background image

 

1

 
 

Edmund Husserl 

 
 
 
 
 
 
 

 

Medytacje kartezjańskie z dodaniem uwag krytycznych 

Romana Ingardena 

 
 
 
 
 
 

 
 
Przeł. A. Wajs,  
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
Warszawa 1982, ss. 1 – 9, 38 – 79, 292 – 294, 299 – 303 
 
 
 

background image

 

2

  

WSTĘP 

 

§ 1 

„Medytacje” Kartezjusza jako wzór filozoficznej autorefleksji (Selbstbesinnung) 

 

To,  że  wolno  mi  mówić  o  fenomenologii  transcendentalnej  tutaj,  w  tej  najszacowniejszej 

z siedzib  francuskiej  nauki,  ze  szczególnych  powodów  napełnia  mnie  radością.  To  bowiem 
największy  myśliciel  Francji,  René  Descartes,  dał  jej  poprzez  swe  Medytacje  nowy  impuls,  to 
studiowanie  ich  zawartości  wpłynęło  całkiem  bezpośrednio  na  przekształcenie  się  powstającej 
już fenomenologii w nową postać filozofii transcendentalnej. Stosownie do tego, można by ją 
prawie  określać  jako  neokartezjanizm  i  to  bez  względu  na  to,  w  jak  wielkiej  mierze 
fenomenologia  ta  —  właśnie  na  drodze  radykalnego  rozwijania  kartezjańskich  motywów  — 
zmuszona  jest  odrzucać  niemal  całą  rozpowszechnioną  teoretyczną  zawartość  filozofii 
kartezjańskiej. 

Sądzę,  że  w  tej  sytuacji  już  z  góry  mogę  być  pewny  Państwa  zrozumienia,  gdy  nawiążę 

do tych  motywów  Meditationes  de  prima  philosophia,  które,  jak  mniemam,  posiadają  znaczenie 
nieprzemijające,  i  gdy  odwołując  się  do  nich  scharakteryzuję  pewne  ich  modyfikacje 
i przeobrażenia,  w  których  mają  swe  źródło  metoda  transcendentalno-fenomenologiczna 
i ttranscendentalno-fenomenologiczna problematyka. 

Każdy początkujący w filozofii  (Anfänger der Philosophie)

1

 zna osobliwy tok  myśli  zawartych 

Meditationes. Przypomnijmy sobie ich ideę przewodnią. Ich celem jest całkowite przeobrażenie 
filozofii  w  naukę  absolutnie  ugruntowaną  (aus  absoluter  Begründung)

2

.  Dla  Kartezjusza  oznacza 

to  jednocześnie  odpowiednią  reformę  wszystkich  nauk.  Są  one  bowiem,  wedle  niego,  jedynie 
niesamodzielnymi  członami  jednej  uniwersalnej  nauki,  a  tą  jest  [właśnie]  filozofia.  Tylko  w  jej 
systematycznej  jedności  mogą  one  stać  się  autentycznymi  (echten)

3

  naukami.  W  tym  jednak 

                                                           

1

 

Termin „Anfänger der Philosophia” pojawia się w Medytacjach kartezjańskich tylko raz, w tym właśnie miejscu, i nie jest 

dla problematyki  husserlowskiej  istotny.  Ważny  jest  natomiast  inny,  brzmieniowo  podobny,  choć  odrębny  znaczeniowo, 
termin,  mianowicie  termin  „Der  anfangende  Philosoph”  (ewentualnie  „Der  radikal  anfangende  Philosoph”).  To  drugie 
określenie  zawiera  jednak  pewną  dwuznaczność,  która  może  być  myląca.  Nawiązuje  ono  więc  po  pierwsze  do  sytuacji, 
w której  ktoś  obiera  za  cel  swego  filozofowania  ustanowienie  jasnego,  nie  obarczonego  żadnymi  założeniami,  radykalnego 
punktu wyjścia, ale po drugie, uczy się w ten sposób dopiero naprawdę autentycznie filozofować. Ów ostatni punkt zawiera 
niejako  odcień  znaczeniowy  terminu  „początkujący  w  filozofii”,  ale  zawiera  go  przy  tym  w  zupełnie  innym,  pogłębionym 
rozumieniu.  Żeby  tę  zawartość  intencji  oddać,  dla  wyrażenia  niemieckiego  „Anfang”  posługuję  się  najczęściej  terminem 
polskim  „radykalny  punkt  wyjścia”,  zaś  „Anfangender  Philosoph”  („Anfangende  Philosophia”)  tłumaczę  „filozof 
radykalnego  punktu  wyjścia”  („filozofia  radykalnego  punktu  wyjścia”).  Chcę  przez  to  zaznaczyć,  że  w  husserlowskim 
nawoływaniu  do  postanowienia  na  powrót  pierwszego  kroku  w  analizach  nie  chodzi  o  odwoływanie  się  do  elementarza, 
lecz do nowego stylu filozofowania (przypis tłumacza – odtąd zaznaczone zostaną tylko nieliczne przypisy autora, przypisy 
nieoznaczone należy traktować jako pochodzące od autora przekładu).

 

 

2

 

Termin „Begründung” może mieć dwojakie znaczenie. Może w nim chodzić o uzasadnienie, uprawomocnianie teorii, tez, 

sądów  itp.,  i  w  takim  rozumieniu  stosowany  jest  on  w  filozofii  niemieckiej  najczęściej.  Husserl  używa  go  jednak  głównie 
na oznaczenie  czynności  poszukiwania  ostatecznego  fundamentu  nauki  w  ogóle,  to  jest,  na  oznaczenie  procesów 
ugruntowywania.  Podstawowa,  lecz  nie  jedyna,  różnica  między  tymi  operacjami  polega  na  tym,  że  w  uzasadnianiu  — 
przykładowo  —  teorię  uprawomocnia  się  poprzez  teorię,  twierdzenie  poprzez  twierdzenie,  w  ugruntowaniu  natomiast 
chodzi o zrywające z charakterem pozytywności podbudowywanie tego wszystkiego przez coś, co nie da się już sprowadzić 
do tego samego porządku, porządku czegoś, co ukonstytuowane, a przy tym nadaje temu wszystkiemu sens i określa jego 
wewnętrzne możliwości. 

 

3

 

Autor  polskiego  przekładu  Idej  (I  i  II  Księgi),  Danuta  Gierulanka  tłumaczy  termin  „echt”  przez  polskie  „właściwy”, 

„prawdziwy”,  „rzetelny”.  Tymczasem  wydaje  się,  że  Husserlowi,  gdy  używa  tego  terminu,  chodzi  o  coś  innego. 
Nie rzetelność,  prawdziwość  wchodzi  tu  w  grę,  lecz  autentyczność,  zgodność  z  pewną  ideą.  I  tak,  dla  przykładu,  logika 
końca wieku XIX jest dla Husserla bez wątpienia przykładem nauki rzetelnej, formułującej prawdziwe tezy i poszukującej 
dla  nich  uzasadnienia,  nie  jest  jednak  nauką  autentyczną;  nie  jest  nią  w  tym  sensie,  że  nie  odpowiada  idei  nauki 
uniwersalnej,  a  przy  tym  takiej,  która  świadoma  jest  swych  własnych  transcendentalnych  pierwocin.  Autor  przekładu 
angielskiego, Dorion Cairns również przyjmuje takie właśnie rozumienie znaczenia tego terminu, wprowadzając wyrażenie 
„genuine”. 

 

background image

 

3

kształcie,  w  jakim  rozwinęły  się  historycznie,  nauki  te  pozbawione  są  owej  autentyczności, 
autentyczności,  która  charakterystyczna  jest  dla  całkowitego  i  ostatecznego  ugruntowania 
w oparciu 

absolutne 

naoczne 

zrozumienie 

(Einsicht)

4

 

— 

naoczne 

zrozumienie, 

poza które nie można  się  już  głębiej  cofnąć.  Niezbędna  jest  przeto  radykalna  przebudowa, 
która uczyni  zadość  tej  idei  filozofii  —  filozofii  jako  uniwersalnej  jedności  nauk  w  obrębie 
jedności owego absolutnego ugruntowania. Ten postulat przebudowy manifestuje się u Kartezjusza 
w  [jego]  subiektywnie  skierowanej  filozofii.  Na  dwu  znaczących  szczeblach  dokonuje  się  ów 
subiektywny zwrot. 

Po  pierwsze,  każdy,  kto  poważnie  pragnie  zostać  filozofem,  musi  „raz  w  swoim  życiu”  cofnąć 

się  do  siebie  samego  i  podjąć  próbę  zdobycia  się  w  sobie  samym  na  obalenie  wszystkich 
obowiązujących dlań dotąd nauk i zbudowania ich na nowo. Filozofia — mądrość (sagesse) — jest 
absolutnie  osobistą  sprawą  filozofującego.  Musi  się  ona  stać  jego  mądrością,  pozyskaną  przezeń 
samego,  dążącą  do  uniwersalizmu  wiedzą,  wiedzą,  za  którą  może  on  odpowiadać  od  początku 
i na każdym kroku w oparciu o zdobyte przez siebie samego naoczne zrozumienia. Jeśli powziąłem 
decyzję życia zgodnie z tym celem, a więc jedyną decyzję, która może zaprowadzić mnie na drogę 
rozwoju  filozoficznego,  to  wybrałem  tym  samym  jako  punkt  wyjścia  (Anfang)  absolutną  ascezę 
poznawczą  (Erkenntnisarmut).  Oczywiście  pierwszą  rzeczą,  jaką  muszę  w  tym  punkcie  wyjścia 
uczynić,  będzie  uświadomienie  sobie  (mich  zu  besinnen),  w  jaki  sposób  mógłbym  odnaleźć  taką 
metodę  posuwania  się  naprzód,  która  dawałaby  mi  gwarancję  dotarcia  do  autentycznej  wiedzy. 
Medytacje  kartezjańskie  nie  chcą  więc  być  jedynie  prywatną  sprawą  filozofa  Kartezjusza,  a  tym 
bardziej  samą  tylko  pełną  impresji  literacką  formą  przedstawienia  pierwszych  kroków, 
jakie poczynił  on  na  drodze  procesu  filozoficznych  ugruntowań

5

.  Kreślą  one  raczej  wzór 

koniecznych  medytacji, jakie  musi  podjąć  każdy  rozpoczynający  swą  drogę  (anfangende)  filozof, 
jedynych, w których może pierwotnie wyrastać filozofia

6

Jeśli zwrócimy się ku tej tak osobliwej dla nas, współczesnych, treści  Medytacji,  zauważymy,  

ż

e  realizuje  się  w  nich  powrót  ku  filozofującemu  ego  w  drugim  i  głębszym  znaczeniu  słowa, 

powrót do ego czystych cogitationes

7

.  Zwrotu  tego  medytujący  podmiot  dokonuje  w  oparciu

 

o znaną  i  bardzo  szczególną  metodę  wątpienia.  Dążąc  z  radykalną  konsekwencją 
do [urzeczywistnienia]  celu  absolutnego  poznania,  nie  dopuszcza  on  do  uznania  za  istniejące 
niczego,  co  nie  byłoby  zabezpieczone  przed  każdą  dającą  się  pomyśleć  możliwością  podania  go 
w wątpliwość.  Dokonuje  on  przeto  metodycznej  krytyki  tego  wszystkiego,  co  w  naturalnym 
ż

yciu  doświadczenia

 

i  myślenia  pewne,  dokonuje  jej  ze  względu  na  możliwość  podania  tego 

czegoś  w  wątpliwość;  poprzez  wykluczenie  wszystkiego,  co  pozostawia  miejsce  na  możliwość 
wątpienia,  dąży  on  do  osiągnięcia  zasobu  tego,  co  absolutnie  oczywiste.  Postępując 
wedle tej  metody,  okazujemy,  że  zmysłowa  pewność  czerpana  z  doświadczenia,  pewność, 
z którą  w  życiu  naturalnego  nastawienia  dany  jest  nam  świat,  nie  wytrzymuje  krytyki, 

                                                           

4

 

Zgodnie  z  sugestiami  D.  Gierulanki  (patrz  Idee),  w  terminie  „Einsicht”  usiłuję  oddać  zarówno  moment  widzenia, 

jak i moment rozumienia popartego oczywistością. 

 

5

 

Zdanie  sformułowane  jest  dość  niezgrabnie  (rzecz  u  Husserla  nader  częsta)  i  wydaje  się  pozostawać  w  sprzeczności 

ze zdaniem  drugim  tego  samego  akapitu,  gdzie  mówi  się  o  tym,  że  filozofia  jest  bezwzględnie,  osobistą  sprawą 
filozofującego.  Chodzi  tu  jednak  o  dwie  nieco  inne  sprawy.  Tam  mówi  się  o  samoodpowiedzialności  filozofa,  tu  o  tym 
natomiast, że zdobyta w radykalnym subiektywnym zwrocie wiedza nie może ograniczać się do kręgu medytacji jednostek, 
lecz  powinna  stanowić  wzór,  jaki  należy  naśladować,  jeśli  chce  się  uzyskać  autentyczną  wiedzę,  autentyczną,  a  więc  —
między innymi — intersubiektywnie obowiązującą. 

 

6

 

Na  potwierdzenie  tej  interpretacji  por.  „Lettre  de  l’auteur”  do  tłumacza  Zasad  filozofii  (Descartes,  Oeuvres,  wyd. 

Ch. Adam i P. Tannery, Paryż 1902). 

Uwaga  na  marginesie:  Jeśli  powstałby  zarzut,  że  nauka,  filozofia  wyrastają  przecież  w  naukowej  współpracy 

wspólnoty  filozofujących  i  tylko  w  niej  osiągają  —  na  każdym  ze  swych  szczebli  —jakąś  doskonałość,  to  odpowiedź 
Kartezjusza  w  tej  sprawie  brzmiałaby  zapewne  następująco:  sam,  w  pojedynkę  filozofujący,  mogę  wiele  zawdzięczać 
innym,  ale  to,  co  oni  uznają  za  prawdę,  to,  co  przedkładają  mi  jako  coś  rzekomo  przez  nich  naocznie  zrozumianego 
i uzasadnionego,  stanowi  dla  mnie  —  na  razie  —  tylko  ich  uroszczenie.  Jeśli  miałbym  je  przejąć,  musiałbym  je 
uprawomocnić  w  swoim  własnym  doskonałym  naocznym  wglądzie.  Na  tym  polega  moja  teoretyczna  autonomia  — 
moja i każdego innego autentycznego uczonego (przypis autora). 

 

7

 

Ów pierwszy zwrot oznaczał, jak wiadomo, powrót ku sobie samemu w ogóle, jakiego musi dokonać każdy, kto chce 

autentycznie filozofować. Tutaj mówi się natomiast już o szczegółowej technice tego przedsięwzięcia. 

 

background image

 

4

ż

e istnienie  świata  musi  więc  w  tym  stadium  punktu  wyjścia  pozostać  poza  sferą 

obowiązywania (aufter Geltung). Tylko siebie samego, wziętego jako czyste ego swych cogitationes, 
zachowuje medytujący podmiot jako coś istniejącego absolutnie niepowątpiewalnie, jako  coś  nie 
dającego  się  unieważnić  (unaufhebbar)  nawet  wtedy,  gdy  ten  świat  przestałby  istnieć. 
Zredukowane poznawczo w ten sposób, ego realizuje teraz akty pewnego rodzaju solipsystycznego 
filozofowania.  Szuka  ono  apodyktycznie  pewnych  dróg,  które  pozwoliłyby  mu  odkryć 
we własnej  czystej  wewnętrznej  sferze  zasoby  tego,  co  obiektywnie  zewnętrzne.  Dzieje  się  to 
w znanym  nam  wszystkim  trybie,  zgodnie  z  którym  najpierw  wyprowadza  się  egzystencję 
veracitas  Boga,  a  następnie  za  ich  pośrednictwem  obiektywną  przyrodę,  dualizm 
skończonych  substancji,  krótko  mówiąc,  obiektywny  grunt  metafizyki  i  nauk  pozytywnych 
oraz  same  te  nauki.  Wszystkie  rodzaje  wnioskowań  przebiegają  tu  przy  tym,  bo  przebiegać 
muszą, po nici przewodniej naczelnych zasad (Prinzipien)

8

, które są immanentne czystemu ego, 

które mu są wrodzone (eingeboren). 

 

§2 

Konieczność radykalnego ponowienia punktu wyjścia filozofii 

 

Tyle Kartezjusz. Pytamy teraz: czy warto w ogóle doszukiwać się jakiegoś nieprzemijającego 

znaczenia  ukrytego  w  tych  myślach  lub  w  dającym  się  wypreparować  z  tych  myśli  rdzeniu, 
czy są one jeszcze zdolne obudzić jakieś żywotne siły w naszej epoce?

 

Zastanawiające  jest  w  każdym  razie  to,  że  nauki  pozytywne,  które  miały  doznać  poprzez  te 

medytacje  absolutnie  racjonalnego  ugruntowania,  tak  mało  się  o  nie  troszczyły.  To  prawda, 
ż

e po trzech  stuleciach  błyskotliwego  rozwoju  nauki  te  czują  się  dzisiaj  bardzo  zahamowane 

przez  niejasności  dotyczące  ich  własnych  podstaw,  własnych  podstawowych  pojęć  i  metod. 
Nie przychodzi im jednak na myśl, by w procesie podejmowanego przez nie przekształcania tych 
podstaw sięgnąć na powrót do medytacji kartezjańskich.

