background image

 

Platon 

Uczta 

 
 
 

Osoby dialogu. 
 
Apollodoros   

 

 

Fajdros 

 

 

Przyjaciel Apollodora  

 

Pauzaniasz 

Glaukon 

 

 

 

Eryksimachos 

Arystodemos   

 

 

Arystofanes 

Sokrates 

 

 

 

Diotyma 

Agaton  

 

 

 

Alkibiades 

 
 
Streszczenie. 
 
Apollodor,  idący  z  Falerontu  do  Miasta,  spotkał  swojego  przyjaciela.  Przyjaciel  ucieszył  się 
ze  spotkania,  mówił,  Ŝe  szukał  Apollodora,  wypytuje  go  o  spotkanie  u  Agatona,  na  którym 
mieli być i Sokrates i Alkibiades – mieli rozprawiać o miłości. Pyta Apollodora, czy ten był 
na  spotkaniu,  prosi  by  opowiedział  mu  coś  o  nim.  Apollodor  informuje  przyjaciela  – 
Glaukona,  Ŝe  spotkanie  się  nie  odbyło  –  „Agaton  tu  juŜ  od  szeregu  lat  tu  nie  mieszka”. 
Glaukon  niedowierza,  kaŜe  Apollodorowi  przestać  Ŝartować,  domaga  się  odpowiedzi. 
Apollodor odpowiada, Ŝe spotkanie było dawno – „(…) jakeśmy dziećmi jeszcze byli, kiedy 
to  Agaton  wziął  nagrodę  za  pierwszą  tragedię  (…)”.  Skąd  Apollodor  o  tym  wie?  Od 
Arystodemosa, potwierdził to takŜe Sokrates. Glaukon nadal nalega, by ten opowiedział mu o 
spotkaniu. Rozmawiają w drodze do miasta.  
 
Przyjaciel  zarzuca  Apollodorowi,  Ŝe  nie  potrafi  on  powiedzieć  ani  o  sobie,  ani  o  innych 
niczego dobrego, wielbi jedynie Sokratesa. Po chwili przechodzą do sedna.  
 
Apollodor  opowiada  historię  od  początku,  w  takiej  postaci,  w  jakiej  usłyszał  ją  od 
Arystodemosa.  
 
Rozpoczyna  się  opowieść.  Arystodemos  mówił,  Ŝe  spotkał  przypadkiem  Sokratesa  –  świeŜo 
umytego – co mu się  rzadko zdarzało. Zapytał  go, gdzie się taki ładny wybiera. Sokrates na 
to, Ŝe na ucztę od Agatona. Zapytał Arystodemosa, czy nie zechce pójść nim. Ten się zgodził. 
Sokrates  Ŝartuje  z  wizyty  bez  zaproszenia  –  cytuje  Homera.  Arystodemos  chce,  by  Sokrates 
wytłumaczył  jego  niezapowiedzianą  wizytę  gospodarzowi.  Sokrates  odpowiada  na  prośbę 
niejednoznacznie.  Agaton  serdecznie  wita  Arystodemosa,  mówi  Ŝe  szukał  go  i  chciał  
zaprosić. Sokrates gdzieś zniknął (ku zdziwieniu Arystodemosa). Cały czas szedł przecieŜ tuŜ 
za  nim.  Gospodarz  sadza  Arystodemosa  obok  Eryksimacha.  Po  Sokratesa  posyła  jakiegoś 
chłopka.  Chłopak  odnajduje  Sokratesa  przed  drzwiami  sąsiadów.  Poszedł  on  w  stronę 
przeciwną. Nie reaguje (sługa) na polecenie gospodarza („zaraz go poproś i przyprowadź!”), 
twierdzi, Ŝe S. przyjdzie sam – „On juŜ ma taki jakiś zwyczaj (…) On zaraz przyjdzie moim 
zdaniem”. Uczta się rozpoczyna, chłopcy podają do stołu. Po długim czasie przybył Sokrates. 
PołoŜył  się  koło  gospodarza  (ten  przygotował  mu  koło  siebie  miejsce,  powiedział,  Ŝe  przez 
bliskość „weźmie” od Sokratesa trochę mądrości). Sokrates odpowiada, Ŝe ceni sobie miejsce 
obok Agatona, bo jego (Sokratesa) mądrość jest licha i chce się „nassać” pięknej mądrości od 
Agatona.  W  odpowiedzi  gospodarz  nazywa  Sokratesa  szelmą.  Zaprosił  go  do  jadła.  Uczta 

