoływał, sprawiły, że 
zaczęłam się zachowywać niezgodnie ze swoją naturą i wbrew nie 
tylko zawodowym zasadom, ale i własnemu instynktowi 
samozachowawczemu.
 

Centrum było zapchane samochodami. Na ziemi nie leżał jeszcze

śnieg, ale było zimno, a przedświąteczny ruch wywoływał korki. Nie 
wspominając już o tym, że był sobotni wieczór i wszyscy weekendowi 
wojownicy śpieszący, by nacieszyć się wolnością, sprawiali, że 
przejechanie pięciu kilometrów zajmowało prawie pół godziny.
 

Spotkanie kogoś z przeszłości, kogoś, kto pamiętał dawną mnie, 

przywołało wszystkie lęki, które zepchnęłam z trudem na tyły, do 
pierwszych rzędów. Zwłaszcza że ten ktoś był dorosłą wersją 
nastolatka nie z mojej ligi, do którego miałam wielką, bolesną i 
supertajną słabość.
 

Nigdy nie było mi łatwo być obiektem drwin i słuchać przykrych 

rzeczy, które mówili o mnie inni. To bolało i niszczyło i tak 

background image

nadszarpnięte poczucie własnej wartości. Wiedziałam, że liceum 
szybko minie, i że za kilka lat żadna z tych osób nie będzie już miała 
dla mnie znaczenia, że Nasha można będzie zamknąć w rozdziale, 
który dobiegł końca. Ale to, jak się czułam, kiedy mnie zignorował, a 
potem mówił o mnie takie okropne rzeczy, było dla mnie cenną 
nauczką, którą nadal pamiętałam. Ludzie mogą cię tylko zranić i 
rozczarować – jeśli im na to pozwolisz. Ale tylko tacy mają moc, by to 
zrobić, których uważasz za wyjątkowych i lepszych. Nikogo nie 
dopuściłam później tak blisko, nikomu nie pozwoliłam dotknąć 
swojego serca ani uczuć, żeby znowu nie ryzykować tego, co już raz 
przeżyłam. Nigdy. Chyba właśnie dzięki temu było mi łatwiej poradzić 
sobie ze zdradzającym mnie chłopakiem w college’u i świadomością, 
że mój ojciec jest babiarzem. Przez całe życie mężczyźni mnie 
rozczarowywali, Nash był tylko pierwszy z długiej listy.
 

Co sprawiało, że to pragnienie, ta potrzeba, żeby sprawdzić, co 

się z nim dzieje, moim nemesis, moim szkolnym koszmarem, były 
jeszcze bardziej niezrozumiałe. Tak czy inaczej, choć byłam pełna 
obaw i wątpliwości, zajęłam moją nową jettą miejsce przed 
wiktoriańską kamienicą podzieloną na osobne mieszkania i wysiadłam. 
Przez chwilę patrzyłam na budynek, usiłując przekonać samą siebie, że 
powinnam pilnować własnego nosa i po prostu pojechać do domu. 
Ciągle miałam na sobie fartuch, brzydkie szpitalne buty i włosy 
splecione w ciasny, płomienny warkocz opadający mi do połowy 
pleców. Po dziesięciogodzinnym dyżurze zostały mi tylko resztki 
makijażu i sama nie wiedziałam, skąd przyszło mi do głowy, że on 
otworzy mi drzwi, skoro nie wpuścił przyjaciół i najbliższych sobie 
ludzi.
 

Zadrżałam, bo nie wzięłam płaszcza, i postanowiłam, że albo 

pojadę do domu, albo po prostu wejdę do środka. Mój wzrok spoczął 
na ślicznym chargerze zaparkowanym przed budynkiem i westchnęłam.
Codziennie miałam do czynienia ze śmiercią i strasznymi rzeczami. 
Chyba potrafię znieść krótkie spotkanie z duchem z mojej przeszłości i 
żyć dalej. Teraz byłam już twarda. Poza tym widok Phila, tak 
schorowanego i smutnego, i gwałtowna reakcja Nasha na wiadomość, 
którą przekazano mu w Święto Dziękczynienia, sprawiały, że 
niepokoiłam się o nich obu. I choć wiedziałam, że nie powinnam się 
wtrącać, nie wpływało to w żaden sposób na ten niepokój.

background image

 

Weszłam do ładnego starego budynku i spojrzałam na numery na 

drzwiach. Wyglądało na to, że na parterze były tylko dwa mieszkania, a
do Nasha należało to po lewej. Byłam już gotowa zapukać, kiedy drzwi
po przeciwnej stronie korytarza otworzyły się i pokazała się w nich 
głowa jakiejś dziewczyny. Przesunęła po mnie wzrokiem i zatrzymała 
go na mojej zaskoczonej twarzy.
 

– Jesteś jego dziewczyną?

 

Jej głos brzmiał przyjaźnie, aż za bardzo, a wyglądała tak, że jej 

zdjęcie powinno widnieć na okładce „Sports Illustrated”. Nie miałam 
już nadwagi, teraz byłam po prostu normalną, zdrową dziewczyną, ale 
ona robiła chyba codziennie brzuszki i miała biust, który zasługiwał na 
nagrodę. Do diabła, na jej miejscu chodziłabym w spodniach do jogi i 
staniku nawet w listopadzie.
 

– Uch… nie.

 

– Właśnie się wprowadziłam. Przez ostatni tydzień ciągle się tam 

ktoś dobijał. Doprowadza mnie to do szału. Widziałam tego faceta. 
Ciacho, bez dwóch zdań. Ciągle czekam, aż pojawi się jakaś 
dziewczyna, która rości sobie do niego prawa. Pomyślałam, że to może 
ty. Jestem Royal, tak przy okazji.
 

Skinęłam w jej stronę i przekrzywiłam głowę. Wszyscy samotni 

faceci powinni uważać się za szczęściarzy, mając taką nową sąsiadkę. 
Założyłabym się, że Nash będzie nią zachwycony… w każdym razie, 
kiedy wyjdzie już z dołka.
 

– Jestem tylko znajomą. Pomyślałam, że sprawdzę, co się z nim 

dzieje. Jestem Santa.
 

Zaśmiała się i pokręciła głową, a kasztanowate włosy zatańczyły 

wokół ramion tak, jak u modelek w reklamach szamponów.
 

– Nasi rodzice palili chyba takie same skręty, kiedy wybierali 

nam imiona. – Wskazała głową zamknięte drzwi i w jej brązowych 
oczach błysnęło rozbawienie, podczas gdy ja starałam się zachowywać 
tak, jakby to wszystko ani trochę mnie nie onieśmielało. Naprawdę 
ładne dziewczyny, takie jak ona, zawsze sprawiały, że trudno mi było 
zachowywać się normalnie, tak jakby nie robiły na mnie wrażenia.
 

– Zdaje się, że to refren tego tygodnia – sprawdzanie, co się 

dzieje z tym seksownym przystojniakiem. To i jeszcze superprzystojni 
faceci. Przysięgam, wszyscy jego kumple to ciacha. Żadnego nie 
wyrzuciłabym z łóżka. Nawet tego wielkiego gościa z blizną, który 

background image

wie, ile jest wart. Przerażający jak diabli, ale diablo przystojny.
 

Zaczynałam czuć się nieswojo. Świetnie radziłam sobie z 

obcymi, jeśli krwawili i potrzebowali mojej pomocy, ale takie rozmowy
nie należały do moich kompetencji, nawet jeśli podzielałam jej zdanie 
co do atrakcyjności kolegów Nasha.
 

Facet z blizną był dawnym kumplem Nasha z internatu. Rome 

Archer. Był zabójczo seksowny i przywodził na myśl wojownika, który
wie, jak zadbać o swoje sprawy. Od razu się zorientowałam, bo całkiem
niedawno był moim pacjentem. Poprzedniego wieczoru widziałam w 
szpitalu Rule’a Archera, najlepszego kumpla Nasha; ciągle wyglądał 
fantastycznie i groźnie na swój, jedyny w swoim rodzaju, sposób. 
Później tego samego dnia pojawił się Jet Keller z jakimś blondynem, 
który wyglądał, jakby został żywcem wyjęty z lat pięćdziesiątych, i 
jeszcze jednym gościem tak uderzająco przystojnym, że naprawdę 
trzeba było spojrzeć na niego dwa razy, żeby upewnić się, że to nie 
złudzenie optyczne. Wszyscy trzej byli przystojni, ociekali seksapilem i
mieli problemy, każdy swoje. Ale nie znałam tej kobiety na tyle, żeby 
dzielić się z nią tymi spostrzeżeniami – nie, żeby przyszło mi to łatwo, 
nawet gdyby nie była kimś obcym.
 

Zapukałam do drzwi bardziej z desperacji, żeby uciec przed nią i 

jej ciekawskim wzrokiem, niż z nadziei, że Nash jednak mi otworzy.
 

Oczywiście nie zrobił tego, a ja czułam się jak idiotka. 

Przestąpiłam nerwowo z jednej nogi na drugą i spróbowałam zapukać 
jeszcze raz.
 

– Powodzenia. Na razie nikomu jeszcze nie otworzył. – 

Wydawała się rozbawiona, a ja oblałam się gorącym rumieńcem. Nigdy
nie umiałam poradzić sobie z uczuciem, że jestem celem czyichś 
żartów. Zawsze w takich sytuacjach aż mnie mdliło, teraz tym bardziej,
ze względu na jej wygląd.
 

Podnosiłam właśnie rękę, że zapukać po raz ostatni, kiedy drzwi 

otworzyły się nagle i moja twarz znalazła się na wysokości klatki 
piersiowej niemal nagiego, zmarszczonego i wyraźnie nietrzeźwego 
Nasha Donovana. Jego zdumiewające oczy, których kolor utknął gdzieś
pomiędzy fioletem a błękitem, spojrzały na mnie i zamrugały sennie, a 
ja wciągnęłam gwałtownie powietrze. Nash chwycił mnie za ciągle 
uniesioną dłoń i przyciągnął do siebie.
 

– Chyba masz rękę do tych rzeczy, Santa. Szczęściara. – Śmiech 

background image

sąsiadki popłynął za mną do mieszkania, kiedy Nash cofnął się 
niepewnie, wciągając mnie za sobą.
 

Zatrzasnął za mną drzwi z hukiem i spróbował utrzymać na mnie 

spojrzenie przekrwionych oczu. Czuć było od niego alkohol i 
papierosy, a ja nie mogłam się powstrzymać od zmarszczenia nosa z 
odrazą. Potrafiłam zapanować nad takimi odruchami. Był to jeden z 
wymogów mojej pracy w szpitalu, ale w tej chwili Nash wyglądał 
dziko i musiałam przyznać, że jego niezadowolona, gniewna twarz 
robiła groźne wrażenie.
 

Był wysoki, ale ja też, co oznacza, że nie górował nade mną 

specjalnie; przestrach mógł budzić raczej jego stan. Wydawał się 
rozstrojony, wytrącony z równowagi. Skłamałabym, gdybym udawała 
przed sobą, że nawet pijany i rozchełstany nie wyglądał dobrze. 
Najwyraźniej dbał o siebie – jeśli pominąć fakt, że marynował swoją 
wątrobę i miał ten okropny nałóg palenia papierosów. Zawsze był 
przystojny w trochę mroczny sposób, z tymi ciemnymi brwiami, które 
dramatycznie przecinały twarz, wyrazistą i trochę egzotyczną. A te jego
fiołkowe oczy były zupełnie nie z tej ziemi; nie sposób ich było 
zapomnieć. Wydawały się naprawdę zbyt delikatne i kobiece w tak 
męskiej twarzy.
 

Miał na sobie tylko czarne bokserki, a na jego oliwkowej skórze 

nie było ani jednego miejsca, którego nie pokrywał jakiś wytatuowany 
wzór i chyba to właśnie trochę mnie przytłoczyło. Lubiłam tatuaże, 
sama miałam kilka, ale zapał Nasha do dekorowania swojego ciała był 
na zupełnie innym poziomie. To znaczy, nie byłam zaskoczona ich 
liczbą, biorąc pod uwagę, że miał te wspaniałe płomienie na głowie i 
wygięte kółko w nosie. To wszystko miało coś o nim mówić, 
pokazywać, że nie żyje według żadnych zasad poza własnymi, co 
chyba było w porządku i spełniało swoje zadanie. Ale dla mnie było 
tego trochę za dużo, bo już uważałam go za niebezpiecznego drania.
 

Nie chciałam przyznać, że otwarcie go lustruję. Ale nie mogłam 

się powstrzymać. Był skąpo ubrany, świetnie zbudowany i przystojny, 
nawet jeśli to wszystko kryło się pod litrami atramentu.
 

– Zamawiałem pizzę.

 

Spojrzałam na niego i spytałam debilnie:

 

– Co?

 

– Myślałem, że jesteś gościem z pizzą, ale nie jesteś.

background image

 

Cofnął się kilka kroków, chwycił ręką oparcie kanapy i jakoś tak 

się ześlizgnął, że usiadł przede mną na podłodze. Wyciągnął do przodu 
długie nogi i potarł łzawiące oczy wierzchem dłoni. Co tu się teraz, do 
diabła, działo? Jakby po prostu rozpadł się nagle na moich oczach. 
Jakby zapadał się w siebie.
 

– Wszystko w porządku, Nash? Wszyscy się o ciebie niepokoją.

 

Zaśmiał się, ale ten śmiech był tak chrapliwy, tak ostry, że prawie

drapał moją skórę, zostawiając na niej gęsią skórkę.
 

– Nie.

 

Nie byłam w stanie skupić się na jego niewyraźnych, 

zamazanych słowach, może dlatego, że rozpraszał mnie jego nagi tors. 
W swoim czasie widywałam paru przystojnych mężczyzn w bieliźnie, 
w pracy i nie tylko. Żaden z nich nie umywał się do Nasha. Ktoś 
powinien mu powiedzieć, że to, jak wygląda w czarnych bokserkach, 
można uznać za śmiertelne niebezpieczeństwo dla kobiecego rozsądku.
 

– Co – nie? – Naprawdę musiałam się postarać, żeby pojąć sens 

jego szczątkowego wkładu w naszą wymianę zdań,
 

Odchylił głowę do tyłu, żeby spojrzeć na mnie. Płomienie wokół 

jego uszu były połączone z innymi, które wiły się w górę potężnych 
ramion i piersi. Ogarnęła mnie wstydliwa ciekawość, z czym łączą się 
na plecach. Miał też coś na kształt skomplikowanych skrzydeł na całą 
szerokość klatki piersiowej i bocznych części pięknie wyrzeźbionego 
brzucha, których końce znikały pod gumką bokserek, po obu stronach 
pępka. Nie mogłam sobie nawet wyobrazić, jak bardzo było to bolesne,
ale tatuaż naprawdę robił wrażenie wielkością i szczegółami, tak jak 
twarde jak skała ciało, które pokrywał.
 

– Nie jest w porządku.

 

Wypuściłam powietrze i przykucnęłam, żeby być na tym samym 

poziomie. Patrzył na mnie, kiedy kucałam. Ludzie ciągle mówili mi, 
jakie mam ładne oczy, a ja czerwieniłam się wtedy i zaczynałam jąkać. 
Oczy miałam w porządku, szare i przejrzyste, a moim pacjentom 
wydawały się chyba kojące.
 

Ale kiedy spojrzałam poważnie w smutną głębię oczu Nasha, 

pomyślałam, że ktoś, kto uważał moje za ładne, musiał nigdy nie 
widzieć tych fiołkowych źrenic. Nigdy nie widziałam bardziej 
wyrazistego czy niezwykłego koloru niż ten fioletowy błękit. Osadzone
pod tymi kruczymi brwiami były wprost magnetyczne.

background image

 

– Musisz z kimś porozmawiać, z rodziną, przyjaciółmi, może z 

dziewczyną. Ta sytuacja dla nikogo nie jest dobra, Nash, a picie i 
palenie kartonu dziennie na pewno jej nie poprawią. Musisz być silny 
dla swojego taty, ale musisz być też silny dla siebie. Wygląda na to, że 
jest wielu ludzi, na których możesz się wesprzeć, wszyscy oni od 
tygodnia codziennie przychodzą do szpitala. Wierz mi, to nie jest bitwa,
w której chcesz walczyć sam.
 

Odrzucił głowę w tył, aż huknęła w ciemną skórę kanapy, i 

zacisnął oczy. Podciągnął długie nogi do góry i zacisnął dłonie na 
kolanach. Tatuaże ciągnęły się nawet spod krótkich nogawek bokserek 
do kolana na jednej nodze i nasady stopy na drugiej. Było tego po 
prostu za dużo, żebym mogła przyjrzeć się z osobna wszystkim tym 
obrazom i wzorom. Wiedziałam tylko, że są śmiałe, dynamiczne, 
bardzo kolorowe i zostały naniesione na jego skórę przez kogoś 
świetnego w swoim fachu.
 

– Jeszcze kilka dni temu myślałem, że ojciec porzucił mnie, 

kiedy byłem niemowlęciem. Mama mówiła mi, że był nierobem, że nie 
interesowała go rola męża ani ojca, więc ilekroć ten dupek Loften 
zaczynał coś pieprzyć, nazywać mnie śmieciem, próbował wziąć mnie 
pod obcas, powtarzałem sobie, że w porządku, że moja mama zasługuje
na coś fajnego, na faceta, który się nią zaopiekuje, skoro mój ojciec 
okazał się takim draniem. Tyle że Loften to płytki, oceniający fiut i 
dosłownie kazał jej wybierać między mną a nim. Wybrała jego, mimo 
że mój ojciec mieszkał przez cały czas w tym samym stanie i nigdy od 
nikogo nie odszedł.
 

Parsknął śmiechem, który sprawił, że znowu poczułam jego ból. 

Nie mogłam się powstrzymać, wyciągnęłam rękę i położyłam ją na 
jednej z jego zaciśniętych pięści. Czułam, jak bardzo cały jest spięty i 
rozstrojony.
 

– Okazuje się, że jedyny dorosły, jakiego kiedykolwiek 

podziwiałem, jaki kiedykolwiek pokazał mi, że jestem coś wart taki, 
jaki jestem, przez całe życie karmił mnie pieprzonymi kłamstwami. 
Phil wziął mnie do siebie, kiedy matka mnie wyrzuciła. Właściwie to 
on mnie wychował, nauczył mnie tatuażu, dał mi przyszłość i pokazał, 
jak być mężczyzną. Wszedłem do tej szpitalnej sali, spojrzałem na 
niego i zacząłem się zastanawiać, jak mogłem nie dostrzegać czegoś, 
co miałem cały czas pod samym nosem.

background image

 

Prychnął i znowu zamknął oczy. Starałam się skupić, najbardziej 

jak potrafiłam, na jego historii, ale czułam się zagubiona. Wydawało mi
się, że powinien powiedzieć to wszystko komuś innemu, ale z jakiegoś 
powodu to mnie wpuścił do środka, dosłownie i w przenośni. Więc do 
tamtego wieczoru nie wiedział, że Phil jest jego ojcem? To było 
niezwykle ważne i tak trudne jak fakt, że najbliższa mu osoba jest 
śmiertelnie chora. Nic dziwnego, że Nash był w takim stanie. Nie 
mogłam go winić.
 

– Wygląda, jakby umierał… jest tak strasznie chory, i nazwał 

mnie synem. Przez dwadzieścia pięć lat nazywałem go wujkiem 
Philem, a teraz, kiedy może niedługo go tu nie będzie, on ma czelność 
nazywać mnie synem. Dorastałem, myśląc, że dla nikogo nie jestem 
dość dobry. Ani dla matki, ani dla tego dupka, za którego wyszła, ani 
dla ojca, którego nie interesowało nawet, co ze mnie wyrośnie… Tylko 
przy Philu czułem, że w ogóle jestem coś wart, a teraz nawet nie wiem, 
co z tym całym gównem zrobić. Dlaczego mi po prostu nie powiedział?
Przecież i tak przez cały czas był dla mnie bardziej ojcem niż wujem.
 

Westchnęłam, bo kręcił się w kółko, i widziałam, że im szybciej 

się kręcił, tym gorzej się czuł. Położyłam drugą rękę na jego dłoni i 
pochyliłam się do przodu.
 

– Nie wiem, Nash. Wiem jednak, że jedyna osoba, która może ci 

na te pytania odpowiedzieć, jest chora i cierpi tak samo jak ty. Wiem 
też, że wy dwaj bardzo się teraz nawzajem potrzebujecie. Tracicie czas,
którego nigdy nie odzyskacie. Patrzę na to codziennie. Będziesz 
żałował do końca życia, jeśli nie schowasz urazy do kieszeni i nie 
pójdziesz się z nim zobaczyć.
 

Był pijany, wyraźnie zrozpaczony i nie myślał jasno. Wątpiłam, 

czy będzie pamiętał coś z tych wynurzeń, kiedy otrzeźwieje, ale coś we
mnie bardzo chciało spróbować uczynić tę bolesną sytuację bardziej 
znośną dla niego. Myślałam, że ciągle go nienawidzę, ciągle uważałam,
że jest odpowiedzialny za moje strzaskane nastoletnie marzenia o 
miłości, ale w tej chwili było mi go tylko żal. Nie miało znaczenia, jak 
jest wielki czy silny ani jakim gnojkiem może się wydawać, skoro nie 
umie zmierzyć się z czymś tak destrukcyjnym jak rak, zwłaszcza że 
dotknął osobę, którą najwyraźniej kochał. Wiem, że czuł się przez to 
bezradny i słaby, i w tej chwili to właśnie tak go przerażało, że uznał 
ucieczkę za jedyne realne wyjście.

background image

 

Wciągnęłam, zaskoczona, powietrze, kiedy obie jego duże dłonie

nagle ujęły moją twarz. Były trochę szorstkie, ale ich dotyk miękki, a 
jego oczy nagle zmieniły kolor z fiołkowego na ciemne, intensywne 
indygo. Powieki opadły mu lekko, a przyspieszony oddech nagle się 
uspokoił, przez co płomienie tańczące na jego ramionach jakby ożyły.
 

– Jesteś naprawdę piękna, Santa.

 

Zmrużyłam oczy i podniosłam ręce, żeby chwycić go za 

nadgarstki. Nie byłam w stanie zamknąć na nich palców i nie chciałam 
myśleć o tym, jakie to seksowne. Miałam już na końcu języka, że nie 
zawsze tak uważał, że jeśli mnie pamięć nie myli, powiedział kiedyś, 
że musiałby dostać nieprzyzwoitą kupę forsy i założyć mi worek na 
głowę, żeby móc wejść ze mną w jakąkolwiek sytuację intymną. 
Wspomnienie tamtych słów ciągle mnie paliło.
 

– Chcę ci tylko pomóc.

 

– Pomagasz.

 

Nie, nie pomagałam. Nie powinnam była tu przychodzić. To nie 

był mój problem. To, z czym walczył i cokolwiek komplikowało jego 
sytuację rodzinną, nie miało nic wspólnego ze mną, ale czułam się tak, 
jakbym znowu miała siedemnaście lat, i nie mogłam zaprzeczyć, że 
było w nim coś, co chwytało mnie za serce, poruszało w nim jakieś 
czułe struny.
 

Westchnęłam i uśmiechnęłam się z przymusem.

 

– Nie, nie pomagam. Musisz dopuścić do siebie ludzi, którzy cię 

kochają, którym na tobie zależy, żeby ci pomogli. To zbyt wielki ciężar,
żeby dźwigać go samotnie. Zwłaszcza przy całej tej reszcie, jaka wiąże 
się z twoimi rodzicami. Wszystko będzie dobrze, Nash. Zobaczysz.
 

Jego oczy pociemniały jeszcze bardziej i przypominały teraz 

nocne niebo. Kucałam na palcach, a on trzymał w dłoniach moją twarz,
więc kiedy nagle przyciągnął mnie do siebie, z zaskoczenia straciłam 
równowagę. Musiałam puścić jego nadgarstki, żeby nie upaść, kiedy 
runęłam w przód, i przysięgam, gładka, gorąca skóra na jego nagiej 
piersi, na której wylądowały moje dłonie, wystarczyła, żeby przykuć 
mnie do niego na zawsze.
 

Chciałam go spytać, co właściwie, do diabła, wyprawia. 

Chciałam mu powiedzieć, że przyszłam tu bardziej ze względu na jego 
ojca niż na niego. Chciałam powiedzieć, że jest ostatnim mężczyzną na 
ziemi, któremu pozwoliłabym się dotknąć, po tym jak jego 

background image

okrucieństwo i bezmyślne słowa zostawiły na mojej psychice trwały 
ślad. Ale nie dał mi szansy.
 

Jedną ręką chwycił koniec mojego długiego warkocza i owinął 

go sobie wokół palców jak sznur. Drugą położył mi na karku i 
bezceremonialnie szarpnął mnie do siebie, tak że teraz byliśmy pierś w 
pierś, usta w usta. Całym ciałem przylegałam do jego bardzo 
rozebranego torsu. Próbowałam się bezskutecznie uwolnić z jego 
twardych jak skała ramion, wywinąć się jakoś, ale był za silny, za 
mocno trzymał mnie za warkocz – i jeśli mam być zupełnie szczera, 
nawet pijany i senny za dobrze całował, więc moje próby ucieczki 
można by w najlepszym razie uznać za niezbyt przekonujące.
 

W ostatniej klasie liceum sporo czasu spędziłam, zastanawiając 

się, jakby to było całować się z Nashem Donovanem. Fakt, w moich 
fantazjach zwykle występowały świece, cicha muzyka i szalona miłość,
jaką żywił do mnie Nash – podczas gdy ja tylko się z niego śmiałam i 
mówiłam, że nie ma u mnie żadnych szans. Czy to nie okrucieństwo 
losu, pokazać mi tak wyraźnie, że choć specjalnie mi na nim nie zależy,
choć byłam pewna, że nigdy nie zajdą sytuacja czy okoliczności, w 
których pozwolę mu się tknąć… że kiedy już utwierdziłam się w tych 
przekonaniach, runęły wszystkie z hukiem jak mur berliński.
 

Jego usta były trochę suche, skóra szorstka po kilku dniach bez 

golenia, a kiedy przesunął lekko językiem między moimi wargami, 
których nie rozchyliłam, poczułam na górnej dotyk metalu tego kółka, 
które miał w nosie. Myślałam, że wzbudzi to we mnie odrazę, ale 
zamiast tego zadrżałam, a kiedy Nash szarpnął mnie za włosy mocniej, 
tak że bezwiednie wciągnęłam powietrze, otwierając usta, skorzystał z 
wolnej drogi, a moje oburzenie i irytacja szybko zmieniły się w jakieś 
dziwne, obce mi uczucie, od którego moje serce przyspieszyło i krew 
zaczęła szybciej krążyć pod skórą.
 

No, całować to on umiał. Robił to z taką intensywnością, jakby 

cokolwiek działo się między jego ustami a moimi było dla niego jedyną
rzeczą, jaka się w tej chwili liczyła. Używał języka, zębów i w jakiś 
sposób skłonił mnie, żebym zbliżyła się do niego jeszcze bardziej, więc
teraz czułam gwałtowne uderzenia jego serca na dłoni, którą opierałam 
na jego imponującej, płonącej piersi. Czułam wszystkie występki, 
jakich się dopuścił, kiedy jego utalentowany język tańczył z moim, 
muskając delikatne zagłębienie nad górną wargą. Był tam posmak 

background image

tequili, ostra nuta tytoniu, słony smutek i pozostałości ran, zadanych 
mu przez jego własny upór i strach, których nie sposób pomylić z 
żadnym innym smakiem.
 

Jedno z nas jęknęło, drugie westchnęło ciężko i już miałam się 

zapomnieć, już miałam zapomnieć, gdzie jestem i kim jest dla mnie ten
wytatuowany, niepocieszony chłopak, już miałam zrobić coś głupiego i 
niewybaczalnego, kiedy ktoś zapukał do drzwi i odskoczyliśmy od 
siebie gwałtownie. Wzrok Nasha był dziki, zamglony pożądaniem i 
zdezorientowany jednocześnie. Cofnęłam się i zerwałam na nogi tak 
szybko, jakby ten ogień, który był wytatuowany na jego ciele, 
naprawdę ożył i zaczął mnie parzyć.
 

Dyszałam ciężko i czułam się tak, jakbym miała ochotę go 

kopnąć albo może raczej rzucić się na niego i znowu zacząć całować. 
Pukanie do drzwi przybrało na sile, więc odchrząknęłam i przerzuciłam
przez ramię potargany teraz warkocz.
 

– Twoja pizza.

 

Spojrzał na mnie tak, jakbym właśnie spadła z innej planety. 

Przesunął językiem po wilgotnym wygięciu dolnej wargi i uniósł jedną 
brew, jakby rzucał mi wyzwanie albo delektował się smakiem, jaki na 
niej zostawiłam.
 

Spojrzałam na niego gniewnie i odwróciłam się na pięcie w 

stronę drzwi. Powinnam była posłuchać głosu rozsądku, który krzyczał 
do mnie z całych sił, żebym się w to nie pakowała. Przeszłość została 
zamknięta w puszce Pandory, pełnej bolesnych wspomnień i mylnych 
sądów. W moim tu i teraz nie było miejsca dla Nasha. Bez względu na 
to, jak przystojny mi się wydawał, bez względu na to, jak świetnie 
całował ani jak desperacko moje libido domagało się poznania właśnie 
tego, co kryło się między końcami skrzydeł niknących w jego 
bokserkach… Wiedziałam, że pod tym, co widać z wierzchu, kryje się 
znacznie więcej, i że nie jest to nic dobrego.
 

– Masz zapach podłogi w barze, której nikt od tygodnia nie umył.

 

Chwyciłam opróżniony do połowy karton papierosów, który leżał

na blacie oddzielającym kuchnię od salonu, i pomachałam nim ponad 
swoim ramieniem.
 

– Mówiłam ci, że musisz rzucić. Przestań się zachowywać jak 

rozpieszczony dzieciak. Tak, to okropne uczucie, kiedy ludzie, których 
kochasz, cię oszukują, ale teraz jesteś już dorosły, więc zachowuj się 

background image

stosownie do tego. Mówiłeś, że wuj wziął cię do siebie, wierzył w 
ciebie, nauczył cię fachu, który najwyraźniej kochasz, więc skup się na 
tym, co dla ciebie zrobił, a nie na tym, czego nie zrobił, bo nie 
wiadomo, ile wam jeszcze zostało czasu. Dorośnij, Nash. To, jak 
radzimy sobie z tym, co nas boli, mówi o nas najwięcej.
 

Otworzył drzwi w momencie, kiedy chłopak z pizzą chciał 

właśnie zapukać kolejny raz, minęłam go i wymknęłam się na korytarz.
Usłyszałam jakieś szelesty i dwa przyciszone męskie głosy, które coś 
do siebie mruczały, a kiedy byłam już przy drzwiach pożarowych, 
dobiegł mnie jeszcze zmysłowy głos sąsiadki Nasha.
 

– Kochany, jeśli codziennie będziesz miał tylu gości, to musisz 

zainwestować w dzwonek.
 

Zatrzymałam się, żeby odwrócić się przez ramię. Nash i chłopak 

od pizzy gapili się na nią, w całej jej wysportowanej wspaniałości. 
Przewróciłam oczami na ten jawny pokaz. Nash znowu spojrzał na 
mnie, a potem znowu na tę królową piękności.
 

– Z kim właściwie mam przyjemność? – Teraz nie wydawał się 

już taki niepocieszony ani rozbity.
 

– Jestem twoją nową sąsiadką.

 

Usłyszałam, jak się zaśmiał, i zazgrzytałam zębami, przechodząc 

przez drzwi.
 

– Cóż, witam w tej okolicy. – Nie musiałam na niego patrzeć, by 

wiedzieć, że uśmiecha się do niej szeroko, a ona jest prawdopodobnie 
pod wrażeniem tej oliwkowej, wytatuowanej skóry, zakrytej tylko 
przez czarne bokserki.
 

Nie powinno mnie od tego skręcać. Nie powinnam mieć ochoty 

wyrwać tej dziewczynie jej pięknych kasztanowatych włosów z czaszki
ani kopnąć Nasha w jaja tak, żeby jeszcze jego przyszłe wnuki utykały 
przy chodzeniu – ale tak właśnie było i zdecydowanie nie chciałam o 
tym myśleć. Ani teraz, ani nigdy.
 

background image

 NASH:

 

Zabrało mi to kolejne półtora dnia, zanim wreszcie wziąłem dupę

w troki i przestałem się zachowywać jak wariat. Byłem rozwalony. 
Rozdarty, głównie przez to całowanie się z Santą; nie żebym tego 
żałował, ani przez chwilę nie żałowałem – tylko dlatego, że 
powinienem był wiedzieć lepiej. W tej mgle ze smutku i tequili ciągle 
czułem jej smak, jej ciało przyciśnięte do mojego, i to jedyna dobra 
rzecz, jaką pamiętam z kilku ostatnich tygodni.
 

Bardzo chciałbym powiedzieć, że niespodziewana wizyta Santy 

przywróciła mi bardzo pożądaną jasność umysłu, ale nic z tego. Po jej 
pospiesznym wyjściu, wynikłym z tego, że napastowałem ją jak jakiś 
nieokrzesany dupek, dokończyłem butelkę tequili, nad którą 
pracowałem konsekwentnie, zanim mi przeszkodziła, i odpadłem na 
podłodze w pokoju. Następnego dnia robiłem mniej więcej to samo, z 
tą różnicą, że jakoś dotarłem do kanapy i udało mi się zasnąć przy 
użyciu pudełka po pizzy w charakterze poduszki. O tak, rzeczywiście 
zacząłem się zachowywać jak dorosły, odpowiedzialny człowiek.
 

Odemknąłem jedno oko, kiedy drzwi do mieszkania się 

otworzyły i czyjeś ciężkie kroki zbliżyły się tam, gdzie dosłownie 
opłakiwałem właśnie swoje idiotyczne wybory i krzywdy. Jedyną 
osobą, która miała jeszcze klucz do mieszkania, był Rule. Najwyraźniej
uznał, że dość już tego użalania się nad sobą i nieodbierania jego 
telefonów. Czułem się tak, jakbym miał głowę wypchaną watą; chyba 
ponad minutę zabrało mi skupienie wzroku na tyle, żeby móc spojrzeć 
w jego gniewne, niebieskie oczy.
 

Rule znał mnie lepiej niż ktokolwiek inny. Nie bez powodu 

byliśmy najlepszymi kumplami. Nie ocenialiśmy się, nie 
oszukiwaliśmy się nawzajem i nigdy się nie zawiedliśmy, choć czasem 
sytuacja aż się o to prosiła. Byliśmy drużyną bez względu na wszystko.
Dawaliśmy sobie wsparcie mocne jak skała, które często polegało na 
tym, że jeden musiał skopać tyłek drugiemu. Rule chyba właśnie o tym 
myślał, patrząc na mnie teraz z rękami skrzyżowanymi na piersi, 
unosząc jedną poprzekłuwaną kolczykami brew.
 

– Wyglądasz jak gówno.

 

– No, to bardzo możliwe, bo tak się właśnie czuję.

 

– To już tydzień. Od tygodnia znoszę już te twoje fochy. Weź 

background image

prysznic, idź umyj zęby, włóż jakieś pieprzone gacie i pójdziemy do 
Phila. Dość już, stary. Tak, to był szok, kubeł zimnej wody, ale nie 
zmienia to faktu, że wszyscy zawdzięczamy Philowi tyle, że gdybyśmy
chcieli mu się zrewanżować, to by nam życia nie starczyło. Więc 
ogarnij się i wychodzimy.
 

Burknąłem coś i podniosłem się z tłustego kartonika. Taaa, byłem

zwycięzcą. Potarłem rękami włosy i zaczekałem, aż pokój przestanie 
się kołysać z boku na bok. Nie wiedziałem, co mam powiedzieć temu 
facetowi, który mnie wychował. Wszedłem do jego szpitalnej sali 
tamtego wieczoru, spojrzałem mu w oczy tego samego koloru, co moje,
usłyszałem, jak powiedział do mnie „synu” głosem, w którym nie było 
już siły, a potem odwróciłem się i wyszedłem. To było tchórzliwe 
posunięcie, nie mówiąc już o tym, że płytkie i okrutne, ale kręciło mi 
się w głowie i nie miałem nic, czego mógłbym się uchwycić. Phil 
naprawdę zasługiwał na coś więcej ode mnie, bez względu na to, kim 
rzeczywiście był w moim życiu; zawsze mogłem na niego liczyć, 
zawsze wspierał mnie jak nikt inny.
 

Wstałem i zaraz znowu opadłem na dupę. Rule wyciągnął rękę, tę

z wytatuowaną kobrą i jego imieniem na kostkach, i złapał mnie za 
ramię, żebym nie stracił równowagi. Pokręcił głową, ale jego 
niebieskie nastroszone włosy sprawiały, że jakoś trudno było wziąć tę 
naganę poważnie.
 

– Daj mi dwadzieścia minut.

 

Aż tyle potrzebowałem, żeby pozbyć się z ust odoru alkoholu i 

fajek.
 

