background image
background image
background image

E gz.  a r c h i w a l n y   IBŁ 

TEODOR  JESKE - CHOIŃSKI

PROGRAM 

I  METODA 

ŻYDÓW.

WARSZAWA —  1914 

Nakładem  księgarni  „PRZEGLĄDU  KATOLICKIEGO,“  Warecka  11

S k ł a d y  

g ł ó w n e :

Ł Ó D Ź  —  ul.  Św.  A n d rz e ja   3 .  R A D O M  —   ul.  L u b e ls k a   3 3. 

W IL N O — K s ięg a rn ia   Z a p aś n ika ,  Dom inikańska  5. 

B R O D Y   —   u  F.  W e s ta .

NE W   Y O R K   —   Th e   P olish  B ook   Im porting  Co.  Inc.

PAN

T E K A

N o w y   Św isł

Cena  25  kop.

background image

„PRZEGLĄD  KATOLICKI“

W a rs z a w a ,  u l.  W a re c k a   11,
Ł ó d ź ,  u l.  Ś w .  A n d r z e ja   3 .

R a d o m ,  u l.  L u b e ls k a   3 3 .

P oleca  W y d a w n ic tw a   w ła sn e :

T.  J E S K E - C H O I Ń S K I

OSZCZĘDNA  WALENTOWA

O P O W I A D A N I E

Cena  7  kop.

Obrazek  z  życia  Żydów  w  stosunku  do  ludu  polskiego.

Legenda  o  mordzie  rytualnym.

Cena  7  kop.

Ku  Praw dzie, 

pow ieść  z  p ierw szy ch   czasów   c h rze ­

śc ija ń stw a ,  bogato  illu stro w a n a . 

Tłom a- 

czyła  M.  D om ańska. 

C ena  rb.  1  kop.  8 0 .'

Nowelle  Michaliny  Domańskiej:

Matka. 

—  .7 

Śmiertelna  k oły sanka. 

— .10 

S pow iedź  Maryni  i  Nad  Wilją  błękitną. 

— .10 

Dziw y  w   Jarze  i  Prorok. 

— .10

Żywoty  Św iętych  Polskich, 

opracow ane  n a   tle  dziejów  

o jczy sty ch . 

W y d a ł  Ks.  D r  S k arży ń sk i. 

W   tek ście  60  obrazków ,  s tro n n ic   1000 
duża  16-ka.  Cena:  b ro szu ra rb.  2,  w  o p ra­
w ie  k a rto n o w e j  rb.  2  kop.  20,  ozdobnej 

w   p łó tn o   rb .  2  kop.  60.

background image

PROGRAM  I  METODA  ŻYDÓW.

background image

C z c i o n k a m i   d r u k a r n i  

„P rz e g lą d u   K a to lic k ie g o “ , 

W a rs z a w a ,  W a r e c k a   15.

background image

TEODOR  JESKE - CHOIŃSKI

P R O G R A M  

I  M E T O D A  

Ż Y D Ó W

.

WARSZAWA -   1914 

Nakładem  księgarni  „PRZEGLĄDU  KATOLICKIEGO,“  Warecka  11

S  k»ł  a d y  

g ł ó w n e :

Ł Ó D Ź  —  ul.  Św.  A n d rz e ja   3 .  R A D O M   —   ul.  L u b e ls k a   3 3 .

W IL N O — K s ię g a rn ia   Z a p aś n ika ,  D om inika ńs ka   5.

B R O D Y   —   u  F.  W e s ta .

N E W   Y O R K   —   T h e   P olish  B ook   Im porting  C o .  Inc.

background image
background image

i.

Nauczyciele,  wodzowie  narodu  żydowskiego  (sę­

dziowie,  królowie, 

prorocy,  kapłani)  uczyli  swoich 

współplemieńców  i  współwierców,  że  są 

ludem  w ybra­

nym praw dziw ego Boga

  (Jehowy), 

a w szystkie  inne na­

rody  nie  mają  praw a  nazyw ać się  ludźmi.

  I  żyd  uwie­

rzył  w  tę  m egalom ańską  mrzonkę,  ustaloną,  ujętą 
w  formę  nieomylnego,  niezmiennego  prawa 

przez 

Ezrę  i  Nehemię  (między  rokiem  4 5 8 —424  przed  Chr.).

I  nauczyli  jeszcze  wodzowie  żydowscy  żydów, 

że  jako  naród  wybrany,  jako  „jedyni  ludzie“  na  zie­

mi, 

mają  prawo  do  władania  całą  ziem ią  i  w szyst- 

kiem

co  się  na  niej  znajduje  i  że ostatecznie  rozka­

zyw a ć  będą  w   istocie  w szelakim   „podłym   gojom .1' 

I  w  tę  niemądrą,  arogancką  mrzonkę  uwierzyli  żydzi 
i  wierzą  dotąd.

Te  mrzonki  żydowskie  powinien  znać  każdy, 

kto  chce  rozumieć  dzieje  żydów  w  diasporze  (w  roz­
proszeniu  po  upadku  Jerozolimy),  powinien  je  wziąć 
za  podstawę  swoich  badań,  są  one  bowiem  kluczem 
do  tajemnic  psychy  prawowiernego  żyda, — jego  pro­
gram em   religijnym,  społecznym  i  politycznym.

background image

— 

Nic  dziwnego,  że  naród  z  takim  programem, 

pokonany,  pozbawiony  własnego  rządu  i  własnego 

dachu 

nad  głową, 

rozproszony 

po 

całej 

ziemi, 

nie  chcąc  się  sprzeniewierzyć  temu  programowi,  m u ­

siał  się  zszeregować  dokoła  jakiejś  swojej  własnej 

władzy,  półjawnej  lub  ukrytej,  któraby  kierowała  je­
go  myślą  i  ruchem. 

Bez  pasterzów  i  psów  rozlatują 

się  na  wszystkie  strony  stada  owiec,  bez  wodzów  gi­
ną  wojska,  narody.

W  pierwszych  stuleciach  diaspory  nie  nieli  przez 

Tytusa  z  Jerozolimy  wypędzeni  żydzi  potrzeby  ukry­
wać  swojego  rządu  przed  władzami  inowierców.  T o ­
lerancja  imperatora  Wespazjana  ułatwiła  im  robotę 
nad  zachowaniem  ich  odrębności  religijnej  i  n arodo­

wej. 

Pozwolił  on  rabi  Jochananow i  ( f   80  po  Chr.) 

założyć  w  mieście  palestyńskiem  Ja b n e  

(Jamnia) 

„szkołę.“  Z tej  jednej  „szkoły“  powstały  inne,  a  wszyst­

kie  razem  zlały  się  w  jednolity  rząd  żydowski.  Rabi 

Jochanan  ustanowił  w  Jab u e  „S ynedrjon“  (naczelną 

radę)  i  „Bet-Din"  (najwyższy  sąd). 

Obawiając  się, 

aby  się  żydzi,  rozproszeni  po  wszem  świecie,  p o zb a­

wieni  swojej  „świątyni,“  nie  zmieszali  z  innymi  n a ­

rodami,  oświadczył,  uczył,  że:  aby  zostać  żydem,  nie 
potrzeba  koniecznie  modlić  się  w  świątyni  jerozolim­

skiej,  że  żydem  można  być  wszędzie,  gdziekolwiekby 
się  było,  byleby  się zachowywało  w  duszy zakon Judy.

Prezesa  Synedryonu  palestyńskiego  nazwali  ży­

dzi  „ n a ssim “  (księciem),  a  Rzymianie  „patryarchą.“

Co  rozpoczął  Jochanan,  to  poprowadził  dalej 

„nassi“  Gamaliel  (od  80— 118  r.  po  Chr.),  krewny 

Hillela,  a  prowadził bardzo  energicznie,  terorystycznie,

background image

—  7 

bo  posługiwał  się  przeciw  opornym   nawet  z  pow o­

du  drobnych  przewinień  klątwą.

Palestyński  rząd  żydowski  (patryarchat)  trwał 

aż  do  połowy  piątego  stulecia  po  Chr.,  zmieniając 
cztery  razy  swoje  siedlisko. 

Z  Ja b n y   przeniósł  się 

do  Uszy  (w  Galilei),  z  Uszy  do  Seforis  (170  r.), 

z  Seforis  do  Tiberias  (225  r.).

Po  upadku  patryarchatu  palestyńskiego  przeszła 

władza  nad  całym  narodem  żydowskim  do  eksilar- 

chatu  babilońskiego.

Niewola  babilońska  nie  była  dla  żydów  tak 

ciężką,  jakby  się  zdawało,  odczytując  lam enty  proro­

ków,  czego  najlepszym  dowodem,  że  kiedy  im  Cyrus 

pozwolił  wrócić  do  „ziemi  obiecanej,“  korzystała  z  tej 

łaski  królewskiej  tylko  nieliczna  garstka. 

Dobrze  im 

było  w  Babilonji,  bogacili  się  tam  szybko  i  tworzjli 

państwo  w  państwie. 

Za  opłatę  pogłównego  i  g r u n ­

towego  podatku  pozwolono  im  rządzić  się,  jak  u  sie­

bie.  Mieli  swojego  „eksilarchę,“  który  był  nietylko 
ich  głową  religijną,  ale  także  ich  najwyższym  sędzią 

i  stróżem  porządku  publicznego  (policja). 

Eksilar- 

cha  należał  pod  berłem  Sassanidów  do  rady  państwa 
i  otrzymywał  honory  książęce.  Mieli  także  swoje  „szko­

ł y “  (w  Pumbadicie  i  Surze).

1  następcy  Sassanidów,  Arabowie,  nie  gnębili 

na  razie  żydów. 

Zostawili  im  eksilarchę,  z  tą  tylko 

różnicą,  że  odcięli  od  jego  władzy  nadzór  religijny, 
ustanowiwszy  dla  żydowskich  spraw  wyznaniowych 
osobnego  naczelnika,  t.  zw.  „ g a o n a .“

Patryarchat  palestyński  i  eksilarchat  babiloński, 

rządząc  swoim  narodem,  pracowali  spokojnie,  bez

background image

żadnej  przeszkody  przez  kilka  set  lat  nad  „Księgą 

Ksiąg“  Judy,  nad  talm udem   (ukończono  go  w  r.  499 
po  Chr.) 

Korzystając  z  gościnności  i  pobłażliwości 

inowierców,  przygotowywali  ostrą  i  zatrutą  broń  prze­
ciw  nim,  uczyli  swoich,  jak  zniszczyć  akumów,  gojów.

