background image
background image

Vera Peiffer

MYŚL

POZYTYWNIE

Nie bój się myśleć pozytywnie

Przekład

Urszula Zielińska

Zysk i S-ka 

Wydawnictwo

background image

Tytuł oryginału 

Positiue Thinking

Everything You Have Always Known About Positive Thinking 

But Were Afraid To Put Into Practice

Copyright © 1989 by Vera Peiffer

First published in Great Britain in 1989 by Element Books Limited, 

Shaftesbury, Dorset 

Ali rights reserved

Copyright © 1997 for the Polish translation 

by Zysk i S-ka Wydawnictwo s.c., Poznań

Redaktor 

Błażej Kusztelski

Wydanie I

ISBN 83-7150-249-4

Zysk i S-ka Wydawnictwo s.c. 
ul. Wielka 10. 61-774 Poznań

Fax 526 326, Dział handlowy tel./fax 532 751, Redakcja tel. 532 767 

Druk i oprawa: Drukarnia Wydawnicza im. W. L. Anczyca S.A. 

Kraków. Zam. 413/98

Dla Nady i Ljuby

background image

Spis treści

Przedmowa: Proszę nie czytać!.............................................................  9

Część pierwsza

Władza umysłu nad materią: eksperyment z wahadeł­

kiem .............................................................................................  11

Umysł podświadomy..........................................................................  13

Co znaczy „myśleć pozytywnie”..........................................................  16

Część druga

Jakość twoich myśli........................................................................... 21

Jak dotrzeć do umysłu podświadomego.............................................  26

Ćwiczenie oddechowe....................................................................  29
Psychiczne wakacje.......................................................................  31

Określenie indywidualnej drogi do sukcesu.......................................  34

Niektóre typy osobowości i związane z nimi strategie

postępowania................................................................................. 39

Paternalista...................................................................................  42
Mysz..............................................................................................  44
Męczennik/Męczennica.................................................................  46
Macho...........................................................................................  48
Obłudnik.......................................................................................  50
Pracoholik.....................................................................................  52

Część trzecia

Jak korzystać z tej części książki.......................................................  55

Komunikacja międzyludzka...............................................................  58

Nie cierpię kłótni...........................................................................  63
Nie potrafię mówić innym, czego od nich chcę...............................  67
Kiedy ktoś mnie zrani, obrażam się...............................................  71

Stres..................................................................................................  74

Czuję, że nie radzę sobie z ilością pracy......................................... 77
Kiedy popełnię nawet najdrobniejszy błąd, czuję, że muszę

zacząć wszystko od nowa...........................................................  81

Po powrocie do domu długo nie mogę przestać myśleć o pracy . .  83

7

background image

Jestem ciągle rozdrażniony, agresywny i chce mi się płakać . . 

85

Uczucie odprężenia po urlopie mija, gdy tylko przestąpię próg

biura......................................................................................  87

Od czasu, gdy przeżywam stresy, mam kłopoty natury seksualnej 89

Właśnie przeżyłem atak serca........................................................  90
Nie mam czasu na relaks............................................................... 93

Zmartwienia i przygnębienie..............................................................  95

Gdy mam problem, nie mogę zasnąć.........................................  101
Bardzo denerwuję się przed egzaminami i testami.....................  105
Kiedy jestem zmartwiony, nie potrafię niczym się cieszyć ... 

110

Martwię się o swoje dzieci..........................................................  113
Gdybym ożenił się z inną kobietą, byłbym szczęśliwszy . ... 

116

Czuję się strasznie z powodu błędu, który popełniłem . . . .   118
Czuję się winny z powodu wyrządzonej krzywdy.......................... 121
Gdyby rodzice zadbali o moje wykształcenie, zarabiałbym teraz 

więcej pieniędzy........................................................................ 123

Samotność........................................................................................127

Trudno mi nawiązywać przyjaźnie................................................ 128
Rozmowa o własnych uczuciach jest dla mnie trudna . . . .   132
Kiedy potrzebuję pomocy, nie ma nikogo w pobliżu................... 133
Gdy ktoś mówi mi „cześć”, nie wiem, co odpowiedzieć . . . .   134
Straciłem kontakt z dawnymi przyjaciółmi................................... 137
Gdy jestem sam, czuję się nieszczęśliwy.......................................138

Sądzę, że inni ludzie mnie nie lubią............................................. 140
Niedawno rozstałam się ze swoim chłopakiem..............................142

Jestem osobą towarzyską, a jednak czuję się samotny . . , . 

144

Choroba............................................................................................147

Mam problemy z żołądkiem.......................................................... 156
Często dokucza mi ból głowy lub pleców......................................161

Mam guz łagodny lub złośliwy................................................... 168

Cierpię z powodu problemów ze skórą....................................... 173

Muszę iść do szpitala................................................................. 177

Zazdrość i zawiść........................................................................... 181

Kiedy widzę, jak moja dziewczyna rozmawia z innym mężczyzną,

ogarnia mnie wściekłość.........................................................183

Jestem brzydka. Zazdroszczę kobietom, które natura obdarzyła

urodą......................................................................................186

Bardzo przeszkadza mi fakt, że mój mąż jeździ gorszym samo­

chodem niż jego koledzy......................................................... 190

Nasz związek jest związkiem otwartym, ale nie potrafię pogodzić 

się  z  faktem,  że  moja  dziewczyna  flirtuje  z  innymi  mężczyz­
nami ......................................................................................193

Jestem drugą żoną. Bywam zazdrosna o pierwszą rodzinę męża, 

ponieważ on nadal poświęca jej dużo uwagi........................... 196

Część czwarta

Hipnoza i autohipnoza....................................................................201

Sterowana afektywna wizualizacja................................................. 207

Podsumowanie............................................................................... 212

Przedmowa: Proszę nie czytać!

Przepraszam  bardzo,  czy  masz  może  problemy  ze  wzro­

kiem?  Nie?  Rozumiem.  W  takim  razie,  czy  możesz  przeczy­
tać nagłówek raz jeszcze? A teraz po prostu opuść przedmo­
wę i przejdź do następnego rozdziału. Dziękuję.

No,  nie  do  wiary!  Ty  ciągle  czytasz,  a  przecież  wyraźnie 

cię prosiłam, żebyś tego nie robił!

Widzisz, kiedy zaczęłam pracę nad tą książką, jeden z mo­

ich przyjaciół zapytał mnie, jak dużo już napisałam, a wtedy 
wyznałam,  że  dopiero  uporałam  się  z  przedmową.  Wówczas 
mój rozmówca machnął pogardliwie ręką, stwierdzając, że on 
nigdy nie czyta wstępów i o ile wie, nie robi tego nikt na świe­
cie.  Dało  mi  to  wiele  do  myślenia.  Skoro  bowiem  chciałam, 
aby  moja  przedmowa  została  jednak  przeczytana,  to  może 

powinnam ją wykorzystać, aby coś udowodnić?

Zapewne  przyznasz  mi  rację,  że  moje  polecenie  umie­

szczone  w  nagłówku  wręcz  „zmusiło  cię”  do  przeczytania 
tego,  co  zdecydowanie  odradzałam  (bo  przecież  ciągle  jesz­
cze czytasz, prawda?)

Uwaga: Im bardziej starasz się czegoś uniknąć, tym 

mniejsze są szanse, że ci się to uda.

W  całej  książce  będziesz  miał  do  czynienia  z  tego  typu 

uwagami  oraz  sytuacjami,  z  których  one  wynikają.  A  ja 
postaram się wyjaśnić tobie, co one znaczą oraz jak możesz 

je  wykorzystać  dla  osiągnięcia  własnych  celów.  Wierzę  tak­

że,  że  uda  ci  się  te  wskazówki  zastosować  w  praktyce,  o  ile 
oczywiście  zaczniesz  działać  w  taki  sposób,  aby  uzyskać 

od życia więcej, niż w tej chwili otrzymujesz.

9

background image

Posiadanie  wiedzy  jest  czymś  bardzo  ważnym.  Podnosi 

twoją  samoocenę,  robi  wrażenie  na  znajomych,  a  poza  tym 
nieźle  wygląda  w  twoim 

curriculum  vitae.

  Jest  niewątpli­

wie  wartością  pożądaną,  jednak  sama  z  siebie  nie  spowo­
duje  zmian:  nigdy  nie  przemieni  nieszczęścia  w  szczęście, 
ani też nie uczyni nieudacznika człowiekiem sukcesu.

Jeśli  chcesz  zatem  polepszyć  jakość  swego życia,  nie wy­

starczy,  że  zdobędziesz  wiedzę  teoretyczną.  Musisz  także 

umieć  tę  wiedzę  wykorzystać,  a  więc  tym  samym  przyjąć 
odpowiedzialność  za  swój  los  i  przestać  obwiniać  innych  za 
niepowodzenia.  Oczywiście  wiem,  że  nie  jest  to  łatwe;  o  ileż 
bowiem  wygodniej  byłoby  zrzucić  winę  -  za  to,  że  nie  ra­
dzisz sobie w niektórych sferach życia — na rodziców, ustrój 
polityczny  i  pogodę.  Znacznie  trudniej  jest  przyznać  się 
przed sobą do lenistwa i braku wytrwałości, bo tak napraw­
dę  tylko  to  spowodowało,  że  ciągle  tkwisz  na  tym  samym 
stanowisku, a w dodatku czujesz się równie samotny i nie­
szczęśliwy jak dawniej.

Rozpatrując  ten  problem  nieco  szerzej,  dochodzimy  do 

wniosku,  że  przyjęcie  odpowiedzialności  za  własne  działa­
nia  nieuchronnie  prowadzi  do  sukcesu,  ponieważ  otwiera 
przed  nami  nowe  możliwości.  Mówiąc  o  sukcesie,  mam  na 
myśli  powodzenie  we  wszystkich  dziedzinach  życia,  a  więc 
osiągnięcie  doskonałego  zdrowia,  dobrobytu,  szczęścia  oraz 

osobistego spełnienia.

Nie  ma  właściwie  żadnych  ograniczeń,  jeśli  idzie  o  wiel­

kość sukcesu, który możesz osiągnąć, o ile oczywiście jasno 
określisz  swoje  dążenia.  Lektura  tej  książki  na  pewno  bar­
dzo  ci  pomoże,  ale  to ty  będziesz musiał  wypróbować w ży­
ciu  zaprezentowaną  tu  teorię.  Bo  tylko  ty  możesz  wykonać 
ten  najistotniejszy  krok.  Zacznij  już  teraz,  nie  czekając  na 

odpowiedni  moment,  ponieważ  -  być  może  -  taki  mo­
ment nigdy nie nadejdzie.

Uwaga: Teraz jest najlepszy moment, by wprowadzić 

w życie nowe postanowienia, a nie 1 stycznia.

Wiem, że ci się uda!

Vera Peiffer

CZĘŚĆ PIERWSZA

Władza umysłu nad materią: 

eksperyment z wahadełkiem

Zanim  zajmiemy  się  teoretycznymi  rozważaniami  na  te­

mat  zasad  działania  umysłu,  chciałabym,  byś  przeprowa­

dził następujący eksperyment.

Weź  kawałek  sznurka  i  zawiąż  na  jego  końcu  obrączkę. 

Właściwie  nie  ma  znaczenia,  jaki  to  będzie  sznurek  albo 

jaki  przedmiot  na  nim  zawiesisz:  może  to  być  nawet  klucz 

czy  długopis.  Ważne  jest  jednak,  abyś  mógł  takie  prowizo­

ryczne wahadło bez trudu przywiązać do sznurka.

Teraz  umocuj  drugi  koniec  sznurka  na  palcu  wskazują­

cym prawej dłoni, który trzymamy nieruchomo, a więc naj­

lepiej,  gdybyś  usiadł  przy  stole  i  oparł  się  na  obu  łokciach, 

jednocześnie podtrzymując prawą dłoń lewą.

Opuść powoli wskazujący palec tak, aby obrączka znala­

zła się na stole, po czym znów go ostrożnie unieś, ale przed­
miot  nie  może  się  poruszać.  Bardzo  ważne  jest,  abyś  pod­
czas tego eksperymentu nie zmieniał pozycji ręki.

Teraz  zacznij  się  wpatrywać  w  wahadełko  i  wyobraź  so­

bie,  że  odchyla  się  ono  w  lewo  i  w  prawo.  Widzisz  ten  ruch 

oczyma  wyobraźni:  w  lewo  —  w  prawo,  w  lewo  -  w  prawo. 

Powiedz  cicho  do  siebie:  z  lewej  na  prawą,  z  lewej  na  pra­
wą,  po  czym  zobaczysz,  że  przedmiot  rzeczywiście  zacznie 

się poruszać. Najpierw będzie to ledwie widoczny ruch, więc 

nie  przestawaj  sobie  wyobrażać,  jak  wychyla  się  coraz  bar­

dziej  wyraźnie,  aż  wreszcie  ujrzysz,  że  dzieje  się  tak  rów­

nież w rzeczywistości.

W tym momencie opuść jeszcze raz rękę, opierając przed­

miot  na  blacie  stołu.  Po  chwili  znów  unieś  wahadełko 
i  wyobraź  sobie,  że  zatacza  ono  koło  zgodnie  z  kierunkiem 
ruchu  wskazówek  zegara.  Zatocz  wzrokiem  taki  sam  krąg

11

background image

wokół przedmiotu i wyobraź sobie ten ruch, a po chwili za­

uważysz,  że  wahadełko  zaczyna  cię  słuchać.  Cały  czas  pa­
miętaj, abyś nie poruszał ręką.

Oczywiście,  mógłbyś  także  wyobrazić  sobie,  że  twój 

przedmiot  kręci  się  w  kierunku  przeciwnym  do  ruchu 
wskazówek  zegara  albo  na  przemian  zbliża  się  i  oddala  od 
ciebie.  Najważniejsze  jest  jednak,  że  zawsze  słucha  tego, 
co przekazuje twój umysł. Nie sądzisz, że to fascynujące?

Zanim  jednak  porzucisz  dotychczasową  pracę  i  rozpocz­

niesz  karierę  iluzjonisty,  zastanówmy  się  wspólnie,  z  ja­

kim  zjawiskiem  mamy  tu  do  czynienia.  Postanowiłeś  siłą 
woli  utrzymać  swoją  rękę  w  nie  zmienionej  pozycji,  a  jed­
nocześnie  wyobraziłeś  sobie,  że  przedmiot  zaczyna  się  po­
ruszać  w  określonym  kierunku.  Innymi  słowy,  twoja  wola 
weszła w konflikt z wyobraźnią.

Uwaga: Jeśli siła woli jest sprzeczna z wyobraźnią, 

wyobraźnia zawsze zwycięża.

Podam  ci  inny  przykład.  Zapewne  znasz  przynajmniej 

jedną  osobę,  która  nie  zdała  egzaminu  na  prawo  jazdy, 

mimo  że  podczas  prób  przedegzaminacyjnych  potrafiła  bez 
trudu  wykonać  manewr  parkowania  czy  wjazdu  do  garażu. 
Nerwowość,  którą  takie  osoby  przejawiają  w  sytuacji  egza­

minacyjnej,  wynika  właśnie  z  konfliktu  pomiędzy  siłą  woli 
a  wyobraźnią.  Wszyscy  chcą  zdać  egzamin,  chcą  dobrze 
wypaść,  ale  wyobrażają  sobie,  że  im  się  nie  uda,  wobec 
czego  -  tak  jak  w  eksperymencie  z  wahadełkiem  -  wyobra­
źnia okazuje się mocniejsza od siły woli, co w konsekwencji 

prowadzi  do  napięcia,  paniki  i  niepowodzenia  podczas  eg­
zaminu.  Po  to,  by  skutecznie  wesprzeć  swoje  życzenia, 
musisz  się  upewnić,  że  wyobraźnia  nie  jest  z  nimi  sprzecz­
na, ale o tym porozmawiamy nieco później.

Co  zatem  masz  zrobić,  jeśli  w  naszym  doświadczeniu 

z wahadełkiem nie osiągnąłeś celu i nie udało ci się wprawić 
go  w  ruch?  Może  zastanawiasz  się  w  tej  chwili,  czy  od  razu 
wyrzucić tę książkę, czy też oddać na makulaturę?

Uwaga: Nigdy się nie poddawaj.

12

Różnica pomiędzy osobą, która odniosła sukces, a tą, któ­

ra  poniosła  klęskę,  polega  na  tym,  że  ta  pierwsza  nie  zraża 

się  i  próbuje  dalej,  podczas  gdy  ta  druga  zbyt  szybko  się 

poddaje. Spróbuj zatem od nowa!

Być  może  wcale  nie  masz  zwyczaju  odwoływać  się  do 

wyobraźni,  ale  wierz  mi  -  jest  to  umiejętność,  którą  można 
opanować dzięki ćwiczeniom. Zwykle bardzo bujną wyobra­

źnię  posiadają  dzieci, a więc jeśli  czujesz, że  już ją częścio­
wo straciłeś, musisz się nauczyć ponownie z niej korzystać. 
Ta  zdolność  nigdy  całkowicie  nie  zanika  i  w  tym  względzie 

przypomina  nieco  umiejętność  jazdy  na  rowerze.  (Na  stro­
nie  30  znajdziesz  ćwiczenie,  które  pozwoli  ci  rozwinąć  wy­

obraźnię.)

Umysł podświadomy

Umysł  składa  się  z  dwóch  części,  których  układ  można 

by porównać do struktury góry lodowej: jej szczyt odpowia­
da  umysłowi  świadomemu,  a  w  głębi  ukryty  jest  umysł 

podświadomy.  Ta  pierwsza  warstwa  wspiera  nas  w  po­

dejmowaniu codziennych decyzji i asystuje w nowych sytua­
cjach,  w których  racjonalne myślenie pozwala rozstrzygnąć, 
co  powinniśmy  zrobić  i  w  jaki  sposób  mamy  tego  dokonać. 

Umysł  podświadomy  natomiast  sprawia,  że  powtarzamy 
wyuczone  zachowania,  co  w  wielu  sytuacjach  okazuje  się 
bardzo  pomocne,  ponieważ  umożliwia  człowiekowi  szybsze 
reagowanie.  Jeśli  nauczymy  się  funkcjonować  w  określo­
nych  warunkach,  będzie  nam  łatwiej  wybrać najlepsze  roz­
wiązania,  w  momencie  gdy  te  warunki  pojawią  się  po  raz 
wtóry,  ponieważ  wówczas  wykorzystamy  wiedzę,  którą  już 
posiadamy. Tak jest na przykład w sytuacji, gdy przekonu­

jemy  się,  że  drzwi  piecyka  są  gorące,  wobec  czego  musimy 
użyć  grubej  rękawicy  czy  szmaty,  aby  się  nie  poparzyć. 

Podobnie, gdy już nauczymy się zmieniać biegi w samocho­

dzie,  nie  musimy  ciągle  myśleć  o  wykonaniu  poszczegól­
nych  czynności,  ponieważ  posiadana  wiedza  pojawia  się 
w  sposób  automatyczny,  gdy  tylko  wystąpi  określona  sytu­

13

background image

acja.  Także  znając  rozkład  czcionek  na  klawiaturze  do  pi­

sania,  nie  musimy  się  ciągle  w  nie  wpatrywać,  ponieważ 
w  podświadomym  umyśle  powstał  obraz  całej  klawiatury 
i nasze palce przesuwają się po niej niemal automatycznie.

Informacje  z  umysłu  świadomego  wnikają  bezpośrednio 

do  jego  podświadomej  części.  Pomiędzy  nimi  istnieje  bar­
dzo  silny  związek.  Wszystko,  co  kiedykolwiek  widziałeś,  co 
słyszałeś  i  czego  doświadczyłeś,  jest  rejestrowane  przez 
umysł  świadomy,  a  następnie  magazynowane  w  podświa­
domości  jako  wspomnienie  składające  się  z  samego  wyda­

rzenia, a także z uczucia, które mu towarzyszyło.

Wyobraźmy  sobie,  że  zostałeś  pogryziony  przez  psa. 

Przeżyłeś  to  wydarzenie  oraz  doświadczyłeś  wszystkich 
uczuć z nim związanych, a więc szoku, bólu i lęku, po czym 
zachowałeś je w umyśle podświadomym, co wpływa na two­

je  późniejsze  zachowanie  w  podobnych  sytuacjach.  Gdy 

znów  zobaczysz  psa,  będziesz  się  zachowywał  tak,  jak  pod­
powiadają  ci  wspomnienia,  czyli  poczujesz  strach,  a  jeśli 
szok  był  szczególnie  silny,  przejdziesz  być  może  na  drugą 
stronę ulicy, aby uniknąć kontaktu ze zwierzęciem.

Podam  jeszcze  jeden  przykład.  Załóżmy,  że  ktoś  powta­

rza  ci  ciągle,  że  jesteś  do  niczego.  Może  to  być  twój  ojciec, 
matka, mąż, żona, dziewczyna czy chłopak, szef lub ktokol­
wiek  inny,  zajmujący  w  twoim  życiu  bardzo  ważne  miejsce. 
Taka  opinia  może  być  zupełnie  bezpodstawna  lub  przesa­
dzona,  ale  jeśli  usłyszysz  ją  wielokrotnie,  zostanie  zacho­

wana  w  twoim  podświadomym  umyśle,  podobnie  jak  uczu­
cie  złości,  rezygnacji  czy  przygnębienia,  które  jednocześnie 
wywoływała.

Jeśli  ta  ważna  w  twoim  życiu  osoba  ma  okazję  powta­

rzać  taką  negatywną  opinię  przez  dłuższy  czas,  to  w  końcu 
zaczniesz  myśleć,  że  rzeczywiście  jesteś  nikim  i  nie  potra­
fisz niczego dobrze zrobić, ponieważ zawsze w tych momen­
tach,  gdy  musisz  udowodnić  swoją  wartość,  otrzymujesz 
z umysłu podświadomego taką właśnie informację.

Zaczyna  się  błędne  koło:  skoro  jesteś  przekonany  o  bra­

ku  własnej  wartości,  twoje  działanie  zostaje  tej  opinii  pod­
porządkowane.  Unikasz  pewnych  sytuacji,  bo  czujesz  się 
nieudacznikiem  i  wobec  tego  rzeczywiście  ponosisz  klęskę,

14

a  więc  twoja  negatywna  samoocena  okazuje  się  zgodna 
z  prawdą,  zupełnie  jak  samospełniająca  się  przepowiednia, 

chociaż  wcześniej  czułeś  się  zapewne  zupełnie  normalnym 

i zdolnym do działania człowiekiem.

Te  dwa  przykłady  wskazują  na  istnienie  więzi  pomiędzy 

informacją  lub  wydarzeniami,  które  przeżywamy  w  sposób 
świadomy  (fakty),  a  podświadomym  magazynowaniem  tych 
doświadczeń  wraz  z  towarzyszącymi  im  uczuciami  (pa­

mięć),  oraz  późniejszym  wyborem  metod  działania  (zacho­
wanie),  gdy  ponownie  znajdziemy  się  w  tych  samych  wa­
runkach.

Jeśli  z  jakiegoś  powodu  uznajemy,  że  nie  możemy  sobie 

poradzić  z  daną  sytuacją,  nasz  umysł  podświadomy  otrzy­
muje  negatywną  informację,  zakodowuje  wspomnienie  klę­
ski i gdy ponownie pojawi się podobny układ, w sposób au­
tomatyczny  stwierdzamy,  że  nie  potrafimy  w  nim  działać. 

Takie  założenie  sprawia,  że  oczekujemy  niepowodzeń 

i  że  wyobrażamy  sobie  własną  nieudolność  w  radzeniu 
sobie  z  problemem,  a  w  rezultacie  nie  potrafimy  uniknąć 
urzeczywistnienia naszych wizji.

Uwaga:  Raz  ustalony  związek  pomiędzy  faktem, 

wspomnieniem a zachowaniem działa w spo­

sób automatyczny.

Oczywiście,  istnieje  także  możliwość,  że  nie  będziesz 

mógł  przypomnieć  sobie  samego  wydarzenia,  ale  nadal  - 
zawsze  wtedy,  gdy  pojawi  się  podobna  sytuacja,  będą 

w  tobie  odżywały  uczucia  z  nią  związane.  Być  może  zapo­
mnisz  o  tym,  że  mając  dwa  lata,  zostałeś  pogryziony  przez 
psa,  ale  twój  umysł  podświadomy  „przypomni”  ci  ten  in­

cydent,  rozbudzając  uczucie  strachu,  które  mu  towarzy­
szyło.

Nasze  uczucia  nie  są  wyssane  z  palca,  lecz  zawsze  wyni­

kają  z  konkretnych  przeszłych  zdarzeń,  które  niekiedy 
mogą  ulec  zapomnieniu.  Im  silniejsze  bowiem  było  uczucie 
towarzyszące  dawnym  przeżyciom,  tym  jest  bardziej  praw­
dopodobne,  że  zdarzenie  zostało  wyparte,  a  więc  również 
zapomniane.

15

background image

Uwaga:  Przechowywane  w  pamięci  uczucia  zawsze 

ujawniają się w zachowaniach.

Na  szczęście  istnieje  także  pozytywny  związek  pomiędzy 

wydarzeniem,  pamięcią  a  zachowaniem.  Być  może  mówio­
no ci często, że jesteś kochany, nawet wtedy, gdy popełnia­
łeś  błędy,  a  w  takim  przypadku  twój  umysł  podświadomy 
rejestrował  poczucie  bezpieczeństwa  wraz  z  informacją,  że 
ktoś  cię  kocha  niezależnie  od  okoliczności.  Posiadasz  więc 
dość  siły  i  wiary  w  siebie,  aby  odważnie  podchodzić  do  no­
wych  zadań,  nie  bojąc  się  porażki.  Wiesz  dobrze,  że  nawet 

gdy  poniesiesz  klęskę,  twoje  poczucie  bezpieczeństwa  oraz 
wiara we własne możliwości pozostaną niezachwiane.

Zauważyłeś  już  na  pewno,  że  aby  określona  informacja 

wpłynęła  na  twój  podświadomy  umysł  oraz  na  późniejsze 
zachowanie,  musi  być  ona  przekazywana  wielokrotnie  i  re­
gularnie,  a  danemu  wydarzeniu  musi  towarzyszyć  szcze­
gólnie silne uczucie.

Oto dwie refleksje, które warto zapamiętać:

Uwaga:  Im  częściej  jakaś  informacja  zostaje  po­

wtórzona,  tym  większy  ma  ona  wpływ  na 
naszą podświadomość.

Uwaga:  Im  silniejsze  są  emocje  towarzyszące  jakie­

muś  wydarzeniu,  tym  głębszy  ślad  pozosta­
wiają one w naszej podświadomości.

Co znaczy „myśleć pozytywnie”

Umiejętność  pozytywnego  myślenia  opiera  się  na  wyko­

rzystaniu  zdolności  umysłu  podświadomego  do  ulegania 
pozytywnym  sugestiom.  Z  poprzednich  stron  dowiedziałeś 
się  już,  że  informacje  zostają  przekazane  z  umysłu  świado­
mego do podświadomości.

Umysł podświadomy nie wyciąga wniosków, nie ocenia, czy 

informacja  jest  prawdziwa  czy  fałszywa,  rozsądna  czy  bez­

16

sensowna, słuszna czy bezpodstawna, lecz jedynie przecho­

wuje ją jak wierny sługa, aby w odpowiednim momencie wpły­
nąć na nasze, zgodne z tą informacją, zachowanie.

Jeśli  chcemy  wpłynąć  na  swoje  zachowanie  czy  działa­

nie,  musimy  wykorzystać  do  tego  celu  umysł  podświado­
my,  czyli  powinniśmy  regularnie  karmić  naszą  świadomość 
nowymi,  pozytywnymi  informacjami,  które  zakorzenią  się 
w  umyśle  podświadomym.  Negatywne  bowiem  myśli  wpły­
wają  na  nasz  umysł  negatywnie,  a  przetworzone  przez 
umysł  podświadomy  oddziaływują  potem  na  naszą  posta­

wę.  Musimy  zatem  zmienić  tę  zależność,  aby  nasze  zacho­
wanie miało aspekt pozytywny.

Uwaga: Twoje myśli wpływają na jakość twego życia.

W  istocie  rzeczy  to,  kim  jesteś  i  jaki  jesteś,  zależy  od 

charakteru  twoich  myśli.  Wyobraź  sobie  następującą  sytu­
ację:  jest  7.30  i  właśnie  się  obudziłeś.  W  momencie  gdy 
otwierasz  oczy,  twój  umysł  świadomy  zaczyna  powoli  pra­
cować,  a  ty  myślisz  o  dniu,  który  się  zaczyna.  Przypomi­

nasz  sobie  spotkanie,  podczas  którego  będziesz  musiał  się 
przyznać,  że  nie  rozwiązałeś  w  terminie  szczególnie  istot­
nego  problemu.  W  dodatku  po  południu  odwiedzi  cię  bar­

dzo  kłopotliwy  klient,  z  którym  właśnie  ty  będziesz  musiał 

porozmawiać.  Nadal  jest  7.30  i  nic  tak  naprawdę  się  nie 

stało, ale ty już jesteś w złym nastroju.

Słyszę,  jak  głośno  protestujesz:  „Czy  w  ogóle  ktokolwiek 

może  się  dobrze  czuć,  kiedy  musi  pracować  z  bandą  takich 
półgłówków?”, albo: „Jeśli jesteś taka mądra, to sama spró­
buj  porozmawiać  z  moim  klientem!  Zobaczysz,  że  nie  jest 
łatwo  przemówić  do  rozsądku  komuś,  kto  tylko  krzyczy 

i  nikogo  nie  słucha!”  Być  może  powiesz  mi  jeszcze  parę in­
nych  zdań,  aleja  przecież  nie  twierdzę,  że  spotkanie  będzie 
łatwe  i  przyjemne,  ani  że  twój  klient  to  najmilszy  człowiek 
pod  słońcem.  Uważam  tylko,  że  wcale  sobie  nie  pomożesz, 
jeśli  już  na  początku  dnia  wprawisz  się  w  zły  nastrój.  Mo­
żesz jedynie pogorszyć jeszcze sytuację.

Kiedy ogarnia cię zły nastrój, nie jesteś w stanie maksy­

malnie wykorzystać swoich możliwości i umiejętności. Czu­

17

background image

jesz napięcie, jesteś poirytowany i dlatego tracisz kontrolę 

nad sytuacją. Nie możesz się skoncentrować, obezwładnia 

cię przerażenie i panika. Niestety, nie są to jedyne skutki 

twego złego nastroju. Już podczas śniadania potrafisz ze­

psuć atmosferę w rodzinie, bo nie stać cię na uśmiech czy 

też więcej niż zdawkowe półsłówka. Gdy dotrzesz do pracy, 

nie będziesz umiał zdobyć się na przyjazny stosunek do 

kolegów, którzy być może złośliwie skomentują twoje za­

chowanie i zupełnie wyprowadzą cię z równowagi („Niech 

się zajmą swoimi sprawami”). W końcu okaże się, że spo­

tkanie, którego tak się obawiałeś, zostało przełożone na 

następny poniedziałek. Dla ciebie jest to prawdopodobnie 

najgorsze z rozwiązań, ponieważ twój zły nastrój i obawa 

zepsują ci cały kolejny tydzień. Jeśli zaś do spotkania doj­
dzie tego dnia, będziesz już kompletnie wyczerpany napię­

ciem, a wieczorem wrócisz do domu zupełnie załamany 

i zaczniesz się zastanawiać, czy rzeczywiście warto się 

„szarpać” za tak marne pieniądze...

Ale  w  tym  momencie  powinieneś  już  sobie  jedno  uzmy­

słowić.  Tak,  powiem  to  otwarcie:  sam  jesteś  odpowiedzial­
ny  za  to,  że  tracisz  mnóstwo  energii  i  sił  do  życia.  To  nie 
praca  cię  niszczy,  to  ty  sam  siebie  niszczysz!  Dzień  zepsuły 

ci  przecież  twoje  poranne  ponure  rozmyślania,  a  nie  sytua­
cja w pracy!

Niektóre  wydarzenia  w  życiu  są  nieuniknione,  a  ty  zu­

pełnie  nie  masz  na  nie  wpływu:  a  więc  spotkania  będą  się 
odbywały  niezależnie  od  twojej  woli,  a  twoi  klienci  będą 
czasami  nieznośni.  Możesz  jedynie  zmienić  twój  sposób 

traktowania  zdarzeń.  Jeśli  wywołasz  w  sobie  pozytywne 
nastawienie  do  nich,  nie  tylko  poczujesz  się  lepiej,  ale  tak­
że  będziesz  sprawniej  myślał  i  funkcjonował,  a  przede 
wszystkim  pozytywnie  wpłyniesz  na  otoczenie.  Ludzie  lu­
bią  towarzystwo  osób  zrelaksowanych  i  zadowolonych, 
a  twoje  pozytywne  nastawienie  na  pewno  wpłynie  na  spo­
sób, w jaki cię inni zaczną traktować.

Uwaga: Wszystko, co ofiarujesz innym, jak bume­

rang wróci do ciebie.

18

Powyższa  przestroga  sprawdza  się  zawsze  i  w  każdym 

przypadku,  zarówno  w  życiu  prywatnym,  jak  i  zawodowym. 

Prędzej  czy  później  na  pewno  zbierzesz plony z tego, co za­

siałeś.

Pozytywne  nastawienie  oznacza  otwarty  i  przyjazny  sto­

sunek  do  świata.  Nie  chodzi  oczywiście  o  to,  byś  stał  się 
czyimkolwiek  podnóżkiem,  bo  trzeba  jasno  wyrażać  swoje 

żądania  i  pragnienia,  nie  tyranizując,  rzecz  jasna,  otocze­
nia.  Pozytywne  nastawienie  jednak  pozwala  świadomie 
dostrzegać  dodatnie  strony  wydarzeń.  Nie  znaczy  to  wcale, 
że  zaczynasz  patrzeć  na  świat  przez  różowe  okulary.  Ale 
gdy myślisz pozytywnie, to lubisz siebie i swój świat, a tak­
że  wykazujesz  szczere  zainteresowanie  ludźmi,  którzy  cię 
otaczają.

Uwaga: Jeśli jesteś zainteresowany, to jesteś także 

interesujący.

Myślenie  pozytywne  oznacza  także  rezygnację  z  zamar­

twiania  się  na  rzecz  odczuwania  radości  istnienia;  wymaga 
dostrzegania  we  wszystkim  także  dobrych  stron  oraz  po­
zbycia  się  myśli  złych  i  ponurych.  Pozytywne  nastawienie 
jest  równoznaczne  z  chęcią  bycia  raczej  szczęśliwym  niż 

nieszczęśliwym,  ponieważ  dążenie  do  dobrego  samopoczu­

cia  to  twój  pierwszy  i  najważniejszy  obowiązek  wobec  sie­
bie samego.

Uwaga: Jest rzeczą najważniejszą, abyś dbał o siebie 

i dążył do osiągnięcia szczęścia.

Jeśli  uważasz,  że  powyższe  zdanie  świadczy  o  egoizmie, 

to spójrz na to pod innym kątem: jeśli nie jesteś szczęśliwy, 
to  nie  umiesz  dać  szczęścia  innym;  nie  możesz  także  być 
nikomu pomocny, nie mówiąc już o tym, że niewielkie masz 
szanse na to, by odnieść sukces w dziedzinie, którą się zaj­

mujesz.  Zastanów  się,  czy  pogrążony  w  rozpaczy  psycho­

analityk  mógłby  odwieść  swego  klienta  od  zamiaru  popeł­

nienia  samobójstwa?  Czy  niezadowolony  z  życia  akwizytor 
potrafi  sprzedać  swój  towar?  Na  pewno  również  sfrustro­

19

background image

wany  mąż  nie  jest  w  stanie  uratować  swego  zagrożonego 
małżeństwa.

Zastanów się zatem, w jakim stopniu jesteś szczęśliwy?

Dziesięciominutowe sam na sam

Spróbuj  wykonać  następujący  eksperyment:  usiądź  sa­

motnie  w  pokoju,  nie  włączaj  radia  ani  telewizji  i  zupełnie 
nic nie rób przez dziesięć minut.

Jeśli nie lubisz samego siebie, dziesięć minut bezczynne­

go  siedzenia  może  się  tobie  wydać  wiecznością.  Będziesz 
bowiem zmuszony pozostawać z własną, niezbyt pochlebną
o  sobie  samym  opinią,  co  w  rezultacie  nie  pozwoli  ci  się 
rozluźnić i choć na chwilę „wyłączyć”.

U  wielu  osób,  a  szczególnie  kobiet,  potrzeba  zrelaksowa­

nia  się  i  przebywania  w  samotności  wywołuje  poczucie 
winy. Dla nich słowo „relaks” oznacza bezczynne siedzenie
i  nic-nie-robienie,  a  pragnienie  wyłączenia  się  na  chwilę  ze 

zbiorowego  życia  jest  równoznaczne  z  przejawianiem  po­
stawy  aspołecznej  i  brakiem  troski  o  innych.  Czy  nie  tak 

właśnie  myślicie,  drogie  panie?  Jeśli  tak,  to  nadszedł  czas, 
byście tę postawę zmieniły.

Na  kolejnych  stronach  znajdziecie  ćwiczenia  pozwalają­

ce  zrelaksować  zarówno  umysł,  jak  i  ciało,  a  dalej  przed­
stawiam także analizę poszczególnych problemów.

Być  może  okaże  się,  że  zanim  opanujesz  techniki  rela­

ksacyjne,  będziesz  musiał  rozwiązać  dręczący  cię  problem. 
Wypróbuj  jednak  najpierw  ćwiczenia  rozluźniające,  ponie­
waż  pozwolą  ci  one  ocenić  własne  możliwości,  a  następnie 
powtórz  je,  gdy  uporasz  się  z  kłopotami.  Stwierdzisz  na 
pewno,  że  twoja  zdolność  do odprężania się  wzrasta w mia­
rę, jak krok po kroku pokonujesz trudności.

CZĘŚĆ DRUGA

Jakość twoich myśli

Chciałabym,  abyś  zaczął  od  zastanowienia  się  nad  tym, 

o czym i w jaki sposób rozmyślasz podczas dnia. Czy często 
odczuwasz  nienawiść,  złość,  zazdrość  lub  masz  poczucie 

winy? Będziesz musiał zdusić te destrukcyjne uczucia w za­

rodku, a potem zmienić ich charakter na pozytywny.

Jeśli  od  razu  nie  pozbędziesz  się  negatywnych  uczuć 

i  myśli,  szybko  zaczną  one  w  tobie  narastać.  Przypatrz  się 
sobie. Odkryjesz zapewne, że gdy tylko pojawia się nowa sy­
tuacja, twoją głowę zaczyna wypełniać wyłącznie negatywne 

myślenie. Musisz więc sobie postanowić, że nigdy nie będziesz 
ulegał  destrukcyjnym  przeświadczeniom.  Zawsze,  kiedy 
uznasz,  że  twoje  myśli  biegną  w  niepożądanym  kierunku, 
powiedz „STOP!” i skieruj je na właściwy, pozytywny tor.

Oto  przykłady  negatywnych  myśli  oraz  niektóre  sposoby 

przekształcania ich w myśli pozytywne:

•  Zamień własną słabość w swój atut

Myśl negatywna
„Szkoda,  że  muszę  iść  na  to  przyjęcie.  Nigdy  nie  wiem, 

o czym rozmawiać z nieznajomymi”.

Myśl pozytywna

„Cieszę  się,  że  pójdę  dziś  na  to  przyjęcie  i  nawiążę  nowe 
znajomości.  Uwielbiam  towarzystwo  i  jestem  dobrym 
słuchaczem. Inni lubią ze mną rozmawiać”.

•  Przestań być ofiarą

Myśl negatywna

„Jestem zdenerwowany, bo ciągle czekam na decyzję sze­
fa w sprawie podwyżki”.

21

background image

Myśl pozytywna
„Zasługuję  na  podwyżkę.  Dałem  szefowi  dość  czasu  na 
to,  by  podjął  decyzję,  i  dlatego  pójdę  do  niego  i  dowiem 
się, co postanowił”.

Myśl negatywna
„Jestem  niezadowolona.  Dziewczyna,  która  u  mnie 
sprząta, nigdy nie czyści okien”.

Myśl pozytywna
„Dziewczyna,  która  u  mnie  sprząta,  dobrze  się  spisuje, 
ale  zapomina  o  oknach.  Muszę  jej  uprzejmie,  lecz  otwar­
cie o nich przypomnieć”.
(Jeśli  sprzątanie  odbywa  się  podczas  twojej  nieobecności, 
zostaw  dziewczynie  karteczkę  albo  zadzwoń  do  niej.  Jeśli 

nie przekażesz jej swoich uwag, nic się nie zmieni.)

*  Zajmij się sobą

Myśl negatywna
„Życie  toczy  się  obok.  Nic  dobrego  nigdy  mi  się  nie  przy­
trafia”.

Myśl pozytywna
„To jest pierwszy dzień reszty mojego życia. Od dziś wszy­
stko jest inne. Postanowiłem sprawić sobie odrobinę przy­

jemności — pójdę na spacer albo do kina, a może zjem wy­

stawny obiad w restauracji. W końcu na to zasługuję!”

Myśl negatywna
„Jestem  skonana,  ale  nie  mogę  odpocząć,  bo  został  mi 
stos naczyń do zmywania”.

Myśl pozytywna
„Panuję  nad  sytuacją.  Sama  zdecyduję,  kiedy  umyć  na­
czynia.  Teraz  jestem  zmęczona,  więc  przede  wszystkim 
muszę odpocząć. Zasługuję na to. Zmywanie może pocze­

kać do wieczora/jutra/poniedziałku”.

•  Samoocena

Myśl negatywna
„Boję  się  tego  wystąpienia.  Wszyscy  będą  na  mnie  pa­
trzeć, a ja zupełnie stracę głowę”.

22

Myśl pozytywna
„Jestem  dobrze  przygotowany  do  tego  wystąpienia. 
Wiem,  co  chcę  powiedzieć,  i  chętnie  podzielę  się  swoją 
wiedzą  z  innymi.  Wszyscy  z  zainteresowaniem  mnie 
wysłuchają”.
(Oczywiście, jeśli  w ogóle się nie przygotujesz, nawet nie­

ustanne  myślenie  pozytywne  w  niczym  ci  nie  pomoże, 
a więc musisz wykonać wszystko to, co konieczne do osiąg­
nięcia sukcesu.)

Istnieje kilka zasad, które powinieneś wziąć pod uwagę,

aby  przywoływać  tylko  pozytywne  myśli.  Należy  przede 
wszystkim:

•  Używać pozytywnych stwierdzeń

Zamiast  myśleć:  „Nie  będę  się  bał”,  powiedz  sobie:  „Je­
stem  spokojny  i  odprężony”.  Innymi  słowy,  myśl  o  tym, 
czego pragniesz, a nie o tym, czego nie chcesz.

•  Używać czasu teraźniejszego

Jeśli to możliwe, spróbuj unikać czasu przyszłego. Powiedz 

sobie raczej: „Jestem pewny siebie, kiedy prezentuję swoje 
wnioski” niż: „Podczas wystąpienia będę spokojny i pewny 
siebie”. Twój umysł podświadomy traktuje takie sformuło­
wania dosłownie, jeśli więc rozmyślasz o wydarzeniu, któ­
re dopiero nastąpi, umysł podświadomy będzie tego wyda­
rzenia oczekiwał. A przecież dla ciebie istotne jest, byś czuł 
się  pewny  siebie  w  tej  chwili,  wówczas  bez  trudu  zacho­
wasz tę pewność również w przyszłości.

•  Powtarzać wielokrotnie nowe, pozytywne myśli

Zauważysz na pewno, że dawne, negatywne myśli od cza­
su  do  czasu  powracają,  jeśli  nie  dość  konsekwentnie  je 
eliminujesz.  Trudno  oczywiście  wyzbyć  się  starych  na­
wyków,  będziesz  więc  musiał  bardzo  uważać  i  zwalczać, 
a następnie zastępować wszelkie niepożądane skłonności. 
Przekonasz  się  jednak,  że  twoje  wysiłki  zostaną  w  końcu 

nagrodzone:  pozytywne  myśli  zaczną  pojawiać  się  nie­
mal  automatycznie,  a  konstruktywne  myślenie  stanie  się 
twoją drugą naturą.

23

background image

• Zacząć już dzisiaj

Poprzedni przykład wykazuje, że twoje poranne myśli
determinują jakość dnia. Oto kilka dalszych sposobów,
dzięki którym możesz sam go zaprogramować według
własnego planu.

•  „Cieszę  się  z  każdego  dnia, który  się zaczyna.  Czuję się 

kompetentny  w  tym,  co  robię,  a  także  otwarty  na  nowe 
pomysły.  Jestem  skuteczny  w  działaniu  i  nie  mam 
trudności z wykonaniem swoich zadań”.

•  „Lubię  siebie  oraz  swoje  otoczenie.  Współpracuję  z  in­

nymi,  jestem  konstruktywny  i  chętnie  dzielę  się  zada­
niami.  Bez  trudu  nakłaniam  otoczenie  do  współdziała­
nia”.

•  „Jestem  osobą  wyrozumiałą.  Do  problemów  podchodzę 

spokojnie,  traktując  je  jako  źródło  nowych  pomysłów. 
Dzięki nim mogę rozwinąć nowe umiejętności”.

• „Dzisiejszy dzień układa się harmonijnie. Jestem w zgo­

dzie  ze  światem,  który  mnie  otacza.  Jasno  widzę  swoje 
cele i wiem, że mogę bez trudu je osiągnąć”.

•  „Dzisiejszy  dzień  jest  piękny  i  dostarczy  mi  cudownych 

niespodzianek.  Mam  szczęście.  Przyciągam  je  do  sie­
bie jak magnes”.

To  tylko  kilka  przykładów.  Wybierz  ten,  który  najbar­

dziej  ci  odpowiada,  albo  wykorzystaj  kilka  jednocześnie. 
Możesz  je  także  zmodyfikować,  tak  aby  odpowiadały  two­
im  indywidualnym  potrzebom.  Pamiętaj  jedynie  o  stoso­
waniu reguł z poprzedniej strony.

Być  może  postanowisz  spisać  swoje  pozytywne  myśli  na 

kartce  papieru  i  będziesz  je  odczytywał  kilka  razy  w  ciągu 
dnia.  Po  pewnym  czasie  na  pewno  nauczysz  się  ich  na  pa­
mięć.  Powtarzaj  je  często,  a  wówczas  na  pewno  pozostaną 
na stałe w twoim podświadomym umyśle.

Jedno  ostrzeżenie:  gdy  zaczniesz  powtarzać  takie  pozy­

tywne  hasła,  możesz  poczuć  się  raczej  niezręcznie.  Będziesz 
sobie  na  przykład  mówił:  „Dziś  jest  piękny  dzień”,  a  ten 
mały,  złośliwy  duszek  w  tobie  zakpi:  „Nieprawda,  wcale  nie 

jest! Przecież pada i zupełnie nie masz ochoty iść do pracy!”

Takie  negatywne  reakcje  mogą  na  początku  zjawiać  się 

dość często.  Wydaje ci się, że  odzywa się  w tobie stara taś­

ma,  która  zakłóca  twoje  nowe  myśli  („Kogo  ty  oszukujesz? 

Przecież  widzisz,  że  ten  dzień  wcale  nie  jest  cudowny!”)  Na 

początku  możesz  mieć  ochotę  zrezygnować  z  tej  wewnętrz­
nej  walki,  bo  przecież  nikt  nie  lubi,  by  go  wyśmiewano,  ale 
ponieważ  należysz  już  do  grona  osób  myślących  pozytyw­

nie, wierzę, że się nie poddasz.

Aby pomóc ci w pokonaniu tych początkowych trudności, 

proponuję  następującą  taktykę:  spróbuj  udawać,  że  jesteś 
kimś  innym,  osobą  pewną  siebie  i  stanowczą,  spokojną 
i  opanowaną.  Wybierz  jakąś  postać  i  przyjmij  na  chwilę,  że 
nią  jesteś.  Możesz  nawet  na  chwilę  zamienić  się  w  Super­
mana:  on  nigdy  się  nie  zastanawia,  czy  jego  skrzydlaty  ko­

stium  rzeczywiście  w  porę  okryje  mu  ciało,  czy  też  będzie 

musiał stawić czoło przeciwnościom ubrany jedynie w krót­
kie majteczki. Zostań więc choć na chwilę Supermanem, bo 

dzięki  niemu  będziesz  mógł  zwalczyć  swoje wewnętrzne  ne­
gatywne przyzwyczajenia. Działaj w sposób stanowczy i bądź 

pewny siebie, nawet jeśli twoje uczucia bardzo ci w tym prze­

szkadzają.  Pamiętaj,  że  rozsądnie  czynisz,  usiłując  zmienić 
swój  sposób  myślenia  na  pozytywny.  Pierwszy  krok  w  tym 
kierunku  należy  wyłącznie  do  ciebie:  zanim  bowiem  poka­
żesz  innym  swój  nowy  pozytywny  wizerunek,  musisz  naj­

pierw sam w niego uwierzyć. A oto, co możesz zrobić:

•  Stań przed lustrem i uśmiechnij się do siebie.
•  Powiedz  do  siebie  głośno,  że  od  dziś  wszystko  zmienia 

się na lepsze.

•  Powiedz,  że  zaczynasz  wszystko  od  nowa.  Cokolwiek  lu­

dzie o tobie dotychczas myśleli, teraz już się nie liczy. Od 
tej  pory  ty  sam  decydujesz,  w  jaki  sposób  o  sobie  my­
śleć. Pamiętaj, że postanowiłeś myśleć dobrze.

•  Powtarzaj  swoje  nowe  motto,  nawet  jeśli  ktoś  zepchnie 

cię  na  koniec  kolejki  w sklepie. Wcale się nie oszukujesz, 
trwając  przy  swoim  nowym,  pozytywnym  sposobie  my­
ślenia.  Dbasz  jedynie  o  zachowanie  energii,  której  nie 
chcesz  tracić  na  błahe  potyczki.  Musisz  jej  mieć  w  sobie 

wystarczająco  dużo  w  chwili,  kiedy  pojawi  się  prawdzi­
wie istotne wyzwanie.

24

25

background image

Jak dotrzeć

do umysłu podświadomego

Umysł  podświadomy  to  nie  tylko  miejsce  przechowywa­

nia  uczuć  i  wspomnień,  ale  także  źródło  wartości  nie­
uchwytnych,  takich  jak  kreatywność,  inspiracja  oraz  po­
mysły.

Inspiracja  pojawia  się  nagle  i  niespodziewanie,  ukierun­

kowując  twoje  działanie.  Podobnie  jest  z  pomysłami,  które 
miewasz  najczęściej  wtedy,  kiedy  się  ich  nie  spodziewasz, 
a  dzięki  którym  w  ciągu  sekundy  rozwiązujesz  problem, 
nad  którym  rozmyślałeś  od  tygodni.  Twój  umysł  podświa­

domy pomaga ci znaleźć rozwiązanie.

Jeśli  jesteś  artystą,  twój  umysł  podświadomy  dostarcza 

ci  inspiracji  oraz  twórczych  pomysłów,  które  wykorzystu­

jesz  w  swoich  kolejnych  dziełach.  Wykonywanie  zawodu 

związanego  z  twórczością  artystyczną  w  znacznie  więk­
szym  stopniu  ułatwia  dotarcie  do  umysłu  podświadomego 

niż inne zawody związane chociażby z pracą biurową. W ta­
kim  środowisku  bowiem  kreatywność  jest  najczęściej  war­
tością  niepożądaną,  ponieważ  może  stanowić  zagrożenie 
dla pozycji szefa oraz zakłóca ustalone formy urzędowania.

Dobre  pomysły  nie  zawsze  są  wykorzystywane  i  na  pew­

no  sporo  osób  wie  z  własnego  doświadczenia,  że  każdy  do­
bry  pomysł  znajdzie  przynajmniej  dziesięciu  przeciwników. 
Wynika  to  często  z  rutyny,  która  ustanawiając  niepotrzeb­
ne  ograniczenia,  czyni  życie  uciążliwym  i  zdecydowanie 
bardziej nudnym.

W  dzisiejszych  czasach  znacznie  przeceniamy  rolę  umy­

słu  racjonalnego  (który,  jak  pamiętasz,  stanowi  jedynie 
część  naszego  potencjału),  natomiast  nie  doceniamy  zna­
czenia  podświadomości.  Na  ogół  wierzymy  jedynie  w  to,  co 
możemy  wziąć  do  ręki  i  zobaczyć,  zważyć  i  zmierzyć,  oraz 
w  to,  co  zostało  opisane  w  tabelach  wypełnionych  cyframi 
i  co  potwierdzają  dane  uzyskane  z  doświadczeń.  Kreatyw­
ność,  inspiracja  oraz  dobre  pomysły  są  zwykle  oceniane 
dość  nisko  (wyjątek  stanowią  przypadki,  w  których  dzięki, 
tym  wartościom  można  zarobić  dużo  pieniędzy),  a  ponie­

waż  nie  można  ich  zważyć  ani  zmierzyć,  to  dla  świata  ze­
wnętrznego  one  po  prostu  nie  istnieją.  A  jednak,  gdy  za­

czynamy  na  ten  temat  rozmyślać,  zauważamy,  że  wszyst­

ko, co w dziejach ludzkości zostało dokonane, zaczęło się od 
pomysłu.  Ktoś  kiedyś  wykorzystał  własną  intuicję  i  założył 
firmę,  w  której  teraz  pracujesz.  Komuś  kiedyś  przyszedł  do 
głowy  pewien  pomysł  i  zaczął  budować  pierwszy  w  świecie 

samochód.  Podobnych  przykładów  można  by  wymieniać 

bezz liku.

Uwaga: Każdy sukces zaczyna się od pomysłu.

Zastanów  się  nad  tym.  Co  sprawiło,  że  kupiłeś  tę  książ­

ko? Może zobaczyłeś tytuł albo zaintrygowała cię okładka,

a  potem  przyszło  ci  do  głowy,  że  mógłbyś  rozwiązać  jeden 

ze swoich problemów? Prawdopodobnie spojrzałeś na spis
treści,  szukając  w  nim  rozdziału,  który  dotyczyłby  twojej 
sytuacji,  a  przeczytawszy  może  pół  strony,  podjąłeś  wre­
szcie decyzję o zakupie.

Pomysły  zjawiają  się  zupełnie  przypadkowo.  Nie  można 

ich na siłę sprowokować. Im bardziej starasz się coś wymy­
ślić, tym  mniej ci się  to udaje.  Im bardziej  zmuszasz się do 
tego

 

siłą  woli,  tym  bardziej  zmniejszają  się  twoje  szanse 

na to, że dotrzesz do swego podświadomego umysłu. Pomy­

sły  przychodzą  do  głowy  przeważnie  wtedy,  gdy  myślisz 

o czymś zupełnie innym.

Podobnie  intuicja  -  też  nie  ma  nic  wspólnego  z  siłą  woli. 

Intuicja to siła, która ukierunkowuje twoje działanie w spo­
sób  pozornie  irracjonalny,  a  jednak  -  jak  się  często  okazu­
je bardzo skuteczny.

Twój  umysł  podświadomy  funkcjonuje  nieprzerwanie, 

nawet  wtedy,  gdy  przestaniesz  myśleć,  on  nadal  nad  nią 
pracuje.  W  momencie  kiedy  się  zrelaksujesz,  wsłuchując 
w  swój  wewnętrzny  głos,  podświadomość  podsunie  ci  roz­

wiązanie.  Może  się  to  zdarzyć  zarówno  podczas  dnia,  jak 
i w trakcie snu (chociaż prawdopodobnie w utajonej formie).

Sen uwalnia od nagromadzonego w ciągu całego dnia lęku 

i strachu. Jest także źródłem odnowionej energii, która po­
zwala nam każdego dnia zaczynać życie od nowa.

26

27

background image

Po  to  jednak,  by  w  pełni  wykorzystać  możliwości,  jakich 

dostarcza  podświadomość,  trzeba  w  sobie  rozwinąć  umie­

jętność  słuchania  „wewnętrznego  głosu”.  Najważniejsze, 

aby  nauczyć  się  kontrolować  umysł  racjonalny,  w  przeciw­
nym  bowiem  razie  z  łatwością  „zagłuszy”  on  swój  podświa­
domy  odpowiednik.  Ciągłe  zamartwianie  się  i  zagłębianie 

w  destrukcyjnych  myślach  uniemożliwia  odbiór  jakichkol­
wiek  konstruktywnych  sygnałów  wysyłanych  przez  pod­
świadomość.

Jeśli  chcesz  wykorzystać  własną  intuicję  i  twórcze  my­

ślenie,  musisz  nauczyć  się  wyciszać  swój  umysł  świadomy 
choćby tylko częściowo. Czasami robisz to w sposób zupeł­
nie  naturalny  i  dla  ciebie  samego  niezauważalny,  jak  na 
przykład  wtedy,  gdy  na  chwilę  odrywasz  się  od  pracy  i  pa­
trzysz  nieruchomym  wzrokiem  za  okno,  choć  wcale  nie  za­
uważasz  tego,  co  dzieje  się  na  zewnątrz  i  nie  docierają  dc 
ciebie  bodźce  ze  świata  zewnętrznego.  Myślisz  tylko  inten­
sywnie  o  czymś,  co  niemalże  dostrzegasz  przed  swoimi 
oczami i prawie jesteś w stanie tego dotknąć. W takich wy­
padkach  wchodzisz  w  sferę  snu  na  jawie,  ponieważ  twój 
racjonalny  umysł  staje  się  trochę  ospały  i  pozwala  ci  wów­
czas  odbierać  wszystkie  myśli  i  uczucia,  które  akurat  się 
pojawią.  Gdy  zagłębiasz  się  w  marzenia,  jesteś  całkowicie 
nimi  pochłonięty  i  przeważnie  siedzisz  nieruchomo.  Może 

tak się zdarzyć jedynie wtedy, gdy nie pochłaniają cię zmar­
twienia.  Jeśli  pojawi  się  jakaś  destrukcyjna  myśl,  zaczy­
nasz  się  denerwować.  Twój  racjonalny  umysł  zakłóca  ci 

spokój,  wobec  tego  musisz  go  kontrolować,  aby  w  pełni 

wykorzystać  możliwości,  jakich  dostarcza  ci  podświado­
mość.

Chciałabym,  abyś  spróbował  wykonać  następujące  ćwi­

czenia, dzięki którym będziesz mógł:

• ocenić swoją zdolność do relaksacji;
• uświadomić sobie różnicę pomiędzy stanem rozluźnienia

i napięcia;

• dotrzeć do umysłu podświadomego.

ĆWICZENIE ODDECHOWE

•  Zajmij wygodną pozycję siedzącą lub leżącą.
•  Rozprostuj  ręce  i  nogi  -  skrzyżowanie  ich  wytwarza  fi­

zyczne napięcie.

Uwaga: Napięcie fizyczne wywołuje 

napięcie 

psy­

chiczne.
Napięcie  psychiczne  jest  przyczyną  napięć
 
fizycznych.

•  Połóż jedną dłoń na brzuchu, tuż powyżej pępka.
•  Odszukaj  główne  miejsca  kumulacji  napięcia  i  świado­

mie je rozluźnij:

zwolnij napięcie w żuchwie, 
odpręż ramiona,

 rozewrzyj zaciśnięte pięści.

•  Zamknij  oczy  i  myśl  jedynie  o  tym,  jaką  przyjąłeś  pozy­

cję.  Pomyśl  przez  chwilę  o  swojej  głowie,  potem  o  ramio­

nach, tułowiu i nogach.

•  Wykonaj  dziesięć  oddechów,  wsłuchując  się  w  nie  zara­

zem. Nie rób nic poza tym. Nieważne, czy będziesz oddy­
chał  powoli  czy  szybko;  istotne  jest  jedynie,  byś  się  na 
oddechu skoncentrował.

•  Teraz wykonaj kilka głębszych oddechów. Pamiętaj o tym, 

by  w  trakcie  wdechu  powietrze  docierało  do  brzucha. 

Jeśli zrobisz to prawidłowo, ręka na twoim brzuchu unie­

sie  się.  Gdy  wykonasz  wydech,  brzuch  zmniejszy  się, 
a twoja dłoń obniży się wraz z nim.

•  Wykonaj  dziesięć  głębokich  oddechów  brzusznych  i  za 

każdym  razem  spróbuj  zatrzymać  powietrze,  licząc  do 
pięciu, a następnie wykonaj wydech.

•  Teraz powróć do normalnego sposobu oddychania.
•  Ostrożnie  napnij  wszystkie  mięśńie,  a  gdy  będziesz  je 

znów  rozluźniał,  otwórz  oczy.  Powinieneś  teraz  odczu­
wać fizyczne wyciszenie i spokój.

28

29

background image

Gdy masz trudności...

Czy  nie  potrafisz  „wypchnąć”  brzucha  podczas  głębokiego  wde­

chu?

Nie  zamykając  oczu,  spróbuj  wypchnąć  i  zaokrąglić  swój 

brzuch,  wykorzystując  do  tego  celu  wyłącznie  swoje  mię­
śnie.  Trzymaj  rękę  na  brzuchu,  abyś  wiedział,  co  się  wtedy 
dzieje.  Teraz  spróbuj  nie  tylko  napiąć  i  wypchnąć  mięśnie 
brzucha,  ale  także  wciągać  jednocześnie  powietrze.  W  koń­
cu  zdecyduj  się  raz  jeszcze  wykonać  głęboki  wdech  i  po­
zwól,  by  tym  razem  jedynie  ucisk  wdychanego  powietrza 
wypychał twoje mięśnie.

Czy  po  skończonym  ćwiczeniu  stwierdzasz,  że  nie  jesteś  zrela­

ksowany?

Czy  jesteś  czymś  bardzo  zmartwiony?  Jeśli  masz  jakiś 

problem,  to  może  ci  on  przeszkadzać  w  koncentracji,  a  tym 

samym  w  przeprowadzeniu  ćwiczenia.  Jest  to  jednak  zja­

wisko  zupełnie  normalne.  Nie  powstrzymuj  napływu  my­
śli,  ponieważ  opór,  jaki  stawiasz,  będzie  wywoływał  napię­
cie.  Powiedz  sobie  jedynie:  „Czuję,  że  jestem  czymś  zmar­

twiony,  ale  to  jest  normalne.  Zaraz  po  wykonaniu  ćwi­
czenia  zajmę  się  tym  problemem.  Teraz  jednak  będę 
kontynuował  moje  ćwiczenie”.  Powtarzaj  to  sobie  za  każ­
dym  razem,  gdy  stwierdzisz,  że  natrętne  myślenie  o  włas­
nych  kłopotach  i  zmartwieniach  przeszkadza  ci  w  ćwicze­
niu.

A  może  za  bardzo  starasz  się  rozluźnić?  Nie  próbuj  być 

doskonały.  Ćwiczenie,  które  proponuję,  na  pewno  nie  sta­
nowi  panaceum  na  wszystkie  twoje  problemy.  Pozwala  ci 

jedynie pozbyć się fizycznego napięcia, które, być może, od­

czuwasz,  a  więc  nie  oczekuj,  że  dzięki  niemu  przejdziesz 
w  stan  uśpienia  i  uwolnisz  się  od  zmartwień.  Wykonywa­
nie  tego  ćwiczenia  pozwoli  ci  oderwać  się  na  chwilę  od  co­
dzienności i nie licz na nic więcej.

Uwaga: Im usilniej starasz się zrelaksować, tym go­

rzej ci to wychodzi.

30

Czy  złościsz  się  na  siebie,  bo  nie  potrafisz  się  całkowicie 

zrelaksować?  Czy  trudno  ci  pogodzić  się  z  faktem,  że  nie 

jesteś  mistrzem  we  wszystkim,  co  robisz?  Czy  dajesz  z  sie­
bie  wszystko,  a  nawet  jeszcze  więcej,  we  wszystkich  swoich 

przedsięwzięciach  i  poczynaniach?  Jeśli  odpowiedziałeś 
twierdząco  na  te  pytania,  to  wielki  czas,  abyś  zaczął  trak­
tować siebie bardziej wyrozumiale.

W  tej  chwili  jesteś  przesadnie  krytyczny  i  niecierpliwy, 

czyli  -  innymi  słowy  -  nieprzyjazny  w  stosunku  do  samego 
siebie.  Tak  być  nie  może!  Zasługujesz  na  chwilę  wy­
tchnienia.  Masz  prawo  do  błędów  i  wad,  tak  zresztą  jak 

wszyscy  inni  ludzie.  Bądź  dla  siebie  kochającym  ojcem 
i  troskliwą  matką:  potrzebujesz  ciepła  i  czułości  tak  samo 

jak  dziecko.  Teraz  znów  spróbuj  wykonać  ćwiczenie.  Zoba­

czysz, że tym razem na pewno będzie lepiej.

Możesz  wykonywać  to  ćwiczenie  wszędzie:  w  autobusie, 

tramwaju  czy  w  kolejce  do  lekarza;  zarówno  wtedy,  gdy 

jesteś  zmęczony  i  nie  masz  czasu  na  drzemkę,  jak  i  wów­

czas,  gdy  życie  dostarcza  ci  zbyt  wielu  napięć.  Odpowiedni 
sposób  oddychania  złagodzi  niepokój,  pozwoli  ponownie 
naładować akumulatory i rozjaśni ci umysł.

Głębokie  oddychanie  powoduje,  że  całe  płuca  (a  nie  tylko 

ich  szczyty)  wypełniają  się  powietrzem,  a  wówczas  do 
krwiobiegu  dostarczana  jest  większa  ilość  tlenu  niezbęd­

nego m.in. do prawidłowego funkcjonowania mózgu. Ponad­
to głęboki oddech rozluźnia mięśnie brzucha i splot słonecz­
ny,  czyli  ten  obszar,  w  którym  koncentruje  się  duża  liczba 
włókien  nerwowych.  Dzięki  relaksacji  splotu  słonecznego 
możliwe  jest  prawidłowe  funkcjonowanie  organów  we­
wnętrznych.  Oddychając  głęboko,  osiągasz  stan  fizycznej 
harmonii.

PSYCHICZNE WAKACJE

•  Spróbuj  wykonać  to  ćwiczenie  bezpośrednio  po  ćwicze­

niu  oddechowym  lub  też  wybierz  taki  moment,  w  któ­
rym  czujesz  się  zrelaksowany.  Zanim  bowiem  nauczysz 

się  wykorzystywać  psychiczne  wakacje  w  nie  sprzyjają­

31

background image

cych  okolicznościach,  będziesz  musiał  potrenować  w  ta­
kich  warunkach,  które  nie  wywołują  u  ciebie  stresu. 
A  więc  perfekcjoniści  powinni  okazać  sobie  wielką  wyro­
zumiałość przy pierwszych próbach.

•  Wybierz wygodną dla siebie pozycję i zamknij oczy.
•  Na  początku  przypomnij  sobie,  jak  wygląda  twoja  torba 

podróżna  czy  walizka. Oczami wyobraźni  zobacz, jak  sie­

dzisz  na  swoim  łóżku,  spakowany  i  gotowy  do  drogi.  Pa­
trząc  na  walizkę,  powtórz  sobie  słowo  „wakacje”.  Wpro­

wadź  się  w  urlopowy  nastrój,  zobacz  w  wyobraźni  całą 

scenę i poczuj na nowo podniecenie związane z wyjazdem 
do  wymarzonego  miejsca  wypoczynku.  Niech  pieniądze 
nie  będą  dla  ciebie  przeszkodą  -  im  droższe wczasy sobie 

wymyślisz, tym lepiej.

•  Jesteś gotowy do drogi. Zamknij walizkę. Jedziesz na lot­

nisko,  dworzec  kolejowy  albo  do  portu  (nie  muszę  doda­
wać,  że wynająłeś  limuzynę) i wsiadasz do samolotu, po­
ciągu lub na statek.

•  Docierasz do celu swej podróży. Jest tu przepięknie i lu­

ksusowo - właśnie tak, jak sobie wymarzyłeś. W wyobraź­
ni  przyjrzyj  się  dokładnie  każdemu  szczegółowi  -  górom, 
morzu, plaży czy drzewom.
Widzisz siebie wędrującego po okolicy, doceniasz jej pięk­
no;  czujesz  podniecenie,  ponieważ  znalazłeś  się  w  tak 
pięknym  otoczeniu.  Wyobraź  sobie,  że  tam  jesteś;  wejdź 
w  swoje  marzenie;  poczuj  doskonałość  tego  przeżycia; 
ciesz się swoimi psychicznymi wakacjami.

•  Gdy  będziesz  gotów  do  powrotu,  po  prostu  napnij  wszy­

stkie  mięśnie,  po  czym  znów  je  rozluźnij  i  otwórz  oczy. 
I  zostaw  ten  uśmiech  na  swojej  twarzy  -  przecież  tak 
dobrze z nim wyglądasz!

Gdy masz trudności...

Czy trudno ci przywołać obraz idealnych wakacji?

Być  może  od  dłuższego  czasu  nie  wykorzystywałeś  swo­

jej  wyobraźni,  przez  co  twój  umysł  stał  się  nieco  „leniwy”? 

Po to, by przywrócić dawną umiejętność fantazjowania,

32

możesz  przeprowadzić  ćwiczenie  z  jakimkolwiek  przedmio­
tem  znajdującym  się  w  twoim  najbliższym  otoczeniu.  Wy­

bierz  więc  roślinę,  obraz  czy  aparat  telefoniczny  i  przyjrzyj 
się im dokładnie, starając się zapamiętać każdy detal.

Następnie  zamknij  oczy  i  opisz  przedmiot,  wymieniając 

możliwie  najwięcej  szczegółów.  Znów  otwórz  oczy  i  porów­

naj  swój  opis  z  rzeczywistością.  Im  częściej  będziesz  wyko­

nywał  to  ćwiczenie,  tym  łatwiejszy  stanie  się  proces  wyo­
brażeniowy.  Fakt,  że  pamiętasz  określone  szczegóły,  ozna­
cza,  że  twój  umysł  stworzył  obraz  tej  rzeczy,  a  po  to,  byś 

mógł  coś  opisać,  musisz  to  sobie  najpierw  wyobrazić.  Roz­
wijanie wyobraźni w sposób automatyczny udoskonala tak­
że pamięć.

Czy jest ci trudno cieszyć się z wakacji?

Co  sprawiło,  że  nie  potrafiłeś  odczuwać  radości  z  wy­

jazdu?  Czy  masz  kłopoty  z  wyobrażeniem  sobie  czegoś,  co 

jest  w  pełni  doskonałe  i  bez  zastrzeżeń  przyjemne?  Być 

może  chcesz  mi  powiedzieć,  że  ćwiczenie  nie  przystaje  do 

rzeczywistości,  bo  kiedy  ostatnio  pojechałeś  nad  morze, 
wylądowałeś  w  brudnym  i  zaśmieconym  pokoju  tuż  przy 

ruchliwej  ulicy,  a  w  dodatku  zginął  ci  wtedy  aparat  foto­
graficzny,  który  niebacznie  zostawiłeś  w  hotelu.  No  cóż,  je­
śli  taka  jest  twoja  reakcja,  to  pewnie  nie  do  końca  zrozu­

miałeś sens tego ćwiczenia.

Wszyscy  wiemy,  że  życie  nie  jest  doskonałe:  zawsze  bę­

dziemy  przeżywać  wzloty  i  upadki  oraz  potykać  się  o  nie­

przewidziane  przeszkody.  I  tak  już  jest,  niezależnie  od  tego, 

czy  nam  się  to  podoba  czy  nie.  "W  żaden  sposób  nie  jesteś­

my  w  stanie  zapobiec  nieoczekiwanym  wydarzeniom  w  na­
szym  życiu,  ale  możemy  zmienić  sposób,  w  jaki  na  nie  re­
agujemy.

To  od  nas  zależy,  czy  będziemy  widzieć  każdy  problem 

w  świetle  pozytywnym  czy  negatywnym.  To  do  nas  należy 
wybór  pomiędzy  życiem  szczęśliwym  a  pełnym  zgryzot. 

