background image

Tiffany White

Zaproszenie in blanco

background image

Rozdział 1

– Oczywiście zdaje sobie pani sprawę, panno Butterworth, Ŝe Kyle Fox tak potrzebuje 
partnerki do prowadzenia programu, jak teksaski milioner synowej bez posagu?
Łysy dyrektor generalny prywatnej stacji telewizyjnej KCNX, Noah Trent, pochylił 
się nieco, aby dokładniej przyjrzeć się młodej osobie siedzącej naprzeciwko.
Amanda Butterworth słyszała wiele plotek dotyczących Kyle’a Foxa. Głównie o tym, 
Ŝ

e jest narwany i zabójczo przystojny. Nie wątpiła teŜ, Ŝe prowadzenie magazynu 

kulturalnego „Ekran i scena” bardzo mu odpowiada. Z jednej strony nie musiał zbyt 
cięŜko pracować, a z drugiej zarabiał mnóstwo pieniędzy. Poza tym wszędzie otaczały 
go tłumy wielbicielek.
Ale, niestety, program „Ekran i scena” miał coraz gorsze notowania w sondaŜach 
opinii publicznej. Zapewne dlatego Noah Trent wpadł na pomysł, Ŝeby ją dodatkowo 
zatrudnić.
Bezwiednie skubała brzeg swojego eleganckiego kostiumu. Jej wypielęgnowane 
dłonie zrobiły się wilgotne. Twarz miała tak bladą, jak pastelowe rajstopy, które 
włoŜyła na tę okazję.
– Być moŜe proszę pana, ale... – zaczęła szeptem, jakby była dobrze wychowaną 
uczennicą ze szkółki niedzielnej;
Noah Trent podniósł swoje olbrzymie łapsko, chcąc jej przerwać. Prawą ręką 
otworzył teczkę, która zawierała jej recenzje z najnowszych filmów.
Z biciem serca patrzyła na jego zmarszczone czoło. Noah przeglądał papiery, czasami 
zatrzymując się na dłuŜej nad jakimś wybranym. Wzięła głęboki oddech. Niestety, 
niewiele to pomogło. Zaczęła nerwowo bawić się kosmykiem włosów wymykającym 
się ze starannie zaplecionego warkocza. Chorobliwa nieśmiałość była tym, co zmusiło 
ją do pracy przed kamerą. I po jakimś czasie kamera stała się prawdziwą przyjaciółką 
Amandy. Dzięki temu udało jej się pokonać tę uprzykrzającą Ŝycie cechę. Teraz 
powróciły dawne problemy. Dziewczyna próbowała sobie tłumaczyć, Ŝe nie ma 
powodów do zdenerwowania. Wiedziała jednak, Ŝe na niewiele się to zda. Tak bardzo 
pragnęła wziąć udział w tym programie!
Dyrektor w końcu zamknął teczkę i jeszcze raz uwaŜnie przyjrzał się Amandzie. W 
pokoju panowała cisza. Słychać było tylko, jak Trent bębni palcami po blacie biurka.
– Tak, znakomicie panno Butterworth – zawyrokował w końcu.
Amanda odetchnęła z ulgą. Mimo to cały czas siedziała wyprostowana i w napięciu 
patrzyła przed siebie.
– ChociaŜ... – zaczął, odsuwając stare, zdezelowane krzesło.
Wstrzymała oddech. Miała wraŜenie, Ŝe sufit wali jej się na głowę. Zmienił zdanie! 
JuŜ nigdy nie dostanie tej pracy! Ale Trent nie podał jej dłoni na poŜegnanie. Wręcz 
przeciwnie, odwrócił się do okna i zaczął się wpatrywać w deszczowe chmury, które 
pokrywały szare niebo tuŜ nad rzeką. Amanda przymknęła oczy i potrząsnęła głową. 
Dreszcz przebiegł jej po karku. MoŜe ma jeszcze szansę? MoŜe uda się go przekonać?
Otworzyła usta, ale przerwało jej gwałtowne stukanie do drzwi. Noah Trent wydał z 
siebie dźwięk, który mógł być czymś w rodzaju zaproszenia. Do biura wszedł jeden z 
młodszych inspicjentów.
– Słucham, Toby, o co chodzi? – Dyrektor spojrzał surowo na kudłatego młodzieńca.
– Aa... Ee... więc, proszę pana – wyjąkał chłopak – dzwonił właśnie pan Fox i... 
powiedział, Ŝe... no, nie przyjdzie na dzisiejsze zebranie zespołu.
Noah Trent się skrzywił.

background image

– A czy wyjaśnił moŜe, dlaczego nie zaszczyci nas swoją obecnością?
– Ee... mówił, Ŝe jest zmęczony, I Ŝe... no, chce trochę odpocząć. – Toby bezwiednie 
cofał się w kierunku drzwi.
Trent odwrócił się do okna. Zaczął obserwować barkę, która, zmagając się z prądem, 
płynęła w górę rzeki. Jednocześnie palcami masował swój wystający brzuch.
Amanda podejrzewała, Ŝe ma wrzód Ŝołądka. Łatwo się było domyślić, Ŝe dyrektor 
generalny tak duŜej stacji, jak KCNX, moŜe cierpieć na podobne przypadłości.
Była zachwycona, kiedy parę dni wcześniej Noah zadzwonił i zaprosił ją na 
spotkanie. Wspomniał teŜ, Ŝe bardzo podobał mu się jej program, który widział w 
lokalnej telewizji w czasie jednej ze słuŜbowych podróŜy.
W ten sposób otwierały się przed nią szerokie perspektywy. Była pewna, Ŝe sobie 
poradzi. Nie wiedziała tylko, jak zareaguje Kyle Fox, kiedy dowie się, Ŝe nie będzie 
juŜ sam prowadził programu. Ale teraz pozbyła się wszelkich wątpliwości...
Zacisnęła dłonie. Nie moŜe pozwolić, by wymknęła jej się taka okazja. Będzie 
walczyć. Ostatecznie Noah musiał rzeczywiście uwaŜać, Ŝe programowi potrzebny 
jest zastrzyk świeŜej krwi. Inaczej by przecieŜ do niej nie zadzwonił.
– Skontaktuj się z Kyle’em i powiedz, Ŝe chcę się z nim spotkać teraz – mruknął 
Noah. – I niech się pospieszy – dodał po chwili.
– Tak jest. – Głos chłopaka dobiegł do nich juŜ zza drzwi.
Noah Trent ponownie pogrąŜył się w swoich myślach. Stał przy oknie i patrzył na 
rzekę. Robił wraŜenie, jakby zupełnie zapomniał o Amandzie.
Dziewczyna postanowiła przejąć inicjatywę. Poruszyła się na krześle i chrząknęła 
lekko.
– Naprawdę zaleŜy mi na tej pracy, panie Trent.
Noah odwrócił się i spojrzał na nią z powątpiewaniem. Prawą dłonią gładził swoją 
łysą głowę.
– Dobrze. Wierzę, Ŝe sobie pani z tym poradzi, ale.... – zawiesił głos – czy umie pani 
radzić sobie z męŜczyznami?
Amanda sprawdzała właśnie, czynie odpięła „się broszka z kameą, spinająca 
koronkowy kołnierzyk jej śnieŜnobiałej, lnianej bluzki.
– Co? Słucham? – spytała, zbita z tropu.
Po chwili zrozumiała, Ŝe Noah Trent oceniają po wyglądzie. Na spotkanie ubrała się 
jak panienka z dobrego domu. Pewnie dlatego sprawiała wraŜenie niewinnego 
dziewczątka, które nic nie wie o Ŝyciu, a tym bardziej o... męŜczyznach;
Noah wrócił na swoje miejsce i ponownie wbił w nią wzrok.
– Chodzi oto, panno Butterworth – zaczął – Ŝe ta praca wiąŜe się z osobą Kyle’a 
Foxa. To twardy facet. Gotów panią uwieść, byle tylko wszystko przebiegało po jego 
myśli.
– Zapewniam, Ŝe poradzę sobie z panem Foxem – odrzekła godnie Amanda, kładąc 
dłoń na sercu.
Jeśli ktoś tutaj myślał, Ŝe będzie ona tylko zabawką w rękach Foxa, to się mylił.
Noah zmarszczył brwi. Ogień, który dostrzegł w jej oczach, kazał mu ponownie 
przemyśleć całą sytuację. Więc za tym mundurkiem pensjonarki kryła się odwaŜna 
dziewczyna.
– Wie pani – rzekł z pewną dozą podziwu – powoli zaczynam w to wierzyć.
Amanda zaczerpnęła powietrza.
– Więc mogę liczyć na tę pracę?
Noah sięgnął po naczynie wypełnione cukierkami i podsunął je Amandzie. 
Dziewczyna potrząsnęła przecząco głową. Patrzyła, jak Noah najpierw szuka 
miętowego cukierka, a następnie zaczyna go rozwijać z papierka.
– Właśnie rzuciłem palenie – powiedział, pakując sobie miętówkę do ust.

background image

Amanda próbowała się uśmiechnąć przez zaciśnięte zęby. Czuła, Ŝe jeśli zaraz nie 
dostanie konkretnej odpowiedzi, to zacznie krzyczeć.
– Jeśli dam pani tę pracę, jak pani sobie wyobraŜa uatrakcyjnienie programu?
Amanda spodziewała się takiego pytania. W jej głosie nie zabrzmiała choćby nutka 
wątpliwości:
– Wprowadzę coś, czego brakuje „Ekranowi i scenie”, a czego pan Fox nigdy sam nie 
osiągnie.
Noah złoŜył ręce i spojrzał na nią z udawanym przestrachem.
– Wprost boję się zapytać, co to takiego. Jak do tej pory Kyle osiągną! tyle, Ŝe mam 
wrzody na dwunastnicy i niestrawność.
Dziewczyna machnęła ręką.
– Chodzi mi o kontrowersję, panie Trent. JeŜeli będę recenzować te same filmy i 
sztuki co pan Fox, to zapewniam, Ŝe będziemy mieli na ich temat zupełnie róŜne 
zdania.
– Tak, kontrowersje... – Noah bawił się tą myślą. Amanda postanowiła kuć Ŝelazo 
póki gorące.
– Spory budzą zainteresowanie widzów, a to z kolei zwiększa oglądalność programu. 
Im więcej sporów, tym większe grono odbiorców. To właśnie kontrowersje mogą 
uczynić program bardziej atrakcyjnym. Wspominał pan, Ŝe wpadł pan na pomysł 
zaangaŜowania mnie po sukcesie programu Siskela i Eberta. W ich programie pełno 
jest przeciwstawnych poglądów, A przecieŜ obaj są męŜczyznami. Proszę sobie 
wyobrazić, jak wyglądałby ten program w obsadzie damsko-męskiej.
Noah pochylił się do przodu. SpręŜyny krzesła, na którym siedział, jęknęły przeciągle. 
Przez cały czas nie spuszczał z niej wzroku;
– Skąd pewność, Ŝe nie będzie się pani zgadzać z Kyle’em?

Amanda tylko czekała na to pytanie. Pozbyła się juŜ zupełnie nieśmiałości, tak 
charakterystycznej dla niej w Ŝyciu codziennym. Kiedy w grę wchodziły sprawy 
zawodowe, potrafiła walczyć jak lwica. Czuła, Ŝe na tym terenie jest nie do 
pokonania. Dlatego tak bardzo zaleŜało jej na tym, by wypłynąć na szersze wody.
– Po pańskim telefonie uznałam, Ŝe powinnam obejrzeć stare taśmy z programem 
„Ekran i scena”. Proszę wybaczyć mi tę opinię, ale odniosłam wraŜenie, Ŝe pan Fox 
tylko z pozoru jest intelektualistą. W rzeczywistości ma, niestety, mentalność 
jaskiniowca, który umie jedynie oznajmiać wrzaskiem, co mu się podoba, a co nie. 
Zapewniam, Ŝe dzieli nas olbrzymia przepaść – podkreśliła z nagłym błyskiem w 
szmaragdowych oczach. Noah znowu pogładził swój brzuch.
– No nie wiem...
Amanda nawet nie chciała tego słuchać. Nie miała zamiaru pogrzebać szansy, która 
spadła jej jak z nieba. Były teŜ inne argumenty. Wiedzieli o tym oboje...
– Poza tym, panie Trent, dzięki mnie moŜe uda się zmienić zwyczaje pana Foxa.
Noah skinął głową, ciągle jednak udawał, Ŝe zwleka z podjęciem decyzji.
– Dobrze, dam pani szansę. Ma pani trzynaście tygodni. Jeśli pod koniec tego okresu 
okaŜe się, Ŝe popularność programu wciąŜ spada, to... – urwał i zrobił wymowny gest 
ręką.
– Z pewnością pan nie poŜałuje.
Amanda po raz pierwszy od momentu wejścia do biura pozwoliła sobie na lekki 
uśmiech. Była zdania, Ŝe takie gierki wcale nie pomagają kobietom, które chcą 
powaŜnie rozmawiać o interesach.
– Mam nadzieję. – Noah nie wyglądał na przekonanego. – W kaŜdym razie wiem 
jedno. – Jego twarz rozjaśniła się. – Warto zatrudnić panią na trzynaście tygodni 
choćby po to, by zobaczyć wyraz twarzy Kyle’a, kiedy mu o wszystkim powiem.

background image

Przez chwilę rozmawiali o charakterze stacji i jej zadaniach. Następnie Noah 
błyskawicznie wypełnił standardową umowę. Amanda sięgnęła po formularz. Pensja 
wystarczy na pokrycie jej wydatków w ciągu tych paru miesięcy, chociaŜ byk pewna, 
Ŝ

e Kyle Fox mógłby przy jej uŜyciu co najwyŜej uregulować rachunek w kawiarni.

Ale to nie pieniądze były jej głównym zmartwieniem. Przede wszystkim obawiała się 
swojego przyszłego partnera. Plotki głosiły, Ŝe zmieniał kobiety tak, jak kapryśna 
pannica stroje. Poświęcał im teŜ mniej więcej tyle samo uwagi. Wyglądało na to, Ŝe 
słowo „związek” nie istnieje w jego słowniku. Jak moŜna z kimś takim nawiązać 
owocną współpracę? Po namyśle zdecydowała, Ŝe zostawi ten problem Kyle’owi. 
Będzie jego partnerką, czy mu się to podoba czy nie.
Skinęła głową i podpisała umowę. Ktoś ponownie zastukał do drzwi. Był to ten sam 
co przed kwadransem kudłaty inspicjent.
– Dzwoni pańska Ŝona, panie Trent. Na trzeciej linii – dodał widząc, Ŝe Noah patrzy 
niepewnie na telefon.
– Jasne! Miała się przecieŜ wybrać na pokaz mody. Mówiła, Ŝe zadzwoni.
Dyrektor chwycił za słuchawkę, ale jego dłoń zawisła tuŜ nad aparatem.
– Toby, to jest panna Butterworth, nowy pracownik naszej stacji. Będzie recenzowała 
filmy w programie „Ekran i scena”. PokaŜ jej studio i daj wszystkie dokumenty, które 
powinna wypełnić.
– Tak jest, proszę pana.
– Poza tym – Noah zwrócił się do Amandy – gdy tylko skończę rozmowę z Ŝoną, 
odbiję tę umowę na ksero i dam pani jej kopię. – Przez chwilę marszczył czoło jakby 
usiłując sobie coś przypomnieć. – Aha, Toby, czy dodzwoniłeś się do Kyle’a?
– Tak, powiedział, ze zaraz wyjeŜdŜa Z oczu chłopaka moŜna było wyczytać pytanie, 
którego nie odwaŜył się zadać: czy to znaczy, Ŝe wyjedzie juŜ stąd na dobre? Toby 
wiercił się i kręcił, nie patrząc szefowi w oczy. W końcu Noah ulitował się nad nim. 
Wkrótce i tak wszyscy mieli się o tym dowiedzieć.
– Panna Butterworth i pan Fox będą pracować razem w tym programie.
Oczy chłopaka zalśniły jeszcze mocniej. Ale tym razem nie była to ciekawość, ale coś 
na kształt niedowierzania i rozbawienia. Z całą pewnością przebywanie w KCNX 
stanie się niedługo bardziej interesujące.
Zgodnie z Ŝyczeniem dyrektora obejrzeli studio, w którym nagrywano „Ekran i 
scenę”. Następnie Toby odnalazł gdzieś wolne biurko, na którym czekała na nią 
odbita na ksero umowa i plik dokumentów do wypełnienia.
Amanda pochyliła głowę, szukając prawa jazdy w portfelu. Nie znosiła wypełniania 
urzędowych papierów. Gdy tylko kładziono przed nią jakiś formularz, cała 
sztywniała. W głowie miała pustkę. Nie pamiętała nawet najprostszych danych.
WciąŜ ślęczała nad papierami, kiedy usłyszała trzaśniecie drzwi prowadzących na 
zewnątrz. Po chwili w korytarzu rozległy się głośne kroki. Nie podniosła głowy, ale 
nawet w tej pozycji mogła co nieco zauwaŜyć.
Do pokoju wszedł ktoś w skórzanych butach na grubej podeszwie, ze srebrnymi 
ozdobami na noskach i piętach. Kątem oka uchwyciła rąbek wytartych kowbojskich 
dŜinsów. W nozdrza uderzył ją mocny zapach wody po goleniu. Kiedy buty zniknęły 
gdzieś z pola widzenia, uniosła głowę. Ich właściciel był wysoki i barczysty. Z 
uznaniem przyglądała się dość długim, świetnie ostrzyŜonym i wymodelowanym 
blond włosom. Nawet z tyłu nie moŜna było pomylić Kyle’a Foxa z kimś innym. To 
właśnie on wszedł bez pukania do biura Trenta.
Amanda Ŝałowała, Ŝe nie ma takiej śmiałości, jak Kyle. Tylko człowiek niezwykle 
pewny siebie mógł się tak ubierać i czesać. Z westchnieniem spojrzała na swoją 
bluzkę. Oczywiście mogłaby włoŜyć na to spotkanie coś modniejszego i bardziej 
seksownego. Bała się jednak. Zawsze wybierała najbezpieczniejszy wariant stroju, tak 

background image

by nie wyróŜniać się w tłumie.
Przez następnych parę minut Amanda z niepokojem wsłuchiwała się w stłumione 
dźwięki dobiegające zza zamkniętych drzwi. Noah i Kyle kłócili się zawzięcie.. 
Któryś z nich zaczął krzyczeć. Dziewczyna nie znosiła wrzasków.. Jej ojciec zawsze 
krzyczał na matkę. Był strasznym despotą, a matka potulną kobietą, której jedynym 
celem było dogadzanie męŜowi. Rodzice zajmowali się przede wszystkim sobą, tak Ŝe 
czuła się w domu trochę jak persona non grata.
Wymyśliła swój własny świat, Ŝeby to sobie zrekompensować. PoŜywkę dla jej 
fantazji stanowiły filmy. Większą część dzieciństwa spędziła w kinie, zostawiając 
swoją nieśmiałość i kompleksy za drzwiami.
W końcu kłótnia ucichła. Amanda siedziała wyprostowana, rękami na wypełnionych 
formularzach. Drzwi do biura uchyliły się. Po chwili z pokoju wyjrzał Noah Trent.
– Proszę do mnie, panno Butterworth – powiedział i spojrzał na biurko. – Aha, proszę 
wziąć ze sobą te papiery.
Amanda trzęsącymi się rękami zebrała formularze. Nie była przygotowana na nagłą 
konfrontację.
Weszła i natychmiast połoŜyła dokumenty na biurku Trenta. Nogi miała jak z waty. W 
głowie jej szumiało. Rozejrzała się bezradnie po pokoju i natychmiast usiadła na 
najbliŜszym krześle.
Noah zaczął przeglądać formularze. Widocznie chciał, Ŝeby Kyle mógł przyjrzeć się 
nowej partnerce. Ale on nawet nie spojrzał w jej kierunku.
Stał przy oknie i patrzył na rzekę. Wydawało się, Ŝe interesuje go tylko to, co dzieje 
się na zewnątrz. Amanda nie musiała nawet patrzeć w jego kierunku. Otaczała go aura 
męskości, którą wyczułaby nawet w ciemnościach. Niestety, jej ciało nie potrafiło 
pozostać na nią obojętne. Po paru minutach Noah oderwał się od papierów i z 
uśmiechem spojrzał na Amandę. Zamknął teczkę i włoŜył ją do jednej z szuflad 
biurka.
– Przepraszam, panno Butterworth. Powinienem was sobie przedstawić. Ten 
dŜentelmen przy oknie, to Kyle Fox.
Amanda spojrzała na Kyle’a z wyraźną niechęcią. Rzadko zdarzało się jej reagować w 
taki sposób. Nawet wtedy, kiedy miała ku temu powody. Jej wzrok przesunął się na 
jasny prochowiec, spoczywający niedbale na sofie, w głębi pokoju. Alę ciekawość 
zwycięŜyła i znowu zerknęła na Kyle’a. Jego wygląd przywodził na myśl reklamy 
papierosów i motocykli.
Znoszone dŜinsy miały dziurę na prawym kolanie. Trykotowa koszulka przylegała 
ciasno do ciała, uwydatniając płaski i muskularny brzuch.
Amanda przestała teraz myśleć o czymkolwiek. Ciało Kyle’a całkowicie pochłonęło 
jej uwagę. Nagle zapragnęła ściągnąć z niego koszulkę i sprawdzić, czy rzeczywiście 
moŜe dać tyle, ile obiecuje. Chciała poczuć je tuŜ obok i... Zagryzła wargi i zganiła się 
w duchu. Nie wolno jej pozwalać sobie na takie myśli.
Mimo to jeszcze przez chwilę podziwiała urodę Kyle’a, Miał długie, szczupłe nogi i 
mocne, zwarte pośladki opięte przez dŜinsy.. Zresztą, jeśli o to chodzi, to...
Noah chrząknął.
Amanda zdała sobie sprawę, Ŝe dała się ponieść fantazji, Jak podczas długich godzin 
spędzanych w mrocznych kinach. Co prawda Noah nie mógł znać jej myśli, ale mimo 
to poczuła się głupio. Co by się stało, gdyby Kyle odwrócił się nagle od okna i 
spojrzał w jej zamglone oczy?
– Kyle, chciałbym cię przedstawić pannie Butterworth.
Kyle odwrócił się powoli od okna. Miał wraŜenie, Ŝe uczestniczy w jakiejś farsie. Ta 
dziewczyna wyglądała, jakby nie potrafiła zliczyć do trzech, I ten jej kostium, tak 
poprawny, Ŝe aŜ śmieszny... Nie, Noah mógł wybrać dla niego kogoś o zdecydowanie 

background image

lepszej prezencji.
Amanda, mając go teraz przed sobą zupełnie straciła rezon. Kyle Fox był niezwykle 
pociągającym męŜczyzną. Podszedł do niej kołyszącym się krokiem marynarza.
Wstała, Ŝeby podać mu rękę. Dotyk jego dłoni okazał się znacznie bardziej delikatny, 
niŜ przypuszczała. Natychmiast cofnęła się czując, Ŝe nie potrafiłaby mu się oprzeć. 
Tak zachowywała się od dziecka.
Ale Kyle nie dawał za wygraną. Ścisnął jej dłoń, tak Ŝe nie miała wyboru i musiała się 
poddać. Przez chwilę stali naprzeciwko siebie.
Mogła mu się teraz dokładnie przyjrzeć. Zresztą zrobiła to juŜ wcześniej, w czasie 
oglądania jego starych programów. Ale nawet najlepsza taśma filmowa nie była w 
stanie oddać pełni uroku jego błękitnych oczu. Intensywność ich barwy oszołomiła ją 
zupełnie. Poza tym dołek na jego brodzie wydawał się z bliska zdecydowanie bardziej 
pociągający. Nie spodziewała się jednak, Ŝe jego klatkę piersiową pokrywa tak gęste 
owłosienie, wyglądające zza mocno wyciętej koszulki. ChociaŜ, Bogiem a prawdą, 
mogła się tego domyślić, widząc grzywę jego jasnych włosów.
Ten widok nie wpłynął dodatnio na spokój jej ducha. Ale dopiero wówczas, kiedy 
Kyle się uśmiechnął, Amanda poczuła się naprawdę zagroŜona. Po raz pierwszy 
zrozumiała, Ŝe Kyle Fox będzie znacznie trudniejszym przeciwnikiem, niŜ 
przypuszczała.
Wciągnęła głęboko powietrze, oblewając się rumieńcem, Ten męŜczyzna mógł robić z 
jej ciałem, co tylko chciał. Była wprost niewiarygodnie podniecona.
Kyle zauwaŜył jej reakcję i poczuł się w swoim Ŝywiole. Uśmiechnął się jeszcze 
szerzej. Amanda zacisnęła dłonie.
Pomyślała, Ŝe piękne zęby nie zrekompensują wyraźnych braków inteligencji, które u 
niego dostrzegła. Zresztą Kyle nie krył się z nimi. W odróŜnieniu od niej, nigdy nie 
starał się ukrywać swoich wad. Wiedział, Ŝe publiczność wprost uwielbia 
przystojnych chłopaków o nieskomplikowanych poglądach.
Noah obserwował ich spokojnie spod półprzymkniętych powiek. Wiedział, Ŝe 
powinien dać im trochę czasu.
Kyle poczuł, Ŝe wraca mu humor. Amanda wyglądała jak królik schwytany w 
potrzask.
Powoli wypuścił jej dłoń. Stwierdził, Ŝe taka osoba moŜe stanowić dla niego 
znakomite tło w trakcie programu. Lepiej zgodzić się na to zahukane stworzenie, niŜ 
ryzykować pojedynek z jakąś wygadaną intelektualistką.
Cofnął się trochę i zaczął się jej uwaŜnie przyglądać. Niestety, niewiele mógł 
zobaczyć. Spódnica sięgała jej do połowy łydki. Nienagannie wyprasowana bluzka z 
koronkowym kołnierzem niemal zakrywała szyję. Co gorsza, dziewczyna miała na 
sobie ciemny Ŝakiet, który nie pozwalał domyślać się kształtów. Ładna buzia była jej 
jedynym atutem...
ZałoŜył kciuki za szlufki spodni. W jego błękitnych oczach pojawiły się diabelskie 
ogniki.
– Zaraz, zaraz, niech zgadnę – powiedział, marszcząc czoło. – Pewnie przeszła pani 
do nas z cenzury, co?

background image

Rozdział 2

Kyle zsunął na nos ciemne okulary. Ukrył się za nimi, nie zdradzając choćby odrobiny 
skruchy.
– Twoje dowcipy potwierdzają tylko opinię, jaką ma na twój temat panna Butterworth 
– warknął Noah Trent – Opinię? – powtórzył zaskoczony.
A więc stać ją było na jakieś opinie... To był pierwszy zły znak.
Amanda przypomniała sobie, Ŝe nazwała go jaskiniowcem i skurczyła się jeszcze 
bardziej.
– Panna Butterworth uwaŜa, Ŝe jesteś nieokrzesany i... mało wyrobiony.
Kyle uniósł okulary i ponownie umieścił je na czubku głowy. Jego wzrok był zimny i 
pełen pogardy.
– No proszę – mruknął.
Amanda znowu poczuła, Ŝe dzieje się z nią coś dziwnego. Nie potrafiła walczyć. 
Zmieszana spuściła wzrok.
– Zatrudniłem pannę Butterworth na okres próbny wyjaśnił Noah. – Chcę sprawdzić, 
czy w tym czasie wzrośnie popularność programu. Będziecie pracować tak, jak Siskel 
i Ebert, to znaczy oboje będziecie mieli tyle samo czasu na antenie. Na początek 
proponuję, Ŝebyście recenzowali cztery filmy tygodniowo. Jak się do siebie 
przyzwyczaicie, spróbujemy czegoś ciekawszego.
Noah potarł czoło i zwrócił się bezpośrednio do Amandy.
– Kyle nie ogląda filmów wcześniej, na specjalnych pokazach, ale razem z 
publicznością. Widzowie to lubią, nie ma więc powodów, by zmieniać ten system.
– Ale – wtrąciła Amanda – w ten sposób reakcja widzów moŜe wpływać na moje 
opinie. Nie wiem, jak w takich warunkach zachować obiektywizm...
– No, na to trzeba być profesjonalistą. – Kyle błysnął zębami. – Mnie się to zawsze 
udaje. Czasami jestem jedyną osobą w kinie, której film się podobał. Mówię o tym w 
moich programach. Nie trzeba mi Ŝadnej partnerki.
Noah skinął głową.
– Muszę się zgodzić z Kylem, Jeśli nie będzie pani odpowiadać ten system, 
porozmawiamy o tym później.
Kyle promieniał. Uwielbiał takie małe potyczki. Zwłaszcza gdy wychodził z nich 
zwycięsko...
– Aha, Kyle – Noah spojrzał na niego wymownie – byłoby dobrze, gdybyście chodzili 
na te same seanse. W ten sposób robilibyście sobie dodatkową reklamę.
– Tak, w kronice policyjnej – wymamrotał do siebie Kyle, oczami duszy widząc jak 
morduje Amandę w mrocznej sali kinowej.
Spojrzał na dziewczynę i uśmiechnął się do niej słodko.
Noah sięgnął do szuflady i wyjął z niej buteleczkę wypełnioną jakimiś tabletkami. 
Wytrzasnął kilka z nich na dłoni jeszcze raz spojrzał na Kyle’a.
– Mam nadzieję, Ŝe pomoŜesz pannie Butterworth.
Opowiedz jej o programie i o najbliŜszych premierach. Poza tym jutro musicie być 
razem w kinie. Kyle zmierzał właśnie w kierunku sofy, na której leŜał jego 
prochowiec, nie mogli więc dojrzeć jego miny.
– Czy to juŜ wszystko? – spytał. – Czy teŜ moŜe masz dla mnie jakieś dobre wieści?
Noah wciąŜ trzymał w dłoni tabletki, którymi zaczął się bawić, zapominając o ich 
przeznaczeniu.
– Nie. To wszystko. Daruję ci nawet dzisiejsze zebranie, jeśli obiecasz, Ŝe będziesz 

background image

miły dla panny Butterworth.
Kyle przerzucił nonszalancko prochowiec przez ramie i uśmiechnął się szeroko. Nie 
mógł sobie odmówić drobnej złośliwości.
– MoŜe najpierw zabiorę ją na zakupy. Trzeba zrobić królewnę z tego kopciuszka. 
Będzie musiała pokazać odrobinę biustu, jeśli chce, Ŝeby ludzie zaczęli nas... hm, 
oglądać.
– Jeszcze czego – syknęła Amanda przez zaciśnięte zęby. Kyle posłał jej niewinny 
uśmiech, który miał świadczyć o jak najlepszych intencjach.
– Kyle, zaleŜy mi na tym, Ŝebyś zachowywał się przyzwoicie – ostrzegł Noah. – 
Panna Butterworth powinna czuć się u nas naprawdę dobrze.
Kyle zerknął uwodzicielsko na Amandę i cmoknął. W jego głosie wyczuwało się 
tłumione napięcie:
– Noah, będę tak miły, Ŝe panna Butterworth zatęskni za mną, kiedy po okresie 
próbnym wyląduje gdzieś daleko stąd na swojej małej pupie.
Wziął miętówkę z naczynia stojącego na biurku szefa i spojrzał na tę pastylkę jak na 
obiekt najwyŜszego poŜądania. Następnie przeniósł wzrok na Amandę. Dziewczyna 
poczuła ciarki na plecach. Jednocześnie wiedziała, Ŝe powinna się obrazić.
Kyle był świadomy tego, Ŝe uwaŜa go za atrakcyjnego męŜczyznę. Była wściekła, Ŝe 
dała to po sobie poznać.
Chciała zrobić na nim jak najlepsze wraŜenie, ale jak do tej pory, jedynie go 
rozbawiła. Pomyślała, Ŝe powinna się raczej zająć swoim debiutem w KCNX. 
Przynajmniej na tym polu będzie mogła dorównać Kyle’owi.
Rozległo się pukanie do drzwi i po chwili do pokoju wsunął się Toby. Znowu 
dzwoniła Ŝona szefa Noah skinął głową.
– To wszystko – powiedział i machnął ręką, chcąc ich wyprosić z pokoju.
Kiedy wyszli, Amanda odszukała na korytarzu automat z wodą sodową. Czuła, Ŝe 
gardło ma zupełnie wyschnięte. Toby opowiedział Kyle’owi jakiś dowcip. Po chwili 
korytarz rozbrzmiewał tubalnym śmiechem. Mimowolnie odwróciła się w stronę 
męŜczyzn. Toby juŜ znikał za drzwiami z napisem: „Wejście tylko dla personelu”. 
Kyle zaczął rozwijać papierek miętówki, którą wziął z biurka szefa Nagle uniósł 
głowę. Ich oczy spotkały się na chwilę.
Serce zaczęło walić jej jak młotem. Dziewczyna westchnęła.
Kyle demonstracyjnie zawijając ponownie cukierka w papierek zbliŜał się do niej 
powoli ze złym błyskiem w oku. Amanda nieświadomie cofała się aŜ pod ścianę. 
Dopiero kiedy poczuła na plecach chłód muru, stwierdziła, Ŝe znalazła się w pułapce.
Kyle oparł się lewą ręką o ścianę, a prawą wyciągnął przed siebie i pogłaskał ją po 
policzku. TuŜ obok znajdował się automat z wodą sodową. MęŜczyzna pochylił się 
nieco. Jego usta znajdowały się niebezpiecznie blisko jej warg.
– Mam ochotę na coś słodkiego – wyszeptał. – Czy jesteś tak słodka, na jaką 
wyglądasz, Amando?
Przymknęła oczy. Nie była w stanie nic powiedzieć. Ich usta zetknęły się. Amanda nie 
potrafiła się bronić. MoŜe, gdyby wcześniej się przygotowała... Z trudem udało jej się 
zmusić Kyle’a, by włoŜył w pocałunek odrobinę uczucia... Po chwili oderwał się od 
jej ust i potrząsnął głową.
– CóŜ, jesteś trochę za słodka. Będziemy musieli nad tym popracować w przyszłości.
Amanda wyczuła w jego głosie coś na kształt obietnicy. Kyle ponownie rozwinął 
papierek cukierka, włoŜył miętówkę do ust i odszedł gwiŜdŜąc.
GwiŜdŜąc!
Niewiele myśląc, Amanda pobiegła za nim. Nie moŜe mu pozwolić tak odejść. JeŜeli 
mają razem pracować, powinni określić pewne podstawowe, nieprzekraczalne 
granice.

background image

– Chwileczkę, proszę pana – krzyknęła, zbliŜywszy się do niego.
Odwrócił się, słysząc jej głos.
– W porządku, moŜesz mi mówić po imieniu – mruknął nieco rozczarowany tym, Ŝe 
Amanda okazała się być tak łatwą zdobyczą.
– Co to miało znaczyć, mój panie? – spytała, ignorując jego uwagę.
– Ale o co chodzi? – udał zdziwienie. Zaczynał się coraz lepiej bawić.
– Sam pan wie – odrzekła i spojrzała na niego wyczekująco.
Wzruszył ramionami.
– I co? Smakowało? – spytał, uśmiechając się prowokacyjnie.
– Jak cholera – prychnęła. – Radzę więcej nie próbować takich sztuczek.
– Tak, proszę pani.
Jej stanowczość i zdecydowanie zaimponowały mu. Praca z nią moŜe być jednak 
ciekawym doświadczeniem.
– W porządku, moŜesz mi mówić po imieniu.
Dziewczyna odwróciła się na pięcie, chcąc przerwać tę niemiłą rozmowę, Kyle 
chwycił ją za ramię.
– Amando?
– Słucham?
– Witamy na pokładzie – szepnął zmysłowo. Zacisnęła powieki czując, jak gorąca fala 
opływa jej ciało. Nie chciała się poddać. Odchodząc, przypomniała sobie parę słów z 
jednego ze swoich ulubionych filmów: „Proszę zapiąć pasy. Droga nie będzie długa, 
ale za to bardzo wyboista”.

Noc zastała Amandę w pokoju hotelowym. Dziewczyna przewracała się z boku na 
bok, nie mogąc zasnąć. Materac był zbyt miękki, a poduszka za twarda, ale nie to 
stanowiło jej główną zgryzotę.
Oczywiście, denerwowała się przed rozpoczęciem nowej pracy, ale z tym równieŜ 
jakoś by sobie poradziła.
To Kyle Fox ponosił całą odpowiedzialność za jej bezsenność. Noah miał rację. Kyle 
był wcielonym diabłem, gotowym uŜyć swego uroku przeciwko kaŜdej kobiecie, która 
stanie na jego drodze. Szkoda tylko, Ŝe jest tak przystojny...
Amanda czuła, Ŝe zupełnie ją wytrącił z równowagi. Nic na to nie mogła poradzić. 
Teraz powinna znaleźć sposób, by wytrącić z równowagi Kyle’a. Musi wyrównać z 
nim rachunki. Odpłacić mu pięknym za nadobne.
Odrzuciła cienką kołdrę i wstała z łóŜka. Włączyła telewizor i zaczęła szukać czegoś, 
co pomogłoby jej odzyskać spokój.
Obejrzała parę scen dwóch lub trzech filmów, następnie fragment dyskusji z udziałem 
napuszonego, starszego pana, w końcu wybrała kanał muzyczny.
Po jakimś czasie jej myśli stały się niezborne. Powieki zaczęły jej ciąŜyć. Przed 
oczami pojawiały się i znikały kolejne obrazy, W końcu z zielono-złotej mgły wyłonił 
się Kyle Fox, odziany w dŜinsy i trykotową koszulkę. Amanda podeszła do niego i 
zaczęła powoli ściągać z niego ubranie...

– Zabiję go – mruknęła Amanda, snując się po hotelowym holu.
Uwaga dotyczyła oczywiście Kyle’a, który miał ją zabrać do kina. Spóźnił się juŜ pół 
godziny i wszystko wskazywało na to, Ŝe tego dnia zamierza pobić swój rekord 
niepunktualności.
Dziewczyna po raz kolejny spojrzała niecierpliwie na zegarek. Od wczoraj miała 
zupełnie zszarpane nerwy. Nic dziwnego, tyle się przecieŜ zdarzyło.
Nigdy wcześniej nie udało jej się spotkać kogoś tak niegrzecznego, a jednocześnie... 

background image

tak atrakcyjnego. Wiedziała, Ŝe powinna nim gardzić. Niestety, poŜądała go coraz 
bardziej. Wyzwalał w niej zupełnie nieprawdopodobne, ukryte głęboko uczucia i 
pragnienia.
Zgodnie z zaleceniami Trenta, Kyle zaprosił ją dzisiaj do kina. Wręcz nalegał, by 
spotkali się w hotelu. Film zaczynał się za pół godziny. Wystarczyło, Ŝe po drodze 
trafią na, choćby najmniejszy, korek uliczny i... Amanda nie miała zamiaru 
recenzować filmu, którego nie widziała w całości. Chodziło przecieŜ o zwykłą 
zawodową uczciwość.
Właśnie podeszła do automatu i zaczęła szukać swojej karty telefonicznej, kiedy jakiś 
samochód zatrzymał się z piskiem opon przed hotelem. Ktoś włączył klakson. 
Odruchowo odwróciła się i zerknęła przez okno. Na ulicy stał ford mustang kabriolet, 
na oko rocznik 1965. Siedział w nim Kyle Fox. Zarówno samochód, jak i jego 
właściciel prezentowali się znakomicie. Amanda pomyślała, Ŝe najchętniej w tym 
momencie udusiłaby go.
Kyle wysiadł. Miał na sobie, tak jak wczoraj, spłowiałe dŜinsy i skórzaną kurtkę. 
Amanda zaczęła przyglądać się jego nogom i bezwiednie kontemplować kształtne uda 
i szczupłe biodra. Kiedy zdała sobie z tego sprawę, zarumieniła się nieco.
Jaka szkoda, Ŝe wygląd Kyle’a tak bardzo nie pasował do jego charakteru. Być moŜe 
nie było w tym zresztą jego winy... Kobiety z całą pewnością na wiele mu pozwalały. 
Na zbyt wiele... Amanda nie chciała być jedną z nich. Teraz Kyle powinien jakoś się 
usprawiedliwić, inaczej będzie z nim źle...
– Przepraszam za spóźnienie – powiedział tonem kogoś nienawykłego do przeprosin.
– Gdzie byłeś? – warknęła i natychmiast ugryzła się w język. Sprawy Kyle’a nie 
powinny jej wcale obchodzić.
– Pomagałem staruszce przejść przez ulicę.
Pomyślała, Ŝe staruszka ma pewnie dziewiętnaście lat i co najwyŜej trzeba jej 
pomagać przy wychodzeniu z pościeli, ale nic nie dodała.
Wsiadła do samochodu, Kyle zatrzasnął za nią drzwiczki, lecz pozostał na zewnątrz.
– Nie wejdę, zanim nie przestaniesz się złościć i będziesz dla mnie miła – powiedział, 
bawiąc się kluczykami.
– Nie wygłupiaj się. Wsiadaj.
– Zaraz – mruknął, ale nie ruszył się choćby o cal. – O której godzinie zaczyna się 
film?
Amanda nerwowo zerknęła na zegarek. Dochodziła pląta.
– O wpół do szóstej – odrzekł, podrzucając kluczyki. – A jak długo jedzie się do kina?
– Pół godziny. – Uśmiechnął się szelmowsko. Amanda równieŜ błysnęła zębami w 
nieszczerym Uśmiechu.
– No i co? Ruszymy w końcu?
Kyle siadł za kierownicą.
Po pani minutach zatrzymali się przed pralnią. Amanda nie mogła uwierzyć własnym 
oczom.
– Gdzie jesteśmy? – spytała.
– Przed pralnią. Muszę odebrać moje rzeczy – wyjaśnił. – Myślałem, Ŝe jesteś 
bardziej spostrzegawcza.
– Co takiego?! Pranie?! – wrzasnęła. Zasłonił się ręką, jakby oczekując ciosu.
– Muszę je teraz odebrać. Zakład zamykają o szóstej. Poza tym, to zajmie najwyŜej 
parę sekund – obiecał, wysiadając z samochodu.
Zostawił kluczyki w stacyjce. Gdyby tylko wiedziała, gdzie jest to kino, natychmiast 
by tam pojechała. Niestety, mogła co najwyŜej wrócić do hotelu.
Kyle dotrzymał słowa. Zjawił się po chwili, trzymając w ręku torbę z praniem.
Nagle tuŜ obok zatrzymał się niewielki samochód, z którego wyskoczyły dwie 

background image

nastolatki. Amanda usłyszała, jak jedna mówi do drugiej:
– Widzisz, mówiłam ci, Ŝe to on – Obie podbiegły do Kyle’a.
MęŜczyzna przystanął i zdjął okulary. Dziewczyny zaczęły chichotać i trącać się 
łokciami.
– Cześć. Oglądacie „Ekran i scenę”? Zachowywał się tak, jakby miał mnóstwo czasu.
– Tak, zawsze – krzyknęły chórem. – Czy moŜemy prosić o autograf?
Amanda poczuła, Ŝe jeszcze chwila, a straci panowanie nad sobą.
– Świetnie, dziewczęta – mruknęła z wściekłością. – Nacieszcie się nim, póki jeszcze 
jest Ŝywy. Zapewniam, Ŝe to nie potrwa długo...
Oczywiście obie nastolatki nie miały przy sobie choćby kartki papieru. Kyle odmówił 
złoŜenia autografii na koszulkach, które ciasno opinały ich ciała, co trochę zaskoczyło 
Amandę. W końcu jedna z dziewcząt pobiegła do kiosku. Minęło kolejnych pięć 
minut.
– Wielbicielki. – Kyle pokręcił głową, jakby wszystkiemu winne były wyłącznie 
dziewczęta.
– Teraz moŜesz mnie spokojnie odwieźć do hotelu – warknęła, patrząc na niego ze 
złością.
– Och, byłoby cudownie – powiedział i spojrzał na nią wzrokiem pełnym poŜądania. – 
Niestety, czeka na nas praca Westchnęła. Kyle był niemoŜliwy.
– Dokładnie wiesz, o co mi chodzi. Nie mam zamiaru oglądać tego filmu od środka.
– Nie przejmuj się. Dowiozę cię na czas do kina. Pojedziemy na skróty.
ZałoŜył ciemne okulary i pochylił się nad kierownicą jak kierowca rajdowy.
Amanda z westchnieniem opadła na siedzenie. Wiedziała, co oznacza słowo skróty i 
czego moŜe się spodziewać po kimś takim jak Kyle.
Na szczęście nie było aŜ tak źle. Po niecałym kwadransie zatrzymali się na parkingu.
– Trudno mi w to uwierzyć – oznajmiła, otwierając oczy. Podczas jazdy zaciskała 
powieki, kiedy Kyle prześlizgiwał się bocznymi uliczkami jak nowojorski 
taksówkarz.
– Czy w to, Ŝe zdąŜyliśmy na czas, czy teŜ w to, Ŝe jeszcze Ŝyjesz? – Kyle wyglądał 
na rozbawionego.
– W jedno i drugie – odrzekła, patrząc na zegarek. Mieli jeszcze pięć minut – 
Naprawdę ci się udało.
– PrzecieŜ mówiłem... – Odwrócił się i wziął ją za brodę. – Powinnaś bardziej mi 
ufać.
Amanda zdołała wydobyć z siebie tylko jakieś nieartykułowane dźwięki. Kyle 
roześmiał się, słysząc tę odpowiedź.
Weszli do kina. Na widok długiej kolejki z piersi dziewczyny wydobył się głuchy 
okrzyk. A więc wszystko na marne. I tak będą musieli zaczekać na następny seans.
Kyle chrząknął, chcąc zwrócić na siebie jej uwagę. Sięgnął do kieszeni kurtki i 
wydobył z niej dwa bilety, którymi pomachał jej tuŜ przed nosem.
– Ale jak ci się...
Pogroził jej palcem i uśmiechnął się szeroko.
– Mówiłem ci, Ŝe powinnaś bardziej mi ufać. Oto bilety. Poczekaj na mnie jeszcze 
chwilę. Tutaj obok jest sklep, gdzie sprzedają miętowe cukierki, które bardzo lubi 
Noah. Obiecałem, Ŝe kupię mu pół kilograma.
Amanda nie zdąŜyła nawet zaprotestować. Spojrzała tylko bezradnie na zegarek. 
DłuŜsza wskazówka znajdowała się niebezpiecznie blisko krótszej.
Kyle szepnął jeszcze:
– Zaufaj mi. – I juŜ go nie było.
Dziewczyna rozejrzała się dokoła. Była tu po raz pierwszy, ale wszystko wydawało 
się tak znajome. W przestronnym holu i na antresoli znajdowały się róŜnego rodzaju 

background image

sklepy. W jednym z kątów ustawiono fotele i stoliki dla oczekujących na projekcję. W 
barku obok moŜna było coś zjeść albo napić się kawy. Całość urządzono w stylu art 
deco, który szokował juŜ znacznie mniej niŜ dawniej.
Znowu spojrzała na zegarek. Film zaczynał się za minutę, a w holu nie było nawet 
ś

ladu Kyle’a.

