background image

Jacek Pulikowski

Czy pocałunek jest grzechem?

Miłujcie się

nr 5/2003

Księgarnia Izajasz – Książki Jacka Pulikowskiego

www.ksiegarnia.izajasz.pl

background image

Jacek Pulikowski

Czy pocałunek jest grzechem?

 

Trudność odpowiedzi

     W Waszych   listach   pojawia   się   często   temat   całowania:   „co   złego   w   całowaniu?...   a   jeżeli 

naprawdę się kochamy?... dlaczego Kościół zabrania?... a jeżeli oboje tego chcemy?... a przecież 

ksiądz powiedział, że...”. 

    W związku z tym, że próbuję odpowiedzieć na wątpliwości zawarte w wielu listach (również w 

tych nie cytowanych poniżej), wybaczcie, że początek będzie adresowany jednocześnie do wielu 

osób. Przepraszam, ale gdybym odpowiadał na każdy list z osobna, musiałbym pisać całą książkę 

odpowiedzi do każdego numeru 

Miłujcie się!

. I tak długa lista wątpliwości i pytań będzie musiała 

jeszcze poczekać na swoją kolej.

     Młody człowiek żąda odpowiedzi jednoznacznej, „tak” lub „nie”, bez względu na to, o jak 

subtelną i złożoną materię pyta. Odpowiem zatem jednoznacznie na pytanie „Czy pocałunek jest 

grzechem”?: TAK lub NIE.

     Oczywiste jest, że pocałunek (dobry) nie jest grzechem, przeciwnie – może być pięknym, a 

nawet świętym gestem i czułym znakiem wielkiego dobra – miłości.

     Znak   ten   wcale   nie   jest   zarezerwowany   wyłącznie   dla   małżeństw.   Posługujemy   się   nim   w 

szerokim kręgu rodziny i znajomych np. przy powitaniach, pożegnaniach, składaniu życzeń czy 

gratulacji. Rzecz jasna, są to pocałunki typu „cmoknięcie” i z nich chyba nikt nie robi problemu (no 

może z wyjątkiem dzieci, które czasem nie chcą pocałować nielubianej ciotki). Również czułe, 

pieszczotliwe pocałunki mają swą rację bytu poza małżeństwem. Na przykład w relacji rodzice – 

małe dzieci czy wśród par zmierzających do małżeństwa, choć tu już zaczynają się problemy. Nie 

uprzedzajmy jednak faktów...

Oczywiście, że pocałunek (zły) jest grzechem, gdy jest znakiem na przykład zdrady, pożądliwości, 

chęci egoistycznego użycia kosztem drugiej osoby. Choć może to się komuś wydać dziwne, nawet 

pocałunek w małżeństwie może być grzechem (np. wymuszony, gdy jest elementem gwałtu).

Księgarnia Izajasz – Książki Jacka Pulikowskiego

www.ksiegarnia.izajasz.pl

background image

Jacek Pulikowski

   Trudność odpowiedzi polega na tym, że nie tyle czyn sam w sobie, ile jego wewnętrzna treść 

podlega ocenie moralnej. Może dla głębszego zrozumienia istoty rzeczy przejdźmy na chwilę na 

grunt pozbawiony seksualnych zabarwień. Postawmy sobie pytanie: czy pociągnięcie za cyngiel 

karabinu jest dobre czy złe. Czy może być obojętne moralnie? Oczywiście każdy z wymienionych 

wariantów wchodzi w rachubę. Pociągnięcie za spust na zawodach strzeleckich, gdzie celem jest 

tarcza, nie stanowi żadnego problemu moralnego. A co ze strzelaniem do żywego człowieka? Gdy 

napadający   na   niewinną   ofiarę   niesprawiedliwy   agresor   nie   może   być   w   żaden   inny   sposób 

powstrzymany przed mordowaniem, należy wówczas pociągnąć za cyngiel. Ten czyn jest moralnie 

usprawiedliwiony, więcej – jest obowiązkiem moralnym! Z drugiej strony strzelanie do człowieka 

bez konieczności (jedynym usprawiedliwieniem jest obrona i ratowanie życia) jest ewidentnym 

złem moralnym, grzechem. 

    Znany jest przykład żołnierza Wehrmachtu, Austriaka Ottona Schimka, który heroicznie odmówił 

wykonania rozkazu strzelania do cywilnej ludności. Sam został za to skazany na śmierć i wyrok 

wykonano...   Tak   więc   nie   tylko   sam   czyn,   ale   jego   „wewnętrzne”   okoliczności   podlegają 

kwalifikacji   moralnej.   Są   oczywiście   czyny  same   w   sobie   jednoznacznie   złe   (np.   mordowanie 

niewinnych)   i   wówczas   nie   mamy   kłopotów   z   oceną,   choć   okoliczności   mogą   łagodzić   jej 

surowość.