Niezależnie  jednak  od  tego,  co  postanowimy,  kłopoty  i  tak 
nas  nie  ominą.  Możemy  zatem  siedzieć  w  kącie  przygnę­

bieni  i  zrezygnowani,  czekając  na  kolejną  klęskę  i  narzeka­

jąc na życie, które nas nie oszczędza, albo odważymy się

33

background image

stawić  czoło  problemom,  kiedy  się  pojawią,  i  rozwiążemy  je 

tak,  jak  potrafimy  najlepiej.  Trzeba  zawsze  pamiętać,  że 
za  chwilę  wszystko  może  znów  wrócić  do  normy  i  dlatego 
warto cieszyć się życiem w każdej sytuacji.

Psychiczne  wakacje  można  na  pewno  określić  jako  ćwi­

czenie  „odlotowe”,  ale  tak  właśnie  zostało  ono  pomyślane. 
Podobnie  jak  głębokie  oddychanie,  psychiczne  wakacje  po­
zwalają zrelaksować ciało i umysł, odzyskać utraconą ener­

gię,  a  także  zdystansować  się  do  codziennych,  rutynowych 
zajęć.  W  rezultacie  czujesz  się  odświeżony  i  odzyskujesz 
dobry  humor.  Taki  zresztą  jest  cel  tego  ćwiczenia,  a  mo­
żesz  go  osiągnąć  jedynie  wtedy,  gdy  oczyma  wyobraźni  uj­

rzysz coś naprawdę pięknego.

Określenie indywidualnej drogi 

do sukcesu

W  życiu  każdy  otrzymuje  to,  na  co  sobie  zasłużył,  ale 

jedynie ci, którzy odnieśli sukces, potrafią się do tego przy­

znać.  Nie  ma  takiej  instytucji  -  ani  w  niebie,  ani  na  ziemi  - 

która  przydzielałaby  porcje  sukcesu  jedynie  nielicznym 
wybrańcom.  Każdy  z  nas  musi  więc  nie  tylko  świadomie 
dążyć  do  szczęścia  i  sukcesu,  ale  także  wytrwale  nad  tym 

pracować.

Niektórzy  uczestnicy  moich  warsztatów  twierdzą,  że  ich 

życiem  rządzi  otoczenie,  że  wszystko  zależy  od  sytuacji  fi­

nansowej, od partnera, szefa czy rodzaju wykonywanej pra­
cy, i że w związku z tym nie mają żadnej nadziei na zmianę 

tej  sytuacji,  a  tym  samym  na  sukces.  Wszystkie  czynniki 
zewnętrzne  wydają  im  się  tak  przytłaczające,  że  każda  pró­
ba  zmiany  męczących  układów  z  góry  skazana  jest  na  nie­

powodzenie.

Gdy  pytam  ich,  co  dokładnie  zrobili,  aby  swój  cel  osią­

gnąć,  okazuje  się,  że  albo  w  ogóle  nie  kiwnęli  palcem,  po­
nieważ i tak nie wierzyli w szanse powodzenia, lub też stra­
cili  odwagę  po  pierwszej,  niezbyt  zresztą  stanowczej  pró­

bie,  a  następnie  zrezygnowali  z  dalszych  wysiłków,  mimo

34

że  świat  zewnętrzny  wcale  nie  stawiał  przed  nimi  takich 
przeszkód, jakich początkowo się spodziewali.

Perspektywa  dokonania  zmian  może  się  wydawać  prze­

rażająca  i  dlatego,  mimo  iż  twoja  obecna  sytuacja  nie  jest 
najlepsza,  wolisz  tkwić  w  dotychczasowych,  dobrze  zna­
nych  układach,  niż  ryzykować  odkrywanie  nieznanego 
lądu,  w  którym  wiele  złego  może  się  zdarzyć.  Podobne  od­
czucia  miewasz  czasami  w  poczekalni  u  dentysty,  kiedy 
nagle  przestaje  cię  boleć  ząb  i  stwierdzasz,  że  właściwie 

niepotrzebnie  zawracasz  lekarzowi  głowę.  Albo  wtedy,  kie­

dy  musisz  skrytykować  swego  kolegę  w  pracy  i  wynajdu­

jesz  tysiąc  różnych  spraw,  którymi  niezwłocznie  powinie­
neś  się  zająć,  ponieważ  tak  naprawdę  obawiasz  się  jego 
reakcji...

Podobnie jest ze wszystkimi zmianami w życiu. Obawiamy 

się ich i staramy się ich uniknąć, nawet wtedy, gdy wiemy, że 

rezultaty tych zmian mogłyby okazać się dla nas pozytywne. 
Pociąga nas perspektywa sukcesu, ale odstrasza droga, która 

do niego prowadzi. Modlimy się zatem, by Bóg pozwolił nam 

wreszcie schudnąć, chociaż życzylibyśmy sobie, aby odbyło się 
to bez naszych wyrzeczeń.

Wprowadzenie  zmian,  na  lepsze  wymaga  opanowania 

nowych umiejętności. Nie zawsze jest to proste, ale na pew­
no  bardzo  przyjemne,  ponieważ  efektem  procesu  uczenia 

się  jest  wzmocnienie  poczucia  własnej  wartości  i  pewności 
siebie.  Po  pewnym  czasie  stwierdzisz  także,  że  łatwiej  so­
bie radzisz w trudnych sytuacjach, jako że mniej czasu po­
święcasz  na  zamartwianie  się,  a  więcej  na  działanie.  Za­

miast  więc  zwlekać  z  decyzją  i  podjęciem  odpowiednich 
kroków,  stawiasz  czoło  trudnościom  i  działasz.  Odkładając 
rozwiązanie  problemów  na  później,  nie  pozbywasz  się  ich, 
a  jedynie  pogarszasz  sytuację,  ponieważ  czas  działa  na 
twoją niekorzyść.

Nie  ma  sensu  odkładać  na  później  pracy  nad  własnym 

szczęściem. Kiedy chodziłeś do szkoły, mówiłeś sobie: „Będę 
szczęśliwy,  gdy  tylko  stąd  wyjdę”.  Po  maturze  zaś  czekałeś 

na  koniec  studiów,  a  potem  na  moment,  w  którym  znaj­

dziesz  pracę.  Wtedy  miałeś  być  szczęśliwy.  Ale  okazało  się, 

że do szczęścia potrzebna ci żona i dom, a teraz czekasz, aż

35

background image

dzieci  się  usamodzielnią.  Wtedy  będziesz  szczęśliwy.  Za­
nim  zdążysz  się  zorientować,  dopadnie  cię  starość  i  stwier­
dzisz,  że  dotarłeś  do  końca  swej  drogi.  Wielu  z  nas  całe 
życie  czeka  na  „wielkie  szczęście”  i  nie  zauważa  tych  ma­

leńkich,  niepozornych,  radosnych  chwil,  które  zdarzają  się 
każdego dnia.

Nie  pozwól  więc,  aby  i  twoje  życie  okazało  się  wiecznym 

oczekiwaniem.  Zacznij  już  teraz  cieszyć  się  codziennością. 
Gdy docenisz to, co dzieje się tu i teraz, a jednocześnie prze­
staniesz rozdrapywać przeszłość i oczekiwać cudów w przy­
szłości,  odkryjesz  wokół  siebie  mnóstwo  rzeczy  i  zdarzeń, 
które  sprawiają  ci  radość.  Musisz  jedynie  zacząć  ich  cier­
pliwie szukać, a wtedy okaże się, że jest ich aż nadto wiele. 

Uwierz,  że  to  właśnie  dzisiejszy  dzień  przyniesie  ci  szczę­

ście, a na pewno się nie rozczarujesz. To sprawdzona i sku­

teczna metoda.

Największym  wrogiem,  który  stoi  na  twojej  drodze  do 

lepszego,  nowego  życia,  jest  prawdopodobnie  (oprócz  ciebie 
samego)  przyzwyczajenie.  W  niektórych  sytuacjach  wyko­
nujemy  określone  czynności  i  myślimy  o  różnych  zjawi­
skach  w  taki  sposób,  że  nasze  reakcje  stają  się  niemal  au­

tomatyczne  i  dlatego  tak  trudno  je  zmienić.  Jeśli  przyzwy­
czajenie  jest  dość  jasno  określone  i  oczywiste  (np.  palenie 
papierosów  lub  pochłanianie  zbyt  wielu  słodyczy),  wówczas 
zapewne  stwierdzimy,  że  zerwanie  z  nim  jest  całkowicie 
realne  i  możliwe,  szczególnie,  jeśli  to  ostatni  dzień  roku, 
a wokół leje się szampan.

Zerwanie  natomiast  z  nawykiem  zamartwiania  się  lub 

hamowania  złości  wydaje  się  być  poza  naszymi  możliwo­
ściami,  ponieważ  sądzimy,  że  ich  przyczyna  leży  w  czynni­
kach zewnętrznych. Wielu z nas twierdzi, że nie może prze­
stać  się  martwić,  kiedy  mąż  czy  żona  nie  wraca  na  czas  do 
domu.  Nie  potrafimy  też  reklamować  beznadziejnego  obia­
du, który  podano nam w ekskluzywnej restauracji. Zamiast 

tego  mówimy:  „Więcej  tu  nie  przyjdziemy”,  po  czym  wraca­
my do domu i przez cały tydzień narzekamy na zuchwałość 
kucharza.

Jest  całe  mnóstwo  wymówek,  które  stosujemy  po  to,  by 

nie dążyć do zmian. Mówimy, na przykład: „Muszę się mar­

36

twić,  bo  tak  bardzo  mi  na  nim  zależy”,  albo:  „Nie  mogę  się 
poskarżyć, bo to byłoby niegrzeczne”. To wszystko nonsens!

Pomyśl  tylko!  Twoje  zamartwianie  się  prowadzi  w  ślepą 
uliczkę. Jeśli twój mąż miał wypadek, to i tak nic na to nie 
poradzisz.  Jeśli  przypuszczasz,  że  twoja  żona  cię  zdradza, 
lepiej  byś  zrobił,  pytając  ją  o  to  wprost,  a  na  pewno  prze­
staniesz  mieć  wątpliwości.  Jeśli  zgłosisz  kelnerowi,  że  mię­
so  jest  zbyt  twarde,  wcale  nie  musisz  być  niegrzeczny.  Nie 
ma  niczego  niestosownego  w  kilku  krytycznych  słowach  na 
temat  niezbyt  smacznego  posiłku.  Takie  przyzwyczajenia 
też  możesz  zmienić.  Innym  się  przecież  jakoś  udało,  więc 
dlaczego ty miałbyś ponieść klęskę?

Jeśli chcesz oprzeć swoje życie na bardziej pozytywnych 

podstawach, przyjrzyj się następującym wskazówkom:

•  Przejmij odpowiedzialność za swoje życie, za własne dzia­

łania  i  uczucia.  Są  one  wyłącznie  twoje  i  ty  jesteś  jedyną 
osobą,  która  może  je  zmienić.  Nie  czekaj,  aż  zmieni  się 
świat, który cię otacza — przestań na to liczyć.

•  Oceń  własną  sytuację.  Jakie  są  jej  wady  i  zalety?  Przyj­

rzyj  się  wszystkim  aspektom  swojego  życia:  finansom, 
zdrowiu,  pracy,  relacjom  z  partnerem  (partnerką),  włas­
nemu  wyobrażeniu  o  sobie  samym  i  o  innych.  W  której 
sferze powinieneś coś zmienić?

•  Sporządź  listę  spraw,  które  twoim  zdaniem  wymagają 

zmiany,  i  ułóż  je  w  kolejności  od  najważniejszej  do  naj­
mniej istotnej. Zajmij się każdym punktem osobno - roz­
wiązanie  jednego  problemu  przychodzi  łatwiej  niż  hero­

iczna próba rozprawienia się z kilkoma jednocześnie.

•  Spójrz na pierwszy punkt. Na czym polega twój problem? 

Zanalizuj  go  dokładnie:  jaką  rolę  odgrywają  w  nim  czyn­

niki  zewnętrzne,  a  jak  wpływa  na  sytuację  twoja  własna 
postawa?  Załóżmy,  że  jesteś  wściekły,  ponieważ  trzy 

sprzedawczynie  w  sklepie  swobodnie  plotkują,  podczas 
gdy  ty  stoisz  i  czekasz,  aż  cię  ktoś  obsłuży.  Czynniki  ze­
wnętrzne  sprowadzić  można  do  faktu,  że  sprzedawczy­

nie  nie  wykonują  swojej  pracy,  natomiast  czynnikiem 
wewnętrznym  jest  twoja  zbytnia  nieśmiałość,  która  nie 

pozwala  ci  zwrócić  im  uwagi.  Jeszcze  wiele  razy  będziesz

37

background image

miał  do  czynienia  ze  sprzedawczyniami,  które  wolą  plot­
kować  niż  pracować,  ale  ty  wcale  nie  musisz  do  końca 
życia pozostać nieśmiały.

Na  pewno  niejednokrotnie  stwierdzisz,  że  tak  naprawdę 

niewiele  możesz  zrobić,  by  mieć  wpływ  na  czynniki  zewnę­

trzne.  Twoja  siła  w  zmaganiach  z  życiem  opiera  się  więc 
głównie na wewnętrznej postawie.

•  Ustal własny cel. Bądź precyzyjny w określaniu tego, cze­

go  pragniesz.  Nie  mów:  „Chciałbym  mieć  powodzenie”, 
ale  powiedz:  „Chciałbym  czuć  się  swobodniej  w  towarzy­
stwie  kobiet”.  Niech  twoje  cele  będą  realistyczne.  Nie 

mów  zatem:  „Chcę  mieć  figurę  Racquel  Welch”;  powiedz 
lepiej: „Chcę pozbyć się nadwagi”.

•  Zacznij  wykonywać  niezbędne  do  osiągnięcia  celu  czyn­

ności. Jeśli chcesz zdać egzamin na prawo jazdy, będziesz 
musiał  poćwiczyć  wjazd  do  garażu  czy  zatoczki.  Żadne 
pozytywne myśli nie są w stanie ci pomóc, jeżeli nie opa­
nujesz tego manewru choćby w stopniu dostatecznym.

Jeśli  chcesz  znaleźć  swojego  życiowego  partnera,  nie  po­

winnaś pokazywać mu się w papilotach na głowie i z papiero­
sem  zwisającym  z  ust.  Postaraj  się  wyglądać  odrobinę 
atrakcyjniej, bo nie doprowadzisz nikogo do miłosnego sza­

leństwa  niechlujstwem.  Żadna  kobieta  nie  rzuci  się  także 
na  mężczyznę  ubranego  w  brudną  koszulę,  która  w  dodat­
ku z trudem dopina się na wypiętym brzuchu.

•  Wykreśl  ze  swego  słownika  zwrot:  „Nie  mogę”,  którego 

stosowanie  narzuca  zawsze  pewne  ograniczenia.  Pomyśl 
o  trzmielu,  który  wbrew  logice  i  prawom  aerodynamiki 

unosi  się  w  powietrzu.  Proporcje  tułowia  i  skrzydeł  po­
winny  zdecydowanie  uwiązać  go  do  ziemi,  ale  on  prze­
cież o tym nie wie, więc lata.

Uwaga: Możesz, ponieważ wierzysz w to, że możesz.

•  Przygotuj się fizycznie i psychicznie. Aby zająć się pierw­

szym  punktem  planu  działania,  musisz  być  w odpowied­

38

nim  nastroju.  Codziennie,  przez  co  najmniej  trzy  tygo­

dnie  wykonuj  jedno  z  opisanych  wcześniej  ćwiczeń  rela­

ksacyjnych.  Wyrób  w  sobie  nawyk,  który  pozwoli  ci  roz­
luźnić  się  przynajmniej  raz  dziennie,  a  zobaczysz,  że  ła­
twiej ci będzie się wyłączyć. Dzięki temu zachowasz ener­
gię,  która  jest  ci  potrzebna  do  wykonania  wyznaczonych 
zadań.

•  Zaczynaj  dzień  od  spojrzenia  w  lustro  oraz  zdania:  „Od 

tej chwili wszystko zmieni się na lepsze”. I uwierz w każ­
de swoje słowo.

•  Pomyśl  sobie,  jak  będziesz  wyglądać,  gdy  już  osiągniesz 

swój  cel.  To,  co  potrafisz  sobie  wyobrazić,  możesz  także 
osiągnąć. Jeśli chcesz schudnąć, wyobraź sobie, że jesteś 
szczupła i ubierasz się w nowy, dopasowany kostium. Zo­
bacz oczyma wyobraźni, jak stoisz przed lustrem i uśmie­
chasz się dumnie, zadowolona z rezultatu.
Jeśli kiedyś byłaś szczuplejsza, odszukaj fotografię z tam­

tych  czasów  i  noś  ją  ze  sobą.  Wyjmij  z  szafy  spódniczkę 
albo  spodnie,  w  które  już  się  nie  mieścisz,  i  połóż  je 

w  widocznym  miejscu,  a  potem  codziennie  sobie  powta­
rzaj: „Znów będę je nosić!”

Stwórz  sobie  obraz  twego  nowego  „ja”.  Jeśli  należysz  do 

mężczyzn,  których  onieśmiela  towarzystwo  kobiet,  zo­
bacz  oczyma  wyobraźni,  jak  swobodnie  rozmawiasz  ze 
swoją partnerką, pewny siebie i uśmiechnięty, jak wzbu­
dzasz zainteresowanie i wywołujesz ciepły uśmiech. Wyo­
braź sobie, że odnosisz sukces, a na pewno ci się to uda.

•  Przestań się usprawiedliwiać i zacznij wreszcie działać.

Niektóre typy osobowości 

i związane z nimi 

strategie postępowania

W  rozdziale  tym  poznasz  różne  typy  osobowości  oraz  ich 

charakterystyczne  cechy.  Zwróć  jednak  uwagę  na  fakt,  że 
Jedynie nieliczne osoby mieszczą się tylko w jednej katego-

39

background image

rii  -  przeważnie  nasza  osobowość  jest  mieszaniną  różnych 
cech,  które  rozwijały  się  na  przestrzeni  lat.  Ogromny  bo­
wiem  wpływ  na  jej  ukształtowanie  mają  także  warunki 
zewnętrzne.

Jeśli  masz  dzieci,  to  na  pewno  zgodzisz  się  z  opinią,  że 

już  w  okresie  niemowlęcym  uwidaczniają  się  najważniej­

sze  rysy  osobowości.  Jedno  dziecko  prześpi  spokojnie  całą 

noc,  podczas  gdy  drugie  będzie  często  płakać;  pierwsze 
może  być  aktywne,  ciekawe  świata  i  gorliwe  w  jego  pozna­
waniu,  a  drugie  spokojne,  ciche  i  mało  zainteresowane  dą­
żeniem do wiedzy.

W  kolejnych  latach  życia  bardzo  wiele  zależy  od  otocze­

nia,  w  którym  dziecko  żyje  i  rozwija  się.  Jeśli  żywy  umysł 
i  aktywność zostaną przez  środowisko uznane za cechę po­
zytywną,  wówczas  możliwe  jest,  że  rozpoczynający  życie 
człowiek  nauczy  się  ukierunkowywać  swoją  energię  w  po­
żyteczny  sposób.  Jeśli  ta  aktywność  i  ruchliwość  jest  cechą

 

pożądaną  (zwykle  dzieje  się  tak  w  przypadku  chłopców,  ale

 

nie  dziewczynek)  i  dziecko  ma  całkowitą  swobodę  w  jej

 

przejawianiu,  wtedy  —  z  braku  jakichkolwiek  ograniczeń  - 
rośnie  człowiek  niezdyscyplinowany  i  trudny  we  współ­
życiu.

Jeśli,  z  kolei,  rodzice  lub/i  nauczyciele  określają  ruchli­

we  dziecko  jako  zbyt  aktywne  i  niegrzeczne,  negatywne 
zachowania  małego  człowieka  przysparzają  mu  coraz  wię­
cej  kłopotów.  Przejawy  „nadmiernej  aktywności”  zostają 
bowiem  ukarane,  a  reakcją  dziecka  jest  albo  stłumienie  tej 
aktywności, albo przesadne jej wzmocnienie, co z kolei pro­
wadzi  do  dalszych  kar.  W  efekcie  dziecko  staje  się  coraz 

bardziej  destrukcyjne,  aż  w  końcu  całkowicie  wpisuje  się 
w  portret  chuligana,  który  przygotowali  dla  niego  rodzice 
i nauczyciele.

Nieśmiałość  można  również  określać  w  różny  sposób, 

a  więc  uznać  za  przejaw  „dobrego  wychowania”,  czyli  cechy 

jak  najbardziej  pożądanej,  albo  potraktować  jako  przejaw 

ograniczenia intelektualnego. To właśnie od tych pierwszych 
etykietek przypisywanych dziecku zależy dalszy jego rozwój.

Jeśli  o  chłopcu  lub  dziewczynce  mówi  się  najczęściej,  że 

jest  „dobrze  wychowany/a”,  wówczas  rozwija  się  człowiek

40

o  wielu  zahamowaniach,  często  niezdolny  do  okazywania 
swoich

 

uczuć, niezależnie od tego, czy są złe czy dobre. Gdy 

w  stosunku  do  dziecka  używa  się  najczęściej  przymiotnik­
ów  „głupi”  czy  „opóźniony”,  wtedy  stwarza  się  warunki  do 
rozwijania  w  nim  kompleksu  niższości,  a  w  konsekwencji 
uniemożliwia mu się późniejsze osiąganie sukcesów. Trud­
no  wybrać  najlepszą  drogę,  prawda?  Powinieneś  zatem 
wybaczyć  swoim  rodzicom,  bo  nikt  z  nas  nie  jest  w  stanie 
uniknąć błędów w wychowaniu dzieci.

Ponieważ  w  okresie  dzieciństwa  oraz  w  wieku  dorasta­

nia  wpływy  rodziców,  rodzeństwa,  nauczycieli  i  kolegów  są 
szczególnie  silne,  jest  rzeczą  zrozumiałą,  że  postawy  i  opi­
nie  środowiska  będą  miały  zasadniczy  wpływ  na  kształto­
wanie

 

się  osobowości  młodego  człowieka,  a  tym  samym 

mogą

 

oddziaływać na całe jego życie. A ponieważ sześciolet­

ni  brzdąc  nie  jest  w  stanie  spakować  walizek  i  powiedzieć: 

„Mam  dosyć  takiego  traktowania!  Nie  jestem  idiotą!”,  prze­
to  będzie  musiał  wysłuchiwać  krytycznych  uwag  otoczenia 
aź  do  czasu,  kiedy  dorośnie,  a  więc  jeszcze  przez  co  naj­
mniej  10  lat.  Do  tego  momentu  utrwali  się  w  nim  przeko­
nanie o własnej niższości i braku wartości.

Oczywiście  taki  obraz  jest  znacznie  przejaskrawiony, 

ponieważ  przeważnie  każdy  z  nas  otrzymywał  w  dzieciń­
stwie  zarówno  pochwały,  jak  i  nagany.  Niektóre  zdarzenia 
lub uwagi mają jednak dla nas większe znaczenie, niż nam 

się  pierwotnie  wydawało.  Każdy  z  nas  ma  swoją  biografię. 

Każdy  wkłada  wiele  wysiłku  w  rozprawienie  się  z  własny­
mi  wspomnieniami.  Nie  jesteśmy  wcale  lepsi  od  naszych 
rodziców,  którzy  też  w  jakiś  sposób  musieli  uporać  się 
z bagażem doświadczeń z własnego dzieciństwa.

Nie oznacza to jednak, że przeszłość raz na zawsze zdefi­

niowała  naszą  przyszłość  lub  zaciążyła  nad  nią.  Jeśli  nie 
podobał  ci  się  sposób,  w  jaki  traktowali  cię  twoi  rodzice, 
możesz  w  życiu  dorosłym  wybrać  zawsze  takich  przyjaciół, 
którzy  mają  do  ciebie  zupełnie  inny  stosunek.  Jeśli  reagu­
jesz  wybuchem  gniewu,  gdy  ktoś  potrąci  cię  na  ulicy,  to 
minie  trochę  czasu,  zanim  pozbędziesz  się  drzemiących 
w tobie pokładów złości, ale zdecydowanie warto to dla sie­

bie zrobić, chociażby po to, by uniknąć wrzodów żołądka.

41

background image

W  rozdziale  tym  znajdziesz  także  przejaskrawiony  opis 

niektórych  typów  osobowości.  Jest  oczywiście  mało  praw­
dopodobne, abyś takie karykaturalne postaci spotkał w rze­

czywistości, ale na pewno zauważysz, że pewne osoby mają 

tendencję do przejawiania niektórych - jeśli nie większości 
cech poszczególnych typów.

Poniższe szkice osobowe mają pomóc ci w określeniu włas­

nych  słabych  punktów.  Postaraj  się  więc  spojrzeć  na  nie 
z  odrobiną  dystansu  i  potraktuj  jako  swoiste  wskazówki. 

Nie próbuj się jednak rzucać pod pociąg, jeśli odkryjesz, że 
najwięcej  jest  w  tobie  cech  obłudnika.  Wystarczy,  abyś  po 
starał  się  być  wobec  siebie  uczciwy,  a  wówczas  odkryjesz 
zapomnianą, lepszą stronę własnej osobowości.

PATERNALISTA

Paternalista  ma  jasno  określony  obraz  rzeczywistości 

Wszystko,  co  widzi  i  słyszy,  lub  czego  doświadcza,  potrafi 
w  sposób  jednoznaczny  zdefiniować  w  kategoriach  dobra 
i  zła.  Ludzie  tego  rodzaju  raz  na  zawsze  klasyfikują  zjawi­
ska  i  później  już  się  nimi  nie  zajmują.  Nie  interesuje  ich 
strefa  pomiędzy  tym,  co  zdecydowanie  czarne,  a  tym,  co 

niewątpliwie  białe.  Wyposażony  w  donośny  głos  Paternali­
sta  zaczyna  rozpowszechniać  swoje  opinie  niezależnie  od 

tego,  czy  ktokolwiek  chce  je  usłyszeć.  Jeśli  byłeś  kiedyś 
w  szpitalu,  na  pewno  przypominasz  sobie  nie  znoszącą 
sprzeciwu  pielęgniarkę,  która  o  piątej  rano  wpadała  do 

twego  pokoju,  żeby  zmierzyć  ci  temperaturę.  „Ależ  jeste­
śmy  śpiochy!  Ciągle  leniuchujemy!  Dalej,  panie  Kowalski 
otwieramy  buzię!”  A  kiedy  próbowałeś  się  dowiedzieć,  jakie 
tabletki  właśnie  połknąłeś,  patrzyła  na  ciebie  z  wyrzutem 

i  odpowiadała  niechętnie:  „Panie  Kowalski,  przecież  pan 
doktor wie najlepiej, co jest dla pana dobre, prawda?” Inny­
mi słowy, od razu ustawiła cię w miejscu, do którego według 
niej pasowałeś, bo przecież pacjent nie powinien wnikać w de­
cyzje lekarza, a ty właśnie próbowałeś to zrobić.

Zwróć także uwagę na częste użycie liczby mnogiej za­

miast pojedynczej. W oczach Patemalisty nie jesteś już

odrębną osobą z określonymi prawami, ale zostajesz przez 

niego „wchłonięty”. To on właśnie ma prawo udzielać ci rad 
i podejmować za ciebie decyzje - stąd użycie irytującej for­

my pierwszej osoby liczby mnogiej.

Słowa  krytyki  pochodzące  z  ust  Paternalisty  są  często 

bolesne  i  nie  zawsze  konstruktywne.  A  chociaż  czasami 

miewa  on  odważne  i  ciekawe  pomysły,  to  jednak  otoczenie 

często  je  ignoruje  z powodu sposobu, w jaki  zostają  zapre­

zentowane.

Mocne strony Paternalisty

Paternalista  jest  często  osobą  inteligentną  i  o  dużej  wie­

dzy,  a  także  szczerze  zainteresowaną  udzielaniem  pomocy 

innym.

Słabe strony Patemalisty

Cechuje  go  często  sztywność  poglądów.  Swoje  opinie 

kształtuje  przeważnie  we  wczesnym  okresie  życia  i  później 
ich nie weryfikuje. Osoba tego typu bywa staromodna i nie­

rzadko  jest  przedstawicielem  tej  grupy  ludzi,  która  uznaje 
komputer za rzecz zbędną.

Paternaliści  są  tak  pewni  swoich  opinii,  że  zamiast  pro­

wadzić  dialog,  w  którym  każdy  ma  szanse  wypowiedzenia 
się,  najczęściej  wygłaszają  kazania.  Nie  zdają  sobie  także 
sprawy  z  tego,  że  ostro  krytykując  innych,  często  ranią  ich 
uczucia  („To  tylko  dla  twojego  dobra!”),  w  związku  z  czym 
otoczenie albo się ich boi, albo ich nie lubi.

Wewnętrzne „ja” Patemalisty

Sztywność  poglądów  jest  sygnałem  fundamentalnego 

braku  poczucia  bezpieczeństwa.  Jeśli  świat  wydaje  się 
miejscem  nieprzyjaznym  i  pełnym  zamętu,  wówczas  nie­

zmienne  opinie  dostarczają  swoistego  oparcia  w  trudnych 

chwilach. Ten brak elastyczności ma jednak swoje minusy. 

Mosty, a nawet drapacze chmur, buduje się w taki sposób, 

by przy silnym wietrze możliwe było niewielkie odchylenie

42

43

background image

od  pionu,  które  nie  zburzy  całej  konstrukcji.  Właśnie  ta 
giętkość  wielkich  budowli  sprawia,  że  nawet  huragany  nie 
są w stanie ich powalić. Podobna zasada dotyczy ludzi: naj­
lepiej radzą sobie ci, którzy potrafią dostosować się do zmie­

niających się warunków.

Paternaliści  tracą  często  mnóstwo  energii,  broniąc  się 

przed zmianą, i nie potrafią wykorzystać wynikających z niej 
możliwości.  Obawiają  się  nowych  sytuacji,  ponieważ  każda 
innowacja  stanowi  zagrożenie  dla  uporządkowanego  świa­

ta,  który  sobie  wytworzyli  i  w  którym  żyją  („Dziękuję  bar­
dzo  za  ten  komputer  -  moja  maszyna  do  pisania  zupełnie 
mi wystarczy!”)

MYSZ

Osobowość  Myszy  najlepiej  charakteryzuje  jedno  słowo: 

„przepraszam”.  Myszami  są  najczęściej  (nawet  w  dzisiej­
szych  czasach)  kobiety,  a  swoje  życie  i  działanie  opierają 

na  przekonaniu,  że  za  wszystko  muszą  przepraszać,  nawet 
za to,  że w ogóle się urodziły. Jeśli nawet czasami udaje im 
się  przeprowadzić  coś  według  własnego  zdania,  to  i  tak  do 

końca życia chodzą ze spuszczoną głową, aż do szpiku prze­
siąknięte poczuciem winy.

Mysz  sądzi,  że  zawsze  komuś  przeszkadza  i  jest  przyczy­

ną  zamieszania  w  życiu  innych  ludzi.  To  ona  właśnie  bę­
dzie  spokojnie  czekała,  aż  zajęte  plotkami  sprzedawczynie 

raczą zwrócić na nią uwagę, bo sama na pewno nie odważy 
się nikomu przeszkodzić.

Mysz  spędza  wiele  czasu  na  dreptaniu  w  miejscu:  czeka, 

aż wezwie ją szef, bo sama nie ma odwagi, by do niego pójść; 
waha  się,  gdy  ktoś  pyta  ją  o  radę,  ponieważ  boi  się  zająć 

jakiekolwiek  stanowisko.  Zresztą  nawet  gdyby  jakimś  cu­

dem je zajęła, okazałoby się, że jej opinia jest zupełnie bezu­
żyteczna, ponieważ Mysz jest przekonana o własnej bezuży­

teczności (a jak już wiemy, myśl posiada moc sprawczą).

Mysz nie jest szczególnie lubiana przez otoczenie, ponie­

waż jej gotowość do służenia i podporządkowania się innym 

jest często uznawana za głupotę, a nieustanne przeprosiny

44

sprawiają, że ludzie szybko nużą się jej towarzystwem. Sło­
wo  „nie”  w  ogóle  nie  istnieje  w  słowniku  Myszy:  nie  wypo­

wiada go nawet w najśmielszych snach.

Mocne strony Myszy

Mysz  pomaga,  dodaje  otuchy  i  stanowi  oparcie  dla  osób 

w  potrzebie.  Zwykle  ma  wiele  współczucia  dla  innych  (co 
jednak  nie  jest  równoznaczne  z  wnikliwością  i  zrozumie­

niem),  a  dla  osób  chorych  lub  w  jakikolwiek  sposób  po­
krzywdzonych stanowi nieocenioną podporę. Starsze, scho­
rowane panie zazwyczaj nazywają Mysz swoim „aniołem”.

Wśród  ludzi  potrzebujących  pomocy  Mysz  czuje  się  bez­

pieczna.  Potrafi  też  rozwinąć  umiejętności,  o  które  jej  nikt 
nie  podejrzewał.  Otoczenie  czerpie  korzyści  z  gotowości 
Myszy  do  poświęceń  i  w  związku  z  tym  wspiera  i  umacnia 
w niej tę cechę.

W  tym  miejscu  trzeba  jednak  podkreślić,  że  jeśli  chęć 

niesienia  innym  pomocy  prowadzi  do  zlekceważenia  pod­

stawowej  wartości,  jaką  jest  dobro  własne,  wówczas  prze­
staje być ona cechą pozytywną i prowadzi do autodestrukcji.

Słabe strony Myszy

Silniejsze  osobowości  z  łatwością  wykorzystują  skłonno­

ści  Myszy.  Nieumiejętność  mówienia  „nie”  oraz  silne  po­
czucie  obowiązku  sprawiają,  że  rzadko  udaje  im  się  uciec 

przed eskalacją żądań otoczenia.

Ludzie  zresztą  nie  zawsze  oczekują  nieustannej  gotowo­

ści do niesienia im pomocy, a czasami drażni ich w Myszach 
bezwolność  i  brak  własnego  stanowiska.  Nie  zawsze  zatem 

spolegliwość Myszy spotyka się z uznaniem środowiska.

Wewnętrzne „ja” Myszy

W  środku  Mysz  jest  znacznie  bardziej  pogmatwana,  niż 

mogłoby  się  wydawać  na  podstawie  obserwacji  jej  zacho­
wań.  Wszystko  się  w  niej  kotłuje  i  wrze,  ponieważ  głęboko 
ukryte  „ja”  od  lat  bezskutecznie  próbuje  wydostać  się  na

45

background image

zewnątrz,  żądając,  by  długo  tłumione  dążenia  i  potrzeby 

zostały wreszcie zauważone i - być może - zaspokojone.

Pragnienie  zyskania  aprobaty  środowiska  prowadzi  do 

tego,  że  Mysz  nieustannie  szuka  okazji,  by  stać  się  pomoc­
ną,  a  jeśli  jej  pełne  poświęcenia  wysiłki  nie  zostają  doce­
nione,  czuje  się  sfrustrowana  i  jeszcze  bardziej  stara  się 

przysłużyć  otoczeniu,  czasami  wręcz  narzucając  innym 
swoje  wsparcie.  Jeśli  nadal  nie  słyszy  słów  uznania,  czuje 

narastającą  złość.  Ponieważ  jednak  „aniołom”  nie  wolno 
odczuwać złości, trzeba to uczucie stłamsić w zarodku, wo­
bec  czego  ledwo  zauważalne  „ja”  Myszy  staje  się  jeszcze 

bardziej  niepozorne.  Mysz  często  czuje  się  wyczerpana, 
a  poza  tym  z  powodu  zagłuszonych  uczuć  i  wypartych  ży­
czeń ma skłonność do chorób na tle nerwowym.

MĘCZENNIK/MĘCZENNICA

Cechy  Męczennika  posiadają  w  przeważającej  mierze 

(znów!)  kobiety,  toteż  będę  tu  używać  głównie  formy  żeń­
skiej  tego  rzeczownika.  Najczęściej  więc  Męczennica  infor­
muje  wszystkich  wokół,  jaka  jest  słaba  i  krucha,  gdy  tym­

czasem  tak  naprawdę  jest  silna  jak  dąb.  Męczennice  mają 
zazwyczaj  ogromny  wigor  i  wytrwałość  w  dążeniu  do  celu. 
Bardzo  dbają  o  to,  by  życie  przebiegało  według  wytyczone­
go  przez  nie  planu  i  starają  się  skoncentrować  na  sobie 
uwagę całego otoczenia, ponieważ — ich zdaniem - całkowi­
cie sobie na nią zasłużyły. Przez długie lata będą ci przypo­

minać,  jak  w  młodości  pożyczyłeś  od  nich  parę  groszy,  wo­
bec  czego  należy  im  się  nieustająca  wdzięczność  za  ten  ze 

wszech miar wspaniałomyślny akt.

Chociaż  wydaje  się,  że  w  świecie  Męczennic  ludzie  od­

grywają  głównie  rolę  publiczności,  to  jednak  przy  głębszej 
analizie  można  zauważyć,  że  właśnie  dzięki  otoczeniu  mogą 
budować poczucie własnej wartości. Przyświeca im jeden cel, 
który  zresztą  za  wszelką  cenę  starają  się  osiągnąć:  uzyskać 
szacunek  do  samej  siebie  oraz  umocnić  się  w  przekonaniu 

o  doniosłości  swego  postępowania.  Nie  osiągają  jednak  tego 
dzięki  swoim  zasługom,  ale  świadomie  lub  nieświadomie

46

wykorzystując  innych  ludzi.  Posiadają  dość  obszerną  wie­

dzę na temat chorób oraz ich symptomów, stąd przy każdej 
okazji (i bez okazji) informują cię o stanie zdrowia, przy czym 

nie muszę chyba dodawać, że stan ten jest przeważnie bar­
dzo  kiepski  i powinien  być dla  wszystkich przyczyną zmar­
twienia.

Męczennicami  są  niektóre  matki,  stosujące  emocjonalny 

szantaż  wobec  swego  jedynaka,  kiedy  chce  on  opuścić  dom 
albo  zaczyna  swoje  prywatne,  odrębne  życie.  Jeśli  syn  czy 
córka chwyta klamkę u drzwi, dłoń matki wędruje w stronę 
serca, po czym z gorzkim uśmiechem Męczennica życzy swe­

mu  dziecku  „miłego  wieczoru”,  chociaż  najchętniej  powie­

działaby:  „Ależ  idź,  oczywiście.  To  przecież  nie  ma  znacze­

niu. że ja tu umrę, podczas gdy ty będziesz się świetnie ba­
wił”. Jeśli dziecko ma pecha i jest Myszą, nie potrafi zigno­
rować takich sygnałów i zostaje w domu.

Prawdziwy  teatr  zaczyna  się  jednak  wtedy,  gdy  dojdzie 

do  spotkania  dwóch  Męczennic.  Obie  panie  będą  wykazy­

wać  coraz  większe  napięcie  i  rozmowa  szybko  zamieni  się 
w  spór  na  temat  „stopnia  męczeństwa”.  Usłyszymy  więc  li­

stę przebytych chorób  i odbytych  operacji („Lekarz nie wie­

rzył, że mogłam tak długo żyć z takim wielkim kamieniem!”)

Przeważnie  obie  rozmówczynie  wygłaszają  swoje  monologi 
jednocześnie,  nie  słuchając,  co  ma  do  powiedzenia  druga 

strona.  Są  zbyt  zajęte  rozpamiętywaniem  poszczególnych 
dolegliwości,  ponieważ  muszą  udowodnić  przeciwniczce,  że 

ich cierpienie było dotkliwsze!

Mocne strony Męczennicy

Męczennica  wykazuje  wysoki  poziom  energii  i  determi­

nacji, które - niestety - są nieodpowiednio ukierunkowane.

Słabe strony Męczennicy

Męczennica  znajduje  wierną  słuchaczkę  w  Myszy.  Jest 

to  związek  podobny  do  związku  sadysty  z  masochistą:  Mę­

czennica  jęczy  i  narzeka,  podczas  gdy  Mysz  słucha  pełna 

przerażenia i czuje się potrzebna.

47

background image

Osoby z innymi niż Mysz cechami będą unikały Męczen­

nicy,  ponieważ  nie  mogą  znieść  wiecznego  narzekania.  Gdy 

znajomi przestają odwiedzać Męczennicę, czuje się opuszczo­
na  i  traci  poczucie  własnej  wartości,  w  związku  z  czym  za­

czyna  wymyślać  kolejne  dolegliwości.  Po  pewnym  czasie 

ktoś  wreszcie  postanawia  się  nad  nią  zlitować  i  pełen  po­
czucia  winy  biegnie  do  jej  łoża  boleści.  Może  się  zresztą 
okazać, że tym razem cierpienie nie jest wyimaginowane...

Męczennice  mają  skłonność  do  chorób,  częściowo  dlate­

go, że spędzają zbyt wiele czasu na rozmyślaniu o nich.

Wewnętrzne „ja” Męczennicy

Męczennice  to  naprawdę  samotne,  pozbawione  poczucia 

bezpieczeństwa osoby, którymi nigdy nie poświęcano dosta­
tecznie  dużo  uwagi.  Skoro  więc  ucieczka  w  chorobę  okaże 

się  skutecznym  sposobem  rozbudzenia  zainteresowania 
otoczenia,  to  Męczennica  nie  przestanie  tej  metody  wyko­

rzystywać.  Jeśli  dopisze  jej  szczęście,  to  być  może  spotka 
człowieka,  który  nie  pozwoli  się  szantażować,  a  i  tak  bę­

dzie  nią  szczerze  zainteresowany.  W  takim  wypadku  Mę­

czennica ma szanse poznać inne, bardziej pozytywne i kon­
struktywne  metody  utrzymywania  relacji  ze  światem. 

W  efekcie  ogromne  zasoby  energii  Męczennicy  zostaną  le­
piej  wykorzystane,  a  ponadto  otoczenie  będzie  miało  możli­

wość dostrzeżenia jej innych, zadziwiających zalet.

MACHO

Dzisiejszy  Macho  ukrywa  się  pod  różnymi  maskami.  Nie 

musi  być  typem,  który  podbija  serca  dam  swoją  muskula­

turą, ale ubiera się u najlepszych krawców, nosi dyplomat­
kę  i  jest  częstym  bywalcem  ekskluzywnego  klubu  dla  biz­

nesmenów.

Chociaż  sprawia  wrażenie  osoby  otwartej  i  pozbawionej 

zahamowań,  to  jednak  przeważnie  jedna  sfera  w  jego  życiu 

szwankuje,  a  mianowicie  dokonania  w  sypialni,  które  zwy­

48

kle  pozostawiają  wiele  do  życzenia.  Macho  potrafi  jednak 
dobrze  sprzedawać  historie  ze  swego  życia  i  zazwyczaj  wie, 
kiedy  należy  zachować  prawdziwą  wersję  dla  siebie.  Znaj­
duje  chętnych  słuchaczy  wśród  innych  mężczyzn  lub,  cza­

sami kilku chichoczących dziewcząt.

Rozmowa  z  nim  toczy  się  przeważnie  wokół  ostatnich 

pod

bojów 

sercowych,  przy  czym  pełno  w  niej  szczegółów 

ł  komentarzy  dotyczących  wyglądu  i  figury  dziewcząt  oraz 

intymnych  sytuacji,  które  z  nimi  przeżywał.  Czasami  Ma- 
cho  bez  żenady  podaje  adresy  i  numery  telefonów  „zaliczo­

nych”  pań,  a  gdy  zostaje  sam  na  sam  z  aktualną  partner­
ką  długo  rozwodzi  się  nad  zaletami  poprzednich  kocha­
nek,  stawiając  swoją  rozmówczynię  w  niezręcznej  sytuacji 

i uniemożliwiając nawiązanie głębszego związku.

Wszystkie  te  opowieści  wynikają  z  chęci  ukrycia  własnej 

nieudolności w kontaktach seksualnych i bardzo często jest 
to  manewr  skuteczny.  Niektóre  panie,  wysłuchawszy  rela­
cji owego partnera  o dotychczasowych podbojach, zaczyna­

ją  się  zastanawiać,  czy  przypadkiem  nie  są  w  jakiś  sposób 
upośledzone,  skoro  ten  jurny  mężczyzna  ma  przy  nich  ta­

kie kłopoty.

Gdy  Macho  przenosi  się z sypialni  na autostradę, wresz­

cie  jest  w  swoim  żywiole.  Jego  sposób  jazdy  zdaje  się  mó­

wić  wszystkim:  „Z  drogi  śledzie,  bo  król  jedzie!”  Siedzi  ci 
na  „ogonie”,  pędząc  z  szybkością  140  km  pasem  szybkiej 

jazdy,  i  daje  sygnał  światłami,  żebyś  zjechał  na  bok,  cho­
ciaż  nie  masz  się  gdzie  podziać,  bo  właśnie  wyprzedzasz 
ciężarówkę,  a  z  lewej  ocierasz  się  o  metalową  barierkę. 

Macho czuje się wówczas zupełnie tak samo jak wtedy, gdy 
jako  trzylatek  szusował  na  trzykołowym  rowerku  po  traw­
niku,  wołając  z  całych  sił:  „Mamusiu,  zobacz,  jak  jadę!” 
Teraz,  co  prawda,  zamiast  rowerka  ma  samochód,  ale  od 

tamtego  czasu  poziom  jego  dojrzałości  zupełnie  się  nie 
zmienił.

Mocne strony Macho

Jest cudownym towarzyszem, gdy wreszcie przestaje 

mówić.

49

background image

Słabe strony Macho

Macho  stanowi  źródło  problemów  dla  otoczenia  —  szcze­

gólnie dla tych kobiet, z którymi w danym okresie jest zwią­
zany.  Wynika to  głównie z faktu,  że nie potrafi  odnaleźć się 
w  sytuacjach  intymnych.  W  swoim  życiu  dotyka  jedynie 

powierzchni spraw i zdecydowanie preferuje związki, w któ­
rych  partnerka  nie  stawia  żadnych  żądań  i  nie  ma  wobec 

niego oczekiwań.

Macho  to  myśliwy,  a  jednocześnie  ofiara  swej  gonitwy: 

rusza za następną zdobyczą, zanim jeszcze zdoła się nacie­
szyć  dotychczasową  partnerką,  co  wynika  z  niemożności 

głębszego zaangażowania się w związki uczuciowe.

Wewnętrzne „ja” Macho

Jest  to  człowiek  samotny,  w  którym  pod  maską  niedoj­

rzałych zachowań kryje się zaburzona samoocena oraz brak 

poczucia  bezpieczeństwa,  wynikające  z  zaniedbań  emocjo­
nalnych i  błędów wychowawczych popełnionych przez opie­

kunów  we  wczesnym  okresie  dzieciństwa.  Ponieważ  męż­
czyzna  tego  typu  nie  chce  lub  nie  może  dostrzec  własnego 
problemu, prawie nigdy nie zdarza się, by poprosił o pomoc.

OBŁUDNIK

Tendencja do obłudy występuje dość powszechnie u osób 

z  głębokim  poczuciem  niższości,  które  mówią  „tak”  wtedy, 
gdy  właściwie  chcą  powiedzieć  „nie”  i  które  czują  się  nie­

zdolne  do  wygłaszania  własnych  opinii,  szczególnie  w  tych 
sytuacjach,  gdy  otoczenie  najwyraźniej  ma  odmienne  zda­

nie.  Dodatkowym  czynnikiem  hamującym  -  a  nawet  obez­
władniającym - jest dla nich wyższe stanowisko rozmówcy.

Obłudnik  będzie  dla  ciebie  słodki  jak  plaster  miodu,  ale 

gdy tylko znajdziesz się w innym pokoju, natychmiast zacznie 
wbijać ci  nóż w plecy. W  ułamku sekundy twarz Obłudnika 

zmienia  się  z  radosnej  i  rozświetlonej  uśmiechem  w  nadętą 
i ponurą, wykrzywioną pogardliwym grymasem. Natychmiast

50

też z jego ust płyną przesiąknięte jadem plotki o tobie, albo - 

co gorsza - leje się strumień oszczerstw.

Gdy  Obłudnik  czuje  się  przez  kogoś  zdominowany,  czę­

sto  stosuje  tę  pośrednią  metodę  wyładowywania  się  na  nim 

wobec  swego otoczenia. Jest to bardzo destrukcyjny sposób 
utrzymywania  relacji  ze  światem,  ponieważ  zadawanie  cio­
sów  w  plecy  psuje  jedynie  atmosferę  i  sprawia,  że  Obłud­

nik  czuje  się  coraz  bardziej  spięty.  Jednocześnie  nie  czyni 
nic, aby gruntownie rozprawić się z problemem.

Obłudnicy, których całą armię można znaleźć wśród per­

sonelu  wielu  firm,  będą  przyjmować  na  siebie  coraz  więcej 
zadań  zleconych  przez  zwierzchników,  mając  całkowitą 
świadomość, że nie sposób podołać tak dużym obciążeniom. 

W  rezultacie  poczują  się  wykorzystywani  i  oszukani.  Nie 
powiedzą  jednak  o  tym  zwierzchnikowi,  ale  będą  informo­

wać  wszystkich  wokół,  jakim  wrednym  typem  jest  ich  szef. 
A przecież to  właśnie ten, o którym plotkują  i któremu  zło­
rzeczą,  jest  jedyną  osobą,  która  byłaby  w  stanie  rozwiązać 

ich problem.

Mocne strony Obłudnika

Ma mnóstwo - niestety źle wykorzystanej - energii.

Słabe strony Obłudnika

Obłudnik  może  z  łatwością  zatruć  atmosferę  panującą 

między  kolegami  w  pracy  czy  też  osobami,  które  utrzymują 
z  nim  prywatne  kontakty.  Ludzie  tego  typu  nie  potrafią 

rozwiązać  problemów,  przeto  czują,  że  tracą  kontrolę  nad 
tym,  co  dzieje  się  w  ich  życiu,  a  to  z  kolei  niszczy  w  nich 
resztki pewności siebie i zamyka błędne koło złości i urazów.

Wewnętrzne „ja” Obłudnika

Tendencja  do  obłudy  może  (choć  nie  musi)  się  rozwinąć, 

kiedy  dana  osoba  regularnie  otrzymuje  karę  za  wypowia­
danie  własnego  zdania  lub  wyrażanie  niezadowolenia.  Naj­

więcej szkody powodują takie doświadczenia z dzieciństwa

51

background image

czy wieku dorastania, chociaż może się zdarzyć, że i w póź­
niejszym  okresie  przyszły  Obłudnik  utrzymuje  kontakty 
z  osobą,  która  nieustannie  go  upokarza.  Odmawianie  dru­
giemu  człowiekowi  prawa  do  wypowiadania  własnych  po­
glądów prowadzi u niego do całkowitej lub częściowej utra­

ty  poczucia  własnej  wartości.  A  ponieważ  nie  potrafi  wyra­
zić  swej  złości  i  frustracji,  musi  szukać  innych  sposobów 
pozbycia się narastających napięć. Jednym z nich może stać 
się obmawianie kolegów czy przyjaciół za ich plecami.

PRACOHOLIK

Dla  niektórych  osób  „praca”  to  najbardziej  pod  słońcem 

znienawidzone  słowo,  którego  nawet  pod  przymusem  nie 
odważyliby  się  wypowiedzieć  podczas  weekendu.  Nato­
miast  stosunek  Pracoholika  do  jego  zajęć  jest  całkowicie 
odmienny.

Osoba  tego  typu  myśli  o  pracy podczas  snu i  przy jedze­

niu,  i  nie  może  nigdy  przestać  o  niej  myśleć,  nawet  jeśli 
chce.  Podobnie  jak  w  przypadku  Myszy,  zachowanie  Praco­
holika  jest  zdecydowanie  pożyteczne  dla  otoczenia  i  odbie­
rane  jako  pozytywne,  chociaż  prowadzi  do  autodestrukcji. 
Oczywiście  na  świecie  żyje  całe  mnóstwo  osób,  które  cięż­
ko pracują, ale nie wszystkie one należą do grupy pracoho­
lików.

Pracoholicy  uczynili  pracę  swoim  jedynym  hobby  i  na­

wet,  jeśli  w  danej  chwili  nie  mają  nic  do  zrobienia,  to  na 
pewno  szybko  znajdą  obszar  życia,  któremu  z  wielką  ener­
gią  będą  mogli  się  poświęcić.  Osoby  tego  typu  nie  potrafią 
się  zrelaksować,  ponieważ  tak  naprawdę  wcale  tego  nie 
chcą.  Odpoczynek  jest  dla  nich  stratą  cennego  czasu,  który 

mogliby  wykorzystać  chociażby  na  opracowanie  nowego 
kontraktu, o którym myślą od tygodnia.

Kobiety  Pracoholiczki spotyka się najczęściej wśród śred­

niego  personelu,  a  motorem  ich  działań  jest  wewnętrzny 
przymus,  aby  przewyższyć  kolegów  w  dokonaniach,  co  czę­

sto jest jedynym sposobem na zyskanie ich aprobaty.

52

Nikt  i  nic  nie  jest  w  stanie  powstrzymać  Pracoholika: 

nawet  wtedy  bowiem,  gdy  leży  chory  w  szpitalu,  cudem 
przeżywszy  wywołany  stresem  atak  serca,  poprosi  o  te­
lefon

 

i  będzie  wydawał  polecenia  podwładnym,  albo  na­

mówi  kolegę,  aby  przyniósł  mu  ostatnie  dane  z  giełdy,  bo 
przecież  nie  może  „wypaść  z  rytmu”.  Pracoholik  spędza 
pierwszą  połowę  życia,  rujnując  sobie  zdrowie,  by  zarobić 
duże  pieniądze,  a  w  drugiej  połowie  wydaje  wielkie  sumy 
na  to,  by  utracone  zdrowie  odzyskać.  Prawda,  że  to  nie  ma 
sensu?

Mocne strony Pracoholika

Pracoholicy  to  bardzo  sumienni  i  skrupulatni  pracowni­

cy  z  ogromnym  potencjałem  i  motywacją  do  pracy,  którzy 

potrafią się w nią całkowicie zaangażować, a poza tym mają 
wielkie poczucie odpowiedzialności.

Słabe strony Pracoholika

Pracoholicy  nie  są  wcale  zbyt  efektywni,  a  ponadto  nie 

potrafią  kontrolować  swojej  pracy:  to  raczej  praca  sprawu­
je  nad  nimi  kontrolę.  (Właśnie  z  tego  powodu  Pracoholicy 

zjawiają  się  u  mnie  w  poszukiwaniu  pomocy.  A  ponieważ 
wiem,  że  moja  ponura  prognoza  nie  wywiera  na  nich  żad­
nego  wrażenia,  mówię  im  raczej,  że  będą  mogli  osiągnąć 
znacznie  więcej,  jeśli  zmienią  sposób  postępowania.  Naj­
wyraźniej  takie  podejście  jest  dla  nich  odpowiednie,  ponie­
waż  natychmiast  deklarują  gotowość  działania:  chcą  się 
zmienić!)

Związki  intymne  nie  mają  szans  na  przetrwanie  w  życiu 

pracoholika, ponieważ nie potrafi on przeznaczyć swego cen­
nego  czasu  na  sprawy  pozazawodowe.  Jego  stan  zdrowia 
również nie jest najlepszy, jako że doprowadza on swój orga­
nizm  do  całkowitego  wyczerpania,  nie  dając  mu  szans  na 
odpoczynek i odzyskanie sił.

53

background image

Wewnętrzne „ja” Pracoholika

Bezustanne  działanie  może  być  sygnałem  utajonej  de­

presji.  Zaangażowanie  w  pracę  nie  pozwala  Pracoholikowi 
usiąść  na  chwilę  i  pomyśleć  o  tym,  co  go  trapi.  Innym  po­
wodem odczuwania przymusu pracy może być poczucie niż­

szości  wobec  kolegów  albo  zajmowanie  stanowiska,  które 
znacznie  przerasta  jego  zawodowe  możliwości.  Zdarza  się 
także,  że  pracoholizm  jest  ucieczką  od  trudnej  sytuacji  ro­

dzinnej.

CZĘŚĆ TRZECIA

Jak korzystać 

z tej części książki

Rozdział  ten  zawiera  omówienie  kilku  specyficznych  pro­

blemów,  które  -  jak  wynika  z  relacji  moich  pacjentów  oraz 
uczestników  prowadzonych  przeze  mnie  kursów  -  są  szcze­
gólnie uciążliwe i denerwujące.

Na  początku  każdego  podrozdziału  znajdziesz  listę  twier­

dzeń charakteryzujących określony problem. Spokojnie i bez 

pośpiechu  przeczytaj  każdy  punkt  i  zastanów  się, czy  moż­
na  go  również  odnieść  do  twojej  sytuacji.  Nie  ma  jednak 

sensu  obliczanie,  ile  zdań  umieszczonych  na  przykład  we 

fragmencie na temat samotności uznałeś za zgodne z praw­

dą: nikt przecież, kto zdobył dziesięć punktów, nie jest bar­
dziej  samotny  od  kogoś,  kto  zdobył  tylko  jeden  punkt. 
Twierdzenia  mają  ci  jedynie  pomóc  w  uświadomieniu  so­

bie, co jest przyczyną tego, że odczuwasz samotność.

Po  każdej  liście  omawiam  kolejno  wszystkie  twierdze­

nia,  próbując  zanalizować  postawy,  z  których  one  wynika­

ją.  Podpowiadam  ci  także,  jakie  metody  możesz  wykorzy­

stać,  aby  nauczyć  się  traktować  swoje  problemy  w  nowy, 

pozytywny sposób.

W  dalszej  kolejności  zamieszczam  w  ramce  podsumowa­

nie, które ma ci pomóc stworzyć nowe, konstruktywne wzor­

ce myślenia. Zwykle znajduje się ono na końcu, ale w niektó­

rych podrozdziałach są też dodatkowe zestawienia dotyczą­
ce konkretnego punktu na liście. Ważne jest, abyś swe wnio­
ski  odczytywał  kilka  razy  dziennie.  Przepisz  je  i  noś  przy 
sobie.  Naucz  się  tekstu  na  pamięć  i  powtarzaj  głośno  wiele 
razy, aby jego treść zapadła w twoją podświadomość.

Ponieważ  podsumowania  zawierają  jedynie  pozytywne 

myśli, zaczniesz także odczuwać ich korzystny wpływ na

55

background image

swoją  strukturę  fizyczną.  Kiedy  bowiem  twoje  myśli  są 
przyjemne  i  konstruktywne,  całe  ciało  odpręża  się.  Jeśli 

wątpisz  w  moje  słowa,  spróbuj  wykonać  następujący  eks­

peryment:  przypomnij  sobie  jakąś  kłótnię,  która  bardzo  cię 
zdenerwowała.  Na  pewno  natychmiast  zauważysz,  że  two­

je  ciało  reaguje  napięciem:  zaciskasz  zęby,  czujesz  ucisk 

w  okolicy  żołądka,  wzrasta  ciśnienie  krwi,  co  powoduje  ból 

głowy, a zatem ogólnie czujesz się bardzo źle.

Na  szczęście  ten  system  działa  również  w odwrotną stro­

nę:  jeśli  wypełnisz  umysł  pozytywnymi  wspomnieniami  lub 
myślami,  napięcie  opuszcza  twoje  ciało,  mięśnie  i  narządy 

wewnętrzne  odprężają  się  i  czujesz  się  absolutnie  doskona­
le.  Aby  wzmocnić  efekt  oddziaływania  skryptu,  poświęć  kil­

ka  chwil wieczorem na  to, by  się zrelaksować  i  z wizualizo­
wać pozytywne rozwiązanie nękającego cię problemu.

Nie  trać  czasu  i  energii  na  ciągłe  rozmyślania  o  nim: 

skoncentruj  się  wyłącznie  na  jego  pozytywnym  rozwiąza­

niu.  Jeśli  nawet  na  twojej  drodze  do  sukcesu  stanie  jakaś 
przeszkoda,  szybko  znajdziesz  pięć nowych  sposobów, by ją 

usunąć  lub  ominąć.  Jeśli  zamkną  się  przed  tobą  jakieś 
drzwi,  w  końcu  korytarza  znajdziesz  troje  kolejnych,  które 

staną  dla  ciebie  otworem.  Nie  marnuj  czasu,  patrząc  bez­
namiętnie  w  ścianę:  szukaj  w  niej  ukrytego  wyjścia.  Posta­

raj  się  rozwiązywać  problemy  w  sposób  konstruktywny. 
Czasami — a może nazbyt często — myślisz, że twój problem 

jest  wyjątkowy,  że  nie  można  go  rozwiązać.  Wpadasz  wte­

dy  w  panikę  i  ogarnia  cię  rozpacz,  tracisz  nadzieję  i  zała­

mujesz się.

Pomyśl!  Przecież  nie  pierwszy  raz  w  życiu  zmagasz  się 

z  trudną  sytuacją.  Co  było  ostatnim  razem?  Nagle  pojawiło 
się  rozwiązanie  i  to  w  dodatku  takie,  o  jakim  nawet  nie 

marzyłeś.  Lepiej  jest  więc  chyba  uspokoić  nerwy,  zrelak­
sować  się  i  uwierzyć,  że  w  odpowiedniej  chwili  na  pewno 
znajdzie  się  wyjście,  niż  popadać  w  przygnębienie  z  powo­

du  przejściowego  kłopotu,  o  którym  nie  możesz  przestać 
myśleć.

Chociaż  każdy  z  nas  codziennie  boryka  się  z  problema­

mi,  nadal  brakuje  nam  wiary  w  to,  że  potrafimy  rozprawić 
się z każdym kolejnym kłopotem. Umysł racjonalny czło­

56

wieka  jest  zbyt  ograniczony,  by  przewidzieć  rozwiązanie, 
które

 

w  końcu  się  pojawia.  Przestańmy  przeceniać  własny 

mózg: nie jest on wcale tak doskonały, jak wskazywałby na 
to

 

nasz  iloraz  inteligencji.  W  gruncie  rzeczy  osoba,  która 

się  nim  przechwala,  przypomina  więźnia  cieszącego  się  ze 
swej wygodnej celi.

Znacznie  bardziej  efektywna  w  rozwiązywaniu  proble­

mów  jest  intuicja,  mająca  swoje  źródło  w  umyśle  podświa­
domym.  Zwracaj  uwagę  na  sny  i  na  myśli,  które  z  nagła 

przebiegają  przez  twój  umysł.  Przekonasz  się,  że  wskazują 
ci one drogę wyjścia z trudnej sytuacji. Rozwiązywanie pro­
blemów  nie  ma  nic  wspólnego  z  ciężką  pracą:  wręcz  prze­
ciwnie,  jest  czymś  prostym,  przyjemnym  i  pełnym  niespo­
dzianek.  Najwspanialsze  pomysły,  najdoskonalsze  wyna­

lazki zrodziły się „przypadkiem”, kiedy ich twórca nawet

o nich nie myślał. Albert Einstein powiedział, że kiedy pró­
bował  rozwiązać  problem  matematyczny,  formułował  go 

precyzyjnie  w  swoim  umyśle,  a  potem  przestawał  o  nim 
myśleć. Rozwiązanie zawsze zjawiało się po jakimś czasie,

i  to  w  sposób  całkowicie  spontaniczny.  Nasz  podświadomy 
umysł  pracuje  bowiem  cały  czas,  nawet  wtedy,  gdy  śpimy, 

dostarczając nam odpowiedzi, których szukamy.

Na  końcu  każdego  podrozdziału  znajdziesz  wnioski,  tak- 

że  w  ramce,  rodzaj  ściągi,  którą  możesz  wykorzystywać  na 

przykład  w  nocy.  Zdarza  się  bowiem,  że  jeśli  coś  cię  trapi 

w  ciągu  dnia,  budzisz  się  po  kilku  godzinach  snu  i  znów 
zaczynasz  rozmyślać.  Ciemność  i  cisza  wokół  sprawiają,  że 
problemy  wydają  się  wielokrotnie  przesadzone,  a  ty  nie 

potrafisz przestać o nich myśleć i nie możesz zasnąć.

Zdania  ze  ściągi  można  łatwo  zapamiętać  i  kiedy  myśli 

nie  pozwalają  ci  zasnąć,  trzeba  je  w  sposób  mechaniczny 
powtarzać.  Pozytywna  treść  w  nich  zawarta  sprawia,  że 
ciało  się  odpręża,  a  tego  właśnie  potrzebujesz,  aby  znów 
ogarnął  cię  sen.  A  ponieważ  w  środku  nocy  i  tak  nic  nie 
możesz  zdziałać  dla  rozwiązania  problemu,  powinieneś 
odłożyć

 

rozmyślania na następny dzień.

57

background image

Komunikacja międzyludzka

•  Nie cierpię kłótni.
•  Nie potrafię mówić innym, czego od nich chcę.

•  Kiedy ktoś mnie zrani, obrażam się.

Komunikacja  między  ludźmi  odbywa  się  na  różnych  po­

ziomach  i  występuje  w  wielu  formach.  Mamy  z  nią  do  czy­
nienia  wszędzie:  w  listach,  ogłoszeniach,  w  filmach  i  w  ra­
diu.  Bezustannie  ktoś  przekazuje  nam  informacje,  a  my  na 

nie  reagujemy.  Dzięki  komunikacji  utrzymujemy  kontakt 
ze światem oraz jesteśmy w stanie wysyłać i odbierać okre­
ślone treści.

Komunikacja  to  zjawisko  bardzo  złożone.  Nawiązujemy 

kontakt z innymi ludźmi nie tylko wtedy, gdy do nich mówi­
my  czy  piszemy,  ale  także  wówczas,  gdy  posługujemy  się 

językiem  gestów.  Nawet  wtedy,  gdy  zdecydowanie  odma­

wiamy  kontaktu  słownego,  przekazujemy  otoczeniu  okre­
śloną informację.

Komunikacja ma zasadnicze znaczenie dla rozwoju i utrzy­

mania  związków  z  innymi  ludźmi.  Z  upływem  czasu  te  re­
lacje  ulegają  zmianie,  konieczne  jest  więc  dostosowanie  się 
do  zmodyfikowanych  warunków  i  poinformowanie  otocze­

nia o własnych dążeniach i pragnieniach. Jeśli nasze związ­
ki mają  być satysfakcjonujące i  efektywne, musimy nie tyl­
ko  poznać  jak  najlepiej  naszych  bliskich,  ale  także  powin­

niśmy  sami  przekazywać  istotne  informacje  o  sobie.  Nie 
wolno oczekiwać, że ludzie będą czytać w naszych myślach. 

To  od  nas  zależy,  czy  znać  będą  nasze  pragnienia  i  oczeki­
wania.

Informacje  nie  muszą  być  przekazywane  w  sposób  wer­

balny.  Wystarczy  tylko  unieść  lekko  brwi,  aby  twój  roz­
mówca  wiedział,  że  albo  wątpisz  w  jego  słowa,  albo  jesteś 
mocno nimi zdziwiony.

Język ciała bywa bardzo zróżnicowany. Niewielka zmia­

na tonu głosu, wyrazu twarzy czy minimalny ruch towa­

rzyszący twojej wypowiedzi może wzmocnić lub złagodzić 

jej znaczenie. Twoje ciało informuje rozmówcę, że tylko

58

żartujesz,  albo  że  właśnie  powierzyłeś  mu  swój  sekret.  Ję­
zyk  ciała  to  system  znaków,  które  niekiedy  mówią  więcej 

niż  słowa.  Jeśli  ktoś  nie  podtrzymuje  kontaktu  wzrokowe­
go  w  czasie  rozmowy  z  tobą,  masz  do  wyboru  kilka  możli­

wości, które takie zachowanie sugeruje. Możesz pomyśleć,

że  to  oznaka  nieśmiałości  i  dlatego  będziesz  się  starał  roz­
luźnić  i  uspokoić  swego  rozmówcę.  Być  może  uznasz  jed­
nak,  że  jest  on  osobą  zarozumiałą,  bardzo  zajętą  i  jakby 

nieobecną,  toteż  swoje  wypowiedzi  ograniczysz  do  mini­

mum.  Widzisz  więc,  jak  łatwo  o  nieporozumienia  w  komu­
nikowaniu  się.  Jeśli  bowiem  uznałeś,  że  masz  do  czynienia 
z  człowiekiem  zarozumiałym,  chociaż  w  rzeczywistości  mę­
czy  go  własna  nieśmiałość,  twoja  reakcja  może  okazać  się 

całkowicie  nieadekwatna.  Byłoby  zaś  jeszcze  gorzej,  gdyby 

po  pewnym  czasie  okazało  się,  że  rozmawiasz  z  osobą  nie­

widomą.

Sposób, w jaki oceniasz swego rozmówcę, to, czy sprawia 

na  tobie  wrażenie  nieśmiałego  czy  zarozumiałego,  zależy 
od  twoich  wyobrażeń  i  oczekiwań,  a  te  z  kolei  wynikają 

z  twoich  doświadczeń.  Jeśli  z  kolei  twój  rozmówca  unika 
twojego wzroku, to być może obawia się, że jesteś osobą apo­
dyktyczną,  albo  że  go  zlekceważysz,  i  dlatego  stara  się 

uchronić przed agresją, nie patrząc na wyraz twej twarzy.

Komunikacja  to  proces  dwustronny.  Nadawca  i  odbiorca 

komunikatu  bezustannie  oddziałują  na  siebie,  a  więc  każ­

dy  jest  jednocześnie  i  jednym,  i  drugim.  Kiedy  z  kimś  roz­

mawiasz,  rejestrujesz  jednocześnie  jego  reakcję,  a  to  wpły­

wa  na  sposób,  w  jaki  kontynuujesz  swoją  wypowiedź.  Jeśli 
zauważysz,  że  twój  partner  marszczy  brwi,  słysząc  infor­
mację o nieprzyjemnym incydencie w biurze, być może zre­

zygnujesz  z  opowiedzenia  o  innym  przykrym  wydarzeniu, 
które

 

przeżyłeś  rano.  Nie  chcesz  go  denerwować,  bo  wtedy 

i ty się zdenerwujesz, a przede wszystkim zależy ci na tym, 
by zachować spokój. Przerywasz więc rozmowę.

Innym  czynnikiem  determinującym  sposób  porozumie­

wania  się  jest  twoje  otoczenie.  W  zależności  od  tego  z  kim 
i  gdzie  rozmawiasz,  przyjmujesz  różne  role.  Ona  rozmawia 

zupełnie  inaczej, kiedy  odgrywa rolę  matki w domu, a inna 

jest. jako szef w firmie. On wypowiada się w inny sposób,

59

background image

kiedy  omawia  sprawy  zawodowe  z  kolegą,  a  w  inny,  gdy 
na  przyjęciu  relacjonuje  przyjacielowi  ostatnie  wydarzenia 

w pracy.

Życie  wymaga,  abyśmy  odgrywali  różne  role  w  różnych 

sytuacjach i w różnym czasie, dlatego też nasz sposób poro­

zumiewania się musi być elastyczny. Każda nowa rola - stu­
denta,  matki,  żony  lub  pracownika  -  wymaga,  byśmy  na­
uczyli  się  stosownego  do  niej języka  i  sposobów  komuniko­

wania  się  w  różnych  sytuacjach.  Czy  jednak  łatwo  radzimy 
sobie  z  przyjmowaniem  nowych  ról,  to  już  w  dużej  mierze 
zależy  od  dotychczasowych  doświadczeń.  Nasze  umiejętno­

ści komunikowania się zależą od tego, czego nauczyliśmy się 
w  dzieciństwie  od  własnych  rodziców.  Te  wczesne  doświad­

czenia  determinują  sposób  porozumiewania  się  z  innymi, 
zakres  stosowanych  przez  nas  wzorców  komunikacji  oraz 

ich pielęgnowanie w późniejszych intymnych związkach.

Komunikacja  międzyludzka  to  proces  bardzo  złożony, 

dlatego  nie  dziwi  fakt,  że  zdarzają  się  nieporozumienia 

i  błędy. Ogromny wpływ na naszą zdolność do przekazywa­
nia  komunikatów  mają  uczucia.  Niektóre  sytuacje  wprost 
zamykają nam usta, a w innych reagujemy zaczepnie.

