background image

 

tłumaczyła milila87- 

www.chomikuj.pl/milila87

 

 

Rozdział dwunasty 

 

Przez  następne  dwa  tygodnie  Elizabeth  miała  przyjemność  pogłębienia 

znajomości  z  panną  Darcy.  Jane  czerpała  mniejszą  radość  z  bycia  zauwaŜaną 
przez jej przyszłe siostry w większym stopniu niŜ miało to miejsce, kiedy była 
tylko  ich  "drogą  przyjaciółką".  Pan  Bingley  był  ciągłym  gościem  na  ulicy 
Gracechurch, a chociaŜ rodzina  przyzwyczaiła się do jego obecności, jej radość 
ze związki z Jane nie zbladła. 

Przy  jednej  z  porannych  wizyt  panna  Darcy  dostarczyła  zaproszenie  na 

nadchodzący  bal,  o  którym  jej  ciotka  wspomniała  na  wieczornym  przyjęciu. 
Elizabeth  musiała  się  uśmiechnąć  na  niewinną  szczerość  panny  Darcy,  która 
wspomniała o okolicznościach tego wydarzenia: 

-  Kiedy  odwiedzałam  wczoraj  moją  ciotkę,  sporządzała  właśnie listę  gości. 

Poprosiła mnie o pani adres, ale nie pamiętałam numeru domu. Zamiast czekać 
na  brata  powiedziałam  jej  Ŝe  się  z  panią  dziś  zobaczę  i  sama  przyniosłam 
zaproszenie. 

Elizabeth była pewna, Ŝe dziewczynie nie przyszło nawet na myśl Ŝe Lady --

----  mogłaby  uznać  tą  znajomość  za  niepoŜądaną,  kiedy  pozna  miejsce  ich 
zamieszkania. 

ChociaŜ  Elizabeth  duŜo  czasu  spędzała  z  panną  Darcy,  jej  brata  widziała 

rzadko. Uznała to za sprzyjającą okoliczność, bo nadal nie rozwaŜyła zasadności 
podejrzeń  ciotki  i  znaczenia  jego  słów  z  przyjęcia.  Jego  obecność  jeszcze 
bardziej by ją zmieszała. 

Pani  Gardiner  zapytała  o  czym  rozmawiali  przy  pianinie  i  po  wysłuchaniu 

relacji  Elizabeth,  nie  mogło  być  wątpliwości  Ŝe  jego  słowa  potwierdzały  jej 
spekulacje. 

- Sądzę, Ŝe chciał złoŜyć ci rodzaj przeprosin za zlekcewaŜenie cię na balu 

przy pierwszym spotkaniu. Musiał zrozumieć twoją aluzję do tego wieczoru. 

Elizabeth musiała się zgodzić. 

-  Nie  ma  wątpliwości,  Ŝe  pojął  moją  aluzję.  Jest  na  to  wystarczająco 

inteligentny.  Miejmy  nadzieję  Ŝe  zrozumiał  teŜ  moją  naganę  co  do  jego 
nieprzyjemnych manier w Hertfordshire. 

background image

 

tłumaczyła milila87- 

www.chomikuj.pl/milila87

 

 

Panna Gardiner uśmiechnęła się. 

-  Jeśli  sądzisz,  Ŝe  twoja  nagana  na  niego  wpłynie,  musisz  zgadzać  się  z 

moimi przypuszczeniami odnośnie jego uczuć. 

Nie chcąc otwarcie przyznać Ŝe tak moŜe być szybko zmieniła temat. Ale po 

cichu musiała przyznać, Ŝe uznała to przypuszczenie za bardzo prawdopodobne. 
Zgadzała się z ciocią, Ŝe Darcy chciał wyrazić Ŝal, bo nie stanął z nią do tańca. 
Ale czy Ŝal ten wynikał z jego obecnego uczucia czy teŜ naprawdę pojął swoje 
błędy? Jego próby usprawiedliwienia się sugerowały, Ŝe jego Ŝal odnośnie tańca 
musiał  być  sprowokowany  przez  pierwszy  powód  i  Ŝe  nadal  uwaŜał  swoje 
zachowanie  za  nienaganne.  Oczywiście  ten  wniosek  zakładał  sam  w  sobie,  Ŝe 

Ŝ

ywi do niej uczucia. 

Nawet  bardziej  niepokojące  było  rozwaŜanie  jego  ostatniej  wypowiedzi: 

Teraz moŜe pani mną gardzić, jeśli chce. Ignorując moŜliwe znaczenie faktu Ŝe 
zapamiętał jej słowa i je powtórzył, zastanawiała się dlaczego mógł coś takiego 
powiedzieć. Nie rozwaŜała wcześniej czy jest świadomy Ŝe nie ceni go wysoko. 
Zawsze  wydawało  jej  się  Ŝe  Ŝywią  do  siebie  wzajemną  niechęć.  To  Ŝe  jego 
słowa  wskazywały  na  znajomość  jej  uczuć  nie  było  ani  w  połowie  tak 
kłopotliwe jak idea, jaką przekazywały: Ŝe jej niechęć jest nieusprawiedliwiona. 

Kilka dni  upłynęło,  zanim  Elizabeth doszła  do  takiej  konkluzji.  Za kaŜdym 

razem rozwaŜała to pod róŜnymi kątami, usiłowała zrozumieć, irytowała się Ŝe 
zajmuje  się  czymś  tak  niedorzecznym,  a  w  dodatku  nie  moŜe  znaleźć 
odpowiedzi.  Za  kaŜdym  razem  była  teŜ  zadowolona,  Ŝe  spotkała  go  tylko  raz 
podczas dwóch tygodni które minęły od wtorkowego przyjęcia. 

Darcy  równieŜ  był  wdzięczny  za  tą  okoliczność.  ChociaŜ  cieszył  się  z 

towarzystwa Elizabeth, gubił się we własnych uczuciach. Przygniatał go cięŜar 
walki  związany  z  własnym  afektem.  Nie  skupiał  się  dłuŜej  na  jej 
nieodpowiedniości,  ale  skierował  swoje  wysiłki  by  dowiedzieć  się,  dlaczego 
nadal pragnął kobiety która go nie lubi, dlaczego próbuje poprawić jej opinię i 
czy mu się udało. 

