1
Platon
Uczta
Osoby dialogu.
Apollodoros
Fajdros
Przyjaciel Apollodora
Pauzaniasz
Glaukon
Eryksimachos
Arystodemos
Arystofanes
Sokrates
Diotyma
Agaton
Alkibiades
Streszczenie.
Apollodor, idący z Falerontu do Miasta, spotkał swojego przyjaciela. Przyjaciel ucieszył się
ze spotkania, mówił, Ŝe szukał Apollodora, wypytuje go o spotkanie u Agatona, na którym
mieli być i Sokrates i Alkibiades – mieli rozprawiać o miłości. Pyta Apollodora, czy ten był
na spotkaniu, prosi by opowiedział mu coś o nim. Apollodor informuje przyjaciela –
Glaukona, Ŝe spotkanie się nie odbyło – „Agaton tu juŜ od szeregu lat tu nie mieszka”.
Glaukon niedowierza, kaŜe Apollodorowi przestać Ŝartować, domaga się odpowiedzi.
Apollodor odpowiada, Ŝe spotkanie było dawno – „(…) jakeśmy dziećmi jeszcze byli, kiedy
to Agaton wziął nagrodę za pierwszą tragedię (…)”. Skąd Apollodor o tym wie? Od
Arystodemosa, potwierdził to takŜe Sokrates. Glaukon nadal nalega, by ten opowiedział mu o
spotkaniu. Rozmawiają w drodze do miasta.
Przyjaciel zarzuca Apollodorowi, Ŝe nie potrafi on powiedzieć ani o sobie, ani o innych
niczego dobrego, wielbi jedynie Sokratesa. Po chwili przechodzą do sedna.
Apollodor opowiada historię od początku, w takiej postaci, w jakiej usłyszał ją od
Arystodemosa.
Rozpoczyna się opowieść. Arystodemos mówił, Ŝe spotkał przypadkiem Sokratesa – świeŜo
umytego – co mu się rzadko zdarzało. Zapytał go, gdzie się taki ładny wybiera. Sokrates na
to, Ŝe na ucztę od Agatona. Zapytał Arystodemosa, czy nie zechce pójść nim. Ten się zgodził.
Sokrates Ŝartuje z wizyty bez zaproszenia – cytuje Homera. Arystodemos chce, by Sokrates
wytłumaczył jego niezapowiedzianą wizytę gospodarzowi. Sokrates odpowiada na prośbę
niejednoznacznie. Agaton serdecznie wita Arystodemosa, mówi Ŝe szukał go i chciał
zaprosić. Sokrates gdzieś zniknął (ku zdziwieniu Arystodemosa). Cały czas szedł przecieŜ tuŜ
za nim. Gospodarz sadza Arystodemosa obok Eryksimacha. Po Sokratesa posyła jakiegoś
chłopka. Chłopak odnajduje Sokratesa przed drzwiami sąsiadów. Poszedł on w stronę
przeciwną. Nie reaguje (sługa) na polecenie gospodarza („zaraz go poproś i przyprowadź!”),
twierdzi, Ŝe S. przyjdzie sam – „On juŜ ma taki jakiś zwyczaj (…) On zaraz przyjdzie moim
zdaniem”. Uczta się rozpoczyna, chłopcy podają do stołu. Po długim czasie przybył Sokrates.
PołoŜył się koło gospodarza (ten przygotował mu koło siebie miejsce, powiedział, Ŝe przez
bliskość „weźmie” od Sokratesa trochę mądrości). Sokrates odpowiada, Ŝe ceni sobie miejsce
obok Agatona, bo jego (Sokratesa) mądrość jest licha i chce się „nassać” pięknej mądrości od
Agatona. W odpowiedzi gospodarz nazywa Sokratesa szelmą. Zaprosił go do jadła. Uczta
2
trwa. Przemówił Pauzaniasz, rzekł, Ŝe niedobrze mu od wczorajszego przepicia [wczoraj teŜ
była uczta u Agatona, jednak Sokrates na nią nie przyszedł, nie chcąc urazić gospodarza,
pojawił się dziś. Stąd „wczorajsze” przepicie.] Pozostali przytaknęli. Pauzaniasz – wypowiada
się na temat pijaństwa. Pijaństwo szkodliwe, pić nie poleca. Towarzystwo podchwyciło ideę –
postanowiono pić z umiarem. Eryksimachos chce zaproponować temat do dyskusji.
