background image

2007

2007

background image

480

Gospodarka Wodna nr 12/2007

Nasze czasopisma według branż

Ceny brutto prenumeraty rocznej na 2008 r. 

Zaprenumeruj wiedzÚ fachowÈ

WWW.SIGMA-NOT.PL

Przemysł 

Spożywczy 

Hutnictwo,  

Górnictwo 

Czasopisma 

Ogólnotechniczne 

Czasopisma 

Wielobranżowe

Budownictwo

Elektronika, 

Energetyka,  

Elektronika

Chłodnictwo 

210,00 zł

Hutnik 

+ Wiadomości Hutnicze 

222,00 zł

Atest 

– Ochrona Pracy 

198,00 zł

Aura 

– Ochrona Środowiska 

144,00 zł

Ciepłownictwo, 

Ogrzewnictwo, 

Wentylacja 

210,00 zł

Elektronika - Konstrukcje, 

Technologie, 

Zastosowania 

222,00 zł

Gazeta Cukrownicza 

264,00 zł

Inżynieria Materiałowa 

222,00 zł

Maszyny, Technologie, 

Materiały 

66,00 zł

Dozór Techniczny 

126,00 zł

Gaz, Woda 

i Technika Sanitarna 

210,00 zł

Przegląd 

Elektrotechniczny 

222,00 zł

Gospodarka Mięsna 

218,28 zł

Rudy i Metale Nieżelazne 

222,00 zł

Problemy Jakości 

252,00 zł

Ochrona Przed Korozją 

354,00 zł

Materiały Budowlane 

210,00 zł

Przegląd 

Telekomunikacyjny 

+ Wiadomości 

Telekomunikacyjne 

222,00 zł

Przegląd Gastronomiczny 

156,00 zł 

Przemysł 

Lekki

Przegląd Techniczny 

221,00 zł

Opakowanie 

192,60 zł

Przegląd Geodezyjny 

216,00 zł

Wiadomości 

Elektrotechniczne

252,00 zł

Przegląd Piekarski 

i Cukierniczy 

147,66 zł

Odzież – Technologia, 

Moda 

96,00 zł

Przemysł 

Pozostały

Szkło i Ceramika 

105,00 zł

Przegląd Zbożowo- 

-Młynarski 

240,00 zł

Przegląd Włókienniczy 

– Włókno, Odzież, Skóra

264,00 zł

Gospodarka Wodna 

258,00 zł

Wokół Płytek 

Ceramicznych 

58,00 zł

Przemysł Spożywczy 

210,00 zł

Przegląd Papierniczy 

198,00 zł

Przemysł Fermentacyjny 

i Owocowo-Warzywny 

210,00 zł

Przemysł Chemiczny 

360,00 zł

Zakład Kolportażu Wydawnictwa SIGMA-NOT – ul. Ku Wiśle 7, 00-707 Warszawa, 

tel. (22) 840 35 89, 840 30 86, faks (22) 891 13 74, e-mail: kolportaz@sigma-not.pl

Dla pren

umer

atoró

– bezpłatn

y dostęp do t

ysięc

pu

bl

ika

cji

 fa

ch

ow

yc

h p

od

ww

w.sigma-not

.pl

2008

anons_205x290_2008.indd   1

8/21/07   1:43:13 PM

Wojciech

Kuczkowski

481

Polskie Szlaki Żeglowne 

Szlak Króla Stefana Batorego

Kanał Augustowski cz. II

Polskie Szlaki Żeglowne 

Szlak Króla Stefana Batorego

Kanał Augustowski cz. II

śluzę Borki. Korczakowski był najbardziej wydajnym budowniczym śluz. 

Robota paliła się w rękach jemu i setkom robotników na jego budowach: 

Mikaszówka 1828, Wołkuszek 1829, a po powstaniu budował naraz dwie: 

Borki i Sosnowo w latach 1835 i 1836. Razem 5 śluz!

Na wyrąbany odcinek weszli kopacze. Wykarczowali odziomki drzew, 

krzaki. Splantowali teren. Geometrzy nanieśli na grunt plany. Wbili kołki, 

przeciągnęli linki. Przygotowali teren pod wykop śluzy. Była to najbardziej 

precyzyjna robota. Ułożono deski, po których wykopany grunt taczkami 

wywożono we wskazane miejsca. Coraz bardziej wydłużał się wyrąbany, 

wykarczowany i splantowany pod koryto kanał, coraz głębiej wchodzi-

ła  niecka  śluzy.  I  już  w  cegielniach  w Augustowie  wypalano  cegły,  w 

Białobrzegach  w  wapiennikach  –  wapno  hydratyzowane.  W  tartakach 

przecierano  pnie  na  kantowiznę  i  tarcicę.  Bardzo  to  symptomatyczne, 

ale jedynym sprowadzanym – i to wodą – surowcem, były ciosy białego 

piaskowca znad Pilicy. Reszta była na miejscu: glina siwa i wapno w pro-

porcji 1:5 zmieszane dawało wapno hydrauliczne, pierwocinę cementu 

portlandzkiego, glina ceramiczna na cegły, ruda darniowa i węgiel drzewny 

do wytopu żelaza z rudy darniowej kopanej na tutejszych łąkach. No i 

drzewo. Sośnina z lasów państwowych, dębina na pale pod śluzy z lasów 

prywatnych, olchy na węgiel. Trzeba było toczyć walkę z wodą, bić ścianki 

szczelne i wstawiać w zagłębienia pompy i śruby rzymskie wylewające 

napływające  wody.  I  to  wszystko  uruchamiane  napędem  zwierzęcym: 

końmi i wołami.

Rysunek  na  arkuszach  papieru  starannie  przez  pułkownika 

Prądzyńskiego wyrysowany stawał się kanałową rzeczywistością.

Ale przecież ludzie tu pracujący nie byli maszynami! które po robocie 

wystarczyło wytrzeć z pyłu, naoliwić i zostawić do jutra. To byli ludzie bardzo 

ciężko pracujący z wielkim wydatkiem energii mięśni. W całym cesarstwie 

nie było jeszcze maszyn parowych. To konie obracały kieraty poruszające 

miechy tłoczące powietrze do pieców hutniczych, młyny mielące rudę, 

wypalone wapno, pompy osuszające doły fundamentów i nieckę kanału.

Ludzie musieli dobrze i dużo zjeść. A ilu tych ludzi tu pracowało, żeby 

łopatami i taczkami wykopać i wywieźć kilka milionów metrów sześcien-

nych gruntu, wyprofilować, utwardzić, obsadzić drzewami. Jak się dużo i 

ze smakiem je po takiej dniówce roboczej, po załadowaniu i wywiezieniu 

kilkudziesięciu taczek. Przecież ci robotnicy mieli czym płacić, bo rząd Jego 

Imperatorskiej Wysokości Aleksandra I, a po nim jego brata Mikołaja też 

Pierwszego, finansował szczodrze inwestycję ze swojej szkatuły. A może 

gotowali sobie strawę w kociołkach nad ogniskiem? A może każdy artel 

– bo tak się nazywała brygada robocza, miał swoją „babę”, kobietę, która 

ich żywiła, obsługiwała, opierała? Ktoś też musiał dbać o ich zdrowie, 

opatrywać rany, jakże łatwe przy pracy siekierą i piłą. Najpewniej byli to 

medycy  wojskowi  –  felczerzy,  sanitariusze.  Ktoś  prowadził  wyszynk  z 

piwem i okowitą.

Przenoszę się nad Biebrzę. W to miejsce, gdzie Netta chyłkając pomału 

krętymi zwojami prowadzi chłodne i czyste wody Rospudy, Zelwianki i 

jezior: Sajno, Necko, Białe (Krechowieckie) i Studzieniczne.

Przenoszę się też w czasie. Jest wiosna 1826 r. Do zgubionych w 

lasach, wśród łąk i bagien gospodarstw wioseczki Dębowo przyjechali 

żołnierze na wyładowanych wozach taborowych. Ale nie na bitwę z nie-

przyjacielem. Ani na manewry. Wojna miała nastąpić dopiero za pięć lat. 

Zamiast armat wieźli ze sobą instrumenta i przybory miernicze, szpadle, 

siekiery i piły, młoty i strugi. Gwoździe, druty i sznury. Podręczny warsztat 

ślusarski. Także namioty na letnie kwatery. Saperzy, biegli w sztuce maj-

strowie od budowy. Na czele na wierzchowcu porucznik Przyrembel, a za 

nim wasąg z kuframi pełnymi przyborów biurowych i teczek z projektami. 

Stanęli w zagrodzie sołtysa. Sołtys odstąpił porucznikowi izbę, a wojsko 

postawiło w sadzie namioty. U sołtysa gotowano strawę. Saperzy przystąpili 

do przygotowania placu budowy. Zaraz na drugi dzień przybyli wezwani 

wójtowie Sztabina, Goniądza, Jaźwił i zaproszeni dziedzice sąsiednich 

majątków. Pewnie i sam dziedzic Sztabina hrabia Karol Brzostowski z 

majstrem hutnikiem z Krasnoboru. Wysłuchali referatu o kanale porucz-

nika Przyrembla i otrzymali zaproszenie do udziału w wielkiej budowie. 

Przede wszystkim do werbunku ludzi im podległych, powiadomieniu ich o 

możliwościach zarobku z kasy państwa. Później taka okazja zdarzyła się 

miejscowym za sześćdziesiąt lat przy budowie twierdzy Osowiec. Potrzebni 

będą drwale z siekierami i piłami, kopacze z łopatami i taczkami. Także 

fornale ze sprzężajami konnymi i wołowymi do zrywki i wywożenia pni. 

Także ludzie przedsiębiorczy: kupcy i karczmarze. Rzemieślnicy: kowale 

do kucia podków i koni, produkcji okuć wszelkiego rodzaju, stelmachowie 

produkujący  taczki,  tracze,  cieśle  obrabiający  kloce  i  pale,  strycharze 

wypalający cegły i wypalacze wapna hydraulicznego (hydratyzowanego), 

murarze i kamieniarze. Często ściągani z dalekich nawet stron.

W następnych dniach zaroiły się ścieżki i drogi ludźmi dźwigający-

mi siekiery, łopaty, z porannych mgieł wynurzały się końskie łby i rogi 

wołów ciągnących ciężkie wozy. Podoficerowie funkcyjni: pisarz i płatnik 

spisywali ludzi i sprzężaje. O ile to byli miejscowi, od razu byli wysyłani 

do podoficerów kierujących odcinkami budowy. Ci z dalekich stron, nio-

sący ze sobą skromną pościel, miskę, kubek i łyżkę, kierowani byli na 

kwatery do baraków, gdzie kwatermistrz budowy urządził prowizoryczne 

noclegowisko.

Pierwsi na budowie szli pilarze i drwale, najtęższe chłopy. Za nimi konie 

wyciągały pnie i wiozły do tartaków. Plac pod koryto (nieckę) kanału, skarpy 

brzeżne i drogi holownicze, zaczął się wyciągać coraz dalej na północ. A 

z naprzeciwka na spotkanie posuwała się taka sama kolumna od placu 

budowy śluzy Białobrzegi. Tam dowodził porucznik inżynier Korczakowski. 

Zaczął rok wcześniej i teraz, na wiosnę 1826 r., miał już w 50% zaawanso-

waną śluzę i koryto kanału w połowie drogi do miejsca wytyczonego pod 

Ujście Kanału Augustowskiego do Biebrzy.  

W perspektywie śluza Dębowo z mostem

Fo

to

 W

. K

uc

zk

ow

sk

i

background image

Wojciech

Kuczkowski

481

Polskie Szlaki Żeglowne 

Szlak Króla Stefana Batorego

Kanał Augustowski cz. II

Polskie Szlaki Żeglowne 

Szlak Króla Stefana Batorego

Kanał Augustowski cz. II

śluzę Borki. Korczakowski był najbardziej wydajnym budowniczym śluz. 

Robota paliła się w rękach jemu i setkom robotników na jego budowach: 

Mikaszówka 1828, Wołkuszek 1829, a po powstaniu budował naraz dwie: 

Borki i Sosnowo w latach 1835 i 1836. Razem 5 śluz!

Na wyrąbany odcinek weszli kopacze. Wykarczowali odziomki drzew, 

krzaki. Splantowali teren. Geometrzy nanieśli na grunt plany. Wbili kołki, 

przeciągnęli linki. Przygotowali teren pod wykop śluzy. Była to najbardziej 

precyzyjna robota. Ułożono deski, po których wykopany grunt taczkami 

wywożono we wskazane miejsca. Coraz bardziej wydłużał się wyrąbany, 

wykarczowany i splantowany pod koryto kanał, coraz głębiej wchodzi-

ła  niecka  śluzy.  I  już  w  cegielniach  w Augustowie  wypalano  cegły,  w 

Białobrzegach  w  wapiennikach  –  wapno  hydratyzowane.  W  tartakach 

przecierano  pnie  na  kantowiznę  i  tarcicę.  Bardzo  to  symptomatyczne, 

ale jedynym sprowadzanym – i to wodą – surowcem, były ciosy białego 

piaskowca znad Pilicy. Reszta była na miejscu: glina siwa i wapno w pro-

porcji 1:5 zmieszane dawało wapno hydrauliczne, pierwocinę cementu 

portlandzkiego, glina ceramiczna na cegły, ruda darniowa i węgiel drzewny 

do wytopu żelaza z rudy darniowej kopanej na tutejszych łąkach. No i 

drzewo. Sośnina z lasów państwowych, dębina na pale pod śluzy z lasów 

prywatnych, olchy na węgiel. Trzeba było toczyć walkę z wodą, bić ścianki 

szczelne i wstawiać w zagłębienia pompy i śruby rzymskie wylewające 

napływające  wody.  I  to  wszystko  uruchamiane  napędem  zwierzęcym: 

końmi i wołami.

Rysunek  na  arkuszach  papieru  starannie  przez  pułkownika 

Prądzyńskiego wyrysowany stawał się kanałową rzeczywistością.

Ale przecież ludzie tu pracujący nie byli maszynami! które po robocie 

wystarczyło wytrzeć z pyłu, naoliwić i zostawić do jutra. To byli ludzie bardzo 

ciężko pracujący z wielkim wydatkiem energii mięśni. W całym cesarstwie 

nie było jeszcze maszyn parowych. To konie obracały kieraty poruszające 

miechy tłoczące powietrze do pieców hutniczych, młyny mielące rudę, 

wypalone wapno, pompy osuszające doły fundamentów i nieckę kanału.

Ludzie musieli dobrze i dużo zjeść. A ilu tych ludzi tu pracowało, żeby 

łopatami i taczkami wykopać i wywieźć kilka milionów metrów sześcien-

nych gruntu, wyprofilować, utwardzić, obsadzić drzewami. Jak się dużo i 

ze smakiem je po takiej dniówce roboczej, po załadowaniu i wywiezieniu 

kilkudziesięciu taczek. Przecież ci robotnicy mieli czym płacić, bo rząd Jego 

Imperatorskiej Wysokości Aleksandra I, a po nim jego brata Mikołaja też 

Pierwszego, finansował szczodrze inwestycję ze swojej szkatuły. A może 

gotowali sobie strawę w kociołkach nad ogniskiem? A może każdy artel 

– bo tak się nazywała brygada robocza, miał swoją „babę”, kobietę, która 

ich żywiła, obsługiwała, opierała? Ktoś też musiał dbać o ich zdrowie, 

opatrywać rany, jakże łatwe przy pracy siekierą i piłą. Najpewniej byli to 

medycy  wojskowi  –  felczerzy,  sanitariusze.  Ktoś  prowadził  wyszynk  z 

piwem i okowitą.

Przenoszę się nad Biebrzę. W to miejsce, gdzie Netta chyłkając pomału 

krętymi zwojami prowadzi chłodne i czyste wody Rospudy, Zelwianki i 

jezior: Sajno, Necko, Białe (Krechowieckie) i Studzieniczne.

Przenoszę się też w czasie. Jest wiosna 1826 r. Do zgubionych w 

lasach, wśród łąk i bagien gospodarstw wioseczki Dębowo przyjechali 

żołnierze na wyładowanych wozach taborowych. Ale nie na bitwę z nie-

przyjacielem. Ani na manewry. Wojna miała nastąpić dopiero za pięć lat. 

Zamiast armat wieźli ze sobą instrumenta i przybory miernicze, szpadle, 

siekiery i piły, młoty i strugi. Gwoździe, druty i sznury. Podręczny warsztat 

ślusarski. Także namioty na letnie kwatery. Saperzy, biegli w sztuce maj-

strowie od budowy. Na czele na wierzchowcu porucznik Przyrembel, a za 

nim wasąg z kuframi pełnymi przyborów biurowych i teczek z projektami. 

Stanęli w zagrodzie sołtysa. Sołtys odstąpił porucznikowi izbę, a wojsko 

postawiło w sadzie namioty. U sołtysa gotowano strawę. Saperzy przystąpili 

do przygotowania placu budowy. Zaraz na drugi dzień przybyli wezwani 

wójtowie Sztabina, Goniądza, Jaźwił i zaproszeni dziedzice sąsiednich 

majątków. Pewnie i sam dziedzic Sztabina hrabia Karol Brzostowski z 

majstrem hutnikiem z Krasnoboru. Wysłuchali referatu o kanale porucz-

nika Przyrembla i otrzymali zaproszenie do udziału w wielkiej budowie. 

Przede wszystkim do werbunku ludzi im podległych, powiadomieniu ich o 

możliwościach zarobku z kasy państwa. Później taka okazja zdarzyła się 

miejscowym za sześćdziesiąt lat przy budowie twierdzy Osowiec. Potrzebni 

będą drwale z siekierami i piłami, kopacze z łopatami i taczkami. Także 

fornale ze sprzężajami konnymi i wołowymi do zrywki i wywożenia pni. 

Także ludzie przedsiębiorczy: kupcy i karczmarze. Rzemieślnicy: kowale 

do kucia podków i koni, produkcji okuć wszelkiego rodzaju, stelmachowie 

produkujący  taczki,  tracze,  cieśle  obrabiający  kloce  i  pale,  strycharze 

wypalający cegły i wypalacze wapna hydraulicznego (hydratyzowanego), 

murarze i kamieniarze. Często ściągani z dalekich nawet stron.

W następnych dniach zaroiły się ścieżki i drogi ludźmi dźwigający-

mi siekiery, łopaty, z porannych mgieł wynurzały się końskie łby i rogi 

wołów ciągnących ciężkie wozy. Podoficerowie funkcyjni: pisarz i płatnik 

spisywali ludzi i sprzężaje. O ile to byli miejscowi, od razu byli wysyłani 

do podoficerów kierujących odcinkami budowy. Ci z dalekich stron, nio-

sący ze sobą skromną pościel, miskę, kubek i łyżkę, kierowani byli na 

kwatery do baraków, gdzie kwatermistrz budowy urządził prowizoryczne 

noclegowisko.

Pierwsi na budowie szli pilarze i drwale, najtęższe chłopy. Za nimi konie 

wyciągały pnie i wiozły do tartaków. Plac pod koryto (nieckę) kanału, skarpy 

brzeżne i drogi holownicze, zaczął się wyciągać coraz dalej na północ. A 

z naprzeciwka na spotkanie posuwała się taka sama kolumna od placu 

budowy śluzy Białobrzegi. Tam dowodził porucznik inżynier Korczakowski. 

Zaczął rok wcześniej i teraz, na wiosnę 1826 r., miał już w 50% zaawanso-

waną śluzę i koryto kanału w połowie drogi do miejsca wytyczonego pod 

Ujście Kanału Augustowskiego do Biebrzy.  

W perspektywie śluza Dębowo z mostem

Fo

to

 W

. K

uc

zk

ow

sk

i

background image

482

Kiedy  już  wykopany  był  dół  pod 

śluzę, zabite ścianki szczelne i wbite 

pale  pod  dno  na  budowie  Dębowo, 

z  Augustowa  i  Białobrzegów  przez 

gotową już śluzę białobrzeską i nie-

uregulowaną jeszcze Nettą popłynęły 

niewielkimi  kilkudziesięciotonowymi 

barkami cegły z Augustowa i wapno z 

Białobrzegów, a w górę płynęły kamie-

nie znad Pilicy.

Porucznik  Przyrembel  nie  był 

pierwszy.  Rok  przed  nim  zaroiły  się 

dwa  place  budowy:  Białobrzegi  i 

Augustów. A w 1826 r. oprócz Dębowa 

ruszyły jeszcze Przewięź, Swoboda i 

Paniewo. I wszędzie trwała systema-

tyczna, dobrze zorganizowana praca. 

Budowa śluz trwała po dwa lata, jedna 

–  Paniewo,  trzy  i  cztery  ostatnie  po 

jednym roku.

Nie było wtedy fotografii. Tak bym chciał zobaczyć, jak byli ubrani robot-

nicy przy pracy, w jakim obuwiu, może niektórzy boso. W jakich nakryciach 

głowy? Bo o wojsko nie ma się co martwić. Dość jest przekazów ikonogra-

ficznych dokumentalnych i artystycznych. Bo zawsze wojsko było bardziej 

barwne niż pospolity roboczy lud. I niewielu artystów potrafiło zobaczyć 

piękno w rytmie pracy łopatą czy siekierą. Może tylko Piotr Norblin, a w 

drugiej połowie wieku Gierymski, Chełmoński? Chętnie zanurkowałbym w 

archiwa Rosji carskiej, a może i Królestwa Polskiego, żeby zobaczyć księgi 

rachunkowe, listy płac, księgi raportów dziennych o przebiegu prac.

TO BYŁO WGRYZANIE SIĘ W PRZYRODĘ:  

W LAS, GLEBĘ, MOKRADŁA

Jak to się mogło stać?

… że właśnie wojsko, a ściślej mówiąc Korpus Inżynierów – przecież w 

Polsce tylko o namiastce niepodległości – mogło podjąć się tak wielkiego i 

trudnego dzieła. A szwoleżerowie – wsławieni genialnie wręcz poprowadzoną 

szarżą Somosierry – pomawiani o szaleństwo, po wojnie mogli gospodarować 

wzorowo w swoich majątkach lub na emigracji prowadzić wielkie dzieło inży-

nieryjne, np. budowę w dalekiej Ameryce Południowej transandyjskiej kolei 

po niebotycznych szczytach, jak Ernest Malinowski – choć akurat szwoleże-

rem nie był – lub też organizowali nowoczesne armie w krajach Islamu, np. 

Józef Bem. Przez długie lata trwał (i chyba dalej trwa, głęboko zakorzeniony) 

stereotyp przeciwstawienia bohatera pól bitewnych bohaterowi pola budowy. 

Cierpiącego patrioty konformiście uległemu WŁADZY. A tu trzeba trafu, że 

oficer zaangażowany w patriotyczny spisek wojskowy posłusznie wykonuje 

rozkaz ciemiężcy narodu polskiego Wielkiego Księcia Konstantego, carskiego 

brata, i bierze na swoje barki odpowiedzialność i trud wykonania wielkiego 

dzieła – Kanału Augustowskiego. Bo ta budowa przez Korpus Inżynierów 

Wojska Polskiego jest sprawą ambicji naczelnego wodza wojsk polskich, 

Konstantego, postaci bardzo ambiwalentnej, tyrana zauroczonego Polską 

i… Polką, a specjalnie dumnego z dowodzenia armią, owianą sławą udziału 

w wielkich zwycięstwach Napoleona. Tym oficerem patriotą i lojalnym podko-

mendnym wroga był pułkownik Korpusu Inżynierów.

IGNACY PRĄDZYŃSKI

Urodzony w 1792 r., w ostatnich latach Rzeczypospolitej Obojga Narodów, 

za  ostatniego  polskiego  króla  Stanisława Augusta  Poniatowskiego,  w 

Sannikach w Wielkopolsce, już pod pruskim zaborem. Wychowywany był w 

patriotycznej atmosferze. Należał do synów drugiego już pokolenia szlachty 

polskiej, wykształconej w szkołach Komisji Edukacji Narodowej, Collegium 

Nobilium, Szkole Rycerskiej, rówieśników Kościuszki i Pułaskiego. A jakie 

to były osobowości, o tym najlepiej świadczy wkład obu tych ludzi w proces 

stawania się Stanów Zjednoczonych Ameryki Północnej, pierwszy uczył 

Amerykanów sztuki inżynierii wojskowej, drugi zorganizował według naj-

nowocześniejszych reguł sztuki wojennej kawalerię amerykańską USA. Co 

przypieczętował śmiercią na placu boju.

Dobrze wyrośnięty, od dziecka w siodle, wychowany w duchu walki 

i  atmosferze  zwycięstw  Napoleona,  piętnastoletni  chłopak  wstępuje  do 

polskiego  wojska  Księstwa  Warszawskiego,  bo  poznańskie  zrzuciło  w 

1807 r. jarzmo pruskie i zostało włączone do Księstwa. Już jako siedem-

nastolatek walczył w stopniu porucznika z Austriakami w kampanii 1809 r., 

a po zwycięstwie zaczął studia w Szkole Aplikacyjnej Artylerii i Inżynierii w 

Warszawie. Jako praktykę w studiach zaliczył udział w fortyfikacji Modlina. 

W 1812 r. maszeruje na Moskwę, potem szczęśliwie przeżywa odwrót w 

czasie strasznej zimy 1812/1813. W Bitwie Narodów pod Lipskiem staje 

dzielnie w boju, zostaje szefem batalionu i jako młodzieniec dwudziesto-

jednoletni awansowany do stopnia podpułkownika. Po upadku Napoleona 

w 1813 r. i po jego ostatecznej klęsce pod Waterloo zwycięskie mocarstwa 

na Kongresie Wiedeńskim postanawiają odbudować Królestwo Polskie, ale 

pod berłem cara w warunkach dużej autonomii własnego parlamentu, rządu 

i wojska z carem jako królem Polski. W imieniu imperatora namiestnikiem 

został jego brat Wielki Książę Konstanty. Być może gdyby nie kompletne 

wariactwo księcia wyrażające się tresurą polskich wojsk, życie toczyłoby się 

normalnie, jak to w autonomii z przyzwoleniem Polaków. Wielkie wpływy na 

dworze w Petersburgu mieli polscy arystokraci: książę Adam Czartoryski

1

) i 

książę Franciszek Ksawery Drucki-Lubecki

2

), minister skarbu Królestwa.

Prądzyński, oficer liniowy i jednocześnie inżynier wojskowy, szkolił ofi-

cerów kwatermistrzostwa w zakresie taktyki polowej i sztuki inżynieryjnej. 

Śluza Dębowo w czasie remontu w 2002 r. Na zdjęciu widoczna komora z otwartą 

dolną wodą, wewnątrz rusztowania do prac murarskich, obmurówka ceglana 

górnej głowy. Na pierwszym planie czerpak koparki

Pan Kapla, operator śluzy  

Dębowo 2002 r.

Nowe drewniane wrota śluzy Dębowo

Zabytkowy dom (strażnica) śluzowego w Dębowie

Fo

to

 W

. K

uc

zk

ow

sk

i

Fo

to

 R

. S

ar

no

w

sk

i

Fo

to

 R

. S

ar

no

w

sk

i

Fo

to

 R

. S

ar

no

w

sk

i

1)

 Książę Adam Czartoryski uważany na emigracji za niekoronowanego króla Polski. Po 1831 r. 

jego siedziba mieściła się w Paryżu w Hotelu Lambert. Przed powstaniem listopadowym prorosyjski, 

od 1802 r. wiceminister spraw zagranicznych Rosji, przyjaciel cara Aleksandra I, 1803-1824 kurator 

wileńskiego okręgu szkolnego, po procesie Filomatów i Filaretów z tej funkcji zwolniony. W czasie 

Kongresu Wiedeńskiego w latach 1813-1815 działał na rzecz utworzenia Królestwa Polskiego pod 

berłem cara, w Królestwie senator i wojewoda, członek Rady Administracyjnej, w powstaniu prezes 

Rządu Tymczasowego do 15 VIII 1831 r. Od 1833 r. przywódca ugrupowania konserwatywnego „Hotel 

Lambert”. Prowadził ożywioną działalność dyplomatyczną, popierał ruchy wyzwoleńcze na Bałkanach 

w czasie Wiosny Ludów. W czasie wojny krymskiej 1853-1856 finansował tworzenie polskich formacji 

wojskowych w Turcji. Wielki umysł, patriota, uczony i pisarz.

483

I  kiedy  stanęła  sprawa  budowy  Kanału Augustowskiego  zdecydowana 

„Najwyższą  Wolą”,  brat  cesarza  otrzymał  polecenie  wcielenia  carskiej 

woli  w  życie.  Konstanty  wiedział  dobrze,  że  na  Polaków  liczyć  może. 

Wezwał  więc  generała  Maurycego  Haukego

3)

  i  rozkazał  jako  szefowi 

Kwatermistrzostwa Generalnego wykonanie projektu. A ten jako najbardziej 

godnego i zaufanego uznał pułkownika Ignacego Prądzyńskiego. I trzeba 

dodać  –  niezawodnego. Także  obdarzonego  wojskowym  szczęściem. 

Takiego co się go „kule nie imają”, mimo że „się kulom nie kłaniał”. Podaję 

za Wszelaczyńskim

4)

 jak to widział nasz bohater:

…Po ukończeniu demarkacji

5)

 granic z Prusami dostałem polecenie 

zrobienia projektu kanału, który by połączył Wisłę z Niemnem. Była to myśl 

podobno ks. Lubeckiego, ażeby zaprowadzeniem linii spławnej od Wisły aż 

po Niemen aż do Windawy nad Morzem Bałtyckim, a idącej ciągle krajami 

pod panowaniem cesarza rosyjskiego, usamowolnić cały handel Polski i 

Litwy od tranzytu pruskiego

6)

. Myśl ta przypadła do przekonania cesarzowi 

Aleksandrowi, dał więc w tej mierze rozkazy bratu Konstantemu, który 

to  wszystko  potraktował  po  wojskowemu.  Polecił  uskutecznienie  robót 

przygotowawczych, o ile się tyczyło między Wisłą a Niemnem generałowi 

Haukemu, jako naczelnikowi wszystkich korpusów uczonych polskiego 

wojska. Hauke zaś mnie do tej czynności wyznaczył. Ja się zrazu wzbra-

niałem, ponieważ nie miałem się za dostatecznie usposobionego w części 

technicznej. Przecież nalegania mego zwierzchnika przemogły mój upór. 

Mówił on i to dość sprawiedliwie: „Ja się na żaden sposób nie mogę księciu

7)

 

powiedzieć, że w polskich korpusach artylerii, inżynierii i kwatermistrzo-

stwa nie mam oficera, co by potrafił zrobić projekt kanału. Jeśli sam się 

nie chcesz tego podjąć, powiedz mi, ale pod odpowiedzialnością twego 

sumienia, kto to lepiej od ciebie zrobi?”

Wyjechałem więc w Augustowskie, zabrawszy ze sobą całą brykę ksią-

żek, z których dopiero w drodze uczyłem się sztuki zakładania kanałów, 

prostowania rzek itp. W latach 1823-1824 wykonałem dokładny projekt 

całego dzieła, które następnie dokonane zostało. Dzieło to uważam za 

moje arcydzieło przez wzgląd na moje bardzo niedostateczne usposobie-

nie do robót tego rodzaju. Jeszcze nie był projekt wykonany, ale była tylko 

niewątpliwość o możliwości jego wykonania, gdy przyszedł carski ukaz, 

aby niezwłocznie wzięto się do dzieła i nieograniczony kredyt otwarty na 

jego wykonanie. Ogólny zaś nadzór powierzono generałowi Malletskiemu

8)

jako naczelnikowi inżynierii.

Cały projekt składał się z wielu rysunków bardzo starannie wypracowa-

nych z niejaką nawet kokieterią. Gdym go wykończał, dostałem na przeło-

żonego generała Malletskiego, a wkrótce zostałem osadzony w więzieniu u 

Karmelitów. Mallet, ów mój dawny komendant w korpusie inżynierii, sądząc, 

że ja się z tej przepaści nie wydobędę, umyślił przywłaszczyć sobie moje 

dzieło. Podał więc mój projekt za swój, a podpisy moje, znajdujące się na 

każdym rysunku, własnoręcznie poskrobał i siebie podpisywał.”

Wiosną 1824 r. generał Hauke otrzymał gotowy projekt w trzech warian-

tach: pierwszy przewidywał połączenie górnej Narwi z rzeką Świsłoczą i 

Niemnem w rejonie Grodna, drugi przewidywał połączenie górnej Biebrzy 

z rzeką Tatarką i Łososiną, wpadającą do Niemna. Trzeci, przyjęty do reali-

zacji, było to połączenie Biebrzy przez Nettę i ciąg jezior augustowskich 

z Czarną Hańczą i Niemnem. O przyjęciu tego wariantu zadecydowała 

możliwość zasilania stanowiska szczytowego wodą z jeziora Serwy.

Cały rok do wiosny 1825 r. poświęcony był na intensywne przygotowanie 

logistyki placu budowy.

Niepotrzebne były wówczas przetargi, ani ocena oddziaływania na 

środowisko.  Niepotrzebny  był  nawet  dokładny  kosztorys.  Kredyt  był 

otwarty, pieniądz przelany z kasy Banku Rosji do kas Banku Polskiego. 

Była pewność, że wszyst-

kie wydatki będą potrzeb-

ne. Gwarancją sumienno-

ści i uczciwości był honor 

oficerski. To naturalnie nie 

zwalniało od prowadzenia 

drobiazgowej  księgowo-

ści  i  skrupulatnej  kontroli 

wewnętrznej.

Projekt został zaakcep-

towany przez namiestnika, 

carskiego  brata,  i  zatwier-

dzony  przez Aleksandra  I 

specjalnym ukazem.

Koszty  budowy  wynio-

sły: W I etapie do powstania 

listopadowego 10 063 045 

zł/1 425 303 rb

9)

 i w II etapie, 

po powstaniu, (1833-1844) 

1  273  502  zł/271  164  rb. 

 Posterunek meteo na śluzie Dębowo

 Widok z pokładu łodzi na Netcie na Czerwone Bagno, powyżej śluzy Dębowo

2)

 Książę Franciszek Ksawery Drucki-Lubecki 1779-1846. Właściciel wielkich dóbr na dalekiej 

Białorusi. Mimo ukończenia petersburskiego Korpusu Kadetów brał udział w kampanii włoskiej, a już 

po klęsce Napoleona w latach 1813-1815 był członkiem Rady Najwyższej Księstwa Warszawskiego 

pod okupacją rosyjską. W Królestwie Polskim po 1815 r. wielki działacz gospodarczy realizował wizje 

Stanisława Staszica. Jako minister skarbu i przychodów opracował i wcielał w życie plany rozwoju gór-

nictwa i hutnictwa w Zagłębiu Dąbrowskim i Świętokrzyskim, założył ośrodek włókiennictwa z centrum 

w Łodzi. Dbał o handel. Jako oręż w wojnie celnej z Prusami (które nałożyły bandyckie cło na towary 

wiezione do Gdańska, Elbląga i Kłajpedy przez terytoria pruskie Wisłą i Niemnem na Bałtyk) zaprojektował 

drogę wodną Wisła-Niemen i dalej Dubissą do Windawy nad Bałtyk.

3)

 Generał Maurycy Hauke (w rzeczywistości ven der Haacken von Hauke) 1773-1830. Spolszczony 

Flamand, ukończył szkołę wojskową w Metzu, brał udział w powstaniu kościuszkowkim w Legionach 

Dąbrowskiego i wojnach napoleońskich. W Księstwie Warszawskim awansowany na generała w 1807 

r. Po 1815 r. był pierwszym zastępcą ministra wojny i bliskim współpracownikiem Konstantego. Zabity 

przez podchorążych w dniu wybuchu powstania 29 XI 1830 r.

4)

 Wszelaczyński. Monografia Kanału Augustowskiego.

5)

 Demarkacja – tu uściślenie i wytyczenie granicy między Królestwem Polskim i Królestwem Prus.

6)

 Tranzyt pruski. Polskie i litewskie towary transportowane tradycyjnie Wisłą do Gdańska i Elbląga 

oraz Niemnem do Kłajpedy obkładane były przez Prusy coraz wyższym cłem do tego stopnia, że eksport 

drastycznie zmalał. Budowa „linii spławnej”, jak pisał Prądzyński, aż do portu w Windawie, była szantażem 

wobec rządu pruskiego, który od razu zmniejszył cło już od początku budowy Kanału Augustowskiego.

7)

 Chodzi o W. Ks. Konstantego.

8)

 Generał Jan Malletski (de Mallet) 1777-1846. Podobnie jak Hauke skończył szkołę wojskową 

w Metzu. Odbył kampanię włoską na przełomie XVIII/XIX w., w 1809 r. odkomenderowany do wojsk 

Księstwa Warszawskiego stał się Polakiem, w latach 1815-1830 był dyrektorem korpusu inżynierów, 

a więc bezpośrednim przełożonym Prądzyńskiego. Po aresztowaniu Prądzyńskiego kierował budową 

Kanału Augustowskiego. Budował także twierdze w Modlinie i Zamościu. Ciekawie musiało wyglądać 

jego spotkanie z Prądzyńskim po jego wyjściu z więzienia, kiedy autor projektów zobaczył na własnych 

rysunkach „poskrobane” swoje nazwisko i wpisane w to miejsce Malletskiego.

Fo

to

 R

. S

ar

no

w

sk

i

Fo

to

 W

. K

uc

zk

ow

sk

i

Kilometr od śluzy. Lewy brzeg nieco wyższy. Widok na kępy leśne, łąki i na 

dalekim planie pola uprawne

Fo

to

 W

. K

uc

zk

ow

sk

i

Perspektywa Kanału Sosnowo w górę od połączenia z Nettą skanalizowaną

Fo

to

 W

. K

uc

zk

ow

sk

i

9)

 rb – ruble.

background image

482

Kiedy  już  wykopany  był  dół  pod 

śluzę, zabite ścianki szczelne i wbite 

pale  pod  dno  na  budowie  Dębowo, 

z  Augustowa  i  Białobrzegów  przez 

gotową już śluzę białobrzeską i nie-

uregulowaną jeszcze Nettą popłynęły 

niewielkimi  kilkudziesięciotonowymi 

barkami cegły z Augustowa i wapno z 

Białobrzegów, a w górę płynęły kamie-

nie znad Pilicy.

Porucznik  Przyrembel  nie  był 

pierwszy.  Rok  przed  nim  zaroiły  się 

dwa  place  budowy:  Białobrzegi  i 

Augustów. A w 1826 r. oprócz Dębowa 

ruszyły jeszcze Przewięź, Swoboda i 

Paniewo. I wszędzie trwała systema-

tyczna, dobrze zorganizowana praca. 

Budowa śluz trwała po dwa lata, jedna 

–  Paniewo,  trzy  i  cztery  ostatnie  po 

jednym roku.

Nie było wtedy fotografii. Tak bym chciał zobaczyć, jak byli ubrani robot-

nicy przy pracy, w jakim obuwiu, może niektórzy boso. W jakich nakryciach 

głowy? Bo o wojsko nie ma się co martwić. Dość jest przekazów ikonogra-

ficznych dokumentalnych i artystycznych. Bo zawsze wojsko było bardziej 

barwne niż pospolity roboczy lud. I niewielu artystów potrafiło zobaczyć 

piękno w rytmie pracy łopatą czy siekierą. Może tylko Piotr Norblin, a w 

drugiej połowie wieku Gierymski, Chełmoński? Chętnie zanurkowałbym w 

archiwa Rosji carskiej, a może i Królestwa Polskiego, żeby zobaczyć księgi 

rachunkowe, listy płac, księgi raportów dziennych o przebiegu prac.

TO BYŁO WGRYZANIE SIĘ W PRZYRODĘ:  

W LAS, GLEBĘ, MOKRADŁA

Jak to się mogło stać?

… że właśnie wojsko, a ściślej mówiąc Korpus Inżynierów – przecież w 

Polsce tylko o namiastce niepodległości – mogło podjąć się tak wielkiego i 

trudnego dzieła. A szwoleżerowie – wsławieni genialnie wręcz poprowadzoną 

szarżą Somosierry – pomawiani o szaleństwo, po wojnie mogli gospodarować 

wzorowo w swoich majątkach lub na emigracji prowadzić wielkie dzieło inży-

nieryjne, np. budowę w dalekiej Ameryce Południowej transandyjskiej kolei 

po niebotycznych szczytach, jak Ernest Malinowski – choć akurat szwoleże-

rem nie był – lub też organizowali nowoczesne armie w krajach Islamu, np. 

Józef Bem. Przez długie lata trwał (i chyba dalej trwa, głęboko zakorzeniony) 

stereotyp przeciwstawienia bohatera pól bitewnych bohaterowi pola budowy. 

Cierpiącego patrioty konformiście uległemu WŁADZY. A tu trzeba trafu, że 

oficer zaangażowany w patriotyczny spisek wojskowy posłusznie wykonuje 

rozkaz ciemiężcy narodu polskiego Wielkiego Księcia Konstantego, carskiego 

brata, i bierze na swoje barki odpowiedzialność i trud wykonania wielkiego 

dzieła – Kanału Augustowskiego. Bo ta budowa przez Korpus Inżynierów 

Wojska Polskiego jest sprawą ambicji naczelnego wodza wojsk polskich, 

Konstantego, postaci bardzo ambiwalentnej, tyrana zauroczonego Polską 

i… Polką, a specjalnie dumnego z dowodzenia armią, owianą sławą udziału 

w wielkich zwycięstwach Napoleona. Tym oficerem patriotą i lojalnym podko-

mendnym wroga był pułkownik Korpusu Inżynierów.

IGNACY PRĄDZYŃSKI

Urodzony w 1792 r., w ostatnich latach Rzeczypospolitej Obojga Narodów, 

za  ostatniego  polskiego  króla  Stanisława Augusta  Poniatowskiego,  w 

Sannikach w Wielkopolsce, już pod pruskim zaborem. Wychowywany był w 

patriotycznej atmosferze. Należał do synów drugiego już pokolenia szlachty 

polskiej, wykształconej w szkołach Komisji Edukacji Narodowej, Collegium 

Nobilium, Szkole Rycerskiej, rówieśników Kościuszki i Pułaskiego. A jakie 

to były osobowości, o tym najlepiej świadczy wkład obu tych ludzi w proces 

stawania się Stanów Zjednoczonych Ameryki Północnej, pierwszy uczył 

Amerykanów sztuki inżynierii wojskowej, drugi zorganizował według naj-

nowocześniejszych reguł sztuki wojennej kawalerię amerykańską USA. Co 

przypieczętował śmiercią na placu boju.

Dobrze wyrośnięty, od dziecka w siodle, wychowany w duchu walki 

i  atmosferze  zwycięstw  Napoleona,  piętnastoletni  chłopak  wstępuje  do 

polskiego  wojska  Księstwa  Warszawskiego,  bo  poznańskie  zrzuciło  w 

1807 r. jarzmo pruskie i zostało włączone do Księstwa. Już jako siedem-

nastolatek walczył w stopniu porucznika z Austriakami w kampanii 1809 r., 

a po zwycięstwie zaczął studia w Szkole Aplikacyjnej Artylerii i Inżynierii w 

Warszawie. Jako praktykę w studiach zaliczył udział w fortyfikacji Modlina. 

W 1812 r. maszeruje na Moskwę, potem szczęśliwie przeżywa odwrót w 

czasie strasznej zimy 1812/1813. W Bitwie Narodów pod Lipskiem staje 

dzielnie w boju, zostaje szefem batalionu i jako młodzieniec dwudziesto-

jednoletni awansowany do stopnia podpułkownika. Po upadku Napoleona 

w 1813 r. i po jego ostatecznej klęsce pod Waterloo zwycięskie mocarstwa 

na Kongresie Wiedeńskim postanawiają odbudować Królestwo Polskie, ale 

pod berłem cara w warunkach dużej autonomii własnego parlamentu, rządu 

i wojska z carem jako królem Polski. W imieniu imperatora namiestnikiem 

został jego brat Wielki Książę Konstanty. Być może gdyby nie kompletne 

wariactwo księcia wyrażające się tresurą polskich wojsk, życie toczyłoby się 

normalnie, jak to w autonomii z przyzwoleniem Polaków. Wielkie wpływy na 

dworze w Petersburgu mieli polscy arystokraci: książę Adam Czartoryski

1

) i 

książę Franciszek Ksawery Drucki-Lubecki

2

), minister skarbu Królestwa.

Prądzyński, oficer liniowy i jednocześnie inżynier wojskowy, szkolił ofi-

cerów kwatermistrzostwa w zakresie taktyki polowej i sztuki inżynieryjnej. 

Śluza Dębowo w czasie remontu w 2002 r. Na zdjęciu widoczna komora z otwartą 

dolną wodą, wewnątrz rusztowania do prac murarskich, obmurówka ceglana 

górnej głowy. Na pierwszym planie czerpak koparki

Pan Kapla, operator śluzy  

Dębowo 2002 r.

Nowe drewniane wrota śluzy Dębowo

Zabytkowy dom (strażnica) śluzowego w Dębowie

Fo

to

 W

. K

uc

zk

ow

sk

i

Fo

to

 R

. S

ar

no

w

sk

i

Fo

to

 R

. S

ar

no

w

sk

i

Fo

to

 R

. S

ar

no

w

sk

i

1)

 Książę Adam Czartoryski uważany na emigracji za niekoronowanego króla Polski. Po 1831 r. 

jego siedziba mieściła się w Paryżu w Hotelu Lambert. Przed powstaniem listopadowym prorosyjski, 

od 1802 r. wiceminister spraw zagranicznych Rosji, przyjaciel cara Aleksandra I, 1803-1824 kurator 

wileńskiego okręgu szkolnego, po procesie Filomatów i Filaretów z tej funkcji zwolniony. W czasie 

Kongresu Wiedeńskiego w latach 1813-1815 działał na rzecz utworzenia Królestwa Polskiego pod 

berłem cara, w Królestwie senator i wojewoda, członek Rady Administracyjnej, w powstaniu prezes 

Rządu Tymczasowego do 15 VIII 1831 r. Od 1833 r. przywódca ugrupowania konserwatywnego „Hotel 

Lambert”. Prowadził ożywioną działalność dyplomatyczną, popierał ruchy wyzwoleńcze na Bałkanach 

w czasie Wiosny Ludów. W czasie wojny krymskiej 1853-1856 finansował tworzenie polskich formacji 

wojskowych w Turcji. Wielki umysł, patriota, uczony i pisarz.

483

I  kiedy  stanęła  sprawa  budowy  Kanału Augustowskiego  zdecydowana 

„Najwyższą  Wolą”,  brat  cesarza  otrzymał  polecenie  wcielenia  carskiej 

woli  w  życie.  Konstanty  wiedział  dobrze,  że  na  Polaków  liczyć  może. 

Wezwał  więc  generała  Maurycego  Haukego

3)

  i  rozkazał  jako  szefowi 

Kwatermistrzostwa Generalnego wykonanie projektu. A ten jako najbardziej 

godnego i zaufanego uznał pułkownika Ignacego Prądzyńskiego. I trzeba 

dodać  –  niezawodnego. Także  obdarzonego  wojskowym  szczęściem. 

Takiego co się go „kule nie imają”, mimo że „się kulom nie kłaniał”. Podaję 

za Wszelaczyńskim

4)

 jak to widział nasz bohater:

…Po ukończeniu demarkacji

5)

 granic z Prusami dostałem polecenie 

zrobienia projektu kanału, który by połączył Wisłę z Niemnem. Była to myśl 

podobno ks. Lubeckiego, ażeby zaprowadzeniem linii spławnej od Wisły aż 

po Niemen aż do Windawy nad Morzem Bałtyckim, a idącej ciągle krajami 

pod panowaniem cesarza rosyjskiego, usamowolnić cały handel Polski i 

Litwy od tranzytu pruskiego

6)

. Myśl ta przypadła do przekonania cesarzowi 

Aleksandrowi, dał więc w tej mierze rozkazy bratu Konstantemu, który 

to  wszystko  potraktował  po  wojskowemu.  Polecił  uskutecznienie  robót 

przygotowawczych, o ile się tyczyło między Wisłą a Niemnem generałowi 

Haukemu, jako naczelnikowi wszystkich korpusów uczonych polskiego 

wojska. Hauke zaś mnie do tej czynności wyznaczył. Ja się zrazu wzbra-

niałem, ponieważ nie miałem się za dostatecznie usposobionego w części 

technicznej. Przecież nalegania mego zwierzchnika przemogły mój upór. 

Mówił on i to dość sprawiedliwie: „Ja się na żaden sposób nie mogę księciu

7)

 

powiedzieć, że w polskich korpusach artylerii, inżynierii i kwatermistrzo-

stwa nie mam oficera, co by potrafił zrobić projekt kanału. Jeśli sam się 

nie chcesz tego podjąć, powiedz mi, ale pod odpowiedzialnością twego 

sumienia, kto to lepiej od ciebie zrobi?”

Wyjechałem więc w Augustowskie, zabrawszy ze sobą całą brykę ksią-

żek, z których dopiero w drodze uczyłem się sztuki zakładania kanałów, 

prostowania rzek itp. W latach 1823-1824 wykonałem dokładny projekt 

całego dzieła, które następnie dokonane zostało. Dzieło to uważam za 

moje arcydzieło przez wzgląd na moje bardzo niedostateczne usposobie-

nie do robót tego rodzaju. Jeszcze nie był projekt wykonany, ale była tylko 

niewątpliwość o możliwości jego wykonania, gdy przyszedł carski ukaz, 

aby niezwłocznie wzięto się do dzieła i nieograniczony kredyt otwarty na 

jego wykonanie. Ogólny zaś nadzór powierzono generałowi Malletskiemu

8)

jako naczelnikowi inżynierii.

Cały projekt składał się z wielu rysunków bardzo starannie wypracowa-

nych z niejaką nawet kokieterią. Gdym go wykończał, dostałem na przeło-

żonego generała Malletskiego, a wkrótce zostałem osadzony w więzieniu u 

Karmelitów. Mallet, ów mój dawny komendant w korpusie inżynierii, sądząc, 

że ja się z tej przepaści nie wydobędę, umyślił przywłaszczyć sobie moje 

dzieło. Podał więc mój projekt za swój, a podpisy moje, znajdujące się na 

każdym rysunku, własnoręcznie poskrobał i siebie podpisywał.”

Wiosną 1824 r. generał Hauke otrzymał gotowy projekt w trzech warian-

tach: pierwszy przewidywał połączenie górnej Narwi z rzeką Świsłoczą i 

Niemnem w rejonie Grodna, drugi przewidywał połączenie górnej Biebrzy 

z rzeką Tatarką i Łososiną, wpadającą do Niemna. Trzeci, przyjęty do reali-

zacji, było to połączenie Biebrzy przez Nettę i ciąg jezior augustowskich 

z Czarną Hańczą i Niemnem. O przyjęciu tego wariantu zadecydowała 

możliwość zasilania stanowiska szczytowego wodą z jeziora Serwy.

Cały rok do wiosny 1825 r. poświęcony był na intensywne przygotowanie 

logistyki placu budowy.

Niepotrzebne były wówczas przetargi, ani ocena oddziaływania na 

środowisko.  Niepotrzebny  był  nawet  dokładny  kosztorys.  Kredyt  był 

otwarty, pieniądz przelany z kasy Banku Rosji do kas Banku Polskiego. 

Była pewność, że wszyst-

kie wydatki będą potrzeb-

ne. Gwarancją sumienno-

ści i uczciwości był honor 

oficerski. To naturalnie nie 

zwalniało od prowadzenia 

drobiazgowej  księgowo-

ści  i  skrupulatnej  kontroli 

wewnętrznej.

Projekt został zaakcep-

towany przez namiestnika, 

carskiego  brata,  i  zatwier-

dzony  przez Aleksandra  I 

specjalnym ukazem.

Koszty  budowy  wynio-

sły: W I etapie do powstania 

listopadowego 10 063 045 

zł/1 425 303 rb

9)

 i w II etapie, 

po powstaniu, (1833-1844) 

1  273  502  zł/271  164  rb. 

 Posterunek meteo na śluzie Dębowo

 Widok z pokładu łodzi na Netcie na Czerwone Bagno, powyżej śluzy Dębowo

2)

 Książę Franciszek Ksawery Drucki-Lubecki 1779-1846. Właściciel wielkich dóbr na dalekiej 

Białorusi. Mimo ukończenia petersburskiego Korpusu Kadetów brał udział w kampanii włoskiej, a już 

po klęsce Napoleona w latach 1813-1815 był członkiem Rady Najwyższej Księstwa Warszawskiego 

pod okupacją rosyjską. W Królestwie Polskim po 1815 r. wielki działacz gospodarczy realizował wizje 

Stanisława Staszica. Jako minister skarbu i przychodów opracował i wcielał w życie plany rozwoju gór-

nictwa i hutnictwa w Zagłębiu Dąbrowskim i Świętokrzyskim, założył ośrodek włókiennictwa z centrum 

w Łodzi. Dbał o handel. Jako oręż w wojnie celnej z Prusami (które nałożyły bandyckie cło na towary 

wiezione do Gdańska, Elbląga i Kłajpedy przez terytoria pruskie Wisłą i Niemnem na Bałtyk) zaprojektował 

drogę wodną Wisła-Niemen i dalej Dubissą do Windawy nad Bałtyk.

3)

 Generał Maurycy Hauke (w rzeczywistości ven der Haacken von Hauke) 1773-1830. Spolszczony 

Flamand, ukończył szkołę wojskową w Metzu, brał udział w powstaniu kościuszkowkim w Legionach 

Dąbrowskiego i wojnach napoleońskich. W Księstwie Warszawskim awansowany na generała w 1807 

r. Po 1815 r. był pierwszym zastępcą ministra wojny i bliskim współpracownikiem Konstantego. Zabity 

przez podchorążych w dniu wybuchu powstania 29 XI 1830 r.

4)

 Wszelaczyński. Monografia Kanału Augustowskiego.

5)

 Demarkacja – tu uściślenie i wytyczenie granicy między Królestwem Polskim i Królestwem Prus.

6)

 Tranzyt pruski. Polskie i litewskie towary transportowane tradycyjnie Wisłą do Gdańska i Elbląga 

oraz Niemnem do Kłajpedy obkładane były przez Prusy coraz wyższym cłem do tego stopnia, że eksport 

drastycznie zmalał. Budowa „linii spławnej”, jak pisał Prądzyński, aż do portu w Windawie, była szantażem 

wobec rządu pruskiego, który od razu zmniejszył cło już od początku budowy Kanału Augustowskiego.

7)

 Chodzi o W. Ks. Konstantego.

8)

 Generał Jan Malletski (de Mallet) 1777-1846. Podobnie jak Hauke skończył szkołę wojskową 

w Metzu. Odbył kampanię włoską na przełomie XVIII/XIX w., w 1809 r. odkomenderowany do wojsk 

Księstwa Warszawskiego stał się Polakiem, w latach 1815-1830 był dyrektorem korpusu inżynierów, 

a więc bezpośrednim przełożonym Prądzyńskiego. Po aresztowaniu Prądzyńskiego kierował budową 

Kanału Augustowskiego. Budował także twierdze w Modlinie i Zamościu. Ciekawie musiało wyglądać 

jego spotkanie z Prądzyńskim po jego wyjściu z więzienia, kiedy autor projektów zobaczył na własnych 

rysunkach „poskrobane” swoje nazwisko i wpisane w to miejsce Malletskiego.

Fo

to

 R

. S

ar

no

w

sk

i

Fo

to

 W

. K

uc

zk

ow

sk

i

Kilometr od śluzy. Lewy brzeg nieco wyższy. Widok na kępy leśne, łąki i na 

dalekim planie pola uprawne

Fo

to

 W

. K

uc

zk

ow

sk

i

Perspektywa Kanału Sosnowo w górę od połączenia z Nettą skanalizowaną

Fo

to

 W

. K

uc

zk

ow

sk

i

9)

 rb – ruble.

background image

Koszt całkowity: 11 336 547 zł/1 696 467 rb. Koszt budo-

wy jednej śluzy jednokomorowej w przybliżeniu wyniósł 

200 000 zł, zaś wielostopniowej 300 000 zł.