Był  zaskoczony  własnym  zachowaniem.  Nie  dość  Ŝe  nie  nadawała  się  na 

jego  Ŝonę,  to  jeszcze  go  nie  lubiła.  Jednak  czuł  nieodpartą  potrzebę  poznania 
przyczyny jej niechęci i pokazania, Ŝe jego wart jej szacunku. To było niepojęte: 
dlaczego wiedząc Ŝe go nie lubi, nadal ją kochał? PrzecieŜ uzyskał bardzo dobry 
powód,  by  przestać.  Zastanawiał  się  potem  dlaczego  w  tak  trudno  mu  było 

background image

 

tłumaczyła milila87- 

www.chomikuj.pl/milila87

 

 

przebywać z dala od niej, dlaczego chciał zabawiać, zrozumieć, skupić na sobie 
jej uwagę. 

Kiedy z nim była ledwo utrzymywał spokój i dlatego musiał zdecydować raz 

na  zawsze  zanim  ją  zobaczy  na  balu.  Czy  za  nią  gonić  -  próbować  zmienić  jej 
złą  opinię  i  ją  w  sobie  rozkochać,  czy  teŜ  się  poddać.  Było  wiele  powodów, 
które skłaniały  go do  drugiej  opcji,  w  tym  jej  niechęć.  I nie  zapomniał  kwestii 
jej  niskiej  pozycji,  dezaprobaty  jego  rodziny,  odrzucenia  jakiego  doświadczy, 
braku znaczących koneksji i mnóstwa takich, które były nieodpowiednie. Musiał 
przyznać, Ŝe lubi Gardinerów i chociaŜ nie mógł być zadowolony z ich sytuacji 

Ŝ

yciowej,  podobał  mu  się  ich  charakter    i  usposobienie.  Być  moŜe  ich 

najbardziej ujmującą cechą była miłość i troska którą otaczali Elizabeth. 

Za  drugą  opcją  przemawiała  tylko  jedna  okoliczność:  kochał  ją  -  wciąŜ  i 

niezaleŜnie od wszystkiego. Siła jego uczuć go zaskoczyła, bo przetrwała nawet 
wiadomość  o  jej  niechęci.  Taka  informacja  rozwiałaby  na  pewno  słabsze 
uczucie  –  „moŜe  nawet  skuteczniej  niŜ  poezja”  mruknął  do  siebie 
przypominając  sobie  słowa  Elizabeth  na  ten  temat.  W  jego  uczuciach  do  niej 
była  pewność.  Nie  zbledną  ani  nie  znikną.  Chciał  by  była  jego.  Poza  tym  był 
pewien,  Ŝe  jej  opinia  musiała ulec  zmianie  po  jego  szczerych przeprosinach  za 
niezatańczenie z nią przy pierwszym spotkaniu. 

Był  zdeterminowany  by  dokonać  wyboru  zanim  ją  zobaczy,  kiedy  jeszcze 

mógł  myśleć  racjonalnie  i  obiektywnie.  Wiedział  Ŝe  gdyby  unikał  podjęcia 
postanowienia  do  momentu  kiedy  ją  spotka,  straciłby  szansę  wyboru.  Jednak 
czuł  Ŝe  nawet  jeśli  zdecyduje  się  zrezygnować,  jego  decyzja  nie  przetrwa  w 
porównaniu z pokusą, jaką odczuje w jej obecności. 

Jak  do  tego  doszło?  Przejście  od  pewności  Ŝe  jeśli  tylko  ją  zechce  będzie 

jego,  do  konieczności  udowadniania  Ŝe  jest  wart  jej  szacunku,  w  dodatku 
podejmowanej  przez  niego  dobrowolnie?  Był  od  niej  znaczniejszy  w  tylu 
róŜnych  kwestiach,  a  jej  sytuacja  sprawiała  Ŝe  powinna  być  wdzięczna  za  jego 
względy. Związek przyniósłby jej nieporównywalnie większe korzyści w niemal 
kaŜdym  aspekcie oprócz  jednego:  pozyskania  jej  towarzystwa -  tutaj  jego zysk 
byłby co najmniej równy. 

ChociaŜ cieszył się przerwą w intensywności uczuć, jakie odczuwał kiedy z 

nim  była,  bo  mógł  dokonać  obiektywnego  wyboru,  radował  się  z  daleka 
kwitnącą przyjaźnią Elizabeth i jego siostry. W miarę jak mijały dni Georgiana 
mówiła coraz więcej o obu pannach Bennet i szybko stało się jasne Ŝe chociaŜ 

background image

 

tłumaczyła milila87- 

www.chomikuj.pl/milila87

 

 

bardzo  lubi  pannę  Bennet,  to  Elizabeth  została  jej  szczególną  przyjaciółką.  A 
Georgiana nie mogła być bardziej zadowolona. 

Zdarzyło  się  Ŝe  kiedy  pani  Gardiner  przebywała  po  drugiej  stronie  miasta, 

Elizabeth  skorzystała  z  okazji  Ŝeby  odwiedzić  pannę  Darcy  około  tygodnia  po 
przyjęciu. Elizabeth zwróciła pierwszy tom powieści, który poŜyczyła od panny 
Darcy i gdy poszły do biblioteki po drugi tom, panna Darcy zorientowała się Ŝe 
szukana  ksiąŜka  leŜy  nadal  w  jej  sypialni.  Poszła  po  nią,  prosząc  Elizabeth  by 
została w bibliotece i przejrzała zawarte tam tytuły dopóki nie wróci. 

Podczas  tej  krótkiej  rozłąki  pan  Darcy  wrócił  z  klubu  i  nie  chcąc 

przeszkadzać  siostrze  w  porannych  wizytach,  poszedł  prosto  do  biblioteki. 
MoŜna  sobie  wyobrazić  jego  zaskoczenie,  kiedy  znalazł  tam  Elizabeth. 
Spodziewając się w kaŜdym momencie powrotu przyjaciółki, Elizabeth teŜ była 
zaskoczona  kiedy  na  dźwięk  otwieranych  drzwi  podniosła  oczy  i  zamiast  jego 
siostry zobaczyła pana Darcy'ego. 

- Panno Bennet - wykrzyknął Darcy. Potem uspokoił się i kontynuował - Nie 

spodziewałem  się  tu  pani.  Mam  nadzieję,  Ŝe  ma  się  pani  dobrze  od  naszego 
ostatniego spotkania. 

Rumieniec który oblał jej policzki kiedy wszedł, teraz się cofnął. 