background image

 

trwa. Przemówił Pauzaniasz, rzekł, Ŝe niedobrze mu od wczorajszego przepicia [wczoraj teŜ 
była  uczta  u  Agatona,  jednak  Sokrates  na  nią  nie  przyszedł,  nie  chcąc  urazić  gospodarza, 
pojawił się dziś. Stąd „wczorajsze” przepicie.] Pozostali przytaknęli. Pauzaniasz – wypowiada 
się na temat pijaństwa. Pijaństwo szkodliwe, pić nie poleca. Towarzystwo podchwyciło ideę – 
postanowiono  pić  z  umiarem.  Eryksimachos  chce  zaproponować  temat  do  dyskusji. 
Eryksimachos  nawiązuje  do  słów  Fajdrosa  –  tylu  bogom  poświęcano  pieśni,  a  Erosowi  nie. 
Eros – bóstwo zaniedbane – skandal! Propozycja dla kompanów – niech kaŜdy powie coś na 
pochwałę  Erosa  (począwszy  od  Fajdrosa).  Sokrates  pochwalił  ideę.  Uczestnicy  biesiady 
wypowiadali się kolejno. Fajdros – Eros bogiem wielkim, najbardziej z powodu pochodzenia 
–  najstarszy  pośród  najstarszych.  Dowód  –  rodziców  Erosa  nie  ma,  nie  słychać  o  nich  w 
Ŝ

adnych poematach, tylko Hezjod powiada, Ŝe na początku był Chaos. Mówi, Ŝe po Chaosie 

powstała  Ziemia  i  Eros.  Parmenides  powiada  o  Pramacierzy  –  „Najpierw  tedy  Erosa, 
pierwszego boga wydała”. Akuzilaos – zgadza się z Hezjodem. Wielu mówi, Ŝe Eros naleŜy 
do  najstarszych  bogów.  A  najstarszym  będąc,  największe  dobra  daje.  Oblubieniec  – 
największe dobro jakie moŜe spotkać człowieka – ster dla człowieka na całe Ŝycie. Człowiek 
zakochany – nieskłonny do postępków podłych, skierowany na czyny piękne, bo wstydzi się 
przed oblubieńcem czynić źle. Gdyby stworzyć państwo lub wojsko złoŜone z oblubieńców – 
najlepszym pierwiastkiem porządku społecznego byliby oni sami, wzajemnie powstrzymujący 
się przed występkami. Śmierć za drugiego ponieść potrafi tylko ten, który kocha – przykład – 
Alkestis,  córka  Peliasa.  Orfeusz  –  mógł  tylko  zobaczyć  swoją  Ŝonę  w  Hadesie,  nie  miał 
odwagi umrzeć z miłości. Bogowie – najbardziej czczą dzielność objawiającą się w miłości. 
Tak przemawiał Fajdros. Pauzaniasz odpowiedział, Ŝe temat jest nieokreślony. Nie ma Erosa 
bez Afrodyty. Erosy muszą być dwa, bo są dwie Afrodyty – starsza, nie miała matki – córka 
Nieba. Młodsza – córka Zeusa i Diony.) Eros, który tej drugiej pomaga powinien nazywać się 
wszetecznym, inny Eros – niebiańskim. Nie kaŜdy Eros jest pięknym, pięknym jest ten, który 
rozpromienia Ŝar. Eros nie powinien być czczony za samo bycie Erosem. Eros – syn Afrodyty 
wszetecznej – taki najpierw kocha zarówno kobiety, jak i chłopców, bardziej kocha ciało niŜ 
duszę,  myśli  tylko  o  uczynku,  piękno  jest  mu  obojętne.  Matką  drugiego  jest  Afrodyta 
niebiańska, starsza, niepokalana niskimi skłonnościami. Nie ma nic wspólnego pierwiastkiem 
Ŝ

