background image

DOROSŁE DZIECI Z RODZIN DYSFUNKCYJNYCH - OFIARY BŁĘDÓW RODZICÓW 
 
Wiele osób nie zdaje sobie sprawy, że niepowodzenia, które przytrafiają się im w życiu nie 
zawsze są zawinione przez nich samych, że często powodem niepowodzeń jest bagaż 
doświadczeń wyniesionych z dysfunkcyjnego domu. Odkrycie, że jest się dorosłym 
dzieckiem bywa dla wielu osób szokiem, który zarazem jest pierwszym krokiem do 
wyzdrowienia, odzyskania swojego "utraconego dzieciństwa".  
Odkrycie takie "przytrafiło" się także autorowi poniższego eseju. Przypadek i pomoc 
życzliwej osoby sprawiły, że słowa takie jak "rodzina dysfunkcyjna" czy "dorosłe dziecko" 
nabrały realnego znaczenia.  
Dla wielu osób, które prawdopodobnie są Dorosłymi Dziećmi (DD), ale także i dla 
wszystkich pozostałych słowa: "dorosłe dzieci" i rodzina dysfunkcyjna nie znaczą nic. Ofiary 
błędów rodziców - brzmi już bardziej znajomo, choć przy okazji z odrobiną sensacji, którą 
niewątpliwie wzbudza słowo "ofiara".  
Celem niniejszej pracy jest próba zasygnalizowania problemu "dorosłych dzieci" w nadziei, 
że pomoże to ewentualnemu czytelnikowi, dotkniętemu przypadłościami DD przeżyć "szok", 
zrozumieć, że nie jest jedyną osobą, która ma problemy ze sobą samym, która ucieka od 
rzeczywistości. 
Na miarę moich skromnych możliwości staram się, począwszy od wyjaśnienia terminu 
"rodzina" prze określenie funkcji i cech, jakie powinna posiadać prawidłowa rodzina, dojść 
do wyjaśnienia terminu "rodzina dysfunkcyjna". Następnym krokiem jest wyjaśnienie terminu 
"dorosłe dziecko". W poniższej pracy używam zamiennie terminów DD i dorosłe dziecko. 
Następnie na potwierdzenie rozważań teoretycznych przytaczam relacje osób, które są DD, na 
temat ich przeżyć, jak doświadczenie wychowywania się w rodzinie dysfunkcyjnej wpłynęło 
na ich dorosłe życie. Zaznaczam, że imiona osób, których relacje opisuję zostały zmienione 
tak, żeby nie można było ustalić ich prawdziwej tożsamości. Oświadczam jednocześnie, że 
opisane sytuacje są prawdziwe. Takie podejście wynika z faktu, że grupa wsparcia, w której 
zajęciach przez pewien czas uczestniczyłem, wymaga od swoich członków dyskrecji, na 
temat spraw poruszanych na spotkaniach grupy.  
Grupy wsparcia DD są to wspólnoty mężczyzn i kobiet, złączonych faktem bycia DD, którzy 
dzielą się nawzajem swoimi doświadczeniami, siłą i nadzieją, aby rozwiązać swój wspólny 
problem polegający na odnalezieniu "utraconego dzieciństwa". Grupa wsparcia podobna jest 
w swych zasadach działania do grup Anonimowych Alkoholików. Grupy wsparcia DD mają 
swoje korzenie w ruchu AA, m.in. dlatego, że wiele osób spośród DD miało problemy z 
alkoholem i uczestniczyło wcześniej w zajęciach grupowych ruchu Anonimowych 
Alkoholików. Nie wszystkie dorosłe dzieci są faktycznymi, bądź byłymi alkoholikami. 
Niemniej w mniejszym lub większym stopniu są ofiarami różnych innych uzależnień, 
wynikających z pragnienia ucieczki od rzeczywistych problemów czy z poszukiwania miłości 
i akceptacji. Mimo, że osoby uczestniczące w grupach wsparcia DD są dorosłymi ludźmi, to 
na poziomie emocjonalnych pozostają wciąż dziećmi.  
Grupa wsparcia DD jest ruchem samopomocowym, dobrowolnym, skierowanym na pomoc w 
rozwiązywaniu specyficznych problemów wynikających z faktu bycia DD, powstałym z 
inicjatywy osób leczących się w poradniach psychoterapeutycznych. Grupa wsparcia korzysta 
gościnnie z porad psychoterapeuty Wojewódzkiego Ośrodka Zdrowia Psychicznego w 
Bydgoszczy, w podziemiach którego zbiera się raz w tygodniu, na dwie pełne godziny. 
Jedyne wspólne i dobrowolne składki przeznaczone są na herbatę, kawę i cukier. Z grupy 
wsparcia można w każdej chwili zrezygnować.  
Prawidłowo funkcjonująca rodzina jest dla społeczeństwa i każdej jednostki wartością, której 
nie można niczym zastąpić. Towarzyszy człowiekowi od urodzenia aż do zakończenia życia. 
Każdy człowiek jest z rodziną związany faktycznie i formalno-prawnie. Rodzina jest 

