background image

SŁOŃCE W ZNAKU 

SŁOŃCE W ZNAKU 

SŁOŃCE W ZNAKU 

SŁOŃCE W ZNAKU 

STRZELCA

STRZELCA

STRZELCA

STRZELCA 

 

 

 

 

Strzelec rządzi wiarą, religią, pisarstwem, książkami, i interpretacją snów. 

Urodzeni pod znakiem łucznika zdziałają wielkie cuda i otrzymają wielkie 

zaszczyty i radości.  

Podczas gdy Strzelec rządzi niebem, konsultuj się z prawnikami w sprawie 

swoich interesów.  

To dobry sezon na składanie przysiąg i zawieranie umów. 

 

- Anonimowy angielski notatnik, r. 1590, Gonçalves MS 4890, f. 14v 

 

 

 

 

 

 

 

 

background image

TRZYDZIEŚCI DWA

TRZYDZIEŚCI DWA

TRZYDZIEŚCI DWA

TRZYDZIEŚCI DWA 

 

 

 

 

"Bliźnięta mają dziesięć dni. Czy nie uważasz, że są trochę za małe, aby 

być członkami Zakonu Rycerskiego?" Ziewnęłam chodząc w tę i z powrotem 
na korytarzu drugiego piętra z Rebeccą, która była urażona po wyjęciu jej z 
przytulnej kołyski przy kominku. 

"Wszyscy  nowi  członkowie  rodziny  de Clermont natychmiast  stają  się 

rycerzami", powiedział Matthew, mijając mnie z Philipem na rękach. "To jest 
tradycja." 

"Tak,  ale  większość  nowych  de  Clermontów  to  dorosłe  kobiety  i 

mężczyźni!  I  musimy  to  zrobić  w  Sept  Tours?"  Moje  procesy  myślowe 
zwolniły  do  żółwiego  tępa.  Matthew  jak  obiecał,  opiekował  się  dziećmi  w 
nocy,  ale  tak  długo,  jak  długo  będę  karmiła  piersią,  będzie  budził  mnie 
jeszcze co kilka godzin. 

"Tam lub w Jerozolimie", powiedział Matthew. 
"Nie  Jerozolima.  W  grudniu?  Oszalałeś?"  Ysabeau  cicho  jak  duch 

pojawiła  się  na  półpiętrze.  "Poza  tym  dzieci  powinny  być  ochrzczone  w 
domu, gdzie ich ojciec zbudował Kościół, a nie w Londynie. Obie ceremonie 
mogą się odbyć w tym samym dniu." 

"Clairmont  House  jest  teraz  naszym  domem,  Maman".  Matthew  się 

skrzywił.  Był  coraz  bardziej  zmęczony  babciami  i  ich  stałą  ingerencją. 
"A Andrew chętnie ochrzci je tutaj, w razie potrzeby". 

Philip, który już wykazywał niezwykłą wrażliwość na zmiany nastrojów 

ojca,  doskonale  naśladował  dezaprobatę  Matthew  i  machał  ręką  w 
powietrzu,  jakby  prosząc  o  miecz,  tak  by  mogli  rozgromić  swoich  wrogów 
razem. 

"Sept-Tours  zatem"  powiedziałam.  Podczas  gdy  Andrew  Hubbard  nie 

był  już  stałym  cierniem  w  moim  boku,  nie  byłam  chętna  dać  mu  roli 
duchowego doradcy dzieci. 

"Jeśli jesteś pewna" powiedział Matthew. 

background image

"Czy  Baldwin  jest  zaproszony?"  Wiedziałam,  że  Matthew  powiedział 

mu  o  bliźniakach.  Baldwin  wysłał  mi  pokaźny  bukiet  kwiatów  i  gryzaki  dla 
niemowląt ze srebra i rogu dla Rebeccy i Philipa. 

Gryzaki były oczywiście powszechnym prezentem dla noworodków, ale 

w  tym  przypadku  czułam  pewne  niezbyt  subtelne  przypomnienie  o 
wampirzej krwi w ich żyłach. 

"Pewnie. Ale nie przejmuj się tym teraz. Może wybierzesz się na spacer 

z  Ysabeau  i  Sarą  -  wyjdziesz  z  domu  na  chwilę.  Jest  mnóstwo  mleka,  jeśli 
dzieci będą marudne." zaproponował Matthew. 

Zrobiłam jak sugerował Matthew, choć miałam nieprzyjemne uczucie, 

że dzieci i ja byliśmy rozmieszczeni na rozległej szachownicy de Clermontów 
przez istoty, które grały na niej od wieków. 

To uczucie rosło w siłę z każdym dniem, kiedy się przygotowywaliśmy, 

do wyjazdu do Francji. Było wiele cichych rozmów dla spokoju moich myśli. 
Ale miałam ręce pełne zajęć z bliźniętami, i nie miałam czasu w tej chwili na 
rodzinną politykę. 
 

*** 

 

"Oczywiście,  że  zaprosiłem  Baldwina,"  powiedział  Marcus.  "On  musi 

tam być." 

"A  Gallowglass?"  Zapytał  Matthew.  Wysłał  swojemu  bratankowi 

zdjęcia  bliźniąt,  wraz  z  ich  dość  imponującymi  imionami.  Matthew  miał 
nadzieję,  że  Gallowglass  może  zareaguje,  kiedy  dowie  się,  że  jest  ojcem 
chrzestnym Philipa i że dziecko nosi jedno z jego imion. 

"Daj mu czas," powiedział Marcus. 
Ale czas nie był po stronie Matthew ostatnio, i nie oczekiwał, że teraz 

będzie współpracował. 

"Nie  było  nic  więcej  od  Beniamina"  zgłosił  Fernando.  "Zamilkł. 

Ponownie." 

"Gdzie on do cholery jest?" Matthew przejechał dłonią po włosach. 
"Robimy  co  w  naszej  mocy,  Matthew.  Beniamin  nawet  jako 

ciepłokrwisty był przebiegły." 

background image

"Dobrze. Jeśli nie możemy zlokalizować Beniamina, to zwróćmy uwagę 

na  Knoxa"  powiedział  Matthew.  "Będzie  łatwiej  go  zdemaskować  niż 
Gerberta - a oboje przekazują informację Beniaminowi. Jestem tego pewien. 
Chcę  dowodów."  Nie  zamierzał  spocząć,  dopóki  każda  istota,  która  stwarza 
zagrożenie dla Diany lub bliźniaków nie zostanie znaleziona i zniszczona. 

"Gotowa do drogi?" Marcus połaskotał Rebeccę pod brodą, a jej usta 

wyrażały uśmiech szczęścia. Uwielbiała swojego starszego brata. 

"Gdzie  jest  Jack?"  Zapytałam  przemęczonym  głosem.  Ledwie  miałam 

ułożone jedno dziecko, a drugie już się oddalało. Proste pożegnanie stało się 
logistycznym koszmarem, z grubsza odpowiadającym wysyłaniu batalionu na 
wojnę. 

"Poszedł  na  spacer  z  bestią.  Skoro  o  tym  mowa,  gdzie  jest  Corra?" 

Zapytał Fernando. 

"Bezpiecznie schowana." W rzeczywistości, Corra i ja miałyśmy trudny 

czas.  Była  niespokojna  i  kapryśna  od  urodzenia  bliźniaków  i  nie  była 
wdzięczna za wciśnięcie jej z powrotem do mnie, na czas podróży do Francji. 
Nie byłam zadowolona z tego. Bycie wyłącznym posiadaczem swojego ciała 
było wspaniałe. 