Eryksimachos nawiązuje do słów Fajdrosa – tylu bogom poświęcano pieśni, a Erosowi nie.
Eros – bóstwo zaniedbane – skandal! Propozycja dla kompanów – niech kaŜdy powie coś na
pochwałę Erosa (począwszy od Fajdrosa). Sokrates pochwalił ideę. Uczestnicy biesiady
wypowiadali się kolejno. Fajdros – Eros bogiem wielkim, najbardziej z powodu pochodzenia
– najstarszy pośród najstarszych. Dowód – rodziców Erosa nie ma, nie słychać o nich w
Ŝ
adnych poematach, tylko Hezjod powiada, Ŝe na początku był Chaos. Mówi, Ŝe po Chaosie
powstała Ziemia i Eros. Parmenides powiada o Pramacierzy – „Najpierw tedy Erosa,
pierwszego boga wydała”. Akuzilaos – zgadza się z Hezjodem. Wielu mówi, Ŝe Eros naleŜy
do najstarszych bogów. A najstarszym będąc, największe dobra daje. Oblubieniec –
największe dobro jakie moŜe spotkać człowieka – ster dla człowieka na całe Ŝycie. Człowiek
zakochany – nieskłonny do postępków podłych, skierowany na czyny piękne, bo wstydzi się
przed oblubieńcem czynić źle. Gdyby stworzyć państwo lub wojsko złoŜone z oblubieńców –
najlepszym pierwiastkiem porządku społecznego byliby oni sami, wzajemnie powstrzymujący
się przed występkami. Śmierć za drugiego ponieść potrafi tylko ten, który kocha – przykład –
Alkestis, córka Peliasa. Orfeusz – mógł tylko zobaczyć swoją Ŝonę w Hadesie, nie miał
odwagi umrzeć z miłości. Bogowie – najbardziej czczą dzielność objawiającą się w miłości.
Tak przemawiał Fajdros. Pauzaniasz odpowiedział, Ŝe temat jest nieokreślony. Nie ma Erosa
bez Afrodyty. Erosy muszą być dwa, bo są dwie Afrodyty – starsza, nie miała matki – córka
Nieba. Młodsza – córka Zeusa i Diony.) Eros, który tej drugiej pomaga powinien nazywać się
wszetecznym, inny Eros – niebiańskim. Nie kaŜdy Eros jest pięknym, pięknym jest ten, który
rozpromienia Ŝar. Eros nie powinien być czczony za samo bycie Erosem. Eros – syn Afrodyty
wszetecznej – taki najpierw kocha zarówno kobiety, jak i chłopców, bardziej kocha ciało niŜ
duszę, myśli tylko o uczynku, piękno jest mu obojętne. Matką drugiego jest Afrodyta
niebiańska, starsza, niepokalana niskimi skłonnościami. Nie ma nic wspólnego pierwiastkiem
Ŝ
eńskim (miłość ku chłopcom skierowana). Pauzaniasz mówi o pederastach – skalanych
działaniem złego Erosa i tych, którymi kieruje dobry. Powinno być prawo karzące
działających pod wpływem złego (wszetecznego) Erosa. Ustawy dot. miłości nie wszędzie są
jasne. Polemizuje z tezą Fajdrosa – zakochanemu wolno popełniać niektóre występki, bo jest
uprzywilejowany (bo kocha). Trzeba wyróŜnić dwa typy ludzi kochających – kochających za
charakter i za ciało. Pierwszym naleŜy folgować, drugich ganić. Szpetną rzeczą jest dać się
uwieść dla kariery. Miłość jako dąŜenie do mądrości, rozwoju przez obcowanie z drugą osobą
– miłość piękna, w innym wypadku – nie. Po Pauzaniaszu mówi Eryksimachos (była kolej
Arystofanesa, ale ów dostał czkawki). Eryksimachos – pochwala mowę Pauzaniasza, twierdzi
jednak, Ŝe tej brakuje zakończenia i Ŝe on chętnie je dopowie. Eros dwojaki – to prawda. Ale
Eros mieszka w duszach wszystkich Ŝywych stworzeń, we wszystkim, co tylko istnieje. W
naturze ciał Ŝywych mieszka dwojaki Eros. Eryksimachos jest lekarzem, mówi o Erosie w
kontekście sztuki lekarskiej. Zdrowemu ciału folgować moŜna i to jest rzeczą piękną, rzeczą
lekarza. Folgowanie złym i chorobliwym popędom – hańba. Lekarz dobry potrafi rozpoznać
Erosa dobrego i złego. Lekarz musi potrafić pogodzić ze sobą najbardziej wrogie pierwiastki
w ciele ludzkim. Najbardziej wrogie są skrajne przeciwieństwa (zimno – gorąco, gorycz –
słodycz, suchość – wilgoć). E. przywołuje Asklepiosa – greckiego boga sztuki lekarskiej –
wzór. Porównanie umiejętności lekarskiej do muzyki – przywołanie Heraklita – muzyka
mimo zróŜnicowania, zharmonizowana. Muzyka wprowadza harmonię. Tak samo lekarz
potrafi wprowadzić wewnętrzną harmonię między „elementami Erosa” w człowieku. We
wszystkich rzeczach – muzyce, medycynie, sprawach ludzkich i boskich są dwa Erosy, naleŜy
3
uwaŜać na jednego i drugiego. Porządek pór roku takŜe jest dziełem Erosów. JeŜeli dobry
Eros zapanuje nad pierwiastkami – pory roku będą dobre, dadzą urodzaj, jeŜeli zapanuje zły –
zaraza, sucha, kataklizmy. Religia – wytwarza pozytywny związek między bogami i ludźmi.