Dobre  jednak 

czasy 

żydów 

skończyły  się. 

Przyszła  epoka  ich  prześladowań. 

Gdzie  się  od  r. 

1000  do  r.  1800  mniejwięcej  znajdował  ich  rząd,  nie 

wiadomo. 

Że  istniał,  poświadcza  to  niezmienna  so­

lidarność  J u d y   i  jego  niezmienna  nienawiść do  wszel­

kiego  rodzaju  gojów. 

Praw dopodobnie  przenosił  się 

wielki  Synedrjon  i  wielki  Bet-Din  razem  ze  szkołami 

z  kraju  do  kraju,  sadowiąc  się  zawsze  tam,  gdzie 
w  danej  chwili  nie  zwracano  uwagi  na  ich  działal­
ność,  gdzie  patrzono  przez  szpary  na  robotę  żydow­
ską.  Prawdopodobnie  w  hiszpańskiej  Maurytanji,  po-, 
tem  w  Niderlandach,  dalej  w Turcji,  w  końcu  w  Pol­
sce  (w  wieku  XVII  i  XVIII). 

Wiadomo,  że  z  Polski 

wychodziły  w  XVII  wieku  odezwy  kahału  krakowskie­

go  do  całego  narodu  żydowskiego. 

Obecnie  urzędu­

je  tajny  rząd  żydowski,  zdaje  się,  we  Francji,  w  P a ­

ryżu,  gdzie,  uczepiwszy  się  połów  masonerji,  porusza 
niebo  i  ziemię,  aby  zniszczyć 

wszystkich 

gojów, 

a  głównie  narody  chrześcijańskie.

Przynajmniej  raz  na  lat  sto zjeżdżają  się wszyscy 

notablowie  żydowscy  na  grobie  „świętego  rabi  Sy- 
meona-ben-Judy,  wielkiego  mistrza  K ala b y “  i  rozpa­
trują  bilans  dotyczasowej  działalności  swojego  ludu. 
Sir  John  Readclefowi,  pisarzowi  angielskiemu,  udało 
się  wydostać  skądciś  mowę,  którą  wygłosił  na  o stat­

background image

9  —

nim  zjeździe  notablów   żydowskich  jeden  z  przywód­
ców  Judy.

Mowa  ta,  umieszczona  w  dziele  Readclefa  w  je­

go  studjum   p.  t.  „Historyczno-polityczne  opowiadania

o  ostatniem  dziesięcioleciu,"  a  powtórzona  w  przed­

mowie  do  książki  Brafmana  p.  t.  „Żydzi  i  K ahały“ 

(przekład  polski),  jest  tak  doskonałym   obrazem  m a ­

rzeń  i  dążeń żydowskich,  iż  wszyscy inowiercy,  a  głów­

nie  chrześcijanie,  powinni  ją  umieć  na  pamięć,  aby 

wiedzieć,  jak  się  bronić.

Należy  tę mowę  powtarzać  sto,  tysiąc  razy  i  ilu­

strować  ją  faktami,  zawiera  ona  bowiem  cały program 

żydów  w  stosunku  do  innowierców  i  całą  metodę  ich 

nieprzejednanej  walki  z  gojami.

— 

„Tysiąc  osiemset  lat  już  ciągnie  się  walka  narodu  . 

Izraela  o 

wszechwładzę,  która  była  obiecana  Abrahamowi, 

a  która  mu  wydartą  została  p rzez  K rzyż

 —  m ówił  ów   ra- 

bi—D eptany  i  poniew ierany  przez  w rogów ,  lękając  się 
śmierci,  upokorzeń  i  gw ałtów   wszelkiego  rodzaju,  lud  Izra­
ela  nie  uległ  mimo  to  zniszczeniu,  a 

poniew aż  rozproszo­

nym  je s t  po  całej  ziemi,  cała  więc  ziemia  m usi  do  niego 
naleleć

Wstęp  ten  potwierdza  istniejącą  dotąd  mrzonkę 

żydowską  o 

w szechw ładzy,

  o  ujarzmieniu  wszystkich 

narodów  innowierczych  przez  Gwiazdę  Salomona.  P o t­

wierdza  ją  także  stosunek  rabinatu  do  sjonistów.  W ia­
domo,  że  kiedy  t.  zw.  sjonizm,  czyli  marzenie  o  p o ­

wrocie  żydów  do  Palestyny,  rozpoczął swoją wrzaskli­

wą  działalność,  rabini  całej  E uro p y   usiłowali powstrzy­

mać  ten  ruch,  powołując  się  na  talm ud,  przypomina-

background image

— 

10

jąc  żydom,  że  „nie  na  to  rozproszył  ich  Jehowa  po 
całym  świecie,  aby  ich  ukarać,  lecz  na  to,  aby  n a ­
wrócili  cały  świat  do  niego.“  A  przypominali  tę  p o ­
ciechę  talm udyczną  nietylko  rabini  ortodoksyjni  (pol­
scy,  węgierscy^,  lecz  także  rabini  reformowani,  oświe­
ceni,  wychowani  już  w  szkołach  i  uniwersytetach 

chrześcijańskich  (królewiecki,  berliński,  wrocławski, 

paryski,  rzymski  i  in.). 

Wynika  z  tego,  że  wiedza 

i  kultura  „gojów “  nie  oddziałały  wcale  na  psychę 
żydowską,  nie  zmieniły  jej  w  niczem,  że  żydzi,  bio­

rąc  z  łaskawych  rąk chrześcijan  zdobycze  ich  oświaty, 
owoce  ich  wielowiekowych  wysiłków,  nie  uważają  za 
potrzebne  zrzucić  z  siebie  ciężaru  mrzonki  megalo- 
mańskiej  o  wszechwładzy  nad  całym  światem. 

Jak 

byli  w  swojem  mniemaniu  „panam i  świata,“  tak  p o ­

zostali  nimi  do  chwili  obecnej. 

I  wynika  z  tego,  że 

nie  ma  zasadniczej  różnicy  między  żydem  ciemnym, 
ortodoksyjnym,  a  reformowanym,  oświeconym,  p o ­
stępowym. 

Jeden  i  drugi  jest  przedewszystkiem  ży­

dem,  „w ybrańcem ,“  nieprzejednanym  wrogiem  wszyst­

kich  innowierców,  a  dopiero  potem:  kupcem,  szachra- 

jem,  oświeconym,  uczonym  i  t.  d.

Kto  wojuje  z  kimś,  musi  posiadać  jakąś  broń 

do  walki.  Armatami,  karabinami,  żołnierzem  nie  roz­

porządzają  żydzi. 

Więc  walczą  czem?

O dpowiada  za  nich  rabin:

— 

„Nasi  uczeni  przez  całe  setki  lat  z  niezrażającą  ich 

niczem  w ytrw ałością  prowadzą  św ięty  bój  i  lud  nasz  sto p ­
niowo  podnosi  się  z  upadku. 

Potęga  jego  wzmaga  się 

i  rozszerza.  Do  nas  należy 

ten  Bóg ziemsk,  i,  którego  z   ta­

ką  niechęcią  i  smutkiem  ulał  nam  Aron  na  puszczy...  ów

background image

— 

11 

złoty  cielec,  któremu  się  teraz  wszyscy  kłaniają  i  którego 
wszyscy  ubóstwiają.

  G dy  raz  więc  złoto  ziemskie  stanie 

się  wyłącznie  naszą  własnością, 

władza  przejdzie  w  nasze 

ręce,

  a  w tedy  spełni  się  obietnica  zapow iedziana  Abraha­

mowi...  Złoto  to  w szechw ładztw o  na  ziemi. 

O no  jest  si­

łą,  rozkoszą  i  w ynagrodzeniem ,  tem   w szystkiem ,  czego  się 

człowiek  lęka,  a  czego  pragnie.  O to  jest  tajemnica  kabały... 

oto 

najgłębsza  nauka  o  duchu,  który  rządzi  światem,

  oto 

jest  cała  przyszłość..."

Złoto  więc,  pieniądz  jest  bronią  żydów,  p ozba­

wionych  armat,  karabinów  i  żołnierza,  złoto  jest  t a ­

jemnicą  ich  kabały,  najgłębszą  nauką  o  duchu,  który 

rządzi  światem.  Jest  ono  dla  nich  nietylko  środkiem 
do  uwygodnienia  życia,  lecz  także  ich  bronią  ideową, 
programową  w  walce  z  innowiercami  wchodzi  do  pro­

gram u  ich  polityki.

Mrzonka  o  zawładnięciu  całym  światem  i  usiło­

wanie  zagarnięcia  wszystkiego  złota  tego  świata  jako 
środka,  jako  broni  w  walce  o  tę  wszechwładzę  jest 
głównem  podłożem  programu  narodu  żydowskiego. 
Program  prosty,  jasny,  wyraźny.

II.

Każdy  program  musi  obmyśleć  jakąś  metodę 

działania,  nakreślić  jąkiś  plan,  wytyczyć  jakąś  drogę, 
któraby  go  zaprowadziła  do  zamierzonego  celu.

Obmyślili  metodę  działania  żydzi,  a  obmyślili 

ją  z  całą  nienawiścią  „wybranego  narodu“  do  gojów, 

którzy  nie  mają  prawa  nazywać  się  ludźmi.“

Uczył  na  owem  zebraniu  główny  rabi:

background image

12

— 

„Dzisiaj  w szyscy  cesarze,  królowie  i  książęta  panu­

jący  zadłużeni  są  po  uszy  na  utrzym anie  ogrom nych  armji. 

Giełda  reguluje  te  długi.  Jeśli  więc  zapanujem y  na  gieł­
dzie,  zbliżymy  się  znacznie  do  władzy  w  państwie. 

Po­

trzeba  zatem   ułatwiać  pożyczki  dla  rządów,  abyśm y  coraz 
bardziej  i  więcej  trzym ali  je  w  naszych  rękach. 

Za  kapi­

tały,  daw ane  przez  nas,  trzeba  o  ile  możności  brać  w  za­
staw:  żelazne  koleje,  adm inistracje  podatków ,  lasy,  fabryki 
i  w szelkie  dominia...  Ziem iow ładztwo  pozostanie  zawsze 
żelaznym,  długow iecznym   majątkiem  każdego  kraju.  Stąd 
w ypada,  że  trzeba  o  ile możności  nabyw ać posiadłości  ziem ­
skie,  a  im  bardziej  potrafimy  wpłynąć  na  podział  większych 
m ajątków,  tem  łatw iej  dostaną  się  one  w   nasze  ręce...  G dy 
staniem y  się  właścicielami ziemskimi,  cała  praca robotników 
chrześcijańskich  dostarczy  nam  dochodów   nadzwyczaj  ko­
rzystnych.  Bowiem  praca  jest  niewolniczą  sługą  speku­
lacji,  eksploatacja  zaś  jej  i  z  tego  pochodzące  w pływ y  są 

sługami  rozumu,  a  któż  może  zaprzeczyć  żydom,  że  posia­
dają  rozum,  przebiegłość  i  chytrość?"

