background image

 

PROBLEMY SZACHISTÓW 

 

 

 

Najczęściej zadawane pytania (F.A.Q.) 

 

#1) Czy grając w szachy trzeba zawsze grać na wygraną? 
Zastanówmy się czy grając w szachy zawsze trzeba grać na wygraną? Czy też niekiedy (jeśli tak to w jakich 

okolicznościach) można (a nawet trzeba!) grać na remis?  

Przede wszystkim znowu musimy rozważyć pojęcie CELU (sensu) takiego działania. Dlaczego mam grać 

na  wygraną,  co  mi  ona  daje?  I  wówczas  dochodzimy  do  wniosku,  że  granie  NA  WYGRANĄ  daje  to,  że 

dzięki  temu  sprawdzamy  nasze  MAXYMALNE  możliwości.  Nie  można  wówczas  powiedzieć,  że  „udało 

mu  się”  albo  też  „gdybym  się  naprawdę  postarał  to...”,  bo  wówczas  jest  to  samooszukiwanie  siebie. 

Niemniej  są  sytuacje,  w  której  nie  jest  konieczna  gra  na  wygraną.  Zdarza  się  bowiem,  że  do  realizacji 

naszego  CELU  (np.  uzyskanie  ostatniej  normy  na  tytuł  mistrza  czy  też  kandydata)  wystarcza  nam 

zremisowanie  ostatniej  partii.  Czy  jest  wówczas  sens  grania  (w  domyśle  przekraczania  minimalnego 

niezbędnego ryzyka) na wygraną czy też lepiej zadowolić się remisem? No i dalej wnikając zobaczmy, że 

remis w tym wypadku to „tak jak wygrana”, bo TAKŻE daje nam możliwości zrealizowania naszego celu, 

prawda? 

Jeśli będzie taka potrzeba to omówię też to w jaki sposób można (trzeba?!) grać na remis. W tym miejscu 

podkreślę  tylko,  że  osiągnięcie  remisu  (jako  wyniki  zakończonej  partii)  wcale  nie  polega  na  braku 

waleczności  czy  też  wyczekiwaniu  na  propozycję  remisową  przeciwnika  albo  pasywne  „trzymanie 

pozycji”.  Zwykle  realizuje  się  to  poprzez  „spokojne”  (tzn.  bezpieczne)  granie  na  wygraną  i  zbieranie 

drobnych przewag. Chodzi o to, aby tzw. margines błędu (margin of error) był możliwie jak najmniejszy. 

Wówczas bowiem ryzyko porażki zbliża się do zera. 

 

# 2) Czy wygrywanie partii jest najważniejsze? 
Dla  wielu  osób  liczą  się  wyłącznie  wyniki.  Mówią  oni,  że  „jeśli  nie  ma  (dobrych  czy  też  odpowiednich) 

wyników  to  lepiej  dać  sobie  spokój”.  Często  także  osoby  pytają  mnie  czy  gram,  żeby  wygrywać,  na  co 

wprawiam ich w stan niemal osłupienia,  gdy mówię, że „wygrana  nie jest  moim najważniejszym  celem”. 

Jak to w takim razie rozumieć? Otóż MOIM CELEM jest rozwój poprzez szachy, a nie samo wygrywanie. 

Oczywiście nie chodzi o to, aby specjalnie przegrywać czy też w ogóle nie starać się wygrywać. Osobiście 

staram  się  nastawić  się  na  PROCES  a  nie  osiąganie  WYNIKÓW  (konkretne  efekty).  Stosuję  takie 

nastawienie i moja gra jest coraz lepsza, stabilniejsza i mniej się stresuję. Czerpię radość z gry, z myślenia, 

z pokonywania samego siebie, z analizy siebie, przeciwnika, pozycji oraz z tego, że czasem uda mi się coś 

stworzyć  czy  też  zachwycić  moich  wiernych  kibiców.  Bywa  bowiem  tak,  że  w  czasie  gry  muszę  podjąć 

wewnętrzną decyzję czy ryzyko, której podejmuje jest dla mnie korzystne czy nie. Wówczas rozważam to 

czy  dzięki  temu  coś  się  NAUCZĘ  i  czy  chcę  to  sprawdzić  czy  też  wolę  „wypunktować”  przeciwnika  i 

technicznie partię dokończyć. 

Obecnie  nie  mam  już  takich  obaw,  aby  nadmiernie  przejmować  się  wynikami.  Po  prostu  robię  tak  jak 

mówią Amerykanie „I do my best” (daję z siebie wszystko) i na resztę nie zwracam uwagi. Efekty, które 

uzyskuje są naprawdę bardzo ciekawe. Od marca 2010 staram się rozwijać swoją grę, zgłębiać jej tajniki i 

poszerzać zasób wiedzy oraz doświadczenia, aby zrozumienie było pełniejsze. 

background image

 

Kolejna rzecz, która wpływa na to, że wygrywanie nie jest dla mnie najważniejsze jest związana z tym, że 

inni automatycznie przyjmują, że wygrane nie mają żadnego znaczenia i pytają mnie: „w takim razie po co 

wygrywasz?” Odpowiadam więc, że przy prawidłowo realizowanym PROCESIE nauki i rozwoju poprzez 

szachy wygrane pojawiają się automatycznie. To tak jak „przypadkowo” rozwijając figurę damy mata. Sam 

ruch  rozwojowy  nie  jest  celem  sam  w  sobie,  lecz  środkiem  do  jego  uzyskania.  Tak  samo  w  przypadku 

wygrywania:  wygrane  (lub remisy po dobrej walce) są częścią tego  co  nazywam procesem lub  rozwojem 

poprzez szachy. Dlatego dzisiaj nie boję się wygrywać! Tak samo jak i przegrane nie wpływają na mnie tak 

dołująco  jak  kiedyś.  Staram  się  bowiem  patrzeć  na  rozgrywane  partie  jako  na  proces  dzięki  któremu  się 

mogę  rozwijać.  Bywają  także  przypadki,  że  wygrywając  partię  nie  czuję,  że  dzięki  temu  coś  we  mnie 

„poszło  do  przodu”,  a  są  takie  partie,  że  remisując  (czy  nawet  przegrywając)  jestem  pełen  zadowolenia  i 

szczęścia! 

Tak  więc  wszystko  zależy  od  podejścia  i  celu  jaki  sobie  stawiamy.  Podkreślam  wyraźnie,  że  granie  „na 

wynik”  nie  musi  być  złe  samo  w  sobie,  jednak  dla  mnie  nie  jest  to  najważniejsze  w  hierarchii  szachowej 

wartości.  

 

#3) Dlaczego szachy są lub mogą być piękne i niesamowite? 
Szachy mogą być piękne i niesamowite, ponieważ posiadają w sobie tajemnicze IDEE (pomysły, zagadki) i 

ich  głębia  oraz  złożoność  może  nie  być  widoczna  na  pierwszy  rzut  oka  osoby,  która  nie  potrafi  patrzyć 

„przez  bierki”.  Dla  mnie  niesamowitość  szachów  polega  przede  wszystkim  na  tym,  że  nie  sposób  ich 

zaklasyfikować  WYŁĄCZNIE  jako  grę.  Dla  mnie  (ale  i  dla  wielu  innych)  są  one  grą,  sztuką,  nauką, 

sportem, rywalizacją, narzędziem rozwoju, zabawą, zagadką, narzędziem socjalizacji, modelem życia, itp. 

Najpiękniejsze  w  nich  chyba  jest  to,  że  „szachy  są  jako  OCEAN,  bo  słoń  może  się  w  nich  wykąpać,  a 

komar napić”. Ich niesamowita głębia oraz zagadki, pułapki, ciekawe rozwiązania, niezwykłe wewnętrzne 

ułożenie,  harmonia,  paradoksy  oraz  wszystkie  inne  „niespodzianki”  (elementy)  dają  w  sumie  coś 

ZNACZNIE  więcej  niż  tylko  zwykła  gra  czy  też  kawałki  drewna,  które  są  w  różnych  kształtach  i  dwóch 

kolorach. 

Dla mnie osobiście OGROMNĄ wartością szachów jest to, że mogą one doskonale służyć jako narzędzie 

rozwoju (zwłaszcza intelektu). Dzięki szachom można się nauczyć lub udoskonalić tyle umiejętności  oraz 

cech, że naprawdę nie znam innej gry (no może poza brydżem), która mogłaby tak wiele dać z „prostych 

kawałków  drewna”.  Fantastyczne  jest  także  to,  że  szachy  są  niemalże  nieskończone.  Można  je  zgłębiać 

CODZIENNIE po kilka (lub kilkanaście) godzin przez całe życie, a rzadko kiedy można powiedzieć, że już 

się  wszystko  wie  na  ich  temat.  Dodatkowo  dzięki  szachom  można  innych  (zwłaszcza  dzieci  i  młodzież!) 

uczyć ważnych zasad związanych z lepszym funkcjonowaniem zarówno w szkole jak i w życiu. 

Nie bez znaczenia jest także i to, że „szachy naśladują życie” (jak w książce Garriego Kasparowa) czy też 

pozwalają  doskonalić  się  w  uczeniu  się  (jak  w  książce  Josha  Waitzkina).  Mają  one  dla  mnie  tak  wielką 

wartość,  że  coraz  bardziej  zastanawiam  się  DLACZEGO  są  one  tak  rzadko  czy  też  w  tak  mierny  sposób 

wykorzystywane. Czyżby chodziło o to, że „do szachów to trzeba mieć porządną głowę” czy też może o to, 

ż

e „to bardzo trudna gra, więc nie wszyscy się do tego nadają”? 

 

#4)  Wskazówki  na  temat  liczenia  i  dyscyplinowania  się  w  sytuacji  sprawdzania  obliczeń  (drzewo 

wariantów). Jakie są sztuczki związane z robieniem zadań taktycznych? 
Na początek krótko o „sztuczkach” związanych z przerabianiem taktyki (zadań i kombinacji). Tutaj niestety 

nie ma żadnych cudów. Po prostu bierzemy do ręki zbiór zadań, ustawiamy na szachownicy (albo patrzymy 

na  diagram  jeśli  jest  dość  proste  i  rozłożenie  pozycji  zajmie  znacznie  więcej  czasu  niż  zapisanie 

background image

 

rozwiązania),  a  potem  szukamy  ODPOWIEDZI  na  zadane  pytanie.  Jeśli  autor  pisze:  „mat  w  2  ruchach; 

zaczynają białe”, to naszym CELEM jest odkrycie mata w dwóch ruchach, gdy zaczynają białe. Oczywiście 

należy także zwracać uwagę na tak zwane motywy taktyczne, gdyż wówczas znacznie łatwiej się odkrywa 

zagadkę, którą postawił autor. W przypadku natomiast zadań trudniejszych (np. wygraj figurę) należy znów 

zobaczyć KTO zaczyna (białe czy czarne) oraz znaleźć (na podstawie motywów taktycznych!) rozwiązanie. 

Pamiętajmy,  że  nie  chodzi  jedynie  o  to,  aby  rozwiązać  zadanie,  lecz  aby  go  ZROZUMIEĆ!!!  Specjalnie 

kładę OGROMNY nacisk na to rozróżnienie, ponieważ lepiej jest zrozumieć 2 tysiące zadań niż rozwiązać 

20 tysięcy zadań bez ich zrozumienia. 

W  przypadku  najtrudniejszych  zadań  (brak  oznaczonego  celu,  jedynie  pokazane  kto  ma  zacząć)  należy 

skoncentrować  się  znowu  na  motywach  taktycznych,  które  „wybijają  się”  z  pozycji.  Na  szczęście  nie 

wiadomo  czy  tym  razem  będzie  to  zadanie  „mat  w  2”,  czy  też  jedynie  wygranie  pionka  lub  przejście  do 

wygranej końcówki poprzez serię wymian. 

Najważniejsze jest ZROZUMIENIE SENSU (istoty) ZADANIA! Dlatego przypominam i uwrażliwiam, że 

lepiej jest zrobić mniej zadań (lecz głębiej) aniżeli tysiące (ale po łebkach). 

Przy  zadaniach  trudniejszych  warto  ułożyć  je  na  szachownicy,  następnie  skupić  się  na  wyszukaniu 

motywów  (słabości)  taktycznych  i  kolejno  znaleźć  wariant  (warianty),  które  prowadzą  do  ich 

wykorzystania (rzadko kiedy jest tylko jeden motyw). Kolejno zapisujemy nasze rozwiązanie w zeszycie i 

przechodzimy  do  następnego  zadania.  BARDZO  ważne  jest  to,  aby  zapisywać  „wszystkie  sensowne 

odpowiedzi  przeciwnika”,  gdyż  dopiero  wtedy  można  powiedzieć,  że  W  PEŁNI  wniknęliśmy  w  głębie 

zadania. Po rozwiązaniu wszystkich zadań bierzemy po kolei każde z nich i sprawdzamy (porównujemy) z 

podanymi  rozwiązaniami  w  zbiorze.  Najczęściej  rozwiązanie  podane  jest  dobre  lub  bardzo  dobre,  ale 

niekiedy  zdarza  się,  że  albo  są  błędy  (literówki)  w  druku,  albo  też  rozwiązanie  podane  przez  autora  jest 

słabsze  niż  to,  które  my  znaleźliśmy.  Myślę,  że  to  najważniejsze  rzeczy  dotyczące  tego  jak  należy 

rozwiązywać zadania szachowe (taktyczne, kombinacyjne, itp.). 

Pamiętajmy, aby wyciągać WNIOSKI z przerabianych zadań, aby potem MÓC JE zastosować w naszych 

partiach!  Zawodnik,  który  POWAŻNIE  przerabia  zadania  i  widzi  NAJWAŻNIEJSZE  w  nich  przesłanki 

(motywy)  będzie  później  w  partiach  wiedział  (i  widział)  czy  zmiana  w  porównaniu  do  oryginału  ma 

kluczowe znaczenie (tzn. zmienia ocenę pozycji) czy też nie. 

A  jak  te  wnioski  mają  wyglądać?  Prosto.  Należy  odpowiedzieć  sobie  na  takie  pytania  jak:  dlaczego 

kombinacja była możliwa? jakie motywy wystąpiły, czy do rozwiązania prowadzi jedna droga (wariant) czy 

też  kilka?  Czy  gdybyśmy  zmienili  ruch  (zagrali  najpierw  2  zamiast  1)  to  też  będzie  możliwa  kombinacja 

czy nie? Jeśli nie to dlaczego? Co należało ze strony słabszej zrobić, aby uniknąć takiej kombinacji (straty)? 

Z czego to mogło wyniknąć? 

Teraz  pokrótce  napiszę  na  temat  liczenia  wariantów,  koncentracji  i  dyscypliny.  Od  razu  uprzedzam,  że 

wydaje  się  to  BARDZO  proste,  ale  w  praktyce  bywa  dużo  trudniejsze  (nie  tak  łatwo  jest  to  stosować): 

zwłaszcza  wtedy,  gdy  przeciwnik  jest  niewygodny,  czasu  jest  do  namysłu  zbyt  mało,  jesteśmy  zmęczeni, 

zdenerwowani, niezbyt skoncentrowani czy też po prostu podchodzimy „zbyt lekko do partii”. 

 

LICZENIE WARIANTÓW: 

Teoria  mówi  o  tym,  aby  nie  liczyć  wariantu  więcej  niż  jeden  raz.  Nie  wiem  jak  inni  to  robią,  ale  ja  nie 

potrafię. Dlatego raczej podkreślę, że SKUTKIEM wielokrotnego liczenia tego samego wariantu bywa to, 

ż

e się „gubimy” i zamiast coraz większej pewności... to pojawia się coraz większy chaos (bałagan). Dlatego 

należy starać się jak najbardziej OGRANICZAĆ powtarzanie tego samego wariantu, co wcale nie musi być 

proste (zwłaszcza u bałaganiarzy i perfekcjonistów!). 

background image

 

Przykładowy wariant (wyjęte „nagranie” z głowy słabszego zawodnika): 

„Idę hetmanem na d5 i daje szacha, teraz może zasłonić się gońcem na e6 albo odejść na f8. Jeśli pójdzie 

na f8 to idę gońcem na h6 i dostaje mata, więc „pójście na f8 natychmiast przegrywa (kończy partię). Teraz 

zobaczę co się będzie działo jak zasłoni się na e6 gońcem. Wtedy daję szacha na g5 skoczkiem i wygrywam 

figurę. Więc tu też wygrywam. Innych ruchów nie widzę, więc ten będzie najlepszym. Sprawdzę jeszcze czy 

czegoś  nie  pominąłem.  Ja  szach  on  się  zasłania,  ja  znowu  szach,  on  odchodzi  i  ja  bije  i  mam  przewagę. 

Spoko”. 

I  najczęściej  jest  tak,  że  po  wykonaniu  ruchu  „Hd5+  Ge6  Sg5+  następuje  Hxg5!”  i  białe  tracą  figurę. 

Powód?  Skupiliśmy  się  za  bardzo  na  tym,  że  „musi  odejść”  NIE  WIDZĄC  możliwości  pobicia  skoczka 

hetmanem. I wtedy wyciągamy wnioski, pytając siebie DLACZEGO nie zauważyłem tego, że hetman może 

pobić skoczka na g5. Jak sobie z tym poradzić? Co spowodowało ten błąd? 

Tak  więc  warianty  liczymy  (w  bardzo  dużym  uproszczeniu)  w  ten  sposób,  że  wybieramy  według  nas 

najlepszy ruch i szukamy najlepszej odpowiedzi dla przeciwnika. I robimy to tak długo jak jest to według 

nas  konieczne.  Po  KAŻDYM  zakończonym  wariancie  staramy  się  podać  SŁOWNĄ  krótką  ocenę.  Potem 

będziemy w stanie poprzez porównanie ze sobą tych ocen... wybrać najbardziej nam odpowiadający wariant 

(kontynuację). 

Przykładowo: 

A) 1. Sxc3 Wxc3 2.Wxc3 Wxc3 3.Hxc3 Hxc3 i ocena +3 

B) 1. Gxg5 hxg5 2.Sxg5 Wxa2 3.Sxh7 ocena -1 

C) 1. Wxe6 Sxe6 2.Sxe6 fxe6 ocena +1 

Spośród podanych 3 wariantów na końcu każdego z nich mamy OCENĘ POWSTAŁEJ POZYCJI: +3, -1, 

+1. Która jest dla nas najlepsza? Jeśli dobrze oceniliśmy, to wybieramy tę, która jest na największym plusie 

(największy zysk/korzyść). Czyli w tym przykładzie byłby to wariant A. 

 

Teraz krótko o dyscyplinie i koncentracji. 

Jeśli  zależy  nam  na  NAJLEPSZYCH  wynikach  oraz  osiągnięciach  (także  twórczych)  to  ABSOLUTNIE 

konieczne jest to, aby przynajmniej w tzw. kluczowych momentach „wniknąć w samo sedno (istotę, ducha) 

pozycji”.  Polega  to  na  tym,  że  całą  swoją  energię  umysłową  przeznaczamy  na  to,  aby  „dokopać  się  do 

najistotniejszych  elementów”,  a  następnie  „wyciągnąć  najbardziej  istotne  WNIOSKI”.  Wbrew  pozorom 

może to być o tyle trudne, że pozycja może być niezbyt nam znana, przeciwnik dość silny, my mocno już 

zmęczeni, a czasu na dodatek mało. 