Od wiosny 1825 r. rozruch prac na kanale nabierał tempa do 

dwóch śluz w 1825 r. (Augustów i Białobrzegi), w 1826 r. doszły 

cztery: Dębowo, Przewięź, Swoboda, Paniewo, a do powstania 

w następnych latach do 1828 jeszcze dziesięć i po powstaniu 

– dwie. Przez ten cały czas pełną parą pracowały cegielnie, 

wapienniki, tartaki, kuźnie, huta w Krasnoborze. Coraz bar-

dziej wydłużała się wstęga gotowego kanału. Systematycznie, 

doskonale zaplanowane. Pułkownik Prądzyński mógł czuć 

satysfakcję. Uruchomił wspaniałą maszynę, pracującą bez 

zgrzytów.

Raptem jak grom z jasnego nieba spadło nieszczęście. Po 

pułkownika przyjechali z Warszawy żandarmi, a może agenci 

ochrany

10)

, i uwieźli go więzienną kibitką do tajnego więzienia 

stanu u Karmelitów w Warszawie. Coraz szersze kręgi zata-

czały aresztowania i procesy przed tajnymi sądami nadzorowa-

nymi przez księcia Konstantego. Władze Królestwa, te polskie, 

nie miały nic do powiedzenia. Należał Prądzyński do konspira-

cyjnego Wolnomularstwa Narodowego i Związku Kosynierów. 

Związany był z majorem Walerianem Łukasińskim, współ-

tworzył Narodowe Towarzystwo Patriotyczne. Byłoby bardzo 

ciekawe, jak przebiegało śledztwo, jak proces. I dzięki czyjemu 

wstawiennictwu w 1829 r. został wypuszczony i przywrócony 

do kierownictwa nad pracami kanałowymi. Nie dysponuję 

materiałami na ten temat, ale najprawdopodobniej musiał tu 

zadziałać osobiście Drucki-Lubecki, zaufany człowiek cara, 

nie tylko Aleksandra, ale i Mikołaja, jego następcy. Zupełnie 

inny, okrutny los spotkał majora Waleriana Łukasińskiego

11)

Skazanego na śmierć ułaskawiono dożywociem w twierdzy 

szlisselburskiej, gdzie w pojedynczej celi przeżył do 1868 r. 42 

lata! A dla cara najgroźniejszy był spisek oficerów rosyjskich 

„dekabrystów” kontaktujących się z polskimi spiskowcami.

Po wybuchu powstania Prądzyński został wraz ze swoimi saperami 

odwołany do Warszawy. Pracował w naczelnym dowództwie, wiosną 

1831 r. dowodził grupą operacyjną, staczał udane bitwy opóźniając marsz 

korpusów feldmarszałka Dybicza na Warszawę. Opracował świetny plan 

strategiczny uderzenia w lewą flankę i na tyły Rosjan. Naczelny wódz 

Skrzynecki zepsuł te plany swoim kunktatorstwem

12)

. Plan ten jednak 

nie poszedł na marne. Wykorzystał go z wielkim powodzeniem Józef 

Piłsudski, rozbijając w sierpniu 1920 r. front północny nacierających armii 

bolszewickich Miachaiła Tuchaczewskiego.

Nie poszedł Prądzyński na emigrację po upadku powstania. Poszedł 

do niewoli razem z obrońcami Warszawy po jej kapitulacji. Był jednak 

jeńcem specjalnym, więzionym w Gatczynie koło Carskiego Sioła pod 

Petersburgiem pod okiem cara, który zlecił mu opisanie kampanii 1831 r. 

(„Pamiętnik historyczny i wojskowy o wojnie polsko-rosyjskiej”). Zwolniony 

po napisaniu książki powrócił do kraju, ciężko zapadł na zdrowiu i już nie 

wrócił na ukochaną budowę. Umarł w niemieckim uzdrowisku na wyspie 

Helgoland, a pozostałe dwie śluzy, Sosnowo i Borki, zbudował inżynier 

Korczakowski, już jako cywil, w latach 1835-1836.

Cdn.

Wojciech Kuczkowski

484

Połączenie Netty z Kanałem Sosnowo. Widoczna piękna pola-

na śródleśna, dobre miejsce na biwak

Fo

to

 W

. K

uc

zk

ow

sk

i

10)

 Ochrana, tajna policja polityczna w wydziale żandarmerii. Ciągle doskonalona w okresie caratu, 

uciekała się często do skomplikowanych gier prowokacyjnych. W Polsce jej pierwszymi ofiarami byli: Walerian 

Łukasiński, Filomaci i Filareci, a w Rosji dekabryści.

11)

 Walerian Łukasiński 1786-1868 major 4 pułku piechoty liniowej, od 1811 r. mason, 1819 współza-

łożyciel Wolnomularstwa Narodowego, następnie Narodowego Towarzystwa Patriotycznego. W 1822 r. 

aresztowany i skazany na 9 lat ciężkiego więzienia w twierdzy zamojskiej. Zorganizował bunt w więzieniu, 

za co mu podwojono karę. Po wybuchu powstania wywieziony do twierdzy w Szlisselburgu, gdzie przebywał 

w kompletnym osamotnieniu przez 38 lat aż do śmierci. Pod koniec życia napisał „Pamiętnik” wydany w 1890 

r. Człowiek o niesłychanej sile charakteru i wielkim patriotyzmie. Męczennik sprawy narodowej.

12)

 Kunktatorstwo – opieszałość.

Biogramy wg WEP

background image

Gospodarka Wodna nr 12/2007

485

ORGAN STOWARZYSZENIA INŻYNIERÓW I TECHNIKÓW WODNYCH 

I  MELIORACYJNYCH  ORAZ  POLSKIEGO  KOMITETU  NAUKOWO- 

-TECHNICZNEGO SITWM-NOT DS. GOSPODARKI WODNEJ

Miesięcznik  naukowo-techniczny  poświęcony  zagadnieniom  gospodarki  wodnej  i  ochrony  śro-

dowiska. Omawia problematykę hydrologii, hydrauliki, hydrogeologii, zasobów wodnych, ich wy-

korzystania i ochrony, regulacji rzek, ochrony przed powodzią, dróg wodnych, hydroenergetyki 

i budownictwa wodnego oraz inne zagadnienia inżynierii wodnej.

Czasopismo odznaczone

Złotą 

Odznaką

SITWM

Medalem

Komisji Edukacji

Narodowej

Złotą

Odznaką

PZTIS

Wydano przy pomocy  

finansowej Narodowego  

Funduszu Ochrony  

Środowiska i Gospodarki 

Wodnej

Nr 12 (708)  

grudzień 2007 r. 

Rok LXVII.  

Rok założenia 1935

SPIS TREŚCI

Narodowy  Fundusz

Ochrony  Środowiska

i  Gospodarki  Wodnej

KOLEGIUM REDAKCYJNE

Redaktor naczelny – mgr Ewa Skupińska

Redaktorzy działowi: mgr inż. Leszek Bagiński, 

mgr inż. Zenon Bagiński, mgr inż. Janusz Bie-

lakowski, prof. dr hab. inż. Jan Żelazo

Honorowi członkowie kolegium: 

Małgorzata Daszewska, 

 mgr inż. Kazimierz Puczyński
Redaktor techniczny – Paweł Kowalski

Korekta – mgr Joanna Brońska

Projekt okładki – Zdzisław Milach

Zdjęcie na I okł. – Goczałkowice zimą

– foto Andrzej Siudy
RADA PROGRAMOWA

Przewodniczący – prof. dr inż. Jan Zieliński

Wiceprzewodniczący  prof. dr hab. inż. Zbigniew 

Kledyński

Sekretarz – mgr inż. Janusz Wiśniewski

Członkowie:  dr  inż.  Zbigniew  Ambrożewski,  mgr 

inż. Andrzej Badowski, mgr inż. Jacek Cieślak, prof. 

dr  inż.  Konstanty  Fanti,  mgr  inż.  Mariusz  Gajda, 

prof.  dr  inż.  Marek  Gromiec,  mgr  inż.  Dariusz 

Gronek,  dr  inż.  Maciej  Jędrysik,  prof.  dr  hab.  inż. 

Edmund Kaca, mgr inż. Marek Kaczmarczyk, dr inż. 

Ryszard Kosierb, dr inż. Andrzej Kreft, dr inż. Jacek 

Kurnatowski,  prof.  dr  hab.  inż.  Zdzisław  Mikulski, 

prof.  dr  hab.  inż.  Rafał  Miłaszewski,  prof.  dr  inż. 

Mieczysław Ostojski, prof. dr hab. inż. Maria Ozga-

Zielińska, prof. dr hab. inż. Edward Pierzgalski, mgr 

inż. Józef Stadnicki, mgr inż. Henryk Subocz, doc. 

dr inż. Wojciech Szczepański, dr inż. Leonard Szczy-

gielski, dr inż. Tomasz Walczykiewicz

REDAKCJA: ul. Ratuszowa 11, 00-950 Warszawa,

skr. poczt. 1004

tel. (0-22) 619-20-15

fax (0-22) 619-20-15 lub 619-21-87

email: 

gospodarkawodna@sigma-not.pl

ISSN 0017-2448
WYDAWCA:

Wydawnictwo Czasopism i Książek Technicznych 

SIGMA NOT, Sp. z o.o.

ul. Ratuszowa 11, 00-950 Warszawa,

skr. poczt. 1004

tel.: (0-22) 818-09-18, 818-98-32

fax: (0-22) 619-21-87

Internet: 

http://www.sigma-not.pl

Informacje

e-mail: 

informacja@sigma-not.pl

Sekretariat

e-mail: 

sekretariat@sigma-not.pl

PRENUMERATA

Zakład Kolportażu Wydawnictwa SIGMA NOT

ul. Ku Wiśle 7, 00-707 Warszawa 

tel. (0-22) 840-30-86, 

tel./fax 840-35-89, 840-59-49 fax: 891-13-74 

email: 

kolportaz@sigma-not.pl

Nowością  jest  prenumerata  ciągła,  uprawniająca  do 

10-procentowej bonifikaty. Z tej formy mogą korzystać 

również  instytucje  finansowane  z  budżetu  Państwa 

–  po  podpisaniu  specjalnej  umowy  z  Zakładem  Kol-

portażu. Członkowie SITWM, studenci i uczniowie są 

uprawnieni do prenumeraty ulgowej.

Uwaga:  w  przypadku  zmiany  cen  w  okresie  objętym 

prenumeratą  prenumeratorzy  zobowiązani  są  do  do-

płaty różnicy cen.

Nakład – 1400 egz.

Cena 1 egz. – 19,5zł w tym 0% VAT

Cena prenumeraty rocznej w pakiecie 254 zł netto, 

258,40 zł brutto

Prenumerata ulgowa – rabat 50% od ceny podsta-

wowej,  prenumerata  roczna  w  wersji  papierowej 

– 234 zł (w tym 0% VAT)
OGŁOSZENIA  I  REKLAMY  
przyjmują:  bezpośred-

nio  redakcja  (619-20-15,  ul.  Ratuszowa  11)  oraz  Dział 

Reklamy  i  Marketingu  (827-43-66,  ul.  Mazowiecka

  12)  

e-mail: reklama@sigma-not.pl

Redakcja  i  Wydawca  nie  ponoszą  odpowiedzialności 

za treść reklam i ogłoszeń.
Skład i łamanie: Drukarnia SIGMA-NOT Sp. z o.o. 

i Oficyna Wydawnicza SADYBA

e-mail: sadyba@sadyba.com.pl

Druk: Drukarnia SIGMA-NOT Sp. z o.o.

e-mail: drukarnia@drukarnia.sigma-not.pl
Redakcja zastrzega sobie prawo skracania 

artykułów.

Materiałów nie zamówionych nie zwracamy.

Artykuły są recenzowane.

POLSKIE SZLAKI ŻEGLOWNE 

481

FAKTY 

486

MOIM ZDANIEM

Jerzy Iwanicki – W sprawie definicji gospodarki wodnej 

489

ZAGADNIENIA OGÓLNE I TECHNICZNO-EKONOMICZNE

Barbara  Chammas, Anna  Bukowiec  –  Przykład  zaangażowania  środowisk  zawodowych 

i społecznych w proces przygotowania planów gospodarowania wodami 

496

Marta  Bedryj  –  Wstępne  wyznaczenie  silnie  zmienionych  i  sztucznych  części  wód  po-

wierzchniowych Regionu Wodnego Warty  

500

OCHRONA WÓD PRZED ZANIECZYSZCZENIEM

Sergiusz  Jurczuk,  Anna  Łempicka  –  Ochrona  wód  przed  zanieczyszczeniem  środkami 

ochrony roślin – kreowanie świadomości poprzez projekt TOPPS 

507

HYDROTECHNIKA

Andrzej Kreft – Modyfikacja zabudowy regulacyjnej Odry granicznej 

513

POLITYCY W GOSPODARCE WODNEJ I ŚCIEKOWEJ

Marek Jerzy Gromiec – Felicjan Sławoj Składkowski – prekursor krajowej sanitacji 

518

WSPOMNIENIA POŚMIERTNE

Stanisław Janiak 

524

RECENZJE

Wybrane wielkie rzeki świata w albumach – Marian Miłkowski 

525

KRONIKA

Narodowa strategia spójności – Krzysztof Walczak 

528

PRZEGLąD WYDAWNICTW  

523

ROCZNY SPIS TREŚCI  

520

INFORMACJE • NOWOŚCI • INFORMACJE  

IV okł.

WODA – KWARTALNIK REGIONALNYCH ZARZąDÓW GOSPODARKI 

WODNEJ ORAZ KRAJOWEGO ZARZąDU GOSPODARKI WODNEJ  

I-IV

Koszt całkowity: 11 336 547 zł/1 696 467 rb. Koszt budo-

wy jednej śluzy jednokomorowej w przybliżeniu wyniósł 

200 000 zł, zaś wielostopniowej 300 000 zł.

Od wiosny 1825 r. rozruch prac na kanale nabierał tempa do 

dwóch śluz w 1825 r. (Augustów i Białobrzegi), w 1826 r. doszły 

cztery: Dębowo, Przewięź, Swoboda, Paniewo, a do powstania 

w następnych latach do 1828 jeszcze dziesięć i po powstaniu 

– dwie. Przez ten cały czas pełną parą pracowały cegielnie, 

wapienniki, tartaki, kuźnie, huta w Krasnoborze. Coraz bar-

dziej wydłużała się wstęga gotowego kanału. Systematycznie, 

doskonale zaplanowane. Pułkownik Prądzyński mógł czuć 

satysfakcję. Uruchomił wspaniałą maszynę, pracującą bez 

zgrzytów.

Raptem jak grom z jasnego nieba spadło nieszczęście. Po 

pułkownika przyjechali z Warszawy żandarmi, a może agenci 

ochrany

10)

, i uwieźli go więzienną kibitką do tajnego więzienia 

stanu u Karmelitów w Warszawie. Coraz szersze kręgi zata-

czały aresztowania i procesy przed tajnymi sądami nadzorowa-

nymi przez księcia Konstantego. Władze Królestwa, te polskie, 

nie miały nic do powiedzenia. Należał Prądzyński do konspira-

cyjnego Wolnomularstwa Narodowego i Związku Kosynierów. 

Związany był z majorem Walerianem Łukasińskim, współ-

tworzył Narodowe Towarzystwo Patriotyczne. Byłoby bardzo 

ciekawe, jak przebiegało śledztwo, jak proces. I dzięki czyjemu 

wstawiennictwu w 1829 r. został wypuszczony i przywrócony 

do kierownictwa nad pracami kanałowymi. Nie dysponuję 

materiałami na ten temat, ale najprawdopodobniej musiał tu 

zadziałać osobiście Drucki-Lubecki, zaufany człowiek cara, 

nie tylko Aleksandra, ale i Mikołaja, jego następcy. Zupełnie 

inny, okrutny los spotkał majora Waleriana Łukasińskiego

11)

Skazanego na śmierć ułaskawiono dożywociem w twierdzy 

szlisselburskiej, gdzie w pojedynczej celi przeżył do 1868 r. 42 

lata! A dla cara najgroźniejszy był spisek oficerów rosyjskich 

„dekabrystów” kontaktujących się z polskimi spiskowcami.

Po wybuchu powstania Prądzyński został wraz ze swoimi saperami 

odwołany do Warszawy. Pracował w naczelnym dowództwie, wiosną 

1831 r. dowodził grupą operacyjną, staczał udane bitwy opóźniając marsz 

korpusów feldmarszałka Dybicza na Warszawę. Opracował świetny plan 

strategiczny uderzenia w lewą flankę i na tyły Rosjan. Naczelny wódz 

Skrzynecki zepsuł te plany swoim kunktatorstwem

12)

. Plan ten jednak 

nie poszedł na marne. Wykorzystał go z wielkim powodzeniem Józef 

Piłsudski, rozbijając w sierpniu 1920 r. front północny nacierających armii 

bolszewickich Miachaiła Tuchaczewskiego.

Nie poszedł Prądzyński na emigrację po upadku powstania. Poszedł 

do niewoli razem z obrońcami Warszawy po jej kapitulacji. Był jednak 

jeńcem specjalnym, więzionym w Gatczynie koło Carskiego Sioła pod 

Petersburgiem pod okiem cara, który zlecił mu opisanie kampanii 1831 r. 

(„Pamiętnik historyczny i wojskowy o wojnie polsko-rosyjskiej”). Zwolniony 

po napisaniu książki powrócił do kraju, ciężko zapadł na zdrowiu i już nie 

wrócił na ukochaną budowę. Umarł w niemieckim uzdrowisku na wyspie 

Helgoland, a pozostałe dwie śluzy, Sosnowo i Borki, zbudował inżynier 

Korczakowski, już jako cywil, w latach 1835-1836.

Cdn.

Wojciech Kuczkowski

484

Połączenie Netty z Kanałem Sosnowo. Widoczna piękna pola-

na śródleśna, dobre miejsce na biwak

Fo

to

 W

. K

uc

zk

ow

sk

i

10)

 Ochrana, tajna policja polityczna w wydziale żandarmerii. Ciągle doskonalona w okresie caratu, 

uciekała się często do skomplikowanych gier prowokacyjnych. W Polsce jej pierwszymi ofiarami byli: Walerian 

Łukasiński, Filomaci i Filareci, a w Rosji dekabryści.

11)

 Walerian Łukasiński 1786-1868 major 4 pułku piechoty liniowej, od 1811 r. mason, 1819 współza-

łożyciel Wolnomularstwa Narodowego, następnie Narodowego Towarzystwa Patriotycznego. W 1822 r. 

aresztowany i skazany na 9 lat ciężkiego więzienia w twierdzy zamojskiej. Zorganizował bunt w więzieniu, 

za co mu podwojono karę. Po wybuchu powstania wywieziony do twierdzy w Szlisselburgu, gdzie przebywał 

w kompletnym osamotnieniu przez 38 lat aż do śmierci. Pod koniec życia napisał „Pamiętnik” wydany w 1890 

r. Człowiek o niesłychanej sile charakteru i wielkim patriotyzmie. Męczennik sprawy narodowej.

12)

 Kunktatorstwo – opieszałość.

Biogramy wg WEP

background image

FAKTY

Gospodarka Wodna nr 12/2007

486

■ Prof. Maciej Nowicki nowym ministrem środo-
wiska

Prof. Maciej Nowicki został nowym ministrem 

środowiska w rządzie Donalda Tuska. Profesor 
jest absolwentem Wydziału Inżynierii Środowiska 
Politechniki Warszawskiej (1964 r.), tytuł profesorski 
uzyskał w 1992 r. W latach 1989-1991 pełnił funk-
cję podsekretarza stanu w Ministerstwie Ochrony 
Środowiska, Zasobów Naturalnych i Leśnictwa, 
zaś w 1991 r. piastował funkcję ministra. W 1992 
r. założył fundację EkoFundusz; prezesował tej 
fundacji do października 2007 r. Za całokształt 
dokonań w 1996 r. otrzymał prestiżową nagrodę 
Der Deutsche Umweltpreis, zwaną ekologicznym 
Noblem. Pieniądze z tej nagrody przeznaczył na 
powołanie fundacji promującej najlepszych absol-
wentów z dziedziny ochrony środowiska. Profesor 
jest autorem ponad 170 publikacji i 6 książek z dzie-
dziny ochrony środowiska.

■ Próbny alarm na zaporze we Włocławku

Włocławek, 23 października 2007 r.

Inspektorat we Włocławku, w porozumieniu 

z Wydziałem Zarządzania Kryzysowego Urzędu 
Miasta Włocławka, zorganizował ćwiczenia mające 
na celu sprawdzenie systemu sygnalizacji alarmowej 
na wypadek awarii lub katastrofy urządzeń piętrzą-
cych stopnia wodnego we Włocławku. 

„Uwaga, uwaga. Próba powszechnego systemu 

alarmowania ludności. Za chwilę ogłoszony zostanie 
próbny alarm”. Ten komunikat poprzedzał 2-sekun-
dowy sygnał gongu. Tak rozpoczęły się ćwiczenia. 
Pierwszy komunikat jest określony w instrukcji mia-
nem PRÓBA; nadaje się go trzykrotnie w odstępach 
20-sekundowych.  Po  nim  następuje  komunikat 
KATASTROFA „Uwaga, uwaga. Ogłasza się alarm 
związany z awarią zbiornika wodnego we Włocławku. 
Obowiązuje opuszczenie obszaru zagrożonego”. Ten 
komunikat, nadawany również trzykrotnie w odstę-
pach 20-sekundowych, poprzedza 90-sekundowy 
sygnał alarmowy. System ostrzegawczy składa się z 
11 terenowych stacji nadawczo-odbiorczych, 1 stacji 
centralnej oraz 2 stacji monitorujących system.

W  trakcie  ćwiczeń  sprawdzano  działanie 

systemu we wszystkich stacjach – odsłuchiwano 
sygnały i komunikaty alarmowe. W ćwiczeniach 
uczestniczyła firma, która zakładała system – RTE 
Radioelektrotechnika Jan Adamczyk. Ćwiczenia 
nadzorował inż. Janusz Flaszyński, szef Inspektoratu 
we Włocławku. 

■ Konferencja prasowa ministra Jana Szyszko

Warszawa, 26 października 2007 r.

  Na  konferencję  prasową  podsumowującą 

swą działalność zaprosił dziennikarzy minister Jan 
Szyszko. – Odbyłem blisko 50 wizyt zagranicznych. 
Byłem wszędzie tam, gdzie można było zaprezento-
wać polskie osiągnięcia i pokazać, że Polska to kraj 
sukcesu – powiedział m. in. minister, podkreślając, 
że jego głównym celem była realizacja programu 
rządu zakładającego szybki rozwój gospodarczy w 
powiązaniu z sanacją zasobów przyrodniczych.

Drugą część konferencji minister poświęcił 

sesji przygotowującej do 13 Sesji Konferencji Stron 
Ramowej Konwencji Narodów Zjednoczonych w 
sprawie Zmian Klimatu UNFCCC (COP13) – sesja 
ta odbyła się w indonezyjskim mieście Bogor.

Ministrowi  towarzyszył  Krzysztof  Zaręba  – 

sekretarz stanu i Agnieszka Bolesta – podsekretarz 
stanu w Ministerstwie Środowiska.

Prof. Jan Szyszko podziękował dziennikarzom 

za 2-letnią współpracę.

■ Wdrażanie Ramowej Dyrektywy Wodnej w 
dorzeczu Odry

Wrocław, 6-7 listopada 2007 r.

We wrocławskim hotelu „Pensjonat Jana Pawła 

II” Międzynarodowa Komisja Ochrony Odry przed 
Zanieczyszczeniem zorganizowała konferencję o 
haśle podanym w tytule.

- Rozpoczynająca się konferencja jest waż-

nym elementem wdrażania wspólnej polityki wod-
nej. Dorzecze to ta przestrzeń, w której w sposób 
racjonalny można wprowadzać cele środowisko-
we. MKOOOpZ powstała kilkanaście lat temu. Już 
wówczas wdrażano cele środowiskowe. Wejście w 
życie Ramowej Dyrektywy Wodnej nieco przewarto-
ściowało działania MKOOpZ. Komisja tworzy nowe 
zasady i wzorce współdziałania. Konferencja ma 
służyć podsumowaniu tego, co nasze kraje osią-
gnęły, pracując w komisji – powiedziała m. in. Iwona 
Koza, wiceprezes Krajowego Zarządu Gospodarki 
Wodnej, otwierając obrady.

Konferencję zaszczycił swą obecnością Helmut 

Schöps, konsul generalny Niemiec, a także przed-
stawiciele Ministerstw Środowiska Czech, Niemiec 
i Polski. Liczny udział wzięła grupa reprezentująca 
Krajowy Zarząd Gospodarki Wodnej i Regionalny 
Zarząd Gospodarki Wodnej we Wrocławiu.

Thomas  Stratenwerth,  przewodniczący 

MKOOpZ, pokreślił fakt, że nowo powstała Dyrektywa 
Powodziowa stawia przed komisją nowe wyzwania 
– celem prac komisji będzie również współkoordyna-
cja tej dyrektywy. Przewodniczący stwierdził, że gdy 
chodzi o Ramową Dyrektywę Wodną, udało się w 
trzech terminach raportowania przygotować wspól-
ny raport. – Wyzwaniem jest wspólna koordynacja, 
a nie scalanie działań narodowych – powiedział. 
Zaproponował zorganizowanie w 2009 r. ponownej 
konferencji ministrów.

Obrady odbywały się w czterech sesjach:
I – Wdrażanie Ramowej Dyrektywy Wodnej w 

państwach leżących w dorzeczu Odry (moderator 
Thomas Stratenwerth),

II – Wymagania związane z planowaniem w 

gospodarowaniu  wodami  w  Międzynarodowym 
Obszarze Dorzecza Odry (moderator Heine Jekel),

III – Transgraniczna współpraca w zakresie 

zarządzania  zagrożeniem  powodziowym  oraz 
powiązania  z  planowaniem  w  gospodarowa-
niu wodami według RDW (moderator Agnieszka 
Cybulska-Małycha),

IV  –  Zarządzanie  danymi  na  płaszczyźnie 

międzynarodowej w Międzynarodowym Obszarze 
Dorzecza Odry (moderator Libor Ansorge). 

W trakcie panelu dyskusyjnego, który kończył 

obrady, stwierdzono, że MKOOpZ jest kreowana na 
platformę koordynacji, tak aby dokumenty przygo-
towane do Unii Europejskiej były skoordynowanym 
planem w międzynarodowym dorzeczu. Mówiono 
o wspólnej metodologii. Podkreślano, że zrozu-
mienie między państwami – członkami wzrosło. 
Akcentowano jak ważne jest uzyskanie akceptacji 
użytkowników.

–  Na najbliższym posiedzeniu plenarnym zakoń-

czę swoją misję – powiedział Thomas Stratenwerth, 
żegnając uczestników konferencji.

■ Konferencja prasowa targów POLEKO

Warszawa, 8 listopada 2007 r.

– Targi POLEKO są jedną z najważniejszych 

imprez  w  roku  kalendarzowym.  Obserwujemy 
postęp w świadomości ekologicznej, gospodarki 
wodnej, stanie czystości wód. Energetyka odna-
wialna rozwija się mimo zderzenia z Naturą 2000 – 
powiedział m. in. Krzysztof  Zaręba, sekretarz stanu 
w Ministerstwie Środowiska. Poza sekretarzem 
stanu z dziennikarzami spotkali się przedstawicie-
le Międzynarodowych Targów Poznańskich i firmy 
ABRYS. W tym roku tematem przewodnim targów 
będzie energetyka odnawialna. Organizatorzy ocze-
kują 1000 wystawców. Targom będą towarzyszyły 
seminaria, warsztaty, szkolenia, pięć salonów tema-
tycznych (w tym m. in. Salon Czystej Energii).

FOT

EW

SKUPIŃSKA

Konferencja  ministra  Jana  Szyszko  (od  lewej): 

Sławomir  Mazurek,  Agnieszka  Bolesta,  Jan 

Szyszko, Krzysztof Zaręba

Prezydium  konferencji  (od  lewej):  Thomas 

Stratenweth, Iwona Koza, Michal Pravec, 

FOT

EW

SKUPIŃSKA

Sala  obrad  –  na  pierwszym  planie  Jan  Winter  

(z lewej) i Teresa Zań

FOT

EW

SKUPIŃSKA

Przed  targami  (od  lewej): Agata  Dutka,  Grzegorz 

Turkiewicz, Krzysztof Zaręba

FOT

EW

SKUPIŃSKA

background image

FAKTY

Gospodarka Wodna nr 12/2007

486

■ Prof. Maciej Nowicki nowym ministrem środo-
wiska

Prof. Maciej Nowicki został nowym ministrem 

środowiska w rządzie Donalda Tuska. Profesor 
jest absolwentem Wydziału Inżynierii Środowiska 
Politechniki Warszawskiej (1964 r.), tytuł profesorski 
uzyskał w 1992 r. W latach 1989-1991 pełnił funk-
cję podsekretarza stanu w Ministerstwie Ochrony 
Środowiska, Zasobów Naturalnych i Leśnictwa, 
zaś w 1991 r. piastował funkcję ministra. W 1992 
r. założył fundację EkoFundusz; prezesował tej 
fundacji do października 2007 r. Za całokształt 
dokonań w 1996 r. otrzymał prestiżową nagrodę 
Der Deutsche Umweltpreis, zwaną ekologicznym 
Noblem. Pieniądze z tej nagrody przeznaczył na 
powołanie fundacji promującej najlepszych absol-
wentów z dziedziny ochrony środowiska. Profesor 
jest autorem ponad 170 publikacji i 6 książek z dzie-
dziny ochrony środowiska.

■ Próbny alarm na zaporze we Włocławku

Włocławek, 23 października 2007 r.

Inspektorat we Włocławku, w porozumieniu 

z Wydziałem Zarządzania Kryzysowego Urzędu 
Miasta Włocławka, zorganizował ćwiczenia mające 
na celu sprawdzenie systemu sygnalizacji alarmowej 
na wypadek awarii lub katastrofy urządzeń piętrzą-
cych stopnia wodnego we Włocławku. 

„Uwaga, uwaga. Próba powszechnego systemu 

alarmowania ludności. Za chwilę ogłoszony zostanie 
próbny alarm”. Ten komunikat poprzedzał 2-sekun-
dowy sygnał gongu. Tak rozpoczęły się ćwiczenia. 
Pierwszy komunikat jest określony w instrukcji mia-
nem PRÓBA; nadaje się go trzykrotnie w odstępach 
20-sekundowych.  Po  nim  następuje  komunikat 
KATASTROFA „Uwaga, uwaga. Ogłasza się alarm 
związany z awarią zbiornika wodnego we Włocławku. 
Obowiązuje opuszczenie obszaru zagrożonego”. Ten 
komunikat, nadawany również trzykrotnie w odstę-
pach 20-sekundowych, poprzedza 90-sekundowy 
sygnał alarmowy. System ostrzegawczy składa się z 
11 terenowych stacji nadawczo-odbiorczych, 1 stacji 
centralnej oraz 2 stacji monitorujących system.

W  trakcie  ćwiczeń  sprawdzano  działanie 

systemu we wszystkich stacjach – odsłuchiwano 
sygnały i komunikaty alarmowe. W ćwiczeniach 
uczestniczyła firma, która zakładała system – RTE 
Radioelektrotechnika Jan Adamczyk. Ćwiczenia 
nadzorował inż. Janusz Flaszyński, szef Inspektoratu 
we Włocławku. 

■ Konferencja prasowa ministra Jana Szyszko

Warszawa, 26 października 2007 r.

  Na  konferencję  prasową  podsumowującą 

swą działalność zaprosił dziennikarzy minister Jan 
Szyszko. – Odbyłem blisko 50 wizyt zagranicznych. 
Byłem wszędzie tam, gdzie można było zaprezento-
wać polskie osiągnięcia i pokazać, że Polska to kraj 
sukcesu – powiedział m. in. minister, podkreślając, 
że jego głównym celem była realizacja programu 
rządu zakładającego szybki rozwój gospodarczy w 
powiązaniu z sanacją zasobów przyrodniczych.

Drugą część konferencji minister poświęcił 

sesji przygotowującej do 13 Sesji Konferencji Stron 
Ramowej Konwencji Narodów Zjednoczonych w 
sprawie Zmian Klimatu UNFCCC (COP13) – sesja 
ta odbyła się w indonezyjskim mieście Bogor.

Ministrowi  towarzyszył  Krzysztof  Zaręba  – 

sekretarz stanu i Agnieszka Bolesta – podsekretarz 
stanu w Ministerstwie Środowiska.

Prof. Jan Szyszko podziękował dziennikarzom 

za 2-letnią współpracę.

■ Wdrażanie Ramowej Dyrektywy Wodnej w 
dorzeczu Odry

Wrocław, 6-7 listopada 2007 r.

We wrocławskim hotelu „Pensjonat Jana Pawła 

II” Międzynarodowa Komisja Ochrony Odry przed 
Zanieczyszczeniem zorganizowała konferencję o 
haśle podanym w tytule.

- Rozpoczynająca się konferencja jest waż-

nym elementem wdrażania wspólnej polityki wod-
nej. Dorzecze to ta przestrzeń, w której w sposób 
racjonalny można wprowadzać cele środowisko-
we. MKOOOpZ powstała kilkanaście lat temu. Już 
wówczas wdrażano cele środowiskowe. Wejście w 
życie Ramowej Dyrektywy Wodnej nieco przewarto-
ściowało działania MKOOpZ. Komisja tworzy nowe 
zasady i wzorce współdziałania. Konferencja ma 
służyć podsumowaniu tego, co nasze kraje osią-
gnęły, pracując w komisji – powiedziała m. in. Iwona 
Koza, wiceprezes Krajowego Zarządu Gospodarki 
Wodnej, otwierając obrady.

Konferencję zaszczycił swą obecnością Helmut 

Schöps, konsul generalny Niemiec, a także przed-
stawiciele Ministerstw Środowiska Czech, Niemiec 
i Polski. Liczny udział wzięła grupa reprezentująca 
Krajowy Zarząd Gospodarki Wodnej i Regionalny 
Zarząd Gospodarki Wodnej we Wrocławiu.

Thomas  Stratenwerth,  przewodniczący 

MKOOpZ, pokreślił fakt, że nowo powstała Dyrektywa 
Powodziowa stawia przed komisją nowe wyzwania 
– celem prac komisji będzie również współkoordyna-
cja tej dyrektywy. Przewodniczący stwierdził, że gdy 
chodzi o Ramową Dyrektywę Wodną, udało się w 
trzech terminach raportowania przygotować wspól-
ny raport. – Wyzwaniem jest wspólna koordynacja, 
a nie scalanie działań narodowych – powiedział. 
Zaproponował zorganizowanie w 2009 r. ponownej 
konferencji ministrów.

Obrady odbywały się w czterech sesjach:
I – Wdrażanie Ramowej Dyrektywy Wodnej w 

państwach leżących w dorzeczu Odry (moderator 
Thomas Stratenwerth),

II – Wymagania związane z planowaniem w 

gospodarowaniu  wodami  w  Międzynarodowym 
Obszarze Dorzecza Odry (moderator Heine Jekel),

III – Transgraniczna współpraca w zakresie 

zarządzania  zagrożeniem  powodziowym  oraz 
powiązania  z  planowaniem  w  gospodarowa-
niu wodami według RDW (moderator Agnieszka 
Cybulska-Małycha),

IV  –  Zarządzanie  danymi  na  płaszczyźnie 

międzynarodowej w Międzynarodowym Obszarze 
Dorzecza Odry (moderator Libor Ansorge). 

W trakcie panelu dyskusyjnego, który kończył 

obrady, stwierdzono, że MKOOpZ jest kreowana na 
platformę koordynacji, tak aby dokumenty przygo-
towane do Unii Europejskiej były skoordynowanym 
planem w międzynarodowym dorzeczu. Mówiono 
o wspólnej metodologii. Podkreślano, że zrozu-
mienie między państwami – członkami wzrosło. 
Akcentowano jak ważne jest uzyskanie akceptacji 
użytkowników.

–  Na najbliższym posiedzeniu plenarnym zakoń-

czę swoją misję – powiedział Thomas Stratenwerth, 
żegnając uczestników konferencji.

■ Konferencja prasowa targów POLEKO

Warszawa, 8 listopada 2007 r.

– Targi POLEKO są jedną z najważniejszych 

imprez  w  roku  kalendarzowym.  Obserwujemy 
postęp w świadomości ekologicznej, gospodarki 
wodnej, stanie czystości wód. Energetyka odna-
wialna rozwija się mimo zderzenia z Naturą 2000 – 
powiedział m. in. Krzysztof  Zaręba, sekretarz stanu 
w Ministerstwie Środowiska. Poza sekretarzem 
stanu z dziennikarzami spotkali się przedstawicie-
le Międzynarodowych Targów Poznańskich i firmy 
ABRYS. W tym roku tematem przewodnim targów 
będzie energetyka odnawialna. Organizatorzy ocze-
kują 1000 wystawców. Targom będą towarzyszyły 
seminaria, warsztaty, szkolenia, pięć salonów tema-
tycznych (w tym m. in. Salon Czystej Energii).

FOT

EW

SKUPIŃSKA

Konferencja  ministra  Jana  Szyszko  (od  lewej): 

Sławomir  Mazurek,  Agnieszka  Bolesta,  Jan 

Szyszko, Krzysztof Zaręba

Prezydium  konferencji  (od  lewej):  Thomas 

Stratenweth, Iwona Koza, Michal Pravec, 

FOT

EW

SKUPIŃSKA

Sala  obrad  –  na  pierwszym  planie  Jan  Winter  

(z lewej) i Teresa Zań

FOT

EW

SKUPIŃSKA

Przed  targami  (od  lewej): Agata  Dutka,  Grzegorz 

Turkiewicz, Krzysztof Zaręba

FOT

EW

SKUPIŃSKA

FAKTY

Gospodarka Wodna nr 12/2007

487

Przyszłoroczne, jubileuszowe targi odbędą się 

w dniach 17-20 listopada.

■ Łączy nas woda

Gdynia, 13-14 listopada 2007 r.

 Konferencję „Zagrożenie powodziowe i zarzą-

dzanie zasobami wodnymi w Polsce i w Holandii. 
Wyzwania w perspektywie europejskiej”, pod hasłem 
ŁĄCZY NAS WODA, zorganizowała Ambasada 
Królestwa Niderlandów we współpracy z Netherlands 
Water Partnership, holenderskim Ministerstwem 
Transportu,  Robót  Publicznych  i  Gospodarki 
Wodnej, Krajowym Zarządem Gospodarki Wodnej 
i Regionalnym Zarządem Gospodarki Wodnej w 
Gdańsku. Honorowy patronat nad konferencją objął 
prezes Krajowego Zarządu Gospodarki Wodnej.

– Łączy nas ochrona przeciwpowodziowa. W 

Polsce przystępujemy do Programu Żuławskiego, 
wspólnie przystępujemy do wdrażania Dyrektywy 
Powodziowej – powiedział m. in. w swym wystą-
pieniu Mariusz Gajda, prezes Krajowego Zarządu 
Gospodarki Wodnej.

Marnix Krop, ambasador Królestwa Niderlandów 

w Polsce, stwierdził, że wzajemnie możemy się wiele 
nauczyć w procesie wdrażania Ramowej Dyrektywy 
Wodnej. Dla Holendrów również niezwykle ważne są 
kwestie związane ze zmianami klimatu. – Wspólnie 
zastanawiamy się nad polityką wodną. Woda łączy 
nas teraz, woda połączy nas w przyszłości – dodał 
ambasador.

Uczestnicy mieli okazję wysłuchać następują-

cych wystąpień:

 □ Zarządzanie zasobami wodnymi w Polsce 

–  Mariusz  Gajda,  prezes  Krajowego  Zarządu 
Gospodarki Wodnej,

 □ Zarządzanie zasobami wodnymi w Holandii 

– Renske Peters, dyrektor ds. wodnych Ministerstwa 
Transportu,  Robót  Publicznych  i  Gospodarki 
Wodnej,

 □ Dyrektywa Powodziowa w Polsce – Marta 

Pytkowska, główny ekspert Krajowego Zarządu 
Gospodarki Wodnej,

 □ Dyrektywa Powodziowa w Holandii - Eric 

Boessenkool,  główny  ekspert  Ministerstwa 
Transportu,  Robót  Publicznych  i  Gospodarki 
Wodnej,

  □  Ramowa  Dyrektywa  Wodna  w  Polsce 

–  Katarzyna  Jabłońska  z  Krajowego  Zarządu 
Gospodarki Wodnej,

 □ Ramowa Dyrektywa Wodna w Holandii – 

Niels Vlaanderen z Ministerstwa Transportu, Robót 
Publicznych i Gospodarki Wodnej.

 Po tych wystąpieniach odbyły się sesje równo-

ległe, na których wygłoszono referaty:

 □ Monitoring i zarządzanie informacjami – David 

Nieuwenhuis z firmy Grontmij,

 □ Wprowadzenie Ramowej Dyrektywy Wodnej 

w zlewni rzeki Redy – Magdalena Skuza z RZGW 
w Gdańsku,

 □ Technologia Delta – Bas Hemmen z firmy 

Geodelft,

  □  Koszty  a  zrównoważenie  –  Constant 

Thunnissen z IBD Consultants,

 □ Platforma GIS jako narzędzie do wymiany 

danych powodziowych – firma Infergraph i RZGW 
w Krakowie,

  □  Zintegrowana  Platforma  Zarządzania 

Ryzykiem Powodziowym w Trójmieście – Marcin 
Jacewicz z RZGW w Gdańsku.

 Na ostatnią sesję przygotowano następujące 

referaty:

 □ Monitoring i ochrona brzegów morskich – 

Roman Kołodziejski z Urzędu Morskiego w Gdyni,

  □  Powodzie  historyczne  w  Trójmieście 

–  Katarzyna  Krzysztofik  z  Oddziału  Morskiego 
IMGW,

□ Geosyntetyki w ochronie wybrzeży – Jan 

Huiberig z firmy Van den Herik,

□ Akcja  lodołamania  –  Stanisław  Otręba  z 

RZGW w Gdańsku. 

W trakcie dyskusji podkreślano rangę udziału 

społeczeństwa w procesie planowania na wszyst-
kich  szczeblach.  Mówiono  o  zwrocie  kosztów, 
powiązaniach z innymi dyrektywami, o tym, że 
można zrobić użytek z synergii działań polsko-
-holenderskich, o budowaniu zasobu badawcze-
go (np. modelowanie), o wdrażaniu dyrektyw do 
narodowych ustaw, jak uczyć się od siebie, kiedy 
zmieniać prawo. Stwierdzono, że następną wspól-
ną konferencję można poświęcić problemom zarzą-
dzania ryzykiem powodzi. 

■ Targi POLEKO 2007

Poznań, 20-23 listopada 2007 r.

– W ten listopadowy dzień witam wszystkich 

na święcie ochrony środowiska. Targi POLEKO to 
naprawdę targi międzynarodowe, w odróżnieniu od 
podobnych np. w Niemczech i we Francji, a także 
w innych państwach. Motto tegorocznych targów to 
odnawialne źródła energii. Ta problematyka jest mi 
szczególnie bliska. Chciałbym podkreślić, że kilka-
naście lat temu nie było wystawców zajmujących się 
tą dziedziną. Jakie są bariery jej rozwoju? Zwracam 
się do państwa z prośbą o pomoc w zidentyfikowa-
niu tych barier. W jaki sposób można je pokonać? 
Nasze plany w tej dziedzinie są ogromne. Polska 
jest dziś jednym z najważniejszych frontów budowy 
przedsięwzięć z zakresu ochrony środowiska. Jak 
to zrobić, żeby przemysł ochrony środowiska był 
naszym hitem eksportowym? – powiedział m. in. na 
ceremonii otwarcia targów POLEKO minister Maciej 
Nowicki. – XIX Międzynarodowe Targi Poznańskie 
POLEKO uważam za otwarte – dodał na zakończe-

nie swej wypowiedzi.

 Minister Maciej Nowicki miał na tych targach 

swą pierwszą w tej kadencji konferencję prasową. 
Profesor podkreślił, że najważniejszą kwestią jest 
absorpcja środków unijnych. – Co trzeba zrobić, aby 
udało się jak najwięcej środków wykorzystać? Musi 
być współdziałanie wielu ministerstw, musimy upro-
ścić procedury – powiedział minister. 

  Na  konferencji  prasowej  Banku  Ochrony 

Środowiska prezes Zarządu BOŚ, dr Jerzy Witold 
Pietrewicz, wygłosił filozoficzny wykład „BOŚ wobec 
globalnych i regionalnych problemów ochrony śro-
dowiska”.

 Nie sposób wymienić wszystkich konferen-

cji, sympozjów i imprez towarzyszących targom. 
Chciałabym zwrócić uwagę na sympozjum przy-
gotowane  przez  Krajowy  Zarząd  Gospodarki 
Wodnej – „Planowanie w gospodarowaniu woda-
mi”. Uczestnicy tego sympozjum wysłuchali m. in. 
następujących referatów:

 □ Zmiany instytucjonalno-prawne w gospodarce 

wodnej – Mariusz Gajda, prezes krajowego Zarządu 
Gospodarki Wodnej,

 □ Ramowa Dyrektywa Wodna – Katarzyna 

Jabłońska  z  Krajowego  Zarządu  Gospodarki 
Wodnej, 

 □ Dokumenty planistyczne w prawie wodnym 

– Artur Wójcik, wicedyrektor RZGW w Gliwicach,

 □ Współpraca międzynarodowa w zlewni Bugu 

– Leszek Bagiński, dyrektor RZGW w Warszawie,

 □ Wdrożenie procesu udziału społeczeństwa 

– Robert Łazik. 

 Po raz kolejny odbył się Międzynarodowy Turniej 

Maszyn Wodnych organizowany przez Regionalne 
Centrum Edukacji Ekologicznej w Łodzi, skierowany 
do zespołów szkolnych z krajów Unii Europejskiej.

 Wśród złotych medalistów targów POLEKO 

znalazł  się  Instytut  Meteorologii  i  Gospodarki 
Wodnej, który ten zaszczytny medal dostał za serwis 
internetowy POGODYNKA.

 Tegoroczne targi zgromadziły ponad 1000 

wystawców z 22 krajów. 

 Ewa Skupińska

Marta Pytkowska

FOT

EW

SKUPIŃSKA

Minister Maciej Nowicki otwiera targi

FOT

EW

SKUPIŃSKA

Prof.  Maciej  Nowicki  odwiedza  stoisko  KZGW. 

Obok Mariusz Gajda, prezes KZGW

FOT

EW

SKUPIŃSKA

Janusz  Wiśniewski,  dyrektor  Oddziału  IMGW  

w Poznaniu

FOT

EW

SKUPIŃSKA

background image

488

Gospodarka Wodna nr 12/2007

CONTENTS

COДЕРЖАНИЯ

Б. Хаммас, А. Буковец: Пример принятия участия, профессиональных 
и  общественных  сред  в  процессе  разработки  планов  распоряжения 
водами. 
Gospodarka Wodna, 2007, No 12, c. 496

Региональное  управление  водным  хозяйством  в  Кракове  приступилo 

к  очередному  этапу  разработки  планов  распоряжения  водами,  который 
является  идентификацией  самых  важных  вопросов,  связанных  с  водой 
и водной средой на своей территории действия. Это управление решило 
пригласить  к общей  идентификации  этих  вопросов  членов  Совета  вод-
ного хозяйства из Водного региона верхней Вислы, а также Постоянной 
комиссии по участию общества. Эти органы имеют в своем составе 46 
лиц, представляющих интересы как местных властей, так и разных сред, 
заинтересованных  употреблением  вод  на  территории  действия  РУВХ  в 
Кракове,  вместе  с  экологическими  вневластными  организациями.  Во 
время встречи в Добчицах разработано список существенных вопросов 
водного хозяйства, упорядоченных согласно с вескостью выступления в 
отдельных водных регионах.

М. Бедрый: Предварительное определение сильно измененных и ис-
кусственных частей поверхностных вод Водного региона р. Варты.
Gospodarka Wodna, 2007, No 12, c. 500

Статья касается одного из элементов имплементации Рамочной Водной 

директивы  –  определения  сильно  измененных  и  искусственных  частей 
поверхностных вод. Представлено процедуру идентификации вышеука-
занных  частей  вод,  при  этом  сосредоточено  внимание  на  первом  этапе 
квалификации, т. е. на предварительном определении, для которого пред-
ставлено подробную методику, примененную в Региональном управлении 
водным хозяйством в Познани. Обсуждено также результаты квалифика-
ции, совершенной в Водном регионе р. Варты, полученные на основании 
методических предположений.

С. Юрчук, А. Лемпицка: Охрана вод от загрязнения средствами охра-
ны  растений  –  создание  сознания  через  проект  ТОРРS.
  Gospodarka 
Wodna, 2007, No 12, c. 507

В статье представлено состояние и перспективы охраны вод от загряз-

нения  средствами  охраны  растений  в  Польше,  а  также  проект  ТОРРS 
„Подготовка операторов для разработки и внедрения принципов безопас-
ного применения средств охраны растений в Европейском сообществе.

А.  Крефт:  Модификация  регулирующей  застройки  пограничной 
Одры. 
Gospodarka Wodna, 2007, No 12, c. 513

Представлено вопрос регуляции пограничного отрезка Одры в контек-

сте исторических и международных обусловленностей. Полученные до 
сих пор положительные эффекты регулирующих работ, совершенных в 
90. годы прошлого века по методу предположенному доцентом Янушем 
Вежбицким,  послужили  для  сформулирования  принципов  программы 
дальнейших работ, которые соглашено с немецкой стороной. 

B. Chammas, A. Bukowiec:

 Example of involvement of professio- 

nal  and  social  environments  in  the  process  of  water  manage-
ment plans preparation.
 Gospodarka Wodna, 2007, No 12, p. 496

The Regional Water Management Board in Krakow started a subse-

quent  stage  of  preparing  water  management  plans,  i.e.  identification 
of  the  most  eminent  problems  related  to  the  water  and  to  the  water 
environment in the area of its activity. It decided to invite for common 
identification members of the Upper Vistula Water Region Water Ma- 
nagement Board and of the Permanent Committee for Social Participa-
tion. Those authorities consist of jointly 46 people representing the inter-
ests of local authorities and of different environments interested in using 
waters on the territory of the Regional Water Management Board’s in 
Krakow activity, including ecological non-governmental organisations. 
During the meeting in Dobczyce a list of important problems of water 
management was prepared, following the order of importance of occur-
rence in different water regions.

M.  Bedryj: 

Preliminary  determination  of  artificial  and  heavily 

modified surface waters bodies of the Warta Water Region. Gos-
podarka Wodna, 2007, No 12, p. 500

The article concerns one of the elements of the Framework Wa-

ter Directive implementation – determination of artificial and heavily 
modified  surface  waters  bodies.  It  presents  the  procedure  of  their 
identification, focusing on the first stage of qualification i.e. prelimi-
nary  determination,  for  which  a  detailed  methodology  used  in  the 
Regional Water Management Board in Poznan was given. Also the 
results of the classification carried out in the Warta Water Region, 
obtained on the basis of the adopted methodological assumptions, 
are discussed.

S. Jurczuk, A. Łempicka: 

Protection of waters against plant pro-

tection products – shaping the awareness through the TOPPS 
project.
 Gospodarka Wodna, 2007, No 12, p. 507

The article presents the state and perspectives of the protection of 

waters against the pollution with PPP in Poland and the TOPPS pro- 
ject  ‘Train  the  Operators  to  prevent  Pollution  from  Point  Sources’. 
The project aims at elaborating and implementing the principles of 
safe use of the plant protection products in the European Union.

A.  Kreft: 

Modification  of  regulation  development  in  the  border 

section of Oder. Gospodarka Wodna, 2007, No 12, p. 513

The article presents the issue of the border section of Oder regu-

lation  in  the  context  of  historical  and  international  conditions.  The 
hitherto positive effect of the regulation works performed in the nine-
ties  of  the  previous  century  according  to  the  method  proposed  by 
the assistant professor Janusz Wierzbicki served for formulation of 
assumptions  for  the  programme  of  further  works,  agreed  with  the 
German partner.

background image

Gospodarka Wodna nr 12/2007

489

Od redakcji

Rubryka „Moim zdaniem” jest swoistym forum prezentacji na naszych łamach często bardzo osobistych i co naj-

mniej kontrowersyjnych poglądów Autorów na problemy nurtujące środowisko wodziarzy. Nie jest zasadą, aby każdą 

z tych publikacji opatrywać komentarzem redakcyjnym. Tym razem jednak komentarz taki uważamy za niezbędny. 

Jerzy Iwanicki porusza bowiem niezwykle istotny problem filozofii i metod działania w gospodarce wodnej. Na popar-

cie swoich poglądów rozprawia się z sześcioma spośród – jak pisze – wielu krążących wśród hydrotechników i przez 

nich lansowanych mitów. Nie jest celem tego komentarza dyskusja z poglądami Autora w poruszanych kwestiach; 

zapewne próbę odbrązowienia tych poglądów podejmą nasi Czytelnicy. Jednak opinie w dwóch sprawach wymagają 

takiego komentarza.

Pierwsza z nich, drobniejsza, odnosi się do dyskusji redakcyjnej „Woda na prostej?” prezentowanej w nr. 6/2006 

naszego czasopisma. Trudno podzielić formułowany przez Autora pogląd, że jej przebieg wskazuje na dezorientację 

środowiska oraz brak zrozumienia istoty mechanizmów nowej polityki wodnej. Uczestnicy dyskusji zapewne odniosą 

się do tych kwestii.

Sprawa druga jest poważniejsza, bo dotyczy publikacji w naszym czasopiśmie nieżyjącego już, niestety, wybitnego 

uczonego, specjalisty z dziedziny gospodarki wodnej, współtwórcy i gorącego orędownika zlewniowego zarządzania 

zasobami wodnymi w Polsce, kolegi i przyjaciela wielu z nas – prof. dr. hab. inż. Henryka Słoty. Profesor nie może, 

niestety, odnieść się do opinii Autora. Jerzy Iwanicki, na podstawie artykułu autorstwa prof. Słoty „Administrowanie 

i zarządzanie zasobami wodnymi” („GW” nr 10/1995), formułuje tezę, że uczeni objaśniają jako poprawny ówczesny 

system zarządzania gospodarką wodną w Polsce. Czyni to na podstawie dwóch wyrwanych z kontekstu fragmentów 

artykułu. Każdy, kto zna lub zapozna się z tą publikacją, odniesie zapewne wrażenie, że mówiąc delikatnie wspo-

mniana teza formułowana przez Autora wynika – należy mieć nadzieję – li tylko z niezrozumienia tekstu. Wprowadzo-

ny w początku lat 90., dzięki staraniom m.in. prof. dr. hab. inż. Henryka Słoty, system zlewniowego zarządzania zaso-

bami wodnymi, zapewne niedoskonały, bo takich systemów nie ma i nie stworzą go nawet najlepsze definicje pojęcia 

gospodarka wodna, zaowocował tym, że to właśnie dzisiaj regionalne zarządy gospodarki wodnej i Krajowy Zarząd 

Gospodarki Wodnej, pomimo stwierdzeń Autora o patologii organizacyjnej widocznej w świetle wymagań RDW, z po-

wodzeniem wdrażają postanowienia Ramowej Dyrektywy Wodnej. Świadczą o tym chociażby artykuły, które publiku-

jemy w tym numerze autorstwa Marty Bedryj z RZGW w Poznaniu i Barbary Chammas z RZGW w Krakowie.

Jerzy IwanIckI

W sprawie definicji gospodarki wodnej

C

elem artykułu jest wykazanie, że 

dotychczasowe  cele  i  metody  działa-

nia nie są skuteczne, że niezbędna jest 

zmiana filozofii i metod działania w go-

spodarce  wodnej,  to  znaczy  nowego 

zdefiniowania  pojęcia  tego  działu  go-

spodarki  narodowej.  Tylko  w  ten  spo-

sób  branża  może  zyskać  należną  jej 

rangę w społeczeństwie.

