background image

 
 
 
 
 
 
 
 
 

Anthony de Mello 

 

Ś

 

  P  I  E  W            P  T  A  K  A

 
 

 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 

background image

 
 

JEDZ SAM OWOCE 

 

 
Pewnego razu uczeń skarżył się mistrzowi: 
-  Opowiadasz nam różne historie,  
   a nigdy nie odkryjesz ich znaczenia. 
Mistrz odpowiedział: 

- Czy byłbyś zadowolony, gdyby ci ktoś ofiarował owoc  

  i pogryzł go przedtem? 
 
 

Nikt nie może odkryć za ciebie twojego znaczenia. Nawet mistrz. 

 
 

 

ISTOTNA RÓŻNICA 

 

 
Zapytano raz Uwaisa, wyznawcę sufi: 
- Co takiego dała ci Łaska: 
Odpowiedział: 

- Kiedy budzę się rano, 

  czuje się jak człowiek, 
  który nie jest pewien, 

  czy dożyje wieczora. 
Ponownie go zapytano: 

- Ale o czyż nie wiedza o tym wszyscy? 

Odpowiedział Uwais: 
- Tak, oczywiście, ze wiedza, 
  lecz nie wszyscy to czują. 
 
 

Nikt się jeszcze nie upił intelektualnym rozumieniem  
słowa WINO. 
 
 

ŚPIEW PTAKA 

 
 
Uczniowie mieli wiele pytań na temat Boga, 
Mistrz im powiedział: 
- Bóg jest Nieznany i Niepoznawalny. 

  Każde twierdzenie o Nim, 
  każda odpowiedz na wasze pytanie 
  będzie zniekształceniem Prawdy. 

Uczniowie byli zaskoczeni: 
- W takim razie, dlaczego mówisz o Nim? 

- A dlaczego śpiewa ptak? - odpowiedział mistrz. 

background image

 
 

Ptak nie śpiewa dlatego, że ma do przekazania jakieś twierdzenie. 
Śpiewa, ponieważ ma śpiew. 
 
Słowa uczniów muszą być zrozumiałe. Słowa mistrza nie muszą 
takimi być. Muszą być jedynie słyszane, w taki sposób, 

w jaki słucha się wiatru w drzewach, szumu rzeki czy śpiewu ptaka. 
One rozbudzają w tym, kto słucha, coś co leży poza wszelkim 
rozumieniem. 

 
 

 

ŻĄDŁO 

 
 
Był raz święty, który posiadał dar mówienia językiem mrówek. 

Zbliżył się do takiej, która wyglądała na bardziej wykształconą,  

i zapytał: 
- Jaki jest Wszechmogący? Czy jest w czymś podobny do mrówek? 
Uczona mrówka odpowiedziała:  

- Wszechmogący? Absolutnie nie. My, mrówki, 

  jak widzisz, mamy tylko jedno żądło. 

  Ale Wszechmogący ma dwa. 
 
 
Scenka pod wpływem tej bajki: 

 
Kiedy zapytał ją, jakie jest niebo, uczona mrówka opowiedziała 
uroczyście: 
- Tam będziemy wszystkie jak On, każda z dwoma żądłami, 
  chociaż mniejszymi. 
 

Istnieje ostry spór pomiędzy różnymi szkołami myśli religijnej 
na temat miejsca, w którym znajdzie się drugie żądło  
w niebiańskim ciele mrówki. 
 
 

 

SŁOŃ I MYSZ 

 
 
Pewien słoń kąpał się spokojnie w sadzawce, 

w środku dżungli, gdy podeszła do sadzawki mysz i zaczęła nalegać, 
by słoń wyszedł z wody. 
- Nie chcę - rzekł słoń - jest mi tu dobrze i wypraszam sobie, 
  by mi przeszkadzano. 
- Powtarzam, masz zaraz wyjść z wody! - powiedziała mysz. 

- A dlaczego? - zapytał słoń. 
- Powiem ci dopiero, gdy wyjdziesz  z sadzawki - odpowiedziała mysz. 
- W takim razie ani myślę wychodzić - rzekł słoń. 
Wreszcie jednak to zrobił. Wyszedł ciężko z wody, stanął przed myszą, 
i rzekł: 

background image

- No dobrze, dlaczego chciałaś, abym wyszedł z wody? 
- Żeby sprawdzić, czy nie założyłeś moich kąpielówek -  

  odpowiedziała mysz. 
 
 
Jest nieskończenie łatwiej słoniowi założyć kąpielówki myszy, 
niż Bogu zmienić się w naszych szkolnych pojęciach o Nim. 

 
 
 

 

 

 

KRÓLEWSKI GOŁĄB 

 

 
Nasruddin został pierwszym ministrem króla. 
Pewnego razu, kiedy przechadzał się po pałacu, 

zobaczył po raz pierwszy w życiu królewskiego sokoła. 
 

Do tej pory Nasruddin nigdy nie widział takiego gołębia. 
Wziął więc nożyce i poprzycinał pazury, skrzydła 
i dziób sokoła.  
 
- Teraz wyglądasz na ptaka jak należy - powiedział. 
  Twój opiekun wcale się o ciebie nie troszczył. 

 
 

Biada ludziom religijnym, którzy nie znają innego świata niż ten, 
w którym żyją, i nie mają nic do nauczenia się od ludzi,  
z którymi rozmawiają. 

 
 
 

JAK MAŁPA URATOWAŁA RYBĘ 

 

 
- Co ty, do licha, wyrabiasz? - zapytałem małpę widząc, 
  że wyciąga rybę wody i układa ją na gałęziach drzewa. 
- Ratuję ją od utonięcia - odpowiedziała mi. 
 

 
To, co dla jednego jest pożywieniem, jest trucizną dla drugiego. 
Słońce, które orłowi pozwala widzieć, oślepia sowę. 
 
 

 

background image

SÓL I BAWEŁNA W RZECE 

 

 
Nasruddin wiózł ładunek soli na targ. Jego osioł musiał 

przejść przez rzekę i sól się rozpuściła. 
Na drugim brzegu zwierzę zaczęło biec wielce zadowolone, 
zauważywszy, że ładunek jest lekki. 

Ale Nasruddin był zły. 
 

W następnym dzień targowy Nasruddin okrył worki bawełną. 
Przechodząc przez rzekę. osioł prawie tonął z powodu 
wielkiego ciężaru. 

 
- Uspokój się - rzekł zadowolony Nasruddin - to cię nauczy, 
  że nie każde przejście przez wodę będzie dla ciebie zyskowne. 

 
 

Dwóch ludzi przyjęło religię. Jeden z nich wyszedł ożywiony. 
Drugi się udusił. 
 
 
 

 

POSZUKIWANIE OSŁA 

 
 
Wszyscy się przelękli na widok mułły Nasruddina na ośle, 

przemierzającego w pośpiechu ulice wioski. 

 
- A dokąd to, mułło? - pytali go. 
- Szukam mojego osła - opowiedział mułła  

  nie zatrzymując się nawet. 

 

 
Widziano pewnego razu mistrza zen Rinzaia, szukającego  
swego własnego ciała. Jego co głupszym uczniom  
wydawało się bardzo zabawne. 

 
Czasem można spotkać ludzi poważnie szukających Boga! 
  
 
 

PRAWDZIWA DUCHOWOŚĆ 

 
 
Zapytano raz mistrza: 

- Co to jest duchowość? 

- Duchowość - odpowiedział - to jest to, co pozwala  
  człowiekowi osiągnąć wewnętrzną przemianę. 

background image

 
- Jeśli zaś ja stosuję metody tradycyjne, jakie przekazali nam  

  mistrzowie,  czy nie jest to duchowością? 
 
- Nie będzie duchowością, jeżeli dla ciebie nie spełnia tego zadania. 
  Koc nie jest kocem jeśli się nie grzeje. 
 

- Znaczy to, że duchowość się zmienia? 
 
- Ludzie się zmieniają, a również ich potrzeby. 

  I tak, co kiedyś było duchowością, już nią nie jest. 
  To, co często uchodzi za duchowość,  

  jest jedynie powtarzaniem dawnych metod. 

  
 
Ubranie trzeba kroić na miarę człowieka, a nie człowieka 

na miarę ubrania. 

 

 
 

MAŁA RYBKA 

 

 
- Przepraszam panią - rzekła jedna morska ryba  
  do drugiej - jest pani starsza ode mnie i bardziej  
  doświadczona, pewnie będzie mi pani mogła dopomóc. 

  Proszę mi powiedzieć, gdzie mogę znaleźć to, co nazywają 

  oceanem? Szukałam już wszędzie - bez rezultatu. 
 

- Oceanem jest miejsce, gdzie teraz pływasz - odpowiedziała 
  stara ryba. 

 
- To? Przecież to tylko woda... 

  A ja szukam oceanu - odparła rozczarowana młoda ryba 
  odpływając, by szukać gdzie indziej. 
 
 
Przyszedł do mistrza w stroju sannyasi i przemówił 

językiem sannyasi: 
- Szukałem Boga przez całe lata. Zostawiłem dom  
  i szukałem wszędzie, gdziekolwiek On mówił, że jest: 
  na szczytach gór, w środku pustyni, w milczeniu klasztorów, 
  i w lepiankach ubogich. 

- I spotkałeś Go? -  zapytał mistrz. 
- Byłbym pyszałkiem i kłamcą, gdybym powiedział, że tak. 
  Nie, nie spotkałem Go. A ty? 
 
Cóż mistrz mógł odpowiedzieć? Zachodzące słońce zalewało 

pokój promieniami pozłacanego światła. Setki wróbli świergotało 
na zewnątrz, w gałęziach pobliskiego bananowca. 
Z daleka słychać było swoisty hałas ulicy. Komar bzyczał 
przy uchu ostrzegając, że zamierza atakować... I mimo to 
ten biedny człowiek mógł usiąść sobie tutaj i powiedzieć,  

że nie spotkał Boga, że ciągle szuka! 

 

background image

Po chwili zrezygnowany wyszedł z domu mistrza. 
Poszedł szukać gdzie indziej. 

 
                             * * *  
Przestań szukać, mała rybko. Nie ma czego szukać. 
Musisz tylko stanąć spokojnie, otworzyć oczy i patrzeć. 
Nie możesz Go nie zobaczyć. 

 
 
 

SŁYSZAŁEŚ ŚPIEW TEGO PTAKA? 

 

 
 
Hinduiści indyjscy utworzyli czarujący obraz relacji 

między Bogiem a jego stworzeniem. Bóg "tańczy" 
swoje stworzenie. On jest tancerzem, stworzenie 

jest tańcem.  Taniec jest czymś innym niż Tancerz, 

lecz mimo to nie może istnieć niezależnie od Niego. 
Nie jest rzeczą, którą możesz zabrać do domu w pudełku, 
jeśli ci się spodoba. Gdy Tancerz się zatrzymuje, 

taniec przestaje istnieć 

 
W swym poszukiwaniu Boga człowiek myśli za dużo, 
za dużo rozważa, za dużo mówi. Nawet kiedy kontempluje 
ten taniec, który nazywamy stworzeniem, cały czas myśli,  
mówi ( do siebie lub do innych ), rozważa, analizuje, filozofuje. 

Słowa, słowa, słowa... Hałas, hałas, hałas... 
 
Milcz i patrz na taniec. Po prostu, patrz: gwiazda, kwiat,  
zbutwiały liść, ptak, kamień... Nadaje się do tego każda 
część tańca. Patrz. Słuchaj. Wąchaj. Dotykaj. Smakuj. 
I bez wątpienia zobaczysz Jego, Tancerza we własnej osobie. 

 
 
Uczeń ciągle się skarżył swemu mistrzowi zen: 

- Stale ukrywasz przede mną ostatnią tajemnicę zen. 
I nie chciał wierzyć w zaprzeczenia mistrza. 

Pewnego dnia mistrz zabrał go na spacer w góry. 
Gdy szli, usłyszeli śpiew ptaka. 
- Słyszałeś śpiew tego ptaka? - zapytał go mistrz. 

- Tak - odpowiedział uczeń. 
- No więc dobrze, teraz już wiesz,  

  że nic przed tobą nie ukrywałem. 

- Tak - przytaknął uczeń. 

 
 

Jeśli rzeczywiście słyszałeś jak śpiewa ptak,  

jeśli rzeczywiście widziałeś drzewo... powinieneś 
wiedzieć więcej, niż wyrażają słowa i pojęcia. 
 
Co mówisz? Że słyszałeś śpiew dziesiątków ptaków 
i widziałeś setki drzew? Zgoda. Ale to, co widziałeś, 

to było drzewo czy jego opis? Jeśli patrzysz na drzewo 
i widzisz cud - wtedy wreszcie zobaczyłeś drzewo! 

background image

Czy twoje serce napełniło się kiedyś niemym podziwem, 
kiedy usłyszałeś śpiew ptaka? 

 
 
 

RĄBIĘ DRZEWO! 

 

 
Kiedy mistrz zen osiągnął oświecenie, by to uczcić, 
napisał takie słowa: 
 
Och, co za wspaniały cud: 

rąbię drzewo! 

Wyciągam wodę ze studni! 
 
 

Dla większości ludzi nie ma nic cudownego w zajęciach 

tak banalnych, jak wyciąganie wody czy rąbanie drewna. 
Gdy się osiągnie oświecenie, w rzeczywistości  
nic się nie zmienia. Wszystko jest po staremu. 
Tyle że teraz serce napełnia się zdumieniem.  
Drzewo pozostaje drzewem, ludzie są tacy jak przedtem 

i ty także. Życie nie zaczyna biec inaczej. Możesz być 
tak samo zmienny czy stały, tak rozważny czy szalony 
jak dawniej. Ale jest jednak poważna różnica: teraz widzisz 
wszystkie te rzeczy w inny sposób. Człowiek jest jakby 
bardziej oddalony od tego. I twoje serce napełnia się 

zdumieniem. 
 

Taka jest istota kontemplacji: zdolność zdumiewanie się. 
 
Kontemplacja różni się od ekstazy tym, że ta ostatnia 
pociąga człowieka do "odsunięcia się". Kontemplatyk  

oświecony dalej rąbie drzewo i wyciąga wodę ze studni. 
Kontemplacja różni się od wrażliwości na piękno,  
gdyż ono ( obraz czy zachód słońca ) wywołuje przyjemność 
estetyczną, podczas gdy kontemplacja wywołuje zdumienie 
- bez względu na to,  czy kontempluje się zachód słońca,  

czy kamień. Jest cechą dziecka, że tak często się dziwi.  
Dlatego jest tak blisko królestwa niebieskiego. 

 
 
 

 

BAMBUSY 

 
 

 
Nasz pies Brownie siedział napięty, uszy wyostrzone, ogon  
drgający nerwowo, oczy w górę - wpatrywał się w koronę 
drzewa. Tam była małpa. Jedynie małpa zajmowała jego  

background image

świadomość w tym momencie. Jako, że nie posiada on  
zdolności rozumowania, nie nachodziła go ani jedna myśl, 

która przeszkadzałaby jego koncentracji: nie myślał co  
będzie jadł wieczorem ani czy będzie coś miał naprawdę 
do jedzenia, ani gdzie pójdzie spać. Brownie był lepszym 
wyobrażeniem kontemplacji niż wszystko, co dotąd widziałem. 
 

Być może i ty doświadczyłeś  czegoś podobnego, na przykład 
kiedy zostałeś całkowicie pochłonięty widokiem bawiącego 
się kotka. Oto zasada kontemplacji równie dobra jak inne 

mi znane: żyj w pełni teraźniejszością. 
 

Zrób tak naprawdę: Zostaw wszelkie myślenie o przyszłości  

i przeszłości, wszelkie pojęcia, wszelkie wyobrażenia i stań 
w pełni obecny. I powstaje kontemplacja. 
 

 

Po latach ćwiczeń uczeń poprosił swego mistrza, 

by udzielił mu oświecenia. 
Mistrz zaprowadził go do lasku bambusowego i rzekł: 
- Zobacz jak ten bambus jest wysoki, 
  spójrz na drugi, jaki jest niski. 

I w tym właśnie momencie uczeń został oświecony. 

 
 
Mówi się, że Budda, starając się osiągnąć oświecenie,  
próbował praktykować każdą duchowość, wszelkie 

formy ascetyzmu i wszelkie zasady stosowane  
w Indiach jego czasów.  Wszystko na próżno. 
W końcu usiadł pewnego dnia pod drzewem zwanym 

bodhi i tam otrzymał oświecenie. Później przekazał 
tajemnicę oświecenia swoim uczniom słowami, 
które niewtajemniczonym mogą wydawać się  

enigmatyczne, zwłaszcza jeśli zajmują się swoimi myślami: 

"Kiedy oddychacie słabo, bądźcie świadomi, 
 że oddychacie słabo. Kiedy nie oddychacie ani za głęboko, 
 ani za słabo, bądźcie świadomi, że nie oddychacie  
 ani za głęboko, ani za słabo". 

Świadomość. Uwaga. Zaangażowanie. Nic więcej. 
 
Tę formę zaangażowania możemy zauważyć u dzieci. 
Mają one łatwy dostęp do królestwa niebieskiego. 

 

 
 

CIĄGŁA ŚWIADOMOŚĆ 

 
 

Żaden z uczniów zen nie ośmieliłby się uczyć innych, 
 gdyby wcześniej nie był przeżył ze swym mistrzem 
conajmniej dziesięciu lat. 

 
Po dziesięciu latach nauki Tenno został nauczycielem. 

Pewnego razu poszedł odwiedzić swego mistrza Nan-in. 
 

background image

Dzień był dżdżysty i dlatego Tenno założył drewniane  
chodaki i zabrał parasol. 

Gdy Tenno przybył, Nan-in powiedział: 
- Zostawiłeś chodaki i parasol przed drzwiami, prawda? 
  Możesz mi powiedzieć, czy położyłeś parasol po prawej, 
  czy po lewej stronie chodaków? 
 

Tenno nie pamiętał i zmieszał się. 
Zdał sobie sprawę, że nie potrafi stosować 
Ciągłej Świadomości. 

I tak został uczniem Nan-in i studiował kolejnych 
dziesięć lat, aż do osiągnięcia Ciągłej Świadomości. 

 

 
Człowiek, który jest ciągle świadomy, człowiek,  
który jest w pełni obecny w każdej chwili: to jest mistrz. 

 

 

 

ŚWIĘTOŚĆ W CHWILI OBECNEJ 

 
 

 
Zapytano Buddę przy pewnej okazji:  
- Kto to jest święty? 

Budda odpowiedział: 
- Każda godzina dzieli się na pewną liczbę sekund, 

  a każda sekunda na pewną liczbę ułamków. 
  Świętym naprawdę jest ten, kto zdolny jest być w pełni 
  obecny w każdym ułamku sekundy. 
 
 
Wojownik japoński zastał ujęty przez nieprzyjaciół 

i zamknięty w lochu. W nocy nie mógł zasnąć,  
był bowiem przekonany, że następnego dnia rano  

zostanie poddany okrutnym torturom. 
 
Wtem przypomniał sobie słowa swego mistrza zen: 

"Jutro nie istnieje naprawdę.  
Jedyną rzeczywistością jest teraźniejszość". 
 
Tak powrócił do teraźniejszości - i zasnął. 
 

 
Człowiek o ile uwolni się od więzów przyszłości,  
podobny jest do ptaków na niebie i polnych lilii. 
Bez trosk o jutro. Całkowicie w teraźniejszości. 
Święty człowiek! 

 
 
 

DZWON ŚWIĄTYNI 

 

background image

 
Świątynia znajdowała się na wyspie, dwie mile od brzegu. 

Posiadała tysiąc dzwonów. Dzwony wielkie i małe, 
dzieło najlepszych ludwisarzy świata. 
Gdy wiał wiatr lub zrywała się burza, 
wszystkie dzwony świątyni były jednym głosem 
tworząc symfonie porywającą serca słuchaczy. 

 
Po kilku jednak wiekach wyspa zapadła się w morze, 
a z nią świątynia i jej dzwony. Starożytna tradycja mówiła, 

że dzwony dalej biją bez przerwy i że ktokolwiek słuchałby 
uważnie, mógłby je usłyszeć. 

 

Poruszony tą legendą młody człowiek przebył  
dwa tysiące mil z zamiarem usłyszenia dzwonów. 
Całymi dniami siedział na brzegu, naprzeciw miejsca, 

gdzie dawnymi czasy wznosiła się świątynia, i słuchał - 

słuchał z całą uwagą. 

Ale słyszał jedynie szum fal rozbijających się o brzeg . 
Wysilał się jak mógł. by oddalić od siebie szum fal 
i usłyszeć dzwony: 
Wszystko na próżno, szum fal wydawał się obejmować 

wszechświat. 

Trwał przy tym tygodniami, aż ogarnęło go zniechęcenie. 
Wtedy przypadkiem usłyszał mądrych ludzi z wioski: 
Rozprawiali z namaszczeniem o tajemniczej legendzie  
dzwonów, i o tych, którzy je słyszeli. 

Potwierdzali prawdziwość legendy. 
Serce w nim płonęło, gdy słyszał te słowa, 
by wrócić do zniechęcenia, gdy następne tygodnie wysiłku  

nie przyniosły żadnych rezultatów. 
 
Postanowił wreszcie zrezygnować z zamiaru. 

Może nie był przeznaczony zastać jednym ze szczęśliwców, 

którym dane było słyszeć dzwony. 
Może tez i legenda nie była prawdziwa. 

Wróci do domu i uzna swe niepowodzenie. 
Był to ostatni dzień jego pobytu w tym miejscu. 

Udał się po raz ostatni na ulubiony brzeg,  
aby pożegnać morze, niebo, wiatr i palmy. 