Najbardziej  drastyczne  przykłady  zachowań  świadczą­

cych  o  braku  kontaktu  z  rzeczywistością  pojawiają  się 

u  osób  dotkniętych  schizofrenią  lub  głęboką  depresją.  Kie­
dy  świat  okazuje  się  skrajnie  nieprzyjazny  i  człowiek  nie 
dostrzega  sposobu,  by  uciec  przed  problemami  lub  zapo­

biec  eskalacji  żądań  otoczenia,  wówczas  dochodzi  do  wnio­
sku, że znalazł się w sytuacji zagrożenia, a jego umysł pod­

świadomy  tworzy  mur  obronny  oddzielający  go  od  wszyst­
kiego,  co  złe.  W  ten  sposób  udaje  mu  się  odciąć  od  reszty 
świata i nikt z zewnątrz nie może go już zranić.

Możliwe, że część tego mechanizmu służy zbudowaniu 

świata wewnętrznego wraz z jego własnym językiem, zna­
czeniami i symbolami, których nikt z zewnątrz nie jest 

w stanie zrozumieć. Jest to rodzaj nowego języka myśli, 

inny sposób patrzenia na świat, który oddziela schizofreni­
ka od jego otoczenia.

W przypadku głębokiej depresji chory może nadal utrzy­

mywać kontakt z rzeczywistością w sensie psychicznym,

60

ale  będzie  czynił  wszelkie  wysiłki,  aby  uniknąć  obcowania 

z  otoczeniem.  Wszystko,  co  nowe,  czyli  to,  co  wybiega  poza 
rutynowe czynności, jest dla takiej osoby przerażające, dla­
tego  będzie  ona  przed  nowymi  sytuacjami  uciekać  lub  się 

z nich wycofywać. Jedynym bezpiecznym miejscem na świe­

cie  okazuje  się  łóżko,  gdzie  można  schować  głowę  pod  koc 

i  w  sensie  dosłownym  odseparować  się  od  świata.  Przypo­

mina to powrót do ciepłego i bezpiecznego łona matki, gdzie 
nie  trzeba  było  podejmować  żadnej  aktywności;  człowiek 
był wolny od myślenia i działania. Wystarczyło, że istniał.

Zarówno  depresja,  jak  i  schizofrenia  to  sygnały  wysyła­

ne

 

przez  człowieka.  Zaburzony  przebieg  komunikacji  mówi 

otoczeniu  o  braku  równowagi  w  jego  systemie  relacji  mię­

dzyludzkich oraz o potrzebie przywrócenia równowagi.
Choroby  psychiczne  pojawiają  się  z  określonych  powodów 

i  nie  spadają  na  nikogo  z  nieba.  Tam,  gdzie  jest  symptom, 
istnieje również jego przyczyna.

Rodzina  ma  własne  reguły  dotyczące  zasad  komunikacji, 

ale  nie  są  one  ustalone  przez  jakikolwiek  zewnętrzny  auto­

rytet.  Jej  członkowie  wiedzą  przeważnie,  że  pewnych  te­
matów  nie  wolno  poruszać  (na  przykład  spraw  związanych 
z seksem albo dotyczących kuzyna, z którym nikt nie utrzy­
muje  stosunków),  a  niektórych  emocji  nie  wolno  wyrażać 
(na  przykład  gniewu).  Może  istnieć  również  podwójny  re­
gulamin  z  odrębnymi  zasadami  dla  dorosłych  i  dzieci  albo 

z  innymi  dla  ojca,  innymi  dla  matki,  a  jeszcze  innymi  dla 

dzieci. Są również domy, w których dzieci chore czy upośle­
dzone  korzystają  z  innych  praw  niż  zdrowe  rodzeństwo. 

Dorosłym  często  wolno  kłamać,  ale  dzieci  otrzymują  za  to 
karę.  Bywa  i  tak,  że  ojciec  może  leżeć  całymi  dniami  na 
kanapie, ale każde dziecko, które nie pomoże matce, zosta­
nie  nazwane  leniem.  Chore  dziecko,  które źle się  zachowu­
je,  nie  zostanie  ukarane,  ale  jego  zdrowy  brat  czy  siostra 
na pewno nie unikną awantury za to samo przewinienie.

Te  reguły  mają  dla  każdego  członka  rodziny  określone, 

specyficzne  znaczenie.  Wyobraźmy  sobie,  że  w  pewnej  ro­
dzinie  żyje  dziecko  astmatyczne.  Lekarz  informuje  rodzi­
ców,  że  nie  należy  denerwować  dziecka,  ponieważ  może  to 

wywołać atak — i jest to zasada numer jeden. Istnieje rów­

61

background image

nież  w  tej  rodzinie  prawo  ustanowione  przez  rodziców  za­
braniające skakania po kanapie - i to jest zasada numer dwa.

Gdy  zdarzy  się,  że  astmatyczne  dziecko  zacznie  skakać 

po  kanapie,  rodzice  staną  przed  dylematem:  pragną  prze­
strzegać  własnych  zasad,  ale  nie  chcą  narażać  na  szwank 

zdrowia  dziecka.  Rozumują  w  ten  sposób:  „Jeśli  go  skarci­
my,  zdenerwuje  się  i  dostanie  ataku.  Będziemy  musieli  po­

hamować  swój  gniew  i  pozwolić  mu  skakać.  Nie  możemy 
przecież  powstrzymać  go  od  nagannych  zachowań,  nie  wy­
rządziwszy  mu  szkody”. Bracia i  siostry dziecka  astmatycz­
nego  złoszczą  się  na  rodziców  i  zazdroszczą  przywilejów, 

jakie  daje  choroba.  „To  niesprawiedliwe  -  stwierdzają  - 

pozwalają  mu  na  wszystko  tylko  dlatego,  że  jest  chory.  Nic 
nie poradzę na to, że nie jestem taki jak on. Chcę tylko tyle 
samo  wolności  i  troski,  ile  dają  jemu”.  Dziecko  astmatycz­

ne  zaś  myśli:  „Wcale  nie  jest  tak  źle  być  chorym.  Skupiają 
na  mnie  całą  swoją  uwagę  i  tyle  mi  uchodzi  na  sucho!  Na­

prawdę  łatwo  manipulować  moimi  rodzicami.  Zróbmy  to 

jeszcze raz!”

Sprzeczne  reguły  narażają  na  szwank  pozycję  rodziców 

i  zmniejszają  ich  odporność  na  szantaż.  Pozostałe  dzieci 
dochodzą  do  wniosku,  że  są  mniej  ważne  od  chorego  brata 

i  traktują  uleganie  mu  jako  znak  słabości.  Cokolwiek  do­
brego  lub  złego  zrobi  zdrowe  dziecko,  starając  się  przyciąg­
nąć  uwagę  rodziców,  nigdy  nie  zdoła  prześcignąć  w  tym 
astmatycznego brata. I jest to bardzo frustrujący wniosek.

Sprzeczne  reguły  stanowią  problem  dla  wszystkich,  na­

wet  dla  chorego  dziecka.  Skoro  bowiem  choroba  daje  tyle 
korzyści,  nie  ma  sensu  z  niej  wychodzić.  Choroba  to  w  su­
mie  niewielka  cena,  jaką  się  płaci  za  cały  ogrom  troski 

i zainteresowania.

Inne  problemy  mogą  wyniknąć  z  nieprecyzyjnej  komuni­

kacji.  Zdarza  się  to  wówczas,  gdy  rozmówca  wyraża  słowa­
mi jedno znaczenie, podczas gdy język ciała mówi coś zupeł­
nie  przeciwnego.  Spójrzmy  na  matkę,  która  znużona  ciąg­

łymi  żądaniami  dziecka  mówi:  „Idź  spać.  Wyglądasz  na 
zmęczonego  i  chciałabym,  żebyś  odpoczął”.  Wolałaby  jed­
nak  móc  powiedzieć:  „Zostaw  mnie  samą.  Jestem  tobą 

zmęczona”.  Jeśli  dziecko  przyjmie  polecenie  matki  za  do-

62

brą monetę, może spróbować się przytulić, a wówczas mat­

ka  zapewne  wybuchnie  złością,  bo  chciała  wywołać  zupeł­

nie  przeciwną  reakcję.  Dziecko  będzie  zdezorientowane. 
Nie  ma  szans  zrozumieć,  czym  właściwie  wywołało  złość 
matki.  Jeśli  nawet  powie  wprost,  że  jej  zachowanie  przeczy 
słowom,  ona  może  poczuć  się  urażona.  Sytuacja  i  tak  nie 

ulegnie  zmianie,  natomiast  w  dziecku  pogłębi  się  poczucie 
winy.

Matka z kolei uważa  zapewne, że  nie wolno mówić włas­

nemu  dziecku,  by  odeszło  na  chwilę,  bo  przeczy  to  jej  wy­

obrażeniom  o  idealnym  macierzyństwie.  A  ona  przecież 
chce być dobrą matką i nie przyzna się do tego, że zmęczyło 

ją  towarzystwo  dziecka.  Problem  w  tym,  że  czy  chce  czy 
nie, jej reakcje i tak ją zdradzą.

NIE CIERPIĘ KłÓTNI

Być  może  należysz  do  tej  grupy  ludzi,  którzy  są  gotowi 

zrobić  wszystko,  by  uniknąć  kłótni.  Możliwe,  że  takie  do­
świadczenie  jest  dla  ciebie  tak  traumatyzujące,  że  reagu­

jesz

 

mdłościami  czy  zawrotami  głowy.  Niekiedy  wystarczy, 

że  usłyszysz,  jak  kłócą  się  inni,  i  natychmiast  odczuwasz 
strach  czy  nawet  ból  głowy,  a  twoje  serce  uderza  dwukrot­

nie

 

szybciej  niż  zwykle.  Symptomy  te  nasilają  się,  jeśli 

z

 

jakiegoś  powodu  nie  możesz  opuścić  miejsca,  w  którym 

trwa kłótnia, na przykład podczas jazdy samochodem w to­

warzystwie dwóch spierających się osób.

Jeśli  kłótnie  mają  tak  silny  negatywny  wpływ  na  ciebie, 

to  jest  więcej  niż  prawdopodobne,  że  w  dzieciństwie  byłeś 
świadkiem wielu kłótni, na które reagowałeś strachem.

Spróbuj  wyobrazić  sobie,  jak  małe  dziecko  odbiera  głoś­

ną  wymianę  zdań.  Jego  rodzice  kłócą  się,  wrzeszczą  na 
siebie,  mówią  rzeczy,  których  na  pewno  nie  chcieli  powie­
dzieć

Kiedy  tak  na  siebie  krzyczą,  wydawać  by  się  mogło, 

że ich relacje opierają się na nienawiści (i być może tak jest 
w tym akurat momencie). Dziecko patrzy na tę scenę oczy­
ma  pełnymi  przerażenia.  Słyszy  wrzaski  i  widzi,  jak  dwoje 

najważniejszych w jego życiu ludzi walczy ze sobą. Czy zro­

63

background image

bią  sobie  krzywdę?  Wszędzie  słychać  ten  hałas.  Dlaczego 
wrzeszczą?  Czy  to  przeze  mnie?  Gdyby  mnie  nie  było,  to 

może  rodzice  nie  kłóciliby  się  tak  o  pieniądze?  Może,  gdyby 

mnie  nie  było,  mama  byłaby  szczęśliwsza,  bo  częściej  wy­
chodziłaby  z  domu?  Niektórzy  rodzice  otwarcie  mówią 
dziecku,  że  to  ono  jest  przyczyną  kłopotów,  ale  nawet  jeśli 

do tego nie dojdzie, dzieci i tak często mają poczucie winy.

Dziecko  jest  pod  każdym  względem  całkowicie  i  bezgra­

nicznie  zależne  od  swoich  rodziców.  To  oni  dostarczają  mu 

jedzenia,  schronienia,  ubrania,  miłości  i  poczucia  bezpie­

czeństwa.  To  oni  zaspokajają  wszystkie  jego  potrzeby,  więc 
gdy  jedność  rodziny  zostaje  zagrożona,  ono  czuje,  że  pod­
stawy jego egzystencji są zachwiane.

Jeśli  kłótnie  stają  się  codziennością,  dziecko  zostaje  po­

zbawione  poczucia  bezpieczeństwa,  a  w  konsekwencji  zro­

bi  wszystko,  by  udobruchać  swoich  rodziców  lub  odwrócić 
ich  uwagę  od  problemu.  Choroba  może  być  jednym  z  pod­
świadomie  wykorzystywanych  w  tym  celu  sposobów.  Cho­
re dziecko choć na chwilę jednoczy bowiem ojca i matkę.

Inny  sposób,  w  jaki  niektóre  dzieci  radzą  sobie  z  bra­

kiem  poczucia  bezpieczeństwa  oraz  obwinianiem  się  o  wy­
wołanie  problemów,  jest  wkroczenie  na  drogę  przestęp­
stwa.  Rodzice  są  wówczas  zmuszeni  oderwać  się  od  włas­

nych  spraw,  a  poza  tym  ich  uczucia  wreszcie  są  w  zgodzie 
ze słowami. Ponieważ takie dzieci są już przekonane o włas­

nej  winie,  teraz  mają  przynajmniej  okazję  zrobić  coś,  czego 
będą  się  mogły  rzeczywiście  wstydzić.  „Być  może  nie  powi­
nienem  kraść  —  myślą  -  ale  teraz  przynajmniej  wiem,  dla­
czego czuję się winny”.

Możliwe  także,  że  boisz  się  awantur,  ponieważ  nigdy  nie 

było  ci  wolno  podnieść  głosu.  Może  twoje  doświadczenia 
mówią  ci,  że  nie  należy  otwarcie  wyrażać  swego  niezado­
wolenia,  a  „winowajcę”  karze  się  milczeniem.  W  niektórych 

rodzinach  panuje  bowiem  zwyczaj,  że  jeśli  ktoś  wyrządził 
ci krzywdę, to wolno ci się na niego obrazić. Dziecko odczu­
wa taką karę w sposób bardzo dotkliwy. Jeśli ktoś cię igno­

ruje,  to  znaczy,  że  cię  odrzucił,  a  odrzucenie  jest  niezwykle 

bolesne  dla  osoby  tak  podatnej  na  zranienie  i  kruchej  jak 
dziecko.

64

Nawet  jeśli  od  tych  wydarzeń  upłynęło  wiele  czasu,  mo­

żesz nadal czuć się winny i odrzucony. Twój lęk przed kłót­

niami  może  mieć  swoje  źródło  w  odległej  przeszłości.  Wróć 
myślą  do  tamtych  chwil.  Zapytaj  swoje  siostry  czy  braci, 
lub  innych  krewnych,  czy  coś  z  tamtego  okresu  pamiętają. 

Jeśli  określisz  przyczynę  łęku,  będziesz  mógł  się  z  nim  ła­

twiej uporać.

Uświadom  sobie  przede  wszystkim,  że  już  nie  jesteś 

dzieckiem,  ale  człowiekiem  dorosłym  i  twoja  sytuacja  ule­
gła  zmianie.  Twoje  lęki  wywodzą  się  z  okresu,  który  minął, 
a  teraz  nadszedł  odpowiedni  moment,  byś  ustalił  dla  siebie 

nowe  zasady.  I  pamiętaj:  to  nie  ty  jesteś  przyczyną  kłótni 
wybuchających między ludźmi.

Jeśli  ktoś  jest  z  twego  powodu  zdenerwowany,  nie  powi­

nieneś  czuć  się  winny.  Wiesz  już  przecież  z  własnego  do­
świadczenia,  że  kiedy  ludzie  są  w  złym  nastroju,  to  mają 
ku  temu  swoje  własne  powody i w  99  procentach przypad­
ków tym powodem nie jesteś ty. Zamiast więc myśleć o tym 
znikomym  jednym  procencie,  zacznij  się  koncentrować  na 

przygniatającej,  ale  jakże  optymistycznej  większości.  Pa­
miętaj,  że  dopóki  twoja  wina  nie  zostanie  udowodniona, 
jesteś niewinny.

Jeśli  uznasz  tę  nową  zasadę,  będziesz  w  stanie  rozsze­

rzyć swój wachlarz metod postępowania wobec ludzi. A sko­

ro 

postanowiłeś  nie  mieć  poczucia  winy,  możesz  przyjąć 

nową  taktykę  podczas  kłótni.  Otwierają  się  przed  tobą  nie 

znane  dotychczas  możliwości.  Być  może  nawet  z  zaintere­
sowaniem zaczniesz słuchać, jak kłócą się inni, a lęk całko­

wicie ustąpi. Może także zechcesz zastanowić się nad włas­
ną  opinią  dotyczącą  przedmiotu  sporu?  Kto  według  ciebie 
ma  rację?  (Cokolwiek  zdecydujesz,  zachowaj  to  dla  siebie.) 
Wyobraź  sobie,  że  jesteś  dziennikarzem,  który  musi  zre­

lacjonować  ważne  wydarzenia,  a  ponieważ  nie  masz  nic 
wspólnego  z  przedmiotem  kłótni,  możesz  zupełnie  spokoj­
nie i bez emocji rozmawiać ze spierającymi się stronami.

Jeśli  ktoś  na  ciebie  krzyczy,  nie  staraj  się  go  za  wszelką 

cenę 

udobruchać.  Po  prostu  stwierdź,  że  nie  będziesz  z  nim 

rozmawiał,  dopóki  się  nie  uspokoi.  Potem  odłóż  słuchawkę 
lub wyjdź z pokoju.

65

background image

Kiedy  przestaniesz  się  obawiać  kłótni,  stwierdzisz,  że 

twoja  pozycja  społeczna  znacznie  się  umocniła.  Masz  wię­
cej  władzy  i  wpływów,  ponieważ  nie  musisz  godzić  się 
z tym, że ktoś stawia niedorzeczne żądania, próbuje cię za­
straszyć lub obarcza nadmiernymi obowiązkami.

Skoro  nie  boisz  się  już  kłótni,  możesz  teraz  zaryzykować 

jej  wywołanie,  bo  twoja  pewność  siebie  pomoże  ci  ją  znieść. 

Ludzie  zauważą  w  tobie  tę  zmianę  i  zapewniam  cię,  że  nie 
będą  już  tak  nieprzyjemni  jak  wtedy,  gdy  za  wszelką  cenę 
próbowałeś uniknąć awantur.

PODSUMOWANIE

Jestem  w  porządku.  Nie  popełniłem  więcej  błędów 

niż inni. Jestem wartościowym człowiekiem.

Rezygnuję  z  poczucia  winy.  Ludzie  sami  są  odpo­

wiedzialni  za  własne  nastroje  i  odczucia;  ja  ponoszę 
odpowiedzialność tylko za swoje.

Jestem  spokojny  i  opanowany  w  każdej  sytuacji. 

Jestem przekonany o własnej wartości i  inni ludzie to 
czują.

Kłótnie  to  tylko  sposób  wyrażania  różnic  w  poglą­

dach.  Są  zjawiskiem  normalnym.  Mam  prawo  wyra­
żać swoją opinię i nie odmawiam tego prawa innym.

Wyrażam  własne  zdanie  w  sposób  spokojny  i  jasno 

określam  swoje  potrzeby,  a  inni  mnie  słuchają.  Za­
wsze można znaleźć jakieś rozwiązanie.

Z  łatwością  dochodzę  własnych  praw.  Jestem  pew­

ny siebie.

WNIOSEK KOŃCOWY

Kłótnie  to  rzecz  normalna  -  to  tylko  sposób  wy­

rażania  różnic  w  poglądach.  Jestem  spokojny  i  pewny 
siebie.

66

NIE POTRAFIĘ MÓWIĆ INNYM, 

CZEGO OD NICH CHCĘ

Co  cię  powstrzymuje?  Czy  trudno  ci  wyrazić  swoje  życze­

nia wobec innych, czy też zupełnie nie wiesz, czego naprawdę 
chcesz? Być może nawet masz problemy i z jednym, i z dru­
gim?

Kiedy  byłeś  małym  dzieckiem,  wyrażanie  własnych  po­

trzeb  nie  stanowiło  dla  ciebie  problemu.  Jedyne,  co  musia­
łeś  zrobić,  to  trochę  popłakać,  a  wtedy  -  przy  odrobinie 
szczęścia  —  ktoś  przybiegał  z  butelką  mleka  albo  świeżą 

pieluszką.  Nawet  wtedy,  gdy  byłeś  trochę  starszy,  ten  bez­
pośredni  sposób  wyrażania  pragnień  okazywał  się  skutecz­
ny.  Wystarczyło,  że  wskazałeś  palcem  lalkę  i  niekoniecznie 
zrozumiałym  językiem  wymamrotałeś  „lala”,  a  już  zauro­

czona  tobą  ciocia  wciskała  ci  do  rączek  ulubioną  zabawkę. 

Kilka  lat  później  musiałeś  już  czynić  pewne  ustępstwa, 
ponieważ  matka  wymagała  od  ciebie  grzecznego  „proszę” 
i „dziękuję”, ale nadal dawałeś sobie radę.

Entuzjazm  wywołany  kiedyś  twoimi  sukcesami  w  opa­

nowywaniu  języka  szybko  jednak  wygasł  i  wszyscy  wokół 
przestali  zauważać  twoje  żądania.  Zaczęli  ci  tłumaczyć,  że 
trzeba  się  opanować,  ograniczyć  potrzeby  i  nie  odzywać 
się,  kiedy  starsi  mówią  -  dzieci  przecież  głosu  nie  mają. 
Zaczęli  twierdzić,  że  młody  człowiek  powinien  być  wdzięcz­

ny  za  to,  co  otrzymuje,  a  jeśli  chce  więcej,  to  jest  egoistą. 
W  końcu  także  społeczeństwo  postanowiło  stawiać  ci  wy­
magania  i  żądać  zapłaty.  Indywidualizm  bowiem  może  za­
burzyć  życie  rodzinne,  więc  każdy  nowy  członek  tegoż  spo­

łeczeństwa  zostaje  poinstruowany,  że  należy  się  przysto­

sować.

Proces  ten  okazuje  się  dosyć  trudny,  ponieważ  dziecko 

zmuszone  jest  całkowicie  wyrzec  się  wielu  przywilejów. 
(Gdy  byłeś  niemowlęciem,  cała  rodzina  czekała  w  napięciu, 
aż odbije ci się po karmieniu. Kilka lat później, gdy zdarzy­
ło  ci  się  to  podczas  obiadu,  wszyscy  zgodnie  orzekli,  że  to 
„obrzydliwe  i  niekulturalne”.  Kiedyś  mogłeś  gapić  się  na 
ludzi  do  woli.  Teraz,  gdy  to  robisz,  twierdzą,  że  jesteś  źle 
wychowany. Kiedyś mogłeś biegać po ogrodzie nago; gdy-

67

background image

byś  spróbował  tego  teraz,  zmieszaliby  cię  z  błotem.  To,  co 
kiedyś  było  „miłe  i  słodkie”,  teraz  jest  „niegrzeczne  i  nie  do 
zniesienia”.  Czynności,  do  których  kiedyś  cię  zachęcali,  te­

raz są zabronione, a nawet surowo karane. To tak, jak gdy­
by  zabrano  ci  wszystkie  nagrody  otrzymane  za  dobrą  pracę 

i  zastąpiono  je  listą  dodatkowych  obowiązków,  które  nigdy 
nie  były  uwzględnione  w  kontrakcie.  Nic  dziwnego,  że  dzie­
ci tego nie lubią.

Wszyscy  musimy  przejść  przez  ten  proces  i  próbujemy 

jakoś  sobie  poradzić  z  narzuconymi  przez  otoczenie  ograni­

czeniami.  Problem  pojawia  się  wówczas,  gdy  społeczeństwo 
zmusza  cię  do  konformizmu  w  taki  sposób,  że  całkowicie 

przestajesz  być  sobą.  Jeśli  rodzice  wywoływali  w  tobie  po­
czucie  winy,  mówiąc,  że  jesteś  „niewdzięczny”,  bo  się  im 

przeciwstawiasz,  to  wkrótce  zaczynasz  sądzić,  że  twoje  po­
glądy  są  mało  ważne,  a  konsekwencje  ich  prezentowania  - 

nieprzyjemne.  Chodzi  tu  bowiem  nie  tylko  o  dezaprobatę 
ze  strony  rodziców,  ale  także  o  fakt,  że  ty  sam  nie  czujesz 
się  dobrze,  ponieważ  wiesz,  że  nie  wolno  przeciwstawiać 

się  rodzicom  i  osobom  starszym.  Nawet  wtedy,  gdy  opu­
ścisz  dom,  nadal  pamiętasz  przestrogi,  których  nasłucha­

łeś się w dzieciństwie. Zjawisko to, funkcjonujące na pozio­
mie  naszej  podświadomości,  większość  ludzi  nazywa  „su­

mieniem”  i  niezwykle  trudno  jest  choć  na  chwilę  je  „wyłą­
czyć”.

Ta  wyuczona,  mechaniczna  reakcja  polegająca  na  po­

wstrzymywaniu  się  od  wypowiedzi  w  obawie  przed  nieprzy­

jemnymi  konsekwencjami  jest  wygodna  dla  innych,  ponie­

waż pozwala im bez przeszkód robić to, co zechcą: nikt prze­
cież  nie  odważy  się  ich  skrytykować.  Z  tego  właśnie  powo­

du  ludzi  nieśmiałych  często  chwali  się  za  „dobre  maniery”, 
choć  w  rzeczywistości  cecha  ta  powoduje  wiele  szkód  w  ich 

psychice.

Jeśli  osoba  nieśmiała  posiada  na  jakiś  temat  własne  po­

glądy,  ale  ma  zahamowania  i  ich  nie  wypowiada,  wówczas 
może  pojawić  się  konflikt  wewnętrzny.  Emocje  nie  wybu­

chają, lecz są tłumione, i jeśli taki stan utrzymuje się przez 
dłuższy  czas,  nierzadko  zaczynają  się  problemy  natury  fi­

zycznej i psychicznej.

68

Jeżeli  w  dzieciństwie  powtarzano  ci,  że  twoje  pragnienia 

są  mało  ważne  lub  świadczą  o  zuchwalstwie,  to  w  końcu 

przestajesz  o  nich  mówić.  Zaczynasz  rozumować  w  katego­
riach  „powinienem”  i  „muszę”,  a  potem  sam  lekceważysz 

własne  potrzeby.  Nie  znaczy  to  jednak,  że  one  znikają,  na­
tomiast  ty  jesteś  coraz  bardziej  zdezorientowany.  Czujesz 
narastające  rozgoryczenie,  ale  nie  rozumiesz,  skąd  się  ono 

w tobie wzięło.

Aby  na  nowo  odkryć  własne  pragnienia,  przeanalizuj 

swoją  obecną  sytuację.  Co  chciałbyś  zmienić  w  swoim  ży­
ciu,  gdybyś  miał  w  ręku  magiczną  różdżkę?  Pomyśl  o  tym, 
co  cię  unieszczęśliwia.  Zastanów  się  nad  swoimi  relacjami 

z  otoczeniem,  nad  sytuacją  w  pracy,  zdrowiem  i  ogólnym 
samopoczuciem.  Nawet  przez  chwilę  nie  myśl,  w  jaki  spo­

sób możesz doprowadzić do zmian; wyobraź sobie tylko stan 

idealny,  ostateczny  rezultat  swoich  działań.  Teraz  już wiesz 

to jest właśnie to, czego pragniesz.

Niech  cię  nie  przeraża  zuchwałość  własnej  wyobraźni. 

Prawdopodobnie  zanim  cokolwiek  w  tej  dziedzinie  osiąg­
niesz,  będziesz  musiał  trochę  popracować  nad  poczuciem 
własnej wartości, ale przynajmniej wiesz, dokąd zmierzasz.

Zastanówmy  się  teraz  przez  chwilę  nad  drugą  częścią 

twojego  problemu:  być  może  niemożność  czy  nieumiejęt­

ność  wyartykułowania  własnych  żądań  wynika  z  faktu,  że 
nauczono  cię  o  nic  nie  prosić.  Potrafisz  jedynie  czekać,  aż 

rzeczy  pożądane  zostaną  ci  ofiarowane.  Taka  metoda  do­
skonale  się  sprawdza,  jeśli  chodzi  na  przykład  o  rachunek 
telefoniczny.  Rzeczywiście,  nie  ma  w  tym  przypadku  po­

trzeby,  aby  o  niego  prosić,  ponieważ  możesz  być  pewny, 
że  go  i  tak  dostaniesz.  Nawet  jeśli  uda  ci  się  taki  rachu­

nek  zgubić,  to  przyślą  ci  następny.  Gdybyś  jednak  chciał 

otrzymać od kogoś pieniądze, ten sposób najwyraźniej prze­

staje  działać.  Siedzenie  w  domu  z  nadzieją,  że  przyśle  ci  je 
bank, albo że ktoś zadzwoni do drzwi i wręczy ci gruby plik 
banknotów,  jest  pozbawione  sensu.  Również  wiara  w  to,  że 

twój szef domyśli się wreszcie i zaoferuje ci lepsze stanowi­
sko,  może  jedynie  doprowadzić  do  wielkich  rozczarowań. 

Jeśli  nie  sformułujesz  jasno  swoich  oczekiwań,  nic  się  nie 

wydarzy.

69

background image

Istnieje  jeden  skuteczny  sposób,  by  otrzymać  to,  czego 

pragniemy:  powiedzieć  o  tym.  Twoi  rodzice  na  pewno  jasno 
wyrażali  swoje  oczekiwania  wobec  ciebie,  nie  jest  to  więc 
chyba  zły  nawyk.  Jesteś  teraz  dorosły,  więc  masz  te  same 

prawa co twoi rodzice dwadzieścia lat temu.

Nie  musisz  być  wcale  niegrzeczny  czy  agresywny  i  nie 

musisz  krzyczeć;  wystarczy,  że  wyrazisz  swoje  pragnienia. 
Możesz  być  bardzo  miły,  możesz  mówić  zupełnie  cicho  czy 

nawet  szeptem;  i  tak  dostaniesz  to,  czego  chcesz.  Poćwicz 
najpierw  z  czymś  mało  istotnym:  zapytaj  przechodnia 
o  drogę  albo  o  dokładny  czas.  Zrób  to  kilka  razy,  by  przy­
zwyczaić  się  do  sytuacji,  a  potem  przejdź  do  trudniej­
szych  zadań.  Poproś  kolegę  w  pracy,  żeby  odbierał  za  cie­

bie  telefony,  gdy  na  chwilę  wyjdziesz.  Poinformuj  szefa,  że 
chciałbyś być w domu o normalnej porze. Powiedz dzieciom, 
że  oczekujesz  od  nich  pomocy  w  drobnych  pracach  domo­
wych.

Znacznie  korzystniej  jest  wyrażać  własne  pragnienia,  niż 

tłumić  je  w  sobie,  popadając  w  coraz  większe  rozgorycze­
nie,  bo  przecież  każdy  wokół  -  oprócz  ciebie  -  dostaje  to, 
czego  oczekuje.  Jeśli  przezwyciężysz  zahamowania,  poczu­

jesz,  że  jesteś  w  stanie  kontrolować  swoje  życie.  Wiesz  już, 

że możesz otrzymać od świata to, o czym marzysz.

PODSUMOWANIE

Nie  ma  nic  niestosownego  w  tym,  że  czegoś  prag­

nę.  Mam  prawo  formułować  swoje  życzenia  wobec 
innych.

Potrafię  bronić  swoich  praw.  Nalegam  na  to,  aby 

zostały zaspokojone przynajmniej niektóre z moich po­

trzeb, i robię to w sposób grzeczny i uprzejmy.

Wiem,  że  inni  ludzie  nie  mogą  czytać  w  moich  my­

ślach i że to ja muszę im o swoich oczekiwaniach po­

wiedzieć.

Pilnuję,  aby  równowaga  pomiędzy  tym,  co  otrzy­

muję,  a  tym,  co  daję,  nie  została  zachwiana.  Mu­
szę  sam  o  siebie  dbać.  Moje  szczęście  jest  dla  mnie 
ważne.

70

WNIOSEK KOŃCOWY

Informuję innych o własnych życzeniach i potrze­

bach. Robię to w sposób grzeczny i uprzejmy.

KIEDY KTOŚ MNIE ZRANI, OBRAŻAM SIĘ

Obrażanie  się  jest  formą  zakłócania  komunikacji.  Ma  na 

celu  wymierzenie  kary  osobom,  które  nie  obdarowują  cię 
tym,  czego  pragniesz.  U  podstaw  takich  zachowań  leży 
przekonanie,  że  wszystko,  o  czym  się  marzy,  można  mieć 

natychmiast  i  bezzwłocznie,  nie  wyrażając  nawet  prośby 
albo wyrażając ją co najwyżej raz.

Obrażanie  się  to  zwyczaj  panujący  niekiedy  w  całych  ro­

dzinach  i  przekazywany  z  pokolenia  na  pokolenie.  Wynika 
on często ze zwykłego uporu i może poważnie zakłócić rela­
cje  rodzinne.  Zdarza  się,  że  incydent  jest  błahy,  ale  kara 
okazuje  się  bardzo  surowa.  Istnieją  rodziny,  których  człon­
kowie  nie  rozmawiają  ze  sobą  przez  całe  dziesięciolecia. 
Nikt  już  tak  naprawdę  nie  pamięta,  jak  do  tego  doszło,  ale 

każdy wie, że do wujka Stasia z zasady się nie odzywamy.

Im dłużej trwa stan „nadąsania”, tym trudniej jest go po­

tem  zakończyć.  W  dodatku  panuje  przekonanie,  że  osoba, 
która  odezwie  się  pierwsza,  przegrywa  potyczkę,  przyznaje 

się  bowiem  do  tego,  że  15  lat  temu  racja  leżała  po  drugiej 
stronie.  Na  to  zaś  nikt  nie  ma  szczególnej  ochoty.  Okazuje 
się więc, że jesteśmy w sytuacji bez wyjścia.

W skrajnych przypadkach nadąsanie może być sposobem 

przyciągania  uwagi  otoczenia,  swoistym  buntem  przeciw 
opuszczeniu i osamotnieniu. Jeśli świat nie jest tobą dosta­
tecznie  zainteresowany,  obrażasz  się.  Kiedy  ktoś  inny 
otrzymuje  posadę,  o  której  marzyłeś,  także  się  obrażasz. 
Dąsasz  się,  gdy  twój  prezent  urodzinowy  nie  jest  tak  duży, 

jak  chciałeś.  Czujesz,  że  przysługuje  ci  prawo  do  otrzymy­

wania  wszystkiego,  czego  pragniesz,  ale  wcale  nie  chcesz 
na to zapracować. Przecież nie możesz się przemęczać...

71

background image

Kiedy  w  twojej  głowie  pojawi  się  jakieś  pragnienie, 

chcesz,  by  zostało  ono  zaspokojone  w  takiej  formie,  jaką 
sobie wymarzyłeś. Oczywiście sama idea jest dobra, szwan­
kuje  jedynie  sposób  jej  realizacji.  Dobrze,  że  wiesz,  czego 
chcesz.  Świetnie,  że  pragniesz  dostać  lepszą  posadę,  ale 
zachowujesz  się  jak  dziecko,  kiedy  domagasz  się  uzyskania 
wyższej  pozycji  i  czujesz  się  zraniony,  gdy  zaproponują  ją 

koledze z sąsiedniego działu.

Przestań robić zamieszanie z powodu źle pojętej sprawied­

liwości.  Być  może  rzeczywiście  jesteś  lepszą  kandydatką  na 
to  stanowisko,  ale  nie  dostałaś  go,  bo  reprezentujesz  „płeć 

piękną”.  Dyskryminacja?  Ależ  oczywiście!  Bo  przecież  i  tak 
nie możesz nic zmienić. Masz więc dwa wyjścia z sytuacji: mo­
żesz siedzieć obrażona na wszystkich i rozmyślać nad okrut­

nymi prawami życia albo złożysz podanie o inną pracę. Jeśli 
naprawdę zależy ci na zmianie, proponuję drugie wyjście.

Uwaga: Nigdy się nie poddawaj.

Życie  nie  daje  żadnych  gwarancji,  ale  podsuwa  możliwo­

ści  i  to  przeważnie  niejedną.  Bądź  więc  otwarty  na  inne 

drogi,  bo  nawet  jeśli  tym  razem  odrzucono  twoją  ofertę,  to 
znak, że niebawem otrzymasz jeszcze jedną, bardziej atrak­

cyjną propozycję.

Bywa  jednak,  że  się  dąsasz,  bo  brakuje  ci  większej  uwa­

gi  ze  strony  otoczenia.  Powiedzmy,  że  twój  mąż  rozpoczął 
właśnie nową pracę i tak się  w nią zaangażował, że w ogóle 

nie  ma  dla  ciebie  czasu.  Chociaż  więc  jesteś  szczęśliwa 
i dumna ze swego współmałżonka, czujesz, że entuzjazm, jaki 

wykazuje w pracy, nie pozwala już na poświęcenie tobie odro­
biny uwagi. Zamiast jednak powiedzieć, że czujesz się opusz­

czona, obrażasz się. Kiedy on w końcu zapyta, o co chodzi, ty 
się dąsasz. Twój partner może wtedy pomyśleć, że sama masz 

problemy w pracy, i uzna, że się na nim wyładowujesz.

Gdy  jesteś  wściekła  na  męża  albo  czujesz  się  przez  niego 

zraniona  i  dlatego  postanawiasz  się  obrazić,  oznacza  to,  że 
odmawiasz  mu  miłości.  Dąsanie  się  jest  formą  zemsty  lub 

kary,  która  sprawia,  że  twój  partner  czuje  się  odtrącony. 

Prowadzi  to  do  zaniku  wzajemnego  zaufania  i  niszczy  po­

72

czucie  bliskości.  Jest  to  reakcja  negatywna,  która  wiedzie 

w ślepą uliczkę.

Bo  właśnie  nieskuteczność  obrażania  się  polega  na  tym, 

że  niczego  nie  można  dzięki  niemu  osiągnąć.  Nie  otrzymu­

jesz  bowiem  tego,  czego  pragniesz,  a  mianowicie  troskliwej 
uwagi  kochającego  człowieka.  Trzeba  natomiast  o  to  po­

prosić  -  sformułować  precyzyjne  życzenia,  a  więc  przestań 
się nad sobą litować i zacznij mówić o swoich potrzebach.

Uwaga: Inni ludzie nie potrafią czytać w twoich 

myślach.

Nie  jesteś  szczęśliwy,  gdy  się  obrażasz  i  inni  też  nie  są 

z  tobą  szczęśliwi,  więc  po  co  to  ciągnąć?  W  życiu  będzie  ci 
znacznie  łatwiej  bez  obrażonej  miny,  a  poza  tym  będziesz 

miał większe szanse na to, by zaspokoić swoje potrzeby.

PODSUMOWANIE

Dobrze,  że  wiem,  czego  chcę.  Traktuję  swoje  cele 

poważnie  i  wiem,  że  sobie  poradzę.  Jestem  otwarty 
na  możliwości,  które  się  przede  mną  otwierają,  i  to 

pomaga mi zrealizować własne marzenia.

Problemy, które zjawiają się na drodze do celu, roz­

wiązuję  skutecznie  i  spokojnie.  Niepowodzenia  poma­
gają mi znaleźć nowe rozwiązania.

Moje  potrzeby  są  dla  mnie  ważne  i  nie  mam  trud­

ności  w  ujawnianiu  ich  wobec  innych.  Jestem  ela­
styczny,  wierzę  we  własne  możliwości  i  spokojnie 
dążę do osiągnięcia swoich celów.

WNIOSEK KOŃCOWY

Moje potrzeby są dla mnie ważne. Ułatwiam in­

nym zrozumienie tych potrzeb, a tym samym okaza­
nie mi pomocy w ich zaspokojeniu, 

albo:
Dążę do celu, wierząc we własne możliwości.

73

background image

Stres

•  Czuję, że nie radzę sobie z ilością pracy.
•  Kiedy popełnię nawet najdrobniejszy błąd, czuję, że mu­

szę zacząć wszystko od nowa.

•  Po powrocie do domu długo nie mogę przestać myśleć 

o pracy.

•  Jestem ciągle rozdrażniony, agresywny i chce mi się pła­

kać.

•  Uczucie odprężenia po urlopie mija, gdy tylko przestąpię 

próg biura.

•  Od czasu gdy przeżywam stresy, mam kłopoty natury 

seksualnej.

•  Właśnie przeżyłem atak serca.

•  Nie mam czasu na relaks.

Stres  nie  jest  przywilejem  kadry  kierowniczej  czy  elit 

politycznych,  dotyka  bowiem  bardzo  wielu  ludzi  ze  wszyst­

kich  warstw  społecznych.  Wszyscy  musimy  sobie  radzić 
z  codziennymi  kłopotami,  nieustannie  próbując  się  dosto­
sować do nowych sytuacji.

Problemy  omijają  nas  jednak,  jeśli  potrafimy  nad  wszy­

stkim  panować  i  kontrolujemy  rozwój  wypadków.  Dopiero 
wtedy,  gdy  tę  kontrolę  tracimy,  zaczynamy  odczuwać,  że 

przerastają  nas  różne  zadania  i  wtedy  pojawiają  się  pierw­
sze  oznaki  stresu.  Zauważasz  to  na  pewno  wtedy,  gdy  czu­

jesz  się  całkowicie  wyczerpany  studiowaniem  francuskiego 

przez  pół  godziny,  choć  za  chwilę  zupełnie  rześki  zasiadasz 
do  komputera,  żeby  rozwiązać  jakiś  nurtujący  cię  problem. 

Jakość  twojej  reakcji  na  stres  zależy  w  dużym  stopniu  od 

tego,  czy  traktujesz  swoje  zadania  jako  przyjemność  i  wy­
zwanie, czy też utrudniającą życie niedogodność.

Ciało  człowieka  jest  dobrze  przygotowane  do  tych  nieu­

stannych  procesów  adaptacyjnych,  którym  poddajemy  się 

każdego  dnia.  Funkcjonowanie  mózgu  sprawia,  że  możemy 
ocenić  sytuację  jako  potencjalnie  trudną  lub  niebezpiecz­

ną,  a  system  nerwowy  odbiera  sygnał,  dzięki  któremu  nasz 
organizm  przygotowuje  się  do  bardziej  efektywnego  dzia­

łania. Jeśli na przykład twój dom stanął w płomieniach,

74

wówczas  oczy  rejestrują  ten  obraz  i  wysyłają  sygnał  alar­

mowy  do  współczulnego  systemu  nerwowego.  W  konse­
kwencji  wzrasta  produkcja  adrenaliny,  która  dostaje  się  do 

krwiobiegu, serce zaczyna uderzać szybciej, wzrasta ciśnie­
nie  krwi,  uwalnia  się  glukoza,  mięśnie  napinają  się,  od­
dech  staje  się  płytki  i  wybiegasz  z  domu.  Wszystko  to  trwa 
tylko ułamki sekund. W tych warunkach jest to prawdopo­
dobnie  najbardziej  odpowiednia  reakcja,  która  zresztą 

może  ocalić  ci  życie.  Jeśli  jednak  zareagujesz  w  ten  sam 
sposób  przed  egzaminem  na  prawo  jazdy,  okaże  się  to  kło­
potliwe,  ponieważ  normalne  procesy  myślowe  zostaną  za­
blokowane.

Fizyczna  reakcja  na  stres  to  bardzo  stary  mechanizm 

obronny  w  walce  o  przetrwanie.  Człowiek  prymitywny  miał 
szansę  uciec  przed  stadem  rozpędzonych  bizonów  tylko 

wtedy, gdy nie myśląc i nie analizując sytuacji, brał nogi za 
pas.  Fizyczny  stan  pełnej  gotowości  uniemożliwiał  mu  zre­
sztą  racjonalne  myślenie:  wahanie  mogło  opóźnić  jego  re­
akcję  i  narazić  na  śmierć.  Na  szczęście  więc  nie  miał  czasu 

pomyśleć, że dobrze byłoby skoczyć do szałasu po maczugę.

W dzisiejszych czasach rzadko jesteśmy narażeni na real­

ne

 

fizyczne  zagrożenie,  stąd  nie  musimy  zbyt  często  wyko­

rzystywać  pierwotnej  strategii  „walcz  lub  uciekaj”,  chociaż 
nie znaczy to, że się od niej uwolniliśmy. To, co kiedyś rato­
wało ludziom życie, teraz stało się taktyką nieodpowiednią.
Obecnie  sytuacja  jest  jakby  odwrócona:  przetrwa  ten,  kto 

zareaguje  z  opóźnieniem  i  spokojnie.  Nie  żyjemy  bowiem 

w  otoczeniu  zwierząt,  które  nam  nieustannie  zagrażają, 
i  większość  z  nas  nie  musi  walczyć  o  pokarm  i  dach  nad 
głową.  Niebezpieczeństwo  oznacza  dla  nas  zupełnie  inne 

sytuacje,  takie  jak  brak  pewności,  jeśli  idzie  o  przyszłość 

zawodową, różne testy, egzaminy czy nadmiar pracy.

Jest  jednak  jeden  istotny  punkt,  na  który  pragnę  zwró­

cić uwagę: to nie okoliczność wywołuje stres, ale nastawie­

nie

 

człowieka  wobec  nowych  warunków.  Tak  więc  to  twoja 

postawa  determinuje  sposób  reakcji  na  trudną  sytuację. 
Jeśli więc uważasz, że egzamin w jakiś sposób zagraża two­
jej  pozycji,  to  będzie  ci  go  trudniej  zdać  niż  komuś,  kto 

uzna je go za kolejny etap własnego rozwoju.

75

background image

Stres nie jest integralnym elementem sytuacji. Gdyby tak 

było,  wtedy  wszyscy  reagowaliby  na  egzamin  w  ten  sam 
sposób,  a  przecież  wiemy,  że  niektórzy  zachowują  stoicki 

spokój,  podczas  gdy  inni  są  tak  przerażeni,  że  nie  potrafią 
wykrztusić z siebie ani słowa. Sytuacja jest zawsze ta sama 
dla  wszystkich,  zmienia  się  tylko  sposób  reagowania  na 

nią.  Duże  obciążenie  pracą  nie  jest  równoznaczne  ze  stre­
sem, a to, że spoczywa na tobie ogromna odpowiedzialność, 
nie  znaczy  wcale,  że  będziesz  miał  wrzody  lub  umrzesz  na 

zawał.

Ciało  i  mózg  ściśle  współpracują  ze  sobą.  Wszystkie  po­

lecenia,  które  wysyła  mózg  (umysł  racjonalny),  zostaną 

wykonane  przez  system  nerwowy.  Jeśli  polecenie  brzmi: 

poradzić  sobie  z  nadmiernym  obciążeniem,  wówczas  układ 

współczulny  przełącza  się  na  maksymalną  wydajność.  Jest 
to  reakcja  łańcuchowa,  która  trwa  ułamki  sekund.  Kiedy 
okazuje  się,  że  zdolność  adaptacyjna  jest  przesadnie  eks­

ploatowana  przez  dłuższy  czas,  wówczas  system  załamuje 
się.  Zostajesz  przewieziony  do  szpitala  z  rozległym  zawa­

łem  albo  musisz  się  leczyć  z  powodu  wrzodów.  Zanim  to 

jednak  nastąpi,  twoje  ciało  daje  ci  ostrzegające  sygnały. 

Oto niektóre z nich:

•  krótki oddech, zawroty głowy, mdłości
•  nadmierny apetyt lub jego brak

•  nadużywanie alkoholu lub nałóg nikotynowy
•  problemy ze snem
•  problemy natury seksualnej

•  pocenie się
•  nerwowość ruchów, obgryzanie paznokci

•  bóle głowy, karku i pleców

Symptomy natury psychicznej wskazujące na nadmier­

ny stres:

•  pogarszająca się pamięć
•  frustracja: agresja i skłonność do płaczu

•  niezdecydowanie
•  poczucie klęski
•  niezdolność do koncentracji

76

•  depresja
•  niepokój

Jeśli  masz  jakiś  kłopot,  który  jest  dla  ciebie  przyczyną 

stresu,  to  zauważysz  u  siebie  niektóre  z  tych  symptomów. 

Problemy  ze  snem  czy  depresja  utrudniają  uporanie  się 

z  pierwotną  przyczyną  stresu,  a  to  jedynie  pogarsza  sytua­
cję.  Jeśli  nie  możesz  się  skoncentrować,  nie  potrafisz  także 

rozwiązać  problemu,  a  w  konsekwencji  czujesz  się  nieu­
dacznikiem.  To  pogłębia  twoją  depresję  i  twoja  zdolność  do 
koncentracji  jeszcze  bardziej  się  osłabia.  Aby  przerwać  to 

zaklęte koło, spróbuj wykorzystać następujące ćwiczenie:

Pierwsza pomoc

•  .Jak najszybciej odejdź gdzieś na bok i usiądź.
•  Wykonaj głęboki wdech, a podczas wydechu zamknij oczy.
•  Zrób  następny  głęboki  wdech  (brzuszny)  i  rozluźnij  zaci­

śnięte szczęki.

•  Weź kolejny głęboki oddech i rozluźnij ramiona.
•  Wykonaj znów głęboki oddech i rozewrzyj dłonie.

•  Znów  zaczerpnij  powietrza,  wstrzymując  oddech,  policz 

do  pięciu  i  wykonaj  wydech.  Powtórz  ostatnią  czynność 

przynajmniej pięć razy.

Ćwiczenie to pomoże ci złagodzić odczuwane przez ciebie 

dolegliwości. Będziesz mógł znów jasno myśleć, ponieważ 
odzyskasz spokój, a tlen dotrze do mózgu.

Gdy  odczuwasz  stres,  mięśnie  i  narządy  wewnętrzne, 

w tym także elementy układu oddechowego, są napięte. Po­
woduje to trudności w oddychaniu, a więc zmniejszenie do­
staw tlenu, co z kolei ogranicza aktywność mózgu.

Teraz przejdźmy do specyficznych problemów.

CZUJĘ, ŻE NIE RADZĘ SOBIE Z ILOŚCIĄ PRACY

Pozwól  sobie  przede  wszystkim  powiedzieć,  że  jeśli  pra­

cujesz  od  siódmej  rano  do  dziewiątej  wieczorem,  to  wcale 

nie znaczy, że jesteś dobry w tym, co robisz. Nie mieszaj

77

background image

ilości  z  jakością.  Jeżeli  nie  możesz  sobie  poradzić  z  obo­
wiązkami  w  rozsądnych  granicach  czasowych,  to  w  całym 
systemie coś na pewno szwankuje.

Co próbujesz udowodnić, zostając w pracy po godzinach? 

Że  jesteś  niezbędny  i  firma  na  pewno  rozpadłaby  się  bez 
twoich wysiłków? Nie oszukuj się!

Czy  nadal  usiłujesz  udowodnić  swoim  rodzicom,  że  je­

steś „dobry”? Czy ciągle zależy ci na ich uznaniu i pochwa­

łach?  Jeśli  tego  nie  otrzymujesz,  jeszcze  usilniej  starasz  się 
zapracować  na  to  uznanie.  Czujesz  się  coraz  bardziej  wy­
czerpany  i  popełniasz  błędy,  które  trzeba  potem  poprawiać, 
a to zabiera jeszcze więcej czasu.

Są  to  jedynie  ogólne  pytania,  które  w  pewnym  momen­

cie  powinieneś  sobie  zadać.  Teraz  jednak  spójrzmy  na  źró­
dło twoich problemów.

Jeżeli  nie  radzisz  sobie  z  ilością  obowiązków,  to  czy  two­

ja  praca  jest  źle  zorganizowana?  Czy  jesteś  jedną  z  tych 

osób,  których  nie  można  dostrzec  wśród  sterty  papierów 
walających  się  na  biurku  i  potrzebujesz  czasem  godzinę  na 
to, by odnaleźć własny terminarz?

Może  się  roześmiejesz,  ale  nie  ma  się  czym  chwalić.  Za­

niedbane  biurko  jest  odbiciem  stanu  twego  umysłu:  chaos 
w  głowie  powoduje  chaos  na  zewnątrz.  Weź  się  w  garść 
i  zorganizuj  swoją  przestrzeń.  Uprzątnij,  poukładaj,  wy­
rzuć niepotrzebne papiery.

Zacznij  działać  według  zasady,  że  nigdy  dwukrotnie  nie 

bierzesz  do  ręki  tego  samego  dokumentu.  Inaczej  mówiąc, 

jeśli  weźmiesz  do  ręki  dokument  i  nie  wiesz,  gdzie  go  do­

starczyć,  nie  odkładaj  go,  dopóki  się  nie  dowiesz.  Nie  za­

czynaj żadnej innej pracy, póki ten nie znajdzie się w odpo­
wiednim miejscu.

Ustal swoje priorytety. Nie próbuj wykonywać trzech czyn­

ności naraz. Nie możesz dyktować listu, porządkować biurka 
i jednocześnie rozmawiać z przyjacielem przez telefon!

Kiedy  wejdziesz  rano  do  biura,  nie  biegnij  prosto  do  sto­

su  akt,  które  masz  podpisać.  Pierwszą  rzeczą,  którą  powi­

nieneś  zrobić,  to  zdjąć  płaszcz  i  usiąść.  Potem  przez  chwilę 
nie  rób  nic.  Wykonaj  głęboki  wdech.  Weź  kartkę  i  zacznij 
spisywać  czynności,  które  masz  wykonać  w  dniu  dzisiej­

78

szym  i  w  najbliższej  przyszłości.  Kiedy  to  zrobisz,  zaznacz 

pisakiem te sprawy, które muszą być załatwione dzisiaj.

Zanim  zabierzesz  się  do  pracy,  pomyśl,  czy  nie  możesz 

niektórych  zadań  zlecić  komuś  innemu.  Spośród  pozosta­
łych czynności wybierz te, które najmniej lubisz robić. Wła­
śnie  z  nimi  powinieneś  uporać  się  na  początku.  Poziom 

t  wojej energii jest najwyższy właśnie rano.  Po lunchu ciało 

i  umysł  zwalniają  swoje  tempo  i  dlatego  stajesz  się  mniej 

efektywny.  Jest  to  również  korzystne  z  psychologicznego 

punktu widzenia, bo uporawszy się z najtrudniejszymi spra­
wami,  jesteś  wreszcie  zadowolony  z  siebie,  ponieważ  nie 
musiałeś odkładać ich na jutro.

Jeśli  przez  cały  dzień  nie  zdążysz  załatwić  wszystkich 

spraw,  które  umieściłeś  na  liście  „pilne”  i  jeśli  będzie  to  się 
zdarzać  regularnie,  być  może  musisz  się  zastanowić  nad 

kilkoma kwestiami.

Czy  jesteś  może  kozłem  ofiarnym  całej  firmy  (lub  rodzi­

ny)?  Czy  przypadkiem  inni  nie  wciskają  ci  w  ręce  różnych 
spraw  tylko  dlatego,  że  oni  sami  nie  chcą  ich  załatwiać? 
W  tej  sytuacji  nieistotne  jest,  czy  jesteś  szefem  czy  sekre­
tarką, matką czy ojcem.

Jeśli  inni  wykorzystują  cię,  obarczając  własnymi  obo­

wiązkami,  musisz  ich  powstrzymać.  Trzeba  im  wyraźnie 
powiedzieć, że nie masz już ochoty tego znosić. Nie obiecuj, 
że  dotrzymasz  terminów,  których  nie  jesteś  w  stanie  do­

trzymać.  Nie  przyjmuj  na  siebie  więcej  obowiązków,  jeśli 
już  teraz  uginasz  się  pod  ich  ciężarem.  Poniżej  przedsta­

wiam kilka przykładów wyjścia z trudnych sytuacji.

Szef  wpada  do  pokoju  sekretarki  z  plikiem  ręcznie  zapi­

sanych  kartek.  Przed  nią  piętrzy  się  już  stos  pilnej  kore­
spondencji, a ona od ósmej nie przestaje stukać na maszy­

nie,  tym  bardziej  że  musi  przygotować  ważny  harmono­

gram na dziesiątą rano dnia następnego.

Szef 

(w  biegu):

  Tutaj  są  wszystkie  ważne  dokumenty. 

Muszą być gotowe jutro przed lunchem, 

(już wychodzi)

Sekretarka 

(wyraźnie  i  spokojnie):

  Obawiam  się,  że  to 

nie będzie możliwe.

Szef 

(odwraca się, zdenerwowany):

 To jest mi potrzebne 

na jutro. Będzie pani musiała dłużej zostać.

79

background image

Sekretarka:  Przykro  mi,  ale  to  nic  nie  da.  Mogę  już  teraz 

panu  powiedzieć,  że  nie  można  tego  zrobić  przed  jutrzej­
szym lunchem.

Szef  (

rozdrażniony

):  Nie  obchodzi  mnie,  jak  to  pani  zro­

bi. Po prostu ma to być przygotowane.

Sekretarka: Jeśli rzeczywiście jest to tak pilne, proponuję, 

żebyśmy skorzystali z usług firmy oferującej tymczasową po­
moc w takich sytuacjach. Tylko w ten sposób można to zrobić.

Szef:  Niech  pani  zatrudni  pomoc,  niech  pani  wezwie 

Świętego  Mikołaja  -  wszystko  mi  jedno!  To  musi  być  goto­
we na jutro! (

szef wychodzi, trzaskając drzwiami)

Nie  przepraszaj  za  to,  że  nie  jesteś  w  stanie  wykonać 

zadania.  Ważne,  abyś  nie  starał  się  tłumaczyć,  dlaczego 

inna  praca  jest  w  danej  chwili  ważniejsza.  Nie  daj  się  tak­
że  zaszantażować  złym  humorem  szefa.  Jego  złość  to  jego 
problem,  a  nie  twój.  Zresztą  i  tak  był  już  zirytowany,  gdy 
do  ciebie  wszedł,  więc  to  nie  ty  jesteś  tego  przyczyną.  Pa­
miętaj  także,  aby  tłumaczyć,  że  nie  możesz  wykonać  tego, 
o  co  cię  prosi,  i  powtarzaj  to  tak  długo,  aż  pojawi  się  jakieś 
rozwiązanie.

Wyobraźmy sobie teraz inną sytuację. Matka niecierpliwie 

czeka na powrót swego syna z pracy. W końcu klucz zgrzyta 
w drzwiach. Wchodzi syn i wyczerpany pada na fotel.

Matka: Czy mógłbyś wynieść śmieci?
Syn:  Oczywiście.  Pozwól  tylko,  że  trochę  odetchnę.  Za 

chwilę to zrobię. Jestem kompletnie połamany.

(chwila ciszy)

Matka:  No  cóż,  chyba  będę  musiała  zrobić  to  sama.  Nie 

jest to najlepsze dla mojego kręgosłupa, ale...

Syn  (

nie  wstaje):

  Mamo,  jeśli  znów  wolisz  nadwerężyć 

sobie plecy, niż poczekać te dziesięć minut, to nic na to nie 

poradzę.

Matka (

przez chwilę nie wie, co powiedzieć):

 Jesteś nie­

wdzięczny! Po tym wszystkim, co dla ciebie zrobiłam!

Syn 

(ciągle  siedząc):

  Nie  przejmuj  się,  mamo,  za  chwilę 

wyniosę śmieci.

(matka wychodzi z pokoju, narzekając jeszcze przez chwilę)

80

Pamiętaj

Nie daj się wyprowadzić z równowagi słownym szanta

­

żem

 

w rodzaju „Po tym, co dla ciebie zrobiłam” itp. Nie ma 

to nic wspólnego z tematem rozmowy.

Nie pozwól się wciągnąć w kłótnię i trwaj przy swoim 

zdaniu.

Bądź uprzejmy.
Powtarzaj swój punkt widzenia, dopóki nie zostanie on
 

przyjęty do wiadomości.

Wcale  nie  musisz  być  niegrzeczny  lub  agresywny,  kie­

dy  mówisz  „nie”.  Wystarczy,  jeśli  uparcie  trwasz  przy  swo­

im  zdaniu.  Nie  zwracaj  uwagi  na  oskarżenia  lub  emo­
cjonalny  szantaż.  Bądź  wytrwały,  a  otrzymasz  to,  czego 

chcesz.

Kiedy  kilkakrotnie  wykorzystasz  tę  taktykę,  ludzie  za­

czną  rozumieć, że nie są w stanie namówić cię do przyjmo­

wania  dodatkowych  zadań,  ani  też  nie  mogą  ci  wydawać 

rozkazów  i  po  pewnym  czasie  przestaną  stawiać  wygóro­
wane  żądania.  Stałeś  się  osobą  asertywną  i  otoczenie  bę­

dzie cię za to cenić.

KIEDY POPEŁNIĘ NAWET 

NAJDROBNIEJSZY BŁĄD, CZUJĘ,

ŻE MUSZĘ ZACZĄĆ WSZYSTKO OD NOWA

Jeśli  w  trakcie  pisania  listu  zrobisz  błąd,  to  pokrywasz 

go  korektorem  czy  też  drzesz  na  strzępy  całą  kartkę? 

A  jeśli  właśnie  odkurzyłaś  dywan,  a  ktoś  wszedł  do  pokoju 
z  kanapką  i  upadł  mu  mały  okruszek,  to  zabierasz  się  na­

tychmiast do ponownego odkurzania?

Czy trudno ci pogodzić się z faktem, że inni ludzie nie są 

ideałami?  W  takim  razie  nie  znosisz  także  myśli,  że  sam 

masz  wady  i  popełniasz  błędy.  Niezależnie  więc  od  tego, 
czy  pracujesz  w  biurze  czy  w  domu,  jesteś  na  pewno  tak 

za jęty dopilnowywaniem szczegółów, że zapominasz o swo­

ich najważniejszych zadaniach.

81

background image

Załóżmy,  że  masz  odbyć  dwie  pilne  rozmowy  telefonicz­

ne  i  podyktować  trzy  niezwykle  istotne  listy.  Jeśli  spędzisz 
dwie  godziny,  zastanawiając  się  nad  układem  listu,  który 

właśnie  przygotowała  sekretarka,  na  pewno  nie  zdążysz 

zrobić  tego,  co  najważniejsze  w  twoim  dziennym  rozkła­

dzie  zajęć.  I  nie  możesz  wycierać  blatu  w  kuchni  za  każ­
dym  razem,  gdy  tylko  ktoś  cokolwiek  na  nim  postawi,  jeśli 

chcesz w ciągu dnia posprzątać cały dom.

Musisz  mieć  jasno  określoną  listę  priorytetów.  Nie  mo­

żesz  kontrolować  wszystkiego  i  wszystkich  dokoła,  bo  two­

ja  własna  efektywność  na  tym  ucierpi.  Nikt  nie  potrafi  być 

bez  przerwy  doskonały:  wszyscy  popełniamy  błędy  i  to  jest 
normalne.  Nie  jesteś  gorszy  od  innych  tylko  dlatego,  że 
czasami się pomylisz.

Jeśli  przez  chwilę  pomyślisz  o  przeszłości,  to  na  pewno 

stwierdzisz,  że  trudno  ci  było  w dzieciństwie  zadowolić  jed­

nego z rodziców, a często nawet ich oboje. Być może uwiel­
białeś  matkę,  ale  niezależnie  od  tego,  jak  bardzo  się  stara­

łeś,  ona  nigdy  nie  okazywała  ci  aprobaty.  Może  tylko  wte­
dy  bywałeś  kochanym  dzieckiem,  gdy  przestrzegałeś  wszy­
stkich rodzicielskich reguł.

Dzieci chcą odczuwać, że są kochane, a więc zrobią wszy­

stko, by zasłużyć na miłość. Może to jednak stać się przy­

czyną ogromnych frustracji, bo chociaż bardzo się starają, 
nie otrzymują często rodzicielskiej miłości, ponieważ nie są 

w stanie przestrzegać wszystkich narzuconych sobie reguł.

Nie  ma  sensu  kontynuować  tej  swoistej  gry  w  dorosłym 

życiu, bo zasługujesz przecież na coś więcej. Zrób listę wszyst­
kich  cech,  które  w sobie  lubisz.  Zastanów  się  nad  nią i  za­

wsze, gdy sobie coś przypomnisz, dopisz do listy dodatkowe 
atuty.  Czy  masz  poczucie  humoru?  Czy  jesteś  rozsądny? 

Czy potrafisz zabawiać towarzystwo, czy jesteś dobrym słu­

chaczem  i  przyjacielem?  Czy  troszczysz  się  o  innych?  Za­

pisz wszystko i codziennie patrz na tę listę. To właśnie ty!

Zacznij  traktować  siebie  samego  tak,  jak  na  to  zasługu­

jesz:  bądź  dla  siebie  dobry.  Nie  stawiaj  sobie  wygórowa­

nych żądań.  Odpuść trochę. Złagodź zasady, które ustaliłeś 

dla  siebie  w  dzieciństwie:  są  już  nieaktualne.  Powinieneś 

je zmodyfikować, ponieważ zmieniły się okoliczności, w któ-

82

rych  żyjesz.  Nie  mieszkasz  już  z  rodzicami,  więc  czas,  abyś 
ustalił  dla  siebie  własne  zasady,  takie,  które  tobie  odpo­
wiadają.  Zobaczysz,  że  jeśli  okażesz  sobie  nieco pobłażliwo­

ści,  będziesz  mógł  lepiej  i  wydajniej  pracować.  Poczujesz 
się także wolny od stresu i rozluźniony.

Uwaga: Jesteś swoim najlepszym przyjacielem. 

Bądź dla siebie dobry.

PO POWROCIE DO DOMU DŁUGO NIE MOGĘ 

PRZESTAĆ MYŚLEĆ O PRACY

Właśnie wszedłeś w spiralę stresu. Jest to sytuacja znoś­

na  jedynie  wtedy,  gdy  nie  ciągnie  się  w  nieskończoność. 

Skoro  przeżywasz  okres  napięć,  powinieneś  zadbać  o  to,  by 

weekendy  przeznaczone  były  wyłącznie  na  odpoczynek. 

Jeśli  nie  możesz  sobie  tego  zapewnić,  przychodź  do  pracy 

później,  albo  odwrotnie  -  wcześniej  z  niej  wychodź.  Pomyśl 
także  o  tym,  by  po  wykonaniu  jakiegoś  większego  zadania 
wziąć  parę  dni  urlopu,  zanim  zaczniesz  pracować  nad  na­
stępnym.  Powiadom  szefa  lub  kolegów  w  firmie,  że  przez 

kilka  dni  ciebie  nie  będzie, i  zrób to  natychmiast, gdy tylko 
będziesz  znał  dokładny  termin.  Jeśli  wyniknie  coś  nagłego, 
znajdą sobie kogoś, kto zajmie się tym zamiast ciebie.

Nie  czuj  się  odpowiedzialny  za  wszystkie  problemy  świa­

ta  i  kłopoty  firmy.  Pamiętaj,  że  twoja  wytrzymałość  ma 
swoje  granice  i  jeśli  ty  się  załamiesz,  nie  będziesz  dla  ni­

kogo  stanowił  szczególnej  wartości.  Nie  daj  się  zwieść  ilu­
zji,  że  jesteś  niezastąpiony.  Jeśli  firma  lub  rodzina  chce 

mieć  z  ciebie  jakąś  korzyść,  to  musi  ci  dać  czas  na  odpo­
czynek.

Twoje  dzieci  muszą  uznać  fakt,  że  nie  jesteś  ich  służącą. 

Gdy  osiągną  odpowiedni  wiek,  trzeba  je  będzie  nauczyć,  że 

powinny  przejmować  niektóre  obowiązki  w  domu,  ponie­
waż  ty  nie  będziesz  im  ciągle  usługiwać.  Domagaj  się,  aby 

mieć  czas  dla  siebie,  chociażby  pół  godziny  dziennie.  Przy­
zwyczajasz w ten sposób rodzinę do określonego rytmu i po 
jakimś czasie możesz tę „chwilę wolności” wydłużyć.

83

background image

Czasami  bardzo  korzystna  w  „przełączeniu  się”  na  re­

laks  bywa  zmiana  otoczenia.  Jeśli  więc  możesz,  zorganizuj 
sobie  wyjazdy  na  krótkie  wycieczki,  idź  do  znajomych  albo 

poświęć  czas  na  nowe  hobby.  Byłoby  także  wskazane,  abyś 
dostosował  rodzaj  aktywności  po  pracy  do  ilości  stresu 
przez  nią  wywołanego.  Im  wyższy  poziom  napięcia,  tym 

mniej  wyczerpujący  powinien  być  twój  czas  wolny.  Bezsen­
sem  byłoby  zatem,  po  trudnym  dniu  czy  tygodniu  pracy, 
wybierać  jakiś  męczący  sport.  Potrzebujesz  rozrywki,  ale 
nie  szaleństwa.  Chociaż  więc  siedziałeś  przy  biurku  przez 

cały dzień, nie znaczy to wcale, że fizycznie jesteś wypoczę­
ty i przygotowany na największe sportowe wyczyny.

Napięcie  psychiczne  wywołuje,  jak  już  wiemy,  określone 

fizyczne  konsekwencje.  Jeśli  więc  przeżywasz  stresy  w  pra­
cy, to twoje ciało reaguje na nie podobnie jak na wyczerpu­

jące  ćwiczenia  fizyczne.  Dlatego  nie  najlepiej  byłoby  inten­

sywnie  ćwiczyć  zaraz  po  wyjściu  z  biura.  Jeśli  tak  zrobisz, 

przeciążysz  swój  organizm:  to  tak,  jakby  prowadzić  samo­
chód cały czas na ssaniu - w końcu wysiądzie silnik. Wybierz 
raczej  sport,  który  jest  przyjemnością  i  pozwala  uspraw­

niać  ciało  bez  przesadnych  obciążeń.  Spójrz  na  siebie  po 
wykonaniu  ćwiczeń:  jeśli  wyglądasz  na  przemęczonego, 
powinieneś zmienić dyscyplinę.

Jeśli  nie pociąga cię sport, lub jeśli nie lubisz uczęszczać 

na  wspólne  zajęcia,  spróbuj  przynajmniej  zmienić  porzą­
dek zajęć po powrocie do domu. Wykonywanie po raz kolej­

ny  tych  samych  czynności  daje  ci  zbyt  wiele  czasu  na  roz­
myślania.  Zmień  ubranie,  usiądź  i  porozmawiaj  ze  swoją 

żoną (mężem); kochaj się na dywanie w salonie, a nie w sy­

pialnianym  łóżku  (najpierw  jednak  wyślij  dzieci  do  kina!); 
zamiast  oglądać  telewizję,  posłuchaj  muzyki;  urządź  sobie 
kąpiel  przy  świecach  albo  zabierz  partnera  na  obiad  do  re­
stauracji.  Uczcij  fakt,  że  żyjesz,  mimo  że  masz  wiele  stre­
sów w pracy.

Staraj się oddzielać życie prywatne od zawodowego. Nie 

pozwól na to, by praca wpływała na każdy aspekt twojego 
życia. Twoje życie prywatne jest równie ważne. Osoby, któ­
re żyją tylko dla swojej pracy i poza nią nie mają żadnych 
zainteresowań, mają trudności adaptacyjne po przejściu na

84

emeryturę,  ponieważ  nagle  pojawia  się  w  ich  życiu  wielka 

pustka,  której  niczym  nie  można  zapełnić.  Działania  zawo­
dowe skończyły się i nie ma nic, co by mogło je zastąpić.

JESTEM CIĄGLE ROZDRAŻNIONY, 

AGRESYWNY I CHCE MI SIĘ PŁAKAĆ

Są  to  sygnały  pojawiające  się  przy  większym  natężeniu 

stresu.  Jeśli  zazwyczaj  jesteś  dość  cierpliwa  i  radosna,  to 

rozdrażnienie  czy  skłonność  do  płaczu  stanowią  tymczaso­
wą zmianę w twojej osobowości. Przestajesz być sobą.

Drażliwość, agresja i płaczliwość mają jedną cechę wspól­

ną:  są  formami  przejawiania  lęku.  Niektórzy  z  nas  w  ta­
kich  sytuacjach  zamykają  się  w  sobie  (płaczliwość),  inni 
atakują  (agresja,  rozdrażnienie),  ale  przyczyna  jest  w  obu 

wypadkach taka sama.

Uczucie  „bycia  w  potrzasku”  wywiera  na  nas  niekiedy 

taki  wpływ,  że  sami  siebie  nie  możemy  poznać.  Mówimy 

i  robimy  to,  czego  zwykle  nie  uczynilibyśmy,  a  kiedy  już 

opadną emocje, bardzo żałujemy swego postępowania, cho­
ciaż często nie możemy już nic zrobić, by to naprawić.