Dyskusje  specjalistów  w  różnych 

gremiach, które odbyły się w ostatnich 

miesiącach  na  temat  przyszłości  go-

spodarki wodnej (np. „GW” nr 6/2006), 

wskazują na dezorientację środowiska 

oraz obawy o przyszłość branży.

Mimo że jesteśmy od 2004 r. człon-

kiem UE, mimo że od sześciu lat funk-

cjonuje Ramowa Dyrektywa Wodna go-

spodarka wodna nie może się wyzwolić 

z tradycji ukształtowanych przed II Woj-

ną  Światową,  nieznacznie  tylko  prze-

kształconych  „urzędów  technicznych” 

oraz coraz bardziej iluzorycznej „władzy 

wodnej” – mimo dramatycznej przecież 

zmiany warunków działania wywołanej 

rozwojem  cywilizacyjnym  społeczeń-

stwa. Wciąż pokutuje głębokie przywią-

zanie do idei sformułowanych w latach 

20.  ubiegłego  wieku,  kiedy  nasi  ojco-

wie uważali, że przez rozwój transpor-

tu wodnego, rozwój energetyki wodnej, 

budowę  zbiorników  zaporowych,  wa-

łów przeciwpowodziowych i meliorację 

użytków rolnych zbuduje się podstawy 

rozwoju cywilizacyjnego kraju.

Te kierunki działania były rzecz jas-

na do pewnego czasu atrakcyjne, do-

póki nie okazało się, że są lepsze spo-

soby transportu, że energetyka wodna 

nie  jest  tak  „czysta  ekologicznie”,  za 

jaką ją początkowo uważano, a zaso-

by  tej  energii  nie  są  w  stanie  zaspo-

koić  potrzeb  gospodarki,  że  wały  nie 

w  pełni  zabezpieczają  przed  powo-

dzią, a melioracje (zwłaszcza w wyda-

niu  PRL)  przynoszą  więcej  szkód  niż 

pożytku.

Hydrotechnicy od dawna zdawali so-

bie  sprawę  z  potrzeby  zmian,  jednak 

okres  „władzy  ludowej”  nie  wymuszał 

efektywności  działań.  Kolejne  „refor-

my”  były  zmianami  strukturalnymi  na-

zywanymi  w  żargonie  organizatorskim 

background image

490

Gospodarka Wodna nr 12/2007

Tabela

Nośność statków

I

> 600 t

II

400–590 

t

III

200–390 

t

IV

< 200 t

Ogółem

Stan obecny – km

85

621

690

4621

6017

Po wykonaniu programu – km

203

1407

2062

2987

6649

„przestawianiem  klocków”.  Mimo,  wy-

dawałoby się, oczywistej potrzeby do-

konania  zmian  funkcjonalnych,  takich 

zmian nie przeprowadzono.

Zacznę  od  przypomnienia  zasad, 

które  ukształtowały  funkcjonujące  do 

dziś pojęcie gospodarka wodna. Poka-

żę  także  mity  i  nieporozumienia,  jakie 

powstały w wyniku ich stosowania.

W  artykule  pt.  „Gospodarka  wodna 

w Polsce” zamieszczonym w numerze 

1/1937  „Gospodarki  Wodnej”  Edward 

Romański  [1]  przedstawił  następujący 

cel: „Celem gospodarki wodnej jest od-

prowadzenie  do  morza  spadającej  na 

ziemię wody przy ograniczeniu do mi-

nimum jej szkodliwego działania i przy 

uzyskaniu  do  maksimum  jej  działania 

pożytecznego jako środowiska, materii 

i  masy”.  Jak  pisze  E.  Romański  –  cel 

ten został sformułowany na Międzyna-

rodowym Kongresie Żeglugi w Brukse-

li.

To sformułowanie – jak się wydaje – 

było wiernym oddaniem poglądów śro-

dowiska inżynierów wodnych, środowi-

ska bardzo silnego i prężnego. Hydro-

technikami  byli  przecież  prof.  Gabriel 

Narutowicz  –  prezydent  RP,  a  także 

prof.  prof.  Maksymilian  Matakiewicz 

i Mieczysław Rybczyński – ministrowie 

robót publicznych. Inżynierowie hydro-

Rys. 1. Przewozy towarów w latach 1921–2002

technicy mieli głębokie poczucie swojej 

misji cywilizacyjnej. W cytowanym arty-

kule  E.  Romański  uważał  uporządko-

wanie gospodarki wodnej za podstawę 

rozwoju  gospodarczego  i  cywilizacyj-

nego kraju.

Realizacja tego celu, nieznacznie tyl-

ko modyfikowanego z upływem czasu 

(np.  [2,  3]),  spowodowała  powstanie 

wielu  mitów  krążących  wśród  hydro-

techników i lansowanych przez hydro-

techników.

Wyrządziły  one  wiele  złego  idei  ra-

cjonalnego gospodarowania zasobami 

wody. Omówimy niektóre z nich.

Mit pierwszy. O roli transportu wod-

nego.

W  latach  trzydziestych  ubiegłego 

wieku  uważano  jeszcze,  że  transport 

wodny  może  odgrywać  znaczącą  rolę 

w gospodarce. W zasłużonym dla go-

spodarki wodnej Biurze Dróg Wodnych 

Ministerstwa  Komunikacji  (obejmowa-

ło  ono  zasięgiem  swoich  zaintereso-

wań także sprawy retencji zbiornikowej 

i elektrowni wodnych) tworzono wielo-

letnie  programy  modernizacji  i  rozbu-

dowy dróg wodnych. Są one na tyle in-

teresujące, że warto je pokrótce omó-

wić.

1)  Program 5-letni – nazywany przez 

autorów [4] „kryzysowym” – obejmował 

(jak się wydaje – ponieważ autor tego 

nie  podaje)  lata  1936–1941  i  opiewał 

na kwotę 168,5 mln zł.

2)  Program 6-letni z terminem reali-

zacji  o  rok  dłuższym  opiewał  na  kwo-

tę  360,0  mln  zł.  Realizacja  programu 

(autor podaje tylko spodziewane efek-

ty realizacji programu 6-letniego) mia-

ła zapewnić zmianę klas dróg wodnych 

w Polsce (tab.).

W  Biurze  Dróg  Wodnych  powstał 

także  30-letni  program  rozbudowy 

dróg  wodnych  w  Polsce.  Przedsta-

wił  go  na  pierwszym  Kongresie  Inży-

nierów we Lwowie w 1937 r. Tadeusz 

Tillinger  [5].  W  tym  programie  zało-

żono,  że  w  1970  r.  drogami  wodnymi 

–  po  pełnej  ich  rozbudowie  –  będzie 

się przewozić 19 100 tys. ton towarów 

masowych  (węgiel,  kamień,  nawozy 

sztuczne,  ropa  naftowa  i  jej  przetwo-

ry, cement itd.). Miało to stanowić 25% 

przewozów kolejowych.

Dzisiaj wiemy, że te prognozy okaza-

ły się całkowicie nietrafne.

Według  Rocznika  Statystycznego 

GUS w 1970 r. przewieziono:

  transportem wodnym – 8,8 mln t,

  transportem kolejowym – 370 mln t,

  transportem  samochodowym  – 

862 mln t,

  rurociągami – 15,4 mln t.

Transport wodny, podobnie jak trans-

port  konny,  został  całkowicie  zmargi-

nalizowany. Gwoli ścisłości nie można 

pominąć faktu, że granice państwa pol-

skiego zostały przesunięte na zachód, 

a w 1970 r. przewozy na Odrze wyno-

siły  4623  t,  tj.  52%  ogółu  przewozów 

transportem wodnym (wg GUS).

Na rys. 1 pokazuję jak zmieniała się 

struktura  przewozów  od  odzyskania 

przez Polskę niepodległości w 1919 r.

Mit  drugi.  Zbiorniki  retencyjne  prze-

dłużą  okresy  żeglugi  na  rzekach  że-

glownych  oraz  zapewnią  ochronę 

przed powodzią.

Zilustruję  te  twierdzenia  za  pomocą 

symulacji stanów, przepływów i zasię-

gów oddziaływań zbiorników.

A. Kadłubowski, S. Wereski i J. Że-

laziński  [6]  przeprowadzili  symula-

cję  komputerową  przepływów  i  sta-

nów  w  Wiśle  w  przekroju  wodowska-

zowym  Kępa  Polska,  tj.  w  km  606,5. 

Symulowano  wykorzystując  rzeczy-

wiste  dane  o  przepływach  niżówko-

wych Wisły w okresie od 3.06.2003 do 

10.11.2003 r., tj. w okresie, kiedy prze-

pływy rzeczywiste zaczęły spadać tak, 

background image

Gospodarka Wodna nr 12/2007

491

że  trzeba  było  uruchomić  zasilanie. 

Przyjęto,  zgodnie  z  tym  co  napisał  T. 

Tillinger w 1937 r., że:

–  działają  zbiorniki  na  Dunajcu  (tj. 

Rożnów-Czchów i Czorsztyn-Sromow-

ce),

–  działają zbiorniki Solina-Myczkow-

ce,

–  działa  zbiornik  Świteź  zapisany 

w „Programie”.

Te zbiorniki całą pojemność użytecz-

ną, tj.: Czorsztyn-Sromowce – 196 mln 

m

3

, Rożnów-Czchów – 120 mln m

3

, So-

lina-Myczkowce – 299 mln m

3

, hipote-

tyczny Świteź – 500 mln m

3

, przezna-

czają  na  alimentację  żeglugi,  produ-

kując  energię  podstawową.  Pominięto 

zbiorniki Goczałkowice, Dobczyce, ka-

skadę  Soły  oraz  Sulejów,  przyjmując, 

że  są  źródłem  zaopatrzenia  w  wodę 

Krakowa,  aglomeracji  śląskiej  i  łódz-

kiej.  Pominięto  także  zbiorniki  Dębe 

i Włocławek, traktując je jako przepły-

wowe.  Efekty  symulacji  pokazano  na 

rys. 2 i 3.

Z rysunków wynika, że:

–  cała  pojemność  użyteczna  zbior-

ników  wystarcza  na  zasilanie  Wisły 

przez okres od 3 lipca do 25 sierpnia, 

tj. 45–50 dni żeglugowych,

–  w  wyniku  alimentacji  uzyskuje 

się przyrost przepływu o ok. 200 m

3

/s 

przez  okres  od  3  lipca  do  25  sierpnia 

oraz  przyrost  zwierciadła  wody  o  ok. 

50 cm od 8 lipca do 27 sierpnia, tj. ok. 

50 dni.

W  przeprowadzonej  symulacji  prze-

znaczono  całość  pojemności  użytecz-

nych omawianych zbiorników na zasila-

nie żeglugi. Nasuwa się zatem zasadni-

cze pytanie: jakim kosztem w wymiarze 

finansowym,  ekologicznym  i  społecz-

nym  może  być  prowadzony  transport 

wodny?

Mit trzeci. O łagodzeniu skutków po-

wodzi i suszy za pomocą zbiorników 

retencyjnych i małej retencji.

Susza  i  powódź  są  takimi  samymi 

zjawiskami  przyrodniczymi  jak  burza 

czy huragan. Były, są i będą. Ich skut-

ki  można  co  najwyżej  łagodzić  przez 

racjonalne  działania  zapobiegawcze. 

Z  całą  pewnością  nie  wyeliminuje  się 

skutków  suszy,  budując  zbiorniki  re-

tencyjne,  zbiorniki  tzw.  małej  retencji 

czy odtwarzając młynówki zamienione 

dzisiaj w niektórych miejscach na małe 

elektrownie wodne (MEW).

Wyjaśnijmy  na  przykładzie  su-

szy  w  lecie  2006  r.  dlaczego  jest  to 

po  prostu  nierealne.  Deficyt  opadów 

w czerwcu i lipcu br. wyniósł 120 mm. 

Rys. 2. Kępa Polska – symulowany przyrost głębokości

Norma  dla  części  nizinnej  Polski  wy-

nosi  ok.  150  mm.  W  tych  miesią-

cach  spadło  ok.  30  mm  (źródło:  biu-

letyny IMGW). Suszą zostało dotknię-

tych około 200 tys. km

2

 naszego kra-

ju.  Z  prostego  rachunku  wynika,  że 

zabrakło  ok.  24  miliardów  m

3

  wody. 

Największy  nasz  zbiornik  retencyjny 

–  Solina  –  ma  całkowitą  pojemność 

472 mln m

3

. Oznacza to, że dla pokry-

cia podobnego deficytu trzeba by zbu-

dować co najmniej pięćdziesiąt zbior-

ników wielkości Soliny. Gdzie je zloka-

lizować? Ile to by kosztowało?

Przejdźmy do odmitologizowania roli 

zbiorników  w  ochronie  przed  powo-

dzią.

Niektórzy  Czytelnicy  pamiętają  za-

pewne opowieści o tym, jak to zbiornik 

w  Czorsztynie  miał  się  zamortyzować 

podczas  powodzi  lipcowej  w  1997  r. 

Jest  to  kolejny  mit  rozpowszechniony 

wśród  hydrotechników  i  przez  hydro-

techników.

Autorzy programu 6-letniego opraco-

wanego przed II Wojną Światową uwa-

żali, że zbiorniki na Dunajcu rozwiążą 

problem ochrony przed powodzią w do-

linie tej rzeki.

W  ekspertyzie  opracowanej  przez 

E.  Bobińskiego,  A.  Kadłubowskiego 

J.  Żelazińskiego  dla  Sejmowej  Ko-

misji  Ochrony  Środowiska,  Zasobów 

Naturalnych i Leśnictwa [9] pokazano 

efekt symulacji wpływu zespołu zbior-

ników  Czorsztyn-Sromowce  na  obni-

żenie fali powodziowej w lipcu 1997 r. 

Na  rys.  4  pokazano  wynik  tej  symu-

lacji.

Z  rys.  4  wynika,  że  redukcja  pozio-

mu  wody  staje  się  niezauważalna  już 

w  115  km  biegu  Dunajca,  to  znaczy 

przed Nowym Sączem. Jest to wymow-

na ilustracja poglądu prof. Juliana Lam-

bora [8], który mówił, że „wpływ zbiorni-

ka maleje w miarę powiększania zlew-

ni”. Autorzy ekspertyzy piszą: „W miarę 

przyrostu  powierzchni  zlewni  poniżej 

zapory  skuteczność  ochrony  szybko 

maleje i praktycznie zanika, gdy przy-

rost  ten  przekracza  czterokrotnie  po-

wierzchnię  zlewni  zamkniętej  zbiorni-

kiem”.

Mit czwarty. O zwalczaniu ekologicz-

nej  energetyki  wodnej  przez  lobby 

węglowe.

Produkcja energii elektrycznej ogó-

łem  wynosi  dzisiaj  w  Polsce  ponad 

154 tys. GWh/rok, w tym elektrownie 

wodne  produkują  3,9  tys.  GWh/rok. 

Nie można nie zauważyć, że na pom-

powanie wody w elektrowniach szczy-

towo-pompowych zużywa się 2,3 tys. 

GWh/rok.  Według  danych  „Energo-

projektu”  [9]  teoretyczny  potencjał 

energetyczny  polskich  rzek  wynosi 

ok.  23  tys.  GWh/rok.  Potencjał  tech-

niczny,  to  znaczy  taki,  który  nadaje 

się  do  praktycznego  wykorzystania, 

wynosi  13,7  tys.  GWh/rok.  Oznacza 

to, że gdyby dzisiaj zabudować elek-

trowniami  wszystkie  nasze  rzeki,  to 

zaspokoilibyśmy potrzeby gospodarki 

w niespełna 9%, o kosztach ich budo-

wy oraz spustoszeniach w środowisku 

nie wspominając. Wspomnę tylko, że 

od czasu wybudowania zapory w Roż-

nowie  dno  Dunajca  w  okolicach  Tar-

nowa obniżyło się o ok. sześć metrów. 

Odcinek  przyujściowy  Dunajca  sta-

je  się  terenem  lokalnej  klęski  ekolo-

gicznej, ponieważ odsłaniają się pro-

gi ujęć wody, a przerwane zwierciadło 

wód  podziemnych  powoduje  lokalne 

zsuwy  zboczy  doliny.  Dno  Wisły  po-

niżej  Włocławka  i  Pilicy  poniżej  Su-

background image

492

Gospodarka Wodna nr 12/2007

lejowa  obniżyło  się  o  ok.  trzy  metry, 

powodując  głębokie  przekształcenia 

ekosystemów dolinowych.  

Na rys. 5 pokazuję jak zmieniała się 

wielkość produkcji energii elektrycznej 

od odzyskania niepodległości w 1919 r. 

do czasów współczesnych.

Warto zauważyć, że na pompowanie 

wody w elektrowniach szczytowo-pom-

powych zużywa się obecnie tyle energii 

ile produkowały wszystkie polskie elek-

trownie w 1937 r.

Nierozwiązanym do dziś problemem 

są  melioracje.  Wykonywane  w  tzw. 

„minionym  okresie”  na  wielką  ska-

lę  melioracje  nie  były  chciane  przez 

rolników  –  były  słusznie  uważane  za 

wstęp  do  kolektywizacji.  Były  także 

wykonywane  niechlujnie,  a  jeszcze 

gorzej  utrzymywane  w  sprawności. 

Ich  niewątpliwą  „zasługą”  jest  obni-

żenie poziomu wód gruntowych o ok. 

1 m i pogłębienie procesów stepowie-

nia zwłaszcza na obszarach Niżu Pol-

skiego: w Wielkopolsce, na Kujawach, 

Podlasiu.  Straty  wody,  które  wskutek 

tego  odpływają  do  Bałtyku,  wynoszą 

ok. 10 mld m

3

. Według uproszczonych 

obliczeń  autora  wykonanych  na  pod-

stawie  szczegółowych  badań  IMUZ 

[10],  w  istniejącej  sieci  rowów  melio-

racyjnych  można  by  zatrzymać  ok. 

5–7,5  mld  m

3

  wody.  Wymaga  to  jed-

nak zupełnie innej niż dziś organizacji 

służb wodnych, nie mówiąc o aktywi-

zacji spółek wodnych.

Funkcjonowanie  gospodarki  wod-

nej  w  warunkach  dyktatu  polityczne-

go  (w  czasach  władzy  ludowej),  który 

uniemożliwiał  racjonalizację  działań, 

wykształciło  jeszcze  dwa  groźne  mity 

pokutujące niestety do dziś.

Pierwszy  z  nich  to  działanie,  któ-

re  wieloletni  Kierownik  Zakładu  Użyt-

Rys. 3. Kępa Polska – symulowany przyrost przepływu

ków Zielonych w IMUZ prof. Stanisław 

Grzyb nazywał „nibizmem”.

„Niby” gospodarujemy wodami.

„Niby” zarządzamy zlewniowo.

„Niby”  wdrażamy  Ramową  Dyrekty-

wę Wodną.

„Niby” planujemy osiągnięcie dobre-

go stanu ekologicznego.

„Niby” wdrażamy zasady zintegrowa-

nego zarządzania zasobami wody.

Każdy  z  tych  „nibizmów”  można 

rzecz  jasna  uzasadniać  czy  szeroko 

omawiać,  ale  wydaje  mi  się,  że  każ-

dy uczciwy hydrotechnik czy meliorant 

przyzna, że po prostu są one faktem.

Drugi  mit  to  inwestycje.  To  spadek 

po „minionym okresie”. Inwestycje mia-

ły zapewnić rozwój branży, dawały oka-

zję  do  większych  dochodów,  orderów 

i innych korzyści. O skutki inwestowa-

nia  nikt  się  nie  martwił.  A  właśnie  te-

raz je obserwujemy. Nie sposób nego-

wać konieczności inwestowania. Jedno 

wszakże  jest  pewne  –  inwestycje  hy-

drotechniczne  bardzo  mocno  ingerują 

w środowisko. Powinny być wykonywa-

ne tylko wtedy, kiedy innymi metodami 

nie można osiągnąć stawianych celów. 

Decyzje inwestycyjne powinny być po-

dejmowane wtedy, kiedy naprawdę nie 

ma innego sposobu rozwiązania lokal-

nego  problemu.  Naprawdę  najwyższy 

czas  przestać  wmawiać,  że  zbiorniki 

rozwiążą  problem  powodzi  czy  suszy, 

że  drogi  wodne  rozwiążą  problemy 

transportowe itd.

Nie  sposób  ocenić  w  jakim  stopniu 

omówione  mity  wpływają  na  opinię 

o  gospodarce  wodnej.  Przeciętny  na-

wet obserwator widzi przecież, co pły-

nie  rzekami.  Widzi  zdewastowane  za-

stawki i jazy na rzekach „istotnych dla 

regulacji  stosunków  wodnych  na  po-

trzeby rolnictwa”. Widzi wały zarośnię-

te chwastami i krzakami itd., itd.

Być może tych mitów można znaleźć 

więcej.  Nie  jest  moją  intencją  ich  wy-

szukiwanie.  Chciałbym  natomiast  aby 

wszyscy  Czytelnicy  uświadomili  so-

bie, że ich lansowanie przynosi ogrom-

ne  straty.  Podważa  zaufanie  do  tych, 

którzy je głoszą, a przez nich do całej 

branży.

Środowisko  tzw.  gospodarki  wodnej 

(nie bez powodu piszę tak zwanej) nie 

zauważyło i co gorsza nikt go do tego 

nie zmuszał, że w ciągu minionych 80–

–90 lat dramatycznie pogorszyła się ja-

kość  wody  w  rzekach.  Władze  wodne 

w czasach PRL, całkowicie uzależnio-

ne od decyzji politycznych, nie umiały 

sobie z tym problemem poradzić, a po 

1989  r.  zabrakło  woli  politycznej  aby 

problem  przynajmniej  zacząć  rozwią-

zywać w sposób skuteczny.

Starsi  Czytelnicy  „Gospodarki  Wod-

nej”  zapewne  pamiętają  powiedzenie 

autorstwa  bodajże  Bolesława  Jasz-

czuka: „niech atrament płynie rzekami, 

a my i tak socjalizm zbudujemy”.

Przedwojenna  gospodarka  wodna 

funkcjonowała w warunkach, w których 

minister  rolnictwa  mógł  wydać  dwa 

rozporządzenia:  Pierwsze  z  dnia 

27.10.1932 r. – wprowadzało wymiary 

ochronne i okresy ochrony m.in. dla je-

siotra,  łososia  i  troci  w  Wiśle  i  jej  do-

pływach  (Dz  U  RP  nr  105,  poz.  874). 

Drugie z dnia 24.09.1936 r. – o ochro-

nie jesiotrów, łososi i troci w Wiśle i jej 

dopływach (Dz U RP nr 74, poz. 530). 

Te rozporządzenia świadczą o tym, że 

było  co  chronić,  a  wiadomo,  że  szla-

chetne  ryby  wymagają  czystej  wody. 

Można  je  zatem  traktować  jako  bioin-

dykatory.  Dziś  wydanie  takich  rozpo-

rządzeń trąciłoby surrealizmem.

Mimo optymistycznych komunikatów 

o  poprawie  czystości  wód  wygłasza-

nych przy różnych okazjach w naszych 

rzekach  nie  można  się  kąpać,  znikają 

szlachetne ryby, co jakiś czas słyszymy 

o wyłączaniu ujęć z powodu skażonej 

wody w rzekach.

Czy  z  tego  co  dotąd  powiedziano 

wynika, że gospodarka wodna nie jest 

potrzebna? Odpowiedź jest następują-

ca: Taka jak dzisiaj jest coraz mniej po-

trzebna. Dotychczasowa filozofia i me-

tody działania są 

hamulcem rozwoju 

branży gospodarowania wodą. Aby ta 

branża  mogła  się  rozwijać,  aby  stała 

się  niezwykle  ważną  częścią  gospo-

darki narodowej, musi dokonać głębo-

kiej rewizji celów i metod działania. Po-

wiedzmy to jasno.

background image

Gospodarka Wodna nr 12/2007

493

Społeczeństwu  nie  jest  potrzebna 

kaskada dolnej Wisły, która może dać 

tyle  energii  ile  półtora  turbozespołu 

w  elektrowni  Bełchatów.  Społeczeń-

stwu  nie  jest  potrzebna  droga  wodna 

górnej  Wisły  wybudowana  za  ciężkie 

pieniądze, którą wozi się piasek z od-

kładów  poniżej  stopni  (tak  napisano 

w prospekcie reklamującym walory tej 

drogi). Społeczeństwu nie są potrzeb-

ne zbiorniki retencyjne zasilane woda-

mi  III  klasy  (Czorsztyn),  które  prędzej 

czy później tak jak Sulejów czy Siemia-

nówka przestaną pełnić swoją podsta-

wową funkcję, stając się wielkim lokal-

nym  problemem  zdrowotnym.  Społe-

czeństwu nie są potrzebne inwestycje 

typu kanał Wieprz-Krzna, z którymi nie 

bardzo wiadomo co począć.

Przez  wiele  lat  wmawiano  nam,  że 

Polska jest wyjątkowo upośledzona je-

śli chodzi o zasoby wodne na jednego 

mieszkańca.  Publikacje  Europejskiej 

Agencji Środowiskowej pokazują nato-

miast, że jest wręcz przeciwnie. Jeste-

śmy w środku tabeli, lokując się pomię-

dzy Francją i Niemcami [11].

Presja na budowę zbiorników odwra-

cała  uwagę  decydentów  od  prawdzi-

wych problemów gospodarki wodą:

–  od jakości wód,

–  od retencji obszarowej,

–  od degradacji zmeliorowanych ba-

gien,

–  od  nowoczesnych  metod  zmniej-

szania  strat  powodziowych,  które  po 

wielkich powodziach porównywalne są 

z wartością produkcji całego polskiego 

rolnictwa [12].

Dlaczego  tak  jest?  Odpowiedź  jest 

następująca: ponieważ filozofia, struk-

tura  organizacyjna  i  metody  działania 

działu  nazywającego  się  gospodarka 

wodna są przestarzałe, są kompletnie 

nie  dostosowane  do  dzisiejszych  po-

trzeb.  Czy  to  oznacza,  że  hydrotech-

nika nie jest potrzebna? Nie. Trzeba ją 

tylko  stosować  tam,  gdzie  nie  można 

inaczej rozwiązać rzeczywistych, a nie 

naciąganych  problemów,  przedstawia-

jąc  rzetelnie  udokumentowane  argu-

menty  przemawiające  za  wykorzysta-

niem rozwiązań technicznych. Przykła-

dem takim jest zbiornik Racibórz, który 

rzeczywiście  redukuje  falę  powodzio-

wą  aż  do  Brzegu  Dolnego. Ale  to  nie 

oznacza, że wszędzie należy budować 

zbiorniki  dla  ochrony  przed  powodzią. 

Jest  wiele  znacznie  tańszych  i  równie 

skutecznych  metod  redukcji  strat  wy-

wołanych przez powódź.

Kto w naszym kraju zajął się proble-

mem  racjonalizacji  zagospodarowania 

przestrzennego, ze względu na reduk-

Rys. 4. Obniżenie maksymalnych stanów wody (Delta H) w profilu podłużnym Dunajca wy-

wołane działaniem zbiornika Czorsztyn. Fala 1997 r.

cję  strat  powodziowych?  Kto  próbuje 

zatrzymać wodę w istniejących przecież 

systemach  melioracyjnych  nastawio-

nych wciąż na osuszanie terenu? Czy 

tylko wały i zbiorniki rozwiążą problem 

strat powodziowych? Chyba w dobrze 

pojętym  interesie  społecznym  trzeba 

myśleć o redukcji strat w sposób kom-

pleksowy, a nie wydawać społecznych 

– czyli naszych – pieniędzy na nieefek-

tywne, ale za to kosztowne inwestycje.

Kolejnym  problemem  negatywnie 

rzutującym  na  wizerunek  gospodarki 

wodnej jest jej struktura organizacyjna 

i pogmatwane kompetencje. Zgubiono 

de  facto  z  pola  widzenia  podstawowy 

dziś problem, niezwykle mocno posta-

wiony  w  Ramowej  Dyrektywie  Wod-

nej  –  problem  jakości  wód.  Ochrona 

wód, a także nadzór nad użytkownika-

mi – zostały zepchnięte na poziom sa-

morządów gminnych, które kompletnie 

sobie z nim nie radzą, nie dysponując 

kadrami, mając na głowie dziesiątki pa-

lących problemów lokalnych.

To,  że  mamy  niezwykle  skompliko-

waną  strukturę  instytucji  działających 

na  obszarach  gospodarowania  wodą, 

nie byłoby może problemem nie do po-

konania, gdyby nie fakt, że ten układ, 

którego  w  żadnym  stopniu  nie  można 

uznać  za  celowy,  a  już  na  pewno  nie 

nastawiony na realizację celów i zadań 

strategicznych zapisanych w RDW, był 

przez  wiele  lat  przez  niektórych  dzia-

łaczy i co gorsza uczonych objaśniany 

jako poprawny.

W  numerze  10/1995  „Gospodarki 

Wodnej” [13] tak wyjaśniano podział ról 

w niezwykle skomplikowanej strukturze 

jednostek  organizacyjnych,  które  zaj-

mują się sprawami wody:

„Dyskutując  o  strukturach  organiza-

cyjnych  odpowiedzialnych  za  gospo-

darkę  wodną  należy  rozróżnić  pojęcie 

instytucji  administrującej  (gospodarza) 

oraz  zarządzającej  (zarządcy)  zaso-

bami  wodnymi.  Instytucja  administru-

jąca,  czyli  gospodarująca  określonymi 

zasobami,  jest  zobowiązana  realizo-

wać  ustalenia  i  ograniczenia  określo-

ne przez organ zarządzający odpowie-

dzialny  za  racjonalne  wykorzystanie 

tych zasobów. Te powiązania są prze-

ciwwskazaniem do łączenia w ramach 

jednej  instytucji  funkcji  administracyj-

nych i zarządzających”.

I dalej:

„Główne  role  w  systemie  zarządza-

nia zasobami wodnymi pełnią od daw-

na wojewódzkie organy władzy (a kon-

kretnie wojewodowie)…”

To znaczy:

Administracja – zarządza.

Gospodaruje – 

administrator.

W teorii organizacji znany jest termin 

PATOLOGIA ZARZĄDZANIA.

Patologia  zarządzania  to  takie  me-

chanizmy  i  struktury  zarządzania, 

w  których  oczywiste  nieprawidłowości 

są przyjmowane jako coś normalnego. 

Wszyscy wiedzą, że jest źle, ale nic nie 

można  na  to  poradzić.  Zwłaszcza,  że 

jest to objaśnione tak, jak to przytoczy-

łem.

Tak  więc  trzeba  powiedzieć  jasno: 

W obecnych warunkach i przy dzisiej-

szych potrzebach społeczeństwa i go-

spodarki, mechanizmy funkcjonowania 

i  struktury  organizacyjne  gospodarki 

wodnej  w  Polsce  są  wyrazistym  przy-

kładem 

patologii organizacyjnej. Jest 

to szczególnie widoczne w świetle wy-

magań Ramowej Dyrektywy Wodnej.

background image

494

Gospodarka Wodna nr 12/2007

Dyrektywa  żąda  jednoznacznej  od-

powiedzi na pytania:

  –  Kto ma odpowiadać za uzyska-

nie dobrego stanu zasobów?

  –  Kto  ma  zorganizować  działania 

zapewniające osiągnięcie tego stanu?

W  obecnej  strukturze  i  pogmatwa-

nych  kompetencjach  udzielenie  odpo-

wiedzi na te pytania jest po prostu nie-

możliwe.  A  właściwie  bardzo  proste. 

Odpowiedzialni są ci, którzy nie potrafi-

li przekazać zadań i odpowiedzialności 

za  ich  wykonanie  na  niższe  szczeble 

zarządzania. Tak więc aby można było 

mówić  o  nowocześnie  rozumianej  go-

spodarce  wodą,  o  jej  funkcjonowaniu, 

o ekonomiczności i skuteczności dzia-

łania trzeba rozpocząć od zdefiniowa-

nia pojęć podstawowych.

Proponuję  przeprowadzenie  nastę-

pującego rozumowania:

Całość  działań  celowych  związa-

nych z zasobami wody znajdującymi się 

w  przyrodzie  jest  określona  terminem 

GOSPODARKA WODNA (oczywiście je-

śli pominiemy sztuczny i przestarzały po-

dział branżowy na „dużą” i „małą” wodę).

Profesor  Tadeusz  Pszczołowski  – 

wieloletni  kierownik  Zakładu  Prakseo-

logii  PAN  (następca  prof.  T.  Kotarbiń-

skiego) w fundamentalnej „Małej ency-

klopedii prakseologii i teorii organizacji” 

[14] tak definiuje pojęcie GOSPODAR-

KA i GOSPODAROWANIE.

GOSPODARKA  –  „instytucja  złożo-

na  z  podmiotów  działania  i  ich  zaso-

bów, w której zasoby traktuje się zgod-

nie z zasadą ekonomiczności”.

GOSPODAROWANIE  –  „działanie, 

w  którym  podmiot  działania  zdobywa 

zasoby i dysponuje nimi”.

Rys. 5. Produkcja energii elektrycznej w latach 1925–1938 i w końcu XX wieku

Ten sam autor następująco definiuje 

pojęcia ZARZĄDZANIE i ADMINISTRO-

WANIE, które w gospodarce wodnej są 

z  niewiadomych  powodów  przedmio-

tem dyskusji „specjalistów”. Tak więc:

ZARZĄDZANIE – „działanie polega-

jące na dysponowaniu zasobami”.

ADMINISTROWANIE  –  „wykony-

wanie  funkcji  podstawowych  przewi-

dzianych dla administracji państwowej 

(publicznej)  zajmującej  się  realizacją 

podstawowych zadań państwa jako or-

ganizacji,  bądź  funkcji  pomocniczych 

w tym regulacyjnych…”.

Z  powyższymi  definicjami  trudno 

dyskutować.

Gospodarowanie  zasobami  wody 

składa się ze zbioru określonych proce-

sów, które powinny wykonywać zorgani-

zowane zespoły ludzi realizujących cele 

gospodarowania  wodą.  Te  cele  są  wy-

starczająco  precyzyjnie  sformułowane 

w Ramowej Dyrektywie Wodnej. Każdy 

proces  będący  działaniem  celowym  to 

ludzie (podmioty) wyposażeni w narzę-

dzia,  którymi  oddziałują  na  przedmio-

ty  oddziaływania,  to  znaczy  na  zasoby 

wodne i zasoby środowisk z wodą zwią-

zanych lub od wody bezpośrednio zależ-

nych oraz użytkowników tych zasobów, 

regulując relacje pomiędzy użytkownika-

mi i zasobami. Te zorganizowane zespo-

ły to struktury gospodarujące wodą.

Po tych stwierdzeniach możemy zde-

finiować  na  nowo  pojęcie  gospodarka 

wodna.

Definicja

Gospodarka  wodna  to  instytucja 

złożona z 

podmiotów (ludzi), narzędzi 

działania  oraz  przedmiotu  oddziały-

wania  –  zasobów  wody  i  środowiska 

wodnego, którymi podmioty 

gospoda-

rują  tak,  aby  realizować  następujące 

cele i wynikające z nich zadania:

I.  OSIĄGNIĘCIE  I  UTRZYMANIE 

DOBREGO  STANU  WÓD,  EKOSY-

STEMÓW  WODNYCH  I  OD  WODY 

ZALEŻNYCH.

II.  ZASPOKOJENIE  POTRZEB 

WODNYCH  LUDNOŚCI  I  GOSPO-

DARKI  PRZY  POSZANOWANIU  ZA-

SAD  ZRÓWNOWAŻONEGO  UŻYT-

KOWANIA WÓD.

III.  OCHRONA ŻYCIA I MIENIA LUD-

NOŚCI ORAZ GOSPODARKI PRZED 

SKUTKAMI STANÓW NADZWYCZAJ-

NYCH W GOSPODARCE WODNEJ.

Hierarchia celów nie jest przypadko-

wa. Najpierw trzeba doprowadzić rzeki 

do porządku, przywrócić w nich życie. 

Dopiero taka woda może być bez szko-

dy dla zdrowia i życia wykorzystywana 

przez wszystkie istoty żywe. Zwalcza-

nie  skutków  stanów  nadzwyczajnych 

musi  siłą  rzeczy  zajmować  pozycję 

trzecią.

Te cele są oczywiście zgodne z du-

chem celów sformułowanych w Ramo-

wej  Dyrektywie  Wodnej.  Narzędziami 

w ręku zarządzającego systemem wod-

nym zlewni są działania nietechniczne, 

obiekty techniczne, w tym także hydro-

techniczne, uzbrojenie techniczne ludzi, 

a także kompetencje będące „uzbroje-

niem” informacyjnym – narzędziami od-

działywania na wszelkie formy użytko-

wania wód. Inaczej mówiąc, gospodar-

ka wodą jest (a na pewno powinna być) 

instytucją  utrzymującą  „dobre”  zasoby 

wody i środowiska wodnego w tym do-

brym stanie lub instytucją przekształca-

jącą „złe” zasoby w „dobre”.

Jest to 

podstawowe zadanie, które 

te służby powinny wykonywać. Oczywi-

ście mówimy o „dobrym” lub „złym” sta-

nie ekologicznym, chemicznym itd. de-

finicjami  w  rozumieniu  definicji  RDW. 

Te przekształcone (lub przekształcane) 

zasoby  gospodarka  wodą  udostępnia 

w określonym zakresie użytkownikom, 

są  nimi  oczywiście  ci,  którzy  w  jakiś 

sposób z wody korzystają. Nie musimy 

zatem  tworzyć  warunków  dla  żeglugi, 

energetyki  i  innych  form  użytkowania, 

chyba że po przeprowadzeniu rachunku 

ekonomicznego, ekologicznego, a tak-

że  niekiedy  społecznego  okaże  się  to 

korzystne. Gospodarka wodą jest tak-

że instytucją wchodzącą w skład Pań-

stwowego  Systemu  Zwalczania  Skut-

ków Stanów Nadzwyczajnych wywoła-

nych przez wodę lub przez zanieczysz-

czenie czynnikami zewnętrznymi zaso-

background image

Gospodarka Wodna nr 12/2007

495

„Informacje dla Autorów”

Redakcja przyjmuje do publika-

cji tylko prace oryginalne, nie pub-

likowane wcześniej w innych cza-

sopismach  ani  materiałach  kon-

ferencji  (kongresów,  sympozjów), 

chyba że publikacja jest zamawia-

na  przez  redakcję.  Artykuł  prze-

kazany  do  redakcji  nie  może  być 

wcześniej opublikowany w całości 

lub  części  w  innym  czasopiśmie, 

ani  równocześnie  przekazany  do 

opublikowania  w  nim.  Fakt  nade-

słania pracy do redakcji uważa się 

za jednoznaczny z oświadczeniem 

Autora,  że  warunek  ten  jest  speł-

niony.

Przed  publikacją  Autorzy 

otrzymują  do  podpisania  umo-

wę  z  Wydawnictwem  SIGMA-

NOT Sp. z o.o.: o przeniesieniu 

praw autorskich na wyłączność 

wydawcy,  umowę  licencyjną 

lub umowę o dzieło – do wybo-

ru Autora. Ewentualną rezygna-

cję z honorarium Autor powinien 

przesłać w formie oświadczenia 

(z  numerem  NIP,  PESEL  i  adre-

sem).

Autorzy materiałów nadsyłanych 

do publikacji w czasopiśmie są od-

powiedzialni  za  przestrzeganie 

prawa autorskiego – zarówno treść 

pracy, jak i wykorzystywane w niej 

ilustracje  czy  zestawienia  powin-

ny stanowić własny dorobek Auto-

ra lub muszą być opisane zgodnie 

z  zasadami  cytowania,  z  powoła-

niem się na źródło cytatu.

Z  chwilą  otrzymania  artykułu 

przez  redakcję  następuje  prze-

niesienie  praw  autorskich  na 

Wydawcę, która ma odtąd prawo 

do korzystania z utworu, rozpo-

rządzania nim i zwielokrotniania 

dowolną  techniką,  w  tym  elek-

troniczną oraz rozpowszechnia-

nia dowolnymi kanałami dystry-

bucyjnymi.

Redakcja nie zwraca materiałów 

nie  zamówionych  oraz  zastrzega 

sobie  prawo  redagowania  i  skra-

cania  tekstów  i  do  dokonywania 

streszczeń.  Redakcja  nie  odpo-

wiada  za  treść  materiałów  rekla-

mowych.

bów wody. Jest to jednak inny system, 

którego częścią składową powinny być 

służby wodne.

Dla każdego, kto zetknął się z prob-

lemami  zarządzania  jest  oczywiste, 

że  ten,  kto  gospodaruje  –  podejmuje 

decyzje  i  ponosi  za  nie  odpowiedzial-

ność. W największym uproszczeniu są 

to  decyzje  typu:  KOMU  DAĆ,  KOMU 

ZABRAĆ,  KOMU  WOLNO  POPSUĆ 

ZASOBY WODY, W JAKIM STOPNIU, 

KIEDY itd.

To  o  czym  mówimy  oznacza  rzecz 

jasna  całkowicie  nowe  podejście  do 

spraw gospodarowania wodą.

Nieżyjący już znany ekspert francu-

ski Bernard Kaczmarek wygłosił na jed-

nym z seminariów w Ministerstwie Śro-

dowiska znamienne zdanie:

BYŁ CZAS PRZED DYREKTYWĄ 

RAMOWĄ I JEST CZAS 

PO DYREKTYWIE RAMOWEJ.

Warto  zapamiętać  to  zdanie.  Ozna-

cza ono bowiem całkowitą zmianę po-

lityki  gospodarowania  wodą.  Zmienia 

się także w sposób równie zasadniczy 

rola służb wodnych. Z administratorów 

przyglądających  się  biernie  jak  płynie 

woda, ułatwiających ten spływ z „wyko-

rzystaniem jej energii i masy”, stają się 

gospodarzami  zasobów,  regulującymi 

relacje  pomiędzy  środowiskiem  wod-

nym  a  użytkownikami,  odpowiedzial-

nymi  przed  społeczeństwem  za  wyni-

ki tych regulacji. To zmienia w sposób 

także  zasadniczy  usytuowanie  służb 

wodnych w systemie gospodarki naro-

dowej. Stają się bowiem gospodarzem 

zasobu  naturalnego  niezbędnego  do 

życia wszystkich istot żywych.

Jest to, jak widać, sprawa natury za-

sadniczej.  Pociąga  za  sobą  nie  tylko 

uporządkowanie  terminologii  i  nadanie 

terminowi  gospodarka  wodą  nowego, 

właściwego  znaczenia.  Wskazuje  kie-

runek  działania  w  interesie  wszystkich 

– i działaczy gospodarki wodnej, i użyt-

kowników wody, i środowiska wodnego.

Truizmem jest twierdzenie, że WODA 

TO ŻYCIE. Branża gospodarująca za-

sobami wody ma w ręku zasoby decy-

dujące o warunkach życia całego spo-

łeczeństwa.  Nie  sprowadzajmy  tego 

atutu  do  poziomu  kiszki  faszynowej, 

czy  kolejnej  zapory.  Społeczeństwo 

oczekuje  od  branży  wodnej,  że  dzięki 

jej  wysiłkom  woda  w  kranach  nie  bę-

dzie  cuchnąć,  w  rzekach  będzie  się 

można  kąpać,  a  ryby  złowione  w  rze-

ce czy jeziorze nie będą trujące. Kiedy 

to  osiągniemy,  pozycja  branży  będzie 

bardzo wysoka.

Powoli są tworzone warunki do kon-

struowania nowej polityki wodnej.

Od  lipca  2006  r.  funkcjonuje  Krajo-

wy Zarząd Gospodarki Wodnej. Pierw-

sze deklaracje prezesa, a także niektó-

re dokumenty (np. poprawiona Strate-

gia Gospodarki Wodnej), wskazują na 

to, że KZGW rozumie potrzebę i wagę 

zmian  polityki  wodnej,  ale  jednocześ-

nie są wygłaszane poglądy (np. dysku-

sja redakcyjna „GW” nr 6/2006), z któ-

rych  wynika,  że  ich  autorom  i  niektó-

rym uczestnikom daleko do zrozumie-

nia istoty i mechanizmów nowej polityki 

wodnej.

Konieczna  jest  intensyfikacja  prac 

wyjaśniających  ludziom  branży,  że  im 

prędzej  zaczną  w  praktyce  stosować 

zasady tej polityki, tym szybciej nastą-

pi przełom w odbiorze społecznym go-

spodarki wodnej i tym szybciej można 

będzie liczyć na poprawę warunków ich 

pracy.

LITERATURA

  1.  E. ROMAŃSKI: Gospodarka Wodna w Polsce. 

Gosp. Wodn. 1937 nr 1.

  2.  R.  PACZUSKI:  Zadania  gospodarki  wodnej  i 

forma ich realizacji w świetle przepisów nowe-

go prawa wodnego. Gosp. Wodn. 1963 nr 12.

  3.  Generalna koncepcja modelu gospodarki wod-

nej w Polsce. Gosp. Wodn. 1956 nr 4.

  4.  T. TILLINGER: Program rozbudowy dróg wod-

nych w Polsce. Gosp. Wodn. 1936 nr 3 i 4.

  5.  T. TILLINGER: Przewidywane przewozy wod-

ne po wykonaniu 30-letniego programu rozbu-

dowy  dróg  wodnych  w  Polsce.  Gosp.  Wodn. 

1939 nr 2.

  6.  A.  KADŁUBOWSKI,  S.  WERESKI,  J.  ŻELA-

ZIŃSKI:  Symulacja  przepływów  i  stanów  w 

Wiśle w przekroju wodowskazowym Kępa Pol-

ska. Maszyn. IMGW 2005.

  7.  E.  BOBIŃSKI,  A.  KADŁUBOWSKI,  J.  ŻELA-

ZIŃSKI:  Ocena  roli  zbiorników  wodnych  w 

Czorsztynie-Niedzicy  w  ochronie  przeciwpo-

wodziowej w lipcu 1997 – ekspertyza dla Sej-

mowej KOŚ ZNiL. Maszyn. 1997.

  8.  J.  LAMBOR:  Podstawy  i  zasady  gospodarki 

wodnej: WKiŁ.

  9.  A. SOWIŃSKI: Energetyka wodna. Cz. I. Za-

soby wodno-energetyczne i ich rozmieszcze-

nie w Polsce. Raport. Energoprojekt Warsza-

wa, marzec 1994.

10.  W.  MIODUSZEWSKI,  Z.  KOWALEWSKI,  T. 

SZYMCZAK:  Program  małej  retencji  wodnej 

w województwie łomżyńskim do 2015 r. IMUZ 

Falenty, czerwiec 1997.

11.  www. eea. europa. eu.

12.  A. DOBROWOLSKI, J. OSTROWSKI, M. ZA-

NIEWSKA:  The  analisys  of  disastrous  floods 

in Poland after second world war as a base of 

a new flood control strategy. W: The 5-th In-

ternational  Conference  on  Hydrocience  and 

Engineering (ICHE 2002) 18-20 10 2002 War-

saw.

13.  H. SŁOTA: Administrowanie i zarządzanie za-

sobami wodnymi. Gosp. Wodn. 1995 nr 10.

14.  T. PSZCZOŁOWSKI: Mała encyklopedia prak-

seologii i teorii zarządzania. Z.N. im. Ossoliń-

skich 1978.

15.  Woda na prostej? Dyskusja redakcyjna. Gosp. 

Wodn. 2006 nr 6.

background image

496

Gospodarka Wodna nr 12/2007

BARBARA CHAMMAS, ANNA BUKOWIEC

RZGW w Krakowie

Przykład zaangażowania 

środowisk zawodowych i społecznych 

w proces przygotowania planów gospodarowania wodami

■ 

Zaangażowanie środowisk zawo-

dowych i społecznych w identyfika-

cję istotnych problemów gospodarki 

wodnej

Zgodnie  z  harmonogramem  prac 

związanych ze sporządzaniem planów 

gospodarowania  wodami  dla  obsza-

rów dorzeczy do końca sierpnia br. re-

gionalne  zarządy  gospodarki  wodnej 

zobowiązane były do opracowania ra-

portów  dotyczących  istotnych  proble-

mów gospodarki wodnej na obszarze 

regionów wodnych. Identyfikacja istot-

nych problemów, czyli problemów sto-

jących na przeszkodzie w osiągnięciu 

dobrego stanu wód i środowiska wod-

nego,  jest  jednym  z  podstawowych 

etapów  tworzenia  programu  działań 

i  planu  gospodarowania  wodami,  po-

nieważ  odpowiedzią  na  zdiagnozo-

wane  problemy  będą  planowane  do 

realizacji działania. Problemy związa-

ne z wodą i środowiskiem wodnym są 

w  odmienny  sposób,  niejednokrotnie 

sprzeczny ze sobą, postrzegane przez 

różne środowiska zainteresowane go-

spodarowaniem  wodami.  Dlatego  za-

angażowanie przedstawicieli tych śro-

dowisk na tym etapie umożliwi wzbo-

gacenie tworzonych dokumentów pla-

nistycznych o wielostronne informacje 

o  stanie  środowiska  wodnego,  jego 

problemach i zagrożeniach. Planowa-

ne działania będą na tyle prawidłowe, 

na ile będą oparte na doświadczeniach 

jak najszerszych grup społeczeństwa. 

Dlatego bardzo ważne jest zaangażo-

wanie  możliwie  szerokiej  reprezenta-

cji społecznej w określenie problemów 

gospodarki wodnej. RZGW w Krakowie 

postanowił zaprosić do dyskusji o naj-

ważniejszych  problemach  członków 

Rady  Gospodarki  Wodnej  Regionu 

Wodnego Górnej Wisły oraz Stałej Ko-

misji ds. Udziału Społeczeństwa. Cia-

ła  te  skupiają  łącznie  46  osób  repre-

zentujących  interesy  zarówno  władz 

lokalnych i regionalnych, jak i różnych 

środowisk  zainteresowanych  użytko-

waniem  wód  na  obszarze  działania 

RZGW  w  Krakowie,  łącznie  z  ekolo-

gicznymi organizacjami pozarządowy-

mi. Do tej pory Rada Regionu i Komisja 

funkcjonowały jako organy opiniodaw-

czo-doradcze  dyrektora  RZGW.  Tym 

razem  uczestnicy  zostali  zaproszeni 

nie  do  zaopiniowania  sporządzonego 

już  dokumentu,  jak  było  dotychczas, 

ale do aktywnego włączenia się w two-

rzenie dokumentu. Do dyskusji zosta-

li  również  zaproszeni  przedstawiciele 

zarządów  zlewni  RZGW  w  Krakowie, 

jako osoby mające dużą wiedzę na te-

mat omawianego obszaru.

■ 

Przebieg oraz forma prowadzenia 

spotkania i dyskusji w grupach

Podstawą  do  dyskusji  był  „Kata-

log  istotnych  problemów  gospodarki 

wodnej”  wypracowany  przez  pracow-

ników Krajowego Zarządu Gospodar-

ki Wodnej, przedstawicieli wszystkich 

regionalnych  zarządów  gospodarki 

wodnej oraz ekspertów zewnętrznych 

w ramach grupy roboczej ds. planów 

gospodarowania  wodami  i  progra-

mu  wodno-środowiskowego.  Katalog 

ten  stanowi  listę  29  najważniejszych 

problemów  określonych  dla  całe-

go  kraju.  Problemy  te  przedstawiono 

w podziale na zagadnienia ilościowe, 

jakościowe,  morfologiczne,  zjawiska 

ekstremalne  oraz  inne  zagadnienia 

(wśród  których  wyróżniono  aspekty 

społeczne,  ekonomiczne  i  finansowe 

oraz  kwestie  organizacyjne  i  praw-

ne).  Katalog  ten  został  rozesłany  do 

wszystkich  uczestników  przed  orga-

nizowanym spotkaniem, by umożliwić 

im  przygotowanie  się  do  planowanej 

dyskusji.

Wprowadzeniem  do  dyskusji  było 

zapoznanie  uczestników  z  aktualnym 

stanem  wdrażania  Ramowej  Dyrek-

tywy Wodnej w Polsce oraz z dotych-

czasowymi  efektami  głównych  eta-

pów  sporządzania  planów  gospoda-

rowania  wodami.  Omówiono  również 

miejsce  identyfikacji  istotnych  proble-

mów  gospodarki  wodnej  w  ogólnym 

cyklu  planowania.  Przedstawiony  zo-

stał również wspomniany już „Katalog 

istotnych problemów gospodarki wod-

nej”, wyjaśniona metodyka jego opra-

cowywania oraz omówione szczegóło-

wo  poszczególne  problemy  określone 

w katalogu.

Dalsza część spotkania miała formę 

dyskusji w grupach. W związku z tym, 

że  celem  spotkania  było  określenie 

najważniejszych  problemów  związa-

nych  z  gospodarką  wodną  na  obsza-

rze działania RZGW w Krakowie, orga-

nizatorzy  spotkania  zadecydowali,  że 

problemy te będą określane w pierw-

szej fazie dla mniejszych zlewni, a na-

Regionalny Zarząd Gospodarki Wodnej 

w Krakowie przystąpił do kolejnego etapu 

sporządzania planów gospodarowania wo-

dami,  jakim  jest  identyfikacja  najistotniej-

szych problemów związanych z wodą i śro-

dowiskiem  wodnym  na  swoim  obszarze 

działania.  Postanowił  zaprosić  do  wspól-

nej identyfikacji tych problemów członków 

Rady  Gospodarki  Wodnej  Regionu  Wod-

nego Górnej Wisły oraz Stałej Komisji ds. 

Udziału  Społeczeństwa.  Ciała  te  skupiają 

łącznie 46 osób reprezentujących interesy 

zarówno  władz  lokalnych  i  regionalnych, 

jak i różnych środowisk zainteresowanych 

użytkowaniem  wód  na  obszarze  działania 

RZGW w Krakowie, łącznie z ekologiczny-

mi  organizacjami  pozarządowymi.  W  trak-

cie  spotkania  w  Dobczycach  wypracowa-

na  została  lista  istotnych  problemów  go-

spodarki  wodnej  uszeregowanych  według 

ważności występowania w poszczególnych 

regionach wodnych.

background image

Gospodarka Wodna nr 12/2007

497

Mapa 1. Obszar działania RZGW w Krakowie z podziałem na obszary, dla których określane były istotne problemy gospodarki wodnej

stępnie w wyniku dyskusji odniesione 

do skali regionalnej. Ze względów or-

ganizacyjnych utworzono siedem grup 

dyskusyjnych,  każda  dotycząca  od-

rębnej zlewni występującej na obsza-

rze działania RZGW w Krakowie:

grupa 1 – zlewnia Soły i Skawy,

grupa 2 – zlewnia Raby,

grupa 3 – zlewnia Wisły krakowskiej,

grupa 4 – zlewnia Dunajca wraz ze 

zlewnią Czarnej Orawy,

grupa 5 – zlewnia Wisłoki i Wisłoka,

grupa  6  –  zlewnia  Sanu  wraz  ze 

zlewnią Strwiąża,

grupa 7 – zlewnia Wisły sandomier-

skiej.

Kryterium przydziału uczestników do 

danej grupy stanowił przede wszystkim 

obszar  działalności  instytucji  i  orga-

nizacji  przez  nich  reprezentowanych, 

ale  jednocześnie  dążenie  organizato-

rów, aby w każdej grupie spotkali się 

przedstawiciele różnych grup interesu, 

tj. administracji rządowej i samorządo-

wej, użytkowników (sektor komunalny, 

przemysłowy, rolniczy itp.), organizacji 

pozarządowych w tym ekologicznych, 

stowarzyszeń  reprezentujących  inte-

resy  zawodowe  itp.  W  każdej  z  grup 

background image

498

Gospodarka Wodna nr 12/2007

Tabela I

Hierarchia

Problem

1

brak dostatecznego finansowania gospodarki wodnej

2

ochrona przed powodzią

3

zaśmiecenie koryt rzek i potoków

4

niedostateczna sanitacja obszarów wiejskich i rekreacyjnych

5

niedostateczna edukacja i świadomość ekologiczna społeczeństwa

nad  dyskusją  czuwał  przedstawiciel 

RZGW w Krakowie pełniący rolę mo-

deratora.