Dziewczyna przestraszyła się, Ŝe jednak wszystkie wysiłki włoŜone w dotarcie tutaj 
okaŜą się bezowocne. Co gorsza, mogło to zagraŜać jej karierze. Po raz pierwszy 
miała recenzować film oglądany wraz z widzami i... Kyleem. O ile Kyle miał zamiar 
w ogóle się pokazać.
ZauwaŜyła, Ŝe kolejka przy kasie znacznie się skurczyła. Znowu spojrzała na zegarek. 
Była piąta czterdzieści. Film juŜ się zaczął. Tyle moŜna osiągnąć, ufając komuś 
takiemu, jak Kyle Fox. Nagle usłyszała, Ŝe ktoś otwiera drzwi i biegnie w jej 
kierunku. To był on.
Biegł, podnosząc do góry torbę z cukierkami.
– Kasjerce skończyła się taśma do paragonów. Co miałem zrobić? – wydyszał, 
wymachując torbą przed jej oczami.
– Zaczekaj – powiedziała widząc, Ŝe zmierza wprost do wejścia. – Nie moŜemy teraz 
wejść.
– Tak, słucham? – spytał przymilnie.
– Nie moŜemy teraz wejść. – Amanda zagryzła wargi.
– Nie moŜemy? Dlaczego? – spytał i bezceremonialnie wziął ją pod rękę.
– Film. Właśnie. Się. Zaczął. – Dziewczyna wymawiała kaŜde słowo z osobna, jakby 
miała do czynienia z kimś pozbawionym choćby odrobiny inteligencji.
– Wiem, ale trwa dopiero – podniósł jej rękę i spojrzał na zegarek – dziesięć minut. 
Pięć minut zajmują reklamy. Rzadko mi się to zdarza, ale miałem większe spóźnienia, 
a później bez problemu recenzowałem filmy.
Amanda stanęła w miejscu i nie chciała się poddać. Ani sile argumentów, ani teŜ jego 
urokowi.
– Czy wiesz, Ŝe jesteś uparta jak osioł?!
Kiedy się złościł, był jeszcze bardziej męski. Jednak dziewczyna nie miała zamiaru 
ustąpić. – Nie twoja sprawa, – Z kolei ona wpadła w złość.
– A-man-do... !
Ludzie zaczęli się za nimi oglądać, ale ona nie chciała odstąpić od swego 
postanowienia. Do tej pory kinomani mogli polegać na jej opiniach.
– Kyle, przecieŜ tak nie wolno... – szepnęła w końcu.
– Robię wiele rzeczy, których nie wolno robić. Będziesz się do tego musiała 
przyzwyczaić.
– Nie! To ty będziesz się musiał przyzwyczaić do solidnej pracy.
Kyle zignorował tę uwagę i przeszedł do sedna sprawy:
– Zapewniam cię, Ŝe kinomani równieŜ się spóźniają. Ale to nie znaczy, Ŝe rezygnują 
z obejrzenia całego filmu.
– Nic mnie to nie obchodzi. Ja tak nie robię.
Kyle zaczął przyglądać się uwaŜnie jej tweedowym spodniom, Ŝakietowi z białej 
flaneli i ciemnemu golfowi. Twarz wykrzywił w grymasie pogardy.
– Być moŜe. Twój umysł, podobnie jak strój, musi być zupełnie wyprany z fantazji.
Amanda zignorowała tę obraźliwą uwagę, która w dodatku była zupełnie nie na 
miejscu. Nie mogła sobie jednak darować drobnego przycinka:
– Nie narzekaj. Gdybyś zdecydował się na specjalną projekcję, nie musiałbyś 
dostosowywać się do godzin seansów w kinach. Moglibyśmy zacząć w kaŜdej chwili.
– Nie ma o czym mówić. Po prostu lubię tłumy.
– Masz na myśli publiczność – rzuciła Amanda i natychmiast poŜałowała swoich 

background image

słów. Do diabła! Nie powinna dać się sprowokować w ten sposób...
Teraz starała się być juŜ milsza dla Kyle’a. Ostatecznie jest debiutantką. Jeśli ma 
zamiar dobrze wypaść w programie, nie powinna zaczynać z nim prywatnej wojny.
– Moglibyśmy zaczekać na następny seans – zaproponowała pojednawczo.
– Nie mogę. Mam randkę – skłamał. – No co, idziesz wreszcie?
Miał randkę. Amanda poczuła nagle, Ŝe opuściła ją cała energia. Wbrew 
wewnętrznym oporom, zaczęła iść za Kyle’em.
– Dobrze juŜ, dobrze... – wymamrotała. – Nie chciałabym, Ŝebyś z mojego powodu 
rezygnował z czegoś tak waŜnego, jak randka...
Na moment jego twarz rozjaśnił triumfalny uśmiech, który znikł, gdy tylko dostrzegł 
wyraz jej oczu.
Wziął od niej bilety i podał je męŜczyźnie w brązowym uniformie. Następnie 
wepchnął ją do pełnej sali. Usiedli na pierwszych miejscach z brzegu. Kyle przepuścił 
ją, a następnie rozsiadł się, wyciągając swoje długie nogi.
Skończyły się juŜ reklamy, a takŜe czołówka filmu. Amanda miała wraŜenie, jakby 
sam film trwał juŜ ładnych parę minut. Mimo to starała się jak najszybciej 
skoncentrować uwagę na jego fabule. Nie było to łatwe. Przeszkadzała jej obecność 
Kyle’a. Jeszcze bardziej to, Ŝe siedzieli tak blisko siebie w ciemnym wnętrzu sali 
kinowej. Amanda wciąŜ zapominała, Ŝe nie powinna zwracać na niego uwagi. Im 
bardziej się starała, tym większe miała z tym trudności.
Jej oczy nie przyzwyczaiły się jeszcze do mroku. Obok siebie widziała jedynie ciemne 
zarysy jego sylwetki. Mógł to być ktokolwiek... Ale Amanda wiedziała, Ŝe tak nie 
jest. Całym ciałem czuła bliskość Kyle’a.
Znajdowali się w niewielkiej, podłuŜnej salce. Fotele były ustawione tuŜ obok siebie. 
Nie było tu miejsca na jakieś specjalne wygody. Z tej odległości jego woda po goleniu 
o intensywnym zapachu działała jak narkotyk. Pobudzała zmysły i stymulowała 
wyobraźnię. Amanda czuła, Ŝe jest coraz bardziej podniecona.
Jeszcze raz spróbowała skoncentrować się na akcji filmu, ale to, co działo się w jej 
wyobraźni, było znacznie bardziej interesujące. Drgnęła nerwowo, kiedy Kyle 
przesunął nieco nogę, tak Ŝe dotykał jej uda.
Z holu dolatywał smakowity zapach praŜonej kukurydzy. śołądek Kyle’a zaczął 
domagać się swoich praw.
MęŜczyzna szepnął, Ŝe wróci za parę minut i pochylając się ruszył w stronę wyjścia. 
Kiedy zobaczyła go znowu, w jednej ręce trzymał wielką torbę pełną gorących 
praŜynek polanych masłem, a w drugiej dwie puszki czegoś zimnego do picia.
– Kiedy próbuję z tym walczyć, to jeszcze bardziej zaostrza mi się apetyt – szepnął. – 
Poza tym oglądanie filmu bez praŜonej kukurydzy jest świętokradztwem.
Wślizgnął się na swoje miejsce. Torbę z praŜynkami umieścił między swymi udami. 
Następnie pochylił się w stronę Amandy.
– Nie krępuj się – powiedział. – MoŜesz się poczęstować, kiedy tylko będziesz miała 
ochotę.
Wiedziała, Ŝe chce się teraz odegrać za sprzeczkę sprzed kilkunastu minut. Nie miała 
zamiaru sięgać do tak umieszczonej torby pod Ŝadnym pozorem!... A jednak sięgnęła. 
PraŜona kukurydza pachniała, tak Ŝe nie mogła się oprzeć. Nie chciała jednak patrzeć 
na Kyle’a, Była pewna, Ŝe uśmiecha się teraz z satysfakcją.
Jej ręka poruszała się jednostajnym rytmem: uda – usta i usta – uda. Go jakiś czas ich 
dłonie zderzały się tuŜ nad torbą. Mimo iŜ zdarzało się to coraz częściej, z całą 
pewnością był to jedynie przypadek.
Jej dłoń pokryła się warstwą masła i okruchów. Amanda podniosła ją w bezradnym 
geście. Kyle zapomniał o serwetkach, co było do przewidzenia.
– Dlaczego jej po prostu nie obliŜesz? – Znowu poczuła jego gorący oddech tuŜ koło 

background image

swego ucha.
Ten niegodziwiec miał rację, nie było innego wyjścia WłoŜyła palec do ust czując, Ŝe 
na przemian czerwieni się i blednie, Kyle juŜ nawet nie udawał, Ŝe ogląda film. Jego 
ciekawość zamieniła oblizywanie palców w coś bardzo intymnego, prawie 
nieprzyzwoitego. Amanda podskoczyła, czując jego stopę tuŜ obok swojej łydki. 
Poczuła się głupia. Kyle wyprostował się, poniewaŜ chciał sięgnąć do kieszeni. Wyjął 
z niej chusteczkę i podał jej z uśmiechem. Amanda zaczęła pracowicie wycierać 
swoje wargi i palce. Znów poczuła zapach jego wody po goleniu. PołoŜyła chusteczkę 
na kolanach. Jej ręka powróciła do poprzedniego rytmu. Coraz bardziej pochłaniała ją 
akcja filmu. Nawet nie patrzyła na torbę z kukurydzą. To był błąd. Sięgając po 
ostatnią garść praŜynek, trafiła na dŜinsy. Odwróciła się szybko. Pusta torba stała koło 
jego nóg. Kyle nawet nie drgnął. Czuła jednak, Ŝe zesztywniał i wstrzymał oddech. 
Czy to moŜliwe, Ŝeby równieŜ był podniecony?
Cofnęła rękę jak oparzona i wymamrotała przeprosiny. Z lewej strony dobiegły ją 
jakieś zduszone dźwięki. Nie chciała patrzeć w tamtym kierunku. JeŜeli sąsiad dławi 
się kukurydzianym ziarnem, to nie doczeka się od niej pomocy. Będzie się musiał 
udusić.
Po chwili usłyszała, Ŝe Kyle otwiera puszkę. Najwyraźniej miewał się znakomicie. 
Amanda usiłowała zapomnieć o tym, Ŝe dotknęła tak intymnego miejsca. Nie 
przychodziło jej to jednak łatwo. Opary zmysłowości wydawały się teraz unosić w 
powietrzu. Ostatecznie, tak jak para dzieciaków ze szkoły, utknęli w tej mrocznej 
salce w sobotnie popołudnie. Oczywiście nastolatki pozwoliłyby sobie na znacznie 
więcej, co nie znaczy, Ŝe Kyle i Amanda nie mieli na to ochoty.
Dziewczyna spojrzała na ekran i uczyniła ostatni heroiczny wysiłek, by skupić się na 
akcji filmu. Na próŜno. Mniej więcej w połowie seansu Kyle wyciągnął ramię i ułoŜył 
je na oparciu jej fotela. Amanda siedziała sztywno, czując je tuŜ obok. Starała się nie 
myśleć o rym, jak wspaniale byłoby ułoŜyć głowę na barku Kyle’a i pozwolić mu się 
objąć. PraŜona kukurydza i woda po goleniu okazały się szczególnie silnymi 
afrodyzjakami.
JuŜ po chwili dała się ponieść erotycznym fantazjom. Twórcy filmu mogli jej tylko 
pozazdrościć inwencji...
Kiedy na ekranie pojawiły się nazwiska wykonawców, Kyle chrząknął i poruszył się 
niespokojnie. Amanda potrząsnęła głową. Dopiero teraz zorientowała się w sytuacji.
Była zaŜenowana. Jak mogła tak się poddać własnym fantazjom? Zerknęła w stronę 
Kyle’a. MoŜe okaŜe się dŜentelmenem i zapomni o wszystkim. Zwłaszcza o... 
Policzki Amandy nabrały intensywniejszego koloru.
Zapalono światła Kyle wstał i pochylił się w jej kierunku.
– Mogę odwołać tę randkę – szepnął. Dziewczyna westchnęła. Nie, Kyle z pewnością 
nie jest dŜentelmenem.
CóŜ, wobec tego ona musi zagrać damę. Wstała i, starając się ukryć zaŜenowanie, 
wycedziła z godnością:
– JeŜeli cię dotknęłam, to zupełnie przypadkowo. Mogę zapewnić...
Kyle, oczywiście, uwaŜa! ją pewnie za idiotkę, chociaŜ najwyraźniej oczekiwał innej 
odpowiedzi. Skrzywił się, widząc układną minkę dziewczyny i powiedział:
– Boję się myśleć, co by się stało, gdybyś zrobiła to specjalnie!

O godzinie dziesiątej pozamykano juŜ wszystkie sklepy. Czynna była tylko kasa kina.
Dziewczyna w brązowej sukience przesunęła bilet i resztę w kierunku Kyle’a.
– To chyba niezły film, prawda? – Ten przystojny męŜczyzna wpadł jej juŜ wcześniej 
w oko.

background image

Kyle nawet nie odpowiedział. Był w podłym nastroju. Czuł się dotknięty, ale nie 
chciał się do tego przyznać. Zastanawiał się, jak ma pracować z tą kobietą. Czy z 
kobietą w ogóle moŜna pracować? Jeśli będzie agresywny, wyjdzie na brutala.
Lyle, jego zły brat bliźniak, którego wymyślił jeszcze w dzieciństwie, i który ponosił 
całkowitą odpowiedzialność za wszystkie jego przewinienia, znowu narozrabiał 
wczoraj w biurze Trenta. UŜył swojej siły i przewagi, Ŝeby upokorzyć Amandę. Było 
mu przykro z tego powodu, chociaŜ musiał jednocześnie przyznać, Ŝe pomysł z 
pocałunkiem bardzo mu odpowiadał... Kyle bał się przegrać.
– Skąd ten pomysł, Ŝeby dać mi partnerkę? – wymamrotał do siebie.
Wszedł do mrocznej salki i usiadł w jednym z tylnych rzędów.
– Nie potrzebuję Ŝadnej Amandy – mruknął, zakładając nogę na nogę.
Bardzo się jednak mylił.

– Amanda kupiła bilet w kasie kina połoŜonego niedaleko hotelu. Tym razem udało 
jej się obejrzeć bez przeszkód cały film.
Niestety, nie była w najlepszym nastroju, chociaŜ erotyczne fantazje z Kyle’em 
Foxem powodowały, Ŝe wzrok jej płonął, a po plecach chodziły ciarki. WciąŜ 
wyobraŜała sobie, Ŝe ściąga z niego trykotową koszulkę, a potem spodnie, a potem... 
Z minuty na minutę jej fantazje stawały się coraz bardziej dzikie i namiętne.
Dziewczyna pomyślała, Ŝe nie jest to najlepszy sposób, by jakoś uporać się z 
Kyle’em. Musi go pobić jego własną bronią, a nie ulegać podszeptom poŜądania. Z 
całą pewnością znajdzie jakieś pęknięcia w tej jego na pozór doskonałej zbroi.
Za kaŜdym razem, kiedy myślała o jego pogardliwym uśmieszku albo pełnym 
rozbawienia wzroku, świerzbiła ją ręka.
Kyle był najokropniejszym, najbardziej nieprzyjemnym i aroganckim a takŜe 
najbardziej atrakcyjnym i przystojnym męŜczyzną, jakiego znała.

background image

Rozdział 3

Do wtorku Amandzie udało się obejrzeć jeszcze trzy filmy. Za kaŜdym razem 
spotykała się z Kyle’em. Starała się nie zwracać uwagi na jego ironiczny uśmiech. 
Kupowała sobie kukurydzę i siadała jak najdalej od niego. Noah polecił, Ŝeby chodzili 
na te same seanse, ale nic nie wspomniał o siadaniu obok siebie.
Wolny czas wypełniały jej czynności związane z przeprowadzką do nowego 
mieszkania. Zamieszkała w dawnej stajni, którą ktoś przerobił na dom mieszkalny. Na 
parterze znajdowała się przestronna kuchnia oraz salon, a na górze sypialnia i wielka 
łazienka. Był jeszcze nieduŜy balkonik, na który prowadziły przeszklone drzwi. 
Amanda miała szczęście, Ŝe udało jej się znaleźć takie mieszkanie. Poza tym cały 
rozgardiasz związany z przeprowadzką pozwalał jej zapomnieć o Kyle’u.
Czuła, Ŝe jest zmęczona. Przez cały dzień odkurzała, zamiatała i szorowała. Zgrzała 
się i spociła. Po drodze na górę przypadkiem zerknęła do lustra. Uniosła do góry 
gęstwinę lepiących się do szyi włosów i dmuchnęła na czoło, Ŝeby się ochłodzić.
Ach, gdyby Kyle mógł ją teraz zobaczyć... Na pewno spodobałaby mu się bardziej niŜ 
w kostiumie i bluzce z koronkowym kołnierzem. Miała na sobie jedynie koszulkę, 
która z trudem zakrywała górną część jej ud. Bawełniany materiał przylgnął do 
wilgotnego ciała, bardziej odkrywając niŜ zakrywając kształty.
Poszła do łazienki. Po umyciu rąk zbiegła na dół, trzymając dłoń na świeŜo 
wyczyszczonej i wypolerowanej poręczy schodów. Z kuchni wyjrzała przez małe 
ośmiokątne okienko. Szara wiewiórka kręciła się wokół karmnika dla ptaków. 
Amanda uśmiechnęła się z satysfakcją. Czuła się szczęśliwa, mając wreszcie własny 
dom. Kiedy mieszkała w rodzinnym mieście, ojciec uwaŜał za głupotę wydawanie 
pieniędzy na wynajęcie mieszkania. Mieszkała więc z rodzicami i oszczędzała.
Teraz mogła przeznaczyć część oszczędności na umeblowanie. Kupiła łoŜe z 
miedzianymi zdobieniami, stare dębowe biurko wraz z krzesłem a takŜe nowoczesną, 
dwuosobową kanapę, przeszklony stolik oraz regał o niepokojących kształtach, na 
którym ustawiła na razie telewizor i wieŜę stereo.
Mimo iŜ mebli nie było zbyt wiele, to jednak dom nie wydawał się pusty. Amanda 
rozmieściła je tak, by podkreślić wszystkie jego zalety. Czuła się tu bardzo dobrze – a 
o to przede wszystkim chodziło. Kończyła się właśnie płyta zespołu „ Whitesnake”. 
Wokalista po raz ostatni powtarzał refren: „Czy to naprawdę miłość?”
Te słowa sprawiły, Ŝe zaczęła myśleć o Kyle’u. Nie, to na pewno nie była miłość, 
ale... bez wątpienia poŜądanie. Niestety, to bardzo utrudniało całą sytuację.
Za chwilę miał się rozpocząć ostatni samotny występ Kyle’a. Amanda odkryła juŜ, Ŝe 
chociaŜ program nazywa się „Ekran i scena”, to Kyle jednak zdecydowanie preferuje 
film. Nie przeszkadzało jej to wcale. Sama częściej chodziła do kina niŜ do teatru.
Włączyła telewizor i przeszła do kuchni, Ŝeby przygotować sałatkę. ZdąŜyła pokroić 
warzywa, kiedy na ekranie pojawił się Kyle. Amanda polała wszystko sosem, 
odłamała kawałek bagietki i ustawiła na tacy filiŜankę mroŜonej herbaty. Przeszła do 
bawialni i postawiła tacę na przeszklonym stoliku. W końcu usiadła po turecku na 
szaro-róŜowej kanapie.
Wspominając swoją reakcję na obecność Kyle’a, z góry załoŜyła, Ŝe tym razem nie 
moŜe poddać się jego urokowi. Niewiele to jednak pomogło... JuŜ sam widok 
pasiastego garnituru w stylu lat trzydziestych spowodował, Ŝe przepadły wszelkie 
postanowienia. Niemal czuła zapach jego wody po goleniu. Z ekranu patrzyła na nią 
para błękitnych oczu. Ich barwa, w zestawieniu z ciemną opalenizną, stawała się 

background image

jeszcze bardziej intensywna. Jasne włosy Kyle’a opadały na wąski kołnierzyk w stylu 
angielskim. Amanda wiedziała, Ŝe jego usztywniona z przodu koszula ma długie 
mankiety zapinane na spinki, a nie guziki. Mogła się tylko domyślić, Ŝe są one równie 
eleganckie, jak cała reszta.
Ciepły, głęboki glos płynący z głośnika telewizora pogrąŜył ją w odmętach 
erotycznych fantazji. Nie miała siły i... ochoty, by mu się opierać. Z takim głosem 
mógłby ją uwieść, nie pokazując nawet czubka nosa. Westchnęła cięŜko. Po raz 
kolejny uznała, Ŝe walka z Kyle’em wcale nie będzie łatwa. Nie chciała się jednak 
poddać. Zmarszczyła brwi i z mściwym uśmiechem nadziała na widelec spory 
kawałek pomidora.
Na początku programu Kyle plótł zwykle, co mu ślina na język przyniosła. Tym 
razem zaczął opowieść o Leslie Masters. Amanda zastanawiała się, o co mu chodzi. 
Ta aktorka nie występowała ostatnio w Ŝadnym filmie. – Leslie Masters – zaczął – ta 
utalentowana gwiazda przypomina nam, Ŝe blondynki zawsze lepiej potrafiły nas 
zabawić...
Amanda znała ten zmysłowy ton głosu. Przypomniało jej się, jak Kyle zaproponował, 
Ŝ

e zrezygnuje z randki po jej fatalnej pomyłce w kinie.

Powoli zaczynała się dobrze bawić. Nie była juŜ zmieszana. Podświadomie cieszyła 
się z drobnych potknięć Kyle’a, chociaŜ jednocześnie nie mogła zapomnieć o jego 
wspaniałym ciele i rzędzie guzików zdobiących gors białej, usztywnionej koszuli.
– Niestety, ze stratą dla kina – ciągnął Kyle – Leslie Masters przeniosła się ostatnio do 
telewizji Niedawno mogliśmy oglądać jej złote włosy w filmie „Wielka farma”, w 
którym partnerował jej Jake Ross, doskonały w scenach z końmi.
– Co za bzdury? – wymamrotała do siebie Amanda. – Pierwszy lepszy koń wypada w 
filmie lepiej niŜ Jake Ross, ty idioto.
Jeszcze z dzieciństwa wyniosła zwyczaj „rozmawiania” , Ŝ telewizorem. Jej rodzice 
nie przejmowali się nią zbytnio, a ona miała ochotę z kimś pogadać.
Kyle najwyraźniej nie wiedział, kiedy skończyć. Plótł coś trzy po trzy o najnowszych 
filmach Leslie Masters:
– Obecnie Leslie ma niewielką rólkę w serialu „U piekarza”. To naprawdę wstyd, 
Ŝ

eby aktorka tej klasy, reprezentująca typ słodkich blondynek z lat trzydziestych i 

czterdziestych, pozostawała bez większej roli. Chciałbym Ŝyczyć wszystkim widzom i 
sobie nowego, ambitnego filmu z Leslie Masters w roli głównej...
Po tych słowach Kyle zrobił zdziwioną minę i zamrugał swymi niebieskimi oczami. 
Kończyła się pierwsza, wstępna część programu.
– Telewizja ma oczywiście swoje uroki... – zaczął po chwili.
– Świetnie Kyle, znakomicie – Amanda kontynuowała swoją „rozmowę”.
– ... ale jednak nie moŜna jej porównać z ciemną, intymną salą kinową – zniŜył głos. – 
Te przeŜycia, fantazje... Wszystko składa się na...
Amanda uderzyła się dłonią w głowę.
Dlaczego nie pomyślała o tym wcześniej? Kyle był przecieŜ, tak jak ona, zawodowym 
recenzentem. Musiał więc być szczególnie wyczulony na wszelkiego rodzaju fantazje.
Uśmiechnęła się i zamruczała jak zadowolona z siebie kotka. Nareszcie go miała. 
Najzabawniejsze było to, Ŝe to sam Kyle dał jej broń do ręki.
Natychmiast przystąpiła do opracowania swojego planu czując, jak krew pulsuje w 
skroniach i pocą się dłonie. Przez chwilę zastanawiała się, czy w takim właśnie stanie 
znajdują się męŜczyźni, którzy w końcu znaleźli sposób na uwiedzenie szczególnie 
atrakcyjnej kobiety.
Wyłączyła telewizor i podeszła do biurka. Z szuflady wyjęła kilka kartek 
bladoróŜowego papieru i wieczne pióro.
Po chwili juŜ była na górze. Zostawiła rzeczy w sypialni i poszła do łazienki. 

background image

Odkręciła kurki. Nowe mydło pachniało jak wiosenny deszcz. Zdjęła koszulkę i 
wsunęła się do wielkiej wanny. Przymknęła oczy. Nie miała zamiaru wyjść z kąpieli 
zbyt szybko.
Pragnęła zawładnąć umysłem Kyle’a. Podniecić go, uŜywając do tego swojej fantazji. 
Złośliwy uśmiech pojawił się na wargach Amandy.
Kyle nie miał w tym pojedynku Ŝadnych szans.

Czarny kabriolet corvette Kyle’a był pozbawiony dachu. Powietrze wydawało się 
dziwnie ciepłe jak na te porę roku. Wyglądało na to, Ŝe wiosna juŜ na dobre 
zapanowała w mieście. Kyle przyspieszył. WciąŜ prześladował go obraz Amandy. Nie 
mógł się go pozbyć od chwili, kiedy poznał tę dziewczynę.
Nie miał pojęcia, dlaczego tak się dzieje. Amanda przede wszystkim go irytowała. Nie
cierpiał takich układnych panienek w pastelowych bluzkach!
Nawet nie chciał dopuścić do siebie myśli, Ŝe intryguje go osobowość Amandy. 
Zwykle, kiedy się spotykali, dziewczyna była albo piekielnie rozdraŜniona, albo teŜ... 
bardzo mila. Nie mogło mu się to pomieścić w głowie. UwaŜał, Ŝe tak zwane 
sympatyczne osoby ukrywają w ten sposób swój strach i frustrację.
Nagle przypomniał sobie przypadkowy dotyk jej dłoni. Do diabła, gdyby wiedziała, 
jak pragnął, Ŝeby go tam dotknęła... Wtedy, w kinie, omal nie oszalał z poŜądania.
Był przekonany, Ŝe panna Butterworth nie miewa podobnych myśli. Jest przecieŜ taka 
wstydliwa... Zagryzł wargi, czując powiew świeŜego powietrza na twarzy. Chciał, by 
Amanda dzieliła z nim erotyczne fantazje. Pragnął, by poŜądała go tak, jak on jej.
Denerwowały go jasne pończochy, podobne do tych, w jakie ubierano dziewczynki do 
pierwszej komunii, Długa spódnica niemal doprowadzała go do szału. Kyle chciał ją z 
niej zerwać i pieścić długie, zgrabne nogi. ŚwieŜe powietrze smagało jego twarz. 
Poczuł, Ŝe sama ta myśl spowodowała gwałtowny przypływ poŜądania.
Skręcił z piskiem hamulców i zatrzymał się na podjeździe przed swoim domem. 
Nigdy nie sądził, Ŝe jakakolwiek kobieta będzie miała na niego taki wpływ.
Przez chwilę nerwowo szukał w kieszeni kluczy do mieszkania, a następnie wysiadł i 
zaczął walczyć z zamkiem.
Amanda pewnie myślała, Ŝe jest zupełnie pozbawiony manier. CóŜ, dał jej ku temu 
powody...
Od razu po wejściu uderzył go zapach perfum unoszący się w powietrzu. Zmarszczył 
brwi i ze zdziwieniem pociągnął nosem. Nie mylił się. Ale skąd, do diabła, mógł się 
tutaj wziąć ten zapach?
Kyle nigdy nie sprowadzał kobiet do swego domu. Nawet wówczas, kiedy się 
powaŜnie zaangaŜował, wolał zamieszkać u swojej wybranki. W ten sposób mógł się 
zawsze wyprowadzić, zanim w przedpokoju pojawiła się para męskich kapci.
Zawsze starał się ukryć swoje prawdziwe uczucia. JuŜ dawno odkrył, Ŝe kobietom 
bardziej odpowiada ładna, nieskomplikowana fasada. Dlatego traktował swoje 
partnerki w kategoriach bardziej erotycznych niŜ sentymentalnych.
Jeszcze raz pociągnął nosem. O dziwo, czuł wciąŜ ten dziwny zapach. Tak, tylko skąd 
mógł się tu wziąć?
Rozejrzał się dokoła. Na podłodze, tuŜ pod drzwiami, leŜała róŜowa koperta, 
zaadresowana damskim charakterem pisma. Kiedy pochylił się, by ją podnieść, 
zrozumiał, skąd pochodzi zapach. UwaŜnie przyjrzał się małym, okrągłym literkom i 
zmarszczył brwi.
Niestety, nic mu to nie dało. Na kopercie nie było nazwiska nadawcy. Poszedł do 
kuchni i połoŜył ją na białym, lśniącym stole. Przez chwilę zastanawiał się, gdzie się 
podziały jego ulubione ciasteczka. Zwykle, przeraŜony swoim łakomstwem, chował je 

background image

w spiŜarce. Ale tym razem odnalazł je w piekarniku. Z westchnieniem świadczącym o 
rezygnacji rozerwał paczkę i wbił zęby w pierwsze, pokryte czekoladową polewą 
ciastko. Jego wzrok powędrował w kierunku stołu, na którym spoczywał tajemniczy 
list Wziął go do ręki. W dusznym, piŜmowym zapachu nie było nic subtelnego. Taki 
list mogła wysłać jedynie kobieta do... kochanka.
Kyle w roztargnieniu potarł dłonią brodę. Czy powinien go otworzyć? Niechętny 
grymas pojawił się na jego twarzy. W jaki sposób, u licha, ta wielbicielka zdobyła 
jego adres?
Listy od widzów docierały zwykle do telewizji, a kiedy było juŜ ich tyle, Ŝe 
przeszkadzały w pracy, Toby przywoził mu je do domu.
Toby! Kyle stuknął się dłonią w czoło. Tak, ten chłopak z pewnością nie potrafiłby się 
oprzeć prośbie ładnej dziewczyny. Zawsze mu się zdawało, Ŝe ten biedak za bardzo 
stara się, Ŝeby wszyscy uwaŜali go za podrywacza.
Kyle zaczął wachlować się listem, wciąŜ nie wiedząc, czy go otworzyć czy nie. Na 
kopercie nie było znaczka, a więc ktoś zadał sobie wiele trudu, by dostarczyć list 
osobiście.
W końcu pomyślał, Ŝe w środku na pewno nie ma bomby. Zajrzał do lodówki, nalał 
sobie trochę mleka i niewiele myśląc otworzył kopertę.
Przebiegł wzrokiem parę pierwszych linijek i z wysiłkiem przełknął kolejny kawałek 
ciastka. Od razu zorientował się, Ŝe ma do czynienia z czymś niezwykłym. Nigdy 
wcześniej nie widział podobnego listu...

Kyle!
We wtorek, w swoim programie, nie ukrywałeś, Ŝe lubisz blondynki.
Nie jestem blondynką Kyle, ale... moŜe ci się teŜ spodobam.
Czy lubisz słoneczne plaŜe? Ja je uwielbiam... Wybieram się właśnie na jedną z nich. 
Jestem pewna, Ŝe spodobałby ci sie mój kostium. Góra jest pozbawiona ramiączek. 
Ale nie mam Ŝadnych problemów z utrzymaniem jej na miejscu... wiesz, Kyle ?
Popatrz. Jak długie mam nogi. Kostium zostawia je prawie nagie. I tylko ten cienki 
pasek materiału pomiędzy nimi... jak męska dłoń.
MoŜe Twoja dłoń, Kyle?
Czy czujesz promienie słoneczne na swoich plecach?
Tak, zgadłeś. Potrzebuję olejku... Trzeba przecieŜ chronić tak delikatną skórę. Czy 
pomoŜesz mi? Czy chcesz mi pomóc?
Och, jak dobrze. Tak przyjemnie czuć olejek na ciele. Teraz rozmasuj mi ramiona. To 
nic... Nie przejmuj się tą kroplą, która wpłynęła między piersi. Zajmij się ramionami i 
szyją. Kyle, dlaczego Twoje dłonie drŜą? Och, jaki jesteś niezgrabny! Dlaczego jesteś 
tak blisko?
Co mówisz? Nie, dziękuję, nogi natrę sama. MoŜe następnym razem... Tak, 
oczywiście, dlaczego nie miałbyś patrzeć? Najpierw trochę olejku na dłoń. Zaczynam 
od kostek. Na prawej nodze mam złotą bransoletkę. Noszę ją zawsze. Teraz wyŜej, 
łydki, kolana... Czy wiesz, Ŝe pod kolanami mam łaskotki?
Kolej na uda... Kyle oddaj mi olejek. Co to za Ŝarty? Proszę... Och, Kyle.
Uwielbiani pływać nago. Nie masz pojęcia, jak to podnieca. To cudowne, kiedy 
czujesz miłosny dotyk wody, która pieści wszelkie tajemne zakamarki ciała. Tak, Kyle. 
Ś

pij dobrze, Kyle.

Kyle stał, wpatrując się w róŜowy papier. Nie mógł zrozumieć, dlaczego jest mu 
zarazem zimno i gorąco. Dopiero po chwili zorientował się, Ŝe zapomniał zamknąć 

background image

lodówkę. Stał przed nią, trzymając w jednej dłoni list, a w drugiej karton z mlekiem. 
Był jak w transie. Dopiero łyk zimnego mleka pozwolił mu dojść do siebie. Zamknął 
lodówkę i roześmiał się tubalnie.
Autorka listu musiała się nieźle bawić, opisując swoje fantazje, ale on bawił się 
jeszcze lepiej.
Otworzył drzwiczki do szafki, w której znajdował się kosz na śmieci. Zawahał się 
jednak... Po chwili zmienił zdanie. List nie tylko go podniecił, lecz równieŜ wzbudził 
jego ciekawość. Chciałby spotkać kobietę, która go napisała. Instynktownie czuł, Ŝe 
nie moŜe to być byle kto.
Wszedł do salonu. Cały czas nie rozstawał się z listem. W. roztargnieniu spojrzał na 
plakaty wiszące na ścianach. Wszystkie były zupełnie nowe. Niektóre filmy miały 
wejść na ekrany kin dopiero za tydzień lub dwa. Kyle zbliŜył się do zgrabnego, 
nowoczesnego biurka. Otworzył środkową szufladę i wsunął do niej róŜową kopertę.
Po kwadransie leŜał nagi w swoim wielkim łoŜu. Próbował zasnąć. Niestety, nie 
mógł. Przewracał się tylko z boku na bok.
Oczami duszy widział autorkę listu. Uśmiechała się do niego i kiwała dłonią na 
powitanie. Miała na sobie dokładnie taki kostium, o jakim pisała.
Zaczął iść w jej kierunku, chcąc jej pomóc w smarowaniu ciała olejkiem. Ale 
dziewczyna szybko zrzuciła z siebie kostium i pobiegła w stronę wody. Miała 
najcudowniejszą figurę, jaką kiedykolwiek zdarzyło mu się widzieć. Rzucił się za nią 
i... wylądował na miękkim dywanie.
Zaklął i na wpółśpiący powlókł się do komódki. Wyciągnął z niej spodenki 
kąpielowe. Wiedział, Ŝe jeśli natychmiast nie pójdzie popływać, nie zaśnie przez 
dalszą część nocy. ZbliŜała się właśnie północ.
Na tyłach domu znajdował się niewielki basen z podgrzewaną wodą. Kyle udawał, Ŝe 
wcale go nie obchodzi, czy zastanie w nim dziewczynę, która do niego napisała. Po 
przybyciu na miejsce poczuł się jednak rozczarowany. Ściągnął spodenki i zanurzył 
się w krystalicznie czystej wodzie. Łagodna fala rzeczywiście zaczęła delikatnie 
pieścić jego ciało. Amanda była zdenerwowana. Nagrywanie programu ciągnęło się w 
nieskończoność.

