background image

 

 

Magiczne    

Sluby 

 

background image

 

      

 

Prolog 

Bella 

Samolot. Wiatr. Kolega Ben obok mnie. Adrealina i 
niesamowita radość oraz mój krzyk: Kocham to!!!!!!
 
Jestem bardzo szczęśliwa. Nagle głos Bena kończy moją 
euforię: Kocham Cię!!!!. 
Udaję, że go nie słyszę, jednak 
chłopak domaga się odpowiedzi. Nie wiem co zrobić, więc 
decyduje się na moim zdaniem najlepszą odpowiedź. 
Rozkładam więc spadochron i krzyczę: Nie słyszę Cię!
 
Wylądowaliśmy. Szybko pędzę po swoje rzeczy i się 
przebieram. Pędzę na lotnisko, bardzo mi się spieszy, więc 
Ben mnie odwozi. Wykrzykuję szybkie podziękowanie i 
biegnę w stronę wejścia na lotnisko. Niestety zatrzymuje 
mnie jego głos: 

- Chcę żebyś została. 

- Muszę lecieć. Spóźnię się na samolot. 

- Zadzwoń do mnie. 

- Dobrze- odkrzykuję w biegu, chociaż doskonale wiem, że 
jeżeli zdążę na ten samolot to już się z nim nigdy nie 
skontaktuje, ale on nie musi wiedzieć prawda? 

background image

 

W sumie nic mnie to nie obchodzi. Aha jestem Bella Swan. 
W razie jakbyście się jeszcze nie zorientowali to dzisiaj 
skoczyłam ze spadochronem w Hiszpanii. W tej chwili 
spieszę się na samolot, ponieważ jedna z moich 
przyjaciółek Rosalie bierze ślub za 5 godzin w Stanach, a 
ja jestem jedną z druhen. Więc musicie o mnie wiedzieć 
tyle: Jestem Isabella Swan, podróżnik, poszukiwacz 
przygód, samotny strzelec, dziennikarz i…….. 

NIE CIERPIĘ ŚLUBÓW!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!! 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

background image

 

   

Rozdział 1 

 
Bella 

Siedzę w samolocie, który ma opóźnienie, na dodatek obok 
obleśnego, starego faceta, który ślini się na mój widok. 
Lądujemy i już wiem, że spóźnię się na ślub, a moje 
przyjaciółki Alice i Rose mnie zabiją. Wiem także, że będą 
na mnie czekać, więc ślub będzie opóźniony. Po odprawie 
szybko wybiegam z lotniska i wsiadam do pierwszej 
taksówki w zasięgu mego wzroku. Na szczęście nie ma 
korków, a wręcz przeciwnie drogi są prawie puste. Przed 
kościołem czeka na mnie zdenerwowany Jasper. Widząc 
go w takim stanie wiedziałam, że Alice będzie 10 razy 
gorsza. Całuję przyjaciela w policzek i proszę, by zapłacił 
za taksówkę. Teraz czeka na mnie najgorsze, muszę 
zmierzyć się z dziewczynami. Gdy tylko dotarłam do drzwi 
salki dla Panny Młodej, otworzyły się one gwałtownie i 
zostałam wciągnięta przez Chochlika- Alice do środka. Bez 
żadnego powitania, czy choćby jakiegokolwiek słowa, 
wepchnęła mnie za parawan, wraz z sukienką, bielizną i 
butami. Szybko się przebrałam, jednak dopiero teraz 

background image

 

zauważyłam, co mam na sobie i szczerze byłam w szoku. 
Zwykła, prosta sukienka do samej ziemi, na grubych 
ramiączkach, z dekoltem w kształcie litery V, pod biustem 
odcinana grubą wstążką z kokardą w kolorze wiśniowym 
zdecydowanie nie była w stylu Rose, a już na pewno nie w 
stylu Alice. Może wreszcie pomyślały o tym, żeby mi to 
ułatwić? 

Jednak gdy zobaczyłam buty zrozumiałam, że sukienka 
jest lekką rekompensatą, ponieważ miałam założyć 
sandałki na tak wysokiej szpilce , że prawdopodobnie 
zabiję się w drodze do ołtarza. Gdy Alice zobaczyła, że 
jestem gotowa, szybko przeczesała moje włosy szczotką, 
wcisnęła mi bukiet w ręce i szybko zaprowadziła do 
Rosalie. Dobra, mówiłam, że Alice jest wściekła??? 

Cofam to. W porównaniu do Rose, Alice jest tylko trochę 
zdenerwowana. Dziewczyna wyglądała jakby chciała mnie 
zabić. Na szczęście wiedziałam, jak ją udobruchać. Jej 
gniew zelżał, gdy zobaczyła, że przyniosłam jej mój stary 
naszyjnik, który tak uwielbiała. Po prostu przytuliła mnie i 
powiedziała: Isabello Swan! Zabiję Cię za to, że mój ślub 
zacznie się 30 min po czasie, ale cieszę się, że jesteś. 
Pocałowała mnie i wypchnęła za drzwi, ponieważ zaczęła 
grać muzyka i musiałam wraz z Jessicą i Alice wejść do 
kościoła. Przed drzwiami zdążyłam jeszcze pomyśleć: 
Przedstawienie czas zacząć!!!!!! 

 

background image

 

Alice 

Nie mogę uwierzyć, że znów to zrobiła. 30 min przed 
ślubem ja i Rose, byłyśmy zirytowane, 10 min przed 
ślubem zdenerwowane. Gdy nadeszła godzina, w której 
miał się zacząć ślub byłyśmy wkurzone, ale już 5 min 
później wiedziałyśmy jedno zabijemy Bellę!!!!!! Rosalie już 
prawie podjęła decyzję, by zacząć bez niej, gdy 
usłyszałyśmy, że ktoś biegnie. Wiedziałam, że to ona, po 
prostu to czułam. Otworzyłam drzwi, wciągnęłam ją do 
środka i wraz ze strojem, wepchnęłam za parawan. 5 min 
później była gotowa. Widziałam, że suknia jej się podoba. 
Szybko przeczesałam jej włosy, wepchnęłam bukiet w ręce 
i zaprowadziłam do Rose. Gdy Bella dała jej swój 
naszyjnik, Rosalie powiedziała dokładnie to, o czym 
pomyślałam: Isabello Swan! Zabiję Cię za to, że mój ślub 
zacznie się 30 min po czasie , ale cieszę się, że jesteś. 
Potem 
szybko szłyśmy do kościoła. 

 

Bella 

Szłyśmy wolno środkiem kościoła. Najpierw Jessica, potem 
Alice i na końcu ja. Zobaczyłam Emmetta. Prezentował się 
świetnie, jednak jego mina mówiła: Cieszę się, że jesteś, ale 
mimo to cię zabije! Ustawiłyśmy się przy ołtarzu, muzyka 
zmieniła się i weszła Rose. Dopiero teraz zauważyłam, co 

background image

 

ma na sobie i to wprawiło mnie w jeszcze większe 
osłupienie, niż moja suknia. Rose, która zawsze lubiła 
krzykliwe stroje , kroczyła środkiem kościoła, trzymając 
ojca pod rękę w zwyczajnej, prostej, czysto białej sukni, 
bez żadnych dodatków, z krótkim trenem. Jeszcze bardziej 
zdziwiłam się, że Rosalie, która zawsze mówiła, że welon 
jest totalnie brzydki i niegustowny oraz, że nigdy go nie 
założy miała na głowie taki do samej ziemi. Wyglądała 
pięknie, zresztą jak zawsze. Przecież to blond włosa Rose z 
wyglądem modelki. Ceremonia przebiegła szybko. 
Oczywiście oboje  powiedzieli „tak”, nikt nie znał powodu 
dla którego nie mogliby być razem i na końcu się 
pocałowali. Jak zwykle nudy!!! Wiem, wiem. Większość 
dziewczyn o tym marzy, ale ja do tej większości nie należę. 
Wręcz przeciwnie, ja tego nie chcę!!! Po tym jak dałam 
Rosalie i Emmettowi prezent, zaczęłam zastanawiać się, 
gdzie jest Alice, która zniknęła zaraz po przyjeździe do 
Sali Weselnej. Wzięłam dwa kieliszki szampana i poszłam 
jej szukać. Oczywiście znalazłam ją w damskiej ubikacji z 
Jasperem. Nie mogłam tak po prostu odejść. Zła Bella 
musiała im przeszkodzić hehe. 

- Wow. Ledwo zaczęło się wesele, poczekajcie do nocy, aż 
goście będą całkowicie zalani. Alice przyniosłam Ci 
szampana.-
 i zrobiłam minę niewinnego dziecka. Jasper 
spalił buraka, poprawił się i poszedł, natomiast Alice 
przyzwyczajona do moich akcji została ze mną. Ale 
wiedziałam, że czeka mnie ta rozmowa. 

background image

 

- Znów się spóźniłaś. Brawo. Rose o mało się nie rozpłakała. 
Rozumiem, że na ślub Lauren, Angeli i Iriny się spóźniłaś, 
ale na ślub Rose, jednej z twoich najlepszych przyjaciółek?-
 
zaczęła swoją przemowę- Jako druhna powinnaś wspierać 
Pannę Młodą, pomagać jej. 

- Daj spokój. Wiesz, że nie cierpię tej całej szopki. A poza 
tym, bez przesady, w ciągu dwóch miesięcy byłam druhną 
cztery razy! To jest beznadziejne! 

- Nie narzekaj. Ja pomagałam w przygotowaniach. 
Chodziłam do kwiaciarni, kosmetyczki, fryzjera, firmy 
Cateringowej, kościoła. Pomagałam wybrać samochód, 
lokal, zespół. Nadzorowałam prace dekoratorów. Kupowałam 
z Rose sukienkę, pomagałam jej dobrać dodatki, doradzałam 
z fryzurą. Byłam z nią gdy wybierała sukienki i dodatki dla 
druhen oraz zaproszenia. Mało tego , pomagałam 
Emmettowi i chłopakom w kupnie garniturów. A ty co 
zrobiłaś?- 
Odpowiedziałam po jakichś 2 min, bo byłam w 
szoku. Zdecydowałam się zmienić temat. Wiem, że Alice to 
podłapie i zakończy wykład. 

- Ty to kochasz i wiesz o tym wszystko, a ja tego nie cierpię i 
nie wiem nic o tym. A tak w ogóle to skoczyłam ze 
spadochronem!- 
po jej minie widziałam, że załapała, i że 
zacznie się luźna rozmowa. 

- Sama?- zapytała z uniesionymi brwiami 

- Z kolegą- odpowiedziałam szczerze. Nigdy jej nie 
okłamuje. 

Hmmmm z przystojnym kolegą??? Tylko skakałaś??? 

background image

 

- Hej. Przepraszam bardzo to ty na każdy weselu bzykasz się z 
Jasperem w toalecie-
 i wystawiłam jej język jak mała 
dziewczynka. 

- Zazdrościsz? 

- Oczywiście 

- Wiesz może ty też byś mogła, gdybyś przebywała gdzieś 
dłużej niż tydzień- 
zaczyna się pomyślałam 

- Nie mogę. Piszę o podróżach i przygodach. A poza tym ja 
nie nadaje się do związków!!!! 

- Taaaaa. Słyszę to od 5 lat!- postanowiłam zmienić temat 
po raz kolejny i już wiedziałam na jaki. Pończochy 
strasznie mnie cisną. Zapytałam więc: 

- Jaki rozmiar pończoch mi kupiłyście? Strasznie cisną. 

- Ten co zawsze 2. 

Bez skrupułów zdjęłam je i wyszłyśmy z łazienki. Po 
drodze minęłyśmy staw, do którego wyrzuciłam 
pończochy. Zanim Alice zdążyła to skomentować, znalazła 
nas Jessica z informacją, że za chwile podadzą tort, więc 
poszłyśmy do stolika. Tort był pyszny, ale potem ojciec 
Rose, Pan Hale, rozpoczął swój nudny toast, który brzmiał 
bardziej jak reklama. Gdy myślałam, że zasnę, usłyszałam 
jak mówi: 

- Wypijmy za zdrowie Młodej Pary- więc postanowiłam się 
wtrącić. Wzięła, do ręki kieliszek i powiedziałam: 

- Za małżeństwo. Wesoły koniec namiętności. 

background image

10 

 

Zaczęła się zabawa, a ja coraz więcej piłam i tańczyłam. 

  

Rosalie 

Cieszę się, że Bella dotarła. Ślub miną sprawnie. Toast taty 
był nudny i brzmiał bardziej jak reklama, ale to co 
powiedziała Bella o namiętności, było przesadą. Niestety, 
powiedziała to Bella i gdy zobaczyłam jak dobrze się bawi, 
nie mogłam zrobić jej awantury. Jednak po 22 była tak 
zalana, że ledwo kontaktowała. Gdy powiedziała mojemu 
dziadkowi, że żałuje iż to nie z nim straciła dziewictwo i 
jak gdyby nigdy nic poszła tańczyć z Jasperem, 
powiedziałam do Alice i Jessici: 

- Dobrze, chyba starczy. Zabiorę ją stąd. 

- Daj spokój- powiedziała Alice 

-Tak, widzisz jak dobrze się bawi- poparła ja Jessica 

-Powiedziała mojemu dziadkowi, że żałuje iż to nie z nim 
straciła dziewictwo- 
broniłam się. 

- Na pewno go ucieszyła. Przecież wiesz jak nie cierpi 
ślubów. Musi odreagować. Ciesz się, że nie zaczęła przy nim 
robić striptizu jak przed dziadkiem Iriny – 
broniła jej Alice. 

Jednak problem sam się rozwiązał, bo Bella właśnie 
skończyła tańczyć z Jasperem, podbiegła do nas i 
powiedziała: 

-Świetna impreza. Idę szukać pończoch. 

background image

11 

 

I już jej nie było. Po prostu wybiegła. 

 

Bella 

Zaczęłam tańczyć i pić. W pewnym momencie byłam tak 
pijana, że powiedziałam jakiemuś staruszkowi, że żałuje iż 
to nie z nim straciłam dziewictwo . Po tańcu z Jasperem 
zbiegłam z parkietu. Znalazłam dziewczyny i 
powiedziałam im, że świetnie się bawię oraz, że idę szukać 
pończoch. Wybiegłam na podwórko i nie zwalniając 
tempa, biegłam do stawu. Weszłam do wody i szukałam ich 
już dobre 5 min, gdy usłyszałam za sobą męski głos: 

- Są po lewej…. 

 

 

 

 

 

 

http://www.wedding.w8w.pl/SUKNIE/SUKNIE%20DLA%20DRUHEN/slides/jh5722.ht
ml

 

-

 suknia druhny, coś podobnego do tego ale nie do końca to 

http://www.slubne.pl/index.php?pid=3&col=1&item_id=3085&cmd=show_item&gallery
_id=&shift=7-

 suknia Rose, coś podobnego do tego modelu ale też nie do końca 

 

background image

12 

 

  

Rozdział 2 

Bella 

Zastygłam w bezruchu. Głos był tak piękny, że musiałam 
zobaczyć jego właściciela, dlatego obróciłam się powoli. 
Zamarłam. W świetle latarni stał najprzystojniejszy facet, 
jakiego w życiu widziałam. Ubrany był jak każdy 
mężczyzna na ślub. Miał na sobie czarny garnitur, zieloną 
koszulę i zielono-czarny krawat. Kasztanowe włosy były 
utrzymane w cudownym nieładzie. Wpatrywałam się w 
niego jakieś 5 min. Doszłam do wniosku, że muszę coś 
powiedzieć, ale nie miałam pojęcia co. Dlatego wybrałam 
bardzo wyszukane pytanie: 

- Co?- cudownie Bello, pomyślałam. 

- Są po lewej.- Dalej patrzyłam na Niego jak ciele w 
malowane wrota więc wyjaśnił- Twoje pończochy są po 
lewej. 

