background image

Studia Judaica 2: 1999 nr 1(3) s. 41-60

Konrad Zieliñski

Lublin

ŒWIECKIE  ¯YCIE  KULTURALNO-OŒWIATOWE

¯YDÓW  KRÓLESTWA  POLSKIEGO

W  CZASIE  PIERWSZEJ  WOJNY  ŒWIATOWEJ

(NA PRZYK£ADZIE MIAST I OSAD GUBERNI LUBELSKIEJ)

Lata  1914-1918  przynios³y  wielkie  zmiany  w  tradycyjnym  obrazie

¿ycia ludnoœci ¿ydowskiej w Królestwie. Choæ nie zawsze by³y to zmiany

wymierne iloœciowo – bezsprzecznie najwiêksze wp³ywy posiadali orto-

doksi, gros ludnoœci stara³a siê nadal ¿yæ w zgodzie z tradycj¹ i w ramach

nakreœlonych  nakazami  i  zakazami  religii.  Niemniej  jednak  wydarzenia

zwi¹zane z wojn¹, bêd¹c¹ swoistym katalizatorem zmian, wywar³y du¿y

wp³yw na ¿ycie mieszkañców wielu miast i miasteczek. Wracali do nich

uczestnicy wojny i ludzie przez wojnê doœwiadczeni, zmuszeni przerwaæ

naukê gimnazjaliœci i studenci, pracownicy zamykanych urzêdów, robot-

nicy ewakuowanych fabryk i zak³adów – „buntownicy, którzy wczeœniej

opuœcili domy rodzinne, nie mog¹c znaleŸæ dla siebie miejsca w uporz¹d-

kowanym i zhierarchizowanym œwiatku”.

1

 Przynosili has³a g³ównie syjo-

nistyczne, „zara¿aj¹c” nimi m³odzie¿ ma³ych miasteczek i osad. W wiêk-

szych miastach budzi³y zainteresowanie i znajdowa³y poklask tak¿e idee

socjalistyczne i rewolucyjne. Powstaj¹ce instytucje spo³eczno-kulturalne

oraz partie i organizacje polityczne wci¹ga³y do wspó³pracy coraz szer-

sze krêgi spo³eczeñstwa. Ze sfer nie zwi¹zanych z asymilacj¹, a tych by³a

zdecydowana wiêkszoœæ, nowe trendy najszybciej dociera³y do m³odych

–  i  tu  nastêpowa³a  ich  konfrontacja  z  idea³ami  wpajanymi  przez  ro-

dziców, którym niepos³uszeñstwo i upadek tradycyjnej moralnoœci oraz

religijnoœci  kojarzy³  siê  niemal  z  „koñcem  œwiata”.  Stawia³o  to  czêœæ

m³odzie¿y ¿ydowskiej w sytuacji niezmiernie trudnej.

2

1

M.  P a w l i n a - M e d u c k a:  Kultura  ¯ydów  polskich  XIX  i  XX  wieku,  Kielce

1992, s. 16.

2

Tendencje  emancypacyjne  dawa³y  siê  zauwa¿yæ  na  terenie  ca³ego  Królestwa  Pol-

skiego.  O  Gniewoszowie  w  guberni  kieleckiej  napisano:  „W  tym  maleñkim  miasteczku

background image

42

KONRAD ZIELIÑSKI

Dzia³alnoœæ polityczna by³a nierozerwalnie zwi¹zana z dzia³alnoœci¹

kulturalno-oœwiatow¹.  Akcje  oœwiatowe,  odczyty  i  prelekcje,  przedsta-

wienia teatralne organizowane przez przyby³ych z zewn¹trz doœwiadczo-

nych dzia³aczy politycznych, wœród których spotkaæ mo¿na by³o zarówno

przedstawicieli w³adz okupacyjnych, jak i uciekinierów z guberni po³o-

¿onych w g³êbi Rosji, u³atwia³y dotarcie nowych pr¹dów nawet do œro-

dowisk ma³omiasteczkowych. By³y to w rzeczywistoœci atrakcyjne formy

agitacji  politycznej,  wobec  których  du¿a  czêœæ  zw³aszcza  ¿ydowskiej

m³odzie¿y nie mog³a pozostaæ na uboczu, a nie bez znaczenia by³ fakt,

i¿ dzia³alnoœæ  ta  sz³a  w  parze  z  liberaln¹  polityk¹  w³adz  austriackich.

O skali  procesów,  które  nazwaæ  nale¿y  emancypacj¹  ludnoœci  ¿ydow-

skiej,  najdowodniej  œwiadczy,  ¿e  to  w³aœnie  w  latach  Wielkiej  Wojny

sami ortodoksi postarali siꠖ fakt, ¿e przy walnym udziale rabinów nie-

mieckich – o przeniesienie na grunt polski w³asnej, nowoczesnej w dzia-

³aniu partii politycznej jak¹ by³ Zwi¹zek Ortodoksów, popularnie zwany

„Agud¹”.

3

Szczególnie cennym Ÿród³em informacji dotycz¹cych „wychodzenia

z  cienia  synagogi”  i  w³¹czania  siê  przedstawicieli  ludnoœci  ¿ydowskiej

w nurt ¿ycia spo³eczno-politycznego s¹ „ksiêgi pamiêci” miast i miaste-

czek Lubelszczyzny, wydawane po II wojnie œwiatowej. W¹tek ten prze-

wija  siê  czêsto  w  zawartych  tam  wspomnieniach  pierwszych  dzia³aczy

politycznych i animatorów ¿ycia kulturalnego nie tylko wiêkszych miast,

ale i ¿ydowskiej prowincji.

4

 W jednej z  relacji  che³mskiej  Izkor  buch

nigdy nie by³o innych stowarzyszeñ, jak religijne: psalmowe, którego cz³onkowie zajmo-

wali  siê  napraw¹  œwiêtych  ksi¹g,  czy  stowarzyszeñ  pilnych  czytelników  Szeœciu  Ksi¹g

Miszny.  Tote¿  pierwsza  œwiecka  biblioteczka  i  kurs  jêzyka  hebrajskiego,  zainicjowany

przez  kilkunastoletnich  ch³opców  z  miejscowego  bet-hamidraszu  oko³o  1916  roku,  po-

wsta³y w tajemnicy. Ich organizatorzy podawali rodzicom za powód swych czêstych spot-

kañ – studia nad Gemar¹. Dopiero kiedy do pracy samokszta³ceniowej dopuœcili dziew-

czêta z chasydzkich domów Gniewoszowa, tajemnica siê skoñczy³a, a rodzice rozci¹gnêli

nad nimi surow¹ kontrolê” – M. P a w l i n a - M e d u c k a, jw. s. 75.

3

E.  M e n d e l s o h n:  Zionism  in  Poland.  The  Formative  Years,  1915-1926,  New

Haven and London 1981, s. 24.

4

Obraz  ¿ycia  w  ¿ydowskich  miastach  i  miasteczkach  przekazany  przez  ocala³ych

z Holokaustu jawi siê z regu³y doœæ sielankowo, niemal jak „oaza spokoju i nadziei” – tak

brzmi podtytu³ jednego z rozdzia³ów Izkor buch Pu³aw (J. Raszel). Niemniej jednak za-

warte w nich dane faktograficzne i materia³y wspomnieniowe s¹ niezmiernie cennym Ÿród-

³em  informacji  na  temat  ¿ycia  spo³ecznoœci  ¿ydowskiej  w  poszczególnych  miejscowoœ-

ciach  i  dobrze  oddaj¹  klimat  prowincjonalnych  „sztet³”  (miasteczek)  i  dzielnic  ¿ydow-

skich w „sztat” (miastach). Nie zmienia tego równie¿ fakt, ¿e „ksiêgi pamiêci” redagowali

zazwyczaj  ludzie  o  wyraŸnej  proweniencji  politycznej,  umniejszaj¹c  czêsto  rzeczywiste

znaczenie religijnych instytucji ¿ycia ¿ydowskiego.

background image

¯YCIE KULTURALNO- OŒWIATOWE ¯YDÓW W CZASIE I WOJNY ŒWIATOWEJ

43

(Ksiêgi pamiêci) przeczytaæ mo¿na, ¿e  „m³odzie¿  ¿ydowska  zerwa³a  ze

stylem œredniowiecznym, a miêdzy rodzicami a dzieæmi nasta³a otch³añ

taka, jakby nie by³a to ró¿nica pokolenia, lecz wielu pokoleñ”.

5

Wystêpy kó³  dramatycznych,  zak³adanie  œwieckich  bibliotek,  orga-

nizacja  odczytów  i  kursów  naukowych,  towarzyszy³y  z  regu³y  dzia³al-

noœci nowo powstaj¹cych partii politycznych. Ze wszystkich ¿ydowskich

ruchów politycznych najbardziej atrakcyjny by³ syjonizm ze wszystkimi

swoimi od³amami, trafiaj¹cy do bardzo ró¿nych grup spo³ecznych lud-

noœci. G³osz¹c powrót do Ziemi Œwiêtej i jêzyka hebrajskiego, honoro-

wano  ¿ydowskie  tradycje  i  liczono  siê  z  nimi,  choæ  czasowo  dopusz-

czano, ze wzglêdów pragmatycznych, jêzyk jidysz, a przy tym zak³adano

powa¿ne, nowoczesne zmiany w obrêbie gminy ¿ydowskiej, stawiaj¹c

jednoczeœnie na rozwój  œwieckiej  kultury  i  oœwiaty.

6

  W  przypadku  Lu-

belszczyzny dodatkowym czynnikiem wzmagaj¹cym te procesy by³ fakt,

i¿ region ten s¹siadowa³ z Litw¹ i innymi zachodnimi guberniami Cesar-

stwa, gdzie idee syjonistyczne pojawi³y siê wczeœniej i cieszy³y siê du¿¹

popularnoœci¹.  Wielu  tzw.  litwaków  prowadzi³o  swe  interesy  w  Lubel-

skiem, nieraz w³¹czaj¹c siê w nurt ¿ycia spo³eczno-politycznego miejsco-

wych gmin wyznaniowych. St¹d syjonizm szybko sta³ siê bardzo popu-

larny, zw³aszcza wœród ¿ydowskiej m³odzie¿y. Wszystko to odbywa³o siê

jednak wœród powa¿nych czêsto waœni rodzinnych. Do grona sympatyków

ruchu syjonistycznego nale¿a³y tak¿e dziewczêta. Chaja Herc-Latersztajn,

jedna z pierwszych dzia³aczek organizacji „Kadyma” (Do przodu) w le-

¿¹cym na trasie Lublin-Pu³awy i dalej do Warszawy niewielkim Marku-

szowie  pisa³a,  ¿e  „prawdziwa  wojna  rozgorza³a  miêdzy  nami  a  rodzi-

cami”, którzy, podobnie jak w innych domach, chowaæ gdzieœ mieli jej

odzie¿ i buty i si³¹ zatrzymywaæ w domu.

