background image

Wstęp

Kiedy słyszę imię Michael Jackson, myślę o błyskotliwości olśniewających gwiazd, o 
laserach i o głębokich emocjach. Uwielbiam Michaela Jacksona. Myślę, że jest jedną z 
największych i najwspanialszych gwiazd świata i tak się składa, że jest jednym z najbardziej 
utalentowanych twórców muzyki, jakich świat kiedykolwiek znał. 

Co czyni Michaela bardziej unikalnym może być fakt, że wszystkie jego dokonania, nagrody, 
nie zmieniły jego wrażliwości i troski o dobro innych, (nie stępiły) jego intensywnej miłości i 
troski o rodzinę i przyjaciół, a szczególnie o wszystkie dzieci z całego świata. 

Myślę, że Michael jest, jak lakmusowy papierek. On zawsze próbuje się uczyć. Jest tak 
inteligentny, że aż niepokojąco bystry. Jest także bardzo ciekawy i chce uczyć się od ludzi, 
którzy przeżyli. Ludzi, którzy przetrwali. Jest naprawdę nie z tej planety. Jest wypełniony 
głębokimi emocjami, które kreują niesamowitego, szczególnego, niewinnego, jak dziecko, 
mądrego człowieka, jakim jest Michael Jackson. Myślę, że Michael odwołuje się do dziecka, 
które jest w każdym z nas, i myślę, że posiada cechę niewinności, którą my wszyscy 
moglibyśmy nabyć lub zachować. 

Ma "cięte poczucie humoru", jest inteligentny, przebiegły – to jest dziwne słowo, by użyć je 
do opisania (Michaela), bo to sugeruje krętactwo, a on jest jednym z najmniej krętych ludzi, 
jakich znam. Jest uosobieniem uczciwości / szczerości – jest boleśnie uczciwy / szczery – i 
wrażliwy aż do bólu. On tak daje z siebie, że czasami, zostawia zbyt mało, by ochronić tę 
piękną istotę, która jest esencją jego samego. To jest to, co kocham w nim najbardziej i co 
sprawia, że świat (fanów) identyfikuje się z nim w ten sposób, w jaki to (właśnie) robi. 

Michael Jackson naprawdę jest międzynarodowym faworytem wszechczasów, jest 
niewiarygodną siłą niewiarygodnej energii. W sztuce muzyki, jest sukcesorem dla 
jakościowej produkcji, na czele z widowiskami o wysokich standardach. Kto jest geniuszem? 
Kto jest żyjącą legendą? Kto jest megagwiazdą? Michael Jackson – on jest tym wszystkim. I 
właśnie kiedy myślisz, że go znasz, on daje ci (jeszcze) więcej... 

Myślę, że jest jednym z najwspanialszych ludzi, którzy pojawili się na tej planecie i, moim 
zdaniem, jest prawdziwym Królem Popu, Rocka i Soulu. 

- Elizabeth Taylor 

background image

Tańcząc marzenie

 

Świadomość wyraża się poprzez stworzenie. Świat w którym żyjemy jest tańcem Stwórcy. 

Tancerze pojawiają się i znikają w mgnieniu oka, ale taniec pozostaje. Wiele razy kiedy 

tańczę, dotyka mnie coś świętego. W takich chwilach czuję, jak mój duch unosi się i osiąga 

jedność ze wszystkim co istnieje. Jestem wtedy gwiazdami i księżycem. Jestem kochającym i 

kochanym. Jestem zwycięzcą i pokonanym. Jestem panem i sługą. Jestem piosenkarzem i 

piosenką. Jestem mędrcem i wiedzą. Nie przestaję tańczyć i dochodzę do wiecznego tańca 

Tworzenia. Stwórca i jego stworzenie zlewają się w jedną radosną całość. 

Tańczę i tańczę........ i tańczę, aż pozostaje tylko........... taniec. 

- Michael Jackson

background image

Ziemia 

Ziemio, domu mój, świecie mój 

Kapryśna anomalio w morzu kosmosu 

Czy dryfujesz tak bez celu? 

Może jesteś tylko chmurą kurzu 

Kulą bez znaczenia, która za chwilę pęknie 

Zardzewiałym kawałkiem metalu 

Fragmentem materii w bezmyślnej próżni 

Samotnym statkiem kosmicznym, ogromnym asteroidem? 

Zimna, jak bezbarwna skała 

Trzymasz się na odrobinę kleju 

Coś mi mówi, że to nieprawda 

Jesteś moja – taka delikatna i błękitna 

Czy cię to obchodzi, że masz swoje miejsce 

W najgłębszych zakamarkach mojego serca? 

Czule pieścisz szumem wiatru 

Tętnisz muzyką i niepokoisz moją duszę 

W żyłach poczułem tajemnicę 

Korytarzy czasu i ksiąg historii 

Czułem jak starodawne pieśni życia 

Pulsują w mojej krwi 

Tańczyłem do rytmu fal i powodzi 

Twoje chmury, twoje burze 

Stały się sztormem we mnie samym 

Posmakowałem słoność 

Gorycz i słodycz każdego spotkania 

Namiętności, gorączki 

Twoje niezliczone kolory, twoja woń, twój smak 

Poruszają wszystkie moje zmysły 

W twoim pięknie widziałem 

Naturę wiecznej szczęśliwości 

Ziemio 

Czy dryfujesz tak bez celu? 

Może jesteś tylko chmurą kurzu 

Kulą bez znaczenia, która za chwilę pęknie 

Zardzewiałym kawałkiem metalu 

Fragmentem materii w bezmyślnej próżni 

Samotnym statkiem kosmicznym, ogromnym asteroidem? 

Zimna, jak bezbarwna skała 

Trzymasz się na odrobinę kleju 

Coś mi mówi, że to nieprawda 

Jesteś moja – taka delikatna i błękitna 

Czy cię to obchodzi, że masz swoje miejsce 

W najgłębszych zakamarkach mojego serca? 

Czule pieścisz szumem wiatru 

Tętnisz muzyką i niepokoisz moją duszę 

Ziemio, delikatna i błękitna 

Kocham cię całym sercem. 

background image

Cz.1  Magiczne Dziecko 

Kiedyś było sobie dziecko wolne 

Głęboko w środku, czuło śmiech 

Wesołe i zabawne usposobienie radości 

Nie myślało odtąd o zmartwieniach 

Piękno, miłość było wszystkim, co zauważało 

Wiedziało, że jego siła była siłą Boga 

Było o tym przekonane, uważali go za dziwnego 

Ta siła niewinności, współczucia, światłości 
Przerażała kapłanów i wzbudzała przestrach 

Wciąż poszukiwali sposobów, by zdemontować 

Tę tajemniczą siłę z którą nie umieli sobie poradzić 

Wciąż próbowali zniszczyć 

Jego proste zaufanie, jego bezgraniczną radość 

Jego niepokonaną zbroją była tarcza szczęśliwości 

Nic nie mogło jej przebić, żaden jad, żaden syk 

Dziecko pozostało w stanie łaski 

Nie będąc ograniczonym w czasie i miejscu 

W marzeniach Technikoloru, baraszkowało i grało 

Kiedy odgrywało swoją rolę w Wieczności zostało 

Wizjonerzy przyszli i szczęście przepowiedzieli 

Niektórzy byli gwałtowni, inni odważni 

W potępianiu tego dziecka, wprawiającego w zakłopotanie stworzenia 

Przed resztą świata się zakrywało 

Jest realne? Jest takie dziwne 

Jego nieprzewidywalne usposobienie nie zna ograniczeń 

Jest więc dla nas zagadką, czy jest normalny? 

Jakie jego przeznaczenie? Jaki jego los? 

I kiedy szeptali i spiskowali 

Ciągłymi plotkami by je umęczyć 

By zabić jego cud, zadeptać je zupełnie 

Wypalić jego odwagę, podsycić je lękiem 

Dziecko po prostu pozostało szczere 

Wszystko co chciało to być wysoką górą 

Farbować chmury, malować niebo 
Poza tymi granicami, chciało latać 

W oklepanym schemacie, nigdy nie umrzeć 

Nie przerywaj temu dziecku, jest dziełem ojca 

Nie wchodź mu w drogę, jest częścią planu 

Ja jestem tym dzieckiem, ale ty też 

Po prostu zapomniałeś, zgubiłeś wskazówkę 

W twoim sercu siedzi wizjoner 

Między myślami, słyszy 

Melodię prostą ale cudownie czystą 

background image

Muzykę życia, tak cenną, tak drogą 

Gdybyś przez jeden moment poznał 

Tę iskrę kreacji, ten przepiękny błysk 

Przyszedłbyś i zatańczyłbyś ze mną 

Rozpaliłbyś ten ogień więc byśmy zobaczyli 

Wszystkie dzieci na Ziemi 

Utkanej z ich magii i rodzącej 

Świat wolności bez bólu 

Świat radości, znacznie bardziej zdrowszy 

Głęboko w środku, wiesz, że to prawda 

Tylko odnajdź to dziecko, które w tobie jest skryte. 

background image

Skrzydła Beze Mnie

Był sierpień, a ja patrzyłem na niebo. Przysłaniając sobie oczy ręką rozpoznałem sokoła 
szybującego przez prądy gorącego wirującego powietrza. Spiralnie poruszał się coraz wyżej 
aż zniknął z jednym nieziemskim wrzaskiem. 

Niespodziewanie poczułem się pozostawiony z tyłu. "Dlaczego urosłyście, skrzydła, beze 
mnie?", popłakiwałem z żalem. Wtedy moja dusza powiedziała: "Droga sokoła nie jest jedyną 
drogą. Twoje myśli są wolne jak każdy ptak". Więc zamknąłem oczy, a mój duch 
wystartował, wirując tak wysoko jak sokół, a potem jeszcze bardziej, aż patrzyłem w dół poza 
całą ziemię. Ale coś się nie zgadzało. 
Dlaczego było mi tak zimno i samotnie? 

"Urosłyście, skrzydła, beze mnie", moje serce powiedziało. "Jakim dobrem jest wolność bez 
miłości?" Więc cichutko podszedłem do łóżka chorego dziecka i zaśpiewałem mu kołysankę. 
Zasnęło uśmiechając się, a moje serce wystartowało, dołączając do mojego ducha jak tylko 
okrążyło ziemię. Czułem się wolny i kochający, ale nadal coś było nie tak. 

"Wyrosłyście, skrzydła, beze mnie", powiedziało moje ciało. "Twoje loty to tylko 
wyobraźnia". Więc zajrzałem do książek, które wcześniej ignorowałem, i przeczytałem o 
świętych w każdym wieku, którzy faktycznie latali. W Indiach, Persji, Chinach i Hiszpanii 
(nawet w Los Angeles!), siła ducha dotarła nie tylko do serca, ale też do każdej komórki ciała. 
"Jakby zabrani w górę przez wielkiego orła", powiedziała Święta Teresa, "mój zachwyt uniósł 
mnie w powietrze". 

Zaczynałem wierzyć w to niezwykłe osiągnięcie i po raz pierwszy nie czułem się 
pozostawiony z tyłu. Byłem sokołem i dzieckiem i świętym. W moich oczach ich życia stały 
się święte, a prawda przyszła do domu: Gdy każde życie jest widziane jako boskie, każdemu 
rosną skrzydła. 

background image

Taniec życia

Nie mogę uciec od księżyca. Jego delikatna poświata popycha mnie w zasłony nocy. 
Nie muszę nawet tego widzieć -- chłodna błękitna energia przenika w poprzek moje łóżko i 
wstaję. Zbiegam do ciemnego przedpokoju i otwieram drzwi na oścież, nie po to, by opuścić 
dom, ale po to, by do niego wrócić. „Księżycu, jestem tutaj!” Wołam. 

„Dobrze” odpowiedział. „Zatańcz nam teraz trochę.” 

Ale moje ciało zaczęło się poruszać na długo przed tym, co powiedział (księżyc). 
Kiedy zacząłem? Nie pamiętam -- moje ciało zawsze się poruszało. 
Od dzieciństwa reagowałem w ten sposób na księżyc, jakbym był jego (ulubionym) 
szaleńcem. Gwiazdy przyciągają mnie na tyle blisko, że oglądam ich migoczącą grę. 
One też tańczą, robiąc delikatny molekularny przeskok, który 'transformuje' moje atomy 
węgla przeskakujące w czasie. 

Z szeroko rozwartymi ramionami, będąc zwróconym do morza, przenosi mnie to w inny 
taniec. Taniec Księżyca jest (po)wolny wewnątrz i delikatny, jak błękitne cienie na trawniku. 
Kiedy (widzę) ruchome, morskie, pieniące się fale, słyszę serce ziemi i wzrastające tempo. 
Czuję skaczące delfiny w białej pianie, próbujące latać, i prawie latające, kiedy kłęby 
wysokich fal dotykają niebios. Ich ogony zostawiają łuki światła, jak poświata planktonu w 
falach. Ławice płotek wznoszą się, połyskując srebrem w świetle księżyca, jak nowy 
gwiazdozbiór. 

„Ah!” powiedziało morze, „Teraz zgromadzimy tłum.” 

