background image

DŻUMA 

 

Ż

ycie i twórczość Alberta Camusa 

 

   Albert  Camus,  znany  powieściopisarz,  dramaturg,  eseista,  dziennikarz,  reżyser  teatralny, 
urodził  się  7  listopada  1913  r.  w  algierskiej  miejscowości  Mondovi,  jako  drugie  dziecko  w 
rodzinie pochodzącego z Alzacji robotnika rolnego i posługaczki Hiszpanki

1

. Po śmierci ojca 

(w  bitwie  pod  Mamą)  w  1914  r.  matka  z  synami  przenoszą  się  do  robotniczej  dzielnicy  w 
Algierze. Po ukończeniu szkoły podstawowej, dzięki uzyskanemu stypendium, Albert kształci 
się  w  algierskim  liceum.  Jest  to  czas  przyjaźni  z  przyszłym  tłumaczem  Lorki,  Andre 
Belamichem,  oraz  Claude'em  de  Fréminville,  przyszłym  publicystą.  Wtedy  Albert  poznaje 
twórczość  Conrada,  Gide'a,  Dostojewskiego,  Tołstoja  i  Malraux.  Uprawia  sport  jako 
bramkarz  w  klubie  „Racing”.  W  aktywności  fizycznej  i  grze  zespołowej  uczy  się  radości 
zwycięstwa, pokory wobec klęsk oraz posłuszeństwa wobec przyjętych reguł gry. 
   Po  maturze  (1930)  i  silnym  ataku  gruźlicy  Albert  opuszcza  rodzinę,  zamieszkuje  u  wuja, 
postanawia zostać literatem. Rozpoczyna studia na Wydziale Humanistycznym Uniwersytetu 
Algierskiego. Wielki wpływ na osobowość młodego Camusa wywiera profesor Jean Grenier, 
filozof i pisarz. Albert rozszerza swoje studia o dzieje filozofii (praca dyplomowa w 1936 r.). 
W  1932  r.  wstępuje  do  organizacji  Młodzieży  Socjalistycznej  w  Algierze.  Rok  później 
zawiera małżeństwo z Simone Hie i podejmuje różne prace zarobkowe, m.in. jako urzędnik w 
merostwie  oraz  pracownik  w  Instytucie  Meteorologii.  W  1934  r.  Camus  wstępuje  do  Partii 
Komunistycznej  i  realizuje  zadania  propagandowe  w  środowisku  muzułmanów.  W  tym  też 
roku rozwodzi się z pierwszą żoną. 
   Zwrotnym  momentem  w  biografii  artysty  Camusa  był  rok  1935,  kiedy  to  powstał  w 
Algierze  Dom  Kultury  i  zespół  „Théâtre  du  Travail”.  Przyszły  pisarz  adaptuje  dlań  utwory 
antyhitlerowskie  (np.  Czasy  pogardy  Malraux)  i  pracuje  jako  aktor.  Latem  następnego  roku 
wyrusza  z  zespołem  w  objazd  po  Europie  Środkowej  (m.in.  Praga,  Wiedeń,  Drezno, 
Wrocław).  W  1937  r.  ukazuje  się  pierwsza  książka  L'Envers  et  l’Endroit.  Pogarsza  się  stan 
zdrowia  pisarza.  Występuje  on  z  szeregów  partii  komunistycznej.  Zakłada  nowy  teatr 
objazdowy o nazwie „L'Equipe” i pracuje jako aktor. Odbywa podróże po Włoszech, Austrii, 
Niemczech  i  Szwajcarii.  W  1938  r.  współpracuje  z  lewicowym  dziennikiem  „Alger 
Républicain”,  reżyseruje  spektakle,  w  1939  r.  zostaje  redaktorem  naczelnym  popołudniówki 
„Soir  Républicain”,  która  pod  koniec  roku  zostaje  zamknięta  (decyzja  cenzury).  Napaść 
Hitlera na Polskę skłania Camusa do zgłoszenia się do wojska, jednak nie zostaje przyjęty ze 
względu na słaby stan zdrowia. 
   W 1940 r. Camus wyjeżdża do Paryża, gdzie współpracuje z redakcją popołudniówki „Paris 
Soir”  (szybko  jednak  rezygnuje,  ponieważ  pismo  staje  się  organem  proniemieckim). 
Wówczas  powstają  słynne  dzieła  Mit  Syzyfa  i  Obcy.  Camus  żeni  się  z  Francine  Faure.  Na 
krótko wraca do Algierii i znowu przyjeżdża do Francji, by leczyć się na gruźlicę. Wiąże się z 
ruchem  oporu.  Od  1942  r.  Camus  zatrudnia  się  w  wydawnictwie  „Gallimard”  w  Paryżu. 
Następnie  współpracuje  z  konspiracyjnym  pismem  „Combat”.  Publikuje  w  nim 
antyhitlerowski  esej  Listy  do  przyjaciela  Niemca.  W  1944  r.  pismo  to  staje  się  dziennikiem 
jawnym, w którym Camus pracuje do 1947 r. 
   Lata powojenne wypełniają pisarzowi prace teatralne i literackie. W 1949 r. odbywa podróż 
do  Ameryki  Południowej.  Cierpi  z  powodu  kolejnego  ataku  gruźlicy.  W  1951  r.  ukazuje  się 
dzieło  Człowiek  zbuntowany,  które  wywołuje  krytykę.  Wtedy  Camus  zrywa  kontakty 
przyjacielskie  z  Sartre'em.  Na  znak  protestu  przeciwko  przyjęciu  do  organizacji  UNESCO 

background image

frankistowskiej  Hiszpanii,  Camus  rezygnuje  z  oferowanej  mu  tam  posady.  Kolejne  lata  to 
nowe  spektakle  i  utwory  literackie  (m.in.  w  1956  r.  Upadek).  W  1957  r.  Camus  otrzymuje 
Nagrodę Nobla w dziedzinie literatury. Niedługo później, w 1960 r., Camus ginie w wypadku 
samochodowym. 
   Początkowo  uznawany  za  twórcę  literatury  egzystencjalnej,  później  Camus  uzyskał  opinię 
prozaika  opisującego  współczesną  rzeczywistość  w  sposób  uniwersalny,  ujawniającego 
obecność  zła  w  świecie, którego utwory – powieści, dramaty, eseje – są przepojone wiarą w 
człowieka.  Szansa  świata  leży  w  prawdziwym  człowieczeństwie,  poczuciu  ludzkiej 
solidarności,  obowiązku  wobec  innych.  Takie  treści  wpisane  są  także  w  jedno  z 
najsłynniejszych dzieł Alberta Camusa, w paraboliczną opowieść o walce z epidemią dżumy 
–  a  ogólniej  –  z  wszelkim  złem.  Utwór  Alberta  Camusa  powstał  zaraz  po  II  wojnie  i  jest 
wynikiem  przeżyć  autora  związanych  z  doświadczeniem  hitleryzmu.  Zaangażowanie  w  ruch 
oporu,  narażanie  życia  w  walce  przeciwko  Niemcom,  obrazy  śmieci,  kalectwa, 
niszczycielskiej  siły  wojny  pisarz  zawarł  w  powieści  o  epidemii  zakaźnej  choroby,  zdolnej 
wyniszczyć  ludność  dużego  miasta.  Atmosfera  książki  jest  jakby  z  ducha  średniowiecza,  a 
przecież  wyraźnie  mówi  o  czasach  współczesnych  autorowi  –  o  latach  czterdziestych 
dwudziestego wieku. Jest to utwór o istnieniu zła w świecie w ogóle i potrzebie walki z nim. 
Wiele  tu  elementów  autobiograficznych (udział Camusa w walce podczas wojny, znajomość 
sportu, praca urzędnika w merostwie – to osobiste doświadczenia autora przydzielone różnym 
postaciom  powieści)  oraz  refleksji  natury  filozoficznej  i  historiozoficznej,  do  których  pisarz 
dochodził  przez  lata  doświadczeń,  obserwacji  i  przemyśleń  dotyczących  człowieka, 
cierpienia, Boga, sensu życia, humanistycznego heroizmu w świecie absurdu. 

 
 
Filozofia egzystencjalna
 
 

   Egzystencjalizm,  którego  wpływów  dopatrywano  się  w  twórczości  Alberta  Camusa,  to 
jeden ze współczesnych kierunków filozoficznych. Jego reprezentanci głosili zainteresowanie 
egzystencją człowieka w jej indywidualnym wymiarze oraz rozdarcie rzeczywistości na sferę 
ś

wiadomości  i  rzeczy,  prowadzącą  do  wyobcowania  jednostki  ludzkiej.  W  myśl  filozofii 

egzystencjalnej, człowiek jest istotą wolną, która sama tworzy wartości i jest odpowiedzialna 
za swoje postępowanie. Z tego stanowiska wynika pesymizm egzystencjalny – ludzie zdani są 
bowiem  na  samych  siebie,  nie  znajdują  oparcia  i  obrony,  żyją  w  poczuciu  zagrożenia  i 
bezustannym lęku, obawiają się śmierci. 
   Egzystencjalizm,  który  wyrósł  z  inspiracji  filozofią  S.  Kierkegaarda  („filozofia 
egzystencji”), stał się kierunkiem laickim. Wśród myślicieli tego nurtu wymienia się m.in. M. 
Heideggera,  K.  Jaspersa,  J.  P.  Sartre'a.  Drugi  wariant  to  egzystencjalizm  o  podbudowie 
chrześcijańskiej,  który  reprezentują  N.  Bierdiaew,  G.  Marcel.  Kierunek  ten  wywarł  duży 
wpływ  na  literaturę.  Do  najbardziej  znanych  twórców  zalicza  się  J.  P.  Sartre'a  i  A.  Camusa. 
Tendencje te ujawniły się zwłaszcza w dramacie i powieści. 
   Dla  egzystencjalistów  ważnym  zagadnieniem  jest  cel  i  sens  życia  oraz  doskwierająca 
pewność  śmierci.  Świadomość  śmierci  stanowi  najistotniejszy  problem  w  antropologii 
filozoficznej  Camusa,  konieczny  do  poprawnego  rozumienia  bytu  ludzkiego.  Każdy  bowiem 
człowiek winien posiąść świadomość własnej śmierci jako nieodłącznego składnika istnienia. 
[...]  Świadomość  śmierci,  życie  pełne  wyborów  dają  poczucie  porzucenia  w  świecie  oraz 
bezsensu życia. Rozwinięta filozofia absurdu natomiast oraz świadomość śmierci, połączone z 
buntowniczością,  winny  –  wedle  Camusa  –  nadawać  pożądany  życiu  sens  istnienia.  
[...]  Byt 
ludzki ze swej natury jest transcendującym i jego istota polega na nieustannym stawaniu się, 
co pociąga za sobą określone konsekwencje.

2

 

background image

   Dżuma  to  powieść,  której  bohaterowie  muszą  się  ustosunkować  wobec  zarazy 
dziesiątkującej  miasto.  Reprezentują  oni  różne  postawy:  od  obojętności  poprzez  stopniowe 
zainteresowanie  aż  do  aktywnego  przeciwdziałania  i  obrony  zagrożonych.  Motywacja 
postępowania również jest niejednakowa: jedni starają się po prostu dobrze wypełniać swoje 
obowiązki,  inni  pragną  wywołanego  dżumą  zamieszania,  by  ukryć  własne  przestępstwa, 
jeszcze  inni  za  wszelką  cenę  chcą  opuścić  niebezpieczne  miejsce,  by  ratować  szczęście 
osobiste. Na kartach utworu toczy się też dyskusja o Bogu, epidemii odbieranej jako kara za 
grzechy,  śmierci  niewinnych,  „świętości  bez  Boga”,  heroizmie  w  wypełnianiu  codziennych 
obowiązków.  Główna  postać  –  dr  Rieux  –  jest  uosobieniem  prawości,  odpowiedzialności, 
obowiązkowości, zawodowego perfekcjonizmu. Wobec zła przyjmuje postawę jednoznaczną: 
uważa,  że  należy  mu  się  przeciwstawić,  nie  można  ustawać  w  wysiłkach,  by  odwrócić 
straszny  los.  Jest  przy  tym  osobą  wyrozumiałą,  nie  odbiera  innym  prawa  do  decydowania  o 
sobie.  Szansę  mieszkańców  Oranu  widzi  w  solidarnej  walce  z  dżumą.  Człowiek  jest  istotą 
społeczną i tym tłumaczy się racja jego pracy, często ponad siły. 
   Główny  bohater  Dżumy  jest  odbierany  jako  egzystencjalista,  chociaż  pojęcie  to  w  książce 
nie zostało użyte. W opracowaniach i komentarzach twórczość Camusa jest kojarzona z tym 
nurtem  myślowym,  tymczasem  on  sam  pod  koniec  II  wojny  powiedział:  Nie  jestem  zbyt 
wielkim  entuzjastą  zanadto  już  sławnej  filozofii  egzystencjalistycznej  i  –  szczerze  mówiąc  – 
uważam, iż jej konkluzje są fałszywe. Ale reprezentuje ona wielką przygodę ludzkiej myśli.

3

 

 
 
Streszczenie powieści 
 

   Powieść  składa  się  z  pięciu  części  ponumerowanych  rzymskimi  cyframi.  Akcja  utworu 
rozgrywa  się  w  algierskim  mieście  portowym  Oranie  w  194.  roku.  Zapis  ten  jest  skrótem  i 
zarazem niedopowiedzeniem. Dokładnie nie wiadomo, w jakim czasie, jednak w przybliżeniu 
jest  ona  dość  wyraziście  określona  (chodzi  o  zły  czas  II  wojny  światowej,  choć  wprost 
narrator  nic  o  tym  wydarzeniu  nie  wspomina).  Tekst  jest  powieścią  z  elementami  kroniki  i 
reportażu. 
   I. Narrator relacjonuje wypadki, począwszy od 16 kwietnia, kiedy to doktor Rieux zauważył 
na  klatce  schodowej  pierwszego  szczura.  Następne  martwe  szczury  dozorca  domu 
zinterpretował  jako  chuligański  wybryk,  sądził,  że  ktoś  je  podrzucił.  Wizyty  u  chorych  w 
różnych  częściach  miasta  upewniły  doktora,  że  i  tam  zdarzyły  się  podobne  przypadki. 
Kolejnego  dnia  Rieux  odwiózł  na  dworzec  chorą  żonę,  która  wyjechała  do  sanatorium.  Na 
dworcu Rieux zauważył mężczyznę niosącego skrzynkę z martwymi gryzoniami. 
   Do doktora przyszedł dziennikarz z Paryża, Raymond Rambert, który przybył do Oranu, by 
przeprowadzić  ankietę  o  warunkach  życia  Arabów.  Lekarz  zasugerował  mu  nowy  temat: 
wychodzące z ukrycia i padające szczury. Zjawisko to stale się nasila. 
   18  kwietnia  przyjechała  do  Oranu  matka  doktora  Rieux  (osoba  łagodna,  życzliwa  całemu 
ś

wiatu), by poprowadzić mu dom podczas nieobecności żony. 