eńskim  (miłość  ku  chłopcom  skierowana).  Pauzaniasz  mówi  o  pederastach  –  skalanych 

działaniem  złego  Erosa  i  tych,  którymi  kieruje  dobry.  Powinno  być  prawo  karzące 
działających pod wpływem złego (wszetecznego) Erosa. Ustawy dot. miłości nie wszędzie są 
jasne. Polemizuje z tezą Fajdrosa – zakochanemu wolno popełniać niektóre występki, bo jest 
uprzywilejowany (bo kocha). Trzeba wyróŜnić dwa typy ludzi kochających – kochających za 
charakter  i  za  ciało.  Pierwszym  naleŜy  folgować,  drugich  ganić.  Szpetną  rzeczą  jest  dać  się 
uwieść dla kariery. Miłość jako dąŜenie do mądrości, rozwoju przez obcowanie z drugą osobą 
–  miłość  piękna,  w  innym  wypadku  –  nie.  Po  Pauzaniaszu  mówi  Eryksimachos  (była  kolej 
Arystofanesa, ale ów dostał czkawki). Eryksimachos – pochwala mowę Pauzaniasza, twierdzi 
jednak, Ŝe tej brakuje zakończenia i Ŝe on chętnie je dopowie. Eros dwojaki – to prawda. Ale 
Eros  mieszka  w  duszach  wszystkich  Ŝywych  stworzeń,  we  wszystkim,  co  tylko  istnieje.  W 
naturze  ciał  Ŝywych  mieszka  dwojaki  Eros.  Eryksimachos  jest  lekarzem,  mówi  o  Erosie  w 
kontekście sztuki lekarskiej. Zdrowemu ciału folgować moŜna i to jest rzeczą piękną, rzeczą 
lekarza. Folgowanie złym i chorobliwym popędom – hańba.  Lekarz dobry potrafi rozpoznać 
Erosa dobrego i złego. Lekarz musi potrafić pogodzić ze sobą najbardziej wrogie pierwiastki 
w  ciele  ludzkim.  Najbardziej  wrogie  są  skrajne  przeciwieństwa  (zimno  –  gorąco,  gorycz  – 
słodycz,  suchość  –  wilgoć).  E.  przywołuje  Asklepiosa  –  greckiego  boga  sztuki  lekarskiej  – 
wzór.  Porównanie  umiejętności  lekarskiej  do  muzyki  –  przywołanie  Heraklita  –  muzyka 
mimo  zróŜnicowania,  zharmonizowana.  Muzyka  wprowadza  harmonię.  Tak  samo  lekarz 
potrafi  wprowadzić  wewnętrzną  harmonię  między  „elementami  Erosa”  w  człowieku.  We 
wszystkich rzeczach – muzyce, medycynie, sprawach ludzkich i boskich są dwa Erosy, naleŜy 

background image

 

uwaŜać  na  jednego  i  drugiego.  Porządek  pór  roku  takŜe  jest  dziełem  Erosów.  JeŜeli  dobry 
Eros zapanuje nad pierwiastkami – pory roku będą dobre, dadzą urodzaj, jeŜeli zapanuje zły – 
zaraza, sucha, kataklizmy. Religia – wytwarza pozytywny związek między bogami i ludźmi. 
Eros jest wszechmocny, najwyŜszą moc ma ten, który objawia się przez panowanie nad sobą i 
przez  sprawiedliwość.  Koniec  mowy  Eryskimachosa.  Arystofanes  przestał  kichać,  zaczyna 
Ŝ