Osobiście staram się tak rozkładać energię (a także i czas), aby OPTYMALNIE WYKORZYSTYWAĆ ją 

w kluczowych momentach. Niekiedy nie jest ani nawet możliwe ani wskazane aby „kopać zbyt głęboko”, 

więc wówczas wystarczy ogólne spojrzenie na pozycję i wykonanie ruchu, który wzmacnia naszą pozycję 

i/lub  ogranicza  możliwości  (zwłaszcza  aktywne!)  przeciwnikowi.  Tak  więc  koncentracji  (a  raczej 

umiejętności  racjonalnego  zarządzania  nią!)  należy  się  uczyć  w  procesie  rozwiązywania  problemów 

(zarówno na desce przeciwko przeciwnika, jak i w domowym zaciszu rozwiązując zadania). 

Natomiast  odnośnie  dyscypliny  to  trzeba  zadać  sobie  pytanie:  czy  mam  pewien  schemat  myślenia, 

oceniania,  podejmowania  decyzji  czy  też  zarządzania  czasem  czy  też  być  może  „jakoś  to  robię,  ale  nie 

zawsze  tak  jakbym  chciał?”.  Wbrew  pozorom  lepiej  stracić  (a  raczej  zainwestować!)  miesiąc  na 

opracowywanie systemu  oceny  pozycji, liczenia wariantów, zarządzania czasem, itp.,  aniżeli  przez lata  (a 

często dziesiątki lat!) grać chaotycznie. No chyba, że komuś nie zależy na jakości rozgrywanych partii i/lub 

osiągnięciach. 

background image

 

Mam  nadzieję,  że  rozjaśniłem  te  zagadnienia,  bo  na  pewno  nie  jest  to  głębokie  ich  omówienie.  Gdybym 

miał to zrobić to wówczas trzeba byłoby poświęcić na to kilkanaście stron! (wraz z przykładami). 

I jeszcze króciutko o zagrożeniach. Tutaj wystarczy dobry wzrok i przy KAŻDYM RUCHU sprawdzanie 

czy nam nie grozi strata (zagrożenie) w postaci: 

a) mata w 1, 2, 3 ruchach 

b) straty H, W, S, G w 1, 2 czy 3 ruchach 

c) to samo odnośnie piona 

d)  wykorzystania  motywu  taktycznego  na  naszych  figurach  czy  pionach  (np.  odciągnięcie  obrońcy, 

otworzenie linii, widełki, itp.) 

e) groźba, której nie można będzie odeprzeć bez poniesienia dużych strat (np. przy B: Hc1, f6; C: Kg8, f7, 

g6,  h7  grozi  Hc1-h6  z  groźbą  mata  na  g7).  Niemniej  takie  PODSTAWOWE  groźby  powinny  być 

rozpoznawane NATYCHMIAST. Robi się to w ten sposób, że w początkowym etapie nauki pokazuje się 

tzw.  SIATKI  (pozycje)  matowe  i  uczeń  ma  je  zapamiętać  i  zrozumieć.  Później  cofa  się  ruch  „do  tyłu”  i 

pokazuje jak doszło (mogło dojść) do takiego matowego finału. Jeśli odpowiednio solidnie wykona się taką 

pracę,  wówczas  rozpoznawanie  groźby  mata  w  1  czy  2  ruchach  nie  powinno  stanowić  ŻADNEGO 

problemu. 

 

#5) Czy rozwiązywanie zadań na chesstempo i temu podobnych serwisach jest najlepsze - jakie mogą 

być zagrożenia? 
Nie wiem czy rozwiązywanie zadań na chesstempo albo innych stronach szachowych jest najlepsze, bo to 

zależy  od  tego  jak  się  je  rozwiązuje,  ile  czasu  się  przeznacza  na  każde  zadania,  jak  się  ustala  skalę 

trudności,  itp.  Niemniej  wskażę  pewne  zagrożenia,  które  mogą  spowodować,  że  zawodnik  ćwiczący 

nieodpowiednio  będzie  miał  poczucie,  że  „dużo  ćwiczę,  a  niewiele  widzę  i  nie  wiem  jak  w  partiach  to 

wykorzystać”. 

Przede  wszystkim trzeba uważać na to, aby  dać sobie ODPOWIEDNI czas do namysłu. W zależności od 

trudności zadania może to być od 5-10 sekund do 5-10minut. 

Kolejna sprawa związana jest ze skalą trudności. Dobrym sposobem jest STOPNIOWANIE skali trudności 

rozwiązywania  zadań.  Trudno  bowiem  rozwiązywać  zadanie  na  poziomie  1700,  żeby  po  chwili  kolejne 

zadanie było na poziomie 2200. Oczywiście na końcowym etapie treningu należy tak właśnie robić - czyli 

zmierzyć  się  z  tym,  że  nie  wiem  jaki  jest  motyw,  jak  trudne  zadanie  i  na  co  zwracać  uwagę.  Wówczas 

JEDYNĄ wskazówką jest tylko to kto zaczyna. 

Ostatnie zagrożenie to sytuacja w której robimy zadania „byle szybko” i nie sprawdzamy innych rozwiązań, 

lecz natychmiast klikamy na dane figurki. Wówczas tracimy CENNĄ właściwość: mianowicie nie wiemy 

dlaczego  inne  rozwiązanie  (albo  rozwiązania)  nie  były  tak  dobre  jak  to  wybrane  (niekiedy  nieco 

przypadkowo!) przez nas. A w praktyce będzie to często oznaczać, że jeśli przeciwnik obroni się „inaczej” 

(czyli nie najlepiej, ale też w miarę solidnie) to nie będziemy wiedzieli co należy zrobić. 

W tym momencie mogę powiedzieć, że najważniejsze zagrożenia przekazałem. Jeśli jesteście w stanie być 

ich  świadomi  oraz  rozumiecie,  że  mogą  one  ISTOTNIE  wpływać  na  wasz  trening  i  jakość  liczenia 

wariantów... to moje zadanie (mój cel) zostało zrealizowane. 

 

#6)  Czemu  rozwiązywanie  w  zeszycie  i  zapisywanie  WSZYSTKICH  najważniejszych  wariantów 

może być bardzo istotne? 
Jeśli rozwiązujemy zadania, które są na poziomie co najmniej średnim (czyli nie jest to mat w 1, 2 czy 3 

ruchach, lecz znalezienie najsilniejszej kontynuacji wygrywającej materiał), to wówczas NIEZBĘDNE jest 

background image

 

to,  aby  zapisywać  (ja  praktykuję  w  zeszycie,  ale  można  także  i  w  komputerze)  wszystkie  najważniejsze 

rozwiązania (możliwe i sensowne warianty gry). Dopiero wtedy, gdy będziemy w stanie PORÓWNYWAĆ 

między sobą każdy z nich i sprawdzimy dlaczego inne rozwiązania nie są tak skuteczne jak to, które jest u 

nas  jako  główne...  dopiero  wtedy  możemy  z  pełną  odpowiedzialnością  stwierdzić,  że  w  PEŁNI 

rozwiązaliśmy  dane  zadanie.  Inaczej  rozwiązywanie  „po  łebkach”  szybko  doprowadzi  do  tego,  że 

znaleźliśmy  najlepsze  (albo  jedynie  według  nas  najlepsze)  rozwiązanie  nie  wiedząc  do  końca  czemu  jest 

ono najlepsze. Paradoksalnie (na niskim poziomie) jest to niejako wykonanie ruchu matującego po którym 

myślimy  co teraz przeciwnik nam zagra i jak odpowiemy  na jego następny  ruch (którego rzecz jasna być 

już nie może). 

Od  razu  dodam,  że  wskazujemy  (zapisujemy)  tylko  warianty,  które  mają  logiczny  sens.  Jeśli  jest  pozycja 

(wariant  gry)  w  której  mamy  stratę  wieży  lub  hetmana,  a  nie  ma  wiecznego  szacha  czy  możliwości 

odzyskania  straconego  materiału...  to  szkoda  czasu  na  dalsze  rozważania.  Natomiast  jeśli  widzimy,  że  w 

danym wariancie przeciwnik uzyskuje KONTRĘ, to wtedy naszym obowiązkiem jest dojście do pozycji w 

której będzie widać, że albo jego kontra za chwilę się wygasi, albo też do pozycji w której jest w stanie się 

wybronić.  Wówczas  zaznaczamy  coś  w  stylu:  „niebezpieczna  kontra,  niepoprawne  poświęcenie,  nie  ma 

wygranej,  itp.”.  Im  mniej  będziemy  mieli  zapisów  w  tym  stylu  tym  szybciej  będziemy  odkrywali  to  jaka 

jest najlepsza kontynuacja i DLACZEGO jest ona najlepsza spośród innych odgałęzień (wariantów gry). 

 

#7)  Baza  schematów  matowych  oraz  motywów  taktycznych  -  ich  rola  i  znaczenie  w  rozwiązywaniu 

kombinacji i dostrzeganiu w partiach. 

Chcę teraz powiedzieć o ważnej sprawie. Mianowicie bez bazy schematów matowych NIE MA możliwości 

sprawnego, szybkiego i bezbłędnego rozwiązywania zadań (zwłaszcza tych, które mają się kończyć matem 

lub  w  bocznym  wariancie  prowadzą  do  mata).  Zwykle  podaje  się,  iż  uczniowie  początkujący  powinni 

przyswoić  od  około  80  do  240  schematów  matowych.  Schematem  matowym  jest  pozycja  w  której  na 

diagramie  (szachownicy)  jest  ustawiony  mat.  Przykładem  takiej  książeczki  (która  posiada  wszystkie 

niezbędne schematy) jest po polsku wydana książka „Schematy matowe” Bogdana Zerka. Zawiera ona 240 

takich  pozycji  i  nie  sądzę,  aby  były  inne  pozycje  matowe,  które  są  bardzo  ważne,  a  nie  zostały  w  niej 

uwzględnione. 

Kolejny  etap  to  dojście  (w  1  ruchu)  do  pozycji  matowej  -  czyli  popularne  maty  w  1.  Maty  w  1  należy 

błyskawicznie  rozwiązywać,  ale  będzie  to  trudne  (albo  przynajmniej  nieco  „sztuczne”)  bez  znajomości 

PODSTAWOWYCH  SCHEMATÓW  MATOWYCH.  Następny  etap  to  maty  w  2  i  3  ruchach,  które 

właśnie doprowadzają do pozycji zawartych w schematach matowych jednak z WAŻNYM rozróżnieniem, 

ż

e  należy  wówczas  szukać  wyjaśnienia  DLACZEGO  doszło  do  mata  -  jakie  były  motywy.  Przykładowo 

może to być mat na ostatniej linii, odciągnięcie czy zniszczenie obrońcy, otwarcie lub zamknięcie linii i tym 

podobne. 

Jak już dany zawodnik (szachista) opanuje takie schematy matowe i porozwiązuje maty w 1, 2, 3 ruchach to 

wówczas przechodzi na kolejny etap „zgadywania”, które są związane z poleceniem typu: wygraj H, W, G, 

S.  A  jak  już  i  ten  etap  przejdzie,  to  wtedy  jest  polecenie  „wygraj  pionka”,  a  po  nim  już  zaczynają  się 

zadania „bez podskazki” (czyli bez jakiejkolwiek podpowiedzi). Taka jest moim zdaniem PRAWIDŁOWA 

kolejność  podawania  materiału  do  nauki  taktyki  (kombinacji).  Jeśli  ktokolwiek  z  was  ma  „dziury”  na 

danym etapie (np. nie zna więcej niż 20-30 schematów matowych) to można się cofnąć do danego etapu i 

szybko uzupełnić te braki. Wbrew pozorom nie świadczy to o słabości szachisty, lecz raczej świadomości, 

odpowiedzialności oraz chęci prawidłowego rozwoju. 

 

background image

 

#8) Bardzo wiele opiera się na przyswajaniu WIDZIANYCH schematów, a im więcej ich widziałeś i 

przyswoiłeś  tym  lepiej  grasz.  Mechanizm  szachisty,  który  dzięki  dodatkowej  wiedzy  i  umiejętności 

analitycznego oraz logicznego myślenia używa tych schematów w odpowiednim miejscu i czasie 
W  tym  momencie  jeden  z  moich  czytelników  mówi  właśnie  o  tych  schematach,  o  których  wyżej  była 

mowa. Jednak są też schematy na WYŻSZYM poziomie (złożoności), więc zasada jest bardzo prosta: „IM 

WIĘCEJ  ZAPAMIĘTANYCH  (a  dokładniej:  zrozumianych!)  SCHEMATÓW,  TYM  ŁATWIEJ 

ROZGRYWAĆ RÓŻNE POZYCJE (w domyśle trudne i bardzo trudne)”. Mówi się często o tym, że gracze 

poziomu  2400,  2500,  2600  mają  w  swoim  umyśle  (tzw.  wewnętrzna  baza  szachowa)  od  około  5  do  30 

tysięcy  schematów!  Pamiętajmy,  że  nie  chodzi  tu  o  schematy  typu  „mat  w  1”,  lecz  raczej  schemat 

dotyczący  danej  pozycji  na  podstawie  rozpoznania  jej  KLUCZOWYCH  właściwości.  Są  to  schematy  z 

każdej  fazy  gry  -  w  szczególności  z  gry  środkowej  jak  i  końcowej.  W  grze  środkowej  zawodnik  po 

zobaczeniu  danej  pozycji  powinien  NATYCHMIAST  wiedzieć  jaki  plan  wybrać  („co  i  dlaczego  należy 

zagrać”)  natomiast  w  grze  końcowej  znać  tzw.  typowe  (dokładne)  pozycje  do  których  będzie  sprowadzał 

grę.  Przykładowo  jeśli  zawodnik  ma  pozycję  W+3p  na  W+2p  to  będzie  miał  w  świadomości  to,  że  są 

pozycje  W+p  na  W  jak  też  K+p  na  K,  które  są  remisowe.  I  nie  tylko  będzie  tego  świadomy,  ale  będzie 

BEZBŁĘDNIE  je  znał  i  starał  się  „omijać”  takie  pozycje,  aby  przeciwnik  nie  miał  możliwości 

zremisowania  partii.  Oczywiście  przy  bardziej  zaawansowanym  poziomie  gry  jest  to  samo  tylko,  że  na 

ZNACZNIE głębszym poziomie. Przykładowo przeciwnicy mają po 9-12 bierek (np. K+W+G+S+6 pionów 

na  K+W+S+S+6  pionów)  i  szukają  przejścia  do  pozycji  w  których  już  będą  grać  na  tzw.  „autopilocie” 

(automacie). Dla nich takie pozycje są już tak proste, jasne i pewne... jak dla nas pozycje typu K+W na K. 

Tyle, że są one dużo trudniejsze  (jeśli się  głębiej nie zna końcówek) oraz „sprowadzane” z dużo  bardziej 

złożonych. 

Przykładem  może  być  sytuacja  w  której  mamy  punkty  A,  B  i  C  (mat).  Jesteśmy  w  punkcie  A,  mamy 

lornetkę  (lunetę,  teleskop)  i  patrzymy  na  nasz  wybrany  cel  (B),  który  jest  oddalony  o  30  km.  Jak  już 

dojdziemy do punktu B (doprowadzimy  do danej pozycji) to jeszcze nie oznacza, że już osiągnęliśmy  cel 

końcowy  (C),  lecz  to,  że  teraz  od  B  do  C  możemy  „trafić  na  ślepo”.  Nawet  pomimo  tego,  że  od  B  do  C 

będzie 20, 30 czy 50 km. 

Pewnie  teraz  powstanie  pytanie  „a  może  jakiś  przykład  praktyczny”?  Proszę  bardzo.  Ustawmy  sobie 

pozycję (jedna z moich ulubionych): 

B:  Kc1,  Wd1,  Gf1;  CZ:  Kb8,  Wc7,  Gc6,  a7,  b7,  a4,  a5.  Przewaga  czarnych  dość  duża  (4  piony  więcej!), 

więc  większość  zawodników  powie  „masakra”  (przegrana).  A  tu  się  okazuje,  że  białe  BEZ  PROBLEMU 

osiągają  remis!  Jak?  Proszę  bardzo  1.Wd8+  Wc8  2.Wxc8+  Kxc8  3.Ga6  Kc7  4.Gxb7  =.  Okazuje  się,  że 

K+G+3p nie są w stanie wygrać takiej końcówki :-). A można jeszcze wykonać w niej co najmniej 10, 20, 

30,  50  czy  nawet  150  ruchów  (chodzi  o  możliwość  wykorzystania  zasady  „50  ruchów  bez  bicia  lub  bez 

ruchu  pionem).  Nie  ma  to  większego  znaczenia,  bowiem  pozycja  jest  REMISOWA  (o  ile  ktoś  rozumie 

dlaczego i wie jak trzeba się bronić). 

A jak się to ma do naszej teorii? Bardzo prosto. Otóż pozycja WYJŚCIOWA (A) przechodzi (forsownie) do 

pozycji B, a potem po bezskutecznych próbach czarnych (po 20, 30 czy 50 ruchach) dochodzi do pozycji C 

(tyle, że u nas nie będzie mata lecz remis/pat). Czy teraz wszystko jasne? Mam taką nadzieję. 

 

#9)  Poprawa  kalkulacji  i  dyscypliny.  Co  robić  gdy  pojawiają  się  „skoki”  w  koncentracji  -  gdy 

zawodnik „raz policzy, a raz odpuści”? 
Przede  wszystkim  temat  wykonywania  obliczeń  (w  szachach:  liczenie  wariantów)  wiąże  się  z  wieloma 

właściwościami  człowieka,  chociażby  takimi  jak:  wyobraźnia  przestrzenna,  pamięć,  ocena  pozycji 

background image

 

(końcowej),  porównywanie  (tego  który  wariant  gry  będzie  dla  nas  lepszy),  koncentracja,  stres,  emocje, 

zmęczenie, wytrwałość, itp. 

Krótko: co robić jak zawodnik „raz policzy, a raz odpuści”. Wówczas należy zapytać czy chce odpuszczać 

(i przegrywać) czy też będzie starał się WYELIMINOWAĆ tą słabość i będzie nad nią pracował. Jednak, 

aby wiedzieć nad czym pracować (diagnoza) najpierw trzeba zauważyć, że coś nie funkcjonuje prawidłowo. 

Jeśli  zawodnik  upiera  się,  że  wszystko  widzi  i  przypadkowo  przegrywa  to  należy  dać  mu  czas  na  własne 

przemyślenia (tego jak długo zamierza oszukiwać samego siebie). Jak już dojrzeje, to wtedy można zacząć 

wspólną  pracę.  Nad  czym?  Nad  eliminacją  tego,  że  nie  jest  prawidłowo  realizowany  proces  (technika) 

liczenia  wariantów.  Sposobów  poprawy  tego  stanu  jest  co  najmniej  kilka  -  w  zależności  od  tego  CO 

STANOWI przyczynę problemu. Może być tak, że obrazy (w wariantach) nakładają się, może też być to, że 

zapominamy  (nie  widzimy?!),  że  dana  figura  broni  (albo  już  nie  broni)  dane  pole  czy  też  to,  że  jest 

związana  albo  zbyt  szybko  przerywamy  obliczenia  czy  też  niewłaściwie  oceniamy  końcowe  pozycje  (po 

obliczeniach na końcu wariantów). 