TuŜ obok siedział człowiek odpowiedzialny za wszystkie jej nieszczęścia. Patrzył na 
nią niewinnie swoimi niebieskimi oczami, kiedy oboje czekali na specjalistę od 
oświetlenia.
Najgorsze było to, Ŝe jego oczy wydawały jej się tego dnia jeszcze bardziej błękitne 
niŜ poprzednio. Kyle Fox prezentował się wspaniale i, co gorsza, doskonale zdawał 
sobie z tego sprawę. Ubrany był w granatową, zapinaną na jeden guzik marynarkę, 
białą koszulę w niebieskie prąŜki i najmodniejszy w tym sezonie krawat w 
róŜnokolorowe grochy. Jego buty zrobiono pewnie na zamówienie z najlepszej skóry.
Kiedy zaczęli nagranie, Amanda zupełnie nie wiedziała, czego się spodziewać. Kyle 
jednak był bardzo uprzejmy i słuchał jej z niekłamaną uwagą. Po kaŜdej z jej krótkich 
recenzji występował ze swoją.
Dziewczyna zaczęła się denerwować dopiero przy trzeciej. Kyle cały czas był 
czarujący. Nikt nie mógł podejrzewać, Ŝe nie znosi swojej rywalki. Ale Amanda 
przejrzała jego grę.
Od razu powinna się była domyślić, co kryło się za uprzejmą propozycją, Ŝeby 
występowała jako pierwsza. Kyle chciał z góry wyeliminować wszelkie róŜnice zdań. 
Łaskawie pozwalał jej wygłosić swoją opinię, a następnie skinieniem głowy dawał 
znać, Ŝe ją akceptuje.
Amanda miała łzy w oczach. Czuła się jak piąte koło u wozu.

background image

Nic dziwnego, Ŝe Kyle nie napisał scenariusza swoich wystąpień. Mógł przecieŜ 
polegać na jej notatkach! Tak, musiała przyznać, Ŝe był w tym niezły... Ale Amanda 
zbyt długo walczyła o sukces, aby poddać się od razu w pierwszej potyczce.
Musiała zrobić coś, co zmusiłoby go do rozmowy, a w rezultacie do ujawnienia innej 
opinii. Nie powinno to być takie trudne. Kyle sprawiał wraŜenie człowieka, który 
cenił sobie własne zdanie.
Ktoś z ekipy technicznej skończył manipulować przy reflektorach i wznowiono 
nagranie.
– Przed nami recenzja z ostatniego filmu. – Kyle uśmiechał się promiennie do 
kamery, – Co pani o nim sądzi, panno Butterworth?
– MoŜe tym razem zaczniemy od pana, panie Fox... – odrzekła słodko Amanda.
Przez moment Kyle wyglądał jak człowiek wytrącony z równowagi. Jednak po chwili 
jego twarz rozpogodziła się.
– CóŜ, nie powinniśmy mieć z nim zbyt wielu problemów... – zaczął.
Amanda zmarszczyła brwi. Nie znosiła tych męskich, brutalnych filmów, które Kyle 
niezmiennie zachwalał z powodu ich „walorów rozrywkowych”.
– Ten film jest szybki i męski, brak mu jednak czegoś więcej, czegoś, co pozwoliłoby 
widzowi...
Amanda patrzyła na niego w osłupieniu.
Spojrzał w jej kierunku. W jego błękitnych oczach zapaliły się złośliwe iskierki. Cały 
czas uśmiechał się jednak niewinnie.
– ... zapamiętać go i odróŜnić w morzu innych filmów. Ale... – zawiesił głos i 
ponownie spojrzał na dziewczynę – nie moŜna mu odmówić wielu walorów 
rozrywkowych. Widz, który przyszedł do kina, Ŝeby przyjemnie spędzić półtorej 
godziny, z całą pewnością nie będzie zawiedziony... NieprawdaŜ, panno Butterworth?
Do licha, uŜył jej własnych słów. To ona powiedziała mu, Ŝe ten film niczym się nie 
róŜni od wielu innych i Ŝe jeśli następnym razem zechce się zabawić, to niech to robi 
na własny rachunek, bo ją interesują tylko rzeczy bardziej ambitne.
Przez chwilę rozglądała się dokoła. Kyle siedział spokojnie na swoim miejscu. 
Wiedział, Ŝe dziewczyna nie będzie chwalić tego filmu tylko po to, aby przekonać 
widzów, Ŝe się nie zgadza ze swoim rozmówcą.
Amanda poruszyła się niespokojnie. Promień światła odbił się w bransoletce, 
oplatającej jej nogę tuŜ przy kostce.
– Ze zdziwieniem muszę stwierdzić, Ŝe się z panem zgadzam, panie Fox. Mam jednak 
wraŜenie, Ŝe, przy tak wielkiej róŜnicy upodobań, jest to tylko coś w rodzaju ciszy 
przed burzą...
Patrzyła na Kyle’a z coraz większym rozbawieniem. Jej partner otworzył usta i ze 
zdumieniem wpatrywał się w złotą bransoletkę.
Dziewczyna postanowiła skorzystać z okazji i odegrać się na nim. Wiedziała, Ŝe 
myślami przebywa teraz zupełnie gdzie indziej. Prawdopodobnie gdzieś na jednej z 
plaŜ nad Pacyfikiem.
– Poza tym wydaje mi się – ciągnęła – Ŝe nie uchwycił pan jednej istotnej rzeczy, o 
której mówił film. PrzecieŜ w kaŜdym, nawet niezbyt ambitnym, dziele sztuki moŜna 
znaleźć coś ciekawego. OtóŜ reŜyser znakomicie ukazał znany fakt, Ŝe męŜczyźni 
zwykle nie słuchają kobiet... Co pan o tym sądzi, panie Fox?
– Tak?... Co?... – Kyle wyglądał na zupełnie zdezorientowanego.
Amanda chcąc ukryć swój triumf, spojrzała niewinnie w stronę kamery i szepnęła:
– No właśnie...
– O czym, do Ucha, pani mówi? Nie rozumiem, o co... – Kyle nagle przypomniał 
sobie, Ŝe właśnie nagrywają program. – Hej, stać! Stop!
Wyrwał mikrofon z klapy marynarki i rzucił go na stolik. Nie był juŜ taki układny i 

background image

miły. Nie słyszał ani słowa z tego, co powiedziała Amanda. Kiedy dostrzegł na jej 
nodze bransoletkę, w ogóle nie mógł myśleć. Nie mógł uwierzyć, Ŝe ta nieśmiała i 
grzeczna panienka była w stanie napisać taki Ust, A jednak... to podejrzenie nie 
dawało mu spokoju.
TuŜ obok pojawił się Noah Trent i z zadowoleniem pogładził dłonią swoją łysinę. 
Program początkowo był potwornie nudy, ale pod koniec nabrał rozmachu i wdzięku. 
Wpadka Kyle’a na pewno stanie się tematem wielu rozmów.
Amanda wstała i po raz pierwszy uśmiechnęła się naprawdę szczerze. Mimo iŜ Kyle 
wprost wychodził ze skóry, Noah nie chciał zmienić zakończenia programu. 
Nareszcie czuła, Ŝe wyrównała rachunki. Co prawda z powodu oszustw Kyle’a 
program rzeczywiście wypadł mało ciekawie. Wszyscy to jednak widzieli i rozumieli. 
Jej sztuczka była prawdziwym majstersztykiem. Nikt nie mógłby jej przecieŜ wytknąć 
nieuczciwości.
Kyle wciąŜ siedział przy stoliku. Dmuchał w mikrofon, chcąc sprawdzić, czy go nie 
uszkodził. Obok kręcił się rozbawiony Toby.
– Hej, Toby. Posłuchaj. Jaki, twoim zdaniem, kostium kąpielowy nosi panna 
Butterworth?
Chłopak podrapał się w głowę.
– Panna Butterworth? – mruknął.
– Nie, nic takiego. – Kyle machnął ręką.
Amanda właśnie wychodziła ze studia. Popatrzył na jej beŜowy golf i długą 
zamszową spódnicę. Włosy miała związane w koński ogon. Wyglądała jak 
pensjonarka wybierająca , się z rodzicami do kościoła. Kyle pokiwał sceptycznie 
głową.
Chyba postradał zmysły.
Amanda tak nadawała się na zmysłową kochankę, jak on na biskupa.

background image

Rozdział 4

Prezenter w radiu zapowiedział jej ulubioną piosenkę, ale Amanda nie zwróciła na to 
najmniejszej uwagi. Nie docierały teŜ do niej pierwsze sygnały nadchodzącej wiosny. 
Jechała do kina, w którym miała się spotkać z Kyle’em.
Na chwilę zatrzymała się na czerwonych światłach. WciąŜ myślała o swoim 
pierwszym programie. Trudno jej było uwierzyć, Ŝe Kyle mógł się posłuŜyć tak tanim 
trikiem.
Zaczęła się zastanawiać, co spowodowało, Ŝe zaczął się zachowywać w ten sposób. 
Czy rzeczywiście była dla niego zagroŜeniem? Czy to moŜliwe, Ŝeby Kyle czegoś się 
obawiał? PrzecieŜ tak naprawdę nic o nim nie wiedziała. Słyszała tylko plotki i na 
nich oparła swoje sądy. Kyle był bez wątpienia bardzo przystojnym męŜczyzną, ale... 
czy dzięki temu zyskiwał nieomylność w sprawach wartości artystycznych filmów?
Amanda wiedziała, Ŝe jest dobra w swoim zawodzie.
Poświęciła filmowi całe dotychczasowe Ŝycie. Znała na wywyrywki całą historię kina. 
Co więcej, potrafiła przekonać Widzów do filmów, które lubiła, nawet jeśli 
powszechnie uwaŜano je za „trudne”.
– Być moŜe Kyle opierał się wyłącznie na swoim męskim wdzięku. O sile tego 
wdzięku sama miała moŜność się przekonać.
Amanda nie była przecieŜ kochliwą nastolatką. Pracowała juŜ w paru stacjach 
telewizyjnych, gdzie widywała znanych i przystojnych męŜczyzn. Ale Kyle był kimś 
wyjątkowym... śaden ze słynnych aktorów nie potrafił jej tak poruszyć jak on. Inna 
sprawa, Ŝe czuła się z nim w pewien sposób związana. Czym innym były krótkie 
spotkania gdzieś na korytarzu, a czym innym stała współpraca. Podniecało ją 
zwłaszcza to, Ŝe, jako jej partner, był dla niej całkowicie nieosiągalny. Amanda 
wiedziała, Ŝe w pracy nie ma czasu na romanse. Rozumiała teŜ, Ŝe będzie musiała 
opanować wszelkie pokusy dotyczące Kyle’a. I tak wystarczy, Ŝe sam uwaŜa siebie za 
ósmy cud świata Bębniła palcami po kierownicy, czekając na zmianę świateł. Dzisiaj 
mieli się spotkać po raz pierwszy od czasu pamiętnego nagrania. Amanda 
zastanawiała się, dlaczego serce bije jej szybciej i skąd to dziwne uczucie 
niepewności. Powinna przecieŜ być na niego wściekła za nędzne, niegodne 
prawdziwego recenzenta, sztuczki.
Nareszcie mogła jechać. Ruszyła szybko i po chwili znalazła się na parkingu.
Pomyślała, Ŝe ostatnio i tak dopisało jej szczęście. Odpłaciła Kyle’owi pięknym za 
nadobne. Niemniej czuła się w pewien sposób pokrzywdzona. Wiedziała, Ŝe sama 
nigdy nie postąpiłaby tak, jak Kyle. Nie pozwoliłaby jej na to elementarna etyka 
zawodowa.
Uśmiechnęła się, przypomniawszy sobie, jak wielkie wraŜenie zrobiła na męŜczyźnie 
jej bransoletka. Zastanawiała się, jak zareagują widzowie programu na jego 
zdezorientowaną minę i niepewne „co takiego?”. Być moŜe wznieci to rodzinne 
spory, a w rezultacie zwiększy tak zwaną oglądalność programu.
Wysiadła z samochodu i spojrzała na zegarek. Miała jeszcze sporo czasu. MoŜe nie 
tylko zajrzeć do jubilera i oddać do naprawy rozerwaną bransoletkę, lecz równieŜ 
rozejrzeć się po sklepach. Miała nadzieję, Ŝe uda jej się w ten sposób zapomnieć o 
swoim niepokoju i podnieceniu. Zakupy zawsze ją uspokajały i wprawiały w dobry 
nastrój.
W centrum handlowym prawie nie było ludzi. O tej porze większość z nich zasiadała 
do obiadu. Amanda panicznie nie znosiła tłoku. Zawsze ktoś na nią wpadał, ktoś inny 

background image

potrącał i w rezultacie nie czulą się zbyt pewnie. Wielkie miasto pociągało ją, lecz 
równieŜ nie pozwalało zapomnieć, Ŝe jest osobą pełną kompleksów...
Najpierw wstąpiła do jubilera, gdzie zostawiła rozerwaną przy wkładaniu butów 
bransoletkę. Wyszła stamtąd z mocnym postanowieniem, Ŝe w przyszłości będzie 
bardziej uwaŜać. Ceny usług znowu wzrosły, i to dosyć znacznie.
Następnie weszła do pobliskiej perfumerii. Miała słabość do dobrych perfum.
Film zaczynał się za pół godziny. W sklepie znajdowała się jedynie mocno 
umalowana ekspedientka. Amanda zatrzymała się przed ladą i zaczęła przyglądać się 
flakonikom rozstawionym na pólkach, lej twarz była prawie bez makijaŜu. Na 
spotkanie z Kyle’em umalowała sobie tylko usta dyskretną róŜową pomadką.
Ekspedientka spojrzała na nią pobłaŜliwie.
– Myślę, Ŝe powinna pani wybrać jakąś delikatną wodę toaletową – powiedziała z 
uśmiechem.
Amanda pokręciła głową i sięgnęła po małą, bursztynową flaszeczkę. Znała juŜ te 
perfumy. Producent reklamował je w wielu kobiecych pismach. W jednym z nich 
znalazła nawet wklejoną niewielką torebkę z próbką. To właśnie jej uŜyła do 
pokropienia listu. JeŜeli chce kontynuować zabawę z Kylem, koniecznie musi kupić 
cały flakonik tych perfum. Przez chwilę się wahała. Czy rzeczywiście powinna 
pisywać takie listy?
No cóŜ, Kyle zasługiwał przynajmniej na jeszcze jeden, Amanda pragnęła mu jakoś 
zrekompensować brawurową końcówkę programu... Przyjrzała się uwaŜniej 
perfumom. Bursztynowe tło przecinał czerwony napis „Ekstaza”.
– Poproszę te – powiedziała, podając flakonik ekspedientce.
– Mamy jeszcze krem i puder o tym samym zapachu...
– Nie, dziękuję. Perfumy zupełnie mi wystarczą – odrzekła.
Po wyjściu ze sklepu pomyślała, Ŝe ma jeszcze trochę czasu. Nie chciała czekać na 
Kylea przed kinem, jak to pewnie często robiły jego wielbicielki.
Przypomniała sobie, Ŝe bardzo by się jej przydały jedwabne pończochy. Rozejrzała się 
dokoła. Z trudem odnalazła malutki butik wciśnięty między dwa duŜe sklepy.
Drzwi były lekko uchylone. Kiedy weszła, powitała ją , dziewczyna z włosami 
związanymi w koński ogon.
– Cześć – rzuciła, wstając z krzesła.
– Dzień dobry.
Amanda podeszła do wieszaka z pończochami. Wybrała te, które wydawały jej się 
najbardziej śmiałe i wręczyła je dziewczynie.
– Jedwabne – usłyszała komentarz. – Ciotka Zoe twierdzi, Ŝe świetnie się je nosi.

Amanda spojrzała na nią nieco zdezorientowana.
– Ciotka Zoe jest właścicielką tego butiku – pospieszyła z wyjaśnieniami dziewczyna. 
– Czasami pozwala mi tutaj posiedzieć. Bardzo interesuję się modą i chcę w 
przyszłości otworzyć własny sklep.
– Tak, to piękne miejsce. – Amanda z aprobatą rozejrzała się dookoła.
– Jeśli lubi pani jedwab, to radzę zerknąć na koszulki. Właśnie dzisiaj była dostawa. 
Niektóre są naprawdę seksowne.
Dziewczyna wskazała na wieszaki z bielizną. Rzeczywiście, koszulki wyglądały 
niezwykle kusząco.
Amanda skinęła głową. WciąŜ miała sporo czasu, Z zachwytem przyglądała się 
koronkowym wykończeniom i głębokim wycięciom. Dziewczyna wskazała kabinę 
znajdującą się w głębi butiku.
– MoŜe je pani przymierzyć. Mają specjalną wkładkę. Amandzie nie trzeba było tego 
dwa razy powtarzać. Z uśmiechem weszła do kabiny. Wewnątrz znajdowało się 

background image

krzesło, parę wieszaków i olbrzymie lustro. Kiedy zdjęła ubranie, z przyjemnością 
zaczęła przyglądać się swemu ciału. Miała delikatną skórę w kolorze brzoskwini, 
wspaniale zarysowane biodra i mocny, płaski brzuch.
Wkładając koszulkę znowu się uśmiechnęła. Jej dolna część zakrywała zaledwie pół 
pupy. Dziewczyna w lustrze wyglądała... niezwykle seksownie.
ZauwaŜyła, Ŝe w znacznie większym stopniu czuje się teraz kobietą niŜ recenzentką 
filmową. Kiedy podciągała ramiączko koszulki, nagle usłyszała głęboki męski głos.
– Czy mógłbym prosić cię o pomoc, młoda damo. Powiedziano mi, Ŝe mam kupić 
bluzkę, ale doprawdy nie mam pojęcia, czym taka bluzka moŜe się róŜnić na przykład 
od koszuli.
Całe jej ciało zesztywniało, sutki stwardniały, a jedwab na piersiach stał się 
nieznośnie szorstki...
Dopiero po chwili uświadomiła sobie, do kogo naleŜy ten głos. Jej ciało było o parę 
sekund szybsze niŜ umysł.
Erotyczny czar Kyle’a najwyraźniej podziałał równieŜ na dziewczynę za ladą. 
Amanda wyobraziła sobie, jak biedna nastolatka stoi, czerwona jak piwonia i nie 
moŜe wydusić z siebie słowa. Wychyliła się nawet, Ŝeby zobaczyć tę scenę.
– N... no cóŜ, proszę pana. – Głoś dziewczyny drŜał. – Bluzki są tam, na tym 
wieszaku.
Kyle skinął głową i posłusznie poszedł za nią. Po chwili trzymał w rękach piękną 
bluzkę z pomarańczowej satyny.
– Chciałbym taką samą, tyle Ŝe białą – powiedział, wyraźnie zadowolony z wyboru.
– Czy... hm... zna pan rozmiar? Kyle zmarszczył czoło.
– Rozmiar? Nie. Wydaje mi się, Ŝe powinna być raczej mała.
Dziewczyna wyszła na zaplecze.
Amanda usłyszała zbliŜające się kroki. Zesztywniała i zakryła dłonią usta. Wszystko 
wskazywało na to, Ŝe Kyle za chwilę odsunie kotarę w jej kabinie.
Po chwili kroki ucichły. Amanda przemogła strach i jeszcze raz wyjrzała przez szparę. 
Z ulgą stwierdziła, Ŝe Kyle stoi w bezpiecznej odległości. W dłoniach trzymał 
dokładnie taką koszulkę, jaką miała w tej chwili na sobie.
Stłumiła okrzyk, który omal nie wyrwał się z jej piersi i jak najszybciej ściągnęła z 
siebie jedwabną koszulkę. Czuła się tak, jakby Kyle dotykał jej ciała w 
najintymniejszy sposób.
MęŜczyzna zastygł w bezruchu, słysząc stłumione dźwięki dobiegające zza kotary. Do 
tej pory wydawało mu się, Ŝe jest zupełnie sam w butiku. Zrobił krok w kierunku 
kabiny. Jednocześnie jego wzrok powędrował w dół. W błękitnych oczach zapaliły się 
wesołe iskierki. Zasłona była dosyć krótka i nie potrafiła ukryć zgrabnych nóg 
kryjącej się za nią dziewczyny. TuŜ obok, na podłodze spoczywała jedwabna 
koszulka. AŜ westchnął, wyobraŜając sobie scenę, która – tu uŜył w myślach teatralnej 
metafory – rozgrywała się za opuszczoną kurtyną.
Amanda ponownie zdecydowała się wyjrzeć przez szparę. Omal nie zemdlała widząc, 
Ŝ

e Kyle stoi naprzeciwko i bezczelnie wpatruje się w zasłonę. W dłoniach cały czas 

bezwiednie miął jedwabną koszulkę. Dziewczyna poczuła, Ŝe zalewają nagle fala 
gorąca. Zamknęła oczy, Ŝeby nie poddawać się swoim fantazjom.
– Ma pan szczęście. Udało mi się znaleźć odpowiednią bluzkę. – Głos dziewczyny 
dolatywał z bardzo daleka. – Czy to prezent? Czy mam ją zapakować?
Powrót sprzedawczyni przerwał tę dziwną i niebezpieczną sytuację. Amanda poczuła, 
Ŝ

e przyciska rozpalone dłonie do bezbronnych piersi. Kiedy opuściła ręce, okazało 

się, Ŝe na ciele pozostały wyraźne czerwone ślady.
Kyle odwrócił się do ekspedientki.
– Świetnie. Proszę mi ją zapakować. Sam nigdy nie potrafię tego zrobić porządnie.

background image

Nagle w butiku zaczęła działać wentylacja. Amanda poczuła powiew świeŜego 
powietrza na rozpalonym ciele. CięŜka kotara zakołysała się niebezpiecznie.
Dziewczyna spojrzała w kierunku kabiny.
– Zaraz się panią zajmę – rzuciła wesoło. – Muszę tylko zapakować bluzkę klientowi.
Amanda poczuła się jak zając wytropiony w swojej kryjówce. Skuliła się i 
zarumieniła ze wstydu.
Kyle wyjął portfel i odliczył potrzebną sumę. Zgrabna paczka leŜała juŜ na ladzie. 
Wychodząc rzucił jeszcze tęskne spojrzenie w kierunku kabiny. WciąŜ myślał o 
nieznanej, lecz jakŜe zapewne atrakcyjnej kobiecie ukrytej w jej wnętrzu.
Kiedy znowu znalazł się na chodniku, pewnym krokiem ruszył w stronę kiosku. 
Wybrał kartkę ozdobioną olbrzymim bukietem kwiatów, na której napisał: Ukochanej 
siostrzyczce w dniu urodzin moc Ŝyczeń i... mały prezent od kochającego brata.
Amanda włoŜyła wszystkie zakupy do bagaŜnika samochodu i pobiegła w stronę kina. 
Kupiła zarówno pończochy, jaki jedwabną koszulkę. Przygoda w butiku pobudziła jej 
wyobraźnię i wyostrzyła zmysły.
Kyle nie czekał na nią przed kinem, jak się spodziewała. Kupiła więc bilet pewna, Ŝe 
spotkają się dopiero na seansie. Stał przed wejściem, leniwie opierając się o jedną z 
kolumn. Paczka z bluzką leŜała u jego stóp. Amanda zagryzła wargi czując, Ŝe tylko 
ból jest w stanie przywrócić ją rzeczywistości. Nagle odezwały się w niej z nową siłą 
wszystkie tęsknoty, które tak gwałtownie odczuwała w kabinie butiku.
Kiedy ją ujrzał, wskazał wymownie na zegarek. Minę miał kwaśną, chociaŜ w 
błękitnych oczach czaiło się coś w rodzaju źle skrywanej satysfakcji.
– Oj, spóźnialska, spóźnialska. – Pogroził jej palcem.
– Utknęłam w korku – skłamała.
– A moŜe jednak spóźniłaś się z mojego powodu? – zapytał.
Amanda zarumieniła się.
– Z twojego? Niby dlaczego?
– Bo jest ci wstyd, Ŝe zrobiłaś mi taki paskudny kawał przy nagrywaniu programu! – 
Ton jego głosu świadczył o tym, Ŝe Kyle jest wciąŜ na nią wściekły.
Dziewczyna nie posiadała się z oburzenia.
– Co takiego?!
– Wiesz, załatwiłaś mnie na amen. Nawet przy goleniu czuję się teraz głupio, patrząc 
sobie w twarz.
– Naprawdę? – Amanda wyglądała na rozbawioną. Za tę chwilę triumfu gotowa mu 
była wszystko wybaczyć.
– Naprawdę? Naprawdę? – przedrzeźniał ją Kyle. – Nie udawaj niewiniątka. JuŜ się 
nie dam na to nabrać.
Amanda uznała, Ŝe dalsze drąŜenie tematu jej niewinności moŜe okazać się 
niebezpieczne. Przypomniał jej się list, który do niego wysłała.
– MoŜe w takim razie wyjaśnisz, dlaczego w czasie programu zgadzałeś się ze 
wszystkim, co mówiłam?
Kyle potarł czoło.
– Miałem swoje powody...
– Tak. Znam je doskonale. Chodziło o to, zęby wyeliminować mnie z gry...
– No, no, przecieŜ to ty wkroczyłaś na moje terytorium. Nie byłbym męŜczyzną, 
gdybym nie usiłował się bronić.
Amanda zignorowała uwagę dotyczącą męskości Kyle’a i od razu przeszła do rzeczy:
– Nie wygłupiaj się. Jestem po to, Ŝeby ci pomóc uatrakcyjnić program, a nie, Ŝeby ci 
go odebrać.
– Tak właśnie biali mówili Indianom – rzekł z ponurą miną Kyle.
– Dlaczego nie chcesz...

background image

– Dobrze, dobrze – przerwał jej. – Będziemy mogli pokłócić się później. I tak juŜ 
jesteśmy spóźnieni.
Nie byli. Tym razem opóźniała się projekcja filmu. Amanda usiadła i ze zdziwieniem 
spojrzała na Kyle’a.
– A gdzie twoja kukurydza? – spytała zdziwiona.
– Nie kupiłem jej – odrzekł, siadając tuŜ obok. – Mam nadzieję, Ŝe się ze mną 
podzielisz swoją.

Kyle wsiadł do samochodu, pragnąc jak najszybciej znaleźć się w domu. Jego wykład 
poświęcony sylwetkom twórczym nowych reŜyserów wypadł nadspodziewanie 
dobrze, ale odpowiedzi na pytania z sali były po prostu Ŝałosne. Kyle nie mógł się 
skoncentrować i cały czas plątał się w swoich wywodach. Oczywiście, cała wina 
leŜała po stronie Amandy. Wszyscy o nią pytali, a on nie potrafił zbyt wiele 
powiedzieć. Ich pierwszy wspólny program pokazano we wtorek. Jutro mieli 
nagrywać następny...
Wieczór był ciepły i pogodny. Jechał szybko, a mimo to powietrze zaledwie chłodziło 
jego twarz. Granatowa marynarka leŜała na tylnym siedzeniu czarnej corvette. TuŜ 
obok spoczywał wąski, skórzany krawat, który tak przeszkadzał mu w czasie 
wykładu. Kyle podwinął rękawy koszuli.
Zatrzymał się przy niewielkim przydroŜnym barze, w którym kupił sobie kurczaka z 
frytkami. Cały dzień był zajęty i nie miał nawet czasu na porządny posiłek. Włączył 
kasetę, którą sam sobie nagrał. Usłyszał pierwsze takty „RóŜowego cadillaca”. Ta 
piosenka, jak Ŝadna inna, nadawała się do słuchania w pędzącym kabriolecie. 
Następnie Aretha Franklin zaśpiewała: „Kto kogo przegoni?” i Kyle pomyślał, Ŝe to 
pytanie jest niezwykle istotne dla jego dalszej kariery. W poniedziałek wieczorem 
znowu wybrał się z Amanda do kina. Niestety i tym razem musiał jeszcze raz obejrzeć 
film, który mieli recenzować. Kiedy siedział tuŜ obok niej, zupełnie nie zwracał 
uwagi na ekran. Dziewczyna przyciągała go jak magnes...
Później on równieŜ wystrzegał się siadania w czasie seansu obok niej. Amanda mogła 
odetchnąć. Kyle przez cały czas zastanawiał się, czy rzeczywiście jest tak niewinna, 
na jaką wygląda...
Zapach pieczonego kurczaka zaczął draŜnić jego nozdrza. Kyle rzucił okiem na 
paczkę z baru i przełknął ślinę. Miał jednak zbyt wyrafinowane upodobania, Ŝeby ot, 
tak, zjeść go w samochodzie.
Kiedy otworzył drzwi poczuł inny, znacznie intensywniejszy zapach. Nie chciał się do 
tego przyznać sam przed sobą, ale przez całą drogę liczył, Ŝe moŜe po powrocie 
znajdzie list od tajemniczej wielbicielki. Ta nadzieja dodawała mu skrzydeł. Znajomy 
zapach perfum sprawił, Ŝe jego twarz rozjaśniła się uśmiechem. OdłoŜył niedbale 
paczkę z kurczakiem i spojrzał na podłogę. Zamknął oczy i znowu je otworzył. Jego 
uśmiech zgasł jak zdmuchnięty wiatrem płomień świecy. Co u licha? Na podłodze nie 
było Ŝadnego listu.
Rozejrzał się dokoła, starając się zlokalizować źródło zapachu. Czy to moŜliwe, Ŝe 
tajemnicza wielbicielka w jakiś sposób zdobyła klucz do jego mieszkania? CzyŜby 
czekała teraz na niego?
Wpadł jak burza do salonu, ale nikogo tam nie zastał. Przypomniał sobie o kurczaku. 
Zaniósł paczkę do kuchni. Tutaj, zapach był prawie niewyczuwalny. Wrócił więc do 
przedpokoju.
Odetchnął z ulgą, widząc wystającą ze szpary w drzwiach róŜową kopertę. List po 
prostu utknął w otworze, którym zwykle wrzucano pocztę do jego mieszkania. Z 
róŜową kopertą w dłoni udał się do kuchni, gdzie rozpakował kurczaka. Frytki były 

background image

jeszcze gorące. Umieścił wszystko na talerzu i otworzył butelkę lekkiego wina. Chciał 
zjeść posiłek na niewielkim balkonie, który znajdował się za przeszklonymi drzwiami 
jego sypialni. Wcześniej jednak rozebrał się i pozostał jedynie w szortach.
RóŜowa koperta czekała na niego oparta o butelkę wina. Wziął ją do ręki i przymknął 
oczy, wdychając zmysłowy zapach. Światło padające z sypialni pozwalało na 
odczytanie nawet najmniejszych literek na znaczku.
Kyle potrząsnął głową widząc, Ŝe list zaadresowany jest innym charakterem pisma, 
niŜ przed tygodniem. Zaintrygowany sięgnął po nóŜ. Jeśli był to trik obliczony na 
rozbudzenie jego ciekawości, to autorka odniosła spory sukces.
Zawahał się i odłoŜył kopertę. Nie chciał się poddawać gwałtownym impulsom. List 
będzie musiał poczekać, aŜ skończy kolację.
Zjadł szybko kurczaka i frytki. Zadowolony rozparł się w fotelu i sięgnął po kieliszek 
z winem. Dłoń niby przypadkowo dotknęła listu. Kyle westchnął cicho i juŜ bez 
ociągania się otworzył kopertę. Na jego ustach i grał dziwny uśmiech.

Kyle!
Czy tęskniłeś za mną? Nie było mnie cały długi tydzień. Czy podobał ci się mój 
poprzedni list?
Mam na sobie czarną jedwabną koszulkę. ZałoŜyłam ją specjalnie dla Ciebie. 
Wyobraź sobie chłód jedwabiu pod Twoją ciepłą dłonią...
Kupiłam ją ze względu na Ciebie, Kyle. Przypomnij sobie leniwe popołudnie parę dni 
temu. Rozgrzane wnętrze butiku... Wtedy teŜ miałam na sobie jedynie tę koszulkę... 
Dokładnie taką samą jak ta, którą trzymałeś w dłoni...
Zostawmy wspomnienia. Chcę, Ŝebyś był ze mną teraz. Znowu jestem w butiku. 
Nikogo tu nie ma poza mną. Ekspedientka gdzieś sobie poszła. Pewnie na randkę... 
Jestem sama w kabinie. Czekam na ciebie... No tak, moŜe nam być tutaj trochę ciasno, 
głuptasie.
Wiedziałam, Ŝe spodoba Ci się moja nowa koszulka. Widziałam, jak prawie poŜerałeś 
ją wzrokiem. Czy chodziło ci tylko o koszulkę, Kyle? Przyznasz, śe na mnie wygląda 
ona znacznie lepiej niŜ na wieszaku. Co, mówisz, śe nie wyglądam w niej jak 
skromna, niewinna dziewczyna? No tak, ale to jeszcze nie powód, Ŝeby ją zdejmować, 
głuptasie.
Nie, raczej spróbuj poczuć moje ciało przez nią. Zaoszczędzisz mi w ten sposób 
wstydu. Tylko nie pytaj, co to takiego miękkiego i spręŜystego... Och, Kyle, uwielbiam 
twoje dłonie.
Tak, to są podwiązki. Nigdy nie widziałeś podwiązek? Przestań się nimi bawić. Te 
czerwone pręgi na moich udach są jak namiętne, miłosne ukąszenia. To tylko taka 
metafora, głuptasie. Nie, proszę, nie gryź mnie. To boli... ale jednocześnie jest takie 
niezwykłe i ekscytujące... Och, ta koszulka jest ładna, ale taka niewygodna. Sztywna 
koronka obciera mi pupę, gdy mnie tak przyciskasz. Przestań, proszą... Nie, przecieŜ 
nie o to chodziło. Teraz czuję ją na swojej talii i wyŜej Jeszcze wyŜej...
Nie, mam lepszy pomysł. Zamknij oczy. Nie podglądaj. Daj mi dłonie. Och, są takie 
rozpalone... Prawie parzą... Teraz moŜesz je włoŜyć pod koszulkę. Nie, nie tam, tutaj...
Och, Kyle! Nie, jeszcze nie teraz. Musisz się opanować. Proszę. Słyszysz skrzypienie 
drzwi ?Musisz wyjść. Szybko, proszę. Ktoś wszedł do butiku.

Kyle gapił się tępo w rozłoŜony papier. WciąŜ jeszcze znajdował się w butiku.
Chciał wyrzucić nieproszonego klienta za drzwi, nie mógł jednak oderwać się od 
pięknej wielbicielki, W lustrze widział jej drobne plecy i kształtne pośladki. Czuł 

background image

zapach jej ciała przemieszany z zapachem damskiej bielizny i strojów.
Kim była ta dziewczyna?
Skąd wiedziała, Ŝe będzie w butiku? CzyŜby go śledziła? Nie, przecieŜ znajdowała się 
w kabinie, zanim wszedł do sklepu... Przypadek? Tak, to musiał być przypadek...
Kyle poczuł, Ŝe znowu pogrąŜa się w wizjach pełnych mrocznego erotyzmu.
Ale zaraz...
Amanda!
PrzecieŜ przez cały czas musiała znajdować się w okolicy. Mogła spóźnić się do kinaz 
powodu korka, ale... Przypomniał sobie rumieńce, które zakwitły na jej policzkach, 
kiedy powiedział, Ŝe spóźniła się z jego powodu. MoŜe to właśnie ona kupowała coś 
w butiku...
Kyle gubił się w domysłach. Dopiero teraz uświadomił sobie, Ŝe to właśnie Amanda 
grała główną rolę w jego erotycznych fantazjach.
Zaczął o niej rozmyślać, bezwiednie gładząc swoje udo. Wzdrygnął się. Więc do tego 
juŜ doszło? Postanowił, Ŝe „w tej sytuacji najlepiej mu zrobi zimny prysznic i głęboki 
sen.
Uśmiechnął się jeszcze do swoich myśli.
Amanda Butterworth. Ta układna panna Butterworth, tak poprawna i bystra, Ŝe nie 
potrafiła uronić ani linijki ze wstępniaka w tygodniku filmowym. Nie, ona nie mogła 
pisać tak zmysłowych listów.
Jest przecieŜ nieśmiała... I taka bez wyrazu.
Kyle wstał i przeciągnął się jak kot. Blask księŜyca oświetlił jego owłosioną klatkę 
piersiową i płaski brzuch. Z tyłu otaczała go aureola złotego światła padającego z 
sypialni.

Amanda wstrzymała oddech. Jej RX7 stał zaparkowany w najgłębszym cieniu, tak by 
nie zwracać na siebie niczyjej uwagi. Wspaniałe ciało Kyle’a zrobiło na niej 
olbrzymie, wręcz wstrząsające wraŜenie.

Kyle wziął list i otworzył przeszklone drzwi. Poprzedni, który znajdował się w 
szufladzie biurka, zachował jeszcze swój dawny, intensywny zapach. MęŜczyzna 
zamknął szufladę i wyszedł na balkon, Ŝeby pozbierać naczynia.
Przypomniał sobie o prysznicu i pomyślał, Ŝe jest to znakomity pomysł. Tak, zimna 
woda powinna pomóc uwolnić się od wszelkich, nawet tych najbardziej atrakcyjnych 
demonów.
Przez chwilę odczuwał pokusę, Ŝeby jeszcze raz wyjść na balkon i przeciągnąć się w 
ś

wietle księŜyca. Oparł się jej jednak.

Amanda zastanawiała się, czy zobaczy go jeszcze tej nocy. Coś jej mówiło, Ŝe znów 
go ujrzy we śnie.
W łazience Kyle rozpiął szorty i pozwolił im się zsunąć na chłodną terakotę. Śmiało 
odkręcił kurek z zimną wodą i wszedł pod prysznic. Omal nie krzyknął, czując zimne 
bicze na swoim rozpalonym ciele.
Ta terapia poskutkowała. Zimna woda spłukała myśli o bieliźnie i zapachu perfum. 
Wydawało mu się nawet, Ŝe dzięki prysznicowi moŜe zapomnieć o Amandzie.
Ale później, kiedy juŜ leŜał bezbronny na miękkiej pościeli, Amanda powróciła do 
niego w złotym obłoku marzeń.

background image

Rozdział 5

Noah Trent włoŜył do ust kolejną miętówkę i spojrzał na wyniki badań opinii 
publicznej. Potwierdzały one słuszność jego decyzji. Program Amandy i Kyle’a 
stawał się coraz bardziej popularny. Właśnie dlatego Trent zdecydował się na 
zaaranŜowanie małego spotkania z tą dwójką.
Wstał i podszedł do okna, trzymając papiery w swojej olbrzymiej dłoni. Chciał 
jeszcze raz zerknąć na ukochaną rzekę. W dole zamajaczyły sylwetki Kyle’a i 
Amandy. Szli obok, ale oddaleni od siebie o ładnych parę kroków. Wyglądali tak, 
jakby w ogóle się nie znali. Czynili to jednak w sposób zbyt ostentacyjny, aby moŜna 
było dać temu wiarę.
Kyle dotarł jako pierwszy do jego biura. Rzucił coś na powitanie, przysiadł na biurku 
i sięgnął po cukierka. Przypominał greckiego boga, który na chwilę zstąpił z Olimpu.
Za nim weszła Amanda. Przywitała się krótko i wybrała miejsce na sofie stojącej w 
najdalszym kącie pokoju.
– Co tam znowu? – wymamrotał Kyle z cukierkiem w ustach.
Noah podszedł do biurka i uniósł w górę papiery, które wciąŜ trzymał w zaciśniętej 
dłoni.
– Jesteście coraz bardziej popularni, ot co! – oznajmił. Amanda uśmiechnęła się, nie 
kryjąc zadowolenia. Trent nie powiedział tego, ale wzrost popularności programu był 
z całą pewnością jej zasługą. Zerknęła w stronę Kyle’a, chcąc zbadać jego reakcję. Ich 
oczy spotkały się. MęŜczyzna posłał jej uśmiech słodki jak piołun.
– Czy to znaczy, Ŝe dostaniemy podwyŜkę? – spytał, zwracając się do szefa – Nie. 
Coś znacznie lepszego. Będziecie mieli więcej czasu na antenie. I to w sobotę 
wieczorem, tuŜ przed filmem! Jeśli pierwszy program wypadnie dobrze, zrobimy z 
tego cały cykl. Czy macie jakieś pomysły?
Noah popatrzył na nich wyczekująco.
– MoŜe zaczniemy recenzować filmy zagraniczne... – zaczęła nieśmiało Amanda.
Kyle spojrzał na nią z politowaniem.
– Tak – mruknął. – Wszyscy będą spali po pierwszych pięciu minutach. Nie, 
wolałbym coś, co trzymałoby wszystkich w napięciu. Na przykład filmy sensacyjne i 
dreszczowce...
Amanda skrzywiła się z obrzydzeniem.
– To dobre jako temat dyskusji w męskim gronie, najlepiej przy kuflu piwa... A ten 
program będą oglądały kobiety i dzieci.
Kyle zrobił groźną minę. Cukierek zazgrzytał w jego zębach jak kości w paszczy 
wilkołaka. Mrugnął do Amandy.
– Zawsze będziesz się mogła przytulić do mnie, jeśli się będziesz bała...
Podszedł do niej i usiadł na sofie, zostawiając jej bardzo niewiele miejsca.
Noah jeszcze raz wyjrzał za okno, tłumiąc cięŜkie westchnienie.
Kyle natychmiast skorzystał z okazji i przysunął się jeszcze bliŜej dziewczyny.
– Ciekaw jestem, co robisz w kinie, kiedy się czegoś boisz – szepnął jej do ucha.
Czuł, Ŝe jego zły brat bliźniak całkowicie przejął kontrolę nad sytuacją.
Amanda wstała i podeszła do biurka udając, Ŝe chce się poczęstować cukierkiem. 
Policzki jej płonęły. Z tyłu dobiegał stłumiony chichot Kyle’a.
– Spokój, dzieci – powiedział Trent, odwracając się w ich kierunku. – W zasadzie 
mam juŜ pomysł na próbny program. Chciałbym, Ŝebyście porozmawiali o filmach o 
miłości. To moŜe być ciekawe: w czym się róŜnicie, co odbieracie tak samo... Co wy 

background image

na to?
– Świetnie! – wypalił Kyle.
Po chwili obaj spojrzeli na Amandę.
– MoŜe być – mruknęła w końcu. – Chcę tylko z góry uprzedzić, Ŝe odmawiam 
recenzowania ulubionych filmów Kyle’a. Na przykład takich jak „Laleczki dla 
dorosłych”.
– „laleczki dla... „ – Kyle omal się nie udławił, powtarzając tytuł filmu. Po chwili 
pokój wypełnił jego tubalny śmiech.
W oczach Trenta pojawiły się wesołe iskierki.
– No i co, Kyle? Przystajesz na ten warunek? Kyle chrząknął i spojrzał na Amandę.
– Tak, zgadzam się, ale pod warunkiem, Ŝe... – zawiesił głos.
– Pod jakim warunkiem? – ponaglała go Amanda.
– Pod warunkiem, Ŝe... potem zajmiemy się dreszczowcami.
Amanda potrząsnęła głową i spojrzała w górę, jakby przyzywała Boga na pomoc.
– śe teŜ musiałam trafić na smarkacza – westchnęła, poprawiając broszkę zdobiącą 
Ŝ

akiet.

– Zawsze to lepsze niŜ obcowanie z pruderyjną starą panną. – Kyle wycelował palcem 
w koronkowy kołnierz jej bluzki.
Trent zdecydował, Ŝe najwyŜszy czas przerwać kłótnię.
– Zajmijcie się lepiej tym programem. Nazwiemy go „Sceny miłosne”. JeŜeli wam nie 
wyjdzie, w ogóle nie będzie mowy o następnych...
Kyle nagle spowaŜniał.
– Co sądzisz o formule programu, Noah? Czy chcesz, Ŝebyśmy, tak jak zwykle, 
recenzowali kolejne filmy?
– Nie, nie. – Trent zamachał rękami. – Wszystko się zmieni. Macie wybrać parę scen 
miłosnych ze swoich ulubionych filmów, a następnie zaprezentować je widzom. Stąd 
zresztą tytuł...
Amanda zerknęła na zegarek.
– Gdzieś się wybierasz? – spytał Kyle.
Rozsiadł się wygodnie na sofie i wyglądało na to, Ŝe nie ma zamiana się z niej ruszyć. 
Amanda zignorowała go jak wścibskiego młodszego brata i spojrzała w stronę Trenta.
– Zaplanowałam sobie coś na pierwszą. Czy powinnam to odwołać?
– Nie... raczej nie. – Noah wahał się przez chwilę, – Pogadam teraz z Kyle’em. 
MoŜecie się spotkać później i dopracować szczegóły. Pamiętaj tylko, Ŝe przez 
następny tydzień będziesz bardzo zajęta. Oboje macie teraz na głowie aŜ dwa 
programy!
Obaj męŜczyźni w milczeniu obserwowali wychodzącą dziewczynę. Jej ciemny Ŝakiet 
i gładka, sięgająca połowy łydki spódnica oglądały pewnie sale w najlepszych 
internatach Nowej Anglii.
Noah dostrzegł niepewną minę Kyle’a i nie potrafił odmówić sobie drobnej 
złośliwości.
– Myślisz, Ŝe umówiła się z kimś na lunch? – spytał.
– Raczej musi wymienić fiszbiny w swoim gorsecie warknął niechętnie zapytany.
Noah roześmiał się szczerze i usiadł za swoim biurkiem.
– Widzę, Ŝe bardzo się lubicie...
Kyle wyobraził sobie, Ŝe zaciska dłonie wokół wiotkiej szyi Amandy.
– Jak cholera – mruknął przez zaciśnięte zęby. – Chciałbym, Ŝeby chociaŜ raz straciła 
panowanie nad sobą! Mogłaby teŜ nie wiązać za kaŜdym razem tych swoich włosów...
– Tak bardzo ci na tym zaleŜy?
– To juŜ prawie obsesja.
Przez chwilę obaj siedzieli w milczeniu. Kyle przypomniał sobie pachnące perfumami 

background image

listy spoczywające w szufladzie biurka. ChociaŜ wiedział, iŜ jest to szaleństwo, 
zawsze wiązał te listy z Amanda. Dziewczyna na dobre zagościła w jego myślach.
Starał się jednak nie poddawać kaprysom swojej wyobraźni. Dzielnie sekundował mu 
w tym Lyle, który upokarzał Amandę, gdy tylko nadarzyła się ku temu okazja Kyle 
chętnie korzystał z jego usług, zwłaszcza gdy w grę wchodziły sprawy zawodowe. 
ZaleŜało mu na tym, Ŝeby być wyraźnie lepszym. Niestety, Amanda wychodziła 
obronną ręką nawet z najgorszych opresji. Kyle potrzebował jakiejś specjalnej okazji, 
Ŝ

eby zapędzić dziewczynę w kozi róg...

Nagle wyprostował się na sofie i pstryknął palcami. Miał wraŜenie, Ŝe wpadł na 
najwspanialszy pomysł w Ŝyciu. Noah spojrzał na niego, zaniepokojony tak 
gwałtowną reakcją.
Na ustach Kyle’a pojawił się ledwo dostrzegalny uśmieszek.
– Co byś powiedział, gdybyśmy robili ten program bez Ŝadnego scenariusza?
– Ale po co? – zdziwił się Noah.
– No cóŜ, Ŝeby, jak ty to mówisz, nadać dyskusji piętno autentyzmu.
Kyle wiedział, Ŝe Amandzie wcale się ten pomysł nie spodoba. Trudno być 
doskonałym wiedząc, Ŝe program jest emitowany na Ŝywo. Tak, teraz nadarzała się 
wspaniała okazja, Ŝeby ją wreszcie pokonać.