Eros jest wszechmocny, najwyŜszą moc ma ten, który objawia się przez panowanie nad sobą i
przez sprawiedliwość. Koniec mowy Eryskimachosa. Arystofanes przestał kichać, zaczyna
Ŝ
artować ku oburzeniu Eryskimacha. Arystofanes przechodzi do rzeczy. Zapowiada, Ŝe ma
odmienne zdanie od swoich poprzedników. Twierdzi, Ŝe ludzie nie rozumieją potęgi Erosa
(nie składają mu ofiar, nie budują świątyń). Eros – potęŜny, największy przyjaciel ludzkości.
Dawniej – trzy płcie u ludzi. Kobieta, męŜczyzna i połączenie pierwszej z drugą. Człowiek
niegdyś wyglądał inaczej: „ OtóŜ cała postać człowieka kaŜdego była krągła, piersi i plecy
miała naokoło, miała teŜ cztery ręce i nogi w tej samej ilości, i dwie twarze na okrągłej,
walcowatej szyi, twarze zgoła do siebie podobne. Obie patrzyły w strony przeciwne z
powierzchni jednej głowy. Czworo było uszu, dwie okolice wstydliwe i tam dalej, jak sobie to
kaŜdy łatwo podług tego sam wyobrazić potrafi.” Trzy rodzaje ludzi – męski pochodził od
słońca, Ŝeński od ziemi, a zlepek z nich obu od księŜyca. Silne były to istoty. Napastowały
bogów. Bogowie chcieli ich ukarać. Zeus postanowił ich osłabić przecinając na połowę.
Apollo, poobracał im twarze, pozaszywał tu i ówdzie. Tak powstał człowiek kształtu
dzisiejszego. Po takim porozcinaniu człowiek tęsknił za swoją połową. Ludzie umierali z
tęsknoty i z głodu. Przytulali się wzajemnie, musieli być ze sobą. Ginęli w uściskach. Zeus się
nad nimi zlitował i poprzenosił im okolice wstydliwe, by przytulając się – płodzili, bądź choć
gasili Ŝądzę. Eros tkwi w człowieku od dawna. Kiedy człowiek jakiś znajdzie swoją drugą
połowę wtedy ponad wszystko chce z nią bliskości. Ludzie powinni być poboŜni, bo bogowie
gotowi są znowu porozdzielać ich na połówki. JeŜeli będą posłuszni, moŜe udać się im
odnalezienie swojej połowy i uniknięcie ponownego przepołowienia. Trzeba być w dobrych
stosunkach Erosem, Ŝeby odnaleźć swoją prawdziwą połowę (bo to nie zawsze się udaje).
Erosa winniśmy czcić, bo wiele mu zawdzięczamy. Arystofanes kończy mówić, prosi
Eryksimacha, by ten nie wyśmiał jego słów. Agaton wdaje się w dyskusję z Sokratesem,
jednak Fajdros prosi o kontynuację tematu. Przemawia Agaton. Twierdzi, iŜ poprzednicy nie
mówili o bogu, a o ludziach (w kontekście dobrodziejstw danych im przez Erosa). UwaŜa, Ŝe
powinno wychwalać się cechy boga, a nie jego czyny. Eros jest najszczęśliwszym bogiem, bo
jest najpiękniejszy i najlepszy. Najpiękniejszy, bo najmłodszy, ucieka przed starością, trzyma
się z młodymi. Agaton nie zgadza się z Fajdrosem – Eros nie jest starszy od Kronosa i Japeta.