artować  ku  oburzeniu  Eryskimacha.  Arystofanes  przechodzi  do  rzeczy.  Zapowiada,  Ŝe  ma 

odmienne  zdanie  od  swoich  poprzedników.  Twierdzi,  Ŝe  ludzie  nie  rozumieją  potęgi  Erosa 
(nie składają mu ofiar, nie budują świątyń). Eros – potęŜny, największy przyjaciel ludzkości. 
Dawniej  –  trzy  płcie  u  ludzi.  Kobieta,  męŜczyzna  i  połączenie  pierwszej  z  drugą.  Człowiek 
niegdyś  wyglądał  inaczej:  „  OtóŜ  cała  postać  człowieka  kaŜdego  była  krągła,  piersi  i  plecy 
miała  naokoło,  miała  teŜ  cztery  ręce  i  nogi  w  tej  samej  ilości,  i  dwie  twarze  na  okrągłej, 
walcowatej  szyi,  twarze  zgoła  do  siebie  podobne.  Obie  patrzyły  w  strony  przeciwne  z 
powierzchni jednej głowy. Czworo było uszu, dwie okolice wstydliwe i tam dalej, jak sobie to 
kaŜdy  łatwo  podług  tego  sam  wyobrazić  potrafi.”  Trzy  rodzaje  ludzi  –  męski  pochodził  od 
słońca,  Ŝeński  od  ziemi,  a  zlepek  z  nich  obu  od  księŜyca.  Silne  były  to  istoty.  Napastowały 
bogów.  Bogowie  chcieli  ich  ukarać.  Zeus  postanowił  ich  osłabić  przecinając  na  połowę. 
Apollo,  poobracał  im  twarze,  pozaszywał  tu  i  ówdzie.  Tak  powstał  człowiek  kształtu 
dzisiejszego.  Po  takim  porozcinaniu  człowiek  tęsknił  za  swoją  połową.  Ludzie  umierali  z 
tęsknoty i z głodu. Przytulali się wzajemnie, musieli być ze sobą. Ginęli w uściskach. Zeus się 
nad nimi zlitował i poprzenosił im okolice wstydliwe, by przytulając się – płodzili, bądź choć 
gasili  Ŝądzę.  Eros  tkwi  w  człowieku  od  dawna.  Kiedy  człowiek  jakiś  znajdzie  swoją  drugą 
połowę wtedy ponad wszystko chce z nią bliskości. Ludzie powinni być poboŜni, bo bogowie 
gotowi  są  znowu  porozdzielać  ich  na  połówki.  JeŜeli  będą  posłuszni,  moŜe  udać  się  im 
odnalezienie  swojej  połowy  i  uniknięcie  ponownego  przepołowienia.  Trzeba  być  w  dobrych 
stosunkach  Erosem,  Ŝeby  odnaleźć  swoją  prawdziwą  połowę  (bo  to  nie  zawsze  się  udaje). 
Erosa  winniśmy  czcić,  bo  wiele  mu  zawdzięczamy.  Arystofanes  kończy  mówić,  prosi 
Eryksimacha,  by  ten  nie  wyśmiał  jego  słów.  Agaton  wdaje  się  w  dyskusję  z  Sokratesem, 