Amanda wprost nie posiadała się z oburzenia. Nie mogła uwierzyć w podłość Kyle’a. 
Kiedy powiedział jej o tym poraź pierwszy, myślała, Ŝe Ŝartuje.
Ale to nie był Ŝart.
Skąd taka czelność, Ŝeby za jej plecami przekonać Trenta, Ŝe program ma być 
emitowany na Ŝywo?! Przeczuwała, Ŝe wyjdzie na idiotkę. Uderzyła z całej siły 
poduszkę z kozetki Ŝałując, iŜ nie jest to szczęka Kyle’a.
Kyle doskonale wiedział, Ŝe lubiła mieć wszystko przygotowane wcześniej. Amanda 
panicznie bała się wpadek przed kamerą. Za kaŜdym razem przeŜywała je bardzo 
cięŜko.
Zagryzła wargi. Nie spodziewała się, Ŝe Kyle moŜe się uciekać aŜ do tak podłych 
zagrywek. Jeszcze raz uderzyła poduszkę, a następnie odrzuciła ją w najdalszy kąt 
pokoju. Postanowiła, Ŝe tym razem nie ujdzie mu to na sucho.
Nie mogła juŜ zmienić decyzji Trenta. Musiała walczyć. Oczywiście, przewaga będzie 
całkowicie po stronie Kyle’a, ale... przecieŜ udało jej się go pokonać za pierwszym 
razem.
Wspomnienie wspólnego programu spowodowało, Ŝe poczuła się nieco lepiej. Wstała 
i zaczęła nerwowo krąŜyć po pokoju.
WciąŜ bolały ją słowa Kyle’a. Kiedy zgłosiła swoje zastrzeŜenia do programu na 
Ŝ

ywo, powiedział, Ŝe jest „sztywna” i „brak jej fantazji”.

Nie rozumiał jej zupełnie. Była przecieŜ spragnioną miłości kobietą o bujnej 
wyobraźni... Podeszła do biurka i otworzyła szufladę, w której trzymała róŜowy 
papier oraz flakonik perfum „Ekstaza”.

Amanda dopiero przed chwilą dotarła do swego mieszkania. Właśnie znajdowała się 
w kuchni, kiedy usłyszała dzwonek do drzwi. Nie miała ochoty na spotkanie z 
kolejnym domokrąŜcą. Wracając z wyprawy, pogrąŜona w kolejnej erotycznej 
fantazji, parokrotnie utknęła w korku. Wiedziała, Ŝe Kyle bierze udział w meczu, z 
którego dochód miał być przeznaczony na cele dobroczynne. I z tego względu 
zdecydowała się na wyjazd właśnie o tej porze.
Spojrzała na swój srebrny zegarek. Mecz miał się skończyć za parę minut.
Dzwonek niespodziewanie odezwał się po raz drugi. Herbata z filiŜanki wylała się na 

background image

spodeczek. Amanda zaklęła pod nosem i rzuciła się w kierunku drzwi. Kyle na pewno 
nie uznałby jej za „sztywną”, słysząc wypowiedziane przez nią słowa...
Przed drzwiami zatrzymała się i obciągnęła spódnicę, chcąc powalić intruza samym 
tylko spojrzeniem.
Ale to właśnie ona omal nie upadła z wraŜenia.
Przed domem stał Kyle Fox, niedbale opierając się o framugę. Skórę miał lekko 
zaczerwienioną – pewnie niedawno brał prysznic. Podobnie jak za pierwszym razem, 
czuła jak bardzo na nią działaj ego zapach. Cofnęła się, powstrzymując gwałtowną 
chęć dotknięcia jego wilgotnych włosów.
Skąd się tutaj wziął? Dlaczego nie brał udziału w meczu? Gdzie był, kiedy podrzucała 
mu kolejny list? CzyŜby pod prysznicem? Czy moŜe widział ją przed swoim domem i 
ś

ledził? Gubiła się w domysłach... – Czy nie zaprosisz mnie do środka? – spytał.

Dźwięk jego głosu sprawił, Ŝe zapomniała o tych wszystkich absurdalnych pytaniach.
– A tak... juŜ – powiedziała, z trudem przełykając ślinę. Nagle w jej głowie zapalił się 
sygnał ostrzegawczy. Czy schowała juŜ flakonik perfum i róŜową papeterię?
Wpuściła go do środka, cały czas myśląc o tym, jak sprawdzić, czy na biurku nie 
pozostawiła kompromitujących przedmiotów.
– Dlaczego nie przyszłaś dzisiaj na mecz? – spytał.
– Co takiego?... Me-mecz? – wyjąkała Kątem oka dostrzegła, Ŝe biurko jest puste.
– Tak. Mecz organizowany przez KCNX. – Kyle spojrzał na nią ze zdziwieniem. – 
Czy nic ci się nie stało?
Dopiero teraz mogła odetchnąć z ulgą, a nawet uśmiechnąć się nieco bladym 
uśmiechem.
– Niejasne, Ŝe nie. Po prostu spałam, kiedy odezwał się dzwonek. – Amanda usunęła 
się sprzed drzwi i zapraszającym gestem wskazała wnętrze saloniku. – Wejdź, proszę. 
Czy wygraliśmy? – spytała, siadając na kozetce.
– Nie mam pojęcia. Sędzia wyrzucił mnie z boiska, więc wyszedłem wcześniej. 
Musiałem tylko rozdać autografy wszystkim chętnym, a to niestety trochę potrwało.
Mówił to z miną niewiniątka.
– Jeśli chcesz, to równieŜ moŜesz dostać mój autograf – powiedział, zbliŜając się z 
uśmiechem do biurka.
– Nie! – Amanda niemal krzyknęła.
Kyle zatrzymał się w pół kroku i dostrzegł jej wystraszoną minę.
– Jesteś pewna, Ŝe nic ci nie jest?
Dopiero teraz zrozumiała, Ŝe Kyle nie jest głupcem. Nie da się nabrać na bajeczki o 
drzemce, która wyprowadza z równowagi.
– Jasne, Ŝe „coś” mi jest – warknęła. – PrzecieŜ doskonale wiesz, o co chodzi. 
Namówiłeś Trenta na program na Ŝywo, a teraz przychodzisz i proponujesz... 
autograf!
– Czy to wszystko?
Podszedł do niej i uniósł nieco jej brodę.
– Co robisz? – spytała łamiącym się głosem. Czuła, Ŝe jej napręŜone jak postronki 
nerwy lada chwila mogą puścić.
– Chcę cię przeprosić. Pomysł był dobry, ale powinienem go wcześniej z tobą 
obgadać. Zresztą po to tutaj przyszedłem. Proponuję, Ŝebyśmy razem zjedli kolację i...
– Kolację? – przerwała Amanda.
– Tak. Potraktuj ją jako przeprosiny...
– Och, nie spodziewałam się czegoś takiego po tobie. Kyle zaczął bawić się jej 
włosami.
– Widzisz, myślałaś, Ŝe jestem potworem. Nie jestem Jednak pozbawiony ludzkich 
odruchów...

background image

Amanda poczuła, Ŝe Kyle jest znacznie bardziej niebezpieczny, kiedy stara się być 
miły.
– No cóŜ, chodźmy – powiedział i pociągnął ją w stronę drzwi.

Dziewczyna zmierzyła krytycznym wzrokiem swoje ubranie.
– No, no, nie musisz się wcale stroić. Pójdziemy w jakieś miłe zaciszne miejsce, gdzie 
wpuszczacie bez krawata – To świetnie, bo właśnie oddałam wszystkie do pralni – 
odpowiedziała z uśmiechem. – Och, jaka jestem głodna.
Dopiero teraz zdała sobie sprawę, Ŝe w nawale zajęć zapomniała o jedzeniu. Jej 
Ŝ

ołądek domagał się swoich praw.

Kiedy znaleźli się w samochodzie, Amanda przymknęła oczy i wygodnie rozsiadła się 
na siedzeniu. Chciała odpocząć. Najgorsze miała juŜ za sobą.
Obudziło ją delikatne szarpnięcie za ramię.
– JuŜ dojeŜdŜamy. – Głęboki glos docierał do niej jakby z innej planety.
Przeciągnęła się.
Kyle wyłączył radio.
Skręcili w prawo. Amanda rozejrzała się dokoła i ze zdziwieniem zauwaŜyła, Ŝe 
znajdują się na ulicy, przy której mieszka Kyle. Samochód zatrzymał się tuŜ przed 
jego domem.
– Czy zjemy kolację... – zawiesiła głos. Kyle mógłby nabrać podejrzeń, gdyby okazało
się, Ŝe wie, gdzie mieszka – ... tutaj.
– Tak. – Kyle puścił do niej oko. – Jesteśmy przed restauracją „U Foxa”.
– „U Foxa’7 To tutaj sprowadzasz wszystkie swoje panienki? – spytała ponuro.
– Panienki? – powtórzył, robiąc zdziwioną minę. – Nie, nigdy nie sprowadzam tutaj 
kobiet Przynajmniej tych, na które miałbym ochotę – dodał po chwili.
– Dlaczego?
– PoniewaŜ, mówiąc wojskowym językiem, zawsze lubię mieć moŜliwość odwrotu – 
odrzekł, wzruszając ramionami.
Amanda spojrzała na niego podejrzliwie.
– Więc dlaczego mnie tutaj zaprosiłeś?
– A jak myślisz?
Pochylił się w jej stronę. Amanda skurczyła się na swoim siedzeniu.
– Zawsze jesteś taka podejrzliwa? PrzecieŜ zaprosiłem cię na kolację.
– Umiesz gotować?
– Jakoś sobie radzę...
– Czy potrafiłbyś zrobić pizzę?
– Masz szczęście. W tym jestem najlepszy. Amanda była głodna. Nie miała ochoty 
czekać na posiłek w jakiejś pobliskiej restauracji.
Kyle wprowadził ją do swojego mieszkania. Gdy tylko weszli, poczuła zapach 
perfum. Natychmiast przypomniał jej się krótki sen, lub raczej coś w rodzaju półsnu, 
w który pogrąŜyła się w samochodzie Kyle’a. Na podłodze tuŜ przed nimi leŜała 
róŜowa koperta, Dziewczyna spojrzała na nią jak na najbardziej jadowity gatunek 
kobry.
Przez chwilę jej myśli krąŜyły bezładnie wokół listu. Zastanawiała się, jak ukryć go 
przed Kylem. Niestety, w przedpokoju nie było ani jednego mebla.
Kyle schylił się, chcąc podnieść kopertę. Amanda była jednak szybsza. Po chwili 
trzymała Ust w wyciągniętej ręce.
– Co to takiego? – spytała niewinnie. Kyle wyjął kopertę z jej dłoni.
– Zdaje się list od wielbicielki...
– Wiesz co – Amanda wpadła nagle na świetny pomysł – ja przygotuję posiłek, a ty 

background image

przeczytaj sobie ten list Pchnęła go lekko w stronę salonu. Kyle spojrzał niepewnie na 
kopertę.
– Kuchnia pewnie jest tam, prawda?
Skinął głową. Amanda wyszła podśpiewując. Kyle niepewnym krokiem wszedł do 
pokoju. Usiadł na sofie i spojrzał bezradnie na róŜową kopertę.
Wiedział, Ŝe Amanda będzie chciała sprawdzić, czy przeczytał list. Jest tego nie zrobi, 
zacznie dociekać, dlaczego, będzie kpić z jego obaw... Z ociąganiem otworzył kopertę 
i wyjął z niej kilka pachnących kartek. Ręce mu drŜały. Poczuł, Ŝe zupełnie zaschło 
mu w gardle.

Kyle!
Znacznie bardziej podobały mi się twoje dawne programy. Miałam cię wtedy tylko dla 
siebie... Siedziałeś sam przed planszą imitującą wnętrze biblioteki i mówiłeś do mnie. 
Zdaje się, Ŝe oboje lubimy biblioteki w stylu wiktoriańskim. W ich atmosferze jest coś 
szalenie seksownego i perwersyjnego, nieprawdaŜ Kyle?
MoŜe to czerwone draperie, chroniące przed nadmiarem światła?... A moŜe zapach 
oprawnych w skórę woluminów?... cienie na ścianach... ksiąŜki, ukryte przed dziećmi 
w zamykanych na klucz szafkach...
Pobawmy się znowu, Kyle. Jest mroźna zima. Ty mieszkasz w starym folwarku, 
niedaleko naszego dworku. Pracujesz jako sekretarz mojego ojca. Tak, pracujesz 
cięŜko, ale... Od jakiegoś czasu coś cię niepokoi i odrywa od pracy. CzyŜbyś odkrył, Ŝe 
nie jestem juŜ dzieckiem, Kyle ?
Znasz mnie przecieŜ od dawna. Zawsze uwaŜałeś mnie za zepsutego bachora. Mam 
juŜ szesnaście lat, Kyle, ale wciąŜ jestem bardzo zepsuta... DraŜnię cię. Nie śpisz po 
nocach. Ale nigdy nie zawiódłbyś zaufania mojego ojca...
Przyznaj jednak, Ŝe czasami masz na to ochotę. To Ŝaden grzech, Kyle – mieć na coś 
ochotę.
Ktoś puka do drzwi. Niestety, będziesz musiał sam się pofatygować. SłuŜąca dostała 
wychodne i pojechała do siostry, która urodziła dziecko. Pospiesz się, Kyle. Ktoś 
czeka...
Czy cieszysz się, Ŝe mnie widzisz? Właśnie przyjechałam ze szkoły na weekend i ojciec 
przysłał mnie z tymi papierami. Czy mogę wejść i się ogrzać? Na zewnątrz jest tak 
potwornie zimno. Wpuść mnie Kyle, proszę.
Dziękuję za zaproszenie. Uwielbiam kominek w twojej bibliotece. Czy nie 
zaproponujesz mi odrobiny likieru? Muszę sobie przecieŜ jakoś dodać odwagi...
Dziękuję.
Pozwolisz, Ŝe zdejmę palto. Tak, rzeczywiście przybyłam prosto ze szkoły. Popatrz na 
ten mundurek. Musze go nosić przez cały czas. W szkole wszystkie dziewczyny 
wyglądają niemal identycznie. Nie mogę doczekać się chwili, kiedy go zdejmę. Tak, 
dlatego odpięłam guzik pod szyją. To odruch.
Czy mogę obejrzeć twoje ksiąŜki? Na pierwszy rzut oka widać, Ŝe naleŜą do 
męŜczyzny, Kyle... Właśnie do ciebie.
O, masz tu nawet drabinkę. Ciekawe, jakie ksiąŜki stoją na najwyŜszych półkach. Czy 
mogę zobaczyć? Nie, Kyle, twoje protesty nie zdadzą się na nic.
Do licha, znowu te podkolanówki. Ciągle mi spadają. Czy mógłbyś ją podciągnąć. 
Nie chcę schodzić. Znalazłam tu właśnie coś interesującego...
Kyle, czy mam ci wysłać zaproszenie pocztą?
No tak, juŜ lepiej. Dziękuję.
MoŜe zejdę juŜ z tej drabiny. Co się z tobą dzieje, Kyle? Jesteś taki blady... Zaraz, 
rozluźnię ci krawat. Och, z tobą jest coraz gorzej. Oddychasz tak cięŜko... Zaraz 

background image

zadzwonię po lekarza. Tak, słucham? Jesteś pewny? No cóŜ, dobrze. Wobec tego 
usiądźmy przy kominku. Ogień juŜ prawie wygasł. Podrzuć jeszcze trochę drewna. 
Uwielbiam ten zapach i trzask płonących polan...
Wiem o tobie wszystko, Kyle. Znam twoje sekrety. Przysięgałeś, Ŝe mnie nawet nie 
dotkniesz, nieprawdaŜ, Kyle?
Ale co będzie, jeśli to ja ciebie dotknę?
Pamiętasz taką dziecięcą grę „Czy mi ufasz?”. Posłuchaj, będziesz mógł zrobić ze 
mną wszystko, na co masz ochotę. Ale rękami. Tylko rękami, Kyle. Nie dam się 
pocałować. Musimy przestrzegać reguł gry, Kyle...
Och, tu przy ogniu jest tak przyjemnie. Dlaczego nie chcesz do mnie przyjść? Tak bym 
chciała, Ŝebyś stanął tuŜ za mną i...
Och, a więc juŜ tu jesteś?
JuŜ jestem kobietą, nieprawdaŜ, Kyle? MoŜesz dotykać mojego ciała. Nie, nie będę się 
bronić. Ręce mam takie cięŜkie. W ogóle nie mogę nimi poruszać. śebyś wiedział, jak 
nienawidzę tych moich szkolnych mundurków...
Tak, rzeczywiście nic nie mam pod spodem. Skąd wiesz? Ach, juŜ rozumiem. Nie 
musisz nic mówić. Czuję twoje dłonie na moim ciele. Dotykaj mnie jeszcze, jeszcze, 
Kyle!
Tak chciałabym poczuć twoje usta na moich piersiach.
Wiem, Ŝe byłoby wspaniale. Ale musimy zachować rozsądek. To przecieŜ tylko 
dziecięca zabawa... Nie, nie odwrócę się, Kyle. Wolę czuć twój gorący oddech na 
mojej szyi.
Och, tak jest cudownie. Jeszcze trochę... Czy czujesz, jak twarde są moje sutki? Pieść 
mnie jeszcze... Zawsze wiedziałam, Ŝe potrafisz robić to wspaniale. Teraz wiem to na 
pewno.
Zgadzam się. Te szkolne spódniczki nie są wcale takie złe. Zakrywają mi zaledwie 
połowę uda. Nogi mam mocne. PrzecieŜ uprawiamy tyle sportów, Kyle...
Zaraz, gdzie podziały się twoje dłonie? Jesteś zaskoczony tym, Ŝe noszę koronkowe 
majteczki? Bez przesady Z tą ascezą, Kyle. Bardzo lubię elegancką bieliznę. Ale jeśli 
moje majteczki ci przeszkadzają, to przecieŜ moŜesz je zdjąć...
Nie, zostaw je na kolanach. Nie chcesz chyba, Ŝebym się przy tobie rozbierała...
Tak, teraz moŜesz mnie dotknąć. Proszę. Jesteś tak blisko.
Dotknij mnie, Kyle!
JuŜ muszę iść. Tatuś będzie się niepokoił... Niedługo znowu się pobawimy, Kyle. 
Zaufaj mi...

Kyle odłoŜył list i rozejrzał się dookoła. Czuł się zaŜenowany.
Na szczęście Amanda w dalszym ciągu znajdowała się w kuchni. Dolatywał stamtąd 
słodkawy zapach sosu do pizzy.
Kyle poczuł nagle, Ŝe jest głodny. Poderwał się z sofy. Pomyślał jednak, Ŝe jest zbyt 
podniecony, by się pokazać dziewczynie. Wiedział, Ŝe jej widok wcale go nie 
uspokoi. Dziewczynka z listu miała przecieŜ jej twarz!
Chodząc po pokoju zastanawiał się ciągle, kto moŜe być autorką. śadne konkretne 
odpowiedzi nie przychodziły mu jednak do głowy.
Kiedy doszedł juŜ do siebie, włoŜył list do koperty i schował go w szufladzie. Nie 
chciał, Ŝeby Amanda go znów zobaczyła. Mimo iŜ pragnął, by to właśnie ona była 
autorką, wiedział, Ŝe gdyby go przeczytała, przeŜyłaby nie lada szok.
Rozejrzał się jeszcze raz po pokoju i uspokojony poszedł do kuchni Węch go nie 
mylił. Na kuchence stał garnek z sosem. TuŜ obok uwijała się Amanda. Serce zabiło 
mu Ŝywiej. Dziewczyna była zarumieniona. Włosy związała sobie w koński ogon, ale 

background image

niesforne kosmyki opadały na jej szyję i czoło. Nawet nie zauwaŜyła jego wejścia, tak 
była pochłonięta pracą.
Kyle chciał odgarnąć te kosmyki i pocałować jej rozpaloną szyję. Poczuł, Ŝe wciąŜ 
znajduje się pod wpływem lektury listu od nieznajomej.
Amanda cały czas zastanawiała się jakie wraŜenie zrobi na nim to, co tym razem 
napisała. Teraz po raz pierwszy miała okazję z bliska widzieć jego reakcję na listy. 
Kobiecy instynkt podpowiadał jej, Ŝe moŜe to być bardzo interesujące 
doświadczenie...
Poczuła, Ŝe ktoś ją obserwuje i uniosła głowę. Błędny wzrok Kyle’a i jego nieobecny 
uśmiech powiedziały jej wszystko, co chciała wiedzieć.
Jej listy wywoływały zamierzony efekt! A wręcz działały jeszcze silniej, niŜ 
przypuszczała... Kyle wciąŜ był podniecony. Co więcej, nie próbował tego nawet 
ukryć...
Nagle ściany kuchni poczęły wirować jej przed oczami. Amanda poczuła, Ŝe brak jej 
powietrza. Stali vis-a-vis, pragnąc siebie jak nigdy dotąd.
– Bardzo proszę, Amando... – powiedział pełnym Ŝądzy głosem.
Dziewczyna drgnęła. Nie była juŜ teraz panią swojej woli.
– ... odłóŜ ten chleb i podejdź do mnie. Nie ruszyła się nawet o centymetr.
– Powiedziałem, chodź do mnie!
– Zaraz. Ręce mam całe w maśle czosnkowym. Muszę je najpierw wytrzeć – 
wyszeptała nieprzytomnie.
Kyle dopadł jej w dwóch susach.
– Do diabła z masłem. Chcę cię objąć. Teraz, zaraz, jak najszybciej.
Owinął ich delikatny zapach czosnku. Amanda poczuła, Ŝe jej dłoń gładzi mocną 
szyję męŜczyzny.
Kyle chwycił ją za rękę i zbliŜył do swoich ust. Po chwili poczuła spręŜysty język na 
swoich palcach.
– Dokładnie to chciałem zrobić w kinie za pierwszym razem – wyszeptał. – Pamiętasz 
torebkę z praŜoną kukurydzą między moimi udami?
Skinęła głową.
Pochylił się nad nią i po chwili poczuła na szyi jego gorący język. Chciała się wyrwać, 
ale Kyle trzymał ją mocno.
– Nie, nie! To łaskocze – jęknęła.
Próbowała go odepchnąć, ale pokryta masłem dłoń ześlizgnęła się po jego koszuli.
Kyle całował jej szyję, posuwając się wolno w stronę granicy wyznaczonej przez 
bluzkę.
Nagle wyprostował się i spojrzał na nią dziwnym wzrokiem. Amandzie zabrakło tchu 
w piersiach. Nie potrafiłaby powiedzieć, kiedy to się stało, ale ich usta spotkały się w 
nagłym przypływie namiętności. Jeszcze przed chwilą stali tuŜ obok siebie i patrzyli 
sobie w oczy, a teraz nagle spletli się w miłosnym uścisku. Ich usta same odnalazły 
drogę. To było niezwykłe. Nigdy wcześniej nic takiego jej się nie zdarzyło.
– Amando – wyszeptał zduszonym głosem, oderwawszy się na chwilę od jej ust. – 
Tak ciebie pragnę... Amanda nagle zastygła w bezruchu Nie, to nie jej pragną!... 
Chodziło mu przecieŜ o autorkę listów. A mógł to być byle kto... Kiedy wszedł do 
kuchni, juŜ był podniecony. Rzuciłby się nawet na damską torebkę. Tak się złoŜyło, 
Ŝ

e to ona była pod ręką...

Nie, Kyle jej nie kochał...
Dziewczyna wywinęła się z jego objęć i wybiegła do pokoju. Kyle stał przez chwilę 
zdezorientowany. Sos w garnku zaczął głośno bulgotać. Mechanicznie wyłączył gaz...
Klucze od drzwi wejściowych leŜały na sofie. Amanda chwyciła je i wybiegła do 
przedpokoju. Za późno. Kyle był tuŜ za nią.

background image

– Odwiozę cię – powiedział cicho.
– Nie trzeba. Wezmę taksówkę.. Spojrzał w jej pełne łez oczy.
– Chcę, Ŝebyś wiedziała, Ŝe... nie chciałem tego i Ŝe... jest mi przykro.
Rzeczywiście był znacznie bardziej groźny, kiedy starał się być miły.
Amanda odwróciła się na pięcie i wyszła drŜąc z obawy, Ŝe za chwilę wróci i rzuci się 
w jego ramiona.

background image

Rozdział 6

Przez resztę wieczoru Kyle próbował zapomnieć o tym, jak wspaniale się czuł, 
trzymając Amandę w ramionach. PoniewaŜ bardzo się starał, zupełnie mu to nie 
wychodziło. Znajdował jednak w tym dziwną, wręcz masochistyczną przyjemność.
Wielokrotnie sięgał po słuchawkę, Ŝeby do niej zadzwonić. Nigdy jednak nie udało 
mu się wykręcić numeru do końca. Wiedział, Ŝe w ten sposób tylko pogarsza sprawę, 
ale brakowało mu odwagi, Ŝeby zdobyć się na rozmowę.
To, co wydarzyło się z Amandą, wykraczało poza ramy jego wyobraŜeń. Miał juŜ 
dosyć parodniowych przygód. Dawno zrozumiał, Ŝe nie moŜna przeŜyć swego Ŝycia 
dwukrotnie. Pragnął kogoś, z kim mógłby się związać na stałe.
Czy Amanda była tym kimś? Jak powinien się teraz wobec niej zachować? JuŜ od 
dawna czuł, Ŝe się nawzajem przyciągają. Nie chciał się jednak do tego przyznać... 
Poza tym, cóŜ... Amanda zachowywała się jak spragniona miłości kobieta. Ale czy nie 
oznaczało to, Ŝe przedmiot tej miłości jest jej całkowicie obojętny? Czy ktoś inny – 
Kyle kładł szczególny nacisk na te słowa – mógłby ją rozbudzić tak jak on? Kiedyś 
machnąłby na to ręką, ale teraz chciał, by Amanda kochała wyłącznie jego.
Sądząc z niewielkiej ilości wina w butelce, było juŜ dobrze po północy. Kyle podszedł 
do biurka i otworzył szufladę, w której trzymał pachnące, róŜowe koperty. Był 
zmęczony, nie ogolony i senny. Po kwadransie trzeci list wypadł mu z dłoni i zsunął 
się na podłogę tuŜ obok sofy.
We śnie otoczyły go tańczące kobiety. Wszystkie były pociągające i piękne. I 
wszystkie miały twarz Amandy.

Amanda spędziła noc próbując dojść do ładu ze swoimi skomplikowanymi uczuciami. 
W końcu z przeraŜeniem uświadomiła sobie, Ŝe zakochała się w Kyle’u. Nie było to 
tylko zwykłe, cielesne poŜądanie. śaden męŜczyzna nie wyzwolił w niej do tej pory 
tylu emocji. Do Ŝadnego nie wysyłałaby miłosnych listów...
Jednocześnie zdawała sobie sprawę z tego, Ŝe Kyle nie jest człowiekiem, z którym 
moŜna by się związać na stałe...

– Gdzie on jest?
Noah Trent wpadł jak burza do studia, w którym Amanda i Toby czekali na 
pojawienie się Kyle’a. Ostatecznie zdecydowano, Ŝe „Sceny miłosne” będą 
nagrywane na taśmie, ale zarówno Amanda, jak i Kyle wystąpią bez przygotowania. 
Noah w ostatnim momencie zmodyfikował swoją decyzję, zapewne przestraszony 
notoryczną niepunktualnością Kyle’a.
Amanda wzruszyła ramionami.
Trent spojrzał na inspicjenta.
– MoŜe dzwonił?
Toby pokręcił głową.
– Amando, moŜe ty coś wiesz?’
– Nie, nie widziałam go od wczoraj. Rozmawialiśmy o nowym programie...
Tak, jeśli moŜna to było nazwać rozmową. Raczej wcielali w Ŝycie główną ideę „Scen 
miłosnych”. A teraz Kyle nie chciał przepuścić okazji, Ŝeby jeszcze bardziej 
wyprowadzić ją z równowagi. Zresztą wiedział, Ŝe nie znosi programów bez 
scenariusza i Ŝe obawia się niekontrolowanej sytuacji w studiu. Pewnie zaraz wpadnie 

background image

z rozwianymi włosami i spyta, dlaczego nic jeszcze nie jest gotowe.
Noah sięgnął do kieszeni i wyjął z niej jakąś tabletkę. WłoŜył ją do ust i jednocześnie 
zerknął na zegarek.
– Jeśli Kyle nie przyjdzie, zacznijcie nagranie z Tobym – jęknął. – Naprawdę nie 
mam juŜ do niego siły.
Toby stanął na środku studia z otwartymi ustami Dokładnie w tym momencie otwarły 
się dźwiękoszczelne drzwi i do studia wsunął się zdyszany Kyle.
– Mój BoŜe! Miałeś wypadek?
Kyle rzeczywiście wyglądał tak, jakby wpadł pod cięŜarówkę. Co prawda nie 
krwawił, ale miał zapuchniętą twarz, a jego zwykle czyste i wyprasowane ubranie 
przypominało strój włóczęgi.
Otworzył usta, Ŝeby coś powiedzieć, ale Noah przerwał mu pełnym zniecierpliwienia 
gestem.
– Szybko! Charakteryzacja! Zostało nam bardzo mało czasu...
Po chwili pojawiły się dwie charakteryzatorki. Kyle nie zwracał na nie Ŝadnej uwagi. 
Jeden policzek miał jeszcze kredowobiały, a drugi rumiany jak jesienne jabłko.
– O BoŜe! Noah! Nie masz pojęcia, co przeŜyłem! Myślałem, Ŝe sam będę musiał 
przyjąć to dziecko.
– Dziecko? – powtórzyli wszyscy zapominając, Ŝe są na niego wściekli.
– Tak – kiwnął głową, nie pamiętając o charakteryzacji. – Wyjechałem dzisiaj trochę 
wcześniej, bo wiedziałem, Ŝe Amanda będzie się denerwowała przed nagraniem. 
Nagle patrzę – samochód z przebitym kołem, a w nim bardzo ładna dziewczyna. 
Postanowiłem jej pomóc. Nawet się nie zdziwiłem, kiedy nie wysiadła, Ŝeby podać mi 
narzędzia. Tyle się teraz słyszy o róŜnych napadach... Ale kiedy skończyłem i 
podszedłem, Ŝeby się z nią poŜegnać, zobaczyłem, Ŝe ona rodzi...
Na twarzy Kyle’a odmalowało się bezgraniczne przeraŜenie.
– I co, zemdlałeś, czy odebrałeś poród? – Noah roześmiał się tubalnie.
– Nic z tych rzeczy. – Kyle pokręcił głową. – Na szczęście pojawił się policjant. Po 
raz pierwszy witałem z radością przedstawiciela prawa... Zdaje się, Ŝe teŜ miał 
niezłego pietra – dodał, wykrzywiając twarz w komicznym grymasie.
Amanda roześmiała się serdecznie. Wyobraziła sobie minę Kyle’a, kiedy okazało się, 
Ŝ

e kobieta jest w ciąŜy i zaraz będzie rodzić. Było jej wstyd, Ŝe podejrzewała go o 

najgorsze. Mimo to, świadomość, Ŝe nie tylko ona jest zdezorientowana, dodawała jej 
sił i pozwalała z nadzieją myśleć o nagraniu.
– Skoro juŜ mówimy o rodzeniu – Noah ponownie spojrzał na zegarek – spróbujmy 
wspólnie pomóc przy narodzinach tego dziecka. – Wskazał na planszę z napisem 
„Sceny miłosne”. – Zapewniam, Ŝe mój brzuch równieŜ na tym skorzysta.
Charakteryzatorki juŜ skończyły swą pracę. Jedna z nich, na odchodnym lekko 
przypudrowała policzki Amandy.
Toby i Noah zaczęli się nad czymś naradzać, zaś Kyle i Amanda zajęli miejsca przed 
kamerą. Kiedy skinęli głowami, Toby dał znad operatorom. Noah machnął ręką. 
Rozpoczęto nagranie.
– Dzisiaj chcemy zaprezentować państwu nowy program, zatytułowany: „Sceny 
miłosne” – zaczął Kyle. – Tytuł mówi sam za siebie. Wraz z panną Butterworth 
spróbujemy przybliŜyć” państwu ten temat i pokazać – tu Kyle spojrzał poŜądliwie na 
Amandę – najpiękniejsze intymne sceny. Oczywiście chodzi mi o sceny z filmów – 
dodał po chwili.
Amanda poczuła, Ŝe rumieni się pod warstwą pudru.
– Tak, właśnie. – Z trudem przełknęła ślinę. – Warto przecieŜ zastanowić się nad tym, 
czym róŜni się świat kobiecej i męskiej wyobraźni. Te róŜnice są chyba szczególnie 
wyraźne wtedy, kiedy chodzi o przeŜywanie miłości.

background image

Amanda przypomniała sobie nagle pocałunek Kyle’a i z trudem dokończyła swoją 
kwestię. Na szczęście później pokazywano fragment wybranego przez nią filmu. 
Dziewczyna mogła się więc trochę rozluźnić.
– Był to oczywiście pierwszy, nieśmiały pocałunek doktora śywago i Lary. Film 
słynie z tego, iŜ ukazuje miłość w jej najbardziej obsesyjnej formie. MoŜemy się 
dzięki niemu przekonać, jak wygląda Ŝycie człowieka, który nie moŜe jeść, spać czy 
myśleć logicznie z powodu miłości. Uczucie doktora śywago jest w pewnym sensie 
patologiczne, lecz równieŜ niezmiernie piękne – zaczęła Amanda.
– Nie wygłupiaj się! – przerwał jej Kyle. – Dlaczego wybrałaś musical?
Amanda zagryzła wargi. Obróciła się w jego stronę i powiedziała karcącym tonem:
– „Doktor śywago” nie jest musicalem.
– E tam. PrzecieŜ doskonale pamiętam. Zawsze kiedy kochankowie patrzyli sobie w 
oczy, rozbrzmiewała taka melodyjka. Zaraz, zaraz... Jak to było? La-la-la-la-laaa 
Łobuzerski uśmiech Kyle’a wskazywał, Ŝe cała ta scena obliczona jest jedynie na 
efekt.
Amanda wiedziała, Ŝe nie ma sensu dłuŜej się spierać. Postanowiła jak najszybciej 
zmienić temat.
– Dobrze. Zobaczmy wobec tego, jaki film ty wybrałeś. Mam nadzieję, Ŝe nie jest to 
nowa wersja „Supermana”.
– Nie ma powodów do uszczypliwości. Zaraz zobaczysz coś, co uwielbiają miliony 
kobiet na całym świecie. Ty równieŜ, jak sądzę, nie będziesz wyjątkiem.
Kyle zrobił efektowny gest ręką. Na ekranie pojawił się Rhett Butler, który szarpnął 
opierającą się Scarlett, chwycił ją na ręce i zaczął wspinać się po schodach.
Znowu włączono światło. Kyle sprawiał wraŜenie wyjątkowo z siebie zadowolonego.
– No i co? Nie mówiłem... KaŜda kobieta marzy, Ŝeby ją ktoś porwał w ramiona...
Amanda westchnęła. Kyle z całą pewnością zasługiwał na to, co go czekało.
– Przepraszam. Pomyliłam się. To był stary Supermen... – powiedziała ze słodkim 
uśmiechem. – Warto jednak, Ŝebyś wiedział, jak wiele zmieniło się od czasów wojny 
secesyjnej. Powinni cię byli nauczyć tego w szkole... Nie ma juŜ ani niewolnictwa, ani 
dominacji męŜczyzn w Ŝyciu rodzinnym!
– Co takiego?! – Kyle na moment zapomniał, Ŝe ma przed sobą kamerę.
– Dokładnie to, co słyszałeś. Ta scena nie ma nic wspólnego z miłością. Dokładnie 
tak samo wyglądały stosunki damsko-męskie u jaskiniowców. PrzecieŜ tylko 
zwierzęta stosują przemoc, Ŝeby zdobyć samicę.
– Zaraz, zaraz. – Kyle rozejrzał się po studiu, szukając pomocy. – Proszę o przerwę. – 
– Dobrze. Obejrzyjmy więc fragment filmu „Przypadek Thomasa Crowna”.
Amanda zerknęła w stronę Toby’ego, chcąc sprawdzić, czy wszystko gotowe do 
kolejnej projekcji.
– Być moŜe pozwoli ci on zrozumieć, na czym polega prawdziwa miłość między 
męŜczyzną i kobietą.
Na ekranie pojawili się Steve McQueen i Faye Dunaway w kameralnej scenie 
miłosnej. W zasadzie nic konkretnego się nie działo, ale atmosfera wprost 
naładowana była erotyzmem.
Kiedy znowu zabłysło światło, Kyle odchrząknął i syknął w stronę Amandy: – To nie 
fair!
Dziewczyna nie zwróciła najmniejszej uwagi na ten komentarz.
– Nie wiem, czy zauwaŜyłeś, Kyle, ale nikt w tym fragmencie nie uŜywał przemocy. 
Ci ludzie tylko się pocałowali, a i to bardzo delikatnie. Mimo to moŜemy śmiało 
powiedzieć, Ŝe mamy do czynienia ze sceną erotyczną...
– Zgadzam się. Tyle tylko, Ŝe tutaj mieliśmy zupełnie inną sytuację. Scarlett O’Hara 
nie była szczera wobec siebie i Rhetta. Nie chciała się przyznać do swojej miłości i 

background image

poŜądania...
– CóŜ, Scarlett Ŝyła w innych czasach – przerwała mu Amanda.
– Rhett równieŜ. – Kyle spojrzał jej wyzywająco w oczy, odzyskując dawną pewność 
siebie. Skinął nieznacznie ręką. Był to sygnał umówiony z Tobym. Na ekranie 
pojawiła się plaŜa z filmu „Stąd do wieczności”. Amanda i Kyle z trudem mogli 
usiedzieć spokojnie na swoich miejscach, obserwując namiętne zmagania półnagich 
partnerów. Amanda z ulgą pomyślała, Ŝe na szczęście nikt nie moŜe w tej chwili 
widzieć wyrazu jej twarzy.
Kiedy fragment filmu się skończył, zerknęła nerwowo w stronę Kyle’a.
– Trochę piasku, trochę wody i... duŜo namiętności.
Nic dodać, nic ująć – powiedział, patrząc wprost w obiektyw kamery.
Amandzie zaparło dech w piersiach. Nie mogła wydusić z siebie nawet słowa.
– Teraz ty – mruknął Kyle, wskazując srebrną powierzchnię monitora.
Toby podniósł dłoni, chcąc pokazać, Ŝe jest gotów rozpocząć projekcję. Amanda 
kiwnęła głową. Tym razem były to dwa fragmenty z jednego filmu. Najpierw 
obejrzeli scenę rozgrywającą się na nadbrzeŜu. Stary ksiądz przestrzegał młodą 
kobietę, by uwaŜała na siebie i dbała o swego chorego męŜa. Następnie zobaczyli 
wnętrze jakiegoś pokoju. Kamera przesunęła się po długich butach jakiegoś oficera, a 
następnie pokazała płonący poŜądaniem wzrok młodej kobiety.
– Czasami – skomentowała Amanda – miłość jest tęsknotą za zakazanym owocem.
– To niewiarygodne! – wtrącił Kyle.
– Niewiarygodne? – powtórzyła, nie bardzo wiedząc, czy Ŝartuje czy teŜ mówi 
powaŜnie.
Tym razem jednak Kyle nie silił się na Ŝarty. Potarł czoło i spojrzał na nią wyraźnie 
zdziwiony tym, co zobaczył.
– PrzecieŜ to była „Córka Ryana”, jeden z najpiękniejszych filmów miłosnych. Jest 
tam wiele lepszych scen, które mogłaś wybrać. A co myśmy zobaczyli?... Oficerskie 
buty...
Dziewczyna uśmiechnęła się. W tym momencie poczuła się nieco pewniej.
– Zgadzam się. W „Córce Ryana” jest wiele pięknych scen miłosnych. Ale moim 
zdaniem przed chwilą obejrzeliśmy kluczowe dla tego filmu fragmenty. Właśnie 
wtedy bohaterka dokonała wyboru, kierując się jedynie uczuciem. Oczywiście później 
została za to ukarana... Teraz czasy się zmieniły. Kobiety stały się znacznie bardziej 
niezaleŜne i mogą swobodnie wybierać partnerów. Niemniej, jak sądzę, przesłanie 
filmu nadal pozostaje aktualne. W swoim wyborze nie moŜna kierować się jedynie 
poŜądaniem i wyglądem męŜczyzny.
– I cóŜ w tym złego, Ŝe dziewczyna lubi ładnych, seksownych chłopaków? – 
zaprotestował Kyle.
– Nic – odrzekła cicho Amanda. – O ile nie są to jedyne kryteria.
Kyle najwyraźniej się zmieszał.
– Tak, no cóŜ... Pewnie masz rację – wybąkał.
– Zdaje się, Ŝe teraz twoja kolej – powiedziała, poprawiając sobie włosy.
Kyle spojrzał na nią kompletnie zaskoczony.
– Co?... Atak, moja kolej...
Toby zlitował się nad nim i nawet nie czekał na znak ręką.
Na ekranie pojawiła się jedna z ulic Nowego Orleanu. Nagle znaleźli się w samym 
ś

rodku namiętnych westchnień i gorących pocałunków. Ciemnowłosy chłopak 

bezceremonialnie rozbierał dziewczynę tuŜ przed jasno oświetloną wystawą jakiegoś 
sklepu.
Amanda z trudem zdołała przełknąć ślinę. Kyle pochylił się w jej kierunku.
– Niezłe, co? – szepnął.