Biegam wzdłuż plaży, chwytając fale jedną nogą i unikając je drugą. 
Słyszę lekkie trzaski dźwięków -- setki panikujących krabów piaskowych umyka do swoich 
kryjówek, tak na wszelki wypadek. Ale teraz się ścigam, czasami na palcach, czasami biegnę 
ile tchu. 
Zarzucam moją głowę do tyłu i wirująca mgła mówi, „Teraz szybko, obróć się!” 
Uśmiechając się szeroko, przechylając głowę dla równowagi, zaczynam wirować, tak 
gwałtownie, jak (tylko) potrafię. To jest mój ulubiony taniec, ponieważ zawiera tajemnicę.
 Im szybciej wiruję, tym bardziej przebywam we wnętrzu. Mój cały taniec jest pozbawiony 
wysiłku, wewnętrzną ciszą. Tak bardzo, jak kocham tworzyć muzykę, jest to muzyka 
(jeszcze) nieznana, która nigdy nie umrze. I cisza jest moim prawdziwym tańcem, mimo, że 
nigdy się nie (po)rusza. Stoi na boku, mój choreograf gracji i błogosławi (mój) każdy palec. 

Zapomniałem teraz o księżycu, morzu i delfinach, ale jestem w ich radości bardziej niż 
kiedykolwiek. 
Tak daleko, jak gwiazda, tak blisko, jak ziarnko piasku, obecność (tego miejsca) wzrasta, 
migotliwie ze światłem. Mógłbym tu pozostać na zawsze, (to miejsce) jest takie kochane, 
czułe i ciepłe. Ale stykając się z tym raz, światło wypada z powrotem z ciszy. 
Sprawia to, że drżę i jestem podekscytowany, i wiem, że moim przeznaczeniem jest pokazać 
innym, że ta cisza, to światło, to błogosławieństwo jest moim tańcem. 
Biorę ten dar tylko po to, by (roz)dawać go ponownie. 

„Szybko, daj!” mówi światło. 

background image

Jak nigdy przedtem, próbuję być posłuszny, wymyślając nowe kroki, nowe radosne gesty. 
Naraz wyczuwam gdzie jestem, wbiegając z powrotem na wzniesienie. 
Światło jest w mojej sypialni. Szukając, sprowadza mnie z powrotem na dół. 
Zaczynam wyczuwać moje bijące serce, drzemiące w mojej piersi /w moich ramionach/, 
ciepłą krew (płynącą w żyłach) moich nóg. Moje komórki chcą tańczyć wolniej. 
„Możemy się troszkę przejść?” pytają. „To był rodzaj szaleństwa.” 
„Pewnie.” Śmieję się, spowalniając, by łatwiej było iść (nam) powoli. 

Przekręcam klamkę u drzwi, lekko zdyszany, zadowolony, że jestem zmęczony. 
Czołgając się z powrotem do łóżka, przypominam sobie coś, co zawsze mnie dziwi. 
Mówią, że gwiazdy, które obserwujemy nad głową, naprawdę nie istnieją. 
Ich światło pokonuje miliony lat, by do nas dotrzeć i wszystko, co robimy, to spoglądamy w 
przeszłość, w minione chwile, kiedy te gwiazdy nadal świeciły. 

„Co zatem robią gwiazdy po tym, jak się wyświecą?” Zapytałem siebie. „Może umierają.” 

„Oh, nie,” mówi głos w moich myślach. „Gwiazdy nigdy nie mogą umrzeć. 
Przemieniają się tylko w uśmiech i wtapiają z powrotem w kosmiczną muzykę, w taniec 
życia.” Spodobała mi się ta ostatnia myśl, za nim zamknąłem oczy. 
Z uśmiechem, z powrotem wtopiłem się w swoją muzykę.

background image

Kiedy niemowlęta się uśmiechają

Kiedy marzyciele marzą i całują swoje kochanki 
I tęcze zaplatają i mienią się barwami 
To są chwile tak wspaniale żywe 
Zabieramy się do skoku, dajemy nura 
Do głębokiej otchłani 
Jesteśmy zawieszeni przez chwilę 
To są momenty, kiedy niemowlęta się uśmiechają 

To są chwile, kiedy los jest niewiadomą 
Wszystko jest możliwe i jesteśmy zdrowi 
Możemy się wznosić, możemy latać 
Chodzić po ogniu, pokonywać niebo 
W świetle błyszczącej gwiazdy 
Nie ma odległości, nic nie jest daleko 
To są chwile niewinnej przebiegłości 
W blasku 
Jesteśmy zawieszeni przez chwilę 
To są momenty, kiedy niemowlęta się uśmiechają 

To są chwile, kiedy serce jest czułe 
Kiedy morskie widoki błyszczą wspaniałym splendorem 
Kiedy śmiech Nieba odbija się szerokim echem od Ziemi 
I przedłużamy linię życia 
W ponadczasowej Wieczności 
W anielskim braterstwie 
Baraszkujemy i kołyszemy 
Na placu zabaw naszej duszy 
W brzasku 
Jesteśmy zawieszeni przez chwilę 
To są momenty, kiedy niemowlęta się uśmiechają 

To są chwile, kiedy jesteśmy w jedności z Bogiem 
Wszystko jest dobrze, nic nie jest dziwne 
W niemej refleksji 
Czujemy naszą doskonałość 
Jesteśmy źródłem, jesteśmy tyglem 
Nic nie może nas skrzywdzić, bo jesteśmy niepokonani 
Nie ma grzechu, nie ma grzesznika 
Możemy tylko wygrać, czując błysk światła 
W szczęśliwości 
Płyniemy przez chwilę 
To są momenty, kiedy niemowlęta się uśmiechają 

background image

Królestwa upadają, gubią swoją klasę 
Cywilizacje rozpadają, wieki przemijają 
Gwałtowne burze pustoszą morza 
Przemoc zabija, pomimo naszych błagań 
Ale krople rosy połyskują, kiedy dzieci się bawią 
Tyrani płaczą, nie mają co uśmiercać 
Sprawiedliwi tańczą i chochliki śpiewają 
Wszyscy są ukoronowani, wszyscy są królami 
W Ogrodzie 
Baraszkujemy przez chwilę 
To są momenty, kiedy niemowlęta się uśmiechają.

background image

Lecz Serce powiedziało 'Nie'

Widzieli biednych ludzi, mieszkających w kartonowych chatkach, zburzyli więc chatki i 
wybudowali bloki. Ogromne bloki z cementu i ze szkła, wznoszące się nad asfaltowymi 
parkingami. Lecz to nie było podobne do domów, nawet do domów - chatek. 
"Czego oczekujecie?" Zapytali niecierpliwie. "Jesteście zbyt biedni, żeby żyć tak jak my. 
Dopóki nie będziecie w stanie lepiej zatroszczyć się o siebie, powinniście być nam wdzięczni, 
czyż nie? 

Rozum powiedział tak, lecz serce powiedziało, nie. 

Potrzebowali więcej elektryczności w mieście, więc znaleźli górski potok, na którym można 
było wybudować zaporę. Podczas kiedy lilie wodne, martwe króliki i jelenie unosiły się na 
wodzie; pisklęta, zbyt młode żeby latać, tonęły w gniazdach, ich matki krzyczały żałośnie." 
To nie jest dobry znak" mówiły," ale teraz miliony ludzi mogą korzystać z klimatyzacji przez 
całe lato. To jest ważniejsze niż jeden górski potok, czyż nie?" 

Rozum powiedział tak, lecz serce powiedziało, nie. 

Widzieli przemoc i terroryzm w odległym kraju, więc wytoczyli przeciwko temu wojnę. 
Bomby zamieniły kraj w gruz. Jego ludność pogrążyła się w strachu a każdego dnia coraz 
więcej mieszkańców było chowanych w prymitywnych, drewnianych trumnach.
"Musicie być gotowi do poświęceń" powiedzieli. "Jeśli jacyś przypadkowi, niewinni ludzie 
zostaną ranni, czyż nie jest to cena, jaką trzeba zapłacić za pokój?" 

Rozum powiedział tak, lecz serce powiedziało, nie. 

Mijały lata a oni się zestarzeli. Siedząc wygodnie w swoich komfortowych domach, 
wspominali. "Mieliśmy udane życie" powiedzieli, "i uczyniliśmy to, co powinniśmy byli 
uczynić". Ich dzieci spojrzały w dół spuściły wzrok i zapytały, dlaczego ubóstwo, 
zanieczyszczenie i wojny wciąż pozostały nierozwiązanymi problemami. 
"Wkrótce się dowiecie" odpowiedzieli. "Ludzie są słabi i samolubni. Mimo naszych 
największych wysiłków, te problemy nigdy tak naprawdę się nie skończą". 

Rozum powiedział - tak, ale dzieci spojrzały w swoje serca i szepnęły - Nie! 

background image

Dzieci Świata

Dzieci świata, dokonamy tego 
Spotkamy się na bezkresnych wybrzeżach 
Zbudujemy zamki z pisaku i będziemy płynąć naszymi łodziami 
Podczas gdy ludzie walczą i bronią własnych poglądów 
Bezustannie przywdziewając nowe maski 
My będziemy kołysać się falą czasu i dokonamy tego. 

Dzieci świata, dokonamy tego 
Z piosenką i tańcem i niewinną szczęśliwością 
I z delikatną pieszczotą pełnego miłości pocałunku 
Dokonamy tego. 

Podczas gdy handlowcy targują i handlują 
I politycy próbują z trudem być mili 
My spotkamy się na bezkresnych wybrzeżach i będziemy płynąć naszymi łodziami 
Dokonamy tego. 

Podczas gdy prawnicy się kłócą i lekarze leczą 
Maklerzy giełdowi podają ceny na mięso 
Podczas gdy kaznodzieje głoszą kazania i biją w dzwon 
Sprzedawcy dywanów oferują coś do sprzedania 
My będziemy śpiewać i tańczyć w niewinnej szczęśliwości 
Z delikatną pieszczotą pełnego miłości pocałunku 
Dokonamy tego 
Spotkamy się na bezkresnych wybrzeżach 
Zbudujemy zamki z piasku i będziemy płynąć naszymi łodziami 
Dokonamy tego. 

Będziemy przejeżdżać się na tęczy, chmurze i burzy 
Fruwać na wietrze, zmienimy naszą postać 
Będziemy dotykać gwiazdy, obejmować księżyc 
Pokonamy przeszkodę i szybko się tam znajdziemy 

Podczas gdy architekci planują wysokie budynki 
I związki zawodowe wnoszą wrzawę i krzyk 
Podczas gdy zarząd pokojowy sprzecza się o wytwarzanie ciepła 
I w tajemniczych miejscach spotykają się dilerzy 
My będziemy śpiewać i tańczyć w niewinnej szczęśliwości 
Z delikatną pieszczotą pełnego miłości pocałunku 
Dokonamy tego. 

Podczas gdy filozofowie zmagają się i kontynuują podjętą walkę 
Z nie kończącymi się dylematami ciała i umysłu 
Fizycy wędrują, kontynuują rozważania 
O wiecznych pytaniach nad przestrzenią i czasem 
Archeologowie poddają ekspertyzie, kontynuują kopanie 

background image

Minionych skarbów małych i dużych 
Psychologowie badają, analizują rozdarcia 
Histerycznych poglądów, lęków, strachów 

Podczas gdy księża spowiadają 
Na poważnej sesji 
I ludzie walczą 
W zgiełku i w krzątaninie 
W hałasie i w gwarze 
O znaczenie grzechu 
My będziemy dotykać gwiazdy, obejmować księżyc 
Pokonywać przeszkodę, przybywać tu wkrótce 
Przejeżdżać się na tęczy, chmurze i burzy 
Fruwać na wietrze, zmienimy naszą postać 

Dzieci świata, dokonamy tego 
Z piosenką i tańcem i niewinną szczęśliwością 
Delikatną pieszczotą pełnego miłości pocałunku 
Dokonamy tego.

background image

Więc słonie maszerują

Oto ciekawy fakt o słoniach: W celu przetrwania nie wolno im upaść. Każde inne zwierzę 
może potknąć się i podnieść znowu. Ale słoń zawsze stoi, nawet by spać. Nawet, gdy jedno ze 
stada śpi i upada, jest bezradne. Leży na swoim miejscu, więzień swojej własnej wagi. 
Chociaż inne słonie będą się tłoczyć wokół niego w niebezpieczeństwie i będą próbowały 
podnieść je znowu, zwykle niewiele mogą zrobić. Oddychając wolno, słoń, który upadł, 
umiera. Pozostałe zostają, by czuwać, a potem wolno ruszają dalej. 

Tego właśnie dowiedziałem się z książek przyrodniczych, ale zastanawiam się, czy mają 
rację. Czy nie ma innego powodu, dlaczego słonie nie mogą upaść? 
Może tak zdecydowały. Nie upaść w swojej misji. Jako najmądrzejsze i najbardziej cierpliwe 
ze zwierząt, zawarły pakt - wyobrażam sobie, że to było wieki czasu temu, gdy kończyła się 
epoka lodowcowa. Poruszając się w dużych stadach poprzez oblicze ziemi, słonie w pierwszej 
kolejności dostrzegły malutkich ludzi krążących po wysokich trawach z krzemiennymi 
dzidami. 

"Jaki strach i złość w tym stworzeniu", pomyślały słonie. "Ale on odziedziczy ziemię. 
Jesteśmy wystarczająco mądre, by to widzieć. Dajmy mu przykład". 

Wtedy słonie połączyły swoje siwe głowy i zastanawiały się. Jaki przykład mogłyby pokazać 
człowiekowi? Mogłyby mu pokazać, że ich siła jest znacznie większa od jego, bo to było 
wyraźnie prawdziwe. Mogłyby okazać przed nim gniew, który był wystarczająco straszny, by 
wyrwać cały las z korzeniami. Albo mogłyby narzucić człowiekowi swoją wolę poprzez 
strach, stratować jego pola i zgnieść jego chaty. W chwilach wielkiej frustracji dzikie słonie 
zrobią to wszystko, ale jako grupa łącząc swoje głowy zdecydowały, że człowiek odebrałby 
najlepszą naukę z bardziej życzliwego przesłania. 