jednak Fajdros prosi o kontynuację tematu. Przemawia Agaton. Twierdzi, iŜ poprzednicy nie 
mówili o bogu, a o ludziach (w kontekście dobrodziejstw danych im przez Erosa). UwaŜa, Ŝe 
powinno wychwalać się cechy boga, a nie jego czyny. Eros jest najszczęśliwszym bogiem, bo 
jest najpiękniejszy i najlepszy. Najpiękniejszy, bo najmłodszy, ucieka przed starością, trzyma 
się z młodymi. Agaton nie zgadza się z Fajdrosem – Eros nie jest starszy od Kronosa i Japeta. 
Przywołuje słowa Homera o delikatności bogini  Ate, porównuje to do  Erosa. Eros – bóstwo 
delikatne. Eros mieszka w sercach i duszach bogów i ludzi – w miejscach najdelikatniejszych. 
Wybiera  z  nich  tylko  te  najsubtelniejsze,  inne  omija.  Eros  jest  dzielny.  Nie  czyni  nikomu 
krzywdy,  od  nikogo  krzywdy  nie  zaznaje.  Erosa  cechuje  takŜe  ogromne  umiarkowanie  – 
panuje nad Ŝądzami. Jest męŜny – ma w ręku najsilniejszą broń, włada sercami. Jest mądry i 
twórczy  –  kogo  nawiedzi,  ten  twórcą  się  staje.  Nie  ma  Erosa  w  tym  co  szpetne  i  złe.  Eros 
najpierw sam jest najpiękniejszy i najlepszy, potem dopiero najlepsze są jego dary. Wszyscy 
zachwyceni  byli  mową  Agatona.  Teraz  kolej  Sokratesa,  ale  ten  mówi,  Ŝe  wstydzi  się 
przemawiać po tak pięknej mowie. Sokrates twierdzi, Ŝe jest człowiekiem prostym, uwaŜa, Ŝe 
aby  mówić  dobrze,  trzeba  znać  prawdę.  Sokrates  mówi,  Ŝe  się  pomylił  (ironizuje).  Nie  tyle 
prawda  jest  waŜniejsza,  co  przylepienie  danemu  przedmiotowi,  ile  tylko  moŜna,  rzeczy 
pięknych.  Bez  względu  na  to,  jaki  jest  on  naprawdę.  Zarzuca  towarzyszom,  Ŝe  nie  chwalili 
Erosa,  a  „odgrywali  pochwały”  boga.  Sokrates  mówi,  Ŝe  nie  pochwali  Erosa  (tak  jak  jego 
poprzednicy),  a  powie  prawdę  o  nim.  Sokrates  zadaje  Agatonowi  szereg  pytań  dotyczących 
jego  mowy.  Doprowadza  do  tego,  Ŝe  Agaton  musi  zaprzeczyć  sam  sobie.  Konkluzja  –  Czy 
Eros  na  pewno  jest  piękny  i  dobry?  Po  szeregu  pytań  Sokratesa  Agaton  nie  potrafi  juŜ  tego 
dowieść.  Sokrates  daje  spokój  Agatonowi.  Mówi.  To,  co  chce  powiedzieć  o  Erosie  słyszał 
niegdyś od pewnej osoby z Mantei, niejakiej Diotymy. Sokrates uwaŜa, podobnie jak Agaton, 