background image

Dziewczyna poczuła, Ŝe się rumieni. Przez chwilę widziała siebie tam, przed sklepem, 
na środku ulicy. Wolałaby jednak, Ŝeby chłopak był blondynem...
Film emanował wyuzdanym erotyzmem. Nie było w nim jednak nic wulgarnego. 
Amanda widziała go do tej pory tylko raz i musiała przyznać, Ŝe zrobił na niej 
olbrzymie wraŜenie.
Spojrzała na Kyle’a. WciąŜ patrzył na nią, starając się dostrzec wyraz jej twarzy przy 
nikłym świetle płynącym z ekranu.
Poczuła, Ŝe ma ochotę go udusić. I to jak najszybciej. Jak przyjemnie byłoby opuścić 
studio, zostawiając w nim jego martwe ciało.
– Tak, Amando. Słuchamy?
– Co takiego? Nie rozumiem...
Wybrany fragment skończył się juŜ prawie pól minuty temu. Kyle najwyraźniej 
skończył swoją kwestię i zadał jej jakieś pytanie.
– Właśnie prosiłem cię o opinię na temat tej sceny miłosnej. Przyznasz, Ŝe męŜczyzna 
nie jest tutaj brutalny, a jednocześnie potrafi siłą osiągnąć to, o co mu chodzi...
Amanda spojrzała na Kyle’a nieprzytomnym wzrokiem.
– O tak, scena była bardzo ładna – wyjąkała w końcu.
Niech ktoś zgasi światło i wszyscy idą do domu. Wszyscy, oprócz Kyle’a... Chciała, 
Ŝ

eby zostali we dwoje w ciemnym studiu. WciąŜ miała zamiar go udusić, ale 

wcześniej pragnęła pobawić się z nim w kotka i myszkę... Tak jak modliszka... Kyle 
będzie przeraŜony, a jednocześnie zmusi go, by zabawiał ją rozmową na temat 
najpiękniejszych scen miłosnych. Zresztą Kyle sam byłby niezły w takiej scenie...
Bezwiednie dotknęła swoich ust. – Amando, teraz ty. – Głęboki, męski głos dobiegał 
chyba z zaświatów.
Ś

wiatło zgasło. Ekran rozjarzył się intensywnym, pomarańczowym światłem. Amanda 

powróciła do rzeczywistości. Dopiero teraz przypomniała sobie, jaki fragment 
wybrała na koniec. Obiecali sobie nawzajem z Kyle’em, Ŝe nie będą uŜywali filmów, 
w których pojawiają się męŜczyźni będący symbolami seksu w swoich czasach. Ale... 
Amanda nie dotrzymała słowa. Chciała pokazać, Ŝe ją równieŜ stać na małe oszustwo. 
Na ekranie pojawił się kowboj w pełnym rynsztunku. Krzesło Kyle’a skrzypnęło po 
raz kolejny.
– Hej – usłyszała jego głos tuŜ przy swoim uchu – to nieuczciwe. PrzecieŜ obiecałaś!
Wzruszyła ramionami, nie patrząc w jego kierunku. Spotkała wiele kobiet, które 
wolały scenę na rowerze z filmu „Butch Cassidy i Sundance Kid”. Niemniej, jej 
zdaniem, najlepszy był fragment, w którym Sundance kazał się rozbierać 
nauczycielce, trzymając ją na muszce. Oglądając tę scenę, za kaŜdym razem czuła 
mrowienie na karku.
Znowu zabłysły światła. Słodki, rozmarzony uśmieszek błąkał się po wargach 
Amandy.
– Zaczekaj! – krzyknął Kyle. – PrzecieŜ on uŜył siły!
– Mhm – mruknęła Amanda.
– Czy to nie jest przykład męskiej dominacji?!
– Mhm.
– AleŜ on mierzył do niej z rewolweru! – Mhm.
– Czy tak nie postępowali jaskiniowcy?! – jęknął Kyle.
– Nie bądź głupi. W jaskiniach nie było rewolwerów.
– To co? – Kyle był u skraju wyczerpania nerwowego i Ŝałował, Ŝe sam w tej chwili 
nie dysponuje rewolwerem. – Udzielimy mu jakiejś specjalnej dyspensy?
Spojrzał w rozmarzone oczy Amandy. Nagły dreszcz przebiegł po jego ciele. RównieŜ 
na nim ta scena wywarła olbrzymie wraŜenie. Nie chciał się do tego przyznać, ale 
zdecydowanie wolał ją od sceny z Rhettem. Sam chętnie kazałby Amandzie rozpuścić 

background image

włosy i zdejmować po kolei wszystkie części garderoby.
Przymknął oczy. Nagle na końcu tunelu pojawił się niespodziewany promyk światła – 
Rozumiem – powiedział spokojnie, nie dając się ponieść emocjom. – Oni jedynie 
odgrywają tę scenę... Nie ma tu mowy o Ŝadnej brutalności.
Przytaknęła.
– Czy podobają ci się takie sceny, Amando? Ponownie skinęła głową.
– Wobec tego powinien ci się spodobać wybrany przeze mnie ostatni film – oznajmił i 
skinął w kierunku Toby’ego.
Pogasły światła. Ostatni fragment Kyle’a był równieŜ montaŜem kilku scen z jednego 
filmu.
Na początku zobaczyli, jak zamaskowany męŜczyzna włamuje się do damskiej 
garderoby. Między biŜuterię zaplątał się pamiętnik, będący zapisem marzeń” i tęsknot 
okradzionej kobiety.
Zwierzenia zawarte w pamiętniku opętały złodzieja. Wykorzystując własną wiedzę, 
próbował uwieść swoją ofiarę.
Był to jeden z nowszych filmów. Nie stronił więc od golizny i śmiałych scen 
erotycznych.
Toby tak się zapatrzył, Ŝe niemal zapomniał wyłączyć projektor.
Noah nie wiedział, czy cenzura obyczajowa przepuści ten fragment, postanowił 
jednak zaryzykować.
Kyle czuł, Ŝe wybrał ten film na własne nieszczęście. Serce waliło mu jak młotem. 
Ręce pociły się. Nie potrafił pozbierać myśli.
Amanda porównywała tęsknoty bohaterki z filmu z tym, co zawierały jej listy. 
Zastanawiała się równieŜ, czy Kyle wybrał te fragmenty specjalnie, czy teŜ zupełnie 
przypadkowo. Czy to moŜliwe, Ŝe domyśla się, kto jest autorką pachnących 
perfumami listów? Przez chwilę myślała, Ŝe to na szczęścić ostatni film, i Ŝe być 
moŜe nie będzie musiała juŜ nic mówić... Niestety, myliła się.
– Sądzę – zaczął Kyle – Ŝe ten film powinien podobać się wszystkim. Czy nie wydaje 
ci się, Ŝe właśnie o to chodzi kobietom – mieć kogoś, kto będzie czytał w ich 
myślach?
Skinęła lekko głową. Głęboki głos Kyle’a działał na nią jak narkotyk.
– Natomiast męŜczyźni – ciągnął – pragną jedynie poznać sekretne myśli kobiet. 
Zwłaszcza gdy są one podobne do fantazji bohaterki filmu...
Amanda poruszyła się niespokojnie na swoim krześle. Musiała jakoś zareagować na tę
niedorzeczność.
– Jak moŜesz stawiać znak równości między pamiętnikiem a myślami bohaterki? To 
zbyt wielkie uproszczenie. Powiedziałabym raczej, Ŝe pamiętnik był czymś w rodzaju 
pułapki – zawahała się – lub moŜe, ujmując to łagodniej, zaproszeniem in blanco...
Kyle nie zwróciłby zapewne uwagi na to niecodzienne wyraŜenie, gdyby nie wyraz 
paniki, który dostrzegł w oczach dziewczyny. Zmarszczył brwi, starając się dokładnie 
przypomnieć sobie ostatnią „biblioteczną” fantazję. Na jego ustach pojawił się niemal 
niewidoczny uśmieszek.
– Zaproszenie in blanco... – powtórzył i spojrzał na nią z ukosa.
– To znaczy...
– Taka pułapka na męŜczyzn?
– AleŜ...
Amanda najchętniej zemdlałaby w tym momencie.
– Jednak w takim wypadku ta kobieta musiałaby specjalnie podsunąć pamiętnik 
złodziejowi. Albo komukolwiek innemu – dodał po chwili.
– Nie, nie. Chciałabym... się wycofać. Nie to miałam na myśli – jąkała się Amanda.
Kyle spojrzał na nią z rozbawieniem. Nie miał juŜ wątpliwości, Ŝe to ona była autorką 

background image

listów, które otrzymywał.
– Dlaczego? – zdziwił się nieszczerze. – To bardzo interesująca teoria. Doskonale 
rozumiem, o co ci chodzi.
Mrugnął do niej. Amanda miała ochotę jak najszybciej schować się pod stolik.
– Według Amandy, bohaterka chciała uwieść złodzieja powiedział, odwracając się do 
kamery. – Był to przecieŜ jej znajomy. Być moŜe domyśliła się, Ŝe planuje 
włamanie... W miłości tak jak na wojnie, wszystkie chwyty są dozwolone.
– Doskonale! Świetne zakończenie – krzyknął Noah, dając znak kamerzystom, Ŝeby 
przerwali pracę.
Amanda patrzyła w podłogę wiedząc, Ŝe tylko w ten sposób moŜe uniknąć wzroku 
Kyle’a.
Po chwili tuŜ obok pojawił się Noah Trent.
– Bardzo dobrze – wydyszał. – Cieszę się, Ŝe wystąpiliście bez przygotowania. 
Będziemy się tego trzymać.
Kyle zaczął go przekonywać, Ŝe znacznie lepiej byłoby robić program na Ŝywo. Trent 
wykręcał się, mamrocząc coś o odpowiedzialności i cenzurze. Amanda cichaczem 
podeszła do drzwi.
– Chciałbym z tobą pogadać.
Jej dłoń zawisła w bezradnym geście tuŜ nad klamką. Kyle złapał ją za ramię.
Nie miała siły się opierać. Kyle poprowadził ją mrocznym korytarzem. Po chwili 
zatrzymali się. Amanda cofnęła się odruchowo. Za plecami poczuła chłód ściany.
– Myślałam, Ŝe wolisz raczej... PołoŜył jej palec na ustach.
Nawet nie zauwaŜyła, kiedy ją pocałował. Poczuła tylko smak tego pocałunku i 
westchnęła głęboko. Przypomniał jej się ich pierwszy pocałunek niedaleko biura 
Trenta. Ale tym razem Kyle przywarł do niej całym ciałem. Amanda podała mu swoje 
usta. Przez moment nie musieli niczego udawać ani o niczym myśleć. Pragnęli, Ŝeby 
ten pocałunek trwał wieczność...
– Byłaś mi to winna – szepnął.
Spojrzała na niego zamglonymi oczami.
– Winna? Nie byłam ci nic winna!
Przez moment miała ochotę uderzyć go w twarz. Nie wiedziała, czy za tę głupią 
uwagę, czy teŜ za to, Ŝe przestał ją całować...
– AleŜ tak. Przypomnij sobie – powiedział, gładząc jej policzek. – PrzecieŜ naleŜy mi 
się jakaś nagroda za te wszystkie nie przespane noce, spędzone nad twoimi listami.
– Ja teŜ nie spałam – mruknęła, próbując uwolnić się z jego objęć.
Kyle spojrzał na nią uwaŜnie.
– Czy to znaczy, Ŝe o mnie marzyłaś? – spytał z drŜeniem w głosie i pochylił się w jej 
stronę.
– Nie! – krzyknęła niemal histerycznie. Odpowiedź nadeszła zbyt szybko, aby mógł ją 
uznać za szczerą. W oczach Kyle’a pojawiły się ogniki, które świadczyły o tym, Ŝe 
tym razem jej nie wierzy.
– Chodzi o to... – zaczęła drŜącym głosem.
Znowu poczuła jego usta tuŜ obok swoich. TakŜe i tym razem nie potrafiła się oprzeć 
pokusie. Rozchyliła wargi i przymknęła oczy.
– PrzecieŜ marzenia nie są grzechem – szepnął jej do ucha..
Gorący oddech palił jej szyję, ale wilgotny język podziałał na nią jak balsam.
– Ale zapewniam cię – dodał – Ŝe są jeszcze bardziej podniecające, kiedy moŜesz je z 
kimś dzielić. Wypróbujmy to. – Jego głos był jak poszum wiatru w koronach drzew.
Poczuła, Ŝe jej ciało drŜy od tłumionego poŜądania.. Pomyślała o swoich Ustach... 
Ś

cisnęła uda bojąc się, Ŝe za chwilę zacznie na klęczkach błagać Kyle’a, Ŝeby 

potraktował ją jak. zepsutą dziewczynkę... lub klientkę z butiku lub teŜ samotną 

background image

dziewczynę: z plaŜy.
Odetchnęła głęboko. Czuła, Ŝe musi się ratować za wszelką cenę.
– Naprawdę, bardzo mi przykro – powiedziała łamiącym się głosem. – Przepraszam 
cię za te listy. To juŜ się nie powtórzy.
– Dlaczego? – Spojrzał na nią z miną niewiniątka. – Jeśli chcesz, poŜyczę ci róŜową 
papeterię.
Zamilkł na chwilę.
– Mani teŜ kostium kąpielowy bikini i czarną koszulkę z jedwabiu. Kazałem na nich 
wyszyć twoje imię.
– Moje... mo... – wybełkotała Amanda. Dopiero po chwili zdołała przyjść do siebie.
– AleŜ ja nie chcę – szepnęła.
– Chcesz, chcesz orzekł Kyle nie znoszącym sprzeciwu głosem.
Wyjął jej spinkę z włosów i zaczął się bawić ciemnymi splotami. Po chwili poczuła, 
Ŝ

e nie moŜe ruszyć głową.

– Inaczej byś tego wszystkiego nie wymyśliła – dodał, trzymając ją mocno za włosy.
Amanda z trudem łapała powietrze. Pragnęła, Ŝeby Kyle pocałował ją jak najszybciej, 
tak Ŝeby nie musiała nic mówić.
Spojrzał na jej falujące piersi i rozchylone usta.
– Chyba lubisz mnie trochę, co? – ocenił pewnym siebie głosem. – Ta lodowa fasada 
ma mnie przekonać, Ŝe jesteś nieprzystępna. Ale zdaje się, Ŝe masz problemy z 
przekonaniem samej siebie...
Popatrzył jej w oczy. Złote iskierki, które w nich ujrzał, przypomniały mu o historii z 
bransoletką. Poczuł nagły, przypływ namiętności. Czy ta dziewczyna jest czarownicą? 
Z całą pewnością rzuciła na niego jakiś urok, a teraz udaje niewiniątko. Kyle nigdy 
dotąd nie czuł się tak zdezorientowany.
Amanda dostrzegła w jego oczach płomień, niepohamowanego poŜądania. MęŜczyzna 
pochylił się, Ŝeby dotknąć jej ust.
– Nie wiem, w co teraz grasz, ale poddaję się. Dziewczyna czuła jego suchy oddech 
na twarzy.
– Przyznaj się – syknął po chwili. – Chcesz mnie tak samo jak ja ciebie.
Amanda nie mogła wytrzymać jego wzroku. Zamknęła oczy. WciąŜ czuła jednak jego 
bliskość. Udo Kyle’a dziwnym trafem dostało się między jej uda. Czuła jego nacisk i 
wcale nie miała ochoty się bronić. Tak, pragnęła go całą swą duszą i... ciałem.
Nagle zza rogu wyłonił się uśmiechnięty Toby.
– O, tutaj was zna... – Ostatnie słowo ugrzęzło mu w gardle.
Dopiero teraz chłopak zdał sobie sprawę, jak intymnej sceny stał się świadkiem. 
Zarumienił się i z trudem wydusił z siebie jeszcze kilka słów:
– Ehm... przepraszam... Noah chciałby się z wami widzieć, jak... jak skończycie. – 
Jego twarz pokraśniała jeszcze bardziej. – To znaczy – plątał się – przed waszym 
wyjściem.
Toby nie czekał na odpowiedź. Skurczył się pod morderczym spojrzeniem Kyle’a i 
cichcem się wycofał.
Amanda i Kyle przypomnieli sobie nagle, kim są i co robią w tym miejscu. Czar prysł. 
Zaczęli rozglądać się dookoła, chcąc sprawdzić, czy nikt ich nie obserwuje.
Oderwali się od siebie niechętnie. Kyle sięgnął do kieszeni i wyjął z niej spinkę do 
włosów. Przez chwilę patrzył na nią z uśmiechem, a następnie ponownie schował ją 
do kieszeni.
Amanda zrobiła zdziwioną minę.
Wzruszył ramionami. Przez chwilę zastanawiał się, co jej powiedzieć.
– Nie lubię, kiedy masz związane włosy. Powinnaś dać im trochę swobody.
Znowu zaczęła oddychać szybciej. Ukryta aluzja przyprawiła ją o zawrót głowy.

background image

Kyle spojrzał na nią i niechętnie ruszył w stronę biura Trenta. Dziewczyna stała przy 
ś

cianie, nie mogąc uczynić choćby kroku.

– To jeszcze nie koniec – rzucił przez ramię Kyle. – Jeszcze wszystko przed nami.

Amanda wyjęła z szuflady flaszeczkę perfum i zaczęła się uwaŜnie przyglądać 
nalepce. Czuła mocny, zmysłowy zapach. Niestety, jej plan się nie powiódł. Kyle 
dowiedział się wszystkiego. Co gorsza, Amanda czuła, Ŝe to ona padła ofiarą 
własnych obsesji. Zresztą była nią od samego początku... Nie miała szans na wygraną 
z kimś takim jak Kyle. PrzecieŜ wiedziała, Ŝe jest tylko jedną z licznego grona jego 
wielbicielek.
Kyle parokrotnie próbował kontynuować to, co tak bezceremonialnie przerwał im 
Toby. Nie reagowała jednak na jego zaloty. Po pierwsze, miała podstawy, by 
przypuszczać, Ŝe Kyle nie traktuje kobiet powaŜnie. Po drugie, obawiała się, Ŝe 
zdobycie jej stało się dla niego czymś w rodzaju sportowego wyzwania. W Ŝadnym 
razie nie chciała stać się piłką w tej grze...
Z rezygnacją odłoŜyła flakonik perfum. Włączyła telewizor. Za chwilę stacja KCNX 
miała emitować „Sceny miłosne”. Amanda chciała obejrzeć ten program. Gdyby nie 
ten niefortunny zwrot, którego uŜyła, być moŜe Kyle nigdy by się nie zorientował, Ŝe 
to ona jest autorką pachnących perfumami listów i... Właśnie: i co dalej? Czy dałby 
się w ten sposób uwieść? A jeśli tak, to komu: jej, czy teŜ idealnej kochance z listów? 
W tej chwili kaŜde rozwiązanie wydawało się Amandzie nie do przyjęcia.
MęŜczyźni, których znała do tej pory, albo nie traktowali jej powaŜnie, albo nie 
odpowiadali jej seksualnie. Amanda powoli zaczynała juŜ tracić nadzieję, Ŝe znajdzie 
swój ideał. Mijały lata, ale dziewczyna nie potrafiła zdobyć się na kompromis.

Kyle opadł na sofę z cichym jękiem i uderzył rękaw poręcz. Nie potrafił zrozumieć, 
dlaczego Amanda wciąŜ się mu opiera. Czy nie zrozumiała, Ŝe to, co się między nimi 
dzieje, jest zupełnie wyjątkowe i niepowtarzalne? Schwycił poduszkę i rzucił nią w 
obraz wiszący na ścianie. Nigdy dotąd nie miał do czynienia z tak zagadkową i 
denerwującą kobietą.
Sięgnął po pilota i włączył telewizor. Natychmiast zmienił kanał na KCNX. Za chwilę 
miał się zacząć program, który nagrali wspólnie w zeszłym tygodniu.
Kyle nalał sobie piwa. Na ekranie pojawiły się ich sylwetki. Kyle zafascynowany 
obserwował Amandę. Wcale nie obchodziło go to, Ŝe program wypadł 
nadspodziewanie dobrze. Znacznie bardziej interesowała go podwójna gra, którą 
prowadzili... Fragmenty filmów, wybrane przez Amandę, zaczęły się układać w jego 
głowie w całość.
Program skończył się. Obok, na stoliku, stało nietknięte piwo.
Nagle szeroki uśmiech rozjaśni ponurą twarz Kyle’a. Coś niesamowitego przyszło mu 
do głowy. Tak... to był znakomity pomysł. Musi po prostu udowodnić Amandzie, Ŝe 
nie jest bezwzględnym poŜeraczem kobiecych serc i jednocześnie pokazać, jak bardzo 
pragnie właśnie jej. Tb, co miał zamiar zrobić, było być moŜe trochę nieuczciwe, ale... 
o ileŜ gorsze było patrzenie na naturalną śmierć uczucia, które nawet nie zdąŜyło się 
między nimi rozwinąć!

background image

Rozdział 7

Noah Trent przeglądał właśnie plany finansowe stacji. Amanda weszła i zajęła 
miejsce na kanapie. Za nią do pokoju wkroczył Kyle. Przez chwilę rozglądał się 
niezdecydowany, a następnie podszedł do biurka i sięgnął po miętówkę.
– Nad czym się męczysz? – spytał, biorąc do ręki jedną z kartek z poprawkami 
zaznaczonymi czerwonym długopisem.
– Nad budŜetem. – Noah odebrał mu maszynopis.
– Mam nadzieję, Ŝe będziesz zabierał bogatym i dawał mnie.
Trent chrząknął.
– Tak naprawdę, to muszę zabierać kaŜdemu, Ŝeby dać tobie.
Kyle roześmiał się i spojrzał w stronę kanapy.
– A potem okradniesz mnie, Ŝeby zapłacić Amandzie.
Ale nie mam ci tego za złeprzecieŜ taki ze mnie grzeczny chłopczyk.
Ostatnie słowa były wyraźnie skierowane w stronę Amandy. Ale dziewczyna nie 
zareagowała, Kyle postanowił dalej drąŜyć temat.
– Partnerka do prowadzenia programu to fajna sprawa. Szkoda tylko, Ŝe później 
trzeba jej płacić...
Amanda zaczęła się przyglądać swoim paznokciom. – Noah uniósł nieco głowę i 
badawczo spojrzał na stojącego przed biurkiem męŜczyznę.
– Czy masz jakieś ostatnie Ŝyczenie? – spytał w końcu. Kyle uśmiechnął się 
niewinnie, ale Noah nie zwrócił na to najmniejszej uwagi. Zdjął okulary i zaczął 
mówić spokojnym, rzeczowym tonem:
– Jak pewnie oboje wiecie, „Sceny miłosne” miały niezłe recenzje i dobrą 
oglądalność. Myślę, Ŝe zdecydujemy się na cały cykl programów pod tym tytułem. – 
Noah zawiesił głos. – Amando – zwrócił się do dziewczyny – rozmawiałem juŜ z 
Kyle’em o tym, jak zwiększyć waszą popularność. Z dnia na dzień stajecie się coraz 
bardziej sławmy...
Na twarzy Kyle’a pojawił się złośliwy uśmieszek. – Chodzi o to, Ŝe powinniśmy się 
umawiać na randki. Wiesz, tak jak gwiazdy w Hollywood, kiedy kręcą razem jakieś 
filmy.
Amanda nie mogła uwierzyć własnym uszom.
– Co takiego”?!
– A widzisz, Noah, mówiłem. Ona mnie nie lubi. Trudno w to uwierzyć, prawda?
– Wcale nie tak trudno – odrzekł Trent z westchnieniem.
– Będziesz musiał dać jej podwyŜkę, Ŝeby zaczęła się ze mną umawiać. Więc ten 
projekt budŜetu moŜesz sobie schować do kieszeni.
Trent spojrzał w stronę Amandy, rozkładając ręce w bezradnym geście.
– To wcale nie był mój pomysł... Kyle sięgnął po kolejną kartkę.
– Hej, Kyle, przestań mi tu grzebać. Usiądź spokojnie i posłuchaj, co mam ci do 
powiedzenia.
Kyle cofnął dłoń i zasalutował.
– Tak jest, panie sierŜancie!
Strzelił obcasami i podszedł do kanapy. Amanda skuliła się, widząc jego diabelski 
uśmiech. Musiała się nieco odsunąć, poniewaŜ w przeciwnym razie Kyle 
wylądowałby jej na kolanach. Siedzieli stykając się biodrami. Amanda udawała, Ŝe 
nie robi to na niej wraŜenia. Zagryzła wargi z postanowieniem, Ŝe nie przesunie się 
ani o centymetr dalej.

background image

Trent obserwował ich przez cały czas. Bezwiednie wyjął z ust cukierka i sięgnął po 
tabletkę.
– Jak wiecie – ciągnął – w przyszłym tygodniu rozdawane będą nagrody Akademii 
Filmowej. Nasza stacja otrzymała pozwolenie na zorganizowanie konkursu dla 
widzów „Ekranu i sceny”. Zamieścimy w prasie specjalne ogłoszenia wraz z 
kuponami konkursowymi. Ta osoba, która wytypuje największą ilość zdobywców 
Oskarów, pojedzie na wycieczkę do Hollywood.
W drzwiach pojawiła się zmierzwiona czupryna Toby’ego.
– Co tam znowu? – warknął Trent.
– Noah, facet od pogody twierdzi, Ŝe jakaś ekipa bierze samochód Kyle’a na hol.
– Dobrze, dobrze – mruknął Trent.
Spiker podający prognozę pogody w KCNX znany był z upodobania do głupich 
Ŝ

artów.

Amanda skorzystała z okazji, Ŝeby odsunąć się od Kyle’a. Podeszła do okna i 
ciekawie zerknęła na ulicę.
– Czy zaparkowałeś swój wóz jak zawsze przed hydrantem? – spytała Kyle’a przez 
ramię.
– Tak, ale nie ma się czym przejmować. Znam chłopaków z policji.
– Wobec tego musiałeś zapomnieć o opłacie za parkowanie...
– O czym ty, do diabla, mówisz?!
– O tym, Ŝe jacyś faceci biorą twoje auto na hol. Nie są zbyt ostroŜni – komentowała 
Amanda. – Przykro mi, ale nie masz juŜ przedniego zderzaka...
– Co takiego? Zaraz wracam – rzucił Kyle, wybiegając z pokoju.
Amanda odwróciła się od okna i podeszła do biurka. Po raz pierwszy poczęstowała 
się miętówką. Na jej twarzy zagościł szeroki uśmiech.
– To nieładnie śmiać się z cudzego nieszczęścia – mruknął Trent, uśmiechając się 
mimowolnie.
– Och, to Ŝadne nieszczęście. NajwyŜej nasz grzeczny chłopczyk trochę sobie 
pobiega.
Noah spojrzał na nią szczerze zdziwiony.
– Zaraz, zaraz. Co tu się dzieje, Amando?
– Nic takiego – odrzekła niewinnie. Przez chwilę w pokoju panowała cisza.
– Samochód Kyle’a... – zaczął Trent. – Tak?
– Nikt go nie chce zabrać, prawda?
– Mhm.
– AleŜ Amando!
– Co takiego? – spytała, wkładając do ust miętówkę.
– Nie, nic – powiedział Trent, dusząc się ze śmiechu: – Cieszę się, Ŝe Kyle trafił 
wreszcie na godnego siebie przeciwnika.
– Tym razem naleŜała mu się nauczka. Amanda zacisnęła pięści.
– Rozumiem. Ale pamiętaj, Ŝe później będziesz musiała z nim pracować. MoŜe chcieć 
się odegrać w czasie programu...
– I tak zawsze stosuje jakieś chwyty – mruknęła dziewczyna. – W zasadzie więc 
niczym nie ryzykuję. Praca z Kyle’em to nie sielanka.
Amanda ponownie podeszła do okna i spojrzała w dół.
– A skoro mówimy juŜ o pracy – zawiesiła głos – to mam pewien pomysł.
– Tak, słucham?
– Pamiętasz, jak na początku mówiliśmy o róŜnicy zdań.
– Oczywiście.
– A gdybyśmy tak w którymś programie spróbowali wytypować zdobywców 
Oskarów?... Powiedzmy, w ramach dodatku do konkursu.

background image

– Będziecie występować przeciwko sobie w tym konkursie?
– Oczywiście. Niczym przecieŜ nie ryzykujesz. Po prostu okaŜe się, które z nas ma 
lepszego nosa. Jestem przekonana, Ŝe nasze typy będą się znacznie od siebie róŜniły.
Noah podrapał się po łysinie, zastanawiając się głęboko.
– Dobrze – oznajmił w końcu. – To świetny pomysł. Znakomicie wprowadzi 
wszystkich widzów w atmosferę konkursu...
Noah jeszcze przez chwilę drapał się w czoło, a następnie spojrzał niespokojnie na 
zegarek. – Wiesz co, nici z naszego dzisiejszego spotkania. Za parę minut mam 
naradę z księgowym. Zejdź teraz na dół i pogadaj z Kyle’em. MoŜe uda ci się go 
udobruchać wiadomością o dodatkowym programie.
Amanda właśnie dostrzegła Kyle’a na dole. Stal z rozwianymi włosami i patrzył na 
samochód, zaparkowany po drugiej stronie ulicy. Wiele by dała, Ŝeby zobaczyć teraz 
jego minę. Kyle machnął ręką i szybkim krokiem ruszył w stronę budynku stacji. Nie 
mogła mieć najmniejszych wątpliwości co do jego intencji.
– W porządku, Noah. Dziękuję za zaufanie – powiedziała, kierując się w stronę drzwi.
– Nie masz za co dziękować. – Trent pomachał jej na poŜegnanie. – Znakomicie ci 
idzie w tej pracy.

Amanda stała na korytarzu, czekając na windę. Facet od pogody i Toby opuścili plac 
boju, salwując się ucieczką. Tylko ona musiała stanąć twarzą w twarz z rozjuszonym 
lwem. JuŜ dawno przestało jej się wydawać, Ŝe jakoś sobie poradzi.
Kiedy winda zatrzymała się w końcu na jej piętrze, wysiadł z niej jedynie pałający 
Ŝą

dzą zemsty Kyle. Amanda uśmiechnęła się niewinnie. Kyle równieŜ odsłonił w 

uśmiechu równe, białe zęby.
Dziewczyna z trudem opanowała chęć ucieczki.
– ZjeŜdŜasz na dół? – spytał, przytrzymując drzwi windy. Z wysiłkiem przełknęła 
ś

linę i lekko skinęła głową.

– To świetnie – mruknął, wciągając ją do windy. – Teraz będziesz musiała mnie 
przeprosić.
Amanda zamknęła oczy i zaczęła się w duchu modlić. Nie, nie miała klaustrofobii. 
Ale jeden rzut oka na rozwścieczoną twarz Kyle’a wystarczył, Ŝeby napełnić ją 
najgorszymi obawami. Kyle z całą pewnością nie puści jej płazem tego Ŝartu.
Po chwili jednak zmusiła się do tego, Ŝeby otworzyć oczy. Przeciągły zgrzyt bloku 
powiedział jej, Ŝe utknęli między piętrami.
– Co się stało? – spytała, – Czy mamy jakieś kłopoty? Kyle oparł się o ścianę, 
trzymając palec na przycisku z napisem „stop”.
– Ty masz.
– Ja? PrzecieŜ całego zamieszania narobił ten facet od pogody...
– Amando.
– Słucham?
– Podejdź do mnie. – Po co?
– PrzecieŜ wiesz po co.
– Wcale nie wiem.
– Wiesz.
– N-no dobrze.
Zrobiła parę nieśmiałych kroków w jego stronę. Na twarz wystąpiły rumieńce. W 
windzie zainstalowany był głośnik. Płynęło z niego ciche, zmysłowe solo na 
saksofonie.
– A teraz przeproś – powiedział szorstko. Jego palec wędrował wzdłuŜ jej szyi.
– Prze... przepraszam – wyjąkała – Świetnie – szepnął. – A teraz pokaŜ...

background image

– Co pokazać?
– śe Ŝałujesz. – Jak?
– PrzecieŜ wiesz.
– Nie wiem. – Wiesz. – Och...
Amanda potrząsnęła głową, ale mimo to podeszła do niego. Była jak w transie. 
Policzki jej płonęły i czuła, Ŝe brakuje jej powietrza.
– Posłuchaj, nie mam najmniejszego zamiaru cię całować, czy... czy... – zacięła się. – 
Powiedziałam, Ŝe przepraszam i jest mi naprawdę bardzo przykro.
– Amando.
– Słucham?
– Podejdź bliŜej.
– AleŜ Kyle...
– Czekam...
Jego dłoń uniosła się nieco i zaczęła pieścić jej brodę i policzki.
– Dobrze – szepnęła.
– Czekam...
– Ale tylko jeden pocałunek – zastrzegła.
– Dwa.
– Jeden – powtórzyła z naciskiem.
– Nie wiedziałem, Ŝe jesteś taka skąpa.
– Jeden.
Spojrzał jej prosto w oczy.
– W porządku, jeden i... pól.
– Pół? Jakie pół? – zdąŜyła jeszcze wymamrotaj, zanim poczuła na wargach cierpki 
smak ust Kyle’a.
Kyle przytulił ją i zaczął pieścić jej piersi przez jedwabną bluzkę i koronkowy 
biustonosz. Amanda jęknęła głucho i przywarta do jego ciała.
Nagle poczuła, Ŝe ziemia osuwa im się spod nóg.
– Do licha! – zaklął Kyle.
Sam plecami przycisnął ostatni guzik na tablicy. Niestety było juŜ za późno. Winda 
zatrzymała się na parterze. Któryś ze zniecierpliwionych pasaŜerów otworzył drzwi.
Oboje znaleźli się w holu. Kyle uśmiechnął się krzywo.
– Najwyraźniej mam zły dzień – mruknął.
Amanda nie mogła powstrzymać triumfalnego uśmiechu. Jeszcze raz wyszła obronną 
ręką z bardzo trudnej sytuacji.
Podeszli do drzwi. Kyle nacisnął klamkę. Nagle z drugiej windy wypadł zziajany 
Toby.
– Amando, zaczekaj! – krzyknął.
Okazało się, Ŝe ktoś do niej dzwoni. Amanda przeprosiła obu męŜczyzn i udała się w 
stronę recepcji, aby tam odebrać telefon.
– Kto dzwonił? – spytał Kyle, łapiąc chłopaka za rękę.
– Jakiś facet – mruknął Toby i spojrzał tęsknie w stronę windy.
– Z miasta?
– Nie. Spoza granic stanu. Dlatego Noah przysłał mnie, Ŝebym was złapał.
Kyle zmarszczył brwi.
– Myślisz, Ŝe to jej chłopak?
– Amandy? – Toby nie potrafił ukryć zdziwienia w głosie.
– A kogo? Czy nie sądzisz, Ŝe musiała juŜ mieć jakiegoś chłopaka?
Toby wzruszy! ramionami.
– Nigdy się nad tym nie zastanawiałem. Ale cóŜ... pewnie miała. Jak się jej dobrze 
przyjrzeć, to jest naprawdę ładna.

background image

– Tylko trochę staroświecka, co? – Kyle mrugnął do niego porozumiewawczo.
W tym momencie pojawiła się Amanda.
– Czy to ktoś, kogo znam? – spytał Kyle.
Toby wybąkał, Ŝe musi się pospieszyć, a jedna z wind prawdopodobnie nie działa, 
następnie odwrócił się na pięcie i pobiegł w stronę grupki oczekujących.
– Tak, słucham? – spytała pogrąŜona w swoich myślach Amanda.
– Ktoś znajomy?
– Tak. To znaczy nie. Nie twój.
– Czy chcesz mi coś powiedzieć?
– Powiedzieć? – powtórzyła bezwiednie.
– No tak. Na temat spotkania u szefa. Tak się złoŜyło, Ŝe byłem nieobecny...
– Ach, spotkania! – Uderzyła się w czoło. – Tak, rzeczywiście, mam coś waŜnego. 
MoŜe zjemy razem kolację?
Amanda chciała trochę poczekać z informacją o „oskarowym” programie..
– Zaraz, zaraz... Czy chcesz zaprosić mnie na kolację? Przytaknęła.
– To chyba ciągle działa czar mojego pocałunku, prawda?
Dziewczyna dotknęła ust.
– Nie pochlebiaj sobie. Po prostu jestem głodna, to wszystko.
Kyle pochylił się w jej stronę.
– ZauwaŜyłem – szepnął. Poczuła mrowienie na karku.
– Nigdzie cię nie zabiorę, jeśli nie będziesz grzeczny! – ostrzegła.
– No wiesz! Chyba nie byłbym sobą.
– Kyle...
– Dobrze juŜ, dobrze. Powiedz lepiej, gdzie zjemy kolację. MoŜe u mnie?
– Nie – odparła stanowczo, pamiętając, co wydarzyło się w kuchni.
– Wobec tego u ciebie...
Pokręciła głową. Wszelkie spotkania sam na sam, zwłaszcza po incydencie w 
windzie, wydawały jej się zbyt niebezpieczne.
– To gdzie?
– Co powiesz na barek niedaleko kina? Muszę jeszcze obejrzeć dwa nowe filmy.
Kyle natychmiast zorientował się, Ŝe chodzi jej o to, by byli otoczeni tłumem obcych 
ludzi.
– Nic z tego – pokręcił głową.
Amanda zagryzła wargi. Nie znosiła takich sytuacji. Od dzieciństwa starała się dobrze 
ukrywać swoje intencję.
– Proponuję coś bardziej interesującego... – ciągnął Kyle.
– Rozumiem – . ucięła sucho. – MoŜe jeszcze jakiś striptease?
– AleŜ dziewczyno! Co za myśli krąŜą ci po głowie? Chodziło mi wyłącznie o samo 
miejsce. Miły nastrój, intymna atmosferą i tak dalej.
– Dobrze, Powiedz mi, gdzie to jest i spotkamy się tam później.
Kyle pokręcił głową.
– Mam lepszy pomysł. Zostawimy twój samochód na parkingu, a później cię tutaj 
odwiozę.
Kyle złapał ją mocno za ramię i poprowadził w stronę swego kabrioletu.
Amanda musiała ze wstydem przyznać, Ŝe poddała mu się bez większych oporów.

Po kilku minutach znaleźli się wśród długich, czystych budynków, przypominających 
trochę domy z klocków, Małe sklepiki, piekarnie i katolickie kościoły nadawały temu 
miejscu bardzo europejski charakter.
Kiedy weszli do niewielkiej restauracji, właściciel przywitał się z Kyle’em jak ze 
starym znajomym... Po chwili wskazał im stolik na dwie osoby. W powietrzu unosiły 

background image

się smakowite zapachy, Amanda poczuła, Ŝe ślinka jej cieknie na myśl o świeŜym, 
chrupiącym pieczywie, czy teŜ wspaniałym, aromatycznym sosie.
Na stolę leŜał biały, lniany obrus, Amanda wiedziała, Ŝe znajduje się w jednej z tych 
restauracji, o których mówi się w tajemnicy wyłącznie najlepszym przyjaciołom, w 
obawie by nie straciły swojego intymnego charakteru.
– MoŜe macie ochotę . na coś specjalnego? – zapytał właściciel.
Kyle posłał jej pytające spojrzenie. Skinęła głową. – Jak ci się tutaj podoba? – spytał, 
biorąc ją za rękę. Wyrwała ją i schowała za siebie.
– Tak tu mroczno – szepnęła. – I pusto... – dodała, rozglądając się dokoła.
Właściciel wrócił z kieliszkami i butelką wina. Postawił wszystko na stole i, 
wziąwszy krzesło stojące przy sąsiednim stoliku, przysiadł się do nich.
Otworzył butelkę i napełnił kieliszki złocistym płynem.
– Wypijemy chyba za twoją nową partnerkę – powiedział, uśmiechając się do 
Amandy.
– Ogląda pan nasz program? – spytała dziewczyna ze zdziwieniem.
– Tak, tak, Moja Ŝona obejrzała wszystkie odcinki. Twierdzi, Ŝe Kyle to rasowy, ten... 
no... – MęŜczyzna rozejrzał się bezradnie wokół.
– Recenzent – podsunęła.
– Właśnie.
Kyle nie potrafił ukryć rozbawienia. Podniósł kieliszek i uśmiechnął się szeroko.
Właściciel przestraszył się, Ŝe mógł urazić Amandę.
– Ale Rosa lubi teŜ i panią. Twierdzi, Ŝe świetnie razem wyglądacie.
– Ciągle jej o tym mówię – wymamrotał Kyle znad kieliszka.
– Co powiedziałeś? – Właściciel nie dosłyszał jego słów.
– Amanda twierdzi, Ŝe jestem bezczelny.
– Ma rację.
MęŜczyzna spojrzał na Amandę.
– Ale proszę się tym nie przejmować – dodał po chwili. – To porządny chłop.
Dziewczyna spurpurowiała. Właściciel wychylił do dna swój kieliszek i pobiegł do 
kuchni, by sprawdzić, czy „doszła juŜ” potrawa, którą dla nich szykował.
Kyle postanowił nawiązać do ich poprzedniej rozmowy:
– Rzeczywiście, niewiele tu gości, ale nie przejmuj się.
Jedzenie jest znakomite. Tak naprawdę otwierają tu dopiero o szóstej. Właściciel robi 
wyjątek tylko dla przyjaciół.
– Lubisz, jak się robi dla ciebie wyjątek, prawda?
– Jasne. PrzecieŜ to bardzo przyjemne. Łamanie zasad to moja specjalność.
– Po co wobec tego w ogóle mieć zasady?
– Nie wiem. Ty wydajesz się osobą wprost przytłoczoną róŜnego rodzaju zasadami. 
Czy nie sądzisz, Ŝe w ten sposób uciekasz od swego prawdziwego „ja”?
Oczy Amandy zalśniły gniewem. Mówiła cicho, ale jej głos aŜ drŜał z emocji.
– Nie mam pojęcia, dlaczego uparłeś się widzieć we mnie cnotliwą dziewicę, którą 
nie jestem. Lubię męŜczyzn i lubię seks. I proszę, Ŝebyś się ode mnie odczepił!
Kyle patrzył na nią zafascynowany.
– Jesteś bardzo ładna, kiedy się złościsz. Amanda skrzywiła się.
– Oklepane komplementy. Myślałam, Ŝe stać cię na coś lepszego.
– Chcesz czegoś nowego? Dobrze – powiedział, podnosząc kieliszek do ust – Za 
najpiękniejszą partnerkę, jaką kiedykolwiek miałem!
Dziewczyna roześmiała się.
– O ile wiem, zawsze sam prowadziłeś swoje programy...
– Programy, tak...
Kyle wypił wino i spojrzał na nią wyczekująco. Amanda zaczęła odczuwać efekt 

background image

wypitego alkoholu.
– O co chodzi? – zachichotała.
– Teraz twoja kolej.
– Moja kolej? – WciąŜ nie mogła zrozumieć jego intencji.
– Tak. Powinnaś powiedzieć mi coś miłego. Na przykład, Ŝe jestem 
najprzystojniejszym facetem, z którym występowałaś w telewizji...
– Och, występowałam z róŜnymi – skłamała.
– I co? Umawiałaś się z nimi na randki? – spytał z udawaną obojętnością.
– Nie pamiętam – mruknęła, chcąc się z nim trochę podroczyć.
– To świetnie. Na pewno byli starzy i brzydcy.
– O nie. Poznałam paru bardzo przystojnych... 
– I co?
– I nic.
– Nigdy się nie zakochałaś?
– Nie, – Wzruszyła ramionami, powaŜniejąc nagle. – Zawsze mi czegoś brakowało...
Kyle pokiwał głową.
– Tak, wiem, o co ci chodzi. Wino dodało Amandzie odwagi.
– Skąd to nagłe zainteresowanie moim Ŝyciem osobistym? – spytała.
– Sam nie wiem. MoŜe staram się po prostu zrozumieć, dlaczego mnie nie lubisz – 
odrzekł, oglądając pusty kieliszek.
– Lubię cię, ale ci nie ufam – szepnęła dziewczyna, spuściwszy wzrok. – Posłuchaj, 
pogadajmy lepiej o planach Trenta... i moich – dodała po chwili, nie chcąc go dłuŜej 
trzymać w niepewności.
Kyle rozparł się w swoim krześle; Wiedział, Ŝe najciekawszą część rozmowy ma juŜ 
za sobą.
– Dobrze. Słucham. Powiedz, czym postanowiłaś uraczyć mnie rym razem.
– Niczym. Po prostu wpadłam na fajny pomysł i podzieliłam się nim z Trentem. Jemu 
teŜ się podobał. Chodzi o to, Ŝebyśmy przygotowali specjalny program, w którym 
będziemy typować kandydatów do Oskarów.
Kyle spojrzał na nią oniemiały. – Co takiego?!
– Właśnie mówiłam ci, Ŝe zaproponowałam...
– Wiem, wiem – przerwał jej. – Po prostu nie mogę uwierzyć, Ŝe tego nie 
skonsultowałaś najpierw ze mną.
– Po co? PrzecieŜ ty nie pytałeś, czy mam ochotę na program na Ŝywo... Tyle tylko, Ŝe 
w tym przypadku nie była to Ŝadna złośliwość. Po prostu wpadłam na dobry pomysł.
– PrzecieŜ przeprosiłem cię juŜ za to, co zrobiłem – powiedział takim tonem, jakby 
załatwiało to całą sprawę.
Amanda zerknęła w stronę kuchni.
– Dobrze. Wobec tego ja teŜ przepraszam. Powinnam była jednak na ciebie 
zaczekać...
Przy ich stoliku pojawił się właściciel. Najpierw postawił na środku koszyczek ze 
ś

wieŜymi bułkami, a następnie pojawiły się na stoliku talerze z jakąś dziwną potrawą 

zapiekaną w cieście i obficie polaną sosem.
– śyczę smacznego.
– Dziękujemy.
ś

wawo chwycili za widelce, zapominając o sprzeczce. – Mmm... Niebo w gębie! – 

zawołała Amanda z pełnymi ustami.
Kyle skinął tylko głową, pragnąc potwierdzić tę opinię i natychmiast włoŜył do ust 
następny kęs. Właściciel stał obok, zachwycony ich reakcją.
– Jedzcie na zdrowie – powiedział, zerkając w stronę kuchni. – Rosa przygotowuje 
dla was specjalny deser.

background image

– Deser! – jęknęła dziewczyna, patrząc na górę jedzenia piętrzącą się na talerzu.
– Tak. W zasadzie nie trzeba nas będzie stąd wyprowadzać. Wytoczymy się jak 
beczki.
Kyle ponownie nalał wina do kieliszków. Jedli w milczeniu, powoli przeŜuwając 
kolejne kęsy.
Słychać było tylko cichutką muzykę dobiegającą z ukrytych głośników. Co jakiś czas 
jeden z widelców uderzał głośniej o talerz.
Kyle pierwszy skończył posiłek. Wyprostował się i zaczął obserwować Amandę.
Dziewczyna zjadła mniej więcej połowę swojej porcji. Przełknęła jeszcze parę kęsów 
i z westchnieniem odłoŜyła widelec.
– Kyle, juŜ nie mogę! Muszę zrezygnować z tego albo z deseni.
Mrugnął do niej i przesunął oba talerze na brzeg stołu.
– MoŜe jeszcze wina? – zapytał. Amanda potrząsnęła głową.
– Nie, dziękuję. JuŜ jestem trochę wstawiona.
– Pogadajmy jeszcze o tym twoim pomyśle.
– Nie podoba ci się?
– Spojrzał na nią z niechęcią i podniósł kieliszek do ust.
– No cóŜ, pomysł jest dobry... – mruknął. – Nawet bardzo dobry.
Dziewczyna zmarszczyła brwi.
– Więc o co ci chodzi?
Kyle zaczął bawić się swoim kieliszkiem.
– Obawiam się, Ŝe w pojedynku ze mną nie masz Ŝadnych szans...
Amanda uśmiechnęła się mimo woli.
– Niestety, mam wszelkie dane ku temu, by sądzić, Ŝe będzie odwrotnie...
Kyle dokładnie to chciał usłyszeć. Kobiety, które znał do tej pory, zawsze czuły do 
niego wyłącznie fizyczny pociąg. śadnej z nich nie przyszło nawet do głowy, Ŝe seks 
to nie wszystko. Dopiero Amanda rzuciła mu intelektualne wyzwanie. Teraz musi 
udowodnić, Ŝe jest wraŜliwym, inteligentnym człowiekiem, a nie jakimś łóŜkowym 
supermenem.
Kyle długo zastanawiał się, jak to zrobić. Po obejrzeniu „Scen miłosnych” stwierdził, 
Ŝ

e najłatwiej będzie wykorzystać to, Ŝe Amanda nie posiada jeszcze rutyny 

zawodowej. Od jakiegoś czasu, jak pająk, rozsnuwał wokół niej misterną sieć intryg...
Raz jeszcze uniósł kieliszek do ust. Szybko go jednak odstawił i spojrzał ciekawie na 
dziewczynę. Udawał, Ŝe ta myśl przyszła mu do głowy dopiero przed chwilą:
– Skoro jesteś taka pewna swojej wygranej, to moŜe zechcesz się ze mną załoŜyć...
– Jasne – powiedziała pod wpływem impulsu. – O co? MoŜe o sto dolarów.
Kyle skrzywił się.
– Nie. Chcę więcej.
– Więcej?
– Tak. Chciałbym, Ŝeby zakład był znacznie bardziej ekscytujący.
– Słucham? Amanda skinęła głową.
– Proponuję, Ŝebyśmy oboje spisali swoje fantazje seksualne i wzięli to ze sobą do 
studia. Po programie będziemy mogli pojechać do ciebie i obejrzeć uroczystość 
wręczenia nagród. A potem...
– Potem?
– Ten, kto przegra, będzie musiał odegrać rolę, którą wyznaczy mu w scenariuszu 
zwycięzca!
Amanda nagle spowaŜniała.
– Nic z tego.
Kyle dostrzegł jednak w jej oczach ogniki, które świadczyły o wielkim 
zainteresowaniu tym niecodziennym pomysłem.

background image

– Tak myślałem – mruknął. – Tylko na pozór jesteś tak pewna siebie. W 
rzeczywistości panicznie boisz się przegranej.
Dziewczyna zacisnęła wargi i spojrzała prosto w twarz Kyle’a.
– Dobrze. Zgadzam się.
To, co dojrzała w jego oczach, sprawiło, Ŝe bardzo szybko poŜałowała swoich słów. 
Niestety nie mogła się juŜ wycofać.