Pierwsza  część  recepty  do  zwalczania  innowier­

ców  sięga  czasów  zamierzchłych. 

Już  w  Babilonji, 

Medjopersji  i  w  Rzymie  byli  żydzi faktorami,  bankie­

rami  głów  koronowanych,  tłoczyli  się  do  stopni  tro­
nu, 

usiłując  wpływać  na  władzę. 

To  samo  dzia­

ło  się  w  wiekach  średnich  i  później.  Gdzie  się  tylko 
dało,  uprawiali  handel  pieniędzmi  (lichwa),  dzierżawili 
cła,  myta,  podatki, 

zaglądali  do  kieszeni  rządów.

Do  czasów  najnowszych  odnosi  się  tylko  rada, 

właściwie  nakaz  nabywania  jaknajwięcej  ziemi,  aby 

przez  ziemię  zawładnąć  krajem.  Urodzeni  kupcy  zro­
zumieli,  że  ziemia  „pozostanie  zawsze żelaznym,  d ł u ­
gowiecznym  majątkiem,“  że  jest  żywicielką  człowie­
ka,  jego  matką. 

Fabryka,  bank,  sklep  mogą  runąć

background image

13 

-

w  burzach  spekulacji,  co  sit;  często  zdarza,  ale  ziemia 

trwa,  jeśli  jej  właściciel  nie  roztrwoni  bezmyślnie.

Zwąchawszy  to,  rzucili  się  nowocześni  żydzi 

z  wielkim  impetem  do  ziemi  w  tych  krajach,  w  k tó ­
rych  warunki  sprzyjały  ich  zamiarom. 

Głównie,  jak 

dotąd,  w  Galicji,  na  Węgrzech  i  w  Romunji.  Ta  po­

goń  za  własnością  ziemską  nie  powstrzymuje  oczy­
wiście  J u d y   od  handlu. 

Uczył  dalej  rabi:

— 

„Wszelki  handel,  połączony  ze  spekulacją  i  w yply- 

wającem i  z  nich  korzyściami,  nie  pow inien  wychodzić 
z  rąk  naszych,  bo  to  przecie,  że  tak  powiem,  jest  wrodzo- 

nem  prawem   żydów ...  Żydzi  powinni  stanąć  na  czele 
wszelkich  tow arzystw   spekulacyjnych,  nie 

narażając  się 

jed n a k  na  żadne  niebezpieczeństwo,  ja kie  mogłoby  p o ­

wstać  z   nadużycia  praw   krajowych,  które  p rzy  pom ocy 
sw ojej  przebiegłości  pow inni  zręcznie  omijać.“

I  ta  wskazówka  jest  tak  starą,  jak  talm ud,  k tó ­

ry  uczy  żyda  żonglerki  handlarskiej  i  wszelkich  mo­

żliwych  i  niemożliwych  sztuczek w  stosunkach  z  in n o ­
wiercami. 

Doskonałą  i  upartą  pamięć  mają  żydzi. 

Nie  zapominają,  czego  ich  tanaimowie  i  następcy  ich 

uczyli  temu  lat  1500  i  dawniej.

Metoda  handlu  żydowskiego  nie  zmieniła  się od 

chwili  diaspory  (roku  70  po  Chr.).  Jest  ona  zawsze 
tą  sam ą— wyzyskującą,  oszukującą,  omijającą  zręcznie,

o  ile  to  możliwe,  ustawy  danep.o  kraju. 

A  czasami 

nawet  niezręcznie,  za  co  pokutuje  w  kryminale  g o ­
jów,  czemu  się  oczywiście  ogromnie  dziwi.  Była  ona 

zawsze  metodą  tak  zw.  czystego  kapitalizmu,  czyli 

pogonią  za  największym  zyskiem  bez  względu na  dro ­
gi  i  środki,  jakie  do  tego  celu  prowadzą.  Nie  trosz­

background image

14 

czyła  się  nigdy  o  jakość  towaru  i  o  uczciwą  obsługę 

odbiorcy,  spożywcy.  Jak   najszybszy,  największy  o b ­
rót  pieniędzy,  jak  najobfitszy  zysk  był  jej  celem  je­

dynym. 

W  wiekach  średnich  jednak  i  w  czasach 

nowszych,  aż  do  początku  wieku  XIX,  krępowało  jej 
bezwzględną, 

niesum ienną 

robotę 

ustawodawstwo 

chrześcijańskie,  broniące  praw  wytwórcy  i  spożywcy 

przed  wyzyskiem  drapieżnego  kapitalizmu. 

Te  pęta 

zdjął  z  kapitalizmu  i  z  żyda,  jego  głównego  przed­

stawiciela,  nierozważny  liberalizm  XIX  stulecia.  Roz­

wiązawszy  handlowi  ręce  („wolny  h a n d e l“),  oddał 

wytwórcę  i  spożywcę  w  niewolę  kupca  i  spekulanta.

Oświecona,  liberalna  Europa XIX  stulecia  wyzwo­

liła  żyda,  mianowała  go współobywatelem,  nadała  mu 
równouprawnienie  polityczne  w  nadziei,  że  go  tym 
hojnym  darem  przywiąże  do  siebie,  zjedna  dla  swoich 

celów,  zasymiluje. 

Za  ten  dar  zapłacił  żyd  Europie 

orgją 

handlarską. 

Zamiast 

wziąć 

szczery  udział 

w  pracy  kulturalnej  swoich  dobrodziejów,  pamiętał 
on  jedynie  o  sobie,  o  swoich  celach  i  mrzonkach. 

Myślał  przedewszystkiem  o  złocie,  o  handlu,  a  m y ­

ślał  już  teraz  odważniej,  zuchwałej  bez  obawy  przed 

czujnem  okiem  władz  chrześcijańskich, 

bo  zasada 

wolnego  handlu  uświęciła  jego  metodę  wyzysku.

Zaczęło  się  to  we  Francji  pod  kom endą  Rot- 

szylda.  Założony  w  r.  1852  bank 

„Credit  Mobilier,“ 

dał  hasło  do  zajadłej  walki  ze  złotem  gojów  za  po­
mocą  giełdy. 

Spekulacja  (akcje,  obligacje  i  różne 

karkołomne  przedsiębiorstwa)  wysunęła  się  na  czoło 
handlu. 

Z  Francji  przeszła  ona  do:  Anglji,  Austrji, 

Włoch,  Niemiec  i  t.  d. 

Chodziło  o  to,  aby  żydzi,

background image

T

według  wskazówek  i  nakazów  swoich  wodzów,  mogli 

wydrzeć  gojom  jak  najwięcej  złota. 

I  wydarli  go 

w  istocie  tyle,  ze  stali  się  w  przeciągu  50-ciu  lat  p a ­
nami  giełdy  i  rynku  pieniężnego. 

Kilka  „krachów“ 

(bankructw)  giełdowych  zasypało  Europę  całą  górą 
ruin  drobniejszych,  słabszych  kapitałów. 

Słusznie 

mógł  się  ów  rabi,  przemawiający  na  ostatniem  ze­
braniu  notablów  żydowskich,  przechwalać:

—  „Po  dziesiąty  jui.  raz  schodzą  się  na  tym   cmentarzu 

ci,  którzy  w  czasie  tysiącletniej  w alki  ludu  Izraela  z  Krzy­
żem  w  każcej  nowej  generacji wtajem niczeni  byw ają  w  ten 
zw iązek  skryty, 

mający  na  celu  naradzenie  się  nad  spo­

sobami,  dającym i  możność  korzystania  z   błędów  naszych 
wrogów.

 

K ażdym   razem  nowy  Sanhedryon  zapowiedział 

coraz  gw ałtow niejszą  w alkę  z  tym i  wrogam i, 

ale  w  żad- 

dnem  stuleciu  nie  przyszliśm y  do  takiej  potęgi,  do  tak 

świetnego  powodzenia,  ja k   w  czasach  obecnych

.“

Dużo  złota  zabrali  żydzi  w  istocie  narodom 

chrześcijańskim  w  drugiej  połowie wieku  XIX  i  p o s u ­
nęli  się  o  duży  krok  naprzód  do  swoich  celów.  Bo 

nietylko  o  samem  złocie  myśleli  i  myślą  ciągle  ich 
wodzowie. 

Zaprzysięgli  oni  zemstę  Krzyżowi,  który 

zmógł  ich  Gwiazdę  Salomońską,  ich  religję  n aro d o ­

wą,  wypędził  ich  ze  „świątyni.“ 

Złoto  ma  poprzeć 

tę  zemstę,  ułatwić  ją.

—  „N aturalnym   wrogiem  żydów   jest  Kościół  chrześci­

jański.  Pow inniśm y  zatem   ze 

w szystkich 

naszych  sił 

wszczepiać  w   niego wolnomyślność,  sceptycyzm,  niewiarę 
i  schyzmę,

  a  podniecać  w szelkie  kłótnie  i  sw ary  m iędzy 

rozmaitemi  sektam i  chrześcijańskiem i.  W  logicznym   po­
rządku  rzeczy, 

trzeba  zacząć  od  księży.

  O głośm y  przeciw

15 

-

background image

16  —

nim  otw artą  wojnę,  otaczając  ich  podejrzeniami  i  drwinka- 
mi,  śledząc  pilnie  i  wyjaw iając  skandale  ich  pryw atnego 
życia.  Największym   w rogiem   Kościoła  była  zawsze  ośw ia­
ta,  w ypływ ająca  z  rozpow szechnienia  szkół  publicznych. 

Pow inniśm y  więc  starać  się  pozyskać  w pływ   na  młodzież. 

Pretekst postępu,  cywilizacji pociąga za sobą  równoupraw­
nienie  w szystkich  religji,  a  zatem  w ystarczy  najzupełniej
 
do  wykreśłenia  nauki  religji  z  programu  szkó ł  chrześci­

jańskich.

