background image

KS. PAWEŁ LATUSEK

ZAGADNIENIE CIERPIENIA 

U ŚW. AUGUSTYNA

ROZPRAWA 

DOKTORSKA 

PRZYJĘTA 

PRZEZ 

RADĘ 

WYDZIAŁU 

TEOLOGICZNEGO  U.  J.  NA  PODSTAWIE  REFERATÓW  KS.  PROF. 

DRA M. SIENIATYCKIEGO I KS. PROF. DRA W. WICHRA

C H O R Z Ó W   1 9 3 8

N A K Ł A D E M   A U T O R A

UDOSTĘPNIA SIĘ 

TYLKO W CZYTELNI

background image

V J 399/37

/T 

.jf05#

N i h i l   o b s t a t

(—) Dr Proksch 

censor ex offo

I m p r i m a t u r

Katowiciis, die 5 I 1938

L. S.

(—) Kasperlik 

v. g. Yicarii Generalis

background image

SPIS RZECZY

Str.

Przedmowa..................................................................................................................  7

Źródła i literatura........................................................................................................12

Wstęp........................................................................................................................... 14

Obraz cierpień świata................................................................................................. 16

I.  P o j ę c i e   c i e r p i e n i a .  

.............................................20

A)  Pojęcie zla.................................................................................................. 21

B)  Powszechny w naturze pęd 

i pragnienie szczęścia i bytu 27

C)  Podział cierpień..........................................................................................34

II.  P r z y c z y n a   s p r a w c z a   c i e r p i e ń ...................................................... 38

A)  Źródłem zła i cierpienia nie jest materia............................40

B)  Bóg nie jest sprawcą zła ani cierpienia............................... 42

C)  Możliwość zła dana iest z naturą stworzenia 

.

.

.

.

  44

D)  Grzech pierworodny jedynym wytłumaczeniem cierpień

powszechnych panujących w świecie................................. 45

1.  Pojęcie natury u św. Augustyna....................................48
2.  Stan natury ludzkiej przed upadkiem pierwszego

człowieka.........................................................................49

3.  Grzech pierwszego człowieka powodem obecnej nędzy

na świecie........................................................................51

4.  Stan natury ludzkiej po upadku Adama 

.

.

.

.

  52

E)  Przyczyną wielu cierpień doczesnych są grzechy osobiste

człowieka.............................................................................. 56

I ) Cierpienia po śmierci karą dla tych, którzy w stanie grze­

chu schodzą z tego 

świata................................................. 57

G) Trudności związane z problemem cierpienia

1.  Rozdział dóbr i cierpień  między dobrych i złych . 

61

2.  Cierpienia dzieci.................................................................... 64

3.  Opatrzność Boża 

a grzech pierworodny .

.

.

.

 

67

4.  Opatrzność Boża 

a kara wiecznego potępienia 

69

background image

6

Str.

III.  C e l o w o ś ć   c i e r p i e n i a

A)  Opatrzność Boża a celowość cierpienia............................................72

B)  Estetyczne rozwiązanie problemu cierpienia .

.

.

.

 

76

C) Celowość fizyczna cierpień................................................................. 83

D)  Celowość moralna cierpień

1.  Nie ucieczka przed cierpieniem, ale skierowanie go ku

dobru moralnemu jest zadaniem człowieka ... 

84

2.  Cnota cierpliwości nie jest celem w sobie, ale drogą

do ostatecznego celu człowieka.............................................86

3.  Cierpienia środkiem do opamiętania się z grzechu . 

87

4.  Cierpienia drogą do postępu w doskonałości ... 

89

5.  Cierpienia jako doświadczenie i oczyszczenie woli . 

91

E)  Celowość religijna cierpień

1. Cierpienie a Odkupienie.............................................................. 94

2.  Cierpienie a mistyczne Ciało Chrystusa .

.

.

.

 

96

3.  Cierpienia człowieka sprawiedliwego „dopełnieniem

cierpień Chrystusowych”...................................................... 98

4.  Cierpienie a zasługa

a)  osobista.......................................................................... 100
b)  dla innych...................................................................... 101

5.  Cierpienia siłą życiową Kościoła....................................... 102

IV.  C h r y s t u s   p r z y k ł a d e m ,   j a k   c i e r p i e n i a   p r a k ­

t y c z n i e   z n o s i ć   n a l e ż y .............................................................

107

background image

Wydano  dotychczas  cały  szereg  monografii  traktujących 

o  złu  u  św.  Augustyna.  Do  najbardziej  jednak  wyczerpujących 

należą  niewątpliwie  następujące  rozprawy,  na  które,  dla  spokre­

wnienia  zagadnienia  zła  z  problemem  cierpienia,  w  niniejszym 
opracowaniu  szczególną  musimy  zwrócić  uwagę.  «Borgese:  II 
problema  del  Małe  in  S.  Agostino,  Scipio:  Des  Aur.  Augustinus 
Metaphysik  im  Rahmen  seiner  Lehre  vom  Uebel,  Jolivet:  Le 
probleme du mai chez S. Augustin, oraz Philips: 

La raison

d'etre du mai d'apres saint Augustin.»

Borgese  zajmuje  się  w  swojej  rozprawie  prawie  wyłącznie 

zagadnieniem  zła  moralnego  u  św.  Augustyna.  W  pierwszej  jej 
części  rozważa  istotę  i  przymioty  woli  ludzkiej,  w  drugiej  nad­
użycie  tej  władzy  przez  grzech,  w  trzeciej  zaś  jej  przywrócenie 
do  stanu  pierwotnego  przez  łaskę.  Zagadnienia  cierpienia  dotyka 

jedynie  przy  rozpatrywaniu  skutków  grzechu  pierworodnego 

(str. 81—92).

Protestancki  pastor  H.  Scipio  wychodzi  w  swojej  rozpra­

wie  z  pojęcia  zła  i  celowości  powszechnej  świata  i  na  jej  tle 
rozwija  właściwe  św.  Augustynowi  estetyczne  rozwiązanie  zagad­
nienia zła, które jednak nie nakrywa się z pojęciem cierpienia.

Jolivet  rozważa  w  „Le  probleme  du  mai  chez  St.  Augustin" 

zagadnienie  zła  u  św.  Augustyna  ze  stanowiska  raczej  filozoficz­
nego,  niż  teologicznego.  Szuka  u  św.  Doktora  odpowiedzi  na  py­

tanie,  skąd  pochodzi  zło,  a  w  związku  z  tym  dochodzi  do  okre­

ślenia  samego  pojęcia  zła.  Rozpatruje  stosunek  Opatrzności  do 
zła  i  wskazuje  na  zależność  tej  myśli  św.  Augustyna  od  nauki 

Plotyna.  Sam  się  jednak  zastrzega,  że,  mówiąc  o  złu  u  św.  Dokto­

ra, pragnie wskazać u niego tylko na ogólne zasady rozwiązania

PRZEDMOWA

background image

8

tego  zagadnienia,  nie  chce  zaś  dociekać  źródła  i  przyczyn  po­
szczególnych  rodzajów  zła  spotykanego  w  świecie,  jak  cierpień 
dzieci, zwierząt itd.

1

)

W  tej  ostatniej  kwestii  odsyła  do  rozprawy  Philips'a:  La 

raison  d  etre  du  mai,  której  przyznaje  wartość  naukową,  ale 
zarzuca  słusznie  brak  przejrzystości  dla  mnóstwa  poruszanych 
zagadnień

2

).  Philips  poświęca  zagadnieniu  zła  fizycznego  szcze­

gólnie rozdział V: 

Pourąuoi Dieu envoie le mai du chatiment

temporel.

Chcąc  wydać  ogólny  sąd  o  powyższych  monografiach  trak­

tujących  o  złu  u  św.  Augustyna  zauważyć  trzeba,  że  pojęcie  to 
zacieśniono  w  nich  do  zła  moralnego,  czyli  grzechu,  tak  że  prace 
te  są  właściwie  traktatami  o  zagadnieniu  grzechu  u  św.  Augu­
styna.  Nie  zajmowano  się  zaś  dotychczas  „ex  professo"  proble­
mem  cierpienia  u  św.  Doktora,  chyba  tylko  mimochodem,  jako 

moralnym  skutkiem  i  następstwem  grzechu.  Wskazywano  na 

fakt,  a  częściowo  także  na  źródło  i  przyczynę  cierpienia,  którą 
wiązano  z  grzechem,  zwłaszcza  pierworodnym,  mniej  natomiast 
uwzględniono  dotychczas  pojęcie  cierpienia  oraz  jego  celowość, 
szczególnie religijną i moralną w całości wszechświata.

Jeden  z  największych  znawców  św.  Augustyna,  Mausbach, 

w  swoim  dziele:  Die  Ethik  des  hl.  Augustinus,  dotyka  zaledwie 
naszego  zagadnienia,  oraz  poświęca  mu  specjalnie  tylko  kilka 
stron, i to w tomie II, str. 152 nn. i 372 nn.

Zakrojona  na  wielką  skalę  praca  Niemczyka  pt.  Zagadnienie 

cierpienia  w  religii  i  filozofii

3

)  omawia,  według  planu  zakreślo­

*)  Jolivet  op.  c.  8:  ...nous  ne  nous  arretons  pas  i  rechercher  Porigine 

et  le  pourąuoi  des  divers  maux  particuliers:  souffrances  des  enfants  ou  des 
animeaux, etc...

2

)  JoIivet op. c. 9: 

Ou trouvera dans l’ouvrage, fort erudit, en

verite,  mais  un  peu  touffu,  de  Gerard  Philips,  La  raison...,  de  nombreux 
renseignements  sur  les  reponses  que  saint  Augustin  propose  touchant  le 
pourąuoi des divers maux particuliers.

3

)  Niemczyk, Dr Wiktor: 

Zagadnienie cierpienia w religii i fi­

lozofii  tom  1:  Zagadnienie  cierpienia  w  świetle  historii  i  religii.  Część  I: 
Religie  bez  szczególnego  zabarwienia  soterycznego,  Część  II:  Zagadnienie 
cierp, w religiach zbawienia, tom II: Zagadnienie cierp, w historii filozofii.

background image

9

nego  przez  autora  w  przedmowie  do  pierwszego  tomu,  zagadnie­

nie  cierpienia  w  historii  filozofii,  a  więc  i  przypuszczalnie  u  św. 
Augustyna,  dopiero  w  drugim  tomie.  Dotychczas  jednak  okazała 
się  dopiero  pierwsza  część  pierwszego  tomu  tej  pracy  pt.  Religie 

bez szczególnego zabarwienia soterycznego.

Niniejsza  praca  ma  stać  się  wyczerpującym  i  systematycz­

nym  traktatem  o  cierpieniu  u  św.  Augustyna,  z  szczególnym 
jednak  uwzględnieniem  i  oświetleniem  nie  opracowanego  dotych­

czas.  zagadnienia  pojęcia  cierpienia,  oraz  jego  celowości  moral­
nej  i  religijnej.  Większą  usługę  przy  opracowaniu  niniejszego 
tematu oddały nam prace: Philipsa: 

La raison d'etre du mai,

zwłaszcza  przez  rozdział  V  Pourąuoi  Dieu  envoie  du  mai  chez 
saint  Augustin,  oraz  Joliveta:  Le  probleme  du  mai  chez 

saint  Augustin.  Na  wartość  i  stosunek  cierpienia  do  mistycznego 
ciała  Chrystusa  zwróciła  nam  uwagę  praca  Vettera:  Der  hl.  Au- 
gustinus und das Geheimnis des Leibes Christi.

Podstawą  jednak  naszego  opracowania  były  pisma  samego 

św.  Augustyna  w  wydaniu  Maurynów,  apud  fratres  Gaume, 

Paris  1836—39,  w  11  tomach.  Dotyka  on  naszego  zagadnienia 

we  wszystkich  prawie  swoich  dziełach  poza  pismami  historycz­

nymi  przeciw  donatystom.  Nigdzie  jednak  nie  podaje  całkowitej 
syntezy  i  skończonego  systemu  tej  nauki.  Zważyć  bowiem  musi­

my,  że  myśl  św.  Augustyna  i  co  do  tego  zagadnienia  podlegała 
z  biegiem  lat  rozwojowi,  którego  koleje  idą  od  manichejskiego 
sensualizmu  i  materializmu  do  akademickiego  sceptycyzmu  i  do 
neoplatońskiego  spirytyzmu,  a  stąd  wreszcie  do  światopoglądu 
chrześcijańskiego.  Wyrazem  zaś  tej  ewolucji  są  trzy  znamienne 
okresy  w  rozwoju  myśli  św.  Augustyna  o  cierpieniu,  których 

owocem  są  również  trzy  grupy  pism,  w  których  św.  Doktor  doty­

ka  problemu  cierpienia.  Owocem  pierwszego  okresu  są  jego 

wczesne  pisma  filozoficzne,  jak  „De  ordine”,  oraz  antymanichej- 
skie,  jak  „De  libero  arbitrio”

1

).  Św.  Augustyn,  pisząc  te  dzieła, 

pozostaje  pod  silnym  wpływem  optymizmu  neoplatońskiego,  stąd 
znajdujemy w nich rozwiązanie problemu zła i cierpienia tylko

*) Bardenhewer: 

Geschichte der altkirchlichen literatur IV,

str. 455 nn.

background image

10

filozoficzne  i  czysto  estetyczne,  nie  uwzględniające  prawdy 
grzechu  pierworodnego.  Dlatego  też  stwierdza  św.  Biskup  u  schył­
ku  swojego  życia,  że  jest  to  rozwiązanie  niedostateczne  i  pogań­
skie,  i  odwołuje  w  „Retractationes”  niektóre  z  twierdzeń  zawar­
tych w tych pismach.

Grupa  prac  drugiego  okresu  jest  owocem  walki  z  pelagia- 

nami.  Św.  Augustyn  posługuje  się  w  nich  pomiędzy  innymi  do­
wodem  sobie  tylko  właściwym,  z  nędzy  bowiem,  cierpień  i  utra­
pień  życia  ludzkiego  wykazuje  fakt  grzechu  pierworodnego. 

Podkreśla  on  silnie  związek  przyczynowy,  jaki  zachodzi  pomię­

dzy  panującym  obecnie  w  świecie  cierpieniem,  a  grzechem  pier­
worodnym.  Uzupełnienie  zaś  powyższej  nauki  św.  Augustyna  o 

cierpieniu  znajdujemy  niewątpliwie  w  pismach  okresu  jego  doj­

rzałości,  jak  „De  civitate  Dei",  a  zwłaszcza  w  pierwszej  jego 

księdze,  którą  można  by  nazwać  krótko  traktatem  o  dobrym 
cierpieniu,  oraz  w  komentarzach  do  psalmów  i  kazaniach  wygła­

szanych  szczególnie  z  okazji  rocznic  śmierci  męczenników.  Wska­
zuje  on  w  nich  na  doniosłe  znaczenie  moralne  i  religijne  cier­

pień i utrapień życia ludzkiego.

Nauka  więc  św.  Augustyna  o  cierpieniu  ulegała  stopniowe­

mu  rozwojowi.  We  wczesnych  jego  pismach  filozoficznych  i  pole­

micznych  z  manichejczykami  znajdujemy  prawdziwe  pojęcie  zła 

i  cierpienia,  oraz  prawdę  o  Opatrzności  Bożej  rządzącej  świa­
tem.  Pisma  antypelagiańskie  malują  dosadnie  nędzę  i  utrapienia 
panujące  w  świecie  i  tłumaczą  ich  źródło  i  przyczynę  sprawczą 
przez  grzech,  zwłaszcza  pierworodny.  Na  przyczynę  wreszcie 
celową,  moralną  i  religijną  cierpień  wskazują  przeważnie  pisma 
okresu trzeciego.

Zadaniem  niniejszej  pracy  jest  złączyć  te  elementy  rozpro­

szone  po  różnych  pismach  wielkiego  Biskupa  w  jedną  całość 
i  system,  uszeregować  je  według  myśli  dojrzałej  naszego  Dok­
tora  i  określić,  jakie  światło  rzucił  ten  genialny  umysł  na  nasz 

problem.  Ponieważ  jednak,  jak  wyżej  zaznaczyliśmy,  św.  Augu­

styn  traktuje  o  cierpieniu  najbardziej  wyczerpująco  w  pismach 
okresu  swojej  dojrzałości,  a  zwłaszcza  w  „De  civitate  Dei", 
dlatego  też  oczywiście  te  pisma  będą  podstawą  niniejszego  opra­
cowania,  chociaż  w  miarę  potrzeby  będziemy  uwzględniać  i  tek­

background image

11

sty  wcześniejsze,  zwłaszcza  jeżeli  nauka  co  do  danego  punktu 

ulegała rozwojowi.

Teksty  wyjęte  z  „Confessiones”  w  przekładzie  polskim 

przytaczamy  według  Dr.  Krystyny  Wisłockie  j-Remerowej:  Św. 
Augustyn,  Wyznania,  Kraków  1929,  teksty  zaś  z  „De  civitate 
Dei",  według  Ks.  Wł.  Kubickiego:  Św.  Augustyn,  Państwo  Boże, 
Poznań 1930, 34, 36, Pisma Ojców Kościoła.

background image

ŹRÓDŁA

1. 

Sancti  Aurelii  Augustini  Hipponensis  Episcopi  Opera  Omnia, 

edita  opera  et  studio  Monachorum  Ordinis  Sancti  Benedicti  e  Congrega- 
tione S. Mauri.

Editio  Parisina  altera,  emendata  et  aucta  apud  Gaume  Fratres,  Biblio- 

polas, 1836 — 39 11 vol.

2. 

Des  heiligen  Kirchenvaters  Aurelius  Augustinus  ausgewahlte 

Schriften  —  aus  dem  Lateinischen  ubersetzt,  —  w  wydaniu:  Bibliotbek 

der Kirchenvater. Kempten-Munchen. Verlag Kosel, 1911 — 25, 10 Bde.

3. 

Św.  Augustyn:  Wyznania,  księgi  1—10.  Przełożyła  i  wstępem 

zaopatrzyła  Dr  Krystyna  Wisłocka-Remerowa.  Kraków  1929.  (Nakładem 
Krakowskiej Spółki Wydawniczej.)

4. 

Św.  Augustyn:  Państwo  Boże.  2  łaciny  przetłumaczył  ks.  Wł. 

Kubicki.  3  tomy,  w  wydaniu:  Pisma  Ojców  Kościoła  w  polskim  tłumacze­
niu, pod naczelną redakcją Dr. J. Sajdaka. Poznań 1930, 34, 36.

LITERATURA

Alfaric Pr.: 

L’evolution intellectuelle de saint Augustin. I. Du

Manicbeisme au Neo-platonisme, Paris, 1918.

Bardenhewer  O.:  Geschichte  der  Altkirchlichen  Literatur  IV.  Frei- 

burg i. Breisgau, 1924, p. 434—511.

Borgese M. P.: 

II problema deł Małe in S. Agostino. La liberta, ił

peccato e la grazia. Palermo, 1921.

Boyer  Ch.:  L’idee  de  verite  dans  la  philosophie  de  saint  Augustin.  La 

question du mai. Paris, 1921, p. 139—152.

Dinkler E.: Die Anthropologie Augustins. Stuttgart, 1934.
Eucken R.: 

Die Lebensanschauungen der groBen Denker. II. Ed.

Leipzig, 1917, p. 210—243.

Gilson: Introduction a 1’etude de S. Augustin, Paris, 1931.
Jolivet  R.:  Le  probleme  du  mai  chez  S.  Augustin  w  „Archives  de 

Philosophie” vol. VII. cahier II, p. 1—101. Paris, 1930.

Jurgensmeier F.: Der Mystische Leib Christi, Paderborn, 1935.
Legewie  B.:  Die  kórperliche  Konstitution  und  die  Krankheiten  Augu- 

stin’s  w  Miscellanea  Agostiniana.  Testi  e  studi.  VoL  II.  Roma,  1931, 
p. 5—23.

background image

13

Mausbach 

J.:

 Die Ethik des hl. Augustinus, 2. vol. Freiburg, 1909. 

Mugnier Fr.: Souffrance et Redemption. Etude de theologie dogma- 

tique, ascćtique et mistique. Paris, 1925.

Niemczyk W.: Zagadnienie cierpienia w religii i filozofii. Tom I. 

Część I, Warszawa, 1936.

Philips G.: La raison d’etre du mai d’apres saint Augustin. Lou- 

vain, 1927.

Portalie E.: Art. Augustin w Dictionnaire de Theol. cath. t. I, col. 

2268—2472.

Pourrat P.: La spiritualitć chretienne I. Paris, 1921, p. 368 sqq. 
Przywara E.: Augustinus. Die Gestalt ais Geffige. Leipzig, 1934. 
Roland-Gosselin B.: La morale de saint Augustin, Paris, 1925. 

Scholz FI.: Glaube und Unglaube in der Weltgeschichte, Ein Kom- 

mentar zu Aug. De civitate Dei, Leipzig, 1911.

Scipio K.: Des Aurelius Augustinus Metaphysik in Rahmen seiner 

Lehre vom Uebel. Leipzig, 1886.

Stockl A. i Weingartner J. oprać. ks. Fr. Kwiatkowski: 

Historia

filozofii w zarysie, Kraków, 1927.

Straszewski M.: 

Filozofia św. Augustyna na tle epoki, wyd. 2.

Lwów, 1922.

Thill, Dr. I.: 

Die Lehre des hl. Augustinus iiber das Leiden ais

Lebensprinzip  der  Kirche.  W  Linzer  Quartalschrift  1891,  p.  315  sqq  i 

575 sqq.

Tixeront J.: Flistoire des dogmes t. II, Paris, 1912, 

p. 

351—512. 

Ueberweg: Grundrifi der Geschichte der Philosophie, t. II, der patri- 

stischen und scholastischen Zeit. lOe Ed. Berlin, 1915, p. 149—166.

Vetter J.: Der hl. Augustinus und das Geheimnis des Leibes Christi. 

Mainz, 1929.

background image

WSTĘP

Zagadnienie  niezmiernej  doniosłości  stoi  przed  ludzkością 

już  od  zarania  jej  dziejów,  domagając  się  usilnie  rozwikłania 

zagadki  i  odpowiedzi  na  pytanie:  dlaczego  cierpienie,  jakie  jego 

źródło i znaczenie.

Nic  więc  dziwnego,  że  problem  ten  nie  mógł  pozostać  obo­

jętnym  i  dla  św.  Augustyna.  Owszem  powiedzieć  bez  przesady 

można,  że  należał  on  do  tych  zagadnień,  które  najwięcej,  bo  już 

od  wczesnej  młodości  niepokoiły  św.  Augustyna  jako  człowieka, 

a  od  19  prawie  roku  życia  zajęły  uwagę  jego  jako  myśliciela 

i  do  późnej  starości  były  przedmiotem  jego  rozważań  jako  teolo­

ga  i  apologety.  Słusznie  przeto  zauważa  R.  Eucken

1

),  że  rysem 

charakterystycznym,  nicią,  która  się  snuje  poprzez  całą  twór­

czość  św.  Augustyna,  jest  niewątpliwie  ciągłe  stwierdzanie  tego 

bolesnego  rozdźwięku,  jaki  istnieje  między  pragnieniem  dobra 

i  szczęścia,  złożonym  głęboko  w  przyrodzie,  a  zwłaszcza  w  sercu 

człowieka,  a  nędznym  jego  stanem  obecnym,  w  którym  niezli­

czone  cierpienia  i  nędze  stają  w  poprzek  temu  pragnieniu. 

Rzadko  także,  jak  stwierdza  ten  sam  Eucken

2

),  są  cierpienia 

i  niedola  życia  ludzkiego  odmalowane  tak  wiernie  i  dosadnie,  nie­

raz  tak  jaskrawymi  barwami  i  z  tak  głębokim  odczuciem  i  uczu­

ciem, jak właśnie u św. Augustyna. Będąc bowiem natury nader

*) Eucken: 

Die Lebensanschauungen der grossen Denker II. ed.

Leipzig 1917. S. 262.

*) ibidem.

background image

15

wrażliwej  i  uczuciowej,  przeżywał  sam  głęboko  i  boleśnie  ciosy 

i  nieszczęścia,  jakie  go  na  drodze  życia  spotykały  i  z  wielką  ła­

twością  umiał  się  wżywać,  odtwarzać  i  odmalowywać  podobne 

stany  i  przeżycia  u  osób  innych,  że  wzruszające  sceny,  jak 

śmierć  Didony,  w  starszym  nawet  wieku,  wzruszają  go  do  łez

1

). 

Płakał  zresztą,  jak  sam  przyznaje,  często  pod  wpływem  więk­

szych wzruszeń

2

) i to nawet do późnej swojej starości

3

).

*) Confess 1. 13, 20—22 ...flebam Didonem.

2

)  ibidem X. 12, 33.

s

) Cfr. B. Legewie: Die korperliche Konsritution und die Krankheiten 

Augustin’s w Miscellanea Agostiniana Yolume II, S. 5—23.

background image

OBRAZ CIERPIEŃ ŚWIATA

Klasycznych  tekstów  odmalowujących  stan  cierpień  świata 

należy  u  św.  Augustyna  szukać  niewątpliwie  przede  wszystkim 

w  pismach,  zwróconych  przeciw  pelagianom,  zwłaszcza  w  „Con­
tra  Jul."  1.  IV,  c.  14  i  „Op.  imp.  c.  Jul."  1.  III,  w  których  stara 
się  naukę  błędnowierców  doprowadzić  do  śmieszności  i  wykazać 
z  cierpień  otaczającego  świata  niedorzeczność  ich  twierdzenia, 

jakoby  stan  rajski  pierwszego  człowieka  nie  różnił  się  od  aktual­

nego  stanu  ludzkości.  Św.  Augustyn  nie  ogranicza  się  jednak  do 

tych  tylko  pism,  ale  także  częściej  szkicuje  w  innych  swoich 
dziełach  obraz  cierpień  świata,  a  szczególnie  człowieka.  Odczuwa 

bowiem  żywo  utrapienia  życia  ludzkiego  i  kreśli  plastycznie,  a 

często  nawet  z  dość  wielką  dozą  zabarwienia  uczuciowego,  jak  to 
pragnieniu  nienasyconemu  szczęścia  złożonemu  w  naturze  ludz­
kiej  staje  na  drodze  wróg  nie  dający  się  nigdy  pokonać  i  usunąć 

ostatecznie z tego świata, mianowicie cierpienie.

Walka  zacięta  pełna  zdrad  i  okrucieństw  panuje  już 

w  świecie  zwierzęcym,  a  rośliny  nawet,  rzec  można,  walce  tej 
o  światło,  pokarm  i  soki  zawdzięczają  swój  wzrost  i  rozwój

1

). 

A  życie  ludzkie?  Dla  Bożej  iskierki  rozumu  swojego

2

)  stał  się 

człowiek  panem  całej  przyrody,  a  jednak  ileż  i  w  jego  życiu 

cierpień  cielesnych,  daleko  liczniejszych  i  dotkliwszych,  niż 

u  zwierząt,  do  których  dołączają  się  cierpienia  duszy

3

),  których 

zrównoważyć  nie  zdołają  najstraszniejsze  nawet  katusze  dała. 
Płacząc  wita  człowiek  ten  świat,  wśród  chorób  i  boleści  żegna 

*  8

») De dv. Dei XII, 4. 

*) ibidem XXII, 24, 2.

8

) ibidem XIV, 15, 2.

background image

17

się  z  nim  po  krótkiej  chwili  pobytu  na  ziemi.  Nieszczęścia, 
choroby  i  epidemie,  które  drwią  sobie  z  wszelkiej  sztuki  lekar­
skiej,  nawiedzają  ludzkość,  siejąc  wszędzie  spustoszenie  i  spra­

wiając męki okrutne

1

).

Choćby  jednak  nic  innego  nie  było  do  cierpienia,  nieuni­

kniona  śmierć,  której  „przykrego  smaku"  (asperum  sensum)

2

każdy  doświadczy,  a  która  czyha  na  każdego  w  dzień  i  w  noc, 
oraz  straszniejsza  jeszcze  groza  tajemnicy  zagrobowej  napawa 
człowieka  lękiem  i  drżeniem.  Życie  zresztą  każdej  istoty  żywej 
na  tym  świecie  nazwać  trzeba  w  ogóle  powolnym  umieraniem, 
postępującym  zwycięstwem  sił  niszczących  życie  nad  siłami, 
które  je  utrzymują,  —  aż  wszystko  skończy  się  ostatecznie  — 
śmiercią

3

).  „Powstaje  ono  (piękno  istot  żywych)  i  ginie,  a  pow­

stając,  istnieć  niejako  zaczyna  i  rośnie,  by  dojść  do  rozkwitu, 
a  doszedłszy,  starzeje  się  i  ginie;  a  choć  nie  wszystko  starzeje 

się,  wszystko  przecież  ginie.  Kiedy  więc  rzeczy  piękne  powstają 
i  dążą  do  istnienia,  im  szybciej  rosną,  aby  przez  to  osiągnąć 

pełnię  życia,  tym  prędszym  krokiem  zbliżają  się  ku  śmierci; 
takie  jest  ich  prawo."

4

)  Los  zaś  śmierci  spada  zarówno  na 

tych,  co  wiekiem  pochyleni  wyzwolenia  z  życia  z  tęsknotą 
oczekują,  jak  i  na  ofiary  młode,  rokujące  nadzieję,  które  pod 
ciosem  nieubłaganym  łamią  się  i  niby  latorośle  podcięte  usychają 
i  więdną,  pozostawiając  nierzadko  po  sobie  krwawiące  się  ser­
ca i zawiedzione nadzieje.

Katastrofy  i  żywioły  nawiedzają  nieraz  całe  połacie  ziem, 

burząc  często  w  jednym  okamgnieniu  dorobek  i  skarbnicę  wy­

siłku  i  zabiegów  całych  pokoleń.  Wojny  grozę  budzące,  niby 
huragany i ślepe siły, sieją spustoszenie, pożogę, ból i śmierć

5

).

■) De civ. Dei XXII, 22 i 23.

2

) ibidem XIII, 6, 1.

") ibidem XIII, 10, 1.

4

) Confess. IV, 10: 15: 

...quae oriuntur et ocddunt, et oriendo

quasi  esse  in-cipiunt,  et  crescunt  ut  perficiantur,  et  perfecta  senescunt  et 

intereunt:  et  non  omnia  senescunt  et  omnia  intereunt.  Ergo  cum  oriuntur 
et  tendunt  esse;  quo  magis  celeriter  crescunt  ut  sint  eo  magis  festinant  ut 
non sint: sic est modus eorum...

B

) De civ. Dei XII, 22: Neque enim unquam inter se leones, aut 

inter se dracones, qualia homines, bella gesserunt.

2

background image

18

„Boć  nigdy  przecież  lwy  (między  sobą),  ani  smoki  (między  sobą) 
takich walk nie wiodły, jak ludzie między sobą."

Św.  Augustyn  dowiedział  się  z  opowiadań  o  okrucień­

stwach,  jakich  dopuszczano  się  na  mieszkańcach  po  zdobyciu 
Rzymu  przez  Alaryka  w  roku  410

1

).  To  zrobiło  na  nim  tak 

ogromne  wrażenie,  że  zdarzeniu  temu  poświęca  specjalną  mo­
wę  (sermo  de  urbis  excidio),  w  której  boleje  i  współczuje  z  jego 
ofiarami

2

).

Z  jakimi  trudnościami  musi  borykać  się  człowiek,  jeżeli 

chce  zdobyć,  czy  przyswoić  sobie  dorobek  wiedzy  przodków! 
I  czyż  to  nie  smutne,  że  szukając  prawdy,  często  błądzimy,  a  to, 
czegośmy  się  z  trudem  nauczyli,  utrzymuje  się  w  naszej  pamię­
ci tylko przez żmudne ciągłe powtarzanie?

3

)

Życie  nawet  najlepszego  człowieka  jest  ciągłą  walką, 

nieraz  bardzo  boleśnie  odczuwaną,  ducha  z  ciałem.  Kto  zaś 
stan  ten  rozważy,  musi  się  przerazić  na  samą  myśl  możliwo­
ści  powtórnego  przeżywania  podobnego  życia,  a  zwłaszcza  dzie­
cięctwa;  może  nawet  śmierć  wydałaby  mu  się  w  tym  wypadku 
daleko  mniejszym  złem

4

).  Znoszą  zaś  cierpienia  nie  tylko  grze­

sznicy,  Bóg  bowiem  nie  oszczędza  ich  nawet  umiłowanym  swo­
im,  owszem  doświadczenie  uczy,  że  przy  wzroście  pobożności 
łzy łatwiej i obficiej płyną

5

).

*) cfr. Bardenhewer: 

Geschichte der altkirchlichen Literatur IV,

str. 456.

*)  Sermo  de  urbis  excidio:  Horrenda  nobis  nuntiata  sunt;  strages 

facta,  inccndia,  rapinae,  interfectiones,  excruciationes  hominum.  Verum 
est,  multa  audivimus,  omnia  gemuimus,  sacpe  flevimus,  vix  consolati 
sumus.

*)  De  civ.  Dei  XXII,  22,  1:  horrenda  ąuaedam  profundidas  igno- 

rantiae,  ex  qua  omnis  error  existit,  qui  omnes  filios  Adam  tenebroso 
quodam  sinu  suscipit,  ut  homo  ab  illo  liberari  sine  labore,  dolore,  timore 
non possit.

4

) ibidem XXI, 14, 2: 

Quis non exhorreat et mori eligat, si ei

proponatur aut mors perpetienda aut rursus infamia?!

*) ibidem XX, 17: 

Quis vero tam sit absurdus, et obstinatissima

contentione  vesanus,  qui  audeat  affirmare  in  huius  mortalitatis  aerumnis, 
non  dico  populum  sanctum,  sed  unumquemque  sanctorum,  qui  hanc  vel 
ducat,  vel  ducturus  sit,  vel  duxerit  vitam,  nullus  habentem  lacrymas  et 
dolores;  cum  potius  quanto  quinque  est  sanctior  et  desiderii  sancti  plenior, 

tanto sit eius in orando fletus uberior.

background image

19

A  dalej  te  zła  i  cierpienia,  których  człowiek  i  jego  kul­

tura  stają  się  powodem.  Św.  Augustyn  wskazuje  w  „De  civitate 
Dei  XIX"  w  rozdz.  6  i  7,  przede  wszystkim  na  trzy  ich  źródła: 

niesprawiedliwość  społeczną,  różność  języków  i  wojny  nęka­

jące  ciągle  ludzkość.  Nawet  najsprawiedliwszy  i  najsumienniej­

szy  sędzia,  nie  znając  tajników  ludzkich  serc,  staje  się,  choć 
mimowolnie,  nierzadko  powodem  krzywdy  niewinnego,  uwal­
niając winowajcę, a skazując niewinnego

1

).

Uciążliwą  przeszkodą  w  życiu  jest  różność  języków,  która 

sprawia  większą  trudność  ludziom  w  porozumieniu  się,  niż  na­
wet  zwierzętom  różnych  gatunków  między  sobą.  Człowiekowi 
niekiedy  łatwiej  porozumieć  się  ze  swoim  psem,  niż  z  człowie­
kiem, którego języka nie zna

2

).

Wojny  straszne  w  swoich  skutkach  podniecają  ludzi  prze­

ciw  sobie,  czynią  ich  wrogami  i  pozbawiają  w  ten  sposób  błogo­

sławieństw płynących z pokojowego współżycia ludzi z sobą

3

).

Wreszcie  i  to  szczęście,  które  człowiek  znajduje  na  tym 

świecie, jest zwodnicze i przemijające

4

).

Stanem  więc  bodaj  człowieka  na  tej  ziemi  naturalnym, 

to nędza i cierpienie

5

).

*)  De  civ.  Dei  XIX,  6:  ...ipsa  judicia  hominum  de  hominibus... 

quam  misera,  quam  dolenda,  quandoquidem  hi  iudicant  qui  conscientias 
eorum  de  quibus  judicant,  cernere  nequeunt...  Ac  per  hoc  ignorantia  judi- 
cis plerumque est calamitas innocentis.

*)  ibidem  XIX,  7:  ...linguarum  diversitas  hominem  ałienat  ab  ho- 

mine...  Facilius  sibi  animalia  muta,  etiam  diversi  generis,  quam  illi,  cum 
sint  homines  ambo,  sociantur...  Ita  ut  libentius  homo  sit  cum  cane  suo, 
quam cum homine alieno.

3

)  ibidem.

*)

 ibidem III, 17: exigua fallaxque mundi huius felicitas.

5

) ibidem XIX, 4: 

Vita humana, quae tot et tantis huius sae-

culi malis esse cogitur misera.

ibidem IX, 12, 1: Locus infimus, mortalitas, miseria. 
ibidem IX, 15, 1: Omnes homines quamdiu mortales, miseri sint 

necesse est.

ibidem XIX, 7: 

Haec itaque mała tam magna, tam horrenda,

tam  saeva,  quisquis  cum  dolore  considerat,  miseriam  fateatur.  Quisquis 
autem  vel  patitur  ea  sine  animi  dolore,  vel  cogitat,  multo  utique  miserius 
ideo se putat beatum, quia et humanum perdidit sensum.

background image

20

Żadna  zresztą  wymowa  nie  jest  dość  silną,  ażeby  opisać, 

odtworzyć  i  wyrazić  nędzę  tego  świata

1

).  Św.  Augustyn  maluje 

ten  stan  (misera  conditio  vitae  humanae)  aż  w  nazbyt  czarnych 
barwach  zwłaszcza  w  De  civ.  Dei  XIX,  4—8,  2  i  stwierdza,  że 
stanu  tego  nie  trzeba  dopiero  długo  udowadniać,  ponieważ  są 
z  nim  zgodni  zarówno  poganie,  jak  i  katolicy,  manichejczycy, 

jak i pelagianie

2

).

W  tych  to  i  podobnych  słowach  kreśli  św.  Augustyn  stan 

i  obraz  cierpień  i  nędzy  świata.  Obraz  to  ponury,  odmalowany 
niekiedy  aż  zbyt  jaskrawymi  barwami.  Czyż  to  jednak  już  osta­
tni  i  jedyny  sąd  św.  Augustyna  o  stanie  i  wartości  świata? 
Św.  Augustyn  stwierdza,  że  zależnie  od  kąta  patrzenia  i  nasta­

wienia  będzie  się  on  nam  przedstawiał  w  coraz  innej  postaci  i 

barwach.

Doktor  nasz  przyjmował  zasadniczo  dwa  sposoby  patrze­

nia  na  świat,  które  Scholz

3

)  nazywa  subiektywno-indywiduali- 

stycznym i obiektywno-estetycznym.

Inaczej  przedstawi  się  nam  wartość  istoty,  kiedy  rozważać 

ją  będziemy  w  związku  z  całością  wszechświata  i  w  jej  celowości 

skierowanej  pośrednio  do  najwyższej  idei  Dobra,  a  zupełnie  ina­
czej,  jeżeli  wartościować  ją  będziemy  w  oderwaniu  i  niezależnie 
od  reszty  istot  świata

4

).  W  pierwszym  wypadku  świat  pokaże  się 

nam  jako  arcydzieło  godne  swojego  Stwórcy

5

).  W  drugim  nato­

miast  sąd  ten  o  wartość  świata  będzie  bardzo  różny,  bo  uzale­

żniony  zarówno  od  przedmiotu,  jak  i  podmiotu  wartościowujące- 
go,  od  stanu  jego  przeżyć  i  nastawienia  psychicznego.  Oba  te 

rodzaje sądów znajdujemy w dziełach św. Augustyna.

‘) De civ. Dei XIX, 4, 2: Quis enim sufficit, quantovis eloquentiae 

flumine, vitae huius miserias explicare?

*) Contra Iulian. VI, 14.

*) Scholz: Glaube und Unglaube in der Weltgeschichte, ein Kom- 

mentar in Aug’s De civitate Dei, str. 30.

4

)  De civ. Dei XI, 16, 1: 

Ita libertate iudicandi plurium distat

ratio  considerantis  a  necessitate  indigentis,  seu  voluptate  cupientis,  cum 
ista  quid  per  seipsum  in  rerum  gradibus  pendat,  necessitas  autem  quid 
propter  quid  expetat,  cogitet;  et  ista  quid  verum  luci  mentis  appareat, 

voluptas vero quid iucundum corporis sensibus blandiatur, exquirat.

5

)  ibidem XII, 4, 1: Non ex commodo vel incommodo nostro, sed 

per se ipsam considerata natura dat artifici suo gloriam.

background image

I.  POJĘCIE CIERPIENIA

Problem  zła,  a  w  związku  z  nim  i  zagadnienie  cierpienia, 

tak  dominują  nad  myślą  św.  Augustyna,  że,  jak  stwierdza  Joli- 
yet

1

),  około  tego  zagadnienia  zła  można  by  bez  trudności  wyłożyć 

całą  teologię  wielkiego  Biskupa.  Skąd  zło,  dlaczego  cierpienie? 
—  oto  pytania,  które  mu  się  ciągle  na  nowo  nasuwały.  Chcąc 
odpowiedzieć  na  te  pytania,  trzeba  było  rozpocząć  od  definicji 
tego,  czym  właściwie  jest  cierpienie.  Sw.  Augustyn,  zastanawiając 

się  nad  zagadnieniem  zła,  w  ten  sposób  odzywa  się  do  swoich 

przyjaciół:  „Pytacie  mię  o  początek  zła,  ja  zaś  stawiam  wam 

pytanie:  czym  jest  zło.  Któż  więc  słuszniej  postępuje,  czy  ten, 

który  pyta  o  źródło  zła,  nie  wiedząc  czym  ono  właściwie  jest, 

czy  też  ten,  który  naprzód  stara  się  stwierdzić,  czym  ono  jest, 
a potem dopiero szuka jego źródła"

2

).