Santa nie kłamała – naprawdę capiłem jak podłoga w barze. To 

jeszcze jedna sprawa, którą będę musiał załatwić. Wiedziałem, że 
przyszła tylko z jakiegoś zawodowego obowiązku i dlatego, że jest 
miła i dobra, i najwyraźniej ma wielkie serce. Wiedziałem, że za mną 
nie przepada, ale umiała wznieść się ponad tę niechęć i zaoferowała 
pomoc i dobre słowo, kiedy najbardziej ich potrzebowałem, a ja 
podziękowałem jej, zachowując się jak ostatni dupek. Muszę ją 
przeprosić i zobaczyć, czy da się jakoś zrekompensować krzywdę. 
Chciałem, żeby mnie lubiła, nie tylko dlatego, że uważałem ją za 
najpiękniejszą dziewczynę, jaką kiedykolwiek widziałem. To było coś, 
co wykraczało poza jej wspaniałe włosy, kołyszące się ciało i te szare 
oczy. Chciałem, żeby mnie lubiła, bo było w niej coś jeszcze, jakaś 

background image

delikatna słodycz, w którą miałem ochotę się zapaść. Nie było w tym 
za bardzo sensu, ale teraz w moim życiu w ogóle nie było go zbyt 
wiele.
 

Miałem jakieś mgliste wspomnienie Santy ze szkoły, też ładnej, 

choć trochę cięższej i nieśmiałej do bólu. Była inteligentna i korzystała 
ze wszystkich przyspieszonych programów nauczania, jakie miało do 
zaoferowania liceum, więc nasze drogi raczej się nie krzyżowały. Przez
jakiś czas nasze szafki znajdowały się obok siebie, wtedy próbowałem 
trochę się do niej zbliżyć, starałem się zawsze powiedzieć „cześć” i 
uśmiechnąć do niej, ale poza tym obracaliśmy się w innych kręgach. 
Nie sądzę, żeby miała ochotę zadawać się wtedy z takim lumpem jak 
ja. Ale pamiętałem jej włosy i te oczy… już wtedy ta szarość była pełna
dobroci i zrozumienia. Nie była dziewczyną, z którą miałbym ochotę 
spróbować szczęścia jako nastolatek, głównie dlatego, że intelektualnie
była z innej ligi, i już wtedy miała klasę, której nawet nie rozumiałem. 
Rule i ja spędziliśmy nasze nastoletnie czasy, chwytając się 
wszystkiego, co nie uciekało na drzewo, na imprezach, które teraz, 
kiedy dorośliśmy, wydają nam się niewiarygodne. Byliśmy dwoma 
niewyżytymi byczkami bez skrupułów i dziewczyny takie jak Santa 
Ford, wtedy i teraz, nie miały ochoty się z nami zadawać.
 

Tyle że ku powszechnemu zdumieniu Rule się ustatkował i za 

kilka tygodni miał się ożenić z prawdziwą księżniczką, dziewczyną, 
która klasą i urodą dorównywała Sancie i kochała Rule’a całym 
sercem. Shaw London mogłaby być marzeniem każdego faceta, ale to 
Rule był szczęściarzem, który ją zdobył. Teraz miał dostać ją na 
zawsze; niedługo włoży obrączkę na jej palec, a ona zmieni swoje 
nazwisko na jego.
 

Bardzo gorący prysznic, po którym miałem czerwoną skórę, 

rozbudził mnie na tyle, że zdołałem wciągnąć dżinsy i koszulkę z 
długimi rękawami i logo pracowni tatuażu, w której pracowałem razem
z Rule’em. Spojrzałem przypadkiem w lustro i musiałem się skrzywić. 
Na twarzy miałem tygodniowy zarost, a zwykle przejrzyste oczy były 
poznaczone czerwonymi żyłkami. Mimo dość niezwykłego wyglądu w 
środku byłem dość spokojnym gościem. Nauczyłem się płynąć z 
prądem i przyjmować rzeczy takimi, jakie są. Musiałem być rozsądny, 
pracując z facetem pokroju Rule’a. On był tak wyrazisty i tak chętnie 
mącił wodę, że nigdy nie miałem potrzeby zostać „takim typem” – 

background image

gwałtownym i nieobliczalnym. Poza tym jeśli po obu stronach głowy 
masz kolorowe tatuaże, ludzie od razu uważają cię za kogoś, z kim 
woleliby nie zadzierać. Ale w tej chwili facet, który patrzył na mnie z 
lustra, był dokładnie „takim typem”. Wydawał się wściekły, zagubiony,
gotowy wybuchnąć bez powodu, a pod tym wszystkim smutny… 
bardzo, bardzo smutny.
 

Westchnąłem i naciągnąłem na ogoloną głowę prostą czarną 

baseballówkę. Chwyciłem jeszcze bluzę z kapturem i wróciłem do 
pokoju, do Rule’a. Zdążył już uprzątnąć rozrzucone pudełka po pizzy i 
pojemniki po chińskich daniach na wynos i wrzucić puste butelki po 
Patronie do pojemnika na szkło. Długo mieszkaliśmy razem, zanim 
kupił dom i zamieszkał z Shaw. Wiedział, gdzie co jest, i tylko spojrzał 
na mnie wymownie, kiedy wzruszyłem ramionami.
 

– Chciało mi się pić.

 

– To widać. Przy tobie i Ayden powinienem zacząć kupować 

akcje Patrona.
 

Ayden była najlepszą przyjaciółką Shaw i żoną kolejnego z 

naszych kumpli z dzieciństwa. Była śliczna jak modelka, miała nogi, 
które przyprawiały facetów o zawroty głowy, mówiła z lekkim 
południowym akcentem i umiała wypić tyle, że trzymała się całkiem 
nieźle, kiedy większość z nas leżała już pod stołem. Jet Keller to 
kolejny z moich kumpli, który poznał dziewczynę swoich marzeń i 
postanowił zatrzymać ją przy sobie na resztę życia. Miałem wrażenie, 
że ostatnio przydarza się to wszystkim dookoła.
 

Nawet Rome, starszy brat Rule’a, i jeszcze jeden facet, którego 

podziwiałem, znalazł swoją drugą połówkę. Trudno mi sobie 
wyobrazić, że ktokolwiek mógłby uznać Corę Lewis za wymarzoną 
dziewczynę. Za bardzo lubiła się rządzić, była trochę za bardzo pyskata
i zdecydowanie zbyt uparta – a wszystko to w małym, kolorowym 
opakowaniu. Ale Rome uważał, zdaje się, że jest fantastyczna. Byli 
dwojgiem zupełnie innych ludzi, ale układało im się całkiem dobrze, 
tak dobrze, że Cora spodziewała się właśnie ich pierwszego dziecka, 
które miało urodzić się w marcu. Wszyscy, którzy się dla mnie liczyli, 
byli zakochani i starali się ustatkować. Cieszyłem się z ich szczęścia, 
ale trochę się też denerwowałem, bo widziałem już, co się dzieje w 
imię miłości, jeśli ktoś podejmuje na jej podstawie decyzje, które 
zmieniają życie. Byłem dzieckiem odrzuconym przez nieczułą matkę w

background image

imię miłości.
 

Wyszliśmy z mieszkania i odwróciłem się, żeby zamknąć je na 

klucz. Drzwi po drugiej stronie korytarza otworzyły się i mieszkająca 
tam bogini wyszła ze sportową torbą w ręce. Była ładna, naprawdę 
ładna, w mocno przesadzony sposób. Gdybym nie miał tyle na głowie i
nie czuł się ciągle jak ostatni drań przez to, jak potraktowałem Santę 
poprzedniego wieczoru, pewnie miałbym ochotę powitać ją w dużo 
bardziej osobisty i kontaktowy sposób. W tej sytuacji jednak było mnie 
stać tylko na krótkie kiwnięcie głową, podczas gdy ona przesunęła 
wzrokiem po Rule’u, od jego zwariowanych włosów po czubki 
zdartych butów.
 

– Ładnie.

 

Jej głos brzmiał przyjaźnie i zalotnie, a ciemne oczy błyszczały 

rozbawieniem.
 

– Zarządca tego budynku powinien był napisać, że najlepszy 

widok jest na korytarz, a nie z okien na góry. Wtedy od razu mógłby 
podnieść czynsz.
 

Rule uniósł jedną poprzekłuwaną kolczykami brew i spojrzał na 

mnie z ukosa. Ja tylko wzruszyłem ramionami i ruszyłem do drzwi 
wejściowych. Przytrzymałem je przed nią, bo szła przed nami.
 

– Tak przy okazji, jestem Royal Hastings.

 

Uścisnąłem jej rękę, potem zrobił to Rule. Zauważyłem, że 

przesunęła wzrokiem po imieniu Shaw, które miał wytatuowane na 
kostkach drugiej dłoni. To skuteczniejsze niż jakakolwiek obrączka 
ślubna. Obrączkę można zdjąć, tatuażu nigdy.
 

– Nash, a to jest Rule. Przepraszam za te hałasy i zamieszanie w 

ubiegłym tygodniu. Zazwyczaj to bardzo spokojny budynek, wszyscy 
tu pilnują swoich spraw.
 

Zaśmiała się i nasunęła na ciemne włosy kaptur swojej lekkiej 

kurtki. Rany, naprawdę zwalała z nóg i powinienem oszaleć na jej 
punkcie, ale żądzy po prostu we mnie nie było, a ona w następnym 
zdaniu przypomniała mi dlaczego.
 

– Na pewno było interesująco. Masz ciekawych przyjaciół, 

sąsiedzie. Najbardziej spodobała mi się ta dziewczyna z wczoraj. 
Blondynka z tatuażami jest głośna, brunetka nie wydawała mi się zbyt 
przyjazna, a ta druga blondynka, choć dość miła, zachowywała się tak, 
jakbym nie miała prawa zapytać, co się dzieje. Ruda była bardzo 

background image

uprzejma, trochę nieśmiała, ale mimo to jest moją faworytką. Jeśli 
wszystkie te dziewczyny są związane z tą paradą seksownych facetów, 
którzy cały czas kręcili się po korytarzu, to mogę powiedzieć, że to 
prawdziwe szczęściary.
 

Przewróciłem oczami, a Rule zaśmiał się, kiedy zatrzymaliśmy 

się na chodniku.
 

– Niecierpliwa blondynka jest moja. Właśnie planuje ślub i stara 

się chronić przyjaciół, więc akurat jest trochę rozdrażniona. Brunetka, 
prawdę mówiąc, należy do najmilszych ludzi, jacy chodzą po ziemi, po 
prostu martwiła się o tego tu półgłówka, który przez tydzień nie dawał 
znaku życia. Jest żoną tego gościa w obcisłych dżinsach.
 

Urocza sąsiadka kiwnęła głową i znowu się roześmiała.

 

– Rozumiem.

 

– Ciężarna blondynka jest z moim bratem, tym wielkim facetem, 

który wygląda tak, jakby mógł wyrwać drzwi z zawiasów. Blondyn 
podobny do Johnny’ego Bravo i ten drugi blondyn, ładniejszy nawet od
ciebie, to single… Dla twojej informacji. – Obrzucił mnie chłodnym 
spojrzeniem. – Nie wiem, kim jest ruda.
 

Nie była to rozmowa, jaką miałbym ochotę prowadzić na 

chodniku przy obcej dziewczynie ani nigdzie indziej, jeśli chodzi o 
ścisłość, więc jęknąłem tylko i wsadziłem ręce do kieszeni bluzy.
 

– To pielęgniarka z oddziału ratunkowego, Santa, wstąpiła, żeby 

sprawdzić, co się ze mną dzieje. Byłem wkurzony, pijany i skołowany. 
Powiedziała mi mniej więcej to samo, co wy wszyscy próbowaliście 
powiedzieć mi od tygodnia. Że mam wziąć się w garść i pogodzić z 
Philem, zanim będzie za późno.
 

Sąsiadka wzruszyła ramionami i odwróciła się w stronę 

nowiutkiego 4runnera, stojącego po drugiej stronie chargera.
 

– Miło z jej strony. Pielęgniarki są zwykle takie bezosobowe i 

zdystansowane, więc to naprawdę słodkie, że się tak zaangażowała. 
Miłego dnia, chłopaki.
 

Patrzyliśmy przez chwilę, jak odjeżdżała, a potem Rule odwrócił 

się do mnie, unosząc jedną brew. Skrzywiłem się i poklepałem po 
kieszeniach w poszukiwaniu fajek. Potem przypomniałem sobie, że 
zabrała je Santa, i zakląłem.
 

– Co?

 

– Nowa sąsiadka.

background image

 

– No i co?

 

– I co?

 

Podszedłem do drzwiczek od strony pasażera jego potężnego 

pikapa i zaczekałem, aż otworzy centralny zamek, żebym mógł wsiąść. 
W samochodzie osunąłem się na siedzenie, oparłem głowę o zimną 
szybę i zamknąłem oczy. Wiedziałem, że muszę pojechać do szpitala, 
ale naprawdę nie miałem na to ochoty. Co niby miałem powiedzieć 
Philowi?
 

Coś jak… och, więc to ty jesteś moim zaginionym tatusiem… 

dobrze wiedzieć, o, a tak przy okazji, dzięki, że zaczekałeś z tym, aż 
dostałeś raka i możesz umrzeć…?
 

Po prostu nie było słów, które miałyby jakiś sens.

 

– To, że jeszcze tydzień temu wszedłbym do twojego mieszkania 

i na pewno nie zastałbym cię samego. Mowy nie ma. Ta sąsiadeczka 
byłaby z tobą i oboje bylibyście bez ubrania.
 

Parsknąłem śmiechem i otworzyłem jedno oko, żeby na niego 

spojrzeć.
 

– Jestem za bardzo zdołowany. Przez ostatni tydzień tyle 

wypiłem, że mój mały ani by nie wstał, ani by nie trafił.
 

Ale to nie była do końca prawda. Kiedy przyciągnąłem Santę do 

siebie, kiedy wreszcie się otworzyła, kiedy udało mi się wsunąć w jej 
ciepłe, miękkie usta, byłem twardy jak skała i cała rzeka tequili, która 
płynęła w moich żyłach, nic nie mogła na to poradzić. Jakby czytając w
moich myślach, Rule zapytał:
 

– No a o co chodzi z tą pielęgniarką?

 

– Chodziliśmy z nią do jednej szkoły. Ona była, wiesz, 

superinteligentna, nieśmiała, trzymała się na uboczu. Nie chodziła na 
imprezy ani nigdzie, więc ty pewnie jej nie pamiętasz. Rozpoznałem ją 
tamtego dnia, gdy przyjechałem po Rome’a, kiedy miał rozwaloną 
głowę. W ostatniej klasie mieliśmy szafki obok siebie. Ona wygląda 
teraz trochę inaczej, chyba schudła, i ma dłuższe włosy. Zdaje się, że za
mną nie przepada, ale zachowała się wspaniale, kiedy Phil wylądował 
w szpitalu, i to miło, że zajrzała do mnie wczoraj.
 

– Ale po co to zrobiła, jeśli za tobą nie przepada?

 

– Naprawdę nie wiem. Chyba jest po prostu dobrym 

człowiekiem.
 

Rule prychnął.

background image

 

– Nie jest.

 

Kiwnąłem głową.

 

– Jest.

 

– Szkoda, że na ciebie nie leci.

 

Westchnąłem.

 

– Chyba tak. Tyle że ja raczej nie szukam teraz dziewczyny.

 

– A to czemu, do diabła?

 

Ostatnio często się o to kłóciliśmy. Odkąd Rule zdecydował, że 

Shaw jest dla niego tą jedyną, cały czas starał się przekonać mnie, 
żebym też się ustatkował, znalazł sobie dziewczynę, przy której 
uwierzę, że miłość może się udać i że warto dać szansę monogamii. 
Cieszyłem się jego szczęściem, i wszystkich innych, którzy odnaleźli 
już „te jedyne”, ale czułem, że to nie jest droga dla mnie. Mama 
odrzuciła mnie dla tego swojego debilnego męża, pod płaszczykiem 
miłości, zrozumiałem, mimo młodego wieku, że to coś, czego ja nigdy 
nie zrobię. Nigdy nie pokocham nikogo na tyle, żeby poświęcić dla 
niego resztę swojego życia. Lubiłem samotne życie, lubiłem korzystać 
ze sposobności poznawania różnych kobiet, różnych rzeczy z różnymi 
ludźmi, kiedy tylko miałem ochotę. Nie potrzebowałem dziewczyny, 
żeby czuć się spełnionym, i tak naprawdę nie chciałem żadnej mieć.
 

– Chłopie, właśnie się dowiedziałem, że mój wuj jest tak 

naprawdę moim ojcem i że ma raka, a mój najlepszy kumpel żeni się za
niecały miesiąc. Nie wspominając już o tym, że mój przybrany starszy 
brat spodziewa się pierwszego dziecka. Powiedz mi, skąd ja w tym 
wszystkim mam wziąć siły na to, żeby być jeszcze chłopakiem jakiejś 
dziewczyny.
 

Rule prychnął i zatrzymał samochód na parkingu przed 

szpitalem. Poczułem, jak serce zaczyna mi bić coraz szybciej, a po 
plecach spływa strużka zimnego potu. Wysiedliśmy i stanęliśmy przed 
samochodem. Rule klepnął mnie mocno po ramieniu i skrzywił się, 
kiedy w rewanżu wsadziłem mu łokieć pod żebra.
 

– W tym właśnie rzecz, Nash, że jeśli nie jesteś chłopakiem 

„jakiejś” dziewczyny, tylko „tej” dziewczyny, to znajdujesz na to czas, 
i to bez problemu, bo myśl, że mogłoby jej nie być, to najgorsza rzecz, 
jaką sobie możesz wyobrazić.
 

Nie wiedziałem, co powiedzieć, więc zamknąłem usta i 

wszedłem za nim przez rozsuwane drzwi do szpitala i dalej, do windy. 

background image

Wzrokiem bezwiednie szukałem na korytarzach płomiennorudej głowy.
Nie widziałem jej jednak i sam nie wiem, czy odebrałem to z ulgą, czy 
z irytacją.
 

Wjechaliśmy na ostatnie piętro, gdzie mieścił się oddział 

onkologiczny i musiałem zdać się na Rule’a, bo nie wiedziałem, w 
której sali leży Phil. Rany, naprawdę był to dla mnie stres i miałem taką
ochotę na fajkę, że skóra mi cierpła. Drzwi były lekko uchylone. Rule 
odsunął się na bok.
 

– Wejdź tam i posiedź trochę z facetem, który cię wychował. 

Może nazywał się twoim wujem, Nash, ale zawsze traktował cię – do 
diabła, nas wszystkich – jak własnego syna. Dam wam parę minut, 
zanim też wejdę.
 

Sztywno kiwnąłem głową.

 

Wziąłem głęboki oddech i wszedłem do środka. Zasłony były 

trochę rozsunięte i zimowe światło rzucało dziwne, niesamowite cienie 
na kruchą postać Phila. Zawsze był rosłym, barczystym mężczyzną, a 
teraz, kiedy wiedziałem, że jest moim ojcem, dostrzegałem wszystkie 
łączące nas podobieństwa. Nie kończyły się wcale na tym niezwykłym 
kolorze oczu. Podniósł powieki i spojrzał na mnie. Chciałem poruszyć 
stopami i odchrząknąć, ale tego nie zrobiłem. Przesunąłem się na 
koniec łóżka, tak że patrzyliśmy sobie w oczy. Był taki wychudzony i 
tak okropnie blady.
 

Potarłem brodę kciukiem i spróbowałem się uśmiechnąć.

 

– Wystraszyłeś mnie, staruszku.

 

Chrząknął i podniósł rękę, do której miał przyczepiony jakiś 

monitor z mnóstwem kabli i rurek, podłączonych do jego ciała.
 

– Miałem już dość tego grzebania i badania. Nie chciałem 

spędzić Święta Dziękczynienia w cholernym szpitalu. Musiałem się 
stamtąd wyrwać. Nie wiedziałem, że jestem chory, myślałem, że to 
tylko kaszel.
 

– Tylko kaszel? – Nie mogłem powstrzymać goryczy, która 

wkradła się do mojego głosu. – Myślałem, że nie żyjesz, kiedy 
znalazłem cię w chacie na podłodze. Zdajesz sobie sprawę, co czułem?
 

– Przepraszam cię, Nash. Za wszystko. Podjąłem kilka złych 

decyzji, zrobiłem kilka rzeczy, których dzisiaj żałuję, ale ty, synu… ty 
nigdy nie byłeś jedną z nich.
 

No i stało się. Syn. Ktoś, kim zawsze chciałem być, ale sądziłem,

background image

że nigdy nie będę. Potarłem dłońmi kark.
 

– Nawet nie wiem, co z tym zrobić, Phil. Nawet nie wiem, jak 

mam do ciebie teraz mówić.
 

– Tak jak zawsze. Ciągle jestem Phil, Nash. To, co się wydarzyło 

między mną a twoją matką, było dawno i nie miało nic wspólnego z 
tobą. Dzisiaj jesteś człowiekiem, który może być z siebie dumny… 
człowiekiem, z którego ja jestem dumny, jako ojciec, wuj, szef i 
wszystko, co pomiędzy. Sądziłem, że cię chronię, myślałem, że ta 
choroba to jakiś znak. Myślałem, że mi przejdzie, naprawdę.
 

– Rak? Myślałeś, że choroba nowotworowa przejdzie ci ot, tak, 

czary-mary, że możesz się przed nią ukryć? Ukryć się przed nami?
 

– Zdaje się, że to u nas rodzinne. Cały tydzień minął, zanim w 

końcu przywlokłeś tu tyłek, czy nie?
 

Miał trochę racji, więc westchnąłem tylko i oparłem się o brzeg 

łóżka. Chwyciłem rękami poręcz i patrzyłem na niego. Był chory, to 
było widać, ale widziałem w nim też jakąś lekkość, której przedtem nie
było. Zacząłem się zastanawiać, jak ciężko musiało mu być udawać 
przez tyle czasu, słuchać, jak nadawałem na swojego wyobrażonego 
ojca, którego obwiniałem o to, co działo się z moją matką i jej mężem. 
Może sprawiła to prawda, może prawda rzeczywiście czyni wolnym.
 

– Musiałem sporo przemyśleć. I musiałem to zrobić sam. – 

Miałem na końcu języka pytanie, dlaczego nie przyznał się wcześniej, 
że jest moim ojcem, dlaczego przez całe życie miał przede mną 
tajemnice, ale chyba bałem się usłyszeć odpowiedź. Matka zawsze 
zachowywała się tak, jakbym nie był wart jej krwi, płynącej w moich 
żyłach. Chyba nie zniósłbym, gdyby za tym, co robił Phil, kryło się 
podobne przekonanie.
 

– I co myślisz teraz? – spytał z wahaniem, a ja poczułem się jak 

dupek, że nie mógł być pewny, na czym ze mną stoi.
 

– Naprawdę nie wiem, ale nigdy w życiu mnie nie zawiodłeś i 

nigdy bym sobie nie wybaczył, gdyby coś ci się stało, a sprawy między 
nami zostały w zawieszeniu. Zawdzięczam ci wszystko, co mam, i 
wszystko, czym jestem. Nie pozwolę, żebyś teraz walczył z tym, co cię 
spotkało, samotnie.
 

Poruszył się lekko i odwrócił wzrok. Mała bródka wokół jego ust 

opadła w dół. Poczułem, jak coś ściska mnie za serce.
 

– Nie ma już żadnej walki, Nash. Wiadomo już, że rak wygrał 

background image

przez nokaut. Jest wszędzie, zaatakował układ limfatyczny. Niewiele 
już można zrobić. Można tylko czekać…
 

Przełknąłem z trudem i poczułem, że wilgotnieją mi oczy. 

Naciągnąłem czapkę niżej na czoło i zamrugałem, żeby opanować 
emocje.
 

– A chemioterapia albo naświetlania… do diabła, a ceremonia 

voodoo? Nie ma żadnej możliwości?
 

Pokręcił głową i podczas gdy ja czułem się tak, jakbym usłyszał 

najgorszą wiadomość na świecie. Phil sprawiał wrażenie kogoś, kto 
miał mnóstwo czasu, żeby pogodzić się z losem i brakiem 
satysfakcjonujących odpowiedzi.
 

– Wiem, że dla ciebie to wszystko jest nowe i że nie miałeś dość 

czasu, żeby się z tym oswoić, ale choruję już od jakiegoś czasu i to nie 
była moja pierwsza zapaść. Ten czas, który spędziłem z tobą, i z resztą 
naszej załogi to było błogosławieństwo.
 

Znowu zaczął we mnie wzbierać gniew i musiałem skupić się na 

oddechu, żeby nie wybuchnąć.
 

– Byłeś chory już wcześniej?

 

Wydał jakiś twierdzący pomruk i drżącą ręką sięgnął po szklankę

z wodą. Podszedłem bliżej, żeby mu ją podać. Spojrzeliśmy sobie w 
oczy i musiałem przełknąć kwaśny posmak, jaki zostawiała po sobie ta 
rozmowa.
 

– Taa. To samo. Tuż przed tym, jak kupiłem warsztat. To był guz 

w jednym płucu, miałem operację, wycięli go i przez rok mnie leczyli. 
To między innymi dlatego tak bardzo chciałem, żebyście ty i Rule 
nauczyli się ode mnie fachu. Wszędzie dookoła pełno tandety, ludzie 
nie traktują sztuki, pracy związanej z tatuażem, poważnie. Wiedziałem, 
że jeśli nauczę was, jak należy to robić, nauczę was szanować to 
rzemiosło, pokażę wam wszystko od a do z, to cokolwiek stanie się ze 
mną, będę miał godnych następców. Wtedy udało mi się wywinąć, 
myślałem, że może i tym razem mi się uda.
 

– Dlaczego nie rzuciłeś palenia?

 

– Bo to trudne. Bo myślałem, że jestem niezniszczalny. Nie 

wiem, Nash. Nie ma żadnego dobrego powodu. Żałuję, że nie rzuciłem,
i mam nadzieję, że ty to zrobisz. Nie ma żadnego powodu, żebyś kusił 
los.
 

Otworzyłem usta, żeby powiedzieć coś innego, ale rozproszyłem 

background image

się, bo drzwi się otworzyły i wszedł Rule.
 

– Wszystko w porządku?

 

– Pracujemy nad tym, chłopcze. Chodź tu szybko, chcę 

porozmawiać o czymś z wami obydwoma.
 

Rule zamknął drzwi i podszedł do łóżka z drugiej strony. Phil 

otworzył usta, ale zanim zdążył coś powiedzieć, dostał strasznego ataku
kaszlu, który szarpał jego wątłym ciałem. Minęło kilka minut, zanim 
złapał oddech. Wymieniłem z Rule’em zatroskane spojrzenia nad jego 
łóżkiem.
 

– Cholera, to bolało. – Odchrząknął i spojrzał na mnie, a potem 

na Rule’a. – Przepisuję warsztat na was, chłopcy. Lokal należy do nas, 
więc prawo własności przejdzie na Nasha. Byliście zgraną drużyną, 
odkąd podrośliście na tyle, żebym mógł zacząć przez was siwieć, 
jesteście też w tym fachu najlepsi w mieście. Obaj sprawiliście, że 
Marked zaczęło się liczyć, daliście mu styl i renomę, jakiej ja bym nie 
zdołał dać. To miejsce stało się wasze i myślę, że pracując razem, 
macie wiele do zaoferowania temu miastu.
 

Wymieniliśmy zaskoczone spojrzenia, a potem spojrzeliśmy na 

Phila tak, jakby gadał po francusku, a my nie rozumieliśmy z tego ani 
słowa. Umieliśmy robić tatuaże, umieliśmy pracować z klientami, ale 
żaden z nas nie miał pojęcia, jak zarządzać firmą czy prowadzić 
interesy.
 

– Szukałem lokalu na drugi warsztat, w DoLo. Chciałem się 

rozwijać, dać się poznać innej klienteli. Znalazłem idealne miejsce. 
Podpisałem umowę najmu na pięć lat, ale teraz… cóż, teraz od was 
zależy, chłopcy, czy to rozhulacie.
 

LoDo, tak mówiono na tę część centrum Denver, w której było 

najwięcej barów i restauracji; czynsz za lokal z wejściem od ulicy 
musiał być tam astronomiczny. Rule pierwszy spytał:
 

– Uch… zdajesz sobie sprawę, że nie mamy pojęcia, jak 

prowadzić firmę, prawda?
 

Phil przewrócił oczami i prychnął.

 

– Oczywiście, że tak. Rozmawiałem już z Corą. Ona będzie 

waszym dyrektorem handlowym. Naprawdę myślicie, że kiedy to 
dziecko już się urodzi, ona będzie chciała całymi dniami odbierać 
telefony i umawiać klientów dla was, gamonie? Mowy nie ma, ten 
mały odrzutowiec przyszedł na świat, żeby się kimś opiekować, więc 

background image

będzie spędzała z tym małym tyle czasu, ile tylko da radę. Dajcie jej 
biuro w tym nowym budynku, a ona zajmie się wszystkimi 
technicznymi aspektami przedsięwzięcia, a jeśli nadal będzie chciała 
kłuć, może sama ustawiać sobie spotkania. Musicie tylko poszukać 
sobie nowego kierownika warsztatu i wynająć pracowników do tego 
nowego miejsca. Wierzę w was, chłopcy. Jeszcze będę z was dumny.
 

– Zaplanowałeś to wszystko i nie przyszło ci nawet do głowy 

spytać nas, jak się na to zapatrujemy? – Nie byłem w stanie zapanować 
nad gniewem, który wrzał tuż pod powierzchnią.
 

– Nash… – Phil zniżył głos. – Nie zostało mi dość dużo czasu, 

żeby się kłócić. Chcę zadbać o rodzinę, chcę, żeby to, co tak długo 
budowałem, trwało. To jest sposób, żeby osiągnąć oba te cele. Zaufaj 
mi.
 

Kiedyś ufałem mu bez zastrzeżeń… ale ostatnie wydarzenia 

trochę mi to teraz utrudniały.
 

– A gdzie mamy znaleźć nowego kierownika warsztatu? I skąd 

mamy wziąć cały zespół nowych tatuażystów? Ani Rule, ani ja nie 
mamy pojęcia o takich rzeczach.
 

Brzmiało to trochę płaczliwie, nawet w moich uszach.

 

– Nauczycie się wszystkiego. Mam kilka przydatnych telefonów, 

kilka kontaktów, które nawiązywałem przez wiele lat. Nie zostawię was
z tym samych.
 

Obaj mieliśmy miliony pytań, ale Phil znowu dostał ataku kaszlu,

który zdawał się nie mieć końca. Wyraźnie bardzo cierpiał. Rule 
poszedł po pielęgniarkę, która dała Philowi coś, po czym zamknął oczy,
a jego pierś zaczęła unosić się i opadać w równym rytmie. Usnął, a 
Rule wskazał głową drzwi, więc wyszedłem za nim na korytarz.
 

– Jasny gwint.

 

– Taa, tak by to można podsumować. – Zdjąłem czapkę i zaraz z 

powrotem nasadziłem ją na głowę. – I co my z tym, kurwa, zrobimy?
 

– Ogarniemy to jakoś. Jak zawsze.

 

– To jakieś szaleństwo, to wszystko.

 

– Jasne, ale przejdziemy przez to, małymi krokami. Jesteśmy z 

tobą, Nash. Pamiętaj o tym, kiedy następnym razem będziesz chciał 
zachować się jak struś i wsadzić łeb do butelki z tequilą na tydzień.
 

Wiedziałem o tym.

 

– Dzięki, Rule. Słuchaj, daj mi minutę. Chcę tylko odszukać 

background image

Santę i przeprosić.
 

– Przeprosić za co?

 

– W tej chwili powinienem przeprosić ją chyba nawet za to, że w 

ogóle istnieję. Dzięki, że wyrwałeś mnie z tego obłędu.
 

– Zawsze do usług. Spotkamy się przy samochodzie. Muszę 

zadzwonić do Shaw. Nie powiedziała jeszcze rodzicom o ślubie. Nie 
obchodzi mnie, czy przyjdą, czy nie, ale znam Duszka, będzie się czuła
winna, jeśli nie da im przynajmniej szansy udowodnić, że nie są tacy 
straszni, chociaż wszyscy wiemy, że są.
 

Prychnąłem, bo wiedziałem, że nie żartuje, i dlatego, że ciągle 

bawiło mnie, kiedy używał tego przezwiska. Shaw, ze swoimi prawie 
białymi włosami, bardzo do niego pasowała. Jego słowa przypomniały 
mi też, że nie jestem jedyną osobą, która ma poważnie pokręconą 
sytuację rodzinną. Klocki, z których byłem zbudowany jako człowiek, 
zmieniały się i zmieniały miejsce. Nie bałem się zmian, wystarczy rzut 
oka na moje ciało, żeby się o tym przekonać… bałem się spojrzeć 
wstecz i zobaczyć, że matka odrzuciła mnie, oddała, wcale nie dlatego, 
że mój ojciec – drań i próżniak – złamał jej serce, tylko dlatego, że nie 
byłem tym, czego chciała. Że nie byłem dla niej dość dobry. I choć już 
dawno pogodziłem się z faktem, że nigdy nie spełnię jej oczekiwań, 
ciągle nosiłem bliznę po tej ranie.
 

background image

 SANTA:

 

Mały chłopczyk, przy którym pracowałam, był po prostu 

przesłodki. Miał najwyżej pięć albo sześć lat i dość poważną ranę na 
głowie, ale zdawał się dzielnie to znosić. Jego mama wpadła w histerię,
jak wszystkie, na ogół, matki, których dzieciom coś się stało, ale kilka 
szwów później, kiedy poradziłam jej, żeby wzięła tylenol i zakładała 
małemu kask, gdy idzie na rower, było już po wszystkim i oboje 
zbierali się do wyjścia.
 

Oczywiście musiałam znaleźć jakiś cukierek dla małego pacjenta.

Nie zniosłabym, gdyby wyszedł bez cienia uśmiechu. Praca z małymi 
dziećmi jest ciężka, ale zawsze cieszy mnie, kiedy mogę je opatrzyć i 
osuszyć ich łzy, zanim wyprawię je do domu.
 

Zdjęłam chirurgiczne rękawiczki i skinęłam głową lekarzowi, 

który wychodził właśnie do pacjenta z sali obok. Zaczął się sezon 
grypowy, więc mieliśmy sporo pracy, nie wspominając już o tym, że 
zimno doskwierało bezdomnym, którzy teraz często pojawiali się w 
szpitalu z rozmaitymi obrażeniami i dolegliwościami związanymi z 
pogodą. Cały czas musiałam mieć się na baczności, nigdy nie 
wiedziałam, co czeka mnie za rogiem, przez co dni mijały szybko, a 
praca ciągle była interesującym wyzwaniem. Ale kiedy rzeczywiście 
wyszłam szybkim krokiem zza rogu i zobaczyłam wysoką, ciemną 
postać opartą o blat recepcji, musiałam się zatrzymać i zdecydować, 
czy nie wolałabym odwrócić się i pobiec w przeciwnym kierunku, 
zanim mnie zauważy. Nash nie był w tej chwili wyzwaniem, które 
szczególnie miałam ochotę podjąć tego dnia.
 

Byłam na niego zła, że zachował się tak egoistycznie, kiedy ktoś 

tak bardzo mu bliski cierpi, ale co więcej, byłam wściekła na samą 
siebie, że uległam i zaangażowałam się w to, choć wiedziałam, że nie 
powinnam. Byłam też niezadowolona, że choć głaskał mnie pod włos 
na sto sposobów, jego pocałunek sprawił, że przez całą noc obracałam 
się z boku na bok, a jeśli się skupiłam, ciągle mogłam poczuć na 
swoich ustach smak, który po nim został. Uch… dlaczego tak mocno 
odciskał się w mojej pamięci na każdy możliwy sposób?
 

Zmrużyłam oczy i wyprostowałam plecy, podchodząc do niego. 

Pielęgniarka za blatem gapiła się na niego wzrokiem, który mogłabym 
opisać tylko jako zachwycony. Miała jakieś dziesięć lat więcej ode 

background image

mnie, czworo dzieci i męża policjanta, ale natychmiast uległa 
charyzmie Nasha, którą tak łatwo czarował płeć przeciwną.
 

– Co robisz tu, na dole? Twój tata leży na ostatnim piętrze. – 

Widziałam, jak się skrzywił, kiedy użyłam słowa „tata”, ale uznałam, 
że nie będę się z tym czuła źle. W kontaktach z ludźmi miałam problem
z nazywaniem rzeczy po imieniu i mówieniem prosto w oczy tego, co 
myślę, ale z jakichś przyczyn nie dotyczyło to Nasha.
 

Rzuciłam dokumenty, które przyniosłam, pielęgniarce z recepcji i

skrzyżowałam ręce na piersi, podczas gdy on odwrócił się tak, że teraz 
stał przodem do mnie. Czapka baseballówka, którą miał na głowie, 
rzucała cień na część jego twarzy, ale widziałam, że miał ciemno 
podkrążone oczy i bruzdy napięcia wokół ust. Ale i tak wyglądał 
znacznie lepiej niż ostatnim razem. No dobrze, lepiej, pomijając fakt, 
że teraz był całkowicie ubrany i choć nie chciałam się do tego 
przyznać, ciągle miałam go przed oczami nagiego, ze wszystkimi 
szczegółami. I ciągle chciałam się dowiedzieć, z czym łączył się ten 
wielki tatuaż na jego plecach.
 

– Masz chwilę? – Jego głos brzmiał trochę szorstko, ale ocieplił 

go uśmiech, od którego serce podskoczyło mi w piersi.
 