Amanda spędziła noc patrząc w sufit. Wszystko leciało jej z rąk. Nie mogła zasnąć. 
Dlaczego zgodziła się przyjąć ten zakład? Co będzie, jeŜeli go przegra?
– Odwagi – szepnęła do siebie.
Wiedziała, Ŝe jest dobra w swoim fachu. Nie, nie moŜe przegrać... Poza tym jeszcze 
ten telefon. Amanda westchnęła cicho. Za duŜo problemów jak na jej biedną głowę.
W recepcji odebrała telefon od przedstawiciela prywatnego koncernu telewizyjnego 
Westec. Ktoś z Nowego Jorku oglądał „Sceny miłosne” i polecił ją tej firmie.
Amanda starała się nie myśleć o rozmowie w czasie kolacji. Ale, niestety, nie 
potrafiła... Westec proponował jej jak na początek bardzo korzystne warunki. Tylko 
jej.
Amanda czuła się głupio wobec Kyle’a i być moŜe dlatego przystała na warunki 
zakładu. Wiedziała, Ŝe ta zabawa jest szaleństwem, niemniej nie mogła się juŜ 
wycofać.
Pomyślała jeszcze, Ŝe praca w Nowym Jorku musi być szalenie ciekawa. Potem 
pomyślała, Ŝe praca bez Kyle’a nie moŜe być ciekawa.
I zasnęła.

background image

Rozdział 8

Amanda i Kyle prawie się nie spotykali. Amanda siedziała z nosem utkwionym w 
materiałach o ludziach, którzy w tym roku otrzymali nominacje do nagrody. Starała 
się na chłodno odgadnąć, kto zdobędzie Oskara. Wzięła teŜ dzień wolny i poleciała do 
Nowego Jorku. Szefowie Westec dali jej dwa tygodnie na podjęcie decyzji.
Natomiast Kyle zajmował się gromadzeniem rekwizytów niezbędnych do odegrania 
roli przewidzianej w jego scenariuszu. Pragnął jak najwspanialej uczcić swoje 
zwycięstwo.

Nadszedł w końcu dzień wręczenia Oskarów. Amanda postanowiła, Ŝe musi uŜyć 
wszelkich środków, by pokonać Kyle’a. Na początku myślała o załoŜeniu jakiegoś 
seksownego stroju. Ale po zastanowieniu zdecydowała się na kostium. Zmieniła 
jednak uczesanie i włoŜyła bluzkę z dekoltem. To powinno rozbudzić wyobraźnię 
przeciwnika.
Przed programem wzięła kąpiel ziołową i spryskała się perfumami „Ekstaza”. Czarna 
bluzka, którą miała na sobie, bardzo przypominała koszulkę z butiku. Amanda 
zastanawiała się, czy Kyle będzie ją pamiętał.
Po długich wahaniach zdecydowała się w końcu na czarny kostium ze spódnicą 
rozciętą aŜ do końca uda. W zwiąŜ ku z tym uŜyła bardzo jaskrawej, czerwonej 
szminki. Całości dopełniała czarna torebka i mały, zabawny kapelusik z woalką.
I jeszcze drobiazgi: kolczyki, połyskujące uwodzicielsko wśród ciemnych loków, 
skórzane buty na wysokim obcasie oraz nieodłączna złota bransoletka.
Amanda wstała i przejrzała się w lustrze. Wyglądała skromnie, a jednocześnie 
odświętnie. Nikt nie powinien mieć zastrzeŜeń do jej stroju. Dziewczyna uśmiechnęła 
się, biorąc torebkę z toaletki. Niewinny wygląd jeszcze o niczym nie świadczy... 
Wewnątrz torebki spoczywała koperta z pokrytą drobnym pismem róŜową kartką.

Kyle pewnym krokiem wszedł do studia. Na sobie miał czarny smoking i białą 
koszulę z muszką. Wyglądał wspaniale.
– Gdzie Amanda? – spytał juŜ w progu.
– Jeszcze nie przyszła. – Trent obrzucił go badawczym wzrokiem. – Wyglądasz tak, 
jakbyś sam miał odbierać dzisiaj jakąś nagrodę.
– Nigdy nic nie wiadomo – powiedział Kyle z dwuznacznym uśmieszkiem.
Przez chwilę zastanawiał się, czy Amanda takŜe i tym razem pojawi się w swoim 
kostiumie, który widocznie był dla niej tym, czym mundur dla Ŝołnierza. AŜ zakręciło 
mu się w głowie na myśl o tych wszystkich zwiewnych szmatkach, które jej kupił z 
myślą o dzisiejszym wieczorze.
– Zdaje się, Ŝe to ona – powiedział zaskoczony Toby.
Kyle odwrócił się. Na widok Amandy poczuł zawrót głowy. Czarna bluzka, którą 
pamiętał z butiku, wprost cudownie podkreślała linie jej piersi, Rozpiął koszulę pod 
szyją. Czuł, Ŝe będzie miał twardy Orzech do zgryzienia. Patrząc na Amandę, niemal 
zapomniał, jak się nazywa. Co będzie, kiedy zaczną prowadzić program? Musi 
pamiętać, Ŝeby patrzeć w stronę kamery i bez przerwy się uśmiechać. Inaczej wyjdzie 
na idiotę, który siedzi z otwartymi ustami i gapi się na swą partnerkę jak sroka w gnat.
Prawdziwy Kopciuszek, pomyślał, kiedy dziewczyna podeszła do Toby’ego, by go o 
coś zapytać.

background image

Kyle miał teraz trochę czasu, Ŝeby dojść do siebie. Czuł się tak, jakby ktoś z całej siły 
uderzył go w głowę. Amanda nie grała czysto. Specjalnie się tak ubrała, Ŝeby 
wyprowadzić go z równowagi.
Noah wyszedł, by porozmawiać z kamerzystami. Kyle wolniutko przesunął się w 
stronę Amandy. Dziewczyna natychmiast wyczuła jego obecność.
– Cześć. Masz kopertę? – szepnął jej wprost do ucha, tak Ŝeby Toby nie mógł niczego 
usłyszeć.
To był błąd. Zdał sobie z tego sprawę dopiero w momencie, w którym poczuł 
znajomy zapach. Natychmiast odskoczył w bok jak oparzony.
Amanda spojrzała na niego powłóczyście i pokiwała głową.
– Tak, oczywiście – powiedziała ze słodkim uśmiechem na ustach. – Ale ty nie 
musiałeś przynosić swojej. Na pewno przegrasz.
– Zobaczymy... – Kyle wyprostował się, jakby szykował się do pojedynku, i 
odwzajemnił uśmiech.
Ź

le przespana noc sprawiła, Ŝe Amanda była nieco osłabiona. Mimo to, kiedy 

zobaczyła Kyle’a, poczuła, Ŝe krew zaczyna Ŝywiej krąŜyć w jej Ŝyłach.
Kyle wyglądał znakomicie. Był jednym z niewielu znanych jej męŜczyzn, 
prezentującym się dobrze dosłownie we wszystkim. Ale smoking dodawał mu jeszcze 
uroku, a nonszalancko rozpięta pod szyją koszula stanowiła coś w rodzaju zachęty.
Spojrzała mu w oczy. Jej wzrok powiedział mu, Ŝe nie ma wyboru. JeŜeli przegra, 
Amanda najprawdopodobniej kaŜe mu się, starym zwyczajem, wytarzać w rozgrzanej 
smole i pierzu.
W studio zapanowała gorączkowa atmosfera. Nikt nie zwracał na nich uwagi.
– Chodź, coś ci powiem...
Amanda pokręciła głową. Zbyt dobrze pamiętała, czym kończą się spotkania w 
ciemnych korytarzach stacji telewizyjnej.
– Obiecuję, Ŝe będę grzeczny – dodał, kładąc rękę na sercu.
Wyszli do holu.
– Nie wierzę ci wcale. Pewnie nie przyniosłaś koperty – draŜnił się z nią.
– AleŜ przyniosłam – zapewniła go Amanda.
– To pokaŜ, a ja pokaŜę ci swoją – poprosił zmysłowym szeptem.
Amanda uznała, Ŝe nie ma czasu na przekomarzanie się. Sięgnęła do torebki i wyjęła 
z niej róŜową kopertę, dokładnie taką jak trzy, które juŜ dostał.
Oczy Kyle’a pociemniały. Nerwowo przełknął ślinę. Teraz juŜ nie mógł mieć 
wątpliwości, Ŝe to Amanda była autorką pamiętnych listów.
Dopiero po chwili zdołał dojść do siebie.
– Czuję się zawiedziony, Amando – powiedział, patrząc jej w oczy.
– Zawiedziony?
– Tak. Popatrz, jak się napracowałem, aby spisać swoje pragnienia!
Sięgnął do kieszeni i wyjął z niej pokaźny pakunek. Rozwinął papier i pokazał jej to, 
co znajdowało się w środku. Jego koperta była przynajmniej trzy razy grubsza.
Amanda próbowała się uśmiechnąć, ale uśmiech zamarł jej na wargach. Otworzyła 
usta, patrząc na kopertę Kyle’a.
Obite dermą drzwi do studia otworzyły się bezszelestnie.
– Właśnie zastanawiałem się, gdzie was wyniosło – mruknął Noah. – Czy jesteście juŜ 
przygotowani, aby stanąć przed kamerami?
– T... tak – wydusiła z siebie Amanda patrząc, jak koperta znika w kieszeni smokingu.
– Świetnie. Zaraz zaczynamy. śyczę wam powodzenia! Weszli do studia. W małym 
pokoiku po prawej stronie znajdowała się charakteryzatornia. Rozpoczęto nagranie. 
Amanda specjalnie załoŜyła nogę na nogę. Blask bransoletki sprawił, Ŝe musieli 
wszystko zaczynać od początku.

background image

Kyle obiecał sobie, Ŝe juŜ nawet nie spojrzy na dziewczynę.
– Zachowuj się przyzwoicie – szepnął w jej kierunku, gdy zobaczył, Ŝe jeden z 
kamerzystów manipuluje przy światłach.
– Chyba nie byłabym sobą – powiedziała, uśmiechając się figlarnie.
Kiedy włączono kamery, Amanda omal nie przegapiła swego wejścia. Kyle 
całkowicie pochłonął jej uwagę. Nie potrafiła ukryć podziwu.
Uzgodnili wcześniej, Ŝe zajmą się tylko najwaŜniejszymi nagrodami: za najlepszy 
film, piosenkę, reŜyserię oraz pierwszo – i drugoplanowe role męskie i Ŝeńskie.
Zaczęli od ról drugoplanowych. W tym wypadku obyło się bez kontrowersji. Oskary 
mieli dostać: starzejący się, westernowy aktor, oraz młodziutka angielska aktorka, 
która zadebiutowała w znakomitym filmie historycznym.
Dopiero kiedy przeszli do piosenek, posypało się pierze...
Kyle wybrał piosenkę rockową, która zajmowała pierwsze miejsca na listach 
przebojów.
– Czy to Ŝart? – spytała Amanda po wysłuchaniu jego werdyktu. – Chyba 
zapomniałeś, Ŝe chodzi o nagrody Akademii Filmowej...
– To jest piosenka do filmu...
Amanda uśmiechnęła się z satysfakcją. Po raz pierwszy udało jej się zepchnąć Kyle’a 
do defensywy, mimo iŜ jego wybór wcale nie był taki głupi...
– Chyba nie mówisz powaŜnie!
– AleŜ to wspaniała muzyka – bronił się zaciekle Kyle. – len facet uczył się u 
Julliarda.
– To znaczy tylko, Ŝe miał bogatych rodziców. – Palec Amandy był wycelowany 
wprost w jego pierś.
– Dostał stypendium – jęknął Kyle.
– Ciekawe, czy skończył szkołę? – mruknęła Amanda i nie czekając na odpowiedź 
przeszła do omówienia swojego wyboru. – Moim zdaniem Oskara powinien dostać 
znany włoski kompozytor Collini za piosenkę z filmu „On i ona”.
– Ach, więc wybrałaś tę romantyczną papkę. Mogłem się tego spodziewać po twoich 
zachwytach nad „Doktorem śywago”. Przykro mi, ale na pewno przegrasz.
– Nie sądzę. Pewnie nie zauwaŜyłeś, ale często się ją słyszy na ulicy...
– To świadczy tylko o tym, Ŝe jest banalna i komercyjna Amanda westchnęła.
– Nie ma sensu rozmawiać o muzyce z kimś zupełnie pozbawionym słuchu. 
Przejdźmy do następnych nagród.
Zerknęła w stronę Toby’ego.
– Nie, jeszcze chwilka!
Kyle machnął dyskretnie ręką, chcąc powstrzymać chłopaka.
– Co miała znaczyć ta uwaga o słuchu? Czy uwaŜasz, Ŝe jesteś ode mnie lepsza?!
– Przynajmniej słucham czegoś poza rockiem. Czy masz u siebie choćby jedną płytę z 
muzyką jazzową?
– Nie, ale...
– No właśnie.
Na ekranie pojawiły się kolejne fragmenty filmów. Za chwilę mieli wytypować 
najlepszego reŜysera.
– Chciałbym, Ŝebyś miała skute ręce. Kupiłem kajdanki... – szepnął mściwie Kyle.
Amanda spojrzała przez ramię.
– Kajdanki i co jeszcze?
– Niestety, zapomniałem o kneblu...
Kyle wykrzywił twarz w dzikim grymasie. Zabłysły światła. Powrót do zwykłego 
uśmiechu był kwestią paru sekund. Niemniej co uwaŜniejsi widzowie musieli 
dostrzec tę dziwną transformację.

background image

– Zapewne dostrzegli państwo – powiedział Kyle do kamery – Ŝe tym razem 
fragmenty pochodziły z tego samego filmu. Rzeczywiście nie sposób nie docenić 
wspaniałej reŜyserii. Trudno teŜ się dziwić naszemu wyborowi...
Noah z zadowoleniem oglądał program z reŜyserki. Amanda i Kyle znakomicie się 
uzupełniali. Amandzie brakowało entuzjazmu i odrobiny nonszalancji potrzebnej przy 
tego rodzaju programach. Kyle’owi precyzji i wywaŜenia. We dwójkę stanowili 
niemal doskonałą całość. – Następnie pojawiły się migawki przedstawiające 
fragmenty ról wytypowanych do Oskara aktorów. – Sądzę, Ŝe w tym roku Akademia 
powinna docenić olbrzymią pracę, jaką włoŜył w przygotowanie swojej roli James 
Warsen – powiedział Kyle.
– Zgadzam się – przytaknęła Amanda.
– Co?! Zgadzasz się? Ot tak, po prostu? Czy inny aktor nie wycisnął łez z twych 
pięknych oczu?
Obrócił się i spojrzał na nią.
– Nie – odparła niewinnie Amanda.
Kyle rzucił okiem na jej karminowe usta i dech mu zaparło z wraŜenia. Nie wiedział, 
kogo bać się bardziej: Amandy – recenzentki, czy teŜ Amandy – uwodzicielki?
– Dobrze – powiedział, wciągając głęboko powietrze.
– Przejdźmy więc do najlepszych aktorek...
Pogasły światła. Tym razem róŜnili się znacznie w swoim wyborze.
– CóŜ, nie ma Ŝadnych wątpliwości, Ŝe takŜe i w tym roku zwycięŜy Marcia Adams.
Kyle pokręcił głową.
– Kolejny Oskar nie zmieści się jej na półce... – westchnął Kyle. – Poza tym w tym 
roku nie ma Ŝadnych szans w pojedynku z Traci Marselli. Rola prostytutki w horrorze 
psychologicznym była nie do przebicia...
– Nic łatwiejszego, jak zagrać prostytutkę – wtrąciła Amanda. – Potrzeba tylko niezłej 
figury, perwersyjnej bielizny i operatora z usposobieniem podglądacza.
– A jednak nie kaŜda kobieta potrafiłaby zagrać tę rolę – oznajmił Kyle, patrząc na nią 
znacząco.
Amanda poczuła, jak zimny dreszcz przebiegł jej po plecach.
– Co miało znaczyć to spojrzenie? – spytała Kyle’a, kiedy zgasły światła. – Co tam 
dla mnie szykujesz?
Kyle chciał wyglądać niewinnie, ale nie mógł powstrzymać uśmiechu.
– Cokolwiek się stanie, pamiętaj, Ŝe to nie ja, ale mój zły brat bliźniak.
– Brat bliźniak?
– Zaraz ci o nim opowiem...
Nie zrobił tego jednak. Znów zapalono światła i zaczęli omawiać swój kolejny wybór. 
Kyle wymienił tytuł filmu.
Amanda otworzyła usta i spojrzała na niego ze zdziwieniem. Kamera pokazała jej 
twarz w zbliŜeniu. – Jeśli ten film wygra, to... to... – wyjąkała. – Mogę powiedzieć, co 
zrobisz – szepnął Kyle i wskazał kieszeń smokingu.
Amanda spojrzała niepewnie w stronę kamery. Gorączkowo szukała jakiegoś wyjścia 
z sytuacji.
– To mogę uroczyście przysiąc, Ŝe przez tydzień będę prasować koszule Kyle’a – 
wydusiła w końcu.
– Świetnie – usłyszeli głos Trenta z reŜyserki. – Znakomite zakończenie pierwszej 
części. Teraz dajemy reklamy.
– Koszule? – mruknął Kyle, wyciągając kopertę z kieszeni. – Nic tu nie ma o 
koszulach... Zaraz, muszę to sprawdzić.
– PrzecieŜ musiałam coś powiedzieć – wybąkała rumieniąc się ze wstydu.
– Nic się nie stało – zapewnił ją Kyle i schował kopertę do kieszeni. – Będę się musiał 

background image

jeszcze zastanowić nad tymi koszulami...
Amanda wstała i zacisnęła dłonie. – Nie moŜesz się juŜ wycofać. Mamy to na 
taśmie...
– Nie ciesz się przed czasem. Na pewno przegrasz – warknęła.
– Wykluczone. Na pewno ty przegrasz – roześmiał się Kyle.
– Dobrze – syknęła Amanda. – JeŜeli przegram, to wyprasuję wszystkie koszule... na 
tobie. Kyle cofnął się, udając przeraŜenie.
– Mam nadzieję, Ŝe to tylko Ŝarty. PrzecieŜ nie lubisz honorów.
Dziewczyna uśmiechnęła się złowieszczo.
– Na ekranie. W Ŝyciu wprost je uwielbiam. Kyle pogroził jej zabawnie palcem.
– Oj, bo wezmę to na serio...
Amanda westchnęła. Zwycięstwo było jej jedyną nadzieją. Kyle na pewno nie zechce 
zagrać przewidzianej dla niego roli, a to, miała nadzieję, juŜ na zawsze wyleczy ją z 
nieśmiałości.
– Czy masz kukurydzę? – spytał Kyle, kiedy znaleźli się przed jej domem.
Amanda kiwnęła głową, przekręcając klucz w zamku.
– Tak. W kuchence mikrofalowej.
Kyle machnął ręką i pobiegł do najbliŜszego baru. Amanda zostawiła uchylone drzwi 
i weszła do bawialni. Włączyła telewizor. Na ekranie pojawiła się twarz spikerki. 
Transmisja z uroczystości rozdawania Oskarów miała zacząć się za kilka minut. Mieli 
jeszcze duŜo czasu, gdyŜ najwaŜniejsze nagrody przyznawano na samym końcu.
Amanda próbowała uspokoić rozdygotane nerwy. Przeszła się po pokoju, a następnie 
zdjęła mały kapelusik z woalką. Przez chwilę trzymała go w dłoni, jak Hamlet 
czaszkę Yorricka.
Była zadowolona ze swojego stroju. Reakcje Kyle’a Świadczyły o tym, Ŝe osiągnęła 
zamierzony efekt Amanda zamyśliła się. Niestety, wszystko wskazywało na to, Ŝe 
łączyło ich tylko poŜądanie i nic poza tym.
Takie juŜ miała szczęście... Zawsze trafiali jej się męŜczyźni, którzy nie potrafili 
wytrzymać z jedna kobietą dłuŜej niŜ miesiąc.
Usłyszała kroki w przedpokoju. To wrócił Kyle z dwiema torbami kukurydzy.
– Przygotuj coś do picia – rzucił od drzwi. Amanda poszła do kuchni. Po chwili 
wróciła z dwiema puszkami coli.
– Co? Nie będzie wina?
– Nie mam wina – mruknęła Amanda. – Poza tym, właśnie przez wino stało się to 
nieszczęście.
– Kyle spojrzał na nią z wyraźnym rozbawieniem.
– Nieszczęście? Jakie nieszczęście? Oby więcej takich nieszczęść!
Potarł w roztargnieniu brodę.
– Zaraz wracam – powiedział, chwytając za klamkę. – Zaczekaj!
Przystanął i zaczął się w nią intensywnie wpatrywać.
– Czy chcesz powiedzieć, Ŝe cię upiłem, a później wykorzystałem sytuację i 
podstępnie zmusiłem do przyjęcia zakładu?
Amanda wzięła torby z kukurydzą i podeszła do szafki, której trzymała wielkie, 
szklane miski. Starała się na niego nie patrzeć. Kiedy się gniewał, stawał się jeszcze 
bardziej pociągający – Amando?
– No dobrze – westchnęła. – Nie byłam pijana. Po prostu lubię ryzyko...

Podszedł do niej i sięgnął po kukurydzę.
– Co się stanie, jeśli będziesz musiała się rozebrać? Wzruszyła ramionami i spojrzała 
na niego niechętnie.
– Dobrze juŜ, dobrze – rzekł z ustami pełnymi kukurydzy. – Dlaczego wobec tego 

background image

przyjęłaś zakład?
– CóŜ, to pewnie moja przekorna natura...
– Więc jesteś przekorna.
Jeszcze raz wzruszyła ramionami.
– Jasne. Tak jak ty.
– Ja nie jestem przekorny...
– Ani uparty – dodała, przedrzeźniając jego powaŜny ton.
– Ani uparty – powtórzył.
– Pamiętasz, jak było na początku? Nawet nie chciałeś o mnie słyszeć...
– To nie upór. Ani przekora – dodał po chwili.
– Naprawdę? Więc jak to nazwać? PrzecieŜ dostałam pracę tylko dzięki Trentowi... i 
sobie.
– To była rozwaga. – Zmierzył ją wzrokiem od stóp do głów. – Tak, rozwaga. 
Wystarczyło jedno spojrzenie na ciebie, a zapomniałem nawet, jak się nazywam. Co 
miałem robić?
Amanda nie wierzyła mu. Nie miała jednak zamiana ciągnąć tej dyskusji.
– Dobrze, nie jesteś uparty, tylko cholernie wygadany i zarozumiały.
Uprzedzając protesty sięgnęła po kukurydzę, a następnie podgłośniła telewizor. 
Usiadła na kozetce, a Kyle usadowił się obok niej.
– To był szatański pomysł z tym zakładem – mruknął jej do ucha.
Amanda po raz pierwszy poŜałowała, ze kupiła tę kozetkę. Była tak mała, Ŝe siedzieli 
tuŜ obok siebie.
Zesztywniała, kiedy Kyle dotknął stopą jej łydki. Zanim się zorientowała, chwycił jej 
nogi, zdjął z nich buty i ułoŜył bose stopy na swoich udach.
Zaschło jej w gardle i nie zdobyła się na Ŝaden protest.
– Dlaczego do mnie pisałaś? – spytał zduszonym głosem.
– A jak sądzisz? – odpowiedziała pytaniem, starając się nie reagować na to, Ŝe 
rozpoczął masaŜ jej stóp i łydek.
– Myślę, Ŝe pragniesz mnie tak mocno, jak ja ciebie... Z trudem wyrwała dłoń z 
uścisku.
– Napisałam je, Ŝeby się zemścić!
– Zemścić się? Za co? – Spojrzenie jego oczu było tak pogodne, jak słoneczne niebo.
– Jak to za co? Za wszystkie upokorzenia, jakie musiałam znosić.
– Nie zrobiłem nic, czego ty byś nie zrobiła, będąc na moim miejscu.
Amanda zmarszczyła brwi. Jego słowa zabrzmiały zadziwiająco szczerze. A więc 
uwaŜał, Ŝe moŜe zagrozić jego pozycji w KCNX. Czy znowu Ŝartował, czy teŜ mówił 
powaŜnie?
Kyle chwycił miskę z kukurydzą i włoŜył ją między twoje uda.
– Proszę bardzo. MoŜesz się poczęstować – zaproponował, chcąc przerwać 
przedłuŜające się milczenie.

Spojrzała na niego jak na niesfornego uczniaka.
– JuŜ dobrze – powiedział, stawiając miskę z powrotem i stoliku. – Musisz jednak 
wiedzieć, Ŝe miałem czyste intencje...
Oblizał się patrząc na nią.
– No, moŜe nie... Dobre! Tak, dobre. Amanda westchnęła cicho.
– Czy rola, jaką chcesz mi wyznaczyć, ma jakiś związek z praŜoną kukurydzą? – 
spytał Kyle. – Wiesz, na wypadek, gdyby udało ci się wygrać.

Dziewczyna pokręciła przecząco głową.

background image

– Nie?
– Nie.
– To z czym?
Kyle był czasami rozbrajająco niezręczny.
– Nie powiem. Skrzywił się.
– Jak nie, to nie.
Amanda syknęła. Wręczano właśnie Oskary za role drugoplanowe. Jak było do 
przewidzenia, zwycięŜył ich faworyt. Najlepszą drugoplanową aktorkę mieli poznać 
dopiero po serii reklam.
– Zaczyna się robić ciekawie. – Kyle aŜ zatarł dłonie. Zdjął buty i umieścił miskę z 
resztkami kukurydzy na podłodze.
– Pozwolisz? – spytał, wskazując blat stolika i swoje bose stopy.
– AleŜ oczywiście. Czuj się jak u siebie w domu – odparła.
Po chwili jednak poŜałowała swoich słów, poniewaŜ Kyle rozparł się wygodnie na 
kozetce i objął ją ramieniem.
– Co robisz?!
– PrzecieŜ powiedziałaś, Ŝe mam czuć się jak u siebie w domu...
– Mogłam się tego domyślić – syknęła z oburzeniem. Starała się ukryć to, ze bliskość 
jego ciała sprawia jej przyjemność.
Na ekranie znowu pojawiła się olbrzymia sala. Kamera zaczęła przesuwać się po 
pierwszych rzędach, pokazując twarze co znamienitszych gości.
– Teraz zaczniesz przegrywać – szepnął, przytulając ją mocniej.
– Nie wygłupiaj się. Ten kociak nie ma Ŝadnych szans.
– To zaleŜy, ilu męŜczyzn znajdowało się w jury – mruknął.
– Nie wszyscy męŜczyźni są tacy jak ty!
– Ale chcieliby być – zaripostował. Niestety miał rację. Aktoreczka zdobyła Oskara.
Kyle roześmiał się widząc, jak usta Amandy mimowolnie wyginają się w podkówkę. 
Dotkną] ich. Na jego palcu pozostał ślad szminki.
– Zdaje się, Ŝe tej nocy spełnią się moje marzenia. – Uśmiechnął się lekko. – 
Potrzebne nam będą jedwabne szale... I to aŜ cztery – dodał po chwili.
Amanda poczuła, Ŝe na całym ciele ma gęsią skórkę. Udawała jednak, Ŝe nie wie, o co 
chodzi... – Mam tylko dwa – skłamała.
– CóŜ, będziemy więc musieli improwizować. Dotknął jej ciała tuŜ nad bluzką, 
zostawiając na nim czerwony ślad. Dziewczyna z podniecenia nie mogła złapać tchu.
– Jeszcze nie wygrałeś – powiedziała, odpychając jego dłoń.
– Ale wygram. To tylko kwestia czasu – zapewnił ją. – Tak, masz rację. MoŜe w 
przyszłym roku pójdzie ci lepiej.
– Amando, radzę zawczasu pogodzić się z faktami. PrzecieŜ juŜ prowadzę.
– Ale impreza jeszcze się nie skończyła...
– I nigdy się nie skończy – przerwał jej. – Oczywiście, jeśli masz na myśli to, co się 
między nami zaczęło.
Amanda westchnęła. Kiedy chciał, potrafił być naprawdę miły. Szkoda tylko, Ŝe nie 
moŜna było traktować powaŜnie jego czułych słówek. Wiedziała, Ŝe Ŝadna kobieta nie 
byłaby w stanie oprzeć mu się w tej chwili. A cóŜ dopiero ona...
Na szczęście na ekranie pojawił się nowy zdobywca Oskara. Oboje przegrali. Był to 
mało znany reŜyser jakiegoś filmu przygodowego. Kyle wciąŜ prowadził.
– Zaczynasz się denerwować, co? – spytał, nie próbując nawet ukryć swojego 
zadowolenia.
Wstał i otworzył drzwi na korytarz.
– Co robisz?! – krzyknęła.
– Nic. Po prostu chcę coś sprawdzić. Zajrzał do lodówki.

background image

Amanda odwróciła się i zamknęła oczy. – Nie masz bitej śmietany – powiedział 
oskarŜycielskim tonem, po powrocie z kuchni.
– Zwariowałeś chyba.
– To ty doprowadziłaś mnie do tego stanu, przysyłając te wszystkie listy.
Jego palce przebiegły wzdłuŜ wycięcia czarnej spódnicy.
– Zapomnij o nich – jęknęła, odpychając jego rękę.
– Jest tylko jeden sposób – powiedział gardłowym głosem, patrząc na nią pełnym 
poŜądania wzrokiem.
Zapowiedziano Oskara dla najlepszego aktora. PoniewaŜ oboje wybrali Jamesa 
Warsena, nawet nie spojrzeli na ekran.
Amanda patrzyła na Kyle’a. Nawet cień litości nie zagościł na jego smagłej twarzy.
– Czy masz jakieś ubrania ze skóry? Postanowiła zignorować to pytanie, ale Kyle nie 
chciał dać za wygraną:
– Spódniczkę mini, wysokie buty... moŜe pejcz... ?
Nie, niestety nie przesadza. Kyle rzeczywiście zwariował. Najgorsze zaś było to, Ŝe 
chciał i ją wciągnąć w swoje szaleństwo.
Kyle powoli przeciągnął dłonią po oparciu kozetki. Na jego palcach zebrało się sporo 
kurzu.
– No, no – mruknął – wygląda na to, Ŝe nie masz miotełki do kurzu. Gdybyś miała, 
moglibyśmy się nieźle zabawić.
Między piersiami Amandy pojawiła się kropelka potu.
– Nie przejmuj się – ciągnął po krótkiej przerwie. – Lubię robić zakupy. Kupię 
miotełkę przy okazji kupowania bitej śmietany i innych, potrzebnych nam rzeczy.
– Zaraz zacznę krzyczeć – z trudem wydusiła z siebie te słowa.
Kyle pochylił się i ujął jej brodę zakurzonymi palcami.
– AleŜ właśnie na to liczę.
Jego słowa zabrzmiały jak zmysłowa pieszczota. Amanda poczuła, Ŝe jest 
podniecona. PrzeraŜona tym, Ŝe tak łatwo dała się pokonać, zaczęła intensywnie 
wpatrywać się w telewizor.
Po prezentacji najlepszej aktorki, przyszedł czas na muzycznego Oskara.
Amanda zbladła. Wstrzymała oddech. Znacznie bardziej podobała jej się piosenka 
rockowa, którą wybrał Kyle. Mimo to wydawało jej się, Ŝe starsi członkowie 
Akademii będą woleli spokojniejszą muzykę. Nie pomyliła się. Wygrała Dziewczyna 
skoczyła na równe nogi i odtańczyła taniec radości. W tym czasie Kyle podziwiał z 
kozetki jej wspaniałe, najwyraźniej niczym nie skrępowane piersi.
– Co za radość! – powiedział ze śmiechem.
– Przegrasz! Na pewno przegrasz! – Amanda nie mogła się powstrzymać i zagrała mu 
na nosie. – Przyznaj, Ŝe film, który wytypowałeś, wybrałeś bez zastanowienia.
– Uroczystość jeszcze się nie skończyła – odparł, wskazując na ekran.
– AleŜ skończyła się – powiedziała i przypomniała sobie, Ŝe Kyle uŜył jej własnych 
słów. – JuŜ mogę zabrać się za gotowanie smoły!
– Smoły? – powtórzył, udając przeraŜenie. – Miej dla mnie choć odrobinę litości!
ZłoŜył ręce jak do modlitwy i padł przed nią na kolana.
– W porządku – powiedziała łaskawie Amanda. – Masz szczęście, Ŝe podarłam 
pierwszy projekt ze smołą i pierzem.
Nagle poczuła, Ŝe Kyle wcale nie przeszedł do defensywy. To, Ŝe klęczał przed nią, 
wcale go nie poniŜało. Wręcz przeciwnie, zyskiwał w ten sposób przewagę...
Być moŜe wynikało to stąd, Ŝe wcale nie wyglądał na upokorzonego. W jego oczach 
paliły się znajome, złośliwe ogniki.
– Czy zaproponujesz mi zabawę w stylu tych, do których zachęcałaś mnie w swoich 
listach? – zapytał, patrząc jej głęboko w oczy. – Tamte bardzo mi się podobały...

background image

Amanda poczuła gwałtowny przypływ poŜądania. Chciała mocno przytulić głowę 
Kyle’a, spoczywającą na jej kolanach. W tej chwili w ogóle nie mogła pozbierać 
swoich myśli.
– Aa...
– Czy moŜe chcesz zerwać naszą umowę, zanim przegrasz? – Kyle na szczęście 
zmienił temat.
Spojrzała na niego. Był wyraźnie rozbawiony. Przez chwilę zastanawiała się 
powaŜnie nad jego propozycją, ale w końcu machnęła ręką. ZwycięŜyły w niej 
wrodzony upór i przekora.
– Nie, zawsze dotrzymuję słowa – zawiesiła głos. – Poza tym, to ja wygram.
Kyle wstał.
– Ale tym razem moŜesz przegrać.
– Zaryzykuję.
Roześmiał się, widząc jej determinację.
– Czy nie zaproponujesz mi tego samego? – Czy właśnie o to ci chodzi?
Ś

miech Kyle’a przeszedł w stłumiony chichot. Jego dłoń dotknęła rozpalonego 

policzka dziewczyny.
– Doskonale wiesz, o co mi chodzi...
Amanda zagryzła wargi, ale pozostawiła bez komentarza tę ostatnią uwagę. Właśnie 
skończyły się reklamy. Na ekranie pojawiły się fragmenty tych filmów, które 
otrzymały nominacje.
Oboje patrzyli w napięciu na gwiazdę jednego z nagrodzonych filmów muzycznych, 
która udawała, Ŝe nie moŜe – a moŜe rzeczywiście nie mogła otworzyć koperty.
W końcu udało jej się. Kyle i Amanda wstrzymali oddech.
Gwiazda wyjęła z koperty kartkę i odczytała tytuł filmu.
Amanda patrzyła na nią nie mogąc uwierzyć w to, co się stało. Wbrew wszelkim 
oczekiwaniom, Oskara dostał film wybrany przez Kyle’a!
W pokoju zapanowała pełna napięcia cisza. Umilkły oklaski i w telewizji 
pokazywano właśnie fragment filmu bez Ŝadnych dialogów. Gdzieś z oddali 
dobiegało tylko ciche, lecz ekscytujące solo na saksofonie.
– Hm... – odezwał się Kyle. Odwróciła się w jego stronę.
Ich oczy spotkały się na chwilę. Amanda dostrzegła na twarzy Kyle’a wyraz 
nieskrępowanego poŜądania. Spuściła wzrok.
– CóŜ – mruknął – nadeszła chyba chwila, w której powinienem powiedzieć: proszę, 
oto moja koperta.
Sięgnął do kieszeni smokinga.

background image

Rozdział 9

– Amanda spojrzała na grubą kopertę, którą Kyle połoŜył aa kozetce.
– Mam nadzieję, Ŝe to, o czym napisałeś, nie jest karalne – powiedziała, szukając 
gorączkowo drogi odwrotu.
Kyle roześmiał się. – Czy ja wiem?... MoŜe w niektórych stanach. Ale mogę cię 
zapewnić, Ŝe nie będziemy musieli nigdzie wyjeŜdŜać, jeśli się tego obawiasz.
Spojrzał jej bezczelnie w oczy i ponownie wybuchnął śmiechem.
– Lepiej będzie, jeśli to najpierw przeczytam – zdecydowała, sięgając po pękatą 
kopertę.
Kyle był szybszy.
– Dobrze. Ale musisz mnie najpierw pocałować.
– Skąd mogę mieć pewność, Ŝe w twoim scenariuszu przewidziałeś pocałunki?
– Zapewniam cię, Ŝe tak – odparł, patrząc jej w oczy. – Są tam teŜ gorsze rzeczy – 
dodał zniŜając głos.
– Gorsze rzeczy? – powtórzyła niepewnie. Nieznaczny uśmiech zagościł na wargach 
Kyle’a.
– Powiedzmy, Ŝe lepsze!
Ich wargi otarły się o siebie. Amanda cofnęła się, ale powstrzymało ją oparcie kozetki. 
Czuła na twarzy gorączkowy oddech Kyle’a. Koperta wyślizgnęła się z jego ręki i 
upadła na podłogę. Przez chwilę trwali przytuleni do siebie.
Amanda nie potrafiła się juŜ dłuŜej opierać. Rozchyliła usta. Kyle natarł na nią z siłą 
huraganu. Dziewczyna czuła, Ŝe ta dziwna siła wchłaniają bez reszty. Pragnęła Kyle’a 
coraz bardziej.
Oderwali się od siebie, Ŝeby złapać oddech. Dyszeli cięŜko. Amanda rozchyliła wargi 
w oczekiwaniu na kolejny pocałunek.
– Nie tak szybko – wyszeptał Kyle, próbując zapanować nad sobą.
Kiedy jego oddech uspokoił się juŜ trochę, spojrzał na zegarek.
– JuŜ prawie pomoc – mruknął. – Proponuję, Ŝebyśmy przełoŜyli wszystko na 
jutrzejszy wieczór. MoŜemy się spotkać o siódmej.
Krew zawrzała w Ŝyłach Amandy. Miała ochotę go udusić. Jak mógł przerwać w 
takim momencie?! Niczego nie chciała przekładać. Jej napięcie sięgało niemal zenitu. 
Mogła je zlikwidować tylko w jeden sposób. Oczami duszy ujrzała, jak kocha się z 
Kylem, i jęknęła głucho. Kyle udawał, Ŝe niczego nie dostrzega. – Obiecaj, Ŝe 
przeczytasz to – wskazał na leŜącą na dywanie kopertę – dopiero jutro w wannie tuŜ 
przed moim przybyciem.
Amanda skinęła głową. W tej chwili pragnęła, Ŝeby Kyle wyszedł jak najszybciej.
Pocałował ją leciutko w czubek nosa i szepnął prowokacyjnie:
– Pamiętaj, Ŝe muszę jeszcze zrobić zakupy.
Nie ulegało wątpliwości, Ŝe dla niego jest to tylko zabawa. Kyle pragnął jedynie jak 
najlepiej uczcić swoje zwycięstwo.
Zebrała puste puszki po coca coli i miskę z resztkami kukurydzy. Następnie wyłączyła 
telewizor i zaniosła wszystko do kuchni.
Przy zmywaniu gniew i napięcie zupełnie ją opuściły. Zaczęła zastanawiać się nad 
propozycją z Nowego Jorku. Pomyślała, Ŝe powinna jednak powiedzieć o tym 
Kyle’owi. Dopiero teraz zdała sobie sprawę z przewagi, jaką w ten sposób zyska. 
Nawet jeśli nie zdecyduje się na tę pracę, będzie się mogła odegrać za dzisiejszy 
wieczór. Tak, powie mu... tuŜ przed spełnieniem warunków zakładu.
W zasadzie nie wiedziała, czy chce pracować w Westec. Czas uciekał. Pod koniec 

background image

tygodnia będzie musiała podjąć jakąś decyzję.
Na chwilę powróciła myślami do Kyle’a. Ciekawe, jak zareaguje, kiedy powie mu o 
tej propozycji? Czy będzie chciał, Ŝeby odeszła, czy teŜ poprosi ją, Ŝeby została? Czy 
zdecydowałby się na pracę w Nowym Jorku, gdyby to on otrzymał tę propozycję?
Amanda znała odpowiedź na ostatnie pytanie. Wiedziała, Ŝe Kyle nie odmawia w 
podobnych wypadkach. Zwłaszcza Ŝe jego uczucia względem niej były tak róŜne od 
jej uczuć...
Ale co by zrobił, gdyby był w niej naprawdę zakochany? Czy ukochana kobieta 
mogłaby dla niego znaczyć więcej niŜ kariera?
Amanda gubiła się w domysłach. Wydawało jej się, Ŝe Kyle nie jest skłonny do 
miłosnych uniesień, chociaŜ z drugiej strony nie wykluczała, Ŝe ocenia go 
niewłaściwie. Zgasiła światło i poszła do sypialni.