    W przypadku pocałunku trudność jest większa, bo może być on zarówno dobry, wręcz święty, jak 

i zły, grzeszny. Sięgnijmy do przykładów z Pisma Świętego. Niewiasta grzeszna oblewała łzami i 

obsypywała pocałunkami stopy Jezusa na przyjęciu u faryzeusza. Judasz, człowiek wybrany, jeden 

z   dwunastu,   całuje   Jezusa   w   Ogrójcu.   Chrystus   mówi:   „pocałunkiem   zdradzasz”?!   Judasz 

całkowicie   wypaczył   treść   przypisywaną   powszechnie   dobremu   gestowi,   jakim   powinien   być 

pocałunek. Pocałunek Judasza jest jednoznacznie oceniany jako zły! Z drugiej strony zauważmy, że 

nikt   nie   ma   wątpliwości,   iż   grzeszna   kobieta,   całując,   nie   grzeszyła,   a   wręcz   czyniła   dobro. 

Pocałunki biblijne różnią się intencją, znaczeniem, przebiegiem i skutkiem.

    Po tym przydługim, lecz koniecznym wstępie przejdźmy do pocałunku „chłopak – dziewczyna”. 

Tu także pocałunek od pocałunku może się różnić intencją, znaczeniem, przebiegiem i skutkiem.

Księgarnia Izajasz – Książki Jacka Pulikowskiego

www.ksiegarnia.izajasz.pl

background image

Jacek Pulikowski

Intencja

    Wszyscy z doświadczenia wiemy, że dobra intencja nie zawsze kończy się dobrym skutkiem. 

Na   przykład   chłopak   chciał   dziewczynie   zrobić   przyjemność   i   kupił   bilety   na   galę   boksu 

zawodowego, a ona się obraziła, święcie przekonana, że sobie z niej zakpił. Szczególnie dużo 

nieporozumień ma miejsce właśnie na linii „kobieta – mężczyzna”. Te same fakty, te same gesty 

mogą dla każdego z obojga znaczyć zupełnie co innego, czasem wręcz przeciwnego. Podobnie 

bywa z pocałunkiem „dziewczyna – chłopak”. Dla niej może być to piękny, zupełnie czysty gest 

czułości, bliskości, serdeczności, gest nie mający żadnego złego podtekstu. Jednocześnie ten sam 

pocałunek   dla   chłopaka   może   być   konkretnym   i   nawet   zamierzonym   elementem   pobudzenia 

seksualnego.   Może   zrodzić   napięcie,   podniecenie,   a   nawet   pełną   reakcję   organizmu   w   postaci 

wytrysku nasienia (jak w normalnym współżyciu małżeńskim). 

    Chłopaku i dziewczyno, zastanówcie się uczciwie: jaka jest intencja waszego pocałunku?

     Żeby pocałunek był dobrem, nie wystarczy dobra intencja jednej, a nawet obojga stron. 

Intencja   powinna   być   czysta:   pragnę   wyrazić   miłość   i   nie   chcę,   by   pocałunek   prowadził   do 

pobudzenia seksualnego. Jest to ważne, choć sama dobra intencja, niestety, nie wystarczy. Stare 

przysłowie mówi, że dobrymi chęciami jest piekło wybrukowane. 

     Warto   nadmienić,   że   intencja   jednej   ze   stron,   a   nawet   obu   naraz,   może   być   jawnie   zła. 

Przykładowo:   zrozpaczona   dziewczyna,   widząc   słabnące   zainteresowanie   ze   strony   swojego 

chłopaka,   prowokuje   go   do   pocałunków,   by   wzniecić   w   nim   napięcie   seksualne,   wzbudzić 

pragnienie bliskości cielesnej, pragnienie współżycia. Reakcja pożądania, jaka się w nim wówczas 

buduje, jest silna i często chłopaka „na chwilę” zatrzymuje przy dziewczynie. Jednak wówczas, po 

„osiągnięciu celu” (często się mówi: „sama tego chciała”), następuje zwykle odejście, znacznie 

boleśniejsze, bo obarczone krzywdą i ciężką raną na całe życie.

    Przykład złego odczytania intencji: naiwna dziewczyna odbiera namiętność, wręcz „szaleńczość” 

pocałunków chłopaka, jako niezbity dowód jego wielkiej miłości. A w gruncie rzeczy jest to dowód 

jego niedojrzałości, nieopanowania i egoistycznego – a więc będącego zaprzeczeniem miłości – 

nastawienia na branie, na własną przyjemność. Bywa i tak, że jego intencja jest jawnie zła. Chce 

osłabić odporność dziewczyny, „rozmiękczyć” ją, by tym łatwiej zaciągnąć do łóżka. 

Księgarnia Izajasz – Książki Jacka Pulikowskiego

www.ksiegarnia.izajasz.pl

background image

Jacek Pulikowski

    Ileż tysięcy dziewcząt (bez żadnej przesady), naprawdę dobrych i przyzwoitych, wpadło w 

tę   pułapkę!  A  przecież   było   tak   cudownie,   przyjemnie,   tak   wierzyła   (bo   chciała),   że   on   ją 

prawdziwie kocha, że będą szczęśliwi do końca życia. Dla niej było jasne, że intencją pocałunków i 

ostatecznie pójścia do łóżka było przypieczętowanie przyszłego wspólnego życia, podczas gdy on 

nawet przez moment nie pomyślał o małżeństwie. Zresztą uczciwie wcale o nim nie wspominał. 