7

 Jak wspomina pochodz¹cy

równie¿ z Markuszowa Mosze Nachszon, przed m³odzie¿¹ mêsk¹ mias-

teczka, która jeszcze wczoraj dzieñ i noc studiowa³a w bet ha-midraszach

5

Sz. W a s e r m a n: Che³m guberni¹ lubelsk¹, w: Izkor buch Che³m, Johannesburg

1954, s. 75. Ten sam autor nazywa nawet ruch kulturalno-oœwiatowy w Che³mie za cza-

sów okupacji austriackiej „¿ydowskim renesansem” (s. 76). Z kolei Jakow Neman z Za-

moœcia  pisze  o  „epoce  wiosennej”.  Zob.  J.  N e m a n:  Rozdzia³y  wspomnieñ:  Zamoœæ

1914-1923, w: Pinkas Zamoœæ, Buenos Aires 1957, s. 589.

6

E. M e n d e l s o h n, jw. s. 26-27.

7

Ch. H e r c - L a t e r s z t a j n: Wspomnienia o „Kadymie”, w: Churban un  gwura

fun sztet³ Markuszów, Tel-Awiw 1955, s. 78; C. F e l d b e r g - B a j g e l m a n: Oszukany

tata, w: Churban un gwura, s. 112-113. W podobnym tonie pozostaj¹ relacje z Krasno-

brodu i z lat ju¿ powojennych z Frampola: Sz. G u r t l e r: O¿ywienie spo³eczne w Kras-

nobrodzie,  w:  Krasnobród.  Sefer  zikaron,  [Izrael]  1956,  s.  63-65;  Sz.  K l a j z m a n:

Zak³adamy bibliotekê, w: Sefer Frampol, Tel-Awiw 1966, s. 136-138.

background image

44

KONRAD ZIELIÑSKI

Torê, otworzy³ siꠄnowy œwiat”. W co bardziej ortodoksyjnych domach

ojciec, po wst¹pieniu syna lub córki do „Kadymy”, odprawia³ nabo¿eñ-

stwo ¿a³obne – dla niego dziecko ju¿ umar³o.

8

 Jeden z pierwszych cz³on-

ków  „Poalej  Syjon”  w  Hrubieszowie  Natan  Hodes  wspomina³,  ¿e  gdy

zdarzy³o mu siê w jednym z przedstawieñ amatorskiego kó³ka drama-

tycznego wyst¹piæ w roli Lewi Icchaka z Berdyczowa, jego ortodoksyjny

ojciec za obrazê, jakiej syn dopuœci³  siê,  graj¹c  rolê  i  wystawiaj¹c  tym

samym  na  poœmiewisko  wielkiego  cadyka,  nie  odezwa³  siê  doñ  przez

wiele lat, a¿ do chwili wyjazdu syna do Izraela.

9

 Takie i podobne sytua-

cje zdarza³y siê coraz czêœciej, stawiaj¹c dzieci i rodziców we wrogich

sobie obozach – ci ostatni nie potrafili zaproponowaæ m³odzie¿y niczego

nowego  poza  kurczowym  trzymaniem  siê  tradycji,  reperacj¹  œwiêtych

ksi¹g czy studiowaniem.

Dzia³alnoœæ kulturalno-oœwiatowa w Markuszowie wi¹za³a siê z za-

³o¿on¹ w 1916 r. „Kadym¹”. Kó³ko amatorskie po œwiêtach Pesach tego

roku  da³o  szereg  przedstawieñ,  wkrótce  utworzono  te¿  chór  i  zorga-

nizowano  cykl  odczytów  i  referatów  z  udzia³em  zaproszonych  goœci.

Z deklamacjami  wystêpowa³a  Ita  Goldwaser  i  Izrael  Herz,  a  do  gwiazd

miejscowego  ko³a  dramatycznego  nale¿a³a  Rachela  Leja  Wichter.  Spe-

cjalnie dla obserwacji s³awnych poniedzia³kowych jarmarków w Marku-

szowie i wystêpów ko³a dramatycznego do miasteczka przyje¿d¿aæ mieli

Szalom Asz i I.M. Wajsberg.

10

  Przy  wszystkich  tych  przedsiêwziêciach

starano  siê  zachowywaæ  ostro¿nie,  aby  nie  dra¿niæ  miejscowych  orto-

doksów. Nie zmienia tego fakt, ¿e zubo¿enie mieszkañców ma³ych mias-

teczek w czasie wojny sprawi³o, ¿e wielu z nich nie interesowa³o siê ani

sprawami gminy, ani polityk¹. Uwagê ich zaprz¹ta³a troska o zapewnie-

nie bytu materialnego i  przetrwanie  w  trudnych  warunkach  wojennych.

W sumie – nie potrafiono zdobyæ siê na konstruktywn¹ krytykê i zapro-

ponowaæ m³odzie¿y jakiejœ alternatywy dla ruchów syjonistycznego czy

socjalistycznego, ale bezpardonowo jej aktywnoœæ potêpiano. St¹d wszel-

kie przedsiêwziêcia o charakterze politycznym i, co siê w wielu wypad-

kach nierozerwalnie z sob¹ wi¹za³o, kulturalno-oœwiatowym w miastecz-

kach wielkoœci Markuszowa by³y organizowane w znacznie trudniejszych

8

S.  P i a n k o - W a j n r i b e n:  Trudnoœci  w  syjonistycznej  pracy,  w:  Churban  un

gwura, s. 87-88.

9

N.  H o d e s:  Trochê  z  historii  ko³a  dramatycznego,  w:  Pinkas  Hrubieszów,  Tel-

-Awiw 1962, s. 338.

10

Ch.  H e r c - L a t e r s z t a j n,  jw.  s.  78-80;  tej¿e:  Szalom  Asz  i  I.  M.  Wajsberg

w Markuszowie,  tam¿e,  s.  71-74;  C.  F e l d b e r g - B a j g e l m a n:  Gramy  teatr,  w:

Churban un gwura, s. 110-111.

background image

¯YCIE KULTURALNO- OŒWIATOWE ¯YDÓW W CZASIE I WOJNY ŒWIATOWEJ

45

warunkach  ni¿  w  wiêkszych  miastach  –  nie  tylko  z  uwagi  na  brak

œwieckich  szkó³  czy  instytucji  kulturalnych,  ale  i  ma³o  zró¿nicowany

przekrój  spo³eczny.  Przewa¿aj¹c¹  czêœæ  tamtejszej  ludnoœci  stanowili

ortodoksi, a do miejscowej inteligencji zaliczyæ mo¿na by³o w zasadzie

tylko rabina i ewentualnie me³ameda. Przedstawicieli miejscowej inteli-

gencji œwieckiej generalnie nie by³o.

11

 Dopiero lata wojny, a wraz z nimi

nieliczni uciekinierzy czy ¿o³nierze c. i k. armii, a zw³aszcza dzia³acze

z pobliskich wiêkszych miast – w przypadku Markuszowa powiatowych

Pu³aw  –  czy  gubernialnego  Lublina  wnieœli  pewne  o¿ywienie  w  ¿ycie

miasteczka.

Wyj¹tkowo dogodne warunki dla rozwijania akcji kulturalno-oœwia-

towych istnia³y ju¿ na d³ugo przed wojn¹ w³aœnie w Pu³awach (do 1915 r.:

Nowej  Aleksandrii).  Dzia³o  siê  to  za  spraw¹,  prawda  ¿e  nielicznych,

¿ydowskich  studentów  Instytutu  Agronomicznego.

12

  Wielu  z  nich  po-

chodzi³o z guberni litewskich i po³o¿onych w g³êbi Rosji, ze œrodowisk

zamo¿niejszych i – co wa¿ne – zaznajomionych z ideami Herzla i innych

dzia³aczy  syjonistycznych.  ¯ydowscy  studenci  po¿yczali  ksi¹¿ki  i  bro-

szury miejscowej m³odzie¿y, organizowali bezp³atne kursy dokszta³caj¹-

ce, referaty i odczyty, wieczory literacko-poetyckie (wspólnie czytywano

m.in.  Historiê  Graetza,  utwory  Puszkina  czy  Lermontowa,  ale  i  dzie³a

klasyków  ¿ydowskich).  Z  odczytami,  recytacjami  czy  przedstawieniami

teatralnymi wyje¿d¿ano tak¿e  poza  Pu³awy:  odwiedzono  m.in.  Kurów

i Opole Lubelskie, w 1916 r. w Dêblinie zorganizowano koncert skrzyp-

cowy,  wieczór  recytatorski,  gdzie  dano  m.in.  Monisz  Icchaka  Lejbusza

Pereca, zaœ w 1917 r. grupa dzia³aczy pu³awskich uda³a siê do Lublina na

odczyt  znanego  Mendelego  Moher  Sforim  (Mendele  Sprzedawca  Ksi¹-

¿ek). W Pu³awach bywali m.in. ideolog Poalej-Lewicy Zerubawel i s³awny

11

Sz.  Wasersztrum  pisze,  ¿e  miejscowi  ortodoksi  z  niechêci¹,  a  m³odzie¿  z  cieka-

woœci¹  patrzy³a  na  dom  Barucha  Edelsztajna  zwanego  „Pietrowickim”.  W  jego  domu

sporo by³o ksi¹¿ek œwieckich z dziedziny literatury, historii, medycyny, a syn „Pietrowic-

kiego” Josele czêsto zagl¹da³ do bet ha–midraszu i „otwiera³ oczy” œlêcz¹cym nad Gemar¹.

W miasteczku mawiano, ¿e dom Edelsztajna „ró¿ni siê od innych domów ¿ydowskich nie

tylko tym, ¿e s¹siaduje z szynkiem, ale i œwieckoœci¹ id¹c¹ w parze z Tor¹” – Sz. W a -

s e r s z t r u m: Wspomnienia z przesz³oœci, w: Churban un gwura, s. 34-35.