 

1

background image

niezbędna dla prawidłowego rozwoju dziecka. Jej oddziaływanie ma charakter dualistyczny. 
Z jednej strony przekazuje ona dzieciom wzory zachowań, wartości, kompetencje, z drugiej - 
poprzez wytworzenie atmosfery emocjonalnej, uczy stosunku do członków rodziny i innych 
ludzi. Człowiek, który uważa, że nie ma rodziny - cierpi.  
Prawidłowo funkcjonująca rodzina charakteryzuje się następującymi cechami: 
· wspólnym systemem wartości, który może, ale nie musi, opierać się na systemie religijnym, 
· zainteresowaniem członków rodziny sobą nawzajem, wzajemną dbałością o dobre 
samopoczucie, podkreślaniem zalet i mocnych stron innych członków rodziny, a nie ich 
deprecjonowaniem, unikaniem ograniczania możliwości wytyczania granic oraz stanowienia 
indywidualnej niezależności, 
· dużą paletą uczuć, takich jak miłość, radość, smutek, wrogość, które pozwalają na konflikt, 
konfrontację czy dyskusję, tj. rodzaje interakcji oczyszczających atmosferę oraz 
prowadzących do rozwiązania, 
· wiarą w to, ze inni ludzie, zarówno z rodziny, jak i spoza niej, mają w zasadzie dobre 
intencje, 
· szansą na dialog, pozwalający każdemu wczuć się w uczucia drugiego człowieka, a zarazem 
wyrazić własne stanowisko - dialog, który kieruje się ideałami czystości zasad, 
sprawiedliwości i pojednania. 
Mianem rodziny dysfunkcjonalnej określa się taką rodzinę, która wykazuje poważne 
nieprawidłowości w zaspokajaniu podstawowych potrzeb dziecka, między innymi 
biologicznych i psychospołecznych. Synonimem rodziny dysfunkcyjnej jest rodzina 
problemowa, rodzina niepełnowartościowa, rodzina niewydolna wychowawczo. 
Nieprawidłowe zaspokajanie potrzeb biologicznych dziecka wiąże się często ze znacznym 
zubożeniem rodziny zawinionym, bądź niezawinionym przez rodziców. W pierwszym 
przypadku mamy do czynienia z unikaniem pracy przez rodzica, nadużywaniem alkoholu 
i/lub narkotyków, prowadzeniem przestępczego trybu życia i/lub nieobecnością w domu 
rodzinnym, wynikającą z przebywania z zakładzie karnym. W wypadku drugim może to być 
przewlekła choroba rodziców, inwalidztwo, zniedołężnienie oraz warunki zewnętrzne, np. 
wojna, kataklizmy - powodzie, trzęsienia ziemi, tornada, pożary lasów, wybuchy wulkanów, 
susze, szarańcza i inne. 
W mniej drastycznych przypadkach nieprawidłowe funkcjonowanie rodziców przejawia się: 
a) małą dbałością o potrzeby rozwojowe dziecka,  
b) niskim poziomem zabiegów i starań pielęgnacyjnych w okresie niemowlęcym,  
c) a w okresie szkolnym brakiem: 
- dbałości o zabezpieczenie pomocy naukowych,  
- kontaktów ze szkołą,  
- kontroli działań dziecka w jego czasie wolnym od nauki,  
- pomocy dziecku w trudnościach szkolnych,  
- świadomej stymulacji dziecka do samodzielnego pokonywania trudności przez zwiększenie 
wysiłku, lepszą organizację czasu i zajęć związanych z wypełnieniem obowiązków 
szkolnych. 
Według amerykańskiego naukowca Jima C., rodzina dysfunkcyjna charakteryzuje się 
następującymi cechami: 
· perfekcjonizmem 
· niezdolnością do wyrażania uczuć 
· niezdolnością do cieszenia się 
· skłonnością do emocjonalnego znęcania się ("Jesteś głupi", "Tylko przeszkadzasz") 
· sztywnością zasad 
· nierozmawianiem z nikim spoza grona rodziny 
· lekceważeniem bolesnych konfliktów międzyludzkich ("Nie zawracaj sobie głowy 