O  ile  skłonnością  do  łez  nie  możemy  nikogo  skrzywdzić, 

o  tyle  agresja  i  rozdrażnienie  często  stają  się  przyczyną 
czyjegoś  smutku  lub  nieszczęścia.  Taka  zestresowana  oso­

ba  może  wywoływać  znaczne  zamieszanie  w  swoim  otocze­

niu.  Zwykle  ostrze  agresji  uderza  w  tych,  którzy  znajdują 
się niżej od nas w hierarchii społecznej.

Nieustanne  rozdrażnienie  będzie  też  wpływało  na  różne 

kręgi osób, z którymi się stykamy, chociaż nie zawsze sobie 
to  uświadamiamy.  Napięcie  wywołane  wydarzeniem  w  pra­
cy  towarzyszy  ci  bowiem  również  po  wyjściu  z biura. W  ta­

kim  nastroju  wracasz  do  domu  i  jeśli  nie  miałeś  wcześniej 
okazji,  aby  wyładować  złość,  bo  cały  dzień  siedziałeś  na 
zebraniu,  a  sekretarka  ciągle  znikała  ci  z  pola  widzenia,  to 

być może zaczniesz odreagowywać stresy na żonie lub dzie­
ciach.  Nawet  jeśli  nie  będziesz  na  nich  wrzeszczał,  atmos­

fera wokół ciebie stanie się tak napięta, że każdy będzie sta­
rał się zniknąć ci z oczu, a gdy twoja żona zapyta przy obie­

85

background image

dzie, co się stało, ty odburkniesz: „Nic. Czy nie mogę cho­

ciaż zjeść spokojnie obiadu?” Tym zdaniem psujesz wszyst­

ko: żona przestaje się do ciebie odzywać, a ty uświadamiasz 
sobie nagle, że nikt cię nie kocha.

Wskaźnik  rozwodów  jest  bardzo  wysoki  wśród  mał­

żeństw, w których jeden ze współmałżonków wykonuje pra­
cę  wywołującą  ciągłe  napięcie.  Stres  jest  bowiem  odczuwa­

ny  nie  tylko  przez  osobę  zatrudnioną  w  takiej  firmie,  ale 
także przez żonę czy męża i przekazywany dalej dzieciom.

Zestresowani rodzice mogą nawet stać się przyczyną cho­

rób  czy  zaburzeń  u  swoich  dzieci  (moczenie  nocne,  nadpo­
budliwość, spazmy). Badania udowodniły, że gdy matka lub 

ojciec  przeszli  terapię  z  powodu  stale  odczuwanych  napięć, 

kłopoty dzieci znikały.

Brak  równowagi  w  układzie  rodzinnym  zawsze  wywołu­

je  w  nim  różne  problemy.  Dziecko  staje  się  swego  rodzaju 

kozłem  ofiarnym,  co  w  pewnym  sensie  pomaga  rodzicom, 
ponieważ  mogą  uznać  je  za  element  zakłócający  rodzinną 

harmonię i nie muszą uznawać problemów w pracy za przy­
czynę  swoich  niepowodzeń  w  życiu  domowym.  Dlatego  też 

tak  trudno  jest  namówić  rodziców  na  terapię:  wolą  bowiem 
uwierzyć, że to wyłącznie dziecko ma kłopoty, a nie oni.

Jeśli  lubisz  swoją  pracę  i  naprawdę  nie  chcesz  jej  zmie­

niać, będziesz musiał przyjąć wobec niej nową postawę. Dla 

każdego  z  nas  dzień  ma  24  godziny.  Jeśli  wieczorem  nie 
masz  ani  chwili,  by  cieszyć  się  tym,  co  osiągnąłeś,  to  wi­
docznie  popełniasz 

gdzieś

  błąd.  Zacznij  wreszcie  tworzyć 

dla siebie małe oazy spokoju i wytchnienia.

•  Jeśli  to  możliwe,  po  wejściu  do  biura  nie  odbieraj  telefo­

nów przez dziesięć minut.

•  Odpręż  się.  Psychicznie  oddal  się  od  swojej  pracy. 

Sprawdź, jak oddychasz; rozluźnij szczęki, ramiona i dło­

nie. Poczuj, że nie ma w nich napięcia.

•  Przypomnij  sobie  sukcesy,  które  odniosłeś,  i  zadania, 

które  wykonałeś,  mimo  że  wydawały  się  ciebie  przera­
stać.  Nieważne,  czy  zdarzyło  się  to  wczoraj  czy  20  lat 
temu:  sukces  to  sukces.  Myślenie  o  sukcesie  kreuje 

sukces.

86

•  Pod koniec dnia zadaj sobie pytanie, czy zrobiłeś wszyst­

ko,  co  w twojej  mocy. Jeśli  tak, nie możesz  zrobić już nic 

więcej.  Nawet  jeśli  nie  zdołałeś  osiągnąć  wszystkiego,  co 

zamierzałeś,  to  i  tak  starałeś  się  najlepiej,  jak  potrafisz. 
Zapisz  na  kartce,  co  jeszcze  powinieneś  zrobić  i  zostaw 

ją do następnego dnia na biurku. Gdy spiszesz swoje ko­

lejne zadania, natychmiast przestaniesz o nich myśleć.

•  Gdybyś w ciągu wieczora przypomniał sobie jeszcze jakieś 

sprawy, zanotuj je natychmiast, a wówczas nie zapomnisz.

•  Zacznij  myśleć  o  tym,  czy  rzeczywiście  wiedziesz  życie, 

jakie pragnąłbyś wieść.

•  Spróbuj  mówić,  chodzić  i  jeść  powoli.  Jeśli  nie  potrafisz 

od  razu  zwolnić  tempa  we  wszystkich  dziedzinach  życia, 
możesz  starać  się  to  zrobić  po  kolei.  Poproś  kogoś,  by  od 

czasu  do  czasu  przypominał  ci  o  twoim  postanowieniu. 
Świadomie  wykonuj  czynności  w zwolnionym  tempie.  Je­

żeli zwolnisz działanie, twój umysł także się uspokoi.

UCZUCIE ODPRĘŻENIA PO URLOPIE MIJA, 

GDY TYLKO PRZESTĄPIĘ PRÓG BIURA

Uczucie odprężenia po urlopie powinno trwać przynaj­

mniej jeszcze kilka dni po powrocie do pracy. Jeśli tak nie 

jest, to albo nie zdołałeś się zrelaksować podczas wypoczyn­

ku, albo wykonujesz nieodpowiednią pracę, albo zajmujesz 

nieodpowiednie stanowisko.

Przeznacz  chwilę  na  to,  by  spokojnie  zastanowić  się  nad 

swoją  pracą.  Czy  jest  to dla  ciebie zajęcie interesujące? Czy 
pozostaje  w  zgodzie  z  twoimi  wartościami  moralnymi?  Czy 

możesz  wykazać  się  swoimi  uzdolnieniami?  Jaka  panuje 
tam  atmosfera?  Czy  ludzie  są  zdenerwowani  czy  zrelakso­

wani?  Czy  lubisz  chodzić  do  pracy  czy  też  myślisz  o  niej 

z  niechęcią  lub  nawet  przerażeniem?  Czy  czujesz,  że  odno­
sisz  sukcesy  w  swojej  dziedzinie?  Czy  zarabiasz  wystarcza­

jąco dużo? Czy dużo podróżujesz w związku ze swoim zaję­
ciem?  Jeśli  tak,  to  czy  cierpi  na  tym  twoje  życie  prywatne? 
Jeśli  nie  ty  wybrałeś  pracę,  którą  teraz  wykonujesz,  kto  ją 

dla  ciebie  wybrał?  Czy  ciągle  próbujesz  przypodobać  się

87

background image

rodzicom,  ponieważ  chcieli,  abyś  przejął  rodzinny  interes? 
Czy  kiedyś  nalegano,  abyś  zaczął  zarabiać  pieniądze,  cho­

ciaż ty wolałbyś kontynuować edukację?

Nie  sugeruję  ci  wcale,  że  powinieneś  jutro  wręczyć  szefo­

wi  wymówienie  i  zacząć  karierę  projektanta  ogrodów  czy 
hodowcy  koni  w  jakimś  oddalonym  zakątku  kraju.  Ważne 

jest  jednak,  abyś  wyraźnie  określił  motywy,  dla  których 

wybrałeś takie, a nie inne zajęcie.

Gdybyś stwierdził, że pracujesz w dziedzinie, która niezu­

pełnie  pokrywa  się  z  twoimi  zainteresowaniami,  możesz 

zacząć  stopniowo  zmieniać  tę sytuację.  Być może  okaże się, 

że  w  sumie  praca  ci  odpowiada,  ale  wolałbyś  działać  na 
samodzielnym  stanowisku,  niż  pracować  w  zespole.  Kto 

wie,  może  pojawi  się  możliwość  zmiany  stanowiska  w  ra­

mach  twojej  firmy  i  wtedy  będziesz  zadowolony?  Po  to  jed­
nak,  by  skorzystać  z  nadarzającej  się  okazji,  będziesz  mu­

siał jasno określić swoje oczekiwania.

Z drugiej jednak strony być może chciałbyś zmienić pra­

cę, ale na razie nie widzisz dla siebie innych możliwości. 

Zastanów się wobec tego, czy nie mógłbyś zacząć uczęszczać 

na jakieś popołudniowe zajęcia, które będą dla ciebie nie 

tyle okazją do pogłębienia wiedzy, ile po prostu źródłem 

motywacji i dobrej zabawy.

Jedno  jest  ważne:  niezależnie  od  tego,  co  robisz,  rób  to 

najlepiej, jak potrafisz. Ma to zasadnicze znaczenie dla two­

jej  samooceny.  Nawet  jeśli  zmywasz  podłogi  w  wielkim  biu­

rowcu, powinieneś starać się, aby robić to dobrze. Jeżeli już 

trzeba wykonywać jakąś pracę, to warto wykonać ją jak naj­

lepiej. Skoncentruj się na tym, co robisz. Nie podawaj szefo­

wi  listu  do  podpisania,  jeśli  przedtem  nie  sprawdziłaś,  czy 
nie  ma  w  nim  błędów.  I  nie  pozwól,  byś  od  zwierzchnika 

otrzymywał niejasne polecenia. Jeśli on chce, by praca była 
dobrze  wykonana,  musi  jasno  określić  swoje  wymagania. 

Bądź  dumny  ze  swojej  pracy.  Jest  ona  odzwierciedleniem 
ciebie.  Jeżeli  w  pracy  pozwalasz  sobie na  niedbałość, to  czy 

nie zachowujesz się podobnie w innych sferach życia?

Uwaga: Twoja „zewnętrzność” jest odzwierciedle­

niem twego wnętrza.

88

OD CZASU, GDY PRZEŻYWAM STRESY, 
MAM KŁOPOTY NATURY SEKSUALNEJ

Jest  to  kolejny  nieprzyjemny  skutek  uboczny  przeżywa­

nia  napięć:  twój  organizm  blokuje  sferę  odczuwania  przy­

jemności.  Tak  to  już  niestety  jest,  że  w  czasie  wojny  naj­

pierw zamyka się ośrodki rozrywki.

Jak  już  wspomniałam  wcześniej,  ciało  reaguje  na  stres, 

przygotowując się do walki lub ucieczki. Popęd seksualny jest 
w tym momencie elementem przeszkadzającym i dlatego na­

tychmiast zostaje stłumiony. Twoje ciało napina się, szczegól­

nie na plecach, w okolicy ramion i żołądka i jeśli nie potrafisz 

się  zrelaksować,  to  tam  właśnie  umiejscowi  się  odczuwany 
przez ciebie stres. Aby odczuć podniecenie seksualne, musisz 

się odprężyć, a tego dokonasz jedynie wtedy, gdy przestaniesz 
myśleć o problemach, które to napięcie wywołały.

Znów  więc  widzisz,  że  sposób  myślenia  wpływa  na  twój 

stan fizyczny, ponieważ pomiędzy umysłem świadomym i pod­

świadomym  -  mózgiem  i  systemem  nerwowym  -  istnieje 
bezpośrednie  połączenie.  Popęd  seksualny  to  jeden  z  ostat­

nich  instynktów,  który  nam  pozostał,  a  zależy  on  całkowi­
cie od harmonijnej jedności ciała i umysłu.

Seks  zaczyna  się  w  twojej  głowie:  odczuwasz  pożądanie, 

ponieważ  myślisz  o  osobie,  którą  kochasz,  albo  patrzysz  na 

podniecające zdjęcie w magazynie, lub śnisz o czymś, co cię 

ekscytuje. Inaczej mówiąc, twój umysł musi się skoncentro­
wać na myśleniu o podniecających sprawach lub wyobraża­

niu ich sobie. W efekcie twoje ciało odpręża się, mięśnie prze­

stają być napięte, a krew dopływa posłusznie do wszystkich 
części ciała, dzięki czemu czujesz się cudownie ożywiony.

Pożądaniu  towarzyszy  zawsze  wyobrażanie  sobie  sytua­

cji o seksualnej treści: jeśli chcesz to sprawdzić, spróbuj się 

podniecić,  myśląc  o  wczorajszym  obiedzie!  Zapewniam  cię, 

że  ci  się  nie  uda.  Jeszcze  gorzej  jest,  kiedy  mózg  zajęty  jest 

myśleniem  o  czymś  denerwującym,  ponieważ  przypomina­
nie  sobie  sytuacji  stresujących  wywołuje  napięcie  fizyczne, 
które  jest  czynnikiem  blokującym  aktywność  seksualną. 

Ludzie  nie  kochają  się  ze  sobą,  gdy  są  rozdrażnieni  czy

89

background image

zdenerwowani:  irytuje  ich  wtedy  każdy  bodziec,  a  tym  bar­

dziej nie mogą znieść dotyku o zabarwieniu seksualnym.

Fakt,  że  masz  problemy  z  seksualną  stroną  życia,  wska­

zuje  na  to,  że  albo  jesteś  fizycznie  wyczerpany,  albo  nie 

potrafisz  przestać  myśleć  o  sprawach,  które  są  przyczyną 
odczuwanego  przez  ciebie  napięcia.  Twój  organizm  pracuje 

ciągle  na  najwyższych  obrotach  i  nie  potrafi  już  zwolnić 

tempa  do  poziomu  normalnego.  A  więc  w  efekcie  jest  tak, 

jakby  twój  system  nerwowy  stał  się  zbyt  wrażliwy.  Jeśli 

żyjesz  w  dużym  napięciu,  stajesz  się  w  pewnym  sensie 

„uczulony”  na  problemy.  Najdrobniejszy  sygnał  o  kłopotach 
wywołuje  natychmiastową  reakcję  całego  ciała,  podczas 

gdy  w  innych  warunkach  być  może  wcale  nie  zwróciłbyś 

uwagi na tę drobną przeszkodę.

A  zatem,  gdy  zaczynasz  być  nadmiernie  napięty,  więź 

ciała i umysłu staje się przyczyną powstania błędnego koła: 
pojawiające  się  problemy  wzmacniają  przeżywanie  stresu, 

a  stres  pogłębia  problemy.  Masz  mniejszą  zdolność  poko­

nywania  przeszkód  i  w  konsekwencji  czujesz  się  coraz 
mniej  kompetentny,  a  jednocześnie  coraz  dotkliwiej  odczu­

wasz przymus  sprawdzenia się. To samo dzieje się w łóżku. 
Im  bardziej  starasz  się  mieć  erekcję  czy  przeżyć  orgazm, 

tym mniej ci się to udaje.

Uwaga: Im bardziej ci zależy na osiągnięciu celu, 

tym mniej ci się to udaje.

Seks nie ma nic wspólnego z determinacją: zależy jedynie 

od umiejętności zrelaksowania się oraz od wyobraźni. Twoje 

ciało nie może być gotowe do aktywności seksualnej, a ty nie 

możesz się na niej skoncentrować, jeśli twoje myśli wędrują 
wokół spraw, które powinieneś był zostawić w biurze.

WŁAŚNIE PRZEŻYŁEM ATAK SERCA...

...który  wcale  nie  pojawił  się  bez  zapowiedzi,  prawda? 

Już  od  jakiegoś  czasu  odczuwałeś  zapewne  bóle  w  klatce 
piersiowej  i  na  wewnętrznej  stronie  ramienia.  A  poza  tym

90

przedtem  cierpiałeś  na  bezsenność,  bóle  głowy,  miałeś  pal­
pitacje  serca,  wysokie  ciśnienie,  nie  potrafiłeś  się  odprężyć 
i ogólnie czułeś się wyczerpany.

Być  może  lekarz  powiedział  ci,  że  jeżeli  nie  przestaniesz 

tak  ciężko  pracować,  wówczas  twoje  serce  odmówi  tobie 

posłuszeństwa.  Ale  łatwiej  było  przecież  brać  tabletki,  by 
na chwilę pozbyć się bólu głowy, lub obniżyć ciśnienie, albo 

pokonać bezsenność. Ani tabletka, ani kieliszek wódki wie­
czorem  nie  jest  dobrym  sposobem  na  zaśnięcie.  W  dzisiej­

szych czasach skutki uboczne obu tych środków są dosko­

nale znane.

Twój  organizm  już  od  jakiegoś  czasu  dawał  ci  sygnały 

ostrzegawcze,  które  jednak  postanowiłeś  ignorować.  Teraz 

serce odmówiło ci dalszego posłuszeństwa i musisz odpocząć, 

ponieważ rozpadł się cały twój system funkcjonowania.

Miałeś  wybór.  Mogłeś  tego  uniknąć,  gdybyś  w  porę  pod­

jął  odpowiednie  kroki.  Teraz  leżysz  na  szpitalnym  łóżku, 
wyłączony  na  jakiś  czas  z  biegu  zdarzeń.  Możesz  zatem 

spróbować  wykorzystać  ten  okres  na  przemyślenie  tego,  co 
się  stało  i  w  jaki  sposób  mógłbyś  uchronić  się  przed  tym 

w  przyszłości.  A  zdarzy  się  to  na  pewno  jeszcze  raz,  jeśli 
nie zmienisz trybu życia.

Fakt,  że  przeżyłeś  atak  serca,  pomoże  ci  przeprowadzić 

zmiany,  ponieważ  po  ciężkiej  chorobie  dość  łatwo  jest  wy­

cofać 

się  z  dotychczasowych  zobowiązań  i  zmniejszyć  ob­

ciążenia  zawodowe.  Osoby,  które  dowiedzą  się  o  twoim 

przypadku, zatroszczą się o to, aby nie obarczać cię proble­
mami.  Spróbuj  jak  najlepiej  wykorzystać  ten  początkowy 
okres. Jest to najlepszy czas, aby wprowadzić zmiany w two­

im  nastawieniu  do  rzeczywistości  i  stylu  życia.  Pamiętaj: 

jeśli  teraz  nie  zaczniesz  działać  i  nie  pokierujesz  mądrze 

swoim losem, twoje ciało na pewno zmusi cię do zmian, i to 
bardzo radykalnych.

Co  mówiłeś  zwykle  przed  chorobą?  Jak  uzasadniałeś  sa­

mobójcze  obciążenie  obowiązkami?  Że  firma  nie  poradzi 
sobie  bez  ciebie?  No  cóż,  teraz  jakoś  sobie  radzą,  niepraw­
daż?  Że  nie  chcesz,  by  zastąpili  cię  młodsi?  Swoim  bezgra­

nicznym  zaangażowaniem  w  pracę  sam  doprowadziłeś  do 
tego, że młodsi rzeczywiście cię zastąpią.

91

background image

Być  może  motywy  twego  postępowania  były  szlachetne, 

ale  na  pewno  krótkowzroczne.  Czy  odwiedził  cię  może 

ostatnio  prezes  firmy,  żeby  podziękować  za  pełną  poświę­

cenia  służbę  „wyższej  sprawie”?  Jakoś  nie  mogę  w  to  uwie­

rzyć.  I  jaką  pociechą  stanie  się  dla  ciebie  piękny  nekrolog 
w  poczytnej  gazecie,  jeśli  będziesz  mógł  jedynie  wąchać 

kwiatki od spodu?

To  jest  twoje  życie,  a  czas  przepływa  ci  przez  palce  jak 

piasek.  Zanim  się  zorientujesz,  „jutro”  zamieni  się  we 

„wczoraj”.  Życie  trwa  tu  i  teraz,  więc  ciesz  się  nim  każdego 
dnia. Nie masz czasu na próbne przedstawienia: w tej sztu­

ce zagrasz tylko raz.

Osiągnięcie  szczęścia  jest  ważne  i  nie  powinieneś  odkła­

dać  tego  na  przyszły  tydzień:  on  może  nigdy  dla  ciebie  nie 
nadejdzie.  Pamiętaj,  że  dzień  dzisiejszy  jest  pierwszym 

dniem  reszty  twojego  życia.  Każda  chwila  jest  cenna  i  ni­

gdy  ta  prawda  nie  jest  bardziej  oczywista  niż  w  czasie  cięż­
kiej choroby.

Zacznij myśleć o tym, co było dla ciebie ważne, gdy byłeś 

młodszy:  rodzina,  przyjaciele,  podróże,  plaża  w  słońcu,  ja­
kieś hobby. Gdzie zagubiłeś to wszystko? Porzuciłeś te war­

tości,  by  zastąpić  je  pracą  i  ambicjami,  ale  w  takim  ukła­
dzie  głowa  rządzi,  podczas  gdy  serce  cierpi.  Możesz  urato­
wać  się  przed  kolejną  katastrofą,  jeśli  wyrównasz  ten  brak 
równowagi i zmodyfikujesz swoje nastawienie.

Kiedy pomyślisz o sprawach, które denerwowały cię w pra­

cy, sam zobaczysz, jak nieważne się teraz wydają w porów­
naniu  z  radością ujrzenia  blasku następnego dnia. Wszyst­
kie  problemy  są  śmiesznie  małe,  gdy  spojrzysz  na  nie 
z  perspektywy  szpitalnego  łóżka  na  oddziale  intensywnej 

terapii.

Wróć  do  odpowiednich  proporcji  w  życiu.  Praca  nie  jest 

w  nim  wartością  najistotniejszą.  Szczęście  i  zadowolenie 
znajdziesz  także  w  innych  sferach,  wcale  z  pracą  nie  zwią­
zanych.

Mimo  wszystko  żyjesz.  Ktoś  dał  ci  jeszcze  jedną  szansę. 

Nie zmarnuj jej.

92

NIE MAM CZASU NA RELAKS

Poszukaj go więc! Przerwy są niezwykle istotne w pracy.

Im  więcej  wysiłku  wymagają  wykonywane  przez  ciebie  za­

dania,  tym  więcej  przerw  potrzebujesz.  Przerwy  to  nie  lu­
ksus,  to  konieczność.  Pozwalają  ci  oczyścić  umysł,  nabrać 
sił,  zachować  dystans  oraz  zdrowie,  a  to  oznacza,  że  mo­

żesz pracować bardziej efektywnie.

Błędem  jest  założenie,  że  osoba  pracująca  non  stop  jest 

bardziej  skuteczna  i  potrafi  więcej  zrobić.  W  rzeczywistości 
sytuacja  jest  zupełnie  odwrotna.  Pracoholicy  wcale  nie  są 

bardziej  efektywni  od  osób,  które  robią  sobie  przerwy.  Ja­
kość  wykonanych  przez  tę  grupę  ludzi  zadań  nie  jest  też 

wcale  doskonalsza  -  oni  po  prostu  sprawiają  wrażenie 
zajętych.  Wśród  pracoholików  nie  ma  także  na  ogół  osób, 
które  znajdują  najlepsze,  najbardziej  twórcze  rozwiązania, 

ponieważ  zwykle  pojedyncze  drzewo  przesłania  im  cały  las. 

Poza  tym  wykonywana  praca  nie  sprawia  im  przyjemno­
ści,  a  przecież  aktywność  zawodowa  wcale  nie  musi  być 

uciążliwa.  Odpowiedzialność  za  określone  działania  nie 
znaczy  przecież,  że  trzeba  wszędzie  obnosić  się  ze  swoją 

zatroskaną miną.

Czy  zauważyłeś,  że  pracownicy  firmy  dzielą  się  zwykle 

na  dwie  grupy?  Pierwsza  z  nich  regularnie  wychodzi  na 
lunch,  podczas  gdy  członkowie  drugiej  (zwykle  mniejszej) 

zajadają  kanapki  przy  swoim  biurku,  kończąc  jednocześnie 
ostatnie sprawozdanie i rozsypując na papier okruchy chle­

ba.  Dlaczego  więc  należysz  do  tej  drugiej  grupy?  Może  są­
dzisz,  że  przerwa  w  pracy  świadczyłaby  o  twoim  lenistwie? 

Ale  przecież  sam  dobrze  wiesz,  że  do  leniwych  nie  nale­
żysz.  Obawiasz  się  jedynie,  że  inni  mogliby  tak  o  tobie  po­

myśleć.  W  dodatku  brak  ci  zapewne  wiary  w  dobrą  jakość 

wykonanej  przez  ciebie  pracy.  Gdybyś  był  przekonany 
o wartości produktu końcowego własnych działań, zrobiłbyś 

sobie przerwę, ponieważ wiedziałbyś, że na nią zasłużyłeś.

Zresztą  skąd  ta  pewność,  że  inni  patrzą  krzywym  okiem 

na  twój  lunch?  Czy  szef  mówił  ci  coś  na  ten  temat?  Jeśli 

nie,  to  możesz  założyć,  że  jemu  to  nie  przeszkadza.  Ponad­
to może on sam również robi sobie przerwę, a wtedy należy

93

background image

uznać  to  za  sygnał  pozytywny.  Jeżeli  bowiem  szef  ma  do 

tego prawo, to takie samo przysługuje tobie.

Jeśli  jednak  twój  zwierzchnik  nie  korzysta  z  takiej  moż­

liwości,  to  zrobisz  mu  przysługę,  jeśli  zademonstrujesz, 
w  jaki  sposób  taką  przerwę  można  zorganizować.  Nie  mu­

sisz  wcale  rujnować  sobie  zdrowia  tylko  dlatego,  że  ktoś 

inny  jest  pracoholikiem.  Bądź  stanowczy  w  tej  kwestii. 
Schowaj  umowę  o  pracę  w  szufladzie  biurka  i  czasami, 

przed  wyjściem  na  lunch,  przeczytaj  sobie odpowiedni  aka­
pit.  Oprócz  godzin  pracy  jest  tam  na  pewno  również  poda­

na  liczba  (i  długość)  przysługujących  ci  przerw.  Przestrze­
gaj więc reguł spisanych w umowie.

Jeśli  ty  sam  jesteś  szefem,  to  zapewne  twój  kontrakt  nie 

wspomina  nic  o  przerwach,  a  jedynie  o  korzyściach  płyną­
cych  ze  sprawowania  przez  ciebie  tej  funkcji.  Jest  więc 

w  nim  mowa  o  samochodzie  służbowym,  podziale  zysku 

i  premiach.  Pamiętaj  jednak  o  tym,  że  wszystkie  te  przywi­
leje  nie  będą  miały  żadnego  znaczenia,  gdy  zaczniesz  na­

rzekać  na  wrzody  żołądka  albo  przeżyjesz  załamanie  ner­
wowe.  Jeśli  firma  zapewnia  ci  wszystkie  te  atrakcje,  to  za­

pewne oczekuje, że będziesz z nich korzystał w dobrym sta­
nie zdrowia i ducha.

PODSUMOWANIE

Jestem  osobą  o  konstruktywnym  i  pozytywnym 

podejściu do życia. Kocham siebie i swoje ciało. Regu­
larnie korzystam z przerw w pracy. Odprężam się i roz­
luźniam swoje mięśnie.

Jest mi dobrze. Nic mi nie przeszkadza: jestem spo­

kojny  i  opanowany.  Mój  oddech  jest  regularny  i  rów­
ny.  Jestem  głęboko  rozluźniony,  a  uczucie  spokoju 

przenika  całe  moje  ciało  i  umysł.  Sprawy,  które  mnie 
niegdyś  denerwowały,  teraz  działają  na  mnie  wyci­
szająco i uspokajająco.

Cokolwiek  robię,  pracuję  efektywnie  i  bez  wysiłku. 

Wiem, że poradzę sobie ze wszystkim, co stanie na mo­

jej  drodze  i  ta  świadomość  wzmacnia  mnie.  Wszyst­

kie moje starania zostają uwieńczone sukcesem.

94

Moja  wiara  we  własne  możliwości  rozrasta  się  co­

dziennie,  w  miarę  jak  pokonuję  kolejne  przeszkody. 
Każdego dnia staję się silniejszy.

Gdy  tylko  wychodzę  z  pracy,  przestaję  o  niej  my­

śleć,  a  gdy  kładę  się  do  łóżka,  bez  trudu  zasypiam. 
Rano  budzę  się  wypoczęty  i  pełen  energii.  Każdy 
nowy  dzień  witam  z  radością  i  jestem  zadowolony  ze 

swojej pracy.

WNIOSEK KOŃCOWY

Nic  mi  nie  przeszkadza.  Nikt  nie  może  zachwiać 

we mnie wiary we własne możliwości i umiejętności.

albo:
Sukces  to  pewnik.  Z  łatwością  osiągam  zamierzone 

cele.

albo:
Bez trudu potrafię się zrelaksować. Moje ciało szyb­

ko  się  regeneruje  i  po  każdej  przerwie  czuję  napływ 

energii.

Zmartwienia i przygnębienie

•  Gdy mam problem, nie mogę zasnąć.
•  Bardzo denerwuję się przed egzaminami i testami.

•  Kiedy jestem zmartwiony, nie potrafię niczym się cie­

szyć.

•  Martwię się o swoje dzieci.
•  Gdybym ożenił się z inną kobietą, byłbym szczęśliwy.

•  Czuję się strasznie z powodu błędu, który popełniłem.
•  Czuję się winny z powodu wyrządzonej krzywdy.
•  Gdyby rodzice zadbali o moje wykształcenie, zarabiał­

bym teraz więcej pieniędzy.

Zmartwienia i stan przygnębienia to dwa największe 

pożeracze ludzkiej energii i czasu, które w dodatku do ni-

95

background image

czego  nie  prowadzą.  Nie  mają  wpływu  na  bieg  zdarzeń, 

a  jedynie  sprawiają,  że  czujesz  się  paskudnie.  Zamartwia­

nie się i pogrążanie w smutku to dwa fatalne nawyki, szko­

dliwe  przyzwyczajenia.  Nie  ma  potrzeby,  aby  przez  resztę 

życia być ich niewolnikiem.

Zamartwianie  się  to  odczuwanie  niepokoju  o  przyszłość. 

Czy  uda  mi  się  żyć  bez  Toma?  Co  się  stanie,  jeśli  nie  będę 
mogła  zapłacić  tego  rachunku?  Czy  moje  dziecko  zda  egza­

miny?  Czy  dam  sobie  radę  w  nowej  pracy?  Zamartwianie 
się  to  podawanie  w  wątpliwość  możliwości  pomyślnego  roz­

wiązania  problemu.  A  ponieważ  wątpisz,  twoja  wyobraź­

nia zaczyna tworzyć wizje klęsk i katastrof.

Czy zdajesz sobie sprawę z tego, co to oznacza? Otóż two­

rzysz w swoim umyśle obrazy negatywnych rozwiązań, cho­
ciaż  w  rzeczywistości  pragniesz  wyłącznie  zdarzeń  pozy­

tywnych.

Uwaga: Jeśli wola jest sprzeczna z wyobraźnią, wy­

grywa zawsze wyobraźnia.

Martwiąc  się,  nie  tylko  unieszczęśliwiasz  samego  siebie, 

ale  także  wzmacniasz  prawdopodobieństwo  sprowokowa­

nia  negatywnych  zdarzeń.  Jeśli  martwisz  się  o  swoje  wy­
stąpienie  na  zebraniu,  to  wyobrażasz  sobie  zapewne,  jak 

potykasz  się,  wchodząc  na  mównicę,  jak  jąkasz  się,  zapo­

minasz całe zdania i nie możesz włączyć rzutnika ani utrzy­

mać długopisu w dłoni.

Bijąc  się  z  takimi  myślami  w  noc  poprzedzającą  twój 

ważny  dzień,  nie  będziesz  mógł  spokojnie  spać,  obudzisz 
się  całkowicie  wyczerpany,  a  to  jedynie  przyczyni  się  do 

pomnożenia  twoich  negatywnych  myśli.  Nie  jesteś  w  sta­
nie  rozsądnie  myśleć,  a  więc  coraz  bardziej  się  martwisz, 

że  zapomnisz,  co  chciałeś  powiedzieć,  i  w  końcu  zacznie  ci 

dokuczać  żołądek.  Jest  to  sygnał,  że  twój  system  nerwowy 

wykonuje  polecenia  płynące  z  mózgu:  „Uwaga!  Niebezpie­
czeństwo! Alarm dla wszystkich systemów!”

Jeśli  już  musisz  myśleć  o  swoim  wystąpieniu,  wyobraź 

sobie,  że odnosisz  sukces. Gdy tylko poczujesz, że do głowy 
zaczynają ci napływać negatywne myśli - przerwij je. Po-

96

wtórz sobie, że jesteś osobą o konstruktywnym stosunku do 

życia  i  nie  będziesz  tracił  energii  na  katastroficzne  wizje. 
Gdy  tylko  pojawi  się  w  głowie  jakaś  negatywna  myśl,  na­
tychmiast zastąp ją myślą pozytywną.

Wyobraź sobie, że wchodzisz na mównicę spokojnie i z wia­

rą  we  własne  siły.  Przemawiasz  wyraźnie,  bez  drżenia 

w  głosie.  Widzisz,  jak  wszyscy  słuchają  cię  z  zainteresowa­
niem i  potakują głowami.  Uśmiechają się  do ciebie i reagu­
ją  na  twoje  dowcipy.  Słyszysz  brawa  na  końcu  wystąpienia 

i  wyobrażasz  sobie,  jak  z  dumą  i  satysfakcją  schodzisz 

z mównicy, a ludzie ściskają ci dłoń i poklepują z uznaniem 
po plecach.

Takie  pozytywne  obrazy  pomogą  ci  skoncentrować  się 

na  sukcesie.  Jeśli  przygotowałeś  się  do  wystąpienia,  to  nie 

ma powodu, byś wątpił w pomyślne rezultaty.

Na  myślenie  o  sukcesie  poświęć  tyle  czasu,  ile  tylko 

możesz.  Zacznij  w  momencie,  gdy  dowiesz  się  o  swoim  wy­
stąpieniu  (czy  innym  zadaniu).  Pozytywny  obraz  wydarzeń 

zostanie  zakodowany  w  umyśle  podświadomym  i  automa­

tycznie  odtworzony  w  dniu  wystąpienia.  Metoda  ta  jest 
skuteczna, ponieważ umysł podświadomy nie potrafi odróż­

nić  rzeczywistości  od  wyobrażeń:  rejestruje  jedynie  wszy­
stkie  informacje,  których  mu  dostarczasz.  A  więc  kiedy 

wypełnisz swój umysł wyobrażeniami o sukcesie, to tak, jak­
byś  już  ten  sukces  odniósł.  W  swoich  wizjach  połączyłeś 
„wystąpienie”  ze  stanem  „spokoju  i  opanowania”  i  ten  wła­
śnie związek został zmagazynowany. W dniu, w którym pod­

świadomy  umysł  „odtwarza  taśmę”,  wystąpienie  okazuje  się 

proste,  system  nerwowy  w  pełni  zrelaksowany,  a  ty  jesteś 
„zmuszony”  odnieść sukces, ponieważ tak zaprogramowałeś 
swoje myślenie.

Pozytywne  myśli  nachodzą  również  człowieka  wtedy,  gdy 

się modli. Modlitwa jest prośbą o pomoc w rozwiązaniu trud­

nego  problemu,  błaganiem  o  pozytywny  rezultat,  a  więc 
także  myśleniem  o  uldze,  jaką  przyniesie  pokonanie  prze­
szkody.  Modlisz  się,  ponieważ  wierzysz,  że  w  ten  sposób 

możesz  sobie  pomóc.  Spełniłeś  zatem  wszystkie  wymaga­
nia  związane  z  zagwarantowaniem  sobie  sukcesu:  wyobra­
żasz go sobie i wierzysz, że go osiągniesz. Modlitwa nie

97

background image

zmienia  Boga,  lecz  wpływa  na  osobę,  która  się  do  niego 
modli.

Kiedy  martwisz  się  z  powodu  braku  pieniędzy,  być  może 

uważasz,  że  nie masz wpływu na  sytuację  i dlatego  nie po­

trafisz  przestać  się  przejmować.  Nadal  jednak  twierdzę,  że 
nawet  w  trudnej  sytuacji  finansowej  nie  można  nic  osiąg­

nąć,  nieustannie  się  zadręczając.  Przypuszczam,  że  nie 
pierwszy  raz  w  życiu  brakuje  ci  pieniędzy.  Nie  mylę  się  też 

chyba,  zakładając,  że  książkę  tę  czytasz,  siedząc  w  wygod­

nym  fotelu,  nie  zaś  leżąc  na  kilku  warstwach  tektury  pod 

wiaduktem  kolejowym.  Inaczej  mówiąc,  dotychczas  jakoś 
sobie  radziłeś,  prawda?  Nie  masz  więc  podstaw  przypu­

szczać, że tym razem będzie inaczej.

Uwaga: Nawet jeśli chwilowo nie widzisz wyjścia 

z sytuacji, to nie znaczy, że go nie ma.

Pomyśl  przez  chwilę  o  poprzednich  kłopotach  i  o  tym, 

jak  sobie  z  nimi  poradziłeś.  Na  pewno  zdajesz  sobie  sprawę 

z tego, że w końcu zawsze można się z nimi uporać.

Jedna  z  moich  klientek  twierdziła,  na  przykład,  że  pew­

nego  razu  brakowało  jej  pieniędzy  na  opłacenie  rachunku 

i  zupełnie  nie  wiedziała,  skąd  maje  wziąć.  Zamiast  jednak 
martwić  się,  postanowiła  poczekać,  aż  problem  jakoś  „sam” 

się  rozwiąże  i  kilka  dni  później  otrzymała  czek  na  potrzeb­

ną sumę w ramach zwrotu za uszkodzone buty, które wcześ­

niej reklamowała.

Uwaga: Nie musisz wierzyć w cuda, ale powinieneś 

na nich polegać.

Najlepsze  pomysły  przychodzą  ludziom  do  głowy  wtedy, 

kiedy  ich  sytuacja  jest  naprawdę  trudna.  Brak  pieniędzy  to 
często najlepszy bodziec do zabiegania o lepsze dochody. Za­

dziwiające jest, że ludzie w końcu znajdują środki na to, czego 

rzeczywiście  potrzebują.  Marzą  na  przykład  o  nowoczesnym 

sprzęcie  stereofonicznym,  wobec  czego  mają  „oczy  i  uszy” 

otwarte na dodatkowe możliwości zarobienia pieniędzy. Szan­
sa zjawia się zawsze w najbardziej odpowiednim momencie.

98

Jeśli  nawet  nie  otrzymujesz  tego,  czego  chcesz,  to  znaczy 

jedynie,  że  widocznie  wkrótce  pojawi  się  lepsza  okazja.  Nie 
wściekaj  się  więc,  gdy  nie  kupisz  mieszkania,  które  tak 
bardzo ci się spodobało: na pewno wkrótce będziesz oglądał 

jeszcze ładniejsze.

Wybrałam  się  kiedyś  na  zakupy  z  zamiarem  nabycia 

orientalnego  dywanu.  Szukałam  właściwie  czegoś  używa­

nego,  więc poszłam na  bazar. Po chwili znalazłam taki, jaki 
sobie  wymarzyłam,  ale  ponieważ  zapomniałam  zabrać 

książeczkę  czekową,  wróciłam  po  nią  do  domu.  Zanim  po­

nownie  dotarłam  do  straganu,  sprzedawca  zdążył  już  po­
zbyć  się  dywanu.  Zamiast  jednak  czuć  się  rozczarowana, 
uznałam  to  za dobry znak. Widocznie  gdzieś czeka na mnie 

jeszcze  ładniejszy  kobierzec.  Kilka  dni  później  odwiedzi­

łam  inne  targowisko  i  rzeczywiście  znalazłam  tam  taki 

dywan,  który  spodobał  mi  się  jeszcze  bardziej,  a  kosztował 
o połowę mniej niż poprzedni.

Uwaga: Wszystko w końcu jakoś się układa.

Uwierz, że sprawy zawsze obierają dobry kierunek; za­

ufaj swemu szczęściu i przestań myśleć, że wierząc w suk­
ces, jedynie siebie oszukujesz. Ty chcesz po prostu odrobi­

nę sobie pomóc. Ułatwiasz rozwiązanie własnych proble­
mów i zwiększasz szanse na to, by twoje marzenia się ziściły.

Odczuwanie  żalu  jest  w  pewnym  sensie  podobne  do  za­

martwiania  się,  z  tym,  że  twój  niepokój  dotyczy  przeszłości, 

a nie tego, co nadejdzie. Masz poczucie winy albo wstydzisz 
się z powodu błędu, który popełniłeś, i nie potrafisz przestać 

o  nim  myśleć.  Odpychasz  nawiedzające  cię  obrazy,  ale  one 
ciągle  się  pojawiają,  sprawiając,  że  czujesz  się  fatalnie.  Na­
wet  najgłębsze  poczucie  winy  nie  zmieni  jednak  tego,  co  się 

stało. Nie jesteś w stanie cofnąć czasu, ale możesz wykorzy­

stać przeszłe doświadczenie w sposób konstruktywny.

Pozytywną  stroną  naszych  błędów  jest  fakt,  że  możemy 

się  z  nich  wiele  nauczyć.  Zmiany  nie  byłyby  możliwe,  gdy­
byśmy  zawsze  wszystko  robili  dobrze.  Dopiero  kiedy  się 
potkniemy  i  gdy  coś  nam  nie  wyjdzie,  jesteśmy  zmuszeni 

szukać nowych dróg.

99

background image

Kiedy na twojej drodze pojawią się problemy, nie opieraj 

się im. Twoja elastyczność stanie się twoim atutem. Nie­

szczęścia mogą się zdarzać i jak wzburzona fala uniosą cię ze 

sobą, ale ty nie zatoniesz, jeśli potrafisz wykorzystać jej siłę.

Gdybyś  usiłował  płynąć  pod  prąd,  zużyjesz  całą  swoją 

energię,  ale  i  tak  nie  masz  szans,  żeby  wygrać.  Spróbuj 

unosić  się  na  grzbiecie  fali,  a  w  ten  sposób  zaoszczędzisz 
siły i będziesz widział, dokąd płyniesz.

Porównanie  to  w  odniesieniu  do  problemu  oznacza,  że 

musisz  przyjrzeć  mu  się  z  bliska  i  spokojnie.  Przeważnie 
bywa  tak,  że  im  bliżej  podejdziesz,  tym  bardziej  przeraża­

jący ci się wydaje, ale wystarczy podzielić go na części skła­

dowe  i  zdecydować,  z  której  strony  powinieneś  zaatakować, 

a  już  rozwiązanie  okazuje  się  prostsze  w  realizacji.  Jeśli 

zamiast  dramatyzować,  zaczniesz  analizować  problem,  zde­
cydowanie zmniejszysz jego rozmiary.

Gdyby  twój  mąż  stracił  pracę,  spróbuj  natychmiast  za­

stanowić  się  nad  całą  sytuacją.  Zbierz  rodzinę,  przeanali­

zuj  stan  waszych  finansów  i  pomyśl,  jak  możesz  zreorgani­

zować  życie  rodzinne  w  nowych  warunkach.  Czy  pozostali 

członkowie  rodziny  mogą  wnieść  jakieś  sumy?  Czy  trudno 
będzie  znaleźć  pracę  w  miejscu,  w  którym  obecnie  miesz­

kacie?  Czy  w  innych  regionach  kraju  mielibyście  większe 
szanse?

Przytoczę  tu  przykład  ślusarza  z  północnych  Niemiec, 

który  został  zwolniony  z  pracy.  Przez  ponad  rok  próbował 
znaleźć coś dla siebie, żyjąc z oszczędności. W końcu zdecy­

dował,  że  zabierze  rodzinę  na  krótkie  wakacje  w  południo­

wej  części  kraju,  ponieważ  wszyscy  byli  już  zmęczeni  ocze­

kiwaniem na zmianę.

Pewnego  poranka  usiadł  przed  przyczepą  i  zaczął  czytać 

lokalną  gazetę.  Zauważył,  że  w  okolicy  najwyraźniej  bra­
kuje  ślusarzy,  ponieważ  kilka  firm  zamieściło  swoje  oferty. 

Tego  samego  dnia  udało  mu  się  umówić  na  spotkanie 

i wkrótce mógł rozpocząć nową pracę.

Z  kolei  w  pewnej  wiosce  we  Francji  pojawił  się  innego 

typu  problem.  Otóż  miejscowa  szkoła  mogła  funkcjonować 

jedynie wtedy, gdy liczba uczniów była większa od 12. Nad­

szedł  jednak  czas,  gdy  starsi  uczniowie  odeszli,  a  nie  było

100

nowego  naboru,  ponieważ  młodzi  ludzie  wyprowadzili  się 

do dużego miasta. We wsi stały puste domy, a szkoła miała 

zostać zamknięta.

Burmistrz  jednak  nie  poddał  się  losowi.  W  jednej  z  ogól­

nokrajowych  gazet  zamieścił  ogłoszenie  o  tym,  że  zaprasza 

rodziny  posiadające  co  najmniej  sześcioro  dzieci,  aby  przy­

jechały  i  zamieszkały  we  wsi,  proponując  im  jednocześnie 

tanie  mieszkanie  i  nauczanie  dla  pociech.  Odpowiedzi  było 

lak  wiele,  że  burmistrz  musiał  losowo  wybierać  chętnych. 
Szkoła została uratowana!

GDY MAM PROBLEM, NIE MOGĘ ZASNĄĆ

Jeśli jakiś problem jest dla ciebie szczególnie trudny, czę­

sto  zdarza  się,  że  zaczynasz  mieć  kłopoty  ze  snem.  Nie 

możesz  więc  w  ogóle  zasnąć,  chociaż  czujesz  się  wyczerpa­

ny,  albo  zasypiasz  szybko,  a  potem  budzisz  się  w  środku 
nocy  i  nie  możesz  ponownie  zamknąć  oczu.  Bywa  i  tak,  że 
zasypiasz  dość  łatwo  i  nawet  śpisz  kilka  godzin,  lecz  bu­

dzisz  się  o  dwie  lub  trzy  godziny  za  wcześnie  i  nerwowo 

wyczekujesz na moment, kiedy będziesz musiał wstać.

Noc  jest  porą  trudną  do  przetrwania,  jeśli  dręczą  cię  ja­

kieś  problemy.  Panujący  wokół  mrok  i  cisza  nie  zakłócają 

pracy umysłu, a bierność i bezruch ciała sprawiają, że my­
śli  ciągle  krążą  wokół  tego  samego  tematu.  Masz  idealne 

warunki do rozmyślań: nikt nie dzwoni, nikt z tobą nie roz­
mawia,  nie  możesz  prać  ani  sprzątać.  Jednocześnie  na­

prawdę  bardzo  chcesz  zasnąć,  ponieważ  wiesz,  że  następ­
nego

 

dnia  będziesz  zmęczony.  Masz  zatem  właściwie  dwa 

problemy  zamiast  jednego.  W  dodatku,  twój  umysł  świa­
domy

 

tylko  częściowo  jest  wyłączony,  natomiast  podświa­

domość

 

ożywa  i  zaczynają  ci  przeszkadzać  wszystkie  lęki 

i  uczucia  w  niej  przechowywane.  Ze  względu  na  specyfikę 
sytuacji,  taktyka,  którą  ci  proponuję,  musi  zatem  różnić 
się od

 

metod stosowanych w ciągu dnia.

Zanim  przyjrzymy  się  różnym  rodzajom  kłopotów  ze 

snem,  pozwolę  sobie  na  kilka  ogólnych  uwag,  które  być 

może

 

weźmiesz pod uwagę.

101

background image

•  Po  pierwsze,  nie  pij  kawy  ani  herbaty  po  godzinie  18-tej. 

Są  to  płyny  pobudzające  i  zwykle  mija  wiele  godzin,  za­

nim twój organizm je wydali.

• 

Jeśli

 pijesz wieczorem alkohol, ogranicz się do niewielkiej 

ilości, ponieważ jest to środek wywołujący przygnębienie.

•  Na  dwie  godziny  przed  udaniem  się  do  łóżka  powinieneś 

zwolnić  tempo  życia,  zarówno  w  sensie  fizycznym,  jak 

i  psychicznym.  Rozlew  krwi  i  przemoc  na  ekranie  tele­
wizji  na  pewno  nie  są  czynnikiem  wyciszającym,  więc 

kiedy  przeżywasz  kłopoty,  zastąp  telewizję  czymś  bar­
dziej  relaksującym.  Wyjdź  na  spacer,  posłuchaj  cichej 

muzyki,  zaceruj  skarpetki  albo  przeczytaj  gazetę

.

  Stop­

niowo przygotuj swoje ciało i umysł do snu.

•  Ustal rytuał chodzenia spać i wyznacz najlepszą dla sie­

bie, stosunkowo niezmienną godzinę.

•  Nie śpij w ciągu dnia. Przesuń czas snu na porę nocną.

•  Kiedy  już  znajdziesz  się 

W  

łóżku,  wykonaj  jedno  z  ćwi­

czeń  relaksacyjnych,  które  zamieściłam  w  tej  książce. 

Możesz 

także

  kupić  sobie  kasety  z  odpowiednimi  nagra­

niami. Słuchaj ich, leżąc wygodnie z zamkniętymi oczami.

Jeśli  mimo  wszystko  nie  możesz  zasnąć,  upewnij  się,  że 

wykonałeś  wszystkie  z  powyższych  zaleceń.  Gdyby  sen  na­

dal nie nadchodził, wypróbuj technikę określaną jako 

„para­

doksalny cel”,

 którą z powodzeniem 

stosowało

 wielu moich 

klientów. Opiera się ona na założeniu, że:

Uwaga: 

Im 

większą

  siłę  woli 

wykorzystujesz 

dla 

osiągnięcia  swego  celu,

  tym  mniejsze  są 

szanse, że 

ci się uda.

Wynika  z  tego,  że  im  bardziej  starasz  się  zrelaksować, 

tym  większe  masz  z  tym 

trudności,

  ale  także:  im  usilniej 

starasz się

 nie zasnąć, tym szybciej zamykają 

ci

 się oczy.

Aby  więc  z  powodzeniem 

wykorzystać  tę

  zasadę,  będziesz 

musiał 

podejść do

 problemu swej 

bezsenności w

 całkowicie 

odmienny  sposób. 

Zamiast

  uparcie  próbować 

zasnąć,

  po­

myśl:  „Cokolwiek 

się

  stanie,  nie  wolno  mi  teraz  zasnąć. 

Muszę  za  wszelką 

cenę  mieć  oczy

  otwarte 

i

  pod  żadnym 

pozorem ich nie zamknę”. I rzeczywiście: uczyń 

wysiłek

102

i spróbuj obronić się przed snem. Przekonasz się, że strasz­

nie trudno jest nie zamykać oczu. Nie poddawaj się jednak:

siłą  woli  zmuś  swoje  oczy,  by  pozostawały  otwarte.  Im 

bardziej  się  starasz,  tym  mniej  ci  się  to  udaje  i  po  chwili, 

zanim zdążysz się zorientować, będziesz spał.

Jeśli obudzisz się w środku nocy, nie denerwuj się. Prze­

wróć  się  na  drugi  bok,  ułóż  wygodnie  głowę  i  pamiętaj,  że 

za chwilę zaśniesz.

Wyobraź  sobie,  jak  leżysz  w  łóżku.  Oczyma  wyobraźni 

widzisz,  że  palcami  usuwasz  wszystkie  myśli  ze  swojej  gło­

wy  (moje  myśli  zazwyczaj  wyglądają  jak  kiełkująca  fasola) 

i wkładasz je do torby. Zawiązujesz ją mocno, po czym wsta­

jesz,  wychodzisz  z  łóżka,  wchodzisz  do  kuchni  i  tam  wkła­
dasz  torbę  do  jednej  z  szafek.  Potem  widzisz  siebie  idącego 
z powrotem do sypialni,  patrzysz, jak kładziesz się do łóżka 

w  pozycji,  którą  teraz  zajmujesz.  Potem  zacznij  powtarzać 
jeden  z  wniosków  końcowych  podanych  poniżej.  Powtarzaj 
go  kilkakrotnie,  nie  robiąc  między  zdaniami  przerw:  naj­

pierw 10 razy, potem 20 razy i 30 razy bez żadnej pauzy.

Spróbuj  w  pełni  zrozumieć  znaczenie  tych  zdań.  Nie  zra­

żaj  się,  jeśli  na  początku  ci  się  to  nie  uda.  Treść  tych  słów 

i  tak  dotrze  do  twojej  podświadomości.  Zgadzam  się,  że 
nudno  jest  powtarzać  bez  końca  jedną  kwestię:  tak  cię  to 
męczy,  że  w  końcu  zasypiasz.  Znikają  wszelkie  zmartwie­
nia  i  negatywne  myśli,  ponieważ  zastąpiłeś  je  jednym  po­
zytywnym zdaniem.

Inny  sposób  radzenia  sobie  z  rozbudzeniem  się w środku 

nocy  polega  na  tym,  że  wstajesz  i  wykonujesz  jakąś  uspo­
kajającą  czynność.  Wysłuchaj  wtedy  swojej  taśmy  z  ćwi­
czeniami  relaksacyjnymi,  włącz  cichą  muzykę,  przeczytaj 

poniższy  skrypt.  Potraktuj  to  jak  jedną  z  wielu  rzeczy,  któ­

ra się czasami ludziom zdarza: nie ma potrzeby robić z tego 

problemu. Oczywiście, rano czułbyś się lepiej, gdybyś prze­

spał całą noc, ale jeśli będziesz się na siebie wściekał, wca­
le nie polepszysz sytuacji.

Jeżeli  więc  nie  możesz  zasnąć,  postaraj  się  przynajmniej 

nie  denerwować.  Im  bardziej  usiłujesz  przezwyciężyć  chwi­
lową niechęć do spania, tym trudniej jest ci się odprężyć.

W  przypadku  gdy  przesypiasz  prawie  całą  noc,  ale  bu­

103

background image

dzisz  się  za  wcześnie,  powinieneś  mimo  wszystko  spróbo­

wać  zasnąć  jeszcze  raz  choćby  na  chwilę.  Musisz  przyzwy­

czaić swoje ciało do dłuższego snu.

Nawet  jeśli  problem,  który  był  przyczyną  zmartwienia, 

zostanie  już  rozwiązany,  zwykle  mija  trochę  czasu,  zanim 
wytrącony  z  równowagi  system  nerwowy  powróci  do  stanu 

normalności.  Wykorzystuj  zatem  przez  jakiś  okres  poniższe 

wnioski, aby przynajmniej uspokoić nerwy.

Jeśli  będziesz  wykonywał  to  ćwiczenie  regularnie,  twoje 

ciało w końcu „zapomni” obudzić się o nieprzyzwoitej godzi­

nie.  Dzięki  temu  pokonasz  przykre  przyzwyczajenie  i  zacz­

niesz sypiać tak długo, aż nie obudzi cię dźwięk budzika.

PODSUMOWANIE

Otacza mnie spokojna, ciepła noc. Wokół panuje ci­

sza.  Przyroda  zamilkła  i  wyciąga  do  mnie  bezpieczne, 

kochające  ramiona.  Jestem  częścią  świata  przyrody 
i  pozostaję  w  zgodzie  ze  wszystkim,  co  mnie  otacza. 

Mój  umysł  jest  spokojny,  moje  ciało  rozluźnione.  Za­

padam  się  powoli  w  bezmiar  ciszy.  Wszystkie  myśli 
odpływają jak białe chmury na letnim, błękitnym nie­

bie,  pozostawiając  mój  umysł  w  spokoju.  Z  każdą  se­
kundą  moje  myśli  stają  się  coraz  bardziej  zamglone. 

Zostawiam świat za sobą. Zanurzam się w ciepłe, sło­

neczne  marzenia,  a  moje  ciało  zapada  w  głęboki,  na­

turalny  sen.  Każdy  oddech  zabiera  mnie  coraz  głębiej 

i głębiej w stan całkowitego odprężenia i uśpienia.

WNIOSEK KOŃCOWY

Uwalniam wszystkie swoje dotychczasowe myśli. 

Rozwiązanie problemu jest już blisko, 

albo:

Pozostawiam rozwiązanie problemu swemu umy­

słowi podświadomemu. Wiem, że rano będę miał od­

powiedź, 

albo:

Zanurzam się w noc. Jestem w zgodzie z przyrodą. 

W środku czuję tylko ciszę.

104

BARDZO DENERWUJĘ SIĘ PRZED EGZAMINAMI 

I TESTAMI

Oczywiście,  masz  powód  do  zdenerwowania,  jeżeli  nie 

zrobiłeś nic, by się do egzaminu przygotować. Mogę ci jedy­

nie  w  tej  sytuacji  poradzić,  żebyś  usiadł  i  zaczął  powtarzać 

materiał.  W  ten  sposób  efektywnie  wykorzystasz  wolny 
czas,  który  inaczej  straciłbyś  na  zamartwianie  się,  a  jedno­
cześnie zwiększysz swoje szanse na powodzenie.

Powtórkę  przeprowadź  w  sposób  systematyczny.  Podziel 

notatki  na  mniejsze,  tematycznie  powiązane  części  i  po­
święć jeden dzień na każdą z nich. Dopiero wtedy, gdy każ­

de  zdanie  będzie  dla  ciebie  zrozumiałe,  możesz  przejść  do 

kolejnej  części.  Zostaw  sobie  na  koniec  trochę  czasu,  abyś 

mógł  wszystko  jeszcze  raz  przejrzeć  i  zapamiętać.  Dzięki 
częstym powtórkom materiał lepiej się utrwali.

Jeśli masz zamiar zdawać egzamin na prawo jazdy, to 

nie podchodź do niego, nie mając pewności, że potrafisz wy­
konać wszystkie przewidziane w teście zadania. Bywa oczy­

wiście i tak, że przed niektórymi egzaminami nie masz cza­

su na solidne przygotowania, ale nawet wtedy, gdy czeka 
cię test na inteligencję, znajdziesz książki, które dostarczą 

ci wskazówek, jak sobie poradzić z tego rodzaju sytuacją.

Niezależnie od tego, jaki czeka cię egzamin, spróbuj zapa­

miętać,  że  jego  wyniki  są  względne.  Zależą  bowiem  w  dużej 

mierze od twojego samopoczucia w tym dniu, a nawet od fak­
tu, czy egzaminator znów pokłócił się ze swoją żoną. Istnie­

ją  ponadto  pewne  dziedziny  wiedzy,  w  których  trudno  jest 

w sposób obiektywny dokonywać oceny. Rozprawka na tema­
ty literackie uzyska znacznie bardziej zróżnicowaną recenzję 

niż np. zadanie matematyczne.

Redakcja  znanego  niemieckiego  magazynu  poprosiła 

sławnego  pisarza  o  napisanie  wypracowania  na  temat,  jaki 
przedstawiono  podczas  egzaminu  18-letnim  uczniom  szkół 

średnich.  Jego  praca  została  następnie  pod  fałszywym  na­

zwiskiem  zaprezentowana  kilku  nauczycielom.  Rezultaty 
tego  eksperymentu  były  zaskakujące:  rozprawka  otrzyma­
ła  oceny  od  celującej  do  miernej.  Niektórzy  nauczyciele 

określili ją jako „wybitną”, inni jako „stek bzdur”.

105

background image

Podczas  egzaminu  na  prawo  jazdy  jest  podobnie:  jeden 

egzaminator  przymknie  oko  na  błąd  podczas  wjazdu  w  za­
toczkę,  a inny natychmiast wyrzuci  cię  z samochodu. Jeżeli 

ogólnie  dobrze  sobie  radzisz  za  kierownicą,  na  pewno  nie­

które  potknięcia  zostaną  ci  wybaczone.  Zwiększasz  więc 
swoje  szanse,  jeżeli  dostatecznie  długo  i  systematycznie 
ćwiczysz.  Podchodzisz  wtedy  do  egzaminu  z  przekonaniem, 
że skoro poradziłeś sobie w czasie jazd próbnych, teraz tak­

że musi ci się udać.

Podczas  przygotowań  do  egzaminu  lub  testu  spróbuj  pa­

miętać o następujących zaleceniach:

•  Przygotuj się dobrze

Zabierz  się  do  powtórki  w  sposób  profesjonalny  i  syste­

matyczny. Bądź zaangażowany w to, co robisz, abyś mógł 
potem spokojnie powiedzieć, że zrobiłeś wszystko, co było 
w twojej mocy.

•  W czasie powtórek rób sobie przerwy

Jeśli  próbujesz  zapamiętać  wszystko  od  razu,  przecią­
żasz  umysł.  Rób  więc  sobie  krótkie  przerwy  (10  do  15 
minut)  co  godzinę  czy  dwie:  przejdź  się  na  spacer  wokół 

bloku  albo  posiedź  przez  chwilę  w  innym  pokoju.  Dzięki 
temu lepiej zapamiętasz powtórzony materiał.

•  Odżywiaj się prawidłowo

Twój  organizm  musi  być  sprawny,  wobec  tego  powinie­
neś mu dostarczyć potrzebnych składników. Twoje posił­

ki  muszą  być  lekkostrawne  i  pożywne.  Lepiej  także,  abyś 
spożywał  kilka  mniejszych  porcji  niż  jedną  dużą.  Obfite 
obiady  wywołują  jedynie  uczucie  zmęczenia.  Krew  od­

pływa  z  mózgu,  zasilając  żołądek,  dlatego  tak  trudno  jest 
skoncentrować się i myśleć po jedzeniu.

•  Mniej więcej pół dnia przed egzaminem przestań 

się uczyć

Odłóż  książki,  nie  siadaj  już  za  kierownicą.  Jeśli  do  tej 
pory  czegoś  nie  powtórzyłeś,  na  pewno  już  się  tego  nie 
nauczysz.

•  Poświęć ten czas na relaks lub niezbyt wyczerpu­

jące ćwiczenia fizyczne

Idź na pływalnię czy do kina i przestań myśleć o egzaminie.

106

• Przygotuj kasetę

Nagraj  na  taśmę  treść  zamieszczonego  poniżej  podsumo­

wania, powtarzając go dwa lub trzy razy. W czasie przerw 
w  nauce,  a  także  przed  snem,  przesłuchuj  ten  tekst.  Po­
święć  mu  też  chwilę  w  ostatnie  popołudnie  poprzedzają­
ce  twój  ważny  dzień.  Jeśli  będziesz  go  słuchał  dostatecz­
nie  często,  masz  większe  szanse  na  to,  że  zapamiętasz 

zawartą w nich pozytywną treść.

PODSUMOWANIE

Jestem  spokojny,  ponieważ  dobrze  przygotowałem 

się  do  egzaminu.  Teraz  zbieram  plony  swej  mozolnej 
pracy.  Wszystko,  co  powtórzyłem,  mogę  z  łatwością 
wykorzystać podczas egzaminu.

Sukces  jest  moim  przeznaczeniem.  Oczyma  wy­

obraźni  widzę  siebie  wchodzącego  do  sali  egzamina­
cyjnej.  Jestem  spokojny,  odprężony  i  pewny  siebie. 
Siadam  przy  biurku,  oddycham  spokojnie  i  równo. 
Patrzę  na  twarze  innych  studentów.  Rozpoznaję  nie­

które  osoby  i  uśmiecham  się  do  nich.  Jestem  spokoj­
ny  i  opanowany.  Gdy  egzaminator  pozwala  odwrócić 

kartki,  zaczynam  cicho  czytać  pytania.  Rozumiem  je 
i  znam  wszystkie  odpowiedzi.  Zajmuję  się  każdym 

z  nich  bez  pośpiechu.  Pracuję  spokojnie  i  efektywnie. 
Mój  umysł  jest  skoncentrowany  na  tym,  co  robię, 
moja  ręka  pewnie  trzyma  długopis,  a  słowa  same 
układają  się  w  zdania.  Moja  głowa  jest  wypełniona 
wiedzą,  którą  teraz  mogę  wykorzystać.  Odpowiedzi 

zjawiają  się  same,  gdy  tylko  przeczytam  pytanie.  Pra­
cuję  wytrwale  i  kończę  swoje  zadanie  na  czas.  Egza­

minator  podchodzi  i  zabiera  wszystkie  kartki,  nato­
miast  ja  wstaję  i  wychodzę z sali  z poczuciem  ogrom­
nej  satysfakcji.  Wiem,  że  ze  wszystkim  sobie  poradzi­
łem i jestem dumny ze swych dokonań.

107

background image

WNIOSEK KOŃCOWY

Moja praca opłaciła się. Z łatwością wykorzystuję po­

siadaną  wiedzę  i  poprawnie  odpowiadam  na  wszyst­

kie pytania.

PODSUMOWANIE

(Jeśli wiesz, że oprócz wjazdu w zatoczkę i do gara­

żu  będziesz  musiał  wykonać  jeszcze  inne  manewry, 
dołącz je).

Jestem dobrze przygotowany. Wierzę w swoje umie­

jętności i podchodzę do egzaminu na prawo jazdy z prze­

świadczeniem,  że  zdam.  Oczyma  wyobraźni  widzę,  jak 

wraz  z  egzaminatorem  wsiadam  do  samochodu.  Mój 
umysł pracuje sprawnie i bez zakłóceń. Jestem zadowo­

lony i odprężony. Wykonuję wszystkie manewry w spo­
sób niemal automatyczny. Zbieram plony swoich żmud­

nych ćwiczeń.

Jestem pewny siebie i zupełnie spokojny. Doskona­

le  radzę  sobie  ze  wszystkimi  zadaniami.  Czuję,  jak 
wszystko  wspaniale  się  układa.  Oczyma  wyobraźni 

widzę,  jak  wjeżdżam  do  zatoczki  (jeśli  chcesz,  możesz 
w tym miejscu opisać to szczegółowo). Potem jadę da­

lej,  cały  czas  spokojny  i  opanowany.  Egzaminator  jest 
ze  mnie  zadowolony.  Następnie  mam  wykonać  wjazd 
do garażu. Wiem, że z łatwością sobie z tym poradzę.

I  rzeczywiście  udaje  mi  się  za  pierwszym  razem  (mo­

żesz tu opisać szczegóły i wyobrazić je sobie). Egzamin 
przebiega zupełnie bez problemu i rzeczywiście okazu­

je się prosty.

Potem egzaminator każe mi wyjechać z placu 

i sprawdza, jak radzę sobie w mieście. Cały czas je­
stem spokojny i opanowany. Bez trudu wykonuję 

wszystkie manewry. Pamiętam o kierunkowskazie 

i hamulcu. Egzaminator uśmiecha się zadowolony. 
Mówi, że dobrze sobie radzę za kierownicą. Jestem 
szczęśliwy i dumny z siebie.

108

WNIOSEK KOŃCOWY

Umiem prowadzić samochód. Z łatwością i bez wy­

siłku zdaję egzamin.

Z  przedstawioną  powyżej  sytuacją  wiąże  się  jeszcze  jed­

na  i  dlatego  zamieszczam  tutaj  tekst  odpowiedni  dla  osób, 

które,  co  prawda,  zdały  już  egzamin na  prawo jazdy, ale  od 
lego  czasu  nie  jeździły  i  teraz  nie  mają  odwagi  siąść  za 

kierownicą.

PODSUMOWANIE

Jestem  ostrożnym  kierowcą.  Zdałem  egzamin  i  do­

wiodłem,  że  jestem  w  stanie  prowadzić  samochód 
w  bezpieczny  sposób.  Z  niecierpliwością  czekam,  aby 

znów zacząć jeździć.

Gdy  biorę  kluczyki  i  wychodzę  przed  dom,  ogarnia 

mnie  fala  spokoju.  Oddycham  równo  i  spokojnie,  je­

stem  skupiony.  Otwieram  drzwi  samochodu  i  siadam 
za kierownicą. Jestem w swoim żywiole.

Siedząc, przypominam sobie wszystko, czego nauczy­

łem  się  przed  egzaminem  na  prawo  jazdy.  Pamiętam 

wszystko dokładnie i zaczynam się czuć pewnie.

Przekręcam  kluczyk.  Silnik  natychmiast  zaczyna 

pracować.  Sprawdzam  w  lusterku,  co  dzieje  się  z  ty­
łu,  włączam  kierunkowskaz  i  -  gdy  droga  jest  wol­

na  -  wyjeżdżam  na  ulicę.  Jadę  prosto,  a  moja  ręka 
pewnie  spoczywa  na  kierownicy.  Panuję  nad  każdą 
sytuacją.

Wiem,  że  radzę  sobie  doskonale  i  czuję  wielką  ra­

dość z powodu wolności, którą właśnie zyskałem. Pro­

wadzę samochód w sposób ostrożny i rozważny.

109

background image

WNIOSEK KOŃCOWY

Prowadzę samochód pewnie i ostrożnie. Lubię pa­

nować nad sytuacją. 

albo:

Prowadzenie samochodu sprawia mi radość. Jest 

to dla mnie zajęcie łatwe i przyjemne.

KIEDY JESTEM ZMARTWIONY,

NIE POTRAFIĘ NICZYM SIĘ CIESZYĆ

Gdy  martwisz  się  z  powodu  pracy,  nie  potrafisz  brać 

udziału w przyjęciu, na które zostałeś zaproszony. Jeśli nie­

pokoi  cię  stan  finansów  twojej  rodziny,  nie  umiesz  radować 
się  tym,  że  twoja  córka  zdała  egzaminy  do  szkoły  średniej. 

Słowem:  gdy  się  martwisz,  nie  potrafisz  dostrzec  uroków 
życia.  Twoje  przygnębienie  przesłania  wszystkie  przyjem­

ne wydarzenia, które mogłyby cię nieco rozweselić.

Wszystkie  pozytywne  wydarzenia  zostają  przygaszone 

twoim smutkiem: szczęście i radość odsuwasz do czasu, kie­

dy  uznasz  swoje  problemy  za  rozwiązane.  Taka  postawa 

może  okazać  się  dość  irytująca,  ponieważ  głowę  będziesz 
miał  ciągle  zaprzątniętą  kłopotami,  a  to  oznaczałoby,  że 

szczęście nigdy nie nadejdzie.

Zauważyłam,  że  osoby,  które  właśnie  w  ten  sposób  rea­

gują,  przeważnie  są  nadzwyczaj  skłonne  do  obwiniania  sie­
bie o wszystko. Wydaje się, że nie dopuszczając chwil szczę­

ścia czy zadowolenia, chcą siebie za coś ukarać, a problemy 

to  tylko  pretekst  do  tego,  by  ciągle  się  zamartwiać.  Sporo 

ludzi  funkcjonuje  w  ten  sposób  z  wielu  powodów,  choć  ist­

nieje jeden, który - jak sądzę - występuje u wszystkich osób 
z tej grupy: jest to głęboki brak poczucia własnej wartości.

Zwykle  taka  postawa  zostaje  ukształtowana  w  dzieciń­

stwie,  w  warunkach  ciągłego  upokorzenia,  poniżenia  lub 

nawet stosowania przemocy. Wszystko to sprawia, że dziec­

ko  zaczyna  czuć  się  winne.  Dla  nas,  być  może,  jest  to  dość 
dziwna  reakcja,  ale  musimy  pamiętać  o  tym,  że  dziecko  nie

110

potrafi ocenić, dlaczego rodzice traktują je w określony spo­

sób.  Żyje  ono  w  świecie,  którego  centrum  samo  stanowi, 
a  więc  jeśli  dostaje  klapsa,  to  na  pewno  dlatego,  że  zawini­
ło. Jeśli zaś nie zrobiło nic złego, to dochodzi do wniosku, że 

zostało  pobite,  bo  nie  zasłużyło  sobie  na  rodzicielską  mi­
łość. Jest złe i dlatego nie można go kochać.