Seria  głośnych  szczeknięć  i  nagłe  pojawienie  się  największego  na 

świecie zamiatacza podłogi zapowiedziało powrót Jacka. 

"Chodź,  Jack.  Nie  każ  nam  czekać"  zawołał  Marcus.  Jack  pobiegł  do 

jego  boku,  a  Marcus  wyciągnął  zestaw  kluczy.  "Myślisz,  że  uda  ci  się 
dostarczyć Sarę, Marthe, i babcię do Francji?" 

"Oczywiście,  że  tak"  powiedział  Jack,  chwytając  klucze.  Uderzył 

przycisk  na  pilocie,  i  odblokował  następny  duży  pojazd,  tym  razem 
wyposażony w legowisko dla psa, zamiast fotelików dla niemowląt. 

"Jakie  to  ekscytujące,  wyruszyć  do  domu."  Ysabeau  wzięła  Jacka  pod 

rękę.  "Pamiętam  czasy,  kiedy  Philippe  poprosił  mnie  o  dostarczenie 
szesnastu  wozów  z  Konstantynopola  do  Antioch.  Drogi  były  straszne,  i 
wszędzie  na  trasie  byli  bandyci.  To  była  najtrudniejsza  podróż,  pełna 
niebezpieczeństw i groźby śmierci. Miałam wspaniały czas." 

"O ile pamiętam, stracił większość wozów" powiedział Matthew. "Koni, 

też." 

background image

"Nie  wspominając  już  sporej  ilości  pieniędzy  i  ludzi,"  przypomniał 

Fernando. 

"Tylko  dziesięć  wozów  straciłam.  Pozostałe  sześć  dotarło  w  idealnym 

stanie.  Co  do  pieniędzy,  to  zostały  jedynie  przeinwestowane"  powiedziała 
Ysabeau,  jej  głos  ociekał  wyniosłością.  "Nie  zwracaj  na  to  uwagi,  Jack. 
Opowiem  ci  o  moich  przygodach  jak  będziemy  jechać.  To  utrzyma  twój 
umysł z dala od nudy." 

Phoebe  i  Marcus  wsiedli  do  jednego  z  jego  tradycyjnie  niebieskich 

samochodów sportowych - do brytyjskiego, wyglądającego jakby należał do 
Jamesa Bonda. Zaczęłam doceniać wartość samochodów dwumiejscowych i 
tęsknie  marzyć  o  spędzeniu  kolejnych  dziewięciu  godzin  w  towarzystwie 
tylko Matthew. 

Biorąc pod uwagę szybkość, z jaką Marcus i Phoebe podróżowali i fakt, 

że nie będą musieli zatrzymać się w drodze do łazienki, na przerwy, zmiany 
pieluch, i posiłki, to nie dziwił fakt, że czekali na nas, kiedy przyjechaliśmy do 
Sept-Tours, stojąc na szczycie schodów wraz z Alainem i Victoire, witając nas 
w domu. 

"Milord  Marcus  mówił  mi,  że  będziemy  mieć  dom  pełen  gości  na 

ceremonii,  Madame  Ysabeau"  powiedział  Alain,  witając  swoją  panią.  Jego 
żona,  Victoire,  tańczyła  z  podniecenia,  kiedy  wypatrzyła  nosidełka  i 
podbiegła do pomocy. 

"Będzie  jak  za  dawnych  czasów,  Alain.  Ustawimy  łóżka  polowe  w 

stodole  dla mężczyzn.  Tym,  którzy  są  wampirami,  nie  przeszkadza zimno,  a 
reszta będzie musiała się do tego przyzwyczaić." Ysabeau brzmiała obojętnie, 
gdy podała Marthe rękawiczki i zwróciła się do pomocy przy dzieciach. Były 
owinięte w każdym calu, aby chronić je przed mrozem. "Czy Milord Philip i 
Milady  Rebecca  nie  są  najpiękniejszymi  stworzeniami,  jakie  kiedykolwiek 
widziałaś, Victoire?" 

Victoire  nie  była  w  stanie  powiedzieć  więcej  niż  och  i  ach  ale  dla 

Ysabeau odpowiedź ta wydawała się wystarczająca. 

"Czy mogę pomóc przy bagażach niemowląt?" zapytał Alain, lustrując 

wzrokiem zawartość wyściełanej przestrzeni ładunkowej. 

"Byłoby  wspaniałe,  Alain."  Matthew  skierował  go  do  worków, 

pojemników, przenośnych łóżeczek i stosów pieluch jednorazowych. 

background image

Matthew wziął nosidełka do każdej ręki i, z dużą pomocą Marthe, Sary, 

Ysabeau i Victoire, wspiął się do drzwi na oblodzonych schodach. Wewnątrz 
uderzyły  go,  wielkość  i  powód  tego  gdzie  i  po  co  tu  był.  Matthew  niósł  z 
powrotem  do  rodzinnego  domu  ostatnich  potomków  długiego  szeregu  de 
Clermontów. To nie miało znaczenia, czy nasza rodzina była tylko pokornym 
potomkiem  tego  wybitnego  rodu.  To  było  i  zawsze  będzie,  miejsce 
zanurzone w tradycji dla naszych dzieci. 

"Witaj w domu". Pocałowałam go. 
Pocałował  mnie,  a  potem  posłał  mi  jeden  ze  swoich  olśniewających 

uśmiechów. "Dziękuję, mon coeur". 
 

*** 

 

Powrót  do  Sept-Tours  był  dobrą  decyzją.  Przy  odrobinie  szczęścia, 

żadne niefortunne wypadki nie  rzuciły cienia  na nasz  przyjemny powrót do 
domu. W trakcie dni pełnych przygotowań do chrztu, wydawało się, że moje 
życzenia się spełniły.  

Sept-Tours  był  tak  zajęty  przygotowaniami,  że  oczekiwałam  Philippe, 

wpadającego  do  pokoju,  śpiewającego  i  opowiadającego  dowcipy.  Ale  to 
Marcus,  był  teraz  tym,  który  wprowadzał  życie  do  domu,  przemierzając 
każde miejsce, jak gdyby był tego właścicielem - którym technicznie pewnie i 
był  -  i  wprowadzając  wszystkich  w  bardziej  świąteczny  nastrój.  Po  raz 
pierwszy,  mogłam  zrozumieć,  dlaczego  Marcus  przypomniał  Fernando  ojca 
Matthew. 

Kiedy  Marcus  zarządził,  że  wszystkie  meble  w  wielkiej  sali  zastąpi 

długimi stołami i ławkami mogącymi pomieścić hordy oczekujących, miałam 
oszałamiające  poczucie  déjà  vu,  że  Sept-Tours  został  przeniesiony  z 
powrotem do średniowiecza. Tylko pokoje Matthew pozostały niezmienione. 
Marcus  uznał  je  jako  zakazane,  odkąd  spali  tam  honorowi  goście. 
Wycofywałam  się  do  wieży  Matthew  w  regularnych  odstępach  czasu,  aby 
karmić, kąpać i przebierać dzieci – i odpocząć od stałego tłoku zatrudnionych 
do czyszczenia, sortowania i przenoszenia mebli. 

background image

"Dziękuję,  Marthe,"  powiedziałam  po  powrocie  z  energicznego 

spaceru  w  ogrodzie.  Miała  szczęście  opuścić  zatłoczoną  kuchnię  na  rzecz 
obowiązków niani i kolejnej ukochanej tajemnicy morderstwa. 

Delikatnie  poklepałam  po  plecach  mojego  śpiącego  syna  i  wzięłam 

Rebeccę z kołyski. 