-  Owszem  sir,  dziękuję.  Przypadkiem  byłam  tego  ranka  w  sąsiedztwie  i 

skorzystałam ze sposobności odwiedzenia panny Darcy. Szukałyśmy ksiąŜki ale 
przypomniała sobie, Ŝe zostawiła ją w swoim pokoju i właśnie jej szuka. 

- Czy mogę zapytać o zdrowie pani siostry oraz pana i pani Gardiner? 

-  Wszyscy  czują  się  dobrze,  sier.  Moja  siostra  jest  w  tym  tygodniu  w 

szczególnie dobrym humorze. 

-  Pan  Bingley  równieŜ  był  przez  ostatni  tydzień  bardziej  radosny,  chociaŜ 

sądzę Ŝe widuje go pani więcej niŜ ja od czasu jego zaręczyn. 

Elizabeth się uśmiechnęła. 

-  Spędza  bardzo  duŜo  czasu  odwiedzając  dom  mojego  wuja  i  cieszy  mnie 

widzieć  ich  oboje  w  takim  szczęściu.  Nie  sądzę,  Ŝeby  ktokolwiek  bardziej 
zasługiwać na radość, która naturalnie wynika z uczucia takiej miłości. 

Darcy zamilkł na chwilę i odparł: 

background image

 

tłumaczyła milila87- 

www.chomikuj.pl/milila87

 

 

- Nie powiedziałbym, Ŝe z miłości zawsze wynika szczęście. 

- Sądzę, Ŝe musi. UwaŜam Ŝe takie uczucie z samej natury wywołuje uczucie 

zadowolenia. 

- Zgadzam się Ŝe tak powinno być, ale podtrzymuję opinię Ŝe szczęście nie 

zawsze  podąŜa  za  miłością.  Na  przykład  kiedy  miłość  jest  nieodwzajemniona 
nie ma mowy o zadowoleniu. 

Elizabeth zarumieniła się na chwilę, zastanawiając się czy coś sugeruje czy 

teŜ mówi ogólnie. On teŜ lekko poczerwienial i odwrócił oczy kiedy zorientował 
się,  co  właśnie  powiedział.  Elizabeth  nie  wiedziała  jak  odpowiedzieć  i  oboje 
poczuli ulgę, gdy niezręczna cisza została przerwana przez wejście panny Darcy 
z ksiąŜką, której miała poszukać. 

Po  wejściu  do  pokoju  panna  Darcy  wyraziła  radość  z  zobaczenia  brata.  Po 

kilku  minutach  rozmowy  panie  wróciły  do  salonu  pozostawiając  Darcy'ego 
własnym  myślom.  A  kiedy  on  kontemplował  o  niej  w  gabinecie,  Elizabeth 
usiadła z panną Darcy myśląc o głębszym znaczeniem jego słów. Po krótkiej ale 
miłej wizycie opuściła dom i nie widziała Darcy'ego aŜ do balu. 

MoŜna  prawdopodobnie  załoŜyć  Ŝe  Darcy  przygotowywał  się  do  balu  z  tą 

samą uwagą i z tych samych powodów, jak na inne wydarzenia na których była 
ona obecna. Zaskakujący był jednak fakt, Ŝe Elizabeth teŜ szczególnie zadbała o 
swój  wygląd,  w  dodatku  po  raz  pierwszy  z  myślą  o  nim.  Nadal  nie 
odpowiedziała na pytanie  czy  ją  kochał,  albo przynajmniej  to sobie  wmawiała, 
ale jej podejrzenia dały jej motyw do czegoś, czego nigdy wcześniej nie robiła: 
obserwowała  go,  poznawała  róŜne  aspekty  jego  charakteru,  usposobienia  i 
osoby.  Wiele  spostrzeŜeń  zmieniło  jej  poprzednią  złą  opinię  na  bardziej 
przychylną. 

Smutne  opowiadanie  Wickhama  nie  zaprzątało  jej  juŜ  umysłu,  a  kiedy 

przychodziło  jej  na  myśl  odtrącała  je,  bo  przestała  dawać  wiarę  Ŝe  historia 
naprawdę odzwierciedla stosunki między dwoma dŜentelmenami. Nie otrzymała 
co  prawda  Ŝadnego  dowodu  na  jej  potwierdzenie  lub  zaprzeczenie,  ale  sama 
wątpliwość  jak  na  razie  wystarczała.  W  tym  momencie  nie  potrzebowała 
konfirmacji,  bo  skupiała  się  bardziej  na  odgadnięciu  intencji  i  uczuć  pana 
Darcy'ego niŜ na swoich. 

Kiedy  wkroczyła  na  salę  balową,  był  pierwszą  osobą  jaką  dostrzegła.  Stał 

blisko  wejścia  z  siostrą  i  Bingley'em  udając,  Ŝe  prowadzi  z  nim  rozmowę. 

background image

 

tłumaczyła milila87- 

www.chomikuj.pl/milila87

 

 

Zastanawiała się czy moŜliwe było, Ŝe stał tam i czekał na nią i odkryła Ŝe myśl 
ta sprawia jej przyjemność. Celem Bingley'a było oczywiście podejście do Jane 
gdy  tylko  wejdzie  do  pokoju,  a  obecność  Darcy'ego  w  tym  samym  miejscu 
mogła  być  równie  dobrze  tłumaczona  chęcią  rozmowy  z  Bingley'em. 
ZauwaŜyła,  Ŝe  był  dziś  wyjątkowo  przystojny  i  zastanawiała  się,  czy 
przygotowywał się tak do wieczoru ze względu na nią. 

Darcy  równieŜ  zauwaŜył,  Ŝe  Elizabeth  wygląda  wyjątkowo  dobrze.  Nie 

przestało go zadziwiać, Ŝe za kaŜdym razem kiedy ją widział, wydawała mu się 
coraz  cudowniejsza.  Panowie  i  panna  Darcy  natychmiast  powitali  panie.  Po 
wymianie  grzeczności  Bingley  zarezerwował  dwa  pierwsze  tańce,  Darcy  teŜ 
skorzystał  ze sposobności  by  zapewnić  sobie te same  tańce  z Elizabeth.  Podjął 
juŜ  decyzję  i  miał  zamiar  osiągnąć  swój  cel.  Bingley  poprosił  Elizabeth o  dwa 
trzecie  tańce,  bo  poprzednie  ofiarował  pannie  Darcy.  A  Darcy  poprosił  Jane  o 
drugą parę tańców. 

