background image

 
 

background image

  

 

background image

 

 

 

 Prolog

 

Jesteś najpiękniejszą panną młodą, jaką widziałam.

 

– Mówisz tak, bo jesteś moją mamą – uśmiechnęłam się.

 

Przyjrzałam się mojej sukni o kroju litery A z gorsetem 

wyszywanym kryształkami w kwiaty, które tworzyły asymetryczną
kaskadę, i opuściłam ręce. Odwróciłam głowę, żeby się upewnić, 
że welon trzyma się idealnie na romantycznie upiętych włosach.
 

– Nie mogę uwierzyć, że w końcu wychodzisz za mąż! – 

Giselle się uśmiechnęła.
 

– Wyglądasz jak z obrazka, Lily Gilmore – powiedziała 

Gretchen i pstryknęła mi zdjęcie telefonem.
 

Byłam strasznie zdenerwowana, dłonie zaczynały mi się 

pocić. Nie mogłam uwierzyć, że w końcu nadszedł ten dzień. 
Ostatni rok planowania idealnego ślubu był męczący, ale 
ekscytujący. Hunter mnie wspierał i zgadzał się na wszystko, co mi
się podobało. Wydaje mi się, że po prostu nie chciał się kłócić albo
było mu wszystko jedno. Nie chciał wielkiej uroczystości, wolał 
uciec do Vegas i pobrać się w jednej z tamtejszych kaplic. Ja 
zawsze marzyłam o wystawnym weselu i on to rozumiał, więc 
zarzucił pomysł z Vegas. Poza tym, moja matka zabiłaby nas 
oboje, gdybyśmy to zrobili.
 

W kościele zebrali się goście, którzy czekali na rozpoczęcie 

ceremonii.
 

– Lily, gdzie twoja siostra?

 

– Nie wiem, mamo. Powiedziała, że musi coś załatwić i że 

zaraz wraca.
 

– Jest twoją druhną, musi tu być, zaraz zaczyna się 

uroczystość.
 

Westchnęłam i wyszłam z garderoby. Przeszłam długim 

korytarzem, który prowadził do małej kuchni. Przypuszczałam, że 
pewnie wyszła za kościół zapalić papierosa, więc przeszłam przez 

background image

kuchnię i zatrzymałam się, bo usłyszałam odgłosy dobiegające z 
jednego z przyległych pokoi. Położyłam dłoń na klamce, 
nacisnęłam ją i otworzyłam drzwi. Nic nie przygotowało mnie na 
to, co zobaczyłam.
 

Zatrzasnęłam drzwi i wybiegłam z kościoła. Serce mi 

łomotało, czułam mdłości. Usłyszałam głos biegnącej za mną 
matki. Zatrzymałam się, kiedy kazała mi stanąć. Przyłożyłam dłoń 
do czoła i zaczęłam chodzić w kółko, nie mogąc uwierzyć w to, co 
zobaczyłam. Oddychałam szybko. Kiedy podniosłam wzrok, 
zobaczyłam Huntera, który na mnie patrzył, i stojącą za nim moją 
siostrę. Łzy zaczęły spływać mi po twarzy, kiedy podchodził do 
mnie wolnym krokiem. Wyciągnęłam rękę, nim zdążył zrobić trzy 
kroki.
 

– Nie waż się do mnie zbliżać, bydlaku! – krzyknęłam.

 

– Lily, Hunter, co się stało, do cholery? – spytała moja matka.

 

Stałam i celowałam w niego palcem.

 

– Może spytasz tego zdrajcę i jego szmatławą dziwkę, która 

za nim stoi? – wypaliłam.
 

Matka odwróciła głowę i spojrzała na moją siostrę, Brynn. 

Brynn stała, kręcąc głową. Potem spojrzała na Huntera. Wokół nas 
zdążył się zebrać tłumek, bo goście wyszli z kościoła zobaczyć, co 
to za zamieszanie. Matka patrzyła na Brynn i Huntera w taki 
sposób, że nabrałam przekonania, że wiedziała, co ich łączy.
 

– Lily, proszę, pozwól mi… – zaczął Hunter.

 

– Nie chcę słyszeć ani jednego twojego pieprzonego słowa! –

krzyknęłam, uciszając go.
 

Stałam i czułam się mała jak mrówka. Uniosłam obie ręce.

 

– Cóż, drodzy państwo, wygląda na to, że dzisiaj ślubu nie 

będzie! Chyba że moja siostra, dziwka, chce wyjść za tego zdrajcę!
– krzyknęłam, celując palcem w Huntera.
 

– Lily, dość! – rozkazała matka.

 

Spojrzałam na nią z pogardą i podeszłam do niej wolnym 

krokiem.
 

– Wiedziałaś, prawda? Wiedziałaś, że się pieprzą za moimi 

plecami!

background image

 

Patrzyła na mnie z poczuciem winy. Nie musiała nic mówić, 

jej reakcja wszystko wyjaśniała. Pokręciłam głową i spojrzałam na 
siostrę, która stała na schodach i płakała.
 

– Dlaczego płaczesz? Chyba tego chciałaś? Możesz go sobie 

wziąć, siostrzyczko, bo jesteście dla siebie stworzeni!
 

Giselle i Gretchen ruszyły za mną, wsiadłyśmy do limuzyny i

wróciłyśmy do hotelu. Weszłyśmy do pokoju, usiadłam na łóżku. 
Nadal miałam na sobie ślubną suknię. Łzy popłynęły mi z oczu 
jedynie przed kościołem, cały czas byłam w szoku. Giselle usiadła 
przy mnie, powiedziała, że nie muszę powstrzymywać łez, a ja się 
rozkleiłam, kiedy mnie przytuliła. Gretchen podeszła do nas, 
usiadła z drugiej strony i siedziałyśmy tak, obejmując się we trzy.
 

– Wszystko będzie dobrze, Lily – wyszeptała Gretchen.

 

– Jak on mógł mi to zrobić? – szlochałam.

 

– To dupek, lepiej, że dowiedziałaś się teraz – powiedziała 

Giselle.
 

– Ona ma rację, kochana, lepiej teraz niż za pięć lat – 

odezwała się Gretchen.
 

Pociągnęłam nosem, a Giselle podała mi chusteczki.

 

– Co teraz zrobisz? – spytała Gretchen.

 

– Gretchen! – zganiła ją Giselle.

 

– Nic się nie stało. Nie wiem, co zrobię. Nie mogę wrócić do 

domu, nie mogę spojrzeć w oczy mojej rodzinie. Nie mogę 
uwierzyć, że matka wiedziała o Hunterze i Brynn. Jak mogła 
zrobić mi coś takiego po tym, co przeżyła z ojcem?
 

– Nie wiem, skarbie, przegięła z tym, że ci nie powiedziała. A

twoja siostra? Mój Boże, dlaczego zrobiła ci coś takiego?
 

– Chyba mi niedobrze. – Zerwałam się z łóżka, pobiegłam do

łazienki i zatrzasnęłam za sobą drzwi.
 

W hotelowym pokoju spędziłam cały tydzień. Z łóżka 

wstawałam tylko do łazienki. Telefon miałam wyłączony i 
kategorycznie zakazałam Giselle i Gretchen mówić komukolwiek, 
gdzie się zatrzymałam. Poszły kupić mi nowy telefon, żeby mieć 
ze mną kontakt, bo musiały wracać do pracy, do Kalifornii. 
Obsługę hotelową wzywałam, kiedy miałam ochotę, ale głównie 

background image

patrzyłam w sufit i rozmyślałam o tym, że zawalił mi się świat. 
Płakałam, aż wydawało mi się, że oczy mi wypadną. Nie 
rozumiałam, dlaczego Hunter mi to zrobił. O, nie. Dlatego że jest 
mężczyzną, a mężczyźni tak się zachowują. Są zdrajcami i 
kłamliwymi bydlakami, którzy nie są w stanie dochować wierności
jednej kobiecie. Wszyscy są jednakowi? Zaczynałam w to wierzyć.
A do tego moja siostra.
 

Była środa, więc wiedziałam, że matka będzie na zebraniu 

organizacji charytatywnej, a siostra na obiedzie z przyjaciółmi. 
Spędzały tak każdą środę. Kiedy taksówka podjechała pod dom, 
przez minutę wpatrywałam się w okno.
 

– Wysiada pani? – spytał kierowca.

 

Spojrzałam na niego i dopiero po minucie dotarło do mnie, 

co powiedział.
 

– Tak, przepraszam.

 

Zapłaciłam mu, wysiadłam i stanęłam przed długim krętym 

podjazdem prowadzącym do jedynego domu, jaki w życiu miałam.
Powoli weszłam do środka i upewniłam się, czy nikogo nie ma. 
Nie mogłam spotkać się z rodziną po tym, co mi zrobili. Weszłam 
na górę do mojego pokoju, szybko wyjęłam walizki z szafy i 
zaczęłam wrzucać do nich najpotrzebniejsze rzeczy. Musiałam 
zdążyć, zanim ktoś wróci do domu. Chwyciłam ubrania z szafy, 
przybory do makijażu, staniki, bieliznę i buty. Miałam spakowane 
dwie walizki i byłam gotowa do wyjścia. Otworzyłam górną 
szufladę biurka, wyciągnęłam książeczkę czekową, stanęłam w 
progu i rozejrzałam się po pokoju. Zeszłam z walizkami po 
schodach. Kiedy podchodziłam do drzwi, otworzyły się i do środka
weszła matka. Zamarła, kiedy mnie zobaczyła i łzy napłynęły jej 
do oczu.
 

– Lily, córeczko, tak się o ciebie martwiłam. Gdzie byłaś?

 

Spojrzałam na nią surowo i w jednej chwili poczułam, że robi

mi się niedobrze.
 

– Nieważne, gdzie byłam. Ważne jest tylko to, że wyjeżdżam 

i nie chcę mieć z tą rodziną nic wspólnego. To, co mi zrobiłaś, nie 
mówiąc mi o Brynn i Hunterze, jest niewybaczalne. Pomagałaś mi 

background image

planować ślub, wiedząc, że pieprzy moją młodszą siostrę. Miałaś 
zamiar pozwolić mi wyjść za zdrajcę i kłamcę. Co z ciebie za 
matka?! – rozpłakałam się.
 

– Lily, proszę, musisz zrozumieć, że próbowałam cię chronić,

a on mi przyrzekł, że to skończone – powiedziała, podchodząc do 
mnie z wyciągniętymi rękami.
 

– Nie waż się zrobić ani kroku więcej! – warknęłam. – Nie 

jestem taka jak ty i nie będę żyła tak jak ty.
 

Wyszłam z domu, przystanęłam, odwróciłam się i spojrzałam

na matkę, która stała i płakała.
 

– Ta rodzina dla mnie nie istnieje. Powiedz mojej młodszej 

siostrze, że mam nadzieję, że będą żyli z Hunterem długo i 
szczęśliwie. Miłego życia, mamo.
 

Wrzuciłam walizki na tył mojego SUV-a explorera, 

wsiadłam, odpaliłam auto, a matka wybiegła za mną.
 

– Proszę, Lily, wybacz mi, nie rób nam tego. Będziesz tego 

żałować.
 

– Żałuję tylko tego, że byłam częścią tej zakłamanej rodziny!

– wypaliłam, wyjechałam z podjazdu i ruszyłam przed siebie, 
najdalej od tego miejsca, jak się tylko da. Wiedziałam jedynie to, 
że nie mogę zostać w Seattle. Musiałam zniknąć i rozpocząć nowe 
życie.
 

Jechałam przez około trzy godziny, aż zapaliła mi się 

kontrolka paliwa. Dotarłam do Portland w Oregonie. Podjechałam 
na stację benzynową i otworzyłam torebkę, żeby wyjąć kartę 
kredytową i zamarłam, kiedy zobaczyłam dwa bilety na Arubę, 
która miała być celem mojej podróży poślubnej. Mieliśmy 
wyruszać jutro, bo Hunter nie mógł wziąć dwóch tygodni urlopu 
dzień po ślubie. Nalałam benzyny do explorera i podjechałam do 
małego targu. Wyjęłam aparat fotograficzny i postanowiłam, że 
będę robić zdjęcia w każdym miejscu, w którym się zatrzymałam. 
Chciałam stworzyć album z podróży do nowego życia. Robiłam 
zdjęcia sklepów, znaków drogowych i ludzi. Był piękny, ciepły, 
słoneczny dzień. Zauważyłam kawiarnię ze stolikami na zewnątrz. 
Nie byłam głodna, ale ostatnio jadłam kilka dobrych godzin temu. 

background image

Usiadłam przy stoliku i złożyłam zamówienie u kelnerki. 
Rozejrzałam się, wdychając świeże powietrze, i zauważyłam parę 
siedzącą kilka stolików dalej. Trzymali się za ręce, roześmiani. 
Chłopak był przystojny, to nie ulegało wątpliwości, a jego 
dziewczyna bardzo ładna. W jego uśmiechu było coś, co mnie 
poruszyło. Wyglądali na szczęśliwych i sprawiali wrażenie bardzo 
zakochanych. Chwyciłam aparat i zrobiłam im zdjęcie.
 

Zjadłam obiad, wypiłam dwie szklanki mrożonej herbaty i 

sięgnęłam po torebkę, żeby zapłacić rachunek. Bilety wypadły na 
betonowy chodnik. Schyliłam się, podniosłam je i trzymałam, 
wpatrując się w nie. Zostawiłam pieniądze na stoliku i podeszłam 
do szczęśliwej pary, której się przyglądałam, odkąd usiadłam.
 

– Dzień dobry, wiem, że to dziwne, ale mam dwa bilety 

lotnicze na Arubę. Lot jest jutro i chcę je państwu dać.
 

Oboje spojrzeli na mnie jak na wariatkę.

 

– Pani nie leci? – spytała oszołomiona kobieta.

 

– Nie, coś mi wypadło, mój narzeczony i ja nie będziemy 

mogli polecieć. Nie chcę, żeby przepadły, a wydaje mi się, że 
byłoby państwu miło na Arubie.
 

Spojrzała na niego, oboje spojrzeli na mnie.

 

– Zapłacę pani za bilety – powiedział chłopak, sięgając do 

kieszeni po portfel.
 

– Nie, proszę je wziąć. Nie chcę pieniędzy. Proszę mi tylko 

obiecać, że będą się państwo dobrze bawić. – Położyłam bilety na 
stoliku i zaczęłam się oddalać.
 

– Chwileczkę! – krzyknęła dziewczyna. – Dziękujemy – 

uśmiechnęła się.
 

– Potraktujcie to jako prezent, odpłaćcie kiedyś komuś 

innemu – uśmiechnęłam się i wróciłam do explorera.
 

background image

 Rozdział 1

 

Rok później…

 

Wsunęłam klucz do zamka i otworzyłam drzwi. Powoli 

nacisnęłam klamkę i weszłam do mojego nowego mieszkania. 
Postawiłam walizki i wzięłam głęboki oddech. Wcisnęłam 
włącznik światła na ścianie przy drzwiach i rozejrzałam się. 
Meble, które zamówiłam przez internet, zdążyły już dotrzeć i stały 
porozstawiane po całym pokoju. Wynajęłam to mieszkanie na 
podstawie zdjęć zamieszczonych w internecie. Przeszłam się, żeby 
ocenić miejsce. Jasnoszare ściany i białe sztukaterie nadawały mu 
tradycyjnego charakteru. Sofa i szeroki fotel w odcieniu bakłażana,
które kupiłam, doskonale pasowały do wnętrza, tak jak szklany 
stół kawowy i stoliki boczne. Przeszłam korytarzem do sypialni. 
Włączyłam światło i wpatrywałam się w pustą przestrzeń. Zestaw 
sypialniany miał zostać dostarczony następnego dnia. Było późno, 
byłam wyczerpana po czternastogodzinnej jeździe z Portland do 
Santa Monica. Mój explorer był pełen pudeł, które musiały 
poczekać do rana. W tej chwili chciałam tylko wygodnej kanapy.
 

Ostatni rok spędziłam w Portland, kiedy zepsuło mi się auto i

było w naprawie przez dwa tygodnie. Chyba można powiedzieć, że
miejsce mnie wciągnęło i właściwie nie miałam dokąd pojechać. 
Wynajęłam mieszkanie, podjęłam pracę jako niezależny fotograf 
dla miejscowej gazety i przez parę miesięcy pracowałam też na 
zastępstwie w szkole podstawowej. Jak wylądowałam w Santa 
Monica? Miejscowa gazeta przestała się ukazywać, a praca w 
szkole skończyła się, kiedy nauczycielka, którą zastępowałam, 
wróciła z urlopu macierzyńskiego. Któregoś dnia zadzwoniła do 
mnie Giselle i powiedziała, że jej ciotka, Chris, która jest 
dyrektorką jednej ze szkół podstawowych w Santa Monica, szuka 
nauczyciela na zastępstwo na długi okres i że powinnam do niej 
zadzwonić. Zrobiłam to i takim sposobem tu wylądowałam.
 

Giselle i Gretchen mieszkają w Santa Monica i byłam 

background image

przejęta tym, że będę mieszkać niedaleko. Są bliźniaczkami, 
przyjaźniłyśmy się, odkąd pamiętam. Poznałam je, kiedy miałam 
sześć lat i kiedy wprowadziły się do sąsiedniego domu. Ich ojciec 
był bankierem inwestycyjnym, a matka, w młodości, modelką. 
Obie poszły w ślady matki. Ze wzrostem metr siedemdziesiąt pięć 
i rozmiarem XS, były stworzone do zawodu modelki. 
Zazdrościłam im ciemnobrązowych oczu i długich, prostych 
brązowych włosów. Nasze matki mówiły na nas: trzej 
muszkieterowie, bo byłyśmy nierozłączne. Wszystko robiłyśmy 
razem i zawsze sobie pomagałyśmy. Bliźniaczki były moim 
oparciem i bez względu na to, do jakiego egzotycznego miejsca 
prowadziła je praca, rozmawiałyśmy ze sobą codziennie.
 

Otworzyłam oczy, przestraszona muzyką dobiegającą zza 

ściany. Chwyciłam telefon i sprawdziłam, która godzina. Była 
trzecia w nocy. Przespałam jakieś dwie godziny, które stały się 
normą od chwili, kiedy przyłapałam Huntera z Brynn w kościele. 
Mój umysł ciągle odtwarzał przeszłość i za każdym razem, kiedy 
zamknęłam oczy, widziałam tę scenę. Wstałam z kanapy, wzięłam 
torebkę i poszłam do łazienki. Chciałam przemyć twarz, ale 
zapomniałam, że wszystkie ręczniki i myjki leżą spakowane w 
którymś z kartonów w explorerze. Wyjęłam z torebki szczotkę i 
przeczesałam długie jasne włosy. Poszukałam gumki i spięłam je w
koński ogon. Kiedy przeglądałam się w lustrze, nie mogłam nie 
zauważyć worków pod niebieskoszarymi oczami. Musiałam wziąć 
prysznic, więc włożyłam buty, wzięłam kluczyki i ruszyłam do 
explorera. Kiedy wyszłam na klatkę schodową, stanęłam i 
wpatrywałam się w drzwi, przez które wydobywała się ogłuszająca
muzyka. Pokręciłam głową, przewróciłam oczami i poszłam do 
SUV-a po pudło opisane: „Łazienka”. Wyjęłam z auta karton i 
zaniosłam pod drzwi klatki. Postawiłam go na minutę, żeby 
otworzyć drzwi. Kiedy wsunęłam klucz do zamka, drzwi się 
otworzyły, a ja zachwiałam się i mało nie poleciałam do tyłu.
 

– Przepraszam, nie zauważyłem pani – odezwał się 

mężczyzna.
 

Spojrzał na mnie, a potem na karton na ziemi.

background image

 

– Wprowadza się pani? – spytał, spoglądając na zegarek.

 

– Tak, przyjechałam parę godzin temu i nie zdążyłam 

wypakować kartonów z samochodu – odpowiedziałam.
 

– Miło panią poznać. Jestem Sam – wyciągnął rękę.

 

– A ja Lily. Bardzo mi miło.

 

– Zaniosę ci ten karton – zaproponował i schylił się, żeby go 

podnieść.
 

– Nie, dam sobie radę – wyciągnęłam rękę, żeby mu 

przeszkodzić.
 

– Nie bądź śmieszna. Zaniosę ci to pudło za to, że mało cię 

nie przewróciłem przy otwieraniu drzwi – uśmiechnął się.
 

Był środek nocy, a ja kłóciłam się z zabójczo przystojnym 

chłopakiem o karton.
 

– W porządku, moje mieszkanie jest tutaj. – Wskazałam 

drzwi.
 

Sam spojrzał na mnie i się uśmiechnął.

 

– No, proszę, chyba jesteśmy sąsiadami.

 

Otworzyłam mu drzwi, a on wszedł do mieszkania i postawił 

pudło na podłodze.
 

– Więc to ty puszczałeś tak głośno muzykę o trzeciej w nocy?

– spytałam.
 

– Przepraszam. – Wzruszył ramionami. – Powiem 

Lucky’owi, żeby ściszył.
 

– Byłabym wdzięczna. Dzięki za pomoc z kartonem. – 

Zatrzasnęłam drzwi.
 

Przez następną godzinę rozpakowywałam pudło i układałam 

ręczniki. Pochowałam wszystkie przybory łazienkowe i wzięłam 
gorącą, odprężającą kąpiel w pianie. Moje dłonie zaczęły 
wędrować, bo już od dłuższego czasu nie miałam randki z moim 
chłopakiem na baterie. Kiedy skończyłam, wyszłam z wanny, 
owinęłam się ręcznikiem i poszłam do salonu, w którym stały 
walizki. Otworzyłam jedną i wyjęłam dżinsowe szorty i granatową 
koszulkę na ramiączkach. Wzięłam telefon z kanapy i spojrzałam, 
która godzina. Była szósta. Giselle i Gretchen miały przyjść pomóc
mi się rozpakować około ósmej, a zestaw mebli do sypialni miał 

background image

przyjechać pomiędzy dziewiątą a jedenastą. Wysuszyłam włosy i 
znów związałam je w kucyk. Nałożyłam lekki makijaż, a potem 
postanowiłam wyjść po kawę.
 

Wyszłam z mieszkania w tym samym czasie, co Sam ze 

swojego. Spojrzeliśmy na siebie nawzajem, a on się uśmiechnął.
 

– Czy ty w ogóle śpisz? – spytał.

 

– Powinnam zapytać cię o to samo. – Odwzajemniłam 

uśmiech.
 

Był przystojny, to nie ulegało kwestii. Mierzył jakiś metr 

osiemdziesiąt i miał wspaniałe umięśnione ciało, 
piaskowobrązowe włosy i brązowe oczy. Zdecydowanie pasował 
do wzoru obowiązującego w Santa Monica.
 

– Dokąd się wybierasz tak wcześnie?

 

Nie powinno go to obchodzić, ale był tak miły, że czułam, że 

ja również, jako sąsiadka, powinnam być dla niego miła.
 

– Idę po kawę, bo bardzo jej potrzebuję – odpowiedziałam, 

wychodząc z budynku, a on poszedł za mną.
 

– Ja też – powiedział. – Poszedłem zrobić kawę, ale torebka 

była pusta. Nie cierpię, kiedy Luke mi nie mówi, że kawa nam się 
kończy.
 

– Luke? – zagadnęłam.

 

– Tak, to mój przyjaciel i współlokator. Słuchaj, może 

wybierzemy się po kawę razem? – zaproponował z uśmiechem.
 

Przyjrzałam mu się. Sprawiał wrażenie sympatycznego 

chłopaka, no i był gejem, więc nie musiałam się przejmować tym, 
że zacznie mnie podrywać.
 

– Jasne, pójdę z tobą, ale musimy się streszczać, moje 

przyjaciółki mają przyjść pomóc mi się rozpakować.
 

Wsiadłam do jego samochodu i pojechaliśmy do kawiarni 

Brewsters. Weszliśmy do środka, a Sama od razu przywitała 
dziewczyna za ladą.
 

– Dobry, Sam! Kogo ze sobą przyprowadziłeś? – spytała, 

wycierając blat.
 

– Dobry, Jamie! To jest Lily, wprowadziła się do sąsiedniego 

mieszkania. Lily, to moja kuzynka, Jamie, jest właścicielką tej 

background image

klimatycznej kawiarni.
 

Jamie wytarła rękę i wyciągnęła ją do mnie, a ja delikatnie ją 

uścisnęłam.
 

– Miło cię poznać, Lily. Jesteś w mieście od niedawna?

 

– Tak, przeprowadziłam się tu wczoraj wieczorem z Portland 

– odpowiedziałam.
 

– Super! Witamy w Santa Monica i w Brewsters! Co ci 

podać? – spytała.
 

– Poproszę dużą czarną kawę – uśmiechnęłam się. Zerknęłam

na Sama i zauważyłam, że mi się przygląda. – Co jest?
 

– Taką kawę pije Luke. Nie rozumiem, jak można pić kawę 

bez cukru albo mleka. cały czas się o to sprzeczamy.
 

– Każdemu smakuje co innego, Sam – powiedziała Jamie.

 

– Postawię ci kawę – zwróciłam się do Sama.

 

– Firma stawia. – Jamie podała nam kawę. – Ten sknerus, 

Sam, nigdy tu nie płaci. Potraktuj to jako upominek powitalny w 
Santa Monica.
 

– Dzięki, Jamie! – Sam się uśmiechnął i wziął paczkę kawy z

półki. – Zabieram paczkę do domu, jestem twoim dłużnikiem!
 

Jamie przewróciła oczami.

 

– Co tydzień zostaje moim dłużnikiem – roześmiała się.

 

– Dziękuję, Jamie, miło cię było poznać – uśmiechnęłam się i

uniosłam kubek z kawą.
 

– Nawzajem!

 

Wyszłam z Brewsters i wsiadłam do samochodu.

 

– Masz bardzo miłą kuzynkę – powiedziałam.

 

– Tak, jest dla mnie jak siostra. Zamieszkała ze mną i z moją 

rodziną, kiedy miała osiem lat. Jej mama i tata byli dilerami 
narkotyków, zostali złapani i wylądowali w więzieniu.
 

– Jeszcze siedzą?

 

– Tak, minęło dwadzieścia lat, a oni dalej siedzą. Nie 

widziała ich przez te wszystkie lata.
 

Podjechaliśmy pod blok i wysiadłam z auta. Podeszłam do 

mojego explorera i postawiłam kawę na masce. Wyjęłam z torebki 
kluczyki i otworzyłam samochód. Sam podszedł do mnie.

background image

 

– Pomogę ci z tymi kartonami – zaproponował.

 

– Nie ma potrzeby, Sam. Napij się spokojnie kawy, poradzę 

sobie.
 

Podszedł do tyłu explorera.

 

– Daj spokój, Lily, pozwól mi pomóc. To przecież sąsiedzki 

obowiązek.
 

Westchnęłam i niechętnie otworzyłam bagażnik. Sam się 

uśmiechnął, wziął karton i ruszył w stronę budynku. Wyprzedziłam
go, żeby przytrzymać mu drzwi. Nim zdążyłam podejść do 
wejścia, otworzyły się z rozmachem i stanął w nich chłopak, który 
zaczął mi się przyglądać.
 

– Luke, w samą porę, weź ten karton – powiedział Sam i 

podał mu pudło.
 

– Co ty robisz? – spytał Luke. – Obudziłem się, a ciebie nie 

było. Aha, kawa się skończyła.
 

– Wiem, przyniosłem z Brewsters, w aucie jest paczka. A, to 

jest Lily, nasza nowa sąsiadka.
 

Luke spojrzał na mnie.

 

– Cześć. – Szybko odwrócił wzrok.

 

– Cześć – odpowiedziałam.

 

Nie mogłam oderwać od niego wzroku. Stał w drzwiach – 

całe jego metr osiemdziesiąt – w postrzępionych dżinsach i szarej 
obcisłej koszulce. Był boso, a krótkie brązowe włosy miał 
rozczochrane. Nie ulegało wątpliwości, że był najseksowniejszym 
facetem, jakiego w życiu widziałam. Widać było, że pracuje nad 
mięśniami i kształtem rąk i ramion. Na lewym bicepsie miał 
wytatuowany celtycki krzyż, ze skrzydłami w tle. Dzięki Bogu, że 
jest gejem. Czułam się raczej niezręcznie, bo Luke nie wydawał się
tak sympatyczny jak Sam.
 

– Lily, idź otworzyć mieszkanie, żebyśmy mogli pownosić 

kartony – poprosił Sam.
 

Minęłam Luke’a i przyłapałam go na tym, że mi się 

przygląda. Jak tylko na niego spojrzałam, odwrócił wzrok. 
Otworzyłam drzwi wejściowe do budynku i się odsunęłam, żeby je
przytrzymywać, aby Luke mógł wnieść karton do środka. Zrobił 

background image

to, a potem wszedł do swojego mieszkania i bez słowa zatrzasnął 
za sobą drzwi.
 

– Co mu jest? – spytałam Sama.

 

– Nie zwracaj na niego uwagi. Po prostu nie jest rannym 

ptaszkiem.
 

Nie mogłam pozbyć się wrażenia, że skądś go znam, ale 

wiedziałam, że to niemożliwe. Kiedy wnosiliśmy z Samem 
ostatnie kartony, przyjechały Giselle i Gretchen. Nie widziałam ich
ponad trzy miesiące, więc postawiłam karton i podbiegłam do 
nich, kiedy wysiadały z samochodu. Najpierw uściskałam 
Gretchen, a potem Giselle.
 

– Tak się cieszę, że przeprowadziłaś się do Santa Monica – 

powiedziała Giselle i mocno mnie przytuliła.
 

– Ja też – przyznałam, a do oczu zaczęły napływać mi łzy.

 

– Co to za przystojniak do nas idzie? – Gretchen się 

uśmiechnęła i założyła sobie włosy za ucho.
 

– Witam panie. – Sam się uśmiechnął.

 

– Sam, to jest Giselle, a to Gretchen, moje dwie najlepsze 

przyjaciółki.
 

– Miło was obie poznać. – Sam podał każdej rękę.

 

– Sam mieszka obok, pomaga mi wnosić kartony – 

wyjaśniłam.
 

– Poszliśmy też rano na kawę – wypalił.

 

Giselle spojrzała na mnie z uśmiechem.

 

– Słyszałaś, Gretchen? Lily była na kawie z facetem.

 

– Słyszałam, siostro! – Gretchen się do mnie uśmiechnęła.

 

Odwróciłam się i spojrzałam na Sama.

 

– Nie słuchaj ich. Dzięki za pomoc.

 

– Nie ma sprawy. Gdybyś czegoś potrzebowała, zapukaj do 

drzwi albo w ścianę.
 

Wzięłam Gretchen i Giselle za rękę i zaprowadziłam je do 

mojego nowego mieszkania.
 

background image

 Rozdział 2

 

No to, Lily, powiedz nam coś o Samie, co między wami jest? 

– Gretchen uśmiechnęła się i musnęła dłonią moją nową kanapę.
 

– Nic między nami nie ma! – krzyknęłam. – Pomógł mi 

wnieść kartony, to wszystko!
 

– Ale poszłaś z nim na kawę – wtrąciła Giselle.

 

– Sprostowanie: pojechaliśmy po kawę na wynos. Poza tym, 

jest gejem.
 

– O, nie! Niemożliwe! – jęknęła Gretchen.

 

– Owszem, jest gejem, a Luke jest jego chłopakiem. – 

Zaczęłam rozpakowywać karton z kuchennymi rzeczami.
 

– Wielka szkoda – powiedziała Giselle. – wygląda na miłego 

chłopaka, byłby dla ciebie idealny.
 

– Przede wszystkim, nie jestem zainteresowana. Skończyłam 

z facetami, zapomniałaś? A po drugie, znacie go od dziesięciu 
sekund. Skąd wiecie, że byłby dla mnie idealny?
 

– To widać – stwierdziły jednocześnie Giselle i Gretchen.

 

Przewróciłam oczami.

 

– Chodźcie, pomóżcie mi ustawić te meble.

 

Przesuwałyśmy meble po salonie, aż znalazły się w idealnym

położeniu. Przyjechał też komplet do sypialni i większość 
kartonów została rozpakowana.
 

– Co to jest? – spytała Giselle, trzymając pudło z napisem: 

„Album”.
 

– Zdjęcia, które robiłam po wyjeździe z Seattle. Miałam 

zamiar zrobić album na pamiątkę początku nowego życia. Ale 
przez to, że zostałam w Portland, nie ma ich zbyt wiele. Schowaj je
do szafy, któregoś dnia je przejrzę.
 

– Aha, dobra – skwitowała i ruszyła w stronę sypialni. Po 

kilku minutach wróciła z moją gitarą. – Chyba nie będziesz tego 
trzymać w szafie?
 

Spojrzałam na nią i na gitarę.

 

– A, zapomniałam o niej. Schowałam ją, żeby się nie 

zniszczyła przy rozpakowywaniu i przesuwaniu. Dzięki, Giselle, 

background image

postaw ją w kącie w sypialni.
 

– Umieram z głodu! – wypaliła Giselle.

 

– Ja też – dodała Giselle.

 

Spojrzałam na zegarek, była szósta po południu i 

uświadomiłam sobie, że przez cały dzień nic nie jadłam.
 

– Zamówmy pizzę i sałatkę – zaproponowałam.

 

– Niezła myśl, gdzie masz foldery knajp? – spytała Gretchen.

 

– Chyba zapomniałaś, że wprowadziłam się wczoraj w nocy, 

nie mam żadnych folderów – roześmiałam się.
 

– Mam pomysł. Zapukajmy do sąsiadów, może Sam ma 

menu jakiejś pizzerii? – Giselle puściła do mnie oko.
 

– Mam pomysł. Może poszukasz w telefonie? – odparłam.

 

Giselle przewróciła oczami i akurat w tej chwili rozległo się 

pukanie do drzwi. Podeszłam i przez wizjer zobaczyłam Sama, 
stojącego po drugiej stronie. Otworzyłam i z zaskoczeniem 
dostrzegłam, że trzyma dwie pizze i dużą brązową torbę.
 

– Sam, co to ma znaczyć? – spytałam, wskazując pizze.

 

– Pomyślałem, że pewnie coś byście zjadły po całym dniu 

ciężkiej pracy – uśmiechnął się.
 

– Wejdź, dziękujemy. – Ja też się uśmiechnęłam.

 

– Życie nam ratujesz! – oznajmiła Gretchen, podeszła do 

niego i pocałowała go w policzek. – Umieramy z głodu.
 

– Bardzo miło z twojej strony, że o nas pomyślałeś, Sam. 

Pójdę po portfel, ile ci jestem winna?
 

– Nic, ja stawiam. Potraktujcie to jako prezent powitalny – 

powiedział.
 

– Nie musiałeś tego robić, ale dziękujemy. Zapraszamy, 

przyłącz się do nas.
 

– Bardzo chętnie.

 

Wyjęłam z szafki talerze, z szuflady widelce i usiadłam przy 

stole obok Sama. Gretchen zdążyła już dobrać się do paluszków 
chlebowych, a Giselle otworzyła sałatkę. Sam wziął z pudełka 
kawałek pizzy, położył go na moim talerzu i uśmiechnął się do 
mnie.
 

– Dziękuję – wyszeptałam.

background image

 

– Nie ma za co – odpowiedział szeptem.

 

– Mógłbyś zaprosić do nas Luke’a – powiedziałam do Sama.

 

– Już go zapraszałem, ale nie ma ochoty. Powiedziałem, że 

będziemy mieli towarzystwo trzech pięknych kobiet i pyszne 
jedzenie, więc jego strata.
 

– I co na to powiedział? – spytałam.

 

– Że niczego mu nie potrzeba i żebym poszedł sam.

 

Wstałam, wzięłam butelkę wina, którą przywiozły Giselle i 

Gretchen. Wyjęłam z szafki kieliszki i postawiłam je na stole. Sam 
wstał, otworzył butelkę i napełnił wszystkie kieliszki. Uniósł swój, 
żeby wznieść toast.
 

– Za moją nową sąsiadkę, Lily. Żebyśmy się zaprzyjaźnili i 

spędzili wspólnie wiele miłych chwil.
 

Uśmiechnęliśmy się wszyscy i stuknęliśmy kieliszkami.

 

– Dziękuję, Sam.

 

Przez dwie godziny rozmawialiśmy o pracy. Sam jest 

architektem i pracuje dla znanej pracowni Glassman and Fillmore. 
Ja opowiedziałam o mojej miłości do fotografii i o tym, że jestem 
nauczycielką i to właśnie sprowadziło mnie do Santa Monica. 
Gretchen i Giselle opowiedziały o karierze modelek i 
egzotycznych miejscach, w których były. Zrobiło się późno, 
Gretechen i Giselle postanowiły wracać do domu. Uściskałam je 
na pożegnanie, a Sam odprowadził je do samochodu.
 

Sprzątałam w kuchni, kiedy dostałam wiadomość od 

Gretchen.
 

„Zakochałam się w Samie. Dlaczego musi być gejem?”

 

Uśmiechnęłam się i pokręciłam głową.

 

„Są nimi na ogół wszyscy fajni faceci” – odpisałam.

 

Dokończyłam sprzątanie i spojrzałam na zegarek. Była za 

piętnaście trzecia w nocy. Zgasiłam światło i poszłam do łazienki. 
Odkręciłam wodę w prysznicu, rozebrałam się i weszłam do 
kabiny. To był długi dzień, chciałam stać pod strumieniem gorącej 
wody wiecznie. Kiedy zdołałam wydobyć się spod prysznica, 
włożyłam piżamę i spojrzałam na gitarę, stojącą w kącie sypialni. 
Podeszłam do niej i ją podniosłam. Usiadłam na łóżku i zaczęłam 

background image

brzdąkać. W moim umyśle pojawiły się wspomnienia ojca. 
Zaczęłam grać piosenkę, którą śpiewał mi, kiedy byłam mała. 
Kiedy skończyłam, znów spojrzałam na zegarek. Była czwarta. 
Odłożyłam gitarę na stojak, położyłam się w moim nowym łóżku i 
modliłam się o spokojny sen.
 

Otworzyłam szybko oczy, budząc się z koszmaru. Zegarek 

wskazywał szóstą rano, spałam tylko dwie godziny. Leżałam w 
łóżku, ale przewracałam się z boku na bok. Nie było szans, żebym 
znów zasnęła. Nie dawała mi spokoju myśl, że jutro zaczynam 
uczyć. Kochałam dzieci i kochałam je uczyć, ale kochałam też 
fotografię i to jej chciałam się poświęcić. Mam dwadzieścia sześć 
lat i ciągle nie zdecydowałam, jak ma wyglądać moje życie. 
Myślałam, że spędzę je z Hunterem. Było dokładnie zaplanowane. 
Mieliśmy się pobrać, mieć dwoje dzieci i zamieszkać w domku z 
białym płotem ze sztachet. Ja miałam zajmować się fotografią, 
przy okazji wychowując dzieci, a on miał wracać do domu z pracy,
mieliśmy jeść razem obiad, który miałam przygotowywać przez 
cały dzień.
 

Czy aż tak byłam zdesperowana, żeby odnaleźć trochę 

normalności?
 

Wstałam, włożyłam fajną, krótką plażową sukienkę w 

kwiatowy wzór, którą kupiłam przed przeprowadzką tutaj. 
Zawlokłam się do kuchni, żeby napić się kawy. Cholera, 
zapomniałam ją kupić. Westchnęłam. Zastanawiałam się, czy Sam 
się już obudził. Podeszłam do ściany i przytknęłam do niej ucho. 
Nie wiedziałam, jaki rozkład ma jego mieszkanie, ale 
zaryzykowałam i lekko zapukałam w ścianę. Uśmiechnęłam się, 
kiedy usłyszałam pukanie. Podeszłam do sąsiednich drzwi i 
zapukałam. Westchnęłam, kiedy się otworzyły i zobaczyłam w 
nich Luke’a w granatowych spodniach od piżamy, które trzymały 
się tuż poniżej linii bioder. Poczułam się nieswojo i zaczęłam się 
wiercić.
 

– Mogę ci w czymś pomóc? – spytał Luke, patrząc na mnie.

 

– Hm, cześć, miałam nadzieję, że jest Sam – powiedziałam 

nerwowo.

background image

 

– Nie, nie ma go.

 

Ton jego głosu dawał do zrozumienia, że mu przeszkadzam.

 

– Aha, w takim razie zadzwonię do niego później. – 

Odwróciłam się i miałam zamiar wrócić do mieszkania.
 

– Chwileczkę, potrzebujesz czegoś? – spytał.

 

Odwróciłam się i spojrzałam na niego. Był obcesowy, ale z 

całą pewnością był najseksowniejszym facetem, jakiego w życiu 
widziałam.
 

– Chciałam spytać, czy mogłabym pożyczyć trochę kawy. 

Zapomniałam wczoraj kupić, a od kawy jestem uzależniona i 
potrzebna mi natychmiast.
 

Kąciki jego warg uniosły się w lekkim uśmiechu.

 

– Wejdź. – Odsunął się.

 

Kiedy weszłam do środka, zaskoczyła mnie wielkość 

mieszkania. Jak widać, narożne mieszkanie ma swoje zalety.
 

– Jaką pijesz? – spytał, otwierając lodówkę.

 

– Czarną, ale nie rób sobie kłopotu, pożyczę trochę i zaparzę 

u siebie.
 

– Powiedziałaś, że musisz się napić szybko, a ja mam już 

zaparzoną, więc weź kubek i wypij – warknął.
 

– Dobrze – wyjąkałam nerwowo.

 

Wypiłam łyk i rozejrzałam się po mieszkaniu. Było 

nieskazitelne, wszystko znajdowało się na swoim miejscu. 
Ciemnobrązowe skórzane meble stały na tle beżowych ścian, a na 
jednej z nich wisiał sześćdziesięciopięciocalowy telewizor. Czułam
się skrępowana, ale nie mogłam wyjść, dopóki nie wypiję kawy.
 

– Jesteś jedną z niewielu znanych mi osób, które lubią czarną

kawę – powiedział ni z tego, ni z owego Luke, nalewając sobie 
kawy, a potem wypił łyk.
 

Usiadłam na stołku przy kuchennym barku. Luke opierał się 

o blat naprzeciwko mnie. Nie mogłam zapanować nad wzrokiem, 
który błądził po jego idealnie zarysowanych mięśniach brzucha i 
wyrzeźbionym ciele. Trenował, nie było co do tego wątpliwości. 
Chyba nadszedł czas na odnowienie związku z moim chłopakiem 
na baterie. Nie mogłam nie zauważyć blizny na prawym biodrze i 

background image

na plecach.
 

– Coś ze mną nie tak? – spytał.

 

Mój wzrok powędrował do jego oczu.

 

– Nie, czemu pytasz?

 

– Nie wiem, tak jakoś mi się przypatrujesz.

 

Miałam ochotę umrzeć. Jego ciało mnie zafascynowało i on 

to zauważył. Czułam się w tej chwili strasznie upokorzona, 
musiałam coś szybko wymyślić.
 

– O czym myślałaś? – spytał, podchodząc bliżej i pochylił się

nad blatem przede mną.
 

Kątem oka dostrzegłam przy telewizorze gitarę.

 

– Kto gra na gitarze? – zagadnęłam szybko, żeby zmienić 

temat.
 

– Ja.

 

– Fajnie – odpowiedziałam.

 

Podszedł do gitary i zdjął ją ze stojaka. Przyniósł ją i mi 

podał. Patrzyłam na niego zdezorientowana.
 

– Masz, zagraj tę piosenkę, którą grałaś w nocy – poprosił.

 

– Słyszałeś? – spytałam.

 

– Tak. Widzisz moją kanapę? Tam jest twoja sypialnia.

 

– Och, przepraszam, jeżeli cię obudziłam.

 

– Nie obudziłaś, nie spałem. Zagrasz tę piosenkę?

 

Wzięłam od niego gitarę i położyłam sobie na kolanach. 

Ułożyłam palce na gryfie i zaczęłam grać. On wziął mój pusty 
kubek i dolał mi kawy. Postawił go przede mną, a ja grałam 
piosenkę, którą chciał usłyszeć.
 

– Kto cię nauczył grać? – Oparł się o ścianę.

 

– Ojciec – odpowiedziałam, wydobywając ostatni akord.

 

– Co to za piosenka?

 

– Śpiewał mi ją ojciec. Nosi tytuł: Moja mała córeczka.

 

Spojrzał na mnie z miną bez wyrazu. Oddałam mu gitarę.

 

– Twoja kolej.

 

– Nie! Nie zagram – warknął i wrócił do kuchni.

 

Nie wiedziałam, co powiedzieć czy myśleć. Chwilę temu był 

miły, a zaraz potem zaczyna zachowywać się, jakbym mu 

background image

przeszkadzała. Był jak kobieta z ostrym stanem napięcia 
przedmiesiączkowego. Wstałam.
 

– Dzięki za kawę, powiedz Samowi, że byłam – rzuciłam 

pewnym tonem.
 

Nie odezwał się do mnie słowem, wyglądał przez kuchenne 

okno, opierając się dłońmi o blat. Otworzyłam drzwi, żeby wyjść. 
Stał w nich Sam.
 

– Cześć, Lily. Dzień dobry – powiedział ze zdumieniem na 

twarzy.
 

– Powiedz swojemu kumplowi, że powinien nauczyć się 

dobrych manier wobec kobiet – warknęłam.
 

Wróciłam do mojego mieszkania, a Sam poszedł za mną.

 

– Co się stało, do cholery?

 

– Jest po prostu niegrzeczny, Sam.

 

Sam podszedł do mnie i położył mi dłonie na ramionach.

 

– Posłuchaj, Luke jest naprawdę świetnym facetem, kiedy się

go lepiej pozna. Miał bardzo ciężki rok, staram się mu pomóc.
 

– Cóż, ja też miałam ciężki rok, ale nie odnoszę się chamsko 

do ludzi.
 

– Posłuchaj mnie, kiedy mówię, że trzeba mu trochę 

odpuścić. Pewnie jest przy tobie zdenerwowany, bo jesteś taka 
piękna.
 

Spojrzałam na niego skołowana.

 

– Chcę cię o coś poprosić – powiedział. – Mogłabyś mi dać 

numer Gretchen?
 

Spojrzałam na niego znowu i pokręciłam głową, wyciągając 

ręce.
 

– Zaraz, zaraz, zaraz. Po co ci numer Gretchen?

 

Sam się skrzywił.

 

– Chcę ją zaprosić na randkę – odpowiedział.

 

– Na randkę? – powtórzyłam, zupełnie zaskoczona.

 

– Masz coś przeciwko temu, żebym umówił się na randkę z 

twoją przyjaciółką? – spytał, posyłając mi dziwne spojrzenie.
 

– Jesteś gejem, dlaczego miałbyś się umawiać z Gretchen? 

Co z Lukiem? Chyba nie ucieszyłby się, że jego chłopak umawia 

background image

się na randkę z kobietą?
 

Sam cofnął się o krok.

 

– Nooo nie, chwileczkę. Masz mnie za geja?! – roześmiał się.

 

Na mojej twarzy odmalowało się przerażenie.

 

– A nim nie jesteś? – spytałam ostrożnie.

 

– Myślałaś, że ja i Luke jesteśmy ze sobą?! – powiedział, 

nadal się śmiejąc.
 

– O, mój Boże. – Odwróciłam się zawstydzona.

 

Sam chwycił mnie i objął.

 

– Jesteś taka zabawna, Lily. Dawno się tak nie uśmiałem.

 

Stałam, wciskając nos w jego pierś. Poklepałam go po 

plecach.
 

– Cieszę się, że potrafię cię rozbawić.

 

– I co z tym numerem? – uśmiechnął się.

 

– Daj mi swój telefon. – Wyciągnęłam rękę. Wprowadziłam 

numer mojego telefonu, telefonu Gretchen i Giselle. – Na wypadek
gdybyś chciał mnie złapać, kiedy nie będzie mnie w domu.
 

Sam się uśmiechnął i wziął ode mnie telefon. Po chwili 

odezwała się moja komórka. Podeszłam do blatu, podniosłam ją i 
zobaczyłam wiadomość.
 

„Teraz masz i mój numer, gdybyś kiedykolwiek chciała 

pogadać”.
 

Spojrzałam na niego z uśmiechem.

 

– Idź, zadzwoń do Gretchen. Podobasz jej się, ale nie mów, 

że ci to powiedziałam.
 

Sam puścił do mnie oko, roześmiał się i wyszedł z mojego 

mieszkania.
 

background image

 Rozdział 3

 

LUKE

 

Siedziałem na kanapie, kiedy wszedł Sam i naskoczył na 

mnie.
 

– Co się z tobą dzieje, Luke, do cholery?

 

Spojrzałem na niego i wypiłem łyk kawy.

 

– O co ci chodzi Sam, do diabła?

 

– Doskonale wiesz, o czym mówię. Dlaczego musisz być dla 

Lily takim dupkiem?
 

– Nie mam pojęcia, o czym mówisz – powiedziałem, 

wstałem i poszedłem do sypialni. Sam poszedł za mną.
 

– Akurat! Doskonale wiesz, o co mi chodzi!

 

– Daj mi spokój, Sam – ostrzegłem.

 

Wyszedł z mojego pokoju i poszedł do łazienki, mamrocząc 

pod nosem. Otworzyłem szafę i zobaczyłem, że jest właściwie 
pusta. Spojrzałem w róg sypialni i zauważyłem, że kosz na pranie 
wręcz kipi od brudnych ubrań. Nie mogłem sobie nawet 
przypomnieć, kiedy ostatnio robiłem pranie. Podniosłem parę 
ciuchów z podłogi i wrzuciłem je do kosza. Wziąłem kosz i 
postawiłem przy drzwiach wyjściowych, poszedłem do lodówki i 
wziąłem butelkę wody. Sam wyszedł z łazienki, kiedy ja 
wychodziłem z mieszkania.
 

– Aha, Lily myślała, że jesteś gejem! – krzyknął.

 

Przystanąłem i postawiłem kosz z praniem na ziemi. 

Odwróciłem się i spojrzałem na Sama.
 

– Jak to: myślała, że jestem gejem?

 

– Jakiej części zdania: „myślała, że jesteś gejem” nie 

zrozumiałeś? – uśmiechnął się z wyższością.
 

Przewróciłem oczami, zatrzasnąłem drzwi, podniosłem kosz 

z praniem i ruszyłem korytarzem do pralni. Kiedy przekroczyłem 
próg, zauważyłem Lily, która wkładała ubrania do pralki. 
Dostrzegła mnie i przerwała.
 

– Cześć, chcesz skorzystać? – spytała, wskazując pralkę.

background image

 

– Tak, ale nic się nie stało, wypiorę innym razem – 

odpowiedziałem.
 

Nie mogłem przestać myśleć o tym, że rano zachowałem się 

wobec niej jak dupek i że na pewno wspomniała o tym Samowi, bo
inaczej by tak na mnie nie naskoczył.
 

– Część ubrań możesz wrzucić z moimi. Podzielimy się 

kosztami – zaproponowała.
 

– Nie wprowadziłaś się dopiero wczoraj? – spytałem.

 

– Parę dni temu – odpowiedziała.

 

– Skoro dopiero się wprowadziłaś, to dlaczego już robisz 

pranie?
 

Spojrzała na mnie ze złością w oczach.

 

– Ja nie… Cholera, nieważne. Pralka jest twoja – 

powiedziała, wyjęła ubrania z pralki i wyszła energicznym 
krokiem z pralni.
 

Nie powiedziałem niczego złego, więc nie wiedziałem, 

dlaczego się tak wzburzyła, ale i tak było mi to obojętne, nie miało
to dla mnie znaczenia. Wrzuciłem ciuchy do pralki, włączyłem ją i 
wróciłem do mieszkania. Kiedy otworzyłem drzwi, podbiegła do 
mnie Charley.
 

– Wujku Luke, zobacz, co mama mi kupiła! – zawołała i 

pokazała mi srebrną bransoletkę z motylem.
 

– Ooo, piękna – uśmiechnąłem się i dałem jej buziaka w 

czoło.
 

– Kupiła mi ją na prezent z okazji pierwszego dnia w szkole, 

jutro.
 

– Jest naprawdę ładna, żabko – powiedziałem i postawiłem ją

na podłodze. – Gdzie twoja mama, Charley? – spytałem, bo nie 
widziałem jej nigdzie w mieszkaniu.
 

– Poszła do sklepu. Poprosiła wujka Sammy’ego, żeby miał 

mnie na oku, aż wrócisz z pralni.
 

Moja siostra, Maddie, jest samotną matką, a Charlene, czy 

Charley, jak się do niej zwracamy, to jej dziewięcioletnia córka. 
Zajmują jedno z mieszkań na górze. Jej tak zwany ojciec, który już
na samym początku wyparł się ojcostwa, ale test na ojcostwo 

background image

dowiódł, że Charley jest jego córką, zjawia się co parę lat. Nie 
płaci alimentów, nie dzwoni do niej z okazji urodzin, Bożego 
Narodzenia ani Wielkanocy. Jest właściwie ojcem nieobecnym i 
chciałbym, żeby moja siostra pozbawiła go praw rodzicielskich. 
Nie ma dobrego wpływu na Charley i nie mam zamiaru stać z boku
i pozwalać, żeby niszczył jej życie.
 

– Hej, Charley, może weź kredki i papier, usiądź tam, przy 

stole i namaluj dla mnie ładny obrazek. Muszę porozmawiać 
chwilę z wujkiem Lukiem – odezwał się Sam.
 

Podszedłem do lodówki i wyjąłem piwo. Zdjąłem kapsel i 

rzuciłem nim w niego. Chwycił go jedną ręką, jak zawsze. Słowo 
daję, mógłby grać w kosza. Jestem przekonany, że minął się z 
powołaniem. Podszedłem do kanapy, usiadłem i położyłem nogi na
ławie.
 

– Dzisiaj coś do mnie dotarło i chcę, żebyś o tym wiedział – 

powiedział Sam.
 

– Co do ciebie dotarło, Sam? – spytałem, wpatrując się w 

telewizor.
 

– Pamiętam, że kiedy dorastałem, moja siostra wracała do 

domu zapłakana, bo chłopcy jej dokuczali.
 

Spojrzałem na niego i napiłem się piwa.

 

– Do czego zmierzasz?

 

– Pamiętam, jak mama mówiła jej, że dokuczają jej tylko 

dlatego, że ją lubią i nie wiedzą, jak to wyrazić, bo się boją.
 

– Mówisz mi to w jakimś celu, Sam?

 

– Tak, Luke, zgadłeś. Wydaje mi się, że Lily ci się podoba i 

dlatego zachowujesz się wobec niej tak, jak się zachowujesz.
 

– Jezu Chryste, Sam, czy ty się słyszysz? Nie masz pojęcia, o

czym mówisz! – odparowałem i podniosłem się z kanapy.
 

– Luke, minął prawie rok, odkąd Callie…

 

– Przestań! Nigdy więcej nie waż się wymawiać jej imienia! 

– wrzasnąłem.
 

Nagle poczułem, że ktoś ciągnie mnie za dżinsy.

 

– Wujku Luke, dlaczego krzyczysz?

 

Spojrzałem na Sama i pokręciłem głową. Pochyliłem się i 

background image

położyłem Charley dłonie na ramionach.
 

– Nie krzyczę, żabko, przypadkowo podniosłem głos. 

Przepraszam.
 

– Mama zawsze mówi, że kiedy się jest w mieszkaniu, trzeba

używać wewnętrznego głosu.
 

– Wiem, tak będę robił, obiecuję. A teraz wracaj dokończyć 

obrazek – uśmiechnąłem się i pocałowałem ją w głowę.
 

– Słuchaj, przepraszam, że cię zdenerwowałem, ale Lily to 

naprawdę fajna dziewczyna i nie zasługuje na to, żeby odnosić się 
do niej niegrzecznie. Przecież nic ci nie zrobiła – powiedział Sam.
 

Spojrzałem na niego, usiadłem z powrotem na kanapie i 

odstawiłem piwo.
 

– Zachowujesz się tak, jakbyś znał ją całe życie, a poznałeś ją

dwa dni temu. Chcesz się z nią umówić na randkę, czy coś? 
Usiłujesz uzyskać moją aprobatę? – spytałem.
 

– Nie, nie staram się o twoją aprobatę, bo jej nie potrzebuję. 

Gdybym chciał umówić się z Lily, zaprosiłbym ją na randkę, ale 
bardziej interesuje mnie jej przyjaciółka, Gretchen.
 

Wypiłem ostatni łyk piwa, kiedy Maddie wchodziła do domu.

Wstałem i pocałowałem ją w policzek.
 

– Cześć, siostro, pomóc ci?

 

– Nie, już zaniosłam torby na górę – odrzekła z uśmiechem.

 

Podeszliśmy oboje do stołu, przy którym rysowała Charley i 

spojrzeliśmy na obrazek.
 

– Bardzo ładny obrazek, Charley. Mogę go dostać?

 

– Przepraszam, wujku Luke, ale to jest obrazek dla mojej 

nowej nauczycielki na jutro.
 

– No, cóż, szczęściara z tej nauczycielki, skoro dostanie taki 

ładny rysunek – powiedziałem.
 

Maddie i Charley pozbierały kredki i kartki i wyszły. Charley

zatrzymała się w progu i odwróciła się do mnie.
 

– Wujku Luke, przyjdziesz jutro rano, zanim wyjdę do 

szkoły?
 

– Na pewno, żabko – uśmiechnąłem się, a ona pomachała mi 

na pożegnanie.

background image

 

Kochałem tę dziewczynkę najbardziej na świecie.

 

Wieczorem wpadł Lucky i poszliśmy do Berniego. To bar, w 

którym w ciągu dnia i w niektóre wieczory pracuje moja siostra i w
którym gramy trochę z chłopakami. Potrafimy przyciągnąć trochę 
ludzi, kiedy Bernie, właściciel, mówi ludziom, kiedy będziemy 
grać. Dziś wieczorem nie mieliśmy występować, wybraliśmy się 
na parę drinków i na bilard. Lucky’ego i Sama znam od 
pierwszego roku studiów. Byliśmy współlokatorami. Lucky jest 
kobieciarzem. Zawsze nim był i zawsze będzie. Naprawdę ma na 
imię Thomas, ale zaczęliśmy mówić na niego Lucky, kiedy wyrwał
najlepszą dziewczynę w naszym miasteczku uniwersyteckim. On 
dokładnie wie, co powiedzieć kobiecie, a one zawsze ulegają jego 
czarowi. Po kilku partiach bilardu i paru piwach chciałem wracać 
do domu. Lucky zaprosił do mieszkania kilka dziewczyn, żeby 
zagrać w jego wersję rozbieranego pokera. Przewróciłem oczami, 
kiedy usłyszałem, że dziewczyny chichoczą, słysząc jego słowa.
 

Wróciliśmy do mieszkania i Lucky wyjął karty. Grał on, Sam

i dwie dziewczyny. Trzecia nie chciała grać, ja też nie. Podszedłem
do lodówki i wyjąłem piwo. Zdjąłem kapsel i rzuciłem go Samowi,
a ten wyciągnął rękę i go złapał. Uśmiechnąłem się i usiadłem na 
kanapie. Dziewczyna przedstawiła się jako Monica. Nie 
obchodziło mnie zupełnie, jak ma na imię, chciałem być sam. 
Lucky wstał od stołu i włączył muzykę. Sam krzyknął, żeby ją 
ściszył. Spojrzałem na niego, bo nigdy nikomu nie kazał ściszać 
muzyki, sam lubił ją głośno puszczać. Przechylił głowę na bok, 
dając znać, że byłoby zbyt głośno dla Lily. Przewróciłem oczami i 
wróciłem do oglądania telewizji.
 

Po chwili Monica przysunęła się do mnie i zaczęła wodzić 

palcem w górę i w dół po mojej ręce. Spojrzałem na nią. Była 
atrakcyjna, ale nie w moim typie. Pochyliła się.
 

– Robię świetne lody, gdybyś był zainteresowany – 

wyszeptała mi do ucha.
 

Uśmiechnęła się i powoli oblizała wargi.