   Prasa  odnotowała  niepokojące  zjawisko  wychodzenia  i  śmierci  szczurów  (po  kilka  w 
domach,  setki  w  dużych  fabrykach).  Zorganizowano  akcję  odszczurzania  miasta.  Specjalne 
samochody  przewoziły  je  do  zakładów  oczyszczania,  gdzie  je  palono.  Narrator  podaje 
oficjalne dane liczbowe, powołując się na agencję informacyjną Infdok. 25 kwietnia zebrano 
6231  zwierząt,  28  –  8000,  zaś  29  liczba  gwałtownie  się  zmniejszyła,  by  potem  znowu 
wzrosnąć.  29  kwietnia  doktor  stwierdził  chorobę  u  dozorcy,  objawiającą  się  silnymi  bólami 
oraz obrzękami szyi i pachwin, błyszczącymi oczami i świszczącym oddechem. 
   Rieux  został  wezwany  przez  urzędnika  Granda  do  jego  sąsiada,  Cottarda,  który  chciał 
popełnić  samobójstwo,  a  teraz  (uratowany  przez  Granda)  obawia  się  policji.  Stan  zdrowia 
dozorcy  pogarsza  się:  wymioty  żółcią,  wysoka  gorączka,  czarne  plamy  na  boku,  nabrzmiałe 

background image

gruczoły  szyi,  palący  ból  wewnątrz.  Doktor  telefonuje  do  innego  lekarza,  Richarda,  który 
potwierdza, że zaobserwował podobne objawy u dwu chorych. 30 kwietnia dozorca umiera w 
karetce wiozącej go do szpitala. 
   Od kilku tygodni w Oranie przebywa Jean Tarrou. Mieszka on w hotelu w centrum miasta, 
spotyka się z tancerzami i muzykami hiszpańskimi, prowadzi dziennik, w którym odnotowuje 
swoje obserwacje, zasłyszane rozmowy, np. o śmierci zwrotniczego Campsa na skutek nowej 
dziwnej  choroby.  Tarrou  zainteresował  się  również  małym  staruszkiem,  który  łagodnie 
przywabia  pod  balkon  koty,  by  potem  z  siłą  i  precyzją  na  nie  pluć.  Przedstawia  rozwój 
epidemii i doktora Rieux jako „zorientowanego w sytuacji”. 
   Kolejne  przypadki  choroby  i  śmierci  skłaniają  do  podjęcia  spodków  zaradczych.  Rieux 
prosi  Richarda,  sekretarza  syndykatu  lekarzy,  o  izolację  chorych.  Dr  Castel  nazywa  chorobę 
dżumą  –  pamięta  podobne  przypadki  z  pobytu  w  Chinach,  widział  je  także  w  Paryżu.  W 
obawie przed paniką władze ostrożnie wprowadzają nowe zarządzenia: odszczurzanie miasta, 
kontrolę  zaopatrzenia  w  wodę,  rejestrację  zachorowań,  izolację  zarażonych  w  szpitalach. 
Narrator zestawia dane o epidemiach dżumy w różnych miejscach świata. 
   Grand, przeciętny i nisko opłacany urzędnik merostwa po pracy zajmuje się swoim hobby. 
Od  dawna  marzy  o  napisaniu  dzieła,  które  wzbudzi  powszechny  zachwyt,  obserwuje 
Cottarda, który wyraźnie czegoś się obawia. Jak się później wyjaśnia, boi się aresztowania za 
jakieś  dawne  sprawki.  Dżuma  jest  jego  szansą  –  ponieważ  policja  ma  ważniejsze  sprawy, 
interesuje  się  tylko  tymi  przestępstwami,  które  mają  związek  z  epidemią.  W  szkole  i 
przedszkolu  otwarto  nowe  oddziały  szpitalne.  Poczyniono  starania,  by  sprowadzić  serum 
(szczepionkę)  przeciwko  dżumie  z  Paryża,  jednak  okazało  się  niewystarczające.  Ogłoszono 
epidemię, nazywając chorobę właściwym terminem, zamknięto miasto. Ludzie zostali odcięci 
od świata. 
   II. Po zamknięciu bram Oranu pozostała jedynie korespondencja oraz telegramy i telefony. 
Kontakty  te  jednak  musiano  znacznie  ograniczyć  (przeciążenie  linii,  chęć  uspokojenia 
bliskich,  że  nic  się  nie  stało).  Rozłączeni  z  sobą  ludzie  bardzo  przeżywali  tę  sytuację. 
Niektórzy dopiero wtedy przekonali się, ile naprawdę dla siebie znaczą (np. dr Castel, którego 
ż

ona  wyjechała  przed  epidemią  i  teraz  nie  mogła  wrócić).  Uwięzieni  w  Oranie  czuli  się 

wygnańcami,  byli  osamotnieni  i  zrozpaczeni.  Do  portu  nie  wpuszczano  statków,  ustała 
wymiana  handlowa,  rozpoczęły  się  kłopoty  z  zaopatrzeniem  w  żywność  i  benzynę,  trzeba 
było  oszczędzać  prąd  elektryczny.  Z  braku  zajęcia  ludzie  chętnie  przebywali  w  kinach  i 
kawiarniach.  Wielu  zaczęło  pić  alkohol,  usprawiedliwiając  to  chęcią  zniszczenia  zarazków 
dżumy. Liczba ofiar sięga pięciuset tygodniowo. 
   Joseph Grand opowiada doktorowi Rieux o swojej żonie, która opuściła go, by zacząć nowe 
ż

ycie.  Wyrzuca  sobie,  że  nie  podtrzymywał  w  niej  świadomości,  że  jest  kochana.  Rieux 

telefonuje do żony, żeby powiedzieć jej o epidemii, prosi, by została w sanatorium i dbała o 
siebie.  Kolejny  raz  doktor  spotyka  Raymonda  Ramberta,  dziennikarza  z  Paryża,  który  nie 
może wydostać się z Oranu. Pragnie opuścić miasto, by wyjechać do ukochanej kobiety. Nie 
czuje  się  osobą  „stąd”.  Prosi  o  odpowiednie  zaświadczenie,  że  nie  jest  zarażony.  Doktor 
rozumie jego motywy, jednak nie może mu pomóc. Musi być konsekwentny. Nie można mieć 
pewności,  czy  opuszczająca  miasto  osoba  nie  rozprzestrzeni  choroby.  Poczucie  obowiązku 
zawodowego  sprawia,  że  Rieux  z  wielkim  poświęceniem  opiekuje  się chorymi w jednym ze 
szpitali  pomocniczych,  stale  odwiedza  swoich  pacjentów,  jest  bardzo  zmęczony.  Codziennie 
styka  się  ze  śmiercią,  cierpieniem  chorych  i  ich  rodzin,  niemal  siłą  wyrywa  zarażonych  z 
domów rodzinnych, często przy wsparciu wojska i policji. 
   W  tragicznej  sytuacji  władze  kościelne  ogłaszają  tydzień  modlitw,  którego  zakończenie 
przewidziane  jest  na  niedzielę.  Podczas  mszy  do  św.  Rocha  jezuita,  ojciec  Paneloux, 
wygłasza  płomienne  kazanie,  w  którym  autorytatywnie  stwierdza,  że  dżuma  to  kara  za 
grzechy i okazja, by zbliżyć się do Boga. 

background image

   Grand  opowiada  doktorowi  o  kłopotach  z  pierwszym  zdaniem  zaplanowanego  dzieła.  Z 
wielkim  przejęciem  analizuje  sens  użycia  takiego  lub  innego  słowa,  by  oddać  właściwe 
znaczenie  i  rytm  frazy.  Rambert  przemierza  urzędy  i  wypełnia  różne  ankiety,  w  nadziei,  że 
zdoła  opuścić  miasto,  a  następnie  szuka  sposobów  nielegalnych.  Liczba  śmiertelnych  ofiar 
dżumy  dochodzi  do  siedmiuset  tygodniowo.  Postanowiono  zabijać  psy  i  koty,  by  nie 
roznosiły  pcheł.  Rozlegają  się  strzały,  wzrasta  atmosfera  napięcia.  Zabroniono  kąpieli 
morskich. Upadła turystyka. 
   Doktor  stale  czuwa  nad  swoimi  pacjentami.  Odwiedza  starego  astmatyka,  dawniej 
kramarza,  który  pewnego  dnia  postanowił  przestać  pracować  i  odtąd  leżał  w  łóżku, 
przekładając  z  garnka  do  garnka  ziarna  grochu  (miara  czasu).  Tarrou  mówił  o  nim,  że  jest 
ś

więtym,  jeśli  przyjmie  się,  że  świętość  to  zespół  przyzwyczajeń.  W  celach  informacyjnych 

założono  nowy  dziennik  –  „Kurier  Epidemii”.  Jedynym  środkiem  komunikacji  zostały 
tramwaje.  Ludzie  gromadzą  się  w  restauracjach,  bo  wtedy  nie  muszą  się  troszczyć  o 
zaopatrzenie w żywność. 
   Tarrou  odwiedza  doktora  Rieux  w  domu  i  proponuje  zakładanie  ochotniczych  oddziałów 
sanitarnych. Rozmawiają o cierpieniu, na które nie można się zgadzaćRieux wyjaśnia, że nie 
wierzy  w  Boga.  Gdyby  wierzył,  zostawiłby  chorych  opiece  Opatrzności.  Takiej  postawy 
wobec cierpienia i śmierci nauczyła go bieda. Nazajutrz Tarrou zaczął organizować oddziały 
sanitarne,  których  sekretarzem  został  Grand,  rzetelnie  dokumentujący  wszelkie  przypadki. 
Rieux  i  Tarrou  zostają  przyjaciółmi.  Z  różnych  zakątków  świata  docierają  do  Oranu  przez 
radio słowa otuchy i życzliwości. 
   Cottard  zajmuje  się  kontrabandą  trudno  dostępnych  produktów.  Do  niego  zwraca  się 
Rambert  z  prośbą  o  pomoc  w  wyjeździe  z  miasta.  Cottard  zapoznaje  go  z  przemytnikami. 
Sprawa jest jednak trudna, wymaga czasu i odpowiedniego przygotowania. Kolejne spotkania 
z umówionymi osobami nie zawsze dochodzą do skutku. Przekroczenie bramy ma kosztować 
dziesięć  tysięcy  franków.  Rambert  informuje  doktora  o  swoich  planach,  ten  jednak  niczego 
mu nie odradza, ani się nie oburza. 
   Brakuje środków do zwalczania dżumy i ludzi do pracy. Do Oranu przybywają ochotnicy z 
zewnątrz:  dziesięciu  lekarzy  i  sto  osób  personelu  pomocniczego.  Tarrou  proponuje  ojcu 
Paneloux,  by  przyłączył  się  do  walczących  z  epidemią.  Jezuita  zgadza  się  –  jak  komentuje 
Rieux,  jest  lepszy  od  swojego  kazania.  Rambert  nadal  czyni  starania,  by  wyjechać  z  Oranu. 
Jego  zarzuty  doktor  odpiera  słowami,  że  w  walce  z  dżumą  nie  chodzi  o  bohaterstwo,  ale  o 
zwyczajną uczciwość, która polega na wykonywaniu zawodu. Tarrou informuje Ramberta, że 
ż

ona  doktora  znajduje  się  kilkaset  kilometrów  od  domu,  w  sanatorium.  Następnego  dnia 

Rambert telefonuje do Rieux i zgłasza chęć współpracy w oddziałach sanitarnych. 
   III.  W  połowie  sierpnia  ludzie  zrozumieli,  że  dżuma  uczyniła  z  nich  wspólnotę,  przestały 
się  liczyć  indywidualne  losy.  Obawiano  się  wiatru,  uważano,  że  roznosi  zarazki  choroby. 
Wracający  z  kwarantanny  podpalali  domy,  by  zniszczyć  dżumę.  Skazani  na  areszt  byli 
niejako  automatycznie  wydani  na  śmierć  –  w  więzieniu  masowo  umierano.  Zakonnicy 
opuścili  klasztory  i  zamieszkali  przy  rodzinach,  Rozbito  na  garnizony  skoszarowanych 
ż

ołnierzy.  Próby  ucieczki  z  miasta  wymusiły  wzmocnienie  straży.  Złodzieje  okradali  domy 

podpalone  i  opuszczone  przez  mieszkańców  (dwóch  rozstrzelano).  Wprowadzono 
zaciemnienie od godziny jedenastej, co wywołało największe wrażenie. Zmarłych grzebano w 
uproszczonym  obrządku  w  obecności  rodzin,  następnie:  wrzucając  do  różnych  wspólnych 
dołów mężczyzn i kobiety, a potem – nie bacząc na płeć – do jednego wielkiego dołu. Ciała 
polewano gaszonym wapnem. Rozszerzono cmentarz. Wszyscy są bardzo zmęczeni. Przestają 
pamiętać twarze bliskich. Zaczynają rozumieć, że epidemia dotyczy każdego. 
   IV.  Cottard  zaprosił  Tarrou  do  Opery  Miejskiej,  gdzie  zatrzymana  przez  dżumę  trupa 
objazdowa  wystawiała  Orfeusza  i  Eurydykę.  W  scenie  śmierci  śpiewak  podszedł  do  rampy  i 
przewrócił się. Wszyscy zrozumieli jego sugestywną grę. Epidemia wkroczyła także na scenę. 

background image

Rambert  ma  nową  szansę  opuszczenia  miasta.  Zamieszkuje w domu Marcela i Louisa, by w 
każdej  chwili  móc  wyjść.  Dużo  rozmawia  z  ich  matką,  starą  Hiszpanką.  Kiedy  już  ma 
pewność, że będzie mógł wyjść z Oranu, nagle zmienia zdanie. Postanawia zostać, by dzielić 
z uwięzionymi ich los. Nie chce być szczęśliwym egoistą. Solidaryzuje się z cierpiącymi. 
   Wraz  z  nadejściem  jesieni  doktor  Castel  ukończył  prace  nad  szczepionką  przeciwko 
dżumie. Postanowiono wypróbować ją na synku sędziego Othona. Dziecko długo broniło się 
przed  śmiercią, ale ostatecznie zmarło w okrutnych mękach. Przedłużonej agonii przyglądali 
się  m.in.  dr  Rieux  i  ojciec  Paneloux.  Przypadek  synka  sędziego  zrobił  na  nich  ogromne 
wrażenie.  Ojciec  Paneloux  wygłosił  później  kazanie,  które  ujawniło  zmianę  jego  poglądów. 
Nie mówił już „wy”, ale „my” – utożsamiał się z mieszkańcami Oranu. Nie przedstawiał teraz 
dżumy  jako  kary  za  grzechy.  Zachęcał  do  działania,  mówił,  że  nie  należy  uciekać  i  chronić 
siebie za wszelką cenę. Opowiadał o trudnej, ale wymagającej miłości do Boga – w jej imię 
trzeba  zapomnieć  o  sobie  samym.  Wracając  z  kościoła,  młody  diakon  powiedział  staremu 
księdzu, że rozprawa Paneloux Czy kapłan może radzić się lekarza jest jeszcze śmielsza i na 
pewno  nie  uzyska  imprimatur  (przyzwolenia  biskupa).  Jezuita  głosi  w  niej  m.in.,  że  kapłan 
nie może radzić się lekarza. 
   Niedługo  później  Paneloux  zapada  na  chorobę  o  dziwnych  objawach  (prawdopodobnie 
dżumę).  Nie  pozwala  opiekującej  się  nim  starszej  pani  wezwać  lekarza.  Kiedy  już  Rieux 
zabiera  go  do  szpitala,  jego  stan  jest  ciężki.  Niedługo  potem,  trzymając  w  ręku  krucyfiks, 
umiera. Ofiarowuje swoje cierpienie za innych. 
   Ludzie  niechętnie  myślą  o  uroczystości  Wszystkich  Świętych.  Chcą  odegnać  myśli  o 
ś

mierci. Serum doktora Castela zaczęło przynosić oczekiwane efekty. Wtedy jednak zmarł dr 