Wyciągnął się na piasku patrząc w niebo 
i słuchając odgłosów morza.  
Tego dnia nie opierał się tym odgłosom. 

Przeciwnie - oddał się im i odkrył, 
że poszum fal był dźwiękiem naprawdę słodkim  

i przyjemnym. Tak owładnął ten odgłos,  
że łatwo był świadom samego siebie. 

Gdyż głębokie było milczenie,  

które szum wytworzył w jego sercu... 
 
I w tej ciszy usłyszał je! 
Dźwięk jednego dzwonka, potem następnego 
i jeszcze jednego, i jeszcze...  

Oto już wszystkie i każdy z osobna z tysiąca dzwonów  
świątyni dzwoniły w podniosłej harmonii, 
a jego serce ogarnęło zdumienie i radość. 
 

background image

 
Jeśli chcesz usłyszeć dzwony świątyni, słuchaj głosu morza. 

 
Jeśli chcesz widzieć Boga, patrz uważnie na stworzenie. 
Nie odrzucaj go; nie rozmyślaj nad nim. Po prostu, patrz. 
 
 

 

 

 

SŁOWO STAŁO SIĘ CIAŁEM 

 
 

 
W Ewangelii świętego Jana czytamy: 
 

 
"A Słowo stało się ciałem i zamieszkało wśród nas... 
 
Wszystko przez nie się stało; 
a bez niego nic się nie stało, co się stało; 

W nim było życie,  
a życie było światłością ludzi, 
a światłość w ciemności świeci  

i ciemność jej nie ogarnęła". 
(J 1,14; 3-6) 

 

 
Popatrz na ciemność. Wkrótce zobaczysz światło. 

Patrz w milczeniu na wszystkie rzeczy. 
Wkrótce zobaczysz Słowo. 

 
 
  Słowo stało się ciałem i zamieszkało wśród nas... 
 
 

Budzi litość widok usilnych starań tych, którzy chcą 
przemienić na nowo ciało w słowo.  
Słowa, słowa, słowa... 
 
 

 

CZŁOWIEK IDOL 

 
 
 

Starożytna opowieść hindu: 
 
 

background image

Był sobie raz pewien kupiec, którego statek 
rozbił się u brzegów Cejlonu, 

gdzie Vibhishana był Królem Potworów. 
Kupca zaprowadzono przed oblicze Króla. 
Na jego widok Vibhishana nie posiadał się  
z radości i rzekł: 
- Och, wygląda tak jak mój Rama. 

  Te same ludzkie kształty! 
Po czym okrył kupca bogatymi strojami 
i klejnotami i adorował go. 

 
 

Mówi mistyk hindu, Ramakriszna: "Gdy po raz pierwszy  

usłyszałem tę historię, doznałem nieopisanej radości. 
Jeśli Boga można czcić w wyobrażeniu z gliny,  
dlaczegóż by nie w człowieku?" 

 

 

 

 

SZUKAĆ W ZŁYM MIEJSCU 

 

 
Jeden z sąsiadów zastał Nasruddina na kolanach, 
szukającego czegoś. 
- Czego szukasz, mułło? 
- Mojego klucza. Zgubiłem go. 

I obaj, na klęczkach zaczęli szukać zgubionego klucza. 
Po chwili zapytał sąsiad: 
- Gdzie go zgubiłeś? 
- W domu. 

- Święty Boże! W takim razie, dlaczego  szukamy tutaj?! 

- Bo tu jest więcej światła. 

 
 
Cóż jest warte szukanie Boga w miejscach świętych, 

jeśli zgubiłeś Go w swoim sercu? 

 
 
 

PYTANIE 

 

 
Pytał pewien mnich: 
- Te góry, rzeki, ziemia i gwiazdy...  skąd się wzięły? 
 
I zapytał mistrz: 

- A skąd się wzięło twoje pytanie? 
 
 
Szukaj wewnątrz siebie! 

background image

 
 

 

PRODUCENT ETYKIETEK 

 

 
 

Życie jest tak butelka dobrego wina. 
Niektórzy zadowalają się czytaniem etykiety, 
inni wolą spróbować jej zawartość. 

 
 

Pewnego razu Budda pokazał swoim uczniom kwiat  
i poprosił, by powiedzieli coś o nim. 
 

Przez chwilę kontemplowali go w milczeniu. 
 

Jeden wygłosił filozoficzny wykład na ten temat. 

Inny ułożył o nim wiersz. 
Jeszcze inny wymyślił przypowieść. 
Każdy się starał być lepszy od pozostałych. 

 

 

Producenci etykietek! 
 
 
Mahakaszjap spojrzał na kwiat - uśmiechnął się  

i nic nie powiedział. 
On go tylko zobaczył. 
 
 

Gdybym tak miał spróbować 
ptaka  

kwiat 
drzewo  
ludzką twarz... ! 

 
Ale niestety! Nie ma czasu. 

Jestem zajęty nauczaniem się odczytywania etykietek 
i wytwarzaniem moich własnych. 
Nigdy nie upiłem się winem. 
 
 

 

FORMUŁA 

 
 
Mistyk powrócił z pustyni. 

- Opowiedz nam - pytali go z przejęciem - jaki jest Bóg? 
 
Ale jak mógłby wyrazić słowami to, czego doświadczył 
w głębi swego serca? 
Czyż można prawdę zamknąć w słowach? 

background image

 
W końcu przekazał im formułkę - niedokładną oczywiście 

i niepełną - w nadziei, ze ktoś z nich będzie mógł spróbować 
i dzięki niej osobiście doświadczyć tego, czego on doświadczył. 
 
Ci zaś nauczyli się formuły i zrobili z niej tekst święty. 
I narzucili ją wszystkim, jakby chodziło o dogmat. 

Postarali się wręcz o to,  by rozpowszechnić ją w obcych krajach. 
A niektórzy nawet oddali za nią swe życie. 
Mistyk się zasmucił.  

Być może byłoby lepiej,  gdyby nic nie powiedział. 
 

 

PODRÓŻNIK 

Podróżnik wrócił do swego ludu, żądnego wiedzy o Amazonii. 
Ale jak mógł wyrazić słowami wrażenie swojego serca, 
kiedy kontemplował kwiaty przejmująco piękne 

i słuchał nocnych odgłosów lasu? 

Jak przekazać to, co czuł w sercu, gdy uświadomił sobie 
niebezpieczeństwo ze strony dzikich zwierząt  
lub gdy prowadził łódkę przez niepewne wody rzeki? 

Powiedział: 

- Idźcie i odkryjcie to sami. Nic nie zastąpi własnego ryzyka 

  i osobistego doświadczenia. 
Wszakże dla orientacji wykreślił mapę Amazonii; 
bo czyż nie znał każdego zakrętu i zakola rzeki 
oraz jak była szeroka i jak głęboka, 

gdzie były wodospady i kaskady? 
Podróżnik żałował przez całe życie, że sporządził tę mapę. 
Byłoby lepiej, gdyby jej nie zrobił. 
 
 
Mówi się, że Budda stanowczo odmawiał mówienia 

Bogu. Prawdopodobnie zdawał sobie sprawę 
z niebezpieczeństwa sporządzania map 
potencjalnych podróżników. 
 
 

TOMASZ Z AKWINU PRZESTAJE PISAĆ 

 
 
 
Kroniki mówią, że Tomasz  z Akwinu, jeden z najwybitniejszych 

teologów, jakich zna historia, pod koniec życia nagle przestał 
pisać. Gdy jego sekretarz skarżył się, że dzieło pozostaje 
niedokończone, Tomasz mu odpowiedział:  
- Bracie Reginaldzie, przed kilkoma miesiącami, sprawując 
  liturgię, doświadczyłem czegoś z bóstwa. Tego dnia straciłem 

  wszelką ochotę do pisania. Tak naprawdę, wszystko to, 
  co napisałem o Bogu, wydaje mi się nie więcej warte 
  niż słoma. 
 
Czyż może być inaczej, gdy intelektualista staje się mistykiem? 

background image

 
 

Kiedy mistyk schodził z góry, 
zbliżył się doń ateista  i powiedział z przekąsem: 
- Coś nam przyniósł z ogrodu wspaniałości,  
  w którym przebywałeś? 
 

Mistyk odpowiedział: 
- Rzeczywiście, zamierzałem napełnić chustę kwiatami, 
  aby po powrocie podarować niektóre z nich przyjaciołom. 

  Ale tak odurzył mnie zapach ogrodu, 
  że zapomniałem nawet o chuście. 

 

 
Mistrzowie zen wyrażają to krócej: 
"Kto wie, nie mówi. Kto mówi, nie wie." 

 

 

BÓL DERWISZA 

 
 

Pewien derwisz siedział sobie spokojnie  

nad brzegiem rzeki, gdy pewien wędrowiec 

przechodząc mimo, widząc jego odkryty kark, 
nie mógł się oprzeć pokusie uderzenia go 
z głośnym plaśnięciem. Był zachwycony 

odgłosem wywołanym przez swoje uderzenie, 

derwisza jednak piekł ból, więc podniósł się, 
by mu oddać. 
- Poczekaj chwilę - powiedział napastnik. - 
  Możesz mi oddać, jeśli chcesz, lecz odpowiedz 
  mi najpierw na pytanie, które mi teraz przyszło 
  do głowy: Co wywołało plaśnięcie 

  - moja ręka czy twój kark? 
 
Derwisz odrzekł:  

- Sam sobie odpowiedz. 
  Ból nie pozwala mi teoretyzować. 

  Możesz to robić ty, bo nie czujesz tego, co ja. 
 
 
Gdy się doświadcza bóstwa, wydatnie maleje 
ochota na teoretyzowanie. 

 
 

NUTA MĄDROŚCI 

 
 

Nikt nie wiedział, co stało się z Kakua, 
gdy odszedł sprzed oblicza cesarza. 
Po prostu zniknął. A oto jego historia: 
 
Kakua był pierwszym Japończykiem,  

background image

który studiował zen w Chinach. 
Nigdzie nie podróżował. Jedyne, co robił, 

to częste rozmyślanie. Kiedy ludzie spotykali 
go i prosili, by głosił kazania, mówił kilka słów 
i odchodził w inną stronę lasu, gdzie trudniej 
było go znaleźć. 
 

Kiedy Kakua wrócił do Japonii, cesarz o nim  
usłyszał i poprosił go, aby mówił o zen przed 
nim i przed całym dworem. 

 
Kakua stanął w milczeniu przed cesarzem, 

wyjął flet z fałd swego ubrania i zagrał jedną 

krótką nutę. 
Potem ukłonił się głęboko przed władcą 
i zniknął. 

 

 

Mówi Konfucjusz:  
"Nie uczyć człowieka dojrzałego jest marnowaniem 
 człowieka, uczyć człowieka niedojrzałego jest  
 marnowaniem słów". 

 
 
 

CO MÓWISZ ? 

 

 
 
Mistrz wpisuje mądrość w serca swoich uczniów, 
a nie na karty książek. Uczeń będzie musiał nosić 

tę mądrość, ukrytą w sercu, przez trzydzieści 
czy czterdzieści lat, aż znajdzie kogoś zdolnego 

do jej przyjęcia. Taka była tradycja zen. 
 
 
Mistrz zen, Mu-nan wiedział, iż ma tylko jednego 
spadkobiercę: swego ucznia Shoju. 

 
Pewnego dnia kazał go wezwać i rzekł: 
- Jestem już stary, Shoju, i ty będziesz musiał 
podjąć naukę. Masz tu książkę przekazywaną 
z mistrza na mistrza  przez siedem pokoleń. 

Sam dodałem do niej kilka uwag, które mogą 
ci być użyteczne. Weź ją i zachowaj na znak,  
iż jesteś moim następcą. 
- Zrobiłbyś lepiej zatrzymując tę książkę - odparł Shoju. 
- Przekazywałeś mi zen nie potrzebując słów pisanych 

  szczęśliwie będzie, jeśli tak zostanie. 

 
- Wiem, wiem - powiedział cierpliwie Mu-nan - 
  ale książka służyła siedmiu pokoleniom, 
  może więc przydać się i tobie. 

  Zatem weź ją i zachowaj. 
 

background image

Siedzieli obaj i rozmawiali przy ognisku. 
Ledwie Shoju dotknął książki, rzucił ją w ogień. 

Nie miał serca do słów pisanych. 
 
Mu-nan, którego nikt nigdy nie widział  
zdenerwowanego, krzyknął: 
- Co za głupstwo robisz? - 

A Shoju odparł: 
- Co za głupstwo mówisz? 
 

 
Guru mówi z przekonaniem o tym, czego  

sam doświadczył. Nigdy nie cytuje książki. 

 
 
 

DIABEŁ I JEGO PRZYJACIEL 

 
 

Pewnego razu wyszedł diabeł 
na spacer z przyjacielem. 
Nagle zobaczył przed sobą człowieka, 

który pochylony nad ziemią usiłował coś zbierać. 
- Czego szuka ten człowiek? - zapytał diabła przyjaciel. 
- Okruchów Prawdy - odpowiedział diabeł. 

- I nie niepokoi cię to? - znów zapytał przyjaciel. 
- Ani trochę - odpowiedział diabeł. - 

  Pozwolę mu zrobić z tego wierzenie religijne. 
 
 
Wierzenie religijne jest jak drogowskaz wskazujący 
drogę do Prawdy. Ludzie, którzy upierają się, 
aby pozostawać przy drogowskazie, doznają przeszkody 

w postępowaniu ku Prawdzie, gdyż mają fałszywe uczucie, 
że już ją posiadają. 
 
 
 

NASRUDDIN UMARŁ 

 
 
Razu pewnego Nasruddin, w filozoficznym nastroju 
rozmyślał sobie na głos: 

- Życie i śmierć... któż może powiedzieć, czym są? - 
Jego żona zajęta czymś w kuchni, 
słyszała go i rzekła: 
- Wszyscy mężczyźni są jednakowi, zupełnie 
  niepraktyczni. Wszyscy wiedzą, że gdy kończyny  

  ludzkie są sztywne i zimne, taki człowiek umarł. 
 
Praktyczna mądrość żony wywarła 
wrażenie na Nasruddinie. 
Kiedy innym razem zaskoczył go śnieg,  

background image

poczuł, że jego ręce i nogi lodowacieją i drętwieją. 
"Na pewno umarłem"  - pomyślał. 

I zaraz przyszła mu inna myśl: 
"Dlaczegóż więc chodzę, skoro jestem nieżywy? 
Powinienem leżeć, jak każdy 
szanujący się nieboszczyk". 
I tak uczynił. 

 
Po godzinie pewni podróżni przechodzili tamtędy 
i zobaczywszy go leżącego przy drodze, zaczęli 

dyskutować, czy ten człowiek jest żywy, czy martwy. 
Nasruddin z całej duszy pragnął krzyknąć  

i powiedzieć im: "Głupi jesteście. Nie widzicie, 

że jestem martwy? Nie widzicie, że moje kończyny 
są zimne i sztywne?" 
Lecz zdawał sobie sprawę, że umarli 

nie powinni mówić. Powstrzymał więc język. 

 
Wreszcie podróżni ustalili,  że człowiek nie żyje, 
i wzięli go na plecy, aby zanieść na cmentarz i pogrzebać. 
Nie uszli daleko, gdy zbliżyli się do skrzyżowania. 
I nowy spór powstał między nimi: 

o to, która droga prowadzi na cmentarz. 
Nasruddin znosił to, ile potrafił, 
w końcu jednak nie wytrzymał i rzekł: 
- Przepraszam, panowie, ale droga na cmentarz  
  to ta na lewo. 

  Wiem, że zakłada się, iż umarli nie powinni mówić, 
  lecz wyłamałem się z tej reguły tylko na moment 
  i zapewniam was, że już więcej nie powiem ani słowa. 
 
 

Gdy rzeczywistość napotyka na sztywne wierzenie, 

tym gorzej dla rzeczywistości. 

 
 
 

KOŚCI DLA WYPRÓBOWANIA WIARY 

 
 
Pewien chrześcijański intelektualista, który uważał, 
że Biblia jest literalnie prawdziwa aż do najmniejszych 
szczegółów, spotkał raz kolegę, który mu rzekł: 

- Według Biblii ziemia została stworzona  
  około pięć tysięcy lat temu. 
  Znaleziono jednak kości świadczące, że życie  

  na naszej planecie istnieje od setek tysięcy lat. 
 

Na odpowiedź nie trzeba było długo czekać: 
- Kiedy Bóg stworzył ziemię pięć tysięcy lat temu, 
  celowo umieścił te kości w ziemi, 
  aby wypróbować, czy bardziej będziemy wierzyć 
  twierdzeniom naukowców, czy Jego Świętemu Słowu. 

 
 

background image

Dodatkowy dowód na to, że sztywne wierzenia 
prowadzą do wypaczenia rzeczywistości. 

 
 
 

DLACZEGO UMIERAJĄ DOBRZY LUDZIE? 

 

 
Duszpasterz pewnej wioski odwiedził dom  
starej parafianki i popijając kawę, odpowiadał  
na pytania, którymi babcia go zasypywała. 
- Dlaczego Pan tak często zsyła na nas zarazy? - 

  pytała staruszka. 

 
- No cóż - odpowiedział proboszcz - 
  czasem ludzie są tak źli, że trzeba ich zgładzić, 

  i dlatego nasz Pan dopuszcza zarazy. 

 
- Ale - zauważyła babcia - w takim razie, 
  dlaczego ginie tylu dobrych ludzi razem ze złymi? 
 
- Dobrych wzywa Bóg na świadków - wyjaśnił proboszcz. - 

  Pan pragnie, aby wszystkie dusze miały sprawiedliwy sąd. 
 
 
Uparty wierzący potrafi wytłumaczyć absolutnie wszystko. 
 

 
 

MISTRZ NIE WIE 

 
 
Poszukujący zbliżył się z szacunkiem do ucznia i zapytał: 

- Jaki jest sens życia ludzkiego? 
 
Uczeń przeszukał pisma swojego mistrza 
i pełen ufności odpowiedział jego słowami: 
- Życie ludzkie jest jedynie przejawem  

  Bożej obfitości. 

 
Kiedy poszukujący spotkał się z mistrzem osobiście, 
zadał mu to samo pytanie. 

Mistrz odpowiedział: 

- Nie wiem. 
 
 
Poszukujący mówi: "Nie wiem". Świadczy to o honorze. 
Mistrz mówi: "Nie wiem". Wymaga to posiadania umysłu  

mistycznego, zdolnego, by wiedzieć wszystko poprzez 
niewiedzę. Uczeń mówi: "Nie wiem". Świadczy to 
o ignorancji, o wypaczeniu zapożyczonego poznania. 
 
 

background image

 

PATRZEĆ W OCZY 

 
 
Komendant wojsk okupacyjnych powiedział do wójta 
pewnej wsi: 
- Jesteśmy pewni, że ukrywacie we wsi zdrajcę. 

  Tak więc jeśli go nam nie wydacie,  uprzykrzymy wam życie, 
  panu i pańskim ludziom, na ile to tylko będzie w naszej mocy. 

 
Rzeczywiście, wioska ukrywała pewnego człowieka, 
który wydawał się dobry i niewinny, więc wszyscy go lubili. 

Ale cóż  mógł zrobić wójt teraz, kiedy został zagrożony  
spokój całej wsi? 
Długie dni dyskusji rady gminnej nie przyniosły rozwiązania. 

W końcu wójt przedstawił problem proboszczowi. 
Proboszcz z wójtem przesiedzieli cała noc szukając 

w Piśmie Świętym i wreszcie ukazało się im rozwiązanie. 
W Piśmie był pewien tekst, który mówił: 
"Lepiej jeśli jeden człowiek umrze za lud, 

 niż miałby umrzeć cały naród". 

 

W ten sposób wójt wydał niewinnego wojskom 
okupacyjnym prosząc go o przebaczenie. 
Człowiek powiedział, że nie ma nic do wybaczenia 
i że nie chce narażać wioski na niebezpieczeństwo. 
Torturowano go tak okrutnie, że jego krzyki mogli  

słyszeć wszyscy mieszkańcy wsi. 
W końcu został stracony. 
 
Po dwudziestu latach do wsi przyszedł prorok, 
udał się wprost do wójta i rzekł: 
- Coście zrobili? Ten człowiek był przeznaczony 

  przez Boga by być zbawicielem tego kraju, 
  a ty wydałeś go na tortury i śmierć. 
 
- A co mogłem zrobić? - zawołał wójt. - 

  Razem z proboszczem szukaliśmy w Piśmie 

  i postąpiliśmy tak, jak tam było powiedziane. 
 

To był wasz błąd - rzekł prorok. - 
Patrzyliście w Pismo, a powinniście byli 

 również patrzeć w oczy tamtego człowieka. 

 
 

PSZENICA Z GROBÓW EGIPSKICH 

 
 

W grobie jednego ze starożytnych faraonów egipskich 
znaleziona garść ziaren pszenicy. 
Miały pięć tysięcy lat. Ktoś zasiał ziarna i podlewał. 
I ku ogólnemu zdumieniu ziarna ożyły i wykiełkowały. 
Po pięciu tysiącach lat. 

background image

 
 

Kiedy ktoś jest oświecony, jego słowa są jak nasiona, 
pełne życia i energii. I mogą zachować formę nasion 
przez wieki, aż zostaną zasiane w serce żyzne i otwarte. 
 
Zwykłem był myśleć, że słowa pisane są martwe i suche. 

Teraz wiem, że są pełne energii i życia. To moje serce 
było zimne i martwe, jakże więc mogło 
w nim coś wyrosnąć? 

 
 

 

POPRAW PISMA 

 
    
Pewien uczony człowiek poszedł do Buddy i rzekł: 

- Sprawy, o których nauczałeś, panie,  

  nie znajdują się w Świętych Pismach. 
 