  W yniknie  stąd,  że  religijne  w ykształcenie  pozo­

stać  musi  w  zakresie  dom owego  w ychowania.  A  poniew aż 
na  to  nie  starczy  czasu  w  najw iększej  części  rodzin  chrze­
ścijańskich, 

rzecz  naturalna,  ¿e  duch  religijny  stopniowo 

upadać  będzie,  aż  do  zupełnego  zatracenia.“

Tylko  nieugaszona  niczem  nienawiść  mogła  p o ­

dyktować  taką  jadem  wężowym  przesiąkłą  receptę.

Byli  żydzi  zawsze  śmiertelnymi  wrogami 

K rzy­

ża,

  swojego  zwycięzcy,  w  czasach  jednak  dawniejszych 

musieli  tę  swoją  złość  hamować  ze  strachu  przed t o r­

turami,  szubienicą  i  stosem.  W ybuchała  ona  wpraw­
dzie  od  czasu  do  czasu  to  tu,  to  tam,  jakim  niem ą­

drymi  wybrykiem  (wydrwiwania  wiary chrześcijańskiej, 
kłucie  hostji,  opluwanie  naczyń  kościelnych  i  t.  p.), 
ale  działo  się  to  rzadko. 

Dopiero  znów  nierozważny 

liberalizm  drugiej  połowy  XVIII  i  całego  XIX  s tu le­
cia  (encyklopedyści,  materjalizm,  pozytywizm),  osła­

biwszy  uczucia  religijne  Europy,  zdjął  z  żydów  strach 
przed  karą  władz  gojskich,  rozwiązał  im  ręce.  Sami, 
najzatwardzialsi  wstecznicy  w  pośród  całej  rodziny 

ludzkiej,  przywiązani  każdą  myślą,  każdym  nerwem 
do  swojej  wiary,  do  swoich  prastarych,  dawno  zwie­
trzałych  tradycji,  rzucili  się  z  furją  zemsty  na  wiarę 

chrześcijańską  i  na  tradycje  chrześcijańskie,  odgrywa­

background image

—  

17  —

jąc  w  tym  celu  rolę  wolnomyślnych  (w  prasie,  w  lite­

raturze,  w  nauce,  w  parlamentach). 

Posłuszni  wska­

zówkom  swoich  wodzów,  robili  w  ostatnich  czasach 
wszystko,  aby  podkopać powagę chrześcijaństwa  (głów­
nie  katolicyzmu)  ośmieszyć,  wydrwić  kler chrześcijań­

ski,  oderwać  młodzież  chrześcijańską  od  wiary  i  tra ­

dycji  przodków. 

Sami,  bezwzględni  wielbiciele  sw o­

jego  duchowieństwa,  nie  pozwalający  gojom  dotknąć 

swoich  rabinów  choćby  końcem  paznogcia,  zniesła­

wiali  i  zniesławiają  ciągle  z  radością  księży,  bisku­

pów,  a  nawet  papieża  (żyd  Natan,  burmistrz  Rzymu). 
W  niektórych  nawet  krajach  zdołali  już  usunąć  k a te ­
chizm  chrześcijański  (we  Francji  za  pomocą  masonów).

Z  całą  świadomością,  kierując  się  bardzo  chytrze, 

sprytnie  obm yśloną  metodą  swoich  wodzów,  burzą 

wspaniały  gmach  cywilizacji  i  kultury  narodów  aryj­

skich  i  chrześcijańskich,  aby  na  jego  gruzach  zatknąć 

swój  sztandar  z  Gwiazdą  Salomona.

III.

1  o  prasie  nie  zapomniał  mówca  notablów   ży­

dowskich.

— 

„Jeśli  złoto  jest  pierw szą  potęgą  tego św iata,  to  nie­

zawodnie  drugą  jest  prasa  —  mówił.  —  Lecz  cóż  ona  może 
znaczyć  bez  udziału  pierwszej?.  W szystkie  powyżej  w yto­

czone  zasady,  rady  i  myśli  dopiero  wówczas  się  zrealizują, 
gdy  prasa  będzie  nam  podw ładną. 

N asi  więc  pow inni 

i  muszą  objąć  kierownictwo  prasy  codziennej  w   każdym  

kraju.

  Jesteśm y  chytrzy,  zręczni  i  w ładam y  złotem. 

Trze­

ba  za  pomocą  wielkich  dzienników  politycznych  w ytw o­

background image

18

rzyć  opinję  publiczną  i  kierować  się  według naszych  w y­

łącznie  interesów;

  trzeba  krytykow ać  dzieła  gojów  i  sce­

nę  i  pozyskać  w pływ   na  publiczność uliczną,  czyli  na  pro- 

letarjat.  Takiemi  drogam i  postępując  krok  za  krokiem, 

ode­

przem y  chrześcijan  od  wszelkiego  wpływu  i  podyktujem y 

światu  to  w szystko,  w   co  ma  wierzyć,  a  czem pogardzać, 

co  przeklinać.

 

W prawdzie  będą  w tedy  występow ali  po­

jedynczo  nasi  wrogow ie,  zarzucając  nam  dążności  nasze, 

lecz  m asy  głupie  i  ciem ne  będą  po  stronie  naszej.

My,  dzierżąc  prasę  w  naszym   ręku,  będziemy  mogli 

zm ienić  prawdę  w  kłam stwo,  bezcześć podnieść  do  pra w ­
dziw ej  czci,

  będziem y  mogli  w strząsnąć  nietykalną  dotąd 

instytucją  rodziny  i  rozbić  członków  jej  na  oddzielne cząst­
k i— 

będziemy  m ogli  zburzyć wszystko  to,  w  co  dotychczas 

nasi  wrogowie  wierzyli,

  będziem y  mogli 

zrujnow ać  kre­

dyt  gojów,  podburzyć  draźniace  namiętności,  wydać 
wszystkiem u  i  w szystkim   otwartą  wojnę,  narzucić  sławę, 
lub  pogrążyć  w  otchłań  bezcześci  kogo  i  co  tylko 
chcemy."

D oskonale  zrozumieli  żydzi  znaczenie,  potęgę 

prasy,  czego  się  chrześcijanie  jeszcze  dotąd  nie  n a ­
uczyli. 

Zrozumieli,  że  słowo  drukowane,  wpadając 

kroplą  po  kropli  przez  szereg  lat  w  mózg  bezkry­
tyczny,  niesamodzielny,  wsiąka  w  końcu  w  ten  mózg, 
staje  się  kierownikiem  jego  myśli,  wierzeń,  przeko­
nań,  jego  autorytetem.  A  takich  mózgów  bezkrytycz­

nych, 

niesamodzielnych, 

pominąwszy 

analfabetów, 

jest  bardzo  dużo,  więcej,  niż  się  powszechnie  zdaje. 
Nawet  ludzie,  mający  się  za  bardzo  inteligentnych, 

wykształconych,  oświeconych,  bywają  często  tylko 

echem  jakiejś  doktryny  lub  „swojej  g azety.“ 

Dość 

wsłuchać  się  uważnie  w  rozmowę,  w  dysputę  w  j a ­
kimś  salonie,  albo  na  jakiemś  zebraniu,  aby  się

background image

19

przekonać,  jak  mało  ludzi  umie  oryginalnie,  sa m o ­

dzielnie  myśleć,  jak  wielu  posługuje  się  frazeologją 

podsłuchaną,  wyczytaną  gdzieś. 

Spryciarzów,  ch y ­

trych  i  przebiegłych,  okłamujących  siebie  samych,  ro­
dzi  się  bardzo  dużo,  ale mądrze  myślących,  znających 
życie  i  człowieka,  bardzo  niewielu.  F rancuska  rewo­
lucja  np.,  która  wyrzuciła  na  wierzch  cały  legjon 
postaci  historycznych,  miała  właściwie  tylko  cztery 
głowy  oryginalne:  Marmontela,  M irab eau ’a,  Dantona 

i  Napoleona  Bonapartego. 

Reszta  była  bezwolnem 

narzędziem  podnieconych  namiętności  i  żywiołowego 

rozmachu  burzenia.

Zrozumiawszy  potęgę  prasy,  rzucili  się  żydzi 

pod  koniec  pierwszej  połowy  XIX  stulecia  z  niezwy­

kłą  gorliwością  do  wydawnictw  perjodycznych. 

Nie 

szczędząc  złota,  zarzucili  Anglję,  Francję,  Włochy, 

Austrję,  Węgry,  Niemcy miljonami:  wielkich  i  małych 

dzienników  (brukowych),  tygodników,  dwutygodników, 

miesięczników,  takich  i  owakich,  ilustrowanych  i  nie- 
ilustrowanych,  politycznych,  handlowych,  giełdowych, 

naukowych,  literackich,  artystycznych,  a  nawet  ro lni­

czych  i  ogrodniczych.  Powciskali  się wszędzie,  w  każ­
dą  szczelinę  pracy  ludzkiej.

Nie  wszystkie  ich  dzienniki,  tygodniki  i  t.  d. 

wychodzą  jawnie  pod  ich  firmą. 

Wiele  z  nich  kryje 

się  za  parawanem  jakiegoś  znanego  nazwiska  chrześci­

jańskiego,  jakiegoś  doktrynerskiego  liberała,  który 

służy  ich  celom  z  dobrą  wiarą,  albo  nędznego  sza- 

besgoja,  który  robi  to  samo  za  pieniądze.

Od  lat  sześćdziesięciu  mniej  więcej 

wdycha 

E uropa  zachodnia,  południowa  i  środkowa  z  o g ro m ­

background image

— 

20

nego  b agna  prasy  żydowskiej  miazmaty  nienawiści 
do  wszystkiego,  co  jest  chrześcijańskie  i  aryjskie,— 

nienawiści  do:  religji,  tradycji,  narodowości,  literatu­
ry,  sztuki,  do  całej  wogóle  cywilizacji  i  kultury  ple­
mion  indoeuropejskich. 

Wdycha  te  trujące  miazma­

ty  i  zatruwa  nimi  swoją  duszę  aryjską,  chrześcijań­

ską,  nie  wiedząc,  że  właśnie  do  tego  celu  dąży  pra­

sa  ży d o w sk a,—nie  wiedząc,  że,  pozwalając  się  obała- 

mucać,  okłamywać  żydowskim  gazeciarzom,  skręca 
bicz  na  siebie  samą,  na  swoje  zdobycze  moralne 

i  materjalne.