Podobnie  więc,  zamiast  pytać  zaraz  o  początek  i  źródło  cier­

pienia,  zastanówmy  się  najpierw  nad  jego  istotą  i  pojęciem.  Nie 

ma  chyba  powszechniejszego  na  świecie  przeżycia,  jak  cierpienie. 
Zdawaćby  się  więc  mogło,  że  i  jego  istota  i  wewnętrzna  struktura 
powinny  być  nam  dokładnie  znane.  A  przecież  tak  nie  jest.  Jest 
bowiem  dosyć  trudną  rzeczą  podanie  klasycznej  definicji  cier­
pienia.  Należy  ono  do  tych  pojęć,  które  jak  zło  i  cień  nie  okre­

*)  Jolivet:  Le  probleme  du  mai  chez  Saint  Augustin  —  Arch.  de 

Phil.  vol.  VII.  cahier.  2  Ćtudes  sur  St.  Augustin,  Paris,  Beauchesne 

1

— 

1930, str. 1.

2

)  De Mor. Ecclesiae II, 2, 2: 

Percunctamini me unde sit malum.

At  ego  vicissim  percunctor  vos  quid  sit  malum.  Cuius  est  justior  inąuisitio? 

eorumne  qui  quaerunt  unde  sit,  quod  quid  sit  ignorant;  an  eius  qui  prius 
putat  esse  quaerendum  quid  sit,  ut  non  ignotae  rei  (quod  absurdissimum 
est) origo quaeratur.

De natura boni 4: 

Proinde cum quaeritur unde sit malum, prius

quaerendum est quid sit malum.

background image

22

ślamy  w  sobie,  ale  przeciwstawiamy  dobru  i  światłu.  Tak  też, 
chcąc  zrozumieć  istotę  cierpienia,  musimy  je  przeciwstawić  przy­

jemności  i  szczęściu,  których  jest  przeciwieństwem  i  zaprzecze­

niem.  Przypatrzmy  się  więc  bliżej,  dla  lepszego,  wszechstronniej­

szego  i  powiedzmy  genetycznego  ujęcia  cierpienia,  owym  dwom 

czynnikom,  które  według  naszego  Doktora  o  nim  stanowią:  złu, 

zwłaszcza  fizycznemu,  oraz  nienasyconemu  pragnieniu  szczęścia 
złożonemu  w  naturze  ludzkiej,  którego  pierwsze  jest  zatamowa­

niem i przeszkodą.

A)  Pojęcie zła

1

)

Pojęcie  zła  u  św.  Augustyna  ulegało  ewolucji,  która  dzie­

liła  koleje  jego  na  drodze  od  manicheizmu  do  neoplatonizmu 
i  wreszcie  chrześcijaństwa.  Od  roku  bowiem  373  stał  się  św. 

Augustyn  zwolennikiem  manicheizmu,  który  cieszył  się  wówczas 

opinią,  że  prowadzi  do  prawdy  z  pominięciem  wiary,  podczas 
gdy  chrześcijaństwo  domaga  się  bezwzględnego  poddania  się 
pod  jej  autorytet

2

).  System  ten  obiecywał  również  św.  Augusty­

nowi  rozwiązanie  zagadki  natury  i  wytłumaczenie  zagadnienia 
zła  i  cierpienia  przez  przyjęcie,  obok  dobra,  pierwiastka  od­
wiecznie  złego.  Św.  Augustyn  pozostał  wierny  manicheizmowi 

przez  9  lat  (374—383).  Studium  jednak  astronomii  wywołało 
u  niego  wątpliwość  co  do  prawdziwości  nauki  manichejskiej. 
Próżno  szukał  rozwiązania  swoich  trudności  w  roku  383  w  Kar­
taginie  u  biskupa  tej  herezji  Faustusa  z  Milewe,  który,  chociaż 
uchodził  za  wyrocznię  wiedzy  u  swoich  zwolenników,  jednak 
nie  potrafił  mu  odpowiedzieć  w  sposób  zadowalniający  na  sta­
wiane  pytania.  Spotkanie  to  z  Faustusem  rozwiało  u  św.  Augu­

styna  resztę  uroku,  jaki  miała  dla  niego  nauka  Manesa  i  spra­
wiło,  że  odtąd  zerwał  całkowicie,  przynajmniej  wewnętrznie, 
z  manicheizmem

3

).  Pod  wpływem  zaś  neoplatońskich  pism,

') cfr. Scipio: 

Des Aur. Aug. Metaphysik in Rahmen seiner Lehre

vom Uebel, str. 82 nn.

2

)  De util. credendi 1, 2: 

Nos superstitione terreri et fidem nobis

antę  rationem  imperari...  se  autem  nullum  premere  ad  fidem  nisi  prius 
discussa et enodata veritate.

3

)  Bardenhewer: Geschichte der altkirchlichen Literatur, IV, str. 44Q.

background image

23

które  czytał  w  przekładzie  rzymskiego  retora  Mariusza  Wik- 

toryna

1

),  zrywał  z  siebie  coraz  bardziej  więzy  błędnego  sposo­

bu  myślenia  i  wchodził  na  drogę,  która  miała  go  ostatecznie 
zaprowadzić  do  pełnego  światła  prawdy.  Dwie  prawdy,  które 
wyczytał  w  tych  pismach,  oddały  zbłąkanemu  umysłowi  Augu­

styna  szczególną  przysługę:  aksiomat  o  dobroci  ontologicznej 
wszystkich  bytów,  oraz  wyjaśnienie  natury  zła.  Doktryna  neo- 

platończyków  staje  się  powoli  własnością  św.  Doktora,  a  ich 

argumentacja  skuteczną  bronią,  którą  wykorzysta  w  ciągnącej 
się  później  przez  długie  lata  polemice  antymanichejskiej,  której 
owocem  są  liczne  pisma  polemiczne,  a  wśród  nich  pisma  ma­

jące  dla  naszego  zagadnienia  większe  znaczenie,  jak:  De  natu­

ra  boni,  wydane  około  r.  405

2  3

),  De  moralitate  ecclesiae,  De  libe- 

ro arbitrio i Contra Faustum Manichaeum.

Św.  Augustyn  zbija  w  tych  pismach  błędną  naukę  mani­

chejczyków  i  wykazuje  niedorzeczność  ich  twierdzeń,  przeciw­
stawiając  im  między  innymi  swój  własny,  na  neoplatonizmie 
i  chrześcijaństwie  urobiony  pogląd  na  istotę  i  źródło  zła.  Dla 

ich  bowiem  wytłumaczenia  przyjmowali  manichejczycy  dwa 
odwieczne i przeciwstaniowe sobie pierwiastki: 

dobra, wraz

z  królestwem  światłości,  i  zła,  wraz  z  krainą  ciemności.  Mani­
chejczycy  chlubili  się,  że  przez  przyjęcie  królestwa  ciemności 
i  zła  ujęli  u  źródła  samego  przeciwieństwo,  jakie  zachodzi  mię­
dzy dobrem i złem

8

).

Św.  Augustyn  jednak  wykazuje  w  pismach  przeciw  nim 

skierowanych,  że  świata  ciemności,  jak  sobie  go  manichejczycy 
przedstawiają,  nie  można  nazwać  bezwzględnie  złym,  skoro, 
według  ich  nawet  mniemania,  jest  to  świat,  w  którym  jest  życie, 
rozkosz  i  podporządkowanie  sobie  wzajemnie  bytów.  Tak  samo 

świat  jasności  nie  jest  bezwzględnie  dobry,  skoro,  według  sa­

mych  manichejczyków,  jest  dostępny  dla  zła.  Z  tego  zaś  wy­

nika,  że  między  światem  jasności  a  ciemności  nie  zachodzi  różni­
ca  istotna,  ale  tylko  ilościowa  (gradualna)

4  *

).  Wszystko  zaś,  co

*) Bardenhewer: op. c. str. 440.

2

)  Bardenhewer: op. c., str. 466.

3

)  De natura boni 18; Contra Faust. Man. 21, 10 nn.

4

)  Contra Faust. Man. 21, 14: 

Ut illud sit melius... hoc autem

inferius bonum.

background image

24

istnieje,  o  ile  istnieje,  jest  dobrym.  Mówić  więc  tu  trzeba  o 

mniejszym  lub  większym  dobru,  o  podporządkowaniu  wzajem­
nym bytów i ich dobroci ontologicznej.

Jeżeli  zaś  zło  mimo  to  w  świecie  istnieje,  wtedy  nie  na­

leży  się  uciekać  dla  jego  usprawiedliwienia  do  przyjmowania 

jakiegoś  pierwiastka  istotowo  złego,  ponieważ  można  go  wytłu­

maczyć  przez  charakter  jego  negatywny.  Zło  bowiem  nie  jest 
ani  substancją,  ani  nie  ma  też  przez  się  żadnego  istnienia.  Zło 

jest  negacją,  nieobecnością  dobra,  które  winno  się  w  danej  isto­

cie  znajdować,  a  więc  zwykłym  brakiem  dobra

1

).  Z  tego  więc 

jasno  wynika,  że  zło  jest  tylko  tam  możliwe,  gdzie  jest  dobro, 

którego  ma  być  umniejszeniem,  czy  brakiem.  Mówiąc  o  złu, 
przypuszcza  się  „implicite”  obecność  jakiegoś  dobra,  które  nie 

będąc  całkowicie  tym,  czym  być  powinno,  jest  przez  to  samo 
złem.  Dobro  istnieć  może  bez  zła,  zło  natomiast  jest  zupełnie 
niemożliwe  bez  dobra

2

).  Niemożliwą  jest  także  istota,  której 

naturą  byłoby  zło,  ponieważ  przez  samo  swoje  istnienie  byłaby 
przecież  już  pozytywnym  dobrem

3

).  Zło  sprzeciwia  się  naturze 

przez  to  samo,  że  ją  pozbawia  dobra

4

).  Dlatego  też  określić  je 

możemy,  jako  zepsucie  (corruptio)  istoty

5

).  Doskonałość  wszel­

kiej  natury,  zarówno  cielesnej,  jak  i  duchowej  zasadza  się  na 
trzech  przymiotach,  które  stanowią  o  dobru  istoty:  miara,  for­

ma  i  porządek  (modus,  species,  ordo).  Dobro  jej  a  tym  samym 
i  jej  stanowisko  w  hierarchii  bytów  i  dóbr  pozostaje  w  stosunku 

prostym  do  waloru  tych  przymiotów.  Im  one  wyższe,  tym  do­

skonałość  natury  większa.  Zło  zaś  jest  niczym  innym,  jak 
zmniejszeniem  jednego  lub  drugiego  z  tych  przymiotów  bytu,

*) Contr. ep. fund. 31: Boni absentia mali nomen tenet.

*)  De  lib.  arb.  II,  17,  46:  Mała  vero  sine  bonis  esse  non  possint, 

ąuoniam  naturae  in  quibus  sunt,  in  quantum  naturae  sunt,  utique  bona 

sunt.

8

) Contr. ep. fund. 33.

4

)  De lib. arb. III, 13, 38: 

Omne vitium eo ipso, quo vitium est,

contra naturam est.

B

) Contra ep. fund. 35, 39: Quis dubitet, totum illud, quod dicitur 

malum, nihil aliud esse, quam corruptionem?

background image

25

który  je  posiada

1

).  Zło  jednak  nie  jest  zdolne  zniszczyć  całej 

natury,  gdyż  zniszczenie,  które  jest  złem,  suponuje  naturę,  która 
mu  ulega,  a  z  zaprzestaniem  jej  istnienia  przestałoby  istnieć 
i  samo  zło

2

).  Całkowity  brak  dobra,  które  podmiot  winien  po­

siadać,  jest  czystą  nicością

3

).  Częściowy  natomiast  brak  dobra 

nie  pozbawia  natury  całkowitej  jej  dobroci

4

).  Zło  więc  określić 

możemy  krótko,  jako  brak  dobra  należnego  istocie

5

).  Charakter 

ten  negatywny  zła  wyjaśni  się  nam  lepiej,  kiedy  rozważymy  np. 
zjawisko  choroby,  którą  określa  św.  Augustyn  jako:  corruptio 
sanitatis

8

).

Przy  jej  leczeniu  nie  chodzi  o  to,  ażeby  ją  z  organizmu 

żywego usunąć, jako jakąś substancjalną rzeczywistość, ale o

’)  De  natura  boni  3:  Omnia,  quanto  magis  moderata  speciosa,  ordi- 

nata  sunt,  tanto  magis  utique  bona  sunt;  quantum  autem  minus  mode­
rata  minus  speciosa,  minus  ordinata  sunt,  minus  bona  sunt.  Haec  itaque 

tria:  modus,  species  et  ordo  tamquam  generalia  bona  sunt  in  rebus  a  Deo 

factis. Ibidem 4: 

Malum (igitur) est corruptio vel modi, vel speciei, vel

ordinis naturalis. ibidem 28: 

Malus ergo modus, vel mała species vel

malus  ordo,  aut  ideo  dicuntur,  quia  minora  sunt,  quam  debuerunt,  aut 
quia  non  his  accommodantur  quibus  accommodanda  sunt;  ut  ideo  dicun­
tur mała quia sunt aliena et incongrua.

a

)  De  civ.  Dei  XIX,  12,  2:  Nullius  vitium  ita  contra  naturam  est, 

ut naturae deleat etiam extrema vestigia. De natura boni 17: 

Cuique

naturae  non  est  malum,  nisi  minui  bono,  quod  si  minuendo  absumeretur, 

sicut nullum bonum, ita nulla natura relinqueretur.

3

Ibidem  20:  Sed  etiam  ipsa  quae  proprie  ab  hominibus  corruptio 

corporis  dicitur,  id  est  ipsa  putredo,  si  adhuc  habet  aliquid  quod  alte 
consumat,  bonum  minuendo  crescit  corruptio.  Quod  si  penitus  absurnp- 
serit,  sicut  nullum  bonum,  ita  nulla  natura  remanebit,  quia  iam  corruptio 

quod  corrumpat  non  erit;  et  ideo  nec  ipsa  putredo  erit,  quia  ubi  sit 
omnino non erit.

De  civ.  Dei  XII,  3:  ...naturae  in  quantum  vitiosae  sunt,  malae 

sunt,  in  quantum  autem  naturae  sunt,  bonae  sunt.  Op.  imp.  c.  Iul.  III, 
206:  Natura  humana,  etsi  mała  et  quia  vitiata  est,  non  tamen  malum  est, 
quia  natura  est.  Nulla  enim  natura  in  quantum  natura  est,  malum  est; 
sed prorsus bonum, sine quo bonum ullum esse non potest malum.

5

De  Mor.  Man.  5:  Quaeram  igitur  tertio  quid  sit  malum.  Respon- 

debitis  fortasse:  Corruptio.  Quis  et  hoc  negaverit,  generale  malum  esse? 
Nam  hoc  est  contra  naturam,  hoc  est  quod  nocet.  Sed  corruptio  non  est 
in seipsa, sed in aliqua substantia quam corrumpit: 

Non enim substantia

est ipsa corruptio... cfr. ibidem 3.

*) De vera religione 12, 23.

background image

26

przywrócenie  ciału  utraconego  zdrowia.  Jeżeli  zaś  zdrowie 
zostało  mu  przywrócone,  wtedy  oznacza  to,  że  został  przywró­
cony  ciału  pierwotny  jego  stan  zdrowia.  Nie  jest  więc  choroba 

żadną  substancją,  czy  naturą,  lecz  tylko  „carnalis  substantiae 

(quae bonum est) yitium”

1

).

Reasumując  więc  naukę  o  złu  u  św.  Augustyna,  ująć  ją 

możemy  krótko  w  następujące  tezy:  zło  nie  jest  czymś  realnym, 

nie  jest  żadną  substancją.  Wszystko  bowiem,  co  jest,  już  tym 
samym,  że  ma  byt,  jest  także  dobre.  Zło  jest  brakiem  dobra 

(privitatio).  Dlatego  jest  tylko  możliwe  poprzez  dobro.  Gdyby 

bowiem  nie  było  dobra,  nie  byłoby  także  braku  dobra.  Zło  jako 

takie  (malum  per  se)  nie  może  istnieć;  równa  się  bowiem 
nicości.  Zło  jest  przeciwne  naturze,  gdyż  odejmuje  jej  dobro 
należne,  jest  zepsuciem  natury.  Zło  nie  może  natury  zniszczyć 

całkowicie,  bo  jest  tylko  brakiem,  a  brak  przypuszcza  jako 
podmiot  naturę  lub  substancję,  więc  wraz  z  całym  zniszczeniem 
substancji i zło musiałoby ustać.

Św.  Augustyn  nigdy  nie  stosuje  nazwy  zła  do  prostego 

ograniczenia  bytu,  właściwego  wszelkiemu  stworzeniu,  które 

Leibniz  nazwał  złem  metafizycznym.  To  ograniczenie  bowiem 

nie  jest  brakiem,  lecz  tylko  negacją  doskonałości  wyższej, 
która  się  jednak  nie  należy  istocie  z  racji  jej  natury.  Dla  św. 
Augustyna,  podobnie  jak  i  dla  św.  Tomasza

2

)  to  ograniczenie 

w  istniejącym  porządku  rzeczy  stworzonych  jest  dobrem  i  nie 
może  być  rozważane  jako  zło,  inaczej  bowiem  wszystkie  stwo­
rzenia  przez  to  samo  że  są  stworzeniami  musiałyby  być  na­
zwane  złymi.  Dlatego  św.  Augustyn  powtarza  często,  że  zło  nie 
jest czymś naturalnym.

Nazwą  zła  obejmuje  św.  Augustyn  tylko  grzech  i  karę  za 

grzech

3

).  Zło  więc  według  niego,  jakie  istnieje  w  świecie,  to 

„malum  culpae  et  malum  poenae”,  przy  czym  pozostają  one

*) Enchirid. ad Laurent. 10, 11.

2

)  S. th. I. q. 48, a. 5.

3

)  De  Gen.  ad.  litt.  imp.  lib.  1,  3:  Omne  quod  dicitur  malum,  aut 

peccatum  est,  aut  poena  peccati.  De  vera  relig.  12,  23:  Et  hoc  est  totum 

quod dicitur malum, id est peccatum et poena peccati.

background image

27

z  sobą  jak  skutek  do  przyczyny.  Możemy  jednak  chwilowo  ab­
strahować  od  strony  moralnej  „malum  poenae”,  rozważając  je 

tylko  jako  zło  fizyczne  i  duchowe,  bez  jakiegokolwiek  związku 

z  grzechem,  który  je  faktycznie  w  obecnym  stanie  człowieka 
spowodował.  Zło  to  obejmuje  całego  człowieka,  zarówno  ciało, 

jak  i  duszę,  jego  substancję,  jak  i  czynności

1

).  I  tym  to  złem 

zajmować  się  będziemy  przede  wszystkim,  jako  czynnikiem  sta­

nowiącym  według  św.  Augustyna  o  cierpieniu,  podczas  gdy  zła 

moralnego  dotykać  będziemy  tylko  mimochodem,  pytając  zwła­
szcza o źródło i przyczynę cierpień.

W  ten  sposób  rozważyliśmy  naukę  św.  Augustyna  o  złu. 

Obecnie  więc  z  kolei  przystąpić  mamy  do  owego  drugiego  czyn­
nika,  koniecznego  według  św.  Doktora  do  zrozumienia  pojęcia 

cierpienia,  do  powszechnego  pragnienia  szczęścia,  złożonego 
w naturze wszelkich stworzeń żyjących a zwłaszcza człowieka.

B)  Powszechny w naturze pęd do przetrwania 

i pragnienie szczęścia

2

)

Wola  życia,  przetrwania  idzie  przez  całą  przyrodę,  po­

cząwszy  od  najmniejszych  ustrojów,  poprzez  cały  świat  roślin­

ny i zwierzęcy: 

„Wszystkie stworzenia (nawet) nierozumne,

nieobdarzone  przecież  władzą  myślenia...,  —  od  największych 
potworów  do  najmniejszych  robaczków,  czyż  nie  okazują,  że 
chcą  istnieć  i  dlatego  unikają  swej  zguby  wszelkimi  ruchami, 
na  jakie  się  tylko  zdobyć  mogą?  i  tego  nie  dosyć.  Drzewa 

i  krzewy  wszelkie,  nie  mogące  okazać  żadnym  ruchem  unika­

nia  swej  zguby,  czyż,  aby  wydać  na  świat  swój  bezpieczny  pień, 

czy  łodygę,  nie  zapuszczają  jednocześnie  korzeni  w  ziemię,  by 

przez nie ciągnąć pokarm i tak swój byt utrzymać?

3

)”

*) De civ. Dei XXII, 22, 3: Ibidem XIV, 15, 2.

~)

 cfr. Mausbach: Die Ethik des hl. Augustinus I, 53 nn.

3

)  De  civ.  Dei  XI,  27,  1:  Animalia  omnia  etiam  irrationalia,  quibus 

datum  non  est  cogitare,  ab  immensis  draconibus  usque  ad  exiguos  vermi- 
culos,  nonne  se  esse  velle,  atque  ob  hoc  interitum  fugere  omnibus 

quibus 

possunt 

motibus 

indicant? 

Quid? 

arbusta 

omncsąue 

frutices, 

quibus nullus est sensus ad vitandam manifesta motione perniciem, nonne

background image

28

Wszystkie  zatem  istoty  żywe  z  człowiekiem  na  czele  mają 

wspólną  gwałtowną  i  niezaspokojoną  dążność  do  uganiania 
się  za  bytem  pełniejszym  i  przetrwaniem.  W  człowieku  jest  je­
dnak  ponadto  niezaspokojone  nigdy  na  tym  świecie  pragnienie 

szczęścia.  Św.  Augustyn  zagadnieniu  temu  szczęścia  ludzkiego 

pbświęcił  dużo  miejsca  już  w  wczesnych  swoich  pismach,  jak 

„Contra  Academicos”,  „De  beata  vita’',  „De  moribus  ecclesiae 
catholicae”  i  „De  divinis  ąuaestionibus”.  „Czy  znalazł  się,  czy 
jest,  albo  będzie  kiedy  człowiek,  który  nie  chciałby  być  szczę­
śliwym?”  —  pyta  św.  Augustyn  przyjaciół  swoich  na  bankiecie 
duchowym,  jaki  opisuje  w  „De  beata  yita”

1

).  I  otrzymuje  jedno- 

zgodną,  potwierdzającą  odpowiedź,  że  wszyscy  bez  wyjątku 
pragną 

być 

szczęśliwymi. 

Podobne 

powiedzenia 

znajdujemy 

i  w  innych  jego  pismach  tego  okresu.  Analogiczne  zaś  myśli 
św.  Augustyna  z  okresu  dojrzałego  reasumuje  i  ujmuje  krótko 
wyrażenie:  Powiedziałem  za  mało,  mówiąc,  że  pragnienie  życia 

szczęśliwego  jest  wspólne  filozofom  (poganom)  i  chrześcijanom: 
istnieje  ono  bowiem  bez  wyjątku  zarówno  u  dobrych  jak  i  złych. 
Nawet  ten,  który  jest  dobry,  jest  w  rzeczywistości  takim,  po­
nieważ  chce  być  szczęśliwym,  a  zły  nie  byłby  wcale  takim,  gdy­
by  nie  myślał,  że  przez  to  jest  szczęśliwym"

2  3

).  Wszyscy  więc 

ludzie  chcą  być  szczęśliwymi,  ucieczka  zaś  przed  cierpieniem 

(fuga  doloris)

8

)  jest  każdemu  wrodzona.  Nawet  święci,  dla 

których  śmierć  jest  przecież  tylko  uwolnieniem  i  przejściem  do 

lepszego  życia,  odczuwają  odrazę  do  śmierci,  natura  ich  buntuje 
się  i  nie  chce  rozdziału  duszy  od  ciała

4

).  Każdy  woli  w  rzeczy­

wistości  raczej  żyć,  chociaż  w  nędzy  i  utrapieniu,  niż  przez 
śmierć  być  uwolniony  od  takiego  stanu.  Powiedzenie  to  potwier­
dza  niewątpliwie  tekst  z  „De  civ.  Dei”  XI,  27,  1:  „Jakąś  przyro­
dzoną  siłą  miłe  jest  człowiekowi  samo  istnienie  i  wskutek  tego 
nawet  ludzie  nieszczęśliwi  nie  chcieliby  umierać,  a  choć  sami

ut in auras tutum culminis germen emittant, altius terrae radices affigunt, 
quo alimentum trahant, atque ita suum quodammodo esse conservent?... 

*) De beata vita 2, 10.

2

)  Sermo 150, 3, 4.

3

)  De civ. Dei XIX, 14.

4

)  ibid. XI, 27, 1.

background image

29

odczuwają  los  swój  nieszczęsny,  radzi  by  raczej  nieszczęścia  się 

pozbyć,  niż  sami  się  usunąć.  Gdyby  nawet  ludziom  najnieszczę­
śliwszym...  dał  ktoś  nieśmiertelność  z  tym,  żeby  też  i  ich  los 
tak  nieszczęsny  tak  nieśmiertelnie  trwał;  i  gdyby  im  jednocze­
śnie  obwieszczono,  że  jeśli  nie  chcą  w  tak  nieszczęsnej  doli  na 

zawsze  przebywać,  to  przestaną  istnieć  i  zupełnie  znikną,  wtedy 
to  z  największą  radością  wybraliby  zostać  tak,  jak  są,  niż  zu­
pełnie przestać istnieć. Taki niewątpliwy ich wybór świadczy
0  tym, cośmy powiedzieli. Dlaczegóż bowiem lękają się śmierci

1  wolą  raczej  żyć  w  takim  nieszczęściu,  niż  kres  mu  położyć 
przez  śmierć?  Jedynie  dlatego,  jak  się  okazuje,  że  natura  unika 
niebytu.  Dlatego  też  właśnie  ludzie  owi,  dowiedziawszy  się,  że 

umrzeć  mają,  pragną  jak  gdyby  nie  wiem  jakiego  dobrodziej­

stwa  i  miłosierdzia,  żeby  choć  trochę  dłużej  żyć  mogli  w  tej 
niedoli  swojej  i  nieco  później  umrzeć;  i  dlatego  bez  wahania 
oświadczają, 

że 

wdzięcznością 

wybiorą 

nieśmiertelność, 

choćby  nawet  taką,  że  w  mej  bez  końca  nędzarzami  zostaną." 

Wprawdzie  spotykał  się  św.  Augustyn  już  wcześnie  z  po­

wiedzeniem,  że  lepiej  nie  żyć,  niż  wieść  żywot  nędzny.  Św. 
Doktor  jednak  przeciwstawia  się  takiemu  mniemaniu  stanowczo 

wykazując,  że  nawet  ten,  który  nie  chce  żyć  w  nędzy, 

przecież  w  istocie  żyć  pragnie

1

).  Mógłby  ktoś  powiedzieć, 

zauważa  tamże  dalej  św,  Augustyn:  ponieważ  już  istnie­

ję,  nie  mogę  pragnąć  własnego  niebytu.  Lecz  gdybym  wie­

dział  przed  zaistnieniem,  że  będę  w  życiu  nieszczęśliwym, 
wybrałbym  raczej  niebyt,  niż  życie  nędzne.  Święty  Biskup 

jednak i to mniemanie nazywa niedorzecznością i iluzją

2

).

ł

)  De  lib.  arb.  III,  6,  19:  Si  dixerit:  Ideo  magis  volo  vel  miser  esse, 

cjuam  omnino  non  esse,  quia  iam  sum;  si  autem  priusquam  essem  possem 
consuli,  eligerem  non  esse  potiusquam  ut  essem  miser.  Nunc  enim  quod 
timeo  non  esse  cum  miser  sim,  ad  ipsam  miseriam  pertinet,  qua  non  id 

volo  quod  velle  deberem;  magis  enim  non  esse,  quam  miser  esse  velle 

deberem.  Nunc  vero  fateor  me  quidem  maile  vel  miserum  esse  quam  nihil; 
sed  tanto  stultius  id  volo,  quanto  miserius;  tanto  autem  miserius,  quanto 

verius video non hoc me velle debuisse.

s

)  ibidem:  Respondebo:  Cave  potius  ne  hic  erres,  ubi  te  viderc 

verum  putas.  Nam  si  beatus  esses,  utique  esse  quam  non  esse  malles; 
et  nunc  miser  cum  sis,  mavis  tamen  esse  vel  miser  quam  omnino  non 

esse, cum esse nolis miser.

background image

30

Nawet  bowiem  samobójca  nie  pragnie  tyle  własnego  unicestwie­
nia,  ile  raczej  szuka  ulżenia  sobie  przez  śmierć,  w  której  upa­
truje  spoczynek,  a  więc  lepszy  dla  niego  stan  od  aktualnego

1

). 

Jest  więc  w  człowieku  nieprzeparta  dążność  do  bytu,  dobra 
i  jego  powiększania.  Przedmiotem  zaś  tego  instynktu,  czy 

uświadomionej woli, jest dobro.

Św.  Augustyn  zastanawiał  się  już  w  wczesnych  swoich 

pismach  nad  przedmiotem,  który  by  był  zdolny  zaspokoić  cał­
kowicie  to  pragnienie.  W  pierwszym  swoim  teoriopoznawczym 
piśmie  „Contra  Academicos"  podchodzi  do  tego  zagadnienia, 
pytając  się,  czy  szczęście  jest  możliwe  bez  poznania  prawdy

2

i  dochodzi  do  wniosku,  że  nie  może  być  szczęśliwym,  kto  prawdy 
nie 

poznał

3

). 

rozprawie 

moralnofilozoficznej 

„De 

beata 

vita”  poddaje  św.  Augustyn  pojęcie  szczęścia  analizie  i  określa 

jego  przedmiot.  Rozróżnia  w  człowieku  życie  cielesne  i  ducho­
we,  któremu  też  odpowiadają  dwa  rodzaje  pokarmów.  Tak,  jak 
ciało  zasilamy  posiłkiem  fizycznym,  żeby  wzrastało  i  rozwijało 
się,  tak  i  dusza  domaga  się  pokarmu,  żeby  się  mogła  doskonalić 

i  wzrastać.  Dążność  zaś  ta  jest  równoznaczna  z  dążnością  do 
szczęścia

4

). 

Nikt 

nie 

jest 

szczęśliwy, 

jeżeli 

nie 

posiada, 

czego  pragnie.  Nie  każdy  jednak,  który  posiadł  czego  pożądał, 
jest  przez  to  samo  szczęśliwy.  Szczęście  bowiem  człowieka  jest 
również  uzależnione  i  od  przedmiotu.  Jest  ono  tylko  wtedy 

doskonałe,  kiedy  przedmiot  sam  jest  stały  i  niezależny  od  ze­

wnętrznych  przyczyn,  kiedy  go  posiadać  można  bez  obawy

*)  De  lib.  arb.  III,  8,  23:  Verum  tamen  ut  de  hac  re,  si  potero,  dicam 

quod  senno:  nemo  mihi  videtur  cum  seipsum  necat,  aut  quolibet  modo 
emori  cupit,  habere  in  sensu,  quod  post  mortem  non  sit  futurus;  tametsi 
aliąuantum  hoc  in  opinione  habeat...  Cum  ergo  quisque  credens  quod  post 
mortem  non  erit,  intolerabilius  tamen  molestiis  ad  totam  cupiditatem 
mortis  impellitur  et  decernit  atque  arripit  mortem;  in  opinione  habet 
errorem  omnimodae  defectionis,  in  sensu  autem  naturale  desiderium 
quietis.  Quod  autem  quietum  est,  non  est  nihil;  imo  etiam  magis  est 

quam id quod inquietum est.

*) Contra Academicos I, 2, 5.

*) Ibidem I, 2, 6.

*)

 De beata vita 10.

background image

31

utraty

1

).  Warunku  zaś  tego  nie  spełniają  żadne  dobra  stwo­

rzone.  Jedynie  Bóg  niezmienny  może  być  przedmiotem  dosko­
nałego  szczęścia.  Urzeczywistnienie  jednak  jego  doskonałe  na­
stąpi  dopiero  po  śmierci  przez  połączenie  się  z  Bogiem,  czę­
ściowe  zaś  już  tu  na  ziemi  przez  spełnianie  woli  Bożej

2

).  W  „De 

beata  vita”  uwydatnił  św.  Augustyn  przede  wszystkim  stronę 
moralną  szczęścia,  gdy  tymczasem  w  rozprawie  napisanej  krót­
ko  po  swoim  chrzcie  „De  moribus  ecclesiae  catholicae”  podaje 

jego  analizę  metafizyczną.  Złożone  głęboko  w  naturze  ludzkiej 

pragnienie  szczęścia,  naucza  tamże,  bywa  zaspokojone  dopiero 
wtedy,  kiedy  osiągnęło  swój  przedmiot.  Jeżeli  jednak  zaspoko­

jenie  to  ma  być  całkowite,  wtedy  i  przedmiot  jego  musi  być 

najlepszy

3

),  osiągalny  dla  człowieka.  Jest  on  zaś  takim,  jeżeli 

posiadać  go  można  bez  obawy  utraty.  Warunku  jednak  tego 
nie  spełniają  ani  dobra  zewnętrzne  stworzone,  duchowe  i  ma­
terialne,  ani  też  wewnętrzne  człowieka

4

).  Pozostaje  więc  jedy­

nie  Bóg,  do  którego  jeżeli  zdążamy,  żyjemy  dobrze,  a  jeżeli  go 
osiągamy,  żyjemy  nie  tylko  dobrze,  ale  i  szczęśliwie.  To  zdą­
żanie  do  Boga  (sequi  Deum)  dokonuje  się  przez  miłość,  która 
jest  zarazem  miłością  wszystkiego,  co  nosi  w  sobie  podobień­

stwo Boże.

Reasumując  więc  naukę  św.  Augustyna  o  szczęściu,  którą 

znajdujemy  w  wspomnianych  pismach,  ująć  ją  możemy  w  na­
stępujące tezy:

W  naturze  każdego  człowieka  złożone  jest  pragnienie 

szczęścia.  Pragnienie  to  przejawia  się  praktycznie  w  dążności  do 

zaspokojenia  potrzeb  duszy  i  ciała.  Nikt  zaś  nie  jest  szczęśliwy, 
który  nie  zdołał  osiągnąć  przedmiotu  tych  dążnoścL  Nie  każdy 

jednak,  który  osiągnął,  czego  pożądał,  staje  się  tym  samym 

bezwzględnie  szczęśliwym.  Szczęście  bowiem  człowieka  jest  ró­
wnież 

uzależnione 

od 

jakości 

przedmiotu. 

Bezwzględnie 

uszczęśliwiający  przedmiot,  czyli  dobro,  musi  być  trwałe  i  nie­

*) De beata vita 10.

2

)  Ibidem 17.

3

)  De mor. ecd. cath. 4.

ł

) ibidem 3, 19.

background image

32

zależne  od  zewnętrznych  od  nas  warunków

1

),  musimy  je  po­

siadać  doskonale,  to  znaczy,  że  go  nie  możemy  utracić  bez  i  mi­
mo  naszej  woli

2

).  Warunku  tego  jednak  nie  spełniają  żadne  do­

bra  doczesne,  jedynie  sam  wieczny  i  niezmienny  Bóg.  Człowiek 

jednak,  jak  i  inne  istoty  zmysłowe,  może  się  cieszyć,  choć  nie­
trwale  i  niedoskonale,  także  i  dobrami  skończonymi,  których  po­

siadanie  daje  mu  przynajmniej  czasowe,  względne  zadowolenie 
i  szczęście.  Skala  tych  dóbr,  które  posiadać  może,  jest  bardzo 
wielka  i  obejmuje  dobra  fizyczne  ciała  i  duszy,  jak  i  dobra 

moralne.

Chcąc  więc  krótko  określić  na  podstawie  powyższych  roz­

ważań  pojęcie  szczęścia,  powiedzieć  możemy,  że  przedmiotem 

szczęścia  jest  dobro,  szczęście  zaś  jest  reakcją,  odpowiedzią 
duszy na posiadanie tego przedmiotu.

Przeciwieństwem  zaś  i  zaprzeczeniem  szczęścia  jest  cier­

pienie, które bliżej w ten sposób określić możemy: 

Jeżeli zło

jest,  jak  wyżej  powiedzieliśmy,  brakiem,  ograniczeniem  bytu 

w  jakiejkolwiek  jego  postaci,  nieładem  i  zakłóceniem  harmo­
nii  w  dotychczasowej  jego  całości  i  jedności,  wtedy  cierpienie 

jest  doznaniem  danego  zła  przez  podmiot  uświadomiony,  —  jest 

wyrazem  rozdźwięku,  jaki  zaistniał  między  naturalną  każdej 
istocie,  zwłaszcza  żywej,  dążnością  do  zachowania  się  i  prze­
trwania,  a  jej  zatamowaniem  w  postaci  ograniczenia  bytu,  lub  je­
go  doskonałości.  Cierpienie  więc  jest  uświadomieniem  zła,  które 
dotknęło  istotę,  jest  reakcją  czuciową,  czy  uczuciową  na  zło 

doznane,  któremu  uległa  istota  w  swym  bycie  substanc  j  alnym 
czy  przypadłościowym;  jest  wreszcie  uświadomieniem  prze­
szkody,  jaka  stanęła  na  drodze  podmiotowi  żywemu  w  swo­

bodnym wykonywaniu jego czynności.

Św.  Augustyn  okfeśla  cierpienie  jako  przykre  uczucie, 

powstałe  ze  zła  doznanego,  sprzeciwiającego  się  osiągnięciu 
upragnionego  szczęścia,  w  szeregu  znamiennych  powiedzeń. 
W  „De  ordine"  stawia  sobie  pytanie:  „Dolor  unde  pemiciosus 
est  (czy  więc  cierpienie  jest  zgubne)?"  i  odpowiada  bezpo­
średnio:  „Quia  id  quod  unum  erat,  dissicere  nititur.  Ergo  mo-

*) De beata vita 11.
*) ibidem: Tale esse debet, quod non amittat invitus.

background image

33

lestum  et  periculosum  est,  cum  eo  unum  fieri,  quod  separare 
potest

1

).

Tak,  ponieważ  usiłuje  rozłączyć  to,  co  stanowiło  jedność. 

Ponieważ  zaś  może  rozłączyć,  co  stanowi  jedność,  dlatego  jest 
przykre  i  niebezpieczne.  W  każdej  bowiem  istocie  żywej  zło­

żony  jest  gwałtowny  pęd  i  pragnienie  zachowania  siebie  i  prze­

trwania,  a  przecież  złączenie  części  jest  koniecznym  warunkiem 
trwania  istoty,  gdy  tymczasem  ich  rozłączenie  utożsamia  się 

z  zaprzestaniem  jej  istnienia

2

).  Cierpienie  zaś  w  tym  wypadku, 

jako  uczucie  przykre  (molestum),  jest  tylko  wyrazem  roz- 

dźwięku,  jaki  zaistniał  w  istocie  żywej  między  wrodzoną  jej 
dążnością  do  zachowania  siebie,  czyli  do  szczęścia,  a  złem  po­
wodującym  rozdział  i  rozkład,  jaki  jej  zagraża  (dissicere  niti- 
tur).  Wprawdzie  można  by  z  brzmienia  powyższego  tekstu  wno­

sić,  że  cierpienie  powoduje  rozkład  całości  na  części.  Jest  ono 

jednak  tylko  zjawiskiem  towarzyszącym  temu  procesowi.  Święty 

Augustyn  zresztą  częściej  określa  samo  zło  fizyczne  słowem 
„dolor”.

Dosadniej  jeszcze  niż  w  powyższym  tekście  wskazuje  św. 

Augustyn 

na 

cierpienia, 

które 

powstały 

przeciwieństwa 

między  złem,  jakiemu  uległa  istota  żywa,  a  jej  dążnością  do 
samozachowania,  w  „De  libero  arbitrio"  III,  23,  69:  „Quid  est 

enim  aliud  dolor",  powiada,  „nisi  quidam  sensus  divisionis  et 

corruptionis  impatiens".  „Corruptio"  i  „divisio"  —  to  zło,  które 

dotknęło  istotę  żywą,  „sensus  impatiens"  zaś,  to  uczucie  nie­
przyjemne, które temu doznaniu towarzyszy.

Dopełnieniem  wreszcie  powyższego  określenia  cierpienia 

i  jego  istoty  są  niewątpliwie  powiedzenia,  jakie  znajdujemy 
w „De civitate Dei” XXI, 3, 2, oraz XIX, 13, 2.

„Gdzie  jest  pragnienie,  tam  też  może  być  cierpienie,  gdyż 

niezaspokojone  pragnienie,  zarówno  przez  to,  że  nie  osiągnęło

') De ordine II, 48.

*) 

ibidem. 

Lapis 

ut 

esset 

lapis, 

omnes 

eius 

partes, 

omnis- 

que  natura  in  unum  solidata  est.  Quid  arbor?  nonne  arbor  non  esset,  si 
una  non  esset?  quid  membra  cuiuslibet  animantis  ac  viscera  et  quidquid 
est  eorum  e  quibus  constat?  certe  si  unitatis  patiantur  divortium,  non  erit 
animal.

3

background image

34

swojego  przedmiotu,  jak  i  przez  to,  że  osiągnąwszy,  znów  go 

utraciło, — zamienia się w cierpienie."

1

)

„Bóg  nie  odbiera  naturze  wszystkiego,  w  co  ją  wyposa­

żył,  ale  część  jej  tylko  odejmuje,  a  drugą  pozostawia,  ponie­
waż  inaczej  nie  byłoby  podmiotu,  który  by  boleśnie  odczuwał 
brak  tego,  co  mu  zostało  odjęte.  I  to  cierpienie  jest  dowodem, 
że dobro zostało odjęte i że jeszcze pozostało

2

).