 

Byłem pijany i nie miałem zamiaru uprawiać z nią seksu, 

więc skorzystałem z jej propozycji. Dawno tego nie robiłem, 

background image

byłem gotowy. Wstałem z kanapy i dałem jej znać, żeby poszła za 
mną do sypialni. Kiedy zamknąłem drzwi, Monica uklękła i 
rozpięła mi dżinsy. Zsunęła mi je do kostek razem z bokserkami. 
Objęła wargami mój sztywny członek, a ja ścisnąłem ją za włosy i 
poruszałem jej głową w górę i w dół. Dochodziłem, kiedy drzwi 
się otworzyły. Uniosłem wzrok i zobaczyłem Lily.
 

background image

 Rozdział 4

 

LILY

 

Przeszukiwałam szafę, próbując znaleźć czarną spódnicę, 

którą chciałam jutro włożyć. Nie mogłam uwierzyć, że miałam 
uczyć czwartą klasę przez cały rok. Nauczycielka, którą miałam 
zastępować, wzięła rok urlopu, żeby opiekować się nieuleczalnie 
chorym mężem. Rozpakowałam ostatnie kartony i znalazłam tę 
spódnicę. Spojrzałam na zegarek, była północ. Musiałam wziąć 
prysznic, bo czułam się brudna po rozpakowywaniu. Poszłam do 
łazienki, rozebrałam się, odkręciłam kran. Kiedy wyciągnęłam 
rękę, żeby poprawić słuchawkę prysznica, pękł wąż i woda zaczęła
lać się po całej łazience. Było późno, byłam brudna, i co miałam, 
do cholery, począć? Nie miałam wyjścia, musiałam poprosić Sama,
żeby pozwolił mi skorzystać z ich prysznica. Wiedziałam, że nie 
śpi, bo słyszałam głośną muzykę przez cienkie jak papier ściany. 
Włożyłam koszulkę na ramiączka i spodnie do jogi i poszłam do 
sąsiadów. Zapukałam kilka razy, aż w końcu Sam otworzył drzwi.
 

– Lily, co się stało? Wszystko w porządku?

 

– Nie, wąż w prysznicu mi się zepsuł, a za jakieś siedem 

godzin zaczynam nową pracę. Mogę skorzystać szybko z twojego 
prysznica? – spytałam.
 

– Jasne, wejdź. Łazienka jest na końcu korytarza – 

uśmiechnął się.
 

Weszłam do mieszkania i szybko poszukałam wzrokiem 

Luke’a. Był ostatnią osobą, jaką chciałam w tej chwili zobaczyć. 
Ale zobaczyłam tylko jakiegoś innego chłopaka i dwie półnagie 
dziewczyny. Spojrzałam na Sama, unosząc brew.
 

– Przepraszam, ale gramy w rozbieranego pokera – wyjaśnił.

 

– Nie moja sprawa, Sam. – Uniosłam dłoń.

 

Nagle stanął przede mną chłopak, który przed chwilą siedział

przy stole.
 

– Sammy, to twoja koleżanka? – spytał.

 

– To Lily, wprowadziła się do sąsiedniego mieszkania.

background image

 

– Cześć, piękna. – Uśmiechnął się i delikatnie pocałował 

mnie w rękę. – Jestem Lucky. Bardzo mi miło poznać tak 
wspaniałą kobietę.
 

– Miło cię poznać, Lucky – powiedziałam, siląc się na 

uśmiech. Znam takich jak on i nie miałam zamiaru się na to 
nabrać.
 

Przeprosiłam i ruszyłam korytarzem. Otworzyłam drzwi, 

które – jak mi się wydawało – były drzwiami do łazienki i 
westchnęłam, kiedy zobaczyłam stojącego Luke’a, któremu jakaś 
dziewczyna robi loda. Natychmiast zatrzasnęłam drzwi i wyszłam 
z mieszkania. Sam pobiegł za mną, pytając, co się stało. 
Powiedziałam, że się rozmyśliłam. Wróciłam do mojego 
mieszkania i osunęłam się na podłogę. Ukryłam twarz w dłoniach i
siedziałam. Przestraszyłam się, kiedy usłyszałam pukanie. 
Wstałam i wyjrzałam przez wizjer. To był Luke. Otworzyłam. Stał 
w dżinsach i koszulce i trzymał w ręce skrzynkę z narzędziami. 
Nie mogłam na niego patrzeć po tym, co zobaczyłam, taka byłam 
speszona.
 

– Sam powiedział, że wąż ci pękł w prysznicu.

 

– Tak. A ty co, jesteś złotą rączką? – spytałam.

 

– Prawdę mówiąc, tak. Jestem serwisantem, muszę 

sprawdzić, jakie części będą mi potrzebne i jutro przyjdę naprawić.
 

– Dobrze, wejdź – warknęłam i cofnęłam się.

 

Nie mogłam przestać gapić się na jego tyłek, kiedy szedł 

korytarzem. Do cholery, co się ze mną dzieje? Nie chciałam na 
niego patrzeć, ani na żadną część jego ciała. Poszłam za nim do 
łazienki, w której postawił skrzynkę z narzędziami na sedesie.
 

– Co ty z tym zrobiłaś, do diabła? – spytał.

 

– Nic nie zrobiłam. Chciałam poprawić rączkę i się zepsuło.

 

– Takie rzeczy nie psują się tak łatwo. Musiałaś chwycić i 

szarpnąć z całej siły.
 

Denerwował mnie swoim podejściem i myślałam o pewnej 

części jego ciała, którą miałam ochotę chwycić i szarpnąć z całej 
siły. Przewróciłam oczami, stojąc i opierając się o umywalkę.
 

– Wie pan co, panie Złota Rączka? Ma pan rację, pewnie 

background image

zepsuła to moja nadludzka siła.
 

Odwrócił głowę i spojrzał na mnie. Kąciki jego warg uniosły 

się w lekkim uśmiechu, który zwrócił moją uwagę. Nie mogłam 
dłużej na niego patrzeć. Kręcił mnie, a to nie zdarzyło mi się od 
bardzo dawna. Zaczęłam się złościć na moje ciało za to, że reaguje 
w taki sposób na sam jego widok, a najgorsze było to, że nie 
mogłam wymazać z umysłu tego, co właśnie zobaczyłam.
 

– Będę w kuchni, gdybyś mnie potrzebował – powiedziałam i

wyszłam z łazienki.
 

Spojrzałam na zegarek na piekarniku. Była druga. Chciało mi

się płakać, bo o siódmej rano musiałam być w mojej klasie, ale 
nadal byłam brudna. Luke wyszedł z łazienki ze swoją skrzynką z 
narzędziami.
 

– Jutro kupię części, które będą mi potrzebne i przyjdę go 

naprawić. Będziesz w domu? – spytał i spojrzał na mnie. – Lily, co
się stało?
 

Odwróciłam się do lodówki, udając, że wyciągam butelkę 

wody, żeby nie zauważył łez, które za chwilę miały popłynąć mi z 
oczu.
 

– Nic. Jestem naprawdę zmęczona. Za parę godzin zaczynam

nową pracę i czuję się brudna po całym dniu rozpakowywania 
kartonów. Odpowiadając na twoje pytanie: nie, nie będzie mnie 
jutro w domu, na pewno do trzeciej po południu.
 

Usłyszałam jak robi kilka kroków i podchodzi do mnie od 

tyłu.
 

– Słuchaj, zabierz rzeczy i weź szybki prysznic u mnie. Aha, 

przepraszam za to, co zobaczyłaś.
 

Uniosłam dłoń, żeby go powstrzymać.

 

– Proszę, nie przepraszaj. Nie zrobiłeś nic złego. To moja 

wina, że przeszkodziłam tobie i twojej dziewczynie.
 

– Ona nie jest moją dziewczyną – powiedział 

nieoczekiwanie. – Chodź. Czas leci, a ty musisz wziąć prysznic.
 

Odwróciłam się i spojrzałam na niego.

 

– Dziękuję, Luke. Wezmę rzeczy.

 

Poczekał na mnie i poszliśmy razem do jego mieszkania. 

background image

Otworzył drzwi i kiedy weszłam do środka, zobaczyłam jedynie 
dwie całkiem nagie dziewczyny przy stole i kompletnie ubranych 
Sama i Lucky’ego. Luke westchnął i podszedł do stołu. Chwycił 
ubrania dziewczyn i rzucił im je.
 

– Dziewczyny, fajnie było, ale musicie iść.

 

– Ej, stary, co ty wyprawiasz, do cholery? – Lucky wstał.

 

– Lily, łazienka jest po lewej stronie – wyjaśnił.

 

Ruszyłam w stronę łazienki i usłyszałam, jak Luke mówi 

Lucky’emu, że impreza się skończyła i że on też musi iść. Lucky 
nie był szczęśliwy z tego powodu, ale zrobił to, co kazał Luke. 
Zatrzasnęłam drzwi i zamknęłam je na zamek. Weszłam pod 
prysznic, stanęłam pod strumieniem gorącej wody i się 
odprężałam. Kiedy nakładałam szampon na włosy, usłyszałam, że 
drzwi się otwierają.
 

– To tylko ja, nie bój się – powiedział Luke.

 

Zamarłam.

 

– Luke, do cholery! Wyjdź! – krzyknęłam.

 

– Nie tylko ty musisz wcześnie wstać. Chcę tylko umyć zęby,

pospieszę się.
 

– Nie możesz poczekać, aż wyjdę spod prysznica i wrócę do 

siebie?
 

– Nie. Jestem zmęczony i chcę się położyć. Poza tym, wy, 

kobiety, długo siedzicie w łazience.
 

Usłyszałam, jak zaczyna myć zęby. Nie mogłam uwierzyć, że

ma taki tupet.
 

– Drzwi były zamknięte na zamek, jak się dostałeś do 

środka?
 

– Zamek jest zepsuty, więc nie były zamknięte.

 

Usłyszałam, że zakręca wodę.

 

– Idę do łóżka. Wpadnę do ciebie jutro po południu naprawić 

prysznic. Dobranoc – powiedział.
 

Drzwi się zamknęły i zniknął.

 

– Dobranoc, Luke – wyszeptałam.

 

Wyszłam spod prysznica, wytarłam się, ubrałam, wzięłam 

moje rzeczy i ruszyłam do drzwi. Sam sprzątał bałagan w kuchni.

background image

 

– Lily, zanim pójdziesz… – Podszedł do mnie. – 

Przepraszam za ten wieczór i za to, co zobaczyłaś.
 

– Nie przepraszaj, Sam. Nie moja sprawa, co robicie z 

Lukiem. Nie masz za co przepraszać.
 

Pochylił się i pocałował mnie w głowę.

 

– Śpij dobrze. Jutro zadzwonię do Gretchen. Mogłabyś jej nie

wspominać o tym, co tu dziś widziałaś? – spytał z grymasem na 
twarzy.
 

– Nie martw się, nie pisnę słowem. – Uśmiechnęłam się i 

wyszłam.
 

Podskoczyłam na łóżku, słysząc budzik. Szybko wyłączyłam 

irytujący dźwięk i spojrzałam na zegarek. Było wpół do szóstej. 
Zasnęłam dopiero o wpół do czwartej i byłam wykończona. 
Poszłam do łazienki, spryskałam sobie twarz zimną wodą, żeby 
spróbować się obudzić. Poczłapałam do kuchni i zaparzyłam 
dzbanek kawy. Kiedy kawa się robiła, nałożyłam makijaż, 
wyprostowałam moje blond włosy i ubrałam się. Nalałam sobie 
kawy do kubka termicznego, wzięłam torebkę i szkolną torbę i 
otworzyłam drzwi, żeby wyjść. Kiedy je zamykałam, drzwi Luke’a
się otworzyły i wyszedł. Nasze spojrzenia się spotkały.
 

– Dobry – powiedział.

 

– Dzień dobry – odpowiedziałam. – Wcześnie wstałeś.

 

– Mówiłem ci wczoraj wieczorem, że nie tylko ty musisz 

wcześnie wstać. – Zamknął drzwi na klucz.
 

– Miłego dnia! – uśmiechnęłam się.

 

– Dzięki, tobie również. – Wszedł na górę po schodach.

 

Po drodze do szkoły nie mogłam przestać się zastanawiać, 

dlaczego tak wcześnie wstał i po co szedł na górę. Mówił, że nie 
ma dziewczyny. No, dobra, powiedział, że ona nie jest jego 
dziewczyną. Pokręciłam głową. Nie różnił się od innych, może 
poza jednym, był najseksowniejszym facetem, jakiego w życiu 
widziałam. Nie mogłam przestać myśleć o bliźnie, którą 
zauważyłam na jego ciele i zastanawiałam się, skąd się wzięła. 
Dlaczego tak dużo myślę o Luke’u? Nie mogę sobie na to 
pozwolić. Zaczynam nowe życie i nie chcę, żeby coś mnie 

background image

rozpraszało. Wjechałam na szkolny parking i poszłam do mojej 
klasy. Weszłam do środka i rozejrzałam się po sali. Przez dziesięć 
najbliższych miesięcy to będzie mój drugi dom. Uśmiechnęłam się 
na tę myśl i położyłam rzeczy na biurku. Powinnam się skupiać na 
moich uczniach, nie Luke’u.
 

Usłyszałam pukanie do drzwi. Kiedy się odwróciłam, Chris 

Channing, ciotka Gretchen i Giselle, dyrektorka szkoły, szła w 
moją stronę.
 

– Lily, wieki cię nie widziałam. Jak się masz? – Uściskała 

mnie.
 

– Dobrze, Chris. Jeszcze raz dziękuję, że mnie zatrudniłaś.

 

– Nie ma za co, byłaś idealną kandydatką. Znam cię od 

dwudziestu lat i wiem, że bardzo kochasz dzieci. Gretchen mówiła 
mi o twojej sytuacji, chciałam ci tylko powiedzieć, że bardzo mi 
przykro.
 

Odwróciłam wzrok i zaczęłam przekładać rzeczy na biurku.

 

– Nie współczuj mi, Chris. Żyję dalej, zaczynam wszystko od

nowa. Wszystko wyszło mi na dobre.
 

– Pewnie. – Znów mnie uściskała. – Twoi uczniowie będą 

lada moment. Gdybyś czegoś potrzebowała, daj mi znać.
 

– Dobrze.

 

Zadzwonił dzwonek i chmara dzieci wbiegła do klasy.

 

Większość dnia poświęciłam na to, żeby poznać dzieci i dać 

się poznać im. Zjedliśmy razem lunch w klasie, co im się 
spodobało. Chciałam, żeby nie tylko mnie lubili, ale i również 
ufali. Chciałam, żeby czuli się bezpieczni zawsze, kiedy wejdą do 
klasy. Zbliżał się koniec dnia, zadzwonił dzwonek. Po paru 
minutach klasa znów była pusta. Obeszłam salę i ustawiłam biurka
prosto. Wzięłam moje rzeczy, wyłączyłam światło i ruszyłam do 
domu. Podjechałam pod blok, otworzyłam drzwi, rzuciłam torby 
na krzesło i zrzuciłam buty na obcasach. Usiadłam na chwilę na 
kanapie, żeby odpocząć, ale zaraz usłyszałam pukanie do drzwi. 
Wstałam, wyjrzałam przez wizjer i zobaczyłam Luke’a. 
Otworzyłam mu i kiwnęłam, żeby wszedł.
 

– Cześć – powiedziałam.

background image

 

– Cześć – odpowiedział, nawet na mnie nie patrząc, i ruszył 

przed siebie korytarzem.
 

Przewróciłam oczami. Byłam krańcowo wyczerpana i nie w 

nastroju, żeby znosić jego zachowanie.
 

Nastawiłam czajnik, żeby zaparzyć herbatę. W tej chwili 

marzyłam tylko o moim wygodnym, pluszowym łóżku. Kiedy 
czekałam, aż woda się zagotuje, usłyszałam, że Luke krzyczy z 
łazienki.
 

– Cholera!

 

Zabrzmiało to jak krzyk bólu, więc poszłam zobaczyć, co się 

stało. Stał i trzymał się za rękę.
 

– Nic ci nie jest? Co się stało? – spytałam.

 

– Nic, odejdź! – wycedził.

 

– Przepraszam pana, ale to moja łazienka, do cholery, i będę 

w niej stała tak długo, jak będę chciała.
 

Uniósł wzrok i spojrzał na mnie.

 

– Zawsze używasz takiego języka?

 

– Owszem. Pokaż mi rękę – powiedziałam i lekko jej 

dotknęłam.
 

Szybko ją cofnął.

 

– Nie, nic mi nie jest. Nie potrzebuję twojej pomocy.

 

– Może potrzebujesz, a może nie. Skaleczyłeś się i muszę 

zobaczyć, na ile to jest poważne. Usadź ten swój cholerny tyłek na 
sedesie, żebym mogła widzieć.
 

Spojrzał na mnie ze złością w oczach.

 

– Potrafisz być naprawdę wredna.

 

– Cieszę się, że to zauważyłeś. A teraz daj mi rękę.

 

Wyciągnął dłoń, a ja zdjęłam przesiąkniętą krwią chusteczkę.

Chwyciłam myjkę spod umywalki i owinęłam mu ją wokół dłoni.
 

– Przyciśnij, a ja pójdę po wodę utlenioną i bandaż. Nie 

wygląda, żeby potrzebne były szwy.
 

Sięgnęłam do szafki i wyjęłam wodę utlenioną i płatki 

kosmetyczne. Widziałam, że kątem oka mi się przygląda. 
Zmoczyłam płatek wodą utlenioną i odstawiłam ją na blat. 
Odwróciłam się do niego i chwyciłam go za rękę. Nie chciałam na 

background image

niego patrzeć, bo miał niesamowite brązowe oczy.
 

– Skąd jesteś? – spytał ni z tego, ni z owego.

 

– A dlaczego cię to interesuje? – odpowiedziałam.

 

– Nie interesuje. Próbuję zagaić rozmowę.

 

– Z Seattle.

 

– Twoja rodzina nadal tam mieszka?

 

– Nie mam rodziny. Nie żyją.

 

Zdjęłam myjkę i wzięłam z blatu płatek kosmetyczny.

 

– Będzie piekło, ale wiem, że jesteś dużym chłopcem i 

wytrzymasz.
 

Dotknęłam skaleczenia płatkiem kosmetycznym zwilżonym 

wodą utlenioną.
 

– Kurwa! – krzyknął i chciał wyrwać rękę.

 

– Zawsze używasz takiego języka? – spytałam.

 

– Tylko kiedy ktoś robi mi krzywdę! – wrzasnął.

 

– Przestań zachowywać się jak dziecko, bądź facetem.

 

– Nie mów mi, co mam robić!

 

– Dobrze – zgodziłam się.

 

Owinęłam mu dłoń bandażem.

 

– No, lepiej. A teraz napraw mi prysznic.

 

Spojrzał na mnie i wstał z sedesu.

 

– Dziękuję.

 

– Nie ma za co – powiedziałam i wyszłam z łazienki.

 

Wzięłam z szafki torebkę herbaty i zaparzyłam. Zabrałam 

kubek i usiadłam przy stole. Jakieś trzydzieści minut później Luke 
wyłonił się z łazienki.
 

– Wszystko naprawione – oznajmił.

 

– Super. Dzięki. Mogę cię poczęstować piwem? – spytałam, 

nie bardzo wiedząc, jakim cudem te słowa wyszły z moich ust.
 

– Nie, muszę lecieć. Miłego wieczoru – powiedział i wyszedł

z mojego mieszkania.
 

background image

 Rozdział 5

 

LUKE

 

Otworzyłem drzwi mieszkania i postawiłem skrzynkę z 

narzędziami przy szafie. Spojrzałem na zegarek, dochodziła 
godzina, o której pani Clements przywoziła Charley do domu. 
Wyszedłem poczekać na nią na zewnątrz. Charley chodzi po 
lekcjach na zajęcia taneczne ze swoją przyjaciółką Allie. Mama 
Allie odbiera dziewczynki ze szkoły, zawozi je na tańce, a potem 
przywozi do mnie Charley. Kiedy Maddie pracuje w barze w 
dzień, zwykle wychodzi z pracy dopiero po szóstej. Rzadko 
pracuje wieczorem, ale kiedy tak się złoży, Charley nocuje u mnie.
 

– Cześć, żabko, jak tam pierwszy dzień w szkole? – 

spytałem, wnosząc jej plecak do mieszkania.
 

– Super, ale jestem głodna. – Wydęła wargi.

 

– Co chcesz zjeść?

 

– Grillowany ser.

 

– Jedna kanapka z grillowanym serem, już się robi. – 

Wyjąłem chleb. – Opowiedz, jak ci minął dzień.
 

– Kocham moją nową nauczycielkę. Jest taka miła i 

superładna.
 

– Tak? – spytałem. – A jak się nazywa?

 

– Pani Gilmore.

 

Zrobiłem Charley kanapkę z grillowanym serem i słuchałem, 

jak opowiadała mi o swoim dniu.
 

– Wujku Luke, co ci się stało w rękę? – spytała, patrząc na 

bandaż.
 

– Właśnie, wujku Luke, co ci się stało w rękę? – spytał Sam, 

wchodząc z uśmiechem do środka.
 

– Skaleczyłem się, kiedy naprawiałem sąsiadce prysznic. To 

nic takiego. Masz pracę domową, Charley?
 

– Nie. Pani Gilmore powiedziała, że będziemy za bardzo 

zmęczeni po pierwszym dniu, żeby skupić się na lekcjach i nic 
nam nie zadała.

background image

 

– Chyba naprawdę jest fajną nauczycielką – uśmiechnąłem 

się.
 

– Jest bardzo fajna, polubiłbyś ją.

 

Wyszedłem z kuchni, kiedy to powiedziała, i usiadłem na 

kanapie. Sam otworzył piwo, podał mi i siadł na fotelu 
naprzeciwko mnie.
 

– Jak ci poszło u Lily?

 

– Dobrze, poza tym, że się skaleczyłem.

 

– Zaprosiłem Gretchen, żeby wybrała się z nami w ten 

weekend na plażę, myślę, że powinieneś zaprosić Lily.
 

Spojrzałem na Sama i westchnąłem.

 

– Mógłbyś przestać mnie swatać z Lily. Nie jestem 

zainteresowany. Jeżeli chcesz, żeby pojechała z nami w weekend 
na plażę, zaproś ją sam.
 

– Dobrze, zaproszę – powiedział i wyjął telefon.

 

Charley podeszła i usiadła obok mnie.

 

– Mogę obejrzeć SpongeBoba Kanciastoportego?

 

Objąłem ją i przytuliłem do siebie. Włączyłem jej bajkę i 

zerknąłem na Sama, który zaczął się śmiać.
 

– Co cię tak bawi? – spytałem.

 

– Lily spytała, czy idziesz na plażę, a kiedy powiedziałem, że

tak, odpowiedziała, że nie idzie. Wykończycie mnie.
 

Przewróciłem oczami. Nie mogłem przestać myśleć o tym, 

co powiedziała Lily – że jej rodzina nie żyje. Nie mogłem sobie 
wyobrazić, że nie miałbym rodziny. Nie widziałem, żeby kręcili się
koło niej faceci, więc byłem raczej pewny, że nie ma chłopaka. 
Nie, żeby miało to dla mnie znaczenie, po prostu byłem 
zaskoczony, że tak ładna dziewczyna jest sama.
 

Drzwi się otworzyły i do środka weszła Maddie.

 

– Mamusiu! – krzyknęła Charley i zerwała się z kanapy.

 

– Słoneczko, jak tam w szkole? – spytała, a Charley 

wskoczyła w jej objęcia.
 

– Cześć, Maddie. – Pocałowałem ją w policzek. – Jak tam w 

pracy?
 

– Jak zwykle. Paru gości się do mnie przystawiało, kilku 

background image

pijanych klientów złapało mnie za tyłek. Wiesz, norma.
 

– Lepiej, żebym nigdy nie widział, jak ktoś łapie cię za tyłek,

bo skopię tyłek jemu – powiedziałem.
 

– Charley, pożegnaj się z wujkiem Lukiem i wujkiem 

Sammym.
 

– Cześć, Charley. – Sam uśmiechnął się z kanapy.

 

– Cześć, żabko. – Tryknąłem pięścią o jej piąstkę.

 

– Do widzenia, ślepa Gienia – powiedzieliśmy jednocześnie.

 

Wróciłem do salonu i usiadłem na kanapie.

 

– Wiesz coś o przeszłości Lily?

 

Sam obrzucił mnie spojrzeniem.

 

– Nie, dlaczego pytasz?

 

– Nie wiem. Nie daje mi spokoju coś, co powiedziała.

 

– A co powiedziała? – spytał Sam.

 

– Spytałem, skąd jest, powiedziała, że z Seattle. Spytałem, 

czy tam mieszka jej rodzina, ale powiedziała, że nie ma rodziny i 
że wszyscy nie żyją.
 

Sam spojrzał na mnie z rozdziawionymi ustami.

 

– Poważnie?

 

– Poważnie, chłopie.

 

– Biedna Lily, sama jak palec, bez rodziny. Potworne.

 

Sam wstał z krzesła, żeby pójść pod prysznic. Dzisiaj 

zabierał Gretchen na randkę.
 

Wziąłem zimne piwo z lodówki i usiadłem z powrotem na 

kanapie. Telefon mi zabrzęczał, była to wiadomość od Lucky’ego.
 

„Stary, przyjdź wieczorem do baru, jest tu parę naprawdę 

niezłych towarów, załatwiłem nam występ na sobotę”.
 

Nie byłem dziś w nastroju na wyjście do baru. Odpisałem.

 

„Sorry, Lucky, nie dzisiaj, dzięki za występ na sobotę”.

 

Wstałem z kanapy i wziąłem gitarę. Usiadłem i kiedy 

chciałem zacząć grać, usłyszałem muzykę zza ściany. Lily grała na
gitarze. Piosenka brzmiała znajomo. Kiedy zagrałem parę 
akordów, muzyka za ścianą ustała. Zagrałem krótką melodię i 
czekałem. Lily zagrała taką samą. Zagrałem kolejną, nieco 
trudniejszą, i czekałem. Po kilku sekundach zagrała to samo. Nie 

background image

mogłem się nie uśmiechnąć.
 

– Czyżbym zobaczył uśmiech na twojej twarzy, Luke? – 

zagadnął Sam, przechodząc obok.
 

– Nie. Dokąd zabierasz Gretchen? – spytałem, żeby zmienić 

temat.
 

– Na kolację do nowej restauracji, a potem może do kina.

 

– Baw się dobrze – powiedziałem, kiedy wychodził.

 

Zagrałem jeszcze kilka akordów i czekałem, żeby Lily 

odpowiedziała, ale nie zrobiła tego. Postanowiłem, że spróbuję 
napisać nową piosenkę. Nie napisałem nic od roku, odkąd…
 

background image

 Rozdział 6

 

LILY

 

Cześć – powiedziałam, odbierając telefon od Gretchen.

 

– Zgadnij, co robię dziś wieczorem – powiedziała.

 

– Nie wiem, bierzesz kąpiel w pianie i golisz nogi?

 

– Nie, Lily, przestań! Wychodzę na randkę z Samem!

 

– Ach, więc w końcu do ciebie zadzwonił. Cudownie, 

Gretchen, cieszę się twoim szczęściem.
 

– Ty też spróbuj, Lily. Może się zdziwisz i ci się spodoba.

 

– Nie, dzięki. Dobrze jest jak jest. Nie potrzebuję mężczyzny,

żeby komplikować sobie życie. Baw się dobrze z Samem. 
Zadzwoń do mnie jutro, powiesz mi jak było.
 

– Pewnie, Lily. Nie szalej za bardzo sama u siebie w 

mieszkaniu.
 

– Na razie, Gretchen.

 

– Na razie, Lily.

 

Uśmiechnęłam się, odłożyłam telefon i wzięłam gitarę. 

Słyszałam, że Luke coś gra. Grał parę akordów i robił przerwę. Ta 
zabawa przed telefonem Gretchen była fajna. Grał melodię i 
przerywał, ja ją powtarzałam. Cały czas się martwiłam, co z jego 
ręką. Miał w sobie coś, co nie dawało mi spokoju. Z jednej strony, 
nie potrafiłam przestać o nim myśleć. Z drugiej, nie cierpiałam go. 
Wstałam i odłożyłam gitarę. Jeden kąt pokoju był pusty, więc tam 
wyznaczyłam jej miejsce. Gitara wiązała się dla mnie ze 
wspomnieniami, tymi złymi i dobrymi.
 

Następnego ranka wygramoliłam się z łóżka, potwornie 

zmęczona, i poszłam do kuchni po kawę. Mogłoby się wydawać, 
że powinnam być przyzwyczajona do tego, że przesypiam w nocy 
tylko parę godzin, bo trwało to już od ponad roku. Nalałam sobie 
kawy i poszłam do łazienki wziąć prysznic. Wyszłam spod 
prysznica i w pokoju obok usłyszałam telefon. Podeszłam do 
niego, była to wiadomość od Sama.
 

„Dzień dobry, muszę się z tobą zobaczyć, zanim wyjdę do 

background image

pracy, mogę wpaść?”
 

Uśmiechnęłam się, bo pewnie chciał mi opowiedzieć o 

randce z Gretchen. Odpisałam.
 

„Pewnie, drzwi są otwarte. Nalej sobie kawy, zaraz wyjdę, 

ubieram się”.
 

Szybko podbiegłam do drzwi, otworzyłam je i wróciłam 

biegiem do sypialni. Kiedy wkładałam czarne spodnie, usłyszałam,
że Sam wchodzi.
 

– Cześć, Lily, to tylko ja.

 

– Cześć, Sam, zaraz wychodzę! – krzyknęłam.

 

Włożyłam koszulę i wyszłam do salonu, wycierając włosy 

ręcznikiem.
 

– Wyglądasz dziś bardzo profesjonalnie – zauważył.

 

Miał na sobie trzyczęściowy czarny garnitur, jasnozieloną 

koszulę i dopasowany krawat. Nie muszę mówić, że wyglądał 
atrakcyjnie.
 

– Mam dziś spotkanie z ważnym klientem, jest bardzo 

sztywnym człowiekiem, dla którego wszystko musi być dopięte na 
ostatni guzik.
 

– Co cię do mnie sprowadza tak wcześnie rano? – spytałam.

 

– Jesteś nauczycielką, więc wiedziałem, że o tej porze 

będziesz się już szykować do pracy.
 

– Chodź ze mną do łazienki, muszę się umalować.

 

Sam wstał od stołu i stanął w progu łazienki, a ja robiłam 

makijaż.
 

– Wczoraj z Gretchen było świetnie. Jest niesamowita – 

uśmiechnął się. – Myślę, że powinniśmy umówić się na wyjście w 
czwórkę.
 

Pochylałam się nad umywalką i malowałam rzęsy.

 

– W czwórkę? – spytała.

 

– Gretchen, ja, ty i Luke.

 

– Ja nie chodzę na randki. – Przyjrzałam się moim oczom w 

lustrze.
 

– Wiem, i bardzo przykro mi to słyszeć.

 

Spojrzałam na niego w jednej chwili.

background image

 

– Gretchen ci powiedziała, prawda?

 

– Tak, powiedziała mi wszystko o twoim byłym i co się stało 

w kościele.
 

– Niech ją. Ja sobie z nią porozmawiam – syknęłam w złości.

 

– Nie rób tego, Lily. Martwiła się o ciebie. Powiedziała, że 

jest szczęśliwa, że przeprowadziłaś się do Santa Monica, bo będzie
mogła mieć cię na oku. Nie chce, żebyś była samotna.
 

– Lubię być samotna. Mówiła coś jeszcze? – spytałam, 

przeczesując szczotką mokre włosy.
 

– Powiedziała, że twoi krewni żyją i że nadal mieszkają w 

Seattle.
 

– Moja rodzina jest dla mnie martwa, Sam. To, co zrobiły mi 

matka i siostra, jest nie do wybaczenia. Chcę, żebyś zapomniał o 
tej rozmowie i nigdy więcej o niej nikomu nie wspominał. 
Rozumiesz? Zaczynam nowe życie i tak wygląda moja historia. 
Nie mam zamiaru nigdy więcej się z nimi widzieć.
 

– W porządku, zapomnę o tym, ale chcę, żebyś wiedziała, że 

Luke nie jest takim złym chłopakiem, za jakiego go uważasz. 
Ukrywa się, tak jak ty.
 

– Luke mnie nie obchodzi. Faceci mnie nie interesują, 

kropka. Nieważne, kim są. Wszyscy kłamią, zdradzają i łamią mi 
serce. Nie pozwolę, żeby to się powtórzyło.
 

Objął mnie ramieniem i mocno przytulił.

 

– Rozumiem, nie martw się, twój sekret jest bezpieczny.

 

– Dziękuję, Sam.

 

– Muszę lecieć, bo się spóźnię. Miłego dnia z uczniami. – 

Uśmiechnął się, odwrócił i wyszedł z mieszkania.
 

– Powodzenia na spotkaniu! – krzyknęłam z łazienki.

 

Kiedy suszyłam włosy, nie mogłam przestać myśleć o tym, 

co Sam powiedział o Luke’u; że Luke się ukrywa. Nie obchodził 
mnie Luke ani jego życie. Związałam włosy w koński ogon i 
wyszłam.
 

Uczniowie byli zmęczeni, ale dzień spędziliśmy owocnie. 

Siedziałam przy biurku, a oni zajmowali się zadaniem pisemnym, 
kiedy podeszła do mnie Charley.

background image

 

– Pani Gilmore – powiedziała.

 

– Słucham Charley, o co chodzi? – spytałam.

 

– Wujek zabiera mnie na karnawał w piątek wieczorem – 

oznajmiła z szerokim uśmiechem na twarzy.
 

– Ale masz fajnego wujka. – Odwzajemniłam uśmiech.

 

– Najlepszego! Zajmuje się mną, kiedy moja mama pracuje. 

Pomaga mnie i mamie, odkąd nie ma taty.
 

Słowa Charley rozdarły mi serce. Wiedziałam, jak to jest, 

kiedy brakuje ojca.
 

– Wydaje mi się, że twój wujek jest niesamowitym 

człowiekiem.
 

– To prawda, bardzo go kocham. Polubiłaby go pani. Nie ma 

dziewczyny. Umarła.
 

– Och, Charley, bardzo mi przykro to słyszeć. Na pewno bym

go polubiła.
 

Zadzwonił dzwonek, obwieszczający koniec szkolnego dnia.

 

– Do widzenia, pani Gilmore. – Charley się uśmiechnęła i 

pomachała.
 

– Do widzenia, Charley. Do jutra.

 

Klasa opustoszała, przeszłam po niej, żeby pozbierać śmieci i

wyprostować ławki. Wzięłam torby, wsiadłam do explorera i 
ruszyłam drogą. Kiedy jechałam, słuchając ulubionych melodii, 
auto zaczęło się trząść. Szybko zjechałam na pobocze, a samochód 
stanął. Przekręciłam kluczyk i próbowałam odpalić je na nowo, ale
się nie udało. Westchnęłam i wyjęłam telefon. Próbowałam 
zadzwonić do Gretchen i Giselle, ale nie odbierały.
 

– Cholera, cholera, cholera! – powiedziałam, wysiadając.

 

Oparłam się o bok explorera. Próbowałam zadzwonić do 

Sama, ale on też nie odbierał, więc zostawiłam mu wiadomość i 
powiedziałam, gdzie jestem.
 

Minęło trzydzieści minut i byłam gotowa ruszyć do domu 

piechotą, kiedy podjechał do mnie motocykl. Byłam trochę 
zdenerwowana. Motocyklista zdjął kask i spojrzał na mnie. Nie 
mogłam się nie uśmiechnąć, kiedy Luke zsiadł z motoru i podszedł
do mnie.

background image

 

– Więc to ty jesteś moim rycerzem w lśniącej zbroi? – 

zagadnęłam.
 

– Na to wygląda. Podnieś maskę, żebym mógł zajrzeć.

 

Podniosłam maskę i stanęłam obok Luke’a, który oglądał 

silnik.
 

– Spróbuj odpalić – powiedział.

 

Wsiadłam, przekręciłam kluczyk. Nic.

 

– Dalej nie chce odpalić! – krzyknęłam z siedzenia kierowcy.

 

Luke zatrzasnął maskę i podszedł do mnie.

 

– To pewnie alternator. Trzeba będzie go odholować.

 

– Świetnie. – Uderzyłam czołem o kierownicę.

 

– Mój kumpel ma warsztat niedaleko stąd. Zadzwonię do 

niego i poproszę, żeby odholował auto.
 

Spojrzałam na niego.

 

– Dziękuję, Luke.

 

– Nie ma sprawy. – Odszedł kawałek, żeby zadzwonić.

 

Podszedł do mnie i podał mi swój kask.

 

– Masz, włóż go.

 

Spojrzałam na niego, zdezorientowana.

 

– Po co?

 

– Bo nie chcę, żebyś jechała z tyłu bez kasku.

 

Spojrzałam na niego jak na wariata.

 

– Nie wsiądę z tyłu na coś takiego. Nienawidzę motocykli.

 

– Twój wybór. Po auto przyjadą za jakieś dwie godziny. 

Jeżeli chcesz siedzieć w piekącym słońcu albo w rozgrzanym 
samochodzie, nie ma sprawy. Mnie to obojętne – powiedział i 
odszedł.
 

Westchnęłam i wysiadłam z auta. Usiadłam na ziemi przy 

nim. To będą najdłuższe dwie godziny w moim życiu. Luke wsiadł 
na motocykl i odpalił go. Podjechał do mnie.
 

– Jesteś pewna? – krzyknął, żeby było go słychać mimo 

ryczącego silnika. – Masz ostatnią szansę!
 

– Jestem pewna.

 

Odjechał i zostawił mnie, siedzącą na ziemi w upalnym 

słońcu. Wyciągnęłam z kieszeni telefon, ale był rozładowany. 

background image

Jakżeby inaczej? To był wyjątkowo pechowy dzień. Po kilku 
minutach usłyszałam warkot silnika motocykla. Uniosłam wzrok i 
zobaczyłam Luke’a zeskakującego z motoru. Podszedł do mnie i 
chwycił mnie za rękę.
 

– Co ty sobie wyobrażasz, do cholery?! – krzyknęłam, kiedy 

podnosił mnie z ziemi.
 

– Zabieram cię do domu i pilnuj języka – powiedział.

 

– Nie wsiądę na to coś, nie zmusisz mnie! – protestowałam, 

kiedy ciągnął mnie do motocykla.
 

Stanął jak wryty, odwrócił się i spojrzał na mnie.

 

– Czego się tak boisz, Lily?

 

– Niczego – powiedziałam i poszłam z powrotem do 

explorera. – Daj mi spokój i jedź do domu, Luke. – Usiadłam w 
środku, żeby spróbować się przed nim schować. Otworzył drzwi 
pasażera i wsiadł. Patrzyłam prosto przed siebie, nie chciałam na 
niego spojrzeć.
 

– Boisz się motocykli. Powiedz mi dlaczego, a może będę w 

stanie ci pomóc.
 

– Nie będziesz w stanie. – Do oczu napłynęły mi łzy.

 

Nie przestawał na mnie patrzeć i znów czułam się 

niezręcznie.
 

– Proszę, powiedz mi, Lily – wyszeptał.

 

Westchnęłam i wzięłam głęboki oddech.

 

– Miałam wypadek na motocyklu z tatą, kiedy byłam mała. 

Nadal pamiętam ból, jakby było to wczoraj. Od tamtej pory nie 
wsiadłam na motor i nie mam zamiaru wsiadać teraz.
 

– Rozumiem, ale ze mną będziesz bezpieczna, obiecuję.

 

Odwróciłam głowę w jego stronę. Miał w oczach coś, co 

mnie do niego przyciągało. Był atrakcyjny, a myśl o tym, że mam 
tu siedzieć przez najbliższe dwie godziny, nie należała do 
przyjemnych.
 

– Dobrze, pojadę – powiedziałam z wahaniem. – Ale 

uprzedzam, że mogę mieć atak paniki.
 

Wyciągnął rękę i dotknął mojej dłoni. Powinnam była ją 

cofnąć, ale nie mogłam. Przechylił głowę i się uśmiechnął.

background image

 

– Nic ci nie będzie.

 

Wysiedliśmy z explorera i poszliśmy do motocykla. 

Wspomnienia wypadku zaczęły zalewać mój umysł. Podał mi kask
i zorientował się, że drżę. Chwycił mnie za ramiona.
 

– Weź głęboki oddech. Nic ci się nie stanie.

 

Wzięłam kask i włożyłam go na głowę. W jego głosie było 

coś kojącego. Ufałam mu, zaczęłam się uspokajać. Wsiadł na 
motocykl i go odpalił. Poklepał siedzenie za sobą, każąc mi 
wsiadać. Posłuchałam go, pochyliłam się do przodu i objęłam go 
najmocniej jak mogłam. Zamknęłam oczy, kiedy ruszył i czułam 
jedynie wiatr, owiewający moje ciało i muskularną sylwetkę 
Luke’a. Obejrzał się na sekundę za siebie i spytał, czy wszystko w 
porządku. Powiedziałam, że tak. Mdłości, które czułam jeszcze 
parę minut temu, ustąpiły. Jazda z nim nie była taka tragiczna, 
czułam się przy nim bezpiecznie.
 

Dojechaliśmy pod nasz blok i odetchnęłam z ulgą. Wjechał 

na miejsce parkingowe, a obok nas zaparkował samochód. 
Odwróciłam się i zobaczyłam, że z auta wysiada moja uczennica, 
Charley. Luke zeskoczył z motoru, a Charley podbiegła do niego i 
go uściskała. Zdjęłam kask.
 

– Pani Gilmore! – Dziewczynce rozbłysły oczy.

 

Luke spojrzał na nią.

 

– To jest pani Gilmore, twoja nauczycielka? – spytał, 

wstrząśnięty.
 

– Tak, wujku Luke.

 

Spojrzałam na Charley szeroko otwartymi oczami.

 

– To ten wujek, o którym mi opowiadałaś?

 

– Tak! To on! – uśmiechnęła się promienniej.

 

W naszą stronę szła kobieta z siatkami w rękach. Luke od 

razu je od niej wziął. Popatrzyła na mnie i wyciągnęła rękę.
 

– Dzień dobry, pani Gilmore, jestem Maddie, matka Charley.

 

Uśmiechnęłam się i podałam jej rękę.

 

– Miło cię poznać, mów mi Lily.

 

– Pani Gilmore, dlaczego jeździ pani motocyklem mojego 

wujka? – spytała Charley.

background image

 

– Twoja nauczycielka jest moją sąsiadką. Zepsuł jej się 

samochód, więc przywiozłem ją do domu – wyjaśnił Luke.
 

– Nie miałam pojęcia, że tu mieszkasz, Lily – powiedziała 

Maddie. – Charley i ja mieszkamy na górze. Moi rodzice są 
właścicielami tego bloku.
 

– Wujku Luke, czy pani Gilmore może pójść z nami w piątek

na karnawał? – spytała Charley.
 

Luke spojrzał na mnie, a ja na niego. Widziałam, że czuje się 

niezręcznie.
 

– Dziękuję za zaproszenie, Charley, ale nie będę mogła – 

powiedziałam.
 

– Wujku Luke, powiedz pani, że może pójść – jęknęła 

Charley.
 

– Tak, możesz z nami pójść. Maddie w piątek wieczorem 

pracuje w barze, więc Charley nocuje u mnie – powiedział 
nerwowo Luke.
 

– Proszę, pani Gilmore. Proszę – błagała Charley.

 

Jak mogłam się oprzeć?

 

– Dobrze, Charley, pójdę. – Uśmiechnęłam się i położyłam 

dłoń na jej głowie.
 

Weszliśmy do budynku, pożegnałam się z całą trójką, która 

szła do mieszkania Maddie. Otworzyłam drzwi i rzuciłam rzeczy 
na krzesło. Wzięłam butelkę wina i nalałam trochę do kieliszka. 
Oparłam się o kuchenny blat i przypomniałam sobie, co Charley 
powiedziała o swoim wujku. Powiedziała, że nie ma dziewczyny, 
bo umarła. Byłam pogrążona w rozmyślaniach, z których wyrwało 
mnie pukanie do drzwi. Wyjrzałam przez wizjer. Przed wejściem 
stał Luke.
 

– Cześć! – uśmiechnęłam się. – Wejdź.

 

Wszedł do środka.

 

– Chciałem ci tylko powiedzieć, że zadzwoniłem do 

warsztatu kumpla. Ściągnęli twojego explorera, będzie gotowy 
jutro.
 

– Dziękuję, Luke. Napijesz się kieliszek wina albo piwa? – 

zaproponowałam.

background image

 

Wsunął obie dłonie do kieszeni dżinsów.

 

– Nie, muszę lecieć. – Otworzył drzwi i odwrócił się. – Jutro 

rano odwożę Charley do szkoły. Mogę cię zabrać, jeżeli nie masz 
jak dojechać.
 

Przechyliłam głowę i serce zaczęło mi szybciej bić.

 

– Dziękuję, ale we trójkę chyba nie zmieścimy się na 

motorze.
 

Luke pokręcił głową i się roześmiał.

 

– Nie pojedziemy motorem. Mam samochód.

 

– Tak?

 

– Tak, moja siostra nie pozwoliłaby mi wozić Charley na 

motorze, nie cierpi motocykli.
 

– Dziękuję za propozycję. Moi uczniowie chyba będą ci 

wdzięczni za to, że ich nauczycielka dotrze do pracy – 
uśmiechnęłam się.
 

– W takim razie, w porządku. Spotykamy się na klatce za 

piętnaście siódma. – Odwzajemnił uśmiech.
 

Wzięłam głęboki oddech, kiedy zamknął drzwi. Coś się ze 

mną działo. Tu uczucie zaczynało się powtarzać i cholernie mnie 
przerażało. Nie mogłam i nie chciałam pozwolić sobie, żeby znów 
wejść na tę drogę. Sama jestem szczęśliwsza. Muszę być sama dla 
zdrowia psychicznego, bo nie zniosłabym kolejnego zawodu. 
Kiedy rozmyślałam o moich uczuciach, rozległo się pukanie do 
drzwi. Wyjrzałam przez wizjer i zobaczyłam Luke’a. Otworzyłam 
drzwi i patrzyłam na niego.
 

– A tak w ogóle, jestem Luke Matthews – powiedział i 

wyciągnął rękę.
 

– Bardzo mi miło. Ja jestem Lily Gilmore – odpowiedziałam 

i uścisnęłam mu rękę.
 

Odwrócił się i poszedł z powrotem do swojego mieszkania. 

Zamknęłam drzwi, uśmiechnęłam się i poszłam pod prysznic.
 

background image

 Rozdział 7

 

LUKE

 

Nie mogłem uwierzyć, że Lily uczy Charley. Wszedłem do 

mieszkania. Sam gotował obiad.
 

– Co pichcisz, stary? – spytałem.

 

– Kurczaka z parmezanem. Gretchen przychodzi na kolację –

oznajmił.
 

– Dzięki, że mnie uprzedziłeś, stary.

 

– Przepraszam, cały dzień miałem spotkania, a sprawa 

wynikła właściwie w ostatniej chwili. Odwieziesz jutro Lily? – 
spytał.
 

– Tak, kazałem odholować jej auto do Huey’s Garage. Będzie

gotowe jutro. Wiedziałeś, że uczy Charley?
 

– Wiedziałem, że jest nauczycielką, ale nie miałem pojęcia, 

że uczy Charley. To chyba fajnie, nie sądzisz?
 

– Chyba tak. Zawiozę ją i Charley rano do szkoły. Maddie 

musi być wcześnie w barze na spotkaniu. Lily idzie jutro ze mną i 
z Charley na karnawał. Może wybierzecie się z nami z Gretchen?
 

Sam posłał mi wymowne spojrzenie i uniósł brew.

 

– Zaprosiłeś ją, żeby poszła z tobą na karnawał?

 

– Nie, Charley ją poprosiła.

 

– A ona się zgodziła? – spytał Sam zaskoczonym tonem.

 

– Tak, zgodziła się. Nie chciała odmówić Charley.

 

– Świetnie, Luke. Ale Gretchen i ja mamy już plany na 

piątkowy wieczór, przykro mi.
 

– Nieźle, widzę, że poważnie traktujesz tę dziewczynę – 

powiedziałem.
 

– Naprawdę ją lubię, stary. Myślę tylko o niej.

 

Podszedłem i położyłem dłoń na ramieniu Sama.

 

– Świetnie. Cieszę się, że kogoś znalazłeś. Pójdę do Maddie, 

żebyście mieli z Gretchen trochę prywatności.
 

– Dzięki, stary. – Sam się uśmiechnął.

 

Wyszedłem i poszedłem na górę do Maddie. Charley grała w 

background image

gry wideo, a Maddie gotowała kolację. Widziałem, że Maddie jest 
nieswoja, wydawało mi się, że płakała.
 

– Co się stało, Maddie?

 

– Nic. To przez cebulę – powiedziała.

 

– Tatuś dzwonił – odezwała się Charley z kanapy.

 

– To prawda? – spytałem Maddie.

 

Skinęła głową bez słowa.

 

– Czego ten bydlak chce?! – wypaliłem.

 

Maddie odwróciła się i spojrzała na mnie.

 

– Nie przy Charley, Luke.

 

Spojrzałem na małą, pochłoniętą światem gier wideo.

 

– Więc chodźmy do drugiego pokoju. Chcę wiedzieć, czego 

chce ten bydlak – wyszeptałem.
 

Weszliśmy do pokoju Maddie.

 

– Powiedział tylko, że za dwa tygodnie przyjeżdża i że chce 

się zobaczyć z Charley. Powiedziałam, że nie może się z nią 
zobaczyć, dopóki nie zapłaci alimentów, ale odpowiedział, żebym 
uważała, bo mnie pozwie i zażąda wyłącznej opieki.
 

– Po moim trupie – powiedziałem, rozzłoszczony.

 

– Uspokój się, Luke. Mam dwa tygodnie, żeby coś wymyślić.

Teoretycznie nie mam prawa jej od niego separować. Jest jej 
ojcem.
 

Pokręciłem głową i wyszedłem z sypialni. Podszedłem do 

kanapy i usiadłem obok Charley.
 

– Nie kłócicie się z mamą? – spytała.

 

– Nie, nie kłócimy się – uśmiechnąłem się i pocałowałem ją 

w głowę.
 

Po kolacji wróciłem do mojego mieszkania. Otworzyłem 

drzwi i wszedłem do środka. Nie widziałem Sama ani Gretchen. 
Nie musiałem ich widzieć, usłyszałem ich, zanim znalazłem się na 
korytarzu. Przewróciłem oczami i wyszedłem z mieszkania. Nie 
chciałem siedzieć i słuchać, jak uprawiają seks. Stanąłem na klatce
i zastanawiałem się, czy pójść do Berniego, ale doszedłem do 
wniosku, że nie mam ochoty, zwłaszcza że rano miałem odwieźć 
do szkoły Lily i Charley. Stałem i patrzyłem na drzwi Lily. Nie 

background image

mogłem przestać o niej myśleć, ani o tym, jak przytulała się do 
mnie na motocyklu. Trzymała się mnie, jakby od tego zależało jej 
życie. Zaufała mi, chociaż śmiertelnie się bała się wsiąść na motor.
Uśmiechałem się przez chwilę i pomyślałem, że do niej zapukam. 
Stwierdziłem jednak, że to nie najlepszy pomysł, więc wróciłem 
do mieszkania, wziąłem gitarę i usiadłem na kanapie. Zagrałem 
parę akordów najgłośniej jak mogłem, żeby dać Samowi znać, że 
wróciłem.
 

Trzasnąłem dłonią w wyjący budzik. Byłem wykończony po 

nieprzespanej nocy, bo Sam i Gretchen zachowywali się tak, jakby 
nigdy wcześniej nie uprawiali seksu. Wygramoliłem się z łóżka, 
włożyłem dżinsy i czarną koszulkę. Przeczesałem włosy i 
poszedłem do łazienki umyć zęby. Gretchen była w kuchni, 
nalewała sobie kawy.
 

– Dzień dobry. Ty pewnie jesteś Luke – powiedziała, 

wyciągając rękę.
 

– Tak, a ty Gretchen – odpowiedziałem, uścisnąłem podaną 

dłoń.
 

Rozejrzałem się, ale nie zauważyłem Sama.

 

– Gdzie Sam? – spytałem, nalewając sobie kawy do kubka 

termicznego.
 

– Pobiegł po bajgle, zaraz wróci.

 

Spojrzałem na zegarek, była za dwadzieścia siódma.

 

– Muszę iść. Miło było cię poznać, Gretchen. – Wyszedłem z 

domu i poszedłem na górę po Charley.
 

Kiedy wchodziłem na ostatni stopień, wyszła z mieszkania.

 

– Dzień dobry, wujku Luke – uśmiechnęła się.

 

– Dzień dobry, żabko. – Pogłaskałem ją po głowie. – Masz 

wszystko?
 

– Tak, wujku Luke – westchnęła.

 

Zeszliśmy po schodach, a Lily wyszła ze swojego 

mieszkania.
 

– Idealna synchronizacja! – Uśmiechnęła się i wyciągnęła 

kubek z kawą.
 

– Ale fajnie, że mogę jechać do szkoły z moją nauczycielką! 

background image

– pisnęła Charley.
 

Lily wyglądała ładnie. Cholera, wyglądała pięknie! Za 

każdym razem, kiedy na nią patrzyłem, miałem wrażenie, że 
gdzieś ją już widziałem. Długie blond włosy miała wyprostowane, 
ubrana była w długą kremową spódnicę, jasnoróżową bluzkę i 
szpilki. Cholera, szkoda, że moje nauczycielki tak nie wyglądały! 
Chłopcy przeżyją przez nią pierwszą erekcję. Kiedy się 
uśmiechała, jej błękitnoszare oczy promieniały.
 

– Dzień dobry – powiedziała.

 

– Dobry – odparłem.

 

– Dzień dobry, pani Gilmore – zaszczebiotała Charley, 

chwyciła Lily za rękę i zaprowadziła ją do dżipa.
 

Charley usiadła z tyłu, a Lily na miejscu pasażera. Spojrzała 

na mnie i się uśmiechnęła.
 

– Pasuje do ciebie wrangler. Wolę go od motocykla.

 

– Dzięki. – Odwzajemniłem uśmiech. – Ale ja lubię mój 

motor, więc będziesz musiała się do niego przyzwyczaić. – 
Puściłem do niej oko.
 

– Marzenia – uśmiechnęła się.

 

Wjechałem na szkolny parking. Charley wysiadła i pochyliła 

się, żeby pocałować mnie w policzek.
 

– Na razie, wujku Luke. – Pomachała mi.

 

– Na razie, żabko, miłego dnia!

 

Lily wysiadła i przerzuciła torbę przez ramię.

 

– Dzięki za podwiezienie, Luke. Miłego dnia – powiedziała i 

zaczęła się oddalać.
 

– Hej, Lily! – krzyknąłem.

 

Zatrzymała się, odwróciła i spojrzała na mnie.

 

– Mogę po ciebie przyjechać po lekcjach i podwieźć cię do 

warsztatu po samochód.
 

– Dobrze, do zobaczenia – uśmiechnęła się i odwróciła.

 

Złapałem się na tym, że patrzę na nią, jak wchodzi do szkoły.

Po raz pierwszy od ponad roku kobieta wywołała uśmiech na 
mojej twarzy. Sam miał rację. Lily to miła dziewczyna, bardzo 
miła dziewczyna, i nie mogłem przestać o niej myśleć. Złapałem 

background image

się nawet na tym, że myślę o niej w sposób, w jaki nie myślałem, 
odkąd…
 

background image

 Rozdział 8

 

LILY

 

Siedziałam spokojnie przy biurku, a uczniowie zajmowali się

codzienną czytanką. Próbowałam się skupić na ocenach, ale w 
głowie miałam jedynie Luke’a Matthewsa. Dlaczego musi być tak 
cholernie seksowny? Dlaczego wszechświat staje się piękniejszy 
za każdym razem, kiedy się uśmiecha? Dlaczego ma tak wspaniałe
ciało? Dlaczego musi mieszkać obok?
 

Złapałam się na tym, że coraz więcej o nim myślę. Takiego 

obrotu rzeczy nie brałam pod uwagę, przeprowadzając się do Santa
Monica. Z rozmyślań wyrwał mnie dzwonek telefonu. Spojrzałam 
na wyświetlacz i zobaczyłam wiadomość od Giselle.
 

„Gretchen była wczoraj na randce z Samem, ale nie wróciła 

do domu. Chyba usidliła tego przystojniaka!”
 

„Szczęściara”, odpisałam.

 

„Chcesz się umówić dzisiaj na kolację i na drinka?” – spytała

Giselle.
 

„Nie mogę. Idę z Lukiem i Charley na karnawał”.

 

„Kto to jest Charley?”

 

„Siostrzenica Luke’a, która przy okazji jest moją uczennicą”.

 

„Musimy nadrobić zaległości. Zadzwoń do mnie później, 

umówimy się na kolację”.
 

„Dobrze, pa”.

 

Od razu napisałam do Gretchen.

 

„Uprawiałaś seks z Samem?”

 

Odpisała po kilku minutach.

 

„Tak. Było wspaniale, Lily. W łóżku jest bogiem”.

 

Uśmiechnęłam się, czytając jej odpowiedź.

 

„Cieszę się, że dobrze się bawiłaś. Jesteś jeszcze u niego?”

 

„Tak. Zbieram się do wyjścia. Za godzinę mam sesję 

zdjęciową na drugim końcu miasta”.
 

„Jest tam Luke?” – spytałam.

 

„Nie, nie ma go. Dlaczego pytasz?”

background image

 

„Tak sobie. Muszę kończyć, czytanie się kończy”.

 

Zastanawiałam się, dlaczego Luke nie powiedział mi, że 

Gretchen została na noc. W końcu jest moją przyjaciółką. Reszta 
dnia minęła szybko i nim się zorientowałam, zadzwonił dzwonek i 
dzieci wybiegły z klasy. Kiedy stałam przy drzwiach i żegnałam 
się z uczniami, do klasy weszła Maddie.
 

– Cześć, Maddie.

 

– Mamusia! – krzyknęła Charley i pobiegła na drugi koniec 

sali.
 

– Widziałam Luke’a przed szkołą. Zawozi cię po samochód? 

– spytała.
 

– Tak. – Skinęłam głową.

 

– Super. Miło widzieć, że ci pomaga.

 

Jej słowa wydały mi się dziwne i zaczęłam się zastanawiać, 

co chciała przez to powiedzieć. Przypomniało mi się, że Charley 
powiedziała, że dziewczyna Luke’a zmarła.
 

– Do widzenia, pani Gilmore. Do zobaczenia później! – 

uśmiechnęła się mała.
 

– Cześć, Charley, będzie mi bardzo miło.

 

– Miłej zabawy wieczorem, Lily – powiedziała Maddie, 

wzięła Charley za rękę i wyszła z klasy.
 

Wzięłam torby i ruszyłam w stronę parkingu. Uśmiechnęłam 

się, kiedy zobaczyłam dżipa Luke’a stojącego przed szkołą i 
Luke’a, siedzącego w raybanach na nosie. Poczułam dreszcz w 
dole brzucha. Nienawidziłam się za to. Odwrócił się do mnie i 
uśmiechnął, kiedy wsiadałam do środka.
 

– Miałaś miły dzień? – spytał.

 

– Tak. Dziękuję, że pytasz – uśmiechnęłam się. – A ty?

 

– Naprawiłem parę sedesów, cieknący zlew i wymieniłem 

żarówkę kobiecie pod 4B.
 

– Nie wiedziałam, że wymieniasz żarówki.

 

– Potrafię prawie wszystko.

 

– Więc jeżeli będę potrzebowała wymienić żarówkę, zrobisz 

to dla mnie? – Nie mogłam uwierzyć w to, co właśnie 
powiedziałam. Do cholery, co się ze mną dzieje?

background image

 

Luke obejrzał się na mnie i kąciki jego warg się uniosły.

 

– Zadzwoń do mnie, a zjawię się w mgnieniu oka. Mogę 

wymienić wszystko, co chcesz.
 

– Jak mogę do ciebie zadzwonić, skoro nie mam twojego 

numeru? – O, mój Boże, nie panuję nad językiem. Dlaczego to się 
dzieje? Nie poznaję się.
 

Zatrzymaliśmy się na światłach.

 

– Daj mi twój telefon – powiedział, wyciągając rękę.

 

Spojrzałam na niego dziwnie i położyłam komórkę w jego 

dłoni. Wpisał swój numer i oddał mi telefon.
 

– Teraz już masz mój numer. Gdybyś potrzebowała 

jakiejkolwiek naprawy, dzwoń. – Ruszył spod świateł.
 

Kiedy jechaliśmy do warsztatu po explorera, z radia 

rozbrzmiewała piosenka, która była mi aż za dobrze znajoma. 
Luke wyciągnął rękę i pogłośnił radio. Odwróciłam wzrok. To była
jedna z piosenek taty.
 

– Uwielbiam tę piosenkę – powiedział Luke. – Znasz ją?

 

– Słyszałam parę razy – mruknęłam, spoglądając w dół na 

telefon.
 