12

W  roku  akademickim  1912/1913  ¿ydowscy  studenci  pu³awskiego  (nowoaleksan-

dryjskiego) Instytutu stanowili 9,1% ogó³u (39 ¯ydów wœród 429 wszystkich s³uchaczy).

W  1914  r.  studiowali  tam  m.in.  Morduch  Bunin,  Salomon  Efros,  Sergiej  Hamburger,

Beniamin  Rabinowicz,  Beniamin  Rozenberg,  Szaja  Rozenojer,  Moj¿esz  Trachtenberg  –

Archiwum Pañstwowe w Lublinie (dalej=APL), Zarz¹d ¯andarmerii Guberni Lubelskiej

598  nlb.;  Rocznik  statystyczny  Królestwa  Polskiego  z  uwzglêdnieniem  innych  ziem  pol-

skich. Rok 1915, Warszawa 1916, s. 335.

background image

46

KONRAD ZIELIÑSKI

Icchak L. Perec.

13

 Jakow Raszel wspomina, i¿ jeszcze przed rokiem 1914

studenci  Instytutu  zorganizowali  bal  purimowy,  na  który  zaproszono

m.in.  ludowego  œpiewaka  i  pisarza  Menachema  Kipnisa.  Mia³  to  byæ

pierwszy wieczór w mieœcie, na którym ch³opcy tañczyli z dziewczêtami.

Nazajutrz  mia³  miejsce  „czarny  dzieñ”  w  Pu³awach.  Za  tak  jawne  na-

ruszenie  tradycji  i  z³amanie  zakazów  rabinat  przekl¹³  organizatorów

i uczestników  ca³ej  imprezy.

14

  Z  kolei  Jakow  Ajbisz  Ajzenman  pisze

o swym krewnym, Icze Beniaminie Serkisie, który oddawa³ siê lekturze

ksi¹¿ki Jakuba Rajchmana Œwiadectwo Izraela. Nie by³oby w tym nic

dziwnego, gdyby nie fakt, ¿e ojcem Serkisa by³ rabin Mordechaj Serkis.

15

Motyw walki dwóch pokoleñ przewija siê i w relacjach innych autorów

pu³awskiej Izkor buch. Ojciec Jakowa Raszela, Dawid, nale¿a³ do grupy

ortodoksów zawziêcie zwalczaj¹cych ruch syjonistyczny, w którym z ko-

lei  g³êboko  zaanga¿owany  by³  jego  syn.  Raszel  pisze  o  za³o¿onej  ju¿

w 1908  r.  „wêdruj¹cej  bibliotece”,  która  przydomek  swój  zawdziêcza³a

czêstej zmianie adresu i przenoszeniu ksi¹¿ek z miejsca na miejsce z oba-

wy  przed  „wytropieniem”  i  zniszczeniem  ksiêgozbioru  przez  miejsco-

wych  ortodoksów.  Szczególnie  „zajadli”  w  jej  tropieniu  byli  pu³awscy

chasydzi ró¿nych cadyków. Ciekawostk¹ jest, ¿e pieni¹dze na zakup „bez-

bo¿nych” ksi¹¿ek czêœciowo pochodzi³y od … ortodoksyjnych rodziców.

Powszechny  by³  bowiem  zwyczaj,  ¿e  wczesn¹  wiosn¹  wrêczano  dzie-

ciom po kilka kopiejek, aby te pomodli³y siê pod jakimœ drzewem owo-

cowym.

16

Najaktywniejsi pu³awscy dzia³acze polityczni (syjonistyczni)  i  ani-

matorzy ¿ycia kulturalno-oœwiatowego pochodzili z ró¿nych sfer i œrodo-

wisk,  nierzadko  zreszt¹  z  domów  bardzo  ortodoksyjnych.  Byli  wœród

nich bracia Szlomo i Jakow Ratnowscy, nauczyciel Josef Frydman, kol-

porter prasy w mieœcie Pinchas Krymer, Szlomo Rozenberg, nauczyciel

z Motycza,  póŸniejszy  cz³onek  zarz¹du  lubelskiego  „Hacomir”  Szlomo

Szajnberg  i  jego  brat  Dawid,  pochodz¹cy  z  Pu³aw  autor  ksi¹¿ki  Córka

Jewtacha Mosze Minkus, Dawid Ide³e Klajnweksler, pochodz¹cy z Ra-

dzynia uczeñ gimnazjum pu³awskiego Mosze Klajnbaum, Szmul Lewin

z Koñskowoli, w³aœciciel sklepu b³awatnego i posiadacz du¿ego ksiêgo-

zbioru, który udostêpnia³ innym Mendele Frim, w³aœciciel piekarni czêsto

13

Sz. R o z e n b e r g: Pu³awy – miasto kultury i literatury, w: Izkor buch Pu³aw, No-

wy Jork 1964, s. 108-109, 141.

14

J. R a s z e l: Pu³awy 50 lat temu, w: Izkor buch Pu³aw, s. 176.

15

J.A.  A j z e n m a n:  Pierwsze  kroki  oœwiecenia  i  syjonizmu  w  Pu³awach,  w:  Izkor

buch Pu³aw, s. 173.

16

J. R a s z e l, jw. s. 170-172.

background image

¯YCIE KULTURALNO- OŒWIATOWE ¯YDÓW W CZASIE I WOJNY ŒWIATOWEJ

47

u¿yczaj¹cy swego mieszkania na spotkania m³odzie¿y Chaim Nadelman,

studiuj¹cy  przed  wojn¹  w  Warszawie  klezmer  Mordchele  Fidelman,

wspó³twórcy  „wêdruj¹cej  biblioteki”  Mendel  Blecher,  Abraham  Baron

i Izrael Lasers, Fiszel Perec, piekarz Chaim Bekier, „ex–bet–hamidrasz-

nicy” Szmul Garfinkel i Chaim Wajsbrodt, w³aœciciel œwieckiej szko³y

Gedalia  Lerer,  Josele  Bineles,  Ber,  Czapnik,  profesjonalny  dyrygent  –

uciekinier  z  £ucka  Mordechaj  Spektor,  „litwacy”  Brifman,  Klajnberg

i w³aœciciel fabryki przy szosie iwangorodzkiej (dêbliñskiej)  Kapelman.

Do  prac  kulturalno-oœwiatowych  w³¹cza³y  siê  i  kobiety  –  jedn¹  z  nich

by³a córka zamo¿nego ¯yda pu³awskiego, handlarza drzewem i urzêdnika

Gminy  Jechiela  Halberstadta  imieniem  Cipora.  Tak  liczne  œrodowisko

niewielkie przecie¿ Pu³awy zawdziêcza³y, jak ju¿ wspomniano, Instytu-

towi  Agronomicznemu  i  jego  ¿ydowskim  studentom,  dogodnemu  po³o-

¿eniu w doœæ „strategicznym” miejscu na trasie z Lublina do Warszawy,

które w czasie c. i k. okupacji znalaz³o siê jeszcze niemal na granicy roz-

dzielaj¹cej  obszar  dwóch  okupacji,  wreszcie  uciekinierom  z  guberni

po³o¿onych w g³êbi Cesarstwa i ¿o³nierzom c. i k. armii, wœród których

wielu by³o ¯ydów. Szlomo Rozenberg uwa¿a³ nawet, ¿e najwiêkszy roz-

kwit ruchu kulturalnego w Pu³awach mia³ miejsce po roku 1915, po ewa-

kuacji  rosyjskiej,  choæ  w  Pu³awach  wszelkie  tego  typu  przedsiêwziêcia

bezsprzecznie  znalaz³y  wyj¹tkowo  dogodne  warunki  rozwoju  z  wy¿ej

przytoczonych powodów.

17

Wa¿n¹ dziedzin¹ aktywnoœci by³ teatr, najwa¿niejsza chyba i naj-

bardziej popularna instytucja œwieckiego ¿ycia kulturalnego ludnoœci ¿y-

dowskiej. Amatorski ruch teatralny, zw³aszcza poza Lublinem, najczêœ-

ciej  zwi¹zany  by³  œciœle  z  dzia³alnoœci¹  polityczn¹  –  nawet  wtedy,  gdy

jego  animatorzy  i  uczestnicy  nie  do  koñca  byli  tego  œwiadomi,  lub  nie

mia³o to dla nich wiêkszego znaczenia. Sytuacja taka mia³a miejsce m.in.

we wspomnianych Pu³awach. Pocz¹wszy od 1915 r. cz³onkowie tamtej-

szego ko³a dramatycznego jeŸdzili z przedstawieniami b¹dŸ organizowali

wieczory  poetycko-literackie  i  recytatorskie  m.in.  w  Kurowie,  Koñsko-

woli, Markuszowie, Opolu Lubelskim, Motyczu, nawet – je¿eli uda³o siê

uzyskaæ pozwolenie na przekroczenie granicy – w Dêblinie po niemiec-

kiej stronie okupacji. Niektórzy z nich wystêpowali nawet w sto³ecznym

dla c. i k. okupacji Lublinie (m.in. w 1917 r. Szlomo Szajnberg bra³ udzia³

w  spotkaniu  ze  s³awnym  Mendele  Moher  Sforim,  gdzie  zaprezentowa³

tak¿e i swój referat). W spotkaniu uczestniczyæ mia³o oko³o 1 000 osób.

Najczêœciej grano ¿ydowskich klasyków: Asza, Szolem Alejchema, Pereca

17

J.A. A j z e n m a n, jw. s. 173-179; Sz. R o z e n b e r g, jw. s. 102-106.

background image

48

KONRAD ZIELIÑSKI

Hirszbejna, Nomberga, recytowano I.L. Pereca, Bialika, Altera Kacyznê,

czytywano Na rozstaju dróg Achada Haama.

18

 W kurowskiej organizacji

kulturalno-oœwiatowej o nazwie „Kultura”, w markuszowskiej „Kadymie”

i w innych organizacjach m³odzie¿owych o zabarwieniu najczêœciej syjo-

nistycznym, tworzono ko³a dramatyczne. Na odczyty, ale i w³asne przed-

stawienia zapraszano prelegentów i goœci – do Markuszowa przyje¿d¿ano

z Warszawy, Lublina, Pu³aw, s¹siedniego Kurowa. Wœród cz³onków tam-

tejszego  zespo³u  dramatycznego  by³a  Rachela  Leja  Wichter,  która  na

próby  przedstawieñ  ze  swoim  udzia³em  przyprowadza³a  nawet  czêœæ

s¹siadów i dzieci z ulicy. Jednymi z pierwszych spektakli wystawionymi

przez ko³o dramatyczne przy „Kadymie” by³y Der wilder  mensz  (Dziki

cz³owiek) i Sonata Kreutzerowska Czechowa. PóŸniej grano utwory Gor-

dina,  ¿ydowskich  klasyków,  ale  tak¿e  Moliera  i  Ibsena.  „Gwiazdami

recytacji” byli Izrael Herz i Ita Goldwaser.