Każda  z  grup  dysponowała  ma-

teriałami  informacyjnymi  w  postaci 

mapy  danej  zlewni  z  naniesionymi 

miejscami poboru kruszyw, z zabudo-

wą hydrotechniczną poprzeczną i po-

dłużną  na  tle  scalonych  części  wód 

powierzchniowych oraz mapy z punk-

tami  poboru  wody  powierzchniowej, 

wody  podziemnej  i  punktami  zrzutu 

ścieków.

W toku dyskusji, na podstawie zna-

jomości  terenu  oraz  map,  uczestni-

cy  wspólnie  ustalali,  jakie  z  określo-

nych w katalogu problemów występują 

w danej zlewni, jakie nie dotyczą oma-

wianego obszaru oraz o jakie proble-

my  przeszkadzające  na  danym  tere-

nie w osiągnięciu dobrego stanu wód 

i środowiska wodnego należy katalog 

uzupełnić.  W  efekcie  dyskusji  każda 

grupa  wypracowała  własny  katalog 

najważniejszych problemów stojących 

na  przeszkodzie  w  osiągnięciu  celów 

środowiskowych  w  danej  zlewni.  Na-

stępnie uczestnicy każdej z grup doko-

nali  hierarchizacji  zidentyfikowanych 

w  wyniku  dyskusji  problemów.  Cie-

kawa  w  skutkach  okazała  się  zasto-

sowana  do  tego  celu  technika  pracy. 

W pierwszej kolejności każdy z człon-

ków grupy dokonał indywidualnej hie-

rarchizacji  problemów  poprzez  roz-

dział 100 punktów pomiędzy wybrane 

przez grupę istotne problemy w zależ-

ności  od  ich  wagi.  W  wyniku  zsumo-

wania  indywidualnych  ocen  w  każdej 

grupie  uzyskano  hierarchię  istotnych 

problemów  występujących  w  danej 

zlewni. Poddano ją następnie kolejnej 

dyskusji w grupie. Mimo iż hierarchia 

powstała w wyniku zsumowania indy-

widualnych  ocen,  w  kilku  wypadkach 

wzbudziła  zdziwienie  uczestników. 

W  wyniku  dyskusji  dokonano  weryfi-

kacji  i  wypracowano  ostateczną  listę 

istotnych  problemów  występujących 

w danej zlewni ustawionych w kolejno-

ści pod względem ważności występo-

wania.  Wypracowana  w  drodze  kom-

promisu lista musiała zostać zaakcep-

towana przez całą grupę.

W drugim dniu spotkania przedsta-

wiciele  poszczególnych  grup  przed-

stawili  efekty  dyskusji  dotyczącej 

istotnych  problemów  występujących 

w danej zlewni. Następnie dokonano 

przełożenia  efektów  prac  w  grupach 

w odniesieniu do regionów wodnych 

znajdujących  się  na  obszarze  dzia-

łania  RZGW  w  Krakowie  poprzez 

zsumowanie  punktacji  przyznanej 

przez  poszczególne  grupy  określo-

nym istotnym problemom. W efekcie 

wypracowano  listę  najważniejszych, 

ustawionych  według  hierarchii  waż-

ności, problemów gospodarki wodnej 

występujących  w  regionach  górnej 

Wisły,  Czarnej  Orawy  i  Dniestru.  Li-

stę poddano dyskusji na forum ogól-

nym.

■ 

Rezultaty dyskusji w odniesieniu 

do  zlewni  cząstkowych  oraz  do  re-

gionów wodnych na obszarze działa-

nia RZGW w Krakowie

W wyniku dyskusji w grupach osiąg-

nięto bardzo ciekawe rezultaty. 

W od-

niesieniu  do  regionu  górnej  Wisły

w  czterech  grupach  dyskusyjnych 

(na  siedem  prowadzących  dyskusję) 

uczestnicy  uznali  za  najistotniejszy

 

brak  dostatecznego  finansowania 

gospodarki  wodnej.  Dyskusja  na  fo-

rum ogólnym wykazała jednak różnice 

w  postrzeganiu  tego  problemu.  Więk-

szość faktycznie dostrzegała jako prob-

lem niskie finansowanie zadań związa-

nych  z  gospodarką  wodną,  pojawiły 

się jednak opinie, że istnieją źródła fi-

nansowania gospodarki wodnej, ale są 

one  trudno  dostępne,  bądź  też  zada-

nia gospodarki wodnej są formułowane 

w niewłaściwy sposób, co utrudnia po-

zyskiwanie  na  ich  realizację  środków, 

głównie unijnych. W dyskusji wspólnie 

uznano za problem niski poziom finan-

sowania gospodarki wodnej z budżetu 

państwa.

Za  drugi  co  do  ważności  prob-

lem  większość  grup  uznała 

ochro-

nę przed powodzią (w dwu grupach 

problem  ten  wykazany  był  jako  naji-

stotniejszy, w trzech jako drugi co do 

ważności). W trakcie wspólnej dysku-

sji  problem  ten  wzbudził  jednak  wie-

le kontrowersji. Okazało się, że różne 

środowiska  i  grupy  interesu  w  różny 

sposób interpretują ten problem. Dla 

jednych  problem  ochrony  przed  po-

wodzią wiąże się z brakiem możliwo-

ści zapewnienia pełnej ochrony przed 

powodzią w wyniku niedostatecznych 

środków finansowych, bądź też w wy-

niku  innych  ograniczeń,  np.  związa-

nych  z  niemożnością  zabudowy  hy-

drotechnicznej na obszarach ochrony 

siedlisk.  Inni  uczestnicy  przez  prob-

lem  ochrony  przed  powodzią  rozu-

mieli  wręcz  przeciwnie  skutki  hydro-

technicznej ochrony przed powodzią, 

nieuwzględniającej  potrzeb  środowi-

ska  naturalnego.  Dyskusja  uwidocz-

niła konieczność precyzyjnego nazy-

wania  identyfikowanych  problemów 

oraz przejrzystego objaśniania czego 

omawiany  problem  rzeczywiście  do-

tyczy.

Z podsumowania wyników grup jako 

istotne  wyłoniły  się  również 

zaśmie-

canie  koryt  rzek  i  potoków,  niedo-

stateczna  sanitacja  obszarów  wiej-

skich i rekreacyjnych. Wszystkie gru-

py  uznały  za  istotną 

niedostateczną 

edukację i świadomość ekologiczną 

społeczeństwa.

Tabela  I  przedstawia  pięć  najistot-

niejszych  problemów  określonych 

przez uczestników na obszarze regio-

nu górnej Wisły (obszar dorzecza Wi-

sły).

Odmienną hierarchię istotnych prob-

lemów uzyskały dwie zlewnie między-

narodowe:

  zlewnia  Czarnej  Orawy  (obszar 

dorzecza Dunaju; tab. II),

  zlewnia  Strwiąża  (obszar  dorze-

cza Dniestru; tab. III).

background image

Gospodarka Wodna nr 12/2007

499

Tabela II

Hierarchia

Problem

1

odprowadzanie nieoczyszczonych i niedostatecznie oczyszczonych ścieków 

komunalnych i przemysłowych oraz wód chłodniczych

2

zaśmiecenie koryt rzek i potoków

3

brak dostatecznego finansowania gospodarki wodnej

4

ochrona przed powodzią

5

niespójność i niejednoznaczność przepisów prawnych

Tabela III

Hierarchia

Problem

1

zaśmiecenie koryt rzek i potoków

2

niedostateczna edukacja i świadomość ekologiczna społeczeństwa

3

niedostateczna sanitacja obszarów wiejskich i rekreacyjnych

4

system opłat i dopłat

5

zanieczyszczenia wodami opadowymi

Spośród wszystkich problemów okre-

ślonych w katalogu występujące cztery 

nie zostały uznane za istotne:

  nadmierne  rozdysponowanie  za-

sobów  wód  powierzchniowych  i  pod-

ziemnych,

  wykorzystywanie  wód  podziem-

nych do celów niekonsumpcyjnych,

  odprowadzanie  zanieczyszczeń 

ze stawów rybnych,

  zanieczyszczenia  odciekami  ze 

składowisk odpadów.

Nie oznacza to oczywiście, że prob-

lemy  te  w  ogóle  nie  występują  w  re-

gionie  górnej  Wisły,  ale  że  uczestnicy 

uznali ich występowanie za lokalne, lub 

nieistotne  w  perspektywie  osiągnięcia 

dobrego stanu wód.

Uczestnicy  uzupełnili  dyskutowa-

ny  katalog  o  dwa  nieokreślone  w  nim 

problemy:

  negatywne  skutki  ocieplenia  kli-

matu na zasoby dyspozycyjne wód po-

wierzchniowych,

  brak kompleksowej i konsekwen-

tnej gospodarki odpadami.

Dyskusja w grupach wykazała duże 

zróżnicowanie w ocenie identyfikowa-

nych problemów w różnych zlewniach. 

W  zlewni  Wisły  krakowskiej  na  przy-

kład za najważniejsze uznano proble-

my dotyczące niedostatecznej sanita-

cji  oraz  odprowadzania  nieczyszczo-

nych i niedostatecznie oczyszczonych 

ścieków,  podczas  gdy  problem  ten 

został  całkowicie  pominięty  w  zlewni 

Soły.  Takie  zróżnicowane  oceny  wy-

nikają  z  pewnością  ze  specyfiki  da-

nego  obszaru.  Niemniej  jednak  istot-

na w tym zróżnicowaniu ocen jest re-

prezentacja  stron  interesu  biorących 

udział  w dyskusji.  Przewaga  jednej 

z  nich  skutkuje  brakiem  faktycznego 

kompromisu.

W  trakcie  dyskusji  na  forum  ogól-

nym  uczestnicy  byli  zgodni  co  do 

tego,  że  dyskutowane  problemy  na-

leży rozpatrywać w dwu kategoriach: 

problemów  „merytorycznych”  (tech-

nicznych),  obejmujących  zagadnie-

nia  związane  z  jakością  i  ilością  za-

sobów  wód,  zagadnienia  morfolo-

giczne,  zagadnienia  dotyczące  zja-

wisk ekstremalnych (powódź, susza) 

oraz  problemów  „nietechnicznych” 

obejmujących  aspekty  prawne,  ad-

ministracyjne,  ekonomiczne  i  finan-

sowe,  a  także  społeczne.  Pierwsza 

kategoria problemów odpowiada we-

dług uczestników na pytanie co trze-

ba zmienić, druga kategoria mówi na-

tomiast w jaki sposób dokonać zmian. 

Eliminacja problemów tej drugiej ka-

tegorii doprowadziłaby w zasadzie do 

rozwiązania  wszystkich  istniejących 

problemów  związanych  z  gospodar-

ką wodną.

W trakcie dyskusji uczestnicy doce-

nili  zaproponowaną  przez  organizato-

rów formę zaangażowania ich w proces 

planowania  gospodarowania  woda-

mi.  Podkreślili  istotną  edukacyjną  rolę 

tego  typu  spotkania  umożliwiającego 

konfrontację różnych środowisk repre-

zentujących niejednokrotnie sprzeczne 

interesy.  Większość  uczestników  wy-

raziła  nadzieję,  że  spotkanie  to  zapo-

czątkowało nowe dla gospodarki wod-

nej w Polsce podejście do planowania, 

uwzględniające opinie różnych grup in-

teresu.

Bardzo  ciekawa  była  też  ocena 

spotkania  i  dyskusji  wyrażona  przez 

uczestników poprzez wypełnienie pod 

koniec  spotkania  ankiety.  Wszyscy 

uznali sposób prowadzenia spotkania 

za  interesujący  (w  tym  49%  za  bar-

dzo  interesujący,  51%  za  interesują-

cy). Prawie wszyscy uczestnicy (95%) 

uznali, że chcą być w taki sam sposób 

angażowani  w  przyszłości  w  proces 

planowania gospodarowania wodami. 

Znacznej  większości  (93%)  odpowia-

dał  czas  przeznaczony  na  dyskusję 

i na prezentacje, 98% ankietowanych 

doceniło swobodę wypowiedzi w gru-

pach.

Na  pytanie  dotyczące  wpływu  dys-

kusji  z  reprezentantami  różnych  grup 

interesu  na  postrzeganie  problemów 

związanych z gospodarką wodną 55% 

ankietowanych  potwierdziło  zmianę 

postrzegania  problemów,  uzasadnia-

jąc  to  zdobyciem  nowej  wiedzy,  czy 

poznaniem  opinii  innych  grup  spo-

łecznych. Jednak niemal równie duża 

grupa uczestników (45%) nie zmieniła 

swojego  postrzegania  problemów,  ar-

gumentując, że różnice poglądów były 

niewielkie  albo  przyznając,  że  inne 

grupy  interesu  nie  przekonały  ich  do 

zmiany  zdania.  Jest  to  zapewne  syg-

nał  podkreślający  trudność  w  osiąga-

niu kompromisu, ale również informa-

cja  wskazująca  na  istotną  rolę,  jaką 

odgrywa  reprezentatywność  i  równo-

waga różnych grup interesu biorących 

udział w dyskusji.

Na  pytanie  o  preferowany  przez 

uczestników  sposób  przekazywa-

nia  informacji  o  gospodarce  wodnej 

43%  wskazało  na  Internet  i  pocztę 

elektroniczną.  Pozostali  proponowa-

li  broszury  informacyjne,  prezenta-

cje,  spotkania,  szkolenia,  konferen-

cje,  publikacje  w  prasie,  programy 

radiowe  i  telewizyjne  oraz  dyskusje 

społeczne  z  udziałem  moderatorów 

i  ekspertów  z  różnych  dziedzin.  An-

kietowani  wskazywali  na  potrzebę 

dostarczania informacji na temat rea-

lizowanych działań proekologicznych, 

planów inwestycyjnych i ich racjonal-

ności, zmian jakości wody, stanu śro-

dowiska itp.

■ 

Wykorzystanie  uzyskanych  re-

zultatów

Rezultaty dyskusji, jaka odbyła się 

w Dobczycach, zostaną wykorzystane 

w raporcie dotyczącym istotnych prob-

lemów gospodarki wodnej – raport ten 

opracowuje RZGW w Krakowie. Spot-

kanie w Dobczycach nie było jedynym 

sposobem pozyskiwania opinii środo-

wisk na temat problemów związanych 

z gospodarowaniem wodami. O okre-

ślenie  listy  najistotniejszych  proble-

mów  na  obszarze  działania  RZGW 

w Krakowie poproszone zostały rów-

background image

500

Gospodarka Wodna nr 12/2007

nież,  w  drodze  ankietyzacji,  urzędy 

i  instytucje  związane  z  gospodarką 

wodną  działające  na  tym  obszarze 

(m.in.  parki  narodowe,  wojewódz-

kie inspektoraty ochrony środowiska, 

urzędy marszałkowskie, wojewódzkie 

zarządy  melioracji  i  urządzeń  wod-

nych  itp.).  Wszystkie  opinie  zostaną 

przeanalizowane  na  etapie  sporzą-

dzania ostatecznej wersji dokumentu. 

Na podstawie raportów przekazanych 

przez wszystkie zarządy na poziomie 

dorzeczy  zostanie  opracowany  prze-

gląd  istotnych  problemów  gospodar-

ki wodnej w dorzeczu. Dokument ten 

zostanie udostępniony do uwag sze-

rokiej opinii społecznej w trakcie dru-

giego  półrocznego  etapu  konsultacji 

społecznych, które będą trwać od 22 

grudnia 2007 r. do 22 czerwca 2008 r. 

W  tym  okresie  finalny  dokument  zo-

stanie również przedstawiony do za-

opiniowania Radzie Gospodarki Wod-

nej  Regionu  Wodnego  Górnej  Wisły 

oraz  Stałej  Komisji  ds.  Udziału  Spo-

łeczeństwa.  Tym  samym  uczestni-

cy dyskusji w Dobczycach będą mie-

li  możliwość  zapoznania  się  ze  spo-

sobem  uwzględnienia  ich  pracy  przy 

sporządzaniu  konsultowanego  doku-

mentu.

Identyfikacja  istotnych  problemów 

gospodarki wodnej to jeden z kluczo-

wych  etapów  sporządzania  planów 

gospodarowania  wodami,  określający 

kierunki  planowanych  działań.  Dzia-

łania  będą  miały  wpływ  na  sytuację 

społeczno-ekonomiczną  całego  spo-

łeczeństwa,  bowiem  ich  realizacja 

przyniesie możliwości rozwoju zarów-

no dla różnych gałęzi gospodarki, jak 

i  zwykłych  ludzi.  Jednak  wdrożenie 

działań  oznacza  również  ogranicze-

nia  i  konsekwencje  finansowe,  które 

odczują wszyscy. Stąd tak ważne jest 

angażowanie  przedstawicieli  różnych 

grup interesu na poszczególnych eta-

pach tworzenia planów. Jedynie part-

nerstwo między odpowiednimi władza-

mi a stronami zaangażowanymi w two-

rzenie planów może przyczynić się do 

powodzenia  w  jego  wdrażaniu.  Re-

gionalny  Zarząd  Gospodarki  Wodnej 

w  Krakowie  zapoczątkował  z  sukce-

sem  proces  takiego  otwartego  plano-

wania. Wyzwaniem będzie dla RZGW 

w Krakowie kontynuacja rozpoczętego 

procesu.

Materiały  z  posiedzenia  Rady  Gospodarki  Wod-

nej  Regionu  Wodnego  Górnej  Wisły  i  Stałej  Komisji 
ds.  Udziału  Społeczeństwa  w  dniach  18  i  19  czerw-
ca  2007  r.  są  zamieszczone  na  stronie  internetowej 
RZGW w Krakowie www.krakow.rzgw.gov.pl

MARTA BEDRYJ

Regionalny Zarząd Gospodarki Wodnej w Poznaniu

Wstępne wyznaczenie 

silnie zmienionych i sztucznych 

części wód powierzchniowych 

Regionu Wodnego Warty

Artykuł  dotyczy  jednego  z  elementów 

implementacji Ramowej Dyrektywy Wodnej 

– wyznaczenia silnie zmienionych i sztucz-

nych części wód powierzchniowych. Przed-

stawiono  w  nim  procedurę  identyfikacji 

ww. części wód, skoncentrowano się przy 

tym na pierwszym etapie kwalifikacji, tj. wy-

znaczeniu  wstępnym,  dla  którego  podano 

szczegółową  metodykę  stosowaną  w  Re-

gionalnym  Zarządzie  Gospodarki  Wodnej 

w Poznaniu. Omówiono także wyniki kwali-

fikacji dokonanej w Regionie Wodnym War-

ty, uzyskane na podstawie przyjętych zało-

żeń metodycznych.

■ 

Silnie zmienione i sztuczne czę-

ści wód powierzchniowych w Ramo-

wej Dyrektywie Wodnej

Głównym  celem  Ramowej  Dyrekty-

wy Wodnej [5] jest, aby państwa człon-

kowskie Unii Europejskiej osiągnęły do 

2015 r. „dobry stan ekologiczny i che-

miczny”  wszystkich  części  wód  po-

wierzchniowych.  Niektóre  części  wód 

celu tego jednak nie osiągną. Dlatego 

dyrektywa zakłada możliwość identyfi-

kacji  tzw.  silnie  zmienionych  i  sztucz-

nych  części  wód,  dla  których  możliwe 

jest  wyznaczenie  mniej  rygorystycz-

nych  celów  środowiskowych  i  wydłu-

żenie terminu ich osiągnięcia. Zamiast 

dobrego  stanu  ekologicznego  celem 

środowiskowym dla silnie zmienionych 

i sztucznych części wód jest dobry po-

tencjał ekologiczny, który należy osiąg-

nąć także do 2015 r.

Zgodnie z ustawą Prawo wodne [7], 

która transponuje zapisy Ramowej Dy-

rektywy Wodnej do prawodawstwa pol-

skiego, wody silnie zmienione i sztucz-

ne definiuje się następująco:

  silnie  zmieniona  jednolita  część 

wód  powierzchniowych  –  jednolita 

część  wód  powierzchniowych,  której 

charakter  został  w  znacznym  stopniu 

zmieniony  wskutek  działalności  czło-

wieka,

  sztuczna jednolita część wód po-

wierzchniowych – jednolita część wód 

powierzchniowych  powstała  w  wyniku 

działalności człowieka.

Części wód powierzchniowych uzna-

je się jako silnie zmienione bądź sztucz-

ne, gdy [5]:

1.  zmiany charakterystyk hydromor-

fologicznych części wód, konieczne do 

osiągnięcia  dobrego  stanu  ekologicz-

nego,  miałyby  zdecydowanie  nieko-

rzystny wpływ na:

–  środowisko  w  szerszym  znacze-

niu,

–  żeglugę,  włączając  urządzenia 

portowe, lub rekreację,

–  działalność, do celów której woda 

jest  magazynowana  (taką  jak  np.  za-

opatrzenie w wodę do picia, wytwarza-

nie  energii  elektrycznej  lub  nawadnia-

nie),

–  regulację  wód,  zapobieganie  po-

wodzi, odwadnianie ziemi,

–  inną  równie  ważną  działalność 

człowieka  związaną  ze  zrównoważo-

nym rozwojem;

2.  korzystne cele, którym służą cha-

rakterystyki  sztucznej  lub  silnie  zmie-

nionej części wód, nie mogą, ze wzglę-

du  na  możliwości  techniczne  czy  nie-

proporcjonalne  koszty,  być  osiągnięte 

za  pomocą  innych  działań,  znacznie 

korzystniejszych  z  punktu  widzenia 

środowiska naturalnego.

Ramowa  Dyrektywa  Wodna  zakła-

da  identyfikację  silnie  zmienionych 

i sztucznych wód w stosunku do jed-

nolitych  części  wód  powierzchnio-

background image

Gospodarka Wodna nr 12/2007

501

Rys. 1. Schemat procedury identyfikacji charakteru części wód (naturalne, sztuczne, silnie zmienione) [3]

background image

502

Gospodarka Wodna nr 12/2007

Tabela I. Wskaźniki oceny stanu wykorzystywane do określenia charakteru części wód

Lp.

Opis wskaźnika

Formuła wskaźnika

Oznaczenia

Wartość 

progowa

WSKAŹNIKI OCENY STANU ILOŚCIOWEGO

1

Sumaryczna pojemność 

czynna zbiorników 

retencyjnych odniesiona 

do średniego rocznego 

odpływu z tzw. wielolecia 

pseudonaturalnego 

w przekroju zamykającym 

zlewnię części wód

V

c

– pojemność całkowita 

zbiorników wodnych [mln m

3

]

V

m

 – pojemność martwa 

zbiorników wodnych [mln m

3

]

V

SSQ

 – średni roczny 

odpływ z tzw. wielolecia 

pseudonaturalnego 

w przekroju zamykającym 

zlewnię części wód [mln m

3

/r]

0,03 (3%)

2

Łączna suma poborów 

bezzwrotnych wód 

powierzchniowych 

odniesiona do 

przepływu średniego 

niskiego z wielolecia 

pseudonaturalnego 

w przekroju zamykającym 

zlewnię części wód

P

pow

 – pobory bezzwrotne 

wód powierzchniowych 

[m

3

/s]

SNQ

p

 – przepływ 

średni niski z wielolecia 

pseudonaturalnego [m

3

/s]

*  rzeki górskie: 

0,15 (15%)

*  rzeki 

wyżynne 

i przejściowe: 

0,2 (20%)

*  rzeki nizinne: 

0,25 (25%)

3

Wskaźnik zaburzenia 

reżimu hydrologicznego, 

wynikającego z istotnych 

zmian w zagospodarowaniu 

zlewni części wód, wyrażony 

bezwzględną wartością 

dopełnienia do 1 stosunku 

przepływu SSQ z ostatniego 

wielolecia (1981–2000) 

i przepływu SSQ z wielolecia 

pseudonaturalnego

(1961–1980)

SSQ – przepływ średni 

z wielolecia ostatniego [m

3

/s]

SNQ

p

 – przepływ 

średni z wielolecia 

pseudonaturalnego [m

3

/s]

+ – 0,25 (25%)

0,25 (25%)

4

Wskaźnik zachowania 

kryterium przepływu 

nienaruszalnego

Q

n

 – przepływ 

nienaruszalny wg kryterium 

hydrobiologicznego [m

3

/s]

NTQ – najdłużej trwający 

przepływ w przekroju 

zamykającym obliczony 

na podstawie danych 

z wielolecia 1981–2000

ν – współczynnik retencji

SSQ – przepływ średni 

z wielolecia 1981–2000 [m

3

/s]

1,0 (100%)

WSKAŹNIKI OCENY STANU MORFOLOGICZNEGO

1

Łączna długość 

obwałowania cieków 

istotnych w zlewni części 

wód odniesiona do 

sumarycznej długości 

brzegów cieków istotnych 

(podwójna długość rzeki)

L

wał

 – długość wałów [km]

L

brzeg

 – długość brzegów 

cieków istotnych (podwójna 

długość cieków) [km]

y – współczynnik korygujący 

z uwagi na obwałowania 

rzek

(-)

0,60 (60%)

2

Sumaryczna wysokość 

zinwentaryzowanych 

budowli piętrzących 

odniesiona do sumy spadów 

cieków istotnych w zlewni 

części wód

H

bud

 – wysokość spadu 

budowli piętrzących [m]

H

pocz

 – wysokość położenia 

źródeł cieku istotnego [m 

n.p.m.]

H

kon

 – wysokość położenia 

ujścia cieku istotnego [m n.p.m.]

η – współczynnik korygujący 

zależny od oceny 

funkcjonowania przegród 

poprzecznych

(-)

0,15 (15%)

3

Sumaryczna długość części 

cieku odciętych przez 

budowle poprzeczne o 

spadzie > 0,4 m lub 0,7 

m odniesiona do długości 

wszystkich cieków istotnych

L

odciete

 – długość części cieku 

odciętych przez budowle 

poprzeczne o spadzie

h > 0,4 m lub 0,7 m [km]

L

rzeki  

– długość cieków 

istotnych [km]

0,30 (30%)

4

Łączna długość odcinków 

rzek, na których prowadzone 

były prace regulacyjne 

(zabudowa podłużna oraz 

udokumentowana zmiana 

biegu rzeki) odniesiona 

do sumarycznej długości 

cieków istotnych

L

reg

 – długość regulacji [km]

L

brzeg

 – długość brzegów 

cieków istotnych (podwójna 

długość cieków) [km]

y – współczynnik korygujący 

dla zabudowy regulacyjnej 

uzależniony od rodzaju oraz 

czasu wykonania regulacji

(-)

0,50 (50%)

(

)

SSQ

m

c

V

V

V

i

=

1

(

)

SSQ

m

c

V

V

V

i

=

1

p

pow

SNQ

P

i

=

2

p

pow

SNQ

P

i

=

2

p

SSQ

SSQ

i

= 1

3

p

SSQ

SSQ

i

= 1

3

NTQ

Q

i

n

=

4

NTQ

Q

i

n

=

4

SSQ

NTQ

=

ν

7

,

0

SSQ

NTQ

=

ν

7

,

0

 

=

brzeg

wał

L

L

m

'

1

 

=

brzeg

wał

L

L

m

'

1

'

1

1

m

y

m

=

'

1

1

m

y

m

=

(

)

=

kon

pocz

bud

H

H

H

m

'

2

(

)

=

kon

pocz

bud

H

H

H

m

'

2

'

2

2

m

m

= η

'

2

2

m

m

= η

 

=

rzeki

odciete

L

L

m

3

 

=

rzeki

odciete

L

L

m

3

=

brzeg

reg

L

L

m

'

4

=

brzeg

reg

L

L

m

'

4

 

'

4

4

m

y

m

=

 

'

4

4

m

y

m

=

wych,  które  stanowią  podstawową 

jednostkę  hydrograficzną.  Równo-

cześnie  jednak,  w  wypadku  zbyt  du-

żego  rozdrobnienia  jednolitych  czę-

ści  wód  powierzchniowych,  przewi-

duje  możliwość  ich  scalania  w  więk-

sze  jednostki,  bardziej  przydatne  do 

planowania gospodarowania wodami. 

W Polsce skorzystano z tego rozwią-

zania,  uzyskując  w  ten  sposób  sca-

lone  części  wód  powierzchniowych, 

dla  których  również  należy  dokonać 

identyfikacji  wód  silnie  zmienionych 

i sztucznych.

■ 

Procedura  wyznaczania  silnie 

zmienionych  i  sztucznych  części 

wód  (identyfikacja  wstępna  i  osta-

teczna)

Procedura wyznaczania silnie zmie-

nionych i sztucznych części wód jest 

określona  w  wytycznych  metodycz-

nych  „Guidance  document  on  iden-

tification  and  designation  of  heavily 

modified  and  artificial  water  bobies” 

[3].  Zakładają  one,  że  przy  określa-

niu charakteru części wód powierzch-

niowych  na  początku  analizy  iden-

tyfikuje  się  części  sztuczne.  Kwalifi-

kację  silnie  zmienionych  części  wód 

prowadzi się następnie w dwóch eta-

pach.  W  etapie  pierwszym  dokonuje 

się  tzw.  identyfikacji  wstępnej  pole-

gającej  na  określeniu  stopnia  zmian 

części  wód  w  odniesieniu  do  jej  hy-

drologii i morfologii. Jako części wód 

uznane wstępnie za silnie zmienione 

przyjmuje się te części, w których wy-

stępują zmiany w hydromorfologii tak 

znaczące,  że  istnieje  duże  prawdo-

podobieństwo, iż w ich konsekwencji 

dana część wody nie spełni wymagań 

dobrego  stanu  ekologicznego.  Zmia-

ny  te  muszą  być  wynikiem  działal-

ności  antropogenicznej.  Części  wód 

uznane  wstępnie  za  silnie  zmienio-

ne  poddaje  się  następnie  identyfi-

kacji  ostatecznej  opierającej  się  na 

dwóch  testach.  W  pierwszym  z  nich 

należy  zidentyfikować  działania  słu-

żące  przywróceniu  stanu  pierwotne-

go,  konieczne  do  osiągnięcia  dobre-

go  stanu  ekologicznego.  W  sytuacji, 

gdy  mają  one  znaczny  wpływ  nega-

tywny na „określone sposoby użytko-

wania” lub na „szerzej rozumiane śro-

dowisko”, przeprowadza się test drugi 

polegający na analizie innych działań 

niezbędnych  do  osiągnięcia  określo-

nych sposobów użytkowania w odnie-

sieniu do ich technicznej wykonalno-

ści, wpływu na środowisko naturalne 

background image

Gospodarka Wodna nr 12/2007

503

Tabela II. Wskaźniki pomocnicze służące wyznaczeniu silnie zmienionych części wód

Lp.

Opis wskaźnika

Formuła wskaźnika

Oznaczenia

1

Liczba obiektów hydrotechnicznych 

przypadająca na jednostkę długości 

[km] cieków istotnych w danej części 

wód

n

bud

 – ilość obiektów 

hydrotechnicznych w danej części 

wód [szt.]

L

rzeki

 – długość cieków istotnych [km]

2 Udział procentowy długości cieków 

istotnych z regulacją ostrogami

L

ostrogi

 – długość cieków istotnych z 

regulacją ostrogami [km]

L

rzeki

 – długość cieków istotnych [km]

3 Udział procentowy długości cieków 

istotnych przykrytych

L

przykrycie

 – długość cieków istotnych 

przykrytych [km]

L

rzeki

 – długość cieków istotnych [km]

4 Udział procentowy długości dróg 

wodnych

L

droga

 – długość dróg wodnych [km]

L

rzeki

 – długość cieków istotnych [km]

5

Wielkość poboru z wód 

powierzchniowych w odniesieniu do 

przepływu

P – pobory wód powierzchniowych 

[m

3

/s]

SSQ – przepływ średni z wielolecia 

1981–2000 [m

3

/s]

6

Wielkość zrzutu ścieków do wód 

powierzchniowych w odniesieniu do 

przepływu

Z – zrzuty ścieków do wód 

powierzchniowych [m

3

/s]

SSQ – przepływ średni z wielolecia 

1981–2000 [m

3

/s]

7 Udział procentowy powierzchni 

obszarów zmeliorowanych

F

mel

 – powierzchnia obszarów 

zmeliorowanych [km

2

]

F

czw

 – powierzchnia części wód [km

2

]

8 Udział procentowy powierzchni 

obszarów zurbanizowanych

F

urb

 – powierzchnia obszarów 

zurbanizowanych [km

2

]

F

czw

 – powierzchnia części wód [km

2

]

9 Udział procentowy powierzchni 

stawów i zbiorników wodnych

F

zb

 – powierzchnia stawów i 

zbiorników wodnych [km

2

]

F

czw

 – powierzchnia części wód [km

2

]

=

rzeki

bud

L

n

w

1

=

rzeki

bud

L

n

w

1

=

rzeki

ostrogi

L

L

w

2

=

rzeki

ostrogi

L

L

w

2

=

rzeki

przykrycie

L

L

w

3

=

rzeki

przykrycie

L

L

w

3

=

rzeki

droga

L

L

w

4

=

rzeki

droga

L

L

w

4

SSQ

P

w

=

5

SSQ

P

w

=

5

SSQ

Z

w

=

6

SSQ

Z

w

=

6

czw

mel

F

F

=

7

czw

mel

F

F

=

7

czw

urb

F

F

=

8

czw

urb

F

F

=

8

czw

zb

F

F

=

9

czw

zb

F

F

=

9

oraz  akceptowalności  ponoszonych 

nakładów finansowych. Szczegółowy 

schemat  procedury  wyznaczania  sil-

nie  zmienionych  i  sztucznych  części 

wód przedstawia rys. 1.

■ 

Metodyka  wstępnego  wyznacze-

nia silnie zmienionych i sztucznych 

części wód powierzchniowych w Re-

gionie Wodnym Warty

Wstępne  wyznaczenie  silnie  zmie-

nionych  i  sztucznych  części  wód  re-

gionu wodnego Warty realizowano na 

podstawie  wytycznych  unijnych  „Gu-

idance  Document  on  Identification 

and  Designation  of  Heavily  Modified 

and Artificial Water Bodies” [3] (wraz 

z  zestawieniem  przykładów  z  innych 

państw  Unii  Europejskiej  [4])  oraz 

prac  i  doświadczeń  grupy  roboczej 

ds.  wyznaczania  silnie  zmienionych 

i  sztucznych  części  wód.  Podstawę 

analizy  stanowiły  jednak  wytyczne 

metodyczne  zawarte  w  opracowaniu 

„Weryfikacja  wskaźników  dla  prze-

prowadzenia  oceny  stanu  ilościowe-

go i morfologicznego jednolitych czę-

ści wód wraz ze zmianą ich wartości 

progowych  dla  uściślenia  wstępnego 

wyznaczenia silnie zmienionych czę-

ści wód” [1].

Ww.  metodyka  przewiduje  oblicze-

nie  ośmiu  wskaźników  –  czterech  dla 

oceny stanu ilościowego i czterech dla 

oceny  stanu  morfologicznego  (tab.  I). 

Z uwagi na duże rozdrobnienie jedno-

litych części wód i problemy związane 

z  pozyskaniem  wiarygodnej  informacji 

hydrologicznej  wskaźniki  oceny  sta-

nu  ilościowego  były  obliczane  jedynie 

dla  scalonych  części  wód,  natomiast 

wskaźniki  oceny  stanu  morfologiczne-

go zarówno dla scalonych, jak i jednoli-

tych części wód (płynących).

Dodatkowo,  chcąc  w  maksymal-

nym  stopniu  wykorzystać  wszelkie 

informacje  na  temat  poszczególnych 

części  wód  oraz  uzyskać  możliwość 

ich wzajemnego porównania, oblicza-

no  tzw.  wskaźniki  pomocnicze  (tab. 

II).  W  obliczeniach  tych  istniała  nie-

kiedy  potrzeba  stosowania  pewnych 

uproszczeń  (np.  przepływy  w  jedno-

litych  częściach  wód  wyznaczono  na 

podstawie spływów powierzchniowych 

określonych  dla  zlewni  bilansowych), 

dlatego traktowano je jedynie jako ma-

Rys. 2. Silnie zmienione i sztuczne jednolite 

części wód płynących w Regionie Wodnym 

Warty

background image

504

Gospodarka Wodna nr 12/2007

teriał pomocniczy w przeprowadzaniu 

analizy, nie określono dla nich pozio-

mów granicznych, a jedynie kierowano 

się  oceną  wartości  w  odniesieniu  do 

przedziału  wielkości  uzyskanego  dla 

wszystkich części wód Regionu Wod-

nego Warty.

Wszystkie wskaźniki zarówno głów-

ne,  jak  i  pomocnicze  stanowiły  jedy-

nie  element  analizy  mający  na  celu 

ułatwienie podjęcia decyzji co do cha-

rakteru części wód, nie przesądzający 

jednak  o  dokonaniu  kwalifikacji.  Pod-

stawowym  czynnikiem  decyzyjnym 

była  bowiem  ocena  ekspercka  opar-

ta  na  analizie  wielu  informacji,  w  tym 

również takich, które nie były uwzględ-

niane  do  obliczania  wskaźników  (np. 

użytkowanie  terenu  zlewni,  energety-

ka wodna, żegluga, rekreacja, poldery, 

obszary zmeliorowane, obszary ochro-

ny  przyrody),  korzystając  przy  tym 

z  materiałów  własnych  Regionalnego 

Zarządu Gospodarki Wodnej w Pozna-

niu, a także posiłkując się informacja-

mi  pozyskanymi  z  wojewódzkich  za-

Rys.  3.  Silnie  zmienione  i  sztuczne  jednolite  części  wód  stojących  w  Regionie  Wodnym 

Warty

rządów melioracji i urządzeń wodnych 

oraz  z  map  hydrograficznych.  Przy 

identyfikacji  części  sztucznych  wyko-

rzystywano  dostępną  dokumentację 

techniczną,  a  także  przeprowadzono 

wywiad w terenie wśród administrato-

rów  poszczególnych  cieków.  Bardzo 

przydatna  okazała  się  też  analiza  za-

sobów Internetu.

W  analizie  uwzględniono  również 

określenie  charakteru  poszczególnych 

jednolitych części wód, dokonane prób-

nie w ramach opracowania konsorcjum 

„Typologia  wód  powierzchniowych 

i  wyznaczenie  części  wód  powierzch-

niowych i podziemnych zgodnie z wy-

mogami  RDW  2000/60/WE”  [6],  które 

traktowano  jako  materiał  poddawany 

weryfikacji.

Pierwszej, wstępnej kwalifikacji cha-

rakteru części wód dokonano na pod-

stawie  zebranych  informacji,  a  także 

szczegółowej analizy map rastrowych 

w  skali  1:50  000.  W  wypadku  scalo-

nych części wód istotnym czynnikiem 

było  sprawdzenie  udziału  procento-

wego  jednolitych  części  wód  (silnie 

zmienionych  i  sztucznych)  w  całko-

witej  długości  cieków  istotnych  da-

nej scalonej części wód. Przyjęto, że 

scaloną  część  wód  należy  uznać  za 

silnie  zmienioną,  jeśli  ponad  50%  jej 

cieków istotnych stanowią silnie zmie-

nione i sztuczne jednolite części wód, 

jednak w uzasadnionych przypadkach 

możliwe  było  odstępstwo  od  powyż-

szej reguły.

Szczególny  nacisk  w  procesie  de-

cyzyjnym  położono  jednak  na  ocenę 

ekspercką  i  praktyczną  znajomość 

części  wód.  Z  tego  powodu  wyniki 

pierwszej  wstępnej  kwalifikacji  cha-

rakteru części wód, a zwłaszcza przy-

padki  kontrowersyjne,  przy  których 

pojawiły się jakiekolwiek najmniejsze 

choćby  wątpliwości  co  do  określenia 

charakteru części wód, poddano kon-

sultacjom w terenie – w pierwszej ko-

lejności z oddziałami RZGW (zarządy 

zlewni), a następnie z terenowymi od-

działami  zarządów  melioracji  i  urzą-

dzeń wodnych, będącymi w Regionie 

Wodnym Warty głównymi administra-

torami  cieków  istotnych.  W  ostatnim 

etapie  wyniki  pracy  były  dodatkowo 

weryfikowane  na  szczeblu  krajowym 

[2].  Praktyczna  znajomość  zlewni 

okazała się często czynnikiem decy-

dującym,  przesądzającym  o  drugiej, 

końcowej kwalifikacji charakteru czę-

ści wód.

■ 

Identyfikacja  charakteru  części 

wód  powierzchniowych  Regionu 

Wodnego Warty – wyniki analizy

1. Jednolite części wód płynących

W Regionie Wodnym Warty zidenty-

fikowano (rys. 2):

–  22 sztuczne części wód o łącznej 

długości 500,9 km,

–  126 silnie zmienionych części wód 

o łącznej długości 5129 km,

–  433  naturalne  części  wód  o  łącz-

nej długości 11 164,7 km.

Sztuczne  jednolite  części  wód  pły-

nących  w  Regionie  Wodnym  Warty 

występują głównie w zlewni Obry (ka-

nały  obrzańskie),  na  odcinku  ujścio-

wym  Warty  oraz  w  zlewni  górnej  No-

teci. W znacznej mierze są to kanały 

melioracyjne  wybudowane  w  ramach 

prac  regulacyjnych  i  osuszających 

prowadzonych  w  XIX  w.  Najdłuższą 

sztuczną częścią wód jest Kanał Mo-

siński (142 km) odprowadzający wody 

górnej  Obry  do  Warty.  Na  uwagę  za-

sługują  również  odcinki  wybudo-

background image

nr 12

KWARTALNIK  REGIONALNYCH  ZARZĄDÓW  GOSPODARKI  WODNEJ  ORAZ  KRAJOWEGO  ZARZĄDU  GOSPODARKI  WODNEJ

Gospodarka Wodna nr 12/2007

I

Zazwyczaj kilka razy w roku rzeki wzbierają w wyniku zwiększonego 

zasilania, spowodowanego zjawiskami atmosferycznymi lub często także 

w okresie zimy i wczesnej wiosny z powodu zahamowania odpływu w 

wyniku tworzenia się zatorów lodowych. Poprawie warunków spływu wód 

roztopowych i lodów służy właściwe utrzymanie koryt rzecznych i regulacja. 

Działania te muszą, szczególnie na większych rzekach jak Wisła czy 

Odra, być wspomagane lodołamaniem, które w wypadku utworzenia się 

zatorów lodowych jest, przy zapewnieniu odpływu, jedynym skutecznym 

sposobem uniknięcia powodzi zatorowych. Do sprawnego i efektywnego 

prowadzenia lodołamania konieczna jest odpowiednia liczba lodołamaczy 

o  zróżnicowanych  parametrach  techniczno-eksploatacyjnych  wraz  z 

doświadczoną załogą.

Organizacja akcji lodołamania na Odrze

Niezależnie  od  miejsca  zagrożenia  zatorem  lodowym,  każda 

akcja lodołamania na Odrze musi rozpoczynać się od jeziora Dąbie w 

szczecińskim węźle wodnym – jest ono odbiornikiem kry lodowej z całego 

obszaru  objętego  akcją  lodołamania.  O  ile  nie  wystąpią  szczególne 

zagrożenia, dziennie łamie się tyle lodu, ile bez niebezpieczeństwa zsuwu 

może odpłynąć w kierunku jeziora Dąbie, szczególnie poniżej km 717,3, 

tj. w rejon odcinka rzeki znajdującego się pod wpływem podgrzanych wód 

z Elektrowni „Dolna Odra” SA z siedzibą w Nowym Czarnowie.

Akcję lodołamania na granicznym i dolnym odcinku Odry prowadzi 

wspólnie  polska  i  niemiecka  administracja  rzeki,  przy  czym  zgodnie 

z  dwustronnymi  umowami  i  porozumieniami  administracyjnymi

1)

 

Regionalny  Zarząd  Gospodarki  Wodnej  w  Szczecinie  sprawuje 

kierownictwo techniczne wspólnej akcji.

Lodołamacze  kierowane  są  w  górę  rzeki  tak  daleko,  jak  sięga 

zalodzenie Odry oraz jak pozwalają na to aktualne głębokości tranzytowe 

(tabela I).

Po  osiągnięciu  przez  lodołamacze  pracujące  na  dolnej  Odrze 

ujścia  Warty  (km  617,6),  przy  ścisłej  współpracy  kierownictwa  akcji  i 

Regionalnego  Zarządu  Gospodarki  Wodnej  w  Poznaniu,  dwa  z  nich 

kierowane są do kruszenia lodu na dolnym odcinku Warty oraz w razie 

takiej  potrzeby,  na  dolnym  odcinku  Noteci.  Następnie,  gdy  czołówka 

lodołamaczy dotrze do ujścia Nysy Łużyckiej (km 542,4), gdzie kończy się 

graniczny odcinek Odry, dalszą akcję lodołamania w górę rzeki prowadzi 

się przy ścisłej współpracy z Regionalnym Zarządem Gospodarki Wodnej 

we Wrocławiu.

Akcja  lodołamania  prowadzona  jest  również  na  skanalizowanym 

odcinku Odry, w celu ochrony Wrocławia. Jest ona możliwa dzięki temu, 

że pokrywa lodowa, jaka tworzy się na swobodnie płynącym odcinku 

Odry,  narastając  w  górę  rzeki,  na  ogół  nawet  przy  najmroźniejszych 

zimach nie osiąga rejonu Brzegu Dolnego, tj. ostatniego stopnia wodnego 

Odry skanalizowanej. Jednak, aby nie doprowadzić do powstania zatoru 

lodowego czas oraz ilość odprowadzanej poniżej Brzegu Dolnego kry 

lodowej muszą być każdorazowo uzgadniane pomiędzy Regionalnym 

Zarządem Gospodarki Wodnej we Wrocławiu, prowadzącym akcję na 

skanalizowanym odcinku Odry, a Regionalnym Zarządem Gospodarki 

Wodnej w Szczecinie, kierującym akcją lodową na swobodnie płynącym 

odcinku Odry.

Organizacja i przebieg akcji 

lodołamania na Odrze

w sezonie zimowym 2005/2006

KRZYSZTOF WOŚ

RZGW SZCZECIN

ANDRZEJ KREFT

RZGW SZCZECIN

RYSZARD KOSIERB

RZGW WROCŁAW

Tabela I. Zasięg stałej pokrywy lodowej na Odrze oraz udział polskich 

i niemieckich lodołamaczy w akcji lodołamania w latach 1990-2006

Lp.

Rok

Zasięg 

pokrywy 

lodowej

Czas 

trwania akcji 

lodołamania

(w dniach)

Udział lodołamaczy  

w akcji

polskich

niemieckich

1

1990/1991

522,0-717,3

27

8

4

2

1991/1992

684,0-717,3

7

6

2

3

1992/1993

542,0-717,3

18

7

4

4

1993/1994

661,0-717,3

30

8

4

5

1994/1995

697,0-717,3

9

4

0

6

1995/1996

345,0-717,3

63

8

6

7

1996/1997

411,5-717,3

35

8

7

8

1997/1998

685,0-717,3

15

7

0

9

1998/1999

681,0-717,3

11

7

0

10

1999/2000

673,0-717,3

6

3

4

11

2000/2001

-

0

0

0

12

2001/2002

645,4-717,3

23

8

6

13

2002/2003

559,5-741,6

19

7

7

14

2003/2004

615,3-741,6

16

7

6

15

2004/2005

703,3-730,5

0

0

0

16

2005/2006

444,8-741,6

29

7

7

Źródło: Opracowanie RZGW Szczecin

1)

 Umowa między Rzecząpospolitą Polską a Republiką Federalną Niemiec o 

współpracy w dziedzinie gospodarki wodnej na wodach granicznych, sporządzona 

w Warszawie dnia 19 maja 1992 r. (Dz. U. z 1997 r., nr 11, poz. 56).

- Umowa między Rządem Rzeczypospolitej Polskiej a Rządem Republiki Federalnej 

Niemiec o żegludze śródlądowej z dnia 8 listopada 1991 r. (niepublikowana).

-  Porozumienie  administracyjne  o  organizacji  i  współpracy  w  dziedzinie 

lodołamania na wodach granicznych rzeki Odry od km 542,4 do km 704,1 i rzeki 

Odry Zachodniej od km 0,00 do km 17,15, sporządzona w Szczecinie w dniu 11 

sierpnia 1997 r. (niepublikowane).

background image

II

Gospodarka Wodna nr 12/2007

Przebieg akcji lodołamania na Odrze  

w sezonie zimowym 2005/2006

Akcja lodołamania na Odrze w sezonie zimowym 2005/2006 trwała 

łącznie  29  dni  i  była  bardzo  trudna  z  uwagi  na  duże  zlodzenie  oraz 

zmienne  warunki  meteorologiczne  i  hydrologiczne  w  dorzeczu  Odry. 

Pokrywa  lodowa  została  połamana  na  jeziorze  Dąbie  i  Odrze  od 

Szczecina do rejonu Nowej Soli, tj. na odcinku 310 km, na Warcie od 

Kostrzyna nad Odrą (km 0,0) do Santoka (km 68,2 – ujście Noteci) oraz 

na skanalizowanym odcinku Odry. 

W  akcji  lodowej  na  swobodnie  płynącym  odcinku  Odry  oraz  na 

dolnym  odcinku  Warty  brało  udział  łącznie  czternaście  lodołamaczy, 

w tym siedem polskich należących do Przedsiębiorstwa Budownictwa 

Hydrotechnicznego „Odra-3” Spółka z o.o. w Szczecinie oraz siedem 

niemieckich lodołamaczy należących do Urzędu Wodno-Żeglugowego 

w Eberswalde (tabela II i III). 

Stała pokrywa lodowa miała średnią grubość ok. 40 cm i charaktery-

zowała się licznymi lokalnymi zatorami lodowymi, dochodzącymi do dna 

rzeki i podpiętrzonymi do 1,5 m ponad powierzchnię lodu. Zlodzenie na 

Odrze tworzyło się przy średnich niskich stanach wody, a zatory lodowe 

były przyczyną wezbrań ponad stany alarmowe, m.in. w Widuchowej, 

Bielinku i Gozdowicach (wykres 1). 

Szczególnie likwidacja w odpowiednim momencie zatoru lodowego 

w rejonie Cigacic, oddalonych od Szczecina o ok. 300 km, zapobiegła 

przerwaniu wałów i wystąpieniu powodzi zatorowej. Napływająca kilkakrotnie 

w rejon dorzecza Odry fala mrozów, przedzielona krótkotrwałymi okresami 

odwilży,  spowodowała  konieczność  prowadzenia  akcji  lodołamania  w 

siedmiu fazach (rys. 1-6), przerywanych kolejnymi mrozami (wykres 2) lub 

niekorzystnymi wiatrami z kierunków północnych, blokującymi odpływ kry 

lodowej do jeziora Dąbie. Ostatnia faza lodołamania trwała jeden dzień, 

przy udziale trzech lodołamaczy, które odprowadziły do jeziora Dąbie krę 

lodową zalegającą jeszcze od Widuchowej do Szczecina. 

Tabela II. Wykaz lodołamaczy PBH „Odra-3” biorących udział w akcji 

lodołamania w sezonie zimowym 2005/2006

Nazwa 

Rodzaj

Wymiary główne [m]

Moc

[kW]

L

B

Tmin

Odyniec

czołowy

33,37

8,11

1,70

780

Dzik

czołowy

33,36

8,10

1,74

780

Ogar

czołowy

35,38

8,38

1,45

566

Wilk

czołowy

35,50

8,32

1,43

566

Lis II

liniowy

28.10

6,94

1,41

441

Żbik

liniowy

28,10

6,98

1,43

441

Świstak

liniowy

28,06

7,06

1,32

300

Źródło: Opracowanie własne na podstawie danych PBH „Odra-3” Spółka z o.o. 

w Szczecinie

Tabela III. Wykaz lodołamaczy UWŻ Eberswalde biorących udział  

w akcji lodołamania w sezonie zimowym 2005/2006

Nazwa 

Rodzaj

Wymiary główne [m]

Moc

[kW]

L

B

Tmin

Frankfurt

czołowy

33,25

8,62

1,55

700

Fürstenberg

czołowy

29,19

7,42

1,45

640 

Hohensaaten czołowy

29,19

7,42

1,45

529 

Usedom

liniowy

30,82

7,36

1,60

485

Eber

liniowy

29,20

7,42

1,45

442 

Gartz

liniowy

30,90

7,29

1,58

398 

Oder

liniowy

30,90

7,33

1,58

398

Źródło: Opracowanie własne na podstawie danych UWŻ Eberswalde

Wykres 1. Charakterystyka stanów wód w sezonie zimowym 2005/

2006 – godz. 7:00

(Źródło: Opracowanie własne na podstawie danych IMGW Poznań i RZGW 

Szczecin)

Rys. 1. I faza akcji lodołamania 2005/2006 

(Źródło: Opracowanie własne 

na podstawie danych RZGW Szczecin)

Rys. 2. II faza akcji lodołamania 2005/2006 

(Źródło: Opracowanie własne 

na podstawie danych RZGW Szczecin)

Rys. 3. III faza akcji lodołamania 2005/2006 

(Źródło: Opracowanie 

własne na podstawie danych RZGW Szczecin)

III

Gospodarka Wodna nr 12/2007

Pomimo że w wyniku zatorów lodowych w wielu miejscach występowały 

lokalne wezbrania ponad stany alarmowe, lodołamacze na ogół miały 

zbyt małe głębokości tranzytowe, aby swobodnie operować na rzece. 

Z powodu zbyt małych głębokości duże lodołamacze czołowe, o mocy 

780 kW (1060 KM), dotarły tylko w rejon Osinowa Dolnego (km 662,0), 

natomiast na pozostałym odcinku (tj. od km 662,0 do km 444,8) przy 

kruszeniu  lodu  pracowały  mniejsze  lodołamacze,  o  mniejszej  mocy. 

Najmniejsze  głębokości  występowały  na  odcinku  Odry  granicznej  od 

Słubic (km 584,0) do Hohensaaten (km 667,2).

Z uwagi na pogarszający się stan techniczny zabudowy regulacyjnej 

z  roku  na  rok  Odra  staje  się  płytsza  oraz  bardziej  zatorogenna.  W 

trakcie  przemieszczania  się  lodołamaczy  w  górę  rzeki  stwierdzono 

kilkadziesiąt miejsc płytkich z zatorami lodowymi o długości od 500 do 

3000 m (rys. 7). 

Bardzo pomocne w trakcie prowadzenia akcji było wsparcie wojewody 

zachodniopomorskiego w działaniach zmierzających do zwiększenia 

temperatury wody pochłodniczej elektrowni „Dolna Odra” SA w Nowym 

Czarnowie, zrzucanej do Odry Wschodniej w rejonie Gryfina (km 717,3), 

co umożliwiło lodołamaczom liniowym odprowadzanie połamanej kry 

lodowej do jeziora Dąbie. Kra lodowa ma tendencję do zatrzymywania 

się  szczególnie  na  odcinku  od  miejscowości  Piasek  (km  681,0)  do 

Szczecina, na którym spadek podłużny zwierciadła wody zbliża się do 

zera i pozostaje pod stałym wpływem cofki odmorskiej. Z kolei, do czasu 

rozpoczęcia spływu tego odcinka kry lodowej w kierunku jeziora Dąbie, 

lodołamacze czołowe nie mogą przesuwać się w górę rzeki.

Zagrożenie powodzią zatorową, szczególnie w rejonie Bielinka i 

Cigacic, było bardzo duże, a zostało zlikwidowane dzięki ogromnemu 

zaangażowaniu  i  profesjonalizmowi  wykazanemu  przez  wszystkie 

osoby  uczestniczące  w  akcji.  Do  prowadzenia  akcji  lodołamania 

administracja drogi wodnej korzysta z własnych wyspecjalizowanych 

służb oraz zorganizowanego systemu współpracy w tym zakresie z 

odpowiednimi jednostkami i instytucjami krajowymi i zagranicznymi 

(rys. 8).

