background image

Kołakowski: Nasz przyjaciel Bronek Geremek

Leszek Kołakowski

Byliśmy zawsze po tej samej stronie w sprawach politycznych i ideowych - my tu jako bierni 
widzowie, on jako jedna z głównych figur polskiego życia publicznego 

 
Fot. Piotr Bernaś / AG 
Prof. Bronisław Geremek

Przyjaźniliśmy się z Bronkiem Geremkiem dobrze ponad pół wieku. Była to przyjaźń prawdziwa, 
najprawdziwsza i uczestniczyły w niej również Hania, żona Bronka, i moja żona Tamara. 
Pracowaliśmy przez wiele lat na tym samym Uniwersytecie Warszawskim, na różnych wydziałach, 
ale niedaleko siebie zarówno w przestrzeni zwyczajnej, jak i umysłowej i politycznej. Bronek był 
wybitnym mediewistą; pamiętam jeszcze, z jakim upodobaniem i ciekawością czytałem jego 
książkę o ludziach marginesu w średniowiecznym Paryżu. Nie trzeba być mediewistą - jak i ja nim 
nie jestem - aby się cieszyć znakomitością tego niezwykłego opisu i historycznej analizy.

W ostatnich latach, gdy Bronek był pochłonięty swoimi trudami w Parlamencie Europejskim i po 
świecie wiele wojażował, widywaliśmy się rzadko. Ostatni raz w ubiegłym roku w Oksfordzie, 
gdzie, siedząc w pubie tutejszym, nagrywaliśmy dla telewizji rozmowę improwizowaną o władzy. 
Ale i wtedy, gdy my mieszkaliśmy w Oksfordzie, a on uprawiał po mistrzowsku robotę dla kraju 
naszego - jako poseł i przewodniczący Klubu Parlamentarnego, jako działacz ROAD (później Unii 
Demokratycznej, potem Unii Wolności), jako minister spraw zagranicznych wreszcie - byliśmy 
zawsze po tej samej stronie w sprawach politycznych i ideowych - my tu jako bierni widzowie, on 
jako jedna z głównych figur polskiego życia publicznego. Pamiętam nasze spotkania w Berlinie, w 
Paryżu, w Meksyku, w Oksfordzie i w Warszawie.
Przed godziną doszła do nas przerażająca wiadomość o jego śmierci w wypadku samochodowym. 
Nie mam sił, by to okropne wydarzenie komentować, i zresztą, jakiż to mógłby być komentarz?

Żegnamy Cię, Bronku, z niezmienną przyjaźnią i żalem, smutkiem, że ta przyjaźń nie może być w 
tej chwili odwzajemniona. Straciliśmy przyjaciela, a Polska straciła jedną z najważniejszych postaci 
jej zbiorowego życia ostatnich dziesięcioleci.


Document Outline