background image

Romana Toruńczyk 

O Mietku Kniewskim, 

który poszedł 

w ślady swego brata... 

W 16 letniej historii KZMP odbyły się tylko dwa Zjazdy ' . 
Wśród  uczestników I Zjazdu był dwudziestoletni delegat z Warszawy, 

ślusarz z fabryki Gerlacha, Władysław Kniewski - „Hugo”. Dziś wiemy, że w 
ów dzień 17 marca 1922 r. miał on przed sobą jaszcze 3 lata, 5 miesięcy i 4 dni 
życia. 

'  Niewielkie fragmenty tego szkicu zostały opublikowane w książce R. Toruńczyk 
   pt. „ Z dziejów rewolucyjnej walki młodzieży w latach 1929-1933”. „Iskry” 1961. 

Jak spędził on ten zakończony salwą plutonu egzekucyjnego, czas? 
Kierował pracą organizacji zetemkowej na Woli jako sekretarz KD ZMK. 

Był w zarządzie Sekcji Młodzieży przy Związku Zawodowym Metalowców. 
Należał do kierowników Klubu Młodzieży Robotniczej przy ulicy Wolskiej 44. 
Był   członkiem   egzekutywy   Komitetu   Warszawskiego   Związku   Młodzieży 
Komunistycznej.   Pracował   w   Wydziale   Zawodowym   KW   i   później   w 
Centralnym   Wydziale   Zawodowym   tej   organizacji.   Należał   do   jej 
najaktywniejszych członków. 

W nocy na 11 marca 1923 r., w czasie rozklejania plakatów wzywających 

młodzież   do   walki   z   wyzyskiem   kapitalistycznym   i   militaryzmem,   został 
aresztowany   wraz   z   dwoma   towarzyszami   i   przyjaciółmi:   Henrykiem 
Rutkowskim i Włodzimierzem Zawadzkim. Udział trójki wybitnych działaczy 
w tej czynności nie bardzo się godził z wymogami konspiracji. Było w tym 
więcej fantazji i brawury aniżeli prawidłowości zasad organizacyjnych. 

Nie po raz pierwszy i nie ostatni w życiu Władek i Heniek wykonywali 

razem czynności organizacyjne. Sprawa w dniu 10.VII.1923 roku, na której 
otrzymali jednakowe wyroki po dwa lata więzienia, nie była też ostatnią z nimi 
rozprawą burżuazyjnego sądu. Obaj metalowcy, rówieśnicy – Władek urodził 
się w 1902 r., a Heniek w 1903 roku – sąsiedzi z tej samej kamienicy przy ulicy 
Bema, do końca już kroczyć będą razem w czołowych szeregach ZMK. Wyrok 
odsiadywali   w   więzieniu   mokotowskim,   a   ostatnie   półrocze   w   karnym 
więzieniu łomżyńskim, znanym ze stosowanych w nim szykan wobec więźniów 
politycznych.   Przeżyli   tam   niejedną   ciężką   chwilę.   W  czasie   ośmiodniowej 
głodówki,   w   listopadzie   1924   r.,   zginął   w   tym   więzieniu   ich   serdeczny 
przyjaciel   i   towarzysz,   „bezpartyjny”   (tzn.   nie   należący   do   organizacji) 
zetemkowiec warszawski, metalowiec, przywódca bezrobotnych w Warszawie - 

background image

Roman Grodzicki. 

Dnia 12 marca 1925 roku Władek ze współtowarzyszami sprawy sądowej 

wyszli na wolność. Nie na długo. 

Władysław Kniewski  

połowie marca, tj. zaledwie kilka dni po ich uwolnieniu, odbywa się 

konferencja warszawska ZMK. Kniewski, Rutkowski i Zawadzki zaproszeni 
zostali   na   to   zebranie.   Z   zadowoleniem   przyjęli   zaszczytną   propozycję 
uczestniczenia   w   charakterze   gości   w     tak   ważnej   „imprezie”.   W   tym 
całodziennym posiedzeniu uczestniczyło dwadzieścia kilka osób. Czyż można 
było   sobie   wyobrazić   milsze   spotkanie   z   wolnością?   Wśród   obecnych   był 
przedstawiciel partii – sekretarz KW KPP, wśród delegatów – wielu starych i 
dobrych przyjaciół. Konferencję prowadził sekretarz Komitetu Warszawskiego 

background image

ZMK – Tadeusz Daniszewski. 

Trzej   „goście”,   przysłuchując   się   sprawozdaniom,   dyskusji,   chłonęli 

wiadomości o sytuacji w szeregach partyjnych. I jak to zwykle w życiu bywa, o 
wielu   sprawach   dowiadują   się   z   poufnych   rozmów   z   towarzyszami.  W  ten 
sposób   doszła   do   nich   wiadomość   o   ohydnej   zdradzie   prowokatora 
Cechnowskiego. Są poruszeni do głębi, zwłaszcza Rutkowski, były praktykant 
tokarski w  fabryce „Parowóz”, ma osobliwe powody  zainteresowania się tą 
sprawą.   Znał   on   Cechnowskiego,   który   był   kiedyś   delegatem   w   tej   samej 
fabryce, Heniek widywał go niemal codziennie. 

Władek i Heniek rozmawiają z delegatem partii. Wszystko inne na tej 

ważnej konferencji schodzi dla nich na dalszy plan. Tak, oni pragną ten wyrok 
wykonać. Odtąd żyć będą już tylko tą sprawą. 