 

Z drugiej przecież strony wielką doniosłość ma fakt, że medytacje te dały początek nowej 

erze filozoficznej, dały jej ten początek w absolutnie wyjątkowym znaczeniu słowa, mianowicie 
poprzez  ich  zwrot  ku  czystemu  ego  cogito.  Rzeczywiście,  Kartezjusz  inauguruje  całkiem  nowy 
typ  filozofowania,  filozofowania,  które  zmieniając  cały  dotychczasowy  styl  odwraca  się 
w radykalny 

sposób 

od 

naiwnego 

obiektywizmu 

kierunku 

subiektywizmu 

transcendentalnego. Subiektywizmu wydającego się dążyć w ciągle nowych, a przecież ciągle 
jeszcze  nie  zadowalających  usiłowaniach,  do  swego  koniecznego,  ostatecznego  kształtu, 
w którym odsłoni  się  być  może  dopiero  jego  prawdziwy  sens  oraz  sens  samego  owego 
radykalnego przeistoczenia. Czy jest więc możliwe, by ta nieustanna dążność miała nie zawierać 
w  sobie  nieśmiertelnego  znaczenia,  czy  nie  wyznacza  nam  ona  wielkiego,  nałożonego  nam 
przez historię samą zadania, do którego wspólnej realizacji jesteśmy wszyscy powołani?

 

Rozproszenie  się  filozofii współczesnej  w jej  bezradnej  krzątaninie  (Betriebsamkeit)  daje  nam 

dużo  do  myślenia.  W  porównaniu  z  czasami  poprzednimi,  od  polowy  zeszłego  stulecia  dokonuje 
się  w  filozofii  Zachodu  niezaprzeczalny  upadek,  który  ujawnia  się  w  niej,  gdy  próbujemy 
rozpatrywać  ją  z  punktu  widzenia  jedności  nauki.  W  wyznaczaniu  celów,  w  problematyce, 
w kwestiach  metody  jedność  ta  została  [przez  nią]  zatracona.  Gdy  z  nastaniem  Nowożytności 
wiara  religijna  coraz  bardziej  zamierała  w  martwej  konwencji,  ludzie  intelektu  wznieśli  się 
ku nowej  wierze,  wierze  w  autonomiczną  filozofię  i  naukę.  Cała  kultura  ludzkości  miała  być 
odtąd  prowadzona  i  oświecana  przez  wglądy  naukowe  i  przebudowywana  w  ten  sposób 
w nowym kształcie kultury autonomicznej.

 

Ale  w  międzyczasie  również  i  ta  wiara  poczęła  marnieć.  I  nie  bez  powodu.  Zamiast 

jednolitej  i  żywej  filozofii  mamy  teraz  rozrastającą się bez  granic, na pewno literacką, ale nie 
mającą  poważnego  naukowego  znaczenia,  filozoficzną  literaturę;  zamiast  poważnej  polemiki 
sprzeciwiających  się  sobie  wzajemnie  teorii,  teorii,  które  w  sporze  tym  manifestują  jednak  swą 
wewnętrzną 

współprzynależność, 

swą 

wspólność 

podstawowych 

przekonaniach 

i w niezachwianej wierze w prawdziwą filozofię, mamy pseudoreferowanie i pseudokrytykowanie, 

                                                           

8

 

Pomysł  tłumaczenia  „Prinzip”  przez  polskie  „zasada  naczelna”  pochodzi,  zdaje  mi  się,  od  Romana  Ingardena, 

który zastosował go w swoim przekładzie Krytyki czystego rozumu Kanta. Tam właśnie, podobnie jak tutaj, zaznaczyła się 
konieczność rozróżnienia pomiędzy „Prinzip” („zasadą naczelną”) i „Grundsatz” („zasadą”, zasadą nauki po prostu). 

 

background image

 

5

sam  tylko  pozór  poważnego  współfilozofowania,  filozofowania,  w  którym  jeden  filozof 
komunikowałby coś drugiemu (Miteinander-und Füreinanderphilosophierens).

 

Nie odnajdujemy tu 

ż

adnych świadectw odpowiedzialnego i świadomego wspólnego badania, prowadzonego w duchu 

poważnej  współpracy  i  zmierzania  do  obiektywnie  prawomocnych  rezultatów.  Rezultatów 
obiektywnie prawomocnych — to znaczy wyprecyzowanych przez wzajemną krytykę i po prostu 
każdą  krytykę  wytrzymujących.  Ale  jak  mogą  istnieć  rzeczywiste  badania  i  rzeczywista 
współpraca  tam,  gdzie  jest  tak  wielu  filozofów  i  prawie  tyle  samo  filozofii?  Mamy  jeszcze 
wprawdzie  kongresy  filozoficzne  —  spotykają  się  ze  sobą  filozofowie,  ale  niestety 
nie filozofie.  Filozofie  te  pozbawione  są  jedności  duchowej  przestrzeni,  w  której  mogłyby 
wzajemnie  istnieć,  w  której  mogłyby  wzajemnie  na  siebie  oddziaływać

9

.  Być  może  w  obrębie 

niektórych  z  wielu  „szkół”  czy  „kierunków”  sprawy  mają  się  nieco  lepiej;  ale  zarówno 
co do tych  filozofii  istniejących  w  formie  czegoś  odosobnionego,  jak  i  w  odniesieniu  do  całej 
filozoficznej współczesności charakterystyka nasza zachowuje w istotnych rysach swój sens.

 

Czy pozostając w tej nieszczęśliwej teraźniejszości, nie znajdujemy się, w podobnym położeniu, 

w jakim znalazł się w swojej młodości Kartezjusz? Czy nie nadszedł właśnie czas, by odnowić jego 
radykalizm  zaczynającego  [wszystko]  od  początku  filozofa,  by  poddać  kartezjańskiemu  prze-
wrotowi  również  ową  niezmierzoną  filozoficzną  literaturę  z  całą  jej  chaotyczną  mieszaniną 
wielkich  tradycji,  nowych  poważniejszych  inicjacji,  modnej  literackiej  aktywności,  która  liczy 
na wywołanie  wrażenia,  nie  zaś na  ducha  badań (Studium), i rozpocząć wszystko od nowych 
Meditationes  de  prima  philosophia?  Czy  beznadziejność  naszego  filozoficznego  położenia 
nie wynika  w  końcu  z  faktu,  że  inspirująca  moc  promieniująca  z  tych  medytacji  straciła  swą 
pierwotną żywotność, straciła ją, ponieważ zaprzepaszczony został duch radykalizmu filozoficznej 
samoodpowiedzialności? Czy rzekomo wygórowany postulat filozofii zmierzającej do absolutnie 
ostatecznej bezzałożeniowości (Vorurteilslosigkeit)

10

, filozofii, która kształtuje się w rzeczywistej 

autonomii  na  gruncie  ostatecznych,  tworzonych  przez  siebie  samą  oczywistości,  filozofii, 
która przeto odpowiada absolutnie za siebie samą, czy postulat ten nie powinien należeć do sensu 
podstawowego  autentycznej  filozofii?  Tęsknota  za  żywą  filozofią  prowadziła  w  czasach 
najnowszych  do  rozmaitych  renesansów.  Ale  czy  jedynym  owocnym  odrodzeniem 
nie powinien  być  właśnie  ten  renesans,  który  na  nowo  budzi  impulsy  bijące  z  medytacji 
kartezjańskich:  renesans,  który  nie  polega  na  dosłownym  ich  przejęciu,  lecz  na  odnowieniu 
w jeszcze  większej  mierze  radykalizmu  ich  przekonań,  cechującej  je  samoodpowiedzialności, 
na  uczynieniu  tego  radykalizmu  prawdziwym  poprzez  ostateczną  jego  maksymalizację, 
na odsłonięciu  po  raz  pierwszy,  właśnie  na  tej  drodze,  autentycznego  sensu  koniecznego  zwrotu 
ku  ego,  a  w  dalszej  kolejności  na  przezwyciężeniu  ciągle  jeszcze  ukrytej,  choć  już  powoli 
odczuwalnej naiwności wcześniejszego filozofowania?

 

W  każdym  razie  zarysowuje  się  tutaj  jedna  z  dróg,  które  prowadzą  do  fenomenologii 

transcendentalnej.

 

Na  tę  drogę  chcemy  teraz  wspólnie  wstąpić,  jako  filozofowie  radykalnego  punktu  wyjścia 

zamierzamy  w  quasi-kartezjański  sposób  spełniać  akty  medytacji,  spełniać  je  z  największą 
krytyczną  ostrożnością  i  w  gotowości  na  każde konieczne — i jeśli trzeba nawet głęboko sięgające 
—  przekształcenie  starych  medytacji  kartezjańskich.  Musimy  sobie  przy  tym  wyjaśnić  istotę 
zwodniczego  błądzenia,  w  które  popadł  Kartezjusz  i  następująca  po  nim  epoka,  musimy  je 
sobie wyjaśnić i starannie go unikać.

 

 

 
 
 
 

                                                           

9

 

Zdania  od  słów:  „Mamy  jeszcze...  do  ,..na  siebie  oddziaływać”  Husserl  skreślił  poprawiając  rękopis.  Zachowuję  je 

dla utrzymania jednolitego sensu całego ustępu.

 

 

10

 

Termin „Vorurteilslosigkeit” tłumaczę w zależności od kontekstu przez „nieuprzedzoność” lub „bezzałożeniowość”, samo 

zaś  „Vorurteil”  przez  „powzięte  z  góry  założenie”,  a  niekiedy  przez  „przesąd”.  Intencja  tych  zróżnicowań  przekładu  będzie 
dla czytelnika  oczywista.  Pojawiające  się  gdzieniegdzie  próby  tłumaczenia  „Vorurteil”  przez  „przed-sąd”  wydają  mi  się 
nieporozumieniem.

 

 

background image

 

6

 
 

MEDYTACJA DRUGA

 

ODSŁONIĘCIE UNIWERSALNYCH STRUKTUR POLA  

TRANSCENDENTALNEGO DOŚWIADCZENIA 

 

§ 12 

Idea transcendentalnego ugruntowania poznania 

 

Medytacje nasze domagają się teraz dalszego rozwinięcia, w którym to, co dotychczas zostało 

okazane, może dopiero przynieść rzeczywiste korzyści. Jaki użytek filozoficzny, ja, medytujący 
po  kartezjańsku  filozof,  mogę  uczynić  z  transcendentalnego  ego?  Z  pewnością,  istnienie 
transcendentalnego  ego  poprzedza  dla  mnie  poznawczo  wszelkie  istnienie  obiektywne: 
w pewnym [szczególnym] sensie stanowi ono podstawę i grunt, na którym rozgrywa się wszelkie 
obiektywne  poznanie.  Ale  czy  pierwszeństwo 

to  oznacza  już,  że  istnienie  transcendentalnego 

ego  jest  podstawą  poznawczą  wszelkiego  obiektywnego  poznania  [także]  w  zwykłym  znaczeniu 
słowa?  Pytamy  o  to  nie  dlatego,  żeby  kierował  nami  zamiar  porzucenia  wielkiej  kartezjańskiej 
idei poszukiwania w subiektywności transcendentalnej najgłębszego ugruntowania wszystkich 
nauk,  a  nawet  ugruntowania  samego  istnienia  świata  obiektywnego.  Inaczej  nie  szlibyśmy 
przecież  drogą  jego  medytacji,  fakt  zaś,  że  dokonujemy  tego  w  oparciu  o  ich  krytyczną 
modyfikację, niczego tu nie zmienia. Kto wie, czy kartezjańskie odkrycie transcendentalnego ego 
nie  ujawni  nam  j ednak  r ówni e ż  pe wnej   nowej   i dei   u gr unt owa ni a  poznania,  mianowicie 
idei ugruntowania transcendentalnego. I rzeczywiście, rezygnując ze spożytkowania twierdzenia 
ego  cogito  jako  apodyktycznie  oczywistej  przesłanki  dla  rzekomo  dających  się  z  niego 
wyprowadzić  konkluzji  dotyczących  transcendentalnej  subiektywności,  kieruję  moją  uwagę 
na to,  że  fenomenologiczna  epoche  odsłania  mi,  medytującemu  filozofowi,  pewną  całkiem 
nową (neuartige), rozpościerającą się w nieskończoność sferę istnienia — sferę nowego rodzaju 
doświadczenia,  doświadczenia  transcendentalnego.  Jeżeli  uwzględnimy,  że  każdemu  rodzajowi 
rzeczywistego  doświadczenia  i  jego  ogólnym  zmodyfikowanym  pochodnym  (Abwandlungsmodi)
spostrzeżeniu,  retencji,  przypomnieniu  itd.  odpowiada  również  odpowiednia  czysta  fantazja, 
doświadczenie jak gdyby (als ob) wraz z równoległymi modi (spostrzeżeniem jak gdyby, retencją 
jak  gdyby,  przypomnieniem  jak  gdyby  itd.),  to  spodziewamy  się  zarazem,  że  istnieje  pewna 
ograniczająca  się  do  obszaru  czystej  możliwości  (obszaru  czystej  przedstawialności,  czystej 
wyobrażalności)  aprioryczna  nauka,  która  wydaje  sądy  na  temat  możliwości  apriorycznych 
raczej niż na temat rzeczywistości ujawniających się w obrębie transcendentalnego istnienia, 
i która tym samym nakreśla także owym rzeczywistościom pewne aprioryczne prawidła.

 

Jeśli będziemy jednak przynaglać w ten sposób nasze myśli, przynaglać je ku koncepcji nauki 

fenomenologicznej, nauki, która miałaby stać się filozofią, natychmiast popadniemy we wcześniej 
już  zaznaczone  trudności  związane  z  realizacją  podstawowego  postulatu  metodycznego 
oczywistości  apodyktycznej.  Bez  względu  bowiem  na  to,  jak  absolutna  byłaby  ta  oczywistość 
istnienia  ego,  jeśli  chodzi

 

o  nie  samo,  nie  zbiega  się  ona  przecież  bezpośrednio 

z oczywistością  istnienia  mnogich  (mannigfaltigen)  danych  dostarczanych  przez  doświadczenie 
transcendentalne.  Jeśli  jednak  cogitationes,  które  dane  są  w  nastawieniu  redukcji  transcendentalnej 
jako  coś  spostrzeganego,  przypominane  go  itd.,  nie  mogą  jeszcze  żadną  miarą  pretendować 
do  absolutnie  niepowątpiewalnego,  teraźniejszego  względnie  minionego,  istnienia,  to  przecież 
może uda się pokazać, że — nawet jeśli wchodzą tu w grę pewne ściśle określające zasięg takich 
oczywistości (oczywistości przypominania, retencji itd.) ograniczenia — i tutaj również, w sferę 
mnogości  samodoświadczenia,  w  których  dane  są  transcendentalne  życie  i  własności  habitualne 
ego,  sięga  z  koniecznością  absolutna  oczywistość  ego  sum

11

.  Jeszcze  dokładniej  rzecz  zaznaczając 

należałoby  może  pokazać,  że  nie  sama  tylko  identyczność  owego  „Ja  jestem”  stanowi 
absolutnie  niepowątpiewalną  zawartość  transcendentalnego  samodoświadczenia,  że  wszystkie 
poszczególne dane rzeczywistego

 

możliwego  samodoświadczenia  —  choć  każdej  z  osobna 

                                                           

11

 

Jest to fundamentalna kwestia, której właśnie kartezjańskie medytacje nie podejmują, zagadnienie statusu egzystencjalnego, 

jaki charakteryzuje świadomość wziętą w jej całokształcie, a więc ze wszystkimi jej odmianami konstytucji czasowej. Rzecz, 
której Kartezjusz rozpatrzyć nie mógł.

 

 

background image

 

7

nie  cechuje  absolutna  niepowątpiewalność  —  poddane  są  przenikaniu  uniwersalnej 
apodyktycznej  struktury,  w  której  Ja  doświadcza  siebie  samego  (np.  immanentna  forma 
czasowa strumienia przeżyć). Ze strukturą tą związane jest jako coś do niej przynależącego, że Ja 
nakreślone  (vorgezeichnet)  jest  sobie  samemu  apodyktycznie  jako  Ja  konkretne,  istniejące 
wraz z indywidualnie 

określoną 

zawartością 

własnych 

przeżyć, 

zdolności, 

dyspozycji, 

jako doświadczany  przedmiot,  wytyczony  z  góry  w  pewnym  horyzoncie  i  dostępny  w  drodze 
możliwego, in infinitum doskonalonego i ewentualnie wzbogacanego samodoświadczenia.

 

§ 13

 

Konieczność tymczasowego wyłączenia zagadnień zasięgu poznania transcendentalnego 
 

Ujawnienie  tego,  że  rzeczy  naprawdę  tak  się  mają,  był oby  wi el ki m  zadaniem  kr yt yki  

t ranscendent alnego  samodoświadczenia,  kr ytyki,  która  uj ęłaby  splatające  się  ze  sobą 
(verflechtenden)  wzajemnie  poszczególne  formy  (Einzelformen)  tego  doświadczenia  i  dokonujący 
się  poprzez  uniwersalny  splot  (Verflechtung)  tych  form  całościowy  efekt  (Gesamtleistung). 
Oczywiście  byłoby  to  zadanie  wyższego  szczebla,  które  zakładałoby  już,  że  postępując 
za naiwnie  (naiv),  w  pewnym  sensie,  funkcjonującą  oczywistością  jednozgodnie  naprzód 
biegnącego transcendentalnego doświadczenia, dokonaliśmy już przedtem przeglądu jego danych 
i opisaliśmy je co do ich ogólnych rysów.

 

Przeprowadzone  przez  nas  właśnie  rozszerzenie  medytacji  kartezjańskich  będzie  nadawać 

naszemu  dalszemu  postępowaniu  [ściśle]

12

  filozoficzny  kierunek  (filozoficzny  w  powyżej 

określonym, 

kartezjańskim 

znaczeniu 

słowa).

 

Nasze 

wysiłki 

naukowe, 

dla których transcendentalna fenomenologia stanowi nazwę zbiorczą, będą musiały, jak to już 
teraz przewidujemy, przebiegać w dwu etapach.