Moje  usta  zacisnęły  się  w  cienką  kreskę  gdy  poczułam  jej  niewielką 

wagę w stosunku do jej brata. 

"Ona jest głodna." Ciemne oczy Marthe spotkały moje. 
"Wiem."  Rebecca  zawsze  była  głodna  i  nigdy  usatysfakcjonowana. 

Moje myśli tańczyły od możliwości. "Matthew powiedział, że jest za wcześnie 
by  się  niepokoić."  Schowałam  swój  nos  w  szyję  Rebeccy  i  wciągnęłam  jej 
słodki dziecięcy zapach. 

"Co Matthew może wiedzieć?" prychnęła Marthe. "Jesteś jej matką." 
"Jemu to się nie spodoba," ostrzegłam. 
"Matthew  mniej  się  spodoba,  jeśli  ona  umrze,"  powiedziała  Marthe 

bez ogródek. 

Wciąż  się  wahałam.  Gdybym  przestrzegała  wyraźnych  aluzji  Marthe 

bez  konsultowania  się  z  nim,  Matthew  byłby  wściekły.  Gdybym  jednak 
poprosiła  Matthew  o  jego  radę,  powiedziałby  mi,  że  Rebecca  nie  była  w 
żadnym  bezpośrednim  niebezpieczeństwie.  To  może  było  prawdą,  ale  z 
pewnością  nie  była  w  pełni  zdrowa.  Jej  niezaspokojone  krzyki  łamały  mi 
serce. 

"Czy Matthew wciąż poluje?" Gdybym chciała to zrobić, to musiało to 

być w czasie, gdy nie było Matthew. 

"O ile wiem." 
"Ciii,  wszystko  w  porządku.  Mama  to  naprawi",  mruknęłam,  siadając 

przy  ogniu  i  odsuwając  koszulę  z  jednej  strony.  Przyłożyłam  Rebeccę  do 
mojej prawej piersi, a ona natychmiast zaczęła ssać z całej siły. Mleko kapało 
z rogu jej ust, a jej pisk przeszedł do bezsilnego zawodzenia. 

Wcześniej  łatwiej  było  ją  nakarmić,  zanim  przyszło  mleko,  jakby  siara 

była bardziej znośna dla jej organizmu. 

Wtedy zaczęłam się martwić. 
"Masz". Marthe trzymała ostry, cienki nóż. 

background image

"Nie  potrzebuję  go."  Odwróciłam  Rebeccę  na  moim  ramieniu  i 

poklepałam ją w plecki. Beknęła, a następnie ulała strumień białego płynu. 

"Ona nie trawi prawidłowo mleka" powiedziała Marthe. 
"Zobaczymy zatem, jak poradzi sobie z tym." Położyłam głowę Rebeccy 

na  moim  przedramieniu,  pstryknęłam  koniuszkami  palców  w  kierunku 
miękkiej, okaleczonej skóry przy moim lewym łokciu, gdzie skusiłam jej ojca 
by  wziął  moją  krew,  i  poczekałam  podczas  gdy  czerwony,  życiodajny  płyn 
wypłynął z żyły. 

Rebecca natychmiast stała się czujna. 
"Czy to jest to, czego chcesz?" Przekręciłam swoją rękę, przyciskając jej 

usta  do mojej  skóry.  Czułam to  samo uczucie  ssania,  kiedy  przykładałam  ją 
do  mojej  piersi,  poza  tym,  że  teraz  dziecko  nie  było  wybredne  -  było 
wygłodniałe. 

Swobodnie  płynąca  krew  żylna  musiała  być  zauważona  w  domu 

pełnym wampirów. Ysabeau była  po  chwili. Fernando  był prawie tak  szybki 
jak ona. Następnie jak tornado wpadł Matthew z rozczochranymi włosami od 
wiatru. 

"Wszyscy. Wyjść". Wskazał na schody. Nie czekając na to, aby zobaczyć 

czy go posłuchali, ukląkł przede mną. "Co robisz?" 

"Karmię twoją córkę." Łzy piekły mnie w oczy. 
Odgłos  zadowolonego  połykania  Rebeccy  był  słyszalny  w  cichym 

pokoju. 

"Wszyscy zastanawiali się od miesięcy, jakie to będą dzieci. Cóż, jedna 

tajemnica rozwiązana: Rebecca potrzebuje krwi, aby się rozwijać" włożyłam 
delikatnie  swój  palec  między  jej  usta,  a  moją  skórę,  aby  przerwać  ssanie  i 
spowolnić przepływ krwi.  

"A Philip?" Zapytał Matthew, ze zmrożoną twarzą. 
"Wydaje  się  być  zadowolony  z  mojego  mleka",  powiedziałam.  "Być 

może, z czasem, Rebecca będzie miała bardziej zróżnicowaną dietę. Ale teraz 
potrzebuje krwi, i ją dostanie." 

"Istnieje  wiele  powodów,  żeby  nie  przemieniać  dzieci  w  wampiry," 

powiedział Matthew. 

background image

"W nic nie przemieniamy Rebeccy. Przybyła do nas taka. Ona nie jest 

wampirem.  Jest  wampiro-czarownicą.  Lub  czarownico-wampirem."  Nie 
próbowałam być zabawna chociaż nazwy zachęcały do śmiechu. 

"Inni  chcą  wiedzieć,  z  jakiego  rodzaju  istotą  mają  do  czynienia" 

powiedział Matthew. 

"Więc,  będą  musieli  zaczekać"  Pękłam.  "Jest  zbyt  wcześnie,  aby  to 

powiedzieć, i nie chcę mieć ludzi wpychających Rebeccę do wąskiego pudła 
dla ich własnej wygody". 

"A  kiedy  wyjdą  jej  zęby?  Co  wtedy?"  zapytał  Matthew  podniesionym 

głosem. "Nie pamiętasz już Jacka?" 

Ach.  To  krwawy  szał,  bardziej  niż  to,  czy  ona  jest  wampirem  czy 

czarownicą,  niepokoił  Matthew.  Podałam  mu  spokojnie  śpiącą  Rebeccę  i 
zapięłam koszulę. Kiedy byłam gotowa, miał ją mocno przyciśniętą do serca, 
jej głowę trzymał między brodą, a barkiem. Miał zamknięte oczy, jakby chciał 
wymazać to, co widział. 

"Jeśli Rebecca lub Philip ma krwawy szał, wtedy będziemy mieli z tym 

do  czynienia  -  razem,  jako  rodzina,"  powiedziałam,  odgarniając  mu  włosy 
które opadły na czoło. "Postaraj się nie martwić tak bardzo." 

"Pogódź  się  z  tym?  W  jaki  sposób?  Nie  można  dyskutować  z 

dwulatkiem o szale zabijania" powiedział Matthew. 

"To ja ją oczaruję." To nie było coś, co omawialiśmy, ale zrobiłabym to 

bez wahania. "Tak jak ja oczarowałam Jacka, kiedy to był jedyny sposób, aby 
go chronić." 

"Nie  zrobisz  tego  naszym  dzieciom,  co  tobie  zrobili  rodzice,  Diana. 

Nigdy byś sobie tego nie wybaczyła." 

Strzała spoczywająca wzdłuż mojego kręgosłupa ukłuła moje ramię, a 

dziesiąty  węzeł  na  moim  nadgarstku  wił  się,  kiedy  sznury  we  mnie  się 
napięły. Tym razem nie było żadnego wahania. 

"Aby uratować rodzinę, zrobię to, co muszę." 