 

2

background image

roztrząsaniem problemów") 
· zaniedbaniem obowiązków (niepomaganie dzieciom w stawaniu się normalnymi dorosłymi 
ludźmi) 
· znęcaniem się fizycznym i/lub psychicznym 
· molestowaniem seksualnym 
· brakiem osobistych granic - każdy wkracza na terytorium innych 
Najbardziej znaczącą i jednocześnie tragiczną cechą rodziny dysfunkcyjnej jest fakt, że nie 
zdaje sobie ona sprawy z tego, że jest dysfunkcyjną. Ignorowanie potrzeb członków rodziny, 
zaniedbanie dzieci przez nie zapewnienie im tego wszystkiego, co jest niezbędne do 
prawidłowego rozwoju, nie jest w takich rodzinach celowe, z góry zaplanowane. Rodzice 
zazwyczaj postępują tak, jak nauczyli się postępować we własnych domach rodzinnych. 
Bardzo często rodzice tworzący rodzinę dysfunkcyjną także wychowywali się w rodzinie 
dysfunkcyjnej.  
Jim C. porównuje życie dziecka do pustego, jeszcze niczym nie wypełnionego kielicha. 
Zadaniem rodziców jest napełnianie go miłością, ufnością, aprobatą, odpowiednią wiedzą o 
życiu. Dzięki temu dziecko wchodzi w świat dorosłych, mając coś do zaoferowania innym. 
Jeżeli powyższe czynniki nie zajdą dziecko staje się zdesperowanym osobnikiem 
rozpaczliwie usiłującym napełnić pusty kielich. Nie jest to łatwe, wszak już przysłowie mówi, 
że z próżnego i Salomon nie naleje. Tragedią dysfunkcyjnego domu jest to, że opuszczają go 
dzieci, których dorosłe życie jest pustym kielichem.  
Kim zatem jest dorosłe dziecko? Ogólnie można by stwierdzić, że jest to osoba dorosła z 
punktu widzenia formalno-prawnego i biologicznego, ale niedojrzała psychicznie, tzn. że 
wciąż pozostaje dzieckiem, z tym, że brakuje jej radości i ciekawości świata 
charakteryzujących dziecko; wymaga nieustannej akceptacji dla prawidłowego 
funkcjonowania.  
Nikt nie rodzi się DD, lecz staje się nim stopniowo w procesie socjalizacji, w wyniku błędów 
popełnionych przez rodziców. Dorosłe dziecko jest zatem ofiarą pewnych zasad i norm 
kultywowanych w rodzinie z pokolenia na pokolenie, ale także błędów w wychowaniu dzieci, 
które popełnili rodzice rodziców, a przedtem ich rodzice. Dorosłe dziecko jest niejako 
"produktem" rodziny dysfunkcyjnej. Nie można mówić o istnieniu DD bez zaistnienia 
rodziny dysfunkcyjnej.  
Według określenia psychoterapeuty jednej z grup wsparcia dorosłe dziecko to jest ktoś taki, 
kto patrząc na lecący samolot, nie powie po prostu - "o samolot", tylko po pierwsze 
zastanawia się, czy samoloty zostały w ogóle wymyślone, po drugie zastanawia się, czy 
możliwe jest, żeby coś takiego jak samolot mogło latać, po trzecie stwierdza, że faktycznie, to 
co widzi, to samolot, ale jeszcze, na wszelki wypadek, musi uzyskać potwierdzenie od 
idącego obok kolegi - "zobacz samolot!". Dopiero po potwierdzeniu faktu, że jest to samolot, 
lecący obiekt staje się samolotem. 
Dorosłe dziecko to ktoś taki, kto ciągle potrzebuje jakiegoś przewodnika bądź nauczyciela, 
który będzie wskazywał mu drogę, który będzie go chwalił bądź ganił, mówił, co jest dobre, a 
co złe.  
Ponieważ w dzieciństwie w rodzinie dorosłego dziecka panuje chaos, dorosłe dziecko stara 
się znaleźć jakiś autorytet. Dorosłe dziecko nie jest w stanie funkcjonować bez autorytetu, 
który mu powie, co ma robić, czy raczej potwierdzi, że to, co akurat w tej chwili robi jest 
dobre, albo zaprzeczy, czyli stwierdzi, że to jest złe. W ten sposób dorosłe dziecko "zwalnia 
się" z podejmowania decyzji, przerzucając odpowiedzialność na autorytet.  
Ten aspekt zachowania dorosłych dzieci może stanowić potencjalne zagrożenie dla idei 
demokracji i wolności. Posiadanie jakichś autorytetów samo w sobie nie stanowi zagrożenia. 
Jest to zjawisko pozytywne i wręcz pożądane. (wiele negatywnych zjawisk społecznych 
tłumaczy się śmiercią autorytetów). Każdy człowiek podpiera się wypowiedziami czy 