C)  Podział cierpień

Podział  cierpień  u  św.  Augustyna  pozostaje  w  związku 

z  jego  teorią  o  stosunku  duszy  do  ciała,  oraz  związaną  z  nią 
bardzo  skomplikowaną  teorią  o  doznaniach  zmysłowych,  któ­
rej  dość  wyczerpujący  wykład  znajdujemy  w  jego  rozprawie 
„De  musica”  VI,  5,  oraz  w  „Retractationes”  I,  11,  gdzie  widzimy 
modyfikację  niektórych  poglądów  w  poprzednim  piśmie  wy­
łożonych.

Św.  Doktor  przyjmuje  za  Platonem,  że  dusza  i  ciało  u 

człowieka,  to  substancje  samoistne.  Ściślejszego  stosunku  między 
nimi  nie  należy  przyjmować.  Dusza  mieszka  w  ciele,  jak  gdyby 

woźnica,  ciało  bowiem  jest  tylko  narzędziem,  którym  się  dusza 

posługuje  w  swych  czynnościach.  Dusza  ludzka,  jako  pierwiastek 
życia  wegetatywno-zmysłowego,  nosi  u  św.  Augustyna  nazwę 

„pars  interior",  o  ile  zaś  wznosi  się  ponad  ciało,  nazywa  się 
„pars  superior".  Święty  Doktor  przypisuje  jej  (pars  superior) 
trzy  zdolności:  pamięć,  rozum  i  wolę  i  nazywa  ją  duchem.  Du­
sza 

wegetatywno-zmysłowa 

(pars 

interior) 

oddziaływuje 

na 

ciało  za  pomocą  pierwiastka  delikatniejszego,  bliższego  jej  na­
turze,  który  św.  Augustyn  określa  jako  pierwiastek  eteryczny 
lub  świetlisty.  Przez  przyjęcie  tego  pierwiastka  chce  św.  Augu­
styn  wypełnić  przepaść,  jaka  istnieje  między  duchową  naturą 
duszy, a materialną naturą ciała, chce rzucić pomost między

*)  De  civ.  Dei  XXI,  32:  Ubi  autem  potest  esse  cupiditas,  profecto 

etiam  dolor  potest.  Frustrata  quippe  cupiditas  sive  non  perveniendo  quo 
tendebat, sive amittendo quo pervenerat, vertitur in dolorem.

*)  ibidem  XIX,  13,  2:  Neque  enim  (Deus)  totum  aufert  quod  natu- 

rae  dedit;  sed  aliquid  adimit,  aliquid  relinquit  ut  si  qui  doleat  quod 

adimit. Et ipse dolor testimonium est boni adempti et boni relicti.

background image

35

czynnościami  duszy,  a  narządami  ciała,  przez  które  te  czynno­
ści  ma  wykonać.  Oddziaływanie  to  jednak  duszy  wegetatywno- 
zmysłowej  na  ciało  jest  tylko  jednostronne,  dusza  bowiem  do­
konuje  w  nim  i  przez  nie  czynności,  ale  sama  od  ciała  żadnych 
wrażeń nie doznaje.

Jak  jednak  wytłumaczyć  fakt,  że  dusza  przecież  dowia­

duje  się  o  doznaniach,  jakim  podległo  ciało,  w  którym  mieszka? 
Św.  Augustyn  tłumaczy  to  w  sposób  następujący:  Żadnego  do­

znania  nie  przyjmuje  dusza  bezpośrednio  od  ciała,  ale  drogą 
dopiero  pośrednią  dowiaduje  się,  że  takowe  w  nim  zaistniało. 

Jeżeli  bowiem  ono  zaistniało  w  jakiej  części,  czy  narządzie  cia­
ła,  Wtedy  dusza  w  danym  miejscu,  czy  organie,  zaczyna  uważ­

niej,  niż  w  zwykłych  warunkach,  wykonywać  swoje  czynności 
wegetatywno-zmysłowe  (attentius  agere)

1

).  Wykonywanie  tych 

czynności  jest  dla  niej  łatwe,  jeżeli  doznanie,  któremu  podległ 
organ,  jest  dla  niego  i  całego  ciała  dogodne  i  odpowiednie.  Wy­
konywanie  zaś  tych  czynności  staje  się  utrudnione,  jeżeli  do­
znanie to jest dla niego nieodpowiednie i zgubne

2

).

Jeżeli  więc  mówimy,  że  dusza  odczuwa  wrażenie,  wtedy 

nie  znaczy  to,  że  je  odbiera  od  ciała,  ale,  że  pod  wpływem  do­

znania,  jakie  zaistniało  w  ciele,  funkcje  swoje  w  ciele  zaczyna 
uważniej  wykonywać  i  dopiero  z  ich  oporności  wnioskuje  o 
wrażeniu,  jakiemu  ciało  podległo

3

).  Dusza  zaś  odpowiada  na  to 

wrażenie  uczuciem  nieprzyjemnym,  jeżeli  w  ciele  zaistniało 
ograniczenie,  czyli  zło,  albo  też  uczuciem  przyjemnym,  jeżeli 

w ciele dokonało się coś zgodnego z naturą.

Taką  naukę  o  stosunku  narządów  ciała  do  czynności  du­

szy  znajdujemy  we  wczesnych  pismach  filozoficznych  św.  Augu­
styna,  a  zwłaszcza  w  rozprawie:  De  musica

4

).  W  późniejszych 

jego  pismach  uległa  ona  modyfikacji.  Wyrazem  zaś  tego  jest

')  De  musica  VI,  5,  10:  ...videtur  mihi  anima  cum  sentit  in  corpore, 

non  ab  illo  aliquid  pati,  sed  in  eius  passionibus  attentius  agere,  et  has 
actiones  sive  faciles  propter  convenientiam,  sive  difficiles  propter  inconve- 

nientiam indicitur.

*) ibidem.
*) ibidem VI, 5, 10: 

Has operationes passionibus corporis puto

animam exhibere cum sentit, non easdem passiones recipere.

4

)  ibidem VI, 5.

background image

36

między  innymi  następujące  zdanie,  wypowiedziane  w  De  civ. 
Dei,  które  raczej  już  przemawia  za  teorią,  że  dusza  bezpośred­

nio przyjmuje doznania od ciała:

„Tak  zwane  boleści  ciała  są  właściwie  boleściami  duszy 

w  ciele  i  z  ciała.  Ciało  samo  przez  się  bez  duszy,  ani  nie  cierpi, 
ani  pożąda.  Jeśli  mówimy,  że  ciało  pożąda,  albo  cierpi,  to  po­
żąda  lub  cierpi  albo  cały  człowiek...,  albo  ta  część  duszy  (pars 

inferior),  której  się  cielesne  uczucie  udziela:  bądź  szorstkie, 

sprawiające 

boleść, 

bądź 

łagodne 

sprawiające 

przyjemność. 

Boleść  ciała  jest  tylko  ciosem  zadanym  duszy  a  pochodzącym 

z ciała i pewną niezgodą duszy na to uczucie, które ma ciało."

1

)

W  powyższym  tekście

2

)  podaje  św.  Augustyn  również 

fizjologiczno-psychologiczną 

genezę 

cierpienia 

cielesnego 

wskazuje,  że  źródłem  jego  jest  ograniczenie,  jakie  zaistniało 
dla  człowieka  w  dziedzinie  jego  dóbr  zmysłowych  i  wegetatyw­
nych.  Przez  ograniczenie  zaś  właśnie  tych  dóbr  różni  się  cier­
pienie  ciała  od  cierpienia  duchowego,  którego  przyczyną  jest 

brak,  czy  ograniczenie  dóbr  duchowych,  czyli  bezpośredniego 
przedmiotu  zdolności,  które  przypisuje  św.  Augustyn  wyższej 
części  duszy  (pars  superior):  pamięci,  rozumu  i  wolL  Św.  Dok­
tor  nazywa  cierpienia  duchowe  smutkiem  i  określa  je  w  ten 

sposób:  „...boleść  duszy,  która  się  smutkiem  nazywa,  jest  nie­

zgodą  duszy  z  tymi  rzeczami,  które  się  stały  wbrew  naszej 

woli"

3

).

*) De civ. Dei XIV, 15, 2: 

Dolores porro qui dicuntur carnis,

animae  sunt  in  came  et  ex  carne.  Quid  enim  caro  per  seipsam  sine  anima 
vel  dolet,  vel  concupiscit?  Sed  quod  concupiscere  caro  dicitur  vel  dolere, 
aut  ipse  homo  est,  aut  aliquid  animae,  quod  carnis  afficit  passio,  vel 
aspera,  ut  faciat  dolotem;  vel  lenis,  ut  voluptatem.  Sed  dolor  carnis  tan- 
tummodo  offensio  est  animae  ex  carne,  et  quaedem  ab  eius  passione 
dissensio.

2

)  ibidem.

3

)  ibidem: 

Animae dolor, quae tristitia nuncupatur, dissensio est

ab his rebus quae nobis nolentibus acciderunt.

De  vera  religione  12,  23:  Quid  est  enim  dolor,  qui  dicitur  corporis, 

nisi  corruptio  repentina  salutis  eius  rei  quam  małe  utendo  anima  cor- 
ruptioni  obnoxiavit?  Quid  autem  dolor,  qui  dicitur  animi,  nisi  carere 
mutabilibus rebus, quibus fruebatur, aut frui se posse speraverat.

background image

37

Cierpienia  jednak  duchowe  przewyższają  trwaniem,  siłą 

i  natężeniem  cierpienia  cielesne.  Ponadto,  chociaż  jeszcze  nie 
zaistniały  w  duszy,  to  już  samo  ich  przewidywanie  i  obawa  przed 

nimi  napawa  człowieka  trwogą  i  smutkiem  i  przysparza  mu 
w  ten  sposób  nowych  cierpień  duchowych.  Św.  Augustyn  myśl  tę 
wyraża  w  słowach:  „lecz  smutek  bywa  często  poprzedzany  przez 
bojaźń,  która  też  w  duszy  jest,  nie  w  ciele.  Boleść  zaś  ciała  nie 
bywa  poprzedzana  żadną  jakąś  bo  jaźnią,  przez  samo  ciało,  za­
nim boleść nastąpi, odczuwalną”

1

).

W  ten  sposób  określiliśmy  pojęcie  cierpienia,  jego  we­

wnętrzną  strukturę  i  podział.  Zgodnie  więc  już  teraz  z  zakre­
ślonym  na  początku  planem  przystąpić  możemy  do  odpowiedzi 

na pytanie: skąd cierpienie? jakie jego źródło i przyczyna?

*) De civ. Dei XIV, 15, 2: 

Sed tristitiam plerumque praecedit

metus,  qui  et  ipse  in  anima  est,  non  in  carne.  Dolorem  autem  camis  non 
praecedit ullus quasi metus camis, qui antę dolorem in carne sentiatur.

background image

II.  PRZYCZYNA SPRAWCZA CIERPIEŃ

Jeżeli,  idąc  śladami  myśli  św.  Augustyna,  pytamy  o  przy­

czynę  sprawczą  cierpień,  wtedy  nie  chodzi  o  ich  bezpośrednie 
źródło,  którym  jest,  jak  wyżej  powiedzieliśmy,  zło  fizyczne  za­
równo  cielesne,  jak  i  duchowe.  Sięgamy  tutaj  za  św.  Augusty­

nem  do  dalszego  źródła  cierpień,  pytając  o  przyczynę  zła  fizycz­
nego  w  świecie.  Skąd  się  ono  wzięło,  jak  wyjaśnić  sobie  jego 
pojawienie  na  tej  ziemi.  Na  pytanie  powyższe  odpowiadali  ma­
nichejczycy,  że  zło  stanowi  osobną  we  wszechświecie  potęgę, 

że  jest  siłą  bezwzględną,  pierwotną,  która  toczy  odwieczną 

walkę  z  Bogiem  dobrym.  Zło  bowiem,  według  ich  twierdzenia, 
nie  może  pochodzić  od  Boga  dobrego,  dlatego  należy  szukać  je­
go  źródła  w  odwiecznym  pierwiastku  zła,  mieszkającym  i  utoż­

samiającym  się  z  materią,  z  której  wszystkie  ciała  są  ukształto­
wane

1

).  Sw.  Augustyn  wyznaje,  że  nauka  ta  z  początku  tak  bar­

dzo  go  pociągała,  że  sam  stał  się  wyznawcą  manicheizmu.  Dal­
sze  jednak  zastanawianie  się  nad  tym  zagadnieniem  wykazało 
mu  wewnętrzną  sprzeczność  tej  tezy  z  najprostszymi  zasada­
mi  rozumu.  Kwestię  tę  porusza  i  dyskutuje  na  wielu  miejscach 
swoich  pism,  zwłaszcza  polemicznych,  jak  „De  natura  boni", 

„Contra  ep.  Man.”  36—40,  „De  moribus  Man.”  I,  18,  „De 

lib.  arb.”  III,  36—46,  oraz  w  Confessiones,  gdzie  znajdujemy 

jakby  streszczenie  wywodów  z  Antimanichaea.  Dwóch  Bogów, 

powiada,  być  nie  może,  gdyż  jest  to  z  ideą  bóstwa  sprzeczne. 
Albo  jest  jeden  Bóg,  albo  go  nie  ma  wcale.  Jeżeli  zaś  jest  jeden, 

będący  prawdą  i  doskonałością  bezwzględną,  skądże  się  wzięło 
zło?  Czy  można  przypuścić,  że  je  stworzył  Bóg?  Przenigdy,

*) De natura boni 18: Manichaeus hylen appellat... formatricem 

corpcrum.

background image

39

odpowiada  św.  Augustyn

1

).  „Skąd  (zatem)  jest  zło?"  —  pyta 

się  dalej  św.  Augustyn.  „Może  owa  materia,  z  której  On  je 

(stworzenia)  stworzył,  była  zła,  a  ukształtowawszy  ją  i  upo­

rządkowawszy,  pozostawił  jednak  w  niej  jakąś  resztę,  której  nie 

przemienił  na  dobrą?  I  czemuż  to?  Czy,  będąc  wszechmocny, 

nie  był  przecież  mocen  całą  przemienić  i  przetworzyć,  aby  nic 
złego  nie  pozostało?  Wreszcie,  czemuż  chciał  On  z  niej  właśnie 

uczynić,  a  nie  sprawił  raczej  przez  swą  wszechmoc,  by  nie 

istniało  w  ogóle?  ale  może  mogła  ona  istnieć  wbrew  jego  woli?... 

Albo  jeśli  już  chciał  nagle  zdziałać  coś,  niech  by  raczej  był 

w  wszechmocy  swojej  uczynił,  aby  owa  przestała  istnieć,  a  On 

sam  tylko  trwał,  jako  jedyne,  prawdziwe,  najwyższe,  bezgrani­

czne  dobro.  Albo  też,  jeśliby  to  nie  było  dobrze,  gdyby  On,  bę­

dąc  dobry,  nie  zrobił  i  nie  zapoczątkował  czegoś  dobrego,  cze­
muż  nie  usunął  i  nie  zniweczył  owej  złej  materii  i  nie  utworzył 

sam  dobroci,  z  której  mógłby  wszystko  stworzyć?  Nie  byłby 
bowiem  wszechmocny,  gdyby  nie  mógł  stworzyć  czegoś  dobrego 

bez pomocy materii niestworzonej przez siebie."

2 * * * * *

).

„Takie  to  myśli",  powiada  św.  Augustyn,  „kłębiły  się 

w  moim  biednym  sercu,  przytłoczonym  żrącymi  troskami;  był 
to lęk przed śmiercią i obawa, że nie znajdę prawdy."

8

).

l

Confess. V, 10, 20: 

...Deum bonum nullam malam naturam

crcasse qualiscumque me pietas credere cogebat.

*)  ibidem  VII,  5,  7:  Unde  est  malum?  An  unde  fecit  ea,  materies 

aliqua  mała  erat,  et  formavit  atque  ordinavit  eam,  sed  reliquit  aliquid  in 
illa, quod in bonum non converteret? Cur et hoc? An impotens erat totam

vertere et commutare, ut nihil mali remaneret, cum sit omnia potens?
Postremo  cur  inde  aliquid  facere  voluit,  ac  non  potius  eadem  omnipo- 

tentia fecit ut nulla esset omnino? Aut vero existere poterat contra eius
voluntatem?  Aut  iam  si  aliquid  subito  voluit  agere,  hoc  potius  ageret 

omnipotens,  ut  illa  non  esset,  atque  ipse  solus  esset  totum,  verum  et 

summum  et  infinitum  bonum.  Aut  si  non  erat  bene  ut  non  aliquid  boni 

etiam fabricaretur, et conderet qui bonus erat; illa sublata et ad nihilum

redacta  materia  quae  mała  erat,  bonam  ipse  institueret,  unde  omnia 

crearet.  Non  cnim  esse  omnipotens,  si  condere  non  posset  aliquid  boni,  nisi 

ea, quam ipse non conderat, adiuvaretur materia.

8

) ibidem: Talia volvebam pectore misero, ingravidato curis morda 

cissimis de timore mortis, et non inventa veritate.

background image

40

Wśród  tych  zmartwień  poznał  wreszcie  neoplatończyków. 

Płotyn  przede  wszystkim  przez  swoją  naukę  o  dobroci  każdego 
istnienia  fizycznego

1

)  szczególną  oddał  zbłąkanej  jego  myśli 

usługę.  Odtąd  znalazł  się  już  św.  Augustyn  na  drodze,  która  go 
miała zaprowadzić do pełnego światła prawdy.

A)  Źródłem zła i cierpienia nie jest materia

Skąd  więc  zło  i  cierpienie?  Św.  Augustyn  wyklucza  sta­

nowczo  możliwość  pochodzenia  zła  od  materii,  a  przez  to  od­
biega  od  koncepcji  neoplatończyków  oraz  Oryginesa,  którzy 
materię  uważali  za  przyczynę  wszelkiej  niedoskonałości  i  zła 
panującego w świecie

2

).

Neoplatończycy  z  Plotynem  i  Porfyriuszem  na  czele  utrzy­

mują,  że  podłożem  wszystkiego,  co  cielesne,  jest  materia.  Jest 

ona  czymś  nieokreślonym,  nieograniczonym,  czymś  bezistotnym 
i  nie  istniejącym  ({trj  2v)  w  przeciwieństwie  do  tego,  co  rzeczy­
wiście  istnieje,  idei.  Materia  jest  złem  i  źródłem  zła.  Jest 
wprawdzie  podatna  na  formę  i  z  tego  względu  może  brać  udział 

w  dobrem,  lecz  sama  w  sobie  jest  „KaKóv”,  złem.  Orygines  przyj­

muje  wprawdzie,  że  materia  jest  tworem  Bożym,  ale  stworzenie, 
według  jego  pojęcia,  istnieje  od  wieków.  Świat  jednak  empi- 
ryczno-materialny  obecnie  istniejący  miał  początek,  a  powstanie 

jego  da  się  sprowadzić  do  odstępstwa  duchów  od  Boga.  Mate­

ria,  z  której  przedmioty  obecnego  świata  są  utworzone,  znaj­

dowała  się  pierwotnie  w  stanie  wyższym  i  idealniejszym,  ale 

wskutek  oderwania  się  duchów  od  Boga,  zdegenerowała  się

3

). 

Św.  Augustyn  zarzuca  powyższym  koncepcjom  niekonsekwen­
cję.  Chociażby  bowiem  materia,  jak  oni  to  utrzymywali,  była 
czystym  brakiem  wszelkich  form  materialnych,  to  jednak  zdol­
ność  sama  do  ich  przyjęcia  już  jest  przecież  pewnym  dobrem. 

Zresztą  skoro  się  przyjmie,  że  wszelkie  dobro  od  Boga  pocho­
dzi,  to  i  materia  jako  byt,  który  jest  dobrem,  ma  Boga  za

*) Confess. VII, 12 (cały rozdział).

2

)  De natura boni, 18: Neque enim... illa materies, quam antiąui 

hylen dixerunt, malum dicenda est.

3

)  Stóckl Weingartner: Historia filozofii w zarysie w tłum. ks. 

Fr. Kwiatkowskiego, str. 100 nn. i 121 nn.

background image

41

swojego  Stwórcę

1

).  Sw.  Augustyn  dziwi  się  nawet,  że  człowiek 

tej  miary,  co  Orygines,  może  mieć  odmienne  co  do  tego  zdanie

2

). 

Z  uznaniem  natomiast  wyraża  się  o  Platonie:  „Toż  i  Platon  uwa­

ża  za  najsprawiedliwszą  przyczynę  założenia  świata  tę  wła­
śnie,  iżby  dobry  Bóg  dobre  dzieło  uczynił.  Może  on  o  tym  tam 

czytał  (w  Piśmie  św.),  a  może  dowiedział  się  przypadkowo  od 

tych,  co  czytali,  wreszcie  może  genialnym  swym  umysłem  się­
gnął  do  tajników  Bożych  przez  pośrednictwo  rzeczy  stworzo­
nych,  albo  też  nabył  tej  wiedzy  od  tych,  co  tajniki  Boże  po­
znali  byli

3

).  Św.  Augustyn  odnosi  się  zatem  do  materii  pozyty­

wnie  i  przeciwstawia  się  wrogiemu  do  niej  nastawieniu  neopla- 

tończyków  i  Oryginesa

4

).  Skażenie  materii,  o  której  się  tak  dużo 

mówi,  powiada  św.  Augustyn,  nie  jest  pierwotnym,  lecz  naby­

tym,  nie  jest  ona  przyczyną  i  źródłem  zła  i  cierpienia,  ale  jej 
obecny  stan  jest  tylko  skutkiem  i  następstwem  zła  i  to  zła 
moralnego.  „Zepsucie  ciała  obciążającego  duszę  nie  jest  przy­
czyną  pierwszego  grzechu,  lecz  karą  za  ten  grzech  i  nie  ciało 
skażone  uczyniło  duszę  grzeszną,  lecz  grzeszna  dusza  uczyniła 
ciało skazitelnym."

5

)

*)  De  natura  boni  18:  Sed  hylen  dico  quamdam  penitus  informem 

et  sine  qualitate  materiem,  unde  istae  quas  sentimus  qualitates  forman- 
tur,  ut  antiqui  dixerunt...  Nec  ista  hyle  malum  dicenda  est,  quae  non  per 
aliquam  speciem  sentiri,  sed  per  omnimodam  speciei  privationem  cogitari 
vix  potest.  Habet  enim  ipsa  capacitatem  formarum...  Porro  si  bonum 

aliquod  est  forma,  unde  qui  ea  praevalent  formosi  appellantur,  sicut  a 
speciei  speciosi,  procul  dubio  bonum  aliquod  est  etiam  capacitas  formae... 
Et  quia  omne  bonum  a  Deo,  neminem  oportet  dubitare,  etiam  istam, 
si qua est, materiem non esse nisi a Deo.

2

De  civ.  Dei,  XI,  23,  1:  Ubi  plus  quam  dici  potest  miror  homi- 

nem  in  ecdesiasticis  litteris  tam  doctum  et  exercitatum  non  adtcndisse, 
quam  hoc  esset  contrarium  scripturae...  intentioni,  quae...  nullam  aliam 

causam faciendi mundi intelligi voluit, nisi ut bona fierent a bono Deo.

3

ibidem  XI,  21,  1:  Hanc  etiam  Plato  (Tim.  p.  30  A)  causam 

condendi  mundi  iustissimam  dicit,  ut  a  bono  Deo  bona  opera  fierent; 

sive  ista  legerit  sive  ab  his  qui  legerant  forte  cognoverit;  sive  acerrimo 
ingenio  invisibilia  Dei  per  ea,  quae  facta  sunt,  intellecta  conspexerit,  sive 

ab his, qui ista conspexerant et ipse didicerit.

4

)  ibidem XIII, 16, 1 i XXII, 27, 2.

5

)  ibidem XIV, 3, 2: 

Corruptio carnis, quae adgravat animam,

non  peccati  primi  est  causa,  sed  poena;  nec  caro  corruptibilis  animam  pec- 
catricem, sed anima peccatrix fecit esse corruptibilem carnem.

background image

42

B)  Bóg nie jest sprawcą zła i cierpienia

Naczelnym  aksjomatem  św.  Augustyna  w  jego  rozważa­

niach  o  źródle  zła  jest  prawda  wyczytana  w  „Księdze  Rodzaju", 
że  wszystko,  co  Bóg  stworzył,  jest  dobre,  a  całość  stworzenia 

bardzo  dobra').  Nie  ma  zaś  w  świecie  żadnego  bytu,  który  by 
nie  miał  istnienia  swojego  od  Boga,  jedynego  źródła  wszelkiego 
bytu.  „Ale  co  daleko  więcej  podziwu  jest  godne,  to  to,  że  nawet 
niektórzy  spośród  takich,  co  wespół  z  nami  wyznają  jeden  tylko 
pierwiastek  wszystkich  rzeczy  i  że  wszelka  natura,  co  nie  jest 

Bogiem,  tylko  przez  Boga  stworzona  być  może,  nie  chcieli  je­

dnakże  przyznać  i  szczerze  w  to  uwierzyć,  że  przyczyną  stwo­

rzenia  świata,  przyczyną  tak  słuszną  i  prostą  jest  to,  iż  Bóg  do­

bry  tworzy  dobre  rzeczy;  i  nie  chcieli  przyznać,  żeby  poza 

Bogiem  były  też  rzeczy,  które  nie  są  tym,  czym  jest  Bóg,  a  je­

dnakże dobre są i nikt jeno dobry Bóg je zdziałał."

2

)

Jeżeli  jednak  Bóg  wszystko,  co  istnieje,  do  bytu  powołał, 

—  jeżeli  ponadto  wszystko  to  stworzył  dobrym,  wtedy  jak  wy­

tłumaczyć  prawdę  niezaprzeczalną,  że  stworzenia  mimo  to  pod­

ległe  są  brakom  i  niedoskonałościom?  W  odpowiedzi  na  to  py­

tanie  znajdujemy  u  św.  Augustyna  dwa  rodzaje  wypowiedzeń, 

które,  gdybyśmy  je  wzięli  w  dosłownym  brzmieniu,  zawierałyby 
w sobie sprzeczność.

Czytamy  bowiem  np.  w  Confess.  V,  10,  20  kategoryczne 

twierdzenie:  „Bóg  dobry  nie  m ó g ł   stworzyć  żadnej  złej  na­

')  Confess.  XIII,  28,  43:  Septies  numeravi  scriptum  esse  te  vidisse 

quia  bonum  est  quod  fecisti:  et  hoc  octavum  est,  quia  vidisti  omnia 

quae  fecisti,  et  ecce  non  solum  bona,  sed  etiam  valde  bona  tanquam  simul 

omnia.  Nam  singula  tantum  bona  erant;  simul  autem  omnia  et  bona  et 

valde.

s

)  De  civ.  Dei  XI,  23,  1:  Sed  multo  est  mirandum  amplius  quod 

etiam  quidam,  qui  num  nobiscum  credunt  omnium  rerum  esse  principium, 

ullamque  naturam,  quae  non  est  quod  Deus  est,  nisi  ab  illo  conditore  esse 
non  posse,  noluerunt  tamen  istam  causam  fabricandi  mundi  tam  bonam 
ac  simplicem  bene  ac  simpliciter  credere,  ut  Deus  bonus  conderet  bona, 

et  essent  post  Deum  quae  non  esset  quod  Deus  est,  bona  tamen  quae 

non faccret nisi bonus Deus.

background image

43

tury”,  z  czego  wynika,  że  i  zło  fizyczne  nie  może  od  Boga  po­
chodzić.  Inne  jednak  powiedzenia  św.  Augustyna  zdają  się  temu 
twierdzeniu  przeczyć.  Czytamy  bowiem  np.  w  Retract.  I,  9,  6: 
Quamvis 

ignorantia 

et 

difficultas, 

etiamsi 

essent 

hominis 

primordia,  nec  culpandus,  sed  laudandus  esset  Deus.  Bóg  więc 
mógł  stworzył  człowieka  od  początku  zaraz  podległego  bra­

kom  i  cierpieniu.  Jak  przeto  wytłumaczyć  tę  sprzeczność?  Chcąc 

odpowiedzieć  na  to  pytanie,  trzeba  zauważyć,  że  na  stworze­

nie  patrzeć  możemy  albo  ze  stanowiska  jego  istoty,  albo  ze  sta­

nowiska  historycznego.  Św.  Augustyn  obiera  raczej  kąt  patrze­

nia  historyczny,  chociaż  nie  brak  i  u  niego  rozważań  nad  isto­

tą  natury  i  jej  koniecznych  przymiotów.  Rozważając  naturę  ze 
stanowiska  historycznego,  nie  zastanawia  się  nad  tym,  jaką 

Bóg  mógł  naturę  stworzyć,  ani  też  nad  tym,  co  należy  do  na­

turalnych  jej  przymiotów,  ale  tylko  nad  tym,  jaką  Bóg  faktycz­

nie  naturę  do  istnienia  powołał.  Natura  zaś  ta  nie  podlegała 
brakom  i  cierpieniom.  Św.  Augustyn  nie  wyklucza  możliwości 

t.  zw.  stanu  natury  czystej,  w  którym  braki  i  ograniczenia  z  isto­

ty  należałyby  się  stworzeniu,  ale  tylko  podkreśla,  że  odpowied­
niejszą  było  dla  Boga  rzeczą  (convenientius)  stworzyć  raczej 

naturę  wyposażoną  także  w  przymioty  pozaprzyrodzone,  oraz 
nie pozbawiać jej tych darów bez winy stworzenia.

Powiedzenie więc św. Augustyna: 

„Bóg dobry nie mógł

stworzyć  żadnej  złej  natury",  czyli  zła  fizycznego,  należy  rozu­
mieć  nie  w  tym  znaczeniu,  jakoby  to  było  sprzeczne  z  przymio­
tami Boga, ale tylko mniej dla Niego odpowiednie.

Bóg  zresztą  faktycznie  stworzył  tylko  naturę  wyposażoną 

także  w  przymioty  pozaprzyrodzone.  W  Jego  bowiem  pierwot­

nym  planie  stworzenie  nie  miało  być  podległe  naturalnym  jego 

brakom  i  cierpieniu.  Jeżeli  zaś  stan  ten  uległ  później  zmianie, 
wtedy  już  nie  Bóg  jest  temu  winien,  a  w  tym  znaczeniu  powie­
dzieć  możemy  zupełnie  słusznie,  że  Bóg  nie  jest  sprawcą  zła 
i  nędzy  panującej  w  świecie.  Jeżeli  zaś  to  zło  mimo  to  istnieje 
na  świecie,  zarówno  jako  zło  fizyczne  jak  i  moralne,  to  ma  ono 
swoje  źródło  i  wytłumaczenie  poza  Bogiem,  chociaż  nie  bez 

Jego wiedzy i dopustu.

background image

44

C)  Możliwość zła dana jest z naturą stworzenia

Próżno  szuka  św.  Augustyn  źródła  zła  poza  samym 

stworzeniem.  Pozostaje  mu  więc  zapytać  się  stworzenia  samego, 

czy  ono  nie  ponosi  winy  i  nie  jest  przyczyną  obecnej  swojej  nę­
dzy i utrapienia.

Gdzież  więc  znajduje  się  ostatecznie  źródło  zła  i  cierpie­

nia?  Zanim  św.  Augustyn  odpowie  na  to  pytanie,  wskazuje  na 
fakt,  że  możliwość  zła,  zarówno  fizycznego  jak  i  moralnego, 
tkwi  w  naturze  samego  stworzenia,  w  jego  zniszczalności, 
zmienności  i  czasowości,  które  to  cechy,  zwłaszcza  zmienność, 

są  naturalnymi  przymiotami  stworzenia  wyprowadzonego  z  ni­

cości

1

).  Tylko  Bóg  sam  jest  wieczny  i  niezmienny.  Nie  ma  bo­

wiem  poza  Nim  dobra,  którego  nie  byłby  źródłem,  nie  ma  także 

dobra,  które  by  mógł  zdobyć,  albo  też  utracić.  Stworzenia  nato­

miast  posiadają  zupełnie  inną,  niż  On,  naturę,  bo  inaczej  prze­

stałyby  być  stworzeniami.  Przez  Boga  do  bytu  z  nicości  powo­
łane  uczestniczą  poniekąd  zarówno  w  bycie,  jak  i  niebycie. 
Stworzenia  złożone,  jak  człowiek,  nie  posiadają  aktualnie  naraz 

swego  bytu,  lecz  tylko  fragmentami,  w  każdej  chwili  mają  tylko 
cząstkę  bytu;  brakuje  im  bowiem  całej  przeszłości  i  przyszło­
ści

2  *

).  Zmieniając  się  przechodzą  z  jednej  formy  do  drugiej

8

), 

tracąc  obecną,  a  zdobywając  inną.  Nawet  jeżeli  chodzi  o  zło  mo­
ralne,  to  i  jego  najdalszą  przyczyną  jest  skończoność  i  zmien­
ność  stworzeń.  Tylko  istota,  która  jest  stworzona  i  dlatego 
skończona  i  zmienna,  może  ulec  złu,  a  konsekwentnie  cierpie­

niu

4  *  *  *

).  W  zmiennej  tedy  naturze  stworzenia  należałoby  szukać 

przyczyny  zła,  gdyby  Pan  Bóg  był  stworzył  człowieka  w  sta­
nie  czystej  natury.  Ale  stworzył  go  faktycznie  w  stanie  nad­

*) De civ. Dei XXII, 1: Mała omnino nulla essent, nisi natura mu- 

tabilis esset.

s

) Confess. IV, 10, 15 i XI, 13, 16.

8

) De lib. arb. II, 16, 44.

4

)  De civ. Dei XIV, 13, 1; Enchirid 12, 1: Vitio depraedari nisi

ex nihilo facta natura non potest. Ac per hoc, ut natura sit, ex eo
habet, quod a Deo facta est, ut autem ab eo, quod facta est, deficiat ex

hoc, quod de nihilo facta est.

background image

45

przyrodzonym,  nie  podległego  żadnym  cierpieniom.  Utraty  więc 
tego  stanu  należy  szukać  jedynie  w  jego  winie,  w  grzechu 
przezeń  popełnionym.  Całą  prawie  rozprawę  na  powyższy  wła­
śnie temat znajdujemy w Confess. IV, 10, 15 i XI, 13, 16.

D)  Grzech jedynym wytłumaczeniem cierpień panujących

w świecie

1

)

Prawda  o  grzechu  pierworodnym,  oparta  o  nieomylny  au­

torytet  wiary,  prowadzi  dopiero  do  samych  źródeł  zła  panują­
cego  obecnie  w  świecie  i  oświetla  je  dostatecznie  nieomylnym, 
ho  Bożym  światłem  Objawienia.  Doktor  nasz  zajął  się  sprawą 

grzechu  pierworodnego  „ex  professo"  w  związku  ze  swą  walką 

antypelagiańską.  Dlatego  też  od  tego  czasu,  to  jest  od  roku  oko­

ło  441,  jak  słusznie  zauważa  Tixeront

2

),  nauka  jego  o  grzechu 

pierworodnym  staje  się  bardziej  skrystalizowaną  i  wyczerpu­

jącą.  Nauka  pelagian  dała  mu  także  okazję  do  rozpatrzenia 
stosunku,  jaki  zachodzi  między  obecnym  nędznym  stanem  ludz­

kości a grzechem pierworodnym.

Przyjrzyjmy  się  więc  przynajmniej  w  punktach  dla  nas  za­

sadniczych  tej  nauce,  którą  znajdujemy  w  dziełach  polemicz­
nych  św.  Doktora,  zwłaszcza  w  dziełach  przeciwko  Julianowi, 
żebyśmy  łatwiej  zrozumieć  mogli  argumentację  św.  Augustyna. 
Pelagianie,  a  zwłaszcza  Julian  z  Eklanu,  nie  uznawali  wynie­
sienia  człowieka  do  stanu  nadprzyrodzonego,  a  stąd  konsekwen­

tnie  zaprzeczali  grzechu  pierworodnego  i  jego  skutków.  We­
dług  nich  człowiek  i  dzisiaj  znajduje  się  w  tym  stanie  niezmie­
nionym,  w  jakim  go  stworzył  i  pierwotnie  wyposażył  Stwórca. 

Przymioty,  w  jakie  Bóg  człowieka  wyposażył,  są  integralnymi 

dla  jego  natury.  Dlatego  też  i  nędze,  utrapienia  i  cierpienia  — 

nie  są  dopiero  karą  za  grzech,  ale  warunkami,  w  których  Bóg 

zaraz 

pierwszego 

człowieka 

stworzył

3

). 

Adam 

bowiem 

już 

w  chwili  stworzenia  podległy  był  tym  samym,  co  i  my  dzisiaj, 
cierpieniom, chorobom i utrapieniom ciała i duszy, i tej samej.

') cfr. Mausbach: Die Ethik des hl. Augustinus I, str. 119—122. 

!

) Tixeront: Histoire de dogmes, II, str. 471.

*) Op. imp. c. Iul. I, 71; VI, 26—27.

background image

46

co  i  my  obecnie,  doznawał  pożądliwości.  Z  drugiej  strony 
wola  ludzka  nie  uległa  skutkiem  upadku  żadnemu  osłabieniu 
i  obecnie  jest  równie  silna,  jak  u  naszego  pierwszego  rodzica, 
który  przez  grzech  wyłącznie  sobie  zaszkodził,  nam  zaś  „dał 
tylko  zły  przykład”.  Zadaniem  jej  jest  zapanować  nad  wszelki­
mi  namiętnościami  i  uczuciami,  albo  przynajmniej  je  stłumić. 

Ideałem  zaś  doskonałości,  to  wyzbycie  się  wszelkiej  namiętno­

ści  i  pożądań  i  dojście  do  zupełnej  nieczułości  (cejtafreót).  To 

dopiero  zapewni  nam  całkowitą  niewrażliwość  i  spokój  i  uczyni 
nas  równie  „nieczułymi  jak  skała  i  niecierpiętliwymi  jak  Bóg 
sam"

1

).

Św.  Augustyn  powstaje  z  całą  stanowczością  przeciw 

błędnej  nauce  nowatorów  i  walczy  z  nimi  w  licznych  pismach. 
Dowody,  którymi  stara  się  zbić  błąd  przeciwników,  czerpie 
z  Pisma  św.,  z  Tradycji  i  z  rozumu.  Dla  nas  ciekawym  jest 

szczególnie  dowód  zaczerpnięty  z  rozumu,  który  jest  specjal­
nym  rodzajem  dowodu,  właściwym  św.  Augustynowi.  Z  nędzy 
bowiem,  cierpień  i  utrapień  życia  ludzkiego  wnosi  i  wykazuje 

fakt  grzechu  pierworodnego,  gdyż  niezrozumiałą  byłaby  według 
niego  natura  ludzka  podległa  niezliczonym  nędzom,  gdybyśmy 
nie przyjęli faktu grzechu pierworodnego

2

).

W  „Contra  secundam  Iuliani  responsionem  imperfectum 

opus"  traktuje  św.  Augustyn  w  każdej  prawie  księdze  o  nędzy

*) Do św. Hieronima ep. 133, 3. Widzimy więc, że herezja pela- 

giańska zawdzięcza wiele stoicyzmowi.

2

Pascal podejmuje 

później

 tę samą myśl: Sans ce mystere (du peche 

originel),  le  plus  incomprehensible  de  tous,  nous  sommes  incomprćhensibles 
a  nous  memes.  Le  noeud  de  notre  condition  prend  ses  replis  et  ses 
tours  dans  cet  abime,  de  sorte  que  1’homme  est  plus  inconcevable  sans 
ce  mystere  que  ce  mystere  n’est  inconcevable 

k

  1’homme.  (Pensees 

art. VIII).

Nowsi  teologowie  ze  św.  Tomaszem  na  czele  nie  uznają,  jak  to 

czyni  św.  Augustyn  i  Pascal,  nędz  życiowych  za  dowód  grzechu  pier­
worodnego.  Podnoszą  oni,  że  chociaż  cierpienia  są  wprawdzie  w  obec­
nym  stanie  skutkiem  grzechu  pierworodnego,  to  jednak  mogłyby  nim  nie 
być,  gdyby  Bóg,  stwarzając  ludzkość,  nie  był  jej  podniósł  do  porządku 
nadprzyrodzonego.  Wtedy  bowiem  cierpienia  byłyby  istniały  jako  kon­
sekwencja  natury  stworzonej,  a  nie  jako  owoc  i  kara  za  grzech  pier­
worodny (cfr. Pourrat: op. c. str. 290).

background image

47

i  cierpieniach  ludzkości  w  stanie  obecnym,  wylicza  rozmaite 
utrapienia  i  nieszczęścia,  które  dotykają  dzieci  Adama,  a 
w  końcu  dodaje:  „Cóż  pozostaje,  jak  przyjąć,  że  przyczyną  tej 
udręki  jest  albo  niesprawiedliwość,  albo  niemoc  Boża,  albo 
wreszcie,  że  jest  ona  karą  za  pierwszy,  dawny  grzech?  Ponie­
waż  jednak  Bóg  jest  sprawiedliwy  i  wszechmocny,  dlatego 

trzeba  przyjąć,  że  nie  ciążyłoby  to  jarzmo  na  (barkach)  synów 
Adama, gdyby go nie była poprzedziła wina”

1

).