Ludzie mają także poczucie winy dlatego, że wychowali się 

w rodzinie, która uznawała, że  okazywanie radości i odczu­
wanie szczęścia jest naganne, a nawet grzeszne. Jedyną do­

puszczalną formą przeżywania życia jest pogrążenie się w mo­
rzu  łez  i  prezentowanie  światu  grobowo  smutnej  miny.  Za­

tem szczęście to sygnał lekkomyślności i jeśli nie udaje się go 

stłamsić, to należy czuć się winnym. Niektórzy ludzie dosłow­
nie  boją  się  szczęścia,  ponieważ  są  przekonani,  że  jeśli  nie 

będą ciągle pogrążeni w smutku, a przynajmniej nie zacho­

wają właściwej powagi, przydarzy im się coś okropnego.

Istnieją  zatem  osoby,  które  z  różnych  powodów  nie  po­

trafią cieszyć się chwilą obecną, a gdy tylko pojawi się prob­

lem,  wydają  westchnienie  ulgi,  ponieważ  znów  wszystko 

jest na swoim miejscu w ich pełnym smutku świecie.

Nie twierdzę wcale, że ciągłe zamartwianie się nie spra­

wia tego typu ludziom cierpienia. Na pewno chcieliby prze­
stać się martwić, a jednak coś w środku nie pozwala im na 

to. W takich przypadkach, aby inaczej spojrzeć na życie, 
trzeba często dotrzeć do podświadomości i odnaleźć przy­
czynę nieustannego poczucia winy (patrz s. 201).

Być  może  niektóre  z  podanych  tu  przykładów  przypomi­

nają  ci  twoje  własne  przeżycia  z  dzieciństwa.  Może  jednak 

jest  i  tak,  że  obecnie  przeżywasz  silny  stres,  z  którym  nie 

możesz sobie poradzić i nie potrafisz cieszyć się życiem.
Cokolwiek  jednak  sprawia,  że  twój  nastrój  zależy  całkowi­
cie od jednego czynnika, proszę, spróbuj zapamiętać, że na­

wet  w  czasach  najtrudniejszych  ludziom  przytrafiają  się 

także  dobre  rzeczy.  Niestety,  najczęściej  ich  nie  zauważa­

my,  ponieważ  jesteśmy  zbyt  zajęci  zamartwianiem  się. 
Ważne więc, abyś zwrócił uwagę na następujące zalecenia:

•  Cokolwiek  powiedzieli  ci  w  przeszłości,  życie  jest  po  to, 

by  się  nim  cieszyć,  a  problemy  zawsze  znajdują  swoje 

rozwiązanie.

111

background image

•  Zasługujesz  na  to,  by  żyć  szczęśliwie  i  beztrosko.  Każdy 

z nas ma do tego prawo. Postaraj się dobrzeje wykorzystać.

•  Skoncentruj  się  na  sprawach  przyjemnych,  nawet  jeśli 

nie  ma  ich  wiele.  Zmień  swoje  nastawienie  z  negatywne­

go  na  pozytywne.  Jeśli  ciągle  rozmyślasz  o  danym  pro­

blemie,  twój  umysł  czyni  go  jeszcze  większym.  Zajmij  się 
tylko  tym,  co  pozytywne,  a  nie  zostanie  już  miejsca  na 

negatywne uczucia.

•  Zwróć  uwagę  na  to,  jak  się  wypowiadasz.  Mów  spokojnie 

i  bez  ekscytacji,  staraj  się  nie  przesadzać.  Nie  podnoś 

głosu  i  wybieraj  słowa,  które  łagodzą  problem.  Dzięki 
temu będziesz mógł kontrolować swoje uczucia.

PODSUMOWANIE

Jestem  zadowolony  z  życia.  Każdego  dnia  koncen­

truję  się  na  wszystkich  pozytywnych  wydarzeniach. 
Im  częściej  dostrzegam  to,  co  dobre  wokół  mnie,  tym 

więcej szczęścia mnie wypełnia. Radzę sobie z proble­

mami  w  sposób  skuteczny  i  zrównoważony  zawsze 
wtedy,  gdy  się  pojawiają.  Wiem,  że  potrafię  je  szybko 

i bez trudu rozwiązać.

Każdego  dnia  wzrasta  moja  wiara  w  siebie  oraz  we 

własne  możliwości,  a  moje  życie  staje  się  dzięki  temu 

coraz  bardziej  radosne.  Zostawiam  przeszłość  za  sobą 

i  zaczynam  wszystko  od  nowa.  Rozstaję  się  ze  smut­

kiem  i  wkraczam  w  świat  jako  nowa,  pełna  pozytyw­
nych  uczuć  osoba.  Cieszę  się,  że  wreszcie  zaczynam 

nowe, radosne życie.

WNIOSEK KOŃCOWY

Zawsze dostrzegam dobre strony życia. Moje pozy­

tywne spojrzenie daje mi siłę. 

albo:

Bez trudu pokonuję przeszkody. Moje życie jest ra­

dosne i pełne pozytywnych uczuć.

112

MARTWIĘ SIĘ O SWOJE DZIECI

Rodzice  mają  określone  wyobrażenie  o  tym,  jakie  powin­

ny  być  ich  dzieci.  W  niektórych  rodzinach  obraz  ten  jest 

jasno  sprecyzowany  jeszcze  przed  pojawieniem  się  potom­

stwa.

Znałam  rodziny,  które  przeżyły  ogromne  rozczarowanie, 

kiedy na świat przyszła córka, ponieważ ich oczekiwania były 
jednoznaczne: chcieli syna! Z kolei matka, która w głębi du­

szy  nienawidzi  mężczyzn,  może  czuć  się  bardzo  nieszczęśli­

wa,  gdy  zamiast  oczekiwanej  córki  urodzi  chłopca.  Oczywi­
ście dziecku bardzo trudno jest poradzić sobie z oczekiwania­

mi  rodziców  i  często  zdarza  się,  że  próbuje  ono  za  wszelką 
cenę dorównać tym wyobrażeniom.

Jeśli  martwisz  się  o  dzieci,  to  znaczy,  że  chwilowo  ich 

zachowanie  nie  pokrywa  się  z  tym,  co  sobie  wymarzyłeś. 

Być może chciałeś, żeby twój syn został naukowcem, a on - 
jak  na  złość  -  zapisuje  się  do  kółka  teatralnego.  Być  może 

uznałeś to za pewnik, że twoja córka będzie pracowała w biu­

rze  znanej  firmy,  a  ona  ci  właśnie  oznajmia,  że  zamierza 
zostać  krawcową.  Być  może  myślałeś,  że  twoje  dziecko  zro­

bi  karierę  na  uczelni,  a  ono  zakłada  rodzinę,  ukończywszy 
zaledwie  osiemnaście  lat.  Innymi  słowy,  pomiędzy  tym, 
czego  oczekujesz,  a  tym,  co  otrzymujesz,  trwa  nieustanny 

konflikt.

Kiedy  w  myślach  planowałeś  przyszłość  swego  dziecka, 

zawsze chciałeś, aby było szczęśliwe i żeby powiodło mu się 

lepiej  niż  tobie.  Dzieci  często  stanowią  szansę  dla  rodzi­
ców,  bo  dzięki  nim  mogą  zrekompensować  straty,  jakie  oni 
sami  ponieśli  w  dzieciństwie  czy  młodości.  A  skoro  z  róż­

nych  powodów  nie  mogłeś  studiować,  twoje  dziecko  jest 

zmuszone  kontynuować  naukę  na  wyższej  uczelni,  nieza­

leżnie  od  jego  własnych  pragnień  i  upodobań.  Chciałbyś 
też,  aby  spełniło  się  twoje  marzenie  o  karierze  aktorskiej, 

więc  odpowiednio  wyznaczasz  swemu  synowi  drogę  do 
szczęścia.  Szkoda  tylko,  że  on  sam  zawsze  chciał  zostać 

policjantem.

Kiedy  zatem  określasz  drogę  dla  swego  dziecka,  zasta­

nów się przez chwilę nad własnymi pobudkami. Co będziesz

113

background image

z  tego  miał,  jeśli  twój  syn  zostanie  lekarzem?  Czy  sąsiedzi 

zaczną  cię lepiej  traktować? Czy przyjaciele będą ci zazdro­

ścić?  Dlaczego  tak  bardzo  nie  chcesz,  żeby  twoja  córka  zo­

stała  krawcową?  Czy  znajomi  będą  się  śmiać  albo  okazy­

wać współczucie?

W  plątaninie  tych  różnorodnych  myśli  spróbuj  nie  prze­

oczyć  i  tej,  że  twoje  dziecko  ma  swoją  własną  osobowość 

i  odnajdzie  własną  drogę  przez  życie  zgodnie  z  tym,  czego 
samo  pragnie  -  o  ile,  oczywiście,  będzie  miało  swobodę 

wyboru.  Jeżeli  spróbujesz  wcisnąć  dziecko  w  ramki,  które 
są  dla  niego  za  ciasne,  wówczas  czeka  cię  czas  awantur, 

trzaskania  drzwiami  i  ogólnie  różnych  nieprzyjemnych 
wydarzeń.  Może  też  być  i  tak,  że  pozornie  w  rodzinie  zapa­

nuje  spokój,  ale  wkrótce  zauważysz,  że  twoje  dziecko  mówi 
„tak”, po czym robi coś zupełnie przeciwnego.

Twoje intencje mogą być jak najuczciwsze, ale nie zdo­

łasz uchronić swoich dzieci przed cierpieniem, które jest 

nieodłącznym elementem procesu dorastania. Aby nauczyć 
się żyć, muszą same zmierzyć się z losem. Możesz udzielać 

im rad i wspierać je, ale nie możesz przeżyć za nie życia.

Pod wieloma względami dzieci ciągle pozostają dla nas tymi 

nie znanymi, nieodgadnionymi istotami, którymi były w mo­
mencie narodzin. Nawet jeśli nas przypominają urodą, cecha­

mi charakteru, to i tak są całkowicie od nas inne i dlatego nie 

jesteśmy w stanie przewidzieć ich zachowań i reakcji.

Zamiast więc martwić się o dzieci, możesz raczej spróbo­

wać wydobyć z nich to, co najlepsze, pomóc im odkryć wszyst­

kie talenty i upodobania, jakiekolwiek by one były.

Bycie  matką  czy  ojcem  to  zadanie  wymagające  raczej 

strategii  globalnej  niż  zainteresowania  wyłącznie  szcze­

gółami.  Możesz  nauczyć  swoje  dziecko  cierpliwości,  aby 

umiało  później  przetrwać  trudne  sytuacje.  Możesz  poświę­

cić  mu  swój  czas,  aby  wiedziało,  że  ktoś  się  o  nie  troszczy 
i potrafiło później samo o kogoś się zatroszczyć. Możesz dać 

mu  swoją  miłość,  bo  jest  to  fundament,  na  którym  opiera 

się  jego  przyszłe  życie.  Możesz  także  okazywać  mu  szacu­

nek,  bo  tylko  tak  nauczysz  go  szacunku  dla  samego  siebie 
i  dla  innych.  Traktuj  swoje  dziecko  tak,  jak  sam  chciałbyś 

być przez nie traktowany.

114

Nie  znaczy  to  jednak  wcale,  że  musisz  spełniać  każde 

żądanie  dziecka  i  za  wszelką  cenę  unikać  awantur.  Bądź 
uczciwy  wobec  niego  i  weź  pod  uwagę  fakt,  że  twoją  córkę 
czy  syna  łatwo  przestraszyć,  bo  nie  zna  jeszcze  życia  i  tego 

świata.  Słuchaj,  co  mówią  twoje  dzieci,  i  pozwól  im  wypo­
wiadać  własne  zdanie.  Jeśli  to  możliwe,  spróbuj  zawsze 

znaleźć 

kompromis 

uwzględniający 

zarówno 

potrzeby 

dziecka, jak i twoje. Jeśli rzeczywiście pragniesz jego szczę­
ścia,  to  za  wszelką  cenę  i  w  każdych  okolicznościach  staraj 

się  utrzymać  porozumienie  między  wami.  Kiedy  jesteś 
otwarty  na  własne  dziecko  i  chcesz  go  słuchać,  to  nawet 

wówczas, gdy wasze opinie znacznie się różnią, możesz sta­
nowić dla swej pociechy wsparcie w trudnych chwilach.

Niezależnie  od  tego,  jakie  wartości  czy  wzorce  zachowań 

chcesz wpoić swojemu dziecku, będziesz musiał sam je zade­
monstrować. Nie sądź, że syn okaże się bezgranicznie cierpli­

wy,  jeśli  ty  sam  przy  każdej  okazji  tracisz  panowanie  nad 

sobą. Nie oczekuj miłości od córki, o ile sam nie pokazałeś jej, 
co znaczy kochać. Nie myśl, że twoje dziecko będzie odważne 
jak  lew,  jeśli  ty  sam  jesteś  tchórzem.  Dzieci  odtwarzają 

wszystko,  co  wokół  siebie widzą; są odzwierciedleniem  tego, 
co dzieje się w najbliższym otoczeniu. Wy, jako rodzice, jeste­

ście  przez  bardzo  długi  czas  istotami  dla  nich  najbliższymi. 
Jeśli  ty  sam  czujesz  się  szczęśliwy,  możesz  pomóc  swemu 

dziecku  wyrosnąć  na  człowieka  zadowolonego  z  życia  i  ra­
dosnego. I nieważne jest wtedy, czy będzie zarabiał na chleb, 

lecząc ludzi, czy też postanowi naprawiać im żelazka.

Jeżeli od swoich dzieci oczekujesz miłości, a nie wdzięczno­

ści,  przestań  się  martwić  i  zacznij  im  pomagać  w  odkrywa­

niu tego, co w nich najlepsze. Zaakceptuj fakt, że są to od­
rębne,  niezależne  istoty,  z  własną,  niepowtarzalną  osobo­
wością  i  okaż  im  swój  szacunek.  Nie  trać  czasu  na  zamar­

twianie  się.  Porozmawiaj  z  nimi  i  dowiedz  się,  gdzie  leży 

przyczyna  problemu.  Posłuchaj,  co  mają  do  powiedzenia, 
i  staraj  się  tego  nie  osądzać,  po  czym  wspólnie  spróbujcie 
znaleźć  rozwiązanie.  Popadanie  w  przygnębienie  z  powodu 
dzieci  sygnalizuje  kryzys  we  wzajemnej  komunikacji,  ale 

to  ty  musisz  temu  zaradzić.  W  przeciwieństwie  do  swoich 

dzieci jesteś już przecież dorosły.

115

background image

GDYBYM OŻENIŁ SIĘ Z INNĄ KOBIETĄ, 

BYŁBYM SZCZĘŚLIWSZY

(Problem ten występuje także w formie prostszej: „Moja 

żona mnie nie rozumie”).

Zdania  zaczynające  się  od  „gdybym”  albo  „gdyby  tylko” 

są  zwykle  wypowiadane  przez  osoby,  które  winą  za  swoje 

problemy  obarczają  innych  ludzi.  Nie  potrafią  one  przyjąć 
odpowiedzialności  za  własne  smutki  i  nieszczęścia,  szuka­

jąc  winowajcy  w  swoim  otoczeniu.  Kiedy  sprawy  nie  ukła­

dają się dobrze, a taka osoba nagle uśmiechnie się, to zna­

czy, że właśnie znalazła kogoś, kogo można uznać winnym.

Tak więc, gdybyś nawet ożenił się z inną kobietą, to i tak 

opowiadałbyś  właśnie  przyjacielowi,  że  dokonałeś  złego 
wyboru.  Na  czym  więc  polega  problem?  Przestaliście  ze 

sobą  rozmawiać?  Nie  wychodzicie  już  razem  do  teatru? 

Znudził  was  seks?  Uważasz,  że  nie  otrzymujesz  od  żony 
wsparcia  w  sprawach  zawodowych?  Wszystko  przecież  było 

dobrze,  kiedy  się  pobraliście.  Dostaliście  mieszkanie,  uro­
dziły  się  dzieci,  otrzymałeś  awans  w  firmie,  a  teraz  nagle 

twierdzisz,  że  wszystko  się  zepsuło  między  wami.  Życie 

zamieniło się w szereg rutynowych, nużących czynności.

Jednym  z  minusów  życia  we  dwoje  jest  fakt,  że  człowiek 

staje się mniej aktywny. Osoba samotna ma na pewno wię­

cej  pomysłów  na  spędzanie  wolnego  czasu  niż  małżonko­

wie  czy  partnerzy.  Jeśli  nie  chcesz  być  samotny,  musisz 
wyjść  z  domu  i  spotkać  się  z  ludźmi.  Kiedy  ktoś  specjalny 

stanie  na  twej  drodze  i zamieszkacie  razem, nie ma potrze­

by szukać dodatkowych atrakcji. Jesteście zakochani, uczy­
cie się siebie, więc macie dość wrażeń w domu. Potem wal­

czycie  z  problemami  finansowymi,  wychowujecie  dzieci, 

jedno  z  was  (a  może  oboje)  robi  karierę  w  swoim  zawodzie 

i  zanim  się  obejrzycie,  już  macie  na  karku  czterdziestkę. 
Staliście  się  domatorami  i  zrośliście  się  ze  sobą  jako  para. 

Jest  wygodnie  i  przytulnie,  ale  iskierka  podniecenia  zni­

kła.  Wypełniliście  swoje  obowiązki,  a  teraz  czujecie  jedynie 

wielką pustkę.

Ale to nie tylko twoja żona przestała być atrakcyjna. Ty 

także nie masz już w oczach tego błysku, co niegdyś. Pa­

116

miętaj, że to, co dostrzegasz u innych, jest zwykle odzwier­

ciedleniem ciebie samego. Jeśli spontaniczność przeszła 

u ciebie w rutynę, nic dziwnego, że nie zauważasz wokół 

żadnych entuzjastycznych reakcji. Coraz mniejszą masz 

ochotę, by porozmawiać z żoną, a więc komunikacja mię­

dzy wami musi się w końcu załamać. Jeśli nie czynisz naj­

mniejszego wysiłku, aby razem ze swoją partnerką odkry­

wać nowe przyjemności, życie staje się nudne.

Nie  ma  sensu  żałować,  że  właśnie  tę  dziewczynę  wybra­

łeś  za  żonę.  W  tamtym  momencie  była  to  jedyna  słuszna 

decyzja.  Potrzebowałeś  jej  i  ona  potrzebowała  ciebie,  więc 

postanowiliście  być  razem.  Każdy  związek  dwojga  ludzi 
zmienia  się  jednak  z  upływem  czasu  i  nadchodzi  taki  no­

stalgiczny  moment,  kiedy  niektórzy  zaczynają  tęsknić  do 
pełnego  namiętności  uczucia  z  okresu  narzeczeństwa.  Wte­

dy właśnie najczęściej zdarzają się zdrady.

Romans  pozamałżeński  nie  musi  wywoływać  bólu,  o  ile 

jest  krótkotrwały  i  dyskretny.  W  niektórych  wypadkach 

zdrada  może  nawet  uratować  małżeństwo,  ponieważ  po­

maga w uświadomieniu sobie, jak wielką wartością jest bli­
ski  człowiek.  Jednakże  nie  zalecałabym  związków  pozamał­
żeńskich  jako  sposobu  na  naprawę  małżeństwa,  ponieważ 

niosą  one  ze  sobą  zbyt  wiele  potencjalnego  cierpienia  oraz 

stanowią  zagrożenie  dla  wzajemnego  zaufania  dwojga  ludzi. 

Ponadto  szanse  na  udany  związek  z  kimś  innym  w  trakcie 
trwania  małżeństwa  są  znikome.  Nawet  wtedy,  gdy  doj­
dzie  już  do  rozwodu,  nowy  związek  jest  narażony  na  wiele 

napięć  związanych  z  sytuacją  prawną  czy  finansową.  Pra­
cuj nad sobą, naucz się żyć sam i nie zakładaj od razu na­

stępnej obrączki.

Jeżeli  związek,  w  którym  teraz  jesteś,  nie  zadowala  cię, 

masz  przed  sobą  dwie  drogi:  albo  postarasz  się,  aby  znów 
było między wami dobrze, albo zrezygnujesz z trwania w do­

tychczasowym układzie partnerskim. Siedząc w fotelu i na­

rzekając na swój los, na pewno nic nie wskórasz.

Zastanów  się,  czego  tak  naprawdę  chcesz,  i  zabierz  się 

do działania. Zacznij nad sobą pracować. Znajdź sobie nowe 

hobby,  rozszerz  krąg  znajomych,  a  wtedy  znów  poczujesz, 
ze żyjesz.

117

background image

Jeśli zależy ci na utrzymaniu związku z żoną, zacznij 

znów z nią rozmawiać. Powiedz jej, że twoim zdaniem za­

brnęliście w ślepy zaułek i teraz chciałbyś to zmienić. Zain­

teresuj się tym, co ona robi, a więc odłóż gazetę i posłuchaj, 

co ma ci do powiedzenia. Zrelacjonuj jej wydarzenia dnia 

i opowiedz o własnych odczuciach.

Być może jednak wcale nie chcesz zacieśniać więzów mię­

dzy  wami:  może  marzysz  jedynie  o  tym,  by  twoja  partnerka 

znalazła sobie inną miłość, a wtedy miałbyś pretekst do roz­
stania.  Tak  naprawdę  więc,  nie  chcesz  już  trwać  w  tym 

związku.  W  takim  razie  będziesz  musiał  również  porozma­

wiać  o  tym  ze  swoją  żoną.  Nie  rozpaczaj  zatem  z  powodu 

faktu,  że  tkwisz  w  układzie,  którego  nie  chcesz  podtrzymy­
wać  -  zacznij  wreszcie  działać.  Na  pewno  nie  jest  ci  teraz 

łatwo,  ale  dopóki  się  nie  wyprowadzisz  lub  nie  przeprowa­
dzisz rozwodu, nic w twoim życiu się nie zmieni.

Rozstanie  z  osobą,  która  jeszcze  niedawno  była  najbliż­

sza  ze  wszystkich,  to  jedna z najtrudniejszych prób  w życiu 
człowieka.  Jeśli  więc  stwierdzisz,  że  jest  to  jedyny  sposób 

wyjścia  ze  ślepej  uliczki,  to  zrób  to  jak  najszybciej.  Nie  ma 
sensu przedłużać agonii.

CZUJĘ SIĘ STRASZNIE Z POWODU BŁĘDU, 

KTÓRY POPEŁNIŁEM

Błędów  nie  należy  się  wstydzić.  Popełniamy  je  wszyscy 

i  to  dość  często.  Są  one  świadectwem  naszego  rozwoju;  do­
wodzą,  że  nie  stoimy  w  miejscu.  Dzięki  nim  idziemy  do 

przodu,  nabywamy  nowe  umiejętności  i  poszerzamy  wie­
dzę o świecie oraz o sobie samych.

Błędy  są  zasadniczym  elementem  życia,  a  więc  jeśli  je 

popełniasz,  to  znaczy,  że  działasz,  a  tym  samym  żyjesz. 

Trzeba  je  uznać  za  składnik  nieustającego  procesu  uczenia 
się,  dzięki  któremu  każdego  dnia  odkrywasz  w  sobie  to,  co 

najlepsze.

Niech  błędy  staną  się  twoim  sprzymierzeńcem.  Jeśli  je 

popełniłeś,  pomyśl  o  tym  przez  chwilę  i  zastanów  się  nad 
przyczyną tego, co nastąpiło. Dlaczego błąd ci się zdarzył?

118

Czy  działałeś  bez  zastanowienia?  Czy  niepotrzebnie  zbyt 

długo  rozważałeś  możliwości  i  teraz  straciłeś  to,  na  czym  ci 
zależało?  Czy  byłeś  bardzo  zdenerwowany  i  dlatego  popeł­

niłeś gafę?

Kiedy już dotrzesz do podstawowej przyczyny swoich błę­

dów,  znacznie  łatwiej  będzie  ci  uniknąć  ich  w  przyszłości, 

jeśli  zdarzy  się  podobna  sytuacja.  Możesz  jedynie  odnieść 

korzyść  z  tego,  że  przyjrzysz  się  dokładniej  uwarunkowa­

niom  zewnętrznym  i  wewnętrznym,  które  wpłynęły  na  two­

je  działanie.  Gdy  dokładnie  zanalizujesz  błąd,  zachowaj 

swoje  odkrycie  w  pamięci  pod  symbolem  „doświadczenie”. 
Błędy  nie  są  po  to,  by  cię  przygnębiać  -  one  mają  ci  pomóc 

w życiu.

Nie wszystkie nasze potknięcia są nieodwracalne. Jeżeli 

kupisz dziecku parę butów, a po powrocie do domu stwier­

dzisz, że są o dwa numery za duże, możesz oczywiście od­

nieść je do sklepu i wymienić na mniejsze. Przy następnej 

okazji będziesz wiedział, że najlepiej zabrać dziecko ze sobą.

Jeżeli  kiedyś  wprawiłeś  kogoś  w  zakłopotanie,  być  może 

wcale  nie  było  w  tym  twojej  winy.  Mogłeś,  na  przykład, 

zapytać  znajomą  o  samopoczucie  męża,  po  czym  okazało 
się, że akurat rozstali się kilka tygodni wcześniej. Być może 

uznałeś  swoje  dziecko  winnym  wybicia  szyby  u  sąsiada, 
a po paru dniach dowiedziałeś się, że twoje oskarżenie było 

niesłuszne. Pokaż swoją wielkość - przeproś za pomyłkę.

Przeważnie nasze błędy nie są aż tak wielkie, jak nam 

się wydaje. Możesz na przykład zapomnieć o informacji, 

jaką miałeś przekazać przyjacielowi od szefa, ale później 
dowiadujesz się, że i tak doszło między nimi do spotkania, 

więc wiadomość dotarła do adresata. Zapominasz zadzwo­
nić do klienta w sprawie umowy, a następnego dnia okazu­

je się, że kontrakt i tak nie zostanie podpisany. Często tak­

że bywa tak, że martwimy się własnymi potknięciami, któ­

rych inni nawet nie zauważają. Co z tego bowiem, że zało­
żyłaś kolczyki z rubinem, które nie pasują do pierścionka? 
Czy ma to jakieś znaczenie dla sprzedawczyni w sklepie? 

Po co się więc denerwować?

Nie jesteś w stanie całkowicie uniknąć błędów. Jeśli próbu­

jesz 

być pod każdym względem doskonały, to wziąłeś na sie-

119

background image

bie 

ciężar,

 którego twój kręgosłup może nie wytrzymać. Prze­

stań żądać od siebie zbyt wiele i wreszcie wybacz sobie włas­

ne błędy. Samooskarżanie się prowadzi do depresji, a taki 
stan nie pozwala działać. Jeśli chcesz wyświadczyć sobie przy­

sługę, spójrz na siebie łaskawszym okiem.

Możliwe,  że  gdy  byłeś  dzieckiem,  upokarzano  cię  za  każ­

dym  razem,  gdy  popełniłeś  błąd.  Nie  znaczy  to  jednak,  że 

masz  kontynuować  tę  wątpliwą  tradycję.  Fakt,  że  zdarzyło 
się to w przeszłości, nie oznacza wcale, że przyszłość będzie 

taka  sama.  Teraz 

możesz

  dokonać  wyboru:  pójdziesz  drogą 

wyznaczoną  przez  dawne  przyzwyczajenia  albo  stworzysz 
dla  siebie  nowy  system  zasad.  Dlaczego  tak  trudno  jest 

wybaczyć  samemu  sobie?  Czy  w  dzieciństwie  każdy  twój 
błąd  był  traktowany  jak  grzech  śmiertelny?  Czy  obwiniano 

cię  o  celowe  tłuczenie  filiżanek  babci,  chociaż  tobie  zabra­

kło  jedynie  zręczności,  gdy  usiłowałeś  pomóc?  Jeśli  taka 
właśnie  atmosfera  panowała  w  twoim  domu,  teraz  niemal 
automatycznie  czujesz  się  winny  za  każdym  razem,  kiedy 

popełnisz nawet najdrobniejszy błąd. Musisz uspokoić swo­

je  sumienie.  Jest  to  trudne  zadanie  i  wymaga  wiele  wy­

trwałości,  ale  jest  wykonalne.  Zawsze,  kiedy  przyłapiesz 

się  na  rozmyślaniu  o  popełnionym  błędzie,  przyjrzyj  się  je­
szcze raz sytuacji chłodnym okiem.

Wyobraźmy sobie, że jesteś sekretarką i zapomniałaś od­

wołać  umówione  spotkanie.  Nagle  o  wyznaczonej  godzi­
nie pojawia się trzech panów, którzy chcą się widzieć z two­

im  szefem,  chociaż  on  za  chwilę  wychodzi  na  ważne  zebra­
nie.  Twój  szef  musi  więc  wyjaśnić  sytuację,  goście  są  nieco 

zdenerwowani,  ale  w  końcu  wychodzą.  Oczywiście,  szef  nie 

jest  zachwycony  twoim  zapominalstwem,  dlatego  go  prze­

praszasz.

Tydzień  później  całe  to  wydarzenie  nadal  nie  może  ci 

wyjść  z  głowy.  Masz  skurcze  żołądka,  co  chwilę  się  rumie­
nisz  i  znów  przed  oczyma  staje  ci  obraz  z  ubiegłego  tygod­

nia:  zdenerwowani  goście,  tłumaczący  się  przed  nimi  szef 

oraz ty, cała w pąsach.

Właściwie nie ma sposobu, by uniknąć tych myśli i uczuć, 

więc nie powstrzymuj ich. Niech rozgoszczą się w twoim umy­
śle. Spróbuj je nawet spisać, posługując się tym przykładem:

120

„W  ubiegły  poniedziałek  zapomniałam  odwołać  spotka­

nie.  Staram  się  teraz  robić  wszystko,  aby  ten  błąd  więcej 

się  nie  powtórzył.  Zapisuję  sobie  wszystko,  co  powinnam 
zrobić  w  ciągu  dnia,  i  stale  sprawdzam  tę  listę.  Codziennie 
robię postępy”.

Przeczytaj  tę  notatkę  zawsze  wtedy,  gdy  pojawi  się  po­

czucie  winy  lub  zakłopotanie  z  powodu  przeszłego  wyda­

rzenia.  Skoncentruj  się  jednak  na  rozwiązaniu  proble­
mu, a nie na swoim potknięciu. Jeśli w ten sposób zajmiesz 

się błędami popełnionymi w przeszłości, zauważysz na pew­
no,  że  poczucie  winy  oraz  przygnębienie  stopniowo  zanika­
ją,  a  ty  znajdujesz  w  sobie  dość  energii,  by  zająć  się  bar­

dziej pozytywnymi myślami.

CZUJĘ SIĘ WINNY Z POWODU 

WYRZĄDZONEJ KRZYWDY

Zdarza  się  czasami,  że  jesteś  niesprawiedliwy  w  stosun­

ku  do  otoczenia  tylko  dlatego,  że  czujesz  się  przemęczony 
albo  jesteś  w  złym  nastroju.  Wówczas  ktoś  zupełnie  przy­

padkowy  (np.  współmałżonek)  może  odczuć  na  sobie  ostrze 
twojego  złośliwego  języka.  W  czasie  kłótni  natomiast  mogą 
cię  zaboleć  czyjeś  słowa,  a  wówczas  przestajesz  panować 

nad tym, co mówisz i uderzasz w słaby punkt rozmówcy.

Te  wybuchy  szkodzą  często  zarówno  tobie  samemu,  jak 

i  twoim  relacjom  partnerskim.  Dlatego tak ważne jest,  abyś 
przeprosił za to, co się stało. Nie musisz czołgać się, błaga­

jąc  o  przebaczenie,  ale  koniecznie  powinieneś  o  tym  poro­

zmawiać  lub  chociażby  wyjaśnić,  dlaczego  nagle  straciłeś 

panowanie nad sobą.

Nie oczekuj, że twój partner puści wszystko w niepamięć, 

gdy tylko go przeprosisz. Musi minąć trochę czasu, by minął 
ból  upokorzenia,  a  i  wasz  związek  potrzebuje  wytchnienia, 

zanim  wróci  do  normalności.  Im  częściej  zdarzają  się  takie 

wybuchy, tym więcej czasu musi mieć twój partner, by o nich 
zapomnieć. Jeśli zmiany nastroju zdarzają ci się dość często 

i bez zastanowienia wypowiadasz bolesne, często obelżywe

121

background image

słowa,  narażasz  na  niebezpieczeństwo  swój  związek  z  bli­
skim człowiekiem.

Kłótnie  nie  są  wcale  takie  złe,  o  ile  nie  zawierają  nwag, 

które  poniżają,  ośmieszają  lub  oskarżają.  Jeśli  chcesz  tego 
uniknąć,  najlepiej  budować  zdania  w  pierwszej  osobie, 
omijając  zupełnie  stosowanie  zaimka  drugiej  osoby,  czyli 
zamiast  mówić:  „Jesteś  zupełnie  nieodpowiedzialny!”,  po­
wiedz:  „Byłam  bardzo  zła,  kiedy  musiałam  czekać  na  ciebie 
całą  godzinę”.  I  lepiej  jest  powiedzieć:  „Jest  mi  niezwykle 
trudno  znieść  twoje  wybuchy  złości”,  niż:  „Jesteś  okropnym 

tyranem.  Wszyscy  cię  nienawidzą”.  Wyrażając  w  ten  spo­
sób  swoje  uczucia,  przekazujesz  partnerowi  informacje  na 
temat  własnego  stanu,  w  momencie  gdy  on  zachowuje  się 

w  niewłaściwy  sposób.  W  relacjach  zawodowych  warto  sto­
sować  tę  samą  zasadę  unikania  oskarżycielskiej  postawy 
i  wobec  tego  może  korzystniej  będzie  powiedzieć:  „Nie  po­
doba  mi  się  towar,  który  przysłaliście”,  zamiast  stwierdzić: 

„Ten towar to tandetą!”

Swoją  krytyczną  ocenę  czy  skargę  staraj  się  przedstawić 

w formie, która nikogo nie rani. Jeżeli urazisz rozmówcę, nie 
będziecie  w  stanie  osiągnąć  porozumienia.  Obelgi  i  agresja 
wywołują  bunt  i  chęć  odwetu.  Jeśli  oczekujesz  szacunku 

i  zrozumienia  dla  siebie,  najpierw  będziesz  musiał  sam  je 
okazać.

Nie  znaczy  to  oczywiście,  że  jedynym  twoim  zadaniem 

w życiu jest być takim, jakim chce cię widzieć świat. W każdej 
chwili masz prawo być sobą. Chodzi mi jedynie o to, że jeśli 

jest ci trudno porozumieć się z innymi, to poczucie winy, któ­

re czasami cię gnębi, jest być może sygnałem jakiegoś błędu 
w  twoim  zachowaniu  i  wobec  tego  powinieneś  zanalizować 
własne zachowanie. Uczucie to jest jedynie twoim pierwszym 

krokiem na drodze do własnego rozwoju i nie ma sensu przy­
wiązywać  się  do  niego  na  stałe.  W  końcu  zawsze  będą  nas 
sądzić na podstawie tego, co osiągnęliśmy, a nie tego, jak głę­

bokie mieliśmy poczucie winy.

To  od  ciebie  zależy,  w  jaki  sposób  poradzisz  sobie  z  tym 

uczuciem:  być  może  przygniecie  cię  do  ziemi,  ale  może  też 
dzięki  niemu  dostrzeżesz  nowe  drogi  prowadzące  do  lep­
szego  życia.  Poczucie  winy  i  wyrzuty  sumienia  to  zbytecz­

122

ne  obciążenie.  Zbyt  wielu  ludzi  nosi  je  w  sobie,  wierząc,  że 

cierpienie  jest  ich  przeznaczeniem.  Częściej  więc  wybiera­
ją  smutek  niż  radość  i  zauważają  to,  co  złe,  a  zamykają 

oczy na to, co dobre.

Uwaga: W życiu wszystko musi się udać.

Jeśli  zachowałeś  się  wobec  kogoś  w  sposób  krzywdzący, 

bądź  teraz  uczciwy  i  przyznaj  się  do  tego.  Postaraj  się  sko­

rygować sytuację, jeśli to w ogóle możliwe. Gdybyś nie mógł 
wynagrodzić  krzywdy  tej  osobie,  której  ją  wyrządziłeś, 

spróbuj pomóc komuś innemu. Nie chodzi wcale o skruchę, 
ale  o  konstruktywny  stosunek  do  rzeczywistości.  Nie  ma 

sensu  umierać  ze  wstydu,  gardzić  sobą  czy  wpadać  w  de­

presję.  Naucz  się  wyciągać  wnioski  z  popełnionych  błędów, 
ale  myśl  o  przyszłości  i  nie  stój  w  miejscu,  rozpamiętując 

to, co było.

Nie  poddawaj  się,  jeśli  nie  od  razu  ci  się  uda.  Musiało 

minąć wiele lat, abyś stał się tym, kim teraz jesteś, a zmia­
ny,  do  których  dążysz,  również  wymagają  czasu.  Jeśli  rze­
czywiście  chcesz  się  zmienić,  to  na  pewno  wkrótce  będziesz 

mógł  cieszyć  się  zwycięstwem,  które  odniesiesz.  Być  może 
nawet  bardziej  siebie  polubisz,  osiągnąwszy  cel,  do  którego 
dążysz. Jesteś tego wart, więc uczyń wysiłek!

GDYBY RODZICE ZADBALI 

O MOJE WYKSZTAŁCENIE, ZARABIAŁBYM TERAZ 

WIĘCEJ PIENIĘDZY

1 byłbyś wówczas szczęśliwszy niż teraz, tak?

Stwierdzasz  wobec  tego,  że  twoje  szczęście  zależy  od 

pewnej  sumy  pieniędzy,  której  według  ciebie  nie  możesz 
zdobyć,  ponieważ  rodzice  nie  zadbali  o  twoją  edukację,  gdy 
byłeś  dzieckiem.  A  więc  brak  poczucia  szczęścia  wynika 

twoim zdaniem z błędu popełnionego przez rodziców w prze­
szłości.

Oczywiście, przy takim rozumowaniu nie możesz być 

szczęśliwy. Stawiasz życiu określone żądania, a jeśli nie

123

background image

zostają  one  spełnione,  nie  interesuje  cię  żaden  inny  układ. 
Siadasz  w  kącie  i  obrażasz  się  na  wszystkich.  Mechanizm 
życia jest jednak zupełnie inny: dopiero, kiedy jesteś szczę­
śliwy,  możesz  polepszyć  swoją  sytuację  finansową.  Naj­

pierw  trzeba  myśleć  pozytywnie,  a  później  w  sposób  nieja­
ko  automatyczny  pojawia  się  zdrowie,  dobrobyt  i  lepsze 
relacje z innymi ludźmi.

Uczucie szczęścia sprawia, że się odprężasz. Myślisz w spo­

sób  konstruktywny,  ponieważ  masz  czas,  aby  posłuchać 
swego  wewnętrznego  głosu.  Wszystkie  twoje  dobre  strony 

mają szansę się ujawnić, a dzięki nim łatwiej osiągasz swo­

je  cele.  Wyciągnij  rękę  po  to,  czego  pragniesz.  Nigdy  nie 
jest  za  późno,  by  zacząć  się  kształcić  czy  rozwijać  własną 

firmę:  wiek nie odgrywa tu roli.  Jeśli bowiem dano  ci szan­
sę  na  to,  abyś  czegoś  pragnął,  na  pewno  istnieje  również 
sposób, by to pragnienie spełnić.

Wszyscy  chętnie  pozbylibyśmy  się  problemów  finanso­

wych  i  wszyscy  mamy  prawo  dążyć  do  dobrobytu.  Osobi­
ście  nie  widzę  żadnych  zalet  w  ubóstwie:  jeśli  bowiem  je­
steś  biedny,  nie  masz  nic  do  ofiarowania.  Ci,  którzy  gardzą 
pieniędzmi,  przeważnie  sami  ich  nie  posiadają  -  zupełnie 
słusznie,  zresztą.  Przecież  nie  możemy  osiągać  tego,  czego 

nie  kochamy.  Jeżeli  masz  lekceważący  stosunek  do  finan­
sów, na pewno przegapisz niejedną możliwość zdobycia pie­

niędzy.  Gdy  myślisz  ciągle:  ,jestem  biedny”,  to  na  pewno 
takim  pozostaniesz.  Do  pewnego  stopnia  twoje  zasoby  fi­
nansowe  zależą  od  sposobu,  w  jaki  rozumujesz.  Tak  samo 

zresztą,  jak  i  twoje  zdrowie  oraz  zawodowy  czy  osobisty 
sukces.

Gdy  masz  pieniądze,  stanowisz  dla  otoczenia  pozytywny 

przykład.  Poza  tym  możesz  wykorzystać  swoje  zasoby  fi­
nansowe  na  udzielanie  innym  pomocy.  Sądzę,  że  jest  to 
znacznie  bardziej  konstruktywna  i  pożyteczna  postawa  niż 

deklarowanie  solidarności  z  najbiedniejszą  warstwą  społe­

czeństwa.

W  życiu  wszystko  musi  się  udać  i  ta  zasada  odnosi  się 

również do twoich finansów. Jeśli chcesz cieszyć się życiem, 
musisz czuć się zabezpieczony finansowo. Dobrych pracow­

ników  należy  dobrze  wynagradzać,  więc  jeśli  stwierdzisz,

124

że nie jesteś doceniany, to powinieneś coś z tym zrobić. Być 

może  brak ci odpowiedniego  wykształcenia: zacznij się więc 
uczyć! W końcu teraz masz większą motywację i dojrzałość, 
więc na pewno łatwiej ci będzie doskonalić swoje umiejętno­
ści niż wtedy, gdy byłeś młody. Jeśli rzeczywiście chcesz zdo­

być  dodatkowe  kwalifikacje,  to  je  zdobędziesz.  Jedyną  oso­
bą,  która  może  ci  przeszkodzić  w  uzyskaniu  upragnionego 
tytułu czy dyplomu, jesteś - jak zwykle - ty sam.

Zarobki nie zawsze są jednak skorelowane z odpowiednim 

wykształceniem.  Świat  wypełniają  wysoko  wykwalifikowa­
ni  pracownicy,  którzy  niekoniecznie  wywiązują  się  ze  swo­

ich  obowiązków.  Aby  dobrze  robić  to,  co  robisz,  powinieneś 

swoją pracę kochać. Jeśli matka nie lubi być matką, jej dzie­
ci nie będą szczęśliwe; jeśli księgowy nie lubi liczb, nie osiąg­

nie szczytu  swoich możliwości. Aby  odnieść  sukces, musisz 
być w zgodzie z tym, co robisz, musisz umieć całkowicie się 
z tym zjednoczyć. Wydaje się, że osoby, które są zadowolone 
ze  swojej pracy,  lepiej  kontrolują  własne  życie  i  mają mniej 
skłonności do zaburzeń wywołanych przeżywaniem stresu.

W  dążeniu  do  dobrobytu  ważne  jest  także,  aby  określić 

swoje umiejętności i możliwości. Musisz zdawać sobie spra­
wę  ze  swoich  mocnych  stron,  abyś  mógł  rozpoznać  zakres 
działalności,  w  którym  te  atuty  dadzą  się  w  pełni  wykorzy­

stać. Osoba, która dobrze się czuje jako sprzedawca, będzie 
umiała sprzedać wszystko, począwszy od cegły, a skończyw­
szy  na  zlewozmywaku.  Ktoś,  kto  lubi  ryzyko,  może  okazać 
się  dobrym  kierowcą  wyścigowym  czy  kaskaderem,  albo 
nawet policjantem.

Wybór rodzaju pracy wiele mówi o osobie, która go doko­

nuje. Zastanów się przez chwilę nad tym, co obecnie robisz. 
Jeśli  sam  wybrałeś  ten  zawód,  to  zapewne  wiedziałeś,  co 

jest  twoją  siłą.  Gdy  wykonujesz  pracę  poniżej  swoich  moż­

liwości,  to  znaczy,  że  brak  ci  pewności  siebie:  nie  chciałeś 

starać  się  o  lepszą,  ponieważ  bałeś  się,  że  nie  podołasz. 

W  wielu  firmach  pracują  ludzie,  którzy  patrząc  na  swoich 
szefów,  myślą:  „Ja  też  mógłbym  to  robić”.  Nigdy  jednak  nie 

odważą  się  złożyć  oferty  na  to  stanowisko,  kiedy  już  taka 
możliwość  się  pojawia.  Częściowo  wynika  to  z  braku  wiary 
we własne możliwości, a częściowo z lęku przed rozczaro-

125

background image

waniem:  „Co  bym  zrobił,  gdyby  mnie  odrzucono?  Czy  nie 

poczułbym  się  upokorzony?”  Albo:  „Czy  dyrektor  nie  pomy­
śli,  że  to  śmieszne?”  Być  może  rzeczywiście  przeżyjesz  roz­

czarowanie,  gdy  nie  dostaniesz  tej  pracy,  ale  przynajmniej 

będziesz  wiedział,  że  próbowałeś.  Jeśli  uważasz,  że  możesz 
zrobić  więcej,  niż  robisz  w  tej  chwili,  to  powinieneś  uczynić 

wysiłek i zacząć wspinać się w górę. Jesteś to sobie winien. 

Składając  podanie  o  lepszą  pracę,  udowadniasz,  że  wie­
rzysz  w  swoje  możliwości,  na  pewno  więc  zostanie  to  zau­

ważone  przez  otoczenie.  To  ty  sam  powinieneś  zademon­
strować  światu,  jaki  jesteś  dobry.  Skromność  może  jedynie 

zahamować twoją karierę. Upewnij się, że twój szef wie

o  twoich  osiągnięciach.  Powinien  także  zdawać  sobie  spra­
wę z tego, że mierzysz wysoko, a więc oczekujesz awansu.

I  jeśli  nawet  nie  otrzymasz  stanowiska,  na  które  liczyłeś, 

pomyśl,  sobie,  że  to  firma traci,  a  nie  ty.  To twoi przełożeni 
nie będą mieli szansy doświadczyć, jakim jesteś kompetent­

nym  szefem  i  dobrym  kolegą.  Wkrótce  na  pewno  pojawi  się 
następna  możliwość,  jeśli  nie  w  tej,  to  w  innej  firmie.  Mu­
sisz tylko wykazać wytrwałość, a na pewno ci się uda.

Pierwszy, najważniejszy krok masz już za sobą: zdecy­

dowałeś się zmienić pracę lub stanowisko. Jest to teraz je­
dynie kwestia czasu, kiedy pojawi się odpowiednia dla cie­

bie szansa.

PODSUMOWANIE

Mierzę  wysoko.  Wierzę  w  swoje  możliwości  i  bez 

trudu radzę sobie z pracą. Chcę dalej się rozwijać i po­

znawać  nowe  obszary  działania.  Nic  mnie  nie  po­

wstrzyma. Oceniam siebie w sposób pozytywny.

Uświadamiam sobie swoją chęć dążenia do własnego 

rozwoju i dlatego jestem otwarty na nowe możliwości.

Ufam  sobie  i  wierzę  w  swoje  zdolności.  Wyższe  sta­

nowisko  to  dla  mnie  radosne  wyzwanie.  Pewny  siebie 
dążę  na  szczyt.  Fakt,  że  szukam  lepszej  pracy,  już 

uruchomił  dla  mnie  koło  fortuny.  Odpowiednia  pozy­

cja na pewno wkrótce się zjawi.

126

WNIOSEK KOŃCOWY

Wspinam się na szczyty swoich możliwości. Wkrót­

ce pojawi się odpowiednia dla mnie propozycja.

Samotność

•  Trudno mi nawiązywać przyjaźnie.

•  Rozmowa o własnych uczuciach jest dla mnie trudna.
•  Kiedy potrzebuję pomocy, nie ma nikogo w pobliżu.

•  Gdy ktoś mówi mi „cześć”, nie wiem, co odpowiedzieć.
•  Straciłem kontakt z dawnymi przyjaciółmi.

•  Gdy jestem sam, czuję się nieszczęśliwy.
•  Sądzę, że inni ludzie mnie nie lubią.

•  Niedawno rozstałam się ze swoim chłopakiem.
•  Jestem osobą towarzyską, a jednak czuję się samotny.

Dlaczego  więc  jesteś  samotny?  Samotność  to  cierpienie, 

które  zadajemy  sobie  sami.  Czujesz  się  w  ten  sposób,  po­

nieważ  sam  wybrałeś  samotność.  Nawet  jeśli  mieszkasz 
w  odciętej  od  świata  wiosce,  w  której  żyje  jeszcze  -  oprócz 
ciebie  -  dwoje  ludzi  i  jeden  pies,  to  przecież  nadal  masz 

z kim rozmawiać.  Jeśli  natomiast mieszkasz w dużym  mie­
ście,  nie  brakuje  ci  możliwości  nawiązania  kontaktów  to­

warzyskich:  możesz  zacząć  spotykać  się  z  sąsiadami,  któ­

rzy  mieszkają  nad  tobą  lub  obok  ciebie,  po  drugiej  stronie 
ulicy czy dwie przecznice dalej. Ci ludzie - podobnie jak ty - 
również  potrzebują  rozmowy  z  drugim  człowiekiem.  Wokół 
ciebie jest mnóstwo osób, z którymi możesz się porozumieć, 

wyjść do kina lub restauracji albo spędzić miło czas w ogro­
dzie.  Wiesz  przecież,  że  dziesiątki  ludzi  czeka  na  twój  gest, 

na  zaproszenie  do  rozmowy.  Również  i  w  tym  wypadku 
wszystko zależy od ciebie.

Będziesz  musiał  wyjść  i  pokazać  swoją  twarz;  będziesz 

musiał być w pobliżu, kiedy ktoś zapragnie rozmowy, miło­
ści czy przyjaźni. Powinieneś zaprosić ludzi do swojego ży-

127

background image

cia. Jeśli odcinasz się od świata i zamykasz w swoim poko­

ju z wielką torbą chipsów, w dodatku po to, by oglądać pięć­

dziesiąty  czwarty  odcinek  mydlanej  opery,  to  nie  dziw  się, 

że jesteś samotny. Świat zapomniał o twoim istnieniu.

Być  może  ludzie  nie  chcą  utrzymywać  z  tobą  kontaktów, 

ponieważ  twoje  towarzystwo  nie  jest  dla  nich  atrakcyjne. 
Ograniczyłeś  swoje  zainteresowania  do  ploteczek  z  życia 

„wyższych  sfer”  czy  wyższości  proszku  X  nad  proszkiem  Y. 

Twoja  wartość  jako  partnera  w  rozmowę  spadła  do  zera. 
Nie  masz  nic  do  powiedzenia,  ponieważ  przestałeś  angażo­
wać się w życie. Zapamiętaj:

Uwaga: Jeśli jesteś czymś naprawdę zainteresowa

­

ny, to jesteś także interesujący.

Osoba,  która  cały  wolny  czas  spędza  przed  telewizorem, 

jest  nudna  jak  program  telewizyjny.  I  nie  wmawiaj  mi,  że 

próbowałeś  się  zmienić,  jeśli  twój  wysiłek  ograniczał  się  do 
zwykłego „dzień dobry” rzuconego w kierunku listonosza.

Prześledźmy  teraz  wszystkie  umieszczone  na  początku 

twierdzenia.

TRUDNO MI NAWIĄZYWAĆ PRZYJAŹNIE

Spróbujmy  sprecyzować to  twierdzenie.  Czy jesteś bardzo 

nieśmiały,  czy  też  nie  spotykasz  zbyt  wielu  osób  i  dlatego 

masz  trudności  w  pozyskaniu  nowych  przyjaciół?  W  zależ­
ności  od  tego,  którą  odpowiedź  wybierzesz,  będziesz  mu­
siał popracować albo nad pewnością siebie, albo nad kalen­

darzem wydarzeń towarzyskich.

Jeśli teraz jesteś nieśmiały, to czy kiedyś było inaczej? Czy 

bardziej  wierzyłeś  w  siebie?  Czy  zdarzyło  się  coś,  wskutek 
czego tę wiarę utraciłeś? Usiądź i zastanów się przez chwilę. 
Czy  pamiętasz,  jaki  byłeś,  gdy  uważałeś  się  za  bardziej  to­

warzyskiego,  bardziej  pewnego  siebie?  Jeżeli  kiedykolwiek 
w  przeszłości  wierzyłeś  w  siebie  (nawet,  gdy  od  tamtej  pory 

minęło  wiele  lat),  to  na  pewno  nadal  masz  w  sobie  tę  wiarę 
i możesz ją obudzić. Spróbuj wykonać poniższe ćwiczenie:

128

•  Odpręż się.
•  Myślami  powróć  do  czasu,  gdy  byłeś  bardziej  pewny  sie­

bie.  Przypomnij  sobie,  co  wtedy  potrafiłeś  zrobić,  czego 

dokonać.  Te  sukcesy  niekoniecznie  muszą  mieć  związek 

ze  stosunkami  międzyludzkimi  -  mogą  dotyczyć  innych 
spraw.  Ważne  jest  jedynie,  aby  w  twoim  zachowaniu 
przejawiała  się  pewność  siebie  i  abyś  zdołał  wówczas 

osiągnąć to, czego pragniesz.

Pozwól,  by  twoja  pamięć  wypełniła  się  obrazami  daw­

nych  osiągnięć,  ale  nie  pozwalaj  sobie  na  nostalgię.  Odnie­
sione  w  przeszłości  sukcesy  mają  ci  dodać  pewności  siebie, 

mają  tobie  samemu  udowodnić,  że  w  gruncie  rzeczy  dobrze 
sobie  w  życiu  radzisz,  a  więc  jesteś  w  stanie  tę  pewność 

siebie odbudować.

Uwaga: Jeśli zrobisz coś raz, możesz dokonać tego 

ponownie.

Wyobraź  sobie,  że  wierzysz  w  siebie,  a  natychmiast  po­

czujesz,  jak  rosną  ci  skrzydła  u  ramion.  Nie  umknie  to 

uwagi  innych  ludzi  i  wtedy  otoczenie  zacznie  reagować  na 
ciebie  w  sposób  bardziej  pozytywny.  Wiesz  już  doskonale, 
że  wszyscy  kochają  zwycięzców,  a  jeśli  ty  myślisz  o  sobie 

pozytywnie,  to  zachowujesz  się  jak  zwycięzca  i  wówczas 

ludzie  traktują  cię  tak,  jak  gdybyś  rzeczywiście  nim  był. 

Twój sposób myślenia sprawi więc, że obudzisz w sobie daw­
ną wiarę w siebie i zaczniesz ją wykorzystywać tu i teraz.

Czy  kiedykolwiek  byłeś  pewny  siebie?  Jeżeli  jesteś  prze­

konany, że w twojej przeszłości nie ma nic, z czego mógłbyś 
być  dumny,  to  być  może  twoje  dzieciństwo  nie  należało  do 

najłatwiejszych.  Może  twoi  rodzice  byli  zbyt  niecierpliwi 
i  gdy  ktoś  zadawał  ci  pytanie,  udzielali  odpowiedzi  za  cie­
bie.  W  takim  przypadku  powinieneś  zostawić  przeszłość  za 

sobą,  ponieważ  zastanawianie  się  nad  nią  jest  stratą  cza­
su.  Uświadom  sobie  fakt,  że  teraz  ty  kontrolujesz  swoje 

życie.  Możesz  je  zmienić,  możesz  odrzucić  stare  wzorce 
zachowań.  Musisz  jedynie  postanowić,  że  zaczynasz  wszy­
stko od nowa. Będzie to już połowa zwycięstwa.

129

background image

Jeśli

 wydaje ci się, że nigdy nie odniosłeś sukcesu, powi­

nieneś  go  sobie  wyobrazić.  Pomyśl  o  sytuacji,  w  której  mo­

głeś  zachować  się  inaczej,  gdybyś  miał  w  sobie  więcej  wia­
ry  we  własne  możliwości.  Przygotuj  w  wyobraźni  nowy, 

bardziej pozytywny scenariusz wydarzeń.

•  Odpręż się.
•  Zamknij  oczy  i  powróć  myślami  do  tamtej  sytuacji,  tym 

razem  jednak  zostań  bohaterem.  Wyobraź  sobie,  że  je­
steś  zadowolonym,  pewnym  siebie  zwycięzcą,  który  pa­

nuje  nad  sytuacją  nawet  wtedy,  gdy  wszystko  zamienia 
się  w  chaos,  i  że  jesteś  osobą,  która  lubi  innych  i  jest 

przez nich lubiana.

Być  może  pomożesz  sobie  trochę,  jeśli  poobserwujesz 

swoje 

otoczenie:

  ludzie  często  z  łatwością  robią  to,  co  tobie 

przychodzi  z  trudem.  Przyjrzyj  się,  jak  działają,  mówią,  jak 
się  poruszają.  Spróbuj  dostosować  niektóre  z  tych  zacho­

wań  do  własnych  możliwości,  a  potem  wyobraź  sobie,  że 
z  łatwością  działasz  w  trudnej  sytuacji.  Wyobraź  sobie,  że 

jesteś  łubianym  kolegą,  dobrym  przyjacielem  oraz  intere­

sującą osobą.

Nie  ma  nic  złego  w  odnoszeniu  sukcesów  czy  okazywa­

niu  zadowolenia  z  siebie.  Nie  jest  to  równoznaczne  z  aro­
gancją,  agresją  czy  zarozumialstwem.  Być  pewnym  siebie, 

to  wiedzieć,  czego  się  oczekuje  od  życia,  i  lubić  siebie  na 
tyle mocno, aby móc dążyć do wyznaczonego celu. Być pew­

nym  siebie  znaczy  osiągać  to,  czego  się  pragnie,  w  sposób 

pozytywny dla samego siebie oraz dla otoczenia.

Noś  więc  zawsze  przy  sobie  wypisane  wnioski  i  czytaj  je 

tak  często,  jak  możesz,  aż  będziesz  ich  treść  znał  na  pa­
mięć.  Zacznij  od  prostych  zadań.  Spójrz  na  innych  ludzi  i  - 

jeśli ich lubisz — uśmiechnij się do nich. Na pewno będziesz 

zaskoczony, że tak wiele uśmiechów otrzymujesz w zamian. 

Jeśli  ktoś  nie  odpowie  ci  przyjaznym  gestem  -  nie  przejmuj 
się:  na  pewno  właśnie  spotkałeś  kogoś,  kto  jest  tak  samo 

nieśmiały jak ty kiedyś.

Jeśli z kolei twój kalendarz spotkań towarzyskich w za­

sadzie nie istnieje, to zastanów się, czy wynika to z nad­

130

miernej ilości pracy. Bo jeśli z powodu życia zawodowego 

cierpi twoje życie prywatne, zapisz w swoim terminarzu, 

że w przyszłym tygodniu, powiedzmy o 18.00 w środę, masz 

ważne spotkanie ze samym sobą. Jeśli jesteś przeciążoną 

pracą sekretarką, zrób to samo: oznajmij szefowi, że w śro­

dę musisz wyjść punktualnie, ponieważ udajesz się na spot­

kanie ze szczególną osobistością (czyli, oczywiście, ze 

sobą).

Zarówno  ty,  jak  i  twój  szef,  musicie  przywyknąć  do  fak­

tu,  że  poza  pracą  masz  także  życie  prywatne.  Wychodź  do 

domu  o  rozsądnej  porze  -  zasługujesz na  to. Ze  względu na 
własne  zdrowie  psychiczne  nie  możesz  pozwolić  na  to,  by 

życie  zamykało  się  w  ośmiu  godzinach  spędzonych  w  biu­

rze.  Badania  wykazały,  że  osoby,  które  znajdują  czas  na 
rozrywkę  i  własne  zainteresowania,  znacznie  lepiej  radzą 
sobie  potem  z  przejściem  na  emeryturę  niż  ci,  którzy  całe 

swoje życie poświęcili działalności zawodowej.

Zadzwoń  do  dawnych  znajomych,  sympatycznych  sąsia­

dów  albo  krewnych,  których  szczególnie  lubisz  i  zaproś  ich 

na  kawę.  Spróbuj  odnowić  dawne  przyjaźnie,  ponieważ 
dzięki  nim  możesz  zyskać  nowych  znajomych,  a  oni  mogą 

się stać twoimi nowymi przyjaciółmi.

Jeśli  jesteś  obarczoną  dziećmi  gospodynią  domową,  mu­

sisz  co  jakiś  czas  spróbować  wyjść  z  domu.  Poproś  przyja­
ciółkę, siostrę lub opiekunkę, aby została z dziećmi i zapla­

nuj  sobie  czas  wolny.  Zrób  to,  co  zawsze  chciałaś  zrobić. 
Zrób  to,  póki  masz  jeszcze  dość  energii.  Im  dłużej  będziesz 
zwlekać, tym trudniej będzie wyrwać się z letargu.

Wychodząc  z  domu,  odpoczywasz  od  dzieci,  a  one  mają 

szansę odpocząć od ciebie. Nie ma nic złego w tym, że twoje 

nieznośne  maleństwa  znużyły  cię:  nie  znaczy  to  wcale,  że 

jesteś  złą  matką  -  po  prostu  potrzebujesz  odpoczynku 
i musisz go sobie zapewnić.

Im  więcej  szczęścia  jest  w  tobie,  tym  szczęśliwsze  będą 

twoje  dzieci  (oraz  mąż).  I  nie  wpadaj  w  depresję,  kiedy  za­

uważysz,  że  twoje  brzdące  czekają  niecierpliwie,  aż  wyj­
dziesz.  Znaczy  to  jedynie  tyle,  że  opiekunka  pozwala  im 
oglądać telewizję, zanim odrobią lekcje, a nie potem.

131

background image

PODSUMOWANIE

Biorę  w  swoje  ręce  własne  życie  i  szczęście.  Wiem, 

że  przeszłość  potrafię  zostawić  za  sobą  i  mogę  zacząć 
wszystko od nowa.

Jestem  otwarty  na  świat  i  ludzi.  Powoli  pozwalam 

innym  zbliżyć  się  do  siebie  i  wychodzę  im  naprzeciw. 
Lubię ludzi, a ludzie lubią mnie.

Jestem  osobą  wartościową,  dumną  ze  swoich  osią­

gnięć.  Od  tej  chwili  przejmuję  odpowiedzialność  za 
własne  szczęście. 

Nic  i

  nikt  nie  może  mi  przeszko­

dzić. Cokolwiek z siebie daję, wróci do mnie w podwo­

jonej  ilości.  Ofiarowuję  światu  swoją  przyjaźń  i  mi­

łość.

WNIOSEK KOŃCOWY

Lubię siebie i innych ludzi. Z łatwością nawiązuję 

przyjaźnie, 

albo:

Jestem szczęśliwy. Inni ludzie lubią ze mną prze­

bywać. Mam wiele do ofiarowania.

ROZMOWA O WŁASNYCH UCZUCIACH 

JEST DLA MNIE TRUDNA

Być  może  jesteś  dobrym  przyjacielem  czy  kolegą,  być 

może potrafisz słuchać innych, gdy wylewają na ciebie swo­

je  żale  i  zasypują  cię  zmartwieniami,  ale  jeśli  chcesz  głęb­

szych,  trwalszych  związków,  nie  możesz  cały  czas  wyłącz­

nie słuchać.

Opisywanie  własnych  uczuć  to  jak  odkrywanie  skrawka 

własnego,  wewnętrznego  jestestwa.  W  pierwszej  fazie  przy­

jaźni  ludzie  przeważnie  nie  chcą  powiedzieć  zbyt  wiele 
o  sobie,  toteż  przyznają  się  do  mniej  istotnych  uczuć,  aby 
„ocenić sytuację”. Jeśli rozmówca również nieco się odkryje,

132

wtedy  można  przejść  do  następnej  fazy  i  przekazać  nieco 
bardziej intymne informacje.

Kolejny  etap  zależy  jednak  od  tego,  czy  osoba  obdarzona 

zaufaniem  odpowie  tym  samym.  Jeśli  to  nie  nastąpi,  roz­
wój  związku  zostanie  zatrzymany  z  powodu  braku  wzajem­

nego  zaufania.  Przyjaciele  stają  się  przyjaciółmi  dopiero 
wtedy, gdy zaistnieje równowaga pomiędzy słuchaniem a mó­
wieniem,  dawaniem  a  braniem,  oraz  pomiędzy  pokłada­

niem w kimś zaufania a wzbudzaniem go do siebie.

Jeśli  jeden  z  partnerów  nie  jest  przygotowany  do  ujaw­

niania  własnych  najskrytszych  przemyśleń,  to  ten,  który 

postanowił  to  zrobić,  poczuje  się  nagle  obnażony.  Skoro 
w  ramach  waszego  związku  nie  potrafisz  do  końca  wyrazić 

swoich  myśli,  to  powodujesz,  że  twój  partner  traci  poczucie 
bezpieczeństwa.

Jeśli ktoś powie ci, że cię lubi, a ty nie potrafisz odpowie­

dzieć  tym  samym,  choć  jesteś  nastawiony  pozytywnie  i  cie­
pło,  to  po  jakimś  czasie  osoba  ta  poczuje  się  odrzucona. 

Zapewnie  wychodzisz  z  założenia,  że  twoje  uczucia  powin­
ny  być  dla  wszystkich  oczywiste,  ale  -  naprawdę  -  nic  nie 
zastąpi  tego  jednego  wypowiedzianego  przez  ciebie  zdania. 
Pamiętaj bowiem, że:

Uwaga: Ludzie nie potrafią czytać w twoich myślach.

Jeżeli ktoś zebrał się na odwagę i głośno wypowiedział swo­

je najskrytsze myśli, to ty również powinieneś zrobić to samo. 

.Jeśli nie potrafisz lub nie chcesz, możesz tę osobę utracić.

KIEDY POTRZEBUJĘ POMOCY,

NIE MA NIKOGO W POBLIŻU

Zdanie  to  w  pewnym  stopniu  ma  związek  z  wcześniej­

szym  twierdzeniem.  Jeśli  bowiem  nie  potrafisz  się  przy­
znać  do  swoich  uczuć,  a  więc  także  do  samotności  i  przy­
gnębienia,  to  inni  ludzie  uznają,  że  nie  masz  żadnych  pro­
blemów.  Nie  możesz  oczekiwać,  by  twoi  bliscy  czytali 
w  twoich  myślach.  Gdy  potrzebna  ci  pomoc,  to  musisz  od-

133

background image

słonic  swoje  uczucia.  Nie  ma  sensu  udawać  bohatera,  kie­

dy wszystko w tobie płacze.

Nie  lubimy  mówić  o  własnych  problemach,  bojąc  się,  że 

wybuchniemy  płaczem  i  w  ten  sposób  całkowicie  odsłoni­

my  swoje  uczucia  przed  światem.  Czasami,  na  przykład  po 
stracie  ukochanej  osoby,  ludzie  boją  się  płakać,  ponieważ 

sądzą,  że  nie  potrafią  przestać.  Ich  rozpacz  może  być  tak 

głęboka,  że  nie  będą  umieli  się  z  niej  wydobyć.  Jest  to  dla 
nich  przerażająca  perspektywa  i  dlatego  wolą  tłumić  w  so­

bie  uczucia,  co  z  kolei  może  doprowadzić  do  problemów 
natury  fizycznej  i  psychicznej.  W  takich  przypadkach  nale­
żałoby  szukać  pomocy  u  specjalisty.  Jeśli  życie  dotkliwie 

cię doświadcza, a ty tłamsisz w sobie uczucia i nie potrafisz 

już  płakać,  poszukaj  dobrego  terapeuty,  który  pomoże  ci 

rozwiązać problemy.

Gdyby  jednak  zdarzyło  się,  że  bez  obaw  mówisz o swoich 

problemach,  lecz  mimo  to  nie  otrzymujesz  żadnej  pomocy, 

to być może powinieneś się przyjrzeć swoim relacjom z ludź­
mi.  Czy  rzeczywiście  otaczają  cię  prawdziwi  przyjaciele? 
Czy  są  w  pobliżu  tylko  wtedy,  gdy  sami  potrzebują  pomo­

cy, a jeśli ty poprosisz ich o przysługę, znikają natychmiast 
w gąszczu własnych spraw?

Zastanów  się  nad  tym.  Jak  sądzisz,  czego  ludzie  od  cie­

bie  oczekują?  Spisz  te  myśli  na  kartce.  Przygotuj  też  drugą 

listę,  na  której  umieścisz  własne  oczekiwania  wobec  przy­

jaciół.  Jeśli  ta  druga  lista  jest  krótsza  niż  pierwsza,  to  za­

pewne  gdzieś  tkwi  jakiś  błąd.  Jeżeli  uważasz,  że  masz  tyl­

ko  obowiązki,  ale  żadnych  praw,  jeśli  czujesz,  że  ciągle 
musisz  się  dostosowywać,  ale  nie  wolno  ci  wysuwać  żądań, 

to  oznacza,  że  twoja  pewność  siebie  spadła  poniżej  dopu­
szczalnej normy i musisz się nią natychmiast zająć.

GDY KTOŚ MÓWI MI „CZEŚĆ”, NIE WIEM,

CO ODPOWIEDZIEĆ

No cóż, pierwsza myśl, która się nasuwa, to odpowie­

dzieć „cześć” i uśmiechnąć się.

Nie ma nic szczególnie trudnego w podtrzymaniu rozmo­

134

wy. Nie musisz chwalić się natychmiast posiadaną wiedzą, 
inteligencją i dowcipem. Nie przejmuj się też, że nie byłeś 
nigdy najlepszym uczniem - to nie ma nic wspólnego z sy­
tuacją. Muszę przyznać, że ja sama najbardziej wynudzi­
łam się z człowiekiem, który zrobił dwa fakultety. Pamię­
taj zawsze o tym, że wielcy wydają się wielkimi tylko dlate­
go, że my się w ich towarzystwie kurczymy. Ta prawda 

odnosi się zarówno do twojego lekarza, nauczyciela, jak 
i twoich dzieci oraz twojego teścia, który zresztą, być może, 

radził sobie na studiach odrobinę lepiej niż ty. Jeśli nato­

miast poziom twojego wykształcenia rzeczywiście ci prze­
szkadza, zrób coś z tym. Istnieją przecież zaoczne i wieczo­

rowe kursy, które pozwolą ci uzupełnić twoją wiedzę.

Obserwuj  także  innych  ludzi.  Jak  sobie  radzą  z  zainicjo­

waniem  rozmowy?  Zauważysz  na  pewno,  że  ich  zachowanie 
zmienia  się  w  zależności  od  tego,  z  kim  rozmawiają  i  w  ja­

kim  otoczeniu  się  znajdują.  Pomiędzy  rozmową  na  przyję­
ciu  a  dyskusją  na  zebraniu  w  firmie  istnieje  ogromna  róż­

nica.  Ludzie  inaczej  odnoszą  się  do  swojego  szefa  niż  na 

przykład  do  sprzedawczyni  w  sklepie.  Niektórym  z  nas  ła­
twiej  jest  rozmawiać  z  komornikiem  niż  z  własnymi  rodzi­
cami.  Są  mężczyźni,  którzy  tracą  umiejętność  formułowa­

nia  zdań,  gdy  znajdą  się  w  towarzystwie  interesującej  ko­
biety;  to  samo  zresztą  przytrafia  się  kobietom  gdy  po  raz 

pierwszy  rozmawiają  z  mężczyzną  swego  życia.  Na  czym 
polega  twój  problem  związany  z  prowadzeniem  rozmowy? 

Jacy są ludzie, którzy sprawiają, że czujesz się zagrożony?

Powiedz cokolwiek - nie masz nic do stracenia. Jeśli ktoś 

jest  wobec  ciebie  niegrzeczny,  to  nawet  dobrze,  bo  nie  mu­
sisz tracić czasu na kontakt z osobą, która na to nie zasłu­
guje. Możesz sobie pogratulować zdrowego rozsądku i umie­

jętności  wnikliwej  oceny  innych.  Jeżeli  jednak  twój  roz­
mówca  jest  dla  ciebie  miły,  to  znaczy,  że  osiągnąłeś  swój 

cel:  prowadzisz  właśnie  miłą  konwersację.  Ktoś,  kto  ze­

chciał  rozmawiać  z  kimś  tak  interesującym  jak  ty,  także 
zasługuje na uznanie.