Tak więc - w zależności od problemów, które występują w liczeniu wariantów - staram się wspólnie z daną 

osobą omówić problem i poprawić technikę liczenia wariantów. I tutaj od razu uprzedzam, że nie chodzi o 

to,  aby  liczyć  wyłącznie  tak  jak  radzi  GM  Kotow  w  książce  „Myśl  jak  arcymistrz”.  Są  bowiem  RÓŻNE 

techniki,  tak  samo  jak  są  różni  ludzie.  Ważne,  aby  DANA  technika  była  skuteczna  dla  DANEGO 

zawodnika i aby tracił jak najmniej energii przy jej wykorzystywaniu. 

Ponadto może się tak zdarzyć, że technika liczenia wariantów (TLW) jest właściwa, lecz zawodnik nie jest 

w  stanie  jej  skutecznie  stosować,  ponieważ  jest  zmęczony,  chory,  zestresowany  czy  też  niewyspany. 

Wówczas  sposobem  na  jej  poprawienie  może  być  wyspanie  się,  rozwiązanie  problemów,  które  stanowią 

zbytnie  obciążenie,  zregenerowanie  organizmu  czy  też  po  prostu  wyzdrowienie  (wizyta  u  lekarza  lub  w 

aptece). 

Bardzo  często  jednak  zauważam,  że  duża  część  zawodników  do  poziomu  1600  nie  potrafi  się 

ODPOWIEDNIO  koncentrować  oraz  relatywnie  SZYBKO  ULEGA  ZMĘCZENIU.  Przy  okazji  także  da 

się  zauważyć  u  takich  graczy  BRAK  WYTRWAŁOŚCI  (wytrzymałości)  w  dążeniu  do  osiągnięcia 

zamierzonego celu (czy to na szachownicy czy w procesie rozwoju szachowego). 

No  i  na  koniec  warto  wspomnieć  o  tym,  że  CZŁOWIEK  TO  NIE  MASZYNA!  Nie  jest  możliwe 

rozgrywanie  20  partii  pod  rząd  na  tym  samym  (w  domyśle  najwyższym)  poziomie.  Po  kilku  partiach 

nastąpi  osiągnięcie  poziomu  optymalnego  (100%  wydajności  i  efektywności),  a  następnie  będzie  on 

stopniowo spadał (odpowiednio 90, 80, 70), po czym osiągnie połowę możliwości (50%), aż wreszcie (bez 

regeneracji  i  odpoczynku)  nastąpi  jego  załamanie  (30,  20,  10,  5%).  Jeśli  ktoś  nie  wierzy  to  proszę 

spróbować  rozegrać  kilkanaście  partii  pod  rząd  (po  15-30  minut  na  zawodnika  z  odpowiednio  silnym 

przeciwnikiem lub jeszcze lepiej różnymi przeciwnikami) i każdej zanotować to jak się czuł psychicznie i 

fizycznie. Zapewniam, że po kilkunastu godzinach gry na odpowiednio wysokim poziomie będzie ledwie w 

stanie widzieć na oczy. 

Dlatego  należy  uwzględniać  tzw.  biorytmy  człowieka  i  jego  wydolność.  Jedni  grają  znakomicie  gdy 

zaczynają w nocy, inni rano a jeszcze inni po południu. To też wcale nie jest bez znaczenia! 

A odnośnie moich wskazówek to zwykle radzę zawodnikowi poszukać przyczyn problemu a potem starać 

się ją (je) wyeliminować. Jeśli podstawki zdarzają się często i są stosunkowo proste (mat w 1, strata H, W, 

G  czy  S  w  1),  to  wtedy  zwykle  jest  to  problem  ze  sprawdzaniem  zagrożenia  ze  strony  przeciwnika  i/lub 

tego czy postawienie danej bierki (figury) nie sprawi, że inna będzie bez obrony albo że przesłoni linię czy 

też ją otworzy. Natomiast jeśli są to straty 3-4 ruchowe na „niskim poziomie” (strata piona, albo najwyżej 

background image

 

jakości)  to  wówczas  zachęcam  do  rozwiązywania  zadań  z  ZAPISYWANIEM  wszystkich  wariantów  oraz 

słownym komentarzem tego co się zmienia. 

 

Przykładowo:  ostatnio  uczyłem  mojego  studenta  i  po  15  minutach  (!)  dopiero  doszedł  do  ISTOTY 

POZYCJI (rozwiązania kombinacji). Wyglądało to mniej więcej tak (zapis pozycji podany jest poniżej): 1. 

Hxg2+ Wxg2 2. Wb1+ Wg1 3. Wxg1 mat. Natomiast komentarz zupełnie inaczej: 

1) 1.Hxg2+ .... w jakim CELU wykonany został ten ruch? Co on daje? dlaczego poświęcasz H za p? Co on 

daje białym, a co czarnym? 

2) 1...Wxg2+ ... jaki był lepszy ruch? (to był jedyny, ale sprawdzam czy zawodnik WIDZI wszystko). Co 

się zmienia (dla B jak i CZ) dzięki temu ruchowi? 

3) 2.Wb1+ ... w jakim celu wykonujesz ten ruch? Czy jest inny (lepszy) od niego ruch? Dlaczego? 

4)  2...Wg1  ...  Jaki  inny  ruch  mogą  czarne  wykonać  zamiast  niego?  Czy  są  lepsze  odpowiedzi?  Co  się 

zmienia dzięki temu ruchowi? 

5) 3.Wxg1 mat - dlaczego nastąpił mat? Co było kluczowe dla powodzenia kombinacji? Czy czarne miały 

możliwość uniknięcia mata? 

I  na  końcu  omawiamy  CAŁOŚĆ  zadania  -  to  po  czym  można  było  poznać,  że  dany  ruch  („Hxg2+”)  jest 

najlepszym ruchem i jakie MOTYWY miały wpływ na to, że czarne wygrały. Wbrew pozorom nie jest to 

10-20sekund,  lecz  2-3minuty.  Niemniej  później  taki  zawodnik  ROZUMIE  (a  nie  tylko  wie)  czy  w  danej 

pozycji  może  być  dane  uderzenie  czy  nie  oraz  JAKI  CEL  mają  dane  ruchy  (a  więc  nie  wykonuje  ich 

mechanicznie bez sensu – tylko mając wyjaśnienie czemu tak należało zagrać). 

Pewnie  teraz  moi  wierni  czytelnicy  chcieliby  jeszcze  zobaczyć  pozycję  w  której  mój  zawodnik  miał  tę 

rzadką możliwość pomęczenia się, prawda? Spełniam więc życzenie - oto ta pozycja (z naszego treningu): 

(POZYCJA: B: Kh1, Hd7, Wg1, Wf3, a3, c4, d5, e4, g2,h2; CZ: Kh8, Hb2, Wb8, Wg6, a6, c5, d6, e5, f4, 

h6);  (seria  szachowych  kombinacji:  „Reszebnik  szachmatnych  zadać”  -  2000  kombinacji  dla  1-2 

kategorii”). 

 

#10) Czym się różni posiadana wiedza od zrozumienia i doświadczenia: czy są to tożsame pojęcia czy 

też różne, a jeśli tak to czym się od siebie odróżniają? 
A więc mamy do omówienia i porównania takie pojęcia jak: wiedza, zrozumienie, doświadczenie. 

Wiedza to pewne informacje, które mogą zostać przez nas wykorzystane. Zasób wiedzy danego zawodnika 

może  być  większy  lub  mniejszy  -  w  zależności  od  tego  czy  ją  przyswaja  czy  nie  i  jak  często  (oraz  na  ile 

skutecznie).  Przykładem  braku  wiedzy  o  tym,  że  pozycja  K+G+p  na  K  może  być  remisem  (w  pewnych 

przypadkach)  będzie  błędna  ocena  pozycji  (jako  wygrana  lub  przegrana),  a  to  z  kolei  powoduje  błędy  w 

ocenie, błędy w planowaniu czy też błędy w realizowaniu przewagi lub obronie trudniejszej pozycji. 

Kolejne pojęcie to zrozumienie. Jest to coś w rodzaju „przerobionej wiedzy”. Wówczas zawodnik nie tylko 

wie  (posiada  w  głowie  „pakiet  informacji”),  że  dana  pozycja  jest  remisowa,  lecz  także  wie  dlaczego  i  w 

jakich warunkach nie jest remisowa. Słowem: potrafi odróżnić pozycję remisową od wygranej/przegranej, 

która różni się nic nie znaczącym dla innych detalem. Ponadto potrafi uzasadnić to dlaczego dana pozycja 

ma charakter remisowy i jaki plan należy obrać, aby ją zremisować. Według mnie zrozumienie różni się od 

wiedzy tym, że jest niejako znacznie głębsze i pełniejsze. W takiej sytuacji zawodnik nie tylko wie, że „coś 

jest” w danej pozycji, ale raczej wie co konkretnie jest (remis, wygrana, przegrana) i potrafi to uzasadnić. 

Zrozumienie może (lecz nie musi) zawierać element doświadczenia (praktycznego). 

Z  kolei  doświadczenie  jest  pojęciem,  które  oznacza,  że  zawodnik  praktycznie  przerobił  dana  partię 

materiału.  Najprościej  ujmując  miał  okazję  w  praktyce  (w  partiach  treningowych  czy  też  poważniejszych 

background image

 

10 

turniejowych,  meczowych)  wiele  razy  wypróbować  ten  zakres  materiału,  który  się  nauczył  (ten  o  którym 

wie  albo  ten  który  rozumie).  Najczęściej  doświadczenie  wykorzystują  bardziej  zaawansowani  zawodnicy, 

aby  udowodnić  swoim  mniej  doświadczonym  (zwykle  młodym)  przeciwnikom,  że  nie  będą  w  stanie 

wykorzystać  swojej  wiedzy  czy  też  zrozumienia,  na  tyle,  aby  zrealizować  osiągniętą  przewagę  lub 

doprowadzić partię do remisu przy równej (zbalansowanej) pozycji. Oczywiście największe pole do popisu 

jest  w  grze  końcowej,  gdzie  często  dla  mniej  cierpliwych  graczy  (nie  tylko  młodych)  gra  staję  się  nudna, 

nieciekawa, bez fajerwerków.  

 

#11) Czym się różni umiejętność rozwiązywania kombinacji (pozycji, które POJAWIŁY SIĘ w czasie 

partii), od tego, aby DOPROWADZIĆ do pozycji w których jest możliwe rozwiązanie taktyczne? 
Mamy  w  tym  wypadku  do  czynienia  z  dwiema  rzeczami,  które  mają  punkt  wspólny:  kombinację.  Ta 

ostatnia  (B)  jest  już  gotową  pozycją  do  rozwiązania  (tak  jak  w  zbiorach  zadań),  natomiast  pierwotna  (A) 

jest pozycją z której stopniowo doprowadza się do tego, aby kombinacja była możliwa. 

Gotowa do rozwiązania kombinacja (B) wymaga jedynie „dobrego oka” i pewnych obliczeń oraz pewności, 

ż

e  W  DANYM  MOMENCIE  jest  już  kombinacja  do  wykorzystania.  Tutaj  wystarczy  więc  tylko  znać 

motywy  taktyczne  (kombinacyjne),  odpowiednio  je  ocenić,  połączyć  i  obliczyć  najkorzystniejszy  dla  nas 

wariant. Zwykle nie powinno to zajmować więcej niż 10-15minut (w zależności od trudności zadania). 

Z kolei pozycja pierwotna (A) może przerodzić się w kombinację jeśli nasz przeciwnik nie  gra dokładnie 

(tzn.  popełnia  większe  lub  mniejsze  błędy)  i  gdy  stale  staramy  się  naciskać  przeciwnika  do  znajdywania 

kolejnych  dokładnych  (a  więc  niełatwych)  ruchów.  Zwykle  po  kilku  lub  kilkunastu  takich  próbach 

„dociskania”  przeciwnik  „pęka”  i  robi  słaby  ruch  (popełnia  błąd),  a  dzięki  temu  dochodzi  do  możliwości 

przeprowadzenia  kombinacji  (pozycji  B).  Ta  umiejętność  wiąże  się  z  grą  pozycyjną,  więc  duża  część 

zawodników może mieć z tym problem. Dlaczego? Ponieważ POPRAWNA kombinacja wymaga tego, aby 

w  pozycji  była  przewaga  (po  naszej  stronie  jeśli  my  mamy  ją  przeprowadzać).  Bez  przewagi  nie  ma 

możliwości wykonania poprawnej kombinacji. I z tego prosty wniosek, że dopóki nie osiągniemy przewagi, 

to nie będziemy w stanie przeprowadzić kombinacji. 

Dodam  jeszcze,  że  niekiedy  możliwość  kombinacji  pojawia  się  niejako  samoistnie.  Dzieje  się  tak  wtedy, 

gdy przeciwnik popełni duży błąd, który natychmiast zmieni ocenę pozycji (z wygranej lub remisowej na 

przegraną). Niemniej należy to traktować w kategoriach wypadku lub katastrofy, a nie liczyć na to, że nasi 

przeciwnicy będą nam rozdawali prezenty. 

Podsumowując: umiejętność rozwiązywania kombinacji to „wprawne oko” (które potrafi wychwycić ważne 

elementy,  odpowiednio  je  połączyć  i  przeliczyć  najlepszy  wariant  gry),  natomiast  doprowadzanie  do 

pozycji w których kombinacja jest możliwa to umiejętności strategicznej gry (planowania, gry pozycyjnej). 

Innym słowem – to różnica jak między umiejętnością obliczania wyników w postaci tabliczki mnożenia do 

100,  a  umiejętnością  zrozumienia  zagadnień  dodawania,  odejmowania,  dzielenia  i  mnożenia  oraz  procesu 

logicznego rozumowania (dochodzenia do celu). 

 

#12)  Czemu  bez  taktyki  „grać  się  normalnie  nie  da”,  a  mając  dobrą  taktykę  nie  można  „młócić 

mocniejszych tak jak się leje słabszych”? 

Czemu  służy  strategia  i  jaki  sens  ma  nauka  końcówek  -  jaki  związek  występuje  pomiędzy  grą 

środkową a końcówką? 

Dlaczego  nie  jest  możliwa  normalna  (dobra)  gra  bez  znajomości  taktyki?  Dlatego,  że  jest  to najprostsza i 

najbardziej  elementarna  właściwość  szachów.  Jeśli  gracz  ma  16  bierek  a  my  tylko  jedną  czy  dwie  to  nie 

będzie możliwe, aby skutecznie go zaatakować (o zamatowaniu nie wspominając). Reguła jest tutaj bardzo 

background image

 

11 

prosta: kto ma więcej wojska ten wygrywa. Nieco dokładniej opiera się to nie tylko o ilość bierek, ale o ich 

jakość  (siłę  bojową  na  szachownicy).  A  w  najgłębszym  rozumieniu  chodzi  o  takie  współdziałanie  bierek, 

aby wypełniały ważne cele (zadania) na szachownicy. Z uwagi na to, na samym początku etapu szkolenia 

ABSOLUTNIE  konieczne  jest  nauczenie  taktyki  oraz  rozwiązywanie  zadań  z  tego  zakresu  (sławne 

kombinacje). Braki w tej dziedzinie będą się bardzo mocno odbijały na dalszych etapach. Nikt jeszcze nie 

stał  się  dobrym  szachistą  bez  solidnego  opanowania  taktyki.  Można  mieć  świetną  strategię  i  dobre  plany, 

ale bez sprawdzenia ich na poziomie wykonania (taktyki) będą one „dziurawe”. 

Teraz  zastanówmy  się  dlaczego  mając  dobrą  taktykę  nie  można  „młócić  mocniejszych  tak  jak  się  leje 

słabszych”. Odpowiedź jest banalna. Mocniejsi zawodnicy mają na tyle opanowaną taktykę, że na nich już 

nie  działają  te  „taktyczne  sztuczki”,  które  wcześniej  działały  na  słabszych  graczy.  Zwykle  bywa  nieco 

inaczej:  silniejszy  gracz  w  końcu  nas  tak  (pozycyjnie)  przyciśnie,  że  to  na  nas  zostanie  przeprowadzona 

kombinacja.  Dlatego  jeśli  chcemy  używać  taktycznych  sztuczek  na  silniejszych  graczach,  to  musimy 

potrafić grać silno strategicznie (pozycyjnie), aby uzyskać drobną przewagę, później kolejno zbierać dalsze 

przewagi  i  gdy  już  uzbieramy  ich  „cały  koszyczek”,  wtedy  „odkorkować  kombinację”  (jak  dobre  wino, 

które czekało na swoją kolej). 

W  jakim  celu  i  do  czego  używa  się  strategii?  Strategia  służy  temu,  aby  gra  zawierała  elementy 

MYŚLENIA,  a  nie  tylko  liczenia  (jak  w  przypadku  kombinacji).  Plan  działań,  ocena  pozycji,  wybór 

dalszego  wariantu  gry  –  wszystko  to  kluczowe  sprawy  dzięki  którym  szachy  mogą  być  znakomicie 

wykorzystywane  do  tego,  aby  rozwijać  nasze  (logiczne)  myślenie,  a  w  tym:  ocenę,  porównywanie, 

przewidywanie,  wybieranie.  Bez  planu  nasza  gra  staje  się  pusta,  jałowa  i  wewnętrznie  (logicznie) 

sprzeczna.  KAŻDY kto  chce naprawdę  rozwijać  się dzięki szachom MUSI  uwzględnić to, że w szachach 

konieczny jest PLAN DZIAŁANIA. Jak powiedział jeden ze znanych szachistów: „Dobry plan czyni z nas 

mędrców, zaś zły plan lub jego brak - głupców”. Może brzmi to brutalnie, lecz tak należy to oceniać. Nie 

wolno też za bardzo przejmować się tym, że nie zawsze wybierzemy prawidłowy plan, gdyż: „Lepszy zły 

plan  aniżeli  gra bez jakiegokolwiek planu”.  Dlatego uczmy  się planować  nasze  działania: tak  w szachach 

jak  i  w  naszym  życiu  -  przyniesie  to  wymierne  korzyści  (oczywiście  później  dochodzi  jeszcze  etap 

realizacji). 