17   lipca   1925   r.   organa   śledcze   w   Warszawie   sporządziły   m.in. 

następujący dokument: 

Protokół badania oskarżonego. 

(…)   Sędzia   śledczy   XI   rewiru   m.   Warszawy   badał   w 

charakterze   oskarżonego   w   szpitalu   Dzieciątka   Jezus   w 

obecności   podprokuratora   M.   Skoczyńskiego   –   Władysława 
Kniewskiego, s. Władysławy i Józefa, 23 lat, Warszawa – Bema  

72   m.   34,   Polak,   bezwyznaniowiec,   urodzony   w   religii 
katolickiej,   wykształcenie   elementarne,   kawaler,   ślusarz. 

Władysław Kniewski udzielił następujących wyjaśnień: 

(…) Należę do partii komunistycznej od 1921 roku. Jakie 

funkcje   pełniłem   w   partii   nie   powiem.   W   dniu   dzisiejszym 
spotkałem   się   z   Henrykiem   Rutkowskim,   który   mieszka   w 

jednym domu ze mną (…) 

Odmawiam   odpowiedzi   na   pytanie,   kto   z   nas   pierwszy 

wystrzelił   (…)   Nie   chcę   powiedzieć,   skąd   ja   i   Rutkowski 
mieliśmy broń (…) 

Badanie   oskarżonego   nie   zostało   doprowadzone   do   końca,   co   autor 

dokumentu anonsuje w następujący sposób: 

Wobec stanu zdrowia z racji 

odniesionych   ran   [badać]   dalej   nie   można,   gdyż   stan  
Kniewskiego pogarsza się. Podpisać również z [tych samych] 
powodów nie może. 
Następują podpisy ' . 

'  Archiwum Zakładu Historii Partii. Teczka osobowa Hibnera, Kniewskiego, 
   Rutkowskiego nr 2260. 

background image

Henryk Rutkowski 

Po miesiącu obiegły Polskę następujące wiadomości prasowe:  

Kurier 

Warszawski z dnia 21 sierpnia 1925 r. pisał: 

W   dniu   21   sierpnia   1925   roku   wykonano   wyrok   na 

Władysławie   Hibnerze,   Władysławie   Kniewskim,   Henryku 
Rutkowskim. Po pożegnaniu z rodziną dziś [21 sierpnia 1925] 

o   godzinie   4   minut   15   skazańcy   wyszli   z   celi   i   wsiedli   do 
ambulansu wojskowego, który ich przewiózł na miejsce kaźni. 

Za ambulansem jechały samochody z przedstawicielami władz 
sądowych   i   policyjnych.   O   godzinie   4   minut   30   wszyscy 

zatrzymali   się   przed   drugą   bramą,   aby   resztę   drogi   przejść  
pieszo. 

background image

Władysław Hibner 

Agencja „Iskra” z dnia 23 sierpnia 1925 r.: 

S z c z e g ó ł y  r o z s t r z e l a n i a  k o m u n i s t ó w  -  
t e r r o r y s t ó w

(…)  Pierwszy   idzie   Rutkowski   '   ,   za   nim   prowadzeni   z  

wysiłkiem Hibner i Kniewski. Również i Rutkowski musi być 
podtrzymywany. 

Po przejściu wału przez mostek pochód zatrzymuje się u 

trzech świeżo ustawionych słupków. Wprost nich w niewielkiej 

odległości   otwiera   się   ciemne   wnętrze   głębokiego   dołu,   tuż 
przy murze Cytadeli. 

background image

Następuje ustawienie skazańców przy słupkach. Pierwszy 

z   lewa   staje   Hibner,   drugi   –   Rutkowski,   ostatni   na   prawo   –  
Kniewski. Prokurator czyta wyrok. 

(…)   Skazańcy   zdejmują   czapki-cyklistówki   i   kładą   je   na 

słupkach. 

Prokurator daje sygnał wykonania wyroku (…) Skazańcy 

prostują się odruchowo. 

Dowódca   oddziału   podnosi   szablę.   Skazańcy   zaczynają 

gorączkowo   wyrzucać   z  siebie  okrzyki  komunistyczne.  Błysk 

szabli, huk (…) 

'  Faktycznie pierwszy szedł Hibner za nim Rutkowski, który podtrzymywał ciężko 
   rannego Kniewskiego. Wszyscy byli ranni od kul policyjnych. 

Tyle o Władku. 
W domu pozostała matka ' i ośmioro rodzeństwa. Ojciec umarł w 1913 r., 

gdy Władek miał 11 lat, Mietek – 6 '', a najmłodszy Jerzyk niespełna 4. Kochała 
wszystkich   jednakowo,   lecz   tracąc   Władka   czuła,   jakby   to   on   był   jej 
najdroższym dzieckiem. Kiedyś w latach trzydziestych, gdy dojrzy, że mściwa 
ręka defensywy sięga po życie młodszego syna – Mietka, powie, że także on – 
najukochańszy, jak Władek. Tak było, ale wówczas w 1925 r. większego ciosu 
niż ten, który ją spotkał, nie była w stanie sobie wyobrazić. 

'  Władysława Kniewska zmarła dn. 24.XII.1944 r., w Ołtarzewie pod Warszawą. 
'' Mieczysław Kniewski - „Sergiusz”, „Władek” urodził się w 1908 r., w Warszawie.  