Po  tych  ustaleniach  rozpoczęli  swobodną  rozmowę  czekając  na  kolejnych 

gości.  Szybko  dołączył  pułkownik  Fitzwilliam  i  zajął  dwa  drugie  tańce 
Elizabeth i trzecie panny Bennet. Miał otwierać bal ze swoim kuzynem. 

Po  tym  jak  odszedł  pojawili  się  Hurstowie  z  panną  Bingley  i  panem 

Tinleyem.  Kiedy  inni  ustawili  się  w  kolejce  do  przywitania,  Tinley  podszedł 
bezpośrednio  do  Elizabeth.  Uśmiechnęła  się  tak  szeroko  a  jej  oczy  rozbłysły 
kiedy  go  zobaczyła,  Ŝe  Darcy  odwrócił  spojrzenie  by  sprawdzić,  co  jest 
powodem  jej  radości.  Był  pełen  niepokoju  gdy  zobaczył  zdąŜającego  w  ich 
stronę pana Tinleya. 

Kiedy do nich podszedł Elizabeth powiedziała: 

-  Panie  Tinley,  jak miło  pana  widzieć.  Sądziłam,  Ŝe  do tej pory  opuści pan 

juŜ Londyn. 

-  Niespodziewane  okoliczności  sprawiły,  Ŝe  pozostałem  w  mieście  nieco 

dłuŜej, panno Bennet. 

- Mam nadzieję, Ŝe szczęśliwe okoliczności? - spytała. 

- Tak - odparł rumieniąc się lekko. 

Potem zapytał ją o drugą parę tańców, ale musiał odłoŜyć przyjemność tańca 

z  nią  do  czwartej.  Do  tej  pory  Hurstowie  i  panna  Bingley  dołączyli  do  grupy. 
Pan  Darcy  poprosił  kaŜdą  z  sióstr  Bingleya  o  taniec  a  pan  Tinley  postąpił  tak 

background image

 

tłumaczyła milila87- 

www.chomikuj.pl/milila87

 

 

samo.  Caroline  była  widocznie  rozczarowana,  kiedy  Darcy  nie  poprosił  ją  o 
otwarcie z nim balu. Zastanawiała się kto dostąpił tego zaszczytu z nadzieją, Ŝe 
to nie panna Eliza Bennet. Razem z Hurstami odeszła powitać innych, bardziej 
znaczących gości. 

Po  ich  odejściu  nastąpiła  miła  rozmowa,  w  której  Darcy  uczestniczył 

niewiele, a panna Darcy jeszcze mniej. Darcy był bardzo zirytowany atencjami 
Tinley'a  w  kierunku  Elizabeth.  Widział,  Ŝe  oboje  bardzo  się  lubią  -  za  bardzo 
aby  mógł  czuć  spokój.  Tinley  zainteresował  się  Elizabeth  juŜ  podczas 
pierwszego  spotkania  kilka  tygodni  temu.  Co  gorsza,  Darcy  czuł  Ŝe  góruje  on 
nad  nim  paroma  cechami.  Tinley  posiadał  coś  czemu  Darcy'emu  brakowało,  a 
co musiało być pociągające dla Elizabeth - miłe, swobodne, ujmujące maniery. 

Elizabeth pomyślała, Ŝe Tinley wydawał się bardzo rozkojarzony, bo co parę 

minut  zerkał  na  wejście  do  sali  balowej.  Wreszcie  przy  jednej  z  takich  okazji 
jego oblicze się rozjaśniło i przeprosił towarzystwo. Darcy poczuł ogromną ulgę 
widząc  jak  kieruje  swoje  względu  ku  innej  damie  i  sprawia  wraŜenie  gorąco 
zakochanego.  Teraz  pojął  jak  absurdalna  była  jego  zazdrość,  bo  stało  się 
oczywiste Ŝe Tinley i młoda dama się do siebie długotrwale przywiązani. 

W  międzyczasie  Elizabeth  przebiegła  wzrokiem  pokój  i  jej  uwagę 

przyciągnęli brat i siostra, którzy rozmawiali z Darcym w teatrze, a teraz stali na 
przeciwległym  końcu.  Młoda  dama  patrzyła  w  jej  stronę  a  potem  pochyliła  się 
do brata i coś mu szepnęła. 

Elizabeth  znowu  zwróciła  się  do  Darcy'ego  który  teraz  był  w  stanie 

rozmawiać z nią z większą łatwością i byli zajęci konwersacją, kiedy wrócił pan 
Tinley  z  młodą  damą  na  ramieniu.  Przedstawił  ją  towarzystwu  jako  pannę 
Morland.  Darcy  spojrzał  na  Elizabeth  szukając  śladów  rozczarowania,  kiedy 
była  przedstawiania  obiektowi  uwielbienia  Tinleya.  Był  zadowolony,  Ŝe  nie 
wykazała  Ŝadnego  zaskoczenia  tą  okolicznością  i  wydawała  się  chętna  to 
zawarcia znajomości z młodą damą. 

Panna  Morland  wydawała  się  młodziutka  i  chociaŜ  posiadała  wszystkie 

przymioty  właściwe  damie  z  jej  stroju  i  ogólnej  postawy  moŜna  było 
wywnioskować,  Ŝe  nie  porusza  się  w  najwyŜszych  kręgach.  Elizabeth  niemal 
roześmiała  się  widząc  ciche  uwielbienie  Tinleya,  wydającego  się  tego  nie 
dostrzegać. Panna Morland została przyjęta uprzejmie przez nowych znajomych 
a Elizabeth była zaskoczona, kiedy Darcy poprosił ją o taniec. 

background image

 

tłumaczyła milila87- 

www.chomikuj.pl/milila87

 

 

Darcy  był  ponad  miarę  szczęśliwy  kiedy  usłyszał  muzykę  zwiastującą 

pierwszy  taniec.  Przez  następne  pół  godziny  miał  Elizabeth  tylko  dla  siebie  i 
zamierzał to wykorzystać. Z poprzedniego tańca w Netherfield wywnioskował, 

Ŝ

e  oczekuje  rozmowy  i  był  gotowy  jej  dostarczyć.  Natychmiast  po  pierwszych 

figurach tańca rozpoczął z zadowolonym uśmiechem: 

- To znakomita sala dla takiej liczby par i pasuje do tego właśnie tańca. 