 

W  pierwszym  będziemy  musieli  przemierzyć  to,  co  okaże  się  niebawem  naszym  oczom 

jako  niezmierzony  obszar  transcendentalnego  samodoświadczenia;  będzie  to 
na początek  samo  tylko  poddanie  się  właściwej  temu  obszarowi  oczywistości,  oczywistości 
ożywiającej  ten  obszar  swym  jednozgodnym  przebiegiem,  odraczające  więc  tymczasowo 
zagadnienia  ostatecznej  krytyki  skierowanej  na  zasady  naczelne  określające  zasięg  tej 
oczywistości.  Na  tym  jeszcze  nie  w  pełnym  znaczeniu  słowa  filozoficznym  szczeblu 
postępowanie  nasze  przypominać  będzie  poczynania  badacza  przyrody,  jego  oddawanie  się 
oczywistościom  doświadczenia  naturalnego,  przy  czym  dla  tego  ostatniego  problemy 
zasadniczej  krytyki  doświadczenia  pozostają,  jako  dla  przyrodnika,  w  ogóle  poza  obrębem 
poruszanej przezeń problematyki.

 

Drugi  etap  badania  fenomenologicznego  obejmowałby  właśnie  krytykę  doświadczenia 

transcendentalnego,  a  następnie  również  krytykę  poznania  transcendentalnego 
w ogóle.

 

W polu naszego widzenia pojawia się swoista i odrębna w sposób dotąd niespotykany nauka, 

nauka  o  transcendentalnej  subiektywności,  danej  jako  konkret  w  rzeczywistym  i  możliwym 
doświadczeniu  transcendentalnym,  nauka,  która  stanowi  najbardziej  skrajne  przeci-
wieństwo  nauk  w  dotychczasowym  rozumieniu,  tj. pozytywnych, obiektywnych nauk. 
Między  tymi  ostatnimi  znajduje  się  wprawdzie  również  nauka  o  subiektywności, 
ale o subiektywności obiektywnej, zwierzęcej, subiektywności przynależącej do świata. Tutaj jednak 
chodzi o, żeby tak powiedzieć, absolutnie subiektywną naukę, 

naukę, której przedmiot niezależny 

jest  w  swoim  istnieniu  od  rozstrzygnięć  co  do  bytu  lub  niebytu  świata.  Więcej  jeszcze.  Wydaje 
się,  że  jej  pierwszym  i  zarazem  jedynym  przedmiotem  jest  i  może  być  wyłącznie  moje, 
filozofującego  podmiotu,  transcendentalne  ego.  Do  sensu  redukcji  transcendentalnej  należy 
bez wątpienia to, że nie może ona w punkcie wyjścia uznawać za istniejące niczego z wyjątkiem 
ego  i  jego  własnych  zawartości,  zawartości  noematyczno-noetycznych.  Z  pewnością  musi  ona 

                                                           

12

 

Pozwoliłem  sobie  dodać  tutaj  owo  „ściśle”,  by  jeszcze  dobitniej  określić  filozoficzny,  a  zarazem  naukowy  charakter 

następujących  teraz  rozważań.  O  przechodzeniu  czystej  fenomenologii  w  naukę  fenomenologiczną  powiedziano  już 
w literaturze fenomenologicznej dużo.

 

 

background image

 

8

na  początku  wziąć  w  nawias  manifestującą  się  w  obrębie  mojego  ego  różnicę  pomiędzy  „mną 
samym”,  wziętym  wraz  z  moim  życiem,  moimi  zjawiskami,  pozyskanymi  przeze  mnie 
przeświadczeniami  co  do  niepowątpiewalnego  istnienia,  moimi  stałymi  zainteresowaniami  etc, 
a Innymi,  wziętymi  [również]  z  ich  życiem  etc.  W  pewnym  więc  sensie  rozpoczyna  się  ona 
jako czysta  egologia  i  jako  nauka,  która,  jak się wydaje, skazuje nas na solipsyzm, choć jest to 
solipsyzm  transcendentalny.  W  tej  chwili  jest  przecież  jeszcze  czymś  zupełnie  niemożliwym 
dojrzeć,  w jaki sposób  w nastawieniu  redukcji  mogłoby  doznawać  uznania  w  bycie,  i  stawać 
się  dzięki  temu  równoprawnym  tematem  egologii  fenomenologicznej, inne  ego  —  ujęte  nie jako 
sam tylko ujawniający się w granicach świata fenomen, lecz jako inne transcendentalne ego.

 

Wątpliwości  te  nie  powinny  przerażać  nas,  filozofów  radykalnego  punktu  wyjścia.  Być  może 

redukcja transcendentalna  pociąga  za  sobą  jedynie  pozór  nauki  permanentnie  solipsystycznej, 
gdy tymczasem konsekwentna jej realizacja prowadzi, zgodnie z jej [redukcji] własnym sensem, 
do  fenomenologii  intersubiektywności  transcendentalnej,  by  za  jej  pośrednictwem  rozwinąć  się 
w postaci  filozofii  transcendentalnej  w  ogóle.  I  rzeczywiście,  okaże  się,  że  solipsyzm 
transcendentalny stanowi w pewien sposób jedynie filozoficzne stadium wstępne, ale jako taki 
musi  być,  dla  celów  metodycznych,  odgraniczony  przez  nas  w  swoim  własnym  obszarze, 
odgraniczony po to, byśmy mogli we właściwy sposób uruchomić następnie ufundowaną na nim, 
a  więc  należącą  do  wyższego  szczebla  refleksji,  problematykę  intersubiektywności 
transcendentalnej.  W  tym  miejscu  naszych  medytacji  nie  możemy  jednak  w  tej  sprawie 
niczego  konkretnego  rozstrzygać;  to  samo  dotyczy  innych  podanych  wstępnych  zapowiedzi, 
które dopiero w dalszym toku tych medytacji będą mogły okazać swoje pełne znaczenie.

 

W  sposób  całkiem  określony  wyznaczony  został  w  każdym  razie  kierunek  istotnego 

i podstawowego  odstąpienia  od  kartezjańskiego  biegu  myśli,  odstąpienia,  które  na  przyszłość 
decydować  będzie  o  całym  kształcie  naszych  medytacji.  W  przeciwieństwie  do  Kartezjusza, 
zagłębimy  si ę  w  za dani e  odsł oni ęci a  ni eogr ani c zone go  pol a   doświ adc zeni a  
t r anscendent al nego.  O czywi st ość  kartezjańska, oczywistość twierdzenia „Ego cogito, ego sum” 
pozostaje  bezowocna,  ponieważ  Kartezjusz  nie  tylko  zaniedbuje  obowiązek  wyprecyzowania 
czystego  sensu  metodycznego  transcendentalnej  epoche,  ale  przeocza  również  konieczność 
skierowania  uwagi  na  fakt,  że  ego  może  wydobywać  siebie  samo  in  infinitum  i  systematycznie 
na drodze  doświadczenia  transcendentalnego  i  że  tym  samym  staje  ono  przed  sobą  otworem 
jako  zupełnie  wyjątkowe  i  zamknięte  w  sobie  pole  możliwych  prac,  wyjątkowe 
i zamknięte  w  sobie,  o  ile  współodnosi  się  wprawdzie  również  do  świata  w  całości 
i do wszystkich  obiektywnych  nauk,  ale  nie  zakłada  ich  ważności  bytowej,  i  które  oddzielone 
jest przeto od tych wszystkich nauk, a przecież w żaden sposób z nimi nie graniczy. 

 

§ 14 

Strumień „cogitationes”. „Cogito” „cogitatum” 

 

Punkt  ciężkości  transcendentalnej  oczywistości  twierdzenia  ego  cogito  (to  ostatnie  słowo 

bierzemy  w  najszerszym,  kartezjańskim  znaczeniu)  przesuwamy  teraz  (gdy  sądzimy, 
ż

e odroczyliśmy  na  razie  zagadnienia  zasięgu  apodyktyczności  tej  oczywistości)  z  identycznego 

ego  na  mnogie  cogitationes,  a  więc  na  płynące  w  strumieniu  (strömende)  życie  świadomości, 
w którym  „żyje”  identyczne  (moje,  medytującego  podmiotu)  „Ja”,  czynimy  to  bez  względu 
na to,  co  wyrażenia  te  mogą  tutaj  bliżej  oznaczać.  Na  życie  to,  np.  na  jego  zmysłowo 
spostrzegające,  przedstawiające,  stwierdzające,  wartościujące  i  pragnące  czegoś  akty,  ego 
skierować  może  zawsze  spojrzenie  własnej  refleksji,  może  obserwować  je,  wydobywać 
i opisywać co do jego zawartości.

 

Byłoby  wielkim  błędem  stwierdzenie,  że  podążać  za  tym  kierunkiem  badań  to  nic  innego, 

jak dokonywać  psychologicznych  opisów  w  oparciu  o  czysto  wewnętrzne  doświadczenie  — 
doświadczenie  własnego  świadomościowego  życia  —  opisów,  których  czystość  wymagałaby 
przy tym  oczywiście,  żeby  wszystko,  co  psychofizyczne,  pozostawało  poza  kręgiem  rozważań. 
Byłby  to  wielki  błąd,  ponieważ  czysto  opisowa  psychologia  świadomości,  choć  jej  rzetelny 
metodyczny sens odsłonił się w tak wielkim stopniu dopiero dzięki nowej fenomenologii, nie jest 
sama  transcendentalną  fenomenologią  w  znaczeniu,  w  jakim  fenomenologię  tę  określiliśmy 
w ten  właśnie  sposób  poprzez  odniesienie  jej  do  redukcji  transcendentalno-fenomenologicznej. 
Czysta  psychologia  świadomości  jest  wprawdzie  dokładną  paralelą  transcendentalnej 
fenomenologii  świadomości,  jednocześnie  jednak  muszą  one  być  od  razu  ściśle  od  siebie 

background image

 

9

oddzielone, 

gdy 

tymczasem 

ich 

mieszanie 

ze 

sobą 

nosi 

piętno 

psychologizmu 

transcendentalnego,  kładącego  kres  wszelkiej  autentycznej  filozofii.  Chodzi  tutaj  o  jeden 
z owych  na  pozór  błahych  niuansów,  które  w  sposób  decydujący  określają  drogi  i  bezdroża 
filozofii.  Trzeba  nieustannie  podkreślać,  że  całe  badanie  transcendentalno-fenomenologiczne 
zobowiązane  jest  do  bezwzględnego  przestrzegania  zasad  redukcji  transcendentalnej, 
której nie wolno  mylić  z  przeprowadzanym  na  gruncie  antropologii  abstrahującym 
zacieśnieniem  pola  badań  do  samego  tylko  życia  psychicznego.  Sensy  psychologicznego 
i transcendentalno-fenomenologicznego  badania  świadomości  dzieli  przeto  głęboka  przepaść, 
mimo że treści, które mają być po obydwu stronach opisywane, mogą sobie odpowiadać. Z jednej 
strony mamy dane czerpane z obrębu zakładanego w swym istnieniu świata, ujęte mianowicie 
jako  zespół  psychicznych  zasobów  człowieka,  po  drugiej  natomiast  stronie,  w  stosunku 
do równoległych,  treściowo  identycznych  danych,  o  niczym  podobnym  nie  może  być  mowy, 
ś

wiat  bowiem  nie  ma  tutaj,  w  nastawieniu  fenomenologicznym,  w  ogóle  mocy  obowiązującej 

rzeczywistości, lecz tylko jej fenomenu.

 

Gdy uniknęliśmy już tego psychologistycznego pomieszania, nasuwa nam się teraz inny jeszcze 

punkt o decydującej ważności (punkt, który poza tym, przy odpowiedniej zmianie nastawienia, 
odgrywa  ważną  rolę  również  na  naturalnym  gruncie  doświadczenia,  w  autentycznej  psychologii 
ś

wiadomości).  Nie  można  przeoczyć  faktu,  że  epoche  przeprowadzona  w  odniesieniu 

do wszelkiego zamykającego się w obrębie świata istnienia nie zmienia niczego w tym, że mnogie 
cogitationes, które odnoszą się do świata i jego przedmiotów, zawierają to odniesienie w sobie 
samych,  że  np.  spostrzeżenie  tego  oto  stołu  jest  zarówno  przed  jak  i  po  dokonaniu  epoche 
właśnie  spostrzeżeniem  tego  oto  stołu.  W  ten  sposób  wszelkie  w  ogóle  przeżycie  świadomości 
jest  w  sobie  samym,  świadomością  tego  a  tego,  bez  względu  na  to,  jak  mają  się  rzeczy 
z uprawnioną  ważnością  rzeczywistego  istnienia  tego  przedmiotu  i  bez  względu  na  to, 
ż

e jako pozostający w nastawieniu transcendentalnym filozof mogę Wstrzymać się od uznania tej, 

jak  i  każdej  innej  mocy  obowiązującej,  akceptowanej  przeze  mnie  w  doświadczeniu 
naturalnym.

 

Transcendentalny  tytuł  ego  cogito  trzeba  zatem  poszerzyć  o pewien nowy człon:  każde cogito, 

każde  przeżycie  świadomości,  mówimy  tedy,  domniemuje  (meint)  to  lub  tamto  i  nosi  w  sobie 
samym  w  charakterze  czegoś  domniemywanego  (Gemeinten)  swoje  każdorazowe  cogitatum, 
przy czym  każde  przeżycie  czyni  to  we  właściwy  sobie  sposób.  Spostrzeganie  domu  jest 
domniemywaniem  domu,  dokładniej,  domniemywaniem  tego  oto  konkretnego  domu, 
domniemywaniem  go  w  sposób  właściwy  dla  spostrzegania,  przypominanie  sobie  domu  jest 
domniemywaniem  go  w  modus  przypominania,  swobodne  wyobrażanie  sobie  domu  — 
domniemywaniem  go  w  sposób  właściwy  dla  swobodnego  wyobrażania;  orzekające  sądzenie 
na temat domu, domu, który jest, dajmy na to, spostrzeżeniowo obecny, domniemuje go właśnie 
w  modus  sądzenia,  w  inny  z  kolei  sposób  domniemuje  go  dołączający  się  tu  [niekiedy]  akt 
wartościowania 

itd. 

Przeżycia 

ś

wiadomości 

nazywa 

się 

również 

przeżyciami 

intencjonalnymi,  przy  czym  słowo  intencjonalność  nie  oznacza  tu  jednak  niczego  innego 
jak tylko tę ogólną podstawową cechę świadomości, dzięki  której jest  ona  świadomością  czegoś, 
dzięki której występując w charakterze cogito zawiera ona w sobie swoje cogitatum. 

 

§ 15 

Naturalna a transcendentalna refleksja 

 

Ujaśniając  rzecz  dalej,  należy  jednak  dodać,  że  konieczne  jest  dokonanie  rozróżnienia 

pomiędzy spełnianym wprost (geradehin) uchwytującym spostrzeganiem, przypominaniem sobie, 
orzekaniem,  wartościowaniem,  obieraniem  celu itd. a aktami  refleksji, w których, jako  w aktach 
uchwytujących  nowego  szczebla,  odsłaniają  nam  się  dopiero  tamte  pierwsze,  wprost 
realizowane  przeżycia  aktowe.  Wprost  spostrzegając  uchwytujemy,  by  dać  taki  przykład, 
dom,  nie  zaś  jego  spostrzeżenie.  Dopiero  w  refleksji  zwracamy  się  na  nie  samo 
i na charakteryzujące je spostrzeżeniowe skierowanie się na dom. W naturalnej refleksji życia 
dnia  codziennego,  ale  również  w  refleksji  nauk  psychologicznych  (a  więc  w  refleksji 
realizowanej  w  psychologicznym  doświadczeniu  własnych  przeżyć  psychicznych)  stoimy 
na gruncie zastanego już w swym istnieniu świata; tak jak wtedy, gdy żyjąc dniem powszednim 
stwierdzamy:  „Widzę  tam  dom”  albo  „Przypominam  sobie,  że  słyszałem  tę  melodię”,  itd. 

background image

 

