background image

Rozdział drugi

T

ALES

 — A

NAKSYMANDER

 — A

NAKSYMENES

Wsród jońskich miast w Małej Azji pierwsze miejsce na przełomie VII i VI w. p. n. e. zajmował  
Milet, metropolia przeszło osiemdziesięciu kolonii, które sięgały od Morza Czarnego na północy 
do   Egiptu   na   południu.   W   Milecie   kwitła   kultura   jońska   i   działały   wpływy   różnych   kultur 
wschodnich. Tutaj powstała filozofia grecka.

Dla powstania filozofii greckiej miał ważne znaczenie dzień 28 maja 585 r. p n. e. Walczyły 

wtedy ze sobą nad rzeką Halys dwie armie, armia Lidyjczyków pod wodzą króla Alyattesa i 
armia Medów pod wodzą króla Kyaksaresa, aby rozstrzygnąć od pięciu już lat ze zmiennym 
szczęściem prowadzoną wojnę, ale podczas walki nastąpiło zaćmienie słońca i obydwaj królowie 
woleli   wobec   groźnego   zjawiska   przerwać   bitwę   i   zawrzeć   rozejm,   a   następnie   pokój. 
Wydarzenie   to   opisuje   Herodot   i   dodaje   z   dumą:   „...   Ową   przemianę   dnia   na   mrok   nocy 
przepowiedział Jonom Tales z Miletu. a jako czas podał ten rok, w którym ona rzeczywiście 
nastąpiła”   (I   74).   Zdaje   się,   że   Tales   korzystał   z   babilońskich   obserwacji,   według   których 
zaćmienia słońca i księżyca powtarzały się w odstępach nieco dłuższych niż lat osiemnaście (tzw. 
saros),  i że nawiązał do pamiętnego w Egipcie zaćmienia słońca w maju 603 r. p. n. e. Jego 
przepowiednia miała charakter nie religijny i kapłański, lecz racjonalistyczny i świecki.

Trafność   przepowiedni   Talesa,   której   przydały   blasku   doniosłe   wydarzenia   polityczne, 

musiała   wywrzeć   wielkie   wrażenie:   pozwoliła   Grekom   zatriumfować   po   raz   pierwszy   nad 
mądrością   Wschodu.  Współzawodnictwo   istniało   od  dłuższego  już  czasu,  ale  dopiero  dzięki 
Talesowi   minęło   krępujące   Greków   onieśmielenie   wobec   egipskich,   babilońskich   i   innych 
odwiecznych   oraz   obcych   autorytetów.   Sukces   Talesa   zachęcił   Hellenów   do   samodzielnych 
wysiłków na drodze twórczej rywalizacji z wiedzą Wschodu, co się zaznaczyło przede wszystkim 
w rozkwicie teoretycznej i stosowanej geometrii greckiej. Mówi się zazwyczaj, że koniec filozofii 
greckiej przypada na rok 529 n. e., kiedy cesarz Justynian zakazał jej nauczać w Atenach: zdaje  
się, że rok 585 p. n. e. może słusznie uchodzić za podobnie symboliczną datę narodzin tej filozofii 
w Milecie.

Według   tradycji   starożytnej   Tales   (Thales)  był   synem   Eksamyesa,   prawdopodobnie 

Karyjczyka, i Greczynki Kleobuliny. Daty jego życia i śmierci nie są pewne. Obliczano je na 
podstawie założenia, że skoro przepowiedział zaćmienie słońca w r. 585, to miał wtedy lat 
czterdzieści, ponieważ mężczyzna

73

background image

dochodzi w tym właśnie wieku do rozkwitu swoich władz umysłowych (akme), przy czym 
jedni twierdzili jeszcze, że żył lat siedemdziesiąt osiem, a inni, że lat dziewięćdziesiąt i 
nawet  sto. Szablonowa  chronologia  Talesa  wskazuje,  że  Grecy  wielbili w jego  osobie 
mędrca, który przepowiedział zaćmienie  

słońca  

w r. 585, czym  się nie mógł pochlubić 

żaden obcokrajowiec, innymi słowy, że ta przepowiednia zjednała mu powszechny podziw 
i trwałą wdzięczność wśród Greków. Wskazują na to jeszcze inne okoliczności.

I   tak,   o  matkach   filozofów  tradycja   starożytna  wspomina   rzadko.  Ogranicza   f   się 

zazwyczaj do konwencjonalnych wzmianek o imionach ojców, które służą do bliższego 
określenia imion ich synów, i tak jest również w przypadku   Talesa. Ale tutaj czytamy  
jeszcze o matce i to, co czytamy, tętni życiem. Rzecz staje się zrozumiała, jeżeli zważymy 
na to, że Grekom zależało na uwydat- nieniu plemiennej więzi z Talesem, że o tej więzi 
rozstrzygała matka i że dlatego na nią przenieśli część swoich serdecznych uczuć dla syna. 
W ogóle Tales jest „synem Kleobuliny”. Eksamyes niknie w cieniu. Kleobulina nie tylko  
rodzi Talesa, ale także przekazuje mu swoją grecką inteligencję i żyje z nim do późnej 
starości. Zachowało się opowiadanie o długim sporze Talesa z matką:   Kleobulina była 
mądra, ale nie mogła sobie poradzić z jeszcze mądrzejszym  synem. Chciała go koniecznie 
ożenić, przezorny Tales odpowiadał jednak na jej nalegania najpierw "jeszcze nie pora”, a 
potem, kiedy niebezpieczna młodość minęła, „już nie pora”, i do końca życia pozostał w 
bezżennym   stanie   (frg.   A   1).   Ta   pogodna   anegdota   ma   posmak   ludowego   dowcipu   i 
świadczy o popularności Talesa oraz jego matki wśród Greków.

Podobny charakter ma  inna anegdota: Tales  wybrał  się raz ze starą niewolnicą na 

badanie gwiazd, po ciemku wpadł do jakiegoś rowu, potłukł się i jęczał, a niewolnica mu  
dogadywała:   „Tak,   tak,   Talesie,   nie   możesz   zobaczyć   tego,   co   masz   pod   nogami,   a 
wyobrażasz sobie, że poznasz sprawy nieba” (frg. A 1, 9)! W tym opowiadaniu o nocnej 
przygodzie Talesa widać wyraźnie chęć, aby zbliżyć „ukochanego” mędrca do poziomu 
zwykłych   śmiertelników  i  związać  go  z  nimi  choćby   chwilą   niepowodzenia. Subtelny 
sceptycyzm   wskazuje   na   środowisko   jońskie.   Tales   miał   dziękować   losowi   za   trzy 
dobrodziejstwa, a mianowicie, że „... urodził się nie zwierzęciem, lecz człowiekiem, nie 
kobietą, lecz mężczyzną i nie barbarzyńcą, lecz Hellenem” (frg. A 1). Za to samo miał 
później dziękować losowi także Sokrates.

Zachowała się wiadomość, że w 582/581 r. p. n. e. dokonano wyboru tzw. siedmiu 

mędrców —  siedmiu zapewne dlatego, że siódemka była świętą liczbą Apollina, który się 
urodził siódmego dnia w miesiącu targelionie na wyspie Delos (myśli się także o wpływach 
wschodnich) —   i że ten przydomek otrzymał pierwszy Tales. Z biegiem czasu imiona 
mędrców się zmieniały, tworzono różne „siódemki”, ale w żadnej nigdy nie brakowało 
Talesa   i   jego   imię   znajdowało   się   z   reguły   na   pierwszym   miejscu.   Znamienne   jest 
opowiada- nie, że kiedy nie znany nam bliżej Batykles z Arkadii przeznaczył cenną wazę 
dla „najznakomitszego z mędrców”, oddano ją Talesowi. Skromny Tales przesłał ją jednak 
innemu  mędrcowi  jako godniejszemu, ten zaś znowu  innemu  itd., aż waza wróciła do 
Talesa. Wtedy Tales, „dwukrotny zwycięzca”, złożył ją w darze Apollinowi (frg. A 1). 
Podobnych opowiadań jest więcej. Tales

background image

składając w darze Apollinowi wazę Batyklesa robi takie wrażenie, jakby już zaczynał 
w świadomości Greków przeobrażać się w Pitagorasowego „filozofa”: wie, że mądry 
nie może być żaden człowiek, lecz tylko bóg (p. rozdz. I).

Pierwotny Tales-mędrzec przedstawia się inaczej. Ceni swoją wiedzę i z jednej 

strony chętnie jej użycza, a z drugiej umie także korzystać z niej materialnie. I tak dał  
mieszkańcom   Miletu   dobrą   radę,   by   nie   zawierali   przymierza   z   Lidyjczykami 
przeciwko   Persom,   lecz   raczej   utworzyli   wraz   z   innymi   Jonami   wspólny,   silny   i 
niezależny związek państwowy w Małej Azji z główną siedzibą w Teos (frg. A 1, 4). 
Kiedy mu  znowu  zarzucano, że nie potrafi  robić pieniędzy,  wydzierżawił  pono za 
drobną przedpłatą wszystkie wytwórnie oliwy w Milecie i na Chios jeszcze w zimie, 
ponieważ   przewidział   nadzwyczajny   urodzaj   oliwek,   i   potem   podnosząc   dowolnie 
opłaty za korzystanie z owych wytwórni zdobył ogromny majątek (frg. A 1, 10).

Posiadał także duże zdolności do geometrii. Opowiadano, że był w Egipcie i uczył 

się   jej   u   kapłanów,   ale   wkrótce   przewyższył   swoich   mistrzów.   Kiedy   na   przykład 
daremnie   próbowali   obliczyć   wysokość   piramid,   podał   im   sposób,   jak   mogą   tego 
dokonać: wystarczy poczekać, aż cień własnego ciała lub w ogóle kija będzie równy jego 
długości,   i   wtedy   zmierzyć   cień   piramidy

1

.   Według   wiarygodnych   świadectw 

starożytnych Tales rozpoznał następujące prawidła geometryczne: 1. średnica dzieli koło 
na dwie połowy,  2. w trójkątach równoramiennych  kąty przypodstawne są równe, 3. 
jeżeli dwie proste się przecinają, to kąty wierzchołkowe są równe, 4. dwa trójkąty o 
równej podstawie i równych kątach przypodstawnych są sobie równe, 5. każdy kąt w 
półkolu   jest   prostokątny   (frg.   A   1,   11,   20).   Był   twórcą   nie   znanej   w   Egipcie   i   na  
Wschodzie   geometrii   teoretycznej,   czyli   geometrii   pojętej   jako   system   twierdzeń 
(theoremata) logicznie z sobą związanych.