Choć zdarzają się i tacy łajdacy, co gorliwie zapewniają o małżeństwie, byleby się tylko zgodziła, a 

potem uciekają (nierzadko dopiero wówczas, gdy pocznie się dziecko). A wszystko zaczęło się tak 

pięknie, od pocałunku...

Znaczenie

    Każdy gest człowieka coś wyraża, czyli jest znakiem czegoś. Znaczenie gestów jednak można 

całkowicie wypaczyć. Nawet tak jednoznacznego gestu jak podanie ręki na znak pokoju. Ot, choćby 

ściskając rękę tak mocno, by spowodować ból, a nawet krzywdę... Co ma oznaczać pocałunek? Ma 

być znakiem miłości jako daru czy znakiem egoizmu wyrażającego się chęcią brania? Pocałunek z 

miłości jest ukierunkowany na drugiego – wywyższa go, chce ubogacić, wyraża zachwyt i 

podziw   dla   kochanej   osoby,   stawia   ją   na   piedestale.   Jest   pełen   bezinteresownej   czułości. 

Oczywiście   tak   całujący   odczuwa   wielką   radość   i   przyjemność   nie   mającą   żadnego   wymiaru 

grzeszności.   Każdy   pewnie   widział   młodą   matkę   gorliwie   obcałowującą   swe   niemowlę,   nie 

omijającą   żadnego   „kawałka”   jego   ciała.   Nikt   rozsądny   nawet   nie   pomyśli   o   grzeszności   jej 

zachowania. Słowem dobry pocałunek niesie przyjemność obojgu, ubogaca, napełnia radością tak 

wielką, że usposabia do niesienia dobra, choćby całemu światu; otwiera na dobro, bo jest znakiem 

dobra – miłości. Pocałunek taki jest wówczas  znakiem prawdziwym i uprawnionym.  Widzimy 

więc, że to nie zażywana przyjemność czyni jakieś działanie złym. Przyjemność sama w sobie jest 

pomysłem Stwórcy, jest dobra, a nawet może być święta. Ma być to jednak przyjemność płynąca ze 

znaku prawdziwego, a nie fałszywego.

    Niestety, pocałunek może być również znakiem fałszywym, zaprzeczającym miłości. Dzieje 

Księgarnia Izajasz – Książki Jacka Pulikowskiego

www.ksiegarnia.izajasz.pl

background image

Jacek Pulikowski

się   tak   wówczas,   gdy   wynika   z   pożądliwości,   egoistycznej   chęci   przeżycia   przyjemnego 

doznania, bez liczenia się z drugą osobą, a nawet jej kosztem.

    Bywa i tak, że pocałunek ma jakby znaczenie zastępcze wobec pustki w relacji osobowej. Tak 

naprawdę nic ich nie łączy, nie mają sobie nic do powiedzenia, nie podziwiają wartości drugiej 

osoby,  a jedynie  potrafią z siebie nawzajem wykrzesać  przyjemność przez  pocałunki.  Dla niej 

przyjemne   jest   myślenie   o   tym,   jak   on   bardzo   ją   kocha   (nawet   gdy   jest   to   ewidentnym 

oszukiwaniem   siebie),   dla   niego   najczęściej   przyjemność   wynika   z   napięcia   seksualnego 

odczuwanego w ciele, konkretnie w narządach rozrodczych (tak, tak – narządy rozrodcze, a nie 

seksualne; to prawidłowa nazwa, jako że głównym ich zadaniem jest przekazywanie życia, a nie 

przeżywanie przyjemności seksualnej wyrwanej z kontekstu prokreacji). Taka sytuacja nie tylko nie 

sprzyja poznaniu, a wręcz blokuje możliwość poznania drugiego. To klasyczne „różowe okulary”, 

które  nie  pozwalają  dostrzec  wad, nawet  tych   widocznych  gołym  okiem dla  całego  otoczenia. 

Najczęściej   dziewczyna   broni   wówczas   jak   lwica   swego   chłopaka,   na   którego   się   wszyscy 

„uwzięli”, a jak już nie da się go obronić, to naiwnie powtarza, że „jak się ożeni, to się odmieni”. 

Na pewno! Tylko w którą stronę?... Podobnie chłopak może lecieć na oślep jak ćma do płomienia 

świecy, dorabiając sobie najróżniejsze ideologie usprawiedliwiające ich czyny, a w gruncie rzeczy 

chodzi   mu   tylko   o   przyjemne   doznanie.   Taką   sytuację   ktoś   żartobliwie   określił:   „nie   mogli 

porozmawiać   o   ważnych   sprawach,   bo   usta   mieli   zajęte”.   Tyle   że   skutki   bywają   często   tak 

tragiczne, że odchodzi ochota do żartów.