– Nie bardzo. Mamy dziś ciężki dzień. Przy tej pogodzie ludzie 

świrują, więc jest mnóstwo pracy.
 

Westchnął i poruszył się tak, że mógł teraz włożyć ręce do 

kieszeni bluzy. Kątem oka zauważyłam, że inne pielęgniarki, które 
wchodziły tu i wychodziły, przyglądają nam się z otwartym 
zaciekawieniem.
 

– To zajmie tylko sekundę. Proszę, Santa.

 

Naprawdę nie przypuszczałam, że tacy wielcy, twardzi, 

wytatuowani faceci używają słów w rodzaju „proszę” – nie, żeby miało
mnie to zmiękczyć. Nash działał na mnie w sposób, którego sobie nie 
życzyłam, i wiedziałam, że powinnam trzymać się od niego z daleka. 
Już miałam odmówić, kiedy pielęgniarka zza blatu recepcji, ta, która 
była wyraźnie pod wrażeniem jego przystojnej twarzy, zaproponowała:
 

– Ja wezmę tego, którego właśnie przywieźli. Idź i zrób sobie 

parę minut przerwy.
 

Miałam ochotę zmiażdżyć ją wzrokiem, ale przecież chciała mi 

tylko pomóc, więc zagryzłam wargę i wskazałam głową poczekalnię. 
W szpitalu były miejsca, gdzie mielibyśmy więcej prywatności, ale sam

background image

na sam z nim czułam się spięta i zdenerwowana.
 

– Chodźmy tutaj.

 

Skinął głową i zrobił, co powiedziałam. Czułam jego wzrok na 

swoich plecach i musiałam wziąć kilka uspokajających oddechów, żeby
odwrócić się do niego z twarzą znowu obojętną jak maska. Westchnął i 
oparł się ramieniem o automat z kawą, przy którym się zatrzymałam. 
Patrzyliśmy na siebie przez dłuższą chwilę. Już miałam wyrzucić ręce 
w górę i odejść, bo milczenie i jego intensywny wzrok stawały się nie 
do zniesienia, kiedy zaskoczyły mnie jego ciche słowa.
 

– Stan Phila jest naprawdę ciężki. Powiedział mi, że już nic nie 

można zrobić. Umiera i jakoś sobie z tym radzi, nie wiem jak. 
Powinienem był przyjść tu wcześniej.
 

Jego głos brzmiał posępnie, a oczy pod ciemnym daszkiem 

czapki przybrały odcień jasnego lila. Widziałam, jakie są szkliste, ile 
jest w nich tłumionych emocji i z ogromnym trudem powstrzymałam 
odruch, żeby wyciągnąć rękę i dotknąć Nasha albo spróbować go jakoś 
pocieszyć. Nie był przecież dzikim zwierzęciem, które trzeba 
uspokoić… nawet jeśli w pewnym sensie emanował taką energią.
 

– Przykro mi. Czwarte stadium jest bardzo ciężkie i źle rokuje, 

bez względu na rodzaj nowotworu.
 

Kiwnął sztywno głową i odrzucił ją do tyłu, tak że teraz patrzył 

na mnie z góry, spod daszka baseballówki.
 

– Przykro mi z powodu tamtego wieczoru. Byłem naprawdę 

pijany, w domu miałem burdel, ale przysięgam, normalnie taki nie 
jestem. To było bardzo miłe z twojej strony, że przyszłaś zobaczyć, co 
ze mną, a ja zachowałem się jak ostatni dupek. Chciałem tylko 
przeprosić i podziękować ci.
 

Oniemiałam. Nie tego się spodziewałam, więc tylko gapiłam się 

na niego jak idiotka. Musiał uznać, że milczę, bo nie chcę przyjąć 
przeprosin, bo zdjął czapkę i jedną ręką podrapał swoją ogoloną głowę.
Ciemne brwi zbiegły się nisko nad tymi niesamowitymi oczami, 
nozdrza rozdęły się odrobinę. Z tym kolczykiem w nosie wyglądał 
teraz trochę jak rozjuszony byk.
 

– Odpuść mi trochę, Santa. Życie wywraca mi się do góry 

nogami i naprawdę ciężko mi sobie z tym poradzić. Wiem, że mnie nie 
lubisz, więc tym bardziej miło, że do mnie przyszłaś. Nie wiem 
natomiast, dlaczego mnie nie lubisz.

background image

 

Odsunęłam się gwałtownie, przybierając obronną postawę. 

Oczywiście, miałam swoje powody, dla których zachowywałam się 
chłodno i oficjalnie i starałam się zachować dystans, ale nigdy nie 
chciałam, żeby dyskomfort, jaki przy nim odczuwałam, był widoczny 
dla innych, zwłaszcza dla niego. Ostatnią rzeczą, na jaką miałam 
ochotę, był powrót do tamtych chwil, do którejkolwiek z nich. Mowy 
nie było, żebym mu kiedykolwiek wyznała, iż tamto odrzucenie, tamte 
okrutne słowa zmieniły mnie na zawsze, na zawsze zmieniły sposób, w 
jaki patrzyłam na płeć przeciwną. Było to upokarzające i najwyraźniej 
dużo mocniej odcisnęło się w mojej pamięci niż kogokolwiek innego. 
Jeśli on tego nie pamiętał, ja nie miałam zamiaru mu przypominać.
 

Pokręcił głową i włożył czapkę, a potem odepchnął się od 

automatu do kawy i wzruszył potężnymi, szerokimi ramionami.
 

– No to dobra. Będę się trzymał z daleka od tego oddziału, bo 

wyraźnie nie masz ochoty mnie oglądać. Chciałem tylko, żebyś 
wiedziała, że doceniłem twój gest, bo pewnie wolałabyś wydłubać 
sobie oko tępą łyżką. Jesteś naprawdę fajna, Santa. Zawsze tak 
uważałem.
 

Naciągnął na czapkę kaptur, odwrócił się i odszedł. Kiedy już 

znikł mi z oczu, musiałam położyć rękę na kołaczącym sercu i skupić 
się na oddechu. Zawsze uważał, że jestem fajna? Więc jak mógł robić 
mi nadzieję, skłonić, żebym wyszła ze swojej strefy komfortu, a potem 
zachować się tak, jakbym nie istniała? Jak mógł całować się na moich 
oczach z inną dziewczyną, podczas gdy ja sądziłam, że przyszedł tam 
dla mnie? Jak mógł powiedzieć wszystkie te straszne rzeczy, przez 
które do dziś czułam się brzydka i bezwartościowa? Ładni chłopcy nie 
powinni ranić fajnych dziewczyn… przynajmniej w idealnym świecie.
 

Nie miałam więcej czasu, żeby się nad tym zastanawiać, bo zza 

rogu wypadła jedna z pielęgniarek. Szukała mnie.
 

– Wypadek na autostradzie międzystanowej. Cztery samochody, 

liczne obrażenia, już do nas jadą. Potrzebujemy przynajmniej czterech 
sal, jeśli nie więcej. Karetki będą tu za trzy minuty, więc wszystkie ręce
na pokład.
 

Nie miałam czasu, żeby martwić się o Nasha, dręczyć 

przeszłością i myśleć o tym, jak wytrącona z równowagi czuję się za 
każdym razem, kiedy spotykamy się twarzą w twarz. Odsunęłam od 
siebie to wszystko i weszłam w rolę, w której czułam się najlepiej. 

background image

Tutaj nie miałam pytań, nie miałam wątpliwości, nie byłam nieśmiała, 
nie wahałam się. Byłam pewna i wiedziałam, co robić. Poszłam do 
pracy i wykonywałam ją najlepiej, jak umiałam… pomagałam innym.
 

To był długi i wyczerpujący dyżur. Musiałam zostać dłużej, bo 

kiedy zajęliśmy się już ofiarami wypadku, przywieziono ludzi z pożaru,
potem znowu z wypadku, a na końcu dwie rany postrzałowe. Panowały
chaos i pośpiech, co pozwoliło mi odsunąć na bok uczucia, które 
obudziło spotkanie z Nashem, i uznać je za trywialne i przelotne.
 

Wychodziłam, wlokąc się noga za nogą, i rozplątywałam ciasny 

węzeł włosów na czubku głowy, kiedy wpadłam na jedyną osobę poza 
moją siostrą, którą tutaj, w Denver, uważałam za przyjaciółkę. 
Sunshine Parker była asystentką kierownika pielęgniarek, mojego 
szefa, i chyba najbardziej bezpośrednią i szczerą osobą, jaką 
kiedykolwiek miałam okazję poznać. Była drobniutką dziewczyną, 
częściowo Filipinką, miała czarne włosy i uśmiech, od którego 
wszędzie robiło się jaśniej. To dzięki niej przetrwałam jakoś okres 
aklimatyzacji na oddziale ratunkowym, trudny ze względu na moje 
towarzyskie zahamowania, które nie ułatwiały mi wchodzenia w nowe 
środowisko. Była ode mnie kilka lat starsza, całkowicie oddana swojej 
pracy i pomocy ludziom w potrzebie. Była dla mnie wzorem do 
naśladowania. Była taka sama jak ja, tylko nie miała problemu w 
kontaktach z innymi i funkcjonowała wśród nich jak normalna osoba. 
Nie traciła też języka w gębie podczas najzwyklejszych rozmów.
 

– Cześć. Ciężki dzień?

 

Potarłam palcami skórę na głowie w miejscu, gdzie miałam 

wcześniej związane włosy, i musiałam przyznać, że jestem 
wykończona. Widziałam tego dnia zdecydowanie za dużo krwi i 
flaków, nawet jak na oddział ratunkowy, a krótka rozmowa z Nashem 
naprawdę mnie zmęczyła. Bardzo było mi go żal, wiedziałam, przez co 
przechodzi, i irytowało mnie, że w ogóle mnie obchodzi. Chciałam być 
na niego odporna. Tyle że mój układ hormonalny nie miał zamiaru na 
to pozwolić.
 

– Bywały lepsze. Dzisiaj mieliśmy tłumy.

 

Sunshine odrzuciła na plecy czarne lśniące włosy i przekrzywiła 

głowę.
 

– Jesteś fantastyczną pielęgniarką, Santa.

 

Takie komplementy potrafiłam przyjmować. Uśmiechnęłam się 

background image

do niej i wyciągnęłam telefon, który właśnie zaczął dzwonić. Na 
ekraniku pojawiła się twarz mojej siostry, więc wyciszyłam go i 
wsadziłam z powrotem do kieszeni. Kochałam Faith, ale ostatnio 
dzwoniła tylko wtedy, kiedy coś działo się z rodzicami, a dokładniej z 
mamą, a ten dramat w odcinkach mógł trochę zaczekać.
 

– Dzięki, Sunny. Zawsze miło to słyszeć, a kiedy ty to mówisz, to

wiele dla mnie znaczy.
 

Uśmiechnęła się do mnie i położyła mi rękę na ramieniu, co 

musiało wyglądać komicznie, bo była ode mnie znacznie niższa.
 

– Słusznie. Więc wierz mi, kiedy mówię, że powinnaś mieć też 

jakieś życie poza szpitalem. To jest praca, zawód, i tak, to ważna praca,
wymaga oddania i poświęceń, ale nie wymaga, żebyś się w niej 
całkowicie zatraciła. Jesteś śliczną, fantastyczną kobietą, która ma 
przed sobą przyszłość. Widzę, jak bardzo jesteśmy do siebie podobne. 
Więc wierz mi, nic z tego wszystkiego wiele nie znaczy, jeśli nie masz 
nic innego.
 

Zrobiłam zagubioną minę i przestąpiłam z nogi na nogę, tak że 

musiała zdjąć dłoń z mojego barku.
 

– Skąd to przemówienie, Sunny?

 

Zaśmiała się i znowu przerzuciła włosy przez ramię.

 

– Słyszałam plotki, że doktor Bennet zaprosił cię niedawno na 

drinka, a ty odmówiłaś. Dlaczego? Jest bardzo przystojny, pracujecie 
razem, więc mielibyście o czym rozmawiać. Dlaczego przynajmniej się
nad tym nie zastanowiłaś? Martwię się o ciebie. Pracujesz tu już prawie
dwa lata, ale nigdzie z nami nie chodzisz, nie otwierasz się. Lubię cię. 
Chciałabym, żebyś żyła jak najpełniejszym życiem.
 

Doktor Bennet był szpitalnym przystojniakiem. Miał dwadzieścia

osiem lat, był zbudowany jak model z reklamy siłowni, a jego czarne, 
falujące włosy i marzące zielone oczy sprawiały, że wzdychała do 
niego większość pielęgniarek i kobiet, które kiedykolwiek stanęły na 
jego drodze. Naprawdę był ciachem, a przy tym wydawał się miłym 
facetem, i mniej więcej od pół roku dawał mi do zrozumienia, że 
chciałby poznać mnie lepiej, poza pracą. Na ogół odrzucałam te 
awanse. Nie byłam typem dziewczyny, z którą chętnie umawiają się 
lekarze, na pewno nie interesował mnie romans w pracy – zwłaszcza że
i bez tego trudno mi było normalnie funkcjonować. Ale on całkiem 
wprost zaprosił mnie na randkę w Święto Dziękczynienia. A ja, zamiast

background image

odpowiedzieć czy wymamrotać jakąś wymówkę, wybiegłam po prostu,
bo w tej samej chwili dostałam informację, że helikopter przywiózł 
Phila Donovana. Zobaczyłam jego nazwisko na karcie i opanowała 
mnie potrzeba, by odszukać Nasha i zobaczyć, co się z nim dzieje. 
Właściwie nie odmówiłam przystojnemu lekarzowi, ale 
zainteresowanie, jakie budził we mnie Nash, ciągle było znacznie 
większe niż chęć poznania przystojnego doktora.
 

– Daj spokój, Sunny. Naprawdę nie sądzę, żebym była w typie 

Benneta, a nie wychodzę nigdzie, bo naprawdę nie mam na to czasu. 
Pracuję, a wiesz przecież, co wyprawiała moja mama. Ale mam 
naprawdę dobre życie.
 

– Dobre życie, to nie to samo co spełnione życie, Santa. Jeśli 

mężczyzna zaprasza cię na randkę, to najwyraźniej jesteś bardzo w jego
typie. Musisz kupić sobie nowe lustro, takie, które pokaże ci to, co 
widzą wszyscy inni, kiedy na ciebie patrzą. Nigdy nie zrozumiem, jak 
możesz nie widzieć, że pewnie jesteś w typie każdego mężczyzny.
 

Chciałam jej powiedzieć, że się myli, że widzę to samo, co inni, 

ale ani piękny biust, ani figura klepsydry, ani ładne włosy nie pomogą 
mi nauczyć się nawiązywać kontaktów z ludźmi ani zaufać komuś na 
tyle, by pozbyć się napięcia i po prostu się bawić. Zachowywać się jak 
typowa dziewczyna, rozmawiać swobodnie o niczym – dla mnie były 
to zadania niewykonalne. Poza tym ciągle bałam się, że zrobię albo 
powiem coś niestosownego. Ale przed udzielaniem Sunny dalszych 
wyjaśnień i wymyślaniem usprawiedliwień uratował mnie telefon, 
który znowu zaczął dzwonić. Prawie widziałam sfrustrowaną twarz 
siostry po drugiej stronie.
 

– Muszę odebrać, Sunny, ale naprawdę, dziękuję ci, że się o mnie

troszczysz.
 

– Nie ma sprawy, przyjaciółko. Ktoś musi to robić… Ty jesteś 

zbyt zajęta troszczeniem się o wszystkich innych, żeby zająć się sobą.
 

Jakby na potwierdzenie jej słów, kiedy tylko wyszłam za 

oszklone, przesuwne drzwi szpitala, usłyszałam w telefonie ostry, 
zdenerwowany głos Faith.
 

– Nie odbierasz moich telefonów?

 

Faith i ja zawsze byłyśmy sobie bliskie. Dzielił nas tylko rok, 

więc chodziłyśmy razem do szkoły do czasu, kiedy ona ją skończyła. 
Wyjazd na studia na Zachodnie Wybrzeże był dla mnie konieczny, ale 

background image

ciężko było mi opuścić siostrę. Teraz była już żoną swojego chłopaka z 
college’u. Mieli czworo dzieci, z których żadne nie miało jeszcze 
siedmiu lat, i spodziewali się piątego.
 

Faith była głównym powodem, dla którego wróciłam do Denver, 

choć uwielbiałam plaże i tęskniłam za szpitalem i ludźmi, z którymi 
pracowałam na stażu w Kalifornii, a powrót do miasta, które 
codziennie przypominało mi siebie młodszą, był naprawdę trudny.
 

– Nie. Musiałam zostać dłużej w pracy, a potem spotkałam 

szefową i musiałam zamienić parę słów. Co się dzieje?
 

Usłyszałam, jak westchnęła, kiedy w tle rozległy się krzyki 

jednego z dzieci.
 

– Rozmawiałaś z mamą w tym tygodniu?

 

Biorąc pod uwagę, że miałam zwariowany tydzień i spędziłam go

na zmianę, użalając się nad Nashem i wściekając się na niego – nie, 
mamy nie było na radarze.
 

– Nie. Byłam zajęta. A co, coś się jej stało?

 

Moi rodzice byli małżeństwem przez ponad trzydzieści lat, z 

czego dwadzieścia pięć – szczęśliwym. W pewnym momencie, kiedy 
mnie nie było w domu, a Faith musiała stawić czoło obowiązkom 
związanym z jej własną rodziną, mój tata doszedł do wniosku, że 
siedzenie w pustym domu, tylko z mamą, to żadna frajda. Zaczął się 
spotykać ze znacznie młodszą kobietą, pomocą dentystyczną, która z 
nim pracowała, z czym się zresztą nie ukrywał. Małżeństwo rodziców 
trwało jednak dalej, dopóki mama nie poczuła, że nie zniesie już więcej
niewierności i upokorzeń. W rezultacie od dwóch lat ciągnął się 
przykry, trudny rozwód. Atmosfera była napięta, pełna nienawiści i 
wzajemnych oskarżeń. Rodzice nie tylko zwrócili się przeciw sobie, ale
też stali się niemal zupełnie obcymi ludźmi dla Faith i dla mnie. To był 
drugi powód, dla którego wróciłam do domu. Chciałam odzyskać 
matkę.
 

Mama chciała, żeby żadna z nas nie miała już nic wspólnego z 

ojcem. Była pełna gniewu, zachowywała się irracjonalnie, a całą uwagę
poświęcała teraz Faith i jej dzieciom. Doprowadzało to moją siostrę do 
szału, aż po kolejnym jej łzawym, rozpaczliwym telefonie złożyłam 
podanie o pracę w Denver Health Medical Center i wróciłam do miasta,
żeby spróbować zminimalizować szkody. Mama była na krawędzi 
załamania. Widziałam, jak staczała się coraz szybciej w przepaść, ale 

background image

nie było nic, co mogłabym zrobić, żeby temu zapobiec. Sama się 
leczyła, brała leki i piła dużo wina; tak próbowała sobie poradzić z 
bólem. Wszystkie cierpiałyśmy, bo choć to, co robił tata, wszystkie nas 
bolało, odcięcie go od całego naszego życia okazało się niemożliwe, a 
to doprowadzało mamę do szaleństwa.
 

– Tak, coś się stało. Jeden z sąsiadów zadzwonił, żeby mi 

powiedzieć, że przed domem jest straż pożarna. Poszła, zdaje się, do 
ogródka na tyłach, wsadziła wszystkie rodzinne zdjęcia na grill i 
postanowiła je spalić.
 

Jęknęłam i ruszyłam na parking, gdzie zostawiłam samochód.

 

– Poważnie?

 

Faith wypuściła powietrze. Słyszałam, że jest bardzo zmęczona.

 

– Taaa. Ogień zaczął się roznosić, bo wiało, a poza tym wlała za 

dużo gazu do zapalniczek. Zajęła się część ogródka. Chyba nie byłoby 
to nic groźnego, gdyby jakoś zareagowała, próbowała to jakoś ugasić, 
ale sąsiad mówił, że tylko stała, patrzyła na ogień i śmiała się jak 
wariatka, aż wreszcie przyjechała straż pożarna. Mogła puścić z 
dymem całą okolicę. Ludzie z administracji nie są zadowoleni.
 

Wrzasnęła coś do jednego z dzieci i wymruczała coś do męża, a 

ja wsiadłam do samochodu i zapuściłam silnik.
 

– Ona jest na krawędzi, Santa. Nie wiem, jak to powstrzymać. 

Skończy w psychiatryku albo w więzieniu, jeśli czegoś nie wymyślimy.
Już wcześniej były z nią problemy, ale teraz to nie do zniesienia. A jeśli
coś sobie zrobi?
 

Musiałam wyłączyć radio, bo włączyło się automatycznie i 

rozległ się ryk Band of Skulls. Nastawiłam ogrzewanie i zastukałam 
palcami w kierownicę.
 

– Mam wolny czwartek. Pojadę i pogadam z nią.

 

– Och, Santa, lepiej nie. To was obie tylko wytrąca z równowagi. 

Po prostu musiałam się wygadać. Jestem już tym wszystkim taka 
zmęczona.
 

– To bardzo smutne, Faith. Ktoś musi pojechać i wlać jej trochę 

oleju do głowy. No więc mąż ją zostawił, to jeszcze nie koniec świata. 
Wiem, że to był dla niej cios, zdrada ojca, i to, że on się świetnie bawi 
ze swoją nową dziewczyną, ale ona naprawdę musi wziąć się w garść i 
zostawić to za sobą. Nam się udało.
 

Mnie chyba było łatwiej, nigdy tak naprawdę nie wierzyłam, 

background image

żeby jakiś mężczyzna mógł dochować wierności jednej kobiecie.
 

Faith prychnęła i usłyszałam, jak przekłada telefon z jednego 

ucha do drugiego.
 

– I to mówi dziewczyna, która pozwoliła, żeby jeden chłopak 

zepsuł jej osiem lat życia. Spójrz prawdzie w oczy, Santa, kobiety w 
naszej rodzinie źle znoszą zawód miłosny.
 

Musiałam niechcący wydać jakiś dźwięk, bo jej głos zabrzmiał 

ostro, kiedy spytała:
 

– Widziałaś się z nim znowu?

 

Wypuściłam powietrze przez zęby, zamknęłam oczy i opuściłam 

rękę na siedzenie. Nie powinnam była wspominać o tym, że wpadłam 
na Nasha, kiedy przyjechał odebrać Rome’a ze szpitala po tamtej bójce 
w barze kilka miesięcy temu. Chciałam tylko wrócić do domu, wziąć 
gorący prysznic i zmyć z siebie pozostałości tego dnia.
 

– Ktoś z jego rodziny leży u nas na onkologii. Spotkałam go parę 

razy w szpitalu.
 

Faith warknęła gardłowo, a ja zaśmiałam się, słysząc ten obronny

dźwięk.
 

– Posłałaś go do wszystkich diabłów?

 

Faith od dawna uważała, że powinnam Nasha zwymyślać, 

powiedzieć mu, jak okropnie mnie potraktował, i zostawić go z tym. 
Twierdziła, że Nash jest jak cierń w moim boku, który trzeba po prostu 
szybko i dokładnie wyciągnąć.
 

– Nie. Prawie wcale się przy nim nie odzywam. Tylko 

wytrzeszczam oczy i gapię się na niego dziwnie, aż robi mu się 
nieswojo i odchodzi.
 

Zaśmiała się i usłyszałam, że mąż o coś ją pyta.

 

– Naprawdę szkoda, że ktoś mu nie przestawił nosa albo że nie 

dostał jakiejś ohydnej choroby skórnej i zbrzydł tak, żeby nie można na
niego patrzeć.
 

Narysowałam palcem serduszko na zamglonej szybie.

 

– Nic z tego, ciągle wygląda naprawdę dobrze, lepiej niż w 

szkole, tylko ma więcej tatuaży… i wiesz, mięśni. – Był absurdalnie 
przystojny, i te oczy… Boże, pod ich spojrzeniem majtki same spadają.
 

– To źle, a ty nie powinnaś w ogóle tego zauważać. Powinnaś go 

spuścić na parapet. Trzymaj się od niego z daleka, Santa. Dla własnego 
dobra. Słuchaj, muszę kończyć. Justin chce, żebym zajęła się dziećmi, 

background image

bo kończy obiad.
 

– Zadzwonię, jak już pogadam z mamą.

 

– Uch, no dobrze. Ciągle mi się wydaje, że to będzie katastrofa. –

Jej przekonanie było trochę przytłaczające, ale musiałam przecież 
dopilnować, żeby matka nie posunęła się za daleko w swojej rozpaczy.
 

– Pewnie tak, ale trzeba to zrobić. Ucałuj ode mnie dzieciaki.

 

– Ucałuję. I naprawdę, Santa, nie zbliżaj się do Nasha Donovana.

Chyba nigdy nie wyleczyłaś ran po tym, jak pierwszy raz podeptał 
twoje uczucia.
 

Pożegnałam ją i rzuciłam komórkę na siedzenie obok.

 

Miała rację. Po tym, co zafundował mi Nash, moje serce nigdy 

nie było już takie jak przedtem. Nawet jeśli nie wiedział, że coś do 
niego czułam, nawet jeśli wydawał się dość miłym chłopakiem podczas
tych kilku przelotnych spotkań, sposób, w jaki ślepo to wszystko 
zniszczył, był niewybaczalny, nawet teraz.
 

Kiedy wyjechałam do college’u i usamodzielniłam się, moje 

życie zaczęło się zmieniać. Zdrowy, kalifornijski styl zmienił mój 
wygląd, a fakt, że nikt mnie tam nie znał, nikt nie wiedział, że jestem 
dziwaczką, która nie ma przyjaciół, sprawiał, że łatwiej było mi 
rozmawiać z ludźmi. Zainteresowanie mężczyzn nadal nie było dla 
mnie łatwe, ale stało się przynajmniej do zniesienia, więc zaczęłam 
umawiać się od czasu do czasu na randki. Niektórzy podobali mi się 
bardziej niż inni, przy niektórych rozluźniłam się na tyle, żeby przejść 
pierwszą bazę, a nawet drugą, ale dopiero kiedy poszłam do pierwszej 
pracy w szpitalu w Los Angeles i poznałam Dereka, który był 
pielęgniarzem, poczułam się dość swobodnie i zaufałam komuś na tyle,
żeby pójść z nim do łóżka.
 

Spotykaliśmy się przez trzy miesiące. Derek był miły, tak jak ja 

pasjonował się zdrowiem, medycyną i chciał pomagać innym, i był 
naprawdę, naprawdę uroczy. Wydawało się, że mnie lubił, bardzo lubił.
Powtarzał bez końca, że jego zdaniem jestem zabawna, inteligentna, 
ładna i że miło jest ze mną przebywać, i nigdy na nic nie naciskał. 
Wszystko potoczyło się naturalnie… jedno prowadziło do drugiego, aż 
w końcu wylądowaliśmy w łóżku. Tam właśnie jedyny związek, na jaki
się w życiu odważyłam, zaczął się rozpadać. Sama myśl o tym, że 
jestem naga, rozebrana i wystawiona na widok przerażała mnie. 
Obawa, że zostanę poddana ocenie i uznana za niewystarczająco dobrą,

background image

wywoływała u mnie mdłości i zimne poty. Nie ma nic romantycznego 
w dziewczynie, dla której seks to tortura, która zalewa się łzami i rzuca 
do drzwi, kiedy tylko jest po wszystkim.
 

Ale Derek wydawał się fantastycznym facetem i chciał ze mną 

zostać, chciał ze mną nad tym pracować i w końcu przekonał mnie, że 
warto dać naszemu związkowi jeszcze jedną szansę. Tylko w seksie 
nigdy nie układało się tak, jak chciałam, i niedługo zastałam Dereka w 
ramionach innej pielęgniarki z naszej zmiany. Ona, oczywiście, nie 
płakała ani nie zmuszała się do niczego, kiedy weszłam do jego 
mieszkania i zobaczyłam ich razem. Zdrada bolała i całkowicie 
przekonała mnie, że żadnemu mężczyźnie nie można ufać, że oni 
zawsze wybiorą dziewczynę łatwą i pewną, a nie taką, która zmaga się 
z zahamowaniami i problemami. Poza tym Derekowi zawsze zależało 
bardziej na mnie niż mnie na nim i, szczerze mówiąc, ulżyło mi, bo był 
taki miły i troskliwy, a teraz miałam wreszcie wymówkę, żeby odejść. 
Całe to zmuszanie się, próbowanie i udawanie, że seks jest coraz lepszy
dla mnie i przyjemniejszy, było bardzo wyczerpujące… Nie winię go, 
że miał ochotę spotykać się z dziewczyną, która w łóżku zachowuje się 
normalnie.
 

Później było jeszcze dwóch facetów, którzy zainteresowali mnie 

na tyle, żeby znowu spróbować, w nadziei, że jedna noc będzie wiązała
się z mniejszą presją. Myślałam, że jeśli facet mnie nie zna, nie wie, jak
się zachowuję, to może uda mi się opanować irracjonalny lęk przed 
odrzuceniem i złą oceną. Nigdy mi się nie udało. Zawsze mnie mdliło i 
czekałam tylko, aż będzie po wszystkim, a kiedy za drugim razem 
zostałam nazwana oziębłą kokietką, postanowiłam więcej nie 
próbować. Przestałam się łudzić, że normalne stosunki damsko-męskie 
będą częścią mojej przyszłości.
 

Nie obarczałam Nasha i tego, co zrobił, całą winą za moje 

zahamowania. Wiele brało się z faktu, że jestem taka, jaka jestem. 
Zawsze byłam trochę inna, zawsze odstawałam od reszty. Faith też była
wysoka, tak jak ja, też miała płomiennorude włosy, ale z jej włosami 
można było coś zrobić i założę się, że nigdy nie miała w nich kołtuna. 
Była pogodna i lubiana, grała w siatkówkę i należała do mnóstwa 
różnych klubów i komitetów. Wzięła po rodzicach to, co mieli 
najlepszego, i umiała być uroczą, wesołą dziewczyną. Nikt nie miał 
pomysłu, co ze mną zrobić, nawet w domu, gdzie kochano mnie 

background image

bezwarunkowo, wiem o tym. Jednak mimo to, próbując mi pomóc, 
rodzice wprowadzali w moje życie coraz to nowe diety i coraz to 
nowych dermatologów, i zapisywali mnie na coraz to inne zajęcia 
pozaszkolne. Wszystko to okazało się tylko stratą pieniędzy. Wiem, że 
mieli dobre intencje, chcieli, żebym wyszła ze swojej skorupy i żyła 
pełnią życia, ale ja tylko czułam się coraz gorsza – coraz gorzej w 
swojej skórze.
 

Oczywiście nie pomogło mi, że mniej więcej w tym samym 

czasie Derek udowodnił mi, że mężczyznom nie można ufać, a tata 
doszedł do wniosku, że znudził się mamą i że chce wymienić ją na 
nowszy model. Nie liczyło się, że jesteśmy kochającą się, troskliwą, 
trwałą rodziną i że zawsze się wspieramy. Nie, liczyły się sterczące 
cycki i szeroki uśmiech, przy których czuł się dziesięć lat młodszy. Nie 
zawahał się przed rozbiciem naszej rodziny, a ja zostałam z 
niewzruszalnym przekonaniem, że mężczyźni zawsze wybierają łatwe 
wyjście. Jeśli pokażesz im ładną dziewczynę, chętną i dostępną, penis 
zawsze dokona wyboru za nich, i to jest smutne.
 

Choć już wtedy wiedziałam, że Nash nie jest dla mnie, snułam 

wokół niego fantazje. Podobało mi się, że interesuje się sztuką, 
uważałam, że jego pasja do graffiti, tatuaży i piercingu jest czymś 
niebezpiecznym i fantastycznym. Jak większość nastolatek. Myślałam, 
że Nash jest inny; sposób, w jaki zachowywał się wobec mnie przy 
szafkach, stawiał go ponad resztą typowych nastoletnich chłopców z 
naszej szkoły, którzy traktowali mnie inaczej. Kiedy odkryłam, jak 
bardzo się myliłam, wszystko to legło w gruzach, grzebiąc moje 
roztrzaskane poczucie własnej wartości i pewność siebie. Musiałam 
zostać pielęgniarką, znaleźć sobie jakiś wyższy cel, żeby wydobyć z 
gruzowiska te fragmenty samej siebie. Nadal nie byłam kompletna, ale 
radziłam sobie znacznie lepiej, niż kiedy byłam nastolatką.
 

Faith miała rację. Kobiety z rodziny Fordów nie radziły sobie 

łatwo ze złamanym sercem i musiałam niechętnie przyznać, że jeden 
pocałunek pijanego Nasha podziałał na mnie bardziej niż trzy miesiące 
zalotów Dereka. Byłam dość inteligentna, by wiedzieć, że to niedobrze.
Czułam, że powinnam poważnie potraktować surowe ostrzeżenie Faith 
i naprawdę trzymać się od niego z daleka. Nash Donovan mógł zburzyć
moją tożsamość i uporządkowane, proste życie, które teraz 
prowadziłam.

background image

 

background image

 NASH:

 

Byłem wykończony i miałem coraz mniej cierpliwości. Zamiast 

pracować od dwunastej do siódmej, musiałem przychodzić na 
dziewiątą i zostawać do ósmej albo i dłużej, żeby przyjąć wszystkich 
tych ludzi, których zawiodłem przez swoje załamanie w ubiegłym 
tygodniu. Mój kalendarz był zwykle pełny, więc próba nadrobienia 
tygodniowych zaległości była koszmarem nie tylko dla mnie, ale też 
dla Cory, która była gotowa mnie udusić.
 

Chciałem też spędzać każdą przerwę na lunch u Phila, co 

oznaczało, że przez cały dzień nie miałem ani chwili wolnej. Z Philem 
nie było najlepiej. Miał wodę w płucach, a jeden z leków 
przeciwbólowych, które dostawał, źle działał na jego żołądek, więc 
często wymiotował. Ciężko było na niego patrzeć w takim stanie, po 
prostu nikł w oczach. Im bardziej nikł, tym więcej pytań rodziło się w 
mojej głowie. Naprawdę miałem ochotę przycisnąć go trochę i 
wyciągnąć z niego resztę tej historii. Pierwszy szok minął i teraz 
chciałem się jak najwięcej dowiedzieć. Nie bałem się już tego, co mogę
usłyszeć. Byłem pewny, że Phil nie wstydzi się mnie ani tego, że w 
moich żyłach płynie jego krew.
 

Mogłem przygwoździć matkę i wydusić z niej szczegóły, ale 

kontakty z nią zawsze były koszmarem, no i nie wiedziałem, czemu 
akurat teraz miałaby mówić prawdę. Cora wspomniała, że jej tata znał 
wiele dyskretnych szczegółów i że nie ma nic przeciw temu, żeby je z 
niego wyciągnąć, jeśli chcę. Jej tata i Phil byli razem w piechocie 
morskiej dawno temu i więź, jaka ich wtedy połączyła, przetrwała 
wszystkie te lata.
 

Powiedziałem jej, żeby się wstrzymała, bo chciałem dać ludziom,

którzy byli w to wplątani i tyle lat pozwalali mi żyć w kłamstwie, 
szansę, żeby wytłumaczyli się ze swoich decyzji. Jednak wiedziałem, 
że jeśli Phil wkrótce się przede mną nie otworzy, będę musiał przyjąć 
jej propozycję i zrobię to bez cienia poczucia winy.
 

Byłem w warsztacie sam. Musiałem dokończyć tatuaż Hello 

Kitty w wersji zombi na nodze jednej dziewczyny. Miałem już tych 
zombi po dziurki w nosie. Codziennie jakiś Elvis zombi, Marilyn 
zombi, Harry Potter zombi… całymi dniami, bez przerwy, zombi. 
Oczywiście zawsze poświęcam wszystkim klientom sto procent uwagi i

background image

przykładam się tak samo do każdego tatuażu. Jestem im to winien, 
biorąc pod uwagę, że będą już zawsze nosili na sobie moje dzieła, ale 
naprawdę zastanawiam się czasem, czy ci młodzi ludzie, którzy siadają 
na moim fotelu, biorą pod uwagę to, że moda przemija. Za pięć lat 
Elvis zombi nie będzie się wydawał ani w połowie tak superekstra jak 
teraz, więc starałem się, żeby tatuaż był wykonany perfekcyjnie, tym 
bardziej że motyw wcześniej czy później straci na aktualności.
 

Kończyłem już i spojrzałem właśnie na zegar, który stał na 

blacie, żeby sprawdzić, czy zdążę do szpitala, kiedy otworzyły się 
drzwi i do środka wszedł Rowdy. Rowdy St. James wyglądał jak 
współczesna wersja Jamesa Deana. Miał swój unikalny styl, mocno 
retro, i był jednym z najzabawniejszych ludzi, jakich znałem. Dzięki 
niemu atmosfera w warsztacie była trochę lżejsza, bo Rule potrafił być 
jak wrzód na dupie, a Cora uwielbiała wywoływać dramaty i wtrącać 
się w cudze sprawy. Uniosłem jedną brew i na zawsze związałem 
dziewczynę na fotelu z jej zombi.
 

– Co słychać, stary?

 

Klientka zapłaciła, zapewniając, że jest obłędnie zadowolona ze 

swojej zombi kici, a ja odprowadziłem ją do wyjścia i zamknąłem 
drzwi na klucz.
 