Regionalne zarządy gospodarki wodnej zbierają i systematyzują 

dane hydrologiczno-meteorologiczne oraz o zjawiskach lodowych na 

administrowanych rzekach, angażując w tym celu własne służby liniowe 

nadzorów  wodnych.  Uzyskane  w  ten  sposób  informacje  dotyczące 

stanów wód, temperatury wody i powietrza, siły i kierunków wiatru, 

oraz stopnia zlodzenia rzeki mają decydujący wpływ na ocenę stopnia 

Rys. 4. IV faza akcji lodołamania 2005/2006 

(Źródło: Opracowanie 

własne na podstawie danych RZGW Szczecin)

Rys. 5. V faza akcji lodołamania 2005/2006 

(Źródło: Opracowanie własne 

na podstawie danych RZGW Szczecin)

Rys. 6. VI faza akcji lodołamania 2005/2006 

(Źródło: Opracowanie 

własne na podstawie danych RZGW Szczecin)

Wykres 2. Charakterystyka temperatur powietrza w sezonie 

zimowym 2005/2006 – godz. 7:00 

(Źródło: Opracowanie własne  

na podstawie danych IMGW Poznań i RZGW Szczecin)

Rys. 7. Zsuwy i zatory lodowe w trakcie akcji lodołamania 2005/

2006 na granicznym odcinku Odry 

(Źródło: Opracowanie własne na 

podstawie danych RZGW Szczecin)

background image

II

Gospodarka Wodna nr 12/2007

Przebieg akcji lodołamania na Odrze  

w sezonie zimowym 2005/2006

Akcja lodołamania na Odrze w sezonie zimowym 2005/2006 trwała 

łącznie  29  dni  i  była  bardzo  trudna  z  uwagi  na  duże  zlodzenie  oraz 

zmienne  warunki  meteorologiczne  i  hydrologiczne  w  dorzeczu  Odry. 

Pokrywa  lodowa  została  połamana  na  jeziorze  Dąbie  i  Odrze  od 

Szczecina do rejonu Nowej Soli, tj. na odcinku 310 km, na Warcie od 

Kostrzyna nad Odrą (km 0,0) do Santoka (km 68,2 – ujście Noteci) oraz 

na skanalizowanym odcinku Odry. 

W  akcji  lodowej  na  swobodnie  płynącym  odcinku  Odry  oraz  na 

dolnym  odcinku  Warty  brało  udział  łącznie  czternaście  lodołamaczy, 

w tym siedem polskich należących do Przedsiębiorstwa Budownictwa 

Hydrotechnicznego „Odra-3” Spółka z o.o. w Szczecinie oraz siedem 

niemieckich lodołamaczy należących do Urzędu Wodno-Żeglugowego 

w Eberswalde (tabela II i III). 

Stała pokrywa lodowa miała średnią grubość ok. 40 cm i charaktery-

zowała się licznymi lokalnymi zatorami lodowymi, dochodzącymi do dna 

rzeki i podpiętrzonymi do 1,5 m ponad powierzchnię lodu. Zlodzenie na 

Odrze tworzyło się przy średnich niskich stanach wody, a zatory lodowe 

były przyczyną wezbrań ponad stany alarmowe, m.in. w Widuchowej, 

Bielinku i Gozdowicach (wykres 1). 

Szczególnie likwidacja w odpowiednim momencie zatoru lodowego 

w rejonie Cigacic, oddalonych od Szczecina o ok. 300 km, zapobiegła 

przerwaniu wałów i wystąpieniu powodzi zatorowej. Napływająca kilkakrotnie 

w rejon dorzecza Odry fala mrozów, przedzielona krótkotrwałymi okresami 

odwilży,  spowodowała  konieczność  prowadzenia  akcji  lodołamania  w 

siedmiu fazach (rys. 1-6), przerywanych kolejnymi mrozami (wykres 2) lub 

niekorzystnymi wiatrami z kierunków północnych, blokującymi odpływ kry 

lodowej do jeziora Dąbie. Ostatnia faza lodołamania trwała jeden dzień, 

przy udziale trzech lodołamaczy, które odprowadziły do jeziora Dąbie krę 

lodową zalegającą jeszcze od Widuchowej do Szczecina. 

Tabela II. Wykaz lodołamaczy PBH „Odra-3” biorących udział w akcji 

lodołamania w sezonie zimowym 2005/2006

Nazwa 

Rodzaj

Wymiary główne [m]

Moc

[kW]

L

B

Tmin

Odyniec

czołowy

33,37

8,11

1,70

780

Dzik

czołowy

33,36

8,10

1,74

780

Ogar

czołowy

35,38

8,38

1,45

566

Wilk

czołowy

35,50

8,32

1,43

566

Lis II

liniowy

28.10

6,94

1,41

441

Żbik

liniowy

28,10

6,98

1,43

441

Świstak

liniowy

28,06

7,06

1,32

300

Źródło: Opracowanie własne na podstawie danych PBH „Odra-3” Spółka z o.o. 

w Szczecinie

Tabela III. Wykaz lodołamaczy UWŻ Eberswalde biorących udział  

w akcji lodołamania w sezonie zimowym 2005/2006

Nazwa 

Rodzaj

Wymiary główne [m]

Moc

[kW]

L

B

Tmin

Frankfurt

czołowy

33,25

8,62

1,55

700

Fürstenberg

czołowy

29,19

7,42

1,45

640 

Hohensaaten czołowy

29,19

7,42

1,45

529 

Usedom

liniowy

30,82

7,36

1,60

485

Eber

liniowy

29,20

7,42

1,45

442 

Gartz

liniowy

30,90

7,29

1,58

398 

Oder

liniowy

30,90

7,33

1,58

398

Źródło: Opracowanie własne na podstawie danych UWŻ Eberswalde

Wykres 1. Charakterystyka stanów wód w sezonie zimowym 2005/

2006 – godz. 7:00

(Źródło: Opracowanie własne na podstawie danych IMGW Poznań i RZGW 

Szczecin)

Rys. 1. I faza akcji lodołamania 2005/2006 

(Źródło: Opracowanie własne 

na podstawie danych RZGW Szczecin)

Rys. 2. II faza akcji lodołamania 2005/2006 

(Źródło: Opracowanie własne 

na podstawie danych RZGW Szczecin)

Rys. 3. III faza akcji lodołamania 2005/2006 

(Źródło: Opracowanie 

własne na podstawie danych RZGW Szczecin)

III

Gospodarka Wodna nr 12/2007

Pomimo że w wyniku zatorów lodowych w wielu miejscach występowały 

lokalne wezbrania ponad stany alarmowe, lodołamacze na ogół miały 

zbyt małe głębokości tranzytowe, aby swobodnie operować na rzece. 

Z powodu zbyt małych głębokości duże lodołamacze czołowe, o mocy 

780 kW (1060 KM), dotarły tylko w rejon Osinowa Dolnego (km 662,0), 

natomiast na pozostałym odcinku (tj. od km 662,0 do km 444,8) przy 

kruszeniu  lodu  pracowały  mniejsze  lodołamacze,  o  mniejszej  mocy. 

Najmniejsze  głębokości  występowały  na  odcinku  Odry  granicznej  od 

Słubic (km 584,0) do Hohensaaten (km 667,2).

Z uwagi na pogarszający się stan techniczny zabudowy regulacyjnej 

z  roku  na  rok  Odra  staje  się  płytsza  oraz  bardziej  zatorogenna.  W 

trakcie  przemieszczania  się  lodołamaczy  w  górę  rzeki  stwierdzono 

kilkadziesiąt miejsc płytkich z zatorami lodowymi o długości od 500 do 

3000 m (rys. 7). 

Bardzo pomocne w trakcie prowadzenia akcji było wsparcie wojewody 

zachodniopomorskiego w działaniach zmierzających do zwiększenia 

temperatury wody pochłodniczej elektrowni „Dolna Odra” SA w Nowym 

Czarnowie, zrzucanej do Odry Wschodniej w rejonie Gryfina (km 717,3), 

co umożliwiło lodołamaczom liniowym odprowadzanie połamanej kry 

lodowej do jeziora Dąbie. Kra lodowa ma tendencję do zatrzymywania 

się  szczególnie  na  odcinku  od  miejscowości  Piasek  (km  681,0)  do 

Szczecina, na którym spadek podłużny zwierciadła wody zbliża się do 

zera i pozostaje pod stałym wpływem cofki odmorskiej. Z kolei, do czasu 

rozpoczęcia spływu tego odcinka kry lodowej w kierunku jeziora Dąbie, 

lodołamacze czołowe nie mogą przesuwać się w górę rzeki.

Zagrożenie powodzią zatorową, szczególnie w rejonie Bielinka i 

Cigacic, było bardzo duże, a zostało zlikwidowane dzięki ogromnemu 

zaangażowaniu  i  profesjonalizmowi  wykazanemu  przez  wszystkie 

osoby  uczestniczące  w  akcji.  Do  prowadzenia  akcji  lodołamania 

administracja drogi wodnej korzysta z własnych wyspecjalizowanych 

służb oraz zorganizowanego systemu współpracy w tym zakresie z 

odpowiednimi jednostkami i instytucjami krajowymi i zagranicznymi 

(rys. 8).

Regionalne zarządy gospodarki wodnej zbierają i systematyzują 

dane hydrologiczno-meteorologiczne oraz o zjawiskach lodowych na 

administrowanych rzekach, angażując w tym celu własne służby liniowe 

nadzorów  wodnych.  Uzyskane  w  ten  sposób  informacje  dotyczące 

stanów wód, temperatury wody i powietrza, siły i kierunków wiatru, 

oraz stopnia zlodzenia rzeki mają decydujący wpływ na ocenę stopnia 

Rys. 4. IV faza akcji lodołamania 2005/2006 

(Źródło: Opracowanie 

własne na podstawie danych RZGW Szczecin)

Rys. 5. V faza akcji lodołamania 2005/2006 

(Źródło: Opracowanie własne 

na podstawie danych RZGW Szczecin)

Rys. 6. VI faza akcji lodołamania 2005/2006 

(Źródło: Opracowanie 

własne na podstawie danych RZGW Szczecin)

Wykres 2. Charakterystyka temperatur powietrza w sezonie 

zimowym 2005/2006 – godz. 7:00 

(Źródło: Opracowanie własne  

na podstawie danych IMGW Poznań i RZGW Szczecin)

Rys. 7. Zsuwy i zatory lodowe w trakcie akcji lodołamania 2005/

2006 na granicznym odcinku Odry 

(Źródło: Opracowanie własne na 

podstawie danych RZGW Szczecin)

background image

zagrożenia powodziowego oraz trafny wybór terminu rozpoczęcia akcji 

lodowej, który z kolei ma duże znaczenie dla właściwego i skutecznego 

przeprowadzenia całej akcji lodowej.

Począwszy  od  sezonu  zimowego  2000/2001  kierownictwo  akcji 

lodołamania  na  Odrze  wprowadziło  rozwiązania  mające  na  celu 

optymalizację  organizacji  akcji,  jak  również  obniżenie  kosztów  jej 

prowadzenia, poprzez:

 

włączanie się lodołamaczy niemieckich do akcji już na jeziorze 

Dąbie, czyli od początku jej prowadzenia, a nie jak uprzednio dopiero 

na  granicznym  odcinku  Odry,  w  rejonie  miejscowości  Schwedt  (km 

697,0);

 

wprowadzenie godzinnego rozliczania udziału w akcji polskich i 

niemieckich lodołamaczy oraz zasady proporcjonalnego zaangażowania 

lodołamaczy obu stron po połowie;

 

zmniejszenie obsady osobowej załóg lodołamaczy z pięciu do 

czterech osób;

 

zawarcie  trójstronnego  porozumienia  pomiędzy  RZGW  w 

Szczecinie,  RZGW  w  Poznaniu  i  RZGW  we  Wrocławiu,  w  wyniku 

którego spośród ośmiu lodołamaczy polskich pracujących dotychczas 

na granicznym i dolnym odcinku Odry, jeden lodołamacz oddawany 

jest  do  dyspozycji  RZGW  we  Wrocławiu  dla  ochrony  Wrocławia,  a 

dwa spośród lodołamaczy pracujących na dolnej Odrze, po dotarciu 

czołówki w rejon Kostrzyna (km 617,6), kierowane są do łamania lodu 

na dolnym odcinku Warty oraz w razie takiej potrzeby także na dolnym 

odcinku Noteci. 

Podsumowanie

Tradycyjnie do najistotniejszych utrudnień w sprawnym prowadzeniu 

akcji  lodołamania  na  Odrze  w  sezonie  zimowym  2005/2006  należy 

zaliczyć:

 

zbyt  małe  głębokości  na  jeziorze  Dąbie,  szczególnie  na 

głównym torze wodnym (tj. ok. 2,5 m przy średnim stanie wody), co 

ogranicza możliwość gromadzenia kry lodowej, spływającej z rejonów 

objętych akcją, jak również skuteczne jej odprowadzanie do Zalewu 

Szczecińskiego;

 

konieczność korzystania z przęsła zwodzonego mostu kolejowego 

w  Rogalicy  w  km  733,7  w  Szczecinie-Podjuchach;  częstotliwość 

podnoszenia  tego  przęsła  jest  dostosowana  do  ruchu  pociągów  z 

uwagi  na  zbyt  mały  prześwit  przęseł  stałych  (2,96  m)  przy  wielkiej 

wodzie żeglownej;

 

pojawianie się, obok stałych, nowych miejsc zatorogennych na 

Odrze,  szczególnie  w  miejscach  gdzie  zniszczone  zostały  brzegi  i 

budowle hydrotechniczne, jak również na odcinkach wymagających 

modyfikacji systemu zabudowy regulacyjnej;

 

małe  głębokości  tranzytowe,  utrudniające  pracę  lodołamaczy, 

szczególnie na odcinku od Słubic (km 584,0) do Hohensaaten (km 

667,2).

Wydawca –  Miesięcznik „Gospodarka Wodna”, tel. (022) 619 20 15, ul. Ratuszowa 11,  

00-950 Warszawa, skr. pocztowa 1004, e-mail: gospodarkawodna@sigma-not.pl

IV

Gospodarka Wodna nr 12/2007

Rys. 8. Schemat łączności w trakcie akcji lodołamania 2005/2006

(Źródło: Opracowanie własne na podstawie danych RZGW Szczecin)

background image

Gospodarka Wodna nr 12/2007

505

wane na potrzeby tworzenia dróg 

wodnych: Kanał Bydgoski i Kanał Śle-

siński.

Silnie  zmienione  jednolite  części 

wód  płynących  określono  głównie  na 

podstawie zmian morfologicznych, wy-

nikających  z  regulacji  i  zabudowy  po-

przecznej.  Zmiany  stanu  ilościowego 

były związane przeważnie z wpływem 

położonego powyżej zbiornika wodne-

go  (np.  Warta  od  wypływu  ze  zbiorni-

ka Poraj do Wiercicy), poborami wody 

na potrzeby stawów rybnych (np. Mała 

Wełna  od  wypływu  z  Jeziora  Gorzu-

chowskiego do Dopływu z Rejowca ze 

stawami  hodowlanymi)  oraz  zrzutami 

ścieków  (np.  Radomka).  Wpływ  dzia-

łalności antropogenicznej w kilku przy-

padkach związany był także z funkcjo-

nowaniem  kopalni  węgla  brunatnego 

(np. Krasówka).

2. Jednolite części wód stojących

W Regionie Wodnym Warty zidenty-

fikowano (rys. 3):

–  25 silnie zmienionych części wód 

o łącznej powierzchni 107 km

2

,

–  275 naturalnych części wód o łącz-

nej powierzchni 419,3 km

2

.

Nie  stwierdzono  sztucznych  części 

wód.

Największą  silnie  zmienioną  jed-

nolitą  częścią  wód  stojących  regio-

nu  wodnego  Warty  jest  oddany  do 

użytku  w  1979  r.  zbiornik  Jeziorsko 

(o  powierzchni  42,55  km

2

  i  pojem-

ności całkowitej ponad 200 mln m

3

). 

Innym  istotnym  zbiornikiem  na  War-

cie  jest  zbiornik  Poraj  (powierzchnia 

3,38 km

2

, pojemność całkowita 25 mln 

m

3

); pozostałe zidentyfikowane silnie 

zmienione jednolite części wód stoją-

cych położone są na mniejszych cie-

kach. Jako silnie zmienione jednolite 

części  wód  stojących  potraktowano 

także  jeziora  podpiętrzone  (np.  Pa-

kość, Gopło), na których prowadzona 

jest gospodarka wodna, oraz jeziora 

położone w okolicy kopalni i elektro-

ciepłowni  Konin,  na  które  znaczny 

wpływ ma, spowodowany działalnoś-

cią  odkrywkową,  lej  depresyjny  oraz 

zrzuty  wód  pochłodniczych  o  pod-

wyższonej temperaturze (np. Jezioro 

Gosławskie).

3.  Scalone  części  wód  powierzch-

niowych

W Regionie Wodnym Warty zidenty-

fikowano (rys. 4):

–  1  sztuczną  część  wód  o  długości 

32,6 km,

Rys. 4. Silnie zmienione i sztuczne scalone części wód powierzchniowych w Regionie Wod-

nym Warty

–  63  silnie  zmienione  części  wód 

o łącznej długości 7436,8 km,

–  73 naturalne części wód o łącznej 

długości 9327,5 km.

Jako  sztuczną  scaloną  część  wód 

uznano tylko część W1003 Kanał Koś-

ciański/Mosiński od Kanału Przysieka 

Stara  do  Żydowskiego  Rowu.  Przy-

jęta  kwalifikacja  jest  konsekwencją 

uznania za sztuczną jednolitej części 

wód  płynących  wchodzącej  w  skład 

ww.  scalonej  części  wód.  W  wypad-

ku gdy w obrębie jednej scalonej czę-

ści wód zawierały się jednolite części 

wód  zarówno  sztuczne,  jak  i  natu-

ralne  daną  scaloną  część  wód  trak-

towano  jako  silnie  zmienioną,  chyba 

że część sztuczna stanowiła niewielki 

odsetek.

O uznaniu scalonych części wód po-

wierzchniowych  jako  silnie  zmienione 

decydowały,  podobnie  jak  w  wypad-

ku  jednolitych  części  wód  płynących, 

głównie  znaczne  zmiany  morfologicz-

ne  (regulacje,  zabudowa  poprzecz-

na). W kilku przypadkach decydującym 

czynnikiem był wpływ zbiorników wod-

nych na reżim hydrologiczny.

■ 

Podsumowanie

Procedurę  wstępnego  wyznacze-

nia  silnie  zmienionych  i  sztucznych 

części wód powierzchniowych w Re-

gionie  Wodnym  Warty  przeprowa-

dzono dla jednolitych części wód (na 

potrzeby  raportowania  do  Komisji 

Europejskiej)  oraz  scalonych  części 

wód (na potrzeby planowania gospo-

darowania wodami). Analizie podda-

no:

–  581 jednolitych części wód płyną-

cych,

–  300  jednolitych  części  wód  stoją-

cych,

–  137  scalonych  części  wód  po-

wierzchniowych.

Na  analizowanym  obszarze  zmia-

na  naturalnego  charakteru  cieku 

dotyczy  ok.  26%  jednolitych  części 

wód płynących i 8% jednolitych czę-

ści  wód  stojących  (tab.  III).  Znacz-

background image

506

Gospodarka Wodna nr 12/2007

Tabela  III.  Sztuczne  i  silnie  zmienione  części  wód  powierzchniowych  Regionu  Wodnego 

Warty – statystyka

Części wód

Jednolite części wód 

płynących

Jednolite części wód 

stojących

Scalone części wód 

powierzchniowych

Ogółem

[szt.]

581

300

137

Naturalne

liczba

[szt.]

433

275

73

[%]

74,5

91,7

53,3

długość

[km]

11164,7

419,3*

9327,5

[%]

66,5

79,7*

55,5

Silnie 

zmienione

liczba

[szt.]

126

25

63

[%]

21,7

8,3

46,0

długość

[km]

5129,0

107*

7436,8

[%]

30,5

20,3*

44,3

Sztuczne

liczba

[szt.]

22

0

1

[%]

3,8

0,0

0,7

długość

[km]

500,9

0,0

32,6

[%]

3,0

0,0

0,2

* Dotyczy powierzchni [km

2

]

nie  większy  odsetek  obserwuje  się 

w  wypadku  scalonych  części  wód  – 

ok. 47%, co wynika z faktu, że jako 

silnie zmienione scalone części wód 

przyjmowano  te,  w  których  stwier-

dzono  istotne  zmiany  stanu  morfo-

logicznego  i  ilościowego,  mimo  że 

niektóre  jednolite  części  wód  wcho-

dzące w ich skład zostały uznane za 

naturalne.

Kwalifikację  części  wód  oparto  na 

analizie  8  wskaźników  głównych  do-

tyczących  hydromorfologii,  9  wskaź-

ników  pomocniczych  związanych 

z  wpływem  działalności  antropoge-

nicznej  oraz  wszelkich  dostępnych 

danych (określonych w układzie jed-

nolitych  i  scalonych  części  wód)  do-

tyczących  sposobu  zagospodarowa-

nia zlewni i wpływu użytkowania wód 

na  zmianę  ich  natury.  Najważniej-

szym  aspektem  analizy,  praktycznie 

często  przesądzającym  o  końcowej 

kwalifikacji,  była  jednak  ocena  eks-

percka  poszczególnych  części  wód, 

dokonywana przez osoby najbardziej 

zaznajomione  z  danym  terenem, 

w  tym  głównie  administratorów  cie-

ków. Wskaźniki traktowano jako ma-

teriał pomocniczy, mający za zadanie 

wspomaganie  decydenta  przy  okre-

ślaniu  charakteru  poszczególnych 

części wód.

Dlatego  nie  zawsze  części  wód 

uznawano  za  silnie  zmienione,  na-

wet  gdy  wskaźnik  był  przekroczony. 

Z taką sytuacją mieliśmy do czynienia 

zwłaszcza  dla  scalonych  części  wód 

i  obliczanego  dla  nich  wskaźnika  i3 

dotyczącego  zaburzenia  reżimu  hy-

drologicznego  wynikającego  z  istot-

nych  zmian  w  zagospodarowaniu 

zlewni  części  wód.  W  39  (tj.  28,5%) 

scalonych  częściach  wód  obserwo-

wano  znaczne  zmniejszenie  przepły-

wu  w  ostatnich  latach  w  porównaniu 

z  tzw.  wieloleciem  „pseudonatural-

nym”, lecz może być to konsekwencją 

nie tyle działalności antropogenicznej, 

co  również  czynników  naturalnych 

związanych z nasileniem lat suchych 

i mokrych.

Podobne  problemy  dotyczące 

wskaźników  związane  są  z  wiary-

godnością  pozyskanych  danych.  Na 

przykład w ewidencji regulacji cieków 

zarządów melioracji i urządzeń wod-

nych  występują  często  cieki,  które 

ok.  30–40  lat  temu  były  poddawane 

regulacjom w niewielkim stopniu, ale 

na  znacznej  długości.  W  ten  sposób 

wartość  wskaźnika  m8  (dotyczącego 

stopnia  regulacji)  przekraczała  po-

ziom  graniczny,  mimo  że  teraz  cha-

rakter cieku jest zbliżony do natural-

nego.

Dzięki ocenie eksperckiej, obejmu-

jącej  m.in.  analizę  poszczególnych 

danych,  map  rastrowych  i  przede 

wszystkim wywiadowi w terenie, moż-

liwe  było  „wychwycenie”  ww.  wątpli-

wych  przypadków,  a  w  konsekwen-

cji  –  podjęcie  określonych  decyzji  co 

do charakteru poszczególnych części 

wód.

Bardzo przydatne okazały się tak-

że  wskaźniki  pomocnicze,  a  zwłasz-

cza:  liczba  obiektów  hydrotechnicz-

nych przypadająca na jednostkę dłu-

gości  [km]  cieków  istotnych  w  danej 

części  wód,  wielkość  poboru  z  wód 

powierzchniowych  w  odniesieniu  do 

przepływu,  wielkość  zrzutu  ścieków 

do  wód  powierzchniowych  w  odnie-

sieniu  do  przepływu,  udział  procen-

towy  powierzchni  obszarów  zmelio-

rowanych  oraz  udział  procentowy 

powierzchni  obszarów  zurbanizowa-

nych.

Problemy dotyczące kwalifikacji po-

jawiały  się  szczególnie  w  wypadku 

nierównomiernego rozkładu intensyw-

ności wpływu działalności antropoge-

nicznej na poszczególne części wód. 

Sytuację  taką  obserwowano  zwłasz-

cza dla dużych jednolitych części wód 

płynących, zawierających w sobie ciek 

główny  i  kilka  dopływów  (przeważnie 

ciek główny był poddawany znacznej 

presji antropogenicznej, przy czym na 

jego dopływach działalności takiej nie 

obserwowano w ogóle). Przypadki ta-

kie  starano  się  traktować  analogicz-

nie w całym Regionie Wodnym Warty, 

z  uwzględnieniem  jednak  warunków 

lokalnych.  Stąd  uzyskane  wyniki  są 

niejako  konsekwencją  nie  tylko  przy-

jętej  metodyki,  ale  także  przyjętego 

uprzednio podziału na jednolite i sca-

lone części wód.

Otrzymane  wstępnie  wyznaczone 

sztuczne  i  silnie  zmienione  jednolite 

i  scalone  części  wód  powierzchnio-

wych będą stanowić w dalszym etapie 

podstawę do przeprowadzenia proce-

dury ostatecznej kwalifikacji charakte-

ru części wód.

LITERATURA

1.  J.  BŁACHUTA,  A.  JARZĄBEK,  S.  SARNA: 

Weryfikacja  wskaźników  dla  przeprowadze-

nia oceny stanu ilościowego i morfologiczne-

go jednolitych części wód wraz ze zmianą ich 

wartości progowych dla uściślenia wstępnego 

wyznaczenia  silnie  zmienionych  części  wód; 

2006.

2.  J.  BŁACHUTA,  A.  JARZĄBEK,  S.  SARNA: 

RS-EKO Pracownia Projektowa i Konsultingo-

wa:  Weryfikacja  ekspercka  wstępnie  wyzna-

czonych,  silnie  zmienionych  części  wód  oraz 

weryfikacja  szczegółowa  z  uzasadnieniem, 

2007.

3.  CIS  Working  Group  2.2  on  and  Heavily  Mo-

dified  Water  Bodies:  Guidance  Document  on 

Identification and Designation of Heavily Mo-

dified and Artificial Water Bodies; 2003.

4.  CIS  Working  Group  2.2  on  and  Heavily  Mo-

dified Water Bodies: Toolbox on Identification 

and  Designation  of Artificial  and  Heavily  Mo-

dified Water Bodies; 2003.

5.  Dyrektywa  2000/60/WE  Parlamentu  Europej-

skiego i Rady z dnia 23 października 2000 r. 

ustanawiająca ramy wspólnotowego działania 

w dziedzinie polityki wodnej.

6.  Konsorcjum:  Typologia  wód  powierzchnio-

wych  i  wyznaczenie  części  wód  powierzch-

niowych i podziemnych zgodnie z wymogami 

RDW 2000/60/WE; 2004.

7.  Ustawa  z  dn.  18  lipca  2001  r.  Prawo  wodne 

(Dz U nr 239 z dn. 18 listopada 2005 r. poz. 

2019 z późn. zm.).

background image

Gospodarka Wodna nr 12/2007

507

SERGIUSZ JURCZUK, ANNA ŁEMPICKA

Instytut Melioracji i Użytków Zielonych w Falentach

Ochrona wód przed zanieczyszczeniem 

środkami ochrony roślin 

– kreowanie świadomości poprzez projekt TOPPS

W  artykule  przedstawiono  stan  i  per-

spektywy  ochrony  wód  przed  zanieczysz-

czeniem środkami ochrony roślin w Polsce 

oraz projekt TOPPS „Szkolenie operatorów 

w celu zapobiegania zanieczyszczeniu wód 

ze skażeń punktowych”. Projekt ma na celu 

opracowanie  i  wdrażanie  zasad  bezpiecz-

nego  stosowania  środków  ochrony  roślin 

w Unii Europejskiej.

Z

użycie  pestycydów  w  Polsce 

było  niskie,  jednak  ostatnio  wzrasta. 

Przystąpienie Polski do Unii Europej-

skiej powoduje intensyfikację działań 

rolniczych,  zastępowanie  rolnictwa 

tradycyjnego  przemysłowym,  uzależ-

nionym od stosowania środków agro-

chemicznych  ze  wszystkimi  tego  ne-

gatywnymi skutkami. Rozmiar proble-

mów  powodowanych  przez  stosowa-

nie pestycydów jest duży, a szczegól-

nie  istotny  jest  problem  zanieczysz-

czenia wód.

Ramowa  Dyrektywa  Wodna  2000/ 

/60EC, mająca na celu ustalenie norm 

ochrony  wód,  zakłada  zapewnienie 

stopniowego zmniejszenia zanieczysz-

czenia  wód  i  zapobieganie  dalszemu 

ich zanieczyszczaniu. Dyrektywa prze-

widuje wiele działań w zakresie ochro-

ny wód, a wśród nich organizację pro-

gramów edukacyjnych i szkoleń. Wpro-

wadzenie  w  życie  postanowień  RDW 

dało  impuls  do  podjęcia  finansowane-

go przez UE, przy współudziale ECPA, 

europejskiego  projektu  TOPPS  „szko-

lenie operatorów w celu zapobiegania 

zanieczyszczeniu wód ze źródeł punk-

towych”.  Projekt  ma  na  celu  opraco-

wanie, promowanie i wdrażanie wspól-

nych zasad bezpiecznego, zrównowa-

żonego  stosowania  środków  ochrony 

roślin w całej Unii Europejskiej.

Celem  niniejszego  artykułu  jest 

przedstawienie  stanu  i  perspektyw 

ochrony roślin oraz udziału Polski w re-

alizacji projektu TOPPS. W artykule po-

ruszono  przede  wszystkim  zagadnie-

nia,  które  mogą  zainteresować  służby 

wodne,  wodnomelioracyjne  i  środo-

wiskowe  –  ich  udział  w  ochronie  wód 

przed pestycydami powinien być więk-

szy niż dotychczas.

■ 

Stosowanie  środków  ochrony 

roślin

Pestycydy  są  to  substancje,  które 

stosuje się do zwalczania różnego ro-

dzaju  szkodników.  Przemysł  chemicz-

ny  wytwarza  kilka  tysięcy  związków 

stosowanych  jako  pestycydy  i  wciąż 

wprowadza  do  handlu  nowe,  wycofu-

jąc niektóre wcześniej używane. Rolni-

ctwo wykorzystuje 90% wytwarzanych 

pestycydów. Służą one do zwalczania 

chwastów (herbicydy), grzybów (fungi-

cydy),  owadów  (insektycydy),  gryzoni 

(rodentycydy)  i  innych  szkodników  ro-

ślin uprawnych.

Konieczność stosowania ochrony ro-

ślin w celu stabilizacji plonów i ochro-

ny  produktów  przechowywanych  nie 

podlega  obecnie  dyskusji.  Według 

Orke i in. [za Pruszyńskim, 2003] bez 

ochrony  roślin  zbiera  się  tylko  30,3% 

potencjalnych  plonów.  Zabiegi  ochro-

ny roślin ograniczają straty i pozwala-

ją zebrać kolejne 27,6%. Nadal jednak, 

przez  niedostateczną  ich  skuteczność 

lub brak ochrony roślin, traci się 42,1% 

plonów.

Metoda  chemiczna  stanowi  obec-

nie  podstawę  ochrony  upraw  w  świa-

towym  rolnictwie.  Pestycydy  pozwoli-

ły  na  znaczne  zmniejszenie  szkód  na 

polach  uprawnych  na  całym  świecie, 

jednak  w  praktyce  stosowanie  tych 

środków  jest  nadużywane  i  powoduje 

zanieczyszczenie  wód,  żywności  oraz 

kumulację groźnych pestycydów w ro-

ślinach oraz mięśniach zwierząt i ludzi. 

Po  zaaplikowaniu  pestycydy  degradu-

ją się do jednego lub kilku metabolitów, 

które mogą wykazywać inne toksyczne 

cechy  niż  związek  pierwotny.  W  wielu 

wypadkach metabolity są bardziej sta-

bilne  i  bardziej  toksyczne  niż  związek 

pierwotny.

Niektóre pestycydy ulegają powolne-

mu rozkładowi, jak na przykład stoso-

wany w latach pięćdziesiątych i sześć-

dziesiątych DDT. Ze względu na powol-

ny rozkład DDT akumuluje się w tkan-

kach tłuszczowych zwierząt i ludzi, za-

grażając układowi nerwowemu i wątro-

bie. Wśród innych, dawniej często sto-

sowanych, niebezpieczny jest lindan – 

rakotwórczy i powodujący uszkodzenia 

płodu,  a  także  aldrin,  który  utleniając 

się  przechodzi  w  dieldrinę,  szkodliwą 

dla systemu nerwowego. Mimo iż oba 

środki od kilkunastu lat nie są już sto-

sowane,  badania  ciągle  wykazują  ich 

obecność w wodzie.

Z  powodu  niebezpiecznego  oddzia-

ływania pestycydów na środowisko i lu-

dzi nasilają się w Europie protesty do-

magające się redukcji zużycia pestycy-

dów i rozwoju rolnictwa ekologicznego 

oraz integrowanego. Mając na uwadze 

korzyści,  jakie  uzyskuje  się  w  wyniku 

stosowania pestycydów, należy sądzić, 

że w najbliższej przyszłości nie wydaje 

się realną rezygnacja z ich stosowania. 

Również mało realne jest, aby tworzone 

nowe środki były całkowicie bezpiecz-

ne  dla  środowiska  i  ludzi.  W  związku 

z  tym  następują  zmiany  w  określaniu 

potrzeby  stosowania  zabiegów,  zmia-

ny asortymentu stosowanych środków, 

a  ich  stosowanie  jest  regulowane  nie 

tylko krajowymi, ale i międzynarodowy-

mi przepisami.

Do niedawna zużycie środków ochro-

ny roślin w Polsce na potrzeby rolnictwa 

podawano w ilości 0,56 kg · ha

-1

. Było to 

niewiele w porównaniu np. z Niemcami 

(2,87 kg · ha

-1

) czy Francją (5,8 kg · ha

-1

) 

background image

508

Gospodarka Wodna nr 12/2007

Tabela I. Podaż pestycydów w Polsce [Roczniki statystyczne 2005, 2006]

Pestycydy

1990

1995

2000

2003

2004

2005

W masie towarowej, t

19 435

19 687

22 164

18 756

22 687

41 135

W substancji aktywnej, t

7548

6962

8848

7185

8726

16 039

W kg · ha

-1

 gruntów ornych i sadów

0,52

0,48

0,62

0,56

0,67

1,23*

*

)

 W przeliczeniu na powierzchnię z 2004 r.

[Stan  środowiska...  2005],  jednak  na-

leży  mieć  na  uwadze,  że  do  2004  r. 

badaniami sprzedaży objęte były tylko 

wybrane środki ochrony roślin dopusz-

czone  do  obrotu  i  stosowania.  Lista 

środków  rozpatrywanych  obejmowała 

w  1995  i  2000  r.  po  180  szt.,  w  2004 

–  321,  a  w  2005  r.  wszystkie  środki 

–  974  szt.  –  dopuszczone  do  obrotu 

w Polsce. W ostatnim roku podaż pe-

stycydów wyniosła 1,23 kg · ha

-1

 (tab. I). 

Monitoring  Inspekcji  Ochrony  Roślin, 

prowadzony w latach 2002–2005, wy-

kazał  średnie  zużycie  pestycydów  dla 

wybranych roślin 1,86 kg · ha

-1

 [Suraw-

ska, 2006]. W gospodarstwach o inten-

sywnej  produkcji  zużycie  pestycydów 

może  być  nie  mniejsze  niż  w  krajach 

zachodnich.

■ 

Zanieczyszczanie  wód  środkami 

ochrony roślin

Gleba  oraz  wody  podziemne  i  po-

wierzchniowe  to  środowiska  najbar-

dziej narażone na skażenia środkami 

chemicznymi. Kiedy pestycyd zostanie 

zastosowany, jego obecność w środo-

wisku  jest  trudna  do  kontrolowania. 

Gdy dostanie się on do wody grunto-

wej, pozostaje w niej przez wiele lat. 

Pestycydy  mogą  docierać  do  obsza-

rów odległych od miejsca ich zastoso-

wania.  Są  one  transportowane  przez 

wiatr,  parowanie,  wymywanie,  wody 

podziemne,  cieki  oraz  wraz  z  tkan-

kami istot żywych. Z chwilą znalezie-

nia  się  substancji  chemicznej  w  gle-

bie następuje jej ruch wraz z infiltrują-

cą wodą. Przemieszczanie zależy od 

rodzaju,  wilgotności,  przepuszczal-

ności,  zawartości  masy  organicznej 

gleby oraz od intensywności opadów. 

Gleby  z  dużą  zawartością  masy  or-

ganicznej  i  gleby  gliniaste  lepiej  wią-

żą  cząsteczki  substancji  organicznej, 

hamując ich przesiąkanie. W glebach 

lekkich  następuje  szybkie  przenika-

nie pestycydów do wód podziemnych. 

Największe ryzyko skażenia wód pod-

ziemnych  istnieje  tam  gdzie  zwier-

ciadło  wody  podziemnej  znajduje  się 

płytko,  a  warstwa  gleby  nad  nim  ma 

dobrą  przepuszczalność  i  jest  uboga 

w próchnicę.

Biodegradacja pestycydów jest zwią-

zana  w  dużym  stopniu  z  ich  rozpusz-

czalnością  w  wodzie.  Organiczne  pe-

stycydy,  dobrze  rozpuszczalne  w  wo-

dzie, łatwo rozkładają się. Jednocześ-

nie  pestycydy  łatwo  rozpuszczalne 

w wodzie szybko są wymywane z gleb 

terenów  rolniczych  i  wprowadzane  do 

wód  [Dojlido,  1995].  Niektóre  środki 

łatwo  wiążą  się  z  glebą,  adsorbowa-

ne w górnych warstwach gleby ulega-

ją  biodegradacji,  zanim  przenikną  do 

wód  podziemnych.  Inne  środki  łatwo 

rozpuszczają się w wodzie i przenika-

ją do wód podziemnych, zanim ulegną 

biodegradacji.

Wody  powierzchniowe  narażone  są 

także na skażenie w wyniku bezpośred-

niego  znoszenia  cieczy  użytkowej  na 

powierzchnię  wody  podczas  oprysku, 

z czym mamy do czynienia przy nieza-

chowaniu bezpiecznej odległości opry-

sku  od  otwartych  zbiorników  i  cieków 

wodnych, a także przy rozpryskiwaniu 

substancji  nad  rowami  melioracyjnymi 

i  otwartymi  studzienkami.  Substancje 

chemiczne  mogą  być  także  zmywa-

ne do wód otwartych przy wystąpieniu 

spływów powierzchniowych.

Skażenia gleby i wody powstają nie 

tylko  podczas  wykonywania  zabiegów 

w  polu,  ale  na  każdym  etapie  obrotu 

środkami ochrony roślin, począwszy od 

transportu  i  magazynowania,  poprzez 

przygotowanie  cieczy  użytkowej  i  my-

cie opryskiwacza, aż do utylizacji opa-

kowań.  Podczas  zabiegu  ochronnego 

rozcieńczona  substancja  chemiczna 

jest  rozpraszana  na  dużej  powierzch-

ni,  co  sprzyja  szybkiemu  jej  rozpado-

wi pod wpływem działania światła sło-

necznego,  temperatury,  składników 

powietrza,  czynników  biologicznych 

i  chemicznych.  Tymczasem  rozlanie 

lub  rozsypanie,  nawet  niewielkiej  ilo-

ści,  skoncentrowanego  środka  ochro-

ny roślin w miejscu jego przechowywa-

nia lub napełniania opryskiwacza, albo 

składowanie nieopłukanych opakowań 

prowadzi do akumulacji substancji che-

micznych w glebie, co uniemożliwia ich 

szybką  degradację.  Trzeba  pamiętać, 

że każdy gram substancji czynnej pe-

stycydu  zanieczyszczającego  wodę 

wymaga  rozpuszczenia  go  w  przynaj-

mniej  10  000  m

3

  (staw  o  powierzch-

ni 1 ha i głębokości 1,0 m), a dla nie-

których substancji nawet w 30 000 m

3

czystej  wody,  aby  ta  nadawała  się  do 

picia.

Dużym problemem są stare, przeter-

minowane  środki  ochrony  roślin  prze-

chowywane  w  mogilnikach  i  innych 

miejscach składowania nieprzydatnych 

środków.  Mogilniki,  w  wyniku  utraty 

szczelności, mogą powodować skaże-

nie gleby i wód.

■ 

Postanowienia  Ramowej  Dyrek-

tywy  Wodnej  w  zakresie  środków 

ochrony roślin i ich wdrażanie w Pol-

sce

W 2000 r. wprowadzono w życie Ra-

mową  Dyrektywę  Wodną  2000/60  EC 

(RDW)  [Dyrektywa,  2000],  mającą  na 

celu ustalenie ram ochrony wód śród-

lądowych, wód powierzchniowych, wód 

przejściowych,  wód  przybrzeżnych 

i  wody  gruntowej.  Jednym  z  założeń 

tej dyrektywy jest zapewnienie stopnio-

wego  zmniejszania  zanieczyszczenia 

wód  i  zapobiegania  ich  dalszemu  za-

nieczyszczeniu. W związku z tym utwo-

rzono  wykaz  głównych  substancji  za-

nieczyszczających, obejmujący zarów-

no zanieczyszczenia antropogeniczne, 

jak i naturalne, a w tym wykaz substan-

cji  priorytetowych  i  wykaz  prioryteto-

wych  substancji  niebezpiecznych.  Ich 

listę podano w załączniku X RDW [Eu-

ropean…  2001].  Na  liście  tej  znajduje 

się  kilkanaście  (liczba  okresowo  kory-

gowana)  substancji  aktywnych  środ-

ków ochrony roślin [European… 2001; 

Neumeister,  2003;  Rozporządzenie… 

2005; Pomoc techniczna… 2005]. Kry-

teria  i  normy  jakości  wód  podawane 

są w różnych aktach [Chełmicki, 2001; 

Neumeister, 2003], jednak w przyszło-

ści Ramowa Dyrektywa Wodna będzie 

główną  dyrektywą,  regulującą  sprawę 

substancji niebezpiecznych w wodzie.

Pozostałości  pestycydów  w  wodzie 

pitnej są regulowane Dyrektywą o Wo-

dzie Pitnej 98/83EC. Według załączni-

ka  do  tej  dyrektywy  woda  pitna  może 

zawierać 0,1 µg · l

-1

 poszczególnych pe-

stycydów, a w wypadku aldryny, dieldry-

ny i heptachloru – 0,3 µg · l

-1

. Dyrektywa 

o Wodzie Pitnej nie będzie zastąpiona 

Ramową  Dyrektywą  Wodną  [Neumei-

ster, 2003].

Aby  zapobiegać  zanieczyszczaniu 

wód lub je kontrolować, dyrektywa na-

rzuca  wprowadzenie  różnych  strategii 

i środków, dotyczących różnych rodza-

jów substancji. Dla substancji prioryte-

towych  dyrektywa  zakłada  stopniową 

background image

Gospodarka Wodna nr 12/2007

509

Tabela  II.  Wartości  graniczne  pestycydów 

(suma lindanu i dieldryny) w klasach jako-

ści  wód  powierzchniowych  i  podziemnych 

w µg · l

-1

 wg rozporządzenia ministra środo-

wiska [Rozporządzenie… 2004]

Klasa

I

II

III

IV

V

0,1

1

2,5

5

>5

redukcję  zrzutów,  emisji  i  strat,  a  dla 

priorytetowych substancji niebezpiecz-

nych  –  zaprzestanie  stosowania  lub 

wyeliminowanie zrzutów, emisji i strat. 

Dyrektywa narzuca zastosowanie pod-

stawowych  środków,  takich  jak  zakaz 

wprowadzania głównych substancji za-

nieczyszczających  do  wód  lub  nakaz 

uprzedniego  uzyskania  zezwoleń  czy 

rejestracji,  opartej  na  zasadach  wpro-

wadzających  kontrolę  emisji  substan-

cji  zanieczyszczających.  Każde  pań-

stwo  członkowskie  powinno  opraco-

wać program działań na rzecz ograni-

czenia emisji, opartych na najlepszych 

dostępnych  technikach,  uwzględniają-

cych przy tym zasadę „zanieczyszcza-

jący  płaci”,  a  w  wypadku  skutków  od-

działywań  rozproszonych  –  program 

stosowania  najlepszych  praktyk  w  za-

kresie  ochrony  środowiska.  Dyrekty-

wa  nakłada  na  państwa  członkowskie 

opracowanie  programów  monitoringu 

stanu wód. Zakłada osiągnięcie dobre-

go stanu chemicznego wód powierzch-

niowych w ciągu 15 lat.

W Polsce zasady oceny poziomu za-

nieczyszczenia wód określono Rozpo-

rządzeniem Ministra Środowiska z dnia 

11  lutego  2004  r.  [Rozporządzenie… 

2004],  opartym  na  Ramowej  Dyrekty-

wie  Wodnej.  Rozporządzenie  zakłada 

podział wód na 5 klas jakościowych:

klasa I – wody o bardzo dobrej jako-

ści,

klasa II – wody o dobrej jakości,

klasa III – wody o zadowalającej ja-

kości,

klasa IV – wody o niezadowalającej 

jakości,

klasa V – wody o złej jakości. 

W  zakresie  zawartości  pestycy-

dów niedopuszczalne jest przekrocze-

nie  wartości  granicznych  podanych 

w tab. II.

Rozporządzenie Ministerstwa Środo-

wiska z 11 lutego 2004 r. straciło moc 

z dniem 1 stycznia 2006 r.

Największe  wymagania  pod  wzglę-

dem  czystości  stawiane  są  wodzie 

pitnej.  Według  rozporządzenia  mini-

stra zdrowia [Rozporządzenie… 2002] 

woda przeznaczona do spożycia przez 

ludzi  nie  może  zawierać  więcej  niż 

0,1 µg · l

-1

  wody  każdego  z  następują-

cych  pestycydów:  organiczne  insekty-

cydy, organiczne herbicydy, organiczne 

fungicydy,  nematocydy,  akarycydy,  ro-

dentycydy, slimicydy, produkty pochod-

ne, m. in. regulatory wzrostu, oraz ich 

pochodne  metabolity,  a  także  produk-

ty  ich  rozpadu  i  reakcji.  Suma  stężeń 

wszystkich  pestycydów  nie  powinna 

przekraczać 0,50 µg · l

-1

. Zawartość naj-

bardziej  szkodliwych  pestycydów  ta-

kich jak: aldriny, dieldryny, heptachloru 

i  epoksyheptofloru  nie  powinna  prze-

kraczać 0,03 µg · l

-1

.

W  Polsce  wykaz  substancji  priory-

tetowych  rozpatrywanych  w  Polsce 

jako  priorytetowe  substancje  niebez-

pieczne  określił  minister  środowiska 

rozporządzeniem  z  dnia  30  listopa-

da 2005 r. (tab. III). W tym roku opra-

cowywany  jest  program  monitoringu 

operacyjnego,  obejmującego  także 

substancje  priorytetowe.  Plany  go-

spodarowania wodami w dorzeczach, 

przygotowywane przez regionalne za-

rządy  gospodarki  wodnej,  w  których 

mogłyby  być  ujęte  działania  ograni-

czające  przenikanie  pestycydów  do 

wód,  mają  być  opracowane  dopiero 

w 2009 r.

■ 

Monitoring wód

Dotychczas  oznaczano  stosunko-

wo niewiele substancji priorytetowych 

ze względu na ograniczone możliwo-

ści  wykonawcze  laboratoriów  woje-

wódzkich inspektoratów ochrony śro-

dowiska.  Monitoring  rzek  obejmował 

sieć  krajową  i  regionalną.  W  skład 

365  przekrojów  sieci  krajowej  wcho-

dziło  20  przekrojów  sieci  reperowej, 

a w 6 z nich 12 razy w roku oznacza-

no zawartość kilku rodzajów pestycy-

dów chloroorganicznych. W poszcze-

gólnych  województwach  realizowany 

był  monitoring  regionalny,  wynikają-

cy  z  potrzeb  każdego  województwa 

w  zakresie  ochrony  wód  i  regional-

nych  planów  gospodarowania  wodą. 

W monitoringu regionalnym oznacza-

no tylko lindan i dieldrynę raz w roku, 

a  i  to  nie  zawsze.  Ocena  jakości 

wód  w  rzekach  w  2004  r.  prowadzo-

na zgodnie z Rozporządzeniem Mini-

stra Środowiska z dnia 11.02.2004 r. 

[Rozporządzenie…  2004]  wykazała, 

że w dużych rzekach objętych moni-

toringiem krajowym, wody pod wzglę-

dem  zawartości  pestycydów  nale-

żą do pierwszej klasy [Stan… 2005]. 

W  publikacjach  dotyczących  moni-

toringu  w  przekrojach  sieci  regional-

nej, których liczba w 2004 r. wyniosła 

1566  sztuk,  zawartości  pestycydów 

nie są podawane.

Niewielkie  ilości  danych,  dotyczą-

cych pozostałości substancji aktywnej 

środków ochrony roślin w wodzie, po-

chodzą z prac badawczych instytutów 

naukowych, niekiedy zlecanych przez 

inspektoraty ochrony środowiska. Wy-

rywkowe dane sugerują, że i w mniej-

szych  rzekach  sytuacja  jest  dobra. 

W związku z pojawieniem się w prasie 

lokalnej doniesień o możliwości wystą-

pienia incydentalnego zanieczyszcze-

nia wód Sanu w 2004 r. podjęto syste-

matyczny  monitoring  zanieczyszczeń 

substancją  aktywną.  Pomiary  prowa-

dzono  raz  w  miesiącu,  w  okresie  od 

maja  do  listopada,  w  10  przekrojach 

sieci  diagnostycznej.  Oznaczano  97 

substancji.  Badania  nie  wykazały  in-

cydentalnego  zanieczyszczenia  wód 

tymi  substancjami  [Sadło,  Bednar-

ski, Szpyrka, 2005]. Również badania 

wód powierzchniowych okolic Pozna-

nia  oraz  Pojezierza  Gnieźnieńskiego 

wykazują dobrą jakość wód rzecznych 

[Drożdżyński,  2006  i  informacja  ust-

na]. Wyniki tych pomiarów nie wyklu-

czają  incydentalnego  zanieczyszcza-

nia  wód  powierzchniowych  substan-

cjami  aktywnymi.  Badania  nad  prze-

nikaniem  do  wód  powierzchniowych 

pestycydów,  stosowanych  w  ochro-

nie  upraw  szklarniowych,  wykazały, 

że  środowisko  glebowe  szklarń  nie 

zatrzymuje  pestycydów  i  może  być 

w pewnych warunkach źródłem zanie-

czyszczenia  wód  powierzchniowych 

[Sadło,  Rupar,  1991].  Jeszcze  w  la-

tach  osiemdziesiątych  w  trzech  rze-

kach  południowo–wschodniej  części 

Polski (San, Wisłok, Wisłoka) notowa-

no  duże  zawartości  lindanu,  używa-

nego  do  zwalczania  stonki  ziemnia-

czanej. Jego obecność notowano nie-

mal w każdej próbce, a zawartość do-

chodziła  do  0,4  µg · l

-1

.  Methoxychlor 

i chlorfenvinphos notowano tylko oka-

zjonalnie, a ich ilość nie przekraczała 

0,4 µg · l

-1

 [Sadło, 1993].

Wody podziemne są znacznie bar-

dziej  narażone  na  zanieczyszczenia 

niż  wody  otwarte.  Pestycydy  mogą 

dostawać  się  tam  przede  wszystkim 

jako  wynik  nieprawidłowości  w  cza-

sie  wykonywania  opryskiwań  (zno-

szenie cieczy opryskowej, wylewanie 

resztek  cieczy  roboczej,  mycie  opry-

skiwaczy [Kucharski, Sadowski, 2005; 

Doruchowski,  Hołownicki,  2003].  Po-

miary  prowadzone  w  woj.  wielkopol-

skim w latach 1999–2000 obejmowa-

ły 6 studni, z których w 5–9 terminach 

pobrano 43 próbki wód podziemnych. 

background image

510

Gospodarka Wodna nr 12/2007

Tabela III. Wykaz pestycydów należących w Polsce do substancji priorytetowych w dziedzi-

nie polityki wodnej

Pestycyd

Typ użytkowy

Pestycyd 

zidentyfikowany 

jako priorytetowa 

substancja 

niebezpieczna

Pestycyd rozpatrywany 

jako priorytetowa 

substancja 

niebezpieczna

Alachlor

herbicyd

x

Atrazyna

herbicyd

x

Chlorfenwinfos

insektycyd

x

Chlorpyrifos

insektycyd

x

Endosulfan

insektycyd

x

Heksachlorobenzen

fungicyd, mikrobiocyd

x

Heksachlorocykloheksan fungicyd

x

Izoproturon

herbicyd

x

Naftalen

insektycyd

x

Symazyna

herbicyd

x

Trifluralina

herbicyd

x

Analizowano  29  związków  substancji 

biologicznie czynnych i produktów ich 

rozkładu  w  środowisku  [Drożdżyński, 

Walorczyk, Dąbrowski, 2001]. Wszyst-

kie badane próbki zawierały: atrazynę 

w stężeniu 0,05–0,96 µg · l

-1

, symazy-

nę – 0,04–4,40 µg/ l, deetyloatrazynę 

–  0,14–1,15  µg · l

-1

,  deizopropyloatra-

zynę  –  0,04–0,58  µg · l

-1

  i  deetylodei-

zopropyloatrazynę – 0,05–0,58 µg · l

-1

. 

Wykryto  także  wiele  innych  sub- 

stancji.  Ilości  te  wskazują  na  znacz-

ne  niekiedy  przekroczenia  dopusz-

czalnych  norm  dla  wody  pitnej.  Wy-

niki badań, kontynuowanych w latach 

2001–2002  [Drożdżyński,  2003],  wy-

kazały  spadek  stężeń  substancji  ak-

tywnych, jednak nie jest jasne, czy było 

to skutkiem zakończenia się wymywa-

nia skumulowanych w glebie środków, 

czy też małą ilością opadów. Również 

pomiary skażeń pestycydowych w 18 

studniach na terenach rolniczych Dol-

nego  Śląska  wykazały  przekroczenia 

dopuszczalnych norm dla wody pitnej. 

Przekroczenia  dopuszczalnych  norm 

zanotowano także podczas pomiarów 

w 27 punktach położonych na ciekach 

śródpolnych  i  rowach  melioracyjnych 

[Kucharski, Sadowski, 2006].

Lata  2005–2009  poświęcone  są 

dostosowywaniu  monitoringu  w  Pol-

sce do wymogów Ramowej Dyrekty-

wy Wodnej. W wyniku wprowadzania 

RDW  następuje  zmiana  systemów 

monitoringu oraz sposobu interpreta-

cji wyników. Wymagana jest identyfi-

kacja stanu jakości wody w sieci obej-

mującej rzeki na obszarze całego kra-

ju, a nie jak dotychczas tylko wybrane 

rzeki, które były oceniane na podsta-

wie  sieci  krajowej  [Stan  czystości… 

2005].  Każdy  WIOŚ  powinien  opra-

cować  operacyjny  monitoring  wód 

na  najbliższe  3  lata,  a  na  szczeblu 

krajowym powstaje plan monitoringu 

diagnostycznego. Przewiduje się bu-

dowę  nowych  laboratoriów.  Jednak 

nie  są  jeszcze  znane  faktyczne  po-

trzeby przeprowadzania analiz, gdyż 

zawartość  wielu  substancji  prioryte-

towych  może  okazać  się  nieistotna. 