    Tak więc „rozrzut” znaczenia pocałunku może być ogromny. Od czystej, pięknej i ubogacającej, 

bezinteresownej   czułości   wyrażającej   prawdziwą,   głęboką   miłość   do   brudnej,   prymitywnej, 

płynącej   z   egoizmu   i   niedojrzałości   niepohamowanej   pożądliwości   odzierającej   drugiego   z 

czystości, sprowadzającej jego ciało do roli przedmiotu dającego przyjemne doznania płynące z 

pobudzenia seksualnego. Wydaje się, że właśnie w głębokim rozumieniu pojęć „bezinteresowna 

czułość” i „egoistyczna pożądliwość” należy szukać odpowiedzi na pytanie, co oznacza pocałunek i 

tym samym, jaki on naprawdę jest.

    Chłopaku, dziewczyno, zastanów się – znakiem czego jest twój pocałunek?

 

Księgarnia Izajasz – Książki Jacka Pulikowskiego

www.ksiegarnia.izajasz.pl

background image

Jacek Pulikowski

Skutek

 
     W Piśmie Świętym  czytamy: „po owocach poznacie”. To bardzo cenna wskazówka dla 

oceny moralnej czynu. Może być przecież tak, że pocałunek był wynikiem najczystszych intencji, 

oznaczał   prawdziwe   przywiązanie,   oddanie   –   miłość,   przebiegał   „muśnięciowo”   i   niewinnie,   a 

jednak   spowodował   niezamierzoną   reakcję,   którą   łatwo   zmierzyć   napięciem   czy   wręcz 

podnieceniem,   pojawiającym   się   zwłaszcza   w   ciele   chłopaka.   Dzieje   się   tak   bardzo   często   na 

początku znajomości nastolatków. O reakcji ciała w tym wypadku decyduje nie tyle siła bodźca 

wynikająca   wprost   z   czynu,   ile   tzw.   bodźce   psychogenne,   czyli   wyobrażeniowe.   Nadmiernie 

pobudzona wyobraźnia jest równie niebezpieczna, jak bezpośrednie gesty ciała. Czy niezamierzony, 

a jednak zaistniały skutek przesądza o tym, że działanie było grzeszne? Nie! Grzechem przecież nie 

może być (skądinąd prawidłowa i będąca objawem zdrowia) reakcja ciała.

    Sięgnijmy do katechizmu: „grzech jest to świadome i dobrowolne (...)”. Jeżeli „coś” nastąpiło 

niespodziewanie, zaskoczyło i było nie do przewidzenia (mamy wszakże rozum i pewne rzeczy 

potrafimy przewidzieć), trudno doszukiwać się w tym „czymś” zła moralnego.  Ale uwaga! 

Następnym   razem   nie   możemy   już   powiedzieć,   że   nie   wiedzieliśmy,   i   wówczas   pojawia   się 

odpowiedzialność za stwarzanie okoliczności, które jak wiadomo z wcześniejszego doświadczenia, 

mogą przynieść niezamierzony skutek. 

    Chłopaku i dziewczyno, zastanówcie się uczciwie – jaki jest skutek waszego pocałunku?

Niebezpieczna siła pobudzenia

    Tu znowu przypomina się arcymądre katechizmowe zalecenie unikania okazji do grzechu i 

Pawłowe: „kto stoi, niech baczy, by nie upadł”.

    Wielu młodych ludzi powtarza: „nasza bliskość jest co prawda bardzo intymna, lecz my dobrze 

znamy granicę, której na pewno nie przekroczymy”. Iluż to jednak dobrych, wrażliwych młodych 

ludzi, mimo powyższych deklaracji, wchodząc na ścieżkę pobudzenia seksualnego, pogubiło się 

kompletnie, nie wiedząc nawet, jak i kiedy. Tu działają ogromne siły i rozsądek podpowiada, by ich 

Księgarnia Izajasz – Książki Jacka Pulikowskiego

www.ksiegarnia.izajasz.pl

background image

Jacek Pulikowski

nie   lekceważyć.  Skoro   tylu   się   pogubiło,   rozumna   pokora   nakazuje   ostrożność   zamiast 

buńczucznego zadufania we własne siły, w swoją doskonałość. 