No więc ruszyłam w kierunku moich pończoch, gdy znowu 
mi przerwał. 

- Idziesz w prawą stronę. Pończochy są w lewą- 
zarumieniłam się i zmieniłam kierunek, Rzeczywiście były 
tam. 

background image

13 

 

- Dziękuję bardzo. Musiały mi się ześlizgnąć, gdy 
przechodziłam koło stawu. 

- Z pewnością same się zsunęły. Przecież ty ich na pewno nie 
zdjęłaś i nie wyrzuciłaś- 
powiedział z sarkazmem. 

- Sugerujesz, że kłamię?- zapytałam unosząc brwi. 

- Gdzież bym śmiał- odpowiedział. Postanowiłam, że czas na 
zmianę tematu. 

- Piękna noc. 

- Nawet bardzo. 

- Cudowny księżyc i gwiazdy 

- Zaiste 

- Jest bardzo gorąco. Aż chce się pływać- powiedziałam, 
uśmiechając się dwuznacznie. 

- Nie za bardzo. 

- Hmmm. Masz żonę lub dziewczynę, czy po prostu jesteś 
prawiczkiem i nudziarzem?- 
zapytałam- Czy może jesteś 
gejem? 

- I to wszystko wywnioskowałaś z tego, że nie mam ochoty 
pływać? 

- Ta koszula jest gejowska. 

- Co z nią jest nie tak? 

- Czy powiedziałam, że jest z nią coś nie tak? 

background image

14 

 

- No wiesz. Zawsze warto poznać opinię kobiety o stroju. 
Zwłaszcza druhny, która upiła się i szuka pończoch w stawie. 

Byłam niesamowicie wkurzona. Wyszłam ze stawu i już 
miałam iść jak najdalej od niego, gdy usłyszałam: 

- Jesteś przemoczona. Wsadzę Cię do taksówki. 

- Nie, dziękuję. Sama umiem o siebie zadbać.- 
Odpowiedziałam i ruszyłam w kierunku kuchni. Weszłam 
do pomieszczenia, które teraz było puste. Wzięłam 
szampana i zaczęłam pić go z butelki. Było mi zimno w 
nogi, więc doszłam do wniosku, że poszukam skarpetek. I 
wtedy znowu usłyszałam ten głos: 

- Wiesz, w niektórych częściach świata to, że kuchnia jest 
zamknięta oznacza, iż nie można z niej korzystać. 

- No cóż, w niektórych częściach świata mężczyzna nie 
chodzi za kobietą, gdy ta wyraźnie ma go dość. 

- Zostaw tego szampana. Już jesteś pijana 

- Jak już Ci mówiłam, nie jestem dzieckiem i robię to, na co 
mam ochotę 

- Czego szukasz? 

- Skarpet 

- I myślisz, że znajdziesz je w kuchni? 

- Tak 

- Na jakiej podstawie tak sądzisz? 

background image

15 

 

- Gdybym była personelem schowałabym je tu w razie gdyby 
zalało kuchnię. 

Facet podniósł mnie jakbym nic nie ważyła, posadził na 
blacie i kazał siedzieć. Oczywiście się wściekłam: 

- Nie jesteś ani moim facetem, ani moim ojcem, ani moim 
przyjacielem. Nie znam Cię, więc nie możesz mi rozkazywać! 

- Wystarczy! Dość tego!- powiedział i założył mi swoją 
marynarkę na ramiona. Gdy się przybliżył by to zrobić 
pomyślałam, że zamiast się kłócić moglibyśmy robić coś 
innego. Położyłam się na blacie i powiedziałam: 

- Dasz mi buzi? 

- Nie, bo nic byś nie pamiętała. 

- To co? 

- Dla mnie to problem, chyba powinienem iść- i tak po 
prostu wyszedł. Wkurzona i odtrącona wyszłam z kuchni. 
Spotkałam jakiegoś dzieciaka, który był kelnerem i 
zaczęliśmy rozmawiać. Poczułam, że muszę komuś 
powiedzieć co mnie trapi: 

- Wiesz Alec, nie czuję się samotna. Nie na co dzień. Robię to 
co kocham, piszę i podróżuję, i to jest moje życie. Ale potem 
przyjeżdżam na taki ślub i widzę, że wszyscy mają partnerów 
do tańca- 
wyżaliłam się. 

Ja mogę z tobą zatańczyć- odpowiedział. Zgodziłam się, 
więc zaczęliśmy tańczyć. Wtedy mnie pocałował. Nie 
chciałam tego, nie podobało mi się, ani nie sprawiło mi to 

background image

16 

 

przyjemności. I wtedy znowu usłyszałam Ten głos. Mówił 
do taksówkarza: 

- Upewni się Pan, że ona wróci do domu?- powiedział, 
wskazując na mnie i zapłacił mu. 

- Sama mogę o to zadbać- krzyknęłam, ale jego już nie było. 
Poszedł sobie. Nie pozostawało mi nic innego, tylko 
schować swoją dumę do kieszeni i wsiąść do taksówki. 
Podałam kierowcy adres domu mojego ojca i pojechałam. 

 

Edward 

Cholera. Jestem taki zajęty, a dzisiaj muszę być na ślubie 
córki bardzo ważnego gościa. Trudno, pomyślałem. Mus to 
mus. Założyłem czarny garnitur, zieloną koszulę i zielono-
czarny krawat.. Gdy dotarłem do kościoła, zaparkowałem 
moje Volvo i wypełniając swój obowiązek ruszyłem w jego 
kierunku. Zająłem miejsce z tyłu, cały czas patrząc na 
zegarek. Jestem punktualny, więc zirytowało mnie to, że 20 
min po czasie ślub jeszcze się nie zaczął. Już miałem wyjść, 
gdy zaczęła grać muzyka i weszły druhny. Pierwsza była 
szatynką, w której nie było nic szczególnego. Druga miała 
sterczące włosy koloru czarnego i przypominała chochlika. 
Ostatnia szła ONA. Przyciągnęła mój wzrok na dobre. 
Piękne brązowe włosy spływały kaskadami na jej plecy. 
Piękne oczy w kolorze czekolady, świeciły iskierkami. 
Suknia druhny uwydatniała jej idealne kształty. Muzyka 
zmieniła się, więc zapewne wchodziła Panna Młoda, 

background image

17 

 

jednak ja nawet na nią nie spojrzałem. Widziałem tylko 
piękną brunetkę. Ceremonia przebiegła w miarę szybko. 
Na przyjęciu weselnym obserwowałem ją cały czas. 
Złożyła życzenia Parze Młodej i zniknęła z dwoma 
kieliszkami szampana. Podszedłem do Nowożeńców i 
złożyłem im życzenia. Po jakichś 15 min zauważyłem, że 
Piękna wychodzi z ubikacji wraz z inną druhną. I wtedy 
zrobiła coś, czego bym się w życiu nie spodziewał. 
Wyrzuciła swoje pończochy do stawu. Później jak gdyby 
nigdy nic podeszła do stolika. Tort był pyszny. Potem 
Ojciec Panny Młodej wygłosił toast, który brzmiał 
bardziej jak reklama. Gdy powiedział: Wypijmy zdrowie 
młodej Pary, Piękna odezwała się: Za małżeństwo, wesoły 
koniec namiętności. 

Później cały czas piła i tańczyła. Jednak w pewnym 
momencie wybiegła. Ruszyłem za nią i zobaczyłem, że jest 
w stawie, pewnie szukała pończoch. Zobaczyłem, że są po 
jej lewej stronie więc zawołałem: 

- Są po lewej- obróciła się powoli i stała bezruchu jakieś 5 
min. Albo tak zaszokował ją fakt, że ktoś ją widział albo 
była tak bardzo pijana. W końcu zapytała: 

-Co? 

- Są po Twojej lewej- dalej nie wiedziała o co chodzi, więc 
wyjaśniłem-  Twoje pończochy są po lewej. 

Kiwnęła głową i ruszyła w prawo. Tak, była bardzo pijana. 

- Idziesz w prawą stronę. Pończochy są w lewą- zarumieniła 
się i zmieniła kierunek. Wyglądała bardzo słodko. 

background image

18 

 

- Dziękuję bardzo. Musiały mi się ześlizgnąć, gdy 
przechodziłam koło stawu. 

- Z pewnością się zsunęły. Przecież ty ich na pewno nie 
zdjęłaś i nie wyrzuciłaś 

- Sugerujesz, że kłamię? 

- Gdzież bym śmiał- miałem ochotę się roześmiać. 

Zmieniła temat: 

- Piękna noc 

- Nawet bardzo 

- Cudowny księżyc i gwiazdy  

- Zaiste 

- Jest gorąco. Aż chce się pływać 

- Nie za bardzo 

I wtedy zaczęła się kłótnia nawet nie wiem o co. Zarzuciła 
mi, że jestem gejem, a ja jej oczywiście musiałem 
odpowiedzieć. W końcu wkurzona poszła w kierunku 
kuchni. Nie mogłem jej zostawić tak samej. Była bardzo 
pijana, więc poszedłem za nią. Była w kuchni, piła 
szampana. Gdy rzuciłem coś o tym, że gdy kuchnia jest 
zamknięta to się z niej nie korzysta, ona odpowiedziała coś 
o tym, że faceci nie chodzą za kobietami gdy te mają ich 
dość. Okazało się, że szuka skarpet w tej kuchni, i że sądzi, 
że je znajdzie. Miałem dość. Posadziłem ją na blacie i 
założyłem swoją marynarkę. Wkurzyło ją to. Potem 

background image

19 

 

jednak położyła się na nim i chciała się ze mną przespać. 
Nie mogłem tego zrobić, bo by nie pamiętała. 
Powiedziałem jej to i wyszedłem. Zabawa trwała, jednak 
ja już nie miałem na nią ochoty, postanowiłem iść do 
domu. Wychodząc, zauważyłem ją tańczącą i całującą się z 
kelnerem. Zapłaciłem taksówkarzowi, żeby zawiózł ją do 
domu i odszedłem. Dojechałem w 5 min. Wszedłem pod 
prysznic i położyłem się do łóżka. Przed snem 
zastanawiałem się, czy wkurzyła się wtedy przy stawie na 
mnie, bo wypowiedź o pływaniu była dwuznaczna. Z 
takimi myślami zasnąłem. Oczywiście, śniła mi się Piękna. 

 

Bella 

Dojechałam do domu. Postanowiłam nie budzić taty, tylko 
wspiąć się do swojego pokoju po drzewie. Niestety, 
potknęłam się o kosz i narobiłam takiego hałasu, że ojciec 
w ciągu minuty zapalił światło i otworzył drzwi. 

- Co ty do cholery robisz? 

- Wróciłam! 

- Zauważyłem. Co robisz pod tym drzewem? 

- Nie chciałam cię obudzić! 

- To nie wchodź w kosz na śmieci o 2 w nocy. Ohhh Isabello 
klucz nadal jest pod wycieraczką!- 
zaczyna się. Czemu on 
nie może mówić do mnie Bella? Wie przecież, że 
nienawidzę gdy ktoś mówi do mnie Isabella. 

background image

20 

 

-Tato przepraszam, że Cię obudziłam. 

- Mogłaś po prostu zadzwonić i powiedzieć: Tato przyjadę do 
domu 

- A co? Zrobiłbyś przyjęcie powitalne? Wywiesiłbyś napis 
„Witaj w domu”? Upiekłbyś ciasto?- 
popatrzył na mnie tym 
wzrokiem- No dobrze, powinnam była to zrobić. 
Zamierzałam to zrobić. 

- Tak jasne. Wiesz martwię się o Ciebie. Nie masz żadnego 
celu w życiu 

- Naprawdę? Ja tak nie uważam 

- Chcę żebyś miała prawdziwe życie: poważną pracę, 
zobowiązania, męża i dzieci 

- Ja mam prawdziwe życie ale Ciebie to nie obchodzi! Masz 
to gdzieś! Widzisz tylko takie życie jakie miałeś zanim mama 
zmarła! Wszystko inne uważasz za złe!!!!!!-  
wybiegłam po 
schodach i trzasnęłam drzwiami do swojego pokoju. 
Położyłam się spać, jednak długo myślałam o Pięknym 
Idiocie. Przypominałam sobie jego wygląd, i myślałam jak 
może mieć na imię. W końcu zasnęłam i oczywiście śnił mi 
się ON!!! 

 

 

 

 

background image

21 

 

   

Rozdział 3 

Bella 

Obudziłam się z lekkim bólem głowy. Całą noc śniłam o 
tym dupku i teraz też nie mogę przestać o nim myśleć. 
Jednak po 5 minutach przypomniałam sobie kłótnie z 
ojcem i poczułam wyrzuty sumienia. W końcu on chce dla 
mnie dobrze, nie powinnam na niego krzyczeć, a już na 
pewno nie powinnam mu powiedzieć tego, co 
powiedziałam.. Postanowiłam przeprosić go i zrobić mu 
śniadanie. Szybko wstałam i poszłam pod prysznic. Gorąca 
woda zawsze mnie dobudza. Po 10 minutach wyszłam spod 
prysznica, wytarłam się i owinąwszy się ręcznikiem 
ruszyłam w kierunku szafy. Ubrałam niebieskie szorty,    
T-shirt  w tym samym odcieniu i japonki. Zeszłam do 
kuchni, przygotowałam jajecznicę i nalałam do szklanki 
soku pomarańczowego. Wszystko położyłam na tacy. 
Otwierając drzwi do pokoju ojca powiedziałam: Tato 
przepraszam. 

Jednak Charlie nie odpowiedział, a ja upuściłam tacę, gdy 
tylko rozejrzałam się po jego pokoju. Tata leżał na 
podłodze. Szybko wezwałam karetkę, a sama 
przygotowałam sobie swój telefon i dokumenty swoje i 
ojca. Karetka dotarła po 5 może 10 minutach. Okazało się, 

background image

22 

 

że tata miał zawał. Pojechałam z nimi do szpitala. W 
drodze napisałam SMSa do Alice: 

Alice, mój tata miał zawał. Nie przyjeżdżaj tutaj, proszę. 
Potrzebuję samotności, dlatego napisałam. Wyłączę telefon, 
więc nie martw się, jeżeli nie będziesz mogła się do mnie 
dodzwonić.  

Wiedziałam, że uszanuje to i nie przyjedzie. 

Tata obudził się dopiero rano następnego dnia. Od razu po 
przebudzeniu zapytał: 

- Co mi jest? Zawał? Wylew? Czy wszystko na raz? 

- Nie, tylko zawał. 

- Dzięki Bogu. 

- Tato, przepraszam za te słowa w noc, kiedy przyjechałam. 

- Nie ma sprawy skarbie. Nie powinienem był się wtrącać. To 
twoje życie. Ale wiesz co, potrzebuje mojego terminarza. 
Zabrałaś go?? 

- Do karetki? 

- Muszę zadzwonić do Edwarda Cullena, mojego zastępcy. 
Mam problem. 

- Jesteś w szpitalu tato. Powinieneś odpocząć. 

- Ja tak nie uważam. 

- Cóż, skoro już tu jestem, czego potrzebujesz? 

background image

23 

 

- Szczoteczki do zębów, nowego naczelnego i przede 
wszystkim mojego TERMINARZA!!!! 

- Naczelnego?- zdziwiłam się 

- Odeszła Victoria Walsh, jedna z moich naczelnych. Dostała 
lepszą propozycję. 

I wtedy wpadłam na genialny pomysł. 

- Ja mogę to zrobić. 

- Oh, to dobrze kochanie. Terminarz leży na moim biurku. 
Dziękuję- 
nie zrozumiał mnie 

- Nie o to mi chodzi. Zostanę naczelną jednego z twoich 
pism- 
popatrzył na mnie tak, jakbym zwariowała- mówię 
serio. Jestem dziennikarką. Poradzę sobie. Które to pismo? 