 

*** 

 

"Zrobione", powiedział Matthew odkładając słuchawkę. 

background image

To był szósty grudnia, rok i jeden dzień od chwili, gdy Philipe naznaczył 

Dianę  swoim  ślubem  krwi.  Na  Isola  della  Stella,  małej  wyspie  w  weneckiej 
lagunie,  testament  przysięgi,  jej  status  jako  de  Clermont  leżał  na  biurku 
funkcjonariusza Kongregacji czekając, by weszła w rodowód rodziny. 

"Więc ciocia Verin przeszła przez to w końcu," powiedział Marcus. 
"Albo  Gallowglass."  Fernando  nie  dał  nadziei,  że  syn  Hugha  wróci  w 

czasie chrzcin. 

"Baldwin  to  zrobił."  Matthew  z  powrotem  usiadł  na  krześle  i  otarł 

rękami swoją twarz. 

Alain  pojawił  się  z  kieliszkiem  wina,  namiastką  przerwy,  w  stosie 

poczty. Rzucił zmartwione spojrzenie na trzy stłoczone wokół ognia w kuchni 
wampiry i wyszedł bez komentarza. 

Fernando i Marcus spojrzeli na siebie, ich konsternacja była oczywista. 
"Baldwin? Ale jeśli Baldwin to zrobił..." Marcus urwał. 
"Bardziej  martwi  się  o  bezpieczeństwo  Diany,  niż  o  reputację  de 

Clermontów" dokończył Matthew. 

"Pytanie co on wie, czego my nie wiemy? 

 

*** 

 

Siódmego  grudnia  była  nasza  rocznica,  Sara  i  Ysabeau  zajęły  się 

bliźniakami,  żeby  dać  Matthew  i  mi  kilka  godzin  wolnego.  Przygotowałam 
butelki  mleka  dla  Philipa,  zmieszaną  krew  z  niewielką  ilością  mleka  dla 
Rebeccy,  i  przyniosłam  dzieci  do  biblioteki  rodzinnej.  Tam  Ysabeau  i  Sara 
przygotowały krainę bajek z koców, zabawek, i telefonów komórkowych do 
zabawiania ich i nie mogły się doczekać wieczoru z wnukami. 

Kiedy  zasugerowałam,  by  po  prostu  zjeść  spokojny  obiad  w  wieży 

Matthew,  tak  aby  być  w  zasięgu  ręki,  jeśli  byłby  jakiś  problem,  Ysabeau 
wręczyła mi komplet kluczy. 

"Kolacja czeka na ciebie w Les Revenants," powiedziała. 
"Les Revenants?" To nie było miejsce, o którym słyszałam. 
"Philippe  zbudował  ten  zamek  dla  krzyżowców  powracających  do 

domu z Ziemi Świętej." wyjaśnił Matthew. "Należy do Maman." 

background image

"Jest  teraz  twój.  Daję  ci  go"  powiedziała  Ysabeau.  "Wszystkiego 

najlepszego". 

"To zbyt wiele, Ysabeau", zaprotestowałam. 
"Les  Revenants  lepiej  nadaje  się  dla  rodziny,  niż  to  miejsce.  Jest 

naprawdę bardzo przytulny." Ysabeau się zadumała. "A Philippe i ja byliśmy 
tam szczęśliwi." 

"Czy pewno?" Matthew zapytał matkę. 
"Tak.  Spodoba  ci  się,  Diana"  powiedziała  Ysabeau  unosząc  brwi. 

"Wszystkie pokoje posiadają drzwi." 

 

*** 

 
"Jak  można  go  opisać,  jako  przytulny?"  Zapytałam,  kiedy  opuściliśmy 

wieś Limousin. 

Les  Revenants  był  mniejszy  niż  Sept-Tours,  ale  nie  dużo.  Miał  tylko 

cztery  wieże,  jak  zauważył  Matthew,  jedna  na  każdym  rogu  kwadratowej 
twierdzy.  Ale  fosa,  która  go  otaczała  była  wystarczająco  duża,  by  zdobyć 
dyplom jeziora, był również wspaniały, skomplikowany i piękny wewnętrzny 
dziedziniec,  który  raczej  przeczył  jakimkolwiek  twierdzeniom,  że  było  to 
miejsce  skromniejsze  niż  oficjalna  rezydencja  de  Clermontów.  W  środku, 
jednakże,  był  przytulny,  pomimo  jego  dużych  otwartych  przestrzeni  na 
parterze. 

Chociaż  zamek  został  zbudowany  w  XII  wieku,  został  gruntownie 

odnowiony  i  w  pełni  wyposażony  w  nowoczesne  udogodnienia,  takie  jak 
łazienki,  energia  elektryczna,  a  nawet  ogrzewanie  w  niektórych  pokojach. 
Mimo tego, czułam się na siłach, by odrzucić ten dar i pomysł, że będziemy 
tu kiedykolwiek żyć. Wtedy mój mądry mąż pokazał mi bibliotekę. 

Neogotycki  pokój  z  belkami  sufitowymi,  rzeźbioną  stolarką,  dużym 

kominkiem  i  ozdobnymi  tarczami  herbowymi,  został  umiejscowiony  w 
południowo-zachodnim  narożniku  budynku  głównego.  Duży  zestaw  okien 
wychodził  na  wewnętrzny  dziedziniec,  podczas  gdy  inne,  mniejsze  okna  na 
wieś  Limousin.  Biblioteczki  stanęły  wzdłuż  jedynych  dwóch  prostych  ścian, 
wzrastając  do  sufitu.  Zakręcone  schody  orzechowe  prowadziły  do  galerii, 

background image

która  dawała  dostęp  do  wyższych  półek.  Przypominała  mi  trochę  czytelnię 
księcia Humfreya, z jego ciemnym drewnem i przyciemnionym oświetleniem. 

"Co  to  za  rzeczy?"  Orzechowe  półki  były  wypełnione  pudełkami  i 

książkami ułożonymi byle gdzie. 

"Osobiste  dokumenty  Philipe"  powiedział  Matthew.  "Maman 

przeniosła  je  tu  po  wojnie.  Wszystko,  co  dotyczy  oficjalnej  rodzinnej 
działalności  de  Clermontów,  ale  dokumentacja  Rycerzy  Łazarza  oczywiście 
nadal jest w Sept-Tours." 

To  musiało  być  najbardziej  rozległe  osobiste  archiwum  na  świecie. 

Usiadłam  bezsilna,  nagle  pełna  współczucia  dla  trudnej  sytuacji  Phoebe, 
będącej  wśród  wszystkich  artystycznych  skarbów  rodzinnych,  i  zakryłam 
dłonią usta. 

"Przypuszczam,  że  będziesz  chciała  to  posortować,  dr  Bishop" 

powiedział Matthew, całując mnie w głowę. 

"Oczywiście,  że  tak!  Mogą  zawierać  informacje  o  Księdze  Życia  i 

pierwszych  dniach  Kongregacji.  Może  są  tutaj  informacje  odnoszące  się  do 
Beniamina  i  dziecka  czarownicy  w  Jerozolimie."  Mój  mózg  zalewały 
możliwości. 

Matthew spojrzał wątpliwe. "Myślę, że jest bardziej prawdopodobne, 

że  znajdziesz  plany  oblężeń  Philipe  i  instrukcje  na  temat  pielęgnacji  i 
żywienia koni, niż cokolwiek na temat Beniamina." 