P od  pozorem  liberalnej  propagandy,  pod  p o ­

krywką  haseł  hum anitarnych  obniża,  wydrwiwa,  o p lu ­

wa  prasa  żydowska  całą  ideologję  chrześcijaństwa 

i  jej  obrońców,  zowiąc  ich  wstecznikami,  obskiiran- 

tami,  m am utam i  i  t.  d.  Przesądem,  zabobonem,  głu­

potą  jest  wszystko,  co  stworzyło  tysiąc  pięćset  lat 

pracy  kulturalnej  narodów:  romańskich,  germańskich 
i  słowiańskich.  Dopiero  oni,  żydzi,  którzy  stali  przez 

te  1500  lat  w  miejscu  słupem  skamieniałym,  odcięci 

od  wszelkiego  rozwoju,  postępu,  nauczą  gojów  m ą­

drości  życia...

Kłamią  bezczelnie!  Bo  nie  o  kulturę  im  chodzi, 

nie  o  rozwój  hum anitaryzm u  i  jego  zastosowanie 

w  życiu,  nie  o  jakikolwiek  postęp,  lecz  tylko  o  ich 

osobiście  korzyści,  o  ich  ostateczne zwycięztwo  w  wal­
ce  z  innowiercami. 

Mówił  przecież  kom endant  ich 

tajnego  rządu:

— 

„My  zostaniem y  na  wieki  wiernymi  prawom,  prze­

kazanym  przez  naszych  ojców  i  przechowaniu  w  naszych 

sercach  nieprzebłaganej  nienawiści  do  w rogów  i  nieprzy­

background image

21 

jaciół  Izraela,  do  chrześcijan.  My  jesteśm y  narodem   zacho­

wawczym,  pielęgnującym   i  ochraniającym  religijne  obrządki 

i  ustaw y  od  początkow ych  źródeł  ich  pochodzenia. 

M y 

stoimy  silnie  p rzy  prastarem.

  Uź 

interesie jed n a k  naszym  

trzeba  się  starać  wziąć udział,  a  nawet  uzyskać  przew od­

nictwo  w  reformach,  które  stoją  na  porządku  dziennym. 

Powinniśm y  brać udział  w  tym  ruchu,  ale tylko  pozornie.“

Znaczy  to,  że  chrześcijanie  powinni  być  h u m a ­

nitarnymi,  liberalnymi,  postępowcami,  bezwyźnaniow- 
cami  i  t.  d.,  aby  żydzi  mogli  pozostać  tern,  czem  są 
od  lat  przeszło  2,000,  od  czasów  Ezry  i  Nehemji. 
I  powinni  być  humanitarnymi,  liberalnymi,  po stęp o w ­

cami,  bezwyznaniowcami,  aby  żydzi,  korzystając  prze­
biegle  z  ich  pobłażliwości,  z  ich  tolerancji,  mogli  ich 
wziąć  wygodnie,  bez  trudu  za  kołnierz  i  rzucić  pod 

swoje  stopy.

Przebiegła,  wężowa  polityka!  Kondottierowie  Re­

nesansu:  Sforzowie,  Viscontiowie,  Gonzagi,  Borgiowie, 

Malatesty  mogliby  jej  pozazdrościć  sprytu  szatańskie­
go. 

Burz,  niszcz  i  panuj!

Najpóźniej  zabrała  się  prasa  żydowska  do  „cy­

wilizowania,“  do  „uczenia  gojów  hum anitaryzm u  i  p o ­
stęp u “  w  Szwecji,  Rosji  i  w  Królestwie  Polskiem. 
W  Szwecji  może  dlatego,  że  tam  żydów  tak  niew ie­
lu,  iż  można  nie zwracać  na  nich  uwagi;  w  Rosji  d la ­

tego,  że  politycy  rosyjscy  znają  zbyt  dobrze  żydów, 

aby  się  pozwolili  obałamucić  ich  sztucznemu,  kłam a­
nemu  humanitaryzmowi;  w  Królestwie  Polskiem  praw­

dopodobnie  dlatego,  że  Juda,  znalazłszy w  Galicji  wy­
godniejszy,  podatniejszy  teren  do  swoich  eksperym en­

background image

22 

tów  politycznych,  próbował  odbudować  nasam przód 
tam  swój  Sjon,  swoją  Jerozolimę.

Dopiero  rewolucja  z  r.  1905  stworzyła  w  Kró­

lestwie  wyraźną,  jawną  prasę  żydowską  („H ajnty,“ 
„ M o m e n t y “  i  inne  żargonówki). 

Wprawdzie  istniała 

przedtem  „Gazeta  Codzienna“  Leopolda  Kronenberga 
(1858  r.),  a  później  „Nowa  G azeta“  Stanisława  Kemp- 
nera,  wprawdzie  służyli  już  przedtem  „czerwoni“  z  r. 

1863  i  pozytywiści,  zwolennicy  asymilacji,  bezwiednie 

celom  żydowskim,  ale  była  to  tylko  robota  przygoto 
wawcza.  Właściwa,  jawna  walka  żydów  z  gojami  z a ­
częła  się  dopiero  podczas  rewolucji. 

A  zaczęła  p r a ­

cować  odrazu  z  wielkim  gewałtem,  z  całą  perfidją 

i  bezczelnością  megalomanji  żydowskiej. 

Żydzi  zd o ­

byli  się  nawet  na  odwagę.  Rzucili  się  głową  naprzód 
w  wir  rewolucyjny.

Skąd  u  nich  ta  odwaga?

Posłuchajmy,  co  mówił  o  ruchach  rewolucyjnych 

k o m en d an t  tajnego  rządu  żydowskiego.

—  

„M asy  same  przez  się  głupie  i  ślepe  dają  się zawsze 

powodować  i  prowadzić  krzykaczom. 

A  któż  lepiej  i  g ło ­

śniej  od  żyda  hałasować  i  blagą  omawiać  potrafi?

  Dla­

tego  też  nasi  wiodą rej  w  prasie  i  na  trybunach  we  w szyst­
kich  chrześcijańskich  narodach...  Im  więcej  gromad  i  ze­
brań,  tem  więcej  pow odów   do  niezadow olenia,  a  lenistwa 
do  pracy,  z  czego  koniecznie  musi  nastąpić  zaburzenie  lu ­
dów  i  poddanie  go  tym,  którzy  w ładają  groszem. 

W szelki 

ruch,  mający  na  celu  zmianę,  wzbogaca  nas,  rujnując 
drobne  majątki,  które  muszą  brnąć  w  długi.

  Kruchość 

podstaw y  podnosi  nasze  w pływ y  i  naszą  potęgę  i 

i  dlate­

g o   trzeba  popierać  wszelkie  niezadowolenie  i  z   nich  w y­

pływ ające wstrząśnienia,  bo  te przysparzają  nam  bogactw

background image

23

i przyspieszają  chwilę  dojścia  do  naszego  celu,  t.  j.  do- 

panowania  na  ziemi."

Komendant  żydowski  nie  obawia  się  rewolucji. 

Przeciwnie,  zachwala  ją.  G dyby  wśród  ludu  pow sta­
ły  z  powody  drożyzny 

(wywołanej 

przez 

żydów) 

i  z  niej  pochodzącej  nędzy  jakieś  nieukontentowania.

— 

„Z  łatw ością  możemy  zwalić  winę  na  rządy  i  p o d ­

niecić  jakieś  zam ieszanie 

a każda rewolucja,  każde  wstrzą- 

śnienie  przysparza  nam  kapitału  i  zbliża  nas  do  upra­

gnionego  celu.“

Oto,  dlaczego  rzucili  się  żydzi  głową  naprzód 

w  wir  rewolucji  i  zdobyli  się  nawet  na  odwagę.

Tak  nakazała  im  ich  odwieczna  polityka. 

Rzu­

cili  się  oczywiście  tylko  do  roboty  wywrotowej,  b u ­

rzącej,  niszczącej,  bo  z  gruzów  siły.  i  mienia  gojów 
wykwitają  dla  nich  korzyści. 

Niech  się  goje  biorą 

pomiędzy  sobą  za  łby,  niech  się  pożerają  nawzajem, 

abyśmy  my  mogli  na  ich  kłótniach  zarobić. 

W iad o ­

mo  już  dziś,  że  w  bojowym  socjalizmie  polskim  wo­
dzili  rej  żydzi  i  wiadomo,  że  walczyli  z  gojami  na 
dwie  ręce—jako  agitatorzy  wywrotowi  i  jako  prowo­

katorzy  (Azewy,  Hartingi  i  t.  d.).

Działo  się  to  i  dzieje  się  nietylko  u  nas.  W szę­

dzie,  w  całej  Europie  i  w  Stanach  Zjednoczonych 
Ameryki  północnej,  pełno  żydów  we  wszystkich  g r u ­

pach  wywrotowych  (socjalizm,  anarchizm,  ateizm,  ma- 
sonerja).  Gdziekolwiek  się  od  czasów  rewolucji  fran­

cuskiej  chwieje  coś,  wali,  rozpada  w  jakim ś  narodzie 
chrześcijańskim,  spieszą  żydzi  skwapliwie,  aby  o d e ­

grać  rolę  agitatorów,  podżegaczów. 

Im  głośniejsza

background image

24

wrzawa,  im  większy  łoskot,  tern  większa  dla  nich  r a ­

dość. 

Im  więcej  drzew  pada,  tern  więcej  sypie  się 

wiórów,  A  te  wióry  rozchwytują  oni  łapczywie.  Prze­

biegli,  zręczni  umieją  oni  wycofywać 

się  zawsze 

w  chwili  niebezpiecznej  z  ognia,  salwować  swoje  g ł o ­

wy.  Niech  się  goje  nawzajem  mordują,  wieszają, 

niech  gniją  w  katorgach,  a  my  na  tem  zarobimy! 

W  mętnych  wodach  łowi  się  łatwo  ryby...

IV.

Nawet  o  wyborze  zawodów  dla  swoich  nie  za­

pom niał  kom endant  tajnego  rządu  żydowskiego.

— 

„W szystkie  posady  rządowe  muszą  być  nam  dostęp- 

nemi,  —  uczył —  a  skoro  je  otrzymamy,  przebiegłość  i  po­

chlebstw a  żydow skich  faktorów  z  rozmaitych  klas  dopoma- 

gą  nam  dojść  tam,  gdzie  są  praw dziw e  w pływ y  i  praw dzi­

wa  potęga.  Rozumie  się  samo  przez się,  iż  mowa  jest  o  ta ­
kich  tylko  posadach,  które  przynoszą  z  sobą  cześć,  władzę, 
przywileje  i  z  tego  w szystkiego  w ypływ ające  zyski,  albo­

wiem  te  posady, 

których  udziałem  je s t tylko  wiedza  i  p ra ­

ca,  a  mierne  wynagrodzenie,  mogą  zostaw ać  p rz y   chrze­

ścijanach.  Prawnictwo  je s t  dla  nas  bardzo  ważną  rze­

czą.