-Nigdy przecież nie byłaś redaktorem. 

- Odkąd byłam dzieckiem, obserwowałam pracę redaktora. 
Poradzę sobie. Które to pismo? To o trawnikach, jedzeniu, 
urządzeniu domu, samochodach? 

- Dobrze Isabello. Od dziś jesteś redaktorem naczelnym 
„Magicznych Ślubów”. A teraz zmykaj do domu, jutro twój 
pierwszy dzień. 

Myślałam, że się rozpłacze. Ja, Bella Swan, 
najprawdopodobniej jedyna dziewczyna w Stanach, która 
nie cierpi ślubów, od jutra będę redaktorką naczelną 
pisma o ŚLUBACH!!!!!!!! Zabijcie mnie, błagam. 
Wiedziałam czego potrzebuję: rozmowy z Alice i Rose. 

background image

24 

 

Postanowiłam do nich zadzwonić. Najpierw do Rose, która 
nie pojechała w podróż ślubną z powodu pracy Emmetta. 

Hej 

- Hej Bella 

- Rosalie możemy się spotkać? Zaraz zadzwonię też do Alice. 

- Jasne, że możemy się spotkać. A do Alice nie musisz 
dzwonić, bo właśnie u niej jestem. 

- Świetnie. Będę tam za 10 minut. 

Szybko wsiadłam do zamówionej wcześniej taksówki i 
podałam adres Alice. Dotarłam tam w 8 minut i biegiem 
ruszyłam do drzwi. Czekały na mnie obie. 

- Cześć 

- Cześć. Co się stało??- powiedziały jednocześnie. 

- No więc, zostałam redaktorką jednego z pism mojego ojca. 

- Gratulacje- powiedziała Alice. 

- Dołączam się- powiedziała Rosalie 

Jednak coś w mojej minie kazało im przestać. 

- Bello nie cieszysz się?- zapytała Alice. 

- O matko, Bello, które to pismo?- spytała Rose. 

- Wiecie, to tylko aż tata wyzdrowieje. Później znajdzie kogoś 
innego. 

background image

25 

 

- Bello, mam nadzieje, że to nie jest ta gazeta o 
samochodach?- 
drążyła Rosalie. 

- Gorzej 

- O cholera jasna- powiedziały jednocześnie i zaczęły 
mówić na zmianę. Alice zaczęła 

- Nie! 

- To niemożliwe! 

- Twój tata nie zrobił z Ciebie… 

- redaktora… 

- „ Magicznych Ślubów” prawda?- krzyknęły obie na 
koniec. 

- Tak. Właśnie tak. Zrobił ze mnie redaktora pisma o 
ślubach. Ja w piśmie dla młodych par. Ja, całkowita 
przeciwniczka tych szopek, zaczynam od jutra!!!!!! 

- Spokojnie, dasz sobie radę- powiedziała Alice 

- Tak, wierzymy w Ciebie- potwierdziła Rose 

I obie mnie przytuliły. Potem przez kilka godzin 
rozmawiałyśmy o wszystkim i o niczym i opychałyśmy się 
kalorycznym jedzeniem. Potem pojechałam do domu, a 
ponieważ było już dość późno położyłam się spać. Moja 
ostatnia myśl przed zaśnięciem to: Jutro zaczyna się 
piekło!!!!!!! 

 

background image

26 

 

Rosalie 

Siedziałam właśnie u Alice, gdy zadzwoniła Bella. 
Powiedziała, iż musi pogadać, i że będzie tu za 10 minut. I 
rzeczywiście pojawiła się po tylu. 

- Cześć 

- Cześć. Co się stało?- odpowiedziałyśmy obie z Alice 
równocześnie. 

- No wiec, zostałam redaktorką jednego z pism mojego ojca. 

- Gratuluję- powiedziała Alice 

Dołączam się 

Jednak Bella się nie cieszyła. 

- Bello, nie cieszysz się?- spytała Alice 

- O matko, Bello, które to pismo?- również się zdziwiłam  

- Wiecie, to tylko aż tata wyzdrowieje. Później znajdzie kogoś 
innego. 

- Bello, mam nadzieje, że to nie jest ta gazeta o 
samochodach- 
drążyłam 

- Gorzej 

- O cholera jasna- krzyknęłyśmy obie z Alice, a potem 
zaczęłyśmy mówić na zmianę. Oczywiście Alice zaczęła: 

- Nie!!! 

- To niemożliwe! 

background image

27 

 

- Twój tata nie zrobił z Ciebie… 

- redaktora… 

- „Magicznych ślubów” prawda??- skończyłyśmy 
jednocześnie. 

- Tak. Właśnie tak. Zrobił ze mnie redaktora pisma o 
ślubach. Ja w piśmie dla młodych par. Ja, całkowita 
przeciwniczka tych szopek, zaczynam od jutra. 

- Dasz sobie radę- powiedziała Alice 

- Tak wierzymy w Ciebie- potwierdziłam 

I przytuliłyśmy ją obie. Kurczę, biedna Bella. 

 

Bella 

Rano obudził mnie głos budzika. Szybko wstałam i 
poszłam pod prysznic. Przerażona poszłam w kierunku 
szafy, zastanawiając się co ubrać. Zdecydowałam się na 
zwykłe jeansy i bluzkę w kolorze zielonym. Tak to jest mój 
styl. Zadzwoniłam po taksówkę, jedząc między czasie 
drożdżówkę. Gdy przyjechała taksówka wsiadłam do niej i 
podałam adres. Niecałe 20 minut później wysiadłam pod 
budynkiem, w którym znajdowała się redakcja 
„Magicznych Ślubów”. Weszłam do środka i pojechałam 
windą na swoje piętro. Czułam się nieswojo w windzie 
koloru różowego, więc nie mogłam się doczekać, aż 
wysiądę. Jednak gdy to zrobiłam, od razu bardzo 

background image

28 

 

zatęskniłam za windą. Tu też było różowo. Jakby tego było 
mało, pomieszczenie było wypełnione aranżacjami 
kwiatowymi, sukniami ślubnymi, modelami altanek i 
wieloma innymi rzeczami, które są potrzebne by urządzić 
ślub. W recepcji, pod ogromnym, różowym napisem 
„Magiczne Śluby” siedział blond włosy chłopak, ubrany w 
garnitur, z pilniczkiem, którym piłował paznokcie. Gdy 
tylko mnie zauważył, powiedział: 

- Pani jest zapewne Isabella Swan 

- Bella. Wolę żebyś mi mówił Bella. A ty jesteś? 

- Mike. Mike Newton. Jestem twoim asystentem. Proszę tylko 
mnie nie zwalniaj. Wszyscy nie mogą się doczekać, aż cie 
poznają. Nigdy o tobie nie słyszeli. Czekają na Ciebie. 

W tym momencie zamilkł, ponieważ za drzwiami czekał na 
mnie cały zespół. Wszyscy się przedstawili i jak zdążyłam 
zauważyć wszyscy byli elegancko ubrani. Imion niestety 
nie zapamiętałam. Opowiedziałam im, dlaczego jestem 
redaktorem naczelnym, później powiedziałam: 

- Mam tu pracować, aż mój tata wyzdrowieje, obiecuje dać z 
siebie wszystko, ale będę z wami szczera. Uważam, że 
małżeństwo to koniec miłości, namiętności i jakiegokolwiek 
uczucia.-
 zapaliłam papierosa- No bo proszę was. Dlaczego 
w świecie intercyz, zdrad, feminizmu, przedmałżeńskiego 
seksu, kobiety nadal pakują się w małżeństwo? Dlaczego 
same skazują się na to więzienie? 

W tej chwili uruchomił się alarm, który ostrzega o 
pożarze, wywołany przez dym z mojego papierosa, więc 

background image

29 

 

wszyscy zaczęli się rozchodzić. Dodałam tylko 
przekrzykując wszystkich: Pamiętajcie, nigdy nie pakujcie 
się w małżeństwo. 

Teraz Mike zaprowadził mnie do mojego gabinetu, który 
też był różowy. Po drodze przekonałam się, że to będzie 
mój przyjaciel w tym piekle. Na dodatek jest gejem. 
Idealnie. Nigdy nie powie mi, że mnie kocha. Postanowiłam 
zadzwonić do Alice: 

- Dzień dobry, tu przychodnia. W czym mogę pomóc? 

- Alice? 

- Tak to ja 

- Od kiedy ginekolog odbiera telefony? 

- Akurat byłam w pobliżu. 

- Słuchaj, jestem w piekle. Na dodatek wszystko w tym piekle 
jest różowe.- 
i w tym momencie potknęłam się o zasłonę, 
zaplątałam się w nią i upadłam- A!!!!! 

- Co się stało? 

- Potknęłam się 

- Aha. No i jak ci idzie debiutantko? 

- Jest do bani. Wszystko jest różowe, a na dodatek nie można 
palić. 

- Wow. Co za optymizm. Słuchaj muszę lecieć. 

- No dobra. Pa 

background image

30 

 

I w tej chwili ktoś zapukał do drzwi, jednocześnie je 
otwierając: 

- Źle trafiłem? 

Zaczęłam wyplątywać się z zasłony. O dziwo szybko mi 
poszło. I wtedy zobaczyłam tego faceta z wesela. Szybko się 
pozbierałam, usiadłam za biurkiem i powiedziałam: 

-To ty? Jak mnie znalazłeś? 

- Słucham? 

- Mam ci oddać kasę za taksówkę? 

- Jestem zdziwiony, że pamiętasz. 

- Oczywiście, że pamiętam. Byłam tylko trochę zmęczona. 

- Raczej całkowicie pijana. 

- Ja swoje, ty swoje. Możemy się kłócić do jutra. 

- Masz rację. Wychodzę. 

Jednak po 2 sekundach wrócił. 

- Kim jest Isabella Swan? 

- To ja. 

- Aha. Czyli jednak cię nie zostawię w spokoju. Jestem 
Edward. Chodź za mną to ci wszystko wytłumaczę. 

To co powiedział wytrąciło mnie z równowagi. To nie może 
być on. Postanowiłam iść. 

- Ty jesteś Edward? Edward Cullen? Zastępca mojego taty? 

background image

31 

 

- Tak rozmawiałem z nim dziś rano. Mam cię nadzorować 
przez parę tygodni, a właściwie pilnować cię. 

- Ale mówił, że mi ufa. 

- Tak, jako kobiecie, człowiekowi. Ale musisz sobie 
zapracować na to by ci zaufał jako redaktorowi. 

I wtedy zadzwonił mój telefon. Mina Edwarda mówiła: 
Wyłącz to natychmiast. Więc po prostu to zrobiłam. 

- Przepraszam 

- Zebranie jest za godzinę. 

No cóż, muszę pogadać z Alice. Wsiadłam do taksówki i 
pojechałam. 

 

Edward 

Właśnie rozmawiałem z Charliem Swanem, którego jestem 
zastępcą. Kazał mi nadzorować nowego naczelnego 
„Magicznych Ślubów” przez parę tygodni. To jego córka 
Isabella Swan. Wszedłem do redakcji i poszedłem prosto 
do jej biura. Zapukałem, otwierając jednocześnie drzwi. 
Na podłodze leżała zawinięta w zasłonę kobieta. 

- Źle trafiłem? 

Kobieta, na dźwięk mojego głosu błyskawicznie wyplątała 
się z zasłony. I nie uwierzycie, przede mną stała ta pijana 

background image

32 

 

druhna w jeansach i zielonej bluzce. To ona pierwsza się 
odezwała.  

- To ty? Jak mnie znalazłeś? 

- Słucham? 

- Mam ci oddać kasę za taksówkę? 

To mnie zszokowało. Ona nie mogła tego pamiętać. Była 
zbyt pijana. 

- Jestem zdziwiony, że pamiętasz. 

- Oczywiście, że pamiętam. Byłam tylko trochę zmęczona. 

- Raczej całkowicie pijana. 

- Ja swoje, ty swoje. Możemy się kłócić do jutra. 

- Masz rację. Wychodzę. 

Jednak gdy wyszedłem i spojrzałem na drzwi wyraźnie 
pisało: 

Redaktor naczelny: Isabella Swan. 

Musiałem tam wrócić. 

- Kim jest Isabella Swan? 

- To ja. 

 - Aha. Czyli jednak cię nie zostawię w spokoju. Jestem 
Edward. Chodź za mną to ci wszystko wytłumaczę. 

- Ty jesteś Edward? Edward Cullen? Zastępca mojego taty? 

background image

33 

 

- Tak, rozmawiałem z nim dziś rano. Mam cię nadzorować 
przez parę tygodni, a właściwie pilnować cię. 

- Ale mówił, że mi ufa. 

- Tak, jako kobiecie, człowiekowi. Ale musisz sobie 
zapracować na to, by ci zaufał jako redaktorowi.  

I wtedy zadzwonił jej telefon. Zirytowało mnie to, w końcu 
była w pracy. Posłałem jej wzrok: Wyłącz to natychmiast. 
Chyba zrozumiała, bo to zrobiła. 

-Przepraszam 

- Zebranie jest za godzinę 

I wszedłem do gabinetu. Sadząc po jej toaście z wesela, ona 
nie cierpi ślubów. To będzie ciekawe doświadczenie. 

 

Bella 

Weszłam do przychodni. Alice była zapracowana, więc 
sama wpisałam się na jej listę jako Mocna Prezerwatywa. 
Wychodząc z gabinetu nawet mnie nie zauważyła, tylko 
przeczytała z listy: 

- Pani Mocna. Prezerwatywa mocna. 

 I wtedy od razu zorientowała się, że ja tu jestem. 

- Ja tu pracuje 

- Potrzebuję porady o antykoncepcji. Może tabletki? 

background image

34 

 

- Coś trwalszego. Na przykład implant hormonalny. Proszę 
do gabinetu. 

- Chodźmy na lunch. 

- Bella jest 10.30 

- Czyli? 

- Wracaj do redakcji. 

- To się skomplikowało. 

- Życie jest skomplikowane. Ale pamiętaj: Ty tam rządzisz!. 
A teraz marsz do pracy. 

Miała rację muszę pędzić na spotkanie. Zdążyłam w 
ostatniej chwili. Edward właśnie wychodził ze swojego 
biura. 

- Witam. Mam być łącznikiem podczas zmiany zarządu. 
Pismo się sypie. Uratuje nas: Po pierwsze: planowanie. Po 
drugie: dostosowanie. Po trzecie… 

- Paplanie- dodałam. 

- Nie właściwie nie paplanie Droga Pani Redaktor. Miałem 
powiedzieć myślenie. Leach powiedz coś o czytelnikach tego 
pisma. 

- Dobrze. Czytają nas kobiety od 20 do 35 lat, zaręczone, 
głównie rasy białej z klasy średniej. 

- Białe, zaręczone, z klasy średniej. Szokujące i w ogóle nie 
do przewidzenia.-
 wtrąciłam, a Mike się roześmiał, jednak 
zamienił to w kaszel. 

background image

35 

 

- Czy to miał być żart?-  oburzyła się Leach. 

- Wiecie, Isabella jest trochę zmęczona.- wtrącił się Edward. 

-- Bella nie jest zmęczona- powiedziałam- Isabella może jest, 
nie wiem, nie znam takiej. Ale mówię poważnie, nikt z was 
nie chciał napisać o czymś ważnym? Musimy mydlić ludziom 
oczy, wmawiając im, że będą szczęśliwi? Nie lepiej podać 
statystykę rozwodów, albo napisać o zaniku seksu po ślubie? 
Musimy wciskać kit? 

- To nie to pismo- odpowiedział Edward. 

- Dlaczego? To może być to pismo. 

- Dość. Bella do mojego gabinetu. Teraz. 

- Słuchaj, możemy dyskutować nad nowymi kierunkami, ale 
nie przy ludziach. 