– Ostatnio pracujesz o przedziwnych porach, chłopie.

 

Jakby dla podkreślenia prawdziwości tych słów, ziewnąłem i 

przekręciłem rękami głowę.
 

– Mam to na własne życzenie. Nie powinienem był zachowywać 

się w ubiegłym tygodniu jak bałwan.
 

– Hej, sporo się na ciebie zwaliło.

 

– Taaa, ale jestem dorosły. A zachowywałem się jak dziecko.

 

– Nikt nie ma ci tego za złe.

 

Nie, nie mieli mi tego za złe, ale powinni. Trzeba było aż Santy, 

która kazała mi się wziąć w garść, i zdecydowanej akcji Rule’a, żebym 
dostrzegł cokolwiek poza własnymi rozbujanymi emocjami.
 

– A ty co tu robisz tak późno? – spytałem, porządkując 

stanowisko.
 

– Szukałem cię. Wstąpiłem do szpitala, żeby zobaczyć się z 

Philem, wspomniał coś o tym nowym warsztacie. Supersprawa.
 

– Taaak. Tyle że nie mam pojęcia, co mam z tym zrobić.

 

Zaśmiał się i oparł o blat, podczas gdy ja zacząłem zmywać 

background image

wszystko silnym środkiem dezynfekującym.
 

– Cóż, nie znam się na zatrudnianiu nowych ludzi, ale to chyba 

jasne, że nie znajdziesz nikogo, kto zastąpi Corę. Ta forma tak po 
prostu nie pękła, nie, ona rozleciała się na tysiąc kawałków. Świat nie 
wytrzymałby więcej niż jednej takiej Cory.
 

Roześmiałem się, bo miał rację, i wstałem, żeby rozprostować 

plecy. Chrupnęły tak, jakby rozpadały się na części.
 

– Fakt.

 

– Znam faceta, robi remonty i takie tam. Jest w porządku, to 

jeden z moich klientów, prawdę mówiąc. Chcę tylko, żebyś wiedział, 
że jak trzeba będzie przygotować lokal do robienia tatuażu, to masz 
człowieka.
 

– Kto to jest?

 

– Zeb Fuller.

 

Słyszałem już to nazwisko. Zeb też interesował się samochodami.

Miał starego internationala i naprawiał go u tego samego mechanika, 
do którego jeździłem, kiedy z bestią działo się coś, z czym sam sobie 
nie radziłem.
 

– Ekstra. Zapamiętam to. Ja na razie nawet tam nie byłem. Z całą 

tą robotą tutaj i jeżdżeniem do Phila do szpitala nie wiem już za co się 
chwycić.
 

Nie wspominając już o tym, że choć wiedziałem, że Santa nie 

chce mieć ze mną nic wspólnego, po cichu liczyłem, że ją spotkam, 
ilekroć przekraczałem próg szpitala. Na razie nie miałem szczęścia, ale 
nie powstrzymywało mnie to przed tym, żeby się za nią rozglądać.
 

– Tak, zauważyłem, a Rule myśli teraz tylko o ślubie. Wszystko 

tak się tu pozmieniało w ciągu tych paru lat. Pamiętam czasy, kiedy 
wszyscy chcieliśmy się tylko dobrze zabawić i wypić parę butelek.
 

– Hej, ja się nie zmieniłem – powiedziałem, ale bez specjalnego 

przekonania, delikatnie mówiąc. Za bardzo byłem zmęczony na 
zabawę.
 

Zaśmiał się i przewrócił niebieskimi jak ocean oczami.

 

– Gadka-szmatka, Nash. Cała nasza ekipa się żeni i ma dzieciaki, 

wszyscy dorastamy i próbujemy się ustatkować.
 

Rowdy był najmłodszy z całej naszej braci, więc dziwnie było 

usłyszeć coś takiego z jego ust. Zapaliło to w mojej ogolonej głowie 
parę światełek.

background image

 

– W końcu musiało się tak stać, chyba, ale małżeństwo i dzieci… 

– Skrzywiłem się. – To nie dla mnie.
 

– Zobaczymy, bracie. Zobaczymy. Ale szczerze mówiąc, nie po 

to tu przyszedłem. Mam pomysł na ten nowy warsztat i chcę go z tobą 
obgadać.
 

Rowdy był interesującym facetem. Wesołek, błazen naszej grupy,

ale pod tą fasadą kryło się znacznie więcej, niż było widać na pierwszy 
rzut oka. Chyba właśnie dlatego on i Jet tak się razem trzymali. Rowdy 
traktował to, co robiliśmy, żeby zarobić na życie, jak sztukę, w 
znacznie większym stopniu niż reszta z nas. Myślę, że pod tymi 
fantastycznymi włosami, doskonale wyrzeźbionymi mięśniami i maską 
wesołka krył się prawdziwy artysta. Doceniałem to i jego, więc jeśli 
miał jakiś pomysł, byłem bardziej niż chętny, żeby dać mu szansę. Poza
tym musiało to wiele dla niego znaczyć, jeśli przyszedł z tym do mnie 
w porze, kiedy wszyscy inni już dawno wyszli z pracy.
 

– Dawaj.

 

Zaskoczyło mnie, że wydawał się trochę zdenerwowany. Skóra 

na jego szyi, pod tą wielką wytatuowaną kotwicą, zaróżowiła się lekko.
 

– Cora wspomniała, że w tym nowym budynku jest jakaś pusta 

przestrzeń, gdzie były biura i takie tam. Myślę, że powinieneś mieć tam
sklep. Na dole byłaby pracownia tatuażu i piercing, ale mógłbyś się 
zastanowić, czy na górze nie sprzedawać rzeczy… naszej własnej 
marki. Nie tylko koszulki i inne bzdety, jak teraz. Można by też 
pokazywać tam rzeczy, które robią różni artyści, to też mogłoby 
przynosić zyski. Wiesz, takie rzeczy jak ten mural, który zrobił Rule 
dla tych bogaczy albo graffiti, które zrobiłeś na ścianie tej knajpy na 
Broadwayu. Ludzie by to kupowali, a w tej dzielnicy można by im za 
to słono liczyć.
 

Byłem w stanie tylko się na niego gapić. Musiał źle zrozumieć 

moje zaskoczenie, bo wzruszył ramionami i podniósł wytatuowaną 
rękę, żeby potrzeć kark.
 

– Albo nie. To tylko taki pomysł.

 

Zamrugałem i pchnąłem go otwartą dłonią w pierś.

 

– Cholernie dobry pomysł. Niech mnie, chłopie, Phil tobie 

powinien powierzyć ten nowy projekt. Nie miałem pojęcia, że znasz się
na biznesie.
 

Wyszliśmy z pracowni na zimne powietrze, które na moment 

background image

zaparło mi dech w piersi. Zadrżałem w swojej bluzie z kapturem.
 

– Widziałem po prostu, co zrobili Rome i Asa w tym barze, który 

w końcu teraz sami prowadzą, i pomyślałem, że my też moglibyśmy 
spróbować i trochę się rozwinąć. Uwielbiam to miejsce, kocham tę 
robotę, więc czemu nie wejść z tym wszystkim na wyższy poziom?
 

– To znaczy, że osoba, którą zatrudnimy na miejsce Cory do 

prowadzenia tych pracowni, musi być idealna. Nie znasz nikogo, kto by
się nadawał do tej roboty, co?
 

Odruchowo sięgnąłem do kieszeni bluzy po fajki i omal nie 

eksplodowałem, bo kieszeń była pusta. Rzucanie palenia jest do dupy, a
ja w rzucaniu palenia też jestem do dupy, ale naprawdę się starałem, a 
za każdym razem, kiedy widziałem Phila na łóżku, było mi trochę 
łatwiej.
 

Rowdy pokręcił swoją jasną głową i postawił kołnierz pikowanej 

kurtki.
 

– Nie, ale znajdziesz kogoś. Masz nosa do ludzi, a Rule to 

bramkarz z piekła rodem, nie wspominając już o tym, że każdy, kogo 
przyjmiecie, będzie musiał przejść próbę Cory. Musisz uwierzyć w 
siebie, Nash. To jest życie Phila, jego spuścizna… To oczywiste, że 
tylko tobie mógł je powierzyć. Jesteśmy rodziną; chciał, żebyś 
podtrzymał tradycję, żeby to miejsce pozostało domem. Masz to 
wszystko, bracie. Trochę wiary.
 

Mruknąłem coś tylko i skręciłem w stronę, gdzie zaparkowałem 

chargera. Lekkie płatki śniegu zaczęły opadać na ziemię.
 

Spojrzałem na niego, kiedy spytał:

 

– Hej, słyszałem, że twoja nowa sąsiadka to ekstraklasa. Co z 

nią?
 

Uniosłem jedno ramię i pozwoliłem mu opaść. Mogłem tylko 

powiedzieć, że jej włosy mają niewłaściwy odcień rudego i że ma 
ciemne oczy, a nie szare, kojące.
 

– Nie mam czasu i Phil… nie wiem. Wpadnij na piwo, to 

będziesz mógł się przedstawić.
 

Nie odpowiedział, tylko obrzucił mnie spojrzeniem. Spojrzeniem,

które mówiło wyraźnie, że jeśli nie próbuję aktywnie dobrać się do 
majtek seksownej sąsiadki, to dzieje się coś innego. Na szczęście było 
lodowato, więc żaden z nas nie miał ochoty sterczeć na chodniku i 
udało mi się zwiać bez wymyślania kiepskich wymówek, żeby ukryć 

background image

prawdziwą przyczynę, dla której nie zainteresowałem się laleczką z 
naprzeciwka.
 

Do szpitala dotarłem tuż przed dziewiątą. Chciałem zaparkować 

blisko, żeby nie zmarznąć po drodze, ale los mi nie sprzyjał i kiedy w 
końcu znalazłem wolne miejsce, musiałem drałować pięć minut do 
wejścia naokoło szpitala. Mruczałem coś o tym, jaką mam ochotę 
zapalić, i zacierałem z zimna ręce, aż wyszedłem zza rogu i stanąłem 
jak wryty.
 

Po chodniku, tam i z powrotem, chodziła Santa. Światła z 

budynku otaczały ją lśniącą poświatą, jakby niebiosa z góry 
postanowiły opromienić ją swym blaskiem. Każdy płatek śniegu w jej 
wspaniałych włosach lśnił i migotał. Ona nie tylko na imię miała 
Santa… Jakby jakaś nieznana siła próbowała zmusić mnie, żebym 
zobaczył w niej znacznie więcej. Jej zwykle skromnie związane włosy 
powiewały wokół niej, otaczając jasną twarz chmurą miedzi i ognia. W 
luźnych pasmach zbierał się śnieg, ale ona zdawała się tego nie 
zauważać. Miała na sobie fartuch, ale była bez płaszcza i rękawiczek, i 
wyglądało na to, że nie czuje zimna, kiedy tak chodziła tam i z 
powrotem. Jej ruchy były gorączkowe, ramiona skrzyżowała ciasno na 
piersi, jakby sama siebie chciała zamknąć w niedźwiedzim uścisku.
 

Wiedziałem, że nie chce mieć ze mną nic wspólnego, że wolałaby

udawać, że nie istnieję, ale nie mogłem minąć jej, nie pytając, co się 
dzieje, nie sprawdzając, czy wszystko w porządku. Nie jestem takim 
człowiekiem, a co ważniejsze, naprawdę miało dla mnie znaczenie, co 
ona tu robi, wyraźnie zdenerwowana, i dlaczego nie ma płaszcza czy 
czegoś innego na sobie, skoro jest tak zimno.
 

– Santa?!

 

Zawołałem ją cicho i podszedłem trochę bliżej. Kiedy się 

odwróciła, zobaczyłem na jej policzkach zamarznięte ślady łez i niemal
czułem napięcie jej ciała. Zaskoczyło mnie, że płatki śniegu padające 
na jej twarz i rzęsy nie topniały od razu od całej tej gorącej energii, 
którą emanowała.
 

– Wszystko w porządku?

 

Zamrugała i spojrzała na mnie tak, jakby mnie nie rozpoznała. 

Pomyślałem, że to może przez czapkę, którą miałem na głowie. 
Otworzyła usta i zamknęła je znowu, jakby nie potrafiła wydobyć 
głosu. Opuściła ramiona i tylko patrzyła na mnie bez słowa, bez ruchu, 

background image

przez długą chwilę. Już miałem przeprosić, że jej przeszkodziłem, 
kolejny raz, kiedy nagle ruszyła w moją stronę… runęła nawet, jakby 
ziemia uciekła jej spod nóg. Nie miałem pojęcia, co chce zrobić, ale 
wyraz twarzy miała tak skupiony i napięty, że przygotowałem się na 
policzek albo kolano w kroczu. Przy tej dziewczynie nigdy nie było 
wiadomo, skąd zawieje wiatr.
 

Nie byłem przygotowany na to, że rzuci mi się na szyję. Byłem 

tak zaskoczony, że musiałem cofnąć się o krok, obejmując ją w pasie 
rękami. Zacisnęła lodowate palce pod kołnierzem mojej bluzy, wpijając
mi je w kark. Jej piersi napierały na moją klatę, długie włosy muskały 
moje dłonie w zagłębieniu jej pleców. Były jedwabiste i zimne, jakbym
dotykał szronu na szybie. Byłem oszołomiony i zastanawiałem się 
właśnie, o co jej chodzi, kiedy przywarła nagle wargami do moich ust. 
Dobrze, że była wysoka i nie musiała się za bardzo wyciągać do góry, 
bo gdybym trzymał ją w górze, mógłbym ze zdumienia upuścić ją na 
ziemię.
 

Jej wargi były gorące, dzikie, desperackie. Smakowała jak zima i 

jakiś cierpki cytrus. Wiem, bo nie zawahała się przed wsunięciem 
języka w moje oniemiałe usta. Całowało mnie już wiele dziewczyn, 
może zbyt wiele, ale żadna z nich nie wyrzuciła mnie z uśpienia poza 
granicę, za którą moje majtki wydawały się o kilka rozmiarów za małe 
zaledwie w ułamku sekundy. Nie chodzi nawet o to, że to był 
fantastyczny pocałunek. Tylko o to, że coś się za nim kryło, coś 
ostrzejszego, bardziej znaczącego niż w jakimkolwiek innym 
pocałunku, który mogłem sobie przypomnieć. To, jak przycisnęła swoje
miękkie usta do moich, jak muskała moje wargi zębami, jak wbiła 
swoje krótkie paznokcie w moje ciało – to wszystko wywróciło moje 
wnętrzności do góry nogami.
 

Gdybyśmy nie stali na przysypanym śniegiem chodniku, 

przyparłbym ją do ściany… do diabła, znalazłbym jakieś miękkie 
miejsce na ziemi i pozwolił, żeby rozładowała to, co ją dręczy, w 
najdzikszy, najbardziej nieprzyzwoity sposób, na jaki miałaby ochotę. 
Jeśli potrzebowała fizycznej ulgi, żeby uwolnić emocje, byłbym 
najszczęśliwszym człowiekiem na ziemi, mogąc zaoferować jej do tego
celu swój czas i swoje ciało. Zaczynało się we mnie rodzić podejrzenie,
że jeśli kiedykolwiek miałbym dość szczęścia, żeby zobaczyć ją nagą, 
już nigdy nie pozwoliłbym się jej ubrać.

background image

 

Przesunęła ręce do przodu i ujęła moją twarz w dłonie. Zaczynała

drżeć, a kiedy się odsunęła, znalazłem się w samym środku rozszalałej 
burzy, jaką było jej spojrzenie. Podniosłem rękę i starłem pojedynczą, 
kryształową łzę, która zatrzymała się na jej rzęsach. Santa wypuściła 
powietrze i zamknęła oczy.
 

– Przepraszam. Nie miałam zamiaru tak cię zaatakować ustami. –

Wydawała się jednocześnie zakłopotana i smutna.
 

Wybuchnąłem śmiechem i cofnąłem się o krok, a ona opuściła 

ręce. Chyba wracała do siebie, bo zaczęła drżeć. Westchnąłem i 
rozpiąłem bluzę, żeby podać ją Sancie. Przez chwilę patrzyła na mnie 
w milczeniu, a potem ją przyjęła.
 

– Santa, możesz mnie atakować dowolną częścią swojego ciała, 

kiedy tylko chcesz. Nie będę się skarżył… nigdy.
 

Parsknęła trochę drżącym śmiechem.

 

– Dzięki.

 

– Chcesz porozmawiać o tym, dlaczego chodzisz tu w śniegu tam

i z powrotem?
 

To było ryzykowne posunięcie. Nigdy nie sprawiała wrażenia, że 

ma ochotę rozmawiać ze mną o czymkolwiek, ale ciągle wydawała się 
tak przygnębiona, że musiałem zapytać.
 

Pokręciła głową i przeczesała włosy rękami. Kilka rudych 

kosmyków podniosło się wokół jej głowy jak aureola.
 

– To był ciężki tydzień. Przez tę pogodę mamy tu istne 

szaleństwo, a do tego zaczął się sezon grypowy. Czasami bardzo mnie 
to przytłacza i serce mnie boli, ale robię swoje i zwykle jestem w stanie
poczekać, aż wrócę do domu, zanim sobie to wszystko poukładam albo 
się rozsypię.
 

Nie potrafiłem sobie nawet wyobrazić, z czym musi sobie 

codziennie radzić. Brat bliźniak Rule’a, Remy, został przywieziony na 
oddział ratunkowy tego samego szpitala, kiedy rozbił się samochodem 
w koszmarnym wypadku na autostradzie międzystanowej. Nie przeżył i
było dla mnie jasne, że z takimi rzeczami Santa styka się bez przerwy.
 

– Dzisiaj przywieźli nastolatkę. Rodzice znaleźli ją w łazience; 

przedawkowała. Właściwie była jeszcze dzieckiem, miała całe życie 
przed sobą, ale połknęła całą fiolkę tabletek, bo dzieciaki w szkole się 
nad nią znęcały. Zachowywały się strasznie, okropnie przezywały ją w 
Internecie i nie była już w stanie tego znieść.

background image

 

Widziałem, że dolna warga zaczęła jej drżeć, aż w końcu 

przygryzła ją zębami. Podniosła na mnie pociemniałe oczy. 
Zastanawiałem się, czy dostrzegła w tej dziewczynie siebie sprzed lat, i
ogarnęły mnie wyrzuty sumienia, że wtedy bardziej nie zwracałem na 
nią uwagi.
 

– Cały czas patrzę na tragedie, na śmierć, ale najgorzej jest 

wtedy, kiedy są bezsensowne. Jej wystarczyłaby zwykła ludzka 
życzliwość, trochę ciepła, żeby nie była teraz w drodze do kostnicy, a 
jej rodzice w rozpaczy. To takie straszne i takie bezsensowne.
 

Wsunęła ręce w rękawy mojej kurtki i spojrzała na mnie.

 

– A jutro muszę pojechać porozmawiać z mamą, co można 

porównać do leczenia kanałowego kilku zębów naraz. To był naprawdę
ciężki dzień i chyba na moment wypadłam z toru.
 

Teraz ja zacząłem się trząść.

 

– Tak mi przykro, Santa. Brzmi to koszmarnie.

 

Zmrużyła oczy i wskazała głową budynek.

 

– Skąd wiesz? Czy kiedykolwiek ktoś się z ciebie wyśmiewał, 

przezywał, sprawił, że czułeś się tak, jakbyś nie miał prawa żyć tylko 
dlatego, że nie byłeś taki, jak wszyscy inni?
 

Skrzywiłem się, bo powiedziała to ostro, i nie rozumiałem, jak 

może w jednej chwili stać się wobec mnie tak wroga. Najwyraźniej jej 
myśli biegały jak wystraszony zając.
 

Wyciągnąłem rękę, chwyciłem ją za łokieć i obróciłem, tak że 

stanęła twarzą do mnie.
 

– Posłuchaj, nie wiem, co takiego zrobiłem czy powiedziałem, że

wydaję ci się potworem. Ale doskonale wiem, jak to jest, Santa. 
Większość życia mieszkałem z Philem, bo moja matka mnie nie lubiła i
uważała, że nie jestem dość dobry, żeby zatrzymać mnie u siebie. Nie 
byłem taki jak ona czy jej mąż, więc mnie nie chciała. Wyszła za 
faceta, który mnie nie znosił, zanim podrosłem na tyle, żeby w ogóle 
zadać sobie pytanie, dlaczego tak jest. Słyszałem to jednak każdego 
dnia przez całe dzieciństwo, przezwiska, złośliwości, tylko dlatego, że 
w ogóle istniałem. Więc stąd wiem. Owszem, nie nękali mnie 
rówieśnicy, ale czy to aż taka różnica? Nienawiść boli bez względu na 
to, kto cię nienawidzi.
 

Coś przemknęło przez jej ładną twarz i zauważyłem, że jak każdy

naturalny rudzielec miała kilka maleńkich piegów u nasady nosa. 

background image

Zmarszczyła go teraz i poszła ze mną do windy. Niemal czułem, jak 
usiłuje przy tym przetrawić moje słowa.
 

– Jest już po godzinach odwiedzin, ale wprowadzę cię, bo w 

końcu przeze mnie straciłeś czas przed szpitalem.
 

– Dzięki. A co z twoją mamą? Dlaczego odwiedziny u niej są jak 

wizyta u dentysty?
 

Chrząknęła i oparła się o ścianę windy. Miałem ochotę wcisnąć 

„stop”, żeby utknąć z nią tu na godzinę czy dwie i zobaczyć, czy znowu
się na mnie rzuci.
 

– Cóż, zawsze była dość trudna, nawet w najlepszych czasach, 

ale teraz, kiedy rozwodzi się z tatą, stała się jakby kimś innym i tęsknię
za czasami, kiedy była tylko trudna.
 

Nigdy dotąd nie powiedziała mi tyle o sobie.

 

– Jak długo byli małżeństwem?

 

– Dość długo, żeby uznać, że już się nie lubią.

 

– To przykre, ale czy nie tak kończą się wszystkie małżeństwa?

 

Uniosła jedną brew.

 

– Twoja mama nadal jest mężatką, no a Rule? Czy nie 

oświadczył się swojej dziewczynie tu, w szpitalu? Jet Keller też się już 
ożenił, prawda?
 

– Moja mama ma obsesję na punkcie Granta. Rozpadłaby się na 

kawałki, gdyby coś w jej związku było nie tak; dla mnie to nie jest 
małżeństwo. Rule i Shaw są sobie pisani, a Jet na pewno ożenił się z 
właściwą dziewczyną. Na razie oni wszyscy przechodzą próbę czasu, 
ale kto wie? Ludzie się zmieniają i coś, co ci się kiedyś w kimś 
podobało, może cię wkurzać po dwudziestu latach.
 

Chyba nigdy nie byłem tak uczciwy wobec żadnej dziewczyny, 

która mi się podobała, jeśli chodzi o moje poglądy na związki na 
zawsze. Zwykle spędzałem czas z dziewczynami, które nie chciały 
rozmawiać o długoterminowych układach albo wiedziały, że jeśli 
zaczną, zobaczą mnie w drzwiach.
 

– Więc myślisz, że nigdy się nie ożenisz i nie będziesz miał 

dzieci?
 

Była w tym ciekawość, ale nie tylko.

 

Wzruszyłem ramionami, podniosłem rękę, żeby zdjąć czapkę i 

wcisnąć ją do tylnej kieszeni.
 

– Wątpię, żeby mi się to przydarzyło.

background image

 

Mruknęła coś, czego nie dosłyszałem, i podeszła ze mną do 

recepcji. Porozmawiała z pielęgniarką z nocnego dyżuru, podpisała coś 
i wróciła do mnie.
 

– Wszystko załatwione. Możesz wejść tylko na pół godziny, ale 

to więcej niż nic.
 

– Dziękuję.

 

Przekrzywiła głowę i zamrugała tymi szarymi oczami, jakby 

zastanawiała się, co powiedzieć. Pomyślałem, że z tą niepewnością 
wygląda szczególnie uroczo.
 

Rzuciła mi naprawdę smutny uśmiech i zsunęła bluzę, żeby mi ją 

oddać. Miałem ochotę przycisnąć ją do twarzy i sprawdzić, czy teraz 
pachnie pomarańczami, zamiast dymem papierosowym.
 

– To okropne kiedy ktoś, kogo kochasz, na końcu cię zawodzi, 

więc rozumiem, o czym mówisz. Dziękuję, cóż, chyba za wszystko. 
Naprawdę się cieszę, że cię spotkałam.
 

Zbierała się do odejścia. Nigdy nie potrafiłem zatrzymać tej 

dziewczyny ani nawet zrozumieć, dlaczego chcę ją zatrzymać. Może 
dlatego, że rozmawialiśmy o ślubach, a może dlatego, że chciałem ją 
pocałować i znacznie więcej, ale nie mogłem się powstrzymać i 
rzuciłem nagle:
 

– Chodź ze mną na ślub Rule’a.

 

Zatrzymała się i znieruchomiała. Spojrzała na mnie przez ramię i 

widziałem, że chce odmówić, nie używając przy tym słowa „nie”. 
Uniosłem jedną brew i uśmiechnąłem się szeroko.
 

– Będzie za tydzień, w Wigilię. Nie mów „nie”, po prostu pomyśl

o tym. – Zahaczyłem kciukiem o zamknięte drzwi, za którymi leżał 
Phil. – Znajdziesz mnie, jeśli się zdecydujesz. Będzie fajnie… no, na 
tyle, na ile to możliwe w sytuacji, kiedy panna młoda nie powiedziała 
rodzicom, że wychodzi za mąż, a pan młody jest nieprzewidywalny. 
Ale pomyśl o tym.
 

Zanim zdążyła wprost odrzucić moją propozycję, wślizgnąłem 

się do ciemnego pokoju Phila i zamknąłem za sobą drzwi. Zaskoczyło 
mnie, że jeszcze nie spał. Jego oczy, tak bardzo podobne do moich, 
były szeroko otwarte i patrzyły na mnie ze szczerym rozbawieniem.
 

– Ruda pielęgniarka?

 

Burknąłem coś i usiadłem obok łóżka.

 

– Taaa.

background image

 

– Urocza i śliczna jak laleczka. Wstąpiła tu kilka dni temu, żeby 

sprawdzić, co u mnie, a kiedy powiedziałem, że nudzę się jak mops, 
przyniosła mi to. Miałem ochotę ją ucałować. – Wskazał grubą stertę 
magazynów przy łóżku ze zdjęciami motocykli i skąpo ubranych 
dziewczyn na okładkach. Rany, była naprawdę słodka. Nie musiała 
tego robić.
 

– Na pewno jest inna niż wszystkie. Nigdy nie spotkałem laski 

takiej jak ona. Chdziliśmy do jednej szkoły.
 

Phil uniósł brwi i poruszył nogami pod kołdrą.

 

– Myślisz, że to ma coś wspólnego z czasami, kiedy byłeś 

koszmarnym nastolatkiem? Kłapałeś dziobem i zwykle nie 
zastanawiałeś się, co mówisz, a do tego kiedy cię naszło, nieźle 
rozrabiałeś. Tak samo jak Rule. Może facet zapłaci teraz za grzechy 
młodości.
 

Zastanowiłem się nad tym i wskazałem go głową.

 

– Wyglądasz trochę lepiej.

 

– To pojęcie względne. Wyciągnęli mnie z zapalenia płuc i 

mówią, że może wyjdę stąd pod koniec tygodnia. Będę musiał 
poszukać sobie jakiejś opieki domowej, bo najgorsze dopiero przyjdzie,
a nie chcę zostać w szpitalu z tymi wszystkimi maszynami i czekać na 
koniec.
 

Zmarszczyłem brwi, splotłem dłonie i oparłem łokcie na 

kolanach.
 

– Jak możesz tak rzeczowo mówić o tym, że umierasz? Mnie to 

całkiem rozwala, a ty mówisz o tym tak, jakbyśmy omawiali, co zjeść 
na obiad.
 

– Miałem więcej czasu, żeby przyzwyczaić się do tej myśli, niż 

ty, synu. Za pierwszym razem byłeś jeszcze bardzo mały, a mnie 
wydawało się, że jestem niezniszczalny. Tym razem wiem już, że to 
nieprawda.
 

Nie pocieszyło mnie to ani trochę, ale chyba już nic nie mogło 

mnie pocieszyć.
 

– Kiedy powiesz mi, jak się to wszystko stało? I dlaczego nikt nie

pomyślał, że powinienem znać prawdę o tobie i mamie?
 

Westchnął, co zapoczątkowało atak kaszlu, wstrząsający całym 

jego ciałem. Może powinienem czuć się winny, że zapytałem, ale 
musiałem to wiedzieć.

background image

 

– To długa historia na inny czas i miejsce. Naprawdę myślę, że 

powinieneś zapytać o to swoją matkę.
 

Odchyliłem się na oparcie krzesła i spojrzałem na niego 

gniewnie.
 

– Chcę prawdy, a wątpię, czy ona w ogóle wie, co znaczy to 

słowo.
 

Mlasnął językiem i znowu poruszył się na łóżku. Wydawał się 

taki kruchy i niepodobny do człowieka, którego zawsze chciałem 
naśladować. Przerażało mnie to.
 

– Jesteśmy w takim samym stopniu odpowiedzialni za to, że nie 

powiedzieliśmy ci wcześniej. Ona podjęła kilka błędnych decyzji, 
uznała, że jej przyszłość ma wyglądać tak, a nie inaczej, bez względu 
na to, co stoi jej na drodze – ty, ja czy cokolwiek innego. Byłem 
wdzięczny za czas, który mogłem spędzić z tobą i resztą chłopaków. 
Czy żałuję, że nie wiedziałeś wcześniej, że jesteś moim synem? Tak, 
ale rozumiem też, dlaczego twoja matka tak długo chciała to utrzymać 
w tajemnicy. Ja też podjąłem w życiu kilka błędnych decyzji, Nash.
 

– Dlaczego pozwoliłeś, żeby nam to zrobiła? Mnie? Moje 

dzieciństwo było koszmarem, zanim się w nim pojawiłeś.
 

Rzucił mi spojrzenie, które znałem aż nadto dobrze. Widziałem je

u Rule’a. U Jeta. U Rome’a. Ilekroć patrzyli na kobiety, które posiadły 
ich serca. Więc odpowiedziałem sobie sam.
 

– Kochałeś ją.

 

Phil zamknął oczy i osunął się na spiętrzone za jego plecami 

poduszki.
 

– Z miłością nie ma negocjacji, Nash. Kiedy ci się przydarza, 

przesłania ci wszystko.
 

– Och, wierz mi, wiem o tym. W miłości przez całe życie byłem 

stratny.
 

– Nie możesz w miłości kierować się doświadczeniami z 

dzieciństwa. Miłość do kogoś, kogo chcesz kochać przez całe życie, to 
coś innego, to inna siła niż miłość do rodziny. Więzy, które wtedy 
powstają, mogą okazać się nierozerwalne. – Głos mu się załamał, 
powieki opadły.
 

Zapadał się w siebie szybko, więc wstałem, podszedłem do niego

i zacisnąłem dłoń na jego ramieniu. Musiałem się bardzo starać, żeby 
się przy tym nie skrzywić, bo poczułem, jak kruchy jest pod czarnym 

background image

swetrem, który miał na sobie.
 

– Pewnie tak. Tylko nie wiem, jak ktokolwiek mógłby kochać 

faceta, którego odrzuciła nawet własna matka. Według mnie
 

nie wróży to dobrze. Skoro mama nie potrafiła mnie kochać, jak 

ktoś inny mógłby to robić na dłuższą metę?
 

Może miał na to argument, po którym poczułbym się lepiej, ale 

odpłynął w sen, zanim zdążył go wypowiedzieć.
 

Nigdy nie rozważałem z nikim żadnego „na zawsze”. Nie 

sądziłem, że to coś dla mnie. Ale kiedy pomyślałem o szarych, 
ciemniejących nagle oczach Santy i przypomniałem sobie, jak 
przywarliśmy do siebie całym ciałem, zdesperowani, zacząłem się 
zastanawiać, czy nie powinienem przemyśleć swoich przekonań.
 

background image

 SANTA:

 

Pogoda z kiepskiej stała się koszmarna, kiedy kierując się w 

stronę gór, wjeżdżałam w eleganckie przedmieścia Brookside, gdzie 
nadal mieszkali oboje moi rodzice. Mama zatrzymała duży dom w 
okolicy pełnej innych dużych domów za płotami. Tata przeprowadził 
się do modnego kondominium bliżej centrum miasta razem ze swoją 
dziewczyną. Dzieliło ich teraz wiele kilometrów, ale gdyby spytać 
mamę, odległość Denver od Księżyca nie wystarczałaby, żeby oddalić 
się od ojca i jego zdrady. Naprawdę bardzo jej współczułam, ale 
przecież wcześniej czy później będzie musiała zostawić to za sobą, bo 
w przeciwnym razie straci coś więcej niż małżeństwo i zdrowie 
psychiczne. Faith miała już dość, a ja… kochałam mamę, ale dla mnie 
ta sprawa była już zakończona. Mężczyźni zawodzą, tak po prostu jest.
 

Nie byłam zachwycona wyborami, których dokonał tata. Nie 

rozumiałam, jak mógł tak łatwo opuścić mamę i zostawić rodzinę, ale 
na tym koniec. Mogłam znienawidzić go na zawsze za to, że zakochał 
się w kimś innym, wyrzucić go ze swojego życia, bo przez niego moja 
mama zachowywała się jak obłąkana, ale ważniejsze było dla mnie to, 
żeby utrzymać rodzinę razem. Zaakceptowałam więc po prostu fakt, że 
jest omylny. Ani Faith, ani ja nie powitamy nigdy jego nowej 
dziewczyny z otwartymi ramionami, zmusiłam się jednak do tego, żeby
ją tolerować, i starałam się nie okazywać urazy, kiedy spotykałam się z 
ojcem. Myślę, że jakaś część mnie nie spodziewała się po nim zbyt 
wiele, ponieważ był mężczyzną, a ja miałam silne przekonanie, że 
wszyscy mężczyźni w końcu zaczynają szukać ładniejszej, 
przyjemniejszej i w tym wypadku młodszej kobiety, kierując się tym, 
co mają w spodniach.
 

Musiałam jechać powoli i w skupieniu, co było trudniejsze niż 

zwykle, bo byłam wyczerpana emocjonalnie. Nie mogłam przestać 
myśleć o tej młodej dziewczynie, tej wczorajszej okropnej śmierci. Nie 
potrafiłam też przestać odgrywać w myślach tego, jak rzuciłam się na 
Nasha, przewracając oczami za każdym razem, kiedy już zaczynały mi 
się zamykać, więc miałam za sobą bezsenną noc. Już dwa razy 
całowaliśmy się podczas jakiegoś wybuchu emocji i za każdym razem 
sytuacja stawała się dzięki temu bardziej znośna, wracała do 
właściwych proporcji. Nie miałam ochoty zastanawiać się, co to 

background image

znaczy, nie mogłam jednak zaprzeczyć, że jego pocałunki pomagały mi
się pozbierać i stanąć nogami na ziemi. Fakt, że mnie nie odepchnął, 
nie wypytywał bez końca, sprawił, że musiałam podać w wątpliwość 
wszystkie te wspomnienia, którymi ciągle żyłam i które kazały mi 
widzieć Nasha jako drania bez serca.
 

Niewiele już brakowało, żebym przyjęła jego zaproszenie na 

ślub, choć myśl, że miałabym spędzić czas z nim, jego przyjaciółmi i 
całą gromadą obcych ludzi, sprawiała, że mój oddech przyspieszał. 
Dzięki Bogu powiedział, żebym to przemyślała. Działała między nami 
jakaś siła, która przyciągała nas do siebie i odpychała. Nie podobała mi
się, nie ufałam jej, ale była mocna i walka z nią męczyła mnie i 
wyczerpywała. Tak naprawdę chciałam spędzić z nim trochę czasu.
 

Kiedy powiedział mi o swojej mamie, kiedy mówił „wiem, jak to

jest, Santa…”, całkowicie zmienił się sposób, w jaki go dotąd 
postrzegałam. Słyszeć od rówieśników, że jesteś brzydka i gruba, że 
nikt cię nie lubi, że nie będziesz miała nigdy przyjaciół ani chłopaka, 
było bardzo przykro, ale choć dzieci potrafią być okrutne, można mieć 
nadzieję, że z tego wyrosną. Ale czuć się niechcianym i 
bezwartościowym z powodu własnych rodziców… to musi być 
niszczące i chyba nie sposób sobie z tym poradzić. Nie byłam w stanie 
nawet sobie tego wyobrazić. Nie miałam ochoty za bardzo zastanawiać 
się, dlaczego na myśl o tym czuję bolesne ukłucie w sercu ani dlaczego
robi mi się tak dziwnie, kiedy przypominam sobie jego poglądy na 
małżeństwo i związek z jedną osobą na zawsze.
 

Dojazd do domu mamy zajął mi tym razem godzinę dłużej niż 

zwykle, a od gór nadciągała burza śniegowa. Podbiegłam do drzwi i 
zadzwoniłam. Kiedy mama otworzyła, musiałam spojrzeć na nią dwa 
razy. Była pierwsza po południu, ale ona nadal była w piżamie, a w 
ręce trzymała opróżniony do połowy kieliszek wina. Chwiała się lekko 
i patrzyła na mnie ze złością, więc od razu zrozumiałam, że nie był to 
pierwszy kieliszek tego dnia, i zrobiło mi się niewyraźnie.
 