Najważniejszym twierdzeniem Talesa, dzięki któremu zyskał sławę „ojca filozofii 

greckiej”, było twierdzenie, że „wszystkie rzeczy (ciała) są wodą”.
0 tym twierdzeniu czytamy u Arystotelesa, co następuje:

„...   Pierwsi   filozofowie   mniemali   po   największej   części,   że   tylko   materialne 

pryncypia  (archai en  hyles  eidei)  są pryncypiami  wszystkich  rzeczy,  albowiem  to, z 
czego są wszystkie rzeczy istniejące oraz z czego powstają na początku
i w czym na końcu giną — substancja (ousia) trwa, ale jej stany (pathe) się zmieniają — 
to, powiadają, jest pierwiastkiem (stoicheion) i pryncypium istniejących rzeczy. Toteż ich 
zdaniem nic nie «powstaje», ani nie «ginie», gdyż taka natura zachowuje się zawsze. I jak 
nie mówimy, powiadają,
o Sokratesie, że w absolutnym znaczeniu «powstaje», kiedy staje się piękny

1

  Frg.   A   1,   21.   Rzecz   budzi   wątpliwości,   ponieważ   kształt   piramidy   różni   się 

zasadniczo od kształtu kija czy też ludzkiego ciała. Cień piramidy nie daje się zmierzyć 
bezpośrednio, bo tylko ta jego część jest widoczna, która się znajduje zewnątrz piramidy

i   do   której   trzeba   jeszcze   dodać   niewidoczną   odległość   między   jej   krawędzią   a   jej 
środkiem. Nie wiemy, w jaki sposób Tales pokonał tę trudność. Starożytni uważali jego 
pomysł   za   najstarszy   w   dziejach   matematyki   greckiej   przykład   proporcji.   Można 
wspomnieć jeszcze, że Tales miał na podstawie swojego czwartego twierdzenia (p. n. ) 
zbudować przyrząd do mierzenia z lądu odległości statków na morzu.

75

background image

albo muzykalny, ani też, że «ginie», kiedy traci owe własności, bo pozostaje substrat, 
sam Sokrates, tak i — o żadnej w ogóle rzeczy innej. Musi bowiem być jakaś natura 
bądź jedna, bądź więcej niż jedna, skąd inne rzeczy powstają, ona zaś trwa w nich dalej. 
Co do ilości jednak i co do postaci takowego pryncypium, to nie mówią wszyscy tego 
samego,   lecz   Tales,   ojciec   (archegos)   takiej   filozofii,   powiada,   że   jest   ono   wodą 
(dlatego   też   głosił,   że   ziemia   jest   na   wodzie),   powziąwszy   prawdopodobnie   to 
przypuszczenie na tej podstawie, że wszelki pokarm jest, jak widzimy, wilgotny, że 
nawet ciepło rodzi się z wilgoci i dzięki niej żyje, a to, z czego wszystko się rodzi, jest 
pryncypium wszystkiego. Więc z tego powodu powziął owo przypuszczenie, a bodaj i 
dlatego, że nasiona wszystkich rzeczy mają wilgotną naturę, a dla rzeczy wilgotnych 
pryncypium ich natury jest właśnie woda. Sądzą zaś niektórzy, że tak myśleli
0 naturze również ludzie już bardzo dawni, na długi czas przed naszym pokoleniem, a 
mianowicie pierwsi teologowie, oni bowiem głosili, że Okeanos
i Tetyda są rodzicami tego, co powstało, i że przysięgą bogów jest przysięga na wodę 
zwaną przez nich Styksem: najczcigodniejsze jest to, co najstarsze, przysięga się zaś na 
to, co najczcigodniejsze. Czy więc ów pogląd na naturę jest rzeczywiście prastary i 
odwieczny, to będzie może wątpliwe, ale w każdym razie mówi się o Talesie, że tak się 
wypowiedział o pierwszej przyczynie” (Met. 983 b 6 n.; por. De caelo 294 a 28 n. ).

Arystotelesowi zarzuca się zazwyczaj, że tłumaczył tezę Taiesa za pomocą  takich 

pojęć, jak substancja, substrat, pierwiastek itp., których on (Tales) znać jeszcze nie 
mógł.   Zdaje   się   jednak,   że   zarzut   nie   jest   słuszny.   Tales   według   j   wszelkiego 
prawdopodobieństwa  nie  pozostawił  żadnych  dzieł  filozoficznych,     Arystoteles  nie 
mógł znać dokładnie jego nauki, ale z drugiej strony znał z pewnością jej „pośrednią 
tradycję” daleko lepiej od dzisiejszych uczonych,   tak iż jego wyjaśnień nie należy 
lekceważyć: Arystoteles starał się wyjaśnić  tezę Talesa, że „wszystko jest wodą”, na 
podstawie swojej aktualnej wiedzy,  jak przystało — filozofowi. Powyższa teza była 
typową   „wypowiedzią-impul-   sem”,   a   wyjaśnienie   —   spowodowanym   przez   nią 
wysiłkiem późniejszego myśliciela, aby zbadać, ile w niej jest "rzeczywistej prawdy” 
(p. rozdz. 1). Zjawisko to występuje bardzo często w dziejach filozofii greckiej. W 
ogóle można powiedzieć, że taka była główna droga jej rozwoju i postępu. Zdaje się, że 
także Tales nawiązał do wypowiedzi Muzajosa „Z jednego wszystko powstaje i w tym 
samym   się   pogrąża   (resp.   ginie)”,   zadał   sobie   pytanie,   co   jest   owym   jednym,   i 
odpowiedział: jest nim woda.

Ze słów Arystotelesa wynika, że nauki Talesa nie cechuje ani powiedzenie, że 

„wszystko powstaje z wody”, ani nawet powiedzenie, że „wszystko jest wodą”, lecz 
dopiero koniunkcja ich obu: „wszystko  powstaje z wody i wszystko  jest wodą”. 
Tales wiedział, jak woda zmienia się w ciała stałe (lód, śnieg) i lotne (para), jak wiele 
przeróżnych   stworzeń   w   niej   żyje,   jak   wreszcie   powierzchnia   morza   pozostając 
niezmiennie jego powierzchnią wciąż faluje i razem z grą światła wciąż zmienia 
wygląd. Zjawisko  zmiennej w swych  barwach  i kształtach  powierzchni morskiej 
natchnęło Greków do wielu podań ludowych, wśród nich do podania o walce Tetydy 
z Peleusem: śmiertelny Peleus pochwycił boginię, która przemienia się w węża, lwa, 
panterę, drzewo,

76

background image

wodę i nawet w ogień, aby odstraszyć napastnika, kiedy jednak Peleus jej nie puszcza, 
powraca w końcu do swojej zwyczajnej postaci i godzi się być jego żoną. Podobnie 
przybiera w  Odysei  różne postacie (np. wody oraz ognia) „morski starzec”, Proteus 
(IV 417 n. ). Takie mity mogły wskazać Talesowi drogę do powyższej koniunkcji, ale 
jej   nie   uzasadniały.   Uzasadnić   mogło   ją   tylko   odpowiednio   urobione   pojęcie   o 
„naturze” wody.

Kluczowym pojęciem Talesa i jego następców było pojęcie natury (physis). Toteż 

nazywano ich „fizykami” lub „fizjologami”, a ich dzieła nosiły stereotypowy tytuł 
naturze.
 Wyraz physis pozostaje w ścisłym związku z wyrazem "phyesthai — róść” i 
oznacza pewnego rodzaju prawidło, które widnieje przede wszystkim w tym, że to, co 
„rośnie”, rośnie w raz na zawsze określony taki a taki, sobie właściwy sposób, że w 
ogóle powstaje, rośnie i ginie w sposób sobie przyrodzony. To, co rośnie, doznaje 
zmiany   i   równocześnie   pozostaje   sobą   (np.   nasienie   i   rosnące   z   niego   drzewo). 
Wyrazy 

 

 arche

 

  i

   genesis są często synonimami wyrazu physis (podobnie jak czasownik 

gignesthai — czasownika phyesthai). Tzw. teoria fizyczna (physike theoria) była nauką 
o   tych   rzeczach,   które   zawierają   w   sobie   pryncypium   ruchu   i   spoczynku   —   w 
przeciwieństwie   do   rzeczy   wytworzonych   przez   ludzi.   W   ogóle   przedsokratycy 
rozumieli przez wyraz physis byt istotny, pojęty jako wewnętrzna przyczyna wyglądu 
(i ruchu) całego świata oraz jego wszystkich poszczególnych części podpadających 
pod zmysły.

Tales miał „... pierwszy rozprawiać o naturze” (frg. A 1). O naturze czego? Zapewne 

—   wody.   Według   niego   woda   posiadała   inicjatywę   swoich   doraźnych   „przemian” 
podobnie jak mityczna Tetyda w walce z Peleusem, ale są dwie ważne różnice: 1. Tetyda 
przybiera różne postacie, aby się wyrwać Peleusowi, podczas gdy woda przybiera je bez 
żadnej zewnętrznej przyczyny, lecz sama z siebie, 2. Tetyda zmienia się w projekcji 
przeszłość — przyszłość i zawsze cała, podczas gdy woda dzieli się niejako na części i 
wytwarza równocześnie rzeczy różne, które z niej powstają obok siebie i z których się 
składa całość świata. Tales pojmuje wodę jako pryncypium ruchu, ciepła i życia, innymi  
słowy: widzi w niej to, co Grecy nazywali duszą. Rozmaitość rzeczy powstających z 
wody jest bardzo duża, ale jest skończona, bo ją określa i ustala zawsze jedna i ta sama  
natura wody. Przypomina się orficka idea o związku wielości z jednością (p. rozdz. I): 
pierwszej   odpowiada   wielość   poszczególnych   rzeczy-części   zmysłowego   świata,   a 
drugiej jedność wody jako takiej. Kto mówi, że „wszystkie rzeczy powstają z wody i są 
wodą”, ten je wprawdzie odróżnia od wody, ale ich od niej nie oddziela, lecz raczej z nią  
łączy: dusza wody jest równocześnie duszą zmysłowego świata i przenikając wszystkie 
jego rzeczy-części jednoczy go z wodą jako taką węzłem wspólnej całości (frg. A 1, 23). 
Wierzenia orfickie przypominają się znowu. Arystoteles poważał Talesa. Okoliczność, że 
użył   późniejszych   terminów,   nie   osłabia   jego   świadectwa,   bo   wskazuje,   że   chciał 
przedstawić „koniunkcję” Talesa w sposób możliwie jasny i dokładny: stosunek rzeczy 
powstających z wody do niej samej odpowiada stosunkowi zmiennych atrybutów (resp. 
własności) do niezmiennej substan- cji-substratu. Wyjaśnienie to rozluźnia wprawdzie 
opisaną koncepcję Talesa, gdyż związek substancji z atrybutami nie jest tak ścisły, jak 
związek wody ze

77

background image

światem, ale na ogół wydaje się trafne. Można dodać, że pojęcie natury było u pierwszych 
fizyków   bardzo   szerokie   i   że   z   niego   zapewne   powstały   z   czasem   późniejsze   pojęcia 
substancji i atrybutów, formy i materii.