Teraz  wniknijmy  nieco  bardziej  w  to  jaki  sens  ma  nauka  końcówek.  Czy  bez  znajomości  i  umiejętności 

rozgrywania  końcówek  możemy  dalej  zajść  w  szachach?  Niestety  nie.  Dlaczego?  Ponieważ  wraz  ze 

wzrostem poziomu gry (siły gry zawodnika i przeciwników) spada wielkość przewagi, którą można (grą na 

swoim poziomie) osiągnąć. O ile w przypadku graczy początkujących osiąga się przewagę w postaci H, W, 

w  kolejnych  etapach  G  czy  S,  to  w  przypadku  graczy  średniozaawansowanych  ta  przewaga  to  „cały 

pioneczek”. Na jeszcze wyższych poziomach przewaga polega na lepszym współdziałaniu naszego wojska 

oraz  kontrolowaniu  istotnych  pól  na  szachownicy  -  dzięki  temu  stopniowo  nastąpi  uzyskanie  decydującej 

przewagi  (albo  zamatowanie  przeciwnika  albo  zdobycie  materiału).  Dlatego  jeśli  zależy  nam  na  rozwoju 

szachowym  oraz  na  dobrej  grze  w  szachy,  to  ABSOLUTNIE  konieczne  jest  stopniowe  zgłębianie 

końcówek  (po  nauczeniu  się  podstaw  taktyki  i  kombinacji).  Końcówki  zaczynamy  od  tych  najbardziej 

elementarnych i stopniowo przechodzimy do coraz bardziej złożonych. Zwykle kolejność nauki końcówek 

powinna być mniej więcej taka (zawierać taką wiedzę z zakresu końcówek): 

1) nauka elementarnych matów (K+H na K, K+H+W na K, K+H na K, K+2W na K, K+W na K+2G na K) 

2)  nauka  elementarnych  końcówek  z  przewagą  1  piona  (K+p  na  K,  K+S+p  na  K+S,  K+G+p  na  K+G, 

K+H+p na K+H, K+W+ p na K+W) 

3)  nauka  elementarnych  pionkówek  -  czyli  sytuacji  gdy  walczą  króle  i  piony  (K+p  na  K,  K+2p  na  K+p, 

K+3p na K+2p) 

background image

 

12 

3)  nauka  elementarnych  gońcówek  -  czyli  sytuacji  gdy  walczą  króle,  gońce  i  piony  (K+G+p  na  K+G, 

K+G+2p na K+Gp, K+G+3p na K+G+2p) 

4)  nauka  elementarnych  skoczkówek  -  czyli  sytuacji  gdy  walczą  króle,  skoczki  i  piony  (K+S+p  na  K+S, 

K+S+2p na K+Sp, K+S+3p na K+S+2p) 

5)  nauka  elementarnych  wieżówek  -  czyli  sytuacji  gdy  walczą  króle,  wieże  i  piony  (K+W+p  na  K+W, 

K+W+2p na K+Wp, K+W+3p na K+W+2p) 

6) nauka elementarnych hetmanówek - czyli sytuacji gdy walczą króle, hetmany i piony (K+H+p na K+H, 

K+H+2p na K+Hp) 

7) nauka elementarnych końcówek z przewagą 2 pionów (K+2p na K, K+S+2p na K+S, K+G+2p na K+G, 

K+H+2p na K+H, K+W+2p na K+W) 

8)  omówienie  ważnych  (najczęściej  występujących)  końcówek  w  których  (duża)  przewaga  materialna  nie 

daje wygranej (K+2S na K, K+G+p na K, itp.) 

9)  omówienie  pojęcia  twierdzy  oraz  końcówek  w  których  występuje  nierównowaga  materialna  jak  i 

sposobów obrony i realizacji przewagi (np. K+W na K+G, K+G+p na K+W, K+W+S na K+W, K+W+G na 

K+W, itp.) 

10) koncentracja na końcówkach z którymi dany zawodnik najsłabiej sobie radzi i omówienie jakości jego 

gry  końcowej  w  oparciu  o  rozgrywane  przez  niego  partie  (najlepiej  te  poważne:  z  odpowiednio  długim 

czasem do namysłu oraz zapisem)  

 

Ten  schemat  nauki  końcówek  powinien  być  odpowiednio  modyfikowany  w  zależności  od  potrzeb  i 

możliwości danego zawodnika.  Inaczej należy rozłożyć materiał w przypadkach początkujących graczy w 

wieku lat 7 i 20 oraz w przypadku zawodników, którzy już trochę mają pojęcie o końcówkach w stosunku 

do tych, którzy o nich nic nie wiedzą. Należy także podkreślić, iż bardzo często końcówki naucza się w taki 

sposób,  aby  możliwość  wykorzystania  danej  wiedzy  była  jak  największa.  Dlatego  największy  nacisk 

kładzie  się  na  pionkówki  i  wieżówki,  ponieważ  są  one  praktycznie  niezbędne  do  tego,  aby  dobrze  grać  - 

zwłaszcza z silniejszymi zawodnikami. 

I  na  koniec  pytanie:  jaki  występuje  związek  między  grą  środkową  a  końcową?  Taki,  że  już  w  grze 

ś

rodkowej „zerkamy” na możliwości uzyskania i rozgrywania najlepszego rodzaju gry końcowej. Wówczas 

decydujemy o tym kiedy wymieniamy nasze figury i które piony należy zostawić a których się pozbyć. 

 

Poniżej  dwa  przykłady  (do  samodzielnej  analizy  i  wyciągnięcia  wniosków)  z  mojej  praktyki.  Pogrubioną 

czcionką zaznaczyłem kluczowe momenty w których warto się chwilę zatrzymać i zastanowić nad dalszym 

planem  gry  (moje  wojsko  czarne;  partia  z  1999  roku,  gdzie  miałem  ranking  1400,  zaś  mój  przeciwnik 

1600): 

 

PARTIA nr 1:  
1.e4  e5  2.Nf3  f6  3.Nxe5  Qe7  4.Nf3  d5  5.d3  dxe4  6.dxe4  Qxe4+  7.Be2  Bf5  8.c3  Nd7  9.Nbd2  Qc2  10.Nd4  Qxd1+ 
11.Bxd1  Bd3  12.Ne6  Bd6  13.Bf3  Nc5  14.Nxc5  Bxc5  15.Bxb7  Rb8  16.Be4  Ba6  17.Nb3  Bb6  18.Bf4  Rd8  19.Rd1 
Rxd1+  20.Kxd1  Bxf2  21.Bxc7  Kd7  22.Ba5  Bc4  23.Kc2  Be2  24.Bf5+  Kc6  25.Nc1  Bh5  26.Nd3  Bb6  27.Bxb6  axb6 
28.Re1 Nh6 29.Re6+ Kd7 30.Rxf6+ Kc7 31.Rxh6 gxh6 32.Nf4 Bg6 33.Nxg6 hxg6 34.Bxg6 Rf8 35.Be4 Rf2+ 36.Kb3 
Kd6 37.c4 Ke5 38.Bf3 h5 39.Kc3 h4 40.h3 Kf4 41.a4 Ke3 42.a5 bxa5 43.c5 Rd2 44.c6 Rd8 45.Bg4 Rd6 46.Bd7 Rd1 
47.Kc4 Rd2 48.Kb5 Rxb2+ 49.Kxa5 Rxg2 50.c7 Rc2 51.Kb6 Rxc7 52.Kxc7 Kf4 53.Kd8 Kg5 54.Ke7 Kg6 55.Kf8 Kh7 
56.Kf7 Kh8 57.Kg6 Kg8 58.Kg5 Kh8 59.Kxh4 Kg7 60.Kg5 Kh8 61.h4 Kg7 62.h5 Kh7 63.Kf6 Kh6 64.Be8 Kh7 65.Kg5 
Kg7 66.h6+ Kh7 67.Bg6+ Kg8 68.Kf6 Kh8 69.h7 1/2-1/2 

 

background image

 

13 

(moje wojsko czarne; partia z 2003 roku, gdzie obaj zawodnicy mają II kategorię, czyli ranking 1800) 

PARTIA nr 2: 
1.e4  e5  2.Nf3  Nc6  3.Bc4  Bc5  4.Nc3  Nf6  5.d3  h6  6.0-0  0-0  7.Be3  Bb6  8.Re1  d6  9.h3  Be6  10.Bb3  Re8  11.Qd2  d5 
12.exd5  Nxd5  13.Bxb6  axb6  14.Nxe5  Nxc3  15.Nxc6  bxc6  16.Qxc3  Qd6  17.Bxe6  Rxe6  18.a3  Rae8  19.Rxe6  Qxe6 
20.Qd2  Qe5  21.Qc3  Qxc3  22.bxc3  Re2  23.Rc1  b5  24.Kf1  Re8  25.Rb1  Kf8  26.f3  Re5  27.Kf2  f6  28.Rb4  Re8  29.c4 
Ra8  30.cxb5  Rxa3  31.bxc6  Rc3  32.Rc4  Rxc4  33.dxc4  Ke7  34.c5  Ke6  35.c4  Ke5  36.Ke3  f5  37.f4+  Kf6  38.g4  g6 
39.gxf5 Kxf5 40.Kf3 h5 41.Ke3 Kf6 42.Ke4 Ke6 43.Kd4 Kf5 44.Kd5 h4 45.Kd4 Kxf4 46.Kd5 Kf5 47.Kd4 Kf4 48.Kd5 
Kf5  49.Kd4  g5  50.Ke3  g4  51.hxg4+  Kxg4  52.Kf2  Kf4  53.Kg2  Ke4  54.Kh3  Kd4  55.Kxh4  Kxc4  56.Kg3  Kxc5  57.Kf3 
Kxc6  58.Ke3  Kb5  59.Kd3  Kb4  60.Kd2  Kb3  61.Kd1  Kc3  62.Kc1  c5  63.Kd1  Kb2  64.Kd2  c4  65.Kd1  c3  66.Ke2  c2 
67.Ke3  c1R  68.Kd3  Kb3  69.Kd2  Rc3  70.Ke2  Kc2  71.Kf2  Kd2  72.Kg2  Ke2  73.Kg1  Rg3+  74.Kh1  Kf1  75.Kh2  Kf2 
76.Kh1 Rh3# 0-1 

 

#13) Dlaczego warto grać dłuższe partie i z silniejszymi przeciwnikami? 
Korzyści  z  rozgrywania  dłuższych  partii  z  silniejszymi  przeciwnikami  są  OGROMNE.  Przede  wszystkim 

dają  one  sprawdzania  się  w  TRUDNYCH  warunkach,  możliwość  zastanowienia  się  nad  pozycją  (a  nie 

wykonywania  ruchów  byle  szybko,  bo  czas  na  zegarze  nam  „spada”),  możliwość  przeanalizowania 

zakończonej  partii  (samodzielnie,  z  przeciwnikiem,  z  trenerem,  z  programem),  możliwość  nauki  nowych 

elementów w procesie gry, uzyskiwanie informacji o mocnych i słabych stronach poprzez jakość i analizę 

partii  (występujących  błędów).  Słowem:  dzięki  tego  typu  partiom  można  naprawdę  bardzo  dużo  zyskać. 

Minusami  są  z  pewnością  „strata  czasu”  (można  w  ciągu  tego  czasu  zagrać  N-blitzów),  duży  wysiłek, 

konieczność długiego siedzenia i myślenia nad jedną partią oraz niekiedy dłuższy czas oczekiwania na ruch 

przeciwnika (nawet kilka czy kilkanaście minut). Moim zdaniem jednak plusów jest zdecydowanie więcej i 

w  znacznym  stopniu  one  właśnie  przeważają.  Zwłaszcza  jeśli  ktoś  myśli  o  tym,  aby  za  pomocą  szachów 

móc się stale rozwijać. 

 

#14) Czy wyciąganie wniosków z rozgrywanych partii jest ważne czy konieczne? 
To  zależy  od  tego  jaki  jest  CEL  takich  partii.  Jeśli  celem  jest  jedynie  zabawa  i  zabicie  czasu  (nudy)  to 

myślę,  że  nie  ma  sensu  ich  analizowanie  czy  też  wyciąganie  wniosków.  Natomiast  jeśli  celem  ma  być 

rozwój poprzez szachy to diagnoza stanu obecnego oraz STAŁE poprawianie tego co nie funkcjonuje tak 

jak  powinno...  jest  absolutną  koniecznością.  Dlatego  jest  to  zarówno  ważne  jak  i  konieczne.  Jeśli 

wyciągniemy wnioski z naszych partii (zarówno wygranych jak i przegranych) to będziemy mogli zobaczyć 

nad  czym  należy  w  danym  momencie  pracować,  aby  nasza  gra  była  jeszcze  bardziej  dojrzała.  Wbrew 

pozorom nie wszyscy mają ochotę wyciągać wnioski z własnych partii, a co więcej - stosować odpowiednie 

metody, aby w przyszłości eliminować błędy, braki, trudności w naszej grze i zrozumieniu szachów. 

 

#15) Po co trzeba zwiększać poziom wiedzy i zrozumienia z zakresu gry końcowej, środkowej a także 

debiutowej? 

Zwiększanie wiedzy oraz zrozumienia z poszczególnych faz gry służy temu, aby dane pozycje rozgrywać 

lepiej, dokładniej oraz szybciej. Jeśli wiemy co, jak i dlaczego należy zagrywać w danej pozycji, wówczas 

zarówno  wysiłek  jak  i  czas  jest  minimalny.  Wówczas  jesteśmy  w  stanie  walczyć  z  silniejszymi 

przeciwnikami,  ponieważ  w  dużej  mierze  nie  musimy  „wyważać  otwartych  drzwi”  -  czyli  nie  musimy 

wymyślać przy szachownicy tego co powinniśmy już dawno wiedzieć. Dlatego każdy kto marzy o rozwoju 

poprzez  szachy  MUSI  stale  pilnować  swojego  rozwoju  -  także  poprzez  poszerzanie  zasobu  wiedzy  i 

zrozumienia. A gdzie taką wiedzę można znaleźć? W książkach, artykułach, czasopismach, bazach danych 

czy  też  w  postaci  różnego  rodzaju  materiałów  dostępnych  w  Internecie  (np.  w  postaci  filmików  na 

background image

 

14 

YouTube,  na  chessvideos,  na  chess.com,  itp.  czy  też  na  stronach  poświęconych  szachom:  chesscafe, 

chessbase i tym podobne jak i wszelkiego rodzaju blogach szachowych). Podsumowując: po co zwiększać 

swój  zasób  wiedzy  i  zrozumienia?  Po  to,  aby  lepiej  grać,  więcej  rozumieć  i  poprawniej  oraz  szybciej 

rozwiązywać  powstałe  przed  nami  problemy  szachowe.  Można  powiedzieć,  że  osoba,  która  nie  zwiększa 

swojego zasoby wiedzy i zrozumienia - nie rozwija się tak jak powinna (tzn. optymalnie). Natomiast to w 

jakiej  formie  (książki,  filmy  video,  wykłady,  analizy,  itp.)  będzie  to  robiła  to  juz  nie  ma  większego 

znaczenia - ważne, aby było to jak najbardziej efektywne i trwałe.  

 

#16)  Jakie  PROPORCJE  należy  zachować  na  początku  nauki  w  procesie  przyswajania  3  faz  gry: 

debiutu, gry środkowej i końcowej. 
Zalecam takie podejście w procesie nauczania szachów (od poziomu najniższego do średniego). 

1.  Do  poziomu  1700  (real)  obowiązuje  BARDZO  dużo  ćwiczeń  taktycznych:  podstawa  to  zrozumienie 

podstawowych pojęć z taktyki (związanie, rentgen, widełki, przesłona, itd.), a potem rozwiązywanie zadań 

szachowych  -  od  poziomu  1000  do  1800.  Jest  wiele  pozycji,  które  mogą  być  ku  temu  wykorzystane 

(zarówno papierowe jak  i elektroniczne).  I oczywiście proporcja taktyki zmienia się ze 100% do 30%: na 

samym  początku  szachowej  przygody  „młócimy  taktykę  ile  popadnie”,  a  potem  STOPNIOWO 

zmniejszamy czas i energię przeznaczaną na ten aspekt gry.  

2. Podstawy rozgrywania debiutów - OGÓLNE zasady debiutowe i przegląd partii miniaturek (ok. 300-500 

w ciągu około jednego roku), a na ich podstawie zrozumienie tego jak nie grać debiutów. Następnie ogólne 

przejrzenie  debiutów  i  wybranie  tych,  które  nam  najbardziej  „leżą”  -  zwłaszcza  pod  kątem  pozycji,  które 

powstają  po  debiucie  i  dopasowanie  ich  do  naszego  stylu  gry  (tego  czy  lubimy  bardzo  ostre  warianty  i 

pozycje  czy  tez  spokojne  wzmacnianie  i  dopiero  potem  atakowanie).  Dopiero  od  poziomu  1700-1800 

wybieranie dla siebie debiutów i wariantów oraz układanie tzw. repertuaru debiutowego.  

 

3. Znajomość PODSTAWOWYCH końcówek (głównie matowanie) oraz wszystkich rodzajów końcówek z 

1  i  2  pionami:  Przykładowo:  K+p  na  K,  W+p  na  W,  G+p  na  G,  S+p  na  S,  H+p  na  H.  Następnie 

STOPNIOWE  rozwijanie  i  pogłębianie  końcówek,  czyli  K+2p  na  K...,  itd.,  a  dalej  końcówki  z  różnicą  1 

piona, K+2p na K+p, W+2p na W+p, itd. Proces ten powinien trwać co najmniej 2-3 lata.  

 

4.  Strategia  i  planowanie  oraz  gra  pozycyjna.  Tutaj  należy  BARDZO  powoli  przerabiać  materiał 

(zaczynając od prostych i podstawowych przykładów), gdyż zwykle nie jest on łatwy. Ponadto przy okazji 

trzeba bardziej wnikać w to co autor chciał przekazać. Najpierw także OGÓLNY zarys strategii (zdwajanie 

wież  na  otwartej  linii,  zajęcie  otwartej  linii,  wejście  na  7  linie,  itd.),  a  potem  już  poszerzenie  strategii  na 

przykładzie  różnych  komentowanych  partii  i/lub  ukazanych  pozycji  w  których  autor  omawia  BŁĘDNE 

(zbyt  sztywne  i  schematyczne)  podejście  do  pozycji  (np.  zdwojenie  wież  zamiast  zablokowanie  masy 

pionowej, itp.). Niemniej to dopiero od poziomu 1700-1800 inaczej może być bardzo nieefektywne. 

background image

 

15 

Poni

ż

sza  tabela  przedstawia  szacunkowe 

ś

rednie  rozło

ż

enie  czasu  oraz  wysiłku  na  poszczególnych  etapach 

szachowego rozwoju z podziałem na 4 grupy. 

Kategoria 

(poziom) 

Taktyka 

Ko

ń

cówki 

Strategia 

Debiuty 

Bk (1000) 

85% 

8% 

6% 

1% 

V (1200) 

75% 

10% 

12% 

3% 

IV (1400) 

65% 

14% 

14% 

7% 

III (1600) 

55% 

17% 

17% 

11% 

II (1800) 

30% 

25% 

23% 

22% 

I (2000) 

20% 

20% 

27% 

33% 

 

To  moje  ogólne  założenie  dotyczące  tego  jak  trenować,  aby  poziom  stale  się  zwiększał  (oraz  przy  okazji 

aby było to w miarę efektywne). Pamiętajmy, że to tylko pewien schemat, natomiast warunki i możliwości 

określają to na ile indywidualnie będziemy stosowali nasz plan treningowy w oparciu o inne elementy (np. 

predyspozycje zawodnika, dostępny czas poświęcany szachom, wysokość założonego celu, itp.). 

 

Najczęstsze błędy (stwierdzenia) początkujących:  

1.  „Gram  słabo  debiuty,  dlatego  nie  mogę  dobrze  grać  i  nie  dojdę  do  III  kategorii,  a  o  II  kategorii  mogę 

zapomnieć”  

DEMON: „Pokaż mi swoje partie [turniejowe lub grane na poważnie] i sprawdzimy dlaczego przegrywasz i 

czy rzeczywiście same debiuty są głównym winowajcą.  

WNIOSKI: W 95% partiach rozgrywanych przez gracza 1000, 1200 czy 1400 dominują PODSTAWKI lub 

straty  materiału  (w  2-3  ruchach)  lub  nawet  „podstawki  matowe”.  Pomimo  raczej  słabej  gry  w  debiucie, 

trudności  w  grze  środkowej  i  zbyt  lekkim  graniu  końcówki,  to  wcale  nie  debiuty  są  GŁÓWNYM 

winowajcą porażek.  