Kiedy w końcu dotarliśmy do warsztatu, Luke zatrzymał 

dżipa i oboje wysiedliśmy.
 

– Cześć, Huey – powiedział Luke, przybijając piątkę.

 

– Cześć, Luke. Musimy kiedyś wyskoczyć razem do baru, 

stary.
 

– Fakt, dawno nie byliśmy – przyznał Luke. – To jest Lily, 

Lily, to Huey.
 

– Miło cię poznać, Huey – powiedziałam, podając mu rękę.

 

– Nawzajem, Lily. Auto jest naprawione, gotowe do jazdy.

 

Zapłaciłam Hueyowi i podziękowałam, a on zaprowadził 

mnie do miejsca, gdzie stał explorer. Luke szedł za nami. 
Wsiadłam i przekręciłam kluczyk. Luke podszedł, a ja opuściłam 
szybę.
 

– Pojadę za tobą do domu, na wypadek, gdyby znowu 

wysiadł.
 

– Dziękuję, bardzo miło z twojej strony.

background image

 

Luke się odwrócił, a ja nie mogłam się powstrzymać, żeby 

nie gapić się na jego zgrabny tyłek, kiedy szedł z powrotem do 
dżipa. Bez względu na to, z której strony na niego patrzyłam, od 
przodu czy z tyłu, był niezmiennie cholernie seksowny.
 

Jechałam do domu, a Luke za mną. Zaparkowaliśmy obok 

siebie i weszliśmy do klatki.
 

– O której mam być gotowa wieczorem? – spytałam.

 

– Charley będzie u mnie około siódmej. Wejdziemy po 

ciebie.
 

– Świetnie, i wielkie dzięki za pomoc. – Wsunęłam klucz do 

zamka.
 

– Nie ma sprawy. Do zobaczenia za parę godzin – 

powiedział, wszedł do mieszkania i zamknął drzwi.
 

Rzuciłam torby na kuchenny blat i poszłam do łazienki wziąć

szybki prysznic. Weszłam do sypialni. Nie miałam pojęcia, w co 
się ubrać. Stałam w pokoju w ręczniku, aż usłyszałam pukanie do 
drzwi.
 

Cholera, pomyślałam. Wyjrzałam przez wizjer i zobaczyłam 

Giselle. Otworzyłam drzwi, kryjąc się za nimi. Giselle weszła i 
spojrzała na mnie.
 

– Na pewno wolałabyś, żeby stał tu teraz Luke – uśmiechnęła

się.
 

– Bardzo zabawne – powiedziałam. – Co cię sprowadza?

 

Giselle poszła za mną do łazienki.

 

– Mam spotkanie niedaleko stąd, pomyślałam, że wpadnę. A 

tak przy okazji, co jest między tobą a Lukiem?
 

– Nic, jesteśmy przyjaciółmi. Dlaczego uważasz, że coś 

między nami jest?
 

– Nie wiem. Chyba podświadomie ci tego życzę – 

uśmiechnęła się. – On ci się w ogóle podoba?
 

Wyjęłam dżinsowe krótkie spodenki z szafy i włożyłam je.

 

– Oczywiście, że mi się podoba. Widziałaś jego tyłek? Trzeba

byłoby być ślepym, żeby nie zwrócić na niego uwagi.
 

– No, przynajmniej przyznajesz, że jest seksowny, to już coś. 

– Usiadła na łóżku.

background image

 

– Znasz moją przeszłość i wiesz, że nigdy się już w to nie 

wpakuję. Jestem szczęśliwa tak jak jest.
 

– Lily, przestań sobie wmawiać. Masz dwadzieścia sześć lat i

poprzysięgłaś sobie, że będziesz sama i do końca życia nie 
umówisz się z facetem. Przykro mi, kochana, ale to jest możliwe 
tylko wtedy, jeżeli pójdziesz do zakonu.
 

– Bardzo zabawne, Giselle – powiedziałam, wkładając 

czarny top bez ramiączek. Wyjęłam z szafy szczotkę i zaczęłam 
czesać włosy. – Związać je? – spytałam, zerkając w lustro.
 

– A jakie to ma znaczenie? Przecież nie chcesz robić na 

nikim wrażenia.
 

Zgromiłam ją wzrokiem i poszłam do łazienki umyć zęby. 

Giselle weszła za mną.
 

– Wiesz, że cię kocham, prawda? Chcę tylko, żebyś była 

szczęśliwa i nie kończyła jako zbzikowana stara panna siedząca w 
domu z dwunastoma kotami.
 

Roześmiałam się, płucząc usta i wyplułam wodę do 

umywalki.
 

– Nie mam nawet jednego kota.

 

– Jeszcze nie masz, ale myślałaś, żeby jakiegoś sobie 

sprawić.
 

Uśmiechnęłam się i szturchnęłam ją w ramię, wychodząc z 

łazienki. Wyjęłam z szafy czarne kowbojki i założyłam je. 
Obróciłam się parę razy.
 

– Jak ci się podobam? – spytałam.

 

– Wyglądasz seksownie, Luke nie będzie wiedział, co mu się 

stało, kiedy cię zobaczy. – Giselle się uśmiechnęła. – Dla faceta nie
ma nic seksowniejszego niż dżinsowe spodenki, top bez ramiączek
i kowbojki.
 

Przechyliłam głowę na bok.

 

– Skąd wiesz?

 

– Kiedyś spotykałam się z kowbojem.

 

– A, tak, z tym odrażającym gościem z Montany, który nie 

pozwalał ci ściągać kozaków w czasie seksu i chciał, żebyś brała 
udział w rodeo.

background image

 

– Tak, z tym samym – roześmiała się.

 

Nagle rozległo się pukanie do drzwi. W tej samej sekundzie, 

w której je otworzyłam, Luke zmierzył mnie wzrokiem z góry na 
dół.
 

– A nie mówiłam? – wyszeptała mi do ucha Giselle, 

przechodząc obok. – Bawcie się dobrze, Lily, zadzwoń do mnie 
jutro.
 

– Cześć, Charley – powiedziałam i pogłaskałam ją po głowie.

– Cześć, Luke.
 

– Jesteś gotowa do wyjścia? – spytał.

 

– Jasne. Wezmę tylko torebkę i aparat.

 

Odwróciłam się i pobiegłam do sypialni. Czułam na sobie 

jego wzrok, kiedy się oddalałam. Znacie to uczucie, kiedy wiecie, 
że ktoś na was patrzy? To właśnie czułam. Wzięłam torebkę, 
przewiesiłam sobie aparat na szyi i wyszłam do salonu.
 

– Bardzo ładnie pani wygląda, pani Gilmore – powiedziała 

Charley. – Wujku Luke, prawda, że pani wygląda ładnie? – spytała,
ciągnąc go za nogawkę spodni.
 

– Tak, Charley, pani Gilmore wygląda bardzo ładnie – 

przytaknął zmieszany Luke.
 

Charley spojrzała na mnie i puściła do mnie oko. Musiałam 

uważać na tę małą. Wsiedliśmy do dżipa Luke’a i ruszyliśmy na 
karnawał.
 

– Fajny aparat. Domyślam się, że lubisz robić zdjęcia – 

powiedział.
 

– Zgadłeś. Uwielbiam robić zdjęcia. Fotografia zawsze była 

moją pasją. Chciałabym kiedyś pracować dla ważnego czasopisma.
 

– Jak „National Geographic” czy czegoś w tym stylu? – 

Uśmiechnął się i obejrzał na mnie.
 

Skinęłam głową.

 

– Tak, czegoś w tym stylu. – Odwzajemniłam uśmiech.

 

Oczy Charley rozbłysły, jak tylko zobaczyła światła.

 

– Nie mogę się doczekać, aż wejdziemy! – krzyknęła 

przejęta, chwytając nas za ręce i ciągnąc przez parking. Luke 
spojrzał na mnie z uśmiechem. Dotarliśmy do furtki i wyjęłam 

background image

portfel, żeby zapłacić za bilet.
 

– Ja kupię bilety – powiedział Luke.

 

– Zapłacę za swój.

 

– Zaprosiła cię Charley, więc kupię ci bilet.

 

Podeszliśmy do okienka i zapłaciliśmy za trzy bransoletki.

 

Próbowałam oddać mu pieniądze, ale nie chciał ich przyjąć.

 

– Jeżeli pozwolę, żebyś kupił mi bilet, to będzie wtedy 

randka, a ja nie chodzę na randki – oświadczyłam.
 

Przyglądał mi się przez chwilę.

 

– Zapewniam cię, że to nie jest randka. Ja też nie chodzę na 

randki.
 

– Możecie przestać? Pospieszcie się – rzuciła stanowczo 

Charley.
 

– Pójdziemy na układ – zaproponował Luke. – Ty możesz 

kupić jedzenie.
 

– Zgoda. – Wyciągnęłam rękę, a on ją uścisnął.

 

Złapaliśmy Charley za ręce i zaczęliśmy spacerować po 

parku rozrywki. Światła były jasne, muzyka dobiegająca z miejsc 
zabawy ogłuszała z głośników. Charley zobaczyła karuzelę, na 
której miała ochotę się przejechać, więc ustawiliśmy się w kolejce.
 

– Często opiekujesz się Charley? – spytałam, spoglądając na 

Luke’a.
 

– Tak, często. Staram się pomagać Maddie tyle, ile mogę. 

Ciężko być samotnym rodzicem.
 

– Na pewno. Mogę sobie tylko wyobrażać – powiedziałam. – 

A twoi rodzice?
 

– Bardzo pomagają. Teraz są na miesięcznym rejsie.

 

– Są właścicielami mieszkań? – spytałam.

 

– Tak. Ten blok należy do nich od dwudziestu lat. Pamiętam, 

jak go kupowali, kiedy miałem siedem lat. To tu ja i Maddie 
spędziliśmy większość dzieciństwa. A ty?
 

Nie chciałam opowiadać o moim dzieciństwie ani rodzinie. 

To nie były tematy, o których mogłam swobodnie rozmawiać. 
Zawsze marzyłam tylko o jednym: normalnym, szczęśliwym 
dzieciństwie. Mogę podziękować mamie i tacie za to, że mi tego 

background image

nie dali. Czułam się strasznie przez to, że musiałam okłamywać 
Luke’a na temat mojej rodziny, ale nie chciałam, żeby wiedział, 
jacy byli straszni. Nie chciałam, żeby oceniał mnie na postawie ich
postępowania. I dla mnie moja rodzina nie istniała.
 

– Wychowywałam się w Seattle z rodzicami i siostrą. Zginęli 

w wypadku parę lat temu.
 

Luke spojrzał na mnie i dostrzegłam w jego oczach 

współczucie.
 

– Przykro mi – powiedział.

 

– Dziękuję. Nie lubię o tym rozmawiać – odrzekłam, żeby 

uniknąć dalszych pytań.
 

Luke skinął głową. W końcu dotarliśmy na początek kolejki i

Charley wsiadła na karuzelę. Staliśmy, machaliśmy jej, kiedy mijał
nas samochodzik, w którym siedziała.
 

– Jest wspaniałą dziewczynką – uśmiechnęłam się.

 

– Najwspanialszą – przyznał Luke. – Jest dla mnie bardzo 

ważna, zrobię wszystko, żeby ją chronić.
 

Spojrzałam na niego i się uśmiechnęłam. Karuzela się 

zatrzymała i Charley zsiadła. Znów chwyciła nas za ręce i 
zaprowadziła do gier.
 

– Pani Gilmore, lubi pani grać? – spytała, spoglądając na 

mnie z zadartą głową.
 

– Uwielbiam, Charley.

 

– Tak jak wujek Luke. – Puściła do mnie oko.

 

Nie mogłam powstrzymać się od śmiechu.

 

– Charley, kiedy nie jesteśmy w szkole, możesz mówić do 

mnie Lily.
 

– Naprawdę?! – spytała przejęta.

 

Luke spojrzał na mnie i się roześmiał.

 

– Ale nie zapominaj, że na lekcjach to jest pani Gilmore – 

powiedział.
 

– Dobrze, będę pamiętać. – Zaprowadziła nas do miejsca, w 

którym z namiotu zwisał wielki, wypchany, fioletowy kot.
 

– Chcę tego kota, wujku Luke – błagała.

 

Roześmiałam się, kiedy podeszliśmy do miejsca rzutu w 

background image

butelki z mlekiem. Nie było wątpliwości, że Luke wygra kota dla 
Charley. Zapłacił facetowi za ladą, który podał mu trzy piłki 
baseballowe. Kazał Luke’owi stanąć za linią. Spojrzałam na niego 
i zmarszczyłam czoło.
 

– To chyba dość daleko – powiedziałam.

 

– Nie jest źle. Grałem w baseball w szkole średniej, dam radę

– uśmiechnął się.
 

Rzucił pierwszą piłkę i przewrócił butelki z mlekiem. Kiedy 

obserwowałam, jak rzuca piłki, serce biło mi szybciej. Byłam 
przestraszona, bo nagle zaczęłam patrzeć na niego jak na ideał. Tak
jak obiecał, wygrał kota dla Charley.
 

– Proszę – powiedział, wręczając mi piłkę. – Spróbuj.

 

Pokręciłam głową.

 

– Nie, nie umiem rzucać. Skompromituję się.

 

– Spróbuj dla zabawy. – Luke się uśmiechnął.

 

Westchnęłam, stanęłam za linią i rzuciłam piłką. Niewiele 

brakowało, żebym trafiła mężczyznę za ladą. Na szczęście zdążył 
zrobić unik. Luke i Charley zaczęli się śmieć. Nagle Luke stanął za
mną i chwycił mnie za rękę.
 

– Chodź, pomogę ci – powiedział, nie przestając się śmiać.

 

Uniósł mi rękę nad głowę i policzył do trzech. Jego uścisk 

był niesamowity i moje zmysły zaczęły wariować. Serce biło mi 
szybciej i powróciło wrażenie ucisku w dole brzucha. Zamknęłam 
na chwilę oczy. Kiedy policzył do trzech, pomógł mi rzucić piłkę. 
Nie muszę mówić, że trafiłam we wszystkie butelki. 
Podskakiwałam, klaskałam, Charley promieniała z przejęcia, a 
Luke się do mnie uśmiechał. Mężczyzna z obsługi powiedział, 
żebym wybrała sobie zwierzaka, więc wzięłam mniejszą wersję 
kota Charley.
 

– Patrz, teraz do siebie pasujemy – powiedziałam, 

wyciągając kota obok kota małej. – Możesz zrobić mi przysługę i 
przytrzymać mi go, a ja zrobię parę zdjęć.
 

– Pewnie! – zawołała z przejęciem.

 

Uniosłam aparat i zaczęłam robić zdjęcia idącej przed nami 

Charley. Wołałam ją, a ona odwracała głowę w chwili, kiedy 

background image

naciskałam przycisk.
 

– Dlaczego fotografia? – spytał zaciekawiony Luke.

 

– Uwielbiam, kiedy uda mi się uchwycić ludzi w sposób, w 

jaki nie postrzegałoby się ich, gdyby przed nami stali. Zdjęcia 
utrwalają prawdziwe emocje. Znasz powiedzenie, że oczy są 
zwierciadłem duszy?
 

– Tak – odpowiedział.

 

– Tak właśnie traktuję zdjęcia. Czuję, że zdjęcie utrwala 

prawdziwą naturę człowieka w danej chwili. Ludzie nie stają się 
tylko obrazem, rodzi się ich historia. Nie wiem, czy mnie 
rozumiesz.
 

– Chyba tak. – Luke się uśmiechnął i spojrzał na mnie.

 

– Przez obiektyw widzę świat inaczej.

 

Rozmawiając z Lukiem czułam się swobodnie. Prawdę 

mówiąc, zbyt swobodnie, i cholernie się tego bałam.
 

background image

 Rozdział 9

 

Charley chciała pójść na diabelski młyn. Właściwie chciała, 

żebyśmy poszli wszyscy. Nienawidziłam diabelskiego młyna, bo 
mam lęk wysokości i myśl, że mogę utknąć na górze, śmiertelnie 
mnie przerażała.
 

– Chodź, wujku Luke i Lily, chodźmy na diabelski młyn! – 

piszczała przejęta Charley.
 

– Dobrze, Charley, pójdziemy. – Luke się uśmiechnął, 

próbując dotrzymać jej kroku.
 

– Idźcie, ja popatrzę z boku.

 

– Nie lubisz diabelskiego młyna, co? – spytał Luke.

 

– Nie, nie lubię. Mam lęk wysokości.

 

Podeszliśmy do bramki i Luke chwycił mnie za rękę. 

Spojrzałam na niego, a on się do mnie uśmiechnął.
 

– Luke, co robisz? – spytałam spanikowanym tonem, kiedy 

ciągnął mnie za bramkę.
 

– Zmierz się ze swoim lękiem, Lily. Tylko tak możesz go 

pokonać.
 

– Luke’u Matthewsie, nie wsiądę na diabelski młyn – 

oznajmiłam, próbując wyswobodzić nadgarstek z jego uścisku.
 

– Tak samo, jak nie wsiadłaś na motocykl? – spytał.

 

Przestał mnie ciągnąć, odwrócił się i nasze oczy się spotkały.

 

– Nic ci się nie stanie, obiecuję.

 

Podobnie jak przy motorze, zaufałam mu. Wzięłam głęboki 

oddech i w trójkę zajęliśmy miejsca na diabelskim młynie.
 

– Lily, ty się boisz, to możesz usiąść obok wujka Luke’a – 

powiedziała Charley.
 

Usiadłam pomiędzy Lukiem i Charley. Koło zaczęło się 

ruszać, a ja tak mocno chwyciłam się poręczy, że pobielały mi 
kostki palców. Serce biło mi coraz szybciej pod wpływem 
ogarniającej mnie paniki, więc zamknęłam oczy, żałując, że dałam 
się na to namówić. Nagle Luke chwycił mnie za rękę.
 

– Rób powolne, głębokie oddechy, Lily – wyszeptał, lekko 

ściskając moją dłoń.

background image

 

Dotyk jego ciepłej dłoni ukoił mnie, a moje szalejące serce 

zaczęło się uspokajać i ogarnęło mnie poczucie spokoju.
 

– Otwórz oczy. Możesz zrobić świetne zdjęcia – powiedział.

 

Powoli otworzyłam oczy i zobaczyłam, że Charley mi się 

przygląda.
 

– Nic ci nie jest, Lily? – spytała.

 

– Nie, kochanie.

 

Kiedy przejażdżka dobiegała końca, oczywiście, 

zatrzymaliśmy się u góry. Sapnęłam. Luke spojrzał na mnie i się 
uśmiechnął.
 

– Popatrz na świat przez obiektyw. To cię uspokoi.

 

Uniosłam aparat na wysokość twarzy i zaczęłam 

fotografować jaskrawe światła i ludzi na dole. Luke miał rację. 
Przez chwilę nie pamiętałam, że zatrzymaliśmy się na górze, bo 
skupiłam się na robieniu najlepszych zdjęć. Nim się 
zorientowałam, byliśmy z powrotem na ziemi i musieliśmy 
wysiadać. Luke wziął mnie za rękę i pomógł mi wstać.
 

– Jestem głodna – oznajmiła Charley.

 

– Ja też, żabko – powiedział Luke i wziął ją na barana.

 

Charley chichotała. Chciałam uchwycić tę słodką, niewinną 

chwilę, więc zaczęłam robić im zdjęcia. Zatrzymaliśmy się przy 
stoisku, na którym sprzedawano burgery, hot dogi i frytki. Charley 
wybrała hot doga, a my z Lukiem – burgery. Usiedliśmy przy 
drewnianym stole i jedliśmy, aż nagle Luke i Charley zaczęli 
rzucać w siebie nawzajem frytkami, śmiejąc się.
 

– Przestańcie – roześmiałam się, patrząc na nich.

 

Luke wziął frytkę, rzucił we mnie i się uśmiechnął. 

Spojrzałam na niego, uśmiechnęłam się i rzuciłam w niego. Po 
skończonej jedzeniowej bójce, spojrzałam na zegarek i 
zorientowałam się, że jest późno. Charley wyglądała na zmęczoną. 
Luke wziął ją na ręce i zaniósł do dżipa, a ja niosłam jej 
ogromnego kota. Posadził ją i zapiął pasy. Spędzając z nim 
dzisiejszy wieczór i obserwując, jak zachowuje się wobec Charley,
odniosłam wrażenie, że będzie wspaniałym ojcem. Kolejna rzecz, 
która sprawiała, że wydawał się ideałem. Wróciliśmy do domu, 

background image

przytrzymałam drzwi, a Luke zaniósł małą do swojej sypialni i 
położył ją do łóżka. Wyszedł z pokoju, a ja szeptem powiedziałam 
Charley: dobranoc. Otworzyła oczy i delikatnie chwyciła mnie za 
rękę.
 

– Dawno nie widziałam, żeby wujek Luke był taki 

szczęśliwy – wyszeptała.
 

Uśmiechnęłam się i pocałowałam ją delikatnie w czoło.

 

– Ja też się świetnie bawiłam.

 

Sam i Gretchen siedzieli na kanapie i oglądali film, kiedy 

wróciliśmy do salonu.
 

– Cześć, fajnie było? – wyszeptał Sam, żeby nie obudzić 

Charley.
 

– Tak, bardzo fajnie – powiedział Luke, wchodząc do kuchni.

 

– Niezła zabawa – przyznałam.

 

Gretchen spojrzała na mnie i puściła do mnie oko. 

Przewróciłam oczami.
 

– Zadzwoń do mnie jutro – wyszeptała.

 

Ruszyłam do drzwi i usłyszałam, że Luke prosi Sama, żeby 

zerknął na Charley, a on mnie odprowadzi do domu.
 

– Do domu mam jeden krok – roześmiałam się.

 

– W tych stronach zawsze trzeba uważać – uśmiechnął się.

 

Wsunęłam klucz do zamka.

 

– Chcesz wejść na drinka dla dorosłych? – spytałam.

 

– Sugerujesz, że mógłbym dostać coś, co zawiera alkohol? – 

spytał żartobliwie.
 

Roześmiałam się i skinęłam głową.

 

– Chodź, napijemy się razem piwa. Chyba sobie na nie 

zasłużyliśmy.
 

Luke wszedł za mną, a ja poszłam do lodówki i wyjęłam dwa

piwa. Podałam butelkę Luke’owi i otworzyłam swoją i uniosłam ją
do góry.
 

– Za cudowny wieczór spędzony w przemiłym towarzystwie 

i za pokonanie strachu przed diabelskim młynem.
 

Luke zdjął kapsel, śmiejąc się.

 

– Wypiję za to. – Dotknęliśmy się butelkami.

background image

 

Opierałam się o lodówkę, a on o blat naprzeciwko mnie. Była

to jedna z tych niezręcznych chwil, kiedy nie wiadomo, co 
powiedzieć, więc spróbowałam ją skrócić.
 

– Chodźmy na kanapę, wypijemy spokojnie piwo.

 

– Hm, dobra – powiedział Luke i poszedł za mną.

 

Usiadłam, opierając się plecami o poręcz sofy tak, żeby 

siedzieć przodem do Luke’a. Podciągnęłam nogę i usiadłam na 
niej. Nagle poczułam, że chce mi się siusiu, więc zerwałam się z 
kanapy.
 

– Zaraz wracam – obiecałam.

 

Luke odwzajemnił uśmiech i wypił kolejny łyk piwa. Kiedy 

parę minut później wróciłam do salonu, zobaczyłam go stojącego z
moją gitarą.
 

– Hej – powiedziałam, chowając dłonie w kieszeniach. 

Wiedziałam, że zaraz się zorientuje, o ile już się to nie stało.
 

– Ta twoja gitara… Była tylko jedna jedyna na całym 

świecie, należała do Johnny’ego Gil… – przerwał, nie 
wypowiadając całego mojego nazwiska. Po chwili przerwy mówił 
dalej: – Gitara była wykonana ręcznie przez starszego mężczyznę, 
który mieszkał w małej wiosce w południowo-wschodniej Azji. 
Najbardziej znana jest z inicjałów, L.G., wygrawerowanych na 
progach. Nikt nie mógł się domyślić, co oznaczają.
 

Odwrócił się i spojrzał na mnie. Po jego minie widać było, że

jest wstrząśnięty.
 

– Inicjały pochodzą od Lily Gilmore, prawda? – spytał.

 

Wzięłam głęboki oddech.

 

– Tak, to moje inicjały. Ta gitara została zrobiona tydzień po 

moich narodzinach – dodałam. Łzy zaczęły napływać mi do oczu. 
Szybko spojrzałam w sufit. Nie miałam zamiaru dopuścić do tego, 
żeby Luke zobaczył, jak płaczę.
 

– Nieźle, nie miałem pojęcia, że jesteś córką Johnny’ego 

Gilmore’a. To legenda – uśmiechnął się. – W niesamowity sposób 
łączył ze sobą dźwięki późnych lat siedemdziesiątych i wczesnych 
osiemdziesiątych. To muzyczny geniusz. Stworzył dźwięki, 
których nikt nie był w stanie skopiować i wszyscy twierdzili, że to 

background image

z powodu tej gitary.
 

Zaczynało mnie denerwować to, w jaki sposób idealizował 

mojego ojca. Może i był muzycznym geniuszem, ale ja wiedziałam
najlepiej, jak żył. Telefon Luke’a zaczął dzwonić, wyjął go z 
kieszeni i spojrzał na mnie.
 

– Muszę lecieć. Sam i Gretchen wychodzą, muszę wracać do 

Charley. Dzięki za piwo. – Ruszył do drzwi. Zatrzymał się, kiedy 
kładł dłoń na klamce. – Chodź z nami jutro na plażę.
 

Nie wiedziałam, co odpowiedzieć. Mam ochotę iść? Zaprasza

mnie tylko dlatego, że wie, kim jest mój ojciec? Naprawdę 
jesteśmy przyjaciółmi? Zaczęłam sobie zadawać pytania na temat 
spędzonego wspólnie czasu, ale on przycisnął mnie do muru.
 

– Pewnie, chętnie. Będzie miło.

 

– Super. W takim razie, do zobaczenia jutro – uśmiechnął się.

 

Zamknęłam za nim drzwi i przycisnęłam do nich czoło. Od 

razu pożałowałam mojej decyzji. Nie mogę pozwolić, żeby to się 
powtórzyło.
 

background image

 Rozdział 10

 

LUKE

 

Charley spała spokojnie, kiedy ostrożnie otworzyłem drzwi i 

zajrzałem do pokoju. Zamknąłem drzwi najciszej jak mogłem, 
wyjąłem z szafy na korytarzu poduszkę i koc, położyłem je na 
kanapie, usiadłem i przeczesałem dłońmi włosy. Nie mogłem 
uwierzyć, że Lily jest córką Johnny’ego Gilmore’a. Pamiętam, że 
jej ojciec zmarł jakieś dwa lata temu, ale nie przypominam sobie, 
żebym słyszał coś o jej matce czy siostrze, więc postanowiłem 
wstać i przynieść laptop na kanapę. Poszukałem trochę, ale 
ponieważ jej rodzice byli przez ostatnich dziesięć lat rozwiedzeni, 
nie mogłem znaleźć nic na ich temat, aż nagle moją uwagę zwrócił
jeden artykuł. Tytuł mówił: „Córka legendy muzyki lat 
osiemdziesiątych odwołuje ślub”. Kliknąłem nagłówek, żeby 
otworzyć artykuł.
 

„Lily Gilmore, córka legendy muzyki lat osiemdziesiątych, 

Johnny’ego Gilmore’a, odwołuje ślub po tym, jak w kościele, w 
dniu ślubu, dowiedziała się, że jej niedoszły mąż ma związek z jej 
siostrą. Według informatorów, panna Gilmore urządziła scenę pod 
kościołem, wsiadła do limuzyny i słuch po niej zaginął…”
 

Spojrzałem na datę artykułu, był sprzed ponad roku. W tej 

chwili przyszło mi do głowy, że skłamała na temat swojej rodziny. 
Jedyną nieżyjącą osobą był jej ojciec, a matka i siostra żyją. 
Odłożyłem laptop na stół i położyłem się na kanapie z rękami pod 
głową. Dlaczego mnie okłamała? Nie mogłem zrozumieć, co nią 
kierowało, byłem wściekły. Jedynej rzeczy w życiu nienawidzę i 
nie będę tolerował – ludzi, którzy kłamią.
 

Obudziłem się, czując, że ktoś stuka mnie w ramię. 

Otworzyłem oczy i zobaczyłem Charley, stojącą nade mną z 
uśmiechem.
 

– Wstawaj, jestem głodna.

 

– Dobrze, dobrze, już wstaję.

 

Usiadłem na kanapie i potarłem oczy.

background image

 

– Która godzina, Charley?

 

Spojrzała na zegarek w kuchni.

 

– Siódma.

 

– Mogę spytać, czemu tak wcześnie wstałaś?

 

– Wujku Luke, to nie jest wcześnie, jak na dziecko w moim 

wieku.
 

Nie mogłem powstrzymać uśmiechu. Pocałowałem ją w 

głowę.
 

– Co chcesz na śniadanie?

 

– Chcę twoje uśmiechnięte naleśniki.

 

Poszedłem do kuchni i wyjąłem wszystko, co potrzebne do 

zrobienia naleśników. Charley uwielbiała je w moim wykonaniu. 
Najbardziej lubi, kiedy robię oczy z czekoladowych płatków, a z 
bitej śmietany uśmiech.
 

– Nie zapomnij o oczach, wujku Luke! – krzyknęła z kanapy.

 

– Nie martw się, Charley, nie zapomnę.

 

Kiedy naleśniki się smażyły, do mieszkania wszedł Sam.

 

– Cholera, Luke, świetnie pachną.

 

– Chcesz?

 

– Tak, umieram z głodu. Gretchen miała rano sesję 

zdjęciową, więc nie zdążyliśmy nic zjeść.
 

Wlałem ciasto na rozgrzaną patelnię.

 

– Nie zapomnij, że mają być uśmiechnięte – powiedział Sam,

odwrócił się i spojrzał na Charley.
 

Charley zerknęła na niego i zachichotała. Przewróciłem 

oczami. Sam wszedł do kuchni i wstawił kawę.
 

– Wczoraj wieczorem znalazłem artykuł na temat Lily – 

zacząłem.
 

– Śledzisz ją czy co? – spytał.

 

– Nie. Wiesz, kto był jej ojcem? – Po spojrzeniu Sama 

domyśliłem się, że wie. – Ty dupku, wiedziałeś i mi nie 
powiedziałeś?
 

– Wujku Luke, nie wyrażaj się! – krzyknęła Charley z 

kanapy.
 

– Przepraszam, żabko, proszę, nie mów mamie. W artykule 

background image

było napisane, że przyłapała narzeczonego z własną siostrą w dniu 
ślubu.
 

– Tak, dowiedziałem się od Gretchen. – Sam nalał sobie 

kawy do kubka i usiadł na stołku barowym. – Spytałem o to Lily, 
ale się wściekła i powiedziała, żebym zapomniał, że cokolwiek na 
ten temat wiem.
 

– Spytałeś ją o to? – odezwałem się, zdejmując naleśniki z 

patelni. – Dlaczego?
 

– Bo, moim zdaniem, doskonale do siebie pasujecie i 

chciałem ją namówić na randkę.
 

– Stary, odpuść sobie. Jezu Chryste, już ci mówiłem, że nie 

jestem zainteresowany żadnymi randkami.
 

– Wujku Luke, nie powinieneś mówić „Jezu Chryste” w taki 

sposób – powiedziała Charley, siadając przy stole.
 

– Przepraszam, Charley – westchnąłem, stawiając przed nią 

talerz naleśników.
 

Sam wstał ze stołka i usiadł przy stole naprzeciwko Charley.

 

– Stary, do chol… Kurczę, co zrobiłeś z moimi naleśnikami? 

Są całe pomarszczone – powiedział, wydymając wargi.
 

Przewróciłem oczami i nalałem sobie kawy. Kiedy miałem 

siadać, do mieszkania weszła Maddie.
 

– Dzień dobry, skarbie – podeszła do Charley i pocałowała ją

w głowę. – Cześć, chłopaki.
 

– Słuchaj, Charley, będziesz miała coś przeciwko temu, żeby 

wujek Sam odprowadził cię do domu, a ja zamienię parę słów z 
twoją mamą?
 

Charley spojrzała na Sama, przechylając głowę.

 

– A czy wujek Sam wniesie mnie na górę na barana?

 

– Pewnie. Wskakuj, mała, wiejemy stąd.

 

Charley wskoczyła Samowi na plecy, chichocząc. Jak tylko 

drzwi się zamknęły, Maddie spytała mnie, o co chodzi.
 

– Lily jest córką Johnny’ego Gilmore’a – powiedziałem.

 

– Co takiego? Johnny’ego Gilmore’a, tego muzyka?

 

– Tak, i okłamała mnie w pewnej kwestii.

 

– W jakiej, Luke? – spytała Maddie, nalewając nam kawy do 

background image

kubków.
 

– Powiedziała, że jej rodzina zginęła w wypadku parę lat 

temu, ale poszukałem trochę. Nie żyje jedynie jej ojciec, pamiętam
tamten dzień. W wiadomościach podawano, że miał rozległy 
zawał. Jej mama i siostra żyją i nadal mieszkają w Seattle. – 
Wziąłem laptop, postawiłem go na stole i otworzyłem artykuł, 
który znalazłem wczoraj w nocy.
 

– Przeczytaj. – Odwróciłem laptop do Maddie.

 

– Nieźle, biedna dziewczyna. – Spojrzała na mnie. – 

Widocznie miała powody, żeby powiedzieć, że jej rodzina nie żyje.
Gdybym ja miała siostrę i przyłapała ją na seksie z moim 
narzeczonym, nigdy więcej bym się do niej nie odezwała. W 
dodatku przyłapać ich w dniu ślubu w kościele?! Odpuść jej Luke, 
nie znasz całej historii.
 

Stałem przez kilka chwil, zastanawiając się nad tym, co 

powiedziała Maddie.
 

– Masz rację. Dzięki.

 

– Ona ci się chyba podoba, co? – spytała Maddie, kładąc dłoń

na moim ramieniu.
 

– Nie, po prostu się przyjaźnimy – odpowiedziałem.

 

– Luke, to nic złego. Nie walcz z naturą – powiedziała i 

wyszła.
 

Westchnąłem i zacząłem sprzątać w kuchni.

 

background image

 Rozdział 11

 

LILY

 

Leżałam w łóżku i patrzyłam za okno. Przez żaluzje sączyło 

się do środka słoneczne światło. Zapowiadał się kolejny piękny 
dzień, ale nie byłam pewna, czy chcę iść na plażę. Po wczorajszym
wieczorze niczego już nie byłam pewna. Wiedziałam tylko, że 
Luke zaczyna mnie pociągać. Jego brązowe oczy wpatrywały się 
we mnie intensywnie, kiedy do mnie mówił. Miał idealnie 
wyrzeźbioną twarz, wyraźnie zarysowaną szczękę i piękne wargi, 
których chciałam dotknąć. Jego uśmiech rozjaśniał pokój, a w jego
doskonałym, silnym ciele odnajdywałam oparcie. Fantazjowałam, 
że błądzę palcami po jego torsie i schodzę w dół, do miejsca 
zakazanego…
 

Powściągnęłam wodze fantazji, odchyliłam kołdrę i 

wyskoczyłam z łóżka. Poskakałam trochę, bo byłam na siebie zła 
za to, że myślę o nim w ten sposób. Nie chciałam nikomu oddać 
serca, ono należało do mnie i to ja powinnam go pilnować. Było 
schowane głęboko i nie miałam zamiaru dać mu dojść do głosu. 
Nie byłabym w stanie znieść kolejnego zawodu. Kiedy już 
rozładowałam złość, wzięłam telefon i wysłałam wiadomość do 
Luke’a.
 

„Coś mi wypadło, nie będę mogła pójść dziś z wami na 

plażę. Przepraszam, może następnym razem”.
 

Czekałam na odpowiedź, ale nie przyszła. Może wściekł się 

na mnie o to, że nie powiedziałam mu, kim był mój ojciec albo po 
prostu nie obchodzi go to, czy idę, czy nie. Mnie nie obchodziły 
jego powody. Nie mogły obchodzić. I nie będą obchodzić.
 

Weszłam do łazienki, umyłam zęby i związałam włosy w 

koński ogon. Ubrałam bikini, bo postanowiłam, że kiedy wszyscy 
pójdą na plażę, ja położę się przy basenie. Włożyłam krótkie 
spodenki dżinsowe i koszulkę bez ramiączek. Wzięłam komórkę z 
nocnej szafki i zobaczyłam, że Luke nadal nie odpisał. 
Westchnęłam i weszłam do salonu. Butelki po wczorajszym piwie 

background image

nadal stały na ławie. Kiedy podchodziłam, żeby je wynieść, 
rozległo się pukanie do drzwi. Wyjrzałam przez wizjer i 
zobaczyłam Luke’a. Serce zaczęło mi łomotać, kiedy otwierałam 
drzwi.
 

– Dzień dobry – powiedziałam.

 

– Dzień dobry – odpowiedział. – Mogę wejść?

 

– Jasne. – Cofnęłam się. – Co się stało? – Wyczuwałam, że 

jest między nami dziwne napięcie.
 

– Pakuj się. Idziesz na plażę – oznajmił.

 

– Nie dostałeś mojej wiadomości? Pisałam, że coś mi 

wypadło.
 

– Dostałem, ale ci nie wierzę, więc się pakuj i idziemy. Ekipa

na pewno już tam jest.
 

– Nie podoba mi się, że tak dyrygujesz – warknęłam.

 

Wpatrywał się we mnie tymi pięknymi brązowymi oczami, a 

mnie zmiękły kolana. Musiałam się odwrócić, bo zaczynałam 
wymiękać na jego oczach. Podeszłam, wzięłam butelki po piwie. 
Kiedy go mijałam, wyciągnął rękę i lekko chwycił mnie za ramię.
 

– Wiem, że pewnie myślisz, że coś się między nami popsuło 

po wczorajszym wieczorze, ale tak nie jest. Powiedziałaś, że 
pójdziesz z nami na plażę. Nie chcę, żebyś zmieniała zdanie przez 
coś, co nie jest prawdą. Wszystko jest w porządku, Lily.
 

Stałam przez chwilę i patrzyłam na niego. Słyszałam w jego 

głosie szczerość. Wypuścił moją rękę, a ja postawiłam butelki na 
blacie.
 

– Spakuję się i zaraz wracam – powiedziałam, kierując się do

sypialni.
 

Wzięłam torbę, którą zdążyłam spakować na basen, 

chwyciłam aparat, wsunęłam japonki na nogi i wróciłam do 
salonu.
 

– Dobra, jestem gotowa.

 

Luke spojrzał na mnie i się uśmiechnął. Wyszliśmy z bloku i 

skierowałam się na miejsce, gdzie parkuje dżipa, ale samochodu 
nie było. Obejrzałam się za siebie, a Luke siedział na motorze z 
szerokim uśmiechem na twarzy.

background image

 

– O, nie! Raz wystarczy! Więcej na niego nie wsiądę!

 

Luke uruchomił motocykl i podjechał do mnie.

 

– Dalej, Lily, wskakuj. – Podał mi kask.

 

– Weźmy explorera! – krzyknęłam.

 

– Wskakuj, Lily. Wszyscy na nas czekają.

 

Przewróciłam oczami, wzięłam od niego kask i włożyłam na 

głowę. Usiadłam za nim, przerzuciłam torbę przez ramię i objęłam 
go.
 

Znów to samo, pomyślałam.

 

Plaża była zatłoczona. Zdjęłam kask, podałam go Luke’owi i 

zsiadłam z motoru. Serce łomotało mi ze zdenerwowania i 
podniecenia.
 

– No i co? Nie było tak źle, prawda? – zagadnął.

 

Spojrzałam na niego i uśmiechając się, ruszyłam przez 

parking. Kiedy dotarłam na koniec chodnika, stanęłam, żeby zdjąć 
klapki. Kiedy moje palce dotknęły ciepłego piasku, poczułam się 
lekko. Szliśmy z Lukiem po piasku do miejsca, gdzie siedział Sam 
z grupką innych osób. Lucky zerwał się na mój widok na równe 
nogi.
 

– Cześć, piękna. – Pocałował mnie lekko w rękę.

 

Uśmiechnęłam się do niego i kątem oka zauważyłam, że 

Luke gani go wzrokiem. Przywitałam się z Samem, a Luke 
przedstawił mnie znajomym.
 

– Nie ma Gretchen? – spytałam Sama.

 

– Będzie za jakąś godzinę. Rano miała sesję zdjęciową.

 

Uśmiechnęłam się do niego. Wyglądało na to, że zostali parą,

cieszyłam się, że Gretchen kogoś znalazła. Nie mogłabym jej 
życzyć lepszego faceta. Lucky objął mnie i odciągnął od 
pozostałych.
 

– Za każdym razem, kiedy na ciebie patrzę, wydaje mi się, że

umarłem i znalazłem się w niebie. Jesteś prawdziwym aniołem w 
przebraniu, prawda? Wiem, że razem stworzylibyśmy piękną, 
anielską muzykę. Może spróbujemy?
 

Spojrzałam na Luke’a i puściłam do niego oko. Widział, że 

nie daję się nabrać na wyświechtane frazesy Lucky’ego.

background image

 

– Wiesz, co, Lucky – powiedziałam, odwracając się do niego 

twarzą. – Za każdym razem, kiedy na ciebie patrzę, mam wrażenie,
że umarłam i znalazłam się w piekle, więc proszę, zrób mi 
przysługę i się odwal, żebym mogła spędzić miło dzień – 
uśmiechnęłam się grzecznie.
 

Patrzył na mnie przez chwilę, marszcząc brwi. W końcu 

wyciągnął do mnie rękę.
 

– Jesteś niesamowita! Przyjaźń? – spytał.

 

Uśmiechnęłam się i podałam mu rękę.

 

– Przyjaźń – potaknęłam.

 

Sam i Luke parsknęli śmiechem. Obejrzałam się na Luke’a, 

który patrzył na mnie, kręcąc głową.
 

– Co chcecie robić?! – krzyknął Luke.

 

– Ja chyba poleżę chwilę na słońcu – powiedziałam, 

zdejmując koszulkę i spodenki i pokazując bikini.
 

– Cholera! – pisnął Sam, podbiegł do mnie, wziął mnie na 

ręce i pobiegł do wody.
 

Krzyczałam, żeby mnie wypuścił, ale on się śmiał i mówił, że

mnie wypuści, ale dopiero jak się ochłodzimy. Weszliśmy do wody
i zaniósł mnie do miejsca, w którym sięgała nam do piersi.
 

– Sam! Jeszcze zobaczysz!

 

Uśmiechał się do mnie, aż nagle, niespodziewanie, ktoś 

chwycił mnie mocno w pasie i pociągnął pod wodę. Serce mi 
zamarło, ale po chwili byłam wolna i wypłynęłam na 
powierzchnię. Odwróciłam się i parę centymetrów od mojej twarzy
zobaczyłam uśmiechniętego Luke’a.
 

– Ty dupku! Śmiertelnie mnie przestraszyłeś! – Spryskałam 

go wodą.
 

– Uważaj na język. Nie mogłem się powstrzymać! Proszę, 

powiedz, że nie jesteś na mnie zła.
 

Do cholery, jak mogłabym być zła na takiego faceta?

 

Fajnie się bawił, a ja uwielbiam szaloną, dziką zabawę – w 

każdym razie, uwielbiałam.
 

– Nie jestem zła.

 

– To dobrze. Wyjdźmy z wody.

background image

 

Popłynęliśmy na brzeg. Sam czekał na nas z dwoma 

ręcznikami.
 

– Macie, wytrzyjcie się. Zagrajmy w siatkówkę.

 

Dostrzegłam Gretchen, która kiwała mi z plaży, więc 

pobiegłam do niej.
 

– No, jaka seksowna laleczka w kusym bikini! Pobiegłaś, a 

wszystkim facetom stanął! – powiedziała z udawanym 
południowym akcentem.
 

Rzuciłam na nią mój ręcznik, a potem ją objęłam i położyłam

głowę na jej ramieniu.
 

– Cieszę się, że tu jesteś.

 

– Chyba dobrze się bawiliście z Lukiem w wodzie.

 

– Wczoraj wieczorem dowiedział się o Johnnym – 

westchnęłam.
 

– I co powiedział?

 

– Był wstrząśnięty, ale potem zaczął go wychwalać jak 

jakiegoś boga.
 

– Lily, on był bogiem dla wielu ludzi, widocznie Luke jest 

jednym z nich. Co w tym dziwnego? Przeprowadziłaś się tu, żeby 
rozpocząć nowe życie i zamieszkałaś obok 
dwudziestosiedmioletniego faceta, który uwielbia twojego tatę.
 

Uniosłam głowę i zganiłam ją wzrokiem.

 

– Tak tylko mówię.

 

Sam podszedł i spytał Gretchen, czy ma ochotę zagrać w 

siatkówkę. Podskoczyła, słysząc propozycję. Chłopaki nie 
wiedzieli, że była kapitanem i gwiazdą drużyny siatkarskiej. 
Chwyciła mnie za rękę i chciała, żebym szła z nią, ale ja miałam 
ochotę położyć się na słońcu i odpocząć przez chwilę, więc 
powiedziałam, że zagram później. Rozejrzałam się i zobaczyłam, 
że Luke stoi z boku i rozmawia z grupką ludzi i że mecz siatkówki 
ma się zacząć lada moment. Postanowiłam, że przejdę się po plaży 
i zrobię parę zdjęć, więc włożyłam dżinsowe spodenki, wzięłam z 
torby aparat i ruszyłam na spacer plażą. Słońce mocno świeciło, 
piach był ciepły, a plaża pełna ludzi, cieszących się piękną sobotą. 
Usłyszałam, że ktoś mnie woła. Odwróciłam się i zobaczyłam, że 

background image

Luke biegnie za mną.
 

– Hej, dokąd idziesz? – spytał, doganiając mnie.

 

– Przejść się, zrobić parę zdjęć – uśmiechnęłam się.

 

– Znam jedno miejsce, z którego jest najlepszy widok, 

idealny do robienia zdjęć. Chodź, zaprowadzę cię.
 

Poszłam za nim jakieś pół kilometra plażą. Kiedy doszliśmy 

do miejsca, o którym mówił, rozejrzałam się. Była to zatoczka z 
głazami z jednej strony, które tworzyły niską ścianę. Na wodzie 
pływało kilka żaglówek, ale poza tym nie było nikogo.
 

– Jeżeli wejdziesz na tamte skały, będziesz mogła zrobić 

piękne zdjęcia oceanu – powiedział Luke.
 

Uśmiechnęłam się i podeszłam do głazów. Luke wspiął się 

pierwszy i wyciągnął do mnie rękę.
 

– Nie chcę, żebyś upadła. Te głazy są zdradliwe, można się 

poślizgnąć.
 

Chwyciłam jego ciepłą, silną dłoń, a on pomógł mi wspiąć 

się na głaz. Weszliśmy jeszcze wyżej, aż znaleźliśmy się na 
szczycie. Luke miał rację. To było wymarzone miejsce do robienia 
zdjęć. Chwyciłam aparat i zaczęłam pstrykać. Luke spoglądał na 
wodę, a ja odwróciłam się i zrobiłam mu zdjęcie.
 

– Chyba mam dość zdjęć z tego miejsca.

 

Luke wziął mnie za rękę i ostrożnie zeszliśmy na dół po 

głazach. Dopiero kiedy stanęliśmy na piasku, wypuścił mnie.
 

– Spokojnie tu – powiedziałam, siadając.

 

– Przychodzę tu, kiedy muszę pomyśleć.

 

– O czym? – spytałam.

 

– O życiu – odpowiedział, wpatrując się w wodę. – Chcę cię 

o coś spytać – powiedział nerwowo.
 

Ja też nagle zaczęłam się denerwować, zaczęło mnie mdlić.

 

– Pytaj.

 

– Dlaczego okłamałaś mnie, że twoja mama i siostra zmarły? 

– spytał.
 

Poczułam, że mam ściśnięte gardło. Zamknęłam oczy. Jestem

mu winna wyjaśnienie? Powinnam mu wszystko opowiedzieć? 
Wstałam i wzięłam aparat.

background image

 

– Dla mnie są martwe. – Oddaliłam się od niego.

 

Zerwał się z piasku i ruszył za mną.

 

– Lily, zaczekaj! – krzyknął.

 

Dogonił mnie i lekko chwycił za rękę.

 

– Proszę, nie odchodź ode mnie.

 

Westchnęłam i stanęłam. Luke wypuścił moją rękę, a ja 

wpatrywałam się w jego brązowe oczy, a on w moje. Pokręciłam 
głową i zagryzłam wargi. Ostatnią rzeczą, jakiej chciałam, było 
rozgrzebywanie przeszłości, ale chyba nie miałam wyboru.
 

– Moja matka i siostra zrobiły coś strasznego i jeżeli o mnie 

chodzi, są martwe.
 

– Czytałem artykuł o tobie i twoim byłym narzeczonym. 

Przykro mi, że tak się stało.
 

Wzięłam głęboki oddech i spuściłam wzrok.

 

– Hunter to dupek, a moja siostra – dziwka. Moja matka 

wiedziała, że od dłuższego czasu pieprzyli się za moimi plecami, 
ale nie pisnęła słowem. Miała zamiar pozwolić mi wyjść za tego 
zdrajcę i łajdaka i zniszczyć mi życie. To, że ona sama trwała w 
małżeństwie, chociaż jej mąż zdradzał ją bez przerwy, nie znaczy, 
że wszyscy inni chcą takiego życia. Nienawidzę ich za to, co 
zrobiły!
 

Łzy zaczęły płynąć mi po twarzy. Luke przysunął się i nim 

się zorientowałam, obejmował mnie, przytulał i zapewniał, że 
wszystko będzie dobrze. Serce mi łomotało. Miał takie silne 
ramiona. Chciałam go odepchnąć, ale nie mogłam wykrzesać z 
siebie siły, żeby to zrobić. Umysł kazał mi uciekać, ale serce 
mówiło, że wszystko jest w porządku.
 

– Nie miałem pojęcia, że twoja mama wiedziała. Przykro mi, 

Lily.
 

Wyswobodziłam się z uścisku i spojrzałam na niego.

 

– Dziękuję, Luke. Przeprowadziłam się tutaj, żeby zacząć 

nowe życie i zapomnieć o nich i o tym, co się stało. Opowiem ci 
kiedyś więcej po paru drinkach – roześmiałam się.
 

Luke także się roześmiał i objął mnie.

 

– Chodź, wracajmy do reszty. Pewnie zaczynają plotkować 

background image

na nasz temat.
 

background image

 Rozdział 12

 

LUKE

 

Kiedy wracaliśmy do tej części plaży, na której wszyscy grali

w siatkówkę, nie mogłem przestać myśleć o przytulaniu Lily. Było 
mi przyjemnie i przerażała mnie myśl, że to nie jest zwykła 
przyjaźń. Moje uczucie do niej stawało się coraz silniejsze, a kiedy
ją przytuliłem, żeby pocieszyć, jeszcze bardziej się spotęgowało. 
Jej ciepła skóra przy mojej była niewiarygodna, wzbudziła emocje,
których od dawna nie zaznałem. Kiedy dołączyliśmy do 
znajomych, mecz siatkówki dobiegał końca i zobaczyłem, jak Sam
podchodzi do Gretchen i całuje ją w usta.
 

– Darujcie sobie albo idźcie do pokoju – uśmiechnąłem się.

 

– Proszę, proszę, pan Matthews i pani Gilmore. Gdzie 

zniknęliście? – spytał Sam z wymownym uśmieszkiem na twarzy.
 

– Pokazałem Lily zatoczkę. Chciała zrobić parę zdjęć – 

wyjaśniłem.
 

Sam posłał mi dziwne spojrzenie, wiedziałem dlaczego. Był 

zaskoczony, bo w tej zatoczce spędzałem praktycznie cały czas po 
wypadku. Wzruszyłem ramionami i odszedłem. Dobrze się 
czułem, rozmawiając tam z Lily. Chciałem, żeby zrobiła piękne 
zdjęcia.
 

– Przygotujmy lunch! – krzyknąłem.

 

Rozpaliłem grill, a Sam wyjął hot dogi i hamburgery. 

Położyłem je i stałem, patrząc, jak się smażą.
 

– Jestem z ciebie dumny, stary – powiedział Sam.

 

– To nic wielkiego, daj spokój.

 

Poklepał mnie po plecach i się uśmiechnął Podszedł Lucky i 

stanął przy mnie, kiedy grillowałem mięso.
 

– Stary, nie zapomnij, że wieczorem gramy koncert.

 

– Pamiętam.

 

– Jaki koncert? – spytała Lily, podchodząc do nas.

 

Lucky objął ją ramieniem.

 

– Luke ci nie powiedział, że mamy zespół i czasem gramy u 

background image

Berniego?
 

– Nie, nie powiedział – odpowiedziała, obrzucając mnie 

spojrzeniem.
 

– Prawdę mówiąc, nawet o tym nie pomyślałem – 

powiedziałem na swoją obronę.
 

– Powiedz, że wpadniesz posłuchać jak kochany Luke śpiewa

z głębi serca?
 

Lucky uśmiechnął się szelmowsko.

 

– Ty śpiewasz? – spytała Lily.

 

Cholera, miałem ochotę zabić Lucky’ego.

 

– Trochę.

 

– Porozmawiamy o tym później, widzę, że Giselle idzie – 

powiedziała Lily i odeszła.
 

– Cholera! Następna laleczka pojawia się na mojej drodze. 

Na razie – rzucił Lucky i poszedł próbować szczęścia z Giselle.
 

Przewróciłem oczami i dalej grillowałem mięso. Po kilku 

chwilach dołączyła do mnie Lily z talerzem w ręce.
 

– Pomyślałam, że ci się przyda.

 

– Dzięki. – Wziąłem od niej talerz i położyłem na nim gorące

hamburgery i hot dogi. Poszliśmy do piknikowego stolika i jak 
tylko postawiłem talerz obok pozostałych potraw, wszyscy zaczęli 
ustawiać się w kolejce, więc poszedłem usmażyć na grillu kolejną 
porcję. Lily ruszyła za mną.
 

– Idź jeść – powiedziałem.

 

– Pójdę, ale chcę poczekać na ciebie – uśmiechnęła się. – 

Chcę się dowiedzieć czegoś więcej o tej waszej kapeli.
 

– To nic takiego. Bernie to ten bar, w którym pracuje Maddie.

Ja gram na gitarze i śpiewam co jakiś czas parę piosenek. Sam gra 
na klawiszach, a Lucky jest perkusistą.
 

– Fajnie. Dziwne, że o tym nie wspomniałeś.

 

– Chyba nie przyszło mi to do głowy – powiedziałem.

 

– Jak się nazywa zespół? – spytała Lily.

 

Zamarłem, bo nie miałem ochoty tego wyjaśniać. Nie byłem 

gotowy na to, żeby otwierać te drzwi i ruszyć z nią tą drogą.
 

– Hm?

background image

 

Wziąłem głęboki oddech.

 

– Zespół nazywa się Miłość po Miłości.

 

– Fajna nazwa. Jak na to wpadłeś?

 

– Wiesz, co, Lily, naprawdę powinnaś pójść zjeść. Nie czekaj

na mnie.
 

– Dobrze – powiedziała i odeszła.

 

Po jej minie widziałem, że moje słowa ją uraziły, więc 

odwróciłem się i patrzyłem, jak wraca do stolika. Czułem się 
podle. Niech to. Nie chciałem jej zranić, ale po prostu nie jestem w
stanie rozmawiać o niczym, co ma związek z Callie. Za bardzo 
boli.
 

Dokończyłem grillowanie drugiej partii hamburgerów i hot 

dogów i poszedłem z nimi do stolika. Usiadłem i wpatrywałem się 
w Lily, siedzącą na piasku naprzeciwko mojego przyjaciela 
Jaspera, który grał na gitarze. Rozmawiali, a potem on podał jej 
gitarę. Przyglądałem jej się, grała każdy akord. Pięknie wyglądała 
z gitarą. Kiedy tak siedziałem i na nią patrzyłem, podeszła 
Gretchen, wzięła hot doga i usiadła obok mnie.
 

– Nieźle gra na gitarze. Ma to po ojcu – powiedziała 

Gretchen.
 

– Tylko parę razy słyszałem jak gra.

 

– Poproszę, żeby zagrała później. Wiem, że nie chcesz tego 

słuchać, ale i tak to powiem. Sam opowiedział mi o wypadku i o 
Callie i bardzo mi przykro z powodu twojej straty. Byłam z Lily, 
kiedy dowiedziała się o Hunterze i Brynn. Widziałam na jej twarzy
ból z powodu zdrady i byłam z nią przez całą noc, przytulałam ją i 
mówiłam, że wszystko się ułoży. Nigdy w życiu nie widziałam 
nikogo tak zranionego, to znaczy, do chwili, kiedy poznałam 
ciebie.
 

Odwróciłem się i spojrzałem na nią.

 

– Co chcesz przez to powiedzieć, do cholery?

 

– Że kiedy zobaczyłam cię po raz pierwszy, miałeś taką samą

minę, jaką widzę codziennie na twarzy Lily. Robi dobrą minę, ale 
w środku umiera, nie tylko przez to, co zrobił Hunter, ale też z 
powodu rodziny, z ojcem włącznie. Widzę to w tobie.

background image

 

Odwróciłem się. Nie chciałem tego dłużej słuchać, nie byłem

w nastroju, żeby słuchać kazań. Wystarczą mi kazania mamy i 
Maddie. Gretchen wstała i podeszła do stołu. Spojrzałem tam, 
gdzie siedziała Lily, ale już jej nie było, więc podniosłem się i 
poszedłem do Sama.
 

– Cześć, stary, widziałeś Lily?

 

– Tak, jest w wodzie.

 

– Dzięki.

 

Podszedłem do brzegu i wszedłem do wody, a ona spojrzała 

na mnie.
 

– Mogę się przyłączyć?! – krzyknąłem od brzegu.

 

– Pewnie! – zawołała w odpowiedzi.

 

Podpłynąłem do niej.

 

– Przepraszam.

 

– Nie ma za co.

 

– Nie, zachowałem się jak dupek. Po prostu nie umiem 

rozmawiać o pewnych sprawach.
 

– Rozumiem, Luke. Ja sama nie cierpię rozmawiać na pewne 

tematy, więc się nie przejmuj.
 

Uśmiechnąłem się do niej. Zorientowałem się, że uśmiecham

się zawsze, kiedy na nią patrzę.
 

– Chcę, żebyś przyszła dzisiaj do baru – wypaliłem.

 

– Z przyjemnością, dziękuję za zaproszenie.

 

Popłynęliśmy do brzegu. Lily spojrzała na mnie.

 

– Chyba poproszę Giselle, żeby odwiozła mnie do domu.

 

– Jeżeli chcesz już wracać, ja cię odwiozę.

 

– Nie, zostań i się baw.

 

– Odwiozę cię do domu, Lily. Koniec dyskusji.

 

Pokręciła głową i chwyciła torbę.

 

background image

 Rozdział 13

 

LILY

 

Wsiadłam na tył motocykla Luke’a i objęłam go, zamykając 

oczy, kiedy wyjeżdżał z parkingu. Łatwiej mi było z nim jeździć, 
już się aż tak nie bałam. Powiedział, że przy nim będę bezpieczna i
właśnie tak się czułam. Dojechaliśmy pod blok, Luke zaparkował i
oboje zeskoczyliśmy z motocykla.
 

– Nie wracasz na plażę? – spytałam, podając mu kask.

 

– Nie, chyba poćwiczę piosenki na wieczór.

 

Kiedy dotarliśmy do mieszkań i włożyliśmy klucz w zamki, 

odwróciliśmy się i spojrzeliśmy na siebie.
 

– To na razie – powiedział.

 

– Na razie – uśmiechnęłam się.

 

Weszłam do mieszkania i rzuciłam klucze na blat, poszłam 

do łazienki i odkręciłam prysznic. Przyjrzałam się sobie w lustrze. 
Włosy miałam potargane, nie tylko z powodu wody, ale też kasku 
Luke’a. Weszłam pod prysznic i spłukałam z ciała sól i piach. 
Spędziłam tam niedorzeczną ilość czasu, aż w końcu zakręciłam 
wodę i usłyszałam dzwonek telefonu. Chwyciłam ręcznik i 
owinęłam się nim, a potem poszłam do torebki wyjąć telefon. 
Czekała na mnie wiadomość od Giselle.
 