– Co ty tu robisz, Santa?

 

Nie brzmiało to jak powitanie, więc wyminęłam ją i weszłam do 

środka. Przed odejściem ojca objęłaby mnie w niedźwiedzim uścisku, 
czy miałabym na to ochotę, czy nie. Zapytałaby mnie o pracę i czy 
chodzę na randki. Teraz wydawała się zirytowana, przeszkodziłam jej 
w użalaniu się nad sobą.

background image

 

– Faith do mnie zadzwoniła. Powiedziała mi o pożarze, więc 

pomyślałam, że wpadnę i zobaczę, co słychać. Martwimy się o ciebie, 
mamo. – Zwalczyłam pokusę, żeby wyjąć jej z ręki kieliszek i wylać 
wino.
 

Zmarszczyła brwi i zatrzasnęła za mną drzwi. Skrzywiłam się, 

kiedy trochę wina chlapnęło przy tym z kieliszka na jej rękę.
 

– Powinnaś martwić się o siebie, Santa.

 

Może jako matka i córka nie byłyśmy nigdy najlepszymi 

przyjaciółkami, ale mama nigdy dotąd nie wyładowywała na mnie w 
taki sposób gniewu. Wyciągnęłam jej z dłoni kieliszek i poszłam do 
kuchni, urażona i zirytowana jej tonem i zachowaniem.
 

– Nie powinnaś pić żadnego alkoholu, skoro przyjmujesz tyle 

różnych leków. To śmieszne, mamo. Próbujesz mnie odepchnąć, 
specjalnie zachowując się tak nieprzyjemnie. Chcesz, żeby Faith 
wybrała między tobą a tatą. Przez to sytuacja staje się dla wszystkich 
jeszcze trudniejsza. Ta farsa z pożarem… – Pokręciłam głową. – Czy to
nie rozpaczliwe wołanie o uwagę? Kto miałby rzucić ci się na pomoc, 
gdybyś została aresztowana za podpalenie? Tata? Cóż, przykro mi, że 
muszę ci o tym powiedzieć, ale zostawił to już za sobą, poszedł dalej i 
ty też powinnaś to zrobić. Faith i ja kochamy cię, mamo. To powinno ci
wystarczyć.
 

Zacisnęła zęby i spojrzała na mnie gniewnie. Miała szkliste oczy 

i chwiała się na nogach bardziej, niż mi się z początku wydawało. 
Przykro było patrzeć na nią w takim stanie, ale wzmocniło to tylko 
moje przekonanie, że otwieranie się przed kimś, kto i tak cię później 
zrani, to naprawdę kiepski pomysł.
 

– Co ty w ogóle wiesz o czymkolwiek, Santa? Nikt nigdy nie 

odebrał ci swojej miłości, ty nigdy nawet nie miałaś swojego 
mężczyzny. Czuję się pusta w środku.
 

Wciągnęłam przez zęby powietrze, starając się pamiętać, że to 

efekt wina i tabletek, ale ona zbliżyła się już do granicy tego, co byłam 
w stanie znieść. Już miałam zamiar powiedzieć jej wprost, żeby poszła 
do diabła, kiedy nagle wybuchnęła płaczem i zataczając się, podeszła 
do wielkiej wyspy na środku kuchni. Zacisnęła palce na pliku 
papierów, których wcześniej nie zauważyłam, i zamachała nimi przede 
mną. Miała dzikie, błyszczące od łez oczy.
 

– W ubiegły weekend dostałam pocztą ostatnie dokumenty 

background image

rozwodowe, a do tego twoja siostra pozwoliła dzieciom spędzić 
weekend z nim i tą… tą kobietą. Jak mogła zrobić mi coś takiego? Zna 
moje zdanie co do tego, żeby ta jego nowa dziewczyna spędzała czas z 
moją rodziną. To już za dużo. Dosłownie trochę od tego oszalałam.
 

Oddychała ciężko i wydawała się tak rozbita i roztrzęsiona, że 

musiałam podejść i objąć ramieniem jej zdecydowanie zbyt szczupłe 
barki. I jeszcze bardziej się zaniepokoiłam. Drżała silnie i miałam 
wrażenie, że jestem niemal w stanie dotknąć jej smutku. Oto czym 
kończy się bezwarunkowa miłość. Ja nie miałam zamiaru znaleźć się w
takiej sytuacji.
 

– To musiało być naprawdę trudne, mamo. I rozumiem, że 

cierpisz, ale podpalanie domu niczego nie zmieni. Musi być jakiś 
zdrowszy sposób, żeby poradzić sobie z tym, co czujesz, bo uznanie się
za chwilowo niepoczytalną na długo nie pomoże.
 

Spojrzała na mnie przez palce, a ja skrzywiłam się na widok 

rozmazanego makijażu na jej zwykle ładnej twarzy. Wyglądała jak 
pijany, ogłupiały klaun. Chciałam moją mamę z powrotem, chciałam 
mojej rodziny, takiej, jaka była. Niestety, to nie było już możliwe.
 

– Co powinnam zrobić, Santa? Udawać, że twój ojciec nie 

istnieje, choć mieszka w tym samym mieście i podtyka mi pod nos 
swoją młodszą, ładniejszą dziewczynę przy każdej okazji, jaka się 
nadarzy? Powiedz mi, Panno Przemądrzała, co zdrowszego mogę 
zrobić niż to, co robię?
 

Puściłam ją i przeszłam na drugą stronę wyspy. Przede 

wszystkim dlatego, żeby nie skręcić jej karku. Nie podobało mi się, jak 
łatwo jest jej teraz zachowywać się wrednie i złośliwie.
 

– Naprawdę nie znam odpowiedzi, mamo. Może po prostu 

potrzebujesz trochę dystansu do tego, do nich.
 

Prychnęła i odrzuciła głowę do tyłu, żeby otrzeć policzki 

wierzchem dłoni. Ale udało jej się tylko bardziej rozmazać makijaż. 
Wyglądała źle i absurdalnie.
 

– Uciekłaś stąd, kiedy to się działo, Santa. Nie przyjechałaś na 

święta ani w odwiedziny, ani nic. Tylko dlatego, że chciałaś odsunąć się
od chłopaka i zranionych uczuć. A po studiach wzięłaś pierwszą pracę, 
jak ci się nawinęła, tam, daleko, podczas gdy cała twoja rodzina jest 
tutaj. Nawet kiedy Faith zaczęła rodzić dzieci, nie wystarczyło to, 
żebyś wróciła do domu. Tak, opowiedz mi o zdrowych sposobach 

background image

radzenia sobie z życiem, Santa.
 

Wzięłam głęboki oddech i zacisnęłam palce na marmurowym 

blacie wyspy. To był cios poniżej pasa. Była nakręcona i nie widziałam 
sposobu, żeby do niej dotrzeć. Czułam, że jeśli będę próbowała 
przemówić jej do rozsądku, kiedy jest w takim stanie, więź między 
nami może zostać bezpowrotnie zniszczona, a choć jej dziecinne 
zachowanie bardzo mnie irytowało, nie chciałam do tego dopuścić. 
Częściowo wróciłam do Kolorado po to, żeby naprawić stosunki z 
mamą, nie, żeby oddalić się od niej jeszcze bardziej.
 

– Mamo, niedługo święta. Spróbuj się ogarnąć, bo inaczej nikt 

nie będzie chciał spędzać ich w takiej rodzinie. Wiem, że jest ci ciężko,
że tata zawiódł cię i złamał ci serce, ale życie toczy się dalej. To trwa 
już dwa lata, coś wreszcie musi się zmienić.
 

Byłam przyzwyczajona do tego, że rodzina jest strefą 

bezpieczeństwa, a nie wojny, i taka zmiana była przerażająca.
 

Jęknęła i spojrzała na mnie twardo załzawionymi oczami. Przez 

ostatnie dwa lata spędzaliśmy Wigilię z tatą, a Boże Narodzenie z nią. 
Wydawało się, że to dobre rozwiązanie, jeśli nawet nikt nie czuł się 
swobodnie przy nowej dziewczynie taty, a potem mama dręczyła nas 
przez cały dzień za to, że spędziliśmy czas z nimi. Nie cieszyła mnie 
perspektywa powtórki i podejrzewam, że Faith także. Miłe rodzinne 
spotkanie po prostu chyba nie było nam pisane.
 

– Postaraj się nie zapominać, że w tym roku najważniejsza 

powinna być rodzina i dzieci. Słuchaj, warunki na drogach są okropne. 
Chciałam się z tobą zobaczyć i sprawdzić, czy wszystko w porządku. 
Naprawdę się o ciebie martwię, mamo, ten pożar powinien cię 
otrzeźwić. Musisz wreszcie zobaczyć, co robisz sobie i co się przez to 
dzieje z całą rodziną. Bo naprawdę nie chcę wpłacać za ciebie kaucji, 
żebyś wyszła z więzienia, czy coś jeszcze gorszego.
 

Uścisnęłam ją ostatni raz i poszłam do drzwi. Mogłam tylko mieć

nadzieję, że coś z moich słów do niej dotarło, że fakt, iż ja i Faith nadal
kochamy ją jak wariatki, zrekompensuje jej jakoś to, że ojciec już jej 
nie kocha. Może zamiast mówić jej, że potrzebuje dystansu, powinnam 
go jej zapewnić. Miałam mnóstwo niewykorzystanego urlopu: może 
powinnam wyciągnąć ją do Hot Springs na weekend czy coś w tym 
rodzaju. Miałam wrażenie, że mama musi odzyskać jasność umysłu, 
żeby wrócić do tego, kim była, zanim ojciec ją zniszczył. Wsiadłam do 

background image

samochodu, pokrytego już dość grubą warstwą śniegu, i zapuściłam 
silnik, żeby się rozgrzał. Czekając, znalazłam na iPodzie piosenkę 
Pixies, która mi się podobała, i zadzwoniłam do siostry.
 

Odebrała dopiero po kilku sygnałach i wydawała się zdyszana i 

zaabsorbowana.
 

– Co z nią?

 

Zatarłam ręce, żeby się rozgrzać, i tylko burknęłam coś w 

odpowiedzi.
 

– Tak źle?

 

Westchnęłam ciężko i włączyłam wycieraczki, żeby pozbyć się 

miękkiej warstwy śniegu z przedniej szyby.
 

– Pije i łyka tabletki. Jest zła i pełna nienawiści. Powiedziała, że 

nic nie wiem, bo jestem tchórzem, wyjechałam sobie po szkole i nie 
wróciłam do domu zaraz po studiach. – Przy Faith pozwoliłam sobie na
sarkazm. – Zupełnie jej odbiło, ale przyszły ostatnie dokumenty 
rozwodowe, więc to już oficjalnie koniec. To właśnie doprowadziło do 
fajerwerków. Naprawdę się o nią martwię, ale nie wiem, co z tym 
zrobić.
 

– Cholera.

 

– Zgadza się. Boże Narodzenie powinno być w tym roku udane.

 

Po drugiej stronie przez naprawdę długą chwilę panowała cisza. 

Zmarszczyłam brwi.
 

– O co chodzi, Faith?

 

Mruknęła coś znowu i westchnęła ciężko.

 

– Jestem zmęczona, Santa. Jestem w ciąży, mam gromadę 

dzieciaków, które zasługują na fantastyczne święta, i męża, który od 
dawna cierpiał w milczeniu, ale właśnie dotarł do granic swojej 
wytrzymałości z powodu dramatu mojej rodziny. Justin i ja 
postanowiliśmy zabrać dzieci na święta do Aspen. Mama i tata muszą 
się z tym pogodzić. Możesz jechać z nami, jeśli tylko masz ochotę, ale 
wynajęliśmy tylko małą chatę, więc będziesz musiała wziąć śpiwór i 
spać na podłodze z Owenem.
 

Zacisnęłam palce na kierownicy, usiłując się uspokoić. Nie 

mogłam powiedzieć, żeby mnie to zaskoczyło, ale mimo to było mi 
trochę przykro. Faith była jedyną osobą, na której zawsze polegałam, 
która nigdy mnie nie zawiodła, nawet kiedy mieszkałam na drugim 
końcu kraju. Zasługiwała na spokojne święta z dala od tych wszystkich 

background image

bzdur, ale to oznaczało, że ja zostanę sama… bo na pewno nie miałam 
zamiaru samotnie użerać się z rodzicami i ich pretensjami. Mowy nie 
ma.
 

– Nie, poradzę sobie. Jedźcie i bawcie się dobrze. W weekend 

podrzucę wam prezenty dla dzieciaków, żebyście mogli zabrać je ze 
sobą.
 

– Jesteś pewna? Wydajesz się przygnębiona. Wiesz, że bardzo 

chętnie weźmiemy cię ze sobą.
 

Potarłam palcami czoło i parsknęłam śmiechem, w którym nie 

było cienia wesołości.
 

– To chyba pokazuje, że już najwyższa pora zmierzyć się ze 

swoim życiem.
 

– Och, Santa… Daj spokój.

 

– Poważnie, Faith. Mam dwadzieścia pięć lat, ty jesteś moją 

jedyną przyjaciółką, reszta mojej rodziny to świry, a jeśli – Boże 
uchowaj – zagada do mnie jakiś facet albo, co gorsza naprawdę się mną
zainteresuje, zmieniam się w niemowę. Muszę wziąć się w garść tak 
samo jak mama.
 

– Przestań. Jesteś dla siebie zbyt surowa.

 

– Może. No, wpadnę do was w weekend, dobrze?

 

– Na pewno wszystko w porządku?

 

Nie było w porządku, ale to nie jej problem. Nagle myśl, żeby 

spędzić święta samotnie, siedząc smętnie w swoim mieszkaniu, 
pokonała wahanie i instynkt samozachowawczy, które mną zwykle 
rządziły. Wracając do Denver, miałam już plan i nie zamierzałam się z 
niego wycofać. Teraz musiałam tylko dotrzeć do miasta w jednym 
kawałku, bo warunki na drodze były fatalne, a przy tym wszystkim, co 
kłębiło się w mojej głowie, było mi trudno skupić się na jeździe.
 

Samochody poruszały się wolno jak ślimaki i wyglądało na to, że

co kilometr jest jakiś wypadek albo kontrola drogowa. Powrót do 
miasta zabrał mi trzy i pół godziny, a potem kolejne pół godziny 
jechałam do szpitala, bo w godzinach szczytu ulice były zakorkowane. 
Kiedy wreszcie podjechałam pod wielki budynek na obrzeżach 
centrum, zaparkowałam i wbiegłam do środka. Czułam się trochę 
zdyszana, trochę wytrącona z równowagi i muszę powiedzieć, że było 
to ekscytujące.
 

Miałam nadzieję, że nikt nie zauważy, że przyszłam podczas 

background image

mojego wolnego dnia ani że znajduję się pod silnym wpływem 
adrenaliny. Oczywiście nie miałam tyle szczęścia. Sunny wchodziła 
akurat na oddział i na mój widok stanęła jak wryta.
 

– Czy ty nie masz dzisiaj wolnego?

 

Wzruszyłam ramionami i poruszyłam się niespokojnie. Byłam 

kobietą z misją i nie miałam czasu na pogaduszki. Bałam się, że jeśli 
będę czekała, moja nerwowa energia opadnie i zacznę przekonywać 
sama siebie, że nie powinnam jednak robić tego, co miałam zamiar 
zrobić.
 

– Tak.

 

– To co tu robisz? Nie mówiłam ci ostatnio, że powinnaś mieć też

jakieś życie poza tym miejscem? Zajeździsz się na śmierć, Santa. 
Wiem, że bardzo przeżyłaś ten wypadek z wczoraj, ale musisz 
zostawiać takie sprawy tutaj, nie zabierać ich ze sobą do domu.
 

Uśmiechnęłam się do niej słabo i wsunęłam włosy za uszy. Kiedy

były rozpuszczone, kręciły się i trudno było nad nimi zapanować, więc 
pozwalałam im robić, co im się podobało.
 

– Prawdę mówiąc, szukam kogoś.

 

Uniosła jedną czarną brew i zaszeleściła trzymanymi w ręce 

papierami.
 

– Doktora Benneta? W tym tygodniu znowu o tobie mówił.

 

Już otwierałam usta, żeby zaprzeczyć, kiedy osoba, której 

naprawdę szukałam, pojawiła się w drzwiach. Miał na głowie tę czarną 
wełnianą czapkę i czarną kurtkę na swojej wiecznej bluzie z kapturem. 
Jego oczy błysnęły na mój widok. Uśmiechnął się szeroko. Było w nim
coś magnetycznego. Kiedy byliśmy w tym samym pokoju, tylko na nim
byłam w stanie się skupić; nie tylko dlatego, że był taki potężny i 
wyglądał tak interesująco… przyciągało mnie do niego coś, co kryło 
się w nim znacznie głębiej.
 

– Hej.

 

Sunny chrząknęła i przez chwilę wpatrywała się to we mnie, to w

Nasha wielkimi oczami.
 

Nie odpowiedziałam na jego pozdrowienie, nie przedstawiłam 

ich sobie, tylko wyrzuciłam z siebie:
 

– Tak, pójdę z tobą!

 

Pośpiesznie, jakbym bała się, że słowa nie spłyną z mojego 

języka dość szybko.

background image

 

Zabrzmiałam jak idiotka i czułam palący rumieniec, który pełznął

w górę mojej szyi i twarzy. Nash uniósł swoje ciemne brwi, ale nic nie 
powiedział, nie zadał żadnych pytań, od których poczułabym się 
pewnie jeszcze bardziej niezręcznie. Po prostu wyciągnął portfel z 
tylnej kieszeni i podał mi wizytówkę. Była kolorowa i wyglądała jak 
graffiti na wagonach kolejowych i ścianach budynków w mieście. Była 
dużo ciekawsza i bardziej przyciągała uwagę niż dowolna inna 
wizytówka, jaką kiedykolwiek widziałam. Widniało na nim jego 
nazwisko i nazwa pracowni tatuażu. Oczywiście, był tatuażystą. W 
jakiej innej pracy wolno by mu było chodzić z pomarańczowymi i 
żółtymi płomieniami wytatuowanymi na głowie? To pasowało.
 

– Numer na górze jest do pracowni, dolny to moja komórka. 

Zadzwoń, to się umówimy. Pobierają się w ratuszu, w centrum, na 
Arapahoe. Cieszę się, Santa, naprawdę się cieszę, że postanowiłaś ze 
mną pójść.
 

Nie ciągnął tego, nie kazał mi niczego wyjaśniać, nie pytał, 

dlaczego przyjmując jego zaproszenie, zachowuję się jak wariatka. 
Tylko zmrużył lekko jedno oko i ruszył dalej, do windy. Patrzyłam za 
nim, jak odchodził, ściskając wizytówkę w dłoni, jak linę ratunkową.
 

Sunny spojrzała na mnie, szeroko otwierając oczy, i przekrzywiła

głowę.
 

– Interesuje się tobą przystojny, dobrze sytuowany lekarz, 

którego celowo unikasz, a kiedy pojawia się facet o wyglądzie 
recydywisty, wyłazisz ze skóry, żeby się z nim umówić. Chciałabyś mi 
to jakoś wyjaśnić, Santa?
 

Nie mogłam jej tego wyjaśnić. Pragnienie, by nie spędzić świąt 

samotnie, pokonało wszelkie obawy, jakie wiązały się z przyjęciem 
zaproszenia Nasha. Poza tym Sunny była moją szefową; uznałam za 
niestosowne opowiadanie jej o tym, że kiedy całuję się z Nashem, 
mózg zmienia mi się w papkę, a kiedy jestem blisko niego, znikają 
bariery, obecne zawsze kiedy mam do czynienia z płcią przeciwną.
 

– Jest tatuażystą, nie recydywistą. Poza tym przy nim nie czuję 

się spięta i nerwowa, jak przy doktorze Bennecie. – Och, nie, przy 
Nashu czułam się spięta i nerwowa, ale w zupełnie inny sposób, taki, 
który nie pozwalał mi zapomnieć, że on jest mężczyzną, a ja kobietą.
 

Mlasnęła językiem.

 

– Myślę, że ma to więcej wspólnego z tym, jakiego faceta, twoim

background image

zdaniem, możesz zdobyć. Dlatego uważasz, że nie jesteś w typie 
Benneta. Cóż, jesteś, dużo bardziej niż przypuszczasz. Nie musisz 
zadowalać się facetem z kółkiem w nosie.
 

Miałam ochotę powiedzieć, że podoba mi się jego kółko w nosie,

że nadaje jego ładnej twarzy bardziej męskiego wyglądu, ale Sunny 
ciągnęła:
 

– Obiecaj mi, Santa, że jeśli doktor Bennet dokądś cię zaprosi, 

przyjmiesz zaproszenie i przestaniesz w siebie wątpić. Proszę cię jako 
twoja przyjaciółka, musisz się zgodzić.
 

Nie miałam serca ani właściwych słów, żeby wyjaśnić jej, że 

Nash stanowi znacznie większą przeszkodę w mojej walce o pewność 
siebie i poczucie własnej wartości niż jakikolwiek przystojny i bogaty 
lekarz. Ale ponieważ tak bardzo ją lubiłam i nie chciałam jej sprawić 
przykrości, skinęłam głową.
 

– W porządku, Sunny, obiecuję.

 

Pisnęła i ścisnęła mnie za ramię.

 

– Świetnie. Widać, że ten drugi facet wróży same kłopoty.

 

Pokręciłam głową i wsunęłam wizytówkę Nasha do kieszeni 

dżinsów. Teraz został mi już tylko weekend i pierwsza część 
następnego tygodnia, żeby się rozmyślić.
 

– Żebyś wiedziała.

 

Wróżył kłopoty, to było widać, ale był też interesujący i 

przystojny, a ja nadal chciałam się dowiedzieć, jak wygląda reszta 
tatuażu, który pokrywał tak znaczną część jego ciała. Właśnie 
żegnałam się z Sunny, życząc jej szczęścia na resztę dyżuru, bo 
warunki na drogach były koszmarne, kiedy zza rogu wyszedł doktor 
Bennet. Oczy Sunny rozbłysły, a ja miałam ochotę kopnąć się za to, że 
nie pożegnałam się pięć sekund wcześniej. Podszedł do nas, przystojny 
i pewny siebie, a ja poczułam, jak coś ściska mnie w żołądku. Jeśli 
zaprosi mnie dokądś teraz, przy Sunny, nie będę mogła się wykręcić. 
Obiecałam.
 

Był naprawdę przystojny. Mógłby grać rolę przystojnego lekarza 

w dowolnej telenoweli. Tracił jednak chyba na tym, że był tak 
doskonale świadomy faktu, jaki jest przystojny, i zachowywał się tak, 
jakby należało mu się wszystko, na co miał ochotę.
 

– O, witam panie. Sunny, potrzebuję cię w sali 313B. 

Wychodzisz już, Santa?

background image

 

Otworzyłam usta i zaraz znowu je zamknęłam. Patrzyłam na 

niego, mrugając jak sowa, przez całą minutę, aż wtrąciła się Sunny.
 

– Ma dzisiaj wolny dzień. Ciągle jej powtarzam, że musi 

odpocząć od tego miejsca. Mam rację, prawda?
 

Bennet zaśmiał się, zabrzmiało to miło i szczerze, ale mnie aż 

skręciło od środka. Co jest ze mną nie tak? Odchrząknęłam.
 

– Miałam kilka spraw do załatwienia, a ostatnią z nich właśnie 

tutaj. Miło pana zobaczyć, doktorze Bennet.
 

Świetnie. To brzmiało dość normalnie i było do zaakceptowania. 

Bennet znowu się zaśmiał, błyskając doskonale równymi, doskonale 
białymi zębami. Wszystko w nim było oślepiająco wręcz doskonałe, 
dlaczego więc moje serce nie przyspieszało przy nim gwałtownie, tak 
jak wtedy, kiedy swoje zdumiewające oczy kierował na mnie Nash?
 

– Andrew, mów mi Andrew. Byłbym zachwycony, gdybym mógł 

ci zająć twój następny wolny dzień, Santa. Kiedy to będzie?
 

Miałam ochotę jęknąć i wpełznąć pod jakiś wózek czy kozetkę. 

Sunny nie pozwoliła mi wydukać, że zawsze pracuję, a że to ona 
właśnie ustalała mój harmonogram, mogła go teraz poinformować z 
niezachwianą pewnością:
 

– Ma wolne w sylwestra, bo pracuje w Boże Narodzenie. Zgadza 

się, Santa?
 

Wiem, że tylko próbowała mi pomóc, ale marzyłam o tym, żeby 

ją udusić.
 

– Owszem, ale jeśli już pan coś zaplanował, możemy to 

przełożyć na inną okazję.
 

Drgnęłam, kiedy wyciągnął rękę i położył mi ją na ramieniu. 

Prawie się skrzywiłam, ale udało mi się opanować. Naprawdę nie 
chciałam, żeby ten facet mnie dotykał. Co było ze mną nie tak?
 

– Z przyjemnością umówię się z tobą w sylwestra. Znajomi 

moich przyjaciół urządzają przyjęcie i bardzo chciałbym, żebyś tam ze 
mną poszła.
 

Czułam, że za chwilę dostanę embolizmu. Nie byłam pewna, czy 

zdołam przetrwać wieczór z Nashem i jego przyjaciółmi, a iść z 
lekarzem na eleganckie przyjęcie… czekało mnie załamanie nerwowe. 
Chciałam odmówić, powiedzieć, że nie jestem zainteresowana, ale 
Sunny patrzyła na mnie z nieukrywaną radością. Przeczesałam włosy 
palcami i niechętnie kiwnęłam głową.

background image

 

– Oczywiście, doktorze… to znaczy Andrew. Będzie mi bardzo 

miło.
 

Jeśli „miło” oznacza ból i udrękę.

 

Uśmiechnął się szerzej, nachylił i pocałował mnie w policzek. 

Tym razem nie zapanowałam nad sobą i cofnęłam się gwałtownie. Jeśli
to zauważył, nic nie powiedział, tylko podał mi swoją wizytówkę, 
dokładnie jak wcześniej Nash, i powiedział, żebym do niego 
zadzwoniła. Kiedy się oddalał, nie miałam najmniejszej ochoty 
odprowadzać go wzrokiem i czułam nieprzyjemny posmak w ustach. 
Jęknęłam, kiedy Sunny runęła na mnie bokiem, znowu obejmując mnie
jednym ramieniem.
 

– Tak się cieszę! Będziesz się z nim świetnie bawiła. Po prostu to

wiem.
 

Spojrzałam na prostą białą wizytówkę. Było na niej logo szpitala,

nazwisko Benneta i dane kontaktowe. Była nudna. Pospolita. Zupełnie 
inna niż wizytówka Nasha, którą dostałam kilka minut wcześniej. 
Tkwiła teraz bezpiecznie w mojej kieszeni, czułam ją i miałam 
wrażenie, że mnie woła. Tę drugą miałam ochotę wyrzucić do śmieci. 
Sunny nigdy by mi tego nie wybaczyła, niestety.
 

– Zobaczymy. – Z żadnym z tych spotkań nie wiązałam wielkich 

nadziei. Na jedno zgodziłam się, żeby uniknąć samotnych świąt i 
problemów, którymi nie chciałam się zajmować, na drugie, żeby nie 
robić przykrości szefowej. Nie były to najlepsze powody, żeby 
umawiać się na randki, ale biorąc pod uwagę, że chodzi o mnie, 
musiały wystarczyć.
 

background image

 NASH:

 

Chyba byłem bardziej zdenerwowany niż Rule. Ktoś przyniósł 

butelkę Crown Royal, żeby pomóc mu się uspokoić, ale ciągle 
odmawiał, a Rome pił już bardzo niewiele, więc zostaliśmy ja, Asa, 
Rowdy i Jet. Rome i ja byliśmy drużbami. Wielkolud musiał 
oczywiście zająć się Corą, co oznaczało, że została mi Ayden. 
Nabijałem się bezlitośnie z Jeta z tego powodu, bo widziałem ją w 
ładnej jasnoniebieskiej sukience, jednej z tych wybranych przez Shaw, i
bez wątpienia wyglądała lepiej niż dobrze. Było to zabawne, ale też 
dawało mu możliwość, żeby odegrać się na mnie, kpiąc z faktu, że 
pojawiłem się na ślubie z Santą. Nie byłem facetem, który przychodzi 
na takie imprezy z dziewczyną, a biorąc pod uwagę, że na liście gości 
było najwyżej pięćdziesiąt osób, nikt nie mógł jej przeoczyć i 
gdziekolwiek spojrzałem, natykałem się na pytające spojrzenia.
 

Miejsce było niezwykłe i pełne dramatyzmu. Znajdowało się 

wysoko, ponad dachami miasta; widać było stąd światła i zimowy 
pejzaż Gór Skalistych, ciągnący się całymi kilometrami.
 

Shaw chciała, żeby wszystko wyglądało jasno i chłodno; mówiła,

że ma być jak w samym środku śnieżnej zadymki. Wszyscy, którzy 
znali młodą parę, wiedzieli, że panna młoda jest poważnie zauroczona 
niezwykle jasnymi, jakby lodowatymi oczami Rule’a. Najwyraźniej 
wszystko zostało temu podporządkowane. Rome i ja mieliśmy na sobie 
czarne spodnie i takie koszule na guziki, z krawatami w tym samym 
kolorze co sukienki Ayden i Cory. Rule był ubrany podobnie, tylko 
miał jeszcze czarną prążkowaną marynarkę. Wyglądaliśmy szałowo, 
znacznie lepiej niż typowi weselni eleganci, i nie mogłem uwierzyć, jak
spokojny wydaje się mój najlepszy kumpel. Nigdy nie przypuszczałem,
że się w końcu ustatkuje, a teraz wyglądało na to, że o niczym innym 
nie marzył. Trochę mu zazdrościłem, co mnie samego bardzo 
zaskoczyło.
 

– A więc pielęgniarka? – Jet spojrzał na mnie znacząco i podał mi

butelkę. Mruknąłem coś i pociągnąłem łyk palącego, bursztynowego 
płynu.
 

– Nie przepada za mną. Próbuję ją przekonać, żeby zmieniła 

zdanie.
 

Rome poprawiał krawat i ciągle wymieniał SMS-y z Corą. Im 

background image

bliżej była rozwiązania, tym bardziej odbijało mu na punkcie jej 
zdrowia. Najchętniej chyba skułby się z nią kajdankami albo 
przywiązał ją do łóżka – gdyby mu na to pozwoliła.
 

– Przyszła tu z tobą. Więc chyba jednak trochę cię lubi.

 

Tak, przyszła ze mną, ale wyglądała tak, jakby było jej niedobrze 

albo jakby ssała cytrynę przez całą drogę samochodem. Choć 
oczywiście wyglądała fantastycznie, nawet z tym wyrazem 
niepewności na swojej ładnej buzi. Pierwszy raz widziałem ją w czymś,
co nie było szpitalnym fartuchem i, jak rany, naprawdę umiała nosić tę 
małą czarną i niebotycznie wysokie szpilki. Jej strój był prosty, 
minimalistyczny, ale z tymi wspaniałymi włosami i nieskazitelną skórą 
wydawała się po królewsku elegancka, czego większości młodych 
kobiet obecnie nie udaje się osiągnąć. Wyglądała klasycznie, trochę jak 
mój samochód, i czułem, że jazda z nią byłaby równie przyjemna – 
jeśli kiedykolwiek pozwoli mi się posunąć tak daleko.
 

Nie zgodziła się, żebym po nią przyjechał, uparła się, że 

spotkamy się u mnie. Musiałem niemal wykręcić jej rękę, żeby 
zgodziła się pojechać do centrum ze mną, a kiedy już wygrałem ten 
spór, odezwała się może pięć razy. Zostawiłem ją z Philem, który tylko 
spojrzał na mnie znacząco i uśmiechnął się do niej. Dobrze się trzymał,
biorąc pod uwagę okoliczności; nie było mowy, żeby nie widział, jak 
Rule wkłada obrączkę.
 

Rule i Shaw nie chcieli oficjalnej atmosfery. Miało nie być 

przemówień, pierwszego tańca, tylko krótka ceremonia, kolacja ze 
wszystkimi, których kochają, a potem wyjazd w tygodniową podróż 
poślubną do Nowego Orleanu, bo chcieli spędzić sylwestra, imprezując
na Bourbon Street. To znaczy, jeśli uda im się opuścić pokój hotelowy. 
Znając mojego najlepszego kumpla, wątpiłem w to. Osobiście byłem 
zachwycony, że robili to wszystko bez zadęcia. Nie potrzebowali 
wielkiej pompy, żeby nadać miłości oficjalny wymiar.
 

– Przyszła tu ze mną z konieczności. – Uśmiechnąłem się do 

niego. – Tak naprawdę jej nie zdobyłem.
 

Asa parsknął śmiechem i odrzucił złote włosy z oczu.

 

– Ale masz ochotę? To znaczy, zdobyć ją.

 

Znowu mruknąłem.

 

– A widziałeś ją? Oczywiście, że mam ochotę, ale ona nadaje 

dość silne sygnały, które mówią „nie, do diabła”, a ja nie chcę 

background image

przeciągać struny.
 

Nie była to do końca prawda. Chciałem ciągnąć tę strunę, choć 

nie miałem nadziei, że mnie to dokądkolwiek doprowadzi. W pewnym 
sensie pociągała mnie tajemnica, która się w tym wszystkim kryła. Przy
tej dziewczynie nigdy niczego nie byłem pewny.
 

Ta rozmowa trwałaby pewnie jeszcze długo, ale tata Rule’a 

wetknął głowę w drzwi pokoju, w którym wszyscy siedzieliśmy, 
uśmiechnął się i skinął głową synowi.
 

– Dziewczyny są gotowe. Jestem z was dumny, chłopcy.

 

Rule kiwnął głową i odetchnął głęboko. Reszta facetów 

poklepała go po plecach. Zostało już tylko trzech z nas.
 

– Wszystko w porządku?

 

Rome zacisnął palce na ramieniu brata.

 

– W jak najlepszym, cholera.

 

Wszyscy się roześmialiśmy, a ja szturchnąłem go po raz 

pierwszy.
 

– Jeśli tak i jeśli ona też tak myśli, cholera, to będzie dobrze.

 

Uniósł jedną przekłutą brew, a ja uśmiechnąłem się do niego 

szeroko. Byliśmy sobie tak bliscy nie bez powodu.
 

– Więc zróbmy to. Ożeńmy cię. – Zaskoczyło mnie, że głos 

miałem zduszony ze wzruszenia.
 

Rome jeszcze raz poprawił krawat. Chyba jeśli masz kark jak 

rasowy byk, w krawacie nie jest ci zbyt wygodnie.
 

Spojrzał na Rule’a i spytał:

 

– Mama Shaw się pojawiła?

 

Rule pokręcił głową.

 

– Nie. Zadzwoniłem do niej i powiedziałem, co myślę o całej tej 

sytuacji, a ona szybciutko kazała mi iść do diabła. Shaw specjalnie się 
nie przejęła. Jej tata jest tu z lalunią, która wygląda najwyżej na 
osiemnaście lat. Chciał poprowadzić Casper do ślubu, ale odmówiła. 
Tata ją poprowadzi.
 

To brzmiało sensownie. Archerowie zawsze byli jej prawdziwą 

rodziną. Jak powiedział Rome do Rule’a, kiedy zastanawiał się nad 
oświadczynami, w jej wypadku zmiana nazwiska na jego będzie tylko 
formalnością.
 

Siedzieliśmy na tyłach pokoju, kiedy Rule ujął mamę pod ramię i

ruszył w stronę oczekującego ich duchownego. Brite Walker, mentor 

background image

Rome’a i były marine, był wyświęconym pastorem i pasował tu, bo 
wyglądał jak członek gangu motocyklowego. Był przy tym jednak 
jednym z najbardziej prawych i myślących ludzi, jakich mieliśmy 
okazję poznać. Odegrał dużą rolę w tym, żeby sprowadzić Rome’a z 
powrotem do świata żywych, i ani Rule, ani Shaw nie przyszła do 
głowy żadna inna osoba, która mogłaby wprowadzić ich w małżeńskie 
życie.
 

Dziewczyny wyszły z windy i Rome’owi, tak samo jak mnie, 

zaparło dech w piersiach. Cora wyglądała jak wróżka z bajki Disneya –
owszem, z tatuażami na rękach i wielkim brzuchem. Rome skłonił się i 
zaczął ją całować, aż wszystkim z nas prawie zrobiło się nieswojo. 
Ayden zwalała z nóg, nawet kiedy miała gorszy dzień. Błękit sukienki 
kontrastował z jej ciemnymi włosami, a rozanielony uśmiech na jej 
twarzy sprawił, że odpowiedziałem jej równie nieprzytomnym 
uśmiechem.
 

– Jet jest teraz o mnie taki zazdrosny.

 

Zmarszczyła brwi i ujęła mnie pod łokieć.

 

– To mu dobrze zrobi. Przez cały tydzień nie było go w mieście. 

To oznacza, że później nie będzie w stanie mi się oprzeć.
 

– A zdarza mu się? Opierać się tobie? Bo jeśli tak, to muszę mu 

powiedzieć, że nie ma pojęcia, jak być żonatym.
 