10

W refleksji 

transcendentalno-fenomenologicznej 

porzucamy 

ten 

teren 

poprzez zastosowanie powszechnej epoche względem zagadnienia istnienia lub nieistnienia świata. 
Zmodyfikowane  w  ten  sposób,  transcendentalne  doświadczenie  polega  tedy,  można 
powiedzieć,  na  tym,  że  [pozostając  w  jego  obrębie]  przypatrujemy  się  danemu 
transcendentalnie  zredukowanemu  cogito  i  opisujemy  je,  nie  dokonując  przy  tym  jednak, 
jako spełniające akt refleksji podmioty, naturalnego uznania w bycie (Seinssetzung), które zawarte 
jest w realizującym się pierwotnie wprost spostrzeżeniu lub innym cogito, uznania w bycie, 
którego zanurzające się wprost w ten świat Ja rzeczywiście [przedtem] doko

nało. Tym samym 

jednak,  na  miejscu  przeżycia  wyjściowego  pojawia  się  przeżycie  istotowo  odmienne;  o  tyle 
wolno  nam  więc  powiedzieć,  że  refleksja  zmienia  pierwotne  przeżycie.  Ale  fakt  ten  obowiązuje 
w przypadku  każdej,  również  naturalnej  refleksji.  Zmienia  ona  w  sposób  całkowicie  istotny 
poprzednie,  naiwnie  spełniane  przeżycie  —  przeżycie  to  traci  przecież  pierwotny  modus  bycia 
skierowanym  wprost  
—  zmienia  je  właśnie  dlatego,  że  czyni  przedmiotem  to,  co  przedtem  było 
przeżyciem  i  nie  podlegało  przedmiotowemu  ujmowaniu.  Jednak  zadaniem  refleksji  nie  jest 
przecież powtarzanie pierwotnego przeżycia, lecz obserwowanie go i wydobywanie z niego tego, 
co  da  się  w  nim  odnaleźć.  Naturalnie  przejście  w  modus  owej  obserwacji  dostarcza  pewnego 
nowego przeżycia intencjonalnego, które w swej intencjonalnej właściwości odnoszenia się, wstecz 
(Rückbeziehung  )  do  wcześniejszego  przeżycia  
to  właśnie  a  nie  inne  przeżycie  uświadamia, 
a niekiedy  uświadamia  z  oczywistością.  Właśnie  na  tej  drodze  możliwa  staje  się  ta  wszelka, 
przede  wszystkim  opisowa,  wiedza  doświadczeniowa  (Erfahrungswissen),  której  zawdzięczamy 
wszelką  dającą  się  pomyśleć  znajomość  i  poznanie  naszego  życia  intencjonalnego.  To  samo 
powiedzieć  można  również  o  refleksji  transcendentalno-fenomenologicznej.  Uchylenie  się 
od „spełnienia  tezy”  (Setzung),  od  żywienia  przeświadczeń  egzystencjalnych,  przeprowadzone 
ze  strony  żyjącego  w  refleksji  Ja  powstrzymanie  się  od  zajmowania  stanowiska  w  sprawie 
istnienia,  stanowiska  charakteryzującego  realizowane  wprost  spostrzeganie  domu,  nie  zmienia 
w niczym  tego,  że  owo  przebiegające  w  refleksyjnym  akcie  doświadczanie  jest  właśnie 
doświadczającym przeżyciem spostrzegania domu z jego [spostrzegania] wszystkimi należącymi 
do niego przedtem i kształtującymi się nieustannie nadal momentami. Między nimi znajdują się 
w  naszym  przykładzie  momenty  samego  spostrzeżenia,  ujętego  jako  płynące  strumieniem 
przeżywanie,  i  momenty  spostrzeganego  domu,  wziętego  jedynie  tak,  jak  jest  spostrzegany. 
Nie brakuje  wśród  nich  z  jednej  strony  właściwego  (normalnemu)  spostrzeganiu  uznania 
w bycie  (przeświadczenia  spostrzeżeniowego),  uznania  realizowanego  w  modus  pewności, 
ani, gdy rozważamy stronę przejawiającego się domu, charakteru zwykłego (schlichten) istnienia. 
Realizowane  przez  żyjące  w  fenomenologicznym  nastawieniu  Ja  uchylenie,  powstrzymanie  się 
[od tezy], jest jego rzeczą, nie zaś refleksyjnie przez nie uchwytywanego spostrzegania, resp. tego 
Ja, które spełnia w naturalny sposób akt spostrzeżeniowy.

 

Zachodzącą  tutaj  sytuację  możemy  opisać  również  w  następujących  słowach:  jeśli  Ja 

oddające  się  światu  w naturalny sposób całym swoim doświadczeniem i pogrążające się w nim 
innymi 

jeszcze 

aktami 

swego 

ż

ycia 

określimy 

jako 

Ja 

zainteresowane 

ś

wiatem, 

to fenomenologicznie  zmodyfikowane  i  utrzymywane  nieustannie  w  tym  charakterze  nastawienie 
polega  na  tym,  że  prowadzi  ono  do  zaistnienia  pewnego  rozwarstwienia  w  obrębie  Ja 
(Ichspaltung),  w  którym  ponad  Ja  pochłoniętym  światem  osadza  się  (etabliert)  Ja 
fenomenologiczne jako nieuprzedzony obserwator (uninteressierter Zuschauer). Że tak rzeczywiście jest, 
wiemy  znowu  dzięki  pewnemu  nowemu  aktowi  refleksji,  który,  jako  akt  transcendentalny, 
domaga  się  ponownie  realizacji  owej  postawy  nieuprzedzonego  obserwowania  —  obserwowania, 
którego  jedyną  zachowywaną  korzyścią  jest  patrzeć,  i  to,  co  zobaczone,  adekwatnie, 
wyłącznie tak, jak jest zobaczone, w jego „co” i „jak” opisywać.

 

W ten oto sposób, wszystkie procesy zwróconego ku światu życia, ze wszystkimi ich prostymi 

i  fundowanymi  aktami  uznawania  w  bycie  i  odpowiadającymi  im  modi istnienia — istnieniem 
niewątpliwym,  możliwym,  prawdopodobnym,  istnieniem  w  charakterze  czegoś  pięknego,  dobrego, 
użytecznego  itd.  —  stają  się  więc  dostępne  opisowi  właśnie  jako  coś  oczyszczonego  z  wszelkich 
współdomniemań  i  domniemań  antycypuj ących  wyni kłych  z  interwencji  obserwatora. 
Dopiero  ujęte  w  tej  czystości  stanowić  mogą  przecież  obiekt  krytyki  świadomości, 
tak jak domaga się tego z koniecznością [ściśle] filozoficzny cel naszych rozważań. Przypominamy 
sobie radykalizm kartezjańskiej idei filozofii jako idei powszechnej, aż do końca apodyktycznie 
ugruntowanej nauki. Jako taka, idea ta postuluje konieczność absolutnej uniwersalnej nauki, 

background image

 

11

która,  ze  swej  strony,  musi  zapewnić  sobie  dostęp  do  dzi edzi n y  abs ol ut nej  
bezzał o żeni o wości ,  a  dokonać tego  może jedynie  poprzez  powstrzymanie  się  od  zajmowania 
wszelkiego rodzaju stanowisk, które dawałyby przewagę (vorgebenden) temu, co istnieje. Postulat 
ten  realizują  zmierzające  do  uniwersalności  transcendentalne  doświadczenie  i  transcendentalny 
opis  dlatego  właśnie,  że  wstrzymują  one  powzięte  z  góry  założenie  doświadczenia  świata, 
przenikające  niepostrzeżenie  całe  naturalne  nastawienie  —  przenikające  je  w  postaci 
niezmiennie  i  na  wskroś  nurtującego  je  przeświadczenia  o  istnieniu  świata  —  i  w  absolutnej, 
trwającej  w  nienaruszonym  kształcie  egologicznej  sferze  istnienia,  sferze  zredukowanych 
do czystej 

bezzałożeniowości 

domniemań, 

aspirują 

do 

rangi 

uniwersalizmu. 

Opis 

fenomenologiczny  powołany  jest  więc  do  tego,  by  stanowić  podwaliny  radykalnej 
i uniwersalnej  krytyki.  Naturalnie chodzi tu przede  wszystkim o ścisłe przestrzeganie  absolutnej 
nieuprzedzoności,  a  tym  samym  o  zadośćuczynienie  ustanowionej  już  przez  nas  zawczasu 
naczelnej  zasadzie  czystej  oczywistości.  Oznacza  to  wierność  czystym  danym  transcendentalnej 
refleksji,  które  muszą  być  dlatego  brane  dokładnie  tak,  jak  czysto  naocznie  prezentują  się 
w prostej  oczywistości,  i  być  chronione  przed  wszelkimi  interpretacjami,  które  z  zewnątrz 
narzucają  im  to,  co  wykracza  poza  sferę  czystego  oglądania.  Jeśli  będziemy  postępować 
wedle  tej  zasady  metodycznej  stosując  ją  do  dwustronnego  schematu  cogito-cogitatum 
(qua cogitatum), 

otworzy 

się 

przed 

nami 

dziedzina 

ogólnych 

zrazu 

opisów, 

przeprowadzanych 

[jednak] 

zawsze 

w  oparciu  o 

pojedyncze  akty 

cogitationes, 

i uwzględniających  obie  korelujące  ze  sobą  strony.  Będą  to  więc  z  jednej  strony  opisy 
przedmiotu  intencjonalnego  jako  takiego  ze  względu  na  określenia  przypisane  mu 
domniemująco  (zugemeinten)  przez  odpowiednie  odmiany  świadomości,  przypisane  mu 
w przynależących  do  tych  określeń  modi,  modis  które  uwydatniają  się  w  polu  naszego 
widzenia,  gdy  kierujemy  na  nie

13

  nasze  spojrzenie  (takich  jak  modi  istnienia:  istnienia 

w charakterze  czegoś  niewątpliwego,  możliwego,  przypuszczalnego  itd.,  lub  modi 
subiektywno-czasowe:  bycie  czymś  teraźniejszym,  przeszłym,  przyszłym).  Ten  kierunek  opisu 
określamy  jako  noematyczny.  Przeciwstawia  mu  się  kierunek  noetyczny.  Dotyczy  on  odmian 
samego  cogito,  odmian  świadomości,  np.  spostrzegania,  przywoływania  w  pamięci,  retencji, 
wraz z przynależącymi do nich różnicami modalnymi, jak różnice jasności i wyraźności.

 

Rozumiemy teraz, że rzeczywiście, w wyniku powszechnej epoche przeprowadzonej ze względu 

na  istnienie  i  nieistnienie  świata,  świat  ten  wcale  nie  staje  się  dla  fenomenologii  tematem 
straconym — zachowujemy go przecież qua cogitatum. I to nie tylko gdy chodzi o poszczególne 
konkretne  przedmioty  realne  (Realiäten),  domniemane  (gemeinte),  lub  mówiąc  wyraźniej, 
wyodrębniająco  domniemane  (herausgemeinte)  w  tych  czy  innych  pojedynczych  aktach 
ś

wiadomości,  przedmioty  wzięte  dokładnie,  tak,  jak  zostały  domniemane.  Ich  odrębność 

(Vereinzelung)  jest  bowiem  odrębnością  w  obrębie  jednolitego  uniwersum,  które  nawet  wtedy, 
gdy  w  procesie  uchwytywania  skierowani  jesteśmy  na  to,  co  poszczególne,  nieustannie 
jako jedność  się  nam  przejawia.  Innymi  słowy,  jest  ono  stale  współuświadamiane 
w jedności świadomości, która może ze  swej  strony  stać  się  [ze  względu  na to  uniwersum] 
ś

wiadomością uchwytującą i dosyć często taką się staje. Świat jako całość uświadamiany jest 

wtedy  w  charakterystycznej  dla  niego  formie  czasoprzestrzennej  nieograniczoności. 
Przy wszelkiej  zmianie  świadomości  świat  ten,  choć  podlegający  przeobrażeniom 
co do swoich  poszczególnych  przedmiotów,  doświadczanych  i  w  rozmaity  inny  sposób 
przez wyodrębnianie  domniemywanych,  trwa  jednak  w  swym  bycie  (verbleibt)  jako  jedno, 
jedyne  uniwersum,  istniejące  tło  (Hintergrund)  całego  naturalnego  życia.  Konsekwentna 
realizacja  redukcji  fenomenologicznej  pozostawia  nam  więc  po  stronie  noetycznej  otwartą 
nieskończoną dziedzinę czystego życia świadomości, a po stronie jego noematycznego korelatu 
—  domniemany  świat  jako taki. W ten oto sposób,  fenomenologicznie  medytujące Ja może stać się 
nieuprzedzonym  obserwatorem  siebie  samego  nie  tylko  co  do  szczegółów,  ale  również 
co do całokształtu,  i  to  także  w  odniesieniu  do  wszystkich  odmian  przedmiotów, 
które dla niego  istnieją  i  tak,  jak  dla  niego  istnieją.  Z całą oczywistością można powiedzieć: 

                                                           

13

 

W  oryginale:  „Also  einerseits  solche  des  intentionalen  Gegenstandes  als  solchen,  hinsichtlich  der  ihm 

in den betreffenden  Bewußtseinsweisen zugemeinten Bestimmungen, und zugemeint in zugehörigen, in der Blickrichtung 
auf sie hervortretenden Modis...“ Zaimek „sie” może się, gramatycznie rzecz biorąc, odnosić również do „Bestimmungen”. 
Merytorycznie jest to jednak mało prawdopodobne.

 

 

background image

 

12

jako  żyjące  w  naturalnym  nastawieniu  Ja,  jestem  równocześnie  i  za  każdym  razem  (auch 
und  immer)  
Ja  transcendentalnym,  dowiaduję  się  o  tym  jednak  dopiero  przeprowadzając 
redukcję  fenomenołogiczną.  Dopiero  to  nowe  nastawienie  pozwala  mi  zobaczyć, 
ż

e wszechświat,  a  w  ten  sposób  również  wszelki  w  ogóle  naturalnie  doświadczany  byt, 

istnieje  tylko  dla  mnie,  istnieje  z  całym  swoim  aktualnie  posiadanym  sensem  jako  wyłącznie 
ze względu na mnie obowiązujący byt, jako cogitatum moich zmieniających się i w tej zmianie 
wzajemnie  powiązanych  cogitationes;  i  tylko  w  takiej  postaci  utrzymuję  go  w  mocy 
obowiązywania.  Odpowiednio  do  tego,  ja,  transcendentalny  fenomenolog,  posiadam  jako  temat 
moich 

uniwersalnych 

opisowych 

ustaleń 

przedmioty 

wzięte 

— 

pojedynczo 

czy w uniwersalnych  związkach  —  wyłącznie  w  charakterze  intencjonalnych  korelatów 
odpowiadających im odmian świadomości. 

 

§ 16 

Dygresja. „Ego cogito” jako konieczny punkt wyjścia zarówno transcendentalnej, 

jak i „czysto psychologicznej” refleksji 

 
Zgodnie  z  treścią  tych  wywodów,  transcendentalne  ego,  cogito  wskazuje  w  sobie 

na otwartą,  rozwijającą  się  w  całokształcie  swego  życia,  nieskończoną  mnogość  pojedynczych 
konkretnych  przeżyć.  Ujawnienie  i  opisowe  ujęcie  tych  przeżyć  w  ich  zmieniających  się 
(noetycznych  i  noematycznych)  strukturach  wytycza  pierwszy  wielki  obszar  zadań,  obszar, 
który,  z  drugiej  strony,  obejmuje  te  same  procedury  zastosowane  w  odniesieniu  do  [różnych] 
sposobów łączenia się przeżyć, aż po najwyższą jedność, którą stanowi dla nich jedność samego 
konkretnego ego. To zaś staje się konkretnym ego naturalnie jedynie w otwartej nieskończonej 
uniwersalności  swego  jednolicie  powiązanego  życia  intencjonalnego  i  zawierających  się 
(implizierten)  w  nim  jako  cogitata,  ujednoliconych  ze  swej  strony  również  w  całościowe  systemy, 
korelatów,  pomiędzy  którymi  znajduje  się  także  przejawiający  się  świat  jako  taki.  Samo  to 
konkretne  ego  stanowi  uniwersalny  temat  opisu,  czy  mówiąc  wyraźniej:  Ja,  medytujący 
fenomenolog,  stawiam  sobie  wszechobejmujące  w  swym  uniwersalizmie  zadanie  odsłonięcia 
siebie  samego  jako  transc e n d e n t a l n e g o   e g o   w   m o j e j   p e ł n e j   k o n k r e t n o ś c i  
(Konkretion),  a  więc  wespół  ze  wszystkimi  intencjonalnymi  korelatami,  które  [życie  moje] 
zawiera

14

.  Paralelą  tego  transcendentalnego  odsłaniania  jest,  jak  już  wspomnieliśmy,  procedura 

psychologicznego  odsłaniania  mnie  samego,  tj.  mojego  czysto  psychicznego  istnienia, 
przede wszystkim mojego życia psychicznego, które apercypowane jest przy tym w naturalny 
sposób jako część składowa mnie samego, wziętego w charakterze rzeczywistości psychofizycznej 
(zwierzęcej), a więc jako składnik uznawanego przeze mnie w naturalny sposób świata.