W  rozmowie  chodzi  prawdopodobnie  o  to,  by  nie  oczeki­

wać zbyt wiele. Być może od tygodni wpatrujesz się w prze­
chodzącą codziennie obok ciebie fascynującą reprezentant-

135

background image

kę  płci  przeciwnej  i  wzdychasz  do  niej  w  ukryciu.  Pamiętaj 

jednak,  że  ona  wcale  nie  musi  żywić  takich  samych  uczuć 

w stosunku do ciebie, a jedyny sposób, by się o tym przeko­
nać,  to  przeprowadzić  rozmowę,  być  może  nie  jedną.  Jeśli 
nawet  okaże  się,  że  ta  osoba  jest  już  zaangażowana,  nie 

pozwól, by to cię przygnębiło.

Poczułeś  się  rozczarowany?  No  cóż,  zbyt  wielkie  miałeś 

oczekiwania,  ale  dowiodłeś  także,  że  jesteś  człowiekiem 
czynu.  Potrafisz  podjąć  wyzwanie,  gdy  jesteś  przekonany, 

że warto to zrobić.

Nawiązywanie  rozmów  i  podtrzymywanie  ich  to  dobry 

trening  przed  decydującym  momentem.  Pewnego  dnia  bo­
wiem,  całkiem  niespodziewanie,  osoba,  którą  zagadniesz, 

okaże się wolna, a nawet tobą zainteresowana. I na tę chwi­
lę musisz się przygotować.

Uwaga: Trzeba grać, aby wygrać.

PODSUMOWANIE

Jestem  osobą  towarzyską.  Lubię  poznawać  innych 

ludzi i jest mi coraz łatwiej z nimi rozmawiać.

Jestem  spokojny  i  opanowany.  Zdania  formułuję 

bez  trudu,  a  rozmowę  prowadzę  w  sposób  naturalny 
i interesujący.

Codziennie  wzrasta  moja  pewność  siebie.  Inni  lu­

dzie lubią ze mną rozmawiać.

WNIOSEK KOŃCOWY

Jestem  spokojny  i  rozluźniony.  Podczas  rozmowy 

jestem  pewny  siebie  i  zachowuję  się  w  sposób  na­

turalny.

136

STRACIŁEM KONTAKT 

Z DAWNYMI PRZYJACIÓŁMI

Taka  sytuacja  zdarza  się  przeważnie  z  kilku  powodów. 

Klasycznym  przykładem  jest  stan  zakochania  oraz  macie­
rzyństwo lub ojcostwo.

Zakochani  mają  przeważnie  znacznie  ograniczoną  zdol­

ność  koncentracji  na  sprawach  rodziny  czy  przyjaciół.  Nikt 
i  nic  nie  jest  równie  ważne,  jak  nowa  miłość,  i  w  związku 

z  tym  każda  wolna  chwila  przeznaczona  jest  dla  nowego 
partnera,  a  starzy  przyjaciele  muszą  zadowolić  się  przy­

padkowymi spotkaniami lub sporadycznymi telefonami.

„Świeżo  upieczeni”  rodzice  z  kolei  są  całkowicie  pochło­

nięci  swoim  dzieckiem.  Trudno  jest  im  przystosować  się  do 
nowej  roli,  ponieważ  niezależnie  od  tego,  ile  książek  prze­

czytali  na  ten  temat,  rzeczywistość  i  tak  ich  zaskoczyła. 
Pojawienie  się  dziecka  w  rodzinie  można  chyba  porównać 
jedynie  z  wizytą  zagranicznego  gościa,  który  robi  mnóstwo 

hałasu  i  ciągle  narzeka  w  zupełnie  niezrozumiałym  języku. 

Oczywiście,  w  tej  sytuacji  nie  ma  mowy  o  spotkaniach 
z przyjaciółmi.

Niestety, po kilku latach okazuje się, że nowy partner 

już przestał być tak atrakcyjny, dziecko nauczyło się mó­

wić, a nawet samo zakłada sobie buty, a ty straciłeś kon­
takt z przyjaciółmi.

Teraz  ty  powinieneś  wykonać  ruch.  Nie  ma  sensu  sie­

dzieć  przy  telefonie  i  czekać,  aż  ktoś  zadzwoni.  Twoi  przy­

jaciele  już  dawno  uznali,  że  zniknąłeś  z  powierzchni  zie­

mi.  Przyzwyczaili  się  do  twojej  nieobecności  na  przyjęciach 
i  wspólnych  wyprawach,  a  jeśli  ty  ich  nie  powiadomisz 

o tym, że wracasz do życia, sami się tego nie domyślą.

Bywa  i  tak,  że  to  twoi  najbliżsi  znajomi  zakładają  rodzi­

ny,  podczas  gdy  ty  nie  zmieniasz  stanu  cywilnego.  Wów­

czas  podtrzymywanie  przyjaźni  jest  wyłącznie  kwestią 

szczęścia.  Czasami,  być  może,  uda  ci  się  namówić  swego 

przyjaciela  na  wspólne  wyjście  do  kina  albo  na  kolację. 
W  każdym  razie  na  pewno  powinieneś  kilka  razy  spróbo­
wać skłonić go do spędzenia czasu z tobą. Gdyby natomiast 

twoje  wysiłki  nie  dały  oczekiwanych  wyników,  lepiej  bę­

137

background image

dzie  dla  ciebie,  jeżeli  skoncentrujesz  się  na  zawieraniu  no­

wych znajomości.

Być  może  jednak  problem  dotyczy  bardziej  ciebie  niż  in­

nych  ludzi,  ponieważ  ty  sam  nie  czujesz  się  najlepiej  w  to­
warzystwie  par  małżeńskich.  Jeżeli  zostałeś  zaproszony  na 

oficjalne  przyjęcie,  wówczas  gospodarz  zwykle  dba  o  to,  by 
osoba samotna miała obok siebie towarzysza rozmowy. Gdy 

jednak przyjęcie jest mniej oficjalne, wtedy każdy może roz­

mawiać  z  każdym,  niezależnie  od  stanu  cywilnego.  Możesz 
poprosić  gospodynię  (gospodarza),  aby  przedstawił  cię  oso­

bie,  którą  uznałeś  za  interesującą,  albo  możesz  sam  wziąć 

misę z orzeszkami i podejść do niej. Orzeszki będą tylko pre­
tekstem  do  nawiązania  rozmowy.  I  nie  przejmuj  się,  że  je­
steś  sam,  ponieważ  w  większym  towarzystwie  nie  zawsze 

wiadomo,  kto  jest  z  kim.  Inni  mogą  na  przykład  uznać,  że 

twoja partnerka dołączyła do grupki w drugim końcu poko­

ju, więc przestań się zamartwiać tym, co pomyślą ludzie.

GDY JESTEM SAM,

CZUJĘ SIĘ NIESZCZĘŚLIWY

Ciekawe,  dlaczego?  Prawdopodobnie  tylko  z  tego  powo­

du,  że  uważasz,  iż  powinieneś  czuć  się  nieszczęśliwy. 

Uwierz  mi:  nie  ma  takiej  reguły.  Przebywanie  sam  na  sam 
ze  sobą  nie  jest  równoznaczne  z  uczuciem  samotności. 

Podobnie  zresztą  fakt,  że  masz  chłopaka  czy  dziewczynę 

nie  jest  gwarancją  szczęścia.  Można  też  czuć  się  bardzo 

samotnym, mając żonę i trójkę dzieci.

Człowiek często oczekuje, że otoczenie dostarczy mu roz­

rywki  i  dlatego  nie  potrafi  być  zadowolony  i  szczęśliwy,  gdy 

jest  sam.  W  tym  przypadku  ponownie  mamy  do  czynienia 

z  problemem  odpowiedzialności.  To  od  ciebie  zależy,  czy 

będziesz  szczęśliwy  czy  nie.  To  ty  musisz  zatroszczyć  się 

o swoją rozrywkę, pieniądze, poczucie własnej wartości i speł­
nienia.  Bierz  aktywny  udział  w  tworzeniu  przyszłości  -  nie 

czekaj, co przyniesie następny dzień. Zadbaj o to, aby otrzy­

mywać to, co kochasz, albo będziesz musiał pokochać to, co 
masz.  Gdy  weźmiesz  życie  we  własne  ręce,  będziesz  tak

138

zajęty  organizowaniem  codziennych  czynności,  że  nie  znaj­
dziesz  czasu,  by  czuć  się  samotnym.  Gdy  zaczniesz  praco­

wać  nad  swoim  wykształceniem,  życiem  towarzyskim  i  sy­
tuacją  w  pracy,  spotkasz  wielu  nowych  ludzi,  nawiążesz 

ciekawe  znajomości,  a  potem  będziesz  się  zastanawiał,  ja­
kim  cudem  mogłeś  kiedykolwiek  mieć  czas  na  wypranie 

skarpetek w sobotnie popołudnie.

Nie  trać  czasu  i  energii  na  rozmyślania  o  tym,  czego 

chcesz  się  w  swoim  życiu  pozbyć.  Im  dłużej  myślisz  o  swo­

ich  problemach,  tym  większe  się  one  stają  i  wcale  nie  po­

magasz sobie w ich rozwiązaniu.

Uwaga:  Jeśli  spędzasz  zbyt  wiele  czasu  na  rozmy­

ślaniu  o  problemie,  to  urasta  on  do  niebo­

tycznych rozmiarów.

Pamiętaj  o  tym,  by  twój  umysł  podświadomy  wiedział, 

czego  chcesz.  Stwórz  w  wyobraźni  jasny  obraz  siebie, 
w  chwili  gdy  osiągasz  to,  czego  pragniesz.  Zacznij  myśleć 

pozytywnie,  bo  gdy  twoje  nastawienie  jest  pozytywne,  to 

stajesz  się  bardziej  atrakcyjny.  Człowiek  atrakcyjny  odno­

si  sukcesy,  a  wtedy  ma  dość  pieniędzy  i  przyjaciół,  cieszy 

się  dobrym  zdrowiem  i  znajduje  wspaniałego  partnera. 

Naucz się cieszyć własnym towarzystwem.

•  Spójrz w lustro i dostrzeż urodę swojej twarzy, ciała i wło­

sów.

•  Przygotuj  wytworny  posiłek  i  ciesz  się  nim  przy  muzyce 

i świecach. Doceń własne towarzystwo.

•  Zorganizuj  weekendowy  wyjazd.  Idź  na  spacer,  oderwij 

się  od codziennych  zajęć. Zacznij rozmyślać o wszystkim, 
co  pragniesz  osiągnąć  w  przyszłości.  Niech  twoje  plany 
będą  odważne  i  pełne  rozmachu.  Tak  piękna,  inteligent­

na,  utalentowana  i  czarująca  osoba  jak  ty,  zasługuje  na 

wszystko, co najlepsze. Dostrzeż swoje dobre strony i ciesz 

się  nimi.  Naprawdę  miło  jest  oderwać  się  od  rozmyślań 
o własnych niedostatkach i wadach.

•  Włącz  swoją  ulubioną  kasetę  i  udawaj,  że  to  ty  jesteś 

piosenkarzem.

139

background image

SĄDZĘ, ŻE INNI LUDZIE MNIE NIE LUBIĄ

Czy uważasz, że nie lubi cię jedna osoba, czy też jest 

takich osób więcej? Jeżeli problem dotyczy tylko jednej oso­

by, to prawdopodobnie już się domyślasz, dlaczego tak jest. 

Jeśli nie wiesz, to najlepiej będzie, gdy ją zapytasz.

Jeżeli  natomiast  twój  problem  dotyczy  całej  grupy  ludzi, 

to  być  może  uda  ci  się  znaleźć  jego  przyczynę,  gdy  odpo­
wiesz na następujące pytania:
•  Czy masz pesymistyczny stosunek do wszystkich i wszy­

stkiego?

•  Czy obmawiasz innych za ich plecami? (patrz OBŁUD­

NIK, s. 50)

•  Czy jesteś bardzo nieśmiały i niezdecydowany? (MYSZ, 

s. 44)

•  Czy masz skłonność do manii wielkości? (PATERNALI­

STA, s. 42)

•  Czy twój oddech jest nieświeży, a zapach ciała niemiły?
•  Czy ciągle wtrącasz swoje trzy grosze, gdy mówią inni?

•  Czy zawsze musisz być w centrum uwagi?
•  Czy wyśmiewasz się z innych?

Jeżeli  niektóre  z  tych  punktów  odnoszą  się  do  ciebie,  to 

być  może  zauważyłeś  już,  że  gdy  tylko  wejdziesz  do  pokoju, 
wszyscy natychmiast odwracają głowy. Czasami może ci być 

trudno  ustalić,  czy  zachowujesz  się  w  nieodpowiedni  spo­
sób, ponieważ  niektóre czynności stały się dla ciebie nawy­

kiem i nawet ich nie zauważasz. W takim przypadku byłoby 
dobrze, gdybyś miał zaufaną osobę, która darzy cię sympa­

tią  i  która  mogłaby  w  sposób  uprzejmy  wyrazić  uczciwą 
opinię o tobie.

Czy  ostatnio  ktoś  narzekał  na  twoje  zachowanie?  Czy 

krytyka  była  uzasadniona?  Jeżeli  nie  rozumiesz  jej  przy­
czyny,  poproś  o  wyjaśnienie.  Nie  przyjmuj  uwag,  które  we­

dług  ciebie  nie  mają  podstaw  -  mogą  one  jedynie  wywołać 

twoją  bezsenność.  Nic  nie  tracisz,  pytając.  Kiedy  będziesz 

już  wiedział,  dlaczego  inni  mają  do  ciebie  zastrzeżenia, 

i  jeśli  ty  także dostrzeżesz  ich słuszność,  to  spróbuj  popra­
cować nad wyeliminowaniem swoich słabych stron.

140

Gdybyś  uznał,  że  czyjaś  krytyczna  uwaga  jest  niespra­

wiedliwa  lub  przesadzona,  albo  że  w  negatywny  sposób 
wpływa  na  stan  twojego  ducha,  masz  prawo  wycofać  się 
z  niektórych  kontaktów  zawodowych  czy  prywatnych,  ale 
dopiero  wtedy,  gdy  przynajmniej  raz  spróbujesz  wyjaśnić 
nieporozumienie  z  ludźmi,  którzy  mają  do  ciebie  zastrze­

żenia.

Jeśli  z  kolei  odnosisz  tylko  wrażenie,  że  środowisko, 

w  którym  się  obracasz,  nie  przepada  za  tobą,  to  możliwe, 
że  sytuacja  jest  wręcz  odwrotna:  to  zapewne  ty  sam  nie 

lubisz  innych  ludzi.  Być  może  boisz  się  ich,  a  może  uwa­
żasz, że cię czymś zranią.

Czy  zdarzyło  się,  że  ktoś  cię  mocno  skrzywdził,  gdy  byłeś 

mały?  Czy  trudno  ci  było  zaufać  innym?  Czy  podejrzewasz, 
że  ludzie  chcą  cię  jedynie  wykorzystać?  Gdy  ktoś  zaśmieje 
się  głośno  w  tramwaju,  to  czy  myślisz  natychmiast,  że  to 

z  ciebie?  Jeżeli  twoja  odpowiedź  na  te  pytania  brzmi  „tak”, 

to  znaczy,  że  ty  sam  siebie  nie  lubisz.  Jeśli  nie  lubisz  sie­
bie, nie będziesz mógł polubić innych, a to od razu wszyscy 

wyczują.

Uwaga: Wszystko, co ofiarowujesz innym, jak bume­

rang powróci do ciebie w tej samej formie.

Zacznij pracować nad sobą, aby wzmocnić wiarę we włas­

ne  możliwości.  Jeśli  twoje  życie  zostało  zdominowane  przez 
wydarzenia  z  przeszłości  i  sam  nie  możesz  poradzić  sobie 
z problemami, poproś kogoś o pomoc (zajrzyj na strony po­
święcone  hipnozie),  ale  przedtem  wykorzystaj  wnioski  znaj­
dujące  się  na  końcu  niniejszego  rozdziału.  Trzy  tygodnie 

ćwiczeń  powinny  wystarczyć,  by  przygotować  cię  do  prze­

prowadzenia pozytywnych zmian w twoim życiu.

Nie  ma  sensu  godzić  się  na  egzystencję  pozbawioną  wia­

ry w siebie i we własne możliwości.

141

background image

NIEDAWNO ROZSTAŁAM SIĘ 

ZE SWOIM CHŁOPAKIEM

A teraz wpadłaś w czarną rozpacz i nie potrafisz z niej 

wyjść.

Każde rozstanie bywa trudne, a jeszcze trudniej znieść 

fakt, że ktoś cię opuścił. Od razu bowiem nasuwa się prosty 
wniosek, że pewnie nie jesteś wystarczająco interesująca, 

piękna, inteligentna, dowcipna i pociągająca. Chyba jedy­
nie utrata pracy może równie niekorzystnie wpływać na 

twoje ego, jak rozstanie z ukochanym człowiekiem.

Czujesz  się  strasznie,  oczy  masz  ciągle  pełne  łez  i  my­

ślisz:  „Nigdy  już  nikogo  nie  znajdę!”  Jesteś  też  wściekła 
i  czasami  z  odrobiną  współczucia  dla  siebie  samej  krzy­

czysz: „Ten idiota! Ten cham! A ja mu kupiłam złoty łańcu­
szek na Gwiazdkę!”

Oczywiście,  nie  ma  nic  złego  w  takich  odczuciach.  Wy­

rzuć  je  z  siebie.  Wypłacz  się  i  posłuchaj  swego  szlochania. 
Płacz  przynosi  ulgę.  Jeśli  jesteś  wściekła,  wal  pięściami 

w  poduszkę  przez  godzinę  lub  dwie.  Gdy  zaczniesz  odczu­
wać  gniew  na  swego  „byłego”,  to  znak,  że  powoli  wydosta­

jesz się z dna rozpaczy. Złość daje ci znów energię, ale mu­

sisz tylko dobrze, konstruktywnie ją wykorzystać.

Być  może  wkrótce  okaże  się,  że  ustawia  się  już  kolejka 

chętnych  na  miejsce  twojego  „eks”.  Oczywiście  jest  to  bar­
dzo  korzystne  zjawisko,  pomaga  bowiem  przyspieszyć  pro­

ces  zdrowienia,  choć  być  może  ty  wcale  nie  jesteś  gotowa 
do  następnych  związków.  Podobnie  jak  nałogowy  palacz, 

dobrze  wiesz,  że  to,  co  lubisz,  bardzo  ci  szkodzi,  ale  i  tak 
nie  potrafisz  bez  bólu  się  odzwyczaić.  Tak  naprawdę  przej­

dzie  ci  dopiero  wtedy,  gdy  będziesz  w  stanie  spotkać  się 
z  dawną  miłością,  nie  czując  ani  jednego  drżenia  w  swoim 

ciele.  Tak  więc  ktokolwiek  zajmie  miejsce  twojego  byłego 

kochanka,  niewielkie  ma  szanse  na  dłuższy  związek,  po­
nieważ  ty  i  tak  traktujesz  go  instrumentalnie:  ma  ci  jedy­
nie  pomóc  przetrwać  ten  trudny  okres.  Musisz  zdawać  so­

bie z tego sprawę.

Jeśli więc nie masz w zasięgu ręki jakiegoś następcy, 

powinnaś wykorzystać tę niepowtarzalną szansę i skiero­

142

wać całą energię na rozwijanie kariery zawodowej i odkry­

wanie nowych obszarów życia. Zrób to, zanim wpadniesz 

w sidła następnego związku, zanim znów zanurzysz się 

w otchłań na pewno przyjemnej, ale mało produktywnej 

bezczynności. To właśnie pomiędzy związkami, między 

jedną miłością a drugą, masz największe szanse na to, by 

zacząć zgłębiać nowe obszary życia, by uwierzyć w swoje 

możliwości i zbudować nowe, silniejsze „ja”.

Nie  możesz  ciągle  liczyć  na  to,  że  ktoś  nieustannie  bę­

dzie  przy  tobie  i  poprowadzi  cię  za  rękę.  Związek  pomiędzy 
mężczyzną  a  kobietą  nie  jest  ani  wieczny,  ani  niezmienny. 
Wymaga zaangażowania z obu stron oraz elastyczności w po­

glądach.  Wszyscy  zawsze  mamy  nadzieję,  że  najgorsze  ni­
gdy się nie przydarzy, ale przecież ludzie ulegają wypadkom, 
kłócą  się,  tracą  pracę,  a  nawet  życie.  To  właśnie  w  tych 

trudnych  momentach  potrzebujemy  czegoś,  na  czym  może­

my  się  oprzeć  i  to  coś  znajdujemy  jedynie  w  nas  samych. 
Jeżeli  do  tej  pory  nie  zdołałeś  docenić  własnych  możliwo­

ści,  nie  masz  poczucia  własnej  wartości  ani  pozytywnego 
stosunku  do  świata,  każdy  zadany  przez  życie  cios  odczu­

jesz dwukrotnie dotkliwiej niż inni.

Gdy  już  wypłaczesz  swój  żal  z  powodu  rozstania,  wyjdź 

z  mrocznego  kąta  i  rozejrzyj  się  wokół.  Zastanów  się,  jak 
możesz  zmienić  swoje  życie  i  zacząć  się  rozwijać.  Skoncen­

truj  się  na  sobie.  Twój  wiek  jest  w  tym  momencie  bez  zna­
czenia.  Czy  masz  lat  17  czy  75  -  ciągle  tkwi  w  tobie  jakiś 

potencjał.  Zawsze  na  horyzoncie  widnieje  szansa  na  nowy 
związek,  nowe  doświadczenie,  choćbyś  nawet  miał  twarz 
całą  w  zmarszczkach.  Nie  przejmuj  się  liczbą  lat,  które 

przeżyłeś.  Ja  sama  często  powtarzam  sobie,  że  jeśli  czło­
wiek  zaczyna  narzekać  na  zmarszczki,  to  znaczy,  że  nie 
zmarszczki powinny zniknąć, lecz on.

Nadzieja  jest  miarą  twojej  młodości,  lęk  -  starości.  Póki 

robisz plany i wyznaczasz cele, jesteś młody, ale gdy stracisz 

nadzieję, starzejesz się. Brak nadziei wynika z niezrozumie­
nia  podstawowej  zasady  życia:  zawsze  istnieje  jakieś  wyj­
ście. Nasz umysł jest zbyt ograniczony, by je dostrzec, ale to 

nie  znaczy,  że  go  nie  ma.  Kiedy  uwierzysz  w  tę  fundamen­
talną prawdę, już nigdy nie będziesz musiał się martwić.

143

background image

PODSUMOWANIE

Wykorzystuję swój czas wolny z korzyścią dla sie­

bie. Jestem twórczy i efektywny w działaniu.

Teraz jest czas, bym rozwinął się jeszcze bardziej. Te­

raz jest 

moja

 szansa, bym zrobił wielki krok do przodu.

Całą swoją energię wykorzystuję do tego, by się 

rozwijać. Wyznaczam sobie nowe, pozytywne cele.

Wierzę w siebie. Moja wewnętrzna siła pomaga mi 

w działaniu.

WNIOSEK KOŃCOWY

To jest moja wielka szansa. Myślę i działam w sposób 

konstruktywny  i  pozytywny.  Zaczynam  pracować  nad 
swoją przyszłością.

JESTEM OSOBĄ TOWARZYSKĄ,

A JEDNAK CZUJĘ SIĘ SAMOTNY

Być  może  należysz  do  tej  grupy  ludzi,  którzy  mają  wielu 

znajomych  i  przyjaciół,  ale  mimo  to  nie  mogą  znaleźć  sobie 

partnera.  Wszyscy  przychodzą  do  ciebie  z  własnymi  pro­
blemami,  oczekując  rady,  pomocy  i  wsparcia.  Dzwonią  do 

ciebie  o  dziwnych  porach,  by  opowiedzieć  o  ostatniej  kłótni 
z  chłopakiem  i  godzinami  rozprawiają  o  swoich  nieudanych 

związkach.  Jesteś  przyjacielem  dla  wszystkich,  ale  nikt  nie 
widzi w tobie partnera.

W  porównaniu  z  problemami  innych,  twoje  własne  wy­

dają  ci  się  bez  znaczenia,  więc  jesteś  zawsze  do  dyspozycji, 
odbierasz  nocne  telefony  i  następnego  dnia  półżywy  zja­

wiasz  się  w  biurze.  Musisz  jednak  wreszcie  się  otrząsnąć 

i  zrozumieć,  że  nikt  nie  ma  prawa  traktować  cię  jak  worek 
na własne śmieci.

Oczywiście,  przyjaciół  trzeba  wspierać,  gdy  mają  kłopoty, 

ale  uważaj  na  tych,  co  narzekają  bez  powodu.  Są  to  ludzie, 

którzy  tak  naprawdę  nie  chcą  nic  w  swoim  życiu  zmienić  -

144

oni po prostu lubią cierpieć (patrz MĘCZENNIK/MĘCZENNI- 

CA, s. 46). Jeżeli przez dłuższy czas będziesz słuchać wywodów 

takich ludzi, także wpadniesz w depresję. Gdy rzeczywiście zaan­

gażujesz się w ich problemy, zaczniesz odczuwać ten sam niepo­
kój i - tak jak oni - stracisz nadzieję. Przed takimi ludźmi musisz 
się bronić; musisz odróżnić cierpiętników od tych, którzy są praw­
dziwymi przyjaciółmi i rzeczywiście potrzebują pomocy.

Oczywiście powinieneś poświęcić trochę czasu osobie, któ­

ra  zwróciła  się  do  ciebie  o  pomoc  czy  radę.  Porozmawiaj 
z nią, podsuń sposób rozwiązania problemu i zobacz, czy ta 
osoba  w  ogóle  zacznie  działać.  Jeśli  nie  wykorzysta  twoich 

rad  i  nie  zrobi  nic,  co  mogłoby  zmienić  trudną  sytuację,  to 

znaczy, że nie jesteś w stanie jej pomóc.

Jeżeli  ktoś  wykorzystuje  cię  do  własnych  celów,  musisz 

mu  otwarcie  powiedzieć,  że  od  tej  chwili  jesteś  gotów  słu­
chać  jedynie  informacji  pozytywnych.  Nie  obawiaj  się,  że 
twój  przyjaciel  już  się  do  ciebie  nie  odezwie.  Przynajmniej 

noce będziesz miał przez jakiś czas spokojne.

Przeważnie  jednak  wystarczy  w  podobnych  przypadkach 

uświadomić takiej osobie, jak bardzo negatywna jest jej po­

stawa.  Gdy  okaże  się,  że  nie  może  ciebie  obarczać  swoimi 
kłopotami,  być  może  poczuje  się  zmuszona  do  podjęcia  ja­
kichś działań i rozwiązania problemu bez niczyjej pomocy.

Pamiętaj,  że  w  przyjaźni  trzeba  nie  tylko  dawać,  ale  tak­

że brać.

Uwaga: Każdy z nas ma nie tylko prawa, ale także 

obowiązki.

Jeśli  interesują  cię  tylko  problemy  innych,  a  własne  po­

trzeby  traktujesz  po  macoszemu,  to  znaczy,  że  nie  dbasz 
o samego siebie.

Zdarza  się  czasami,  że  człowiek  pomaga  innym,  chcąc 

się  pozbyć  napięcia  wywołanego  przez  jego  własne,  trudne 
do  rozwiązania  problemy.  Dzięki  temu  może  unikać  kon­

frontacji  z  życiem,  a  jednocześnie  zyskuje  kilka  pozytyw­
nych punktów w ocenie otoczenia.

Powinieneś zdobyć się na odwagę i zapytać innych o zda­

nie. Umów się z przyjacielem na spotkanie i poproś go

145

background image

o  pomoc,  bo  jak  każdy  inny  człowiek,  masz  prawo  oczeki­

wać  wsparcia.  Nie  udawaj  twardziela:  bądź  trochę  bardziej 
zwyczajnym  człowiekiem.  Być  może  bowiem  dzięki  swej 
pozornej  sile  wewnętrznej  wzbudzasz  podziw  i  szacunek 

otoczenia,  ale  jesteś  przez  to  także  bardziej  nieprzystępny. 
Niektórzy  mogą  się  ciebie  nawet  bać,  ponieważ  trudno  jest 
dorównać komuś, kto przestał przyznawać się do słabości.

PODSUMOWANIE

Lubię  siebie  oraz  innych  ludzi.  Zasługuję  na 

wszystko, co w życiu najlepsze, i mam zamiar to osiąg­
nąć. Moje szczęście jest dla mnie ważne.

Sam  jestem  twórcą  własnej  przyszłości.  Robię 

wszystko,  by  wydobyć  z  siebie  to,  co  najlepsze. 
Wszystko,  czego  potrzebuję  do  szczęścia,  jest  już  we 

mnie. Jestem niepodzielną całością.

Żyję  w  zgodzie  ze  światem.  Ogarnia  mnie  spokój. 

Cokolwiek robię, czuję się odprężony i opanowany.

Jak  magnes  przyciągam  do  siebie  wszystko,  co  do­

bre.  Z  dnia  na  dzień  rośnie  moja  pewność  siebie.  Je­
stem atrakcyjną, interesującą osobą.

Czuję  się  wypełniony  miłością.  Kocham  życie  i  słu­

cham  swego  wewnętrznego  głosu,  który  mnie  zawsze 
prowadzi.

Mój  idealny  partner  już  na  mnie  czeka.  Spotkam 

go w odpowiednim miejscu i w stosownej chwili.

WNIOSEK KOŃCOWY

Jestem w zgodzie ze sobą i 

ze

 światem, który mnie 

otacza.

albo:
Mój głos wewnętrzny zawsze mnie prowadzi. Je­

stem bezpieczny.

albo:

Idealny partner już na mnie czeka. Wszystko ma 

swoje miejsce i czas.

146

Choroba

•  Mam problemy z żołądkiem.
•  Często dokucza mi ból głowy lub pleców.

•  Mam guz łagodny lub złośliwy.
•  Cierpię z powodu problemów ze skórą.

•  Muszę iść do szpitala.

Choroby  mają  także  swoje  dobre  strony:  nie  są  wyłącz­

nie  przeszkodą  w  życiu,  lecz  sygnałem  ostrzegawczym,  któ­

ry  daje  organizm.  Niestety,  większość  z  nas  traktuje  swoje 
ciało gorzej niż własny samochód.

Kiedy jedziesz autostradą i zaczyna ci mrugać światełko syg­

nalizujące brak paliwa, podjeżdżasz do najbliższej stacji. Gdy­
by jednak jej pracownik powiedział: „Nie ma sprawy. Zaraz to 

naprawię” i zaczął wymieniać żarówki kierunkowskazów, po­
myślałbyś zapewne, że trochę mu odbiło. Przecież nic złego nie 

dzieje się ze światłami: tobie po prostu zabrakło benzyny! Kie­

dy zaczyna ci dokuczać żołądek, sytuacja jest zupełnie podob­
na.  Twoje  ciało  daje  ci  znak,  że  dzieje  się  coś  złego.  Jeśli  ty 

połykasz tylko tabletki, to robisz dokładnie to samo, co mecha­
nik na stacji: ignorujesz zasadniczy problem. Na jakiś czas po­
zbywasz się dolegliwości, ale nie leczysz ich przyczyny.

Jeżeli  przez  dłuższy  czas  traktujesz  w  ten  sposób  swoje 

ciało,  zaczynają  się  pojawiać  coraz  to  nowe  dolegliwości, 

ponieważ nie rozprawiłeś się z ich źródłem.

Jednym  z  podstawowych  błędów  współczesnej  medycy­

ny  jest  fakt,  że  zajmuje  się  ona  jedynie  symptomami,  nie 
wnikając  w  przyczynę  choroby.  Lekarze  analizują,  badają, 
stawiają diagnozę i określają, jakie leki trzeba brać, aby zli­

kwidować objawy. Na chorobie skupia się cała uwaga świa­
ta  medycznego,  ale  nikt  nie  bierze  pod  uwagę  pacjenta. 

Posłuchaj,  jak  lekarze  rozmawiają  ze  sobą  podczas  obcho­

du  na  oddziale:  mówią  wyłącznie  o  przypadkach,  o  wrzo­
dach,  wyrostku  robaczkowym  i  kamicy  żółciowej,  zapomi­

nając o ludziach, którzy na te schorzenia cierpią.

A  jeśli  to  sam  pacjent  stał  się  przyczyną  własnej  choro­

by?  Może  zachorował,  ponieważ  nie  mógł  poradzić  sobie 
z życiem?

147

background image

Choroby  nawiedzają  nas,  kiedy  obniża  się  nasza  odpor­

ność,  a  więc  gdy  się  martwimy,  gdy  jesteśmy  przygnębieni 

i  zaniepokojeni,  kiedy  życie  wymyka  się  nam  spod  kontroli. 
Być  może  zbyt  wiele  wtedy  pracujemy  albo  przeszkadza 

nam  ciężar  wydarzeń  z  przeszłości.  Może  zmarł  nasz  krew­

ny  albo  przyjaciel,  może  straciliśmy  pracę  albo  odszedł  od 
nas  ukochany  człowiek...  To  tylko  niektóre  z  możliwości. 

Wydarzenie,  które  prowadzi  do  drastycznych  zmian  w  na­
szym  stylu  życia,  staje  się  przyczyną  stresów.  Czasami  ne­
gatywnie  może  na  nas  wpłynąć  nawet  własny  ślub,  naro­
dziny dziecka albo awans w pracy. Zachoruje ta osoba, któ­

ra z trudem dostosowuje się do zmian.

Zmartwienie,  żal,  złość,  frustracja,  zazdrość  i  nienawiść 

to  uczucia,  które  sprzyjają  rozwojowi  chorób.  Istnieją  do­
wody  na  to,  że  emocje  te  wywołują  nadmierną  aktywność 
organizmu,  przez  co  energia  konieczna  do  wspierania  sy­

stemu immunologicznego zostaje całkowicie zużyta.

Przeprowadzono  eksperyment,  w  którym  kilku  ochotni­

ków  wystawiono  na  działanie  zarazków  przeziębienia,  ale 

jedynie  niektórzy  spośród  tej  grupy  zachorowali.  Mimo  że 

wszyscy  przebywali  w  tym  samym  pomieszczeniu,  kilka 
osób  oparło  się  chorobie.Okazało  się,  że  ochotnicy,  którzy 

nie  ulegli  zarazkom,  byli  zadowoleni  z  życia  i  zupełnie  do­
brze  nad  nim  panowali,  natomiast  ci,  którzy  zachorowali, 
czuli się bezwolni, zagrożeni i żyli w ciągłym stresie.

Obecnie  uważa  się,  że  przynajmniej  70  procent  wszyst­

kich  chorób  ma  podłoże  psychosomatyczne.  Oznacza  to,  że 
występujące  w  nich  objawy  fizyczne  to  wyraz  emocjonalne­
go  napięcia.  Dolegliwości  fizyczne  nie  są  jednak  wymyślo­

ne:  wręcz  przeciwnie.  Rzeczywiście  odczuwamy  bóle  głowy, 
mamy  wrzody  żołądka  i  czasami  serce  bije  nam  za  szybko. 

Nikt  sobie  tego  nie  wymyśla.  Termin  „psychosomatyczny” 
oznacza  jedynie,  że  przyczyna  choroby  nie  leży  w  genetycz­
nie uszkodzonym organie, lecz w naszej psychice. Zachwia­

nie  równowagi  w  sferze  uczuciowej  i  myślowej  wpływa  ne­
gatywnie na określoną część naszego ciała.

Dolegliwości  pojawią  się  w  tym  obszarze,  który  jest  naj­

słabszy  lub  który  sami  za  taki  uznaliśmy:  „Mój  ojciec  jest 

astmatykiem,  mój  dziadek  też,  więc  ja  również  jestem  cho­

148

ra.  To  po  prostu  dziedziczne”.  Bardzo często więc oczekuje­
my,  że  pewien  problem  zdrowotny  musi  się  pojawić,  a  na­
sze  oczekiwania  nierzadko  się  spełniają.  Możemy  nawet 

sami  wywołać  w  sobie  chorobę,  jeśli  tylko  będziemy  o  niej 
myśleć bez końca,

Pewien  hipnotyzer  w  bardzo  skuteczny  sposób  zademon­

strował  działanie  tej  zasady.  Wprowadził  ochotnika  w  stan 
hipnozy,  po  czym  wyjął  z  portfela  monetę.  Następnie  poin­
formował  uczestnika  eksperymentu,  że  kładzie  mu  na  pra­
wej  dłoni  bardzo  zimny  kawałek  metalu.  Osoba  poddana 

hipnozie  stwierdziła,  że  czuje,  jak  pod  wpływem  lodowate­
go  metalu  drętwieje  jej  skóra.  Następnie  hipnotyzer  poin­
formował  badanego,  że  z  kolei  położy  mu  na  lewej  dłoni 

bardzo  gorący  kawałek  metalu,  po  czym  ta  sama  moneta 

znalazła  się  w  drugiej  ręce  uczestnika  eksperymentu.  Oso­
ba  zahipnotyzowana  twierdziła,  że  czuje  pieczenie  i  dotkli­
wy  ból.  Kiedy  hipnotyzer  znów  zabrał  monetę,  na  dłoni 

pojawił się najprawdziwszy pęcherz.

Lęk  wywołuje  podatność  na  problemy  natury  fizycznej 

i  psychicznej.  Jeśli  się  czegoś  obawiasz,  to  znaczy,  że  my­
ślisz  o  tym  w  sposób  negatywny.  Im bardziej  boisz  się  cho­

roby,  tym  większe  jest  prawdopodobieństwo,  że  ją  sprowo­

kujesz.

Być  może  łatwiej  ci  będzie  zrozumieć  ten  proces,  gdy 

przypomnisz  sobie,  jak  ostatnio  przeglądałeś  encyklopedię 
medyczną.  Może  pamiętasz,  że  czytając  tekst  i  spoglądając 
na  niektóre  fotografie,  zacząłeś  się  obawiać,  czy  przypad­

kiem  sam  nie  chorujesz.  Im  bardziej  się  bałeś,  tym  więcej 

o tym myślałeś i nawet wydawało ci się, że zauważasz u sie­

bie  pewne  symptomy.  Zaczęła  cię  swędzić  skóra  na  nodze. 
A  potem  ta  ranka  na  nodze.  To  może  być  rak!  Oczywiście, 
czasami  bywa  tak,  że w naszych  genach tkwi jakaś niepra­

widłowość  i  wtedy  choroba  przekazywana  jest  z  pokolenia 

na

 

pokolenie (tak jak hemofilia czy nieprawidłowości w roz­

woju płodu wynikające z błędu w chromosomach, jak w ze­
spole  Downa).  Większość  chorób  ma  jednak  raczej  charak­
ter  nabyty  niż  wrodzony,  co  może  oznaczać,  że  cierpimy  na 

nią

 

na przykład dlatego, że żyjemy w określonej grupie spo­

łecznej, czyli w rodzinie. Artretyzm należy do tzw. chorób

149

background image

rodzinnych, a występuje nawet u adoptowanych dzieci, 
mimo że ich materiał genetyczny jest zupełnie różny od 

cech genetycznych pozostałych członków rodziny. Obecnie 

uważa się, że rozwojowi tej choroby sprzyja bardzo sztyw­
na i emocjonalnie oziębła atmosfera w domu.

Tam,  gdzie  uczucia muszą  zostać  stłumione, dochodzi do 

zakłócenia  równowagi  emocjonalnej,  co  z  kolei  wywołuje 

fizyczne  dolegliwości.  Często  symptomy  choroby  symboli­
zują naturę podstawowego problemu: a więc sztywność my­
ślenia  może  leżeć  u  podstaw  usztywnienia  kończyn;  hamo­

wanie  uczuć  powoduje  niekiedy  tendencję  do  zaparć;  de­
presja  jest  sygnałem,  że  nie  wyrażony  gniew  został  skiero­

wany  do  wnętrza  cierpiącej  na  nią  osoby;  zaburzenia  mie­
siączkowania  i  problemy  natury  seksualnej  sygnalizują 

nierzadko  negatywny  stosunek  kobiety  do  własnej  kobie­
cości.

Często  chorujemy  wtedy,  gdy  przepełnia  nas  lęk  z  powo­

du  przyszłego  wydarzenia.  Być  może  zauważyłeś,  że  gdy 

zbliża  się  test  z  matematyki,  twoje  dziecko  często  ma  tem­
peraturę i uskarża się na gardło. Ty natomiast czujesz cza­
sami  narastający  ból  głowy  przed  ważnym  spotkaniem  lub 

zebraniem.  Im  większy  jest  lęk  przed  nadchodzącym  wy­

darzeniem,  tym  bardziej  dotkliwe  są  symptomy.  Jeśli  czu­

jesz, że w ogóle nie możesz sobie poradzić, twój system ner­

wowy  zapewne  sprawi,  że  na  pewien  czas  całe  ciało  zosta­
nie wytrącone z równowagi.

Nasze  samopoczucie  uzależnione  jest  także  od  wydarzeń 

z  przeszłości.  Traumatyczne  doświadczenia,  tragiczny  wy­

padek  czy  inne  bolesne  przeżycie  sprzed  roku  czy  dwóch, 
a także poczucie winy, lęk i żal niejednokrotnie poprzedzają 

raka  lub  inne  poważne  choroby.  Jeśli  nie  radzimy  sobie 

z własnymi uczuciami, to będą się one ujawniały także w spo­
sób  fizyczny,  dopóki  nie  rozwiążemy  naszego  podstawowego 

problemu, albo póki nie umrzemy...

Umysł  może  wywołać  chorobę,  ale  umysł  może  nas  tak­

że  wyleczyć.  Wyobraź  sobie,  że  twój  lekarz  zapisuje  ci  ta­

bletki, zapewniając jednocześnie, że są one bardzo skutecz­
ne  i  szybko  ci  pomogą.  Już  w  chwili  gdy  opuszczasz  przy­

chodnię,  czujesz  się  lepiej,  ponieważ  oczekujesz,  że  wkrót­

150

ce  wyzdrowiejesz.  Twój  umysł  już  rozpoczął  proces  przy­
wracania  zdrowia.  Za  każdym  razem,  gdy  będziesz  połykał 
tabletkę,  przypomnisz  sobie  słowa  lekarza,  ufając  w  sku­

teczność  leku.  Badania  udowodniły,  że  ludzie  zdrowieją, 

ponieważ mają nadzieję, że wyzdrowieją.

Kiedy  w  pewnym  szpitalu  sprawdzano  skuteczność  leku 

przeciwdepresyjnego,  pacjenci  zostali  podzieleni  na  dwie 

grupy:  grupa  A  otrzymywała  nowy  lek,  a  grupa  B  -  placebo 
(środek,  który  wygląda  jak  prawdziwe  lekarstwo,  ale  nie 

zawiera  żadnych  aktywnych  substancji).  Ani  lekarz,  ani 
pacjenci nie wiedzieli jednak, kto otrzymuje prawdziwy lek.

Po  przeprowadzeniu  eksperymentu  okazało  się,  że  sku­

teczność  leku  w  grupie  A  wynosiła  70  procent  i  taki  sam 

sukces  odniosło  placebo  w  grupie  B.  Połykając  tabletkę, 
człowiek  zaczyna  zdrowieć,  ponieważ  sam  podświadomie 

do tego dąży.

A  teraz  inny  przykład:  kolega  opowiadał  mi,  że  jedna 

z  jego  klientek  cierpiała  na  bezsenność  i  co  wieczór  zaży­
wała  tabletki  nasenne.  Pewnego  wieczoru  pomyliła  flako­

niki  i  połknęła  łagodny  środek  przeczyszczający.  Spała 

smacznie  przez  całą  noc,  ale  następnego  dnia  miała  bie­
gunkę.  Zdarzyło  się  to  kilka  razy,  aż  w  końcu  zauważyła 

swoją  pomyłkę.  Uświadomiła  sobie,  że  najwyraźniej  może 

już zasypiać bez środków nasennych, więc przestała je brać.

Kolejny,  znacznie  bardziej  szokujący  przykład  pochodzi 

ze  Stanów  Zjednoczonych,  gdzie  pewien  skazany  na  śmierć 
więzień  zgodził  się,  by  zamiast  pozbawiać  go  życia,  obcięto 

mu  obie  dłonie.  Zawiązano  mu  oczy, po czym strażnik mu­
snął piórem ptaka nadgarstki więźnia. Skazaniec zmarł.

Każdy z nas ma w sobie wielką moc: wiarę. Jeśli o czymś 

z  pełnym  przekonaniem  rozmyślamy,  to  jesteśmy  w  stanie 
to wywołać, niezależnie od tego, czy będzie to dla nas dobre 

czy złe.

Musisz  zadbać  o  jakość  swoich  świadomych  myśli,  po­

nieważ  one  wpływają  na  to,  co  dzieje  się  w  twojej  podświa­

domości  Jeśli  ty  sam  nie  kontrolujesz  umysłu  podświado­
mego,  to  ktoś  to  zrobi  za  ciebie  i  po  pewnym  czasie  odkry­

jesz  w  sobie  myśli  i  uczucia,  których  zdecydowanie  nie 

chcesz.

151

background image

Wiedza  o  sile  umysłu  podświadomego  zobowiązuje  cię  do 

tego,  byś  tę  moc  wykorzystał.  Fakt,  że  posiadasz  wolną 

wolę,  czyni  cię  w  sposób  automatyczny  odpowiedzialnym 
za  to,  co  się  tobie  przytrafia.  Niedobrze  jest,  kiedy  działasz 

na  swoją  szkodę,  ale  jest  jeszcze  gorzej,  gdy  nie  czynisz 

niczego  na  swoją  korzyść,  mimo  że  już  znasz  sposoby.  Nie­
wykorzystywanie  swojej  wiedzy,  czasu  i  uzdolnień  w  spo­

sób  pozytywny,  by  rozwijać  i  wzmacniać  własne  psychiczne 
i fizyczne zdrowie oraz poczucie szczęścia, to prawdopodob­

nie jedyny prawdziwy grzech w życiu człowieka.

W  przypadku  każdej  choroby  jest  rzeczą  ważną,  abyś 

nauczył  się  relaksować.  W  I  części  tej  książki  zapoznałeś 
się  z  kilkoma  ćwiczeniami  ogólnymi,  które  uspokajają  od­

dech  i  pomagają  osiągnąć  pozytywne  nastawienie.  Na  ko­

lejnych  stronach  przedstawiałam  inne  ćwiczenie,  dzięki 

któremu  uzyskasz  kilka  pozytywnych  wskazówek,  wspie­
rających proces powracania do zdrowia.

Celem  poniższego  ćwiczenia  jest  uzyskanie  relaksu,  po­

nieważ  szybki  proces  zdrowienia  może  nastąpić  jedynie 
wtedy,  gdy  ciało  jest  odprężone.  W  stanie  pełnego  odprę­

żenia  zmniejsza  się  między  innymi  napięcie  skóry.  W  pew­
nej  klinice,  na  oddziale  oparzeń,  pacjenci  poddawani  byli 

hipnozie  i  wówczas  przeprowadzano  relaksacje  całego  cia­
ła.  Ćwiczenie  odbywało  się  raz  dziennie  przez  dwa  tygo­

dnie.  Stwierdzono,  że  oparzenia  goiły  się  o  połowę  szyb­

ciej  niż  zwykle.  Obniżone  napięcie  skóry  spowodowało 

zmniejszenie  bólu,  wcześniejsze  ustąpienie  stanu  zapalne­
go i w związku z tym przyspieszenie regeneracji tkanki.

Przed  przystąpieniem  do  ćwiczenia  musisz  się  zdecydo­

wać,  jak  będzie  wyglądał  twój  azyl.  Powinno  to  być  praw­
dziwe  lub  wymyślone  miejsce,  w  którym  mógłbyś  poczuć 

się  spokojny  i  odprężony.  Może  to  być  tropikalna  wyspa, 

zapomniana  leśniczówka  w  puszczy,  przytulny  pokój  albo 

ogród  -  ważne,  abyś  czuł  się  tam  zrelaksowany.  Ja  wybra­

łam  ogród.  Jeśli  wolisz  przebywać  w  innej  scenerii,  zmień 
odpowiednio  ćwiczenie.  I  jeszcze  jedna  uwaga:  gdy  mówię 

o  oddychaniu,  mam  na  myśli  oddychanie  brzuszne  (patrz 

s. 29).

152

Relaksacja kolorystyczna

•  Usiądź albo połóż się w wygodnym miejscu. Sprawdź, 

czy nie uciska cię ubranie (może będziesz musiał rozpiąć 

zamek i guziki).

•  Zamknij  oczy.  Skoncentruj  się  na  dźwiękach,  które  do­

chodzą  z  zewnątrz.  Posłuchaj  ich.  Będą  ci  towarzyszyć 

przez  całe  to  ćwiczenie.  Nie  poczujesz  się  jednak  rozko­

jarzony,  natomiast  dzięki  nim  będziesz  mógł  się  lepiej 

zrelaksować.

•  Teraz  skoncentruj  się  na  wnętrzu  pokoju,  a  potem  na 

sobie  samym.  Pomyśl  o  tym,  jak  leżysz,  na  czym  opiera 
się  twoja  głowa,  ramiona,  gdzie  spoczywa  tułów,  ręce, 
nogi  i  stopy.  Popraw  pozycję,  jeśli  chcesz.  Pamiętaj,  że 

musi ci być wygodnie.

•  Teraz wyobraź sobie schody. Ty stoisz na półpiętrze i pa­

trzysz  w  dół.  Widzisz  poszczególne  stopnie.  W  wyobraźni 

zacznij  schodzić,  krok  po  kroku,  licząc  od  dziesięciu  do 

zera.  Wyobraź  sobie,  że  każdy  krok  prowadzi  cię  coraz 
głębiej w stan odprężenia.

•  Gdy dotrzesz do podstawy schodów, zauważysz przed 

sobą bramę z kutego żelaza, która prowadzi do twojego 

azylu. Aby się tam dostać, musisz zostawić za sobą wszyst­
kie myśli. Swoje problemy i zmartwienia schowaj 
w drewnianej skrzyni, która stoi obok bramy. Gdy to zro­

bisz, brama otworzy się.

•  Wchodzisz  teraz  do  swojego  sanktuarium  -  miejsca  ab­

solutnego  spokoju.  Jest  tu  bardzo  pięknie:  widzisz  drze­
wa i krzewy, kwiaty i trawę - wszystko, co lubisz. I wszyst­
ko to należy do ciebie. Powietrze jest lekkie i czyste, słoń­

ce  świeci  jaskrawo,  słyszysz  śpiew  ptaków  i  czujesz  lekki 
powiew  wiatru,  który  sprawia,  że  temperatura  jest  wła­

śnie taka, jaką lubisz.

•  Znajdź w tym ogrodzie miejsce,  gdzie będzie  ci wygodnie. 

Połóż się i odpręż.

•  Zrób  głęboki  wdech,  a  gdy  będziesz  wykonywał  wydech, 

wyobraź  sobie  kolor  czerwony.  Wtedy  rozluźnij  całą 

twarz: poczynając od jej czubka, poprzez czoło, oczy, mięś­

nie wokół oczu, aż do mięśni żuchwy.

153

background image

•  Wykonaj  kolejny  głęboki  wdech,  a  gdy  będziesz  wypu­

szczał  powietrze,  wyobraź  sobie  kolor 

pomarańczowy. 

W  tym  samym  momencie  rozluźnij  mięśnie  barków,  ra­

mion  i  klatki  piersiowej.  Możesz  to  zrobić,  gdy  wyobra­
zisz  sobie,  że  wszystkie  te  części  ciała  odprężają  się, 

a wtedy rzeczywiście w sposób automatyczny tak się wła­
śnie stanie.

•  Znów  wciągnij  głęboko  powietrze.  Tym  razem  wyobraź 

sobie kolor 

żółty 

i jednocześnie nie napinaj mięśni brzu­

cha  i  nóg.  Widzisz,  że  włókna  mięśniowe  stają  się  wiot­

kie,  a  całe  ciało  tak  rozluźnione,  że  w  ogóle  nie  możesz 
wykonać najmniejszego ruchu.

•  Znów  wykonaj  głęboki  wdech,  a  podczas  wydechu  wyo­

braź  sobie  kolor 

zielony. 

Uspokój  teraz  wszystkie  swoje 

myśli,  wycisz  się.  Nie  stawiaj  jednak  oporu,  gdy  czujesz, 
że myśli znów cię atakują, lecz pozwól im odpłynąć w po­

staci białych chmur na niebie.

•  Wykonaj następny głęboki wdech, a w czasie wydechu 

wyobraź sobie kolor 

niebieski. 

Czujesz, jak pogłębia się 

twój spokój fizyczny i psychiczny, a ty pogrążasz się co­

raz głębiej w stanie pełnej relaksacji.

•  Zrób  głęboki  wdech  i  wyobraź  sobie  w  czasie  wydechu 

kolor 

liliowy. 

Twój  umysł  jest już uspokojony,  a uczucie 

błogości przenika całe twoje ciało.

•  Wykonaj  ponownie  głęboki  wdech,  a  gdy  będziesz  robił 

wydech,  wyobraź  sobie  kolor 

fioletowy. 

Spokój  zapa­

nował  w  każdej  cząstce  twojego  ciała.  Cały  jesteś  spo­

kojem.  Znajdujesz  się  teraz  w  samym  środku  swojego 

jestestwa.  Tworzysz  jedność  ze  wszystkim,  co  cię  ota­

cza  w  tym  ogrodzie.  Jesteś  cząstką  przyrody  i  żyjesz 

w  zgodzie  ze  sobą  i  swoim  otoczeniem.  Jesteś  całkowicie 
wolny.

•  Pozostań  w  tym  stanie  tak  długo,  jak  zechcesz.  Gdy 

postanowisz  wyjść  z  niego,  wyobraź  sobie,  że  wstajesz 

i  idziesz  do bramy. Potem  zamknij bramę za sobą,  idź  po 
schodach  w  górę,  odliczając  w  myślach.  Gdy  dotrzesz  do 

dziesiątego  stopnia,  otwórz  oczy.  Przez  chwilę  nie  wyko­

nuj żadnego ruchu i pozwól, by twój umysł na nowo oswoił 
się z rzeczywistością.

154

Uczucie  spokoju  i  odprężenia  pozostanie  w  tobie  przez 

jakiś  czas.  Im  częściej  będziesz  wykonywał  to  ćwiczenie, 

tym szybciej wprowadzisz się w stan odprężenia.

Relaksację  kolorystyczną  powinieneś  wykonywać  raz 

dziennie przez co najmniej trzy tygodnie.

Gdy pojawią się problemy...

Czy  wyobrażanie  sobie  kolorów  przychodzi  ci  z  trud­

nością?

Jeśli  tak,  to  może  łatwiej  ci  będzie  myśleć  o  owocach, 

które  mają  jednolity  kolor,  na  przykład  o  pomarańczach, 

cytrynach  czy  pomidorach.  Wyobraź  więc  sobie  całą  stertę 

cytryn,  żeby  poczuć  kolor  żółty.  Gdybyś  nadal  miał  z  tym 
kłopoty,  spójrz  na  jakiś  żółty  przedmiot,  po  czym  zamknij 

oczy  i  spróbuj  jeszcze  raz wyobrazić sobie  ten kolor. Wyko­
naj  to  ćwiczenie  kilka  razy,  a  wkrótce  zauważysz,  że  twój 

umysł  zaczyna  tworzyć  „wrażenie”  koloru,  które  możesz 

przywołać zawsze wtedy, gdy zamkniesz oczy.

Czy trudno ci znieść fizyczny dyskomfort?

Niektóre  osoby  bardzo  się  denerwują,  jeśli  muszą  zaka­

szleć lub przełknąć ślinę. Czasami swędzi je nos albo ucho. 
Nie  pozwól  jednak,  aby  takie  drobiazgi  cię  zniechęcały 
i  żebyś  z  ich  powodu  rezygnował  z  ćwiczenia.  Jeśli  musisz 

się podrapać — zrób to; jeśli chcesz zakasłać - nie powstrzy­
muj  się.  Nigdy  nie  opieraj  się  takim  potrzebom,  ponieważ 

nie zda się to na nic.

Uwaga: Im bardziej usiłujesz czegoś uniknąć, tym 

mniejsze są szanse, że ci się to uda.

Im  bardziej  chcesz  uniknąć  podrapania  się  w  nos,  tym 

większą  odczujesz  potrzebę,  więc  lepiej  zrób  to  od  razu. 
W  ten  sposób  zminimalizujesz  zewnętrzne  zakłócenia.  Po 

kilku  ćwiczeniach  takie  naglące  potrzeby  znikną  samoist­

nie.  Nie  dopuść  do  tego,  by  rozpraszały  cię  drobiazgi.  Im 
mniej  uwagi  im  poświęcasz,  tym  bardziej  znikoma  jest  ich 

władza nad tobą.

155

background image

Czy przeszkadzają ci niektóre myśli?

I  znów  moja  rada  brzmi:  nie  stawiaj  im  oporu.  Jedyne, 

co  możesz  zrobić,  gdy  stwierdzisz,  że  uciekają  one  w  stronę 
zepsutego  bojlera  albo  szkolnych  kłopotów  dziecka,  to  deli­

katnie odsuń je tam, gdzie być powinny. Jeśli podczas ćwi­
czenia  ciągle  zatrzymujesz  się  w  tym  samym  punkcie, omiń 

go  i  zrób  następny  krok.  Twoim  podstawowym  celem  jest 
wykonać  ćwiczenie,  drugim  —  uczynić  to  od  początku  do 

końca,  a  dopiero  na  trzecim  miejscu  —  dążyć  do  tego,  by 
wykonać  je  dobrze.  Nie  przestawaj  próbować,  a  na  pewno 

będzie ci szło coraz lepiej.

Jest mało prawdopodobne, abyś całkowicie uniknął swobod­

nego przepływu myśli, chyba że poświęcasz dużo czasu me­
dytacjom. Zaakceptuj je więc jako składową część ćwiczenia. 

Tak  naprawdę  bowiem,  nie  są  one  szkodliwe,  a  więc  nie 
wpłyną negatywnie na efekty twoich starań.

MAM PROBLEMY Z ŻOŁĄDKIEM

Czy wiesz, co ci rzeczywiście dolega? Czy tylko czasami 

czujesz zgagę czy dość często? Czy masz te kłopoty od dłuż­

szego czasu?

Spróbuj  zastanowić  się,  jakie  masz  problemy.  Nie  ma 

bowiem  sensu  ignorować  tych  objawów  w  nadziei,  że  one 
same  znikną  —  szczególnie,  jeśli  żołądek  dokucza  ci  już  od 

dłuższego  czasu.  Powinieneś  udać  się  do  lekarza,  aby  ten 
ocenił, jak poważny jest twój stan.

Nie zlikwidujesz swoich problemów, unikając z nimi kon­

frontacji,  a  więc  zrób  pierwszy  krok  i  spójrz  prawdzie 
w  oczy,  jakakolwiek  by  ona  była.  Dopiero  gdy  dowiesz  się, 
na  czym  polega  twój  kłopot,  będziesz  mógł  się  nim  należy­

cie zająć.

Jak  wcześniej  wspomniałam,  choroby  to  sygnały  ostrze­

gawcze  mówiące  o  tym,  że  gdzieś  w  organizmie  istnieje 
negatywne  połączenie  pomiędzy  umysłem  a  ciałem,  wywo­

łane dysonansem uczuć. Cierpkie myśli, na przykład, sprzy­

jają nadkwasocie żołądka.

156

Spróbuj być wobec siebie uczciwy. W stosunku do ilu osób 

czujesz  w  tej  chwili  niechęć?  Na  ilu  ludzi  jesteś  wściekły, 
bo uważasz, że nadepnęli ci na odcisk? Jak sądzisz, ile osób 

próbuje cię oszukać w interesach? Jeśli masz jakieś wątpli­
wości,  zamknij  oczy  i  pomyśl  przez  chwilę.  Wyobrażając 

sobie  daną  osobę,  poczujesz  być  może  ból  żołądka,  a  wtedy 
umieść  jej  nazwisko  na  liście  tych,  do  których  czujesz  ura­

zę.  Potem  sprawdź,  jak  długie  jest  to  zestawienie.  Im  wię­
cej spisałeś w nim osób, tym większy masz problem ze swo­
im żołądkiem.

Nie  twierdzę  wcale,  że  te  osoby  rzeczywiście  próbują 

wyrządzić  ci  krzywdę,  ale  uważam,  że  to  ty  jesteś  o  tym 
przekonany.  Być  może  nawet  masz  rację,  wszakże  równie 

dobrze  możesz  się  mylić.  Jeśli  sądzisz,  że  otacza  cię  całe 
mnóstwo  wrogów,  to  odczuwasz  coraz  większy  lęk.  Masz 

wrażenie, że zostałeś zapędzony w kozi róg, w związku z czym 
w  twoim  zachowaniu  zaczyna  ujawniać  się  agresja  albo 

strach.  Ciało  przygotowuje  się  do  walki  lub  ucieczki,  a  żo­
łądek  kurczy  się  i  zamienia  w  twardą  bryłę,  aby  znieść 

ewentualny  cios.  Jeśli  ponadto  twoja  dieta  opiera  się  głów­
nie  na  tłuszczach  i  węglowodanach,  jeśli  palisz  i  pijesz,  to 

wspomagasz  jedynie  procesy  destrukcyjne.  Żołądek  nie 
pracuje  prawidłowo,  ponieważ  jest  skurczony  i  nie  może 

sobie  poradzić  z  ciężko  strawnym  pożywieniem  oraz  trują­
cymi  substancjami.  W  sposób  nieuchronny  dochodzi  do 
przeciążenia  tego  organu  i  wysyła  on  coraz  bardziej  alar­
mujące sygnały.

Ból  jest  coraz  bardziej  dotkliwy  i  w  końcu  pojawia  się 

wrzód.  Oczywiście  nawet  ten  znak  możesz  zignorować: 
weźmiesz  swoje  tabletki  i  nadal  będziesz  naładowany  zło­

ścią,  będziesz  jadł  i  pił,  cokolwiek  znajdzie  się  w  zasięgu 

twej  ręki.  W  związku  z  tym  twój  stan  będzie  się  pogarszał, 

aż  wreszcie  tabletki  nie  będą  mogły  zmniejszyć  bólu.  Na­
stępny  krok  jest  już  niestety  nieuchronny:  trzeba  będzie 
usunąć część twego żołądka.

Wcale nie próbuję cię przestraszyć: podaję ci tylko trud­

ną do zniesienia prawdę o żołądku, którego nie opuszcza 

napięcie. Do tej pory zdążyłeś już na pewno określić, jak 

poważne są twoje problemy. Teraz już tylko od ciebie zale­

157

background image

ży, czy będziesz zdrowszy czy też twój stan się pogorszy. 

Masz prawo wyboru: jeśli nie podejmiesz żadnego działa­

nia, to znaczy, że chcesz, aby ci się pogorszyło. Wobec tego 

nie czytaj nawet dalszego ciągu tego rozdziału.

Jeśli  chcesz  zlikwidować  swoje  problemy  żołądkowe,  bę­

dziesz  musiał  działać  na  dwóch  poziomach.  Po  pierwsze, 

chodzi  o  poziom  stresu  (sprawdź  strony  dotyczące  tego  za­
gadnienia).  Zorganizuj  sobie  odpowiednio  czas,  rób  prze­
rwy,  wyjedź  na  wakacje,  a  weekendy  zarezerwuj  na  życie 

prywatne.  Drugi  poziom  to  poziom  fizyczny:  wspieraj  swo­

je  ciało  w  walce  o  powrót  do  zdrowia,  pomagając  mu  się 

relaksować.  Dostarczaj  mu  pożywnego  jedzenia  i  w  grani­
cach rozsądku wykonuj ćwiczenia fizyczne.

Choroba to brak zdrowia. Aby je na nowo odzyskać, musisz 

się na nim skoncentrować i przestać myśleć negatywnie. Cią­

gła myśl o chorobie jest w stanie ją wywołać, ale wobec tego, 
koncentrując się na zdrowiu, można je chronić i wzmacniać. 
Pomyśl o tym, czego pragniesz, a nie o tym, czego nie chcesz.

Pobyt  w  szpitalu  działa  na  pacjenta  negatywnie,  ponie­

waż  znajduje  się  on  wśród  przedmiotów,  które  ciągle  przy­
pominają  mu o chorobie:  pełno wokół  tabletek, strzykawek, 
kroplówek,  nie  mówiąc  już  o  charakterystycznym,  wszech­

obecnym  zapachu.  Zdarzają  się  osoby,  które  nie  mogą  ni­
kogo  w  szpitalu  odwiedzić,  ponieważ  nawet  krótka  tam  wi­
zyta  wywołuje  w  nich  wielki  niepokój.  O  ile  gorzej  musi  się 
więc czuć ktoś, kto jest zmuszony tam przebywać z powodu 

własnych dolegliwości!

Dla każdego człowieka stanem normalnym jest zdrowie, 

a nie choroba. Wydaje się jednak, że mimo ogromu współ­
czesnej wiedzy, licznych badań i doskonałego wyposażenia 

jesteśmy coraz mniej zdrowi. Prawdopodobnie przyczyna 

tkwi w tym, że coraz bardziej brakuje nam spokoju i har­
monii. Wyścig po pieniądze i władzę sprawia, że tracimy 
kontakt z własnym ciałem, ze swoimi potrzebami i pragnie­

niami. Fakt, że tysiące ludzi poddaje się destrukcyjnemu 
stylowi życia, nie znaczy wcale, że tak jest dobrze. Dopiero 

gdy przywrócimy równowagę pomiędzy wartościami we­
wnętrznymi a zewnętrznymi, ciało w sposób naturalny 

powróci do stanu zdrowia.

158

Poniżej  przedstawiam  sposób  radzenia  sobie  z  dolegli­

wościami  żołądkowymi,  opierający  się  na  wykorzystaniu 
potencjału  naszego  umysłu.  Zakładam,  że  choć  raz  zdąży­
łeś  już  przeprowadzić  relaksację  kolorystyczną  i  wiesz,  jak 

wygląda  twój  azyl.  Gdy  zatem  znajdziesz  się  w  tym  miej­

scu  absolutnego  spokoju,  a  twoje  ciało  odpręży  się,  wyko­
naj następujące ćwiczenie:

•  W  myślach  przejrzyj  listę  osób,  których  nie  cierpisz  lub 

których  się  boisz.  Zastanów  się  przez  chwilę  nad  każdą 

z  nich  i  przekaż  jej  w  myślach  swoje  najlepsze  życzenia. 
Wybacz  krzywdę,  jaką  ci  wyrządziła,  nawet  jeśli  jesteś 
w  stanie  zrobić  to  tylko  na  chwilę.  Bądź  wspaniałomyśl­

ny  i  wielkoduszny,  bądź  bohaterem,  bądź  wielkim  po­
śród maluczkich i wybacz im. Jesteś mądrzejszy od nich. 

Stać  ciebie  na  przebaczenie,  a  poza  tym  chcesz  się  po­
zbyć  wrzodu.  Jest  to  właściwie  najistotniejsza  część  ćwi­

czenia.

•  Zacznij  teraz  koncentrować  się  na  żołądku.  Może  będzie 

ci łatwiej, gdy położysz dłoń na brzuchu.

•  Wyobraź  sobie  jaskrawe  światło,  które  oświetla  twój  żo­

łądek  (jeśli  twój  azyl  jest  ogrodem  czy  plażą,  tym  świa­
tłem może być słońce).

•  Czujesz,  że  okolice  żołądka  stają  się  coraz  cieplejsze,  jak 

gdyby  w  środku  twego  ciała  pracował  mały  grzejnik  wy­

syłający ciepło we wszystkich kierunkach: do klatki pier­
siowej  i  płuc,  do  pleców  i  brzucha.  Pamiętaj  jednak,  by 
koncentrować  się  cały  czas  na  żołądku  oraz  na  wrażeniu 

ciepła.  Już  sam  dotyk  twojej  dłoni  sprawi,  że  poczujesz 
ciepło,  ale  nawet  jeśli  nie  położysz  ręki  na  brzuchu,  mo­

żesz  to  wrażenie  ciepła  wywołać,  wyobrażając  je  sobie. 
Gdy  ciepło  ogarnie  twój  chory  organ,  poczujesz  wyraźne 
odprężenie.

•  Wyobraź  sobie,  że  stajesz  się  coraz  mniejszy  i  mniejszy, 

aż  staniesz  się  taki  malutki,  że  będziesz  mógł  wejść  do 
wnętrza swego żołądka i spacerować w nim.

•  Oczyma wyobraźni zobacz swój żołądek. Być może przed­

stawisz  go  sobie  jako  kryjówkę  albo  jaskinię  (szczegóły 
anatomiczne są w tym momencie nieistotne). Wyobraź

159

background image

sobie,  że  na  ścianach  widać  krople  sączącego  się  płynu. 

Jest to nadmiar kwasu, który powoduje twoje problemy.

•  Widzisz  teraz,  jak  wędrujesz  wzdłuż  ścian  z  wielką, 

miękką,  bardzo  dobrze  wchłaniającą  wilgoć  gąbką  i  deli­

katnie wycierasz nadmiar kwaśnego płynu ze ścian i z po­
dłogi. Zaglądasz w każdy kąt. Jesteś niezmiernie dokładny.

•  Gdy  wykonasz  tę  pracę,  wyobraź  sobie  miękki,  aksamit­

ny  materiał  i  zacznij  nim  przyozdabiać  ściany  swoje­

go  żołądka.  Czujesz  miły  dotyk  nowego,  jedwabistego 

wnętrza.

•  Teraz opuść swój brzuch i powróć do normalnych roz­

miarów. Znów widzisz swój azyl. Odpocznij przez chwilę 

po pracy, którą wykonałeś, a potem wyjdź ze swej kry­

jówki tą samą drogą, którą wszedłeś.

•  Gdy zamkniesz za sobą bramę, wyrzuć gąbkę do drew­

nianej skrzyni. Niech twój azyl pozostanie nieskażony!

Wykonuj to ćwiczenie regularnie. Gdy nauczysz się szyb­

ciej  relaksować,  możesz  sprawniej  przejść  przez  jego  po­

czątkowe  fazy.  Nie  będziesz  musiał  szczegółowo  rozważać 

każdego  etapu  relaksacji  kolorystycznej,  ponieważ  twój 
umysł  podświadomy  nauczy  się,  że  fiolet  symbolizuje  głę­

boki relaks. Po jakimś czasie wystarczy więc, że pomyślisz

0  tym  kolorze  i  automatycznie  przejdziesz  w 

ten

  stan.  Im 

dotkliwsze  są  twoje  dolegliwości,  tym  częściej  powinieneś 

wykonywać to ćwiczenie.

Część dotycząca wybaczania jest z kolei bardzo istotna

1  nie  można  jej  ani  ominąć,  ani  skrócić.  Sam  się  przeko­

nasz, że skutki tej fazy ćwiczenia są zaskakujące, a ponad­

to  ma  ona  bardzo  pozytywne  efekty  uboczne.  Miałam  moż­

liwość  zaobserwować  je  niejednokrotnie  wśród  klientów 

stosujących  te  metodę.  Nagle  bowiem  współpraca  z  osoba­

mi,  które  wcześniej  były  dla  nich  wrogami,  zaczyna  im  się 
bardzo  dobrze  układać.  Dzieje  się  tak,  ponieważ  kiedy  my­

ślisz  o  kimś  dobrze  i  życzysz  mu  jak  najlepiej,  zmieniasz 
swoje  nastawienie.  Stajesz  się  bardziej  rozluźniony  w  obec­

ności tej osoby, a to od razu daje się zauważyć. Zamiast się 
wściekać, będziesz się śmiał. W tej sytuacji zmienia się tak­

że zachowanie twojego rozmówcy: czuje się on bardziej

160

odprężony  i  stwierdza,  że  nie  ma  sensu  okazywać  agresji, 
chłodu albo pychy.

Pamiętaj  zawsze,  że  agresja  i  pogarda  to  sygnały  lęku 

i braku pewności siebie. Inni ludzie mogą się ciebie bać, po­
nieważ  jesteś  zasadniczy,  surowy  i  wymagający.  Zmieniając 
nastawienie wobec nich, dajesz zarówno im, jak i sobie szan­
sę  na  zgodne  współistnienie, a  wtedy  wszyscy  są  zadowole­
ni. Pokaż światu, jak wielkoduszną jesteś osobą. Weź głębo­
ki oddech i zanurz się w nurt pozytywnego myślenia. Nic nie 
stracisz - możesz jedynie wygrać.