Każdy  historyczny  instynkt  mówił  mi,  że  Matthew  rażąco  lekceważył 

znaczenie tego, co tu było. Dwie godziny po tym, jak pokazał mi pokój, byłam 
tam jeszcze, grzebiąc wśród pudeł, podczas gdy Matthew pił wino i ugładzał 
mnie tłumaczeniem tekstów, kiedy były zaszyfrowane lub w języku, którego 
nie  znałam.  Biedni  Alain  i  Victoire  skończyli  podaniem  romantycznej 
rocznicowej  kolacji  przygotowanej  dla  nas  na  stole  w  bibliotece,  a  nie  w 
jadalni na dole. 
 

*** 

 

Do  Les  Revenants  przenieśliśmy  się  rano,  razem  z  dziećmi,  i  bez 

dalszych moich skarg o jego wielkości, rachunkach za ogrzewanie, czy liczbie 
schodów,  na  które  będę  musiała  się  wspinać,  żeby  się  wykąpać.  Ostatnim 

background image

zmartwieniem  było  przemieszczanie  się  w  wysokiej  wieży,  odkąd  Philippe 
zainstalował  napęd  śrubowy  w  windzie  po  wizycie  w  Rosji  w  1811  roku. 
Szczęśliwie, winda była zelektryfikowana w 1896 roku i już nie potrzebowała 
siły wampira do obracania korbą. 

W Les Revenants towarzyszyła nam tylko Marthe, choć Alain i Victoire 

woleli  dołączyć  do  nas  w  Limousin  i  zostawić  dom  Marcusa  w  innych, 
młodszych,  rękach.  Marthe  gotowała  i  pomagała  Matthew  i  mnie 
przyzwyczaić się do logistycznych potrzeb opieki nad dwoma niemowlętami. 
Gdy Sept-Tours wypełni się rycerzami, Fernando i Sara do nas dołączą - Jack, 
też,  gdyby  uważał  ścisk  nieznajomych  za  przytłaczający,  ale  teraz  byliśmy 
sami. 

Choć mieliśmy sporo roboty w Les Revenants, dało nam to szansę, by 

w końcu być rodziną. Odkąd wiedzieliśmy, jak prawidłowo karmić Rebeccę, 
jej  małe  ciało  teraz  przybierało  na  wadze.  A  Philip  znosił  każdą  zmianę 
porządku  i  miejsca,  ze  swoim  zwykłym  zamyślonym  wyrazem,  patrząc  na 
światła poruszające się na kamiennych ścianach lub słuchając ze spokojnym 
zadowoleniem mojego przenoszenia papierów w bibliotece. 

Marthe czuwała nad dziećmi, kiedy tylko ją o to poprosiliśmy, dając mi 

i  Matthew  szansę,  ponownego  połączenia  po  naszych  tygodniach  rozłąki, 
stresów i radości z narodzin bliźniaków. Podczas tych cennych chwil sam na 
sam, chodziliśmy ręka w rękę wzdłuż fosy i rozmawialiśmy o naszych planach 
w  domu,  o  tym,  gdzie  chciałabym  założyć  swój  ogród  czarownicy,  by  miał 
najlepsze  nasłonecznienie  i  idealnym  miejscu  dla  Matthew  na  budowę 
domku na drzewie dla bliźniaków. 

Bez  względu  na  to,  jak  wspaniale  było  być  sam  na  sam,  jednak 

spędzaliśmy  każdą  chwilę,  jaką  mogliśmy  z  nowym  życiem,  które 
stworzyliśmy.  Siedzieliśmy  przed  kominkiem  w  naszej  sypialni  i 
obserwowaliśmy Rebeccę i Philipa jak cal po calu zbliżali się, wpatrując się w 
siebie  urzeczeni,  gdy  ich  ręce  się  splatały.  Zawsze  byli  najszczęśliwsi,  kiedy 
dotykali  się,  jakby  po  miesiącach  spędzonych  razem  w  moim  łonie  byli 
przyzwyczajeni do stałego kontaktu. Bez względu na to, jak ich układaliśmy, 
zawsze kończyli z ciasno owiniętymi wokół siebie ich maleńkimi ramionami i 
twarzami przyciśniętymi do siebie. Wkrótce będą zbyt duzi, aby kłaść je spać 
w tej samej kołysce. 

background image

Bliźnięta  zazwyczaj  były  z  nami,  kiedy  Matthew  i  ja  pracowaliśmy  w 

bibliotece,  szukając  wskazówek  o  obecnym  miejscu  pobytu  Beniamina, 
tajemniczej  czarownicy  z  Jerozolimy  i  jej  równie  tajemniczego  dziecka,  a 
także  o  Księdze  Życia.  Philip  i  Rebecca  wkrótce  zapoznają  się  z  zapachem 
papieru i pergaminu. 

Ich  głowy  odwracały  się  podążając  za  dźwiękiem  głosu  Matthew, 

czytającego  na  głos  dokumenty  napisane  w  języku  greckim,  łacińskim, 
occitańskim,  starofrancuskim,  w  starożytnych  dialektach  niemieckich, 
staroangielskim i wyjątkowej gwarze Philippea. Specyficzne cechy językowe 
Philippe rozbrzmiewały echem w schemacie organizacyjnym, jakiego użył do 
przechowywania  swoich  akt  i  książek.  Wspólne  wysiłki,  aby  zlokalizować 
dokumenty z czasów krucjaty, na przykład, odkryły niezwykły list od biskupa 
Adhémar,  uzasadniający  duchowe  motywy  pierwszej  krucjaty,  towarzyszyła 
mu dziwna lista zakupów z 1930 r., w której Philippe wymieniał różne rzeczy, 
z  prośbą  do  Alaina  o  wysłanie  ich  z  Paryża:  nowe  buty  z  Berluti,  kopię  La 
Cuisine en Dix Minutes, trzeci tom Nauk Życia, HG Wellsa, Julian Huxleya i GP 
Wellsa.  

Nasz  wspólny  rodzinny  czas  mijał  cudowne.  Były  okazje  do  śmiechu  i 

muzyki, do podziwu maleńkiej doskonałości naszych dzieci, do przyznania się 
jak bardzo niespokojni oboje byliśmy o ciążę i jej możliwe powikłania. 

Chociaż  nasze  uczucia  do  siebie  nigdy  się  nie  zachwiały, 

potwierdzaliśmy  je  w  te  spokojne,  idealne  dni  w  Les  Revenants,  mimo 
przygotowań do wyzwań jakie miały przynieść najbliższe tygodnie. 
 

*** 

 

"To są rycerze, którzy zgodzili się wziąć udział." Marcus podał Matthew 

listę gości. 

Oczy jego ojca biegły w dół strony. 
"Giles.  Russell.  Doskonale."  Matthew  przerzucił  stronę  na  drugą. 

"Addie. Verin. Miriam". Spojrzał w górę. "Kiedy uczyniłeś Chrisa rycerzem?" 

"Kiedy  byliśmy  w  Nowym  Orleanie.  Wydawało  się  to  dobrym 

pomysłem" powiedział Marcus lekko zakłopotany. 

background image

"Dobrze,  Marcus.  Biorąc  pod  uwagę,  kto  będzie  obecny  na  chrzcie 

dzieci, nie mogę sobie wyobrazić, żeby ktokolwiek z Kongregacji ośmielił się 
sprawiać kłopoty", powiedział Fernando z uśmiechem. "Myślę, że możesz się 
zrelaksować, Matthew. Diana powinna móc cieszyć się tym dniem jak miałeś 
nadzieję." 

Matthew nie wyglądał jednak na zrelaksowanego. 
"Szkoda,  że  nie  znaleźliśmy  Knoxa."  Matthew  spojrzał  przez  okno  w 

kuchni na śnieg. Knox jak i Beniamin zniknął bez śladu. To co to sugerowało, 
było zbyt przerażające, aby ubrać to w słowa. 