"Pokażmy mu nasz szacunek do życia", powiedziały. I od tamtego dnia słonie są cichymi, 
cierpliwymi, pokojowymi stworzeniami. Pozwalają człowiekowi jeździć na sobie i 
wykorzystywać jak niewolników. Pozwalają dzieciom śmiać się ze swoich sztuczek w cyrku, 
wygnane z wielkich afrykańskich równin, gdzie żyły jak panowie. 

Ale najważniejsze przesłanie słoni jest w ich ruchu. Bo wiedzą, że żyć znaczy ruszać się. Świt 
za świtem, wiek za wiekiem, stada maszerują dalej, jedna wielka masa życia, która nigdy nie 
upada, niepowstrzymywalna siła pokoju. 

Niewinne zwierzęta, nie spodziewają się po całym tym czasie, że upadną od kul tysięcy. Będą 
leżeć w pyle, okaleczone przez naszą bezwstydną zachłanność. Wielkie męskie osobniki 
upadają pierwsze, aby ich kły mogły zostać przerobione na tandetne ozdoby. Potem upadają 
żeńskie osobniki, aby człowiek mógł mieć pamiątkę. 

Dzieci uciekają w krzyku od zapachu krwi ich własnych matek, ale to nie pomaga im w 
ucieczce od kul. Cicho, bez nikogo, kto mógłby się nimi zaopiekować, też umrą, a wszystkie 
ich kości pobieleją na słońcu. 

W środku tak rozległej śmierci słonie mogłyby tak po prostu się poddać. Wszystko, co muszą 
zrobić, to upaść na ziemię. To wystarczy. Nie potrzebują naboju: Natura dała im godność, by 

background image

położyć się i znaleźć odpoczynek. Ale one pamiętają swój starożytny pakt i ich obietnicę 
wobec nas, która jest święta. 
Więc słonie maszerują dalej, a każdy krok wybija słowo w pył: 
"Obserwuj, ucz się, kochaj. Obserwuj, ucz się, kochaj". Słyszysz je? 
Pewnego dnia ze wstydem duchy dziesięciu tysięcy panów równin powiedzą: 
"Nie nienawidzimy was. Nie widzicie tego wreszcie? 
Byłyśmy skłonne upaść, abyście wy, drodzy mali, nigdy już nie upadli".

background image

Chłopiec i poduszka

Mądry ojciec chciał dać lekcję swojemu młodemu synowi. 
"Oto poduszka pokryta jedwabnym brokatem i wypełniona najdoskonalszym gęsim pierzem 
na ziemi" - powiedział. 
"Idź do miasta i zobacz, co przyniesie". 

Najpierw chłopiec poszedł na rynek, gdzie zobaczył zamożnego kupca. 
"Co mi dasz za tę poduszkę?" zapytał. 
Kupiec zwęził swoje oczy. "Dam ci pięćdziesiąt złotych dukatów, bo widzę, że to w rzeczy 
samej rzadki okaz". 
Chłopiec podziękował mu i poszedł dalej. 

Następnie zobaczył żonę farmera handlującą przy drodze warzywami. 
"Co mi dasz za tę poduszkę?" zapytał. 
Dotknęła ją i wykrzyknęła: Jaka ona miękka! Dam ci sztukę srebra, gdyż nie mogę się już 
doczekać, by położyć swoją zmęczoną głowę na tej poduszce". 
Chłopiec podziękował jej i poszedł dalej. 

W końcu zobaczył młodą chłopską dziewczynę myjącą schody kościoła. 
"Co mi dasz za tę poduszkę?" zapytał. 
Patrząc na niego z dziwnym uśmiechem, odpowiedziała: "Dam ci pensa, gdyż widzę, że twoja 
poduszka jest twarda w porównaniu z tymi kamieniami". 
Bez wahania chłopiec położył poduszkę u jej stóp. 

Gdy dotarł do domu, powiedział do swego ojca: 
"Dostałem najlepszą cenę za twoją poduszkę". I wyciągnął pensa. 
"Co?", wykrzyknął jego ojciec. "Ta poduszka była warta przynajmniej ze sto złotych 
dukatów" 
"To też zauważył zamożny kupiec", powiedział chłopiec, "ale będąc skąpcem zaoferował mi 
pięćdziesiąt. Dostałem lepszą ofertę od tej. Żona farmera zaoferowała mi sztukę srebra". 
"Czyś ty oszalał?" powiedział jego ojciec. "Kiedy to sztuka srebra jest więcej warta od 
pięćdziesięciu złotych dukatów?" 
"Gdy jest oferowana z miłości", odpowiedział chłopiec. "Gdyby dała mi więcej, nie mogłaby 
nakarmić swoich dzieci. A jednak dostałem lepszą propozycję od tej. Zobaczyłem chłopską 
dziewczynę myjącą schody kościoła, która zaoferowała mi tego pensa". 
"Całkiem rozum postradałeś", powiedział jego ojciec, trzęsąc rękami. "Kiedy to pens jest 
więcej wart od sztuki srebra?" 
"Gdy jest oferowany z poświęcenia", odpowiedział chłopiec. "Ponieważ trudziła się dla 
swojego Pana, a schody Jego domu wydawały się miększe od jakiejkolwiek poduszki. 
Biedniejsza od najbiedniejszego nadal miała czas dla Boga. I dlatego zaoferowałem jej tę 
poduszkę". 

Przy tym mądry ojciec uśmiechnął się i objął swego syna, i ze łzą w oku wymruczał: "Dobrze 
zrozumiałeś"

background image

Dosyć na dzisiaj

Próby taneczne mogą trwać aż do północy, ale tym razem skończyłem o dziesiątej. 
"Mam nadzieję, że nie masz nic przeciwko", powiedziałem patrząc w przestrzeń, 
"ale na dziś wystarczy". Głos z pomieszczenia kontrolnego przemówił. 

"Wszystko w porządku?" 

"Chyba jestem nieco zmęczony", powiedziałem. 

Narzuciłem kurtkę i zszedłem do holu. Biegnące kroki stóp zaszły mnie od tyłu. Byłem 
całkiem pewien, do kogo należą. 
"Zbyt dobrze cię znam", powiedziała doganiając mnie. "O co tak naprawdę chodzi?" 

Zwlekałem. "No, nie wiem, jak to zabrzmi, ale dzisiaj w gazetach widziałem zdjęcie. Delfin 
utonął w sieci. Jego ciało zaplątało się pomiędzy linki, tyle agonii można było tam ujrzeć. 
Jego oczy były puste, a jednak nadal był ten uśmiech, ten delfin nigdy nie przegrał, nawet, 
gdy ginął..." Mój głos się przeciągał. 

Lekko podała mi rękę. "Wiem, wiem". 

"Nie, nie wiesz jeszcze wszystkiego. Nie chodzi tylko o to, że było mi smutno czy że 
musiałem zmierzyć się z faktem, że niewinne istnienie zginęło. Delfiny uwielbiają tańczyć - 
to ich znak wyróżniający ich ze wszystkich morskich stworzeń. Nie prosząc nas o nic brykają 
w falach podczas gdy my nie możemy się nadziwić. Ścigają się ze statkami nie po to, by 
wygrać wyścig, ale by nam powiedzieć 'To wszystko tylko dla zabawy. Trzymajcie się 
swojego kursu, ale tańczcie wtedy'. Więc byłem tam, w środku próby, i pomyślałem: 'Oni 
zabijają taniec'. I wtedy jedyną słuszną rzeczą było dla mnie zatrzymać się. Nie mogę dalej 
tańczyć, gdy czuję to zabijanie, ale przynajmniej zatrzymać się we wspomnieniach, tak jak 
jeden tancerz przy drugim. Czy to ma jakiś sens?" 

Jej oczy były pełne dobroci. "Oczywiście, na swój sposób. Poczekamy pewnie lata, zanim 
wszyscy znajdą wspólne rozwiązanie [tego problemu]. Jest tyle zawiłych spraw. Ale czekanie 
na przyszłe poprawy jest zbyt frustrujące. Twoje serce chciało się wypowiedzieć teraz". 

"Tak", powiedziałem popychając drzwi, by ją przepuścić. "Po prostu to czułem, a na dzisiaj 
już wystarczy"

background image

Ślad Starożytnych

Przez całe życie żył na pustyni, ale dla mnie wszystko było nowe. "Widzisz ten ślad na 
piasku?", zapytał wskazując miejsce przy klifie. Spojrzałem tak blisko jak tylko mogłem. 
"Nie, nic nie widzę". 

"To tylko punkt". Zaśmiał się. "Tam, gdzie nie widzisz śladu, Starożytni szli". 

Poszliśmy nieco dalej i wskazał na wolną przestrzeń, wysoką na piaskowej ścianie. "Widzisz 
tamten dom?" zapytał. Spojrzałem mocno z ukosa. "Nic tam nie widać". 

"Jesteś dobrym uczniem". Uśmiechnął się. "Tam, gdzie nie ma dachu czy komina, Starożytni 
właśnie najprawdopodobniej żyli". 

Minęliśmy zakręt i przed nami rozciągnął się znakomity widok - tysiące pustynnych 
kwitnących kwiatów. "Czy widzisz coś brakującego?" zapytał mnie. Potrząsnąłem głową. "To 
tylko przepiękna fala za falą". 

"Tak", powiedział niskim głosem. "Tam, gdzie niczego nie brakuje, Starożytni właśnie 
zbierali z pola najbardziej". 

Myślałem o tym wszystkim, o tym, jak kiedyś pokolenia żyły w harmonii z ziemią, nie 
zostawiając śladów kiereszujących miejsce, które zamieszkiwali. Tej nocy w obozowisku 
powiedziałem: "Pominąłeś coś". 

"Co takiego?" spytał. 

"Gdzie Starożytni zostali pochowani?" 

Bez odpowiedzi wsadził swój kij do ognia. Jasny płomień rozbłysnął. Liznął powietrze i 
zniknął. Mój nauczyciel spojrzał na mnie z ukosa pytając, czy zrozumiałem tę lekcję. 
Siedziałem nieruchomo, a moja cisza powiedziała mu, że zrozumiałem. 

background image

Ulecz świat

W twoim sercu jest miejsce 
I wiem, że to miłość 
A to miejsce mogłoby być jaśniejsze 
niż jutrzejszy dzień 
I jeśli naprawdę spróbujesz 
Odkryjesz, że nie ma potrzeby płakać 
W miejscu tym czuję, że nie ma krzywdy i smutku 

Są sposoby, by tam się dostać 
Jeśli wystarczająco zależy ci na żyjących 
Uczyń małą przestrzeń 
Uczyń lepsze miejsce 
Ulecz świat 
Uczyń go lepszym miejscem 
Dla siebie i dla mnie 
I dla całej ludzkiej rasy 

Ludzie umierają 
Jeśli wystarczająco zależy ci na żyjących 
Uczyń lepsze miejsce 
Dla siebie i dla mnie 

Jeśli chcesz wiedzieć jak 
Jest miłość, która nie potrafi kłamać 
Miłość jest silna 
Zależy jej tylko na dawaniu radości 
Jeśli spróbujemy, zobaczymy 
W tej błogości, nie poczujemy 
Lęku czy trwogi 

Wtedy zwyczajnie przestaniemy egzystować i zaczniemy żyć 

Wtedy ma się wrażenie, że zawsze 
Wystarczy miłości dla dojrzewających 
Uczyń lepsze miejsce 
Uczyń lepsze miejsce 
Ulecz świat 
Uczyń go lepszym miejscem 
Dla siebie i dla mnie 
I dla całej ludzkiej rasy 

Ludzie umierają 
Jeśli wystarczająco zależy ci na żyjących 
Uczyń lepsze miejsce dla siebie i dla mnie 

A marzenie, które się w nas pojawiło 
Pokaże swoją radosną twarz 
I świat, w który kiedyś wierzyliśmy 
Znów zajaśnieje w chwale 

Dlaczego więc dusimy życie 

background image

Kaleczymy tę ziemię, krzyżujemy jej duszę 
Skoro boli nas patrzenie na to 
Ten świat jest niebiański 
Moglibyśmy być poświatą Boga 
Moglibyśmy polecieć tak wysoko 
Niech nasz duch nigdy nie umiera 
W swym sercu czuję, że wszyscy jesteście mymi braćmi 

Stwórz świat bez strachu 
Razem zapłaczemy szczęśliwymi łzami 
Aby narody przemieniły swe miecze na 

lemiesze

 

Naprawdę moglibyśmy się tam dostać 
Jeśli wystarczająco zależałoby ci na żywych 
Uczyń małą przestrzeń 
By uczynić lepsze miejsce 
Ulecz świat 
Uczyń go lepszym miejscem 
Dla siebie i dla mnie 
I dla całej ludzkiej rasy 

Ludzie umierają 
Jeśli wystarczająco zależy ci na żyjących 
Uczyń lepsze miejsce 
Dla siebie i dla mnie 
Ulecz świat 
Uczyń go lepszym miejscem 
Dla siebie i dla mnie 
I dla całej ludzkiej rasy 

Ludzie umierają 
Jeśli wystarczająco zależy ci na żyjących 
Uczyń lepsze miejsce 
Dla siebie i dla mnie 

Ulecz świat 
Uczyń go lepszym miejscem 
Dla siebie i dla mnie 
I dla całej ludzkiej rasy 

Ludzie umierają 
Jeśli wystarczająco zależy ci na żyjących 
Uczyń lepsze miejsce 
Dla siebie i dla mnie 

Ludzie umierają 
Jeśli wystarczająco zależy ci na żyjących 
Uczyń lepsze miejsce 
Dla siebie i dla mnie 
Dla siebie i dla mnie
Dla siebie i dla mnie
Dla siebie i dla mnie
Dla siebie i dla mnie
Siebie i dla mnie 
Siebie i dla mnie 

background image

Dzieci

Dzieci pokazują mi w swoich figlarnych uśmiechach boskość zawartą w każdym. Ta prosta 

dobroć świeci bezpośrednio z ich serc. Wiele można się od nich nauczyć. Jeśli dziecko chce 

czekoladowe lody, to prosi o nie. Dorośli zaś zastanawiają się czy zjeść loda, czy nie. Dziecko 

po prostu okazuje radość. 