 

3

background image

myślami osoby wybitnej, stanowiącej dla niego autorytet. Najczęściej dotyczy to tylko 
określonej dziedziny życia, prywatnej bądź zawodowej. Zagrożenie w postaci posiadania 
autorytetu, w wypadku dorosłych dzieci polega na tym, że nie potrafią one korzystać z 
wolności, z wolności wyboru, odwagi w podejmowaniu własnych decyzji, działań nie 
potwierdzonych czyjąś akceptacją, realizowania własnych pomysłów, nie pomysłów 
narzuconych z zewnątrz. Są osobami bezwolnie poddającymi się władzy autorytetu. 
Autorytetem dla dorosłych dzieci nie jest jakaś jednostka wybitna, ale ktoś silniejszy od nich 
psychicznie czy fizycznie faktycznie, bądź tylko sprawiający takie wrażenie. Często są to 
osoby, które nie mają żadnych wątpliwości, w przeciwieństwie do wątpiących wciąż we 
własne siły i możliwości dorosłych dzieci. W ten sposób dorosłe dzieci mogą stać się 
potencjalnymi ofiarami i nie tylko ofiarami, lecz także klientami rządów autorytarnych.  
Cechy dorosłych dzieci z rodzin dysfunkcyjnych:  
· Muszą domyślać się, jakie zachowanie jest normalne. 
· Mają trudności z doprowadzeniem do końca rozpoczętych przedsięwzięć. 
· Kłamią wtedy, gdy równie łatwo byłoby im powiedzieć prawdę.  
· Są nadmiernie krytyczne wobec siebie. 
· Traktują wszystko bardzo serio. 
· Traktują siebie bardzo serio.  
· Mają trudności w związkach intymnych. 
· Zbyt ostro reagują na zmiany, na które nie mają wpływu. 
· Oczekują stale aprobaty i uznania dla siebie. 
· Zwykle czują się inni niż pozostali ludzie. 
· Są nadmiernie odpowiedzialne albo zbyt mało odpowiedzialne. 
· Są niezwykle lojalne nawet wówczas, gdy istnieją dowody na to, że osoby względem 
których tę lojalność żywią, nie zasługują na nią. 
· Są impulsywne. Mają tendencję poddawania się biegowi zdarzeń bez poważnego rozważenia 
innych alternatywnych zachowań czy możliwych konsekwencji. Ta impulsywność wiedzie do 
zagubienia, niechęci do siebie i utraty kontroli nad otoczeniem. Ponadto zużywają dużą ilość 
energii na późniejsze naprawianie szkód. 
Spora część z powyższych cech dla potocznego człowieka, wychowanego w normalnie 
funkcjonującej rodzinie, może wydać się mało, czy wręcz nieistotna. Zupełnie inaczej rzecz 
się przedstawia, jeżeli mamy do czynienia z dorosłymi dziećmi. Dla nich wyżej wymienione 
cechy stanowią bardzo często życiową tragedię. 
Powyższa lista jest tylko jedną z wielu list opisujących cechy dorosłych dzieci. Nie należy 
więc traktować jej jako dokładnego opisu każdej dorosłej osoby wychowującej się w rodzinie 
dysfunkcyjnej czy doszukiwać się pełnego zestawu takich cech u siebie, u kogoś bliskiego 
bądź kogoś spośród dalszych znajomych. Może jednak ona być wskazówką w poszukiwaniu 
odpowiedzi na pytanie czy ja także jestem dorosłym dzieckiem?  
Nikt z nas nie jest samotną wyspą. Problemy, które rozgrywają się w naszej psychice, 
znajdują odzwierciedlenie w otaczającym nas świcie i odwrotnie. Już Arystoteles stwierdził, 
że "człowiek jest z natury istotą społeczną; jednostka, która z natury, a nie przez przypadek 
żyje poza społecznością, jest albo kimś niegodnym naszej uwagi, albo istotą nadludzką. 
Społeczność jest w naturze czymś, co ma pierwszeństwo przed jednostką. Każdy, kto albo nie 
potrafi żyć we wspólnocie, albo jest tak samowystarczalny, że jej nie potrzebuje, i dlatego nie 
uczestniczy w życiu społeczności, jest albo zwierzęciem, albo bogiem".  
Nikt nie rodzi się ukształtowanym, dojrzałym członkiem społeczeństwa, lecz staje się nim 
stopniowo w procesie socjalizacji, którą można by nazwać procesem uczenia się poruszania w 
społeczeństwie. W socjalizacji pierwotnej dziecko nabywa podstawowy zestaw wzorców 
zachowań, przejmuje liczne stereotypy i uprzedzenia "wyznawane" przez rodziców. Są one 
potem realizowane w trakcie jego dorosłego życia. Dziecko z rodziny dysfunkcyjnej 