- W takim razie, ty je tam umieść - odparł Budda. 

 

Po chwili zakłopotania człowiek mówił dalej: 

- Czy pozwolisz zauważyć panie, że pewne sprawy, 
  których obecnie nauczasz są wręcz sprzeczne 
  ze Świętymi Pismami? 
 

- W takim razie popraw Pisma - odpowiedział Budda. 
 
 
W ONZ przedłożono propozycję poprawienia wszystkich 
pism religii świata. Wszystko, co mogłoby w nich prowadzić 
do nietolerancji, okrucieństwa czy fanatyzmu, miałoby być 

wykreślone. Cokolwiek byłoby przeciwne godności 
lub dobrobytowi człowieka, miałoby zostać opuszczone. 
 
Kiedy odkryto, że autorem propozycji był sam Jezus  
Chrystus, dziennikarze oblegali jego rezydencję szukając 

pełniejszego wyjaśnienia. Okazało się ono bardzo proste 
i krótkie: "Pisma, podobnie jak szabat, są dla człowieka 
- stwierdził Jezus - a nie człowiek dla Pism". 
 
 

 

ŻONA NIEWIDOMEGO 

 
 
 

Uczenie człowieka niedojrzałego może okazać się ogromnie szkodliwe: 
 
 
Był raz człowiek, który miał bardzo brzydką córkę, 
więc wydał ją za mąż za ślepca, 

background image

bo nikt inny by jej nie chciał/ 
 

Kiedy pewien lekarz zaofiarował się 
przywrócić wzrok ślepemu małżonkowi, 
ojciec dziewczyny sprzeciwił się z całej mocy, 
gdyż obawiał się, że człowiek ten 
porzuciłby jego córkę. 

 
 
Na temat tej opowieści Sa'di stwierdza:  

"Mężowi brzydkiej kobiety lepiej jest zostać ślepym". 
 

A zalęknionym ludziom nie wiedzieć. 

 
 
 

PROFESJONALIŚCI 

 
 

 
Moje życie religijne pozostaje całkowicie w rękach 
profesjonalistów. Jeśli chcę nauczyć się modlić, 

idę do kierownika duchowego; jeśli pragnę odkryć wolę 
Bożą w odniesieniu do mnie, udaję się na rekolekcje prowadzone 
przez specjalistę; by zrozumieć Biblię, udaję się do moralisty; 

a żeby zostały mi przebaczone grzechy, idę do kapłana. 
 

 
Król jednej z wysp południowego Pacyfiku wydał 
bankiet na cześć znanego gościa z Zachodu. 
 
Kiedy nadeszła pora wygłoszenia pochwalnej mowy 
na cześć gościa, jego Królewska Mość dalej siedział  

na ziemi, podczas gdy zawodowy mówca,  
specjalnie w tym celu wybrany, rozpływał się w pochwałach. 
 
Po kunsztownym panegiryku gość podniósł się,  
aby powiedzieć kilka słów podziękowania królowi. 

Jego Królewska Mość powstrzymał go delikatnie: 
- Proszę nie wstawać powiedział - wyznaczyłem pewnego 
  mówcę, aby mówił za pana. 
  Na naszej wyspie uważamy, że publiczne przemawianie 
  nie powinno pozostawać w rękach amatorów. 

 
 
Pytam się: Czy Bóg nie wolałby, abym był bardziej "amatorem" 
w moich kontaktach z Nim? 
 

 

 

SPECJALIŚCI 

 
 

background image

 
Sufi powiedział: 

 
 
Uznawszy pewnego człowieka za zmarłego, 
przyjaciele ponieśli go, aby go pogrzebać. 
Kiedy trumna miała już zostać złożona do grobu, 

człowiek ożył nie wiadomo jak,  
i zaczął walić w pokrywę trumny. 
 

Otwarto trumnę i człowiek się podniósł. 
- Co robicie? - zapytał zebranych. - 

  Jestem żywy. Nie umarłem. 

 
Jego słowa przyjęto z milczącym niedowierzaniem. 
Wreszcie jeden z żałobników powiedział: 

- Przyjacielu, tak lekarze, jak i kapłani, poświadczyli, 

  że umarłeś. A więc umarłeś. 

 
Po czym na nowo zamknięto wieko trumny 
i pogrzebano go należycie. 
 

 

ZUPA Z ZUPY Z KACZORA 

 
 
Raz pewien krewny odwiedził Nasruddina 

przynosząc mu w prezencie kaczora. 
Nasruddin przyrządził ptaka i poczęstował nim gościa. 
 
Wkrótce zaczęli przybywać gość za gościem; 
wszyscy podkreślali, że są przyjaciółmi przyjaciela, 
"człowieka, który Ci przyniósł kaczora". 

Oczywiście wszyscy się spodziewali 
otrzymać gościnę i jedzenie z kaczora. 

Wreszcie mułła nie mógł tego znieść 
i gdy pewnego dnia przybył do jego domu 
kolejny nieznajomy, mówiąc: 

- Jestem przyjacielem przyjaciela twego krewnego, 
  który podarował Ci kaczora - 
  i jak wszyscy inny usiadł za stołem, 
  czekając by mu dano jeść, 
  Nasruddin postawił przed nim miskę cieplej wody. 

 
- Co to jest? - zapytał gość. 
- To - powiedział mułłą - jest zupa z zupy kaczora, 
  którego podarował mi mój przyjaciel. 
 

 
Czasem można usłyszeć o ludziach, którzy zostali 
uczniami uczniów człowieka, który miał doświadczenie Boga. 

 
Jak można przesłać pocałunek przez gońca? 

 

 

background image

 

POTWÓR Z RZEKI 

 
 
Kapłan pewnej wsi nie mógł spokojnie się modlić 
z powodu dzieci, które bawiły się pod jego oknem. 
By się do nich uwolnić krzyknął: 

- Jest taki straszny potwór na dole przy rzece. 
  Pobiegnijcie tam, a będziecie mogły zobaczyć, 

  jak mu bucha ogień z nozdrzy! 
 
Wkrótce już wszyscy mieszkańcy wsi usłyszeli 

o straszliwej zjawie i biegli ku rzece. 
Kiedy kapłan to zobaczył dołączył do tłumu. 
Kierując się, zdyszany ku rzece, mówił do siebie: 

"Co prawda, to ja wymyśliłem tę historię. 
 Ale nigdy nic nie wiadomo..." 

 
 
Znacznie łatwiej jest wierzyć w bogów, których sami stworzyliśmy, 

jeśli jesteśmy zdolni przekonać innych o ich istnieniu. 
 

 
 

ZATRUTA STRZAŁA 

 
 

Przy jakiejś okazji zbliżył się mnich do Buddy i zapytał, 
czy dusze sprawiedliwych żyją po śmierci? 

 
Budda nie odpowiedział, jak to miał w zwyczaju. 
 

Mnich nalegał. 

Codziennie wracał z tym samym pytaniem 
i dzień w dzień otrzymywał milczenie za całą odpowiedź. 
Nie mógł znieść dłużej tego i zagroził, że opuści klasztor, 
jeśli nie otrzyma odpowiedzi na pytanie  
o zasadniczej dlań wadze; 

bo po co miałby poświęcać wszystko i żyć w klasztorze, 
jeśli dusze sprawiedliwych nie miały istnieć po śmierci? 
 
Wtedy Budda, powodowany współczuciem,  
złamał milczenie i powiedział: 

- Jesteś jak człowiek zraniony zatrutą strzałą  
  i bardzo bliski agonii. 
  Krewni pośpiesznie sprowadzili lekarza,  
  ale ranny nie chciał, by mu wyjęto strzałę 
  lub by mu dano jakiekolwiek lekarstwo, 

  póki mu nie odpowiedzą na trzy ważne pytania: 
    Po pierwsze, ten, który go postrzelił był biały, 
    czy czarny? 
    Po drugie, był człowiekiem wysokim, czy niskim? 
    Po trzecie, był braminem, czy pariasem? 

background image

  Jeśli mi nie odpowiedzą na te trzy pytania, 
  nie chce żadnego leczenia! 

 
Mnich został w klasztorze. 
 
 
O wiele przyjemniej jest rozmawiać o drodze, niż ją przebyć; 

dyskutować o właściwościach jakiegoś lekarstwa, niż je zażywać. 
 
 

 

DZIECKO PRZESTAJE PŁAKAĆ 

 

 
 

Pewien człowiek twierdził, że praktycznie jest ateistą. 
Tak naprawdę, jeśli ma być szczery, to musi powiedzieć, 

że istnienie Boga rodzi tyle problemów, ile rozwiązuje; 
życie pośmiertne jest pobożnym życzeniem. Pismo i tradycja 
spowodowały tyle samo zła ile dobra. Wszystko to zostało 

wymyślone przez człowieka dla złagodzenia samotności 
i beznadziei, które obserwował w ludzkim życiu. 

 
Najlepiej było zostawić go w spokoju. Nie mówić mu nic. 
Być może przechodzi kryzys wzrostu i jakąś przemianę. 
 
 

Pewnego razu uczeń zapytał mistrza: 

- Co to jest  Budda? -  
Mistrz mu odpowiedział: 
- Umysł jest Buddą. 
 
Wrócił kiedy indziej z tym samym pytaniem 

i odpowiedź brzmiała: 
- Nie ma umysłu, nie ma Buddy. 
 
Uczeń zaprotestował: 
- Przecież powiedziałeś mi kiedyś: 

  "Umysł jest Buddą..." - 
 
Mistrz odparł: 
- Powiedziałem to, żeby dziecko przestało płakać. 
  Kiedy zaś dziecko przestało płakać, mówię: 

  Nie ma umysłu. Nie ma Buddy. 

 

 
Być może dziecko przestało płakać i było gotowe 

na przyjęcie prawdy. Tak więc lepiej było zostawić je samo. 

 
Kiedy zaczął głosić swój nowo odkryty ateizm innym,  

nie przygotowanym na to, trzeba było go powstrzymać: 
"Była epoka, epoka przed-naukowa, kiedy ludzie czcili słońce. 
 Potem nastąpiła epoka naukowa i ludzie uświadomili sobie, 

 że słońce nie było bogiem, nawet nie było osobą. 
 Wreszcie przyszła epoka mistyczna i Franciszek z Asyżu 

background image

 nazwał słońce >>bratem<< i rozmawiał z nim. 
 

 Miałeś wiarę przestraszonego chłopczyka. Teraz, 
 gdy przemieniłeś się w śmiałego człowieka, straciłeś ją. 
 Obyś pewnego dnia stał się mistykiem i odnalazł swą wiarę". 
  
                                     * 

 
Wiary nie traci się z powodu odważnego szukania prawdy. 
Jedynie wierzenia wyrażające wiarę zaciemniają się na jakiś 

czas, ale we właściwym momencie oczyszczają się. 
 

 

 

JAJKO 

 
 

Nasruddin zarabiał na życie sprzedając jajka. 
Do jego sklepu weszła pewna osoba i rzekła mu: 

- Zgadnij, co trzymam w ręce? 
 
- Naprowadź mnie jakoś - powiedział Nasruddin. 

 
- Dam ci kilka wskazówek: 
  ma kształt jajka i rozmiar jajka. 

  Wygląda jak jajko, smakuje jak jajko i pachnie jak jajko. 
  W środku jest białe i żółte. Przed ugotowaniem jest płynne, 

  po ugotowaniu twarde. Co więcej, zniosła je kura... 
 
- Już wiem - powiedział Nasruddin - to jakiś rodzaj ciastek. 
 
 
Specjalista ma dar niedostrzegania oczywistości! 

Najwyższy kapłan ma dar nie rozpoznania Mesjasza! 
 
 
 

WOŁAĆ, BY OCALEĆ I TO BEZ USZCZERBKU 

 
 
Kiedyś przybył prorok do pewnego miasta z zamiarem 
nawrócenia jego mieszkańców. 
Początkowo ludzie słuchali jego kazań,  

ale po trosze zaczęli się oddalać,  
tak, że w końcu nie było nikogo, 
kto słuchałby słów proroka. 
 
Pewnego dnia jakiś przybysz powiedział do proroka: 

- Dlaczego ciągle przemawiasz? Nie widzisz,  
  twe posłannictwo jest niemożliwe? 
 

Prorok odpowiedział: 
- Na początku miałem nadzieję, 

background image

  że można ich zmienić. Ale teraz,  
  jeśli nawołuję nadal, to tylko po to, 

  by oni mnie nie zmienili. 
 
 

 

 

SPRZEDAŻ WODY Z RZEKI 

Tego dnia mowa mistrza ograniczyła się 

do jednego enigmatycznego zdania. 
 

Uśmiechając się tylko ironicznie i rzekł: 
- Całe moje działanie tutaj, to siedzenie 
  na brzegu i sprzedawanie wody z rzeki. 
 
I zakończył swoją mowę. 

 

 
Sprzedawca ulokował się na brzegu rzeki i tysiące ludzi 

przychodziło do niego, by kupić wodę. Powodzenie jego 
polegało na tym, że ci ludzie nie widzieli rzeki.  

Kiedy wreszcie ją zobaczyli wycofał się. 

 
Kaznodzieja cieszył się ogromnym powodzeniem. 
Przychodziły do niego tłumy uczyć się mądrości. 

Kiedy uzyskali mądrość, przestali przychodzić na jego kazania. 

A kaznodzieja uśmiechał się zadowolony. Osiągnął swój cel, 

którym było usunięcie się tak prędko, jak tylko można, 

gdyż w głębi duszy wiedział, że dawał ludziom jedynie to, 
co już posiadali - aby tylko zechcieli otworzyć oczy i przejrzeć. 

"Jeśli ja nie odejdę - powiedział Jezus swoim uczniom - 

 nie przyjdzie do was Duch Święty". 
 
                               * * *  
 
Gdybyś przestał sprzedawać wodę z takim zaangażowaniem, 

ludzie mieliby więcej możliwości zobaczenia rzeki. 
 

 
 

MEDALIK 

Człowiek jest sam, zagubiony w tym ogromnym wszechświecie. 
I jest pełen lęków. 
 
Dobra religia czyni go odważnym. Kiepska religia potęguje jego lęki. 
 

 
Pewna matka nie mogła sobie poradzić z synkiem, 
który zawsze wracał do domu po zmroku. 

background image

Dlatego przestraszyła go: powiedziała mu, 
że na ścieżce do domu pojawiły się jakieś duchy 

wychodzące zaraz po zachodzie słońca. 
Odtąd nie musiała mu przypominać,  
by wracał do domu w porę. 
 
Kiedy jednak chłopiec urósł, 

tak bał się ciemności i duchów,  
że nie było sposobu, by wyszedł z domu wieczorem. 
Wtedy matka dała mu medalik i przekonała go,  

że gdy będzie go nosił, duchy nie będą mu mogły 
zrobić nic złego. 

 

Teraz już chłopiec wchodzi odważnie w ciemności, 
mocno ściskając swój medalik. 
 

 

Kiepska religia daję wiarę w medalik. Dobra religia  

pozwala wiedzieć, że takich duchów nie ma. 
 

NASRUDDIN W CHINACH 

 

 
 
Nie jest zbyt chwalebne dla przewodnika duchowego, 
jeśli jego uczniowie wiecznie siedzą u jego stóp. 

 

 
Mułła Nasruddin udał się do Chin, 

gdzie zebrał grupę uczniów, których przygotował 
na przyjęcie oświecenia. 

Ale gdy tylko uczniowie zostali oświeceni, 
przestali przychodzić na jego wykłady. 

 
 

KTO PEWNEGO GURU 

 
 

Co wieczór, gry guru zasiadał do odprawiania 
nabożeństwa, łaził tamtędy kot należący do aśramu, 
rozpraszając wiernych. 

Dlatego guru polecił, by kota związywać 
podczas nabożeństwa. 

 
Długo po śmierci guru nadal związywano kota 
w czasie wieczornego nabożeństwa, a gdy kot 

w końcu umarł, sprowadzono do aśramu innego kota, 
aby móc go związywać w czasie wieczornego nabożeństwa. 

 
Wieki później uczniowie guru pisali wielce uczone 
traktaty o istotnej roli kota w należytym 
odprawianiu nabożeństwa. 
 

background image

 

SZATY LITURGICZNE 

 
 
Październik 1917: wybucha rewolucja rosyjska. 
Historia ludzkości nabrała nowego wymiaru. 
 

Historia mówi, że w tym samym miesiącu 
odbyło się zabranie rosyjskiego Kościoła 

prawosławnego i że miała miejsce burzliwa dyskusja  
nad kolorem kap używanych w czasie liturgii. 
Niektórzy usilnie nalegali, by były białe, 

podczas gdy inni z tą samą usilnością chcieli 
by były purpurowe. 
 

Neron grał na lirze, gdy płonął Rzym. 
 

 
Zmaganie się z rewolucją sprawia nieskończenie więcej 
kłopotu, niż organizowanie liturgii. Wolę odmawiać modlitwy, 

niż mieszać się w waśnie sąsiadów. 
 

 

 

MLECZE 

 
 

Pewien człowiek, niezmiernie dumny  
z trawnika w swoim ogrodzie, zauważył nagle, 
że na tym trawniku wyrosło mnóstwo mleczy. 

I choć próbował wszelkich sposobów,  
żeby się ich pozbyć, nie potrafił zapobiec temu, 

by stały się prawdziwą plagą. 
 
Wreszcie napisał do ministra rolnictwa 

donosząc o wszelkich usiłowaniach, 
jakie był podejmował, i zakończył list pytając: 

"Co mogę zrobić?" 
 
Wkrótce nadeszła odpowiedź: 
"Radzimy Panu nauczyć się ja kochać". 
 

 
Ja również miałem trawnik, z którego byłem bardzo dumny, 
i również mnie dotknęła plaga mleczy, które próbowałem 
zwalczyć wszystkimi możliwymi sposobami. Tak więc nauczyć się 
je kochać nie było wcale łatwo. 

 
Zacząłem mówić do nich codziennie. Serdecznie i przyjaźnie. 
One jednak odpowiadały mi gorzkim milczeniem.  
Jeszcze ubolewały nad walką jaką im wytoczyłem. 

background image

Prawdopodobnie miały też jakieś wątpliwości co do moich motywów. 
 

Nie musiałem jednak czekać długo, by zaczęły się uśmiechać 
i uzyskały spokój. Wręcz zaczęły odpowiadać na to co im mówiłem. 
Szybko zostaliśmy przyjaciółmi. 
 
Oczywiście, że mój trawnik uległ zniszczeniu,  

ale za to jak uroczy stał się mój ogród!... 
 
                         * 

 
Stopniowo tracił wzrok, mimo że starał się tego uniknąć 

wszelkimi sposobami. Kiedy lekarstwa już przestały działać, 

dalej bronił się gwałtownie. Musiałem nabrać odwagi, 
aby mu powiedzieć: 
- Radzę ci, byś nauczył się kochać swoją ślepotę. 

 

To była prawdziwa walka. Początkowo nie chciał nawiązać  

ze swoją ślepotą kontaktu, powiedzieć do niej jednego słowa. 
Kiedy wreszcie osiągnął tyle, że mógł z nią rozmawiać, 
jego słowa były pełny złości i goryczy. Ale nie przestawał  
mówić i z czasem słowa przybierały ton rezygnacji,  

potem tolerancji i wreszcie akceptacji - aż pewnego dnia, 

ku jego zdumieniu, stały się słowami sympatii i ... miłości.  
Nadszedł dzień, w którym był zdolny objąć ramieniem swoją  
ślepotę i powiedzieć jej: "Kocham cię". I tego dnia zobaczyłem, 
że znowu się uśmiechnął. A jaki słodki był ten uśmiech! 

 
Naturalnie, stracił wzrok na zawsze. Ale jak piękna stała się jego  
twarz! Dużo piękniejsza niż była, nim przyszła żyć z nim Ślepota. 

 
 
 

 

NIE ZMIENIAJ SIĘ 

 
 

Przez całe lata byłem neurotykiem. 
Typem zgorzkniałym, przygnębionym i egoistą. 
Wszyscy ciągle mi mówili, żebym się zmienił. 
I nie przestawali przypominać mi, 
jak bardzo byłem neurotykiem. 

 
A ja się obrażałem, choć zgadzałem się z nimi. 
I chciałem się zmienić, ale nie potrafiłem, 

mimo wielu wysiłków. 
 

Najgorsze było to, że mój przyjaciel 
nie przestawał wypominać mi neurotycznego stanu, 
w którym trwałem.  
I również podkreślał konieczność zmiany. 
 

Także z nim się zgadzałem i nie mogłem się  

background image

na niego obrażać. Ale skutek był taki, 
że czułem się jakby bezsilny i jakby skrępowany. 

 
Aż pewnego dnia przyjaciel powiedział mi: 
- Nie zmieniaj się. 
  Bądź jaki jesteś. Tak naprawdę to nie ważne, 
  czy się zmienisz, czy nie. 

  Kocham cię jakim jesteś i nie mogę  
  przestać cię kochać. 
 

Te słowa zabrzmiały w moich uszach jak muzyka: 
"Nie zmieniaj się. Nie zmieniaj się. Nie zmieniaj się... 

 Kocham cię... " 

 
Wtedy się uspokoiłem. I poczułem, że żyję. 
I, co za cud, zmieniłem się! 

 

 

Teraz wiem, że w rzeczywistości nie mogłem się zmienić 
aż do spotkania kogoś, kto by mnie kochał, bez względu 
na to, czy się zmienię, czy nie. 
 

Czy ty tak mnie kochasz, Boże? 
 