    Ktoś porównał budowanie pobudzenia seksualnego do wchodzenia na stopnie zjeżdżalni na placu 

zabaw. Wchodzi się pomalutku, lecz kiedy nagle zaczyna się zjeżdżać, wtedy żadna siła nie jest w 

stanie   powstrzymać   jazdy   w   dół.   Każde   pojawiające   się   napięcie   seksualne   powinno   być 

ostrzeżeniem: „Uwaga, gesty wchodzą w fazę niebezpieczną. Wycofaj się!”. Możliwość pogubienia 

się   i   stracenia   kontroli   nie   jest   jedyną   przyczyną,   dla   której   nie   należy   wkraczać   na   ścieżkę 

pobudzenia seksualnego bez „słusznego powodu”. (Przy czym dodać należy, że jedynym „słusznym 

powodem” jest bezpośrednie przygotowanie do współżycia małżeńskiego). Drugą, równie ważną 

przyczyną,   by   nie   wchodzić   na   ścieżkę   pobudzeń,   jest   utrwalanie   się   stereotypu   przeżywania 

doznania   seksualnego   w   niewłaściwym   kontekście.   Następuje   wówczas   deformacja   konstrukcji 

psychoseksualnej, ważnego składnika osobowości. I znowu jedynym właściwym – i tym samym 

pozytywnie   budującym   osoby   i   ich   więź   –   kontekstem   pobudzenia   jest   współżycie   pary 

małżeńskiej.  Jeżeli jedynym  miejscem, w  którym pobudzenie seksualne  jest dobrem, jest  łoże 

małżeńskie, to świadome uruchamianie go w innych okolicznościach jest wykroczeniem przeciwko 

przykazaniu „nie cudzołóż”. 

    Chłopaku i dziewczyno, nie igrajcie z siłą pobudzenia seksualnego!

Przyjemność seksualna a pobudzenie seksualne

 
    Na koniec jeszcze jedno dopowiedzenie. Poruszamy się po terenie delikatnym – powiedziałbym 

subtelnym – i bardzo łatwo o nieporozumienie ze względu na nieprecyzyjność i wieloznaczność 

języka,   którym   się   posługujemy.   Pragnę   zatem   rozróżnić   pojęcia   „przyjemność   seksualna”   i 

„pobudzenie seksualne”. 

     Pobudzenie  jest   stanem   fizjologicznym   zdrowego   organizmu   obawiającym   się:   napięciem 

(„wyczuwam istnienie” narządów rozrodczych), podnieceniem (gotowość narządów rozrodczych 

do działania), który prawidłowo kończy się działaniem płciowym (wytrysk nasienia męża do dróg 

rodnych   żony).  Tymczasem  przyjemność   seksualna  jest   pojęciem   dużo   szerszym.   Seks   to   po 

Księgarnia Izajasz – Książki Jacka Pulikowskiego

www.ksiegarnia.izajasz.pl

background image

Jacek Pulikowski

polsku płeć. Każda komórka ciała człowieka jest oznaczona, ktoś powiedział – stygmatyzowana – 

płcią, męską lub kobiecą. Wszystko, co robimy, jest zatem „płciowe”. 

    Czerpanie naturalnej przyjemności z wzajemnej atrakcyjności, wręcz ze swoistego przyciągania 

płci,   nie   musi   mieć   nic   wspólnego   z   jakimkolwiek   pobudzeniem   seksualnym   w   rozumieniu 

wyjaśnionym powyżej. 

     Mężczyźni chcą imponować kobietom, chcą być podziwiani przez nie (mężczyzna długo 

pozostaje pod wrażeniem... jakie zrobił na kobiecie).  

    Kobiety pragną się podobać mężczyznom (mimo że niektóre mówią, a nawet myślą, że się 

stroją i upiększają dla samych siebie).

    Pewien stary zakonnik ze skruchą wyznał, że zawsze wolał rozmawiać z kobietą młodą i piękną 

niż ze starą i brzydką. W cieszeniu się naturalną atrakcyjnością w kontaktach z drugą płcią nie ma 

niczego złego. A przecież przyjemność tę można nazwać „seksualną”, bo jej źródłem są różnice 

płci. W tym rozumieniu chłopak i dziewczyna „chodzący” ze sobą mogą czerpać ogrom radości i 

przyjemności  seksualnych   płynących  z  atrakcyjności  wzajemnej  różnych  płci  (tylko  proszę  nie 

wyrywać tego zdania z kontekstu, bo mogłoby być opacznie zrozumiane).

    Chłopaku i dziewczyno, zastanówcie się uczciwie – czy wasz pocałunek rodzi przyjemność 

czystą czy nieczyste pobudzenie seksualne?

Odpowiedzi na listy

    „Szanowna Redakcjo! 

     Po przeczytaniu w numerze 4-2003 Miłujcie się! artykułu Z pozycji Taty (2) ogarnęły mnie 

wątpliwości. Jestem osobą młodą, będącą właśnie na etapie poszukiwania odpowiedzi na pytania, 

jakie zadała Daisy. W tej chwili uczę się w katolickiej szkole i rozumiem oraz popieram wszystkie 

odpowiedzi Taty, ale zaciekawiło mnie pytanie Daisy:

»(...)   Czy   namiętny   pocałunek,   który   jest   dawaniem   przyjemności   drugiej   osobie,   a   nie 

namawianiem do stosunku, jest grzechem?«. 