- Wow. Muszę pogratulować ojcu, dobrze cię wyszkolił. 

- Ty mnie nie słuchasz, prawda? 

- Chcę to zrobić sama. 

- Dobra. Niech Ci będzie. Pokaż co potrafisz. 

Potem wyszedł i zakończył zebranie. Powiedział, że mogę 
już jechać do domu. Zrobiłam to. Gdy dojechałam 
postanowiłam się zdrzemnąć, bo wieczorem spotykam się z 
Rose i Alice. Może pomogą mi z materiałem do tej 
cholernej gazety? 

 

 

background image

36 

 

   Rozdział  4 

Bella 

Obudziłam się o 19. Z dziewczynami byłam umówiona na 
19.30, więc wzięłam szybki prysznic. Ubrałam się i w tym 
momencie zadzwonił dzwonek do drzwi. Wpuściłam 
dziewczyny do środka. Postanowiłam powiedzieć im o 
Edwardzie. Opowiedziałam im o ślubie i o dzisiejszym 
dniu w pracy. Wszystko. Ze wszystkimi szczegółami, jakie 
zapamiętałam. Dziewczyny zamilkły. Po chwili odezwała 
się Alice 

- No, no, no. Widzę, że nareszcie ktoś zainteresował naszą 
wieczną podróżniczkę na poważnie-
 zatkało mnie. Jak 
mogły tak pomyśleć? Czyżbym nie wyraziła się jasno? 

- Co?! NIE! Coś ty!!! Zwariowałaś!!!! To zbyt pewny siebie 
sztywniak.....- 
zaczęłam, ale oczywiście Alice mi przerwała. 
Jak zwykle zresztą 

- Dlatego pamiętasz kolor jego włosów i oczu?? Jego 
zapach?? Wzrost?? I uczesanie??- 
zrobiło mi się ciepło. 
Pewnie byłam czerwona jak burak. Owszem, pamiętałam 
dokładnie jego zielone oczy, kasztanowe włosy w nieładzie. 
Pamiętałam, że był okropnie wysoki, ale przecież tylko 

background image

37 

 

dlatego, że jestem kobietą i ciężko nie zauważyć tych 
wszystkich cech, prawda?? 

- Bello, ja też uważam, że coś do niego czujesz- wtrąciła 
nieśmiało Rose. 

- Oh w takim razie obie zwariowałyście, a nie tylko Alice- 
powiedziałam i postanowiłam zmienić temat-  W każdym 
razie Edward dał mi wolną rękę na jeden numer. Pomożecie 
mi?? 

- Twój tata go lubi, prawda? 

- Tak, lubi go. Wydaje mi się, że on go kocha jak własnego 
syna, którego nie ma. No przecież znacie mojego tatę, a 
Edward to na pewno dla niego ideał. Biega dla zabawy, mówi 
o tych gazetach, jak o najważniejszej rzeczy na świecie. Aha 
byłabym zapomniała, kompletnie brakuje mu pomysłu i 
wyobraźni. Co jest złego w urządzeniu sesji zdjęciowej na 
przykład na dachu wieżowca??? 

- No wiesz- odpowiedziała Rose- duża zależność od pogody, 
trudny dostęp... 

- Ty jesteś prawnikiem. Zawsze znajdziesz powód i 
argument,- 
przerwałam jej- Ja natomiast widzę coś nowego.  

- Tak, twój tata będzie zachwycony. Na pewno pocałuje cię za 
to w policzek i powie dobra robota Isabello- 
powiedziała z 
sarkazmem Alice 

- Jest chory. Jeżeli nikt mu nie powie, to dowie się dopiero za 
kilka tygodni.  

background image

38 

 

Rozmawiałyśmy, żartowałyśmy i rzucałyśmy pomysły na 
artykuły do północy, potem położyłyśmy się spać. Przed 
zaśnięciem wpadłam na cudowny pomysł: Trzeba zmienić 
nazwę pisma. 

Gdy wstałam rano, dziewczyn już nie było. Zostawiły mi 
kartkę z informacją, że już poszły do pracy. Wzięłam 
prysznic, ubrałam jeansową spódniczkę, balerinki i 
czerwoną bluzkę na ramiączkach. Gdy tylko dotarłam do 
redakcji wezwałam Mike'a i powiedziałam mu, że musimy 
zmienić nazwę 

- Ale dlaczego chcesz ją zmieniać?? 

- Bo uważam, że jest zbyt długa. Może pierścionek?- ale 
zamiast Mike'a odpowiedział mi głos dochodzący od drzwi 

- A może obrączka? 

Obróciłam się w stronę głosu i zobaczyłam mężczyznę o 
indiańskich rysach, z długimi czarnymi włosami. Niezły. 

- Cześć. 

- Cześć. Byliśmy umówieni na południe, jestem trochę 
wcześniej, ale to chyba zły moment? 

Zamiast mnie odpowiedział mu Mike. 

- Nie, nie. Dobrze, że Pan jest. 

Po tonie głosu Mike'a zrozumiałam, że nie tylko ja 
zauważyłam urodę tego faceta. 

- Jestem Jacob Black. Fotograf. 

background image

39 

 

- Oh, oczywiście. Mike przynieś mi kawę. 

Wychodząc Mike powiedział coś do mnie bezgłośnie. 
Chyba wyczytałam słowa: przystojniak i niezły tyłeczek. 
Miałam ochotę pogadać z fotografem, ale Mike nie mógł 
jak zauważyłam zostawić nas samych. Cały czas pożerał 
Jacoba wzrokiem. Zaproponowałam więc 

- Może pójdziemy gdzie indziej? 

- Jasne 

5 minut później byliśmy w bardzo przyjemnej knajpce. 
Zamówiliśmy po drinku i pokazał mi swoje prace. Były 
świetne.  

- Mogę ci zadać pytanie? Odpowiedz szczerze. Dlaczego 
chcesz dla nas pracować? 

- Szczerze? Potrzebuje pieniędzy. A ty? Czemu to robisz? 

- To chwilowe. Normalnie piszę o podróżach. 

- Nie jesteś miłośniczką ślubów? 

- Ja nie uznaje ślubów. 

- A miłość? 

- To bzdura. Wole wielokrotny orgazm. 

- No, no. Kto by pomyślał? 

- Jacobie, jesteś zatrudniony. 

background image

40 

 

Potem wróciliśmy do redakcji i dalej miło gawędziliśmy, 
jednak przerwała nam jakaś babka. Chyba na imię jej 
było Leach.  

- Panno Swan, musimy coś sobie wyjaśnić. Kieruje działem 
sprzedaży. Bez reklam nie będzie tego pisma. Teksty powinny 
zwiększać sprzedaż. Pani kaprysy są kłopotliwe. Samo zdjęcie 
na okładkę. Atłas i stal może stanowią szyk dla pani, ale nie 
dla wsiowej baby! 

- Nie piszę dla wsiowej baby. 

- Pani w ogóle nie pisze. Pani redaguje i wydaje pismo dla 
kobiet, które o ślubie marzą. 

I odeszła. 

- Wieczna Panna Młoda? 

- Raczej Stara Panna, przynajmniej na razie. 

I tak się rozstaliśmy, umawiając się, że dzisiaj o 16.00 
zrobimy sesję na dachu wieżowca. Do 15.30 trzeba było 
załatwić wszystkie formalności. Gdy wszystko było gotowe, 
ja, Jacob, Mike i Leach pojechaliśmy na dach. Tam 
czekała już cała ekipa. Jednak pojawił się problem, 
modelka ledwo żyła . 
Była pod wpływem narkotyków. 
Prawie wcale nie kontaktowała. Miała być zlatującym 
aniołem. Zaczęto ją wciągać, a Leach próbowała ją 
pobudzić. Na niewiele się to zdało. Przed nimi zamiast 
pięknego anioła, zwisała nieprzytomna narkomanka. 
Zdecydowałam, że mimo wszystko to będzie okładka. Mike 

background image

41 

 

wezwał pogotowie, a Jacob zrobił zdjęcia. Edward się 
wścieknie. 

 
Edward 

Jutro pojawia się pierwszy numer "Magicznych Ślubów" 
opracowany przez Bellę. Ciekawe jak jej poszło. 

 

Bella 

Ruszyłam do redakcji w świetnym humorze. Przespałam 
spokojnie całą noc. Dziś wychodzi mój numer 
"Magicznych Ślubów". Oprócz okładki wszystko jest 
świetne. Jednak gdy wchodziłam, usłyszałam jak Leach 
czyta recenzję całemu zespołowi.  

 

Edward 

Zabije ją. Zabije, zabije, zabije. Beznadziejna okładka i 
teksty jak z pisma anty ślubnego. Czy już mówiłem, że ją 
ZABIJE?!!!! 

 

background image

42 

 

 

Bella 

Treść recenzji zamurowała mnie.  

"Magiczne Śluby" opanowali kosmici nie wierzący w miłość. 
Teraz na okładce pojawiają się naćpane modelki. Co będzie 
w następnym numerze? Rasowe dziwki? Może Isabella Swan 
myśli, że cynizm ją wyróżni, ale... 

I wtedy przerwał jej Edward. 

- Isabello, do mojego gabinetu. Natychmiast! 

Posłusznie podreptałam za nim. Gdy już doszliśmy do jego 
gabinetu. powiedziałam: 

- Nazywaj mnie Bella. 

- Nie obchodzi mnie jak chcesz być nazywana, ani ile krajów 
przeskoczyłaś jako osławiona podróżniczka. Obchodzi mnie 
tylko to pismo. Chcę, żeby ono się trzymało. 

- To miał być lecący anioł. Nie moja wina, że modelka się 
naćpała. To wina agencji, a może nawet twoja i taty, że 
podpisaliście z nimi kontrakt. 

- Tak, ale nie tylko o to mi chodzi- wziął do ręki gazetę- Ceń 
siebie? Spisz dobrą intercyzę? 

- Warto o tym wspomnieć- broniłam się. 

- Pokusy miesiąców miodowych: Historia dwudniowego 
małżeństwa- 
I rzucił gazetą. 

- No, ale ta historia jest autentyczna. 

background image

43 

 

- To tak jakbyś już oddała to pismo Aro Volturiemu. Właśnie 
zapewniłaś mu okazję. Nie obchodzi cię, że twój ojciec może 
stracić wszystko? 

- Volturi wydaje tylko dzienniki. 

- Zyskał 50 % tej firmy. Rozrósł się. 

- Naprawdę? 

- Nie łapię tego. Prowadzisz pismo, a nie rozmawiasz ani ze 
mną, ani ze swoim ojcem? Nie ważne. Może już idź i podpisz 
z Aro umowę. Bo tu już nic nie pomoże. 

I odszedł, a ja poszłam do szpitala pogadać z ojcem. 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

background image

44 

 

Rozdział  5 

Bella 

Gdy tylko weszłam do sali ojca, on powiedział: 

- Oh, nasza cyniczna redaktorka przyszła mnie zdenerwować 
jeszcze bardziej? A może przyszła mi powiedzieć, że Aro 
przejął pismo? 

- Tato powinieneś mi powiedzieć!! 

- Mówiłem, że mam kłopoty. 

- Tak, ale już nieraz tak mówiłeś. Zawsze chodziło o jedno 
pismo. Myślałam, że tym razem jest tak samo!!! 

- Dlatego mogłaś pogrążyć to głupie pismo o ślubach? 
Sprawić, że przestanie istnieć? Myślałem, że się postarasz i 
zrobisz wszystko, by prosperowało. Myślałem, że mimo 
swojego uprzedzenia do ślubów, postarasz się. Miałem 
nadzieje iż fakt, że to pismo stworzyła twoja zmarła matka, 
będzie wystarczający. Myślałem, że zrobisz to dla niej!! 

Nie wiedziałam co powiedzieć. Zresztą nie mogłam i nie 
chciałam nic powiedzieć!!! Po prostu stamtąd wyszłam. 
Pobiegłam do pobliskiego parku i płakałam. Płakałam za 
zmarłą matką. Płakałam przypominając sobie sposób w 

background image

45 

 

jaki dowiedziałam się o jej śmierci. Wreszcie płakałam o 
to, co powiedział mi ojciec. Oraz o to co zrobiłam 
przygotowując to wydanie "Magicznych Ślubów". 
Płakałam około 2 godzin. Potem doszłam do wniosku, że 
muszę z kimś pogadać, ale nie może to być ani Alice, ani 
Rosalie. Jeszcze nie teraz. Zadzwoniłam więc do Jacoba. 
Zgodził się na spotkanie. Już 20 min później zwierzałam 
się mu ze wszystkiego. Powiedziałam o sytuacji w jakiej 
znalazł się ojciec. O wszystkim. Nawet o tym, że myślałam 
iż dam sobie radę i znów go zawiodłam. Jacob powiedział: 

- Spokojnie Bello. Dasz sobie radę, ale nie sama. Otocz się 
najgorszymi nudziarzami jakich znasz i będzie dobrze. Ja też 
nie chcę stracić tej pracy. Potrzebuje jej. Przykro mi, ale ja 
już muszę lecieć. Trzymaj się. 

Wyszłam z restauracji. W domu idąc spać, zastanawiałam 
się nad tym, co powiedział Jacob i doszłam do wniosku, że 
ma rację, a największy nudziarz jakiego znam to Edward 
Cullen. Myśląc jak go udobruchać zasnęłam.  

 

Edward 

Jest już 20.00, a ja dalej nie mogę przetrawić tego, co Bella 
zrobiła. Cały dzień zastanawiałem się, dlaczego ona taka 
jest. No nic trzeba iść spać. Oczywiście Bella nie opuściła 
moich snów. 

 

background image

46 

 

Bella 

Wstałam rano wcześniej niż zwykle. Wzięłam prysznic, 
ubrałam się i wyszłam. Kupiłam kawę zbożową, 
podjechałam pod dom Edwarda, stanęłam pod drzwiami i 
czekałam, aż pójdzie biegać. Niecałe 5 minut później drzwi 
się  otworzyły. 

- Czego chcesz- zapytał 

- Niczego. Przyniosłam Ci kawę. Zbożowa! 

Zignorował mnie i pobiegł. Zostawiłam kawę i ruszyłam za 
nim. 

- Potrzebuje twojej pomocy. 

Nic. 

- No dobra, nawaliłam. Przepraszam. Edward ja muszę 
ratować to pismo. 

Nie zatrzymując się powiedział. 

- Małżeństwo to ogromne ryzyko i kompletny brak 
wyobraźni. Jaka naczelna tak pisze w piśmie o ślubach?! 

- Wiem, wiem. Wybacz mi, proszę. 

Zatrzymał się nareszcie, obrócił do mnie i dobrze, bo 
dłużej już bym nie ubiegała. 

- Dobra. Przekonaj zespół. Jak zaczną ci ufać, może cię 
szanować, odezwij się. 

background image

47 

 

- Ok. Jutro o tej samej porze? 

Ale już mi nie odpowiedział. Pobiegł dalej. Ja natomiast 
całkowicie wykończona, położyłam się na trawie. Cholera 
będę miała zakwasy. Poleżałam 30 minut, a potem poszłam 
do redakcji. Trzeba się zabrać do pracy. Pozdejmowałam 
stare zdjęcia z gazetek. Potem zaczęłam przeglądać na 
podłodze stare numery "Magicznych Ślubów". Oczywiście 
czytając je jadłam batony czekoladowe. Potem zamówiłam 
książki o ślubach, miały zostać dostarczone za 2 tygodnie. I 
tak właśnie one minęły. Poranny bieg z Edwardem, 
studiowanie pism, pójście do domu, spanie. Nie miałam 
nawet czasu na spotkanie z Alice i Rose. Po dwóch 
tygodniach przyszły zamówione książki. Było ich więcej 
niż myślałam, ale wzięłam je za jednym razem. Zrobiłam 
parę kroków i gdyby Edward, który wyszedł coś skserować 
nie złapał ich i nie pomógł mi wszystkie potoczyłyby się po 
ziemi. Podziękowałam mu i zaczęłam czytać. W następny 
dzień zamiast biegać, wyprowadzaliśmy jakiegoś psa. Ja 
sobie siedziałam na ławce, a Edward próbował przekonać 
psa, by załatwił swoje potrzeby. Postanowiłam zapalić.  