Mietek od najmłodszych lat szybko ogarniał swym umysłem wszystko, co 

rozgrywało   się   w   najbliższym   otoczeniu.   Był   to   „szczęściarz”   nie   lada,   bo 
mając   12   lat   dostał   się   do   pracy   w   fabryce,   także   u   „Gerlacha”.   Czuł   na 
własnych   plecach   cały   ogrom   kapitalistycznego   „przywileju”,   że   może 
pracować. 

Przedwcześnie dojrzały, rozgarnięty, co charakteryzowało ogół młodzieży 

„metalowej”, rozumiał dobrze, za co brat odsiadywał dwuletnią karę więzienia. 
Znał   wielu   członków   ZMK,   zwłaszcza   spośród   tych,   co   działali   wśród 
metalowców, jak Heniek Rutkowski, Michał Gruda, Mietek Rozenberg. Gdy 
dowiedział   się   o   ostatnim   areszcie   brata,   pojmował   dobrze   czym   to 
„zapachniało”. 

W napięciu wyczekiwał wiadomości, czy udało się zawiadomić Władka i 

towarzyszy,   że   pomimo   ich   niepowodzenia   wyrok   na   prowokatorze 
Cechnowskim   został   wykonany.   Wiedział,   jak   ważna   będzie   to   dla   nich 
wiadomość. 

Czuwał,   czy   depesza   przekazana   przez   organizację   na   ręce   obrońcy 

dotarła do adresatów. Czy przeczytali jej zwięzłe słowa ' . 

background image

'  Tekst depeszy: Towarzyszom Hibnerowi, Knieskiemu i Rutkowskiemu, bohaterom walki 
                             z prowokacją, nieustraszonym bojownikom o wyzwolenie proletariatu 

     zasyłamy słowa rewolucyjnej solidarności. Pozostali w szeregach walkę 
      prowadzić będziemy nadal. Zwyciężymy. Komitet Warszawski Związku 
     Młodzieży Komunistycznej w P.[olsce] A. Piasecki. 
    Warszawa, dnia 20 sierpnia 1925 r. 

Nazwisko A. Piasecki jest fikcyjne. Procedura pocztowa wymagała podania nazwiska 
nadawcy. Obrońca, Teodor Duracz, zdołał odczytać adresatom odpis tej depeszy. 

Bez nadziei, a jednak w napięciu, wyczekiwał wieści od obrońców, którzy 

jeździli do Spały prosić prezydenta Wojciechowskiego, by zechciał skorzystać z 
prawa łaski. 

Wchłaniał każde słowo dwóch starszych braci i szwagra, obecnych na 

pożegnaniu w godzinę śmierci Władka ' . 

'  Informacja o rodzinie Kniewskich oparta jest na relacji udzielonej autorce przez  
   młodszego brata Mietka – Jerzego Kniewskiego. Archiwum Zakładu Historii Partii, 
   teczka osobowa Mieczysława Kniewskiego nr 8784. 

„Humanitarne”   były   przepisy   Kodeksu   Postępowania   Karnego. 

Zwłaszcza ten zakaz wykonywania wyroku śmierci na obłożnie chorym. Przed 
15 miesiącami szedł na rozstrzelanie zmasakrowany nie do poznania Engel. Ci 
zaś byli ciężko ranni od kul policyjnych... 

W domu nastała rzecz chyba najbardziej dręcząca: cisza. I ten wygląd 

matki   snującej   się   jak   cień   po   mieszkaniu.   A   w   sąsiedztwie   matka 
Rutkowskiego, która nie zniosła ciosu i od dnia egzekucji na zawsze już miała 
splątane słowa i myśli. 

Przyszedł   do   domu   nakaz,   by   pokryć   koszty   sprawy,   sądu,   aktu 

„sprawiedliwości”. W ten sposób wróg zamknął chwilowo rachunek. 

Ale Mietek go na nowo otworzył. Rok 1925 jest datą jego wstąpienia do 

ZMK. 

W  organizacji   Mietek   znalazł   najserdeczniejszych   przyjaciół.   Również 

jego najbliżsi – matka, rodzeństwo, krewni – przylgnęli do komunizmu tak 
silnie, że „ich dom antypaństwowy” (jakże pasuje to określenie poety!) stał się 
jedną z najcieplejszych przystani „Czerwonej Woli”, niestety tylko do czasu, 
określonego warunkami terroru policyjnego. 

Brać   zetemkowa   to   młodzież   żywa,   wesoła,   pełna   fantazji   i   brawury. 

Chłopców typu Mietka popychała ku tej młodzieży nie tylko ich rewolucyjna 
świadomość, ale także coś jeszcze: usposobienie, temperament, wrażliwość – 
po   prostu   siła   ciążenia   „ku   swoim”,   ku   przyjaźni   i   prawdzie.   Środowisko 
zetemkowców stało się więc dla Mietka jak gdyby drugą rodziną. 