Elizabeth  spojrzała  na  niego  i  uśmiechnęła  się  pełna  rozbawienia,  ale 

pozostała  milcząca.  Darcy  teŜ  kilka  chwil  milczał,  a  potem  przemówił 
ponownie: 

-  Mam  nadzieję  panno  Bennet  Ŝe  nie  zmieniła  pani  preferencji  odnośnie 

stosownej  rozmowy  podczas  tańca.  Nie  chciałbym  źle  zrozumieć  pani 
milczenia. 

Spojrzała  na  niego  zdziwiona  i  była  wdzięczna,  Ŝe  figura  tańca  ich  na 

moment  rozdzieliła,  bo  mogła  uporządkować  myśli.  Jego  słowa  były  tak 
zadziwiające jak podczas dwóch poprzednich rozmów, albo teŜ za duŜo w nich 
upatrywała. 

- Moje opinie na ten temat się nie zmieniły, sir - odparła, kiedy znowu mogli 

ze  sobą  rozmawiać  -  Zwyczajnie  nie  zostawił  mi  pan  nic  do  dodania. 
Podejrzewam  Ŝe  mogłabym  zgodzić  się  z  panem,  ale  moŜe  zamilkłam  z 
zaskoczenia  Ŝe  pan  w  ogóle  się  odezwał.  Odniosłam  wraŜenie  Ŝe  gardzi  pan 
takimi błahymi tematami. 

Uśmiechnął się. Miała rację. Jeśli tylko mógł, zazwyczaj nie uczestniczył w 

rozmowach  o  niczym.  Nie  potrafił  i  nie  chciał  udawać  zainteresowania 
sprawami  tych,  którzy  byli  tylko  chwilowymi  znajomymi.  Ale  z  nią  było 
inaczej. Nie udawał zainteresowania, bo naprawdę był ciekawy, bardzo ciekawy 
kaŜdego aspektu jej Ŝycia. 

- Nie nazwałbym Ŝadnej rozmowy z panią błahą - odparł. 

Elizabeth  czuła  się  pochlebiona  tą  deklaracją,  ale  rozpoznała  w  niej 

potwierdzenie  części  swoich  podejrzeń.  Znowu  ukazał  ją  jako  obiekt  atencji, 
które  nie  są  dla  niego  charakterystyczne.  Nie  uwaŜał  swojej  oziębłości  wobec 
innych  jako  wadę.  Jej  stare  uczucia  względem  niego  zaczęły  odŜywać  kiedy 
powiedziała: 

- Sądzę, Ŝe kaŜdy zasługuje na podobną grzeczność, sir. 

background image

 

tłumaczyła milila87- 

www.chomikuj.pl/milila87

 

 

Jego umysł przetwarzał wszystko co mówiła, aby znaleźć dalsze wskazówki 

co  do  jej  niechęci  i  dowiedzieć  się  jak  zyskać  jej  względy.  Zastanawiał  się  co 
znaczyła jej wypowiedź i chociaŜ nie był pewien, odparł: 

- Nie mogę się z panią nie zgodzić w odniesieniu do ludzi ogólnie. Ale nie 

uŜyłbym  takiego  szerokiego  terminu  jak  "kaŜdy".  Sądzę  Ŝe  niektórzy  nie 
zasługują na Ŝaden rodzaj uprzejmości. Od kaŜdej reguły musi być wyjątek. 

-  Przyznał  się  pan  do  zawziętej  niechęci  wobec  kaŜdego,  kto  straci  pana 

dobrą opinię. MoŜe to są wyjątki o których pan mówi? 

-  Owszem.  Ale  nie  mówiłem  o  zawziętej  niechęci  jako  zalecie.  Proszę 

pamiętać, Ŝe wymieniłem ją jako wadę. 

Znowu Elizabeth poczuła, Ŝe jego słowa miały drugie dno. 

- Więc sądzi pan, Ŝe to rzadka wada? 

-  Mam  taką  nadzieję.  Pani  na  przykład  nie  Ŝywiłaby  takiej  uporczywej 

urazy. 

Znowu  Elizabeth  była  zaskoczona  jego  śmiałością,  jeśli  by  jego  słowa 

potraktować przez pryzmat podejrzeń ciotki. 

- MoŜe nie - odparła - chociaŜ sądzę Ŝe zaleŜałoby to od rodzaju i wielkości 

przewinienia względem mnie bądź moich bliskich. 

- Więc jest nadzieja, aby odzyskać pani dobrą opinię, gdy raz ją pani straci? 

Elizabeth zarumieniła się na aluzję zawartą w tych słowach. 

- Wierzę, Ŝe zawsze jest nadzieja. 

Darcy  uśmiechnął  się  w  odpowiedzi.  Potem  po  krótkiej  przerwie  znowu 

przemówił. 

- Czy podobała się pani ksiąŜka polecona przez moją siostrę? 

- Owszem. Pana siostra ma doskonały gust. 

- Rozumiem, Ŝe była to powieść. 

- Tak, historia miłosna. 

background image

 

tłumaczyła milila87- 

www.chomikuj.pl/milila87

 

 

-  Domyślam  się  Ŝe  waleczny  bohater  musiał  uratować  wspaniałą  pannę  od 

jakiegoś rodzaju sił piekielnych, zyskując przez to jej serce i rękę? 

Elizabeth roześmiała się lekko. 

-  Nie,  doprawdy.  Bohaterowie  po  prostu  musieli  nauczyć  się  siebie 

rozumieć. Obawiam się, Ŝe fabuła była dość zwyczajna, chociaŜ opowiedziana z 
lekkością i dowcipem, który mnie oczarował. 

-  I  taka  forma  realizmu  bardziej  się  pani  podoba  niŜ  opisy  heroicznych 

czynów? 

-  Owszem.  Wszystkie  z  tych  fantastycznych  opowieści  są  takie  same. 

Tworzą ludzi i wydarzenia, które nie mogłyby istnieć. Ale ta powieść opowiada 
prawdziwą  historię  ludzi,  którzy  mogliby  być  przyjaciółmi  i  sąsiadami. 
Czytelnik  dzieli  ich  Ŝycie,  przechodzi  przeszkody  prowadzące  do  ich  związku, 
ciągle się ucząc tak jak oni. 

- Przeszkody wynikające z wzajemnego niezrozumienia? 