19

 W latach okupacji równie¿

w Hrubieszowie powsta³o ko³o  dramatyczne.  Nale¿eli  doñ  m.in.  Hilel

Biterman i Szymon Lewi – tamtejsze ko³o znajdowa³o siê pod wp³ywem

syjonistów  „ogólnych”.  Wkrótce  po  nich  w³asny  zespó³  dramatyczny

za³o¿yli  sympatycy  „Poalej  Syjon”.  Wœród  jego  cz³onków-za³o¿ycieli,

re¿yserów,  artystów  i  scenografów  byli  Mojsze  Hoffman,  Joszua  Bit-

terman,  J.  Szafer,  Halberstein,  Motel  Raf,  Natan  Hodes,  Zelig  Perec,

Sz. Brandt, Elia Finkielsztajn, Mina Fajf, Ma³ka Spektor. Co kilka mie-

siêcy ko³o urz¹dza³o „wieczór perecowy” – tradycj¹ sta³o siê, ¿e impreza

musia³a sk³adaæ siê z 3 czêœci: koncertu orkiestry mandolinistów, wyst¹-

pienia prelegenta z odczytem na temat twórczoœci Pereca, wreszcie spek-

taklu teatralnego.

20

 Ko³o dramatyczne za³o¿ono w czasie wojny równie¿

w  Bi³goraju.  Wœród  bi³gorajskich  pionierów  teatru  byli  Jakub  i  Estera

Brofman, Perla Honigbojm, siostry Barucha i Chewa Grössbaum, Jakow

Mermelsztajn, Rojza Szwarcszaft, Sz. Szapiro, Hersz Goldbrener. Spek-

takle,  z  których  dochód  zasila³  ochronkê  dzieciêc¹  i  tani¹  kuchniê  dla

¯ydów, re¿yserowane by³y przez pochodz¹cego z Zamoœcia Maczka. Pier-

wsz¹ wystawion¹ tam sztuk¹ by³ przet³umaczony na jidysz szekspirowski

Król Lear, lecz pod koniec wojny ko³o przesta³o istnieæ (kolejne przy

organizacji syjonistycznej za³o¿ono dopiero w roku 1922). I w Bi³goraju

18

Sz. R o z e n b e r g, jw. s. 107-108, 144-145.

19

Ch.  H e r z - L a t e r s z t a j n,  jw.  s.  79;  C.  F e l d b e r g - B a j g e l m a n,  jw.

s. 110-111, 116-117; M. N a c h s z o n: „Kadyma” – pierwsza organizacja syjonistyczna,

s. 75-78; S. P i a n k o - W a j n r i b e n, jw. s. 87-88.

20

N.  H o d e s,  jw.  s.  337-338;  M.  S p e k t o r - K r o n g o l d:  Wi¹zka  wspomnieñ,

w: Pinkas Hrubieszów, s. 339.

background image

¯YCIE KULTURALNO- OŒWIATOWE ¯YDÓW W CZASIE I WOJNY ŒWIATOWEJ

49

wœród  cz³onków  ko³a  by³o  kilku  syjonistów,  lecz  tamtejsza  m³odzie¿

„przedk³ada³a teatr nad partyjnoœæ”.

21

Teatr  tworzony  przez  grupy  amatorów  sta³  na  bardzo  nierównym

poziomie, ale w jego repertuarze wiele by³o rzeczy powa¿nych, trudnych

i  wartoœciowych.  Podczas  gdy  trupy  profesjonalne  oferowa³y  widzom,

czêsto zreszt¹ z koniecznoœci, ró¿nego rodzaju kasowe „sensacje”, ope-

retki i wodewile oraz, bywa³o, nie tyle lekkie, co wulgarne komedie i far-

sy, artyœci amatorzy siêgali do dzie³ ¿ydowskich klasyków: Asza, Szolem

Alejchema, Pereca, Piñskiego, Hirszbejna czy Nomberga.

22

 Istnia³o zapo-

trzebowanie na oba rodzaje repertuaru, a ¿ydowski ruch teatralny, repre-

zentowany  zarówno  przez  trupy  zawodowe,  jak  i  amatorskie,  by³  nie-

zmiernie  wa¿nym  przejawem  ¿ycia  kulturalnego  i  aktywnoœci  ludnoœci

¿ydowskiej. By³ to te¿ przejaw emancypacji spod wp³ywów ortodoksyj-

nych, laicyzacji i liberalizacji zhierarchizowanych stosunków spo³ecznych.

Analizuj¹c ¿ydowskie ¿ycie artystyczne na LubelszczyŸnie, zwróciæ na-

le¿y uwagê na udzia³ w nim, zarówno wœród wykonawców, jak i publicz-

noœci kobiet ¿ydowskich. Wœród wykonawców kobiet nie brakowa³o, i to

nie tylko w Lublinie.

23

 Podobnie by³o, co w tym kontekœcie wa¿niejsze –

na „dalekiej” prowincji – w powiatowym Hrubieszowie, ale i niewielkiej

osadzie Markuszów. By³y  wœród  nich  i  zawodowe  artystki,  i  uczennice

œrednich zak³adów naukowych (z „samopomocy” szkolnych), pochodz¹ce

z domów postrzeganych jako asymilanckie, ale i wbrew woli rodziców –

z  domów  chasydzkich.  Na  sali,  wœród  publicznoœci,  równie¿  zasiada³y

kobiety  „ró¿nych  stanów  i  kondycji”.  Nie  dzia³a³y  tu  bowiem  ¿adne

pó³oficjalne  zakazy  czy  si³a  tradycji,  a  sam  teatr  ¿ydowski  by³  zjawis-

kiem  stosunkowo  m³odym,  przez  tradycjê  zrazu  potêpianym,  ale  bez

zwyczajowych nawarstwieñ.

Ortodoksi  starali  siê  chroniæ  m³odzie¿  przed  wp³ywami  wszelkich

politycznych  i  niereligijnych  „nowinek”,  sprzyjaj¹cych  rozluŸnieniu

wiêzi  z  tradycj¹  i  rodzin¹  oraz  upadkowi  czy  zarzuceniu  ortodoksyjnej

pobo¿noœci. Z kryzysem ekonomicznym w latach wojny wi¹za³ siê brak

perspektyw, zw³aszcza dla m³odych, st¹d te¿ bra³a siê ich podatnoœæ na

21

Sz. A c m o n: Ko³a dramatyczne w Bi³goraju, w: Churban Bi³goraj, Tel-Awiw 1956,

s. 111.

22

K.  Z i e l i ñ s k i:  ¯ycie  teatralne  ludnoœci  ¿ydowskiej  na  LubelszczyŸnie  w  latach

pierwszej wojny œwiatowej, „Annales Universitatis Mariae Curie-Sk³odowska” 1997/1998,

sectio F, vol. LII/LIII, s. 301-326.

23

Tam¿e; O sytuacji w samym Lublinie szerzej: K. Z i e l i ñ s k i: W cieniu synagogi.

Obraz  ¿ycia  kulturalnego  spo³ecznoœci  ¿ydowskiej  Lublina  w  latach  okupacji  austro-

wêgierskiej, Lublin 1998, s. 141-169.

background image

50

KONRAD ZIELIÑSKI

g³oszone  przez  partie  idea³y  polityczne.

24

  Ze  strony  ortodoksji  organi-

zowano i rozwijano dzia³alnoœæ dobroczynn¹, kultywowano tradycjê,

niekiedy  zapraszano  wybitniejszych  rabinów  i  cadyków,  anga¿uj¹c  ich

autorytet  dla  powstrzymania  postêpuj¹cych  przemian  cywilizacyjnych.

Generalnie ograniczano siê jednak do najbli¿szego œrodowiska, rodziny,

zwiêkszano dozór nad dzieæmi, zabraniaj¹c zak³adania œwieckich biblio-

tek, teatrów amatorskich, kó³ sportowych. Dzia³ania takie organizowano

doœæ  chaotycznie,  póŸno  te¿  dla  ich  wsparcia  siêgniêto  po  model  partii

politycznej,  jakim  by³  Zwi¹zek  Izraela.  Doœæ  typowa  dla  wielu  miejs-

cowoœci Kongresówki by³a „droga do Agudy” w Hrubieszowie. Chocia¿

dopiero w roku 1926 za³o¿ono tam oddzia³  partii,  miejscowi  ortodoksi,

w tym i chasydzi, ju¿ w latach I wojny œwiatowej dostrzegaæ zaczêli nie-

bezpieczeñstwo gro¿¹ce ze strony coraz popularniejszych partii syjonis-

tycznych  i  w  mniejszym  stopniu  w  przypadku  Hrubieszowa  –  robotni-

czych. Wielki wp³yw na zapatrywania tamtejszej m³odzie¿y wywar³y dwa

wydarzenia  z  lat  wojny  –  og³oszenie  deklaracji  Balfoura  i  rewolucja

w Rosji. St¹d, aby wedle s³ów Borucha Dawida Cimermana, „ratowaæ co

siê  jeszcze  da”,  pod  przewodnictwem  chasyda  czortkowskiego  Jude³e

Sztokhamera zaczêto zbieraæ siê w jednej z hrubieszowskich bo¿niczek

ju¿  nie  tylko  dla  wspólnej  modlitwy,  studiowania  Pisma  czy  naprawy

ksi¹g religijnych, ale i celem radzenia i podejmowania konkretnych dzia-

³añ  dla  zapobie¿enia  odwrotowi  m³odzie¿y  od  wiary.  Zaktywizowano

dzia³alnoœæ  dobroczynn¹,  wkrótce  za³o¿ono  biblioteczkê,  której  oferta

by³a szersza od tego, co znaleŸæ mo¿na by³o w mieszcz¹cych siê w bet

ha–midraszach ksiêgozbiorach religijnych, zajêto siê spraw¹ kszta³cenia

kobiet  i  zreformowano,  poszerzaj¹c  program  o  œwieckie  elementy  nau-

czania, miejscow¹ „Talmud-Torê”. Obok rzeŸnika Sztokhamera, „spiritus

movens” ca³ego przedsiêwziêcia by³ Josef Zilberberg.