Richard.  Ustawała  dżuma  dymienicza  (z  obrzękiem  węzłów  chłonnych),  rozszerzała  się  jej 
postać  płucna.  Ludziom  było  trudno  przetrwać.  Spekulanci  podbijali  ceny  koniecznych  do 
ż

ycia towarów. Pogłębiała się bieda i poczucie niesprawiedliwości społecznej. Domagano się 

zgody  na  opuszczenie  miasta,  ale manifestacje stłumiono. Dzienniki były utrzymane w tonie 
optymizmu. 
   Tarrou  i  Rambert  udają  się  na  stadion,  gdzie  zorganizowano  obóz  kwarantanny. 
Towarzyszy  im  piłkarz  Gonzales,  którego  zatrudniono  do  pilnowania  internowanych  ludzi. 
Na  boisku  widać  setki  czerwonych  namiotów  i  różne  tłumoki.  Odbywający  kwarantannę 
gromadzą  się  na  trybunach.  Są  milczący,  czują  się  zapomniani  przez  wszystkich.  Przybyli 
starają  się  pocieszyć  załamanego  sędziego  Othona,  że  jego  mały  synek  nie  cierpiał.  Dawny 
butny  i  sprawiający  rodzinie  przykrości  prawnik  stał  się  cichym,  przejętym  losem  dzieci 
człowiekiem. Poza tym obozem w mieście było kilka innych. 
   Pewnego  wieczoru,  po  wizycie  u  starego  astmatyka,  Tarrou  opowiedział  doktorowi  Rieux 
dzieje  swojego  życia.  Jako  syn  zastępcy  prokuratora  generalnego,  w  wieku  siedemnastu  lat 
uczestniczył w rozprawie, podczas której jego łagodny, szanowany ojciec ukazał mu się jako 
zupełnie inny człowiek. Wywalczył karę śmierci dla 35-letniego mężczyzny i sam był później 
obecny  przy  wykonaniu  wyroku.  Jego  dziwna  pasja  –  doskonała  znajomość  rozkładu  jazdy 
Chaixa  była  dla  chłopca  teraz  czymś  odpychającym,  podobnie  jak  ojciec.  Tarrou  współczuł 
oskarżonemu  i  skazanemu.  Właśnie  on  był  mu  bliższy.  Uświadomił  sobie,  że  ojciec 
wielokrotnie  uczestniczył  w  egzekucjach,  więc  uciekł  z  domu  i  zaczął  życie  na  własny 
rachunek.  Później  odwiedzał  matkę  i  nawet  nie  czuł  niechęci  wobec  ojca.  Odtąd  zawsze 
chciał  walczyć  ze  śmiercią.  Opowiadał  również  o  rozstrzelaniu  skazańca  na  Węgrzech  z 
odległości  półtora  metra.  Bywał  w  różnych  miejscach,  walczył  w  różnych  krajach  Europy, 
jednak nigdy nie chciał zgodzić się na śmierć. Uważa, że wszyscy żyją w dżumie, bo w jakiś 
sposób powodują lub akceptują śmierć. Trzeba starać się nikogo „nie zarażać”, nie wolno być 
roztargnionym,  są  na  ziemi  przecież  zarazy  i ich ofiary. Tarrou zwalczał więc karę śmierci i 
ś

mierć  w  każdej  sytuacji.  Chciałby  wiedzieć,  jak  zostać  świętym,  czy  można  nim  być  bez 

background image

wiary  w  Boga.  Obaj  przyjaciele  postanawiają  na  chwilę  uwolnić  się  od  ciężaru  trosk  i 
wykąpać się w morzu. 
   Przyszła zima, ale stan epidemii nadal się utrzymywał. Sędzia Othon prosi listownie doktora 
Rieux  o  interwencję  –  jest  przetrzymywany  w  obozie,  chociaż  minął  okres  kwarantanny.  Po 
kilku  dniach  od  opuszczenia  stadionu  pragnie  tam  wrócić  jako  ochotnik  do  pracy  przy 
internowanych – czułby się wtedy w jakiś sposób bliżej synka. Rambert proponuje doktorowi, 
by  napisał  do  żony  list,  który  można  wysłać  dzięki  pomocy  odpowiednich  strażników.  Boże 
Narodzenie w Oranie jest przygnębiające – brakuje towarów, wszędzie smutek i żałoba. Przed 
wystawą  sklepu  z  zabawkami  Rieux  i  Tarrou  spotkali  roztrzęsionego  Granda.  Doktor 
zorientował  się,  że  wspomina  on  ukochaną  Jeanne  i  zaręczyny  z  nią  przed  sklepem.  Grand 
mówi,  że  chciałby  zdążyć  do  niej  napisać,  by  nie  czuła  się  winna  i  mogła  być  szczęśliwa. 
Ucieka,  ale  zaraz  upada  na  ulicy.  Rieux  postanawia  leczyć  go  w  domu  (dżuma  płucna).  Na 
prośbę  chorego  pali  rękopis  jego  utworu  (właściwie  tego  samego,  stale  przekształcanego 
zdania).  Serum  Castela  sprawia,  że Grand wraca do zdrowia. Zdarzają się kolejne przypadki 
ocalenia  zarażonych.  Znowu  pojawiają  się  szczury.  Statystyki  potwierdzają,  że  dżuma 
ustępuje. 
   V.  Zdarzają  się  jeszcze  śmiertelne  zachorowania,  jednak  ich  liczba  stale  maleje.  Wraca 
nadzieja, że uda się pokonać epidemię. W tej optymistycznej sytuacji nieoczekiwanie umiera 
sędzia Othon, który zaraził się podczas pracy w obozie kwarantanny. 
   Na  twarzach  ludzi  pojawiają  się  uśmiechy.  Mimo  wyraźnej  poprawy  sytuacji  niektórzy 
właśnie w takim momencie podjęli próbę ucieczki. Obniżono ceny towarów, chociaż nie było 
do  tego  ekonomicznych  podstaw  –  miasto  nadal  było  odcięte  od  świata.  Na  nowo 
organizowano życie w dwu klasztorach i koszarach. 
   25 stycznia władze Oranu w porozumieniu z lekarzami uznały, że za dwa tygodnie zostaną 
otworzone  bramy.  Przywrócono  oświetlenie,  zapanowała  radość.  Wiele  osób  jednak  nie 
mogło  się  cieszyć  –  przeżywali  śmierć  bliskich  lub  niepokój  dotyczący  przebywających  w 
izolacji.  Cottard  wpada  w  popłoch  na  skutek  cofania  się  dżumy.  Kiedy  przemierza  wraz  z 
Tarrou przedmieścia, próbują go zatrzymać dwaj funkcjonariusze prawa. Udaje mu się uciec. 
   W  najmniej  oczekiwanym  momencie  na  dżumę  zapada  przyjaciel  doktora  –  Tarrou.  Od 
pewnego czasu mieszkał on wraz z doktorem i jego matką. Teraz oboje się nim zaopiekowali, 
jednak  Tarrou  zmarł.  Rieux  czuł  się  do  niego  bardzo  przywiązany.  Wiedział  o  jego 
wewnętrznym  rozdarciu,  służbie  ludziom  i  pragnieniu  świętości.  Rano,  po  śmierci  Tarrou, 
doktor  otrzymał  telegram, że osiem dni wcześniej zmarła jego żona. Chociaż spodziewał się 
takiej wiadomości, trudno mu było ją zaakceptować. 
   W pogodny lutowy poranek otworzono bramy. Do Oranu wróciło życie. Zaczęły kursować 
pociągi,  do  portu  wpływały  statki,  rozdzieleni  przez  epidemię  ludzie  mogli  być  razem. 
Organizowano  zabawy  w  dzień  i  w  nocy.  Po  wielu  miesiącach  tęsknoty  i  wyczekiwania 
Ramert  powitał  na  peronie  swoją  ukochaną,  która  przyjechała  do  Oranu.  Ich  miłość 
przetrwała próbę czasu. 
   Doktor  Bernard  Rieux  wyznaje,  że  to  on  jest  autorem  utworu.  Jako  uczestnik  tragicznych 
zdarzeń  i  obserwator  ludzkich  zachowań  postanowił  obiektywnie  zdać  z  nich  relację.  Stanął 
po  stronie  ofiar  i  czuł,  że  musi  się  wypowiedzieć  w  imieniu  wszystkich.  Kiedy  przemierzał 
ulice  rozbawionego  miasta,  został  zatrzymany  przez  policjanta.  Okazało  się,  że  z  domu 
Granda  ktoś  strzelał  do  tłumu.  Był  to  zdesperowany  Cottard.  Policja  zdołała  go  schwytać. 
Grand  opowiada  doktorowi,  że  napisał  do  Jeanne  i  zamierza  nadal  pracować  nad  swoim 
dziełem. Doktor odnotowuje wypadki w Oranie jako dowód na to, że w ludziach więcej rzeczy 
zasługuje  na  podziw  niż  na  pogardę  
(199).

4

  Ma  poczucie  dobrze  spełnionego  obowiązku 

zawodowego.  Obserwowana  przez  niego  radość  ludzi  jest  według  niego  zawsze  zagrożona, 
ponieważ bakcyl dżumy nigdy nie umiera i nie znika (200). 
 

background image

Heroiczna postawa w walce o zachowanie człowieczeństwa 
 

   Przedstawiona  w  powieści  epidemia  dżumy  w  Oranie  jest  okazją  do  prezentacji  różnych 
postaw wobec zła. Ludzie zazwyczaj buntują się przeciwko jego przejawom, nie chcą cierpieć 
ani  biernie  znosić  przykrości.  Ów  bunt  może  przybierać  różne  formy:  aktywnego 
przeciwdziałania  negatywnym  zjawiskom  lub  ucieczki.  Niektórzy  jednak  są  wyraźnie 
zadowoleni  z  nowej  sytuacji,  korzystają  z  niej,  by  się  wzbogacić,  robią  wszystko,  by  ocalić 
siebie samych, nie liczą się z innymi. 
   Podobnie  zróżnicowane  są  interpretacje  zła.  Dżuma  w  Oranie  może  być  traktowana  jako 
przypadkowe  zrządzenie  losu  lub  jako  kara  za  grzechy  wymierzona  przez  Boga.  W  toku 
wypadków  postaci  niekiedy  weryfikują  swoje  poglądy,  próbują  szukać  wyjaśnienia przyczyn 
zarazy, zastanawiają się nad niezawinionym cierpieniem i jego sensem. 
   Najbardziej  powszechną  postawą  jest  działanie  na  rzecz  przerwania  tragicznego  pochodu 
dżumy  przez  ulice  Oranu.  Jak  się  okazuje,  motywy  działania  bohaterów  są  zróżnicowane. 
Często wynikają one jednak z poczucia solidarności z cierpiącymi, z obowiązku zawodowego 
lekarza  lub  pragnienia,  by  wypełnić  czymś  dni  po  starcie  najbliższych.  Paraliż  życia  w 
mieście  stwarza  też  możliwości  nadużyć,  kradzieży,  spekulacji,  kontrabandy.  Wśród 
mieszkańców Oranu nie brakuje przestępców i cwaniaków. 
   Stan  epidemii  i  odcięcia  miasta  od  świata  stwarza  w  Oranie  nowy  model  wyizolowanego 
społeczeństwa, które musi się określić wobec nowej trudnej sytuacji. Stosunek do śmiertelnej 
choroby,  czyli  zła  w  ogóle,  jest  tu  ukazany  w  jednostkowych  postawach  bohaterów  oraz  w 
skali  ogólnospołecznej. Refleksje postaci na temat obserwowanych zjawisk są podbudowane 
rozważaniem  nad  wiarą,  świętością,  poczuciem  obowiązku,  zasadami  moralnymi, 
człowieczeństwem,  solidarnością  wobec  nieszczęścia.  Ryzykując  życiem,  bohaterowie 
heroicznie  przeciwstawiają  się  dżumie,  nie  oczekując  za  to  nagrody  czy  uznania.  Podejmują 
wszelkie  wysiłki  i  narażają  się  na  śmierć,  ponieważ  tak  trzeba.  W  tej  postawie  pobrzmiewa 
echo  działań  postaci  z  powieści  J.  Conrada,  którego  twórczością  Camus  pasjonował  się  już 
jako uczeń liceum. 
 
 
Bohaterowie
 
 
   Pierwszoplanową  postacią  utworu  jest  lekarz,  doktor  Bernard  Rieux.  Na  czas  dżumy 
pozostaje  w  Oranie  z  matką,  która  przybywa,  by  prowadzić  mu  dom  (żona  wyjechała  do 
sanatorium).  Nie  ma  obowiązków  rodzinnych,  więc  całkowicie  poświęca  czas  swoim 
pacjentom.  Przyjmuje  on  zarazem  funkcję  kronikarza,  jest  narratorem  opowieści  o  losach 
ludzi uwięzionych przez dżumę w Oranie. 
   Rieux pochodzi z ubogiej rodziny robotniczej. Swój zawód traktuje jak powołanie, zawsze 
gotów jest służyć potrzebującym, bez względu na skalę potrzeb. Z ogromnym oddaniem przez 
większą  część  doby  stara  się  ratować  zarażonych  dżumą.  Jeszcze  przed  epidemią  biednych 
leczył  bezpłatnie,  teraz  lekarz  w  ogóle  nie  patrzy  na  korzyści  materialne,  przemierza 
kilkakrotnie  miasto,  by  dotrzeć  do  chorych.  Nie  dba  o  siebie,  ale  o zarażonych. Stale naraża 
dla nich własne życie. 
   Wygląd  zewnętrzny  doktora  przedstawia  w  swoim  notatniku  Tarrou,  jego  późniejszy 
przyjaciel. Narrator wprowadza te słowa w formie cytatu. 
   „Wygląda  na  trzydzieści  pięć  lat,  średniego  wzrostu.  Mocne  ramiona.  Twarz  niemal 
kwadratowa.  Oczy  ciemne  i  lojalne,  ale  szczęki  wystające.  Duży  i  regularny  nos.  Czarne 
włosy obcięte bardzo krótko. Usta łukowate, wargi pełne i niemal zawsze zaciśnięte. Wygląda 
trochę na sycylijskiego chłopa ze swoją opaloną skórą, czarnym włosem i ubraniami zawsze 
w ciemnych kolorach, w których jest mu jednak dobrze.
 