 

2. „Jak się nauczę debiutów na poziomie 2400 albo 2600 (jak GM-y) to nie będę musiał juz się uczyć tych 

głupich końcówek, a taktyka nie będzie mi potrzebna, bo znam przecież podstawowe motywy”.  

DEMON: „Nauka debiutów (wariantów) na Twoim poziomie (1400 lub 1600) jest stanowczo zbyt wczesna. 

Przyjdzie  odpowiednia  pora  (I  kategoria),  ze  będziesz  koniecznie  MUSIAŁ  ułożyć  swój  repertuar 

debiutowy  i  WÓWCZAS  opanujesz  debiuty,  które  będziesz  systematycznie  stosował  w  swojej  grze.  Na 

razie jednak skup się na lepszym graniu końcówek, bo bardzo często wypuszczasz proste wygrane, a łatwe 

pozycji zamiast remisować to przegrywasz”. 

WNIOSKI:  Nauka  debiutów  (nawet  na  poziomie  2500)  na  poziomie  <1800  lub  1700  mija  się  z  celem, 

ponieważ jest to podobne do tego jakby matematyk umiał całkować i różniczkować oraz liczyć pochodne... 

a  nie  wiedział  jak  się  liczy  pierwiastki,  potęgi,  procenty  i  ułamki.  Musi  być  ODPOWIEDNIA  kolejność 

nauki  - najpierw  robi się stopień MGR,  potem  DR, potem  DR HAB,  a na końcu PROFESORA, prawda? 

Dlatego nie może być tak, ze gracz bazuje jedynie na debiutach, a w grze środkowej i końcowej prezentuje 

silę o 300, 500 czy 800 oczek niższą niż w debiucie! 

 

Na koniec jeszcze jedna uwaga (dla wszystkich graczy, którzy chcą robić postęp) . 

STALE  grajcie  (a  po  zakończonej  partii  najlepiej,  aby  własna  analiza  sie  pojawiła)  z  przeciwnikami 

silniejszymi od siebie o ok. 200-300 oczek. Na początku mając 1000 gracie więc z 1200-1300, potem mając 

background image

 

16 

1600  z  1800-1900.  To  GWARANTUJE,  ze  będziecie  musieli  coraz  więcej  wysiłku  wkładać  w  partie  (a 

zwłaszcza ich wygrywanie) oraz stale pogłębiać zakres materiału (zrozumienie gry szachowej). Nie należy 

zbyt dużo grywać ze słabszymi (poziomem, a nie jedynie rankingiem), gdyż przyzwyczajamy się wówczas 

do  słabej  gry  i  robienia  „miękkich”  ruchów,  a  nasze  błędy  przechodzą  niezauważone  -  słowem  mamy 

ranking 1800, a gramy jak 1500 tylko jeszcze o tym nie wiemy. 

 

Ad #17) Czy planowanie i liczenie wariantów jest tym samym; przy okazji czy jedno może istnieć bez 

drugiego i które z nich jest ważniejsze; czy strategia, planowanie i gra pozycyjna to te same pojęcia i 

czemu strategia jest dużo trudniejsza aniżeli taktyka? 
Na początek powiedzmy sobie o strategii. To sytuacja w której trzeba włączyć MYŚLENIE :-). Dzieje się to 

wtedy, gdy nie ma „pod ręką” możliwości rozstrzygnięcia partii za pomocą taktyki (kombinacji). 

Strategia to taki DUŻY PLAN. Często grę w postaci planowania nazywa się właśnie grą pozycyjną. Nie jest 

to  zbyt  precyzyjne,  bo  każdy  rodzaj  pozycji  można  byłoby  nazwać  „grą  pozycyjną”  (taką,  która  ma  za 

zadanie  polepszyć  naszą  pozycję).  Dlatego  warto  używać  pojęć  przede  wszystkim  „strategia”  oraz 

„planowanie”. 

Strategia jest to dużo trudniejsza niż taktyka, ponieważ w takiej sytuacji trzeba umieć odpowiedzieć sobie 

na pytania: kto stoi lepiej, gdzie można (trzeba) przerzucić moje figury, jak ograniczyć przeciwnika, itp. 

A teraz krótko o związku strategii z taktyką. Najprościej można powiedzieć, że strategia to „robienie tego 

co  trzeba,  gdy  nie  wiadomo  do  końca  co  zrobić”  (wtedy  taktyka  jakby  była  gdzieś  w  oddali),  natomiast 

taktyka  to  „robienie  tego  co  natychmiast  konieczne  jak  i  możliwe”  (w  domyśle  uderzenia  o  charakterze 

kombinacji). 

Niektórzy posuwają się do takiego stwierdzenia, że taktyka wymaga jedynie dobrego wzroku (znalezienie i 

połączenie motywów oraz sprawdzenie  najlepszego wariantu  gry), natomiast strategia - dobrego myślenia 

(logicznego, spójnego, wynikowego, itp.). 

 

I na koniec chyba najważniejsze: (poprawna) STRATEGIA nie może wykluczać taktyki! Nawet najlepszy 

plan  może  zostać  szybko  zepsuty,  gdy  nie  uwzględnimy  taktyki  (możliwości  zysku/straty  materiału). 

Dlatego planując nasze działania szukajmy „dziur” (obalenia) taktycznych. Jeśli ich nie będzie to nasz plan 

ma dużą szansę powodzenia! :) 

 

Ad #18. czy ranking i siła gry to to samo? czy lepiej mierzyć siłę gry wynikami, rankingami, tytułami 

czy  też  innymi  elementami  (jeśli  tak  to  jakimi?);  czemu  niekiedy  ranking  może  być  zupełnie 

nieadekwatny do poziomu prezentowanej siły gry i od czego ranking i ów poziom zależą? 
Ranking to pewne uszeregowanie („ustawienie”) nas w porządku innych graczy. Przykładowo jeśli byłoby 

100 szachistów to ten co byłby najlepszy (miałby najwięcej punktów) byłby rozstawiony z nr 1, natomiast 

ten  co  byłby  najsłabszy  (czyli  miałby  najmniej  punktów)  zajmowałby  ostatnią  (setną)  pozycję.  I  w 

kolejnych pojedynkach (niekoniecznie ze sobą) zamienialiby się między sobą pozycjami - w zależności od 

tego ile punktów (rankingowych) każdy z nich by zyskiwał bądź tracił. 

Najprościej  można  powiedzieć,  że  ranking  to  WZGLĘDNE  przybliżone  określenie  siły  gry  zawodnika  w 

danej  chwili  (okresie).  Im  bardziej  dokładny  ranking,  tym  ściślej  można  rejestrować  najmniejsze  zmiany 

(nawet do 0,1 punktu). Niemniej rzetelność i wierność tego rankingu zależy od innych czynników. Przede 

wszystkim  jeśli  chcemy,  aby  ranking  JAK  NAJLEPIEJ  (najwierniej)  odzwierciedlał  (oddawał)  naszą  siłę 

gry to musimy pamiętać o takich elementach jak: 

background image

 

17 

1) rozgrywanie partii na  określony (w domyśle jak najdłuższy) czas - zwykle jest to minimum 60,  90 lub 

120  minut  dla  każdego  zawodnika.  Jeśli  obliczamy  i  uwzględniamy  ranking  TYLKO  w  partiach,  które 

spełniają ten warunek, wówczas możemy mieć większą pewność, że wyniki uzyskane (bez względu na to 

czy były nimi wygrane, przegrane czy remisy) nie wynikały z tego, że zawodnik „musiał grać szybko i nie 

miał czasu się głębiej zastanowić”. 

2)  rozgrywanie  partii  naprzemiennie.  Idealnie  jest  wówczas,  gdy  50%  partii  rozgrywamy  białymi  i  drugą 

połowę czarnymi. Jeśli jest niewielka dysproporcja (np. 60/40 lub 40/60) to nie ma powodów do zmartwień. 

Zwykle gdy rozgrywamy turnieje 8 lub 9 rundowe to partie grane oboma kolorami zwykle mieszczą się w 

przedziale,  który  pozwala  na  określenie,  że  „prawie  po  równo  każdym  kolorem”.  Wówczas  nie  ma  tzw. 

faworyzowania danego koloru (np. tego, że białymi zawodnik zawsze radzi sobie lepiej). 

3)  rozgrywanie  partii  z  jak  najbardziej  różnorodnymi  zawodnikami  -  zarówno  pod  względem  stylu  jak  i 

rankingu  (lub  siły  gry).  Jedynym  warunkiem,  który  należy  przestrzegać  to  unikanie  (na  ile  to  możliwe) 

grania  z  zawodnikami,  którzy  mają  ranking  znacznie  niższy  od  nas.  Jeśli  takich  „słabych”  partii  jest  nie 

więcej  niż 10% wówczas można śmiało przyznać, że nasz uzyskany  ranking będzie bardziej wiarygodny. 

Oczywiście  jeśli  gramy  w  danym  turnieju  (np.  openie  lub  lidze)  i  zawodnicy  z  którymi  mamy  rozgrywać 

partie posiadają niższy od nas ranking... to wówczas nie mamy na to wpływu i należy grać normalnie (tzn. 

także  najlepiej  jak  się  tylko  potrafi).  Niemniej  warto  dbać  o  to,  aby  wybierać  turnieje  w  których  nie 

będziemy musieli grać więcej niż 15-20% partii ze słabszymi od nas zawodnikami. 

4)  rozgrywanie  jak  największej  ilości  partii  w  możliwie  niedługim  okresie  obliczeniowym.  Przykładowo 

inną  wartość  będzie  miało  uzyskanie  średniego  rankingu  1800  (przedział  tolerancji  +/-  30  punktów)  na 

przestrzeni  roku  w  18  partiach  (2  turnieje  9-rundowe),  a  inną  gdy  rozegramy  60  partii  (kilka  turniejów  i 

rozgrywki w lidze szachowej). Standardowo przyjmuje się, że rocznie (aby zachować możliwe najwyższy 

poziom  oraz  aby  pracować  nad  szachami  i  rozwojem)  należy  rozgrywać  od  około  50  do  60  partii 

rankingowych.  Nie  należy  przekraczać  80  (chyba,  że  mamy  znakomicie  ułożone  wszystkie  sprawy 

pozaszachowe) oraz unikać rozgrywania mniej niż 30. Oczywiście wtedy, gdy zależy nam na tym, abyśmy 

mogli o naszym rankingu wypowiadać się w kategoriach jak najmniejszego błędu (czyli maksymalnej jego 

wierności). 

Dzięki uwzględnieniu powyższych elementów możemy wówczas uzyskiwany przez nas ranking traktować 

jako  dość  dobre  (wierne)  przybliżenie  naszej  siły  gry:  wraz  z  analizą  poszczególnych  okresów  w  których 

mamy  wzrost  i/lub  spadek  formy.  To  według  mnie  najważniejsze  rzeczy  o  których  koniecznie  należy 

pamiętać jeśli chodzi o ranking i jego wierność (rzetelność). 

 

W przypadku natomiast SIŁY GRY sprawa ma się nieco inaczej. Otóż moim zdaniem siła gry jest związana 

z tym JAK DOBRE jakościowo partie potrafimy rozgrywać (także uwzględniając powyższe warunki, które 

były omawiane w temacie rankingu). Im lepsza partia tym muszą być zachowane takie elementy jak: 

1)  błędy  zdarzające  się  jak  najrzadziej.  Jeśli  zawodnik  robi  1  błąd  na  100  ruchów,  wówczas  będzie 

silniejszy niż zawodnik,  który robi 1 błąd na 30  ruchów. Oczywiście liczy się także ich wielkość.  Lepszy 

zawodnik robi nie tylko mniej błędów, ale także błędy te są mniejsze (nie są tak drastyczne czy krytyczne). 

Tak więc lepszy zawodnik robi sumarycznie w całej partii błędy na mniejszą wartość niż zawodnik słabszy. 

2) zawodnik potrafi rozgrywać wiele partii i mieć stabilny poziom gry. Nie oznacza to, że raz na jakiś czas 

nie  może  zdarzyć  mu  się  wpadka  (katastrofa),  lecz  to,  że  takie  wpadki  powinny  mieć  miejsce  jak 

najrzadziej. 

3) z analizy  partii (najlepiej co najmniej 20-30) danego zawodnika można zobaczyć jak w danym okresie 

czasu zmienia się jego siła gry (w domyśle na większą). Zwykle powinno to być widoczne poprzez analizę 

background image

 

18 

partii w której będzie widoczne, że wraz z upływem czasu robi on błędy mniejszego kalibru oraz znacznie 

rzadziej. 

4)  odpowiednie  gospodarowanie  czasem  i  podejmowanie  odpowiedniego  ryzyka,  gdy  jest  to  konieczne. 

Zawodnik silniejszy będzie grał tak, aby nie wpadać w niedoczasy oraz będzie na bieżąco kontrolował ilość 

pozostałego czasu do namysłu. Ponadto będzie miał rozwinięty tzw. spryt szachowy pozwalający na to, aby 

w  trudnych  sytuacjach  ocenić  pozycję  oraz  zawodnika  i  zdecydować  się  na  podjęcie  ryzykownej  (jednak 

często  koniecznej)  decyzji.  Nie  oznacza  to,  że  zawodnik  „gra  na  wiatr”,  lecz  raczej  to,  że  (szybko) 

przystosowuje się do zmieniających się warunków. 

Tak więc na siłę gry składają się przede wszystkim (poza wymienionymi) takie elementy jak: zasób wiedzy 

szachowej,  zrozumienie,  doświadczenie  (ilość  rozegranych  pozycji  i  partii  w  turniejach),  stabilność 

rozgrywania partii oraz twardość i wytrzymałość. Siłę gry zawsze można odczytać z przebiegu wielu partii 

(najlepiej  obserwowanej  wraz  z  tym  jak  zawodnik  gospodaruje  czasem).  Nie  zawsze  siła  gry  musi 

pokrywać  się  z  uzyskiwanymi  wynikami  rankingowymi.  Niekiedy  zdarza  się  bowiem,  że  zawodnik  nie 

będzie miał jeszcze okazji pokazać wszystkiego co potrafi, więc ranking (wyniki uzyskiwane) będzie niższy 

niż jego realny (rzeczywisty) potencjał. Wtedy mówi się często, że jego ranking jest „niedoszacowany”. W 

przypadku,  gdy  realna  siła  gry  zawodnika  jest  znacznie  mniejsza  niż  uzyskiwane  wyniki  to  dochodzi  do 

sytuacji w których mówimy, że dany gracz ma „przeszacowany” (zbyt wysoki) ranking. 

 

NAJLEPIEJ  jest  moim  zdaniem  mierzyć  siłę  gry  zawodnika  na  podstawie  jakości  jego  partii  (ilości  i 

jakości/wielkości  popełnianych  przez  niego  błędów).  Dodatkowo  ważnym  wskaźnikiem  może  (lecz  nie 

musi)  być  uzyskiwany  przez  niego  ranking.  Pamiętajmy,  aby  nie  zachwycać  się  „magią  rankingu”.  Jeśli 

zawodnik uzyskał ranking 2300 mając 2 kategorię (ranking 1800), to wstrzymajmy się jeszcze od tego, aby 

go  nosić  na  rękach  i  mówić  o  tym,  że  już  jest  mistrzem.  Dajmy  mu  szansę  na  to,  aby  przynajmniej  kilka 

razy  potwierdził  tak  wysoki  wynik  (przynajmniej  2-3  razy  w  okresie  co  najmniej  3-5  miesięcy),  a  wtedy 

będzie można już gratulować mu z całego serca i cieszyć się wspaniałymi wynikami (i efektami wykonanej 

przez niego pracy). Myślę, że teraz powinno być już wszystko jasne. Zwłaszcza dla tych, którzy wiedzą o 

tym,  że  REALNA  SIŁA  gry  przejawia  się  w  naszych  ruchach  (podejmowanych  decyzjach),  a  nie  samym 

wyniku partii. Bardzo często, gdy dajemy z siebie WSZYSTKO... wyniki „idą za nami”. Jeśli nie teraz, to z 

pewnością już niebawem! 

 

Ad  #19.  czy  książki na  temat postępów szachowych są dobre i potrzebne;  jeśli tak  to które,  kiedy i 

komu? dlaczego niektóre teorie mogą być SZKODLIWE? Jeśli tak to które z nich wymagają DUŻEJ 

dawki ostrożności oraz konstruktywnej krytyki. 
Zwykle książki dotyczące robienia postępów w szachach bywają dobre oraz są potrzebne. Jest ich (w mojej 

ocenie  i  stanie  wiedzy)  obecnie  w  sumie  kilkanaście  (w  języku  angielskim  i  rosyjskim).  Jedną  mogą  być 

lepsze, zaś inne gorsze. Wszystko zależy dla kogo i w jakim celu. Nie zawsze bowiem wszystko to co się 

ś

wieci jest złotem. 

Książki, które uważam za szkodliwe (dla rozwoju szachisty i te, które mają na celu zwiększenia poziomu i 

zrozumienia oraz siły gry danego zawodnika) to takie, które: 

1) obiecują niewspółmierne efekty do włożonej pracy. Jeśli książka (materiał szachowy) przekonuje nas o 

tym, że „przeskoczysz od poziomu 1600 do 2100 w ciągu pół roku” to albo zakłada ona całkowite odcięcie 

się od świata i poświęcenie w pełni treningowi szachowemu  wykorzystując  najnowsze techniki, metody  i 

narzędzia...  albo  jest  po  prostu  KŁAMSTWEM  mającym  na  celu  zakupienie  książki  (zwiększenie 

sprzedaży  danego  tytułu).  Pamiętajmy,  że  w  szachach  nie  ma  „cudownych  recept”.  Zwykle  te  sposoby 

background image

 

19 

magiczne  opierają  się  na  SOLIDNEJ,  wytrwałej  oraz  efektywnej  pracy.  Najczęściej  także  nadzorowanej 

przez profesjonalistę (czyli trenera lub instruktora szachowego). 

2) mówią o fantastycznych (zwykle najnowszych i nigdy wcześniej nie używanych) metodach pracy, które 

„same pracują”. Jeśli nie ma DUŻEGO WKŁADU PRACY, a wyniki są naprawdę niezwykłe to znaczy, że 

jest coś nie tak z logiką, która mówi (ponoć ulubione powiedzenie lekkoatletów): „No pain - no gain”, czyli 

po naszemu „bez (solidnego) wysiłku [bez bólu] - nie ma mistrzostwa [nie ma przyrostu siły]” 

3) wiele źródeł daje niskie lub bardzo niskie oceny w recenzjach. Zwykle może to oznaczać, że dany autor 

albo  nie  do  końca  wszystko  przemyślał  i/lub  opisał...  albo  też  to,  że  dopiero  debiutuje.  Bardzo  rzadko 

zdarza  się  sytuacja  w  której  wszyscy  znani  recenzenci  (a  zwykle  są  to  osoby  o  pokroju  IM  lub  GM  i 

wieloletnim doświadczeniu trenerskim i/lub pisarskim) 

To  są  według  mnie  najważniejsze  elementy  na  które  warto  zwracać  uwagę  w  przypadku  „magicznych 

książek czy narzędzi oraz metod szachowych”. Owszem: obecnie możliwe jest dojście od poziomu 1000 do 

1800  w  ciągu  12  miesięcy,  lecz  wymaga  to  POŚWIĘCENIA  się  oraz  systematycznej,  wytrwałej, 

efektywnej  oraz  nadzorowanej  (przez  trenera  lub  instruktora)  pracy.  Natomiast  nie  jest  już  możliwe 

przejście  od  poziomu  1800  do  2200  w  ciągu  kolejnego  roku:  być  może  jedynie  za  wyjątkiem  5% 

utalentowanych,  wytrwałych  oraz  ciężko  (efektywnie)  pracujących  pasjonatów  szachowych,  którzy  mają 

niezwykłe  zdolności  osiągania  założonych  celów.  Zwykle  dojście  od  poziomu  1800  do  2200  wymaga  co 

najmniej 3-5 lat pracy przy założeniu tego, że spełnia się pewne warunki (np. określenie celu, środków do 

jego realizacji, planu, monitoringu, itp.). 