Ayden zrobiła minę i wpiła paznokcie w moje przedramię, a ja się

roześmiałem. Wiedziałem, że ona i Jet nie potrafią długo utrzymać rąk 
z dala od siebie, więc tylko żartowałem.
 

Kiedy zobaczyłem Shaw, która wyszła właśnie z garderoby, 

zaskoczyło mnie wzruszenie, jakie ogarnęło mnie na jej widok. Była 
piękna. Jak istota z czyjejś fantazji albo wizji idealnej panny młodej. 
Jej biało-czarne włosy były zaczesane do góry. Suknia, lekka i długa, 
jak u baleriny, została związana w talii bladobłękitną wstęgą. Trzymała 
pod ramię Archera seniora, który wyglądał dokładnie tak, jak powinien 
wyglądać każdy dumny ojciec. Rome wyminął ojca i pocałował piękną 
pannę młodą w policzek. To był dobry dzień dla wszystkich 
Archerów… i całej reszty z nas też.
 

– Wyglądasz wspaniale – powiedziałem do niej szczerze.

 

Zarumieniła się ślicznie i spojrzała na Rome’a.

 

Uniósł jedną brew pod swoim pokrytym bliznami czołem i 

powiedział tylko:

background image

 

– Zgadzam się. Rule ma szczęście, stary drań.

 

Zachichotała i poruszyła się niecierpliwie.

 

– Zróbmy to.

 

Wszyscy odwróciliśmy się w stronę zegara za Rule’em i 

Brite’em, ukazującym piękną panoramę Denver. Była to najpiękniejsza 
Wigilia, jaką można sobie wymarzyć. Jet i jego zespół zaczęli grać 
Silver Mountains Deadstring Brothers i pod koniec piosenki chyba 
wszyscy mieli łzy w oczach. Jet był w kapeli metalowej, w której bez 
litości zdzierał sobie gardło, ale kiedy używał go do prawdziwego 
śpiewu, ludzie, mający szczęście go słyszeć, czuli dotyk magii.
 

Ruszyliśmy przed siebie między rzędami krzeseł. Ayden 

odwróciła głowę, żeby patrzeć na Jeta. Przesłał jej pocałunek, ona 
westchnęła, a ja rozejrzałem się dookoła, aż napotkałem oczy koloru 
burzowego nieba, których szukałem. Santa patrzyła wprost na mnie. 
Przygryzła dolną wargę i ściskała dłonie splecione na kolanach. Oczy 
miała roziskrzone i błyszczące, jej blade zwykle policzki były lekko 
zaróżowione. Nawet z tej odległości widziałem krew pulsującą pod 
skórą na jej szyi. Gdybym nie wiedział, że to niemożliwe, 
powiedziałbym, że patrzyła na mnie tak, jak Cora patrzyła na Rome’a, 
jak Ayden patrzyła na Jeta. Nie rozumiałem tego, nie rozumiałem jej, 
ale rany, naprawdę chciałem zrozumieć. Była fascynująca. 
Zastanawiałem się, czy kiedykolwiek naprawdę się dowiem, co się 
dzieje w tej ślicznej płomiennorudej głowie.
 

Nie miałem jednak czasu dłużej nad tym rozmyślać, bo 

dotarliśmy na miejsce. Pocałowałem Ayden w policzek, a potem Corę, 
czym ściągnąłem na siebie twarde spojrzenie Rome’a. Zachichotaliśmy
z Rule’em, a potem stanąłem razem z braćmi Archerami. Byłem 
dumny, że mogłem zająć to miejsce.
 

Jet z zespołem zaczęli grać Evrybody Needs Love w wersji Drive-

By Truckers, ulubionej wersji Shaw, która pojawiła się właśnie przy 
końcu elegancko przystrojonej sali. Usłyszałem kilka cichych 
okrzyków, kilka osób otworzyło usta z zachwytu. Kątem oka 
zauważyłem, że Rule drgnął.
 

– Cholera.

 

Było to cichsze od szeptu, i zanim Rome czy ja zdążyliśmy 

zareagować, Rule szedł już w stronę swojej przyszłej żony i jej ojca, 
którzy zatrzymali się na jego widok. Wymieniłem z Rule’em znaczące 

background image

spojrzenia. Wzruszyliśmy tylko ramionami, podczas gdy dziewczyny 
popatrywały na nas pytająco.
 

Rule ujął twarz Shaw w obie dłonie i pocałował ją tak, jak 

powinien to zrobić pod koniec ceremonii. Dale odsunął się, a Margot, 
matka Archerów, z frustracją wykrzyknęła imię swojego syna. Było to 
bardzo w stylu Rule’a. Był impulsywny, trochę dziki, ale nic na świecie
nie było w stanie utrzymać go z dala od tej dziewczyny, więc 
oczywiście to on poprowadził ją do ołtarza, przy którym czekał Brite. 
Uśmiechałem się jak idiota, nie mogłem się powstrzymać. W pewnej 
chwili podchwyciłem spojrzenie Santy i ucieszyło mnie, że ona też się 
uśmiecha. Taką miłością trudno było się nie zachwycić.
 

Brite także szeroko się uśmiechał, choć jego uśmiech nikł w 

długiej, siwej brodzie. Sprawiał wrażenie jowialnego, przyjacielskiego 
Anioła Piekieł. Ożenił mojego najlepszego kumpla z dziewczyną jego 
marzeń i było to cudowne, wzruszające i takie, jakie powinno być – 
podobnie jak ich przysięgi.
 

Shaw ślubowała kochać Rule’a takim, jaki jest, i nigdy nie 

prosić, by stał się kimkolwiek innym. Obiecała, że zawsze będzie się 
starała przeczekać jego napady złego humoru i nigdy nie pytać, jakiego
koloru włosy będzie miał w następnym tygodniu. Przysięgła kochać go 
zawsze tak samo jak tego dnia, kiedy go pierwszy raz zobaczyła i że on
zawsze będzie jej jednym jedynym. Powiedziała mu, że jest wszystkim,
czego kiedykolwiek pragnęła. Wszystko to było prawdą i byłem 
szczęśliwy, słysząc, że przyrzeka to wszystko na wieczność mojemu 
trudnemu i skomplikowanemu przyjacielowi.
 

Rule był bardzo wzruszony, więc milczał przez chwilę, zanim 

wypowiedział swoją przysięgę, ale kiedy to zrobił, siła szczerości jego 
słów oszołomiła nas wszystkich. Nawet kiedy miał naprawdę dobry 
dzień, nie należał do facetów, którym opowiadanie o swoich uczuciach 
przychodzi z łatwością, choć Shaw trochę pomogła mu to zmienić, ale 
dziś pokazał swoje serce wszystkim zgromadzonym.
 

Powiedział Shaw, że nigdy nie przypuszczał, by ktokolwiek mógł

zapełnić pustkę, jaka w nim powstała po śmierci Remy’ego, a jednak 
jej jakoś udało się wniknąć w jego serce, nie pozostawiając w nim już 
miejsca dla nikogo innego. Wypełniła jego uczucia i jego życie do 
końca, a on jest pewny, że Remy cieszyłby się ich szczęściem. Przy 
tych słowach, oczywiście, wszyscy zaczęli chrząkać i ocierać oczy.

background image

 

Obiecał zawsze się o nią troszczyć, dopilnować, by wszyscy 

traktowali ją z miłością i życzliwością, na jakie zasługuje. Powiedział, 
że będzie ją kochał, nawet kiedy ona zostanie lekarzem i będzie 
zarabiała trzy razy tyle co on, i przysiągł robić wszystko, co w jego 
mocy, by dać jej to, czego potrzebuje i pragnie. Potem wyszeptał tak 
cicho, że tylko nas trzech, stojących najbliżej, mogło to usłyszeć:
 

– Jesteś dla mnie wszystkim, Casper.

 

Wszyscy zebrani westchnęli, kiedy Shaw uśmiechnęła się przez 

łzy, spływające po jej twarzy, i powiedziała z prostotą:
 

– Wszystkim, czego potrzebuję i pragnę, jesteś ty.

 

Brite uznał przysięgi za wystarczające, państwo młodzi 

wymienili obrączki, a goście zaczęli wznosić okrzyki, ściskać ich i 
przybijać piątki, i nagle, tak po prostu, Rule i Shaw byli już mężem i 
żoną.
 

Wszyscy zebrali się potem na tyłach wieży zegarowej, gdzie 

przez trzy kwadranse trwało zamieszanie związane z życzeniami i 
zdjęciami. Tam Phil podszedł do mnie i wyszeptał mi do ucha:
 

– Lepiej poczaruj trochę, bo twoja dziewczyna zniknie. Jest 

prześliczna i urocza, ale płochliwa jak nowo narodzona sarenka.
 

Zakląłem pod nosem i zacząłem się przeciskać przez tłum. 

Zbyłem Rowdy’ego, który mnie zaczepił, machnięciem ręki i w końcu 
musiałem zjechać windą dwadzieścia pięter w dół, zanim ją 
odnalazłem. Trzymała w ręce telefon komórkowy i wyglądała tak, 
jakby walczyła sama ze sobą.
 

– Santa?

 

Drgnęła i podniosła na mnie wzrok. Sprawiała wrażenie winnej, 

nie sposób inaczej opisać wyrazu jej twarzy. Jakbym przyłapał ją na 
robieniu czegoś złego.
 

Wyciągnęła telefon przed siebie, jakby to była tarcza.

 

– Właśnie miałam zadzwonić po taksówkę, żeby pojechać po mój

samochód. Wracaj do swoich przyjaciół. – Jej głos był wysoki i lekko 
zdyszany.
 

Zmarszczyłem brwi, bo nie miałem pojęcia, co jest grane.

 

– Jeśli chcesz już wracać do domu, ja zawiozę cię po samochód. 

– Zahaczyłem palec o węzeł krawata i rozluźniłem go trochę. Dałbym 
wszystko, żeby móc czytać w myślach tej dziewczyny.
 

– Nie, nie… Ty zostań. Wszystko w porządku. Ceremonia była 

background image

naprawdę piękna. Dziękuję ci, że mnie tu zaprosiłeś.
 

Miałem już dość tej przepychanki. Włożyła już płaszcz, więc 

chwyciłem ją za nadgarstek tej ręki, którą trzymała przed sobą, i 
pociągnąłem ją do drzwi. Jej wysokie obcasy stukały gorączkowo, 
kiedy próbowała za mną nadążyć.
 

– Chodź.

 

Mruknęła coś i spróbowała uwolnić rękę, ale jej nie puściłem. 

Poszła więc za mną, ociągając się, do zaparkowanego na ulicy 
chargera. Byłem zirytowany i sfrustrowany, a co więcej 
zdezorientowany, bo nie miałem pojęcia, dlaczego właściwie tu ze mną
przyszła, skoro najwyraźniej nie miała na to ochoty.
 

Przez całą drogę nie zamieniliśmy ani słowa. Miała długi, płytki 

oddech, wykręcała dłonie i patrzyła w okno. Kiedy podjechaliśmy pod 
moje mieszkanie, wysiedliśmy jednocześnie z samochodu, a ja 
zatrzasnąłem drzwiczki mocniej, niż było to konieczne. Spojrzałem na 
nią nad dachem samochodu, a ona otworzyła usta, jakby chciała coś 
powiedzieć, więc podniosłem dłoń, żeby ją powstrzymać. Nie miałem 
pojęcia, dlaczego zawsze jedno z nas próbuje w jakiś sposób odstraszyć
drugie.
 

– Po prostu… dobrej nocy, Santa.

 

Pobiegłem truchtem do wejścia, nie oglądając się za siebie, żeby 

choć sprawdzić, czy wsiadła do swojego małego autka. Było to 
niegrzeczne z mojej strony, zwykle się tak nie zachowuję, ale ta 
dziewczyna mąciła mi w głowie i nie byłem już pewny, co mam robić 
ze wszystkim innym w swoim życiu. Włożyłem już klucz do zamka i 
zacząłem je otwierać, kiedy poczułem małe dłonie na swoich plecach. 
Zanim zdążyłem się odwrócić, zostałem wepchnięty do mieszkania, a 
drzwi zostały zatrzaśnięte. Odwróciłem się na pięcie i zobaczyłem 
Santę, która wpatrywała się we mnie jak dzika Walkiria. Jej rude, 
kręcone włosy otaczały jej twarz jak grzywa, stalowe oczy były 
szeroko otwarte, pierś unosiła się i opadała w nierównym rytmie. Był to
wspaniały widok, prawdę mówiąc, ale ja ciągle byłem na nią wkurzony.
 

– To wszystko jest takie pokręcone, Nash. Sama nie wiem, co 

robię.
 

Nie wiedziałem, co jej na to odpowiedzieć, ale nie mógłbym, 

nawet gdybym wiedział, bo nagle ona znalazła się tuż przede mną, 
drżąca, zdenerwowana, szarpiąc za guziki mojej czarnej koszuli i 

background image

krawat, który miałem na szyi.
 

– Co? – Była w tym nuta zaskoczenia, bo byłem zaskoczony, ale 

nie było mowy, żebym próbował ją powstrzymać. Bo ona wyciągała 
już poły koszuli z moich spodni, a jej dłonie muskały moją pierś i plecy
z gorączkowym pośpiechem.
 

– Logika mówi, że mogę być pewna tego czy tamtego, a potem 

nagle moje własne ciało zdradza mnie i sama nic już nie wiem. Nie 
wiem, czego chcę ani czego nie chcę. Zobaczyłam cię tam, wyglądałeś 
tak wspaniale, tak idealnie, o Boże, miałam ochotę rzucić się na ciebie, 
a to zupełnie nie jestem ja. A potem zobaczyłam, że wszyscy wyglądają
na takich szczęśliwych, takich zakochanych, i prawie miałam atak 
paniki. Nie mam pojęcia dlaczego, nie potrafię tego wyjaśnić. Po prostu
musiałam stamtąd pójść. Przepraszam.
 

Położyłem dłonie na jej ramionach, żeby ją przytrzymać, bo to 

było jakieś szaleństwo. Ale ona wsunęła palce pod klamrę mojego 
paska, a potem zamek błyskawiczny poddał się bez walki.
 

– Santa, przestań. Odwiózłbym cię po prostu do domu, gdybyś 

powiedziała, że źle się tam czujesz. Każdy mógłby się tak poczuć w 
sali pełnej wzruszonych, płaczących ludzi. To wszystko było bardzo 
intensywne, bo Rule i Shaw są intensywni. Zrozumiałbym i nikt nie 
miałby ci za złe tego, że potrzebowałaś trochę przestrzeni. Cholera, tak 
się cieszyłem, że w ogóle zgodziłaś się ze mną pójść.
 

Znieruchomiała nagle i przestała robić to, co właśnie robiła, to 

znaczy ściągać mi koszulę z ramion i pchać mnie na oparcie kanapy. 
Kiedy nie miałem już gdzie się cofać, położyła mi dłoń płasko na piersi
i spojrzała na mnie tymi burzowymi oczami.
 

– Wiem, i dlatego właśnie tak mi odbiło.

 

– Nie rozumiem. – Starałem się zachować rozsądek i logikę, ale 

mój ptaszek był teraz bardziej zainteresowany tym, co robiła, niż mój 
mózg.
 

– Nie wiem, kim ty jesteś, Nash.

 

– Ja też naprawdę nie wiem, kim ty jesteś, Santa, ale gdybyś dała 

temu, co się między nami zaczęło, choć cień szansy, moglibyśmy to 
zmienić.
 

Pokręciła głową i oparła się o mnie tak mocno, że trudno było 

powiedzieć, gdzie zaczynają się i gdzie kończą nasze ciała.
 

– Nie wiem, czy podobałabym ci się, gdybyś mnie poznał, a 

background image

Nash, którego kiedyś znałam… – Wydawała się taka zagubiona, że 
miałem ochotę ją przytulić. – Nienawidziłem go, ale ty… ten Nash 
teraz… tego tylko pragnę.
 

Było to takie pokręcone i szalone. Pewnie powinienem 

powiedzieć coś błyskotliwego, odkrywczego, co ustawiłoby wszystko 
we właściwej proporcji. Może powinienem umieć odczytać subtelne 
przesłanie między jej słowami, pojąć, co znaczy ton jej głosu, ale 
wtedy ona błyskawicznie przywarła do moich ust swoimi, a potem 
położyła rękę na moim kroczu i straciłem nie tylko siłę, żeby 
zaprotestować, ale też równowagę i runęliśmy razem na kanapę. Było 
to coś więcej niż swobodny upadek na poduszki… To był upadek na 
siebie nawzajem.
 

Jej włosy były wszędzie. Miała smak pomarańczy i ognia. Jej 

dłoń zacisnęła się zdecydowanie na moim penisie i znieruchomiała na 
moment, wyczuwając wpięte w niego metalowe elementy. Miałem 
Księcia Alberta w czubku i maleńką beczułkę tuż pod zagłębieniem 
główki, na co mówią „frenum piercing”. Normalnie uprzedzałem 
osobę, która miała zobaczyć mnie nago, czego się spodziewać, ale 
Santa nie dała mi szansy. Nie sprawiała też teraz wrażenia, że miałaby 
ochotę zwolnić tempo.
 

Wylądowała okrakiem na mnie. Jej dłonie wędrowały po całym 

moim ciele, a jedna z nich wślizgnęła się pod moje bokserki, 
całkowicie odbierając mi jasność myśli. Zaczęła całować moją szyję, a 
potem wróciła do ust. Jej włosy oplotły mnie jak jedwabiste macki, z 
których już nigdy nie zdołam się oswobodzić. W jakiś sposób, mimo 
niewielkiej przestrzeni ograniczającej nasze ruchy, zdołała zdjąć mi 
spodnie i zsunąć bokserki, więc stałem teraz przed nią wyprężony na 
baczność dumnej erekcji. Jej dłoń wydawała się bardzo biała na tle 
twardego, ciemnego członka, a kiedy musnęła palcem kolczyk pod 
główką, oczy uciekły mi do tyłu i bezwiednie wciągnąłem powietrze 
przez zaciśnięte zęby. Jasna cholera, żaden dotyk nigdy nie działał na 
mnie tak, jak jej.
 

– Oczywiście, musiałeś być pokłuty. – Wydawała się rozbawiona,

a ja nie wiedziałem, co powiedzieć, kiedy nagle ona pochyliła się i 
przejechała językiem po jednym moim sutku. Zacząłem dosłownie 
pulsować w jej ręce. Doprowadziła mnie na skraj obłędu, byłem 
zgubiony. Desperacko próbowałem się zorientować, co robimy i dokąd 

background image

zmierzamy, a nie byłem pewny, czy istnieje mapa, która powie mi, jak 
mam dotrzeć tam, gdzie powinienem się znaleźć.
 

– Saaantaaaa… – Głos uwiązł mi w gardle, kiedy uniosła się nad 

mną na tyle, by móc poruszyć się i zsunąć czarne majtki spod brzegu 
swojej małej czarnej. Uderzyło mnie, że ciągle była całkowicie ubrana, 
miała nawet buty, a ja leżałem zupełnie obnażony. Robiła, co chciała, 
brała ode mnie, czego potrzebowała.
 

Coś w tej sytuacji wydawało mi się nie w porządku i miałem 

zamiar jej o tym powiedzieć, kiedy pochyliła się nade mną, znowu 
mnie pocałowała i mruknęła tuż przy moich ustach:
 

– Prezerwatywa?

 

No dobra, jestem porządnym facetem, mam swoje zasady i 

morale, ale kiedy dziewczyna jest tak napalona, kiedy kręci mi się w 
głowie, kiedy serce wali mi tak, że ona musi to słyszeć, i żąda, żebym 
uprawiał z nią seks, kim jestem, żeby z nią dyskutować? Uniosłem 
biodra i wtedy wciągnęła gwałtownie powietrze, bo teraz nie było 
między nami już nic i jej, och, jakże piękne szare oczy pociemniały tak,
że stały się niemal czarne. Podałem jej mój portfel, powiedziałem, żeby
wyjęła jedną, wsunąłem palce w te bujne włosy i przyciągnąłem ją do 
siebie, żeby pocałować ją tak, jak chciałem. Musiałem mieć w końcu 
coś do powiedzenia, nawet jeśli Santa była w tej grze górą, przyciśnięta
do mnie swoim gorącym, wilgotnym ciałem.
 

Ten pocałunek nie miał posmaku gniewu ani smutku, ani 

desperacji, które zawsze dotąd tliły się między nami. Chciałem po 
prostu chłonąć jej cierpki smak, rozkoszować się dotykiem jej języka 
na moim i tym, jak wymruczała jakieś przekleństwo i moje imię 
jednocześnie. Tak powinna być całowana, zawsze… przeze mnie i 
tylko przeze mnie.
 

Poczułem, jak poruszyła się na mnie i jej dłoń zaczęła przesuwać 

się w górę i w dół mojego masztu, próbując zabić mnie delikatnym 
naciskiem i miękkim dotykiem. Nie mogłem zobaczyć, co robiła, bo 
widok zasłaniała mi spódnica jej sukienki. Do diabła, nie byłem nawet 
w stanie zobaczyć, czy ma piegi także na tych cudownych piersiach, bo
choć byliśmy teraz tak blisko, ona najwyraźniej nadal mocno broniła 
swoich zasad i fizycznych granic.
 

– Santa?

 

Poczułem, jak nasuwa na mnie lateks. Dobrze, że była 

background image

pielęgniarką, nawet się nie zawahała przy metalowych dekoracjach na 
moim interesie.
 

– Nash?

 

Spojrzała mi w oczy, podniosła się, położyła obie dłonie na mojej

piersi i usiadła na mnie aż po nasadę. Była ciasna, niemal dusząco 
ciasna. Ale też gorąca i wilgotna, a ponieważ siedziała na mnie, 
poruszając się w górę i w dół w morderczym rytmie, niczego nie 
pragnąłem bardziej, niż zobaczyć, jak znikam w jej wnętrzu. Wszystko,
co dotyczyło tej dziewczyny, spowijała tajemnica, nawet to, jak 
wyglądaliśmy złączeni ciałami. Zachwycało mnie to i wkurzało 
jednocześnie. Generalnie to właśnie zaczynałem odczuwać w stosunku 
do Santy Ford.
 

Cokolwiek chciałem jej powiedzieć, umknęło. Dziwne. Nigdy nie

uprawiałem seksu z całkowicie ubraną partnerką, podczas gdy sam 
byłem zupełnie nagi. Nigdy nie byłem też w sytuacji intymnej z kimś, 
kto starał się rozpaczliwie, gorączkowo skończyć, nie bacząc na to, co 
robiłem albo czego nie robiłem ja. Jakby używała mnie, żeby osiągnąć 
spełnienie, ale nie zwracała na mnie przy tym szczególnej uwagi. 
Dotknąłem jej rękami, próbując zsunąć ramiączko sukienki i dobrać się
do tej mlecznobiałej skóry, ale ona natychmiast się odsunęła.
 

Głowę miała odrzuconą w tył, włosy spływały ognistą falą na 

moje nagie uda, palce zaciskały się jak szpony na mojej piersi. Oczami 
wpijała się w moje, więc widziałem, co się w nich dzieje, widziałem w 
ich chmurnej szarości zdumienie, zaskoczenie, szaleństwo, kiedy 
dotarła na swój szczyt. Widziałem też łzy, które napłynęły jej do oczu, i
pierś, która unosiła się i opadała jeszcze przez jakiś czas po tym, jak 
całym jej ciałem wstrząsnął ostatni dreszcz orgazmu.
 

Jestem całkiem niezły w łóżku albo i na kanapie, jak w tym 

wypadku, ale to był najszybszy orgazm, jakim zdarzyło mi się 
obdarować kobietę i jeśli chodzi o mnie, najlepsze było jeszcze przed 
nami. Nadal byłem boleśnie twardy, nadal konałem z chęci, żeby 
zobaczyć ją nagą i wodzić ustami po każdym fragmencie jej ciała, do 
jakiego zechciałaby mnie dopuścić, ale Santa miała inne plany.
 

Spojrzała na mnie tak, jakby nagle zdała sobie sprawę, że w 

ogóle tam jestem – że jestem żywym, oddychającym człowiekiem a nie
wibratorem. Oderwała dłonie od mojej piersi, podniosła się w sposób, 
który wywołał gwałtowny protest mojego wacka, i drżącymi rękami 

background image

zebrała swoje wspaniałe włosy. Łzy błyszczące w jej oczach zaczęły 
spływać po twarzy i zanim zdążyłem usiąść i spytać, co się, u diabła, 
dzieje, rzuciła się do drzwi.
 

– Bardzo cię przepraszam, Nash.

 

Porzucenie w samym środku zabawy z potężną erekcją nie było 

najprzyjemniejszą rzeczą, jaka spotkała mnie tego dnia, ale bardziej 
martwił mnie fakt, że wyglądała tak, jakby zaraz miała się rozpaść jak 
sopel zwisający ze stromego dachu. Drżała na całym ciele, oczy miała 
szeroko rozwarte i jakby za duże w bladej twarzy, na której wyraźnie 
odznaczały się teraz piegi. Ze śladami łez na policzkach wyglądała jak 
coś, co zaraz popęka i rozleci się na kawałeczki.
 

– Santa, zaczekaj chwilę. – Z trudem włożyłem spodnie; nie było 

to łatwe, bo mój wacek ciągle stał na baczność, gotowy do akcji, ale 
ona tylko pokręciła głową i pobiegła do drzwi.
 

– Nie, nie, mówiłam ci, że nie wiem, jak to z tobą zrobić. Muszę 

iść. – Trzasnęła w pośpiechu drzwiami i kiedy wreszcie doprowadziłem
się do stanu, w którym mogłem pokazać się ludziom na oczy, i lekko 
utykając, wypadłem na korytarz, nie było już po niej śladu.
 

Ale druga ruda piękność, która pojawiła się w moim życiu, 

właśnie wchodziła do budynku. Była ciepło ubrana, a kiedy przesunęła 
wzrokiem po mojej niekompletnie odzianej postaci, zagwizdała cicho 
przez zęby.
 

– Nieudana randka?

 

Prychnąłem i oparłem się o otwarte drzwi, podnosząc ręce nad 

głowę. Royal bez skrępowania chłonęła przedstawienie. Szkoda, że nie 
dla niej było przeznaczone.
 

– Zaczęło się po grudzie, pogorszyło, miało swój punkt 

szczytowy i zakończyło łzami.
 

Omiotła bezwstydnie spojrzeniem moją nagą pierś, wytatuowane 

ramiona i rozpięte ciągle spodnie. Dlaczego mnie nie pociągała? Była 
śliczna, śmiała i podobała mi się jej swoboda, nie miałem jednak 
wątpliwości, że nie mogła zastąpić Santy. Sama myśl o tym od razu 
rozprawiła się z niewygodną sztywnością w moich spodniach.
 

– Muszę powiedzieć, że dostarczasz lepszej rozrywki niż 

telewizja.
 

Prychnąłem.

 

– Miło, że odnajdujesz elementy humorystyczne w moim 

background image

żałosnym życiu intymnym.
 

Podeszła do drzwi swojego mieszkania i uśmiechnęła się do mnie

przez ramię.
 

– Przystojniak z ciebie, trochę szorstki i niebezpieczny, a ona jest 

cicha i nieśmiała. Widziałam ją, jak wchodziłam. Pewnie ją 
przytłaczasz i dziewczyna czuje, że traci grunt pod nogami. Daj jej 
trochę czasu, żeby zobaczyła, że nie szalałbyś za nią, gdyby nie była 
tak wspaniała, jak najwyraźniej twoim zdaniem jest. To śliczna 
dziewczyna i na pewno ma do ciebie słabość. Chłopcy powinni uważać
na takie dziewczyny.
 

Uniosłem jedną brew.

 

– Skąd to wszystko wiesz? Czytasz w myślach, czy co?

 

Otworzyła drzwi i się roześmiała.

 

– Pudło. Po prostu mam nosa do ludzi. W mojej pracy to bardzo 

pomaga.
 

Wyglądała jak instruktorka jogi albo luksusowa striptizerka, do 

tego to imię, Royal, na litość boską. Nie miałem pojęcia, jaką tak 
naprawdę wykonuje pracę.
 

– Czym się zajmujesz?

 

Teraz ona uniosła jedną brew.

 

– Nie uwierzyłbyś, nawet gdybym ci powiedziała. Nie rezygnuj z

niej, sąsiedzie. Zdaje się, że przydałby jej się facet taki jak ty, ktoś, kto 
nią trochę potrząśnie, zmusi, żeby się zabawiła. Dobrej nocy.
 

Zamknęła drzwi, nie odpowiadając na moje pytanie, a ja 

wróciłem do siebie. Potrzebowałem chwili, żeby uporządkować myśli i,
co ważniejsze, rozładować swoją frustrację gorącym prysznicem. 
Nigdy dotąd nie byłem tak zakręcony, tak ogłupiały z powodu żadnej 
dziewczyny. A ta wymagała wysiłku i delikatności, a nie byłem pewny, 
czy zostałem w nią wyposażony. Nigdy nie byłem typem faceta, który 
po prostu wdziera się w życie dziewczyny i wywraca je do góry 
nogami. Nigdy na żadnej aż tak mi nie zależało, żeby to zrobić. Ale w 
wypadku Santy nie tylko chciałem wywrócić wszystko do góry 
nogami, ale jeszcze wrzucić do słoja albo pudła i potrząsać, i mieszać, 
tak długo, aż wypadnie z niego coś zupełnie innego. Inny Nash i inna 
Santa, którzy będą umieli sobie z tym poradzić.
 

background image

 SANTA:

 

Przez resztę tej nocy błąkałam się po swoim mieszkaniu jak 

roztrzęsiona neurotyczka. Nie mogłam uwierzyć, co zrobiłam i jak go 
potem zostawiłam. Byłam zaskoczona i przerażona nie tylko tym, do 
czego się posunęłam, ale też faktem, że miałam z nim orgazm. Nigdy 
wcześniej mi się to nie zdarzyło i cała ta obca mi rozkosz i 
oszałamiająca świadomość, że to on mnie do tego doprowadził, 
sprawiały, że ogarnęła mnie panika.
 

Cały następny dzień spędziłam na sprzątaniu i szukaniu 

jakichkolwiek innych zajęć, które mogły oderwać mnie od myśli 
kłębiących się w mojej głowie, aż w końcu musiałam iść na dyżur. 
Ledwo pozbierałam się na tyle, żeby wyjść do pracy, ale biorąc pod 
uwagę, że mój telefon urywał się od pełnych gniewu SMS-ów od 
mamy i pełnych żalu od taty, chętnie wyszłam z mieszkania. 
Zadzwoniłam do Faith, żeby życzyć jej i reszcie jej rodziny wesołych 
świąt, i choć starałam się, by rozmowa była krótka, moja siostra chyba 
zauważyła, że jestem zdenerwowana i że coś jest nie tak.
 

Ale nie mogła powiedzieć ani zrobić nic, dzięki czemu 

przestałabym się czuć jak wariatka. Nie wiem, co się ze mną działo w 
pobliżu Nasha, ale zawsze kiedy znajdowaliśmy się w tym samym 
miejscu, wynikało z tego nieprzewidywalne szaleństwo.
 

Wszystko było przecież w porządku. Nie podobało mi się, że nie 

miałam swojego samochodu na wypadek, gdybym chciała uciec z tego 
wesela i od swoich emocji, ale jego przyjaciele i wszyscy weselni 
goście byli naprawdę bardzo mili, a jego tata, Phil, jak ze śmiechem 
kazał mi się nazywać, był naprawdę uroczy. Gdybym nie wiedziała, że 
jest inaczej, uznałabym, że jest zdrów jak ryba. Jako pielęgniarka nie 
byłam pewna, czy przebywanie w takim tłumie ludzi w jego stanie to 
aby dobry pomysł, ale widziałam wyraźnie, że on za nic nie 
przepuściłby tej uroczystości. Ci ludzie trzymali się bliżej siebie niż 
jakakolwiek grupa znajomych, których miałam okazję poznać.
 

Wszyscy przyjaciele Nasha byli bardzo przystojni i pokryci 

tatuażami, przez co stanowili naprawdę niezapomniany zestaw. Nie 
chodziło tylko o tatuaże ani fakt, że pan młody miał fioletowy mohawk,
który zaparł mi dech w piersi – chodziło o tę niemal namacalną miłość, 
troskę, szacunek i szczery podziw, jakimi wszyscy się nawzajem 

background image

darzyli. To dlatego czułam się tam tak nieswojo i zaczęłam odczuwać 
tęsknotę, jakiej dotąd nie znałam; tęsknotę, która wyparła z mojego 
umysłu wszystko inne.
 

Jedyną osobą, z którą kiedykolwiek łączyła mnie taka więź, była 

Faith, a teraz, kiedy miała swoją rodzinę i męża, o którego musiała 
dbać, czułam się coraz bardziej osamotniona. Patrząc na tę grupę tak 
różnych mężczyzn i kobiet, na pannę młodą i pana młodego, którzy 
najwyraźniej postanowili pokonać wszelkie przeszkody, żeby być 
razem, czułam się wyrzucona poza nawias, boleśnie zazdrosna, i po 
pewnym czasie chciałam tylko stamtąd zniknąć. Nie byłam w stanie 
dłużej tego wytrzymać. I jak powiedział Nash, wiedziałam, nie miałam 
cienia wątpliwości, że on odwiózłby mnie do domu bez słowa pretensji.
Po prostu nie mogłam znieść podejrzenia, co oni wszyscy o tym myślą. 
Z jednej strony, chciałam uwierzyć, że ta twarz miłego faceta to jego 
prawdziwa twarz, ale ciągle paliła mnie pomyłka, jaką co do niego 
kiedyś popełniłam, i nie byłam gotowa znowu zdecydować się na takie 
ryzyko. Nie wiem, czy zniosłabym, gdyby mnie znowu zawiódł, teraz, 
kiedy byłam już blisko przekonania, że on jest kimś innym, niż był 
wszystkie te lata temu.
 

Kiedy patrzyłam, jak przechodził przez salę, taki wysoki i 

przystojny, taki barwny i wyrazisty, wiedziałam, że go pragnę. Czułam 
żądzę, byłam bez wątpienia podniecona, ilekroć mnie dotknął, ilekroć 
spojrzał na mnie tymi pięknymi oczami. Nie byłam do tego 
przyzwyczajona, i do całej tej ekscytacji, i pomieszania, które Nash 
znowu wprowadził w moje życie. Sprężyna we mnie była już tak 
ciasno zwinięta i gotowa do skoku… i skoczyła, pociągając mnie za 
sobą.
 

Jakby moje gigantyczne wariactwo na ślubie nie wystarczyło, 

reakcja na jedyny orgazm wywołany u mnie przez inną osobę obudziła 
we mnie chęć zmiany nazwiska i przeprowadzki na jakąś wyspę, o 
której nikt nigdy nie słyszał. Wybuch płaczu po seksie nie był dla mnie 
niczym nowym, nawet jeśli tym razem były to łzy wdzięczności, a nie 
rozczarowania. Ale to, jak mi potem odbiło, jak rzuciłam się do 
ucieczki i – co chyba wzbudzało teraz we mnie największy wstyd – jak 
zostawiłam Nasha z widoczną, niezaspokojoną erekcją, to wszystko 
kazało mi teraz kwestionować własną poczytalność.
 

Najwyraźniej ci inni faceci byli w błędzie. Seksualnie wszystko 

background image

było ze mną w porządku. Nie byłam oziębła… gdyby Nash rozpalił 
mnie ubiegłej nocy bardziej, stopnielibyśmy oboje jak śnieg. Wygląda 
na to, że do orgazmu potrzebuję faceta wydzierganego, z kolczykami w
najdziwniejszych miejscach, związanego z moją przeszłością i 
najgłębszym źródłem mojego braku pewności siebie. Był piękny, ta 
ciemna skóra, twarde mięśnie, gładkie równiny i doliny jego ciała… 
Nie był mały, nic w nim nie było małe, a to, co – jak sądziłam – mogło 
mnie onieśmielać, sprawiło tylko, że czułam się przy nim 
nieskończenie kobieco. Sprawiało, że pragnęłam go jeszcze bardziej.
 

Na samej górze tego wszystkiego, za co miałam ochotę sama 

siebie kopnąć, był jeszcze fakt, że nie zobaczyłam reszty jego tatuaży. 
Wiedziałam, że mój kciuk i palec wskazujący z trudem łączą się wokół 
jego penisa w stanie erekcji, że jego metalowe ozdoby są gorące od 
bliskiego kontaktu z jego ciałem, że wygląda znacznie lepiej w białych 
bokserkach niż w czarnych, bo ma ciemną skórę, że jego oczy stają się 
fioletowe nie tylko ze złości, ale też z podniecenia. Ale ten cholerny 
tatuaż nadal był tajemnicą, więc wymyślałam sobie bez litości, 
jednocześnie cały czas usiłując odgadnąć, jak też może wyglądać.
 

Udało mi się przetrwać świąteczny dyżur bez żadnych 

incydentów. Wprawdzie Sunny co pięć minut pytała mnie, co się stało, 
ale i tak wolałam to od słuchania krzyków i narzekań mamy na jej 
życie i okropne święta. Unikałam doktora Benneta, jak mogłam, bo 
choć obiecałam, że pójdę z nim na sylwestra, i nie chciałam 
rozczarować Sunny, intuicja wyraźnie podpowiadała mi, że powinnam 
to odwołać. Byłam zbyt rozdygotana, zbyt nerwowa po tym, co zaszło 
z Nashem, żeby łudzić się, że wrócę z tej randki bez żadnych 
psychicznych obrażeń.
 