 

4

background image

przejmuje dysfunkcyjne wzorce zachowań, "dysfunkcja rodzi dysfunkcję". Do tego, aby 
dokonać zmian tych wzorców, potrzebny jest bardzo silny wstrząs emocjonalny, przeżycie 
szoku, ewentualnie świadoma działalność jednostki, dążącej do zmiany podstawowych 
wzorców zachowań, która może doprowadzić do zmian w dorosłym życiu jednostki i do 
uniknięcia powtórzenia błędów rodziców. Jak podkreśla jeden z uczestników grupy wsparcia, 
w momencie, kiedy próbował dokonać zmiany swojego zachowania, zmiany znanego mu 
wzorca rodziny, napotkał przede wszystkim na opór wewnętrzny, a później także zewnętrzny, 
najbliższego otoczenia oraz niezrozumienie celu i sensu tego, co robi. Przedtem nie czuł się w 
jakiś sposób winny tego, że coś robił źle, ponieważ dokładnie robił to samo, co robił jego 
ojciec, jego dziad i pradziad, co robili jego wujkowie, ponieważ żył w zgodzie z pewnym 
wzorcem postępowania, przekazywanym w rodzinie z pokolenia na pokolenie. Przed 
rozpoczęciem kuracji nie uważał, żeby ten wzorzec był zły. Natomiast dziś rozumie już, że 
wzór rodziny, jaki przekazał mu ojciec nie był wzorem prawidłowym, że w dużym stopniu 
odpowiada za problemy, jakie wystąpiły w jego rodzinie, tzn. alkoholizm, rozwód 
emocjonalny z żoną (tzn. że w sferze uczuć małżonków nic ich już nie łączy, są sobie obcy, 
ale formalno-prawnie pozostają wciąż związkiem małżeńskim; rozwód emocjonalny jest 
pierwszym krokiem do rozwodu faktycznego), pustkę uczuciową i bezsens istnienia.  
Problemy, jakie mają ze sobą dorosłe dzieci, są często problemami indywidualnymi, 
znajdującymi swoje odzwierciedlenie w psychice. W zależności od wielkości zjawiska mogą 
stać się w większym lub mniejszym stopniu problemem społecznym, ponieważ indywidualne 
problemy jakiegoś osobnika mogą być przyczyną zanikania więzi w związku małżeńskim, 
początkowo w sferze emocjonalnej, a następnie faktycznego rozpadu rodziny. W zależności 
od skali tego zjawiska można wziąć pod uwagę, że znaczny procent rozwodów, są to rozwody 
właśnie dorosłych dzieci.  
Ponad jedna trzecia dzieci z rozbitych rodzin w wieku 19-24 lat w najmniejszym stopniu nie 