To czego potrzebujemy nauczyć się od dzieci, to nie jest dziecinność. Bycie z nimi łączy nas 

z głęboką mądrością życia, która jest zawsze obecna i prosi tylko o istnienie. Teraz, kiedy 

świat jest taki pogmatwany i jego problemy są skomplikowane, czuję, że potrzebujemy 

naszych dzieci bardziej niż kiedykolwiek. Ich naturalna mądrość wskazuje drogę do 

rozwiązań, które leżą (na wyciągnięcie ręki), oczekujące na rozpoznanie, wewnątrz naszych 

własnych serc.

background image

Matka

Dawno temu byłem ciążą 
By przybrać formę, wahającą 
Z tego niewyraźnego kosmicznego poczęcia 
Na tej ziemi fantastycznego przyjęcia 
I pewnego sierpniowego rana 
Narodziłem się z twego ciała 
Z czułą miłością wychowywałaś nasienie 
Nie zwracając uwagi na swe własne zmartwienie 
Nie zważając na niebezpieczeństwo i ryzyko 
Zdecydowałaś się na samotnego przybysza 

Tęcze, chmury, głębokie niebieskie niebo 
Lśniące ptaki, latające wysoko 
Z fragmentów zebrałaś mnie w całość 
Z elementów ukształtowałaś mą duszę 
Matko droga, dałaś mi życie 
Przez ciebie, nie zmagałem się, nie walczyłem 
Dałaś mi radość i pozycję 
Opiekowałaś się mną bezwarunkowo 
I jeśli kiedykolwiek zmienię ten świat 
To z emocji, które rozpostarłaś 
Twoje współczucie jest takie słodkie i drogie 
Twoje najdrobniejsze uczucia słyszę 
Wyczuwam twoją najlżejszą myśl 
Niezwykłą magię twojego napoju miłości 

A teraz, gdy zaszedłem tak daleko 
Spotkałem każdego króla i cara 
Napotkałem każdy kolor i wyznanie 
Każdą pasję, każdą zachłanność 
Wracam do tej rozgwieżdżonej nocy 
Bez strachu przed siłą czy (prze)mocą 
Nauczyłaś mnie jak stać i walczyć 
Za każdą złą czy dobrą rzecz 
Każdego dnia bez wahania 
Będę cenił to, co ukształtowałaś 
Będę pamiętał każdy pocałunek 
Twych słodkich słów nigdy nie zapomnę 
Bez względu na to, dokąd stąd pójdę 
Jesteś w moim sercu, moja droga matko.

background image

Magia

Moje pojęcie magii nie ma nic wspólnego ze sztuczkami czy iluzją. 

Cały świat obfituje w magię. Kiedy wieloryb wyskakuje z oceanu niczym nowopowstałe 

wzniesienie, wykrztuszasz w nieoczekiwanym zachwycie: co za magia! Nawet maluch, który 

widzi swoją pierwszą kijankę mieniącą się w kałuży błota czuje dreszczyk emocji. Zdumienie 

wypełnia jego serce, bo przez mgnienie oka podziwia figlarność istnienia. 

Kiedy widzę jak chmury mkną nie opodal śnieżnych górskich szczytów, czuje się jakbym 

krzyczał "Brawo!" Natura najlepsza ze wszystkich magików dostarczyła jeszcze jednej 

ekscytacji. Ujawniła prawdziwą iluzję, naszą niemożność do bycia zdumionym jej cudami. Za 

każdym razem gdy wschodzi Słońce, Natura powtarza jedno polecenie: Ujrzyj! Jej magia jest 

nieskończenie szczodra i w zamian oczekuje tylko uznania. 

Jakże ogromną radość musi odczuwać przyroda powołując do istnienia gwiazdy, wirujące 

kule gazu w pustym kosmosie. Ciska nimi jak cekinami z jedwabistej peleryny, miliardami 

powodów mającymi przebudzić w nas nieskalane uniesienie. 

Kiedy otworzymy nasze serca i docenimy to wszystko czym obdarzyła nas, Natura poczuje 

się doceniona. Odgłos aplauzu toczyć się będzie przez Wszechświat, a Ona sama nam się 

pokłoni.

background image

Rybka, która była spragniona

Pewnej nocy mała rybka spała pod koralem, kiedy Bóg objawił się jej we śnie. "Chcę abyś 
poszła z wiadomością do każdej ryby w morzu" rzekł Bóg. 

"Co mam im przekazać" zapytała mała rybka. 

"Powiedz im że jesteś spragniona" odparł Bóg. "I zobaczysz co uczynią". Następnie bez 
słowa, zniknął. 

Następnego ranka mała rybka obudziła się i przypomniała sobie sen. "Co za niezwykłą rzecz, 
Bóg chce ode mnie" zastanowiła się. Lecz jak tylko ujrzała, płynącego poważnego tuńczyka, 
mała rybka pisnęła "Przepraszam ale jestem spragniona". 

"Musisz się wygłupiać" powiedział tuńczyk. I pełen pogardy trzepnął ogonem odpływając w 
dal. 

Mała rybka, poczuła się głupio, ale miała misję. Następną rybą którą zobaczyła był śmiejący 
się rekin. Zachowując bezpieczną odległość, mała rybka zawołała. "Przepraszam pana, ale 
jestem spragniona". 

"Chyba zwariowałaś" odrzekł rekin. Spostrzegając dość żarłoczne spojrzenie w jego oczach, 
mała rybka jak najszybciej odpłynęła. 

Przez cały dzień spotkała dorsza i makrele i złote rybki i całe ławice ale wypowiadając krótką 
mowę odwracali się od niej i nie chcieli mieć z nią nic wspólnego. Czuła się zmieszana i 
zrozpaczona, mała rybka szukała najmądrzejszego stworzenia w morzu, tak się złożyło że 
spotkała starego niebieskiego wieloryba, z jednej strony miał trzy blizny po harpunach. 

"Przepraszam, ale jestem spragniona" mała rybka wrzasnęła, myśląc czy stary wieloryb ją 
zobaczy, jest przecież takim malutkim punkcikiem. Wielki mądry wieloryb zatrzymał się na 
jej drodze: "Ukazał ci się Bóg, tak?" 

"Skąd wiesz?" 

"Ponieważ ja też byłem spragniony" stary wieloryb uśmiechnął się. 

Mała rybka patrzyła wielce zdziwiona. "Proszę wytłumacz mi, co ta wiadomość od Boga ma 
znaczyć" błagała 

"To świadczy, że szukamy Go w złych miejscach" tłumaczył stary wieloryb. "Patrzymy za 
Bogiem wysoko i nisko ale jakoś Jego tam nie ma. Więc winimy Go i uważamy że nas 
zaniedbuje. Albo sądzimy że odszedł od nas na zawsze, nawet jeśli jest On wokół nas. 

"Jakie to niezwykłe," powiedziała mała rybka. "Tęsknić za czymś, co jest wszędzie" 

"Bardzo niezwykłe" zgodził się stary wieloryb. "Nie przypomina ci to ryby, która mówi że 
jest spragniona?" 

background image

Niewinność

Łatwo pomylić bycie niewinnym z byciem prostolinijnym czy naiwnym. 

Wszyscy chcemy wydawać się wyrafinowani, 

chcemy wyglądać na posiadających mądrość ulicy. 

Bycie niewinnym jest byciem "poza Tym". 

Mimo to jest głęboka prawda w niewinności. 

Dziecko patrzy w oczy matki i wszystko co tam widzi to miłość. 

Kiedy niewinność blednie, 

w jej miejsce pojawiają się bardziej skomplikowane rzeczy. 

Myślimy, że musimy przechytrzyć innych, żeby uzyskać to czego chcemy. 

Zaczynamy poświęcać mnóstwo energii na chronienie siebie. 

Życie zamienia się w walkę o przetrwanie. 

Ludzie nie mają innego wyboru jak przyswoić tę uliczną mądrość. 

Jak inaczej mogliby przetrwać? 

Kiedy dojdziesz do sedna tego wszystkiego to przetrwanie 

oznacza widzenie rzeczy takimi jakimi naprawdę są i reagowanie na to. 

Oznacza bycie otwartym. I właśnie to jest niewinność. 

Jest prosta i ufająca jak dziecko, nieoceniająca i niezamknięta 

w ograniczonym punkcie widzenia. Jeśli jesteś zamknięty w swoim 

wzorze myślenia i reagowania, twoja kreatywność zostaje zablokowana. 

Tracisz świeżość i magię momentu. Naucz się być znowu niewinnym 

a ta świeżość nigdy nie zblaknie. 

background image

Zaufanie 

Karmiąc wiewiórki w parku zauważyłem maleństwo, które mi nie ufało. 
Podczas gdy inne podchodziły wystarczająco blisko by jeść mi z ręki, 
ta jedna trzymała się na dystans. Rzuciłem jej orzeszka. 
Chwyciła go nerwowo i uciekła. 
Następnym razem musiała bać się już trochę mniej, 
ponieważ podeszła bliżej. 
Im bardziej bezpieczna się czuła tym bliżej podchodziła. 
W końcu usiadła tuż przy moich stopach, 
tak samo odważna jak wszystkie inne wiewiórki domagające się następnego orzeszka. 

Zaufanie właśnie tak wygląda - zawsze sprowadza się do zaufania, które jest w tobie. 
Inni nie mogą przełamać twojego strachu za ciebie, musisz to zrobić sam. 
To jest trudne, gdyż strach i wątpliwości trzymają się mocno. 
Obawiamy się odrzucenia i tego, że znów zostaniemy zranieni. 
Więc utrzymujemy bezpieczny dystans. 
Myślimy, że odgrodzenie się od innych ochroni nas, ale to nie działa. 
Zostajemy z poczuciem samotności i bycia niekochanym. 

Zaufanie do siebie zaczyna się od zauważenia, że bycie przestraszonym jest naturalne.
Odczuwanie strachu nie jest problemem, 
ponieważ każdy czasem czuje się niespokojny i niepewny. 
Problemem jest brak wystarczającej szczerości by przyznać się do strachu. 
Kiedykolwiek zaakceptuję moje własne wątpliwości i niepewność, 
staję się bardziej otwarty na innych ludzi. Im lepiej znam siebie, 
tym silniejszy się staję, ponieważ odkrywam, 
że moja prawdziwa jaźń jest większa niż jakikolwiek strach. 

W pełnej akceptacji siebie, zaufanie staje się pełne. 
Nie ma już barier między ludźmi, ponieważ nie ma tych barier wewnątrz ludzi.
W miejscu gdzie zwykł mieszkać strach pozwalamy wyrosnąć miłości.

background image

Odwaga

To zadziwiające co wymaga odwagi a co nie wymaga.

Kiedy występuję na scenie przed tysiącami ludzi nie czuję się bohaterski. 

Czasem znacznie więcej odwagi wymaga wyrażenie swoich uczuć wobec drugiej osoby. 

Kiedy myślę o odwadze przychodzi mi na myśl Tchórzliwy Lew z "Czarodzieja z Oz".

On zawsze uciekał od niebezpieczeństwa. 

Często płakał i trząsł się ze strachu. 

Ale także dzielił swoje prawdziwe uczucia z tymi, których kochał,

nawet jeśli nie zawsze lubił te uczucia.

To wymaga prawdziwej odwagi, odwagi do intymności. 

Wyrażanie swoich uczuć nie jest tym samym co rozpadanie się przed kimś

- jest byciem akceptującym i szczerym wobec swego serca, 

cokolwiek ono może mieć do powiedzenia. 

Kiedy masz dość odwagi zaakceptować swoją intymność, 

wiesz kim jesteś i chcesz by inni to zobaczyli. 

To jest przerażające, ponieważ czujesz się tak wystawionym na zranienia, 

tak otwartym na odrzucenie. Ale bez samoakceptacji, inne rodzaje odwagi 

- te które prezentują bohaterowie w filmach, wydają się bardzo płytkie. 

Pomimo ryzyka, odwaga do bycia szczerym i bliskim 

otwiera drogę do odkrycia siebie. 

Daje to czego wszyscy pragniemy - obietnicę miłości.

background image

Miłość 

Miłość to zabawna rzecz do opisania. 

Jest tak łatwa do poczucia i tak nieuchwytna do mówienia o niej.

Jak mydło w wannie - możesz je utrzymać dopóki nie ściskasz zbyt mocno. 

Niektórzy ludzie spędzają życie szukając miłości poza sobą.

Myślą, że żeby ją mieć muszą ją uchwycić.

Ale miłość wyślizguje się jak kostka mydła.

Trzymanie miłości nie jest złe, 

ale musisz nauczyć się trzymać ją delikatnie i troskliwie.