background image

   Chodzi  szybko.  Zstępuje  z  chodnika  nie  zmieniając  kroku,  ale  najczęściej  na  przeciwległy 
chodnik  lekko  wskakuje.  Jest  roztargniony  przy  kierownicy  swojego  auta  i  często  zostawia 
strzałki  kierunkowe  uniesione,  nawet  już  po  zakręcie.  Zawsze  z  gołą  głową.  Wygląda  na 
człowieka zorientowanego w sytuacji.” 
(24). 
   W innym miejscu narrator komentuje jego zmęczenie i stałą gotowość do pracy: Był mocny 
i  odporny  
(61).  Zmagań  z  chorobą  nie  nazywa  bohaterstwem  –  Ta  myśl  może  się  wydać 
ś

mieszna,  ale  jedyny  sposób  walki  z  dżumą  to  uczciwość.  Następnie  dodaje:  Nie  wiem,  czym 

uczciwość  jest  w  ogóle.  Ale  w  moim  przypadku  polega  na  wykonywaniu  zawodu  (109).  Te 
słowa i świadomość, że Rieux jest również rozdzielony z żoną, stają się przełomem w życiu 
Ramberta. Dlatego dziennikarz postanawia przyłączyć się do walczących z epidemią. 
   Rieux  kilkakrotnie  wypowiada  się  w  taki  sposób,  że  czytelnik  dostrzega  jego  zdolność  do 
analizy  sytuacji,  skłonność  do  uogólnienia.  Dżuma  staje  się  okazją  do  przemyśleń  o 
człowieku wobec zła. 
   Doktor mówi o sobie w sposób naturalny, nie uznaje swojej pracy za niezwykłą, nie ocenia i 
nie osądza innych. Rozumie, że każdy ma prawo wyboru, jak powinien postępować. O sobie 
mówi  ze  skromnością: Sądzę, że nie mam upodobania do bohaterstwa i świętości. Obchodzi 
mnie tylko, żeby być człowiekiem. 
[...] człowiek powinien bić się w obronie ofiar (167). Rieux 
podejmuje  nawet  ryzykowne  środki,  jak  np.  podanie  serum  dziecku  sędziego,  kiedy  ono 
znajduje się o krok od śmierci. Stara się ratować ludzkie życie, jeśli jest choćby cień nadziei. 
Przeżywa  przedłużającą  się  agonię  chłopca,  jednak  wie,  że  należało  podać  mu  szczepionkę, 
ponieważ nie wolno się poddawać w walce z zarazą. 
   Tragiczne  wypadki  w  Oranie  prowadzą  doktora  Rieux  do  przekonania,  że  zło  czai  się 
zawsze i wszędzie pod różnymi postaciami i nie można uśpić czujności, bo wtedy zacznie ono 
dominować.  Kiedy  ludzie oddają się radości, zabawom, cieszą się, że skończyła się gehenna 
wielu miesięcy, Rieux zachowuje spokój. Wiedział bowiem to, czego nie wiedział ten radosny 
tłum  i  co  można  przeczytać  w  książkach,  że  bakcyl  dżumy  nigdy  nie  umiera  i  nie  znika,  że 
może  przez  dziesiątki  lat  pozostać  uśpiony  w  meblach  i  bieliźnie,  że  czeka  cierpliwie  w 
pokojach, w piwnicach, w kufrach, w chustkach i w papierach, i że nadejdzie być może dzień, 
kiedy na nieszczęście ludzi i dla ich nauki dżuma obudzi swe szczury i pośle je, by umierały w 
szczęśliwym mieście 
(200). 
   Wydarzenia  i  przeżycia  podczas  epidemii  dżumy  utwierdziły  Rieux  w  przekonaniu,  że 
najważniejszym zadaniem jest ratowanie życia ludzkiego i przeciwstawianie się złu w każdej 
sytuacji.  Nikomu  jednak  nie  narzucał  swojego  poglądu.  Uznawał  prawo  Ramberta  do 
szczęścia osobistego. Starał się zrozumieć zadowolenie Cottarda z wywołanego przez chorobę 
zamieszania. Chociaż został dotkliwie doświadczony przez los (ciężko chora żona, rozłąka z 
nią, później śmierć przyjaciela i żony), był opanowany, nie pogrążał się w rozpaczy. Oceniał 
ludzi  jako  zasługujących  bardziej  na  podziw  niż  pogardę,  zdolnych  do  wielkich  czynów  i 
wyrzeczeń. 
   Postawa Rieux (poświęcenie, ofiarność, narażanie własnego życia dla innych, pogodzenie z 
utratą bliskich) nie była wynikiem wiary w Boga. Doktor uważał ją za przejaw wygodnictwa. 
Wiara pozwalałaby zostawić wszystkie sprawy Bogu. Postępowanie Rieux nie wynikało też z 
marzenia  o  uznaniu.  Wyrastało  ono  z  poczucia  obowiązku  zawodowego,  uczciwości,  buntu 
wobec  zła.  Sam  starał  się  osiągnąć  tę  miarę  człowieczeństwa,  która  wyraża  się  w  obronie 
słabszych, pokonanych, w obronie ofiar. Nie pouczał, nie wymagał niczego od innych, ale od 
siebie samego. Był człowiekiem prostym i uczciwym. Uważał, że zło płynie z niewiedzy i bez 
niej nie mogą powstać właściwe relacje międzyludzkie oparte na miłości i życzliwości. 
   Pomocnikiem a potem przyjacielem doktora Rieux został Jean Tarrou, który przyjechał do 
Oranu  przed  epidemią  dżumy.  Od  początku  swojego  pobytu  zajmował  się  obserwacją 
otoczenia  i  notowaniem  swoich  spostrzeżeń.  Utrwalił  różne  momenty  z  życia  miasta,  opisy 

background image

osób,  miejsc, zachowań ludzkich w różnych sytuacjach, reakcji na dżumę i walki z chorobą. 
Jak wyjaśnia narrator, było to dlań ważne źródło informacji. 
   Narrator  zauważa,  że  nic  nie  wiadomo  o  Tarrou,  jednak  zauważono,  jak  spędza  czas. 
Spotykano go we wszystkich miejscach publicznych. Od początku wiosny zjawiał się często na 
plażach,  pływając  dużo  i  z  widoczną  przyjemnością.  Dobroduszny,  zawsze  uśmiechnięty, 
wyglądał  na  przyjaciela  wszystkich  normalnych  rozrywek,  nie  będąc  ich  niewolnikiem.  W 
istocie  znano  tylko  jedno  jego  przyzwyczajenie,  a  mianowicie  stałe  wizyty  u  tancerzy  i 
muzyków hiszpańskich 
(20). Był to młody mężczyzna, palący papierosy, o ciężkiej sylwetce, o 
twarzy  masywnej  i  porytej,  zamkniętej  szerokimi  brwiami  
(13).  Sprawiał  wrażenie  osoby 
tajemniczej. 
   Tarrou  sam  opowiada  o  swoim  losie  doktorowi  Rieux,  kiedy  już  ma  pewność,  że  obaj  są 
przyjaciółmi  i  mają  podobne  poglądy  na  życie  i  śmierć.  Bohater  ten  pochodzi  z  dobrze 
sytuowanej  rodziny.  Jego  ojciec,  prokurator,  był  dla  niego  autorytetem.  Mając  siedemnaście 
lat,  Tarrou  przeżył  wstrząs  –  przekonał  się,  że  ojciec  jest  zupełnie  innym  człowiekiem  –  w 
domu  łagodny  i  opiekuńczy,  na  sali  sądowej  domaga  się  wyroków  śmierci  a  później 
uczestniczy  w  egzekucjach,  uznając  je  za  prostą  konsekwencję  przestępstwa,  za  coś 
normalnego  i  właściwego.  Ucieczka  młodego  Tarrou  z  domu  była  krokiem  ku  wolności, 
realizacji ideałów, ale też początkiem biedy, wyrzeczeń, zmuszała do zdobywania środków do 
ż

ycia.  Mówi  o  sobie:  cierpiałem  na  dżumę  długo  przedtem,  zanim  poznałem  to  miasto  i  tę 

epidemię  (160).  Odtąd  celem  jego  życia  była  walka  przeciwko  wszelkiej  postaci  „dżumy”, 
tzn. zła (nie ma w Europie kraju, w którego walkach nie uczestniczyłem – 164). 
   Przeciwstawienie się zalegalizowanemu morderstwu, jakim jest kara śmierci, jest dla Tarrou 
tak  samo  istotne,  jak  zaangażowanie  się  w  oddziałach  sanitarnych  w  Oranie.  Chociaż  jest 
przybyszem, nie ma tu rodziny, mieszka w hotelu, jednak solidaryzuje się z dotkniętymi przez 
los  ludźmi.  Właśnie  on  poddaje  doktorowi  Rieux  pomysł  tworzenia  grup  pomocy  dla 
personelu  medycznego  a  następnie  przystępuje  do  realizacji  planu,  dbając,  by  oddziały 
sanitarne  rekrutowały  się  z  ochotników.  Sam  również  ofiarnie  angażuje  się  w  codzienne 
zadania.  Stale  naraża  się  na  zakażenie,  jednak  nie  myśli  o  tym.  Uważa,  że  bierność  byłaby 
równoznaczna z akceptacją zła. Jego poglądy wyrażają słowa: każdy nosi w sobie dżumę, nikt 
bowiem,  nie,  nikt  na  świecie  nie  jest  od  niej  wolny.  I  trzeba  czuwać  nad  sobą  nieustannie, 
ż

eby  w  chwili  roztargnienia  nie  tchnąć  dżumy  w  twarz  drugiego  człowieka  i  żeby  go  nie 

zakazić.  [...]  Uczciwy  człowiek  nie  zaraża  niemal  nikogo,  to  człowiek  możliwie  najmniej 
roztargniony  
(165-166).  Ma  mocno  rozwinięte  poczucie  odpowiedzialności  wobec  innych. 
Jego  wypowiedzi  świadczą  o  głębokim  przeżyciu  i  przemyśleniu  wydarzeń,  które  nim 
wstrząsnęły. Ocenia je w kategoriach dobra i zła, analizuje ich społeczne konsekwencje oraz 
wpływ na psychikę w wymiarze indywidualnym. 
   W swoim notatniku Tarrou zastanawia się nad pojęciem świętości. Inspiracją do tej refleksji 
jest zachowanie starego astmatyka mozolnie odmierzającego czas przez przekładanie z garnka 
do  garnka  ziaren  grochu.  Świętość  może  być  pojmowana  jako  zespół  przyzwyczajeń  –  jest 
wtedy możliwa bez wiary w Boga. Tarrou dostrzega różne zabawne przejawy zachowań – np. 
małego  staruszka  „polującego”  przy  pomocy  śliny  na  koty.  W  takich  sytuacjach  ujawnia  się 
jego  poczucie  humoru  a  nawet  sarkazm.  W  istocie  jest  jednak  człowiekiem  bardzo 
wrażliwym,  dostrzegającym  cierpiących  z  powodu  fizycznego  bólu  i  samotności  (opis 
przebywających w obozie kwarantanny, o których wszyscy zapomnieli). Jest to intelektualista 
o  bogatym  doświadczeniu  życiowym,  dla  którego  najważniejszą  wartością  jest 
człowieczeństwo. Jego śmierć pod koniec dżumy w Oranie wydaje się ironią losu – tak wiele 
poświęcił walce z chorobą, by ostatecznie nie obronić się przed nią, gdy już wyraźnie przyjęła 
odwrót. 
   Od dawna pacjentem doktora Rieux jest Joseph Grand – dziwak, sumienny urzędnik, który 
nie  umie  zadbać  o  swoje  interesy,  wytrwały  pomocnik  w  rejestrowaniu  przebiegu  epidemii. 

background image

W życiu osobistym (w małżeństwie z Jeanne) i zawodowym (w urzędzie merostwa) był osobą 
skromną,  cichą,  nieatrakcyjną  i  nieefektowną.  Nie  potrafił  upomnieć  się  o  odpowiednie 
wynagrodzenie  (poczucie  godności  i  taktu),  ani  zatrzymać  przy  sobie  żony.  Ciągle 
zapracowany  i  niedowartościowany,  nie  zauważył,  jak  Jeanne  oddala  się  od  niego.  Po  jej 
odejściu  z  domu  nigdy  nie  przestał  jej  kochać,  ale  pragnął,  by  była  szczęśliwa  z  innym 
mężczyzną, nie chciał, by obwiniała się o upadek ich małżeństwa. 
   Grand  jest  uosobieniem  dobroci,  troski  o  drugiego  człowieka.  Z  zaangażowaniem  ratuje 
niedoszłego  samobójcę  Cottarda,  potem  roztacza  nad  nim  opiekę.  Realizuje  się  też  w  pracy 
oddziałów  sanitarnych  podczas  epidemii  dżumy.  Marzył  o  uznaniu  i  przez  długi  czas 
przerabia  i  doskonali  pierwsze  zdanie  swojego  dzieła,  które  miało  mu  zapewnić  sukces  i 
wzbudzić  zachwyt.  W  tym  działaniu  może  wydawać  się  śmieszny,  ale  nie  przestaje  być 
człowiekiem  przejętym  swoim  zadaniem,  zawsze  rzetelnie  je  realizuje.  Józef  Grand  ma  
sobie coś z postaci chaplinowskich. Jest śmieszny i zarazem poetyczny, prawdziwie człowieczy 
– Ten mężczyzna pięćdziesięcioletni, o żółtym i długim, zagiętym wąsie, wąskich ramionach i 
chudych członkach „pływał w ubraniach, które kupował zawsze zbyt wielkie, w złudzeniu, że 
będą  się  nosić  dłużej”.  I  czyż  nie  stawał  się  mimowiednie,  po  chaplinowsku  śmieszny,  gdy 
wsadzał  okrągły  kapelusz  na  wielkie  uszy  lub,  gdy wzruszony wycierał nos czymś podobnym 
do serwetki w kratę
?