- Bella! Jest 8 rano. 

- Lepiej palić, niż rozmawiać z tą paskudą na smyczy.  

- Nie cierpię tego psa. 

- Niech zgadnę to pies byłej dziewczyny?- nie odpowiedział- 
Dobra, mniejsza o to. Jako szefowa jestem sprawiedliwa, 
myśląca, zdecydowana i hojna. 

background image

48 

 

- Musisz stworzyć ludziom przyjemne warunki pracy, a będą 
pracowali dłużej, ciężej, mądrzej. 

- Mówisz jak szef. 

- Bo nim jestem. 

Zamówiłam do biura drinki, kosmetyczki i masażystki. 
Pracownicy się zrelaksowali, a ja chodziłam od jednego do 
drugiego i pytałam o pomysły na okładkę. Najbardziej 
zdziwiła mnie odpowiedź Leah:  

- A może pan młody bez koszuli, wyskakujący z tortu? 

Potem przeglądaliśmy te pomysły z Edwardem. Było przy 
tym dużo śmiechu. Na dodatek, gdy następnego dnia 
biegaliśmy, okazało się, że nadążam za Edwardem i nawet 
mogę z nim rozmawiać w czasie biegu: 

- Musisz być znawczynią tematu. 

- Taaa, powinnam wyjść za mąż na koszt czasopisma. 

I pobiegłam dalej, jednak Edward zatrzymał się przy 
jakiejś szafce, która była do sprzedania. Zawróciłam i 
powiedziałam: 

- Ta szafka jest bardzo podniecająca. 

- Nie kupuj kitu, tylko go sprzedawaj. 

Tego dnia przyszły również próbki zdjęć na okładkę. 
Dogoniłam Edwarda w jego limuzynie: 

- Poczekaj! 

- Nie mogę umówiłem się! 

background image

49 

 

- Wsiadam. Przeszły próbki zdjęć na okładkę. Co myślisz? 

- Nuda, nuda, nuda i jeszcze raz nuda. 

- No daj spokój. Wielkie, białe marzenie. 

- Ślubna sielanka. Wielka miłość. Związek po latach. Znajdź 
motyw i trzymaj się go. Najlepiej zbierz zaufane osoby, spytaj 
co chcą oglądać i zinterpretuj to. Dobra, musisz wyjść. 

Spojrzałam w lusterko wsteczne i już wiem, dlaczego tak 
się denerwował. Do limuzyny szła piękna blondynka o 
wyglądzie modelki. 

- Więc, to twoja była dziewczyna? 

- Była żona. To złożone. 

- Fajna. Modelka? Aktorka? 

- Chirurg. 

- Połam nogi. 

I zła Bella postanowiła wyjść, ale przez drzwi po jego 
stronie. Przeszłam więc nad nim i wyszłam z auta na 
czworaka, wprost pod nos zdziwionej blondyny. Idąc do 
redakcji trzęsłam się ze śmiechu, bo wiedziałam, jak to 
wyglądało. 

 

Edward 

background image

50 

 

Ta dziewczyna mnie zabija. Gdy wychodziła, wypinając 
swoją kształtną pupcię wprost na moją twarz myślałem, że 
nie wytrzymam. Miałem wielką ochotę, pomacać te 
kształtne pośladki, ale nie mogłem, bo koło drzwi była 
Tanya . Pomagając jej wsiąść, podążyłem wzrokiem za 
Bellą. Wchodziła do redakcji trzęsąc się ze śmiechu. 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

background image

51 

 

   Rozdział 6 

Bella 

To dzisiaj. Właśnie jadę do Alice, gdzie spotkam się z 
moimi przyjaciółkami i pogadam z nimi o ślubach. Tak jak 
radził Edward. Przecież najbardziej ufam przyjaciółkom. 
Dojechałam. No trudno, musze wejść i pogadać o takim 
badziewiu jak ślub. Już na progu zwątpiłam w to, że ten 
pomysł jest genialny, ponieważ moje zamężne przyjaciółki 
kłóciły się która miała najlepszą podróż poślubną i jakby 
tego było mało krytykowały Rose, bo na nią nie pojechała. 
Alice siedziała z nimi i się z nich śmiała, natomiast naszej 
jeszcze jednej przyjaciółki Jessici nie było. Postanowiłam 
wkroczyć do akcji: 

- Dobra dziewczyny, kończymy tę kłótnie, ponieważ nie o 
podróży poślubnej przyszłyśmy tu rozmawiać.- 
powiedziałam- Musimy pogadać o sensie ślubu i sensie życia 
żony. Widziałyście mój pierwszy numer? 

- Tak widziałyśmy tą katastrofę-odpowiedziała Jane. 

- Mam parę pytań 

- Ja też- przerwała mi Alice- Mam 30 lat i jedno pytanie. 
Czy mogę sie zabić widząc jeszcze jedną młodą matkę 

background image

52 

 

wyglądającą na modelkę i obok niej jej męża wyglądającego 
jak bóg grecki??? 

- Nie kotku jeszcze nie jesteś taka stara. Ja wyszłam dopiero 
nie dawno za mąż-
 powiedziała Jane. 

Tylko Rose i ja zaczęłyśmy się śmiać, a nasze koleżanki 
popatrzyły na nas zaskoczone. Alice powiedziała: 

- Matko, wy naprawdę nam współczujecie, że nie wyszłyśmy 
za mąż- 
powiedziała Al. 

Wszystkim zrobiło się głupio. Trzeba to zakończyć. 

- Mniejsza o to . Nie to jest tematem naszego spotkania.- 
powiedziałam- Czy zakochani nie mogą mieszkać razem? Po 
co ta cała szopka? Po co elegancki obiad, długa biała suknia, 
welon ????  

- Daj spokój- powiedziała Elizabeth- Jestem lesbijką a 
zawsze chciałam ślubu. Naprawdę ty i Alice nigdy o tym nie 
marzyłyście? 

Niestety przerwało nam wejście Jessici: 

- Naprawdę bardzo przepraszam za spóźnienie. Ale Tyler mi 
się oświadczył!!!!! 

I to był już koniec, ponieważ teraz już dziewczyny tylko 
wyrażały ohy i ahy nad pierścionkiem Jessici i planowały 
ślub. Po dwóch godzinach postanowiłam wyjść, a Alice 
wyszła mnie odprowadzić do samochodu, żebyśmy mogły 
pogadać: 

background image

53 

 

- Alice powiedz mi co się z nami stało? Co się im stało? 
Wszystkie miałyśmy podbić świat. Wszystkie po kolei. 
Dlaczego one z tego zrezygnowały? Z naszych marzeń? 

- Bello, a dlaczego uważasz, że małżeństwo im w tym 
przeszkodzi??? A może jeszcze podbiją świat?? 

- Alice, wiesz dobrze, że one już o tym nie myślą. Tylko Rose 
się nie zmieniła po ślubie, nie straciła samej siebie. Tego się 
boje, że nie będę taka jak Rose, że tak jak inne nasze 
przyjaciółki zgubię samą siebie!!!! Ja nie będę słuchać męża 
jak na przykład Jane. 

- Wiesz nie wszyscy są tacy jak twój ojciec czy mąż Jane. 
Jasper nie chce mną rządzić, podobnie jak Emmett nie chce 
rządzić Rosalie. 

- Jasper??? Czemu miałby tobą rządzić?? Przecież wy się 
tylko bzykacie na ślubach w łazience lub w krzakach!!!! Gdy 
byłam mała obserwowałam mamę. Tata kierował gazetami, a 
ona domem. Gdy trzeba było podjąć jakąś wżną decyzje, 
zawsze to tata miał ostatnie słowo. Obiecałam sobie, że taka 
nie będę. 

- Tak, ale pamiętaj, że "Magiczne śluby" założyła twoja 
mama!!!! 

- A potem umarła- zakończyłam ten delikatny temat, a Al 
zrozumiała. 

- Wiesz Bello, zawsze możemy nie brać ślubu. 

- I żyć patrząc jak one się nad nami litują?? Nasze 
przyjaciółki??? 

background image

54 

 

- Bello uważam, że potrzebujesz seksu. 

- Masz racje- powiedziałam- Alice przepraszam, ale musze 
już jechać. Do zobaczenia. 

- Ok. To pa 

Alice poszła do domu, a ja pojechałam do Jacoba. On da 
mi to czego teraz potrzebuje. Seks!!! 

Zajechałam w 30 min. Zadzwoniłam do drzwi, które zaraz 
się otworzyły: 

- Cześć. 

- Cześć. 

- Wejdź. Nie mogłaś zasnąć??? 

- Tak nie mogłam zasnąć. 

- Więc chcesz żeby nasza przyjaźń zeszła na inne tory. 

- Jacob, ja nie znam sie na związkach, one mnie nie 
interesują. 

- Mnie też. Ale to nie znaczy, że nie możemy zrobić sobie 
przyjemnego wieczoru. Po prostu to zróbmy.  

- Ok. 

To było szybkie i przyjemne. Miewałam lepszy seks, ale ten 
jak zwykle naładował mnie energią. Potem poszłam do 
domu, wyspać się przed jutrzejszym meczem z 
konkurencyjnym pismem. Musimy to wygrać!!!!!! 

 

background image

55 

 

   Rozdział 7 

Bella 

Obudziłam się nabuzowana energią. Jak zawsze po seksie. 
Dzisiaj jest w parku mecz więc ubrałam białe spodenki i 
różową koszulkę firmową. Dojechałam do parku, gdzie 
wszyscy juz byli: gracze i kibice. Przywitałam się z 
Edwardem i poszliśmy się rozgrzać biegając. 

-Pięknie tu. Ziemia i pot!!!! 

- Bierzesz valium???- spytał Edward 

- Nie jestem tak podniecona tym, że będziemy biegać za 
plastikowym, latającym talerzem. I że faceci będą się 
nieumyślnie obmacywać, gdy na siebie wpadną!!! 

- Tak to wymarzony sport dla Mikea- podsumował Edward- 
dobra to gramy. 

Wygrywaliśmy 5-4 gdy przyszedł Jacob. Oczywiście na 
myśl o seksie humor jeszcze mi się polepszył i pomachałam 
do niego. I wtedy zdobyłam ostatni punkt. Poszłam 
przywitać się z Jacobem.  

Następnego dnia gdy byłam w windzie jadąc do pracy 
postanowiłam zadzwonic do Alice. 

background image

56 

 

- Hej Al to ja Bella. Co robisz??? 

- Hej Bello. Nic ciekawego Jasper robi mi obiad. 

- Proszę???!!!! Dlaczego Jasper robi ci obiad?? 

- Po prostu......- nie słuchałam odpowiedzi, bo słuchałam 
rozmowy dwóch mężczyzn, którzy weszli do windy. Nie 
zauważyli mnie. Był to Aro Volturi i jego współpracownik. 

- Ten budynek jest za kosztowny. Widziałeś ostatni numer 
"Magicznych Ślubów"? - spytał Aro. 

- Pewnie. Wariaci rządzą wariatkowem. Pisma Swana są do 
bani. Wszystkie.- odpowiedział ten drugi. 

- Tak ale już wnet Swan zostanie bez niczego. Już ja sie o to 
postaram. 

I wyszli, a ja byłam w szoku. Dopiero gdy wyjechałam na 
moje piętro zauważyłam, że Al się rozłączyła, ale nie o tym 
teraz myślałam. Musze pogadać z Edwardem. Poszłam 
prosto do jego biura. 

- Edward w windzie podsłuchałam rozmowę Aro z jakimś 
facetem. Mówił o "Magicznych Ślubach" i innych pismach 
taty, jakby już były jego!!! 

- To nie twoja wina!!! 

- Naprawdę się staram. Chce żeby było dobrze, chce to zrobić 
dla taty, ale znów go zawodzę. 

- Bello to nie twoja wina, że twój ojciec nic ci nie mówi. 

- Dobra już późno. 

background image

57 

 

- Jedź do swojego faceta. 

- Do mojego faceta?? 

- No tak. 

- Edward ja nie mam faceta. Związki nie są dla mnie. No nic 
wezmę makietę do domu i ją przejrzę. Do jutra. 

- Paa. 

Gdy dojechałam do domu czekałam mnie jeszcze większa 
niespodzianka. Mój tata wrócił do domu. Jakaś kobieta 
pomagała mu wyjść po schodach.  

- Tato powinieneś do mnie zadzwonić. 

- Nie było takiej potrzeby. 

- Bello mogłabyś wziąść bagaże?- zapytała kobieta. 

- Nie potrzebna nam pielęgniarka bez obrazy. 

- Córko bądź rozsądna, przecież masz mnóstwo pracy. Ktoś 
musi ze mną być, a ty jedziesz na konferencje!!!! 

- Nie musze jechać. Leah sobie poradzi!!! 

- Jedź poradzimy sobie. 

- Dobra. Witaj w domu. 

Poszłam do siebie. Wzięłam prysznic i poszłam spać. 
Musze się wyspać jutro jest konferencja. 

 

 

background image

58 

 

   Rozdział 8 

Bella 

Wstałam wcześnie. Jak zwykle zaczęłam dzień od 
prysznicu. Ubrałam zwykłe jeansy i T-shirt. Szybko 
wsiadłam do samochodu i pojechałam do Alice, która 
wczoraj kupiła mi sukienkę. Jestem ciekawa czy podążała 
za swoim czy za moim gustem. Dojechałam do Alice w 30 
minut, bo były małe korki. Szybko wysiadłam z 
samochodu i pobiegłam do drzwi. Zanim zdążyłam 
zapukać Al już otwierała drzwi: 

- Chodź musisz zobaczyć. 

- Dzień dobry Al. Spokojnie nigdzie się nie pali. 

- No szybko. Chce zobaczyć czy ci się spodoba. 

- Dobrze, dobrze już idę. 

- No oto ona!!!!! I co myślisz. 

Zatkało mnie. Już nigdy więcej nie pozwalam Alice robić 
za mnie zakupów!!!!! Sukienka byłą ładna, w kolorze 
fioletowym, ale była tak krótka, że na pewno ledwie 
zakryje mi tyłek. Na dodatek pod nią stały tego samego 
koloru buty na strasznie wysokim obcasie ( przynajmniej 

background image

59 

 

dla osoby, która potrafi zrobić sobie krzywdę w 
trampkach). 

- Alice ostatni raz robiłaś dla mnie zakupy. Wiesz co myślę o 
sukienkach tej długości i tak wysokich butach.  

- Oj Bello przestań musisz wreszcie pokazać światu te nogi!! 

- Eh masz szczęście, że muszę już jechać. Pogadamy jak 
wrócę. Masz sie bać!!!!! 

Szybko wzięłam sukienkę, buty i w ekspresowym tempie 
ruszyłam pod redakcje, gdzie umówiłam się z Leah. 
Przeżyłam szok gdy zamiast niej czekał na mnie Edward. 

-Nie jesteś Leah!!!! 

-Tak wiem. I bardzo się z tego cieszę. 

- Miała ze mną jechać!!!!! 

- Tak niestety nałożyły się terminy tego zjazdu i zjazdu 
branży reklamowej na Jamajce. 

- Nic mi nie mówiła. 

- Zapomniała.  

Wsiadł i ruszyliśmy. 

Czy wiesz, że spóźniłaś się 30 minut!! 

- Przepraszam, ale i tak zdążymy. 

- A przygotowałaś przemówienie?? 