Dla  niektórych  substancji  nie  zosta-

ła  jeszcze  uzgodniona  międzynaro-

dowa metoda oznaczeń. Wyniki mo-

nitoringu  będą  wykorzystywane  przy 

opracowywaniu  planów  zlewniowych 

i programów działań oraz pozwolą na 

sprawdzenie  skuteczności  podjętych 

działań.

■ 

Dobre  praktyki  postępowania 

z pestycydami

Podstawowym  celem  prac  plani-

stycznych  według  RDW  jest  opraco-

wanie planów gospodarowania woda-

mi  powierzchniowymi,  podziemnymi, 

przejściowymi  i  przybrzeżnymi  w  ob-

szarach dorzeczy, regionów wodnych 

i zlewni, pozwalających na osiągnięcie 

dobrego  stanu  wód.  Zgodnie  z  RDW 

pierwsze  plany  gospodarowania  wo-

dami  w  dorzeczu  należy  opracować 

do końca 2009 r. Elementami progra-

mów  działań  mogą  być  różnego  ro-

dzaju przedsięwzięcia techniczne oraz 

inne  instrumenty.  Wśród  instrumen-

tów  można  wymienić:  systemy  opłat 

za korzystanie z wód i urządzeń wod-

nych  oraz  opłat  za  użytkowanie  wód 

w  obszarach  deficytowych,  kredyty 

i  dotacje  z  funduszy  ochrony  środo-

wiska,  subsydiowanie  rolnictwa  eko-

logicznego,  opłaty  za  stosowanie  na-

wozów i pestycydów, doradztwo rolni-

cze,  współpracę  administracji  wodnej 

z rolnikami w celu zapewnienia ochro-

ny wód przed zanieczyszczeniem oraz 

organizację programów edukacyjnych 

i szkoleń. Wydaje się, że uwzględnie-

nie  w  planach  gospodarowania  wodą 

szczegółowych  działań  w  zakresie 

ochrony  wód  przed  zanieczyszcze-

niem  środkami  ochrony  roślin  będzie 

trudne ze względu na: niepełne dane 

z  monitoringu,  niezbyt  duże  jeszcze 

zanieczyszczenie  wód,  niedostatek 

rozwiązań  technicznych  do  usuwania 

zanieczyszczeń,  małą  świadomość 

zagrożenia. Nawet po otrzymaniu wy-

ników z nowego monitoringu działania 

będą  podejmowane  z  opóźnieniem, 

już po przedostaniu się pestycydu do 

wody.  W  tej  sytuacji  istotnym  narzę-

dziem będzie doradztwo rolnicze oraz 

organizacja programów edukacyjnych 

i  szkoleń  w  zakresie  dobrych  praktyk 

pestycydowych.

Dobra  praktyka  ochrony  roślin  jest 

zbiorem  zaleceń,  porad,  wskazówek 

adresowanych  do  osób  bezpośred-

nio zaangażowanych w produkcję ro-

ślinną.  Jest  ona  przewodnikiem  po 

wszystkich  etapach  ochrony  roślin, 

obejmujących  podjęcie  decyzji,  przy-

gotowanie,  wykonanie  oprysku,  za-

bezpieczenie miejsca i sprzętu po za-

stosowaniu środka chemicznego. Re-

dukcję  skażeń  miejscowych  można 

uzyskać  poprzez  wpływanie  na  ope-

ratorów,  ulepszenie  technologii  opry-

sków,  poprawę  infrastruktury  w  go-

spodarstwach, wprowadzanie nowych 

przepisów.

Nadzór  nad  prawidłowością  stoso-

wania środków ochrony roślin sprawu-

je Państwowa Inspekcja Ochrony Ro-

ślin  i  Nasiennictwa.  Kwestie  nadzoru 

nad  obrotem  i  stosowaniem  środków 

ochrony roślin reguluje ustawa o ochro-

nie  roślin  z  dnia  18  grudnia  2003  r. 

[Ustawa…  2004].  Ustawa  nakłada  na 

wszystkich  użytkowników  aparatury 

ochrony roślin obowiązek szkoleń, pro-

wadzenia ewidencji zabiegów oraz ba-

dania  sprawności  technicznej  opry-

skiwaczy w odstępach czasu nie dłuż-

szych niż 3 lata.

Ustawa  określa  minimalną  od-

ległość  miejsca  stosowania  środka 

ochrony roślin od wód powierzchnio-

wych (20 m), a także od granicy we-

wnętrznego terenu ochrony strefy po-

średniej  ujęć  wody  oraz  od  budyn-

ków,  pasiek,  ogrodów  działkowych, 

rezerwatów  przyrody  i  parków  naro-

dowych.  Wymóg  ten  należy  do  naj-

bardziej restrykcyjnych wśród krajów 

UE i w wielu wypadkach nie jest prze-

strzegany. Stosowanie takiego wymo-

gu na obszarach o gęstej sieci kana-

łów i rowów, np. na Żuławach, znacz-

background image

Gospodarka Wodna nr 12/2007

511

nie  ograniczyłoby  stosowanie  ochro-

ny  roślin.  Proponuje  się  zmniejsze-

nie szerokości strefy ochronnej w za-

leżności od ilości i zasięgu znoszenia 

cieczy użytkowej poza strefę opryski-

wania  i  wprowadzenie  procedur  wy-

znaczania stref ochronnych o zróżni-

cowanej  szerokości  [Hołownicki,  Do-

ruchowski,  2006].  Dla  różnych  tech-

nik  opryskiwania  i  warunków  wyko-

nania zabiegu operator samodzielnie 

ustalałby  szerokość  strefy  ochron-

nej  i  odnotowywał  ją  w  rejestrze  za-

biegów.  Zagrożenie  dla  organizmów 

wodnych, wywołane znoszoną cieczą 

użytkową,  zależy  nie  tylko  od  ilości 

znoszonej cieczy, ale również od ilo-

ści  wody  płynącej  ciekiem.  Rów  me-

lioracyjny o małej prędkości wody wy-

maga  szerszej  strefy  ochronnej  niż 

rzeka, gdyż znoszona ciecz wywołuje 

większe  stężenie  substancji  w  małej 

ilości  wody.  Najbardziej  niekorzyst-

ne  jest  wykonywanie  zabiegów  przy 

prędkości i kierunku zgodnym z prze-

pływem  wody.  Kierunek  opryskiwa-

nia  powinien  być  zawsze  skierowa-

ny  przeciwnie  do  przepływu  wody. 

W  Wielkiej  Brytanii  strefy  ochron-

ne tworzy się nie tylko w sąsiedztwie 

rzek i wypełnionych wodą rowów me-

lioracyjnych, ale również wzdłuż okre-

sowo wyschniętych cieków wodnych. 

W  takich  wypadkach  wystarcza  stre-

fa  o  szerokości  zaledwie  1,0  m  [Ho-

łownicki, Doruchowski, 2006]. Ryzyko 

skażenia wód mogą zmniejszać wia-

trochrony  z  drzew  liściastych  sadzo-

ne wokół sadów, natomiast roślinność 

nadbrzeżna,  najczęściej  zdominowa-

na  przez  trzciny,  w  Holandii  nie  jest 

zaliczana  do  obiektów  ograniczają-

cych znoszenie, ponieważ osiadające 

na niej substancje mogą być zmywa-

ne przez deszcz do wody [Wenneker, 

Heijne, van de Zande, 2006].

Dobre praktyki pestycydowe to obo-

wiązek i troska nie tylko rolników. Ich 

nieprzestrzeganie  może  odczuć  na-

wet  przemysł  chemiczny.  Jeśli  dobre 

praktyki  będą  ignorowane,  przemysł 

może  spodziewać  się  kar,  albo  za-

mknięcia produkcji powszechnie uży-

wanych  pestycydów.  Należy  oczeki-

wać  wprowadzenia  obowiązkowych 

szkoleń  i  certyfikacji  sprzedawców 

i  profesjonalnych  użytkowników  pe-

stycydów.  Będą  także  obowiązkowe 

wymagania  techniczne  i  regularne 

inspekcje  stosowania  sprzętu  i  urzą-

dzeń  magazynowych.  Wprowadzony 

zostanie  skoordynowany  monitoring 

środowiska  oraz  systemy  zbierania 

informacji  o  produkcji,  imporcie,  eks-

porcie,  sprzedaży,  dystrybucji  i  sto-

sowaniu  pestycydów.  W  działaniach 

tych niezbędny będzie udział i współ-

praca służb wodnych, melioracyjnych 

i  środowiskowych,  odpowiedzialnych 

za stan wód i gleby, ze społecznością 

rolniczą.

■ 

Projekt europejski TOPPS

TOPPS  to  akronim  europejskiego 

projektu  przeglądowo-upowszechnie-

niowego,  realizowanego  od  listopa-

da 2005 do października 2008 r. w ra-

mach programu LIFE – Środowisko, od 

piętnastu lat służącego upowszechnia-

niu  polityki  środowiskowej  Unii  Euro-

pejskiej. Współfinansowany jest przez 

Europejskie  Stowarzyszenie  Ochrony 

Roślin  (ECPA),  skupiające  producen-

tów  środków  ochrony  roślin  (ŚOR). 

Tytuł  projektu:  Szkolenie  operatorów 

w  celu  zapobiegania  zanieczyszcze-

niu wód ze skażeń miejscowych (Tra-

in  the  Operators  to  Prevent  Pollution 

from  Point  Sources),  numer  projektu: 

LIFE05  ENV/B/000510,  strona:  www.

topps-life.org.

Intencją  projektu  jest  kreowanie 

świadomości  w  odniesieniu  do  sześ-

ciu  głównych  procesów,  występują-

cych  przy  stosowaniu  ŚOR,  z  zamia-

rem  zmniejszenia  przenikania  pozo-

stałości  tych  środków  do  gleby  i  wód 

powierzchniowych w całej Europie. Te 

główne procesy, to:

  przechowywanie, transport,

  postępowanie przed, podczas i po 

opryskiwaniu,

  utylizacja pozostałości.

Projekt TOPPS skupia wielu uczest-

ników  procesu  stosowania  ŚOR.  Są 

nimi: rolnicy, operatorzy, dostawcy, or-

gany władzy, przemysł ochrony roślin, 

spółki  wodne,  służby  doradcze,  struk-

tury gwarancji jakości i in.

W projekcie biorą udział przedstawi-

ciele 15 państw:

  grupa południowa: Włochy, Portu-

galia, Hiszpania, Płd. Francja;

  grupa  środkowo-zachodnia:  Bel-

gia,  Holandia,  Niemcy,  Wlk.  Brytania, 

Płn. Francja;

  grupa północna: Dania, Szwecja, 

Finlandia;

  grupa  wschodnia:  Polska  (ISK, 

IMUZ), Czechy, Węgry, Słowacja.

Celem  głównym  jest  opracowanie 

następujących  materiałów  strategicz-

nych:

1. Dobra praktyka stosowania środ-

ków ochrony roślin i działalności usłu-

gowej w celu zmniejszenia ryzyka za-

nieczyszczenia wody.

2.  Ogólny  przewodnik  bezpieczne-

go stosowania ŚOR dla specyficznych 

grup użytkowników, np. właścicieli go-

spodarstw,  dostawców  opryskiwaczy 

i ŚOR, usługodawców.

3.  Praktyki,  narzędzia,  podstawowe 

techniczne wymagania sprzętowe oraz 

lista  kontrolna  (zasady  opryskiwania, 

miejsca  napełniania  i  mycia,  osprzęt 

opryskujący itd.).

4. Ramowy program szkoleń – ogól-

ne  umiejętności  i  wiedza,  wymaga-

ne  w  celu  bezpiecznego  stosowania 

ŚOR.

5. Materiały i narzędzia szkoleniowe, 

a  także  prezentacyjne,  dla  pośredni-

ków informujących operatorów o zapo-

bieganiu zanieczyszczeniom ze źródeł 

punktowych.

Kolejnym celem TOPPS jest wdro-

żenie  i  upowszechnienie  opracowa-

nej strategii na obszarach kilku zlew-

ni  pilotażowych,  przy  współudziale 

zaproszonych  kontrahentów  z  tych 

zlewni.

W  każdym  kraju  partnerskim  rozpo-

częto  od  inwentaryzacji  dostępnych 

materiałów  operacyjnych  i  studialnych 

z badań terenowych, publikacji i narzę-

dzi prezentacyjnych, które jednocześnie 

były oceniane pod względem przydatno-

ści do opracowania ogólnego przewod-

nika bezpiecznego stosowania środków 

ochrony  roślin.  Wszystkie  materiały  są 

rejestrowane  w  bazie  danych.  Równo-

legle  powstaje  też  baza  danych  adre-

sowych,  informująca  o  organizacjach 

i osobach, pracujących nad zmniejsze-

niem zanieczyszczeń przez ŚOR. Baza 

danych jest oparta na sieci internetowej, 

dzięki czemu łatwo można kontaktować 

się z uczestnikami projektu.

Do wdrożenia osiągnięć TOPPS wy-

brano  6  zlewni  pilotażowych,  którymi 

są: Tanara we Włoszech, Stevern i Hal-

te w Niemczech, Yser na granicy Fran-

cji i Belgii, Bygholm w Danii oraz Utrata 

w Polsce. Trzy z nich są nowe (Włochy, 

Dania, Polska), jedna z długą tradycją 

we  wdrażaniu  podobnych  projektów 

(Niemcy),  a  francusko-belgijska  jest 

nowa jako dwukrajowa. W każdej zlew-

ni powstanie: centrum szkoleniowe, go-

spodarstwo demonstracyjne i biuro in-

formacyjne.

Zrównoważona  strategia  bezpiecz-

nego użytkowania ŚOR, stosowana na 

poziomie zlewni, przeniesiona zostanie 

na poziom kraju, a docelowo (w dalszej 

przyszłości)  na  poziom  Unii  Europej-

skiej. Projekt TOPPS dostarczy matry-

cy, jak mogą być opracowywane i eg-

zekwowane projekty monitoringu i go-

spodarowania ŚOR.

background image

512

Gospodarka Wodna nr 12/2007

LITERATURA

 1.  W. CHEŁMICKI, 2001. Woda. Zasoby, degra-

dacja, ochrona. Warszawa: PWN, s. 306.

 2.  J.R. DOJLIDO, 1995. Chemia wód powierzch-

niowych. Białystok: Wyd. Ekonomia i Środowi-

sko, s. 342.

 3.  D.  DROŻDŻYŃSKI,  2003.  Badanie  pozosta-

łości  środków  ochrony  roślin  w  wybranych 

studniach województwa  wielkopolskiego  (lata 

2001–2002).  Post.  Ochr.  Roślin  Vol.  43  (2) 

s. 591–594.

 4.  D. DROŻDŻYŃSKI, 2006. Pozostałości środ-

ków  ochrony  roślin  w  wodach  powierzchnio-

wych  i  podziemnych  –  nowoczesne  metody 

analizy. Materiały z VI Konferencji Racjonalna 

technika ochrony roślin. Skierniewice 4–5 paź-

dziernika 2006 r. s. 39–49.

 5.  D. DROŻDŻYŃSKI, S. WALORCZYK, J. DĄ-

BROWSKI, 2001. Badanie pozostałości środ-

ków ochrony roślin w wybranych studniach wo-

jewództwa wielkopolskiego (lata 1999–2000). 

Post. Ochr. Roślin Vol. 41 (2) s. 581–586.

  6.  G. DORUCHOWSKI, R. HOŁOWNICKI, 2003. 

Przyczyny  i  zapobieganie  skażeniom  wód 

i  gleby  wynikającym  ze  stosowania  środków 

ochrony roślin. W: Środki ochrony roślin w Pol-

sce – obrót i stosowanie zgodnie z zasadami 

dobrej  praktyki  ochrony  roślin.  Redaktor  na-

ukowy;  prof.  dr  hab.  Barbara  Sapek,  dr  Ste-

fan Wolny. Zeszyty edukacyjne 9. Falenty: Wy-

dawnictwo IMUZ, s. 9–23.

  7.  Dyrektywa  2000/60/WE  Parlamentu  Europej-

skiego i Rady z dnia 23 października 2000 r. 

ustanawiająca ramy wspólnotowego działania 

w dziedzinie polityki wodnej.

  8.  European Community, Official Journal L331/1, 

Entscheidung Nr. 2455/2001/EG Des Europäis-

chen  Parlaments  und  des  Rates  von  20.  No-

vember 2001 zur Festlegung der Liste prioritä-

rer Stoffe im Bereich der Wasserpolitik und zur 

Änderung der Richtlinie 2000/60/EG Brussels.

  9.  R. HOŁOWNICKI, G. DORUCHOWSKI, 2006. 

Strefy  ochronne  o  zróżnicowanej  szerokości 

są konieczne. Materiały z VI Konferencji Ra-

cjonalna technika ochrony roślin. Skierniewice 

4-5 października 2006 r. s. 90–100.

10.  S. JURCZUK, A. ŁEMPICKA, 2006. Program 

Europejski  TOPPS:  Ochrona  wód  przed  za-

nieczyszczeniem środkami ochrony roślin ze 

źródeł punktowych. Wieś Jutra 5 (49) s. 17–

18.

11.  M. KUCHARSKI, J. SADOWSKI, 2005. Dyna-

mika rozkładu pozostałości chlopyralidu w wo-

dach powierzchniowych i gruntowych na tere-

nach  rolniczych  Dolnego  Śląska.  Post.  Ochr. 

Roślin. Vol. 45 (1) s. 242–247.

12.  M. KUCHARSKI, J. SADOWSKI, 2006. Pozo-

stałości herbicydów w wodach na terenach rol-

niczych. Materiały z VI Konferencji Racjonalna 

technika ochrony roślin. Skierniewice 4–5 paź-

dziernika 2006 s. 30–38.

13.  L.  NEUMEISTER,  2003.  Podręcznik  Akcji 

Pestycydowych.  PAN  Germany,  Hamburg 

s. 38.

14.  Pomoc  techniczna  we  wdrażaniu  Ramowej 

Dyrektywy  Wodnej  2000/60  WE  w  Polsce. 

2005.  Studium  wykonalności  F1a:  Popra-

wa  sieci  monitoringu  wód  powierzchniowych 

w Polsce zgodnie z wymogami Ramowej Dy-

rektywy Wodnej, Studium wykonalności F1b: 

Poprawa sieci monitoringu wód podziemnych 

w Polsce zgodnie z wymogami Ramowej Dy-

rektywy  Wodnej.  Phare,  Wytyczne  G3:  Pla-

nowanie  gospodarowania  wodami  w  Polsce 

zgodnie  z  wymogami  Ramowej  Dyrektywy 

Wodnej,  2005.  Warszawa:  Ministerstwo  Śro-

dowiska.

15.  S. PRUSZYŃSKI, 2003. Ewolucja myśli i stra-

tegii  działania  w  zakresie  rozwoju  ochrony 

roślin:  wczoraj,  dziś  i  jutro.  W:  Środki  ochro-

ny roślin w Polsce – obrót i stosowanie zgod-

nie z zasadami dobrej praktyki ochrony roślin. 

Redaktor naukowy; prof. dr hab. B. Sapek, dr 

S. Wolny. Zeszyty edukacyjne 9. Falenty: Wy-

dawnictwo IMUZ, s. 9–23.

16.  Roczniki  statystyczne  Rzeczpospolitej  Pol-

skiej, 2005, 2006. Warszawa: GUS.

17.  Rozporządzenie  Ministra  Środowiska  z  dnia 

11  lutego  2004  r.  w  sprawie  klasyfikacji  dla 

prezentowania  stanu  wód  powierzchniowych 

i podziemnych, sposobu prowadzenia monito-

ringu oraz sposobu interpretacji wyników i pre-

zentacji stanu tych wód. Dz U nr 32, poz. 284.

18.  Rozporządzenie  Ministra  Środowiska  z  dnia 

10  listopada  2005  r.  w  sprawie  wykazu  sub-

stancji  priorytetowych  w  dziedzinie  polityki 

wodnej. Dz U z dnia 30 listopada 2005 r.

19.  Rozporządzenie  Ministra  Zdrowia  z  dnia 

19  listopada  2002  r.  w  sprawie  wymagań 

dotyczących  jakości  wody  przeznaczonej 

do spożycia przez ludzi. Dz U nr 203, poz. 

1718.

20.  S. SADŁO, 1993. Methoxychlor, chlorofenivin-

phos, lindane, alpha-HCH and synthetic pere-

thoids in soils of potato fields and surface wa-

ters in the south-eastern Poland. Prace Nauk. 

IOR t. XXXV z 1/2 s. 5–24.

21.  S.  SADŁO,  J.  BEDNARSKI,  E.  SZPYRKA, 

2005.  Występowanie  pozostałości  substancji 

aktywnych środków ochrony roślin w wodach 

Sanu w 2004 r. Postępy w ochronie roślin Vol. 

45 (2) s. 1043–1045.

22.  S.  SADŁO,  J.  RUPAR,  1991.  Badania  nad 

przenikaniem  do  wód  powierzchniowych  pe-

stycydów  stosowanych  w  ochronie  upraw 

szklarniowych. Roczn. PHZ, XLII, nr 2 s. 163– 

–166.

23.  Stan  czystości  rzek,  jezior  i  Bałtyku.  2005. 

Warszawa:  Inspekcja  Ochrony  Środowiska 

s. 160.

24.  Stan  środowiska  w  województwie  mazowie-

ckim  w  2004  r.  2005.  Warszawa:  Inspekcja 

Ochrony Środowiska, s. 301.

25.  M.  SURAWSKA,  2006.  Zużycie  środków 

ochrony roślin w Polsce. Materiały z VI Kon-

ferencji  Racjonalna  technika  ochrony  ro-

ślin.  Skierniewice  4-5  października  2006  r., 

s. 17–29.

26.  Ustawa  o  ochronie  roślin  z  dnia  18  grudnia 

2003 r. Dz U z 2004 r. nr 11, poz. 94.

27.  M.  WENNEKER,  B.  HEIJNE,  J.  VAN  DE 

ZANDE,  2006.  Spray  drift  reduction  in  or-

chard  spraying  in  the  Netherlands.  Ograni-

czenie znoszenia cieczy podczas opryskiwa-

nia  sadów  w  Holandii.  Materiały  z  VI  Kon-

ferencji Racjonalna technika ochrony roślin. 

Skierniewice 4–5 października 2006 s. 115– 

–127.

background image

Gospodarka Wodna nr 12/2007

513

ANDRZEJ KREFT

Politechnika Szczecińska 

RZGW w Szczecinie

Modyfikacja zabudowy regulacyjnej 

Odry granicznej

Artykuł ten dedykuję śp. doc. Januszowi Wierzbickiemu

Przedstawiono  problem  regulacji  gra-

nicznego odcinka Odry w kontekście uwa-

runkowań  historycznych  i  międzynarodo-

wych.  Uzyskane  dotychczas  pozytywne 

efekty  robót  regulacyjnych  wykonanych 

w  latach  90.  ubiegłego  wieku  według  me-

tody  zaproponowanej  przez  doc.  Janusza 

Wierzbickiego  posłużyły  do  sformułowa-

nia założeń programu dalszych prac, które 

uzgodniono ze stroną niemiecką.

Rys. 1. Potencjalne miejsca limitujące i zatorogenne na granicznym odcinku Odry

O

dra  ma  ogromne  znaczenie  dla 

gospodarki  narodowej. Zasoby wodne 

tej  rzeki  ulegają  różnorodnym  proce-

som  związanym  z  ich  kształtowaniem 

i  wykorzystywaniem  do  różnych  ce-

lów  przez  użytkowników.  Są  również 

żywiołem, przed którym można się do 

pewnego stopnia ochronić poprzez od-

powiednie zabiegi techniczne i organi-

zacyjne. Jedną z najważniejszych funk-

cji  Odrzańskiego  Systemu  Wodnego 

jest także funkcja transportowa. Droga 

wodna  Odry,  wraz  z  innymi  gałęziami 

transportu  lądowego  (poza  transpor-

tem  rurociągowym),  tworzy  ukształto-

wany  historycznie  Odrzański  Korytarz 

Transportowy,  funkcjonalnie  związany 

z  wymianą  towarową.  Poza  funkcjami 

gospodarczymi  Odra  na  odcinku  sta- 

nowiącym granicę państwową z Niem-

cami  pełni  ważne  funkcje  polityczne, 

co implikuje konieczność sprecyzowa-

nia potrzeb i roli Odry nie tylko w syste-

mie  wodnogospodarczym  i  transpor-

towym  Polski,  ale  również  jako  ogni-

wa łączącego te systemy z systemami 

Republiki Federalnej Niemiec. Dlatego 

działania  związane  z  utrzymywaniem 

i rozbudową drogi wodnej Odry muszą 

być skoordynowane z realizacją zobo-

wiązań  międzynarodowych  oraz  two-

rzyć z nimi integralną całość.

Właściwe  utrzymywanie  zabudowy 

hydrotechnicznej oraz szlaku żeglugo-

wego  na  polsko-niemieckim  odcinku 

Odry  podlega  procedurom  wynikają-

cym z Umowy między Rzeczypospoli-

tą Polską a Republiką Federalną Nie-

miec  o  współpracy  w  dziedzinie  go-

background image

514

Gospodarka Wodna nr 12/2007

Fot. 1. Opaska brzegowa

spodarki  wodnej  na  wodach  granicz-

nych z dnia 19 maja 1992 r. oraz Umo-

wy  między  Rządem  Rzeczypospolitej 

Polskiej a Rządem Republiki Federal-

nej  Niemiec  o  żegludze  śródlądowej 

z dnia 8 listopada 1991 r. Brak jest na-

tomiast  wspólnej  polsko-niemieckiej 

koncepcji utrzymywania zabudowy hy-

drotechnicznej Odry. Utrzymywanie to 

odbywa  się  na  podstawie  tymczaso-

wej koncepcji, która powstała pod ko-

niec  lat  sześćdziesiątych  ubiegłego 

wieku  na  podstawie  ocalałych  frag-

mentów  XIX-wiecznej  dokumentacji 

i w dostosowaniu do ówczesnego sta-

nu zabudowy.

Graniczny odcinek Odry rozpoczyna 

się od ujścia Nysy Łużyckiej (km 542,4). 

Od tego miejsca granica państwa prze-

biega wzdłuż jej nurtu aż do Widucho-

wej (km 704,1) – rys. 1. Na omawianym 

odcinku  Odra  ma  połączenia  z  nastę-

pującymi drogami wodnymi:

  w  km  553,4  (Eisenhuttenstadt) 

z kanałem Odra-Szprewa,

  w  km  617,6  (Kostrzyn)  z  drogą 

wodną Wisła-Odra,

  w km 667,0 (Hohensaaten) z ka-

nałem Odra-Havela,

  w  km  697,0  (Ognica),  poprzez 

kanał  Schwedt,  z  kanałem  Hohensa-

aten-Friedrichstahler-Wasserstrasse 

(HFW).

W km 704,1 rzeka dzieli się na dwa 

ramiona:  Odrę  Wschodnią  i  Odrę  Za-

chodnią.  W  rejonie  rozdziału  na  Odrę 

Zachodnią usytuowany jest jaz zastaw-

kowy, natomiast w km 3,0 (liczonym od 

jazu) uchodzi do niej kanał HFW, któ-

ry  począwszy  od  Hohensaaten,  prze-

biega lateralnie do Odry.

Na  odcinku  swobodnie  płynącym 

zmienną w czasie wielkość przepływu 

Odry kształtują przede wszystkim opa-

dy (w mniejszym stopniu retencja zbior-

nikowa). Głębokości tranzytowe zależą 

więc  zarówno  od  pory,  jak  i  wodności 

danego  roku.  Zwykle  maksima  wy-

stępują  w  marcu  i  kwietniu,  a  minima 

w miesiącach lipiec-wrzesień.

Szczegółowa  analiza  kształtowania 

się stanów wód i wielkości przepływów 

na omawianym obszarze wskazuje na 

zróżnicowany  charakter  poszczegól-

nych odcinków rzeki.

Odcinek  od  ujścia  Nysy  Łużyckiej 

(km 542,4) do Bielinka (km 677,0) ma 

charakter typowo rzeczny, będący pod 

wpływem  dopływów  ze  zlewni,  gdzie 

największe  napełnienia  koryta  wystę-

pują  głównie  w  okresie  wiosennym, 

kiedy  rzeka  zasilana  jest  przez  wody 

roztopowe.  Od  Bielinka  do  Gryfina 

(km  718,5)  Odra  przybiera  charakter 

rzeczno-morski przechodzący wraz ze 

zbliżaniem się do Szczecińskiego Wę-

zła Wodnego stopniowo w morski, któ-

ry pod względem hydrografii, hydrolo-

gii i hydrodynamiki charakteryzuje się 

wieloma  różnymi  zjawiskami  [1].  Do 

najważniejszych  należą  stany  morza, 

cofki wiatrowe oraz dopływy ze zlew-

ni.

Obok wysokich lub katastrofalnie ni-

skich stanów wody kolejną z głównych 

przeszkód  żeglugowych  na  omawia-

nym  odcinku  Odry  stanowią  zjawiska 

lodowe.

Tworzenie  się  lodu  w  rzekach  jest 

jednym z elementów złożonego łańcu-

cha  zjawisk,  zachodzących  w  następ-

stwie nieprzerwanie odbywających się 

w  przyrodzie  procesów  wymiany  cie-

pła [15]. Zjawiskom zatorów lodowych 

i  lodowo-śryżowych  towarzyszą  czę-

sto  znaczne  zniszczenia  brzegowych 

umocnień,  deformacje  brzegów  i  dna 

rzeki, zwłaszcza na przemiałach, oraz 

gwałtowne  wezbrania,  które  mogą 

przekształcić się w powódź.

■ 

Rys historyczny regulacji Odry

W wyniku wielkiej powodzi z 1736 r. 

nastąpił duży rozwój zabezpieczających 

prac hydrotechnicznych, w ramach któ-

rego wykonano nawet specjalny prze-

kop  w  rejonie  Głogowa,  aby  Odra  nie 

wpłynęła  na  tereny  polskie.  Rozwój 

tych prac zaowocował budową po raz 

pierwszy ostróg faszynowych jako bu-

dowli regulacyjnych (XVIII w.).

Bardzo  istotnym  dla  rozwoju  drogi 

wodnej  Odry  i  systemu  zabezpieczeń 

przeciwpowodziowych  na  Odrze  był 

„Protokół  bogumiński”  z  1819  r.,  który 

określił główne cele i zasady regulacji 

Odry, m.in. szerokość regulacyjną przy 

przepływie średnim.

Określono  m.in.  następujące  para-

metry:  szerokość  regulacyjną  150  m 

(potem 124 m) przy minimalnej głębo-

kości koniecznej do uzyskania 1,70 m, 

przy przepływie regulacyjnym na odcin-

ku ujścia Nysy Łużyckiej – ujście Warty 

rzędu 110 m

3

/s.

Wartości te można i należy uznać za 

podstawowy  kanon  ówczesnej  sztuki, 

nauki  i  inżynierii  regulacji  rzek  nizin-

nych w ogóle, a Odry w szczególności.

Jak  wykazał  W.  Buchholz  [2,  3,  4], 

parametry  te  (szerokość,  głębokość) 

dotyczą  przepływu  SNQ  o  gwarancji 

95%.

Jednocześnie  prowadzono  na  tym 

odcinku  intensywne  prace  regulacyj-

ne, które po 1850 r. przeniesiono po-

niżej  ujścia  Warty,  a  po  1906  r.  zde-

cydowano się na tzw. budowę i prze-

budowę  szczątkowej  wówczas  Odry 

Wschodniej jako głównego koryta dol-

nego  ujściowego  odcinka  Odry.  De-

cyzję tę podjęto także ze względu na 

ochronę  przeciwpowodziową  tego  re-

jonu.

W 1874 r. pojawiły się na Odrze barki 

o nośności 150 t, a pod koniec tego stu-

lecia o nośności 400 t. Odra stała się 

rzeką w pełni żeglugową i to wówczas 

o najwyższej klasie europejskiej.

background image

Gospodarka Wodna nr 12/2007

515

Fot. 2. Tama podłużna

Fot. 3. Tama podłużna z poprzeczką

Mając na uwadze nowe potrzeby ty-

powo  żeglugowe,  w  1922  r.  ustalono 

w  Niemczech  nowe,  bardzo  wysokie 

–  parametry  Odry,  które  przykładowo 

dla  odcinka  pomiędzy  ujściem  Nysy 

Łużyckiej  a  ujściem  Warty  miały  wy-

nosić:

  szerokość regulacyjna w zwiercia-

dle wody – 124,0 m,

  szerokość dna – 64,20 m,

  głębokość:  1,71  m  przy  SNQ  = 

91,0 m

3

/s.

Wydaje się, iż budowa zbiorników re-

tencyjnych przyczyniła się do zniszcze-

nia wykonanej regulacji Odry swobod-

nie  płynącej  z  uwagi  na  zmniejszoną 

ilość rumowiska.

Zaprojektowana  i  wykonana  regula-

cja za pomocą ostróg miała zapewnić 

– wg dzisiejszej nomenklatury – głębo-

kość 1,70 przy przepływie 110 m

3

/s, co 

jest wręcz tożsame [4] z najnowszymi 

obliczeniami:  1,80  m  przy  przepływie 

124 m

3

/s, tj. SNQ z gwarancją 80% dla 

odcinka ujście Nysy Łużyckiej – ujście 

Warty.

Regulacja za pomocą ostróg wyma-

ga  jednak  zasilania  przestrzeni  mię-

dzyostrogowych w rumowisko wleczo-

ne i unoszone.

Problem  jest  na  tyle  poważny,  że 

prof. Włodzimierz  Parzonka  z Wrocła-

wia zaproponował nawet system „kar-

mienia” Odry rumowiskiem.

Budowa  przed  wojną  i  po  woj-

nie  zbiorników  w  dorzeczu  Odry  oraz 

sama  wojna  i  wiele  lat  powojenne-

go  „łatania”  regulacji  doprowadziły  do 

jej  totalnej  dewastacji.  Do  tego  stop-

nia, że w 1972 r. Komisja Polsko-Nie-

miecka (NRD) stwierdziła, że na odcin-

ku  od  ujścia  Nysy  Łużyckiej  do  ujścia 

Warty, głębokości 1,30 m, przy przepły-

wie SNQ z gwarancją 85–90%, będzie 

można osiągnąć dopiero po wykonaniu 

regulacji uzupełniającej.

Wniosek  ten  był  o  tyle  zatrważa-

jący,  że  wcześniej  uzyskano  głębo-

kości  1,70  m  przy  przepływie  SNQ 

110 m

3

/s.

Po  porównaniu  tych  parametrów 

można  ocenić  stopień  dewastacji,  de-

gradacji  drogi  wodnej  Odry  i  zmiany, 

jakie  zaszły  po  II  Wojnie  Światowej 

w związku z chociażby istotną zmianą 

zabudowy dorzecza Odry.

Według  wszystkich  uznanych  auto-

rytetów z zakresu regulacji rzek (Lam-

bor, Wołoszyn, Dębski itd.) nie można 

prowadzić  regulacji  rzek  za  pomocą 

ostróg, kiedy w rzece brakuje rumowi-

ska.

 Odmienne podejście zaproponował 

np. w swoim projekcie doc. J. Wierz-

bicki [10–14] z Politechniki Warszaw-

skiej,  który  opracował  nowoczes- 

ny  i  nowatorski  projekt  moderniza- 

cji,  a  właściwie  „ODNOWY”  regulacji 

Odry  swobodnie  płynącej  pomiędzy 

ujściem  Nysy  Łużyckiej  a  Widucho-

wą. 

 Zaproponował  mianowicie  zabudo-

wę  mieszaną  uwzględniającą  także 

tamy  podłużne  oparte  na  istniejących 

ostrogach  i  zatrzymujące  rumowiska. 

Jest to projekt pełny i kompletny gwa-

rantujący osiągnięcie postawionych ce-

lów.

Jego  wadą  lub  sprawą  dyskusyjną 

jest  przyjęcie  szerokości  regulacyjnej 

dla dolnej Odry w granicach od 170 do 

215 m, podczas gdy istniejące obecnie 

szerokości  są  znacznie  mniejsze.  Na-

background image

516

Gospodarka Wodna nr 12/2007

Rys. 2. Modyfikacja zabudowy regulacyjnej Odry w rejonie Cedyni

leżałoby więc wykonać obliczenia kon-

trolne z jednej strony oraz zmienić sys-

tem  obliczeń  dla  odcinka  poniżej  km 

681 z drugiej.

 Należy  więc  uznać,  że  projekt  J. 

Wierzbickiego jest projektem całościo-

wym, a na uwagę i poparcie zasługu-

je tutaj korekta zabudowy regulacyjnej 

z  ostróg  na  mieszaną,  co  odpowiada 

obecnemu stanowi rzeki. 

Odrębnym  aspektem  w  realizacji 

modernizacji    zabudowy  regulacyjnej 

Odry granicznej, a tym samym realiza-

cji zapisów ustawy „Program dla Odry 

2006”, są utrudnienia związane z bra-

kiem:

  wspólnej  polsko-niemieckiej  kon-

cepcji utrzymania i modernizacji zabu-

dowy regulacyjnej,

  powiązania  założeń  „Federalne-

go planu modernizacji i rozbudowy nie-

mieckich dróg wodnych” z założeniami  

„Programu dla Odry 2006”.

■ 

Możliwości modernizacji i mody-

fikacji zabudowy regulacyjnej Odry

Wykazany wcześniej, zmieniony po-

przez odcięcie strumienia rumowiska, 

charakter  rzeki  z  jednej  strony  oraz 

poważne  zaniedbania  w  utrzymywa-

niu  budowli  regulacyjnych  w  ogóle, 

oraz  przestarzały  nieodpowiadający 

obecnemu  charakterowi  Odry  oraz 

obecnemu stanowi wiedzy system re-

gulacyjny,  doprowadziły  do  bardzo 

dużego  pogorszenia  się  stanu  kory-

ta rzeki – szczególnie w zakresie głę-

bokości  tranzytowych.  Ogólnie  wyty-

powano na całej Odrze granicznej 34 

odcinki o limitowanych głębokościach. 

Charakterystyczną  cechą  tych  rejo-

nów  jest  to,  iż  przy  znacznym  i  bar-

dzo uciążliwym oraz niebezpiecznym 

spłyceniu  koryta  głównego  następuje 

jednocześnie:

  przegłębianie przestrzeni między-

ostrogowych,

  niszczenie budowli regulacyjnych 

(ostrogi), a w wyniku ponoszenie coraz 

to większych kosztów związanych z re-

montami bez efektu regulacyjnego (po-

prawy głębokości),

  niszczenie brzegów.

Są  to  bardzo  charakterystyczne  ce-

chy zaprzeczające wręcz idei regulacji.

Przyjąć  więc  można,  że  z  technicz-

nego punktu widzenia rozwiązania za-

proponowane dla Odry w XIX i na po-

czątku XX w. są już dzisiaj całkowicie 

nieaktualne, głównie z uwagi na zmie-

niony  całkowicie  charakter  rzeki  i  do-

rzecza.

Należy  więc  pilnie  doprowadzić  do 

wspólnego polsko-niemieckiego przed-

sięwzięcia, mającego na celu odbudo-

wę  podstawowych  parametrów  tech-

nicznych koryta Odry (głębokość, sze-

rokość,  promienie  łuków),  pamiętając 

o  zapewnieniu  odpowiedniego  cha-

rakteru samej rzece, jak i likwidacji za-

grożeń poprzez zapewnienie minimum 

głębokości tranzytowej. Przy tego typu 

zabiegach  należy  brać  również  pod 

uwagę pewne ustalenia i zależności hi-

storyczne.

background image

Gospodarka Wodna nr 12/2007

517

Fot. 4. Ostroga

 Metoda  J.  Wierzbickiego  została 

wdrożona przy modernizacji zabudowy 

regulacyjnej dwóch odcinków prawego 

brzegu Odry granicznej: 

  odcinek I – rejon wejścia do kana-

łu Odra-Szprewa km 556,0-559,0,

  odcinek II – rejon wejścia do ka-

nału  Odra  Hawela  km  663,3-669,45. 

(rys. 2, fot. 1–4).

Analizując  zmiany  głębokości  moż-

na  stwierdzić,  że  większe  efekty  wy-

stępują na odcinku I, gdzie uzyskano 

większe  głębokości  rzędu  40–70  cm 

(a nawet 1 m). Jest to o tyle zrozumia-

łe, że efekty na tym odcinku muszą być 

większe ze względu na ponad dziesię-

cioletni okres działania nowego syste-

mu. Na odcinku II efekty głębokościo-

we są nieco mniejsze, ale wyraźnie za-

uważalne, szczególnie w drugiej czę-

ści  odcinka  regulowanego.  Efekt  ten 

będzie się jednak jeszcze powiększał, 

a głębokości stabilizowały. Na podkre-

ślenie  zasługuje  także  fakt,  iż  na  od-

cinku II wykonane prace w istotny spo-

sób zwiększają także bezpieczeństwo 

wału  przeciwpowodziowego  polderu 

cedyńskiego.

Należy  nadmienić,  że  strona  nie-

miecka nie była zainteresowana mo-

dernizacją  Odry,  tak  by  osiągnąć 

głębokość  gwarantowaną  1,80  m 

potrzebną  do  skutecznego  prowa-

dzenia  akcji  lodołamania.  Zaintere-

sowanie  strony  niemieckiej  oscylo-

wało  jedynie  wokół  połączenia  por-

tu  w  Schwedt  z  Bałtykiem.  Trwają-

ce  od  2002  r.  rozmowy  z  partnerem 

niemieckim oraz osobiste zaangażo-

wanie  autora  [5–9]  doprowadziły  do 

przygotowania porozumienia polsko- 

-niemieckiego  dotyczącego:  Odry 

granicznej, połączenia portu Schwedt 

z Morzem Bałtyckim i udrożnienia je-

ziora Dąbie.

■ 

Polsko-niemieckie  uzgodnienia 

dotyczące modyfikacji zabudowy re-

gulacyjnej Odry granicznej

Prace  remontowo-modernizacyjne 

zabudowy  regulacyjnej  granicznego 

odcinka  Odry  będą  prowadzone  w  la-

tach  2007–2025  i  finansowane  przez 

każdą ze stron na swoim brzegu.

Modernizacja  zabudowy  regula-

cyjnej  będzie  odbywać  się  na  pod-

stawie  założeń  wspólnie  wypraco-

wanych koncepcji, dotychczasowych 

doświadczeń  oraz  przyszłych  wyni-

ków  badań  wykonanych  przez  Bun-

desanstalt  Fűr  Wasserbau  w  Karls-

ruhe i analiz wykonanych przez stro-

nę  polską.  Celem  modyfikacji  zabu-

dowy  regulacyjnej  Odry  granicznej 

jest  uzyskanie  głębokości  tranzyto-

wej 1,80 m:

  na  odcinku  od  ujścia  Warty  (km 

617,6) do Widuchowej (km 704,1), przy 

przepływie  gwarantowanym  90,0%, 

Q = 228 m

3

/s,

  na  odcinku  od  ujścia  Nysy  Łu-

życkiej (km 542,4) do ujścia Warty (km 

617,6),  przy  przepływie  gwarantowa-

nym 80,0%, Q = 151 m

3

/s,

co  spowoduje  istotną  redukcję 

miejsc  zatorogennych  oraz  umożliwi 

prowadzenie  skutecznej  polsko-nie-

mieckiej  akcji  lodołamania,  chronią-

cej przed powodzią zatorową polskie 

i niemieckie miejscowości nadodrzań-

skie, jak również przyczyni się do po-

prawy  warunków  nawigacyjnych  dla 

żeglugi.

Zakresem  modernizacji  zostanie 

objęty  przeszło  110,0-kilometrowy 

odcinek  rzeki,  ze  180,0  km  odcinka 

granicznego.  W  pierwszej  kolejności 

wykonane  zostaną  prace  remonto-

wo-modernizacyjne  w  miejscach  naj-

bardziej  limitujących,  aby  po  ich  wy-

konaniu od razu były widoczne efekty. 

Miejsca te to:

  odcinek 

Retwein 

– 

Kietz 

(w km 604,0 – 605,0), w latach 2007– 

–2010;

  odcinek  Hohenwutzen  (km  656,0 

– 661,0), w latach 2009–2012;

  odcinek  Słubice  (km  581,0  – 

585,7), w latach 2007–2010;

  odcinek  Kostrzyn  (km  613,5  – 

614,7), w latach 2007–2011;

  odcinek  Gozdowice  (km  645,5  – 

654,0), w latach 2010–2015.

Likwidację kolejnych miejsc limitują-

cych żeglugę na Odrze granicznej obie 

strony  uzgodnią  na  bieżąco,  począw-

szy od 2010 r., zgodnie z założeniami 

nowej  już  wspólnej  polsko-niemieckiej 

koncepcji  modyfikacji  zabudowy  regu-

lacyjnej.

Merytoryczna  zawartość  projek-

tu, w odniesieniu do mającej powstać 

kompromisowej  koncepcji  modyfikacji 

zabudowy  regulacyjnej  Odry,  została 

oparta  na  uzgodnieniach  polsko-nie-

mieckiej  grupy  ekspertów  w  wyniku 

spotkania,  które  odbyło  się  w  dniach 

3–6  lipca  2006  r.  w  Karlsruhe.  Doty-

czą one takich podstawowych założeń 

jak:

 □  zmiana  szerokości  trasy  regula-

cyjnej  na  podstawie  założeń  wariantu 

doc. Wierzbickiego, z wyłączeniem od-

cinka Odry poniżej 681,

 □  modyfikacja  zabudowy  za  pomo-

cą mieszanego systemu zabudowy re-

gulacyjnej, wraz z korektą trasy według 

tzw.  biklotoid  –  zgodnie  z  propozycją 

doc. Wierzbickiego, 

  dopasowanie  projektowanej  wy-

sokości budowli regulacyjnej do stanów 

wody regulacyjnej,

  nachylenie główek ostróg zgodnie 

z założeniami wariantu dr. Glazika (1:5 

do  1:15).  Zabrakło  natomiast  w  tych 

background image

518

Gospodarka Wodna nr 12/2007

uzgodnieniach  określenia  nachylenia 

skarp  tam  podłużnych;  powinno  ono 

wynosić do 1:3.

■ 

Podsumowanie

Mając na uwadze fakt, iż wykonane 

jednostronne  (tylko  na  jednym  brze-

gu)  prace  modernizacyjne  dają  z  jed-

nej strony poważny efekt głębokościo-

wy,  a  z  drugiej  doskonale  wpisują  się 

w  charakter  rzeki  oraz  stanowią  za-

bezpieczenie brzegów i wałów, należy 

przeprowadzić  dalsze  niezbędne  pra-

ce  w  celu  dokonania  jednoznacznej 

i szczegółowej oceny zaproponowanej 

metody.

Przedsięwzięcie  takie  winno  być 

wspólne (polsko-niemieckie) i obejmo-

wać  zarówno  prace  projektowe  i  ba-

dawcze, jak i fizyczne wykonanie obu-

stronnej  –  jednolitej  modyfikacji  zabu-

dowy regulacyjnej.

 Ponadto uważam, że metoda Wierz-

bickiego  nie  była  w  pełni  doceniona 

w  Polsce  za  jego  życia.  Praktycznie 

zrozumienie  i  poparcie  znalazł  w  la-

tach  90.  XX  wieku  w  Kwapiszewskim 

(ODGW  Szczecin)  –  mógł  realizować 

w  praktyce  swoją  metodę  na  Odrze 

w rejonie Uradu, Cedyni  i Widuchowej.   

 Dopiero  dzisiaj  strona  niemiecka 

przekonała  się  do  tej  metody,  za  po-

mocą  której  będzie  modernizowana 

i modyfikowana zabudowa regulacyjna 

Odry granicznej.

 Wielka szkoda, że autor tej metody 

–  doc.  Wierzbicki  nie  doczekał  się  tej 

chwili. 

■ 

Wnioski

1.  Wymagana minimalna głębokość 

na Odrze granicznej wynosić powinna 

1,80  m  przy  gwarancji  90%.  Warunek 

ten daleki jest do spełnienia.

2.  Brak jest obecnie innego rozwią-

zania i kompleksowego projektu dla ca-

łej Odry granicznej niż projekt J. Wierz-

bickiego. Projekt ten powinien być przy-

jęty przynajmniej do wspólnych polsko- 

-niemieckich badań. 

3.  Wykonane przez RZGW w Szcze-

cinie prace modyfikacyjne w km 556,0–

559,0  i  663,3–669,45  należy  uznać 

jako  przedsięwzięcie  ze  wszech  miar 

udane, prawidłowe i dające także kon-

kretne efekty głębokościowe.

 4.  Należy pilnie doprowadzić do wy-

konania  tego  samego  typu  zabiegów, 

wykorzystujących te same rozwiązania 

J.  Wierzbickiego,  na  brzegu  niemie-

ckim na tych samych odcinkach.  

5.  Proponuje  się  wydłużyć  obu-

stronnie odcinek doświadczalny od km 

669,45  do  681,0,  co  pozwalałoby  na 

pełną i jednoznaczną wspólną polsko- 

-niemiecką  ocenę  projektu  J.  Wierz-

bickiego;  obecnie  jest  on  z  pewnoś-

cią  najlepszym  rozwiązaniem,  ale  być 

może będzie wymagać niewielkich ko-

rekt,  co  pozwoliłoby  na  zaakceptowa-

nie przez obie strony.

LITERATURA

 1.  W.  BUCHHOLZ  z  zespołem:  Rzeka  Odra. 

Wybrane  zagadnienia  żeglugi  śródlądowej 

i  morskiej  w  Polsce.  Stałe  Międzynarodowe 

Stowarzyszenie  Kongresów  Żeglugi.  Gdynia 

1993.

 2.  W.  BUCHHOLZ  z  zespołem:  Ocena  warian-

tów  trasy  żeglugowej  dla  statków  rzeczno- 

-morskich pomiędzy portem Schwedt a Zatoką 

Pomorską. Wyd. Wew. IM Nr 6026, Szczecin, 

grudzień 2003.

 3.  W. BUCHHOLZ z zespołem: Program zrówno-

ważonego rozwoju i wykorzystania Odry. Pro-

jekt  celowy  KBN,  IM  O.  Szczecin,  Szczecin 

2003.

 4.  W. BUCHHOLZ: Ocena proponowanych dzia-

łań  i  propozycja  rozwiązania  technicznego  li-

kwidacji  miejsc  limitujących  warunki  głębo-

kościowe na Odrze granicznej i ich tworzenie 

się z uwzględnieniem przyczyn powstawania. 

Szczecin, październik 2004.

 5.  A. KREFT: Ochrona przeciwpowodziowa doli-

ny Odry. Frankfurt n/O – grudzień 2004.

 6.  A.  KREFT:  Zagrożenia  powodziowe  w  pasie 

przygranicznym. Szczecin 25.11.2006.

 7.  A.  KREFT:  Gospodarka  wodna  w  estuarium 

Odry. Szczecin 26.09.2006.

 8.  A. KREFT: Odra graniczna w aspekcie bezpie-

czeństwa  powodziowego  i  żeglugi.  Szczecin 

06.11.2006.

 9.  A. KREFT: Harmonogram rzeczowo-kosztowy 

realizacji  zadań  inwestycyjnych  dotyczących 

ochrony  przeciwpowodziowej  na  Odrze  gra-

nicznej. Eberswalde 21–22.02.2007.

10.  J.  WIERZBICKI  z  zespołem:  Koncepcja  tra-

sy  regulacyjnej  rzeki  Odry  km  542,4–705,0 

ODGW. Szczecin, marzec 1993.

11.  J.  WIERZBICKI  z  zespołem:  Uszczegółowie-

nie  koncepcyjnego  rozwiązania  trasy  regu-

lacyjnej  koryta  SSQ  na  granicznym  odcinku 

rzeki Odry km 542,4–704,1. Politechnika War-

szawska, Warszawa 1993.

12.  J. WIERZBICKI z zespołem: Prognoza głębo-

kości na szlaku żeglugowym rzeki Odry poło-

żonym pomiędzy km 542,4 a km 704,1. Poli-

technika Warszawska, Warszawa 1995 r. (cz. 

I, II i III).

13.  J.  WIERZBICKI  z  zespołem:  Suplement  do 

Prognozy  głębokości  na  szlaku  żeglugowym 

rzeki  Odry  położonym  pomiędzy  km  542,4 

a  km  704,1.  (Cz.  1,  2  i  3).  Warszawa  1998, 

1999, 2000.

14.  J.  WIERZBICKI:  Przyrodnicze,  gospodarcze 

i  hydrotechniczne  przesłanki  regulacji  rzek. 

Warszawa, wrzesień 2003.

15.  K.  WOŚ,  A.  KREFT:  Osłona  przeciwlodowa 

głównych rzek Polski. Gospod. Wodn. 2003.

Felicjana  Sławoja  Składkowskiego 

można z pewnością uznać za polityczne-
go  prekursora  sanitacji  Rzeczypospolitej. 
W tym roku mija 45 rocznica jego śmierci 
i  warto  przypomnieć  postać  tego  lekarza 
wojskowego i polityka [1].

Urodził się w dniu 9 czerwca 1885 r. w Gą-

binie – województwo mazowieckie. Był le-
karzem związanym z wojskiem. W 1911 r. 
ukończył Wydział Medycyny Uniwersytetu 
Jagiellońskiego  w  Krakowie,  a  następnie 
pracował jako lekarz w Sosnowcu.

Podczas pierwszej wojny światowej był 

w Legionach Polskich, a od 1918 r. służył 
w  Wojsku  Polskim,  gdzie  awansował  na 
stopień generała dywizji.

Warto  dodać,  że  w  wojnie  polsko-bol-

szewickiej  doktor  Składkowski  był  sze-
fem grup sanitarnych dywizji, a potem ar-
mii. Pełnił funkcję szefa Służby Sanitarnej 
Wojska Polskiego. Odbył kurs w Wyższej 
Szkole Wojennej École Supérieure de Gu-
erre w Paryżu.

Jako polityk był członkiem Polskiej Par-

tii  Socjalistycznej.  Należał  do  grona  ofi-
cerów, którzy stanowili „oczy i uszy” mar-
szałka  Józefa  Piłsudskiego  i  pracowa-
li  w  wielu  ministerstwach  cywilnych.  Po 
przewrocie  majowym  w  1926  r.,  generał 
Składkowski należał do ścisłej świty Mar-
szałka. W latach 1926–1929 oraz 1930–
1931 był ministrem spraw wewnętrznych. 
Poseł na Sejm Rzeczypospolitej Polskiej 
od 1930 r.

W maju 1936 r. zastąpił Mariana Zyndra-

ma Kościałkowskiego na stanowisku pre-
miera. Nie liczono, że będzie długo pełnił 
tę funkcję, ale rząd Składkowskiego funk-
cjonował przez ponad trzy lata – najdłużej 
z rządów II Rzeczypospolitej.

W  dniu  17  września  1939  r.  premier 

Składkowski  z  ministrami  przekroczył 
granicę polsko-rumuńską, a 30 września 
złożył dymisję. Uciekł następnie z Rumu-
nii  do Turcji,  a  potem  przebywał  na  Bli-
skim  Wschodzie.  W  Palestynie  był  sze-
fem  służb  sanitarnych  i  stamtąd  poje-
chał do Wielkiej Brytanii. Zmarł w dniu 31 
sierpnia 1962 roku w Londynie w wieku 
77 lat.

background image

Gospodarka Wodna nr 12/2007

519

MAREK JERZY GROMIEC

Felicjan Sławoj Składkowski – prekursor krajowej sanitacji

Jako polityk był często atakowany przez 

współczesnych.  Wielu  historyków,  róż-

nych orientacji, sądzi również, że odzna-

czał się służalczością w stosunku do mar-

szałka Piłsudskiego, a później po śmierci 

Marszałka  w  1935  r.  –  uległością  wobec 

marszałka Śmigłego-Rydza.