5

 

   Jest  to  postać  niezwykle  subtelna  i  uczuciowa.  Świadczy  o  tym  stosunek  Granda  do  żony, 
która odeszła, pielęgnowanie pamięci rodziców, miłość do siostry i jej dzieci, zainteresowanie 
losem sąsiada, który przeżywa stan depresji. Jest też przejęty rozwijającą się w mieście dżumą 
i  przystępuje  do  pracy  w  oddziałach  sanitarnych  na  miarę  swoich  możliwości  i  czasu  –  nie 
miał w sobie nic z bohatera, był teraz czymś w rodzaju sekretarza formacji sanitarnych 
(89). 
To  mężczyzna,  który  w  największej  zawierusze  i  zagrożeniu  jest  w  stanie  się  obronić, 
ponieważ  zło  tak  naprawdę  nie  ma  do  niego  dostępu.  Przetrzymuje  stan  wysokiej  gorączki, 
pokonuje dżumę we własnym organizmie i wraca do codziennych spraw o wiele mocniejszy – 
pisze  list  do  Jeanne,  na  nowo  rozpoczyna  pracę  nad  swoim  dziełem.  Przed  złem  broni  go 
zdolność do prawdziwej, głębokiej miłości. 
   Przedstawione wyżej osoby są do siebie podobne, zwłaszcza w jednym aspekcie, wszystkie 
angażują  się  w  walkę  z  dżumą  i  czują  się  solidarne  z  zagrożonymi  epidemią  mieszkańcami 
Oranu.  Inną  postawę  reprezentuje  Raymond  Rambert,  bohater  ukazany  w  procesie 
przemiany  wewnętrznej,  który  po  długim  czasie  obojętności  wobec  spraw  tego  miasta 
ostatecznie „przechodzi na stronę” pokrzywdzonych i z wielkim zaangażowaniem przystępuje 
do walki z zarazą. 
   Rambert  przybył  do  Oranu  na  krótko  przed  dżumą,  by  wypełniać  tu  swoje  dziennikarskie 
obowiązki.  Na  zlecenie  paryskiego  dziennika  miał  przeprowadzić  ankietę  dotyczącą  życia 
Arabów  w  tym  mieście.  Rozwój  epidemii  zatrzymuje  go  tu  na  dłużej.  Rambert  nie  umie 
pogodzić się z tą sytuacją, jest rozdrażniony i niecierpliwy, pragnie za wszelką cenę wyrwać 
się  poza  bramy,  by  wrócić  do  Paryża,  do  ukochanej  kobiety.  Uważa,  że  nic  go  nie  łączy  z 
orańczykami (Aleja nie jestem tutejszy – 58), że ma prawo do osobistego szczęścia. Uczucie 
jest dla niego miernikiem wartości człowieka. Sam z wielką siłą przeżywa namiętną miłość, o 
czym mówi wprost, domagając się zrozumienia i pomocy. Krytykuje dążenie do bohaterstwa i 
ś

mierć  dla  idei  (doświadczenie  walk  w  Hiszpanii).  Mówi:  wiem,  że  człowiek  jest  zdolny  do 

wielkich czynów. Ale jeśli nie jest zdolny do wielkiego uczucia, nie interesuje mnie (108). 
   Dziennikarz  podejmuje  wiele  starań,  by  wydostać  się  z  Oranu.  Najpierw  są  to  próby 
legalnego  opuszczenia  miasta,  później  ucieczka  do  metod  sprzecznych  z  prawem.  Kiedy  po 
wielu  trudach i komplikacjach Rambert ma już pewność, że będzie mógł wyjść poza bramy, 
nieoczekiwanie  rezygnuje  z  tego  zamiaru.  Uświadamia  sobie  swoje  związki  z  ludźmi  stąd 
(wcześniej mówił, że nic ich z nimi nie wiąże) i pragnie zostać, by dalej pracować w grupach 
sanitarnych  (przystąpił  do  pomocy,  gdy  zrozumiał,  że  nie  tylko  on  jest  rozdzielony  z 

background image

najbliższą  osobą,  ale  zamierzał  opuścić  Oran,  gdy  tylko  nadarzy  się  sposobność).  Rambert 
powiedział,  że  nadal  wierzy  w  to,  w  co  wierzył,  ale  byłoby  mu  wstyd,  gdyby  wyjechał. 
Przeszkodziłoby  mu  to  kochać  kobietę,  którą  zostawił  
(137).  Nie chciał być szczęśliwy tylko 
sam, podczas gdy tak wielu ludzi, z którymi zetknął go los, nadal cierpi. Zrozumiał, że sprawa 
walki  z  dżumą  dotyczy  wszystkich,  także  jego.  Miłość  do  kobiety,  pragnienie  jej  bliskości 
ustępują  miejsca  solidarności  z  ofiarami  dżumy.  Za  każdym  razem  jednak  chodzi  o uczucie. 
Rambert  przypomina  trochę  bohatera  romantycznego,  który  na  skutek  przeszkód  nie  mógł 
realizować  się  w  związku  z  ukochaną,  więc  poświęcał  się  dla  narodu.  Bohater  Dżumy  jest 
jednak  szczęśliwie  zakochany,  a  jego  decyzja  pozostania  w  Oranie  to  wynik  dojrzałego, 
ś

wiadomego wyboru związanego z wyrzeczeniem się na jakiś czas szczęścia osobistego. 

   W  wyglądzie  zewnętrznym  Ramberta  zwracają  uwagę  inteligentne  oczy,  sportowy  strój  i 
niepokój objawiający się w szybkich ruchach. Na początku sprawia wrażenie człowieka, który 
jest  zadowolony  z  życia.  Później  jego  napięcie  emocjonalne  i  rozdrażnienie  narasta,  by 
osiągnąć  punkt  kulminacyjny  i  nagle  opaść.  Gwałtowność  ruchów  i  walka  o  szczęście 
osobiste ustępują spokojnemu i racjonalnemu działaniu na rzecz ogółu. 
   Rieux,  Tarrou,  Grand  i  –  pod  koniec  epidemii  –  Rambert  reprezentują  stanowisko 
współczucia i pomocy potrzebującym bez odwoływania się do motywacji religijnej. Po prostu 
nie  mówią  o  Bogu,  zaś  inni  deklarują  poglądy  ateistyczne.  Wśród  nich  wyjątkową  postacią 
jest  jezuita,  ojciec  Paneloux.  W  toku  wypadków  zmienia  on  zdanie  na  temat  źródeł  zarazy, 
jednak stale trwa przy Bogu. Jest to postać denerwująca i rażąca schematycznością zachowań, 
jednak  wraz  z  przemianą  i  przewartościowaniem  poglądów  czytelnik  zdobywa  się  na 
akceptację,  a  nawet  uznanie  dla  zakonnika.  Ojciec  Paneloux  jest  doskonałym  kaznodzieją  i 
dlatego właśnie jemu powierzono zakończenie tygodnia modlitw w Oranie. Jest człowiekiem 
gruntownie  wykształconym,  znającym  teologię,  filozofię  (zwłaszcza  św.  Augustyna), 
orientuje  się  w  rozwoju  Kościoła  w  Afryce.  Ma  dar  pięknej  wymowy.  Pierwsze  kazanie, 
zanotowane w obszernych fragmentach przez Tarrou, brzmi groźnie i demagogicznie. Dżuma 
jest  według  jezuity  karą  za  grzechy,  wśród  których  wystarczającym  uchybieniem  wobec 
miłości Bożej jest ludzka obojętność, bierna i pozorna wiara. Paneloux wzywa wszystkich, by 
zwrócili się do Boga. 
   Ów  uczony  i  wojujący  jezuita  [...]  był  bardzo  poważany  w  [...]  mieście  (16).  Z  natury  był 
porywczy  i  namiętny  (63).  Jego  kazanie  wywołało  ogromne  wrażenie.  Reakcje  były  jednak 
różne.  Doktor  Rieux  przyjął  stanowisko  kaznodziei  jako  wynik  abstrakcyjnego  myślenia. 
Lekarz,  który  spotyka  się  ze  śmiercią  i  cierpieniem,  podobnie  jak  doświadczony  proboszcz 
parafii, widzi sprawy zupełnie inaczej. Z czasem Paneloux przystępuje do pracy w oddziałach 
sanitarnych,  obserwuje  potworne  żniwo  dżumy.  Największym  wydarzeniem  w  jego  życiu  i 
bodźcem  do  weryfikacji  dotychczasowych  poglądów  staje  się  przedłużona  agonia  synka 
sędziego  Othona.  Rzucające  się  w  bolesnych  konwulsjach  dziecko,  wyniszczone  przez 
chorobę, zupełnie bezbronne, nie mogło przecież być grzesznikiem ukaranym przez Stwórcę. 
   Paneloux  zmienia  sposób  myślenia.  Kiedy  wygłasza  swoje  drugie  kazanie,  nie  przyjmuje 
już  grzmiącego  tonu,  rezygnuje  z  formy  „wy”  na  rzecz  „my”,  a  więc  utożsamia  się  z 
mieszkańcami miasta. Z pozycji łatwego i prostego chrześcijaństwa (dobro – zło, wina – kara) 
przechodzi  na  stronę  wiary  wymagającej  –  należy  przyjąć  od  Boga  cierpienie,  nawet  jeśli 
wydaje się zaskakujące, niezrozumiałe. Wobec ogromu nieszczęść, jakie spadły na Oran wraz 
z  dżumą,  można  tylko  całkowicie  i  bezwarunkowo  wierzyć  lub  odrzucić  Boga.  Wszelkie 
spekulacje i próby rozumowego wyjaśniania epidemii zesłanej przez Boga nie mają sensu. 
   Jezuita  staje  się  skromnym  i  pokornym  sługą  wobec  cierpiących  i  sam  przyjmuje  ból  i 
chorobę, by zadośćuczynić Bogu. Odrzuca pomoc medyczną, ze swoich cierpień chce uczynić 
ofiarę.  Związek  Paneloux  z  Bogiem  był  abstrakcyjny,  teoretyczny,  wyrozumowany.  Jego 
pojmowanie  zła  było  zbyt  jednoznaczne  i  proste.  Rzeczywistość  epidemii  zmusiła  go  do 
weryfikacji  poglądów  i  zbliżyła  do  wiary  praktycznej,  w  której  mógł  ofiarować  siebie  dla 

background image

innych,  poprzez  miłość  bliźniego  naprawdę  zbliżyć  się  do  Boga.  Ten  nowy  ojciec  Paneloux 
jest bliższy doktorowi Rieu, Tarrou i Grandowi, a także czytelnikom, bez względu na to, czy 
są  wierzący,  czy  nie.  Wynikiem  nowego  myślenia  jezuity  jest  nawoływanie  do  czynnej 
postawy.  Nie  należy  słuchać  tych  moralistów,  którzy  powiadają,  że  trzeba  paść  na  kolana  i 
poniechać wszystkiego. Trzeba tylko iść naprzód w ciemnościach, trochę na oślep i próbować 
czynić dobrze. Jeśli zaś idzie o resztę, trwać i zdać się na Boga, nawet wówczas, gdy jest to 
ś

mierć  dzieci,  i  nie  szukać  pomocy  dla  siebie.  [...]  miłość  do  Boga  jest  trudną  miłością. 

Zakłada  całkowite  wyrzeczenie  się  samego  siebie,  i  pogardę  dla  własnej  osoby  (149).  Taką 
postawę realizował od początku dżumy doktor Rieux, będąc ateistą, a potem również jezuita, 
ojciec Paneloux. 
   Paneloux  to  postać,  która  inspiruje  do  dyskusji  na  temat  źródeł  zła  i  jego  rozumienia  w 
ramach  doktryny  chrześcijańskiej.  Camus  opowiada  się  raczej  za  laickim  humanizmem 
reprezentowanym przez porte-parole autora – postać doktora Rieux. 
   Wśród  wyeksponowanych  bohaterów  dżumy  daje  się  zauważyć  Cottard  –  postać 
nietuzinkowa,  o  szczególnych  cechach  i  niezwykłej  biografii.  On  jeden  jest  zadowolony  z 
epidemii,  ponieważ  stwarza  mu  ona  swoistą  ochronę  –  w  ogólnym  zamieszaniu  nikt  nie 
interesuje się dawnymi sprawkami starego rentiera. Przestępstwo, które ukrywa Cottard, było 
zapewne  wielkiej  rangi,  skoro  zdecydował  się  na  samobójstwo,  a  potem,  gdy  znowu  stracił 
poczucie  bezpieczeństwa  (cofanie  się  dżumy),  na  ucieczkę  i  strzały  oddawane  w  obłędzie. 
Jest to osoba tajemnicza, małomówna. Cottarda nie zna bliżej nawet najbliższy sąsiad, Grand, 
który  uratował  mu  życie.  Był  to  człowiek  zamknięty  i  cichy,  który  przypominał  trochę  dzika. 
Dom,  skromna  restauracja  i  dość  tajemnicze  wypady  to  było  całe  życie  Cottarda.  Oficjalnie 
występował jako przedstawiciel firmy win i lakierów. Od czasu do czasu odwiedzało go kilku 
ludzi,  zapewne  jego  klientów.  Niekiedy  szedł  wieczorem  do  kina  znajdującego  się  naprzeciw 
domu. Urzędnik zauważył nawet, że Cottard lubił oglądać filmy gangsterskie. Przedstawiciel 
był zawsze samotny i nieufny 
(39). Z czasem – według Granda – Cottard się zmienił, starał się 
zjednać sobie ludzi. 
   Dżuma stworzyła Cottardowi okazję do nowych ciemnych interesów. Nie angażował się w 
walkę  z  epidemią,  ponieważ  dzięki  niej  dorabiał  się  na  różnych  spekulacjach.  Zajmował  się 
kontrabandą towarów, pośredniczył w załatwieniach związanych z nielegalnym opuszczeniem 
miasta. Właśnie on starał się ułatwić wyjście za bramę Rambertowi. Jego zachowanie podczas 
epidemii  jest  odmienne  od  postępowania  pozostałych  bohaterów.  Podobnie  rzecz  ma  się, 
kiedy dżuma zostaje pokonana. Wówczas wszyscy wokół bardzo się cieszą lub przynajmniej 
oddychają  z  ulgą,  zaś  Cottard  wpada  w  panikę.  Kiedy  orientuje  się,  że  jest  osobą 
poszukiwaną, narasta jego lęk i ostatecznie wpędza go w obłęd. W panice strzela ze swojego 
okna do rozbawionego tłumu, nie patrząc, kogo dosięgną kule. Ostatecznie zostaje schwytany 
przez  policję.  Jest  to  postać  uosabiająca  zło,  „współpracująca  z  dżumą”,  a  więc  po  prostu 
kolaborant, by użyć terminu na określenie podobnej postawy w okresie II wojny światowej. 
 
 
Społeczeństwo wobec zagrożenia
 
 
   Epidemia dżumy jest w powieści Camusa ukazana w wymiarze indywidualnym, w odbiorze 
i  reakcjach  na  nią  poszczególnych  bohaterów,  ale  jest  przy  tym  zjawiskiem  dotykającym 
wszystkich mieszkańców Oranu. Na początku ludzie odnoszą się do niej z niedowierzaniem, 
niepokojem, niepewnością. Kiedy już objawia się w pełni, gdy wiadomo, jaka to choroba i jak 
bardzo  groźna,  emocje  narastają.  Ludzie  czują  się  opuszczeni,  osamotnieni,  zwłaszcza  ci, 
którym  zaraza  zabrała  bliskich,  oddzieleni  od  ukochanych  osób  strzeżonymi  murami  lub 
izolowani  w  obozach  kwarantanny.  Rozrywki  charakterystyczne  dla  miejscowości 
turystycznej  położonej  nad  brzegiem  morza  przestają  być  dostępne.  Można  się  spotykać  w 

background image

kawiarniach, restauracjach, kinie, kościele, jednak wszędzie wyczuwa się napięcie i obawę o 
zdrowie. Znacznie ograniczono kontakt mieszkańców Oranu ze światem. Do miasta docierają 
fale  radiowe  i  wyrazy  otuchy,  można  wysłać  ważne  i  skrótowe  wiadomości  do  bliskich  lub 
zadzwonić, jednak później i te formy kontaktu zostają ograniczone do minimum. 
   Nasilają  się  problemy  zaopatrzeniowe,  brakuje  podstawowych  środków  do  życia.  Władze 
zarządzają  reglamentację  towarów,  zaś  przemytnicy  i  spekulanci  szybko  organizują  „czarny 
rynek”, by się wzbogacić. Zakupy po znacznie zawyżonych cenach nie są jednak dostępne dla 
wszystkich  –  pogłębia  się  więc  nierówność  społeczna:  bogaci  mają  wszystko,  zaś  biedni 
przymierają głodem i cierpią wszelkie niedostatki. Ograniczeniom podlega również sprzedaż 
paliw i energii elektrycznej. 
   Ludzie  zostają  osaczeni  wewnątrz  miasta  przez  epidemię,  przeżywają  stały  lęk  o  życie 
własne  i  członków  rodziny.  Wiele  domów  wypełnia  smutek  i  żałoba, inne są opuszczone na 
skutek  przeniesienia  lokatorów  do  miejsc  kwarantanny.  Jest  to  okazja  do  plądrowania 
mieszkań  i  kradzieży.  Ludzie  narażeni  na  długotrwałe  napięcie  psychiczne  wpadają  w  sidła 
obłędu – np. dla zabicia zarazków podpalają własne domy. Z czasem większość z nich popada 
w  otępienie,  obojętnieje  na  cierpienie  i  śmierć.  Widok  umierających  stał  się  powszednim 
przeżyciem  i  przestał  wywoływać  normalne  w  takich  sytuacjach  reakcje.  Skala  śmiertelnych 
przypadków  choroby  doprowadziła  do  masowych  pogrzebów,  bez  właściwych  obrzędów, 
stosownych  ubrań,  trumien.  Ciała  wrzucano  do  wspólnej  mogiły  i  w  celu  dezynfekcji 
polewano gaszonym wapnem lub palono. 
   Od  początku  epidemii  niektórzy  próbowali  uciec  z  miasta,  wiedząc,  że  grozi  to 
rozprzestrzenieniem  się  zarazy  na  inne  obszary.  Jednym  uniemożliwiano  plany,  innych 
przemycano  za  wysoką  cenę,  mimo  surowych  zakazów  władz.  Życie  mieszkańców  Oranu 
zostało  podporządkowane  nowemu  prawu,  ustanowionemu  na  krytyczny  czas.  Był  to  okres 
wielkiej  próby  dla  wszystkich  –  zwykłych  obywateli  i  przedstawicieli  władzy,  a  także  dla 
ś