Jeżeli,  powiada  św.  Augustyn,  nie  chcemy  zaprzeczyć  od­

wiecznych  i  niezmiennych  przymiotów  Bożych,  musimy  koniecz­
nie  przyjąć  coś,  co  wpłynęło  na  zmianę  pierwotnego  stanu  czło­
wieka.  Nie  mógł  bowiem  być  takim  pierwotny  plan  Boży,  żeby 
natura  ludzka  bez  winy  była  podległa  tylu  nieopisanym  cier­
pieniom i nędzom

2

).

Święty  więc  Augustyn  widzi  jedyne  usprawiedliwienie 

obecnego  nędznego  stanu  ludzkości  w  grzechu  pierworodnym, 
którego  obecne  cierpienia  są  owocem  i  skutkiem,  i  przyjmuje 
inny  stan  ludzkości  przed  grzechem  pierworodnym,  a  inny  po 

nim

3

).  Argumentacja  św.  Augustyna  jest  słuszna,  jeśli  się  przyj­

mie,  jak  było  w  rzeczywistości  i  jak  przyjmował  św.  Augustyn, 

że  Bóg  stworzył  faktycznie  człowieka  w  stanie  nadprzyrodzo­
nym,  niepodległego  cierpieniom,  bo  wtedy  stan  dzisiejszy  musi 
być  zdegradowaniem  człowieka  przez  Boga  z  tego  stanu,  oczy­
wiście  za  grzech  pierworodny.  Że  tak  św.  Augustyn  rzecz  poj­
mował,  zaznaczyliśmy  już  wyżej

4

)  i  okazuje  się  z  tego,  co  teraz 

powiemy o pojęciu natury u św. Augustyna.

*) Op. imp. II, 13: 

Iustitia clamat non ad se pertinere ut Adae

filii  gravi  iugo  premantur  a  die  exitus  de  ventre  matris  suae,  sine  ullo 
merito  peccatorum;  pietas  adversus  hoc  malum  divinum  poscit  auxilium. 

—  ibidem  IV,  16,  8:  Quid  igitur  restat  nisi  ut  causa  istorum  malorum 
sit  aut  iniquitas  vel  impotentia  apud  Deum,  aut  poena  primi  veterisque 
peccati?  Sed  quia  nec  iniustus  nec  impotens  est  Deus,  restat...  quod  grave 
iugum  super  filios  Adami...  non  fuisset,  nisi  delicti  originalis  meritum 
praecessit.  Pod.  wyraża  się  i  na  innych  miejscach  swoich  pism,  jak:  De 
lib.  arb.  III,  18,  51;  Opus  imp.  I,  31,  35,  49,  54,  57;  II,  3;  16—18,  81;. 
87, 117; III, 5—8, 77 nn; VI, 14; 17, 23, 36.

2

)  Op. imp. II, 13.

3

)  Retract. I, 9, 6.

4

)  cfr. str. 42.

background image

48

1. P o j ę c i e   n a t u r y   u   ś w .   A u g u s t y n a

Dla  należytego  zrozumienia,  jak  sobie  przedstawia  św. 

Augustyn  stan  natury  ludzkiej  przed  upadkiem  pierwszych 

rodziców,  a  jak  po  nim,  trzeba  się  zastanowić,  co  w  ogóle  rozu­
mie  święty  Doktor  przez  słowo  „natura”.  Pojęcie  to  określa 

w  kilku  swoich  pismach,  chociaż  nigdzie  go  dokładnie  nie  pre­
cyzuje.  Już  w  rozprawie:  „De  diversis  ąuaestionibus  ad  Simpli- 

cianum”  mówi  o  dwóch  naturach,  które  określa  jako  „prima” 
i  „secunda”

1

),  jako  stan  natury  pierwotny  i  stan,  który  obecnie 

posiadamy.  Najlepsze  jednak  określenie  natury,  które  służyć 
mu  będzie  później  za  podstawę  w  kontrowersjach  z  pelagiana- 
mi,  znajdujemy  w  „De  libero  arbitrio”,  w  dziele  filozoficznym, 

rozpoczętym  przed  święceniami,  a  skończonym  po  święceniach 
kapłańskich  św.  Augustyna.  Znajdujemy  tam  nierzadko  takie 
wyrażenia:  jeżeli  chodzi  o  naturę  ludzką,  to  nie  należy  jej  mie­
szać  z  tą,  która  właściwie  i  jedynie  zasługuje  na  tę  nazwę.  Na 
nazwę  tę  zasługuje  według  św.  Augustyna  jedynie  ten  stan 
natury  ludzkiej,  w  którym  został  człowiek  stworzony  na  po­

czątku  bez  najmniejszego  braku.  Stan  zaś  jej  aktualny,  w  któ­
rym  za  karę  grzechu  Adama  rodzimy  się  śmiertelnymi  i  podle­

głymi  niewiedzy,  cierpieniu  i  buntowi  ciała,  nazwać  możemy 

według  św.  Augustyna  naturą  tylko  w  dalszym,  niewłaściwym 
znaczeniu

2

).

Podobne  określenie  natury  znajdujemy  również  i  w  dziele 

przeciw  pelagianom  z  roku  415:  „De  natura  et  gratia"

3

).  We­

dług  św.  Augustyna  naturą  ludzką  we  właściwym  tego  słowa 
znaczeniu  jest  więc  ta,  którą  otrzymał  Adam  z  rąk  Stwórcy  bez 
najmniejszej  zmiany,  „to  natura,  która  została  stworzona  dobrą 
i  świętą  przez  Boga  dobrego,  nie  zaś  ta,  która  się  stała  złą, 

jako 

następstwo 

zbuntowanej 

woli 

pierwszego 

człowieka"

4

). 

Aktualny  stan  natury,  którą  obecnie  posiadamy,  jest  raczej 

karą  i  to  utrzymuje  św.  Augustyn  od  pierwszego  dzieła  przeciw­

') De div. quaest. ad Simpl. I, 1, 11.

2

)  De lib. arb. III, 19, 54.

3

)  De natura et gratia 67, 87.

4

)  Opus imp. V, 62.

background image

49

ko  pelagianom  „De  peccatorum  meritis  et  remissione",  aż  do 
ostatniego: „Opus imperfectum"

1

).

Św.  Augustyn  uważa  więc  stan  pierwotny  Adama  za  stan 

naturalny  tj.  normalny  człowieka,  a  naszą  naturę  aktualną  za 
skażoną  i  zmienioną  przez  grzech,  tak  że  tylko  w  dalszym,  nie­
właściwym  sensie  nazwać  ją  można  naturą

8

).  Natura  we  wła­

ściwym  tego  słowa  znaczeniu  „quae  proprie  natura  dicitur”,  to 

natura  nieskażona  (in  qua  sine  vitio  creati  sumus),  podczas  gdy 
naszą  naturę  aktualną  nazwać  tak  możemy  jedynie  z  racji  jej 
pochodzenia 

(propter 

originem)

3

). 

Nie 

rozpatruje 

natomiast 

św.  Augustyn,  jak  to  czynią  późniejsi  teologowie  ze  św.  To­
maszem  na  czele,  natury  ludzkiej  ze  stanowiska  jej  cech  istot­

nych  i  przymiotów  integralnych.  Lektura  tekstów  św.  Augu­
styna  pozostawia  wrażenia,  że  nie  zajmował  się  specjalnie  tym, 
co  jest  możliwe  dla  natury  jako  takiej,  lecz  rozważa  ją  prawie 
wyłącznie  ze  względu  na  to,  jaką  ona  była  faktycznie  przed 
grzechem,  a  jaką  jest  po  nim.  Jego  kąt  patrzenia  jest  na  wskroś 
historyczny.  Nie  znaczy  to  jednak,  jakoby  św.  Augustyn  wyklu­
czał  możliwość  tak  zwanej  natury  czystej,  w  której  by  człowiek 

cierpiał  nawet  bez  winy

4

).  Cierpienia  bowiem  są  konsekwencją 

natury  zmysłowej.  Cierpienia  te  jednak  nie  byłyby  wtedy  dla 
człowieka  zawinioną  prywacją,  jak  w  obecnym  stanie,  ale  tylko 

zwykłym brakiem wyższej doskonałości.

2.  S t a n   n a t u r y   l u d z k i e j   p r z e d   u p a d k i e m  

p i e r w s z e g o   c z ł o w i e k a

Chociaż  św.  Augustyn  zmieniał  z  biegiem  czasu  niektóre 

poglądy  dotyczące  łaski  i  jej  stosunku  do  natury  ludzkiej,  to 

jednak przyjmował zawsze istnienie stanu niewinności pierwot-

') Retract. I, 10, 1: 

naturam, qualis sine vitio primitus condita

erat:  ipsa  enim  vere  ac  proprie  natura  hominis  dicitur.  Translato  autem 
verbo utimur, ut naturam dicamus etiam, qualis nascitur homo.

*) ibidem I, 15, 5; I, 10, 3; De civ. XIII, 15, XIV, 11; Contra 

Iulian op. imp., II, 86.

*) Retract. I, 15, 5.

*) ibidem I, 9, 6: Quamvis ignorantia et difficultas, etiamsi essent 

hominis promordia naturalia, nec culpandus, sed laudandus esset Deus.

4

background image

50

nej,  kiedy  Adam  wyposażony  był  w  przymioty,  które  późniejsza 
teologia nazywa: 

„dona supernaturalia” i „praeternaturalia".

Nas  jednak  interesują  szczególnie,  ze  względu  na  temat  niniej­

szej  pracy,  t.  zw.  dary  pozaprzyrodzone  (dona  praetematura- 
lia).  Doktor  nasz  przypisuje  pierwszemu  człowiekowi  przed 
upadkiem  szereg  takich  darów,  które  były  wyrazem  szczególnej 
łaski  Bożej,  a  których  człowiek  obecnie  po  grzechu  już  nie 
posiada.  Do  nich  w  pierwszym  rzędzie  należy  nieśmiertelność 
i  wolność  od  wszelkich  cierpień

1

).  Naturę  tej  nieśmiertelności 

wyjaśnia  św.  Augustyn  krótko  w  słowach:  „Mortalis...  (homo) 
erat  conditione  corporis  animalis,  immortalis  autem  beneficio 
conditoris"

2

).  Człowiek  z  natury  śmiertelny,  otrzymał  ze  spe­

cjalnej  łaski  Bożej  możność  nieumierania  pod  warunkiem,  że 
zachowa  przykazanie  Boże

3

).  Jego  nieśmiertelność  była  jednak 

tylko  „posse  non  mori",  a  nie  „non  posse  mori”

4

).  (Św.  Augu­

styn  wysuwa  nawet  przypuszczenie,  oparte  częściowo  na  wyra­
żeniach  Pisma  św.,  że  również  zwierzęta  nie  byłyby  umierały 

w  raju  ziemskim,  ale  czując  zbliżający  się  koniec  swego  życia, 
byłyby  przed  śmiercią  z  raju  wychodziły.)  Nieśmiertelność  wa­
runkowa,  którą  Bóg  obdarzył  człowieka,  uwalniała  go  również 
od  właściwego  naturze  zmysłowej  cierpienia,  chorób  i  starości

5

). 

Przed  popełnieniem  grzechu  posiadał  nadto  człowiek  wyższe, 
niż dzisiaj poznanie i wiedzę nadzwyczajną, której nie potrze-

’)  De  civ.  Dei  XIII,  19,  1,  Fides  Christiana  praedicat  primos  ho- 

mines  ita  fuisse  conditos,  ut  si  non  peccassent,  nulla  morte  a  suis  corpo- 
ribus  solverentur.  cfr.  De  Gen.  c.  Man.  II,  8,  32;  De  lib.  arb.  III,  35; 

De peccat, merit et rem. I, 2.

!

) De Gen. ad litt. VIII, 11, cfr. ibidem VI, 36: 

Illud (corpus)

ąuippe  antę  peccatum  et  mortale  secundum  aliam,  et  immortale  secundum 
aliam  causam  dici  poterat;  id  est  mortale  quia  poterat  mori,  immortale 

quia  poterat  non  mori.  Aliud  est  enim  non  posse  mori  sicut  quasdam  naturas 
immortales  creavit  Deus:  aliud  est  autem  posse  non  mori,  secundum  quem 
modum  primus  creatus  est  homo  immortalis,  quod  ei  praestabatur  de  ligno 
vitae,  non  de  constitutione  naturae.  —  ibidem  VIII,  11:  a  quo  ligno  sepera- 
tus est cum peccasset, ut posset mori qui, nisi peccasset, posset non mori.

s

) De pecc. mer. et rem. I, 5.

4

) De corrept. et gratia 12, 33; De civ. Dei XXII, 30, 3.

*) Op. imp. III, 1, 47.

background image

51

bował  dopiero  zdobywać  wysiłkiem  i  trudem.  Pismo  św.  wyra­
źnie  mówi,  że  Adam  nadawał  imiona  wszystkim  rodzajom  zwie­
rząt,  co  dowodem  jest  jego  mądrości

1

).  Władze  zmysłowe  czło­

wieka  uznawały  władztwo  woli  nad  sobą,  nie  usiłując  nawet 
przeciw  niej  powstawać

2

).  Wola  zaś  ludzka  zupełnie  uległa 

była  Bogu.  Wymienione  jednak  przywileje  Adama  w  stanie  je­

go 

niewinności 

były 

wyrazem 

specjalnej 

łaskawości 

Bożej. 

Były  to  bowiem  dary,  które  się  naturze  ludzkiej  nie  należały, 
ale  zostały  dane,  ażeby  ją  przysposobić  na  godne  mieszkanie 
łaski  uświęcającej.  Sprawiały  one  zaś  w  tej  naturze  niezamą- 
coną już tu na ziemi szczęśliwość

8

).

3.  G r z e c h   p i e r w s z e g o   c z ł o w i e k a   p o w o d e m  

o b e c n e j   n ę d z y   n a   ś w i e c i e

Bóg  Stwórca  wyposażył  pierwszego  człowieka  w  przy­

mioty,  które  go  wyjęły  poniekąd  spod  praw  natury  zmysłowej 
i  uczyniły  go  nie  tylko  jej  reprezentantem,  ale  i  panem.  Bóg  po­
stawił  jednak  ten  warunek,  że  człowiek  cały  ten  porządek  na­
tury  odnosić  będzie  do  Boga,  jako  swojego  ostatecznego  celu,  a 

to  przez  swą  wolną  wolę

4

).  Człowiek  jednak  źle  użył  woli  swo­

jej,  przewracając  porządek  celów  i  odmawiając  współdziałania 

w  powszechnej  harmonii  świata;  na  tym  zaś  zasadza  się  właśnie 
istota grzechu, który św. Augustyn określa jako: 

recessio a

Deo,  superbia,  vitium  animae  perverse  amantis  potestatem  suam 
potentioris iustiore contempto

5

), słowem: 

perversa voluntas

6

).

Człowiek  przez  swój  grzech  zmienił  kierunek  porządku,  ale  sa­
mego  porządku  natury  nie  zdołał  zburzyć.  Porządek  zaś  ten, 
który do niedawna wiernie służył człowiekowi, zwrócił

*)  De  Gen.  ad  litt.  VIII,  11:  ...ne  corpus  eius  (Adam)  vel  infirmi- 

tate,  vel  aetate  in  deterius  mutaretur  aut  in  occasum  etiam  laberetur. 
cfr. De Gen. o. man. II, 8; De pecc. merit. et rem. 1, 2.

*) De civ. Dei XIV, 19.

*) ibidem XIV, 10: 

Summa in carne sanitas, in anima tota

tranąuilitas.

4

)  ibidem XIV, 11, 2.

5

)  ibidem XII, 8, 1.

•) ibidem XIV, 10; XII, 8, 1.

background image

52

się  obecnie  przeciw  burzycielowi,  stając  się  dla  niego  wrogiem 
i  karą  za  naruszenie  powszechnego  porządku  świata

1

).  Kto  bo­

wiem  powstaje  przeciw  porządkowi,  przeciw  temu  powstaje  i  po­
rządek

2

).  Człowiek  szukając  w  stworzeniu,  które  winno  jemu 

służyć,  swojego  celu,  znajduje  w  nim  tylko  utrapienie  i  nędzę

3

). 

Rozważania  powyższe  o  grzechu  w  ogóle  i  jego  skutkach  odnosi 
św.  Augustyn  i  do  grzechu  pierworodnego,  który  ,  stał  się  źró­
dłem  i  przyczyną  wszelkiej  nędzy,  jaka  panuje  dziś  w  świecie. 
Adam  bowiem,  nie  zachowując  woli  Bożej,  popełnił  grzech  nie 
tylko  osobisty,  ale  pociągnął  wraz  z  sobą  całe  swe  potomstwo 
do  zguby.  Ponieważ  był  reprezentantem  całego  rodzaju  ludz­
kiego,  dlatego  i  wina  i  kara  za  grzech  przeszła  na  jego  potom­
nych,  wszyscy  bowiem  byli  „seminaliter"  już  w  Adamie  za­

warci

4

).  Obecnie  wszyscy  dziedziczymy  ten  grzech

5

),  który  nie 

jest  w  skutkach  swoich  niczym  innym,  jak  pozbawieniem  czło­

wieka  dóbr  nadprzyrodzonych  i  pozaprzyrodzonych,  w  jakie 
go  Bóg  wyposażył,  a  ta  prywacja  dotknęła  zarówno  pierwszych 
rodziców po grzechu, jak i wszystkich ich potomków.

4.  S t a n   n a t u r y   l u d z k i e j   p o   u p a d k u   A d a m a

Św. Augustyn w tych słowach wskazuje na skutki grzechu 

pierworodnego: 

...ąuando ille (scil. primus homo) propria vo-

luntate  peccatum  illud  grandę  peccavit,  naturamąue  in  se  vitia- 
vit,  obnoxiavit  humanam

6

).  Natura  więc  przez  grzech  uległa 

skażeniu  i  częściowemu  zaburzeniu

7

),  chociaż  nie  w  tym  zna­

czeniu,  jakoby  jej  wszystkie  dobra  zostały  odjęte,  ponieważ

l

De Gen. ad Litt. imp. lib. 1, 3: 

Poena vero peccati est, cum

ipsis  creaturis  non  sibi  servientibus  cruciatur  anima,  cum  Deo  ipsa  non 
servit: quae creatura illi obtemperat, cum ipsa obtemperat Deo.

*) Sermo 22, 3: 

Pugnabit orbis terrarum contra insensatos. cfr.

De civ. Dei XIV, 13, 1.

*) De natura boni 13: Quibus bonis omnibus qui małe uti voluerit, 

divino iudicio poenas luet.

*)

 De civ. Dei XIII, 14: Omnes fuimus in illo uno, ąuando omnes 

ille unus corrupit, qui per feminam lapsus est in peccatum.

s

) Enchirid. ad Laur. 26.

6

)  Op. imp. c. Iulian. IV, 104.

7

)  De div. quaest. ad. Simpl. I, 1.

background image

o3

w  przeciwnym  razie  przestałaby  w  ogóle  istnieć

1

).  Co  gorsza, 

braki  właściwe  istocie  zmysłowej,  które  by  w  hipotetycznym  sta­

nie  natury  czystej  (naturae  purae)  nie  były  złem  dla  człowieka, 
stały  się  w  obecnym  faktycznym  porządku  nadprzyrodzonym 

prawdziwie  dla  niego  złem.  To  już  nie  tylko  zwykła  nieobecność 
wyższego  dobra,  ale  zawiniony  brak  tych  przymiotów,  w  które 

człowiek  przed  grzechem  był  „darmowo"  wyposażony,  i  które 
powinien  był  zachować  z  woli  Boga

2

).  W  obecnym  stanie  brak 

tych  przymiotów  jest  już  nie  tylko  zwykłym  następstwem  natu­
ry  ograniczonej,  ale  równocześnie  karą  za  grzech

3

).  Wszystkie 

więc  obecne  nędze  i  cierpienia  człowieka,  które  nie  są  bezpo- 
sredmrnt~uaslępslwami  grzechów  osobistych,  mają  swoje  źródło 
i  ogólną  przyczynę  w  grzechu  pierworodnym.  Sprowadza  je  zaś 

św.  Augustyn  do  trzech  grup:  17~do  śmierci  wraz  z  wszystkim, 
co  do  niej  prowadzi  i  ją  przygotowuje,  jak  choroby,  cierpienia 
i  trudne  warunki  życia,  2.  do  niewiadomości  (ignorancji)  i  3.  do 
pożądliwości,  „...wiara  chrześcijańska  głosi”,  powiada  św.  Au­
gustyn,  „że  gdyby  pierwsi  ludzie  nie  byli  zgrzeszyli,  żadna 
śmierć  nie  byłaby  ich  rozłączała  od  ich  ciał"

4

).  „Co  się  tyczy 

śmierci  cielesnej,  czyli  rozłąki  duszy  z  ciałem,  to  ta  dla  nikogo 

z  tych,  którzy  ją  ponoszą,  a  których  umierającymi  nazywamy, 
—  dobra  nie  jest.  Mieści  bowiem  w  sobie  uczucie  przykre,  a  siła

1

)  De civ. Dei XXII, 24, 1: 

Neque enim damnando aut totum

abstulit  quod  dederat,  alioquin  non  esset  omnino.  —  Ibidem  XIX,  12,  2: 
Nullam  quippe  vitium  ita  contra  naturam  est,  ut  naturae  deleat  etiam 
extrema  vestigia...  —  ibidem  XIX,  13,  2:  Neque  enim  totum  aufert 
(Deus)  quod  naturae  dedit:  sed  aliquid  adimit,  aliąuid  relinquit,  ut  sit 
qui doleat quod adimit.

2

)  Contra  Iulian.  op.  imp.  VI,  20:  Illud  potius  intuere,  quod  mała 

cum  quibus  nascuntur  homines,  quae  congenerari  hominibus  in  paradisi 
felicitate  non  possent,  profecto  nisi  de  paradiso  exisset  natura  vitiata, 

nunc eis congenerata non essent. cfr. contr. Adim. Man. c. 26.

3

)  De  lib.  arb.  III,  18,  52:  Ilia  est  enim  peccati  poena  iustissima, 

ut  amittat  quisque  quo  bene  uti  noluit,  cum  sine  ulla  posset  difficuitate, 
si vellet.

4

De  civ.  Dei  XIII,  19,  1:  Fides  Christiana  praedicat  et  primos 

homines  ita  fuisse  conditos,  ut,  si  non  peccassent,  nulla  morte  a  suis  cor- 
poribus solverentur.

Sermo 165, 6: Non enim esset mors, nisi veniens de peccato.

background image

54

owa  rozrywająca  te  dwie  składowe  części  złączone  i  zespolone 
za  życia  jest  przeciw  naturze,  —  dopóki  trwa  i  nie  odejmie 
wszelkiego  uczucia,  jakie  było  w  istocie  żyjącej,  czucia  wyni­
kłego  ze  ścisłego  zespołu  duszy  i  ciała.  Niekiedy  wszystkie  te 
przykrości  przedzgonne  przerywa  jeden 

cios,  zadany  ciału 

lub  duszy  i  wskutek  nagłości  nie  daje  ich  odczuwać.  W  jaki­

kolwiek  zresztą  sposób  to  się  odbywa...  zawsze  się  jednak  karą 

nazywa. 

Tak 

powodu 

ustanowionego 

rozmnażania 

się 

ludzi  od  pierwszego  człowieka  śmierć  jest  niewątpliwie  karą 
każdego, co się na świat rodzi..."

1

)

Grzech  jednak  nie  tylko  sprowadził  śmierć,  ale  pogorszył 

i  warunki  obecnego  życia,  wprowadzając  w  świat  zło  i  nędzę. 
Św.  Augustyn  opisuje  ten  stan  przejaskrawionymi  może  barwa­
mi  zwłaszcza  w  De  civ.  Dei  XII,  22,  1—8,  rozpoczynając  wyli­

czanie  tych  nędz  słowami:  Nam  quod  ad  primam  originem  per- 
tinet,  omnem  mortalium  progeniem  fuisse  damnatum,  haec  ipsa 

vita,  si  vita  dicenda  est,  tot  et  tantis  malis  plena  testatur

2

),  a 

wreszcie  dodaje:  Ab  huius  tam  miseriis  quasi  quibusdam  infe- 

ris  vitae,  non  liberat  nisi  gratia  Salvatoris  Christi

3

).  Człowiek 

popadł  również  przez  swój  grzech  w  niewiadomość  (ignoran­
cję),  z  której  się  tylko  z  trudem  uwolnić  może.  Umysł  jego  zo­
stał  poniekąd  zaciemniony  tak,  że  łatwo  ulega  błędowi.  W  końcu 

następstwem  grzechu  jest  pożądliwość,  tj.  bunt,  jaki  zaistniał 
w  ciele  przeciw  duchowi,  jako  kara  za  bunt  człowieka  przeciw 

Bogu.

4

)

*)  De  civ.  Dei  XIII,  6:  Qua  propter,  quod  attinet  ad  corporis 

mortem,  id  est  seperationem  animae  a  corpore,  cum  eam  patiuntur  qui 
morientes  appellantur,  nulli  bona  est.  Habet  enim  asperum  sensum  et 
contra  naturam  vis  ipsa  qua  utrumque  divellitur,  quod  fuerat  in  vivente 
coniunctum  atque  consertum,  quamdiu  moratur,  donec  omnis  adimatur 
scnsus,  qui  ex  ipso  inerat  animae  carnisque  complexu.  Quam  totam  mole- 

stiam  nonnunquam  unus  ictus  corporis  vel  animae  raptus  intercipit,  nec 

eam  sentiri  praeveniente  celeritate  permittit.  Quidquid  tamen  illud  est  in 

niorientibus,  non  aufert  vocabulum  poenae.  Ita  cum  ex  homines  primi 
perpetuata propagine procul dubio sit mors poena nascentis...

2

)  Ibidem  XXII,  22,  1—3;  cfr.  contr.  Iul.  op.  imp.  I,  50—54;  III, 

44; VI, 5.

3

)  ibidem XXII, 22, 4.

4

)  De  lib.  arb.  III,  18,  52:  Ilia  est  enim  peccati  poena  iustissima, 

ut amittat quisque quo bene uti noluit, cum sine ulla posset difficultate,

background image

55

Św.  Augustyn  uzasadnia  i  wyjaśnia  tę  karę  następującym 

powiedzeniem:  „...krótko  mówiąc,  jakaż  była  kara  za  ten  grzech 

(Adama)?  Za  nieposłuszeństwo  zapłacono  nieposłuszeństwem. 

Bo  na  czymże  polega  całe  nieszczęście  człowieka?  Na  niepo­
słuszeństwie  człowieka  względem  samego  siebie  tak  dalece,  że 

ponieważ  nie  chciał  tego,  co  mógł,  chce  tego,  czego  nie  może. 
W  raju,  chociaż  nie  mógł  zupełnie  wszystkiego  przed  grze­

chem,  ale  czegokolwiek  nie  mógł,  tego  też  i  nie  chciał,  a  więc 
tym  samym  mógł  wszystko,  czego  chciał.  Teraz  zaś,  jak  to  wi­
dzimy  w  jego  potomstwie  i  jak  nam  o  tym  Pismo  święte  świad­
czy,  „człowiek  podobny  stał  się  marności"  (Ps.  143,  4).  Któż 

wyliczy  to  mnóstwo  rzeczy,  których  człowiek  chce,  a  nie  może, 

bo  sam  sobie  posłuszeństwa  odmawia,  gdy  woli  jego  nie  jest 

posłuszny  duch  jego  i  od  ducha  pośledniejsze  jeszcze  ciało  jego. 

Wbrew  woli  człowieka  i  duch  jego  w  zamieszanie  często  wpada, 

a  ciało  i  cierpi,  i  starzeje  się  i  umiera;  i  tyle  innych  cierpień 
ponosimy,  których  byśmy  nie  ponosili,  gdyby  natura  nasza  na 
wszelki  sposób  i  pod  każdym  względem  posłuszna  była  woli 
naszej.  Atoli  ma  ciało  w  sobie  taką  niemoc,  która  mu  nie  pozwa­
la  służyć.  Mniejsza  o  to,  skąd  to  pochodzi;  dosyć,  że  z  woli  i  wy­
roku  Boga  sprawiedliwego,  któremu  my  poddani  nie  chcieliśmy 

służyć,  ciało  nasze,  które  nam  kiedyś  uległe  było,  przykrość 

nam sprawia, nie służąc nam...”

1

)

Św.  Augustyn  stwierdza  zresztą  częściej  w  swoich  pi­

smach,  że  tylko  przez  grzech  wytłumaczyć  można  pożądliwość 

u  człowieka

2

).  W  pożądliwości  widzi  nasz  Doktor  równocześnie 

istotę  grzechu  jak  i  karę  za  grzech  pierworodny,  chociaż  go  nie 
utożsamia  z  samą  pożądliwością.  Istota  bowiem  grzechu  pierwo­

rodnego  zasadza  się  według  niego  na  zawinionej  pożądliwości

si  vellet.  Id  est  autem,  ut  qui  sciens  recte  non  facit,  amittat  scire  quid  rec- 
tum  sit;  et  qui  recte  facere,  cum  posset,  noluit,  amittat  posse  cum  velit. 
Nam  sunt  revera  omni  peccanti  animae  duo  ista  poenalia,  ignorantia  et 
difficultas.  Ex  ignorantia  dehonestat  error,  ex  difficultate  cruciatus  affli- 
git.  Sed  approbare  falsa  pro  veris,  ut  erret  invitus,...  non  posse  a  libidino- 

sis operibus temperare, non est natura instituti hominis, sed poena damnati.

*) De civ. Dei XIV, 15.

*) ibidem XXII, 22, 1.

background image

56

(reatus  concupiscentiae),  jako  jest  w  dzieciach  przed  chrztem, 

podczas  gdy  sama  pożądliwość,  która  pozostaje  po  chrzcie,  jest 
tylko  karą  za  grzech

1

).  Sam  boleśnie  doświadczył  w  młodości 

swojej  tyranii  namiętności  budzących  się  w  człowieku,  oraz 
spustoszenia,  jakiego  w  duszy  dokonywa,  dlatego  też  z  przy­
krością  o  nich  mówi,  nazywając  je  chorobą  (morbus)  naszej  na­
tury,  niemocą  (languor),  raną  zadaną  nam  przez  grzech  (vul- 
nus), nieszczęsnym prawem (misera lex)

2

).

E)  Przyczyną wielu cierpień doczesnych są grzechy osobiste

człowieka

Sprawiedliwość  Boża  domaga  się  ukarania  grzechu,  albo 

w  tym,  albo  w  przyszłym  życiu  „Gdyby  teraz  wszelki  grzech  był 
zaraz  jawnie  karany,  zdawaćby  się  mogło,  że  już  dla  ostatecz­
nego  sądu  nic  nie  pozostało;  a  gdyby  znów  żadnego  grzechu 
Bóg  teraz  jawnie  nie  karał,  myślano  by,  że  nie  ma  Opatrzności 
Bożej,..”

3

)  Dlatego  Bóg  karze  już  nieraz  w  tym  życiu  przewinie­

nia  przez  choroby,  nieszczęścia  i  cierpienia,  które  dopuszcza  na 
grzesznika.  Tak  np.  św.  Augustyn  dopatruje  się  w  okrucień­

stwach  towarzyszących  zburzeniu  Rzymu  w  r.  410  słusznej  ka­
ry  nie  tylko  za  grzechy  pogan,  ale  i  za  przewinienia  samych 
chrześcijan.  „Gdy  naprzód  z  pokorą  rozważą  (chrześcijanie) 
grzechy,  którymi  Bóg  znieważony  tak  ciężkie  na  świat  kary  ze­
słał,  to  chociaż  chrześcijanie  różnią  się  wielce  od  innych  ludzi 
występnych,  sromotą  zmazanych  i  bezbożnych,  jednakże  nie 
mają  się  za  wolnych  od  winy  aż  do  tego  stopnia,  by  się  nie 
mieli  uważać  za  godnych  nawet  doczesnego  karania.  Bo  pomi­
nąwszy  już,  że  każdy,  poczciwie  zresztą  żyjący  człowiek,  ulega 
niekiedy  pożądliwości  cielesnej  nie  na  tyle,  żeby  się  w  ohydne 

pogrążyć  zbrodnie  i  w  otchłanie  rozpusty  i  bezbożności,  jednak­
że w pewne grzechy wpada, choć rzadko, albo o tyle częściej.

*) De pecc. mer. et rem. II, 36: Sic est autem peccatum ut sit poena 

peccati. Ibid. 1, 57: Hoc est malum peccati in quo nascitur omnis homo

2

)  Sermo 151, 8.

8

De  civ.  Dei  I,  8,  2:  ...si  nunc  omne  peccatum  manifesta  plecteret 

poena,  nihil  ultimo  iudicio  servari  putaretur:  rursus,  si  nullum  peccatum 
nunc puniret aperte Divinitas, nulla esse providentia divina credcretur.

background image

57

0  ile  są  mniejsze  te  przewinienia;  to  więc  pominąwszy,  któż 
taki  łatwo  się  znajdzie,  kto  by  zachował  się,  jak  powinien, 
względem  tych  właśnie,  dla  których  bezgranicznej  pychy,  roz­
pusty,  chciwości,  oraz  najhaniebniejszej  ich  zbrodni  i  bezbożno­
ści,  Bóg  stosownie  do  wyrzeczonej  przez  się  groźby,  zsyła  na 
świat  karanie?  Kto  się  znajdzie,  co  by  tak  z  nimi  żył,  jak  żyć 
z  takimi  należy?  Zazwyczaj  bowiem  grzesznie  uchylamy  się  od 
obowiązku  pouczenia  ich,  upominania,  niekiedy  nawet  strofo­

wania  ich  i  karcenia;  bądź  to  dlatego,  że  nam  się  trudzić  nie 
chce,  bądź,  żeby  im  przykrości  nie  sprawić,  bądź  wreszcie, 
żeby  się  nie  narazić  na  ich  nieprzyjaźń,  przez  co  by  nam  doku­
czać  i  szkodzić  mogli  w  tych  rzeczach  doczesnych,  które  zdo­
być  zapragnie  chciwość  nasza,  lub  których  utraty  lęka  się  sła­
bość  nasza.  Z  tego  wynika,  że  chociaż  dobrym  nie  podoba  się 

życie  złych  i  przeto  nie  idą  wespół  ze  złymi  na  potępienie,  zgo­
towane  dla  złych  po  śmierci,  to  jednakże,  ponieważ  pozwalają 
im  na  grzechy  śmiertelne,  bojąc  się  złych  i  popełniając  przez 
tę  bojaźń  grzechy,  choć  lekkie  tylko  i  powszednie,  słusznie  we­
spół ze złymi doczesne kary ponoszą, chociaż wiecznej unikną;

1  ponosząc  wraz  ze  złymi  chłostę  Bożą,  słusznie  kosztują  gory­
czy  w  tym  życiu  doczesnym,  którego  słodycz  tak  im  się  ponę­
tną  stała,  iż  dla  tamtych  grzeszących  gorzkimi  być  nie  chcieli... 
Uważam  przeto,  że  nie  jest  to  drobna  przyczyna,  dla  której  ra­
zem  ze  złymi  i  dobrzy  chłostę  ponoszą,  a  mianowicie:  iż  Bogu 
się podoba doczesnym też utrapieniem karać zepsucie ludzi.”

1

)

F)  Cierpienia po śmierci karą dla łych, którzy w stanie 

grzechu schodzą z tego świata

Św.  Augustyn  zastanawia  się  w  „De  civitate  Dei"

2

),  jaką 

to  śmiercią  zagroził  Bóg  pierwszemu  człowiekowi,  gdyby  ten 
przestąpił  Jego  wolę,  i  odpowiada,  że  zarówno  śmiercią  ciała, 

jak  i  śmiercią  duszy.  „Na  pytanie,  jaką  to  śmiercią  zagroził 

Bóg  pierwszym  rodzicom...,  czy  mianowicie  śmiercią  duszy,  czy 
ciała, czy całego człowieka, czy też tą, która się nazywa drugą

') De civ. Dei I, 9, 1.

2

)  ibidem XIII, 12.

background image

58

śmiercią  —  odpowiedzieć  trzeba,  że  każdą  z  tych  śmierci

1

). 

Śmierć,  którą  święty  Doktor  nazywa  „pierwszą”,  jest  śmiercią 
ciała,  po  której  dusza  „bez  Boga  i  bez  ciała  do  czasu  karanie 

ponosi".  Śmierć  natomiast  drugą  utożsamia  św.  Augustyn  z  wie­
cznym  potępieniem  człowieka,  kiedy  dusza,  pozbawiona  oglą­
dania  Boga,  razem  z  ciałem  wieczne  cierpi  męki

2  3

).  Widzimy 

więc,  że  św.  Augustyn  przyjmuje  dwa  odmienne  stany  dla  dusz, 

które  w  grzechu  zeszły  z  tego  świata:  pierwszy,  „gdy  dusza  bez 

Boga  i  bez  ciała  karanie  do  czasu  ponosi”,  i  drugi,  gdy  „dusza 

bez  Boga,  ale  z  ciałem  wieczne  karanie  ponosi”.  Dla  dusz  jest 
to  stan  mąk  wielkich,  ponieważ  pozbawione  są  jedynego  po 

śmierci  szczęścia  w  Bogu.  W  życiu  ziemskim  nie  odczuwały  te­
go  braku  w  całej  pełni,  ponieważ  znajdowały  w  nim  jakiś  namia­
stek  w  dobrach  stworzonych.  Po  śmierci  jednak  ten  namiastek 
odpada  i  dusza  pozbawiona  zostaje  ponadto  najwyższego  do­

bra,  od  którego  się  kiedyś  sama  dobrowolnie  na  ziemi  odwróciła. 

Wyrazem  zaś  tego  stanu  jest  największe  nieszczęście  duszy®). 

Nieszczęście  to  jest  właśnie  karą  za  grzechy  ciężkie  w  życiu 
doczesnym popełnione a przed śmiercią nie odpuszczone

4

).

Św.  Augustyn  wyraźnie  odróżnia  kary  doczesne  po  śmier­

ci  od  kar  wiecznych;  zna  kary  po  śmierci  (post  mortem  purga- 
toria  tormenta)

5

),  które  nie  utożsamiają  się  z  wiecznymi  cier-

*)  De  civ.  Dei  XIII,  12:  Cum  ergo  requiritur,  quam  mortem  Deus  pri- 

mis  hominibus  fuerit  comminatus,  —  utrum  animae,  an  corporis,  an  totius 

hominis, an illam quae appellatur secunda: respondendum est, omnes.

2

)  ibidem XIII, 2: 

Prima (mors) enim ex duobus constat; se­

cunda  ex  omnibus  tota...  Quoniam  prima  constat  ex  duabus,  una  animae, 
altera  corporis:  ut  sit  prima  totius  hominis,  mors  cum  anima  sine  Deo  et 
sine  corpore  ad  tempus  poenas  luit,  secunda  vero,  ubi  anima  sine  Deo 
cum corpore poenas aeternas luit.

3

)  De  Gen.  ad  litt.  VIII,  14,  31:  Aliquando  amissio  superioris  boni 

non  sentitur  malum,  cum  habetur,  quod  amatum  est,  bonum  inferius.  Sed 
divina  iustitia  est,  ut  qui  voluntate  amisit,  quod  amare  debuit,  amittat 
cum dolore, quod amavit, dum naturarum creatur ubique laudetur.

4

)  De natura boni 7: Peccantes igitur in suppliciis ordinantur; quae

ordinatio  quia  eorum  naturae  non  competit,  ideo  poena  est;  sed  quia 

culpae competit, ideo iustitia est.

s

) De civ. Dei XXI, 16, 2.

background image

59

pieęuami'),  ale  trwać  będą  tylko  do  czasu.  Nie  wszystkie  jednak 
dusze  będą  musiały  po  śmierci  przejść  ten  stan  (czyściec],  ale 

tylko te, które jeszcze oczyszczenia potrzebują

* 2

).

Dusze  zaś,  które  trwały  zatwardziałe  w  grzechu  ciężkim 

aż  do  rozłączenia  z  ciałem,  pójdą  po  śmierci  na  wieczne  potę­

pienie.  Doznawać  tam  będą  niewypowiedzianych  katuszy  zaró­

wno  cielesnych,  jak  i  duchowych,  bez  możności  uwolnienia,  albo 

choćby  unicestwienia.  Św.  Augustyn  przyjmuje  także  różne 

stopnie  kar  odpowiednio  do  wielkości  popełnionych  grzechów

3

). 

Bóg  swoją  wszechmocą  sprawi  to,  że  po  sądzie  ostatecznym  roz­
łączenie  duszy  od  ciała,  mimo  najstraszniejszych  mąk,  stanie 

się  niemożliwym

4

).  Męki  piekielne  nie  ograniczają  się  jednak 

tylko  do  duszy,  ale  będą  również  mękami  cielesnymi,  ponieważ 

ogień,  który  tę  udrękę  sprawiać  będzie,  jest  według  św.  Augu­

styna,  materialny

5

).  Nie  należy  mówić,  powiada,  że  nie  można 

w  ogóle  pomyśleć  ciała,  które  choć  się  wiecznie  pali,  jednak 
nie  rozpada  się  na  proch  i  pierwiastki,  ponieważ  Bóg  wszystko 
może  sprawić  wszechmocą  swoją,  co  nie  jest  w  sobie  sprzecz­
nym

6

).  Jest  również  błędem  metodycznym  wnioskowanie  z  te­

*)  De  civ.  Dei  XXI,  13,  2:  temporarias  poenas  alii  in  hac  vita  tantum, 

alii  post  mortem,  alii  et  nunc  et  tunc,  verumtamen  antę  iudicium  illud 
severissimum  novissimumque  patiuntur.  Non  autem  omnes  veniunt  in 
sempiternas  poenas,  quae  post  illud  iudicium  sunt  futuras,  qui  post  mor­

tem sustinent temporales.