Jednak profesor Paweł Wieczorkiewicz 

z  Instytutu  Historycznego  Uniwersytetu 

Warszawskiego uważa, że premier Skład-

kowski ma na swoim koncie dwie niewąt-

pliwe zasługi: doskonalił pracę administra-

cji i znacząco poprawił stan sanitarny kra-

ju [3].

W  zakresie  administracji  Składkowski 

był  związany  głównie  z  porządkiem  pu-

blicznym,  natomiast  w  zakresie  sanita-

cji  –  z  poprawą  warunków  sanitarnych 

w miastach i na wsi. Niewątpliwie wpływ 

na jego walkę o poprawę warunków sani-

tarnych kraju, a przez to warunków zdro-

wotnych,  wywarł  fakt,  że  był  lekarzem 

wojskowym,  który  rozumiał  występujące 

problemy.  Już  w  1919  r.  wydał  drukiem 

„Podręcznik  hygieny  dla  oficerów  i  pod-

chorążych”.  W  rozdziale  poświęconym 

ustępom m.in. stwierdził: „wychodki mają 

się  mieścić  osobno  w  odpowiedniej  od-

ległości  od  budynków  koszarowych…; 

powinny  być  łatwo  dostępne,  widocz-

ne  i  wietrzone,  a  nieczystości  zbierane 

w wielkim wybetonowanym dole i zamy-

kane  w  celu  zapobiegania  roznoszenia 

zarazków  przez  muchy…;  winny  mieć 

też niezbędną ilość papieru celem unik-

nięcia  niemożliwego  w  swoim  rodzaju 

zanieczyszczenia ścian”. Wydaje się, że 

dopiero w ostatnich latach rozwiązaliśmy 

wreszcie problem papieru, ale i to pew-

nie  nie  wszędzie.  Symbolem  tej  działal-

ności Składkowskiego stały się stawiane 

na wsi drewniane ustępy, zwane kpiąco 

od  jednego  z  jego  imion  „sławojkami”, 

co  było  wówczas  częstym  przedmiotem 

zajadłych  ataków  i  niewybrednych  dow-

cipów. Z lubością zmieniano drugą literę 

w  nazwie  „sławojka”.  Składkowski  sam 

znany  był  również  z  ciętych  ripost  i  du-

żego poczucia humoru.

Jako  minister  spraw  wewnętrznych 

wydał rozporządzenie o poprawie higie-

ny w tym m.in. o obowiązku budowania 

ustępów  we  wsiach.  Osobiście  spraw-

dzał  wykonanie  swoich  zarządzeń, 

a  wyniki  kontroli  często  były  zaskaku-

jące. Wiąże się z tym anegdota o tym, 

że gdy podczas inspekcji jednej ze wsi 

powiatu  ciechanowskiego  zapytał  dla-

czego  drzwi  ustępu  całkowicie  zabite 

są  gwoździami,  to  gospodarz  wyjaśnił 

tak  uprzejmie,  jak  umiał:  „Dzieciakom 

w  szkołach  poprzewracali  we  łbie  i  nie 

chcą  chodzić  za  stodołę  tylko  do  wy-

chodka…, a tu musi być czysto dla ko-

misji” [2].

Wydał wojnę nie tylko brudowi i choro-

bom, ale zabiegał również o poprawę bez-

pieczeństwa  pożarowego  na  wsiach,  co 

wiązało się z zapewnieniem odpowiedniej 

ilości wody.

Oczywiście  ustępy,  w  przypadku  nie-

szczelnych  dołów  kloacznych,  stanowi-

ły  tylko  pierwszy  krok  i  nie  odpowiada-

ły współczesnym wymogom sanitarnym, 

ze  względu  na  zanieczyszczenie  gleby 

i możliwość zanieczyszczenia wód. Nale-

ży dodać, że w Polsce, przed drugą woj-

ną światową, nie było kierunków studiów 

z  dziedziny  inżynierii  sanitarnej.  Pierw-

si  fachowcy  w  tej  dziedzinie  specjalizo-

wali  się  w  okresie  międzywojennym  na 

amerykańskiej  wyższej  uczelni  –  słyn-

nym  Uniwersytecie  Harvarda.  Jednym 

z nich był profesor Zygmunt Rudolf – ne-

stor  inżynierii  sanitarnej  w  Polsce  i  au-

tor  wielu  publikacji,  w  tym  m.in.  książki 

pt.  „Higiena  urbanistyczna”  –  wydanej 

w  1931  r.  Po  drugiej  wojnie  światowej 

kierunek  studiów  w  dziedzinie  inżynierii 

sanitarnej  zorganizowano  na  politech-

nikach w Warszawie, Wrocławiu i Gliwi-

cach, a obecnie jest on częścią inżynie-

rii środowiska na wielu wyższych uczel-

niach.

Wejście  Polski  do  Unii  Europejskiej 

w 2004 r. ujawniło olbrzymie zapóźnienia 

w zakresie miejskich systemów kanaliza-

cyjnych  i  oczyszczalni  ścieków.  Łączne 

koszty związane z tymi zapóźnieniami cy-

wilizacyjnymi w aglomeracjach miejskich, 

powyżej dwóch tysięcy mieszkańców rów-

noważnych, zostały oszacowane w wyso-

kości 10,5 mld euro. Pozostaje nadal do 

załatwienia  sprawa  sanitacji  wsi  i  mia-

steczek (aglomeracji poniżej dwóch tysię-

cy mieszkańców równoważnych), o którą 

również walczył doktor Składkowski. Nie-

zbędny jest krajowy program sanitacji wsi 

polskiej.

W  magazynie  „Kalejdoscope”  pro-

fesor  Paweł  Wieczorkiewicz  [3]  poda-

je, że na podwórku domku w Londynie, 

w  którym  mieszkał  Składkowski,  długo 

po  jego  śmierci,  stała  sławojka  –  sym-

bol  ówczesnej  działalności  sanitacyjnej 

w Polsce, która trwa nadal i ma zakoń-

czyć się, zgodnie z Traktatem Akcesyj-

nym  Polski  z  Unią  Europejską,  dopiero 

w 2015 r.

LITERATURA

1.  http://pl.wikipedia.org/wiki/Felicjan  Sławoj_Skład- 

kowski

2.  M.  PAKUŁA:  „Sławojka”  rodem  z  Białobrze-

gów, 

(http://www.miejscowa.pl/wydarzenia/

nieporet/.

3.  P.  WIECZORKIEWICZ:  Generalne  porząd-

ki.  Kalejdoscope.  Warszawa,  marzec  2007, 
s. 4–5.

background image

520

Gospodarka Wodna nr 12/2007

ROCZNY SPIS TREŚCI

Mariusz Gajda – CZAS NA WODĘ 

9 (z. 1)

10 LAT PO POWODZI

Alfred  Dubicki  –  System  monitoringu  hydrologiczno-meteoro-

logicznego osłony przeciwpowodziowej po powodzi 1997 r. 

w górnym i środkowym dorzeczu Odry 

295 (z. 7)

Alina  Kledyńska,  Will  McBain  –  Zarządzanie  ryzykiem  powo-

dziowym w planowaniu przestrzennym w Anglii 

281 (z. 7)

Ryszard Kosierb – Zadania inwestycyjne i utrzymaniowe z za-

kresu  ochrony  przeciwpowodziowej  realizowane  przez  Re-

gionalny Zarząd Gospodarki Wodnej we Wrocławiu w latach 

1997–2007 

308 (z. 7)

Elżbieta Nachlik – Miejsce ochrony przed powodzią w progra-

mowaniu rozwoju społeczno-gospodarczego 

269 (z. 7)

Jerzy Niedbała – Dziesięć lat po wielkiej powodzi – etapy roz-

woju modelowania hydrologicznego w służbie prognoz Insty-

tutu Meteorologii i Gospodarki Wodnej 

293 (z. 7)

Dorota  Nowicka,  Jan  Winter  –  Biuro  ds.  Usuwania  Skutków 

Klęsk Żywiołowych 

301 (z. 7)

Radosław Radoń – Efekty wdrożenia zadania B.1.1.2. projektu 

Banku Światowego w codziennych pracach ośrodków koor-

dynacyjno-informacyjnych  ochrony  przeciwpowodziowej  na 

przykładzie OKI Kraków 

306 (z. 7)

Edmund  Sieinski  –  Retrospekcja  w  10  rocznicę  powodzi 

1997  r.  Istotne  zagadnienia  dotyczące  gospodarowania 

wodą na zbiorniku Jeziorsko w aspekcie wykorzystania do-

świadczeń przejścia wezbrania w lipcu 1997 r. 

312 (z. 7)

Roman Skąpski – Pamiętajmy o powodziach 

287 (z. 7)

Jan Winter – Św. Jan Nepomucen – patron chroniący przed po-

wodziami 

314 (z. 7)

Janusz  Wiśniewski  –  Hydrologia  w  zagospodarowaniu  prze-

strzennym miast 

275 (z. 7)

10 LAT ZEW NIEDZICA SA – ROZWÓJ ZRÓWNOWAŻONY

Leszek Bajorek – Budowa małych elektrowni wodnych na Wiśle

 

362 (z. 8)

Edmund  Ciesielka,  Józef  Wójcik,  Marcin  Skórnóg  –  Zespół 

Elektrowni Wodnych Niedzica – dane techniczne, produkcja, 

perspektywy rozwoju 

348 (z. 8)

Janusz Dominik, Ewa Szalińska – Nauki o środowisku korzy-

stają z pomocy dyrekcji i załogi zespołu zbiorników w Niedzi-

cy 

364 (z. 8)

Michał Krzyszkowski, Wiesław Gądek – Ocena stopnia zamula-

nia zbiornika czorsztyńskiego 

359 (z. 8)

Jacek Marczewski – Zapora czołowa w Niedzicy po 10 latach 

eksploatacji 

355 (z. 8)

Monika  Nyczanka  –  Gabriel  Narutowicz  –  patron  zbiorników 

i elektrowni w Pieninach 

329 (z. 8)

Jan Popczyk – ZEW Niedzica w drugim dziesięcioleciu istnie-

nia: tylko źródło energii odnawialnej, czy także lider wzrostu 

cywilizacyjnego Podhala? 

331 (z. 8)

Jerzy Stypuła – Gospodarka wodna Zespołu Zbiorników Wod-

nych Czorsztyn-Niedzica-Sromowce Wyżne. Założenia pro-

jektowe i doświadczenia po 10 latach eksploatacji  351 (z. 8)

Zbigniew Witkowski – 10 lat rozwoju ZEW Niedzica SA z per-

spektywy przyrodnika: czy perspektywa czasu pozwala mó-

wić o rozwoju zrównoważonym? 

344 (z. 8)

Wojciech Wolski – Zapora Czorsztyn-Niedzica 10 lat eksploata-

cji 

340 (z. 8)

10 lat ZEW Niedzica SA – Edmund Ciesielka 

325 (z. 8)

Kalendarium:  Historia  budowy  Zespołu  Zbiorników  Wodnych 

Czorsztyn-Niedzica i Sromowce Wyżne. Działalność Zespo-

łu Elektrowni Wodnych Niedzica Spółka Akcyjna  325 (z. 8)

MOIM ZDANIEM

Jerzy Iwanicki – Rzeki o szczególnym znaczeniu dla rolnictwa: 

casus Szreniawa 

143 (z. 4)

Jerzy Iwanicki – W sprawie definicji gospodarki wodnej

 

489 (z. 12)

Janusz Radziejowski – Pytania wokół sporu o Rospudę

 

141 (z. 4)

Stanisław Szpila – Myślenie inżynierskie – pytania o naukę, pra-

cę i tworzenie 

445 (z. 11)

WYBITNI

Czesław Bielenia 

145 (z. 4)

Jacek Domański 

103 (z. 3)

Stanisław Jaczynowski 

271 (z. 7)

Jan Just 

59 (z. 2)

Władysław Łabuć 

187 (z. 5)

Janusz Łaszewski 

231 (z. 6)

Zdzisław Pazdro 

415 (z. 10)

Kalina Smólska 

379 (z. 9)

Wanda Stephan 

447 (z. 11)

Aleksander Tuszko 

19 (z. 1)

ZAGADNIENIA OGÓLNE I TECHNICZNO-EKONOMICZNE

Marta  Bedryj  –  Wstępne  wyznaczenie  silnie  zmienionych 

i sztucznych części wód powierzchniowych Regionu Wodne-

go Warty 

500 (z. 12)

Barbara Chammas, Anna Bukowiec – Przykład zaangażowania 

środowisk zawodowych i społecznych w proces przygotowa-

nia planów gospodarowania wodami 

496 (z. 12)

Marek Jerzy Gromiec – OMVS – Organizacja ds. Rozwoju Rze-

ki Senegal w Afryce Zachodniej 

106 (z. 3)

Aleksandra  Jaskuła,  Waldemar  Mioduszewski,  Włodzimierz 

Płaza, Jan van Bakel, Jacques Peerboom – Mała retencja: 

tak, ale… 

148 (z. 4)

Ryszard Lewandowski – Gospodarka wodna ważny i nadal nie-

doceniany dział gospodarki narodowej. Dlaczego?  101 (z. 3)

Anna  Mitraszewska  –  Nowe  metody  kształcenia  administracji 

w gospodarce wodnej? 

229 (z. 6)

Lucyna Osuch-Chacińska – Instrukcja gospodarowania wodą

 

57 (z. 2)

Celina Rataj – Baza danych niezbędna do pogłębionej analizy 

znaczących oddziaływań antropogenicznych i ich skutków

 

22 (z. 1)

Łukasz Szałata, Magdalena Zielińska – Udział społeczeństwa 

na obszarze Regionu Wodnego Środkowej Odry  152 (z. 4)

Tomasz Walczykiewicz – Program rewitalizacji żeglugi śródlą-

dowej NAIADES w kontekście wymogów Ramowej Dyrekty-

wy Wodnej 

17 (z. 1)

Warszawski Dom Technika – pamiątki 

231 (z. 6)

HYDRAULIKA, HYDROLOGIA, HYDROGEOLOGIA

Adam Bartnik, Paweł Jokiel – Odpływy maksymalne i indeksy 

powodziowości rzek europejskich 

28 (z. 1)

Kamil  Bińkowski,  Ryszard  Ewertowski,  Tomasz  Kudła,  Piotr 

Miakoto,  Justyna  Relisko-Rybak  –  Opracowanie  batymetrii 

rzeki Ścinawki i projektowanych zbiorników retencyjnych na 

potrzeby modelowania matematycznego 

242 (z. 6)

Barbara Fal – Niżówki na górnej i środkowej Wiśle 

72 (z. 2)

Barbara  Fal  –  Rozwój  obliczeń  maksymalnych  przepływów 

rocznych o określonym prawdopodobieństwie pojawiania się 

w Polsce w XX w. 

232 (z. 6)

background image

Gospodarka Wodna nr 12/2007

521

Beata Ferencz – Hierarchizacja struktury hydrologicznej zlewni 

na podstawie różnych metod typologicznych 

377 (z. 9)

Paweł  Licznar  –  Wykorzystanie  sztucznych  sieci  neurono-

wych do predykcji stanów i natężeń przepływów w rzece

 

66 (z. 2)

Maria Ozga-Zielińska, Jerzy Brzeziński, Bogdan Ozga-Zieliński 

–  Określanie  prawdopodobieństwa  przepływów  ekstremal-

nych rocznych genetycznie niejednorodnych – metoda alter-

natywy zdarzeń 

191 (z. 5)

Leon  Rembeza  –  Nieustalony  przepływ  filtracyjny  przez  wał 

przeciwpowodziowy z uszczelnieniami 

380 (z. 9)

Jerzy M. Sawicki – Dokładność metod obliczeniowych a sku-

teczność ochrony przeciwpowodziowej 

61 (z. 2)

Janusz Walkowicz  – Próba zastosowania wzorów Walkowicza 

do obliczania wielkich wód w rzekach Wyżyny Lubelskiej

 

109 (z. 3)

Stanisław Węglarczyk – Metoda alternatywy zdarzeń identyfi-

kacji rozkładu prawdopodobieństwa przepływów maksymal-

nych w roku – analiza krytyczna 

185 (z. 5)

GOSPODAROWANIE WODą

Jacek  Bonenberg,  Elżbieta  Nachlik  –  Aplikacja  Land  Cover 

Method do polskich warunków 

413 (z. 10)

Jacek Bonenberg, Elżbieta Nachlik – Wykorzystanie Land Co-

ver Method do oceny zagrożeń ekosystemów wód powierzch-

niowych w zlewni Raby 

453 (z. 11)

Marek Jerzy Gromiec – Gospodarowanie wodą w Azerbejdża-

nie 

155 (z. 4)

Marek Jerzy Gromiec – Gospodarowanie wodą w Republice In-

dii 

197 (z. 5)

Marek  Jerzy  Gromiec  –  Gospodarowanie  wodą  w  Republice 

Senegalu 

118 (z. 3)

Andrzej  Kreft  –  Komentarz  RZGW  w  Szczecinie  do  artykułu: 

„Słubice – potencjalny lubuski Nowy Orlean” 

425 (z. 10)

Wojciech  Orłowski,  Piotr  Ilnicki  –  Problemy  gospodarowania 

wodą w otoczeniu Kopalni Węgla Brunatnego Konin

 

383 (z. 9)

Karolina Smarzyńska, Wiesława Kasperska-Wołowicz, Leszek 

Łabędzki,  Zygmunt  Miatkowski  –  Realizacja  i  zamierzenia 

programu  małej  retencji  w  województwie  kujawsko-pomor-

skim 

115 (z. 3)

Piotr Warcholak, Urszula Kołodziejczyk – Słubice – potencjalny 

lubuski Nowy Orlean 

419 (z. 10)

OCHRONA WÓD PRZED ZANIECZYSZCZENIEM

Marta Bedryj, Tomasz Olszewski, Sylwester Tyszewski – Ana-

liza  czynników  determinujących  jakość  wód  powierzchnio-

wych zlewni Samicy Stęszewskiej przy wykorzystaniu mode-

lu MIKE BASIN 

121 (z. 3)

Dariusz Ciszewski – Regulacja Odry i zanieczyszczenie jej osa-

dów powodziowych metalami ciężkimi 

247 (z. 6)

Sergiusz Jurczuk, Anna Łempicka – Ochrona wód przed zanie-

czyszczeniem środkami ochrony roślin – kreowanie świado-

mości poprzez projekt TOPPS 

507 (z. 12)

HYDROTECHNIKA

Zbigniew  Janusz Ambrożewski  –  Przykłady  rozwiązań  wałów 

przeciwpowodziowych  zmodernizowanych  na  górnej  Wiśle 

i jej dopływach 

387 (z. 9)

Andrzej Kreft – Modyfikacja zabudowy regulacyjnej Odry gra-

nicznej 

513 (z. 12)

Julian Kwaśniewski – Właściwości płyt kotwiących  468 (z. 11)

Julian  Kwaśniewski  –  Wpływ  „przestrzenności  zagadnienia” 

w płytach kotwiących 

82 (z. 2)

Andrzej Mazurczyk – Inne spojrzenie na zaporę w Klimkówce 

po 10 latach eksploatacji 

460 (z. 11)

Andrzej  Mieszkowski  –  Eksploatacja  obwałowania  zbiornika 

górnego elektrowni szczytowo-pompowej Żarnowiec

   

254 (z. 6)

Jarosław Pechciński – Remont zapory wodnej Porąbka w latach 

2002–2006 

427 (z. 10)

Wojciech Rędowicz, Jerzy Machajski – Minęło 100 lat eksploa-

tacji zbiornika Leśna 

33 (z. 1)

Piotr Warcholak, Jan Winter – Chiny Trzech Przełomów 43 (z. 1)

OCHRONA ŚRODOWISKA

Zdzisław  Małecki  –  Wpływ  budowanego  zbiornika  Wielowieś 

Klasztorna na środowisko 

206 (z. 5)

Janusz  Rak,  Barbara  Tchórzewska-Cieślak  –  Rola  Wisłoka 

w  kształtowaniu  walorów  środowiskowych  i  gospodarczych 

Podkarpacia 

210 (z. 5)

Piotr Warcholak – Program ochrony bobra 

200 (z. 5)

WODOCIąGI I KANALIZACJE

Marek  Jerzy  Gromiec  –  Modernizacja  Zakładu  Uzdatniania 

Wody  w  Lubinie  współfinansowana  przez  Unię  Europejską

 

431 (z. 10)

Marian  Kwietniewski,  Marcin  Leśniewski  –  Materiały  przewo-

dów wodociągowych i kanalizacyjnych w aspekcie niezawod-

ności 

158 (z. 4)

RÓŻNE

Zbigniew Piasek, Ryszard Śmiszek – Analiza metod monitoro-

wania i ochrony przed korozją stalowych instalacji podziem-

nych  i  nadziemnych.  Metody  zabezpieczania  infrastruktury. 

Część I 

86 (z. 2)

Zbigniew Piasek, Ryszard Śmiszek – Analiza metod monitorowa-

nia i ochrony przed korozją stalowych instalacji podziemnych 

i  naziemnych.  Część  druga.  Badania  polowe  prądu  stałego

 

166 (z. 4)

Zbigniew Piasek, Ryszard Śmiszek – Analiza metod monitoro-

wania i ochrony przed korozją stalowych instalacji podziem-

nych  i  nadziemnych.  Część  trzecia.  Badania  polowe  prądu 

przemiennego i monitorowania prędkości korozji  396 (z. 9)

POLITYCY W GOSPODARCE WODNEJ I ŚCIEKOWEJ

Marek Jerzy Gromiec – Felicjan Sławoj Składkowski – prekur-

sor krajowej sanitacji 

518 (z. 12)

LISTY DO REDAKCJI

Czy nadszedł czas na podzwonne dla metody Bishopa, od lat 

stosowanej w geotechnice – Jerzy Florkowski 

434 (z. 10)

Do redakcji „Gospodarki Wodnej” – Marek Mazurkiewicz  147(z. 4)

Polemika z artykułem Jerzego Iwanickiego pt. „Rzeki o szcze-

gólnym znaczeniu dla rolnictwa: casus Szreniawa” („Gospo-

darka Wodna” nr 4/2007) – Krystyna Synowiec, Anna Główka

 

403 (z. 9)

Szanowna Pani Redaktor – Rafał Miłaszewski 

426 (z. 10)

Szanowni Państwo – Paweł Grzybowski 

129 (z. 3)

WSPOMNIENIA POŚMIERTNE

Stanisław Janiak 

524 (z. 12)

Jerzy Lirsz – Jan Borowiec 

214 (z. 5)

Ryszard Morawski 

316 (z. 7)

Jerzy Feliks Weirauch – Andrzej Byczkowski 

433 (z. 10)

KRONIKA

Bezpieczeństwo i stan techniczny budowli piętrzących w Polsce 

– Władysław Jankowski 

436 (z. 10)

background image

522

Gospodarka Wodna nr 12/2007

Z.J. 

Ambrożewski 

(z. 9)

L. 

Bajorek 

(z. 8)

A.  Bartnik 

(z. 1)

M.  Bedryj 

(z. 3, 12)

I.  Biedroń 

(z. 5)

W.  Bielakowska 

(z. 6)

K.  Bińkowski 

(z. 6)

J.  Bonenberg 

(z. 10, 11)

J.  Borowiec 

(z. 5)

J.  Brzeziński 

(z. 5)

A.  Bukowiec 

(z. 12)

A.  Byczkowski 

(z. 10)

B.  Chammas 

(z. 12)

E.  Ciesielka 

(z. 8)

D.  Ciszewski 

(z. 6)

J. 

Dominik 

(z. 8)

A.  Dubicki 

(z. 7)

R. 

Ewertowski 

(z. 6)

B. 

Fal 

(z. 2, 6)

B.  Ferencz 

(z. 9)

J.  Florkowski 

(z. 10)

M. 

Gajda 

(z. 1)

W.  Gądek 

(z. 8)

A.  Główka 

(z. 9)

M.J. Gromiec 

(z. 3, 4, 5, 10, 12)

M.  Grygoruk 

(z. 9)

P.  Grzybowski 

(z. 3)

P. 

Ilnicki 

(z. 9)

J.  Iwanicki 

(z. 4, 12)

W. 

Jankowski 

(z. 10, 11)

A.  Jaskuła 

(z. 4)

P.  Jokiel 

(z. 1)

S.  Jurczuk 

(z. 12)

E. 

Kaca 

(z. 5)

W.  Kasperska-Wołowicz 

(z. 3)

A.  Kledyńska 

(z. 7)

K.  Klimczak 

(z. 3)

U.  Kołodziejczyk 

(z. 10)

R.  Kosierb 

(z. 7)

SPIS AUTORÓW

A.  Kreft 

(z. 10, 11, 12)

M.  Krzyszkowski 

(z. 8)

W.  Kuczkowski 

(z. 1–12)

T.  Kudła 

(z. 6)

J.  Kwaśniewski 

(z. 2, 11)

M.  Kwietniewski 

(z. 4)

M. 

Leśniewski 

(z. 4)

R.  Lewandowski 

(z. 3)

P.  Licznar 

(z. 2)

J.  Lipiński 

(z. 5)

L. 

Łabędzki 

(z. 3)

A.  Łempicka 

(z. 12)

J. 

Machajski 

(z. 1)

K.  Maćkowiak 

(z. 11)

Z.  Małecki 

(z. 5)

J.  Marczewski 

(z. 8)

A.  Mazurczyk 

(z. 11)

M.  Mazurkiewicz 

(z. 4)

W.  McBain 

(z. 7)

P.  Miakoto 

(z. 6)

Z.  Miatkowski 

(z. 3)

Chronimy ujęcia wody pitnej dla Warszawy. EkoFundusz dofi-

nansował oczyszczalnię ścieków w Sulejówku 

130 (z. 3)

IV Europejskie Sympozjum Bobrowe. III Europejsko-Amerykań-

ski Kongres Bobrowy – Mateusz Grygoruk 

400 (z. 9)

XLVII  „Tydzień  Hydrotechnika,  Melioranta  i  Łąkarza”  –  Jan 

Smenda 

473 (z. 11)

2  mld  euro  na  ekorynku.  Rekordowy  maj  w  ekoinwestycjach 

Funduszu Spójności – Krzysztof Walczak 

III okł. (z. 9)

Flis Odrzański 2007 – Andrzej Kreft 

444 (z. 11)

Fundusz  Spójności  w  Wadowicach.  Rodzinne  miasto  Karola 

Wojtyły bliżej Europy – Krzysztof Walczak 

260 (z. 6)

Hydromorfologia wód w świetle polityki Unii Europejskiej – Jan 

Smenda 

91 (z. 2)

Marszałkowskie służby melioracyjne w obliczu nowych wyzwań 

i  planowanej  reorganizacji  –  Edmund  Kaca,  Józef  Lipiński

 

216 (z. 5)

Międzynarodowe Forum Łaby – Łukasz Szałata 

253 (z. 6)

Msze św. za hydrotechników – Kazimierz Klimczak  131 (z. 3)

Narodowa Strategia Spójności – Krzysztof Walczak 528 (z. 12)

Obieg wody w naturalnym i przekształconym środowisku – kon-

ferencja hydrograficzna – Zdzisław Michalczyk, Joanna Spo-

sób, Beata Zielińska 

478 (z. 11)

Otwarcie  oczyszczalni  ścieków  Halemba  Centrum  w  Rudzie 

Śląskiej – Krzysztof Walczak 

175 (z. 4)

V Forum Inżynierskie 

259 (z. 6)

15 lat Krajowego Zarządu Zapór Wodnych Wolnego Państwa 

Saksonii – Łukasz Szałata 

259 (z. 6)

Ponad 4,1 mld euro w trzech priorytetach – Krzysztof Walczak

 

475 (z. 11)

Ponad miliard euro w kontraktach – Krzysztof Walczak

 

477 (z. 11)

Powstało  Stowarzyszenie  Hydrologów  Polskich  –  Beniamin 

Więzik 

157 (z. 4)

75 Posiedzenie Komitetu Wykonawczego ICOLD – Władysław 

Jankowski 

479 (z. 11)

VII Zgromadzenie INBO (International Network of Basin Organi-

zations) – Tomasz Walczykiewicz 

434 (z. 10)

XVI Ogólnopolska Szkoła Gospodarki Wodnej – Ilona Biedroń

 

214 (z. 5)

Targi  POLEKO  już  po  raz  19.  w  Poznaniu  –  20–23  listopada 

2007 r. – Kasper Maćkowiak 

480 (z. 11)

Uchwała VI Zjazdu Absolwentów Budownictwa Wodnego i Go-

spodarki Wodnej Politechniki Warszawskiej 

476 (z. 11)

Uprawnienia hydrologiczne 

174 (z. 4)

Wnioski XII Międzynarodowej Konferencji Technicznej Kontroli 

Zapór 

III okł. (z. 10)

Zarządzanie Naturą 2000 – Wanda Bielakowska 

246 (z. 6)

RECENZJE

Wybrane wielkie rzeki świata w albumach – Marian Miłkowski

 

525 (z. 12)

PRZEGLąD WYDAWNICTW

65, 85, 92 (z. 2),

 

114, 120, 131, 132 (z. 3), III okł. (z. 6), 307 

(z. 7), 403, 404 (z. 9), 523 (z. 12)

INFORMACJE ● NOWOŚCI ● INFORMACJE

IV okł. (z. 1), IV okł. (z. 2), IV okł. (z. 3), IV okł. (z. 4), IV okł. 

(z. 5), IV okł. (z. 6), IV okł. (z. 7), IV okł. (z. 9), IV okł. (z. 10), 

IV okł. (z. 11), IV okł. (z. 12)

POLSKIE SZLAKI ŻEGLOWNE

1 (z. 1), 49 (z. 2), 93 (z. 3), 133 (z. 4), 177 (z. 5), 221 (z. 6), 

261 (z. 7), 317 (z. 8), 369 (z. 9), 405 (z. 10), 437 (z. 11), 481 

(z. 12)

FAKTY

6 (z. 1), 54 (z. 2), 98 (z. 3), 138 (z. 4), 182 (z. 5), 226 (z. 6), 

266 (z. 7), 322 (z. 8), 374 (z. 9), 410 (z. 10), 442 (z. 11), 486 

(z. 12)

WODA – KWARTALNIK REGIONALNYCH ZARZąDÓW GO-

SPODARKI WODNEJ ORAZ KRAJOWEGO ZARZąDU GO-

SPODARKI WODNEJ

I–IV (z. 3), I–IV (z. 6), I–IV (z. 10), I–IV (z. 12)

background image

Gospodarka Wodna nr 12/2007

523

Z.  Michalczyk 

(z. 11)

Z.  Mikulski 

(z. 1–7, 9,10)

R.  Miłaszewski 

(z. 10)

M.  Miłkowski 

(z. 12)

W.  Mioduszewski 

(z. 4)

A.  Mitraszewska 

(z. 6, 9)

E. 

Nachlik 

(z. 7, 10, 11)

J.  Niedbała 

(z. 7)

D.  Nowicka 

(z. 7)

M.  Nyczanka 

(z. 8)

T. 

Olszewski 

(z. 3)

W.  Orłowski 

(z. 9)

L.  Osuch-Chacińska 

(z. 2)

M.  Ozga-Zielińska 

(z. 5)

B.  Ozga-Zieliński 

(z. 5)

J. 

Pechciński 

(z. 10)

Z.   Piasek 

(z. 2, 4, 9)

W.  Płaza 

(z. 4)

J.  Popczyk 

(z. 8)

R. 

Radoń 

(z. 7)

J.  Radziejowski 

(z. 4)

A.  Radziszewska  

(z. 1–7, 9–12)

J.  Rak 

(z. 5)

C.  Rataj 

(z. 1)

J.  Relisko-Rybak 

(z. 6)

L.  Rembeza 

(z. 9)

W.  Rędowicz 

(z. 1)

J.M. 

Sawicki 

(z. 2)

E.  Sieinski 

(z. 7)

R.  Skąpski 

(z. 7)

M.  Skórnóg 

(z. 8)

E.  Skupińska 

(z. 1–12)

K.  Smarzyńska 

(z. 3)

J.  Smenda 

(z. 2, 11)

J.  Sposób 

(z. 11)

J.  Stachý 

(z. 11)

J.  Stypuła 

(z. 8)

K.  Synowiec 

(z. 9)

E.  Szalińska 

(z. 8)

Ł.  Szałata 

(z. 4, 6)

S.  Szpila 

(z. 11)

R.  Śmiszek 

(z. 2, 4, 9)

B. 

Tchórzewska-Cieślak 

(z. 5)

K.  Tyczko 

(z. 1–7, 9–12)

S.  Tyszewski 

(z. 3)

K. 

Walczak 

(z, 4, 6, 9, 11, 12)

T.  Walczykiewicz 

(z. 1, 10)

J. Walkowicz  

(z. 3)

P.  Warcholak 

(z. 1, 5, 10)

S.  Węglarczyk 

(z. 5)

B.  Więzik 

(z. 4)

J.  Winter 

(z. 1, 7)

J.  Wiśniewski 

(z. 7)

Z.  Witkowski 

(z. 8)

W.  Wolski 

(z. 8)

J.  Wójcik 

(z. 8)

B. 

Zielińska 

(z. 11)

M.  Zielińska 

(z. 4)

Na półkach księgarskich ukazała się książka 

prof. dr. hab. inż. Zbigniewa Kledyńskiego, jako 
pierwsza w kraju w kompleksowy sposób trak-
tująca o remontach budowli wodnych. Szczęś-
cie będą mieli zainteresowani tą tematyką pro-
jektanci  i  wykonawcy,  jeśli  uda  im  się  nabyć 
pierwsze wydanie, gdyż w większości punktów 
sprzedaży można jedynie usłyszeć „nakład wy-
czerpany”.  Zapowiadane  jest  drugie  wydanie. 
Szeroka tematyka remontowa zainteresuje za-
równo hydrotechników, jak też specjalistów od 
lądowych konstrukcji betonowych i ziemnych.

Z.  Kledyński  w  prowadzonej  praktyce  inży-

nierskiej,  eksperckiej  i  projektowej,  zajmował 
się  konstrukcjami  betonowych  budowli  wod-
nych,  a  także  technologią  materiałów  budow-
lanych,  ze  szczególnym  uwzględnieniem  za-
gospodarowania odpadów przemysłowych jako 
dodatkami do betonu. Modyfikowanie cech be-
tonu dodatkami było i jest przedmiotem jego ba-
dań naukowych, w tym zakończonych i prowa-
dzonych prac doktorskich.

Autor  zachowuje  dyscyplinę  unikania  nazw 

handlowych produktów lub technologii, co świad-
czy z jednej strony o poprawności i obiektywizmie 
naukowym tekstu, ale nie ułatwia czytelnikowi zna-
lezienia drogi „na skróty” przez stosowanie goto-
wych receptur, bez zrozumienia istoty procesów.

Do  cennych  stron  podręcznika  należy  zali-

czyć poprawny i precyzyjny język, a także syn-
tetyczne  frazy  opisujące  zachodzące  zjawiska 
bez zbędnych przymiotników.

Książka  ma  przejrzysty  układ,  w  którym  po 

niezbędnym  wprowadzeniu  opisane  są  proce-
sy  wpływające  na  nieuchronne  niszczenie  lub 
ograniczenie  funkcji  użytkowych  budowli  hy-
drotechnicznych na skutek działania czynników 
przyrodniczych lub antropogenicznych.

W kolejnym rozdziale znajdujemy opisy diagno-

zowania stanu technicznego betonowych budowli 
hydrotechnicznych, z podanym zakresem pomia-
rów  kontrolnych,  badań  in  situ  i  w  laboratorium 
oraz metody monitorowania parametrów technicz-
nych, także sposobami zautomatyzowanymi.

Dalej następuje zbytnio skrócony opis badań 

stanu technicznego podłoża budowli hydrotech-
nicznych i konstrukcji ziemnych.

Rozdział poświęcony wyborowi sposobu re-

montów  betonów  hydrotechnicznych  przedsta-
wia  również  metody  zwiększenia  stateczności 
betonowych  budowli  piętrzących.  Przedstawie-
nie technik, materiałów, urządzeń i narzędzi na-
prawczych stanowi wraz z ilustracjami czytelny 
obraz rozwiązywania problemów remontowych.

Wydaje się, że w następnym wydaniu książ-

ki winny znaleźć się informacje o właściwościach 
betonów samozagęszczających, które są stoso-
wane w hydrotechnice nie tylko jako betony wtór-
ne w nowo wznoszonych obiektach (np. przy wy-
pełnieniu przestrzeni między betonami konstruk-
cyjnymi  a  elementami  stalowymi  wyposażenia 
elektrowni  wodnych),  ale  także  w  robotach  re-
montowych jako betony wysokowartościowe (np. 
wzmacniające i uzupełniające obudowy sztolni).

Następny rozdział książki zawiera opisy re-

montów  ziemnych  budowli  hydrotechnicznych 
wraz z podłożem gruntowym lub skalnym. Naj-
pierw  omówiono  przesłony  przeciwfiltracyjne: 
ich  zalety,  wady  i  możliwości  zastosowania 
w  różnych  warunkach  podłoża,  a  następnie 
technologię  iniekcji.  Ta  część  pracy  jest  po-
traktowana przez Autora bardzo szczegółowo, 
czego  wymaga  złożoność  zagadnień  i  proce-
sów wynikająca z faktu ingerowania człowieka 
w  środowisko  przyrody  nieskończenie  bogate 
swą różnorodnością szczególnie w odniesieniu 
do  podłoża.  Znajdujemy  zatem  w  opisie  tech-
nologii  dobór  sposobu  przeprowadzenia  iniek-
cji z rozważaniami dotyczącymi materiału iniek-
cji,  zastosowanego  ciśnienia,  rozstawu  otwo-
rów wiertniczych, objętości iniektu w zależności 
od rodzaju skał, systemu spękań i rozwartości 
szczelin  skalnych  albo  uziarnienia  w  wypadku 
gruntów nieskalnych.

Część  technologiczną  zamyka  opis  sposo-

bów sprawdzania skuteczności iniekcji.

Dalszą partię rozdziału poświęconego remon-

tom ziemnych budowli hydrotechnicznych zajmu-
ją części poświęcone stabilizacji skarp i zboczy, 
zabezpieczeniom  zdegradowanego  podłoża, 
zastosowaniu  geomembran  oraz  konstrukcjom 
biotechnicznym.  Wymienione  zagadnienia  są 
ilustrowane  przykładami  z  realizacji  remontów, 
w tym z doświadczeń własnych Autora.

Ostatni rozdział książki omawia remonty ele-

mentów  z  mieszanek  mineralno-asfaltowych. 
Opisano  najczęstsze  przyczyny  uszkodzeń  po-
wierzchni oraz lokalne i generalne systemy na-
praw asfaltobetonów, stosowanych jako ekrany 
szczelne  na  odwodnych  skarpach  zapór  ziem-
nych  oraz  na  powierzchniach  skarp  i  dna  gór-
nych  zbiorników  elektrowni  szczytowo-pompo-
wych.

Autor oddał Czytelnikom podręcznik napisa-

ny językiem zrozumiałym dla inżynierów i tech-
ników z przygotowaniem budowlanym.

Andrzej Szamowski

Zbigniew Kledyński: Remonty

budowli wodnych

Oficyna Wydawnicza 

Politechniki Warszawskiej, 

Warszawa 2006

background image

524

Gospodarka Wodna nr 12/2007

Stanisław  Janiak  urodził  się  19  lute-

go  1942  r.  w  Lasocinie  (gmina  Radza-

nowo)  w  powiecie  płockim.  W  1961  r. 

ukończył  Liceum  Ogólnokształcące  im. 

Władysława  Jagiełły  w  Płocku,  zaś 

w  1966  r.  –  Wydział  Melioracji  Wod-

nych  Szkoły  Głównej  Gospodarstwa 

Wiejskiego w Warszawie, uzyskując ty-

tuł magistra inżyniera. Pracę rozpoczął 

w  Powiatowym  Inspektoracie  Wodnych 

Melioracji  w  Mławie  od  stanowiska  in-

żyniera i zajmował się przygotowaniem 

procesu  inwestycyjnego,  a  także  eks-

ploatacją  przekazanych  do  użytku  in-

westycji.  W  ramach  utrzymania  i  eks-

ploatacji nadzorował konserwację urzą-

dzeń  melioracji  wodnych,  organizował 

współpracę  z  Powiatowym  Związkiem 

Spółek  Wodnych  oraz  prowadził  szko-

lenia  rolników  w  zakresie  gospodarki 

na użytkach zielonych. Z Jego inicjaty-

wy  na  rzece  Mławce  k.  Mławy  powstał 

zbiornik retencyjny o powierzchni 42 ha. 

W krótkim czasie awansował na kierow-

nika Inspektoratu. W latach 1973–1975 

był  naczelnikiem  powiatu  w  Żurominie. 

W  latach  1976–1978  był  sekretarzem 

WK ZSL w Płocku.

W 1978 r. został powołany na stanowi-

sko dyrektora Rejonowego Przedsiębior-

stwa Melioracyjnego w Płocku i kierował 

nim do 1980 r. Przedsiębiorstwo pod jego 

kierownictwem  odnotowało  największy 

rozwój i osiągnięcia w drenowaniu tysię-

cy hektarów gruntów ornych.

W latach 1980–1987 pracował w ad-

ministracji  państwowej  jako  wicewoje-

woda  płocki,  organizując  pracę  i  nad-

zór  administracji  państwowej  szczebla 

powiatowego  i  wojewódzkiego.  W  ad-

ministracji  wojewódzkiej  koordynował 

realizację  zadań  w  zakresie  rolnictwa, 

inwestycji  rolnych,  ochrony  roślin,  we-

terynarii, geodezji, ochrony środowiska 

i komunikacji. Zorganizował od podstaw 

Przedsiębiorstwo  Konserwacji  Urzą-

dzeń Wodnych i Melioracyjnych w Go-

styninie oraz Przedsiębiorstwo Wodno- 

-Melioracyjne w Nowej Wsi koło Kutna. 

Dzięki tym działaniom poprawiły się wa-

runki życia ludzi na wsi, gdyż zaspoko-

jenie  potrzeb  melioracyjnych  w  byłym 

województwie  płockim  wzrosło  w  krót-

kim czasie do 80%. W tym czasie pełnił 

także funkcję przewodniczącego Komi-

tetu  Przeciwpowodziowego  w  Płocku, 

organizując  ochronę  przeciwpowodzio-

wą  podczas  wielkiej  powodzi  płockiej 

w 1982 r. Po powodzi nadzorował usu-

wanie  jej  skutków,  koordynując  prace 

w zakresie rolnictwa, budownictwa wod-

nego,  budownictwa  mieszkaniowego, 

budownictwa  dróg  i  mostów,  ochrony 

środowiska,  energetyki,  zabezpiecze-

nia  skarpy  płockiej  przed  osuwaniem. 

Dzięki  ogromnej  aktywności  mgr.  inż. 

Stanisława Janiaka zaplanowane prace 

inwestycyjne  zostały  wykonane.  Usu-

nięto  skutki  powodzi  z  1982  r.  i  stwo-

rzono  skuteczniejsze  zabezpieczenie 

Doliny Wisły Płockiej, o powierzchni po-

nad  20  tys.  ha,  przed  następnymi  po-

wodziami.

W latach 1987–1990 oraz 1992–1995 

podjął  pracę  na  stanowisku  kierownika 

Wydziału  Administracyjno-Gospodarcze-

go NK ZSL, a następnie kierownika Ze-

społu ds. Gospodarki Majątkowej i Tech-

niki oraz dyrektora Biura NKW PSL, zaj-

mując się sprawami zabezpieczenia wa-

runków  pracy.  W  zakresie  gospodarki 

lokalowej  prowadził  i  nadzorował  prace 

związane z utrzymaniem technicznym bu-

dynków oraz ich rozbudową kubaturową. 

W latach 1991–1992 pracował w Przed-

siębiorstwie  Wielobranżowym  „Zalew” 

Sp. z o.o. w Nieporęcie, jako specjalista 

ds. inwestycji budowlanych, zajmując się 

kosztorysowaniem,  rozliczaniem  prowa-

dzonych robót oraz nadzorem prowadzo-

nych prac ze strony wykonawcy.

W latach 1995–1998 pracował na sta-

nowisku zastępcy prezesa KRUS, gdzie 

zajmował się organizacją i nadzorem pro-

cesu inwestycyjnego (siedziby na potrze-

by oddziałów regionalnych Kasy, siedziby 

centrów rehabilitacji rolników KRUS) oraz 

sprawami prewencji i rehabilitacji w rolni-

ctwie.

Od  maja  2001  r.  do  września  2007  r. 

pracował  na  stanowisku  z-cy  dyrektora 

ds. konserwacji i utrzymania Wojewódz-

kiego  Zarządu  Melioracji  i  Urządzeń 

Wodnych w Warszawie.

Mgr  inż.  Stanisław  Janiak  był  niesły-

chanie wymagający w stosunku do siebie 

i  swoich  podwładnych.  Za  ogromny  do-

robek  był  wielokrotnie  odznaczany  pań-

stwowymi  i  resortowymi  odznaczeniami, 

w tym Krzyżem Kawalerskim Orderu Od-

rodzenia Polski.

Miał jeszcze wiele planów, które chciał 

zrealizować  przed  pójściem  na  zasłu-

żoną emeryturę. Te plany to chociażby 

wdrożenie  systemu  elektronicznej  ewi-

dencji  wód  i  urządzeń  melioracyjnych 

w województwie mazowieckim, uspraw-

nienie  realizowanego  3  rok  wojewódz-

kiego  programu  „Praca  i  Środowisko”, 

wyposażenie  WZMiUW  w  nowoczesny 

sprzęt  do  utrzymania  wód  i  urządzeń 

melioracyjnych i wiele innych. Niestety, 

nagła śmierć w dniu 22 września 2007 r. 

nie pozwoliła Mu ich dokończyć.

Był  człowiekiem  uczciwym,  otwartym, 

zaangażowanym  i  konsekwentnym.  Po-

zostawił po sobie ogromny dorobek. Był 

ponadto człowiekiem wielkiego serca, ot-

wartym i życzliwym dla ludzi. Takim pozo-

stanie w naszej pamięci.

W  dniu  27  września  2007  r.  pożeg-

naliśmy  Go  na  zawsze,  na  Cmentarzu 

Komunalnym  w  ukochanym  przez  Nie-

go  Płocku.  W  tej  smutnej  uroczystości 

rodzinie  towarzyszyła  ogromna  rzesza 

byłych  i  obecnych  współpracowników, 

przedstawiciele organizacji PSL wszyst-

kich szczebli z pocztami sztandarowymi 

oraz koledzy i przyjaciele. Mszę żałobną 

odprawił ksiądz proboszcz parafii w Gą-

binie.  Wzruszające  słowa  pożegnania 

nad  grobem  zmarłego  wygłosili  prezes 

NK PSL Waldemar Pawlak i starosta pło-

cki Michał Boszko.

Zarząd Oddziału SITWM

w Płocku oraz

dyrekcja i pracownicy

Wojewódzkiego Zarządu Melioracji

i Urządzeń Wodnych w Warszawie

Stanisław Janiak

1942–2007

background image

Gospodarka Wodna nr 12/2007

525

Wybrane wielkie rzeki świata w albumach 

(przełożonych na polski)

Michael Pollard: „Z biegiem rzek”, Ars Po-

lona – Warszawa 1998, tytuł oryginału: „Great 

Rivers” – Evans Brothers Ltd. USA, 238 stron 

218 × 290 mm, druk 2-szpaltowy, przekład H. 

Lisicka-Michalska, kolorowe fotografie stanowią 

do 50% objętości. Twarda okładka.

Paolo  Novaresio:  „Wielkie  rzeki  świata”

Wyd. Pascal – Bielsko Biała 2006, tytuł orygina-

łu: „Great rivers of the world” – White Star S.p.a. 

Vercelli  –  Włochy,  304  strony  256  ×  354  mm, 

sztywna  oprawa  z  obwolutą,  tłumaczenie:  K. 

Cierniak, J. Szymura, W. Nowicki, wstęp – Al-

berto Salza.

Chyba na niewygasłej jeszcze fali zaintere-

sowania  popowodziowego  z  1997  r.  znalazła 

się pięknie wydana książka-album 

„Z biegiem 

rzek” (w handlu od 1998 r.). Objęła 6 rzek: Mis-

sisipi,  Amazonkę,  Ren,  Nil,  Ganges  i  Jangcy, 

poświęcając każdej z nich po 38 stron. Zaintry-

gowała mnie brakiem wstępu bądź wprowadze-

nia,  a  w  zakończeniu,  gdzie  dano  słowniczek 

(s. 234), było wiele dziwnych objaśnień termi-

nów, np. meander = zakole, zakręt koryta rzecz-

nego w kształcie litery „S”, czy śluza wodna = 

budowla  umożliwiająca  komunikację  między 

obszarami o różnym poziomie wody. Na ostat-

niej stronie okładki przedstawiono autora – M. 

Pollarda,  jako  nauczyciela  podstawówki  przez 

10 lat, który później został „autorem książek dla 

dzieci, o charakterze informatorów”.

Tylko  przewertowanie  dzieła  zaskakuje  już 

konglomeratem  przekazywanych  informacji 

o rzece, o niej samej, o historii regionów nad-

rzecznych  (dziejowej  i  gospodarczej),  do  tego 

podawanych  w  olbrzymim,  omal  telegraficz-

nym, skrócie, z licznymi błędnymi faktami i defi-

nicjami. Oto tylko niektóre z nich, wcale nie pe-

rełki (!):

S. 16: w dokach portu cumowało ponad 5000 

parowców  (zamiast  w  „basenach  portowych”), 

dok, to część stoczni, a nie portu; ten błąd jest 

też  na  s. 105  i  na  innych; 

s. 23: spory akapit 

„Barki i holowniki”, a w nim kilkakroć – w wielu 

(!) innych miejscach również – pisze się o „ho-

lownikach  pchających  barki”.  Tłumaczka  wi-

docznie nie zna odmienności angielskich słów 

tug i pusher, czyli holownik i pchacz. Pchacze 

są rodem z USA, ale i u nas wyparły holowniki. 

S. 25: Na rzece Missouri „wybudowano obec-

nie  szereg  zapór,  by  móc  kontrolować  prze-

pływ osadów”. Ten przepływ osadów powtarza 

się  w  różnym  ujęciu. 

S.  96:  O  Renie  napisa-

no,  że  (poniżej  Bazylei)  „obecnie  rzekę  nale-

ży  stale  pogłębiać  by  pozostawała  żeglowna”. 

Ani  wzmianki,  że  od  1932  r.  w  dół  od  Kembs 

k.  Bazylei  aż  po  Iffezheim  poniżej  Strasburga 

został sukcesywnie skanalizowany 10 stopnia-

mi hydroenergetyczno-żeglugowymi (cf. „GW”, 

s. 430 w nr. 12 z 1999 r.), a z powodu olbrzymiej 

erozji wgłębnej koryta sypie się doń regularnie 

odpowiedniej granulacji żwir w dół od ostatnie-

go spiętrzenia.

Trudno  znaleźć  jakieś  sensowne  wytłuma-

czenie dla mnogości błędów i dezinformacji po-

danych na 

s. 106–110 w odniesieniu do Holan-

dii i ujścia Renu; jeśli popełnił je autor, to cze-

muż  nie  było  interwencji  tłumacza?  Zjawisko 

prądów morskich nie istnieje, są wyłącznie pły-

wy,  a  także  „śluzy  by  kontrolować  pływy  mor-

skie i nurt rzeki” oraz „wiatraki kontrolujące po-

ziom  wody  w  kanałach”,  wiatraków  takich  jest 

ok. 1200 wraz z „pompami napędzanymi przez 

wiatr”. Dano wzmiankę o najtragiczniejszej po-

wodzi sztormowej w dniach 31 I – 1 II 1953 r. 

z 1835 ofiarami, a wszystko to stało się przez 

„ogromne fale morskie, przygnane przez hura-

gan, (które) przerwały bez żadnego ostrzeżenia 

wały ochronne i groble” – podkreśl. Mi-M. Żadnej 

wzmianki nie ma natomiast o Planie Delta! Są, 

archaiczne omalże, dane o portach Rotterdam 

i Amsterdam, ale nic o rzeczywistej obecnej roli 

zespołu portów A-R-A, czyli Antwerpia belgijska 

oraz holenderskie Rotterdam i Amsterdam. Do-

wiadujemy się za to, że Europort jest awanpor-

tem Rotterdamu, a nie jego najnowszą częścią. 

Mamy też „keje Europortu ciągnące się na prze-

strzeni 5 km (…) mogą przy nich cumować naj-

większe statki handlowe i tankowce”, a przecież 

keja, to nabrzeże tylko cumownicze, a nie prze-

ładunkowe i może ciągnąć się na długości, od-

ległości, lecz nie na przestrzeni o długości 5 km; 

z kolei tankowiec, to też statek handlowy.

Wprost kuriozalny jest podrozdział „Kanał Eu-

ropejski”, 

s. 116–117. Wytłuszczonym drukiem, 

tuż pod tytułem, podano, że w 1992 r. „otwarto 

Kanał  Europejski”  łączący  Ren,  Men  i  Dunaj”, 

a w ramce na s. 117 zaprzeczająca informacja: 

Kanał ten prowadzi z Rotterdamu Renem i Me-

nem do Bambergu, potem kanałem Men-Dunaj 

do  Kelheimu,  dalej  Dunajem  do  Cernawody, 

stąd nowym (z 1984 r.) kanałem do Konstancy 

nad  m.  Czarnym;  długość  3500  km.  Skorygo-

wanie wszystkich błędów i właściwe naświetle-

nie faktów zajęłoby wiele miejsca i byłoby, no-

lens volens, przywoływaniem m.in. moich pub-

likacji na te tematy, a to w „GW” nr 5/1980, nr 

2/1993  oraz  w  „Przeglądzie  Komunikacyjnym” 

nr  10/1992.  Nazwa  „Kanał  Europejski”  była 

przez RFN używana do 1974 r. jako określenie 

Europakanal Rhein-Main-Donau bądź Europa- 

-Wasserstrasse Rhein-Main-Donau, co potwier-

dzają  publikacje,  a  zwłaszcza  sprawozdania 

coroczne „Baubericht 1974” i z lat następnych 

realizacji  tej  inwestycji.  Na  specjalnej  konfe-

rencji Niemieckiego Związku Kanałów i Żeglugi 

w dniu 17 X 1974 r. w Würzburgu poświęconej 

problemom prawnym tego połączenia żeglugo-

wego  stwierdzono,  na  podstawie  ekspertyzy 

prof. dr. G. Jaenickiego, że „kanał R-M-D pod-

lega pełnej suwerenności RFN”. Skutkiem tego 

RFN odstąpiła od nazwy Europejski Kanał R-M-

D, by nawet w ten sposób zaznaczyć, że droga 

ta prawnie nie jest międzynarodowa.

Nie  umiem  znaleźć  właściwego  określenia 

na  liczący  ponad  jedną  szpaltę  wywód  „Nowy 

Plan”,  tam  nie  ma  błędów,  są  ewidentne  nie-

dorzeczności! „W latach 90. ubiegłego stulecia 

przeprowadzono (przez Żelazne Wrota Dunaju 

–  dopis  Mi-M.)  kanał,  ale  okazał  się  zbyt  wą-

ski  dla  nowoczesnych  barek.  Zastąpiono  go 

nowym, z 2 śluzami, którym mogą płynąć więk-

sze statki” – s. 117. W rzeczywistości, w latach 

1962–1972 w km 942,950 Dunaju zbudowano 

stopień Żelazne Wrota I o spadzie 34 m ze ślu-

zami tak przy brzegu Rumunii, jak i Jugosławii, 

zaś  kolejny  stopień  hydroenergetyczno-żeglu-

gowy Żelazne Wrota II powstał w km 863 w la-

tach 1980–1990, spad H = 14 m; gabaryty śluz: 

310  ×  34  ×  4,5  m.  Dalej  w  tekście  są  też  re-

welacje: „W 1984 r., w ramach Programu Euro-

pejskiego, zbudowano kanał o długości 160 km 

biegnący  w  górę  rzeki,  pomiędzy  Dunajem 

a (…) Konstancą”. Wystarczy sięgnąć po „GW” 

nr 10/2004, s. 430 i nast., by dostrzec kwiatki: 

nie było żadnego Programu Europejskiego, ka-

nał o długości tylko 64,410 km – a nie 160 km 

– zbudowano z nakazu N. Ceauşescu. Nie mógł 

kanał biec w górę rzeki, bo i po co, a jest on mię-

dzy Dunajem a morzem, to byłoby w dół rzeki.