Kiedy nadeszła pora powrotu do domu, spojrzałam na telefon i 

skrzywiłam się, bo zobaczyłam, że nie odebrałam połączenia od Nasha.
Nie zostawił wiadomości na poczcie głosowej, ale przysłał SMS-a, z 
prostymi słowami:
 

„Wesołych Świąt, Santa”.

 

Byłam mu winna wyjaśnienie. Wiedziałam o tym, ale wydawało 

mi się, że nie dam rady tego zrobić. Z trudem wysławiałam się nawet 
wtedy, kiedy przedmiot rozmowy nie miał w sobie nic żenującego czy 
kłopotliwego. Jak miałam mu więc powiedzieć, że nie tylko jest 
pierwszym facetem, z którym było mi tak dobrze, ale sprawił, że w 

background image

ogóle nabrałam ochoty na seks? Jak miałam wyjaśnić, że to właśnie mi 
się nie podoba z powodu okropnych rzeczy, które powiedział o mnie 
wiele lat temu, i z powodu tego, jak się potem czułam? Jak miałam mu 
wytłumaczyć, że nie chcę go lubić, nie chcę czuć do niego niczego 
poza odrazą, bo odepchnął mnie brutalnie w liceum, co naznaczyło 
mnie na całe życie? Czy w ogóle potrafiłby zrozumieć, że przez jego 
młodszą wersję, przez bolesne wspomnienia związane z tym, co zrobił, 
nienawidzę być naga przy innej osobie, nie cierpię czuć się wystawiona
na widok i bezbronna, i właśnie dlatego seks jest zawsze czymś 
skomplikowanym i strasznym?
 

Nie, nie mogłam mu tego wszystkiego wytłumaczyć, bo tak 

naprawdę sama tego nie rozumiałam. Kiedy cała moja niechęć do niego
zmieniła się w coś, co kazało mi się na niego rzucać przy każdej 
nadarzającej się okazji? I przede wszystkim czy to znaczy, że jestem 
gotowa wybaczyć mu grzechy przeszłości? Nie znałam odpowiedzi na 
te pytania, a od rozmyślania o nich bolała mnie głowa.
 

Nie odpowiedziałam na tego SMS-a ani na następnego, w którym

pytał, czy wszystko w porządku, ani kolejnego z pytaniem, czy 
moglibyśmy się spotkać. Po prostu go ignorowałam. Phil uznał, że 
skoro poczuł się lepiej na tyle, by iść na ślub Rule’a i Shaw, może 
równie dobrze wrócić do domu, nie musiałam się więc już martwić, że 
wpadnę na Nasha w szpitalu. Na myśl o tym miałam ochotę 
jednocześnie skakać z radości i krzyczeć z frustracji. Do weekendu 
przestał do mnie pisać, a ja pogodziłam się z faktem, że najwyraźniej 
wybrzmiała ostatnia nuta stworzonej przeze mnie symfonii destrukcji. 
Jako że sama ją skomponowałam, nie mogłam obwiniać nikogo poza 
sobą.
 

Czas mijał szybko i nagle zaczął się kolejny tydzień i nadszedł 

dzień mojej randki z dobrym panem doktorem. Teraz miałam na to 
spotkanie jeszcze mniejszą ochotę niż wtedy, kiedy zgodziłam się z nim
umówić. Wycofałabym się z tego, wymyśliłabym jakąś wymówkę i 
przyczaiłabym się na jakiś czas, gdyby Sunny nie wypytywała mnie o 
to przy każdej okazji. Popełniłam też błąd, mówiąc o tym Faith, 
bardziej licząc na jej wsparcie niż z jakiegokolwiek innego powodu, ale
ona, rozpalona do czerwoności perspektywą mojej randki z 
kimkolwiek, także zasypywała mnie pytaniami. Zostałam schwytana w 
pułapkę i jedyne, co mogłam zrobić, to jakoś przez to przebrnąć.

background image

 

Z doktorem odbyłam podobny spór do tego z Nashem, bo znowu 

chciałam wziąć swój samochód, z tą różnicą, że Nash użył łagodnej 
perswazji i niezmąconej logiki, by przekonać mnie, żebym pojechała z 
nim, podczas gdy doktor Bennet spojrzał na mnie z dezaprobatą i 
zauważył, że wyglądałoby to bardzo dziwnie, gdybyśmy nie pojawili 
się u jego znajomych razem. Nie miałam ochoty kłócić się z kimś tak 
bardzo dbającym o pozory, więc zgodziłam się niechętnie, a doktor 
powiedział, że przyjedzie po mnie do domu. Odparłam, że lepiej 
byłoby wyjechać spod szpitala, skoro przyjęcie jest w Cherry Creek, bo
tak byłoby bliżej, ale on znowu spojrzał na mnie jak na głupie 
dziewczątko, które nie ma pojęcia o randkach.
 

I oto nadeszła godzina dziewiąta w sylwestrowy wieczór, 

dokładnie siedem dni po mojej katastrofalnej randce z Nashem, a ja, 
zamiast starać się prowadzić uprzejmą konwersację albo pracować nad 
tym, żeby jak najlepiej się bawić w towarzystwie doktora Benneta – 
Andrew – tkwiłam na przednim siedzeniu jego bardzo dobrego auta, 
zastanawiając się, co ma zamiar robić Nash. W końcu był sylwester, a 
to oznacza całowanie się z kimś o północy.
 

Westchnęłam ciężko i drgnęłam, kiedy Andrew przerwał potok 

konwersacji, którą prowadził ze sobą samym, o sobie samym. Co do 
tego nie było żadnych wątpliwości: doktor był swoim największym 
fanem.
 

– Wszystko w porządku?

 

Uśmiechnęłam się z przymusem i zaczęłam się bawić końcami 

włosów, które zostawiłam rozpuszczone i ułożone w wielkie, luźne 
loki.
 

– Oczywiście. Po prostu miałam dużo pracy w szpitalu i przy 

świętach. Jestem trochę zmęczona. – I mam obsesję na punkcie faceta, 
którego powinnam unikać, no ale o tym chyba nie miałby ochoty 
słuchać.
 

– Zawsze chciałaś być pielęgniarką?

 

– Tak. Lubię to, podoba mi się, że w szpitalu tyle się dzieje, ale 

przede wszystkim chciałam pomagać innym.
 

– Aaa, jedna z tych.

 

Uniosłam jedną brew i spojrzałam na niego kątem oka. 

Zatrzymaliśmy się przed wielkim domem w jednej z najbogatszych 
dzielnic na przedmieściach. Poczułam ucisk w żołądku.

background image

 

Już wiedziałam, że będzie okropnie. Szło nam całkiem nieźle, 

dopóki nie oczekiwał, że włączę się do rozmowy.
 

– Z jakich dokładnie?

 

– Idealistów, którzy zostają pielęgniarkami albo lekarzami, bo 

mają mgliste pragnienie, żeby przysłużyć się ludziom.
 

Co? Więc ludzie wybierają te zawody z powodów innych niż 

współczucie i troska o innych? Od kiedy? Byłam zaskoczona, więc 
musiałam zapytać:
 

– A dlaczego ty zostałeś lekarzem?

 

Zaśmiał się i wysiadł z samochodu, żeby otworzyć przede mną 

drzwiczki. Podał mi rękę, którą ostrożnie ujęłam. Nie podobało mi się, 
że przy mojej wydawała się bardzo miękka i zadbana. To były ręce 
kogoś, kto przez cały dzień rozdawał białe, nieskazitelne wizytówki.
 

– Bo chciałem mieć dobrą pracę, taką, która daje bezpieczeństwo,

status i prestiż. Nie zrozum mnie źle; kocham medycynę, lubię leczyć 
ludzi i pracować w szpitalu, ale szczerze mówiąc, gdybym mógł robić 
to samo i nie musiał przy tym ciągle mieć do czynienia z pacjentami, 
skorzystałbym z okazji. Wiesz, po pewnym czasie zaczynasz mieć tego 
dość. Leczenia ludzi, którzy często cierpią głównie z powodu własnych
głupich wyborów. W dłuższej perspektywie mam zamiar zająć się 
prywatną praktyką. Wtedy będę mógł wybierać pacjentów, których 
zechcę leczyć. Skończą się zdradzający mężowie z mściwymi żonami i 
dzieciaki, które spadły z roweru.
 

Jego postawa była po prostu śmieszna i może gdybym była kimś 

innym, znalazłabym właściwe słowa, żeby mu to powiedzieć. Zamiast 
tego jednak zaczekałam, aż się odwrócił, i przewróciłam oczami w 
stronę tyłu jego świetnie ostrzyżonej głowy. Dobrze, że miał swój 
zawód i był taki przystojny, bo było już dla mnie jasne, że poza tym 
jest płytki jak kałuża na chodniku. Może przyjemnie było na niego 
patrzeć, ale to, co było w środku, nie robiło na mnie dobrego wrażenia. 
Więc znowu zaczęłam myśleć o Nashu.
 

Jego wygląd był taki dynamiczny, rzucający się w oczy. Tak, był 

przystojny, ale w dziwnie skomplikowany sposób; trzeba było umieć 
zajrzeć za to wszystko, co odstawało od normy, żeby zobaczyć, jaki 
naprawdę jest piękny. Przez długie lata uważałam, że jego wnętrze jest 
brzydkie i złe, a jednak w jego niezwykłych oczach lśnią tylko prawość
i szczerość… to właśnie było w nim najpiękniejsze. Czułam, że gdyby 

background image

postawić tych dwóch mężczyzn, z którymi się ostatnio umówiłam, 
obok siebie i pokazać ich innym, większość patrzyłaby na Andrew, 
zastanawiając się, dlaczego nie próbuję go zdobyć, ale Nash… dla 
mnie to on był prawdziwą nagrodą… był niezwykły, jedyny w swoim 
rodzaju, i nie potrafiłam przestać o nim myśleć mimo bolesnych 
wydarzeń z przeszłości.
 

– Mam nadzieję, że nie będziesz się z tym źle czuła, ale niektóre 

z pań, które spotkamy na tym soirée, to kobiety, z którymi byłem w 
przeszłości związany. Na ogół moje związki kończyły się dobrze, ale 
kiedy pojawię się z tak piękną kobietą u boku, nie wiadomo, co może z 
tego wyniknąć.
 

Chętnie kopnęłabym go w goleń albo poszarpała tę wyżelowaną 

fryzurkę.
 

A więc nie tylko miałam spędzić wieczór w towarzystwie 

zupełnie obcych ludzi, ale też zostać użyta jako przynęta, którą 
zamierzał popisać się przed swoimi byłymi. Och, czyż nie czekała mnie
świetna zabawa?
 

– Jestem dość zamknięta w sobie. Nie nawiązuję łatwo 

kontaktów z innymi.
 

– Po prostu uśmiechaj się i wyglądaj ładnie. – Mrugnął do mnie, 

a ja musiałam zacisnąć zęby, żeby nie powiedzieć mu, że jest 
powierzchowny i wstrętny. Skóra mi przy nim cierpła, a kiedy 
przypomniałam sobie, jak płonęła przy Nashu, miałam ochotę 
pożegnać się natychmiast i ruszyć z powrotem do wiktoriańskiej 
kamienicy na Capitol Hill. Byłam taka beznadziejna.
 

Kiedy tylko weszliśmy do środka, stało się oczywiste, że tego 

wieczoru mam odegrać rolę pokazowego kucyka Benneta. Nikomu nie 
powiedział, że jestem pielęgniarką, nie wspomniał, gdzie studiowałam 
ani jak się poznaliśmy. Popisywał się mną tylko i ciągle powtarzał, 
żebym się napiła i uśmiechnęła. Większość ludzi zebranych w tym 
wielkim, luksusowym domu wydawała się równie płytka i 
zaabsorbowana sobą jak doktor Bennet, więc ratowało mnie to, że nikt 
nie oczekiwał ode mnie zbyt wiele. Kiwałam głową i wydawałam 
niewyraźne pomruki, co miało sprawiać wrażenie, że jestem 
zainteresowana. Starałam się pamiętać, że to tylko jeden wieczór, który
niedługo się skończy. Sunny będzie zadowolona, a ja ruszę ze swoim 
życiem dalej.

background image

 

Mniej więcej po godzinie miałam już serdecznie dosyć tego 

targowiska próżności i byłam śmiertelnie znudzona. Wypiłam dwa 
kieliszki szampana, który na pewno był bardzo drogi, ale miał ohydny 
smak, i postanowiłam pójść do toalety. Nikt nie kwapił się specjalnie, 
żeby pokazać mi drogę, więc samotnie ruszyłam na poszukiwania. 
Dom nie wydawał się bardzo duży, ale było w nim mnóstwo pokoi, a 
kiedy szłam korytarzem, usłyszałam wysoki damski śmiech, 
dobiegający z jednego z nich. Już miałam wetknąć głowę do środka i 
spytać, czy jestem na dobrej drodze, kiedy upiorne déjà vu cofnęło 
mnie nagle do moich szkolnych czasów.
 

– Co jest z tą dziewczyną, którą przyprowadził Andrew? Chyba 

przez cały wieczór nie powiedziała ani słowa.
 

Kolejny wybuch śmiechu sprawił, że poczułam gulę w gardle i 

zacisnęłam odruchowo pięści.
 

– Może jest opóźniona… wiesz, specjalnej troski. Przyszedł z nią

oczywiście tylko dlatego, że jest młoda i ładna. Pewnie chciał, żeby 
Heather była zazdrosna, założę się, że o to chodzi, skoro właśnie się 
zaręczyła i dostała od Tommy’ego ten wielki kamień. Tommy chyba 
nie wie, że Heather była kilka tygodni temu z Andrew w Aspen.
 

– Jakby ktokolwiek mógł być o nią zazdrosny. Ma elokwencję i 

IQ świnki morskiej. Co on sobie myśli?
 

Jakaś inna kobieta prychnęła cicho:

 

– Pewnie jest łatwa, więc pomyślał, że jest sylwester i zaciągnie 

ją do łóżka. Założę się, że nie będzie miał z tym problemu.
 

Sama nie wiedziałam, czy czuję się bardziej obrażona, czy 

wściekła. Nie tak powinni się zachowywać dorośli ludzie. Było to 
szczeniackie i w dodatku bardzo podobne do tego, co dawno temu 
sprawiło, że stałam się taka cicha i wycofana. Gdyby facet, który mnie 
tu zaprosił, traktował mnie jak osobę, a nie rekwizyt, może te obce 
kobiety nie miałyby odwagi obgadywać mnie jak rozplotkowane 
uczennice.
 

Dotarłam do granic swojej wytrzymałości na głupotę. Ruszyłam 

dalej korytarzem, wyciągając komórkę ze stanika, gdzie ją wetknęłam. 
Jasne, zdrowszą, bardziej dojrzałą reakcją byłoby skonfrontować się z 
tymi kobietami i powiedzieć Andrew, że uważam go za zarozumiałego 
dupka, ale miałam już tego wszystkiego dość. Nie pozwolę, żeby ci 
obcy ludzie sprawili, że zacznę źle myśleć o sobie. I tak już nie miałam

background image

o sobie najlepszego zdania. Ale teraz pojawił się prawdziwy powód, 
żeby oszczędzić sobie dalszej udręki. Zadzwoniłam do osoby, do której
powinnam była zadzwonić tydzień temu.
 

Telefon dzwonił i dzwonił, ale pamiętałam, że to sylwester i 

pewnie wyszedł z domu. Z kimś, kto nie jest mną. Wstrzymałam 
oddech i już miałam się rozłączyć i zadzwonić po taksówkę, kiedy po 
drugiej stronie rozległ się głęboki męski głos. Brzmiał jak głos zbawcy 
i kusiciela jednocześnie.
 

– Santa? – Wyglądało na to, że jest w jakimś barze albo innym 

głośnym miejscu. W tle słyszałam śmiech i krzyki bawiących się ludzi, 
ale dźwięki cichły w miarę, jak oddalał się od ich źródła.
 

– Potrzebuję… podwiezienia. Czy mógłbyś po mnie przyjechać?

 

Milczał przez chwilę. Do diabła, ja na jego miejscu 

odmówiłabym wariatce, która zostawiła faceta z erekcją, a potem przez
tydzień nie odbierała telefonów, ale Nash znowu udowodnił, że to, co 
myślę, i to, jak naprawdę jest, to dwa różne światy.
 

– Gdzie jesteś?

 

– Na okropnym przyjęciu z mnóstwem okropnych ludzi w Cherry

Creek. Przepraszam, nie prosiłabym cię, ale nie przyjechałam tu sama i 
utknęłam. Muszę się stąd wydostać… proszę.
 

Westchnął i niemal widziałam, jak przeczesuje swoje króciutkie 

włosy. Zawsze to robił, kiedy był zdenerwowany. Jego oczy wahają się 
teraz pewnie między błękitem a fioletem. W głębi ducha westchnęłam 
na widok tego, co sobie wyobraziłam.
 

– Wyślij mi SMS z adresem, będę tam za piętnaście minut.

 

Odetchnęłam z ulgą i odgarnęłam włosy z twarzy.

 

– Dziękuję.

 

Wymamrotał przekleństwo, przy którym się skrzywiłam, a potem

znowu westchnął.
 

– Dla ciebie wszystko, Santa. Zawsze.

 

Rozłączył się, a ja wysłałam mu adres. Miałam zamiar ukryć się 

w łazience do czasu, aż przybędzie mój wybawca, ale mój świetny plan
runął, kiedy rozległo się pukanie do drzwi, a dżentelmen, który mnie tu 
przywiózł, zawołał moje imię.
 

– Santa? Jesteś tam?

 

Chyba nie było mnie dość długo, żeby to zauważył, a może reszta

towarzystwa znudziła się już jego monologiem o tym, jaki jest 

background image

fantastyczny, i chciał, żebym się pojawiła i udawała zainteresowanie. 
Co za szczur.
 

– Uch, tak, daj mi chwilkę. – Umyłam ręce i obrzuciłam szybkim

spojrzeniem swoje odbicie w lustrze. Byłam bledsza niż zwykle, ale 
moje oczy błyszczały z podniecenia. Cholera. Chciałam zobaczyć 
Nasha. Chciałam być blisko niego, chciałam go dotknąć, a ponieważ 
nawet nie zapytał, dlaczego go potrzebuję, chciałam go też uściskać z 
czystej wdzięczności.
 

Otworzyłam drzwi i napotkałam pytające spojrzenie Andrew.

 

– Wszystko w porządku?

 

Odchrząknęłam.

 

– Prawdę mówiąc, nie. Nie czuję się najlepiej. Chyba powinnam 

wrócić do domu i położyć się do łóżka. – Najlepiej z przystojnym, 
wytatuowanym facetem z fiołkowymi oczami i klatą, która powinna 
znaleźć się na billboardach reklamujących męską bieliznę, tuż obok 
tych z Beckhamem.
 

– Co? Mowy nie ma. Jeszcze nie ma nawet północy. Nie możemy

teraz wyjść.
 

Zacisnęłam zęby.

 

– Ty nie musisz wychodzić, Andrew, ale ja tu nie zostanę.

 

Zmrużył oczy, a jego twarz, wyrażająca dotąd irytację, 

zmarszczyła się groźnie.
 

– A co, twoim zdaniem, mam powiedzieć swoim znajomym? 

Wiesz, jak to będzie wyglądało, jeśli ty pojedziesz, a ja zostanę? A o 
północy? Tu są same pary, Santa. Z kim niby mam się całować o 
północy?
 

Co, do jasnej i ciężkiej cholery? Zesztywniałam i wbiłam w 

niego nieruchomy wzrok. Nie lubiłam takich konfrontacji, nie znosiłam
ujawniać, co myślę, innym ludziom, ale ten bałwan i banda jego 
wyrafinowanych znajomych sprawili, że coś we mnie pękło. Nie jestem
już nastolatką. Jestem inteligentna. Mam kilka sukcesów na koncie i 
prawo, by inni traktowali mnie jak równą sobie bez względu na 
sytuację.
 

– Będzie wyglądało dokładnie na to, czym jest. Nie mam ochoty 

dłużej tu przebywać. Nie podobasz mi się. Nie podobają mi się twoi 
znajomi i szczerze mówiąc, możesz im to ode mnie powiedzieć. Nie, 
żeby mieli ochotę cię słuchać. Wszyscy są za bardzo zajęci nawijaniem

background image

o tym, jacy są wspaniali… trudno się tu przebić z innym tematem. A 
jeśli chodzi o całowanie… – minęłam go i strząsnęłam jego rękę, kiedy 
próbował mnie chwycić za nadgarstek. – Za żadne skarby świata. Ani o
północy, ani pod jemiołą… Nigdy i nigdzie. Do widzenia, Andrew.
 

Zawołał mnie po imieniu, a potem rzucił za mną naprawdę 

szpetne wyzwisko.
 

– Kiedy dowiedzą się o tym inne pielęgniarki w szpitalu, nie 

będziesz miała życia. Wiesz, jak bardzo każda z nich chciała tu dzisiaj 
być na twoim miejscu?
 

To była ostatnia rzecz, na jaką miałam ochotę – plotki, 

obmawianie za plecami i tak dalej – ale w zestawieniu ze spędzeniem 
w jego towarzystwie choć sekundy dłużej i tak wydawało się to 
mniejszym złem.
 

Wzruszyłam ramionami i ruszyłam w stronę drzwi wejściowych.

 

– Jestem do tego przyzwyczajona. – Zdjęłam płaszcz z wieszaka 

przy drzwiach i spojrzałam na Andrew ostatni raz. – Tak przy okazji, 
powiedz swoim znajomym, że jeśli chodzi o IQ, mam więcej 
wspólnego z Hawkinsem niż świnką morską. Ukończyłam Uniwersytet 
Kalifornijski summa cum laude. Może wiedziałbyś o tym, gdybyś choć 
na chwilę przestał opowiadać mi tym, jaki jesteś wspaniały.
 

Drzwi zamknęły się za mną. Drżałam w swoim płaszczu na 

całym ciele w takim samym stopniu z zimna, jak ze zdenerwowania. 
Miałam na sobie spódniczkę do kolan i wysokie kozaki, które świetnie 
wyglądały z błyszczącą bluzką bez rękawów. Był to odpowiedni na tę 
okazję strój, elegancki i ani trochę niewyzywający, ale nie bardzo 
nadawał się na spacery po podjeździe w środku zimy.
 

Usłyszałam samochód na długo przed tym, jak wyjechał zza 

zakrętu. Był głośny, wyraźny, aż dzwoniło mi od niego w uszach. Nie 
można było pomylić tej czarnej i chromowanej maszyny z żadną inną, 
tak jak nie można było z nikim pomylić jej właściciela. Wskoczyłam 
do środka, nie czekając, aż się całkiem zatrzyma. Miałam zdrętwiałe z 
zimna palce i lodowate policzki, ale w samochodzie było ciepło i 
przyjemnie i pachniało mieszanką wody kolońskiej Nasha, Armor All, i
dymem papierosowym. Przysunęłam ręce blisko ciepłego nawiewu na 
desce rozdzielczej, podczas gdy Nash wyjechał spod okazałej 
rezydencji.
 

– Dziękuję. Mam nadzieję, że nie oderwałam cię od niczego.

background image

 

Spojrzał na mnie z ukosa i poruszył palcami na kierownicy. Z 

radia sączył się cicho utwór Dropkick Murphys; pomyślałam, że to 
bardzo do niego pasuje.
 

– Nie. Byłem u kumpla w barze. Rule’a nie ma w mieście, a Jet 

zabrał Ayden do Nowego Jorku na koncert, który tam grają. Rome 
spodziewa się dziecka, więc zachowuje się jak odpowiedzialny dorosły 
facet. Rowdy to mój jedyny wolny kumpel, więc poszliśmy razem do 
baru. Jest jeszcze Asa – on prowadzi bar Rome’a – i właśnie spodobała 
mu się ta sama śliczna brunetka, co Rowdy’emu. Zadzwoniłaś w 
chwili, kiedy jeden próbował zakasować przed nią drugiego. Zaczęło 
się robić dziwnie, więc i tak pewnie wyszedłbym niedługo i poszedł do 
domu.
 

Spojrzał na mnie i zauważyłam, że przesunął wzrokiem po moich

nogach. Spódniczka zadarła mi się trochę i między jej brzegiem a 
cholewką butów widać było fragment nagiej skóry.
 

– Wyglądasz bardzo ładnie.

 

– Nie zawsze tak uważałeś… to znaczy, że ładnie wyglądam. – 

Byłam wściekła, że głos mi się załamywał. Nash odwrócił szybko 
głowę w moją stronę i kółka w jego uszach zalśniły w światłach z 
deski. Wymamrotałam swój adres, kiedy zatrzymał się na czerwonym 
świetle, nie przestając na mnie patrzeć.
 

– Naprawdę? O czym ty, do cholery, mówisz?

 

Spojrzałam w okno i palcem narysowałam na zaparowanej szybie

małego ludzika. Dorysowałam mu jeszcze cylinder i muchę.
 

– W szkole powiedziałeś, że gdyby ktoś chciał się ze mną 

przespać, musiałby najpierw włożyć mi na głowę papierową torbę. – 
Odwróciłam się do niego. W jego oczach było zdumienie i 
niedowierzanie. – Byłeś z grupą innych chłopaków, paliliście przed 
szkołą, kiedy wyszłam zza rogu i usłyszałam cię. Ciągle słyszałam 
takie rzeczy, bo byłam gruba i miałam fatalną cerę, ale zabolało mnie, 
że ty powiedziałeś coś takiego, bo myślałam, że jesteś inny. 
Powiedziałeś, że jestem szpetna i powinnam spojrzeć w lustro i trochę 
nad sobą popracować.
 

Zamknęłam oczy, przypominając sobie tamtą chwilę. Nawet teraz

czułam przy tym ucisk w piersi i tę dawną niepewność.
 

– A przedtem… przed tym myślałam, że jesteś miły. Ilekroć się 

do mnie uśmiechnąłeś, ilekroć się do mnie odezwałeś, myślałam, że 

background image

jesteś inny. Poszłam na imprezę do Ashley Maxwell, bo zapytałeś mnie,
czy tam będę. – Pamiętałam to wszystko tak dokładnie, jakby zdarzyło 
się wczoraj. Gdybym na niego teraz spojrzała, zobaczyłabym wyraz 
osłupienia na jego przystojnej twarzy, kiedy tak starał się wyłuskać 
fragmenty naszej wspólnej przeszłości ze swojej pamięci. – Byłam taka
głupia. Czułam się jak idiotka. W ogóle mnie nie zauważyłeś, a potem 
zacząłeś całować Ashley, jakby była kimś wyjątkowym. Jakbym ja po 
prostu nie istniała. A potem musiałeś jeszcze powiedzieć o mnie te 
wszystkie okropne rzeczy. Już nie uważałam, że jesteś cudowny, 
zaczęłam cię nienawidzić. To, jak się przez ciebie czułam… – 
Zniżyłam głos i słyszałam w nim ten dawny ból, to stare 
rozczarowanie. – Długo nie mogłam się po tym pozbierać, Nash.
 

Zrobiło się cicho, pomijając dźwięki gitary i kobzy, płynące z 

radia. Pomyślałam, że może poczuł się winny albo zakłopotany, ale 
kiedy podjechaliśmy przed mój dom i odwróciłam się, żeby 
podziękować mu za podwiezienie, zaskoczył mnie, odwracając się do 
mnie przodem i wrzasnął na mnie tak, jakby to on został ciężko 
pokrzywdzony.
 

– Jezusie Chrystusie, kobieto, chyba ci rozum odebrało!

 

Cofnęłam się trochę i zmarszczyłam brwi, przestraszona furią w 

jego głosie.
 

– Co?

 

– Nigdy czegoś takiego o tobie nie powiedziałem. Mowy nie ma. 

A jeśli zignorowałem cię na jakiejś głupiej imprezie, nie zrobiłem tego 
celowo. Jako nastolatek byłem pieprzonym półgłówkiem, Santa. Lista 
moich priorytetów mieściła się w spodniach. Jeśli dziewczyna sama 
pchała się wtedy w ręce, jaki osiemnastolatek powiedziałby jej „nie”?
 

Uśmiechnęłam się smutno i sięgnęłam do klamki.

 

– Ale słyszałam, co mówiłeś tydzień później, Nash. Widziałam 

cię na własne oczy, jak to mówiłeś. To było dawno, ale dobrze to 
pamiętam, i nawet jeśli były to szczeniackie popisy, to i tak bardzo, 
bardzo mnie to zabolało.
 

Pokręcił głową i wyrzucił ręce w powietrze na tyle, na ile było to 

możliwe w samochodzie.
 

– Bzdura. Nigdy nawet nie pomyślałem o tobie czegoś takiego, 

Santa, więc nie ma mowy, żebym to powiedział. Widziałem, że byłaś 
nieśmiała… tak, może trochę skrępowana i za dobrze się uczyłaś, jak 

background image

na mój gust, ale zawsze uważałem, że jesteś ładna. Jak myślisz, 
dlaczego cię codziennie pozdrawiałem, dlaczego próbowałem cię 
wciągnąć do rozmowy? Uważałem, że masz piękny uśmiech, a kiedy 
wreszcie rozluźniłaś się na tyle, żeby uśmiechać się do mnie, kiedy 
tylko była okazja, byłem zachwycony. Masz takie piękne, takie 
wspaniałe włosy, uwielbiam takie… i te oczy. Niech mnie diabli, dla 
takich oczu mężczyźni mogliby iść na wojnę, malować obrazy, wyrwać
sobie serce z piersi i ofiarować tobie bez chwili namysłu… Wtedy i 
teraz. Nic z tego nie zmieniło się w ciągu tych lat, więc na pewno 
niczego takiego o tobie nie powiedziałem… Na pewno, do cholery. 
Słyszałaś, jak mówiłem „Sancie Ford trzeba włożyć worek na głowę, 
żeby się z nią przespać”? Nie sądzę.
 

Był naprawdę wściekły. Czułam, jak pali się w nim ten gniew, i 

nie miałam pojęcia, jak zareagować. Od tak dawna czułam się ofiarą, 
od tak dawna używałam tego, by usprawiedliwiać sposób, w jaki 
zachowuję się przy ludziach, ale teraz, kiedy o tym wspomniał, choć 
pamiętałam wszystko tak wyraźnie, nie mogłam sobie przypomnieć, 
żeby wypowiedział wtedy moje imię.
 

– Ja…

 

Podskoczyłam na siedzeniu, kiedy rąbnął pięścią w deskę za 

kierownicą.
 

– Co ty? Potrzebujesz wymówki, żeby mnie nie lubić, bo wiesz, 

że mi się podobasz, a ty nie umiesz sobie z tym poradzić? Przez całe 
dzieciństwo słuchałem okropnych rzeczy o sobie, Santa. Nigdy nie 
byłem dość inteligentny, dość czysty, dość grzeczny i Bóg jeden wie, że
kolor mojej skóry i oczu też były nie takie jak trzeba. Naprawdę 
sądzisz, że zrobiłbym coś takiego komuś innemu? Tak, może 
zawiniłem, bo nie zauważyłem cię na tej imprezie, i może 
nieświadomie zraniłem twoje uczucia, zachowując się jak nabuzowany 
hormonami bałwan, ale gdybyś się do mnie odezwała, powiedziała, że 
przyszłaś się ze mną spotkać, gwarantuję ci, że by do tego nie doszło. 
Może nie liczyłem się ze słowami i plotłem bez sensu, ale na pewno nie
mówiłem o tobie.
 

Jego oczy były prawie czarne. Nie wiedziałam, co robić. Przez 

całe życie wiedziałam, byłam taka pewna, a teraz nie wiedziałam już 
nic.
 

Odrzuciłam włosy na plecy i spojrzałam na niego.

background image

 

– Jeśli nie o mnie, to o kim, Nash? O kim innym mogłeś to 

powiedzieć? Wiem, że powiedziałeś. Słyszałam cię i widziałam. Nawet
jeśli nie było to o mnie, mówienie takich rzeczy o kimkolwiek jest nie 
w porządku.
 

Uderzył rękami w kierownicę i zawarczał, naprawdę na mnie 

zawarczał.
 

– Kto wie? O nauczycielce, której nie lubiłem, o dziewczynie, 

która dała mi kosza… Nie pamiętam, bo byłem wtedy nastolatkiem z 
głową nabitą głupotami i pełnym złości. Wszyscy gadaliśmy bzdury 
przez cały czas, ale nigdy nie nabijałbym się tak z nikogo, bo 
wiedziałem, jak to jest. Wtedy chciałem tylko zaliczać dziewczyny, 
chodzić z kumplami na imprezy i zapomnieć, że moja mama jest zimną
suką. Moje życie nie było fajne i było wiele chwil, kiedy ja też nie 
byłem fajny. Z trudem dawałem sobie wtedy radę. Nie zaprzeczam, że 
zachowywałem się jak idiota, bo to bardzo prawdopodobne, ale na 
pewno nie zaatakowałem cię w taki sposób.
 

– Ale…

 

– Żadne ale. Nigdy nie powiedziałbym czegoś takiego o tobie, bo

nigdy tak nie myślałem. Już wtedy uważałem, że jesteś ładna, a teraz 
uważam, że jesteś niewiarygodnie piękna, ale przez cały czas 
wiedziałem, że dziewczyny takie jak ty nie chcą się umawiać z 
chłopakami takimi jak ja. A dziewczyny takie jak Ashley Maxwell tak.
 

Wyciągnęłam rękę i położyłam ją na jego zaciśniętej na 

kierownicy dłoni. Zawsze chciałam się z nim umawiać, właśnie dlatego
te okropne słowa ciągle mnie prześladowały.
 

– Nash… – Pragnienie, żeby mu uwierzyć, zaufać, było 

obezwładniające i musiałam przyznać, że miał trochę racji – mogłam 
powiedzieć mu wtedy, na tamtej imprezie, że przyszłam tam, żeby się z
nim spotkać. Łamałam się i zastanawiałam, czy rzeczywiście to, co 
zapamiętałam, mogło wyglądać trochę inaczej – głównie dlatego, że 
tłumaczyłoby po części to, jak go teraz pragnęłam, jak potrafił zapalić 
mnie samym spojrzeniem.
 

Spojrzał na moją rękę, a potem w moje oczy.

 

– Nawet gdyby jakiś dupek powiedział o tobie coś takiego, 

powinnaś wiedzieć, że dzieciaki są głupie i że nic z tego nie jest 
prawdą. I przysięgam, nigdy nie przepuściłbym okazji, żeby cię lepiej 
poznać, gdybym wiedział, że ty też tego chcesz. Wtedy takie imprezy 

background image

oznaczały jedno – seks. Działałem jednotorowo. Słowa, opinie innych 
ludzi nie powinny mieć nad tobą takiej władzy, Santa.
 

Ale miały i w tym właśnie był problem. Zawsze pozwalałam, by 

słowa i czyny innych raniły mnie i dyktowały, co mam o sobie myśleć. 
Kosztowało mnie to więcej, niż kiedykolwiek przypuszczałam. 
Chciałam, żeby ten, który siedział teraz obok mnie, był prawdziwym 
Nashem, nie tamtym z przeszłości, który nawiedzał moje wspomnienia 
obojętnością i obraźliwymi słowami.
 

Sięgnął do kieszeni i wyciągnął papierosy. Wyjął jednego i 

włożył do ust. Nabrałam powietrza i sięgnęłam, żeby go wyjąć. Nash 
spojrzał na mnie twardo.
 

– Nie! Myślałam, że rzuciłeś?

 

– Rzuciłem, aż do ubiegłego tygodnia.

 

Nie musiał mówić nic więcej. Wiedziałam, co takiego wydarzyło 

się w zeszłym tygodniu, że znowu zaczął palić. Była to moja wina, ale 
mogłam jej teraz zadośćuczynić, jeśli mi na to pozwoli.
 

Pchnęłam drzwiczki i odwróciłam się do niego.

 

– Wejdź ze mną, Nash.

 

Odrzucił głowę na podgłówek i pokręcił głową.

 

– Ostatnim razem nie było mi za fajnie, Santa.

 

To fakt, ale byłam już zmęczona trzymaniem się Nasha z 

przeszłości, skoro prawdziwy, teraźniejszy siedział tuż obok, 
przystojny i pełen dobrej woli. Zostawił wszystko i przyjechał po mnie 
bez żadnych pytań. Rzuciłam jego niezapalonego papierosa na ziemię i 
uniosłam brwi. Czas postarać się o nowe wspomnienia, które zastąpią 
te stare.
 

– Nigdy nie miałam takiej ochoty na seks z żadnym facetem. Nie 

potrafiłam się powstrzymać, nie chciałam się powstrzymać. Pragnę cię,
chcę cię dotykać, czuć, to zdumiewające. Z żadnym facetem nie 
miałam nigdy orgazmu, Nash. Nie, żeby było ich wielu, ale pod tym 
względem jesteś jedyny. Nie mogę obiecać, że znowu mi nie odbije. 
Jest duża szansa, że znowu zacznę płakać, bo nie panuję nad tymi 
wszystkimi uczuciami, które we mnie wzbudzasz, złymi i dobrymi, ale 
chcę, żebyś wszedł teraz ze mną na górę. Nie chcę, żeby cokolwiek 
jeszcze stało między nami.
 