  Adw okatura  to  wielki  krok  naprzód, 

bo  fach  ten,  p ro ­

wadzący  do  najw yższych  szczebli  godności,  najwięcej 
idzie  w  parze  z   chytrością  i  krętactwem,  ja kie  są  w   nas 
od  dzieciństwa  w pajane  i uw ażane  za  zalety,

  a  które  tak 

potężnie  mogą  nam  dopom ódz  wznieść  się  do  w ładzy  i  do 
wyw ierania  w pływ u  na  stosunki  naszych  naturalnych, 
a  śm iertelnych  nieprzyjaciół,  chrześcijan.  —  Oprócz  prawa, 
mogą  być  żydzi  lekarzami,  komzytorami  muzycznymi  i  au ­

torami  w  rozmaitych  przedm iotach  ekonomicznych,  a  to 

z  tej  przyczyny,  że  w szystkie  te  powołania  i  zajęcia  nie­

background image

25 

-

rozłączne  są 

ze  spekulacją.

  M edycyna  i  ekonomja  poli­

tyczna  należą  do  naszego  plemienia. 

D októr  m edycyny  by­

wa  dopuszczanym   do  najskrytszych  tajemnic  rodzinnych, 
w  jeg o   ręku  je s t  życie  naszych  wrogów. 

W  ekonom ji 

zaś  politycznej  bardzo  latwem  je s t  zam ącić  głow ę  i  wy­
kazać,  że  białe  je s t  czarnem,  a  czarne  bialem.

  Co  do 

sztuk  pięknych 

nasi  w ynajdą  zaw sze  rozmaite  sposoby 

na  dobre  przyjęcie  debiutanta  i  chociażby  ten  był znaczną 
miernotą, potrafią go  otoczyćpewnem  kadzidłem pochlebstw 
i  zachęty."

Że  i  ta  rada  nie  jest  pomysłem  czasów  nowszych, 

lecz  należała  zawsze  do  planu  walki  żydów  z  in n o ­
wiercami,  poświadcza  bistorja. 

Wiadomo,  że  żydzi 

byli  już  za  czasów  rzymskich  lekarzami  i  pokątnymi 
doradcami  imperatorów  i  patrycjuszów.  To  samo  wi­
dzimy  w  wiekach  średnich  na  wszystkięh  dworach 
chrześcijańskich.  W  Hiszpanji  i  Francji  średniowiecz­
nej  roiło  się  od  lekarzów  i  różnego  g a tunku  fakto­

rów.  Nawet  Papieże  posługiwali  się  żydowskimi  le­

karzami.

Z  chwilą,  kiedy  em ancypacja  polityczna  wyzwo­

liła  żydów  (w  XIX  stuleciu),  rzuciła  się  inteligencja 
żydowska  przedewszystkiem  (oprócz  handlu)  do ad w o ­
katury,  medycyny  i  ekonomji  politycznej. 

Ten  i  ów 

poświęcił  się  także  muzyce,  głównie  wykonawczej 

(wirtuozostwu),  przynoszącej  znaczne  zyski,  a  o g ro m ­

na  trąba  reklamy  żydowskiej  postarała  się  zawsze
o  to,  aby  się  stał  znakomitym,  głośnym,  sławnym. 

Niewielu  żydów  poświęciło  się  i  poświęca  się  dotąd 
tym  gałęziom  pracy  umysłowej,  które wymagają  znacz­

nych  wysiłków  mózgu  i  nerwów,  a  przynoszą  małe 
zyski  materjalne. 

Uczonych  dla  nauki,  n

background image

26 

nych  ideologów,  niedbających  o  sutą  nagrodę,  wydał 
naród  żydowski  szczupłą  garstkę.

I  o  solidarności  żydowskiej  pamiętał  wódz  ży­

dowski  w  swojej  mowie.

— 

„Każdy  żyd  powinien  nieść  pomoc  d ru g iem u — na­

kazywał.  —  Skoro  tylko  jeden  z  nas  kroczy  naprzód,  nie­
chaj  ciągnie  innych  za  sobą, 

a je że li mu  się  noga pośliżnie, 

niechaj  mu  w szyscy  biegną  na pomoc.  Jeżeli który  z   na­

szych

  jest  pociągnięty  przez  sąd  chrześcijański  za  przekro­

czenie  praw kraju,  w  jakim  zamieszkuję, 

in n i ży d z i pow inni 

mu  dopomagać,

  lecz  tylko  w  takim  razie,  jeśli  obwiniony 

postępow ał  zgodnie  z  prawami,  jakiem i  się  rządzi  nasz 

naród“  (czytaj:  jeżeli  nie  przekroczył  wskazówek  talmudu).

I  ta  recepta  nie  jest  nowiną.  Z na  ją  z  dośw iad­

czenia  każde  dziecko  warszawskie. 

Policja  prowadzi 

np.  do  cyrkułu  ulicą  jakiegoś  żyda,  przyłapanego 
na  gorącym  uczynku  jakiegoś  przestępstw a  (kradzież, 
krwawa  bijatyka,  bandytyzm).  Zaraz otacza  go g ro m a ­
da  chałaciarzów  i  ciągnie  za  nim  sznurem. 

Dość 

spojrzeć  w  oczy  tej  asysty,  aby  wiedzieć,  z  jakiem 
szczerem  współczuciem  patrzą  żydzi  na  aresztowane­

go  współwiercę,  a  z  jaką  nienawiścią  na  gojskiego 
policjanta.  Jeżeli  się  tylko  da,  odbijają  z  pewnością 

swojego.

Znana  powszechnie  nie  od  dziś  solidarność  ży­

dów  należy  do  ich  bardzo skutecznych  środków  w  wal­

ce  z  innowiercami. 

Niebo  i  ziemię  poruszą,  sypią 

złotem  niby  piaskiem,  nie  szczędzą  żadnych  trudów, 

gdy  idzie  o  wydobycie  któregoś  ze  swoich  ze  szpo­
nów  władz  chrześcijańskich. 

Wystarcza  przypomnieć 

z  czasów  najnowszych  sprawy  paryskiego  Dreyfusa

background image

- T l   —

}  kijowskiego  Bejlisa,  aby  wiedzieć,  z  jaką  zaciętą 

wytrwałością  bronią żydzi  swoich,  gdy  idzie  o  ich  s ta ­

nowisko  w pośród  innowierców.

•ł*

*

Jak   przedstawia  się  program  żydów  w  stresz­

czeniu?

Z a w ładnąć  oni  usiłują  całym  św iatem   i  wierzą, 

ze  uda  im  się  dokonać  tej  sztu k i  za   pomocą  pienią­
dza  i  prasy.

Jakiemi  drogami  idą  do  tego  celu?  (metoda).

1) 

Starają  się  zrujnow ać  ekonomicznie  narody 

chrześcijańskie

  (zagarnięcie  całego  handlu,  giełdy, 

wszelakiego  rodzaju  przedsiębiorstw,  wyzysk  pracy, 
wykupywanie  z  rąk  chrześcijańskich  majątków  ziem­

skich,  ułatwianie  rządom  pożyczek). 

2) 

Usiłują  zd o ­

być  dla  siebie  ja k   najwięcej  miejsc  w   adw okaturze, 
medycynie, 

w   naukach  ekonomicznych.

 

3) 

Robią 

w szystko,  aby  osłabić etycznie,  zdem oralizow ać naro­
dy  chrześcijańskie,  odrywając  j e   od  ich  wiary,  tra ­
dycji,  zw yczajów   i  obyczajów.

 

W   tym  celu  kryty­

kują,  ośmieszają  w  swojej  prasie  i  literaturze  chryst- 

janizm,  drwią z  duchowieństw a chrześcijańskiego,  znie­

sławiają  je  i  obniżają  systematycznie  znaczenie,  w ar­
tość  uczonych,  belletrystów  i  artystów  chrześcijań­
skich,  wysuwając  swoich  na  czoło  kultury;  odgrywają 
w  swoich  czasopismach  i  broszurach  rolę  liberałów, 
wolnomyślnych, 

bezwyznaniowców. 

4) 

W yzyskują 

świadom ie  i  umiejętnie  do  swoich  celów:  tolerancję, 

hum anitaryzm ,  postęp  społeczny,  reformy  narodów

background image

— 

28

chrześcijańskich  i  czepiają  się  skw apliw ie  wszelkich 
robót  wywrotowych,  od  niewinnego liberalizmu m iesz­
czańskiego  począw szy  aż  do  krw aw ej  rewolucji;  mie­
szają  się  do  w szystkich  w   ogóle  w strzaśnień  p oli­
tycznych  i  społecznych  w   narodach  innowierczych,
 
na  czem  spodziew ają  się  coś  zarobić.

Tak  wyglądają  „ideały“  żydowskie  i  śiodki, 

mające  wcielić  te  ideały. 

Matką  ich  jest  nienawiść 

do  innowierców,  zrodzona  z  tnegalomanji  „w ybrań­
ców  Jehow y,“  a  nauczycielem kazuistyka  autorów i  k o ­
mentatorów  talm udu  i  spryt,  przebiegłość,  chytrość 

szachrajów,  „czystych  kapitalistów.“

Te  ideały  żydowskie  i  te  środki  do  ich  wciele­

nia  istniały  od  sam ego  początku  rozproszenia  żydów 
po  świecie.  Dopiero  jednak  w  czasach  najnowszych, 
w  ostatnich 

latach  sześćdziesięciu, 

rozwinęły 

się 

w  całej  pełni,  nie  dlatego,  żeby  dopiero  w  wieku 
XIX  dojrzały,  lecz  dlatego,  że  nowe  warunki  społecz­

ne  i  polityczne  pozwoliły  im  działać  z  całą  swobodą. 

Pomogło  im  oczywiście  równouprawnienie,  o  czem  d o ­
skonale  wiedzą,  pom ógł  im  „postęp“  Europy.

Mówił  przewodniczący  na  ostatniem  zebraniu 

ich  tajnego  rządu:

— 

„Zresztą  nie  potrzebujem y  już  praw  dla  naszej  obro­

ny,  bo  prawa  te 

z   tak  zw anym  postępem

 nadano  nam  pra­

w ie  wszędzie  w  Europie.  W  obecnej  chwili  powinniśmy 
starać  się  o  nabycie  takich  jeszcze  praw,  które  wyłącznie 
mogą  być  korzystne  dla  naszego  ludu,  jak  np.:  łagodne 

prawo 

o  bankructwie,  uchwalone  w  celu  humanitarnym. 