ma określonego celu w życiu i wcześnie rezygnuje z dalszej edukacji. Co czwarte, w 
późniejszym wieku, popada w alkoholizm, a 10 do 30 proc. wchodzi w kolizję z prawem. 
Kradną, handlują narkotykami albo uprawiają prostytucję. Inni nieco lepiej radzą sobie w 
życiu. Zdobywają dyplomy uczelni, robią kariery zawodowe, ale mimo tego wielu z nich ma 
kłopoty psychiczne. 40 procent osób pochodzących z rozbitych rodzin w wieku 19-29 lat ma 
trudności z nawiązaniem kontaktów z innymi ludźmi i trafia do psychoterapeutów. 
Dorosłe dziecko nie rozwiązuje swoich problemów tylko przed nimi ucieka. Nie zna smaku 
radości, zadowolenia z siebie, natomiast doskonale wie jak się gniewać, jak okazywać 
niezadowolenie. Nie czuje radości ze swoich własnych dokonań i sukcesów, niezależnie od 
stopnia ich ważności. Swój sukces zawsze tłumaczy czynnikami nadprzyrodzonymi: 
szczęściem, bożą pomocą czy innymi. Nie zauważa w tym swojej własnej ciężkiej pracy, 
swoich zdolności i umiejętności.  
Spora część z pośród osób uczestniczących w grupach wsparcia DD miała kiedyś poważne 
problemy z alkoholizmem. Większość z tych osób ma za sobą kurację odwykowe, kilka, a 
nawet kilkanaście sesji z psychoterapeutami. Są to z reguły osoby po czterdziestce. 
Uczestniczą w grupach wsparcia po to, aby odnaleźć siebie, swoje stracone dzieciństwo.  
Alkohol jest depresantem, czyli "usypiaczem". Dzięki temu zmniejszając napięcie dostarcza 
"luzu", obniżając lęk dostarcza odwagi, a "zdejmując" cierpienie dostarcza ulgi. W ten sposób 
alkohol sprzyja uzyskaniu pozytywnego bilansu emocjonalnego. Jest to niestety złudna 
poprawa, ale większość osób, które piją nie zauważa lub nie chce tego zauważyć i w ten 
sposób wpadają w pułapkę alkoholizmu. Jest to także dla nich sposób "na radzenie sobie" z 
problemami. Dorosłe dziecko nie potrafi rozwiązać na spokojnie sytuacji problemowej. Kiedy 
zaczyna ona przerastać jego możliwości radzenia sobie - po prostu ucieka. Jedną z form 
ucieczki dla DD jest picie alkoholu, które pozwala zapomnieć, odsunąć od siebie na jakiś czas 
problem, który je gnębi. 

 