 

Jest  rzeczą  oczywistą,  że  tak  jak  transcendentalno-opisowa  egologia,  tak  również  i  czysta 

psychologia  wnętrza  (Innenpsychologie)  wyrosła  opisowo  (i  rzeczywiście  całkiem  wyłącznie) 
na gruncie  doświadczenia  wewnętrznego,  że  również  ona,  ta  dziedzina,  która  ma  być 
zrealizowana  jako  niezbędna  psychologiczna  dyscyplina  podstawowa,  nie  może  mieć  innego 
punktu  wyjścia  niż  ego  cogito.  W  obliczu  niepowodzeń  wszelkich  przeprowadzanych 
w erze  nowożytnej  wysiłków,  wysiłków  zmierzających  do  odróżnienia  psychologicznej 
i fenomenologicznej  nauki  o  świadomości,  uwaga  ta  posiada  niezwykłą  doniosłość. 
Zamyka  się  sobie  dostęp  do  obydwu,  gdy  idąc  fałszywym  tropem  wciąż  jeszcze  wszechwładnej 
tradycji  sensualizmu  obiera  się  za  punkt  wyjścia  teorię  wrażeń.  W  jej  ramach,  z  góry 
i jak by to  było  czymś  samo  przez  się  zrozumiałym,  interpretuje  się  życie  świadomości 
jako kompleks  dat  zewnętrznej  i  (w  najlepszym  wypadku)  również  wewnętrznej  zmysłowości, 
których  połączenie  w  całość  pozostawia  się  wtedy  trosce  jakości  postaciowych  (Gestaltqualitdten). 
Ż

eby  zapobiec  atomizmowi  dołącza  się  jeszcze  teorię,  w  myśl  której  w  datach  owych 

z koniecznością  założone  (fundiert)  są  [już]  postaci

15

,  a  więc  w  myśl  której  całości  są  względem 

                                                           

14

 

Pierwszy raz w Medytacjach kartezjańskich dochodzi do uwikłanego zdefiniowania ego jako monady poprzez określenie, 

co się rozumie przez pełną konkretność ego. Sprawa wyjaśni się bliżej w § 33. ,

 

 

15

 

Odstępuję  tu  od  stosowanego  przeze  mnie  w  innych  miejscach  Medytacji  kartezjańskich  sposobu  tłumaczenia  terminu 

„fundiert”. Zwykle tłumaczę go polskim „ufundowany”. Istnieje cała Husserlowska teoria aktów ufundowanych, fundowania 
się  warstw  itd.  Tu  jednak  chodzi  o  innego  rodzaju  znaczenie  owego  „fundiert”.  Nie  oznacza  ono  tutaj  wspierania  się 
na czymś,  lecz  bycie  założonym  u  podstaw  czegoś  („fundiert  in”).  W  taki  właśnie  sposób  mówi  się  tu  o  wzajemnym 
stosunku  postaci  (całości)  i  dat  (części):  daty  zakładają  już  w  swej  organizacji  jedności  postaciowe.  Gdyby  przetłumaczyć 

background image

 

13

części czymś w sobie wcześniejszym. Ale ta opisowa nauka o świadomości, która jest jednocześnie 
nauką  radykalnego  punktu  wyjścia  (die  radikal  anfangende  deskriptive  Bewußltseinslehre),  ta  nauka 
nie przyjmuje  tego  rodzaju  dat  i  całości,  chyba  że  w  charakterze  czegoś  uznanego  za  powzięte 
z góry  założenie.  Jej  pierwszym  krokiem  jest  czyste  i  żeby  się  tak  wyrazić  jeszcze  nieme 
(stumme) doświadczenie psychologiczne, które potem dopiero doprowadzić należy do czystego 
wypowiedzenia  jego  własnego  sensu.  Tą  rzeczywiście  pierwszą  wypowiedzią  jest  jednak 
kartezjańskie  ego  cogito,  np.:  spostrzegam  —  ten  dom,  przypominam  sobie  —  pewne  uliczne 
zbiegowisko  itd.;  pierwszym  zaś  opisowo  danym  ogólnym  momentem  (Allgemeine)  —  rozdział 
pomiędzy cogito cogitatum qua cogitatum. W jakich przypadkach i w jakich różnych  znaczeniach 
można  byłoby  ujawnić  następnie  zasadnie  daty  wrażeniowe  jako  części  składowe  [przeżyć], 
to zależy 

już 

od 

szczegółowego 

rezultatu 

czynności 

odsłaniania 

opisywania, 

od których przeprowadzenia  tradycyjna  nauka  o  świadomości,  ze  szkodą  dla  siebie  samej, 
całkowicie  się  uchyliła.  Niejasności  co  do  zasadniczych  zagadnień  metody  sprawiły,  że  straciła 
ona całkiem z pola widzenia nie tylko przeogromną tematykę opisu cogitatorum qua cogitatorum, 
ale  również  właściwy  sens  i  szczególnego  rodzaju  zadania,  jakie  stają  przed  opisem  samych 
cogitationes wziętych jako odmiany świadomości. 

 

§ 17 

Dwustronność badań nad świadomością jako następstwo problematyki korelacji. Kierunki opisu. 

Synteza jako praforma  (Urform)

16

 świadomości 

 

 Jeżeli  jednak  już  na  samym  wstępie  posiadamy  jasność  co  do  punktu  wyjścia  i  kierunku 

realizowania  zadań,  to,  w  naszym  nastawieniu  transcendentalnym,  otwierają  się  przed  nami 
ważne idee przewodnie określające dalszą problematykę. Dwustronność badań nad świadomością 
(pytania  o  identyczne  Ja  jeszcze  na  razie  nie  uwzględniamy)  ma  swoje  źródło  w  dającej  się 
opisowo  scharakteryzować  nierozdzielnej  współprzynależności,  w  pewnego  rodzaju  związku, 
który  łączy  świadomość  ze  świadomością,  w  wyłącznie  świadomości  właściwym  związku  syntezy. 
Jeśli,  na  przykład,  obieram  za  temat  opisu  proces  spostrzegania  tego  oto  sześcianu,  to  w  czystej 
refleksji  widzę,  że  sześcian  ten  dany  jest  w  sposób  ciągły  (kontinuierlich)  jako  przedmiotowa 
jedność  w  wielokształtnej,  podlegającej  zmianie  mnogości  odpowiadających  mu  ściśle  odmian 
przejawów (Erscheinungsweisen)

17

. Te zaś z kolei nie stanowią w swym upływaniu nie powiązanego 

następstwa  przeżyć.  Przebiegają  one  raczej  w  jedności  syntezy,  która  sprawia,  że  uświadamiane 
jest w nich — w charakterze czegoś przejawiającego się (Erscheinendes) — zawsze jedno i to samo. 
Sześcian,  jeden  i  ten  sam,  przejawia  się  raz  w  zjawiskowej  bliskości  (Naherscheinungen  ),  innym 
razem  w  zjawiskowej  dali  (Fernerscheinungen)

18

,  w  zmieniających  się  modi  [momentów]  Tu  (Da) 

Tam  (Dort),  stanowiących  przeciwstawienie  dla  pewnego  stale  współuświadamianego, 

                                                                                                                                                                                     

sformułowanie  „daß  in  diesen  Daten  die  Gestalten  notwendig  fundiert  (sind)”  tak  jak  to  robi  Cairns  („that  the  forms  or 
configurations  are  founded  on  these  data  necessarily”),  wówczas  w  jaskrawej  z  nim  sprzeczności  będzie  stała  dalsza  część 
zdania:  „also  die  Ganzen  der  Teilen  gegenüber  das  an  sich  Früheres  sind”.  Tłumacze  francuscy  przekładają  „fundiert” 
przy pomocy terminu „impliquée” i jest to bliskie intencji oryginału. Z całego tego fragmentu analizy Husserla wynika jednak, 
ż

e mamy tu do czynienia z następującą wersją schematu data-postać. Pierwotnie postaci są czymś podbudowującym daty — to 

one  nadają  im  pewien  sens,  pewną  organizację.  Jednakowoż  w  porządku  płaszczyzn  już  ukonstytuowanych  daty  stanowią 
wobec postaci moment wyjściowy. Uporządkowane wzajemnie daty mogą „przyjmować” różne następne sensy, organizacje, 
postaci.  Zachodzi  tylko

 

podejrzenie,  że  w  pierwszym  i  drugim  przypadku  chodzi  o  różne  pojęcia  postaci, 

których Husserl nie odróżnił i nie objaśnił.

 

 

16

 

Termin „Urform” może być dwuznaczny. Może chodzić w nim o formę jako o po arystotelesowsku rozumiany moment 

konstytutywny  struktury lub o formę  w rozumieniu postaci, kształtu, jakie coś przybiera. W naszym przykładzie „Urform” 
to właśnie podstawowa forma, postać, w jakiej może występować świadomość.

 

 

17

 

Husserlowskie  „Erscheinungsweisen”  przysparza  tłumaczom  ogromnych  kłopotów.  „Erscheinung”  samo  może 

przede wszystkim oznaczać zarówno „przejaw”, jak i „przeżycie przejawiania (się)”; w konsekwencji „Erscheinungsweisen” 
można  tłumaczyć  odpowiednio  jako  „odmiany  (sposoby,  modi)  przejawów”  lub  jako  „odmiany  (sposoby,  modi) 
przejawiania się”. Kontekst decyduje, jaki aspekt w danym przypadku uwzględniać.

 

 

18

 

Tu  właśnie  mamy  do  czynienia  z  owymi  wymienionymi  w  poprzednim przypisie odmianami przejawów, przy czym 

terminy  „Naherscheinungen”  i  „Fernerscheinungen”  dosłownie  mogłyby  znaczyć  „przejawy  bliskości”  i  „przejawy  dali”, 
merytorycznie  jednak  poprawne  jest  tłumaczenie  „zjawiskowa  bliskość”  i  „zjawiskowa  dal”,  o  to  przecież  ostatecznie 
Husserlowi chodzi.

 

 

background image

 

14

choć nie spostrzeżonego  absolutnego  Tutaj  (Hier)  —  zlokalizowanego  we  wspólprzejawiającym 
się  ciele  podmiotu.  Ale  każda  utrzymująca  się  dłużej  (festgehaltene)  odmiana  zjawiskowa 
jakiegoś  z  tych  modi,  na  przykład  sześcian  tutaj  w  sferze  bliskości,  sama  z  kolei  okazuje  się 
jednością syntetyczną  jakiejś  [innej]  mnogości  przynależących  do  niej  odmian przejawów.  Rzecz 
ze  sfery  bliskości  przejawia  się  tedy  jako  ta  sama  już  to  z  tej,  już  to  z  innej  strony  (Seite), 
„perspektywy  wzrokowe”,  ale  również  „dotykowe”,  „akustyczne”  i  inne  pozostałe  „odmiany 
przejawów”  podlegają,  ciągłej  zmianie,  jak  to  zaobserwować  możemy  przy  odpowiednim 
skierowaniu  naszej  uwagi.  Jeżeli  następnie  zwrócimy  szczególną  uwagę  na  jakąś  cechę 
(Merkmal) sześcianu wziętą z osobna, cechę, która ujawnia się w naszym spostrzeżeniu sześcianu, 
np.  na  wzięty  sam  w  sobie  kształt  sześcianu  lub  jego  zabarwienie,  bądź  na  samą  jego 
powierzchnię  lub  jej  kwadratowy  kształt  czy  jej  barwę,  to  wszystko  się  powtórzy. 
Odpowiednią  własność  odnajdywać  będziemy  cały  czas  jako  jedność  upływających  strumieniem 
mnogości.  Patrząc  wprost  (geradehin),  mamy  w  naszym  przykładzie  przed  oczyma  jeden 
niezmiennie  trwały  kształt  czy  barwę,  w  nastawieniu  refleksyjnym  natomiast  ukazują  się  nam 
w  tym miejscu odpowiednie odmiany przejawów — dołączające się do siebie w nieprzerwanym 
następstwie  modi  zorientowania,  perspektywy,  itd.  Każda  taka  odmiana,  np.  wygląd 
(Abschattung) kształtu czy barwy, jest przy tym sama w sobie również czymś przedstawiającym 
(Darstellung von) własny kształt, własną barwę itd. Tak oto, każde poszczególne cogito udostępnia 
sobie  świadomościowo  swoje  cogitatum  nie  w  pustym  niezróżnicowaniu,  lecz  w  pewnej,  opisowi 
dostępnej,  strukturze  mnogości,  strukturze,  która  ma  całkiem  określoną  budowę  noetyczno-
noematyczną  odpowiadającą  w  sposób  płynący  z  jej  istoty  temu  właśnie  [a  nie  innemu] 
identycznemu cogitatum. 

Równoległe  i,  jak  wykaże  ich  realizacja,  niezwykle  daleko  sięgające  opisy  dadzą  się 

przeprowadzić  dla  wszystkich  rodzajów  aktów  naoczności  (Anschaungen),  a  więc  również 
dla 

innych 

niż 

zmysłowe 

spostrzeganie 

modi 

ujmowania 

naocznościowego 

(dla unaoczniającego  z  przeszłości  przypominania  i  unaoczniającego  antycypująco  oczekiwania), 
jako  że  również,  na  przykład,  przypomniana  rzecz  przejawiać  się  będzie  w  zmieniających  się 
stronach,  perspektywach  itd.  Aby  uczynić  jednak  zadość  różnicom  odmian  uchwytywania 
naocznego,  np.  temu,  co  odróżnia  prezentację  charakterystyczną  dla  przypominania  sobie 
od prezentacji  właściwej  spostrzeganiu,  należałoby  uwzględnić  w  rozważaniach  nowe  wymiary 
opisu. To,  co  najbardziej  ogólne,  pozostaje  jednak  dla  każdej  w ogóle świadomości, o ile jest 
ona świadomością czegoś, zawsze to samo. Owo wspomniane coś, dany w niej w danym wypadku 
intencjonalny  przedmiot  jako  taki,  uświadamiane  jest  jako  identyczna  jedność  zmieniających  się 
noetyczno-noematycznie,  zarówno  naocznościowych,  jak  i  nienaocznościowych  odmian 
ś

wiadomości.

 

Teraz,  gdy  już  raz  ogarnęliśmy  zasięg  fenomenologicznego  zadania  konkretnych  opisów 

ś

wiadomości,  otwierają  się  naszym  oczom  prawdziwie  niezmierzone  dziedziny  nigdy  dotąd 

konkretnych historii refleksji przedfenomenologicznej nie przebadanych faktów, które można by 
określić  wszystkie  również  jako  fakty  syntetycznej  struktury  [świadomości],  fakty  nadające 
noetyczno-noematyczną  jedność  zarówno  poszczególnym  cogitationes  (wziętym  jako  konkretne 
syntetyczne całości), jak i cogitationes pozostającym w związku z innymi przeżyciami.

 

Dopiero  naświetlenie  specyfiki  procesów  syntezy  czyni  owocnym  ukazanie,  że  istotą  cogito, 

przeżycia  intencjonalnego,  jest  bycie  świadomością  czegoś,  dopiero  ono  zatem  pozwała  nam 
wynieść  rzeczywistą  korzyść  z  doniosłego  odkrycia  Franza  Brentana,  pokazania, 
ż

e podstawowym  dającym  się  opisowo  ująć  charakterem  fenomenów  psychicznych  jest 

intencjonalność,  i  dopiero  ono  odsłania  w sposób rzeczywisty istotę metody opisowej — zarówno 
transcendentalno-filozoficznej, jak i, naturalnie, psychologicznej — nauki o świadomości. 

 

§ 18 

Identyfikacja jako forma podstawowa syntezy. Wszechobejmująca synteza czasu 

transcendentalnego 

 

Gdy rozważamy podstawową formę syntezy, mianowicie identyfikację, ujawnia nam się ona 

przede  wszystkim  jako  wszechwładna  (allwaltende),  pasywnie  przebiegająca  synteza, 
przybierająca  postać  ciągłej  wewnętrznej  świadomości  czasu.  Każde  przeżycie  posiada  własną 

background image

 

15

czasowość  (Zeitlichkeit)

19

  przeżyciową.  Jeśli  mamy  do  czynienia  z  takim  przeżyciem 

ś

wiadomości, w którym jako cogitatum pojawia się (jak to miało miejsce w przypadku spostrzeżenia 

sześcianu)  przedmiot  istniejący  w  obrębie  świata,  to  czas  obiektywny,  który  się  [przy  tym] 
przejawia, np. czas tego sześcianu, musimy odróżnić od wewnętrznego czasu [samego] przejawiania 
się  (np. czasu  spostrzegania  sześcianu).  To  przejawianie  się  jest  procesem  płynącym  w swych 
odcinkach  i  fazach  czasowych,  odcinkach  i  fazach,  które  ze  swej  strony  są  zmieniającymi  się 
w sposób ciągły przejawami jednego i tego samego sześcianu. Ich jedność jest jednością syntezy, 
nie stanowi więc tylko  zwykłego tworzącego ciągłość połączenia cogitationes (do pewnego stopnia 
zewnętrznego  wzajemnego  przylegania), lecz  połączenie  [ich]  w  Jedną  świadomość  (zu  Einem 
Bewußtsein), 
w której konstytuuje się jedność przedmiotu intencjonialnego jako jedność tego samego 
przedmiotu  mnogich  odmian  przejawów.  Istnienie  świata,  a  zatem  również  tego  tutaj  sześcianu, 
zostaje na mocy epoche wzięte w nawias, ale  jeden  i  ten  sam  przejawiający  się  sześcian  jako  taki

20 

istnieje  [nadal]  jako  coś  nieprzerwanie  immanentnego  płynącej  w  strumieniu  świadomości

21

opis  ujmuje  go  jako  cos  istniejącego  w  niej  wraz  z  jego  również  opisowo  dającym  się 
w świadomości  odnaleźć  charakterem  identyczności.  To  zawieranie  się  jest  zawieraniem  się 
(Darinsein)  całkiem  szczególnego  rodzaju,  nie  jest  mianowicie  zawieraniem  się  w  charakterze 
efektywnego,  lecz  intencjonalnego  składnika,  jest  idealnym

22

  zawieraniem  się  czegoś  danego 

przez  przejawy  albo,  co  na  jedno  wychodzi,  zawieraniem  się  w  charakterze  immanentnego 
ś

wiadomości  sensu  przedmiotowego.  Przedmiot  świadomości,  utrzymujący  swą  tożsamość  z  sobą 

samym  w  trakcie,  gdy  jest  przeżywany  przez  tę  świadomość  w  jej  strumieniu,  nie  wchodzi 
w nią z zewnątrz, lecz tkwi w niej samej zawarty jako sens, to znaczy jako efekt intencjonalny jej 
syntezy.

 

Jednakże ten sam sześcian — świadomościowo  ten sam — może być również (jednocześnie 

lub  w  odstępie  pewnego  czasu)  uświadamiany  w  oddzielnych  od  siebie,  zasadniczo  różnych 
odmianach  świadomości,  np.  w  różnych  odrębnych  spostrzeżeniach,  przypomnieniach,  aktach 
oczekiwania,  wartościowania  itp.  Tym,  co  decyduje,  że  mamy  tu  do  czynienia 
ze świadomością  identyczności  jako jednolitą świadomością nakładającą się na te oddzielone 
od  siebie  przeżycia  i  umożliwia  tym  samym  wszelką  o  tej  identyczności  wiedzę,  jest  znowu 
synteza.