25

Krêgi ortodoksyjne negatywnie zapatrywa³y siê i reagowa³y na po-

czynania wszelkich ugrupowañ politycznych – ruch syjonistyczny nie by³

przez  nie  szczególnie  postponowany.  W  wiêkszych  miastach,  jak  np.

24

„Oparciem w takich warunkach bywa³a zazwyczaj rodzina, ale w latach 1918-1939

i ona znalaz³a siê w kryzysie. Nie potrafi³a m³odym zaoferowaæ niczego, prócz kurczowe-

go  trzymania  siê  tradycyjnego  etosu,  przestawa³a  byæ  autorytetem.  Tymczasem  spadek

znaczenia rodziny jest o wiele groŸniejszy dla ¿ydowskiego ¿ycia kulturalnego, ni¿ to ma

miejsce w innych spo³ecznoœciach. „Grupa spo³eczna i rodzina jest jak kopiec kamieni;

zabierz jeden kamieñ, wszystko siê rozpadnie”. To niebezpieczeñstwo, dostrze¿one przez

Talmud, sta³o siê w dwudziestym wieku rzeczywistym zagro¿eniem dla tradycyjnej to¿sa-

moœci ¯ydów polskich” – cyt. za: M. P a w l i n a - M e d u c k a, jw. s. 30-31.

25

B.D. C i m e r m a n: Dzia³alnoœæ „Agudath Isroel”, w: Pinkas Hrubieszów, s. 241-

-242.

background image

¯YCIE KULTURALNO- OŒWIATOWE ¯YDÓW W CZASIE I WOJNY ŒWIATOWEJ

51

w Lublinie, du¿a grupa m³odzie¿y sympatyzowa³a lub wstêpowa³a w sze-

regi  partii  robotniczych.

26

  Tymczasem  w  miastach  prowincjonalnych

i niewielkich  miasteczkach,  pozbawionych  warstwy  robotniczej  i  ucz-

niów szkó³ zawodowych, z mniejsz¹ liczb¹ rzemieœlników, ko³a bundow-

skie czy „Poalej Syjon” zak³adano znacznie rzadziej i z regu³y póŸniej.

Wiêkszy poklask i zainteresowanie budzi³y idee narodowe i ruch syjonis-

tyczny. W du¿ych miastach elitê ruchu syjonistycznego stanowili ludzie

zamo¿ni  i  wp³ywowi:  kupcy,  przedsiêbiorcy,  finansjera  i  inteligencja

wolnych zawodów, w ma³ych miejscowoœciach syjonizm by³ Ÿród³em os-

trych konfliktów pokoleniowych, w które anga¿owano i autorytet rabina,

i kaha³, a w miarê mo¿liwoœci tak¿e miejscowe w³adze, nieraz siêgaj¹c

po donosy i pomówienia. Przy tym towarzysz¹ca z regu³y syjonizmowi,

ale i innym ruchom politycznym wœród ludnoœci ¿ydowskiej, dzia³alnoœæ

kulturalno-oœwiatowa  (ko³a  dramatyczne,  biblioteki,  wieczory  literackie

czy odczyty naukowe), dla ortodoksów by³a „z³a sama w sobie”. „Uczony

w  Piœmie”  ojciec  Izaaka  Bashewisa  Singera  twierdzi³,  i¿  „wszyscy

œwieccy pisarze s¹ bezbo¿nikami, k³amcami i mordercami”, ich pisma to

obraza boska, a w ¿ydowskim teatrze ca³ymi dniami siedz¹ oszuœci, „je-

dz¹c wieprzowinê, zabawiaj¹c siê z rozwi¹z³ymi kobietami i bluŸni¹c”.

27

O¿ywienie, któremu towarzyszy³y sytuacje podobne do tych z Mar-

kuszowa czy Pu³aw, obserwowano i w innych miejscowoœciach. W Hru-

bieszowie w czasie c. i k. okupacji powsta³o ko³o dramatyczne, którego

za³o¿yciele  zmuszeni  byli  „walczyæ  z  chasydzkimi  rodzicami”.

28

  We

wrzeœniu 1916 r. na ³amach „Myœli ¯ydowskiej” ukaza³ siê artyku³ zaty-

tu³owany Oœwiata wœród ¯ydów. Pisano w nim, i¿ pocz¹tki samodzielnej,

intensywnej pracy spo³eczno-oœwiatowej widoczne s¹ ju¿ w niemal ka¿-

dym  miasteczku.  Ma³omiasteczkowi  ¯ydzi  mieli  legalizowaæ  komitety

ratunkowe i inne instytucje spo³eczne, w wielu miastach uda³o siê zorga-

nizowaæ  biblioteki  i  czytelnie  (Lubartów,  Pu³awy,  Kazimierz,  Dêblin,

Janów Lubelski, Zaklików). Dzia³a³y  wystawiaj¹ce  dzie³a  ¿ydowskich

klasyków  amatorskie  ko³a  dramatyczne,  które  „czasami  doskonale  wy-

wi¹zywa³y siê ze swych zadañ”, wspieraj¹c przy okazji instytucje dobro-

czynne (Janów, Zamoœæ). Utyskiwano, ¿e chocia¿ coraz rzadziej, to jed-

nak  nadal  rabini  pod  groŸb¹  bojkotu  (cheremu)  zabraniaj¹  otwierania

bibliotek  czy  zamykaj¹  ¿eñskie  instytucje  dobroczynne,  jak  to  mia³o

26

L. L e r e r: Bund w Lublinie do I wojny œwiatowej, w: Dos buch fun Lublin, Pary¿

1952, s. 185-186.

27

M. P a w l i n a - M e d u c k a, jw. s. 123.

28

N. H o d e s, jw. s. 337-338.

background image

52

KONRAD ZIELIÑSKI

miejsce w Baranowie w powiecie pu³awskim czy Izbicy (powiat Krasny-

staw).

29

Ka¿de takie przedsiêbiorstwo organizuje  siê  po  d³ugiej  i  uci¹¿liwej  walce

z ¿ywio³ami  ortodoksyjnemi,  które  s¹  wrogie  wszystkiemu,  co  jest  nowe

i m³ode, co pachnie kultur¹ … Wiêkszoœæ miasteczek ¿ydowskich przesz³a

ju¿  taki  chrzest  bojowy.  Ka¿de  zwyciêstwo  dodaje  m³odzie¿y  ¿ydowskiej

œwie¿ego zapa³u, utrwala i pog³êbia jej d¹¿enia ku oœwiacie. Niestety, m³o-

dzie¿ ta nie ma kierowników inteligentnych.

30

Osobn¹  spraw¹  jest  kszta³cenie  dzieci  i  m³odzie¿y  ¿ydowskiej  na

poziomie elementarnym i œrednim. Okupacja pañstw centralnych i libe-

ralizm polityczny, za jaki uwa¿ano postêpowanie w³adz niemieckich czy

austro-wêgierskich  w  porównaniu  z  przepojon¹  nie  tylko  „urzêdowym”

antysemityzmem  polityk¹  w³adz  carskich,  umo¿liwi³y  bardzo  wydatny

rozwój  ¿ydowskiej  oœwiaty,  równie¿  w  jej  formach  pozaszkolnych.

31

Sk¹din¹d i nadal gros dzieci uczêszcza³a do chederów, których w³aœciciele

przysparzali w³adzom okupacyjnym nieustannych k³opotów z uwagi na

fatalny stan sanitarno-higieniczny utrzymywanych przez siebie placówek

(to mia³o znaczenie w dobie nieustannych niemal epidemii chorób zakaŸ-

nych).

32

 Sk¹din¹d potrzeba œwieckiego wykszta³cenia dzieci i m³odzie¿y

coraz  czêœciej  znajdowa³a  zrozumienie  u  bardziej  „oœwieconych”,  za-

mo¿niejszych,  choæ  niekoniecznie  powi¹zanych  z  asymilacj¹  warstw

spo³ecznych.  Sprzyjaj¹ce  po  temu  warunki  istnia³y  przede  wszystkim

29

Jeszcze w latach 20- i 30-tych w wielu miejscowoœciach województwa kieleckiego

lokalni dzia³acze Agudy nie godzili siê na zak³adanie œwieckich bibliotek, teatrów ama-

torskich,  zespo³ów  sportowych,  starali  siê  ograniczaæ  kontakt  dzieci  ze  œwieck¹  szko³¹,

anga¿owali  autorytet  rabinów  dla  powstrzymania  postêpuj¹cych  przemian  cywilizacyj-

nych – M. P a w l i n a - M e d u c k a, jw. s. 23.

30

„Myœl ¯ydowska” 1916 nr 25.

31

Zobacz m.in.: J. L e w a n d o w s k i: Ludnoœæ ¿ydowska na LubelszczyŸnie w latach

I  wojny  œwiatowej,  w:  Z  dziejów  spo³ecznoœci  ¿ydowskiej  na  LubelszczyŸnie  w  latach

1918-1939, pod red. J. D o r o s z e w s k i e g o  i  T. R a d z i k a, Lublin 1992, s. 23, 29,

34, 38; K. Z i e l i ñ s k i: W cieniu synagogi, s. 110-124.