Zasadniczą   zasługą   Talesa   było   to,   że   skupił   uwagę   nie   na   powstaniu   i   dawnych  

dziejach  świata,  lecz na jego „teraźniejszości”  i że zerwał  z zakorzenionym zwyczajem 
tłumaczenia zjawisk przyrody wolą wszechmocnych bogów. Jego stosunek do świata był 
bezpośredni. Tales nie uznawał „cudów”. Ponieważ ostateczną przyczyną wszystkiego, co 
tylko się dzieje, jest „natura” wody, więc wszystkie wydarzenia na niebie i ziemi muszą  
mieć swoje „naturalne” przyczyny: nie Posejdon, lecz unosząca ziemię woda powoduje jej 
wstrząsy podobne do wstrząsów tratwy miotanej przez fale i nie bóstwo Nilu, lecz etezyjskie 
wiatry są przyczyną jego wylewów, gdyż mu nie pozwalają płynąć swobodnie do morza 
(frg. A 1, 12—16). Obydwa wyjaśnienia były błędne, ale Tales uważał je za prawdziwe i 
chętnie posługiwał się nimi w swojej walce z „wszechmocnymi bogami”, z czego jednak 
wcale nie wynika, żeby był „ateistą”: uznał wodę za wieczne pryncypium wszystkich rzeczy 
na   świecie   i   w   ogóle   całego   świata,   pryncypium   posiadające   duszę   i   w   ten   sposób 
wywyższał tak pojętą wodę ponad wszystkie (personalne) bóstwa czczone w Grecji. Dusza 
świata przebywa we wszystkich jego częściach ruchomych oraz nieruchomych i rozstrzyga o 
ich   doraźnych   „naturach”.   Tales   odczuwał   jej   majestat,   jak   wskazują   jego   wypowiedzi 
przekazane przez Arystotelesa: „... Tales mniemał, że wszystkie  rzeczy są pełne bogów 
(resp. dajmonów)” i „... Tales mówił, że kamień (magnezyjski) ma duszę, ponieważ porusza 
żelazo” (frg. A 22; por. frg. A 1, 23). Tales miał, o ile można sądzić, poważne zastrzeżenia  
co do oficjalnych  bogów, ale nie wątpił, że światem  rządzi jakaś nadludzka potęga, co 
stanowi bodaj pierwszy warunek wszelkiej „religijności”. Podobnie myślał w niedługi czas 
później Ksenofanes: z jednej strony szydził z ant- ropomorficznych bogów greckich, a z 
drugiej głosił, że całym światem kieruje jedno, ludziom nie znane i zgoła od nich różne  
bóstwo najwyższe (frg. B 10—16, 23-26).

W   koncepcji   Talesa   tkwiła   trudność,   którą   może   najłatwiej   będzie   nam   sobie 

uprzytomnić, jeżeli wodę pojętą jako pryncypium wszystkich  rzeczy porównamy po raz 
trzeci   z   Tetydą:   podpadająca   pod   zmysły   postać   wody   była   zasadniczą   postacią   wody 
pryncypialnej,   podobnie   jak   podpadająca   pod   zmysły   postać   bogini   Tetydy,   ale   kiedy 
zasadnicza postać Tetydy  nie mogła występować  równocześnie z jej innymi  (wtórnymi) 
postaciami, to zasadnicza postać wody jawiła się obok jej wtórnych postaci na równi. Jeżeli  
z   wody   powstawały   wszystkie   rzeczy   fenomenalne,   to   powstawała   z   niej   również 
„fenomenalna woda”. W takim jednak razie muszą być dwie różne „wody”: 1. ta, która 
powstała, i 2. ta, z której ona powstała. W koncepcji Talesa jednoczy je wszechmocna, 
wspólna dusza wody-pryncypium i świata (p. w. ). Wszechmoc tej duszy ma tłumaczyć, że 
na świecie obok zasadniczej postaci wody występuje także mnóstwo jej postaci wtórnych, a 
przecież jej zasadnicza postać nie może współistnieć z nimi wszystkimi na równi. Zdaje się, 
że Anaksymander dostrzegł te niedociągnięcia i w swojej teorii o ostatecznej rzeczywistości 
postarał się ich uniknąć.

78

background image

Anaksymander  (Anaksimandros), syn Praksjadesa, był podobnie jak Tales wybitnym 

obywatelem Miletu. Według tradycji starożytnej brał czynny udział w życiu politycznym, 
prowadził   kolonię   milezyjską   do   Apollonii   nad   Morzem   Czarnym   i   podróżował, 
prawdopodobnie jako poseł, do Sparty (frg. A 1, 3, 5 a,
28). Posiadał nadto przygotowanie matematyczne i badał zjawiska na niebie
i ziemi. Zachowała się wiarygodna wiadomość, że Anaksymander liczył w 547/546 r. p. 
n. e. lat sześćdziesiąt cztery i że wkrótce potem umarł.

Anaksymander   opracował   pierwszą   (grecką)   mapę   ziemi   i   morza,   którą   później 

ulepszył  i uzupełnił opisem Hekatajos  z Miletu  (frg.  A 1, 6). Obydwie  mapy  należy 
wyobrazić sobie na podobieństwo tablicy spiżowej, jaką Arys- tagoras, „tyran'’ Miletu, 
pokazywał  w Sparcie królowi Kleomenesowi, aby go pozyskać dla sprawy powstania 
jońskiego, i na jakiej była wyryta według słów Herodota „cała ziemia, całe morze oraz 
wszystkie rzeki” (V 49; por. IV 36).

Nasuwa   się   pytanie,   w   jaki   sposób   Hekatajos   i   —   w   wyższym   jeszcze   stopniu   — 

Anaksymander uzupełniali swoją wiedzę „empiryczną”, bo nie mogli znać ani z własnego, 
ani z cudzego doświadczenia „całej ziemi, całego morza oraz wszystkich rzek”, na przykład 
górnego  biegu i źródeł Nilu, choć je z pewnością  przedstawili na swoich  mapach.  Otóż 
Herodot powołuje się właśnie w przypadku Nilu na metodę „wnioskowania (tekmairesthai)”
czyli   wyobrażania   sobie   rzeczy   nie   znanych   z   doświadczenia   za   pomocą   rzeczy   z 
doświadczenia  znanych, i twierdzi, że (nieznane) źródła Nilu znajdują się tak daleko  na 
zachód  w Afryce,  jak daleko  na zachód  w Europie znajdują się (znane) źródła Dunaju, 
innymi słowy — że obydwie rzeki płyną po przeciwnych  stronach Morza Śródziemnego 
analogicznie   do   siebie   (II   33   n.   ).   Twierdzenie   Herodota   możemy   śmiało   przypisać 
Hekatajosowi i — wraz z całą metodą
— Anaksymandrowi. Rzuca ono światło na sposób, w jaki powstała pierwsza „całkowita 
mapa ziemi i morza” (frg. A 1): Anaksymander nie mógłby jej wykonać, gdyby w znanych z  
doświadczenia   zjawiskach   ziemskich   nie   dopatrywał   się   jakby   obrazu   zjawisk   z 
doświadczenia   nie   znanych,   gdyby   się   nie   oparł   praktycznie   na   zasadzie   analogii   i   nie 
stosował   metody,   którą   później   nazwano   „znakowaniem   z   rzeczy   jawnych   na   rzeczy 
niejawne do czasu”.

Podobnie   postępował   Anaksymander   w   dziedzinie   zjawisk   niebieskich.   Zbudował 

pierwsze  „planetarium   (sphaira)”  łub   —   mówiąc   ściślej  —   pierwszy   model   świata

2

.   W 

środku umieścił ziemię podobną do mocno spłaszczonej kuli czy też wypukłego po bokach 
walca,   którego   „szerokość”   była   trzykrotnie   większa   od   „wysokości”.   Na   północnej 
powierzchni ziemi miała się znajdować woda morska jako „reszta wody pierwotnej”. Ziemia 
nie pływa na wodzie, lecz „buja” w powietrzu i „pozostaje w miejscu z powodu równego 
odstępu wszechrzeczy”. Znaczy to zapewne, że środek ziemi jest równocześnie środkiem 
nieba-świata,   tak   iż   ziemia   w   razie   zmiany   miejsca   musiałaby   wzbić   się   w   górę   we 
wszystkich   przeciwnych   kierunkach   równocześnie,   co   jest   niemożliwe:   ziemia   jest 
niewzruszonym dnem nieba-świata (frg. A 10 n., 26; por. Plat. Phaed. 108 e n. ).

2

Najsławniejsze w starożytności planetarium zbudował Archimedes. Planetarium to po 

zdobyciu Syrakuz miał przewieźć do Rzymu Marcellus i umieścić w świątyni Cnoty.

79

background image

Anaksymander otoczył ziemię trzema pierścieniami o przekroju  

równym  

pół szerokości 

ziemi, 

których mieścił się ogień i których opony 

tworzyło 

zgęszczone powietrze. Pierścienie te 

wznosiły się (w układzie koncentrycznym) tak ponad sobą, iż najniższy pierścień gwiazd

3

 liczył 

dziewięć   i   dziesięć,   wyższy   pierścień   księżyca   dziewiętnaście   i   dwadzieścia,   a   najwyższy 

wreszcie  

i najodleglejszy pierścień słońca dwadzieścia siedem  

i

 

dwadzieścia  

osiem  

jednostek 

wewnętrznej   i  zewnętrznej   średnicy,   przy   czym   jednostką   miary   była   szerokość   ziemi.   W 
najmniejszym   i   najbliższym   pierścieniu   gwiazd   znajdowały   się   liczne   otwory   i   to   były 
prawdopodobnie gwiazdy. Pierścienie księżyca i słońca posiadały po jednym tylko otworze, a 
mianowicie otwór-księżyc i otwór-słońce (ten ostami był równy ziemi). Kiedy otwory zostaną 
„zatkane”, następują zaćmienia księżyca i zaćmienia słońca (frg. A 10 n., 18 n., 21 n., 26). 
Przekazane wiadomości są skąpe i często niejasne, tak iż od długiego już czasu toczy się wśród 
uczonych   spór   nierozstrzygnięty   o   właściwy   sposób   ich   rozumienia.   Nasuwają   się   przede 
wszystkim dwa pytania: 1. jak mogli ludzie widzieć z ziemi księżyc i słońce, skoro je zasłaniał 
pierścień gwiazd, i 2. co 

się 

znajdowało na szczycie nieba-świata i tworzyło jego kulisty otok?