Stałoby  się  ono  w  naszych  ręku  prawdziwą  kopalnią  złota, 

obfitszą,  aniżeli  niegdyś  kopalnie  Kaliforni"  (czytaj:  abyśm y

background image

29 

mogli  urządzać  podstępne,  fałszywe  bankructw a  bez  oba­
wy  przed  kryminałem  tych  paskudnych  gojów).

Trzeba  żydom  przyznać,  że  dokonali  w  ostatnich 

latach  sześćdziesięciu  bardzo  dużo,  więcej,  niż  ich 
ojcowie  w  przeciągu  lat  tysiąca. 

Z  wielkim  im pe­

tem  i  niezwykłym  sprytem  pracowali. 

Giełda  ich, 

spekulacja  i  lichwa  wydarły  gojom  mnóstw o  złota; 
prasa  ich  zdemoralizowała,  zżydziła  znaczną  część 

inteligencji  chrześcijańskiej;  ich  agitacja  wywrotowa 
zatruła  całe  legiony  ludu  (socjalistów);  ich  polityka, 

poparta  przez  masonów,  wyrzuciła  ich  na  naczelne 
stanowiska  rządowe  (żydowscy  ministrowie  w  Anglji, 

Francji,  Portugalji,  Włoszech,  Turcji).

Nadzwyczajne  żniwo,  jak  na  tak  krętki  czas!... 

Nic  dziwnego,  że  tak  niezwykłe  powodzenie  p o ­

działało  na  żydów,  jak  h a s z y s z — upoiło  ich,  odurzy­
ło,  przewróciło  im  w  głowie  do  tego  stopnia,  że  krzy­
czą jawnie, głośno:  zmogliśmy  gojów!  I  przebiegły żyd 

jest  także  tylko  człowiekiem. 

A  niezwykłe 

powo­

dzenie  przewraca  w  czubku  nawet  N apoleonom   I.

— 

„N adejdzie  czas  — za  lat  sto  najpóźniej,—że  nie  ży ­

dzi  będą  przechodzili  na  wiarę  chrześcijańską,  lecz  chrześci­

janie  będą  się  starali  zostać  żydam i,  ale  wówczas  Izrael 

odepchnie  ich  z  pogardą."

Aż  tak?...

No,  nie...  Tak  źle  z  nami  jeszcze  nie  jest.

background image

— 

30  —

V.

Przedewszystkiem  zapom inają  żydzi  w  swojem 

rozkosznem   upojeniu  tryumfu,  że  „g o jó w “  jest  taka 

chmara,  iż  ich  czapkami  m ogą  zarzucić.

Powtóre  zapom inają  żydzi,  że  w  wielkiej  rodzi­

nie  gojów  znajduje  się  także  spora  grom ada  chytrych 
spryciarzów,  którzy  potrafią odeprzeć  ich  sztuki  i  sz tu ­

ki  handlarskie  takiemi  samerni  woltami,  jakiemi  się 

oni  posługują. 

Już  dziś,  jak  dowodzi  Werner  Som- 

bart  w  swoich  ,,Żydach,“  usuwają  chrześcijańscy  fi­

nansiści  żydów  ze  stanowisk:  prezesó.v  rad  nadzor­

czych  różnych  przedsiębiorstw,  dyrektorów  banków, 

fabryk  i  t.  d. 

Wszystkiego  można  się  nauczyć,  gdy 

się  chce,  nawet  świństw  handlarskich. 

Żyjemy  prze­

cież  pod  batutą  kapitalizmu.  —  1  znajdują  się  także 

w  wielkiej  rodzinie  chrześcijańskiej  tacy  „ p a s k u d n i“ 
wścibscy,  co  wtykają  nos  w  mądre  księgi  żydowskie, 
co  rozpatrują  się  uważnie  w  historji  żydów,  w  ich 

działalności  w  stosunku  do  innowierców  i  wywąchi- 

wują,  wydobywają  na  wierzch  „przem ądre“  tajemnice 
żydowskie,  ukrywane  tak  starannie  przez  szereg  wie­
ków. 

Antysemitami  nazywa  Ju d a   takich  „ciekawych 

gałganów .“

Wprawdzie  nie  boi  się  tych  natrętów  mówca  ta j­

nego  rządu  żydowskiego,  lekceważy  ich.

„W tedy,  (gdy  żydzi  podyktują  światu to wszystko,  w  co 

ma  wierzyć,  co  szanować,  a  czem  pogardzać  i  co  przekli­
nać) 

pojedynczo  będą  w ystępować  nasi  nieprzyjaciele,  za ­

rzucając  nam  dążności  nasze,  lecz  masy  głupie  i  ciemne 

będą  po  naszej  strom e."

background image

— 

31 

Przerachował  się  mądry  rabi.  Na  „m asy  głupie 

i  cie m n e “  spada  w  ostatnich  czasach  wielkie  m nóstw o 
zadrukowanych  kartek,  gazet  i  gazetek  ludowych,

i  zdejmuje  im  z  oczu  bielmo,  ucząc  je  poznawania 
duszy  żyda  i  jego  dążności 

Powoli  zmądrzeją  „ g łu ­

pie,  ciemne  m asy“  niewątpliwie.

A  dalej?...  Żydzi  przeceniają  swoje  zdolności. 

W  handlu  na  modłę  „czystego  kapitalizm u“  (jako  p o d ­

stępni,  chytrzy,  natrętni  kupcy)  i  w  spekulacji  (jako 

bezwzględni, 

niesumienni  spryciarze)  przewyższają 

w istocie wszystkie  narody aryjskie  (głównie  Słowian)— 

są  majstrami. 

Mistrzami  są  także  w  sztuce  wydrwi- 

wania 

wszystkiego, 

w  cynicznem  dowcipkowaniu 

(Henryk  Heine,  Saphir),  w  żonglerce  myśli  i  słowa. 
Nigdy  nie  wydrwi  aryjczyk,  chociażby  był  najzacięt­
szym  „antysem itą,“  żyda  tak  doskonale,  tak  zjadli­

wie,  jak  żyd  żyda. 

Nazywa  się  to  sam oironją  (

Selb - 

stironie).

 

Tego  fikania  koziołków  niby  dowcipnych 

nauczyła  żydów  kazuistyka  talm udyczna.

Ale  to  właściwie  cała  ich  mądrość.  Odwagi  b o ­

haterów  nie  posiadają,  daru  twórczego  w  nauce, 
w  wynalazkach,  w  literaturze,  w  sztuce  nie  dała  im 
Opatrzność.  Naśladować  tylko  umieją  „gojów “  i  wy­

zyskiwać  zręcznie  owoce  ich  twórczości.

A  najgłupszymi  są żydzi  w  polityce  i  w  robocie 

społecznej. 

Chytrzy,  przebiegli  kupcy  tracą  odrazu 

równowagę,  przytomność,  gdy  im  się  gdzie  lepiej 
powodzi. 

Podasz  im  palec,  chwytają  rękę,  podasz 

im  rękę,  sięgają  po  głowę.  Jesteś  dla  nich  grzeczny, 

uprzejmy  —  zadzierają  nosa,  lekceważą  cię,  m altretu ­

ją.  Niepoprawni,  nieznośni  aroganci!

background image

-  

32  —

Rozumie  się,  że  ta  arogancja  nie  może  się  n i­

komu  podobać  i  następuje  odwet.

O bdarzył  żydów  liberalizm  XIX  stulecia  rów no­

uprawnieniem.  Powinni  byli  skakać  z  radości  aż  pod 

sufit  swoich  synagog,  powinni  byli  całować  h u m a n i­

tarnych  dobrodziejów  w  mankiet,  a  im  mało  tego 

„ p o s tę p u “ . 

Złoto  nam  oddajcie,  goje,  całe  swoje 

złoto— wrzasnęli,  a  potem  kłaniajcie  się  nam,  n aro d o ­
wi  osobliwemu,  świętemu!

Krótko  trwała  ich  zabawa  w  cywilizatorów  i  p a ­

nów  ludzkości. 

W  Niemczech  tylko  lat  kilkanaście 

(od  roku  1866— 1882),  we  Francji  i  Austrji  dłużej, 
w  Szwecji  i  w  Rosji  działała  agitacja  „panów   świata“ 

słabo. 

Najwięcej  rozpanoszył  się  Ju d a   na  ziemiach 

b. 

Rzeczypospolitej  Polskiej. 

Ale 

tu 

przyszło 

otrzeźwienie,  wywołane  nierozumem  żydowskim.  G d y ­

by  nie  arogancja  „najm ądrszego  n a ro d u “  (wybory  do 
D um y  petersburskiej  w  r.  1912),  byłaby  może  m rzon­
ka  asymilacyjna  bałamuciła  jeszcze  dotąd  o p ty m i­

styczne  głowy  naszej  przeciętnej  inteligencji.

Krzyczą  dziś  żydzi  polscy  nietylko  w  swoich 

żargonówkach  i  nieżargonówkach,  lecz  także  w  swo­

jej  różnojęzycznej  prasie  Europy  i  Ameryki:  Polacy 

wstecznicy,  barbarzyńcy,  średniowieczni  brutale;  trze­
ba  ich  bojkotować!  Przyznać  się  oczywiście  nie  chcą, 
że  wywołali  sami  grom adne  wytrzeźwienie  polskich 

„gojów,“  że  misterną  przędzę  ich  perfidyjnej  roboty 
stargała  ich  niemądra,  zapalczywa  aż  do  ślepoty, 

arogancka  polityka.

To  samo  zresztą  zaczyna  się  dziać  wszędzie. 

Szwecja  i  Norwegja  nie  chcą  przyjm ewać  em ig ra n ­

background image

33

tów  żydowskich,  Belgja  i  Niemcy  nie  chcą  w  swoich 

uniwersytetach  stu dentów   żydowskich,  w  Austrji  r u ­

sza  przeciw  żydom  Wiedeń,  przygotowany  do  boju 
z  nimi  przez  ś.  p.  Luegera;  Anglja  patrzy  na  nich 
krzywo,  Ameryka  Północna  ogranicza  ich  imigrację, 

Francja  nawet,  od  czasów  swojej  wielkiej  rewolucji 
dla  nich  najłaskawsza,  zaczyna  się  budzić  z  drzemki 
pobłażliwości,  wołając: 

reveil,  revei!