CZĘSTO DOKUCZA MI BÓL GŁOWY 

LUB PLECÓW

Podobnie jak w przypadku dolegliwości żołądkowych, mu­

sisz  -  i  to  będzie  twój  pierwszy  krok  -  dowiedzieć  się  czegoś 
więcej  o  tych  bólach.  Zaprowadź  więc  dziennik  i  skwapliwie 
notuj,  co  dzieje  się  przed  lub  po  wystąpieniu bólu. Czasami 
ból  głowy  spowodowany  jest  alergią  na  czekoladę,  ser  albo 
wino. Zdarza się też, że jego przyczyną bywa wadliwa posta­

wa,  niewygodny  fotel  albo  praca,  która  powoduje  przemę­
czenie kręgosłupa lub oczu (np. pisanie na maszynie).

Oczywiście  z  takimi  przyczynami  łatwo  się  uporać.  Nie 

ma  sensu  spędzać  całego  dnia  na  niewygodnym  krześle, 

jeśli powoduje ono ból pleców. Masz prawo żądać odpowied­

nich  sprzętów  do  wykonywania  swej  pracy,  a  dobre  krzesło 

jest  jednym  z  nich.  W  tej  kwestii  bądź  nieugięty.  Powiedz 

swemu  szefowi,  że  chcesz  wykonywać  swoją  pracę  dobrze, 
a  jest  to  możliwe  tylko  wtedy,  gdy  twój  kręgosłup  ma  za­
pewnione  odpowiednie  warunki.  Jeśli  ty  sam  nie  zadbasz 
o swoje zdrowie, nikt za ciebie tego nie zrobi.

Nie  zawsze  jednak  bóle  głowy  i  pleców  są  spowodowane 

błędami  dietetycznymi  czy  mechanicznym  przeciążeniem. 
Przejrzyj  uważnie  swój  dziennik.  Czy  dolegliwości  pojawia­

ją  się  wtedy,  gdy  masz  trudną  sytuację  w  pracy?  Czy  ból 

głowy dokucza ci zawsze, gdy się czegoś obawiasz? A może - 
choć  brzmi  to  niezwykle  banalnie  -  głowa  boli  cię  za  każ­
dym razem, kiedy twój mąż chce się z tobą kochać?

161

background image

U  podłoża  każdej  choroby  leży  lęk.  Lęk  cię  paraliżuje. 

Twoje  ciało  usztywnia  się,  a napięcie stąd  wynikające  obja­
wia się w postaci bólu.

Być  może  uważasz,  że  nie  otrzymujesz  tego  rodzaju 

wsparcia  emocjonalnego  lub  moralnego,  jakie  jest  ci  po­
trzebne; może nikt ci nie pomaga i to cię boli. Jednocześnie 
czujesz  się  zbyt  słaby,  by  przejąć  kontrolę  nad  sytuacją. 

Brak ci sił i masz za „słaby kręgosłup”, aby stanąć w obro­
nie własnych interesów.

Wyobraźmy  sobie,  że  w  każdy  piątek  po  południu  odby­

wasz regularne spotkania z szefem, zdając mu relację z po­
stępów  w  pracy  nad  pewnym  projektem.  Załóżmy  także,  że 

po  każdym  spotkaniu  bolą  cię  plecy.  Oczywiście  wiążesz 
obydwa  fakty  i  dochodzisz  do  wniosku,  że  to  twój  szef 

i  rozmowa  z  nim  są  przyczyną  twoich  dolegliwości.  Kiedy 

jednak  przyjrzysz  się  bliżej  całej  sytuacji,  zauważysz,  że 

kłopot  zaczyna  się  nieco  wcześniej.  Skoro  wiesz,  że  w  każ­
dy  piątek  masz  spotkanie,  już  wcześniej  przygotowujesz  się 

psychicznie do tego wydarzenia i to właśnie w tym momen­
cie  zaczyna  się  problem.  Przekonaj  się  sam,  wykonując 
następujące ćwiczenie: zamknij oczy i pomyśl o nadchodzą­

cym  spotkaniu.  Jeśli  sytuacja  nie  jest  dla  ciebie  trudna, 
ciało  nie  zareaguje  na  nią.  Jeżeli  natomiast  boisz  się  roz­

mowy,  zauważysz  na  pewno,  że  twoje  mięśnie  się  napinają. 
Poziom  tego  napięcia  będzie  zależał  od  wielkości  lęku,  któ­
ry  odczuwasz.  Gdy  napięcie  przekroczy  pewien  próg,  wy­

woła  to  określone  dolegliwości,  a  więc  ból  głowy,  karku, 
żołądka  lub  kręgosłupa.  To  nie  spotkanie  z  szefem  spra­

wia,  że  czujesz  się  źle,  ale  twój  sposób  myślenia  o  całej  sy­
tuacji.

Spróbuj  kontrolować swoje myśli  na  temat tych  spotkań. 

Być  może  zaczniesz  się  psychicznie  do  nich  przygotowywać 

już  we  wtorek  czy  w  środę.  Co  przychodzi  ci  do  głowy,  gdy 

pomyślisz  o  piątku?  Chyba  się  domyślam.  Pewnie  mówisz 
sobie:  „Nie  udało  mi  się  spotkać  z  kontrahentem  w  tym 

tygodniu.  Nie  miałem  czasu  go  złapać.  To  się  szefowi  nie 
spodoba”;  a  może:  „Nie  wiem,  czy  podjąłem  dobrą  decyzję. 
Powinienem  był  porozmawiać  z  szefem,  zanim  ruszyła  pro­
dukcja”; albo: „O Boże! Dzisiaj ma taki zły humor. Nie wiem

162

zupełnie,  jak  mu  jutro  spojrzę  w  twarz,  skoro  nie  dostali­
śmy  tego  kontraktu”;  lub  jeszcze  inaczej:  „Robiłem,  co  mo­
głem,  ale  nie  udało  mi  się  wynegocjować  lepszych  warun­
ków.  Obawiam  się,  że  szef  mnie  zwolni”.  Zobacz  tylko,  ile 
w  tobie  niepokoju  i  obaw!  Uznajesz  się  za  nieudacznika, 
wypełnia  cię  lęk  i  automatycznie  rodzą  się  w  tobie  nega­

tywne  uczucia,  a  wydarzenia  przyjmują  najczarniejszy  ob­
rót.  Wszystkie  te  nieprzyjemne  odczucia  fizyczne  znikają 

jednak  natychmiast,  gdy  dowiadujesz  się,  że  szefowi  nie 

zależy  już  na  tym  kontrahencie.  Nagle  więc  bez  znaczenia 

jest fakt, że nie udało ci się z nim spotkać.

Pamiętaj,  że  trudności  mogą  pojawić  się  na  każdym  eta­

pie twojej pracy, jeśli jednak robisz wszystko, by sobie z nimi 
poradzić, nie masz powodu robić sobie wyrzutów.

Nie  pozwól  też,  by  inni  oskarżali  cię  o  brak  efektywności 

w  działaniu,  skoro  ty  sam  wiesz,  że  pracujesz  na  najwyż­

szych obrotach. Broń decyzji, które podjąłeś. Zawsze istnie­

je kilka sposobów rozwiązania problemu, a ty wybierasz ten, 

który  wydaje  się  w  danej  chwili  najlepszy.  Możesz  wyja­

śnić,  dlaczego  wybrałeś  ten  sposób  działania,  ale  nie  prze­
praszaj za to.

Niektórzy  zauważają,  że  bóle  głowy  rozpoczynają  się  za­

wsze  wtedy,  gdy  czeka  ich  jakieś  trudne  zadanie.  Jedna 

z  moich  klientek  miewała,  na  przykład,  migrenowe  bóle 
przed  spotkaniem  z  rodzicami  męża.  Okazało  się,  że  w  ich 
towarzystwie  czuła  się  zagrożona,  ponieważ  wszyscy  człon­
kowie  tej  rodziny  byli  wykształceni  i  traktowali  ją  lekce­
ważąco.

Gdy  przyjrzałam  się  nieco  bliżej  tej  sytuacji,  stwierdzi­

łam,  że  moja  klientka  czuła  niechęć  w  stosunku  do  rodziny 

swego męża. Bolało ją, że w życiu powiodło im się lepiej niż 

jej,  i  dlatego  nie  chciała  z  nimi  rozmawiać.  Odrzucała  każ­

dą  próbę  nawiązania  z  nią  kontaktu  przez  teściów  lub 
szwagierki.  Zazwyczaj  ignorowała  ich  albo  niegrzecznie  się 
odzywała.  W  końcu  rodzina  przestała  próbować,  a  moja 
klientka  uznała,  że  spełniły  się  jej  najgorsze  oczekiwania. 
Utwierdziwszy  się  w  przekonaniu,  że  krewni  męża  odno­

szą  się  do  niej  z  pogardą,  zaczęła  odczuwać  coraz  większe 
obawy przed spotkaniem z nimi i coraz częściej kłóciła się

163

background image

z mężem, który uznał ją za wysoce nietowarzyską parano­

iczkę. Gdy pojawiły się bóle głowy przed wyjściem do te­
ściów, moja klientka doznała nawet ulgi, ponieważ teraz 

czuła się usprawiedliwiona i mogła zostać w domu.

Było jej dość trudno odrzucić uczucie zazdrości, ale w koń­

cu  zrozumiała,  że  nieprzyjemna  atmosfera  podczas  jej  wi­
zyt  oraz  powracające  bóle  głowy  wynikały  z  jej  poczucia 

niższości  wobec  innych.  Gdy  zatem  zrozumiała  podstawo­
wą  przyczynę  osobistych  problemów,  mogła  zmienić  swoje 
nastawienie  i  bóle  głowy  stopniowo  ustąpiły.  Obecnie  czuje 
się  już  doskonale  w  towarzystwie  rodziny  męża  i  z  ochotą 

odwiedza jej członków.

Jeśli  brak  ci  pewności  siebie,  to  powątpiewasz  w  swoje 

możliwości.  Nie  wierzysz  w  to,  że  możesz  osiągnąć  swoje 
cele  i  odnieść  sukces.  Zwątpienie  powoduje,  że  się  wahasz, 

kiedy  sytuacja  wymaga,  byś  okazał  zdecydowanie  i  podda­

jesz  się,  gdy  trzeba  iść  do  przodu.  Tym  samym  przeszkadza 

ono  w  działaniu.  Nie  trać  więc  czasu  na  wątpliwości  -  za­
cznij  sobie  ufać.  Uwierz  wreszcie,  że  ci  się  uda.  Bądź  pew­

nym  siebie  nawet  przesadnie,  bo  nie  ma  sensu  tracić  czas 
na zwątpienia.

Uwaga: Uwierz w siebie.

Jesteś  jedyny  w  swoim  rodzaju.  Jesteś  najważniejszy. 

Masz  swoją  przestrzeń  na  ziemi,  która  należy  wyłącznie  do 
ciebie  i  której  nikt  poza  tobą  nie  może  wypełnić.  Wyzna­

czaj sobie najśmielsze cele. Możesz osiągnąć wszystko. Dla­
czego  masz  chodzić  piechotą,  skoro  możesz  jeździć  samo­

chodem?  Zastanów  się,  czy  naprawdę  robisz  użytek  ze 
wszystkich  swoich  możliwości?  Zadbaj  o  własne  szczęście. 
Im  więcej  będziesz  miał  w  sobie  pewności  siebie,  tym  ła­

twiej ci będzie osiągnąć wyznaczone cele.

Pewność siebie nie jest równoznaczna z próżnością. Osoba 

zarozumiała  przechwala  się  własnymi  osiągnięciami  w  taki 
sposób, że zaczynasz się zastanawiać, czy jest ona może jedną 

z tych, które potrafią wyczarować coś z niczego. W rzeczywi­
stości jednak okazuje się, że taki człowiek musi ciągle podkre­

ślać własne możliwości, bo czuje się niedowartościowany lub

164

nie potrafi uznać dokonań innych ludzi. Z kolei osoba pewna 
siebie nie ma potrzeby umniejszania sukcesów odnoszonych 
przez  otoczenie.  Cieszy  ją  nawet,  kiedy  inni  pną  się  w  górę, 
ponieważ ze spokojem i wiarą patrzy na własne osiągnięcia. 
Gdy  zaczniesz  wierzyć  w  siebie,  nie  ma  w  tobie  miejsca  na 
zawiść i zazdrość.

W  przypadku  gdy  bóle  głowy  występują  w  związku  ze 

współżyciem  seksualnym,  sytuacja  jest  prawdopodobnie 
analogiczna  do  tej,  w  której  się  znalazła  moja  klientka  nie 

znosząca  kontaktów  z  teściami.  Zawsze  u  podstaw  wszel­
kich  problemów  w  życiu  intymnym,  a  więc  także  związa­
nych z nim bólów głowy, leży uczucie lęku.

Zgodnie z tym, co napisałam w rozdziale dotyczącym stre­

su  (s.  89),  człowiek  może  się  kochać  tylko  wtedy,  gdy  jest 
zrelaksowany.  Jeśli  z  pewnych  powodów  uznajesz  seks  za 
coś  niemoralnego,  wstydliwego,  zagrażającego  czemuś  lub 
komuś,  lub traktujesz  go  jak swój kolejny obowiązek, wów­

czas  twój  umysł  podświadomy  będzie  się  przed  nim  bronił. 
Twoje  ciało  szybko  zareaguje  na  negatywny  sposób  myśle­

nia i „zablokuje się”, czyniąc stosunek bolesnym lub go unie­
możliwiając.  Oczywiście  w  efekcie  wzmacniasz  swoje  uprze­
dzenia  na  temat  seksu  i  następnym  razem  sytuacja  powta­

rza  się. W końcu  zaczniesz odczuwać nienawiść i obrzydze­
nie  w  stosunku  do  partnera,  a  wówczas  pojawią  się 
regularne bóle głowy.

Bardzo  często  zdarza  się,  że  kobiety  tak  naprawdę  nie 

znają  swego  ciała.  Matki  nie  informowały  córek  o  tym,  co 
dzieje  się  „tam,  w  dole”.  O  miesiączkach  i  ciąży  mówi  się 

zazwyczaj  krótko  i  zwięźle,  unikając  w  ogóle  dyskusji  na 
temat  kobiecości.  Wobec  tego,  gdy  w  końcu  dziewczyna 
przekracza  próg  dojrzałości,  wie  już,  że  nie  wolno  poruszać 

spraw  intymnych,  a  jakiekolwiek  szczegółowe  pytania  wy­
wołują  jedynie  pełne  zakłopotania  milczenie  u  rozmówców. 
Młoda  kobieta,  odczuwająca  czasami  fizyczną  przyjemność, 

nie  może  więc  uwolnić  się  od  wrażenia,  że  robi  coś  złego. 
W  związku  z  tym  także  fizyczne  zbliżenie  wywołuje  w  niej 
głębokie poczucie winy.

Źródłem lęków związanych z życiem seksualnym jest nie­

wiedza. Nikt przecież nie rozmawia z dojrzewającą dziew-

165

background image

czyną o narządach płciowych, toteż szybko dochodzi ona do 
wniosku,  że  jest  to  obszar  zakazany,  na  który  najlepiej  bę­

dzie  w  ogóle  nie  patrzeć.  Jeśli  dotyka  swego  ciała,  to  jedy­

nie w ukryciu i czasami nie ma pojęcia, która część jej geni­

taliów  jest  źródłem  odczuwanej  przez  nią  przyjemności. 

Wiele  kobiet  nie  zna  zupełnie  własnych  preferencji  w  łóż­

ku;  nie  wie,  jakiego  rodzaju  pieszczot  potrzebuje  i  czego 
oczekuje od partnera.

Jednakże  wydaje  się,  że  wcale  nietrudno  jest  nadrobić 

zaległości.  Jesteś  już  dorosła.  Teraz  wolno  ci  spojrzeć  na 
własne  ciało.  Przyjrzyj  się  każdemu  szczegółowi.  Nie  spiesz 

się.  To  jest  twoje  ciało  i  powinnaś  wreszcie  wiedzieć,  jak 

ono wygląda.

•  Przyjrzyj  się  swoim  rękom  i  nogom,  zarysowi  ramion 

oraz  piersi,  łagodnemu  wygięciu  w  talii  i  zaokrąglonym 

biodrom.  Spójrz  na  siebie  ze  wszystkich  stron.  Spróbuj 
przyzwyczaić  się  do  kształtu  swego  ciała.  Powtarzaj  to 

ćwiczenie  każdego  dnia,  dopóki  nie  zniknie  twoje  skrę­
powanie.  Nie  robisz  przecież  nic  dziwnego  -  ty  się  po 

prostu siebie uczysz.

•  Weź  małe  lusterko  i  spójrz  na  własne  genitalia.  Nie  ma 

sensu  się  wstydzić.  Już  wielki  czas,  abyś  się  dowiedzia­

ła, jak wygląda ta część twego ciała.

Zapomnij o tym, co powiedziała ci mama: teraz już wiesz, 

że  seks  sprawia  wiele  radości  i  jest  zjawiskiem  najzupeł­
niej  ludzkim  i  normalnym.  Jest  częścią  życia  i  ma  wpływ 
na  twoje  samopoczucie,  a  więc  stanowi  także  krok  ku  sa­

morealizacji.  Jeśli  nie  umiesz  się  nim  cieszyć,  bo  prze­
szkadza  ci  poczucie  winy,  będziesz  musiała  coś  z  tym  zro­

bić.  Również  i  w  tym  przypadku  konieczna  jest  cierpli­
wość,  ponieważ  niezmiernie  trudno  jest  zmienić  negatyw­

ne  nastawienie.  Bądź  wytrwała,  a  wkrótce  zauważysz 

zmiany,  chociaż  może  teraz  wydaje  ci  się  to  zupełnie  nie­

możliwe.

W  momencie  gdy  lepiej  poznasz  siebie  i  swoje  ciało,  doj­

dziesz  być  może  do  wniosku,  że  twój  partner  nie  zaspoka­

ja twoich potrzeb. Jeśli więc robi coś, co ci przeszkadza,

166

powstrzymaj  go.  Jeśli  nie  odpowiadają  ci  jego  pieszczoty, 
powiedz  mu  grzecznie  „Nie”  i  zacznij  czytać  swój  ulubiony 
magazyn.  Oczywiście  w  łóżku  trzeba  wykazać  wiele  taktu, 
co  nie  znaczy  wcale,  że  należy  w  ogóle  przestać  mówić.  Po­
wiedz  partnerowi,  jakie  są  twoje  oczekiwania,  ale  w  taki 

sposób, by go nie oskarżać i nie obrażać. Jeśli ci się to uda, 
nie  zranisz  go,  a  jedynie  zwiększysz  swoje  szanse  na  trwa­
ły i uczciwy związek.

Jeśli  już  wiesz,  jakiego  rodzaju  pieszczot  potrzebujesz, 

spróbuj  mu  je  zasugerować  gestem  albo  słowem.  Pamiętaj, 
że  świat  twoich  odczuć  jest  mu  jeszcze  nie  znany  i  dlatego 
trzeba mu pokazać drogę do niego.

Czasami  dobrze  jest  powiedzieć  partnerowi  nieco  wcze­

śniej,  że  chcesz  spróbować  czegoś  nowego.  Dzięki  temu 
mężczyzna,  z  którym  sypiasz,  będzie  przygotowany  na 
odmianę  i  łatwiej  mu  przyjdzie  spontanicznie  reagować  na 
twoje zachowanie.

Uwaga: Nie ma nic złego w tym, że wyrażasz swoje 

życzenia.

Ta zasada dotyczy każdej sfery życia, nie wyłączając seksu.

PODSUMOWANIE

Czuję  się  wolny.  Żyję  w  zgodzie  ze  sobą  i  wypełnia 

mnie miłość.

Kocham  siebie  i  swoje  ciało.  Jestem  z  niego  dum­

ny.  Każdego  dnia  czuję  większą  satysfakcję,  ponie­
waż codziennie lepiej je poznaję.

Mam  w  sobie  coraz  więcej  pozytywnych  uczuć 

w  stosunku  do  samego  siebie.  Zostawiam  przeszłość 

za  sobą  i  zaczynam  nowe  życie.  Cieszę  się  z  odzyska­
nej  wolności  i  z  wiarą  patrzę  w  przyszłość.  Każdego 

dnia jestem coraz bardziej pewny siebie.

Patrzę  z  zachwytem  na  swoje  piękne  ciało.  Czuję 

się  szczęśliwy,  wiedząc,  że  otwiera  się  przede  mną 
nowa sfera życia.

167

background image

WNIOSEK KOŃCOWY

Poznawanie samego siebie jest dla mnie ważne. Ko­

cham swoje ciało i cieszę się, że jest piękne.

MAM GUZ ŁAGODNY LUB ZŁOŚLIWY

Odkrycie  we  własnym  ciele  czegoś,  co  nie  powinno  się 

w  nim  znajdować,  rodzi  na  pewno  wielkie  obawy.  Czasami 

wykrywamy  to  przypadkowo,  a  niekiedy  podczas  rutyno­

wego  badania  u  specjalisty.  Gdziekolwiek  w  naszym  ciele 

takie  „coś”  się  pojawia,  pierwszą  myślą,  jaka  przychodzi 

nam do głowy, jest „rak”, a to jest rzeczywiście myśl bardzo 

przerażająca.  Wiem  to  z  autopsji,  ponieważ  kiedy  miałam 
17  lat,  wyczułam  guz  w  swojej  prawej  piersi.  Byłam  prze­

rażona.  Podczas  badania  lekarka  poradziła,  by  usunąć  ten 

guz  i  jednocześnie  dokonać  jego  analizy.  Jej  zdaniem  nie 

był  to  nowotwór  złośliwy,  ale  uważała,  że  lepiej  zawsze 

w takich przypadkach uzyskać pewność.

Mimo  jej  zapewnień  nadal  czułam  się  zaniepokojona. 

Martwiła  mnie  perspektywa  operacji:  bałam  się,  że  moja 

pierś  będzie  bardzo  zniekształcona.  Zastanawiałam  się,  jak 
duża będzie blizna i czy jedna pierś będzie mniejsza od dru­

giej.  Wszystkie  te  pytania  wydają  się  teraz  bardzo  naiwne, 

zważywszy  że  guz  mógł  się  okazać  złośliwy,  ale  wtedy  mar­

twiłam się jedynie o to, jak bardzo zostanę okaleczona.

W  wyznaczonym  dniu  zgłosiłam  się  na  operację

,  która 

trwała 20

 minut. Wykonano ją pod znieczuleniem miejsco­

wym.  Po  zabiegu  zostałam  zwolniona  do  domu,  a  kilka 

dni 

później,  ku  swej  ogromnej  radości,  otrzymałam  wiadomość, 

że  był  to  guz  łagodny.  Rana  goiła  się  szybko,  a  po  zabiegu 

pozostała blizna, której teraz prawie nie widać.

Piętnaście  lat  później  znów  odkryłam  w  piersi  guz,  tym 

razem  co  najmniej  trzy  razy  większy  od  pierwszego.  Tłu­

maczyłam  sobie,  że  ponieważ  pierwszy  okazał  się  łagodny, 

to 

na

 pewno drugi również nie będzie złośliwy

,

 niemniej

168

przerażała  mnie  jego  wielkość.  Jeśli  mieliby  usunąć  ten 
guz,  to  pewnie  odcięliby  pół  mojej  piersi,  a  wtedy  byłabym 
fizycznie oszpecona.

Przez  kilka  tygodni  nie  mogłam  zdobyć  się  na  rozmowę 

ze  specjalistą,  ponieważ  przerażały  mnie  jej  konsekwencje. 
W  końcu  zdobyłam  się  na  odwagę  i  umówiłam  się  na  spo­
tkanie.  Moja  lekarka  obejrzała  pierś  i  stwierdziła,  że  rze­
czywiście  jest  to  najprawdopodobniej  guz  łagodny  i  dlatego 
nie  widzi  potrzeby,  by  go  usuwać.  Oczywiście  poczułam 
ogromną  ulgę,  ale  z  drugiej  strony  miałam  wrażenie,  że 
noszę  w  sobie  jakieś  obce  ciało,  które  w  każdej  chwili  może 
okazać  się  złośliwe.  Chciałam  się  pozbyć  tego  tworu,  ale 
nie za cenę utraty piersi.

Postanowiłam walczyć z guzem, wykorzystując moc włas­

nego  umysłu.  Stwierdziłam  przede  wszystkim,  że  jest  on 
nie  chcianym  gościem  w  moim  ciele.  Wyobraziłam  go  sobie 
wtedy  jako  czarną  torbę  na  śmieci.  W  wyobraźni  kopałam 
tę  torbę  tak  długo,  aż  oderwała  się  od  podłoża  i  stoczyła 
w dół do kanału, a nurt nieczystości uniósł ją w nieznane.

Ten  obraz  rozśmieszył  mnie  trochę,  ponieważ  pochodzę 

z  rodziny,  w  której  nikomu,  a  szczególnie  małym  dziew­
czynkom,  nie  wolno  było  kopać  worków  na  śmieci.  Miałam 
wrażenie,  jakbym  kopiąc  ten  worek,  buntowała  się  przeciw 
rodzicom  i  muszę  przyznać,  że  dosyć  spodobało  mi  się  to 
uczucie.  Przez  kilka  tygodni  widziałam  więc  oczyma  wy­
obraźni  siebie  kopiącą  ten  worek  i  po  tym  okresie  zauwa­
żyłam,  że  guz  się  zmniejszył.  Nadal  więc  w  wyobraźni  uży­
wałam  swoich  kopnięć  jeszcze  przez  dwa  tygodnie  i  wtedy 
guz zniknął. W owym czasie nie byłam jeszcze tego świado­
ma,  ale  w  walce  z  guzem  wykorzystałam  technikę  pozy­
tywnego myślenia.

Oczywiście  nie  mam  żadnych  naukowych  dowodów,  któ­

re  potwierdziłyby  przypuszczenie,  że  to  właśnie  dzięki  sile 
swojej  wyobraźni  uporałam  się  z  guzem.  Może  wszystko 
i  tak -  bez mojego udziału - dobrze by się zakończyło. Fak­

tem jest jednak, że sposób myślenia wpływa na to, co dzieje 

się  w  naszym  ciele.  Dzięki  osiągnięciom  współczesnej  tech­

niki możemy w sposób jednoznaczny dowieść, że skład che­
miczny krwi człowieka zmienia się w zależności od tego, co

169

background image

sobie  wyobrażamy.  Można  wykorzystać  specjalnie  skon­
struowane  urządzenia  i  nauczyć  człowieka,  jak  w  sposób 

świadomy  kontrolować  ciśnienie  krwi,  tętno  lub  wytwarza­

nie  kwasów  żołądkowych  we  własnym  ciele,  czyli  jak  ma 
opanować  funkcje,  które  dotychczas  były  poza  jego  kontro­

lą.  Po  to,  by  przejąć  władzę  nad  ciśnieniem  krwi,  należy 
podłączyć pacjenta do specjalnego urządzenia, po czym po­

prosić go, by pozwolił myślom biec swobodnie. W chwili gdy 
ciśnienie  krwi  spadnie  poniżej  określonego  poziomu,  zaczy­
na  migotać  lampka.  Jest  to  sygnał  dla  osoby  badanej,  któ­
ra  powinna  zastanowić  się  nad  tym,  co  sobie  w  tym  mo­

mencie  wyobrażała,  i  jeśli  chce  utrzymać  niskie  ciśnienie 

krwi, będzie powracała myślą do tych obrazów.

Pozytywne  myślenie  wpływa  także  na  funkcjonowanie 

naszego  mózgu,  co  możemy  wykazać  dzięki  urządzeniu 
zwanemu  elektroencefalografem  (EEG).  Rejestruje  ono  fale 

elektryczne  wysyłane  przez  mózg.  Podczas  medytacji  albo 
w trakcie ćwiczeń relaksacyjnych zauważa się zmiany w wy­

kresie  tych  fal.  Mózg  emituje  fale  alfa,  które  są  podobne  do 
tych produkowanych podczas snu i znacznie bardziej regu­

larne niż fale wysyłane w stanie czuwania.

Kiedy  myśli  wywołują  silne  emocje,  skutki  są  jeszcze 

bardziej  szokujące.  Przeprowadzono  eksperyment,  w  któ­
rym  dwie  siostry  -  ośmio-  i  dziesięcioletnia  -  zostały 

umieszczone  w  pokoju,  z  którego  mogły  obserwować  rodzi­
ców  przez  jednostronne  lustro.  Rodzice  nie  widzieli  dziew­

czynek.

Dzieci  były  chore  na  cukrzycę  -  starsza  dość  poważnie, 

młodsza  niegroźnie.  W  czasie  eksperymentu  kontrolowano 
skład chemiczny krwi obu dziewczynek. Okazało się, że gdy 

rodzice  zaczęli  się  kłócić,  skład  krwi  obu  sióstr  zmienił  się 

tak  drastycznie,  że  nawet  ta  młodsza  miała  chwilowe  obja­
wy  poważnej  cukrzycy.  Podwyższony  poziom  cukru  utrzy­

mywał się jeszcze długo po zakończeniu eksperymentu.

Wiedza  o  zależnościach  pomiędzy  umysłem  a  ciałem  do­

prowadziła  do  opracowania  metod  korzystnego  oddziały­
wania  na  stan  fizyczny  osoby  chorej  w  taki  sposób,  aby 

mogła ona aktywnie uczestniczyć w zwalczaniu choroby.

W klinikach onkologicznych [w Wielkiej Brytanii - przyp.

170

tłum.]  stosuje  się  te  metody  od  wielu  lat,  a  niektóre  rezul­

taty są wprost zaskakujące.

Być  może  w  trakcie  leczenia  swojej  choroby  zdecydujesz 

się  na  radioterapię  czy  chemoterapię,  a  siła  twego  umysłu 
będzie dla ciebie jedynie instrumentem dodatkowym. Nieza­

leżnie  od  tego,  jaką  podejmiesz  decyzję,  powinieneś  wspie­

rać  leczenie  konwencjonalne,  wykorzystując  siłę  umysłu 

podświadomego  dla  wzmocnienia  systemu  obronnego  or­

ganizmu.  Zmobilizuj  wewnętrzne  siły.  Przywróć  swemu 
ciału spokój i harmonię.

•  Przede  wszystkim  musisz  poznać  prawdę.  Nie  lekceważ 

żadnego  guza  -  wybierz  się  do  lekarza,  aby  postawił  dia­
gnozę.

•  Pamiętaj o tym, że powinieneś otrzymać wszystkie po­

trzebne ci informacje na temat różnych metod leczenia. 

Dowiedz się, jakie mogą być ich działania uboczne, po­
nieważ lepiej jest przygotować się na możliwe reakcje 

organizmu.

•  Natychmiast  zacznij  wykonywać  ćwiczenia  relaksacyj­

ne.  Dzięki  nim  łatwiej  zniesiesz  ewentualne  skutki 
uboczne,  a  twój  system  immunologiczny  będzie  spraw­

niej pracował.

•  Wymyśl  na  własny  użytek  symbol  swojego  guza.  Wy­

obraź  sobie,  że  jest  to  jakiś  przedmiot.  Ja  wykorzysta­
łam  jako  symbol  czarny  worek  na  śmieci,  ale  możliwości 

jest  znacznie  więcej:  twój  guz  może  stać  się  w  twojej  wy­

obraźni  plamą,  którą  trzeba  wytrzeć,  wielkim  głazem, 
który  tarasuje  drogę,  albo  grubym  materiałem,  który 

przylepił się do skóry i trzeba go po kawałku zedrzeć.

•  Zastanów  się,  w  jaki  sposób  chciałbyś  usunąć  guz.  Jak 

pozbędziesz się nowotworu w płucach czy narośli na skó­
rze?  Możesz  użyć  szczotki  albo  dłuta,  możesz  do  niego 

strzelać  tak,  aby  pękł  i  rozpadł  się  na  kawałki,  które 
potem zmiażdżysz nogą i wrzucisz do morza.

•  Wybierz  dla  siebie  rodzaj  fizycznej  aktywności,  która 

sprawi  ci  przyjemność.  Powinieneś  dzięki  niej  mieć  wra­
żenie, że osiągasz sukces. Nie decyduj się jednak na sport, 
w którym dominują agresywne zachowania, ponieważ

171

background image

stan  niepokoju  powiązany  z  atakiem  zakłóciłby  proces 

zdrowienia.

•  Jeśli  stwierdzisz,  że  w  walce  z  guzem  potrzebujesz  po­

mocy,  wyobraź  sobie,  że  wspierają  cię  bliskie  ci  osoby, 

albo  inne,  wymyślone  przez  ciebie  postacie.  Włącz  je  do 

wyobrażonych  przez  siebie  działań:  zobacz,  jak  razem 

z tobą niszczą nowotwór.

Załóżmy,  że  masz  raka  płuc  i  postanowiłeś  wyobrazić  go 

sobie  w  postaci  wielkiego  betonowego  bloku.  Po  to,  by  roz­

bić  ten  kamień,  potrzebny  ci  będzie  młotek  i  dłuto.  Oto,  co 

musisz zrobić:

•  Przede wszystkim zrelaksuj się. Jest to niezwykle waż­

ny moment, ponieważ pomaga przywrócić stan równo­

wagi w twoim ciele, a to stanowi już pierwszy krok do 

odzyskania zdrowia.

•  Wyobraź  sobie,  że  ten  wielki  czarny  głaz  jest  tuż  przed 

tobą,  a  ty 

masz

  siłę  Herkulesa.  Widzisz  teraz,  jak  bie­

rzesz  do  ręki  młotek  i  dłuto.  Zacznij  rozbijać  głaz.  Oczy­

ma  wyobraźni  widzisz,  jak  odłamki  upadają  na  ziemię. 

Nie przerywaj pracy, póki nie rozbijesz całego kamienia.

•  W  wyobraźni  strzel  palcami,  a  wtedy  sprawisz,  że  gruz 

zniknie.  Możesz 

go  wywieźć

  ciężarówką  na  wysypisko 

śmieci albo zmyją go strumienie 

ulewnego

 deszczu.

•  Czujesz teraz satysfakcję ze swych dokonań. Jesteś z sie­

bie dumny.

•  Powtarzaj  to  ćwiczenie  co  najmniej  dziesięć  razy  dzien­

nie.  Pamiętaj:  co  najmniej!  Możesz  sobie  także  dodatko­

wo pomóc, odczytując następujący tekst:

PODSUMOWANIE

Moje ciało jest silne i zdrowe. Wszystkie moje mię­

śnie i organy funkcjonują sprawnie i harmonijnie.

Miłość wypełnia mnie i usuwa wszystko, co jest 

szkodliwe dla mego zdrowia.

Całe moje ciało - od palców nóg po czubek głowy - 

wypełnia błogi spokój. Każda komórka jest okazem

172

zdrowia.  Miłość,  którą  czuję  w  sobie,  jest  tak  potęż­
na, że panuje nad całym moim jestestwem.

Wypełnia mnie harmonia. Sam tworzę tę harmo­

nię. Jestem harmonią.

WNIOSEK KOŃCOWY

Każda  komórka  mojego  ciała  jest  wypełniona  miło­

ścią  i  harmonią.  Guz  zostaje  zlikwidowany.  Jestem 
zdrowy.

CIERPIĘ Z POWODU PROBLEMÓW ZE SKÓRĄ

Schorzenia skóry, takie jak trądzik, wyprysk lub łuszczy­

ca,  sygnalizują  brak  równowagi  w  przemianie  materii,  któ­
ra  zależy  nie  tylko  od  twojej  diety,  ale  także  od  tego,  jak 
sobie radzisz z życiem w ogóle.

Przede  wszystkim  musisz  więc  przyjrzeć  się  temu,  co 

jesz.  Czy  jesteś  jednym  z  tych,  którzy  żywią  się  wyłącznie 

chipsami,  popijając  je  litrami  coca-coli,  a  gdy  zostanie  im 

jeszcze  trochę  miejsca  w  żołądku,  zjadają  dwa  czekolado­

wo-orzechowe batony?

Wiesz  przecież,  że  taki  sposób  odżywiania  się  jest  nie 

tylko  niezdrowy,  ale  także  powoduje  zablokowanie  proce­
sów  przemiany  materii,  a  więc  trawienie  nie  może  być  pra­

widłowe.  Substancje,  które  powinny  być  wydalone,  pozo­

stają  w  organizmie,  ale  ponieważ  muszą  gdzieś  znaleźć  uj­
ście, wydostają się przez skórę.

Czasami  jednak  niektórzy  ludzie  zjadają  kilka  tabliczek 

czekolady  i  nie  mają  żadnych  śladów  na  skórze,  chociaż 
u  innych  trądzik  pojawia  się  już  w  chwili,  gdy  spojrzą  na 
nęcącego  cukierka.  Skąd  zatem  bierze  się  ta  różnica  w  re­
akcji?

Jak  już  wiemy  z  poprzednich  rozdziałów,  funkcjonowa­

nie  naszego  ciała  zależy  od  tego,  czego  mu  dostarczamy. 
Nie chodzi tu jednak wyłącznie o jedzenie, ale i o charakter

173

background image

naszych  myśli.  Ich  jakość  ma  zatem  wpływ  na  nasze  zdro­
wie.  Pozytywne  myśli  wywołują  pozytywne  emocje,  a  w  re­

zultacie  także  zapewniają  dobry  stan  zdrowia.  Natomiast 
myśli  i  uczucia  negatywne  „blokują”  zarówno  umysł,  jak 

i  ciało.  Jeśli  jesteś  emocjonalnie  zrównoważony,  jesteś  tak­
że  zdrowy.  Równowaga  psychiczna  pomaga  twemu  ciału 
funkcjonować  sprawnie  i  bez  zakłóceń,  więc  nawet  dieta 
oparta  na  chipsach  i  coca-coli  nie  powoduje  kłopotów,  o  ile 
zachowane zostaną pewne rozsądne granice.

Jak  się  okazuje,  ludzie  zrównoważeni  psychicznie  nie 

objadają  się  słodyczami  czy  innymi  bezwartościowymi  pro­
duktami  -  taką  tendencję  wykazują  wyłącznie  osoby,  któ­

re  przeżywają  jakieś  kłopoty  emocjonalne.  Nasuwa  się  więc 
wniosek,  że  zwyczaje  żywieniowe  zależą  od  stanu  naszego 

umysłu,  co  na  pewno  potwierdzą  osoby,  które  bez  trudu 

przestrzegały  diety,  kiedy  czuły  się  szczęśliwe,  ale  gdy  tyl­
ko ich nastrój pogarszał się, wracały do złych nawyków.

Nasz  układ  trawienny  można  by  porównać  do  naczynia 

wyposażonego  w  system  odsączania,  który  działa  jedynie 
wtedy,  gdy  jesteśmy  zrelaksowani.  Wobec  tego  można  so­

bie  wyobrazić,  że  system  ten  funkcjonuje  sprawnie  u  osób 
zrównoważonych,  które  są  w  stanie  usunąć  z  organizmu 

szkodliwe  substancje,  natomiast  osoby,  u  których  system 

odpływowy  został  zablokowany,  gromadzą  w  swoim  ciele 
truciznę.  Jej  poziom  ciągle  się  podnosi,  aż  wreszcie  trują­

ce  substancje „wylewają” się na zewnątrz przez skórę. Wte­
dy  pojawiają  się  wysypki,  egzema  oraz  inne  skórne  dolegli­

wości.

Metabolizm  człowieka  może  także  zostać  zaburzony  przez 

stres. Jeśli nieustannie czujesz napięcie, twoje ciało nie może 

normalnie  funkcjonować.  Twój  układ  trawienny  cierpi  nie 
z  powodu  szkodliwej  diety,  ale  wskutek  swej  fizycznej  nie­

zdolności  do  prawidłowego  działania.  Napięcie  wszystkich 

organów i mięśni prowadzi do tego, że ani żołądek, ani jelita 
nie funkcjonują prawidłowo.

Skóra  to  zwierciadło  duszy.  Widać  na  niej  wyraźnie,  co 

dzieje  się  w  środku.  Jeśli  nie  żyjesz  w  zgodzie  z  samym 

sobą,  jeśli  siebie  nie  lubisz, twoja  skóra natychmiast wszy­

stko zdradzi.

174

W  okresie  dojrzewania  przyczyną  pojawienia  się  trądzi­

ku  mogą  być  nie  tylko  zmiany  hormonalne,  ale  także  lęk 

przed  własnym  seksualizmem.  Młody  człowiek  próbuje 

stłumić  uczucie,  które  go  przeraża,  ponieważ  jest  ono  dla 
niego  czymś  zupełnie  nowym  i  nie  do  końca  zrozumiałym. 

Próbuje przeciwstawić się dojrzewaniu, nie chce uznać swo­

jej  seksualnej  natury,  ale  przegrywa.  Tego,  co  w  nim  roz­

kwita,  nie  można  bowiem  powstrzymać,  więc  zaczyna  na 

tym cierpieć skóra.

Wyprysk  (egzema)  to  dolegliwość  prześladująca  tych, 

którzy  czują  się  upodleni  i  poniżeni.  Tendencja  do  upoka­
rzania innych pojawia się u tych osób, które same były upo­
karzane  w  młodości  czy  dzieciństwie.  Ofiarowujesz  światu 
jedynie  to,  czym  sam  zostałeś  obdarowany,  zatem  jeżeli  nie 

zaznałeś  miłości  i  zrozumienia,  to  nie  potrafisz  używać  ję­
zyka  miłości.  Ośmieszanie  innych  jest  bronią  uczuciowego 
inwalidy. Jeśli  kogoś  poniżasz, to  sprawiasz, że  czuje się on 
bezwartościowy  i  zażenowany,  ale  jednocześnie  wywołujesz 

w tej osobie nienawiść, ponieważ niszczysz jej godność. Dla­
tego  poniżanie  czy  ośmieszanie  kogoś  nie  jest  skutecznym 

środkiem  wychowawczym.  Po  to,  by  nakłonić  drugą  osobę 
do współpracy, trzeba wynegocjować warunki w sposób ak­
ceptowany  przez  obie  strony.  Możesz  ośmieszyć  własnego 

syna,  chcąc,  aby  przestał  bić  młodszego  brata,  ale  w  chwili 
gdy  się  odwrócisz,  on  zrobi  jeszcze  raz  to  samo.  W  rzeczy­
wistości więc niczego nie możesz go w ten sposób nauczyć - 
wręcz  przeciwnie:  ponieważ  uraziłeś  jego  godność,  przy­

gniata  go  bezsilność.  Aby  udowodnić  sobie  i  światu,  że  ma 

jeszcze  w  ręku  odrobinę  władzy,  musi  uderzyć  słabszego  - 

wówczas  odzyska  na  chwilę  szacunek  dla  samego  siebie. 

Od  tej  chwili  jednak  szturchanie  brata  będzie  na  porządku 
dziennym.

Uczucie bezsilności wobec rodzica, który poniża i ośmiesza, 

wywołuje  agresję,  frustrację  oraz  lęk.  Ponieważ  jednak 

dziecko  wie,  że  uczucie  nienawiści  jest  wobec  rodziców  za­
kazane,  czuje  się  ono  winne  z  powodu  własnych  negatyw­
nych uczuć,  co prowadzi do wewnętrznego konfliktu:  dziec­
ko  chce  kochać  rodziców,  ale  jest  odrzucane,  wobec  czego 

ogarnia je wściekłość, której nie może okazać, jeśli chce

175

background image

sobie  zaskarbić  miłość  rodzica.  Błędne  koło  zamyka  się: 

wszystko, co dziecko zrobi, jest złe.

Jeśli takie doświadczenia są ci znane z autopsji, to po­

zwól, że coś ci powiem:

•  po pierwsze, ludzie muszą sobie zasłużyć na twoją miłość;

•  po drugie, nikomu nie przysługuje bezwarunkowe pra­

wo do twojej miłości;

•  po trzecie, te zasady odnoszą się zarówno do twoich ro­

dziców, jak i wszystkich innych ludzi.

Fakt, że twoi rodzice są twoimi rodzicami, nie oznacza wca­

le, że mogą cię krzywdzić, jednocześnie żądając twojej miło­

ści.  Nie  musimy  być  od  razu  dziwakami  i  wstrętnymi  nie­

wdzięcznikami, jeśli nie cierpimy tego, że ktoś nas lekceważy.

Wewnętrzne  konflikty  wywołują  napięcie,  które  musi 

zostać  rozładowane  w  taki lub  inny sposób. Jeśli  skóra jest 

twoim  najsłabszym  punktem

,  to

  właśnie  tutaj  to  napięcie 

znajdzie ujście.

PODSUMOWANIE

Jestem  osobą  silną  i  pozytywnie  nastawioną  do 

życia.  Jestem  odważny  i  czuję  się  bezpieczny,  ponie­

waż  wiem,  że  rdzeń  mojej  osobowości  jest  zdrowy 

i odporny na ciosy.

Nic nie zakłóca mojego spokoju. Kocham siebie oraz 

innych  ludzi.  Akceptuję  siebie  i  jestem  otwarty  na 

wszystko, co nowe. Wiem, że mój seksualizm jest czę­

ścią mojej osobowości.

Jestem jednością. Jestem zdrowy i szczęśliwy

. 

Wiem, że moja skóra jest delikatna, czysta i zdrowa.

Wspaniałe uczucie spokoju przenika moje ciało 

i likwiduje wszystkie napięcia.

Moje pozytywne nastawienie wspomaga proces 

zdrowienia, a skóra odzwierciedla mój nowy sposób

myślenia

.

 Jestem spokojny i rozluźniony. Czuję, jak 

miłość i szczęście wypełnia moje ciało i umysł. Moja 

skóra jest zdrowa i czysta.

176

WNIOSEK KOŃCOWY

Jestem silny i myślę pozytywnie. Spokój przenika 

mój umysł, a moja skóra jest zdrowa.

MUSZĘ IŚĆ DO SZPITALA

Pobyt  w  szpitalu  może  rodzić  dwojaką  reakcję:  z  jednej 

strony  przeraża,  a  z  drugiej  —  przynosi  ulgę.  Może  się  bo­
wiem  okazać  ucieczką  od  napięć  i  stresów  codziennego  ży­
cia;  może  być  dla  niektórych  miejscem  schronienia,  takim 
samym  azylem  jak  choroba,  która  do  takiej  sytuacji  dopro­
wadziła,

Problemy  fizyczne  są  zawsze  sygnałem  braku  emocjonal­

nej  harmonii.  Kiedy  nie  możesz  okazywać  swoich  uczuć, 
powstaje  w  tobie  napięcie,  które  z  kolei  prowadzi  do  agre­

sji.  Jeśli  nie  okażesz  jej  w  taki  czy  inny sposób, to  zwrócisz 

ją  przeciw  sobie,  a  wtedy  pojawią  się  problemy  psychiczne 

i fizyczne.

Często  dolegliwości  natury  fizycznej  wywoływane  są 

przez  podświadome  dążenie  do  uniknięcia  określonej  sytu­
acji.  Weźmy  pod  uwagę  kobietę,  która  tyje,  bo  nie  potrafi 
się  powstrzymać  od  jedzenia,  a  potem  narzeka,  że  jest  nie­
atrakcyjna  i  w  związku  z  tym  nie  może  sypiać  z  mężem. 
Podświadomie  nie  chce  przejść  na  odpowiednią  dietę,  po­
nieważ  gdyby  wróciła  do  dawnych  kształtów,  nie  miałaby 

już wymówki.

Po  przeciwnej  stronie  tego  rodzaju  zachowań  jest  anore­

ksja.  Ale  chociaż  polega  ona  na  chorobliwym  głodzeniu  się, 
służy  tym  samym  celom  co  bezustanne  pojadanie.  Chodzi 
tu  bowiem  o  to,  by  jak  najdokładniej  ukryć  cechy  własnej 
płci:  zmniejszyć  piersi  tak  bardzo,  że  nie  będzie  można  ich 
dostrzec. Wtedy nikt nie zwróci na nie uwagi.

Choroba jest także dobrym sposobem, by zwrócić na sie­

bie  uwagę  otoczenia.  Być  może  pamiętasz  z  dzieciństwa, 

jak dobrze ci było, gdy matka biegała wokół ciebie i dbała

177

background image

o  twoje  potrzeby,  bo  byłeś  chory.  Odwiedzali  cię  przyjacie­

le,  dostawałeś  drobne  prezenty,  nawet  kot  mógł  wejść  na 
twoje  łóżko,  a  w  dodatku  mama  gotowała  tylko  twoje  ulu­

bione  potrawy.  Zorientowałeś  się  wtedy,  że  choroba  oprócz 

przykrości  przynosi  także  wiele  niezaprzeczalnych  korzy­

ści  lub  przyjemności  i  do  tej  pory  o  tym  nie  zapomniałeś. 

Teraz  więc,  gdy  problemy  walą  ci  się  na  głowę,  a  ty  nie 

potrafisz  poradzić  sobie  z  nimi  tak,  jak  na  dorosłego  czło­
wieka  przystało,  podświadomie  szukasz  dogodnego  wyjścia 

z  sytuacji.  Poddajesz  się  chorobie,  a  jeśli  nie  zmienisz  swe­

go  nastawienia  do  życia,  możesz  znaleźć  się  w  szpitalu, 

gdzie  całkowicie  zdejmą  z  ciebie  odpowiedzialność.  Cokol­

wiek  się  z  tobą  stanie,  zależy  teraz  od  lekarzy  -  tak  przy­

najmniej myślisz.

Podczas  pobytu  w  szpitalu  masz  mnóstwo  czasu  do  wy­

korzystania.  Zajmij  się  więc  czymś  pożytecznym:  zacznij 

na  przykład  wykonywać  ćwiczenia  relaksacyjne,  bo  gdy 

znów wrócisz do domu, może ci tego czasu zabraknąć. Dano 

ci  niepowtarzalną  szansę,  byś  zmienił  swoje  nastawienie 

do życia.

Zacznij  wypełniać  umysł  tym,  co  pragniesz  osiągnąć. 

Nie 

trać  czasu  na  rozważania  o  problemach,  które  mogą  się 

pojawić  na  twojej  drodze  do  celu.  Jeśli  miałeś  wylew  i  nie 

możesz  ruszać  lewą  ręką  i  nogą,  wyobraź  sobie,  że  jesteś 

znów  w  domu  i  grasz  z  dziećmi  w  piłkę,  swobodnie  używa­

jąc  obu  rąk  i  nóg.  Jeśli  masz  problemy  z  płucami,  oczyma 

wyobraźni  zobacz,  jak  oddychasz  równo  i  głęboko.  Nikt  nie 

może  cię  zmusić,  byś  uległ  przerażającym  myślom,  a  więc 

jeśli ich nie chcesz, zamień je w konstruktywne wizje szczę­

ścia  i  zdrowia.  Gdyby  znów  nawiedziły  cię  ponure  i  apoka­

liptyczne  obrazy,  zastąp  je  pozytywnymi  wyobrażeniami 

o  zdrowiu.  Musisz  d ą ż y ć   do  tego,  by  wyzdrowieć  i  zawsze 
o tym dążeniu pamiętać.

Przestań winić innych za to, co ci się przytrafiło. Zrób 

porządki w swoich uczuciach i wyrzuć z duszy urazę, nie­

nawiść i zazdrość. Otwórz się na innych i staraj się do­

strzegać ich zalety. Zdecyduj, że od tej chwili będziesz lubił 

siebie oraz swoje otoczenie. Wybacz sobie oraz bliskim 

wszystko, co miało miejsce w przeszłości, i zacznij od nowa.

178

Usuń  z  drogi  powstrzymujące  cię  przed  działaniem  bariery 
i  poszukaj  nowych  możliwości.  Zrób  coś,  co  zaskoczy  nie 
tylko ciebie.

Pozwól,  by  wyszło  na  jaw  twoje  prawdziwe  ,ja”,  ta  praw­

dziwie  doskonalsza  część  ciebie.  Zrzuć  z  siebie  ciężar  nie­
zdrowych  emocji,  które  od  lat  przechowujesz  w  swojej  du­
szy,  ponieważ  w  rzeczywistości  nie  są  one  częścią  ciebie. 
Zobacz,  jaki  jesteś  silny;  dostrzeż  w  sobie  pozytywną  moc; 
uwierz,  że  to  ty  sam  kreujesz  własne  przeznaczenie,  że  od 
ciebie zależy twoje zdrowie, szczęście i bogactwo.

Jeżeli  czeka  cię  operacja,  przygotuj  sobie  taśmę,  której 

możesz  słuchać  podczas  zabiegu,  a  także  po  nim  (zobacz 
PODSUMOWANIE  poniżej).  Niektóre  szpitale  [w  Wielkiej 
Brytanii  -  przyp.  tłum.]  już  zaczynają  stosować  tę  metodę. 
Podczas  operacji  zakłada  się  pacjentowi  słuchawki  na  uszy, 
po  czym  uruchamia  się  magnetofon.  Taśma  zawiera  zda­
nia  mobilizujące  do  szybkiego  powrotu  do  zdrowia  i  chociaż 
pacjent  jest  pod  narkozą,  jego  umysł  podświadomy  odbiera 
te  informacje.  Udowodniono,  że  pacjenci,  u  których  wyko­

rzystano  tę  metodę,  szybciej  odzyskują  siły  i  nie  cierpią  tak 
dotkliwie z powodu mdłości oraz depresji.

Niech  cię  nie  przerażają  pesymistyczne  prognozy.  Fakt, 

że  twój  lekarz  nie  daje  ci  nadziei,  nie  znaczy  wcale,  że  nie 

wyzdrowiejesz.  Zapewne  ty  sam  niejednokrotnie  słyszałeś 
o  pacjentach,  którzy  pokonali  chorobę,  mimo  że  według  le­
karzy nie mieli żadnych szans.

Podam  ci  przykład  człowieka,  który  usłyszał,  że  zostały 

mu  jakieś  dwa  miesiące  życia.  Gdy  pojął  znaczenie  tego 
wyroku,  przez  chwilę  milczał,  po  czym  zaczął  się  głośno 
śmiać. Nagle bowiem uświadomił sobie, jak bardzo nieistot­
ne  były  wszystkie  sprawy,  którymi  dotychczas  się  martwił. 
Wszyscy  wokół  pomyśleli,  że  człowiek  ten  z  rozpaczy  osza­
lał,  ale  on  wrócił  do  domu  i  zupełnie  zmienił  swój  system 
wartości.  Przestał  się  martwić  i  zaczął  cieszyć  się  każdą 
chwilą, którą dane mu było przeżyć. Po pewnym czasie oka­
zało  się,  że  jego  dolegliwości  zniknęły,  a  lekarze  nie  potra­
fili powiedzieć, jak mogło do tego dojść.

Dopóki nie załamujesz rąk i nie poddajesz się rezygnacji - 

masz szansę wyzdrowieć. Najbardziej skuteczne lekarstwo

179

background image

jest  bowiem  w  tobie:  to  twoja  wiara  w  powrót  do  zdrowia. 

Jest  to  źródło  twojej  siły  -  dzięki  niej  możesz  czynić  cuda. 
Musisz  jedynie  wzmocnić  tę  wiarę  swoim  pozytywnym  na­
stawieniem,  a  reszty  dokona  natura.  Jak  zwykle  bowiem, 
twój  umysł  podświadomy  posłusznie  wykona  to,  co  przesy­

łasz mu w postaci swoich wyobrażeń.

Jeśli  karmisz  swoją  wyobraźnię  myślami  o  zdrowiu,  to 

będziesz  zdrowy.  Masz  bowiem  w  sobie  moc  przyciągania 
rzeczy  i  spraw,  którym  poświęcasz  dużo  uwagi.  Słowa  są 

kluczem,  dzięki  któremu  otwierasz  zamknięte  drzwi  i  li­

kwidujesz bariery. Twoje myśli mają taką moc sprawczą.

PODSUMOWANIE

Moje  ciało  jest  silne  i  zdrowe.  Mój  umysł  koncen­

truje  się  na  tym,  aby  wyzdrowieć,  a  myśli  pełne  są 
optymizmu i poczucia szczęścia.

Od tej pory zaczynam poświęcać dużo czasu na my­

ślenie  o  własnych  celach.  Naturalne  uzdrawiające 
siły,  istniejące  we  mnie,  zaczynają  działać,  wprowa­

dzając  harmonię  w  moim  ciele  oraz  wyzwalając 

ogromną  ilość  energii,  która  pozwala  mi  osiągnąć 
wyznaczony cel.

Widzę  wyraźnie,  że  jestem  zdrowy  i  cieszę  się  swo­

im  życiem.  Moje  pozytywne  myśli  przyciągają  wszyst­
ko, co dobre i zdrowe.

Szybko  i  bez  trudu  wychodzę  z  choroby.  Cieszę się, 

że znów jestem zdrowy.

WNIOSEK KOŃCOWY

Szybko  i  bez  trudu  wracam  do  zdrowia.  Wierzę 

w  uzdrawiającą  moc  swego  umysłu.  Czuję,  że  chronią 
mnie cudowne siły.

180

Zazdrość i zawiść

•  Kiedy  widzę,  jak  moja  dziewczyna  rozmawia  z  innym 

mężczyzną, ogarnia mnie wściekłość.

•  Jestem  brzydka.  Zazdroszczę  kobietom,  które  natura  ob­

darzyła urodą.

•  Bardzo  przeszkadza  mi  fakt,  że  mój  mąż  jeździ  gorszym 

samochodem niż jego koledzy.

•  Nasz  związek  jest  związkiem  otwartym,  ale  nie  potrafię 

pogodzić  się  z  faktem,  że  moja  dziewczyna  flirtuje  z  in­
nymi mężczyznami.

•  Jestem  drugą  żoną.  Jestem  zazdrosna  o  pierwszą  rodzi­

nę męża, ponieważ on nadal poświęca im dużo uwagi.

Zazdrość  odczuwamy  wtedy,  gdy  pragniemy  mieć  kogoś 

wyłącznie  dla  siebie.  Uczucie  to  nie  ma  nic  wspólnego 
z miłością: wynika jedynie z naszej chęci wzmocnienia włas­

nego  ego  przez  wymuszenie  niepodzielnej  uwagi  partnera. 
Chłopak  czy  dziewczyna  staje  się  więc  dla  nas  nieustan­

nym  dawcą  miłości,  a  osoba  zazdrosna  tylko  wtedy  jest 

szczęśliwa,  gdy  przez  całą  dobę  partner  jest  skoncentrowa­
ny  wyłącznie  na  niej,  chociaż  i  wtedy  bywa  to  czasami  nie­
wystarczające.

Osoby zazdrosne to istoty o całkowicie egoistycznej struk­

turze,  których  nie  interesują  zupełnie  potrzeby  partnera. 
Wydaje  im  się,  że  go  kochają,  ponieważ  robią  wokół  niego 

wiele zamieszania, ale ich zachowanie ma niewiele wspólne­

go z autentyczną troską. Nie ufają swemu partnerowi, a każ­

dy późniejszy powrót z pracy jest dla nich dowodem zdrady.

W  przypadkach  ekstremalnych  osoba  zazdrosna  zrobi 

wszystko, aby odkryć, do czego jest zdolny jej partner. Prze­

śladuje  ją  myśl,  że  mógłby  znaleźć  kogoś  bardziej  atrakcyj­
nego, więc przeszukuje ubranie, torbę i sprawdza korespon­

dencję  współmałżonka,  a  czasami  nawet  angażuje  prywat­
nego  detektywa.  Jednak  nawet  wtedy,  gdy  nie  ma  żadnych 

dowodów  zdrady,  kompleks  niższości  nie  pozwala  zazdro­
snej  żonie  (czy  mężowi)  uwierzyć,  że  może  liczyć  na  miłość 

partnera.  Nikt  i  nic  nie  może  jej  przekonać  o  lojalności 
współmałżonka. Taka osoba jest jak naczynie bez dna: każ-

181

background image

dego dnia i każdej nocy można je wypełniać miłością, ale na­
stępnego  ranka  znów  trzeba  zaczynać  od  nowa,  bo  w  środ­

ku jest już pusto.

Konsekwencje  takiego  zachowania  są  oczywiste.  Jeśli 

nieustannie  kogoś  o  coś  podejrzewasz,  twoje  przypuszcze­

nia  wreszcie  się  sprawdzą.  Bo  skoro  twój  partner  nie  po­
trafi cię przekonać o swojej niewinności, w końcu rzeczywi­
ście  przestaje  się  tobą  interesować  i  zaczyna  spotykać  się 

z  kimś  innym.  Teraz  przynajmniej  masz  go  o  co  oskarżać. 

Jeżeli  zależy  ci  na  tym,  by  zniszczyć  wasz  związek,  to  za­
zdrość jest najbardziej skutecznym na to sposobem.

Zawiść jest uczuciem podobnym do zazdrości, z tą różni­

cą,  że  dotyczy  tego,  co  inni  ludzie  posiadają,  albo  warun­
ków,  w  których  inni  żyją,  a  które  ty  uznajesz  za  lepsze 

i  bardziej  pożądane.  Szczęście  zależy  więc  w  tym  przypad­
ku nie tylko od tego, czy w ogóle posiadasz określone dobra, 
ale  także  od  tego,  czy  świat  postrzega  cię  jako  tę  osobę, 

która  ma  wszystko,  co  najlepsze.  Na  tym  właśnie  opiera 
się  współzawodnictwo  z  sąsiadami.  Zawiść  może  zatem  się 
rozwinąć  wtedy,  gdy  mamy  z  kim  się  porównywać:  nie  ma 

jej na pewno na bezludnej wyspie.

Być  może  wcale  nie  jest  ci  potrzebny  najnowszy  model 

hondy,  ale  nie  możesz  znieść,  kiedy  z  piskiem  hamulców 
twój  sąsiad  podjeżdża  na  parking  wypieszczonym  autem 

marki  Renault.  Jesteś  chory,  widząc  jego  pełen  wyższości  - 
twoim zdaniem — uśmiech.

Jeśli  twoim  problemem  jest  zawiść,  to  zapewne  należysz 

do  osób,  które  ciągle  mają  do  czegoś  lub  do  kogoś  żal.  Za­
pewne  często  mówisz:  „Byłbym  szczęśliwy,  gdybym  więcej 

zarabiał”  albo:  „Gdybym  tylko  imał  większy  dom,  byłbym 
zupełnie  szczęśliwy”.  Nie,  nie  byłbyś,  bo  gdy  twoi  przyja­

ciele  wreszcie  by  tobie  dorównali,  musiałbyś  znowu  zacząć 
swoją  gonitwę.  Zawiść  powoduje,  że  ciągle  jesteś  niezado­

wolony,  ponieważ  zawsze  znajdziesz  kogoś,  kto  ma  więk­
szy dom, lepszy samochód i bardziej nowoczesne meble.

Możliwe,  że  odczuwasz  również  zawiść  z  powodu  czyje­

goś  stylu  życia.  Może  jesteś  mężatką  i  musisz  opiekować 
się  dziećmi,  gdy  tymczasem  twoja  przyjaciółka  co  wieczór 

wychodzi  na  aerobik  lub  do  kina?  Pewnie  dlatego  nie  pro­

182

testujesz,  gdy  ktoś  pozwala  sobie  ją  lekceważyć  w  twojej 

obecności...

Zazdrość i  zawiść to  dwie najskuteczniejsze drogi do zni­

szczenia  związku.  Są  jak  trucizna,  która  paraliżuje  mózg 
i  zakłóca  prawidłową  percepcję.  Zwykle  takie  zachowania 
przejmujemy  od  rodziców,  a  wynikają  one  z  całkowitego 
braku  pewności  siebie,  który  równoważymy  przez  groma­

dzenie  wszelkiego  rodzaju  dóbr,  a  więc  zarówno  przedmio­
tów, jak i ludzi.

KIEDY WIDZĘ, JAK MOJA DZIEWCZYNA 

ROZMAWIA Z INNYM MĘŻCZYZNĄ, 

OGARNIA MNIE WŚCIEKŁOŚĆ

Zwrócił  się  kiedyś  do  mnie  26-letni  mężczyzna,  którego 

nazwę  tu  Johnem,  ponieważ  uznał,  że  jego  zazdrość  zagra­

ża  istnieniu  związku  z  dziewczyną,  na  której  mu  zależało. 
Nie  pierwszy  raz  był  zazdrosny  -  dwa  poprzednie  związki 

rozpadły się z tego właśnie powodu.

Zwierzył  mi  się,  że  na  początku  zawsze  wszystko  jest 

w  porządku,  bo  czuje  się  jeszcze  stosunkowo  mało  zaanga­

żowany.  Po  pewnym  czasie  stary  problem  powraca  jednak 
i  John  zaczyna  źle  reagować  na  spotkania  swojej  dziewczy­
ny  z  przyjaciółmi,  nawet  jeśli  on  jest  również  na  nie  zapro­

szony.  Zaczyna  być  jeszcze  gorzej,  kiedy  ona  chce  spędzić 
trochę  czasu  sama,  albo  gdy  rozmawia  z  innym  mężczyzną. 
John myśli natychmiast, że ukochana już go nie chce.

Po  to  więc,  by  utwierdzić  się  w  przekonaniu,  że  dziew­

czyna  coś  do  niego  czuje,  John  nalega,  aby  spotykali  się 
codziennie.  Bywa  więc  u  niej  prawie  nieustannie,  a  ona, 

nie  chcąc  zrywać  dawnych  przyjaźni,  zaprasza  znajomych 
do siebie. John czuje się więc znów „odsunięty”. Jest zdezo­

rientowany,  ponieważ  z  jednej  strony  dziewczyna  zapew­
nia,  że  go  kocha,  a  z  drugiej nie na  nim  skupia teraz  swoją 
uwagę.  John  dostrzegł,  że  jego  problemy  wynikają  z  uczu­
cia  zazdrości,  a  ponieważ  chciałby  uratować  ten  związek, 
wyraził  chęć  zmiany  swoich  zachowań.  Nie  wiedział  jedy­

nie, na czym ma ona polegać.

183

background image

Czuł  się  zupełnie  bezradny  w  sytuacjach,  które  wywoły­

wały  jego  zazdrość.  Wydawało  mu  się,  że  ogląda  film,  który 
widział  już  setki  razy.  Znał  na  pamięć  wszystkie  kolejne 
sceny  i  nie  potrafił  powstrzymać  wszechogarniającego 

uczucia zazdrości, jakby nie miał nad nim żadnej kontroli.

Najważniejszą  dla  mnie  informacją  było  zdanie:  „ona  już 

mnie  nie  chce”,  które  przychodziło  Johnowi  do  głowy  za­

wsze,  gdy  jego  dziewczyna  rozmawiała  z  innymi  ludźmi, 
a szczególnie z mężczyznami. Był to klucz do całego proble­
mu.  Umysł  podświadomy  podpowiadał  mu,  że  gdy  zaanga­
żuje  się  uczuciowo,  na  pewno  zostanie  odrzucony.  Im  bar­

dziej  więc  przywiązywał  się  do  swoich  partnerek,  tym  czę­
ściej  obawiał  się  odtrącenia  i  tym  usilniej  starał  się  zatrzy­

mać przy sobie dziewczynę.

Jak  dowiedzieliśmy  się  z  wcześniejszych  rozdziałów 

(część  I),  takie  nastawienie  ma  swoje  źródło  w  przeszłości. 
Zaczęłam  więc  rozmawiać  z  Johnem  o  jego  dzieciństwie. 

Okazało się, że gdy on i jego brat byli jeszcze zupełnie mali, 

rodzice  oddali  ich  pod  opiekę  rodziny  zastępczej,  ponieważ 
ze  względu  na  sytuację  finansową  oboje  musieli  pracować 

i nie mieli nikogo, kto mógłby zająć się dziećmi w czasie ich 
nieobecności. Gdy po pięciu latach zapewnili sobie i rodzinie 
odpowiedni  standard  materialny,  wrócili  po  swoich  chłop­

ców, by ich zabrać do domu. Oczywiście do tego czasu dzieci 
zdążyły  się  już  zżyć  z  rodziną  zastępczą  i  nie  chciały  jej 

opuszczać. Obaj chłopcy krzyczeli i awanturowali się, ale po­
wiedziano  im,  że  muszą  wyjechać  z  tymi  ludźmi,  których 

prawie w ogóle nie znali i w końcu dorośli dopięli swego.

To  właśnie  traumatyczne  przeżycie  oraz  wszystkie  to­

warzyszące mu uczucia lęku i niepokoju wywołane koniecz­
nością opuszczenia ludzi, których pokochał, zostało w dzie­

ciństwie  zakodowane  w  umyśle  Johna.  Ponieważ  dzieci 
zawsze  winią  siebie  za  to,  co  się  im  przydarza,  John  pod­
świadomie  uznał,  że  skoro  ci  ludzie,  którzy  przez  pięć  lat 

się  nim  opiekowali,  pozwalają,  by  zabrał  go  ktoś  obcy,  to 

najwidoczniej on sam nie jest wart ich miłości. John kochał 
swoją  zastępczą  rodzinę  i  sądził,  że  został  przez  nią  odrzu­
cony, ponieważ było z nim coś „nie tak”. Później, kiedy bio­

logiczny ojciec, nie znajdując miłości i szacunku u syna, bił

184

go  za  najmniejsze  przewinienie,  John  utwierdził  się  w  tym 
przekonaniu.

Te  wydarzenia  zniszczyły  więc  niemal  całkowicie  wiarę 

Johna  w  ludzi  oraz  w  siebie  samego.  Nawet  wtedy,  gdy 

opuścił  dom  rodzinny,  wydawało  się,  że  historia  się  powta­
rza.  Jego  brak  pewności  siebie  powodował,  że  zauważały 
go  dziewczyny  o  podobnych  cechach,  które  same  miały  ze 
sobą  problemy,  a  więc  nie  mogły  mu  pomóc  w  odbudowa­

niu  wiary  we  własne  możliwości.  Z  kolei  zazdrość  Johna 
sprawiała,  że  jego  partnerki  po  pewnym  czasie  czuły  się 

przez  jego  miłość  osaczone  i  marzyły  jedynie  o  ucieczce. 
Prędzej  czy  później  zaczynały  się  spotykać  z  kimś  innym, 
potwierdzając jedynie najgorsze obawy Johna.

Proces  uporządkowania  tych  złożonych  uczuć  trwał  dość 

długo,  ale  w  końcu  Johnowi  udało  się  z  nimi  rozprawić. 
Z obecną swoją dziewczyną jest już od dwóch lat i doskona­
le sobie radzi w tym związku.

PODSUMOWANIE

Jestem  miłym,  sympatycznym  oraz  interesującym 

człowiekiem. Inni ludzie lubią ze mną przebywać. Wie­
rzę w siebie i swoje możliwości, i wiem, że można mnie 
kochać.  Moja  wiara  w  siebie  czyni  mnie  silnym  i  wła­
śnie  ta  wewnętrzna  siła  sprawia,  że  mogę  zaufać  swej 
partnerce. Podoba mi się nasz związek. Dbam o to, aby 

mój  partner  miał  możliwość  swobodnego  wyrażania 
swych  myśli  i  uczuć.  Cieszę  się,  widząc,  jaki  jest  zado­
wolony  i  radosny.  Moja  pewność  siebie  wzmacnia  nasz 

związek. Jestem szczęśliwy i wyrozumiały.

WNIOSEK KOŃCOWY

Jestem pewny siebie i łatwy we współżyciu. Ufam 

sobie i swojej partnerce.

185

background image

JESTEM BRZYDKA. ZAZDROSZCZĘ KOBIETOM, 

KTÓRE NATURA OBDARZYŁA URODĄ

Ten  sposób  myślenia  może  mieć  dwa  źródła:  albo  właś­

nie  opuścił  cię  człowiek,  którego  kochałaś,  albo  w  dzieciń­
stwie  twoi  rodzice  lub  inni  ludzie  dawali  ci  do  zrozumienia, 

że jesteś brzydka, a ty do tej pory w to wierzysz.

Jeśli  przez  dłuższy  czas  żyjesz  w  przekonaniu,  że  twój 

związek  należy  do  udanych,  po  czym  nagle  twój  partner 
opuszcza  cię,  jest  to  niewątpliwie  cios  dla  twojego  „ego”. 

Wydawało  ci  się,  że  wszystko  jest  w  porządku,  a  pewnego 
dnia  po  powrocie  z  pracy  znalazłaś  na  stole  kartkę.  Napi­
sał, że odchodzi do innej albo że nie jest gotów na poważny 

związek.