"Powinienem zapytać Gerberta?" Zapytał Fernando. Omówili możliwe 

konsekwencje, gdyby działania sugerowały, że Gerbert był zdrajcą. To mogło 
doprowadzić wampiry w południowej części Francji, do otwartego konfliktu, 
po raz pierwszy od ponad tysiąca lat. 

"Jeszcze nie", powiedział Mathew, niechętny zwiększać ich problemy. 

"Popatrzę  w  dokumentach  Philipea.  Musi  być  tam  jakaś  wskazówka,  co  do 
tego gdzie Beniamin się ukrywa." 
 

*** 

 

"Jezus,  Maria  i  Józefie.  Nie  może  być  nic  więcej  co  będziemy 

potrzebowali w odległości trzydziestu minut jazdy, do domu mojej matki."  

Przez  miniony  tydzień,  Matthew  czynił  świętokradcze  odniesienia  do 

Świętej  Rodziny  i  ich  grudniowych  podróży,  ale  tym  bardziej  było  to 
uderzające dziś, gdy bliźnięta miały zostać ochrzczone. Coś go martwiło, ale 
odmówił powiedzenia mi co to było. 

"Chcę  mieć  pewność,  że  Philip  i  Rebecca  są  całkowicie  odprężeni, 

biorąc  pod  uwagę  liczbę  obcych  ludzi,  z  jaką  będą  się  spotykać" 
powiedziałam,  odbijając  Philipa  w  górę  i  w  dół,  próbując  nakłonić  go  do 
czknięcia teraz, zamiast plucia w połowie trasy. 

"Może kołyska może zostać?" powiedział z nadzieją Matthew. 
"Mamy  wystarczająco  dużo  miejsca, aby  zabrać  ją  z nami, a  oni będą 

potrzebować co najmniej jednej drzemki. Poza tym, byłam poinformowana, 
że jest to największy pojazd silnikowy w Limousin, z wyjątkiem wozu na siano 
Claude'a  Raynarda."  Miejscowa  ludność  obdarzyła  Matthew  przezwiskiem 

background image

Gaston  Lagaffe  po  uroczo  nieudolnym  bohaterze  komiksu,  i  delikatnie 
drażnili go grande Guimbarde od czasu, kiedy pojechał do sklepu po chleb i 
wcisnął  Range  Rovera  między  małego  Citroëna  i  jeszcze  bardziej  małego 
Renaulta. 

Matthew zatrzasnął tylną klapę bez komentarza. 
"Przestań patrzeć wilkiem, Matthew", powiedziała Sara, dołączając do 

nas  przed  domem.  "Twoje  dzieci  będą  rosły  myśląc,  że  jesteś 
niedźwiedziem." 

"Wyglądasz  pięknie"  Powiedziałam.  Sara  była  ubrana  odświętnie  w 

mocno  zielony  dopasowany  garnitur  i  soczysto  kremową  jedwabną  bluzkę, 
która uwidoczniła jej rude włosy. Wyglądała czarująco i świątecznie. 

"Agatha  uszyła  to  dla  mnie.  Ona  zna  się  na  rzeczy"  powiedziała  Sara, 

odwracając  się,  więc  mogliśmy  podziwiać  ją  dalej.  "Och,  zanim  zapomnę: 
Ysabeau  dzwoniła.  Matthew  ma  zignorować  wszystkie  samochody 
zaparkowane  wzdłuż  podjazdu  i  podjechać  prosto  do  drzwi.  Zarezerwowali 
wam miejsce na dziedzińcu." 

"Samochody?  Zaparkowane  wzdłuż  podjazdu?"  Spojrzałam  na 

Matthew w szoku. 

"Marcus  pomyślał,  że  to  może  być  dobry  pomysł,  aby  niektórzy  z 

rycerzy byli obecni", powiedział gładko. 

"Dlaczego?"  Mój  żołądek  zrobił  salto  kiedy  instynkt  mnie  ostrzegł,  że 

nie wszystko było takie, jak się wydawało. 

"Na  wypadek,  gdyby  Kongregacja  poczuła  się  urażona  wydarzeniem" 

powiedział Matthew. Jego chłodne i spokojne, jak morze latem oczy spotkały 
moje. 

Pomimo  ostrzeżenia  Ysabeau,  nic  nie  mogło  mnie  przygotować  na 

entuzjastyczne  powitanie,  jakie  otrzymaliśmy.  Marcus  przekształcił  Sept-
Tours  na  Camelot,  z  flagami  i  transparentami  skręcającymi  się  w  silnej 
grudniowej bryzie, ich jaskrawe kolory wyraźnie odcinały się na tle zarówno 
śniegu  jak  i  ciemnego  lokalnego  bazaltu.  Na  szczycie  kwadratowej  twierdzy 
de  Clermont  rodzinny  czarno  srebrny  sztandar  z  uroborosem  został 
zwieńczony przez dużą kwadratową flagę z wielką pieczęcią Rycerzy Łazarza. 

Dwa kawałki jedwabiu trzepotały na tym samym słupie, podwyższając 

już wysoką wieżę na prawie trzydzieści stóp. 

background image

"Cóż,  jeśli  Kongregacja  nie  wiedziała  wcześniej,  że  coś  się  dzieje, 

wiedzą już teraz" powiedziałam, patrząc na spektakl. 

"Nie wygląda jakby ukrywali to" powiedział Matthew. "Zaczynamy jeśli 

zamierzamy iść dalej. A to oznacza, że nie będziemy ukrywać prawdy przed 
dziećmi - i resztą świata." 

Skinęłam głową i wzięłam go za rękę. 
Kiedy  Matthew  zatrzymał  się,  dziedziniec  był  pełen  życzliwych  osób. 

Ostrożnie  poruszał  się  samochodem  wśród  tłumu,  od  czasu  do  czasu 
zatrzymany  przez  starego  przyjaciela,  który  chciał  uścisnąć  mu  rękę  i 
pogratulować  nam  naszego  szczęścia.  Jednak  nacisnął  mocno  na  hamulce, 
gdy  zobaczył,  Chrisa  Robertsa  stojącego  z  dużym  uśmiechem  na  twarzy  i 
srebrnym kuflem w ręku. 

"Hej!"  Chris  stuknął  w  okno  kuflem.  "Chcę  zobaczyć  moją chrześnicę. 

Teraz." 

"Cześć,  Chris!  Nie  wiedziałam,  że  przyjdziesz",  powiedziała  Sara, 

otwierając okno i dając mu buziaka.  

"Jestem rycerzem. Muszę tu być." Uśmiech Chrisa się powiększył. 
"Tak mi przekazano" powiedziała Sara.  
Przed  Chrisem  byli  inni  ciepłokrwiści  członkowie  -  Walter  Raleigh  i 

Henry  Percy,  wymieniając  tylko  dwóch  -  ale  nigdy  nie  myślałam,  że  mój 
najlepszy przyjaciel będzie wśród nich. 

"Tak. Mam zamiar spowodować, żeby moi studenci nazywali mnie Sir 

Christopher od następnego semestru" powiedział Chris. 

"Lepiej  tak,  niż  święty  Christoper  (święty  Krzysztof)"  powiedział  głos, 

przez który przebijał sopran. Miriam uśmiechnęła się z rękami na biodrach. 
Pozowała  pokazując  koszulkę,  którą  miała  na  sobie  pod  skromnym 
granatowym  blezerem.  Też  była  granatowa  i  miała  napis  na  piersi  NAUKA: 
NAPĘDZA  WSZYSTKO  OD  1543  wraz  z  jednorożcem,  arystotelesowskim 
przedstawieniem  niebios,  i  obrysem  Boga  i  Adama  z  Kaplicy  Sykstyńskiej 
Michała Anioła. Czerwona złowroga tabliczka zacierała każdy obraz. 