- Przecież to nie oficjalne spotkanie. Kieckę wzięłam tylko 
gdybyśmy poszli na jakąś imprezę. 

background image

60 

 

Nic mi nie odpowiedział, ale pokazał zaproszenie, na 
którym: 

- O Mój Boże!!!!!!!!! Oficjalne stroje i redaktor naczelny 
"Magicznych Ślubów" przemówi?? Co ja mam tam 
powiedzieć i o czym???? O losie druhny???? No w sumie nie 
mogę, bo byłam tak pijana, że niewiele pamiętam!!! 

- Noo to świetny początek. 

Przez następne 30 min jechaliśmy w milczeniu. Ja 
myślałam o swoim przemówieniu. Co ja tam do diabła 
powiem???  Nagle Edward wyrwał mnie z zamyślenia: 

Skręć w lewo. 

- Po co?? 

- Wstąpimy na chwile do antykwariatu. 

Gdy już byliśmy w środku, a Edward upatrzył sobie jakieś 
łóżko, na którym aktualnie siedział zapytałam: 

- Co ty masz z tymi antykwariatami??? 

- To mi coś przypomina. 

- Co????? Namiętny seks z byłą żoną?? 

- Nie skomentuje tego. Łóżko ma świetny materac, 
przynajmniej dla mnie, bo lubię twarde. 

- Tak lubię twarde materace.  

- Dobra chodźmy już. 

- Nie chcesz go kupić. 

background image

61 

 

- Nie. Chodźmy. 

-Chodźmy. 

Dalsza droga zajęła nam godzinę. Potem od razu poszłam 
do pokoju przebrać się w sukienkę i zrobić makijaż. 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

http://www.galeria-mody.com.pl/Sexy-sukienka-HS9177-Sukienki-mini-sexy-p1516.html 
- sukienka Belli 

http://www.primastradaesklep.pl/spot.html-50- buty Belli. Coś podobnego tylko, że w 
kolorze sukienki. 

background image

62 

 

Rozdział 9 

Bella 

Dwie godziny późnij byłam już w sali gdzie odbywała się 
oficjalna część zjazdu. Stałam z tyłu z Edwardem i piłam 
drink za drinkiem. Postanowiłam improwizować, bo nie 
zdążyłam ułożyć przemówienia. W tej chwili jakiś stary 
gościu przynudzał witając wszystkich. Aż w końcu 
powiedział: 

- Najpierw przemówi Isabella Swan, nowy redaktor naczelny 
"Magicznych Ślubów". 

Wzięłam ze sobą drinka i wyszłam na środek. No nic 
trzeba zacząć: 

- Cześć wszystkim. Będę z wami całkowicie szczera: nigdy nie 
byłam mężatką, nigdy nie chciałam być mężatką, nigdy nie 
lubiłam ślubów, nigdy nie byłam w poważnym związku, nigdy 
nie byłam redaktorem naczelnym, nigdy nie marzyłam o 
tłumie gości, białej sukni, diamentach i uroczystym obiedzie. 
Ale redaguje to pismo ze względu na moją zmarłą matkę, 
która je założyła. Gdy zaczęłam tę prace musiałam polubić 
część mnie, głęboko schowaną i ukrywaną przez lata. Część 
Isabelli Swan. Isabelle Swan romantyczkę. Byłam wiele razy 
druhną, ale dopiero ostatnim razem płakałam na ślubie. 

background image

63 

 

Wyobrażałam sobie siebie w roli Panny Młodej. Mam 
nadzieje, że w przyszłości ja też będę mieć cudowny ślub. 
Wypijmy za prawdziwą miłość. 

Zeszłam oklaskiwana przez wszystkich. Po oficjalnym 
bankiecie poszliśmy z Edwardem do innej knajpy żeby się 
napić.  

- Widzisz, dobrze mi poszło. 

- Tak, to było wzruszające. Bella romantyczka płacząca na 
ślubie i miejąca nadzieje, że kiedyś też będzie Panną Młodą. 

- Pamiętasz co mi kiedyś powiedziałeś?? Nie kupuj kitu tylko 
go wciskaj!!! 

- Masz racje. Gratuluje!!!!! 

- Jesteś na mnie zły?? 

- Nie, ale to twoje przemówienie..... 

- Dokończ. 

- Co byś powiedziała, gdybyś była szczera??? 

- Że dla mnie to wszystko, to tylko jedna wielka bzdura. To 
tak naprawdę reklamowanie wiązania się z tak właściwie 
całkiem obcą osobą!!! 

- Dobra skończmy. 

- Bawimy się w pytania!!! 

- Ok. 

 Więc tak siedzieliśmy i piliśmy coraz więcej. 

background image

64 

 

- Gdzie pierwszy raz uprawiałaś seks? 

- W kajaku. Nie polecam. Dobra teraz ja: Twój najgorszy 
podryw?? 

- Powiedziałem dziewczynie, że wygląda jak mój pies. To miał 
być komplement. 

- Twój najlepszy dzień?? 

- Dzień w którym zrezygnowałem ze studiów prawniczych. 

- Twój najgorszy dzień? 

-  Kiedy miałam 10 lat pojechałam we wakacje na obóz. Źle 
się tam czułam, więc postanowiłam zadzwonić do mamy. 
Gosposia powiedziała, że mama zmarła. Myślała, że tata mi 
powiedział.  

- Bello bardzo mi przykro. 

- To było dawno. Poza tym to nie była nagła śmierć, długo 
przed tym chorowała, a tata był wiecznie zajęty. Więc 
dlaczego rozwiodłeś się z żoną?? 

- Po prostu pewnego dnia przestaliśmy mieć tematy do 
rozmowy. Za bardzo się różniliśmy. Największy sekret? 

- Nosze tipsy, bo obgryzam paznokcie. A twój?? 

- Tak naprawdę nie mam na imię Edward. Moje prawdziwe 
imię to Anthony. 

-  Zagram ostrzej. Widzisz kobietę przy stoliku naprzeciw 
nas?? 

- Tak, ale nie jestem pewny czy to kobieta.  

background image

65 

 

- Ale chce tańczyć więc jako dżentelmen chyba powinieneś ją 
poprosić prawda??? 

Edward niechętnie poszedł i w momencie gdy wyszli na 
parkiet wolna piosenka zmieniła się na szybką salsę. 
Patrzyłam jak biedny Edward nie umie tańczyć do takiej 
muzyki i miałam z tego niezły ubaw. Patrząc na niego 
wiedziałam, że dzisiaj muszę uprawiać z nim seks. Po 
prostu do mojego pijanego mózgu docierało tylko tyle, że 
jest seksowny, a ja mam ogromną ochotę na seks. Gdy 
Edward podszedł do stolika powiedziałam: 

- Chodźmy już.  

-Dobrze. 

- No więc co odprowadzisz mnie do pokoju?? 

- Dobrze. 

5 minut późnij byliśmy już w moim pokoju. Stał tam 
szampan więc wzięłam kieliszek i przeszłam do dalszej 
części apartamentu. Na środku sypialni stał ładny, okrągły 
mini basen. Wiedziałam, że Edward jest za mną więc 
nalałam sobie szampana i weszłam do basenu pełnego 
wody tak jak byłam ubrana. Potem obróciłam się do 
Edwarda, który był w szoku.  

- Kupiłem Ci pamiątkę. 

- Zanurzysz się ze mną?? 

- Daj spokój. 

background image

66 

 

- Nie słyszę cię- powiedziałam podpływając do niego i stają 
na przeciwko niego. 

- Co ty robisz?? 

- Czy to ważne?- Położyłam mu ręce na ramionach i 
przybliżyłam swoje usta do jego ust. 

- Tak to ważne. 

- Bo co?? Wpakujesz mnie do taryfy i odeślesz do domu?? 
Dlaczego?? 

- Na ogół jesteś taka dzielna. Mówisz i robisz co chcesz. Ale 
potem zamykasz się w sobie i odsuwasz wszystko co ważne.  

- Jak pismo?? 

- Wszystko sobie zaplanowałem. Chciałem cię tu ściągnąć i 
porozmawiać. Ale nie ważne. 

- Zaplanowałeś to?? 

- Tak jakby. 

- Ale wytłumacz mi dlaczego?? 

- Bo bardzo Cię lubię.  

I wtedy to się stało. Pocałował mnie, a ja zapomniałam o 
całym świecie. Miał takie niesamowite usta. Chwile później 
nasze języki zaczęły walczyć o dominacje. Edward wszedł 
do basenu i zaczęliśmy się rozbierać. Szybko. Nawet nie 
wiem w którym momencie zsunął ze mnie sukienkę i zdjął 
moje buty. Ani kiedy ja pozbawiłam go ubrań. Pamiętam 
tylko, że moja skóra paliła się żywcem w miejscach, w 

background image

67 

 

których się dotykaliśmy. Rozpływałam się czując na sobie 
jego gładkie ręce, tak rzadkie u mężczyzn. Bicie mojego 
serca zwiększało się dziesięciokrotnie, kiedy pieścił ustami 
moje piersi i gdy czułam jego twardego penisa. W końcu 
wszedł we mnie i to było idealna. Wypełnił mnie 
perfekcyjnie, tak jakby był dla mnie stworzony. Poczułam 
się jak w niebie, rozkosz była niesamowita. I gdy 
myślałam, że nie może być już lepiej, zaczął się poruszać. I 
wtedy zrozumiałam, że się myliłam. Zaczęłam jęczeć, 
krzyczeć, wypychać biodra, bo to pomagało mi przeżyć tę 
rozkosz. Edward miał tak samo. Krzyczał, jęczał i 
przeklinał. Edward Cullen przeklinał!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!! 
W końcu moja rokosz osiągnęła maksimum i doszłam 
krzycząc imię Edwarda. Chwilę później Edward doszedł 
krzycząc moje imię i ten dźwięk mi się zajebiście podobał. 
Później wziął mnie na ręce i przeniósł na łóżko. Tam 
zrobiliśmy to jeszcze raz. A potem wtulona w Edward 
zapadłam w głęboki sen. 

 

 

 

 

 

 

 

 

background image

68 

 

Rozdział 10 

Bella 

Obudziłam się, błagając Boga żeby wczorajsza noc była 
snem. Otworzyłam powoli oczy i już wiedziałam, że to nie 
był sen. Obok mnie leżał nagi Edward, a na dodatek nasze 
ciuchy były porozrzucane po całym pokoju. Na szczęście 
Edward jeszcze spał, więc szybko wstałam, ubrałam się, 
wzięłam swoje rzeczy, zamówiłam taksówkę (samochód 
zostawiłam Edwardowi) i pojechałam do domu. 

 

Edward 

Obudziłem się ze wspomnieniem wczorajszej nocy. Moja 
pierwsza noc z Bellą. Postanowiłem przytulić ją ale 
niestety nie znalazłem jej na łóżku. Otworzyłem oczy i 
rozejrzałem się po pokoju. Zdecydowanie coś mi tu nie 
pasuje. Gdzie są ubrania Belli???? Wstałem ale nie było 
żadnych jej rzeczy. Znalazłem tylko kluczyki do auta, 
żadnej kartki. Mam nadzieje, że musiała szybko wracać, 
bo coś ją wezwało, a nie uciekła ode mnie i nie żałuje 
wczorajszej nocy. 

background image

69 

 

Bella 

 

Wróciłam do domu. Wzięłam prysznic, rano mi się 
spieszyło i nie miałam czasu na takie głupoty. Później 
zasnęłam, a gdy się obudziłam po ok. godzinie zaczęłam się 
zastanawiać nad wczorajszą nocą. Jak mogłam się 
przespać z Edwardem???? Przecież on jest typem 
człowieka, który nie robi tego jeżeli nie kocha drugiej 
osoby, a ja go nie kocham. Przecież miłości nie ma 
przynajmniej dla mnie. Nie wierzę w jej istnienie. A co 
jeśli będzie nalegał na związek??? Taki trwały związek. 
Przecież ja nie chcę i nie mam czasu na takie głupoty. Będę 
musiała mu odmówić. Bo przecież on nie zgodzi się na sam 
seks, albo na otwarty związek, prawda? Moje rozmyślania 
przerwał tata, który zawołał mnie do siebie. Posłusznie 
weszłam do pokoju ojca i czekałam, aż zacznie mówić.  

- Izabello naprawdę się o ciebie martwię. 

- Naprawdę? 

- Tak. 

- Dobrze, że rozmawiamy, bo czuje się zagubiona i myślałam 
o mamie.  

- Mówię o piśmie. Sprzedaż reklam nadal jest niska.  

- Pracujemy nad tym. Teraz będzie niesamowity numer. 

- Masz już okładkę??? 

background image

70 

 

- Jeszcze nie, ale mam świetne pomysły. 

- O Edward. Wchodź. 

Zatkało mnie co on tu robi???? 

- Dzień dobry Charlie. 

- Cześć Edward. Usiądź. 

Niestety miejsce było tylko na kanapie obok mnie, więc 
oddaliłam się jak najdalej od niego. 

- Edwardzie, czego Cię uczyłem o reklamach?? 

- Szczęśliwe pismo jest grube. 

- Teraz proszę cię bardzo, wytłumacz to Belli. Teraz proszę 
powtórzmy to razem. 

- Tato nie jesteśmy w przedszkolu!!!!! 

- Bello nie spieraj się ze mną. No już. Wszyscy razem. 

- Szczęśliwe pismo jest grube. 

- Edwardzie nie spuszczaj Isabelli z oczu!  

- Tato... 

- Jej trzeba męskiej ręki! 

- Nie żałuje jej ręki. I nie spuszczam jej z oczu. Znam 
dokładnie całe jej ciało. 

W tej chwili wystąpiły cholerne rumieńce. On nie mógł 
powiedzieć nic bardziej dwuznacznego. Jak może przy 

background image

71 

 

moim ojcu. Utwierdziło mnie to jednak w przekonaniu, że 
wcześniej miałam rację. On chce poważnego związku. 

- I bardzo dobrze. Możecie iść. 

- Dowidzenia Charlie. 

- Pa tato. 

Wyszliśmy z pokoju ojca i już miałam iść do siebie, gdy 
Edward złapał mnie za rękę. 

- Porozmawiajmy. 

- Przecież rozmawiamy. 

- Na zewnątrz. 

- Ok. 

Kurczę i co ja mam mu powiedzieć. Wyszliśmy i 
zamknęliśmy za sobą drzwi. Nastąpiła krępująca cisza, 
którą przerwał Edward. 

- Dlaczego uciekłaś dzisiaj rano?? 

- Nie uciekłam. Miałam mnóstwo pracy. 

- Bella, co ty robisz??? 

- Nic. 

- Nic? Co z nami? 

- Edwardzie nie ma nas. Ja ci od dawna mówię, że nie chce 
stałego związku. 

- Czyli co było wczoraj?? 

background image

72 

 

- To był tylko seks. 

- Naprawdę tylko tyle to dla Ciebie znaczyło?? Zwykły seks?? 
Jedna z twoich przygód?? 

- Tak. 

- Rozumiem żegnaj Bella. 

 I poszedł, a mi się zrobiło źle. Muszę iść się napić!!!!!! 

 

Edward 

Tak po prostu nic to dla niej nie znaczyło??? 
Najpiękniejsza noc mojego życia, dla niej była tylko jedną 
z seksualnych przygód. Cullen ale z ciebie idiota. 
Naprawdę myślałeś, że masz coś czego nie mieli jej 
poprzedni faceci???? Myliłeś się!!!!!!!!!! 

 

 

 

 

 

 

 

 

background image

73 

 

Rozdział

 11 

Bella 

W barze spotkałam Jacoba. Przywitałam się i 
zamówiliśmy piwo. Jacob zauważył jakiegoś znajomego i 
poszedł się z nim przywitać. Po jakichś 20 minutach 
słyszałam jego śmiech, aż do mojego stolika. Po kolejnych 
5 minutach zawołał przez cały lokal: 

- Bella chodź, musisz tego posłuchać! 