Po  kilku  przepłakanych  nocach  zaczęłaś  zadawać  sobie 

pytanie,  co  złego  zrobiłaś,  że  tak  się  stało.  Przecież  między 
wami  nie  było  żadnych  poważniejszych  kłótni,  on  nigdy  na 
nic  nie  narzekał,  a  jednak  w  końcu  cię  zostawił.  Powracasz 

więc na pewien czas do dawnego, dziecięcego sposobu rozu­
mowania  i  obwiniasz  siebie  („To  na  pewno  moja  wina!”), 

chociaż  wszystko  wskazuje  na  to,  że  nie  miałaś  żadnego 
wpływu  na  to,  co  nastąpiło.  Jesteś  na  siebie  zła  z  powodu 

własnej  naiwności,  bo  uwierzyłaś,  że  potrafisz  utrzymać 
przy  sobie  mężczyznę  doskonałego,  chociaż  sama  nie  jesteś 
przecież  ideałem.  No  i  teraz  nie  lubisz  wychodzić  z  domu, 

bo  drażni  cię  widok  wszystkich  młodych  dziewcząt,  na  któ­
re  przedtem  nie  zwracałaś  uwagi.  Teraz  czujesz  się  odrzu­
cona i patrzysz na nie zupełnie inaczej. Twoje oczy są smut­

ne  i  za  każdym  razem,  kiedy  widzisz  młodą  kobietę,  mimo­
wolnie  zadajesz  sobie  pytanie,  czy  spodobałaby  się  twoje­

mu  eks-mężowi.  Wydaje  ci  się,  że  nagle  świat  wypełnił  się 
pięknymi  łabędziami, a  ty  jesteś  jedynym  brzydkim kacząt­

kiem pośród nich.

Na pewno czujesz się nieszczęśliwa, ale i tak jesteś 

w lepszej sytuacji niż kobieta, która zawsze uważała się za 
brzydką, bo gdy na horyzoncie zjawi się nowy partner, 

odzyskujesz wiarę w siebie i znów wiesz, że jesteś atrakcyj­
ną kobietą. Jeśli jednak zostałaś wychowana w przekona­

niu, że wyglądasz raczej nieciekawie, że nic na to nie pora­

186

dzisz i że jedynie ludzie próżni przywiązują wagę do swego 
wyglądu, wówczas sytuacja jest znacznie bardziej skompli­
kowana. Gdy ktoś od najmłodszych lat otrzymywał tylko 

takie informacje o sobie, to jego umysł podświadomy skrzęt­

nie je teraz przechowuje.

Niezależnie  od  tego,  co  usłyszymy  na  swój  temat  w  póź­

niejszym  okresie  życia,  za  wszelką  cenę  trzymamy  się  tych 
pierwszych  ocen  i  uwag.  To  tak,  jakby  ktoś  na  stałe  za­

szczepił  te  myśli  w  naszym  umyśle  i  zabezpieczył  je  przed 
wymazaniem.  Jeśli  więc  nie  zakwestionujesz  przyswojo­

nych  w  dzieciństwie  zasad,  to  będą  one  rządzić  twoim  ży­
ciem.  Musisz  zatem  przyjrzeć  się  im  jeszcze  raz  i  ocenić, 

w jakim stopniu są uzasadnione.

Spójrzmy  zatem  na  pierwsze  z  tych  twierdzeń,  a  miano­

wicie  na  to,  które  mówi,  że  „wyglądasz  nieciekawie”.  Naj­

pierw  musisz  sobie  uświadomić,  że  piękno  jest  wartością 
względną. Jeśli twoja mama lubiła wałeczki tłuszczu na nóż­
kach dzieci, a ty byłaś chuda jak patyk, to wcale nie znaczy­

ło,  że  wyglądałaś  brzydko.  Gdybyś  zapytała  stu  mężczyzn, 

czy wolą kobiety „przy kości” czy też szczupłe, pięćdziesięciu 

powiedziałoby,  że  preferuje  pulchne  blondynki,  a  pięćdzie­

sięciu  opowiedziałoby  się  za  ich  przeciwieństwem.  Niezależ­
nie więc od tego, czy przypominasz Claudię Schiffer czy może 
Danutę  Rinn,  zawsze  znajdzie  się  ktoś,  kto  zainteresuje  się 

właśnie  tobą  (o  ile,  oczywiście,  nie  będziesz  pokazywała  ca­
łemu światu swej nieszczęśliwej miny).

Uwaga:  Nie  jest  możliwe,  abyś  zadowolił  wszystkich, 

ale  możesz  sobie  bardzo  zaszkodzić,  jeśli 
nieustannie będziesz do tego dążył.

Weźmy  teraz  pod  uwagę  drugie,  wpajane  ci  od  dzieciń­

stwa  twierdzenie,  wedle  którego  „nic  już  w  sobie  nie  zmie­
nisz”.  Jest  to  oczywista  bzdura!  Każdy  może  zrobić  ze  sobą 

wszystko,  jeśli  chce  się  lepiej  zaprezentować.  Czy  widzia­
łaś  kiedyś  modelki  przed  pokazem,  bez  makijażu  i  z  włosa­

mi  w  zupełnym  nieładzie?  Nie  wyglądają  wcale  interesu­
jąco  i  bardzo  przypominają  niezbyt  zadbaną  dziewczynę 

z sąsiedztwa.

187

background image

Ponieważ  jesteś  kobietą,  masz  możliwość  skorzystania 

z  dobrodziejstw  makijażu,  który  wcale  nie  musi  być  wyra­

zisty. Przyjrzyj się swojej twarzy. Które cechy warto by pod­

kreślić?  Postaraj  się  stopniowo  wypróbować  różne  możli­

wości.  Sprawdź,  jak  wyglądasz,  gdy  rzęsy  pokryjesz  tu­
szem,  a  powieki  odpowiednim  cieniem.  Wypróbuj  różne  ro­

dzaje  podkładu  i  zobacz,  jak  prezentuje  się  twoja  twarz, 
gdy  skóra  jest  równa  i  matowa.  Kup  sobie  pomadkę.  Może 

skorzystasz  z  pomocy  przyjaciółki,  którą  uznajesz  za  eks­

perta w sprawach urody?

Może  zmienisz  fryzurę?  Czy  w  krótkich  włosach  wyglą­

dałabyś  lepiej?  Poszukaj  dobrego  fryzjera  -  być  może  pod­

powie  ci,  w  jakim  uczesaniu  wyglądałabyś  naprawdę  do­
brze.

Przyjrzyj  się  swoim  ubiorom,  ale  przedtem  oceń  figurę. 

Postaraj  się  dostrzec  to,  co  w  tobie  najładniejsze,  i  prze­
stań  ukrywać  swoje  zalety  pod  mało  atrakcyjnymi  sukien­

kami.  „Byle  jaki”  strój  nie  poprawi  ci  nastroju  -  jest  jedy­
nie dowodem na to, że nie chcesz o siebie zadbać. Nie twier­
dzę  oczywiście,  że  powinnaś  wydać  fortunę  na  kostiumy  od 

Pierre  Cardina,  ale  sądzę,  że  można  się  dziś  przyzwoicie 

ubrać.  Nawet  jeśli  rzeczy  będą  drugiego  gatunku,  możesz 

je  tak  dopasować  do  swej  figury,  aby  uwydatniały  twoje 

atrybuty.

Trzecia  zasada,  którą  wpojono  ci  w  dzieciństwie,  brzmia­

ła:  „Zainteresowanie  własnym  wyglądem  świadczy  o  próż­
ności”.  Jest  ona  -  oczywiście  -  fałszywa.  Ktoś,  kto  chce  się 
dobrze  prezentować,  wcale  nie  musi  być  w  siebie  zapatrzo­

ny, chyba że godzinami siedzi przed lustrem, a podczas pra­
cy  i  w  czasie  spotkań  co  pół  minuty  sprawdza  makijaż. 

Kobiecie  próżnej  wydaje  się,  że  jej  powodzenie  oraz  sukces 
w  odnalezieniu  wymarzonego  księcia  zależy  wyłącznie  od 

jej wyglądu. Takie czynniki jak osobowość, zdolność do ofia­

rowania  miłości  i  szczerość  są  według  niej  mało  ważne, 

wobec tego całą swoją energię skupia na poprawianiu włas­
nego  wyglądu.  Po  wielu  staraniach  spotka  mężczyznę  swo­

jego  życia  i  najprawdopodobniej  okaże  się,  że  ceni  on  wy­

łącznie  urodę,  nie  zwracając  uwagi  na  charakter  czy  inteli­
gencję.  Oczywiście  z  takim  mężczyzną  może  nawet  dożyć

188

złotych  godów,  o  ile  pogodzi  się  z  jego  dość  ograniczonym 
spojrzeniem na życie.

Jeżeli  uroda  stanowi  jedyną  wartość,  na  której  opierasz 

całe  swoje  życie,  będziesz  miała  nie  lada  problem,  gdy  two­

ją  twarz  pokryje  sieć  zmarszczek.  Okaże  się  wówczas,  że 

nie masz już nic do ofiarowania światu, że twoje serce, ręce 
i umysł są puste.

Zainteresowanie  wyglądem  wcale  nie  musi  zdominować 

twojego  życia,  ale  powinnaś  poznać  własne  ciało.  Nie  ma 

nic  zdrożnego  w  tym,  że  od  czasu  do  czasu  przyjrzysz  się 

sobie  i  określisz  swoje  słabe  i  mocne  strony.  Nie  popełnisz 
też  żadnego  wykroczenia,  przyznając,  że  lubisz  w  sobie  to 
i  owo.  I  nie  obawiaj  się,  że  od  razu  staniesz  się  próżna.  Co 
jest  złego  w  tym,  że  podkreślisz  swoje  mocne  strony?  Prze­

cież  na  pewno  je  masz.  Jeśli  twoja  twarz  jest  trójkątna,  to 

dlaczego  nie  podkreślisz  bardziej  oczu?  Może  masz  nadwa­

gę,  ale  dlaczego  chowasz  zgrabne  nogi  pod  długimi  spódni­

cami?  Jeśli  stwierdzasz,  że  w  twojej  twarzy  i  całej  postaci 
nie  ma  nic  interesującego,  to  wcale  nie  znaczy,  że  jesteś 
brzydka,  ale,  że  nie  przyjrzałaś  się  sobie  dość  dokładnie. 

Spójrz zatem jeszcze raz.

Gdy  zaczniesz  doceniać  własny  wygląd,  na  pewno  znik­

nie  uczucie  zazdrości  w  stosunku  do  innych.  Musisz  stwo­

rzyć  nowy  obraz  samej  siebie,  a  wtedy  poczujesz,  że  nie 
różnisz się od innych ładnych, zadbanych kobiet, które mi­
jasz na ulicy.

PODSUMOWANIE

To,  czego  potrzebuję,  aby  stać  się  atrakcyjną  ko­

bietą,  jest  już  we  mnie.  Robię  wszystko,  żeby  to  pięk­

no z siebie wydobyć. Zwracam uwagę na swój wygląd. 
Jestem  szczęśliwa  i  zadowolona.  Przyjmuję  nową, 

pozytywną  postawę  wobec  siebie  oraz  innych.  Do­
strzegam  swoją  urodę  i  zachwycam  się  nią.  Czuję  się 

piękna  i  dlatego  jestem  piękna.  Cieszę  się,  patrząc  na 
inne  piękne  kobiety,  ponieważ  wiem,  że  jestem  jedną 

z nich.

189

background image

WNIOSEK KOŃCOWY

Moje oczy otwierają się szerzej i dostrzegam włas­

ną urodę. Ogarnia mnie poczucie szczęścia.

BARDZO PRZESZKADZA MI FAKT,

ŻE MÓJ MĄŻ JEŹDZI GORSZYM SAMOCHODEM 

NIŻ JEGO KOLEDZY

Dlaczego  stanowi  to  dla  ciebie  problem,  skoro  twój  mąż 

prawdopodobnie  w  ogóle  o  tym  nie  myśli?  Czy  uważasz,  że 

lepszy  samochód  „należy”  mu  się  ze  względu  na  stanowi­
sko,  które  zajmuje?  A  może  sądzisz,  że  masz  prawo  żądać 

od niego, by tę pozycję zawsze i wszędzie podkreślał?

Niektóre  kobiety  uznają  swoich  mężów  za  część  siebie, 

wobec  czego  sukces  męża  jest  także  sukcesem  żony.  Jego 

awans  w  firmie  jest  jednocześnie  jej  awansem,  a  jej  „ego” 

żywi  się  tym,  czego  mąż  dokona,  jakby  istniało  pomiędzy 
nimi  niewidzialne  połączenie.  Sukcesy  męża  pozwalają  żo­

nie osiągnąć jej własne cele.

Nie  należy  mylić  tego  układu  z  udzielaniem  moralnego 

wsparcia.  Jeśli  kogoś  wspierasz,  to  pomagasz  mu  osiągnąć 

to, czego on chce, a nie jest to zawsze równoznaczne z tym, 

czego  ty  pragniesz.  Jeśli  jednak  traktujesz  kogoś  jako 
„przedłużenie”  samej  siebie,  to  manipulując  nim,  osiągasz 

swoje  cele,  nie  biorąc  pod  uwagę  jego  potrzeb.  Ten  rodzaj 

manipulacji  można  zaobserwować  również  w  tych  rodzi­

nach,  w  których  rodzice  starają  się  narzucić  dziecku  okre­
ślony  model  zachowań  lub  nakłonić  je  do  pewnych  -  ich 

zdaniem  najbardziej  odpowiednich  -  decyzji.  Takie  stero­

wanie innymi określane jest często jako wyraz miłości, cho­

ciaż  w  rzeczywistości  jest  to  jedynie  dążenie  do  zaspokoje­
nia  własnych  potrzeb.  Nie  pozwalając  bliskiej  osobie  reali­

zować  jej  własnych  zamierzeń,  nie  tylko  blokujemy  jej  in­
dywidualny 

rozwój,

  ale  także  wywołujemy  w  niej  poczucie 

winy  i  sprawiamy,  że  jej  obraz  samej  siebie  zostaje  znie­

kształcony.

190

Manipulacja to potężne i skuteczne narzędzie w ręku czło­

wieka  bezsilnego.  Jeśli  czujesz  potrzebę  wyrażania  siebie  za 
pośrednictwem  drugiej  osoby,  to  najwyraźniej  nie  masz  od­
wagi, by żyć zgodnie z własnym życzeniem. Być może w dzie­
ciństwie  dano  ci  niejednokrotnie  do  zrozumienia,  że  twoje 
potrzeby  się  nie  liczą.  Być  może  nawet  nie  zdawałaś  sobie 
sprawy z tego, że w ogóle masz jakieś potrzeby i że nie są one 
zaspokajane. To właśnie brak znajomości własnych pragnień 
uczynił cię całkowicie bezsilną.

Manipulowanie innymi wcale nie musi być procesem świa­

domym.  Osoba  uciekająca  się  do  takich  praktyk  może  być 

szczerze  przekonana  o  tym,  że  czyni  wszystko  dla  dobra 
swego partnera (czy innej bliskiej osoby). Nie zmienia to jed­
nak faktu, że u podstaw działań manipulacyjnych leżą bar­
dzo  egoistyczne  motywy.  Nie  twierdzę  jednak,  że  posiadanie 
potrzeb i chęć ich zaspokojenia jest wyrazem wielkiego ego­
izmu.  Nie  ma  bowiem  nic  złego  w  tym,  że  dążysz  do  zaspo­

kojenia  własnych  pragnień  i  oczekiwań;  wręcz  przeciwnie 
-  jest  to  nawet  niezbędne  dla  zachowania  dobrego  samopo­
czucia.  Egoizm  zaczyna  się  dopiero  wtedy,  gdy  dla  osiąg­
nięcia  własnych  celów  wykorzystujesz  innych,  nie  zwraca­

jąc uwagi na ich pragnienia.

Jeśli  chcesz  mieć  władzę  i  wpływy,  możesz  to  osiągnąć 

dzięki  własnym  staraniom.  Jeśli  chcesz  mieć  o  sobie  wyso­

kie  mniemanie,  to  postaraj  się  o  jakieś  osiągnięcia.  I  niech 
to będą twoje sukcesy - nie obarczaj innych własnymi ocze­
kiwaniami.

Nie  ukrywaj  się  za  stwierdzeniami  w  rodzaju:  „Ja  tylko 

chcę  dla  ciebie  jak  najlepiej”.  Przecież  wiesz  doskonale,  że 
chodzi  ci  wyłącznie  o  własne  dobro!  Miej  więc  odwagę 
i  sama  spróbuj  zapracować  na  to,  o  czym  marzysz.  Maru­
dzeniem  i  narzekaniem  niczego  nie  wskórasz,  a  jedynie 
zniechęcisz  do  siebie  męża.  Ty  sama sprawiasz,  że on  coraz 
bardziej  się  od  ciebie  oddala.  Niebawem  przestanie  ci  opo­
wiadać,  co  dzieje  się  w  pracy,  i  wkrótce  w  ogóle  nie  będzie 
chciał z tobą rozmawiać.

Gdy czujesz narastającą w sobie zawiść, to zapewne uwa­

żasz,  że  zostałaś  pokrzywdzona  przez  los.  Jesteś  wściekła, 

bo nie dostałaś tego, co — twoim zdaniem - słusznie ci się

191

background image

należy.  Najgorsze  jest  przekonanie,  że  wszyscy  inni  już  to 

mają.  Czujesz  się  zupełnie  tak  samo,  jak  w  czasie  świąt 
Bożego  Narodzenia  -  musisz  zadowolić  się  najmniejszym 

i  najbrzydszym  prezentem,  podczas  gdy  cała  rodzina  roz­
pakowuje  swoje  niespodzianki  o  gigantycznych  rozmiarach. 

Przyznaj  się,  że  najczęściej  oceniasz  siebie,  oszacowując 

wartość tego, co posiadasz.

Pragnienie  posiadania  pieniędzy  czy  innych  dóbr  nie  jest 

ani  złe,  ani  niemoralne.  Każdy  z  nas  ma  prawo  cieszyć  się 
dostatnim  i  spokojnym  życiem.  Nie  do  przyjęcia  jest  jedy­

nie  sytuacja,  w  której  dobra  materialne  mają  wypełnić  pa­

nującą  wewnątrz  pustkę.  Kiedy  gromadzenie  majątku  jest 
uzewnętrznieniem  tęsknoty  do  spełnienia,  kiedy  staje  się 

celem  życia, to  wówczas można mówić o niewłaściwym sto­
sunku do dóbr materialnych. Uczucie zawiści jest znakiem, 

że to, co posiadasz, pełni jedynie rolę substytutu.

Większość  tych,  którym  zazdrościsz  majątku,  musiała 

sobie  na  swój  dobrobyt  zapracować.  Nie  możesz  zakładać, 
że  wszystko  nagle  spadło  im  z  nieba.  Wielu  ludzi  osiąga 

wyznaczone  cele,  ale  muszą  za  to  zapłacić  określoną  cenę. 
Jeśli  więc chcesz,  by powodziło  ci się lepiej, musisz się o to 
sama  postarać.  Przyjrzyj  się  tym  znajomym,  którzy  zreali­

zowali  już  własne  plany  -  niech  ich  powodzenie  będzie  dla 

ciebie  inspiracją.  Jeśli  oni  byli  w  stanie  osiągnąć  tak  wiele, 
to  i  tobie  musi  się  udać.  Wystarczy,  abyś  zaczęła  wykorzy­
stywać  swoje  zdolności.  Tego  zadania  nie  możesz  nikomu 

zlecić,  to  ty  odpowiadasz  za  jego  wykonanie,  i  nikt  poza 

tobą — nawet twój mąż — nie zwolni cię z tej odpowiedzial­
ności.

Jesteś człowiekiem, masz niezależną wolę i rozum, a więc 

to  ty  kształtujesz  swoje  życie.  Przestań  obwiniać  męża  za 
własne  poczucie  klęski  i  nie  żądaj  od  niego,  by  nadał  sens 
twemu  istnieniu.  Ty  sama  musisz  to  zrobić.  Jesteś  panią 
swego  życia  i  tylko  ty  odpowiadasz  za  własny  rozwój,  speł­

nienie  i  zadowolenie. 

Tylko 

ty  możesz  nadać  swemu  życiu 

sens - owo jedyne w swoim rodzaju, niepowtarzalne znacze­

nie.  Najlepszy  sposób,  by  znaleźć  w  życiu  cel,  to  zacząć  go 
szukać. A gdy tylko rozpoczniesz poszukiwania, zrozumiesz, 

że wreszcie go znalazłaś.

192

PODSUMOWANIE

Moim celem jest szczęście i poczucie satysfakcji. Od 

tej  pory  przejmuję  odpowiedzialność  za  swój  stan. 
Wyznaczam  sobie  cele,  które  osiągam  dzięki  włas­

nej  pracy.  Jestem  silna  i  pewna  siebie.  Sama  kreuję 
własne  ,ja”  i  całe  swoje  życie.  Nic  mnie  już  nie  po­

wstrzyma.

Osiągnięcia  innych  ludzi  przyjmuję  z  radością  i  za­

interesowaniem.  Dzięki  nim  zyskuję  pewność,  że 
i  moje  zamierzenia  się  spełnią.  Tak  jak  inni,  potrafię 

sobie  doskonale  radzić  z  problemami.  Moje  serce  wy­
pełnia  radość  i  z  optymizmem  rozpoczynam  swoją 
nową drogę,

Wsłuchuję  się  w  swój  głos  wewnętrzny,  który  za­

wsze  mnie  prowadzi.  Wiem,  że  na  wszystko  istnieje 

jakiś  sposób.  Skoro  natura  pozwala  mi  marzyć,  to 

zapewne  ofiarowała  mi  także  drogę  do  spełnienia  tych 
marzeń. Wierzę, że odniosę sukces, a moja wiara czy­

ni cuda.

WNIOSEK KOŃCOWY

Sukcesy innych ludzi są dla mnie powodem do ra­

dości. Mój dobry los też się do mnie uśmiecha, 

albo:

Stawiam sobie nowe cele. Szczęście rodzi dobre po­

mysły, a pomysły prowadzą do bogactwa.

NASZ ZWIĄZEK JEST ZWIĄZKIEM OTWARTYM, 

ALE NIE POTRAFIĘ POGODZIĆ SIĘ Z FAKTEM, 

ŻE MOJA DZIEWCZYNA FLIRTUJE 

Z INNYMI MĘŻCZYZNAMI

O co wam na początku chodziło? Pewnie oboje chcieliście 

uniknąć zobowiązań i jednocześnie dobrze się bawić. Po to, by 
tzw. związek otwarty był udany, trzeba kochać swojego part­

193

background image

nera  bardzo  mocno  albo  wcale.  Jeśli  trudno  ci  pogodzić  się 
z waszymi ustaleniami, to znaczy, że twoje uczucia znajdują 
się gdzieś w środku skali intensywności.

Związek otwarty powstaje przeważnie w następujących 

okolicznościach:

•  Oboje jesteście przekonani o potędze waszych uczuć, a nie­

ograniczona  tolerancja  wydaje  się  nieuniknioną  ich  kon­
sekwencją.

albo:

•  Wasz  związek  zostaje  zainicjowany  w  sytuacji,  gdy  part­

ner  nadal  widuje  się  z  poprzednią  partnerką,  a  ty  wyra­
żasz  zgodę  na  taki  układ,  mając  nadzieję,  że  z  czasem 

problem „sam” się rozwiąże.
albo:

•  Jesteście  ze  sobą  z  powodów  praktycznych  (mieszkanie) 

lub  ze  względu  na  seks,  ale  ani  ty,  ani  twój  partner  nie 
chcecie  wiązać  się  na  dłużej,  wedle  zasady:  „żadnych  zo­

bowiązań!”

Oczywiście istnieją także co najmniej trzy powody, dla 

których ten przedziwny układ szwankuje:

•  Nawet  ktoś,  kogo  uczucie  dosłownie  „zwaliło  z  nóg”,  po 

jakimś  czasie  na  pewno  oprzytomnieje  i  zacznie  trzeźwo 

analizować  sytuację.  Po  okresie  wzmożonego  pożądania 

i  rozkoszach  miodowego  miesiąca  trzeba  będzie  pogodzić 
się z rzeczywistością.

Hiszpanie  mają  takie  przysłowie:  „Kiedy  kobieta  wycho­
dzi  za  mąż,  zamienia  uwielbienie  wielu mężczyzn na  nie­

chęć  jednego”.  To  samo  można  by  -  jak  sądzę  -  powie­
dzieć o sytuacji mężczyzn, i muszę przyznać, że jest w tej 

ludowej mądrości sporo prawdy.
Chociaż  zażyłość  nie  zawsze  musi  prowadzić  do  utraty 

szacunku,  to  na  pewno  pozwala  lepiej  poznać  drugiego 

człowieka i dostosować  uczucia do stanu tej wiedzy. Kie­
dy  okazuje  się,  że  nasz  ideał  oprócz  zalet  ma  również 

pewne  wady,  niełatwo  jest  wybaczyć  mu  różne  „potknię­
cia”. Problem polega na tym, że nagle przestajesz być

194

pewny,  czy  zniesiesz  nocne  eskapady  swojej  dziewczyny, 
bo  nieco  mniej  niż  kiedyś  wierzysz  w  jej  miłość,  a  ona 
sama  nie  jest  już  dla  ciebie  uosobieniem  doskonałości. 
Wolałbyś, żeby została z tobą i udowodniła, że ciebie wła­
śnie  lubi  najbardziej  ze  wszystkich.  Chociaż  więc  uczu­
cie, które was łączy, zmieniło się, układ nie został dosto­
sowany i pozostał ten sam.

•  Mimo że nie chciałeś, aby wasz związek był otwarty, zgo­

dziłeś się na to, mając nadzieję, iż po jakimś czasie wszy­
stko  i  tak  się  zmieni.  Teraz  masz  kłopot,  bo  do  zmiany 
nigdy  nie  doszło.  Nie  wolno  ci  nawet  ponarzekać,  bo  od 
początku  wiedziałeś,  na  jakich  zasadach  będą  oparte  re­

lacje  między  wami,  i  teraz  nie  możesz  nic  zrobić.  Chociaż 
więc  czujesz  się  nieszczęśliwy  z  powodu  układu,  w  któ­
rym  tkwisz,  wydaje  ci  się,  że  lepsze  to  niż  pustka  i  sa­
motność.  Cierpisz  zatem  po  cichu,  ale  nie  potrafisz 
odejść.

•  Być  może  na  początku  waszego  związku  miałeś  odrobinę 

zdrowego  dystansu  do  swej  partnerki,  ale  teraz  wszyst­
ko  się  zmieniło.  Gdzieś  po  drodze  zacząłeś  się  coraz  bar­
dziej  przywiązywać,  tak  bardzo,  że  aż  boisz  się  o  tym 
mówić.  Zdajesz  sobie  sprawę  z  tego,  że  jesteś  coraz  bar­
dziej  zaborczy  i  chciałbyś,  aby  twoja  partnerka  zaanga­
żowała się równie mocno jak ty.
Czujesz się odrzucony i zraniony, i chociaż nie masz ocho­
ty  pójść  do  łóżka  z  kimś  innym,  robisz  to  nieustannie, 
aby  „wyrównać  rachunki”.  Chcesz  udowodnić,  że  mało 
cię  to  wszystko  obchodzi,  że  nadal  jesteś  tym  samym 
chłodnym facetem, którym byłeś, chociaż wiesz, że to nie­
prawda.  Romansujesz  z  innymi  kobietami  nie  dlatego, 
że chcesz, ale po to, by zranić swoją partnerkę.

We  wszystkich  tych  przypadkach  rzeczywistość  nie  pa­

suje  do  poczynionych  wcześniej  założeń,  a  więc  właści­

wie  nie  ma  sensu  dłużej  tkwić  w  układzie,  który  przestał 
być  aktualny.  Nadszedł  czas,  by  renegocjować  warunki 
i dostosować stare zasady do nowej sytuacji. Jeśli twój part­
ner  (partnerka)  nie  może  lub  nie  chce  wchodzić  z  tobą 
w bardziej stały i ścisły układ, masz do wyboru dwie drogi:

195

background image

albo odchodzisz albo zostajesz i robisz dobrą minę do złej

gry.

Jeśli  wybierzesz  to  ostatnie  wyjście,  lepiej  będzie,  jeśli 

postanowisz cierpieć w milczeniu i pogodzisz się z sytuacją, 
w  przeciwnym  razie  układ  stanie  się  nie  do  zniesienia  dla 
obu stron. Tylko ty możesz zdecydować, czy chcesz zapłacić 
taką cenę za związek z osobą, która nie chce żadnych zobo­
wiązań.  Być  może  w  tej  sytuacji  byłoby  lepiej,  gdybyś  od­
szedł  -  wtedy  masz  przynajmniej  większe  szanse,  by  zna­
leźć kogoś, kto zwiąże się z tobą na stałe.

JESTEM DRUGĄ ŻONĄ. BYWAM ZAZDROSNA 

O PIERWSZĄ RODZINĘ MĘŻA, PONIEWAŻ ON 

NADAL POŚWIĘCA JEJ DUŻO UWAGI

Prawdopodobnie  usłyszałaś  już  wszystko  na  temat  jego 

pierwszego  małżeństwa,  pierwszej  żony,  dzieci  oraz  wszyst­
kich  problemów  materialnych  i  uczuciowych,  przez  które 
razem  przeszli,  zanim  postanowili  się  rozwieść.  Wiesz  już 
dokładnie,  co  nastąpiło  po  rozstaniu:  gdzie  twój  mąż  mie­
szkał  i  jak  trudno  było  mu  na  początku  aż  do  chwili,  gdy 
spotkał  ciebie.  Potem  wzięłaś  z  nim  ślub.  Z  nim  i  całą  jego 
poprzednią rodziną, jeśli chodzi o ścisłość.

Wiesz, czego nie lubił u swojej pierwszej żony, a więc sta­

rasz się tego unikać. Całymi godzinami słuchałaś, jak mówił 
o trudnościach, które robiła podczas rozwodu i po nim, więc 
miałaś  nadzieję,  że  ten  temat  wreszcie  się  skończy.  Nieste­
ty,  jak  już  pewnie  wiesz,  to  się  nigdy  nie  kończy.  Jeśli  była 
żona  ma  problemy  z  dziećmi,  natychmiast  dzwoni  do  twego 
męża.  Dzwoni  też,  gdy  trzeba  zapłacić  za  kurs  angielskiego 
albo  gdy  dzieciom  potrzebne  są  nowe  kurtki  na  zimę.  Wy­
gląda na to, że ona nigdy nie przestanie dzwonić i zaczynasz 
się niecierpliwić. Czujesz, że mąż nie poświęca ci tyle uwagi, 
ile twoim zdaniem powinien. W końcu to ty teraz jesteś jego 
żoną i może nawet urodzisz mu dzieci.

Wściekasz  się  za  każdym  razem,  gdy  ona  dzwoni.  Trwa 

między wami cicha wojna o mężczyznę, który stoi pośrodku. 
Żądacie  od  niego,  aby  podzielił  swoją  uwagę  pomiędzy  dwie

196

rodziny, a to stawia go w sytuacji bez wyjścia. Pierwsza żona 
najwyraźniej  nie  rozumie,  że  on  teraz  ma  inną  rodzinę, 
a  druga  wpada  w  furię,  bo  jej  mąż  nie  potrafi  zamknąć  za 

sobą przeszłości i nie umie zacząć życia od początku.

Czy  twoje  żądanie,  by  zajmował  się  wyłącznie  tobą,  jest 

naprawdę  uzasadnione?  Spróbuj  być  wobec  siebie  uczciwa: 
czy rzeczywiście aż tak wiele czasu twój mąż poświęca swo­

jej  byłej  żonie,  czy  może  po  prostu  denerwuje  cię  fakt,  że 

w ogóle z nią rozmawia?

Jeśli  jest  ci  trudno  pogodzić  się  z  sytuacją,  zastanów  się 

nad dwoma istotnymi sprawami:

•  Po  pierwsze,  twój  mąż  spędził  kilka,  a  może  kilkanaście 

lat  z  inną  kobietą.  Ten  okres  bez  wątpienia  wpłynął  na 
to,  kim  jest  teraz,  a  więc  stał  się  częścią  jego  wspomnień 
i osobowości. Nie ma więc sensu udawać, że nigdy go nie 
było.  Twój  mąż  kochał  przecież  kiedyś  swoją  byłą  żonę 
i  okruchy  tej  miłości  mogły  przetrwać  nawet  gorycz  roz­
wodu.  Możliwe  nawet,  że  nadal  kocha  dzieci  z  tamtego 
małżeństwa.  Spędzał  przecież  z  nimi  czas  i  patrzył,  jak 
dorastały. Dbał o nie i nadal się o nie troszczy. Czy chcia­
łabyś,  aby  twoim  mężem  był  człowiek,  który  potrafi  bez 
bólu  zerwać  tak  silną  więź?  Jeśli  mężczyzna,  z  którym 
żyjesz,  ma  w  sobie  wiele  miłości,  nie  możesz  wymagać, 

aby okazywał ją wyłącznie tobie.
Miłość  to  nie  tort  urodzinowy,  którym  musisz  podzielić 
się  z  innymi,  a  ty  dostajesz  tylko  jeden  kawałek.  Można 

ją  raczej  porównać  do  nieustającego  przepływu  wody, 

której  strumień  regulujesz,  dokręcając  kran.  Twój  mąż 
może  mieć  dla  ciebie  sto  procent  miłości,  a  sześćdziesiąt 
dla  swojej  pierwszej  rodziny.  Nie  obawiaj  się  więc,  że 
otrzymujesz tylko czterdzieści procent, bo w miłości waż­
ne jest jej natężenie, a nie ilość.
Twój mąż rozstał się z pierwszą żoną i postanowił założyć 
z  tobą  nową  rodzinę.  Widocznie  więc  jesteś  kobietą  inte­
resującą  i  zdecydowanie  dla  niego  atrakcyjną.  Zdecydo­
wał  bowiem,  że  spędzi  z  tobą  resztę  życia.  Fakt,  że  nadal 
kocha  tamtą  rodzinę,  wcale  nie  znaczy,  że  ciebie  kocha

197

background image

mniej.  Dlaczego  nie  spróbujesz  mu  zaufać?  Powinnaś  się 
cieszyć, że nie chce wymazać z pamięci tego, co było, bo to 
świadczy  o  jego  wielkości  i  poczuciu  odpowiedzialności. 
Nie  ma  sensu  walczyć  z  jego  wspomnieniami  -  lepiej  po 

prostu  je  zaakceptować.  Nienawiść  i  zazdrość  mogą  je­
dynie zaszkodzić waszemu związkowi.
Jeśli  jednak  rzeczywiście  jesteś  przekonana,  że  mąż  po­
święca  znacznie  więcej  czasu  swojej  byłej  rodzinie  niż 
waszym  wspólnym  sprawom,  porozmawiaj  z  nim  o  tym. 
Nie  oskarżaj  go  jednak,  a  jedynie  podaj  fakty.  Powiedz, 
że chciałabyś spędzać z nim więcej czasu. Zapytaj go, czy 

jest  coś,  co  moglibyście  robić  wspólnie.  Zaproponuj  krót­

ki  wyjazd  w  kolejny  weekend,  abyście  mogli  w  spokoju 
pomyśleć o waszym dalszym współistnieniu.

Czy  kiedykolwiek  spotkałaś  jego  byłą  żonę?  Pamiętaj, 

że historię ich małżeństwa usłyszałaś tylko z jednej stro­
ny.  A  skoro  sytuacja  wymaga,  abyście  tolerowały  się 

wzajemnie,  może  dobrze  byłoby  zaaranżować  spotkanie 
na  neutralnym  gruncie?  Nie  masz  nic  do  stracenia, 
a  wręcz  przeciwnie:  możesz  wiele  zyskać.  Może  ze  zdzi­
wieniem  stwierdzisz,  że  była  żona  twojego  męża  ma  ta­
ki sam  stosunek do ciebie,  jak ty  do niej. Nie musisz zo­
stać jej przyjaciółką, ale poczujesz się lepiej, jeśli poznasz 
tę  kobietę,  której  głos  od  czasu  do  czasu  słyszysz  w  słu­
chawce.

•  Po  drugie,  poślubiłaś  swego  męża  na  dobre  i  na  złe.  Wie­

le  jeszcze  razem  przeżyjecie,  a  teraz  on  oczekuje  twojego 
wsparcia. Nie zawiedź go.

PODSUMOWANIE

Sama  wybrałam  swojego  męża  i  mój  mąż  wybrał 

mnie.  Kochamy  się,  a  nasz  związek  jest  udany.  Ko­
cham  go,  ponieważ  potrafi  się  troszczyć.  Stara  się 

uporządkować  swoje  relacje  z  pierwszą  rodziną.  Mam 
w sobie wiele ciepła w stosunku do nich.

Wierzę  w  siebie  i  swoje  możliwości.  Moja  siła  we­

wnętrzna pozwala mi wspomagać męża w trudnych

198

chwilach.  Jesteśmy  razem  i  wspólnie  działamy.  Każ­
dego  dnia  więź  między  nami  coraz  bardziej  się 
wzmacnia.  Ufam  mu,  a  on  ufa  mi.  Wspieram  go  i  on 
mnie  wspiera.  Jesteśmy  sobie  bliscy  i  troszczymy  się 
o  siebie  wzajemnie.  Nie  mam  wątpliwości,  że  jestem 
kochana.

WNIOSEK KOŃCOWY

Więź  pomiędzy  mną  i  moim  mężem  jest  silna. 

Wspieram  go  i  życzę  jego  pierwszej  rodzinie  wszyst­
kiego, co najlepsze.

background image

CZĘŚĆ CZWARTA

Hipnoza i autohipnoza

W  części  pierwszej  wyjaśniłam  pojęcie  umysłu  podświa­

domego.  Mówiłam  o  tym,  na  jakiej  zasadzie  funkcjonuje 
i jak można wykorzystać jego moc, by polepszyć jakość włas­
nego życia.

Pamiętasz  zapewne,  że  to  właśnie  w  umyśle  podświado­

mym  przechowujemy  dawne  doświadczenia  i  to  właśnie 
tam  zapisywane  są  przeżyte  wydarzenia  oraz  uczucia  i  do­
znania  z  nimi  związane.  Kiedy  więc  zmarła  twoja  ciotka, 
przeżyłeś  jej  pogrzeb  (wydarzenie)  i  pogrążyłeś  się  w  smut­
ku  (uczucie);  gdy  zaś  twoi  rodzice  krzyczeli  na  siebie  (wy­
darzenie),  bałeś  się  (uczucie)  i  nie  mogłeś  oddychać  (fizycz­
ne  doznanie),  ponieważ  ogarnął  cię  silny  niepokój.  Twój 
umysł podświadomy przechowuje wszystkie te uczucia i do­
znania, a im częściej pojawia się określone wydarzenie, tym 
bardziej wyraziście zostanie ono wyryte w twojej pamięci.

Zwykle  pamiętamy  dość  dużo  z  czasów  dzieciństwa.  Po­

trafimy  opisać  podwórko,  na  którym  bawiliśmy  się,  mając 

cztery  lata,  pamiętamy  naszą  pierwszą  szkołę  i  parę  wyda­
rzeń  związanych  z  tamtym  okresem.  Być  może  nie  jeste­
śmy  w  stanie  odtworzyć  każdego  szczegółu,  ale  w  sumie 
sporo rzeczy utkwiło nam w pamięci.

Istnieje  jednakże  cała  masa  wydarzeń,  których  sobie  nie 

przypominamy,  o  których  nie  mielibyśmy  pojęcia,  gdyby 
inni  ludzie  nam  o  nich  nie  powiedzieli.  Twoja  mama  pa­
mięta  na  przykład,  jak  mając  dwa  lata,  rzuciłeś  zmoczoną 
pieluszkę  w  twarz  wujka  Mateusza,  a  twój  ojciec  opowia­
dał  ci  wiele  razy,  jak  zerwałeś  wszystkie  tulipany  w  ogro­
dzie.  Ty  jednak  w  ogóle  nie  przypominasz  sobie  tych  zda­
rzeń, jak gdyby w ogóle się nie wydarzyły. Wierzysz swoim

201

background image

rodzicom  i  dlatego  zakładasz,  że  nie  wymyślili  sobie  tych 
historyjek.

Zastanów  się  jednak  przez  chwilę,  co  działo  się,  gdy  ni­

kogo  obok  ciebie  nie  było,  gdy  zostawałeś  sam.  Nikt  nie 
widział,  co  zrobiłeś  ani  co  się  tobie  przytrafiło.  A  ponieważ 
sam  tego  nie  pamiętasz,  wydarzenie  nie  zostało  zarejestro­

wane  w  twojej  pamięci.  Jeżeli  więc  umysł  podświadomy 
przechowuje  wspomnienie  tego  incydentu,  to  informacja 
o  nim  nie  może  przedostać  się  do  umysłu  świadomego,  po­
nieważ  zostało  ono  zarejestrowane  na  bardzo  głębokim  po­
ziomie  podświadomości.  Wspomnienia  o  wydarzeniach, 

które  mają  znaczenie  dla  twojego  obecnego  życia,  muszą 
być  przechowywane  na  wyższych  poziomach,  aby  dostęp 
do nich był łatwy i natychmiastowy.

Istnieją  dwa  powody,  dla  których  wspomnienia  bywają 

zapisywane  na  głębokim  poziomie  podświadomości:  albo 
wydarzenie  nie  ma  znaczenia  w  życiu  dorosłym  albo  było 

tak przerażające, że zostało wyparte.

Wyparcie  nie  jest  aktem  woli,  ale  następuje  w  sposób 

automatyczny  i  jest  mechanizmem  obronnym  umysłu.  Kie­
dy  przeżycie  zostaje  wyparte,  przestajesz  je  pamiętać  i  dla­

tego  jest  tak,  jakby  wydarzenie  nigdy  nie  miało  miejsca: 
ten  mężczyzna,  któremu  ufałaś,  nigdy  cię  nie  napastował, 

ukochany pies nigdy nie wpadł pod samochód, a ta spiżar­
nia, w której za karę zamykała cię babcia, nigdy nie istnia­
ła.  Jednakże  z  tymi  wydarzeniami  łączą  się  także  określo­

ne  emocje:  poczucie  winy,  wstyd,  żal  albo  lęk.  Jakiekolwiek 
by one były, zawsze wyjdą na jaw, ponieważ uczuć nie moż­
na  zapomnieć,  chociaż  można  zapomnieć  wydarzenie,  któ­

re je wywołało.

Dopóki  nie  odkryjesz,  co  spowodowało  twój  lęk  lub  po­

czucie  winy,  nie  będziesz  mógł  zapanować  nad  uczuciami. 
Wstyd  pojawi  się  zawsze  wtedy,  gdy  twój  chłopak  zacznie 
się  z  tobą  kochać,  ale  musisz  włożyć  wiele  wysiłku  w  od­

krycie  źródła  tych  emocji.  Musisz  odnaleźć  związek  pomię­
dzy  poczuciem  wstydu  a  dniem,  w  którym  twój  ukochany 

wujek  dotknął  twoich  maleńkich  piersi.  Dopiero  wtedy  bę­
dziesz  mogła  uwolnić  się  od  wstydu.  Musisz  sobie  przypo­
mnieć,  jak  babcia  zamykała  cię  za  karę  w  spiżarni,  gdy

202

miałeś pięć lat, a ty stałeś tam, trzęsąc się ze strachu, kom­
pletnie  sparaliżowany.  Dlatego  właśnie  teraz,  mimo  że  je­

steś  już  dorosły,  wpadasz  w  panikę  z  powodu  najbardziej 
błahego  błędu.  Musisz  rozgraniczyć  przeszłość  od teraźniej­
szości;  to,  co  było,  minęło  już,  tak  jak  i  paniczny  lęk,  który 
cię  wtedy  ogarniał.  Jeśli  potrafisz  to  zrobić,  jeśli  odkryjesz 
źródło  swoich  uczuć,  będziesz  mógł  zacząć  wszystko  od 

nowa.

Wyparte  wspomnienia  mogą  dawać  o  sobie  znać  w  różny 

sposób: może tobą zawładnąć nagły niepokój, możesz wpaść 
w  panikę  albo  poddać  się  depresji,  a  nawet  zacząć  odczu­
wać dolegliwości natury fizycznej. Każdy, kto choć raz trząsł 

się  ze  strachu,  choć  nie  było  ku  temu  żadnego  oczywistego 

powodu,  i  kto  rano  przykrywał  głowę  kołdrą,  bo  nie  chciał 
wracać  do  tego  świata,  wie,  jak:  obezwładniające  i  nieuza­

sadnione  bywają  czasami  niektóre  uczucia.  Z  twoim  umy­
słem  i  ciałem  dzieje  się  coś,  czego  nie  rozumiesz,  i  jeśli  nie 
potrafisz  sobie  z  tym  sam  poradzić,  powinieneś  zwrócić  się 
o  pomoc  do  fachowca.  Zanim  bowiem  rozpoczniesz  nowe 
życie, musisz rozprawić się z przeszłością.

Nie  ma  sensu  jej  ignorować  ani  zaprzeczać,  że  w  ogóle 

istniała,  ponieważ  im  bardziej  próbujesz  przed  nią  uciec, 
tym  szybciej  cię  w  końcu  dopadnie.  Nie  pozbędziesz  się 

swoich  problemów,  uciekając  od  nich.  Musisz  się  zatrzy­
mać  i  stawić  im  czoło,  bo  tylko  wtedy  możesz ostatecznie je 
rozwiązać.  Spróbuj  znaleźć  dobrego  hipnoterapeutę,  który 
stosunkowo szybko (bo w ciągu 8 do 15 sesji) potrafi ci po­
móc  odnaleźć  przyczynę  twojego  problemu.  Podam  ci  teraz 
przykład  pacjentki,  która  rozprawiła  się  z  przeszłością  wła­

śnie dzięki hipnoanalizie.

Zwróciła się do mnie 45-letnia kobieta - nazwijmy ją Ma­

ria  -  ponieważ  czuła  ciągle  wewnętrzny  niepokój  i  chaos, 

a poza tym miała wrażenie, jakby straciła kontrolę nad swo­
im  życiem.  Miała  różne  fobie  i  bardzo  bała  się  prowadzić 
samochód.  Powiedziała  mi  także,  że  zawsze  czuła  się  odpo­
wiedzialna za wszystko, co przytrafiało się jej rodzinie, cho­
ciaż nie zawsze wynikało to z jej działań.

Po  pierwsze,  zapoznałam  Marię  z  technikami  relak­

sacyjnymi,  które  bardzo  się  jej  spodobały.  Przygotowałam

203

background image

jej  kasetę  z  instrukcjami  do  auotohipnozy  i  zaleciłam,  by 

słuchała  jej  przynajmniej  raz  dziennie  przez  trzy  tygodnie. 
Napisałyśmy  także  wspólnie  wnioski,  które  miały  jej  po­
móc zwalczyć lęk przed jazdą samochodem (patrz s. 106-110).

Po  dwóch  tygodniach  Maria  powiedziała  mi,  że  znów 

usiadła  za  kierownicą.  Wskazała  na  stojącego  na  zewnątrz 
garbusa  i  z  dumą  przyznała,  że  wolała  przyjechać  do  mnie 

samochodem,  niż  iść  pieszo.  Była  bardzo  uszczęśliwiona 
z powodu swojego sukcesu.

Po  to  jednak,  by  zająć  się  jej  pozostałymi  problemami, 

musiałam  przeprowadzić  analizę  w  stanie  hipnozy.  Okaza­
ło się, że jest bardzo na nią podatna. Poprosiłam, aby przy­
pomniała  sobie  wydarzenia  z  dzieciństwa,  a  kiedy  już  by­
ła  w  stanie  hipnozy,  poleciłam,  by  opowiedziała  mi  o  wy­
darzeniach,  które  czasami  mimowolnie  przychodziły  jej 
do  głowy,  niezależnie  od  tego,  czy  uznawała  je  za  ważne 
czy nie.

Maria  przypomniała  sobie  mnóstwo  sytuacji  z  czasów, 

gdy  była  dzieckiem,  w  których  aż  kipiało  od  problemów. 
Była  jednym  z  sześciorga  dzieci.  Jej  matce  z  trudem  przy­
chodziło  okazywanie  im  miłości,  a  ojciec,  którego  Maria 
uwielbiała  za  jego  inteligencję  i  umiejętność  zdobywania 
sympatii  otoczenia,  dość  często  się  upijał  i  wtedy  potrafił 

być  bardzo  gwałtowny.  Dlatego  Maria  odczuwała  przed  nim 
lęk. Nie pamiętała, aby rodzice kiedykolwiek ją chwalili.

Podczas  jednej  z  sesji  Maria  przypomniała  sobie,  jak 

pewnego  wieczora  ojciec  wrócił  do  domu  pijany.  Stwier­
dziwszy,  że  żony  nie  ma  w  domu,  rozkazał  dzieciom,  by 
poszły  na  górę  do  swoich  pokojów.  W  tym  czasie  matka 
Marii  szukała  męża  w  wiosce,  ale  ojciec  wściekał  się,  że  jej 
nie  ma.  Podejrzewał,  że  ma  romans  i  zaczął  wrzeszczeć 

i miotać się po kuchni. Wyjął broń i krzyczał, że ją zastrzeli.

Przerażone dzieci siedziały na swoich łóżkach. Młodsze ro­

dzeństwo Marii zaczęło płakać i chociaż ona też była spara­
liżowana  strachem,  czuła,  że  musi  wyjść  i  ostrzec  mamę. 
Zebrała  w  sobie  całą  odwagę  i  zeszła  na  dół,  gdzie  jednak 
zatrzymał ją ojciec i rozkazał wrócić na górę.

Maria  była  już  tak  przerażona,  że  posłuchała  go  natych­

miast.  Usiadła  na  łóżku,  ale  nie  mogła  spać.  Była  rozdygo­

204

tana  i  czuła  się  bezsilna,  bo  nie  wiedziała,  co  zrobić,  aby 
zapobiec katastrofie.

Matka  w  końcu  wróciła,  ale  najpierw  spojrzała  przez 

okno.  Ojciec  zobaczył  żonę  i  zagroził,  że  ją  zastrzeli,  jeśli 
wejdzie.  Matka  odeszła  na  chwilę  i  wróciła  z  sąsiadem, 
a wtedy ojciec wpuścił ich i powoli się uspokoił.

Na  początku  naszej  kolejnej  sesji  Maria  powiedziała,  że 

poczuła  wielką  ulgę,  przypomniawszy  sobie  tę  scenę  i  teraz 
łatwiej  jej  powracać  myślami  do  przeszłości.  Ucieszyłam 
się  z  tego  pierwszego  sukcesu,  ale  podejrzewałam,  że  jest 

jeszcze coś, co pozostało głęboko ukryte w podświadomości.

Po  kilku  kolejnych  spotkaniach  Maria  przypomniała  so­

bie  okres,  gdy  miała  około  dziesięciu  lat  i  podczas wspólnej 
podróży musiała spać z ojcem w jednym łóżku. Była bardzo 
wstrząśnięta,  kiedy  uświadomiła  sobie,  że  ojciec  próbował 

ją  dotykać,  a  ona  walczyła  z  nim,  choć  jednocześnie  czuła 

się  winna  i  wstydziła  się  za  siebie.  Przez  całe  życie  nie  po­

trafiła  nikomu  o  tym  powiedzieć.  Płakała  potem  przez 
chwilę,  aż  w  końcu  uspokoiła  się.  Całe  życie  nosiła  w  sobie 
poczucie  winy  z  powodu  tego  incydentu,  ale  teraz  czuła 
gniew w stosunku do ojca.

Gdy  wyprowadziłam  ją  ze  stanu  hipnozy,  mogłyśmy  na­

reszcie  porozmawiać  o  tym,  czego  się  o  sobie  dowiedziała. 
Maria  powiedziała  mi,  że  nagle  wszystko  zaczęło  się  jej 
układać  w  spójną  całość.  Wiedziała  teraz,  dlaczego  całe  ży­
cie czuła się winna i zdała sobie sprawę z tego, że nie jest to 

już  konieczne,  ponieważ  poznała  źródło  tego  uczucia.  Znik­

nął także jej niepokój.

Jeśli próbowałeś wykonać niektóre ćwiczenia z tej książki, 

wiesz już, co to znaczy być zahipnotyzowanym, ponieważ ćwi­
czenia relaksacyjne i wizualizacja to nic innego jak autohip­
noza. Gdy ktoś inny wprowadza cię w stan hipnozy, będziesz 
prawdopodobnie nieco bardziej zrelaksowany i wyłączony niż 
wtedy,  gdy  zastosujesz  autosugestię.  Na  pewno  jednak  nie 
będziesz nieświadomy. Hipnoterapeuta nie może ci narzucić 
swojej woli, nie może cię skłonić do robienia rzeczy, których 
nie  chcesz  robić,  ani  do  ujawnienia  sekretów,  których  nie 
chcesz  wyjawić.  Działanie  hipnoterapeuty  zależy  od  twojej 
chęci współpracy - tylko wówczas potrafi on tobie pomóc.

205

background image

Najlepiej,  aby  ktoś  polecił  ci  specjalistę  w  tej  dziedzinie, 

chociaż  możesz  także  zwrócić  się  do  któregoś  z  ośrodków 
terapeutycznych.  Gdyby  jednak  hipnoterapeuta  nie  spodo­
bał  ci  się,  nie  umawiaj  się  z  nim  na  następną  sesję.  Zaufaj 
swoim  przeczuciom.  Jeśli  czujesz,  że  coś  jest  nie  tak,  to 
znaczy,  że  istotnie  jest  nie  tak.  Gdybyś  zaczął  współpracę 
z kimś, komu nie ufasz, twoje szanse na sukces byłyby nie­
wielkie, a ponadto straciłbyś czas i pieniądze.

Jeśli już zaczniesz spotkania z odpowiednim hipnoterapeu­

tą,  wytrwaj  do  końca.  Po  kilku  sesjach  możesz  u  siebie  za­
uważyć oznaki zniechęcenia i niepokoju, ale zapewniam cię, 
że jest to zjawisko normalne i dość powszechne. Oznacza ono 
tylko tyle, że zbliżasz się do decydującego momentu. Psycho­
analiza w stanie hipnozy może okazać się nieocenioną drogą 
do odkrycia przyczyny problemu.

Każdy  z  nas  reaguje  na  hipnozę  w  inny  sposób.  Często 

słyszę od swoich klientów, że nie czuli się w ogóle zahipnoty­
zowani,  że  nie  zauważyli  żadnych  zmian,  a  jedynie  leżeli 
spokojnie  i  słuchali  mojego  głosu.  Niekiedy  bywają  nawet 

rozczarowani, ponieważ oczekują niezwykłych przeżyć, pew­
nego rodzaju transu, podczas gdy hipnoza nie ma z tym nic 
wspólnego.  Przekonanie,  że  stan hipnozy  jest równoznaczny 
z  transem,  powstało  prawdopodobnie  dzięki  filmom,  w  któ­
rych mężczyzna w czarnej pelerynie wpatrywał się w piękną 
kobietę,  wymachując  zegarkiem  przed  jej  oczyma,  po  czym 
ona wstawała, brała kuchenny nóż i wbijała go prosto w ser­
ce  swego  męża.  Na  szczęście  nikt  nie  może  manipulować 
w ten sposób drugim człowiekiem, a już na pewno nie w sta­
nie hipnozy.

Niektóre  poddane  hipnozie  osoby  mają  wrażenie  lekko­

ści lub — przeciwnie - ociężałości. Inni twierdzą, że podczas 
seansu nie czują nic, ale za to w momencie, gdy znów otwo­
rzą  oczy,  mają  wrażenie,  jakby  spali  przez  kilka  godzin. 
Oczywiście  nie  jest  to  możliwe,  ponieważ  pamiętają  wszyst­

ko, co mówił do nich terapeuta.

Niezależnie  od  tego,  jak  się  czujesz  podczas  seansu,  czy 

jest  to  dla  ciebie  stan  normalny,  czy  też  masz  jakieś  cieka­

we  doznania,  wynik  nie  ma  z  tym  nic  wspólnego.  Kilka 
osób,  którym  pomagałam  zerwać  z  nałogiem,  zapewniało

206

mnie  na  przykład,  że  w  ogóle  nie  byli  zahipnotyzowani,  po 
czym tydzień później dowiadywałam się, że rzucili palenie.

Pozwól,  by  to  twój  terapeuta  zdecydował,  czy  jesteś  pod 

wpływem  hipnozy  czy  nie.  Jest  specjalistą,  więc  na  podsta­
wie  kilku  symptomów  potrafi  rozpoznać,  czy  osiągnąłeś  po­
żądany stan. Jeśli jesteś bardzo napięty, być może potrzeb­
ny  będzie  początkowy  seans  (lub  dwa)  relaksacyjny,  aby 
przygotować cię do hipnozy.

Warto  wykorzystać  zalety  hipnoterapii,  ponieważ  dzięki 

niej  możesz  dotrzeć  do  swojego  wnętrza  bez  sięgania  po  ta­
bletki  i  inne  środki  farmakologiczne.  Wystarczy  jeden  se­
ans  hipnotyczny  z  terapeutą,  abyś  mógł  w  pełni  wykorzy­
stać  siłę  własnej  sugestii  opartą  na  programie,  który  w  tej 
książce zawarłam.

Skoro  to,  co  dostarczasz  swej  podświadomości,  wpływa 

na sposób, w jaki przeżywasz własne życie, to czy nie warto 
postarać się, by treść twoich sugestii była pozytywna?

Sterowana afektywna wizualizacja

Inny  sposób  odkrywania  wspomnień  wypartych  do  naj­

głębszych  pokładów  podświadomości  opiera  się  na  technice 
nazywanej  sterowaną  afektywną  wizualizacją  (SAW).  Sama 
wykorzystuję  te  metodę  w  przypadku  pacjentów,  którym 
trudno  jest  wejść  w  stan  hipnozy  lub  którzy  mają  kłopoty 
z odtworzeniem zdarzeń z własnego dzieciństwa.

Zastosowanie  tej  techniki  nie  wymaga  zahipnotyzowa­

nia  klienta,  ale  polega  na  wprowadzeniu  go  w  stan  pełnej 
relaksacji.  Zamiast  więc  mówić:  „Teraz  jesteś  rozluźniony” 
terapeuta  powie:  „Spraw,  by  twoje  ramiona  rozluźniły  się, 
pozwól  swoim  nogom  zrelaksować  się”.  Zatem,  o  ile  pod­
czas  zapadania  w  stan  hipnozy  klient  słyszy,  co  za  chwilę 
nastąpi,  to  w  afektywnej  wizualizacji  zachęca  się  go,  aby 
sam spowodował określony stan.

W  SAW  ważną  rolę  odgrywają  symboliczne  reprezenta­

cje problemów ukrytych w podświadomości. Terapeuta pro­
si  zatem  klienta,  aby  wyobraził  sobie  jakiś  fragment  krajo­

207

background image

brązu, a potem podpowiada, czy ma to być łąka, dolina, las 
czy  wzgórze.  Następnie  terapeuta  sugeruje,  aby  klient  opi­
sał  każdy  szczegół,  który  widzi  oczyma  wyobraźni.  Klient 

stworzy  wówczas  spontaniczny  obraz  tego  krajobrazu  (np. 

łąki),  a  to  pozwoli  zgłębić  jego  przeszłe  doświadczenia  i  po­
stawę.  Jeśli  łąkę  pokrywa  miękka,  zielona  trawa  i  kwiaty, 
to  mamy  do  czynienia  z  osobowością  zrównoważoną,  nato­
miast  obszar  pokryty  krótką,  ostrą  trawą  i  wciśnięty  po­

między  wysokie  żywopłoty  sygnalizuje  system  obronny  oso­
by pełnej lęków i zahamowań.

Problemy  emocjonalne  są  symbolizowane  przez  każdy 

detal  takiego  obrazu,  a  także  przez  pojawiające  się  w  nim 
zwierzęta  i  przedmioty.  Ludzie  mogą  więc  przybrać  postać 
odległych  domów,  co  wskazuje  na  odizolowanie  doświad­

czeń  danej  osoby  od  losów  i  przeżyć  innych  ludzi.  Trudna 
sytuacja  pojawia  się  w  sterowanej  afektywnej  wizualizacji 

jako  groźne  zwierzę.  Symbole  występujące  w  SAW  pocho­

dzą często z legend czy bajek, a zależy to jedynie od osobo­

wości i doświadczeń klienta.

SAW  pozwala  terapeucie  nie  tylko  ocenić  stan  emocjo­

nalny danej osoby, ale stanowi także instrument służący do 
wprowadzenia  zmian  oraz  pokonania  długotrwałych  lęków. 

W swoich wizjach klient musi bowiem stawić im czoło.

Poniżej  zamieściłam  kilka  przykładów,  które  ułatwią 

zrozumienie zasad funkcjonowania SAW.

Przypadek 1

Jedna  z  moich  podopiecznych,  kobieta  cierpiąca  na  de­

presję  i  stany  lękowe,  wyobraziła  sobie  łąkę  otoczoną  przez 
wysoki,  ciernisty  żywopłot,  który  ograniczał  jej  pole  widze­

nia do tego maleńkiego skrawka ziemi.

Czuła  się  osaczona  w  tej  niewielkiej  przestrzeni  i  jedno­

cześnie bała się tego, co mogło być po drugiej stronie żywo­
płotu.  Zachęciłam  ją,  aby  przeszła  wzdłuż  ogrodzenia  i  po­
szukała  przejścia,  co  w  końcu  jej  się  udało.  Po  długim  wa­

haniu zgodziła się przeczołgać przez otwór i odważyła się ro­
zejrzeć  po  okolicy.  Musiała  sprawdzić,  czy  rzeczywiście  jej 

lęk  przed  światem  zewnętrznym  był  uzasadniony.  Ze  zdzi­
wieniem  odkryła,  że  za  żywopłotem  roztaczał  się  bardzo

208

przyjemny  widok  i  chociaż  ciągle  trzymała  się  granicy  swo­

jej  łąki,  miała  także  poczucie  sukcesu,  ponieważ  odważyła 

się  zrobić  krok  w  nieznane.  Podczas  kolejnego  spotkania 
powiedziała  mi,  że  wybrała  się  na  spacer  po  mieście  i  oglą­
dała wystawy, chociaż nie robiła tego już od bardzo dawna.

Przypadek 2

Problem  mojego  drugiego  klienta  polegał  na  tym,  że  nie 

potrafił  on  niczego  doprowadzić  do  końca.  Gdy  tylko  poja­
wiały  się  przeszkody,  on  natychmiast  rezygnował  z  realiza­
cji projektu i w konsekwencji czuł się rozczarowany, a także 
wściekły  na  siebie.  Miał  o  sobie  bardzo  negatywne  zdanie 

i  to nie pozwalało mu wytrwać w działaniu. Z kolei ów brak 
wytrwałości  wzmacniał  jego  negatywną  samoocenę.  Czuł 
więc, że znalazł się w potrzasku.

Gdy  zastosowaliśmy  sterowaną  afektywną  wizualizację, 

mój  podopieczny  wyobraził  sobie  wielką  górę  na  skraju  łąki 
i  zauważył,  że  byłoby  bardzo  przyjemnie  spojrzeć  na  świat 
z  jej  szczytu,  ale  gdy  tylko  dotarł  do  podnóża  i  przekonał 

się, jak strome jest zbocze, nie miał już ochoty się wspinać.

Zachęciłam  go,  by  poszukał  sprzętu,  który  mógłby  mu 

pomóc  we  wspinaczce.  Znalazł  raki,  które  przyczepił  do 
butów i zaczął się powoli wspinać.

W  pewnym  momencie  poczuł  zmęczenie  i  usiadł.  Nie 

chciał  już  iść  dalej.  Zapytałam  go,  czy  widzi  coś  lub  kogoś, 
kto  mógłby  mu  pomóc.  Odpowiedział  natychmiast,  że  na 
szczycie  dostrzegł  człowieka.  Wtedy  zawołał  go  i  poprosił 

o  pomoc.  Mężczyzna  spuścił  linę,  którą  mój  klient  przewią­
zał  się  w  pasie,  a  wtedy  ów  człowiek  zaczął  ciągnąć  go 
w  górę.  Wreszcie  mój  podopieczny  dotarł  na  szczyt  i  mógł 
podziwiać  wspaniały  widok.  Jednocześnie  poczuł  ogarnia­

jące  go  szczęście  i  poczucie  spełnienia.  Gdy  otworzył  oczy, 

powiedział,  że  czuje  się  wyczerpany,  jakby  w  rzeczywisto­
ści odbył całą wspinaczkę.

Po  kilku  kolejnych  spotkaniach,  kiedy  to  w  wyobraźni 

udało  mu  się  pokonać  kolejne  przeszkody,  mój  klient  zro­

zumiał,  co  stanowiło  podłoże  jego  braku  wytrwałości  w  dą­
żeniu  do  celu.  Potrafił  przełożyć  sobie  wyobrażone  sukcesy 
na  wydarzenia,  które  zdarzyły  się  faktycznie.  Zdecydował

209

background image

się wreszcie podejść do egzaminu, który od dłuższego czasu 
odkładał.  Później  usłyszałam  jedynie,  że  udało  mu  się  go 
zdać  i  znalazł  sobie  lepszą  pracę,  która  daje  mu  przyjem­
ność i sprawia satysfakcję.

Przypadek 3

Pewnego  dnia  zjawiła  się  w  moim  gabinecie  młoda,  21- 

-letnia  dziewczyna.  Od  szesnastego  roku  życia  cierpiała  na 
stany lękowe i ciągle zażywała środki uspokajające.

Ponieważ  była  bardzo  spięta,  pierwszą  sesję  poświęci­

łam  na  ćwiczenia  relaksacyjne,  które  miała  również  wyko­
nywać  w  domu.  Podczas  drugiego  spotkania  zaczęłyśmy  od 
SAW,  co  nie  sprawiało  jej  żadnych  trudności.  Jej  wizje  były 
wyraźne i pełne szczegółów.

Przez  jej  łąkę  wiodła  ścieżka,  prowadząca  do  domu  na 

pustkowiu.  Wokół  nie  było  nikogo,  więc  poprosiłam  ją,  by 
weszła  do  środka  i  opowiedziała,  co  widzi.  Najpierw  weszła 
do  kuchni,  która  była  biała,  bardzo  czysta  i  wysprzątana. 
Gdy  otworzyła  szafki,  znalazła  w  nich  mnóstwo  jedzenia. 
Pokój  dzienny  okazał  się  funkcjonalny,  z  wygodnymi  fote­
lami i kanapą, ale na ścianach nie było obrazów.

Potem  wąskimi  schodami  weszła  na  górę,  gdzie  znajdo­

wały  się  dwie  małe  sypialnie,  z  których  jedna  była  zupełnie 
pusta.  W  drugiej  zobaczyła  dziecięcy  wózek,  ale  też  pusty. 
Obok  stało  krzesło.  Poza  tym  nie  było  tam  żadnych  ubio­
rów i zabawek.

Moja  podopieczna  zauważyła  także,  że  chociaż  na  ze­

wnątrz  było  jasno,  a  dom  miał  wielkie  okna,  to  jednak 
w środku panował mrok.

Poprosiłam ją, by poszukała piwnicy. Wyszła na zewnątrz 

i  obok  wejścia  do  domu  znalazła  mocno  zniszczone  drzwi, 
ale  nie  chciała  ich  otworzyć.  Czuła,  że  mieszka  tam  czło­
wiek,  który  przyjeżdża  tylko  na  weekendy.  Uważała,  że  nie 
powinna schodzić na dół do piwnicy, ponieważ - jak to okre­
śliła - było to najbardziej prywatne miejsce w tym domu.

Podczas  kolejnego  seansu  nakłoniłam  ją,  aby  jednak  ze­

szła  do  piwnicy.  Bardzo  się  tego  obawiała,  więc  zapropono­
wałam,  aby  wzięła  ze  sobą  magiczny  miecz,  którym  mogła­

by się w razie potrzeby obronić.

210

Gdy  schodziła  na  dół,  usłyszała  ryk  jakiegoś  zwierzęcia 

i  po  chwili  zobaczyła  wielkie,  podobne  do  psa  stworzenie, 
które  zbliżało  się  do  niej,  obnażając  kły.  Była  przerażo­
na,  ale  zaczęła  mieczem  odstraszać  napastnika,  aż  wresz­
cie  zadała  mu  śmiertelny  cios  i  powaliła  potwora  na  zie­
mię.  Zaczęła  wtedy  szlochać  i  wyznała,  że  zwierzę  było  jej 
ojcem,  który  przez  całe  swoje  życie  terroryzował  rodzi­
nę.  Był  alkoholikiem,  a  gdy  wracał  w  nocy  do  domu,  tłukł 

wszystko  i  bił  wszystkich,  którzy  znaleźli  się  w  zasięgu  jego 
ręki.

Pusty  wózek  okazał  się  z  kolei  symbolem  aborcji,  której 

moja  klientka  poddała  się  kilka  lat  wcześniej  i  z  powodu 
której miała ogromne poczucie winy.

Gdy  zaczęła  dostrzegać  owe  związki  między  symbolami 

a  rzeczywistością,  zrozumiała,  że  dom  oznaczał  jej  życie, 
a piwnica - dzieciństwo. Nagle pojęła też, dlaczego wydawało 

jej  się,  że  ów  dom  należał  do  jakiegoś  mężczyzny.  Życie  na­

uczyło ją bowiem, że kobiety są słabe i bezsilne, a mężczyźni 
zawsze mają władzę i mogą wszystko posiadać. Dlatego ona, 

jako kobieta, nie mogła mieć prawa do niczego, nawet do włas­

nego ciała. To dlatego nie walczyła o dziecko i zgodnie z życze­
niem chłopaka usunęła ciążę.

Po  walce,  jaką  stoczyła  z  ojcem,  jej  stany  lękowe  zniknę­

ły.  Teraz  stopniowo,  pod  kierunkiem  lekarza,  odstawia 
środki uspokajające.

background image

Podsumowanie

Sterowana  afektywna  wizualizacja,  podobnie  jak  hipno­

za  i  autohipnoza,  wykorzystuje  moc  umysłu  podświadome­
go.  Niektórzy  klienci  martwią  się,  że  jedynie  „wymyślają” 

historie,  ale  jeśli  zastanowisz  się  przez  chwilę,  jak  wiele 
różnych  rodzajów  domów  można  sobie  wyobrazić  i  dlaczego 
wybierasz  jedną,  określoną  wersję,  to  zrozumiesz,  że  twoja 

decyzja  jest  podyktowana  twoim  stanem  emocjonalnym 
oraz  doświadczeniami  z  przeszłości.  Obraz,  który  tworzysz, 
ma  zawsze  związek  z  czymś,  co  rzeczywiście  zdarzyło  się 

w twoim życiu, chociaż zostaje to ukryte pod postacią sym­
bolu.  Dzięki  twoim  wizjom  umysł  podświadomy  może  zo­
stać  wyrażony w sposób, który jest dla ciebie mniej przera­
żający niż konfrontacja z rzeczywistym wydarzeniem.

Jak  zapewne  pamiętasz,  podświadomość  nie  rozróżnia 

tego,  co  wyobrażone,  od  tego,  co  realne.  Jeśli  więc  rozpra­
wisz  się  z  drażniącym  cię  wspomnieniem  z  przeszłości,  to 
nie  będzie  ono  już  miało  wpływu  na  twoje  życie.  Możesz  to 
zrobić  poprzez  wizualizację  albo  możesz  podczas  hipnozy 
przeżyć  wydarzenie  raz  jeszcze.  Tak  czy  inaczej,  rezultat 
będzie ze wszech miar korzystny.

Pozytywne  myślenie  to  jedynie  kolejny  sposób  na  wpro­

wadzenie  zmian  na  lepsze  w  twoim  życiu.  Zasada  działa­
nia  jest  ciągle  ta  sama:  wykorzystaj  moc  umysłu  podświa­
domego, a wtedy osiągniesz wszystko, czego pragniesz.

Uwaga: Nieważne, w którą stronę wieje wiatr. Waż­

ne jedynie, abyś dobrze ustawił swój żagiel.