Pozwolić jej lecieć, gdy tego chce. Kiedy jest wolna, miłość sprawia, 

że życie jest żywe, radosne i nowe. 

Miłość jest esencją i energią będącą podstawą mojej muzyki, 

mojego tańca, wszystkiego. Tak długo jak miłość jest w moim sercu, 

jest wszędzie.

background image

BÓG

Dziwne, że Bogu nie przeszkadza wyrażanie siebie we wszystkich religiach świata, podczas 

gdy ludzie nadal kurczowo trzymają się wyobrażenia, że ich sposób jest jedynym właściwym. 

Cokolwiek próbujesz powiedzieć o Bogu, ktoś się obrazi, nawet jeśli powiesz, że miłość 

każdego Boga jest dla nich dobra. 

Dla mnie forma, jaką Bóg przybiera, nie jest czymś najważniejszym. Najważniejsza jest treść. 

Moje piosenki i tańce są szkicami dla Niego, by przyszedł i je wypełnił. Ja proponuję formę. 

Ona wypełnia w słodyczy. 

Patrzyłem na nocne niebo i ujrzałem gwiazdy tak ogromnie blisko, jak gdyby moja babcia je 

dla mnie zrobiła. "Jakie głębokie, jakie wspaniałe", pomyślałem. W tym momencie 

zobaczyłem Boga w Jego stworzeniu. Równie dobrze mogłem zobaczyć Ją w pięknie tęczy, 

wdzięku sarny skaczącej po łące, szczerym pocałunku ojca. Ale dla mnie najsłodszy kontakt z 

Bogiem nie ma formy. Zamykam oczy, patrzę w siebie i wchodzę w głęboką miękką ciszę. 

Bezkres Boskiego stworzenia obejmuje mnie. Jesteśmy jednym.

background image

Jak tworzę muzykę

Ludzie pytają mnie, jak tworzę muzykę. Mówię im że po prostu wkraczam do niej. To jak 

wkraczanie do rzeki i połączenie się z przepływem. W każdej chwili rzeka ma tę piosenkę. 

Zatrzymuję się na chwilę i słucham. 

To co słyszę nigdy się nie powtarza. Spacer przez lasy przynosi roztrzaskujące światło 

piosenki: Szelest liści w skrzydłach, szczebiot ptaków i brykanie wiewiórek, chrzęst gałęzi 

pod stopami, i bicie mojego serca mocno wiąże wszystko razem. Gdy łączysz się z 

przepływem, muzyka jest wewnątrz i na zewnątrz, i obie są tym samym. Tak długo jak mogę 

słuchać do chwili, zawsze będę miał muzykę. 

background image

Ryan White

Ryan White, symbol sprawiedliwości 
Lub dziecko niewinności, posłaniec miłości 
Gdzie teraz jesteś, gdzie odszedłeś? 

Ryan White, brak mi twych słonecznych dni 
Beztrosko swawoliliśmy w przeciągających się zabawach 

Brak mi ciebie, Ryan White 
Brak mi twego uśmiechu, niewinnego i jasnego 
Brak mi twej chwały, brak mi twego światła 

Ryan White, symbol zaprzeczenia 
Dziecko Ironii, dziecko fikcji? 

Myślę o twym zniszczonym życiu 
O twoich zmaganiach, o twojej walce 

Podczas, gdy panie tańczą w świetle księżyca 
Na szampańskich zabawach na wodnych wycieczkach dyplomatów 
Widzę twoją zmarnowaną postać, twoje upiorne spojrzenie 
Czuję twoje jątrzące się rany, twoje obtłuczone siniaki 

Ryan White, symbol agonii i bólu 
Nieświadomego strachu doprowadzającego do szału 
W histerycznej społeczności 
Z unoszącym się wolnością lękiem 
I udawaną pobożnością 

Brak mi ciebie, Ryan White 
Pokazałeś nam, jak stać i walczyć 
W deszczu byłeś oberwaniem chmury radości 
Iskrą nadziei w każdej dziewczynce i każdym chłopcu 

W głębokości twojego dręczącego smutku 
Było marzenie o kolejnym jutrze.

background image

Nieuchwytny cień 

Nawet jeśli podróżowałem daleko 

Drzwi do mojej duszy pozostawały uchylone 

W agonii śmiertelnego strachu 

Twojej muzyki nie słyszałem 

Poprzez przeplatające się drogi w alei pamięci 

Znoszę mój krzyż w bólu 

To była podróż szaleństwa 

Udręki zrodzonej w smutku 

Wędrowałem wysoko i nisko 

Odbijałem się od każdego ciosu 

Szukając tego skradzionego nektaru 

W swoim sercu, te dawno skradzione berło 

W tych wszystkich udręczonych twarzach 

Szukałem swojej oazy 

W pewnym sensie była w pijackim szale 

Okrutnej histerii, rozmazanej mgiełce 

Wiele razy próbowałem zerwać 

Ten cień chodzący za mną, którego nie mogłem strząsnąć 

Wiele razy w hałaśliwym tłumie 

W zamieszaniu i pośpiechu w zgiełku tak głośnym 

Spoglądałem w tył, aby zobaczyć jego ścieżkę 

Nie mogłem go stracić w żadnym miejscu 

Był tylko wtedy, gdy zerwałem wszystkie więzy 

Po bezruchu wrzeszczących płaczów 

W głębokościach tych mających wzrok 

Wyobrażony smutek tysięcy kłamstw 

Nagle spojrzałem w twoje płomienne oczy 

Niespodziewanie znalazłem swój cel 

Nieuchwytny cień był moją duszą 

background image

O dzieciach świata

 

Musimy uzdrowić nasz zraniony świat. 

Chaos, rozpacz i bezsensowna destrukcja, które dzisiaj spostrzegamy, są wynikiem 

wyobcowania, które ludzie odczuwają do siebie nawzajem i do swojego środowiska. 

Często to wyobcowanie ma swoje korzenie w emocjonalnie upośledzonym dzieciństwie. 

Dzieci były i są pozbawiane dzieciństwa. 

A umysł dziecka potrzebuje pożywić się tajemnicą, magią, cudem i radością. 

Chcę moją pracą pomóc ludziom na nowo odkryć dziecko, które jest w nich ukryte. 

background image

Dwa ptaki

 

Trudno opowiedzieć im co czuję do ciebie.

Oni nigdy cię nie spotkali, i nikt nie widział twojego zdjęcia.

Więc jak mogą kiedykolwiek zrozumieć twoją tajemnicę? 

Dajmy im podpowiedź: 

Dwa ptaki siedzą na drzewie. 

Jeden zjada wiśnie, podczas gdy drugi się przygląda. 

Dwa ptaki lecą w powietrzu.

Piosenka jednego z nich spływa krystaliczna z nieba, 

podczas gdy drugi ptak pozostaje cichy. 

Dwa ptaki wirują w słońcu.

Jeden z nich chwyta światło na swe srebrne piórka, 

podczas gdy drugi rozciąga skrzydła niewidzialności.

Łatwo odgadnąć, którym ptakiem ja jestem,

ale ciebie nigdy nie znajdą. Chyba że... 

Chyba że już znają miłość, która nigdy nie przeszkadza,

która przygląda się z boku, która oddycha wolna w niewidocznym powietrzu. 

Słodka ptaszyno, moja duszo, twoje milczenie jest tak cenne.

Jak długo to potrwa zanim świat usłyszy twoją piosenkę w mojej? 

Tak bardzo pragnę tego dnia!

background image

Ostatnia łza

Twoje słowa ugodziły mnie w serce i rozpłakałem się z bólu. 

"Wyjdź!" wykrzyknąłem. 

Czekałem godzinami, ale nie wróciłaś. 

Sam w nocy wypłakiwałem łzy frustracji. 

Czekałem tygodniami, ale ty nie miałaś nic do powiedzenia.

Myśląc o twoim głosie rozpłakałem się z tęsknoty.

Czekałem miesiącami, ale nie zostawiłaś mi żadnej wiadomości.

W głębi serca płakałem łzami rozpaczy. 

Jak dziwne jest to, 

że wszystkie te łzy nie mogły zmyć mojej urazy. 

Potem jedna myśl o miłości przebiła się przez moją gorycz. 

Przypomniałem sobie ciebie w słonecznym świetle, 

z uśmiechem jak majowe wino. 

Łza wdzięczności zaczęła spływać i, w cudowny sposób, 

byłaś tu z powrotem. 

Delikatne palce dotknęły mojego policzka i pochyliłaś się do pocałunku. 

"Dlaczego wróciłaś?" wyszeptałem. 

"By zetrzeć twoją ostatnią łzę" odpowiedziałaś, 

"to była ta, którą zostawiłeś dla mnie".

background image

Ekstaza 

Urodziłem się by nigdy nie umrzeć 
By żyć szczęśliwie by nigdy nie płakać
By mówić prawdę i nigdy nie kłamać 
By dzielić się moją miłością bez wzdychania 
By wyciągać moje ramiona bez przywiązania 
To jest mój taniec to jest moja wysokość 
To nie jest tajemnica nie potrafisz zobaczyć
Dlaczego nie potrafimy wszyscy żyć w ekstazie

Ekstaza -- Ekstaza 
Dlaczego nie potrafimy wszyscy
Żyć w ekstazie 

Bez winy bez żalu 
Jestem tu aby zapomnieć 
Skażoną pamięć wyobrażeniem grzechu 
W każdym przyjacielu jest krewny i znajomy 

My mamy przyjść świętować tutaj 
By uwolnić każdą obawę 
Każdą opinie każde nasienie 
Beż żadnych separacji kostki czy wiary 
Czuć się wolnym pozwalać nam latać 
Bezgranicznie poza niebem 
Urodziłem się by nigdy nie umrzeć 
By żyć szczęśliwie by nigdy nie płakać 
By mówić prawdę i nigdy nie kłamać 
By dzielić się naszą miłością bez wzdychania 
By wyciągać nasze ramiona bez przywiązania 
To jest nasz taniec to jest nasza wysokość 
To nie jest tajemnica nie umiemy zobaczyć 
Dlaczego nie potrafimy wszyscy żyć w ekstazie 

Ekstaza -- Ekstaza
Dlaczego nie potrafimy wszyscy 
Żyć w ekstazie

background image

Berlin 1989

 

Nienawidzili muru, ale cóż mogli poradzić? Był zbyt silny aby go przebić. 

Mur ich przerażał ale czy bezsensownie? Ktokolwiek próbował wspiąć się, każdy ginął. 

Mur stracił ich zaufanie, lecz nie mogło być inaczej? Wrogowie odmawiali usunięcia choćby 

jednej cegły, nieistotne jak długo ciągnęły się rozmowy pokojowe. 

Mur śmiał się szyderczo. "Jestem aby dać wam dobrą lekcję" Jeśli chcecie budować 

wieczność, nie przejmujcie się kamieniami. Nienawiść, lęk i nieufność są o wiele silniejsze. 

Zdawali sobie z tego sprawę że mur się nie mylił, mieli się poddać. Tylko że jedna myśl 

powstrzymała ich. Pamiętali o tych, którzy byli po drugiej stronie. Babcia, kuzyn, siostra, 

żona. Ukochane twarze, których nie widzieli przez lata. 

"Co się dzieje" pytał mur, dygocząc. Nieświadom tego czego dokonali, patrzyli przez rozbity 

mur szukając swoich najbliższych. Cisza, od jednej osoby do następnej, miłość towarzyszyła 

niepokonanej pracy. 

"Stać" mur wrzeszczał. "Rozpadam się". Lecz było za późno. Miliony serc szukało się 

wzajemnie. Mur rozpadł się, nim go zburzyli.

background image

Matka Ziemia

Spacerowałem wzdłuż plaży pewnego wietrznego dnia. 

Patrząc w dół zobaczyłem falę popychającą pióro na piasek. 

Było to pióro morskiej mewy zaplamione ropą. 

Podniosłem je i poczułem ciemną śliską warstwę na moich palcach. 

Nie mogłem powstrzymać się od zastanowienia się, czy ptak przeżył. 

Czy było mu tam dobrze? Wiedziałem, że nie. 

Smutno mi się zrobiło, gdy pomyślałem, jak beztrosko traktujemy nasz dom. 

Ziemia, którą wszyscy dzielimy, to nie tylko skała rzucona w przestrzeń, ale żyjąca, karmiąca 

istota. Opiekuje się nami; w zamian zasługuje na naszą troskę. 

Traktujemy naszą Matkę Ziemię tak, jak niektórzy ludzie traktują wynajęte mieszkanie. 

Zaśmiecają je i ruszają dalej. 

Ale teraz nie ma miejsca na taki dalszy ruch. 

Przynieśliśmy nasze śmiecie i nasze wojny, i nasz rasizm w każdą część świata. 

Musimy zacząć ją oczyszczać, a to znaczy oczyszczenie naszych serc i umysłów w pierwszej 

kolejności, ponieważ one skłaniają nas do zatruwania naszej drogiej planety.

Im wcześniej się zmienimy, tym łatwiej będzie poczuć naszą miłość do Matki Ziemi i miłość, 

którą ona wobec nas odwzajemnia tak szczodrze. 

background image

Mała mądra dziewczynka

Znam pewną małą mądrą dziewczynkę, która nie może chodzić. Jest przykuta do wózka 
inwalidzkiego i może tam spędzić resztę swego życia odkąd lekarze nie dawali prawie żadnej 
nadziei, że stan jej sparaliżowanych nóg kiedykolwiek się poprawi. 