Księgarnia Izajasz – Książki Jacka Pulikowskiego

www.ksiegarnia.izajasz.pl

background image

Jacek Pulikowski

    Tato nie daje jednoznacznej odpowiedzi (»tak« lub »nie«), lecz z jego wypowiedzi wynika, że 

całowanie się z chłopakiem jest czymś  raczej negatywnym, czymś, czego Kościół nie popiera. 

Bardzo mnie to zdziwiło, gdyż takiej odpowiedzi jeszcze nie usłyszałam z ust księdza (a nie wiem, 

kto ukrywa się pod pseudonimem Tato). Pamiętam dobrze, że gdy byłam w podstawówce, ksiądz 

zapytany o kwestię całowania się z chłopakiem, odpowiedział, że nie jest to grzechem, ale może 

prowadzić do seksu, który jest już czynem złym. Jeszcze dwukrotnie słyszałam, jak księża byli o to 

pytani – jeden z nich stwierdził, że nie jest to grzech, a drugi, że wszystko należy robić z umiarem. 

Do tej pory byłam więc przekonana, że całowanie się jest w porządku. 

    Dzisiaj trudno wyobrazić sobie pary, które w ogóle się nie całują. Czy wszyscy ci młodzi ludzie 

postępują źle? Więc do jakich kontaktów mogą ograniczyć się młodzi, by pozostać w zgodzie ze 

swoją wiarą?

     Rozumiem, że nie w każdym przypadku da się jednoznacznie odpowiedzieć na to pytanie, ale 

mnie – i myślę, że wielu młodym ludziom – trudno jest podjąć decyzję we własnym sumieniu, 

zwłaszcza że chyba nawet księża nie są w tej sprawie zgodni. Młodzi księża lub ci, którzy na co 

dzień pracują z młodzieżą, zazwyczaj nie negują całowania się młodych ludzi...

     Zarówno ja, jak i mój chłopak jesteśmy osobami wierzącymi, w tygodniu uczestniczymy we 

Mszy  św.,  regularnie  przystępujemy  do spowiedzi  i  do  Komunii  św.,  należymy  do katolickich 

organizacji młodzieżowych i bardzo zależy nam na odpowiedzi na to pytanie”.

Beatka

 

Droga Beatko! 

     Po pierwsze wyjaśniam, że pod pseudonimem Tato „ukrywa” się nie ksiądz, ale mąż i ojciec 

dzieci będących mniej więcej w Twoim wieku. Tu nie jest ważne nazwisko, lecz pozycja ojcowska, 

z której, najuczciwiej jak tylko potrafię, próbuję odpowiadać na pytania i problemy. Mam nadzieję, 

że zrozumiałaś dokładnie moją odpowiedź. Inaczej mówiąc, wierzę, że emocje nie odebrały Ci 

możliwości zrozumienia tego, co napisałem. 

     Wiem, że odpowiedź jest trudna, wymagająca i nie do końca po myśli przeciętnego młodego 

człowieka. (Dla mnie z listu jasno wynika, że nie jesteś przeciętną młodą osobą. Tym samym należy 

Księgarnia Izajasz – Książki Jacka Pulikowskiego

www.ksiegarnia.izajasz.pl

background image

Jacek Pulikowski

Ci   stawiać   ponadprzeciętne   wymagania).   Spróbuj   zrozumieć   –   albo   chociaż   uwierzyć   –   że 

zadaniem  ojca  jest  wytyczanie  jasnej,  czytelnej  drogi,  a   nie  przypodobanie  się   dziecku.  Jeżeli 

jednak mówię Ci rzeczy tak trudne, to po pierwsze wierzę, więcej – wiem z doświadczenia, że 

można je wprowadzać w życie, a po drugie ufam, że stać Cię na to.  Zrozum również moją 

naturalną obawę, że niepokoję się o „córeczkę”, która nie do końca rozumie zagrożenie, jakie niosą 

namiętne pocałunki z chłopakiem. Też kiedyś byłem w Twoim wieku i pamiętam, ile było wśród 

rówieśników dramatów, u których podstaw leżała ufność w swoje siły i naiwna pewność, że nic im 

nie grozi. A czasy były naprawdę inne, pod tym względem znacznie bezpieczniejsze. Zatem pozwól 

mi, Beatko, troszczyć się o Ciebie. Tu nie tyko chodzi o to, byś nie została ciężko poraniona, ale o 

to, by Wasza znajomość była dla Was obojga budująca, była drogą do świętości, byście kiedyś 

mogli swoim dzieciom stawiać za wzór przebieg Waszej znajomości. Wierzę, że wygracie Wasz 

czas przygotowania do małżeństwa. Trzymajcie się – Boga i Jego wskazówek.

Tato

  
    „Jestem 17-letnią dziewczyną i często zastanawiam się nad sytuacjami, o których nie myślą moi 

rówieśnicy. (...) Najważniejszym moim hasłem życiowym jest: »Niech będzie, jak Ty chcesz, Panie, 

nie jak ja chcę«. Staram się żyć dobrze, ale – jak u każdego – nie zawsze te starania coś przynoszą. 