rodowiska  zawodowego  lekarzy,  pielęgniarek,  sanitariuszy.  Przede  wszystkim  zaś  dżuma 

stała się próbą człowieczeństwa, które w większości obroniono. Ludzie z reguły z godnością 
znosili  wynikające  z  epidemii  zakazy  i  ograniczenia,  poddawali  się  hospitalizacji  i 
kwarantannie. Dochodziło przy tym często do dramatów rodzinnych, bo nie chciano oddawać 
chorych w obce ręce. Ujawniły się jednak – jak zawsze w tak dużej społeczności – jednostki 
skłonne  do  wykorzystywania  trudnej  sytuacji  mieszkańców  dla  swoich  doraźnych  celów 
(przestępcy – zwłaszcza złodzieje, przemytnicy i spekulanci). 
   Wobec  zła  społeczeństwo  nie  zawsze  i  nie  od  razu  reaguje  w  sposób  właściwy.  Musiało 
upłynąć  sporo  czasu,  by  do  walki  z  dżumą  włączyli  się  ludzie  pozostający  dotąd  na  uboczu. 
Sytuacja  Oranu  potwierdziła,  że  tylko  powszechne  i  bezwzględne  przeciwstawienie  się  złu 
może  przynieść  oczekiwane  efekty.  Dżuma  nauczyła  ludzi  solidarnej  i  ofiarnej  postawy 
wobec drugiego człowieka. Uświadomiła, że wszyscy zamknięci i odosobnieni w zarażonym 
mieście są w takiej samej sytuacji i razem muszą walczyć, by chociaż część z nich przetrwała. 
Epidemia  ukazała  też  uważnym  obserwatorom,  że  zło  czai  się  zawsze  i  trzeba  być  na  nie 
przygotowanym.  Nie  wolno  dać  się  zaskoczyć.  Jeżeli  jednak  przyjdzie,  trzeba  z  nim 
solidarnie walczyć. 
 
 
Cierpienie i wiara
 
 
   Epidemia  dżumy  w  Oranie  jest  źródłem  wielu  nieszczęść,  bólu  i  śmierci.  Człowiek 
wystawiony  na  próbę  cierpienia  chciałby  znać  jego  przyczynę  i  sens.  Często  w  takich 
wypadkach  ludzie  zastanawiają  się,  dlaczego  coś  tak  dotkliwego  spotkało  właśnie  ich. 
Cierpienie  może  być  wynikiem  choroby,  tortur  fizycznych  lub  moralnych,  przypadkowych 
zbiegów okoliczności lub też bywa odbierane jako znak od Boga. 

background image

   Dla  chrześcijan  cierpienie  jest  okazją  do  ubogacenia  duszy,  można  je  ofiarować  jako 
zadośćuczynienie  Bogu  w  czyjejś  intencji.  Nie  zawsze  jednak  człowiek  potrafi  się  na  nie 
zgadzać  bez  zastrzeżeń.  Biblia  podaje  przykłady  ludzi,  a  nawet  miast  ukaranych  za  grzechy 
wielkim  nieszczęściem,  ukazuje  również  osobę  Hioba  –  bogobojnego  i  zawsze  wiernego 
Panu,  nawet  w  czasie  największych  klęsk.  Widać  stąd,  że  nie  zawsze  można  cierpienie 
interpretować jako karę za grzechy. 
   Zbyt  proste  wyjaśnienie  ojca  Paneloux,  że  dżuma  jest  karą  za  grzech  obojętności  wobec 
Boga, nie wytrzymuje późniejszych doświadczeń. Wśród wielu dorosłych, ludzi szlachetnych 
i  przestępców,  umieraj  ą  niewinne  dzieci.  Jeżeli  pogłębimy  interpretację  sytuacji  w  Oranie  i 
odwołamy  się  do  czasu  wojny,  znowu  wypadnie  uznać,  że  cierpienie  bywa  często  udziałem 
istot  niewinnych.  Jezuita  wnikliwie  analizuje  wypadki  i  w  następnym  kazaniu  nikogo  nie 
potępia  i  nie  strofuje.  Wskazuje  natomiast  religijny  sens  cierpienia  –  należy  je  po  prostu 
przyjąć i zaufać Bogu – On wie, czemu ma służyć i że nie jest bezużyteczne. 
   Inną  postawę  wobec  bólu  i  śmierci  oraz  dramatu  wielu  osób  reprezentuje  doktor  Rieux, 
który  nie  wierzy  w  Boga.  Cierpienie  jest  dla  niego  zawsze  złem  i  tylko  tyle,  dlatego  za 
wszelką  cenę  i  każdym  sposobem  należy  z  nim  walczyć.  Do  takiej  interpretacji bólu skłania 
bohatera jego posłannictwo zawodowe. On jest od tego, by łagodzić i likwidować cierpienie i 
temu  zadaniu  poświęca  swój  czas  i  siły,  porywając  swoim  przykładem  innych,  by  pomagali 
chorym.  Podobne  stanowisko  reprezentuje  Tarrou,  który  w  kontekście wydarzeń związanych 
z  dżumą  rozważa  istotę  świętości  i  zastanawia  się,  czy  jest  możliwa  bez  Boga.  Tradycyjne 
pojmowanie  świętości,  np.  jako  męczeństwa,  wydaje  mu  się  trudne  do  zrealizowania,  w 
każdym  razie  nie  jest  dostępne  dla  ateistów,  a  przecież  wśród  nich  są  ofiarni  i  prawi  ludzie, 
wyjątkowi  w  swoim  szlachetnym  uporze  i  poświęceniu.  Tarrou  niejako  domaga  się  uznania 
ich wielkości. 
   Rozważania  o  cierpieniu,  Bogu  i  wierze,  prowadzone  przez  bohaterów  powieści,  są 
odzwierciedleniem  poglądów  i  wątpliwości,  które  miał  autor  utworu.  Camus  tak  kształtuje 
głównego  bohatera,  by  jako  ateista  ujawnił  sens  swojego  poświęcenia  dla  ludzi 
doświadczających  cierpienia.  Jest  to  osoba  szlachetna,  moralnie  poprawna,  a  nawet  piękna, 
która  widzi  wartość  życia  w  wypełnianiu  obowiązków  zawodowych  i  ofiarnej  pracy  dla 
innych.  Choć  jest  to  lekarz,  który  wielokrotnie  widział  konwulsyjne  skręty  ciała  w  bólu  i 
ś

mierć, nigdy nie oswoił się z tym i nie przestał walczyć o zdrowie i godność ludzką. Można 

nawet  powiedzieć,  używając  terminologii  charakterystycznej  dla  chrześcijan,  że  w  praktyce 
realizował przykazanie miłości bliźniego i uczynki miłosierne, nie powołując się przy tym na 
nakazy religijne. Czynił to z potrzeby walki ze złem. 
   Przypomnijmy jeszcze zakończenie drugiego kazania ojca Paneloux, w którym kaznodzieja 
radzi  zaufać  Bogu  we  wszystkim,  także  w  niezrozumiałym  i  pozornie  bezsensownym  bólu. 
Powieść  A.  Camusa  podaje  dwie  drogi  interpretowania  i  przyjmowania  cierpienia.  Chociaż 
autor  wyraźnie  wzmacnia  „ludzkie”  argumenty  doktora  Rieux,  pozwala  jednak  czytelnikowi 
zastanowić się i daje możliwość wyboru opcji. Tą drugą jest wiara i zaufanie Bogu. Każda z 
nich domaga się jednak walki ze ziem. 

 
 
Struktura i znaczenie 
Dżumy 
 

   Powstała  po  II  wojnie  powieść  Alberta  Camusa  jest  utworem  o charakterze uniwersalnym. 
Wydarzenia  w  Oranie  odsyłają  do  szerszych  treści.  Jest  to  więc  dzieło  o  ekspansji  zła  i 
różnych  postawach  ludzkich.  Jak  staraliśmy  się  pokazać,  walka  ze  złem  przybiera  formy 
zależne od motywacji, umiejętności, wrażliwości człowieka. 
   Dżuma jest powieścią paraboliczną, posługującą się uogólnieniem, schematyczną fabułą do 
przedstawienia  zagadnień  szerszych,  doniosłych,  aktualnych  w  każdej  epoce.  Temu  celowi 

background image

podporządkowane  są  opisy  miejsca  akcji  i  stylu  życia  ludzi  –  zwyczajność,  przeciętność, 
szara  codzienność  z  elementami  radości  i  smutku,  a  potem  efekty  epidemii  w  mieście  i 
sercach  ludzkich.  Paraboliczną  konstrukcję  powieści  wspiera  również  zasygnalizowany,  ale 
niedookreślony, czas akcji. 
   Utwór wyrósł z osobistych doświadczeń autora, z przeżyć związanych z wojną, rozstaniami, 
ś

miercią,  zjawiskiem  masowej  zagłady,  brakiem  środków  do  życia,  stałym  poczuciem 

zagrożenia. Jest to jednak dzieło uniwersalne, pozwalające dostrzec w ukazanych zdarzeniach 
i postawach ich odpowiedniki nie tylko związane z wojną. Czytelnik może widzieć w dżumie 
jakieś inne zło, wobec którego trzeba przyjąć określoną postawę. Refleksje narratora, dialogi 
postaci,  wątpliwości,  poglądy,  spostrzeżenia  –  to  wyraz  zmagań  ze  złem,  które  trzeba 
wyjaśnić,  zinterpretować,  zakwalifikować.  Jest  to  więc  dzieło  o  podstawowych  dylematach 
człowieka, sprawach sumienia, relacji międzyludzkich i honoru. 
 
 
Kompozycja
 
 
   Dżuma  
zamyka  się  w  klamrze  kompozycyjnej,  którą  tworzy  obraz  wychodzących  i  
padających    szczurów    (początek  choroby)    oraz  pojawiających  się  znowu  w  mieście  po 
paromiesięcznej  nieobecności  (wracają  po  epidemii).  Tekst  poprzedza  motto:  Jest  rzeczą 
równie  rozsądną  ukazać  jakiś  rodzaj  uwięzienia  przez  inny,  jak  ukazać  coś,  co  istnieje 
rzeczywiście, przez coś innego, co nie istnieje 
(5). Są to słowa Daniela Defoe, które zwracają 
uwagę czytelnika na metaforyczny sens dżumy. 
   Na  początku  książki  narrator  wyjaśnia  czytelnikowi,  skąd  czerpał  wiadomości  o 
wydarzeniach  i  ludziach,  zaś  na  końcu  informuje  że  naprawdę  jest  bohaterem  uwikłanym  w 
walkę z dżumą, a ów formalny zabieg miał służyć wzmocnieniu wrażenia obiektywnej relacji. 
Powieść  jest  ukształtowana  według  zasad  komponowania  utworów  tego  gatunku.  Można  w 
niej wyróżnić kilka wątków – główny, związany z osobą doktora Rieux i splatające się z nim 
ciągi zdarzeniowe, których ośrodkami są postaci: Tarrou, Grand, Cottard, ojciec Paneloux. 
   Jest  to  jednakże  utwór,  w  ramach  którego  zawarto  fragmenty  o  innym  charakterze 
gatunkowym.  Dominują  tu  elementy  kroniki-reportażu  (w  pierwszym  zdaniu  narrator  sam 
nazywa  tekst  kroniką).  Narrator  posługuje  się  precyzyjnymi  informacjami,  szczegółowo 
przedstawia  przebieg  epidemii,  ujawnia  objawy  choroby  u  niektórych  pacjentów,  ukazuje 
różne reakcje ludzi, wraz z ich stosunkiem do /darzeń, słabościami, wiarą w przepowiednie. 
   Kronikarski styl Dżumy wywołuje wrażenie, że jest to dokument czasu zagłady, walki dobra 
ze  złem  i  wreszcie  zwycięstwa  nad  zarazą  osiągniętego  z  trudem,  kosztem  wielu  ofiar.  W 
literackiej  stylizacji  na  świadectwo  historyczne  nie  zaginęła  prawda  o  człowieku,  jego 
marzeniach,  problemach,  poczuciu  zagrożenia,  zwyczajnych  ludzkich  odruchach  i  zdolności 
do wielkich wyrzeczeń i poświęcenia dla innych. 
   Aniela  Kowalska  zauważa  analogie  między  Dżumą  a  Dziennikiem  roku  zarazy...  Daniela 
Defoe,  zawierającym  opis  plagi  londyńskiej  z  1665  r.,  wydanym  w  1722  r.:  tu  i  tam 
właściwym  bohaterem  jest  całe  społeczeństwo  miasta,  a  treścią  zapisów  w  dużej  mierze 
różnorodne reakcje i próby przystosowania się obywateli do okrutnych czasów zagłady. Stąd 
pewne  charakterystyczne  analogie,  jak  np.  pogardliwe  relacje  o  zabobonności  ludzkiej,  o 
dawaniu wiary przepowiedniom, proroctwom, o usilnych próbach nakłaniania ludzi do pokuty 
i  wprowadzania  ich  w  stan  graniczący  z  obłąkaniem  itd.  Analogiczne  też  po  trosze  będą 
informacje  o  stopniowym  nasilaniu  się  zarazy,  podawanie  rosnących  statystyk.  I  jeszcze 
jedno:  niewątpliwie  od  Defoe'a  „zapożyczył”  Camus  warty  i  straże  strzegące  bram 
dwudziestowiecznego  miasta  Oran,  jakby  chcąc  przydać  trochę  patyny  historycznej  swej 
kronice,  a  zarazem  oddać  nastrój  realnej  grozy  i rygoru panującego w obozach zagłady i w 

background image

obozach  koncentracyjnych;  skądinąd  bowiem  nie  odmówi  autor  Oranowi  akcesoriów 
nowoczesności: telefonów, telegrafów i radia 
[...].