 

Ale  w  końcu  nawet  każda  świadomość,  w  której  jednolicie  uświadamiane  jest  to, 

co nieidentyczne,  każda  świadomość  wielości,  relacji  itd.,  jest  syntezą  w  tym  znaczeniu  słowa, 
syntetycznie,  czy,  jak  się  w  tym  przypadku  również  mówi,  syntaktyczne  konstytuującą  swoje 
szczególnego rodzaju cogitatum (wielość, relację itd.), przy czym jest rzeczą nieistotną, czy ową 
sprawczość  syntaktyczną  scharakteryzujemy  jako  czysto  pasywny  proces  dziejący  się  w  Ja, 
czy  jako  jego  aktywną  czynność.  Nawet  sprzeczności,  niezgodności  są  tworami  syntez,  choć  są 
to oczywiście znowu innego rodzaju syntezy.

 

Ale  czynność  syntezy  przenika  nie  tylko  każde  z  przeżyć  świadomości  z  osobna  i  nie  tylko 

od przypadku  do  przypadku  wiąże  ze  sobą  pojedyncze  cogitationes;  przeciwnie,  d zi a ł a n i u  
s y n t e t y c z n e g o  

u j e d n o l i c a n i a  

p o d l e g a ,  

j a k 

j u ż 

w p r zó d y 

p o w i e d zi e l i ś m y, 

c a ł o ks zt a ł t   ż yc i a   i  wiadomości.  Życie  to  jest  więc  pewnego  rodzaju  uniwersalnym  cogito, 
obejmującym  sobą  syntetycznie  wszystkie  poszczególne  wyodrębniające  się  (sich  abhebenden) 
każdorazowo  z  tła  przeżycia  świadomości,  cogito  posiadającym  swe  uniwersalne  cogitatum, 
fundowane  na  różnych  szczeblach  w  mnogich,  występujących  jako  jednostki,  cogitata  (Sonder-

                                                           

19

 

Termin  „Zeitlichkeit”  może  mieć  dwa  zasadnicze  znaczenia:  może  oznaczać  „czas”  (podobnie 

jak „Gegenständlichkeit”  znaczy  niekiedy  „przedmiot”)  i  „charakter  czasowy”,  „czasowość”  (podobnie  jak  „Gegenständlich-
keit” znaczy niekiedy charakter bycia przedmiotem). Częściej spotykamy się ze znaczeniem pierwszym.

 

 

20

 

Określenie  „jako  taki”  (to  znaczy,  jako  przejawiający  się)  dodał  Husserl  w  manuskrypcie  C.  Wydaje  się  ono  tutaj 

bardzo na miejscu.

 

 

21

 

Opozycja,  którą  Husserl  tu  eksponuje,  opozycja  istnienia  świata,  realnego  istnienia  tego  oto  przykładowo  wybranego 

sześcianu,  i  istnienia  sześcianu  jako  przedmiotu  immanentnego,  jako  sensu  przedmiotowego,  nie  została  tu 
przedstawiona wyraźnie i wyczerpująco.

 

 

22

 

Termin  „idealne  zawieranie  się"  jest  terminem  specyficznym,  nie  mającym  nic  wspólnego  z  terminologią  Husserla 

nawiązującą  do  problematyki  przedmiotów  idealnych.  Opozycją  dla  przedmiotu  idealnego  jest  przedmiot  realny, 
dla idealnego zawierania się w świadomości taką opozycją będzie zawsze i tylko zawieranie się efektywne (reelle).

 

 

background image

 

16

cogitata),  przy  czym  fundowanie  to  nie  oznacza  tu  jednak  procesu  budowania  się  w  czasowym 
następstwie  genezy,  ponieważ  każde  dające  się  pomyśleć  przeżycie  jednostkowe  jest 
w rzeczywistości  jedynie  czymś  wyodrębniającym  się  z  tła  zawsze  już  wprzódy  jako  jedność 
założonego  całokształtu  świadomości

23

.  [Ale]  tym  uniwersalnym  cogitatum  jest  samo  to 

wszechobejmujące życie w jego otwartej nieskończonej jedności i jego całościowym charakterze

24

Tylko  dlatego  właśnie,  że  pojawia  się  ono  zawsze  już  jako  całościowa  jedność,  może  być 
rozpatrywane  w  szczególnego  rodzaju  uchwytujących  aktach  uwagi  i  czynione  tematem 
uniwersalnego  poznania.  Podstawową  formą  owej  uniwersalnej  syntezy,  syntezy,  która  jest 
warunkiem  możliwości  innych  syntez,  świadomości,  jest  wszechobejmująca  wewnętrzna 
ś

wiadomość  czasu.  Jej  korelatem  jest  sam  immanentny  czas,  który  sprawia,  że  wszystkie 

dające  się  kiedykolwiek  refleksyjnie  odnaleźć  przeżycia  ego  muszą  się  nam  prezentować 
jako czasowo  uporządkowane,  mające  swój  czasowy  początek  i  koniec,  równoczesne  i  po  sobie 
następujące  przeżycia  —  jako  przeżycia  pojawiające  się  w  stałym  nieograniczonym  horyzoncie 
immanentnego czasu. Różnica między świadomością  czasu  a  czasem  samym  może  być  wyrażona 
również jako różnica między przeżyciem wewnątrzczasowym, resp. formą czasową tego przeżycia, 
a  jego  czasowymi  (temporalen)  modi  przejawiania  się  jako  odpowiadającymi  mu  mnogościami. 
Ponieważ  jednak  owe  zjawiskowe  modi  wewnętrznej  świadomości  czasu  są  same  przeżyciami 
intencjonalnymi  
i  same  z  kolei  muszą  być  dane  refleksji  z  koniecznością  jako  coś  czasowego 
(Zeitlichkeiten),  natrafiamy  tu  na  pewną  paradoksalną  własność  podstawową  życia 
ś

wiadomości,  na  to,  że  jest  ono  nacechowane  charakterem  nieskończonego  regresu.  Wyjaśnienie 

pogłębiające  rozumienie  tego  faktu  nastręcza  niezwykłych  trudności.  Ale  jakkolwiek 
by się rzeczy  miały,  fakt  ten  jest  oczywisty,  nawet  apodyktycznie  oczywisty,  i  charakteryzuje 
pewien  aspekt  zadziwiającego  istnienia  ego,  które  jest  istnieniem  czegoś,  co  jest  sobie  samemu 
przytomne (Für-sich-selbst-seins) — tutaj przede wszystkim istnienia jego świadomościowego życia 
w formie bycia czymś odniesionym intencjonalnie do siebie samego. 

 

§ 19 

Aktualność i potencjalnośó życia intencjonalnego 

 

Wielorakości odniesień intencjonalnych,  która właściwa jest  każdemu  zwróconemu  ku  światu 

cogito  już  choćby  dlatego,  że  cogito  to  nie  tylko  udostępnia  sobie  świadomościowo  przedmioty 
istniejące  w  granicach  świata,  ale  również  samo,  jako  cogito,  uświadamiane  jest  w  wewnętrznej 
ś

wiadomości  czasu,  nie  można  wyczerpać  tematycznie  poprzez  rozważanie  cogitationum 

wyłącznie  jako  przeżyć  aktualnych.  Przeciwnie,  wszystko,  co  aktualne,  zakł ad a   s wój  
w ł as n y  u kł ad   p ot en cj a l n oś ci ,  kt ór e   ni e   są  żadnymi  pustymi,  lecz  z  góry  nakreślonymi 
intencjonalnie  co  do  treści  w  każdorazowym  aktualnym  przeżyciu  samym  możliwościami, 
możliwościami  wyposażonymi  nadto  w  charakter  czegoś,  co  Ja  może  urzeczywistnić. 
Tym samym  wskazaliśmy  jeszcze  jeden  rys  podstawowy  intencjonalności.  Każde  przeżycie 

                                                           

23

 

Pojawia  się  tu  myśl  fundamentalna  dla  całej  fenomenologii  Edmunda  Husserla,  a  dotycząca  pewnej  podstawowej, 

opisowi  dostępnej  różnicy.  Chodzi  mianowicie,  o  różnicę  zachodzącą  pomiędzy  dwoma  pojęciami  struktury  życia 
ś

wiadomości.  Z  jednej  strony,  ujęte  w  swym  całokształcie  życie  świadomości  odsyła  do  swych  nieograniczenie  mnogich 

przeżyć,  przeżyć  rozwijających  się  na  wielu  różnych  stopniach  hierarchii.  Te  poszczególne  przeżycia  stanowią  dla  struktury 
ś

wiadomości jako całości swoistego rodzaju fundament, na którym się ona opiera. Stanowią go one jednak w pewien bardzo 

szczególny sposób, mianowicie — i tu mamy do czynienia z drugim rozumieniem fenomenu struktury życia świadomości — 
tak,  że  owo  „stanowienie”  nie  posiada  przy  tym  charakteru  czasowego  następstwa  genezy.  Budowanie  się  struktury 
ś

wiadomości jest więc, paradoksalnie rzecz ujmując, procesem o tyle, o ile nie istnieje granica pojawiania się nowych wciąż 

cogitationes, nie będąc nim jednak w takim sensie, że „każde dające się pomyśleć przeżycie jednostkowe jest w rzeczywistości 
jedynie czymś wyodrębniającym się z tła zawsze już wprzódy jako jedność założonego całokształtu świadomości”. Dochodzi tu 
w  ogóle  do  uwikłanego  odsłonięcia  różnych  pojęć  genezy,  których  to  pojęć  Husserl  nigdy  dokładnie  nie  wyeksplikował, 
a które  powinny  grać  poważną  rolę  w  teorii  autokonstytucji  świadomości  i  transcendentalnego  ego.  Chodziłoby  tu 
przede wszystkim o różnicę pomiędzy genezą jako konsekwencją w budowie warstwowości i genezą w rozumieniu organizacji 
diachronicznej.

 

 

24

 

Zdanie to wydaje się zawierać sprzeczność, Czy owego życia świadomości nie określił Husserl przedtem jako uniwersalnego 

cogito? Sprzeczność znika jednak, gdy się zważy na fakt, że cogitatum ujęte jest w tym akurat fragmencie Medytacji 
kartezjańskich 
jako coś wyraźnie „znoetyzowanego”. Chodzi wszak tutaj o sferę czasu immanentnego. Cogito staje się 
w procesie autokonstytucji własnym cogitatum. Toteż pozornie trafna interpretacją Cairnsa, który dodaje w tym zdaniu 
formułę „Uniwersalne cogitatum refleksji” nie jest poprawna. Tu nie chodzi o żaden akt refleksji, w którym cogito stawałoby 
się jakimś cogitatum, lecz o proces autokonstytucji.

 

background image

 

17

posiada  [swój  własny]  horyzont  przeżyciowy  modyfikujący  się  wraz  ze  zmianą  kontekstu 
ś

wiadomościowego,  którego  przeżycie  jest  fragmentem,  i  wraz  ze  zmianami  faz  jego 

[przeżycia]  własnego  upływania  —  intencjonalny  horyzont  odsyłania  (Verweisung) 
do odpowiadających  samemu  temu  przeżyciu  potencjalnych  momentów  świadomości. 
Do każdego  spostrzeżenia  zewnętrznego  należy  więc  na  przykład  nawiązywanie  właściwie 
spostrzeganych  
stron  przedmiotu  spostrzeżenia  do  stron  współdomniemywanych,  jeszcze 
nie spostrzeganych,  lecz  tylko  w  oczekiwaniu  i  na  razie  w  nienaocznym  braku  określeń 
antycypowanych  —  stron,  które  dopiero  teraz  nadchodzą  w  charakterze  spostrzeganych. 
Należy do niego stały moment protencji, która z każdą fazą jego upływania przybiera nowy sens. 
Spostrzeżenie  posiada  nadto  horyzonty  możliwości  spostrzegania  czegoś  w  odmienny  sposób, 
możliwości,  które  moglibyśmy  zrealizować,  gdybyśmy  czynnie  interweniując  inaczej 
pokierowali  tokiem  spostrzegania,  np.  gdybyśmy  zamiast  poruszać  oczami  tak  a  tak, 
poruszali  nimi  w  inny  sposób,  gdybyśmy  [zmieniając  nasze  miejsce]  postąpili  krok  naprzód 
lub odeszli 

na 

bok 

itd. 

odpowiednim 

przypomnieniu 

sytuacja 

ta 

powraca 

ze zmodyfikowanym  charakterem,  np.  w  świadomości,  że  mogłem  przedtem  zamiast 
faktycznie  zobaczonych,  spostrzec  równie  dobrze  inne  strony,  naturalnie  gdybym  odpowiednio 
inaczej 

pokierował 

swą 

czynnością 

spostrzegania. 

Każde 

spostrzeżenie, 

dodajmy 

dla uzupełnienia  obrazu,  zawiera  poza  tym  stale  horyzont  dających  się  obudzić  z  obszaru 
potencjalności  wtórnych  przypomnień  (Wiedererinnerungen),  a  w  każde  takie  przypomnienie 
wpisana  jest  [znowu]  jako  horyzont  ciągła  pośrednia  intencjonalność  możliwych  (przeze  mnie 
aktywnie  urzeczywistnianych)  [następnych]  przypomnień,  aż 

po  aktualnie  dane 

spostrzeżeniowe  „teraz”.  Wszędzie  tutaj  z  możliwościami  tymi  współgrają  momenty  ze  sfery  Ja 
mogę  
i  Ja  czynię,  resp.  Mogą  inaczej,  niż  czynię,  które  nie  ograniczają  zresztą  stałej  otwartej 
możliwości występowania ograniczeń tej, jak i każdej innej swobody.

 

Horyzonty  stanowią  system  zarysowywanych  z  góry  momentów  potencjalnych.  Mówimy 

również, że możemy zapytywać (befragen) każdy horyzont o to, co w nim tkwi, wydobywać jego 
zawartość, odsłaniać zarysowujące się w danej chwili potencjalne momenty życia świadomości. 
Właśnie  w  ten  sposób  odsłaniamy  w  aktualnym  cogito  [jego]  sens  przedmiotowy,  sens, 
który jest  w  nim  domniemany  implicite,  dany  zawsze  jako  coś  tylko  do  pewnego  stopnia 
zaznaczonego.  Sens  ten,  to  cogitatum  qua  cogitatum,  nie  przedstawia  się  nigdy  jako  coś  danego 
w gotowej postaci (fertig Gegebenes); ujaśnia się on dopiero poprzez ową operację wydobywania 
zawartości  horyzontu  i  odsłaniania  horyzontów  dalszych,  horyzontów  wciąż  na  nowo 
ożywających.  Sam  proces  zarysowywania  się  horyzontu  jest  wprawdzie  zawsze  czymś 
niedoskonałym,  ale  dopuszczając  momenty  nieokreślenia  (Unbestimmtheit), posiada jednak  zarazem 
strukturę  określoności  (Struktur der  Bestimmtheit).  Sześcian,  na  przykład,  pozostawia  w  zawieszeniu 
(offen)  jeszcze  wiele,  jeśli  chodzi  o  jego  niewidoczne  strony,  a  przecież  ujęty  jest  już  zawczasu 
jako  sześcian,  a  następnie,  w  tym  szczególnym  przypadku,  jako  sześcian  barwny,  szorstki 
w dotyku  itp.,  przy  czym  każde  z  tych  określeń  dopuszcza  jeszcze  zawsze  jako  sprawę  otwartą 
możliwość  dalszych  uszczegółowień  (Besonderheiten).  To  pozostawianie  w  zawieszeniu 
wyprzedzające  proces  rzeczywistego  dookreślania  (które  może  w  ogóle  nie  nastąpić),  jest 
momentem  zawartym  w  samej  każdorazowo  danej  świadomości,  jest  właśnie  tym,  co  tworzy  jej 
horyzont. 

Poprzez 

rzeczywiście 

naprzód 

postępujące 

spostrzeganie, 

spostrzeganie 

przeciwstawione  samemu  tylko  opartemu  o  antycypujące  przedstawienia  ujaśnianiu  —  dokonuje 
się  proces  wypełniającego,  ale  odsłaniającego  przy  tym  wciąż  nowe  horyzonty  otwartości, 
dookreślania [tego horyzontu] i ewentualnie określania [go] inaczej   (Andersbestimmung).

 

Każdą  świadomość,  o  ile  jest  ona  świadomością  czegoś,  charakteryzuje  zatem  ta  istotna 

właściwość,  że  nie  tylko  w  ogóle  może  ona  przechodzić  w  coraz  to  inne  swe  odmiany 
zachowując przy tym znamię tego samego przedmiotu, przedmiotu, który jest w tych odmianach 
za  sprawą  jedności  syntezy  zawarty  intencjonalnie  jako  identyczny  sens  przedmiotowy, 
ale że jest  ona  w  stanie  czynić  to  na  s p o s ó b   i n t en c j o na l n e go   w y zn a c z a n i a   h o r yzo n t ó w  
(Horizontintentionalität),  ba,  tylko  w  ten  sposób.  Przedmiot  jest,  żeby  się  tak  wyrazić,  biegunem 
identyczności, czymś, co uświadamiane jest stale jako posiadające antycypująco domniemywany 
i  urzeczywistniać  się  dający  sens,  w  każdym  momencie  świadomościowego  życia  jest  on 
wskaźnikiem  (Index)  odpowiadającej  mu  zgodnie  z  jego  sensem  noetycznej  intencjonalności, 
o którą można pytać i którą można eskplikować. Wszystko to dostępne jest w sposób konkretny 
badaniu. 