- Przepraszam Jacob, ale musze już iść. Cześć. 

- Pa Bello. 

Wyszłam, ponieważ nie miałam ochoty tam siedzieć. Nie 
chciałam spotkać Jacoba w tym barze. Po prostu poszłam 
się upić. Poszłam zatopić wszystkie problemy. Poszłam 
zapomnieć o minie Edwarda, gdy mówiłam mu, że dla 
mnie to był tylko seks, o jego zranionym głosie i w końcu o 
sposobie odejścia. O tym, że nawet się nie pożegnał. Ale 
jeszcze bardziej nie chciałam myśleć o tym, co czułam gdy 
on odszedł. To jest niemożliwe, że go pokochałam. Po 
prostu przez to, iż patrzyłam przez pryzmat potrzeby 
seksualnej straciłam przez jeden głupi błąd przyjaciela. 
Tak, teraz dopiero zrozumiałam, Edward zaczął znaczyć 

background image

74 

 

dla mnie za dużo. Ale nie kochałam go, prawda??? Na 
takich rozmyślaniach minęła mi droga do domu. Potem 
szybko wzięłam prysznic i poszłam spać. 

 

Edward 

Nie mogę spać. Cały czas słyszę w głowie jej słowa: 
"Edwardzie, nie ma nas. Ja ci od dawna mówię, że nie chce 
stałego związku" i " To był tylko seks". Jak mogła mi to 
zrobić. Znała mnie na tyle, by wiedzieć, że nie jestem 
typem faceta, który uprawia seks, gdy nic nie czuje do 
drugiej osoby. Po raz drugi zakochałem się w niewłaściwej 
kobiecie. Bo nie ma co się oszukiwać KOCHAM BELLE, 
zakochałem się w niej już wtedy, na weselu córki Pana 
Hale, gdy szukała pończoch. Powinienem wiedzieć, że jest 
zagrożeniem dla mnie. Nie wiem czemu łudziłem się, że 
znaczę dla niej więcej, niż poprzedni partnerzy seksualni. 
Przecież ona chciała się ze mną przespać całkowicie 
zalana, na blacie kuchennym. Co mnie zaślepiło??? 
Dlaczego po raz kolejny wybrałem kobietę niegotową na 
poważny związek?? Ta przynajmniej mi to powiedziała od 
razu. Tanya wyszła za mnie i dopiero po roku małżeństwa 
stwierdziła, że do siebie nie pasujemy i że nie jest gotowa 
na taki związek. Co do pierwszego powodu naszego 
rozstania, wiedziałem, że ma racje. Przecież przez ten rok 
prawie w ogóle ze sobą nie rozmawialiśmy, no i po jakimś 
miesiącu przestaliśmy uprawiać seks. Nic nas nie łączyło i 

background image

75 

 

oboje byliśmy zgodni co do tego, że czas się rozstać. Mimo 
wszystko zostaliśmy przyjaciółmi. Z Bellą jest inaczej. 
Wiem, że gdyby tylko dała nam szansę wyszłoby nam, ale 
ona mi jej nie da. Nigdy nie będzie chciała poważnego 
związku. Dla niej mogę być tylko partnerem seksualnym. 
Może mi dać tylko otwarty związek, a ja na taki nie mogę 
się zgodzić. Byłbym chorobliwie zazdrosny i w 
ostateczności i tak byśmy z niego zrezygnowali. O czym ja 
w ogóle myślę, nie ma mowy Cullen, nie pakujemy się w 
to!! Super zaczynam gadać ze sobą!!! Isabello co ty mi 
zrobiłaś? 

 

Bella 

Wstałam rano. Ubrałam się luźno, gdyż dzisiaj nie idę do 
redakcji. Wybrałam już motyw okładki następnego 
numeru, a mianowicie "Kopciuszek", więc mogę tam 
dzisiaj nie iść. No dobra, po prostu stchórzyłam. Nie chcę 
się widzieć z Edwardem. No ale cóż, przynajmniej pomogę 
Alice przygotować plakaty, o bezpiecznym seksie i 
środkach antykoncepcji do jej wykładu. Wsiadłam do 
samochodu i pojechałam do Alice. Dojazd zajął mi 10 
minut. Al i Rose już robiły plakaty, ja się dołączyłam, 
jednak nie mogłam przestać myśleć o Edwardzie. Muszę 
pogadać z dziewczynami. 

-Al, Rose co robicie jeśli wam z kimś dobrze? 

background image

76 

 

- No wiesz Bello, Rose wyszła za mąż, ja ciągam faceta po 
krzakach i toaletach na weselach, a ty po prostu uciekasz.
-
powiedziała Al 

- Jak dobrze Bello?- zapytała Rose. 

- Bardzo, bardzo dobrze. 

- Już uciekłaś, prawda?- zapytała Alice 

- Tak 

Alice i Rosalie popatrzyły na siebie, podeszły do mnie, 
rozpuściły mi włosy i powiedziały (oczywiście Al pierwsza): 

- Wiesz co, moja droga chyba zwariowałaś. Musisz się leczyć. 

- Alice ma na myśli, że musisz go odzyskać Bello. 

Wiedziałam, że miały rację, dlatego bez słowa wybiegłam 
od Al i pojechałam do redakcji. Biegłam po dwa schody na 
piętro, ponieważ winda wydawał się za wolna, jednak gdy 
doszłam do biura Edward i usłyszałam jego rozmowę 
przez telefon, a raczej jej temat: 

- Tak Panie Volturi, mogę zacząć przygotowywać wszystko od 
zaraz. Pomiędzy nami, Charlie nie jest najzdrowszy, ulży mu. 
"Magiczne Śluby" nie idą ostatnio najlepiej. Jak nie będzie 
lepiej kończymy z tym. Ma Pan ciekawe pomysły na nowy 
początek.  

Byłam w szoku. Nie wierzę, że czułam wyrzuty sumienia, 
że się z nim przespałam. Musiałam stamtąd wyjść. 
Natychmiast. Poszłam do Jacoba. Powiedziałam mu o 
wszystkim. 

background image

77 

 

- Edward pomaga Volturiemu przejąć pismo! I to za plecami 
taty. 

- Dupek. Powiedziałaś ojcu?? 

- Nie mogę mu tak po prostu powiedzieć. Co będzie jak 
dostanie drugiego zawału? Kolejny numer pisma musi być 
świetny.  

- Rozumiem. 

- Od jutra realizujemy naszą wielką okładkę z motywem 
Kopciuszka. Bądź gotowy. Ja lecę załatwić formalności. 
Cześć. 

- Pa. 

Droga do domu zajęła mi minut. Tam zaczęłam dzwonić 
do wszystkich osób, potrzebnych w czasie sesji. 
Zamówiłam sukienkę i poprosiłam agencję o modelkę inną 
niż ostatnio. Wszystko było załatwione na 10.00 jutro. 
Skończyłam wszystko ustalać około 23.00 i padłam ze 
zmęczenia. Zasnęłam bez żadnych problemów. 

 

 

 

 

 

 

background image

78 

 

Rozdział 12 

Bella 

Następnego dnia, wstałam wypoczęta. Wzięłam prysznic, 
ubrałam garsonkę i pojechałam na sesję. Prace już szły 
całą parę. Modelka była idealna do tej roli. Już zaczęli jej 
robić makijaż i dopasowywać sukienkę, Jacob 
przygotowywał aparaty, a ja doglądałam wszystkiego: 
światła, atrybutów, wszystko musiało być idealne, jak w 
bajce. Po godzinie modelka była gotowa. Pierwsze ujęcie 
miało wyglądać tak, że Renesmee miała siedzieć na krześle 
z wikliny, w białej sukni i welonie. Wszystko szło świetnie 
przez jakieś 2 minuty. Gdy Jacob zasugerował, żeby Nessie 
zrobiła minę, jakby coś ukrywała, ta się rozpłakała.  
Zmieniliśmy scenę, modelka zapewniała, że jest jej lepiej. 
Teraz miała stać przy stoliku na którym stał Szampan i 
miała trzymać dwa kieliszki. I było dobrze jednak Jacob 
zdążył zrobić dwa zdjęcia i ona znowu sie rozpłakała. I tak 
było przez całą sesję. Idealnie wyszło tylko jedno ujęcie i 
tak najlepsze ze wszystkich więc mieliśmy okładkę. Na 
zdjęciach tych Renesmee siedziała na dyni w białej sukni, 
już bez welonu. Podczas sesji zaobserwowałam jak Jacob 
flirtuje z modelką i jak ją pociesza. On na pewno nie ma 
nic przeciwko otwartemu związkowi, ale czy ja nadal chcę 

background image

79 

 

takiego związku? No nic później o tym pomyśle, teraz 
trzeba zakończyć sesję i wszystkim podziękować. Gdy to 
zrobiłam, zaniosłam zdjęcia do redakcji. Tam wlepią je na 
okładkę, a jutro nowy numer pojawia się na rynku. Z 
redakcji pojechałam do Pubu, wypiłam parę piw, potem 
wzięłam taksówkę, dojechałam do domu i poszłam spać.  

Następnego dnia obudziłam się bardzo wcześnie. Szybko 
wzięłam prysznic ubrałam się i wsiadłam do samochodu. 
Nie mogłam doczekać się recenzji najnowszego numeru. 
Niestety jechałam do redakcji prawie godzinę. W wejściu 
spotkałam Jacoba, powiedział, że recenzje są świetne. Gdy 
wyszliśmy z windy, wpadliśmy na Edwarda: 

- Gratuluje wam. Wasza okładka kandyduje do nagrody NP 
dla najlepszego pisma. Rozdają ją za tydzień. 

- Bello, słyszałaś, to nieprawdopodobne! Leah słyszałaś.  

Jacob był bardzo podekscytowany. Edward powiedział 
tylko: 

- Tak, to trzeba opić. 

Zgodnie z sugestią Edwarda wszyscy poszliśmy do klubu. 
Tam Jacob nawet na mnie nie spojrzał. Gadał tylko z 
radości z kumplami o tym, że dzwoniły do niego trzy pisma 
z propozycją pracy. I cieszył się, że to jego czas. Do mnie 
podszedł tylko Mike, który też  nie był w humorze.  

- Co się stało Mike? Czemu się nie bawisz? 

background image

80 

 

- Wydaje mi się, że mój chłopak chce ze mną zerwać. Bardzo 
staram się udawać, że mi nie zależy i że mam branie, żeby 
cierpiał.  

-Co się stało? 

- Kurierzy nie potrafią być wierni. Pewnie dlatego, że za dużo 
podróżują. 

-Wiesz mam samotnego sąsiada. 

- Hetero, zawsze próbują nas swatać z jedynymi gejami 
jakich znają. 

-Nie truj. Ja naprawdę umie swatać. 

- Patrz zaczęli tańczyć na rurze. Myślisz, że Edward się 
skusi? 

-Nie. To nie jego styl. 

-Nie, ale dla niego i tak warto się rozebrać. 

Nie podobały mi się uwagi Mikea o Edwardzie. Dziwne, bo 
widok Jacoba tańczącego na rurze z Nessie mnie irytował, 
ale nie wkurzał tak jak uwagi Mikea. Stwierdziłam, że 
musze się zamknąć na parę dni i to wszytsko przemysleć. 
Pożegnałam się z Mikeiem i poszłam do domu. Poszłam 
spać. 

 

 

 

 

background image

81 

 

Rozdział 13 

Bella 

Przez następny tydzień siedziałam w domu. Musiałam 
wszystko przemyśleć. Dzwonił Jacob, któremu 
powiedziałam, że potrzebuje trochę czasu, żeby wszystko 
przemyśleć i Edward, któremu nic nie powiedziałam. Nic 
mi nie pomogło to myślenie, tydzień jest po prostu za 
krótki. Nadszedł dzień rozdania nagród, ubrałam 
przygotowaną wcześniej kieckę, kupiłam szampana i 
poszłam do Jacoba. Otworzył mi już gotowy do wyjścia.  

-Przepraszam, że się nie odzywałam, ale mówiłam Ci, że 
potrzebuje czasu... 

-Skarbie czy to taksówka? 

Za moich pleców usłyszałam damski głos. Była to 
Renesmee. Nie wiedziałam co powiedzieć. 

-Myślałam, że.. 

-Dzwoniłem do Ciebie. 

Nic już nie mówiłam. Po prostu wyszłam. Pojechałam 
prosto do Al. Opowiedziałam jej wszystko, potem 
powiedziałam co czuje: 

background image

82 

 

- Jestem urażona. Ale jednocześnie czuje ulgę. Nigdy nie 
chciałam Jacoba. Był wolny. My też jesteśmy wolne, 
spotykamy się z kim chcemy i robimy to co chcemy. Czuje się 
szczęśliwa, ale błagam nie każ mi iść tam samej. Masz 
papierosa, ubierz sukienkę, buty i chodź ze mną.  

-Belo, ja nie mogę palić. 

- Nie. Ty nie jesteś w ciąży. Przecież uczysz innych jak nie 
zajść w ciąże. 

-Przykro mi. Wiem, że uczę innych. 

-Chcecie go?? Ty i Jasper?? 

- Tak. On się ucieszył. Wręcz oszalał. 

-Dlaczego mnie przepraszasz? Cieszę się twoim szczęściem. 

-Zrobić wam herbaty?- To Jasper się wtrącił. 

-Chciałabym zostać, ale nie mogę. Obiecuje, że opijemy to 
później. Bardzo się cieszę. Gratulacje. 

-Bella..... 

-Chcę być matką chrzestną. 

Gdy znalazłam się w taksówce, już nie musiałam udawać, 
że się cieszę i że wszystko gra. Po prostu zaczęłam płakać i 
myśleć nad swoim życiem. Co ono jest warte? Zaczynam 
zostawać sama na tym świecie. Jacob mnie zostawił, 
zresztą nigdy go nie chciałam. Tata kiedyś umrze. Rosalie 
wyszła za mąż. Alice, wieczna panna tak jak ja, będzie 
miała dziecko i pewnie za niedługo wyjdzie za Jaspera. A 

background image

83 

 

ja ??? Co ze mną?? Zostanę sama jak palec??? To chyba 
najlepsze wyjście skoro niszczę wszystko czego sie dotknę.  

 

Alice 

Zaraz po tym jak Bella wyszła, a właściwie uciekła 
przyszła Rose. Opowiedziałam jej co zaszło między Bellą i 
Jacobem. Później musiałam jej powiedzieć, że ona wie o 
ciąży: 

- Rosalie, to nie wszystko. Ona wie, że jestem w ciąży. 

-Jak to przyjęła. 

-Udawała, że wszystko jest w porządku, ale ja znam ją aż za 
dobrze. Jestem pewna, że płakała zaraz po wejściu do 
taksówki. 

-Myślisz, że będzie z nią w porządku. 

-Nie wiem Rose. Myślę, że ona teraz bardzo cierpi. Ma 
poczucie, że sama zostanie na świecie, że będzie samotna. To 
będzie dla niej ciężka noc. Będzie musiała patrzeć na Jacoba 
i Renesmee, gdyby nie wiedziała, że jestem w ciąży, pewnie by 
myślała, że ja i ona zawojujemy świat, a teraz nie mam 
pojęcia jak ona to przetrwa. 

-Musimy wierzyć. Ona jest silna. A my zawsze będziemy jej 
przyjaciółkami. 

background image

84 

 

-Gdyby to było takie prosto. Jej się wydaje, że nas straciła. 
Zmyślą o tobie już ją nie boli, ale o mnie to jest świeża rana. 
Musimy ją bardzo wspierać przez najbliższe dni. 

-Zgadzam się Al. Zrobimy to dla niej. 