Po bezsennej nocy Amanda doszła do wniosku, Ŝe nienawidzi Kyle’a. Ten łajdak igra 
z nią jak kot z myszą. LeŜąc w łóŜku zastanawiała się, co teŜ takiego ma zamiar z nią 
zrobić.
Poza tym – te przeklęte zakupy. Amanda gorączkowo próbowała przypomnieć sobie, 
o jakich przedmiotach mówił i domyślić się, do czego mogłyby one słuŜyć. Okazało 
się jednak, Ŝe w tym wypadku wyobraźnia zawiodła ją całkowicie.
Przez cały dzień chodziła jak struta. W końcu wieczorem znalazła się w łazience. 
Odkręciła kurki, wsypała sole do wanny i nie czekając na nic rozdarła kopertę trzęsącą
się ręką. Woda lała się miarowo z kranu.
Amanda połoŜyła na chwilę kartki na szafce z kosmetykami. Jedwabny szlafrok 
zsunął się na chłodną terakotę. Poczuła, Ŝe ma gęsią skórkę. Nie wiedziała – z zimna, 
czy teŜ z podniecenia.
Weszła do wanny i zanurzyła się w pachnącej wodzie. Starała się przypomnieć sobie 
twarz Kyle’a jego uśmiech, kiedy wręczał jej kopertę.
Dotrzymała słowa. Nie przeczytała nawet linijki. Ale była to najtrudniejsza próba, 
jakiej przyszło jej sprostać. Koperta przez całą noc i połowę dnia leŜała na podłodze. 
Amanda krąŜyła wokół niej jak ćma wokół światła. Usiłowała siebie przekonać, Ŝe to 
lepiej, iŜ nic nie wie o planach Kyle’a.
Zerknęła na zegarek leŜący tuŜ obok tajemniczych kartek. Dochodziła szósta. Miała 
godzinę na zapoznanie się z zawartością fantazji i... ewentualną ucieczkę.
Spojrzała w stronę szafki. O ile zaklejona koperta wzbudzała jej niepohamowaną 
ciekawość, o tyle zapisane kartki przede wszystkim ją przeraŜały. Sięgnęła po nie.
Nigdy nie przypuszczała, Ŝe przegra ten zakład. Dopiero kiedy to nastąpiło, w jej 
głowie zaczęły się pojawiać przedziwne erotyczne sceny. Jedne ją zawstydzały, inne 
podniecały jeszcze inne zawstydzały i podniecały jednocześnie. Nie mogła myśleć o 
nich bez rumieńców na twarzy i drŜenia łydek.
Amanda zaczęła przyglądać się kartkom, które trzymała w dłoni. Po raz pierwszy 
zastanowiło ją to, Ŝe są przewiązane tasiemką. Rozwiązała kokardkę i zajrzała do 
ś

rodka.

AŜ krzyknęła z radości. Wewnątrz znajdowała się niewielka celofanowa torebka, w 
której pobłyskiwała złota bransoletka wysadzana malutkimi brylancikami.
Po namyśle postanowiła, Ŝe zwróci ją Kyle’owi. Nie byłaby jednak kobietą, gdyby jej 
nie przymierzyła. Uniosła nogę i zgięła ją w kolanie. Z jej piersi ponownie wyrwał się 
okrzyk zachwytu. Bransoletka pasowała jak ulał.
Oparła stopę na przeciwległej ściance wanny i podziwiała lśniące cacko. Dopiero po 
chwili przypomniała sobie o kartkach leŜących na brzegu. Zerknęła na nie, chcąc 
sprawdzić, czy się nie zamoczyły. Na szczęście wszystko było w porządku. Zaczęła 
czytać.

background image

Amando, kochanie!
WyobraŜam sobie teraz, jak leŜysz w pachnącej wodzie nacierasz śliskie ciało 
miękką gąbką. W łazience jest ciepło i cicho. Sennie, słodko i zmysłowo. Spod 
półprzymkniętych powiek obserwujesz złotą bransoletkę, która lśni tuŜ nad twoją 
ś

liczną stopą. Przyznaj się, przymierzyłaś ją. Czy nie mam racji?

Chcę, Ŝebyś miała ją na sobie, kiedy przyjdę. Tylko ją...
No, Ŝeby otworzyć mi drzwi moŜesz ewentualnie włoŜyć szlafrok.
PołóŜ się teraz wygodnie i pozwól, Ŝe ci wszystko opowiem...
Jest zima. Posłuchaj, jak wiatr hula wśród drzew. Śnieg prószy. Właśnie przed chwilą 
zobaczyłem cię na leśnej drodze.
Z pewnością jest ci bardzo ciepło w tym futrze. Konie ciągnące sanie wyglądają tak 
pięknie.
Co się stało? Dlaczego ściągnęłaś lejce ?Aha, dostrzegłaś mojego czarnego ogiera na 
wzgórzu. Dostrzegłaś teŜ mnie. Mam na sobie czarną kurtkę i wojskowy kapelusz.
Popatrz – mój koń przebiera niecierpliwie nogami. Tak, juŜ za chwilę ruszymy... w 
przeciwnym kierunku.
Czy pojedziesz ze mną? O, na pewno. Jeśli tylko jesteś kobietą...
Czy bardzo się zmartwiłaś nie widząc mnie na polanie? Nie przejmuj się, jestem za 
tym drzewem. W olbrzymim futrzanym śpiworze. Patrzysz zafascynowana. Tak jestem 
nagi. Przez górny otwór moŜesz zobaczyć moją pokrytą włosami pierś i ciemną linię 
prowadzącą do...
Czy nie przyłączysz się do mnie, Amando? A moŜe wolałabyś nieco inną scenerię ?...

Dobrze, jest więc lato. Rozgrzane, cięŜkie powietrze unosi się nad ziemią, W twoim 
pokoju, tuŜ pod sufitem, obracają się skrzydła wentylatora. Mimo to jest gorąco.
Przewracasz się z boku na bok pod moskitierą. Cienka bawełniana piŜamka 
przylgnęła do twoich ud i pleców.
Nie moŜesz spać. Biegniesz do kuchni, Ŝeby się czegoś napić. Zanurzasz w zimnym 
soku spragnione wargi, a następnie chłodzisz policzki dotykając nimi szklanki.
Nagle słyszysz hałas za oknem. Wyglądasz za okno. Nic się nie dzieje...
Czy widzisz moją sylwetkę na werandzie? Właśnie zapalam cygaro. Ja teŜ nie mogę 
spać. Ale nie z powodu gorąca.
nie...
Mam na sobie tylko spodnie. Kropla potu spływa po mojej piersi. Jeszcze nie gaszę 
zapałki. Patrzysz na moje spodnie? To jasne, Ŝe jestem podniecony. Tak, mam 
rozpięty górny guzik. Zmieszana podnosisz głową. Wyczułaś, Ŝe cię obserwuję.
Czy odpowiesz na wezwanie, które moŜesz wyczytać Z moich oczu?

Amanda podniosła głowę. Powoli zaczęła wyobraŜać sobie to, o czym pisał Kyle. 
Woda juŜ prawie wylewała się z wanny. Rzuciła się do kurków.
Nagle usłyszała dzwonek do drzwi. Nerwowo spojrzała na zegarek. Była szósta 
trzydzieści. Kyle miał się pojawić dopiero o siódmej...
A to łajdak! Specjalnie tak to sobie zaplanował, Ŝeby zastać ją jeszcze w wannie. 
Dlatego poprosił o zwłokę. Mogła się tego domyślić.
Teraz nie miała juŜ wyboru. Musiała otworzyć drzwi w szlafroku i złotej bransoletce 
na nodze.
Szybko wytarła się miękkim ręcznikiem i zbiegła na dół.
– Amando, kochanie. – Usłyszała głos Kyle’a. – Wpuść mnie, bo inaczej będę musiał 

background image

wywaŜyć drzwi.
– Wejdź, są otwarte – powiedziała, naciskając klamkę. Najpierw uderzył ją widok 
góry pudełek, za którymi ukrywał się Kyle.
– Co to ma znaczyć? – spytała, wskazując na pakunki, z którymi Kyle nie mógł sobie 
poradzić.
Dobiegły ją jakieś stłumione dźwięki.
Wzięła parę paczek z wierzchołka wniesionej przez Kyle’a piramidy i postawiła je na 
podłodze.
– PrzecieŜ mówiłem, Ŝe będę musiał zrobić zakupy – odparł i puścił do niej oko.
– Ale...
Kyle obrzucił ją poŜądliwym wzrokiem. Szlafrok miała związany tylko paskiem. 
Wilgotne włosy spadały jej na kark i ramiona.
Amanda cofnęła się, a Kyle skorzystał z okazji i zerknął na jej bose stopy. 
Uśmiechnął się. Złota bransoletka z brylancikami była na swoim miejscu.
– Świetnie – powiedział. – Widzę, ze zastosowałaś się do moich instrukcji.
Amanda zaczęła zapinać guziki szlafroka.
– Mówisz tak, jakbym miała jakiś wybór. PrzecieŜ perfidnie to wszystko 
zaplanowałeś.
Kyle wyglądał na bardzo z siebie zadowolonego, – Umiejętność planowania odróŜnia 
męŜczyzn od chłopców...
– Czy aby na pewno? – mruknęła, patrząc na wszystkie pakunki i pudełeczka, które 
przyniósł. – Mam wraŜenie, Ŝe to nie wystarczy.
– Pewnie interesuje cię, co przyniosłem. – Kyle nie podjął wątku. – Chodź na górę, to 
zobaczysz.
Ruszył w stronę sypialni. – Czekam! – krzyknął widząc, Ŝe Amanda wcale nie ma 
ochoty pójść za nim.
WciąŜ stała u podnóŜa schodów.
– Amando, chyba juŜ nigdy się o nic nie załoŜysz, nieprawdaŜ? – Stłumiony głos 
dobiegał z jej sypialni.
Z rezygnacją pokiwała głową. Miał rację. JuŜ nigdy się o nic nie załoŜy.
– A-man-do!
– Dobrze, juŜ idę, idę – mruknęła pod nosem, stawiając nogę na pierwszym stopniu.
Westchnęła cięŜko i zaczęła się wspinać po schodach. Drzwi do sypialni zastała 
otwarte. Kyle siedział na jej łóŜku jak gdyby nigdy nic. Pakunki, które przyniósł, 
walały się po podłodze.
Amanda przystanęła na chwilę w progu. Kyle zmarszczył brwi i przywołał ją 
skinieniem ręki.
Weszła do środka i stanęła przed nim. Jej serce biło jak oszalałe.
– Zdejmij szlafrok – powiedział cicho.
– Co jest w tych paczkach? – spytała, chcąc zyskać na czasie.
Schyliła się, aby podnieść jeden z pakunków.
– Zdejmij szlafrok – powtórzył z naciskiem.
– To zamknij oczy – poprosiła, odruchowo cofając się w kierunku drzwi.
Kyle siedział na łóŜku i obserwował ją uwaŜnie.
– Nic z tego – pokręcił głową. – Przyszedłem tu po to, Ŝeby patrzeć.
– Czy nie stać cię na coś bardziej interesującego?
– Stać. – Kyle uśmiechnął się mimowolnie. – Potem ubierzesz się w to, co kupiłem, i 
udamy się w pewne miejsce.
– To wszystko? Czy chcesz patrzeć, jak się będę ubierać?
Potwierdził skinieniem głowy.
Amanda zagryzła wargi i rozwiązała pasek. Po chwili zaczęła rozpinać guziki, które 

background image

tak niedawno zapinała.
– Podejdź tam – powiedział, wskazując olbrzymie lustro na jej toaletce.
Stanęła tyłem do lustra, czekając na dalsze instrukcje.
– Zdejmij szlafrok.
Cieniutki jedwab z szelestem opadł na podłogę.
– Jesteś piękna – szepnął i głośno przełknął ślinę.
Nie ruszył się jednak z łóŜka. Jego wzrok wędrował od jej ciała do lustra, w którym 
widział dokładnie jej plecy, biodra i uda.
Wskazał na pudełka porozrzucane po podłodze. Ich oczy spotkały się na chwilę.
– A teraz ubierz się. Nie musisz się specjalnie spieszyć. Wyobraź sobie, Ŝe mnie tutaj 
w ogóle nie ma.
Amanda skinęła głową.
Kyle czekał. W sypialni zapanowała cisza.
Dziewczyna podniosła pierwszy pakunek i podeszła do łóŜka. Zaczęła go otwierać.
Ku jej zdziwieniu okazało się, Ŝe wewnątrz znajduje się biały jedwabny szal. Sięgnęła 
po następne pudełka. Ani śladu czarnej bielizny, czy ubrań ze skóry. Wręcz 
przeciwnie – wszystko było białe lub utrzymane w pastelowej tonacji. Nie miała 
wątpliwości, Ŝe wszystkie rzeczy znakomicie do siebie pasują. Znała Kyle’a. 
Wiedziała, Ŝe nie pozwoliłby sobie na najmniejsze uchybienie.
Po raz pierwszy od jego przyjścia uśmiechnęła się lekko. W męŜczyźnie, który lubił 
robić takie prezenty było coś rozczulającego i niezwykle ciepłego.
Otworzyła kolejną torebkę i wyjęła niej delikatne jedwabne pończochy oraz 
podwiązki.
To, czego od niej wymagał, nie zdziwiło jej wcale. Chciał pozostać widzem i 
obserwować ją z daleka. Być moŜe udawał, Ŝe ogląda tylko postać na ekranie... Dzięki 
temu mógł zachować potrzebny mu dystans. Amanda cały czas starała się udawać, Ŝe 
jest sama w pokoju. Było to jednak niemoŜliwe. Stopniowo zaczęła grać przednim. 
Chciała go podniecić. Kontrast między nagością i ubraniem ekscytował ją samą. 
Parokrotnie zdejmowała i wkładała te same rzeczy.
Miała ochotę na coś niedozwolonego, coś szalonego... Zerknęła niepewnie w stronę 
Kyle’a.
Siedział sztywno na łóŜku. Z ociąganiem sięgnęła po jedwabną pończochę i zaczęła 
oglądać ją pod światło. Koniuszek języka, który przy tym wychyliła, miał świadczyć o 
tym, Ŝe ta czynność pochłaniają bez reszty. Następnie upuściła pończochę udając, Ŝe 
wyśliznęła jej się z rąk...
Kyle uczynił gest, jakby chciał jej pomóc. Uśmiechnęła się z satysfakcją. Powtórzyła 
tę sztuczkę z drugą pończochą, ale juŜ bez widocznego rezultatu.
Gest Kyle’a podniecił ją w nieprawdopodobnym stopniu. Policzki jej płonęły, cała 
drŜała. Bała się, Ŝe nie wytrzyma i zacznie prosić, by wziął ją w ramiona.
Opanowała się jednak. Miała juŜ na sobie majtki i pończochy. Sięgnęła po koronkowy 
biustonosz. Przez chwilę zastanawiała się, czy go załoŜyć, ale w końcu zdecydowała, 
Ŝ

e tak. Miękka tkanina bardziej odkrywała niŜ zakrywała jej piersi. Kątem oka 

dostrzegła, Ŝe Kyle niespokojnie poruszył się na łóŜku.
Postanowiła zrobić mu niespodziankę. Podeszła do toaletki i z szuflady wyjęła 
flakonik perfum”Ekstaza”. Słodki, zmysłowy zapach zaczął unosić się w powietrzu. 
Nawet nie musiała patrzeć w stronę łóŜka. Usłyszała głęboki gardłowy pomruk. 
Odrobiną perfum natarła najpierw szyję i koniuszki uszu, a następnie intymne miejsce 
między piersiami.
Odeszła od lustra i uniosła ramiona. Cieniutka koszulka spłynęła zakrywając jej ciało. 
Amanda bawiła się nią przez chwilę, jakby zastanawiając się, czyją zdjąć, czy teŜ 
zostawić.

background image

W tym stroju podeszła do toaletki i pochyliła się, opierając górną część brzucha o 
oparcie krzesła. Wyobraziła sobie, jakie wraŜenie musiała zrobić na Kyle’u jej ledwie 
przysłonięta, wypięta pupa.
Powoli zaczęła robić sobie makijaŜ. Wybrała jasnoróŜowe cienie do powiek. 
Pochyliła się jeszcze bardziej, chcąc sprawdzić, czy dobrzeje nałoŜyła.
Kyle poruszył się niespokojnie na łóŜku.
Amanda uśmiechnęła się do siebie. Wcale nie miała zamiana się spieszyć.
Ubrania, które wybrał, były w stylu lat trzydziestych. Dlatego postanowiła, Ŝe nie 
będzie związywać włosów. Musi je tylko porządnie rozczesać.
Za kaŜdym razem, gdy ręka z grzebieniem wędrowała w górę, koszulka odsłaniała 
wąski pasek skóry. Natomiast kiedy ją opuszczała, spadało ramiączko, odsłaniając 
fragment piersi. Amanda poprawiała je nerwowo udając, Ŝe się wstydzi.
Kyle chrząknął, nic jednak nie powiedział. Amanda była tak podekscytowana, Ŝe z 
trudem mogła oddychać.
Dlaczego nic nie mówił?
Wiedziała, Ŝe jej nie kocha, ale mimo to pragnęła go teraz jak nikogo w swoim Ŝyciu.
WłoŜyła bluzkę i zaczęła ją szybko zapinać. Miała juŜ dość tej zabawy. Przestała 
draŜnić się z Kyle’em. Pragnęła zakończyć wszystko jak najszybciej.
Po raz pierwszy poŜałowała, Ŝe nie ma na sobie czarnej bielizny i skórzanych butów. 
MoŜe to skusiłoby Kyle’a...
Rozejrzała się uwaŜnie dokoła. Nie wiedziała, co zrobić. Miała na sobie biustonosz, 
sięgającą do pasa koszulkę, bluzkę i... skąpe majteczki. Jej wzrok powędrował w 
stronę lustra. Dostrzegła Kyle’a. Siedział na łóŜku i wpatrywał się w nią jak 
urzeczony. Wiedziała, czego jej trzeba. Pochyliła się jeszcze bardziej do przodu i 
zaczęła powoli zsuwać majteczki.
Poruszył się.
Poczęła gładzić dłonią wewnętrzną stronę ud i zastygła w prowokacyjnej pozie.
Poderwał się z łóŜka jak oparzony i chwycił ją za biodra.
– Myślisz, Ŝe jesteś sprytna, co? – syknął.
– Co robisz?! – krzyknęła Amanda.
– Dostaniesz to, na co zasługujesz – rzekł, zdejmując jej majtki.
PołoŜył ją na krześle i dał kilka klapsów.
– A teraz bądź grzeczną dziewczynką i ubierz się – powiedział.
Zakręcił się napięcie i podszedł do drzwi.
– Zaczekam na dole – rzucił na odchodnym.
– Chwileczkę… – jęknęła Amanda.
– Przyjdź, kiedy będziesz gotowa. – Usłyszała jeszcze jego głos.
Amanda, kompletnie zaskoczona, długo patrzyła na uchylone drzwi. Następnie 
chwyciła pierwszy lepszy przedmiot, który nawinął jej się pod rękę, i rzuciła nim o 
ś

cianę.

Tak, Kyle bez wątpienia okazał się najbardziej aroganckim i odraŜającym typem, 
jakiego znała. Gdyby tylko nie był przy tym tak przystojny i czarujący!
Skończyła toaletę w ciągu kwadransa. Przez cały czas zastanawiała się, jak uwieść 
Kyle’a. PrzecieŜ musiał być jakiś sposób.
Kyle, jak wielu przystojnych męŜczyzn, nie mógł znieść sytuacji, w których kobiety 
przejmowały inicjatywę. Czuł się wówczas zagroŜony. Amanda wiedziała o tym. 
Miała juŜ wcześniej podobne doświadczenia.
Wiedziała, Ŝe mogłaby wiele osiągnąć strojąc niewinne minki i udając cnotliwą 
dziewicę.
Z kimś takim jak Kyle najlepiej było zacząć rozmowę od słodkiego: „Nie pójdę z 
panem na spacer. Mama by się na to nie zgodziła”.

background image

Taka odpowiedź pozwoliłaby mu się poczuć prawdziwym męŜczyzną.
Ale Amanda nie chciała oszukiwać Kyle’a. Była dorosłą w pełni dojrzałą kobietą i nie 
zamierzała tego ukrywać.
Niechętnie włoŜyła długą, białą suknię. Doskonale wiedziała, dlaczego Kyle ją dla 
niej kupił. Patrząc na swoje odbicie w lustrze, myślała, jak zemścić się na tym 
łajdaku. Zaczęła zawiązywać suknię na plecach. Nagle jej twarz rozjaśniła się. Dzięki 
sukni wpadła na świetny pomysł.
Jeszcze raz przejrzała siew lustrze. Wyglądała wspaniale. Śmiało mogła wybrać się do 
najbardziej eleganckiej restauracji w mieście.
Przez chwilę zastanawiała się, dokąd pójdą. Kyle oczywiście będzie się musiał 
przebrać. Przyszedł do niej w wytartych dŜinsach, kowbojskich butach i płaszczu, w 
którym widziała go po raz pierwszy.
MoŜe teraz nastąpi zamiana ról. To ona będzie musiała patrzeć, jak on się ubiera... 
CóŜ, ten pomysł podobał jej się coraz bardziej.
Wychodząc rzuciła okiem na porozrzucane dookoła papiery i uśmiechnęła się do 
siebie. Kyle pewnie raczył się drinkiem w pokoju gościnnym. Zanim stąd wyjdzie, 
będzie jeszcze musiał wypić sporo alkoholu... Kiedy zaczęła schodzić, nagle zgasły 
ś

wiatła. Cały dom pogrąŜył się w mroku.

– Kyle! – krzyknęła.
Wokół panowała głucha cisza.

background image

Rozdział 10

Amanda zrobiła niepewny krok i szepnęła: – Kyle.
ś

adnej odpowiedzi.

Serce zaczęło jej bić coraz mocniej. Uchwyciła się śliskiej poręczy i powoli zaczęła 
schodzić w dół. Kiedy była na ostatnich stopniach, usłyszała jakiś hałas. Zamarła.
Jej oczy powoli zaczęły przyzwyczajać się do ciemności. Rozpoznawała meble i 
sprzęty stojące w przedpokoju.
Nagle usłyszała trzask zapałki.
Krzyknęła i cofnęła się odruchowo.
W świetle zapałki ujrzała twarz męŜczyzny, który zapalał długie cygaro. Płomyczek 
zgasł, ale męŜczyzna zapalił świecę, stojącą na stoliku.
Dopiero teraz rozpoznała Kyle’a. Stał w rozkroku i miał na sobie to samo ubranie co 
wcześniej.
Amanda wytęŜyła wzrok, by mu się lepiej przyjrzeć. Trwał w bezruchu, najwyraźniej 
na coś czekając.
Jej źrenice rozszerzyły się, kiedy dostrzegła srebrny błysk przy jego pasie. Tak, Kyle 
miał na sobie kowbojski pas i rewolwer zwisający u prawej nogi! Wyjął go z olstra i 
wycelował prosto w jej pierś. Skinął ręką, Ŝeby do niego podeszła.
Zrobiła, jak kazał. Z bliska dostrzegła, Ŝe jego oczy lśnią jak gwiazdy.
– Niech pani zdejmie te szmatki – rzucił przez zaciśnięte zęby.
Amanda nie poruszyła się.
– Szybko! – ponaglił ją.
Sięgnęła do tyłu, Ŝeby rozwiązać kokardę. Zaschło jej w gardle. Trzęsącymi się 
dłońmi zaczęła rozpinać rząd miniaturowych guziczków.
Kyle poruszył niecierpliwie bronią.
Biała suknia spłynęła na podłogę. Amanda stała teraz przed nim w samej bieliźnie.
Kyle nie poruszył się.
– Dalej!
Ramiączko koszulki zsunęło się zalotnie. Amanda poprawiła je, a następnie zdjęła 
koszulkę przez głowę. Jej piersi osłaniał juŜ tylko koronkowy biustonosz.
– Zdejmij to.
Amanda zrobiła niepewną minę. Spojrzała na swoje pończochy i buty. Udawała, Ŝe 
nie wie, o co chodzi.
– Biustonosz – wyjaśnił.
Z wahaniem sięgnęła do zapięcia z tyłu. Cały czas nie spuszczała wzroku z lufy 
lśniącego rewolweru. Biustonosz upadł tuŜ obok sukni.
– Jakie śliczne maleństwo – mruknął Kyle, wpatrując się w jej sterczące sutki.
Amanda odruchowo zakryła piersi. Pokręcił głową.
– Nie radzę.
Opuściła ręce.
– Tak jest zdecydowanie lepiej. Teraz włosy. Spojrzała na niego pytająco.
– Całkiem je rozpuść – wyjaśnił.
Wyjęła spinki tkwiące po bokach i potrząsnęła głową, Kyle patrzył na nią z 
niedowierzaniem. Z chmurą rozwianych włosów i płonącym spojrzeniem wyglądała 
jak ucieleśnienie marzeń kaŜdego męŜczyzny.
Zdjął palec ze spustu, a następnie połoŜył broń na stoliku.
– Chodź do mnie.
Amanda podbiegła do niego i zarzuciła mu ramiona na szyję.

background image

– Myślisz, Ŝe jesteś twardy, co? – spytała, patrząc mu głęboko w oczy.
Nawet nie zadał sobie trudu, Ŝeby odpowiedzieć. Wziął ją na ręce i zaczął wnosić po 
schodach na górę.
– Mam nadzieję, Ŝe jest pan dŜentelmenem. – Amanda powróciła do swojej roli, kiedy 
rzucił ją bezceremonialnie na łóŜko.
Kyle zapalił świecę stojącą na toaletce.
– Nie, proszę pani, jestem męŜczyzną z krwi i kości. Mam wraŜenie, Ŝe takiego kogoś 
pani najbardziej potrzebuje...
– Czy to znaczy, Ŝe będę musiała zrobić wszystko, czego pan zaŜąda? – spytała, 
robiąc niewinną minkę.
Kyle spojrzał z dezaprobatą na rękę, którą ponownie zakryła piersi.
– Nie. Zrobimy coś, czego oboje pragniemy. Dotknął jej nagiego brzucha.
– Ojejku – pisnęła dziewczyna.
– Co za ojejku?
– Tak krzyczą zwykle zniewalane dziewice. Cofnął się nieco i ponownie zmierzył ją 
wzrokiem.
– Chyba nie chcesz powiedzieć...
– Nie, nie chcę.
Kyle odetchnął z ulgą i zaczął się rozbierać. Amanda przytuliła się do niego i zaczęła 
pieścić językiem jego twardy brzuch.
– Posłuchaj, Kyle...
– Tak.
– Kiedy?
– Co, kiedy?
Jęknął, poniewaŜ zwinny język dotarł aŜ do jego małej brązowej sutki.
– Kiedy zrobisz ze mną to, o czym myślę? Cofnął się, czując na ciele jej ostre zęby.
– Jak najszybciej – mruknął. – Inaczej chyba zwariuję. Amanda sięgnęła do jego 
rozporka.
– O BoŜe! Myślałam, Ŝe zostawiłeś broń na dole, Sundance.
– My, rewolwerowcy, zawsze mamy coś w zanadrzu – powiedział, odpychając ją.
Chciał zdjąć spodnie. Niestety zamek zaciął się w połowie drogi.
Amanda mogła się teraz odegrać za jego wcześniejsze sztuczki.
– Szkoda tylko, Ŝe nie udaje ci się wyjąć tego w odpowiednim momencie.
– Pilnuj swojego nosa!
Kyle przez chwilę mocował się z zamkiem.
– Mogłabyś mi pomóc – dodał z westchnieniem.
– AleŜ proszę pana! Ja się boję! PrzecieŜ bron jest odbezpieczona.
– Racja – zachichotał.
Przyciągnął Amandę do siebie i przywarł do jej spragnionych warg. Jego dłoń błądziła 
po rozpalonym ciele dziewczyny.
Oboje oddychali głęboko i patrzyli sobie w oczy. Jej dłoń odnalazła zamek. 
Pociągnęła go nieco w górę, a następnie silnie w dół. Krzyknęła cicho, kiedy poczuła, 
Ŝ

e się udało..

– Czy mogę cię o coś prosić?
Czuła gwałtowny przypływ poŜądania. Nie mogła się juŜ opanować.
– O wszystko, o wszystko, proszę pana – wydyszała wprost w jego ucho. – Napoję 
konie, opatrzę rany, zabiję złego szeryfa, tylko... później!
– Nie, Amando, teraz.
– Odmawiam!
– Chyba nie chcesz, Ŝebym kochał się z tobą w butach?!
– Buty? – nie mogła zrozumieć, o co mu chodzi. Pokiwał głową.

background image

– Musisz mi pomóc je zdjąć.
Amanda wydała z siebie głuchy jęk. Zwlekła się z łóŜka i spojrzała na Kyle’a, który w 
tym czasie ułoŜył się wygodnie na plecach i zamknął oczy. Wyglądał bardzo 
pociągająco. Miała w tej chwili ochotę na wiele rzeczy, ale ściąganie butów było 
ostatnią z nich.
Patrząc na niego pomyślała, Ŝe pewnie robi błąd. Postanowiła jednak, Ŝe podobnie jak 
Scarlett, będzie się tym przejmować dopiero jutro.
– Buty, proszę pani!
Kyle otworzył oczy, by sprawdzić, co się dzieje.
Amanda chwyciła go za lewą nogę i usiłowała ściągnąć z niej but. Nie schodził. 
Wzięła głęboki oddech i spróbowała jeszcze raz. Niestety z podobnym skutkiem.
Kyle z wyraźnym niesmakiem potrząsnął głową.
– Proszę pani, nic pani nie wie o kowbojach. Wszystko pani robi nie tak, jak naleŜy.
– To jak mam to zrobić? – wzruszyła ramionami.
– Musi pani stanąć okrakiem nad moją nogą i pociągnąć.
Amanda odwróciła się do niego tyłem. Kyle zaczął poruszać nogą między jej udami.
– Kyle!
– Słucham?
– Uspokój się!
– Tak, proszę pani.
WciąŜ jednak nie dawał za wygraną. Amanda czuła, Ŝe za chwilę spali się w ogniu 
poŜądania. Pociągnęła za but, tak mocno, Ŝe Kyle aŜ jęknął z bólu, a następnie zajęła 
się butem z prawej nogi. Cała operacja zajęła jej najwyŜej parę sekund.
– Co to miało być? – spytała, odwracając się w jego stronę.
– Małe preludium – szepnął.
Rzuciła się na niego z pięściami. Kyle zaczął okrywać pocałunkami całe jej ciało.
– Teraz juŜ wiesz, dlaczego kobiety kochają kowbojów – powiedział, odrywając się 
od niej na chwilę.
– Jesteś niepoprawny – mruknęła, gładząc jego policzki. Pociągnął ją ku sobie. Chcąc 
dowieść, jak bardzo jest niepoprawny, zdarł z niej resztę bielizny. Zawahał się tylko 
przy majteczkach.
Pochylił się i zaczął całować jej łono przez cienki materiał. Amanda jęknęła. Jej palce 
nerwowo gładziły płową czuprynę. W końcu Kyle wyprostował się i jednym ruchem 
zsunął z niej majteczki.
Spletli się w namiętnym uścisku. Całowali swoje policzki, szyje, ramiona... Kyle 
wziął ją pod siebie i zaczął pieścić jej nabrzmiałe poŜądaniem piersi. Amanda 
krzyczała, czując napór męskiego ciała.
Kyle wycofał się. Jej biodra podąŜyły za nim w oszalałym tańcu.
– Przepraszam na chwilę – powiedział, głaszcząc ją uspokajająco po głowie.
Amanda westchnęła.
Kyle podszedł do spodni leŜących na podłodze, pochylił się i wyjął coś z kieszeni. 
Przez chwilę stał odwrócony do niej tyłem. Potem rzucił się na łóŜko.
Amanda przeciągnęła dłonią po jego ciele. Dotknęła jego męskości.
– Więc jednak jesteś dŜentelmenem – powiedziała, wyczuwając śliską powierzchnię 
prezerwatywy.
Kyle poczuł nagły przypływ poŜądania.
– W kaŜdym calu – szepnął, biorąc ją w ramiona. Amanda wciąŜ czuła jego męskość 
w swojej dłoni.
– Myślę, Ŝe jesteś wielkim dŜentelmenem...
– Amando! – Tak?
– Nie mogę juŜ dłuŜej czekać! Całował jej piersi.

background image

Dziewczyna rozchyliła dla niego swe uda.
– Teraz zabiorę cię w daleką podróŜ – szepnął jej do ucha.
Po chwili połączyli się. Czuli, Ŝe porwał ich wir silniejszy niŜ wszystko, co znali do 
tej pory.
Kyle obejmował ją mocno. Amanda oplotła go swymi udami. Nie interesowało ich 
nic, poza zgodnym rytmem spragnionych siebie ciał.
Przemierzali razem olbrzymie połacie lądu i morza. Odwiedzali wilgotne doliny i 
suche amerykańskie prerie. Wraz z pierwszymi osadnikami zakładali nowe osiedla. 
Kochali się na workach z ziarnem i na sianie, bojąc się, Ŝeby nie przyłapał ich surowy 
ojciec Amandy, Kochali się na wozie jadącym do Kalifornii. Razem zrywali 
pomarańcze i podawali je sobie ze śmiechem. Słodki sok spływał im po brodach. Po 
raz pierwszy pływali nago w wodach zatoki. Byli delfinami baraszkującymi niewinnie 
w Pacyfiku.
Amanda krzyczała z radości.
Po tej niezwykłej podróŜy brakowało jej tchu. Dyszała cięŜko, tuląc do siebie Kyle’a.
W końcu oderwali się od siebie. Trwali w bezruchu przez parę minut Amanda czuła, 
Ŝ

e Kyle całuje jej ucho, nie miała jednak siły, by się do niego przytulić.

– Przez ciebie musiałem zmienić scenariusz – oznajmił.
– Mam nadzieję, Ŝe tego nie Ŝałujesz.
– No cóŜ... – mruknął. – Było całkiem nieźle. Jeszcze jedna taka sesja i nie mógłbym 
bez ciebie wytrzymać...
– Czy chcesz powiedzieć, Ŝe to juŜ koniec? – spytała figlarnie Amanda.
Jej dłoń przesuwała się wolno po płaskim brzuchu Kyle’a.
– Przynajmniej jeśli chodzi o mnie. Ty moŜesz się nie krępować... – powiedział, 
uśmiechając się tajemniczo. – Z przyjemnością popatrzę.
Amanda połoŜyła się na brzuchu.
– Dobrze, ale pod jednym warunkiem.
– Warunkiem?
Kyle skrzywił się. Takie słowa nie istniały w jego słowniku.
– Właśnie.
– Słucham.
– CóŜ – zaczęła Amanda – kaŜdy z nas ma ciemne sekrety...
– Czy chcesz, Ŝebym ci zdradził moje? – Kyle aŜ uniósł się na łokciach, chcąc jej się 
lepiej przyjrzeć.
Pokiwała głową. Zamyślił się głęboko.
– Czekam...
RozłoŜył ręce w bezradnym geście.
– Obawiam się, Ŝe nie mam Ŝadnych...
– Niewierze.
Kyle uderzył otwartą dłonią w czoło. Sprawiał wraŜenie, jakby nagle przypomniał 
sobie coś z przeszłości.
– Zaraz, zaraz. Pamiętam dwie stewardesy... kiedyś... w samolocie...
– Dwie? W samolocie? – dziewczyna nie wiedziała, czemu się bardziej dziwić.
– Tak. Ale to była sprawka mojego złego brata bliźniaka.
Zaczęła bawić się jego jasnymi włosami.
– Opowiedz mi o nim.
– Nie mogę. Jest bardzo nieśmiały. Musiałem mu obiecać, Ŝe nie będę o nim nikomu 
opowiadał.
– Czy jesteś pewny, Ŝe twój zły brat bliźniak naprawdę istnieje?
Pociągnęła go lekko za włosy.
– Jasne. To mój najwierniejszy towarzysz.

background image

– Rozumiem.
Korzystając z chwili jej nieuwagi, przewrócił się na bok i przytulił gwałtownie do 
Amandy.
– Co robisz?! – krzyknęła, bardziej podniecona niŜ przestraszona.
– Zdecydowałem, Ŝe jednak nie będę patrzył – wyjaśnił.
A potem szepnął do jej ucha coś, od czego Amanda zarumieniła się aŜ po cebulki 
włosów.

Amanda obudziła się wczesnym rankiem. Patrzyła na śpiącego Kyle’a. Wyglądał tak, 
jakby zawsze tu był. Jego obecność to najlepszy lek na samotność, której tak się 
obawiała. Gdyby tylko Kyle ją kochał, wszystko byłoby takie proste.
Jasne poranne światło sączyło się przez szczeliny w zasłonach. Jeden z promieni kładł 
się na głowie i ramionach śpiącego męŜczyzny. Kyle wyglądał tak niewinnie. Prawie 
jak dziecko... Dziecko, które przeistacza się w męŜczyznę i doskonałego kochanka. 
Amanda uśmiechnęła się, przypominając sobie szczegóły wczorajszej nocy.
Raz jeszcze spojrzała na niego. Nie mogła się powstrzymać. Musiała go dotknąć. Z 
wahaniem wyciągnęła dłoń. Kiedy się nie poruszył, zaczęła gładzić jego ramiona.
Roześmiał się głośno i chwycił ją za rękę.
– Czy juŜ umarłem? – spytał, otwierając jedno oko. Dziewczyna spojrzała na niego z 
niepokojem.
– Umarłeś? – powtórzyła.
– Bo mam wraŜenie, Ŝe juŜ jestem w niebie... Ucałował delikatnie jej palce.
Amanda poczuła nagłe ukłucie w sercu. Takie słowa wzruszyłyby ją do łez, gdyby 
wypowiedział je zakochany w niej męŜczyzna.
– To zabawne – odparła z przekąsem – bo ja odniosłam wraŜenie, Ŝe obcuję z 
diabłem.
Kyle roześmiał się jeszcze głośniej.
– Kochanie, co ja mam z tobą zrobić?
– Hm, jeśli rzeczywiście oczekujesz jakiejś rady, to mogę ci jej udzielić....
Później, kiedy Kyle znajdował się w łazience, Amanda zasiadła przed lustrem i 
zaczęła szczotkować włosy. Przez cały czas zastanawiała się, czy powiedzieć mu o 
propozycji z Nowego Jorku.
Po chwili szum wody ustał i w drzwiach pojawił się zupełnie mokry Kyle z 
ręcznikiem na głowie. Zaczął się wycierać i jednocześnie rozglądać po pokoju w 
poszukiwaniu porozrzucanych części garderoby.
– Posłuchaj, Kyle – zaczęła niepewnie.
Spojrzał na nią. W lewej ręce trzymał odnalezione dŜinsy.
– Tak?
– Musimy porozmawiaj.
– Tak, rozumiem. Ja...
– Chodzi o pracę. – Amanda zdecydowała się mu przerwać, zanim Kyle powie jakieś 
głupstwo. – Chciałabym, Ŝebyś wiedział, Ŝe dostałam ciekawą propozycję. To dla 
mnie Ŝyciowa szansa.
– Skąd? – rzucił krótko.
Amanda wymieniła nazwę stacji z Nowego Jorku.
– Rozumiem – szepnął.
Zaczął wkładać dŜinsy, unikając jej wzroku.
– Oczywiście przyjmiesz tę propozycję?
– Jeszcze nie wiem. Został mi tydzień do namysłu. Kyle rozejrzał się po pokoju. Jego 
koszula leŜała tuŜ przy toaletce. Schylił się po nią i zaczął wkładać ją bez słowa.
– Co, twoim zdaniem, powinnam zrobić? – spytała i niemal do bólu zagryzła wargi.

background image

Miała nadzieję, Ŝe tym razem usłyszy słowa, które tak bardzo pragnęła usłyszeć.
– Mówiłem juŜ. Nie powinnaś się wahać.
W końcu spojrzał na nią. W jego błękitnych oczach nie było nawet cienia emocji.
Amanda westchnęła cicho. Więc jednak nie poprosił jej, by została. Co prawda nie 
miała zamiana poświęcać kariery dla męŜczyzny, ale... zyskałaby przynajmniej 
pewność, Ŝe Kyle’owi choć trochę na niej zaleŜy.
Podszedł do niej i podniósł z podłogi swój kowbojski płaszcz. Przez chwilę wahał się, 
lecz w końcu przerzucił go sobie przez ramię.
– Muszę juŜ iść – powiedział i z uśmiechem ucałował czubek jej nosa.
Amanda zrobiła gest, jakby chciała go zatrzymać.
– Naprawdę myślisz, Ŝe powinnam przyjąć tę propozycję? – spytała nieśmiało raz 
jeszcze.
Skinął głową.
– PrzecieŜ sama mówiłaś, Ŝe to twoja Ŝyciowa szansa... Amanda spojrzała na niego ze 
łzami w oczach.
– Ale co... – urwała.
– Z nami? – dokończył. Przytaknęła.
Kyle uśmiechnął się smutno.
– CóŜ, załóŜmy, Ŝe kochaliśmy się tylko w wyobraźni. Odwrócił się powoli i wyszedł.