Model Anaksymandra przedstawiał budowę współczesnego mu świata podobnie jak mapa 

przedstawiała północną, tylko częściowo znaną Grekom powierzchnię ziemi zamieszkaną przez 
ludzi. Może Anaksymander pisał także
o przypuszczalnych   mieszkańcach   jej   południowej   powierzchni   i   nazywał   ich   ogólnie 
„antypodami”, ponieważ ich nogi były skierowane tak samo jak nogi Greków do środka ziemi, 
ale   doprowadzone   do   tego   środka   w   myśli   —   przeciwstawiały   się   niejako   w   nim   sobie 
wzajemnie. Nazwa „antypodów” występuje u pitagorejczyków i u Platona (Tim. 63 a). Model 
Anaksymandra służył mu zapewne za dowód słuszności jego nauki o budowie świata. Wymagał 
on jednak bliższych wyjaśnień i to było bodaj głównym powodem, że Anaksymander napisał 
pierwszą filozoficzną książkę grecką, w której opisał nie tylko sam

3

Pierścień gwiazd nastręcza trudności z dwóch głównie powodów: 1. ze względu na znany 

Anaksymandrowi   wygląd   nocnego   nieba   musiał   —   w   przeciwieństwie   do   obu   wyższych, 
obracających się pierścieni księżyca i słońca — pozostawać w spoczynku, 2. zasłaniał obydwa 
wyższe pierścienie. Niektórzy uczeni przypuszczają, że każda gwiazda miała własny pierścień o 
tej samej średnicy wewnętrznej i zewnętrznej (9—10), co jednak wydaje się bardzo wątpliwe. 
Pewne trudności nastręcza także pierścień księżyca. Zachowała się wiadomość, że jego średnica 
liczyła dziewiętnaście jednostek, czyli „szerokości ziemi” (frg. A 22). Średnicę tę uważa się 
zazwyczaj   za   zewnętrzną   i   dlatego   twierdzi,   że   wewnętrzna   średnica   liczyła—jednostek 
osiemnaście. Wewnętrzne średnice najniższego i najwyższego pierścienia wyrażały się jednak w 
liczbach   nieparzystych   (9,   27),   a   średnice   zewnętrzne   w   liczbach   parzystych   (10,   28),   co 
wskazuje, że liczba 19 była liczbą wewnętrznej średnicy księżycowego pierścienia, a liczbą jego 
zewnętrznej średnicy — liczba 20. Staje się to oczywiste, jeżeli zważymy na to, że wewnętrzną 
średnicę mogą wyznaczać tylko liczby nieparzyste, a średnicę zewnętrzną tylko liczby parzyste: 
na wewnętrzną średnicę składają się dwie równe sumy jednostek po bokach ziemi i ona sama w 
środku (4+1+4=9, 9+1+9=19, 13+1+13=27), a średnica zewnętrzna jest zawsze
o jednostkę dłuższa od średnicy wewnętrznej, ponieważ przekrój każdego pierścienia był równy 
pół szerokości ziemi (1/2+9+ 1/2=10, 1/2+ 19+1/2=20, 1/2+27+ 1/2=28).

80

background image

model, ale także powstanie i najdawniejsze dzieje świata. Zdaje się, że wspominał w niej 
także   o   sobie   i   że   tak   należy   tłumaczyć   przekazaną   przez   Apoilodora   wiadomość   o 
sześćdziesięciu  czterech  latach Anaksymandra  w 547/546 r. p. n. e. (frg.  A 1). Więc 
pierwsza   filozoficzna   i   prozaiczna   książka   grecka   ukazała   się   według   wszelkiego 
prawdopodobieństwa w tym mniej więcej czasie, kiedy Persowie zdobyli miasto Sardes, 
stolicę lidyjskiego państwa (546 r. p. n. e. ).

Model świata dotyczył rzeczy podpadających pod zmysły, ale nie dających się zbadać 

dokładnie. Anaksymander  wnioskował  o nich na podstawie  analogii do znanych  sobie 
faktów   i   na   podstawie   przekonania,   że   świat   musi   być   zbudowany   symetrycznie.  
książce poszedł dalej: uczył o nie podpadającym pod zmysły-pryncypium całego świata, 
czyli  o  rzeczy  „niejawnej  z natury”,  i nią tłumaczył  wszystkie  „rzeczy  jawne”.  Więc 
stosował  praktycznie już obydwa  sposoby „znakowania  o rzeczach  niejawnych  (mian. 
niejawnych do czasu  i niejawnych z natury)”, które zostało teoretycznie sformułowane 
dopiero   w   czasach   daleko   późniejszych.   Przekazane   wiadomości   o   pryncypium   Ana­
ksymandra są jeszcze trudniejsze do wyjaśnienia niż wiadomości o jego „planetarium”.

Jedyny  fragment  pierwszej  filozoficznej  książki  greckiej  zachował  się w następującej 

wypowiedzi Simplikiosa, jednego z ostatnich filozofów ateńskich w VI w. p. n. e.: „... Z tych, 
którzy mówią, że pierwiastek jest jeden i ruchliwy i bezkresny* rzekł Anaksymander..., że 
pryncypium   oraz   pierwiastkiem   rzeczy   istniejących   jest   bezkresne,   wprowadziwszy   jako 
pierwszy tę nazwę pryncypium. Powiada dalej, że nie jest to ani woda, ani żaden inny z tzw. 
pierwiastków, tylko jakaś różna od nich natura bezkresna, z której powstają wszystkie nieba i 
wewnątrz nich światy, a — «z jakich rzeczy powstają rzeczy istniejące, na te muszą także 
zginąć,   albowiem   wywzajemniają   się   sobie   kolejno   karą   i   pomstą   za   niesprawiedliwość 
zgodnie z zarządzeniem czasu». Tak to on mówi raczej poetyckimi słowami. I jest rzeczą 
jasną, że widząc wzajemną przemianę czterech pierwiastków, nie uważał za rzecz właściwą 
czynić jednego z nich substratem, tylko coś innego poza nimi. Tłumaczy zaś on powstawanie 
nie tym, że pierwiastek się zmienia, lecz tym, że za sprawą wiecznego ruchu oddzielają się 
przeciwieństwa. Toteż Arystoteles zestawił go z Anaksagorasem i jego szkołą” {Phys. 24, 13 
n. ).

Anaksymander   poprawia   Talesa:   podpadająca   pod   zmysły,   a   więc   przestrzennie 

ograniczona woda nie może stanowić pryncypium wszystkich rzeczy na świecie, bo wtedy z 
jednej strony pochłonęłaby jako silniejsza rzeczy sobie wrogie, na przykład ogień, a z drugiej 
byłoby jej znowu za mało, tak że „powstawanie” musiałoby z czasem ustać (frg. A 14-17). 
Pryncypium musi być „bezkresne”. Ale co to znaczy? Sam wyraz wydaje się pusty. Treści 
nabiera dopiero wtedy, kiedy sobie uświadomimy, że przeciwieństwem wyrazu „apeiron — 
bezkresne”   jest   wyraz  „pepęrasmenon   —  określone   (skończone)”.   Otóż   „określone” 
przestrzennie,   jakościowo   i   czasowo   są   wszystkie   rzeczy   podpadające   pod   zmysły. 
Anaksymander  rozróżnia  je  zasadniczo  od  ich   bezkresnego,  czyli  nie podpadającego  pod 
zmysły pryncypium: nie ma ono ani początku, ani końca, jest niezmienne, niezniszczalne i 
nieśmiertelne, czyli

6

81

background image

oskie,   posiada   świadomość   i   wszechwiedzę,   „wszystko   otacza   i   wszystkim   steruje. 
Anaksymander   wyobrażał   sobie   owo   „bezkresne”   jako   arcysubtelne   ciało   i   czcił   jego 
boskość nie mniej szczerze, niż Tales czcił boskość „wody” , Przechodzimy do zagadnienia, 
jak   Anaksymander   tłumaczył   powstanie     zmysłowego   świata.   Według   przekazanych 
wiadomości uczył, że światów które powstają i giną, jest nieskończenie wiele (apeiroi to 
plethei ouranoi, resp. kosmoi).
 Wśród uczonych toczy się spór, czy przez nieskończoną ilość 
światów   należy   rozumieć   ilość   światów   1.   istniejących   równocześnie,   czy   też   —   2, 
następujących po sobie (świat jest jeden, ale powtarza się nieskończoną ilość razy). Trzeba 
od razu zaznaczyć, że pierwsza i druga teza nie wykluczają się wzajemnie, lecz mogą być 
złączone, że taka właśnie jest starożytna tradycja i że ta tradycja wywodzi się od Teofrasta. 
Anaksymander twierdził, że pryncypium jest nie przemienne (ametableton). Świat powstaje 
z   „zarodni   gorąca   i   zimna   (gonimon   thermou   kai   psychrou)”,   która   „się   wydziela   z 
bezkresnego pryncypium oraz od niego „oddziela”. Dała ona prawdopodobnie początek tzw. 
prawodzie (proton hygrori). Z niej „wydzielił i oddzielił się znowu ogień.  Ogień otoczył na 
podobieństwo kory drzewnej pozostałe, ciekłe jądro świata,   które wskutek jego działania 
rozdzieliło   się   na   powietrze,   wodę   i   ziemię.     Powietrze   rozerwało   ognistą   powłokę   i 
uwięziło ogień w opisanych już pierścieniach gwiazd, księżyca i słońca, po czym w ciągu 
walki   wrogich   sobie   żywiołów,   głównie   ognia   i   wody,   zróżnicowały   się   ostatecznie 
wszystkie.  poszczególne rzeczy-części świata. Ogniste pierścienie wydzielają gorąco, które 
pochłaniają powietrze, woda i ziemia, i ze swojej znowu strony chłoną powietrze i wodę  
wraz z wszelakimi wydzielinami ziemi. Dzięki tej wymianie wzajemnej (wewnątrz świata) 
powstają tzw. żywiny. Anaksymander uczył, że wszelkie żywe stworzenia zrodziły się z 
pierwotnej   wody   (i   mułu)   wystawianej     na   działanie   słońca,   że   wszystkie   były   zrazu 
„rybami” i dopiero później, kiedy się wyłoniła sucha ziemia, zrzuciły pancerze z łusek i 
przystosowały się do nowych warunków życia na lądzie. „Rybami” byli albo przynajmniej  
w rybich ciałach wyrośli również pierwsi ludzie, kobiety i mężczyźni, bo — jak rozumował 
Anaksymander — „... człowiek potrzebuje przez czas długi gotowe- go pokarmu i opieki 
macierzyńskiej”, tak iż w zaraniu swojego istnienia nie mógłby się utrzymać przy życiu o 
własnych siłach

4

. Anaksymander powoływał się na przykład tzw. rekinów gładkich (galeoi), 

które   ukrywały   przed   niebezpieczeństwem   swoje   potomstwo,   dopóki   nie   dorosło,   we 
własnych ciałach, i twierdził, że podobnie przechowali się także pierwsi ludzie w ciałach 
swoich ryb rodzicielskich. Duszę uważał za „powietrzną”, czyli sądził, że „żywiny”

4

W r. 1938 wyłowiono pierwszy, a w 1952 r. drugi okaz ryby z rodziny trzonopłet- wych, 

żyjących na świecie już wiele milionów lat ( Latimeria Chalumnae). Według ogólnie przyjętej 
hipotezy H. Klaatscha ryby te należy uważać za „pramatki” wszystkich wyższych kręgowców: 
ich   płetwy   dały  początek   pierwszym   odnóżom,   które   umożliwiły  faunie   morskiej   podbój 
stałego   lądu.   Na   podstawie   dziesięciu   zbadanych   okazów   została   opracowana   obszerna 
monografia (z atlasem): J. Millot, J. Anthony,  Anatomie de Latimeria Chalumnae,  t. I, Paris 
1958; por. L. Kuźnicki, A. Urbanek, Zasady nauki
o ewolucji,
 I, Warszawa 1967, s. 502 n.