„Usiądź, kochana, właśnie dzwoniła do mnie twoja mama”.

 

Sapnęłam, otwierając szeroko oczy.

 

„Cholera, co powiedziała?”

 

„Że strasznie za tobą tęskni i chce z tobą porozmawiać. 

Próbuje cię odnaleźć. Powiedziałam jej, że nie rozmawiałam z tobą
od paru miesięcy, ostatnio w Portland”.
 

„Dzięki, Giselle”.

 

„Nie ma za co. Do zobaczenia wieczorem w barze”.

 

„Wybierasz się?”

 

„Tak, Lucky mnie zaprosił. Jest tak seksowny, Lily!”

 

O, Boże, nie wiedziałam, co jej na to odpisać. Giselle i Lucky

byli zupełnym przeciwieństwem siebie.

background image

 

„OK, do zobaczenia”, odpisałam.

 

Zrobiło mi się niedobrze. Do cholery, po co matka próbuje 

mnie odnaleźć? Wiem dlaczego. Dlatego, że jestem jej córką i 
chociaż ona dla mnie nie istnieje, z pewnością ja istnieję dla niej. 
Musiałam się położyć, więc poszłam do sypialni i usiadłam na 
łóżku. Kiedy umościłam się pod kołdrą, usłyszałam, że Luke gra 
za ścianą na gitarze. Położyłam się na boku, wsunęłam dłonie pod 
poduszkę i słuchałam, jak Luke uderza w struny gitary. Dźwięk był
kojący, przypomniał mi czasy, kiedy tata siadał w nogach mojego 
łóżka i grał na gitarze, śpiewając mi do snu.
 

Stałam sama przy głównym wejściu do ciemnego kościoła. 

Spojrzałam w dół na moją suknię ślubną, która nagle stała się 
czarna. Serce zaczęło mi łomotać w piersiach, ogarnęła mnie 
panika. Przeszłam powoli ciemnymi krużgankami. Kiedy 
zbliżałam się do głównej części kościoła, białe kokardy na ławkach
stały się czarne. Spojrzałam w górę na ołtarz i zobaczyłam, że 
dekoracje z białych lilii również są czarne. Co się dzieje? Gdzie są 
wszyscy? Zaczęłam wołać Huntera. Musiałam go znaleźć. Kiedy 
doszłam do małego pokoiku przy kuchni, usłyszałam odgłosy, więc
wyciągnęłam rękę i chwyciłam klamkę. Nagle usłyszałam za sobą 
głos.
 

– Nie otwieraj tych drzwi, pączuszku.

 

Odwróciłam się, słysząc znajomy głos i dostrzegłam 

stojącego ojca, który kręcił głową.
 

– Tato, ktoś tam jest. Powiedz, co się dzieje?

 

– Nie rób tego, Lily. Nie otwieraj tych drzwi! – krzyknął.

 

Nagle zniknął. Powoli nacisnęłam klamkę i otworzyłam 

drzwi. W środku stał nagi Hunter, przyciskając nagą kobietę do 
ściany. Nie mogłam pojąć, co się dzieje. Hunter odwrócił głowę, a 
kobieta spojrzała na mnie. Była nią moja siostra, Brynn, oboje się 
do mnie uśmiechali. Zakryłam dłonią usta i spojrzałam w kąt 
małego pokoju, w którym zobaczyłam matkę, która wskazywała 
mnie palcem i się śmiała. Zatrzasnęłam drzwi i pobiegłam długim 
korytarzem, który robił się coraz dłuższy. Nie byłam w stanie 
oddychać, zaczęłam krzyczeć. Łzy płynęły mi z oczu tak szybko, 

background image

że wszystko stało się rozmazane i nic już nie widziałam, opadłam 
na kolana…
 

– Obudź się, Lily. Obudź się, miałaś koszmar.

 

Powieki mi się uniosły i zobaczyłam stojącego nade mną 

Luke’a, który trzymał mnie mocno za ramiona. Nie mogłam złapać
tchu, twarz miałam mokrą od łez. Leżałam i patrzyłam na niego, 
próbując zrozumieć, co się stało. Usiadł na brzegu łóżka.
 

– Nic ci nie jest? – spytał i otarł mi łzy z twarzy.

 

– Nie. Jak się tu dostałeś? – spytałam, siadając.

 

– Jestem serwisantem, zapomniałaś? – uśmiechnął się. – 

Usłyszałem, że krzyczysz, więc przyszedłem. Myślałem, że coś ci 
się stało.
 

Odgarnęłam włosy i wzięłam głęboki oddech.

 

– Miałam zły sen, to wszystko.

 

– Chcesz o tym porozmawiać?

 

– Nie, po prostu chcę o tym zapomnieć. – Spuściłam wzrok.

 

Luke objął mnie i przyciągnął do siebie. Objęłam go i 

ukryłam twarz w jego szyi. Pachniał uwodzicielsko. Obejmował 
mnie silnymi rękami. Miałam ochotę musnąć wargami jego skórę. 
Zatraciłam się w nim w tej chwili. Odsunęłam się i spojrzałam na 
niego.
 

– Zawsze tak traktujesz sąsiadki? – spytałam.

 

– Tylko te piękne.

 

Poczułam motyle w żołądku, kiedy patrzyliśmy sobie w oczy.

Musnął palcem po mojej twarzy, a potem po wargach. Serce biło 
mi jak szalone. Wiedziałam, co się stanie i przygotowałam się na 
to. Luke pochylił się, przechylił głowę i delikatnie musnął wargami
moje. Położył dłonie na moich policzkach, a pocałunek stał się 
głębszy. Rozchyliłam wargi, pozwalając, żeby jego język wsunął 
się do moich ust i spotkał się z moim. Przerwał, dotknął czołem 
mojego, nie wypuszczając mojej twarzy z objęć.
 

– Przepraszam – wyszeptał.

 

– Nie przepraszaj – odpowiedziałam szeptem.

 

Wstał.

 

– Do zobaczenia w barze. – Nie spojrzał już na mnie.

background image

 

– Do zobaczenia.

 

Położyłam palce na wargach, żeby zatrzymać tę zapierającą 

dech w piersiach chwilę. W jego pocałunku było uczucie i magia, a
ja nigdy wcześniej nie czułam niczego podobnego, nawet z 
Hunterem. Usłyszałam muzykę, dobiegającą zza ściany i 
wiedziałam, że Luke żałuje, że mnie pocałował. Jak ja spojrzę mu 
w oczy wieczorem w barze? Spokoju nie dawała mi też sprawa z 
matką. Podeszłam do szafy i zaczęłam się zastanawiać, co na 
siebie włożyć. Wyciągnęłam czarną plażową sukienkę bez 
ramiączek, włożyłam na siebie i przejrzałam się w dużym lustrze. 
Nie mogłam przestać myśleć o Luke’u. Kiedy mnie pocałował, 
zapragnęłam czegoś więcej. Przestawałam panować nad życiem, a 
musiałam mieć je pod kontrolą. Nie chciałam pozwolić, żeby ktoś 
miał władzę nad moimi emocjami czy uczuciami.
 

Przejechałam włosy prostownicą i spojrzałam w lustro. 

Dostrzegłam tylko zdołowaną dziewczynę z problemami z 
zaufaniem i z tatusiem. Nagle zadzwonił mój telefon, to była 
Gretchen.
 

– Halo – odebrałam.

 

– Cześć, Lil. Sam wychodzi z Lukiem do baru ustawiać 

sprzęt. Chcesz, żebym po ciebie wstąpiła, pojedziemy razem?
 

– A Giselle?

 

– Przysłała mi wiadomość, że jedzie z Luckym. Wyszli 

razem z plaży, nie wiem, dokąd pojechali, dziwna sprawa.
 

Jakbym nie wiedziała.

 

– Pewnie, możemy jechać razem.

 

– Super, będę za dwie sekundy, na razie.

 

Spojrzałam zdezorientowana na telefon. Nagle mnie olśniło: 

musi być u Luke’a. Kiedy kończyłam układać włosy, Gretchen 
wpadła do łazienki.
 

– Wyglądasz cudownie, Lily.

 

– Dzięki, ty też.

 

– Jestem po wspaniałym seksie z Samem!

 

Westchnęłam i wyszłam z łazienki do sypialni.

 

– Oszczędź mi, Gretchen.

background image

 

– Coś zaszło między tobą i Lukiem? – spytała, siadając na 

łóżku.
 

– Nie, dlaczego pytasz?

 

– Nie wiem. Kiedy wróciliśmy z Samem do mieszkania, 

wyglądał na bardziej przybitego niż zwykle.
 

– Nie wiem, co go gnębi i nie chcę wiedzieć – powiedziałam,

wsuwając srebrną bransoletkę.
 

Gretchen zerwała się z łóżka.

 

– Coś się stało! Mów mi natychmiast, Lily Gilmore!

 

– Pocałowaliśmy się, ale on tego pożałował i wyszedł. Nie 

ma o czym opowiadać, nie chcę o tym rozmawiać.
 

Gretchen stanęła za mną i zarzuciła mi ręce na szyję.

 

– On jest strasznie poraniony, Lily, i nie potrafi się z tego 

wylizać. Sam powiedział, że Luke bardzo zamknął się w sobie od 
czasu wypadku.
 

– Przykro mi z tego powodu i bardzo mu współczuję, ale ja 

nie będę go stawiać na nogi. Ja też jestem rozbita i mam własne 
problemy. Nie potrzebuję cudzych.
 

– No, Lil. To poważna sprawa. Ale powiedz, czy jest coś 

doskonalszego niż dwoje rozbitych ludzi, którzy próbują się 
nawzajem uzdrowić?
 

– Daruj sobie, Gretchen. Skończyłam z facetami i nie chcę 

więcej o tym rozmawiać. Chodźmy już, bo muszę się napić.
 

– Znam te twoje nastroje, lepiej trzymaj się z daleka od 

wódki – ostrzegła, biorąc kluczyki.
 

background image

 Rozdział 14

 

LUKE

 

Stary, streszczaj się, wyłaź spod tego prysznica – 

powiedziałem, waląc w drzwi łazienki. – Jesteś gorszy niż 
dziewczyna!
 

– Zaraz wychodzę! – krzyknął Sam.

 

Nie mogłem zapomnieć o Lily i nie mogłem uwierzyć, że ją 

pocałowałem. Jej miękkie wargi na moich były odurzające i 
sprawiły, że chciałem jej więcej. Pewnie wzięła mnie za dupka i 
pewnie zniszczy to naszą znajomość. Jak mogłem być tak głupi? 
Od czasu Callie nie całowałem żadnej dziewczyny.
 

– Co jest, stary? – spytał Sam, stając w progu mojej sypialni.

 

– Nic, myślę o czymś.

 

– Widzę, że stoisz i intensywnie o czymś rozmyślasz. 

Wszystko w porządku?
 

– Tak, w porządku. Pocałowałem Lily – wypaliłem.

 

– Co?! Poważnie?

 

– Nie pogarszaj sprawy. Jestem pewny, że teraz mnie 

nienawidzi i że zniszczyłem naszą znajomość – powiedziałem, 
wychodząc z sypialni.
 

– Niczego nie zniszczyłeś, Luke. Wiem, że Lily cię lubi i 

może tym, że ją pocałowałeś, pokazałeś jej, że cię interesuje. I nie 
mów, że tak nie jest, bo cię znam – powiedział, celując we mnie 
palcem.
 

– Uczuć nie mogę powstrzymać, ale mogę zapanować na 

tym, co robię. Widzę, że kiedy jestem z Lily, coraz mniej myślę o 
Callie, a to nie w porządku, stary.
 

Sam podszedł do mnie i położył dłoń na moim ramieniu.

 

– Luke, kochałeś Callie i łączyło was coś wspaniałego, ale jej

nie ma i musisz się w końcu z tym pogodzić. Myślisz, że ona 
chciałaby, żebyś trwał w żałobie? A ty byś chciał, żeby Callie 
poznała kogoś, kto by ją uszczęśliwił i się o nią zatroszczył tak, jak
robiłeś to ty? Chłopie, musisz zacząć żyć.

background image

 

– Tobie się wydaje, że to takie proste – powiedziałem, 

ocierając łzę, która spłynęła mi po policzku. Wziąłem kluczyki z 
blatu, wyszedłem z budynku i wsiadłem do dżipa.
 

Kiedy wchodziliśmy do Berniego, dostrzegłem siedzącą przy

barze Lily. Gretchen zerwała się i pobiegła uściskać Sama. Nie 
wiedziałem, co powiedzieć Lily. Już ją przeprosiłem za to, że ją 
pocałowałem. Odwróciła się i spojrzała na mnie, a ja posłałem jej 
lekki uśmiech, a potem poszedłem na scenę, żeby rozstawić sprzęt.
Po chwili zjawił się Lucky, obejmując Giselle.
 

– Miły dzisiaj dzień, chłopaki. – Podszedł do nas z szerokim 

uśmiechem na twarzy.
 

Spojrzałem na niego i przewróciłem oczami.

 

– Niech zgadnę, zaliczyłeś numerek.

 

– Zgadza się, Lukey. – Poklepał mnie po plecach. – Ty też od

czasu do czasu powinieneś.
 

Zignorowałem go, bo go znałem, taki już był. Kiedy 

rozstawiliśmy sprzęt na scenie, bar zdążył się już wypełnić ludźmi,
bo Bernie ogłosił, że dziś gramy. Co jakiś czas próbowałem 
ściągnąć wzrokiem Lily, ale nie chciała na mnie spojrzeć. Siedziała
tyłem i piła piwo. Wziąłem głęboki oddech, podszedłem do niej i 
usiadłem na stołku obok.
 

– Cześć – powiedziałem.

 

Wzięła piwo, wypiła łyk i spojrzała na mnie.

 

– Cześć.

 

Podeszła do nas barmanka, Candi.

 

– To, co zwykle, Luke?

 

– To, co zwykle – uśmiechnąłem się.

 

Lily siedziała i wpatrywała się w swoją butelkę z piwem.

 

– Przepraszam za wcześniej – powiedziałem.

 

– To znaczy: za co? – uśmiechnęła się, spoglądając na mnie.

 

– Hm, za to, że przekroczyłem granicę i cię pocałowałem.

 

Przechyliła głowę i powoli nią pokręciła.

 

– Przykro mi, Luke, ale nie pamiętam, żebym się z tobą 

całowała.
 

Odetchnąłem, bo w ten sposób mówiła, że wszystko jest 

background image

między nami w porządku. Uniosłem butelkę piwa, ona swoją i 
lekko się nimi stuknęliśmy.
 

– Muszę wracać na scenę.

 

– Powodzenia.

 

background image

 Rozdział 15

 

LILY

 

Siedziałam, a Luke poszedł na scenę. Znowu przepraszał za 

pocałunek. Wiedziałam, że czuje się z tym dziwnie, więc musiałam
go zlekceważyć, chociaż nie był dla mnie bez znaczenia. Był 
czymś prawdziwym, co wzbudziło pożądanie i namiętność. 
Czymś, czego nie będę w stanie tak łatwo zapomnieć. Byłam 
pogrążona w rozmyślaniach, ściskając butelkę piwa obiema 
dłońmi, kiedy usłyszałam jego głos. Zamknęłam na chwilę oczy, 
bo ten głos był powalający. Kiedy odwróciłam się twarzą do sceny,
zobaczyłam go tam, w spranych dżinsach i brązowych wysokich 
butach. Dopasowana granatowa koszulka podkreślała jego 
muskularne, wyrzeźbione ciało. Był cholernie seksowny i nie 
mogłam przestać myśleć o tym, jak bardzo pragnę, żeby znów 
mnie pocałował. Musiałam się napić, więc skinęłam na Candi i 
zamówiłam kieliszek wódki. Piwo nie wystarczało, musiałam 
zapomnieć o Luke’u, o pocałunku i o mojej matce. Wypiłam 
alkohol, który postawiła przede mną Candi i zamówiłam następny 
kieliszek. Słuchałam uważnie, jak Luke śpiewa piosenkę. Słowa 
nie dawały mi spokoju.
 

Śpij, kochanie, śpij,

 

sen cię ukoi,

 

zapomnij o strachu,

 

jutro jest nowy dzień.

 

Wyrwałam kieliszek z dłoni Candi, zanim zdążyła go 

postawić. Luke dokończył piosenkę i zaśpiewał kilka kolejnych, a 
ja zaczynałam odczuwać skutki alkoholu. Podeszły do mnie 
Giselle i Gretchen i usiadły ze mną przy barze.
 

– Może usiądziesz z nami przy stole? – zaproponowała 

Giselle.
 

– Chciałam posiedzieć tutaj, nie chciało mi się wstawać.

 

– Dobrze się czujesz, Lily? – spytała Gretchen.

 

– Jasne. Jest super. Moja mama, która dla mnie nie istnieje, 

background image

próbuje mnie odnaleźć. Sąsiad, który mnie pocałował, potem 
przeprosił i zostawił mnie na łóżku jak idiotkę. Nakryłam 
narzeczonego i siostrę, jak pieprzyli się w garderobie w dniu 
mojego ślubu, a najlepsze jest to, że matka od dawna wiedziała, że 
się spotykają. Za moje spieprzone życie. – Uniosłam butelkę z 
piwem.
 

– Co się dzieje? – spytał Luke, podchodząc do mnie od tyłu.

 

– Cześć, Luke, świetny występ – powiedziały jednocześnie 

Giselle i Gretchen.
 

Podeszli Sam i Lucky, chwycili swoje dziewczyny i 

pocałowali. Przewróciłam oczami i odwróciłam się do baru.
 

– Zatańczmy. – Giselle złapała Lucky’ego za rękę.

 

– Świetny pomysł! Chodź, Lily – podchwyciła Gretchen.

 

– Idźcie, dołączę do was za chwilę.

 

– Chodź, usiądziemy przy stole i pogadamy. – Luke lekko 

chwycił mnie za ramię.
 

Wstałam ze stołka, wzięłam butelkę piwa i poszłam z 

Lukiem do stolika.
 

– Byłeś naprawdę niesamowity. Chcę, żebyś to wiedział.

 

– Dzięki – uśmiechnął się i spuścił wzrok, zawstydzony.

 

Kelnerka o imieniu Deb podeszła do stolika i położyła dwie 

serwetki.
 

– Świetny występ, jak zawsze, Luke. Podać to co zwykle?

 

– Dzięki, Deb. Dla mnie piwo, a dla Lily to, co chce.

 

– Co ci podać, skarbie? – spytała Deb.

 

– Dwa kieliszki wódki, podwójne poproszę.

 

– W porządku, dwa kieliszki wódki i piwo, już się robi – 

uśmiechnęła się.
 

– Przerzuciłaś się na wysokoprocentowe napoje? – spytał 

Luke.
 

– Dzisiaj mi potrzebne.

 

– Dlaczego?

 

– Nie chcę o tym rozmawiać.

 

Nagle do stolika podeszły dwie dziewczyny. Poznałam jedną 

z nich, to ona tamtego wieczoru, kiedy ich nakryłam, robiła 

background image

Luke’owi loda.
 

– Cześć, Luke – uśmiechnęła się. – Byłeś dziś nieziemski.

 

– Dzięki.

 

– Chciałbyś się później spotkać, pogadać czy coś? – spytała.

 

– Nie, nie dzisiaj.

 

Deb podeszła do nas z drinkami w samą porę. Postawiła 

przede mną wódkę, a Luke’owi podała piwo. wychyliłam pierwszy
kieliszek, a zaraz potem drugi.
 

– Oj, proszę, obiecuję, że będzie naprawdę miło – jęknęła.

 

– Odwal się. Powiedział: nie! Zabierajcie stąd kurewskie 

tyłki i wynoście się od mojego stolika! – krzyknęłam.
 

Luke spojrzał na mnie zaskoczony, pijąc piwo.

 

– Kim ty jesteś, do cholery? – spytała.

 

Podniosłam się.

 

– Kimś, kto próbuje tu porozmawiać, ale przeszkadza mu 

mała groupie, która liczy na numerek.
 

Luke wstał i delikatnie chwycił mnie za rękę.

 

– Lily, usiądź.

 

Wyszarpnęłam mu się.

 

– Nie dotykaj mnie! – warknęłam.

 

Giselle i Gretchen podbiegły do stolika, a Sam i Lucky za 

nimi.
 

– Idź na ulicę, na pewno znajdziesz tam dla siebie 

odpowiedni róg, na którym sobie zarobisz. Skoro masz zamiar 
robić loda przypadkowym nieznajomym, to równie dobrze możesz 
to robić za kasę.
 

– Suka! – warknęła dziewczyna, odwróciła się na pięcie i 

odeszła.
 

Giselle ścisnęła mnie za ramiona, a Gretchen uniosła 

kieliszek i powąchała.
 

– Cholera, pije wódkę.

 

Luke spojrzał na mnie, a potem na Gretchen.

 

– To coś złego? – spytał.

 

– Tak – odpowiedziała Giselle.

 

– Po wódce Lily robi się drażliwa i brutalna. Tylko ten 

background image

alkohol tak na nią wpływa – dodała Gretchen.
 

– Odwalcie się! Mogę pić, co chcę! Kim ty jesteś? Moją 

matką?
 

Luke pochylił się nad stołem.

 

– Uważaj na język.

 

Pochyliłam się tak, że od jego twarzy dzieliły mnie 

centymetry.
 

– Ty też się odwal! Dajcie mi wszyscy święty spokój, do 

jasnej cholery! – krzyknęłam i wstałam.
 

Na jego twarzy pojawiła się złość. Podniósł się z krzesła i 

poszedł za mną do baru.
 

– Dzisiaj już nic więcej nie wypijesz.

 

– Idę do łazienki. Zaraz wracam – powiedziałam.

 

Chciałam wracać do domu. Byłam już pijana i nie czułam się

dobrze, więc wyszłam z baru i ruszyłam ulicą. Po chwili 
usłyszałam, że Luke mnie woła.
 

– Oszalałaś? Powiedziałaś, że idziesz do łazienki. Dlaczego 

wyszłaś, Lily?
 

Zatrzymałam się, odwróciłam i potknęłam, ale mnie 

przytrzymał.
 

– Chcę mieć spokój. Chcę, żebyś ty zostawił mnie w spokoju,

Luke.
 

Znajdowaliśmy się w ciemnej uliczce, oświetlonej jedynie 

słabym światłem latarni. Luke pchnął mnie na ścianę i przytrzymał
mi ręce.
 

– Nie chcę dać ci spokoju, Lily.

 

Wpatrywaliśmy się sobie w oczy, aż pochylił się i 

energicznie wcisnął się wargami w moje, zmuszając mnie, żebym 
je rozchyliła. Całował mnie tak, jakby chciał mnie pożreć. Nasze 
języki były splecione, a jego zmysłowy zapach obezwładnił moje 
zmysły. Czułam się bezradna i nie mogłam się ruszyć, bo był za 
silny. Serce mi łomotało. Kilka chwil później przerwał pocałunek i 
spojrzał na mnie.
 

– Mam nadzieję, że jutro nie będziesz tego pamiętała – 

wyszeptał.

background image

 

Wypuścił moje dłonie i wziął mnie na ręce. Zaniósł mnie do 

dżipa, posadził na fotelu pasażera, zapiął pas. Zamknęłam oczy i 
zasnęłam.
 

Ocknęłam się i rozejrzałam po sypialni. Spojrzałam w dół i 

zorientowałam się, że nadal mam na sobie wczorajszą sukienkę. 
Zegarek po prawej stronie wskazywał ósmą rano. Położyłam sobie 
dłoń na głowie, bo czułam się tak, jakby ktoś siedział w środku i 
walił młotem. Było mi niedobrze i ciągle byłam lekko zamroczona.
Nie pamiętałam, jak dotarłam do domu ani jak znalazłam się w 
łóżku. Wygramoliłam się z niego, poszłam do łazienki i 
przejrzałam się w lustrze. Pod czerwonymi oczami miałam 
rozmazany tusz. Puściłam wodę i wlałam trochę płynu pod 
strumień wody, a potem weszłam do wanny i się położyłam. 
Ostatnią rzeczą, jaką pamiętałam, był występ zespołu Luke’a. 
Musnęłam palcami wargi, przypomniałam sobie sen o tym, jak 
mnie całował i jak rzeczywiste się to wydawało. Zamknęłam oczy 
w nadziei, że minie mi ból głowy, ale nie przeszedł. Po 
półgodzinnej kąpieli wyszłam z wanny i włożyłam bawełnianą 
plażową sukienkę w kolorze fuksji. Rozczesałam włosy i upięłam 
je na czubku głowy w niestaranny kok, a potem wyszłam powoli z 
łazienki wziąć motrin. Kiedy wyjęłam fiolkę, okazało się, że jest 
pusta. Westchnęłam. Kiedy wracałam do kuchni, przestraszyło 
mnie pukanie do drzwi. Podeszłam, wyjrzałam przez wizjer i 
zobaczyłam Luke’a z kawą. Otworzyłam mu.
 

– Dzień dobry, przyszedłem z kawą, której z pewnością 

potrzebujesz. – Uśmiechnął się i uniósł w górę dwa kubki.
 

– Nie masz przypadkiem motrinu, co? – spytałam.

 

Podał mi kubek kawy, sięgnął do kieszeni spodenek, wyjął 

fiolkę i potrząsnął nią przede mną.
 

– Możesz wejść – powiedziałam, usuwając mu się z drogi.

 

Wzięłam od niego fiolkę i postawiłam ją na blacie. Wyjęłam 

z lodówki butelkę wody i zorientowałam się, że na mnie patrzy.
 

– Co? Wiem, że wyglądam strasznie, ale nie musisz tego tak 

dobitnie okazywać.
 

Roześmiał się.

background image

 

– Wyglądasz strasznie, ale mnie się to podoba. Bardzo ci z 

tym ładnie.
 

Westchnęłam, wyjęłam trzy tabletki z fiolki, włożyłam sobie 

do ust i popiłam wodą.
 

– Na pewno mówisz to wszystkim dziewczynom.

 

– Tylko tym, które lubię – uśmiechnął się.

 

– Skąd wiedziałeś, że wstałam?

 

– Usłyszałem, że napuszczasz wody do wanny.

 

– Oj, jak miło. Słyszysz też, jak dochodzę?

 

Po jego minie widać było, że jest wstrząśnięty.

 

– Żartuję, Luke.

 

Pokręcił głową i uśmiechnął się do mnie. Wyglądał 

seksownie w długich spodenkach khaki i dopasowanej czerwonej 
koszulce.
 

– Przepraszam za wszystko, co wczoraj mogłam zrobić czy 

powiedzieć. Ostatnie, co pamiętam to to, że oglądałam twój 
występ. – Wskazałam, żebyśmy usiedli na kanapie.
 

– To jest ostatnia rzecz, jaką pamiętasz?

 

– Tak, więc proszę, oświeć mnie, co zrobiłam, żebym 

wiedziała, czy mogę się jeszcze pokazać u Berniego.
 

– Cóż, powiedziałaś pewnej dziewczynie, żeby znalazła sobie

miejsce na ulicy, gdzie będą jej płacić za robienie loda, potem 
kazałaś Gretchen i Giselle się odwalić, a potem mnie również. W 
końcu powiedziałaś, że idziesz do łazienki, ale wyszłaś z baru i 
musiałem cię gonić.
 

– Och. – Przełknęłam ślinę. – Przepraszam, to przez wódkę. 

Giselle i Gretchen pewnie ci powiedziały, jak na nią reaguję.
 

– Powiedziały. Skoro wiesz, co się z tobą dzieje po wódce, 

po co ją pijesz?
 

– Uspokaja mnie, a po tym, czego się dowiedziałam wczoraj, 

było mi to potrzebne.
 

– A czego się dowiedziałaś? Czy to ma coś wspólnego z 

koszmarem, który ci się śnił?
 

Wzięłam głęboki oddech.

 

– Chyba tak. Po tym, jak mnie odwiozłeś, zadzwoniła Giselle

background image

i powiedziała, że skontaktowała się z nią moja matka i że mnie 
szuka. To mnie rozwaliło, a kiedy się na chwilę położyłam, 
widocznie przejawiło się w postaci koszmaru.
 

– Proszę, opowiedz mi o tym koszmarze. Wiem, że nie masz 

ochoty, ale chciałbym to usłyszeć.
 

Usłyszałam szczerość w jego głosie. Naprawdę chciał poznać

mój sen, więc wzięłam głęboki oddech i wszystko mu 
opowiedziałam.
 

Luke wyciągnął ręce, ujął obie moje dłonie i splótł palce z 

moimi. Jego dotyk sprawił, że drgnęło mi serce.
 

– To okropne, Lily. – Przyciągnął mnie do swojej piersi. – 

Nie powinnaś mieć takich snów. Przykro mi.
 

Oparł się o poręcz kanapy tak, że znalazł się niemal w 

pozycji leżącej, a ja wtulałam się w jego pierś. Wypuścił moje 
dłonie i objął mnie, jakby chciał ochronić. Czułam szybkie bicie 
jego serca, w rytmie, który zgrywał się z moim. Kiedy zaczął 
głaskać mnie po głowie, przechyliłam głowę i zobaczyłam, że 
uśmiecha się do mnie. Nagle z moich ust wydobyły się słowa, 
których nie zdołałam powstrzymać.
 

– Pocałuj mnie.

 

Zawahał się.

 

– Jesteś pewna? – spytał.

 

– Tak, chyba, że nie chcesz.

 

– Uwierz mi, chcę.

 

– Więc się zamknij i zrób to.

 

Powoli przysunął wargi do moich i pocałował mnie miękko. 

Po chwili przerwał i spojrzał na mnie, delikatnie głaszcząc mnie 
grzbietem dłoni po policzku. Uśmiechnęłam się. To wystarczyło, 
żeby go przekonać, że pragnę go tak bardzo jak on mnie.
 

background image

 Rozdział 16

 

LUKE

 

Jej wargi były miękkie, a język gładki. Całowałem ją czule, 

przygryzając dolną wargę i patrząc, jak się uśmiecha, kiedy to 
robię. Nasze języki odnalazły do siebie drogę i od razu się 
zaakceptowały. Byłem sztywny i wiedziałem, że to czuje, kiedy 
przesunęła się w górę i położyła idealnie na mnie. Chwyciłem ją za
włosy, a ona ujęła moją twarz w dłonie. Nasz oddech był szybki, 
serca łomotały w tym samym rytmie. Chciałem być w niej i poczuć
jej skórę na mojej. Zdjąłem klamrę, która spinała jej włosy i 
pozwoliłem, żeby opadły jej na ramiona. Była seksowna i piękna, a
ja potrzebowałem i pragnąłem jej więcej. Moje dłonie zsunęły się 
po jej sukience na plecach do pupy. Pieściłem każdy nagi skrawek 
ciała, aż dotarłem do majtek. Przesuwałem dłońmi w górę i w dół 
po jej plecach, kiedy całowaliśmy się namiętnie. Leżąc pod nią, 
czułem się niewiarygodnie, ale nie byłem pewien, czy to 
odpowiedni moment. Chciałem, żebyśmy się kochali z właściwych
powodów. Nie chciałem być dla niej przygodą na jedną noc i 
byłem pewien, że ona też tego nie chciała, więc przerwałem 
pocałunek i spojrzałem jej w oczy. Rozbudziła coś we mnie – coś, 
co od roku było martwe.
 

– Co ty ze mną zrobiłaś, Lily? – spytałem, zanurzając palce 

w jej włosach.
 

– To samo, co ty ze mną – odpowiedziała.

 

– Bardzo cię pragnę w tej chwili, ale myślę, że powinniśmy 

poczekać.
 

Lily spojrzała na mnie i skinęła głową. Przyciągnąłem ją do 

siebie i mocno przytuliłem.
 

– Boję się. Nie wiem, jak to się skończy. Tylu rzeczy o tobie 

nie wiem, i tylu nie wiem o sobie samym. Nie chcę, żeby połączył 
nas nieprzemyślany seks, którego będziemy potem żałowali. Ja 
taki nie jestem, Lily i chcę, żebyś mi zaufała.
 

– Ufam ci – wyszeptała mi do ucha. – I zgadzam się z tobą.

background image

 

Objąłem ją mocniej, wiedząc, że ta kobieta jest prawdziwym 

ideałem. Powoli podniosła się ze mnie i usiadła na kanapie, a ja 
obok niej. Zacząłem kreślić małe kółka na jej ramieniu.
 

– Wybierzesz się ze mną na randkę dziś wieczorem?

 

– Nie chodzę na randki.

 

– Ja też nie, ale pomyślałem, że dzisiaj oboje moglibyśmy 

zrobić wyjątek. – Odwzajemniłem uśmiech.
 

Chwyciła mój palec na jej ramieniu i czule go pocałowała.

 

– Chyba ten jeden raz mogłabym zrobić wyjątek.

 

– Ja też – uśmiechnąłem się promiennie.

 

Wstałem z kanapy.

 

– Pójdę, zanim zrobi się tu jeszcze goręcej. – Wskazałem 

drzwi.
 

Lily wstała i poszła za mną.

 

– Może powinnam wezwać serwisanta, żeby mnie trochę 

ochłodził.
 

– Dziwne, ale wydaje mi się, że twój serwisant sprawiłby, że 

byś się spociła. – Uśmiechnąłem się, pochyliłem i pocałowałem ją 
w usta. – Przyjdę po ciebie o szóstej. Pójdziemy na kolację, a 
potem pomyślimy, co dalej.
 

– Super, będę czekać. – Zamknęła drzwi.

 

– Stary, do cholery, gdzie ty się podziewałeś? – spytał Sam, 

kiedy wszedłem do mieszkania.
 

– Byłem u Lily – odpowiedziałem i ruszyłem do sypialni.

 

Sam poszedł za mną.

 

– Jesteś rozczochrany. Uprawiałeś z nią seks?!

 

– Nie, nie uprawialiśmy seksu. Mało brakowało, ale 

przerwałem.
 

– Zwariowałeś? Dlaczego przerwałeś?

 

– Może i zwariowałem, ale nie myślę fiutem. Mam rozum i 

serce i chcę, nie, muszę poznać ją lepiej. Za dużo wycierpiałem, 
Lily też. Żadne z nas nie potrzebuje się pieprzyć z litości, dla 
samego pieprzenia.
 

– Rozumiem i jestem z ciebie dumny – powiedział Sam.

 

– Zaprosiłem ją dzisiaj na randkę. Zabiorę ją na kolację, a 

background image

potem chyba do zatoczki, żebyśmy mogli szczerze porozmawiać 
tam, gdzie nikt nam nie będzie przeszkadzał.
 

Usłyszałem, że drzwi się otwierają i biegną do mnie małe 

stópki. Wyszedłem z sypialni i zobaczyłem w kuchni Charlene.
 

– Co u mojej ukochanej siostrzenicy?

 

– Wujku Luke! – krzyknęła, podbiegła do mnie i przytuliła 

się do moich nóg. – Jestem twoją jedyną siostrzenicą, głuptasie.
 

Pocałowałem ją w głowę. Podeszła do mnie Maddie.

 

– Słuchaj, mógłbyś przypilnować Charley przez parę godzin?

Chciałabym wyjść z przyjaciółmi.
 

Spojrzałem na nią, a ona zorientowała się, że coś jest nie tak.

 

– Twój brat nie ma dziś czasu, ale ja mam – odezwał się Sam.

– I z wielką przyjemnością przypilnuję Charley.
 

– Nie ma czasu? – spytała Maddie, zerkając na mnie, 

zaskoczona.
 

Sam podszedł do niej.

 

– Luke umówił się dziś wieczorem na randkę z Lily – 

wyszeptał.
 

Maddie zakryła dłonią usta.

 

– O, mój Boże, ekstra! – wykrzyknęła.

 

Charley podeszła do Sama.

 

– Jakie masz plany na wieczór, wujku Sammy?

 

Pochylił się i spojrzał Charley w oczy.

 

– No, mała, skoro musisz wiedzieć, przychodzi Gretchen, 

pójdziemy po paluszki z kurczaka i frytki na kolację, potem 
pójdziemy na lody i może pograć trochę w minigolfa.
 

Charley otworzyła szeroko oczy.

 

– Mogę iść z wami?

 

– Pewnie!

 

– Dzięki, stary, odwdzięczę ci się – powiedziałem.

 

Maddie skinęła na mnie, żebym poszedł z nią do mojego 

pokoju.
 

– Tak się cieszę, nie mogę uwierzyć, że naprawdę zaprosiłeś 

ją na randkę.
 

– Sam w to nie wierzę, ale oboje mamy wiele problemów 

background image

osobistych, z którymi musimy się uporać.
 

Maddie mnie uściskała.

 

– Wszystko będzie dobrze, Luke. Jesteś świetnym facetem i z

tego, co widzę Lily jest fajną dziewczyną. Charley ją uwielbia.
 

Wróciliśmy do salonu i Maddie pocałowała Charley na 

pożegnanie.
 

– Dzięki, Sam. Jutro szkoła, więc wrócę przed dziewiątą.

 

– Będziemy czekać – uśmiechnął się.

 

– Wujku Luke, dokąd się wybierasz, że nie możesz mnie 

pilnować? – spytała Charley.
 

– Idę na randkę z Lily.

 

Na jej twarzy pojawił się piękny uśmiech.

 

– Bawcie się dobrze.

 

– Oczywiście, żabko. Postaraj się dać wujkowi Sammy’emu 

wycisk.
 

– Nie bądź niemądry, wujku Luke – zachichotała.

 

background image

 Rozdział 17

 

LILY

 

Byłam w siódmym niebie. Luke pozbawił mnie tchu tym 

pocałunkiem. I po raz pierwszy od bardzo dawna czułam się 
szczęśliwa. Nie myślałam o niczym poza Lukiem i czekającą mnie 
randką. Poszłam do sypialni, żeby się przebrać. Stałam przed szafą
i wpatrywałam się w ubrania wiszące na wieszakach, a potem 
wzięłam telefon z łóżka i napisałam do Luke’a.
 

„Cześć, elegancko czy swobodnie?”

 

„Cześć, a jak wolisz?”

 

„Swobodnie?”

 

„W takim razie, swobodnie. Właściwie, zawsze było 

swobodnie”.
 

Uśmiechnęłam się i odpisałam.

 

„Dobrze. Do zobaczenia niebawem!”

 

Usłyszałam pukanie w ścianę.

 

„To ty pukałeś w ścianę?”

 

„Tak”.

 

„O, dlaczego?”

 

„Chciałem ci dać znać, że jestem po drugiej stronie, gdybyś 

czegoś potrzebowała”.
 

„Dzięki, ale muszę się szykować, bo inaczej nie będę 

gotowa, jak po mnie przyjdziesz”.
 

„Przyjdę po ciebie? A może ty przyjdziesz po mnie?”

 

Roześmiałam się.

 

„W porządku, przyjdę po ciebie”.

 

„Dobrze, będę czekał”.

 

Uśmiechnęłam się i kręcąc głową, wyciągnęłam czarne 

rybaczki. W szafie wisiała długa suknia w kwiaty, którą kiedyś 
kupiłam, jeszcze z metką. Do tej pory nie miałam okazji jej nosić, 
więc odłożyłam spodnie i zdjęłam z wieszaka sukienkę. Była 
wystarczająco swobodna. Wzięłam telefon i znów napisałam do 
Luke’a.

background image

 

„Pojedziemy motocyklem?”

 

„A chcesz?”

 

„Nie bardzo. Muszę wiedzieć, bo chcę włożyć sukienkę, 

którą kupiłam”.
 

„Myślałem, że ubieramy się swobodnie”.

 

„Ona jest swobodna, to sukienka na co dzień”.

 

„To może weźmiemy motor. Chciałbym zobaczyć, jak 

będziesz na niego wsiadać w tej sukience”.
 

Uśmiechnęłam się i zagryzłam dolną wargę.

 

„Na razie, Luke”.

 

„Na razie, Lily”.

 

Oderwałam metkę i włożyłam sukienkę. Leżała idealnie. 

Weszłam do łazienki i postanowiłam podkręcić włosy. Kiedy 
skończyłam, musiałam wychodzić. Wsunęłam japonki na nogi, 
wzięłam torebkę i poszłam obok, do Luke’a. Zapukałam i 
westchnęłam, kiedy otworzył drzwi. Miał na sobie ciemne dżinsy i 
białą koszulę, której nie wpuścił w spodnie. Kolejny raz pozbawił 
mnie tchu. Uśmiechnął się do mnie, chwycił mnie za rękę i obrócił.
 

– Wyglądasz olśniewająco – powiedział.

 

Uśmiechnęłam się, kiedy przyciągnął mnie do siebie i 

pocałowaliśmy się lekko.
 

– A ty wyglądasz dość seksownie, panie Matthews.

 

– Staram się. – Puścił do mnie oko.

 

Zamknął drzwi i przekręcił klucz w zamku, a potem 

ruszyliśmy do jego dżipa.
 

– Lubisz meksykańskie potrawy? – spytał.

 

– Uwielbiam – uśmiechnęłam się.

 

– To dobrze, w takim razie będą meksykańskie. – 

Odwzajemnił uśmiech.
 

Zorientowałam się, że nie jestem już przy nim 

zdenerwowana. Był takim spokojnym facetem, że czułam się przy 
nim bezpiecznie, nie tak jak przy pierwszym spotkaniu, kiedy 
wzięłam go za dupka. Podjechaliśmy pod restaurację i 
wysiedliśmy z dżipa. Luke wziął mnie za rękę i nie wypuszczał jej.
Spojrzałam na niego i się uśmiechnęłam, kiedy szliśmy do wejścia.

background image

Usiedliśmy na tarasie. Zamówiłam margaritę, a Luke piwo. 
Rozmawialiśmy trochę o Charley, spytał mnie, dlaczego zajęłam 
się uczeniem, więc powiedziałam, że bardzo kocham dzieci. Kiedy
dopijaliśmy drinki poruszył temat tabu – mojej rodziny.
 

– Jak to było wychowywać się pod okiem Johnny’ego 

Gilmore’a?
 

– Chcesz znać prawdę?

 

– Oczywiście. – Posłał mi dziwne spojrzenie.

 

– To było jak życie w burdelu.

 

Nie miał szansy odpowiedzieć, bo kelnerka przyniosła nam 

potrawy. Odgryzłam kawałek mojego taco, a on wpatrywał się we 
mnie.
 

– Przykro mi, Lily.

 

Wytarłam usta chusteczką.

 

– Niepotrzebnie, skąd mogłeś wiedzieć. Możemy 

porozmawiać o tym później.
 

Uśmiechnął się do mnie i skinął głową.

 

Szliśmy za rękę do dżipa. Luke podszedł do drzwi pasażera i 

otworzył mi je. Nim zdążyłam wsiąść, delikatnie chwycił mnie za 
brodę i pocałował w usta.
 

– Chciałem to zrobić, jak tylko tu przyjechaliśmy.

 

– Czekałam, aż to zrobisz. – Zagryzłam dolną wargę.

 

Wsiedliśmy do samochodu i Luke ruszył w stronę zatoczki.

 

– Pomyślałem, że to będzie idealne miejsce na to, żebyśmy 

mogli pobyć sami i porozmawiać.
 

– Jest idealne – powiedziałam, kiedy prowadził mnie pustą 

plażą.
 

Usiadłam na piasku, a on zaczął układać małe ognisko. 

Atmosfera była cudowna, nie chciałabym być w żadnym innym 
miejscu niż to tutaj, z nim.
 

– Chciałeś usłyszeć o życiu z Johnnym Gilmore’e, prawda? –

spytałam.
 

Przerwał i spojrzał na mnie.

 

– Jeżeli nie chcesz o tym rozmawiać, zrozumiem.

 

– Mój ojciec był męską dziwką, spał z każdą kobietą, która 

background image

spojrzała w jego stronę. Matka o tym wiedziała i groziła, że się z 
nim rozwiedzie, jeżeli nie przestanie. Przyrzekał, że się zmieni i 
żeby utrzymywać wszystko w tajemnicy wykorzystywał jako 
wymówkę mnie i moją siostrę. Nazywał to dniem tatusia i 
córeczek. Raz w tygodniu zabierał mnie i moją siostrę w jakieś 
fajne miejsce, a potem lądowaliśmy u którejś z jego dziwek. 
Sadzał nas na kanapie, a sam pieprzył się z nią w sypialni. Mówił, 
że to jego przyjaciółka, której musi coś naprawić. To się ciągnęło 
latami. Czasami w nocy pytał mnie, czy nie chcę jechać na lody, 
kazał mi siedzieć w samochodzie, samej po ciemku, i czekać na 
niego, a on szedł do czyjegoś domu. Nigdy nie zapomnę, jak 
bardzo się wtedy bałam.
 

Luke dokończył ustawianie ogniska i podszedł do mnie. 

Usiadł za mną, objął mnie w pasie i przyciągnął do siebie.
 

– Nieźle. Nie miałem pojęcia. Co za dupek. Nie powiedziałaś

matce, co robi?
 

– Johnny powiedział, że mama nie zrozumie i że od nas 

odejdzie i nie chciał, żebym stała się winna rozpadu rodziny. 
Powiedział, że to nasz mały sekret i że kiedyś mi to wynagrodzi.
 

– Co miał na myśli, do cholery? – spytał Luke.

 

– Kiedy zmarł parę lat temu, dowiedziałam się, że istnieje 

rachunek bankowy na moje nazwisko, który założył, kiedy byłam 
mała. Chyba to miał na myśli. Bywały też dobre chwile, nauczył 
mnie grać na gitarze, śpiewał dla mnie wyjątkowe piosenki i 
zostawił mi sporą sumę, ale zamiast tych pieniędzy wolałabym 
mieć ojca, który siedzi w domu i jest wierny swojej żonie. 
Pamiętam wiele świąt Bożego Narodzenia, kiedy był z nami rano, 
a potem musiał wyjść. Mamie mówił, że idzie ćwiczyć z 
chłopakami, ale wiedziałyśmy, że idzie się spotkać z którąś ze 
swoich dziwek. Nie wiem, co bym zrobiła, gdyby nie Giselle i 
Gretchen. Praktycznie mieszkałam u nich, żeby zaznać trochę 
normalności.
 

Luke objął mnie mocniej, a ja położyłam głowę na jego 

piersi.
 

– Dlatego ciężko mi słuchać ludzi, którzy go idealizują, bo 

background image

był beznadziejnym ojcem, chociaż mógł być o wiele lepszy.
 

– Na pewno cię kochał.

 

– Wiem, że mnie kochał. Mówił mi to, kiedy tylko mógł, ale 

to tylko słowa.
 

Luke wsparł brodę na moim ramieniu.

 

– Dlaczego twoja mama od niego nie odeszła?

 

– Bała się samotności. Wmówiła sobie, że ją kocha bardziej 

od tych wszystkich innych kobiet, że one są tylko rozrywką i że 
koniec końców, zawsze wraca do niej, do domu.
 

– To niedorzeczne. – Ścisnął mnie lekko.

 

– Ona jest niedorzeczna. Pomyśl, że miała zamiar pozwolić 

mi wyjść za Huntera, żebym miała życie takie jak ona.
 

Luke odgarnął mi włosy na bok i zaczął całować mnie po 

szyi. Uśmiechnęłam się i przechyliłam głowę na bok.
 

– Rób tak dalej, a będziesz żałował.

 

– Dziwne, ale nie sądzę, żebym żałował – wyszeptał.

 

Zamknęłam oczy i czułam na plecach jego erekcję. 

Pragnęłam go, ale się bałam. Ponad rok nie uprawiałam seksu i 
bałam się, że nie będę wystarczająco dobra. Kiedy uniosłam dłonie
do jego głowy i wplotłam palce w jego włosy, wydal lekki jęk i 
mnie odwrócił tak, że leżałam na plecach na miękkim piasku. 
Pochylił się nade mną, a jego wargi odnalazły drogę do moich. 
Jego pocałunek był łagodny i zmysłowy, a ruchy delikatne i 
powolne. Jego dłonie powędrowały do moich piersi, które 
delikatnie ścisnął przez materiał sukienki. Oddychaliśmy szybko, 
serca nam łomotały. Wsunął dłoń pod moją sukienkę, aż do majtek,
i chwycił mnie za pupę, wydając jęk podniecenia, a potem palcem 
odsunął brzeg majtek na bok i zanurzył go we mnie. Wygięłam się 
i jęknęłam pod wpływem doznania.
 

– Mam przestać? – wyszeptał, całując mnie.

 

– Nie, nigdy nie przestawaj – odpowiedziałam.

 

Jęknął, słysząc moją odpowiedź i zanurzył we mnie kolejny 

palec. Byłam już wilgotna i bliska orgazmu. Delikatnie pocierał 
moją łechtaczkę okrężnymi ruchami, a jego palce płynnie 
zanurzały się we mnie i wysuwały. Zaczęłam jęczeć.

background image

 

– Luke, zaraz dojdę. Nie przestawiaj, proszę.

 

– Nie przestanę. Chcę czuć, jak dochodzisz, z palcami w 

tobie.
 

Ten facet wiedział, co robi, a ja pragnęłam go bardziej. 

Chciałam poczuć każdy jego fragment w sobie. Moim ciałem 
wstrząsnął dreszcz, kiedy znalazłam się na szczycie, a każdy nerw 
się naprężył. Migoczący blask ognia ukazał piękny uśmiech 
Luke’a, który doprowadził mnie do orgazmu. Jęknęłam cicho, 
chociaż miałam ochotę krzyczeć z rozkoszy, ale bałam się, że ktoś 
mnie usłyszy.
 

Luke nie odezwał się słowem, patrzył tylko i uśmiechał się, 

kiedy ostrożnie wysunął ze mnie palce. Pociągnęłam go na siebie i 
pocałowałam w ciepłe usta.
 

– Chcę uprawiać z tobą seks – wyszeptałam.

 

Grzbietem dłoni delikatnie pogłaskał mnie po policzku.

 

– Mieliśmy nie uprawiać seksu, Lily. Mieliśmy się kochać i 

to będzie piękne, ale nie dzisiaj i nie tutaj.
 

Nie mogłam mówić. Zatraciłam się w jego spojrzeniu i 

słowach.
 

– Powinniśmy iść, jutro masz szkołę, a ja muszę naprawić 

zepsuty młynek na śmieci w zlewie.
 

Roześmiałam się, ale nie chciałam, żeby ta noc się skończyła.

Luke wstał i zgasił ognisko. Chwilę później wziął mnie za rękę i 
pomógł mi się podnieść z piasku, przyciągnął mnie do siebie i 
pocałował. Uśmiechnęłam się, kiedy przytuliliśmy się do siebie i 
przez minutę tańczyliśmy.
 

Wsiedliśmy do dżipa. Siedziałam i myślałam o tym, że nigdy

nie powiedział mi nic o swojej zmarłej narzeczonej i o wypadku. 
Chciałam wiedzieć o nim wszystko. Westchnęłam, a on pochylił 
się i chwycił mnie za rękę.
 

– Wszystko w porządku? – spytał.

 

Spojrzałam na niego i się uśmiechnęłam.

 

– W idealnym porządku.

 

background image

 Rozdział 18

 

LUKE

 

Kiedy przyjechaliśmy do domu, obszedłem samochód i 

pomogłem Lily wysiąść. Wziąłem ją za rękę i odprowadziłem do 
mieszkania. Nie mogłem przestać myśleć o tym, co się stało i jaką 
przyjemność jej to sprawiło.
 

Niesamowicie było czuć ją od środka i słyszeć jej jęk, kiedy 

dawałem jej rozkosz. Czułem do niej coś silnego, silniejszego niż 
kiedykolwiek mógłbym przypuszczać. Potrzebowałem jej w 
sposób, którego nie rozumiałem. Za każdym razem, kiedy się do 
mnie uśmiechała, stawałem się coraz słabszy.
 

– Wejdź, napijemy się piwa – zaproponowała niewinnie.

 

Nie mogłem się jej oprzeć ani tonowi jej głosu.

 

– Super, dzięki.

 

Rzuciła kluczyki na blat, a ja wyjąłem telefon, żeby 

sprawdzić, czy mam jakieś wiadomości. Jedyną była ta z numeru 
Sama.
 

„Baw się dobrze z Lily, wujku Luke”.

 

Roześmiałem się i spojrzałem na Lily, która wyciągała z 

lodówki dwa piwa. Podała mi jedno i usiedliśmy na kanapie.
 

– Nie powiedziałeś mi nic o sobie. Wiem tylko, że jesteś 

serwisantem, kochasz mojego ojca i że masz zespół.
 

Musiałem jej w końcu opowiedzieć o Callie i o wypadku. 

Czułem się nie w porządku wobec niej przez to, że do tej pory jej o
tym nie wspomniałem. Spojrzałem na nią i wziąłem głęboki 
oddech.
 

– Byłem rozgrywającym w licealnej drużynie piłki nożnej, a 

Callie była główną cheerleaderką. Poznaliśmy się w ostatniej 
klasie, kiedy jej tata został tu przeniesiony z Ohio. Od razu się 
sobą zafascynowaliśmy i spotykaliśmy się aż do wypadku.
 

Lily wyciągnęła rękę i ujęła moją dłoń. Widziała, że łzy 

zaczynają napływać mi do oczu. Nadal było mi ciężko o tym 
mówić.

background image

 

– W porządku, Luke. Nie musisz mi o tym opowiadać, 

rozumiem, jakie to trudne.
 

Pochyliłem się, chwyciłem ją i przyciągnąłem w ramiona. 

Musiałem poczuć radość z tego, że mam ją w objęciach. Wypiłem 
prawie całe piwo i spojrzałem na zegarek: była północ.
 

– Musisz się przespać, rano wcześnie wstajesz do pracy, nie 

chcę, żebyś była zmęczona – powiedziałem i wstałem z kanapy.
 

– I tak nie śpię – odpowiedziała.

 

Odstawiłem butelkę po piwie na blat i odwróciłem się do 

niej.
 

– Jak to: nie śpisz?

 

– Nie jestem w stanie przespać więcej niż dwie godziny.

 

Podszedłem do niej i wsunąłem jej włosy za ucho.

 

– Rozmawiałaś z kimś o tym?

 

Chwyciła mnie za rękę i pocałowała w wewnętrzną część 

dłoni.
 

– Nie, jeszcze nie.

 

– Jak długo to trwa? – spytałem, zmartwiony.

 

– Od tego dnia w kościele. – Odwróciła się i zaczęła się ode 

mnie oddalać.
 

– To było ponad rok temu, Lily! – krzyknąłem. – Jak ty, do 

cholery, funkcjonujesz, śpiąc po dwie godziny?
 

– Nie wiem. Chyba się przyzwyczaiłam.

 

Podszedłem do niej i pocałowałem ją w głowę. Kiedy ją 

objąłem, przywarła do mnie z całej siły.
 

– Zostanę tu na noc i dopilnuję, żebyś zasnęła – 

powiedziałem.
 

Odwróciła się i spojrzała na mnie.

 

– Jeżeli tu zostaniesz, to będziesz musiał się ze mną kochać –

powiedziała, patrząc mi w oczy.
 

– Lily – wyszeptałem. Przechyliłem głowę i delikatnie 

pocałowałem ją w usta.
 

Nie byłem w stanie jej odmówić. Chciała się ze mną kochać 

tak bardzo, jak ja z nią. Powoli zsunąłem ramiączka jej sukienki, 
która opadła na ziemię, ukazując koronkowy stanik i majtki. Jej 

background image

ciało było niesamowite, w jednej chwili zesztywniałem. Ująłem jej
twarz w moje dłonie.
 

– Nie mam prezerwatywy, muszę przynieść.

 

– Nie musisz. Biorę pigułkę, jestem czysta. Nie uprawiałam 

seksu od ponad roku – wyszeptała.
 

Uśmiechnąłem się do niej.

 

– Ja nie uprawiałem seksu od wypadku i też jestem czysty, 

nie chcę, żebyś się martwiła.
 

– Nie martwię się – powiedziała i zdjęła mi koszulę.

 

Wziąłem ją na ręce i pocałowałem namiętnie, przyciskając do

ściany, a ona mocno objęła mnie nogami w pasie. Trzymałem ją za 
jej idealną, jędrną pupę, a moje wargi wędrowały w dół po jej szyi.
Nigdy w życiu nie pragnąłem niczego tak rozpaczliwie, ale 
musiałem zwolnić. Chciałem, żeby ta chwila była idealna jak ona. 
Patrzyłem w jej piękne oczy, a ona w moje.
 

– Denerwuję się – wyszeptała.

 

– Ja też. – Uśmiechnąłem się, zaniosłem ją do sypialni i 

posadziłem na łóżku.
 

Zdjąłem buty, rozpiąłem dżinsy i zrzuciłem je. Rozpiąłem jej 

stanik, obnażając piękne piersi i twarde brodawki. Położyła się na 
plecach, a ja zdjąłem bokserki. Pochyliłem się nad nią i 
pocałowałem ją czule w piersi. Wydała z siebie cichy jęk, kiedy 
wziąłem jej brodawkę do ust i delikatnie przygryzłem. Wygięła się 
z podniecenia, pragnąc więcej. Przesunąłem dłoń w dół po jej 
ciele, aż dotarłem do brzegu majtek. Chwyciłem je i zsunąłem z 
niej. Czułem, że jest wilgotna, kiedy jej dotknąłem, więc 
wsunąłem w nią palec i wysunąłem. Czułem jej ciepło. Była 
gotowa, a ja nie mogłem się doczekać.
 

background image

 Rozdział 19

 

LILY

 

Westchnęłam, kiedy Luke zdjął bokserki. Był 

nieprawdopodobnie duży i hojnie obdarowany przez naturę. W 
duchu podziękowałam Bogu, ale właściwie niczego innego się nie 
spodziewałam, sądząc po jego idealnym ciele. Kiedy zmysłowo 
ssał moje brodawki, sięgnęłam w dół i chwyciłam jego twardy jak 
skała członek. Przesuwając dłonią w górę i w dół na całej długości,
czułam dreszcze. Kiedy go pieściłam, z głębi jego gardła wydobył 
się jęk.
 

– Boże, Lily, jesteś niesamowita – jęknął i nadal pieścił moje 

piersi.
 

Skóra mi płonęła, potrzebowałam go bardziej niż powietrza. 

Przysunął wargi do moich i pocałował mnie namiętnie, a potem 
zaczął szeptać mi do ucha:
 

– Chcę cię doprowadzić wargami, a potem będę się z tobą 

namiętnie kochał.
 

Westchnęłam, kiedy jego język wędrował w dół po moim 

ciele. Czułam jego gorący oddech, kiedy zaczął lizać wewnętrzną 
część mojego uda, a potem przesunął się do nabrzmiałych warg. 
Od orgazmu dzielił mnie już tylko krok. Wyciągnął ręce i ujął moje
piersi, a potem przyszczypnął obie brodawki. Podniecał mnie tak, 
jak nikt nigdy wcześniej. Jego wargi poruszały się wprawnie po 
moim nabrzmiałym, wilgotnym wnętrzu, które tak rozpaczliwie go
pragnęło, zataczał językiem małe kółka wokół mojej łechtaczki. 
Położyłam dłonie na jego policzkach i wykrzyknęłam jego imię, 
dysząc, kiedy moje ciało poddało mu się. Delikatnie pocałował 
wrażliwe miejsce i się uśmiechnął, a potem jego wargi wróciły do 
moich.
 

– Jesteś taka piękna, Lily. – Chwycił swój członek i umieścił 

go między moimi nogami.
 

– Jesteś niesamowity, chcę cię w sobie – wyszeptałam.

 

Powoli zanurzył się we mnie, centymetr po centymetrze. Był 

background image

tak sztywny, że wydało mi się to niesamowite.
 

– Boże, Lily, jesteś taka ciasna. Wszystko w porządku? – 

spytał.
 

– Tak, Luke, proszę, nie przerywaj! – krzyknęłam, wbijając 

mu paznokcie w plecy.
 

Uśmiechnął się i wbił się we mnie do końca. Objęłam go 

nogami, a on trzymał mnie obiema dłońmi za pupę i ściskał 
delikatnie. Powoli poruszał się we mnie. Patrzyliśmy sobie w oczy.
To była najpiękniejsza chwila w życiu. Przyspieszył i doprowadził 
moje ciało na skraj kolejnego orgazmu.
 

– Lily, dojdź ze mną – powiedział, wbijając się we mnie 

ostatni raz i skończył we mnie.
 

Przyglądałam się jego minie, kiedy dochodził, i była to 

najseksowniejsza rzecz, jaką widziałam. Opadł na mnie i mocno 
mnie objął. Nasze ciała stopiły się, a nasze serca łomotały z 
prędkością światła. Właśnie zakosztowałam najlepszego seksu w 
życiu. Uniósł się na łokciach i jedną ręką odgarnął mi włosy z 
twarzy.
 