     (...) Mam kolegę, którego znam 2 lata. Nasza znajomość się rozwijała. Byliśmy w stosunkach 

koleżeńskich,   przyjacielskich,   aż   w   końcu   zaczęliśmy   ze   sobą   chodzić.   To   całe   »chodzenie« 

zapoczątkował pocałunek; wtedy wiedziałam (poczułam), że naprawdę chcę z nim być. I w tym 

momencie pragnę zadać moje pytanie: Czy całowanie się jest grzechem?! Chłopak, dziewczyna i 

pocałunek – czy to coś złego? Co do współżycia, o tym nie było i nie ma mowy. Chcę zachować 

czystość przed ślubem. 

    Pytanie o pocałunki zaczęło mnie męczyć, od kiedy mój chłopak (obecnie eks) opowiedział mi o 

pewnej lekcji religii. Zapytany anonimowo o to, czy całowanie się z dziewczyną jest grzechem, 

ksiądz odpowiedział, że tak. W pierwszej chwili wydało mi się to śmieszne, bo dlaczego całowanie 

miałoby być złe, jeżeli nikt o tym nie mówi? Jeszcze nie słyszałam, żeby ksiądz wspomniał coś o 

Księgarnia Izajasz – Książki Jacka Pulikowskiego

www.ksiegarnia.izajasz.pl

background image

Jacek Pulikowski

tym na kazaniu. Jest na świecie tyle par (wcale nie małżeńskich, a choćby narzeczeńskie), które się 

całują i które pewnie bardzo by się zdziwiły, gdyby ktoś im powiedział, że to grzech. Czy ksiądz im 

coś mówi, widząc, jak się całują? Chyba nie... Mniej więcej tak to sobie tłumaczyłam. Nie chciałam 

jednak popełniać świadomego grzechu i zaczęłam drążyć. Weszłam na jedną z katolickich stron 

internetowych, bo chciałam znaleźć jakiegoś kapłana, który by mi tę sprawę wyjaśnił. Czat jeszcze 

nie działał, ale zadałam swoje pytanie. Kilka dni później dostałam odpowiedź, a raczej odesłanie do 

katechezy umieszczonej na jeszcze innej stronie. Temat poświęcony był pocałunkom. Przebiłam się 

przez pocałunki »matka – dziecko«, koleżeńskie itd., i w końcu znalazłam to, co mnie interesowało. 

Wyszło na to, że pocałunki »chłopak – dziewczyna« są jednak grzechem. Jak tylko spotkałam się z 

moim   chłopakiem,   powiedziałam   mu   o   tym   i   zakończyłam   »fazę   pocałunków«.   Mimo   złego 

humoru jakoś to zaakceptował. Niestety, powoli nasze uczucie zaczęło słabnąć. Nie kłóciliśmy się, 

ale coraz mniej rozmawialiśmy. To mnie bardzo męczyło. Wypomniałam mu, że mieliśmy rozwijać 

nasze   uczucie,   a   do   tego   potrzebne   są   rozmowy.   Niestety  (a   może   jednak   »stety«),   przyszedł 

moment, w którym ze mną zerwał.

     Początkowo bardzo to przeżywałam, jednak z biegiem czasu dochodzę do wniosku, że chyba 

wszystko, co się dzieje, jest potrzebne i ma jakiś cel. Każde cierpienie i każda porażka czegoś nas 

uczy. Nawet to rozstanie było potrzebne.

    Wiele jeszcze nad tym myślałam i starałam się znaleźć przyczyny tego zerwania. Myślę, że jego 

powodem,   może   nawet   nie   do   końca   uświadomionym,   była   moja   decyzja   o   zaprzestaniu 

okazywania sobie uczuć w formie pocałunków. (...)

    Mam jeszcze jedno pytanie – jeżeli całowanie się jest złe, to przytulanie się itp. pewnie też, a w 

czym takim razie różni się przyjaźń od chodzenia? (...)”.

J. No

 

    Droga J. No!

    Bardzo dziękuję za Twój list. Szczerze cieszę się Twoim przywiązaniem do Boga i ufnością Mu 

okazywaną. W Twoim liście jest wiele ciekawych wątków, lecz tym razem odniosę się tylko do tych 

związanych z całowaniem. Piszesz: „nasze chodzenie zapoczątkował pocałunek, wtedy wiedziałam 

Księgarnia Izajasz – Książki Jacka Pulikowskiego

www.ksiegarnia.izajasz.pl

background image

Jacek Pulikowski

(poczułam)”. Podziwiam Twoją niezawodną intuicję: to, że po słowie „wiedziałam” piszesz od razu 

„poczułam” – bo rzeczywiście pocałunek nie daje żadnej wiedzy, a jedynie uruchamia czucie. Silne 

odczucia mogą zafałszować prawdziwy obraz drugiej osoby i relacji z nią.  Związek budowany 

jedynie   na   uczuciach   to   domek   z   kart,   bańka   mydlana.  Zauważ,   że   gdy   zakończyłaś   fazę 

pocałunków, uczucie osłabło, coraz mniej rozmawialiście – bo prawdopodobnie nie było o czym. 