Nie jest też rzeczą przypadku, że jego towarzyszką życia została jedna z 

aktywistek ZMK, członkini KD „Powiśle” lubiana i śliczna Helenka Targ. 

background image

Mieczysław Kniewski 

W   chwilach   wolnych,   choć   nie   bardzo   to   się   godziło   z   zasadami 

konspiracji,   spotykali   się   zetemkowcy   prywatnie   w   mieszkaniach 
„sympatyków”,   czy   własnych,   jeszcze   jak   się   zdawało,   nie 
„skompromitowanych”   w   oczach   policji,   żeby   pogwarzyć,   pożartować,   być 
razem.   Ślady   tych   beztroskich   gwarnych   spotkań   odnajdujemy   dziś   w 
niektórych wspomnieniach. Serdeczny przyjaciel Mietka i rodziny Kniewskich, 
aktywista ZMK, Wacław Komar charakteryzuje „Sergiusza” jako jednego ze 
szczególnie utalentowanych robociarzy, świetnie piszącego artykuły, odezwy, a 
nawet piosenki i wiersze. Wspomina przy tej okazji górne i chmurne czasy 
własnej   młodości   i   lekkomyślności,   gdy   wbrew   elementarnym   zasadom 
konspiracji   przesiadywał   często   w   „skompromitowanym”   mieszkaniu 
Kniewskich,   a   nawet   czasem   tam   nocował.   W   1927   roku   za   Komarem 

background image

rozpisane   były   listy   gończe.   Matka   Mietka   –   Władysława   Kniewska   – 
przechowywała gazetę, w której znajdował się ten list gończy, bo bardzo Wacka 
lubiła, a fotografia, taka wyraźna, była przyjemną pamiątką... 

Mietek   mieszkał   w   ciasnocie   –  wspomina   Wacław   Komar   – 

pokój z kuchnią, w którym znajdowało się zawsze wiele osób:  

matka,   siostra,   bracia   i   inni   członkowie   rodziny.   W   tych  
warunkach   Mietek   zawsze   potrafił   znaleźć   sobie   miejsce   na 

czytanie, samokształcenie, na pisanie wierszy. Aby go wiernie 
scharakteryzować   powiem:   to   był   bardzo   romantyczny 

chłopak. Cechował go rewolucyjny romantyzm. 

Pamiętam,   że   w   fabryce   Gerlacha   –   Mietek   w   niej 

pracował   do   dziewiętnastego   roku   życia   –   wychodziła 
fabryczna   gazetka   młodzieżowa,   a   główną   sprężyną   tej 

redakcji był Mietek ' . 

'  Relacja Wacława Komara nagrana w Zakładzie Historii Partii dnia 22 marca 1960 r. 

Jeden z czołowych działaczy KZMP Włodzimierz Zawadzki przypomina, 

że odezwy  i artykuły  pisane przez Mietka  odznaczały  się  pięknem formy  i 
treści, wysokim poziomem ujęcia. Podobno te ładnie brzmiące opracowania, 
które Mietek dyktował z pamięci łączniczkom, stanowiły przeważnie gotowy 
już materiał do publikacji ' . 

'  Archiwum Zakładu Historii Partii, teczka osobowa 
  Mieczysława Kniewskiego nr 8784. 

W   Archiwum   Zakładu   Historii   Partii,   w   teczce   osobowej   Mietka, 

znajdujemy czyjeś następujące słowa o nim: 

Któż go nie znał ze starej ZMK-owej Warszawy? Znali go 

wszyscy.   Tego   smagłego,   wysokiego   (…)   młodego   chłopca, 
żywego,   ruchliwego,   o   ogromnym   ładunku   wewnętrznego 

dynamizmu (…) Dom, w którym mieszkał (…) przy ulicy Bema,  
dom czynszowy należący do fabryki „Wola” pozostaje (…) pod 

ostrzałem defy (…) Mietek zmuszony jest porzucić mieszkanie, 
rozstać się ze strapioną matką (…) Każdego dnia przemierza 

przestrzenie Warszawy, podążając na podpunkty do Mokotowa 
czy na Pragę, Powiśle, Ochotę. A gdy zdarza się kiedykolwiek 

że   kontakt   się   zrywa,   to   wiemy,   że   towarzysza   Kniewskiego 
można znaleźć przez towarzysza szewca „Antylopę”, co to ma 

„swój” sklep na Nowolipiu. Towarzysz Kniewski jest jednym ze  
współautorów satyrycznej piosenki „O szewcu Antylopie”. 

background image

Wesołe chwile młodości tkwią głęboko w ludzkim wspomnieniu. 
Piosenkę tę pamiętają niektórzy kazetemowcy. Ułożył ją podobno Mietek 

przy   współudziale   innego   bywalca   mieszkanka   „Antylopy”   -   popularnego 
działacza KZMP – Juliusza Burgina. 

Tak   –  potwierdza   ten   szczegół   towarzysz   Burgin.  Pomogłem   mu 

trochę,   bo   jak   się   tu   nie   wciągnąć   w   piosenkarski   zapal 
Mietka,   ale   inicjatywa   i   pomysł   tego   przejawu   „twórczości” 

należały   wyłącznie   do   niego.   Piosenka   ta,   na   uroczystą 
melodię „Roty”, zaczynała się od słów: 

Śmiało podnieśmy w górę śpiew 

O szewcu bojowniku, 
Co rewolucji rzucał siew 

W panice, strachu, krzyku. 
Na Nowolipiu miał on sklep 

W nim pełno konspiracji 
Nauki dawał, choć był kiep 

Dawał, choć nie miał racji (…) ' 

'  AZHP. Teczka osobowa Mieczysława Kniewskiego nr 8784. 