– Wszystko w porządku? – zachichotał.

 

– Fantastycznie. A z tobą?

 

– Świetnie. Nie, lepiej niż świetnie.

 

Zaśmiałam się i zanurzyłam palce w jego włosach. Spojrzał 

na zegarek, była trzecia.
 

– Za parę godzin musisz wstawać.

 

– Wiem. Nie martw się mną, nic mi nie będzie. Zostaniesz ze 

mną? – spytałam, kiedy zsunął się ze mnie i wstał.
 

– Oczywiście, że zostanę. Nigdzie indziej nie chciałbym być.

Chcę się obudzić z tobą w ramionach – odpowiedział.
 

Przykryliśmy się kołdrą i Luke objął mnie silnymi 

ramionami, przytulając do siebie najbliżej jak się dało.
 

– Miło cię czuć nagą – powiedział, delikatnie całując mnie w 

plecy.
 

– Ciebie też – zadrżałam.

 

– Dobranoc, Lily.

 

– Dobranoc, Luke.

background image

 

Otworzyłam oczy, słysząc dzwonek budzika, który z każdym 

sygnałem stawał się głośniejszy. Wyciągnęłam rękę i go 
wyłączyłam, cały czas leżąc w ramionach Luke’a. Próbowałam 
wstać najciszej jak mogłam, bo nie chciałam go obudzić. Jak tylko 
się poruszyłam, jego ręce zacieśniły uścisk wokół mnie.
 

– Nie wychodź z tego łóżka. Zadzwoń i powiedz, że jesteś 

chora. Nie wypuszczę cię.
 

Roześmiałam się, odwróciłam i spojrzałam na niego.

 

– Muszę iść. Mam lekcje z klasą, do której – nie zapominaj – 

chodzi twoja siostrzenica.
 

Westchnął i mnie pocałował.

 

– Dobrze, ale wezmę z tobą prysznic.

 

– Miałam taką nadzieję. – Puściłam do niego oko.

 

Chwycił mnie, przewrócił na plecy i zaczął łaskotać. 

Śmiałam się i krzyczałam jednocześnie. Nagle rozległo się pukanie
w ścianę. Luke przerwał, spojrzał na mnie i oboje parsknęliśmy 
śmiechem. Luke nie odpowiedział pukaniem – zaczął walić w 
ścianę.
 

– Stary, to się nazywa rewanż!

 

Wstał, wziął mnie za rękę i weszliśmy pod prysznic, a potem 

uprawialiśmy seks na dobry początek dnia.
 

Spojrzałam na zegarek w telefonie, upinając włosy. Luke 

podszedł do mnie, kiedy stałam w samym staniku i majtkach.
 

– Zrobię ci kawy – powiedział, przesuwając dłońmi po 

bokach mojego ciała, a jego wargi dotknęły mojej szyi.
 

– Dziękuję. I musisz przestać, bo inaczej się spóźnię. – 

Odwróciłam się, pocałowałam go w usta i poszłam do sypialni się 
ubrać.
 

Luke stał w progu, opierając się o framugę, z kubkiem kawy 

w ręce.
 

– Chcę się z tobą zobaczyć wieczorem.

 

– Ja też chcę się z tobą zobaczyć. – Włożyłam szpilki i 

stanęłam przed nim.
 

– Pocałuj mnie, to cię wypuszczę – uśmiechnął się.

 

Ja też się uśmiechnęłam, kiedy moje wargi dotknęły jego 

background image

warg. Chciałam się z nim pożegnać czymś więcej niż pocałunek, 
więc wsunęłam dłoń w jego dżinsy i chwyciłam sztywniejący 
członek. Jęknął.
 

– Lily, jak mogłaś?

 

– A jak mam się powstrzymać? Tobie cholernie trudno się 

oprzeć – powiedziałam, uniosłam jego rękę i wyszłam.
 

Usłyszałam, że chichocze i idzie za mną. Chwyciłam torby, 

kluczyki i kubek kawy z blatu. Luke otworzył drzwi i wyszliśmy 
razem.
 

– Miłego dnia – powiedział i mnie pocałował.

 

– Wujek Luke! – krzyknęła Charley.

 

Przerwał pocałunek i spojrzał na małą, która zbiegała do 

niego po schodach.
 

– Cześć, żabko.

 

– Widziałam, jak się całujecie – uśmiechnęła się. – Spałeś tu?

– spytała.
 

Luke wyglądał na spanikowanego. Spojrzeliśmy na siebie.

 

– Nie, oczywiście, że nie, musiałem coś naprawić u Lily.

 

Maddie stanęła za Charley i uśmiechnęła się do mnie.

 

– Zawiozę Charley do szkoły – powiedziałam do Maddie.

 

– Nie trzeba, Lily, nie musisz.

 

– Ale chcę. I tak tam jadę, jestem już spóźniona. – 

Spojrzałam na Luke’a.
 

– Mamusiu, proszę! – pisnęła Charley.

 

– Dobrze. – Pocałowała małą na pożegnanie. – Dziękuję, 

Lily.
 

– Nie ma sprawy. – Uśmiechnęłam się i chwyciłam Charley 

za rękę.
 

– Pa, mamo, pa, wujku Luke – powiedziała i wyszła.

 

background image

 Rozdział 20

 

LUKE

 

Napijesz się ze mną kawy? Wiem, że skręca cię, żeby ze mną

porozmawiać.
 

– Tak, chcę kawy i owszem, skręca mnie, żeby z tobą 

porozmawiać. – Maddie uśmiechnęła się i weszła ze mną do 
mieszkania.
 

Poszedłem do kuchni, nalałem resztki kawy do kubka, a 

kiedy podawałem go Maddie, ze swojej sypialni wyszedł Sam, 
poprawiając krawat. Podszedł do mnie i zrobił ze mną żółwika.
 

– Dzięki, że nie dałeś mi zasnąć przez całą noc – powiedział, 

wziął pusty dzbanek po kawie i spojrzał na niego.
 

– Nie ma sprawy, stary.

 

– Bardzo się cieszę, że w końcu się poddałeś i przespałeś z 

naszą atrakcyjną sąsiadką, ale muszę lecieć na spotkanie. 
Pogadamy o tym później. Kocham cię, Maddie. – Sam wyszedł.
 

– Ja ciebie też, Sammy – uśmiechnęła się i odwróciła do 

mnie. – Chcę tylko wiedzieć, czy wszystko u ciebie w porządku.
 

– Tak, Maddie. – Nastawiłem dzbanek świeżej kawy.

 

– Byłeś w depresji przez ponad rok, Luke. Nie próbowałeś 

nawet się z nikim spotykać, a teraz, nagle, spędzasz noc z 
dziewczyną z sąsiedniego mieszkania.
 

– To dlatego, że na mojej drodze nie pojawiła się 

odpowiednia dziewczyna. Nie myślałem, że zakocham się w kimś 
po Callie. Ona była całym moim życiem, całym światem, i ty o 
tym wiesz, ale odkąd wprowadziła się Lily, zacząłem inaczej 
patrzeć na życie. Dzięki niej się uśmiecham, Maddie. Nikomu nie 
udało się tego osiągnąć.
 

– Wiem, i cieszę się twoim szczęściem. Nie chcę tylko, 

żebyście cierpieli, ani ty, ani ona. Oboje dość przeszliście. Mama i 
tata ją pokochają. Wiesz, że chcą urządzić rodzinną kolację, jak 
tylko wrócą z rejsu?
 

– Wiem i chcę, żeby Lily ich poznała. – Pocałowałem 

background image

Maddie w głowę i poszedłem się przebrać do sypialni. Miałem 
pracę do wykonania.
 

Nie mogłem przestać myśleć o Lily i o spędzonej razem 

nocy. Nie zamierzałem się jeszcze z nią kochać, ale chciała tego, 
więc nie mogłem jej odmówić. Musiałem opowiedzieć jej o Callie 
i o wypadku. Prawdę mówiąc, byłem zaskoczony, że w nocy nie 
spytała mnie o bliznę. Telefon odezwał się z przypomnieniem o 
pracy, która mnie czekała. Wyrwał mnie z rozmyślań, wróciłem do 
rzeczywistości. Wziąłem skrzynkę z narzędziami i poszedłem na 
górę do mieszkania pani Lopez, żeby naprawić młynek na śmieci.
 

– Widać coś po panu, panie Luke – powiedziała.

 

– Co, mianowicie, pani Lopez? – spytałem, dokręcając rurę 

pod zlewem.
 

– Miłość.

 

Zachichotałem.

 

– Tak? Skąd pani wie?

 

– Widzę to w pana oczach. Jest w nich nowe życie. Kim ona 

jest?
 

Wyczołgałem się spod zlewu i wrzuciłem klucz do skrzynki z

narzędziami.
 

– Nie jestem zakochany, ale poznałem kogoś, kogo bardzo 

lubię – uśmiechnąłem się.
 

– Aha! Wiedziałam! – wykrzyknęła. – Mam nadzieję, że to ta

fajna blondyneczka, która wprowadziła się do mieszkania obok 
pana.
 

– Rzeczywiście, tak, ma na imię Lily. – Wziąłem butelkę 

wody, którą mi podała.
 

– Cieszę się. Wiem, że miał pan ciężki rok i zasługuje pan na 

prawdziwe szczęście.
 

Zamknąłem skrzynkę z narzędziami i podniosłem ją z 

podłogi.
 

– Dziękuję za wodę, pani Lopez. Teraz wszystko działa 

idealnie. Proszę dzwonić, gdyby mnie pani potrzebowała. – 
Wyszedłem.
 

Wróciłem do mieszkania, odstawiłem skrzynkę, usiadłem na 

background image

kanapie i spojrzałem na telefon. Już tęskniłem za Lily. Ciągle o 
niej myślałem i to doprowadzało mnie do szaleństwa, więc 
postanowiłem wysłać jej wiadomość.
 

„Może zjemy dziś kolację u Ciebie? Moglibyśmy razem coś 

ugotować”.
 

„Świetna myśl! Ale ja nie gotuję”.

 

„Nauczę cię. Pojedziemy do sklepu jak wrócisz”.

 

„Dobrze, nie mogę się doczekać”.

 

„Ja też nie”.

 

Oglądałem telewizję, rozmyślając o tym, jak wolno mija 

dzień, aż nagle rozległo się pukanie do drzwi. Kiedy je 
otworzyłem, Lily zarzuciła mi ręce na szyję i mnie pocałowała. 
Wciągnąłem ją do mieszkania, zamknąłem drzwi piętą, przyparłem
ją do drzwi szafy i zacząłem namiętnie całować. Po chwili 
przerwała pocałunek i uśmiechnęła się do mnie.
 

– Tęskniłam za tobą – powiedziała, dysząc.

 

– Ja za tobą też, nie mogłem się doczekać, aż wrócisz do 

domu – odpowiedziałem, a moje wargi powędrowały za jej ucho.
 

Drzwi się otworzyły i do mieszkania wszedł Sam.

 

– Coś podobnego! Chyba wiesz, że tam, na końcu korytarza, 

jest sypialnia, co? – powiedział.
 

Parsknęliśmy śmiechem z Lily, a ja pokręciłem głową, 

patrząc na Sama.
 

– Poważnie, stary, nie chcę wrócić do domu i zastać was 

uprawiających seks na kanapie, bo mogę mieć ochotę się 
przyłączyć.
 

Trąciłem go w kark, mijając.

 

– To wcale nie jest śmieszne. – Wycelowałem w niego palec.

 

– Lily jest innego zadania. Spójrz na nią, śmieje się.

 

– Kochanie, nie schlebiaj mu, proszę.

 

Sam, śmiejąc się, poszedł do swojego pokoju.

 

– Jesteś gotowa do wyjścia? – spytałem, podchodząc do niej i

delikatnie musnąłem ją grzbietem dłoni po policzku. Skinęła 
głową, więc wyszliśmy z mieszkania do dżipa.
 

– Co robimy? – spytała Lily, kiedy pchałem wózek w sklepie 

background image

spożywczym.
 

– Pomyślałem, że możemy ugotować spaghetti z domowym 

sosem, sałatką i chlebem.
 

– Umiesz robić domowy sos?

 

– Pewnie, Charley go uwielbia. Moja mama nigdy nie 

gotowała sama, zawsze musieliśmy jej pomagać, odkąd 
skończyliśmy sześć lat.
 

Lily wzięła mnie pod rękę i położyła głowę na moim 

ramieniu.
 

– Twoja mama jest chyba niesamowita. Moja nigdy nie 

gotowała, miała od tego kucharkę i rzadko jedliśmy razem.
 

Serce mi się ścisnęło, kiedy to powiedziała. Pochyliłem się i 

pocałowałem ją w głowę.
 

– Chodź, kupimy, co nam potrzeba, i uciekamy stąd.

 

Kiedy szliśmy przez sklep, zauważyłem Berniego.

 

– Cześć, Luke. – Spojrzał na Lily.

 

– Cześć, Bernie, jak było na Florydzie? – spytałem.

 

– Świetnie, przymierzam się do emerytury. Kim jest ta piękna

kobieta u twojego boku, Luke?
 

– To Lily Gilmore. Lily, poznaj Berniego, właściciela baru U 

Berniego.
 

Lily podała Berniemu rękę, a on się do niej uśmiechnął.

 

– Będę strzelał w ciemno, ale nie jesteś przypadkiem córką 

Johnny’ego Gilmore’a?
 

Lily spojrzała na niego z uśmiechem.

 

– Tak, Johnny był moim ojcem.

 

– Wiedziałem! – krzyknął Bernie. – Ale wyrosłaś! Twój tata 

grał u mnie w barze, kiedy był w Santa Monica, pokazywał mi 
twoje zdjęcia. Był niesamowitym muzykiem, przykro mi z powodu
jego śmierci.
 

– Dziękuję – powiedziała Lily. – Był świetnym muzykiem.

 

– Słuchaj, Luke, musimy usiąść i pogadać, co chcesz zrobić z

barem. Ten ostatni wyjazd na Florydę przekonał mnie do 
sprzedaży. Następnym razem wyjadę i już nie wrócę.
 

– Wiem, muszę się nad tym zastanowić. Zadzwonię do 

background image

ciebie.
 

– Nie zastanawiaj się długo, synu, mam innych 

zainteresowanych. Miło cię było poznać, Lily. Luke, do usłyszenia 
niebawem – powiedział i odszedł.
 

Lily spojrzała na mnie, a ja westchnąłem.

 

– O co chodzi? – spytała.

 

– Porozmawiamy przy kolacji – odpowiedziałem, kiedy 

podchodziliśmy do kasy.
 

background image

 Rozdział 21

 

LILY

 

Luke otworzył butelkę wina, a ja wyjęłam dwa kieliszki z 

szafki. Zaczął gotować sos, ja zajęłam się czymś łatwiejszym – 
sałatką.
 

– Jak było w pracy? – spytał.

 

– Dobrze, moi uczniowie byli dzisiaj bardzo grzeczni.

 

– Charley mówiła coś o nas? – spytał, zaczynając kroić 

cebulę.
 

– Nie, ale dużo się do mnie uśmiechała – roześmiałam się.

 

– Jest wspaniałą dziewczynką, mam nadzieję, że kiedyś będę 

miał córkę taką jak ona.
 

Zatrzymałam się z nożem w połowie pomidora, kiedy 

usłyszałam te słowa. W jednej chwili poczułam mdłości, bo 
rozmowa na temat rodziny mnie przerażała, ale mimo wszystko, 
podjęłam temat.
 

– Ile chciałbyś mieć dzieci? – spytałam jak idiotka.

 

– Nie wiem, czwórka byłaby chyba w sam raz.

 

– Czwórka! – sapnęłam.

 

Luke zachichotał, wrzucając cebulę do sosu.

 

– A co złego jest w czwórce?

 

– Nic złego, po prostu jestem zaskoczona, że chcesz mieć aż 

tyle dzieci.
 

– Cal… nieważne. Przepraszam, że to powiedziałem.

 

Zauważyłam smutek na jego twarzy, kiedy odwracał się do 

kuchenki, żeby zamieszać sos. Odłożyłam nóż i objęłam go w 
pasie.
 

– Nigdy nie przepraszaj. Musisz o niej mówić, Luke, i nie 

chcę, żebyś czuł, że nie możesz czy że nie powinieneś.
 

Odłożył łyżkę i odwrócił się do mnie.

 

– Czuję, że to nie w porządku mówić o niej w ten sposób i 

nie chcę cię zranić.
 

– Nie zranisz mnie. Przez wiele lat była ważną częścią 

background image

twojego życia, chcę o niej posłuchać.
 

Luke delikatnie musnął wargami moje.

 

– Jesteś niesamowita, wiesz o tym?

 

– Parę razy to słyszałam – uśmiechnęłam się.

 

Przytulił mnie i wrócił do sosu, a ja dokończyłam krojenie 

pomidorów do sałatki.
 

– Tej nocy, kiedy wydarzył się wypadek, wracaliśmy do 

domu z wakacji – zaczął. – Staliśmy na czerwonym świetle kilka 
przecznic stąd. Kiedy zapaliło się zielone i wjechałem na 
skrzyżowanie, jakiś samochód wjechał na czerwonym i zderzył się 
z nami, uderzając od strony Callie. Straciłem panowanie nad 
kierownicą, potem uderzyło w nas drugie auto, od mojej strony – 
przerwał na chwilę. – Nigdy nie zapomnę odgłosu tych dwóch 
uderzeń, pisku opon, świateł tych dwóch samochodów, które na 
nas jechały i Callie, krzyczącej moje imię, zanim straciła 
przytomność. Obudziłem się w szpitalu trzy dni później, zupełnie 
nie pamiętając wypadku. Rodzice powiedzieli mi, że Callie zginęła
i wtedy zacząłem sobie wszystko przypominać.
 

Przełknęłam ślinę, słuchając opowieści, a moje oczy 

napełniły się łzami. Nie patrzył na mnie i wiedziałam, że jeżeli 
będę próbowała go pocieszać, rozklei się, więc szybko zmieniłam 
temat.
 

– Opowiadałam ci, jakim dupkiem jest Hunter?

 

Luke odwrócił się przez ramię i się roześmiał.

 

– Co takiego?

 

– Jest dupkiem, po prostu. Jest beznadziejnym kutafonem, 

gardzę nim. Mówiłam ci, że dobiera kolor bielizny do ubrania?
 

– Poważnie? – spytał Luke.

 

– Poważnie. Mało tego, w szufladzie miał przekładki między 

skarpetkami. Jaki facet tak robi? A najlepsze, że niektóre majtki 
wkładał tylko w pewne dni tygodnia.
 

Luke śmiał się, kręcąc głową.

 

– Co ty widziałaś w tym facecie, do cholery?

 

Musiałam się chwilę zastanowić, bo sama nie bardzo 

wiedziałam.

background image

 

– Nie był atrakcyjny, to na pewno. Był miły w taki chłopięcy 

sposób. Chyba dałam mu się oczarować, bo był czarujący i tak 
wdarł się do mojego życia, kłamliwy bydlak.
 

Luke podszedł do mnie, położył dłonie na moich biodrach i 

pocałował mnie w czoło.
 

– Uważaj na słowa – uśmiechnął się.

 

– Przepraszam. – Uniosłam wzrok i spojrzałam na niego.

 

Wyjęłam z szafki dwa talerze, sztućce z szuflady i nakryłam 

do stołu. Usłyszałam sygnał mojej komórki, informujący, że 
dostałam wiadomość.
 

– Twój telefon, kochanie – powiedział.

 

Podeszłam do blatu i wzięłam go. Wiadomość przysłała 

Giselle.
 

„Wyjeżdżam do pracy do Seattle, Lucky jedzie ze mną. 

Pomyślałam, że dam znać Tobie i Luke’owi”.
 

Uniosłam brwi i szybko odpisałam.

 

„Do cholery, co między wami jest? Jesteście ze sobą czy co?”

 

„Jesteśmy dwojgiem dorosłych ludzi, którzy się dobrze 

bawią, bez zobowiązań”.
 

„W porządku, skoro tak twierdzisz”, odpisałam.

 

Luke postawił spaghetti na stole.

 

– Co się stało? Wyglądasz na zaskoczoną.

 

– Bo jestem zaskoczona. Jestem zaskoczona Luckym i 

Giselle. Jedzie do Seattle do pracy, a on jedzie z nią. Nie sądzisz, 
że to dziwne?
 

– Lily, Lucky jest dziwny, nie powinnaś być tym chyba 

zaskoczona – roześmiał się.
 

Usiadłam przy stole, a Luke nałożył mi spaghetti na talerz.

 

– Jedz.

 

Wzięłam makaron do ust, a Luke mnie obserwował.

 

– Luke, to najlepsze spaghetti, jakie w życiu jadłam – 

powiedziałam.
 

– Chyba nie mówisz tak tylko dlatego, żeby nie zrobić mi 

przykrości, co?
 

– Oczywiście, że nie! Sos jest naprawdę niesamowity.

background image

 

Zostawiłam długi kawałek makaronu, który zwisał mi z ust i 

skinęłam na niego palcem, żeby się przysunął. Uśmiechnął się i 
pochylił nad stołem, wziął koniec spaghetti do ust i wciągał go, aż 
nasze wargi się spotkały. Oblizał mi usta, a potem wsunął do nich 
język. Uśmiechnęłam się, kiedy mnie całował. Wstaliśmy z 
krzeseł, nie przestając się całować. Luke powoli położył mi ręce na
bluzce, zsunął miseczki stanika i poczuł moje twarde brodawki. 
Przesunęłam dłoń w dół, do jego sztywnego członka i pieściłam go
przez materiał dżinsów. Zatraciliśmy się w tej chwili namiętności, 
nasz pocałunek stał się trochę bardziej dziki, aż przerwało nam 
pukanie do drzwi.
 

– Wujku Luke, jesteś tam i robisz swoje sławne spaghetti?

 

Przerwaliśmy pocałunek i spojrzeliśmy na siebie. Oczy 

Luke’a były szeroko otwarte.
 

– Co jest, do diabła? – wyszeptał. – Hm, tak, Charley! – 

krzyknął przez pokój.
 

Parsknęłam śmiechem, kiedy Luke usiadł przy stole, żeby 

ukryć erekcję, dopóki nie ustąpi, a sama podeszłam otworzyć 
drzwi.
 

– Cześć, skarbie – uśmiechnęłam się. – Chcesz wejść i zjeść 

trochę słynnego spaghetti twojego wujka?
 

– Pewnie! – krzyknęła.

 

– Cześć, żabko. Skąd wiedziałaś, że robię spaghetti?

 

– Właśnie wróciłyśmy z mamą ze sklepu, poczułam zapach 

na klatce, ale dochodził od drzwi Lily.
 

Parsknęliśmy z Lukiem śmiechem, a ja postawiłam talerz 

przed Charley. Nałożyłam jej spaghetti, położyłam chleb, a ona 
usiadła i jadła. Luke spojrzał na mnie z uśmiechem.
 

– Umawiacie się na randki, czy co? – wypaliła Charley z 

buzią pełną makaronu.
 

Luke i ja spojrzeliśmy na siebie.

 

– Tak, można powiedzieć, że umawiamy się na randki. – 

Puścił do mnie oko.
 

– Wiedziałam! – Charley zachichotała. – Nie mogę się 

doczekać, aż powiem koleżankom, że moja pani chodzi na randki z

background image

moim wujkiem.
 

Luke wyjął z kieszeni dzwoniący telefon. Dzwoniła Maddie z

prośbą, żeby odesłał Charley do domu.
 

– Twoja mama chce, żebyś wróciła do domu, jak tylko 

skończysz jeść, żabko.
 

– Dlaczego? – jęknęła.

 

– Chyba dlatego że musisz odrobić lekcje – uśmiechnęłam 

się do niej.
 

– Prawda, zapomniałam – zachichotała.

 

– Masz niedobrą nauczycielkę – wyszeptał Luke, pochylając 

się nad nią.
 

– Nieprawda! – krzyknęłam. Wzięłam suchy makaron i 

rzuciłam nim w Luke’a przez stół.
 

– Chcesz się bić jedzeniem? – roześmiał się, sięgnął po miskę

z makaronem, wziął garść i rzucił we mnie.
 

– Charley, chowaj się pod stół! – powiedziałam.

 

Roześmiała się i zanurkowała pod stół. Zanurzyłam rękę w 

misce z sałatką i rzuciłam w Luke’a tym, co udało mi się chwycić. 
Spojrzał na mnie, westchnął i zdjął sobie sałatę z głowy. Śmiałam 
się do rozpuku, aż Luke nabrał masła na nóż i wystrzelił nim we 
mnie, trafiając w czoło. Nie mógł się powstrzymać od śmiechu. 
Wyjął telefon i zaczął robić zdjęcia. Wytarłam masło palcem, a 
potem zmysłowo przysunęłam go do ust i zaczęłam je zlizywać. 
Luke odłożył telefon i spojrzał na mnie.
 

– Dalej, Charley, pora wracać do domu i zabrać się do lekcji.

 

– Dobrze – powiedziała, wzdychając teatralnie.

 

– Nie ruszaj się stąd – wyszeptał Luke, patrząc na mnie.

 

Chwycił Charley za rękę i odprowadził ją do domu. 

Wiedziałam, co będzie, jak wróci.
 

background image

 Rozdział 22

 

LUKE

 

Pobiegłem z Charley na górę, żeby jak najszybciej wrócić do 

Lily. Kiedy widziałem, jak ssie palec, napaliłem się i nie chciałem 
tracić czasu. Już i tak Charley przerwała nam wcześniej, chciałem 
zapobiec temu, żeby ktoś jeszcze nam przeszkodził. Wszedłem do 
mieszkania Lily, ale nie było jej przy stole, więc poszedłem śladem
jej ubrań, które prowadziły do łazienki. Leżała w wannie pełnej 
piany i czekała na mnie. Oparłem się o futrynę z założonymi 
rękami i uśmiechnąłem się.
 

– Na co czekasz? – spytała zmysłowo.

 

– Na zaproszenie, żebym się do ciebie przyłączył. Poza tym, 

wydawało mi się, że kazałem ci się nie ruszać.
 

– Dalej, wsadzaj swój seksowny tyłek do wanny, w tej 

chwili! – rozkazała.
 

Zrzuciłem buty, zdjąłem koszulę, dżinsy i bokserki. Lily 

przesunęła się do przodu, a ja usiadłem za nią i przyciągnąłem do 
siebie jej nagie, mokre ciało.
 

– Pomyślałam, że tak będzie milej. Musimy się umyć po 

jedzeniowej bitwie.
 

Zacząłem całować ją po szyi, a ona przechyliła głowę na bok.

 

– To był bardzo dobry pomysł.

 

Lily wzięła mydło i zaczęła myć mi ręce, którymi 

przytulałem ją do siebie. Potem ja wyjąłem kostkę z jej dłoni i 
zacząłem namydlać jej piersi. Ocierała się o mnie ciałem, a mój 
członek napierał na jej plecy.
 

– Tak miło cię dotykać – wyszeptałem. Woda kołysała się w 

przód i w tył. Lily wydała z siebie jęk, kiedy wsunąłem w nią 
palec. – Chyba za długo w tej wannie nie posiedzimy. Chcę być w 
tobie, teraz.
 

Wstała, a ja wyszedłem z wanny, chwyciłem duży ręcznik, 

który położyła na sedesie. Wyciągnąłem rękę i pomogłem jej wyjść
z wanny, a potem owinąłem nas oboje ręcznikiem, przyciągając ją 

background image

do siebie, a ona ukryła twarz na mojej piersi. Podniosłem ją i 
posadziłem na łazienkowym blacie. Uśmiechnęła się promiennie, 
kiedy mój język wędrował w dół po jej wilgotnym ciele i niżej, do 
miejsca, które mnie pragnęło. Kiedy moje wargi ssały, a język lizał
każdy fragment jej ciała, Lily zanurzyła palce w moich włosach, 
ciągnęła mnie, rozkoszując się moimi ruchami. Potem wstałem i 
zanurzyłem się w niej. Wsunąłem ręce pod jej pupę i chwyciłem ją,
zanurzając się w niej i wychodząc, a ona objęła mnie nogami. Była
ciepła w środku, chciałem znaleźć się na szczycie jak najszybciej.
 

– Szybciej, Luke, szybciej! – krzyknęła, wbijając mi 

paznokcie w plecy.
 

– Och, kochanie, przez ciebie zaraz skończę – powiedziałem,

zanurzając się w niej głębiej.
 

Czułem, jak zaciska się na moim członku i wiedziałem, że 

lada moment eksploduję. Nagle wydała z siebie głośny jęk i oboje 
znaleźliśmy się na szczycie jednocześnie. Trzymałem jej twarz w 
dłoniach, całowałem ją delikatnie w usta i patrzyłem jej w oczy.
 

– Możemy uznać, że jesteśmy parą?

 

– Nie wchodzę w związki – powiedziała.

 

– Ja też nie, ale pomyślałem, że może i tym razem 

zrobilibyśmy wyjątek.
 

– Dla ciebie chyba mogę zrobić wyjątek – uśmiechnęła się.

 

Podniosłem ją z blatu i zaniosłem do sypialni.

 

Obudziłem się, kiedy Lily brała prysznic. Zaparzyłem 

dzbanek kawy. Wziąłem z blatu telefon i zobaczyłem kilka 
nieodebranych połączeń od mamy. Sygnalizator skrzynki głosowej 
się świecił, więc wpisałem kod i odsłuchałem wiadomość.
 

– „Cześć, Luke, tu mama. Tata i ja wróciliśmy z rejsu, 

zapraszamy na rodzinną kolację w piątek o szóstej. Twoja siostra 
mi powiedziała, że poznałeś kogoś wyjątkowego, ale nie chciała 
zdradzić nic więcej, więc przyprowadź ją ze sobą. Kocham cię, 
Luke. Pa”.
 

Nalałem kawy do kubka, zaniosłem go do łazienki i podałem 

Lily, która szykowała się do pracy.
 

– Wieczorem dzwoniła moja mama, zostawiła wiadomość. 

background image

Wyprawia w piątek rodzinną kolację, nie może się doczekać, żeby 
cię poznać. Maddie jej o nas powiedziała.
 

– Wspaniale. Z przyjemnością poznam twoją rodzinę – 

uśmiechnęła się.
 

– Masz ochotę pójść dzisiaj do Berniego? – spytałem.

 

– Pewnie, fajny pomysł. Nie porozmawialiśmy o tym 

wczoraj.
 

Podszedłem do niej, wsunąłem dłonie pod ręcznik, którym 

była owinięta i położyłem je na jej biodrach.
 

– Dlatego że byliśmy zbyt zajęci seksem przez całą noc – 

wyszeptałem, przygryzając jej płatek ucha.
 

Uśmiechnęła się, odwróciła głowę i jej wargi dotknęły 

moich. Mógłbym ją całować przez cały dzień. Położyła dłonie na 
mojej piersi i przerwała pocałunek.
 

– Spóźnię się, jeżeli nie przestaniemy.

 

– Wiem, przepraszam. Ubierz się, masz jeszcze jakieś 

piętnaście minut do wyjścia.
 

– Dzięki za ostrzeżenie. – Zaczęła myć zęby.

 

Usłyszałem głośne pukanie do drzwi i zacząłem się 

zastanawiać, kto to może być o tak wczesnej porze. Otworzyłem i 
zobaczyłem Sama, który wyciągał do mnie brązową torbę.
 

– Bajgle dla dwóch gołąbeczków.

 

– Wchodź, stary. Dzięki.

 

Sam wszedł do mieszkania, a ja wziąłem od niego torbę.

 

– Wybieramy się wieczorem z Lily do Berniego, przyłączycie

się do nas z Gretchen? – spytałem.
 

– Dobry pomysł, spytam ją.

 

– Napijesz się kawy? – spytałem Sama, podchodząc, żeby 

nalać sobie.
 

– Nie, muszę lecieć. Masz dzisiaj czas na burgera w barze po 

południu?
 

– Jasne, spotkamy się o pierwszej.

 

Lily wyszła z sypialni. Wyglądała cholernie seksownie.

 

– Dzień dobry, Lily. Wyglądasz pięknie, jak zwykle. – Sam 

się uśmiechnął.

background image

 

– Dzień dobry, Sam, dziękuję – odpowiedziała i pocałowała 

go w policzek.
 

– Cholera! Dzisiaj rano zdążyłem już pocałować dwie piękne

kobiety. – Obrócił się i położył rękę na klamce.
 

– Na razie, stary, do zobaczenia w barze.

 

– Na razie. Cześć, Lily. – Sam pomachał nam i wyszedł.

 

Nalałem kawy do termicznego kubka Lily i podałem jej go, a

potem odprowadziłem ją do explorera. Otworzyłem drzwiczki i 
objąłem ją.
 

– Miłego dnia, kochanie. – Pocałowałem ją w usta.

 

– Tobie również – uśmiechnęła się.

 

– Dwa burgery średnio wysmażone, ze wszystkim, i frytki – 

powiedziała kelnerka, stawiając przed nami talerze.
 

– Zabieram Lily na rodzinną kolację w piątek wieczorem – 

powiedziałem, biorąc frytkę.
 

– Nieźle! Zabranie do domu dziewczyny i przedstawienie jej 

rodzinie to wielki krok. Ja jeszcze się na to nie zdobyłem z 
Gretchen. Cieszę się, że się nie pomyliłem, że ty i Lily do siebie 
pasujecie. Jesteście ze sobą, prawda?
 

Skinąłem głową i odgryzłem kęs burgera.

 

– Tak, wczoraj w nocy określiliśmy się oficjalnie.

 

– Super, stary! – Sam się uśmiechnął i przybił ze mną piątkę.

 

Po skończonym lunchu Sam wrócił do pracy, a ja poszedłem 

do Berniego porozmawiać z Maddie. Wszedłem do baru i zająłem 
moje miejsce.
 

– Cześć, Luke. Co cię tu dziś sprowadza? – spytała Maddie.

 

– Wiem, że rozmawiałaś wczoraj z mamą. Odsłuchałem rano 

jej wiadomość, wie o Lily.
 

– Chyba jej wspomniałam, że poznałeś kogoś i że to 

wyjątkowa osoba. Mam nadzieję, że nie jesteś zły.
 

– Nie, wcale nie jestem zły. Dzięki temu zyskałem trochę na 

czasie, zanim mama zasypie mnie milionem pytań o Lily.
 

Maddie postawiła przede mną piwo.

 

– Luke, synu, powiedz mi, że przyszedłeś, żeby powiedzieć 

mi o swojej decyzji – zagadnął Bernie, który wyłonił się ze 

background image

spiżarni z kartonem w rękach.
 

– Jeszcze nie, Bernie, ale obiecuję, że do końca tygodnia dam

ci odpowiedź.
 

– Naprawdę zastanawiasz się nad tym, żeby znowu kupić 

bar? – spytała Maddie, pochylając się nad ladą.
 

– Tak, zastanawiam się nad tym, ale najpierw chcę 

porozmawiać o tym z Lily. Mieliśmy zrobić to wczoraj wieczorem,
ale rozproszyła nas trochę wanna, blat i łóżko.
 

– No, wystarczy! – Maddie uniosła dłoń.

 

Dopiłem piwo i wstałem.

 

– Na razie, Bernie, wpadniemy z Lily wieczorem. Na razie, 

siostro. – Pocałowałem ją w policzek.
 

background image

 Rozdział 23

 

LILY

 

Wzięłam torby i ruszyłam do explorera. Wsiadłam, 

wsunęłam kluczyk, i nic. Cholerstwo nie chciało odpalić. Wzięłam 
głęboki oddech i spokojnie przekręciłam kluczyk. Nic.
 

– Cholera, cholera, cholera! – krzyknęłam, waląc dłońmi w 

kierownicę. Wyjęłam telefon i zadzwoniłam do Luke’a. Proszę, 
odbierz, proszę, odbierz, myślałam.
 

– Cześć, skarbie, jedziesz do domu? – odezwał się.

 

– Nie wyjechałam z parkingu, samochód nie chce odpalić!

 

– Czekaj tam, zaraz będę.

 

– Dziękuję. Będę… będę czekać!

 

Nie mogłam uwierzyć w to, czego o mały włos nie 

powiedziałam. Nagle dostałam wiadomość od Gretchen.
 

„Wybierzemy się z Samem razem z Wami do Berniego. Włóż

buty do tańca, bo będziemy szaleć do upadłego!”
 

Roześmiałam się i odpisałam:

 

„Dobrze, ale chłopaki muszą tańczyć z nami. Jeżeli Luke 

będzie tańczył, to znaczy, że jest ideałem. Kocham, jak facet umie 
tańczyć!”
 

Uniosłam wzrok i zobaczyłam Luke’a wjeżdżającego na 

parking. Odetchnęłam z ulgą, że przyjechał dżipem, a nie 
motocyklem. Zaparkował obok mnie, uśmiechnął się, a ja 
pokiwałam mu lekko i odpowiedziałam uśmiechem. Byłam 
szczęśliwa, że go widzę. Wysiadłam z explorera, a on ze swojego 
dżipa i mocno się przytuliliśmy.
 

– Tęskniłam za tobą – powiedziałam.

 

– Ja za tobą też. Zobaczmy, czy uda się odpalić twój 

samochód.
 

Otworzyłam maskę i stanęłam obok niego, a on sprawdzał 

przewody. Byłam cholernie napalona, kiedy patrzyłam, jak 
seksownie wygląda, próbując naprawić moje auto. Zerknął na 
mnie.

background image

 

– Spróbuj odpalić.

 

Usiadłam za kierownicą i przekręciłam kluczyk. Nic. 

Wysiadłam i podeszłam do Luke’a, który rozmawiał z 
mechanikiem. Kiedy się rozłączył, położył dłonie na moich 
biodrach.
 

– Zholują twój samochód do warsztatu.

 

Westchnęłam.

 

– Nie będę miała czym jeździć.

 

– Dobra wiadomość jest taka, że jutro odwiozę cię do pracy i 

odbiorę.
 

– Jutro nie ma szkoły. Dzielnica jest zamknięta.

 

– Super! To chyba znaczy, że nie musisz dziś wcześnie 

wracać do domu.
 

– Nie, mogę siedzieć długo, bo jutro nie ma szkoły – 

uśmiechnęłam się.
 

Podeszliśmy do dżipa, Luke otworzył mi drzwi. Wsiadłam, 

zapięłam pas i ruszyliśmy do domu.
 

Podjechaliśmy w chwili, kiedy Maddie i Charley wysiadały z

samochodu.
 

– Wujku Luke, Lily, nie zgadniecie! Tatuś do mnie 

przyjeżdża za kilka dni!
 

Widziałam łzy na twarzy Maddie. Luke spojrzał na nią, a ona

odwróciła wzrok.
 

– Lily, zabierz Charley do siebie, chcę chwilę porozmawiać z

moją siostrą.
 

Wzięłam małą za rękę i weszłam z nią do budynku. Zaczęłam

się niepokoić rozmową, jaką Luke chciał odbyć z Maddie. Nie 
ulegało wątpliwości, że nikt nie lubił ojca Charley. Po kilku 
chwilach weszli oboje do mieszkania i Maddie zabrała córkę do 
domu. Luke otworzył lodówkę i wyjął butelkę piwa. Otworzył ją i 
rzucił kapsel na blat.
 

– Chcesz o tym porozmawiać? – spytałam, kiedy tak stał z 

założonymi rękami.
 

– Nie widział Charley od trzech lat. Nie płacił alimentów i 

nie przysyłał jej żadnych prezentów. Nic. Bydlak wysilił się 

background image

jedynie parę razy na telefon, rozmawiał z nią przez kilka minut i 
tłumaczył się, dlaczego nie może jej odwiedzić. A teraz, po trzech 
latach, chce się zjawić i zabrać ją na weekend.
 

Podeszłam do Luke’a.

 

– Jest jej ojcem.

 

– Nie wygaduj głupot, Lily! Małą wiąże z nim jedynie DNA. 

On nie jest ojcem dla tej małej!
 

Widziałam ból w jego oczach i wiedziałam, że ojca zastępuje 

Charley on. Przyglądałam mu się, kiedy pił piwo, a w końcu 
objęłam go i mocno przytuliłam.
 

– Jest uzależniony od alkoholu i narkotyków, Lily. Nie ma 

mowy, żebym pozwolił mu ją zabrać. Może ją odwiedzić u 
Maddie, w mojej obecności.
 

– Przykro mi, ale Charley wydaje się przejęta tym 

spotkaniem.
 

– Wiem, i to jest smutne. Nawet nie wie, jak on wygląda. 

Ostatni raz widziała go, jak miała sześć lat.
 

– Daj spokój, nie będziemy się teraz tym zamartwiać. 

Chodźmy do Berniego, będzie miło. A właśnie, skoro mowa o 
Berniem, nie powiedziałeś mi, o czym rozmawialiście wczoraj. – 
Uniosłam wzrok i spojrzałam na niego.
 

Uniósł kciuk i delikatnie pogłaskał mnie po policzku.

 

– Jesteś taka piękna – wyszeptał.

 

Uśmiechnęłam się i położyłam dłoń na jego twarzy.

 

– Ty też jesteś piękny, Luke, wewnątrz i na zewnątrz. To, jak 

opiekujesz się Charley, jest niesamowite. Traktujesz ją jak własną 
córkę i za to cię kocham.
 

Zdjął moją dłoń ze swojej twarzy i przycisnął wargi do jej 

wnętrza, wpatrując mi się w oczy.
 

– Zaczynam się w tobie zakochiwać, Lily.

 

Puls mi przyspieszył. Dreszcz przebiegł mi w górę i w dół po

kręgosłupie, kiedy wypowiedział te słowa. Nie mogłam 
zaprzeczyć, że ja też się w nim zakochiwałam. Był w każdej mojej 
myśli i w każdej chwili pragnęłam jego dotyku. Przysunęłam twarz
do jego twarzy i pocałowałam go w usta, a potem spojrzałam na 

background image

niego.
 

– Ja też się w tobie zakochuję, Luke.

 

Wziął mnie na ręce, ukrył twarz na mojej szyi, a ja objęłam 

go mocno nogami. Nic nie powiedział, nie musiał. Oboje 
wiedzieliśmy, kiedy przytulaliśmy się do siebie, że nasza miłość 
rośnie i czy tego chcemy, czy nie, nie da się powstrzymać tego, co 
się między nami dzieje. Zaniósł mnie do sypialni i postawił przed 
łóżkiem. Jego palce po omacku rozpięły moją bluzkę i zsunęły mi 
ją z ramion, pozwalając jej opaść na ziemię. Rozpiął mi stanik, 
który zsunął mi się z piersi, a on musnął palcami twarde brodawki. 
Byłam jak zahipnotyzowana, kiedy patrzył mi w oczy, rozbierając 
mnie. Zdjął mi spódniczkę i zostałam w samych majtkach, a potem
chwycił mnie za pupę i ścisnął. Wziął głęboki oddech.
 

– Nigdy się tobą nie nasycę. Czuję, że twoje ciało się mnie 

domaga.
 

Wsunął dłoń pomiędzy moje nogi, a potem zanurzył we mnie

palec i pocałował mnie delikatnie. Wszystko, co robił, było 
subtelne i nieśpieszne. Chciałam wyciągnąć rękę i go chwycić, ale 
nie pozwoliłby mi. Chwycił mnie za rękę i położył moją dłoń na 
łechtaczce, każąc mi zataczać koła, a sam pochylił się i zmysłowo 
całował każdy fragmencik mojej pulsującej kobiecości. Moje ciało 
zadrżało i przeżyłam jeden z najlepszych orgazmów w życiu. Po 
chwili uniósł wargi do moich.
 

– Chcę, żebyś poczuła smak tego, co czuję ja za każdym 

razem, kiedy się kochamy – wyszeptał.
 

Chwycił mnie za kark i przytrzymał, całując mnie namiętnie, 

ssąc mój język i przygryzając dolną wargę.
 

– Potrzebuję cię, kochanie. Tak strasznie cię potrzebuję, że aż

boli.
 

Przerwał pocałunek, obrócił mnie i położył na łóżku. 

Pochylił się nade mną i delikatnie pocałował mnie w plecy. Cichy 
jęk stał się głośniejszy, kiedy zanurzył się we mnie. Poruszał się 
we mnie i sprawił, że szczytowałam z nim, kiedy wsunął rękę pod 
mój brzuch i zaczął pieścić nabrzmiałą łechtaczkę. Położył się na 
mnie i przysunął wargi do ucha.

background image

 

– Nigdy mnie nie opuszczaj.

 

Poczułam, że ściska mnie w gardle, ciężko mi było złapać 

oddech. Poprosił mnie, żebym nigdy go nie opuściła, a to znaczyło,
że sprawy toczyły się z prędkością światła. Odwróciłam głowę na 
bok i pocałowałam go w usta z uśmiechem. Wstał i poszedł do 
łazienki, a ja leżałam, rozważając jego słowa. Po kilku minutach 
wrócił i podszedł do miejsca, gdzie leżały jego bokserki i dżinsy.
 

– Myślałem, żeby kupić bar Berniego – powiedział, 

wkładając bokserki. Usiadł na łóżku.
 

Usiadłam i objęłam go za szyję.

 

– Cudownie, Luke. Od jak dawna się nad tym zastanawiasz?

 

Chwycił mnie za rękę i splótł palce z moimi.

 

– Zawsze o tym marzyłem, od dziecka. Callie i ja 

rozmawialiśmy o tym bez przerwy. Zachęcała mnie do tego, a 
kiedy w końcu postanowiłem zrobić ten krok, zdarzył się wypadek 
i wszystko się zmieniło.
 

Pocałowałam go w ramię, a on pogłaskał mnie po ręce.

 

– Luke, powinieneś go kupić.

 

– To nie takie proste, Lily.

 

Usłyszałam, że dzwoni mój telefon i Luke powiedział, żebym

odebrała. Wstałam z łóżka, podeszłam do komody i zobaczyłam, 
że dzwoni Gretchen.
 

– Hej, Gretch, co tam?

 

– Będziecie uprawiać seks do rana, czy wybieracie się do 

baru?
 

– Już tam jesteście? – spytałam.

 

– Nie, czekamy przed twoim mieszkaniem.

 

– Och! Dajcie nam minutę. Drzwi są otwarte, wejdźcie i się 

rozgośćcie.
 

– Dobrze – powiedziała i zakończyła połączenie.

 

Luke spojrzał na mnie i zauważyłam, że łzy i smutek, który 

wypełniał jego oczy, znikły.
 

– Nie miałem pojęcia, że już ta godzina.

 

– Poczekają – powiedziałam i wyjęłam z szafy czarną 

sukienkę.

background image

 

– Jeżeli w to się ubierzesz, będę musiał cię przelecieć w 

łazience w barze.
 

Zachichotałam, wkładając sukienkę.

 

– Trzymam cię za słowo – uśmiechnęłam się.

 

– Stary i stara, idziemy! – krzyknął Sam z drugiego pokoju.

 

– Nie wrzeszcz, człowieku! Już idziemy! – odpowiedział 

Luke.
 

– Mam nadzieję! – krzyknął.

 

Spojrzeliśmy na siebie i zaczęliśmy się śmiać. Luke się ubrał 

i weszliśmy do salonu. Gretchen spojrzała na mnie, wstała z 
kanapy, chwyciła mnie za rękę i zaprowadziła do łazienki.
 

– Masz włosy jak po seksie. Nie możesz iść tak do baru.

 

Westchnęłam, wzięłam szczotkę, przeczesałam włosy i 

poprawiłam makijaż.
 

– A teraz? – spytałam, obracając się.

 

– O wiele lepiej – uśmiechnęła się.

 

Weszłyśmy do salonu, wzięłyśmy naszych facetów za ręce i 

ruszyliśmy do Berniego.
 

background image

 Rozdział 24

 

Cztery piwa, Candi – powiedział Luke, przechodząc obok 

baru i we czwórkę usiedliśmy przy stoliku.
 

– Co jest między twoją siostrą i Luckym? – spytałam 

Gretchen, biorąc ją za rękę.
 

– Nie wiem. Powiedziała, że to dziwne, bo on zupełnie nie 

jest w jej typie, ale nie jest w stanie przestać się z nim pieprzyć.
 

Skrzywiłam się, kiedy Candi przyniosła piwa.

 

– Chyba mamy dziś tłok, Luke. Może powinieneś wejść na 

scenę, zagrać na gitarze i zaśpiewać nam piosenkę. – Candi się 
uśmiechnęła.
 

– Bardzo bym chciał, Candi, ale nie zabrałem gitary.

 

– Ty nie zabrałeś, ale zrobiłem to ja. – Sam zachichotał.

 

Luke spojrzał na niego.

 

– Przywiozłeś moją gitarę?

 

– Tak, leży z tyłu w dżipie. Włożyłem ją, na wypadek gdyby 

była ci potrzebna – odpowiedział Sam.
 

– Świetnie! – Candi uśmiechnęła się promiennie. – 

Trzydzieści minut, Luke. Rzucisz ten tłum na kolana – 
powiedziała.
 

Luke pochylił się do mnie i wypił łyk piwa.

 

– A może ty weszłabyś na scenę i zagrałabyś to, czego 

nauczył się tata?
 

– Mowy nie ma! – krzyknęłam i napiłam się piwa.

 

Nie wiedziałam, czy żartuje, ale byłam pewna, że za żadne 

skarby świata nie wyjdę na scenę i nie zagram na gitarze.
 

– No, Lily. Masz piękny głos. – Luke się uśmiechnął.

 

– Kiedy słyszałeś, jak śpiewam?

 

– Przez ścianę, śpiewasz prawie co wieczór zanim się 

położysz, w każdym razie robiłaś tak, zanim zacząłem u ciebie 
nocować.
 

– Cholera, muszę się przeprowadzić, te ściany są za cienkie.

 

Luke się roześmiał, ściągnął mnie z krzesła i przytulił.

 

– Nigdzie się nie wyprowadzisz – powiedział.

background image

 

Sam wyszedł do dżipa, wziął gitarę i podał mu ją, a Candi 

ogłosiła ze sceny występ Luke’a. Uśmiechnęłam się do niego i 
pocałowałam go na szczęście. Puścił do mnie oko, wszedł na scenę
i usiadł na stołku barowym, który postawiła dla niego Candi. 
Poprawił mikrofon i przywitał się, a wszyscy w barze powitali go 
oklaskami. Jego uśmiech zniewalał mnie jak zawsze. Skupiłam się,
widząc, jak gra kilka akordów, żeby sprawdzić dźwięk. Candi 
postawiła przede mną kolejne piwo, pochyliła się i wyszeptała mi 
do ucha, patrząc na scenę:
 

– Luke to wspaniały facet, miło widzieć, że znów się 

uśmiecha.
 

Nie odrywałam od niego wzroku, kiedy siedział na scenie.

 

– To wspaniały facet – odpowiedziałam, patrząc przed siebie.

– Czasami myślę, że to zbyt piękne, żeby było prawdziwe.
 

Candi poklepała mnie po ramieniu i odeszła. Wypiłam łyk 

świeżego, zimnego piwa i słuchałam Luke’a śpiewającego 
piosenkę.
 

Kiedy skończył, odezwał się do tłumu.

 

– Poznałem pewną wyjątkową kobietę. Jest bardzo 

utalentowana i wydaje mi się, że wszyscy ją polubicie. Panie i 
panowie, chcę przedstawić Lily Gilmore.
 

Ścisnęło mnie w żołądku, serce zaczęło mi łomotać. Nie 

miałam wątpliwości, że go zabiję, ale to musiało poczekać, bo 
ludzie wiwatowali i klaskali. Gretchen popchnęła mnie na scenę. 
Stałam i patrzyłam na radosny tłum. Luke wstał, podał mi gitarę.
 

– Możesz mnie później ukarać – wyszeptał mi do ucha.

 

Zgromiłam go wzrokiem i usiadłam na stołku z jego gitarą w 

ręce. Luke zszedł ze sceny i wrócił do stolika. Wyglądałam go w 
tłumie i przypomniałam sobie wieczór, kiedy to samo zrobił mi 
tata. Zamknęłam oczy, wzięłam głęboki oddech i zaczęłam grać 
piosenkę, którą napisałam krótko po jego śmierci.
 

Pociągały cię miłość i alkohol

 

Lubiłeś grać.

 

Kocham cię to tylko słowa.

 

Jeżeli nie idą za nimi czyny, nie mają znaczenia.

background image

 

Mówiłeś, że mnie kochasz, a ja byłam w niebie.

 

Jesteś wyryty tak głęboko w moim sercu

 

Że nie ma od tego ucieczki.

 

Jestem twoją córką i twoją gwiazdą.

 

Zostawiłeś mnie samą, pełną ran.

 

Były dla ciebie ważniejsze rzeczy

 

Niż rodzina, którą kiedyś miałeś.

 

Zawsze mi mówiłeś, że mam jasno świecić

 

I że jestem twoją latarnią.

 

Jesteś wyryty tak głęboko w moim sercu

 

Że nie ma od tego ucieczki.

 

Jestem twoją córką i twoją gwiazdą

 

Zostawiłeś mnie samą, pełną ran.

 

Powiedziałeś, że zawsze będziesz ze mną

 

Kiedy będę cię najbardziej potrzebować.

 

Wystarczy telefon

 

Na Wschodnie Wybrzeże.

 

Przestałam już płakać, pożegnałam się.

 

Będę o tobie pamiętać zawsze, aż do śmierci.

 

Mam nadzieję, że słyszysz mnie tam, gdzie jesteś.

 

Ta piosenka jest dla ciebie, od twojej córki, twojej gwiazdy.

 

Ludzie w barze klaskali i gwizdali, a ja zagrałam ostatni 

akord. Wstałam, uśmiechnęłam się i podziękowałam, a Sam 
wszedł na scenę i wziął gitarę Luke’a. Pocałował mnie w policzek 
i się uśmiechnął. Luke wstał od stolika i stanął na środku baru, 
czekając, aż zejdę ze sceny prosto w jego ramiona. Kiedy 
podeszłam do niego, jego ramiona objęły mnie mocno.
 

– Skarbie, to było piękne. Dobrze się czujesz?

 

– Tak, Luke – powiedziałam i spojrzałam na niego.

 

– Nie wiedziałem, że piszesz piosenki, myślałem, że 

śpiewasz i grasz jakieś przypadkowe albo te, których nauczył się 
ojciec.
 

– Od czasu do czasu piszę – uśmiechnęłam się.

 

Ujął moją twarz w dłonie i pocałował mnie w usta. Podeszła 

do nas Gretchen, przerwała nam pocałunek i przytuliła mnie.

background image

 

– Nigdy wcześniej nie słyszałam tej piosenki, Lily. Taka z 

ciebie przyjaciółka? Dlaczego nigdy mi jej nie zaśpiewałaś? – 
spytała teatralnie.
 

– Tę piosenkę zatrzymałam dla siebie.

 

– Zatrzymałaś dla siebie? Właśnie ją zaśpiewałaś tłumowi 

ludzi! – krzyknęła.
 

– Uznaj to za mój debiut.

 

Nagle rozległa się nasza ulubiona piosenka, Blurred Lines 

Robina Thicke’a, Gretchen chwyciła mnie za rękę i pociągnęła na 
parkiet. Zaczęłyśmy poruszać biodrami i tańczyć, a po chwili 
poczułam dwie dłonie w pasie. Odwróciłam się i zobaczyłam 
uśmiechającego się do mnie Luke’a, przesuwającego dłońmi w 
górę i w dół po moim ciele i tańczącego w rytm muzyki. Nasze 
ciała trzymały ten sam rytm, kiedy kołysaliśmy biodrami w tył i w 
przód. Tańcząc, patrzyliśmy sobie w oczy. Luke nie przestawał się 
uśmiechać, ja też nie. Kiedy piosenka się skończyła, Luke objął 
mnie, pocałował i zaprowadził do stolika. Sam wyciągnął rękę, 
żeby przybić ze mną piątkę.
 

– Twoja piosenka wymiata. Jestem z ciebie dumny, nie 

wiedziałem, że umiesz śpiewać.
 

– Dzięki, Sam – uśmiechnęłam się.

 

Luke usiadł na krześle i objął mnie. Zmierzyłam wzrokiem 

tłum i dostrzegłam dwie dziewczyny, które były kiedyś u Luke’a w
mieszkaniu. Stały w kącie i patrzyły na nas. Po chwili ruszyły do 
naszego stolika. Spojrzałam na dziewczynę, która z takim 
oddaniem robiła Luke’owi loda.
 

– Idźcie dalej – powiedziałam.

 

Uśmiechnęłam się i wypiłam piwo do dna. Gretchen opluła 

się piwem, bo nie była w stanie powstrzymać się od śmiechu, a 
Luke pokręcił głową.
 

Ledwie zdążyliśmy przekroczyć próg mojego mieszkania, 

Luke podciągnął mi sukienkę i mocował się, żeby zerwać majtki. 
Nic nie było w stanie przerwać naszego namiętnego pocałunku, bo 
świat przestał dla nas istnieć. Tym razem przycisnęłam Luke’a do 
drzwi, rozpięłam mu dżinsy i zdjęłam je razem z bokserkami. 

background image

Odchylił głowę i jęknął, kiedy wzięłam do ust jego sztywny 
członek. Nie był w stanie panować nad swoimi ruchami. Ścisnął 
moje włosy, kiedy mój język przesuwał się wokół koniuszka, a 
moje dłonie poruszały się rytmicznie w górę i w dół. Jego jęki 
stały się głośniejsze, kiedy zaczęłam go ssać. Poruszał biodrami w 
przód i w tył.
 

– O, Boże, Lily. Zaraz skończę! – krzyknął.

 

Nagle ciepły, słonawy płyn wypełnił moje usta. Nigdy 

wcześniej nie połykałam. Właściwie nigdy wcześniej nie robiłam 
nikomu loda do samego końca. Na ogół kończyłam ręką, ale z 
Lukiem nie chciałam przerywać. Nie wiedziałam, co zrobić, nie 
chciałam być niegrzeczna i zepsuć chwili, biegnąc do kuchennego 
zlewu, żeby wypluć to, co miałam w ustach, więc połknęłam. Luke
podciągnął mnie do góry i odgarnął mi włosy z twarzy.
 

– Jesteś niesamowita – uśmiechnął się.

 

– Poprawka: to ty jesteś niesamowity – odpowiedziałam.

 

Zaniósł mnie do sypialni, objął mnie mocno i po raz pierwszy

od ponad roku spałam tej nocy jak kamień.
 

background image

 Rozdział 25

 

LUKE

 

Więcej czasu spędzałem u Lily niż w moim własnym 

mieszkaniu. Wypracowaliśmy z Samem system, że kiedy ja 
nocowałem u Lily, u nas zostawała na noc Gretchen. Nadszedł 
kolejny ranek i Lily szykowała się do pracy. Zrobiłem jej kawę i 
napisałem do Sama, żeby zapytać, czy może przynieść jajka. 
Byłem w bokserkach, więc poszedłem do sypialni włożyć dżinsy. 
Kiedy usłyszałem pukanie, zostawiłem rozpięty guzik i zamek w 
dżinsach. Poszedłem, otworzyłem drzwi i zamarłem, kiedy 
zobaczyłem Charley. Zmierzyła mnie wzrokiem z góry na dół i 
zauważyła, że jestem półnagi. Nie po raz pierwszy mnie tak 
widziała, ale po raz pierwszy stało się to u Lily.
 

– Charley, co ty tu robisz? – próbowałem się uśmiechnąć 

jakby nigdy nic.
 

– Dlaczego nie jesteś ubrany? Spędziłeś tu noc?

 

Wziąłem głęboki oddech.

 

– Żabko, co mogę dla ciebie zrobić?

 

Z korytarza wyłoniła się Lily, zobaczyła małą i spojrzała na 

mnie.
 

– Cześć, Charley, wejdź – powiedziała.

 

Zanurkowała mi pod ramię i weszła do mieszkania.

 

– Idziesz dzisiaj na kolację do babci? – spytała Lily.

 

– Pewnie, jestem przejęta!

 

Charley zmierzyła mnie wzrokiem, kiedy wyszedłem z 

sypialni z zapiętymi dżinsami i w koszulce.
 

– Nie musiałeś się ubierać ze względu na mnie – 

powiedziała.
 

Lily parsknęła śmiechem, a ja zgromiłem ją wzrokiem.

 

– Żabko, nie musisz iść do szkoły?

 

– Tak, ale ja właśnie…

 

– Właśnie wychodziłaś – roześmiałem się, podniosłem ją, 

przerzuciłem ją sobie przez ramię i zaniosłem do jej mieszkania. 

background image

Zostawiłem ją z Maddie i wróciłem do mieszkania Lily, akurat 
kiedy przyszedł Sam i wręczył mi pudełko jajek.
 