Kiedy spotkałem tę mądrą dziewczynkę pierwszy raz, oślepiła mnie swym uśmiechem, który 
rozpalił mnie swoim jaśniejącym szczęściem. Jaka ona była otwarta! Nie litowała się nad 
sobą uporczywie ani nie szukała pochwał czy ochrony przed poczuciem wstydu. Czuła się 
zupełnie niewinna będąc niezdolną do chodzenia, jak szczenię, które nie ma pojęcia, czy jest 
kundlem czy championem z hodowli. 

Nie robiła osądów na swój temat. To była jej mądrość. 

To same mądre spojrzenie widziałem u innych dzieci, "biednych" dzieci, jak widzi ich 
społeczeństwo, gdyż nie mają co jeść, pieniędzy, bezpiecznych domów czy zdrowych ciał. Z 
czasem osiągają pewien wiek, wiele z tych dzieci pojmuje, jak zła jest ich sytuacja. To, w jaki 
sposób dorośli patrzą na ich życie, ograbia ich z tej pierwszej niewinności, która jest tak 
cenna i tak rzadko spotykana. Zaczynają wierzyć, że powinny czuć się źle z powodu siebie 
samych; że to jest "właściwe". 

Ale ta mała mądra dziewczynka, mająca tylko cztery lata, unosiła się ponad współczuciem i 
wstydem jak beztroski wróbel. Wzięła me serce w swoje ręce i sprawiła, że stało się tak 
leciutkie jak puch, więc było dla mnie niemożliwe nawet pomyśleć "Co za okropieństwo". 
Wszystko, co widziałem, to było światło i miłość. W swej niewinności dzieci same wiedzą jak 
być światłem i miłością. Jeśli im pozwolimy, mogą nas nauczyć widzieć siebie w ten sam 
sposób. 

Jedna iskierka ze spojrzenia małej dziewczynki zawiera tę samą wiedzę, którą Natura 
wszczepia w serce każdej formie życia. To cicha tajemnica życia, niemożliwa do ubrania w 
słowa. Ona to po prostu wie. Zna pokój i wie jak nie wyrządzać krzywdy. Wie, że nawet 
ostatni oddech jest gestem wdzięczności dla Stwórcy. Uśmiecha się, bo żyje, czeka cierpliwie 
na to, aż wieki ignorancji i smutek przeminą jak miraż. 

Widzę tę wiedzę ukazującą się coraz bardziej w oczach dzieci, co skłania mnie do 
pomyślenia, że ich niewinność wzrasta w siłę. Rozbroją nas, dorosłych, a to wystarczy, by 
rozbroić świat. Nie czują powodu, by niszczyć otoczenie i otoczenie zostanie oczyszczone 
bez kłótni. Mała mądra dziewczynka przepowiedziała mi przyszłość, gdy spojrzała na mnie, 
taka pełna spokoju i zadowolenia. Raduję się ufając jej ponad wszystkich ekspertów. Gdy 
światło i miłość usuną nasze winy i wstyd, jej przepowiednia musi się spełnić.

background image

Ja  Ty  My 

Powiedziałem, że musisz to zrobić. 

Odpowiedziałaś, że nie chcesz. 

Rozmawialiśmy o tym i uzgodniliśmy, że być może mógłbym pomóc. 

Powiedziałem, że tak jest źle . Ty twierdziłaś, że jest dobrze. 

Wzięliśmy się za ręce i znikneło 'źle' i 'dobrze'. 

Rozpłakałem się, ty też zaczęłaś płakać. 

Objęliśmy się i pomiędzy nami zakwitł kwiat pokoju. 

Jak kocham tę tajemnicę nazywaną 'MY'! Skąd to się pojawia, tak wprost z powietrza? 

Myślałem o tej tajemnicy i uświadomiłem sobie coś: MY musi być ulubionym dzieckiem 

miłości, ponieważ zanim wyciągnąłem do ciebie rękę MY nawet nie istniało. Pojawiło się na 

skrzydłach czułości, przemówiło poprzez nasze ciche zrozumienie. 

Kiedy śmieję się z siebie, ono się uśmiecha. Kiedy wybaczam ci, ono tańczy z zadowolenia. 

Więc MY nie jest już wyborem, nie wtedy gdy ty i ja chcemy rozwijać się razem. MY 

jednoczy nas, zwiększa naszą siłę; podnosi nasze brzemię kiedy już ty i ja jesteśmy bliscy 

pozwolić ciężarowi upaść. Prawda jest taka, że ty i ja poddalibyśmy się dawno temu, ale MY 

nie pozwoli nam na to. Jest zbyt mądre, by pozwolić. "Spójrzcie w wasze serca", mówi, "Co 

widzicie? Nie ty i ja, lecz tylko MY". 

background image

Anioł Światłości

Jakże trudne jest ujrzenie anioła, choć wpatrywałem się w ich wizerunki godzinami.
Niektórzy ludzie jednak potrafią je zobaczyć i bez tego, snując przy tym intrygujące 
opowieści. 
Przykładowo - wszyscy aniołowie stróże są niewiastami, co nie było dla mnie niespodzianką. 
Anioł narodzin natomiast, pochodzący z młodszych anielskich szeregów, 
bierze pod swoje skrzydła nowo narodzonych. Inne z kolei, starsze, 
ale pozbawione surowości, pomagają umierającym odejść z tego świata bez żalu i bólu. 
Możesz modlić się do aniołów, a one cię wysłuchają. 
Powiedziano mi, że najlepszym sposobem na przywołanie anioła jest - śmiech. 
Odpowiedź aniołów jest delikatna, bo taka też jest ich natura. 
Jeśli umysły ludzkie są przesłonięte przez gniew i nienawiść, 
żaden z aniołów nie ma do nich dostępu. 
Według wizjonerów, nie wszystkie anioły maja skrzydła, 
ale te, które je posiadają, mogą swoimi skrzydłami pełnymi złocistego puchu objąć cały świat.
Gdyby twoje oczy mogły spoglądać prosto na tarczę Słońca, ujrzałyby wszechogarniające 
panowanie tego anioła;
bardziej pogodny uśmiecha się do nas z księżycowej poświaty. 
Anioły spędzają całe swoje wieczne życie, 
wirując dookoła tronu Stworzyciela i śpiewając Jemu pieśni pochwalne. 
A ludzie o wrażliwym słuchu mogą wsłuchiwać się i upajać tymi cudownymi dźwiękami. 
Harmonie anielskiego chóru są niewiarygodnie złożone, ale sam rytm jest prosty. 
-To przeważnie rytm marszu - zauważył jeden z wsłuchujących się aniołów. 
Z niektórych powodów to stwierdzenie nauczyło mnie jak to tej pory najwięcej. 

Po chwili smutne stało się słuchanie o aniołach, których nie widać gołym okiem. 
Gdy anioł obserwator usłyszał to, był w szoku.
- Nie widać? - zapytał. � Anioł istnieje w twoim wnętrzu. Każdy go ma. Właśnie go widzę, ty 
także potrafisz.
- Nie - odpowiedziałem smutno. � Czy on wygląda tak jak ja? 
- Cóż... i tak i nie - odpowiedział tajemniczo anioł-obserwator. �Wszystko zależy od tego, w 
jaki sposób postrzegasz siebie. 
Twój anioł jest światełkiem żarzącym swój płomyczek w samym środku serca. Jest mniejszy 
od atomu, ale przekonasz się,
że gdy tylko zbliżysz się do niego, twój anioł rozwinie swe skrzydła. 
Im bliżej niego uda ci się dotrzeć, 
tym więcej urośnie aż w końcu w wielkiej eksplozji światła ujrzysz swego anioła w pełnej 
krasie.
W tej samej chwili poznasz także siebie samego. 
Tak, więc nie ustaję w poszukiwaniach mojego anioła ani na chwilę. Siadam cichutko 
kierując spojrzenie ku memu wnętrzu. 
Nie musiałem długo czekać aż coś mignie mi przed oczami. 
� Czy to TY aniele trzymasz świecę? Coś zamigotało i nagle gdzieś znikło. 
Lecz tyle wystarczyło, aby moje serce gwałtownie załomotało.
Następnym razem mój anioł będzie falował w świetne wysoko trzymanej pochodni 
rozjaśniającej płomień ogniska.
To wszystko obiecał mi anioł- obserwator. Teraz, otarłszy się o znaki chwały, wiem 
wystarczająco dużo by wierzyć.

background image

Szukałem moją własną gwiazdę

Gdy byłem mały, kładłem się w nocy na plecach na trawie. Zaczynałem opowiadać pewnej 
gwieździe po drugiej i żałowałem, że jedna z nich nie jest moja, jak wyobrażony przyjaciel. 

Najpierw wybierałem Gwiazdę Polarną, ponieważ jest najłatwiejsza dla dziecka do 
znalezienia, odkąd wiesz, że Wielki Pluszcz ma zamiar ją złapać. Ale ja chciałem, by moja 
gwiazda się ruszała, a nie tkwiła w jednym miejscu. Poza tym żeglarze na morzu zgubiliby się 
bez Gwiazdy Polarnej, która jest im przewodniczką. 

Następnie dojrzałem dwie wyjątkowe gwiazdy w sercu Łabędzia. Wszystkie pozostałe 
gwiazdy były białe - ale te dwie wyglądały na jasnoniebieskie i złote. Przypominały mi 
bliźniacze klejnoty, ale zanim wybrałem jedną, zatrzymałem się. Należały do siebie i byłoby 
nieuczciwe wziąć tylko jedną. 

Pas Oriona przykuł mój wzrok na chwilę, ale ja nie jestem łowcą. Lepiej, żebym zostawił też 
Psa z jego nosem przyciśniętym do swego gwiezdnego tropu i ogonem wertującym niebo. 

Na końcu zwróciłem się do moich ulubienic, Siedmiu Sióstr. Dla mnie były jak eleganckie 
panie przygotowujące się na bal, owinięte cienką jak pajęczyna niebieską chmurką. Ale kto 
ma serce, by rozdzielać siedem sióstr? 

Moja gra wiele mnie nauczyła o nocnym niebie, ale dorastałem. Upadł cały pomysł, by mieć 
swoją własną gwiazdę i ciężko było zapamiętać, czy w końcu wybrałem jedną. Ludzie zaczęli 
mi mówić, że słowo "gwiazda" znaczy coś zupełnie innego. W połowie im wierzyłem, potem 
pewnej nocy rzucałem się na łóżku zraniony i zmartwiony. Moje serce było ciężkie od 
problemów. Potykając się o własne nogi wyjrzałem przez okno. Ciężkie chmury zakryły 
nocne niebo. Żadnych gwiazd! 

Drżałem na myśl o świecie bez gwiazd. Żadnego zaufanego przewodnika dla żeglarzy na 
morzu, żadnych klejnotów, by olśnić nasze poczucie piękna, żadnego łowcy celującego w 
następny horyzont, żadnych uroczych pań perfumujących się na niebiański bal. Ale na całym 
globie jest takie zanieczyszczenie a światła miast są takie jasne, że dla niektórych ludzi kilka 
gwiazd może być już niewidocznych. Pokolenie dzieci może dorosnąć widząc puste niebo i 
pytać: "Czy tam kiedyś były gwiazdy?" 

Oddajmy im niebo i zróbmy to teraz - zanim będzie za późno. Będę szukał mojej gwiazdy aż 
ją znajdę. Jest ukryta w szufladzie niewinności, zawinięta w szal cudu. Będę potrzebował 
mapy, by mi powiedziała, którą dziurę powinienem zapełnić, a to będzie mała dziurka. Ale 
jest nas na ziemi prawie pięć miliardów i wszyscy potrzebujemy nieba. Znajdź swoją gwiazdę 
i podrzuć ją do nieba. Nadal ją masz, prawda?

background image

Dziecko jest piosenką

Gdy dzieci słuchają muzykę, one nie tylko słuchają. One wtapiają się w melodię i płyną z 

rytmem. Coś w środku zaczyna rozwijać skrzydła - wkrótce dziecko i muzyka są jednym. Też 

tak się czuję w obecności muzyki, a moje najlepsze chwile twórcze często były i są spędzane 

z dziećmi. Gdy jestem z nimi, muzyka przychodzi do mnie tak łatwo jak oddychanie. 

Każda piosenka jest dzieckiem, które żywię i któremu daję swoją miłość. Ale nawet jeśli 

nigdy nie napisałeś piosenki, twoje życie jest piosenką. A jakże by to nie mogło być? W 

falach następujących po sobie Natura pieści cię - rytm każdego świtu i każdy zachód słońca 

jest częścią ciebie, padający deszcz porusza twoją duszę i widzisz siebie w chmurach, które 

bawią się w berka ze słońcem. Żyć znaczy być muzykalnym, zaczynać z krwią tańczącą w 

twoich żyłach. Wszystko, co żywe, ma rytm. Czuć siebie nawzajem miękko i uważnie, co 

przynosi swoją muzykę. 

Czujesz muzykę? 

Dzieci ją czują, ale gdy już dorastamy, życie staje się ciężarem i rutyną, a muzyka blednie 

coraz bardziej. Czasem serce jest tak ciężkie, że odwracamy się od niego i zapominamy, że 

jego bicie jest najważniejszym przesłaniem życia, przesłaniem bez słów, które mówi: "Żyj, 

bądź, ruszaj się, raduj się - żyjesz!" 

Bez mądrego rytmu serca nie moglibyśmy istnieć. 

Gdy zaczynam czuć się nieco zmęczony i przytłoczony, dzieci przywracają mnie do życia. 