background image

 

Ŝ

e  najpierw  trzeba  ukazać  Erosa,  potem  jego  czyny.  Sokrates  wiernie  przytacza  swoją 

rozmowę z Diotymą. Sokrates – pyta (Diotymy), czy Eros jest szpetny i zły. Diotyma uwaŜa, 
Ŝ

e to radykalne, Ŝe istnieje co pośredniego, np. między mądrością i głupotą – mieć słuszność 

nie  potrafić  jej  uzasadnić.  Sokrates  mówi,  Ŝe  przecieŜ  wszyscy  uwaŜają  Erosa  za  boga.  D. 
udowadnia,  Ŝe  tak  nie  jest.  Kim  więc  jest  Eros?  Wielkim  duchem,  czyli  czymś  pośrednim 
między  człowiekiem  a  bogiem.  Eros  jest  tłumaczem  pomiędzy  bogami  a  ludźmi.  Sokrates 
pyta, któŜ jest ojcem i matką Erosa. D. opowiada historię. Na urodzinach u Afrodyty, z okazji 
której  bogowie  wyprawili  ucztę,  pojawił  się  Dostatek  –  syn  Rozwagi.  Po  uczcie  –  kiedy 
wszyscy  juŜ  zjedli  –  przyszła  Bieda  –  by  coś  sobie  wyŜebrać.  Dostatek  upił  się  nektarem  i 
zasnął  w  ogrodzie,  a  Biedzie  się  zachciało,  bo  była  uboga,  mieć  dziecko  z  Dostatkiem. 
PołoŜyła się koło niego (pijanego) i poczęli Erosa. Eros – sługa i towarzysz Afrodyty, bo na 
jej  urodzinach  poczęty.  Eros  posiada  cechy  matki  i  ojca.  Bezdomny,  bosy,  niezgrabny  –  po 
matce. Po ojcu goni za tym, co piękne, dobre, jest dobrym myśliwym. Eros – filozof. Głupcy 
nie  filozofują,  mądrzy  takŜe  nie.  Eros  –  postać  pomiędzy  mądrością  a  głupotą  –  para  się 
filozofią.  D.  stwierdza,  Ŝe  Sokrates  postrzegał  Erosa  za  przedmiot  miłości,  a  nie  za  miłość 
samą w sobie, dlatego wydawał ów mu się taki piękny. Bo przedmiot miłości jest piękny, ale 
to  co  kocha  wygląda  inaczej.  Ludzie  chcą  posiadać  Erosa,  daje  on  im  szczęście.  Są  róŜne 
rodzaje  miłości.  W  najogólniejszym  znaczeniu  –  Eros  –  dąŜenie  do  dobra  i  szczęścia.  JeŜeli 
czyjeś  myśli  skierowane  są  ku  innym  rzeczom  (pieniądzom,  filozofii)  wtedy  nie  mówi  się  o 
miłości.  Człowiek  nie  szuka  drugiej  połowy  –  nie  koniecznie  kocha  to,  co  „jego  własne”. 
Chyba  Ŝe  „jego  własne”  jest  dobre,  a  inne  złe.  Ludzie  kochają  dobro.  Przedmiotem  miłości 
jest wieczne posiadanie dobra. W kaŜdym człowieku jest popęd cielesnej i duchowej natury. 
„Przeto kto jest pełen nasienia i potęgi twórczej jest pełen, ten za pięknem goni, bo go ona od 
tego  cięŜaru  uwalnia.”  Nie  za  samym  pięknem  goni  miłość.  Miłość  goni  za  płodzeniem  i 