 

MÓJ PRZYJACIEL 

 

 
Malik, syn Dinara, wielce się zmartwił z powodu swobodnych 
obyczajów swawolnego młodzieńca, który mieszkał 
w sąsiednim domu. Jednak przez długi czas nie odzywał się 

w nadziei, że ktoś wreszcie będzie interweniował. 
Ale kiedy zachowanie młodzieńca stało się absolutnie 

nieznośne, Malik udał się do niego i poprosił, 
by zmienił swój sposób bycia. 
 
Z całym spokojem młodzieniec poinformował Malika, 
że jest protegowanym sułtana i dlatego nikt nie może 

mu zabronić żyć jak mu się podoba. 
Malik rzekł: 
- Osobiście poskarżę się. - 
Młody człowiek odpowiedział: 
- Na nic się to nie zda, gdyż sułtan nigdy nie zmieni 

  zdanie o mnie. 
- W takim razie powiem o Tobie stwórcy - 
odparł Malik. 
- Najwyższy stwórca - rzekł młodzieniec - jest zbyt 
  miłosierny, aby mi coś wyrzucać. 

 

Malik poczuł się bezradny i zostawił młodzieńca 
samemu sobie. Ale niedługo reputacja młodzieńca 
stała się tak zła, że spotkała się z ogólnym oburzeniem. 
Malik postanowił wtedy spróbować go upomnieć. 

Jednak kiedy kierował się ku domowi młodzieńca, 
usłyszał głos, który mówił: 

background image

"Zostaw w spokoju mojego przyjaciela. 
Jest pod moją opieką". 

Malik zmieszał się ogromnie i gdy stanął przed młodzieńcem, 
nie wiedział co powiedzieć. 
 
Młody człowiek zapytał: 
- Po coś przyszedł? - 

Malik odpowiedział: 
- Szedłem cię upomnieć, ale gdy skierowałem się tutaj, 
  jakiś głos powiedział mi, bym cię zostawił w spokoju, 

  bo jesteś pod jego opieką. 
 

Twarz młodzieńca zmieniła się. 

- Naprawdę, nazwał mnie swoim przyjacielem? - zapytał. 
 
Ale Malik już odszedł. 

Po latach Malik spotkał się z nim w Mekce. 

Słowa Głosu wywarły na nim takie wrażenie, 

że zostawił co miał i stał się wędrownym żebrakiem. 
- Przyszedłem tutaj szukać mojego Przyjaciela - 
powiedział do Malika i umarł. 
 

 
Bóg przyjacielem grzeszników? Podobne twierdzenie 
jest tyle ryzykowne, ile prawdziwe. Zastosowałem je do siebie, 
kiedy przy pewnej okazji powiedziałem: 
"Bóg jest zbyt miłosierny, aby mi coś wyrzucać". 

W tym momencie usłyszałem Dobrą Nowinę - po raz 
pierwszy w życiu. 
 
 
 

ARABSKI KATECHUMEN 

 
 
 
Arabski mistrz Jalall ud-Din Rumbi lubił opowiadać 
następująca historię: 

 
 
Pewnego dnia prorok Mahomet przewodniczył 
modlitwie porannej w meczecie. Wśród wielu ludzi 
modlących się z prorokiem znajdował się też  

pewien Arab, katechumen. 
 
Mahomet rozpoczął czytać Koran recytując werset, 
w którym faraon twierdzi: 
"Ja jestem twoim prawdziwym Bogiem". 

Słysząc to młody katechumen poczuł taki gniew, 
że przerwał milczenie i krzyknął: 
- A to pyszałek, skurwysyn! 
 
Prorok nic nie powiedział, ale gdy skończył się modlić, 

inni zaczęli upominać Araba: 
- Nie wstyd ci? Twoja modlitwa na pewno ubliża Bogu, 

background image

  bo nie dosyć, że przerwałeś święte milczenie modlitwy, 
  to jeszcze użyłeś wulgarnych słów w obecności  

  proroka Boga. 
 
Biedny Arab zarumienił się ze wstydu i zaczął drżeć 
ze strachu, aż tu Gabriel ukazał się prorokowi i rzekł: 
- Bóg posyła ci pozdrowienia i pragnie, byś kazał tym  

  ludziom przestać napastować tego prostego Araba; 
  w rzeczywistości jego szczere zaklęcie poruszyło  
  serce Boga bardziej niż święte modlitwy wielu innych. 

 
 

Gdy się modlimy, Bóg patrzy na nasze serca, 

a nie na formę naszych słów. 
 
 

 

MY JESTEŚMY TRZEJ, TY JESTEŚ TRZEJ 

 
 
Kiedy statek biskupa zatrzymał się na jeden dzień 
na odległej wyspie, biskup postanowił  

spędzić ten dzień jak najpożyteczniej. 

Spacerując po plaży, spotkał trzech rybaków 
naprawiających sieci. 
Łamaną angielszczyzną wyjaśnili mu, jak zostali 

nawróceni przed wiekami przez misjonarzy. 

- My być chrześcijanie - powiedzieli mu 
wskazując na siebie z dumą. 
 
 
Biskup był poruszony. Gdy zapytał czy umieją 
Modlitwę Pańską, odpowiedzieli, że nigdy jej  

nie słyszeli. Biskup był głęboko przejęty: 
jak mogli nazywać się chrześcijanami,  
jeśli nie umieli czegoś tak podstawowego 
jak "Ojcze nasz"? 
 

- W takim razie, co mówicie, gdy się modlicie? 
 
-My podnieść czy do nieba. My mówić: 
 "My jesteśmy trzej, Ty jesteś trzej, zmiłuj się nad nami". 
Biskup aż się przeląkł tak prymitywnego,  

wręcz heretyckiego charakteru ich modlitwy. 
Całą resztę dnia poświęcił więc, by nauczyć ich "Ojcze nasz". 
Rybakom trudno było zapamiętać modlitwę, 
ale zebrali wszystkie siły i następnego dnia przed odjazdem 

Biskup miał satysfakcję usłyszeć z ich ust "Ojcze nasz" 

bez jednego błędu. 
 
Po wielu miesiącach statek biskupa znalazł się znowu  

przy tamtych wyspach i kiedy biskup chodził po pokładzie 
odmawiając swoje wieczorne modlitwy, przypomniał sobie  

z zadowoleniem, że na jednej z tych dalekich wysp 
jest trzech ludzi, którzy dzięki jego cierpliwym wysiłkom, 

background image

mogą teraz modlić się jak należy. 
Kiedy o tym myślał nagle podniósł oczy i zauważył jakiś 

świetlny punkt na wschodzie. 
Światło zbliżało się do statku i ku swemu zdumieniu zobaczył 
trzy sylwetki idące po wodzie w jego kierunku. 
Kapitan zatrzymał statek i wszyscy marynarze zebrali się 
przy burcie, by obserwować to zdumiewające zjawisko. 

 
Kiedy trzy sylwetki znajdowały się już na odległość głosu, 
biskup rozpoznał w nich swoich trzech przyjaciół - rybaków. 

- Biskupie - powiedzieli - my smutni. 
  My zapomnieć piękna modlitwa. My mówić: 

  "Ojcze nasz, któryś jest w niebie, święć się imię Twoje, 

   przyjdź Królestwo Twoje..." 
  Potem zapomnieć. 
  Prosimy powiedzieć jeszcze raz cała modlitwa. 

 

Biskup poczuł się zawstydzony. 

 
- Wróćcie do waszych domów, moi drodzy ludzie - 
  powiedział - a kiedy się modlicie, mówcie: 
  "My jesteśmy trzej, Ty jesteś trzej, zmiłuj się nad nami". 

 

 
Często widziałem staruszki odmawiające nie kończące się  
różańce w kościele. Jak może uczcić Boga ta nieskładna  
gadanina? Ale zawsze, gdy popatrzyłem w ich oczy  

i w ich oblicza zwrócone ku niebu, widziałem w głębi duszy, 
że są bliżej Boga niż wielu uczonych mężów. 
 

 
 

MODLITWA MOŻE BYĆ NIEBEZPIECZNA 

 
 
 
Oto jedna z ulubionych opowieści sufi, Sa'di di Shiraza: 
 

 
Pewien mój przyjaciel bardzo się cieszył, 
że jego żona jest w ciąży. Bardzo pragnął mieć syna 
i prosił Boga o to bezustannie, czyniąc mu szereg obietnic. 
 

I jego żona urodziła chłopczyka, z czego mój przyjaciel 
niezmiernie się ucieszył i zaprosił na ucztę całą wieś. 
 
Po wielu latach wracając z Mekki wstąpiłem do wsi 
mojego przyjaciela i dowiedziałem się, że jest w więzieniu. 

 
- Dlaczego? Co takiego zrobił? - pytałem. 
 
Sąsiedzi powiedzieli: 
- Jego syn upił się, zabił pewnego człowieka i uciekł. 

  Dlatego aresztowano ojca i zamknięto w więzieniu. 
 

background image

 
To prawda, że prosić Boga gorąco o to, czego pragniemy, 

jest rzeczą chwalebną. 
 
Ale jest to też bardzo niebezpieczne. 
 
 

 

 

MĘDRZEC NARADA 

 
 

Hinduski mędrzec Narada ruszył z pielgrzymką 
do świątyni boga Wisznu. Pewnej nocy zatrzymał się 
we wsi, gdzie dano mu schronienie w lepiance ubogiej pary. 
Następnego ranka nim odszedł, mąż rzekł do Narada: 
- Jako, że idziesz do Pana Wisznu, poproś go, 

  aby dał dziecko mojej żonie i mnie, 
  bo już wiele lat nie mamy potomstwa. 
 

Kiedy Narada przybył do świątyni, rzekł do Pana: 
- Ten człowiek i jego żona byli dla mnie bardzo mili. 

  Miej litość nad nimi i daj im dziecko. - 
Pan odparł stanowczo: 
- Przeznaczeniem tego człowieka jest nie mieć dzieci. - 
Tak więc Narada po odprawieniu swoich pobożności, 

wrócił do domu. 

 
Po pięciu latach podjął tę samą pielgrzymkę 
i zatrzymał się w tej samej wsi, 
znowu podejmowany przez tę samą parę. 
Tyle, że tym razem dwoje dzieci  

bawiło się u wejścia do lepianki. 
 
- Czyje to są dzieci? - zapytał Narada. 
- Moje odpowiedział mąż. 
Narada zdziwił się. Wieśniak mówił dalej: 

- Przed pięciu laty zaraz potem jak ty stąd odszedłeś, 
  przybył do naszej wsi święty żebrak. Przyjęliśmy go 
  na noc. Następnego ranka, przed wyjściem, 
  błogosławił nas, moją żonę i mnie... 
  I Pan dał nam tych dwoje dzieci. 

 
Kiedy Narada to usłyszał, nie czekał dłużej, 

lecz natychmiast poszedł do świątyni Pana Wisznu. 
Wchodząc zawołał od samych drzwi świątyni: 
- Czy nie mówiłeś, że temu człowiekowi nie było 

  przeznaczone mieć dzieci? 
  On ma ich dwoje! 

 
Kiedy Pan go usłyszał, roześmiał się głośno i rzekł: 
- Pewnie stało się to przez jakiegoś świętego. 

  Święci mają moc zmieniania przeznaczenia. 

background image

 
 

Mimowolnie przypomina mi się pewne wesele,  
na którym Matka Jezusa, przez swoje prośby sprawiła, 
że jej Syn uczynił cud wcześniej, niż było to powiedziane 
w jego przeznaczeniu. 
 

 
 

PRZEZNACZENIE W RZUCIE MONETĄ 

 

 

Wielki japoński generał Nobunaga postanowił 

zaatakować mimo, że miał tylko jednego żołnierza 
na dziesięciu nieprzyjaciół. Był pewny zwycięstwa,  
ale jego żołnierzy dręczyło wiele wątpliwości. 

 

Kiedy szli do walki zatrzymał się w sanktuarium 
sintoickim. 
Po modlitwie Nobunaga wyszedł i powiedział: 
- Teraz rzucę monetę w powietrze. 
  Jeśli wyjdzie awers, wygramy; jeśli rewers, zniszczą nas. 

  Przeznaczenie ukaże nam swoje oblicze. - 
 

Rzucił monetę i wypadł awers. 
Żołnierze wpadli w taką ochotę do walki,  

że nie mieli żadnych trudności z jej wygraniem. 

 
Następnego dnia adiutant powiedział do Nobunagi: 
- Nic nie może zmienić oblicza przeznaczenia. 
 
- Tak jest - odparł Nobunaga, pokazując mu  
  fałszywą monetę a awarsem po obu stronach. 

 
 
Siła modlitwy? 
Siła przeznaczenia? 
Albo moc wiary, że nastąpi to, czego się nie spodziewamy. 

 

 
 

PROSIĆ O DESZCZ 

 

 
 
Kiedy przychodzi do Ciebie neurotyk szukający pomocy, 
rzadko pragnie być leczony, gdyż wszelkie leczenie jest bolesne. 
To, czego naprawdę chce, to czuć się dobrze ze swoją neurozą. 

Albo też, jeszcze lepiej, wygląda cudu, który leczy bez bólu. 
 
 
Pewien starzec lubił palić fajkę po kolacji. 
Któregoś wieczora, jego żona poczuła,  

background image

że coś się pali, i krzyknęła: 
- Na Boga Świętego, tatuś! Palą ci się wąsy! 

- Wiem - odpowiedział starzec. - 
  Nie widzisz, że proszę o deszcz? 
 
 

OKALECZONY LIS 

 

 
 

Bajka arabskiego mistyka Sa'di: 

 

 

Pewien człowiek przechadzając się po lesie 
zobaczył lisa, który stracił nogi i dziwił się, 
jak on może żyć. Wtem spostrzegł nadbiegającego  

tygrysa ze zdobyczą w zębach. 

Tygrys już się był  nasycił i zostawił resztę mięsa lisowi. 
 
Następnego dnia Bóg na nowo nakarmił lisa 
za pośrednictwem tego samego tygrysa. 
Człowiek począł się dziwić ogromnej dobroci Boga 

i rzekł do siebie: 

- Ja też ułożę się w jakimś kącie ufając w pełni Panu, 
  a on da mi co potrzeba. - 
 
I tak się zachowywał przez wiele dni,  

ale nie zdarzyło się nic i biedaczysko prawie 
stał na progu śmierci, kiedy usłyszał głos mówiący: 
- O ty, który jesteś na błędnej drodze, 
  otwórz twe oczy na prawdę! 
  Idź za przykładem tygrysa, a przestań wreszcie 
  naśladować biednego okaleczonego lisa. 

 
 
Na ulicy zobaczyłem dziewczynkę przeklętą i drżącą z zimna 
w cienkiej sukience i bez widoków na porządny posiłek. 
Zdenerwowałem się i rzekłem do Boga: 

- Dlaczego pozwalasz na coś takiego? Dlaczego nie robisz nic, 

  by to zmienić? 

 
Bóg na razie milczał. Tej samej jednak nocy, niespodziewanie, 

odpowiedział mi: 

- Ależ oczywiście, że coś zrobiłem. Zrobiłem dla ciebie. 
 

 
 

BÓG POKARM 

 
 
Pewnego razu postanowił Bóg odwiedzić ziemię 
i wysłał anioła by zbadał sytuację przed Jego wizytą. 
 

background image

Anioł wrócił z raportem: 
- Wielu ludzi nie ma co jeść, 

  dla wielu a nich brakuje też pracy. 
 
I rzekł Bóg: 
- W takim razie wcielę się 
  w jedzenie dla głodnych 

  i w pracę dla bezrobotnych. 
 
 

PIĘCIU MNICHÓW 

 

 
Lama Południa zwrócił się z gorącą prośbą 
do Wielkiego Lamy Północy, 

aby wysłał jednego mnicha mądrego i świętego, 
który wprowadziłby nowicjuszy w życie duchowe. 

Ku ogólnemu zaskoczeniu Wielki Lama  

wysłał pięciu mnichów zamiast jednego. 
A tym, którzy pytali go o powody,  
odpowiadał tajemniczo: 

- Będziecie mieli szczęście 

  jeśli choć jeden z pięciu dotrze do Lamy. 
 
Grupa szła już kilka dni, kiedy przybiegł  
do nich posłaniec i rzekł im: 
- Kapłan z naszej wioski umarł.  

  Potrzebujemy kogoś, kto zajmie jego miejsce. - 
Wieś wyglądała na wygodną, a pensja kapłana  
była dość atrakcyjna. W jednym z mnichów  
natychmiast zapłonęła troska duszpasterska  
o tych ludzi i powiedział: 
- Nie byłbym prawdziwym buddystą,  

  gdybym nie pozostał by tym ludziom służyć. - 
I został. 
 

Kilka dni później zdarzyło im się znaleźć  
w pałacu króla, któremu bardzo spodobał się 

jeden z mnichów. 
- Zostań z nami - powiedział król. - 
  Ożenisz się z moją córką. A jak umrę, 

  zastąpisz mnie na tronie. - 
Mnicha pociągała i księżniczka, i blask korony, 

więc powiedział: 

- Czy może być lepszy sposób by wpłynąć 

  na poddanych tego królestwa i skłaniać ich do dobra, 
  niż zostać ich królem? 

  Nie byłbym prawdziwym buddystą,  

  gdybym nie skorzystał z okazji służenia  
  sprawie naszej świętej religii. - 
Tak więc pozostał i ten. 
 
Reszta grupy szła dalej, aż pewnego wieczora, 

w górzystych stronach, dotarli do  samotnej chatki, 
zamieszkałej przez piękną dziewczynę, 

background image

która udzieliła im gościny dziękując Bogu, 
że przysłał jej tych mnichów. Jej rodzice 

zostali zabici przez bandytów 
i dziewczyna była sama, przelękniona. 
 
Następnego ranka, gdy przyszła chwila odejścia, 
jeden z mnichów rzekł: 

- Ja zostanę z tą dziewczyną. 
  Nie byłbym prawdziwym buddystą, 
  gdybym okazał współczucia. - 

Tak odszedł trzeci. 
 

Dwaj pozostali doszli wreszcie do pewnej wioski 

buddyjskiej, gdzie zauważyli z przerażeniem,  
że wszyscy mieszkańcy wsi opuścili swoją religię 
i dali się przekonać pewnemu hinduskiemu guru. 

Jeden z mnichów powiedział: 

- Jest moim obowiązkiem względem 

  tych biednych ludzi i względem Pana, Buddy, 
  zostać tutaj i przyprowadzić ich do prawdziwej religii. - 
Ten był ostatni, który odszedł. 
 

Wreszcie piąty mnich przybył do Lamy południa. 
Wielki Lama Północy miał rację. 
 
 
Przed laty zacząłem szukać Boga. Raz i drugi oddalałem się 

od drogi. I to z najlepszych powodów: by referować liturgię, 
by zmieniać struktury Kościoła, by odnowić moje studia biblijne 
i nauczyć się teologii odpowiedniej. 
 
Niestety, łatwiej mi przychodzi zaangażować się w jaką bądź 

działalność religijną, niż kontynuować wiernie poszukiwanie Boga. 

 

 
 

 

 

ZATRUDNIENIE 

 
 

Wchodzi pierwszy kandydat. 
 
Rozumie pan, że to jest tylko zwykły test, 
który chcemy zrobić, nim damy panu pracę, 
o jaką pan prosił? 

- Tak. 
- Doskonale, Ile jest plus razy dwa? 
- Cztery. 
 
Wchodzi drugi kandydat. 

background image

 
- Jest pan gotów na test? 

- Tak. 
- Doskonale. Ile jest dwa plus dwa? 
- Jak powie szef, tak będzie. 
 
Drugi kandydat otrzymał pracę. 

 
 
Zachowanie się drugiego kandydata jest warte polecenia, 

jeśli chcesz wybić się w jakiejkolwiek instytucji,  
świeckiej czy religijnej. 

 

Często przyda ci się dla uzyskania dobrych ocen na egzaminach. Dlatego też magist
teologii nieraz bywają bardziej znani  

rzy 

ze swej miłości do doktryny niż miłości prawdy. 
 

 
 

DIOGENES 

 
 

Filozof Diogenes jadł soczewicę na kolację. 
Zobaczył to filozof Arystyp, który żył wygodnie 
za cenę pochlebiania królowi. 

 
Arystyp zwrócił się do niego: 

- Gdybyś się nauczył być poddanym królowi, 
  nie musiałbyś jeść tej dziadowskiej soczewicy. 
 
Na to odpowiedział Diogenes: 
- Gdybyś ty się był nauczył jeść soczewicę, 
  nie musiałbyś przypochlebiać się królowi. 

 
 

WSTAĆ I BYĆ WIDZIANYM 

 
 

 
Powiedzieć prawdę, tak jak się ją widzi, wymaga dużo odwagi, 
jeśli się należy do jakiejś instytucji. 

 
Sprzeciwić się własnej instytucji wymaga jeszcze więcej odwagi. 

To właśnie zrobił Jezus. 
 
 

Kiedy Chruszczow wygłosił swe słynne oskarżenie 
epoki stalinizmu, podobno jeden z obecnych  

w Sali Kongresowej powiedział: 
- A gdzie wy byliście towarzyszu Chruszczow, 
  kiedy mordowano wszystkich tych niewinnych ludzi? 
 
Chruszczow przerwał, popatrzył wokół po sali i rzekł: 

background image

- Ten, kto to powiedział niech będzie uprzejmy wstać. 
 

Napięcie na sali rosło. 
Nikt nie wstał. 
 
Wtedy Chruszczow powiedział: 
- Bardzo dobrze, masz już odpowiedź, 

  kimkolwiek jesteś.  
  Znajdowałem się dokładnie w tym samym położeniu, 
  co ty teraz 

 
 

Jezus byłby wstał.  

 
 
 

SKLEP Z PRAWDA 

 
 

Nie wierzyłem własnym oczom, kiedy zobaczyłem napis na sklepie: 
SKLEP Z PRAWDA 
Tu więc sprzedawano prawdę. 