6

 

   Tekst składa się z pięciu rozdziałów. Pierwszy obejmuje okres od pojawienia się objawów 
choroby  do  zamknięcia  bram  miasta,  drugi  ukazuje  coraz  intensywniejszy  rozwój  epidemii  i 
kończy  się  przełomową  decyzją  Ramberta  o  podjęciu  pracy  w  oddziałach  sanitarnych,  trzeci 
jest  kontynuacją  walki  z  dżumą,  stwierdzeniem  ogólnego  paraliżu  życia  w  Oranie  i 
powszechnego  zmęczenia  oraz  poczucia  bezsilności, czwarty prowadzi do przełomu, którym 
jest  skuteczne  wyleczenie  Granda,  zaś  w  piątym  następuje  stopniowe  zmniejszanie  się 
zachorowań aż do pokonania zarazy. 
   W  ramy  czasowe  początku  i  końca  dżumy  w  Oranie  wkomponowano  liczne  opisy 
wyjaśniające,  jak  wielki  wpływ  na  życie  ludzi  miała  epidemia.  Można  tu  znaleźć  elementy 
charakterystyczne  dla  karty  pacjenta,  tzn.  objawy  choroby,  diagnozę  i  metody  leczenia.  Inne 
fragmenty  ukazują  ludzi  cierpiących,  reakcje  organizmu  na  ból,  zmiany  stanu  pod  wpływem 
szczepionki. Przejmujący jest obraz obozu kwarantanny, którego bram nie można swobodnie 
przekraczać.  Pomiędzy  takimi  opisami  znajdują  się  zupełnie  inne  w  nastroju  i  charakterze  – 
fragmenty  mówiące  o  próbach  zachowania  normalności  –  spotkania  w  kawiarni,  marzenia  o 
szczęściu osobistym itp. Układ całości jest klarowny, czytelny, uporządkowany. 
   Świat przedstawiony w powieści Alberta Camusa jest ponury, przytłaczający, tchnący grozą 
i  ludzką  bezradnością,  jednak  w  istocie  jest  to  dzieło  optymistyczne,  ponieważ  pokazuje 
triumf  nad  złem  i  wzmocnienie  świadomości,  że  zawsze  może  ono  wrócić  i  trzeba  być  w 
stałej gotowości do obrony. 
 
 
Narracja
 
 
   Narrator przedstawia się czytelnikom jako przypadkowy świadek wydarzeń w Oranie, który 
poczuwa  się  do  obowiązku  przekazania  światu  prawdy  o  epidemii.  Nazywa  siebie 
historykiem  i  wyjaśnia,  jakie  źródła  były  podstawą  jego  relacji:  przede  wszystkim  własne 
ś

wiadectwo,  następnie  świadectwa  innych,  skoro  dzięki  swej  roli  musiał  zebrać  zwierzenia 

wszystkich  osób  tej  kroniki,  na  koniec  teksty,  które  wpadły  mu  w  ręce.  Zamierza  czerpać  z 
nich, gdy uzna to za stosowne, i użyć ich, jak mu się spodoba 
(9). 
   Informacja  o  narratorze  jest  ukształtowana,  jakby  mówił  o  nim  ktoś  inny, np. autor dzieła, 
osoba stojąca poza tekstem, tymczasem jest to wypowiedź wkomponowana w utwór, będąca 
fragmentem narracji. Czyżby więc autor wprowadził kilka osób mówiących o wydarzeniach? 
   Jak  wyjaśnia  się  pod  koniec  powieści,  narratorem  jest  bohater  –  doktor  Bernard  Rieux, 
który  z  racji  zawodu  lekarza  znalazł  się  w  centrum  wydarzeń  wywołanych  przez  dżumę. 
Przyjęta  perspektywa  relacji  w  trzeciej  osobie  miała  zapewnić  wrażenie  obiektywizmu, 
bezstronności  owej  kroniki.  Nadawca  wypowiedzi  dopuszcza  jednak  do  głosu  również 
postaci.  Ujawniają  one  swoje  widzenie  zdarzeń  w  dialogach,  zaś  Tarrou  także  w  osobistym 
dzienniku,  który  również  nosi  znamiona  szczegółowej  kroniki.  Z  tych  zapisków  korzysta 
Rieux,  który  przejął  je  po  śmierci  przyjaciela.  Camus  nie  poprzestał  na  jednym  narratorze. 
Występuje w 
Dżumie zjawisko narracji wymiennej, nakładającej się na siebie i oświetlającej 
problemy i ludzi z różnych stron. Ale specyficzność tej techniki nie rzuca się w oczy, ponieważ 
autor sam na początku zapowiada jednego narratora i to anonimowego; dopiero na ostatnich 
kartach dowiemy się, że tym narratorem był dr Rieux. 
[...] Jeśli idzie o samą formę narracji, 
to  niezależnie  od  wypowiadanych  w  trzeciej  osobie  relacji  dr  Rieux,  a  więc  niezależnie  od 
toku  epickiego,  są  jeszcze  przytaczane  przezeń,  inkrustowane  niejako  w  tekst  dialogi 
samoistne,  stanowiące  warstwę  dramatyczną  książki;  podobna  rozmaitość  formy  występuje  i 
w cytowanych dłuższymi partiami notatkach Jeana Tarrou.

7

 

background image

   Co pewien czas narrator przypomina o sobie, wygłaszając komentarz, wskazując siebie jako 
uczestnika  i  obserwatora  zdarzeń:  Tak  więc  pierwszą  rzeczą,  jaką  dżuma  przyniosła  naszym 
współobywatelom, było wygnanie. Narrator sądzi, że może napisać tutaj w imieniu wszystkich 
to,  czego  sam  doświadczył,  skoro  doświadczył  tego  w  tym  samym  czasie  co  wielu  naszych 
współobywateli  
(50).  Dalszy  fragment  traktuje  o  poczuciu  wygnania,  pustki,  osamotnieniu  i 
rozłące z bliskimi jako dotykających większość ludzi w Oranie – a wiec jest to ujęcie ogólne. 
Taki  typ  refleksji  przeplata  się  z  szczegółowym  przedstawianiem  konkretnych  miejsc, 
poszczególnych osób, ich aktualnego stanu lub zajęć. 
   Język,  którym  posłużył  się  Camus,  jest  dostosowany  do  charakteru  kroniki.  Można  tu 
zaobserwować  specyficzny  żargon  medyczny,  odpowiednie  terminy,  styl  fachowego 
opisywania  objawów  choroby  i  zastosowanych  środków  zaradczych.  Posługują  się  nim 
lekarze (również narrator), potem także osoby spoza środowiska medycznego, które wdrożyły 
się  do  pracy  w  oddziałach  sanitarnych.  Rodziny  chorych  używają  „języka  uczuć”  –  słowom 
towarzyszą  tu  odpowiednie  zachowania,  mające  wyrazić  przerażenie,  cierpienie,  obawę  o 
bliską  osobę,  obronę  przed  zabraniem  jej  do  szpitala  lub  miejsca  kwarantanny.  Ton  powagi, 
rzeczowego  sprawozdania,  czasem  współczucia  przeplata  się  z  komentarzem  wyrażającym 
zniecierpliwienie  albo  niechęć  (np.  wobec  ojca  Peneloux  przed  jego  przemianą)  lub 
ironicznym uśmiechem (w odniesieniu do staruszka opluwającego z balkonu koty), niekiedy z 
zaciekawieniem i zdumieniem (obraz starego astmatyka, który działa jak klepsydra, cierpliwie 
przekładając  ziarna  grochu).  Humorystycznie  brzmią  niektóre  uwagi  zanotowane  przez 
Tarrou  i  językowe  wysiłki  Granda,  stale  przetwarzającego  pierwsze  zdanie  swojego  dzieła. 
Dosyć  często  można  zaobserwować  przejmujące,  wręcz  turpistyczne  (brzydota)  obrazy 
chorych.  Język  jest  tu  utrzymany  w  charakterze  sprawozdania  lekarskiego  –  oto  przykład 
dotyczący  dozorcy  domu,  w  którym  mieszkał  doktor:  Rieux  zastał  swego  chorego  na  wpół 
wychylonego z łóżka, zjedna ręką na brzuchu, a drugą wokół szyi; wydzierał z siebie z trudem 
różowawą  żółć  do  blaszanki  na  śmiecie  
[...]  gruczoły  szyi  i  kończyny  nabrzmiały,  dwie 
czarniawe  plamy  wystąpiły  na  boku  
(18).  Nastrojową  przeciwwagą  tego  opisu  może  być  na 
przykład charakterystyka matki doktora, kobiety łagodnej, ciepłej, życzliwej wobec otoczenia. 
   Camus  zachował  ton  obiektywnej  relacji  uzupełnionej  refleksją  natury  socjologicznej, 
etycznej,  historiozoficznej,  nie  burząc  przy  tym  powieściowej  atrakcyjności  książki.  Owa 
kronika  przedstawia  dane  statystyczne,  ale  także,  z  nawet  przede  wszystkim  –  informacje  o 
ludziach, ich relacjach, przeżyciach, przemianach, dojrzewaniu do trudnych decyzji. Narracja 
jest  więc  urozmaicona.  Narrator  stawia  siebie  w  pozycji  osoby  opowiadającej  losy 
orańczyków podczas epidemii (to jego pierwsza i oczywista funkcja) a przy tym wychodzącej 
w  stronę  czytelnika,  nawiązującej  z  nim  bezpośredni  kontakt,  wyjaśniającej  mu  charakter  i 
znaczenie swojej roli. 
 
 
Czas i miejsce akcji
 
 
   Ciekawe  wypadki,  które  są  tematem  tej  kroniki,  zaszły  w  194.  r.  w  Oranie.  
[...]  Oran  jest 
zwykłym  miastem  i  niczym  więcej  jak  prefekturą  francuską  na  wybrzeżu  algierskim.  
[...] 
Miasto, trzeba przyznać, jest brzydkie (7). Tymi zdaniami rozpoczyna się powieść pt. Dżuma. 
Czas  akcji  został  tu  zasygnalizowany  skrótem:  194.  r.  Jest  to  –  jak  należy  przypuszczać  – 
okres  wojennej  zawieruchy,  lata  czterdzieste.  Bardziej  precyzyjnie  wskazano  pory roku – od 
16 kwietnia do połowy lutego następnego roku. Najogólniej – jest to czas ekspansji dżumy i 
walki z nią aż do jej wyparcia z miasta, a więc potworność wojny, obozów koncentracyjnych, 
cierpienia i śmierci. 
   Czytelnik  dowiaduje  się,  że  Oran  jest  miastem  portowym,  położonym  nad  Morzem 
Ś

ródziemnym,  pozbawionym  bujnej  roślinności  i  ptaków,  w  którym  znajdują  się  szare 

background image

budynki.  Jedynie  zimą  owe  ponurości  zostają  ukryte.  Styl  życia  ludzi  dostosowany  jest  do 
charakteru  miejsca:  nudzą  się,  nabierają  przyzwyczajeń,  dużo  pracują,  by  się  wzbogacić, 
handlują, korzystają z prostych radości. Narrator stara się podkreślić banalny wygląd miasta i 
ż

ycia  (8).  Podaje  również  informacje  o  jego  położeniu:  zaszczepiono  je  w  niezrównanym 

pejzażu,  pośrodku  nagiego  płaskowzgórza  otoczonego  świetlistymi  dolinami  nad  zatoką  o 
doskonałym  rysunku  
(9).  Hałaśliwy  zgiełk  rozrywek,  bezproblemowe  i  dostatnie  życie 
mieszkańców wydawały się gwarantem spokojnego szczęścia, które ni stąd, ni zowąd zostało 
brutalnie przerwane. 
   Narrator  ukazuje  miasto  jako  całość  cywilizacyjno-urbanizacyjną,  by  później  odsłonić 
konkretne  miejsca.  Posługuje  się  nazwami  ulic,  placów,  obiektów  użyteczności  publicznej. 
Opisuje je, wskazując najbardziej znamienne cechy, np. Rambert i Cottard Skręcili na bulwar 
des  Palmiers,  przecięli  plac  d'Armes  i  zeszli  ku  dzielnicy  de  la  Marine.  Z  lewej  strony 
pomalowana na zielono kawiarnia chroniła się pod ukośną markizą z grubego żółtego płótna 
(94).  Przedstawia  również  niektóre  wnętrza,  ich  wystrój  i  atmosferę.  Kameralne  i  ciche 
mieszkanie  doktora  Rieux,  które  wypełnia  ciepłem  i  życzliwością  matka,  ma  zupełnie  inny 
charakter niż otwarta przestrzeń stadionu, gdzie zorganizowano obóz kwarantanny: na środku 
ustawiono namioty, zaś w ciągu dnia ludzie gromadzą się na trybunach. Są razem, ponieważ 
stłoczono  wielu  na  małym  obszarze,  ale  egzystują  osobno,  żyją  w  poczuciu  osamotnienia, 
podporządkowani  komunikatom,  np.  o  posiłku  (odpowiednik  obozów  koncentracyjnych 
masowej  zagłady).  Równie  przytłaczający  i  ponury  nastrój  panuje  w  organizowanych 
naprędce  dodatkowych  szpitalach.  Wyjątkowo  przykrym  miejscem  jest  cmentarz.  W  tym 
utworze został on przedstawiony jako miejsce, gdzie już po śmierci dżuma odarła człowieka z 
jego  godności  (wspólne  mogiły  i  sposób  grzebania  zmarłych).  Przywołuje  na  myśl  masowe 
egzekucje i całkowity brak szacunku dla ludzkiego ciała. 
   W mieście, gdzie umiera w cierpieniach wielu ludzi dziennie, nadal funkcjonują kina, teatr, 
kawiarnie.  Mieszkańcy  karmią  swój  egoizm  ucieczką  od  lęku o życie, od potworności czasu 
zagłady w różne formy przyjemności i rozrywki. Po ustaniu epidemii, na gruzach niedawnych 
nieszczęść, zakwita radość, zabawa, euforia. Ludzie szybko zapomną straszne chwile i znowu 
przestaną być czujni, nie będą pamiętali, że zło może wrócić. 
   Prezentacja różnych miejsc i wypełniających je osób służy ukazaniu wielości postaw, jakie 
reprezentują  bohaterowie.  Wymienione  wyżej  oraz  inne  konkretne  miejsca  zostały  tu 
przedstawione z troską o szczegóły topograficzne. Na uwagę jednak zasługuje też miasto jako 
całość  –  wyizolowana,  oddzielona  od  świata  (zamknięte  bramy,  wysokie  mury,  straże).  Na 
skutek  dżumy  powstało  tu  swoiste  getto,  które  żyje  swoimi  prawami  –  rygorami  norm, 
zakazów, nakazów, kar grożących za różne wykroczenia. Jest to miasto-bohater. Jego szarość 
i  bylejakość  przy  ogólnym  dostatku  i  przeciętnym  szczęściu  mieszkańców,  są  znakami 
parabolicznego  uogólnienia.  Każda  opanowana  przez  zło  przestrzeń  musi  się  poddać  jego 
regułom,  zostaje  dostosowana  do  nowej  sytuacji.  Poczucie  przynależności  do  tego  miejsca 
skłania bohaterów do zaangażowania w obronie wartości pozytywnych, do walki z dżumą. 
 