 

Jedną z takich książek, które „mocno namieszały” w głowach wielu entuzjastów i pasjonatów szachowych 

jest  pozycja:  Rapid  Chess  Improvement  autora  Michael  de  la  Maza,  który  „wkręcił”  dość  dużą  grupę 

szachowych amatorów, obiecując im „nagły, bardzo szybki wzrost poziomu i siły gry przez wykonywanie 

bardzo  prostych  ćwiczeń”.  Jak  się  to  skończyło?  Dość  prosto.  Autor  kilka  lat  temu  w  USA  po  wygraniu 

turnieju (grupy) typu OPEN (jeśli dobrze pamiętam to była to grupa <2000 lub <2100)... nagle wycofał się z 

dalszej rywalizacji szachowej. Jego pomysł był tak prosty, że aż banalny, ale nie uwzględniał tego, że był 

on  (chodzi  o  masakrowanie  się  ćwiczeniami  taktycznymi)  tylko  jednym  z  wielu  elementów,  który  musiał 

był ćwiczony. Autor zapewniał, że wystarczy to, aby dojść do solidnego amatorskiego poziomu (czyli ok. 

2000  lub  2100).  Takie  „magiczne  sposoby”  wymagają  z  naszej  strony  zwiększonej  dawki  ostrożności  i 

krytycznego  podejścia.  Albo  też  jak  kto  woli  „trzeźwego  i  realnego”  podejścia.  Nie  ma  bowiem  nic  bez 

wysiłku i bez bólu - nie tylko w szachach. 

 

Ad# 20. skąd wiadomo KIEDY i nad czym należy pracować jeśli zależy nam na rozwoju szachowym? 

Czy kłaść nacisk na nasze siły czy też słabości szachowe? Wzmacniać silne strony czy też likwidować 

słabe?  Jeśli  tak  to  dlaczego,  w  jakich  proporcjach  i  kiedy?  Czy  cały  czas  tak  samo  pracować?  Ile 

pracować, aby było efektywnie? 
W  zależności  od  naszego  poziomu  oraz  „dziur”  w  naszym  szachowym  wykształceniu...  mamy  różne 

elementy nad którymi trzeba pracować. Zwykle najłatwiej jest je rozpoznać po analizie partii szachowych 

(najlepiej co najmniej kilkunastu i rozgrywanych na poważny czas). 

Natomiast  odnośnie  tego  czy  kłaść  większy  nacisk  na  eliminowanie  słabych  stron  czy  też  wzmacnianie 

silnych... to tutaj zdania są podzielone. Jedni zalecają, aby zostawić słabości i skoncentrować się na naszych 

silnych stronach (potencjale), natomiast inni mówią, że dopóki nie wyeliminujemy naszych (największych, 

najbardziej  istotnych)  słabości...  tak  długo  nie  będziemy  mogli  uzyskiwać  takich  wyników  (efektów)  o 

jakich marzymy. Prawda - jak to często bywa - jest pewnie gdzieś po środku. Tutaj zależy to od podejścia 

background image

 

20 

danego  trenera  czy  instruktora  szachowego.  Moje  zdanie  jest  takie,  aby  ZLIKWIDOWAĆ  największe  i 

najbardziej istotne słabości, a jednocześnie wykorzystywać nasze silne strony (potencjał). Zwłaszcza wtedy, 

gdy jesteśmy na takim etapie w którym „grube i rażące błędy” zabijają naszą grę. W przypadku gdy mamy 

już  dość  dobre  rozeznanie  szachowe  (poziom  1800+)  wówczas  można  koncentrować  się  bardziej  na 

naszych  silnych  stronach  niż  na  słabościach.  Niemniej  moje  podejście  zakłada  STALE  eliminowanie 

największych słabości oraz problemów... a następnie „podkręcenie” tych elementów, w których dana osoba 

jest najsilniejsza. 

Kwestia proporcji pracy (czy 90% energii, czasu i wysiłku przeznaczać na eliminowanie błędów a 10% na 

wykorzystywanie  mocnych  stron  czy  zastosować  inne  relacje)  jest  zależna  od  danego  zawodnika  i  jego 

możliwości  oraz  celu  i  środków  (narzędzi,  metod),  którymi  dysponujemy.  Dlatego  tutaj  sprawa  jest  już 

natury  indywidualnej  i  decyduje  o  niej  trener  wraz  z  zawodnikiem  -  nie  można  wskazać  jednoznacznie 

jednego rozwiązania, aby było to użyteczne dla wszystkich. Jedni bowiem będą w stanie pracować 7 razy w 

tygodniu  po  3godziny,  a  inni  tylko  2  razy  w  tygodniu  po  1,5godziny.  Ważne  jest  jednak  (w  każdym 

przypadku) to, aby mierzyć siły na zamiary i aby pracować efektywnie, wytrwale oraz realistycznie określić 

cel (zadanie) do zrealizowania. 

 

 

Dlaczego silni gracze grają lepiej od nas i jak stawać się lepszym graczem 

 

Tym  razem  chciałem  się  z  wami  podzielić  przemyśleniami,  które  mam  na  podstawie  wielu  ostatnich 

rozmów  oraz  własnych  analiz.  Mianowicie  zastanawiałem  się  dawniej  wiele  razy  DLACZEGO  silniejsi 

gracze  grają  lepiej  od  nas.  BA!  Zastanawiam  się  często  (gdy  przeglądam  partie  danego  zawodnika) 

dlaczego  gracze,  którzy  są  lepsi  w  pewnych  elementach  ode  mnie  (od  nas)  nie  wygrywają  ze  mną  (z 

silniejszymi  przeciwnikami).  Co  jest  takiego  co  różni  silnego  zawodnika  od  słabszego?  Oto  moje 

hipotezy (większość z nich sprawdzona na własnej skórze): 

 

1)  Silny  zawodnik  wie  więcej.  No  cóż.  Trudno  oczekiwać,  aby  silniejszy  zawodnik  nie  miał  w  ogóle 

pojęcia  o  grze  czy  też  o  pewnych  pozycjach  (bez  względu  na  to  czy  z  debiuty  czy  gry  środkowej  czy 

końcowej). Oczywiście nie jest tak, że zawsze i każdy od nas przeciwnik ma we wszystkich elementach 

gry większą wiedzę! Niemniej zwykle jest tak, że w tych ważnych akurat często jakby „wiedział lepiej” 

(niekoniecznie więcej!) 

 

2) Silny zawodnik lepiej i wcześniej się broni! Słaby zawodnik zaczyna obronę dopiero wtedy jak już 

się zbliża mat albo straty materialne. Silny natomiast jak zauważy słabości u siebie czy też jakieś defekty 

to  już  „z  horyzontu”  wypatruje  sposobów  naprawy  tego  stanu.  BA!  Czasem  wręcz  szuka  możliwości 

oddania materiału (np. jakości) w zamian za to, aby pozycja nie posypała się! Wiem o tym, bo często sam 

tak robię i widzę ile problemów niekiedy można takim „wczesnym wypatrywaniem” sprawić! 

 

3) Silny zawodnik ma więcej doświadczenia. Nie chodzi jedynie o ilość rozegranych partii, lecz raczej o 

wnioski  oraz  przemyślenia  dotyczące  gry  oraz  danych  typów  pozycji,  które  posiada  zawodnik.  Słabszy 

będzie przekonany o tym, że to „już koniec” i myślał kiedy się podda ten silniejszy. Natomiast silny dopiero 

wtedy „włącza drugi bieg”. Im trudniejsza pozycja tym lepiej powinien się bronić silniejszy zawodnik. Jeśli 

broni się słabo, to znaczy, że jeszcze nie jest silny lub (wyjątkowo) ma bardzo słabą (niestabilną) formę. 

background image

 

21 

4) Silny zawodnik bardziej krytycznie patrzy na swoją grę (jakość partii). Nie chodzi o samo to, aby 

się  biczować,  lecz  raczej,  aby  brać  do  siebie  to,  że  są  pewne  elementy  (tak  szachowe  jak  i  osobowe), 

które wymagają zmiany.... o ile zależy nam na rozwoju szachowym. Zauważyłem, że silni gracze nie boją 

się  krytyki  i  nie  szukają  usprawiedliwień.  Słabi  gracze  najczęściej  używają  zwrotów:  „miałem  lekką 

wygraną”,  „normalnie  bym  to  spokojnie  wygrał”,  „nie  no,  gram  dobrze,  tylko...”,  „tak,  powinienem  to 

lekko wygrać”. Bardzo rzadko w słowach słabego gracza można usłyszeć: „tu masz racje, muszę nad tym 

popracować, bo to mój słaby punkt”, „miałem przegraną pozycję, ale próbowałem z niej wycisnąć ile się 

da”, „być może miałem lepszą pozycję, ale nie wiedziałam i nie miałem planu jak realizować przewagę”, 

„tak, jesteś lepszy ode mnie, ale cieszę się (jestem dumny z tego), że czasem stawiam ci naprawdę dobry 

opór”,  „pracuję  nad  tym,  aby  kolejne  błędy  wyeliminować”,  „pracuję  z  książką  i  robię  zadania”, 

„analizuje swoje partie i zapisuję wnioski”. 

 

5) Silny zawodnik stara się być obiektywny. Owszem, wszyscy wiemy, że żaden człowiek nie może 

być w pełni obiektywny. Nawet jeśli tak jest to przecież można dążyć do tego, aby być obiektywnym, 

prawda?  Dlatego  właśnie  silny  zawodnik  mówi  WPROST  bez  ściemniania:  „miałem  przegraną 

pozycję”,  „zagrałeś  naprawdę  świetnie”  czy  też  „ta  końcówka  była  wygrana  dla  ciebie”.  Silnego 

zawodnika  nie  interesuje  szukanie  usprawiedliwień  dla  własnej  słabej  gry!  Raczej  szuka  tego,  aby 

pozbyć się tych słabości! Nawet za cenę „obciachu” i tego, że wszyscy będą wiedzieli, że gra(ł) słabo 

(element X czy Y czy też debiut A lub B). 

 

6)  Silny  zawodnik  koncentruje  się  przede  wszystkim  na  JAKOŚCI  swojej  pracy,  a  nie  na 

(przejściowych) EFEKTACH (czy też ich braku). Ma to najczęściej odzwierciedlenie w tym, że silny 

zawodnik dąży do zrealizowania postawionego sobie celu. Jeśli ma zrobić 1 kategorię to będzie pracował, 

aby ten cel osiągnąć. Nie ważne czy będzie miał 1300 czy 1800. Ważne, aby widział i rozumiał, że praca 

którą wykonuje jest właściwa. Nawet jeśli przez pewien czas będzie się wydawało, że „cofa się”. Słabszy 

zawodnik  zachwyca  się  rankingiem  i  tym  ile  ma  zwycięstw  (czy  też  jak  szybko  odniesionych).  Silny 

„zachwyca się” (o ile można tak to ująć) tym, gdy realizuje postawione cele i osiąga kolejne etapy. 

 

7) Silny zawodnik stale chce się rozwijać i trenuje, aby być coraz lepszy. Zwykle silny zawodnik nie 

dlatego jest silny, że popracował 2, 3 czy 10 lat nad szachami i basta.... tylko dlatego, że stale „coś sobie 

dziubie” i w ten sposób jego siła gry i zrozumienie stale polepszają się. Silny zawodnik doskonale zdaje 

sobie  sprawę  z  tego,  że  bez  pracy  nie  ma  kołaczy  oraz  wie,  że  trening  czyni  mistrza.  Słaby  zawodnik 

zwykle  widzi  swoje  sukcesy  i  nie  patrzy  w  przyszłość  tylko  koncentruje  się  na  dotychczasowych 

osiągnięciach.  Potem  dziwi  się  mocno,  że  jego  koledzy,  który  systematycznie  i  wytrwale  pracują  nad 

szachami w końcu go doganiają, a potem przeganiają. 

 

8)  Silny  zawodnik  szuka  swoich  braków,  słabości,  błędów  oraz  koncentruje  się  na  tym  jak  je 
wyeliminować.
 Nie interesuje go za bardzo to w czym jest dobry, lecz raczej w czym jest zbyt słaby (aby 

być jeszcze lepszym). Silny gracz także dodatkowo stara się stale podwyższać poziom i wie, że to co się 

nauczył  to  tylko  „schody”  do  kolejnych  etapów  wtajemniczenia.  Słaby  gracz  z  kolei  koncentruje  się  na 

tym  w  czym  jest  dobry  -  bez  względu  na  to  czy  jest  to  taktyka,  końcówki  czy  gra  na  czas.  Po  kilku  (a 

czasami  kilkunastu)  latach  (lub  tysiącach  rozegranych  partii)  zauważa,  że  „coś  jest  nie  tak”,  gdyż  jego 

poziom  „natrafił  na  mur”  i  się  nie  zwiększa.  Dopiero  wtedy  zdaje  sobie  sprawę,  że  pewne  słabości, 

(którym długo zaprzeczał) hamują jego rozwój. 

background image

 

22 

To  chyba  najważniejsze  moje  spostrzeżenia  na  temat  tego  dlaczego  silny  zawodnik  wygrywa  z  nami, 

chociaż  w  naszych  oczach  wcale  nie  jest  silniejszy.  Osobiście  często  spotykam  się  (teraz  już  nieco 

rzadziej)  z  tym,  że  moi  przeciwnicy  umieją  więcej,  liczą  lepiej,  znają  lepiej  debiuty,  grę  środkową  czy 

końcową albo lepiej atakują czy się bronią, a jednak „dziwnym trafem” nie wygrywają tak często ze mną 

jak to powinno mieć miejsce. Powoli rozumiem dlaczego, chociaż nadal jest to dla mnie bardzo dziwne. 

Być może jednak włożona praca powoli przynosi efekty. To oczywiście pierwszy „schodek” do tego co 

sobie założyłem (1/1/2012, poziom 2030-2080 na FICS oraz 1850-1880 na kurniku), ale na pewno widzę, 

ż

e  coraz  łatwiej  jest  mi  krytykować  samego  siebie  w  sensie  jakości  pracy,  treningu  oraz  jakości  gier.  I 

dlatego czuję, że w końcu „zacznę coś grać” (o czym marzę od 14 lat). Wam także życzę sukcesów, ale 

jeszcze  bardziej  ROZWOJU  szachowego  i  życiowego  oraz  radości,  Nie  ma  sensu  szukanie 

niepotrzebnych  usprawiedliwień.  Chyba,  że  naprawdę  chcecie  stać  w  miejscu  i  wmawiać  sobie,  że 

jesteście naprawdę solidni. 

 

 

Dekoncentracja, brak sprawdzenia powstałych gróźb, brak rozpoznawania 

kombinacji i motywów 

 

Tym razem taki temat, który łączy trzy wątki. 

 

1.  Dekoncentracja.  Jeśli  rozmawiasz  przez  telefon  czy  też  żona  lub  dziewczyna  stoi  nad  tobą  albo  nie 

daje ci spokoju, to nie dziw się, że zagrasz ruch, którego się nie spodziewałeś nawet sam po sobie. Jeśli 

masz  problemy,  jesteś  bardzo  zmęczony  czy  też  chory  albo  po  prostu  nieźle  wkurzony...  to  NIE 

OCZEKUJ  od  siebie  tego,  że  zagrasz  partię  na  poziomie  mistrzowskim.  Raczej  bądź  wyczulony  na  to, 

aby nie popełnić banalnego błędu! Recepta jest prosta – jeśli zależy ci na super partii, to graj wtedy jak 

masz  ku  temu  jak  najlepsze  warunki.  Jeśli  zaś  nie  masz  to  bierz  pod  uwagę  to,  że  twoja  jakość  gry  (i 

poszczególnych ruchów) może być daleka od tego czego oczekujesz. 

 

2. Brak sprawdzania gróźb. Nie oszukujmy się - ILU z nas sprawdza co chwilę jaka powstała groźba w 

wyniku ruchu przeciwnika? Większość z nas sprawdza dopiero wtedy jak się zaczyna „nieźle sypać” albo 

co gorsza jak „nie ma już co za bardzo zbierać”. Recepta? Nie grać partii w której jest bardzo krótki czas do 

namysłu tylko rozgrywać partie w których mamy 20, 30 czy 60 min na zawodnika. Zwłaszcza jak mają to 

być partie w których sprawdzimy się NA MAXA, a nie w których sobie poprzestawiamy nieco figurki. 

 

3. Brak rozpoznawania kombinacji i motywów. To już bardzo proste. Jak możesz widzieć zagrożenia 

skoro nie znasz wszystkich podstawowych motywów taktycznych (kombinacyjnych)? Dlatego tak bardzo 

polecam  solidnie  przerobić  podstawy  taktyczne  -  chociażby  z  książki  „Tajemnice  Szachowej  Taktyki”. 

Bez naprawdę rzetelnej znajomości motywów i sposobów ich wykorzystywania... nie będziemy w stanie 

rozpoznawać  głębszych  zagrożeń. A jeśli nawet  będzie nam się to udawało to na pewno nie za każdym 

razem i ze zbyt dużą stratą czasu i energii, której potem brakuje, aby poprawnie grać końcówki. 

 

Jeśli natomiast mamy przewagę to, aby po pierwsze nie przegrać MUSIMY zadawać sobie stale pytanie: 

jakbym  grał  gdybym  był  na  miejscu  mojego  przeciwnika?  Jakie  groźby  mógłbym  stworzyć?  W  takim 

wypadku bardzo łatwo jest potem gasić kontrę, bo wiemy czego (najgorszego) możemy się spodziewać. 

background image

 

23 

W  innym  przypadku  trudno  jest  zgadywać  gdzie  się  bronić,  gdzie  atakować,  które  figury  wymieniać,  a 

które zostawiać. 

 

Jestem  absolutnie  przekonany,  że  SYSTEMATYCZNE  i  WYTRWAŁE  ćwiczenia,  dzięki  którym 

wbudujemy  w  nasz  system  oceny  i  wyboru  ruchów  (planów)  te  oto  elementy...  z  pewnością 
przyniosą nam duże korzyści
. Raz, że nie będziemy przegrywać po „durnych podstawkach”, a dwa, że 

dzięki stosowaniu wyżej wymienionych elementów... nasza gra stanie się bardziej stabilna oraz dojrzała. 