Wyglądał tak, jakby chciał odmówić. Nie wiem, jak bym to 

zniosła, takie wyraźne, niezaprzeczalne odrzucenie, ale na szczęście nie

background image

dowiedziałam się, bo Nash otworzył drzwiczki, wysiadł z samochodu i 
spojrzał na mnie ponad dachem. Nie miał zamiaru mnie zawieść, co 
wprawiło moje serce w niespokojne drżenie. Poczułam ciepło w 
brzuchu.
 

– Dajmy sobie dziesięć minut. Dziesięć minut, a jeśli nie spodoba

się nam obojgu, rozejdziemy się i nikt nie będzie się czuł zraniony ani 
– jedna z jego czarnych brwi podskoczyła do góry, a usta wykrzywił 
drwiący uśmiech – porzucony w zawieszeniu.
 

– Dziesięć minut? – Byłam pewna, że to nie wystarczy, by 

nacieszyć się tą ciemną, gładką skórą.
 

– Dziesięć minut.

 

W ciągu dziesięciu minut chyba mi nie odbije, tyle mogę 

wytrzymać. Do diabła, kiedy pierwszy raz mnie pocałował, trwało to 
dłużej niż dziesięć minut. Mogłam to zrobić, chciałam to zrobić, ale i 
tak drżały mi ręce, a na myśl o tym, że będziemy musieli się rozebrać, 
ścisnęło mnie w żołądku i stare obawy zaczęły wypływać na 
powierzchnię. Doskonale wiedziałam, że nie należy budzić demonów, 
ale w tej chwili wyraźnie poczułam, że one nadal we mnie tkwią i 
szarpią łańcuchy.
 

Dobrą stroną było jednak to, że jeśli się rozbierzemy, zobaczę 

wreszcie resztę tego tatuażu.
 

background image

 NASH:

 

Dziesięć minut. Nic wielkiego, ale coś mi mówiło, że to będzie 

dziesięć najważniejszych minut w moim życiu. Zwłaszcza po tym, co 
mi właśnie wyznała na temat swojej przeszłości i tego, dlaczego w 
stosunku do mnie jest raz gorąca, raz lodowata. Mocne to były rzeczy i 
teraz rozumiałem już, dlaczego muszę z nią postępować w białych 
rękawiczkach. Ciągnęło ją do mnie, ale w pewnym sensie także mnie 
nienawidziła. Nigdy wcześniej się z czymś takim nie spotkałem.
 

Zresztą pamiętałem oba wydarzenia, o których mówiła. Z czasem

wspomnienia stały się trochę mgliste, ale byłem w stanie przypomnieć 
sobie to, co najważniejsze. Tamta impreza była jedną z wielu. Jestem 
pewny, że upiłem się, jeszcze zanim tam poszedłem. Z Ashley Maxwell
nigdy nie miałem problemu, jeśli tylko pojawiłem się bez innej 
dziewczyny, zwykle kończyłem wieczór w jej łóżku. Nie pamiętam 
nawet za dobrze, jak wyglądała, i na pewno nie pamiętam, żebym pytał 
Santę, czy u niej będzie. Kiedy opowiedziała mi swoją wersję 
wydarzeń, poczułem się jak dupek i zrozumiałem, dlaczego potem 
nagle zaczęła mnie traktować, jakbym był trędowaty.
 

Tego dnia, kiedy przypadkiem usłyszała moją drętwą gadkę, nie 

pamiętam tak dobrze. Nie pamiętam, o czym mówiłem ani jakich 
używałem słów, ale pamiętam, że nagle wyszła zz rogu. Wyglądała tak,
jakby miała zaraz zwymiotować, po twarzy płynęły jej łzy. Pomyślałem
wtedy, że gdybyśmy się naprawdę przyjaźnili albo gdyby nie była taka 
płochliwa, spytałbym, co się stało. Była zbyt ładna, żeby wyglądać tak 
strasznie smutno.
 

Nie byłem święty. Byłem wściekłym nastolatkiem wyrzuconym 

poza nawias, szukającym odpowiedzi na pytanie, jakim chce być w 
przyszłości mężczyzną. Przez jakiś czas było mi ciężko i gadałem 
bzdury, a kiedy byłem zły, używałem raniących słów, ale nigdy nie 
byłem ani nie będę plotkarzem ani oprawcą. Tak, cokolwiek 
przypadkiem usłyszała, było niestosowne, a wyjęte z kontekstu pewnie 
pokazywało mnie jako największego kutasa na ziemi.
 

Jednak tym, co niepokoiło mnie najbardziej, nie był fakt, że 

zobaczyła, jak przypadkiem zachowywałem się jak idiota i przez tyle 
lat trzymała się tego wspomnienia, ale to, że odruchowo uznała, że 
mówię właśnie o niej. To wiele mówiło o jej zaniżonym poczuciu 

background image

własnej wartości i nie byłem pewny, czy umiałbym sobie z tym 
poradzić. Nie wspominając już o tym, że naprawdę nie wiedziałem, jak 
przeciwstawić faceta, którym teraz jestem, wkurzonemu dzieciakowi z 
przeszłości.
 

Wszedłem za nią do mieszkania i tak jak ona zdjąłem kurtkę i 

rzuciłem ją na oparcie kanapy. Nawet nie rozejrzałem się dookoła. 
Kiedy odwróciła się do mnie, natychmiast podszedłem do niej bardzo 
blisko. Nie chciałem dać jej szansy, żeby znowu uciekła. Była prawie 
tego samego wzrostu co ja w tych swoich wysokich butach. Jedną ręką 
złapałem ją za włosy, owijając je sobie wokół palców, drugą ująłem ją 
pod brodę. Została schwytana.
 

– Możemy wiele zdziałać w dziesięć minut, Santa. Gdzie jest 

sypialnia?
 

Wyglądała trochę niepewnie, ale skinęła głową w stronę drzwi za

małą kuchnią. Zadanie było na czas i nie miałem go wiele. Zacząłem ją 
całować, jednocześnie popychając w kierunku tamtych drzwi. 
Poruszała się razem ze mną, co sprawiło, że westchnąłem z 
zadowoleniem tuż przy jej ustach. Wsunęła dłonie pod moją koszulkę i 
zaczęła przesuwać ją w górę moich pleców.
 

Mowy nie było, żeby znowu to zrobiła. Dotarłem do drzwi i 

przygwoździłem ją do nich. Wydała cichy okrzyk i szeroko otworzyła 
oczy. Muszę powiedzieć, że podobał mi się ten układ. Teraz mógłbym 
łatwo opleść ją wokół siebie i przejść do rzeczy… może po pierwszych 
dziesięciu minutach pokazałbym, że kolejne dziesięć to doskonały 
pomysł… i jeszcze kolejne dziesięć. Łagodnie oderwałem jej palce od 
swojej koszuli i położyłem dłonie na jej wąskiej talii pod tą błyszczącą 
bluzką.
 

– Moja kolej.

 

Chyba była zaskoczona, ale wysunęła lekko dolną wargę, a ja nie 

mogłem się powstrzymać i chwyciłem ją zębami.
 

– Ale ja chcę zobaczyć twój tatuaż. – Głos miała zdyszany i 

trochę zdławiony, co wprawiło mój członek w stan bliski euforii.
 

Uniosłem jedną brew i nie spuszczając z niej oczu, zdjąłem jej 

bluzkę przez głowę. Miała płytki oddech i była wyraźnie 
zdenerwowana, ale na razie szło nam nieźle i ciągle miałem sporo 
czasu. Przekręciłem gałkę za jej plecami i drzwi otworzyły się lekko 
pod ciężarem jej ciała. Popychając ją znowu lekko przed siebie, 

background image

odnalazłem krótki zamek z tyłu jej spódniczki i pociągnąłem go w dół.
 

Pocałowałem ją znowu, żeby odwrócić jej uwagę od faktu, że 

nakierowuję ją na łóżko, i odparłem cicho:
 

– Później. Nigdzie nie ucieknie.

 

Chciałem włączyć światło, żeby zobaczyć tę piękną białą skórę, 

którą odsłaniałem, i te miedziane włosy rozsypane na niej i na mnie, i 
na łóżku, kiedy już tam dotrzemy. Wydawało mi się jednak, że ona na 
razie za mną nie nadąża. Oddawała mi pocałunki, obejmowała mnie za 
szyję, ale ciągle była spięta i chyba nie zależało jej, żebym szybko 
przeszedł do rzeczy, kiedy zsuwałem spódniczkę z jej bioder i w dół 
tych pirackich bucików.
 

– Nash… – W jej głosie było wahanie, a ja poczułem, że mój 

czas się kończy.
 

Osunąłem się przed nią na kolana, tam gdzie staliśmy, przy 

krawędzi łóżka. Wyglądała, jakby chciała uciec, ale wzięła głęboki 
oddech i spojrzała na mnie. Jej oczy były ciemne jak burzowe chmury. 
Były w tym spojrzeniu pożądanie, obawa, powątpiewanie, wszystkiego 
po równo. Jej wznoszące się i opadające piersi stanowiły hipnotyzujący
widok. Ujęła moją głowę w obie dłonie, kładąc je na płomieniach 
wytatuowanych na skórze.
 

– Wszystko w porządku? – Wsunąłem język w jej pępek, a ona 

wydała cichy jęk.
 

– Nie. Ale nie chcę, żebyś przestał.

 

Spojrzałem na nią spod rzęs.

 

– To dobrze, bo nie zamierzam.

 

Widziałem, że nie ma pojęcia, o czym mówię, i uznałem, że 

element zaskoczenia może działać na moją korzyść. Buty musiały 
zostać; zdjęcie ich zajęłoby zbyt dużo czasu, ale śliczna czarna bielizna
musiała zniknąć. Pomodliłem się duchu, żeby nie były to jej ulubione 
majtki i zerwałem cienkie gumki po obu stronach. Teraz stała zupełnie 
naga dokładnie na wprost mojej twarzy. Była wyraźnie podniecona, ale 
jej brzuch drżał lekko, wiedziałem więc, że musi być też 
zdenerwowana.
 

Krzyknęła moje imię spanikowanym głosem, wpijając paznokcie 

w moją czaszkę, więc zrozumiałem, że muszę odwrócić jej uwagę. Nie 
ma sprawy. Trzęsła się jak w febrze, a obcasy jej butów były tak 
wysokie, że wystarczyło pchnąć ją lekko i już leżała na łóżku. Zaczęła 

background image

zsuwać się z niego, ale ja byłem silniejszy i chyba bardziej 
zdeterminowany, by udowodnić jej, że jednak powinniśmy to zrobić 
mimo jej strachu. Przesunąłem palcami po wewnętrznej stronie jej uda, 
a potem podniosłem je i położyłem sobie na ramieniu. Słuchałem 
uważnie, bo gdyby powiedziała „nie”, gdyby chciała, żebym przestał, 
nie naciskałbym na nią. Ale słyszałem tylko dyszący oddech i swoje 
imię, które powtarzała jak zaklęcie.
 

Boże, miała tak słodki smak. Moje usta i język chyba nigdy dotąd

nie kosztowały niczego równie wspaniałego. Nie wiem, na ile jej 
drżenie było wywołane strachem, a na ile tym, że dotykałem ją ustami. 
Chwyciłem jej łechtaczkę zębami i zacząłem ssać – mocno. Aż 
podskoczyła, unosząc biodra nad łóżko. Wykorzystałem to, żeby 
wsunąć pod nią ręce i unieść do swojej twarzy.
 

– Co ty mi robisz?

 

Nie było to pytanie, raczej prośba, więc tylko muskałem lekko jej

schwytane w potrzask ciało, aż poczułem, że reaguje całą sobą. Jej uda 
drżały, krocze zwilgotniało i zdawało się zapraszać, a ja skorzystałem z
tego zaproszenia, żeby włączyć dłonie. Puściłem ją jedną ręką i teraz 
wodziłem nią po całym jej ciele, głaszcząc, drażniąc, muskając, aż 
zaczęła rzucać głową z jednej strony na drugą i zaciskać palce na 
pościeli. To niepohamowane szaleństwo było najpiękniejszą rzeczą, 
jaką kiedykolwiek widziałem. Jej smak był dziki, jedyny w swoim 
rodzaju, i byłem pewny, że to najlepsze dziesięć minut, jakie dostałem 
od kogokolwiek w całym moim życiu. Nawet jeśli nie zdążymy do 
końca tego czasu, przynajmniej mogłem zobaczyć ją taką, poczuć, co u 
niej wywołuję i jak bardzo jest tym zachwycona.
 

Poczułem na języku siłę jej orgazmu, poczułem, jak jej wnętrze 

zaciska się wokół moich palców i jak mięśnie jej ud rozluźniają się, 
kiedy krzyknęła głośno, wibrując wokół mnie. Ostatni raz przytknąłem 
język do jej małego guziczka i jednym płynnym ruchem podniosłem się
na nogi.
 

Chwyciłem ją za biodra i spojrzałam na nią. Jej brzuch drżał 

jeszcze, biała skóra lśniła delikatnym różowym rumieńcem, 
widocznym nawet w ciemności. Oczy miała otwarte, oszołomione i 
wpatrzone we mnie. Tak, były w nich łzy, ale nie spływały, a ona nie 
wyglądała na ani w połowie tak wstrząśniętą jak ostatnim razem. 
Sprawiała wrażenie zachwyconej i trochę zaskoczonej. Moje ego było 

background image

bardzo zadowolone z tego efektu.
 

– Czas minął, Santa. Od ciebie zależy, co będzie dalej.

 

Zamrugała powoli.

 

– Nie chodzi o to, że miałam przy tobie orgazm, Nash. Pokazałeś 

już, że to potrafisz bez specjalnego wysiłku. To na myśl o odwróceniu 
ról brak mi tchu i mam ochotę uciekać.
 

Jej głos był ledwie dosłyszalnym szeptem. Ścisnęło mnie w 

piersi. Była taka słodka, taka śliczna, nie rozumiałem, jak mogła nie 
wiedzieć, że każdy facet stanąłby na rzęsach, żeby móc ją czcić. Żaden 
mężczyzna nie przepuściłby okazji, by rozkoszować się jej nagim 
ciałem, chłonąc ją dłońmi, ustami, całym sobą.
 

– Nie wiem, co mam zrobić, żebyś zrozumiała, że nie ma takiej 

możliwości. Nie ma w tobie nic, co mogłoby mnie rozczarować, Santa.
 

Usiadła na łóżku, lekko się chwiejąc. Patrzyła mi prosto w oczy, 

kiedy sięgnęła do tyłu i rozpięła stanik, który ciągle miała na sobie. 
Była doskonała. Naprawdę doskonała – pełne piersi, gładka skóra, 
sterczące różowe sutki. Była najpiękniejszą kobietą, jaką kiedykolwiek 
widziałem, i nie miałem pojęcia, co, u diabła, z nią zrobić.
 

Zsunęła się na brzeg łóżka, obejmując mnie nogami, tak że teraz 

miałem twarz na wysokości jej brzucha. Położyła ręce na mojej piersi i 
zaczęła ściągać mi koszulę. Chwyciłem ją za kołnierz i ściągnąłem 
przez głowę. W tym czasie ona zajęła się klamrą mojego paska. Na 
moment podniosła na mnie wzrok. Palce znowu jej drżały.
 

– Masz coś? Ja nie mam tu żadnego zabezpieczenia, bo… pewnie

się domyślasz dlaczego.
 

Miałem ochotę się roześmiać, ale była naprawdę miła dla mojego

ptaszka i ciężko mi było zebrać myśli.
 

Wyciągnąłem portfel i rzuciłem na łóżko obok niej.

 

– Tutaj. – Czułem, że jeśli pozwolę jej przejąć prowadzenie, 

będzie mniej prawdopodobne, że skończę znowu samotnie, z sinymi 
jajami, pod prysznicem.
 

Mruknęła coś, czego nie dosłyszałem, i przesunęła końcami 

palców po skrzydłach wytatuowanych po bokach mojej klatki 
piersiowej. Ich końce sięgały mojego krocza i były najprzykrzejszym 
doświadczeniem mojego życia, jeśli chodzi o tatuaż. Pomyślałem, że 
zatrzyma się, kiedy dotarła do gumy bokserek, ale nie zrobiła tego. 
Zsunęła je w dół, uwalniając wacka, i zjechała palcami do samego 

background image

końca skrzydeł.
 

– To musiało boleć. – Naprawdę nie miałem ochoty na 

pogawędkę, ale jeśli pomagało jej to pozbyć się napięcia, byłem gotów 
wziąć w niej udział.
 

– Jak wszyscy diabli.

 

Położyła palec na kolczyku dekorującym czubek mojej erekcji i 

spojrzała na mnie.
 

– To też?

 

Parsknąłem śmiechem.

 

– Tatuaż był gorszy.

 

– Oooch… – Umilkła i z wahaniem sięgnęła po portfel, żeby 

wyjąć prezerwatywę. Czekałem, aż odwoła wszystko, spodziewałem 
się tego, ale ona znowu mnie zaskoczyła.
 

– Jesteś piękny i naprawdę cudownie jest na ciebie patrzeć. Tym 

bardziej, im mniej masz na sobie rzeczy.
 

Nie bardzo wiedziałem, co jej na to odpowiedzieć, a zresztą nie 

bardzo byłem w stanie, bo ujęła dłonią mojego ptaszka i ścisnęła 
mocno. Zakląłem, a ona podniosła na mnie oczy. Wzruszyłem 
ramionami i zrobiła to znowu, wyciskając odrobinę spermy. Nie 
wiedziałem, czy starczy mi samokontroli do czasu, kiedy ona zbada 
wszystko, co tam mam. Miałem ochotę powiedzieć jej, żeby już dała 
spokój, że jeśli mi tylko pozwoli, potrafię dać jej tym dużo 
przyjemności, ale teraz była jej kolej, więc tylko przygryzłem zębami 
wewnętrzną stronę policzka i pozwoliłem dotykać metalowych 
elementów palcami i przetaczać dookoła małą sztangę. Nigdy dotąd nie
przeżyłem pieszczot, które byłyby taką torturą.
 

Wymruczałem jej imię, przeczesując palcami jej niekończące się 

włosy, i uchwyciłem jej głowę na tyle mocno, że mogłem unieść jej 
twarz. Chciałem, żeby patrzyła na mnie, a nie na mój sterczący 
członek.
 

– Szczęśliwego Nowego Roku, Santa.

 

Obie jej rude brwi podskoczyły do góry. Spojrzała na zegar, który

istotnie wskazywał północ. Westchnęła lekko i wzięła prezerwatywę.
 

– Szczęśliwego Nowego Roku, Nash.

 

Naciągnęła gumę tak sprawnie jak za pierwszym razem i 

wskoczyła na łóżko, żebym mógł się na nią wspiąć. Oplotła mnie 
nogami, ciągle w tych butach, w pasie i uniosła biodra, tak że 

background image

wszedłem w nią jednym gładkim ruchem. Nie miałem zamiaru tracić 
więcej czasu. Czułem się tak, jakbym czekał na tę dziewczynę, tę 
chwilę, od zawsze.
 

Nie spuszczałem wzroku z jej twarzy, a ona z mojej. Jej powieki 

zadrżały, a pierś, przyciśnięta do mojej, zaczęła unosić się i opadać. 
Chwyciła mnie za ramiona i podniosła się trochę. Jęknąłem i ująłem w 
dłonie jej głowę, kiedy wreszcie weszliśmy w rytm, który nam obojgu 
odpowiadał, a potem pochyliłem się, żeby pocałować jej lekko 
rozchylone usta.
 

Wchodziłem w nią mocno i szybko, częściowo dlatego, że nie 

chciałem dać jej szans na zmianę zdania, ale przede wszystkim dlatego,
że marzyłem o tym przez cały tydzień, odkąd porzuciła mnie w święta, 
i nie mogłem przestać. Była gorąca, była ciasna, pulsowała i płonęła 
wokół mnie w sposób, od którego całe moje ciało zaczęło mrowić. 
Pragnąłem jej desperacko i czułem, że w niej też narastają pożądanie i 
rozkosz. Językiem wsuniętym w jej usta naśladowałem to, co robiłem 
inną częścią ciała. Zaciskała palce coraz mocniej, dyszała coraz 
szybciej i chrapliwiej; czułem, jak wewnętrzne ścianki jej ciała ściskają
mój członek chciwymi, gwałtownymi ruchami.
 

Chciałem odsunąć się na moment, żeby przylgnąć ustami do tych

idealnie kształtnych piersi, ale nie było na to czasu. Krzyknęła, 
przesunęła długie nogi jeszcze wyżej i poczułem, jak znowu się 
rozpada. To było coś, co sprawiło, że ta chwila była wspanialsza niż 
cokolwiek, co kiedykolwiek przydarzyło nam się razem. Jęknąłem, 
przyciągnąłem ją do siebie mocniej i wypuściłem w nią wszystko, co 
mi się zebrało. Może był to jedyny sposób, żeby jej udowodnić, że jest 
wspaniała i nigdy nie powinna w to wątpić. Nigdy dotąd nie miałem 
orgazmu, który by mnie tak wydrenował, i na fali oszołomienia, która 
po nim nastąpiła, poczułem, że znaczyło to dla mnie więcej niż 
cokolwiek, co miało wcześniej miejsce.
 

Zaryzykowałem spojrzenie na jej twarz – miała zamknięte oczy, 

ale lekko się uśmiechała. Mimo że po policzkach spływały jej łzy, nie 
wydawała się przerażona ani załamana jak ostatnim razem. Szczerze 
mówiąc, mnie też rozpierały emocje i sam nie byłem pewny, czy nie 
szklą mi się oczy.
 

Czułem, że muszę zapytać:

 

– Wszystko dobrze?

background image

 

Uniosłem się nad nią, a kiedy się odsuwałem, tarcie sprawiło, że 

oboje jęknęliśmy.
 

Santa otworzyła oczy i usiadła. Otarła policzki wierzchem dłoni i

podniosła jedną nogę, żeby rozpiąć but. Dobry Boże, chyba chciała 
mnie zabić. Naga, mleczna skóra, ogniste włosy i te seksowne buty. 
Umarłbym szczęśliwy, gdybym mógł zabrać ze sobą ten widok do 
grobu.
 

– Może następnym razem spróbujemy bez tych wszystkich 

akcesoriów.
 

Zaśmiałem się, bo ciągle byłem właściwie ubrany od pasa w dół, 

tak jak za pierwszym razem, ale naprawdę miałem ochotę krzyczeć z 
radości, bo skoro żartowała o następnym razie, zamiast pokazać mi 
drzwi, odniosłem zwycięstwo.
 

– To już jakiś plan.

 

Wstała z łóżka, wzięła szlafrok, wiszący na drzwiach szafy, i 

włączyła światło. Zamrugałem, żeby przyzwyczaić oczy, a ona usiadła 
na środku łóżka ze skrzyżowanymi nogami. Zaciągnęła mocniej poły 
szlafroka, a ja przypomniałem sobie, jak wspomniała, że źle się czuje 
nago. Wielka szkoda, z takim wyglądem nigdy nie powinna wkładać 
ubrania.
 

– Chcę zobaczyć tatuaż.

 

Pogładziłem się po głowie.

 

– Najpierw muszę zająć się tym, no i… – Wyrzuciłem ręce do 

góry. – Jest wielki, więc jeśli chcesz zobaczyć wszystko, będę musiał 
całkiem się rozebrać.
 

Teraz naprawdę się zaczerwieniła.

 

– Łazienka jest tam. – Wskazała mi kierunek, z którego 

przyszliśmy do sypialni. – Moja ciekawość jest chyba większa niż 
zażenowanie. Naprawdę chcę go zobaczyć.
 

Wzruszyłem ramionami.

 

– W porządku. Zaraz wracam.

 

Nie jestem wstydliwy. Rozebrałbym się od razu, ale 

potrzebowałem chwili, żeby zrozumieć, dlaczego cały mój świat zaczął
się nagle obracać wokół zupełnie innej osi i pomyślałem, że jej też 
przyda się kilka minut wytchnienia.
 

Pozbyłem się prezerwatywy, polałem głowę lodowatą wodą i 

spryskałem nią twarz. Spojrzałem w lustro – wyglądałem tak samo jak 

background image

zawsze… te same oczy, ta sama twarz, te same kolczyki i tatuaże… a 
jednak czułem się inaczej.
 

Zdjąłem trampki i rzuciłem resztę ubrania na podłogę w łazience.

Potem podniosłem wszystko i wróciłem do sypialni. Siedziała tam, 
gdzie ją zostawiłem, na środku łóżka, i bawiła się końcami swoich 
włosów. Jezu, naprawdę chciała mnie zabić. Podłączyła telefon do 
głośników przy nocnej szafce i teraz the Kills wypełniali pokój swoim 
nastrojowym rock and rollem.
 

– To smok.

 

Zapomniałem, że nie mam na sobie koszuli, kiedy poszedłem do 

łazienki. Odwróciłem się do niej plecami, żeby mogła zobaczyć całość. 
Słyszałem, jak szybko wciągnęła powietrze i przysunęła się bliżej, 
szeleszcząc pościelą.
 

– Zgadza się. Phil go zrobił. Zaczęliśmy w dniu, kiedy 

skończyłem osiemnaście lat, a skończyliśmy kiedy skończyłem 
dwadzieścia jeden. Łącznie sześćset godzin na fotelu.
 

Wielu ludzi ma wytatuowane smoki. Ale takiego nie ma nikt. 

Został zrobiony w tradycyjnym japońskim stylu. Kolory krzyczą, 
błękity, czerwienie, zielenie, żółcie i złoto, na całym moim ciele. Ogon 
zaczyna się tuż nad stopą, oplata łydkę, pokrywa udo i cały jeden 
pośladek, korpus skręca się i wije wzdłuż kręgosłupa aż do ramion, 
skąd nieprzerwanie patrzy na mnie jego głowa. Rozpostarte skrzydła 
zakrywają boki aż po żebra i kończą się nad członkiem. Szpony wpijają
się w barki, a buchające z pyska płomienie pełzną w górę barków i 
szyi, aż na głowę, kończąc się nad uszami.
 

Tatuaż jest wielki i tak dopracowany w szczegółach, że smok 

wygląda, jakby miał zaraz odlecieć, unosząc mnie w swoich szponach. 
Z racji wybranego zawodu wiedziałem, jakiego poziomu umiejętności 
wymagał ten tatuaż. Wiedziałem też, że był tak spektakularny dlatego, 
że Philowi na mnie zależało. Byłem więcej niż tylko jego 
protegowanym, więcej niż jego dzieckiem – byłem żyjącą, chodzącą 
spuścizną artystyczną, którą kochał i o którą troszczył się przez wiele 
lat. Mój smok był jego Moną Lisą.
 

– Jest taki piękny. – Jej dłonie muskały lekko moje plecy aż do 

łopatek. – To coś więcej niż tylko tatuaż.
 

Ścisnęło mnie w gardle. Zrozumiała, mimo że nie znała się na tej 

sztuce. Nie musiałem jej niczego wyjaśniać.

background image

 

– Kiedy byłem młodszy, byłem zdrowo pokręcony. Nie 

wiedziałem, co mam ze sobą zrobić, więc robiłem różne głupstwa. 
Aresztowali mnie, kiedy malowałem sprejami po moście, wdałem się w
bójkę na jednym z koncertów Jeta i wysłałem jakiegoś dzieciaka na 
OIOM, wytatuowałem sobie kilka głupich, bezsensownych obrazków 
na ciele. Phil widział, że to spirala w dół, i próbował mnie 
powstrzymać. Wziął mnie na rozmowę i powiedział prosto z mostu, że 
zachowuję się jak dwulatek, który chce zwrócić na siebie uwagę i 
płacze za mamusią, bo tak dokładnie się zachowywałem.
 

Westchnąłem, kiedy jej dłonie przesunęły się po skrzydłach w 

dół, na moje pośladki. Pieściła smoka, ale miałem wrażenie, że mnie 
też stara się ukoić.
 

– Powiedział, że nauczy mnie, jak robić to, czym on się zajmuje. 

Zawsze podobały mi się tatuaże, więc kiedy zaproponował, że pokaże 
Rule’owi i mnie, na czym to naprawdę polega i jak przekuć poczucie 
odrzucenia w coś twórczego, zatrzymał mnie, przestałem się staczać.
 

Pokręciłem głową, wspominając tamtą chwilę, i uśmiechnąłem 

się słabo. Musiałem zacisnąć zęby, bo jej miękkie dłonie przesunęły się
do przodu i było tylko jedno miejsce, w jakim mogły się zatrzymać.
 

– Jedyny warunek, jaki musiałem spełnić, żeby przyjął mnie na 

ucznia, był taki, że przestanę robić sobie te kiepskie tatuaże. Phil nie 
zniósłby tego, skoro miałem reprezentować jego i jego pracownię. 
Powiedział, że muszę się zgodzić, żeby on i tylko on mógł mnie 
tatuować do czasu, aż skończę naukę. Zgodziłem się i tego dnia on 
zaczął tylną część smoka. Oczywiście później pozwolił dobrać się do 
mnie Rule’owi, który też był coraz lepszy, ale przez wszystkie te lata to
głównie Phil mnie kłuł. I taki jest efekt. Powiedział, że potrzebuję 
czegoś mocnego, czegoś, co przypomni mi, że stoją za mną ludzie, 
którzy zawsze mnie wesprą i będą chronili przed tymi, którzy chcieliby
mnie zranić. Wiedział, że ciężko mi było z mamą, więc chciał, żebym 
nie czuł się tak samotny.
 

Umilkłem, kiedy jej dłonie powędrowały w górę, na moją pierś i 

dalej, przez barki, na głowę.
 

Zapytała cicho:

 

– Dlaczego tutaj?

 

– Nigdy nie chciałem zostać urzędnikiem ani pracować w 

przedszkolu. Chciałem czegoś, co umocni mnie w postanowieniu, że 

background image

będę robił coś swojego, i w przekonaniu, że aprobata mojej mamy albo 
jej brak nie mają już dla mnie znaczenia. Kiedy masz tatuaż na głowie, 
na twarzy albo na rękach, coś chcesz przez to powiedzieć. Wyraźnie 
pokazujesz, że to twój wybór, a nie moda. Byłem przyzwyczajony do 
tego, że inni patrzą na mnie z pogardą, że w domu nie ma spokoju, 
więc nigdy mi nie przeszkadzało, że obcy ludzie się na mnie gapią. 
Poza tym to bardzo ułatwia rozpoczęcie rozmowy. Ciągle ktoś mnie 
pyta o ten tatuaż, a ja tylko podaję wizytówkę i zapraszam do 
pracowni. Dzięki niemu zdobyłem niezliczonych klientów. Jeśli 
zapuszczę włosy prawie go nie widać, dlatego właśnie ogień, którym 
zionie smok jest też na barkach.
 

– Jest zdumiewający. Naprawdę piękny.

 

Odwróciłem się i objąłem ją ramionami. Klęczała na łóżku, więc 

byliśmy prawie na tym samym poziomie. Pocałowałem jej zdumione 
usta. Miała smak seksu i tajemnicy.
 

– Tak jak ty.

 

Nie odpowiedziała, ale widziałem, że się zaczerwieniła. Nigdy 

nie odpowiadała, kiedy mówiłem, jaka jest atrakcyjna. Większość 
dziewczyn łyka komplementy jak cukierki albo udaje zawstydzenie, ale
Santa po prostu ignorowała je, jakby była głucha. Nie wiedziałem, co z 
tym zrobić. Nie próbowałem jej pochlebiać, żeby zwabić ją do łóżka. 
Po prostu mówiłem prawdę.
 

Przesunąłem kciukiem po sowie, którą miała wytatuowaną na 

obojczyku. Miała jeszcze jeden tatuaż, na biodrze, mały krzyżyk, a na 
plecach, między łopatkami, tradycyjną katolicką świętą, odwzorowaną 
ze wszystkimi świetnymi szczegółami.
 

– Dobrze zrobione i domyślam się, że kryje się za nimi wiele 

osobistych znaczeń. Zawsze to wiem.
 

Uniosła jedną brew i objęła mnie za szyję, kiedy pochyliłem się, 

popychając ją na łóżko i kładąc się na niej.
 

– Skąd?

 

– Są w takich miejscach, że nikt ich nie ogląda, poza tobą. To nie 

są obrazki z wzornika i chociaż są dość małe, jest w nich sporo 
szczegółów. – Na jej ustach igrał lekki uśmiech. – Sowa symbolizuje 
mądrość, jak sądzę; święta to twoje imię?
 

Pokręciła głową, czułem, jak jej ciało zaczyna się rozluźniać pod 

moim, znacznie większym ciężarem. Podobało mi się, jak moja ciemna 

background image

skóra kontrastuje z jej białym ciałem.
 

– To święta Agnieszka, patronka pielęgniarek. Moja siostra ma na

imię Faith

[1]

, stąd krzyż, a sowa… – Przytknęła palec do mojego nosa. 

– Zgadłeś. Nie są tak wspaniałe jak twój, ale zawsze mi się podobały.
 

Wsunąłem rękę między nasze ciała i zacząłem rozwiązywać 

węzeł jej szlafroka. Światło ciągle było włączone, więc nie byłem 
pewny, jak daleko pozwoli mi się posunąć, zanim znowu się zawstydzi.
Do diabła, i tak miałem szczęście, że nie wykopała mnie za drzwi, 
kiedy tylko minęło pierwsze dziesięć minut.
 

– Sztuka tatuażu to nie konkurs. Jedyną osobą, jakiej ma się 

podobać, jesteś ty, przez resztę swojego życia. Jeśli podoba ci się to, co 
oglądasz, nic innego nie ma znaczenia.
 

Przesunąłem palcem po krzyżyku, widocznym w rozchylonych 

połach szlafroka.
 

– Zrobiła mi je dziewczyna. Była miła i czułam się przy niej 

naprawdę swobodnie. Ty jesteś drugą osobą, która to widzi.
 

Pocałowałem ją w szyję, przesuwając leniwie palcami po jej 

biodrze, ale znieruchomiałem przy jej słowach. Powiedziała mi, że 
nigdy wcześniej nie miała z nikim orgazmu, ale nie zrozumiałem tego 
tak, że nigdy nie była z żadnym mężczyzną. Mój świat znowu 
przeskoczył na równoległą oś. Podobała mi się myśl, że jestem 
jedynym facetem, przy którym czuła się wyjątkowa i fantastyczna w 
sposób, jaki daje tylko dobry seks.
 

– Dziękuję. To ma dla mnie znaczenie, Santa. Mam nadzieję, że 

wiesz o tym.
 

Przesunąłem językiem po jej obojczyku i w dół, między jej piersi.

Zaskoczyło mnie, że nie protestowała ani nie poprosiła, żebym zgasił 
światło. Poddała się chwili, a ponieważ miałem w portfelu jeszcze 
jedną prezerwatywę, do diabła, pomyślałem, dlaczego nie sprawdzić, 
na co mi pozwoli? Była taka miękka i bujna, smukła, ale nie 
wychudzona jak patyk i apetycznie zaokrąglona. Rzeczywiście jej 
piersi były lekko oprószone piegami, i nie zaskoczyło mnie ani trochę, 
że kiedy wziąłem do ust jej różowy sutek, okazał się aksamitny i 
słodki. Musnąłem językiem jeden, a potem drugi, zostawiając je oba 
lśniące i sterczące. Oczy Santy pociemniały, powieki zaczęły opadać.
 

– Co ty na to, Santa? Dasz mi jeszcze dziesięć minut?

 

Podniosła na mnie wzrok, jakby nad czymś się namyślała. 

background image

Wydawała się zagubiona, ale było w tym coś jeszcze. Jej oczy i twarz 
spochmurniały nagle.
 

– Kim ty jesteś, Nash?

 

Odpowiedziałem jej najuczciwiej, jak potrafiłem.

 

– Czasami sam nie wiem, ale na ogół jestem taki, jakim mnie 

widzisz, Santa. Wiem, kiedyś myślałaś, że jestem kimś innym, ale ja 
naprawdę nigdy nie byłem tamtym facetem. Nie mówię, że wtedy 
byłem świetny czy choćby znośny, ale na pewno nie byłem taki, jak 
myślałaś.
 

Nie mówiła nic przez całą długą minutę, tylko patrzyliśmy na 

siebie w ciszy. Pomyślałem, że zaraz każe mi się ubrać i wynosić, ale 
ona, ku memu zdumieniu, oplotła mnie nogami i wyszeptała mi do 
ucha:
 

– Dziesięć minut to był twój pomysł, Nash. Ja chętnie dam ci całą

noc.
 

Cóż, po takiej obietnicy miałem zamiar sprawdzić, na co nas 

razem stać, zanim Santa zemdleje z wyczerpania albo każe mi odejść.
 

Nigdy nie oczekiwałem żadnego wyzwania z większą radością. 

Nie chciałem się zastanawiać, czy jedna noc albo ileś minut wystarczy 
mi na tę dziewczynę. Była czymś zupełnie innym. Promieniowało to z 
niej i nie wiedziałem, czy jestem taki wyjątkowy, że mnie to spotkało, 
czy po prostu mam szczęście.
 

ciąg dalszy nastąpi…:)

 

9 grudnia 2014 roku

 

Jay Crownover

 

WIERNY

 

tom 2

 

Jego Droga

 

background image

 Przypisy

 

 

[1]

 faith (ang.) – wiara.

 

background image

 


Document Outline