"Witaj, Miriam!" Pomachałam. 
"Zaparkuj 

samochód 

żebyśmy 

mogli 

zobaczyć 

dzieci", 

zakomenderowała. 

background image

Matthew  to  zrobił,  ale  kiedy  zaczął  tworzyć  się  tłum,  powiedział,  że 

dzieci  muszą  być  zabrane  z  chłodu  i  wziął  nogi  za  pas  do  kuchni,  używając 
Philipa jako tarczy, zaopatrzony w torbę pieluszek. 

"Jak wiele osób jest tutaj?" Zapytałam Fernando. Minęliśmy dziesiątki 

zaparkowanych samochodów. 

"Co najmniej sto," odparł. "Nie przestałem liczyć." 
W oparciu o gorączkowe przygotowania w kuchni, było więcej niż kilku 

ciepłokrwistych.  Widziałam  faszerowaną  gęś  wkładaną  do  pieca  i  świnię 
wyjmowaną  z  niego,  gotową  do  pokrapiania  winem  i  ziołami.  Moje  usta 
upojone były aromatami. 

Tuż  przed  jedenastą  rano,  zabrzmiały  dzwony  w  kościelne  w  Saint-

Lucien.  W  tym  czasie  Sara  i  ja  przebrałyśmy  bliźnięta  w  dopasowane  białe 
sukienki wykonane z jedwabiu i koronki i czapki szyte przez Marthe i Victoire. 
Wyglądały  w  każdym  calu  jak  XVI  wieczne  dzieci.  Owinęłyśmy  je  w  koce  i 
ruszyłyśmy na dół. 

Wtedy  uroczystość  przyjęła  nieoczekiwany  obrót.  Sara  wsiadła  do 

jednego  z  rodzinnych  samochodów  z  Ysabeau,  a  Marcus  skierował  nas  do 
Range Rovera. Kiedyś byliśmy przypięci, Marcus zawiózł nas nie do kościoła, 
ale do świątyni bogini na górze. 

Moje  oczy  wypełniły  się  widokiem  życzliwych  osób  zgromadzonych 

pod  dębem  i  cyprysem.  Tylko  niektóre  twarze  były  mi  znane,  ale  Matthew 
znał  o  wiele  więcej.  Dostrzegłam  Sophie  i  Margaret,  z  Natanielem  przy  ich 
boku.  Była  tam  też  Agatha  Wilson,  patrząc  na  mnie  jakby  mnie 
rozpoznawała, chociaż wydawało się, że nie była w stanie mnie umiejscowić. 
Amira  i  Hamish  stali  razem,  oboje  wyglądali  na  nieco  przytłoczonych 
wszystkimi  ceremoniami.  Ale  były  też  dziesiątki  nieznanych  wampirów,  co 
zaskoczyło  mnie  najbardziej.  Ich  spojrzenia  były  zimne  i  ciekawe,  ale  nie 
złośliwe. 

"O co chodzi?" Zapytałam Matthew, kiedy otworzyłam drzwi. 
"Pomyślałem, że trzeba podzielić ceremonię na dwie części: ceremonię 

pogańską,  tak  nazywaną  tutaj,  i  chrześcijański  chrzest  w  kościele"  wyjaśnił. 
"Dzięki temu Emili może być częścią dnia niemowląt." 

Troskliwość  Matthew  -  i  jego  wysiłki,  aby  upamiętnić  Em  -  uczyniły 

mnie  chwilowo  niemą.  Wiedziałam,  że  zawsze  przygotowuje  plany  i 

background image

prowadzi  interesy  podczas  gdy  spałam.  Nie  wyobrażałam  sobie,  że  jego 
nocna praca obejmuje również nadzorowanie przygotowań do chrztu. 

"Czy wszystko w porządku, mon coeur?" Zapytał, zaniepokojony moim 

milczeniem. "Chciałem zrobić ci niespodziankę." 

"Jest  idealna",  powiedziałam,  kiedy  byłam  już  w  stanie.  "A  to  tyle 

znaczy dla Sary." 

Goście  utworzyli  krąg  wokół  starożytnego  ołtarza  poświęconego 

bogini.  Sara,  Matthew,  i  ja  zajęliśmy  nasze  miejsca  w  jego  obrębie.  Moja 
ciotka przewidziała, że nie będę pamiętała nawet jednego słowa z rytuału dla 
każdego  dziecka,  którego  nigdy  nie  byłam  świadkiem  i  nie  brałam  w  nim 
udziału  i  była  przygotowana  do  przewodniczenia.  Prosta  ceremonia  była 
ważną  chwilą  w  życiu  młodej  czarownicy,  ponieważ  była  ona  formalnie 
zapraszana do wspólnoty. Ale było coś więcej niż tylko to, jak wiedziała Sara. 

"Witam  przyjaciół  i  rodzinę  Diany  i  Matthew"  zaczęła  Sara,  z 

zaróżowionymi  z  zimna  i  emocji  policzkami.  "Zebraliśmy  się  tu  dzisiaj,  aby 
obdarzyć ich dzieci imionami, które będą miały z nimi iść przez świat. Wśród 
czarownic  nazwanie  czegoś  po  imieniu  jest  uznaniem  mocy.  Nazywając  te 
dzieci,  czcimy  boginię,  która  powierzyła  je  naszej  opiece  i  wyrażamy 
wdzięczność za dary jakie im dała."  

Matthew i ja użyliśmy sposobu, by wymyślić imiona dla niemowląt - ja 

zawetowałam wampirzą tradycję pierwszych pięciu imion na rzecz czterech 
żywiołów. Pisane łącznie z nazwiskiem, wydawały się wystarczające. 

Pierwsze imiona niemowlęta przyjęły po dziadkach. Ich drugie imiona 

honorowały  tradycję  de  Clermontów,  nadając  imiona  archaniołów  na 
członków rodziny. Ich trzecie imiona nadaliśmy po kolejnych dziadkach. Jako 
czwarte i ostatnie imiona, wybraliśmy po osobach, które były ważne przy ich 
poczęciu i narodzinach. 

Nikt  nie  znał,  pełnych  imion  niemowląt  aż  do  teraz,  z  wyjątkiem 

Matthew, Sary, i mnie. 

Matthew  na  prośbę  Sary  trzymał  Rebeccę  tak,  by  jej  twarz  była 

zwrócona do nieba. 

"Rebecco  Arielle  Emily  Marthe",  powiedziała  Sara,  jej  głos  dźwięczał 

przez  polanę,  "witamy  na  świecie  i  w  naszych  sercach.  Idź  z  wiedzą,  że 

background image

wszystko  tu  rozpozna  cię  przez  to  zaszczytne  imię  i  twoje  życie  będzie 
uważać za święte." 

Rebecco Arielle Emily Marthe, zaszumiały szeptem drzewa i wiatr. Nie 

tylko  ja  jedna  to  usłyszałam.  Amira  wytrzeszczyła  oczy,  a  Margaret  Wilson 
krzyknęła o rety! i pomachała rękami z radości. 

Matthew opuścił Rebeccę, jego twarz była pełna miłości, kiedy spojrzał 

na  córkę  przypominającą  mu  tak  wiele.  Rebecca  uniosła  rękę  i  dotknęła 
delikatnie  jego  nosa  w  zamian,  co  było  gestem  związku,  a  moje  serce 
wypełniło się po brzegi. 