Oczywiście  trudno  jest  oczekiwać,  że  po  przeczytaniu  nagle  wszystko  będzie  u  nas  grało  jak  w 

szwajcarskim zegarku. Niemniej bez zrozumienia naszych BANALNYCH błędów i „dziur” w myśleniu 

oraz wybieraniu planów i ruchów... na pewno nie przebijemy poziomu 1600. Pamiętajmy, że im silniejszy 

zawodnik  tym  rzadziej  zdarzają  się  u  niego  podstawki  (i  tym  mniejszego  kalibru  jeśli  już  są).  Dla 

przykładu  mistrz  nie  powinien  podstawiać  pionka  częściej  niż  raz  na  40-60  lub  80  ruchów  (o  ile 

oczywiście nie wpadnie w bardzo trudną pozycję), natomiast amator jest w stanie podstawiać maty (w 1, 

2  lub  3  ruchach)  albo  stale  robi  podstawki  co  5,  10  czy  20  ruchów.  Różnica  jest  OGROMNA!  I  na 

koniec: pamiętaj, że dopóki nie wyeliminujesz ze swojej gry podstawek, tak długo nie powinieneś mówić, 

ż

e grasz przyzwoite i solidne szachy.  I nie ważne czy masz na imię Wojtek,  Irek, Przemek, Tomek czy 

też Szymek. Wszystko jasne? 

 

Z  praktycznych  ćwiczeń:  po  KAŻDEJ  poważniejszej  partii  zapisuj  w  zeszycie  ile  razy  i  co  ile  ruchów 

zrobiłeś podstawkę i z czego ona wynikała (z niedoczasu, z dekoncentracji, z braku sprawdzenia groźby, 

itd.).  Jeśli  zrobisz  to  kilkadziesiąt  razy  to  potem  analiza  wykaże,  że  jakiś  1  lub  2  czynniki  wyjątkowo 

często się u ciebie powtarzają w „tworzeniu podstawek”. Potem należy się im przyjrzeć i je eliminować. 

Czy  to  zajmie  miesiąc,  rok  czy  dziesięć  lat...  to  już  zależy  od  twojej  uczciwości,  determinacji, 

wytrwałości oraz pracowitości. 

Nie  mam  pojęcia  czy  to  co  czytasz  będzie  w  pełni  dotyczyło  ciebie.  Ale  jeśli  w  ŻADNYM  STOPNIU 

ciebie to nie dotyczy, to albo masz poziom 1800 i wyżej albo jesteś już naprawdę solidnym graczem, albo 

też grasz bardzo rzadko i ze słabymi graczami... czy też w końcu ściemniasz nie tylko innych, ale przede 

wszystkim siebie! 

 

 

Słabe strony oraz ich eliminowanie - diagnoza, leczenie oraz oczekiwane efekty 

 

Braki, które powodują, że gra nie jest płynna i wystarczająco stabilna. Oto proszę Państwa typowe 

(w tym wypadku moje) SIEDEM SZACHOWYCH GRZECHÓW GŁÓWNYCH: 

 

 

1. Braki w taktyce. Od kilku lat rozwiązałem jedynie kilkaset zadań, więc z pewnością moje możliwości 

taktyczne są na średnim poziomie. Dlatego konieczne będzie odświeżenie zadań na poziomie 1600-1700 

(testy  dla  3  kategorii)  oraz  rozpoczęcie  rozwiązywania  zadań  na  poziomie  1800+  (czyli  testy  dla  co 

najmniej  2  kategorii).  I  konieczne  jest  także  to,  abym  przyswoił  umiejętność  wygrywania  materiału  w 

pozycjach w których „coś wisi”. Nie chodzi o 1-2 ruchowe strzały, ale takie na 4-6 ruchów dzięki którym 

spokojnie  będzie  można  nie  tylko  zdobywać,  ale  i  realizować  przewagę  (ewentualnie  bronić  się  jeśli 

zajdzie taka potrzeba). Odczuwam bowiem od kilku miesięcy dość duże trudności w liczeniu wariantów 

background image

 

24 

oraz widzeniu zmieniającej się pozycji. Granie na warianty 1-2 ruchowe już się skończyło (poziom 1850+ 

na FICS). Dlatego zamierzam zacząć uzupełniać te braki. 

 

2.  Braki  w  końcówkach.  Od  dłuższego  czasu  (2-3  lata!)  nie  miałem  w  rękach  książki  o  końcówkach, 

prócz  tych,  które  omawiają  elementarne  podstawy.  Dlatego  niebawem  zabieram  się  również  za 

poszerzanie końcówek nieco bardziej niż elementarne. Mam na myśli książkę „Końcówki szachowe” (cz. 

2) napisaną przez Bogdana Zerka.  Złote czasy „zgadywania” w końcówkach skończyły się na poziomie 

1800. Dlatego kolejny element, który będę poszerzał (bez powtarzania podstaw, bo te już raczej mam w 

miarę przyzwoicie opanowane i kilka razy powtarzałem - z różnych książek). 

 

3.  Braki  w  strategii.  Głównie  chodzi  o  kolejne  tematy,  które  omawiają  takie  zagadnienia  jak:  przełom 

pionowy  w  centrum,  centrum  i  jego  rodzaje  oraz  sposoby  grania  w  zależności  od  tego  czy  mamy 

zamknięte,  otwarte  czy  też  innego  rodzaju  centrum.  Przy  okazji  muszę  również  zająć  się  zagadnieniem 

walki  ciężkich  figur,  ponieważ  często  mam  problemy  z  tym,  aby  ocenić  czy  H+W  mają  grać  aktywnie 

czy  pasywnie  oraz  jak  przełamywać  opór  przeciwnika.  Złote  czasy  „wymyślania”  w  grze  środkowej 

skończyły się na poziomie 1800-1850. 

 

4.  Braki  w  debiutach.  Tutaj  głównie  chodzi  o  przyswajanie  planów  związanych  z  grą  w  różnych 

debiutach  oraz  stopniowe  opracowywanie  sobie  repertuaru  debiutowego:  czegoś  co  będzie  można  stale 

grać  i  nie  martwić  się  o  to,  żeby  wymyślać  pozycje  do  12-14  ruchu  i  tracić  na  to  25-40minut  (zamiast 

jedynie  10-15).  Przy  okazji  także  będę  poszerzał  debiuty  pod  kątem  ataków  w  debiucie  oraz  form 

realizacji  osiągniętej  przewagi.  Te  braki  chcę  uzupełniać  dzięki  kolejnym  tomom  serii  książek  Józefa 

Sławina  (po  rosyjsku),  a  ogólne  debiuty  z  Encyklopedii  debiutów  Kaliniczenko  (też  po  rosyjsku), 

przeglądając najpierw najbardziej główne kontynuacje i widząc jaki  rodzaj pozycji z nich wynika. Poza 

partią włoską, szkocką i  nieco obrony  2, 3, 4 skoczków (czyli klasyki dla amatorów) nie znam bowiem 

ż

adnego innego debiutu i gram je „na czuja”. Niestety znów muszę się przyznać (zwłaszcza przed sobą, 

co  nie  jest  łatwe),  że  złote  czasy  „wymyślania”  w  debiucie  skończyły  się  na  poziomie  1750-1800. 

Oczywiście  można  tak  dalej  grać,  ale  zawodnicy  poziomu  1950-2000  będą  mnie  w  ramach  ligii  FICS 

regularnie klepać. Jedna partia, którą grałem z teoretycznie dużo słabszym przeciwnikiem (1756, podczas 

gdy  ja  miałem  wtedy  1966)  zakończyła  się  moim  zwycięstwem  nie  dlatego,  że  grałem  świetnie,  lecz 

dlatego,  że  przeciwnik  się  za  bardzo  rozluźnił.  Dodam,  że  był  to  debiut,  który  teoretycznie  najlepiej 

umiem  i  najwięcej  razy  grałem  i  o  nim  czytałem  (studiowałem  to  chyba  zbyt  poważne  słowo).  Dlatego 

jeśli w partii włoskiej ledwie wychodzę na równą pozycję (znając debiut naprawdę dobrze), to JAK mam 

wygrywać  z  zawodnikami  poziomu  1900+?  Przez  przypadek  czy  też  czekając  aż  zasłabną  albo  padną? 

Jasne  jest  więc,  że  „debiuty  czas  zacząć”!  Nawet  pomimo  tego,  że  to  najmniej  dla  mnie  ulubiona  i 

ciekawa faza gry. Niemniej chcąc zrealizować mój cel (co najmniej 1800 na kurniku i 2000 na FICS - na 

STALE!)  muszę  grać  debiuty  na  przyzwoitym  poziomie.  Obecne  technologie  (bazy  danych  debiutowe, 

partie  rozegrane  do  ściągnięcia  i  przeanalizowania,  dostępne  silniki  szachowe  na  poziomie  3000,  itp.) 

pozwalają bowiem moim przeciwnikom „wyklepać” mnie w debiucie jak złoto. Dziwie się temu, że tak 

często dochodzę do poziomu 25-30 ruchów bez strat większych niż pionek! Niemniej nie chcę sprawdzać 

co będzie dalej tylko od teraz zapowiadam walkę z „dziurawymi debiutami”. 

 

5. Braki w dobrej technice liczenia wariantów. Tutaj kłania się ten problem najczęściej wtedy, gdy są 

w miarę duże możliwości taktyczne. Aż wstyd się przyznać, ale niekiedy liczę kilka razy  warianty,  aby 

background image

 

25 

nie  móc  się  zdecydować  na  konkretny  z  nich...  i  potem  „strzelam”  zamiast  chłodno,  spokojnie  i 

metodycznie (według wskazówek Heismana) stworzyć listę ruchów kandydatów, odpowiednio je ocenić i 

na  końcu  wybrać  najbardziej  obiecujący  z  nich  (najlepszą  kontynuację,  którą  przewiduję).  Temu  będą 

służyć zadania taktyczne zarówno z zakresu gry środkowej (w/w testy dla N-kategorii) jak i zadania z gry 

końcowej, którą będę jednocześnie poszerzał teoretycznie. 

 

6.  Plany  związane  ze  strategicznymi  metodami  walki:  wymiana  słabego  gońca,  walka  na  otwartych 

liniach, otwieranie i zamykanie linii, manewry, osłabienie przeciwnika i szukanie słabości w jego obozie, 

itd.  To  spróbuje  zrobić  z  książki  Terjochina  „Strategiczne  motywy”  i  z  książki  64  szachowe  lekcje 

strategii.  

 

7. Brak rozgrywania partii z silniejszymi zawodnikami na odpowiednio długi czas. Od końca marca 

2010  uczestniczyłem  w  5  edycji  turniej  Powolniaka  (gdzie  na  partie  jest  przewidziane  po  60min+10sek 

dla każdego zawodnika), natomiast od początku lipca 2010 rozpocząłem grywanie w lidze FICS (gdzie na 

partie  jest  przewidziane  po  45min+45sek  dla  każdego  zawodnika).  W  sumie  przez  ten  czas  rozegrałem 

ok.  40  poważnych  partii  (typu  standard).  Myślę,  że  teraz  ten  element  nadrobię  także  dzięki  regularnym 

rozgrywkom w lidze (od edycji T45 planuję zagrać jak najwięcej partii) oraz meczom z zawodnikami w 

ramach  forum  szachowe.pl  (tam  czas  na  partię  to  zwykle  30min+15sek).  Ten  element  powinien 

gwarantować  mi  STAŁĄ  informację  zwrotną  na  temat  tego  jak  praktycznie  potrafię  radzić  sobie  z 

problemami  szachowymi  i  jak  zmienia  się  jakość  rozgrywanych  przeze  mnie  partii.  W  przeszłości  ten 

element  był  przeze  mnie  bardzo  zaniedbany.  Wystarczy  dodać,  że  POWAŻNYCH  partii  na  kurniku  nie 

grywałem  w  ogóle  (bo  poważnymi  nie  można  nazywać  partii  na  3,  5  czy  10minut!),  a  w  realu  w  ciągu 

ostatnich  prawie  14  lat  rozegrałem  jedynie  200  takich  partii!  W  tym  roku  planuję  rozegrać  ok.  180-200 

POWAŻNYCH  rozgrywek,  więc  szacuję,  że  dzięki  temu  moja  siła  szachowa  (razem  z  treningiem  za 

pomocą  książek  i  rozwiązywaniem  zadań)  uzyska  stabilizację  na  oczekiwanym  przeze  mnie  poziomie 

2000 (1 kategorii). Jak będzie to zobaczymy - czas pokaże. Jednak ja trzymam mocno kciuki.  

 

Teraz ktoś pewnie zapyta: JAK TO MOŻLIWE, że z takimi dziurami w grze doszedłeś tak (relatywnie) 

wysoko  w  szachach?  (kurnik  1700-1750,  FICS  1900-1930).  Odpowiedź  jest  prosta.  Kiedyś  trochę 

ć

wiczyłem,  więc  „zostało  w  głowie”,  dużo  grałem  (głównie  na  kurniku),  więc  „trochę  doświadczenia 

zdobyłem”  oraz  w  każdych  WAŻNYCH  partiach  podchodzę  maksymalnie  skupiony  i  staram  się  dać  z 

siebie wszystko i staję na głowie, aby zagrać jak najlepiej. Dlatego w dużej mierze to często wystarcza. 

Przy  okazji  od  roku  moja  obrona  zaczęła  być  znacznie  lepsza  i  bronię  się  znacznie  wcześniej  i  dużo 

skuteczniej.  To  też  powoduje,  że  przeciwnicy  niekiedy  są  zmęczeni  tym,  że  nie  mogą  mnie  przebić  i  w 

końcu  albo  coś  podstawią  albo  też  oddadzą  ważne  pole,  abym  wyrównał  grę.  Powstaje  zatem  pytanie: 

JAK  SILNO  będę  grał  gdy  te  w/w  braki  uzupełnię  (oczywiście  nie  „do  końca”,  ale  przynajmniej  na 

kolejnym  poziomie).  Moja  odpowiedź  jest  prosta:  z  siłą  stabilnej  1  kategorii  (kurnik  1800-1850,  FICS 

1950-2000). Jak osiągnę ten poziom, to kolejna lista braków i znów sposoby zaradzenia temu oraz praca 

nad realizacją. Proste? Jasne, że tak! To dlaczego tak wiele osób „stoi w miejscu” ze swoją grą? Ponieważ 

zwykle nie eliminuje NAJWIĘKSZYCH (i zarazem najważniejszych) błędów w swojej grze! 

Przykład? Proszę bardzo! Jest co najmniej kilku zawodników, którzy na kurniku mają ranking 1300-1400 

(Tomasz, Wojtek), a strategiczne pojęcie o grze na poziomie 1800-1900 (a debiutowe niekiedy nawet na  

poziomie  2100-2200!).  Niemniej  taktyka  i  podstawki  tak  kuleją,  że  przekroczenie  poziomu  1400  to  dla 

tych  osób  „kamień  milowy”.  Nic  dziwnego,  ponieważ  bez  grania  partii  „czysto”  (chodzi  o  brak 

background image

 

26 

elementarnych  podstawek  przez  całą  partię,  a  nie  tylko  większość!)  nie  da  rady  przebić  poziomu  1600-

1650. W szachach to jest piękne, że „sztuczki” (cwaniactwo, kombinowanie i oszukiwanie samego siebie) 

kończą  się,  gdy  przychodzi  do  POWAŻNEJ  gry.  Wtedy  zwykle  po  20-30  partiach  z  różnymi  i 

silniejszymi  nieco  przeciwnikami  wychodzi  to  co  potrafimy  i  to  w  czym  jesteśmy  jeszcze  „daleko  w 

tyle”.  Dlatego  tak  ważna  jest  dla  mnie  gra  w  lidze  FICS  oraz  dodatkowo  partie  w  ramach  turnieju 

POWOLNIAKA.  Obie  z  nich  dają  (w  sumie)  blisko  2-2,5  godziny  na  całą  partię,  więc  jest  wtedy 

gwarancja, że przeciwnik będzie dawał nam na tyle trudne zadania wielokrotnie, że albo zdamy ten test... 

albo później po porażce zobaczymy nad czym trzeba jeszcze pracować. 

 

Wszystkich „kombinatorów” i „magików taktyki” mogę zapewnić, że za pomocą samej taktyki nie dojdą 

wyżej  niż  do  poziomu  1650  (kurnik)  oraz  1750  (FICS).  Gwarantuję  to  i  wielu  kolegów  to  sprawdziło. 

Strategia, końcówki i debiut... to też ważna część gry szachowej. Bez tych elementów szachy nie miałyby 

tak dużej wartości rozwojowej! Natomiast „super strategów” zapewniam, że bez odpowiedniego poziomu 

taktyki  i  grania  partii  „czysto”  nie  będzie  możliwe  przebicie  poziomu  1500  (kurnik)  oraz  1600  (FICS). 

Oczywiście  dochodzą  także  czynniki  pozaszachowe  jak  chociażby  odporność  na  stres,  wytrwałość 

psychiczna,  opanowanie,  zimna  krew,  umiejętność  znoszenia  porażek  i  sukcesów,  motywacja  do  pracy 

nad szachami, itd. 

 

I  najważniejsze  zostawiłem  na  koniec:  DO  POZIOMU  1800  szachy  można  traktować  jak  zabawę. 

Natomiast jeśli ktoś marzy i chce grać oraz rozumieć szachy na wyższym poziomie (w domyśle 2000+), 

to ABSOLUTNIE konieczna jest systematyczna, wytrwała - a przede wszystkim efektywna PRACA! Bez 

tego  nawet  dość  inteligentni  ludzie  nie  będą  w  stanie  się  przebić.  No  i  stałe  granie  z  silniejszymi, 

analizowanie tego co należy poprawić oraz praca nad eliminacją błędów i problemów w naszej grze.... to 

KLUCZ DO MISTRZOSTWA! Niemal wszyscy chcą zostać mistrzami (najlepiej takimi po 2400+), ale 

tylko nieliczni (5-8%) są w stanie uczciwie, solidnie, efektywnie i wytrwale pracować nad szachami! Czy 

ty  też  będziesz  w  tym  elitarnym  gronie?  Nie  wiem,  gdyż  to  zależy  od  ciebie!  Wiem  jednak,  że  chcę 

osiągnąć poziom czystej gry i tego, aby przeciwnicy 1950-2100 (FICS) musieli się sporo namęczyć aby 

ze  mną  wygrywać!  Jeśli  uda  mi  się  to  osiągnąć  w  ciągu  najbliższych  12-24  miesięcy  to  będzie  to  mój 

sukces.  Z  moim  poziomem  2  kategorii  (odpowiednio  1720-50  (kurnik)  i  1900-40  (FICS)  „siedzę”  już 

jakieś 6-7 lat! Niestety, ale efekty braku solidnej pracy są aż nadto widoczne. I rozegranie w ciągu tego 

okresu  około  10-12  tysięcy  partii  naprawdę  niewiele  zmieniło.  Natomiast  praca,  którą  rozpocząłem  od  

stycznia 2010 roku (i zakończę na początku roku 2013) powinna dać wymierne efekty. Już powoli widzę, 

ż

e  w  mojej  grze  coś  się  zmienia.  Widzę  u  siebie  przegrane  pozycje  znacznie  wcześniej  niż  dawniej  - 

niekiedy na tyle wcześnie, że sam nie wierzę, że tak szybko uzyskuję pozycje do poddania. Na szczęście 

poziom przeciwników (1900-2000) nie pozwala zwykle na to, abym musiał poddawać po 20-25 ruchach. 