Czasem sformułowania w albumie zaskakują 

swoją  niedorzecznością.  Omawiając  „Turysty-

kę  nad  Gangesem”  i  wyróżniając  w  ramce  na 

s. 189 podano, że „Indie mają jedną z najwięk-

szych sieci kolejowych na świecie, obejmujące 

obszar o powierzchni 67 000 km

2

. Koleje obej-

mują obszar kraju? Indie mają 3287,6 tys. km

2

powierzchni,  a  sieć  kolejowa  ma  długość  62 

220 km – wg danych statystycznych. Co zatem 

chciano w albumie powiedzieć?

Bywają  też  informacje  absurdalne.  Oto  na 

s.  232  traktującej  o  chińskiej  rzece  Jangcy 

podano,  że  w  końcu  1996  r.  zawarto  kon-

trakt z Wielką Brytanią na budowę mostu nad 

Jangcy,  w  Jiangyin  150  km  w  górę  rzeki  od 

Szanghaju:  „Most,  zawieszony  na  wysokości 

1385 m nad rzeką, jest dostatecznie wysoki, 

by mogły przepływać pod nim statki oceanicz-

ne”.  Gdybyż  to  był  most  ze  światłem  piono-

wym tylko 85 m, to byłoby to bardzo dużo, ale 

prawie 1,4 km (!) ponad rzeką? Szczególnie, 

gdy  zważy  się,  że  –  wg 

s.  218  –  „na  odcin-

ku ostatnich 800 km przed ujściem do morza 

(w Szanghaju) Jangcy płynie wolno przez nie-

omal płaską rowninę”! Wg mapy 1: 4 000 000, 

Warszawa 2005, chodzić tu może o most na 

linii Wuxi – Jiangyin – Huagqiang, czyli na po-

czątku estuarium!

Album ma wiele pięknych zdjęć, urokliwych 

ujęć,  lecz  ich  opis  –  a  często  już  podpisy  – 

pozostawiają  bardzo  wiele  do  życzenia.  Wg 

porzekadła  już  kropla  dziegciu  psuje  beczkę 

miodu; odnosi się to do tego albumu, zwłasz-

cza że tych kropel jest wiele. Nie jest też zro-

zumiałe  dlaczego  dając  tłumaczenie  albumu 

z  angielskiego  na  polski  nie  dostosowano, 

niechyby  przypisami  czy  komentarzem  nieco 

szerszym, do naszych warunków. Kto zawinił? 

Ars Polona czy Wydawnictwo „JaR” Sp. z o.o., 

Warszawa  podane  jako  „Redakcja  i  opraco-

wanie”?

background image

526

Gospodarka Wodna nr 12/2007

Drugi  album, 

„Wielkie  rzeki  świata”  –  P. 

Novaresia,  imponuje  najpierw  nietypowym,  ol-

brzymim formatem, a także wielu przepięknymi 

fotografiami  nawet  formatu  podwójnej  strony, 

czyli aż 512 × 354 mm! Traktuje on o 25 rzekach 

świata,  w  tym  8  europejskich  (Tamiza,  Ren, 

Wołga, Sekwana, Loara, Dunaj, Duero i Pad), 

4  afrykańskich  (Nil,  Niger,  Kongo  i  Zambezi), 

5  azjatyckich  (Tygrys  i  Eufrat,  Brahmaputra, 

Ganges, Huang He i Mekong), 5 Ameryki Płn. 

(Jukon, rz. Św. Wawrzyńca, Hudson, Kolorado 

oraz Missisipi z Missouri) oraz 3 Ameryki Płd. 

(Orinoko, Amazonka i Parana).

Nie  znalazłem  choćby  wzmianki  dlaczego 

akurat  te  rzeki  uznał  Autor,  Paolo  Novaresio, 

za wielkie w świecie. Nie ma żadnego kryterium 

dla takiego wyróżnienia. Każdy z pięciu rozdzia-

łów (Europa, Afryka, Azja…) jest poprzedzony 

stroną wstępu, ale na s. 8 i 11 jest dodatkowo 

2-stronicowy wstęp do całości, autorstwa Alber-

to Salzy, którego tytułu/udziału w powstaniu al-

bumu nie podano. O P. Novaresio jest wzmian-

ka na skrzydełku obwoluty: urodzony w 1954 r., 

ukończył historię najnowszą, dużo podróżował, 

zwłaszcza  po Afryce,  a  „zajmuje  się  logistyką 

i przygotowywaniem podróży i wypraw nauko-

wych”.

Wielki  uczony  niemiecki,  Karl  Mannheim 

(1893–1947), socjolog wiedzy i badacz ideolo-

gii, profesor uniwersytetu we Frankfurcie n. Me-

nem i w Londynie, napisał, że opisywanie i kry-

tykowanie jest zadaniem inteligencji. Dochodzi 

zwykle do tego uczenie młodzieży i krytykowa-

nie, bo dzieł idealnych nie ma.

Bez przywołania tej prawdy zrozumienie mo-

ich uwag i zastrzeżeń do tego albumu mogłoby 

być częściowo niezrozumiałe, np. gdy na serio 

traktuję zapowiedź „Pascala”, cf. ostatnia stro-

na  obwoluty,  że  „Czytelnik  znajdzie  w  tym  to-

mie  wspaniałe  pejzaże,  porywające  opowieści 

i niezwykłą dokumentację dziejów wielkich rzek, 

a lektura stanie się dla niego podróżą w czasie 

i przestrzeni po największych drogach wodnych 

świata”. Prawie 60-letnie doświadczenie zawo-

dowe w gospodarce wodnej i stricte na drogach 

wodnych  m.in.  Europy  i Afryki  pozwala  mi  na 

stwierdzenie,  że  wielka  rzeka  nie  znaczy  że-

glowna.

Zaledwie 340-kilometrowa 

Tamiza trafiła do 

albumu jako pierwsza „Wielka rzeka świata”, bo 

(s. 18) „dla Anglików nie jest zwykłym szlakiem 

wodnym,  trasą  komunikacyjną  czy  miejscem 

wypoczynku,  ale  ważnym  symbolem  narodo-

wym”. A z tytułu rozdziału wynika, że w wybo-

rze tym zadziałała „Magia szlachectwa”, bo np. 

„z  rzeki  wiejskiej  staje  się  arystokratyczna” 

w dolnym biegu (s. 24), a „duch historii wędruje 

brzegami” (s. 27).

Opis 

Renu zaczyna się od ujścia, od portu 

Rotterdam, który będąc największym w Euro-

pie, a często i w świecie – jak wynika z pierw-

szych  wierszy  –  nie  ma  basenów,  nabrze-

ży  i  placów  składowych,  a  wyłącznie  doki! 

(s. 32).

Dalej,  piękne,  panoramiczne  zdjęcie  Stras-

burga pokazano na s. 34–35, lecz z całkowicie 

błędnym podpisem, zapomniano o rz. Ill, dopły-

wie Renu, na którym zasadzały się kanały i fosy 

rzymskiego  i  średniowiecznego  Strasburga. 

Zdjęcie pokazuje akurat starą dzielnicę – Petite 

France, jakby z basenami portowymi, od mostu 

Grande Écluse po ulicę i Mosty Młyńskie (des 

Moulins), i w głębi katedrę. Do Renu jest stąd 

ok. 5 km!

Połączenie żeglugowe Renu z Dunajem ist-

nieje dopiero od 1992 r., a nie od 1922 (s. 37), 

co zauważono na s. 76.

Niektóre sformułowania w opisie są meryto-

rycznie przedziwne. Oto w odniesieniu do 

Wołgi

(s. 45) podano, że „budowano ogromne sztucz-

ne zbiorniki, które miały dostarczyć Związkowi 

Radzieckiemu  energii  elektrycznej  (…)  Po  50 

latach  bieg  Wołgi  został  zupełnie  zmieniony, 

jednak  nie  udało  się  osiągnąć  zamierzonych 

celów.  Jeziora  utworzone  po  zbudowaniu  śluz 

i zapór na monotonnych sarmackich równinach 

okazały się zbyt płytkie i za duże, więc turbiny 

wytwarzały znacznie mniej energii niż zakłada-

no,  a  na  dodatek  woda  zalała  rozległe  tereny 

uprawne”.

Wykazywanie błędów w tym ustępie byłoby 

swoistym wymądrzaniem się, bo są tak ewiden-

tne.

Kolejnym  absurdem  jest  stwierdzenie  do-

tyczące 

Dunaju  (s.  74),  że  nieuregulowane 

są  międzynarodowe  przewozy  żeglugowe.  Ni 

słowem  o  Komisji  Dunajskiej  w  Budapeszcie. 

Konstatacja kolejna zahacza o absurd: ta „rze-

ka jest po prostu zbyt długa”, by być wykorzy-

stana na wzór Renu! Na s. 81 znów potknięcie: 

w Bratysławie „działa jedyny duży port słowacki 

na Dunaju”, a Komarno – port i stocznia? Dla-

czego też nie ma choćby wzmianki o stopniach 

Gabčikovo-Hrušov – Dunakiliti? czy o kanaliza-

cji Dunaju w Niemczech i w Austrii, nie zauwa-

żono, że są też 2 stopnie wodne Żelazne Wro-

ta oraz od 1984 r. czynny rumuński kanał Du-

naj/Cernavoda  –  Konstanca/m.  Czarne.  Dano 

wzmiankę o Ulmie – s. 76, lecz zapomniano, że 

od  Ulm-Böfingerhalde  zbudowano  na  Dunaju 

górnym aż po Kelheim kilkanaście stopni ener-

getycznych oraz na Lechu w dół od Augsburga. 

W opisie historycznym na s. 74 wspomina się 

wojny, docierające  aż  do  Wiednia,  z  udziałem 

Habsburgów,  Napoleona,  Hitlera  i Armii  Czer-

wonej, by na s. 80 zauważyć, że w 1683 r. Wie-

deń „zdołał się obronić przed naporem armii tu-

reckiej (…) z wydatną pomocą polskiego króla 

Jana III Sobieskiego”. A mnie wydawało się, że 

to  Sobieski  dowodził  Odsieczą  Wiedeńską  na 

prośbę Austrii i papieża Innocentego XI?!

Nie przystaje nijak do prezentacji hiszpań-

sko-portugalskiej  rz.  Duero  (s.  86–91)  mia-

no wielkiej rzeki świata, bo np. choć ma ona 

wprawdzie  938  km  długości,  lecz  nie  jest  to 

intensywniej  eksploatowana  –  choć  skana-

lizowana  –  droga  wodna  żeglowna.  Podpisy 

pod  zdjęciami  w  albumie  mówią  natomiast 

„o sztucznych jeziorach na rzece do nawod-

nień”. Żegluga, aż do 1965 r., to były „barcos 

rabelos z rozwiniętymi żéglami (…) tradycyj-

ne  płaskodenne  łodzie  do  transportowania 

wina  drogą  wodną”.  A  potem?  Zbudowano 

te  sztuczne  jeziora  dla  celów  hydroenerge-

tycznych,  po  części  żeglugowych,  a  przede 

wszystkim  do  nawodnień  rolniczych:  5  stop-

ni  w  latach  1971–1984  dla  skanalizowania 

200  km  rzeki  w  górę  od  Porto,  śluzy  83  do 

88  m,  szerokości  12,1  m,  o  spadach  13,8 

do  35  m.  Powyżej  tych  stopni,  z  reguły  ku-

tych w zboczach skalnych Duero, na odcinku 

międzynarodowym,  portugalsko-hiszpańskim 

(120 km), zbudowano 5 dalszych stopni, lecz 

bez funkcji żeglugowych.

Włoski 

Pad dostał najmniej interesującą pre-

zentację,  choć  traktuje  prawie  wyłącznie  o  tej 

rzece.  Ni  słowa  o  Cremonie  –  mieście  Stradi-

variusa  –  ni  o  kanale  do  Mediolanu  biorącym 

tu  swój  początek  (zbudowano  15  km).  Znacz-

nie więcej konkretów zawartych jest w relacji po 

akademickiej podróży studyjnej z Polski na Pad 

w 2000 r. – cf. „GW” nr 11/2000, s. 431–435.

Gdy  chodzi  o 

rzeki  Afryki  już  we  wstę-

pie  (s.  98)  zdziwienie  musi  budzić  informacja 

o  przyszłości  „Logone,  wpadającej  do  jeziora 

Czad.  Obecnie  coraz  więcej  wody  z  tej  rzeki 

wpływa do Benue, a stamtąd do Nigru, co może 

doprowadzić  do  zniknięcia  akwenu”  (czyli  jez. 

Czad).

Logone  jest  dopływem  rz.  Szari  uchodzą-

cym do niej w N’Dżamenie – stolicy Czadu le-

żącej ok. 90 km na S od jeziora. Prof. E. Czaya 

w „Rzekach kuli ziemskiej”, PWN 1987, podał, 

że „dopływy Benue coraz bardziej zbliżają się 

do systemu rzecznego Logone i Szari. W obrę-

bie bagien Tuburi zachodzi już bifurkacja Logo-

ne do Kebbi. Doprowadzi to zapewne do kapta-

żu, wskutek czego ważny dopływ jeziora Czad 

zmieniłby swój bieg do Nigru” (s. 189).

Bifurkacja następuje z Logony, po opadach 

wzbierając  nawet  o  4  m,  powyżej  czadyjskie-

go miasteczka Bongor, bagnami – praktycznie 

po linii granicznej Czad – Kamerun – do kame-

ruńskiego m. Fianga nad rz. Kebbi uchodzącą 

do Benue – głównego dopływu dolnego Nigru 

– w górę od „portowego” miasta Garua.

Przedstawiając 

Nil,  poza  wzmiankami,  nie 

podano żadnych bliższych informacji o gospo-

darczym wykorzystaniu tej wielkiej rzeki, a gdy 

są, to nie do końca pełne, np. s. 104: budowa 

kanału Jonglei uzyskała akceptację Światowej 

Konferencji Zagospodarowania Zasobów Wod-

nych  w  Mar-del-Plata  (por.  „GW”  nr  5/1978, 

s.  136–140).  Kanał  miał  być  odwodnieniowo- 

-żeglugowy:  ułatwiałby  odpływ  wód  Nilu  z  ba-

gien Sudd, co pozwoliłoby zmniejszyć parowa-

nie z powierzchni o ok. 42 mld m

3

, a tę traconą 

wodę przeznaczyć etapowo gospodarkom Su-

danu i Egiptu.

Są  wzmianki  o  jez.  Nassera/Wielkiej  Zapo-

rze Assuańskiej (s. 111), ale jest też błędna in-

formacja, że „za granicami Sudanu zbudowano 

tamę Roseires” na Nilu Błękitnym, s. 109. Jest 

zaś ona w obrębie Sudanu tak jak niżej usytuo-

wana zapora Sennar. Zabrakło również miejsca 

dla  objaśnienia  czym  jest  zapora  Owen  Falls; 

zbudowano ją w 1954 r. dla hydroenergetyczne-

go wykorzystania wód jeziora Wiktorii podwyż-

szonych  tą  zaporą  na  Wodospadach  Owena, 

na początku Nilu Wiktorii w Jindja do 26 m, czyli 

do +1133 m n.p.m. W środkowym biegu Nil jest 

przegrodzony 3 innymi zaporami między Assu-

anem a Kairem: Esna, Nag Hammadi i Asyut, 

wyposażonymi w komorowe śluzy żeglugowe.

Trudno sobie również wyobrazić Nil bez ka-

tarakt, lecz w albumie o nich cisza. Katarakty I 

i II zatopiła Wielka Zapora Assuańska, czwar-

ta  wkrótce  zniknie  po  ukończeniu  zapory 

Hamdab powyżej Karimy w Sudanie (z cofką 

170 km).

Niger zajmuje w albumie 10 stron (116–125), 

pośród których zaledwie półtorej opisu, ale np. 

bez  jakiegokolwiek  zaakcentowania  historycz-

nego miasta Gao, ex-królewskiej, średniowiecz-

nej (od XI wieku) stolicy. Dziś to ponad 40-ty-

sięczne miasto zbyto słowy: „zapylone miasto li-

czące kilka tysięcy mieszkańców – jest obecnie 

pogrążone w stagnacji”, s. 120. A Timbuktu ze 

słynnymi meczetami z XIII–XIV w. potraktowa-

no w podobnej konwencji. Ale to i tak dobrze, bo 

współczesne stolice, Bamako czy Niamey, usy-

tuowane nad Nigrem, zostały zaledwie wymie-

nione w kontekście przepływów Nigru.

Zabudowa  hydrotechniczna  tej  wielkiej  rze-

ki to napomknienie o zbiorniku wodnym Kaindji, 

ale  ni  słowa  o  zbiorniku  Sélingué  na  rz.  San-

karani,  dużym  dopływie  Nigru  nieco  powyżej 

Bamako, istotnie regulującym przepływy Nigru. 

Podobnie  pominięto  zbiorniki  retencyjne  Jeb-

ba, Kandadaji oraz unikatowe przełomy „W” ok. 

150 km poniżej Niamey.

background image

Gospodarka Wodna nr 12/2007

527

W opisie historycznym Nigru, w zakończeniu 

(s. 124–125), gdzie mowa o delcie i ujściu tej 

rzeki,  żadnej  wzmianki  nie  ma  o  Biafrze  i  tra-

gicznej wojnie naftowej 1967–1970.

Rzeka  Kongo,  druga  co  do  wielkości  (dłu-

gością i przepływami) w Afryce ma w albumie 

aż… 8 stron, w tym ok. dwóch opisu, do tego 

mało  związanego  z  Kongiem,  np.  opis  „biegu 

bliźniaczej  Chambeshi”.  Oba  państwa  kongij-

skie  uznają  język  francuski  jeśli  nie  za  pierw-

szy, to za drugi język urzędowy, tu jednak na-

wet  Wrota  Piekieł,  to  angielskie  Gates  of  Hell 

a nie Portes d’Enfer. Nie ma słowa, że to stro-

mościenny wąwóz długości ok. 170 km, zwęża-

jący  się  miejscami  do  30  m,  lecz  z  głębokoś-

ciami aż do 400 m! Nie jest prawdą, że Kongo 

i  prawy  największy  dopływ  Konga  –  rzeka 

Ubangi  łączą  się  w  Mbandaka.  Miasto  to  leży 

nad Kongiem prawie 100 km w górę od ujścia 

Ubangi.

Wzmiankuje się o Wodospadach Livingstone’a 

– choć obowiązuje nazwa Wodospady Zongo – 

iż zaczynają się one od Malebo Pool, czyli na 

górnej granicy Kinszasy, gdy w rzeczywistości 

bystrza i progi są na dolnej granicy: 32 progi na 

długości  138  km  rzeki  Kongo,  spad  łączny  aż 

274 m, z tym że już w 1973 r., 40 km w górę od 

Matadi zbudowano na nich pierwszą hydroelek-

trownię – Inga I. To niedoinformowanie i błędy 

w albumie poświadczają fotografie, szczególnie 

ta ze s. 126–127.

Zambezi wyjątkowo pięknie – w odróżnieniu 

od  Konga  –  zaprezentowano  na  fotografiach, 

a w podtytule nazwano ją „Dzikim rajem”. Żało-

wać należy, że historia zwłaszcza Livingstone’a, 

odkrywcy wodospadu Wiktorii, od końca XIX w. 

aż po dekolonizację Afryki, stanowi większość 

opisu,  zaledwie  pozostała  niecała  szpalta, 

to  Zambezi  współczesne.  Są  jednozdaniowe 

wzmianki o 3 co do wielkości w świecie zbiorni-

ku zaporowym Kariba o pojemności 160,4 km

3

128 m wysokości (z 1960 r.) i położonym poni-

żej zbiorniku Cabora-Bassa, V = 63,3 km

3

.

Zbiorniki  te  to  nie  tylko  retencjonowanie 

wody i potężne hydroelektrownie, ale też wywo-

łanie  niespodziewanego  zjawiska.  Kariba,  po 

napełnieniu,  już w styczniu 1962 r. dała o so-

bie  znać  wstrząsami  tektonicznymi,  i  tak  np. 

23.09.1963 r. wstrząsy miały siłę aż 6,1° i po-

wtarzają się do dziś z różną siłą, będąc notowa-

ne w odległej Luandzie w Angoli (cf. „Przegląd 

Budowlany” nr 10/1969, s. 556).

Generalna  uwaga  wspólna  dla  wszystkich 

rzek Afryki ujętych w albumie, to skupienie się 

w opisach na historii, i to dawnej, a tylko w mi-

nimalnym  stopniu  przedstawienie  zagospoda-

rowania  i  stanu  współczesnego.  Piękne  zdję-

cia  godne  powielenia  i  rozpowszechnienia  nie 

dadzą się tak wykorzystać – poza tymi małymi 

– bo duże, najbardziej interesujące – dane są 

na dwóch stronach i złamane na grzbiecie al-

bumu. Ponadto, poza Nilem, nie pokazano żad-

nych miast czy portów nadrzecznych.

Rzeki  azjatyckie  rozpoczynają  turecko-ira-

ckie 

Eufrat  i  Tygrys.  Wspaniały  dobór  zdjęć, 

a opis (ok. 2 stron) to prawie wyłącznie historia 

starożytna, współczesność to kilka fotografii. Za 

wielki  mankament  w  tym  kontekście  uważam 

brak  choćby  kilku  zdań  o  plemieniu  Madi/Ma-

dan, czyli o ludziach bagien żyjących na rozle-

wiskach i błotach od urodzenia między Nasiri-

ją nad Eufratem, Amarą nad Tygrysem i Basrą 

już na Szatt-al.-Arab. Ci potomkowie Sumerów 

i Babilończyków zostali wypędzeni przez Sad-

dama Husejna poczynając od 1992 r., co Par-

lament  Europejski  rezolucją  z  1995  r.  nazwał 

ludobójstwem. Bagna i rozlewiska w znacznym 

stopniu osuszono, zaś pływające domy spalo-

no. Były z trzciny. (W Polsce nazwano to „Za-

gładą biblijnego raju”, porównaj „Gazeta Wybor-

cza” z 14 I 2003 r., s. 11).

Brahmaputra, na s. 150–159, to seria inte-

resujących zdjęć, lecz opis – przy braku w sen-

sownej i czytelnej skali mapy – traci wiele, bo 

nie można poszczególnych części opisu i pod-

pisów pod fotografiami odnieść do mapy. A gdy 

niektóre zdjęcia są niepodpisane, casus s. 155, 

zachwyt znika.

Ganges, s. 160–173, ma 25 zdjęć, ale tylko 

9 nie dotyczy tematyki religijnej. Czasem podpi-

sy są rozmieszczone dziwnawo, np. na s. 172 

dano wokół małego zdjęcia aż 3 podpisy do in-

nych fotografii, a podpis właściwy jest na s. 169. 

Żadnych  informacji  o  żegludze  na  Brahmapu-

trze i Gangesie, jedynie zdjęcie na s. 167 poka-

zuje statek przy nabrzeżu i sporo stateczków na 

ujęciu na s. 170–171. Wszędzie jest natomiast 

multum łodzi.

Chińską 

Huang He, s. 174–181, rozpoczyna 

fotografia z podpisem, że rzeka ta w dół od źró-

deł, w prowincji Qinghai, płynie przez „pustynne 

stepy”. Co to oznacza? Na s. 176 ma być „wiel-

ka elektrownia wodna”, a jest nadrzeczne mia-

sto, zaś (ta?) elektrownia jest dopiero na s. 180. 

Z kolei pod olbrzymim, rozkładowym zdjęciem 

na s. 176–177 informacja, że tamtejszy płasko-

wyż lessowy jest „zbudowany z gliny i cząste-

czek mineralnych”, skąd należy domniemywać, 

glina to nie minerał.

Szokuje  gęstość  wód  rzek  w  tym  regionie, 

gdyż  Huang  He  prowadzi  40  kg  mułu/lessu 

w  każdym  kubiku  wody  (s.  174),  co  skutkuje 

m.in.  przyrostem  delty  w  ujściu  rocznie  o  „co 

najmniej 40 km

2

 nowych gruntów” (s. 180). Po-

daje  się,  że  płaskowyż  lessowy  zaczyna  się 

w dół od miasta Langzhou, rodzi to wątpliwość, 

bo na szczegółowszych mapach (1: 8 000 000) 

pokazano, że ok. 50 km poniżej tegoż Langz-

hou, w rejonie miasta Yinchuan, na granicy pu-

styni Ordos, jest zapora, a jeszcze ok. 120 km 

dalej, po przyjęciu prawostronnej Wei He, jest 

kolejna – Sanmenxia Shuiku, a przed ujściem 

do  morza  jeszcze  trzecia.  Czy  te  zbiorniki  re-

tencyjne nie będą szybko zamulone przez Hu-

ang He?

Mekong,  s.  182–193,  przedstawiony  został 

chyba najpiękniejszymi zdjęciami w całym albu-

mie, np. te na s. 185 z rybakami pośród wodo-

spadów i bystrzy, czy delta (s. 192) na zdjęciu 

lotniczym!  Także  dwa  górne  na  s.  193.  Opisy 

rzeki wyróżniają się także in plus.

Jukon rozpoczyna demonstrowanie wielkich 

rzek 

Ameryki Płn. (s. 196–203). Tak fotografie, 

jak i prawie 2 strony opisu pozwalają przybliżyć 

polskiemu  czytelnikowi  ten  region  raczej  nam 

chyba nieznany.

Rzeka  św.  Wawrzyńca,  s.  204–217,  doku-

mentowana jest pięknymi zdjęciami, lecz tracą 

one na wartości poznawczej rzeki, jeśli spróbu-

je się je dokładnie umiejscowić, bo opis – tylko 

półtorej strony – operuje nazwami niemożliwymi 

do identyfikacji w terenie, na mapie. Nawet przy 

dobrej mapie.

Razi często terminologia, np. użyto kilkakroć 

terminu „konfluencja” (np. na s. 214, 217, 220 

i później 254) dla miejsca połączenia dopływu 

z rzeką główną, gdy słowo to dotyczy wyłącz-

nie (!) spływu i łączenia się lodowców górskich. 

Czyżby zapatrzenie się na francuskie „confluent” 

i  pokrewne  słowo  „affluent”?  Jest  też  (s.  205) 

„największy rezerwuar słodkiej wody” na okre-

ślenie 5. wielkich jezior połączonych z rzeką św. 

Wawrzyńca.  Nieco  niżej  pojawił  się  też  (połu-

dniowo-amerykański) interior i to odniesiony do 

zasięgu  estuarium  rzeki  św.  Wawrzyńca  –  po 

s. 205 pojawia się on też na s. 262.

Hudson, uchodzący w Nowym Jorku, dzięki 

kanalizacji  i  kanałom  łączy  się  via  port  rzecz-

ny Albany z rzeką św. Wawrzyńca w Montrea-

lu,  stanowiąc  wyjątkowo  intensywnie  eksploa-

towaną  drogę  wodną  śródlądową  długości  ok. 

530  km.  Dlaczego  uznano  ją  za  wielką  rzekę 

w świecie, nie wyjaśniono.

Kolorado już na pierwszej stronie, na sate-

litarnej fotografii na s. 229, staje się mało czy-

telna – po prostu konieczne są objaśnienia do 

tego zdjęcia. Zapewne są one zbędne Amery-

kanom, ale nie nam. Piękne zdjęcia bez zrozu-

miałych objaśnień stają się swoistą abstrakcją.

„Missisipi  i  Missouri.  Bliźniacze  rzeki”

zajmują aż 22 strony (240–261). Najłatwiej jest 

wyłapywać błędy innych, szczególnie, gdy do-

słownie rzucają się w oczy, np. na s. 244 poka-

zano zestaw 15 barek i pracujący pchacz (wi-

doczna smuga turbulencji wody za pchaczem), 

a w podpisie głosi się, że to „holownik ciągnie 

konwój barek”. Podobnych określeń jest wiele, 

m.in. na s. 259 pokazany pchacz z zestawem 

30 barek opisuje się jako „grupę barek towaro-

wych, ciągniętą przez … holownik” bez zasta-

nowienia w redakcji polskiej edycji albumu, że 

barek osobowych/pasażerskich nie ma. Z dru-

giej strony czyżby nie widziano na Wiśle, Odrze 

itd. zestawów pchanych, które – poczynając od 

1960 r. – prawie całkowicie wyparły holowniki. 

Pchacz  typu  „Żubr”  pokazano  też  na  znaczku 

pocztowym za 4,50 zł w 1979 r. w serii „150 lat 

Żeglugi na Wiśle”.

W podpisie do dolnego zdjęcia na s. 246 po-

jawiły się „pionowe ściany klifów z piaskowca”, 

a w opisie na s. 249 obwieszczono, że „Misso-

uri penetruje wysokie White Cliffs o piaskowych 

ścianach”. Klif, lub faleza, to terminy geologicz-

ne brzegów morskich, wyjątkowo dużych jezior; 

powstają skutkiem falowania morza. W odnie-

sieniu do rzek, to są urwiska. (Pomijam kwestię, 

że z piasku (!) nie powstanie wysoki brzeg).

Ostatnich  37  stron  albumu  (262–299),  to 

rzeki Ameryki Środkowej i Południowej. Po 

„Wstępie”  przedstawia  się 

Orinoko,  podając, 

że rzeka ta oddaje „jedną trzecią wód odnodze 

zasilającej Rio Negro, a pośrednio Amazonkę”, 

lecz nie określa, iż jest to – raczej rzadkie w na-

turze – zjawisko bifurkacji.

„Amazonka. Królowa rzek” jest przedostat-

nią  goszczącą  w  albumie.  Warto  na  tę  rzekę 

zwrócić uwagę w 2 aspektach:

–  odpływ  średni  do  Atlantyku,  to  powyżej 

200 000 m

3

/s;

–  rzeka jest żeglowna dla statków morskich 

do  4000  DWT  aż  do  peruwiańskiego  Iquitos 

–  ok.  3700  km  od  ujścia  do  oceanu,  zaś  do 

Manaus  u  ujścia  Rio  Negro  do Amazonki,  ok. 

1600  km  od  Atlantyku,  docierają  statki  ocea-

niczne bez ograniczeń gabarytowych.

Amazonka – a także jej główne dopływy – są 

podstawowymi drogami transportowymi dla kra-

jów nadbrzeżnych!

Rzekę 

Paranę,  s.  290–299,  opatrzono 

podtytułem:  „Między  utopią  a  rzeczywistoś-

cią”. Kilka zdań początkowych opisu, wydaje 

się,  jest  tu  najistotniejszych:  –  „(…)  System 

Parana  –  La  Plata  ma  wyjątkowo  duże  zna-

czenie  komunikacyjne;  statki  pełnomorskie 

mogą docierać Paraną do Rosario i santa Fe, 

gospodarczego centrum Argentyny, a dla jed-

nostek średniej wielkości (…) aż do Asuncion 

w Paragwaju i środkowej części brazylijskie-

go Mato Grosso (na odległości do 3200 km). 

Argentyna  i  Brazylia  snują  dalsze  ambitne 

plany (…).

background image

528

Gospodarka Wodna nr 12/2007

Tamy  zbudowane  na  Paranie  dostarczają 

energii  potężnym  elektrowniom,  a  rzeka  jest 

podstawą gospodarki tej części Ameryki Połu-

dniowej (…) Za sprawą ogromnej zapory Itaipú, 

długości 8 km i wysokości 240 m (…) pozwa-

la na działanie elektrowni o mocy 12,6 tys. MW 

(…)”.

Z fotografii wynikałoby, że rzeka Parana, to 

przede  wszystkim  wodospady,  bo  aż  6  z  nich 

przedstawia,  a  tylko  na  jednej,  maleńkiej  na 

s.  297,  dano  Buenos  Aires:  niezbyt  czytelny 

natłok  wieżowców  –  istna  kamienna  pustynia 

– a u ich stóp jakieś koryto rzeczne i dziesiątki 

żaglówek i jachtów.

Nad La Platą leży stulica Urugwaju – Monte-

video, wyżej, Asunción nad Paragwajem dopły-

wem Parany – stolica Paragwaju. Czy nie nale-

żało ich zauważyć jeśli nie fotografią, to szer-

szym zdaniem opisu?

*

Do  całego  powyższego,  raczej  krytyczne-

go, odniesienia się (recepcji obu albumów do-

rzucić trzeba jeszcze kilka uwag, identycznych 

i dla  pierwszego,  i dla  drugiego  albumu.  I tak 

np. o ile w pierwszym albumie co rusz pojawiał 

się „osad”, o czym wzmiankowałem na samym 

początku,  to  w  drugim  albumie  zastąpił  go 

„muł”; żadnych zawiesin, różnych kruszyw ero-

zyjnych,  wleczyn  itp.  W  portach  zawsze  były 

doki, czasem keje (francuskie „Quai”), ale nie 

nabrzeża lub bulwary. Bez względu na konty-

nent i jego wielką rzekę, poza Europą i Amery-

ką Płn., wszędzie występowały dłubanki, nigdy 

pirogi, rzadko pojawiała się feluka bądź dżon-

ka lub sampan. O nieistnieniu pchaczy już pi-

sałem.

To  autorzy  albumów  decydowali  jakie  rze-

ki uznać za wielkie w świecie. Ich kryteria bu-

dzą duże zastrzeżenia. Polski wydawca w od-

niesieniu  do  pierwszego  albumu  zdecydował 

o  zmianie  tytułu  Great  Rivers  =  Wielkie  rzeki 

na bardziej logiczny „Z biegiem rzek”. Kwestię 

już poruszałem w stosunku do drugiego albu-

mu.  Mimo  to  rodzi  się  pytanie:  np.  dlaczego 

nie  ujęto  australijskiej  rz.  Murray  (widzianej 

często  z  jej  dopływem  Darling),  do  tego  cał-

kiem  długiej  (2574  km)  i  żeglownej  od  ocea-

nu aż do Albury nad jez. Hume? Dlaczego nie 

było miejsca choć na jedną z syberyjskich wiel-

kich rzek: Leny, Jenisieju z Angarą i Bajkałem, 

bądź Obu?

Album  drugi  podaje  208  autorów  zdjęć 

(osoby  i  firmy),  w  pierwszym  brak  takiej  in-

formacji, ale z kolei zamieszcza on kolorowe 

fragmenty map fizycznych z pokazaniem bie-

gu  rzeki,  co  jest  dużym  plusem  w  korzysta-

niu z publikacji. W obu wydawnictwach dano 

zbyt wiele historii (opisu dziejów), ale bardzo 

skromna  jest  historia  gospodarcza,  zwłasz-

cza  ta  najnowsza.  A  wystarczyłaby  konsul-

tacja  hydrografa  lub  specjalisty  gospodarki 

wodnej.  Wydaje  się,  że  warto  byłoby  przy-

gotować  II  wydanie  „Wielkich  rzek  świata”, 

rozszerzone  i  poprawione.  Album  drugi  ma 

sporo  małych  fotografii,  węższych  niż  jedna 

szpalta,  powinny  być  sporo  szersze,  np.  te 

u góry stron 24, 34, 145, 172 czy 249.

Marian Miłkowski

Narodowa Strategia 

Spójności

Narodowy Fundusz Ochrony Środowiska i 

Gospodarki Wodnej uruchomił na swojej wi-

trynie  internetowej  www.nfosigw.gov.pl  spe-

cjalną stronę (link) z bieżącymi informacjami 

oraz  dokumentami  Programu  Operacyjnego 

Infrastruktura i Środowisko 2007–2013. Stro-

na  przeznaczona  jest  przede  wszystkim  dla 

beneficjentów, którzy już przygotowują się do 

aplikacji  o  środki  unijne  na  przedsięwzięcia 

proekologiczne  i  dla  potencjalnych  wniosko-

dawców, którzy ubiegać się będą o wsparcie 

Komisji Europejskiej z puli Funduszu Spójno-

ści dostępnej dla Polski w latach 2007–2013. 

Na stronie zamieszczane będą oficjalne infor-

macje z Komisji Europejskiej, instytucji zarzą-

dzającej PO IiŚ, czyli Ministra Rozwoju Regio-

nalnego, instytucji pośredniczącej, czyli Mini-

stra Środowiska oraz Narodowego Funduszu 

jako  instytucji  wdrażającej.  Na  stronie  znaj-

dują się odnośniki (linki) do oficjalnych doku-

mentów, rozporządzeń oraz wytycznych.

Uruchomienie strony poświęconej PO IiŚ 

na  witrynie  Narodowego  Funduszu  zbiegło 

się z nieoficjalną informacją o zatwierdzeniu 

w dniu 19 września br. Programu Operacyj-

nego Infrastruktura i Środowisko przez Komi-

sję Europejską. Przypomnijmy, że projekt PO 

Infrastruktura i Środowisko został przyjęty 29 

listopada 2006 r. przez Radę Ministrów. Na 

podstawie porozumienia z Ministrem Środo-

wiska (jako instytucją pośredniczącą) zawar-

tego 26 czerwca 2007 r. Narodowy Fundusz 

Ochrony  Środowiska  i  Gospodarki  Wodnej 

jest Instytucją Wdrażającą priorytet I, II i IV w 

Programie Operacyjnym Infrastruktura i Śro-

dowisko 2007-2013. Narodowy Fundusz jest 

także Instytucją Wdrażającą działania: 10.1, 

10.2 i 10.3 z osi priorytetowej X. 

Trzy priorytety, które będą wdrażane przez 

Narodowy Fundusz, dotyczą: I – gospodarki 

wodno-ściekowej,  II  –  gospodarki  odpadami 

i ochrony powierzchni ziemi (projekty o warto-

ści powyżej 25 mln euro) oraz IV – przedsię-

wzięcia  dostosowujące  przedsiębiorstwa  do 

wymogów ochrony środowiska. W tych trzech 

priorytetach powierzonych Narodowemu Fun-

duszowi wartość dotacji Unii Europejskiej wy-

nosi 4 mld 115 mln euro. W trzech działaniach 

osi priorytetowej X Narodowemu Funduszowi 

powierzono odpowiedzialność za ponad 270 

mln euro. Trzy działania priorytetu X dotyczą: 

wysokosprawnego wytwarzania energii, efek-

tywnej dystrybucji energii i termomodernizacji 

obiektów użyteczności publicznej.

W okresie programowania 2007–2013 Pol-

ska  będzie  największym  beneficjentem  unij-

nej polityki spójności. Spośród 347 mld euro 

przeznaczonych  przez  Komisję  Europejską 

na ten cel, ponad 67 mld euro zostało przy-

znane Polsce. Łącznie z współfinansowaniem 

krajowym, kwota ta wynosi 85,6 mld euro. 

Na realizację Programu Operacyjnego In-

frastruktura i Środowisko na lata 2007–2013 

zostanie  przeznaczonych  ponad  36,3  mld 

euro.  Ze  środków  Unii  Europejskiej  będzie 

pochodziło  27,8  mld  euro  (w  tym  ze  środ-

ków Funduszu Spójności – 21,5 mld euro, tj. 

77% oraz Europejskiego Funduszu Rozwoju 

Regionalnego – 6,3 mld euro, tj. 23%). Przy 

uwzględnieniu  sześciu  priorytetów  „proeko-

logicznych”  (I–V  i  X)  ochrona  środowiska  w 

Polsce będzie miała do dyspozycji ok. 5,5 mld 

euro na lata 2007–2013 z Funduszu Spójno-

ści i Europejskiego Funduszu Rozwoju Regio-

nalnego. Narodowy Fundusz Ochrony Środo-

wiska oraz wojewódzkie fundusze mogą za-

pewnić wnioskodawcom i beneficjentom nie-

zbędną pomoc w uzyskaniu współfinansowa-

nia projektów ze środków krajowych. 

Informacje  na  temat  PO  IiŚ  znajdują  się 

również na stronie http://www.funduszestruk-

turalne.gov.pl/NSS/programy/krajowe/poiis/

Krzysztof Walczak

UWAGA:  wszystkie  podane  powyżej  infor-

macje dotyczące PO IiŚ oparte są na projek-

cie programu przyjętego 29 listopada 2006 r. 

przez Radę Ministrów.

WIĘCEJ INFORMACJI:

Wydział Komunikacji Społecznej 

NFOŚiGW

ul. Konstruktorska 3 A; 02-673 

WARSZAWA

tel. +48 22 45 90 315

tel. mobil: 0-660 400 409

E-mail: k.walczak@nfosigw.gov.pl

background image

Roślinność rosnąca w wodzie jest bardzo urokliwa, ale i bardzo często nastręcza nam wiele problemów. Utrudnia spływ wód 

w rzekach i kanałach, powodując zalewanie terenów przyległych, zmniejsza żeglowność, niejednokrotnie uniemożliwia upra-

wianie sportów wodnych, utrudnia hodowlę ryb, powoduje zarastanie zbiorników wodnych itd. Najprostszym rozwiązaniem 

tego problemu jest koszenie roślinności.

Problem koszenia można rozwiązywać na wiele sposobów, kosząc z lądu z użyciem łyżki koszącej bądź z wody za 

pomocą kosiarek pływających takich, jak łódź kosząca, amfibia czy kombajn kosząco-zbierający.

Technika koszenia w wodzie

Koszenie z lądu za pomocą 

łyżki koszącej to pomysł i patent ho-

lenderskiej firmy HERDER. Ażurowa łyżka wyposażona jest w hy-

draulicznie napędzany aparat tnący, który umożliwia koszenie pod 

wodą nawet do kilku metrów głębokości. Łyżka kosząca może być 

montowana na ramieniu koparki hydraulicznej lub na ramieniu hy-

draulicznym montowanym na traktorze. Szerokość robocza takiej 

łyżki wynosi 250, 300, 430, 550 cm jako urządzenia jednoczęścio-

we oraz nawet 650 cm – jako dwuczęściowe! Zasięg pracy wynosi 

do  10  m  w  przypadku  montażu  łyżki  na  ramieniu  hydraulicznym 

lub do 20 m w przypadku montażu na odpowiedniej koparce z za-

stosowaniem elementu przedłużającego. Pokos jest niezniszczo-

ny, można go jednocześnie ładować na przyczepę. Taka technika 

przeznaczona jest do koszenia w rzekach, kanałach, rowach itp.

Oczywiście łyżka nie rozwiąże problemu usuwania roślinności 

w jeziorach, stawach i dużych rzekach wymagających koszenia. 

W takim przypadku niezawodna okazuje się 

łódź kosząca. Łódź 

może kosić w wodzie o głębokości już od 40 cm. Zależnie od za-

stosowanego osprzętu można kosić roślinność denną do głęboko-

ści 4 m, roślinność wynurzoną na głębokość do 1,50 m oraz skar-

py cieków od strony wody. Osprzęt, jaki można zastosować w ło-

dzi koszącej, to: przyrząd przedni T, przyrząd boczny do koszenia 

skarp oraz system noży ciąganych w kształcie V. Skoszoną roślin-

ność można zebrać z powierzchni wody za pomocą grabiarki.

W  przypadku  potrzeby  jednoczesnego  koszenia  i  zbiera-

nia  roślinności  w  dużych  ilościach  jedynym  dobrym  rozwią-

zaniem jest zastosowanie 

pływającego kombajnu. Maszyna 

taka kosi oraz zbiera roślinność do własnej skrzyni ładunkowej 

o pojemności 8 lub 16 m

3

. Po napełnieniu skrzyni kombajn do-

pływa do brzegu i samoczynnie wyładowuje skoszoną roślin-

ność.  W  celu  kontrolowania  dokładności  koszenia  pod  wodą 

stosuje się system satelitarny GPS i na ekranie monitora ope-

rator może obserwować przebieg koszenia.

Tam, gdzie łódź nie może się poruszać ze względu na małą 

głębokość, można użyć amfibii. 

Amfibia jest skonstruowana do 

prac  w  wyjątkowo  trudnych  warunkach.  Można  ją  wyposażyć 

w  aparat  tnący,  ale  również  w  głowicę  odmulającą,  ssącą,  le-

miesz spycharki, młot hydrauliczny do zabijania ścianek szczel-

nych, pali itp.

Stanisław Hońdo

Oficjalnym dystrybutorem sprzętu opisanego w artykule jest fir-

ma HONDO. Więcej na: 

www.hondo.pl

ul. Mickiewicza 42, 59-400 JAWOR

tel./fax 076 870 25 48, e-mail: info@hondo.pl, www.hondo.p

l

background image

530

Gospodarka Wodna nr 12/2007

Cena  19,50 zł w tym „0” VAT

Żebropławy w Morzu Bałtyckim

W październiku 2007 r. w polskich wo-

dach  Bałtyku  zaobserwowano  obcy  ga-

tunek  żebropława  o  łacińskiej  nazwie 

Mnemiopsis  leidyi.  Pierwsze  nieliczne 

osobniki  w  Zatoce  Gdańskiej,  o  wielko-

ści  do  2,5  cm,  odkrył  mgr  Maciej  Dubiń-

ski, pracownik Uniwersytetu Gdańskiego, 

podczas  prowadzenia  prac  podwodnych 

w okolicy molo w Juracie.

W połowie października współpracujący 

z Stacją Morską Uniwersytetu Gdańskiego 

Jerzy Abramowicz  –  twórca  podwodnych 

filmów  o  Bałtyku  sfilmował  te  organizmy 

w wewnętrznej części Zatoki Puckiej, nur-

kując  w  rejonie  Rzucewa.  Na  głębokości 

1,5–2 m w polu widzenia dostrzegł on kilka 

sztuk, niektóre dochodziły do 6 cm długoś-

ci. Dwa dni później z tego samego miejsca 

mgr  inż.  Bartłomiej Arciszewski,  pracow-

nik Stacji Morskiej, odłowił do obserwacji 

w swej placówce kilkadziesiąt osobników, 

wśród których były okazy wielkości 7 cm. 

Występowanie  Mnemiopsis  leidyi  zaob-

serwowano również w rejonie Helu; grupa 

nurków  spostrzegła  je  na  głębokości  ok. 

40 m przy leżących na dnie wrakach. 

Po raz pierwszy obecność tego gatunku 

w  wodach  Morza  Bałtyckiego  stwierdzono 

rok temu (17 października 2006 r.) w Zatoce 

Kilońskiej. Jego zagęszczenie wynosiło ok. 

30 osobników na 1 m

3

 wody. W miesiącach 

letnich 2007 r. Mnemiopsis leidyi zauważo-

no również w środkowej i północnej części 

Bałtyku, u wybrzeży szwedzkich i fińskich.

Ojczyzną tego żebropława są przybrzeż-

ne wody wschodnich wybrzeży obu Ame-

ryk. Do Europy przybył on w latach osiem-

dziesiątych  XX  wieku,  prawdopodobnie 

w wodach balastowych statków. Pierwsze 

inwazją Mnemiopsis leidyi zostało dotknię-

te Morze Czarne, później także Azowskie 

i  Kaspijskie.  Gatunek  ten  przedostał  się 

również do morza Marmara i Egejskiego.

Mnemiopsis leidyi to drapieżne zwierzę 

osiągające  10  cm  długości.  Ma  przeźro-

czyste,  galaretowate  ciało  jak  u  meduzy. 

Poruszając  się,  świeci  migotliwym  świat-

łem  ruszających  się  rzęsek.  Odżywia  się 

mniejszymi  od  siebie  organizmami  zoo-

planktonowymi, tj. skorupiakami, ikrą i lar-

wami  ryb.  Żebropław  ten  jest  gatunkiem 

polimorficznym o dużej tolerancji dla wa-

runków środowiskowych. Wytrzymuje np. 

zasolenie w zakresie ok. 3–32‰ (w Zatoce 

Puckiej wynosi ono ok. 7‰) i temperaturę 

od 4 do 31ºC. Toteż takie czynniki jak tem-

peratura i zasolenie wód Bałtyku nie sta-

nowią  bariery  dla  jego  rozmnażania.  Że-

bropławy  Mnemiopsis  leidyi  są  obupłcio-

we; przy odpowiedniej ilości pokarmu i po-

ziomie temperatury 21–25ºC duży osobnik 

może wyprodukować dziennie średnio ok. 

3 tys. jaj (maks. ok. 7–10 tys.).

Bałtyk  jest  niezwykle  czuły  na  zmiany 

naturalnej  struktury  gatunkowej.  Masowy 

rozkwit  Mnemiopsis  leidyi  może  być  bar-

dzo groźny dla jego ekosystemu. Duża kon-

centracja żebropławów może doprowadzić 

do  braku  pokarmu  dla  rodzimych  gatun-

ków planktonożernej ichtiofauny, ale także 

do spadku zasobów ryb użytkowych przez 

zjadanie ich pelagicznej ikry i najmłodszego 

stadia wylęgu. Zjawisko „zakwitów” żebro-

pławów uderzy przede wszystkim w sektor 

gospodarki,  jakim  jest  rybołówstwo.  Przy 

kłopotach  naszych  rybaków  z  zasobami 

dorsza  może  to  skutkować  również  stop-

niowym  obniżeniem  się  zasobów  szprota 

i śledzia. Straty poniesione z tytułu wyelimi-

nowania  ze  środowiska  kilku  ważnych  dla 

rybołówstwa gatunków ryb, podczas inwazji 

Mnemiopsis leidyi w Morzu Czarnym i Azow-

skim, wyniosły w latach dziewięćdziesiątych 

XX wieku ok. 300 milionów dolarów.

„Biologiczne  inwazje  gatunków  obcych 

to jedno z pięciu najważniejszych zagrożeń 

dla  naturalnej  różnorodności  gatunkowej 

Bałtyku. Jak na ironię losu, 11 październi-

ka 2007 r. w Centrum Techniki Okrętowej 

w  Gdańsku  obradowano  nad  problemem 

niebezpieczeństw  jakie  dla  ekosystemu 

Zatoki Gdańskiej niesie brak kontroli nad 

wodami  balastowymi  przybywających  tu 

statków.  Mnemiopsis  leidyi  «okazał  się» 

być szybszy – już przybył” – skonkludował 

prof. UG dr hab. Krzysztof E. Skóra – szef 

Stacji Morskiej UG w Helu.

Źródło: Stacja Morska UG w Helu (www.

hel.univ.gda.pl)

IFAT w Chinach

Trzecie Międzynarodowe Targi 

Ochrony Środowiska
IFAT Chiny 2008 – Woda to wielki interes

Jako  kraj  o  silnej  ekspansji  gospodar-

czej  i  intensywnej  urbanizacji  Chiny  mu-

szą  stawić  czoła  problemom  związanym 

z ochroną środowiska, w tym także proble-

mom związanym z gwałtownym wzrostem 

zapotrzebowania na wodę i technologiami 

oczyszczania  ścieków.  Międzynarodowe 

Targi  Ochrony  Środowiska  IFAT  CHINY, 

które  odbędą  się  w  dniach  od  23  do  25 

września 2008 r. w Szanghaju, umożliwią 

dostawcom  technologii  z  całego  świata 

zaprezentowanie swoich usług  i produk-

tów na tym rynku wzrostu.

W chińskich miastach poważnie zanie-

czyszczonych jest 90% wód powierzchnio-

wych oraz 50% wód podziemnych. Zgod-

nie  z  informacją  z  Niemieckich  Izb  Han-

dlowych  działających  za  granicą  oczysz-

czeniu poddawanych jest zaledwie 20 do 

25% ścieków w skali całego kraju. Ponad 

60%  chińskich  miast  nie  ma  kanalizacji. 

Inne dane podkreślają krytyczną sytuację 

w kwestii zaopatrzenia tego kraju w wodę. 

Chińska  Krajowa  Administracja  Ochrony 

Środowiska (SEPA) podaje liczbę 300 mi-

lionów  ludzi  w  Chinach,  którzy  nie  mają 

dostępu do wody pitnej. 90% rzek i 75% 

jezior w kraju jest zanieczyszczonych lub 

nawet znacznie zanieczyszczonych.

Zanieczyszczenie  wód  prowadzi  w  Chi-

nach  do  strat  gospodarczych,  nie  wspo-

minając  o  jego  wpływie  na  ekologię  kraju 

i zdrowie społeczeństwa. Chińska Akademia 

Nauk szacuje, że w 2003 r. straty spowodo-

wane zanieczyszczeniem wody i powietrza 

wyniosły ok. 15% produktu krajowego.

Na tym tle – i nie tylko z powodu inten-

sywnej  debaty  w  kraju  oraz  na  szczeb-

lu  międzynarodowym  na  temat  ochrony 

środowiska  –  rząd  Chin  wyznaczył  so-

bie  cele  w  swoim  11  Planie  Pięcioletnim 

(2006–2010)  w  odniesieniu  do  ścieków. 

Ok. 2010 r. planuje się oczyszczanie 70% 

ścieków w miastach. Dla Pekinu i Szang-

haju cele są bardziej ambitne – Pekin musi 

zwiększyć  proporcję  ścieków  oczyszcza-

nych  z  obecnych  50%  do  90%  do  czasu 

Igrzysk Olimpijskich w 2008 r. W Szangha-

ju  poziom  oczyszczania  wynoszący  80% 

ma zostać osiągnięty do czasu Expo 2010. 

Ogólnie  we  wszystkich  miastach  z  po-

nad 250 000 mieszkańców mają powstać 

oczyszczalnie ścieków. Istniejące oczysz-

czalnie ścieków zostaną zmodernizowane. 

Na  te  wyżej  wymienione  cele  planuje  się 

inwestycje o wartości 32 bilionów euro.

Źródło: www.ifat-china.com

Oczyszczanie ścieków – prezentacja rozwiązań 

IFAT 2008 
Miliony minioczyszczalni ścieków dla Europy

Oczyszczanie  ścieków  w  „zdecentrali-

zowanej”  oczyszczalni  ścieków  pozosta-

nie ważnym elementem gospodarki ście-

kowej w Europie. W dłuższej perspektywie 

oczekuje się, że liczba małych oczyszczal-

ni ścieków w UE osiągnie ok. miliona. Mię-

dzynarodowe  Targi  Środowiskowe  IFAT 

2008 pozwolą na spotkanie użytkowników 

i dostawców technologii i tych usług.

Przykładowo w Niemczech scentralizo-

wane oczyszczalnie ścieków służą ok. 92% 

społeczności. Nie przewiduje się przekro-

czenia  w  tym  względzie  progu  95%,  na-

wet w perspektywie wieloletniej. Oznacza 

to, że aż cztery miliony ludzi w Niemczech 

nie  będzie  miało  dostępu  do  kanalizacji. 

Podobną sytuację obserwujemy w innych 

krajach Europy: Francji, we Włoszech, Pol-

sce i Hiszpanii – każdy z tych krajów ma 

także  potencjał  stworzenia  przynajmniej 

miliona małych oczyszczalni ścieków.

Znaczący postęp, jaki dokonał się w za-

kresie technologii, doprowadził do poprawy 

zdolności oczyszczania takich zdecentrali-

zowanych  minioczyszczalni,  w  niektórych 

wypadkach  porównywalny  nawet  z  więk-

szymi  oczyszczalniami.  Zdolność  oczysz-

czania  została  szczególnie  zwiększona 

poprzez aktywizację procesów osadowych 

opartych  na  technologii  membran.  Gdy 

membrana wychwyci już wszystkie cząst-

ki,  koncentracje  zanieczyszczeń  w  ście-

kach  są  zredukowane  w  odniesieniu  do 

wszystkich parametrów proporcjonalnie do 

ilości  filtrowanego  materiału.  Dodatkowo, 

w  zależności  od  rodzaju  użytych  memb-

ran, zatrzymywane są także zarazki.

Planowanie i budowa takich minioczysz-

czalni stało się znacznie prostsze w ostat-

nich latach dzięki systemowi opartemu na 

modułach  i  zastosowaniu  oficjalnie  za-

twierdzonych materiałów budowlanych.

Źródło: www.ifat.de

Opracowały:

Anita Radziszewska,

Katarzyna Tyczko