 
Grzeczna ekspedientka zapytała mnie, 
jaki rodzaj prawdy chciałbym kupić: prawdę częściową, 

czy prawdę pełną. Oczywiście pełną prawdę. 
Nie chciałem oszustw, pochwał ani racjonalizacji. 

Chciałem, żeby moja prawda była naga, jasna i absolutna. 
Ekspedientka zaprowadziła mnie do innej części sklepu, 
gdzie sprzedawano pełną prawdę. 
Tam sprzedawca spojrzał na mnie współczująco 
i wskazał etykietkę z ceną. 
- Cena jest bardzo wysoka, proszę pana - powiedział. 

- Jaka jest? - zapytałem, zdecydowany nabyć prawdę za każdą cenę. 
- Cena polega na tym - mówił, że jeśli pan tę prawdę zabierze, 
  nie będzie pan miał już wytchnienia do końca życia. 
 
Wyszedłem ze sklepu smutny. Myślałem, że mógłbym kupić 

pełną prawdę za niską cenę. Nie jestem jeszcze gotów na Prawdę. 
Od czasu do czasu pragnę spokoju i wytchnienia. 
Musze jeszcze sam siebie oszukiwać, usprawiedliwieniami 
i racjonalizacjami. 
Ciągle jeszcze szukam ucieczki w moich niezłomnych wierzeniach. 

 
 

WĄSKA ŚCIEŻKA 

 
 

Pewnego razu Bóg ostrzegł lud przed trzęsieniem ziemi, 
które miało pochłonąć wody na całej jej powierzchni, 
Zaś wody, które by zajęły ich miejsce, miały doprowadzić 
do szaleństwa wszystkich ludzi. 
 

background image

Tylko jeden prorok potraktował Boga poważnie. 
Przetransportował do jaskiń w górach ogromne zbiorniki wody, 

tak, aby nie brakowało mu jej przez wszystkie dnie jego życia. 
 
I rzeczywiście nadeszło trzęsienie ziemi, zniknęła woda 
i nowa woda wypełniła strumienie, jeziora, rzeki i stawy. 
Kilka miesięcy później zszedł prorok ze swej góry, by zobaczyć 

co się stało. Wszyscy naprawdę zwariowali, atakowali go  
i odpędzali od rzeki. Byli przekonani, że to on jest szalony. 
 

Tak więc prorok wrócił do swojej jaskini w górach, zadowolony, 
że zachował sobie wodę. Ale w miarę upływu czasu coraz trudniej 

znosił samotność. Tęsknił za ludzkim towarzystwem. 

Dlatego znowu zszedł na równinę. Ale i teraz został odrzucony 
przez ludzi, tak różnych od niego. Wtedy prorok podjął decyzję: 
Wylał wodę, którą sobie zachował, pił nową wodę i przyłączył się 

do podobnych mu w szaleństwie. 

 

 
Kiedy szukasz prawdy, idziesz sam. Ścieżka jest zbyt wąska, 
by brać z sobą towarzystwo.  
Ale kto może znieść aż taką samotność? 

 

 
 

OBŁUDNIK 

 

 
Sala była zatłoczona w większości przez starsze damy. 
Chodziło o jakąś nową religię czy sektę.  
Jeden z mówców, ubrany jedynie w turban i przepaskę na biodrach, 

podniósł się, by zabrać głos. Mówił w przejęciem o władzy Umysłu  
nad Materią i Psyche nas ciałem. 

 
Wszyscy słuchali go w zachwyceniu. Gdy skończył, wrócił na swoje 
miejsce, dokładnie naprzeciw mnie. Siedzący na sąsiednim krześle 
zwrócił się do niego i zapytał donośnym głosem: 
- Pan naprawdę wierzy w to, co mówi, że ciało nic nie czuje, 

  tylko wszystko mieści się w umyśle i że na umysł można  
  świadomie wpływać swoją wolą? 
- Oczywiście, że w to wierzę - odpowiedział hochsztapler  
  z nabożnym przekonaniem. 
- W takim razie - odparł jego sąsiad - czy moglibyśmy się zamienić 

  na miejsca? Bo widzi pan, siedzę w przeciągu... 
 
 
Ile razy próbowałem praktykować to, czego uczę? 
 

Gdybym się ograniczyć do uczenia tego, co praktykuję, 

byłbym znacznie mniej hochsztaplerem. 
 
 
 

WYŚNIONY KONTRAKT 

background image

 
 

Była już dziewiąta rano, a Nasruddin ciągle spał. 
Słońce stało już wysoko, ptaki świergotały w gałęziach, 
a i śniadanie Nasruddina stygło. 
Tak więc żona obudziła go. Nasruddin wstał wściekły. 
- Dlaczego mnie obudziłaś akurat teraz! - krzyknął. - 

  Nie mogłaś czekać dłużej? 
- Słońce stoi już wysoko - odpowiedziała żona -  
  ptaki świergoczą w gałęziach i twoje śniadanie stygnie. 

- Co za głupia baba! - powiedział Nasruddin. - 
  Śniadanie to głupstwo w porównaniu z kontraktem na sto tysięcy 

  sztuk złota, który właśnie miałem podpisać. 

 
Odwrócił się na bok i zagrzebał w pościeli, próbując wrócić do snu 
i do unicestwionego kontraktu. 

 

 

Załóżmy, że Nasruddin chciał dokonać oszustwa w tym kontrakcie, 
a partnerem w umowie był niesprawiedliwy tyran. 
 
Jeśli zasypiając na nowo, Nasruddin zrezygnuje z oszustwa, 

będzie święty. 

 
Jeśli będzie dzielnie dokładał starań , by uwolnić ludzi spod 
ucisku tyrana, będzie ich wyzwolicielem. 
 

Jeśli we śnie nagle zda sobie sprawę, że śni, stanie się 
człowiekiem Przytomnym i Oświeconym.  
 

Na co się zda być świętym czy wyzwolicielem, jeśli się śpi? 
 
 

 

BARDZO DOBRZE, BARDZO DOBRZE... 

 
 

W pewnej wiosce rybackiej panna miała dziecko. 

Zmuszona biciem wyjawiła wreszcie, kto jest ojcem dziecka: 
mistrz zen, który całymi dniami medytował w świątyni 
w pobliżu wioski. 
 
Rodzice dziewczyny i liczne grono wieśniaków poszli do świątyni, 

przerwali brutalnie rozmyślanie mistrza, wyzwali go obłudników 
i powiedzieli, że ponieważ jest ojcem dziecka, powinien wziąć 
na siebie odpowiedzialność za jego utrzymanie i  wychowanie. 
Mistrz rzekł tylko: 
- Bardzo dobrze, bardzo dobrze... 

 
Kiedy sobie poszli podniósł z ziemi dziecko i wszedł w finansowe 
porozumienie z pewną kobietą we wsi, aby się dzieckiem  
zaopiekowała, ubierała je i karmiła. 
 

Reputacja mistrza spadła do zera. Już nikt nie przychodził do niego 
po jakąkolwiek naukę. 

background image

 
W rok po zaistnieniu tej sytuacji dziewczyna, która urodziła dziecko, 

nie mogła znieść jej dłużej i wreszcie wyznała, że powiedziała 
nieprawdę. Ojcem dziecka był chłopak z sąsiedniego domu. 
 
Rodzice dziewczyny i wszyscy mieszkańcy wsi zawstydzili się. 
Upadli do nóg mistrza i prosili go o przebaczenie  

oraz aby oddał dziecko. Tak też mistrz uczynił. 
A wszystko co powiedział, to było: 
- Bardzo dobrze, bardzo dobrze... 

 
 

Człowiek przytomny! 

 
Stracić reputację?... Niewiele się różni od zaprzepaszczenia 
kontraktu, który pewien człowiek miał podpisać we śnie. 

 

 

 

SYNOWIE ZMARLI WE ŚNIE 

 
 

Pewien skromny rybak i jego żona mieli syna po wielu latach  
małżeństwa. Chłopiec był dumą i radością rodziców. 
Zdarzyło się jednak, że poważnie zachorował. Rodzice 

stracili wszystko na lekarzy i lekarstwa. Ale dziecko umarło. 
 

Matka była zrozpaczona z bólu. Ojciec nie uronił ani jednej łzy. 
 
Kiedy po pogrzebie żona wyrzucała mężowi brak wszelkich uczuć, 
rybak powiedział: 
- Pozwól, że powiem Ci dlaczego nie płakałem. 
  Wczoraj w nocy śniło mi się, że jestem królem, 

  dumnym ojcem ośmiu synów. Jakże byłem szczęśliwy! 
  Ale wtedy się przebudziłem. I teraz jestem zdezorientowany: 

  czy mam płakać na tamtymi ośmioma synami, czy za tym jednym? 
 
 

 

ORZEŁ KRÓLEWSKI 

 
 
Pewien człowiek znalazł jajko orła. Zabrał je i włożył do gniazda  

kurzego w zagrodzie. Orzełek wylągł się ze stadem kurcząt  
i wyrósł wraz z nimi. 
 
Orzeł przez całe życie zachowywał się jak kury z podwórka, 
myśląc, że jest podwórkowym kogutem. Drapał w ziemi  

szukając glist i robaków. Piał i gdakał. Potrafił nawet trzepotać 
skrzydłami i fruwać kilka  metrów w powietrzu. 
No bo przecież, czy nie tak właśnie fruwają koguty? 
 
Minęły lata i orzeł się zestarzał. Pewnego dnia zauważył  

background image

wysoko nad sobą, na czystym niebie wspaniałego ptaka. 
Płynął elegancko i majestatycznie wśród prądów powietrza, 

ledwo poruszając potężnymi, złocistymi  skrzydłami. 
 
Stary orzeł patrzył w górę oszołomiony. 
 
- Co to jest? - zapytał kurę stojącą obok. 

- To jest orzeł, król ptaków. - odrzekła kura. - 
  Ale nie myśl o tym, ty i ja jesteśmy inni niż on. 
 

Tak więc orzeł więcej o tym nie myślał. 
I umarł wierząc, że jest kogutem w zagrodzie. 

 

 

 

 

 

KACZĄTKO 

 
Asceta sufi, Shams-e Tabrazi, opowiada o samym sobie  

taką historię: 
 
 

Od dziecka uważano mnie za nieprzystosowanego. 
Chyba nikt mnie nie rozumiał. Mój własny ojciec powiedział 
mi kiedyś: 

- Nie jesteś dostatecznie szalony, by cię zamknąć w domu wariatów, 
  ani też dostatecznie skupiony, by dać cię do klasztoru. 
  Nie wiem co z tobą zrobić. - 
A ja odpowiedziałem: 
- Raz włożył ktoś kacze jajo do gniazda kury. Gdy kaczątko 

  przebiło skorupę chodziło razem z matką kwoką, 
  aż kiedyś doszli do stawu. 
  Kaczątko poszło sobie prosto do wody, a kura została na brzegu,  
  gdakając przestraszona.  
  Tak więc, kochany ojcze, ja wszedłem w ocean i w nim znalazłem 

  swoje miejsce. I nie możesz winić mnie za to, że ty zostałeś 
  na brzegu. 
 
 

LALKA SOLI 

Lalka z soli przeszła tysiące kilometrów po ziemi, 
aż pewnego razu dotarła do morza. 
 
Zafascynowała ją ta ruchoma i dziwna masa,  
całkowicie różna od wszystkiego co dotąd widziała. 

 

background image

- Kim jesteś? - zapytała lalka z soli morze. 
Morze odpowiedziało z uśmiechem: 

- Wejdź i zobacz. 
 
I lalka weszła w morze. Ale im bardziej w nie wchodziła,  
tym bardziej się rozpuszczała, aż nie zostało z niej prawie nic. 
Nim rozpuścił się ostani kawałek, lalka zawołała zdumiona: 

- Teraz już wiem, kim jestem! 
 
 

KIM JESTEM? 

 

Jest to opowiadanie Attara de Neishaur. 
 
 

Kochanek zapukał do drzwi swojej ukochanej. 
- Kto tam? - zapytała ukochana z wnętrza. 

- To ja. - powiedział kochanek. 

- W takim razie idź sobie. W tym domu nie zmieścimy się ty i ja. 
 
Odrzucony kochanek odszedł na pustynię, gdzie spędził 

na medytacjach wiele miesięcy, rozważając słowa ukochanej. 

Wreszcie wrócił i znowu zapukał do drzwi. 
 
- Kto tam?  
- To ty. 
 

I drzwi otwarły się natychmiast. 
 
 

KOCHANEK GADUŁA 

 
 

Pewien kochanek przez wiele miesięcy starał się  
o względy ukochanej bez żadnego rezultatu,  

cierpiąc okrutne męki odrzucenia.  
Wreszcie ukochana ustąpiła i powiedziała: 
- Przyjdź tam a tam, o tej a o tej godzinie. 

 
I tam o umówionej porze, wreszcie spotkał się kochanek 
ze swoją ukochaną. Włożył rękę do torby i wyjął plik miłosnych listów, 
jakie napisał w ostatnich miesiącach. Były to listy pełne namiętności, 
w których wyrażał swój ból i gorące pragnienia wyrażania miłosnych 

rozkoszy i połączenia się z nią. I zaczął je czytać swojej ukochanej. 
Mijały godziny, a on czytał i czytał. 
 
Wreszcie dziewczyna  powiedziała: 
- Co z ciebie za głupiec! Wszystkie te listy mówią o mnie i  o tym, 

  że mnie pragniesz. No więc teraz siedzę przy tobie. 

  A ty czytasz swoje głupie listy. 
 
 
- Teraz siedzę przy tobie - powiedział Bóg do swego czciciela - 

background image

a ty rozmyślasz na mój temat, mówisz o Mnie swoim językiem 
i czytasz, co o Mnie jest napisane w twoich książkach. 

Kiedy wreszcie zamilkniesz i zakosztujesz Mnie ? 
 
 
 

ODRZUCIĆ "JA" 

 

 
Uczeń: - Przychodzę zaofiarować ci moją służbę. 

 Mistrz: - Jeśli odrzucisz swoje "ja", będziesz służył naprawdę. 

 

 

Możesz oddać wszystkie swoje dobra na pomoc dla biednych 
i wydać swoje ciało na spalanie, a nie mieć absolutnie miłości. 
 

Zachowaj swoje dobra, a odrzuć swoje "ja". Nie pal ciała; 

spal swoje "ego". A miłość wypłynie sama. 
 
 
 

ZOSTAW SWOJE NIC 

 
 

 
Myślał, że najważniejsze to być ubogim i surowym. 
Nigdy nie zdawał sobie sprawy, że to, co naprawdę ważne, 

to odrzucić swoje "ego", że "ego" jednakowo dobrze tuczy 
się na tym, co święte, jak na tym, co światowe, na ubóstwie 
i na bogactwie, na surowości życia i na luksusach. 
Nie ma nic takiego, czym "ego" nie posłużyłoby się,  
aby się nadymać. 

 

 
Uczeń: - Przychodzę do ciebie z niczym w rękach. 
 Mistrz: - Więc wypuść to natychmiast! 
Uczeń: - Ale jak ma wypuścić, jeśli to jest nic? 
 Mistrz: - W takim razie zabierz je sobie! 

 
 
Z twojego nic możesz zrobić prawdziwą własność. 
I nieść z sobą własną rezygnację jak trofeum. 
Nie zostawiaj swojej własności. Zostaw swoje "ego". 

 
 
 

MISTRZ ZEN I CHRZEŚCIJANIN 

 

 
Pewien chrześcijanin odwiedził mistrza zen i powiedział: 
- Pozwól, że przeczytam ci parę zdań z Kazania na Górze. 

background image

 
- Posłucham z największą przyjemnością - odparł mistrz. 

 
Chrześcijanin przeczytał kilka zdań i popatrzył na niego: 
Mistrz uśmiechnął się i rzekł: 
- Kimkolwiek był ten, kto powiedział te słowa, na pewno  
  był  Człowiekiem Oświeconym. 

Ucieszyło to chrześcijanina, czytał więc dalej. 
Mistrz przerwał mu i powiedział: 
- Człowieka, który wygłaszał te słowa, naprawdę można  

  by nazwać Zbawicielem ludzkości. 
 

Chrześcijanin wzruszył się. Doczytał do końca, mistrz  

powiedział wtedy:  
- To kazanie zostało wygłoszone przez Człowieka, 
  który promieniał boskością 

 

Radość chrześcijanina nie miała granic. 

Odszedł zdecydowany wrócić raz jeszcze i przekonać mistrza zen, 
że powinien zostać chrześcijaninem. 
 
 

 Wracając do domu spotkał siedzącego przy ścieżce Chrystusa. 

- Panie! - powiedział rozentuzjazmowany. - 
  Doprowadziłem tego człowieka do wyznania, że jesteś boski! 
 
Jezus uśmiechnął się i powiedział: 

- I cóż innego osiągnąłeś poza tym, że nadęło się twoje 
  chrześcijańskie "ego"? 
 

 
 

POCIECHA DLA DIABŁA 

 
 
 
Starożytna legenda chrześcijańska: 
 

 
Kiedy Syn Boży został przybity do krzyża i oddał ducha,  
zstąpił prosto z krzyża do piekła i uwolnił wszystkich grzeszników, 
którzy cierpieli tam męki. 
 

I diabeł zasmucił się i płakał, gdyż myślał, że nie będzie już miał 
więcej grzeszników w piekle. 
 
Wtedy powiedział Bóg: 
- Nie płacz, będę musiał ci wysłać wszystkich tych świętych ludzi, 

  którzy mają upodobanie w samoświadomości swej dobroci 
  i we własnym przekonaniu o potępieniu grzeszników. 
  I piekło znowu się napełni na całe pokolenia, 
  aż przyjdę powtórnie. 
 

 
 

background image

LEPIEJ SPAĆ NIŻ OBMAWIAĆ 

 

 
 

Sa'di di Shiraz opowiada taką historię o sobie samym: 
 
 

Jako dziecko byłem chłopcem zapalonym do modlitwy i nabożeństw. 
Pewnej nocy brałem udział w czuwaniu, razem z ojcem, trzymając 

święty Koran na kolanach. 
 
Wszyscy, którzy byli z nami, zaczęli naraz zasypiać i po chwili 

już głęboko spali. Rzekłem więc do niego ojca: 
- Nikt z tych śpiochów nie jest w stanie otworzyć oczu 
  i podnieść głowę, aby zmówić swą modlitwę. 

  Pomyślałby ktoś, że pomarli. 
 

Mój ojciec odpowiedział: 
- Mój kochany synu, wolałbym, żebyś i ty spał zamiast obmawiać. 
 
 
Świadomość własnej cnoty jest niebezpieczeństwem, na jakie  

narażeni są ci, którzy wchodzą na drogę modlitwy i pobożności. 

 
 
 

MNICH I KOBIETA 

 
 
W drodze do swojego klasztoru mnisi buddyjscy napotkali 
nad brzegiem rzeki przepiękną kobietę. Podobnie jak oni,  
chciała przejść przez rzekę, ale woda wezbrała za bardzo. 
Tak więc jeden z mnichów wziął ją na plecy i przeniósł 

na drugi brzeg. 
 

Drugi mnich był wielce zgorszony. Przez dwie pełne godziny 
krytykował takie zaniedbanie w zachowaniu świętej reguły: 
Czyżby zapomniał, że jest mnichem? Jak mógł się odważyć 

dotknąć kobiety i przenosić ją na drugi brzeg rzeki? 
Czyż nie poddaje to w wątpliwość świętej religii? 
I tak dalej... 
 
Oskarżony słychał cierpliwie tego nie kończącego się kazania. 

Wreszcie zawołał: 
- Bracie, ja zostawiłem tę kobietę na rzeką,  
  czy teraz niesiesz ją ty? 
 
 

Mówi arabski mistyk Abu Hassan Bushanja: 
"Grzeszny czyn jest znacznie mniej szkodliwy niż pragnienie 
 i idea dokonania go. Jedna rzecz to ulec ciału w chwilowej 
 przyjemności, a inna rzecz, bardzo różna,  
 to ciągle to rozważać w umyśle i w sercu". 

background image

 
Kiedy osoby religijne w kółko rozpamiętują grzech innych, 

można podejrzewać, że to wgłębianie się daje im więcej  
przyjemności niż grzesznikowi. 
 
 
 

ATAK SERCA DUCHOWNEGO 

 
 
Serce wuja Toma było bardzo słabe i lekarz poradził mu, 
by na siebie uważał. Tak więc, kiedy krewni dowiedzieli się, 

że wujek odziedziczył miliard dolarów po pewnym zmarły, 
bali się powiedzieć mu o tym, aby nie spowodowało to ataku serca. 
 

Poprosił więc o pomoc proboszcza, zapewnił ich, 
że znajdzie sposób na przekazanie mu tej wiadomości. 

 
- Powiedz mi, Tom - rzekł ojciec Murphy do starego sercowca. - 
  Gdyby Bóg w swoim miłosierdziu zasłał ci miliard dolarów,  
  co byś z nimi zrobił? 
 

Tom pomyślał chwilę i powiedział bez cienia wątpliwości: 
- Dałbym księdzu połowę na kościół. 
 
Ojciec Murphy, gdy to usłyszał, dostał nagłego ataku serca. 
 

 
Kiedy przemysłowiec dostał ataku serca na skutek wysiłków 
mających na celu rozwój jego przemysłowego imperium,  
łatwo wykazać mu jego zachłanność i egoizm. Kiedy na skutek 
rozwijania królestwa Bożego, proboszcz dostał ataku serca, 
było rzeczą niemożliwą wykazaniu mu, że wchodzi w rachubę zachłanność i e

choć w formie łagodniejszej. 

goizm, 

Czy rzeczywiście popierał on królestwo Boże,  

czy też siebie samego? Królestwo Boże nie potrzebuje  
poparcia, lecz przychodzi samo, bez konieczności naszej 
męczącej pomocy. Przypatrzmy się troskom.  