Zwracam się do nich po nowe życie, po nową muzykę. Dwoje brązowych oczu patrzy na 

mnie tak głęboko, tak niewinnie i w środku mruczę: "Dziecko jest piosenką". To jest tak 

prawdziwe i bezpośrednie doświadczenie, że instynktownie ponownie zdaję sobie sprawę: "Ja 

też jestem piosenką". Znowu wróciłem do siebie.

background image

Dziecię niewinności

Dziecię niewinności, tęsknię za twoimi słonecznymi dniami 

Szczęśliwi figlowaliśmy ciągłymi zabawami 

Odkąd odeszłoś ze sceny 

Ulice są samotne, ciemne i nikczemne 

Dziecię niewinności, powróć do mnie teraz 

Z prostodusznym uśmiechem pokaż im jak 

świat kolejny raz reaguje na Twoje spojrzenie 

I bijące serca łopocą w rytm twego tańca 

Dziecię niewinności, twa elegancja, twe piękno 

Przyzywa mnie teraz, odciąga od obowiązkowości 

Poleć ze mną w dal i ponad 

Wszystkimi górami do krainy miłości 

Dziecię niewinności, posłaniec radości 

Posiadłeś moje delikatne serce bez przebiegłości 

Ma dusza płonie jak ogień rozżarzony 

Zmienić świat moje najgłębsze pragnienie

background image

Czy będziesz tam

Przytul mnie jak rzeka Jordan 
I wtedy powiem ci 
Żeś mym przyjacielem 
Wspieraj mnie jakbyś był moim bratem 
Kochaj mnie jak matka 
Czy będziesz tam? 

Kiedy będę zmęczony powiedz czy mnie przytulisz? 
Kiedy zejdę na złą drogę, czy mnie skarcisz? 
Kiedy się zgubię, czy będziesz mnie szukał? 
Ale powiedzieli mi człowiek powinien być wierny 
I iść, kiedy nie jest w stanie 
I walczyć do końca 
Ale jestem tylko człowiekiem 

Wszyscy przejmują nade mną kontrolę 
Wygląda na to, że świat ma dla mnie rolę 
Jestem taki zagubiony 
Czy mi pokażesz? 
Będziesz tam dla mnie 
I dbać wystarczająco, by mnie podtrzymać? 

Przytul mnie, pokaż mi 
Połóż skromnie głowę 
Delikatnie i śmiało 
Zanieś mnie tam 
Jestem tylko człowiekiem 

Zanieś, zanieś 
Zanieś mnie śmiało 
Delikatnie i powoli 
Zanieś mnie tam 
Jestem tylko człowiekiem 

Dotykaj mnie 
Kochaj i pożywiaj mnie 
Całuj i wyzwalaj mnie 
A poczuję się uszczęśliwiony 

Samotny 
Kiedy mi zimno i jestem samotny 
I potrzebuję tylko ciebie 
Czy będziesz o mnie dbać? 
Czy będziesz tam? 

Ochroń mnie 
Wylecz i wykąp mnie 
Miękko powiedz mi 
Będę tam 
Ale czy będziesz tam? 

background image

Trzymaj mnie 
Przytul i osłoń mnie 
Dotknij i wylecz mnie 
Wiem, że o mnie dbasz 
Ale czy będziesz tam? 

Samotny 
Kiedy mi zimno i jestem samotny 
(doskwiera mi samotność czasami, doskwiera samotność) 
I potrzebuję tylko ciebie 

Czy nadal będziesz o mnie dbać? 
Czy będziesz tam? 

Zanieś, zanieś 
Zanieś mnie śmiało 
Delikatnie i powoli 
Zanieś mnie tam 

Dotykaj mnie 
Kochaj i pożywiaj mnie 
Całuj i wyzwalaj mnie 
A poczuję się uszczęśliwiony 

Wezwij mnie 
Ochroń i poradź mi 
Uszczęśliw mnie i powiedz 
Będę tam 
Wiem, że cię to obchodzi 

Ochroń mnie 
Wylecz i wykąp mnie 
Miękko powiedz mi 
Będę tam 
Ale czy będziesz tam? 

Pożywiaj mnie 
Pożywiaj i uspokajaj mnie 
Kiedy jestem samotny i głodny 
Czy nadal będziesz się dzielić? 
Czy nadal będziesz dbać? 

Opiekuj się mną 
Uspakajaj mnie, nie zostawiaj mnie 
Kiedy jestem zraniony i krwawiący 
Posiniaczony i obnażony 
Czy nadal będziesz dbać? 

Całuj mnie                                                                                                  Unieś mnie 
Odwróć się do mnie twarzą i całuj mnie 

Unieś mnie powoli 

Kiedy moje serce jest zranione 

Jestem zmęczony i złamany 

Czy nadal będziesz o mnie dbać? 

Wiem, że tu jesteś 

Będziesz tutaj? 

Ale czy nadal cię obchodzę?

background image

Cz 2  Magiczne dziecko 

Któregoś razu Magiczne dziecko poczuło ukłucie 
Nikłe wspomnienie, strzęp pamięci 
W kolorach, formach, odcieniu 
To wydawało się być zagadką z subtelną wskazówką 
Za wiatrem, sztormem, nawałnicą 
W całunie, za welonem 
Skrytym przed widokiem w cudownej formie 
Wydawało się mocą, której nie potrafiło zgłębić 
Ta muzyka i melodia były wesołe i słodkie 
Tańczyło w uniesieniu w rytm swojego pulsu 
Nie zważało na żar czy chłód 
Miejsce na wysokościach było jego królewską siedzibą 

Ale przybyli obcy i pogardzili jego radością 
Drwiną i szyderstwem usiłowali zniszczyć 
To co w ich umysłach było zręczną grą 
Okrutnym, błyskawicznym ruchem próbowali złupić 
Zdusić i stłamsić jego cudowną niewinność 
Walczyli zaciekle, mimo iż zbłądzili 
Wciąż i wciąż głośno krytykując 
Mimo tego, nie mogli pokonać 
Ze wszystkimi swoimi złośliwościami, nie potrafili odebrać 
Bożego daru miłości, którego nie mogli podrobić 
Nie znali jego siły albo nie wiedzieli czego szukać 
Głośno nazwali go dziwakiem 

Ale tajemnicza siła pozostawała w swej mocy 
Magiczne dziecko wzrastało dzielne i odważne 
Zagłębiało się w swoją duszę 
W niekłamanym zachwycie poznało swoją rolę 
W jego własnym jestestwie była ogromna możliwość 
Ta tajemnicza moc była nadzieją dla ludzkości 
Przenikającą przez powłokę Istnienia 
W tej ciszy ponad wszystkim co widoczne 
Było pole mocy, budząca respekt chwała 
Rozwinięcie u innych dzieci tej fali potężnej mocy 
mogło zmienić kształt tego świata 

Magiczne dziecko było gotowe być pokornym 
Siać ziarno, zbierać plony 
Ze swobodną beztroską, bez melancholii 
Bez łez, bez płaczu 
Z cichym doskonaleniem 
Pod Bożą opieką 
Śpiewając razem jako jeden mąż 
Poruszając się pod prąd, zmieniać to miejsce 

Magiczne dzieci, nie obawiajcie się 
Nie zwlekajcie, ten moment już nadszedł.

background image

Czy słuchasz?

Kim Ja jestem? 
Kim Ty jesteś? 
Skąd przyszliśmy? 
Dokąd zmierzamy? 
O co w tym wszystkim chodzi? 
Znasz odpowiedzi? 

Moją grą jest nieśmiertelność 
Ze Szczęśliwości przyszedłem 
W Szczęśliwości jestem zdeterminowany 
Do Szczęśliwości wracam 
Jeśli teraz tego nie wiesz 
Wstyd 
Czy słuchasz? 

To moje ciało 
Jest strumieniem energii 
W rzece czasu 
Wieki przemijają, wieki przychodzą i odchodzą 
Pojawiam się i znikam 
Bawiąc się w chowanego 
W mgnieniu oka 

Jestem cząstką 
Jestem falą 
Wirującą z prędkością światła 
Jestem zmianą 
Która obejmuje prowadzenie 
Jestem Księciem 
Jestem Łotrem 
Jestem działaniem 
To jest czyn 
Jestem galaktyką, próżnią przestrzeni 
W Mlecznej Drodze 
Jestem szałem 

Jestem myślicielem, myślącym, myślą 
Jestem poszukiwaczem, poszukującym, szukaniem 
Jestem kroplą rosy, blaskiem słońca, burzą 
Jestem fenomenem, polem, formą 
Jestem pustynią, oceanem, niebem 
Jestem Odwiecznym Sobą 
W tobie i we mnie 

Czystą bezgraniczną świadomością 
Prawdą, istnieniem, Szczęśliwością czy jestem 
W nieskończonych wyrażeniach przychodzę i odchodzę 

background image

Bawiąc się w chowanego 
W mgnieniu oka 
Ale moją grą jest nieśmiertelność 

Wieki przemijają 
Głęboko w środku 
Przypominam 
Zawsze tego samego 
Ze Szczęśliwości przyszedłem 
W Szczęśliwości jestem zdeterminowany 

Przyłącz się do mnie w moim tańcu 
Proszę, przyłącz się do mnie 
Jeśli zapomnisz siebie 
Nigdy nie będziesz wiedział jak 
Gra się w tę grę 
Na dnie oceanu nieskończoności 

Zatrzymaj tę agonię pragnienia 
Graj w to do końca 
Nie myśl, nie zwlekaj 
Wyginając się do tyłu 
Po prostu twórz...po prostu twórz 

Moją grą jest nieśmiertelność 
Ze Szczęśliwości przyszedłem 
W Szczęśliwości jestem zdeterminowany 
Do Szczęśliwości wracam 
Jeśli teraz tego nie wiesz 
Wstyd 
Czy słuchasz?

background image

Wyzwolenie

Cała ta histeria,całe zamieszanie

Czas, przestrzeń, energia to pojęć nazywanie

Ci, których określamy, sa przez nas stworzeni 

Wszyscy ci umiłowani, wszyscy ci znienawidzeni 

Co stanowi poczatek a co jest tu metą 

Czas jest strzałą nieugiętą 

Te obietnice przez nich składane 

Te miłosne listy nigdy nie wysłane

background image

Kiedy Tam Byliśmy 

Przed początkiem, przed przemocą 

Przed udręką przerwanej ciszy 

Tysiące tęsknot nigdy nie wypowiedzianych

Ostry ból smutku, brutalnie stłumiony 

Ale moim wyborem było przerwanie i bycie wolnym

Przecięcie tych więzów, by widzieć 

Tych więzi, które uwięziły mnie we wspomnieniach bólu 

Tych osądów, interpretacji, które zaśmiecały mój umysł 

Tych jątrzących się ran, które odeszły z ociąganiem 

W ich miejsce zaświtało nowe życie 

To samotne dziecko, nadal ściskające swoją zabawkę 

Uczyniło swój pokój, odkryło swoją radość 

Tam, gdzie czasu nie ma, nieśmiertelność jest czysta 

Tam, gdzie miłość obfituje, nie ma strachu 

Dziecko dorosło, by utkać swoją magię 

Pozostawiło za sobą życie w smutku, kiedyś takie tragiczne 

Teraz jest gotowe, by dzielić się 

Gotowe, by kochać, gotowe, by się troszczyć 

Odkryć swoje serce, niczego nie skąpiąc 

Przyłącz się do niego teraz, jeśli masz śmiałość 

background image

Niebiosa są tutaj

Nic nie zdoła nas rozdzielić 
To tylko iluzja 
Wykuwana przez magiczną soczewkę 
Percepcji 

Jest tylko jeden Absolut 
Tylko jeden Umysł 
Jesteśmy jak zmarszczki 
Na rozległym oceanie Świadomości 

Przybywaj, tańczmy 
Taniec Kreacji 
Świętujmy 
Radość Życia 

Ptaki, pszczoły 
Nieskończona ilość galaktyk 
Rzeki, Góry 
Chmury i Doliny 
Wszystkie pulsujące formy 
Żyjące, oddychające 
Wypełnione kosmiczną energią 

Pełen życia, radości 
Wszechświat pełen Możliwości 
Nie obawiaj się 

Wiedzieć kim jesteś 
Istniejesz bardziej 
Niż sobie wyobrażałeś 

Jesteś Słońcem 
Jesteś Księżycem 
Jesteś dzikim kwiatem w rozkwicie 
Jesteś pulsem życia 
To pulsowanie, tańce 
Od najmniejszej drobinki 
Do najdalszej gwiazdy 

Nic nie zdoła nas rozdzielić 
To tylko iluzja 
Wykuwana przez magiczną soczewkę 
Percepcji 

Świętujmy 
Radość Życia 
Tańczmy 
Taniec Kreacji 

Zapadając się w sobie 

background image

Tworzymy 
Nieustannie 
Niekończące się cykle przychodzą i odchodzą 
Radujmy się 
W bezmiarze Czasu 

Nigdy nie istniał czas 
Kiedy nie istniałem ja 
Kiedy nie istniałeś ty 
Nigdy nie nadejdzie czas 
W którym nasze istnienie dobiegnie końca 

Nieskończenie -- Bezgranicznie 
W Oceanie Świadomości 
Jesteśmy niczym zmarszczki 
W Morzu Rozkoszy 

Nic nie zdoła nas rozdzielić 
To tylko iluzja 
Wykuwana przez magiczną soczewkę 
Percepcji 

Niebiosa są tutaj 
Dokładnie w tym momencie Wieczności 
Nie łudź siebie 
Przyjmij swoją Rozkosz 