32

APL,  MmL  5842  nlb.,  Otnositielno  prawi³  sodier¿ania  jewrejskich  szko³  „chede-

row,  1888;  APL,  MmL  5883  nlb.,  Otwieranie  ¿ydowskich  szkó³ek  (chederów).  Sprawy

pomieszczeñ  i  pozwoleñ;  APL,  Dyrekcje  Szkolne  (dalej=DS)  2161  lb.,  O  chederach

w pos.  Chudowola  lubartowskawo  Ujezda,  1907;  APL,  DS  2162  k.5-15,  O  chederach

w Kamionkie lubartowskawo Ujezda, 1907; APL, DS 3466 lb.; APL, DS 5649 lb., O che-

derach  w  pos.  Frampol  zamojskawo  Ujezda,  1907-1908.  APL,  K.u.k.  Kreiskommando

Krasnystaw  3  nlb.;  APL,  K.u.k.  Kreiskommando  Lublin  (dalej=KKL)  664  k.16;  APL,

KKL 704 k.2; APL, KKL 773 nlb., Zasadnicze wymogi sanitarno-policyjne dla uzyskania

koncesyi na chajder; „Dziennik Urzêdowy c. i k. Komendy Powiatowej w Krasnymsta-

wie” 1916 nr 9, Beseitigung sanitätswidrigen Zustanden der jüdische schulen (cheider).

background image

¯YCIE KULTURALNO- OŒWIATOWE ¯YDÓW W CZASIE I WOJNY ŒWIATOWEJ

53

w miastach wiêkszych, takich jak Lublin czy Che³m, w miastach œredniej

wielkoœci,  bêd¹cych  siedzib¹  powiatów,  jak  Zamoœæ,  Hrubieszów  czy

Pu³awy, równie¿ istnia³y przes³anki sprzyjaj¹ce zak³adaniu i rozwijaniu

œwieckich  instytucji  kszta³c¹cych,  mimo  mniej  lub  bardziej  zdecydo-

wanych  sprzeciwów  krêgów  ortodoksyjnych,  niechêtnych  oœwiacie  nie-

wyznaniowej. Baza spo³eczna w wiêkszych skupiskach ludnoœci ¿ydow-

skiej by³a bardziej zró¿nicowana. W jej sk³ad wchodzili tak¿e ludzie

zamo¿niejsi, wykszta³ceni, którym nie by³ obojêtny awans spo³eczny ich

dzieci, a mo¿liwoœci tego awansu i podniesienia presti¿u upatrywali tak¿e

w zdobyciu odpowiedniego wykszta³cenia. Z drugiej strony, w wiêkszych

oœrodkach miejskich by³y ju¿  mniej  lub  bardziej  liczne  skupiska  robot-

ników  wyznania  moj¿eszowego,  stykaj¹cych  siê  z  laickim,  nierzadko

ateistycznym  œwiatopogl¹dem,  do  których  ³atwiej  torowa³a  sobie  drogê

filozofia ¿yciowa daleka od ortodoksyjnej religijnoœci. Niechêtna oœwia-

cie postawa sfer tradycyjnie postrzeganych jako ortodoksyjne i nieprze-

jednane  w  sprawach  wiary  nie  by³a  oczywiœcie,  nie  licz¹c  chasydów,

sztywn¹ regu³¹. Spotykano urzêduj¹cych rabinów jako nauczycieli religii

moj¿eszowej w gimnazjach, ale i w charakterze nauczycieli przedmiotów

ogólnokszta³c¹cych (g³ównie jêzyka rosyjskiego); rabin che³mski Majer

Najhauz  czerpa³  powa¿ne  korzyœci  z  wynajmu  budynku  gminnego  jako

sali projekcyjnej dla w³aœciciela kinematografu.

33

 Generalnie jednak po-

stawa ortodoksów ma³omiasteczkowych nacechowana by³a zdecydowan¹

niechêci¹ do œwieckiej oœwiaty i wszelkiego rodzaju „niereligijnych no-

winek”. Obiektem ataków nie by³y jednak szko³y œrednie, gdy¿ tych na

prowincji w³aœciwie nie by³o. Nieliczni zamo¿niejsi i „oœwieceni” miesz-

kañcy takich osad mogli posy³aæ dzieci do szkó³, jak mawiano „w powie-

cie”. Wiêkszym problemem by³o zdobycie podstaw œwieckiego wykszta³-

cenia na  poziomie  elementarnym,  co  warunkowa³o  ewentualne  przyst¹-

pienie do egzaminów wstêpnych w szko³ach œrednich. Problemy takie s¹

znane i z wiêkszych miast, jak np. sprawa szkó³ elementarnych przy gmi-

nach wyznaniowych Lublina czy Pu³aw. Na najwiêksze trudnoœci chêtni

do nauki natrafiali jednak w mniejszych miejscowoœciach. Ani publicz-

nych, ani prywatnych szkó³ powszechnych dla ¯ydów o charakterze nie-

ortodoksyjnym na „¿ydowskiej prowincji” w zasadzie nie by³o. Posy³anie

dzieci do szkó³ ludowych (rz¹dowych) by³o utrudnione, choæby z uwagi

na  zajêcia  w  soboty,  a  w  niewielkich  spo³ecznoœciach  wymaga³o  te¿

niema³ej  odwagi  i  mog³o  nara¿aæ  na  rozliczne  nieprzyjemnoœci.  St¹d

33

A. P i w o w a r c z y k: Niedroga, codzienna rozrywka. O pocz¹tkach kina w Che³-

mie, „Rocznik Che³mski” 2: 1996, s. 413.

background image

54

KONRAD ZIELIÑSKI

w niewielkich miejscowoœciach dzieci niejako „skazane” by³y na cheder.

Co prawda z tej formy kszta³cenia nikt niemal nie rezygnowa³, zw³aszcza

¿e cheder dawa³ „solidne podstawy ¿ycia opartego na Torze”, by³ – choæ

cokolwiek ju¿ zacofan¹ – wa¿n¹ i niezbêdn¹ w ¿yciu ¿ydowskim insty-

tucj¹ spo³eczn¹. Edukacji w tradycyjnym chederze czêsto wiêc nie by³o

gdzie uzupe³niæ (tzw. chedery reformowane, z nauk¹ przedmiotów ogól-

nokszta³c¹cych,  pojawi³y  siê  dopiero  w  latach  dwudziestych  i  zosta³y

przez polskie w³adze szkolne uznane za odpowiadaj¹ce wymogom spe³-

niania  obowi¹zku  szkolnego).

34

  Przyczyn¹  tego  stanu  rzeczy  by³a  i  z³a,

zw³aszcza  w  czasie  wojny,  kondycja  materialna  mieszkañców,  nie  mo-

g¹cych sobie pozwoliæ na  dalsze  lub  innego  rodzaju  kszta³cenie  dzieci,

ale i ich postawa, przywi¹zanie do tradycji, silna pozycja i autorytet rabina.

Ortodoksi  nadawali  ton  postêpowaniu  ca³ej  miejscowej  spo³ecznoœci

starozakonnych.  Bardziej  œcis³a  izolacja  ma³ych  miasteczek,  gdzie  za-

zwyczaj nie by³o zbyt wielu ludzi zamo¿nych, a jedynym przedstawicie-

lem klasy tradycyjnie postrzeganej jako inteligencja móg³ byæ rabin czy

me³amed,  gdzie  mniej  by³o  okazji  do  kontaktów  z  ludnoœci¹  chrzeœci-

jañsk¹, organami w³adzy, uczestniczenia w ¿yciu spo³eczno-politycznym

czy wreszcie kontaktów „z innymi ¯ydami” sprawia³o, ¿e laicyzacja ¿y-

cia postêpowa³a bardziej opornie i natrafia³a na wiêksze przeszkody.

Luki  w  ¿ydowskim  systemie  oœwiatowym  starano  siê  wype³niaæ

równie¿ poprzez ró¿nego rodzaju formy oœwiaty pozaszkolnej, co dawa³o

siê  zauwa¿yæ  zw³aszcza  w  latach  okupacji  austro-wêgierskiej.  Zdarza³o

siê,  ¿e  miejscowa  gmina  wyznaniowa  w³¹cza³a  siê  w  realizacjê  takich

przedsiêwziêæ.  W  Zamoœciu  jeszcze  w  1905  r.  od  tamtejszego  Okrêgu

Bo¿niczego  wp³ynê³o  do  rosyjskich  w³adz  szkolnych  pismo  z  proœb¹

o zgodê na otwarcie kursów wieczorowych dla nauki jêzyka rosyjskiego,

polskiego i ¿ydowskiego oraz arytmetyki.

35

 Czêœciej jednak bywa³o tak,

jak w Hrubieszowie, gdzie w 1916 r.  skrajni  ortodoksi  skutecznie  stor-

pedowali próby otwarcia zalegalizowanych ju¿ przez w³adze austriackie

kursów wieczorowych dla analfabetów. Wed³ug warszawskiej prasy ¿y-

dowskiej  (w  jidysz)  przedsiêwziêcie  upad³o  „wskutek  agitacji,  jak¹  na

wielk¹ skalê rozwinêli miejscowi chasydzi”.

36

 Tak¿e w kilkakrotnie ju¿

przywo³ywanych  Pu³awach  mia³a  miejsce  podobna  sytuacja.  Od  roku

1898 przy miejscowej Gminie Wyznaniowej utrzymywano jednoklasow¹

34

H.M. R a b i n o w i c z: The Legacy of Polish Jewry (A History of Polish  Jews  in

the Inter War Years 1919-1939), New York 1965, s.  203;  J.  T o m a s z e w s k i:  Zarys

dziejów ¯ydów w Polsce w latach 1918-1939, Warszawa 1990, s. 95-96.

35

APL, DS 2462 k. 81-82.

36

„Ziemia Lubelska” 1916 nr 395.

background image

¯YCIE KULTURALNO- OŒWIATOWE ¯YDÓW W CZASIE I WOJNY ŒWIATOWEJ

55

szko³ê  koedukacyjn¹.  Jej  kierowniczk¹  w  1912  r.  by³a  Dina  Peretz

(z domu Korngold), absolwentka czteroklasowego gimnazjum ¿eñskiego

w Warszawie. Koniecznoœæ oparcia bud¿etu szko³y o sumy gminne zmu-

sza³a kierownictwo do respektowania i liczenia siê z opini¹ miejscowych

ortodoksów, posiadaj¹cych du¿e wp³ywy tak w zarz¹dzie Gminy, jak i ca-

³ym  mieœcie.  Ju¿  w  roku  1901  domagano  siê  przekszta³cenia  szko³y

w „Talmud-Torê”, a w listopadzie 1911 r. zarz¹d Nowo-Aleksandryjskiej

Gminy  ¯ydowskiej,  rabin  M.  Rojzen  oraz  Chaskiel  Garfinkel,  Anszel

Goldrajch  i  Abram  Lewin  postanowili  nie  przekazywaæ  kierownictwu

szko³y sum z podatku szkolnego, gdy¿ nie zatrudniano w niej w danym

momencie nauczyciela jêzyka ¿ydowskiego. Postulowano i domagano siê

wrêcz zamkniêcia placówki oraz powo³ania „Talmud-Tory” lub „wzorco-

wego  chederu”.  Sytuacja  powtórzy³a  siê  dwa  lata  póŸniej,  gdy  szko³¹

zawiadywa³a Dina Peretz, a protestuj¹cy coraz ostrzej stawiali swoje ¿¹-

dania.