5

background image

Nie każde dorosłe dziecko musi być alkoholikiem. Może popaść w inne uzależnienia (np. w 
narkomanię), które niszczą jego i jego najbliższych. Mechanizm uzależnień jest bardzo 
podobny do siebie, niezależnie od rodzaju uzależnienia. Podstawowym warunkiem jest 
pragnienie ucieczki od rzeczywistości, a dokładnie od jej problemów i bolączek. 
Tragiczne w życiu dorosłych dzieci jest to, że do momentu, w którym nie nastąpi jakaś 
interwencja z zewnątrz, staczają się one po równi pochyłej. Znajdują się w zaklętym kręgu 
niemożności, wpadają w błędne koło przyczyn i skutków. Niska samoocena może z czasem 
prowadzić do depresji, a ostatecznie do zamknięcia się w sobie, izolacji lub nawet 
samobójstwa.  
Mimo, że dorosłe dzieci starają się nie popełniać błędów rodziców, mimo że, zarzekają się, że 
będą zupełnie inni, lepsi - dziecko alkoholika twierdzi, że nie będzie nigdy piło, dziecko, 
które nie miało ojca, uważa, że będzie dobrym ojcem dla swojego dziecka - to i tak będą 
kopiowali zachowania własnych rodziców, gdyż takie zachowania zostały przekazane im w 
socjalizacji pierwotnej, będą popełniali te błędy niemalże instynktownie.  
Przykładowo, jeżeli dorosłe dziecko było bite przez ojca, to także będzie biło własne dzieci, 
wychodząc z założenia, że przecież dzięki temu, że było bite, wyrosło na porządnego 
człowieka. Jeżeli dorosłe dziecko było zamykane w domu, kazano mu wracać wcześnie, nie 
pozwalano wychodzić wieczorem na spotkania ze znajomymi, to samo podobnie będzie 
starało się postępować z własnymi dziećmi, wychodząc z założenia, że skoro wyrosło na 
porządnego człowieka, to postępując tak samo w stosunku do własnego dziecka, jak rodzice 
postępowali z nim, jego dziecko także powinno wyrosnąć na porządnego człowieka.  
Ten magiczny krąg dusfunkcji, nieustające pasmo błędów rodziców, można przerwać. 
Pierwszym krokiem jest najczęściej interwencja - ktoś lub coś udzieli pomocy, da nadzieję, 
nada nowy kierunek życiu dziecka. Czasami jest to ktoś bliski - dziadek, babcia, wuj lub 
ciotka albo przyjaciel, czasami ktoś obcy - nauczyciel, ksiądz, wychowawca. Niekiedy pomoc 
przychodzi w postaci wyjazdu na obóz, rajd, kolonię, wyjazd do szkoły średniej (internat), na 
studia (stancja, akademik) czy po prostu odejście z dysfunkcyjnego domu i rozpoczęcie 
własnego życia. Kolejnym krokiem jest praca z psychoterapeutami, która pozwala na 
ominięcie pewnych "raf", nie powtórzenie błędów rodziców w przyszłości swojej i własnych 
dzieci.  
Niemniej najważniejszym momentem w życiu dorosłego dziecka jest uświadomienie sobie 
faktu tego, że jest się dorosłym dzieckiem i podjęcie próby zmiany tego stanu rzeczy. Próby 
świadomej zmiany sytuacji podejmowane przez dorosłe dziecko są bardzo ważne. Nie jest to 
proces łatwy do przeprowadzenia. Wymaga często kilku, a nawet kilkunastoletniej pracy. 
Wielu członków grup wsparcia DD ma za sobą kilkuletnie terapie, indywidualne i grupowe, 
pobyty w ośrodkach leczniczych. Grupy terapeutyczne uczą takie osoby podejmowania 
działań własnych, nie potwierdzonych czyjąś akceptacją, odwagi w podejmowaniu własnych 
decyzji, realizowania własnych pomysłów, nie pomysłów narzuconych z zewnątrz, uczą 
samoakceptacji oraz akceptacji najbliższych, takich jakimi są, pomagają dostrzegać i uczą 
akceptować niewidzialne granice wolności osobistej poszczególnych członków rodziny. 
Problem dorosłych dzieci jest o tyle istotny, że trudno przeprowadzić granice między dziećmi 
z rodzin rozwiedzionych emocjonalnie i/lub faktycznie, rodzin narkomanów, alkoholików czy 
rodzin w jakikolwiek inny sposób uzależnionych np.: od telewizji, od komputerów, internetu, 
itp. Bardzo często granice te zacierają się i ktoś może pochodzić z rodziny dotkniętej 
równocześnie niemalże wszystkimi wymienionymi wyżej przypadłościami, natomiast ktoś 
inny z takiej rodziny, którą dotknął tylko jeden z w/w przypadków.  
Z powodu istnienia problemu dorosłych dzieci możemy mówić o zubożeniu finansowym i 
kulturowym społeczeństwa. Przykładowo może pojawić się jednostka, która jest wrażliwa, 
posiada jakiś talent (malarski, literacki itp.), ktoś właśnie z rodziny dysfunkyjnej i ta 
jednostka nie posiadając umiejętności "przebijania się", eksponowania własnej osobowości, 