2

)  ibidem XXI, 24, 2: 

(poenae) quas non patiuntur spiritus

mortuorum...  ut  in  ignem  non  mittantur  aeternum.  Ibidem  XXI,  26,  4: 
non  sentiunt  illi,  qui  non  habuerunt  tales  mores  et  amores  in  huius  cor- 

poris vita, ut eorum ligna et fenum et stipula consumatur.

s

) ibidem XXI, 16, 2: 

Ne quamquam negandum est etiam ip-

sum  pro  diversitate  meritorum  quamvis  malorum  aliis,  leviorem,  aliis 
futurum  esse  graviorem,  sive  ipsius  vis  atque  ardor  pro  poena  digna 

cuiusque  varietur,  sive  ipse  aequaliter  ardeat,  sed  non  aequali  molestia 

sentiatur.

4

)  ibid.  XXI,  3,  1:  tali  corpori  anima  eo  connexa  est,  modo  ut 

illud  vinculum,  sicut  nulla  temporis  longitudine  solvetur,  ita  nullo  dolore 

rumpatur.

r>

) ibid. XXI, 10, 3: Gehenna illa, quod etiam stagnum ignis et 

sulphuris dictum est, corporeus igni serit et cruciabit corpora damnato-

rum, et hominum et daemonum, solida hominum, aeria daemonum.

e

) De civ. Dei XXI, 7 i 8.

background image

60

go,  co  nas  otacza,  o  możliwości  jakiejś  rzeczy  nieznanej  lub  zja­
wiska  w  ogóle,  ponieważ  już  w  świecie  spotykamy  wiele  zjawisk, 
których wytłumaczyć i wyjaśnić sobie nie potrafimy

1

),

Z  mąk  piekielnych  nie  ma  wybawienia.  Jest  ratunek  przed 

piekłem,  nie  ma  natomiast  już  uwolnienia  z  samych  mąk  piekiel­
nych.  Dlatego,  jeżeli  Kościół  modli  się  za  wszystkich  bez  wyjąt­
ku,  to  nie  znaczy  to,  że  się  modli  i  za  tych,  którzy  już  poszli  na 
wieczne  potępienie,  ale  tylko  za  dusze  w  czyśćcu  cierpiące  i  za 
żyjących,  żeby  im  Bóg  dał  przed  śmiercią  czas  i  łaskę  praw­

dziwej  pokuty  i  w  ten  sposób  wybawił  ich  od  wiecznego  po­
tępienia

2

) .

Św.  Augustyn  stanowczo  występuje  przeciw  nauce  niektó­

rych  teologów  z  Oryginesem  na  czele,  którzy  utrzymywali,  że 
Bóg  nawet  dusze  potępione  w  piekle  wybawi  kiedyś  ze  strasz­

nych  ich  mąk  i  katuszy

3

).  Nie  można  nawet  pomyśleć,  mówi  św. 

Augustyn,  o  możliwości  ich  wyzwolenia

4

),  ponieważ  już  samo 

jej  przypuszczenie  jest  równoznaczne  z  wątpieniem  w  prawdę 

Bożych  pogróżek  i  z  podważeniem  samego  fundamentu  wiary 
w sankcję ostateczną.

‘)  ibid.  XXI,  8,  5:  Nobis  tamen  ista  quae  velut  contra  naturam 

ficuit,  et  contra  naturam  fieri  dicuntur...  et  monstra,  ostenta,  portenta, 
prodigia  sumenpantur,  hoc  monstrare  debent,  hoc  ostendere,  vel  praeosten- 

dere,  hoc  praedicere,  quod  facturus  sit  Deus,  quae  de  corporibus  hominum 
se 

praesumtiavit 

esse 

facturum, 

nulla 

impediente 

difficultate, 

nulla 

praescribente  lege  naturae.  cfr.  ibid.  XXI,  5,  2;  ibid.  XXI,  7,  1:  sicut 

ergo  non  fuit  impossible  Deo,  quas  voluit,  instituere,  sic  ei  non  est  im- 
possible,  in  quidquid  voluerit,  quas  instituit,  mutare  naturas.  ibid.  XXI, 
7,  1:  Cur  itaque  facere  non  possit  Deus  ut  et  resurgant  corpora  mortuo- 
rum,  et  igne  aeterno  crucientur  corpora  damnatorum,  qui  fecit  secundum 
in coelo, in terra, in aere, in aquis, inumerabilibus miraculis plenum.

2

)  ibidem XXI, 27, 2: 

Liberatio quae fit sive suis quibusque ora-

tionibus  sive  intercedentibus  sanctis,  id  agit  ut  in  ignem  quisque  non  mit- 
tatur  aeternum,  non  ut,  cum  fuerit  missus,  post  quantumque  inde  tempus 

eruatur.

3

)  ibidem XXI, 17, 2: 

qui et ipsum diabolum atque angelos

eius  post  graviora  pro  meritis  et  diuturniora  supplicia  ex  illis  cruciatibus 
eruendos et sociandos sanctis angelis credidit.

*)

 ibid. XXI, 18, 2.

background image

61

G)  Trudności związane z zagadnieniem cierpienia

1.  R o z d z i a ł   d ó b r   i   c i e r p i e ń   p o m i ę d z y   d o b r y c h

i   z ł y c h

1

)

W  sercu  ludzkim  jest  głęboko  wyryte  poczucie  sprawie­

dliwości,  która  domaga  się  nagrody  za  uczynek  dobry,  a  kary 
za  występek  i  grzech.  Tymczasem  życie  jak  gdyby  kłam  za­
dawało  tej  zasadzie,  albowiem  nierzadko  zdarza  się,  że  ludzie 
źli  i  występni  cieszą  się  szczęściem,  obfitują  w  dobra  doczesne, 
podczas  gdy  sprawiedliwi  cierpią  nędzę  i  utrapienie

2

).  Dlatego 

umysł  ludzki  często  gorszy  się  tym  i  wysuwa  wątpliwość,  czy 
Opatrzność  naprawdę  stoi  na  straży  porządku  świata

3

).  Człowiek 

wierzący  stara  się  odchylić  przynajmniej  trochę  rąbek  tych  ta­

jemnic  Bożych  i  racji,  dla  których  Bóg  sprawiedliwy  jednako­
wym  na  ziemi  darzy  szczęściem  zarówno  sprawiedliwych  jak  i 
niesprawiedliwych,  a  pozornie  nawet  dla  ostatnich  szczodrobli- 
wszym  i  łaskawszym  się  okazuje.  Synów  tego  świata,  jak  i  oby­
wateli  Królestwa  Bożego  te  same  bez  różnicy  nawiedzają  ciosy 
i  nieszczęścia.

4

)  Opatrzność  rozdziela  je  bez  dostrzegalnej  ró­

żnicy  zarówno  między  dobrych,  jak  i  złych

5

).  Czyż  więc  w  oczach 

Boga  nie  ma  różnicy  między  sprawiedliwymi  a  niesprawiedliwy­
mi, skoro ci ostatni bezkarnie depczą wolę Bożą, a żadnej do-

*) Philips: op. c. str. 136.

*) Sermo 48, 3, 4: Gaudent illi, et ego flagellor; gaudent qui blas- 

phemant Deum, flagellor qui colo Deum.

s

)  Sermo  17,  4:  Vere  si  Deo  displiceret  ista,  permitteret  illa  fieri  aut 

illi  qui  ea  faciunt  felices  essent  in  terra?...  Non  expedit  benefacere;  qui 
fecerit  bene,  nihil  illi  prodest.  cfr.  sermo  250.  De  civ.  Dei  XX,  2:  Nesci- 
mus  enim  quo  iudicio  Dei  bonus  iłle  sit  pauper,  malus  ille  sit  dives: 
iste  gaudeat,  quem  pro  suis  perditis  moribus  cruciari  debuisse  moeroribus 
arbitramur;  contristetur  ille,  quem  vita  laudabilis  gaudere  debuisse  per- 

suadet. ibidem: 

plenus criminibus sublimetur honoribus, et hominem sine

querela tenebrae ignobilatis abscondant.

4

)  De civ. Dei XVIII, 54, 2: Ambae (scil. civitates) malis pariter 

affliguntur.

5

)  ibid.: 1, 8, 1: temporalia bona et mała utrisque (Deus) voluit esse

communia.  ibid.  XVIII,  54,  2:  Ambae  civitates  temporalibus  bonis  pariter 
utuntur. Ibid. XIX, 17, 2: 

Rerum vitae huic mortali necessarium

utrisąue hominibus et utrique domui communis est usus.

background image

62

strzegalnej  kary  za  to  nie  ponoszą?  Św.  Augustyn,  wyjaśnia­

jąc  tę  trudność,  zauważa,  że  już  nawet  to  doczesne  szczęście 

ludzi  złych  jest  bardzo  złudne  i  raczej  pozorne,  niż  rzeczywi­
ste.  Sumienie  bowiem,  które  przytłumić  usiłują,  jednak  się  od­
zywa,  wyrzuca  im  występki  i  sprawia  wewnętrzny  zgrzyt  i  nie­
zadowolenie,  mimo  pomyślności  i  bogactw,  w  które  opływają. 
A  cóż  dopiero  mówić  o  szczęściu  ich  doskonałym?

1

)  O  złych 

w  ten  sposób  powiada  św.  Augustyn,  wykładając  słynną  ró­
żnicę  między  „uti”  a  „frui":  „wtedy  mówimy,  iż  pożytek  mamy 

(frui)  z  rzeczy  jakiejś,  jeśli  nam  bezpośrednio  ta  rzecz  sama 

przez  się  dogadza,  nie  w  odniesieniu  do  czegoś  innego;  użytek 

(uti)  zaś  mamy  z  rzeczy,  jeśli  jej  pożądamy  dla  osiągnięcia  cze­

goś  innego;  stąd  rzeczy  doczesne  więcej  być  nam  raczej  powin­
ny  do  użytku,  niż  pożytku,  byśmy  zasłużyli  sobie  na  pożytek 
wieczny;  nie  tak  jak  ludzie  przewrotni,  którzy  chcą  mieć  poży­
tek z pieniędzy, a użytek z Boga: 

ponieważ nie łożą pienię­

dzy  dla  Boga,  lecz  Boga  czczą  dla  pieniędzy"

2

).  Źli  więc 

przewracają 

cały 

porządek 

Boży, 

źle 

używając 

dóbr 

tego 

świata  ku  własnej  wiecznej  zagubię.  „Podobało  się  bowiem 
Opatrzności 

Bożej 

przygotować 

na 

przyszłość 

dla 

do­

brych  dobro,  którego  źli  nie  dostąpią,  jak  również  dla  złych 
przygotować  kary  przyszłe,  które  nie  dosięgną  dobrych."

3

)  Cał­

kowite  więc  wyrównanie  między  cnotą  a  szczęściem  nastąpi  do­
piero  po  śmierci,  gdzie  złych  czeka  niewątpliwie  wieczne  potę­
pienie

4

).  Niesłuszny  jest  przeto  zarzut,  że  Bóg  jest  łaskawszym

*)  Sermo  250,  2:  Attendo,  inquis,  quod  alius  małe  vivit  et  felix  est, 

Falleris,  infelix  est:  et  eo  est  infelicior,  quo  sibi  videtur  felicior.  Insania 
est  quod  non  agnoscit  miseriam  suam.  Si  videris  febrientem  ridentem, 
tu plangeres in sanientem. cfr. De civ. Dei XIX, 13, 1—2.

*)  De  civ.  Dei  XI,  25:  atque  hoc  interesse  videatur,  quod  ea  re  frui 

dicimur,  quae  nos  non  ad  aliud  referenda  per  se  ipsam  delectat;  uti  vero 
ea  re,  quam  propter  aliud  quaerimus.  Unde  temporalibus  magis  utendum 
est,  quam  fruendum,  uti  frui  mereamur  aetemis.  Non  sicut  perversi,  qui 
frui  volunt  nummo,  uti  autem  Deo;  quoniam  non  nummum  propter 
Deum impendunt, sed Deum propter nummum colunt.

*)  Ibid.  I,  8,  1:  Placuit  quippe  divinae  providentiae  praeparare  in 

posterom  bona  iustis,  quibus  non  fruentur  iniusti;  et  mała  impiis,  quibus 
non excrociabuntur boni.

4

)  Sermo  48,  5:  Imo  disce  mecum  ab  illo  qui  docet  me,  etiam  malis 

nunc non esse bene, et melius esse bonis quam malis, quamvis nondum

background image

63

dla  złych,  chroniąc  ich  od  nieszczęścia

1

).  Ich  bowiem  pozorne 

ziemskie  szczęście  nazwać  raczej  trzeba  największym  nieszczę­

ściem,  dlatego  raczej  litować  się  musimy  nad  nimi,  niż  im  za­
zdrościć

2

).

Źli  bowiem  pogrążają  się  w  szczęściu  i  dobrach  doczesnych 

jak  w  grobie.  Nieszczęściem  jest  więc  dla  nich  pomyślność 
trwała  i  brak  cierpień,  które  by  ich  może  zdołały  jedynie  z  tego 
stanu  zaślepienia  ocucić

3

).  Dlatego  powiada  św.  Augustyn:  Sunt 

autem  mała  sine  dolore  peiora

4

).  Trudność,  dlaczego  Bóg  bez 

dostrzegalnej  różnicy  rozdziela  powodzenie  i  szczęście  doczesne 
zarówno  między  sprawiedliwych,  jak  i  niesprawiedliwych,  św. 
Augustyn  wyjaśnia  w  następujący  sposób:  „Gdyby  (mowa  o  po­

wodzeniu  doczesnym)  Bóg  niektórym  ludziom,  proszącym  o  to, 
nie  udzielał  niekiedy  w  szczególniejszej,  rzucającej  się  w  oczy 
obfitości,  moglibyśmy  powiedzieć,  że  Bóg  widocznie  tymi  rze­
czami  nie  rozporządza;  a  znowu  gdyby  wszystkich  powodzeniem 
doczesnym  darzył,  którzy  go  o  to  proszą,  gotowi  byśmy  mnie­
mać,  że  tylko  gwoli  temu  służyć  mu  mamy,  i  wówczas  nie 

uświęciłaby  nas  taka  służba  Boża,  lecz  raczej  uczyniłaby  z  nas 

pożądliwymi  i  chciwymi.  Wobec  tego  jakkolwiek  dobrzy  i  źli 
zarówno  utrapieniem  są  nawiedzeni,  bynajmniej  z  tego  nie  wy­
nika,  aby  nie  odróżnić  dobrych  od  złych,  choć  nie  jest  różne  to, 

co  jedni  i  drudzy  cierpią.  Owszem  pozostaje  różnica  między 
cierpiącymi,  choć  jej  nie  ma  w  cierpieniach:  w  tej  bowiem  sa­

venerit  bonorum  plena  felicitas,  nondumąue  venerit  malorum  poena  no- 
vissima.

‘)  Enarr.  Ps.  148,  11:  Unde  autem  scis  illi  sceleratiori,  si  se  mutare 

noluerit,  quid  poenarum  in  occulto  servetur?  Nonne  mallent  fulmine 
incendi, quibus in fine dicetur: ite in ignem aeternum.

s

)  Sermo  301,  8,  7:  Quando  ergo  videtis,  fratres,  qui  ex  fide  vivitis 

quorum  correctum  est,  qui  futuram  eamdemque  veram  et  sempiternam 

felicitatem  operatis;  quando  videtis  gaudentes  et  laetantes  homines  in  ista 
falsa et deceptoria felicitate, si pii estis dolete; si sani estis, flete.

3

)  Epist.  231,  6:  Quid  est  ab  illis  et  a  caeteris  mundi  malis  tran- 

quillitas  et  quies,  nisi  luxuriae  perditionisque  materies,  sive  invitamentum„ 
sive adiumentum.

4

)  De natura boni 20.

background image

64

mej  udręce  czym  innym  jest  cnota,  a  czymś  innym  występek"

1

). 

Bóg  przeto  nie  zawsze  wynagradza  cnotę  tu  na  ziemi  doczesnym 
powodzeniem  i  szczęściem,  ani  też  nie  od  razu  karze  grzesznika 
nędzą  i  cierpieniem.  Z  tego  jednak  nie  można  wnosić,  że  u  Boga 
nie  ma  różnicy  między  człowiekiem  cnotliwym  i  występnym,  Bóg 
bowiem  wynagradza  za  dobre,  a  karze  za  złe,  jeśli  nie  w  tym, 

to  w  przyszłym  życiu.  Jeśli  zaś  pozornie  nie  robi  w  rozdzielaniu 
dóbr  doczesnych  różnicy  między  dobrymi  i  złymi,  wtedy  kieru­

je  się  racjami,  które  wprawdzie  często  zakryte  są  przed  oczyma 
naszymi,  ale  zawsze  mają  obok  chwały  Bożej  wzgląd  wycho­

wawczy  człowieka.  Racje  zaś  te  rozpatrzymy  później,  zastana­

wiając się nad celowością religijną i moralną cierpień.

2.  C i e r p i e n i a   d z i e c i

2

)

Zastanawiając  się  nad  zagadnieniem  cierpienia,  napotyka 

św.  Augustyn  na  wielką  trudność,  którą  są  cierpienia  dzieci. 
Cierpienia  bowiem  niezliczone  a  straszne  i  śmierć  okrutna  nie 
oszczędzają  nawet  dzieci  niewinnych.  Jak  więc  wyjaśnić  i  wy­
tłumaczyć  to  zjawisko?  Przecież  dzieci  nie  są  karane  za  grze­
chy  osobiste,  ani  też  cierpienia  ich  nie  mogą  mieć  znaczenia 

moralnego,  czy  też  być  przedmiotem  zasługi,  ponieważ  dzieci, 
które  nie  doszły  do  pełnego  używania  rozumu,  nie  są  zdolne 

do aktów moralnych

3

). Wprawdzie utrzymywał dawniej św.

*)  De  civ.  Dei  I,  8,  2:  Si  non  eas  (res  secundas)  Deus  ąuibusdam 

petentibus  evidentissima  largitate  concederet,  non  ad  eum  ista  pertinere 
diceremus:  itemque  si  omnibus  eas  petentibus  daret,  nonnisi  propter  talia 
praemia  serviendum  illi  esse  arbitraremur;  nec  pios  nos  faceret  talis 
servitus,  sed  potius  cupidos  et  avaros.  Haec  cum  ista  sint,  quicumque 
boni  et  mali  pariter  afflicti  sunt,  non  ideo  ipsi  distincti  non  sunt,  quia 
distinctum  non  est  quod  utrique  perpessi  sunt.  Manet  enim  dissimilitudo 
passorum  etiam  in  similitudine  passionum;  et  licet  sub  eodem  tormento, 
non est idem virtus et vitium.

2

)  Mausbach: op. c. 11, str. 153, Philips: op. c. str. 112.

3

)  De lib. arb. III, 23, 68: 

Quis autem novit quid parvulis, de

quorum  cruciatibus  duritia  maiorum  contunditur,  aut  exeretur  fides,  aut 
misericordia  probatur;  quis  ergo  novit  quid  ipsis  parvulis  in  secreto  iudi- 

-ciorum suorum bonae compensationis reservet Deus, qui quamquam nihil

background image

b5

Augustyn,  że  cierpienia  dzieci  nawet  takich,  które  nie  doszły 

jeszcze  do  używania  rozumu,  są  dla  nich  zasługującymi.  Zdania 
tego  jednak  nie  znajdujemy  już  w  późniejszych  jego  pismach. 
Jeżeli  więc  nie  chcemy  oskarżać  Boga  o  niesprawiedliwość  i 

okrucieństwo,  ani  też  przyjąć  za  manichejczykami  w  człowieku 
pierwiastka  istotnie  złego,  musimy  przyznać,  że  jedynym  wy­

tłumaczeniem  cierpień  dzieci  jest  grzech  pierworodny,  wspólny 
wszystkim  potomkom  Adama

1

).  Dla  tego  grzechu,  który  odzie­

dziczyły,  a  który  ich  także  jest  grzechem,  podlegają  skutkom 

grzechu Adama, jako słusznej karze.

Godnym  jest  uwagi,  co  w  tej  sprawie  pisze  św.  Augustyn 

w  roku  415  w  liście  do  św.  Hieronima,  w  którym  stara  się  zbić 

jego  kreacjanizm

2

),  co  do  którego,  jak  wiadomo,  św.  Augustyn 

do  końca  życia  borykał  się  z  trudnościami,  nie  mogąc  tej,  skąd­

inąd  tak  jasnej  nauki,  uzgodnić  z  dziedziczeniem  grzechu

3

). 

Jeżeli  Bóg  stwarza  osobiście  każdą  duszę,  dowodzi,  jak  wtedy 

wytłumaczyć  dziedziczenie  grzechu  pierworodnego;  a  jeżeli  nie 

ma  grzechu  pierworodnego,  wtedy  jak  usprawiedliwić  te  liczne 
cierpienia  dzieci,  które  znoszą  w  tym  życiu  oraz  jak  utrzymuje 
św.  Augustyn,  poniekąd  nawet  i  w  przyszłym  życiu,  jeżeli  bez 

chrztu  św.  schodzą  z  tego  świata

4  5

).  Nie  popełniły  przecież 

w  życiu  swoim  żadnego  grzechu  osobistego;  z  drugiej  strony 
nie  można  o  ich  cierpieniach  powiedzieć,  co  się  mówi  o  cierpie­
niach  zwierząt,  z  których  niższe  podporządkowane  są  i  służą 

istotom  wyżej  w  hierarchii  bytów  postawionym.  Dziecko  bo­
wiem,  chociaż  jest  istotą  zmysłową,  jest  jednak  zarazem  istotą 
rozumną,  obdarzoną  duszą  nieśmiertelną,  dlatego  nie  może  być 
środkiem  do  celu  dla  istot  innych,  lecz  istnieje  dla  własnego

recte  fecerint,  tamen  nec  peccantes  aliąuid  ista  perpessi  sunt?  Non  enim 
frustra  etiam  infantes  illos,  qui  cum  Dominus  Jesus  Christus  necandus  ab 
Herode  ąuaereretur,  occisi  sunt,  in  honorem  martyrum  receptos  commen- 

dat Ecclesia.

*) Contra Iulian VI, 67: III, 9; Contra Iulian. op. imp. I, 27, 29, 

49; II, 87, 119; V, 64; VI, 36.

*) Epist. 166; cały ten list traktuje o cierpieniach dzieci.

3

)  cfr. teksty zestawione w M. J. Rouet de Journel. Enchiridion 

Patristicum, str. 222.

4

)  ibidem.

5

background image

66

celu  i  szczęścia

1

).  Jedynym  więc  wytłumaczeniem  cierpień  zaró­

wno  doczesnych  jak  i  wiecznych,  jak  mniema  św.  Augustyn,  u 
dzieci  pozostanie  grzech  pierworodny,  którego  następstwem  i 
karą są cierpienia i śmierć.

Doktor  bowiem  nasz  nie  uznaje  dla  dzieci  nieochrzczo- 

nych,  które  umarły  bez  chrztu,  miejsca  pośredniego  między  nie­
bem  a  piekłem,  ale  uważa,  że  za  karę  grzechu  pierworodnego 
idą  one  na  wieczne  potępienie,  chociaż  potępienie  to  jest  bardzo 
łagodne  i  raczej  tylko  analogiczne  do  piekła  dorosłych  potę­
pieńców

2

).

Przeciw  konkluzji,  jakoby  jedynym  wytłumaczeniem  cier­

pień  dzieci  był  grzech  pierworodny,  podnosili  pelagianie  aż 
nazbyt  częsty  zarzut  wyjęty  z  Pisma  św.,  utrzymując,  że  byłoby 
niesprawiedliwością,  gdyby  dzieci  cierpieć  miały  za  grzechy 
ojców.  Bóg  sam  przecież  powiedział  do  żydów:  „Nie  będą  zabi­

jani  ojcowie  za  synów,  ani  synowie  za  ojców,  ale  każdy  za 

grzech  swój  umrze"  (Deut.  24,  16)  i  „Dusza,  która  zgrzeszy,  ta 
umrze.  Syn  nie  poniesie  nieprawości  ojca,  a  ojciec  nie  poniesie 

nieprawości syna” (Ezech. 18, 20).

Św.  Augustyn  odpowiada  na  ten  zarzut  w  trzeciej  księ­

dze  „Opus  imperfectum  c.  Iulianum”:  Ten  sam  Bóg,  który  za­

pewnia,  że  nie  będzie  karał  dzieci  za  przewinienia  rodziców, 
głosi  nieraz,  że  pomści  zbrodnie  ludzkie  aż  do  czwartego  i  pią­
tego  pokolenia

3

).  Wyroki  Boże  mogą  być  ukryte,  lecz  nigdy  nie 

są  niesprawiedliwe.  Bóg  często  dla  grzechów  wytraca  doro­
słych razem z dziećmi niewinnymi, jak wygubił Sodomitów

4

)

*) Epist. VI, 16.

2

De  pecc.  mer.  et  rem.  1,  55:  Nec  est  ullus  ulli  medius  ut  possit 

esse  nisi  cum  diabolo,  qui  non  est  cum  Christo.  Op.  imp.  c.  Iul.  2,  113: 
An  tandem  aliquando  extra  regnum  Dei  infelices  futoros  fatemini  par- 
Yulos non renatos?

cfr.  Rouet  ser.  306,  gdzie  od  n.  1441  podane  są  odpowiednie  teksty 

św. Augustyna.

*)  Num.  14,  18;  Lev.  26,  39;  Op.  imp.  III,  26:  Peccata  patrum  se 

reddere  in  filios  Deus  dicit:  peccata  patrum  non  reddat  in  filios,  Deus  qui- 
dem,  sed  homini  dicit;  utrumque  approbandum  est,  quia  utrumąue  Deus. 

dicit.

‘) Gen. 19.

background image

67

i  mieszkańców  Chanaan  zwyciężonych  przez  Jozuego

1

).  Stąd 

też  poszło  przysłowie  żydów:  „ojcowie  zjedli  jagody,  a  dzie­
ciom  pocierpły  zęby”  (Ezech.  18,  2).  Bóg  jednak  w  tym  samym 
miejscu oświadcza, że już więcej tego powiedzenia nie spełni.

\  Obietnica  ta  odnosi  się  według  św.  Augustyna  do  nowego  Przy­

mierza  i  tylko  do  tych,  którzy  już  ochrzczeni  doszli  do  używa­
nia  rozumu.  Tych  Bóg  sądził  i  karał  będzie  tylko  za  ich  własne 

przewinienia

2

).

grzechu 

więc 

pierworodnym 

upatruje 

św. 

Au­

gustyn  wyłączny  powód,  dla  którego  Bóg  sprawiedliwy  dopu­

szcza  na  niemowlęta  cierpienia  doczesne.  Przyjmuje  on  ponadto, 
że  dzieci,  które  bez  chrztu  św.  zeszły  z  tego  świata,  idą  na 
wieczne  potępienie,  chociaż  kara,  której  podlegają,  jest  bar­
dzo łagodna

3

).

3.  O p a t r z n o ś ć   B o ż a   a   g r z e c h   p i e r w o r o d n y

Będąc  zupełnie  wolnym  w  swoim  akcie  stwórczym,  mógł 

Bóg,  gdyby  był  zechciał,  stworzyć  świat  w  stanie,  w  którym 

człowiek  nawet  bez  winy  grzechowej  byłby  poddany  cierpieniu. 
Nie  byłoby  to  niegodnym  Stwórcy

4

).  Ale  Bóg  wyniósł  człowieka 

do  stanu  nadprzyrodzonego,  w  którym  nie  byłby  poddany  żad­

nemu  złu,  cierpieniu  ani  smutkowi,  gdyby  nie  popełnił  grze­
chu

5

).  Człowiek  jednak  sprzeniewierzył  się  woli  Stwórcy,  po­

pełnił grzech, a skutkiem jego jest obecny nędzny stan świata

(

 

*) los. 8.

s

)  Op.  imp.  III,  84:  Manifestum  est  hoc  ad  dies  pertinere  plantatio- 

nis novae. Ibid. III, 38: 

Ubi Deus regeneratos a generatis, si iam in

maioribus aetatibus sunt, secundum propria facta discernit.

8

)  De  mało  q.  5.  a.  2;  2  Sent.  33  q  2.  a.  1.  Św.  Tomasz  utrzymuje, 

że  żadne  cierpienia  zmysłowe  nie  należą  się  za  grzech  nie  przez  akt  wła­
snej  woli  popełniony,  lecz  z  naturą  ludzką  odziedziczony.  W  grzechu 
pierworodnym  jest  wprawdzie  odwrócenie  się  zawinione  od  Boga,  ale  nie 
ma  właściwego  grzechowi  osobistemu  zwrócenia  się  do  stworzeń,  za  co 
dusze  potępione  znoszą  fizyczne  cierpienia  w  piekle.  Dlatego  też  dzieci 
nie będą znosiły kaźni piekielnych, cfr. Contra Gentiles IV, 52.

4

De  lib.  arb.  III,  20,  56:  quamvis  ignorantia  et  difficultas,  etiamsi 

essent  hominis  primordia  naturalia,  nec  sic  culpandus,  sed  laudandus 
esset Deus. Cfr. Retract. I, 9, 6.

s

) De civ. Dei XIV, 10: cfr. XIV, 26; De Gen. XI, 1, 1.

background image

68

i  ludzkości.  Zło  więc  jest  dziełem  wolnym  samego  stworzenia. 
Lecz  stwierdzenie  tego  nie  wystarcza  jeszcze  do  usprawiedliwie­

nia  zła  panującego  w  świecie.  Nasuwa  się  bowiem  pytanie:  Dla­
czego  stworzył  Bóg  człowieka,  o  którym  wiedział,  że  grzeszy? 
Dlaczego  nie  umieścił  go  w  takim  porządku  rzeczy,  w  którym 
ten  byłby  raczej  wybrał  dobro,  niż  zło?  Dlaczegóż  Bóg  zezwolił 
i  nie  przeszkodził  grzechowi,  skoro  wiedział,  jak  straszne  spro­
wadzi  on  następstwa  na  całą  ludzkość?  Próżno  sili  się  Augu­

styn  wniknąć  w  tę  tajemnicę,  dlatego,  stwierdzając  ograniczo­

ność  umysłu  ludzkiego,  powtarza  za  św.  Pawłem:  0  człowie­

cze,  kim  ty  jesteś,  który  odpowiadasz  Bogu?  Czy  ulepek  mówi 
temu, co go uczynił: 

Czemuś mnie takim uczynił?

1

) Jedyną

więc  rozumną  odpowiedzią  na  te  pytania,  to  ta:  Bóg  tak  chciał, 
a  jeżeli  chciał,  to  zapewne  miał  do  tego  racje  dostateczne, 
choć  przed  oczyma  naszymi  zakryte.  Jedno  jest  bezwzględnie 
pewnym,  że  stworzenie  wyszło  z  rąk  Stwórcy  doskonałe  i  nie­

skażone,  i  Bóg  nie  jest  sprawcą  ani  zła,  ani  grzechu

2

).  Bóg 

jednak  przewidział,  że  zło  zaistnieje  za  sprawą  wolnej  woli 
stworzenia.  Nie  chcąc  jednak  jej  ograniczać,  nie  przeszkodził 

złu,  którego  się  dopuściła,  ale  podporządkował  je  ogólnemu 
porządkowi  świata.  Albowiem  nawet  i  to,  co  się  dokonywa 

wbrew  Jego  woli,  nie  staje  się  bez  dopustu  Jego  woli,  ponieważ 
w  ogóle  nie  byłoby  zaistniało,  gdyby  go  nie  był  dopuścił

3

).  Je­

żeli  zaś  na  nie  zezwala,  to  czyni  to  dlatego,  ponieważ  dość  jest 
wszechmocny,  żeby  nawet  zło  w  całości  wszechświata  uczynić 
nieszkodliwym,  włączając  i  podporządkując  je  wyższemu  do- 

•)

•)  Rom.  9,  22:  O  homo,  tu  quis  est  qui  respondeas  Deo.  Rom.  II, 

33: Incomprehensibilia sunt iudicia eius. Cfr. Op. imp. c. Iul. I, 48.

*)  De  Gen.  ad  litt  XI,  11,  14:  Num  enim  malitiae  eorum  vel  ne- 

quitiae  Deus  auctor  est,  de  quorum  iusta  poena  consulit,  quibus  hoc 
modo consulendum esse constituit? Non utique.

De  Gen.  imp.  lib.  5,  25:  Quaedam  ergo  et  facit  Deus  et  ordinat; 

quaedam  vero  tantum  ordinat;  peccatores  autem  inquantum  peccatores 
sunt, non facit, sed ordinat tantum.

*) Enchirid 100, 26: 

Hoc quippe ipso quod contra voluntatem

fecerunt  eius,  de  ipsis  facta  est  voluntas  eius...  ut  miro  et  ineffabili  modo 

non  fiat  praeter  eius  voluntatem,  quod  etiam  contra  eius  fit  voluntatem. 
Quia non fieret, si non sineret: 

nec utique nolens sinit, sed voIens; nec

sinere bonus fieri małe, nisi omnipotens et de mało facere posset bene.

background image

69

bru

1

)-  Zagadnieniu  temu  poświęcimy  jednak  więcej  uwagi  poni­

żej, mówiąc o estetycznym rozwiązaniu problemu cierpienia.

4.  O p a t r z n o ś ć   B o ż a   a   k a r a   w i e c z n e g o  

p o t ę p i e n i a

Grzech  pierworodny  nie  tylko  sprowadził  na  ziemię  cały 

potop  zła  i  nędzy,  ale  rozpoczął  także  panowanie  grzechu  na 
świecie,  który  sprawiedliwość  Boża  karze  po  śmierci  karą  wie­
cznego  potępienia.  Nasuwa  się  jednak  tutaj  pytanie:  Dlaczego 
Bóg  dobry  i  miłosierny  nie  przeszkadza  potępieniu  wiecznemu 

człowieka,  przez  pozbawienie  go  na  przykład  życia,  zanim 
grzech  nim  zawładnie

2

),  albo  przez  udzielenie  mu  po  upadku 

łaski  nawrócenia  końcowego.  Św.  Augustyn  pytanie  to  formu­
łuje  w  ten  sposób:  Dlaczego  Bóg  stworzył  tych,  o  których  wie­

dział  dobrze,  że  będą  za  życia  złymi  a  po  śmierci  odrzuconymi? 
Dlaczego  Bóg,  który  tak  kocha  człowieka,  że  Syna  swojego 
zesłał  na  ziemię,  ażeby  ludzkość  odkupił,  pozwala  niektórym 

ludziom  żyć  tak  długo,  aż  złość  ich  całkowicie  ogarnie,  skoro 
mógł  ich  przedtem  zabrać  z  tego  świata,  chroniąc  ich  w  ten 

sposób  od  kary  wiecznego  potępienia

3

).  Jak  pogodzić  to  wszyst­

ko  z  miłosierdziem  Bożym?  Trudność  tę  potęguje  jeszcze  zda­

nie  św.  Augustyna  o  szczególnej  predestynacji  niektórych  do 
szczęścia  wiecznego

4

).  Nie  chodzi  nam  jednak  tutaj  o  to,  dla­

czego  ten,  lub  ów,  został  przeznaczony  do  szczęśliwości  wiecz­

nej, ile raczej o to, dlaczego inni, do niej nie przeznaczeni, idą

')  Ibidem  11:  Neąue  enim  Deus  omnipotens...  cum  summę  bonus  sit, 

ullo  ipso  modo  sineret  mali  aliquid  esse  in  operibus  suis,  nisi  usque  adeo 
esset omnipotens et bonus, ut bene faceret et de mało.

-)

 Sap. 4, 11.

3

)  Op.  imp.  c.  Iul.  I,  48:  Ut  quid  (Deus)  creat  quos  impios  futuros 

et  damnandos  esse  praescivit?  Ut  quid  eos  postremo,  donec  ad  impietatem 
damnabilem  perveniant,  facit  vivere,  quos,  antequam  tales  fierent,  ex 
hac  vita  posset  auferre,  si  animas  amat,  si  commendat  charitatem  suam 

in nobis, si Filio suo non pepercit, sed pro nobis omnibus tradidit eum?

4

)  Epist.  190,  III,  12:  Tam  multos  autem  creando  naści  voluit  quos 

ad  suam  gratiam  non  pertinere  praescivit  ut  multitudine  incomparabiliter 
plures  sint  illis  quos  dignatus  est  in  sui  regni  gloriam  filios  promissionis 
praedestinare.

background image

70

na  wieczne  potępienie.  Św.  Augustyn  zanim  pocznie  wnikać 
w  tę  tajemnicę,  stawia  znowu  naczelny  aksjomat,  że  Bóg  mimo 
wszystko  jest  sprawiedliwy,  chociaż  człowiek  w  swoim  ziemskim 
życiu  nie  zawsze  potrafi  zgłębić  racyj  Jego  wyroków.  Dlatego 
zamiast  oskarżać  zaraz  Boga  o  niesprawiedliwość,  czy  brak 
miłosierdzia,  należy  uznać  w  pokorze  swoją  niewiedzę,  a  później 
dopiero,  pamiętając  o  ograniczoności  swojego  umysłu,  można 
ostrożnie  dociekać  racyj  urządzeń  Bożych.  Św.  Augustyn  roz­
wija  powyższą  myśl  zwłaszcza  w  mowie  27,  skierowanej  przeciw 
pelagianom

1

).  Jeżeli  tak  postępować  będziemy,  powiada,  wtedy 

dojdziemy  niewątpliwie  do  stwierdzenia,  że  i  potępieńcy  nie  są 
pozbawieni  użyteczności  dla  całości  wszechświata

2

).  Ponoszą 

wprawdzie  karę,  która  jest  dla  nich  złem,  domaga  się  jej  jednak 
sprawiedliwość  Boża.  Jeżeli  jej  stało  się  zadość,  należy  to  uważać 
za  rzecz  dobrą,  ponieważ  przywrócony  został  naruszony  po­
rządek sprawiedliwości

3

).

Rozpatrzeliśmy  w  ten  sposób  pogląd  św.  Augustyna  na 

problem  cierpienia  ze  stanowiska  jego  przyczynowości  spraw­

czej,  tj.  jego  odpowiedź  na  pytanie:  skąd  cierpienie  i  jakie  jego 

źródło.  Doszliśmy  do  wniosku,  że  obecne  cierpienie  nie  ma  według 

Biskupa  z  Hipony  źródła  ani  w  materii,  ani  w  pierwiastku  jakimś 
istotowo  złym,  ani  w  Bogu,  ani  też  w  wolnej  woli  stworzenia  jako 
takiej,  tylko  w  jej  nadużyciu,  czyli  w  grzechu  człowieka,  którego 
obecne cierpienie jest skutkiem i karą. 

*)

*)  Sermo  27,  3,  4:  Exspectas  a  me  fortasse  ut  dicam  tibi  ąuare  cui 

vult  miseretur  et  quem  vult  obdurat?  Exspectas  a  me,  homo?  Si  et  tu 
homo,  et  ego  homo:  ambo  audiamus,  o  homo,  tu  quis  es,  qui  respondeas 
Deo?  Melior  est  enim  fidelis  ignorantia,  quam  temeraria  scientia...  Et 
cum  perfecta  fide  tenuerimus,  nullam  apud  Eum  esse  iniquitatem,  et  si 
illam  modo  non  videmus,  id  est  aequitatem  quae  est  apud  ipsum:  finia- 
tur  via  et  veniamus  ad  patriam;  non  potest  videri  tempore  fidei,  videbitur 
tempore speciei.

*) Op. imp. c. Iul. II, 142: 

Posset autem Omnipotens non creare

quos  omnium  rerum  praescius,  malos  futuros  ignorare  non  posset,  nisi 
uti ctiam malis plurimis optime Optimus posset.

*)  C.  2.  Epist.  Pel.  II,  7,  13:  Supplicium  ei  cui  redditur  malum  est, 

quia  supplicium  eius  est;  ei  vero  a  quo  redditur  bonum  est,  quia  recte 
factum eius est.

background image

71

Obecnie  przystępujemy  z  kolei  do  rozpatrzenia  racyj,  dla 

których  według  św.  Augustyna  Bóg  w  planie  swojego  stworzenia 
zostawił  również  miejsce  dla  cierpień  u  niższych  istot,  a  po 
grzechu  dopuścił  je  także  na  człowieka  jako  słuszną  karę.  Roz­
patrywać  więc  będziemy  obecnie  zagadnienie  nasze  ze  stanowi­
ska  przyczyny  celowej,  pytając  dlaczego  cierpienie,  jaka  jego 
racja.  Ponieważ  jednak  ta  celowość  przejawia  się  zarówno 

w  świecie  fizycznym,  jak  i  moralnym  i  religijnym,  dlatego  od­
dzielnie  przypatrzymy  się  tej  potrójnej  celowości  cierpień.  Za­
nim  jednak  przystąpimy  do  naszego  zadania,  rozważyć  musimy 
rolę Opatrzności, która tej celowości jest przyczyną.

background image

III.  CELOWOŚĆ CIERPIENIA

A)  Opatrzność Boża a celowość cierpienia*)

Ideą,  która  stale  przyświeca  myśli  św-  Augustyna  w  oma­

wianiu  zagadnień  związanych  ze  złem  i  cierpieniem,  naczelną 
zasadą,  którą  stawia  jako  założenie  w  tych  swoich  rozważaniach, 

jest  niewątpliwie  wiara  w  Opatrzność  Bożą.  Św.  Augustyn  stara 

się  odsunąć  od  siebie  nawet  pozór  przyjmowania  jakiegoś  ślepe­
go  losu,  czy  przypadku.  W  dziele  swoim  „Contra  Academicos" 
posługiwał  się  jeszcze  takimi  wyrażeniami,  jak  „Fatum”,  „For­
tuna",  choć  już  w  znaczeniu  chrześcijańskim.  W  „Retractatio- 
nes"  poleca  je  jednak  bez  wahania  wykreślić  i  w  ogóle  usunąć, 
aby  ktoś  nie  był,  choćby  mimowoli,  wprowadzony  w  błąd,  za­

przeczający  rządom  Opatrzności  w  świecie

2

).  Nie  ma  w  przyro­

dzie,  mówi,  nic  przypadkowego  ani  nieużytecznego,  wszystko 
ma  swoją  głęboką  myśl  i  znaczenie

3

).  Postulat  ten  daje  myśli  św. 