– Stary, wysłałem ci wiadomość jakieś dwadzieścia minut 

temu.
 

– Przepraszam, ale byłem zaabsorbowany Gretchen. – Puścił 

do mnie oko.
 

– Dzięki. – Wziąłem jajka i wszedłem do mieszkania.

 

Lily siedziała przy stole i jadła płatki, popijając kawą.

 

– Kochanie, chciałem ci przygotować jajka.

 

– Dziękuję, ale wystarczą mi płatki. Poza tym, nie mam 

czasu na jajka. – Zerknęła na zegarek.
 

Nalałem sobie kawy, oparłem się o blat i wpatrywałem się w 

nią. Nie mogłem uwierzyć, że ta kochająca, piękna dziewczyna jest
moja. Nie sądziłem, że kiedykolwiek powiem jeszcze te słowa po 
śmierci Callie, ale przy Lily było to proste.
 

Spojrzała na mnie i się uśmiechnęła.

 

– Wiesz, jak seksownie wyglądasz, kiedy opierasz się tak o 

blat?
 

– Może mi pokażesz? – uśmiechnąłem się szelmowsko.

 

– Nie kuś mnie, Luke. Bo znowu się spóźnię – powiedziała i 

wstawiła miskę do zlewu.
 

Odwróciła się do mnie i położyła dłonie na mojej piersi.

 

– Muszę lecieć, bo jeżeli się spóźnię, Charley zacznie 

opowiadać straszne plotki na nasz temat.
 

Zachichotałem, pocałowałem ją w usta i przytuliłem na 

pożegnanie.
 

– Miłego dnia, kochanie. Będę za tobą tęsknił.

 

– Ja też będę tęsknić. – Pocałowała mnie ostatni raz.

 

Wszedłem do mojego mieszkania i zastałem Gretchen, która 

sprzątała kuchnię.
 

– Dzień dobry, Luke.

 

– Dzień dobry, Gretchen – odpowiedziałem i poszedłem do 

sypialni.
 

Kiedy zbierałem ubrania do prania, w progu stanęła 

Gretchen.

background image

 

– Muszę z tobą o czymś porozmawiać.

 

– Wal.

 

– Dzwoniła do mnie Giselle, wpadli z Luckym w Seattle na 

matkę Lily, Lucky przypadkiem powiedział jej, że Lily tu mieszka.
 

– Cholera, to niedobrze, co?

 

– Nie, bo jeżeli ona albo Brynn tu przyjadą, strach pomyśleć, 

co się będzie działo.
 

– Może Lily powinna porozmawiać z mamą. Rodzina jest 

naprawdę ważna i nie chciałbym, żeby Lily całkiem straciła swoją 
przez to, czego matka jej nie powiedziała. Lepiej, że stało się tak, 
jak się stało, bo inaczej bym jej nie poznał.
 

– Nie rozumiesz, Luke. Lily nigdy nie miała normalnego 

życia. Opowiedziała ci o romansach ojca i uzależnieniu od 
alkoholu i narkotyków, prawda?
 

Odwróciłem się i spojrzałem na nią, niosąc kosz brudnych 

rzeczy do salonu.
 

– Wiem, że miał liczne romanse i pił, ale o narkotykach nic 

nie wspominała.
 

– Brał co się tylko dało. Pamiętam, że raz przyszłam do Lily, 

a jej ojciec wciągał kokę z kuchennego stołu.
 

– Cholera, to straszne. – Pokręciłem głową i nalałem kawy 

do dwóch kubków.
 

– Żebyś wiedział, Luke. Postanowiła odciąć się od rodziny i 

chyba musimy zrobić, co się da, żeby ją chronić. Nie chcę, żeby 
znów cierpiała. Za bardzo ją kocham, żeby patrzeć, jak znowu 
przeżywa ten ból. Jest dobrym człowiekiem i nie zasługuje na to.
 

– Ja też ją kocham i będę ją chronił, jak się tylko da. Nie 

chcę, żebyś się martwiła – uśmiechnąłem się.
 

Gretchen wzięła swoje rzeczy i wyszła z mieszkania. Nie na 

żarty martwiło mnie to, że Lucky powiedział coś matce Lily, ale 
nie znał sytuacji, więc nie mogłem go winić. Postanowiłem, że nie 
powiem Lily o tym, czego dowiedziałem się od Gretchen, bo nie 
chciałem jej martwić, zwłaszcza dzisiaj, w dniu mojej rodzinnej 
kolacji. Byłem przejęty tym, że zabieram Lily do domu, żeby 
poznała moich rodziców, więc postanowiłem wysłać kwiaty dwóm

background image

najważniejszym dla mnie kobietom. Wziąłem telefon i 
zadzwoniłem do miejscowej kwiaciarni. Zamówiłem ładny bukiet 
na stół dla mamy, a Lily wysłałem tuzin czerwonych róż z 
liścikiem:
 

Piękne kwiaty dla pięknej kobiety.

 

Już za tobą tęsknię.

 

Kocham cię na zawsze, Luke.

 

Dzień był piękny, więc postanowiłem wyjść na dwór i 

popracować nad piosenkami. Zaniosłem pranie do pralni, 
wrzuciłem do pralki, wziąłem notes, długopis, gitarę i poszedłem 
na basen. Usiadłem na leżaku, na stoliku obok położyłem telefon i 
spojrzałem w górę, na niebo. Słońce skryło się za chmurą, jedną z 
niewielu na niebie. Pomyślałem o rozmowie z Gretchen na temat 
rodziny Lily, wziąłem długopis i zacząłem spisywać słowa, które 
przyszły mi na myśl:
 

Nawet chmury wiedzą

 

Że nie ma takiego miejsca, do którego można uciec przed 

wszystkim.
 

Nie ma takiego miejsca, w którym możemy uczyć się spokoju.

 

Zagrałem akordy C i F, żeby znaleźć najlepszą nutę, a mój 

umysł wrócił do chwili, kiedy poznałem Lily. Nie miała zamiaru 
znosić mojego zachowania, kiedy odnosiłem się do niej jak dupek, 
tylko dlatego że potrafiłem skupiać się jedynie na sobie i swoich 
problemach.
 

Kiedy widzę tylko siebie

 

Więc odpuśćmy, darujmy sobie te niedojrzałe konflikty.

 

Zagrałem C, F i G, żeby stworzyć dźwięk, który pasował do 

słów piosenki, którą pisałem. Lily miała złamane serce nie tylko 
przez ojca i matkę, ale również przez narzeczonego i siostrę. Nie 
mogłem znieść widoku jej łez.
 

Każde serce będzie złamane

 

Nie da się uchronić go przed wszystkim

 

Jeżeli złamane jest tylko przez kogoś

 

Nie dawaj mi go, proszę

 

Bo widok twoich łez sprawia, że chcę wyjść

background image

 

Ale straszliwie boję się cię stracić.

 

Zadzwonił mój telefon i piękne zdjęcie Lily pojawiło się na 

wyświetlaczu. Odebrałem z uśmiechem.
 

– Cześć, piękna.

 

– Właśnie dostałam piękne czerwone róże od seksownego 

faceta o imieniu Luke. Nie znasz go przypadkiem?
 

– Nie mogę powiedzieć, że znam, ale kiedy go znajdę, skopię

mu tyłek za to, że przysyła mojej dziewczynie kwiaty.
 

– Są piękne, Luke, dziękuję. Uczniowie są przejęci, cały czas

przesyłają mi buziaczki. A Charley podeszła do mnie do biurka i 
powiedziała, że ma nadzieję, że kwiaty są od ciebie – roześmiała 
się.
 

Zachichotałem.

 

– Cieszę się, że ci się podobają, skarbie.

 

– Jak słyszysz, nie panuję nad uczniami. Tęsknię za tobą, do 

zobaczenia.
 

– Cześć, Lily.

 

– Cześć, Luke.

 

Uśmiechnąłem się i odłożyłem telefon.

 

Czy to wszystko nie dzieje się za szybko? Nie byłem pewien,

ale nie miałem wątpliwości, że Lily jest pierwszą kobietą, która 
zwróciła moją uwagę i sprawiła, że poczułem coś po wypadku. 
Znów zagrałem akordy i dopisałem parę linijek, aż zadzwoniła 
pani Kramer, żebym naprawił jej cieknący sedes.
 

Przepłynę niebieski ocean

 

Polecę rakietą na księżyc

 

Ale bez ciebie jestem niczym.

 

Wstałem, poszedłem do mieszkania, wziąłem skrzynkę z 

narzędziami i naprawiłem sedes pani Kramer.
 

background image

 Rozdział 26

 

LILY

 

Postawiłam wazon z różami, które przysłał mi Luke na 

blacie, zastanawiając się, w co się ubrać na kolację u jego 
rodziców. Zaczęłam się denerwować, bo od bardzo dawna nie 
miałam okazji poznać niczyjej rodziny. Zawsze się martwię, że 
mnie nie polubią albo że dojdą do wniosku, że coś ze mną nie tak. 
Zastanawiałam się, gdzie jest Luke, zwykle czekał na mnie, kiedy 
wracałam do domu. Wyjrzałam przez okno i zobaczyłam, że nie 
było jego motocykla, więc wzięłam telefon i napisałam mu 
wiadomość.
 

„Gdzie jest mój rycerz w lśniącej zbroi?”

 

Po kilku chwilach przyszła odpowiedź.

 

„Jestem w sklepie, kochanie. Musiałem po coś pojechać, 

zaraz wracam”.
 

„Do zobaczenia”, odpisałam.

 

Weszłam do sypialni i otworzyłam szafę. Chciałam wyglądać

idealnie, ale też nie chciałam, żeby rodzina Luke’a zauważyła, 
jakie zniszczenie zostawiła we mnie moja rodzina. Zdjęłam 
ubranie, w którym byłam w pracy i stałam przed szafą w staniku i 
w majtkach. Nagle rozległ się za mną głos, który wyrwał mnie z 
rozmyślań.
 

– Co za widok dla zmęczonych oczu – powiedział Luke, 

opierając się o futrynę i chowając ręce za plecami.
 

– Cholera, Luke, przestraszyłeś mnie. – Odwróciłam się i 

spojrzałam na niego.
 

– Przepraszam, kochanie, ale czego się spodziewałaś, stojąc 

w samym staniku i tych rozkosznych koronkowych majteczkach?
 

Uśmiechnęłam się i podeszłam do niego.

 

– Co chowasz za plecami? – spytałam, muskając palcem jego

koszulę.
 

Jego górna warga się uniosła, spojrzał na mnie i wyciągnął 

ręce, w których trzymał kask.

background image

 

– Niespodzianka! – powiedział.

 

Zakryłam usta dłońmi, przerażona.

 

– Luke!

 

– Wiem, pewnie teraz mnie za to nienawidzisz, ale powinnaś 

mieć swój własny kask, skoro będziesz jeździć na moim motorze.
 

– Wcale cię nie nienawidzę. Jestem zachwycona! – 

krzyknęłam i wzięłam od niego kask.
 

Był czarny w białe lilie i miał moje imię wygrawerowane z 

boku. Wspięłam się na palce i pocałowałam uśmiechnięte wargi 
Luke’a.
 

– Dziękuję, kochanie, jest piękny.

 

Wziął kask z moich dłoni, włożył mi na głowę, a potem 

położył ręce na moich biodrach.
 

– Boże, jesteś taka seksowna.

 

Podeszłam do dużego lustra stojącego w rogu sypialni. Nie 

mogłam się powstrzymać i wybuchnęłam śmiechem, kiedy stałam 
tak i patrzyłam na siebie w staniku, majtkach i kasku 
motocyklowym.
 

– Z czego się śmiejesz? – spytał Luke, podchodząc do mnie.

 

– Wyglądam w tym niedorzecznie.

 

Chwycił mnie za pupę.

 

– Bardzo chcę cię przelecieć z kaskiem na głowie.

 

Natychmiast zdjęłam kask, odwróciłam się i walnęłam 

Luke’a w pierś.
 

– Oszalałeś! Nie będę uprawiała seksu w czymś takim na 

głowie! – krzyknęłam.
 

Luke westchnął.

 

– Trudno, może być bez. – Pchnął mnie na łóżko i się 

uśmiechnął.
 

Wyglądałam przez okno, kiedy jechaliśmy do rodziców 

Luke’a. Wzdłuż ulic rosły rzędy drzew i stały duże domy z 
zadbanymi trawnikami. Luke pochylił się i chwycił mnie za rękę.
 

– Proszę, powiedz, że się nie denerwujesz.

 

– Dlaczego miałabym się denerwować? To tylko pierwsze 

spotkanie z rodzicami mojego chłopaka – powiedziałam i 

background image

spojrzałam na niego.
 

– Wygadana jesteś. – Luke się roześmiał, przyciągnął moją 

dłoń do swoich ust i delikatnie pocałował.
 

Kiedy wjeżdżał na podjazd, podziwiałam olbrzymią ilość 

drzew palmowych przed piętrowym domu z beżową elewacją. 
Wzięłam głęboki oddech, kiedy Luke wysiadł i obszedł auto, żeby 
otworzyć mi drzwi.
 

– Zamknij oczy i oddychaj, Lily. – Pomógł mi wysiąść. – Nie

ma się czym stresować. Moja rodzina jest luzacka, na pewno cię 
pokochają.
 

Skinęłam głową i się uśmiechnęłam, kiedy szliśmy 

podjazdem do domu. Luke położył dłoń na klamce i pchnął drzwi. 
Wybiegła nam na powitanie Charley.
 

– Wujku Luke, Lily! – krzyknęła, a Luke wziął ją na ręce.

 

– Dawno się nie widzieliśmy, żabko. – Pacnął ją w nos.

 

– Babcia, dziadek i mama są w kuchni – powiedziała.

 

– Więc chodźmy do nich przedstawić im Lily. – Luke się 

uśmiechnął.
 

Szliśmy korytarzem, a ja słyszałam szybkie bicie własnego 

serca. Kiedy zbliżyliśmy się do kuchni, Luke postawił Charley na 
ziemi i podszedł do mamy.
 

– Luke, jesteś! – krzyknęła i mocno go uściskała. – Dziękuję 

za piękne kwiaty.
 

Maddie podeszła do mnie i mnie przytuliła.

 

– Nie stresuj się – wyszeptała.

 

Luke wyswobodził się z objęć matki, odwrócił się do taty, 

który poklepał go po plecach, kiedy się uściskali.
 

– Mamo, tato, chcę wam przedstawić Lily Gilmore. – Luke 

się uśmiechnął i chwycił mnie za rękę.
 

– Och, Lily, cudownie cię poznać! Mów mi Annie – 

powiedziała i mocno mnie uściskała.
 

– Ciebie również miło poznać, wiele o tobie słyszałam.

 

– Mam nadzieję, że same dobre rzeczy, bo Luke będzie miał 

kłopoty. – Annie posłała synowi wymowne spojrzenie.
 

– Oczywiście, że tylko dobre – uśmiechnęłam się.

background image

 

Ojciec Luke’a wyciągnął ręce.

 

– Miło cię poznać Lily. Mów mi Tom.

 

– Nawzajem, Tom.

 

Luke podszedł, uśmiechnął się i objął mnie.

 

– Już cię kochają – wyszeptał.

 

Stałam przed wyspą i podziwiałam granitowe blaty na 

wiśniowych szafkach, które pasowały do wiśniowych drewnianych
podłóg. Nie mogłam się powstrzymać – przypomniała mi się 
kuchnia mojego rodzinnego domu. Podobieństwo było uderzające.
 

– Zapraszam wszystkich, zabierajmy się do gotowania! – 

krzyknęła Annie.
 

– Co będzie, mamo? – spytał Luke.

 

– Dzisiaj robimy kurczaka marsala i każdy ma wyznaczone 

zadanie – powiedziała, wyciągając z kieszeni białą kartkę. – Tom, 
twoim zadaniem będzie rozbić piersi kurczaka. Luke, ty 
przygotujesz panierkę, a Lily pokroi grzyby. Maddie, ty się 
zajmiesz sałatką, a ja przygotuję ziemniaki.
 

– Babciu, a ja? – Charley zmarszczyła brwi.

 

– Ty, moja kochana wnusiu, pomożesz mi przy ziemniakach. 

Kiedy je pokroję, będziesz musiała ułożyć je w naczyniu.
 

Luke i ja zajęliśmy miejsce przy blacie, na którym leżały 

wszystkie składniki. Wzięłam grzyby i zaczęłam je kroić, a Luke 
zajął się przygotowaniem panierki do kurczaka. Wspólne 
gotowanie wyzwoliło we mnie niesamowite uczucie. Annie była 
jak powiew świeżego powietrza. Mierzyła około metra pięćdziesiąt
sześć i była drobna. Orzechowe, średniej długości włosy delikatnie
okalały jej twarz. Oczy miała ciemnobrązowe, a uśmiech 
przypominał uśmiech Luke’a. Z tego, co zdążyłam zauważyć, 
miała radosną, pełną życia osobowość. Była bardzo rodzinną osobą
i cieszyłam się, że tego wieczoru będę częścią tej rodziny.
 

– Podoba mi się, że twoja mama podchodzi tak do kolacji – 

powiedziałam do Luke’a.
 

– Teraz jest w porządku, ale kiedy dorastałem, było to trochę 

wkurzające. Wyobraź sobie, że kumple cię wołają, żebyś wyszedł, 
a ty im mówisz, że nie możesz, bo musisz gotować kolację z 

background image

mamą.
 

– Oj, biedactwo – jęknęłam, wkładając mu grzyba do ust.

 

Annie wstawiła ziemniaki do piekarnika, a Luke podał 

Tomowi kurczaka w panierce i położył go na patelni. Tom był 
przystojnym mężczyzną, miał około metra osiemdziesiąt i 
umięśnione ciało. Jego krótkie piaskowobrązowe włosy i 
orzechowe oczy bardzo przypominały mi Luke’a.
 

– Dobra, ziemniaki są w piekarniku, kurczak na patelni, 

sałatka zrobiona, możemy odpoczywać, dopóki jedzenie nie będzie
gotowe! – krzyknęła Annie.
 

Luke podszedł do lodówki, wyjął dwie butelki piwa, zdjął 

kapsle i podał mi jedną.
 

– Chodź, skarbie, pokażę ci dom.

 

Zabrał mnie na obchód i na górę do jego dawnej sypialni. 

Błękitne ściany ozdobione były u góry paskiem tapety z motywem 
piłkarskim. Właściwie wszystko w pokoju miało ten sam wspólny 
mianownik piłkarski, nawet lampka na komodzie. W rogu pokoju 
stało podwójne łóżko z niebieską narzutą i pasującą poduszką. Na 
ścianach wisiały zdjęcia Luke’a i jego rodziny. Zmierzyłam 
wzrokiem pokój, szukając zdjęć Callie, ale ich nie było. 
Spojrzałam na drzwi szafy, na których wisiał plakat z moim ojcem.
Siedział na stołku z gitarą. Podeszłam do niego i spojrzałam ojcu w
oczy. Łzy zaczęły napływać mi do oczu. Luke podszedł, stanął za 
mną i objął mnie.
 

– Przepraszam, Lily, zapomniałem, że nadal tu wisi. – 

Pocałował mnie w głowę.
 

– Nie szkodzi. – Wytarłam oczy. Ujawniła się we mnie złość, 

której, jak mi się wydawało, po śmierci ojca się pozbyłam.
 

– Poczekaj, aż pokażę ci ogród – powiedział Luke i 

wyprowadził mnie z pokoju.
 

Kiedy szliśmy obejrzeć ogród, Annie ogłosiła, że kolacja jest 

gotowa. Wszyscy zajęli miejsca w jadalni, a Luke, zanim usiadł, 
nalał wszystkim wina do kieliszków. Podszedł do miejsca Charley 
i udawał, że jej też chce nalać.
 

– Wujku Luke, ja nie mogę pić wina, jestem za mała – 

background image

zachichotała.
 

– Bardzo mi przykro, madame, myślałem, że ma pani co 

najmniej dwadzieścia pięć lat.
 

Uśmiechnęłam się, gdy mała się roześmiała. Kiedy patrzyłam

na niego z Charley, miękło mi serce. Kiedy był przy niej, czuło się 
miłość. Luke spojrzał na mnie i puścił oko.
 

– Lily, opowiedz nam o swojej rodzinie. Czym się zajmują 

twoi rodzice? Masz rodzeństwo? – spytała niewinnie Annie.
 

– Mamo, nie teraz – przerwał jej Luke.

 

– Luke, nie bądź niemądry, chcę się dowiedzieć o Lily 

wszystkiego.
 

W tej chwili postanowiła się wtrącić Charley.

 

– Wujek Luke spał u Lily. Otworzył mi dzisiaj rano drzwi i 

miał na sobie tylko dżinsy i był rozczochrany, jakby dopiero wstał 
z łóżka.
 

– Charley! – krzyknęła Maddie.

 

Luke posłał jej spojrzenie przez stół.

 

– Lily na pewno zaprosiła go do siebie na kawę – 

powiedziała Annie.
 

– Widziałam, jak innego dnia całowali się na klatce, a dzisiaj 

przysłał jej ładne czerwone róże – uśmiechnęła się.
 

– Żabko, musisz być cicho i jeść kolację, bo inaczej zjem ci 

deser.
 

– Nie zjesz! – pisnęła.

 

– No to patrz!

 

– Mamo, powiedz, żeby przestał! – jęknęła.

 

– Na miłość boską, przestańcie oboje i jedzcie – powiedziała 

Annie.
 

Pochyliłam się do niej.

 

– Opowiem ci o mojej rodzinie po kolacji – wyszeptałam. – 

Nie chcę robić tego przy Charley.
 

– Rozumiem. – Pogłaskała mnie po ręce z uśmiechem.

 

Kolacja była wspaniała. O takiej atmosferze zawsze 

marzyłam. Rodzina Matthewsów jest bardzo ze sobą związana i 
zrobiliby dla siebie wszystko. Za taką rodziną tęskniłam przez całe

background image

życie. Pomogłam posprzątać ze stołu, a Charley, Luke i Tom poszli
do ogrodu na polecenie Annie. Charley przybiegła do kuchni 
spytać, czy może się przebrać w kostium kąpielowy i popływać. 
Luke podszedł do mnie i położył dłonie na moich biodrach.
 

– Chcesz popływać z nami? – spytał, dotykając czołem 

mojego.
 

– Zostanę z twoją mamą i tatą, żebyśmy mogli się lepiej 

poznać. Ty idź popływać z Charley, ja popatrzę – uśmiechnęłam 
się.
 

Kiedy Luke pochylał się, żeby mnie pocałować, rozległo się 

pukanie do drzwi. Nagle usłyszeliśmy znajomy głos.
 

– Dzień dobry, pani Matthews, jak się udał rejs? – Głos Sama

poniósł się echem po korytarzu.
 

– Sam tu jest? – spytałam i spojrzałam na Luke’a 

zdezorientowana.
 

– Sam jest drugim synem mamy, zawsze go zaprasza, ale 

myślałem, że dzisiejszy wieczór spędza z Gretchen.
 

Sam wszedł do kuchni, przybił z Lukiem piątkę i pocałował 

mnie w policzek.
 

– Myślałem, że dzisiaj nie dasz rady, stary – powiedział 

Luke.
 

– Gretchen wezwano w ostatniej chwili na zdjęcia. Modelka, 

którą mieli, nagle się rozchorowała, potrzebowali zastępstwa.
 

Charley zbiegła po schodach w różowym kostiumie 

kąpielowym z falbankami i wpadła prosto na Sama.
 

– Wujku Sammy, popływasz z nami?! – spytała przejęta.

 

– Pewnie!

 

Sam i Luke przebrali się w kąpielówki i zabrali Charley na 

basen. Ja usiadłam na patio z Annie, Tomem i Maddie i 
rozmawialiśmy, popijając margaritę.
 

Ogród Annie i Toma po prostu zapierał dech w piersiach. Za 

pięknym kamiennym patio i idealnie rozplanowanymi palmami 
rozciągał się basen, który wtapiał się w horyzont, a obok niego 
stało jacuzzi. Z boku stał wymurowany grill, a na środku duży 
szklany zestaw ogrodowy. W kamiennych donicach kwitły 

background image

przepiękne kwiaty, które otaczały przestrzeń, a zainstalowane w 
ziemi lampki zaczęły oświetlać ogród, kiedy słońce chyliło się ku 
zachodowi i zapadał zmierzch.
 

– Opowiedz mi o twojej rodzinie – powiedziała Annie.

 

Uśmiechnęłam się lekko, bo wiedziałam, że to nieuniknione. 

Skoro Luke i ja mamy budować poważny związek, jego rodzice 
muszą wiedzieć o mnie wszystko.
 

– Moim ojcem był Johnny Gilmore – powiedziałam, wzięłam

głęboki oddech, a potem westchnęłam ciężko.
 

Tom spojrzał na mnie, przechylając głowę.

 

– Ten Johnny Gilmore? Johnny Gilmore, ten muzyk?

 

Skinęłam głową i wypiłam łyk margarity.

 

– Tak, ten sam.

 

Annie położyła rękę na moim kolanie.

 

– Tak mi przykro z powodu twojej straty. Pamiętam, że 

przeczytałam w gazecie, że twój tata miał rozległy zawał. Był taki 
młody, taka szkoda.
 

Opuściłam głowę i poruszałam słomką w drinku, a kostki 

lodu uderzały o szklane ścianki.
 

– Cóż, na pewno nie pomógł mu alkohol i narkotyki.

 

– Był wspaniałym muzykiem i to powinnaś pamiętać. – Tom 

mrugnął do mnie. – Grasz na gitarze, Lily? – spytał.
 

– Tak, gram. Johnny zaczął mnie uczyć, kiedy miałam cztery 

lata.
 

– Kiedyś nam coś zagrasz. Bardzo byśmy chcieli usłyszeć jak

grasz. – Annie się uśmiechnęła.
 

Spojrzałam przed siebie na ogromny basen, w którym Luke i 

Sam pływali z Charley. Słychać było śmiech i pluskanie.
 

– Maddie powiedziała nam, że do Santa Monica 

przeprowadziłaś się niedawno. Gdzie mieszkałaś wcześniej? – 
spytała Annie.
 

– Dorastałam w Seattle, ale przez ostatni rok mieszkałam w 

Portland. Musiałam zacząć wszystko od nowa, jedyną szansą na to 
był wyjazd z Seattle. Przeprowadziłam się tu, bo dostałam 
propozycję zastępstwa nauczycielki na jeden rok.

background image

 

Annie wyciągnęła rękę i ujęła moją dłoń.

 

– Mogę zapytać, dlaczego chciałaś zacząć wszystko od 

nowa?
 

Spojrzałam na nią i na Toma i zagryzłam wargi. Wypiłam łyk

margarity i westchnęłam. Byli wspaniałymi ludźmi i bardzo łatwo 
mi się z nimi rozmawiało, jakbym znała ich całe życie. Czułam, że 
rodzi się między nami więź i odnalazłam w nich wsparcie, 
podobnie jak u Luke’a.
 

– Odkryłam, że narzeczony mnie zdradza, w kościele, w dniu

ślubu.
 

Annie westchnęła i chwyciła mnie za rękę.

 

– Lily, tak mi przykro.

 

– Najgorsze jest to, że moja matka o tym wiedziała i 

przypuszczam, że działo się to za moimi plecami przez dłuższy 
czas, ale ona i tak chciała pozwolić, żebym za niego wyszła.
 

Annie przechyliła głowę na bok, zmarszczyła czoło i słuchała

moich słów.
 

– Lily, biedactwo. Chcę cię przytulić, ale nie chcę, żeby Luke

pomyślał, że coś się stało, więc przytulę cię później – uśmiechnęła 
się.
 

Tom spojrzał na mnie i podniósł szklankę.

 

– Przeszłaś swoje, Lily, ale spójrz na to w inny sposób: 

inaczej nie poznałabyś mojego syna i nie siedzielibyśmy w tej 
chwili w tak wybornym towarzystwie.
 

– Wypijmy za to – powiedziała Annie i stuknęła szklanką o 

nasze.
 

Luke wyszedł z basenu, wziął ręcznik i podszedł do nas.

 

– Co opijacie beze mnie?

 

– Wznosimy toast za twoją piękną dziewczynę. – Tom puścił 

do mnie oko.
 

Teraz wiem, skąd u Luke’a to puszczanie oka. Uśmiechnęłam

się, a Luke pochylił się i pocałował mnie zimnymi, mokrymi 
wargami. Maddie wyszła z domu z dwiema margaritami i podała 
jedną mnie.
 

– Zaraz wracam, kochanie, idę się przebrać – powiedział 

background image

Luke.
 

Sam wyniósł Charley z basenu i postawił ją na patio. Maddie 

kazała jej wejść do domu, przebrać się w suche ubranie, a potem 
pooglądać telewizję, kiedy dorośli będą rozmawiać. Trochę 
jęczała, ale widziałam, że jest zmęczona.
 

background image

 Rozdział 27

 

LUKE

 

Szybko zdjąłem kąpielówki, żeby wrócić do Lily i 

pozostałych i powiedzieć, że kupuję bar Berniego. Nie mogłem 
uwierzyć, że naprawdę to zrobię i wiedziałem, że czeka mnie 
mnóstwo ciężkiej pracy, ale z Lily u boku było warto. Kiedy 
schodziłem po schodach, zobaczyłem Charley skuloną na kanapie. 
Oglądała bajki. Podszedłem do niej, pocałowałem ją w głowę, a 
ona spojrzała w górę i się uśmiechnęła. Oczy jej się zamykały.
 

Wziąłem z kuchni piwo, usiadłem obok Lily i chwyciłem ją 

za rękę.
 

– Chciałbym coś ogłosić. – Rozejrzałem się dookoła. – 

Postanowiłem kupić bar Berniego.
 

– Stary! Świetnie! – krzyknął Sam.

 

Lily spojrzała na mnie z uśmiechem i położyła dłoń na moim 

policzku. Wiedziałem, że jest szczęśliwa.
 

– Luke, synu, wspaniała wiadomość. Gdybyś potrzebował 

pomocy, daj mi znać – powiedział z dumą tata.
 

Mama wstała i mnie uściskała.

 

– Jestem z ciebie taka dumna, synu. W końcu zrobisz dobry 

użytek z pieniędzy z odszkodowania.
 

Maddie wstała i przybiła ze mną piątkę, bo kiedy przejmę 

bar, miała zostać menedżerką, a to oznaczało dla niej lepsze 
godziny pracy. Pochyliłem się i pocałowałem Lily w usta.
 

– Cieszę się, że postanowiłeś spełnić swoje marzenie.

 

– To dzięki tobie, kochanie – uśmiechnąłem się.

 

Moja wiadomość niedługo wszystkich cieszyła, bo tata 

postanowił powiedzieć coś Maddie na temat ojca Charley.
 

– Charley powiedziała nam, że jej nieobecny ojciec 

przyjeżdża się z nią zobaczyć za parę dni.
 

Maddie spojrzała na niego i powiedziała, że nie chce o tym w

tej chwili rozmawiać. Umiała unikać drażliwych tematów, wierząc,
że jeżeli o pewnych rzeczach się nie rozmawia, po prostu nie 

background image

istnieją, ale ojciec Charley istniał, a ona musiała się nauczyć radzić
sobie z problemem.
 

– Powiedział, że się zmienił, że rzucił alkohol i narkotyki, 

chce nawiązać kontakt z córką i chce być w lepszych stosunkach 
ze mną – powiedziała.
 

Nie wierzyłem w ani jedno słowo, bo za dobrze znałem 

Adama. Byliśmy kumplami w szkole średniej, aż zaczął się 
zadawać z niewłaściwym towarzystwem. Maddie zauroczyła się 
nim, bo był łobuzem z tatuażami i kolczykami na całym ciele. 
Ostrzegałem ją, żeby trzymała się od niego z daleka, ale nie 
słuchała. Umówili się na parę randek, które skończyły się tym, że 
zaszła w ciążę. Był jej pierwszym facetem. Nigdy nie zapomnę 
tego wieczoru, kiedy powiedziała mamie, że jest w ciąży. 
Oczywiście ten dupek wyparł się dziecka, powiedział, że nie jest 
jego, mama przepłakała całą noc, a ja poszedłem i mu wtłukłem. 
Lily siedziała bez słowa, a my w nieskończoność powtarzaliśmy, 
jakim to on jest łajdakiem. W końcu wstałem i spytałem Lily, czy 
możemy wracać do domu. Było późno, a ja chciałem spędzić z nią 
trochę czasu sam na sam.
 

Następnego ranka zastałem Lily w kuchni, układała bajgle i 

muffinki na stole.
 

– Dzień dobry, skarbie – powiedziałem i pocałowałem ją.

 

– Dzień dobry.

 

– Jaka to okazja?

 

– Wyskoczyłam do sklepu i przyniosłam nam coś na 

śniadanie – powiedziała, podając mi talerz. – Z boku mamy 
muffinki jagodowe, bananowe i czekoladowe. A z drugiej strony…
– Odwróciła talerz. – Bajgle zwykłe, z solą i serowe, i serek 
naturalny, z miodem i laskowymi orzechami, truskawkowy i 
beztłuszczowy.
 

– Kto będzie jadł ser bez tłuszczu? – spytałem.

 

– Gretchen, bo przychodzą z Samem na śniadanie. Będą za 

parę minut.
 

– Zdążę wskoczyć pod prysznic?

 

– Tak, ale się pospiesz – powiedziała i mnie pocałowała.

background image

 

– Szkoda, że nie obudziłaś mnie wcześniej i mi nie 

powiedziałaś.
 

– Przepraszam, kochanie, ale pomysł zrodził się 

niespodziewanie! – krzyknęła, kiedy szedłem już korytarzem.
 

Wyszedłem spod prysznica, ubrałem się, a kiedy wszedłem 

do kuchni, głosy, które słyszałem, ucichły. Rozejrzałem się. Sam i 
Gretchen siedzieli przy stole, a Lily patrzyła na mnie ze łzami w 
oczach.
 

– Kochanie, co się stało? – spytałem, podchodząc do niej.

 

– Przepraszam, Luke, musiałam jej powiedzieć o tym, że 

Giselle spotkała się z jej mamą w Seattle. Jej mama zadzwoniła do 
mnie, że tu jedzie i że chce porozmawiać z Lily – wyznała 
Gretchen.
 

Lily spojrzała na mnie ze smutkiem i rozczarowaniem w 

oczach, wstała od stołu i poszła do kuchni.
 

– Nie mogę uwierzyć, że wiedziałeś i mi nie powiedziałeś.

 

– Przepraszam. Chciałem ci powiedzieć, ale nie chciałem cię 

denerwować. – Podszedłem do niej. Odsunęła się ode mnie i 
spuściła wzrok.
 

– Jednej rzeczy nie będę tolerować w naszym związku: 

tajemnic. Nienawidzę tajemnic, one niszczą życie.
 

Przysunąłem się do niej, ale ona dalej się odsuwała.

 

– Lily, proszę. Chyba przesadzasz – powiedziałem.

 

Gretchen i Sam wstali.

 

– Stary, chyba powinniśmy iść. Zadzwoń do mnie później – 

powiedział Sam.
 

Gretchen podeszła do Lily i położyła dłoń na jej ramieniu.

 

– Nie stresuj się, wszyscy jesteśmy z tobą.

 

Kiedy wyszli, natychmiast znów skupiłem się na Lily. 

Chciałem ją objąć i zdjąć z niej ból, ale mi nie pozwoliła.
 

– Lily, powiedz, co czujesz – błagałem.

 

Podeszła do stołu i zaczęła zbierać talerze.

 

– Czuję się zdradzona przez to, że mi o tym nie powiedziałeś.

Czuję się smutna, bo wierzyłam, że mówisz mi wszystko i czuję 
się zła, bo wiedziałeś o mojej rodzinie coś, czego nie wiedziałam 

background image

ja.
 

– Kochanie, poważnie, nie sądzisz, że troszeczkę 

przesadzasz? Daj spokój, co z tego, że Lucky powiedział, gdzie 
jesteś? Co takiego, że ona tu przyjedzie i cię odnajdzie? Jest twoją 
mamą i powinnaś z nią porozmawiać. Spędziłaś wczorajszy 
wieczór z moją rodziną, taka właśnie powinna być rodzina, nie 
pełna złości i wyrzutów. Wiem, że postąpiła źle, ale kiedyś musisz 
się zdobyć na to, żeby jej wybaczyć.
 

Odwróciła się i spojrzała na mnie z ogniem w oczach.

 

– Nie waż się mi mówić, że mam jej wybaczyć! 

Opowiedziałam ci o mojej rodzinie i o tym, jakie miałam 
dzieciństwo. Chciała zniszczyć mi życie, pozwalając wyjść za tego
bydlaka! – krzyknęła.
 

– Musisz się uspokoić, Lily. – Ostrożnie podszedłem do niej.

 

– Nie mów mi, co muszę! Nie masz pojęcia, jakie zgliszcza 

zostawiła po sobie moja rodzina w moim sercu, więc nie rozkazuj, 
że mam się uspokoić.
 

Zaczynało mnie denerwować jej zaślepienie.

 

– Nie krzycz na mnie – podniosłem głos. – Nie jestem 

Hunterem ani twoją matką, ani Brynn!
 

– Skoro jesteś taki skory do przebaczania, może skorzystasz 

z własnej rady i wybaczysz ojcu Charley?
 

– To co innego, Lily, i dobrze o tym wiesz. – Pokręciłem 

głową.
 

– Nieprawda. Czujesz do niego to samo co ja do mojej mamy

i siostry. Dlaczego tak łatwo przychodzi ci mówienie o 
wybaczeniu, skoro sam nie potrafisz się na nie zdobyć? – wypaliła.
 

– To zupełnie inna sytuacja, skarbie.

 

– Nieprawda, Luke.

 

Podszedłem do niej, żeby jej powiedzieć, że wszystko będzie 

dobrze, ale ona założyła ręce na piersiach i się odwróciła.
 

– Lily, przepraszam, ale w tej chwili zachowujesz się jak 

dziecko.
 

– Więc zostaw to dziecko w spokoju – odpowiedziała.

 

– Naprawdę chcesz, żebym zostawił cię w spokoju? – 

background image

spytałem.
 

– Tak! – Odwróciła się i spojrzała na mnie.

 

– Dobrze, w takim razie dam ci spokój. Nie odezwę się, 

dopóki sama nie dojdziesz do wniosku, że chcesz porozmawiać, 
ale nie wiem, czy będę wtedy w okolicy! – krzyknąłem i 
otworzyłem drzwi.
 

– Jesteś dupkiem! – wypaliła.

 

– Uważaj, co mówisz! – wrzasnąłem, wyszedłem i 

zatrzasnąłem za sobą drzwi.
 

Stałem przez sekundę z dłonią na klamce i słuchałem, jak 

krzyczy.
 

– Wal się, wal się i jeszcze raz: wal się!

 

background image

 Rozdział 28

 

LILY

 

Wzięłam głęboki oddech. Stałam na środku salonu i 

rozmyślałam na temat naszej pierwszej kłótni. Z Hunterem 
kłóciłam się bez przerwy i nie było to zdrowe. Powinnam była 
wiedzieć, że nasz związek jest toksyczny. Nasze kłótnie ciągle 
dotyczyły tego, że wraca później z pracy i odwołuje nasze plany z 
powodu nagłych obowiązków służbowych. Im więcej się nad tym 
zastanawiałam, tym większej pewności nabierałam, że były to 
tylko kłamstwa po to, żeby spotkać się z moją siostrą albo inną 
kobietą, którą miał na oku. Kiedy siedziałam na kanapie z nogami 
podciągniętymi pod brodę, dotarło do mnie, że właściwie nie 
wiem, o co się tak wściekłam na Luke’a. Wiem, że próbował mi 
pomóc i że źle zrobiłam, krzycząc na niego. Ciężko mu było 
zrozumieć chorą rodzinę, skoro jego była idealna. Zerwałam się z 
kanapy i podbiegłam do drzwi. Musiałam go przeprosić. Kiedy 
otworzyłam drzwi, zobaczyłam Luke’a opartego o ścianę i 
wpatrującego się we mnie. Objęłam go najszybciej jak mogłam.
 

– Przepraszam. Nie miałam na myśli nic z tego, co 

powiedziałam. Proszę, wybacz mi. – Łzy napłynęły mi do oczu.
 

– Ćśś, kochanie, już dobrze – powiedział i mocno mnie 

przytulił. – Przepraszam, nie chciałem na ciebie naciskać.
 

Spojrzałam na niego, kiedy odgarniał mi włosy z twarzy i 

delikatnie pocałował w usta.
 

– Czy to oznacza, że będziemy się kochać na zgodę? – spytał.

 

Roześmiałam się lekko, wciągnęłam go do mieszkania, a on 

zamknął kopniakiem drzwi. Przerwał pocałunek na tyle, żeby zdjąć
mi bluzkę przez głowę. Z głębi jego gardła wydobył się jęk, kiedy 
zobaczył, że nie mam na sobie stanika. Rozpiął moje spodenki i 
zsunął mi je z bioder, a potem przycisnął mnie do ściany.
 

– Chyba nie dojdziemy do sypialni – powiedział, dysząc.

 

– Chyba nie – uśmiechnęłam się.

 

Wziął moją pierś do ust, a ja rozpięłam mu dżinsy i zsunęłam

background image

mu je z bioder, a potem chwyciłam jego członek i poczułam, że 
jest wyjątkowo sztywny. Moje ciało zadrżało, kiedy zanurzył we 
mnie jeden palec, a potem kolejny. Odchyliłam głowę do tyłu, a 
jego wargi wędrowały po moim obojczyku, lizały i ssały moją 
skórę, wzbudzając potężne wibracje w całym ciele. Luke mnie 
podniósł, a ja objęłam go nogami w pasie. Wszedł we mnie jednym
silnym pchnięciem. Moje ciało zesztywniało, kiedy jego ruchy 
stały się szybsze, a ja zaczęłam się poruszać razem z nim, kiedy 
jego język wędrował po mojej szyi, konturze twarzy, brodzie, aż 
dotarł do ust. Oddechy mieliśmy płytkie, a nasze serca biły szybko 
w jednym rytmie. Nasze naprężone ciała poddawały się 
nieuniknionej fali rozkoszy, której oboje rozpaczliwie pragnęliśmy.
Luke zanurzył twarz w mojej szyi, próbując złapać dech.
 

– Kocham cię, Lily – wyszeptał.

 

– Ja ciebie też kocham, Luke – odpowiedziałam ze łzami w 

oczach.
 

– Żadnych łez. – Spojrzał na mnie i delikatnie pocałował 

każde oko.
 

Uśmiechnęłam się, wyswobodziłam go z objęć moich nóg, a 

on postawił mnie na ziemi. Podniósł bokserki i dżinsy. Kiedy 
podawał mi ubranie, usłyszałam dzwonek mojej komórki. Ubrałam
się szybko, podeszłam do telefonu i zobaczyłam wiadomość od 
Sama.
 

„Wszystko między wami w porządku? Ściana się trzęsła, 

jeżeli to nie przez was, to chyba trzęsienie ziemi!”
 

Nie mogłam powstrzymać się od śmiechu. Luke podszedł, a 

ja podałam mu telefon. Pokręcił głową i odpisał:
 

„Stary, nie masz nic lepszego do roboty niż podsłuchiwać, 

jak uprawiamy seks?”
 

Uśmiechnął się, czytając odpowiedź Sama.

 

„Stary, skoro ze ściany spada cholerny obraz, to co mam niby

myśleć?”
 

– Idę się przebrać – powiedziałam i ruszyłam w stronę 

sypialni.
 

– A ja idę popatrzeć. – Luke uśmiechnął się szelmowsko i 

background image

ruszył za mną.
 

Nagle rozległo się pukanie do drzwi i Luke szybko się 

odwrócił, żeby otworzyć.
 

– Otworzę, kochanie, to pewnie Sam.

 

Kiedy wyjmowałam białą sukienkę z szafy, moje ciało 

zaczęło drżeć, gdy z sąsiedniego pokoju dobiegł mnie znajomy 
głos. Serce łomotało jak szalone, a ręce zaczęły się trząść. 
Wzięłam głęboki oddech, zanim weszłam do salonu i stanęłam 
twarzą w twarz z matką po raz pierwszy od ponad roku. 
Zatrzymałam się jak wryta, kiedy zobaczyłam ją, jak na mnie 
patrzy.
 

– Cześć, Lily – powiedziała uprzejmym tonem.

 

– Co ty tu robisz, do cholery? – spytałam, a potem 

odwróciłam się do Luke’a, unosząc dłoń. – Jeżeli mi powiesz, że 
mam uważać, co mówię, wylatujesz stąd.
 

– Nie miałem zamiaru się odzywać. – Luke stanął obok mnie.

 

Matka, w beżowym kostiumie, stała i patrzyła na mnie. Jej 

długie, farbowane na brąz włosy wyglądały tak samo, ale na 
twarzy mocno się postarzała.
 

– Tak bardzo za tobą tęskniłam, córeczko.

 

– Nie waż się tak do mnie mówić! – powiedziałam 

kategorycznym tonem i uniosłam palec, zdegustowana.
 

– Proszę, porozmawiajmy. To trwa o wiele za długo, chcę 

porozmawiać z moją córką.
 

– Może powinnaś była o tym pomyśleć, zanim pozwoliłaś mi

przez rok planować ślub z tym kłamliwym zdrajcą i bydlakiem!
 

Nagle, niespodziewanie, odezwał się Luke.

 

– Chyba powinnyście sobie wszystko powiedzieć, ale to nie 

jest odpowiednie miejsce, bo łatwo tu zacząć wrzeszczeć i się 
unosić. Zabiorę was na lunch do restauracji, tam będziecie się 
krępować podnosić głos. Tym sposobem będziecie mogły 
spokojnie porozmawiać.
 

– Dziękuję, Luke – powiedziała moja matka.

 

– Jeżeli choć przez sekundę myślałeś, że gdzieś pojadę z tą 

kobietą, to się łudzisz! – krzyknęłam.

background image

 

– Chodź, kochanie, musimy porozmawiać. – Chwycił mnie 

lekko za rękę i zaprowadził do sypialni. – Zaraz wracamy, Mary – 
powiedział.
 

W sypialni wziął mnie w objęcia.

 

– Posłuchaj, jeżeli chcesz, żeby kiedykolwiek dała ci spokój, 

musisz z nią porozmawiać. Wysłuchaj jej, zadaj jej pytania, 
zdobądź odpowiedzi, i będzie spokój. Jeżeli po rozmowie nadal nie
będziesz chciała mieć z nią nic wspólnego, będziesz mogła odejść 
bez wyrzutów sumienia.
 

– Nie mogę, Luke. Nie rozumiesz. – Zaczęłam się trząść.

 

Nagle przerwał uścisk i położył dłonie na moich policzkach.

 

– Zamknij oczy i weź głęboki oddech, kochanie.

 

Zrobiłam tak, jak powiedział, a potem powoli otworzyłam 

oczy.
 

– Lepiej ci? – spytał.

 

Skinęłam głową, a on pocałował mnie w usta.

 

– Będę przy tobie. Będę cię wspierał i będę ratował, jeżeli 

będziesz potrzebować pomocy. Dość wycierpiałaś, musisz to 
zrobić. Dobrze?
 

– W porządku, pójdę. Daj mi tylko chwilę, żebym się 

pozbierała – poprosiłam.
 

– Zuch dziewczyna – uśmiechnął się, pocałował mnie w 

głowę i wyszedł z pokoju.
 

Luke wjechał na parking restauracji Garden Bistro. Nadal nie

byłam przekonana do tego pomysłu, ale Luke był przy mnie i 
wiedziałam, że w razie kłopotów mi pomoże. Weszliśmy do 
restauracji i szybko zostaliśmy posadzeni przy stoliku. 
Poczekałam, żeby zobaczyć, które miejsce wybierze matka, bo nie 
chciałam siedzieć obok niej. Usiadłam naprzeciwko. Kelnerka 
przywitała się z nami, podała nam kartę i spytała, co nam podać do
picia.
 

– Ja poproszę melon ball – uśmiechnęłam się.

 

Luke spojrzał na mnie, marszcząc brwi, a potem popatrzył na

kelnerkę.
 

– Ten drink nie zawiera wódki? – spytał.

background image

 

– Zawiera – odpowiedziała kelnerka.

 

– W takim razie dla tej pani kieliszek czerwonego wina 

zamiast melon ball.
 

Spojrzałam na niego, przekrzywiłam głowę, a potem 

zerknęłam na kelnerkę.
 

– Proszę przynieść całą butelkę – westchnęłam.

 

Spojrzałam na matkę. Nasze spojrzenia się spotkały, a ona 

skorzystała z okazji, żeby podjąć żałosną próbę skłonienia mnie do
zmiany zdania na jej temat.
 

– Tęsknię za tobą, Lily. Nie masz pojęcia, jak mi ciężko, 

odkąd wyjechałaś.
 

Poczułam, że krew się we mnie burzy.

 

– Tobie jest ciężko? – spytałam podniesionym głosem, a 

Luke chwycił mnie za rękę. Wzięłam głęboki oddech, bo nie 
chciałam zrobić wstydu sobie ani jemu. Obiecałam mu to i miałam 
zamiar dotrzymać obietnicy. Kiedy chciałam się odezwać, kelnerka
postawiła na stole kieliszek i butelkę wina. Luke wziął butelkę i 
nalał mi wina. Wypiłam łyk i zadałam matce pytanie, na które 
chciałam znać odpowiedź.
 

– Dobrze, mamo. Dlaczego? Dlaczego nie powiedziałaś mi o 

Brynn i Hunterze?
 

Spojrzała na swoją szklankę z dżinem z tonikiem.

 

– Obiecali mi, że to skończą i byłam przekonana, że tak 

zrobili. Ty już i tak miałaś problemy z zaufaniem do mężczyzn, nie
chciałam cię zranić.
 

– Kto zdradzi raz, będzie zdradzał zawsze. Kto jak kto, ale ty 

powinnaś o tym wiedzieć! – wypaliłam.
 

Zauważyłam, że do jej oczu napływają łzy. Luke spojrzał na 

mnie.
 

– Lily – powiedział.

 

– Co? Taka jest prawda. Tata przyrzekł ci, że nie będzie się 

spotykał z innymi kobietami, ale i tak to robił, do samej śmierci. 
Pamiętam, że kiedy przechodziłam obok twojej sypialni, prawie co
noc płakałaś przed snem. Jak mogłaś tak żyć? Jak mogłaś chcieć 
takiego życia dla mnie, dla twojej własnej córki?

background image

 

Mary wzięła głęboki oddech.

 

– Kiedy ktoś jest dla ciebie całym światem, z pewnymi 

rzeczami się godzisz. Wiem, że Hunter cię kochał, i dlatego ci nie 
powiedziałam. Zasługiwałaś na miłość porządnego faceta po tym, 
przez co musiałaś przejść z powodu ojca.
 

Nie mogłam zrozumieć, o co jej chodzi. Wpatrywałam się w 

nią nieruchomym wzrokiem.
 

– Muszę cię o coś spytać, mamo, i chcę, żebyś była ze mną 

szczera… Jesteś na prochach?
 

– Lillian Grace Gilmore! Jak śmiesz się do mnie tak 

odzywać! – wypaliła na tyle głośno, że parę osób się na nas 
obejrzało.
 

– Lillian? – spytał Luke, uśmiechając się.

 

– Imię otrzymałam po matce. Zapowiadam, że masz do mnie 

tak nie mówić, nigdy! – powiedziałam kategorycznie, unosząc 
palec.
 

Kelnerka podeszła z naszymi daniami, a kiedy stawiała przed

nami talerze, miałam ochotę zionąć ogniem na matkę.
 

– Brynn za tobą tęskni, jest zdruzgotana tym, co się stało – 

powiedziała spokojnie.
 

Dopiłam wino, chwyciłam butelkę i napełniłam sobie 

kieliszek.
 

– Ona, zdruzgotana? A ja? Nie obchodzi cię, jak to się na 

mnie odbiło? Dlaczego mówisz ciągle o sobie i o Brynn? A co z 
moimi uczuciami i tym, co przeżyłam? Jezu Chryste, mamo, 
czasami mam wrażenie, że nie jesteśmy ulepione z tej samej gliny.
 

Spojrzała na mnie i jedna łza spłynęła jej po policzku.

 

– Nie jesteśmy.

 

W tej chwili zamarłam. Puls mi przyspieszył, poczułam, że 

ściska mnie w gardle.
 

– Co ty wygadujesz, Mary! – Luke spojrzał na nią.

 

Zerknęłam na Luke’a i wstałam.

 

– Muszę wyjść. – Chwyciłam torebkę i wybiegłam z 

restauracji.
 

Dobiegłam do parkingu i musiałam stanąć, żeby złapać 

background image

oddech. Nogi miałam z ołowiu, nie chciały mnie dalej nieść. 
Ściskało mnie w żołądku, zbierało mi się na wymioty. Luke mnie 
dogonił i objął, ale mu się wyrwałam.
 

– Nie rób tego, bo się rozkleję, a nie mogę się rozkleić, Luke!

– powiedziałam podniesionym głosem.
 

Nagle usłyszałam w oddali głos matki.

 

– Ona miała zaledwie siedemnaście lat i sama była 

dzieckiem.
 

Zrobiłam kilka kroków do przodu, zatrzymałam się i 

odwróciłam.
 

– Niech zgadnę – odezwałam się z przekąsem. – Ty 

wkroczyłaś do akcji i uratowałaś świat! – podniosłam głos. – A 
może lepiej, uratowałaś jej życie!
 

– Nie będziecie dyskutować na środku parkingu – warknął 

Luke. – Wsiadajcie do dżipa, wrócimy do mieszkania i 
porozmawiacie o tym.
 

Nienawidziłam jej w tej chwili, ale musiałam usłyszeć 

wszystko, co ma do powiedzenia. Nie mogłam przez resztę życia 
snuć domysłów na temat prawdy, którą Mary ukrywała przez te 
wszystkie lata. Wiedziałam, że będzie to trudne i bolesne, ale 
musiałam znać odpowiedź.
 

– Luke ma rację, pojedźmy do mojego mieszkania, chcę się 

dowiedzieć, jakim kłamstwem było moje życie.
 

Wsiedliśmy do auta i Luke zawiózł nas do mieszkania.

 

background image

 Rozdział 29

 

Weszliśmy do mojego mieszkania, a ja od razu wyjęłam 

butelkę wina. Kiedy wyciągałam kieliszek z szafki, matka 
spojrzała na mnie.
 

– Chyba dużo pijesz. Masz problem z alkoholem? – spytała.

 

Westchnęłam i postawiłam kieliszek na blacie.

 

– Biorąc pod uwagę wszystko, przez co w życiu przeszłam, 

nie byłoby w tym nic dziwnego.
 

Pokręciła głową i usiadła przy stole. Luke zajął miejsce 

naprzeciwko niej, a ja zostałam za kuchennym blatem.
 

– Słucham, opowiedz mi o tym, że całe moje życie było 

jednym wielkim kłamstwem – powiedziałam.
 

Odkaszlnęła i zaczęła mówić.

 

– Miałam pewne problemy, lekarze powiedzieli, że nie będę 

mogła mieć dziecka. Nie masz pojęcia, jak mnie to przytłoczyło, 
bo jedyną rzeczą, o jakiej marzyłam, było dziecko z Johnnym. 
Zaczęłam dużo pić, całymi dniami nie wychodziłam z łóżka, 
odcięłam się od świata. Którejś nocy Johnny przyprowadził do 
domu siedemnastoletnią dziewczynę, Allison. Powiedział, że jest z 
nim w ciąży i że zgodziła się oddać nam dziecko. Jej matka była 
prostytutką i narkomanką, a ojciec zniknął zaraz po jej 
narodzinach. Ledwie była w stanie zapewnić byt sobie samej, o 
dziecku nie mówiąc. Więc Johnny opłacił jej opiekę lekarską, a 
kiedy się urodziłaś, dał jej pieniądze na to, żeby zaczęła nowe 
życie. – Jej oczy napełniły się łzami. – Wiem, że pewnie mnie 
spytasz, dlaczego po tym wszystkim z nim zostałam. Dla ciebie, 
Lily. Nie urodziłam cię, ale byłaś moim dzieckiem, moją córeczką 
i Johnny’ego, przez co stałaś się jeszcze bardziej wyjątkowa.
 

Przełknęłam ślinę i wypiłam całą zawartość kieliszka. 

Zamknęłam oczy, a Luke wstał od stołu i podszedł do mnie.
 

– Lily, wszystko w porządku? – spytał i położył dłoń na 

mojej.
 

– Wychowałam cię, Lily. Jesteś moją córką i nie możesz 

temu zaprzeczyć! Kochałam się i karmiłam. Opiekowałam się 

background image

tobą, kiedy byłaś chora i byłam przy tobie, kiedy płakałaś, a twój 
ojciec grał koncerty i uprawiał seks z każdą kobietą, która na niego
spojrzała.
 

Luke ścisnął mnie mocniej za rękę.

 

– Mary, Lily chyba dość już usłyszała.

 

Wyswobodziłam dłoń z jego dłoni i spojrzałam na niego.

 

– W porządku, Luke. Usiądźmy. – Podeszłam do stołu, 

usiadłam naprzeciw matki i przez chwilę zrobiło mi się jej 
strasznie żal. – Mamo, proszę, powiedz mi, dlaczego miałaś zamiar
pozwolić mi wyjść za Huntera, skoro wiedziałaś o nim i o Brynn? 
Chcę poznać szczerą odpowiedź.
 

Mary spojrzała na mnie z zaciśniętymi wargami i przechyliła 

głowę na bok. Widziałam w jej oczach ból.
 

– Wydawało mi się, że jesteś z Hunterem szczęśliwa i nie 

mogłam ci tego zniszczyć. Chciałam tylko, żebyś była szczęśliwa. 
Wiem, że się myliłam i że powinnam była ci powiedzieć od razu, 
kiedy się dowiedziałam. – Pokręciła głową.
 

– A kiedy się dowiedziałaś? – spytałam.

 

– Czy to ma teraz jakieś znaczenie, Lily?

 

– Owszem, mamo, ma. Dla mnie ma.

 

Wzięła głęboki oddech, a potem wypowiedziała słowa, 

których nie chciałam usłyszeć.
 

– Dowiedziałam się tego dnia, kiedy poszłyśmy kupować 

twoją suknię ślubną.
 

W jednej chwili ścisnęło mnie w żołądku. Zakryłam usta 

drżącą dłonią, a oczy napełniły mi się łzami.
 

– Przecież Brynn była tego dnia z nami, przymierzała suknie 

dla druhen. Jak się dowiedziałaś?
 

– Dostałam wiadomość od pani Kendall ze zdjęciem Huntera 

i Brynn, którzy wychodzili razem z hotelu. Napisała, że ich 
widziała i pomyślała, że powinnam wiedzieć. Jak myślisz, 
dlaczego się rozpłakałam, kiedy wyszłaś w sukni? Po części, 
dlatego że pięknie wyglądałaś i dlatego że nie mogłam uwierzyć, 
że wychodzisz za mąż, ale po części, dlatego że wiedziałam, że to 
cię zniszczy i nie mogłam do tego dopuścić. Więc któregoś dnia 

background image

niedługo potem spotkałam się z nimi obojgiem i kazałam im to 
natychmiast zakończyć.
 

Luke podszedł do mnie, ścisnął mnie za ramiona i zaczął je 

delikatnie masować. Wzięłam głęboki oddech i ukryłam twarz w 
dłoniach. Przyszło mi coś do głowy. Uniosłam wzrok i spojrzałam 
na matkę.
 

– Skoro nie mogłaś zajść w ciążę, skąd się wzięła Brynn?

 

Spojrzała na mnie i uśmiechnęła się lekko.

 

– Brynn była zupełną niespodzianką. Lekarze nie potrafili 

tego wyjaśnić. Powiedzieli po prostu, że jest darem od Boga.
 

– Niezły dar – wymamrotałam, a Luke pocałował mnie w 

głowę.
 

Mary pochyliła się i położyła dłoń na mojej, a ja zamarłam.

 

– Lily, twoja siostra postąpiła źle i proszę, nie myśl, że jej 

bronię, ale musisz też pamiętać, że dzieci kocha się 
bezwarunkowo.
 

Wysunęłam dłoń spod jej dłoni, wstałam i podeszłam do 

okna. W głębi duszy po części rozumiałam, dlaczego mi nie 
powiedziała. Odwróciłam się, spojrzałam na matkę i dostrzegłam 
słabą, przestraszoną, samotną kobietę. Kobietę, która umiała 
wybaczać, która przyjęła cudze dziecko i wychowała jak własne, 
dlatego że rozpaczliwie pragnęła dziecka z mężczyzną, którego 
kochała. Podeszłam, usiadłam i chwyciłam ją za rękę.
 