Nie byliście zainteresowani sobą. Osoby kochające się i zachwycone wartością kochanej osoby 

mają zawsze tysiące spraw do omówienia i... ciągle za mało czasu. Wszystko, co dotyczy ukochanej 

(ukochanego), jest ciekawe, interesujące, godne poznania. Jak widzisz, w Twoim wypadku tak nie 

było, zatem całe szczęście, że tamta znajomość skończyła się bez głębszych ran. To nie był chłopak 

dla Ciebie. Gdybyście nie przerwali fazy pocałunków, to może dwie obce, nie zainteresowane sobą 

nawzajem   osoby  doszłyby  aż   do   ślubu   na   sztucznie   podtrzymywanych   przyjemnych   emocjach 

płynących z bliskości cielesnej. A potem całe życie pełne... pustki. 

    Twoje zdanie, że wszystko, co się dzieje, jest potrzebne i ma cel, ogromnie mnie cieszy. Wierzę, 

że doświadczenia życia będziesz potrafiła dobrze wykorzystać, żyjąc coraz piękniej i mądrzej.

    Mam nadzieję, że na końcowe pytanie z Twego listu o przytulenie się itp. znalazłaś odpowiedź w 

pierwszej, ogólnej, części mojego pisania. Przytulenie, podobnie jak pocałunek, może być dobre 

(gdy jest czyste, obdarza, czyli wynika z miłości – wyraża bezinteresowną czułość) lub złe (gdy jest 

nieczyste – odziera, wynika z pożądliwości). Zawsze na klasyfikację moralną wpływ zasadniczy 

będzie   miała   wewnętrzna   treść   czynu.   Pomocne   może   być   rozpoznanie   intencji,   znaczenia, 

przebiegu i skutków danego czynu. Co do różnicy między przyjaźnią a „chodzeniem”, to nie każda 

przyjaźń musi kończyć się „chodzeniem”. „Chodzenie” poważnie potraktowane należałoby 

rozumieć   jako   rozeznanie   i   poznanie   siebie   pod   kątem   małżeństwa.   Końcowa   faza 

„chodzenia” to narzeczeństwo, które powinno być ostatecznym czasem rozeznania i podjęcia 

decyzji o małżeństwie. Niestety, narzeczeństwo „wyszło z mody”, a szkoda, bo to ważny i 

potrzebny etap. Wracając do „chodzenia”, to ostrzegam, że są bardzo niebezpieczne, choć modne 

zabawy  w   chodzenie   dla...   chodzenia,   dla   pochwalenia   się   przed   koleżankami   (kolegami),   dla 

poprawienia sobie samopoczucia, dla... sportu. Pewnie, by uniknąć niebezpiecznej przypadkowości 

w wyborze współmałżonka, lepszą drogą byłoby przechodzenie od wstępnego zaprzyjaźnienia się 

do „chodzenia”. Dopuszczam jednak myśl (trochę karkołomną), że „chodzenie rozpoczęte porywem 

Księgarnia Izajasz – Książki Jacka Pulikowskiego

www.ksiegarnia.izajasz.pl

background image

Jacek Pulikowski

serca” przeradza się w przyjaźń, tak potrzebną w prawdziwej miłości. Jednak „chodzenie” bez 

zaprzyjaźniania się to szczeniacka i, powtarzam, życiowo bardzo niebezpieczna zabawa. Gorąco 

przed nią przestrzegam.

     Jesteś bardzo młoda. Spotkasz jeszcze wielu chłopaków i mężczyzn, z których jeden zapewne 

zostanie Twoim mężem. Oby to był ten najwartościowszy, najlepszy z możliwych mąż i ojciec 

Twoich – Waszych – dzieci. Obyś Go „nie przegapiła” i nie związała się z innym, który celowo (lub 

nie) zagrał na Twoich uczuciach. Na koniec dam Ci mądrą radę: poznając nowego chłopaka i 

czując, że coś z tego może być, zadaj sobie pytanie: „czy chciałabym w przyszłości mieć takiego 

syna jak on?”. Jeżeli absolutnie nie, uciekaj od niego czym prędzej! Jeżeli tak (lub choćby tylko 

„chyba tak”), zainteresuj się nim poważnie. Może to ten najlepszy, przeznaczony dla Ciebie przez 

Boga samego. 

    Nadal kochaj Boga, ufaj Mu i szanuj siebie, a wygrasz swe życie (również wieczne).

Księgarnia Izajasz – Książki Jacka Pulikowskiego

www.ksiegarnia.izajasz.pl

background image

Jacek Pulikowski

Chcesz mieć wszystkie konferencje

pana Jacka Pulikowskiego

na jednej płycie DVD?

Księgarnia Izajasz – Książki Jacka Pulikowskiego

www.ksiegarnia.izajasz.pl


Document Outline