Niewiele   jednak   tych   pogodnych,   wesołych   wspomnień   pozostało   o 

Mietku. Nie uśmiech, ale raczej grymas bólu rysuje się na twarzach przyjaciół, 
gdy mówią o nim. 

Działalność rewolucyjna Mietka, już na początku 1927 roku odnotowana 

została   w   aktach   sanacyjnego   Ministerstwa   Spraw   Wewnętrznych.   Oto 
Komisarz Rządu na m. st. Warszawę podaje informację, że w dniu 27 lutego 
utworzony został Komitet PPS-Lewicy, w Warszawie, w składzie 32 osób. Na 
liście tej pod numerem 9 znajdujemy personalia: Kniweski Mieczysław, ulica 
Bema 72. 

Komisarz Rządu rozesłał tę listę do wszystkich województw i starostw w 

Polsce   z   poleceniem   odwrotnego   powiadomienia   go,   czy   któryś   z   tych 
działaczy nie jest znany z działalności rewolucyjnej na tamtejszym terenie. W 
taki   to   sposób   osoba   Mietka   została   zaliczona   do   ściganych   nie   tylko   w 
Warszawie, ale też we wszystkich zakątkach kraju ' . 

'  Centralne Archiwum MSW  A/2, Lublin, teczka 47, s. 540. 

W 1928 roku 20-letni Mietek działa już poza Warszawą. Poruczono mu 

odpowiedzialną   funkcję   sekretarza   okręgowego   Komitetu   ZMK   na   Górnym 
Śląsku.   Ślady   tej   jego   działalności   również   utrwaliły   sanacyjne   organy 
„ścigania”. 

background image

Z ich akt wynika, że Mietek niedługo mógł działać na terenie Śląska. 

Dnia 28 kwietnia 1928 roku został aresztowany w Katowicach. Oto fragmenty 
dokumentu prokuratorskiego ' , na podstawie którego odtworzyć sobie można 
obraz „przestępczej” działalności Mietka. 

'   Archiwum Zakładu Historii Partii, Archiwum Duracza 7E17; sprawa Kniewskiego. 

Prokurator przy Sądzie Okręgowym oskarża: (…) 

1. Kniewskiego   Mieczysława,   ślusarza,   bezrobotnego, 

urodzonego   dnia   16   marca   1908   r.   w   Grodzisku  
Mazowieckim,   pow.   błoński,   syna   Józefa   i   Władysławy 

Zdzielnickiej,   wyznania   rzymsko-katolickiego,   stanu 
wolnego,   obywatela   polskiego,   bez   stałego   miejsca 

zamieszkania,   ostatnio   zamieszkałego   w   Warszawie   ul. 
Bema nr 72 i w Załęskiej Hałdzie przy ulicy Kolonia Wujek  

Nr 1/68 – w areszcie śledczym od dnia 24 IV 1928 r.

2. Jednickiego Jana, ślusarza (…) 

3. Sabasia Pawła, górnika (…) 

o   to,   że   jako   członek   KPP,   zdążającej   do   obalenia   przemocą 

ustroju   Rzeczypospolitej   Polskiej   i   zaprowadzenia   dyktatury 
proletariatu   i   Republiki   Rad   (…)   przygotowywali 

przedsięwziętą zdradę stanu przez to, iż rozwijali działalność 
organizacyjną   i   agitacyjną   KPP.   Czyn   ten   stanowi   zbrodnię 

przygotowywania zdrady stanu z paragrafu 86 K.[odeksu] K.
[arnego] (…) 

Wnoszę   na   wyznaczenie   rozprawy   głównej   przed   Izbą 

Karną   Sądu   Okręgowego   w   Królewskiej   Hucie,   w   składzie 
wzmocnionym i zatrzymanie oskarżonego Kniewskiego nadal 

w   areszcie   śledczym,   ponieważ   jest   silnie   podejrzany   o  
ucieczkę, gdyż nie posiada stałego miejsca zamieszkania, jest 

poszukiwany przez Urząd Śledczy m. st. Warszawy (…) 

Drogą   wywiadu   ustalono,   że   na   tutejszy   teren   Górnego 

Śląska przybył dnia 15.III.1928 r. pewien funkcjonariusz z CK  

KPP w W-wie, jako instruktor dla młodzieży zorganizowanej w 
ZMK,   w   związku   z   odbyć   się   mającą   uroczystością   w   dniu  

1.V.1928 r. 

Wiadomym był jego pseudonim, a mianowicie, iż nazywał 

się „Wiktor”, jednak na razie nie zdołano go ująć. 

Ów   funkcjonariusz   komunistyczny   „Wiktor”   odbywał 

zebrania   młodzieży   ze   Związku   Młodzieży   Komunistycznej 
przeważnie na terenie powiatu świętochłowickiego, na którym 

background image

instruował   młodzież   do   urządzenia   masowych   wystąpień   i 

demonstracji antyrządowych. 

Prokurator w dalszej części dokumentu wylicza znalezione przy Mietku 

dowody rzeczowe, a wśród nich własnoręczne pismo oskarżonego pt. „Cześć 
pamięci Hajczyka i Pilarczyka”. Zarzut swój w związku z treścią dokumentu 
oskarżyciel   publiczny   formułuje   w   taki   oto   sposób:   (…)  

obu   poległych 

zetemkowców: Hajczyka i Pilarczyka oraz swego brata stawia 

za wzór jako bohaterów komunistycznych ' . 