Przecholowali  żydzi,  nie  policzyli  się  ze  swoje- 

mi  siłami,  oni,  niby  tacy  mądrzy,  przebiegli,  chytrzy. 
Fuszeram i  okazali  się  w  polityce  i  w  robocie  społecz- 

»  nej. 

Powtarza  się  to  ciągle  w  historji...

A  wkońcu...

Nie  są  znów  żydzi  takimi  ideałami  człowieka, 

takimi  „świętymi“  „w ybrańcam i,“  za  jakich  się  mają
i  ogłaszają. 

Wiedzą  o  tem  bardzo  dobrze  ich  wo­

dzowie.

— 

„Naród  nasz  je s t  ambitny,  chciwy,  skłon­

ny  do  niepohamowanej  pychy  i  miłujący  ro z­
ko sze—

 mówił  jeszcze  wielki  rabin.— 

Gdzie św ia ­

tło,  tam   i  cień."

Zapewne. 

Żaden  naród  nie  jest  bez  ale,  każda 

jednostka  ludzka  ma  swoje  wady,  ułomności,  takie 

lub  inne.

Chorobliwa  ambicja  żyda  przerodziła  się  w  szko­

dliwą  dla  ich  programu,  nie poham ow aną  pychę;  c h ci­
wość  rzuca  ich  często  w  wiry  nieszczęśliwej  s p e k u ­
lacji  (i  żydzi  bankrutują  często)  a  miłość  rozkoszy 
(czytaj:  rozpusty)  uczy  ich  marnotrawstwa. 

Rasa  ży-

background image

-  

34 

dowska  jest  przezmysłowa,  lubieżna,  o  czem  wiedzą 

wszystkie  wielkie  miasta  (kabarety,  tingtangle,  lupa- 

nary).

Przezmysłowa,  lubieżna  natura  żydów  wypróżnia 

ich  pełne  worki.  Żyd  jest  oszczędnym,  skąpym,  chci­
wym  na  grosz  dopóty,  dopóki  się  dorabia.  Z  chwilą, 
gdy  się  dorobił,  lubi  dostatek,  przepych,  uciechy  sto­

łu  i  miłości  i  lubi  „im ponow ać“  swoją  hojnością. 
Zbogacony  ojciec  pilnuje  jeszcze  pełnego  worka,  ale 
jego  syn,  który  przyszedł  do  gotowego,  używa  zwy­

kle  życia  bez  miary  i  rozumu. 

Historja  zna  bardzo 

mało  fortun  żydowskich,  które  przetrwały  kilka  po­

koleń,  Metodą  żydowską  zdobyte  majątki  giną  gdzieś 
po  dwóch,  trzech  najdalej  pokoleniach.  Albo  je  spad­

kobiercy  roztrwonią,  używając  życia  i  odgrywając  ro­
lę  magnatów,  albo  rozchwytują  je  w  formie  posagu 
goli 

książęta, 

hrabiowie, 

szlachcice, 

żeniący  się 

z  wychrzconemi  żydówkami. 

Zbogaceni  żydzi  lubią 

ogromnie  gojskie  tytuły  swoich 

gojskich 

zięciów. 

W  ten  sposób  wracają  zwykle  wielkie  fortuny  ży­
dowskie  po  pewnym  czasie  do tych,  na których  ruinie 

wyrosły. 

A  szary  milionowy  tłum  żydowski  nie  roz­

porządza  takim i  kapitałam i,  żeby  mógł  być  groźnym 

dla  istnienia  innowierców.

Więc  nie  jest  jeszcze  tak  źle,  jak b y   się  zdawa­

ło,  patrząc  na  zachowanie  się  współczesnych  żydów 
europejskich  i  amerykańskich. 

Tak  się  „rozrzucają,“ 

tak  krzyczą  i  puszą  się,  jakgdyby  się  „obietnica  J e ­

howy“  co  do  owego  wszechwładztwa  już  spełniła. 
Rosnący  ciągle  kapitał  żydowski  i  rozwijająca  się 
systematycznie  robota  żydowska  (polityka,  prasa,  lite­

background image

—  35 

ratura)  stałyby  się  niewątpliwie  za jakieś  sto  lat  gro ­
źbą  dla  samodzielności 

narodów  chrześcijańskich, 

gdyby  narody  chrześcijańskie  patrzały  n a l a ł   spokoj­

nie,  bezczynnie  na  chytre  wyzyskiwanie  przez  żydów 

ich  reform,  ich  postępu.

Ale  chrześcijanie  wszelkich  narodowości  zaczy­

nają  już  rozumieć,  odczuwać  psychę  żydowską,  za­

czynają  odcyfrowywać  tajemnicę  programu  żydow­

skiego.  Potrafią  się  oni  niewątpliwie  obronić.

Najgorzej  dzieje się  na  ziemiach  b.  Rzeczypospo­

litej  Polskiej.  Bowiem  tak  dużo  żydów  przylgnęło  do 

tej  ziemi,  iż  zagrażają  jej  naprawdę  ciężarem  swojej 

liczby. 

Lecz  i  one,  te  ziemie,  co  miały  się  stać  Ju- 

deo-Polonią,  już  się  ocknęły  z  leniwej  drzemki  asy- 

milacyjnej.

Wystarcza  znać  dokładnie  program'  i  metodę 

żydów,  aby  się  módz  bronić  skutecznie.

Dążą  żydzi  do  zawładnięcia  całem  mieniem  n a ­

rodów  innowierczych...  Więc  nie  pozwolić  się  wyzy­

skać,  nie  popierać  ich  handlu,  przemysłu,  ich  s p e k u ­
lacji, 

nic 

sprzedawać 

im  ziemi. 

Popierać  tylko 

swoich!

Usiłują  żydzi  zdemoralizować  narody  chrześci­

jańskie,  zatruć  ich  duszę,  zniszczyć  ich  tradycje  n a ­

rodowe,  ich  kulturę  za  pomocą  prasy  i  literatury... 
Więc  nie  prenumerować  ich  czasopism,  nie  czytać, 
nie  kupować  ich  książek!

Pragną  żydzi  ogarnąć  całą 

adwokaturę, 

m e­

dycynę, 

naukę  ekonomiczną... 

Więc  nie  p osługi­

wać  się  adwokatami  i  lekarzami  żydowskimi,  nie 
ufać  ich  ekonomistom!

background image

— 

36  —

Odgrywają  żydzi  dla  swoich  celów  rolę:  postępow ­

ców,  liberałów, 

reformatorów, 

socjalistów  i  t.  d. 

Więc  nie  wierzyć  w  ich  rzekomy  postęp,  w  ich  k łam ­
liwy  humanitaryzm,  nie  pozwalać  się  obałamucać  ich 
agitatorom,  nie  dopuszczać  ich  do  roboty  politycz­

nej  i  społecznej.

Obniżają 

żydzi 

świadomie 

i  systematycznie 

znaczenie  chrześcijaństwa  i  jego  kleru... 

Więc  trzy­

mać  się  swojej 

wiary 

kultury  chrześcijańskiej

i  bronić  swojego  duchowieństw a  przeciw  ich  n a ­

paściom!

W arszaw a  w   marcu  1914  r.

I N S T Y T U T  

  P A D A Ń   L P   -, 

" I C H  

' A N  

B I B L I O T E K A   '

00-33U   W arc.-.iiw a,  ul-  N o w y   Ś w ia t  7

 

i ©i.  26*S8-‘£':'

K O N I E C .

background image

Św iętobliw a  Jadw iga,  Królowa  Polska- 

W y d a n ie   d ru g ie   p o ­

p u la rn e . 

C ena  90  kop.

Najw iększy  wróg  ludzkości, 

napisał  Juljusz  Zale­

ski,  cena 

.

.

.

.

 

10  kop.

Legendy  o  Królowej  Jadw idze, 

nowella  nagrodzona 

na  konkursie  „Kroniki  Powszech­
n e j“,  napisał  Edward  Ligocki,  cena  10  kop.

Ulane  Tliekel,  Fares, 

czyli  „Ręka  Boża,  karząca  z u c h ­

w ałych  grzeszników ,  bluźnierców   i  bez­

bożników “. 

W ią z a n k a   faktów , 

zeb ran a 

przez  V.  G.  w  tłó m aczen iu   C eliny  Ł ęskiej. 

350  str.,  cen a   rb.  1.

Przez  zasługi  do  korony, 

napisał  E.  Zorjan,  opo­

wiadanie  historyczne  z  czasów  J a ­
na  Sobieskiego,  cena 

15  kop.

Józef  Ignacy  K raszew ski, 

Pisarz-Obywatel,  n ap i­

sał  Stanisław  Lam,  cena 

15  kop.

O b r a z ,  

nowella  nagrodzona  na  konkursie 

„Kroniki  Pow szechnej“,  napisał  Jan 

Andruszewski,  cena 

10  kop.

dlaczego  Chrystus  ma  w rogów ?, 

napisał  Ks. 

i .  

S ta­

nisław  Adamski  T.  J.,  cena  . 

10  kop.

Złote  u sta,  złote  serce, 

obrazek  sceniczny  z  ży­

cia  ks.  Piotra  Skargi,  napisał  Ks.
Biskup  Dr.  Wł.  Bandurski,  cena 

10  kop.

0  pielęgnow aniu  dzieci, 

napisała  Wanda  W oj­

ciechowska,  cena 

10  kop. 

w ychow aniu  dzieci, 

napisała  Wanda  Wojcie­

chowska,  cena 

.

.

.

 

6  kop.

background image

N O W E L L E

Ks.  Biskupa  Bandurskiego.

CIĘŻKA  SŁU ŻBA.  Powiastka  z   cza­

sów  Żółkiewskiego.  Cena  30  kop.

M IŁOŚĆ  W IO SKI  R O D Z IN N E J.  Ideał 

nauczyciela  ludowego.  Cena  25  kop.

BIAŁA  SU K M A N A .  Cena  20  kop.

Z W Y C IĘ S T W O   KO CHAJĄCEJ M ATKI.

Cena  15  kop.

SA M A   JE D N A . 

Wigilja  biednej  nau­

czycielki. 

Cena  10  kop.

O B R A Z E K   Z E   WSI. 

Wigilja  chorego 

leśnego.  Cena  10  kop.

P R Z Y   KOLĘDZIE. 

Wigilja  biednego 

studenta.  Cena  10  kop.

KU BA  Z   K A R C ZM Y. 

Wigilja  opusz­

czonych  i zaniedbanych.  Cena  10 kop.

N A J S M U T N IE J S Z Y   ANIOŁ.

Cena  10  kop.

background image
background image