82

background image

zrodziły się dopiero wtedy, kiedy część „prawody” oddzieliła się od niej w postaci powietrza 
(frg. A 10 n 2 7 ,  29 n. ).

Tales uważał prawdopodobnie świat zmysłowy za wieczny. Anaksymander myślał inaczej. 

Świat jest polem walki między przeciwieństwami, które się wydzieliły z pryncypium i oddzieliły 
od   siebie   z   wodą   i   ogniem   na   czele.   W   ciągu   tej   walki   powstają   i   giną   wszystkie   ciała  
fenomenalne.  „... Z  jakich rzeczy powstają — pisał Anaksymander—rzeczy istniejące, na te 
muszą   także   zginąć,   albowiem   wywzajemniają   się   sobie   kolejno   karą   i   pomstą   za   nie­
sprawiedliwość zgodnie z zarządzeniem czasu” (p. w. ). Idzie o sprawę pokarmu. Każda rzecz 
fenomenalna potrzebuje go koniecznie, bo bez niego ginie, niemniej jednak to, co się karmi 
czymś innym, dopuszcza się wobec niego niesprawiedliwości i je krzywdzi, gdyż się nim karmi  
kosztem jego istnienia. Dlatego „sprawiedliwy” czas zarządził, żeby rzeczy karmiące się innymi  
służyły   prędzej   czy   później   za   pokarm   także   tym   rzeczom   innym,   czyli   w   nich   ginęły. 
Wydzielone z pryncypium i oddzielone od siebie przeciwieństwa pozostają we wrogim stosunku 
do   siebie.  Woda  i  ogień  „pożerają  się”   na  przykład  wzajemnie.  Z początku  woda  odniosła 
zwycięstwo i uwięziła ogień w pierścieniach wydzielonego z siebie powietrza. Lecz ogień działa 
dalej i działa coraz potężniej poprzez istniejące w tych pierścieniach otwory, szczególnie przez 
otwór słoneczny, wciąż chłonie wodę i coraz bardziej wysusza ziemię, tak iż z prawody, która 
pierwotnie otaczała ją całą, pozostały już tylko resztki w postaci wody morskiej. Anaksymander 
uczył o odwecie ognia, o jego ostatecznym zwycięstwie i o nieuchronnym końcu świata (frg. A 
10,   27).   Wzajemne   „pożeranie   się”   przeciwieństw   robi   takie   wrażenie,   jakby   dążyły   do 
„zjednoczenia”, które jednak w warunkach ich „światowego” istnienia nie było możliwe, lecz — 
urzeczywistniało się właśnie w warunkach ich istnienia „pryncypialnego”.

Skoro przeciwieństwa „wydzieliły się” z pryncypium, to w nim istniały. Anaksymander 

uczył, że przyczyną powstania światów jest wieczny ruch pryncypium (frg. A 9-12, 17; por. 
Simpl.  Phys.  41,   16   n.   ).   Nasuwa   się   pytanie,   jak   należy   ten   ruch   rozumieć.   Bezkresne 
pryncypium zajmuje całą możliwą do pomyślenia przestrzeń, tak iż nie ma miejsca, w któiym by 
mogło się poruszać, prócz tego, które samo zajmuje. Więc w razie ruchu musi wirować. Według 
tradycji starożytnej Anaksymander uczył o nieskończonej ilości równoczesnych światów. Więc 
w jego bezkresnym pryncypium istniało nieskończone mnóstwo ośrodków wirowania: wirowały 
skończone kuliste zasoby pryncypium,  tak  iż powstające  w nich i z nich  nieba-światy  były  
zewsząd otoczone przez jego nieskończoną resztę, która pozostawała w spoczynku. W ten sposób 
„wydzielały   się  (ekkrisis)  i   oddzielały   (apokrisis)”   nieba-światy   wraz   z   zawartymi   w   sobie 
przeciwieństwami  (enantiotetes).  Ośrodki  wirowania   znajdowały  się   w  równej   odległości  od 
siebie, albowiem Anaksymander twierdził, że „światy są równo odległe od siebie” (frg. A 17). 
Prawdopodobnie „wirujące” zasoby pryncypium były sobie równe, tak iż wszystkie światy i ich 
dzieje były jednakie.

Wirujące i skończone w sobie zasoby pryncypium posiadają te same przeciwieństwa co jego 

pozostająca w spoczynku i bezkresna reszta, ale

83

background image

posiadają je inaczej. Różnica polega na tym, że przeciwieństwa znajdują się wewnątrz wiru w 

zamkniętej, a zewnątrz niego — w otwartej przestrzeni- skutkiem wirowania powstaje „miejsce 
ograniczone”, gdzie może i poniekąd musi być naruszona doskonała równowaga przeciwieństw,  
podczas gdy zewnątrz wiru ta równowaga trwa wiecznie: przeciwieństwa nie są „określone” lecz 
„bezkresne”,  tak  iż się równoważą  i równocześnie neutralizują czy też przechodzą  w  siebie 
wzajemnie. Arystoteles nazywa pryncypium Anaksymandra „mieszaniną (meigma)”, ale nazywa 
je także —, jednem (hen)”, z którego „wydzielają się istniejące w nim przeciwieństwa” (frg. A 9). 
Pryncypium w spoczynku stanowi jedność: żadne z istniejących w nim przeciwieństw nie ma 
przewagi  nad  drugim,  żadne z  drugim nie walczy,  tak  iż ich  wielość  zanika  niejako  w  ich 
zgodzie.   Nieruchome   pryncypium   Anaksymandra   jest   ciągłe   i   niezmienne.   W   zamkniętym 
ośrodku wirowania  dzieje się  inaczej. Anaksymander wiedział, że podczas wirowania powstaje 
siła odśrodkowa, i bodaj nią tłumaczył „wydzielanie i oddzielanie się” przeciwieństw w zakresie 
zmysłowego  świata.  Zdaje  się, że tak należy rozumieć ważną wiadomość: , Anaksymander... 
mówił, że części są przemienne, całość zaś nieprzemienna” (frg. A 1): przeciwieństwa pojęte jako 
części wydzielone z pryncypium, więc gorące, zimne, suche, mokre itd., przemieniają się na 
siebie (sprawa „pokar- mu”), ale samo pryncypium nie przemienia się na nic, bo prócz niego nic 
nie istnieje: pryncypium jest zawsze to samo i w ruchu, i w spoczynku.

dziedzinie światów i w ogóle ciał fenomenalnych panuje nieustanna  walka o pokarm oraz 

to prawidło, że aby mogły powstać nowe ciała fenomenal-  ne — muszą zginąć dawne. Wszelkie 
narodziny są zbrodnią, gdyż ciała, które j się rodzą, nie mogą rodzić się inaczej niż wydzierając 
życiodajne tworzywo ciałom, które już istnieją i które wydarły je kiedyś tak samo swoim 
ówczesnym ofiarom. Każde ciało fenomenalne musi stać się tworzywem innego, luzującego je 
niejako w określonym czasie ciała fenomenalnego. „Nowe” ciała są z jednej j strony posłuszne 
nakazom władnego i sprawiedliwego czasu i „karzą” ciała ginące za ich winę narodzin kosztem ciał 
dawniejszych, a z drugiej znowu strony dopuszczają się tej samej winy wobec ciał przez siebie 
„karanych”, tak iż im również grozi nieuchronny odwet i śmierć w przyszłości. W opisanym jarzmie 
winy i kary pozostają także powstające i ginące światy. O niezmiennej kolejności ich dziejów 
stanowi władny i sprawiedliwy czas, symbol bezkres-  nego pryncypium, które „steruje” swoimi 
wszystkimi światotwórczymi wirami (frg. A 9, 15; p. w. ). „Czas” jest tylko tam, gdzie są światy. 
Tam, gdzie ich nie ma, czyli w pryncypium otaczającym światotwórcze wiry i nieruchomym 
— jest tylko zawsze jednaka „wieczność”.

Anaksymander uważał świat fenomenalny za śmiertelny. Nie wiemy, jak wyobrażał sobie jego 

koniec, ale to wydaje się pewne, że świat ginie po zwycięstwie ognia nad wodą i po całkowitym  
wysuszeniu ziemi (p. w. ).
,, Anaksymander — czytamy we fragmencie A 12 — powiada, że wieczny ruch jest starszym  
zaczątkiem  (arche)  od prawody i że  za jego  sprawą  jedne rzeczy  się rodzą,  inne zaś giną”. 
Wieczny   ruch   nie   może   ustać.   Więc   trzeba   przypuścić,   że   po   końcu   fenomenalnego   świata 
wirowanie trwało dalej, kiedy świata już nie było, że później powstawała znowu „zarodnia gorąca 
i zimna”

84

background image

i że z niej wyłaniał się z czasem taki sam jak poprzedni świat następny.
W   okresie   między   poprzednim   a   następnym   światem   skończony   zasób   pryncypium 
wirował, ale przeciwieństwa z jednej strony już przestały, a z drugiej jeszcze się nie 
zaczęły z niego wydzielać i walczyć z sobą w postaci podpadającej pod zmysły. Świat 
fenomenalny powstaje ze skończonego zasobu pryncypium i w nim ginie zgodnie z 
wypowiedzią Anaksymandra: „... Z jakich rzeczy powstają rzeczy istniejące, na te muszą 
także   zginąć...   zgodnie   z   zarządzeniem   czasu”   (p.   w.   ).   W   nieskończonej   ilości 
wiecznych   i   jednakich   ośrodków   wirowania   powstaje   i   ginie   kolejno   po   sobie 
nieskończone mnóstwo równo odległych od siebie i takich samych światów zmysłowych, 
które zewsząd  otacza i którymi zawsze  tak samo  „steruje” jedno boskie pryncypium 
bezkresne.