Augustyna  podwójne  znamię:  powszechny  determinizm  dla  istot 
niższych  od  człowieka  i  celowość,  której  źródłem  jest  odwieczna 
Mądrość  Boża.  Cokolwiek  się  bowiem  w  świecie  dokonywa,  nie 

dokonywa  się  bez  wiedzy  i  woli,  albo  przynajmniej  przyzwo­
lenia Opatrzności

4

). Przyznaje wprawdzie św. Augustyn, że

*) Jolivet: Le probleme du mai chez saint Augustin, str. 70 nn.

2

)  Retract.  I,  1,  2:  Sed  in  eisdem  tribus  libris  meis,  non  mihi  placet 

toties  me  appellasse  Fortunam,  quamvis  non  aliquam  deam  voluerim  hoc 
nomine  intelligi,  sed  fortuitum  rerum  eventum,  vel  in  corporis  nostri,  vel 
in externis bonis aut malis.

3

)  De  dv.  Dei  IV,  33,  1:  Deus  felicitatis  auctor  et  dator,  quia  solus 

et  veru$  Deus  est  verus  Deus,  ipse  dat  regna  terrena  et  bonis  et  malis, 
neque  hoc  temere,  et  quasi  fortuito,  quia  Deus  est,  sed  pro  rerum  ordine 
ae temporum occulto nobis, notissimo sibi.

*) ibidem V, 1, 1: 

causa magnitudinis imperii Romani nec

fortuita  est  nec  fatalis  (sed)  prorsus  divina  providentia  regna  constituuntur 
humana.

background image

73

sprawy  Boże  dużo  nastręczają  nam  trudności,  ponieważ  myśl  i 
racja,  dla  której  się  coś  w  świecie  dokonywa,  nie  zawsze  nam  się 
jasno  uwydatniają.  Z  tego  jednak  nie  można  zaraz  wnosić,  że  da­

ne  zjawisko  w  ogóle  nie  ma  racji  dostatecznej.  Nierzadko  sami  się 
przekonujemy,  może  dopiero  po  latach,  o  przedziwnym  celowym 
prowadzeniu  nas  przez  Opatrzność  poprzez  cierpienia  i  nieszczę­

ścia  do  wielkiego  dla  nas  dobra,  a  ostatecznie  do  Boga.  Jeżeli 
więc  nie  możemy  się  dopatrzeć  od  razu  myśli  jakiegoś  zła,  czy 
cierpienia,  jakie  nas  w  życiu  nawiedza,  wtedy  nie  należy  wyda­

wać  zaraz  sądu  ujemnego  o  całości  świata,  ale  trzeba  starać  się 
myśl  tęjodszukać  i  odnaleźć

1

).  Gruntowniejsze  bowiem  rozwa­

żanie  doprowadzi  nas  zawsze  ostatecznie  do  stwierdzenia,  że 
wszystko  podporządkowane  jest  porządowi  i  myśli,  choć  nam 
często  nieznanej,  której  źródłem  i  celem  jest  Bóg

2

).  Należy  więc 

uznać  zasadę,  że  Bóg  wszystko,  cokolwiek  istnieje,  włączył  w  po­
wszechny  porządek  rzeczy,  chociaż  ten  porządek  często  przed  na- 
mi  jest  zakryty

3

).  Wszechświat  bowiem  jest  dziełem  i  odzwier­

ciedleniem  Mądrości  Bożej,  która  równocześnie  jest  Porządkiem, 

JPięknem  i  Dobrem.  Dlatego  też  wszystko,  co  w  świecie  istnieje, 

ma  swój  cel  i  przeznaczenie.  Wszystko,  co  istnieje,  chociażby 
nawet  wydawało  się  nam  nierozumnym,  bierze  jednak  udział 
w  powszechnym  porządku  rzeczy

4

).  Bóg  sam  wypowiedział  do­

datni  sąd  o  swoim  dziele,  nazywając  stworzenia  swe  dobrem, 
a całość doskonałą

5

). Sąd ten zaś odnosi się do wszystkich bytów

ł

)  De  civ.  Dei  XI,  21,  1:  Nos  admonet  divina  providentia  non  res  in- 

sipienter vituperare, sed utilitatem rerum diligenter inąuirere.

s

)  ibidem  IV,  17,  1:  (Deus),  cuius  consilium  occultum  esse  potest, 

iniąuum non potest. cfr. ibid. IV, 31, 1.

3

)  Sermo  301,  5,  4:  Etsi  non  omnia  possumus  nos  invenire,  sed  Deo 

nota sunt omnia qui novit cuncta disponere.

4

)  De  ordine  II,  4,  11:  Namque  omnis  vita  stultorum,  quamvis  per 

eos  ipsos  minime  constans  minimeque  ordinata  sit,  per  divinam  tamen 
providentiam necessario rerum ordine includitur.

3

Confess.  XIII,  28,  43:  Septies  numeravi  scriprum  esse  te  vidisse 

quia  bonuni  est  quod  fecisti:  et  hoc  octavum  est  quia  vidisti  omnia  quae 

fecisti,  et  ecce  non  solum  bona,  sed  etiam  valde  bona  tanquam  simul 
omnia.  Nam  singula  tantum  bona  erant;  simul  autem  omnia  et  bona  et 

valde.

background image

74

jakiekolwiek  istniały,  czy  istnieją  na  świecie

1  *

).  Jeżeli  jednak 

świat  nie  zawsze  nam  się  takim  przedstawia,  to  należy  to  tłuma­

czyć  niedoskonałością  i  ograniczonością  naszego  poznania.  Po­

znanie  bowiem  nasze  jest  tylko  częściowe,  nie  potrafimy  objąć 
równocześnie  całości  świata  i  jego  przyczyn,  nie  potrafimy  je­
dnym  rzutem  oka  ogarnąć  całości  stworzenia,  ani  wyczerpać  głę­
bokiej  mądrości  jego  porządku.  Dlatego  będąc  tego  świadomi, 
winniśmy  być  bardzo  ostrożnymi  w  wydawaniu  zwłaszcza  ujem­
nego  sądu  o  urządzeniach  świata,  ponieważ  nawet  zło  i  cierpie­
nie  ma  swoje  wytłumaczenie  w  podporządkowaniu  szczegółów 

całości  wszechświata.  „Słuszny  jest  zatem”,  powiada  św.  Augu­

styn,  „nakaz,  abyśmy  w  tych  rzeczach,  w  których  dla  swej  nie- 
dołężności  nie  potrafimy  dojrzeć  Opatrzności  Bożej,  wierzyli 
w  tę  Opatrzność  Stwórcy,  a  nie  śmieli  się  targnąć  w  ludzkiej  swej 
próżności  na  dzieła  takiego  mistrza,  ganiąc  je  w  czymkolwiek.”

3

Sw.  Augustyn  stara  się  przez  porównania  wzięte  z  codziennego 

życia  wykazać  niedorzeczne  postępowanie  tych,  którzy  podnoszą 

zarzuty przeciw dziełu stworzenia

3

).

Ponieważ  sami  w  jego  skład  wchodzimy,  nie  potra­

fimy  wydać  sądu  zupełnie  obiektywnego  o  jego  całości.  „Piękna 

tego  porządku  my  dlatego  nie  odczuwamy,  ponieważ  sami  w  tym 
śmiertelnym  naszym  życiu  wpleceni  w  część  tego  porządku,  nie 
możemy odczuć całości, z którą ściśle i harmonijnie zgadzają się

*) De ordine II, 19, 51: 

Nihil futurum esse, quod non sit apud

Deum, ex quo necesse est ordine omnia fieri.

*)  De  civ.  Dei  XII,  4:  Unde  nobis,  in  quibus  eam  contemplari  minus 

idonei  sumus,  rectissime  credenda  praecipitur  providentia  Conditoris,  ne 
tanti  artificis  opus  in  aliquo  reprehendere  vanitate  humanae  temeritatis 

audcamus.

3

)  Mus.  VI,  11,  30:  Quoniam  si  quis,  verbi  gratia,  in  amplissimarum 

pulcherrimarumque  aedium  uno  aliquo  angulo  tanquam  statua  collocetur, 
pulchritudinem  illius  fabricae  sentire  non  poterit,  cuius  et  ipse  pars  erit. 

Nec  universi  exercitus  ordinem  miles  in  acie  valet  intueri...  Et  in  quolibet 

poemate,  si  quanto  spatio  syllabae  sonant,  tanto  viverent  atque  sentirent, 

nullo  modo  illa  numerositas  et  contexti  operis  pulchritudo  eis  placeret, 
quam  totam  perspicere  atque  approbare  non  possent,  cum  de  ipsis  singulis 
praetereuntibus fabricata esset atque perfecta, cfr. Gen. Man. I, 16.

background image

75

te  różne  cząsteczki  dla  nas  niezrozumiałe,  lub  niemiłe

1

).  Gdyby­

śmy  natomiast  byli  zdolni,  uniezależniwszy  się  od  własnego  „ja”, 

objąć  całość  stworzeń  jednym  rzutem  oka,  z  odniesieniem  ich  do 
najmędrszej  Opatrzności  Bożej,  wtedy  umysł  nasz  nie  napotkał­

by  zapewne  w  świecie  rzeczy,  które  w  obecnych  warunkach 
wydają  się  mu  nieporządkiem,  czy  nieużytecznym  złem  lub 
cierpieniem

2

).  Następującym  porównaniem  stara  się  św.  Augu­

styn  zilustrować  swoje  twierdzenie.  W  rozważaniu  świata,  po­
wiada,  jesteśmy  podobni  do  człowieka,  który  stojąc  przed  wspa­
niałą  mozaiką,  zamiast  patrzeć  na  cały  obraz,  wpatruje  się  tylko 
w  jeden  kamyczek,  który  nań  się  składa,  i  z  niego  wnosząc, 
oskarża  artystę,  że  ten  minął  się  z  prawami  symetrii.  Gdyby  na­

tomiast  człowiek  ów  spojrzał  na  cały  obraz,  przekonałby  się  nie­
wątpliwie,  że  ten  pozorny  brak  przyczynia  się  właśnie  obec­
nością swoją do piękna całości obrazu

3

).

Rozważanie  jakiegoś  bytu  w  nim  samym,  bez  łączności 

z  całością,  zrobi  nierzadko  wrażenie  czegoś  nędznego  i  zbędne­
go

4

),  chociaż  w  rzeczywistości  i  on  bierze  udział  w  celowości 

świata

5

).  Mądrość  Boża  przejawia  się  w  każdym  stworzeniu,  że­

by ją jednak dostrzec, trzeba wyzuć się ze zmysłowego tylko

*) De civ. Dei XII, 4: Cuius ordinis decus propteria nos non delec- 

' tat, ąuoniam parti cius pro conditione nostri mortalitatis intexti, univer- 

sum, cui particulae quae nos offendunt, satis apte decenterque conveniunt, 

scire non possumus.

2

)  De  ordine  II,  19,  51:  Quod  offendit  in  parte,  perspicuum  sit  ho- 

mini  docto,  non  ob  aliud  offendere,  nisi  quia  non  videtur  totum  cui  pars 
illa mirabiliter congruit.

3

)  ibidem:  I,  1,  2:  Si  quis  tam  minutum  cerneret,  ut  in  vermiculato 

pavimento  nihil  ultra  unius  tessellae  modulum  acies  eius  valeret  ambire, 
vituperaret  artificem  velut  ordinationis  et  compositionis  ignarum,  eo  quod 

varietatem  lapillorum  perturbatam  putaret,  a  quo  illa  emblemata  in  unius 
pulchritudinis  faciem  congruentia  simul  cerni  collustrarique  non  possent. 
Nihil  enim  aliud  minus  eruditis  hominibus  accidit,  qui  universam  rerum 
coaptationem  atque  concentum  imbecilla  mente  complecti  et  considerare 
non  valentes,  si  quid  eos  offenderit,  quia  suae  cogitationi  magnum  est, 
magnam putant rebus inhaerere focditatem.

4

)  ibidem II, 4, 11.

5

)  De  vera  relig.  40,  76:  lta  ordinantur  omnes  officiis  et  finibus  suis 

in  pulchritudinem  universitatis,  ut  quod  horremus  in  parte,  si  eum  toto 
consideremus, plurimum placeret.

background image

76

patrzenia  na  świat  i  rozważać  bieg  rzeczy  w  pojmowaniu  ducho­
wym.  Św.  Augustyn  wyraża  się  dlatego  z  głębokim  podziwem 
o  dziele  stworzenia  i  jego  Twórcy,  nazywając  go:  mirus  et  sumus 
artifex.  To  określenie  Boga  jako  arcymistrza  (artifex)  często 
zresztą w tym związku powraca

1

).

Powyższe 

zaś 

rozważania 

świętego 

Biskupa 

pozostają 

w  związku  z  następującym  zaraz  jego  pojmowaniem  świata  i 

jego  urządzeń,  jako  procesu  estetycznego  dokonującego  się 

w czasie i przestrzeni według odwiecznej Mądrości Bożej.

B)  Estetyczne rozwiązanie problemu cierpienia-)

Rok  386  był  przełomowym  w  życiu  św.  Augustyna.  Porzu­

ca  bowiem  w  tym  czasie  ostatecznie  manicheizm  i  staje  się  zapa­
lonym  zwolennikiem  neoplatonizmu,  który  w  przeciwieństwie  do 
manicheizmu  wyolbrzymiającego  stan  zła  w  świecie,  każe  do­
patrywać  się  wszędzie  tylko  porządku  i  piękna.  Św.  Augustyn 
podchwytuje  z  zapałem  te  idee  i  przerabia  według  niej  cały 
swój  dotychczasowy  pogląd  na  świat,  który  z  pesymistycznego 
przekształca  się  na  optymistyczny.  Wyrazem  tego  jego  stanu 

duszy  i  owocem  tego  okresu  jest  szereg  pism  filozoficznych,  a 

zwłaszcza  „De  ordine",  które  to  dzieło  byłoby  niewątpliwie 
rozwiązaniem  naszego  problemu  bez  reszty,  gdyby  nie  zagadnie­
nie  grzechu  pierworodnego.  Dlatego  też  Augustyn,  czytając  u 

schyłku  życia  pierwsze  swoje  pisma,  a  zwłaszcza  „De  ordine", 

znajduje  w  nich  rozwiązanie  problemu  zła  i  cierpienia  czysto 
estetyczne  tylko  i  jak  stwierdza,  pogańskie.  Rozwiązanie  to  jest 
zasadniczo  słuszne  i  dobre,  ale  nie  uwzględnia  ono  wcale  prawdy 
grzechu  pierworodnego.  Możemy  na  razie  jednak  abstrahować 
od  tej  prawdy,  jeżeli  chodzi  o  istoty  nierozumne.  Grzech  bo­
wiem  człowieka  nie  spowodował  zaburzenia  ich  natury.  Św. 
Augustyn, 

jak 

powiedzieliśmy, 

abstrahuje 

często 

zwłaszcza 

w  swoich  pismach  filozoficznych  od  prawdy  grzechu  pierworod­
nego  i  ciągle  wraca  do  ulubionego  rozważania  świata,  jego  zja­

*) De civ. Dei XXII, 14: mirus artifex. XXII, 19: omnipotens arti- 

fex. XI, 23, 1; 21, 1; 22, 1, 22, 1; XII, 4, 1; 26, 1; 27, 1; XIV, 5, 2.

*) Jolivet: op. c., str. 96 nn.

background image

77

wisk  i  historii,  jako  procesu  estetycznego.  Zaznaczyć  jednak  już 

na  wstępie  musimy]  że  takie  ujęcie  przejął  z  neoplatonizmu,  a 

zwłaszcza  od  Plotyna,  który  już  przed  św.  Augustynem  ujmo­
wał  wszechświat  jako  dramat,  w  którym  każdy  byt  odgrywa 

rolę  obmyślaną  i  wyznaczoną  mu  przez  autora  —  Stwórcę

1

). 

Według  św.  Augustyna  dwa  generalne  prawa  rządzą  światem  — 

mechanizm  i  determinizm  powszechny  praw  przyrody,  na  mocy 

których  wszystkie  stworzenia  nierozumne  są  zazębione  między 
sobą  w  czasie  i  przestrzeni  w  relacje  wzajemne

2

).  Podstawą  zaś 

tych  relacyj  jest  różnorodność  bytów  stworzonych,  których 
skala  stopniuje  się  w  nieskończonym  rozpięciu  między  Bogiem 
a  nicością.  Byty  niższe  podporządkowane  są  wyższym,  świat 
niezmysłowy  zmysłowemu,  a  ten  znowu  człowiekowi.  Wszech­
świat  to  republika  dobrze  i  sprawnie  urządzona,  w  której  niżsi 
poddani  są  wyższym

3

).  Całość  bytów,  uporządkowana  według 

jednej  naczelnej  myśli,  realizuje  piękno  wszechświata,  chociaż 

nieraz  kosztem  jednostek,  które  choć  ulegają  zniszczeniu,  prze­
cież  realizują  i  w  ten  sposób  swój  cel,  jaki  im  został  wyznaczony 
w  całości  porządku  świata

4

).  Albowiem  Bóg  tak  urządził  hie­

rarchię  bytów,  że  wszystkie  powiązane  są  między  sobą,  jedne 

uzależnione 

od 

drugich, 

niższe 

podporządkowane 

wyższym, 

słabsze  ustępują  silniejszym.  Św.  Augustyn  nie  gorszy  się  nawet 
tym,  że  w  przyrodzie  jedne  istoty  służą  za  żer  drugim,  w  tym 
nie  widzi  strony  ujemnej,  bo  walka  o  byt  nie  przedstawia  mu 

się  wcale  jako  zła,  owszem  ta  walka  jest  potrzebna  i  nad  wyraz 

mądrze  urządzona.  Taka  już  jest  idea  arcydoskonałej  w  przy­

rodzie  gospodarki,  że  niższe  istoty  umożliwiają  wyższym  utrzy­

manie  się  na  czas  jakiś  przy  życiu  i  do  udoskonalenia  tego  życia 
pomagają.

*) Ennead. III, 2, 15.

2

)  De lib. arb. III, 23, 67: 

Quibus respondetur ad universitatis

complexum,  et  totius  creaturae  vel  per  locos  vel  per  tempora  ordinatissi- 
mam  connexionem,  non  posse  superfluo  creari  qualemcumque  hominem, 
nbi folium arboris nullum superfluo creatur.

3

)  De natura boni 8: Atque ita coelestibus terrena concordent, tam 

quam praecellentibus subdita.

4

)  De vera religione 40, 76; De natura boni 8; De civ. Dei XII, 4.

background image

78

Poważną 

jednak 

trudność 

rozważaniu 

celowości 

natury  przedstawia  śmierć,  która  kończy  każde,  chociażby  naj­

dłuższe  życie.  Jednak  i  ona  nie  jest  tylko  czynnikiem  negatyw­
nym,  ponieważ  i  ona  stoi  na  straży  życia,  jeżeli  życie  to  ujmie­
my  jako  całość.  Gdyby  bowiem  nie  było  śmierci,  nie  byłoby 

miejsca  na  ziemi  dla  nowego  życia.  Śmierć  spełnia  zresztą  po­
nadto  ważne  zadanie  czynnika  utrzymującego  równowagę  w  na­
turze  i  walkę  o  byt,  która  wprawdzie  dla  poszczególnych  orga­

nizmów  gotuje  śmierć,  ale  całość  ożywia  i  oczyszcza,  robiąc 
miejsce  i  stwarzając  warunki  rozwoju  dla  nowego  życia.  Inna 

jednak  tu  trudność  zachodzi.  Czyż  to  nie  straszne  urządzenie, 
że  tyle  istot  zmysłowych  kończy  życie  swoje  przedwcześnie 
śmiercią  gwałtowną?  Czyż  natura  nie  postępuje  bezmyślnie  i 
niecelowo,  marnując  młode  życia,  które  jeszcze  zadania  swoje­
go  nie  spełniły?  Chcąc  dać  wystarczające  na  te  pytania  odpo­
wiedzi,  trzeba  zasadnicze  uczynić  rozróżnienie  między  życiem 
zwierzęcym  a  ludzkim.  Zwierzęta,  które  nie  mają  osobowości, 

mają  się  do  całości  przyrody  żywej  jak  członki  do  całego  orga­
nizmu  żywego,  dlatego  mogą  być  i  są  też  rzeczywiście  podpo­
rządkowane  dobru  istot  innych.  Należy  się  przeto  doszukiwać 

celowości  nie  tylko  w  poszczególnych  jednostkach,  ale  w  ogóle 
w  przyrodzie  jako  całości.  Czy  zresztą  przedwczesna  śmierć  dla 
zwierzęcia  jest  tak  strasznym  nieszczęściem?  Zwierzę  wprawdzie 
istnieje  tylko  do  czasu,  lecz  sprawy  sobie  z  tego  nie  zdaje;  za­
chwyca  się  aktualnym  życiem,  lecz  śmierci,  która  kładzie  jemu 

i  rozkoszy  życia  kres  przedwczesny,  nie  przewiduje.  Całe  jego 

życie,  to  „existentia  delectabilis",  której  jedynym  brakiem  jest 

to,  że  się  kończy.  Czyż  jednak  dobro,  jakim  jest  życie,  przestaje 

być  tym  dobrem,  jakim  jest,  przez  to,  że  jest  mniejszym  od  in­
nego?

Cały  porządek  świata  zasadza  się  na  ruchu  harmonijnym 

stawania  się,  rozwoju,  a  wreszcie  upadku  i  destrukcji,  której 
ulega  każda  istota  stworzona.  Byty  rodzą  się,  rozwijają,  doj­
rzewają  i  znowu  chylą  się  ku  upadkowi,  śmierci.  Świat  jest  za­
tem  widowiskiem  ciągłych  destrukcyj,  którym  u  bytów  zmysło­
wych  towarzyszą  cierpienia.  Niszczenie  się  jednak  i  rozkład 
tych  substancyj  nie  czyni  w  zupełności  żadnej  ujmy  dziełu

background image

Y9

stworzenia  i  nie  umniejsza  jego  doskonałości

1

).  „Braki  w  zwie­

rzętach,  w  drzewach  i  innych  rzeczach  zmiennych  i  śmiertel­
nych,  nie  posiadających  zupełnie  bądź  rozumu,  bądź  czucia 
zmysłowego,  bądź  życia;  —  braki,  sprawiające  zniszczenie  ich 
natury,  ulegającej  rozkładowi;  braki  takie  uważać  za  naganne 

—  byłoby  śmiesznym.  Bo  takie  twory  z  woli  Stwórcy  otrzymały 

taki  sposób  bytowania,  iż  by  już  to  powstając,  już  to  ustępując, 
przyczyniały  się  do  najniższego  stopnia  piękna,  właściwego 

różnym  porom  i  w  różnych  miejscach  tego  świata:  Nie  możnaż 
było  przecież  zrównać  ziemskich  rzeczy  z  niebieskimi,  ani  też 
zupełnie  ich  usuwać  ze  wszechświata  dlatego,  że  tamte  są  lep­

sze.  Gdy  tedy  w  pewnych  miejscach,  gdzie  wypadało,  ażeby 
takie  rzeczy  były,  jedne  z  nich  giną,  a  powstają  inne,  i  słabsze 

silniejszym  ulegają,  a  pokonane  zamieniają  się  we  właściwości 
i  kształty  tworów  zwycięskich,  to  taki  już  jest  porządek  rzeczy 
przemijających."

2

)  Tak,  jak  w  melodii  różne  dźwięki  i  tony 

powstają, przechodzą i znów przebrzmiewają, ażeby powstało

*)  De  natura  boni  8:  Cetera  vero  quae  sunt  facta  de  nihilo,  quae 

utique  inferiora  sunt  quam  spiritus  rationalis,  nec  beata  possunt  esse, 
nec  misera.  Sed  quia  pro  modo  et  specie  sua  etiam  ipsa  bona  sunt,  nec 
esse  quamvis  minora  et  minima  bona,  nisi  a  summo  bono  Deo  potuerunt, 
sic  ordinata  sunt,  ut  cedant  infirmiora  firmioribus,  et  impotentiora  poten- 

tioribus,  atque  ita  coelestibus  terrena  concordent  tanquam  praecellentibus 
subdita.  Fit  autem  decedentibus  et  succedentibus  rebus  temporalis  quaedam 
in  suo  genere  pulchritudo,  ut  nec  ipsa  quae  moriuntur,  vel  quod  erant 
esse  desinunt,  turpent  atque  turbent  modum  et  speciem  et  ordinem  univer- 
sae  creaturae:  sicut  sermo  bene  compositus  utique  pulcher  est,  quamvis  in 
eo  syllabae  atque  omnes  soni  tanquam  nascendo  et  moriendo  trans- 
currant.

!

)  De  civ.  Dei  XII,  4:  Caeterum  vitia  pecorum  et  arborum,  alia- 

rumque  rerum  mutabilium  atque  mortalium,  vel  intellectu,  vel  sensu, 
vel  vita  omnino  carentium,  quibus  eorum  dissolubilis  natura  corumpitur, 
dumnabilia  putare,  ridiculum  est:  cum  istae  creaturae  eum  modum  nutu 

Creatoris  acceperint,  ut  cedendo  ac  succedendo  peragant  infimam  pulchri- 
tudinem  temporum  in  genere  suo  istius  mundi  partibus  congruentem. 
Neque  enim  coelestibus  fuerant  terrena  coaequenda,  aut  ideo  universitati 
deesse  ista  debuerunt,  quoniam  sunt  illa  meliora.  Cum  ergo  in  his  locis, 
ubi  talia  esse  competebat,  alia  aliis  deficientibus  oriuntur,  et  succumbunt 
minora  maioribus,  atque  in  qualitates  superantium  superata  vertuntur„ 

rerum et ordo transeuntium.

background image

*0

dzieło  muzyczne

1

)  —  tak  i  w  świecie  nawet  to  przemijanie  i  za­

nikanie  istot  nie  jest  pozbawione  właściwego  uroku  i  piękna, 
owszem  powiedzieć  można,  że  one  to  właśnie  tą  swoją  względną 
niedoskonałością 

przyczyniają 

się 

do 

powszechnej 

harmonii 

świata

2

).  Tak,  jak  tony  zharmonizowane  przez  muzyka  stwarza­

ją  pieśń,  jak  barwy  poszczególne  odpowiednio  dobrane  przez 

malarza  dają  obraz,  jak  słowa  zestawione  przez  poetę  stanowią 
poemat,  tak  i  byty  poszczególne  zharmonizowane  przez  najwyż­

szego  Mistrza  stwarzają  arcydzieło  godne  Stwórcy.  Jeżeli  ktoś 
nie  patrzy  na  obraz  jako  na  całość,  ale  stara  się  zanalizować 

poszczególne  jego  tony  barw,  wtedy  zaiste  napotka  obok  ja­

snych  i  ciemne  barwy,  a  nawet  i  cienie.  Ale  artysta  malarz  z  roz­

mysłem  użył  dla  swojego  dzieła  nie  tylko  barw  najjaśniejszych, 

ale  i  cienie  odpowiednio  rozmieścił,  ażeby  te  tym  bardziej  uwy­

datniały  treść  i  przedmioty,  które  chciał  na  obrazie  przedsta­

wić

3

).  Należy  więc  wszechświat  ujmować  jako  poemat-arcy- 

dzieło,  do  którego  Bóg  użył  całej  skali  bytów,  ażeby  wypowie­
dzieć  stworzeniem  godne  Siebie  dzieło

4

).  W  poemacie  tym  zło 

jest  jakby  milczeniem  i  pauzą,  która  podkreśla  i  uwydatnia  me­

lodię i piękno całości

5

).

Sw.  Augustyn  nierzadko  spotykał  się  w  walce  z  manichej­

czykami  z  zarzutem,  dlaczego  Bóg  stworzył  tyle  bytów  nieuży­

tecznych,  a  często  nawet  szkodliwych,  które  czyhają  tylko  na 
szkodę  i  zgubę  człowieka.  Jeden  z  jego  przeciwników  zaleca 
nawet  optymiście  utrzymującemu,  że  każdy  byt  jest  dobry  i  uży­

teczny, włożyć do ręki skorpiona, a w ten sposób dowodnie się

Ł

) De musie. VI. 29; De ordine I, 16, 18.

*)  De  lib.  arb.  III,  15,  42:  Omnia  temporalia  quae  in  hoc  rerum 

ita  locata  sunt,  ut  nisi  deficiant,  non  possint  praeteritis  futura  succedere, 
ut  tota  temporum  in  suo  genere  pulchritudo  peragatur,  absurdissime  dici- 
mus non debere deficere.

s

)  De  civ.  Dei  XI,  23,  1:  Sicut  pictura  cum  colore  nigro  loco  suo 

posito,  ita  universitas  rerum,  si  quis  possit  intueri,  etiam  cum  peccatoribus 

pulchra est, quamvis per se ipsos consideratos sua deformitas turpet.

4

)  ibidem XI, 18, 1: 

Sicut contr aria contrariis opposita sermonis

pulchritudinem  reddunt:  ita  quadam  non  verborum,  sed  rerum  eloquen- 
tia contrariorum oppositione saeculi pulchritudo componitur.

e

) Gen. litt. imp. V, 25.

background image

81

przekonać,  czy  i  skorpiona  jadowitego  nazwać  można  czymś  do­
brym,  skoro  tak  zaskoczony  natychmiast  z  przerażeniem  rękę 
swą  cofnie.  Św.  Augustyn  nazywa  argument  ten  dziecinnym,  gdyż 
i  jadu  węża  nie  można  nazwać  rzeczą  w  sobie  złą,  po­
nieważ,  chociaż  jest  wprawdzie  dla  nas  trucizną,  to  jednak  nie 

jest  przecież  nią  dla  skorpiona  samego,  owszem  okazuje  się  dla 
niego  użyteczną

1

).  W  ten  sposób  rozpatrywać  można  po  kolei 

każdą  rzecz,  która  zależnie  od  okoliczności  i  podmiotu,  do  któ­

rego  ją  odniesiemy,  okazywać  się  będzie  użyteczną,  lub  też 
szkodliwą  i  złą

2  3

).  Nawet  rzeczy  pożyteczne  mogą  się  stać  szkodli­

wymi,  a  na  odwrót,  rzeczy  zgubne  i  zabójcze  stają  się  w  pew­

nych  okolicznościach  lekarstwem  i  pomocą

8

).  Św.  Augustyn 

przytacza  liczne  tego  rodzaju  przykłady

4

),  a  między  innymi  po­

wiada:  Wszak  przecież  i  trucizny  nawet,  zgubne  gdy  je  bez 
potrzeby  używamy,  —  stosownie  użyte,  zmieniają  się  w  zba­
wienne  leki.  Natomiast  rzeczy,  które  nam  są  miłe,  jak  pokarm 
i  napój  i  to  światło,  niemiarkowanie  lub  niewcześnie  użyte,  szko­
dliwe  się  okazują

5

).  Widzimy  więc,  że  rzeczy  w  sobie  dobre 

mogą  stać  się  złymi  przez  nieodpowiednie  użycie

6  *

).  Św.  Dok­

*)  De  Morib.  Man.  8,  11:  Nam  etiam  quodam  dicente  nullam  sub- 

stantiam  malam  esse,  unus  de  primatibus  huius  baeresis...  dicebat:  Vellem 

scorpionem  in  manu  hominis  ponere,  ac  videre  utrum  non  subtraheret 
manum;  quod  si  faceret  non  verbis,  sed  re  ipsa  convinceretur  aliquam 
substantiam malum esse.

*) ibidem: 

Quis enim meliuscule imbutus et eruditus non videat

per  inconvenientiam  corporalis  temperationis  haec  laedere,  ac  rursus  per 
convenientiam  non  laedere,  saepe  etiam  commoda  non  parva  conferre? 
Nam  si  illud  venenum  per  seipsum  malum  es  set,  eundem  scorpionem 
magis  priusque  periret.  Erit  ergo  eadem  res  et  bonum  et  malum?  Nullo 
modo, sed malum est quod contra naturam est.

3

)  ibidem 8, 

12: 

Oleum nostris corporibus commodum est,

animalium  autem  multis,  quae  sex  pedes  habent,  vehementer  adversum. 

Elleborum,  nonne  alio  modo  cibus  est,  alio  medicamentum  alio  venenum? 

Salem  immoderatius  acceptum,  quis  non  venenum  esse  clamaverit?...  Panis 

hominem alit, accipitrem necat.

4

)  ibidem 8, 12, 19.

5

)  De civ. Dei XI, 22.

*) ibidem 8, 13: Quatuor ipsa quae in promptu sunt elementa, quis

dubitet prodesse per convenientiam, inconvenienter autem adhibita. vehe-
tnenter esse adversa naturae.

6

background image

82

tor  wskazuje  na  potwierdzenie  swoich  wywodów  na  jeden 
szczególnie 

znamienny 

przykład- 

Mówiąc 

nieużyteczności 

pewnych  bytów,  jesteśmy  podobni  do  człowieka,  który  zwiedza­

jąc  pracownię  kowala,  dziwi  się  wielkiej  ilości  różnych  narzę­

dzi,  a  nie  znając  ich  przeznaczenia,  nazywa  je  nieużytecznymi, 
owszem,  ponieważ  nieostrożnie  wziął  jedno  z  nich  do  ręki  i  ska­
leczył  się,  —  nawet  niebezpiecznymi  i  szkodliwymi.  Kowal  jed­

nak,  który  zna  dobrze  swoje  rzemiosło  i  przeznaczenie  swoich 

narzędzi,  śmieje  się  tylko  z  gościa  i  nie  zważając  na  czcze  jego 
słowa,  dalej  z  nich  korzysta

1

).  Człowiek,  który  stwierdza,  że  na 

świecie  są  rzeczy  nieużyteczne  i  szkodliwe,  nie  różni  się  od  te­
go  nierozumnego  człowieka,  który  zwiedzał  kuźnię.  Dlatego  nie 
należy  wydawać  tak  pochopnie  sądu  ujemnego  o  dziele  Bożym, 

jeżeli  nie  potrafimy  dociec  zaraz  racji  jego  istnienia.  Chociaż 

bowiem  sami  jej  się  dopatrzeć  nie  potrafimy,  to  niewątpliwie  je­
dnak  ta  racja  istnieje  w  myśli  Bożej

2

).  Sw.  Augustyn  wyraża  tę 

myśl  krótko  i  dosadnie  w  następującym  powiedzeniu:  „Przetoż 
upomina  nas  Opatrzność  Boża,  byśmy  nie  gardzili  bezmyślnie 

jakimikolwiek  rzeczami,  lecz  abyśmy  dokładnie  zbadali  użytecz­
ność  każdej  rzeczy  i  jeśli  nasz  rozum  niedołężny  za  słaby  jest 
ku  temu,  to  wierzyć  jednak  trzeba,  że  ta  użyteczność  istnieje, 

lecz  ukryta  przed  nami;  wszak  już  niejednej  rzeczy  użytecz­
ność  dawniej  ukrytą  powoliśmy  odkryli."

3

)  Nie  powinniśmy 

także  osądzać  wartości  rzeczy  według  użyteczności  jej  dla  nas, 
lecz  według  tego,  czym  ona  jest  w  sobie  i  w  odniesieniu  do 

celu,  jaki  jej  odwieczna  Opatrzność  wyznaczyła;  jeżeli  zaś  tak

*)  De  Gen.  contra  Man.  I,  16,  26:  Si  enim  in  alicuius  opificis  offi- 

cinam  intraverit,  videt  ibi  multa  instrumenta  ąuorum  causas  ignorat,  et 
si  multum  est  insipiens,  superflua  putat.  Iamvero  si  in  fornacem  incautus 
ceciderit,  aut  ferramento  aliquo  acuto,  cum  id  małe  tractat,  seipsum 
vulneraverit,  etiam  perniciosa  et  noxia  existimat  ibi  esse  multa.  Quorum 
tamen  usum  quoniam  novit  artifex,  insipientiam  eius  irridet,  et  verba 
inepta non curans, officinam suam instanter exercet.

2

)  ibidem.  Ego  vero  fateor  me  nescire  mures  et  ranae  quare 

creatac  sint,  aut  muscae  et  vermiculi:  video  tamen  omnia  in  suo 
genere pulchra esse. Quae omnia unde 

veniant non intelligo,

nisi  a  summa  mensura  et  numero  et  ordine  quae  in  ipsa  Dei  sublimitate 
incommutabili atque aeterna consistunt. cfr. Confess. VIII, 13, 19.

*) De civ. Dei XI, 22.

background image

83

postępować  będziemy,  przekonamy  się,  że  cała  natura  oddaje 

chwałę swojemu Stwórcy

1

).

C)  Celowość fizyczna cierpienia

Przedstawiając  estetyczne  rozwiązanie  problemu  cierpie­

nia  według  św.  Augustyna,  rozpatrywaliśmy  celowość  zła  i  cier­

pienia  w  odniesieniu  do  całości  świata.  Celowość  tę  jednak  ró­
wnież  stwierdzić  możemy,  jeżeli  chodzi  o  stosunek  cierpienia 
do  podmiotu  cierpiącego.  Natura  domaga  się  cierpienia,  ponie­
waż  stoi  ono  także  w  służbie  i  na  straży  życia  jednostki.  Jak 

bowiem  rozkosz  wiąże  się  z  czynnościami  zgodnymi  z  naturą 
istoty  zmysłowej,  tak  cierpienie  jest  sygnałem  zaburzeń  i  pro­
cesu  destruktywnego,  który  rozpoczyna  się  w  organizmie  ży­

wym.  Gdyby  tego  uczucia  nieprzyjemnego  a  niekiedy  bardzo 
dotkliwego  nie  było,  jednostka  żywa  nie  zdawałaby  sobie 

sprawy,  a  przynajmniej  nie  chciałaby  zwrócić  uwagi  na  rozpo­
czynające  się  spustoszenie,  jakie  sprowadza  choroba,  czy  uszko­
dzenie  ciała.  Tymczasem  cierpienie  sprawia,  że  zwierzę  czy 

człowiek,  uciekając  przed  bólem,  dążą  i  do  usunięcia  jego 
przyczyny,  która  jest  w  organizmie  procesem  zagrażającym 
życiu  śmiercią  i  szukają  środków  do  uzdrowienia  uszkodzonego 
ciała  i  usunięcia  jego  braków.  Spełnia  więc  cierpienie  rolę 

stróża,  bodźca,  a  nawet  niekiedy  mściciela  odzywającego  się 
w  chwilach  nadużycia  organizmu  do  niewłaściwego  celu  i  prze­
znaczenia.  Jego  głos  jest  oznaką  spaczenia  normalnego  stanu, 
wskazującą  na  konieczność  podniesienia  energii  życia  i  zwróce­
nia jej celowego w oznaczonym przez naturę kierunku

2

).

')  De  civ.  Dei  XII,  4:  Non  itaque  commodo  vel  incommodo  nostro, 

sed per ipsam considerata natura dat artifici suo gloriam.

*)  De  natura  boni  20:  Dolor  autem,  quod  praecipue  malum  non- 

nulli  arbitrantur  sive  in  animo  sive  in  corpore  sit,  nec  ipse  potest  esse 
nisi  in  naturis  bonis.  Hoc  enim  ipsum  quod  resistit  ut  doleat,  quodam 
modo  recusat  non  esse  quod  erat,  quia  bonum  aliquod  erat;  sed  cum  ad 
melius  cogitur,  utilis  est  dolor;  cum  ad  deterius,  inutilis...  Item  in  corpore 
melius  est  vulnus  cum  dolore,  quam  putredo  sine  dolore,  quae  specialiter 
corruptio dicitur.

cfr.  De  lib.  arb.  III,  23,  69:  Quid  enim  dolor,  nisi  quidam  sensus 

divisionis vel corrupdonis impatiens.

background image

84

D)  Celowość moralna cierpień

1.  Nie  u c i e c z k a   p r z e d   c i e r p i e n i e m ,   a l e   s k i e r o ­

w a n i e   g o   k u   d o b r u   m o r a l n e m u   j e s t   z a d a n i e m

c z ł o w i e k a

Fizyczny  porządek  świata  nie  jest  jedynym  w  istnieją­

cym  porządku  wszechrzeczy,  obok  niego  bowiem  zarysował  się 
w  odwiecznych  planach  Bożych  porządek  drugi,  duchowy,  mo­
ralny.  Cierpienia  i  w  tym  porządku  spełniają  zadanie  określone 
im  przez  Opatrzność,  są  one  ważnym  czynnikiem  przy  wzno­
szeniu  moralnej  budowy  ludzkości.  Dlatego  ideałem  św.  Augu­
styna  nie  jest  mędrzec  stoicki,  który  uzbroić  się  ma  w  spiżową 
wolę,  wyzuć  się  z  wszelkiego  uczucia,  ażeby  nawet  wobec  cięż­
kich  ciosów  nieszczęść  i  cierpień  nie  zadrżeć  i  zachować  cał­
kowity,  niezamącony  spokój  ducha.  Uczucie  bowiem  jako  takie 
nie  jest,  jak  chcą  stoicy,  chorobą,  z  której  się  leczyć  trzeba, 
lecz  naturalnym  objawem  życia  ludzkiego

1

).  Widocznie  Bóg 

chce  mieć  człowieka  obdarzonego  władzami  czucia  i  uczucia, 
skoro  go  z  nimi  stworzył

2

).  Nie  jest  przeto  zadaniem  człowieka, 

ażeby  zabić  w  sobie  wszelkie  uczucie,  albo  przynajmniej  głos 

jego  uczynić  niesłyszalnym,  ale  funkcję  uczucia  należy  skiero­

wać  ku  wzbogaceniu  życia  w  cnoty.  Dlatego  powiada  św.  Au­
gustyn:  „u  nas  (chrześcijan)  według  Pisma  św.  i  zdrowej  nauki, 
obywatele  św.  państwa  Bożego,  żyjący  wedle  Boga,  tu  podczas 
pielgrzymowania  w  tym  życiu  i  boją  się  i  pożądają,  boleją 
i  radują  się;  lecz  ponieważ  prawa  jest  ich  miłość,  przeto  i  te 
wszystkie  uczucia  prawe  są  w  nich.”