37

 Sprawa gminnej szko³y elementarnej w Pu³awach i postawa orto-

doksów nie by³a przypadkiem odosobnionym. W 1914 r. w socjalistycz-

nym dzienniku „Dos leben” ukaza³ siê artyku³ pod wiele mówi¹cym tytu-

³em Szkó³ nie potrzebujemy. Wyra¿ono w nim opinie kó³ ortodoksyjnych,

opowiadaj¹cych  siê  przeciwko  ob³o¿eniu  ¯ydów  podatkiem  szkolnym

i otwieraniu szkó³ publicznych przeznaczonych dla dzieci wyznania moj-

¿eszowego.  Agitacjê  za  takim  stanowiskiem  prowadzono  w  Warszawie

i £odzi, ale i w guberniach lubelskiej i che³mskiej akcja krêgów ortodok-

syjnych tych miast nie przesz³a bez echa: m.in. w kwietniu 1914 r. w Pu-

³awach zorganizowano wiec poparcia dla inicjatorów akcji. Ostatecznie

protestuj¹cy w liczbie oko³o 50 osób, których nazwisk policji nie uda³o

siê ustaliæ, rozeszli siê na widok w³adz.

38

 Postêp i laicyzacja w poszcze-

gólnych dziedzinach ¿ycia mia³y znacznie utrudniony dostêp do ludnoœci

¿ydowskiej  na  prowincji.  Jesieni¹  1916,  ju¿  w  czasie  okupacji  austro-

-wêgierskiej w „Myœli ¯ydowskiej”, organie lubelskich neoasymilantów

napisano:

Szko³y  ¿ydowskie  znajduj¹  siê  jedynie  w  Kazimierzu  i  Pu³awach.  S¹  one

organizowane przez m³odzie¿ inteligentn¹, która siê przypadkowo – dziêki

warunkom wojennym, osiedli³a na prowincji. Taka szko³a ma te¿ byæ otwarta

w Opolu.

39

I w tej notatce pojawiaj¹ siê, czêsto nieznani z imienia ludzie „z ze-

wn¹trz”,  którzy  stawali  siê  animatorami  ¿ycia  kulturalno-oœwiatowego

37

APL, DS 3459 lb.; APL, DS 3460 k. 2; APL, DS 3461 k. 57.

38

APL, Kancelaria Gubernatora Lubelskiego 1914: 96 st. I nlb.

39

„Myœl ¯ydowska” 1916 nr 25.

background image

56

KONRAD ZIELIÑSKI

¿ydowskiej prowincji – w du¿ej mierze przybysze z krajów c.  i  k.  mo-

narchii,  ale  i  uciekinierzy  z  Rosji.  Jak  ju¿  wspomniano,  szczególnie

wielu  z  nich  osiedli³o  siê  w  Pu³awach,  z  kolei  szko³y  w  Kazimierzu

i Opolu, o których mowa w powy¿szym cytacie, prowadzone by³y przez

Szenderowiczów,  rodzinê  zas³u¿on¹  dla  podniesienia  poziomu  kultural-

nego  ¿ydowskich  mieszkañców  obu  tych  miasteczek.

40

  Paradoksalnie,

rozwojowi  ¿ycia  kulturalnego  i  rozluŸnieniu  wiêzów  z  tradycj¹  s³u¿y³a

wojna.  Tam,  gdzie  los  rzuci³  lepiej  wykszta³conych  i  zamo¿niejszych

¯ydów-uciekinierów  z  Rosji  czy  przedstawicieli  w³adz  okupacyjnych,

wreszcie  postêpowych  czy  sympatyzuj¹cych  z  ruchem  syjonistycznym

czy robotniczym przesiedleñców z wiêkszych oœrodków miejskich, kr¹g

izolacji zosta³ przerwany jeszcze w latach 1916-1918. Na badanym ob-

szarze sytuacja taka mia³a miejsce przede wszystkim w niektórych miejs-

cowoœciach  powiatu  pu³awskiego  –  Markuszowie  czy  Kurowie  i  mias-

tach  powiatowych  po³o¿onych  w  pó³nocno-zachodniej  czêœci  Lubel-

szczyzny,  Pu³awach  czy  Lubartowie  –  gdzie  indziej  zaktywizowanie

miejscowej m³odzie¿y i skupienie jej g³ównie wokó³ idei syjonistycznej

przynios³o rezultaty ju¿ po roku 1918, niemniej jednak prawie wszêdzie

proces ten zosta³ zapocz¹tkowany w latach I wojny œwiatowej. Na pro-

wincji,  gdzie  dot¹d  „rz¹d  dusz”  niemal  niepodzielnie  nale¿a³  do  orto-

doksów,  dawa³y  zauwa¿yæ  siê  nieœmia³e  próby  emancypacji  podejmo-

wane g³ównie przez m³odzie¿. Nie wszêdzie uda³o siê rozszerzyæ trady-

cyjne ramy ¿ycia sztet³, niemniej jednak ju¿ próby ich rozszerzenia by³y

zjawiskiem i nowym, i nies³ychanie donios³ym. Lata 1914-1918, zw³asz-

cza okres okupacji, przynios³y rozwój ¿ydowskiego ruchu oœwiatowego

na LubelszczyŸnie, zarówno w szkolnictwie na poziomie elementarnym,

jak i œrednim.

Tego  rodzaju  laickie  pr¹dy  stanowi³y  powa¿ne  zagro¿enie  dla  sfer

ortodoksyjnych, a jak pokaza³y wybory do samorz¹dów miejskich w wielu

miastach  okupowanego  przez  Niemcy  i  Austro-Wêgry  Królestwa  Pol-

skiego, kiedy to asymilanci i ortodoksi tworzyli wspólne bloki wyborcze,

wydawa³y  siê  byæ  groŸniejsze  od  marginalnych  w  skali  ca³ego  spo³e-

czeñstwa  ¿ydowskiego  sk³onnoœci  do  asymilowania  siê.  Nie  zmienia  to

faktu,  i¿  sytuacja  asymilantów,  bardzo  negatywnie  odbieranych  przez

swoich, nie by³a najlepsza. Bywali wœród nich i tacy, którzy nie wykazy-

wali zainteresowania dla podŸwigniêcia wspó³braci z nêdzy i zacofania.

40

Jednak¿e  w  wiêkszoœci  ma³ych  miejscowoœci  „ludnoœæ  ¿ydowska  wobec  oœwiaty

trzyma³a siê opornie”. Jak donoszono w prasie polskiej, wiêkszoœæ ¯ydów potrafi³a jedy-

nie podpisaæ siê w jidysz lub po rosyjsku. Zob. „Ziemia Lubelska” 1918 nr 475.

background image

¯YCIE KULTURALNO- OŒWIATOWE ¯YDÓW W CZASIE I WOJNY ŒWIATOWEJ

57

¯ydzi polscy, którzy z pobudek ideowych i emocjonalnych, z g³êbokiego

przekonania  o  swoim  polskim  rodowodzie  starali  siê  wejœæ  do  polskiej

kultury  –  kultury  kraju  uwa¿anego  za  jedyn¹  ojczyznê  –  uciekali  od

swojej kasty i czêsto starali siê zatrze栜lady swego ¿ydowskiego pocho-

dzenia. Zerwanie z ¿ydostwem nie do koñca by³o jednak mo¿liwe, a wro-

goœæ, niezale¿nie od tego, czy porzucano religiê moj¿eszow¹, czy nie,

napotykano z obu stron.

41

 Jak pisa³ Aleksander Hertz:

Neofici i asymilatorzy, ludzie z kasty odchodz¹cy – byli przez tych, którzy

w kaœcie pozostawali oceniani bardzo nie¿yczliwie. Neofici byli renegatami,

byli tymi, którzy w sposób jak najbardziej radykalny i bezwzglêdny odrzu-

cali wszystkie te za³o¿enia, na których kasta siê opiera³a, dziêki którym ist-

nieæ mog³a i przez stulecia przetrwa³a. Wrogoœæ do „mecherów” by³a wiêc

uzasadniona. Ale i do asymiluj¹cych siê, którzy pozostawali wierni  religii

przodków, stosunek nie by³ ¿yczliwy. I to byli odstêpcy, ludzie, którzy swym

¿yciem zaprzeczali regu³om kasty, jej obyczajom, jej wierzeniom, jej filo-

zofii.

42

Konwersje, choæ incydentalnie, zdarza³y siê jednak.

43

 W lubelskim

archiwum zachowa³y siê proœby kilkudziesiêciu ¯ydów i ¯ydówek, któ-

rzy w latach 1900-1915 starali siê o zmianê wyznania. Podania s³ano do

Magistratu  miasta  Lublina,  niestety  nie  podaj¹c  w  nich  motywów  swej

decyzji: typow¹ formu³k¹ by³o, i¿ osoba taka „pragnie z nieprzymuszonej

woli  oraz  z  w³asnego,  wewnêtrznego  swojego  przekonania”  zmieniæ

wiarê. W zdecydowanej wiêkszoœci przypadków preferowano wyznanie

41

Ze wspomnieñ urodzonego w roku 1911 w Krakowie Henryka Voglera: „Ja i moje

dwie siostry byliœmy, tak jak rodzice, mocno zwi¹zani ze œrodowiskiem polskim, m³odsza

siostra przyjê³a nawet w latach trzydziestych chrzest i sta³a siê katoliczk¹. Niemniej jed-

nak ca³kowicie oderwaæ siê od korzeni nie pozwala³y choæby dalsze powi¹zania rodzinne.

Ju¿  wtedy  nie  uchodzi³y  mojej  uwagi  –  choæ  obserwowane  przez  ch³opiêce,  a  potem

m³odzieñcze szk³o, z kolei pomniejszaj¹ce – istniej¹ce animozje i konflikty” – H. V o g -

l e r: Wyznanie moj¿eszowe, Warszawa 1994, s. 14-15. Zob. te¿ M. F u k s: ¯ydzi w War-

szawie.  ¯ycie  codzienne,  wydarzenia,  ludzie,  Poznañ-Daszewice  1992,  s.  215-216;

J. L i c h t e n: O asymilacji ¯ydów w Polsce od wybuchu pierwszej wojny œwiatowej do

koñca drugiej wojny (1914-1945), „Zeszyty Historyczne” 1977 nr 42; A. S a n d a u e r:

O sytuacji pisarza polskiego pochodzenia ¿ydowskiego, Warszawa 1982.