Wszechrzeczywistość  Anaksymandra  dzieli się jakby na dwie  części.  Jedną stanowi 

nieskończone mnóstwo poszczególnych światów (wielość), a drugą również nieskończony 
ogrom otaczającego każdy z nich i nieruchomego pryncypium (jedność). Część druga, którą 
cechuje wyrównanie przeciwieństw, nie podpada pod zmysły w przeciwieństwie do części 
pierwszej,   lecz   daje   się   tylko   pomyśleć.   Pod   zmysły   podpadają   tylko   jednostronne 
„przewagi” czy też „nadmiary” walczących z sobą przeciwieństw. Część druga ma charakter 
ostatecznej i suwerennej rzeczywistości, a część pierwsza -trzeczywistości całkowicie od niej 
zależnej. Ludzie (i bogowie) wchodzą w skład pierwszej części. Wszystkie ich uczynki są 
ustalone   raz   na   zawsze   i   powtarzają   się   nieskończoną   ilość   razy   bez   zmiany.   Wszelką 
inicjatywę   posiada   tylko  i   jedynie  pryncypium   jako  takie.   Zdaje   się,   że   Anaksymander 
konstruował wszechświat, podobnie jak konstruował omówiony poprzednio model świata, a 
mianowicie w tym przekonaniu, że wszechświat musi być symetryczny. Podstawę stanowiła 
idea równości: nieskończony jest ogrom nieruchomego pryncypium i nieskończona jest w 
nim   również   ilość   światotwórczych   wirów,   wszystkie   wiry   oraz   światy   znajdują   się   w 
równych odstępach od siebie i wszystkie wreszcie nie tylko powtarzają się zawsze tak samo, 
ale   w   każdej   poszczególnej   chwili   są   także   jednakie.   „Wyrównanie”   panuje   nawet   w 
dziedzinie etyki, a mianowicie jako „sprawiedliwość” czasu, który nie dopuszcza, żeby kara 
była   większa   albo   mniejsza   od   winy   (frg.   A   9;   p.   w.   ).   Ta   „symetryczność”   nadaje 
konstrukcji Anaksymandra piętno archaiczne.

Mechanistyczny  determinizm  filozofa  budził  zrozumiałe  zastrzeżenia  ze względu   na 

skrajny   pesymizm:   człowiek   jest   raz   na   zawsze   skazany   na   „zbrodniczy”   żywot   w 
nieustannej walce o „pokarm” i sam pada jej ofiarą, na czym dla niego wszystko się kończy; 
rządząca światem sprawiedliwość wcale nie zapobiega winie człowieka, lecz przeciwnie, 
wprost   mu   ją   narzuca,   aby   —ją   wciąż   wyrównywać   nieuchronną   karą   i   pomstą. 
Anaksymander był, o ile można sądzić, entuzjastą wiedzy o ostatecznej rzeczywistości i 
wierzył, że odkrył jej tajemnicę. To odkrycie go uszczęśliwiło, tak iż się pogodził z wieczną 
niedolą człowieka, zwłaszcza że głęboko odczuwał jego nicość w porównaniu z wszechmocą 
bóstwa-pryncypium. Wrodzona człowiekowi potrzeba wiedzy o ostatecznej rzeczywistości 
jest   dzisiaj   tak   samo   aktualna   jak   w   czasach   Anaksymandra.   W   dzisiejszej   kosmologii 
walczą z sobą dwie teorie:

85

background image

ma początku w czasie, lecz zawsze „się rozprzestrzenia",

  wciąż powstaje nowa materia i wypełnia przestrzeń opuszczoną pizez tzw. 

galaktyki  w ich  „odśrodkowej  ucieczce”  i 2. materia  stanowiła  pierwotnie zwartą 
całość, ale przed dziesięciu  mniej więcej miliardami  lat nastąpił w niej wybuch i 
spowodował powstanie obecnego wszechświata Druga teoria rozporządza silniejszymi 
argumentami niż pierwsza.

Wróćmy   jeszcze   na   chwilę   do   sprawy   nieskończonej   ilości   równoczesnych 

światów   u   Anaksymandra.   Wielu   uczonych   twierdzi,   że   Anaksymander   mógł   co 
najwyżej   pisać   o   jednym   świecie,   który   się   powtarza   nieskończoną   ilość   razy, 
ponieważ  o nieskończonej ilości równoczesnych  światów uczyli  dopiero atomiści; 
wprawdzie   przekazane   wiadomości   o   nieskończonym   mnóstwie   równoczesnych 
światów Anaksymandra pochodzą od Teofrasta, ale Teofrast albo wyraził się niejasno, 
kiedy go porównywał z atomistami, albo też pod ich wpływem przypisał mu mylnie 
ich naukę. Argumentacja ta wydaje się słaba z wielu powodów. I tak, Teofrast znał 
książkę Anaksymandra, skoro pisał o jego nauce, i wiedział
o zasadniczych różnicach między jego poglądami a poglądami atomistów. Chodziło 
tylko o ten fakt, że dawny filozof milezyjski i atomiści uczyli o nieskończonym j 
mnóstwie współczesnych światów. Trudno przypuścić, że Teofrast, historyk filozofii 
greckiej, podał mylną wiadomość i że ta wiadomość uchodziła za prawdziwą aż do 
końca   starożytności.   Na   nieskończoną   ilość   równoczesnych   światów   w   systemie 
Anaksymandra wskazuje dalej jego argument, że pryncypium musi być „bezkresne”, 
gdyż w przeciwnym razie „powstawanie” musiałoby z czasem ustać (frg. A 14 n. —na 
wieczne   powtarzanie   się   jednego   świata   wystarcza   skończone   pryncypium).   Na 
pomysł   nieskończonego   mnóstwa   równoczesnych   światów   mogła   wreszcie 
naprowadzić Anaksymandra idea orfików o związku  wielości z jednością i przede 
wszystkim  ich   kilkakrotnie   już   wspomniana   wypowiedź,  że   „z   jednego   wszystko 
powstaje i w tym samym się pogrąża”: Anaksymander ją rozszerzył i uczył, że "z  
jednego   bezkresnego   pryncypium   powstaje   nieskończona   wielość   poszczególnych 
światów i w nim również ginie”. Można dodać, że boskie pryncypium  Anaksymandra 
„steruje” wszystkimi światami za pośrednictwem posłusznego sobie czasu, podobnie 
jak Mojra rządzi światem Homera za pomocą posłusznych sobie umysłów oraz serc 
boskich  i ludzkich  (p. rozdz. I). Wydaje  się rzeczą prawie  pewną, że przekazane 
wiadomości o nieskończonym mnóstwie równoczesnych światów Anaksymandra są 
wiarygodne.

Trzeci z kolei filozof milezyjski, Anaksymenes (Anaksimenes), syn Euryst- ratosa, 

umarł według (niepewnej) tradycji starożytnej w sześćdziesiątej trzeciej olimpiadzie 
(528/525   p.   n.   e.   )   i   był   prawdopodobnie   o   jakieś   dwadzieścia   lat   młodszy   od 
Anaksymandra.   Swoje   poglądy   wyłożył   w   książce   „napisanej   prostą   i 
bezpretensjonalną jońszczyzną”  (frg.  A 1 ) .   Teofrast miał  mu  poświęcić  specjalny 
traktat (Diog. Laert. V 42).

Anaksymenes   wyobrażał   sobie   świat   fenomenalny   inaczej   niż  Anaksymander. 

Odrzucił   pierścienie   księżyca   i   słońca,   a   pierścień   gwiazd   zastąpił   „krystaliczną 
(krystalloeides)” kopułą nieba, która stanowiła kres świata jako takiego i w którą były 
„wbite jak gwoździe” gwiazdy stałe (frg. A 13 n. ). Gwiazdy niestałe, więc słońce, 
księżyc   i   „planety”,   unosiły   się   samodzielnie   w   powietrzu   i   krążyły   nad   ziemią 
horyzontalnie na podobieństwo „młyńskiego kamienia”

background image

lub „czapki na głowie człowieka” (frg. A 7, 12). Do „swobodnych” ciał niebieskich 
należały oprócz jasnych  i widocznych  planet także ciała ciemne i niewidoczne, 
którymi   Anaksymenes   tłumaczył   zaćmienia   słońca   i   księżyca.   Pierwsze   miały 
naturę ognia, a drugie naturę ziemi. Wszystkie ciała niebieskie posiadały kształt 
płaski (podobny do liści) i dlatego mogły utrzymać się w powietrzu. Taki kształt 
miała   również   pozostająca   w   spoczynku   ziemia.   Pomimo   płaskiego   kształtu 
musiała jednak mieć znaczną grubość, ponieważ Anaksymenes uczył, że skutkiem 
długiej słoty i suszy tworzą się w ziemi głębokie wyrwy, tak iż nagle spadające, 
ogromne  masy   ziemi  powodują  jej  wstrząsy.  Na  ziemi  są  nadto  wysokie  góry 
(mian. na północy)  i one właśnie  zasłaniając słońce sprawiają,  iż po dziennym 
świetle nastaje mrok nocny (frg. A 7, 14).

„Półkulisty” świat Anaksymenesa pozostaje jako całość w ciągłym ruchu, czyli 

wiruje (podobnie jak  każdy z nieskończonego  mnóstwa  światów Anaksymandra), 
powstaje, rozwija się i ginie niezliczoną ilość razy zawsze tak samo (frg.  A 1 1 ) . 
Zachowała się tylko jedna wiadomość, że Anaksymenes uczył tak jak Anaksymander 
i atomiści o nieskończonej mnogości równoczesnych światów (Aet. II 1, 3). Wydaje 
się   rzeczą   możliwą,   że   Anaksymenes,   przyjąw-   szy   „bezkresne”   pryncypium 
powietrza   (p.   n.   ),   przyjął   teoretycznie   także   nieskończoną   ilość   równoczesnych 
światów we wszechświecie, ale praktycznie nie zajmował się bliżej zagadnieniem 
wszechświata, tylko uczył o tym jednym świecie, w którym sam przebywał i który 
znał   z   własnego  doświadczenia.   Wyjaśniał   przede   wszystkim   takie   zjawiska,   jak 
dzień i noc, zaćmienia słońca i księżyca, wichry, burze, grzmoty, błyskawice, tęcze 
itp.