'  AZHP, Archiwum Duracza F  I  1717; sprawa Kniewskiego. 

Dnia   22.XI.1928   roku   Mietek   został   skazany   na   rok   twierdzy   „za 

zbrodnię   z   paragrafu   86”   z   zaliczeniem   aresztu   śledczego   od   26.IV.   Dwaj 
pozostali   oskarżeni   zostali   uwolnieni   '   .   Ten   łagodny   wymiar   kary 
spowodowany był tym, że na Śląsku działały bardziej liberalne przepisy prawne 
aniżeli w Polsce centralnej. 

'  Centralne Archiwum MSW  B/I  Katowice t. 14, s. 70 

Po   opuszczeniu   murów   więziennych   Mietek   wrócił   do   Warszawy. 

Kierownictwo   poruczyło   mu   funkcję   sekretarza   Komitetu   Warszawskiego 
ZMK. W tym też charakterze Mietek zostaje wybrany delegatem na II Zjazd. 

Wspomnieliśmy na początku, że na I Zjeździe ZMK wśród delegatów 

znajdował się dwudziestoletni Władek Kniewski – ślusarz z fabryki Gerlacha. 
Wśród delegatów na II Zjeździe znajdował się bliźniaczo podobny do niego, 
także były ślusarz „od Gerlacha” - dwudziestodwuletni Mieczysław Kniewski. 
Używał   wymiennie   dwóch   pseudonimów:   jeden   bardziej   konspiracyjny   - 
„Sergiusz” i drugi, ten od serca - „Władek”. Zjazd m.in. podsumował dorobek 
organizacji,   mocno   podkreślił   łączność   pokoleń   rewolucyjnych.   Te   prawdy 
ogólne tkwiły w sercu Mietka, jak najbardziej osobiste doznanie. W skupieniu i 
ciszy   wraz     z   innymi   delegatami   uczcił   przez   powstanie   pamięć   poległych 
zetemkowców:   Engla,   Hajczyka,   Pilarczyka,   Botwina,   Rutkowskiego, 
Kniewskiego... 

Podobnie jak Władek przed laty, Mietek cieszył się ogromną sympatią i 

szacunkiem towarzyszy. Podobnie jak Władek na I, tak Mietek na II Zjeździe 
wybrany został członkiem Komitetu Centralnego KZMP. Powołano go także do 
Sekretariatu   obok   Włodzimierza   Zawadzkiego   (sekretarza)   i   Aleksandra 
Hillera. 

Mietek jest u szczytu swej aktywności. Organizuje pracę na skalę całego 

kraju, pisze. 

Ale   dzieją   się   rzeczy,   które   wstrząsają   wrażliwą   naturą   Mietka.   Jak 

informuje   Włodzimierz   Zawadzki   defensywa   zastosował   wobec   Mietka 
najbardziej perfidne metody. Znając jego powierzchowność śledziła jego kroki, 

background image

aresztowała   ludzi,   z   którymi   się   spotykal,   pozostawiając   go   celowo   na 
wolności. Stało się tak raz i drugi. 

Helena Targ 

Co   się   dzieje!   Dlaczego   mnie   nie   aresztują!   Mietek   zwierza   się 

towarzyszom ze swego przypuszczenia: defa chce rzucić na niego podejrzenie ' 

'  Relacja Włodzimierza Zawadzkiego z dnia 15.III.1960. AZHP, teczka osobowa 8784. 

Czy   wobec   tych   aresztów   mogą   mieć   towarzysze   zaufanie   do   niego? 

Mają.   W   kwietniu   1930   r.   po   aresztowaniu   Włodzimierza   Zawadzkiego 
„Gerlachowskiego”   (pseudonim   pochodził   od   fabryki   w   której   pracował), 
Mietek zostaje sekretarzem KC KZMP. 

Wkrótce wydelegowano go na V Zjazd KPP. 

background image

Oto   ankieta   uczestnika   tego   Zjazdu   '   towarzysza   „Helskiego”   (czy 

Helenka rozszyfrowała ten pseudonim, czy w ogóle go znała?) 

'  AZHP, Ankiety uczestników V Zjazdu KPP. 

O s t a t n i  p s e u d o n i m  w  o r g a n i z a c j i: Władek 
P s e u d o n i m  n a  V  Z j e ź d z i e: Helski 
W y b r a n y  n a  P l e n u m  KC KZMP: jako zastępca delegata. Lat 22, 
pochodzenie robotnicze, ślusarz, pracował w fabryce Gerlacha od 1920 
do 1927 r.  
C z ł o n e k   KZMP: od 1925 r. 
O b e c n a   f u n k c j a: sekretarz KC KZMP. 
P o p r z e d n i e   f u n k c j e: członek KD-Wola (1925-26), członek 
Komitetu   Warszawskiego   KZMP  (1927-28   r.),   Sekretarz   OK   KZMP  
Górny Śląsk (1928), Sekretarz Komitetu Warszawskiego KZMP (1929 r.) 
U d z i a ł   w   c i a ł a ch  p a r t y j n y ch  z  w y b o r u – czł. KD 
KZMP, czł. KC KZMP wybrany na II Zjeździe. 
S i e d z i a ł   w   w i ę z i e n i u: 1 rok. 