3

)  Lepszą  jest  zaiste  upo­

rządkowana  święta  obawa,  niż  nieczułość  i  obojętność

4

).  Mę­

drzec  stoicki  ucieka  przed  wszelkim  cierpieniem  —  oto  hasło

*) De dv. Dei XII, 1: 

Melior est natura sentiens et cum dolet,

quam lapis qui dolere nullo modo potest.

*) ibidem XIV, 9, 2: hos motus certae dispensationis gratia ita cum 

voluit suscepit animo humano, ut cum voluit factus est homo.

s

) ibidem XIV, 9, 1: 

Apud nos autem iuxta Scripturas sacras

sanamąue  doctrinam,  cives  sanctae  civitatis  Dei  in  huius  vitae  peregrina- 
tione  secundum  Deum  viventes,  metuunt  cupiuntque,  dolent  gaudentque. 
Et quia rectus est amor eorum, istas omnes affectiones rectas habent.

*) ibidem XII, 11: Rectam radonem affectiones sequuntur, quando 

ubi oportet adhibentur.

background image

85

stoików.  Św.  Augustyn  wykazuje  jednak,  że  jest  to  ideał 
wprawdzie  bardzo  wzniosły,  ale  w  życiu  nie  do  urzeczywist­
nienia,  najlepszym  zaś  tego  dowodem  jest  życie  samych  przed­
stawicieli 

stoicyzmu, 

którzy, 

stając 

obliczu 

ciosów 

życiowych,  łamią  się  prędzej  od  innych

1

)  i  szukają  najczęściej 

wyjścia  w  samobójstwie,  które  im  nawet  ich  filozofia  zaleca

2  *

). 

Szczęście  więc  ich  i  spokój,  który  starają  się  okupić  za  cenę  po­
zornej  nieczułości,  są  teoretyczne  tylko

8

).  Bohater  stoicki  ma 

coś  z  aktora,  który  pozorem  nadrabia  to,  czego  mu  nie  dostaje 
faktycznie.  Dlatego  powiada  św.  Augustyn:  tolle  iactantiam,  et 
omnes  homines  quid  sunt  nisi  homines?

4

)  Człowiek  nie  zmieni 

natury,  ani  nie  wolno  mu  jej  też  kaleczyć,  ale  jej  funkcje  ma 
skierować  ku  celowi,  które  Opatrzność  im  wyznaczyła.  To  samo 

powiedzieć  trzeba  i  o  cierpieniach,  od  których  w  obecnym  po­
rządku  nikt  nie  jest  wolny.  I  one  mogą  stać  się  dobroczynnymi, 

jeżeli  pojmiemy,  że  Opatrzność  zawsze  daje  nam  je  ku  dobru 

naszemu

5  *

).  Św.  Augustyn  temu  zagadnieniu  celowości  religijno- 

moralnej  cierpień  poświęca  całą  pierwszą  księgę  „De  civitate 
Dei",  którą  można  by  krótko  nazwać  traktatem  o  dobrym  cier­
pieniu.  Nad  nim  szczegółowo  się  zastanowimy,  przechodząc 
z  kolei  różne  moralne  korzyści  cierpienia,  jakie  św.  Augustyn 
tu  uwydatnia.  Zanim  jednak  przystąpimy  do  rozważania  tych

')  De  civ.  Dei  IX,  4:  Cum  veniunt  (phantasiae)  ex  terribilibus  et 

formidabilibus  rebus,  necesse  est  etiam  sapientis  animum  moveant...  Nam 
profecto  si  nihili  penderet  eas  res  ille  philosophus,  quas  amissurum  $e 
naufragio  sentiebat,  sicuti  est  vita  ista  salusqua  corporis,  non  ita  illud 
periculum perhorresceret, ut palloris etiam testimonio proderetur.

2

ibidem  XIX,  4,  4:  Tantus  autem  superbiae  stupor  est  his  homi- 

nibus  hic  se  habere  finem  boni  et  a  se  ipsis  fieri  beatos  putantibus  ut 
sapiens  eorum,  hoc  est,  qualem  mirabili  vanitate  describunt,  etiamsi 
excaecetur,  obsurdescat,  obmutescat,  membris  debilitetur,  doloribus  cru- 

cietur,  et  si  quid  aliud  talium  malorum  dicit  aut  cogitari  potest,  incidat 
in  eum,  quo  sibi  mortem  cogatur  inferre,  hanc  in  his  malis  vitam  costitu- 
tam,  eos  non  pudeat  beatam  vocare.  O  vitam  beatam,  quae  ut  finiatur, 
mortis quaerit auxiliurr>.

») ibid. XIV, 9, 2.

4

)  ibid. V, 17, 1.

5

)  Sermo 22, 3, 3: Omnia ista, fratres, quae in hac vita infliguntur a

Domino, admonitiones sunt et stimuli correctionis nostrae.

background image

86

korzyści,  musimy  już  naprzód  odpowiedzieć  na  pytanie:  czy  ce­
lowość  moralna  sama  zdolna  jest  usprawiedliwić  cierpienia 

w  życiu  ludzkim?  Odpowiedź  zaś  na  to  pytanie  uzależniona 

jest  od  tego,  czy  cnota  w  pojęciu  św.  Augustyna  jest  celem  ży­

cia ludzkiego, czy też tylko drogą i środkiem do celu wyższego.

2.  C n o t a   n i e   j e s t   c e l e m   w   s o b i e ,   a l e   d r o g ą  

d o   o s t a t e c z n e g o   c e l u   c z ł o w i e k a

Idąc  śladami  myśli  św.  Augustyna,  stwierdzamy  zaiste 

rzucającą  się  wprost  w  oczy  mądrość  Opatrzności,  która  cier­
pienia  skierowuje  do  dobra  moralnego  istot  rozumnych.  Ale 
czyż  celowość  moralna,  jak  wyżej  powiedzieliśmy,  sama  jest 
zdolna  całkowicie  usprawiedliwić  je  w  życiu  ludzkim?  Czyż 
cnota,  która  by  była  celem  sama  w  sobie,  mogłaby  wynagrodzić 
i  wyrównać  wszystkie  cierpienia  życia?  Tak  sądzili  stoicy.  Od­
powiednie  bowiem  zadowolenie  wewnętrzne  rzeczywiście  wyna­
gradza  nieraz,  przynajmniej  częściowo,  poniesione  ofiary,  po­
kój  zaś  i  zwycięstwo  nad  sobą  samym  wielkimi  są  walorami, 

dla  których  warto  nawet  ponosić  wielkie  przykrości  i  poświę­
cić  część  dóbr  życiowych.  Trudniej  jednak  przedstawia  się 
sprawa,  gdy  człowiek  ma  wszystko  poświęcić  i  to  bez  odpowie­
dnich  skutków  i  owoców  swej  ofiary.  Nie  może  się  więc  dusza 
zadowolnie  nawet  cnotą,  jako  celem  ostatecznym.  Dlatego  też 
celowość  moralna,  chociaż  wzniosła  i  rzucająca  wiele  światła  na 
problem  cierpienia,  nie  wystarcza  jednak  do  pełnego  jego  wy­
tłumaczenia.  Św.  Augustyn  stanowczo  przeciwstawia  się  tutaj 

stoikom,  którzy  upatrywali  cel  ostateczny  człowieka  w  zdoby­
waniu  dóbr  moralnych  i  nazywa  nawet  takie  ubóstwiane  cnoty 
występkiem

1

).  Postępowanie  bowiem  takie  wychowuje  syste­

matycznie  w  pysze,  gdy  tymczasem  prawdziwa  cnota  występuje 
zawsze  w  szacie  pokory  i  z  poczuciem  zależności  od  Boga.  Nad­
to  cnoty,  tworzące  razem  jakby  jeden  organizm  doskonałości, 
nie  mogą  przecież  dążyć  jedynie  do  rozstrzelonych  celów  par­

*)  De  civ.  Dei  XIX,  25,  2:  ...vitia  sunt  potius  quam  virtutes.  Nam 

licet  a  ąuibusdam  tunc  verae  atque  honestae  putentur  esse  virtutes,  cum 
referuntur  ad  se  ipsas  nec  propter  aliud  expetuntur:  etiam  tunc  inflatae 
ac superbae sunt, ideo non virtutes, sed vitia iudicanda sunt.

background image

87

tykularnych,  ale  wszystkie  objęte  być  muszą  najwyższą  cnotą 
miłości  Bożej,  czyli  być  skierowane  do  Boga,  jako  celu  ostatecz­
nego.  Moralność  augustyńska  nie  jest  zatem  niezależną,  ale  bu­
duje  się  na  Bogu,  który  jest  Najwyższą  Prawdą,  Pięknem  i  Do­
brem,  oraz  na  prawdzie  życia  pozagrobowego,  gdzie  ostatecznie 
rozwiążą  się  wszystkie  tajemnice  życia  ludzkiego  i  gdzie  też 
nastąpi  wyrównanie  między  cnotą  a  szczęściem,  jakiego  doma­
ga się sprawiedliwość.

3.  C i e r p i e n i e   ś r o d k i e m   d o   o p a m i ę t a n i a  

s i ę   z   g r z e c h u

Długotrwałe  szczęście  i  spokojne  używanie  dóbr  docze­

snych  upaja  często  człowieka  w  sytości  samozadowolenia.  Do­
bre  wyniki  jego  pracy  i  powodzenie  dają  mu  poczucie  całkowi­
tej  samowystarczalności.  Dusza  ludzka  samorzutnie  ciąży  do 

dóbr  zmysłowych,  które  ją  pociągają  i  rozpraszają  w  rozko­

szach.  Kiedy  jednak  przyjdzie  cierpienie,  cały  ten  gmach  uro­

jeń  chwiać  się  zaczyna,  człowiek  przekonuje  się  dowodnie  o 

swojej  znikomości  i  zwraca  się  wtedy  często  do  Boga,  skąd 
wytryska  dla  niego  źródło  lepszej  nadziei,  pod  wpływem  któ­
rej  budzą  się  w  nim  uśpione  siły  do  powstania  z  grzechu  i  wstę­
powania  na  coraz  to  wyższe  stopnie  świętości.  Chwile  cierpienia 
przynoszą  z  sobą  prawdziwe  wartościowanie  dóbr  ziemskich, 
uwalniając  serce  od  nieuporządkowanej  miłości.  Odrywają  od 

świata,  skierowują  wzrok  ducha  w  górę  i  zwracają  popęd 
wrodzony  do  piękna  i  dobra,  —  i  do  Boga  jako  ich  źródła.  Czło­
wiek  upojony  ciągłym  powodzeniem  w  życiu  nie  kwapi  się  zer­
wać  z  grzechem.  Dlatego  Opatrzność  dopuszcza  nań  niekiedy 
nieszczęścia  lub  choroby

1

),  które  jedynie  w  danej  chwili  zdolne 

są  jego  uwagę  odwrócić  od  ziemi  i  skierować  na  głos  woła­

nia  Bożego,  któremu  człowiek  jest  częściej  posłuszny  w  nie­
szczęściu  niż  w  powodzeniu.  Św.  Augustyn  rozwija  tę  myśl 

zwłaszcza  w  wielu  listach  skierowanych  do  osób  uciśnionych 
i  dotkniętych  nieszczęściem.  W  związku  z  tą  nauką  uznaje  tak­
że  za  opatrznościowe  poskromienie  donatystów  przez  prawo

*) Epist. 210, 1.

background image

88

państwowe,  które  po  roku  411  karało  ich  za  odbywanie  zebrań 

pozbawieniem  praw  obywatelskich,  a  nawet  karą  śmierci

1

). 

W  takich  bowiem  i  podobnych  utrapieniach,  zarówno  ten,  któ­
ry  w  życiu  wielkich  dopuścił  się  zbrodni,  jak  i  ten,  który  ma 
na  sumieniu  tylko  małe  przewinienia,  —  zwraca  się  szczerze  do 
Boga,  skąd  jedynie  spodziewać  się  może  skutecznej  pomocy  i 
ratunku

2

)  i  powiedzieć  może  z  Psalmistą;  Znalazłem  ucisk  i 

boleść,  ale  wzywałem  imienia  Pańskiego

3

).  Św.  Augustyn  po­

dobnie  tłumaczy  utrapienia  chrześcijan  zwłaszcza  słabszych 
we  wierze,  którzy  w  czasie  zajęcia  Rzymu  przez  Alaryka  na 
równi  z  poganami  znosili  prześladowania  zdobywców.  „Oni 
zaś  słabsi  duchem,  którzy,  jakkolwiek  nie  przekładali  nad 
Chrystusa  tych  dóbr  doczesnych,  jednakże  nie  bez  pewnego 
przywiązania  lgnęli  do  nich,  po  ich  utracie  odczuli,  jak  dalece 
grzeszyli,  miłując  te  dobra.  O  ile  sami  wplątali  się  w  te  rzeczy 

doczesne,  o  tyle  potem  żałowali  tego  wedle  przytoczonych  wyżej 
słów  Apostoła  (I  Tym.  6,  6).  Oto  trzeba  było,  iżby  ci,  co  słowa 
przestrogi  tak  długo  lekceważyli,  doświadczeniem  się  własnym 
później przekonali."

4

)

Bóg nie chce śmierci wiecznej grzesznika, lecz, żeby się 

nawrócił, dopóki jeszcze czas, i żył

5

). Chcąc więc zapobiec

*)  W  roku  411  odbyła  się  w  Kartaginie  dysputa  religijna  św.  Au­

gustyna  z  donatystą  Petilianem.  Po  jej  odbyciu  zaczęła  władza  państwo­
wa  energicznie  występować  przeciw  donatystom.  cfr.  Lezikon  fur  Theo- 

logie und Kirche, Bd. III, s. 408 u. „Donatisten”.

2

)  Epist. 185, 6, 21: 

Antequam dicant boni filii: concupiscentiam

habemus  dissolvi  et  esse  cum  Christo,  multi  prius  tanquam  mali  servi  et 
quodammodo  improbi  fugitivi  ad  Dominum  suum  temporalium  flagello- 

rum verbere revocantur.

s

) Ps. 114, 3: Tribulationem et dolorem inveni et nomen Domini 

invocavi.

4

)  De  civ.  Dei  I,  10,  2:  liii  autem  infirmiores,  qui  terrenis  his  bonis 

quamvis 

ea 

non 

praeponerent 

Christo, 

aliquantula  tamen  cupiditate 

cohaerebant; 

quantum 

haec 

amando 

peccaverint,  perdendo  senserunt. 

Tantum  quippe  doluerunt,  quantum  se  doloribus  inseruerant;  sicut  A  po- 
stolum  dizesse  supra  commemoravi.  Oportebat  enim  ut  eis  adderetur 
etiam  experimentorum  disciplina,  a  quibus  fuerat  tam  diu  negłecta  ver- 

borum.

5

)  Esech. 18, 32: Quia noło mortem morientis, dicit Dominus Deus; 

revertimini, et vivite.

background image

80

wiecznemu  jego  potępieniu,  chłoszcze  go  nieraz  za  życia,  ażeby 
zawrócił  z  drogi  występku  i  rozpoczął  bogobojne  życie

1

),  Św. 

Augustyn  sam  doświadczył  w  młodości  swojej  tych  błogich 
skutków  cierpienia,  dlatego  zwraca  się  z  wdzięcznością  do  Bo­
ga:  „Bo  Ty  zawsze  byłeś  obecny,  miłosierny  w  srogości  swojej, 
ostrą  goryczą  niezadowolenia  zaprawiając  wszystkie  niedozwo­

lone  moje  przyjemności,  abym  w  ten  sposób  szukał  niezamąco- 
nej  rozkoszy  a  nie  mógł  znaleźć  innego  jej  źródła,  jak  tylko 
w  Tobie  Panie,  który  pozornie  tylko  ból  sprawiasz  przykazania­
mi  Twymi  i  ranisz,  aby  uleczyć,  a  zabijasz  nas,  abyśmy  nie 
umarli z dala od Ciebie,"

2

)

Inni 

znowu 

dostrzegając 

widoczną 

karę 

Bożą 

doty­

kającą  złych,  w  obawie,  żeby  ich  coś  podobnego  nie  spot­
kało, 

sami 

zmieniają 

życie 

swoje. 

Tych 

to 

również 

ma 

Bóg  na  względzie,  kiedy  już  tu  na  ziemi  zsyła  niekiedy  kary 

doczesne  na  grzeszników

3

).  Nic  zresztą  tak  ludzi  nie  powstrzy­

muje i odstrasza od grzechu, jak pamięć o śmierci

4

).

4.  C i e r p i e n i e   d r o g ą   d o   p o s t ę p u  

w   d o s k o n a ł o ś c i

Cierpienie  jednak  nie  ogranicza  się  do  działania  czysto 

negatywnego,  oczyszczającego  wolę  od  wpływów  i  skutków  dla 
niej  szkodliwych.  Działanie  bowiem  jego  sięga  i  w  głąb  życia 
moralnego,  pomagając  pozytywnie  przy  pogłębianiu,  wzbogaca­

niu  i  wzroście  życia  cnoty.  Św.  Augustyn  rozwija  i  uzasadnia  tę

’)  Enarr.  in  Ps.  59,  6:  Per  tribulationes,  inquit,  (psalmista)  tempo- 

rales, significasti tuis fugere ad iram ignis sempitemi.

cfr. Enarr. in Ps. 55, 13: 

Quam multi ingressi sunt, quam multi

impleverunt  domum  Domini,  in  ira  eius  deducti,  id  est,  tribulationibus 

tcrriti  et  fide  impleti.  Ad  hoc  enim  exagitat  tribulatio,  ut  exinaniat  vas 
quod plenum est nequitia, ut impleatur gratia.

*)  Confess.  II,  2,  4:  Nam  tu  semper  aderas  misericorditer  saeviens, 

et  amarissimis  aspergens  offensionibus  omnes  illicitas  iucunditates  meas, 

ut  ita  quaererem  sine  offensione  iucundari  et  ubi  hoc  possem;  non 
invenirem  quidquam,  praeter  te,  Domine,  praeter  te  qui  fingis  dolorem 
in praecepto et percutis ut sanes, et occidis nos ne moriamur abs te.

3

)  Sermo 18, 2: ut illi qui differuntur, timeant et convertantur.

4

)  De  Gen.  contra  Man.  II,  28,  42:  Nihil  enim  sic  revocat  homines  a 

peccato, quemadmodum imminentis mortis cogitatio.

background image

90

myśl  zwłaszcza  w  kazaniach  do  ludu  i  w  wykładzie  psalmów

1

). 

Cierpienia  cięższe  i  dłużej  trwające  uczą  człowieka  poznawać 
słabość  swoją  i  odwodzą  w  ten  sposób  od  przeceniania  wła­
snych  sił

2

).  Dlatego  też  Bóg  często  nie  zaraz  wysłuchuje  mo­

dlitw  wznoszonych  o  uwolnienie  z  utrapienia,  ażeby  pozostawić 
człowiekowi  tym  więcej  czasu  i  sposobności  do  uświadomienia 
własnej  nędzy  i  niewystarczalności.  Dusza  bowiem  wtedy  tym 
goręcej  się  modli  i  wewnętrzniej  z  Bogiem  łączy

3

).  W  ogniu 

cierpienia  wzrastają  cnoty  samozaparcia  i  ofiary,  umacnia  się 

wola  do  wstępowania  na  coraz  to  wyższe  stopnie  doskonało­
ści.  Dlatego  powiada  św.  Augustyn  o  chrześcijanach,  którzy 
podczas  oblężenia  Rzymu  cierpieli  głód  i  nędzę:  „Wielu  także 
spośród  chrześcijan,  powiadają  poganie,  dotknęła  klęska  długo­
trwałego  głodu.  Ależ  i  to  chrześcijanie  prawdziwi  na  pożytek 
swój  obrócili,  ze  świętą  cierpliwością  znosząc  głód.  Bo  tych,  co 
od  głodu  zginęli,  wyrwał  głód,  podobnie  jak  inna  choroba  ciała, 
od  nędz  życia  doczesnego;  a  których  głód  nie  uśmiercił,  —  to 
nauczył ich oszczędnego życia i przydłuższych postów."

4

)

Św.  Augustyn  zastanawia  się  często  nad  tym,  dlaczego  Bóg 

utrzymuje  na  świecie  ludzi  niesprawiedliwych,  którzy  pozornie 

bezkarnie  triumfują  i  prześladują  sprawiedliwych,  —  i  dochodzi 
do  stwierdzenia,  że  istnienie  ich  pomaga  ostatnim  do  dobrego,  do 
postępu  w  doskonałości,  mądrości  życiowej  i  cierpliwości.  Prze­
śladowcy  odbierają  wprawdzie  swoim  ofiarom  mienie  i  zdrowie,

*)  Sermo  2,  3,  3:  Omnia  ista,  fratres,  quae  in  hac  vita  infliguntur 

a Domino, admonitiones sunt et stimuli correctionis nostrae.

s

) Com. in. lob. 9.

3

)  Enarr.  in  Ps.  87,  14:  Ut  autem  ista  fervescat  et  exerceatur  ora- 

tio,  quod  nobis  quantum  expediat  nullis,  ut  opinor,  verbis  explicari 
potest,  —  differtur  bonum  quod  in  aeternum  dabitur,  et  mała  transitura 
crebescunt.

cfr.  ibidem:  Ad  hoc  enim  oratio  sanctorum  dilatione  tanti  beneficii 

et  tribulationum  adversitate  repellitur,  ut  tanquam  ignis  flatu  repercussus 
inflammetur ardentius.

4

) De civ. Dei I, 10, 4: 

Multos, inquiunt, etiam Chństianos fames

diuturna  vastavit.  Hoc  quoque  in  usus  suos  boni  fideles  pie  tolerando  ver- 
terunt.  Quos  enim  fames  necavit,  malis  vitae  huius,  sicut  corporis  mor- 
bus,  eripuit;  quos  autem  non  necavit,  docuit  parcius  vivere,  docuit  produc- 
tius ieiunare.

background image

91

zadają  im  nieraz  najokropniejsze  katusze,  a  nawet  śmierć,  — 
ale  przez  to  pozbawiają  ich  tylko  tego,  co  przejściowe  i  czasowe. 

Uderzają,  rzec  można,  tylko  w  cień  człowieka  sprawiedliwego

1

). 

Chcąc  bowiem  szkodzić  sprawiedliwym,  w  rzeczywistości  im  po­
magają,  chcąc  ich  zniszczyć,  współpracują  dla  ich  wielkości 
moralnej

2

).  Sprawiedliwi  bowiem  nie  tylko  nie  nienawidzą 

prześladowców,  lecz  nawet  modlą  się  za  nich.  Prześladowanie 
przeto,  rzec  można,  jest  nieomal  koniecznym  dla  postępu  spra­
wiedliwych  w  świętości,  z  niego  wychodzą  oni  coraz  bar­
dziej  uzbrojeni  i  zahartowani

3

).  Bóg  więc,  zsyłając  cierpienia 

na  sprawiedliwych,  postępuje  jak  dobry,  ale  roztropny  ojciec, 
który  karze  swoje  dziecię,  chociaż  je  kocha,  jak  lekarz,  który 

przytyka  palące,  rozżarzone  żelazo  do  ciała  pacjenta,  ale  po  to 
tylko, ażeby je uleczyć.

5.  C i e r p i e n i e   j a k o   d o ś w i a d c z e n i e   i   o c z y ­

s z c z e n i e   w o l i

4

)

„Jest  nadto  jeszcze  inna  przyczyna,  dla  której  dobrzy 

doczesne  karania  cierpią,  jak  to  np.  było  z  Jobem,  mianowicie: 
aby  człowiek  sam  wypróbował  własne  siły  swoje  i  poznał,  do 
jakiego  stopnia  Boga  bezinteresownie  miłuje.”

5

)  Cierpienie  bo­

wiem  jest  najlepszym  doświadczeniem,  próbą  i  sprawdzianem 
cnoty.  W  cierpieniu  dopiero  okazuje  się  człowiek  tym,  czym 

właściwie  jest.  W  cierpieniu  dopiero  odróżniają  się  widocznie 
dobrzy  od  złych,  oraz  pokazuje  się  wartość  i  siła  moralna  czło­
wieka. Podczas gdy złych ciosy nieszczęść powalają jak kłody

*) Sermo 15, 9.

2

De  Gen.  ad  litt.  XI,  22,  29:  Cum  et  ipsis  nocere  volentibus, 

praestatur  sanctis  ex  eorum  comparatione  cautela,  et  pia  sub  Deum  humi- 
litas,  et  intelligentiae  gratia,  et  exercitatio  ad  tollerandos  malos  et  proba- 
tio ad diligendos inimicos.

3

)  Sermo 15, 9; De Gen. ad litt. XI, 22, 29.

4

)  Mausbach: op. c. II, str. 372 nn.

°) De civ. Dei I, 9, 3: 

Deinde habent aliam causam boni, ąuare

temporalibus  affligantur  malis;  ąualem  habuit  lob;  ut  sibi  ipse  humanus 

animus  sit  probatus  et  cognitus,  ąuanta  virtute  pietatis  gratis  Deum 

diligat.

background image

92

0  ziemię,  dobrzy  pouczeni  przez  tę  zbawienną  naukę  podnoszą 

się  do  większej  jeszcze  świętości

1

).  „Gdyby  (Bóg)  wszystkich 

powodzeniem  darzył,  którzy  go  o  to  proszą,  gotowibyśmy  mnie­
mać,  że  tylko  gwoli  temu  służyć  Mu  mamy,  a  wówczas  nie 
uświęciłaby  nas  taka  służba  Boża,  lecz  raczej  uczyniłaby  nas 
pożądliwymi  i  chciwymi.  Wobec  tego,  jakkolwiek  dobrzy  i  źli 
zarówno  utrapieniem  są  nawiedzeni,  bynajmniej  z  tęgo  nie  wy­
nika,  aby  nie  odróżniać  dobrych  od  złych,  choć  nie  jest  różnym 

to,  co  jedni  i  drudzy  cierpią.  Owszem  pozostaje  różnica  po­
między  cierpiącymi,  choć  jej  nie  ma  w  cierpieniach:  w  tej  sa­

mej  męce  czym  innym  jest  cnota,  a  czym  innym  występek.  Jak 
pod  działaniem  jednego  ognia  złoto  blask  rozsiewa,  a  słoma 
kopeć;  jak  w  jednej  młockarni  źdźbło  się  potarga,  a  ziarno 

oczyści;  i  jako  nie  dlatego  z  olejem  mieszają  się  męty,  że  je 
ten  sam  ciężar  prasy  wyciska;  podobnież  ten  sam  cios  dobrego 

doświadczy, oczyści, przepłucze, złego pogrąży, z nóg zwali

1  zniszczy.  Dlatego  też  w  jednej  i  tej  samej  udręce  źli  Boga 
przeklinają  i  bluźnią,  dobrzy  się  modlą  i  chwalą  Boga.  Otóż 
widzimy,  że  zależy  wszystko  od  tego,  kto  cierpi,  nie  zaś  —  co 
cierpi.  Jednakim  ruchem  zmącony  gnój  wstrętną  woń  wyda,  a 
olejek  błogi  zapach  rozleje."

2

)  „Osądź",  powiada  dalej  św.  Au­

gustyn,  „czyli  nie  wszystko,  cokolwiek  się  złego  wydarzyło  lu­

*)  De  agonę  chr.  7,  8:  Cruciatus  vero  corporis  malas  animas  mise- 

rabiliter  affligit,  bonas  autem  fortiter  purgat.  Cons.  Evang.  2,  8:  Reguntur 
boni  per  hanc  disciplinam,  mali  vero  comminuntur.  Enarr.  in  Ps.  31,  26: 
Prorsus  ad  Deum  refer  flagellum  tuum...  ad  poenam  impii,  ad  disciplinam 
filii.

2

De  civ.  Del  I,  8,  2:  ...si  omnibus  eas  (res  secundas)  petentibus 

(Deus)  daret,  non  nisi  propter  talia  praemia  serviendum  illi  esse  arbitra- 

remur;  nec  pios  nos  faceret  talis  servitus,  sed  potius  cupidos  et  avaros. 
Haec  cum  ita  sint,  quicumque  boni  et  mali  pariter  afflicti  sunt,  non  ideo 
ipsi  distincti  non  sunt,  quia  distinctum  non  est  quod  utrique  perpessi  sunt. 
Manet  enim  dissimilitudo  passorum  etiam  in  similtudine  passonum;  et 

licet  sub  eodem  tormento,  non  est  idem  virtus  et  vitium.  Nam  sicut  sub  uno 

igne  aurum  rutulat,  palea  fumat;  et  sub  eadem  tribula  stipulae  commi­
nuntur,  frumenta  purgantur;  nec  ideo  cum  oleo  amurca  confunditur, 
quia  eodem  preli  pondere  exprimitur;  ita  una  eademque  vis  irruens 
bonos  probat,  purificat,  eliquat;  malos  damnat,  vastat  exterminat.  Unde 
in eadem afflictione mali Deum detestantur atque blasphemant; boni

background image

93

dziom  dobrym  i  pobożnym,  wyszło  im  na  dobre?  W  przeciwnym 
razie  mniemać  by  trzeba,  że  na  próżno  wyrzeczone  są  słowa 

Apostoła:  Wiemy  że  miłującym  Boga  wszystko  pomaga  do  do­
brego

1

).  Przypuśćmy,  że  tracą  wszystko,  co  posiadali:  czyż  tra­

cą  przez  to  wiarę?  Czy  tracą  pobożność  i  te  skarby  człowieka 
duchowego, który wobec Boga bogaczem jest?"

2

)

Św.  Augustyn  ilustruje  powyższe  prawdy  licznymi  przy­

kładami.  Sprawiedliwi,  mówi,  to  złoto,  które  oczyszcza  się 

w  ogniu,  źli  zaś,  to  żużel  i  słoma,  które  płomień  pożera  i  zamienia 

w  popiół.  Złoto  bowiem  nie  niszczeje,  ale  bywa  oczyszczone 
przez  ogień

3

).  Na  innym  znów  miejscu  porównywa  dobrych 

z  ziarnem  pszenicy,  a  złych  z  plewami.  Pod  powiewem  wiatru 
plewy  ulatują,  a  pozostaje  czyste  ziarno.  Sprawiedliwy,  to 
w  prasie  oliwa  wyciśnięta,  której  nie  zaszkodzi  nawet  wielki 

nacisk.  Podobnie  i  pod  uciskiem  niepowodzeń  sprawiedliwy 

nie  załamuje  się,  lecz  goręcej  uwielbia  i  modli  się  do  Boga

4

). 

Winne  grona  bywają  wkładane  do  prasy,  gdzie  ulegają  ściśnie- 

niu.  Wino  z  nich  zbiera  się  w  kadzie,  a  osad  daje  się  zwierzę­
tom

5

).  Podobnie  i  sprawiedliwy  w  utrapieniu  nie  ponosi  szkody, 

ale  przez  cierpienia  wzrasta  moralnie  ku  większej  jeszcze  do­
skonałości,  podczas  gdy  zły  łamie  się  i  przepada  nie  tylko  dla 
doczesności, ale i wieczności.

autem  precantur  et  laudant.  Tantum  interest,  non  qualia,  sed  qualis 

■quisque  patiatur.  Nam  pari  motu  exagitatum  et  exhalat  horribiliter 

coenum, et suaviter fragrat unguentum.

>) Rom. 8, 26.

*) De dv. Dei I, 10, 1.

*) Sermo 15, 5; Sermo 91, 4.

4

)  Epist.  3,  2:  Sicut  umurca  infidelium  murmurantium  et  blasphe- 

mantium  fluit,  ita  oleum  quoque  fidelium  confitentium  et  orantium 

,exprimi et liquari non cesset.

5

)  Enarr. Ps. 8, 1, cfr. Enarr. in Ps. 55, 1—4.

background image

94

E)  Celowość religijna cierpień

1.  C i e r p i e n i e   a   O d k u p i e n i e

Grzech  pierwszych  rodziców  zerwał  wszelkie  pomosty 

łączące  człowieka  z  Bogiem.  Ludzkość  zaś  sama  z  siebie, 
w  swojej  skończoności,  była  niezdolną  do  zadośćuczynienia,  ja­

kiego  domaga  się  nieskończony  majestat  Boży.  Dlatego  nie  po­
trafiły  pojednać  człowieka  z  Bogiem  ofiary  Starego  Zakonu

1

nawet  wtedy,  kiedy  z  ofiarą  zwierzęcia  zabitego  połączona  była 
i  „ofiara  serca  skruszonego’’

2

).  Brakowało  im  bowiem  wartości 

odpowiadającej  wielkości  zaciągniętej  winy.  Z  drugiej  jednak 
strony  grzech  pierworodny  był  grzechem  natury  ludzkiej,  a 
więc  i  natura  ta  winna  była  Boga  zadośćuczynić.  Mądrość  prze­
to  Boża,  litując  się  nad  upadłą  ludzkością,  dokonała  wcielenia 

Słowa  Bożego,  ażeby  podnieść  tę  naturę  do  godności,  w  której 

zdolna  by  była  przez  ofiarę  z  siebie  przebłagać  zagniewany  ma­

jestat  Boży.  „Gdyby  bowiem  człowiek  nie  był  zgrzeszył,  nie 

byłby  przyszedł  (na  ziemię)  Syn  Boży”

3

).  Bóg  mógł  zaiste  przy­

jąć  człowieka  znowu  do  swojej  łaski  wielu  innymi  sposobami,  ale 
wybrał  wśród  nich,  w  niezbadanych  wyrokach  mądrości  swojej, 
dobrowolne  cierpienie  i  śmierć  wcielonego  Syna  swojego.  Dla- 

tego  przybrał  Syn  Boży  nie  tylko  ciało,  ale  w  dodatku  ciało 
śmiertelne,  podległe  skutkom  grzechu,  cierpieniom  i  śmierci, 
ciało  wystawione  na  cierpienia  pochodzące  zarówno  z  zewnątrz, 

jak  i  mające  źródło  we  wnętrzu  ludzkiego  serca

4

).  Sam  wolny 

od  cienia  nawet  grzechu  zarówno  pierworodnego,  jak  i  osobiste­
go,  przybrał  nędzną  naturę  ludzką,  ażeby  w  niej  przez  dobro­
wolne  cierpienia  i  ofiarę,  złożoną  z  życia  swojego  na  krzyżu, 
przebłagać Boga za grzech rodzaju ludzkiego.

Przez  tę  ofiarę  nieskończonej,  bo  Bożej  wartości,  ponie­

waż  czynności  choć  ludzkiej  natury  Chrystusa  są  czynnościami 

jedynej  Jego  osoby  boskiej,  —  dokonało  się  pojednanie  ludz­

ł

) Sermo 42, 1.

*) De civ. Dei X, 5.

3

)  Sermo 74, 2: Si homo non periisset, Filius hominis non venisset.

4

)

  De pecc. mer.: 1, 37: Christus ideo talis, quia ut de peccato con- 

demnaret peccatum, natus est in similitudine camis peccati.

background image

95

kości  z  Bogiem  i  podniesienie  znowu  człowieka  do  godności 
dziecka  Bożego.  Dlatego  powiada  św.  Augustyn,  że  Bóg  stał  się 

człowiekiem, ażeby człowiek stał się Bogiem

1

}.

U  św.  Augustyna  spotykamy  te  same  koncepcje  dotyczące 

dzieła  Odkupienia,  jakie  znaleźć  możemy  i  u  pisarzy  jemu 
współczesnych  i  przed  nim  żyjących

2

),  jak  koncepcje  substytu­

cji,  wykupu,  zadośćuczynienia  zastępczego  i  ofiary  przebłagal­

nej.  Oto  niektóre  z  tych  koncepcyj.  Chrystus  sam  wolny  od 
wszelkiego  grzechu  wziął  na  siebie  karę  należną  za  grzechy, 
wziął  na  siebie  brzemię,  które  grzeszna  ludzkość  nosić  miała 
i zajął miejsce, które jej się należało

3

).

Pierwszy  Adam  zaprzedał  nas  grzechowi  i  śmierci,  drugi 

natomiast  zapłacił  za  nas  cierpieniem  i  śmiercią,  ażeby  nas  wy­
kupić z niewoli grzechu i jarzma śmierci wiecznej

4

).

Chrystus  Pan  zadośćuczynił  ofiarą  swoją  i  cierpieniem 

sprawiedliwości  Bożej  za  przewinienia  ludzkości  całej,  dlatego 
uwolnił ją od kary wiecznego potępienia

5

).

Chrystus  stał  się  wreszcie  dla  nas  ofiarą  przebłagalną, 

którą  sam,  jako  arcykapłan  Bogu  za  nas  złożył

6

).  Cierpiał  i 

umarł za nas, a te cierpienia i śmierć Jego na krzyżu, jako

*)  Sermo  121,  5;  Enarr.  in  Ps.  64,  6:  Hoc  holocaustum  (Christus) 

obtulit  Deo:  exstendit  manus  in  cruce...  et  impietates  nostrae  propitiatae 
sunt.

-)

  cfr.  Św.  Klemens  rzymski:  Ep.  1  ad  Cor.  49,  św.  Polikarp:  Ep. 

ad Phil. 8, Orygenes: 

In Matth. 18, 8, Grzegorz z Nazjanzu: De agno

paschali 22; etc.

3

)  Contra Faustum 67: 

Confitere (Christum) suscepisse poenam

peccati  nostri  sine  peccato  nostro.  Tract.  in  Judaeos  6:  Non  enim  ipse 
ulla  delicta  habuit,  sed  nostra  portavit;  quae  non  rapui,  tunc  exsolvebam, 

id est, non peccavit, et poenas dabam. cfr. in Ioh. 79, 2.

4

)  De  Trinit.  XIII,  21:  quo  pro  nobis  solvente  quod  non  debebat, 

a  debitis  et  própriis  liberati  sumus.  cfr.  Enarr.  in  Ps.  31,  123,  3;  Sermo 

171,  5:  Emit  sibi  fratres  sanguine  suo,  próbavit  improbatus,  redemit  ven- 

ditus, honoravit iniuriatus, vivificavit occisus. cfr. Sermo 155, 7.

®)  Contra  Faustum  14,  4:  Suscepit  Christus  sine  reatu  supplicium 

nostrum  ut  inde  solveret  reatum  nostrum  et  finiret  etiam  supplicium 
nostrum.

*) Enarr. in Ps. 132, 7; Sermo 152, 10, 11.

background image

96

prawdziwa  ofiara,  wyjednała  nam  u  Boga  zgładzenie  grzechów 
naszych

1

).  Siłę  zaś  tę  zbawczą  cierpień  i  śmierci  Chrystusa  tłu­

maczy  św.  Augustyn  w  sposób  plastyczny  przez  jedność  mistycz­
ną, jaka zachodzi między Chrystusem a Jego wiernymi.

2.  C i e r p i e n i e   a   m i s t y c z n e   C i a ł o   C h r y s t u s a

2

)

Cierpienie  i  ofiara  Chrystusa  na  krzyżu  stała  się  Odku­

pieniem  i  powszechną  przyczyną  zbawienia  ludzkości.  W  jaki 

jednak  sposób  zbawianie  to  się  dokonywa,  określa  św.  Augustyn 

bardzo  często  metaforą  wziętą  zwłaszcza  z  listów  św.  Pawła  o 
ciele  mistycznym,  chociaż  nauki  tej  nie  wykłada  systematycznie, 
ale tylko przygodnie.

Chrystus,  łącząc  się  hipostatycznie  z  naturą  ludzką,  wszedł 

tym  samym  w  duchową  i  zażyłą  łączność  z  wszystkimi,  którzy 
wcieleni  są  w  Niego  przez  chrzest,  a  zwłaszcza  przez  Eucha­
rystię.  „Jak  Chrystus  stał  się  naszym  ciałem  przez  zrodzenie 
w  czasie,  tak  i  my  staliśmy  się  Jego  ciałem  przez  odrodzenie 
we  chrzcie  świętym.”

3

)  Dlatego  powiedzieć  możemy  o  Chry­

stusie,  że,  wcielając  się,  przybrał  właściwie  dwa  ciała,  jedno 
fizyczne  z  Maryi  Dziewicy,  drugie  zaś  duchowe,  mistyczne,  któ­
rym  są  wierni  Kościoła,  ożywieni  życiem  łaski

4

).  Chrystus  jest 

głową  tego  Ciała,  z  którym  najściślej  i  najbardziej  wewnętrznie 

jest  związany.  To  nie  tylko  jakaś  jedność  moralna,  właściwa 
społeczności  ludzkiej,  w  której  zwierzchność  sprawuje  władzę, 
ale  jedność  podobna  do  jedności  organicznej,  jaka  zachodzi 
między  członkami  żywego  ciała.  Z  Chrystusa  Głowy  jako  z  te­

go  organizmu  nadprzyrodzonego,  niby  ze  źródła,  rozlewa  się  ży­

cie  łaski  po  całym  Ciele.  Chrystus  bowiem,  jak  się  wyraża  św. 