Oprócz   wspomnianych   zjawisk   współczesnego   sobie   świata   tłumaczył 

Anaksymenes  jeszcze  jego  powstanie.  Najpierw była  ziemia,  która dała początek 
wodzie   i   żarowi   ognia   (wulkany)   i   z   której   oparów   wytworzyły   się   z   czasem 
wszystkie ciała niebieskie. Nawet słońce jest właściwie rozgrzaną ziemią (frg. A 6). 
Zdaje   się,   że   Anaksymenes   wyobrażał   sobie   świat-niebo   w   postaci   podobnej   do 
dzwonu, którego spód tworzyła ziemia. „... Anaksymenes, Anaksagoras i Demokryt 
mówią   —   czytamy   u   Arystotelesa   —   że   ziemia   pozostaje   w   spoczynku   dzięki 
swojemu płaskiemu kształtowi, albowiem nie «rozcina» powietrza, lecz je «nakrywa» 
pod sobą, jak to czynią w naszych oczach ciała mające kształt płaski. Przecież nie 
dają się one nawet wichrom łatwo porywać z powodu stawianego im oporu. Otóż 
dzięki swojej płaskości tak samo, powiadają, zachowuje się ziemia wobec powietrza 
pod sobą, a ono znowu nie mając dość miejsca, aby się usunąć, pozostaje za sprawą 
powietrza (mian. jego parcia) od dołu w nieruchomym skupieniu tak jak woda w 
klepsydrach” (frg. A 20)

5

. Powyższe słowa świadczą, że Anaksymenes umieścił

5

Klepsydrą (wodokradem) nazywali Grecy brzuchate naczynie, które miało wiele drobnych otworów 

na dnie i jeden niewielki otwór u góry. Naczynie to zanurzone w wodzie „kradło” ją, jeżeli górny otwór  
był otwarty. Potem zamykano otwór palcem i zabierano naczynie wraz ze „skradzioną” wodą. Woda nie  
wyciekała z powodu oporu ze strony „oddolnego” powietrza (por. Aristot.  Probl. 914 b 9 n. ). Zachowały 
się klepsydry, które pochodzą z VI w. p. n. e.

87

background image

niebo-swiat w pryncypium pozostającym w spoczynku, a więc podobnie jak Anaksymander, 
ale w przeciwieństwie do niego nadał „niebu” kształt nie kulisty,  lecz — półkulisty: przeciął 
niejako świat Anaksymandra na dwie części i zachował część górną wraz z północną częścią 
ziemi,   a   jej   część  południową   (wraz   z   „antypodami”?   )   i   dolną   część   świata   odrzucił. 
Anaksymenes nie mógł nadążyć za genialną intuicją Anaksymandra i uważając jego tezę o 
kulistej ziemi, która bez żadnego oparcia spoczywa w środku świata, za urojenie, zrobił ją jego 
spodem i oparł na nieruchomym powietrzu zewnętrznym. Górną część świata przedstawił, jak 
się   zdaje,   zgodnie   z   nauką   babilońską.   Podobnie   jak   świat   Anaksymandra   zmienił 
Anaksymenes także jego pryncypium.

„...   Anaksymenes   twierdził   —  czytamy  we  fragmencie   B   2   —   że  pryncypium  rzeczy 

istniejących jest powietrze (aer), z niego bowiem one wszystkie powstają i w nim znowu giną”. 
Pryncypium to było „bezkresne co do wielkości”, ale „określone co do jakości”, gdyż było 
właśnie powietrzem, i — pozostawało w „wiecznym ruchu” (frg. A 5—10). Z przytoczonych 
poprzednio słów Arystotelesa wynika, że nie mogło pozostawać w ruchu całe, lecz tylko w 
zasięgu   świata,   ponieważ   otaczające   go   powietrze   pozostawało   stale   w   spoczynku.   Więc 
pryncypium Anaksymenesa dzieliło się tak jak pryncypium Anaksymandra na dwie części: 
nieruchomą   i   ruchomą   (w   granicach   światotwórczego   wiru)

6

.   Powietrze   Anaksymenesa 

posiadało jednak jeszcze ruch drugi: mogło się zagęszczać  (pyknosis)  i rozrzedzać  (araiosis, 
manotes).
  W największym  zagęszczeniu  podpadało  pod zmysły  jako  kamienie i ziemia,  w 
największym   rozrzedzeniu   —jako   ogień,   a   na   pośrednich   stopniach   coraz   mniejszego 
zagęszczenia  — jako  woda, chmury i wiatry;  między stopniem wiatrów a stopniem ognia 
znajdował się stopień, na którym powietrze nie było ani zagęszczone, ani rozrzedzone, lecz 
„doskonale wyrównane   ( homalotatos)” i dlatego nie podpadało pod zmysły. W nieruchomej 
części pryncypium nie było i nie mogło być ani ziemi, ani ognia, ani żadnej w ogóle rzeczy  
fenomenalnej, gdyż tę część stanowiło „doskonale wyrównane”, czyli nie podpadające pod 
zmysły powietrze. Pryncypium Anaksymenesa jest tak jak pryncypium Anaksymandra „rzeczą 
niejawną z natury”.

Pierwszy  i drugi ruch  „powietrza”  odbywa  się tylko  w jego  skończonym  i wirującym 

ośrodku   światotwórczym,   przy   czym   wirowanie   (wirował   cały   „świat”,   a   razem   z   nim 
„nieruchoma” kopuła nieba i gwiazd stałych oraz „nieruchoma” ziemia), czyli ruch pierwszy, 
jest koniecznym warunkiem zagęszczania i rozrzedzania się powietrza, czyli jego  drugiego 
ruchu wewnątrz świata. Obydwa te ruchy pryncypium są naturalne i tak samo naturalny jest 
jego spoczynek. Pryncypium posiada inicjatywę obu ruchów, ale kiedy ruch pierw

6

Anstot.  De  caelo  295   a   7   n.  „...  Jeżeli  jest   jakiś   ruch   naturalny,   to   ruch,   a   także 

spoczynek nie będzie jedynie przymusowy, więc na przykład taki, iż jeżeli ziemia pozostaje 
teraz w spoczynku z musu, to i nagromadziła się w środku dlatego, że tam musiała dążyć z 
powodu wiru. Taki bowiem powód podają wszyscy ze względu na zjawiska, które zachodzą 
w wodzie i w powietrzu, bo tutaj rzeczy większe i cięższe zawsze dążą do środka wiru. 
Toteż wszyscy ci, którzy uczą o powstaniu nieba, głoszą, że ziemia skupiła się w środku”.

88

background image

szy może zachodzić bez drugiego (w okresach międzyświatowych; p. w. ), to drugi ruch nie 
może zachodzić bez pierwszego, innymi słowami: ażeby zagęszczać się i rozrzedzać, musi 
pryncypium wprawić się poprzednio w ruch wirowy. W światotwórczym wirze, jawią się” 
ziemia, woda, zagęszczone powietrze (chmury i wiatry) i w końcu ogień, a z nich powstają 
pozostałe   (organiczne)   ciała   fenomenalne.   Anaksymenes   rozróżnił   praktycznie   cztery 
żywioły, które podzielił jeszcze na zimno (1. ziemia, 2. woda oraz 3. reszta zagęszczonego 
powietrza)   i   gorąco   (ogień   —   „rozrzedzone   powietrze”).   Skala   gęstości   i   rzadkości 
powietrza była, o ile można sądzić, ustalona raz na zawsze i realizowała się w dziejach 
świata zawsze tak samo.

Anaksymenes   uważał   za   pryncypium   doskonale   wyrównane   powietrze,   które   było 

ciałem, jak świadczyły klepsydry (p. w. ), ale nie podpadało pod zmysły. W ten sposób 
zabezpieczył się przed zarzutem Anaksymandra, że żadne ciało fenomenalne nie może być 
pryncypium pozostałych  ciał fenomenalnych  (p. w. ). Zdaje się, że on i Anaksymander 
zdawali sobie sprawę, iż to, co pozostaje bez zmiany w ciągu przeobrażeń podpadających 
pod zmysły, nie może samo w sobie pod nie podpadać. Zwrócono uwagę (J. Bumet), że 
skoro Anaksymenes tłumaczy każdą rzecz fenomenalną jako przeobrażenie jednej i tylko 
jednej substancji, to tym  samym  zakłada, iż wszelkie  różnice fenomenalne (jakościowe) 
sprowadzają się ostatecznie do ilościowych różnic w owej substancji, czyli do tego, czy w 
danym obiekcie zmysłowym jest jej mniej, czy też więcej — niż w „doskonale wyrównanym 
powietrzu”. Anaksymenes utorował drogę do uzyskanych z czasem pojęć substancji, materii 
i   jakościowego   atrybutu,   a   także   do   tworzenia   definicji.   Zachowała   się   na   przykład 
wiadomość,   że   „nazywał   człowieka   powietrzem”   (frg.   A   22).   W   ogóle   monizm 
Anaksymenesa  był  bardziej   rzeczowy,   zwarty   i  przejrzysty   niż   monizm  Anaksymandra; 
monizm Anaksymandra cechuje koniunkcja: wszystko powstaje z bezkresnego (pryncypium) 
i wszystko jest bezkresem, a monizm Anaksymenesa — koniunkcja: wszystko powstaje z 
powietrza i wszystko jest powietrzem.

Anaksymenes dokonał doniosłego odkrycia, kiedy skojarzył większą

i mniejszą   „gęstość”   powietrza   z   jego   niższą   i   wyższą   temperaturą,   chociaż   samo 
skojarzenie opierało się na fałszywych domysłach i było błędnie sformułowane. Zauważył 
mianowicie, że przy „dmuchaniu”, które oziębia, zwężamy usta, a otwieramy je możliwie 
szeroko przy „chuchaniu”, które ogrzewa,
i wyobrażał   sobie,   że   w   pierwszym   przypadku   ściskamy   i   zgęszczamy,   a   w   drugim 
rozluźniamy i rozrzedzamy nasz „wydech” (frg. B 1). Błąd Anaksymenesa sprostowano już 
w starożytności: oziębia nie „wydech”, lecz zimne powietrze, które się znajduje przed ustami 
i które on wprawia w ruch. Anaksymenes myślał, że „gęstość” stanowi przyczynę zimna, a 
„rzadkość”
— gorąca. Był to błąd, bo jest wprost przeciwnie, ale błąd, jeżeli wolno tak powiedzieć, 
szczęśliwy,   gdyż   umożliwił   sprowadzenie   kwalitatywnych   różnic   do   różnic 
kwantytatywnych (p. w. ). Kwantytatywne różnice podpadają pod zmysły w postaci różnic 
kwalitatywnych, a ponieważ dają się obliczyć, więc kwalitatywne różnice są dopiero wtedy 
naukowo   poznane,   kiedy   ich   kwantytatywne   „racje”   zostaną   ujęte   w   karby   formuł 
matematycznych. Zasada ta

background image

stanowi  podstawę  dzisiejszej fizyki.  Anaksymenes  jej jeszcze  nie stosował,  ale zaczęli  ją 
stosować już pitagorejczycy. Można wątpić, czy Anaksymenes byłby sprowadził kwalitatywne 
różnice do różnic kwantytatywnych, gdyby zdawał sobie sprawę, że zimno i gorąco są nie 
skutkiem, lecz przyczyną gęstnienia
i rzednięcia   ciał   fenomenalnych.   Opisane  odkrycie   Anaksymenesa   świadczy,   że  człowiek 
dzięki intuicji może znaleźć „rzeczywistą prawdę” nawet wtedy, kiedy jest na błędnej drodze i 
kiedy — sam tej prawdy jeszcze nie rozumie. 