- Tak. O bohaterskich czynach miło się czyta, ale kiedy zostają dokonane a 

nagroda  przyznana  nie  pozostaje  nic  więcej.  Takie  czyny  nie  przetrwają.  Czy 
dama  będzie  nieustannie  czekać  aŜ  ktoś  ją  uratuje?  Takie  charaktery  teŜ  nie 
przetrwają.  Panna  nie  pozostanie  piękna,  a  bohater  silny  i  męŜny,  a  to  są  ich 
jedyne  atrybuty.  Ale  prawdziwe  porozumienie  między  kobietą  a  męŜczyzną 
przetrwa,  a  kiedy  czyta  się  o  dwóch  ludziach  którzy  je  osiągnęli,  moŜna 
zamknąć ksiąŜkę z pewnością, Ŝe osiągną wspólne szczęście. 

Darcy  uśmiechnął  się  obserwując  błysk  w  oku  kiedy  wygłaszała  to 

wyjaśnienie. 

- A kto jest autorem tej uroczej i mądrej powieści? 

- Napisane jest tylko, Ŝe autorem jest dama. 

- Więc moŜe to być kaŜdy - odparł - moŜe jest nawet w tym pokoju. 

-  Gdyby  tak  było,  chciałabym  ją  poznać.  Cieszyłabym  się  mogąc 

porozmawiać z nią o ksiąŜce i przedstawieniu postaci. 

-  Nie  wątpię,  Ŝe  teŜ  chętnie  wysłuchałaby  opinii  na  temat  jej  pracy. 

Szczególnie tak pochlebnej jak ta. 

background image

 

tłumaczyła milila87- 

www.chomikuj.pl/milila87

 

 

- Być moŜe. 

I  tak  kontynuowali  taniec  i  rozmawiali  tak  swobodnie  jak  nigdy.  Elizabeth 

nie  przypuszczała,  Ŝe  moŜe  czuć  się  tak  dobrze  w  jego  obecności.  Na  koniec 
tańca czuła się bardziej niŜ kiedykolwiek skłonna uwierzyć w podejrzenia ciotki 
na temat jego uczuć. 

Darcy  chciał  zapewnić  sobie  ostatni  taniec  przed  kolacją  a  widząc,  jak 

szybko jest rozchwytywana, skorzystał z okazji i zrobił to teraz. 

Elizabeth  była  najpierw  zaskoczona  jego  prośbą,  co  odzwierciedlała  barwa 

jej policzków, ale szybko odzyskała spokój i odparła: 

- Z przyjemnością, sir. 

Darcy  zdąŜył  się  tylko  uśmiechnąć  zanim  podeszli  do  nich  pan  i  panna 

Crawford.  Pierwszy  z  nich  zwrócił  się  do  Darcy'ego  domagając  się 
przedstawienia  tej  uroczej  istocie,  z  którą  tańczył.  Darcy  dość  niechętnie  ich 
sobie  przedstawił,  a  Crawford  szybko  poprosił  pannę  Elizabeth  o  taniec. 
Najpierw  zajął  ostatni  taniec,  ale  poinformowała  go  Ŝe  juŜ  go  komuś  obiecała 
więc  zamiast  tego  zarezerwował  piątą  parę.  Darcy  czuł  się  zmuszony  do 
zaproponowania  tańca  pannie  Crawford  zanim  przeprosił  i  odszedł  aby 
zatańczyć z Jane. 

Elizabeth  czerpała  przyjemność  z  towarzystwa  partnerów  kolejnych  kilku 

tańców.  Pan  Bingley,  pułkownik  Fitzwilliam  i  pan  Tinley  byli  miłym 
towarzystwem.  Taniec  z  pułkownikiem  Fitzwilliamem  w  dodatku  naświetlił 
kilka kwestii. 

Po rozmowie na dwa czy trzy tematy zauwaŜył: 

-Rozumiem, Ŝe bardzo przyjaźni się pani z moją kuzynką panną Darcy. 

-  Tak,  bardzo  lubię  jej  towarzystwo.  Jest  drogą  dziewczyną,  chociaŜ  nieco 

inną od moich oczekiwań. 

- Mogę sobie wyobrazić Ŝe kaŜdy kto spotka pana Darcy'ego sądzi, Ŝe jego 

siostra jest bardziej do niego podobna. I chociaŜ w charakterze i usposobieniu są 
podobni,  maniery  panny  Darcy  są  naznaczone  nadmierną  nieśmiałością,  której 
nie  posiada  jej  brat.  Jest  pełna  rezerwy  juŜ  wobec  rodziny,  a  wobec  obcych 
niemal całkowicie cicha. Cieszę się, Ŝe pani się z nią zaprzyjaźniła. 

background image

 

tłumaczyła milila87- 

www.chomikuj.pl/milila87

 

 

-  Nie  powiedziałabym,  Ŝe  jej  małomówność  wśród  obcych  jest  róŜnicą  w 

porównaniu  z panem  Darcym  -  odparła  Elizabeth  -ale  moje  oczekiwania co do 
charakteru panny Darcy nie uformowały się tylko na przypuszczeniu, Ŝe będzie 
podobna do brata. Otrzymałam informacje z innych źródeł. 

- Innych źródeł?- spytał z wielką ciekawością. 

-  Tak,  panna  Bingley  i  panna  Hurst  nieustannie  ją  chwaliły,  pod  niebiosa 

wynosząc  jej  talenty  -  uśmiechnął  się  przy  jej  słowach  -  Ale  obawiam  się,  Ŝe 
inny raport który otrzymałam nie był tak pochlebny. 

Pułkownik Fitzwilliam wydawał się zakłopotamy. Spodziewał się, jakie było 

ź

ródło  wiadomości  bo  Darcy  powiedział  mu  Ŝe  widział  Wickhama  w 

Hertfordshire, ale miał nadzieję Ŝe jego podejrzenie było błędne. 

- KtóŜ taki mógł wydać o niej niekorzystną opinię? 

-  Pan  Wickham  -  odparła  z  nadzieją,  Ŝe  to  moŜe  być  szansa  czy  historia 

opowiedziana  przez  Wickhama  była  prawdziwa  -  Obawiam  się,  Ŝe  wyraŜał  się 

ź

le nie tylko o pannie Darcy. 

- Nie dziwi mnie, Ŝe chciał zdyskredytować Darcy'ego, ale Ŝeby czynić takie 

uwagi o niewinnej młodej dziewczynie... ale znając ją tak jak pani zna ją teraz, 
na pewno nie wierzy pani jego słowom. 

-  Wiem,  Ŝe  jego  opis  panny  Darcy  był  błędny,  sir,  i  chociaŜ  dało  mi  to 

podstawę  do  wątpienia  w  jego  inne  komentarze,  nie  mogłam  ich  do  końca 
zlekcewaŜyć. 