42

A. H e r t z: ¯ydzi w kulturze polskiej, Warszawa 1988, s. 91-92.

43

W œwietle Spisu Powszechnego z 1921 roku odsetek osób podaj¹cych narodowoœæ

¿ydowsk¹, ale inne od moj¿eszowego wyznanie, by³ minimalny i wynosi³ 0,0004 %, czyli

98 osób. Wniosek z tego, i¿ wiêzi religijne by³y czynnikiem bardzo mocno zwieraj¹cym

spo³ecznoœæ ¿ydowsk¹, czyli, ¿e zmiana poczucia œwiadomoœci narodowej nie oznacza³a

jednoczesnej zmiany wyznania, a konwersja by³a wtórnym jakby zjawiskiem w procesie

asymilacji  –  T.  R a d z i k:  Ludnoœæ  ¿ydowska  na  LubelszczyŸnie  w  dwudziestoleciu

miêdzywojennym, w: Z dziejów spo³ecznoœci, s. 45.

background image

58

KONRAD ZIELIÑSKI

rzymsko-katolickie  (32  z  33  analizowanych  przypadków,  raz  prawo-

s³awne). O zmianê wyznania zwraca³o siê dwadzieœcia kobiet i czternastu

mê¿czyzn, i co interesuj¹ce, w wiêkszoœci byli to ludzie m³odzi, w wieku

najczêœciej  od  13  do  21  lat.  Pochodzili  z  niewielkich  miasteczek,  osad

i mniejszych miast guberni g³ównie lubelskiej w granicach przed utwo-

rzeniem che³mskiej (m.in. Be³¿yce, Chodel, Jaszczów, Dêbina w gminie

Piotrowice, Koñskowola, Markuszów, Opole, W¹wolnica, Kraœnik, Fram-

pol), ale tak¿e piotrkowskiej, radomskiej, siedleckiej, warszawskiej, wileñ-

skiej.

44

 Niemal wszyscy pragn¹cy zmieniæ wyznanie byli stanu wolnego.

Wiele  wskazuje  na  to,  i¿  wiêkszoœci¹  z  nich  kierowa³y  powody  natury

osobistej.

45 

Trudno bowiem przypuszczaæ, aby ludŸmi tymi, zw³aszcza ko-

bietami, kierowa³a np. chêæ u³atwienia sobie kariery zawodowej – samo

wyznanie, zw³aszcza ¿e by³o z regu³y rzymsko-katolickie, jej przecie¿ nie

gwarantowa³o. Pochodzili przy tym z niewielkich miasteczek i osad, gdzie

kontakty i to tak m³odych osób z Polakami by³y na pewno Ÿle widziane

przez ogó³ spo³eczeñstwa (oprócz kontaktów natury handlowej). Asymi-

lacja, bêd¹ca domen¹ inteligencji i ewentualnie œrodowisk robotniczych,

nie mia³a tam prawa bytu po pierwsze z uwagi na brak w tych miejsco-

woœciach takich œrodowisk, i po drugie, z uwagi na postawê sfer ortodok-

syjnych, nadaj¹cych ton ¿yciu tamtejszej gminy. Konwersja i asymilacja

mog³y wydawaæ siê niektórym z tych ludzi drastyczn¹ i dramatyczn¹, ale

jedyn¹ mo¿liw¹ drog¹ rozwi¹zania swoich problemów w ortodoksyjnym

œrodowisku ma³omiasteczkowym.

46

44

APL,  Magistrat  miasta  Lublina  1874-1915  (dalej=MmL)  1075  lb.,  O  priniati  je-

wriejam  christianskoj  wiery,1900-1901;  APL,  MmL  1076  lb.,  O  priniati,  1901;  APL,

MmL 1077 lb., O Jewrejam ¿e³ajuszczym priniat christianskoju wiery, 1901; APL, MmL

1078-1078a lb., O priniati, 1902; APL, MmL 1079 lb; APL, MmL 1080 lb., O priniati,

1905; APL, MmL 1081 lb., O priniati, 1907; APL, MmL 1082 lb., Po zajawlieniu Jewre-

jew o ¿e³aniu priniat christianskoju wieru, 1908 god.; APL, MmL 1083 lb., O priniati,

1909; APL, Rz¹d Gubernialny Lubelski, Wydzia³ Wyznaniowy (dalej=RGL AIV) 1914:

238 nlb., Jewrej o priniati christianstwa i obaratnym pieriechodiew judejstw; APL, RGL

AIV 1915: 44 nlb., Jewrej o priniati.

45

O  18-letniej  Chajce  Turfinkel  z  Lublina  wiadomo,  i¿  w  momencie  sporz¹dzania

protokó³u mieszka³a w domu Dymowskiego na Podwalu nr 219 z Polakiem Stanis³awem

Szwendrowskim – APL, MmL 1083 lb.

46

W jednym z przypadków m³oda ¯ydówka ze S³awatycz, Roza Wajsenberg zjawi³a

siê  27  XII  1901  r.  (st.st.)  w  Domu  Pracy  Towarzystwa  Dobroczynnoœci  w  Lublinie

i oœwiadczy³a, ¿e chce przyj¹æ wiarê chrzeœcijañsk¹, nie precyzuj¹c jej obrz¹dku (chodzi³o

o  wyznanie  rzymskokatolickie).  Poprosi³a  o  schronienie,  gdy¿,  jak  twierdzi³a,  ¯ydzi  ze

S³awatycz ju¿ s¹ w Lublinie i „boi siê trafiæ w ich rêce”. Kierownictwo Domu zwróci³o

siê do Magistratu z proœb¹ o sporz¹dzenie odpowiedniego protokó³u – APL, MmL 1078 lb.,

O priniati, 1902.

background image

¯YCIE KULTURALNO- OŒWIATOWE ¯YDÓW W CZASIE I WOJNY ŒWIATOWEJ

59

* * *

Spo³ecznoœæ ¿ydowska zamieszkuj¹ca Lubelszczyznê by³a wewnêtrz-

nie bardzo zró¿nicowana, trudno przeto pokusiæ siê o próbê nakreœlenia

jakiegoœ uniwersalnego modelu jej ¿ycia. Artyku³ niniejszy jest jedynie

przyczynkiem  do  niewielkiego  fragmentu  dziejów  ludnoœci  ¿ydowskiej

w Królestwie Polskim. Oparty w jakiejœ mierze na wspomnieniach i re-

lacjach  wspó³czesnych,  prasie,  uzupe³nionych  materia³em  archiwalnym,

nie ma za zadanie przedstawienia pe³nego obrazu przemian, jakim pod-

dane zosta³o ¿ycie ¿ydowskie w latach Wielkiej Wojny (tu: zmiany gos-

podarcze,  struktury  zawodowej  ludnoœci,  topografii  politycznej,  zmiany

w  systemie  szkolnictwa  i  organizacji  ¿ydowskich  gmin  wyznaniowych,

nowe  p³aszczyzny  wspó³pracy,  ale  i  konfliktów  polsko-¿ydowskich  czy

relacje pomiêdzy gminami wyznaniowymi a w³adzami rosyjskimi i oku-

pacyjnymi).  Celem  jest  jedynie  nakreœlenie  pewnych  tendencji,  prowa-

dz¹cych  do  zmian  w  sferze  kultury,  motywów  dzia³ania  animatorów

œwieckiego ¿ycia kulturalnego „¿ydowskiej” Lubelszczyzny oraz stosunku

do takich przedsiêwziêæ ortodoksyjnych sfer spo³eczeñstwa.

Ju¿ samo pojmowanie zasad wiary inaczej wygl¹da³o w bogatszych,

lepiej wykszta³conych, czêsto zasymilowanych rodzinach inteligenckich

czy  ¿ydowskiej  finansjery,  a  inaczej  w  rodzinach  w³aœcicieli  „groszo-

wych” sklepików czy ubogich warsztatów rzemieœlniczych. Jeszcze ina-

czej  wygl¹da³o  to  niekiedy  w  œrodowiskach  robotniczych,  których  po-

ziom ¿ycia nie by³ wy¿szy od krawca czy szewca, jednak œwiatopogl¹d

coraz czêœciej wykracza³ poza ramy nakreœlone przez tradycjê i religijn¹

pobo¿noœæ. Z kolei ¯ydzi bogatsi i zasymilowani czêsto ju¿ tylko poprzez

sw¹ wiarê tkwili wœród ziomków, ró¿ni¹c siê od nich pozycj¹ spo³eczn¹,

kultur¹ osobist¹, stosunkiem do pañstwa i prawa, a tak¿e u¿ywanym na

co dzieñ jêzykiem, rodzajem i poziomem preferowanych rozrywek, ubio-

rem.  Sporadyczne  przypadki  konwersji  traktowaæ  nale¿y  jako  potwier-

dzaj¹ce regu³ê wyj¹tki, i¿ na porzucenie religii moj¿eszowej decydowano

siê niezmiernie rzadko. ¯ydzi w swej masie ho³dowali postawom izola-

cjonizmu (na co wp³yw mia³a oczywiœcie i polityka w³adz carskich i ge-

neralnie niechêtna postawa spo³eczeñstwa polskiego), ale ¿ycie w wielu

miastach i miasteczkach nie dla wszystkich toczy³o siê ju¿ starymi, utar-

tymi  torami.  Religijna  pobo¿noœæ  ust¹piæ  czasem  musia³a  laickim  pr¹-

dom spo³ecznym, a studiowanie Tory w bet ha–midraszu – dzia³alnoœci

w organizacji politycznej. Niezale¿nie od skali tego zjawiska, by³o ono

czymœ niemal zupe³nie nowym. Nie tylko w wiêkszych miastach wojna

œwiatowa i okupacja austro-wêgierska wnios³y w sposób widoczny w ¿ycie

¿ydowskiej  spo³ecznoœci  pewien  ferment,  który  zaowocowa³  rozwojem

background image

60

KONRAD ZIELIÑSKI

¿ycia  spo³eczno-kulturalnego.  Rozwój  ten  poprzedzony  byæ  musia³  za-

chwianiem tradycji i uszczupleniem wp³ywów sfer ortodoksyjnych. Os³a-

bienie kultury tradycyjnej, które na wiêksz¹ skalê uwidoczni³o siê w cza-

sie wojny, by³o zarazem niezbêdnym warunkiem powstania nowej, ¿ydow-

skiej kultury narodowej.  Œwieckie  elementy  ¿ycia  ¿ydowskiego  wci¹¿

jednak w ogromnym stopniu splata³y siê z elementami ¿ycia duchowego,

tworz¹c swoisty konglomerat kultury, w której jak chyba w ¿adnej innej

sfera „sacrum” leg³a u podstaw ¿ycia codziennego.