 

Bella 

Po 40 minutach jazdy byłam na miejscu. Poszłam do 
toalety poprawić makijaż. Potem weszłam na salę i 
poszłam prosto do stolika. Była tam Leah z jakimś gościem 
i się całowali oraz Mike z jakimś nowym chłopakiem. 
Przywitałam się i usiadłam. Zaraz potem przyszedł 
Edward z byłą żoną. Przywitał się i ją przedstawił. 
Poczułam jakieś dziwne uczucie, ale to przecież nie mogła 
być zazdrość prawda? Ten człowiek przecież zdradził 
mojego ojca. A zaraz za nimi przyszedł Jacob z Nessie. 
Wszyscy popatrzyli na mnie, ale ja tylko wzruszyłam 
ramionami. Mój tata dostał nagrodę za dokonania 
życiowe: 

- Mojego ojca nie ma. Odebrać nagrodę?? 

- Pewnie, idź- odpowiedziała Nessie. 

Wstałam, byłam w połowie drogi, gdy nagle kobieta, która 
wręczała nagrodę powiedziała: 

- Niestety, Pan Swan nie mógł przybyć, ale poprosił swojego 
zastępcę Edwarda Cullena, żeby przyjął nagrodę. 

background image

85 

 

Miałam ochotę płakać. Popatrzyłam na Edwarda, który z 
zszokowaną miną wstał i poszedł po nagrodę. Podeszłam 
do stolika wzięłam swój szal i torebkę i wyszłam. Wszyscy 
przy stoliku byli zszokowani. Jacob chyba mówił, żebym 
została, ale ja już nic nie słyszałam, liczyło się tylko to, że 
mój własny ojciec poprosił o odebranie swojej nagrody 
zastępcę zamiast mnie. Czekałam na taksówkę, gdy 
usłyszałam Edwarda: 

- Bello. Bello, przykro mi. Nie miałem pojęcia... 

-To nic. 

-To nie jest nic. To niesprawiedliwe i nie w porządku. 
Odwiozę cię do domu, dobrze? 

- Nie jadę tam. 

-Znowu będziesz uciekać? Nie masz już dosyć Bello? 

- Nie mam. To moje życie. 

-Skakanie na bungee, przypadkowi faceci, którzy nie są 
ciebie ani trochę warci? 

-Nie znasz mnie. 

-Wiem, że brakuje Ci matki i że nie rozmawiasz z ojcem. 
Wiem jak całujesz i że nigdy nie miałaś nikogo bliskiego.  

- I myślisz, że ty jesteś tym kimś bliskim? 

-Nie uciekaj Bello. 

-Dlaczego? Słyszałam twoją rozmowę z Volturim. Sprzedałeś 
mojego tatę. Zdradziłeś go! Mówiłeś mi, że dam radę, ale tak 

background image

86 

 

naprawdę myślałeś, że zawiodę i udało Ci się. Ale tak 
naprawdę Edwardzie, co ci to dało? Co ci zostało? Była 
żona? Marzenie o żaglówce, które boisz się spełnić? 
Przyjmowanie cudzych nagród? To nie jest życie Edwardzie 
Cullen. To coś żałosnego! 

Wzięłam nagrodę taty i poszłam do taksówki, która 
podjechała w tym czasie. Pojechałam do domu, musiałam 
porozmawiać z tatą. 10 minut później stałam przed nim w 
salonie. Podniosłam wysoko nagrodę i zaczęłam: 

-Nagroda za życiowe dokonania. Nie warta wzmianki skoro 
odebrał ją Edward Cullen, twój doradca. 

-Współpracuje z nim od lat to mój uczeń. 

-A ja, Isabella Swan, jestem twoją córka, ale to się dla Ciebie 
nie liczy, prawda? Nie liczyłam się dla Ciebie jako dziecko, 
jako nastolatka. Nie miałeś czasu nawet do mnie zadzwonić i 
mi powiedzieć, że moja mama nie żyje! 

-Chciałem CI to powiedzieć osobiście. 

-Jestem tu teraz. Mieszkam z tobą w tym ogromnym, pustym 
domu. Mam 29 lat i czekam ze swoim życiom, żebyś był 
wreszcie ze mnie dumny. Żałosne. Wiesz, że Edward cię 
zdradził? Negocjuje z Volturim nieuniknione przejęcie.  

-On mnie nie zdradził. Nikt nie przejmuje firmy, ja ją 
sprzedaję. Edward to załatwia.  

-Poprosiłeś go o to? Czy zamierzałeś mi o tym powiedzieć? 
Postaw tę nagrodę nad kominkiem, odkurzaj ją codziennie i 
dbaj o nią, bo tylko ona ci została. 

background image

87 

 

Wyszłam. Musiałam wyjść w tej chwili z tego domu. 
Poszłam do ulubionego baru i razem z barmanem 
zaczęliśmy pisać list do Edwarda. Nie za bardzo nam to 
wychodziło. W końcu barman kazał mi iść do Edwarda i 
powiedzieć mu po prostu, że na niego lecę, bo to widać na 
odległość zamiast bawić się w listy. Posłuchałam go, ale 
Edwarda nie było w domu, albo spał i nie słyszał pukania. 
Usiadłam pod jego drzwiami i nawet nie wiem kiedy 
zasnęłam. 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

http://moda.wieszjak.pl/stylizacja/255963,Taniec-z-Gwiazdami---odcinek-5---taneczne-stylizacje.html - sukienka Belli (Ta 
błękitna). 

 

 

background image

88 

 

Rozdział 14 

Bella 

Rano obudziłam się, ponieważ dostałam gazetą w głowę, 
od dzieciaka rozwożącego gazety. Edward dalej tu nie 
było, więc poszłam do redakcji, zobaczyć czy może tam go 
nie ma. Nie było go, a jego gabinet został opróżniony z 
rzeczy. Chyba zrezygnował. Poszłam do Al opowiedziałam 
jej wszystko, przebrałam się, wzięłam prysznic i wróciłam 
do redakcji. Postanowiłam zadzwonić do Edwarda. 
Włączyła się sekretarka, więc zaczęłam mówić: 

- Edwardzie, nie umie przepraszać, ale spróbuje. 

I to by było na tyle stchórzyłam. Odłożyłam słuchawkę. 

- Isabello. 

-Matko tato, ale mnie przestraszyłeś. 

-Wyrzucam cię. 

-CO?! 

- Nie chcesz prowadzić pisma o ślubach, dla rozpadającej się 
firmy. 

-Nie rozumie 

background image

89 

 

- Nie możesz rozumieć, bo nic ci nie mówiłem. Jak miałem 
powiedzieć, że nie mam już sił? I że przez ,35 lat budowałem 
firmę, zaniedbując twoją matkę i ciebie, a teraz oddam ją bez 
walki? I że ukrywałem prawdę, zamiast błagać cię o 
wybaczenie?  

-Czemu? 

-Nie umie z tobą rozmawiać. Bo byłem złym ojcem. Nigdy ci 
nie powiedziałem, że jesteś niezwykła. Więc Bello uciekaj 
stąd, do czegoś co kochasz.  

-Nareszcie nazwałeś mnie Bella. 

-Jutro oddaję firmę. 

- I co to koniec? 

- W okresie przejściowym będę jeszcze prezesem. 

-Chcę przygotować ostatni numer. 

- Zgadzam się. 

Ok do pracy. Najpierw telefon do Alice.  

- Al wyświadczysz mi przysługę? 

-Oczywiście. 

-Zaprojektujesz suknie na okładkę? 

-Oczywiście. Jaką tylko chcę? 

-Tak. 

-Nie ma sprawy. 

background image

90 

 

-Mike piszesz tekst o ślubie gejów. 

-Lee projektujesz co chcesz, ale masz mnie zaskoczyć. 

-Leah, piszesz listy do redakcji z problemami i na nie 
odpowiadasz, a ja ci pomogę jak nie będziesz wiedziała jak 
odpowiedzieć. 

-Czy Edward o tym wie? 

-Nie, to niespodzianka.  

-Wszyscy do pracy!!!!!!!!!! 

To był bardzo pracowity tydzień. Wydałam ostatni numer, 
recenzje były cudowne. Ja jednak nie będę już redaktorką, 
przekazałam to stanowisko Leah. Wiem, że sobie na nim 
poradzi. Jutro  ślub Al jest wkurzona, bo będąc w 4 
miesiącu już nie ma swojego płaskiego brzucha i musi 
zmienić plan, jeżeli chodzi o sukienkę. Idę spać jutro 
muszę byś wypoczęta. 

 

 

 

 

 

 

 

 

background image

91 

 

Rozdział 15 

Bella 

Dziś ślub Al, właśnie stoję przed ołtarzem, po raz kolejny 
jako druhna. Zaraz po uroczystości jadę na wyspę znajomej 
taty, pomyśleć i pisać książkę. Próbowałam skontaktować się 
z Edwardem, ale mi się nie udało. Zostawiłam mu list, mam 
nadzieje, że go przeczyta. Al wygląda pięknie, jest tak 
strasznie szczęśliwa, to widać. Ceremonia minęła szybko i to 
był pierwszy ślub na którym naprawdę płakałam. Zaraz po 
ślubie, złożyłam życzenia nowożeńcom, wsiadłam do 
samochodu i ruszyłam na wyspę. Najpierw miałam lot 
samolotem, a potem motorówką dostałam się na wyspę. Był 
tu ładny, nieduży domek, ocean, spokój i cisza. Byłam tu 
sama. Idealne warunki do pisania książki. I tak przez tydzień 
spałam, pływałam, jadłam i pisałam książkę, to było wszystko 
co robiłam. Po tych 5 dniach czekała mnie duża 
niespodzianka, przypłynął do mnie Edwarda. Przeczytał mój 
list, nie gniewał się na mnie, tylko po prostu, wyjechał na 
jakiś czas, bo odkupywał żaglówkę i to właśnie nią przypłyną 
do mnie na wyspę. Pierwsze co zrobiliśmy, po tym jak już 
sobie wszytko wyjaśniliśmy, to uprawianie miłości. Od tej 
pory moje dni na wyspie były przepełnione Edwardem. 
Całowanie się z Edwardem, posiłek z Edwardem, uprawianie 

background image

92 

 

seksu z Edwardem, wycieczki z Edwardem, uprawianie seksu 
z Edwardem. Po dwóch tygodniach wróciliśmy do Stanów. 
Tam dowiedziałam się, że jestem w ciąży. Edward oświadczył 
mi się, ale stwierdziliśmy, że ślub weźmiemy nie wcześniej jak 
za rok. Ja chciałam skromną uroczystość, a Edward bardzo 
huczną, z wieloma gośćmi. Ale na to mamy jeszcze czas, na 
razie musimy myśleć o imieniu dla naszego dziecka i o 
rzeczach dla naszego dziecka, bo to ono jest najważniejsze! 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

background image

93 

 

       Epilog 

                      Rok pózniej 

Bella 

Nie uwierzycie, co ja teraz robie. Ja Bella Swan, siedzę w 
łazience Alice, a jej właścicielka wraz z Rose wyżywają się 
na moim ciele i na moich włosach. Tak to dzień mojego 
ślubu z Edwardem. Tyle wydarzyło się rok temu. Tyle 
spraw wydawało się beznadziejnych, a jednak wszystko 
jest świetnie. 3 miesiące temu urodziłam ślicznego, 
zdrowego chłopczyka, któremu daliśmy na imię Seth. Stał 
się dla nas całym światem. Edward oczywiście przekonał 
mnie do hucznego ślubu i wesela, dlatego teraz jestem w 
szponach Al i Rose. Alice urodziła córeczkę i nazwała ją 
Mary. Są bardzo szczęśliwi z Jasperem, którego oczkiem w 
głowie jest Mary. Rosalie jest teraz w siódmym miesiącu 
ciąży. Gdy ja była w piątym miesiącu ona dowiedziała się, 
że też zostanie obdarowana dzieckiem. Teraz okazało się, 
że będzie miała nawet dwoje dzieci, gdyż jest to ciąża 
bliźniacza. Emmet zwariował, już nie może się doczekać, 
aż będzie miał swoje dzieci. Mój tata związał sie z Sue 
swoją pielęgniarką, a Mike z Tylerem, który jest kelnerem. 
Nie wiem dlaczego, ale wydaje mi się, że już go kiedyś 

background image

94 

 

spotkałam. Jacob i Nessie też są razem, niestety oni nigdy 
nie będą mieli dzieci, gdyż jak się okazało Nessie nie może 
ich mieć. Szkoda mi ich, ja nie wyobrażam sobie życia bez 
Setha. Ojć musze przestać rozmyślać, Al coś ode mnie 
chce. 

-Bello, musisz ubrać sukienkę!!! 

-Już Al, spokojnie, bez nerwów. 

-Chodź już Bello. 

Poczłapałam za nią posłusznie i przy jej pomocy ubierałam 
sukienkę. Oczywiście na zakupach byłam z moimi 
kochanymi wariatkami. po raz pierwszy miałam wtedy 
fajną zabawę na zakupach. Ciężko było wybrać tą jedną 
jedyną sukienkę i do niej buty. Chodziłyśmy od sklepu do 
sklepu, aż w końcu trafiłam na nią. Suknia jest biała, górę 
ma bez ramiączek, ale leży na mnie idealnie, dół ma 
szeroki. Od góry idzie materiał taki połyskujący i jest 
marszczony od pasa w dół i spod niego jakby wychodzi 
taki lekki materiał niczym koronka. Leżała na mnie 
idealnie i wszystkie wiedziałyśmy, że to musi być ta 
sukienka. Dziewczyny żartowały sobie z mnie, że mam 
bardziej wymyślną sukienkę, niż miała Rose. Dobra ale 
jestem już gotowa. Oprócz sukienki mam na sobie 
niebieską podwiązkę, stary wisiorek mojej mamy i 
pożyczoną od Rosalie spinkę we włosach. Bukiet mam 
bardzo delikatny i mały. Do tego wszystkiego mam taką 
niewyobrażalnie wysoką szpilkę przy butach, że to będzie 
cud, jeżeli dojdę do ołtarza. Właśnie grają marsza, czas iść. 

background image

95 

 

Powoli weszłam do kościoła z tatą pod rękę, gdy 
zobaczyłam Edwarda wszystko przestało sie dla mnie 
liczyć. Nie obchodziło mnie czy obok jest tylko mój tata, 
czy jeszcze tysiące innych osób, najważniejszy był on. 
Ceremonia minęła bardzo szybko. I na szczęście nikt nie 
znał powodu dla którego nie moglibyśmy być razem i 
oboje powiedzieliśmy tak. A ja największa przeciwniczka 
ślubów stoję tu, płaczę i cieszę się jak szalona, ze zgodziłam 
się na ten ślub. 

-No i co Bello jesteś szczęśliwa?? 

-Oczywiście Edwardzie. 

-Nie było tak źle prawda? 

-Nie , powiem ci , że nawet mi sie podobało. 

-Cieszę się. Teraz będziemy razem przez wieczność. 

- Nie Edwardzie przez wieczność i jeden dzień dłużej. 
Kocham Cię. 

- Też cię kocham Bello. Ty i Seth jesteście dla mnie całym 
światem i nic nas nie rozdzieli. 

 

 

 

http://trendybride.pl/kolekcje/suknie-lubne/sarah/2004#kotwica - suknia Belli (coś 
podobnego) 

 

background image

96 

 

 

 

 

 

 

To już koniec. Dziękuje wam za czytanie tego fanfica. Jak 
już pisałam, nie jestem z niego zadowolona i trochę go 
zepsułam, chociażby dlatego, że jest taki krótki, ale mam 
nadzieje, że mimo wszystko wam się spodoba. Proszę o 
komentarze pod plikiem. Wkrótce zacznę pisać nowy ff 
"Problemy gimnazjalistek". Serdecznie zapraszam do 
folderu i proszę sobie przeczytać o czym będzie. Potem 
napiszcie na PW, czy w ogóle opłaca się go zaczynać i czy 
wydaje się fajny. Serdecznie Pozdrawiam