– Będziemy musiały się napracować nad naszymi 

stosunkami. Potrzeba będzie czasu, żeby wrócić do miejsca, w 
którym byłyśmy, zanim to wszystko się stało. Nie mogę tak na 
trzy-cztery wybaczyć i udawać, że nic się nie stało, potrzebuję 
czasu, żeby przetrawić wszystko, co mi powiedziałaś.
 

Przechyliła głowę i uśmiechnęła się do mnie lekko.

 

– To już jakiś punkt wyjścia. Chcę odbudować naszą więź, 

Lily.
 

– W końcu nam się uda, ale musisz mi dać trochę przestrzeni,

a co do Brynn, nie oczekuj cudów, bo jej chyba nigdy nie będę w 
stanie wybaczyć.
 

Mary wstała i mnie uściskała.

background image

 

– Pójdę już, dam ci tę przestrzeń, której potrzebujesz, ale 

proszę, bądźmy w kontakcie. Jesteś szczęściarą, że masz takiego 
cudownego mężczyznę u boku. Nie znam go dobrze, ale widzę, że 
jest wspaniałym człowiekiem, do tego seksownym. – Mrugnęła do 
mnie.
 

Uśmiechnęłam się do niej i odprowadziłam ją do drzwi. 

Odwróciła się do Luke’a.
 

– Mam nadzieję, że będziesz się troszczył o moją córkę.

 

– Nie musisz się martwić, Mary, będę o nią dbał. – Luke 

uśmiechnął się szeroko i puścił do mnie oko.
 

Zamknął za nią drzwi, podszedł do mnie i przyciągnął mnie 

do siebie.
 

– Jestem z ciebie dumny. Musiałaś się bardzo wysilić, żeby 

postarać się ją zrozumieć, to jedna z rzeczy, które w tobie kocham, 
Lily.
 

– Tak? – uśmiechnęłam się i przygryzłam jego dolną wargę. –

Powiedz, co jeszcze we mnie kochasz.
 

Jego dłonie zaczęły wędrować w górę i w dół po moim ciele, 

kiedy delikatnie całował mnie w usta.
 

– Uwielbiam twoją miękką skórę – wyszeptał, a jego wargi 

powędrowały do mojej szyi. – Uwielbiam twoją idealną pupę – 
powiedział i ścisnął ją obiema dłońmi. – Uwielbiam twoje piękne i 
jędrne piersi. – Uśmiechnął się, zsunął ramiączko sukienki, 
odsłaniając jedną pierś, wziął ją do ust i delikatnie ssał brodawkę. 
– Ale najbardziej uwielbiam to, że robisz się wilgotna, kiedy cię 
dotykam – wyszeptał i zanurzył we mnie palec.
 

Jęknęłam i zanurzyłam palce w jego włosach, odchyliłam 

głowę i podciągnęłam jedną nogę na wysokość pasa, żeby jego 
palec mógł się we mnie zanurzyć głębiej. Moje ciało doznało 
rozkoszy, kiedy tylko mnie dotknął. Cholera, rozkoszą było już to, 
jak na mnie patrzył. Wysunął ze mnie palec, spojrzał i się 
uśmiechnął.
 

– Chodź, skarbie, tym razem zróbmy to w sypialni. – Wziął 

mnie na ręce, zaniósł do pokoju i ostrożnie położył na łóżku.
 

background image
background image

 Rozdział 30

 

LUKE

 

Tuliliśmy się do siebie z Lily w łóżku, aż nagle zadzwonił 

mój telefon. Wyciągnąłem rękę, chwyciłem go i przeczytałem 
wiadomość od Maddie.
 

„Właśnie dzwonił Adam i rozmawiał z Charley. Powiedział, 

że bardzo mu przykro, ale coś mu wypadło i nie będzie mógł do 
niej przyjechać. Jest zrozpaczona, cały czas płacze”.
 

Zamknąłem oczy, a Lily spytała, co się stało. Pokazałem jej 

wiadomość od Maddie i zrobiło jej się żal Charley. Poczułem ulgę,
bo nie chciałem, żeby ojciec się do niej zbliżał, ale było mi przykro
ze względu ma małą. Pocałowałem Lily w czoło i odpisałem 
Maddie.
 

„Adam to typowy gnojek. Zaraz u Was będę”.

 

Westchnąłem, wstałem i spojrzałem na zegarek. Była szósta 

po południu. Ubraliśmy się z Lily i poszliśmy do Maddie. 
Powiedziała, że Charley jest u siebie. Już w korytarzu słyszałem, 
jak płacze. Kiedy weszliśmy do jej pokoju, zobaczyliśmy ją na 
łóżku, płaczącą w poduszkę.
 

– Cześć, żabko – powiedziałem i pogłaskałem ją po plecach.

 

– Odejdź, wujku Luke. Nie chcę z nikim rozmawiać – 

szlochała.
 

– Twoja mama powiedziała mi o twoim tacie. Nieładnie 

zrobił, ale na pewno niedługo do ciebie przyjedzie.
 

– Ty nic nie wiesz! – warknęła na mnie.

 

Lily podeszła do łóżka i dała mi znać, żebym się odsunął.

 

– Ja spróbuję – wyszeptała.

 

Usiadła na łóżku i zaczęła opowiadać Charley o swoim ojcu.

 

– Wiem, jak to jest, kiedy tata cię zawiedzie, Charley. Mój 

tata rozczarowywał mnie właściwie przez całe życie.
 

Charley odwróciła głowę, spojrzała na nią i pociągnęła 

nosem.
 

– Naprawdę?

background image

 

– Tak, naprawdę – odpowiedziała Lily łagodnym, słodkim 

głosem.
 

– Ale on mi obiecał, Lily. Obiecał, że do mnie przyjedzie – 

powiedziała, wydymając małe ustka.
 

Lily wzięła ją za rękę i zaczęła głaskać po głowie.

 

– Wiem, kochanie, ale czasami, kiedy jest się dorosłym, coś 

człowiekowi wypadnie i może przez to zranić tych, których kocha. 
Mój tata złożył mi wiele obietnic, których nie dotrzymał. Czasami 
nie przyjechał na moje urodziny, chociaż mówił, że będzie.
 

– I co robiłaś? – spytała Charley i usiadła.

 

– Płakałam, tak jak ty w tej chwili, a potem stawałam na 

nogi, bo miałam w domu mnóstwo ludzi, którzy mnie kochali, tak 
jak ty.
 

– Ale ja chcę go zobaczyć – pisnęła.

 

Lily wzięła ją w ramiona i pocałowała w głowę.

 

– Wiem, kochanie, ale czasami na pewne rzeczy nie ma rady. 

Musisz być dużą dziewczynką i się z tym pogodzić.
 

Lily spojrzała na mnie, a ja się do niej uśmiechnąłem. 

Niesamowicie patrzyło się na nią i na Charley. Kiedy jej się 
przyglądałem, widziałem w niej matkę moich dzieci.
 

– Dziękuję, Lily. – Charley się uśmiechnęła i spojrzała jej w 

oczy.
 

– Nie ma za co, kochanie.

 

– A ja? – Pochyliłem się i zacząłem ją łaskotać.

 

Charley zachichotała i próbowała odsunąć moje dłonie.

 

– Dziękuję, wujku Luke.

 

– Chciałabyś dzisiaj u mnie nocować? Możemy tańczyć, jeść 

mnóstwo niezdrowych rzeczy, spać na podłodze, a najlepsze, że 
możemy też oglądać straszne filmy! – powiedziała Lily przejęta.
 

– Naprawdę?! Będzie zabawnie! Czy wujek Luke może spać 

z nami? – spytała Charley.
 

Lily spojrzała na mnie, a potem odwróciła się i spojrzała na 

Charley.
 

– Na pewno chcesz chłopaków na naszym wieczorze?

 

– Tylko wujka Luke’a. – Charley zachichotała.

background image

 

Lily pochyliła się i mnie pocałowała.

 

– Chyba może przyjść, ale musi się grzecznie zachowywać – 

uśmiechnęła się.
 

– Coś podobnego. – Spojrzałem na nią gniewnie.

 

Wstaliśmy z Lily i wyszliśmy z pokoju, a wcześniej kazałem 

Charley spakować plecak. Poszliśmy do salonu, gdzie Maddie 
siedziała na kanapie.
 

– Charley będzie dziś nocować u Lily, jeżeli nie masz nic 

przeciwko temu – powiedziałem.
 

Uniosła wzrok i się uśmiechnęła.

 

– Super, Luke. Dziękuję, Lily. To na pewno Charley 

uszczęśliwi.
 

Charley przybiegła do pokoju z plecakiem.

 

– Jestem gotowa! – pisnęła i pocałowała Maddie na 

pożegnanie.
 

Następnego ranka przewracając się na drugi bok, zobaczyłem

Lily śpiącą na podłodze obok Charley. Co za wspaniały wieczór, 
mała była taka szczęśliwa. Wstałem, delikatnie pocałowałem Lily 
w głowę i poszedłem do mojego mieszkania wziąć prysznic. Kiedy
stałem pod strumieniem ciepłej wody, myślałem o Callie i o tym, 
że byłaby szczęśliwa, że zacząłem na nowo żyć. Uśmiechnąłem się
szeroko na myśl o Lily i o tym, że widziałem swoją przyszłość u 
jej boku. Kiedy zakręciłem wodę i owinąłem się w pasie 
ręcznikiem, rozległo się pukanie do drzwi łazienki.
 

– Stary, muszę się wysikać! Możesz się pospieszyć?

 

– Wychodzę, stary, wyluzuj. – Otworzyłem drzwi i 

poszedłem do mojej sypialni. Ubrałem się i zobaczyłem Sama na 
kanapie. Był sam.
 

– Gdzie Gretchen? – spytałem.

 

– Ma sesję – powiedział.

 

Poszedłem do kuchni i wziąłem składniki potrzebne na 

naleśniki, bo nie byłem pewien, czy Lily wszystko ma.
 

– Przyjdź do Lily na naleśniki, jest u nas Charley.

 

Sam odwrócił głowę.

 

– Co u was robi? – spytał.

background image

 

– Wczoraj zadzwonił do niej Adam, powiedział, że coś mu 

wypadło i że nie będzie mógł do niej przyjechać. Była smutna i 
płakała, więc Lily zaproponowała jej, żeby nocowała u niej.
 

– Na pewno była zachwycona. – Sam się uśmiechnął.

 

– Świetnie się bawiliśmy. – Ruszyłem w stronę drzwi.

 

– Zaczekaj chwilę, wskoczę w jakieś ciuchy – powiedział 

Sam i wstał z kanapy.
 

Poszliśmy do Lily. Położyłem składniki na blacie. Lily nie 

leżała już na podłodze, a Charley siedziała i oglądała bajki.
 

– Cześć, wujku Sammy – uśmiechnęła się.

 

– Dzień dobry, skarbie.

 

– Charley, gdzie Lily? – spytałem, nastawiając patelnię.

 

– Bierze prysznic. Robisz naleśniki?

 

– Tak.

 

Przygotowałem ciasto, a Sam rozbił jajka i wlał do miski. 

Lily wyłoniła się z sypialni z uśmiechem na twarzy.
 

– Gdybym was nie znała, pomyślałabym, że jesteście gejami.

 

Uniosłem wzrok i uśmiechnąłem się, a ona podeszła i 

pocałowała mnie w usta.
 

– Może i jestem gejem, tylko ty jeszcze o tym nie wiesz.

 

Szturchnęła mnie w ramię grzbietem dłoni, podeszła do Sama

i dała mu buziaka w policzek.
 

– Gdzie Gretchen?

 

– Na sesji. Jutro po południu wyjeżdżamy do San Francisco. 

Zabieram ją do moich rodziców.
 

– Świetnie, Sam.

 

Kiedy Lily chciała wyjąć coś z szafki, Sam chwycił ją i 

uściskał.
 

– Co robisz, stary? – spytałem, spoglądając na nich.

 

– Chcę jej podziękować za to, że się wprowadziła, bo inaczej 

nie poznałbym miłości mojego życia – powiedział.
 

– Wujku Sammy! Lily jest dziewczyną wujka Luke’a, nie 

powinieneś jej tak przytulać.
 

– Właśnie, Sammy, ręce przy sobie! – zachichotałem.

 

– Wszystko w porządku, Charley, to tylko przyjacielski 

background image

uścisk – powiedziała Lily i postawiła talerze na blacie.
 

Zrobiłem naleśniki dokładnie takie, jakie lubi Charley i 

zjedliśmy we czwórkę smaczne śniadanie. Kiedy sprzątaliśmy, a 
Charley zbierała zabawki, zadzwonił mój telefon i zobaczyłem 
mamę na wyświetlaczu.
 

– Cześć, mamo – odezwałem się.

 

– Dzień dobry, Luke. Twój ojciec i ja pomyśleliśmy, że może 

mielibyście ochotę wybrać się z Lily wieczorem do Berniego na 
parę drinków.
 

Poprosiłem, żeby chwilę zaczekała i spytałem Lily, czy chce 

pójść. Uśmiechnęła się i skinęła głową, a potem wypiła łyk kawy.
 

– Dobry pomysł, mamo. O której się umówimy? O siódmej?

 

– Wspaniale! Do zobaczenia wieczorem. Kocham cię, Luke.

 

– Ja ciebie też, mamo – powiedziałem i zakończyłem 

rozmowę.
 

background image

 Rozdział 31

 

LILY

 

Spędziliśmy cały dzień z Charley, a potem Luke odprowadził

ją do domu, a ja szykowałam się na spotkanie z jego rodzicami w 
barze. Nie mogłam przestać myśleć o tym, jak zdruzgotana była 
Charley, kiedy ojciec powiedział jej, że nie może do niej 
przyjechać. Aż za dobrze znałam to uczucie i bardzo tego 
żałowałam. Stałam przed dużym lustrem i wpatrywałam się w 
dziewczynę, która patrzyła na mnie. Wydała mi się szczęśliwa i 
spełniona. Czyżby los w końcu doprowadził mnie do miejsca, w 
którym powinnam być? Nigdy nie byłam tak szczęśliwa, a teraz, 
kiedy wyjaśniłam sobie wszystko z matką, w moim życiu 
zagościło wszechogarniające uczucie pokoju. Tego uczucia nigdy 
nie chciałam zatracić.
 

– O czym myślisz? – spytał Luke, stając za mną. Objął mnie i

ukrył nos w mojej szyi.
 

– Myślałam o tym, jak odmieniło się moje życie i że dzięki 

tobie jestem bardzo szczęśliwa – uśmiechnęłam się.
 

Z głębi jego gardła wydobył się niski jęk, kiedy poczuł mój 

zapach.
 

– Czy ty wiesz, jak pięknie pachniesz?

 

– Sądząc po tym, że jedną ręką ściskasz mnie za cycek, a 

drugą zadzierasz sukienkę, chyba się domyślam.– roześmiałam się.
 

– Czujesz to? – wyszeptał, napierając ciałem i patrząc na 

mnie w lustrze.
 

– Tak, czuję jaki jesteś sztywny, kochanie, ale nie mamy 

czasu. – Uśmiechnęłam się, obróciłam i pocałowałam go w 
policzek. – Spójrz na zegarek, jest za piętnaście siódma. Za 
piętnaście minut mamy się spotkać z twoimi rodzicami. – 
Podeszłam do szafy i wyjęłam buty.
 

– Cholera, Lily, ty wiesz jak zostawić faceta z sinymi jajami! 

– krzyknął, poprawiając się.
 

– Przepraszam, skarbie. Nie chcę się spóźnić do twoich 

background image

rodziców. Obiecuję, że ci to wynagrodzę, kiedy wrócimy do domu.
– Wyszłam z pokoju.
 

– Chcę ci tylko powiedzieć, że jesteś niedobra, kochanie! – 

krzyknął z sypialni.
 

– Tak, później ci pokażę, jak bardzo jestem niedobra! – 

odkrzyknęłam.
 

Nagle Luke podszedł do mnie, chwycił mnie i obrócił.

 

– Lepiej dotrzymaj tej obietnicy, bo będę o tym myślał przez 

cały wieczór. – Pocałował mnie w szyję.
 

– Czy ty w ogóle myślisz o czymkolwiek poza seksem? – 

roześmiałam się.
 

– Nie przy tobie. Chcę tylko ciebie, dwadzieścia cztery 

godziny na dobę. – Postawił mnie na ziemi i pocałował.
 

Wziął kluczyki z blatu, ja chwyciłam torebkę i wyszliśmy.

 

Szliśmy za rękę, Luke niósł gitarę. Weszliśmy do baru i 

podeszliśmy do stolika, przy którym siedzieli już jego rodzice. 
Zanim usiadłam, uściskałam ich oboje, a Luke poszedł do baru po 
dwa piwa.
 

– Tak miło cię znowu widzieć – uśmiechnęłam się do Annie.

 

Siedziałyśmy przy stole i rozmawiałyśmy, a Luke 

oprowadzał ojca po barze. Widziałam, że Annie jest przejęta tym, 
że Luke w końcu zdecydował się go kupić. Wyciągnęła rękę i 
położyła dłoń na mojej.
 

– Nie masz pojęcia, jak się cieszę, że pojawiłaś się w życiu 

Luke’a. Zeszły rok był dla niego strasznie trudny, dla nas 
wszystkich też.
 

Przechyliłam głowę na bok i uśmiechnęłam się do niej.

 

– Nie dziwię się. Zeszły rok nie był chyba dobry dla nikogo z

nas.
 

– To prawda, ale liczy się tylko to, że ty i mój syn trafiliście 

na siebie i że oboje jesteście szczęśliwi. Jestem zachwycona tym, 
że zdecydował się kupić ten bar. Mówił o nim od lat. Teraz w 
końcu zrobi dobry użytek z pieniędzy z ubezpieczenia.
 

– Nigdy mi o nich nie wspominał.

 

– Nie lubi o tym mówić, chyba przypominają mu o wypadku.

background image

Mężczyzna, który przejechał na czerwonym świetle, był pijany i 
prowadził, chociaż zabrano mu prawo jazdy. Był wspólnikiem w 
prestiżowej kancelarii prawnej w Los Angeles. Nie muszę mówić, 
że nie ma już prawa wykonywania zawodu. Luke dostał pięćset 
tysięcy dolarów. Jego prawnik twierdził, że mógłby wyciągnąć 
więcej, ale Luke chciał mieć to jak najszybciej za sobą. Ugoda 
została zawarta poza sądem, żeby uniknąć rozgłosu.
 

Kiedy siedziałam i oswajałam się z myślą, że mój chłopak 

ma pięćset tysięcy dolarów, o których mi nie powiedział, do stolika
wrócił Luke z ojcem.
 

– O czym rozmawiałyście? – spytał Luke.

 

– O babskich sprawach – uśmiechnęłam się. – Nie 

powiedziałeś jeszcze Berniemu, że kupujesz bar?
 

– Nie, wysłałem mu wiadomość z prośbą, żeby spotkał się ze 

mną jutro i napisałem, że podjąłem decyzję.
 

Pochyliłam się i pocałowałam go w policzek, zostawiając na 

jego twarzy ślad szminki. Roześmiałam się, chwyciłam serwetkę i 
starłam go. Zamówiliśmy skrzydełka z kurczaka, parę piw i 
spędzaliśmy miłe chwile w towarzystwie rodziców Luke’a. Nagle 
Luke pochylił się, powiedział, że zaraz wraca i wstał. Ja 
rozmawiałam dalej z Tomem i Annie, aż zauważyłam, że światła 
na scenie się zapalają. Uniosłam wzrok i zobaczyłam Luke’a, 
siedzącego na stołku barowym przed mikrofonem.
 

– Dobry wieczór wszystkim – uśmiechnął się i pomachał 

gościom.
 

Wszyscy zareagowali entuzjastycznie, a Luke zaczął 

brzdąkać na gitarze.
 

– Piosenkę, którą wam dzisiaj zaśpiewam, napisałem dla 

wyjątkowej kobiety w moim życiu.
 

Annie spojrzała na mnie, uśmiechnęła się, położyła dłoń na 

mojej i delikatnie ją ścisnęła. Łzy zaczęły napływać mi do oczu 
jeszcze zanim zaczął śpiewać. Zabrzdąkał, nasze oczy się spotkały 
i zaczął śpiewać:
 

Nawet chmury powiedzą

 

Że nie ma takiego miejsca, gdzie można uciec przed 

background image

wszystkim.
 

Nie ma takiego miejsca, gdzie można uczyć się spokoju.

 

Kiedy widzę tylko siebie

 

Więc odpuśćmy, darujmy sobie te niedojrzałe konflikty.

 

Każde serce będzie złamane

 

Nie da się uchronić go przed wszystkim.

 

Jeżeli złamane jest tylko przez kogoś

 

Nie dawaj mi go, proszę

 

Bo widok twoich łez sprawia, że chcę wyjść

 

Ale straszliwie boję się ciebie stracić.

 

A może przepłynę niebieski ocean

 

Polecę rakietą na księżyc

 

Ale bez ciebie jestem nikim.

 

Nieważne, co mówisz

 

Myślę o tobie codziennie, dziewczyno.

 

Bez ciebie jestem nikim.

 

Nawet chmury powiedzą

 

Że soboty i deszczowe dni są miłe, jeżeli jesteś

 

Pod dachem w czyichś ramionach

 

Pod kocem czy pod kołdrą.

 

Niebo jest czyste, jest środek tygodnia

 

Więc chodź, kochanie, niech uwierzę.

 

A może przepłynę niebieski ocean

 

Polecę rakietą na księżyc

 

Ale bez ciebie jestem nikim.

 

Nieważne, co mówisz

 

Myślę o tobie codziennie, dziewczyno

 

Bez ciebie jestem nikim.

 

Bo pragnę cię

 

Pragnę

 

Pragnę,

 

Żebyś też mnie pragnęła

 

Pragnę cię

 

Pragnę

 

Pragnę

background image

 

Ale nie będę dłużej oszukiwał serca

 

A może przepłynę niebieski ocean

 

Polecę rakietą na księżyc

 

Ale bez ciebie jestem nikim.

 

Nieważne, co mówisz

 

Myślę o tobie codziennie, dziewczyno

 

Bez ciebie jestem nikim.

 

Nawet chmury powiedzą

 

Że nie ma takiego miejsca, gdzie można uciec przed 

wszystkim.
 

A jeżeli serce masz złamane tylko przez kogoś

 

Proszę, nie dawaj mi go

 

Bo kiedy widzę jak płaczesz, chcę odejść

 

Ale cholernie boję się ciebie stracić.

 

Annie i Tom patrzyli na mnie, a łzy, które napłynęły mi do 

oczu, powoli ciekły po twarzy. Tłum bił brawo, kiedy Luke zagrał 
ostatni akord i zszedł ze sceny. Wstałam i objęłam go, kiedy do 
mnie podszedł.
 

– Kocham cię – wyszeptałam mu do ucha i mocno go 

objęłam.
 

– Ja też cię kocham, skarbie. Cieszę się, że ci się podobało.

 

– Jestem zachwycona, Luke. To było idealne, ty jesteś 

ideałem.
 

Usiadł, wziął mnie na kolana i pocałował.

 

– Piękna piosenka, skarbie – powiedziała Annie.

 

– Fajna melodia, synu. – Tom się uśmiechnął i uniósł 

szklankę.
 

Rozmawialiśmy jeszcze chwilę i postanowiliśmy wracać. 

Rano szłam do pracy, a Luke miał spotkanie z prawnikiem w 
sprawie zakupu baru. Uściskaliśmy Annie i Toma na pożegnanie, 
wsiedliśmy do dżipa, wróciliśmy do mojego mieszkania, a ja 
zadbałam o to, żeby Luke dostał karę za to, że nazwał mnie 
niedobrą.
 

background image

 Rozdział 32

 

Miesiąc później

 

LILY

 

Moje życie było idealne. Pasowaliśmy do siebie z Lukiem 

cudownie. Nigdy w nikim nie byłam tak zakochana jak w nim. 
Pochłaniał mnie i posiadł mnie. Posiadł moje serce i moją duszę, i 
codziennie dziękowałam za niego Bogu. Zupełnie odmienił moje 
życie. Kiedy myślałam, że już nigdy nie będę w stanie nikomu 
zaufać, zjawił się w moim życiu i pokazał, że to możliwe.
 

Jeszcze spał, kiedy wymknęłam się z łóżka i poszłam do 

kuchni zaparzyć kawę. Czekając, aż się zaparzy, podeszłam do 
okna odsłonić żaluzje. Było pochmurno i kiedy otworzyłam, 
poczułam zapach deszczu. Dzień był idealny na to, żeby przeleżeć 
go w łóżku, oglądając filmy. Wróciłam do sypialni, zdjęłam nocną 
koszulę i położyłam się z powrotem. Objęłam Luke’a i delikatnie 
pocałowałam go w plecy. Obrócił się i się uśmiechnął.
 

– Dzień dobry, piękna.

 

– Dzień dobry. – Moje wargi zaczęły wędrować po jego 

piersi.
 

Sięgnęłam w dół i przez poszewkę zaczęłam pieścić jego 

sztywny członek.
 

– Ktoś jest napalony – powiedział, zanurzając palce w moich 

włosach.
 

– Zawsze jestem na ciebie napalona.

 

– Wiem, i uwielbiam to. – Przewrócił mnie na plecy i położył

się na mnie.
 

Kiedy muskał mnie językiem za uchem i delikatnie skubał 

moją szyję, poczułam ciepło w dole brzucha. Jego twardy członek 
napierał na moje uda, a jego wargi przesuwały się do moich piersi. 
Chwycił mnie dłonią na dole, a jego palce odnalazły drogę do 
mojego wnętrza.

background image

 

– Ktoś jest już gotowy – uśmiechnął się i spojrzał na mnie.

 

Moje biodra poruszały się w tym samym rytmie co jego 

palce, które wsuwały się we mnie i wysuwały. Kusił mnie, 
widziałam to po uśmieszku na jego twarzy.
 

– Jak bardzo chcesz mnie w środku?

 

– Bardzo. Nie czujesz, jaka jestem wilgotna? – powiedziałam

bez tchu.
 

– Czuję, ale chcę, żebyś mi powiedziała, jak bardzo chcesz 

mnie w środku.
 

– Jeżeli nie wsadzisz we mnie natychmiast tego sztywnego 

fiuta, nie zrobisz tego już nigdy.
 

Jego mina była bezcenna.

 

– Cóż, nie jest to odpowiedź, jaką chciałem usłyszeć, ale ją 

przyjmuję.
 

Poprosił, żebym uniosła ręce nad głowę, a potem chwycił 

mocno moje nadgarstki i wbił się we mnie. Odchyliłam głowę, bo 
zrobił to z taką siłą, że jęknęłam. Wpatrywał się we mnie przez 
cały czas, uśmiechając się, i wbijał się, dając mi to, czego 
chciałam. Miałam ochotę zanurzyć ręce w jego włosach, ale jego 
uścisk był zbyt mocny i nie mogłam wyswobodzić dłoni.
 

– Chcesz mnie dotknąć, prawda?

 

– Wiesz, że tak.

 

– Mam cię wypuścić?

 

– Proszę – powiedziałam, dysząc, a serce łomotało mi jak 

oszalałe.
 

Uśmiechnął się szerzej.

 

– Wypuszczę cię, jeżeli dojdziesz pierwsza.

 

Objęłam go nogami w pasie, a on wziął głęboki oddech. 

Wolną dłoń położył na mojej piersi i zaczął uciskać mocno 
brodawkę. Pocierał ją powolnymi okrężnymi ruchami, poruszając 
się we mnie płynnie. Moje ciało było gotowe na rozkosz i on o tym
wiedział.
 

– Dobrze, kochanie, dalej, dojdź dla mnie.

 

Jego słowa mi wystarczyły. Z moich ust wydobył się jęk, a 

moje ciało zadrżało z rozkoszy, dając mu ją odczuć.

background image

 

– Zaraz skończę, Lily, nie jestem w stanie dłużej się 

powstrzymywać, kochanie – powiedział, dysząc, i ścisnął mocniej 
moje nadgarstki.
 

Poczułam, jak jego ciepło rozlewa się we mnie przy ostatnim 

głębokim pchnięciu. Wypuścił moje nadgarstki, przyciągnął je do 
swoich warg i delikatnie pocałował każdy.
 

– Mam nadzieję, że nie zrobiłem ci krzywdy.

 

Delikatnie pogłaskałam go grzbietem dłoni po policzku.

 

– Ty nigdy nie zrobisz mi krzywdy.

 

Pochylił się i mnie pocałował. W tej chwili odezwał się mój 

telefon. Luke przerwał pocałunek i spojrzał na mnie.
 

– Dlaczego zawsze ktoś nam przerywa?

 

– To pewnie Sam, żeby nam powiedzieć, żebyśmy byli ciszej 

– roześmiałam się.
 

Luke zsunął się ze mnie, oboje wstaliśmy i poszliśmy do 

kuchni po kawę. Luke napełnił nam kubki, a ja sprawdziłam 
telefon i zobaczyłam wiadomość od Giselle.
 

„Lunch o pierwszej w Southside Grill. Nie masz wyboru i się

nie spóźnij, to ważne”.
 

Odczytałam wiadomość, krzywiąc się i zastanawiając, o co 

chodzi i co może być aż tak ważnego.
 

„Będę punkt o pierwszej”, odpisałam.

 

– Co się stało?

 

– Dostałam dziwną wiadomość od Giselle. – Podałam mu 

telefon.
 

– Hm, to na pewno nic poważnego. Pewnie nie układają jej 

się dziś włosy.
 

Przewróciłam oczami, a Luke zerknął na swój dzwoniący 

telefon.
 

– Chyba muszę znowu iść na górę, będę naprawiał młynek 

pani Blade, kiedy ty będziesz jadła lunch z dziewczynami.
 

– To już trzeci raz w tym miesiącu. Ona robi to chyba 

celowo, żeby zwabić cię do swojego mieszkania.
 

Luke uniósł kubek z kawą i się uśmiechnął.

 

– Może i tak. Kobiety w tym bloku chyba nie są w stanie mi 

background image

się oprzeć.
 

– Bardzo zabawne. – Zganiłam go wzrokiem i wstałam z 

krzesła.
 

Wyciągnął rękę, chwycił mnie w pasie i posadził sobie na 

kolanach. Siedziałam na nim okrakiem, twarzą do niego. Wsunął 
mi kosmyki włosów za uszy i pocałował w usta.
 

– Wiesz, jak bardzo cię kocham, skarbie. Liczysz się tylko ty,

zawsze będziesz się liczyć tylko ty i lepiej nigdy o tym nie 
zapominaj. – Jego brązowe oczy wpatrywały się we mnie.
 

– Wiem, i ja też cię kocham. Kocham cię tak bardzo, że 

czasami aż boli, i zaczynam się bać.
 

– Nie ma się czego bać, Lily. Wiesz, co do ciebie czuję, a ja 

wiem, co czujesz do mnie. – Zdjął mi koszulę nocną przez głowę.
 

Zagryzłam dolną wargę i uśmiechnęłam się, kiedy poczułam 

pod sobą jego erekcję. Powoli pochylił głowę i chwycił zębami 
jedną pierś, a potem spojrzał mi w twarz, żeby się upewnić, że na 
niego patrzę. Chwycił pierś wargami, zaczął ją czule ssać i krążyć 
językiem wokół brodawki, sprawiając, że zrobiła się jeszcze 
bardziej twarda.
 

– Chcę tylko tych pięknych piersi na mojej twarzy. – 

Uśmiechnął się, wyciągnął rękę i zanurzył we mnie jeden palec, 
unosząc mnie lekko do góry. – I tylko w tobie chcę zanurzać palce.
 

Syknęłam i odchyliłam głowę do tyłu, a on odnalazł mój 

punkt i zaczął poruszać palcem w przód i w tył. Jęknęłam z 
pożądania, kiedy ciepło wibrowało w całym moim ciele i 
poddałam się rozkoszy. Luke spojrzał na mnie z uśmiechem.
 

– I chcę czuć tylko twoją rozkosz.

 

Tak mnie rozpalił, że ledwie byłam w stanie to znieść. Wyjął 

palec, odsunął mnie lekko do tyłu i uwolnił swój sztywny członek 
z bokserek. Chwycił mnie za biodra, przesunął do przodu i 
ostrożnie posadził na sobie. Powoli przesunęłam się w dół. Ujęłam 
jego twarz w dłonie i patrzyliśmy sobie w oczy.
 

– I ostatnie, tylko w tobie chcę być.

 

Kiedy zanurzył się we mnie do końca, delikatnie uniósł moje 

biodra, a ja kołysałam się w przód i w tył. Trzymał mnie mocno za 

background image

biodra i zaczął we mnie nabrzmiewać. Poczułam, jak przeszywa 
mnie jego ciepło. Objął mnie i mocno do siebie przytulił, 
wylewając się we mnie do ostatniej kropli rozkoszy.
 

Patrząc mi w oczy, położył dłonie na mojej twarzy.

 

– Rozumiesz?

 

Skinęłam głową.

 

– Tak – powiedziałam cicho.

 

– To dobrze – szepnął mi do ucha i mnie przytulił.

 

Weszłam do restauracji i zobaczyłam Gretchen i Giselle przy 

stole w rogu.
 

– Spóźniłaś się dokładnie pięć minut – powiedziała Giselle, 

spoglądając na zegarek.
 

– Przepraszam, ale nie mogłam znaleźć miejsca, żeby 

zaparkować. Tłoczno tu.
 

Do stolika podeszła kelnerka z długimi czarnymi włosami i 

postawiła przede mną butelkę czerwonego wina.
 

– Pozwoliłam sobie zamówić ci drinka – oznajmiła Gretchen.

 

– Dziękuję. Możecie mi powiedzieć, o co chodzi? Trochę 

mnie przestraszyłyście.
 

– Jestem w ciąży – wypaliła Giselle, akurat, kiedy piłam 

wino.
 

Wyplułam je na stół i zaczęłam się dławić.

 

– Co takiego?! Powiedziałaś, że jesteś w ciąży?

 

Musiałam powiedzieć to za głośno, bo kilka osób odwróciło 

się i spojrzało w naszą stronę. Gretchen wzięła serwetkę i zaczęła 
wycierać ze stołu wino.
 

– Tak, Lily, dobrze usłyszałaś, jestem w ciąży.

 

– Kto jest ojcem? – spytałam.

 

Giselle spojrzała na mnie.

 

– Nie musiałaś mówić tego w taki sposób. Ojcem jest Lucky.

 

– Co takiego?! – krzyknęłam i parę osób znów odwróciło 

głowy w naszą stronę.
 

– Możesz być ciszej? – wyszeptała Giselle.

 

– Który to miesiąc? – spytałam cicho.

 

– Szósty tydzień.

background image

 

– I co zamierzasz?

 

– Nie wiem.

 

Spojrzałam na Gretchen, która miała wzrok wbity w stół.

 

– Powiedziałaś Lucky’emu?

 

– Jeszcze nie i nie wiem, jak mu to powiedzieć.

 

– Jak to możliwe? Myślałam, że bierzesz pigułkę?

 

– Biorę, ale czasami zapominam. Wiesz, że mam chaotyczne 

życie.
 

– Tak, i chyba zajęć ci przybędzie – powiedziałam.

 

Giselle wyciągnęła rękę i chwyciła moją dłoń.

 

– Posłuchaj, Lily, zastanawiam się nad aborcją i potrzebuję 

twojego wsparcia.
 

– Wiesz, co o tym myślę, Giselle.

 

– Wiem, i dlatego proszę o pomoc ciebie.

 

– Istnieje adopcja. Wiesz, ile par nie może mieć dzieci?

 

Nagle mnie olśniło i łzy zaczęły napływać mi do oczu.

 

– Posłuchajcie, nie będę z wami o tym w tej chwili 

rozprawiać. Powiem coś i nie chę żadnych pytań, porozmawiamy o
tym później u mnie w mieszkaniu, przy kolacji, któregoś wieczoru.
Mary nie jest moją biologiczną matką.
 

Giselle i Gretchen spojrzały na mnie i widać było, że są 

wstrząśnięte. Uniosłam dłoń.
 

– Gdyby moja biologiczna matka zdecydowała się na 

aborcję, nie siedziałabym tutaj z wami.
 

Gretchen wzięła telefon ze stołu.

 

– Okej, wszyscy sprawdzają w tej chwili plan zajęć, bo 

umawiamy się na kolację u Lily.
 

Roześmiałam się, a Giselle wypiła łyk wody i spojrzała na 

mnie.
 

– Lily, obiecuję, że dzisiaj powiem Lucky’emu i wspólnie 

podejmiemy decyzję.
 

– Możesz na mnie liczyć, Giselle. Nie zrozum mnie źle. 

Zawsze będziesz mogła na mnie liczyć, bez względu na to, jaką 
decyzję podejmiesz.
 

– Ty na nas też możesz liczyć, Lily i nie możesz ukrywać 

background image

przed nami takich rzeczy – powiedziała Gretchen.
 

– Wiem, wszystko wam opowiem. Umówmy się na kolację u 

mnie w następny wtorek, zamówimy chińskie dania. Bez facetów, 
tylko my, dziewczyny.
 

Otworzyłam drzwi do mieszkania Luke’a i zobaczyłam, że 

leży na kanapie i ogląda telewizję. Rzuciłam torebkę na stół, 
podeszłam do niego i położyłam się obok. Wtuliłam się w jego 
pierś.
 

– Jak tam lunch, skarbie?

 

– Kupa gnoju – wymamrotałam.

 

– Uważaj, co mówisz. – Pocałował mnie w głowę.

 

– Przepraszam, ale poczekaj, aż się dowiesz.

 

– Coś się stało?

 

Podciągnęłam się i go pocałowałam. Uśmiechnął się i 

przygryzł moją dolną wargę.
 

– Giselle jest w ciąży, ojcem jest Lucky.

 

Oczy Luke’a otworzyły się szeroko i szczęka mu opadła.

 

– Mówisz poważnie?

 

– Tak. Nie zmyśliłabym czegoś takiego.

 

Luke podciągnął się i usiadł, a ja położyłam mu głowę na 

kolanach.
 

– Lucky wie?

 

– Powie mu dziś wieczorem, chce aborcji. Powiedziałam im, 

że Mary nie jest moją biologiczną matką i umówiłyśmy się u mnie 
na kolację we wtorem, żebym mogła im wszystko opowiedzieć. 
Nie mogę przestać o tym myśleć, bo co by było, gdyby moja 
biologiczna matka zdecydowała się na aborcję?
 

Luke przeczesał palcami moje włosy.

 

– Nie chcę nawet o tym myśleć. Przykro mi, że lunch okazał 

się taką…
 

– Kupą gnoju? – Wiedziałam, że powie mi, że mam uważać 

na słowa.
 

Spojrzał na mnie z góry i pacnął mnie palcami w wargi.

 

– Pilnuj się, skarbie.

 

Kiedy chwyciłam palce Luke’a i wsadziłam je sobie do ust, 

background image

do mieszkania weszli Sam i Gretchen. Usiadłam i spojrzałam na 
nią.
 

– Dawno się nie widziałyśmy, Gretch.

 

– Ech, co za chujowy dzień! – krzyknęła i padła na fotel.

 

Spojrzałam na Luke’a.

 

– Jej nie powiesz, żeby pilnowała języka?

 

– Nie, dlaczego miałbym jej zwracać uwagę?

 

– Mnie zwracasz bez przerwy!

 

– Bo jesteś moją dziewczyną i nie chcę, żebyś tak mówiła – 

uśmiechnął się i pocałował mnie w nos.
 

– Chwileczkę! – krzyknęłam. – Nie byłam twoją dziewczyną,

kiedy powiedziałeś mi to w łazience, jak naprawiałeś prysznic.
 

– No, ale cię, tak jakby, lubiłem.

 

– Tak jakby? – spytałam.

 

– Kochanie, daj spokój.

 

Przewróciłam oczami, westchnęłam i wstałam, a Luke dał mi

klapsa. Sam się roześmiał, a Gretchen poszła za mną do kuchni po 
piwo.
 

– Jak myślisz, co zrobi Giselle? – spytałam.

 

– Nie mam pojęcia. Wiesz, że Lucky nie jest zupełnie w jej 

typie, a rodzice umrą, kiedy się dowiedzą.
 

– Cóż, miejmy nadzieję, że podejmie dobrą decyzję. – 

Podeszłam do Luke’a i podałam mu piwo.
 

background image

 Rozdział 33

 

LUKE

 

Gratulacje, Luke. Zostałeś właścicielem baru! – Bernie się 

uśmiechnął i podał mi klucze.
 

– Dzięki, Bernie. – Podałem mu rękę.

 

– Przez wiele lat to było moje dziedzictwo i pasja, synu, teraz

kolej na ciebie. Zrób wszystko, co musisz, żeby ten bar stał się 
twoim dziedzictwem.
 

– Dobrze, Bernie. Przyjemności na emeryturze. – Uściskałem

go.
 

– Dzięki Luke. Uważajcie na siebie. – Bernie się uśmiechnął,

uchylił kapelusza i wyszedł.
 

Wziąłem Lily na ręce, okręciłem ją dookoła i pocałowałem.

 

– Nie mogę w to uwierzyć, kochanie. Nie mogę uwierzyć, że 

jest mój!
 

– Tak się cieszę – powiedziała, kiedy stawiałem ją na ziemi.

 

Drzwi się otworzyły i do środka weszli mama, tata, Maddie i 

Charley.
 

– Wujku Luke! – krzyknęła Charley i podbiegła do mnie.

 

Wziąłem ją na ręce i pocałowałem w policzek.

 

– Witaj w Barze i Grillu Luke’a, żabko.

 

– Hura! – krzyknęła.

 

Postawiłem ją na ziemi, bo mama i tata podeszli, żeby mnie 

uściskać.
 

– Jesteśmy z ciebie tacy dumni, Luke.

 

– Cholernie dumni, synu – powiedział tata.

 

– Gratulacje, pani menadżer. – Uśmiechnąłem się i rzuciłem 

dodatkowy komplet kluczy Maddie.
 

Stałem i rozglądałem się po barze. Moje życie było dokładnie

w tym miejscu, w którym chciałem. Byłem właścicielem baru i 
miałem u boku kobietę, w której byłem zakochany do szaleństwa. 
Kiedy stałem pogrążony w rozmyślaniach, Lily zarzuciła mi rękę 
na szyję.

background image

 

– O czym myślisz? – spytała.

 

– Że jestem szczęściarzem, bo mogę dzielić moje marzenia i 

tę chwilę z tobą.
 

Pochyliła się do mnie i delikatnie pocałowała mnie w usta.

 

– To ja jestem szczęściarą – uśmiechnęła się.

 

Kiedy cieszyliśmy się wspólnie tą chwilą, do baru wpadła 

Candi.
 

– Cześć, szefie! – Uściskała mnie. – Nie masz pojęcia, jaka 

jestem szczęśliwa, że kupiłeś ten bar.
 

Candi była jedną z najlepszych barmanek, jakie znałem. 

Miała czterdzieści dwa lata i była panną. Maddie zawsze 
zazdrościła jej długich czarnych, kręconych włosów. Pracowały 
razem od lat. Obie były samotne i ciągle zaczepiali je klienci. 
Candi była kiedyś prostytutką. Doczłapała się do baru po tym, jak 
którejś nocy pobił ją jej alfons. Miała wtedy zaledwie dwadzieścia 
dwa lata. Kiedy zobaczył ją Bernie, zawiózł ją do szpitala. Kiedy 
ją wypisano, odbyli długą rozmowę i Bernie przyjął ją do baru, 
nauczył robić drinki i dał jej pracę. To było dwadzieścia lat temu, a
ona codziennie mówiła nam, jak to Bernie uratował jej życie i dał 
drugą szansę.
 

Postanowiłem, że uczczę ten dzień z rodziną i przyjaciółmi. 

Postawiłem przy drzwiach tabliczkę z informacją, że bar będzie 
zamknięty wieczorem, a ponowne otwarcie nastąpi jutro. Lily 
podeszła do mnie i dała mi buziaka na pożegnanie. Chris, 
dyrektorka szkoły, wezwała ją na spotkanie. Spojrzałem na scenę i 
zachichotałem, kiedy zobaczyłem na niej Charley, która udawała, 
że trzyma mikrofon i śpiewała, co sił w małych płucach. Mama i 
tata minęli się w drzwiach z Samem.
 

– Gratulacje, stary! – powiedział i zrobił ze mną żółwika. – 

Nie sądziłem, że doczekam tego dnia.
 

– Ja też nie, Sam. Przyjdziecie wieczorem z Gretchen, 

prawda?
 

– Jasne. W zależności od tego, jak się będzie czuła Giselle, 

może zjawią się z Luckym.
 

– No tak, racja. – Spojrzałem na Sama. – Dzisiaj ma wizytę 

background image

w szpitalu. Lily chciała być z nią, ale Giselle powiedziała, że 
pojedzie z Luckym.
 

– Beznadziejnie, że wpakowali się w taką sytuację. – Sam 

podał mi piwo.
 

– Wujku Sammy! – pisnęła Charley. – Słyszałeś, jak 

śpiewałam?
 

– Pewnie, chyba wyrośnie z ciebie druga Taylor Swift.

 

Charley otworzyła szeroko oczy i się uśmiechnęła.

 

– Naprawdę tak myślisz?

 

– Tak. Chyba zadzwonię do American Idol i powiem, że mam

tu śpiewającą dziewięcioletnią gwiazdę.
 

Zachichotałem i nalałem Charley coli.

 

– Masz, żabko. Weź szklankę i usiądź przy stole.

 

– Dzięki za piwo. Lecę do domu, przebiorę się i poczekam, 

aż Gretchen wróci z sesji. Do zobaczenia. – Uścisnęliśmy sobie 
ręce z Samem.
 

Kiedy siedziałem w biurze i przeglądałem papiery, przyszła 

Lily i od razu wiedziałem, że coś jest nie tak.
 

– Cześć, skarbie. Co się stało? – Wstałem z fotela i objąłem 

ją.
 

– Nauczycielka, którą zastępuję, wraca w poniedziałek do 

pracy. Jej mąż zmarł szybciej niż przypuszczali, powiedziała, że 
musi wrócić do uczenia, żeby o tym nie myśleć.
 

– Oj, kochanie, przykro mi. – Przytuliłem ją mocno.

 

– Rozumiem, że chce wrócić i przykro mi, że jej mąż zmarł, 

ale będę tęsknić za moimi uczniami – rozpłakała się.
 

– Wiem. Wiem, ile dla ciebie znaczą. – Pocałowałem ją w 

głowę.
 

Serce mi pękało. Uwielbiała swoją pracę i uczniów. 

Chciałem zdjąć z niej smutek, ale nie wiedziałem, co mogę dla niej
zrobić.
 

– Możesz pracować w barze.

 

Wyswobodziła się z uścisku i spojrzała na mnie.

 

– Dziękuję, ale nie. Kocham cię bardzo, ale nie chcę dla 

ciebie pracować. Chris powiedziała, że jedna z nauczycielek z 

background image

końcem roku przechodzi na emeryturę i jeżeli poprzestawiają paru 
innych nauczycieli, zwolni się etat, obiecała, że jest mój. Do tego 
czasu skupię się na fotografii.
 

– Zuch dziewczyna – uśmiechnąłem się.

 

Przechyliłem głowę, spojrzałem na nią i delikatnie otarłem 

jej łzy. Przyciągnąłem jej twarz do mojej i musnąłem jej wargi.
 

– Wiesz, żeby to miejsce było idealne, musimy uprawiać w 

nim seks.
 

– Tak? – Zagryzła dolną wargę.

 

– Wydaje mi się, że mój gabinet jest idealnym miejscem na 

początek, panno Gilmore. – Powoli rozpiąłem guziki jej bluzki i 
zsunąłem ją jej z ramion.
 

– Zgadzam się, panie Matthews. – Uśmiechnęła się 

szelmowsko, a jej palce chwyciły mnie za koszulkę i zdjęła mi ją 
przez głowę.
 

background image

 Rozdział 34

 

LILY

 

Wyszliśmy z Lukiem z baru i wróciliśmy do mojego 

mieszkania, żeby się przebrać i przygotować do imprezy. Mieli być
wszyscy pracownicy, rodzina i przyjaciele Luke’a. Zapowiadała 
się wspaniała noc i nie miałam zamiaru zepsuć jej Luke’owi ani 
sobie. Kochałam moich uczniów, ale może lepiej, żebym skupiła 
się na tym, czym chciałam się zajmować – na fotografii. Weszłam 
do mieszkania, Luke za mną, odłożyłam torebkę na blat i wyjęłam 
z lodówki butelkę wody. Odwróciłam się, a Luke położył dłonie na
moich biodrach i spojrzał na mnie.
 

– Wszystko w porządku?

 

– Tak, Luke – uśmiechnęłam się.

 

– Skoczę obok i wezmę czyste ciuchy. Zaraz wracam. – 

Pocałował mnie w czoło i wyszedł.
 

Nie mogłam przestać myśleć o Giselle i o tym, co musi w tej 

chwili przeżywać. Powiedziała mnie i Gretchen, że nie chce, 
żebyśmy jechały z nią do szpitala, bo jest to coś, co muszą przeżyć
z Luckym sami. Powiedziała, że zadzwoni, kiedy będzie mogła. 
Kiedy szłam do sypialni, żeby się przebrać, Luke otworzył drzwi i 
wszedł do środka.
 

– Szybko się uwinąłeś.

 

Poszedł za mną do sypialni.

 

– Jestem facetem. Wystarczy mi para dżinsów, koszulka i 

jestem szczęśliwy. Nie jesteśmy jak wy, kobiety, które całymi 
godzinami nie mogą się zdecydować, co na siebie włożyć, jaki 
zrobić makijaż i jak ułożyć sobie włosy.
 

– Ja taka nie jestem! – krzyknęłam. Wyciągnęłam z szafy 

sukienkę, spojrzałam na nią i odwiesiłam. – No, dobra, poddaję 
się.
 

Podeszłam do komody i spojrzałam na Luke’a, który się 

przebierał.
 

– Martwię się o Giselle. Lucky się odzywał?

background image

 

– Nie, na razie nie. – Wciągnął ciemnoszarą koszulkę przez 

głowę.
 

– A ty, co o tym wszystkim myślisz?

 

Luke usiadł na łóżku i przyglądał się, jak rozczesuję jasne 

włosy.
 

– Nie wiem, co myśleć. Nie jestem zadowolony z decyzji, 

jaką podjęli, ale to ich życie i to oni będą musieli z tym żyć. Kto 
wie? Może ojcostwo odmieni Lucky’ego?
 

– Ich związek jest dziwny. To raczej przyjaźń z bonusem niż 

cokolwiek innego. – Skręciłam włosy i spięłam klamrą.
 

– Niektórzy wolą takie związki, są mniej skomplikowane.

 

– Chcesz powiedzieć, że nasz związek jest skomplikowany?

 

– Tak, nasz związek jest bardzo skomplikowany, bo nie mogę

po prostu się z tobą bzyknąć i wyjść. Zadręczasz mnie w myślach i
snach, kiedy nie ma cię przy mnie. Więc można powiedzieć, że to 
komplikuje sprawy, bo kiedy nie jesteś ze mną, mam wrażenie, że 
życie się zatrzymuje do chwili, kiedy znów się pojawiasz.
 

Jego słowa były dla mnie jak poezja, przeszyły moją duszę 

na wskroś. To, co powiedział, przyprawiło mnie o łzy. Nie byłam 
w stanie powiedzieć słowa, bo wiedziałam, że jeżeli otworzę usta, 
rozkleję się i zacznę płakać jak jakaś idiotka.
 

Luke wstał, objął mnie i spytał, czy wszystko w porządku. 

Wzięłam głęboki oddech i skinęłam głową.
 

– Przepraszam, skarbie. Powiedziałem za dużo, jeżeli 

odpowiesz, to się rozpłaczesz, prawda?
 

Znów skinęłam głową i zamknęłam oczy.

 

– Kocham cię, Lily.

 

– Kocham cię, Luke.

 

– Nie cierpię, kiedy jesteś smutna. Nie martw się szkołą, 

wszystko się ułoży, będę przy tobie na każdym kroku twojej drogi.
 

Z pewnością zawsze mogłam liczyć na to, że dzięki 

Luke’owi poczuję się lepiej i nagle utrata pracy nauczycielki 
Charley nie wydawała mi się już taka straszna.
 

Luke i Maddie ustawiali za barem kieliszki, a Candi i ja 

zajmowałyśmy się nakrywaniem do stołów.

background image

 

– Ilu ludzi się spodziewasz, Luke? – krzyknęła zza baru 

Candi.
 

– Mniej więcej pięćdziesięciu.

 

– Kto będzie dziś pilnował Charley? – spytałam Maddie.

 

– Będzie nocować u koleżanki.

 

Maddie podeszła do mnie i mnie uściskała.

 

– Bardzo mi przykro, że Charley będzie miała od 

poniedziałku nową nauczycielkę. Jeszcze jej nie powiedziałam, 
będzie zdruzgotana.
 

– Dzięki. – Spuściłam wzrok. – Będę bardzo tęsknić za 

dzieciakami, ale na szczęście Charley będę widywać codziennie, 
może do mnie wpadać, kiedy tylko chce. Przysyłaj ją na dół.
 

Maddie się roześmiała i położyła dłoń na moim ramieniu.

 

– To bardzo miłe z twojej strony, ale najpierw do ciebie 

zadzwonię, żeby sprawdzić, czy nie jesteście zajęci z moim 
bratem.
 

– Aha, dobry pomysł. – Puściłam do niej oko.

 

Spojrzałam Maddie przez ramię i zobaczyłam, że do baru 

wchodzą Tom i Annie.
 

– Twoi rodzice przyszli.

 

– Super, zajmij ich czymś – powiedziała i ruszyła w 

przeciwnym kierunku.
 

Za nimi weszła kolejna para. Podeszli do Luke’a i go 

uściskali. Luke spojrzał w moją stronę i skinął na mnie, żebym 
przyszła.
 

– Lily, chcę ci przedstawić ciocię Rose i wujka Matta.

 

– Jej, jesteś balsamem dla zmęczonych oczu – powiedziała 

ciocia Rose i mnie przytuliła. – Dużo o tobie słyszeliśmy od Annie 
i Toma, czuję się, jakbym cię znała.
 

– Miło państwa poznać – uśmiechnęłam się.

 

Rose była młodszą siostrą Annie, a Matt jej mężem. Była 

cukiernikiem i miała własną cukiernię w San Francisco, a on był 
emerytowanym księgowym, który prowadził księgowość cukierni 
Rose. Kiedy rozmawialiśmy, weszli Gretchen i Sam.
 

– Cześć, stary – uśmiechnął się i podał rękę Luke’owi.

background image

 

– Cześć, Sam – powiedziałam, a on mnie przytulił.

 

– Giselle się odzywała? – spytałam Gretchen z troską.

 

– Pisałam do niej i odpisała, że wszystko w porządku. 

Będzie…
 

Gretchen nie zdążyła dokończyć zdania, bo do baru weszli 

Giselle i Lucky. Położyłam dłoń na ramieniu Luke’a, a on się 
odwrócił. Staliśmy we czworo i patrzyliśmy na nich.
 

– Będziemy mieli dziecko! – Uśmiechnęła się i wyciągnęła 

ręce w górę.
 

Staliśmy, nie mogąc wydusić z siebie słowa, aż w końcu 

odezwał się Luke.
 

– Wspaniale. – Objął Gretchen i przybił piątkę z Luckym.

 

Sam poszedł w ślady Luke’a i zrobił to samo, a ja spojrzałam

na Gretchen i się uśmiechnęłam. Poszłyśmy w trójkę do stolika i 
usiadłyśmy.
 

– Nie mogłam tego zrobić. Leżałam na stole z nogami w 

uchwytach. Lucky trzymał mnie za rękę, wszedł lekarz i spytał, 
czy jestem gotowa. Powiedziałam, że tak, a kiedy chciał mnie 
zbadać, krzyknęłam: stop! Spojrzałam na Lucky’ego, 
powiedziałam, że nie jestem w stanie tego zrobić, a on powiedział: 
proszę, nie rób tego. Więc usiadłam, ubrałam się i poszliśmy razem
na lunch porozmawiać, co zrobimy.
 

– I co zrobicie? – spytała Gretchen, chwytając Giselle za 

rękę.
 

– Będziemy wychowywać dziecko razem jako przyjaciele, od

czasu do czasu włączając w to seks – uśmiechnęła się.
 

– Wprowadzi się do ciebie?

 

– Nie, nie zamieszkamy razem. Będziemy mieli w swoich 

mieszkaniach wszystkie meble i sprzęty potrzebne dziecku.
 

Pochyliłam się i objęłam ją za szyję.

 

– Jeżeli oboje tego chcecie, to cieszę z tobą. Nie jestem w 

stanie wyrazić, jaka jestem szczęśliwa, że się na to nie 
zdecydowałaś.
 

– Wiem, Lily, dużo myślałam nad tym, co powiedziałaś o 

twojej biologicznej matce. A właśnie, lepiej niech nic nikomu nie 

background image

wypadnie we wtorek, bo chcę usłyszeć całą tę historię. – 
Wycelowała palcem we mnie i w Gretchen.
 

Poczułam, że dwie silne dłonie chwytają mnie za ramiona. 

Uniosłam wzrok i zobaczyłam Luke’a, który się pochylił i mnie 
pocałował.
 

– Chodź, skarbie, chcę ci przedstawić parę osób.

 

Kiedy poznałam całą rodzinę i wszystkich przyjaciół Luke’a, 

on wszedł na scenę. Stanął przed mikrofonem i uniósł kufel z 
piwem.
 

– Witamy w Barze i Grillu Luke’a! – krzyknął.

 

Wszyscy zaczęli gwizdać i krzyczeć, a ja patrzyłam na 

uśmiechniętą twarz Luke’a. Kiedy spojrzał na mnie i puścił do 
mnie oko, uniosłam piwo i posłałam mu buziaka. Jego szczęście 
było jedyną rzeczą, która miała dla mnie znaczenie i wiedziałam, 
że zrobię wszystko, żeby towarzyszyło mu zawsze.
 

Przez kilka tygodni prawie nie widywałam Luke’a. Od rana 

do nocy siedział w barze. Jeżeli chciałam się z nim zobaczyć, 
musiałam iść do baru. Kiedy wracał do domu, kładł się po cichu do
łóżka i mnie przytulał. Co wieczór jedliśmy razem kolację w barze,
a on cały czas próbował mnie nakłonić do pracy dla niego. Posunął
się nawet do tego, żeby spytać, czy przez parę wieczorów w 
tygodniu mogłabym grać na gitarze i śpiewać. Nie musiałam 
odzywać się na ten temat słowem, już po mojej minie widział, co o
tym sądzę. Giselle i Gretchen przyszły do mnie na kolację tak, jak 
się umówiłyśmy, i opowiedziałam im wszystko o Mary. Charley 
prawie codziennie płakała w szkole, dlatego że nie byłam już jej 
nauczycielką. To był beznadziejny tydzień, bo obudziły się we 
mnie emocje z przeszłości. Kiedy siedziałam na kanapie i użalałam
się nad sobą, przyszła wiadomość od Luke’a.
 

„Cześć, Skarbie, czemu Cię jeszcze nie ma?”

 

„Nie przyjdę dziś do baru”, odpisałam szybko.

 

„Dlaczego? Co się stało?”

 

„Nic się nie stało, Luke. Po prostu chcę zostać w domu”.

 

„Ale ja za tobą tęsknię, Lily”.

 

„Tak, ja za tobą też, ale Ty chyba nie bardzo się tym 

background image

przejmujesz”.
 

Siedziałam, patrzyłam na wiadomość, którą do niego 

wysłałam, i nie mogłam uwierzyć, że napisałam coś takiego. Nie 
wiedziałam, co się ze mną dzieje, chciałam po prostu być sama. 
Nie odpisał, więc rzuciłam telefon przez stół. Po dwudziestu 
minutach drzwi się otworzyły. Odwróciłam się. Luke wszedł do 
środka, rzucił klucze na blat i stanął przede mną.
 

– Do cholery, co miała znaczyć ostatnia wiadomość?

 

Chyba szukałam pretekstu do bójki, bo zerwałam się i bez 

wahania dałam mu w twarz.
 

– Dokładnie to, co napisałam.

 

– Co się z tobą dzieje? – Delikatnie chwycił mnie za rękę, 

kiedy chciałam odejść. – Nie waż się odchodzić ode mnie!
 

Wyszarpnęłam rękę z jego uścisku.