Onegdaj byłeś zgubiony 
Teraz jesteś w domu 
W nielokalnym Wszechświecie 
Nie ma dokąd odejść 
Odtąd dotąd 
Jest Bezgraniczny 
Ocean Świadomości 
Jesteśmy niczym zmarszczki 
W Morzu Rozkoszy 

Przybywaj, tańczmy 
Taniec Kreacji 
Świętujmy 
Radość Życia 


Nic nie zdoła nas rozdzielić 
To tylko iluzja 
Wykuwana przez magiczną soczewkę 
Percepcji 

Niebiosa są tutaj 
Dokładnie w tym momencie Wieczności 
Nie łudź siebie 
Przyjmij swoją Rozkosz

 

 
   

background image

Zmiana

Szukałem cię na wzgórzach i w dolinach 
Poszukiwałem cię ponad granicami 
Poszukiwałem cię w każdym zakamarku i szczelinie 
Czasem moja analiza była dziwna 
Ale wszędzie, gdzie szukałem, znajdowałem 
Ciągle kręciłem się po różnych miejscach 
W każdej burzy, każdej wichurze 
Słyszałem twoją cichą opowieść 

Pojawiałaś się, gdziekolwiek poszedłem 
W każdym smaku, w każdym zapachu 
Pomyślałem, że jestem w transie 
W każdym drżeniu czułem twój taniec 
W każdym wzroku widziałem twoje spojrzenie 
Byłaś tam, jak gdyby przypadkiem 

Mimo to zawahałem się 
Pomimo faktu moje życie odmieniło się 
Wszystkie moje wątpliwości to były próżne zmagania 
Osądów utworzonych we wspomnieniach bólu 
Tylko teraz, pozwalając odejść 
Mogę pławić się w twojej poświacie 
Nie ważne, gdzie błądzę czy płynę 
Widzę przepych twojego show 
W każdym dramacie jestem aktorem 
W każdym doświadczeniu bezkresnym czynnikiem 

W każdym postępowaniu, każdym uczynku 
Jesteś tam jak nasienie 
Teraz wiem, bo zobaczyłem 
Co mogłoby się zdarzyć, mogłoby być 
Nie ma potrzeby starać się tak bardzo 
Bo w swoim rękawie trzymasz kartę 
Na każdą pomyślność, każdą sławę 
Królestwo jest tutaj dla nas, by się upomnieć 
W każdym ogniu, każdym sercu 
Iskra daje nowe narodziny 

Wszystkim piosenkom nigdy nie zaśpiewanym 
Tym wszystkim tęsknotom w sercach nadal młodych 
Ponad wszelkim słyszeniem, ponad wszelkim widzeniem 
W samym sednie twojego Bytu 
Jest pole, które obejmuje nieskończoność 
Bezgraniczny czysty jest zarodek boskości 
Gdybyśmy tylko na chwilę mogli BYĆ 
W chwili moglibyśmy zobaczyć 

background image

Świat, gdzie nikt nie cierpiał ani nie trudził się 
Dziewiczego piękna nigdy nie zbrukanego 
Skrzących się wód, śpiewającego nieba 
Wzgórz i dolin, gdzie nikt nie umiera 

Ten zaczarowany ogród, to cudowne miejsce 
Gdzie kiedyś dokazywaliśmy w czasach łaski 
W nas samych nieco głęboko 
W tym śmietniku, w tym stosie 
Poniżej tego kurhanu poczucia winy i smutku 
Jest przepych kolejnego jutra 
Jeśli nadal masz obietnice do dotrzymania 
Po prostu zaryzykuj, wykonaj ten skok.

background image

Tamten w lustrze

Chciałem zmienić świat, więc pewnego ranka wstałem i spojrzałem w lustro. Tamten 
oglądając się wstecz powiedział: "Nie pozostało dużo czasu. Ziemia jest zniszczona bólem. 
Dzieci głodują. Narody pozostają podzielone przez brak zaufania i nienawiść. Powietrze i 
woda wszędzie są zanieczyszczone niemalże bez możliwości pomocy. Zrób coś!" 

Tamten w lustrze był bardzo zły i zdesperowany. Wszystko wyglądało jak śmietnik, tragedia, 
katastrofa. Stwierdziłem, że musi mieć rację. Przecież czy mnie też nie było źle w związku z 
tym wszystkim tak jak jemu? Ta planeta została wykorzystana i zniszczona. Wyobrażenie 
sobie ziemskiego życia tylko jednego pokolenia do teraz sprawiło, że poczułem panikę. 

Nie było trudno znaleźć dobrych ludzi, którzy chcieli rozwiązać problemy ziemi. Słuchając 
ich rozwiązań pomyślałem: "Jest tu tyle dobrej woli, tyle troski". W nocy, zanim poszedłem 
do łóżka, tamten w lustrze obejrzał się na mnie poważnie. "Teraz do czegoś dojdziemy", 
oznajmił "Jeśli każdy będzie robił to, co do niego należy". 

Ale nikt nie robił, co do niego należało. Niektórzy tak, ale czy oni zatrzymywali przypływ? 
Czy ból, głód, nienawiść i zanieczyszczenie miały zostać rozwiązane? Same życzenia nie 
wystarczą - to wiedziałem. 

Gdy obudziłem się następnego ranka, tamten w lustrze wyglądał na zmieszanego. "Może to 
beznadziejne", wyszeptał. Potem w jego oczach pojawiło się chytre spojrzenie i wzruszył 
ramionami. "Ale my dwaj przetrwamy. Przynajmniej nam nic nie jest". 

Gdy to powiedział, poczułem się dziwnie. Coś tu było nie tak. Nabrałem słabego podejrzenia, 
jakie nigdy wcześniej nie zaświtało mi w głowie tak jasno. A co jeśli tamten w lustrze to nie 
ja? Czuje się oddzielony. Widzi, że problemy "tam" mają być rozwiązane. Może będą, a może 
nie. Da sobie radę. Ale ja tak nie czuję. Te problemy nie są "tam", nie zupełnie. Czuję je w 
sobie. Dziecko płaczące w Etiopii, morska mewa żałośnie zmagająca się z rozlaną ropą, 
górski goryl bezlitośnie tropiony na polowaniu, nastoletni żołnierz drżący od terroru, gdy 
słyszy przelatujące samoloty: czy to nie dzieje się we mnie, gdy to widzę i słyszę? 

Kolejny raz spojrzałem w lustro, tamten obejrzał się i zaczął blednąć. W końcu było to tylko 
wyobrażenie. Pokazało mi samotną osobę zawartą w porządnym opakowaniu skóry i kości. 
"Czy ja kiedyś pomyślałem, że ty to ja?" Zacząłem się zastanawiać. Ja nie jestem tak 
odosobniony i się nie boję. Ból życia dotyka mnie, ale radość życia jest o wiele silniejsza. I 
sama uzdrowi. Życie jest uzdrowicielem życia, a najlepsze, co mogę zrobić dla ziemi to być 
jej kochającym dzieckiem. 

Tamten w lustrze krzywił się i wiercił. Nie myślał tak bardzo o miłości. O wiele łatwiej było 
widzieć "problemy", ponieważ miłość oznacza całkowitą uczciwość wobec siebie. Oj! 

"Och, przyjacielu", wyszeptałem do niego "czy myślisz, że cokolwiek może rozwiązać 
problemy bez miłości?" Tamten w lustrze nie był pewien. Być samotnym tak długo, nieufnym 
wobec innych i mieć zaufanie innych, to skłaniało do odrywania się od rzeczywistego życia. 

"Czy miłość jest prawdziwsza od bólu?" zapytał. "Nie mogę obiecać, że tak jest. Ale może tak 

background image

być. Przekonajmy się", powiedziałem. Dotknąłem lustra z szerokim uśmiechem. "Niech już 
więcej nie będzie samotne. Będziesz moim partnerem? Słyszę rozpoczynający się taniec. 
Chodź". Tamten w lustrze uśmiechnął się nieśmiało. Zdawał sobie sprawę, że możemy być 
najlepszymi przyjaciółmi. Możemy być bardziej pokojowi, bardziej kochający, bardziej 
uczciwi wobec siebie każdego dnia. 

Czy to zmieniłoby świat? Myślę, że tak, gdyż Matka Ziemia chce, byśmy byli szczęśliwi i 
kochali ją tak jak dbamy o jej potrzeby. Potrzebuje nieustraszonych ludzi po swojej stronie, 
których odwaga pochodzi z bycia jej częścią, tak jak dziecko, które jest wystarczająco 
odważne, by chodzić, ponieważ Matka wyciąga swoje ramiona, by je złapać. Gdy baliśmy się 
i panikowaliśmy, przestaliśmy kochać to nasze życie i tę ziemię. Odłączyliśmy się. Jak jednak 
ktokolwiek może pospieszyć ziemi na ratunek, gdy czuje się odłączony? Może ziemia mówi 
nam, czego chce, a my nie słuchamy i ratujemy się naszym własnym strachem i paniką. 

Wiem jedno: Nigdy nie czuję się samotny, gdy jestem dzieckiem ziemi. Nie muszę uparcie 
walczyć o własne przeżycie dopóki zdaję sobie sprawę, dzień po dniu, że całe życie jest moje. 
Dzieci i ich ból; dzieci i ich radość. Ocean falujący pod słońcem; ocean szlochający z powodu 
czarnej ropy. Polowane zwierzęta i ich strach; zwierzęta parskające czystym śmiechem 
żywym bytem. 

Ten sens "mojego świata" jest tym, co zawsze chcę odczuwać. Tamten w lustrze ma czasem 
swoje wątpliwości. Więc jestem dla niego czuły. Każdego ranka dotykam lustra i szepczę: 
"Och, przyjacielu, Słyszę taniec. Będziesz moim partnerem? Chodź". 

background image

Spójrz Jeszcze Raz, Mała Foczko

Jednym z najbardziej wzruszających zdjęć natury jest to z małą futrzaną foczką leżącą 
samotnie na lodzie. Na pewno to widzieliście - zdjęcie wydaje się być samymi oczami, 
ufnymi czarnymi oczami małego zwierzątka uporczywie wpatrującymi się w kamerę i w 
twoje serce. Gdy pierwszy raz na nie popatrzyłem, oczy zapytały: "Zamierzasz mnie 
skrzywdzić?" Wiedziałem, że odpowiedź brzmiała tak, ponieważ setki tysięcy małych foczek 
było zabijanych każdego roku. 

Wielu ludzi było poruszonych bezradnością pewnej foczki. Dawali pieniądze, by uratować 
foki a świadomość ludzka zaczęła się zmieniać. Gdy wróciłem do zdjęcia, tych dwoje 
szerokich oczu zaczęło mówić coś innego. Teraz pytały: "Znasz mnie?" Tym razem nie 
czułem tak bardzo bólu serca jak wtedy, gdy czułem przemoc, którą człowiek zadaje 
zwierzętom. Ale zdałem sobie sprawę, że nadal jest wielka przepaść. Ile tak naprawdę 
wiedziałem o życiu na ziemi? Jaką czułem odpowiedzialność za stworzenia poza moją małą 
przestrzenią? Jak mogłem prowadzić swoje życie, aby każda komórka żyjącej materii również 
odniosła korzyść? 

Myślę, że każdy, kto zaczynał się zastanawiać nad tymi sprawami, odkrył, że ich odczucia 
były odsunięte od strachu w stronę bliskości z życiem w całości. Piękno i cud życia zaczęły 
wydawać się bardzo osobiste; zaczęła świtać możliwość uczynienia z planety ogrodu dla nas 
wszystkich, by w nim rosnąć. Spojrzałem małej foczce w oczy i po raz pierwszy się 
uśmiechnęły. "Dziękuję", powiedziały, "Dałeś mi nadzieję". 

Czy to wystarczy? Nadzieja to takie piękne słowo, lecz często wydaje się bardzo kruche. 
Życie nadal jest krzywdzone i niszczone. Obraz jednej małej foczki samotnej na lodzie czy 
malutkiej dziewczynki osieroconej przez wojnę nadal przeraża swoją bezradnością. Zdałem 
sobie sprawę, że nic innego nie może ocalić życia na ziemi, jak jedynie ufność w samo życie, 
w jego leczniczą siłę, zdolność do przetrwania naszych błędów i powitania nas z powrotem, 
gdy nauczymy się poprawiać te błędy. 

Z tymi myślami w sercu ponownie spojrzałem na zdjęcie. Oczy foczki wydawały się teraz 
znacznie głębsze i zauważyłem w nich coś, co wcześniej przegapiłem: niepokonaną siłę. "Nie 
skrzywdziłeś mnie", powiedziały, "Nie jestem już samotnym dzieckiem. Jestem życiem, a 
życie nigdy nie może zostać zabite. To jest siła, która sprowadziła mnie z pustki przestrzeni, 
opiekowała się mną i żywiła moje istnienie na przekór wszystkim niebezpieczeństwom. 
Jestem bezpieczna, ponieważ jestem tą siłą. Ty też. Bądź ze mną i razem poczujmy siłę życia, 
jako jedno stworzenie tutaj na ziemi". 

Mała foczko, wybacz nam. Spójrz na nas jeszcze raz i jeszcze raz, by zobaczyć, jak się mamy. 
Ci mężczyźni, którzy podnieśli swoje kije na ciebie, też są ojcami i braćmi, i synami. Kochali 
innych i opiekowali się nimi. Pewnego dnia rozszerzą tę miłość na ciebie. Bądź tego pewna i 
ufaj.


Document Outline