 

background image

 

18

§ 20 

Odrębność analizy intencjonalnej 

 

Okazuje się, że analiza świadomości jest, jako analiza intencjonalna, czymś całkowicie różnym 

od  analizy  w  potocznym  i  naturalnym  rozumieniu  tego  terminu.  Jak  już  powiedzieliśmy,  życie 
ś

wiadomości  nie  jest  samym  tylko  zespołem  dat  świadomości  i  nie  da  się  przeto  analitycznie 

rozkładać  (analysierbar  ),  dzielić,  w  najszerszym  znaczeniu  tego  słowa,  na  samodzielne 
i niesamodzielne  elementy,  dzielić  nadto  w  ten  sposób,  by  formy  jedności  (Einheitsformen)  
jakości  postaciowe  —  były  przy  tym  policzone  miedzy  elementy  niesamodzielne.  To  prawda, 
ż

e przy  pewnym  tematycznym  skierowaniu  spojrzenia  również  intencjonalna  analiza 

prowadzi,  w  tej  mierze,  w  jakiej  słowo to  może tu jeszcze funkcjonować w  swym  pierwotnym 
znaczeniu,  do  takich  podziałów,  ale  jej  powszechnie  właściwą  funkcją  [funkcją  analizy 
intencjonalnej]  jest  jednak  coś  innego,  jest  nią  odsłanianie  potencjalności  implikowanej 
w aktualnie danej świadomości, odsłanianie, które po stronie noematycznej wiedzie do eksplikacji 
(Explikation),  rozwijania  (Auslegung),  uwyraźniania  (Verdeutlichung)  
i  ewentualnie  ujaśniania 
(Klärung)  
tego,  co  w  świadomości  domniemywane,  co  jest  jej  sensem  przedmiotowym

25

Analizie  intencjonalnej  przewodzi  podstawowe  rozeznanie  co  do  tego,  że  wprawdzie  każde 
cogito, jako świadomość, jest w najszerszym swym sensie aktem domniemywania  tego,  co  jest 
w nim domniemywane, ale że to domniemywane jest w każdej chwili czymś więcej (jest czymś 
domniemywanym  jako  coś  więcej)  niż  to,  co w danym momencie ukazuje się naszym oczom 
jako  explicite  domniemane

26

.  W  naszym  przykładzie  z  sześcianem  każda  faza  spostrzeżenia  była 

zaledwie  stroną  przedmiotu,  przedmiotu  domniemywanego  spostrzeżeniowo.  Owo  tkwiące 
w każdej  świadomości  wykraczające  poza  nią  samą  domniemywanie  (Über-sich-hinaus-meinen) 
musi  być  rozpatrywane  jako  jej  charakter  istotowy.  To  jednak,  że  jest  i  musi  być  ono  zawsze 
domniemywaniem  czegoś  więcej  niż  jest  aktualnie  dane  (Mehrmeinung),  że  jest  nim  w  odniesieniu 
do jednego  i  tego  samego  przedmiotu

27

,  pokazuje  dopiero  oczywistość  możliwego  uwyraźnienia, 

a w  końcu  oczywistość  naocznego  odsłonięcia,  występującego  w  postaci  rzeczywistej 
bądź możliwej kontynuacji toku spostrzegania lub w formie możliwego wtórnego przypomnienia, 
spostrzegania  i  przypominania,  które  mogę  czynnie  podjąć.  Działalność  fenomenologa 
nie polega  jednak  na  tym  jedynie,  że  naiwnie  oddaje  się  on  czystemu  przedmiotowi 
intencjonalnemu  jako  takiemu,  że  rozpatruje  go  wprost  i  po  prostu,  wydobywając  jego 
domniemywane  cechy,  jego  domniemywane  części  i  właściwości.  Wówczas  bowiem 
intencjonalność  określająca  naoczne  bądź  nienaoczne  odmiany  posiadania  [czegoś] 
w świadomości,  a  także  przenikająca  samą  czynność  eksplikującego  rozważania  pozostawałyby 
czymś anonimowym. Nie ujawniałyby się, innymi słowy, noetyczne mnogości świadomości i ich 
syntetyczna  jedność,  która  sprawia,  że  mamy  w  ogóle jakiś  dostęp  do  jednego  intencjonalnego 
przedmiotu,  tego  oto  konkretnego,  w  sposób  ciągły  domniemywanego  obiektu,  który  jest 
podyktowanym  przez  istotę  tych  mnogości  efektem  funkcji  jednolicenia  (Einheitsleistung  ) 
i który mamy  niejako  przed  oczyma  jako  tak  a  tak  domniemany.  Zakryta  pozostałaby  również 
konstytutywna  sprawczość  (Leistung),  dzięki  której  możemy  (jeśli  rozważanie  przybierze  dalej 
postać  eksplikującego  rozwijania)  znajdować  wprost,  resp.  tylko  implicite  domniemywać, 
a dopiero  później  naocznie  wydobywać,  takie  momenty,  jak  cecha,  własność,  część,  momenty 
stanowiące  explicata

28

  tego,  co  domniemywane,  jako  takiego.  Gdy  fenomenolog  bada  każdy 

                                                           

25

 

Husserl  zgromadził  w  tym  fragmencie  pojęcia  różnych,  jak  myślę,  procedur  fenomenologicznego  badania, 

których jednym wspólnym rysem jest to, że związane są z naczelnym dla nich rodzajem operacji odsłaniania

 

(Enthüllung) 

tego, co tylko w sposób uwikłany, i właśnie potencjalnie, tkwi w tym, co explicite domniemane.

 

 

26

 

Odnajduje tu potwierdzenie interpretacja, której dokonałem  w jednym z przypisów § 4, że mianowicie należy odróżniać 

od tego,  co  domniemywane,  to,  co  teraz  właśnie  domniemująco  ukonstytuowane,  jak  również,  że  nie  istnieją  różnice 
między „das Gemeinte” i „das Vermeinte”, między „Meinen” i „Vermeinen”.

 

 

27

 

Odpowiedni  ustęp  brzmi  jak  następuje:  „Dieses  in  jedem  Bewußtsein  liegende  Über-sich-hinaus-meinen  muß 

als Wesensmoment  desselben  betrachtet  werden.  Daß  es  aber  Mehrmeinung  von  demselben  heißt...”.  Chodzi  o  zaimek 
wskazujący  „demselben”,  który,  podobnie  jak  to  czyni  Cairns,  rozumiem  jako  nawiązanie  do  tego,  że  domniemywanie 
domniemuje  zawsze  coś  więcej  niż  jest  aktualnie  dane,  ale  w  ramach  jednego  i  tego  samego  sensu  przedmiotowego. 
Gramatycznie zaimek ów może się jednak odnosić do „Bewußtsein”.

 

 

28

 

Łacińskie „explicatum” wydaje mi się nieco poręczniejsze w użyciu niż sztuczne spolszczenie „eksplikat”.

 

background image

 

19

przedmiot i to, co da się w nim odnaleźć, wyłącznie jako korelat świadomości, nie znaczy to, 
ż

e  rozpatruje  go  on  i  opisuje  jedynie  wprost  i  jako  coś  tylko  w  ogóle  i  po  prostu 

odniesionego  do  odpowiedniego  Ja,  do  ego  cogito,  którego  jest  cogitatum;  przenika  on  raczej 
swoim  przesyconym  refleksją  spojrzeniem  w  anonimowe  życie  kogitatywne,  odsłania  określone 
przebiegi  syntetyczne  mnogich  odmian  świadomości  i  jeszcze  głębiej  rozwijające  się  modi 
jaźniowego zachowania (ichlichen  Verhaltens), które  czynią  zrozumiałym  to,  że  przedmiot  jest 
czymś  w  ogóle  domniemanym,  naocznie  lub  nienaocznie,  ze  względu  na  Ja.  Mówiąc 
wyraźniej,  pozwalają  one  zrozumieć,  w  jaki  sposób  świadomość  —  w  sobie  samej  i  dzięki  swej 
konkretnej  intencjonalnej  strukturze  —  sprawia,  że  coś  z  konieczności  przenika  w  fakt 
możliwości pojawiania się w niej tego rodzaju istniejącego określonego w pewien sposób przedmiotu, 
przedmiotu  występującego  jako  ten  właśnie  a  nie  inny  sens.  W  ten  sposób,  np.  w  przypadku 
spostrzeżenia  rzeczy  wzrokowej,  fenomenolog  (trzymając  się wyłącznie res extensa i abstrahując 
na  razie  od  wszelkich  predykatów  typu  znaczeniowego)  bada  zmieniające  się  rzeczy  wzrokowe 
(Sehdinge)  
i  inne  rzeczy  zmysłowe  (Sinnendinge),  odkrywając  w  nich  charakter  przejawów 
jednej  i  tej  samej  res  extensa.  W  przypadku  każdej  takiej  res  bada  on  jej  zmieniające  się, 
potencjalne  i  ewentualnie  aktualne,  perspektywy,  a  następnie,  ze  względu  na  jej  czasowe 
sposoby  dania,  odmiany  uświadamiania  jej  sobie  jako  jeszcze  obecnej  (ihres  Noch-bewußtseins) 
w jej  retencyjnym  zapadaniu  się  w  przeszłość  (im  retentionalen  Herabsinken),  zaś  w  aspekcie 
dotyczącym  Ja  —  modi  wypływające  z  aktów  uważnościowych  (Modi  der  Aufmerksamkeit)  itd. 
Należy  przy  tym  pamiętać,  że  fenomenologiczne  rozwijanie  zawartości  tego,  co  spostrzegane, 
jako  takiego  nie  musi  podążać  za  operacją  spostrzeżeniowej  eksplikacji  przedmiotu  co  do  jego 
cech,  realizującą  się  w  postępującym  naprzód  toku  spostrzegania;  jego  zadaniem  jest  raczej 
ujaśnianie tego, co zawarte i tylko nienaocznie domniemane w sensie cogitatum (jak na przykład 
tylna  strona)  poprzez  wyobrażeniowe  przywoływanie  (Vergegenwärtigung)

29

  potencjalnych 

spostrzeżeń,  które  byłyby  w  stanie  uwidocznić  to,  co  [aktualnie]  niewidoczne.  Można  to 
powiedzieć  ogólnie  o  każdej  analizie  intencjonalnej.  Jako  intencjonalna,  sięga  ona 
poza odosobnione  i  stanowiące  temat  wyjściowy  analizy  przeżycia:  rozwijając  skorelowane 
z nimi  horyzonty,  umieszcza  niezwykle  różnorodne  anonimowe  przeżycia  w  polu  tematycznym, 
zawierającym  te,  które funkcjonują jako konstytutywne  dla  przedmiotowego sensu odpowiedniego 
cogitatum — chodzi jej więc nie tylko o  aktualne,  lecz  również  o  potencjalne  przeżycia,  przeży-
cia, które są implikowane, antycypująca zarysowywane w sens tworzącej intencjonalności przeżyć 
aktualnych i które, ujawnione, posiadają oczywisty charakter przeżyć explicite wydobywających 
nieuwyraźniony [jeszcze] sens. Tylko na tej drodze fenomenolog  może  zrozumieć,  w jaki  sposób 
w  immanencji  życia  świadomości,  w  określonych  świadomościowych  odmianach  tego 
nieustającego strumienia świadomości uświadamiane być może coś takiego jak stałe i trwałe 
jednostki  przedmiotowe,  szczególnie  zaś,  w  jaki  sposób  ta  zadziwiająca  sprawczość 
konstytuowania  identycznego  obiektu  dochodzi  do  skutku  w  przypadku  każdej  poszczególnej 
kategorii  przedmiotów,  tzn.  jak  wyglądać  musi  życie  konstytutywne  świadomości  dla  każdej 
takiej  przedmiotowej  kategorii,  jak  wygląda  ono,  gdy  chodzi  o  korelatywne,  noetyczne 
i noematyczne, odmiany jednego i tego samego [konstytuowanego tutaj] przedmiotu. Struktura 
horyzontu 

cechująca 

każdą 

ś

wiadomość 

intencjonalną 

nakazuje 

więc 

analizie 

fenomenologicznej  i  opisowi  fenomenologicznemu  całkiem  nowego  rodzaju  postępowanie 
metodyczne  —  postępowanie,  które  dochodzi  do  głosu  wszędzie  tam,  gdzie  świadomość 
i przedmiot,  akt  domniemywania  i  sens,  realna  i  idealna  rzeczywistość,  możliwość, 
konieczność,  pozór,  prawda,  ale  również  doświadczenie,  sąd,  oczywistość  itd.  pojawiają  się 
jako hasła  naczelne  transcendentalnych  (zaś  równolegle,  czystej  psychologii  właściwych) 
problemów  i  mają  być  podjęte  jako  rzeczywiste  i  autentyczne  problemy  subiektywnego 
„źródła”

30

.

 

                                                                                                                                                                                     
 

29

 

W  tym  przypadku  niemieckie  „Vergegenwärtigung”  tłumaczę  wyjątkowo  przez  polskie  „wyobrażeniowe  przywołanie”, 

aby podkreślić czasowy charakter tego aktu. Później okaże się jednak, że można to wyrażenie tłumaczyć jeszcze inaczej.

 

 

30

 

Jest  rzeczą  jasną,  że  sytuacja  ta  powtarza  się  mutatis  mutandis  również  na  gruncie  psychologii  wnętrza  lub  czysto 

intencjonalnej  psychologii,  o  której  napomykając  stwierdziliśmy,  że  stanowi  paralelę  dla  konstytutywnej  i  jednocześnie 
transcendentalnej  fenomenologii.  Jedyna  radykalna  odnowa  psychologii  polega  na  wykształceniu  czystej  intencjonalnej 
psychologii.  Domagał  się  jej  już  Brentano  nie  rozpoznając  jednak  jeszcze  niestety  podstawowego  sensu  jedynej  metody, 
która tego rodzaju psychologię czyni możliwą, jako że dopiero dzięki niej zapewnia sobie ona dostęp do swej rzeczywistej, 

background image

 

20

Zapewne,  możliwość  czystej  fenomenologii  świadomości  wydaje  się  zrazu  czymś  bardzo 

wątpliwym,  zważywszy  mianowicie  na  fakt,  że  obszar  fenomenów  świadomości

 

jest  w  tak 

wielkiej  mierze  dziedziną  heraklitejskiego  strumienia.  Byłoby  rzeczywiście  przedsięwzięciem 
beznadziejnym  chcieć  postępować  tu  zgodnie  z  metodyką  tworzenia  pojęć  i  sądów  właściwą 
naukom  obiektywnym.  Chcieć  określać  przeżycie  świadomości  jako  identyczny  przedmiot 
w oparciu  o  doświadczenie,  określać  go  tak,  jak  ma  to  miejsce  w  przypadku  obiektu 
przyrody — zakładając w końcu, że możliwa byłaby tu jako idea eksplikacja jego identycznych 
i  dających  się  ujmować  za  pomocą  trwałych  pojęć  elementów  —  byłoby  naprawdę 
szaleństwem. Nie ze względu na niedoskonałości naszych władz poznawczych tylko, lecz a priori, 
przeżycia świadomości nie zawierają żadnych ostatecznych elementów i relacji, które podlegałyby 
idei  trwałej  określalności  pojęciowej,  dla  których  przeto  można  byłoby  stawiać  sensownie 
zadanie  [ich]  przybliżonego  określenia  w  trwałych  pojęciach.  Na  przekór  temu,  idea  analizy 
intencjonalnej  
zachowuje  jednak  swoje  uprawnienie.  W  przepływie  intencjonalnej  syntezy, 
która tworzy  w  obrębie  każdej  świadomości  jedność  i  konstytuuje  noetycznie  i  noematycznie 
jedność  sensu  przedmiotowego,  panuje  bowiem  podległa  istotowym  prawom  (wesensmäßige), 
dająca się ująć w ścisłe (strenge) pojęcia

31

 

 

typiczność (Typik). 

 

§ 21

 

Przedmiot intencjonalny jako „transcendentalna  nić przewodnia”   

 („transzendentaler Leitfaden”) 

 
Najogólniejszy  układ  typiczny  (Typik),  w  którym  jak  w  formie  zamknięte  jest  wszystko, 

co szczegółowe,  wyznaczony  jest  przez  nasz  pierwszy  ogólny  schemat  ego-cogito-cogitatum. 
Do tego  układu  odnoszą  się  najogólniejsze  opisy,  przeprowadzone  z  najbardziej  skrajną, 
ż

eby się tak wyrazić, formalną ogólnością, których w szkicowym zarysie próbowaliśmy względem 

intencjonalności,  względem  przynależących  do  niej  syntez  itd.  W  uszczegółowieniu  tej typiki 
i w jej  opisie  znajdujący  się po stronie  cogitatum  przedmiot  intencjonalny  pełni  ze  zrozumiałych 
powodów r ol ę  t r anscendent al nej   ni ci   pr zewod ni ej ,  ni ci   pr zewodniej procesu odkrywania 
typicznej  nieskończonej mnogości możliwych cogitationes, które, w [ich] możliwej syntezie, kryją 
go  w  sobie  we  właściwy  dla  świadomości  sposób  jako  coś  domniemanego  z  charakterem 
tożsamości.  Punktem  wyjścia  jest  przecież  z  koniecznością  dany  wprost  w  konkretnym  czasie 
przedmiot,  od  którego  zaczynając  refleksja  cofa  się  [następnie]  ku  odpowiedniej  odmianie 
ś

wiadomości  i  ku  zawartym  w  niej  jako  horyzont  odmianom  potencjalnym,  a  potem  ku  tym 

odmianom,  w  których  przedmiot  ten  mógłby  być  poza  tym,  ale  wciąż  jako  ten  sam, 
uświadamiany,  uświadamiany  w  jedności  możliwego  życia  świadomościowego.  Trzymając  się 
[jednak]  nadal  tej  najbardziej  skrajnej,  formalnej  ogólności,  myśląc  sobie  jako  cogitatum 
przedmiot  w  ogóle

32

,  przedmiot  wzięty  w  dowolności  nieskrępowanej  żadnymi  treściami, 

i biorąc  go  w  tej  ogólności  jako  nić  przewodnią,  zauważamy,  że  mnogość  możliwych  odmian 
ś

wiadomości  odpowiadających  temu  przedmiotowi  —  pewien  formalny  typ  zbiorczy  — 

różnicuje  się  w  szeregu  ostro  wzajemnie  odróżnionych  neotyczno-noematycznych  typów 
szczegółowych  (Sondertypen).  Możliwe  spostrzeżenie,  retencja,  przypomnienie,  wyczekiwanie 
(Vorerwartung),  nadawanie  znaczenia  (Signifikation),  analogizujące  unaocznianie  są  właśnie 
takimi typami przeżyć intencjonalnych, które mogą być przyporządkowane każdemu dowolnie 
pomyślanemu  przedmiotowi,  tak  samo  zresztą  jak  przynależące  do  tej  samej  grupy  typy 
syntetycznych  splotów  tych  przeżyć.  Wszystkie  one  same  z  kolei  różnicują  się  w  swej  całej 
budowie 

noetyczno-noematycznej, 

gdy 

tylko 

uszczegółowienia 

doznaje 

utrzymywana 

w nieokreśłoności 

ogólność 

przedmiotu 

intencjonalnego. 