 
Ponadczasowa parabola
 
 
   Dżuma  
to  powieść  o  uniwersalnym  przesłaniu.  Jej  ponadczasowa  wymowa  wynika  z 
parabolicznej  struktury  utworu.  Fabuła  i postacie są tu pretekstem do ukazania zasadniczych 
przemyśleń, przesłania, aktualnego nie tylko w sytuacji zagrożenia życia chorobą zakaźną, ale 
także w innych okolicznościach. Człowiek bywa wystawiany na próbę w różnych momentach 
swojej  egzystencji,  czyhają  nań  niebezpieczeństwa,  które  nie  zawsze  może  przewidzieć.  W 
każdej takiej sytuacji dojrzała jednostka musi jednak dokonywać samodzielnych wyborów. 

background image

   Wielkim  sprawdzianem  człowieczeństwa  była  II  wojna  światowa,  z  którą  interpretatorzy 
Dżumy  kojarzą  epidemię  w  Oranie.  Była  to  podobna  sytuacja.  Ludzie  egzystowali  w  lęku  o 
zdrowie i życie własne oraz bliskich. Śmierć stała się zjawiskiem powszednim. Obserwowane 
na  co  dzień  cierpienie  przytępiało  wrażliwość  i  zdolność  do  współczucia.  Mimo  wszystko 
większość ludzi zachowywała zasady moralne. Starano się pomagać potrzebującym wsparcia, 
ukrywano  ściganych  przez  nazistów,  przerzucano  żywność  za  mury  getta.  Wielu  świadków, 
jak  doktor  Rieux,  postanowiło  utrwalić  prawdę  o  strasznych  czasach,  by  poinformować  o 
postawach wobec zła i przestrzec przez utratą czujności. 
   W  świecie  zadżumionych  niektórzy  przyjmują  postawę  obojętności,  która  wyraża  się  w 
słowach  „mnie  to  nie  dotyczy”,  inni  wykorzystują  sytuację  dla  swoich  interesów,  zgadzając 
się  na  kolaborację,  co  często  prowadzi  do  osaczenia  przez  własne  winy  (np.  Cottard),  w 
przeważającej liczbie ludzie zachowują własną godność i honor, są gotowi do poświęcenia się 
dla drugiego człowieka, wyżej cenią sobie trudną prawość niż łatwą wygodę. 
   Wobec  naporu  zła  (epidemii  groźnej  choroby,  wojny,  klęsk  żywiołowych  lub  katastrof 
ekologicznych)  człowiek  czuje  się  często  bezradny,  zbyt  słaby,  by  się  skutecznie 
przeciwstawić  negatywnym  zjawiskom.  Nie  zawsze  też  jest  w  stanie  przewidzieć  bieg 
wypadków.  Wokół  niego  zdarzają  się  fakty  niewytłumaczalne  lub  takie,  które  budzą  bunt. 
Cierpienie i śmierć dziecka w zawierusze zdarzeń są niemożliwe do wytłumaczenia. W takiej 
sytuacji nie mają zastosowania proste recepty w rodzaju „zło, które spotyka ludzi, to kara za 
grzechy”. Ci, którzy bezgranicznie, bez zastrzeżeń ufają Bogu, nie zawsze są w stanie unieść 
ciężar  rzeczywistości.  Pozostali  z  wielką  siłą  odczuwają  absurdalność  świata  przesyconego 
grozą i nieszczęściem. Taka rzeczywistość nie może być akceptowana. Człowiek jest samotny 
i bezsilny (Camus przedstawia bohaterów pozbawionych wsparcia w najbliższych osobach, są 
to mężczyźni pozostawieni przez żony, skazani na rozłąkę z powodu dżumy itp.). 
   Chociaż  Camus  sam  siebie  nie  nazywał  egzystencjalistą,  a  nawet  mówił,  że  nim  nie  jest, 
wymowa  książki  bliska  jest  założeniom  tego  nurtu  filozoficznego.  Autor  Dżumy  postuluje 
jednak (inaczej niż np. Sartre) postawę aktywną wobec zła, przełamanie samotności na rzecz 
solidarnego  oporu.  Doktor  Rieux  i  jego  współpracownicy  podejmują  walkę  z  dżumą  w  imię 
poczucia obowiązku, z wewnętrznej potrzeby, nie w trosce o sławę czy nagrodę. Narażają się 
na śmierć przez bliski kontakt z chorymi, ale uważają, że powinni im pomagać, że tylko opór 
wobec zła może przynieść kres epidemii, choć nie ma pewności, czy tak się stanie. Jeżeli na te 
uwagi nałożymy wizję wojny, nietrudno zauważyć, że istotnie dopiero wspólny wysiłek wielu 
ludzi gotowych poświęcić życie położył kres potworności nazizmu. Oczywiście, jak w każdej 
podobnej  sytuacji,  zdarzali  się  zdrajcy  i  kolaboranci,  jednak  poczucie  honoru  i  obowiązku 
wobec  ojczyzny  było  silniejsze.  Zginęło  wielu  ludzi,  jednak  ekspansja  hitleryzmu  została 
powstrzymana. 
   Można uznać, że książka Camusa wyrosła z jego osobistych doświadczeń w ruchu oporu i 
przemyśleń  dotyczących  absurdu  świata  poddanego  złu.  Cierpienie  niewinnych  ofiar  wojny 
zmusza  jednak  do  aktywnego  przeciwdziałania.  Wojna  była  czasem  kryzysu  wiary  u  wielu 
osób,  Camus  był  jednak  ateistą  zawsze  i  otwarcie  o  tym  mówił.  Brak  wiary,  niemożność 
powierzenia  wszystkich  trudności  Bogu  nie  zwalniają  jednakże  –  tak  sądził  –  z  obowiązku 
walki o dobro. 
   Dżuma  jest  powieścią  uniwersalną.  Możliwość  jej  wielostronnej  interpretacji  sugeruje  sam 
autor, wprowadzając odpowiednie motto. Niedookreślenie czasu akcji pozwala odnosić tekst 
do lat II wojny światowej, ale również do każdej epoki, w której rozpanoszyło się zło, siejąc 
strach  i  śmierć.  W  takich  dziejowych  zawirowaniach  człowiek  musi  wbrew  wszystkiemu, 
wbrew  cierpieniu  i  absurdowi  zdarzeń,  pokonywać  siebie  w  drodze  do  kształtowania 
własnego  humanistycznego  heroizmu.  Zachowanie  człowieczeństwa  jest  pierwszym 
obowiązkiem,  a  warunkiem  koniecznym  jest  przeciwstawianie  się  złu  w  każdej  postaci. 

background image

Camus słowami bohatera przypomina i ostrzega, że zło jest ponadczasowe i niezniszczalne – 
Każdy nosi w sobie dżumę. Nie można jednak biernie się mu poddawać. 
   Zwycięstwo  dobra  jest  możliwe  dzięki  miłości,  życzliwości  wobec  drugiego  człowieka, 
wielkoduszności  i  ofiarności.  Takiej  postawy  należy  wymagać  najpierw  od  siebie. 
Zwielokrotniona  w  wielu  osobach  doprowadzi  do  oczekiwanych  skutków  (przynajmniej 
można mieć taką nadzieję). Camus zwraca uwagę, że nawet w sytuacji zupełnie beznadziejnej 
należy  próbować,  nie  wolno  się  poddawać  (przykładem  jest  próba  ratowania  synka  sędziego 
Othona). Nigdy nie wiadomo (przypadek rządzi światem), kogo los ocali: stale przebywający 
wśród  pacjentów  Rieux  pozostaje przy życiu, jego żona izolowana z tego miejsca umiera na 
inną chorobę, Tarrou, który przez tyle miesięcy był narażony na zakażenie, uległ dżumie jako 
jeden  z  ostatnich,  kiedy  już  miasto  oddychało  z  ulgą.  To  zestawienie  różnych  przypadków 
pokazuje, że zawsze trzeba mieć nadzieję i nigdy się nie poddawać. 
   Rzeczywistość,  w  której    zatopiony  jest  człowiek,    wypełnia  –  według  Camusa  –  absurd. 
Można  by  uznać,  że  życie  w  tak  pojmowanym  świecie  nie  ma  sensu.  Tymczasem  Camus 
wskazuje  podstawowe  obowiązki,  które  trzeba  wypełnić,  mimo  poczucia  beznadziejności. 
Człowiek Camusa zmierza nieuchronnie ku śmierci, za którą nie stoi żadna przyszłość ani nie 
usprawiedliwia  żadna  nadzieja.  Życie  jest  krótkotrwałe  i  kruche.  Może  nagle,  wbrew 
oczekiwaniom,  zabrać  małe  niewinne  dziecko  lub  pozwolić  przetrwać  znudzonemu  staremu 
astmatykowi.  Człowiek  nie  rozumie  biegu  i  sensu  świata,  a  przecież  musi  stale  dokonywać 
wyborów,  nie  mając  pewności,  czy  nie  zbłądził.  Camus  stara  się  jednak  przezwyciężyć 
pesymizm  egzystencjalistów,  wskazując  sens  życia  w  pracy  zawodowej,  sprzeciwie  wobec 
zła,  humanitarnej  trosce  o  innych.  Camusowski  humanizm  zrewoltowany  to  h e r o i z m  
n o w e g o   t y p u ,  cywilny,  a  nie  militarny,  bohatersko  człowieka  w  konkretnej  sytuacji 
ż

yciowej,  w  pracy  zawodowej,  bohaterstwo  robotnika,  pisarza,  inżyniera,  artysty,  ciągle  w 

swym życiu narażonych na porażki i klęski, które oprócz sukcesów i przyjemności składają się 
na  realną  treść  egzystencji  człowieka  i  stanowią  faktyczne  treści  jego  życia.

8

  Bunt  wobec 

absurdu – oto postawa bliska autorowi Dżumy. 
   Thomas  Merton  nazywa  Alberta  Camusa  typowym  myślicielem  „postchrześcijańskim”.

9

 

Myśląc  w  tym  duchu,  wypada  uznać,  że  w  ten  sposób  chciał  wskazać  znacznie  trudniejszą 
„drogę do świętości”, skoro miała to być „świętość bez Boga”. Współczesny świat nie jest –
jak np. średniowieczna Europa – zdominowany przez jedną religię. Ludzie reprezentują różne 
ś

wiatopoglądy, zaś tolerancja w tym względzie jest oczywistym przejawem uznania wolności 

drugiego człowieka. Egzystencjalizm rozwarstwił się z czasem na nurt ateistyczny i uznający 
istnienie Boga. Człowiek Camusa jest niewierzący, ale dzięki temu dowiadujemy się, że także 
ludzi,  którzy  nie  noszą  w  pamięci  nakazów  dekalogu,  obowiązuje  zachowanie 
człowieczeństwa w każdej sytuacji. 
   Ta  książka  to  protest  przeciwko  wszystkim  formom  biernego  poddania  się  nieszczęściu  i 
brakowi  znaczenia.  To  sprzeciw  wobec  biernej  akceptacji  wyobcowania.  Jest  on  jawnie 
niereligijny. Camus nazwał nawet 
Dżumę „najbardziej anty chrześcijańską” spośród swoich 
książek. Jednakże pisarz był zarazem zbyt uczciwy i zbyt skromny, by
 być w swym stosunku do 
religii  skostniałym  doktrynerem.  Nie  był  „ateistą”,  a  tym  mniej  „wojującym  ateistą”. 
Wyznawał  po  prostu,  że  doświadczenie  chrześcijańska  jest  czymś  całkowicie  obcym  w  jego 
ż

yciu,  nie  może  więc  naprawdę  utożsamiać  się  z  chrześcijanami.  Traktuje  chrześcijaństwo 

ironicznie  i  surowo,  lecz  nie  całkowicie  bez  zrozumienia.  Taka  postawa  jest  typowa  dla 
„postchrześcijańskiej”  umysłowości,  która  opiera  swoją  krytykę  chrześcijaństwa  na 
historycznym  rozdźwięku  między  wspaniałym  chrześcijańskim  ideałem,  a  cokolwiek  mniej 
budującą rzeczywistością.

10

 

   Bunt  wobec  zła  i  siła  moralna  tkwiąca  w  człowieku  to  wielkie  prawdy  o  istocie  ludzkiej 
doświadczającej brutalnej rzeczywistości. Treścią utworu jest – jak określa rzecz Pierre-Henri 
Simon  –  sympatia  dla  człowieka  z  godnością  znoszącego  swój  ciężki  los,  litość  dla  istoty 

background image

rozdzieranej cierpieniem, zgorszenie śmiercią dziecka, gniew przeciw uciskowi społecznemu, 
pomnażającemu okrucieństwa losu.

11

 

   Uniwersalną wymowę Dżumy wspierają ogólne sądy wygłaszane przez bohaterów utworu w 
różnych  okolicznościach.  Narrator  wypowiada  myśl,  że  dżumy  i  wojny  zastają  ludzi  zawsze 
tak samo zaskoczonych 
(29). Autor kilkakrotnie w różnych miejscach używa słowa „wojna”. 
Powszechnie  przyjmowana  interpretacja  Dżumy  jako  powieści  o  wojnie  znajduje  tu 
potwierdzenie. Zaraz jednak narrator dodaje (a później myśl tę powtarza Bernard Rieux jako 
postać  literacka):  najważniejsze  to  dobrze  wykonywać  swój  zawód  (31).  To  ogólne 
stwierdzenie  dotyczy  każdego  czasu  i  sytuacji,  ma  wymowę  podstawowego  zalecenia  do 
realizacji  we  wszelkich  okolicznościach.  Wynika  ono  ze  zwyczajnej  uczciwości  (jedyny 
sposób walki z dżumą to uczciwość – 
109) i potrzeby zachowania człowieczeństwa (Obchodzi 
mnie  tylko,  żeby  być  człowiekiem  –  
167).  W  końcowej  części  utworu  pada  przestroga 
wynikająca z doświadczeń bohaterów i obserwacji narratora: bakcyl dżumy nigdy nie umiera 
(200). Tymi słowami autor uprzedza wszelkie inne przejawy zła, które – jak świat światem – 
ujawnią się w dziejach ludzkości i zapragną jej wyniszczenia. 

 
 
Przypisy
 
 

1.  Informacje o życiu pisarza zaczerpnięto z: W. Natanson, Szczęście Syzyfa, Kraków 1980, 

s. 158-162. 

2.  I.  S.  Fiut,  Człowiek  według  Alberta  Camusa.  Studium  antropologii  egzystencjalnej, 

Kraków 1993, s. 52-53. 

3.  W. Natanson, dz. cyt., s. 129. 
4.  Cytaty  z powieści pochodzą z wydania: A. Camus, Dżuma. Upadek, przeł. Joanna Guze, 

Warszawa 1987. W nawiasach podano odpowiednie numery stron. 

5.  A. Kowalska, Dżuma Alberta Camusa, Warszawa 1968, s. 51-52. 
6.  Tamże, s. 35-36. 
7.  Tamże, s. 36-37. 
8.  I.  S.  Fiut,  Humanizm  zrewoltowany  Alberta  Camusa  jako  rodzaj  doświadczenia 

aksjologicznego,  „Zeszyty  Naukowe  Akademii  Górniczo-Hutniczej.  Zagadnienia 
Społeczno-Filozoficzne”, Kraków 1986, nr 1085, s. 193. 

9.  T. Merton, Siedem esejów o Albercie Camus, przeł. R. Krempl, Bydgoszcz 1996, s. 58. 
10. Tamże, s. 14-15. 
11. P. H. Simon, Świadectwo człowieka, przeł. K. Żytowiecka, Warszawa 1966, s. 261. 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 

background image

Spis treści 
 

Ż

ycie i twórczość Alberta Camusa 

Filozofia egzystencjalna 
Streszczenie powieści 
Heroiczna postawa w walce o zachowanie człowieczeństwa 
 

Bohaterowie 
Społeczeństwo wobec zagrożenia 
Cierpienie i wiara 

Struktura i znaczenie Dżumy 
 

Kompozycja 
Narracja 
Czas i miejsce akcji 
Ponadczasowa parabola 

Przypisy