Przywołuje słowa Homera o delikatności bogini Ate, porównuje to do Erosa. Eros – bóstwo
delikatne. Eros mieszka w sercach i duszach bogów i ludzi – w miejscach najdelikatniejszych.
Wybiera z nich tylko te najsubtelniejsze, inne omija. Eros jest dzielny. Nie czyni nikomu
krzywdy, od nikogo krzywdy nie zaznaje. Erosa cechuje takŜe ogromne umiarkowanie –
panuje nad Ŝądzami. Jest męŜny – ma w ręku najsilniejszą broń, włada sercami. Jest mądry i
twórczy – kogo nawiedzi, ten twórcą się staje. Nie ma Erosa w tym co szpetne i złe. Eros
najpierw sam jest najpiękniejszy i najlepszy, potem dopiero najlepsze są jego dary. Wszyscy
zachwyceni byli mową Agatona. Teraz kolej Sokratesa, ale ten mówi, Ŝe wstydzi się
przemawiać po tak pięknej mowie. Sokrates twierdzi, Ŝe jest człowiekiem prostym, uwaŜa, Ŝe
aby mówić dobrze, trzeba znać prawdę. Sokrates mówi, Ŝe się pomylił (ironizuje). Nie tyle
prawda jest waŜniejsza, co przylepienie danemu przedmiotowi, ile tylko moŜna, rzeczy
pięknych. Bez względu na to, jaki jest on naprawdę. Zarzuca towarzyszom, Ŝe nie chwalili
Erosa, a „odgrywali pochwały” boga. Sokrates mówi, Ŝe nie pochwali Erosa (tak jak jego
poprzednicy), a powie prawdę o nim. Sokrates zadaje Agatonowi szereg pytań dotyczących
jego mowy. Doprowadza do tego, Ŝe Agaton musi zaprzeczyć sam sobie. Konkluzja – Czy
Eros na pewno jest piękny i dobry? Po szeregu pytań Sokratesa Agaton nie potrafi juŜ tego
dowieść. Sokrates daje spokój Agatonowi. Mówi. To, co chce powiedzieć o Erosie słyszał
niegdyś od pewnej osoby z Mantei, niejakiej Diotymy. Sokrates uwaŜa, podobnie jak Agaton,
4
Ŝ
e najpierw trzeba ukazać Erosa, potem jego czyny. Sokrates wiernie przytacza swoją
rozmowę z Diotymą. Sokrates – pyta (Diotymy), czy Eros jest szpetny i zły. Diotyma uwaŜa,
Ŝ
e to radykalne, Ŝe istnieje co pośredniego, np. między mądrością i głupotą – mieć słuszność
nie potrafić jej uzasadnić. Sokrates mówi, Ŝe przecieŜ wszyscy uwaŜają Erosa za boga. D.
udowadnia, Ŝe tak nie jest. Kim więc jest Eros? Wielkim duchem, czyli czymś pośrednim
między człowiekiem a bogiem. Eros jest tłumaczem pomiędzy bogami a ludźmi. Sokrates
pyta, któŜ jest ojcem i matką Erosa. D. opowiada historię. Na urodzinach u Afrodyty, z okazji
której bogowie wyprawili ucztę, pojawił się Dostatek – syn Rozwagi. Po uczcie – kiedy
wszyscy juŜ zjedli – przyszła Bieda – by coś sobie wyŜebrać. Dostatek upił się nektarem i
zasnął w ogrodzie, a Biedzie się zachciało, bo była uboga, mieć dziecko z Dostatkiem.
PołoŜyła się koło niego (pijanego) i poczęli Erosa. Eros – sługa i towarzysz Afrodyty, bo na
jej urodzinach poczęty. Eros posiada cechy matki i ojca. Bezdomny, bosy, niezgrabny – po
matce. Po ojcu goni za tym, co piękne, dobre, jest dobrym myśliwym. Eros – filozof. Głupcy
nie filozofują, mądrzy takŜe nie. Eros – postać pomiędzy mądrością a głupotą – para się
filozofią. D. stwierdza, Ŝe Sokrates postrzegał Erosa za przedmiot miłości, a nie za miłość
samą w sobie, dlatego wydawał ów mu się taki piękny. Bo przedmiot miłości jest piękny, ale
to co kocha wygląda inaczej. Ludzie chcą posiadać Erosa, daje on im szczęście. Są róŜne
rodzaje miłości. W najogólniejszym znaczeniu – Eros – dąŜenie do dobra i szczęścia. JeŜeli
czyjeś myśli skierowane są ku innym rzeczom (pieniądzom, filozofii) wtedy nie mówi się o
miłości. Człowiek nie szuka drugiej połowy – nie koniecznie kocha to, co „jego własne”.