Kiedy przyszła moja kolej, uniosłam Philipa do nieba, oferując go bogini 

i żywiołom ognia, powietrza, ziemi i wody. 

"Philipie  Michaelu  Addisonie  Sorleyu"  powiedziała  Sara  "ciebie 

również witamy na świecie i w naszych sercach. Idź z wiedzą, że wszystko tu 
rozpozna cię przez to zaszczytne imię i twoje życie będzie uważać za święte." 

Wampiry  wymieniły  spojrzenia,  kiedy  usłyszały  ostatnie  imię  Philipa  i 

szukali  w  tłumie  Gallowglassa.  Wybraliśmy  imię  Addison,  ponieważ  było 
drugim  imieniem  mojego  ojca,  ale  Sorley  należało  do  nieobecnego  Gala. 
Żałowałam, że nie usłyszy echa drzew. 

"Niech Rebecca i Philip noszą swoje imiona dumnie, rosną w obfitości i 

zaufaniu,  będą  pielęgnowani  i  chronieni  przez  wszystkich  tych,  którzy 
uczestniczyli  w  świadectwie  miłości  jaką  ich  rodzice  dla  nich  mają.  Niech 
będą  błogosławieni",  powiedziała  Sara,  jej  oczy  błyszczały  od 
wstrzymywanych łez. 

Na polanie nie było nikogo, kto nie byłby poruszony ceremonią. Nawet 

moja  córka  normalnie  głośno  wyrażająca  swoje  opinie,  była  onieśmielona 
okazją i ssała w zamyśleniu dolną wargę. 

Z  polany  przenieśliśmy  się  do  kościoła.  Wampiry  szły  piechotą, 

pokonując  wzgórza  w  dół.  Reszta  z  nas  używała  kombinacji  quadów  i 
samochodów  z  napędem  na  cztery  koła,  co  doprowadziło  do 
samozadowolenia Matthew z mądrości jego motoryzacyjnych preferencji. 

W  kościele  tłum  świadków  wzrósł,  obejmując  ludzi  z  wioski,  i  jak  w 

dzień naszego ślubu, ksiądz czekał na nas przy drzwiach. 

"Czy  wszystkie  katolickie  uroczystości  religijne  odbywają  się  na 

świeżym powietrzu?" Zapytałam, owijając koc mocniej wokół Philipa. 

background image

"Prawdę powiedziawszy kilka z nich," odpowiedział Fernando. "To nie 

miało nigdy dla mnie żadnego sensu, ale ja jestem niewierny, ostatecznie." 

"Ciii" ostrzegł Marcus, spoglądając na księdza z niepokojem. "Antoine 

Père jest niezwykle ekumeniczny i zgodził się ominąć zwykłe egzorcyzmy, ale 
nie naciskajmy go. Czy ktoś zna słowa ceremonii?" 

"Ja", powiedział Jack. 
"Ja też", powiedziała Miriam. 
"Dobra.  Jack  wezmie  Philipa,  a  Miriam  Rebeccę.  Wy  dwoje  możecie 

mówić. Reszta z nas będzie wyglądać uprzejmie i kiwać, kiedy wydaje się to 
właściwe"  powiedział  dobrodusznie  Marcus.  Uniósł  kciuk  w  kierunku 
Kapłana. "Jesteśmy gotowi Père Antoine" 

Matthew wziął mnie za rękę i poprowadził do środka. 
"Czy  z  nimi  będzie  wszystko  w  porządku?"  Szepnęłam.  Rodzicami 

chrzestnymi był tylko jeden samotny katolik, w towarzystwie nawróconego, 
baptysty,  dwóch  prezbiterian,  jednego  anglikanina,  trzech  czarownic, 
demona i trzech wampirów z niepewnymi przekonaniami religijnymi. 

"To jest dom modlitwy i błagam Boga, aby czuwał nad nimi," mruknął 

Matthew,  kiedy  zajęliśmy  miejsca  przy  ołtarzu.  "Mamy  nadzieję,  że  On 
słucha." 

Ale  ani  my,  ani  Bóg  nie  potrzebnie  się  martwiliśmy.  Jack  i  Miriam 

odpowiadali  na  wszystkie  pytania  księdza  na  temat  ich  wiary  i  stanu 
dziecięcych  dusz  w  doskonałej  łacinie.  Philip  zarechotał,  gdy  kapłan 
dmuchnął  w  jego  twarz,  by  wydalić  jakiekolwiek  złe  duchy  i  sprzeciwił  się 
kiedy włożył sól w jego maleńkie usta. 

Rebecca wydawała się bardziej zainteresowana długimi lokami Miriam, 

z których jeden został zaciśnięty w jej pięści. 

Co  do  reszty  rodziców  chrzestnych,  to  były  ich  ogromne  grupy. 

Fernando, Marcus, Chris, Marthe, i Sara (w miejsce Vivian Harrison, która nie 
mogła tam być) podawali z Miriam jako rodzice chrzestni dla Rebeccy. Jack, 
wraz  z  Hamishem,  Phoebe,  Sophie,  Amirą  i  Ysabeau  (która  wstała  za 
nieobecnego wnuka Gallowglassa) obiecali prowadzić i dbać o Philipa. Nawet 
dla  niewierzących,  takich  jak  ja,  starożytne  słowa  wypowiedziane  przez 
kapłana sprawiały, że czułam, że te dzieci miały być doglądane i zadbane, bez 
względu na to, co może się zdarzyć. 

background image

Ceremonia  dobiegła  końca,  a  Matthew  był  wyraźnie  zrelaksowany. 

Père  Antoine  poprosił  Matthew  i  mnie  do  podejścia  i  zabrania  Rebeccy  i 
Philipa od swoich rodziców chrzestnych. Gdy stanęliśmy naprzeciw parafian 
po raz pierwszy, nastąpił jeden spontaniczny okrzyk, potem drugi. 

"I  to  koniec  przymierza"  powiedział  nieznany  wampir  donośnym 

głosem. "I krwawego czasu." 

"Racja, racja, Russell" mruknęło kilku w odpowiedzi. 
Nad naszymi głowami rozbrzmiały dzwony. Mój uśmiech zamienił się w 

śmiech, gdy byliśmy pochłonięci szczęściem chwili. 

Jak zwykle w takich chwilach, wszystko zaczęło iść źle. 
Południowe  drzwi  się  otworzyły,  wpuszczając  podmuch  zimnego 

powietrza. Ukazał się w nich człowiek stojący pod światło. Zmrużyłam oczy, 
starając  się  dostrzec  jego  cechy.  W  całym  kościele  wampiry  wydawały  się 
znikać, by pojawić się w nawie głównej, uniemożliwiając nowemu wstąpienie 
dalej  do  wewnątrz.  Zbliżyłam  się  do  Matthew,  trzymając  mocno  Rebeccę. 
Dzwony zamilkły, choć wciąż w powietrzu rozbrzmiewało ich końcowe echo. 

"Gratulacje,  siostro."  Głęboki  głos  Baldwina  wypełnił  przestrzeń. 

"Przybyłem, by powitać twoje dzieci w rodzinie de Clermontów". 

Matthew  wyprostował  się  na  całą  wysokość.  Bez  oglądania  się  za 

siebie, podał Philipa Jackowi i ruszył w dół nawy, do swojego brata. 

"Nasze  dzieci  nie  są  de  Clermontami"  powiedział  chłodno  Matthew. 

Sięgnął do kieszeni i podał złożony dokument Baldwinowi. "Należą do mnie." 
 
 

Tłumaczenie: Fiolka2708