Augustyn,  jest  cały  w  Głowie  i  cały  w  Ciele

5

).  Być  członkiem

l

)  De  Trinit.  IV,  17:  Morte  sua  quippe  uno  vero  sacrificio  pro 

nobis 

obiato 

quidquid 

culparum 

erat... 

purgavit, 

abolevit, 

extinxit. 

cfr. Senno 134, 5.

*) cfr. Vetter J. Der hi. Augustinus und das Geheimnis des Leibes 

Christi, str. 35 nn.

*) Sermo 23. De nat. Domini IV, 5.

4

) Enarr. in Ps. Sermo II, 1; in Ps. 36, Sermo III, 4; in Ps. 126, 3; 

De doctr. Chr. III, 44.

B

) In Ioh. E

t

. tr. 28, 1.

background image

97

tego  Ciała,  znaczy  uczestniczyć  przez  łaskę  w  życiu  i  świętości 

Głowy.  Przez  to  zaś  uczestnictwo  każdy  żywy  członek,  z  istoty 
swej  słaby  i  nędzny,  zostaje  podniesiony  do  niezmiernej  godno­
ści,  a  jego  uczynki  poniekąd  do  wartości  czynów  samego 
Boga-Człowieka.  Ta  łączność  członków  z  Głową  jest  tego  ro­
dzaju,  że  mówić  już  można  tu  raczej  o  podobnej  komunikacji 
czynności  i  przymiotów  (communicatio  odiomatum),  jaka  zacho­

dzi  między  naturą  ludzką  Chrystusa  a  Boską  osobą  Słowa. 
Dlatego  zrozumiałymi  się  stają  wyrażenia  św.  Augustyna,  zgo­

dne  zresztą  z  teologią  św.  Pawła,  że  my  byliśmy  kuszeni 

w  Chrystusie  na  pustkowiu

1

),  że  myśmy  cierpieli  z  Nim  na 

krzyżu, powstali z martwych i wstąpili z Nim do nieba

2

).

Na  odwrót  czynności  członków  Ciała  mistycznego  są  przy­

pisywane  Chrystusowi  jako  Głowie,  ich  cierpienia  i  nędze,  to 
cierpienia  Chrystusa  samego.  „W  Chrystusie  stanowią  członko­

wie  Chrystusa  jedność  z  Chrystusem,  a  Głowa  ich  jest  w  niebie. 
Ciało  wprawdzie  podlega  jeszcze  nędzom  tej  ziemi,  ale  nie  jest 

ono  bez  głowy.”

3

)  „Przypatrzcie  się  bracia,  miłości  Chrystusa 

Głowy!  Znajduje  się  On  już  w  Niebie,  a  jednak  cierpi  tu  na 
ziemi,  jak  długo  Kościół  tu  cierpi.  Chrystus  tutaj  cierpi  głód 
i  pragnienie,  jest  nieprzyodziany,  jest  pielgrzymem,  znajduje 
się  w  więzieniu.  Co  bowiem  cierpi  tutaj  Ciało  Chrystusa,  to 
cierpi  On  sam  według  własnych  Jego  słów."

4

)  On  jest  głową, 

my  ciałem;  co  On  wycierpiał  w  własnej  osobie,  to  i  my  wycier­
pieliśmy  (w  Nim),  a  co  my  cierpimy  we  własnej  osobie,  to  i  On 

cierpi.  Gdyśmy  przeto  umarli  w  Nim  i  w  Nim  zmartwychpow- 

stali, to On w nas umarł i w nas zmartwychpowstał."

5

)

Chcąc  wyrazić  tę  jedność  życia,  jaka  zachodzi  między 

Chrystusem-Głową  a  członkami,  posługuje  się  św.  Augustyn 

nie  tylko  ewangelicznym  podobieństwem  winnej  macicy  i  lato­
rośli,  ale  wskazuje  zwłaszcza  na  przykład  prześladowania 
chrześcijan  przez  Szawła.  Chrystus  nie  odezwał  się  wtedy  do

*) Enarr. in Ps. 60, 2.

*) Senno 70. De Passione Domini 19, 5.

*) Enarr. in Ps. 123, 1.

4

Senno 137, 2.

e

) Enarr. in Ps. 62, 2.

7

background image

98

niego:  Sza  wie,  dlaczego  prześladujesz  moich  wyznawców,  ale 
powiedział:  dlaczego  Mnie  prześladujesz.  Według  św.  Augu­
styna  wyrażenie  to  uwydatnia  doskonale  prawdę,  że  Chrystus 
pozostaje  w  organicznej  łączności  z  wiernymi  swojego  Kościo­
ła

1

).  Jest  to  zresztą  jedna  z  fundamentalnych  idei  teologii  świę­

tego  Biskupa  z  Hipony,  że  Chrystus  jest  jednym  z  Kościołem 

swoim,  czyli  Kościół,  to  mistyczne  Ciało  Chrystusa  —  jest 
Chrystusem samym

2

).

Prawda  powyższa  o  jedności  mistycznej  wiernych  tłuma­

czy  doskonale  siłę  zbawczą  cierpień  i  śmierci  Chrystusa,  po­
nieważ  wszystko,  czego  dokonała  Głowa  w  własnej  osobie, 
przypada  w  całej  rozciągłości  i  członkom  mistycznego  Ciała 
Chrystusa.  Rzuca  to  także  obfite  światło  na  cierpienie  człowie­
ka  ożywionego  łaską.  Wszystko  bowiem,  co  cierpią  członkowie, 

jest  kontynuacją  cierpień  Chrystusa

3

).  Jeżeli  człowiek  pozosta­

je  w  łączności  życia  nadprzyrodzonego  z  Chrystusem,  wtedy 
jego  cierpienia  i  uczynki  mają  poniekąd  wartość  uczynków 

Chrystusowych.  Są  bowiem  cierpieniami  i  czynami  Chrystusa- 
Głowy  w  członkach  Jego  Ciała  mistycznego,  między  którymi 
zachodzi  łączność  i  jedność  na  wskroś  organiczna.  Dlatego  po­
wiada  św.  Augustyn,  że  krew  męczenników  jest  świadectwem 

jak Chrystus na całym Swoim Ciele krwią się poci

4

).

3.  C i e r p i e n i a   c z ł o w i e k a   s p r a w i e d l i w e g o
„ d o p e ł n i e n i e m ”   c i e r p i e ń   C h r y s t u s o w y c h

Prawda  o  Ciele  mistycznym  pozwala  nam  również  zrozu­

mieć  wyrażenie  św.  Pawła:  „Ja  teraz  raduję  się  w  utrapieniach 
za  was  i  dopełniam  to,  czego  brakło  utrapieniom  Chrystusowym, 
w  ciele  moim  za  ciało  Jego,  którym  jest  Kościół”

5

).  Cierpienia 

bowiem  człowieka,  znajdującego  się  w  stanie  łaski,  są  dopeł­

nieniem cierpień Chrystusowych. Wykłada to św. Augustyn

*) Enarr. in Ps. 30, 2, 3.
*) Enarr. in Ps. 30, Enarr. 2, sermo 1, 4; cfr. Enarr. in Ps. 138, 2; 

140, 3; Epist. 140, 18, etc.

3

)  Enarr. in Ps. 40, 1.

4

)  Enarr. in Ps. 93, 18.

8

) Col. 1, 4.

background image

99

w  słowach:  „Tak  mówi  jeden  z  członków,  apostoł  Paweł:  do­
pełniam  w  własnym  ciele,  czego  nie  dostaje  cierpieniom  Chry­

stusa,  Gdy  przeto  jesteś  członkiem  Chrystusa,  obojętnie  kim 

jesteś...  (wiedz,  że)  tego  właśnie  brakuje  do  pełni  cierpień 
Chrystusa,  co  ty  cierpisz"

1

).  Nasuwa  się  jednak  pytanie:  czyż  nie 

wystarczą  dla  zbawienia  świata  zasługi  płynące  z  cierpień 

Chrystusa,  jeżeli  je  dopełniać  trzeba?  Na  to  odpowiedzieć 

trzeba  ze  św.  Augustynem,  że  to  wyrażenie  św.  Pawła  nie  może 
oznaczać  żadną  miarą,  że  cierpienia  Chrystusa  w  sobie  są  nie­
zupełne, czy niewystarczające.

Wartość  bowiem  cierpień  Chrystusa  jest  nieskończona. 

Są  one  źródłem  Odkupienia  i  wszystkich  łask

2

).  Jeżeli  przeto 

mówimy  o  dopełnieniu  cierpień  Chrystusa,  wtedy  rozumiemy  to 

w  zupełnie  innym  znaczeniu.  Już  to  samo,  że  cierpienie  członka 
Ciała  Chrystusowego  ma  wartość  nadprzyrodzoną,  jest  jak  wi­
dzieliśmy  wyżej,  owocem  cierpień  Chrystusowych,  a  więc  łaską 
przez  Chrystusa  nam  wysłużoną.  Człowiek  zaś  sprawiedliwy 
dopełnia  cierpień  Chrystusowych  w  następującym  znaczeniu. 

Bóg  mógł  się  zadowolić  jako  wystarczającym  zadośćuczynieniem 
jedyną  ofiarą  Syna  Swojego  złożoną  na  krzyżu,  a  wszystkich 
ludzi  mógł  raz  na  zawsze  uwolnić  od  cierpień.  Chrystus  jednak 
—  jak  mówi  św.  Augustyn,  —  który  odkupił  nas  bez  nas,  nie 

chciał  nas  zbawić  bez  nas.  Nie  przychodzimy  przeto  po  Odku­
pieniu  na  świat  już  usprawiedliwieni,  lecz  każdy  z  nas  indy­
widualnie  musi  się  starać  o  to,  żeby  zbawienie  i  na  nim  się 
urzeczywistniło,  oraz  objęło  jak  najwięcej  ludzi.  Chrystus,  któ­

ry  jest  główną  przyczyną  zbawienia  naszego,  włączył  w  plan 
zbawienia  świata  także  i  przyczyny  niższe,  choć  drugorzędne, 
czerpiące  z  Niego  samego  swoją  wartość  i  siłę.  Tymi  zaś  drugo­
rzędnymi  przyczynami  są  sami  ludzie,  o  ile  cierpią  i  zanoszą 

ofiary,  będąc  włączeni  w  Chrystusa  przez  łaskę.  Cierpienia  bo­
wiem  i  ofiary  rozważać  możemy  nie  tylko  jako  zasługę  osobistą, 
lecz  zarazem  jako  zadośćuczynienie,  złożone  przez  nich  Bogu 
zarówno  za  siebie,  jak  i  za  drugich.  Na  pytanie  zatem,  czego

*) Enarr. in Ps. 61, 4. 

*) Sermo 341, 11.

background image

100

brakuje  cierpieniom  Chrystusa,  otrzymujemy  odpowiedź:  bra­
kuje  tego,  żeby  owoce  tychże  cierpień  zostały  konkretnie  zaa­
plikowane  do  wszystkich  ludzi.  Do  współpracy  zaś  w  tym  dzie­

le,  czyli  do  „dopełniania  cierpień  Chrystusowych”,  powołany 

jest każdy żywy członek Chrystusowego Ciała

1

).

4.  C i e r p i e n i e   a   z a s ł u g a  

a )   o s o b i s t a

Człowiek  otrzymuje  pierwszą  łaskę  darmo,  ma  jednak 

obowiązek  współpracowania  z  nią  przez  własny  trud  i  wysi­
łek.  Owocem  zaś  tej  współpracy  jest  między  innymi  zasługa, 
której  teologowie  nowsi  rozróżniają  dwa  rodzaje:  „de  condi- 
gno”,  czyli  zasługę  w  znaczeniu  ścisłym,  opartą  na  przyrzecze­
niu  Bożym,  i  „de  congruo”,  czyli  zasługę  opartą  na  pewnej  słu­

szności,  choć  niewspółmiernej  nagrodzie.  Jest  to  dogmatem 
ogłoszonym  na  soborze  trydenckim,  że  sprawiedliwy  może  wy­
służyć  „de  condigno"  powiększenie  łaski,  życie  wieczne  i  wresz­
cie  powiększenie  chwały  w  niebie

2

).  Jednym  zaś  z  najważniej­

szych  środków  tej  zasługi  jest  ofiara  osobista,  cierpienie  cierpli­
wie  znoszone,  choroby  i  śmierć  z  poddaniem  się  woli  Bożej  przy­

jęta.  Śmierć  i  cierpienia,  jak  wyżej  zaznaczyliśmy,  są  karą  za 
grzech

3

).  Przez  chrzest  grzech  został  zgładzony,  ale  cierpienia 

i  śmierć  są  nadal  udziałem  człowieka  jako  następstwo  grzechu. 
Św.  Augustyn  zastanawia  się  nad  tym,  dlaczego  po  odzyskaniu 

łaski  i  te  dary  nadprzyrodzone  (praetematuralia),  które  ze 

względu  na  nią  człowiek  kiedyś  w  raju  posiadał,  nie  zostały  mu 

przywrócone.  Dochodzi  do  wniosku,  że  cierpienia  i  śmierć, 
którym  podlegają  w  dalszym  ciągu  ludzie  ochrzczeni  i  sprawie­

*) Sermo 277, 3.
*)  Conc.  Trident  Sessio  VI,  can  XXXII:  Si  quis  dixerit,  hominis 

iustificati  bona  opera  ita  esse  dona  Dei,  ut  non  sint  etiam  bona  ipsius 
iustificati  merita;  aut  ipsum  iustificatum  bonis  operibus,  quae  ab  eo  per 

Dei  gratiam  et  Iesu  Christi  meritum,  cuius  vivum  membrum  est,  fiunt, 
non  vere  mereri  augmentum  gratiae,  vitam  aeternam  et  ipsius  vitae 
aeternae,  si  tamen  in  gratia  decesserit  consecutionem,  atque  etiam  gloriae 
augumentum, Anath. sit.

*) Sermo 165, 6: Non enim esset mors, nisi veniens de peccato.

background image

101

dliwi,  mają  wzmocnić  w  nich  wiarę,  nadzieję  i  miłość,  oraz 
powiększyć  zasługi  na  wieczność,  „Tak  tedy  przez  niewymowne 

miłosierdzie  Boże  i  sama  kara...  staje  się  zasługą  sprawiedli- 

wego."

1

)  „Tak  choć  ...śmierć  jest  niewątpliwie  karą  każdego 

przychodzącego  na  świat...  to  jednakże,  zważywszy  zasługę  po­
bożności  i  sprawiedliwości,  staje  się  chwałą  odradzającego  się”

2

), 

„...gdy  ją  (śmierć)  pobożnie  i  cierpliwie  znosimy...  pomnaża 
zasługę cierpliwości naszej”

3

).

Dla  życia  wiecznego  i  chwały  pośmiertnej  wzgardzili  mę­

czennicy  cierpieniem  i  śmiercią

4

),  świadomi,  że,  jeżeli  cierpliwie 

je  zniosą,  to  czeka  ich  nagroda  w  niebie,  gdzie  już  nie  bę­

dzie prześladowców, ani cierpień

5

).

Szczególnie  objawi  się  znaczenie  cierpień  znoszonych  za 

życia  po  zmartwychwstaniu  ciał,  kiedy  doznane  cierpienia  i  mę­
ki  będą  ozdobą  i  chlubą  zbawionych.  Św.  Augustyn  wyraża 
tę  prawdę  zwłaszcza  w  licznych  mowach  wygłaszanych  w  rocz­
nice śmierci męczenników

6

).

4. C i e r p i e n i e   j a k o   z a s ł u g a  

b )   d l a   i n n y c h

Skutkiem  włączenia  w  Chrystusa  przez  łaskę  wchodzi 

człowiek  nie  tylko  we  wspólność  życia  z  Chrystusem  jako  Gło­
wą,  ale  wchodzi  również  w  życiową,  organiczną  łączność 
z wszystkimi, którzy należą do mistycznego Ciała Chrystusa.

*) De civ. Dei XIII, 4: 

Sic per ineffabilem Dei misericordiam,

et ipsa poena... fit iusti meritum.

2

)  ibidem: Ita cum... procul dubio sit mors poena nascentis, tamen 

si pro pietate iustitiaęue pendatur, fit gloria renascentis.

3

)  ibidem: 

pie fideliterąue (mortem) tolerando auget meritum

patientiae.

4

)  ibidem XX, 13: 

Sed certe animae victrices gloriosissmimorum

martyrum,  omnibus  doloribus  ac  laboribus  superatis  atąue  finitis,  postea- 

quam  mortalia  membra  posuerunt,  cum  Christi  utiąue  regnaverunt  et 

regnant,  donec  finiantur  mille  anni,  ut  postea  receptis  etiam  corporibus 

iam immortalibus regnent.

5

)  Enarr. in Ps. 36, 1, 11: 

Cum transierit tempus probationis no-

strae, quando non erunt qui probentur, nec erunt per quos probentur.

®) Sermo 277, 3; 280, 5.

background image

102

W  ten  sposób  każdy  żywy  członek  tego  Ciała  pozostaje  w  rzeczy­
wistej  żywej  łączności  z  duszami  w  czyśćcu,  które  jego  potrzebu­

ją  pomocy,  z  świętymi  w  niebie,  którzy  go  wspierają  swą  modli­
twą,  oraz  ze  współbraćmi  na  ziemi,  którym  i  sam  pomagać  może 

i  spodziewać  się  od  nich  wzajemnej  pomocy.  Dla  św.  Augustyna 

nie  tylko  nie  ulega  wątpliwości,  że  taka  wzajemna  pomoc 
istnieje,  ale  przypisuje  on  prawdzie  tej  doniosłe  znaczenie 

zbawcze

1

).  Każdy  bowiem  z  członków  może  pracować  dla 

pomnożenia  życia  nadprzyrodzonego  całego  Ciała  mistycznego 
i  każdego  z  braci,  czyli  „dopełniać  to,  czego  nie  dostaje  cierpie­

niom  Chrystusa".  Dopełnianie  zaś  to  dokonywa  się  między  inny­

mi  przez  zasługę,  której  jednym  z  walnych  środków  jest  cier­
pienie.  Nie  jest  to  wprawdzie  zasługa  „de  condigno",  której 

owoce  przypadają  wyłącznie  osobie  zasługującej  i  innym  nie 

mogą  być  przydzielone,  ale  „de  congruo”  może  człowiek  spra­

wiedliwy  rzeczywiście  zasługiwać  dla  braci  łaskę  nawrócenia, 

jak i inne potrzebne im łaski.

Dlatego  utrzymuje  św.  Augustyn,  że  i  nasze  nawrócenie 

jest  owocem  cierpień  świętych  i  męczenników.  Umierając  bo­

wiem,  ofiarowali  za  nas  Bogu  swoje  cierpienia  i  śmierć,  a  my 
zrodziliśmy  się  w  ich  krwi  dla  niebieskiej  ojczyzny

2

).  Wszak 

św.  Paweł  cierpiał  dużo,  znosił  doświadczenia,  prześladowania 

i  trudy  swego  urzędu  nauczycielskiego,  lecz  sam  powiada,  że 

pociechą  i  bodźcem  do  dalszych  zmagań  byli  mu  synowie,  któ­
rych w ten sposób zrodził dla Kościoła

3

).

5.  C i e r p i e n i a   s i ł ą   ż y c i o w ą   K o ś c i o ł a

4

)

Po  wielkich  krwawych  prześladowaniach  pierwszych  trzech 

wieków,  które  skończyły  się  widocznym  triumfem  chrześcijań­
stwa,  nastał  nareszcie  dla  Kościoła  dawno  upragniony  pokój 
i  wytchnienie.  Wielu  jednak  chrześcijan  upojonych  radością  są­

dziło, że burza bezpowrotnie już minęła i odtąd nastały dla

') Enarr. in Ps. 85, 24.

2

)  Sermo 2S0, 6.

*) C. Faustum Man. 22, 54.

4

) cfr. Thill. J.: 

Die Lehre des hl. Augustins uber das Leiden ais

Lebensprinzip der Kirche, Linzer Quarcschr. 1891, str. 315 nn.

background image

103

Kościoła  czasy  trwałego  pokoju.  Heroldami  tej  błędnej  nadziei 

byli  przede  wszystkim  historycy  Sulpicjusz  Sewerus  i  Oro- 

zjusz.  Łatwo  znaleźli  posłuch  u  spragnionych  pokoju  chrześci­

jan  czwartego  wieku.  Św.  Augustyn  jednak  nie  pozwolił  unieść 
się  powszechnemu  entuzjazmowi,  dlatego  występuje  przeciw  Se­
werowi  i  Orozjuszowi,  twierdząc,  że  ich  zdanie  jest  z  ducha 
ludzkiego  i  wcale  nie  jest  zgodne  z  zapowiedzią,  jaką  dał  zało­

życiel  Kościołowi  swojemu.  Chrystus  bowiem  obiecał  Kościoło­
wi  nie  trwały  pokój,  ale  walkę,  nie  radość,  ale  cierpienie; 
w  pochodzie  dziejowym  nie  korona  chwały,  ale  korona  ciernio­
wa  i  krzyż  ma  być  jego  udziałem.  Św.  Augustyn  widzi  począ­
tek  Kościoła  w  boku  otwartym  ukrzyżowanego  Zbawiciela,  dla­
tego  też  istotnym  zadaniem  Kościoła  jest  według  niego  walka. 
Nie  darmo  bowiem  nosi  nazwę  „Ecclesia  militans"

1

).  Chrześci­

jaństwo  zasadza  się  całkowicie  na  nauce  o  Odkupieniu  doko­

nanym  przez  mękę  i  śmierć  Zbawiciela.  Chrystus  za  życia  swo­

jego  wiele  nauczał,  dużo  czynił  cudów,  ale  największym  dzie­

łem  Jego  życia  były  niewątpliwie  Jego  męka  i  śmierć.  Jeżeli 

przeto  Kościół  ma  kontynuować  dzieło  zbawcze  Boga-Czło- 

wieka  na  ziemi,  jeżeli  on  niczym  innym  nie  jest,  jak  Chrystusem 
rozrastającym  się  w  dalszym  ciągu  w  przestrzeni  i  czasie,  jeżeli 

jest  spadkobiercą  Chrystusa,  —  wtedy  winien  nie  tylko  przeka­

zywać  Jego  Objawienie,  ale  własnym  cierpieniem  dopełniać, 

jak  się  wyraża  św.  Paweł

2  3

),  czego  nie  dostaje  cierpieniom  Chry­

stusa.  Chrystus  już  za  życia  swojego  przepowiadał  Apostołom 

i  wdrażał  ich  w  to,  że  cierpieć  będą,  a  cierpieć  tym  więcej, 
im  gorliwiej  pracować  będą  dla  sprawy  Bożej.  Cierpienia  staną 
się  nieodłącznym  towarzyszem  ich  i  Kościoła

8

).  Cierpienia  te 

jednak  nie  zniszczą  Kościoła,  ale  kończyć  się  będą  zawsze 

jego  zwycięstwem  i  chwałą

4

).  Prześladowania,  to  nie  jesień, 

czy  zima  dla  Kościoła,  ale  wiosna,  okres  najbujniejszego  jego

‘) De civ. Dei XVIII, 52; Tract. 120 ad Johannem.

2

)  Coli. I, 24.

3

)  De  civ.  Dei  XVIII,  51,  2:  In  hoc  saeculo...  ab  ipso  Abel...  usque 

iłi  huius  saeculi  finem  inter  persecutiones  mundi  et  consolationes  Dei 
peregrinando procurrit Ecclesia.

4

)  Mat. 16, 18.

background image

104

życia.  Ożywiają  one  bowiem  pierwotną  żywiołową  miłość  do 
Chrystusa  i  pomagają  do  wzrostu  Kościoła,  zarówno  wszerz, 

jak  i  w  głąb.  Powyższą  myśl  wyraża  św.  Augustyn  zwłaszcza 

w  licznych  mowach,  wygłoszonych  w  rocznice  śmierci  mę­
czenników

1

).  Krew  męczenników  staje  się  naprawdę  posiewem 

chrześcijaństwa,  stąd  przysłowie:  Sanguis  martyrum  semen  chri- 
stianorum

2

).  Giną  wprawdzie  setki,  ale  na  ich  miejsce,  jakby 

spod  ziemi  wychodzą  całe  tysiące  nowych  wyznawców,  zdol­
nych  i  gotowych  umrzeć  za  wiarę  i  Chrystusa

3

).  Potężnieje  i 

umacnia  się  duch  chrześcijan,  którzy,  sami  znosząc  najstraszniej­

sze  katusze,  nie  tylko  nie  przeklinają  swoich  katów,  ale  modlą 
się  i  męki  swoje  za  nich  ofiarują.  Nic  więc  dziwnego,  że  taka 
miłość,  zasilona  krwią  męczeńską,  niby  ogień  oliwą,  uzyskuje 
u  Boga  nie  tylko  nawrócenie  prześladowców

4

),  ale  burzy  także 

ich  świątynie  i  gasi  ogień  na  ołtarzach  pogańskich

5

).  Poganie 

patrząc  na  chrześcijan  wyznawców  i  męczenników,  wyrażają 
podziw  i  cześć  dla  ich  niespotykanego  bohaterstwa,  a  widząc 
liczne  cuda,  które  się  przy  ich  śmierci  dokonują,  zwracają  się 
nawet  mimowolnie  do  Tego,  który  daje  zwolennikom  swoim  ta­
ką  siłę  i  hart  ducha.  Gdy  lew  wygłodzony,  wypuszczony  na 
chrześcijan,  siada  spokojnie  u  stóp  swej  ofiary,  gdy  płomienie 
żadnej  nie  wyrządzają  im  szkody,  wtedy  zapewne  każdy  nie- 
uprzedzony  musiał  stwierdzić:  zaiste  potężny  jest  Bóg  chrześci­

jan,  któremu  i  żywioły  są  posłuszne  i  który  taką  otacza  opieką 
swoich  wyznawców.  Dlatego  powiada  św.  Augustyn,  że  mę­

czennicy  obok  Apostołów  najwięcej  przyczynili  się  do  rozkrze- 
wienia  Ewangelii  Chrystusowej

6

).  Po  śmierci  św.  Szczepana

') cfr. Sermo 277, 3; 280, 5.

2

)  cfr. Tertulian.

*) Enarr. in Ps. 58, 5: 

Effusus est multus et magnus martyrum

sanguis,  quo  effuso  tanquam  seminata,  seges  Ecclesiae  fertiiius  pullavit  et 
totum mundum sicut nunc conspicimus occupavit.

4

)  Enarr. in Ps. 118, 9, 3.

5

)  Sermo 312, 5.

6

)  De  civ.  Dei  XVIII,  50:  Denique  per  ipsos,  non  solum  qui  eum 

et  antę  passionem  et  post  resurrectionem  viderant  et  audierant,  verum 
etiam  post  obitum  eorum  per  posteros  eorum,  inter  horrendas  persecutiones 

«t  varios  cruciatus  ac  funera  martyrum  praedicatum  est  toto  orbe  Evan-

background image

105

musiał  Kościół  w  Jerozolimie  znosić  twarde  prześladowanie,  a 

jego  wyznawcy  musieli  nawet  chronić  się  ucieczką.  Nie  przypu­

szczali  jednak  żydzi,  którzy  chcieli  w  zarodku  zgnieść  „nową 
sektę",  że  rozproszeni  wyznawcy  Chrystusa  staną  się  iskrami 
wrzuconymi  w  las,  które  dokądkolwiek  dotrą,  głosić  będą 
Chrystusa  i  wzniecać  ogień  poświęcenia  dla  Jego  sprawy. 

Opatrzność  więc  sprawiła,  że  to,  co  szkodzić  miało  Kościoło­
wi,  przyczyniło  się  do  jego  dobra,  a  co  miało  być  jego  zagładą, 

przyniosło  mu  wzrost  i  siłę.  Chrystus  chce  zachować  Oblubie­

nicę  swoją,  Kościół,  w  ciągłej  i  niezachwianej  do  siebie  wierno­
ści,  dlatego  dopuszcza  na  nią  prześladowania,  które  ostatecznie 

tylko  jej  dobro  mają  na  celu.  Wprawdzie  pod  ich  wpływem  od­
padają  niektórzy  od  Kościoła,  jak  owoce  z  drzewa  pod  powie­
wem  silniejszego  wiatru.  Są  to  jednak  tylko  ci,  którzy  jedynie 
zewnętrznie  i  bardzo  luźno  są  z  Kościołem  związani,  a  w  rze­
czywistości  duchem  dalekimi  są  od  niego.  Przeciwności  i  utra­
pienia  są  najlepszym  sposobem  doświadczenia  wartości  chrze­
ścijan i rozdzielenia dobrych od złych

1

).

Kościół  jednak  nie  tylko  doznaje  w  swoim  pochodzie 

dziejowym  krwawych  prześladowań  ze  strony  przemocy  fizycz­
nej,  ale  gorsze,  dotkliwsze  i  niebezpieczniejsze  okazują  się  dla 
niego 

nauki 

błędnowierców.  Wprawdzie 

przyrzekł 

Chrystus 

Kościołowi  swojemu,  że  ten  zachowa  depozyt  Objawienia  nieska­

żonym  i  że  wiernym  nieomylnie  podawać  je  będzie,  ale  nie  obie­
cał  mu  przez  to  samo,  że  obok  prawdziwej  nauki  nie  będą  pow­
stawały  żadne  nauki  błędne  i  fałszywe.  Dlatego  już  od  czasów 
apostolskich  towarzyszą  Kościołowi  liczne  herezje,  które  mu 
sprawiają  wiele  przykrości  i  trosk.  Św.  Augustyn  jednak,  idąc 
śladami  myśli  św.  Pawła

2

),  wskazuje  na  doniosłe  korzyści,

gelium,  contestante  Deo  signis,  et  ostentis,  et  variis  virtutibus,  et  Spiritus 
Sancti  muneribus:  ut  populi  gentium  credentes  in  eum,  qui  pro  eorum 

redemptione 

crucifixus 

est, 

christiano 

amore 

venerarentur 

sanguinem 

martyrum, quem diabolico furorę fuderunt.

*)  De  civ.  Dei  XVIII,  49:  ...multi  reprobi  miscentur  bonis;  et 

utrique  tanquam  in  sagenam  evangelicam  colliguntur;  in  hoc  mundo, 
tanquam  in  mari,  utrique  inclusi  retibus  indiscrete  natant,  donec  perve- 
niatur ad littus, ubi mali segregentur a bonis.

E

) I Cor. 11, 19.

background image

106

jakie  odnosi  Kościół  z  pojawiania  się  herezyj,  mimo  przykrości, 

jakie  doznaje  z  ich  strony

1

).  Jeżeli  bowiem  je  Opatrzność  do­

puszcza,  wtedy  ma  na  względzie  dobro,  jakie  wynosi  Kościół 
z  walki  z  błędnowiercami.  Pojawienie  się  błędnej  nauki  zmusza 
wiernych,  a  przede  wszystkim  przedstawicieli  urzędu  nauczy­
cielskiego  Kościoła  do  zagłębiania  się  w  Piśmie  św.  i  szukania 

argumentów  odpowiednich  do  zwalczenia  błędów  i  jasnego  po­

dania  nauki  prawdziwej

2

).  Wierni  budzą  się  pod  wpływem  here­

zji  ze  snu  gnuśności  i  obojętności  i  szukają  pogłębienia  swojej 
wiedzy  religijnej

3

).  Powstają  apologeci,  którzy  sumiennie  przy­

gotowują  się  do  walki  z  heretykami

4

).  Słowem,  herezje  są  oka­

zją  i  pobudką,  a  nawet  i  powodem  do  ożywienia  zainteresowa­
nia  się  wiernych  prawdami  Objawienia  i  wykształcenia  się  całe­
go  szeregu  szermierzy  zdolnych  i  gotowych  do  obrony  Kościoła. 
Walka  zaś  w  obronie  skarbów  Objawienia  uczy  postępować  śla­

dami  Chrystusa,  który  nienawidził  błędu,  ale  miłością  otaczał 

błądzących

5

).  Uczy  cierpliwości  i  mądrości,  jak  obchodzić  się 

z  błądzącymi,  ażeby  ich  jak  najprędzej  przyprowadzić  do  przy­

stani  prawdy

6

).  Prześladowania  przeto,  jak  widzieliśmy,  zaró­

wno  krwawe,  jak  i  bezkrwawe,  chociaż  zadają  Kościołowi  nie­

jedną  bolesną  ranę,  to  jednak  ducha  jego  ożywiają,  wzmacniają 

i  uodporniają,  tak  że  słusznie  powiedzieć  można,  że  Kościół 
najwspanialej  się  rozwija  i  wzrasta  w  siłę  w  trudach  i  prześla­

dowaniach  i  najświetniejsze  karty  jego  historii,  to  właśnie  czasy 

prześladowań-

*) De fide rerum VII, VII, 10; De civ. Dei XVI, 2.

2

)  De Gen. c. Man. I, 1, 2.

3

)  De vera rei. 8, 15.

4

)  De civ. Dei XVI, 2.

3

)  ibid. XVIII, 51, 2.

®) ibidem.

background image

IV.  CHRYSTUS PRZYKŁADEM, JAK CIERPIENIA 

ZNOSIĆ NALEŻY

Św.  Augustyn  podnosi  z  umiłowaniem  prawdę,  że  Chry­

stus  w  swoim  ziemskim  życiu  stał  się  dla  ludzi  wzorem  i  nau­

czycielem  wszystkich  cnót

1

).  Wskazał  im  nie  tylko  cel,  do  któ­

rego  zdążać  mają,  i  środki  do  niego  prowadzące,  ale  sam  oso­

biście  utorował  im  drogę,  którą  chciał,  żeby  postępowali.  Nie 

ma  przeto  cnoty  w  życiu  ludzkim,  której  by  Chrystus  nie  był 
najlepszym  nauczycielem

2

).  Stawił  nam  przed  oczy  Siebie,  któ­

ry  za  życia  swojego  niczym  nie  różnił  się  od  nas,  prócz  grzechu. 
Nawet  cierpienia  i  śmierć  były  Jego  udziałem,  nie  tylko,  żeby 

przez  nie  ludzkość  odkupić,  ale  także,  żeby  nauczyć  ją  umie­

jętności  dobrego  znoszenia  cierpień

3

).  Wybiera  najhaniebniejszą 

śmierć  krzyża,  żeby  wiernych  swoich  nauczyć  przyjmować 
z  rąk  Bożych  najstraszniejszą  nawet  w  oczach  ludzi  śmierć. 
Kiedyś  w  raju  pierwsi  rodzice  zgrzeszyli  pychą.  Chrystus  więc 
zstąpił  na  ziemię,  uniżył  się,  stając  się  człowiekiem  posłusznym 
aż  do  śmierci,  ażeby  tym  przykładem  swoim  dać  nam  wspaniałe 
i  skuteczne  lekarstwo  na  pychę  naszą

4

).  W  tym  żywym  przy­

kładzie  Chrystusa  widzi  św.  Augustyn,  obok  pojednania  ludz­
kości  z  Bogiem,  największe  znaczenie  Odkupienia,  ponieważ,

l

) De vera rei. 3. 30—32; De agonę chr. 12; De Trinit. XIII, 22.

!

) Epist. 137, 3.

3

)  Enarr. in Ps. 56, 5.

4

)  Enarr. in Ps. 18, 15: 

Propter hoc vitium, propter hoc magnum

superbiae  peccatum,  Deus  humilis  venit:  haec  causa,  hoc  peccatum 
magnum,  iste  ingens  morbus  animarum  omnipotentem  medicum  de  coelo 
deduxit,  usąue  ad  formam  servi  humiliavit,  contumeliis  egit,  ligno  suspen- 
dit,  ut  per  salutem  tantae  medicinae  curetur  hic  tumor.  lam  tandem 
erubescat homo esse superbus, propter quem factus est humilis Deus.

background image

108

jak  powiada  święty  Biskup,  jeżeli  ten  przykład  pokory  nie  bę­
dzie  zdolny  uleczyć  nas  z  pychy,  wtedy  na  próżno  oglądamy  się 
za  lepszym

1

).  Chrystus  stał  się  dla  nas  wzorem,  jak  korzystać 

mamy  z  dóbr  świata,  ażeby  osiągnąć  wieczne

2

).  Chciał  naro­

dzić  się  i  żyć  w  nędzy,  ażeby  wskazać  na  znikomość  szczęścia 
doczesnego  i  skierować  wzrok  nasz  do  ojczyzny  nieprzemija­

jących  dóbr.  Rozumiejąc  zaś,  że  mało  znaczy  polecenie  bez 

przykładu,  stał  się  jako  jeden  z  nas,  ażeby  przykładem  cier­
pliwego  znoszenia  cierpień  stać  się  źródłem  pociechy  i  siły  dla 
tych,  którym  Opatrzność  zsyła  w  życiu  doświadczenia  i  nędzę

3

). 

Nauczył  nawet  radować  się  w  utrapieniach  życia,  przeciwsta­
wiając  się  błędnemu  pojmowaniu,  jakoby  one  były  nieszczę­
ściem  człowieka.  Szczęście  bowiem  prawdziwe,  nie  mówiąc  już 

o  szczęściu  wiecznym,  ma  swoje  źródło  w  sercu  człowieka,  jest 
niezależne od jego powodzeń, czy niepowodzeń życiowych

4

).

Chrystus 

przeprowadza 

często 

swoich 

wiernych 

przez 

ogień  doświadczeń  i  prześladowań,  które  są  skutecznym,  choć 
gorzkim  lekarstwem  na  rany,  zadane  przez  grzech.  Trwogą  je­
dnak  zdjęci  mogliby  się  wyznawcy  Chrystusowi  uchylać  od 
przyjęcia  tego  lekarstwa.  Dlatego  Chrystus  dla  przykładu  pier­

wszy  sam  je  pił.  Nie  ma  bowiem  krzywdy,  której  by  za  życia 

nie  doznał,  ani  cierpienia,  którego  by  nie  zakosztował  podczas 

swojego  ziemskiego  życia

5

).  Boski  Wychowawca,  znając  słabość

*)  Sermo  78,  11:  Haec  medicina  si  superbiam  non  curat,  quid  eam 

curet  nescio.  De  ag.  chr.  2:  Nam  quae  superbia  sanari  potest,  si  humilitate 
Filii Dei non sanatur.

s

)  Epist.  120,  1:  Propterea  hic  exhonoratus  et  crucifixus  est,  ut 

doceret  nos  bona  huius  saeculi  njagis  contemnere  quam  diligere  et  hoc 
amare et sperare ab illo, quod in sua resurrectione monstravit.

3

)  De  ag.  chr.  2:  ut  disceremus,  docente  ipso  Domino,  infirmitates 

quas  peccando  colligimus,  recte  faciendo  posse  sanari.  Ostendebatur  enim 
nobis  ad  quam  fragilitatem  homo  sua  culpa  devenerit  et  a  qua  fragilitate 
divino auxilio liberetur.

4

)  Cat. rud. 22, 45: 

Omnia ergo bona terrena contempsit homo

factus  Dominus  Christus,  ut  contemmenda  monstraret;  et  omnia  terrena 

sustinuit  mała  quae  sustinenda  praecipiebat  ut  neque  in  illis  quaereretur 
felicitas, neque in istis infelicitas timeretur.

5

) Enarr. in Ps. 69, 1: Exemplo faciens quod verbo praecepit, ut 

nec eorum verberantium manus vellet devitare nec alapas percutientium

background image

109

ludzką  i  opuszczenie,  jakiego  doznaje  często  człowiek  w  cierpie­

niach,  zwłaszcza  przy  śmierci,  ażeby  uchronić  go  od  możliwej 
wtedy  rozpaczy,  stawia  mu  Siebie  przed  oczy,  skąd  płynie  dla 
strapionego  pociecha  i  wzmocnienie  zarazem

1

).  Dlatego  św.  Au­

gustyn  radzi  jako  najlepsze  lekarstwo  na  nędzę  i  cierpienia 
rozważanie  życia  i  męki  Chrystusowej

2

).  „Jeżeli  się  nam  cier­

pienia  wydawać  będą  za  ciężkie,  przypomnijmy  sobie,  że  Jezus 
był  biczowany  i  przybity  do  krzyża.  Jeżeli  rodzaj  śmierci, 
którą  będziemy  mieli  umrzeć,  będzie  budził  w  naszej  nędznej 
naturze  odrazę,  wspomnijmy,  że  nie  było  w  czasach  Chrystuso­
wych  haniebniejszej  śmierci,  jak  śmierć  krzyża

3

).  Skoro  nam  jest 

ciężko  w  życiu,  wtedy  spoglądajmy  w  duchu  na  Boskiego  na­
szego  Mistrza  i  powtarzajmy:  jeżeli  On  tyle  wycierpiał,  to  czyż 

nie wypada, żebyśmy i my cierpieli?

4

)

nec  salivas  conspuentium  nec  coronam  de  spinis  imponentium  nec  crucem 
interficientium;  nihil  horum  vitare  voluit,  cui  nihil  opus  erat,  faciens 
aegrotis de seipso medicamentum.

*) In Ioh. 60, 5; Sermo 305, 4.

2

) De ag. chr. 11.

s

) Sermo 88, 7.

“)

 Enarr. in Ps. 34, sernio II, 1.

background image
background image
background image

TŁOCZONO W DRUKARNI DZIEDZICTWA W CIESZYNIE


Document Outline