Towarzysz   „Helski”   przemawiał   na  V  Zjeździe   KPP.  Wypowiedź   swą 

poświęcił   problemowi   udziału   młodzieży   komunistycznej   w   ekonomicznej 
walce młodzieży i jej kierowniczej roli  w tej walce. 

KZMP podówczas traktował tę sprawę jako swoje najważniejsze zadanie. 

Młodzież   w   zasadzie   pomagała   komórkom   KPP   w   organizowaniu   walki 
strajkowej.   Bywały   także   rzadkie,   lecz   niezmiernie   ważne   dla   kazetemu 
sytuacje, gdy to jego komórki młodzieżowe stawały na czele strajków. Wyłaniał 
się wtedy problem pomocy ze strony partii, współpracy z komórkami „starych”. 
Sprawy te m. in postawił Mietek na V Zjeździe: 

(…)  Chcę  podkreślić   –  mówił   –  przebieg   strajku   w  hucie 

Vitrum   (Warszawa   –   Podmiejska).   Od   pierwszej   chwili 
inicjatywę   strajku   wzięła   na   siebie   młodzież,   podczas   gdy 

organizacja partyjna nie doceniła możliwości strajku (…) Gdy 
fabrykant cofnął redukcje w odniesieniu do majstrów
  i lepiej 

płatnych   robotników,   ci   ostatni   i,   rzecz   charakterystyczna, 
między nimi komórka partyjna, przystąpili do pracy. Mimo to 

organizacja   młodzieży   kontynuowała   strajk   i   dopiero 
jedenastego dnia strajkujący robotnicy wrócili do pracy. 

Tę   część   przemówienia   tow.   „Helski”   zakończył   wnioskiem: 

Samodzielne strajki młodzieży pod kierownictwem KZMP, bez 

aktywnej   pomocy   partii,   tylko   w   nielicznych   wypadkach 
kończą się zwycięstwem ' . 

'  AZHP.  V  Zjazd KPP 1930 r., przemówienie tow. „Helskiego”, s. 266. 

background image

Po powrocie ze Zjazdu Mietek pracował z największym samozaparciem. 
Ciągle   jednak   odczuwa   niecną   grę   defensywy.   Niekiedy   zwierza   się 

towarzyszom, że... wolałby być aresztowany. 

Wróg jednak w inny sposób pragnie go unieszkodliwić. 
Ta dramatyczna sytuacja – jak wspomina Włodzimierz Zawadzki - 

istniała w rzeczywistości. Mietek jej nie wydumał – przejrzał ją 

na wskroś i to nim wstrząsnęło. 

Mietek   nie   sypia   po   nocach.   Towarzysze   obserwują   pierwsze   oznaki 

choroby psychicznej, nieznaczne, zwalczane przez Mietka, który wciąż w miarę 
swoich sił pracuje w organizacji, cieszy się szacunkiem i autorytetem. Zapada 
postanowienie, aby przenieść Mietka na inny teren. Może w ten sposób uda się 
zatrzeć ślady za nim. 

W   1931   r.   Mietek   znajduje   się   z   Zagłębiu   Dąbrowskim,   gdzie   pełni 

kierownicze funkcje w związku z przygotowaniami do strajku powszechnego 
górników. Niewiele dotąd znajdujemy śladów o tym okresie jego działalności w 
materiałach przekazanych przez przyjaciół. 

Wrogie źródła natomiast skrzętnie odnotowały informacje o Mietku. 

Dokumenty Urzędu Śledczego w Kielcach stwierdzają: 

Dnia   9.X.1931   r.   został   zatrzymany   za   zorganizowanie 

konspiracyjnego   posiedzenia   sekretarzy   Komitetów 
Dzielnicowych   KPP   Zagłębia   Dąbrowskiego   –   Kniewski 

Mieczysław, pseud. „Wiktor”, funkcjonariusz KPP ' . 

Zamierzenia w kierunku wywołania strajku w górnictwie 

w   Zagłębiu   Dąbrowskim   załamały   się   w   zarodku,   wskutek  
popłochu, jaki wywołało aresztowanie funkcjonariusza KC KPP 

Kniewskiego, kierownika całej akcji '' . 

'  Centralne Archiwum MSW, Wojewoda Kielecki, A/2 Kielce, t. 3, s. 426. 
'' CA MSW, Wojewoda Kielecki, A/2, Kielce, t. 4, s. 77 

Areszt ten na zawsze wyrwał Mietka z czynnej pracy partyjnej. 
Początkowo   udawało   mu   się   uśmierzać   nieznaczne   jeszcze   przejawy 

rozwijającej się choroby. Uczył się. Towarzysze wybierali go do kierowniczych 
funkcji we wspólnocie więziennej. Był w więzieniu mysłowickim członkiem 
zarządu „Komuny”. W tym okresie warunki więźniów były już bardzo ciężkie. 
Toczyła   się   zaciekła   walka   –   na   śmierć   i   życie   –   o   prawa   więźniów 
politycznych. Administracja katowała więźniów, były fakty ciężkich obrażeń 
cielesnych. 