tworzeniem  w  pięknie,  bo  w  zapłodnieniu  jest  pierwiastek  wiekuisty.  Człowiek  pragnie 
nieśmiertelności,  bo  przedmiotem  miłości  jest  wieczne  posiadanie  dobra.  Skąd  popęd, 
płodzenie,  opieka  nad  potomstwem  u  zwierząt?  Poszukiwanie  nieśmiertelności  rządzi 
wszystkimi  gatunkami.  Diotyma  porównuje  dąŜenie  do  nieśmiertelności  do  wiedzy  (ciągłe 
powtarzanie, by pamiętać przez długi czas) oraz do sławy (dąŜenie do bycia nieśmiertelnym, 
niezapomnianym dzięki zdobytej sławie). Rozwój miłości – Człowiek juŜ od młodości chadza 
za  ładnymi  ciałami,  dostrzega  piękno  w  kaŜdym  ciele  i  kaŜde  uwaŜa  za  piękne.  Z  czasem 
zauwaŜa  piękno  ukryte  w  duszy,  nawet  jeśli  ciało  nie  jest  doskonałe,  wystarcza  mu  duszy 
piękność.  Następnie  dostrzega  piękno  ukryte  w  czynach  i  prawach.  Piękno  ciał  zaczyna 
wydawać mu się małe i znikome. Od czynów przejdzie do nauk. Wtedy człowiek wypływa na 
morze  piękna,  zaczyna  płodzić  słowa  i  myśli,  ukazuje  mu  się  prawda  i  wiedza,  która 
naprawdę  mówi  o  tym,  co  piękne.  Poznaje  piękno  samo  w  sobie,  piękno  wieczne.  śycie 
dopiero wówczas jest coś warte, gdy człowiek ogląda piękno samo w sobie. Kiedy człowiek 
osiągnie taki stan, dotyka tego, co naprawdę rzeczywiste, płodzi dzielność rzeczywistą, staje 
się kochankiem bogów, moŜna mu marzyć o nieśmiertelności. Eros pomaga ludziom osiągnąć 
ten  stan.  KaŜdy  powinien  wielbić  Erosa  właśnie  dlatego,  powinien  ćwiczyć  się  w  miłości. 
Sokrates skończył swą mowę. Rozległo się walenie do drzwi. Przyszedł pijany Alkibiades w 
wieńcu  dziwacznym,  kazał  zaprowadzić  się  do  Agatona.  Alkibiades  powiedział,  Ŝe  wczoraj 
nie  mógł  się  zjawić,  ale  przyszedł  dzisiaj  (chciał  wstąŜkami  –  zdobiącymi  jego  głowę  – 
ustroić  głowę  najmądrzejszego  i  najpiękniejszego  człowieka  –  Agatona.).  Biesiadnicy 
zaprosili  go.  Arystofanes  ułoŜył  się  między  Agatonem  i  Sokratesem,  niezauwaŜywszy 
początkowo tego drugiego – zaskoczyła go obecność S. Alkibiades – zazdrosny o Sokratesa. 
Sokrates zirytował się zazdrością, Alkibiades, w ramach przeprosin dekoruje wstąŜkami takŜe 
łeb  Sokratesa.  Alkibiades  namawia  wszystkich  do  pijaństwa.  Eryskimachos  wprowadza 
Alkibiadesa w temat rozmowy. Alkibiades nie chce mówić o Erosie (pijany nie moŜe mierzyć 
się na słowa z trzeźwymi). Nie chce teŜ chwalić nikogo innego niŜ Sokratesa (twierdzi, Ŝe ten 