Chyba Ŝe „jego własne” jest dobre, a inne złe. Ludzie kochają dobro. Przedmiotem miłości
jest wieczne posiadanie dobra. W kaŜdym człowieku jest popęd cielesnej i duchowej natury.
„Przeto kto jest pełen nasienia i potęgi twórczej jest pełen, ten za pięknem goni, bo go ona od
tego cięŜaru uwalnia.” Nie za samym pięknem goni miłość. Miłość goni za płodzeniem i
tworzeniem w pięknie, bo w zapłodnieniu jest pierwiastek wiekuisty. Człowiek pragnie
nieśmiertelności, bo przedmiotem miłości jest wieczne posiadanie dobra. Skąd popęd,
płodzenie, opieka nad potomstwem u zwierząt? Poszukiwanie nieśmiertelności rządzi
wszystkimi gatunkami. Diotyma porównuje dąŜenie do nieśmiertelności do wiedzy (ciągłe
powtarzanie, by pamiętać przez długi czas) oraz do sławy (dąŜenie do bycia nieśmiertelnym,
niezapomnianym dzięki zdobytej sławie). Rozwój miłości – Człowiek juŜ od młodości chadza
za ładnymi ciałami, dostrzega piękno w kaŜdym ciele i kaŜde uwaŜa za piękne. Z czasem
zauwaŜa piękno ukryte w duszy, nawet jeśli ciało nie jest doskonałe, wystarcza mu duszy
piękność. Następnie dostrzega piękno ukryte w czynach i prawach. Piękno ciał zaczyna
wydawać mu się małe i znikome. Od czynów przejdzie do nauk. Wtedy człowiek wypływa na
morze piękna, zaczyna płodzić słowa i myśli, ukazuje mu się prawda i wiedza, która
naprawdę mówi o tym, co piękne. Poznaje piękno samo w sobie, piękno wieczne. śycie
dopiero wówczas jest coś warte, gdy człowiek ogląda piękno samo w sobie. Kiedy człowiek
osiągnie taki stan, dotyka tego, co naprawdę rzeczywiste, płodzi dzielność rzeczywistą, staje
się kochankiem bogów, moŜna mu marzyć o nieśmiertelności. Eros pomaga ludziom osiągnąć
ten stan. KaŜdy powinien wielbić Erosa właśnie dlatego, powinien ćwiczyć się w miłości.
Sokrates skończył swą mowę. Rozległo się walenie do drzwi. Przyszedł pijany Alkibiades w
wieńcu dziwacznym, kazał zaprowadzić się do Agatona. Alkibiades powiedział, Ŝe wczoraj
nie mógł się zjawić, ale przyszedł dzisiaj (chciał wstąŜkami – zdobiącymi jego głowę –
ustroić głowę najmądrzejszego i najpiękniejszego człowieka – Agatona.). Biesiadnicy
zaprosili go. Arystofanes ułoŜył się między Agatonem i Sokratesem, niezauwaŜywszy
początkowo tego drugiego – zaskoczyła go obecność S. Alkibiades – zazdrosny o Sokratesa.
Sokrates zirytował się zazdrością, Alkibiades, w ramach przeprosin dekoruje wstąŜkami takŜe
łeb Sokratesa. Alkibiades namawia wszystkich do pijaństwa. Eryskimachos wprowadza
Alkibiadesa w temat rozmowy. Alkibiades nie chce mówić o Erosie (pijany nie moŜe mierzyć
się na słowa z trzeźwymi). Nie chce teŜ chwalić nikogo innego niŜ Sokratesa (twierdzi, Ŝe ten
5
oburzyłby się – Sokrates zaprzecza, aby tak było). Alkibiades postanawia mówić o Sokratesie.