 

– Nie waż mi się mówić, co mam robić!

 

– Kochanie, proszę, powiedz mi, co ci jest, bo w tej chwili 

zachowujesz się tak, jakbyś nie była sobą.
 

– Chcesz wiedzieć, co mi jest? W porządku, powiem ci, co 

mi jest. Już cię nie widuję, a kiedy cię widzę, jesteś zawsze w 
towarzystwie w barze. Właściwie już razem nie jemy i nie 
wychodzimy. Spędzasz w tym barze każdą cholerną, pierdoloną 
minutę!
 

– Pilnuj się, Lily.

 

– O, i jeszcze jedno. Nie będziesz mi mówił, czy mam się 

pilnować, bo mogę mówić, co chcę. Jestem dorosła i jeżeli będę 
miała ochotę krzyczeć: „kurwa” na cały świat, to będę krzyczeć, 
do kurwy nędzy!
 

– Rozmawialiśmy o tym, zanim kupiłem bar, dlatego 

najpierw omówiłem ten temat z tobą, a ty się nagle tak 
zachowujesz! Dlaczego, Lily? Chcesz mnie zranić? Od początku 
wiedziałaś, że pierwsze miesiące będą trudne.
 

– Tak, ale potem te pierwsze miesiące zamienią się w kolejne

miesiące, a potem w lata. To twoja pasja i tylko tym się będziesz 
zajmował, tylko o tym będziesz myślał, Johnny! – krzyknęłam.
 

Jego mina mało mnie nie zabiła. Była pełna bólu, odrazy i 

background image

niepokoju. Podszedł do drzwi, położył dłoń na klamce, odwrócił 
się i spojrzał na mnie.
 

– Nie jestem twoim ojcem, Lily.

 

Zatrzasnął za sobą drzwi, a ja stałam, zakrywając dłonią usta 

i opadłam na kolana. Nie mogłam uwierzyć, że powiedziałam do 
niego: Johnny. Zamknęłam oczy i obraz kłócących się rodziców 
stał się bardziej żywy. Brynn i ja siedziałyśmy na schodach i 
słuchałyśmy, jak na siebie wrzeszczą. Pamiętam, jak matka 
krzyczała, że nigdy go nie ma i że obiecał, że się zmieni. Zaczęłam
szlochać. Ukryłam twarz w dłoniach. Poczułam, jak obejmują 
mnie dwie silne dłonie i usłyszałam głos Sama, że wszystko będzie
dobrze. Pomógł mi się podnieść z połogi i zaprowadził mnie na 
kanapę.
 

– Lily, proszę, uspokój się.

 

– Sam, powiedziałam mu okropne rzeczy. Nazwałam go 

Johnnym. Jestem bardziej pokręcona niż myślałam.
 

background image

 Rozdział 35

 

LUKE

 

Wskoczyłem na motocykl i wyjechałem z parkingu na 

pełnym gazie. Nie mogłem przestać myśleć o zachowaniu Lily i o 
tym, jak mnie traktuje. Zachowywała się irracjonalnie, zaniepokoił
mnie fakt, że nazwała mnie imieniem swojego ojca. Długo 
rozmawialiśmy wcześniej o tym, ile godzin będę pracował w barze
przez kilka pierwszych miesięcy, powiedziała, że rozumie, że 
będzie przy mnie i będzie mnie we wszystkim wspierać. 
Wjechałem na parking przed barem, zaparkowałem motocykl przy 
budynku i wszedłem do środka. Westchnąłem, wszedłem za bar i 
nalałem sobie zimnego piwa.
 

– Dokąd cię wywiało? – spytała Maddie, robiąc drinki.

 

– Do Lily.

 

– Nie przywiozłeś jej ze sobą?

 

– Nie, pokłóciliśmy się.

 

Maddie przerwała i spojrzała na mnie.

 

– O co?

 

– O bar, o to, że ma dość tego, że mnie nie widuje, że nie 

spędzam z nią czasu. – Walnąłem kuflem o ladę i spojrzałem na 
nią. – Wiesz co, jednego nie rozumiem: spędzamy wspólnie czas i 
widzimy się codziennie. Przychodzi tu, a kiedy wychodzę, jadę do 
niej i spędzam z nią każdą noc.
 

– Musisz zrozumieć, że w ciągu kilku ostatnich tygodni życie

Lily znacząco się zmieniło. Straciła pracę nauczycielki, a jej 
chłopak, który spędzał z nią każdą chwilę, został właścicielem 
baru, więc prawie się z nim już nie widuje. Sporo rzeczy naraz.
 

– Powiedziała do mnie: Johnny.

 

– Co takiego? Dlaczego? – spytała zdezorientowana Maddie.

 

– Nie wiem. Powiedziała tylko, że to mnie pochłonie, bo to 

jest moja pasja i moje marzenie.
 

Spuściłem wzrok, a Maddie podeszła do mnie i położyła dłoń

na mojej.

background image

 

– Chyba przypomina jej się ojciec i to, że nigdy go nie było. 

Nie powiedziała, że jej byłego narzeczonego też ciągle nie było i 
zaczął z nią spędzać coraz mniej czasu?
 

Skinąłem głową i zagryzłem zęby.

 

– Masz rację. Teraz zaczynam wszystko rozumieć.

 

– Musisz z nią porozmawiać, Luke. Kocham was oboje i nie 

chcę, żeby wasz związek poszedł z dymem z powodu 
niezrozumienia.
 

– Porozmawiam z nią, nie bój się. Wyjdę, jak podliczę 

wydatki, chcę jej dać czas, żeby się uspokoiła.
 

Wyjąłem telefon z kieszeni, dotknąłem wyświetlacza i 

zobaczyłem wiadomość od Sama.
 

„Właśnie wyszedłem od Lily, jest strzępkiem nerwów. Wiem,

że to nie moja sprawa, ale chyba jeszcze nie widziałem 
dziewczyny w takim stanie. Jest w rozsypce, jeżeli ją kochasz, 
zbieraj się i przyjeżdżaj”.
 

„Dzięki, że przy niej byłeś. Już jadę”.

 

Spojrzałem na zegarek i wszedłem do biura. Wyłączyłem 

komputer i ułożyłem papiery w równy stos na jutro. Przed 
wyjściem podszedłem do Maddie.
 

– Od jutra masz stąd wychodzić przed piątą. Przesiadywałaś 

tu do późnych godzin i to doceniam, ale to nie w porządku wobec 
Charley. Wiem, że to przejściowa sytuacja, ale wszystko się 
unormuje. Jutro musimy usiąść i zrobić naradę, więc przyjedź tu 
zaraz po tym, jak odwieziesz małą do szkoły. – Pocałowałem ją w 
policzek.
 

Otworzyłem drzwi do mieszkania Lily i wszedłem do środka,

ale jej nie zobaczyłem. Przeszedłem przez korytarz, stanąłem w 
progu sypialni i wpatrywałem się w nią. Leżała skulona na łóżku. 
Serce mi pękało, kiedy widziałem ją w takim stanie. Musiała mnie 
usłyszeć, bo się odwróciła i próbowała otworzyć zapuchnięte oczy.
Podszedłem do niej i usiadłem na łóżku. Wsunąłem jej włosy za 
ucho, pochyliłem się i pocałowałem jej załzawione oko i wilgotny 
policzek. Uniosła rękę, objęła mnie za szyję i przyciągnęła do 
siebie, a ja ukryłem w niej twarz.

background image

 

– Przepraszam za wszystko, co powiedziałam – rozpłakała 

się.
 

– Przepraszam, że mnie nie było, kiedy mnie potrzebowałaś, 

Lily.
 

Leżeliśmy w milczeniu przez parę chwil, aż w końcu 

odsunąłem się i spojrzałem na nią. Oczy miała podpuchnięte i 
czerwone. Kiedy wstałem, chwyciła mnie za rękę, ale 
powiedziałem jej, że zaraz wracam. Poszedłem do łazienki i 
wziąłem myjkę z umywalki. Zmoczyłem ją ciepłą wodą, złożyłem 
i wróciłem do sypialni. Delikatnie przetarłem jej twarz, a kąciki jej
warg się uniosły w lekkim uśmiechu.
 

– Taki widok mi się podoba. – Odwzajemniłem uśmiech.

 

Usiadła i oparła się o zagłówek. Odłożyłem myjkę na nocną 

szafkę, ująłem obie jej dłonie w moje i splotłem palce z jej 
palcami.
 

– Musimy porozmawiać, skarbie. Musisz mi powiedzieć, co 

czujesz, skąd się wzięła ta kłótnia i dlaczego nazwałaś mnie 
imieniem ojca. Jeżeli tego nie zrobisz, sytuacja się powtórzy, a to 
nie jest dobre dla naszego związku.
 

– Wiem – odpowiedziała.

 

– Jesteś głodna? – spytałem, bo sam umierałem z głodu.

 

– Tak, nie jadłam nic przez cały dzień.

 

– Co powiesz na chińską kuchnię? Zamówię przez telefon, 

usiądziemy na kanapie, zjemy i porozmawiamy.
 

– Świetny pomysł – uśmiechnęła się i położyła delikatną dłoń

na moim policzku.
 

Przyciągnąłem jej dłoń do moich ust i pocałowałem ją, a 

potem wyjąłem telefon i zamówiłem kolację. Lily wstała z łóżka i 
wyjęła z komody spodnie do jogi i koszulkę na ramiączka. 
Przebrała się i związała włosy w koński ogon.
 

– Ech, spójrz na moją twarz! – krzyknęła, wycierając oczy.

 

Objąłem ją.

 

– Masz piękną twarz, nawet ze śladami łez.

 

Uśmiechnęła się, zmarszczyła nos, odwróciła się i 

pocałowała mnie w usta. Wyszliśmy z sypialni i poszliśmy do 

background image

kuchni. Wyjąłem butelkę wina i dwa kieliszki, a Lily wyciągnęła z 
szafki dwa talerze i sztućce. Zaniosła je na ławę i położyła. Po paru
chwilach od złożenia zamówienia, rozległo się pukanie do drzwi. 
Doręczyciel podał mi brązową torbę, a ja sięgnąłem do kieszeni po
pieniądze. Lily podeszła, wzięła ode mnie torbę i usiadła na 
kanapie.
 

– Jutro rano zadzwonię do terapeuty i umówię się na wizytę –

powiedziała Lily, wyciągając z torby pudełka z chińskim 
jedzeniem.
 

– Naprawdę myślisz, że ci to potrzebne? – spytałem, siadając

przy niej.
 

– Tak, powinnam się była na to zdecydować dawno temu. 

Kiedy na ciebie krzyczałam, miałam wrażenie, że cofnęłam się do 
dzieciństwa i widzę mamę i tatę w takiej samej kłótni. Mary 
krzyczała na niego, bo nigdy go nie było, a on jej powtarzał, że na 
tym polega jego praca i że wszystko się kiedyś zmieni. Ale nic się 
nie zmieniało na lepsze, wręcz odwrotnie, pogarszało się. Znikał 
na całe miesiące, kiedy był w trasie koncertowej, co można 
zrozumieć, ale kiedy wracał do Seattle, nie zjawiał się w domu po 
parę dni.
 

Odstawiłem talerz na ławę, pochyliłem się i ją przytuliłem.

 

– Przykro mi, że dorastałaś w takiej atmosferze.

 

– Czułam się opuszczona, Luke, poczułam się tak znowu po 

kościelnym incydencie z Brynn i Hunterem. Wszystkie te emocje 
powracały do mnie przez ostatnie dwa tygodnie, kiedy byłeś 
pochłonięty barem i nie przebywaliśmy ze sobą za często. Muszę 
się uporać z tym problemem, myślę, że pomógłby mi terapeuta.
 

– Kocham cię, Lily. Nie wiem, jak cię o tym bardziej 

zapewnić.
 

– Wiem, że mnie kochasz, skarbie, i wierz mi, nie chodzi o 

ciebie. To ja mam problemy, dzięki Johnny’emu i Mary Gilmore, i 
to ja muszę je rozwiązać. Wiem, że mnie kochasz, naprawdę. Po 
prostu od dwóch tygodni jestem skołowana po tej nagłej zmianie.
 

– W takim razie zrób, co możesz, żeby uwolnić się od 

przeszłości. Będę cię wspierał na każdym kroku. – Uśmiechnąłem 

background image

się, musnąłem ją dłonią po policzku i pochyliłem się, żeby ją 
pocałować.
 

background image

 Rozdział 36

 

LILY

 

Zeszłej nocy przeżyłam najlepszy seks w życiu. 

Przewróciłam się i musnęłam językiem ramię Luke’a. Wszystko 
mnie bolało, ale było warto.
 

– Dzień dobry, skarbie. Która godzina?

 

– Siódma. Nie masz przypadkiem spotkania z Maddie w 

barze?
 

– Mam, ale mogę się spóźnić. Wyślę jej tylko wiadomość.

 

Zrobił to, odłożył komórkę na nocną szafkę i przyciągnął 

mnie do siebie.
 

– Ała – pisnęłam, przysuwając się do niego.

 

– Co się stało? – spytał.

 

– Trochę mnie boli tam, w dole.

 

– Boże, nie dziwię się po tym, co robiliśmy w nocy. 

Przepraszam, skarbie. Mogę ci jakoś pomóc?
 

Uśmiechnęłam się, uniosłam głowę i pocałowałam go w usta.

 

– Nie możesz mi pomóc. Za parę dni wydobrzeję.

 

– Hm, chyba nie wytrzymam paru dni bez seksu z tobą.

 

Przewróciłam oczami i westchnęłam.

 

– Ale z ciebie samiec – uśmiechnęłam się.

 

Usłyszałam, że Luke chichocze i idzie za mną do łazienki. 

Odkręciłam prysznic, odwróciłam się i zobaczyłam, że Luke zdjął 
bokserki.
 

– Co robisz? – spytałam.

 

– Biorę z tobą prysznic, jak zawsze – odpowiedział, wyraźnie

zdezorientowany.
 

– To może być problem, bo nie możemy uprawiać seksu.

 

– Nie martw się, skarbie. Potrafię nad sobą panować. 

Wejdziemy, umyjemy się i wyjdziemy.
 

– Dobrze, ale się zachowuj.

 

Luke uśmiechnął się szelmowsko i weszliśmy pod prysznic. 

Zamknęłam oczy i pozwoliłam strumieniowi ciepłej wody spływać

background image

po moich włosach i ciele. Kiedy otworzyłam oczy, zobaczyłam, że 
Luke mi się przygląda. Zerknęłam w dół i zobaczyłam jego 
sztywny członek. Spojrzałam mu w oczy, przechylając głowę na 
bok.
 

– Nic na to nie poradzę, Lily. Tak na mnie działasz. 

Próbowałem nad sobą panować, ale stoisz tu naga, woda spływa po
tym twoim pięknym ciele… Czego się spodziewałaś?
 

Nie mogłam się powstrzymać i parsknęłam śmiechem, a on 

stał nagi, podniecony i próbował się bronić. Wyciągnęłam rękę, 
chwyciłam go i zaczęłam pieścić jego sztywny członek na całej 
długości, ściskając go w dłoni. Kciukiem wprawnie krążyłam 
wokół delikatnej główki, a drugą ręką sięgnęłam dalej i głaskałam 
mosznę. Z głębi jego gardła wydobył się głośny jęk. Odchylił 
głowę.
 

– Stój i rozkoszuj się, to dla ciebie, Luke.

 

– Skarbie, chcę cię dotknąć – jęknął, chwycił obie moje 

piersi i zaczął je pocierać.
 

– Możesz dotknąć cycków i niczego więcej – uśmiechnęłam 

się, uklęknęłam i wzięłam cały jego członek do ust.
 

Ciepła woda spływała po naszych ciałach. Lizałam go z góry 

na dół, a jęki Luke’a stawały się coraz głośniejsze. Palcem 
obejmowałam go u nasady, a językiem wodziłam do główki, 
zataczając koła na wilgotnym, gładkim koniuszku, aż moje wargi 
zacisnęły się na nim, przyprawiając Luke’a o konwulsje.
 

– Zaraz skończę, skarbie – jęknął i poruszył biodrami w tył i 

w przód.
 

Nie przestając ściskać go u nasady, jeszcze raz energicznie 

zanurzyłam jego członek w ustach i poczułam, jak słonawy płyn 
eksploduje mi w buzi. Luke przycisnął obie dłonie do ściany 
prysznica, wydał z siebie ostatni jęk i zostawił we mnie swoje 
ostatnie krople. Spojrzałam w górę z uśmiechem, a on chwycił 
mnie za rękę i pomógł mi wstać. Przyciągnął mnie do siebie, a jego
wargi stopiły się z moimi. Jego pocałunek był mocny i energiczny, 
i pokazał mi, jak bardzo Luke jest mi wdzięczny.
 

– Boże, skarbie, jesteś niesamowita.

background image

 

– Wiem – uśmiechnęłam się.

 

Luke zachichotał i wyszliśmy spod prysznica. Ubrał się 

szybko, pocałował mnie na pożegnanie i wybiegł. Kiedy 
nakładałam w łazience makijaż, zadzwonił mój telefon. 
Wyciągnęłam rękę, zdjęłam go z półki i zobaczyłam, że to mama.
 

– Cześć, mamo – odezwałam się.

 

– Cześć, Lily. Na pewno pamiętasz, że jutro są urodziny 

twojej siostry, miałam nadzieję, że mogłabyś do niej zadzwonić.
 

Westchnęłam, bo poruszałyśmy tę kwestię tysiąc razy.

 

– Mamo, nie wiem, czy będę w stanie wybaczyć Brynn to, co

mi zrobiła. Posłuchaj, nie mam czasu w tej chwili o tym 
rozmawiać. Mam sporo spraw na głowie i jestem już spóźniona. 
Pogadamy później – zakończyłam rozmowę.
 

Kiedy byłam już gotowa do wyjścia, zadzwoniłam do 

Giselle.
 

– Halo? – odezwała się zaspanym głosem.

 

– Cześć, obudziłam cię?

 

– Nie, tak tylko drzemię. Całe rano wymiotowałam.

 

– Chcesz towarzystwa? Muszę z tobą o czymś porozmawiać.

 

– Jasne, wpadnij. Nie mam na dziś żadnych planów.

 

– Już jadę. – Rozłączyłam się.

 

– Wchodź. – Giselle otworzyła mi drzwi z uśmiechem.

 

Pochyliłam się i ją uściskałam. Stała w białym satynowym 

szlafroku przewiązanym w pasie. Długie brązowe, zwykle idealnie 
ułożone włosy związane miała niestarannie w koński ogon.
 

– Nie wyglądasz najlepiej.

 

– Bo nie czuję się najlepiej. Mam silne mdłości poranne.

 

– Przyniosłam bajgle. Pomyślałam, że może maluch miałby 

na nie ochotę.
 

– Oj, to dziecko nie ma ochoty na nic. – Usiadła na kanapie i 

ścisnęła poduszkę.
 

– Próbowałaś krakersów?

 

– Tak, nic z tego. Wymiotuję cztery godziny, a potem mdłości

ustępują.
 

– Niedługo miną zupełnie.

background image

 

– Nie tak niedługo. – Wydęła wargi. – O czym chciałaś 

porozmawiać?
 

– Znasz jakiegoś dobrego terapeutę w okolicy?

 

Giselle przechyliła głowę i wydęła dolną wargę.

 

– Szukasz terapeuty, kochana?

 

– Strasznie się wczoraj pokłóciliśmy z Lukiem o to, że cały 

czas go nie ma, odkąd kupił bar. To była moja wina, w dodatku 
powiedziałam do niego: Johnny.
 

Giselle opadła szczęka. Chwyciła mnie za rękę.

 

– Dlaczego, do licha, powiedziałaś do niego: Johnny?

 

– Bo w tamtej chwili wróciły do mnie wspomnienia rodziców

i to, co mówił tata. Całym jego życiem i światem była muzyka. 
Była jego pasją, której poświęcał każdą chwilę. Nagle przełożyłam
to wszystko na Luke’a i bar, przestraszyłam się, zwłaszcza, że 
Hunter też nigdy nie miał dla mnie czasu.
 

– Potrzebujesz terapii – westchnęła.

 

– Wiem. Podaj mi jakieś nazwisko, wiem, że w twojej branży

dziewięćdziesiąt procent modelek korzysta z terapii.
 

Giselle się roześmiała, wstała z kanapy i wzięła telefon. 

Przejrzała komórkę i spytała mnie, czy chcę namiar na mężczyznę 
czy kobietę. Spojrzałam na nią ze zdziwieniem, bo było mi 
wszystko jedno. Chciałam po prostu najlepszego terapeuty.
 

Zadzwonię do doktor Evelyn Blakely – powiedziała. – 

Chodzi do niej Marissa, mówi, że jest darem z nieba, więc sądzę, 
że jest dobra.
 

Wyjęłam komórkę z torebki i zobaczyłam wiadomość od 

Luke’a.
 

„Chcę Ci tylko powiedzieć, że nie mogę przestać myśleć o 

Twoich pięknych, utalentowanych ustach, przez które nie mogę się
skupić na pracy”.
 

Uśmiechnęłam się i odpisałam.

 

„To dobrze, taki był plan, kochanie”.

 

„Przyjedziesz do baru?”

 

„Tak, wpadnę później. Najpierw muszę załatwić parę spraw”.

 

„Do zobaczenia, Lily. Kocham cię”.

background image

 

„Ja Ciebie też”.

 

Wybrałam listę kontaktów i poprosiłam Giselle, żeby podała 

mi numer do doktor Blakely. Wyrecytowała go w tempie karabinu 
maszynowego, zerwała się z kanapy i pobiegła do łazienki.
 

Wybrałam numer i czekałam, aż ktoś odbierze.

 

– Gabinet doktor Blakely, przy telefonie Janelle. W czym 

mogę pomóc?
 

– Chciałabym się umówić na wizytę do doktor Blakely.

 

– Jest pani nową pacjentką?

 

– Tak.

 

– Wiem, że to dość szybki termin, ale czy mogłaby pani być 

u nas za pół godziny? Godzinę temu ktoś odwołał wizytę.
 

– Super, tak, będę za pół godziny – powiedziałam.

 

– Pani nazwisko?

 

– Lily Gilmore.

 

Giselle wyłoniła się z łazienki i usiadła obok mnie.

 

– Słowo daję, to dziecko mnie wykończy.

 

– Oj, nie mów tak – uśmiechnęłam się i położyłam dłoń na 

jej płaskim brzuchu. – Muszę lecieć, dzwoniłam do doktor Blakely,
kazali mi być za pół godziny.
 

– Super! Taki szybki termin?

 

– Ktoś odwołał wizytę.

 

– Widzisz? Tak miało być – uśmiechnęła się, wstała i 

odprowadziła mnie do drzwi.
 

Zaparkowałam explorera w podziemnym parkingu Santa 

Monica Sunset Medical Center. Weszłam do budynku i na środku 
holu zobaczyłam ogromne akwarium z morskimi rybami. 
Spojrzałam w prawo na tablicę informacyjną i odnalazłam numer 
gabinetu doktor Blakely. Weszłam do windy, która zwiozła mnie 
na czwarte piętro i nagle zaczęłam się denerwować. Nie mogłam 
znieść myśli, że będę musiała wyjawić całą moją przeszłość doktor
Blakely, żeby mogła mi pomóc. Drzwi windy się otworzyły, a ja 
ruszyłam długim korytarzem do gabinetu 413.
 

Weszłam do środka i przywitała mnie drobna brunetka, która 

podała mi folder z dokumentami i poprosiła, żebym je wypełniła. 

background image

Usiadłam, wypełniłam dokumenty i odłożyłam je na biurko. 
Chwilę później drobna brunetka wezwała mnie do gabinetu doktor 
Blakely.
 

Terapeutka wyszła zza biurka, podeszła do mnie i wyciągnęła

rękę.
 

– Pani jest pewnie Lily Gilmore, miło panią poznać – 

uśmiechnęła się.
 

Grzecznie uścisnęłam jej dłoń i powiedziałam, że mnie 

również miło ją poznać. Kazała mi usiąść na beżowej skórzanej 
sofie i spytała, czy napiję się kawy albo wody. Wybrałam kawę, 
więc podeszła do dzbanka z kawą i nalała mi jej do kubka. 
Rozejrzałam się po jej pedantycznie urządzonym gabinecie i 
wyczułam zapach kadzidełek. Spytałam doktor Blakley jaki to 
zapach, powiedziała, że drzewo sandałowe i że pali je, ponieważ 
pomaga pacjentom się zrelaksować. Podała mi kawę i usiadła na 
wielkim beżowym fotelu przed kanapą.
 

– Może na początek powie mi pani, dlaczego się pani 

wydaje, że potrzebuje pani terapii.
 

Spuściłam wzrok i wodziłam palcem po krawędzi kubka.

 

– Pierwszy raz w życiu poznałam kogoś, kogo naprawdę 

kocham i nie mogę dopuścić do tego, żeby skutki mojej przeszłości
to zniszczyły. Uświadomiłam to sobie wczoraj wieczorem, kiedy 
się pokłóciliśmy i zwróciłam się do niego imieniem mojego ojca.
 

Pani Blakley słuchała mnie uważnie, skinęła głową i zapisała

coś w swoim notatniku. Opowiedziałam jej o Johnnym i moim 
dzieciństwie. Nim się zorientowałam, sesja dobiegła końca.
 

– Chciałabym się z panią spotykać na początek co najmniej 

trzy razy w tygodniu, jeżeli to pani odpowiada.
 

– Tak, jak najbardziej.

 

– W takim razie do zobaczenia za dwa dni. – Położyła dłoń 

na moim ramieniu.
 

Kiedy wyszłam z budynku na parking, wyjęłam telefon i 

zobaczyłam nieodebrane połączenie od Luke’a. Zadzwoniłam do 
niego od razu.
 

– Cześć, skarbie – odezwał się.

background image

 

– Przepraszam, że nie odebrałam, byłam na wizycie u doktor 

Blakely.
 

– Jakiej doktor Blakely? – spytał.

 

– Terapeutki – odpowiedziałam.

 

– Tak szybko się do niej dostałaś?

 

– Tak, ktoś się wypisał. Opowiem ci później.

 

– Jedziesz do baru? Chcę ci coś pokazać.

 

– Tak, zaraz wyjeżdżam. – Wsiadłam do samochodu i 

zatrzasnęłam drzwi.
 

– To dobrze. Czekam na ciebie, skarbie. Zaparkuj za barem. 

Kocham cię.
 

– Ja ciebie bardziej – uśmiechnęłam się i szybko 

zakończyłam połączenie, nim zdążył się odezwać.
 

Podjechałam z tyłu baru, jak prosił Luke. Czekał na mnie. 

Uśmiechnęłam się, zaparkowałam, a on podszedł i otworzył mi 
drzwi. Pochylił się i musnął wargami moje.
 

– Pragnąłem tego od samego rana – powiedział.

 

Wysiadłam z auta, a Luke pochylił się i wziął mnie na ręce.

 

– Co robisz? – roześmiałam się.

 

– Zamknij oczy. I pilnuj, żeby były zamknięte, masz nie 

podglądać.
 

– Luke, o co chodzi?

 

– Chcę ci coś pokazać. Zrób, o co cię proszę i zamknij oczy.

 

Zaniósł mnie przez parking, a ja wysłuchałam jego prośby i 

miałam zamknięte oczy. Zatrzymał się, postawił mnie na ziemi i 
kazał mi otworzyć oczy. Kiedy to zrobiłam, mój wzrok padł na 
nowy szyld, na którym widniał napis: „Bar & Grill Luke’a”. 
Zakryłam usta dłonią, przejęta, i wpatrywałam się w reklamę, która
oficjalnie sprawiła, że bar stał się barem Luke’a.
 

– Jest idealny, Luke! – pisnęłam i zarzuciłam mu ręce na 

szyję.
 

– Zamocowali go dziś rano. Wiesz, jakie to wspaniałe 

widzieć swoje imię na szyldzie? Od tak dawna o tym marzyłem i w
końcu się doczekałem.
 

– Wiem, kochanie i cieszę się razem z tobą. – Po policzku 

background image

spłynęła mi cholerna łza.
 

– Nie płacz, skarbie. – Otarł ją kciukiem.

 

– To łza szczęścia. Tak bardzo cię kocham – wyszeptałam i 

przytuliłam go mocno.
 

– Ja ciebie bardziej – uśmiechnął się. – Chodź, zjemy coś. 

Jesteś głodna?
 

– Jak wilk.

 

Weszliśmy do baru. Luke poszedł na zaplecze, a ja usiadłam 

przy barze, przy Maddie, która odkładała szklanki.
 

– Cześć, Lily.

 

– Cześć, Maddie. Co słychać?

 

– Wszystko w porządku. Cieszę się, że cię tu dziś widzę.

 

Posłałam jej zdziwione spojrzenie, ale po chwili mnie 

olśniło, że Luke na pewno jej powiedział o wczorajszym 
wieczorze.
 

– Domyślam się, że Luke powiedział ci o kłótni.

 

– Tak, był wczoraj bardzo zdołowany, kiedy tu przyszedł.

 

– Wiem, czuję się przez to okropnie. Ale już jest dobrze, 

zwróciłam się po pomoc, żeby poradzić sobie z przeszłością.
 

– Nie masz pojęcia, jaka jestem z ciebie dumna. Jesteś 

wyjątkową osobą, a Luke jest w tobie bezgranicznie zakochany.
 

Uśmiechnęłam się do niej, a za moimi plecami pojawił się 

Luke.
 

– Na co masz ochotę, skarbie? – spytał.

 

– Poproszę burgera, wiesz, jakie lubię.

 

– Wiem – mruknął, pochylił się i pocałował mnie w szyję.

 

– Dobra, dość tego! – zażartowała Maddie.

 

Przeniosłam się z baru do stolika. Wyjęłam z torebki telefon i

zauważyłam wiadomość od Brynn. Serce zaczęło mi łomotać, 
poczułam mdłości.
 

„Lily, proszę, nie wściekaj się. Przeszukałam telefon Mamy i 

znalazłam Twój numer. Naprawdę muszę się z Tobą zobaczyć, albo
chociaż porozmawiać”.
 

Rzuciłam telefon na stół i westchnęłam. Luke podszedł z 

burgerami, postawił przede mną talerz i usiadł naprzeciwko mnie.

background image

 

– Co się stało, Lily? Masz dziwną minę.

 

Wzięłam telefon i podałam mu go. Spojrzał na mnie i odłożył

telefon na stół.
 

– Nie przejmuj się tym.

 

– Niby jak? – krzyknęłam i pochyliłam się do niego.

 

– Głupio mi to powiedzieć, Lily, ale wiem, że terapeutka 

powie ci to samo: musisz porozmawiać z Brynn, żeby zamknąć za 
sobą tamten rozdział i pójść dalej. To samo mówiłem ci w związku
z twoją mamą i zobacz, jak wyszło. Znowu ze sobą rozmawiacie i 
próbujecie zostawić przeszłość za sobą.
 

Odgryzłam kęs burgera i spojrzałam na Luke’a.

 

– O mój Boże, burger jest nieziemski! Dlaczego jest taki 

nieziemski?!
 

Luke odchylił głowę i się roześmiał.

 

– Wczoraj zatrudniłem nowego kucharza, używa 

tajemniczego składnika. Jest na tyle tajemniczy, że nawet mnie nie 
chce go zdradzić. Na pewno mu powiem, że smakują ci jego 
burgery.
 

W końcu przestałam się zachwycać cudownym smakiem 

burgera i wróciłam do tematu Brynn.
 

– Nie mogę uwierzyć, że sugerujesz mi, żebym z nią 

porozmawiała po tym, co zrobiła. Zapomniałeś, że miała romans z 
moim narzeczonym i pieprzyła się z nim w kościele w dniu 
mojego ślubu?!
 

– Nie, skarbie, nie zapomniałem. Ale może powinnaś 

wysłuchać, dlaczego to zrobiła. Nosisz w sobie wiele złości z 
powodu Brynn i Huntera, może czas jej wysłuchać i zostawić to za
sobą. Poza tym spójrz, w jakim miejscu jesteś teraz. Tylko pomyśl,
gdybyś nie nakryła ich w kościele, żyłabyś swoim wymarzonym 
życiem liczącej się agentki nieruchomości w wielkim domu z 
białym płotem i udawała, że jest wspaniale, a ja siedziałbym sam 
w moim mieszkaniu i użalał się nad sobą. To się nazywa 
przeznaczenie, Lily. Miałaś się o nich dowiedzieć tamtego dnia.
 

Poniekąd byłam w stanie przyznać mu rację. Luke miał 

zawsze rację i to doprowadzało mnie do szału. Wstałam z krzesła i 

background image

usiadłam mu na kolanach. Objął mnie i ukrył twarz na mojej szyi.
 

– Masz rację, Luke. Pora zostawić to za sobą. – Pocałowałam

go.
 

– Może wynajęlibyście sobie gdzieś pokój na chwilę albo 

przynajmniej zamknęlibyście się w biurze? – powiedziała Maddie, 
podchodząc do nas.
 

– Odejdź, bo cię zwolnię – wymamrotał Luke.

 

Nagle usłyszeliśmy brzęk tłuczonego szkła. Luke uniósł 

wzrok i spojrzał na Maddie, która upuściła szklankę na podłogę i 
wpatrywała się przed siebie, na kogoś stojącego w drzwiach.
 

– Kto to jest?

 

– Ten skurwysyn Adam! – Luke zerwał się na równe nogi i 

ruszył w jego stronę.
 

background image

 Rozdział 37

 

LUKE

 

Lily chwyciła mnie za rękę, żebym nie wykopał Adama z 

baru.
 

– Nie, proszę, Luke. Pomyśl o Charley.

 

Próbowała mnie odciągnąć. Podszedłem do Adama, a on 

uniósł rękę.
 

– Cześć Luke, nie szukam kłopotów. Chcę tylko 

porozmawiać z Maddie.
 

– Ale ona nie chce rozmawiać z tobą! – wycedziłem.

 

– Może ona sama zdecyduje – powiedział, a Maddie podeszła

do nas.
 

– Luke, odsuń się – rzuciła i spojrzała na mnie.

 

– Maddie, nie mówisz poważnie!

 

Lily odciągnęła mnie na bok, a Maddie i Adam usiedli przy 

stoliku.
 

– Luke, zastosuj się do własnej rady! – syknęła Lily przez 

zaciśnięte zęby.
 

– O co ci chodzi, Lily?

 

– Dopiero co rozmawialiśmy o tym, że przeszłość trzeba 

pozostawić za sobą. Powiedziałeś, że powinnam porozmawiać z 
Brynn. Może pora, żebyś ty porozmawiał z Adamem?
 

– To co innego. Ta sprawa dotyczy dziecka.

 

– Rozumiem, ale on jest ojcem, jesteś Charley winien 

przynajmniej to, żeby wysłuchać, co ma do powiedzenia.
 

Przewróciłem oczami i odwróciłem się od niej. Uraczyła 

mnie moją własną radą. Objęła mnie w pasie i poprosiła, żebym 
dla niej zachował spokój. Westchnąłem, odwróciłem się i 
pocałowałem ją w czoło. Wziąłem ją za rękę i zaprowadziłem do 
stolika, przy którym siedzieli Maddie i Adam.
 

– Cześć, Adam, jestem Lily Gilmore, dziewczyna Luke’a. 

Miło cię poznać – powiedziała i wyciągnęła do niego rękę.
 

– Cześć, Lily. Ciebie również miło poznać. – Adam 

background image

uśmiechnął się, chwycił jej dłoń i uścisnął ją.
 

Kiedy zobaczyłem, że dotyka Lily, zrobiło mi się niedobrze. 

Miałem ochotę z miejsca mu przyłożyć. Ale obiecałem Lily, że 
zachowam spokój.
 

– Mógłbyś wyjaśnić, dlaczego zjawiłeś się bez zapowiedzi? –

Założyłem ręce na piersiach i oparłem się na krześle.
 

– Zanim odpowiem, chcę ci pogratulować baru. Bardzo się 

zdziwiłem, kiedy przyjechałem i zobaczyłem szyld.
 

Nie odezwałem się słowem. Siedziałem i patrzyłem na niego,

słuchając, co ma do powiedzenia.
 

– Zmieniłem się…

 

– Zajebiście się zmieniłeś! – krzyknąłem.

 

Lily spojrzała na mnie i zganiła mnie wzrokiem.

 

– Uważaj na słowa.

 

– Jestem czysty od ponad roku. Nie piję, nie ćpam i rzuciłem 

palenie. Jeżeli mi nie wierzysz, mogę zrobić dla ciebie test 
narkotykowy.
 

– Skąd ta nagła zmiana? – spytałem.

 

– Stoczyłem się na samo dno i mało nie umarłem. Można 

powiedzieć, że doznałem objawienia, bo kiedy się obudziłem na 
szpitalnym łóżku, sam, przestraszony, zrozumiałem, że nie mogę 
tak dłużej żyć. Zapisałem się na najlepszy program terapeutyczny 
w kraju i tam mi pomogli.
 

– Więc dlaczego, do cholery, nie przyjechałeś odwiedzić 

córki, chociaż jej obiecałeś? Masz pojęcie, że złamałeś jej serce?
 

Adam westchnął i spojrzał na Maddie.

 

– Nie mogłem jej odwiedzić, bo jestem sponsorem, a osoba, 

którą sponsoruję, która była czysta przez sześć miesięcy, 
postanowiła wstrzyknąć sobie heroinę dzień przed moim 
wyjazdem. Jako sponsor miałem obowiązek zostać przy nim i mu 
pomóc.
 

Wstałem i zacisnąłem dłonie na stole.

 

– Obowiązek to ty masz wobec córki! – krzyknąłem.

 

Lily chwyciła mnie za rękę.

 

– Luke, wystarczy!

background image

 

Wziąłem głęboki oddech i usiadłem. Byłem zły o to, że 

ważniejszy był dla niego narkoman niż własna córka, miałem 
ochotę go zabić.
 

– Rozumiem, że jesteś zły, Luke. Wierz mi, rozumiem cię. 

Kiedy obudziłem się w szpitalu i dotarło do mnie, że mało nie 
umarłem, pomyślałem tylko o dwóch osobach: o Maddie i Charley 
i zrozumiałem, że dostałem drugą szansę.
 

– Nieźle – powiedziała Lily.

 

Spojrzałem na nią i przewróciłem oczami, a ona uderzyła 

mnie w ramię.
 

– Przestań! – syknęła.

 

– Pierdolisz, Adam, nie wierzę w ani jedno twoje słowo. Za 

dużo krzywd narobiłeś, zostawiłeś Maddie i Charley ze łzami i 
ranami i nie pozwolę, żebyś wtrącił się w ich poukładane życie i 
wszystko rozwalił!
 

Nagle usłyszałem cichy głos z drugiej strony baru.

 

– Tatuś? – powiedziała Charley i stanęła parę kroków od 

Adama.
 

– Moja córeczka – uśmiechnął się, wstał i wyciągnął do niej 

ręce.
 

Mała podbiegła do niego i rzuciła mu się w ramiona, a on 

wziął ją na ręce i zaczął okręcać.
 

– Niech no ci się przyjrzę. – Postawił ją na ziemi. – Jesteś 

piękna i bardzo urosłaś. – Uściskał ją.
 

– Tatusiu, co tu robisz? – spytała.

 

– Przyjechałem odwiedzić ciebie i mamę.

 

Spojrzałem na Maddie, która przyglądała się scenie 

pomiędzy córką a ojcem. Pokręciłem głową, bo po jej minie 
widziałem, że mu wierzy i że pozwoli mu wrócić do ich życia.
 

– Mogę z tobą zamienić dwa słowa, Maddie? – Wziąłem ją 

za rękę i zaprowadziłem na zaplecze.
 

– Wiem, co powiesz, Luke, ale w głębi duszy mu wierzę.

 

– Do cholery, Maddie! Wiedziałem, że tak będzie.

 

Maddie wycelowała palec w moją twarz.

 

– Posłuchaj mnie. Jestem winna Charley to, żeby dać jej ojcu 

background image

szansę.
 

– Nie potrafisz tego zrozumieć, bo wychowałeś się z matką i 

ojcem, którzy się kochali i którzy kochali ciebie i Maddie – 
powiedziała Lily, stając za mną. – Wybierzmy się dziś na kolację, 
żeby pogadać, może będziesz w stanie spojrzeć na sprawę inaczej.
 

– Świetny pomysł, Lily. – Maddie się uśmiechnęła.

 

– Co ty na to, Luke? – spytała Lily i objęła mnie w pasie.

 

– Wszystko mi jedno. Muszę iść. Mam robotę. – Wyszedłem 

szybko do mojego gabinetu.
 

background image

 Rozdział 38

 

LILY

 

Widziałam złość w jego oczach, kiedy jak burza wychodził z 

zaplecza. Maddie spojrzała na mnie ze łzami.
 

– Jest tak wściekły i tak bardzo nienawidzi Adama, że 

wątpię, żeby kiedykolwiek go zaakceptował.
 

Przytuliłam ją i powiedziałam, że z nim porozmawiam. 

Wróciłyśmy do stolika, przy którym Adam rozmawiał z Charley. 
Maddie przeprosiła i wyjęła telefon, żeby gdzieś zadzwonić. Kiedy
wróciła do stolika, kazała Charley spakować rzeczy, bo za chwilę 
miała przyjechać po nią pani Clements i zabrać ją na tańce, a 
potem do domu, żeby mogła się trochę pobawić z Allie. Charley 
się skrzywiła i powiedziała, że nie chce jechać.
 

– Musisz iść na tańce, skoro masz dla mnie zatańczyć – 

powiedział Adam.
 

– Ale ja chcę zostać z tobą – jęknęła.

 

– Ja też chcę, żebyś została, ale tańce są trochę ważniejsze. 

Powiem ci coś. Pójdziesz na zajęcia, a jutro, jak wrócisz ze szkoły 
zabiorę ciebie i mamę gdzieś, gdzie będziemy się fajnie bawić.
 

Oczy małej rozbłysły. Spojrzała na Maddie.

 

– Mamo, zgadzasz się?

 

Maddie się uśmiechnęła i pogłaskała ją po głowie.

 

– Tak, świetny pomysł. – Spojrzała na Adama.

 

Charley uściskała ojca i pocałowała go na pożegnanie, a 

Maddie wyprowadziła ją przed bar, gdzie miały czekać na panią 
Clements. Spojrzałam na Adama, który patrzył na Maddie i małą, 
wychodzące z baru. Głupio to mówić, ale był przystojny. Miał 
ponad metr osiemdziesiąt, był dobrze zbudowany i miał krótkie 
jasnobrązowe włosy. Charley miała wiele z niego, zwłaszcza 
niebieskozielone oczy.
 

Adam odwrócił się i spojrzał na mnie.

 

– Wbrew temu, co wszyscy ci mówią, kocham tę małą 

bardziej niż cokolwiek innego na tym świecie i wróciłem, żeby 

background image

wszystko naprawić.
 

– Posłuchaj, Adam. Nie znam cię i cię nie osądzam. Ale masz

swoje za uszami i nabroiłeś. Mój ojciec był trochę do ciebie 
podobny, spieprzył mi życie i teraz muszę przez niego chodzić na 
terapię. Dlatego chcę ci powiedzieć, że ja też kocham tę małą i nie 
będę stała z boku i przyglądała się, jak niszczysz jej życie, gdybyś 
postanowił wrócić do dawnych zwyczajów.
 

Kiedy kończyłam zdanie, stanął za mną Luke.

 

– Jesteś gotowa do wyjścia? – spytał.

 

– Tak. Adam, do zobaczenia na kolacji. Maddie poda ci 

szczegóły.
 

Spuścił wzrok i skinął głową.

 

– Dzięki, Lily, Luke. Do zobaczenia wieczorem.

 

Luke spojrzał tylko na niego, objął mnie i wyszliśmy z baru.

 

– Słyszałem, co mu powiedziałaś.

 

– No i?

 

– Nic. Pomyślałem, że twarda z ciebie sztuka. – Uśmiechnął 

się i musnął moje wargi swoimi.
 

Wsiadłam do explorera, Luke wskoczył na motocykl i 

ruszyliśmy do domu.
 

– Radzę ci, bądź miły na kolacji – powiedziałam do Luke’a, 

który brał prysznic.
 

Ja poprawiałam makijaż.

 

– W kwestii tego gnojka nie mogę nic obiecać.

 

– Luke, słowo daję, wścieknę się, jeżeli nie pozwolisz mu 

mówić i wszystkiego wytłumaczyć.
 

– A co tu jest do tłumaczenia, Lily? Jest pijakiem, 

narkomanem i złodziejem. Dla mnie zawsze nim będzie.
 

– Nieźle, nie przypuszczałam, że jesteś taki pamiętliwy.

 

– Tylko wobec niego, skarbie.

 

Zabrałam ręcznik, który Luke położył sobie na blacie i 

schowałam ten, który wisiał na wieszaku. Luke zakręcił wodę i 
wyszedł z łazienki.
 

– Co jest, do cholery? – Usłyszałam jego słowa, kiedy 

odsunął zasłonę prysznica.

background image

 

– Lily, gdzie jest ręcznik, który naszykowałem sobie na 

blacie?
 

Stał, ociekając wodą, a ja stanęłam w progu i wyciągnęłam 

ręcznik w górę.
 

– O ten ci chodzi?

 

Przechylił głowę i zmarszczył brwi.

 

– Tak, o ten. – Wyciągnął rękę.

 

– Przykro mi, ale nie dostaniesz ręcznika, dopóki nie 

obiecasz, że dasz Adamowi szansę.
 

– Cholera, Lily, daj mi ręcznik – powiedział, poirytowany.

 

– Nie! Nie dam, dopóki mi nie obiecasz.

 

– Jezu Chryste, jest mi zimno.

 

Mój wzrok zatrzymał się na jego skurczonym członku.

 

– Widzę – uśmiechnęłam się.

 

– Dość tego! – krzyknął, wyszedł z wanny i ruszył w moją 

stronę.
 

– Cholera! – przebiegłam przez korytarz i wybiegłam na 

klatkę, wiedząc, że nie otworzy drzwi.
 

Sam wyszedł z mieszkania i spojrzał na mnie.

 

– Co się dzieje, Lily? – spytał.

 

– Nic takiego, co słychać?

 

Spojrzał na mnie dziwnie i powiedział, że wszystko w 

porządku. Kiedy miał spytać mnie, dlaczego stoję na klatce z 
ręcznikiem w ręce, drzwi mojego mieszkania otworzyły się, Luke 
chwycił mnie od tyłu, wciągnął do środka i zamknął drzwi.
 

– Teraz się policzymy, skarbie. – Zaniósł mnie do sypialni i 

rzucił na łóżko.
 

Miał na sobie spodnie od dresu, ale nie miał koszulki. Z 

włosów kapała mu woda i wyglądał cholernie seksownie. 
Przygniótł mnie do łóżka, wsunął się na mnie i usiadł mi na 
nogach, żebym nie mogła się ruszyć. Ujął obie moje dłonie, 
podciągnął je za głowę i mocno chwycił w nadgarstkach.
 

– Powiedz, jak bardzo mnie kochasz.

 

– Nie. – Próbowałam się wyswobodzić.

 

– Co to znaczy: nie? – Pochylił się, a jego wargi przyparły 

background image

szturm na moje.
 

Jego pocałunek był dziki. Rozchyliłam wargi, a jego język 

wsunął się do środka. Przerwał i spojrzał na mnie.
 

– Powiedz, jak bardzo mnie kochasz.

 

– Wypuść moje nadgarstki, to ci powiem.

 

Wyswobodził moje nadgarstki, a ja położyłam dłoń na jego 

twarzy i patrzyłam w jego piękne brązowe oczy.
 

– Kocham cię bardziej niż cokolwiek i kogokolwiek na 

całym świecie.
 

– Przyrzekam, Lily, że będę dziś miły i że nie zrobię nic 

głupiego.
 

Przyciągnęłam go do siebie i objęłam.

 

– Dziękuję, kochanie – wyszeptałam.

 

Spotkaliśmy się z Maddie i Adamem w restauracji Lądujący 

Orzeł. Kelnerka zaprowadziła nas do stolika, przy którym siedzieli 
już Adam i Maddie. Luke ścisnął mnie mocniej za rękę, kiedy 
zobaczył, że jego siostra się śmieje.
 

– Obiecałeś – wyszeptałam.

 

– Nic nie zrobiłem. – Spojrzał na mnie.

 

Dotarliśmy do stolika i zajęliśmy miejsca. Byłam 

zaskoczona, kiedy Luke wyciągnął rękę do Adama. Maddie 
spojrzała na mnie z uśmiechem.
 

– Adam przeprowadza się do Los Angeles, zapisał się na 

Uniwersytet Kalifornijski – oznajmiła Maddie.
 

Spojrzałam na Luke’a, który zaciskał zęby. Ścisnęłam go pod

stołem za udo i się rozluźnił.
 

– Wspaniale, Adam. Co będziesz studiował?

 

– Terapię uzależnień alkoholowych i narkotykowych – 

odpowiedział.
 

– Chcesz doradzać narkomanom? – spytał Luke.

 

– Tak. Rok zajęć już zaliczyłem, przepiszą mi punkty na 

Uniwersytecie w Los Angeles. Zaczynam nowe życie. Przeszłość 
zostawiam za sobą i rozpoczynam zupełnie nowe życie. Życie, w 
którym jest moja córka i Maddie.
 

– Gdzie będziesz mieszkał? – spytał spokojnie Luke.

background image

 

– Wynająłem mieszkanie przy uniwersytecie. Dzięki temu 

będę mógł być blisko Charley i uczelni.
 

– Przepraszam, stary, ale muszę cię o to zapytać: skąd masz 

na to wszystko pieniądze, do diabła?
 

– Przez ostatni rok pracowałem jako technik komputerowy, 

właściciel płacił mi pod stołem. Ostrzegł mnie, że jeżeli przyłapie 
mnie na narkotykach, doniesie na mnie. Raz w tygodniu robił mi 
test narkotykowy. Odkładałem każdy grosz, żebym mógł pójść na 
studia i zrobić coś ze swoim życiem.
 

– Zawsze byłeś komputerowym geniuszem. – Luke się 

roześmiał.
 

W tej chwili Luke uwierzył, że może Adam mówi prawdę i 

kolacja upłynęła w miłej atmosferze przy ciekawej rozmowie. 
Kiedy wychodziliśmy z restauracji, Adam położył dłoń na plecach 
Maddie. Luke spojrzał na mnie, a ja ścisnęłam go za rękę. 
Uściskaliśmy się na pożegnanie i wsiedliśmy z Lukiem do dżipa.
 

– Jest chyba szansa na to, że stworzą prawdziwą rodzinę – 

powiedziałam.
 

– Chyba tak. – Luke westchnął, wyjeżdżając z parkingu.

 

Kiedy jechaliśmy do domu, zadzwonił mój telefon. Wyjęłam 

go z torebki i zobaczyłam, że to Giselle.
 

– Cześć, laska, co tam? – odezwałam się i włączyłam tryb 

głośnomówiący.
 

Szlochała tak mocno, że nie byłam w stanie jej zrozumieć. 

Mówiła coś o wypadku. Nagle w słuchawce rozległ się głos 
Lukcy’ego.
 

– Cześć, tu Lucky. Gretchen i Sam mieli wypadek, zabrali ich

do kliniki uniwersyteckiej.
 

Zaczęłam się trząść i zrobiło mi się niedobrze.

 

– Lucky, to poważne? – spytał Luke, zawrócił szybko i ruszył

w stronę szpitala.
 

– Nie wiem. Zadzwonili do Giselle ze szpitala, powiedzieli, 

że był wypadek i żeby jak najszybciej przyjechać. Boję się jak 
cholera, Luke. A jeżeli…
 

– Przestań, Lucky, nic im nie będzie. Już tam jedziemy.

background image

 

Zakończyłam rozmowę drżącymi dłońmi. Luke pochylił się, 

chwycił moją dłoń i uniósł ją do swoich warg.
 

– Wszystko będzie dobrze, skarbie. Wiem, że nic im się nie 

stało – powiedział nerwowo.
 

background image

 Rozdział 39

 

Luke wjechał na parking kliniki i szybko znalazł miejsce. 

Wysiedliśmy z auta, Luke chwycił mnie za rękę i pobiegliśmy do 
wejścia na izbę przyjęć. Kiedy podeszliśmy do recepcji, podbiegła 
do mnie zapłakana Giselle.
 

– Lily, nie chcą mi nic powiedzieć – szlochała.

 

– Giselle, musisz się uspokoić. Pomyśl o dziecku. – 

Próbowałam ją pocieszyć.
 

Nagle zza automatycznych rozsuwanych drzwi wyszedł Sam.

Miał na czole bandaż, rany na twarzy i owiniętą dłoń.
 

– Sam, nic ci nie jest? – spytałam.

 

– Jak Gretchen? – spytała Giselle, płacząc.

 

– Nie wiem, jest jeszcze na sali operacyjnej.

 

Luke go objął. Giselle nie mogła znieść informacji, że 

Gretchen jest na sali operacyjnej. Lucky chwycił ją i zmusił, żeby 
usiadła na krześle.
 

Spojrzałam na Sama, bo musiałam być silna nie tylko ze 

względu na Gretchen, ale również na niego.
 

– Sam, co się stało? – spytałam.

 

– Powiem wam na górze, w poczekalni przed salą 

operacyjną.
 

– Ktoś dzwonił do rodziców Gretchen? – spytałam.

 

– Ja dzwoniłem – powiedział Lucky. – Już tu jadą.

 

Lucky pomógł Giselle wstać i wszyscy wjechaliśmy windą 

na drugie piętro, gdzie znajdowała się poczekalnia. Było cicho i 
pusto, poza nami nie było nikogo. Usiadłam obok Giselle i 
podałam jej wodę. Nie chciała, cały czas płakała Lucky’emu w 
ramię. Podeszłam do automatu z kawą i wrzuciłam drobne. 
Wcisnęłam guzik i nic. Cholerstwo było zepsute. Walnęłam w 
automat, przycisnęłam do niego czoło i się rozpłakałam. Nagle 
poczułam ręce Luke’a od tyłu.
 

– Skarbie, już dobrze – wyszeptał i oparł głowę o moje plecy.

 

– Chciałam tylko kubek kawy – szlochałam.

 

Luke odwrócił mnie i ujął moją twarz w dłonie.

background image

 

– Zdobędę dla ciebie kubek kawy – uśmiechnął się i otarł mi 

łzy.
 

Cholernie się bałam, ze Gretchen z tego nie wyjdzie i 

czułam, że jestem o krok od ataku paniki. Luke poszedł po kawę 
dla mnie, a ja podeszłam do Sama i usiadłam obok niego. Spojrzał 
na mnie ze łzami w oczach.
 

– Wszystko będzie dobrze. – Chwyciłam go za rękę.

 

– Musi być dobrze, Lily. Jeżeli umrze, nie wiem…

 

– Nie mów tak. Nikt tu nie umiera. Jest silna i wyjdzie z tego.

 

Luke wrócił i podał mi kubek kawy, a zaraz po nim pojawił 

się lekarz w niebieskim kitlu.
 

– Państwo z rodziny Gretchen Williams? – spytał.

 

Giselle zerwała się z krzesła.

 

– Tak, jestem jej siostrą bliźniaczką.

 

Wstaliśmy wszyscy i podeszliśmy do lekarza.

 

– Gretchen wyzdrowieje.

 

Odetchnęliśmy z ulgą, a on przedstawił nam informacje o 

stanie Gretchen.
 

– Miała wewnętrzny krwotok, więc musieliśmy się z tym 

uporać. Musieliśmy jej też usunąć śledzionę. Ma złamaną prawą 
nogę w czterech miejscach, musieliśmy założyć śruby i szwy. 
Podejrzewam, że może mieć również uraz nerwu. Będzie musiała 
być przez kilka tygodni na obserwacji, dopóki kość się nie zrośnie.
Możliwe, że będzie konieczna rehabilitacja, żeby nauczyła się na 
nowo posługiwać nogą.
 

– Możemy do niej wejść? – spytałam.

 

– Mogę państwa do niej zaprowadzić, ale muszą być państwo

przygotowani na niemiły widok. Jest bardzo opuchnięta i 
podłączona do różnych urządzeń. Podajemy jej leki 
przeciwbólowe, nie wybudziła się jeszcze po operacji.
 

Luke mnie objął i wszyscy poszliśmy za lekarzem do sali, na 

której leżała Gretchen. Giselle podbiegła do niej i zaczęła 
szlochać. Lucky próbował ją uspokoić. Mnie zrobiło się niedobrze,
kiedy zobaczyłam Gretchen. Ledwie ją poznałam, tak spuchniętą 
miała twarz.

background image

 

– W porządku? – spytał Luke.

 

– Tak. A ty?

 

– Tak, cieszę się, że oboje z tego wyjdą.

 

– Wiem, że na pewno przywołało to wiele wspomnień. – 

Pocałowałam go w rękę.
 

– To prawda, ale nic się nie stało. Jestem szczęśliwy, że 

Gretchen wydobrzeje. – Pocałował mnie w głowę.
 

Podeszliśmy do łóżka i stanęliśmy w nogach. Sam odsunął 

krzesło, wziął ją za rękę i przyciągnął dłoń do swoich warg.
 

– Proszę, kochanie, proszę, obudź się – błagał.

 

Serce mi krwawiło, kiedy widziałam Sama w takim stanie. 

Kilka chwil później Gretchen ścisnęła Sama za rękę i powoli 
otworzyła oczy. Lucky musiał przytrzymywać Giselle, żeby nie 
rzuciła się na nią z radości.
 

– Daj jej się obudzić i oprzytomnieć, Giselle – powiedział.

 

Gretchen próbowała coś powiedzieć, ale zdołała jedynie 

wymamrotać parę słów.
 

– Nie wysilaj się, kochanie. Wszystko będzie dobrze. 

Odpocznij – powiedział Sam. Uniosła drugą rękę i położyła ją na 
ręce Giselle.
 

– Przestań płakać – wymamrotała. – Boli mnie głowa.

 

Wszyscy parsknęliśmy śmiechem, a Sam pochylił się, 

pocałował ją delikatnie w usta i powiedział, że bardzo ją kocha. 
Cofnęłam się o kilka kroków i rozejrzałam się po sali i ludziach, 
którzy byli dla mnie rodziną. Mój wzrok padł na Sama. 
Przypomniałam sobie, jak pierwszy raz go zobaczyłam. Otworzył 
mi drzwi, kiedy wnosiłam kartony. Później spojrzałam na 
bliźniaczki i przypomniałam sobie dzień, kiedy wprowadziły się 
do sąsiedniego domu i od razu się zaprzyjaźniłyśmy. Patrzyłam na 
Lucky’ego i przypomniała mi się ta noc, kiedy się poznaliśmy. Nie
mogłam powstrzymać uśmiechu na wspomnienie tego, jak 
próbował ze mną flirtować, myśląc, że dopisze mu szczęście.
 

– W porządku, skarbie? – spytał Luke z uśmiechem.

 

Wbiłam wzrok w jego oczy i przypomniałam sobie, kiedy 

pierwszy raz kazał mi uważać na słowa i w tej chwili byłam już 

background image

pewna, że właśnie jego potrzebowałam, aby moje życie stało się 
pełne.
 

– Cudownie. – Uśmiechnęłam się, wtuliłam w niego i 

delikatnie go pocałowałam.

 

ciąg dalszy nastąpi…;)

 

Wkrótce

 

Sandi Lynn

 

MIŁOŚĆ ponad miłość

 

tom 2 serii LOVE

 

background image

 Podziękowania

 

Chciałabym podziękować Wam, moim czytelnikom i fanom, 

za wszelkie wsparcie i entuzjazm przy lekturze moich książek. Bez 
Waszego wsparcia nie powstałaby historia Luke’a Matthewsa i 
Lily Gilmore. Jestem wdzięczna za każdą wiadomość przesłaną za 
pośrednictwem Facebooka i Twittera, i mam nadzieję, że poznamy 
się lepiej i porozmawiamy o
 MIŁOŚCI po miłości. Kocham Was 
strasznie, ale przecież to wiecie!
 

background image

 Podziękowania muzyczne

 

Chmury

 

Muzyka i słowa Letters and Lights

 

Korzystając z okazji, chcę podziękować Ericowi Knudsenowi

z zespołu Letters and Lights za to, że był tak miły i pozwolił mi 
wykorzystać słowa jego piosenki Chmury w książce MIŁOŚĆ po 
miłości
.
 

Letters and Lights znajdziecie na Facebooku:

 

https://www.facebook.com/lettersandlights

 

https://twitter.com/letters_lights

 

background image

 


Document Outline