background image

 

oburzyłby się – Sokrates zaprzecza, aby tak było). Alkibiades postanawia mówić o Sokratesie. 
Zapowiada,  Ŝe  będzie  mówił  prawdę,  jeŜeli  zdarzy  mu  się  kłamstwo,  Sokrates  ma  mu 
przerwać.  Alkibiades  zaczyna  mówić.  Porównuje  Sokratesa  do  satyra  Marsjasza.  Jest  do 
niego  podobny  nie  tylko  z  twarzy.  Nazywa  Sokratesa  szelmą.  Marsjasz  pięknie  grał  – 
Sokrates  „gra”  słowami,  bez  instrumentów.  Słowa  Sokratesa  przyprawiają  o  szybsze  bicie 
serca, jak niczyje inne. Alkibiades mówi, Ŝe wstydzi się przed Sokratesem,  Ŝe ów zawsze ma 
rację  i  Ŝe  nie  sposób  mu  zaprzeczyć.  Sokrates  –  Ŝartuje  sobie  z  ludzi  za  nic  ma  wszystko. 
Alkibiades  zawiódł  się  na  Sokratesie,  myślał,  Ŝe  zaleŜy  mu  na  jego  piękności,  Ŝe  jest  jego 
oblubieńcem,  ale  S.  spędzał  z  nim  całe  dnie  na  rozmowach  –  i  nic  poza  tym.  Alkibiades 
postanowił  „wziąć”  go  gwałtem,  zaprosił  go  na  kolację.  Za  pierwszym  razem  S.  wrócił  do 
domu.  Za  drugim  A.  zatrzymał  go  u  siebie  (za  późno  było,  by  wracać).  Powiedział 
Sokratesowi, Ŝe chce by ten był jego miłośnikiem, chce mu folgować, bo to pomoŜe mu się 
stać najdzielniejszym człowiekiem. Sokrates mu nie uległ. Alkibiades wszedł Sokratesowi do 
łóŜka, spał z nim, ale rano, gdy się przebudził, czuł się jak gdyby przy ojcu lub przy starszym 
bracie  spał.  Czuł  się  poniŜony,  był  zaskoczony  mocą  i  umiejętnością  panowania  nad  sobą 
Sokratesa. Nie wiedział Alkibiades, jak dotrzeć ma do niego. Później, długo po tym zdarzeniu 
A i S. poszli na wojnę pod Potidaję. Sokrates znosił głód jak nikt inny (kolejny przejaw siły). 
A kiedy przyszły lepsze czasy on jeden potrafił jeść i pić nadzwyczajnie. Nigdy się nie upijał, 
nawet,  gdy  pił  duŜo.  Mróz  takŜe  znosić  potrafi  znosić,  boso  po  lodzie  chadza,  gdy  inny 
marzną  obuci.  Sen  potrafi  przechytrzyć  –  cały  dzień  i  całą  noc  rozmyślał  kiedyś  stojąc  w 
jednej pozycji. Ocalił kiedyś Ŝycie Alkibiadesowi na polu walki. Wiele moŜna by powiedzieć 
na pochwałę Sokratesa. I choć kaŜdego moŜna do kogoś przyrównać, to jego do nikogo, jest 
niepowtarzalny.  Słowa  Sokratesa  –  doskonałe,  potrafi  ukrywać  w  swoich  przekazach 
największe  wartości  i  doskonałości.  Alikbiades  ostrzega  Agatona  (i  innych),  by  nie  dali  się 
zwieść  pozorom  –  Sokrates  wydaje  się  być  miłośnikiem,  w  końcu  zostaje  ulubieńcem, 
Alkibiades  czuje  się  przez  niego  oszukany.  Koniec  mowy.  Biesiadnicy  śmiali  się  ze 
szczerości Alkibiadesa. Sokrates powiedział, Ŝe Alkibiades na pewno juŜ wytrzeźwiał, mowę 
ułoŜył  doskonale,  chodziło  mu  tylko  o  poróŜnienie  Sokratesa  i  Agatona.  Sokrates  zarzucił 
Alkibiadesowi to, iŜ ten uwaŜa, ze S. nie wolno kochać nikogo innego prócz jego. Zwrócił się 
do  Agatona,  by  ten  uwaŜał  i  by  nie  pozwolił  na  to,  aby  Alkibiades  ich  poróŜnił.  Agaton 
przemieścił  się,  ułoŜył  się  obok  Sokratesa,  mówiąc,  Ŝe  dostrzegł  ukryty  cel  mowy. 
Alikibiades jest zrozpaczony, cierpi przez S. Sokrates chce, by Agaton ułoŜył się obok niego, 
chce  chwalić  Agatona  (porządek  rozmowy  –  kolej  Sokratesa).  Nagle  na  ucztę  wpadła 
gromada pijaków i wszyscy poczęli pić na umór. Eryskimachos, Fajdros i kilku innch poszli 
do  domu.  Arystodemosa  zmorzył  sen.  Agaton,  Arystofanes  i  Sokrates  pili  nadal  i 
dyskutowali.  Sokrates  prowadził  rozmowę,  mówił  Ŝe  twórca  winien  potrafić  i  tragedię  i 
komedię napisać.  Zgadzali się na to współrozmówcy  gubiąc powoli wątek i zasypiając. Gdy 
juŜ ich Sokrates uśpił, udał się do Lykejonu, wykąpał się, spędził tam dzień, a wieczorem udał 
się do domu, by odpocząć.  
 

Mich.