Anaksymenes  uczył  pierwszy,  o   ile  wiemy,  o   „atmosferycznym”  powietrzu,  uznał  je  za 

pryncypium wszystkiego, obdarzył inteligencją (noesis)  oraz zdolnością ruchu, czyli życiem, i 
nazwał Bogiem (frg. A 10). Według ogólnego przekonania Greków inteligencję wraz z inicjatywą  
ruchu posiadała dusza  ludzka. Zachowała się wiadomość pochodząca od Teofrasta: „... Jak dusza 
nasza, powiada (mian. Anaksymenes), będąc powietrzem, dzierży nas (mian. | nasze ciało) w 
karbach (żywego) skupienia, tak i cały świat obejmuje tchnienie  oraz powietrze

7

. O powietrzu i 

tchnieniu mówi się synonimicznie” (frg. B 2).  Zdaje się, że Anaksymenes mówił o nieruchomej  
części powietrza-pryncypium 
i o jego części ruchomej, czyli światotwórczym wirze (p. w. ): świat fenomenal- ny „obejmują” 
obydwie części pryncypium; Anaksymenes nazwał pierwszą po prostu powietrzem, a drugą 
tchnieniem (pneuma), to znaczy: powietrzem  w ruchu. „Doskonale wyrównane” powietrze 
znajduje się nie tylko zewnątrz,  ale także wewnątrz świata. Człowiek nim oddycha i to z 
zewnątrz przez niego wchłaniane powietrze stanowi jego duszę i przyczynę jego życia.

Zdaje się, że Anaksymenes przeprowadzał analogię między człowiekiem a światem: duszą 

świata jest „atmosferyczne” powietrze w jego wnętrzu i ono  stanowi źródło poszczególnych dusz 
ludzkich; cały świat otacza od zewnątrz  atmosferyczne powietrze w nieruchomej części 
pryncypium i z niej przenika do świata, podobnie jak atmosferyczne powietrze wewnątrz 
wirującego świata wnika do każdego żywego człowieka i go otacza od zewnątrz. Anaksymenes 
twierdził, że z powietrza powstaje wszystko, nawet bogowie (frg. A 7, 10). Prawdopodobnie mieli 
dusze i ciała tak jak ludzie, tylko że od nich doskona-  lsze, i byli — śmiertelni, bo wchodzili tak 
jak oni w skład śmiertelnego świata.
To „zrównanie” człowieka z bogiem było pociechą dla ludzi, a w jeszcze  wyższym stopniu była 
nią nauka, że cząstka arcyboskiego pryncypium przeby-  wa w każdym żywym człowieku jako 
jego dusza. W filozofii Anaksymenesa nie ma pesymizmu, który cechuje filozofię Anaksymandra. 
Jest w niej nato- miast nie mniejszy niż u Anaksymandra kult przyrody i entuzjazm żarliwego 
poszukiwacza prawdy o ostatecznej rzeczywistości.

Arystoteles uważał Talesa za „ojca” filozofii greckiej i — zdaje się

— słusznie, gdyż filozofia grecka zaczęła się wtedy, kiedy myślenie intuicyjne

Jest to pierwszy znany nam przykład przeprowadzonej analogii między organizmem 

człowieka a organizmem świata, innymi słowy, między tzw. mikrokosmosem a makro- 
kosmosem. O „mikrokosmosie” uczył pierwszy, o ile wiemy, Demokryt (frg. B 34; por. 
Anstot.  Phys.  252   b   24   n.   ).   Można   dodać,   że   Demokryt   wierzył,   jak   się   zdaje,   w 
śmiertelnych bogów (dajmonów) powietrznych, których uważał za mądrzejszych
i potężniejszych od ludzi (frg. B 30, 166, 175; por. Diog. Ap. frg. A 8, 19, B 4 n. ).

90

background image

i jego zdobycze podpadły pod intelektualną kontrolę dyskursywnego myślenia, a to 
spowodował   właśnie   Tales.   Przed   Talesem   wszelkie   zjawiska   natury   tłumaczono 
wszechmocą bogów (antropomorficznych), która służąc do wyjaśniania wszystkiego 
nie  wyjaśniała   naprawdę  niczego.   Tales   to  zrozumiał,  począł  tłumaczyć  zjawiska 
natury naturalnymi przyczynami i uznając intuicyj- ną zasadę, że „z jednego wszystko 
powstaje   i   w   tym   samym   się   pogrąża”,   wystąpił   z   twierdzeniem,   że   „wszystko 
powstaje z wody i wszystko jest wodą”. Anaksymander i Anaksymenes wstąpili w 
jego ślady.

Anaksymander   poprawił   Talesa:   zdał   sobie   sprawę,   że   to,   co   pozostaje   bez 

zmiany w ciągu przeobrażeń podpadających pod zmysły, nie może pod nie podpadać, 
i zamiast „wody” Talesa wprowadził niejawne „bezkresne pryncypium wszystkich 
rzeczy   jawnych”.   Anaksymander   uprawiał   praktycznie   „znakowanie   z   rzeczy 
jawnych na rzeczy niejawne do czasu tudzież na rzeczy niejawne z natury” i na tej 
podstawie oparł swoją wizję wszechświata, złożonego z nieskończonego ogromu jego 
nieruchomej   części   i   z   nieskończonej   ilości   wirujących   w   niej   światów 
fenomenalnych. Był nadto autorem pierwszej filozoficznej książki greckiej. Toteż nic 
dziwnego, że stał się z czasem głównym filozofem milezyjskim, a Tales — tylko jego 
nauczycielem: „... Są dwa początki filozofii" — pisze Diogenes Laertios —, joński i 
italski”,
i pierwszy łączy z imieniem Anaksymandra, a drugi z imieniem Pitagorasa (I 13).

Anaksymenes   przejął   w   zasadzie   ogólną   koncepcję   Anaksymandra,   ale   ją 

usprawnił   (nowe   pryncypium-powietrze)   i   wzbogacił   własnymi,   twórczymi 
pomysłami (drugi ruch pryncypium-powietrza i sprowadzenie kwalitatywnych, resp. 
fenomenalnych różnic do różnic kwantytatywnych), tak iż jego nauka oznacza duży 
postęp w porównaniu z nauką Anaksymandra. Anaksymenes uprawiał praktycznie tak 
jak Anaksymander „znakowanie z rzeczy jawnych na rzeczy niejawne do czasu i na 
rzeczy niejawne z natury”, a nadto wkraczał czasem na szlak eksperymentalny, na 
przykład wtedy, kiedy tłumaczył zjawisko błyskawic i powoływał się na błyski wody 
morskiej spowodowane uderzeniami wioseł (frg. A 17; por. „dmuchanie i chuchanie”, 
a także — „klepsydry”; p. w. ). W ogóle można powiedzieć, że we fragmentach 
Anaksymenesa   intelektualna   kontrola   intuicji   zaznacza   się   wyraźniej   niż   we 
fragmentach Anaksymandra (np. sprawa ziemi; p. w. ). O filozoficznej wartości nauki 
Anaksymenesa świadczy fakt, że wznowił ją po stu mniej więcej latach w Atenach 
wybitny lekarz i filozof, Diogenes z Apolonii.

Według tradycji starożytnej Anaksymander był uczniem Talesa, a Anaksymenes 

— uczniem Anaksymandra. Że tej tradycji nie należy rozumieć zbyt rygorystycznie, 
wskazują wiadomości o „uczniach Anaksymenesa”: Ana- ksagorasie i wspomnianym 
przed chwilą Diogenesie, którzy być nimi nie mogli ze względów chronologicznych. 
Najstarsze, prowadzone przez „scholarchów” szkoły filozoficzne powstały w Italii, 
więc   pitagorejczycy   i eleaci,  a  po   nich   dopiero   —  w   Grecji  macierzystej  szkoła 
atomistów   i   słynna   Akademia   Platona.   Zagadnienie   ostatecznej   rzeczywistości 
pasjonowało   zapewne   wielu   obywateli   w   Milecie,   ale   trudno   przypuścić,   żeby 
tworzyli   ściślejszą   grupę   pod   wodzą   najpierw   Talesa,   potem   Anaksymandra,   a 
wreszcie

91

background image

Anaksymenesa, ponieważ każdy z nich wprowadzał nie pryncypium, które wielbił jako wieczne 
bóstwo najwyższe —  i tym samym poniżał związanych śmiertelnym światem, a więc 
śmiertelnych (antropologicznych) bogów państw, wowych. Obywatele ci wiedzieli o sobie i 
dyskutowali na temat ostatecznej rzeczywistości, ale chyba nie tworzyli zwartej organizacji 
szkolnej: „filozofo- wali” raczej pojedynczo i prywatnie niż zbiorowo i publicznie.

Filozofowie milezyjscy zaczęli torować drogę do atomizmu. Podstawę stanowiła przyjęta 

przez nich idea orficka o związku wielości z jednością zasada „z jednego wszystko powstaje i w 
tym   samym   się   pogrąża".   Najważniej-   szej   „wypowiedzi-impulsu"   dostarczył   później 
Anaksymenes, głosząc, że powietrze rozrzedza się i zagęszcza. Na pytanie, jak się to dzieje, 
odpowiedzieli wyczerpująco dopiero atomiści, ale warto zapamiętać, że do „niedzialek”
zbliżał się poniekąd już Anaksymander, kiedy uczył o.............................wiatrach złożonych
z   najdrobniejszych   cząstek   powietrza"   (frg.   A   11.   24).   Obok  zagadnienia  ostatecznej 
rzeczywistości drugim kardynalnym problemem filozofii greckiej  był problem duszy ludzkiej, 
który pozostawał w ścisłym związku z etyką
i matematyką   w   nauce   Pitagorasa.   Trzej..   fizycy”   milezyjscy   i  Pitagoras   nie  tylko 
zapoczątkowali filozofię grecką, ale także wytyczyii zasadniczy  kierunek  jej dziejów    do 
końca starożytności.