Czyż nie ukazują naszego egoizmu? 
 
 

 

ZNAĆ CHRYSTUSA 

 
 
 
Dialog między nowo nawróconym ku Chrystusowi 
a jego niewierzącym przyjacielem: 

 
 
- Tak więc nawróciłeś się ku Chrystusowi? 
- Tak. 
- W takim razie na pewno dużo o Nim wiesz. 

background image

  Powiedz mi w jakim kraju się urodził? 
- Nie wiem. 

- Ile miał lat, gdy umarł? 
- Nie wiem. 
- Wiesz przynajmniej ile kazań wygłosił? 
- Nie wiem. 
- Prawdę mówiąc wiesz bardzo niewiele, jak na człowieka,  

  który twierdzi, że nawrócił się ku Chrystusowi. 
- Masz rację. Wstydzę się, że tak mało o nim wiem: 
  Przed trzema laty byłem pijakiem. Miałem długi. Moja rodzina  

  rozpadała się. Moja żona i dzieci bały się moich  
  nocnych powrotów do domu. A teraz przestałem pić,  

  nie mamy długów, nasz dom jest szczęśliwym domem, 

  dzieci z tęsknotą wyglądają co wieczór mojego powrotu. 
  Wszystko to zrobił Chrystus dla mnie. 
  I to jest to co wiem o Chrystusie. 

 

 

Znać naprawdę, znaczy zostać przemienionym przez to, co się zna. 
 
 

SPOJRZENIE JEZUSA 

 
 

 
W Ewangelii świętego Łukasza czytamy, co następuje: 
 

 
"Piotr zaś rzekł:  >> Człowieku, nie wiem co mówisz <<. 
W tej chwili, gdy on jeszcze mówił, kogut zapiał.  
A Pan obrócił się spojrzał na Piotra". 
(...) I Piotr "Wyszedł na zewnątrz i gorzko zapłakał" 

                                         (Łk 22, 60-62). 

 
Utrzymywałem dość dobre stosunki z Panem. Prosiłem go o różne rzeczy, 
mówiłem z nim, śpiewałem mu chwałę, dziękowałem... 
 
Zawsze jednak miałem kłopotliwe wrażenie, że On chciał, bym mu spojrzał w ocz

czego nie

y... 

 robiłem. Mówiłem do Niego, ale odwracałem wzrok, kiedy czułem, 

trzyłem zawsze gdzie indziej. I wiedziałem dlaczego: bałem się. 

h grzech, 

dwagę i spojrzałem. 

tak jak Piotr wyszedłem za zewnątrz i rozpłakałem się. 

że On na mnie patrzy. 
 
Pa
Myślałem, że w Jego oczach napotkam spojrzenie wyrzucające mi jakic

za który nie żałowałem. Myślałem, że w jego oczach odkryje jakieś wymaganie:  
że było coś, czego On żądał ode mnie.  
Wreszcie któregoś dnia zdobyłem się na o
W jego oczach nie było ani wyrzutu, ani wymagań.  
Jego oczy mówiły jedynie: "Kocham cię".  

Patrzyłem uważnie przez dłuższą chwilę. 
Oczy miały ten sam wyraz: "Kocham cię". 
 


 

 
 

background image

ZŁOTE JAJKO 

 

agment Tekstu Świętego: 

k mówi Pan: "Była raz gęś, która znosiła codziennie złote jajko. 

ko. 

ła: 

wien ateista słyszał o tej opowieści ze Świętych Pism i kpił. 

m"... 

taka gęś, która znosiła złote jajka. 

jasnych wskazówek, 

jajko nie przestając  

 szkoły myśli religijnej  

 

ł nawet pewien kaznodzieja, który po przeczytaniu tego tekstu jeździł 

yż nie użyłby lepiej swojego czasu, gdyby się był poświęcił nauczaniu 

 

o dobra nowina ogłoszona przez naszego Pana Jezusa Chrystusa: 

 

 
Fr
 

 

Ta
Żona właściciela gęsi rozkoszowała się bogactwem,  
jakie te jajka jej przynosiły. Była to jednak kobieta zachłanna 
i nie mogła znieść cierpliwie wyczekiwania z dnia na dzień na jaj
Postanowiła więc zabić gęś i wziąć wszystkie jajka na raz. I tak zrobi

zabiła gęś i jedyne co uzyskała to jedno jajko w połowie ukształtowane 

i martwą gęś, która nie mogła już znosić jajek". 
 
Tyle słowa Bożego! 

 

Pe
- I to wy nazywacie słowem Bożym! Gęś, która znosi złote jajka! 
  To pokazuje tylko ile można wierzyć temu, kogo nazywacie "Bogie
 
Kiedy czytał ten tekst człowiek obeznany ze sprawami religijnymi, 

zareagował w następujący sposób: 
- Pan nasz mówi wyraźnie, że była 

  A jeśli Pan mówi, musi to być prawdą, mimo że naszym biednym 
  ludzkim umysłom wydaje się to nieprawdopodobne. 
  Zresztą, studia archeologiczne dają nam kilka nie

  że w jakimś tam momencie starożytnych dziejów istniała rzeczywiście  
  jakaś tajemnicza gęś, która znosiła złote jajka. 
  No wiec dobrze, zapytacie nie bez racji, jak może 

  być jajkiem, być równocześnie ze złota? 
  Naturalnie nie ma na to odpowiedzi. Różne
  próbują to wyjaśnić na różne sposoby. 

tniej instancji, to jest akt

  To jednak czego się tutaj wymaga w osta
  wiary w tajemnicę zaskakującą ludzki umysł. 

 
 
By

po wsiach i miastach nawołując gorliwie ludzi, by zaakceptowali fakt,  

że Bóg w określonym momencie historycznym stworzył złote jajka. 
 

Cz

o zgubnych skutkach chciwości, zamiast podbudowywać wierzenie 

w złote jajka? Bo czyż nie jest nieskończenie mniej ważne mówić
"Panie, Panie", niż pełnić wolę naszego Ojca w niebie? 

 
 

DOBRA NOWINA 

 
 
Ot
 

background image

 
Jezus nauczał swych uczniów w przypowieściach. Mówił im: 

 
Królestwo niebieskie podobne jest do dwóch braci, 

owołanie od Boga, 

iedział wielkodusznie na wezwanie, 

iewczyną, 

stał aresztowany, 

ienny. 

powiedź młodszego była o wiele mniej wielkoduszna. 

ić się  

u do czasu 

arszy brat zdziwił się słysząc, że jego brat miał otrzymać  

iłem". 

 jest prawdziwa Dobra Nowina: Wielkoduszny Pan i uczeń,  

 

neyed, święty człowiek przybył do Mekki w przebraniu żebraka. 

wił bogatego 

że postanowił dać 

którzy żyli szczęśliwi i zadowoleni, aż otrzymali p

by zostać uczniami. 
 

arszy z nich odpow

St
choć krajało mu się serce, gdy żegnał się z rodziną i dz
którą kochał, i z którą pragnął się ożenić. 

ie spędził życie 

W rezultacie udał się do odległego kraju, gdz
w służbie najuboższych wśród ubogich. 

Wybuchło w tym kraju prześladowanie, zo
fałszywie oskarżony, torturowany i skazany na śmierć. 
I Pan mu powiedział: "Bardzo dobrze, sługo wierny i sum

Służyłeś mi za cenę tysiąca talentów. Chce cię wynagrodzić] 
miliardem talentów. Wejdź do radości twego Pana". 

 

Od
Postanowił zignorować wołanie, iść swoją drogą  i ożen

z dziewczyną, którą kochał. Cieszył się szczęśliwym małżeństwem
powodziło mu się w interesach i udało mu się być sławnym i bogatym

Od czasu do czasu dawał jałmużnę jakiemuś żebrakowi  
lub okazywał hojność żonie i dzieciom. Również od czas
wysyłał jakąś drobną sumkę swojemu starszemu bratu,  
który znajdował się w odległym kraju. Pisał mu: 
"Być może, dzięki temu będziesz mógł więcej pomóc tym biedaczyskom". 

 

edy przyszła jego godzina, Pan mu powiedział: 

Ki
"Bardzo dobrze sługo wierny i sumienny. 
Służyłeś mi za cenę dziesięciu talentów. 

Chcę cię wynagrodzić miliardem talentów. 
Wejdź do radości twego Pana". 

 
St
tę samą nagrodę co on. Ale ucieszył się tym niezmiernie. I rzekł: 

"Panie nawet wiedząc o tym, gdybym miał się na nowo 

ie to co zrob

urodzić i żyć na powrót, zrobiłbym dla Ciebie dokładn

 
 

To
który mu służy z czystej radości służenia, z miłością. 
 

 
 

JONEYED I FRYZJER 

 

Jo
Zobaczył fryzjera golącego jakiegoś bogatego człowieka. 
Gdy poprosił, by i jego ogolił, fryzjer natychmiast zosta
i zaczął golić Joneyeda. Gdy skończył nie chciał wziąć pieniędzy, 
lecz dał jeszcze Joneyedowi jałmużnę. 

 

 Joneyedzie zrobiło to takie wrażenie, 

Na

background image

wszystko co by tego dnia zebrał. 
 

I zdarzyło się, że jakiś zamożny pielgrzym zbliżym się do Joneyedowi 

yzjer krzyknął do niego: 

płacić za usługę wyświadczoną z miłością? 

asem można usłyszeć,  jak ludzie mówiąc:  

am się odwdzięczysz?" 

ekroć się daje też szuka odpłaty, miłość robi się kupiecka. 

ntazja:  

ał do Pana: 

z płacić za usługę wyświadczoną Ci z miłości? 

n uśmiechnął się i rzekł: 

łością. 

 

matem kazania był syn marnotrawny. Kaznodzieja mówił  

h  

zypowieść w rzeczywistości skierowana była  

bliżali się do niego wszyscy celnicy i grzesznicy, aby go słuchać. 

 

lkontent! Faryzeusz! Starszy brat! Tu jest cel przypowieści. 

i dał mu sakiewkę złota. Joneyed poszedł tego wieczora i ofiarował 
złoto fryzjerowi. 
 

Fr

- Co z ciebie za święty? 
  Nie wstyd ci, że chcesz 

 
 
Cz

"Panie, zrobiliśmy tak dużo dla Ciebie. Jak n
 

Il
 
 

Fa
 

zeń zawoł

Uc
Co z Ciebie za Bóg?! 
Nie wstyd Ci, że chces

 
Pa
- Ja nie płacę nikomu; 

ją mi

  jedynie cieszę się two
 

 

 

STARSZY BRAT 

 

 
Te
z głębokim przejęciem o niewiarygodnej miłości Ojca.  
Ale cóż dziwnego w miłości Ojca? Są tysiące ludzkich  
ojców ( a prawdopodobnie matek jeszcze więcej ) zdolnyc

do kochania w podobny sposób. 
 
Pr
bezpośrednio do faryzeuszy: 
 

 
"Z
Na to szemrali faryzeusze i uczeni w piśmie:  
<< Ten przyjmuje grzeszników i jada z nimi >>. 
Opowiedział im wtedy następującą przypowieść..."

                                              ( Łk 15, 1-2 ) 
 
 
Ma
 

 

background image

Razu pewnego Bóg przechadzał się po niebie i ze zdumieniem  

piekła. 

ń  

 

wiedział więc do anioła Gabriela: 

i przeczytaj  

zeczytano pierwsze przykazanie. Bóg rzekł: 

iu,  

ły smutne 

k samo zrobiono z drugim przykazaniem, z trzecim, z czwartym, 

dnienie nieba obniżyło się znacznie. 

 do piekła 

patrzył Bóg na niego i powiedział do Gabriela: 

ie? 

 -  

isz?  

yszał, że wszyscy otrzymali  

śniej? 

a! Następny faryzeusz! Następny starszy brat! Człowiek,  

 

wna stara dama, bardzo religijna, nie była zadowolona z żadnej 

ć punkt widzenia 

owiadają, że nikt nie pójdzie 

ara dama pomyślała przez chwilę i odrzekła: 

zauważył, że byli tam wszyscy ludzie. 

Ani jedna dusza nie została wysłana do 
Zaniepokoiło go to, no bo czyż nie miał zobowiąza
wobec samego siebie, by być sprawiedliwym? 

A ponadto, po cóż zostało stworzone piekło, 
jeśli miałoby być nie używane? 

 

Po
- Zbierz wszystkich przed mym tronem 

  im Dziesięć Przykazań. 

 

Pr

- Każdy kto zgrzeszył przeciwko temu przykazan
  ma natychmiast przenieść się do piekła. - 
Niektóre osoby oddzieliły się od tłumu i posz

do piekła. 

 
Ta
 z piątym... 
Już wtedy zalu
Kiedy przeczytano szóste przykazanie, wszyscy poszli

z wyjątkiem pustelnika, grubego, starego i łysego. 
 
Po
- Czy to jest jedyny człowiek, który został w nieb
- Tak - odpowiedział Gabriel. 

- Masz ci los - powiedział Bóg.
  Został coś za bardzo sam, nie sądz
  Idź i powiedz wszystkim, by wrócili. 

 

edy gruby, stary i łysy pustelnik usł

Ki
przebaczenie, skrzywił się i krzyknął do Boga: 

- To niesprawiedliwe! Dlaczego nie powiedziałeś mi tego wcze

 
 

Ah
który wierzy w nagrody i kary i który jest fanatykiem  

najbardziej ścisłej sprawiedliwości! 
 

 
 

RELIGIA STAREJ DAMY 

 
Pe
z istniejących religii i założyła swoją własną.  

 

wien dziennikarz, który szczerze pragnął zrozumie

Pe
tej pani, zapytał ją pewnego razu: 
- Naprawdę wierzy pani, jak ludzie p
  do nieba z wyjątkiem pani i pani służącej? 
 

St
- No cóż... co do Marysi, nie jestem pewna. 

background image

 
 

MIŁOŚĆ NIE PAMIĘTA 

 
 
- Dlaczego nie przestaniesz mówić o moich dawnych błędach? - 

Oczywiście. Przebaczyłam i zapomniałam - odpowiedziała żona. - 

alog: 

ch nie przypominasz... 

iłość nie pamięta złego" ( 1 Kor 13 ). 

 

j przyjaciel ogromnie mnie zdumiewał. Postanowił pokazać 

trój  

 

  

ł sobie 

 jeszcze piękniejszy przez samo to, że tak nieświadomy 

innym stawie, leżącym trochę dalej, mogłem zobaczyć,  

  zapytał mąż. - Myślałem, że już mi przebaczyłaś i zapomniałaś. 

 

  Ale chcę być pewna, że ty nie zapomnisz, że przebaczyłam i zapomniałam. 
 

 

Di
 

 
Grzesznik: - Nie pamiętaj, Panie, o moich grzechach! 
         Pan: -  Grzechy? Jakie grzechy? Jeśli ty mi i

                     Ja zapomniałem o nich przed wiekami. 
 
 
"M
 

 
 

LOTOS 

 

 

wszystkim w sąsiedztwie, jak jest święty. Nawet przywdział s
odpowiedni do tych zamierzeń. Zawsze myślałem, że jeśli człowiek 

jest naprawdę święty, to jest to oczywiste dla innych, bez żadnej 
pomocy z jego strony. Mój przyjaciel jednak był zdecydowany 

zapewnić tego rodzaju pomoc swoim bliskim. Zorganizował nawet
małą grupę uczniów, którzy demonstrowaliby wobec wszystkich  
jego domniemaną świętość. Nazywali to "dawać świadectwo". 

 
 

Przechodząc obok stawu zobaczyłem kwitnący lotos  
i instynktownie powiedziałem: 

tosie!  

- Jak piękny jesteś, kochany lo
  Jak piękny musi być Bóg, który Cię stworzył. 
 

tos zawstydził się, gdyż nigdy nie uświadamia

Lo
swego piękna. Ale ucieszył się z chwalenia Boga. 
 
By
swego piękna. I pociągał mnie nieodparcie, gdyż w najmniejszy  

sposób nie chciał zrobić na mnie wrażenia. 
 
                 *  *  * 
 

background image

jak inny lotos rozpościerał przede mną swoje płatki 
i mówił bezwstydnie: 

- Spójrz, jaki jestem piękny, i chwal mojego Stwórcę. - 

edy próbuję innych zbudować, staram się o wywołanie 

aga na faryzeuszy z dobrymi intencjami! 

ł liderem pewnej grupy religijnej. Czymś w rodzaju guru. 

i go, 

jak mieli to zrobić? Przyjrzałem mu się: był człowiekiem  

być człowiekiem żywym i atrakcyjnym 

drugim. - 

aje się, że Jezus był człowiekiem żywym i wolnym; 

go słowa  

sarz Chin usłyszał o mądrości pewnego pustelnika  

 

niej wiosce, 

stelnik zbliżył się do brzegu brodząc w wodzie,  

cji. 

nik 

 

Odszedłem z niesmakiem. 

  
 
 

Ki
dobrego wrażenia.  

 
Uw
 

 
 

ŻÓŁW 

 
 

 
By

Czczony, szanowany, wręcz kochany. Ale skarżył się,  
że stracił ciepło ludzkiego towarzystwa. Ludzie szukal
aby pomoc czy radę, ale nie przychodzili do niego jak do człowieka. 

Nie odpoczywali w jego towarzystwie. 
 

zrównoważonym, panującym nad sobą, uroczystym, doskonałym. 
I powiedziałem mu:  

- Masz trudny wybór: 
 albo zrównoważonym i szanowanym. Nie możesz być jednym i 
Odszedł ode mnie smutny. Powiedział, że jego sytuacja nie pozwala 
mu być pełnym życia, być sobą. Musiał odgrywać określoną  rolę 
i być szanowanym. 
 

Zd
nie trzymał ludzi na dystans i nie żądał respektu. Je
i zachowanie szokowały wiele osób godnych szacunku. 
 
 

Ce
żyjącego w górach Północy i wysłał do niego posłów,  
aby zaofiarowali mu stanowisko premiera w cesarstwie. 
 

 wielu dniach podróży posłowie dotarli tam i napotkali  

Po

półnagiego pustelnika, siedzącego na skale i zajętego 

łowieniem ryb. Początkowo mieli wątpliwości,  

 cesarz

czy to rzeczywiście mógł być człowiek, o którym
miał aż tak wysokie mniemanie, ale gdy popytali w sąsied
przekonali się, że rzeczywiście chodziło o niego. 

ym szacunkiem. 

Poszli więc na brzeg rzeki i zawołali go z najwyższ
 
Pu
przyjął bogate prezenty i wysłuchał ich dziwnej pety
Kiedy wreszcie zrozumiał, że to cesarz chce, aby on pustel

został premierem królestwa, odrzucił głowę do tylu  
i wybuchnął głośnym śmiechem. Kiedy w końcu zdołał 

background image

opanować śmiech powiedział do zaskoczonych posłów: 
- Widzicie tego żółwia jak porusza ogonem w błocie? 

- Tak, szanowny panie - odparli posłowie. 
- No więc dobrze, powiedzcie mi: czy to prawda,  

aplicy 

i, 

e - rzekli posłowie. 

 

 pałacu i być żywy. 

yazid, muzułmański święty, postępował czasem wbrew  

wnego razu, wracając z Mekki, zatrzymał się w irańskim  

  

li 

da, 

łem coś wbrew ich oczekiwaniom,  

podobny sposób Jezus całkowicie zgorszył tych,  

umy potrzebują świętego, którego by mogły czcić,  

tnieje milcząca umowa: Ty masz odpowiadać na nasze 

bawa w świętość! 

  że codziennie cały dwór królewski zbiera się w k

  królewskiej, aby oddać cześć zasuszonemu żółwiowi, 
  umieszczonemu nad głównym ołtarzem, boskiemu żółwiow

  którego skorupa wysadzana jest diamentami, rubinami 

  i innymi drogimi kamieniami? 
- Tak, to prawda, czcimy go pani

- No dobrze, a czy uważacie, że to biedne stworzenie, 

  ruszające sobie ogonem w błocie, mogłoby zastąpić 

  tego boskiego żółwia? 

dpowiedzieli posłowie. 

- Nie, szanowny panie - o
- W takim razie idźcie i powiedzcie cesarzowi,  
  że i ja nie mogę. Wolę być żywy w tych górach, 

  niż martwy w jego pałacu. 

  Bo nikt nie może mieszkać w
 
 

BAYAZID ŁAMIE ZASADĘ 

 

 
Ba
zewnętrznym formom i rytom islamu. 
 

Pe

mieście królewskim. Mieszkańcy, którzy otaczali go czcią, zbiegli  
się tłumnie, aby go powitać i narobili szumu w całym mieście. 

Bayazid, który nie znosił takiej czołobitności, wytrzymał aż do
momentu, kiedy doszli do pałacu targowego. Tam kupił kawał 

chleba i zabrał się do jedzenia na oczach swoich zapalonych 
zwolenników. Był to dzień postu w miesiącu Ramadan,  

Bayazid jednak uważał, że podróż w pełni usprawiedliwi
przekroczenie przepisów religijnych. Inaczej jednak myśle
jego czciciele, którzy tak zgorszyli się postępowaniem Bayazi
że opuścili go i udali się do domów. Bayazid powiedział z satysfakcją 
do jednego z uczniów:  

- Patrz. Gdy tylko zrobi
  znikła cała cześć, jaką mi okazywali. 
 
 

którzy za Nim chodzili. 
 

guru, którego by mogły się radzić. 
 

Is
oczekiwania, a w zamian za to my będziemy cię czcić. 
 