Uszczegółowione 

odmiany 

                                                                                                                                                                                     

prawdziwie nieograniczonej problematyki.

 

 

31

 

„Ścisłe  pojęcia"  („strenge  Begriffe")  nie  mają  tu  jednak  nic  wspólnego  z  pojęciami  nauk  „ścisłych”.  Może  dlatego 

stosowniejsze byłoby tu tłumaczenie terminu „Strenge” nie przez „ścisłość”, lecz przez „rygor”.

 

 

32

 

Nie  można  z  absolutną  pewnością  rozstrzygnąć,  czy  Husserlowi  chodzi  tutaj  o  to,  że  w  charakterze  cogitatum  ma 

występować  przedmiot  w ogóle, czy o to, że sam taki przedmiot w ogóle jest czymś, co, jako że nie jest bliżej określona 
jego  kategoria  i  dziedzina,  można  scharakteryzować  najogólniej  jako  samo  tylko  cogitatum,  po  prostu  obiekt  jako  taki. 
Wybieram jednak pierwszą możliwość jako zdecydowanie bardziej rzeczowo uzasadnioną.

 

 

background image

 

21

(Besonderungen)  mogą  mieć  w  pierwszym  rzędzie  postać  odmian  formalno-logicznych  (formalno-
ontologicznych):mogą  to  być  więc  modi  czegoś  w  ogóle,  takie  jak  jednostka  i  to,  co  ostatecznie 
indywidualne,  to,  co  ogólne,  wielość,  całość,  stan  rzeczy,  relacja  itd.  Tutaj  również  pojawia  się 
radykalna  różnica  zachodząca  pomiędzy  przedmiotami  realnymi  (realnymi  w  szerokim  tego 
słowa  znaczeniu)  ą  kategorialnymi,  z  których  te  ostatnie  odsyłają  do  operacji  jako  do  swego 
ź

ródła,  do  realizowanych  przez  Ja  krok  za  krokiem  aktywności  wytwarzania  i  konstruowania, 

zaś  pierwsze  do  funkcji  pasywnej,  w  każdym  razie  nie  wytwórczej,  syntezy.  Z  drugiej  strony 
mamy  tu  uszczegółowione  odmiany  materialno-ontologiczne  nawiązujące  do  pojęcia 
indywiduum  realnego,  które  to  pojęcie  specyfikuje  się  w  podporządkowanych  mu  pojęciach 
realnych  dziedzin  (Regionem),  np.  w  pojęciu  (samej tylko)  przestrzennej  rzeczy,  istoty  zwierzęcej 
itd.,  pociągających  za  sobą  odpowiednie  uszczegółowienia  równoległych  zmodyfikowanych 
odmian  (Abwandlungen)  formalno-ontologicznych  (realna  cecha,  realna  własność,  realna 
relacja itd.).

 

O  każdy  uzyskany  wedle  tej  nici  przewodniej  typ,  o  jego  noetyczno-noematyczną  strukturę 

można zapytywać, można go systematycznie odsłaniać i wykazywać co do odpowiadających mu 
odmian  strumienia  intencjonalnego,  co  do  jego  typicznych  horyzontów  i  tego,  co  w  nich 
implikowane itd. Jeśli zachowana jest ściśle forma czy kategoria przedmiotu, jeśli utrzymana jest 
oczywistość  jego  identyczności  w  przemianach  odpowiadających  mu  odmian  świa

domości, 

okazuje  się,  że  odmiany  te,  choćby  były  nie  wiadomo  jak  płynne  i  nieuchwytne  w  swych 
ostatecznych elementach, nie są jednak czymś dowolnym. Są one stale związane pewną typiką 
własnej  struktury  (Strukturtypik) — typiką, która jest „inwariantnie”, nienaruszalnie ta sama 
—  tak  długo,  jak  długo  przedmiot  trwa  dany  świadomości  jako  ten  a  nie  innego  rodzaju 
przedmiot  i  jak  długo  przy  [wszelkiej]  zmianie  odmian  świadomości  może  on  pozostawać 
czymś z oczywistością identycznym.

 

Właśnie  systematyczne  wydobycie  istoty  tej  strukturalnej  typiczności  jest  zadaniem  teorii 

transcendentalnej,  którą,  jeśli trzyma się ona ogólności  przedmiotu jako swej nici przewodniej, 
nazwiemy  teorią  transcendentalnej  konstytucji  przedmiotu  w  ogóle  jako  przedmiotu 
odpowiedniej  formy  czy  kategorii,  lub,  w  przypadku  wyjątkowym,  dziedziny.  W  ten  sposób 
wyłaniają  się,  z  początku  wzajemnie  oddzielone,  rozmaite  teorie  transcendentalne:  teoria 
spostrzeżenia  i  innych  pozostałych  typów  ujmowania  naocznościowego,  teoria  nadawania 
znaczenia,  teoria  sądu,  woli  itd.  Łączą  się  one  jednak  w  jednolitą  całość,  gdy  nawiązują 

do szerszych  (übergreifenden)  związków  (Zusammenhänge) 

syntetycznych  —  współprzynależą  one 

funkcjonalnie do formalno-ogólnej  teorii  konstytutywnej  przedmiotu  w ogóle, resp. teorii 
otwartego horyzontu możliwych przedmiotów w ogóle jako przedmiotów możliwej świadomości.

 

W dalszej kolejności pojawiają się konstytutywne teorie transcendentalne, które nie mając już 

charakteru  teorii  formalnych  odnoszą  się  np.  do  rzeczy  przestrzennych  w  ogóle,  rzeczy 
występujących pojedynczo bądź w powiązanej strukturze przyrody, do istot psychofizycznych, 
ludzi,  wspólnot  społecznych,  przedmiotów  kultury,  w  końcu  zaś  do  świata  obiektywnego 
w całości,  wziętego  jedynie 

jako  świat  możliwej  świadomości  i  ujętego  w  sposób 

transcendentalny  wyłącznie  jako  świat  konstytuujący  się  świadomościowo  w  ego 
transcendentalnym  —  wszystko  to  naturalnie  pod  auspicjami  konsekwentnie  realizowanej 
transcendentalnej  epoche.  Jednakowoż  nie  powinien  uchodzić  naszej  uwadze  fakt,  że  typy 
przedmiotów  realnych  i idealnych, uświadamianych jako przedmioty obiektywne, nie stanowią 
jedynej  nici  przewodniej  dla  badań  konstytutywnych,  badań  zasadzających  się  na  stawianiu 
pytań  o  uniwersalną typikę  odpowiadających  tym  przedmiotom  możliwych  modi  świadomości. 
Pełnią tę funkcję również typy przedmiotów czysto subiektywnych, takich jak same wszelkiego 
rodzaju  przeżycia  immanentne,  pełnią  ją,  o  ile,  jako  przedmioty  wewnętrznej  świadomości 
czasu, czy  to  wzięte  z  osobna, czy  w  powiązaniu,  mają swoją  własną konstytucję. Wszędzie 
tutaj  wyodrębniają  się  problemy  rozważanych  pojedynczo  i  dla  siebie  samych  rodzajów 
przedmiotowych i problemy uniwersalności. Te ostatnie dotyczą ego w uniwersalności jego bytu 
i  życia

  i 

ujmują  je  w  jego  stosunku  do  odpowiedniej  (korrelative)  uniwersalności  jego 

przedmiotowych  korelatów.  Jeśli  za  transcendentalną  nić  przewodnią  obierzemy  jednolity 
ś

wiat  obiektywny,  to  odeśle  nas  on  do  syntezy  spostrzeżeń  obiektywnych

33

  i  innych 

                                                           

33

 

Należałoby  tu  chyba  powiedzieć  „spostrzeżeń  zewnętrznych”  czy  „spostrzeżeń  czegoś  obiektywnego”.  Wyrażenie 

background image

 

22

wchodzących  tu  w  grę  obiektywnych  aktów  naocznościowych,  do  syntezy,  która  przebiega 
na wskroś  jedność  całego  [naszego]  życia  i  która  sprawia,  że  świat  ten  uświadamiany  jest 
zawsze  jako  jedność  i  jako  jedność  może  podlegać  tematyzacji.  Świat  jest  przeto 
uniwersalnym  problemem  egologicznym,  tak  samo  jak  jest  nim  przy  czysto  immanentnym 
kierunku spojrzenia całe życie świadomości w jego immanentnej czasowości. 

 

§ 22 

Idea powszechnej jedności wszystkich przedmiotów i zadanie jej konstytutywnego wyjaśnienia 

 

Typy  przedmiotowe  —  ujęte  w  redukcji  fenomenologicznej  wyłącznie  jako  cogitata, 

nie zaś tak,  jak  to  czynią  z  góry  przyjęte  założenia  obowiązującej  naukowej  konstrukcji  pojęć  — 
uznaliśmy  za  nici  przewodnie  dla  tematycznie  współprzynależących  do  siebie  badań 
transcendentalnych.  Konstytuując  mnogości  świadomości  —  te,  które  w  rzeczywistości  są 
lub potencjalnie  mogą  być  powiązane  w  jedności  syntezy  tego,  co  w  nich  identyczne  — 
nie przynależą  do  siebie  w  przypadkowy,  lecz  właśnie  w  podyktowany  istotowymi  motywami 
sposób,  pod  kątem  możliwości  owej  syntezy.  Podlegają  one  przeto  pewnym  zasadom, 
którym zawdzięczamy  fakt,  że  badania  fenomenologiczne  nie  zatracają  się  w  pozbawionych 
związku  opisach,  lecz  uporządkowane  są  zgodnie  z  racjami  istoty.  Każdy  obiekt,  każd y 
pr zed mi ot   w  o gól e   ( r ówni e ż  i mmanent n y)   o d s ył a   d o   p e w n e j   o kr e ś l o n e j   p r a w i d ł e m  
s t r u kt u r y   w obrębie transcendentalnego ego (eine Regelstruktur des transzendentalen ego)

34

Jako coś przezeń przedstawianego, danego  mu świadomościowo na wielorakie  sposoby, obiekt  ten 
nakreśla automatycznie (sofort) pewne uniwersalne  prawidło,  wedle  którego  mógłby  być  dany 
możliwym  innym  odmianom  świadomości,  możliwym  w  zarysowywanej  przez  istotę  typice.  To 
samo zachodzi naturalnie dla wszystkiego w ogóle, co może być przedmiotem myśli (erdenkliche), co da 
się  pomyśleć  jako  obiekt  przedstawienia.  Subiektywność  transcendentalna  nie  jest  chaosem 
przeżyć  intencjonalnych

35

.  Nie  jest  jednak  również  chaosem  typów  konstytucji,  z  których, 

przeciwnie,  każdy  uporządkowany  jest  w  sobie  poprzez  odniesienie  do  rodzaju 

lub  formy 

[konstytuowanych]  przedmiotów  intencjonalnych.  Innymi  słowy:  całokształt  wszystkich 
przedmiotów  i  typów  przedmiotowych  dających  się  przeze  mnie  —  transcendentalnie  rzecz 
ujmując,  przeze  mnie  jako  transcendentalne  ego  —  pomyśleć,  nie  jest  chaosem  i  równolegle, 
nie jest  nim  również  całokształt  typów  nieograniczonych  w  swej  liczbie  mnogości,  mnogości, 
które  odpowiadają  owym  typom  przedmiotowym,  każdorazowo  do  siebie  —  noetycznie 
i noematycznie — wzajemnie przynależące ze względu na swą możliwą syntezę.

 

Wszystko  to  pozwala  domyślać  się  tutaj  [działania]  pewnej  uniwersalnej  syntezy 

konstytutywnej,  w  której  w  określony  uporządkowany  sposób  funkcjonują  wszystkie  syntezy 
i którą  objęte  są  przeto  wszystkie  rzeczywiste  i  możliwe  odmiany  świadomości.  Możemy 
również  powiedzieć:  zarysowuje  się  tutaj  ogromne  zadanie,  które  jest  zadaniem 
fenomenologii  transcendentalnej  jako  całości.  Zadanie  to  polega  na  tym,  by  wszystkie 
badania 

fenomenologiczne, 

realizowane 

jedności 

systematycznego 

i wszechobejmującego porządku, w oparciu o ruchomą nić przewodnią opracowywanego 
szczebel  po  szczeblu  systemu  wszystkich  przedmiotów  możliwej  świadomości,  w  tym  również 

                                                                                                                                                                                     

„spostrzeżenie obiektywne” nie jest zbyt szczęśliwe.

 

 

34

 

Całe to zdanie nie wydaje się łatwe nie tylko do przełożenia, ale również do zinterpretowania. Mówi się w nim, że każdy 

przedmiot, a przez to rozumie się każdy przedmiot, który może być dany świadomości, nawiązuje do pewnego prawidła jego 
przedstawiania  w  odpowiednich  aktach  przeżyciowych,  ostatecznie  zaś,  prawidła  jego  przedstawiania  w  ego 
transcendentalnym.  Pewną  zagadkę  stanowi  tutaj  dla  mnie  rodzajnik  „des”.  Otóż  wydaje  się,  że  przedmiot  odsyła  tylko 
do pewnej struktury w obrębie ego, nie zaś do rządzonej ogólnym prawidłem struktury ego jako całości. Można powiedzieć, 
ż

e „wykrawa” on niejako dla siebie fragment tej całości. Potwierdza tę intuicję dalszy ciąg rozważań Husserla. Również 

w ten sposób oddaje myśl Husserla Cairns, który owo „des” tłumaczy przez „within”, nie podając jednak dlaczego. Cała myśl 
autora  Medytacji  kartezjańskich  nawiązuje  tu  w sposób wyraźny  do rozważań kantowskiej Transcendentalnej dedukcji czystych 
pojęć  intelektu  
wydania  A  (zwłaszcza  do  fragmentu  dotyczącego  syntezy  rozpoznawania  w  pojęciu,  gdzie  mówi  się 
o przedmiocie jako o jedności pewnego prawidła jego przedstawiania).

 

 

35

 

Formuła  ta  przypomina  twierdzenie  Kanta,  że  świadomość  nie  jest  rapsodią  przedstawień,  lecz  ich  uporządkowaną, 

syntetyczną jednością.

 

 

background image

 

23

systemu  ich  formalnych  i  materialnych  kategorii,  przeprowadzane  jako  odpowiednie 
badania  konstytutywne,  badania,  które  opierałyby  się  przeto  w  sposób  ściśle 
systematyczny jedne na drugich i byłyby wzajemnie powiązane

36

.

 

Można  to  jednak  wyrazić  lepiej  jeszcze  mówiąc,  że  chodzi  tutaj  o  nieskończoną  ideę 

regulatywną,  że  system  możliwych  przedmiotów  możliwej  świadomości  dający  się  założyć 
w poświadczonej oczywistością antycypacji jest sam ideą (choć nie czymś wymyślonym, czymś 
„jak  gdyby”)  i  że  dostarcza  nam  on  w  naszej  praktyce 

pewnej  zasady,  wedle  której  każdą 

względnie zamkniętą teorię konstytutywną możemy łączyć z inną, a to poprzez ciągłe odsłanianie 
nie  tylko  tych  horyzontów,  które  właściwe  są  przedmiotom  świadomości  w  sposób  wewnętrzny, 
lecz  również  tych,  które  odsyłają  na  zewnątrz,  do  istotowych  form  związków  przedmiotowych. 
Rzecz  jasna,  już  nawet  te  zadania,  które  nastręczają  nam  się  wtedy,  gdy  nić  przewodnią 
ograniczamy  do  pojedynczych  typów  przedmiotowych,  okazują  się  zadaniami  w  najwyższym 
stopniu  złożonymi  i  —  przy  głębszej  penetracji  —  prowadzącymi  wszędzie  do  niezwykle 
rozległych dyscyplin — jak to na przykład  ma  miejsce  w  przypadku  transcendentalnej  teorii 
konstytucji przedmiotu przestrzennego, czy w ogóle przyrody jako takiej, teorii konstytucji świata 
istot żywych (Animalität) i człowieka, konstytucji kultury w ogóle.

 

 

 

 

 

 

 

 

 
 

 

 

 

 
 

 

 

 

 

 

 

 

 

 
 
 

 

 

 

 

 

 

 

                                                           

36

 

Występujące  w  końcowym  fragmencie  zdania  słówko  „przeto”  („also”)  ma  to  znaczenie,  że  pokazuje,  iż  badania 

konstytutywne, właśnie poprzez ich nawiązywanie do uniwersalnej syntezy konstytutywnej wszystkich możliwych przedmiotów 
ś

wiadomości  i  ich  związku,  same  muszą  posiadać  charakter  jednolitego  systematycznego  związku  analiz  i  powinny 

odzwierciedlać hierarchiczny układ życia świadomości. Cairns unika oddania owego „przeto” i stąd myśl Husserla nie zostaje 
u niego w pełni wyrażona. Podobnie w tłumaczeniu francuskim.