Przez pozostałą część tygodnia Kyle zajmował się głównie wspominaniem nocy 
spędzonej z Amanda. Miał wraŜenie, Ŝe dziewczyna jest wprost stworzona dla niego. 
Nigdy jeszcze nie przeŜył z nikim tak cudownych chwil.
Długo skrywane tęsknoty ujawniły się z nową siłą. Dopiero teraz uświadomił sobie, 
Ŝ

e juŜ dawno odciął się od zewnętrznego świata. Wystawił na sprzedaŜ swój 

publiczny wizerunek, natomiast jego prawdziwe, skrywane głęboko „ja” Ŝywiło się 
wyłącznie produktami jego wyobraźni. Dopiero Amanda potrafiła do niego dotrzeć i 
obudzić je na nowo.
Wiadomość o jej wyjeździe do Nowego Jorku była jak cios w plecy. Właśnie chciał 
jej zaproponować, Ŝeby byli razem, kiedy powiedziała mu, Ŝe musi odejść.
Kyle pragnął, by została, nie chciał jej jednak do tego nakłaniać. Amanda musi sama 
zadecydować o własnej przyszłości.
Spojrzał na kopertę, którą trzymał w dłoni. Kiedy zobaczył jej torebkę na stoliku w 
przedpokoju, nie mógł się oprzeć i... ukradł bezczelnie kopertę Amandy.
Przysiadł na biurku i wziął nóŜ do papieru. Cichy szelest otwieranej koperty był jak 
wyrzut sumienia.
Sięgnął do środka i wyjął róŜową kartkę. Widniało na niej zaledwie jedno zdanie:

Kyle!
Chciałabym kochać się jednocześnie z tobą i twoim najlepszym przyjacielem.

Kyle roześmiał się tubalnie. Czuł, Ŝe zły nastrój opuści! go na dobre. A to lisica!
Kyle oczywiście wiedział, Ŝe Amanda będzie starała się wymyślić taki scenariusz, 
którego nie będzie mógł zrealizować. Nie przypuszczał jednak, Ŝe wpadnie na tak 
przewrotny pomysł.
Uśmiechnął się do siebie.
Dziewczyna igrała z ogniem.
Dobrze, moŜe sobie jechać do Nowego Jorku. Ale najpierw musi dowiedzieć się, 
czym jest prawdziwa perwersja. Tak, aby miała co wspominać.
Kyle postanowił, Ŝe Amanda spotka się z jego złym bratem bliźniakiem.

background image
background image

Rozdział 11

W sobotę po południu Amanda usiadła przy biurku z zamiarem opracowania recenzji 
nowego filmu. Wzburzony umysł odmawiał jednak posłuszeństwa. Nie widziała Kyle 
od pamiętnego ranka. Była pewna, Ŝe jej unika, ale nic na to nie mogła poradzić. CóŜ, 
dostał to, czego chciał, i jest teraz pewnie bardzo zadowolony. Być moŜe nawet cieszy 
się na myśl, Ŝe Amanda juŜ niedługo wyjedzie do Nowego Jorku. Znała takich 
męŜczyzn, którzy jak ognia bali się dłuŜszego związku z kobietą.
Amanda miała nadzieję, Ŝe zachowa miłe wspomnienia z nocy spędzonej z Kyle’em. 
Okazało się jednak, Ŝe nie potrafi. Za bardzo zaangaŜowała się, by teraz myśleć o tym 
jak o pierwszej lepszej przygodzie.
Kiedy odezwał się dzwonek u drzwi, myślała o Kyle’u. Piórem bezmyślnie rysowała 
na czystym papierze róŜne esy-floresy.
Drgnęła.
– Amando! To był on.
– Idź sobie! – krzyknęła, chociaŜ z całego serca pragnęła, by został.
– Amando, kochanie, wpuść nas do środka. – Mówiłam, Ŝebyś sobie poszedł.
– Niech pani lepiej otworzy – odezwał się obcy głos z teksaskim akcentem.
Zaintrygowana podeszła do drzwi i przekręciła klucz w zamku. Kiedy je otworzyła, 
zobaczyła Kyle’a. Był sam.
– Wydawało mi się, Ŝe słyszałam teŜ jakiś inny głos – powiedziała z wahaniem.
– To był mój brat bliźniak, o którym ci mówiłem – wyjaśnił. – Sądzę, Ŝe powinnaś go 
poznać.
– Brat bliźniak? – Spojrzała na niego ze zdziwieniem.
– Nie widzę tu nikogo.
– Wróci, wróci. Po prostu po coś go wysłałem. Amanda zmarszczyła brwi.
– Tak? Po co?
Kyle uśmiechnął się szelmowsko.
– Przypomniałem sobie, Ŝe nie masz bitej śmietany – wyjaśnił.
Teraz juŜ wiedziała, Ŝe ją oszukuje. śeby się upewnić, rozejrzała się wokoło. O 
dziwo, parking przed jej domem był pusty.
Kyle wykorzystał sytuację i wszedł do przedpokoju.
– Kiedy wróci, to on przejmie pałeczkę – mruknął nonszalancko.
– O czym ty, do diabła, mówisz?! Amanda z trzaskiem zamknęła drzwi.
Diabelskie ogniki zamigotały w oczach Kyle’a. Powoli sięgnął do kieszeni marynarki 
i wyjął z niej Ust Amandy.
– AleŜ o tym, o tym. – Machnął jej przed nosem róŜową kopertą.
– Skąd to masz?!
Dziewczyna rzuciła się jak tygrysica, próbując mu ją wyrwać.
– Ukradłem ją. Była w twojej torebce. – W jego głosie nie było słychać skruchy.
Amanda spojrzała na kopertę. ZauwaŜyła, Ŝe wystaje z niej kawałek róŜowej kartki.
– Tak, przeczytałem to, co napisałaś – powiedział, widząc ślady przeraŜenia w jej 
oczach. – Teraz obaj ją znamy.
– Obaj?
Kyle wzruszył ramionami.
– Tak, brat jest moim najlepszym przyjacielem. Początkowo się wzbraniał, ale w 
końcu zgodził się zaspokoić twoje... hm... dziwne Ŝądanie.
– Ale przecieŜ... – wyjąkała Amanda, patrząc na niego z mieszaniną strachu i 
zdziwienia.

background image

– Nie masz się czym przejmować – zapewnił ją. – Brat nic nikomu nie powie. Zawsze 
dotrzymuje słowa. Znam go od lat.
– Kyle, przecieŜ nie moŜemy...
– AleŜ moŜemy... Brat powiedział nawet, Ŝe to niezły pomysł. Oczywiście jest 
znacznie bardziej zepsuty... Pamiętasz te stewardesy...
– Kyle!
– Słucham? – spytał niewinnie.
– Myślałam... to nagłe... wiesz... – plątała się dziewczyna.
– Nic nie wiem.
Kyle rozłoŜył dłonie w bezradnym geście. Amanda wyjąkała kolejne, nieskładne 
zdanie.
– Czy chcesz powiedzieć, Ŝe to ~ wskazał kopertę – nie jest twój scenariusz? śe byłaś 
nieuczciwa? Czy to właśnie chcesz wyjaśnić?
Amanda westchnęła. Wszystko wskazywało na to, Ŝe wpadła z deszczu pod rynnę.
– Nie, to jest moja fantazja Nigdy jednak nie odwaŜyłabym się...
– Nawet ze mną? – przerwał.
Amanda przymknęła oczy. Pomyślała, Ŝe nawet Kyle’a nie stać by było na coś 
takiego. Cały czas blefował. Jego zły brat bliźniak z całą pewnością w ogóle nie 
istnieje...
Uśmiechnęła się.
Dobrze, przyjmie wezwanie. To jedno – ostatnie. A potem przez całe Ŝycie będzie 
wystrzegać się męŜczyzn podobnych do Kyle’a.
Kyle uśmiechnął się złowieszczo, widząc jej reakcję.
– Jest jeszcze jedna sprawa – mruknął. – Nie wiem, czy ci mówiłem, ale brat jest 
bardzo nieśmiały. Zgodził się, ale pod warunkiem, Ŝe będziesz miała zawiązane 
oczy...
Wyciągnął jedwabny szalik z wewnętrznej kieszeni marynarki.
Więc tak to sobie zaplanował. Chciał dalej ciągnąć grę. Nie miał zamiaru się poddać.
– Dobrze – szepnęła, siadając na kozetce. – Ale powiedz przynajmniej, jak ma na 
imię.
– Lyle – Lyle?
– Mama pochodziła z Anglii – powiedział Kyle takim tonem, jakby to wszystko 
wyjaśniało.
Amanda zachichotała. Nigdy nie znała kogoś, kto nosiłby bardziej idiotyczne imię. Po 
chwili opanowała się jednak.
– Dobrze, więc postaraj się z... Lyle’em, Ŝeby ta zabawa wypadła naprawdę dobrze. 
Jeśli nie wypali, nigdy wam tego nie daruję.
– Spokojna głowa. – Kyle mrugnął do niej szelmowsko. – Mama zawsze mówiła, Ŝe 
jeśli coś nie uda się jednemu z nas, zawsze dokona tego dragi. Podszedł do niej z 
szalikiem w dłoni.
– Zdaje się, Ŝe Lyle wraca – dodał po chwili. Amandzie chciało się śmiać. Kyle 
naprawdę świetnie odgrywał swoją rolę. Zastanawiała się, jak daleko moŜe się 
posunąć.
Usłyszała skrzypienie otwieranych drzwi.
– Przywitaj się Lyle – usłyszała głos Kyle’a.
– Dzień dobry pani. Czy jest pani pewna, Ŝe ma na to wszystko ochotę? Brat ma 
czasami zwariowane pomysły. Czy opowiadał pani o stewardesach? Zaraz... – 
usłyszała stłumiony chichot – Zdaje się, Ŝe to jednak byłem ja. Jak to się człowiekowi 
czasem myli...
– Jest pewna – oznajmił Kyle, nie czekając na jej odpowiedź.
Amanda poczuła delikatną, lecz dojmującą pieszczotę. Ktoś gładził jej szyję, ramiona 

background image

i fragment ciała tuŜ nad piersiami.
– Jest wspaniała, Kyle. Ma taką delikatną skórę.
To, co nastąpiło później, przekraczało najśmielsze wyobraŜenia Amandy. Nagle 
okazało się, Ŝe siedzi naga na kozetce. Wokół rozlegały się szmery i szepty, jakby 
otaczał ją tłum nieznanych męŜczyzn. Bała się, a jednocześnie płonęła z poŜądania.
Siedziała z rozchylonymi udami. Nie mogła ich zacisnąć. Była zbyt podniecona.
Kyle i... Lyle dokonywali cudów. Byli wszędzie. Pieścili jej wargi i stopy, bez 
wahania anektowali piersi i uda. Wydawało jej się, Ŝe otaczają setka ramion, Ŝe 
nieznana siła wdziera się do wnętrza jej ciała.
Nagle usłyszała trzaśniecie drzwi wejściowych. – Kyle! – krzyknęła.
– Przykro mi, kochanie, ale Kyle juŜ wyszedł. Musi obejrzeć jakiś film. Nie przejmuj 
się, ja jestem wolny...
Poczuła, Ŝe ktoś zerwał jej szalik z głowy. Zamrugała oczami. Niemal się zdziwiła, 
kiedy okazało się, Ŝe przed nią stoi Kyle.
– Nie mogłem juŜ dłuŜej wytrzymać – powiedział. – Nie jestem jednak tak 
perwersyjny jak Lyle.
Amanda uśmiechnęła się.
– PrzekaŜ mu ode mnie ten pocałunek.
Kyle porwał ją w ramiona i zaniósł po schodach do sypialni. Gdy połoŜył ją na łóŜku, 
Amanda zachichotała.
– O co chodzi?
– Ja jestem naga, a ty ubrany. To niesprawiedliwe – poskarŜyła się.
– Tak jest lepiej – zapewnił ją.
– Nie chcesz chyba powiedzieć, Ŝe jesteś nieśmiały... ?
– Tylko w ubraniu. Kiedy się rozbiorę, wstępuje we mnie zwierzę.
– Wcale się nie boję – szepnęła. – Rozbieraj się szybko. Kyle wstał z łóŜka i stanął 
tyłem do lustra, przed którym Amanda rozbierała się wczoraj.
– Skoro nalegasz...
Bez mrugnięcia okiem rozpiął zamek i zdjął dŜinsy.
Amanda nie wytrzymała. Rzuciła się na niego z krzykiem. Upadli na podłogę. W 
starych filmach, które oboje tak lubili, w tym momencie następowało wyciemnienie.

I tak dzień po dniu odkrywali w sobie wciąŜ nowe pokłady inwencji. Byli 
niezmordowani. Ale czas biegł nieubłaganie. Amanda musiała w końcu podjąć 
decyzję dotyczącą jej przyszłej pracy.
Oczywiście wiedziała, Ŝe Trent będzie chciał odnowić umowę. Ich programy cieszyły 
się przecieŜ ogromną popularnością. Zresztą polubiła Noaha za jego spokój i 
fachowość. Trudno by jej było go porzucić.
Jeszcze trudniej byłoby opuścić Kyle’a. Kilka razy próbowała z nim rozmawiać o 
nowej posadzie. Bez rezultatu. Kyle zawsze potrafił skierować rozmowę na jakiś inny 
temat.
Niejednokrotnie zastanawiała się, jaki wpływ miałoby jej nowe zajęcie na ich 
związek. Czy Kyle byłby w stanie pogodzić się z tym, Ŝe pracuje w większej stacji i 
lepiej zarabia? Nie miałby wyboru. Amanda nie chciała Ŝyć tak jak jej matka.
Ale nie chciała równieŜ rozstawać się z męŜczyzną, którego kocha.
Zaczęła zbierać się, Ŝeby zdąŜyć na kolację, na którą umówiła się z Kyle’em. Wyszła 
w pośpiechu i natychmiast ruszyła w stronę samochodu. Na przednim siedzeniu 
znalazła duŜą białą kopertę z jej imieniem wypisanym znajomym charakterem pisma. 
Zrozumiała, Ŝe nie musi się spieszyć.

background image

Amando, ukochana!
To naprawdę wstyd, Ŝe mój brat, Kyle, kazał mi wyjść akurat w momencie, kiedy 
zaczynało się robić interesująco.
Zapewne brat mówił ci, Ŝe jestem zły – To tylko połowa prawdy, W rzeczywistości 
jestem bardzo zły.
Posłuchaj.
Jedziemy pociągiem przez równinę. Kelner przyniósł ci właśnie kawę. Z rozkoszą 
wdychasz jej aromat. Nagłe widzisz, Ŝe wagon restauracyjny jest prawie pusty. Siedzi 
tam tytko dwóch męŜczyzn przy stoliku przykrytym białą serwetą.
Siedzimy jeden obok drugiego. To dziwne. Mamy przecieŜ tyle miejsca... Nagle 
przestajesz się dziwić. Jesteśmy przecieŜ skuci kajdankami. Jeden z nas to przestępca. 
Tak, właśnie ten, na którego patrzysz.
Wzdychasz lekko, kiedy nasze oczy spotykają się. Dopiero teraz zaczynasz rozumieć, 
Ŝ

e obserwuję cię od paru minut.

Nie, nie spuszczę wzroku.
Ty teŜ nie moŜesz ode mnie oderwać oczu. Patrzysz jak urzeczona. Serce bije ci coraz 
szybciej. Na twarzy masz ceglaste rumieńce.
No, udało ci się. Spojrzałaś w bok. Ukradkiem dopijasz kawę, podnosisz się z 
miejsca... Gdziekolwiek pójdziesz, nie zapomnisz juŜ nigdy błękitnych oczu i 
bezczelnego uśmiechu.
Ktoś puka do drzwi twojego przedziału. Okazuje się, Ŝe przypadkiem mamy wykupione 
miejsca tuŜ obok twego.
W przedziale jest pusto. Siadamy naprzeciwko. Mój prześladowca pogrąŜa się w 
drzemce. Patrzysz na mnie. Czerwienisz się. Boisz się, Ŝe zgadnę, o czym myślisz. 
Wiem, o czym myślisz, Amando.
Zdajesz sobie sprawę z tego, Ŝe stać mnie na wszystko. Jestem taki męski. Bezwiednie 
rozchylasz usta i zwilŜasz wargi językiem.
Wiesz, Ŝe jestem niebezpieczny, ale nie boisz się. Nawet najlŜejszy ruch moŜe obudzić 
ś

piącego męŜczyznę. Dlatego pozwalasz sobie na te prowokacyjne myśli i gesty.

Chcesz się mną bawić jak kot myszą. Odwrócić role. Wydają ci się równie nierealny 
jak wytwory twojej fantazji.
Dotykam cię dłonią w czarnej rękawiczce. Nie wieszczy to sen, czy rzeczywistość. 
Zaczynasz rozpinać guziki mojej koszuli. Czuję twój język na moim ciele. OstroŜnie, 
Amando.
Och, nie chcesz być ostroŜna. Zaczynasz namiętnie pieścić całe moje ciało. Siedzę 
nieporuszony i patrzę na twoje włosy tuŜ przy mojej piersi Zdaje się, Ŝe bardzo ci się 
spodobała blizna na moim brzuchu.
Powoli rozpinasz guziki przy moich spodniach i sięgasz w głąb, aby poczuć moją 
męskość.
Pociąg zwalnia. Więc to był tylko sen. Patrzysz na mnie. Jesteś pewna, Ŝe nie wiem, o 
czym marzyłaś.
Skąd ta pewność, Amando? Spójrz mi głęboko w oczy. Wiem o tobie wszystko. Mogę 
wszystko.
Nie wierzysz? Popatrz. Wysuwam teraz dłoń z kajdanek, Ŝeby rozetrzeć nadgarstki. To 
takie niewygodne.
Mrugam do ciebie porozumiewawczo i znowu umieszczam dłoń w dawnym miejscu.
Teraz wiesz, Ŝe gdzieś na trasie na pewno ucieknę. Wiesz równieŜ Ŝe wrócę, Ŝeby 
skończyć to, co zaczęliśmy. Lyle.

Amanda złoŜyła list i wciągnęła głęboko powietrze. To nie było uczciwe. Jak moŜna 
go teraz zostawić i wyjechać do Nowego Jorku.

background image

Zdecydowała, Ŝe zrobi zakupy. Miała nadzieję, Ŝe to ją trochę uspokoi. Uwielbiała 
zakupy, zwłaszcza w duŜych sklepach samoobsługowych.
Kiedy wjechała z wózkiem między półki, z trudem zdołała sobie przypomnieć, czego 
jej brakuje. WciąŜ myślała o liście, o historii w pociągu.
Kupiła trochę warzyw, a następnie przesada do stoiska z pieczywem. Miała ochotę na 
francuskie bagietki. Nagle wydało jej się, Ŝe widzi sylwetkę Kyle’a. Przetarta oczy. 
Zaczęła się obawiać, Ŝe ma juŜ przywidzenia.
Nie myliła się jednak. TuŜ obok pojawił się Kyle w wytartych, kusych dŜinsach. Bez 
słowa pchnął do przodu swój wózek. Oboje podeszli do kasy.
– Gdybyś był dŜentelmenem, nie zabrałbyś ostatniej paczki tych ciastek – 
powiedziała, wskazując markizy. Kyle uśmiechnął się do niej.
– To zabawne, ale nie mogę bez nich zasnąć – ciągnęła Amanda.
Zawahał się na moment, ale po chwili schował ciastka do swojej torby.
– Przyniosę ci je później – powiedział.
Amanda ze ściśniętym sercem patrzyła, jak Kyle oddala się bez poŜegnania. Miała 
nadzieję, Ŝe dotrzyma słowa. Tej nocy rzeczywiście nie zasnęłaby bez tych ciasteczek.
– Kyle! – krzyknęła.
Jakby czekał na te słowa. Natychmiast odwrócił się i zaczął iść w jej kierunku.
– Timmy, uwaŜaj! – usłyszała ostry kobiecy głos. Cofnęła się odruchowo.
Za późno. Poczuła, jak rozpędzony wózek wjeŜdŜa na nią z tyłu. Siła uderzenia 
pchnęła ją do przodu. Wyleciała jak z procy. Zanim upadła na podłogę, chwyciła się 
kurczowo czegoś miękkiego, co znajdowało się przed nią.
LeŜała bez ruchu, bojąc się otworzyć oczy. Nagle poczuła, jak silne męskie ramiona 
podnoszą ją w górę..
– Nic ci się nie stało? – Kyle był wyraźnie zaniepokojony.
Otworzyła oczy. W jednej ręce trzymała olbrzymi kawał jego dŜinsów. Zgnieciona 
torba z ciastkami leŜała na podłodze.
Dopiero po chwili zrozumiała, co się stało. Amanda zaczerwieniła się. Kyle stracił 
niemal połowę spodni. Najwyraźniej nosił je przez kilka ładnych sezonów.
– N... nie, nic takiego – wyjąkała Spojrzała na Kyle’a. Wcale nie był zawstydzony. 
Patrzył na nią tak, jakby specjalnie chciała zedrzeć z niego te stare dŜinsy.
– Teraz będziesz musiała wyjść za mnie – powiedział, patrząc na zgnieciona 
ciasteczka. – Jest taki stary przesąd.
Niestety, tematu małŜeństwa nie poruszali juŜ tego wieczoru. Kiedy dotarli do domu, 
Amanda kazała mu włoŜyć swój szlafrok, a sama zabrała się do zszywania dŜinsów. 
Nie wiedziała, czy ma to jeszcze sens, ale wydawało się jej, Ŝe powinna to zrobić.
Kiedy skończyła szycie, wyszła do kuchni, Ŝeby przygotować sałatkę.
Kyle nie przebrał się do kolacji. Zdaje się, Ŝe czuł się dobrze w byle czym.
Zjedli sałatkę. Kyle pomógł jej pozmywać, a następnie rozsiadł się na kozetce, Ŝeby 
obejrzeć wybrany przez nią film.
– Znakomicie – mruknął, widząc czołówkę. – Aktorka, która grała Ŝonę syna Vernera, 
była naprawdę dobra.
Amanda lubiła „Długie gorące lato” z nieco innych względów.
– Wolę głównego bohatera – powiedziała, mruŜąc oczy.
– Chyba Ŝartujesz?!
– Nie, mówię powaŜnie.
– Ten aktor jest wprawdzie bardzo seksowny... – zaczął.
– Właśnie.
– Amando, zadziwiasz mnie! Myślałem, Ŝe jesteś prawdziwą intelektualistką i nie 
dasz się oczarować nędznemu aktorzynie w przykusych dŜinsach...
Amanda roześmiała się.

background image

– Niewierze, Ŝeby jakakolwiek kobieta pozostała na to obojętna.
Oczywiście Ŝartowała, ale w to nie jej głosu było coś, co go zaniepokoiło. Kyle 
pomyślał o swoich dŜinsach. Ciekawe, jak rozwinąłby się ich związek, gdyby nie 
musiała wyjechać?
Amanda prawie nie oglądała filmu. Bez przerwy zastanawiała się nad propozycją z 
Nowego Jorku. Wiedziała, Ŝe nie chce pozostawać w cieniu Kyle’a... Ale 
jednocześnie miała wraŜenie, Ŝe wcale nie jest w cieniu. Dzięki uporowi i pracy stała 
siej ego równorzędną partnerką.
Mniej więcej po godzinie miała gotową odpowiedź. Uznała, Ŝe związek z Kylem zbyt 
wiele dla niej znaczy, by przerywać go tak nagle. Stwierdziła, Ŝe ma jeszcze duŜo 
czasu, Ŝeby rozwinąć skrzydła i zacząć pracować dla firmy tak powaŜnej jak Westec.
Wprost nie mogła doczekać się chwili, kiedy będzie mogła powiedzieć o tym 
Kyle’owi. Połaskotała go delikatnie w ucho.
– Przestań. Nie mogę skupić się na filmie. Amanda nie dawała za wygraną.
Po chwili świat wokół niej zawirował. Nie wiedziała, co się dzieje. LeŜała na 
podłodze. Kyle siedział na niej okrakiem z łobuzerskim uśmiechem na ustach.
– Więc chcesz się ze mną bawić, tak?
Kyle lewą ręką trzymał jej dłonie, a prawą zaczął ją łaskotać pod pachami.
– Nie, nie! Proszę! – pisnęła.
– Dobrze, ale co z tego będę miał?
– Mogę obiecać, Ŝe nie przyjmę pracy w Nowym Jorku. Kyle nagle spowaŜniał.
– Co?! – krzyknął, puszczając jej dłonie.
– Jeśli przestaniesz mnie łaskotać, nie podejmę pracy w Westec.
– Chyba Ŝartujesz. Pokręciła głową.
Kyle spojrzał na nią z zainteresowaniem.
– Dlaczego podjęłaś tak niemądrą decyzję? – spytał.
– Nie wiem. MoŜe uznałam, Ŝe będzie mi brakowało twoich światłych rad...
– Nie bądź niemądra. Powiedz powaŜnie. Wzruszyła ramionami.
– Czułabym się głupio porzucając Trenta po paru miesiącach.
Kyle wyglądał na zadowolonego z jej decyzji, ale nie rozmawiali juŜ o tym później. 
Do końca tygodnia mieli jeszcze sporo pracy. Musieli nagrać kolejny odcinek „Ekranu 
i sceny”.
Oglądali więc razem filmy, chodzili na imprezy organizowane przez KCNX i kochali 
się do utraty sił.
Pod koniec tygodnia Kyle obwieścił, Ŝe chciałby mieć trochę spokoju w czasie 
weekendu. Przepraszał ją, ale jak twierdził, musiał się zastanowić nad pewnymi 
rzeczami.
Amanda obawiała się, Ŝe źle go oceniła. Być moŜe miał jej juŜ dosyć. Minęło prawie 
półtora tygodnia! Miała nadzieję, Ŝe Kyle wytrzyma z nią dłuŜej. Znacznie dłuŜej.
CzyŜby się myliła?

background image

Rozdział 12

Wstał piękny; wiosenny poranek. Amanda pootwierała wszystkie okna i zabrała się do 
prasowania koszul Kyle’a. Przełączyła telewizor na MTV i podśpiewywała wraz z 
występującymi w programie gwiazdami.
W zasadzie nie lubiła prasowania. Postanowiła nawet, Ŝe po Ślubie będą oboje 
zamawiać prasowanie w pralni. Jednak ranek był tak ładny, Ŝe praca szła jej 
wyjątkowo sprawnie.
W końcu mogła odstawić Ŝelazko i powiesić świeŜe i pachnące koszule w szafie w 
przedpokoju. Kyle zabierze je przy okazji najbliŜszej wizyty.
Wyłączyła telewizor i wyszła do kuchni. Po chwili wróciła ze szklanką mleka i 
chrupiącą bułeczką. Tak wyposaŜona zabrała się do przeglądania porannej prasy.
Przeczytała nagłówki na pierwszej stronie, a następnie przerzuciła parę kartek i 
zagłębiła się w lekturze programu teatralno-filmowego na przyszły tydzień. Chciała 
znaleźć: filmy, które będą musieli obejrzeć z Kylem. Dopiero po chwili zauwaŜyła, Ŝe 
obok programu telewizyjnego umieszczono niewielkie: zdjęcie Kyle’a, anonsujące 
„Ekran i scenę’’. Pod zdjęciem, znajdowała. się krótka notatka:
najnowszych plotek, jakie dotarty do nas z KCNX, wiemy, Ŝe zabójczoprzystojny 
Kyle Fox (na zdjęciu) otrzymał propozycję nie do odrzucenia z nowojorskiej stacji 
Westec.. Czy Kyle da się porwać do Nowego Jorku? I co na to jego partnerka z 
„Ekranu i sceny”, Amanda Butterworth ?
Amanda cisnęła gazetę. Wstała i przez chwilę zastanawiała się, co ma zrobić.

Weszła do przedpokoju i Otworzyła szafę.. Koszule: Kyle’a, jedna za drugą, 
wędrowały na podłogę. Związała je w jeden tłumok, a następnie kopniakiem 
wyrzuciła przed drzwi wejściowe.
Była wściekła. Rozpięła złotą bransoletkę z diamentami, którą otrzymała od Kyle’a, 
Przez chwilę wahała się, co z nią zrobić. W końcu rozwiązała tłumok i włoŜyła ją do 
ś

rodka Związała go i jeszcze raz kopnęła w bezsilnej złości.

Ocierając łzy weszła do domu. Trzasnęła drzwiami. Jaka była głupia, jaka 
beznadziejnie naiwna... Trzęsącą się dłonią wykręciła zastrzeŜony numer KCNX.. 
Odebrał Toby.
– Czy jest tam gdzieś szef? – spytała bez dłuŜszych wstępów..
– Tak – powiedział chłopak. – Niedawno go widziałem. Zaczekaj chwilę.
– Nie, To nie ma sensu. Po prostu powiedz mu, Ŝe zaraz przyjeŜdŜam.
Toby o nic nie pytał. On równieŜ czytał poranne gazety.
– Pewnie się przeniesie do Nowego Jorku... – powiedziała z rezygnacją do Trenta 
siedzącego za biurkiem.
– Wcale bym się nie zdziwił. Noah był uosobieniem stoicyzmu.
– Nie jesteś na niego wściekły?
– Niby dlaczego? Amanda potrząsnęła głową.
– No, Ŝe zostawia nas... ciebie? I to w takiej chwili. Czy nie masz z nim jakiejś 
umowy, której musiałby dotrzymać?
Noah pokręcił głową i sięgnął po kolejną miętówkę. Było mu przykro widzieć 
Amandę w takim stanie.
– Zdaje się, Ŝe jego ostatnia umowa wygasła jakieś trzy miesiące temu.
– Co takiego?! Wzruszył ramionami.
– Kyle był ostatnio bardzo niespokojny. Nie chciał się z nikim wiązać. PoniewaŜ 
popularność „Ekranu i sceny” spadała, nie przejmowałem się zbytnio tą umową.

background image

Amanda poczuła ukłucie w sercu, słysząc te uwagi na temat Kyle’a. Podeszła do okna 
i zaczęła obserwować rzekę.
– Ale teraz program jest bardzo popularny – szepnęła. Noah musiał mieć znakomity 
słuch.
– Wiem o tym i chciałbym go zatrzymać. Nic jednak nie mogę zrobić. Lubię tego 
chłopaka. Kiedy powiedział mi o tej ofercie, pogratulowałem mu ze szczerego serca.
Dziewczyna odwróciła się i w paru susach dopadła biurka. – Więc mówił o tym 
wcześniej?! – krzyknęła. – Dlaczego nic o tym nie wiedziałam?!
Trent spojrzał na nią badawczym wzrokiem.
– A czy ty poinformowałaś mnie o swojej ofercie? – spytał.
Amanda westchnęła głęboko.
– Wiedziałeś... – wyrwało jej się.
– Gdybyś pracowała w tym zawodzie tyle lat co ja, wiedziałabyś, Ŝe w naszym 
ś

wiatku nie ma Ŝadnych sekretów.

Dziewczyna opadła bezsilnie na najbliŜsze krzesło.
– Powiedziałabym ci, gdybym zdecydowała się przyjąć tę pracę. Ale nie chcę 
pracować w Westec. Między innymi ze względu na ciebie...
Noah wstał i podszedł do okna.
– To jakaś komedia nieporozumień. Odchodzę z KCNX za dwa miesiące. Mówiłem o 
tym Kyle’owi.
– Na zawsze?
– Nie, biorę roczny urlop. To pomysł mojej Ŝony. Wie, jak bardzo lubię Ŝeglować i 
dlatego namówiła mnie na kupno jachtu. Popływamy sobie to tu, to tam. Nigdzie nie 
będziemy się spieszyć.
Noah westchnął i potarł dłonią pokryte zmarszczkami czoło.
– Cudowna kobieta – dodał zupełnie bez związku. Jego rozmarzony wzrok świadczył 
o tym, Ŝe mówi o Ŝonie. Amanda nie miała w tej chwili do niego Ŝadnych pretensji.
– Wspaniale – oznajmiła. – śyczę ci wszystkiego najlepszego. Zaraz, jak to się mówi, 
kila wody pod stopą... !
Roześmiała się czując, Ŝe popełniła błąd. Trent jednak zachował powagę.
– Dlaczego nie przyjęłaś propozycji z Westec? Śmiech zamarł jej na wargach.
– Popełniłam błąd. Tak naprawdę, to nie wiedziałam, co robię – powiedziała, 
zastanawiając się, czy Trent dostrzeŜe ukrytą w tych słowach aluzję.
– Co zrobisz, jeśli Kyle przyjmie ich propozycję?
– Chyba umrę... – szepnęła.
Brzegiem rękawa wytarła łzę, która pojawiła się na jej policzku.
– CóŜ – Noah westchnął, patrząc na jej nieszczęśliwą minę – ostrzegałem cię przed 
nim.
– Pamiętam. – Amanda pociągnęła nosem.
– Tak, Kyle ma sposoby, Ŝeby radzić sobie z ludźmi, Jest coś w tym chłopaku.
Czerwony telefon stojący na biurku rozdzwoni! się jak oszalały. Noah podniósł 
słuchawkę.
– Tak, odbiorę – potwierdził i przełączył się na drugą linię. Amanda wstała, nie chcąc 
przeszkadzać. Trent powstrzymał ją gestem.
– Zgodziłeś się, co? – mruknął do słuchawki. – Dobrze. Dobrze. Spotkamy się po 
twoim powrocie.
OdłoŜył słuchawkę, nie patrząc na Amandę.
– I co?
Bez trudu odgadła, kto dzwonił – Powiedział, Ŝe chce z tobą porozmawiać.
– A praca?
– Waśnie dzwonił z Nowego Jorku.

background image

Tej nocy suche chusteczki skończyły jej się bardzo szybko. Amanda musiała uŜywać 
papieru toaletowego, Ŝeby osuszyć łzy. Siedziała na kozetce, otulona starym kocem i 
cichutko płakała.
Jeszcze raz wytarła czerwony nos i poszła do łazienki, Ŝeby przynieść sobie nową 
rolkę. Kiedy zerknęła do lustra, stwierdziła, Ŝe wygląda okropnie. Włosy miała w 
nieładzie, usta wykrzywione, a paznokcie poobgryzane. Co prawda myślała, Ŝe 
skończyła juŜ z tym nałogiem, ale okazało się, Ŝe nie jest to takie proste.
Wróciła na kozetkę. Nawet nie poruszyła się, słysząc dzwonek do drzwi. Nie miała 
ochoty na Ŝadne spotkania.
Po chwili wyszła do kuchni, Ŝeby zrobić sobie herbatę. Na podłodze w przedpokoju 
leŜała duŜa, biała koperta. Schyliła się, a wtedy dzwonek odezwał się ponownie.
Odruchowa przekręciła klucz w zamku i nacisnęła klamkę.
– To ty?! – krzyknęła.
Kyle’a było ledwie widać zza wielkiego naręcza białych róŜ.
– CzyŜbyś spodziewała się kogoś innego? – spytał i spojrzał na nią przenikliwie.
– Przede wszystkim nie spodziewałam się ciebie! – wypaliła.
Kyle włoŜył stopę między drzwi, dzięki czemu mogli sobie jeszcze raz spojrzeć w 
oczy.
– Chcę, Ŝebyś sobie poszedł.
– Nie, nieprawda. Chcesz przecieŜ, Ŝebym został. Amanda wybuchnęła płaczem. 
Najgorsze było to, Ŝe Kyle miał rację.
– O co chodzi? – spytał.
Dziewczyna opuściła ręce. Wszedł do środka i wziął ją w ramiona, scałowując łzy z 
jej policzków.
– Specjalnie nie przyjęłam tej pracy, a ty... ty... – zacięła się.
– W porządku, kochanie – powiedział, głaszcząc ją po policzku. – Popatrz, 
przyniosłem ci róŜe.
Amanda nawet na nie nie spojrzała. Dłoń Kyle’a zawisła w powietrzu i kwiaty 
posypały się na podłogę.
– Nie chcę róŜ. Nie chcę od ciebie niczego! Przyjąłeś tę pracę, chociaŜ ja odrzuciłam 
ich propozycję. Jesteś wstrętny.
Kyle spojrzał na nią z litością.
– Więc dlatego tak się zachowujesz? Myślałem, Ŝe masz do mnie więcej zaufania. 
Oczywiście, przyjąłem tę pracę, ale pod warunkiem, Ŝe to ty będziesz moją partnerką.
Amanda nie mogła wydusić z siebie ani słowa.
– Pod... ty... pa... – bełkotała bez związku.
– Czy nie rozumiesz, Ŝe chcę, Ŝebyś była moją partnerką na całe Ŝycie. JuŜ nie 
moŜemy się rozstać. Kocham cię, Amando.
Dziewczyna zawahała się, nie wierząc własnym uszom. Kyle wskazał kopertę, którą 
wciąŜ trzymała w dłoni. Spojrzała na nią. Kyle pokiwał głową.
Otworzyła ją, tak jak jej kazał. Wewnątrz była niewielka kartka:

Amando, kochanie!
Czy wyjdziesz za mnie za mai? Obiecuję, Ŝe będę cię kochał aŜ do śmierci. Zawsze 
twój, Kyle.

Tym razem w jej oczach pojawiły się łzy szczęścia. Kyle podał jej chusteczkę.
– Czy to znaczy, Ŝe się zgadzasz?
Kiwnęła głową i wybuchła jeszcze głośniejszym płaczem.

background image

Kyle wziął jej rękę i wsunął na serdeczny palec zaręczynowy pierścionek z szafirem.
– Kupiłem go w Nowym Jorku – wyjaśnił.
Wzięli się za ręce. Amanda odrzuciła koc i zdecydowała, Ŝe spacer będzie 
znakomitym początkiem ich narzeczeństwa.
Kiedy wychodzili, Kyle potknął się o leŜący nieco z boku tłumok.
– Co to takiego? – spytał.
– Nic waŜnego. Nie zwracaj na to uwagi. Oczy Amandy lśniły jak gwiazdy.
– Kocham cię.
– Ja ciebie teŜ, Amando.
Uśmiechnęli się do siebie. Był to jej pierwszy uśmiech tego dnia.

background image

EPILOG

Amanda weszła do pokoju, Ŝeby się przebrać, tej nocy mieli zamiar świętować z 
Kyle’em pierwszą rocznicę ślubu. Z pobliskiej łazienki dobiegał szum wody. 
Uśmiechnęła się i juŜ chciała zrzucić z siebie szlafrok, aby nago wślizgnąć się do 
pełnego pary pomieszczenia, kiedy jej wzrok padł na kopertę leŜącą na ich szerokim 
małŜeńskim łoŜu.
Sięgnęła po nią z uśmiechem. Oparta głowę o poduszkę, zastanawiając się, co znowu 
mógł wymyślić Kyle.

Amando!
Myślałem, Ŝe rozumiesz, iŜ jako bardzo powaŜny i wpływowy człowiek, nie znoszę 
sytuacji, w których nie wykonuje się moich poleceń. Spójrz przed siebie, Amando, Na 
komódce leŜą moje koszule.
Więc tak, nie chcesz prasować! Czy na pewno wiesz, na co się decydujesz?
Dobrze, chodźmy do mojego biura. Będę musiał z tobą porozmawiać.
Wejdź, proszę. Usiadł. Zaraz wrócę, powiem tylko sekretarce, Ŝeby nie łączyła 
Ŝ

adnych rozmów.

Tak, o czym to mówiliśmy ?Aha, o twoim zachowaniu. Za – stanów się, Amando. 
Dokładnie sobie wszystko przemyśl.
Co? Twierdzisz, śe nie masz zamiaru prasować moich koszul?!
Czy widzisz ten krawat? Podejdź bliŜej i wyciągnij przed siebie ręce.
Czy nie za mocno cię skrępowałem ?Milczysz ?AleŜ uwolnię cię, kiedy tylko obiecasz, 
ś

e nie będziesz juŜ krnąbrna. Och, jaka jesteś uparta.

Bardzo tutaj gorąco. Chyba zdejmę marynarkę... Czy nie sadzisz, śe to przez słońce? 
Tak, zaraz opuszczę rolety.
Zrobiło się bardzo ciemno. Zaraz znajdę lampkę. Mam nadzieję, Ŝe się nie boisz 
ciemności. MoŜesz przyjść do mnie i usiąść mi na kolanach.
Tonie prośba. To rozkaz.
Ś

wietnie. Czy widzisz moją koszulę? Tak bardzo lubię, kiedy jest miękka i 

wyprasowana. Zaraz dotknę nią twojego policzka, Ŝebyś mogła zrozumieć, o co mi 
chodzi.
Dlaczego tak patrzysz? CzyŜbyś nigdy nie widziała nagiej, męskiej piersi? Ach, 
rozumiem... nie widziałaś takiego torsu. DuŜo trenuję, to prawda. Kobiety lubią 
męŜczyzn wysportowanych. Ty teŜ, czyŜ nie?
Gdybyś obiecała, Ŝe będziesz mi prasować koszule, pozwoliłbym ci dotknąć mojego 
torsu...
Nie?
Oczywiście wszystko zaleŜy od ciebie. Chcę, Ŝebyś zgodziła się na to dobrowolnie.
Popatrz, mam niezłe bicepsy. Nie spodziewałaś się tego, śe są aŜ tak twarde?
Zaczekaj, zaraz przeniosę cię na biurko. Mógłbym to zrobić nawet jedną ręką.
Czy jest ci wygodnie ? Nie, nie mogę rozwiązać ci rąk.
Musisz obiecać, Ŝe wyprasujesz koszule. MoŜe potrzebna ci mała zachęta, co ?
MoŜe zrobię ci masaŜ? PołóŜ nogę na moich kolanach. Najpierw stopa, potem łydka, 
potem...
Dobrze, dam ci jeszcze jedną szansę. RozwiąŜę ci ręce. Spróbuj przekonać mnie, 
Ŝ

ebym zamawiał prasowanie w pralni. Jak? Och, to juŜ twoja prywatna sprawa.

Zaczekaj. Co robisz? PrzecieŜ teraz trzeba będzie prasować równieŜ twoją bluzkę. Nie
zaleŜy ci? Dobrze.

background image

UwaŜaj, tutaj nie było sprzątane od wczoraj/Pobrudzisz swoją bieliznę/Co, chcesz, 
Ŝ

ebyśmy zrobili to na biurku ?

No, nie wiem. Nie mam pojęcia... Och, Amando! JuŜ idę. pozwól mi tylko zdjąć 
skarpetki i slipy.
Amando! Jesteś szalona!

Amanda drŜącymi dłońmi schowała list pod poduszkę. Później będzie czas, by 
dołączyć go do kolekcji związanej róŜową wstąŜką.
Kiedy podniosła głowę, zobaczyła, ze stoi przed nią przepasany ręcznikiem Kyle.
– Jesteś niepoprawny, wiesz? – szepnęła, sięgając po ręcznik.
– Ta nie ja, to Lyle – odrzekł z figlarnym uśmiechem.
– Ach, wobec tego przekaŜ mu, Ŝe wpadnę do niego do biura. Powiedzmy, jutro o 
trzeciej.
– Czy to znaczy, Ŝe nie wyprasujesz jutro moich koszul? Skinęła głową. Kyle 
westchnął z rezygnacją.
– Czy chcesz się rozwieść? – spytała.
– PrzecieŜ nawet się nie skarŜę – powiedział i pocałował ją namiętnie.