A z Mietkiem wróg miał specjalne porachunki... Znęcano się nad nim 

szczególnie,   bito   go   celowo   po   głowie,   aby   „wybić”   z   niej   przekonania 
polityczne. Ponad 2 lata trzymano go w pojedynce. 

background image

W dniach 26-28 października i 5 listopada 1932 r. w Sądzie Okręgowym 

w   Sosnowcu   odbyła   się   rozprawa.   W   wyniku   przewodu   sądowego   zostali 
skazani: Mieczysław Kniewski i Leon Holzer – po 5 l a t  w i ę z i e n i a  każdy 
z  pozbawieniem praw na lat 7 i zaliczeniem aresztu śledczego – Kniewskiemu 
od 10 października 1931 r. do 9 listopada 1932 r. ' . 

'  Urząd Śledczy w Kielcach. CA  MSW, A/2 Kielce, t. 6a, s. 80. 

Pięć lat! Teodor Duracz wnosi skargę apelacyjną. Opiekuje się Mietkiem 

jak   najbliższym   człowiekiem,   jak   kiedyś   jego   bratem   Władkiem   i 
współtowarzyszami.  Adwokat  wie, że i tym razem toczy  się walka  o życie 
ludzkie. 

Mietek liczy miesiące, lata... Apelacja? Jego zdaniem oni nie zmniejszą 

wyroku,   a   okres   dzielący   daty   rozprawy   w   I   i   II   instancji   może   być   tylko 
stracony, bo nie wliczą go w poczet wyroku. 

Mietek pisze list do adwokata. Zachował się ten ślad jego przeżyć: 

Wielmożny Panie Mecenasie. 
W odpowiedzi na pismo WP Mecenasa z dnia 8-go maja 

1933   r.   w   sprawie   mej   apelacji   –   oświadczam,   iż   wobec 
grożącej   w   razie   zatwierdzenia   wyroku   utraty   aresztu 

tymczasowego upoważniam WP Mecenasa do wycofania mej 
apelacji. Jeśliby WP Mecenas raczył uspokoić mą matkę co do  

mnie, zawiadamiając ją, że list do niej napisałem i że w ogóle  
czuję   się  wprost   znakomicie  –   pozostałbym   WP   Mecenasowi 

wielce zobowiązany. 

Z szacunkiem M. Kniewski więzień polityczny. 

Mysłowice. 
Więzienie karno-śledcze 

dn. 22.V.1933 r. ' 

'  Archiwum Zakładu Historii Partii, Archiwum Duracza. Nr teczki F I 1437 A, 1932 r. 

List ten jest ostatnim rękopisem jaki znajdujemy po nim. 
Długo   trwała   walka   obrońców   o   uwolnienie   Mietka.   Z   Mysłowic 

przeniesiono go do Warszawy, gdzie przebywał ponad ½ roku w Arsenale przy 
ulicy   Długiej.   Nękano   go,   bito,   „sprawdzano”,   czy   czasem   nie   symuluje 
choroby. Gdy wyszedł w 1934 r. na wolność był już nieuleczalnie chory. 

Rozpoczęły   się   smutne   wędrówki   po   szpitalach.   Na   Czystem,   w 

Zofijówce, leczenie prywatne pod Otwockiem... 

Przyjaciele   nie   opuszczają   Mietka.   Do   końca   nie   odstępuje   go   ani   na 

chwilę najwierniejszy towarzysz – Helenka. 

Mietek miewa silne, męczące ataki. Obsesja nie przeminęła – oto staje w 

oknie swego mieszkania, śpiewa na cały głos  Międzynarodówkę... Co myślał, 

background image

czy tak, jak kiedyś: „wolę już być aresztowany...” Trudno wiedzieć. 

Bywały także dni uspokojenia, rozwagi. 
Mietek dzieli się z przyjaciółmi swoimi planami. Chce wrócić do fabryki, 

pracować. 

Tak, potwierdzają kazetemowcy, to mu na pewno pomoże. Załatwimy. 
Na   ulicy   Orlej,   tuż   przy   Hali   Mirowskiej,   znajdował   się   warsztat 

nacinania pilników. 

Właściciel tego zakładu otrzymał niecodzienną propozycję. Oto zgłosili 

się do niego jacyś ludzie, wyłożyli dziwną bardzo sprawę: ich chory kolega 
musi pracować; musi otrzymywać normalną wypłatę; musi uwierzyć, że jest 
pełnowartościowym człowiekiem – zdolnym do pracy i życia. Ile złotych mamy 
tu wpłacać tygodniowo, aby zapewnić mu te warunki? 

Zebrali   towarzysze   pieniądze,   przynosili   życzliwemu   „pryncypałowi”. 

Mietek otrzymywał więc „normalną” wypłatę. Ale i to nie pomogło... 

Kiedyś w 1925 r., gdy rozstrzelano Władka i gdy Mietek wstępował do 

ZMK, ich najmłodszy braciszek Jerzyk liczył tylko 14 lat. Teraz był to już 
dorosły „dryblas”. 

Kazetemowcy   w   latach   kryzysu   gospodarczego   rozwijali   energiczną 

dzialalność. Organizacja wzrosła w dwójnasób w ciągu stosunkowo krótkiego 
czasu. 

Na terenie dzielnicy „Powązki”, wśród agitatorów i kolporterów odezw 

kazetemowych,   wśród   członków   samoobrony,   znajdował   się   młodociany 
praktykant z fabryki Jarnuszkiewicza, uczeń z wieczorowej szkoły zawodowej 
dla metalowców – Jurek, jeden z wielu nieznanych kazetemowców... 

Był to Jerzy Kniewski, brat Władka i Mietka.