- MoŜe mogę pani pomóc, jeśli będzie pani tak dobra i powtórzy co mówił. 

- Tyle, Ŝe wychował się z panem Darcy i był lubiany przez jego ojca. Miał 

kaŜdy  powód  by  wierzyć,  Ŝe  moŜe  czegoś  oczekiwać  po  jego  śmierci  i 
rzeczywiście  otrzymał  dochodowe  stanowisko  pod  patronatem  obecnego  pana 
Darcy'ego, ale zostało mu odebrane. 

Po chwili zamyślenia pułkownik Fitzwilliam odpowiedział: 

-  Nie  mogę  zaprzeczyć  prawdzie  tego,  co  powiedział pan  Wickham  -  serce 

Elizabeth zacisnęło się kiedy to usłyszała - ale kilka waŜnych faktów zostało tu 
pominiętych. Proszę mi wybaczyć Ŝe pozwolę sobie pani wyjaśnić całą sprawę, 
ale  jest  pani  juŜ  zaznajomiona  z  niektórymi  szczegółami  i  sądzę,  Ŝe  powinna 
znać pani całą prawdę. 

background image

 

tłumaczyła milila87- 

www.chomikuj.pl/milila87

 

 

Pokiwała głową, a on kontynuował: 

-  Kiedy  mój  wuj  Darcy  zmarł  pięć  lat  temu  ustanowił  mnie  jednym  z 

wykonawców  jego  woli.  Wyznaczył  dla  Wickhama  sumę  tysiąca  funtów  i 
poprosił,  by  dano  mu  posadę  w  Kympton.  Jednak  Wickham  zrzekł  się  jej 
tłumacząc,  Ŝe  nie  ma  zamiaru  wykonywać  rozkazów.  Zamiast  tego  poprosił  i 
otrzymal trzy tysiące funtów. Trzy lata później wydał je lub przepuścił i będąc w 
złej sytuacji finansowej, znowu poprosił Darcy'ego o posadę. Wtedy Darcy mu 
odmówił. 

Elizabeth  w  milczeniu  próbowała  pojąć  te  rewelacje.  Pan  Darcy  został 

oczyszczony  z  zarzutów.  Pan  Wickham  ją  zwiódł,  oszukał  tak  samo  jak  przez 
bezpośrednie kłamstwo. Jej zamyślenie skłoniło pułkownika do kontynuowania. 

-  Mój  wuj  do  śmierci  pozostał  ślepy  na  prawdziwą  naturę  Wickhama.  Ale 

Darcy  i  ja  z  własnych  obserwacji  wiedzieliśmy,  Ŝe  to  męŜczyzna  bez  Ŝadnych 
zasad,  honoru  czy  uczciwości.  Jego  zachowanie  było  niemoralne,  styl  Ŝycia 
próŜny i rozwiązły. Mój wuj zapewnił mu edukację godną dŜentelmena, ale on 
jej nie wykorzystał. Mój kuzyn, być moŜe na własną niekorzyśc, nie miał serca 
powiadomić o tych sprawach swojego ojca. Pam  Wickham odpłacił za hojność 
mojego wuja podłym postępowaniem wobec jego rodziny. 

Kiedy  mówił  ostatnie  słowa  w  jego  głosie  pojawił  się  smutek,  a  kiedy 

skończył, Elizabeth odzyskała zdolność mówienia. 

- Dziękuję, sir, Ŝe mi pan to wszystko wyjawił Zdecydowanie stawia to obu 

dŜentelmenów w innym świetle. 

-  Cieszę  się,  Ŝe  mogłem  być  pomocny,  madam  -  odparł  z  kulturalnym 

uśmiechem - Nie chciałbym Ŝeby reputacja obojga moich kuzynów cierpiała w 
wyniku zemsty Wickhama. 

Zaczęli  rozmawiać  na  przyjemniejsze  tematy,  aŜ  koniec  tańca  połoŜył  kres 

jej dyskusji. Dla Elizabeth trudno było się na nim skupić, bo umysł miała zajęty 
otrzymanymi  właśnie  wiadomościami,  ale  starała  się  uczestniczyć  w 
konwersacji  i  odłoŜyć  rozwaŜania  o  Wickhamie  na  bardziej  odpowiednią 
chwilę. 

Elizabeth  mniej  cieszyła  się  na  taniec  z  panem  Crawfordem  niŜ  innymi 

partnerami  bo  wcale  go  nie  znała,  ale  miała  nadzieje  Ŝe  będzie  tak  miły  jak 
pozostali  dŜentelmeni.  Okazało  się  Ŝe  pan  Cwarford  jest  bardzo  czarującym 

background image

 

tłumaczyła milila87- 

www.chomikuj.pl/milila87

 

 

młodym dŜentelmenem. Jego usłuŜność i subtelny flirt miały na celu sprawienie 
wraŜenia  Ŝe  oczarowała  go  jak  Ŝadna  inna  kobieta  i dobrze  mu  to  wychodziło. 
ChociaŜ  cieszyła  się rozmową  i  ujmującymi  manierami  Crowforda,  wyczuła  w 
nim nieszczerość i była zadowolona kiedy taniec się skończył. 

Podczas  tańca  wydawał  się  chętny  dowiedzieć  więcej  o  jej  związkach  z 

panem Darcym. 

- Czy dobrze pani zna pana Darcy'ego i pana Bingleya? - zapytał. 

-  Spotkałam  obu  ostatniej  jesieni.  Pan  Bingley  wydzierŜawił  dom  obok 

mojego  w  Hertfordshire,  a  pan  Darcy  przebywał  tam  z  nim.  Pan  Bingley  jest 
teraz zaręczony z moją starszą siostrą. 

Uśmiechnął się. 

- Przyznam, Ŝe cię temu nie dziwię. Sądzę Ŝe musi pani spędzać duŜo czasu 

z oboma panami. 

- Pan Bingley odwiedza dom mojego wuja gdzie się zatrzymałyśmy niemal 

codziennie. 

- A pan Darcy? Widzi go pani równie często? 

-  Jestem  pewna  Ŝe  pan  Darcy  ma  waŜniejsze  rzeczy  do  zrobienia  niŜ 

towarzyszenie przyjacielowi w zalotach. 