 

6

background image

umiejętności i talentu, nie potrafiąc podejmować samodzielnych decyzji, skazana jest na to, że 
się nie rozwinie, że się nie wybije, że nie zaistnieje w świadomości społecznej (jeżeli coś nie 
zaistnieje w świadomości społecznej, to tak jakby nie istniało w ogóle). W takiej sytuacji traci 
także społeczeństwo. A takich zdolnych, czy wręcz wybitnych jednostek, które nie mają 
możliwości ujawnienia się może być znacznie więcej.  
Prawdopodobnie, gdyby wcześniej podjęto terapię dzieci (z rodzin dysfunkcyjnych) i 
młodzieży wykazujących objawy, symptomy dorosłych dzieci, to można by uniknąć wielu 
tragedii rodzinnych - rozwodów, niechcianych dzieci, alkoholizmu, narkomanii, prostytucji 
itp.  
Tych tragedii nie da się odmierzyć finansowo, obliczyć ich równoważności w złotówkach. 
Ważne jest by w ramach społeczeństwa spełniały się i funkcjonowały prawidłowo wszystkie 
jednostki. Niemniej, z problemami narkomanii, alkoholizmu, itp. problemami społecznymi 
związane są konkretne pieniądze, które można by przeznaczyć na inne cele. Zamiast 
wydawać ogromne kwoty na niwelowanie skutków, można by je przeznaczać na zapobieganie 
przyczynom. Alkoholizm nie dotyczy tylko osoby nim dotkniętej, ale i najbliższej rodziny, a 
dalszej kolejności i całego społeczeństwa. Z alkoholizmem dość często wiąże się przestępczy 
tryb życia (np. ukraść coś by mieć na wódkę), podobnie z narkomanią. Ograniczając tylko te 
dwie patologie społeczne, można uratować wiele ludzkich istnień. Nie czas tu i miejsce na 
dywagacje nad szkodliwością patologii społecznych. Ważne jest jedno, łatwiej jest 
zapobiegać niż leczyć. Odnosi się to do wszelkich chorób, w tym wszelkich chorób 
społecznych, także do rodzin dysfunkcyjnych (jeżeli przyjmiemy, że jest to choroba 
społeczna). 
Powyższa praca nie wyczerpuje całości zagadnienia. Jest zaledwie zasygnalizowaniem 
problemu. Prowadzone są badania nad rodzinami dotkniętymi alkoholizmem, narkomanią, 
czy innymi uzależnieniami. Najlepiej poznane jest zjawisko alkoholizmu i jego wpływ na 
rozwój dzieci i młodzieży, na formowanie się zjawiska dorosłych dzieci. Sporo prac 
poświęcono także problemom rodzin niepełnych, których środowisko także przyczynia się do 
"narodzin" dorosłych dzieci. 
W wyniku rozwoju techniki pojawiły się nowe uzależnienia - telewizja, komputery, internet. 
Mechanizm wszystkich uzależnień jest bardzo podobny. przede wszystkim mają pozwolić na 
zapomnienie o problemach, na "oderwanie" się od życia. Uzależnienie od komputerów i 
internetu jest o tyle istotne, że dotyka najczęściej ludzi młodych, do 35 roku życia. Trudno 
jest odpowiedzieć dziś, czy nowe "techniczne" uzależnienia będą miały także wpływ na 
pojawienie się zjawiska dorosłych dzieci. Będzie można to stwierdzić w dłuższej 
perspektywie czasu, gdy obecni maniacy komputerowi i internetowi założą własne rodziny. 
Niemniej już dziś można pokusić się o stwierdzenie, że uzależnienie od "technicznych 
używek" prowadzi do rozluźnienia więzi przyjaźni i miłości w świecie rzeczywistym oraz do 
utraty kontaktu z rzeczywistym światem i zamykanie się w świecie cyfrowym, w świecie 
wirtualnym. Stwierdzenia te wynikają z własnych doświadczeń autora powyższego eseju.  

 

 

 

7