Za
 

 
 

background image

 

 

LUDZIE W PASKI 

 

ólnie rzecz biorąc dzielimy ludzi na dwie kategorie: świętych i grzeszników. 

y, 

 grzesznicy, jesteśmy grzesznikami. 

rócił się do grupy dzieci: 

Gdyby tak wszyscy dobrzy ludzie byli biali, a źli ludzie czarni,  
jakiego koloru bylibyście wy? 

aski. 

eże, i wszyscy kanonizowani święci. 

zęszczać. Raz wszedł do kościoła, w którym wierni i sam kapłan  
ytali książkę z modlitwami. Mówili: 

 wzdychając głęboko, 

Dziękuję Ci Boże, nareszcie znalazłem swoich! 

ukrycie własnej skóry 

UZYKA DLA GŁUCHYCH 

Dawniej byłem zupełnie głuchy. Patrzyłem na ludzi, którzy stojąc  

czyniali najdziwniejsze obroty. Nazywali to tańcem. 
dawało mi się to absurdem do czasu, gdy pewnego dnia 

iec. 

 
 

Og
Jest to jednak podział absolutnie urojony. Z jednej strony, nikt nie wie na pewno, 
kto jest świętym, a kto grzesznikiem, pozory mylą. Z drugiej strony, my wszysc

święci i
 

 

Przy jakiejś tam okazji pewien kaznodzieja zw

  
 

Mała Mary Jane odpowiedziała: 
- Ja, proszę księdza, byłabym w p
 
 
Taki sam byłby ksiądz, mahatmowie i papi

 

 
Pewien człowiek szukał odpowiedniego kościoła, do którego mógłby  
uc
cz

- Zaniedbaliśmy rzeczy, które powinniśmy zrobić,  
  a zrobiliśmy to, czego nie powinniśmy. 
 
Człowiek usiadł z prawdziwą ulgą w jednej z ławek i
rzekł po cichu: 

 
 
Wysiłki naszych "świętych" ludzi, mające na celu 

 paski", bardzo często zawodzą, a zawsze są oszukiwaniem. 

"w

 

 
 

M

 

 

wy
Wy
usłyszałem muzykę. Wtenczas zrozumiałem, jak piękną rzeczą jest tan

 
 
Wiedzę szalone zachowanie się świętych. Wiem jednak, że mój duch 

background image

jest martwy. Zawieszam więc mój sąd, aż będę żył. 

że wtedy zrozumiem. 

ak,  

we. Tak więc, zamiast sądzić, zacząłem się 

dlić, aby kiedyś ożyło moje serce. 

GACI 

Mąż:  

Wiesz co, kochanie? Będę ciężko pracował,  

i któregoś dnia będziemy bogaci. 

 nawzajem. 

nież pieniądze. 

Bogaty przemysłowiec z Północy poczu  niesmak widząc  

wnego rybaka z Południa, spokojnie opartego o swoją łódź 
palącego fajkę. 

ość na dzisiaj - odpowiedział rybak. 

Dlaczego nie łowisz więcej, niż to konieczne? - nalegał przemysłowiec. 

ową sieć,  

j pieniędzy. 

bię? - 

ę,  

Mo

 

Widzę szalone zachowanie się zakochanych. Wiem jedn

że moje serce jest mart
mo

 

 
 

 

BO

 

 


  

Żona:  

- Już jesteśmy bogaci, najdroższy. Mamy siebie
  Być może, kiedyś będziemy mieć rów
 
 

ZADOWOLONY RYBAK 

 
 

ł

pe

 
- Dlaczego nie wypłynąłeś łowić? - zapytał przemysłowiec. 
- Bo już złowiłem d


- A cóż bym z tym zrobił? - zapytał rybak. 

- Zarobilibyśmy więcej pieniędzy - padło w odpowiedzi. - 
  Mógłbyś wtedy założyć motor do twojej łodzi,  
  wypływać na głębsze wody i łowić więcej ryb. 
  Wtedy też zarobiłbyś dość pieniędzy by kupić sobie nylon
  dzięki czemu miałbyś jeszcze więcej ryb i więce

  Szybko zarobiłbyś i na drugą łódź... , i być może na całą flotę. 
  Byłbyś wtedy bogaty tak jak ja. 
- I co bym wtedy robił? - zapytał znowu rybak. 
- Mógłbyś wtedy usiąść i cieszyć się z życia -  
  odpowiedział przemysłowiec. 

- A jak myślisz, co ja właściwie w tej chwili ro
  Zapytał zadowolony rybak... 
 
 

ie zdolności cieszenia si

Właściwsze jest zachowanie stan

ż zarobienie mnóstwa pieniędzy. 

ni
 
 
 

background image

SIEDEM GARNKÓW ZŁOTA 

ąc pod zaczarowanym drzewem,  

łyszał pytający głos: 
Chciałbyś mieć siedem garnków złota? 

koła, ale nie zobaczył nikogo. 

 i odpowiedział żarliwie: 

, wszystkie pełne złota,  

łowy. 

nek nie jest całkiem 

ty 

 samo był napełniony 

lko do połowy. Doprowadziło go to do rozpaczy! 

 

ę o wypełnienie garnka. 

sunął się aż do żebrania. A garnek wchłaniał każdą monetę, 

Co się z tobą dzieje? Gdy zarabiałeś mniej, byłeś szczęśliwy 

asza Wysokość? 

go, któremu duch 

ofiarował siedem garnków. Kiedyś ofiarował je mnie. 

 złoto można będzie wydać, czy tylko  

ź i oddaj je już teraz, a znów będziesz szczęśliwy. 

NYM 

 

 
Pewien fryzjer przechodz

us

 

 Fryzjer rozejrzał się do
Obudziła się w nim jednak jakaś chciwość

- Tak, oczywiście, że chciałbym mieć. 
- W takim razie, idź szybko do domu - powiedział głos - 
  a tam je znajdziesz. 

 
Fryzjer pobiegł do domu. I rzeczywiście:  
stało tam siedem garnków

z wyjątkiem jednego, zapełnionego tylko do po
Fryzjer nie mógł znieść tego, że siódmy gar

pełny. Poczuł gorące pragnienie zapełnienia go,  
bo w przeciwnym razie będzie nieszczęśliwy. 
 
Przetopił wszystkie rodzinne klejnoty w złote mone
i wrzucił je do garnka. Ten jednak ciągle tak

ty
Oszczędzał i skąpił, aż do głodzenia siebie i rodziny.

Wszystko na próżno. Ile by złota włożył do garnka,  
ten był ciągle wypełniony do połowy. 
 

Wreszcie poprosił króla, aby mu podniósł zarobki. 
Podwojono mu je i na nowo powziął walk
Po

którą do niego wkładano, ale uparcie trwał wypełniony do połowy. 
 
Król zwrócił uwagę na zabiedzonego i wygłodzonego fryzjera. 

Zapytał go: 

  i zadowolony. A teraz kiedy Ci podwojono zarobki, 
  jesteś zniszczony i przybity. Nie masz przypadkiem u siebie 
  siedmiu garnków złota? 

 

Fryzjer był zaskoczony. 
- Kto wam to powiedział, W

 

Król się zaśmiał. 

- Ależ to oczywiste, że wyglądasz na takie
  

  Zapytałem, czy to
  służy do tego, by je mieć. I zjawa znikła bez słowa. 
 

Tego złota nie można wydać. Jedyne co pozostaje  
to nieodparty pociąg do pomnożenia go. 

Id

 
 

PRZYPOWIEŚĆ O ŻYCIU WSPÓŁCZES

background image

 
 

Zwierzęta zgromadziły się i zaczęły narzekać na ludzi,  
że ograbiają je z wielu rzeczy. 

Zabierają moje mleko - powiedziała krowa. 

łuszcz - powiedział wieloryb. 

 na pewno by mnie nie ograbili, gdyby mogli. 

OFETZ CHAIM 

turysta ze Stanów Zjednoczonych 

odwiedził słynnego polskiego rabina Hofetza Chaima. 

ziwił się, gdy zobaczył, że domem rabina, po prostu, 

 powiedział Amerykanin. 

 samego, 

estety, proste życie nie zawsze niesie za sobą głębię. 

 

 

- Zabierają moje jajka - powiedziała kura. 

- powiedziała świnia. 

- Zabierają moje mięso na boczek 

Polują na mnie, by mi zabrać mój t


 
I tak dalej. 
 

Na końcu przemówił ślimak. 

A ja mam coś, co chcieliby mieć bardziej niż cokolwiek innego. 


  Coś, z czego

Mam CZAS. 

  
 

 

ć. 

Masz cały czas świata. Potrzeba jedynie, byś chciał go wzią

rzymuje? 

Co cię powst
 

 

 

 

H

 
 

W ubiegłym stuleciu pewien 

 
Zd
był jeden pokój obłożony książkami. Za całe umeblowanie 

służyły stół i ławeczka. 
 
- Rabinie, gdzie są twoje meble? - zapytał turysta. 

- A gdzie są twoje? - odpowiedział pytaniem Hofetz.. 

m tylko turystą.  

- Moje? J a przecież jeste

Jestem tu przejazdem. -

  
- Tak samo i ja - powiedział rabin. 
 
 
Gdy ktoś zaczyna żyć coraz głębiej wewnątrz siebie

żyje też prościej na zewnątrz. 
 
Ni
 
 

 

NIEBO I KRUK 

 

background image

 
Bajka Bhaghawata Purany: 

 

wnego razu fruwał kruk po niebie trzymając w dziobie kawałek mięsa. 
adzieścia innych kruków zaczęło go gonić i zaatakowało bez litości. 

uk musiał wreszcie puścić zdobycz. Wtedy te, które go ścigały, 

stawiły go w spokoju i pofrunęły kracząc w ślad za kawałkiem mięsa. 

 w małej chatce 
w domu 

wpadł złodziej do chaty i zawiódł się odkrywając

że nie było tam  

c do ukradzenia. 

zeczy i poszedł. 

ł 

rzybył w okolice jakiejś wsi i rozłożył się pod drzewem, 
 Nagle przybiegł do niego jeden z mieszkańców osady i rzekł: 

- Kamień! Kami

 Daj mi drogocenny kamień! 

aki kamień? - zapytał sannyasi. 

Wczoraj w nocy ukazał mi się we śnie Pan Siwa - powiedział wieśniak - 

 

Pe

Dw
 

Kr
zo
 

I powiedział sobie kruk: 

Co za spokój! Teraz całe niebo należy do mnie. 

 
 

ówił pewien mnich zen: 

M

 
Kiedy spłonął mi dom, miałem dobry widok na księżyc w nocy. 

 
 
 

KTÓŻ MOŻE UKRAŚĆ KSIĘŻYC? 

 

 
Mistrz zen, Ryokan, prowadził bardzo skromne życie
u podnóża góry. Pewnej nocy, gdy mistrza nie było 

ni

 
Kiedy wrócił Ryokan zaskoczył złodzieja: 

 do rabusia. - 

- Musiałeś się namęczyć, żeby do mnie przyjść - powiedział
  Nie powinieneś odchodzić z pustymi rękami. Proszę cię, 

nek moje ubranie i mój koc. 

  zabierz jako upomi
 

Złodziej całkowicie zbity z tropu zabrał r
 
Ryokan usiadł nagi i patrzył na księżyc. 

ybym móg

"Biedny człowiek - pomyślał. - Cieszyłbym się, gd

 podarować to wspaniałe światło księżyca". 

mu

 
 

DIAMENT 

 
 

Pewien sannyasi p
żeby spędzić noc.

eń!

-J

  i zapewnił mnie, że jeśli wyjdę o zmroku za wieś, spotkam tam pewnego  
  sannyasi, który da mi drogocenny kamień, dzięki czemu stane się  
  na zawsze bogaty. 
 
Sannyasi poszukał w torbie i wyjął kamień. 

background image

- Prawdopodobnie chodzi o to - rzekł dając kamień wieśniakowi. - 
  Znalazłem to w lesie na ścieżce, kilka dni temu. 

  Oczywiście możesz go sobie zatrzymać. 

 był diament! 

iął diament i odszedł. Przez całą noc przewracał się na łóżku 

óre pozwala ci z taką łatwością 

pozbyć się tego diamentu. 

ami jednego ze swoich 

i rzekł: 

- Postanowiłem spełnić twoje trzy prośby.  

Potem jednak nic już ci nie dam. 

 lepszą. 

a. 

grzeb  

e cechy jego zmarłej żony,  

y na cnoty swojej żony. 

y było  łatwo znaleźć inną kobietę tak dobrą jak ta? 

y poprosić: 

 władzę, miłość...? 

wszystkiego, 

by to było. 

 
Człowiek patrzył na kamień ze zdumieniem. To
Być może największy diament świata, gdyż był wielki  

jak dłoń mężczyzny. 

 
Wz

nie mogąc zasnąć. Następnego dnia o świcie pobiegł obudzić 
sannyasi i rzekł: 
- Daj mi bogactwo, kt

  
 

 

PROSIĆ O ZADOWOLENIE 

 

 
Pan Wisznu tak znudził się ciągłymi prośb
wyznawców, że pewnego dnia ukazał mu się 

  

 
Pełen radości wyznawca niewiele myśląc wypowiedział 

swoją pierwszą prośbę: 
żeby umarła jego żona, aby mógł się ożenić z

Prośba natychmiast została wysłuchan

 
Ale kiedy jego przyjaciele i krewni zebrali się na po
i zaczęli wspominać dobr
wyznawca zrozumiał, że bardzo się pośpieszył.  
Uzmysłowił sobie, że był całkowicie ślep
Cz

Poprosił więc Pana, by ją przywrócił do życia. 

Po tym jednak została mu już tylko jedna prośba. 
Postanowił więc nie popełnić nowego błędu, gdyż tym razem  
nie miałby już możliwości naprawienia go. Zaczął pytać  
o radę innych. Niektórzy z jego przyjaciół radzili mu  

poprosić o nieśmiertelność - mówili inni -  
jeśli nie miałby zdrowia? 
A na co mu zdrowie, jeśli nie miałby pieniędzy? 
A na co mu pieniądze, jeśli nie miałby przyjaciół? 
 

Mijały lata i nie mógł się zdecydować, o co b
o życie, zdrowie, bogactwo,
Wreszcie zwrócił się do Pana:  
- Poradź mi, proszę o co mam prosić. 
 

Pan zaśmiał się widząc zmartwienie biedaka i powiedział: 

- Poproś, abyś był zdolny do zadowolenia z tego 
  co życie ci niesie, cokolwiek 
 
 

ŚWIATOWA WYSTAWA RELIGII 

background image

 
 

Mój przyjaciel i ja poszliśmy na wystawę. 

gii. 

Ale konkurencja była tak samo ostra, a reklama równie hałaśliwa. 

stoisku żydowskim dano nam kilka ulotek, na których była  

i i że Żydzi są 

 

ością 

ię wstępuje 

ał mi. 

z, że przez wieki źle używano 

Ja nie organizowałem wystawy. A wręcz wstydziłem się ją zwiedzić. 

 

óciłem natychmiast na Wystawę Religii. ty m razem wysłuchałem 

ana religii Balakri. 
akri urodzony w Ziemi Świętej Mesambii 

w piątym wieku, był Mesjaszem. 

j nocy  znowu spotkałem się z Bogiem. 

ład? 

 

i w roku 

tkie  

ŚWIATOWĄ WYSTAWĘ RELIGII. 
Nie była to wystawa handlowa. To była wystawa reli

 


mowa o tym, że Bóg lituje się nad wszystkim
Jego Ludem Wybranym.  

Żydzi. 
Żaden inny lud nie był tak wybrany jak lud żydowski. 

 
W stoisku muzułmańskim dowiedzieliśmy się, 
że Bóg jest miłosierny dla wszystkich i że Mahomet jest jego

ienie otrzymuje się słuchając jedynie 

jedynym prorokiem. Zbaw

Boga. 

proroka 

 

stoisku chrześcijańskim odkryliśmy, że Bóg jest mił


i że nie ma zbawienia poza Kościołem. Albo s

do Kościoła, albo się zasługuje na wieczne potępienie. 
 

ałem mojego przyjaciela: 

U wyjścia zapyt

Co myślisz o Bogu? 


- Że jest nietolerancyjny, fanatyczny i okrutny - odpowiedzi

 
 

dy wróciłem do domu, powiedziałem do Boga: 

G

- Jak możesz to znieść, Panie? Nie widzis
  Twojego imienia? 
 

óg odpowiedział: 

B

 
 
 

DYSKRYMINACJA

 

 
Wr
przemówienia Najwyższego Kapł
Powiedział nam, że prorok Bal

 
Te
- Och, Boże! Jesteś wielkim Dyskryminatorem, czyż nie? 

  Dlaczego piąty wiek ma być wiekiem oświecenia  
  i dlaczego Mesambia ma być Ziemią Świętą? 

ieki i inne ziemie? 

  Dlaczego dyskryminujesz inne w

Co ma złego w sobie mój wiek, na przyk

  
  Albo co ma złego w sobie moja ziemia? -
A na to Bóg odpowiedział: 

ie dn

- Święto jest święte, ponieważ ukazuje, że wszystk

  są święte. 
  Sanktuarium jest święte, ponieważ ukazuje, że wszys

background image

  miejsca są uświęcone. 
  Tak też Chrystus urodził się, aby pokazać, że wszyscy ludzie 

a meczu piłkarskim. 
zobaczył choć jeden. 
"Uderzeniowców" 

i katolickich "Krzyżowców". 

ko pierwsi strzelili "Krzyżowcy". Jezus oklaskiwał entuzjastycznie 

wu 

o człowieka za  nami. 

 

ualnej  

ie, Panie -  

 

 

ł. - 

t. 

ówienie podobnych rzeczy, nie pamiętasz? 

Tak - i to właśnie religijni ludzie - odpowiedział Jezus  

echem. 

 ze swego miasta.  

żenie,  to liczba kościołów tutaj. 

  Z pewnością tutejsi ludzie muszą bardzo kochać Boga. 

No cóż odparł cynicznie przewodnik - być może kochają Boga, 

iwości, że się wzajemnie  

  są dziećmi Bożymi. 
 

 

JEZUS NA MECZU PIŁKARSKIM 

 

 
Jezus Chrystus nam powiedział, że nigdy nie był n
Tak więc razem z przyjaciółmi zabraliśmy go, aby 
Walka była zacięta między drużyną protestanckich 

 
Ja
i wyrzucił w górę kapelusz. Potem strzelili "Uderzeniowcy" i Jezus zno

klaskał z entuzjazmem i znowu rzucił w górę kapelusz. 
 

To zdaje się zmieszało pewneg
Trącił Jezusa w ramię i zapytał: 
- Za którą drużyną pan kibicuje, dobry człowieku? 
-Ja? odpowiedział Jezus wyraźnie podniecony meczem - 
  Nie kibicuję za nikim. Po prostu cieszy mnie gra. 

 
Mężczyzna zwrócił się do swojego sąsiada i mruknął: 
- Hm, ateista. 
 

 

W drodze do domu krótko poinformowaliśmy Jezusa o akt

tuacji religijnej na świecie. 

sy
- Ciekawe co się dzieje z osobami religijnymi na świec

- Ciągle im się wydaje, że Bóg jest po ich stronie 

  mówiliśmy mu. 

i że jest przeciwko innym.

  
 

Jezus przytaknął: 
- Właśnie dlatego nie popieram żadnej religii, tylko ludzi - powiedzia
  Ludzie są ważniejsi do religii. Człowiek jest ważniejszy niż szaba
- Powinieneś uważać na to co mówisz - ostrzegł go jeden z nas. 
- Już raz Cię ukrzyżowali za m

  z ironicznym uśmi
 

 

 

NIENAWIŚĆ RELIGIJNA 

 
 
Turysta rzekł do przewodnika:  
- Ma pan rację, że czuje się pan dumny

  To co wywarło na mnie szczególne wra

 

  ale nie ma najmniejszych wątpl

background image

  śmiertelnie nienawidzą. 
 

 

 mi przypomina pewną dziewczynkę, którą zapytano, kto to s

To

ą poganie. 

h". 

Rozumiem - powiedział dziennikarz - że macie, panowie, 

z sobą także kapelana, by modlił się o zwycięstwo drużyny. 

dstawić? 

 trener. - 

to co można przeczytać o okrucieństwie ludzi. 

pis tortur stosowanych we współczesnych 

obozach koncentracyjnych: 

iarę przywiązuje się do metalowego krzesła. 

wartą dłonią kat uderza w ucho ofiary tak długo, aż pęka bębenek. 

ego.  

ara zgodzi się na współpracę. 

ii. 

ugiemu, 

łowiek. 

,  

Odpowiedziała:  

nyc

"Poganie to ludzie, którzy nie kłócą się z przyczyn religij

 

 
 

MODLITWA OFENSYWNA I DEFENSYWNA 

 

 

Katolicka drużyna piłkarska udawała się na ważny mecz. 

Jeden z dziennikarzy wsiadł do tego samego pociągu 
i przeprowadził wywiad z trenerem. 
 

  
  Czy nie miałby pan nic przeciwko temu, żeby mi go prze
 
- Ależ bardzo chętnie - odpowiedział
  A którego chciałby pan poznać: kapelana ofensywnego 

  czy defensywnego? 
 

 

IDEOLOGIA 

 

 
 
Przytłaczające jest 
Oto dziennikarski za

 

 
Of
Poraża się ją ładunkiem elektrycznym, coraz silniejszym, 
aż zacznie zeznawać. 
 