W tym momencie zmienił temat, ale powracał do niego jeszcze dwa lub trzy 

razy  zanim  skończył  się  taniec.  Elizabeth  była  zadowolona  Ŝe  uniknęła  jego 
towarzystwa i miała nadzieję, Ŝe nie będzie musiała szybko go znowu znosić. 

Po  kilku  następnych  tańcach  Darcy  podąŜył  do  niej  na  ostatni  taniec  przed 

kolacją,  a  kiedy  go  spostrzegła  jej  serce  zaczęło  bić  szybciej.  Uśmiechnęła  się 
do  niego,  a  jego  oblicze  pojaśniało  z  radości.  Podczas  poprzednich  tańców 
myślała  tylko o  rozmowie  z pułkownikiem  Fitzwilliamem.  A  jego  rewelacje  w 
połączeniu  z  rosnącym  przekonaniem  o  jego  uczuciu  pozwoliły  swobodnie  go 
podziwiać. ChociaŜ nie mogła pominąć jego uprzednich nieprzyjaznych manier, 
których poniechał w Londynie, nie miała powodu aby wierzyć Ŝe jego charakter 
jest  naprawdę  zły.  Nie  dostrzegła  zmiany  w  swoim  zachowaniu,  ale  Darcy  był 
jej bardzo świadomy. 

Kiedy  stanęli  do  tańca  Elizabeth  wiedziała,  Ŝe  więcej  niŜ  jedna  osoba  w 

pokoju dostrzegła Ŝe tańczą ze sobą drugi raz. NajwaŜniejszym z obserwatorów 

background image

 

tłumaczyła milila87- 

www.chomikuj.pl/milila87

 

 

był  lord  -----,  wuj  Darcy'ego  który  obserwował  ich  z  nieskrywanym 
zainteresowaniem.  Kiedy  taniec  się  rozpoczął,  Darcy  ponownie  zainicjował 
rozmowę: 

- Czy podoba się pani ten wieczór, panno Bennet? 

- Bardzo, sir. Mam nadzieję Ŝe dla pana przebiega równie miło? 

- Bardzo, dziękuje. 

- Sporo pan tańczył - zauwaŜyła - Wydaje mi się, Ŝe kaŜdy taniec. 

- Czy to panią dziwi. 

- Przyznam Ŝe tak, skoro tak nie lubi pan tej rozrywki. 

- W tej chwili bardzo mi odpowiada - powiedział znacząco. 

ChociaŜ  była  skłonna  myśleć  o  nim  dobrze  gdy  zostały  wyjaśnione 

najgorsze informacje  o  jego  charakterze,  jego  słowa nasunęły  jej  na  myśl  stare 
obiekcje  do  jego  manier.  ChociaŜ  czuła  się  pochlebiona  jego  napomknieniem, 
kaŜda  próba  wyniesienia  jej  jako  obiekt  jego  względów  przypominała  o  jego 
pogardliwym traktowaniu wszystkich innych w Hertfordshire. 

- Pewnie uwaŜa pan londyńskie towarzystwo za znacznie przewyŜszające te, 

które zastał pan na wsi. 

Na  początku  chciał  ją  poprawić,  powiedzieć  Ŝe  to  jej  towarzystwo  a  nie 

londyńskie uznał za wyjątkowo miłe. 

- Myli się pani, panno Bennet - zaczął - to nie... 

Potem  nagle  przerwał,  bo  w  tym  momencie  zrozumiał  wszystko.  Teraz 

wszystko  było  jasne.  Nie  pochwalała  jego  pełnego  rezerwy  zachowania  w 
Hertfordshire. Tuzin wypowiedzi które ku niemu kierowała przy wielu okazjach 
podczas  ich  znajomości  -  wskazówki  i  podpowiedzi  o  jej  prawdziwej  opinii  - 
przemknęły mu w umyśle z zaskakującą wyrazistością. 

Spojrzała na niego, ewidentnie zaskoczona, Ŝe przestał mówić. Jego oblicze 

było  tak  zamyślone,  Ŝe  musiała  powstrzymać  śmiech.  Widząc  jej  reakcję 
powiedział: 

-  Przepraszam  panią.  Zapomniałem  co  miałem  powiedzieć.  -  Musiał 

pomyśleć, rozwaŜyć jej oczywistą dezaprobatę. 

background image

 

tłumaczyła milila87- 

www.chomikuj.pl/milila87

 

 

-  Sądzę  sir,  Ŝe  miał  pan  mówić  o  relatywnej  wartości  miejskiego 

towarzystwa w porównaniu z  wiejskim. 

-  Tego  wieczora,  madam,  doszedłem  do  wniosku  Ŝe  miejskie  towarzystwo 

jest równie miłe i ujmujące jak te ze wsi. 

Znowu  była  zaskoczona  jego  galanterią  i  nie  mogła  się  nie  zarumienić. 

Jednak jego słowa ją zaskoczyły. MoŜliwe, Ŝe posiadały głębsze znaczenie, ale 
nie była pewna, Ŝe taki był zamiar wypowiadającego. 

W  czasie  kolacji  siedzieli  z  Bingleyem  i  Jane,  a  takŜe  z  Georgianą  i 

pułkownikiem  Fitzwilliamem,  a  Elizabeth  odkryła  Ŝe  towarzystwo  Darcy'ego 
jest  równie  przyjemne  jak  innych.  Rozmawiali  o  takich  sprawach  jak  posiłek, 
taniec, ich partnerzy i ogólnie o wieczorze. Po kolacji Darcy i Elizabeth ledwo 
się widzieli, bo wypełniali zobowiązania dotyczące pozostałych tańców. 

Na koniec balu zaistniała okazja do krótkiej wymiany zdań. Darcy podszedł 

do Elizabeth wtedy, kiedy zaanonsowano powóz Gardinerów. 

- Mam nadzieję Ŝe miała pani miły wieczór, panno Bennet. 

- Owszem, sir. Dziękuję. 

- W takim razie dobranoc - powiedział wyciągając ku niej rękę. 

- Dobranoc - odparła umieszczając dłoń w jego. 

Pokłonił  się i kiedy  pochylił  się, uniósł  jej  rękę do  warg,  by  złoŜyć  na niej 

lekki pocałunek. 

- Do następnego spotkania. 

Zaskoczona  tym  gestem  spojrzała  mu  w  oczy  i  dostrzegła  uśmiech,  kiedy 

obserwował rumieniec rozpełzający się po jej policzkach. Szybko się odwróciła 
i podąŜyła za krewnymi za drzwi.