Zapowiada, Ŝe będzie mówił prawdę, jeŜeli zdarzy mu się kłamstwo, Sokrates ma mu
przerwać. Alkibiades zaczyna mówić. Porównuje Sokratesa do satyra Marsjasza. Jest do
niego podobny nie tylko z twarzy. Nazywa Sokratesa szelmą. Marsjasz pięknie grał –
Sokrates „gra” słowami, bez instrumentów. Słowa Sokratesa przyprawiają o szybsze bicie
serca, jak niczyje inne. Alkibiades mówi, Ŝe wstydzi się przed Sokratesem, Ŝe ów zawsze ma
rację i Ŝe nie sposób mu zaprzeczyć. Sokrates – Ŝartuje sobie z ludzi za nic ma wszystko.
Alkibiades zawiódł się na Sokratesie, myślał, Ŝe zaleŜy mu na jego piękności, Ŝe jest jego
oblubieńcem, ale S. spędzał z nim całe dnie na rozmowach – i nic poza tym. Alkibiades
postanowił „wziąć” go gwałtem, zaprosił go na kolację. Za pierwszym razem S. wrócił do
domu. Za drugim A. zatrzymał go u siebie (za późno było, by wracać). Powiedział
Sokratesowi, Ŝe chce by ten był jego miłośnikiem, chce mu folgować, bo to pomoŜe mu się
stać najdzielniejszym człowiekiem. Sokrates mu nie uległ. Alkibiades wszedł Sokratesowi do
łóŜka, spał z nim, ale rano, gdy się przebudził, czuł się jak gdyby przy ojcu lub przy starszym
bracie spał. Czuł się poniŜony, był zaskoczony mocą i umiejętnością panowania nad sobą
Sokratesa. Nie wiedział Alkibiades, jak dotrzeć ma do niego. Później, długo po tym zdarzeniu
A i S. poszli na wojnę pod Potidaję. Sokrates znosił głód jak nikt inny (kolejny przejaw siły).
A kiedy przyszły lepsze czasy on jeden potrafił jeść i pić nadzwyczajnie. Nigdy się nie upijał,
nawet, gdy pił duŜo. Mróz takŜe znosić potrafi znosić, boso po lodzie chadza, gdy inny
marzną obuci. Sen potrafi przechytrzyć – cały dzień i całą noc rozmyślał kiedyś stojąc w
jednej pozycji. Ocalił kiedyś Ŝycie Alkibiadesowi na polu walki. Wiele moŜna by powiedzieć
na pochwałę Sokratesa. I choć kaŜdego moŜna do kogoś przyrównać, to jego do nikogo, jest
niepowtarzalny. Słowa Sokratesa – doskonałe, potrafi ukrywać w swoich przekazach
największe wartości i doskonałości. Alikbiades ostrzega Agatona (i innych), by nie dali się
zwieść pozorom – Sokrates wydaje się być miłośnikiem, w końcu zostaje ulubieńcem,
Alkibiades czuje się przez niego oszukany. Koniec mowy. Biesiadnicy śmiali się ze
szczerości Alkibiadesa. Sokrates powiedział, Ŝe Alkibiades na pewno juŜ wytrzeźwiał, mowę
ułoŜył doskonale, chodziło mu tylko o poróŜnienie Sokratesa i Agatona. Sokrates zarzucił
Alkibiadesowi to, iŜ ten uwaŜa, ze S. nie wolno kochać nikogo innego prócz jego. Zwrócił się
do Agatona, by ten uwaŜał i by nie pozwolił na to, aby Alkibiades ich poróŜnił. Agaton
przemieścił się, ułoŜył się obok Sokratesa, mówiąc, Ŝe dostrzegł ukryty cel mowy.
Alikibiades jest zrozpaczony, cierpi przez S. Sokrates chce, by Agaton ułoŜył się obok niego,
chce chwalić Agatona (porządek rozmowy – kolej Sokratesa). Nagle na ucztę wpadła
gromada pijaków i wszyscy poczęli pić na umór. Eryskimachos, Fajdros i kilku innch poszli
do domu. Arystodemosa zmorzył sen. Agaton, Arystofanes i Sokrates pili nadal i
dyskutowali. Sokrates prowadził rozmowę, mówił Ŝe twórca winien potrafić i tragedię i
komedię napisać. Zgadzali się na to współrozmówcy gubiąc powoli wątek i zasypiając. Gdy
juŜ ich Sokrates uśpił, udał się do Lykejonu, wykąpał się, spędził tam dzień, a wieczorem udał
się do domu, by odpocząć.
Mich.