Ot
 
Ofiarę przywiązują pasami do fotela dentystyczn

Wtedy dentysta zaczyna borować w zębie, aż dosięgnie nerwu
I boruje dalej, aż ofi

 
 

łowiek nie jest okrutny z natury. Staje się okrutny, kiedy jest  

Cz
nieszczęśliwy lub kiedy zaprzedaje się jakiejś ideolog
 

eciw dr

Jedna ideologia przeciwko drugiej, a jeden system prz

dna religia przeciw drugiej. A w środku przygnieciony cz

je
 
Ludzie, którzy ukrzyżowali Jezusa, prawdopodobnie nie byli okrutni. 
Możliwe, że wielu było czułymi małżonkami i tkliwymi ojcami

background image

którzy aby zachować system, ideologię czy religię, 

yby ludzie religijni zawsze szli za poruszeniem serca, zamiast  

sy, 

winnych ludzi 

i samego Boga. 

 

miarę jak stawałem się dorosły i uświadomiłem sobie, 

ć ani jednego  

acząłem mówić: 

 kontaktują. 

ł. Tym się zadowolę". 

st taka: 

wał w odmienny sposób 
ntownikiem, prorokiem, 

psychopatą czy bohaterem? 

Kto jest w stanie określić różnicę? - mówiliśmy. - 
A w końcu, komu na tym zależy?
 

stali się zdolni do wielkiego okrucieństwa. 

 

Gd
iść za logiką swojej religii, zostałyby nam zaoszczędzone 

przedstawienia takie, jak palenie heretyków, wdowy idące na sto
by spłonąć z ciałem męża, czy też obraz milionów nie

zabitych w wojnach wywołanych w imię religii 
 

Morał: 
  Jeśli masz wybrać pomiędzy głosem współczującego serca 

  a wymaganiami ideologii, odrzuć ideologię bez chwili wahania. 

  Współczucie nie ma ideologii. 

 

 
 

ZMIENIĆ ŚWIAT PRZEZ ZMIANĘ SIEBIE 

 
 

Sufi Bayazid opowiada o sobie samym: 
Za młodu byłem rewolucjonistą i moja modlitwa wyglądała tak: 
"Panie, daj mi siły, żeby zmienić świat". 

że minęło mi pół życia, a nie zdołałem zmieni
człowieka, zmieniłem moją modlitwę i z
"Panie, udziel mi łaski, by przemienić tych, którzy się ze mną

Choćby tylko moją rodzinę i moich przyjació
 
Teraz, kiedy jestem stary i moje dni są policzone,  
zacząłem rozumieć jaki byłem głupi. I moja jedyna modlitwa je
"Panie, udziel mi łaski, bym sam się zmienił". 
 

Gdybym tak się modlił od początku, nie zmarnowałbym życia. 
 
 
Wszyscy myślą o zmianie ludzkości. 
Prawie nikt nie myśli o zmianie samego siebie. 

 
 
 

OSWOJENI BUNTOWNIC

 

 
 
To był trudny charakter. Myślał i postępo
niż my wszyscy. Wszystko podważał. Był bu


  
 
Tak więc uspołeczniliśmy go. Nauczyliśmy go wyczucia  
opinii publicznej i cudzych sentymentów. Zdołaliśmy go ułagodzić. 

background image

Zrobiliśmy z niego człowieka, z którym przyjemnie się żyło, 

iliśmy, 

dnego z naszymi oczekiwaniami. 

zyniliśmy go układnym i słodkim. 

 

kiś potężny typ wszedł do zatłoczonego pomieszczenia 

Ja jestem Murphy. 

 

odbił oczy i zostawił go jak szmatę na podłodze. 

dł, spostrzegliśmy ze zdumieniem, 

łowieczek śmiał się pod nosem 

owawców. 

 

dna owca znalazła dziurę w płocie i przecisnęła się przez nią. 
ieczka napełniła ją szczęściem. Błądziła długo 
wreszcie zagubiła się. 

em spostrzegła, że idzie za nią wilk. 

częła uciekać, ale wilk ciągle był za nią.  

sterz, choć wszyscy nakłaniali go do czegoś przeciwnego, 

doskonale zaadoptowanego. W rzeczywistości to, co zrob

polegało na nauczeniu go życia zgo
Uc
 

Mówiliśmy mu, że nauczył się kontrolować siebie samego 
i gratulowaliśmy mu tego osiągnięcia. A i on sam zaczął sobie

tego gratulować. Nie mógł zobaczyć, że to my zdobyliśmy go. 

 
 
Ja

i krzyknął: 

- Jest tu facet, którego nazywają Murphy?! - 

Podniósł się pewien mały człowieczek i rzekł: 

 
Potężny typ nieomal go nie zabił. Połamał mu pięć żeber,

rozbił nos, p
Po czym wyszedł ciężko stawiając kroki. 
 
Kiedy sobie już posze
że cz

- Ale nabrałem tego faceta - powiedział cicho. - 
  Ja nie jestem Murphy! Cha, cha, cha! 
 
 
Społeczeństwo, które oswaja swoich buntowników, 

zyskuje spokój, ale traci przyszłość
 
 

 

ZAGUBIONA OWCA 

 

 
 
Przypowieść dla religijnych wych
 

Je
Uc

 
Wt

Za
Aż przyszedł pasterz, ocalił ją i przyprowadził na powrót,  
z wielką czułością, do stada. 
 
Pa

nie chciał naprawić dziury w płocie. 
 
 

JABŁKO DOSKONAŁ

 

background image

 
Zaledwie Nasruddin skończył swoje wyst

jakiś żartowniś spośród słuchaczy r
- Zamiast rozwijać teorie duchowe, 

ąpienie, 

zekł: 

dlaczego nie pokażesz nam 

  czegoś praktycznego? 

edny Nasruddin zmieszał się. 

enia, 

ł: 

 z rajskiego ogrodu. 

łe. 

łe jabłko 

ól muzułmański zakochał się do szaleństwa  w młodej  

by przeniesiona ją do pałacu. 

 uczynić pierwszą ze swoich żon. 

Tylko że, z tajemniczych przyczyn, dziewczyna poważnie się 

zchorowała tego samego dnia,  

edy przeprowadziła się do pałacu. 

nie próbował 

stwa  

ł,  

 
Bi

- Ale jakiego rodzaju ma być ta praktyczna rzecz
  którą chcesz, żebym ci pokazał? 
 

zakłopotania, w jakie mułłę, i z wraż

Żartowniś, zadowolony z 

kie wywarł na obecnych, powiedzia

ja

- Pokaż nam, na przykład, jabłko
 

łko i pokazał mu. 

Nasruddin natychmiast chwyciłeś jab

Ale to jabłko - powiedział tamten - jest z jednej strony zgni


  Niewątpliwie jabłko rajskie musiało być doskonałe. 

 
- To prawda. Rajskie jabłko musiało być doskonałe -  

powiedział mułła. - Ale biorąc pod uwagę twoje  

  
  realne możliwości, to jest najbardziej podobne  
  do rajskiego jabłka, z tego, co kiedykolwiek będziesz 

  mógł zobaczyć. 
 
 

kona

Czy może człowiek spodziewać się, że zobaczymy dos
mając niedoskonałe spojrzenie? 

 

 w innych, gdy jego serce jest samolubne

Lub wyuczyć dobro
 
 
 

NIEWOLNICA 

 
 
Kr
niewolnicy i rozkazał, 
Zamierzał ją poślubić i

ro
ki
 
Stan jej zdrowia stopniowo się pogarszał.  

Zastosowano już wszystkie znane środki,  
lecz bez żadnego skutku. Biedna dziewczyna była  

ią. 

zawieszona między życiem a śmierc
 

ozpaczony król obiecał połowę swego królestwa temu, 

Zr

kto byłby w stanie ją uleczyć.  Nikt jednak 

r

leczyć choroby, na którą nie znaleźli leka
najlepsi lekarze królestwa. 
 

eszcie stawił się pewien hakim, który prosi

Wr

by pozostawiono go sam na sam z dziewczyną. 
 

background image

Po godzinnej rozmowie z nią, stanął przed królem, 
który z niepokojem wyczekiwał jego diagnozy. 

I tak jestem pewien jego skuteczności,  

ęcie. 

niezwykle bolesne - ale nie dla dziewczyny,  

 

: - 

jednym z waszych sług. 

 na małżeństwo z nim, 

ą zaplączesz, 

ĘDRZEC KONFUCJUSZ 

z się mówić, 
Tuan Mu Tsu 

ś wyjaśni

że Chung Yu jest odważniejszy od ciebie 

i że Chuan Sun jest dostojniejszy niż ty? 

niami? 

 dostosowywać. 

"nie". 

Chung Yu wie, jak być odważnym, ale nie umie być ostrożny. 

 
- Wasza Wysokość - rzekł hakim - prawdę mówiąc, 
  mam niezawodne lekarstwo dla dziewczyny. 
  

  że jeśliby się nie poprawiło, jestem gotów na ści

się  

  Tylko, że lekarstwo, które proponuję, okaże 
  

  lecz dla Waszej Wysokości. 
 
- Mów, jakie to lekarstwo - krzyknął król -

  a będzie je mieć, niech kosztuje ile chce! 
 

Hakim popatrzył ze współczuciem na króla i rzekł
- Dziewczyna jest zakochana w 

Dajcie jej wasze pozwolenie

  

  a wyzdrowieje natychmiast. 
 

edny król! Za bardzo pragnął dziewczyny, 

Bi
by pozwolić jej odejść. Za bardzo ją kochał, 
by dać jej umrzeć. 

 
 

aga na miłość! Jeśli się w ni

Uw
będzie dla ciebie śmiercią. 
 

 
 

 

M

 

 
Pewnego razu mówił Pu Shang do Konfucjusza: 
- Co z ciebie za mędrzec jeśli ośmielas
  że Yen Hui jest lepszy od ciebie, że 

ć, 

  jest lepszy, gdy trzeba co

  
  
 
Pu Shang niemalże spadł z ławki, na której siedział, 

tak był niecierpliwy odpowiedzi. 

- Jeśli wszystko to jest prawdą - dodał - 
  to dlaczego wszyscy czterej są twoimi ucz
 
Konfucjusz odpowiedział: 
-  Siedź spokojnie na miejscu, a powiem ci. 

,  ale nie umie się

  Otóż Yen Hui, wie jak być prawym
  Tuan Mu Tsu wie, jak wyjaśnić różne sprawy,  
  ale nie umie dać w odpowiedzi prostego "tak" lub 
  
  Chuan Sun Shih wie, jak być dostojnym, 

  ale nie umie być skromny. 

background image

  Dlatego wszyscy czterej chcą uczyć się u mnie. 
 

 
Muzułmanin Jalal ud-Din Rumi mówi: 

ze zamknięta, 

- Dłoń, która jest zawsze otwarta lub zaws
  to dłoń sparaliżowana.  
  Ptak, który nie może otworzyć i zawrzeć skrzydeł

nigdy nie będzie fruwał. 

, 

ość  

- że Ty tak samo potrzebujesz mnie, 

  jak ja Ciebie. Gdyby Ciebie nie było, do kogo bym się modlił? 

A gdyby mnie nie było, kto modliłby się do Ciebie? 

nie zgrzeszył, 

órzy nie potrzebują nawrócenia. 

OKOS 

kokos z wysokiej palmy 
a głowę pewnego sufi. 

Człowiek podniósł go, wypił mleczko, zjadł miąższ, 

ze skorupy zrobił sobie miskę. 

  

 
 
 

ŻYDOWSKI MISTYK 

 

 
Żydowski mistyk Bael Shem miał d

dziwną formę modlitwy do Boga. 
- Pamiętaj, Panie - zwykł mówić 

  
 

 

ybym 

Dużo radości dała mi myśl, że gd

Bóg nie miałby okazji przebaczenia. On potrzebuje 
również mojego grzechu. Rzeczywiście, większa jest radość 

i,  

w niebie z powodu jednego grzesznika, który się nawróc

ż z powodu dziewięćdziesięciu dziewięciu sprawiedliwych, 

ni
kt

 
O szczęśliwa wino! Konieczny grzechu!  
Gdzie rozlewa się grzech, tam przelewa się łaska. 
 
 
 

 

 

K

 
 
Małpa zarwała 
i rzuciła go n
 


 

 
Dziękuję za krytykę. 

 
 
 

background image

GŁOS ŚPIEWAKA WYPEŁNIA SALĘ 

o za śpiewak! Jego głos wypełnia salę". 

rawda. Wielu z nas musiało wyjść 

 swoich miejscach, 

                             * 

słyszane w czasie pewnej sesji duchowności: 

z wszystkich rzeczy stworzonych". 

źmi i rzeczami, 

ejsca w sali koncertowej. 

śli dam tobie kawałek chleba, 

stanie mi mniej dla innych. Miłość podobna jest raczej do chleba 

 

 również otrzymujesz całego Chrystusa; 

twoje dzieci. Zdumiewające jest to, że dając całe twe serce  

ięcej.  

aciela i nikogo więcej, 

łą rzeczy ofiarujesz mu serce dość ubogie.  

erce 

nie,  

 

 
 

Zasłyszane przy wyjściu z koncertu: 
 
 

"C
 

"P

 żeby zostawić mu miejsce". 
 

 
Ciekawe! Panie i panowie, możecie zostać na

os śpiewaka wypełni salę, ale nie zajmie miejsca. 

 
                             

 
Za
 
 
"Jak mogę kochać Boga tak, jak mówi Pismo? 

 Jak mogę dać Mu całe serce 
 
"Najpierw musisz opróżnić swoje serce  
  
 

 

ć twojego serca lud

Kłamstwo! Nie bój się wypełni

óre kochasz, gdyż miłość Boga nie zajmie miejsca w twoim serce, 

kt
tak samo jak głos śpiewaka nie zajmie mi
 

łość nie jest jak bochen chleba. Je

Mi

zo
eucharystycznego. Kiedy go otrzymuję, otrzymuję całego Chrystusa.
 
Ale przez to ty nie otrzymujesz mniejszej części Chrystusa; 

ty

tak samo ktoś inny i jeszcze inny. 
 
Możesz kochać twoją matkę z całego serca, i twoją żonę, 

jednej osobie, nie musisz przez to dawać mniej innej. 

Wręcz przeciwnie, każda z nich otrzymuje w
Bo jeśli kochasz tylko twojego przyj
si

Zyskałby, gdybyś ofiarował serce także innym. 
 

Także Bóg straciłby, gdyby nalegał, byś ofiarował swe s
jedynie Jemu. Daruj twoje serce innym: twojej rodzi
przyjaciołom, w wtedy Bóg zyska, jeśli ofiarujesz Mu całe 

swe serce. 
 

 
 

background image

"DZIĘKUJĘ" I "TAK" 

 

 
 

Co znaczy kochać Boga? Boga nie ko
jak się kocha osoby, które można w

cha się w taki sam sposób, 
idzieć, słyszeć czy dotknąć. 

Bo Bóg nie jest osobą w takim znaczeniu, w jakim my używamy tego  

owa. Bóg jest Nieznany. Całkowicie Inny. Bóg jest ponad 
kimi wyrażeniami, jak on czy ona, osoba czy rzecz. 

łego 

rażenia 

óch rzeczywistości całkowicie różnych. Ponieważ głos  

żeń 

a. 

      Za wszystko, co będzie - tak. 

 można dać tylko Bogu. Na tym etapie Bóg nie ma rywali. 
ozumieć, że na tym polega miłość Boga, znaczy równocześnie 

kodą w miłości 

zyjaciół. 

os śpiewaka zalewa salę i bierze ją w posiadanie,  

  

z względu na liczbę ludzi, którzy w nim się znajdują. 

ożenie 

 życia. 


ta
 

Kiedy mówimy, że słuchacze otworzyli salę oraz że głos śpiewak
wypełnił salę, używamy tych samych słów w odniesieniu do dwóch  

rzeczywistości całkowicie różnych. Kiedy mówimy, że kochamy 

z całego naszego serca oraz że kochamy tak przyjaciela z ca
naszego serca, również używamy tych samych słów dla wy
dw

śpiewaka naprawdę nie wypełnia sali. I nie możemy naprawdę 

kochać Boga w potocznym słowa znaczeniu. 
 
Kochać Boga z całego serca znaczy mówić TAK, bezwarunkowo, 
życiu i wszystkiemu co życie z sobą niesie. Przyjąć bez zastrze

wszystko, co Bóg rozpoczął w odniesieniu do czyjegoś życi

Mieć takie samo nastawienie jak Jezus, kiedy mówił:  
Niech się dzieje Twoja wola, nie Moja. 
 
Kochać Boga z całego serca znaczy uczynić swoimi słynne słow
Daga Hammarkjolda: 

 
 
        Za wszystko, co było - dziękuję. 
  

 
 

To
Zr
rozumieć, że kochanie Boga nie jest przesz

pr

bezwarunkowej, czułej i gorącej swoich 
 


bez względu na to, jak jest zatłoczona przez ludzi. Obecność

ludzi nie jest dla niego przeszkodą. Jedynym zagrożeniem mógłby 
być głos konkurencyjny, który chciałby go zagłuszyć.  
Bóg zachowuje bezdyskusyjną władzę w twym sercu, 

be

Nie jest przeszkodą dla Boga ich obecność. Jedyne zagr
mogłoby płynąć z zamiaru tych osób zneutralizowania 
bezwarunkowego "Tak", które wymawiasz w odniesieniu  

do wszelkim planów, jakie Bóg mógłby mieć co do twojego

 
 

 

 

background image

SZYMON PIOTR 

 

 

>A wy - zapytał Jezus - za kogo mnie uważacie?<<  
dpowiedział Szymon Piotr:  

ga żywego<<. 

a to Jezus rzekł: 

                                             ( Mt 16, 15 - 17 ) 

rześcijanin: - Ty jesteś Mesjasz. Syn Boga żywego. 

      Jezus: - Bardzo dobra odpowiedź. Jaka szkoda, 

zyłeś się tego od ludzi, a nie objawił 

               ci tego mój Ojciec, który jest w niebie. 

ukany. 

ć. 

 dzban i odeszła do miasta. 

 >>Pójdźcie, zobaczcie cz owieka, który mi powiedział 

 wszystko, co uczyniłam: Czyż On nie jest Mesjaszem?<<" 
                                                            ( J 4, 28 - 30 ) 

i. 

 tym co usłyszała z jego ust:  

szem, który mówię z tobą". 

 

 

 
Dialog wzięty z Ewangelii:

 

">

 O
 >>Ty jesteś Mesjasz, Syn Bo

 

 N

 >>Błogosławiony jesteś, Szymonie, synu Jony. 

go ciało i krew, 

   Albowiem nie objawiły ci te
   lecz Ojciec, który jest w niebie<<". 
  
 

 

Dialog naszych czasów: 
 
        Jezus: - A ty, mówisz, że kim jestem? 
Ch

  
                 że nauc
  
Chrześcijanin: - To prawda, Panie. Zostałem osz
                 Ktoś dał mi wszystkie odpowiedzi,  

                 nim Twój Ojciec z nieba miał czas mówi
                 I zadziwia mnie mądrość jaką okazałeś  
                 nic nie mówiąc Szymonowi i pozwalając, 
                 by Twój Ojciec mówił pierwszy. 
 
 

SAMARYTANKA 

 
 
"Kobieta zaś zostawiła swój
 I mówiła tam ludziom:  

ł

  
  
 
 

Chrześcijanin: 
Jaką lekcję otrzymaliśmy od tej kobiety! Nie dała odpowiedz
Ograniczyła się do pytania i pozwoliła, aby inni znaleźli  

dpowiedź sami. A przecież musiała czuć pokusę dania odpowiedzi, 

o
po

"Ja jestem Mesja
 
 
I wielu poszło i stało się uczniami usłuchawszy jej słowa. 
I mówili do kobiety:  

background image

"Wierzymy już nie dzięki twemu opowiadaniu, na własne bowiem 

zy usłyszeliśmy  i jesteśmy przekonani, że On prawdziwie jest 

awicielem świata" 

  ( J 4, 42 ) 

ie wierzę z powodu tego, co wyście powiedzieli, 

 sam go słuchałem". 

yola, mówił o sobie samym, 
ie było nikogo,  

kto by go prowadził, ale Pan osobiście uczył go,  

k nauczyciel uczy dziecko. 

na koniec powiedział wręcz, że nawet gdyby uległo 

biście. 

ę. 

k że z powodu ich hałaśliwego natłoku nie mogłem  

 choćbym się nie wiem jak starał. 

 ręki, 

rzeba; 

mną w pierwszych latach 

 czekać, aż Ty będziesz mówi , ani wiary, że któregoś dnia, 

us

Zb
                                                            
 
 
Chrześcijanin: 

ą na Twój temat z drugiej ręki, Panie. 

Zadowoliłem się wiedz
Z Pisma i od świętych, od Papieża i do kaznodziejów.  

ciałbym móc im wszystkim powiedzieć: 

Ch

"N
 ale ponieważ ja

 

 
 

IGNACY LOYOLA 

 

 
Mistyk z XVI wieku, Ignacy Lo
że w chwili jego nawrócenia n

ja


zniszczeniu całe Pismo Święte, on dalej wierzyłby 

w to, co Pismo objawia, gdyż Pan objawił mu to oso
 

 

Chrześcijanin: 
Nie miałem takiego szczęścia jak Ignacy, Panie. 
Niestety było za dużo ludzi, do których mogłem pójść po rad

ci osaczyli mnie swoim bezustannym nauczaniem, 


ta
usłyszeć Ciebie,

Nigdy nie miałem szczęścia poznać Cię z pierwszej

gdyż oni zwykli byli mówić: 
"My jesteśmy jedynymi nauczycielami, jakich Ci pot
 Kto nas słucha, słucha Jego". 
 

Ale nie mam powodów, by na nich zwalać winę  
albo by narzekać, że byli ze 
mojego życia. Winić musze tylko siebie. Ponieważ nie miałem 
dość sił, ani odwagi, by szukać samemu, ani zdecydowania, 

ł

by

w jakimś miejscu przerwiesz swe milczenie  
i przemówisz do mnie.