Ja  natomiast  chcę  „oddychać”  szachami,  a  nie  się  dusić.  Jak  powiedział  jeden  z  moich  znajomych 

szachistów (sam mający poziom KM i dawniej po 2150-2200 ELO): „Szachami można odetchnąć dopiero 

mając 2100 - poniżej tego człowiek ma poczucie, że się nimi dusi”! Nie wiem czy was to przekonuje, bo 

mnie od kilku lat - jak najbardziej! 

 

Tak więc życzę WAM i sobie....powodzenia w drodze do szachowego mistrzostwa! :) 
 

 

 

background image

 

27 

Bez grania wielu poważnych partii nie da się grać solidnie 

 

Na początek, aby dyskusja nabrała rozpędu... trochę statystyk: 

 

W  sumie  w  ciągu  13  miesięcy  (w  okresie  od  2010-03-27  do  2011-04-22)  rozegrałem  na  serwerze  FICS 

aż*  70  poważnych  partii  (2  partie  rozegrane  na  czas  15+0  nie  uznaje  za  poważne).  Za  takie  uznaję 

bowiem  partie  rozgrywane  tempem  minimum  30  minut  na  zawodnika  (najlepiej  to  45,  a  idealnie  to  60 

minut).  

 

* - a

ż

 oznacza, 

ż

e wcze

ś

niej na Internecie nie grywałem tego typu partii w ogóle. Wydawało mi si

ę

ż

e nikt nie gra 

tak długich partii (mit nr 1) oraz 

ż

e ja po kilkunastu tysi

ą

cach blitzów nie b

ę

d

ę

 w stanie grywa

ć

 na tak długi czas (30 

lub 45 minut na zawodnika dla blitzkarza to wieczno

ść

, a partie typu 60 lub 90 minut to co

ś

 jak dobry sen w czasie 

partii).  Z  rozegranych  powa

ż

nych  partii  na  FICS  najkrótsza  miała  12  ruchów,  za

ś

  najdłu

ż

sza  76.  Najlepsze 

osi

ą

gni

ę

te wyniki to remis z 2210 i 2026 oraz wygrana z 1997, 1995 i 1964. Je

ś

li chodzi o długo

ść

 partii to kilka z 

nich trwały nawet po 3 do 3,5 godzin! Prosz

ę

 sobie wyobrazi

ć

 jaki to ogromny wysiłek, gdy przez 3 godziny stale 

rozwi

ą

zuje  si

ę

  problemy  widoczne  na  szachownicy  (najlepiej  porówna

ć

  to  z  pisemnym  egzaminem maturalnym  z 

matematyki, chocia

ż

 o ile si

ę

 orientuje to obecnie trwa on około nie wi

ę

cej ni

ż

 2,5 godziny). 

 

Pewnie wielu z was zastanawia się w jakim celu o tym piszę. Może chce się pochwalić? A może raczej 

chce  na  coś  znowu  zwrócić  uwagę?  Jeśli  wybraliście  wariant  drugi  to  trafiliście.  Do  czego  więc 

zmierzam? Chodzi mi tym razem o to, że: Bez grania wielu poważnych partii nie da się grać solidnie 

 

Co to w praktyce oznacza? Pisało o tym wielu autorów (m.in. Dan Heisman) oraz zaleca wielu trenerów 

oraz instruktorów. Co takiego? To, aby  GRAĆ dużo partii poważnych! Jak dużo? Zwykle dawka gry  w 

realu  nie  powinna  przekraczać  80  partii.  Czemu?  Ponieważ  jest  to  naprawdę  duże  obciążenie  dla 

organizmu,  a  człowiek  to  nie  maszyna!  Musi  być  także  czas  na  odpoczynek,  regeneracje  oraz  trening 

między stałym graniem w poważne szachy. Natomiast 80 partii to zwykle jakieś 9 turniejów (zwykle na 

turnieju rozgrywane jest 9 rund). Natomiast 9 turniejów oznacza cały rok grania w szachy „na okrągło”. 

Oczywiście  w  czasie  wakacji  jak  mamy  wolne  (mowa  o  uczniach  i  studentach),  to  wówczas  można 

więcej rozegrać partii. Jednak w okresie pracy (czy to szkoła czy praca, gdy jest się już dorosłym) zwykle 

trudno jest rozegrać więcej niż 40-50 partii (wychodzi średnio rozgrywanie turnieju co 1,5 miesiąca!). 

 

Co daje rozgrywanie partii poważnych? 
Przede wszystkim PRAKTYCZNE doświadczenie! Można bardzo dużo czytać, trenować z komputerem 

oraz  rozwiązywać  różnego  typu  zadania.  Jednak  jeśli  nie  grywamy  partii  poważnych  (w  realu  czy  na 

Internecie  -  ważne,  aby  były  rozgrywane  z  odpowiednio  długim  czasem  do  namysłu,  oraz  silnymi 

przeciwnikami), wówczas nasz poziom raczej nie będzie szybko miał okazji się zwiększać. 

 

W Internecie (głównie na kurniku) rozegrałem ok. 25 tysięcy blitzów (3 i 5minutówek). Przeliczając to na 

doświadczenie  to  uważam,  że  100  partii  poważnych  jest  warte  około  5  do  6000  blitzów.  Tak  więc 

polecam rozgrywanie poważnych partii jeśli ktoś chce myśleć o tym, aby jego poziom szedł w górę (nie 

od razu, ale powoli i systematycznie do przodu). Zwłaszcza, że w tego typu partiach gdzie na zawodnika 

jest 60 lub 90 minut jesteśmy  w stanie dać z siebie naprawdę dużo. Czemu? Ponieważ mamy  czas, aby 

stworzyć  plan  swój,  odkryć  (i  najlepiej  jeszcze  pokrzyżować)  plany  przeciwnika  oraz  sprawdzić  różne 

kontynuacje gry i wybrać jedną z nich (w domyśle najlepszą na jaką się zdecydujemy). Wbrew pozorom 

background image

 

28 

partia  trwająca  40  ruchów  z  odpowiednio  silnym  przeciwnikiem  (1900  mający  formę  potrafi  nas  już 

naprawdę nieźle zmęczyć, a co dopiero 2100) daje dużo do myślenia, sprawdzania, testowania, oceniania. 

No i co niezwykle ważne w mojej ocenie: w tego typu partiach czynnik losowy schodzi do zera. Nie ma 

bowiem  konieczności  wykonywania  ruchu  tylko  dlatego,  żeby  nie  przegrać  na  czas,  lecz  można  się 

odpowiednio  długo  zastanowić,  ocenić,  przeliczyć,  sprawdzić  i  dopiero  potem  wybrać  najlepszą 

kontynuację. Pewnie lepiej sobie uzmysłowicie to o czym myślę, gdy powiem, że tak naprawdę w takiej 

poważnej  partii  rozgrywamy  niejako  kilka  partii  na  raz  -  przy  czym  jedną  jako  główną,  a  inne  (jako 

sprawdzanie  wariantów  i  ich  ocena)  jako  krótsze,  które  po  „przegranej”  (tzn.  ocenie  pozycji  na  końcu 

danego wariantu, że nie jest tym co nas zadowala) natychmiast kończymy. I tak 20, 30 a niekiedy nawet i 

50  razy  w  każdej  partii!  Z  tego  właśnie  płynie  siła  szachowa!  Nie  tylko  z  tego,  że  „siedzimy  dłużej”. 

Dlatego właśnie wykorzystanie <80-90% czasu do namysłu w tego typu partii jest marnotrawstwem! Bo 

to zwykle oznacza, że nie wykorzystaliśmy wszystkich możliwości, aby sprawdzić najlepsze możliwości, 

które  tkwią  w  pozycji!  Zwykle  analiza  z  trenerem  lub  instruktorem  pokazuje  to  jak  wiele  znacznie 

lepszych możliwości uciekło naszej uwadze. Z kolei analiza silnikiem (obecne mają po około 3000 ELO 

na  średnio  mocnym  komputerze!)  pokazuje  nam  jak  ogromne  taktyczne  możliwości  zostały  przez  nas 

pominięte! 

 

Wracając jeszcze do statystyk. Co dało mi rozegranie na FICS aż 70 poważnych partii w ciągu okresu 13 

miesięcy? Otóż to, że powoli nabieram wyczucia  związanego z tym jak należy  grać w danych pozycjach, 

kiedy atakować, kiedy się bronić... oraz nawet po pobieżnej analizie - ile błędów (zwłaszcza taktycznych!) 

jest w moich partiach! Szczerze mówiąc, to przez kilkanaście lat w których rozgrywałem poważne partie w 

realu (na turniejach i w ramach ligii szachowej) nie zdawałem sobie sprawy z ich wartości. A tym bardziej z 

tego, że rozegrane w ciągu 11 lat zaledwie 200 partii to mniej więcej odpowiednik 3 lat poważnego grania! 

(zakładam, że średnio powinno się rozgrywać 60-70 partii poważnych). 

 

Oczywiście  nie  muszę  chyba  dodawać,  że  rok  temu,  gdy  zaczynałem  rozgrywać  poważne  partie...  to 

zamiast myślenia były wyłącznie odruchy (skutek kilkunastu tysięcy blitzów!). Obecnie odruchy blitzowe 

zanikają, niemniej jeszcze moja gra jest nie tylko zbyt szybka, ale przede wszystkim za płytka. Niemniej 

cieszy mnie to, że udało się osiągnąć i ustabilizować poziom 1900 na FICS. Nie jest to jakoś specjalnie 

dużo,  ale  jeśli  wziąć  pod  uwagę  to,  że  ranking  nie  spadał  poniżej  1850  to  myślę,  że  należy  to  uznać  za 

sukces.  Wielu  moich  kolegów,  którzy  także  grywają  na  FICS  nie  osiągnęło  jeszcze  poziomu  1900  (lub 

wyższego)  na  stale,  pomimo  że  rozegrali  dużo  więcej  partii  ode  mnie.  Osobiście  doświadczam  tego,  że 

nie  jest  to  takie  łatwe  jak  się  wydaje,  zwłaszcza  gdy  gra  się  w  ramach  rozgrywek  ligowych.  Są  one 

bowiem  jednymi  z  najbardziej  prestiżowych  i  najpoważniejszych  rozgrywek,  więc  zdecydowana 

większość zawodników rozgrywa wówczas swoje partie „na 200% mocy”. 

 

Wniosek:  jeśli  zależy  ci  na  solidnym  rozgrywaniu  partii  oraz  nauce  zrozumienia  szachów  na  coraz  to 

wyższym  poziomie...  to  granie  POWAŻNYCH  partii  jest  niezbędne!  Dodam,  że  jeden  z  rosyjskich 

trenerów zalecił swojemu podopiecznemu rozgrywanie wyłącznie partii na co najmniej 45 lub 60 minut i 

po 1,5 roku takiego treningu z kandydata uzyskał poziom (a z nim i tytuł) mistrza! Tak więc chyba jest w 

rozgrywaniu poważnych partii jest coś więcej, prawda?. 

 

Mój  ranking  i  poziom  na  długich  partiach  ma  dość  duży  związek  z  tym,  że  w  taktyce  szukam  ratunku: 

zarówno  gdy  pozycja  jest  równa  jak  i  znacznie  częściej  -  gdy  jest  gorsza.  Jeśli  bowiem  odpowiednio 

background image

 

29 

długo stawia się bardzo silny opór, to często przeciwnik nie wytrzymuje i w końcu popełnia błąd, a tym 

sposobem  „wracamy  do  gry”.  Oczywiście  także  końcówki  są  bardzo  ważne  bo  dzięki  nim  można 

zremisować pozycje, które na pierwszy rzut oka wydają się naprawdę mało sensowne do uratowania! 

 

 

Po prostu wygrywaj oraz prosty chociaż dla wielu niemożliwy do realizacji sposób na 

postęp szachowy 

 

Jeśli  chcesz  wygrywać  (w  sensie  sportowym)  to  nie  przejmuj  się  jakością  gry  przeciwnika.  Nawet  jeśli 

gra  ruchy  dziwne,  niezrozumiałe,  niedokładne  czy  też  obiektywnie  nie  najlepsze.  Jeśli  zaś  przeciwnika 

ogrywasz stale i nie czujesz, że stawia ci wystarczający opór, wówczas zmieniasz na innego (w domyśle - 

silniejszego). 

 

Dlatego jeśli uważasz, że jesteś lepszy od przeciwnika, to „niestety” (ale i też na szczęście) udowadniaj to 

na  szachownicy!  Najprościej  jest  to  udowodnić  poprzez  stałe  wygrywanie.  Jeśli  zaś  uważasz,  że  jesteś 

lepszy,  a  twój  przeciwnik  gra  słabo  (albo  niezbyt  silno),  a  Ty  nie  wygrywasz  z  nim  (z  jakiejkolwiek 

przyczyny  poza  taką  na  którą  nie  masz  wpływu)...  to  chyba  coś  jest  z  Tobą  nie  tak  jak  być  powinno. 

Zasada jest prosta: jesteś lepszy, więc wygrywasz. Jeśli zaś gorszy - przegrywasz. Proste?! Proste! I nie 

ma co kombinować, że gracz X, Y czy Z gra ruchy zupełnie „oderwane” i specjalnie prowokuje ku temu, 

aby  mnie  zdenerwować  słabymi  ruchami!  Ja  to  już  przerabiałem  i  dopóki  nie  nauczyłem  się  „sprzątać” 

takiego przeciwnika na szachownicy... tak długo WYDAWAŁO mi się, że gram dobrze! Pamiętajmy też, 

ż

e niektórzy gracze mają określony styl grania, więc jeśli oddaje ci pionka, potem jakość, a Ty z nim nie 

wygrywasz... to chyba czas NA SIEBIE popatrzeć i przyjrzeć się sobie bliżej, prawda? Wszak jeśli jesteś 

lepszy (silniejszy), to masz obowiązek wygrywania, który trzeba realizować, nie? 

 

Postęp szachowy jest bardzo prostą - aczkolwiek dla wielu amatorów (zwłaszcza od pewnego poziomu) - 

sprawą  bardzo  trudną.  Czemu?  Bo  trzeba  mieć  pewną  POSTAWĘ  i  CHARAKTER.  Bez  tego  zwykle 

ciężko jest przebić pewien sufit (zwykle dla większości jest on na poziomie 1800-2000). 

 

1. Grasz dużo POWAŻNYCH partii - czyli takich w których jest wystarczająca ilość czasu do namysłu i 

przeciwnik równy Tobie lub silniejszy o 100-200 punktów. 

2. Analizujesz te partie i wyszukujesz wszystkie najbardziej istotne błędy - czyli coś w rodzaju stawiania 

diagnozy.  Jeśli  będziesz szczery  w  stosunku  do  siebie,  to  zwykle  te  błędy  będziesz  w  stanie  rozpoznać. 

Jeśli nie to warto poprosić o pomoc trenera, instruktora czy chociażby silniejszego zawodnika. 

3.  Gdy  już  zakończysz  analizowanie  KAŻDEJ  partii....  wówczas  wyjdzie  lista  tego  co  robisz  źle. 

Słowem: to co robisz źle trzeba poprawiać - inaczej nie będzie postępu (a co za tym idzie także i punktów 

oraz wysokich miejsc i solidnych partii). 

4. Następnie szukasz odpowiednich narzędzi (książki, komputer, trener, instruktor albo samodzielnie) po 

to, aby wyeliminować (poprawić) wszystkie największe błędy i te, które uniemożliwiają ci lepszą grę 

5. Rozgrywasz kolejne partii i jedziesz od punktu 2 do 5. 

6.  Powtarzasz  ten  proces  tak  długo  jak  będzie  to  konieczne,  aby  osiągnąć  zamierzony  poziom  -  bez 

względu na to czy będzie to poziom 1600 czy 2000 albo nawet 2300. 

 

background image

 

30 

A  teraz  pytanie  czemu  90%  osób  tego  nie  będzie  w  stanie  zrobić?  To  bardzo  proste  (chociaż  dla  mnie 

zawsze było dziwne i niewyjaśnione oraz częściowo niezrozumiałe czy też niemożliwe). Oto powody: 

 

1.  90%  osób,  które  grają  amatorsko  NIE  BĘDZIE  zainteresowana  graniem  POWAŻNYCH  partii. 

Dlaczego?  Raz, że  „szkoda  czasu”,  a  dwa,  że  „nie  ma  sensu  się  męczyć  tak  długo,  a  potem  dodatkowo 

będzie trzeba jeszcze coś z tym zrobić (czytaj: przeanalizować)”. To nie dla mnie, ja se chce pograć i nie 

zawracaj mi głowy. 

2.  92%  osób  nie  będzie  chciało  analizować.  Czemu?  Ano  dlatego,  że  też  trzeba  poświęcić  temu  sporo 

czasu  jak  i  też  wysiłku.  A  do  tego  często  trzeba  mieć  narzędzia  (jak  np.  program  analizujący)  oraz 

następnie chcieć znaleźć wszystkie najważniejsze błędy. A kto lub sam siebie krytykować? Oj nie ma tak 

wielu chętnych. A jeszcze, żeby się publicznie chłostać? Co to, to nie! Nie będę mówił jakie popełniam 

błędy, tylko „grał sobie i się tym nie przejmował”. 

3. 94% osób nie będzie chciało wypisać sobie na liście to co robi źle i to co koniecznie trzeba poprawić. 

Przecież każdy sam wie o tym, więc po co pisać? A analizować nie trzeba bo bez analizy też widać, nie? 

Więc co się chłopie mnie czepiasz? No właśnie. 

4. 96% osób nie będzie zainteresowanych tym, aby podjąć wysiłek eliminowania błędów (słabych stron), 

zwłaszcza, że to może być bardzo męczące i czaso oraz pracochłonne. Niekiedy będzie trzeba też zapłacić 

za konsultacje trenera czy instruktora, aby ten pomógł nam dobrać odpowiednie narzędzia (i materiały), 

abyśmy mogli jak najlepiej wyeliminować „kalafiory”, które nam uniemożliwiają wskoczenie na wyższy 

poziom. 

5.  98%  osób  nie  będzie  powtarzało  tego  procesu,  ponieważ  „stale  to  samo  i  stale  trzeba  się  z  tym 

męczyć!”. A naprawdę to nie jest ani łatwe, ani lekkie ani przyjemne (chyba, że ktoś jest WYTRWAŁY 

oraz dodatkowo ODPORNY na zmęczenie, powtarzalność, rutynę oraz działania, które stale mają ten sam 

rozkład). 

6. 99,99% amatorów nie będzie w stanie robić tego WYSTARCZAJĄCO DŁUGO i EFEKTYWNIE. Jeśli 

będzie konieczne przepracowanie w postaci rozgrywania partii i analiz ok. 5000 godzin (np. aby dojść do 

poziomu Mistrza Fide) to zwykle osoba zrezygnuje po 50 godzinach, które zrealizuje w okresie 2-3 lat. A 

nawet gdyby już zrealizowała 500 godzin w przeciągu 5 lat, to jest to dopiero 10% całości pracy. Jeśli ktoś 

sądzi, że to co piszę to stanowcza przesada, to pragnę poinformować, że badania naukowe wykazały, że aby 

osiągnąć poziom eksperta (niemal bez względu na dziedzinę w której chcemy się nim stać!), to konieczne 

jest poświęcenie temu około 10.000 godzin! Tak - dziesięć tysięcy godzin! Nie 50, 100, 200 czy nawet 500! 

A  jeśli  podkreślimy,  że  w  szachach  ekspert  to  co  najmniej  FM,  IM  lub  GM  to  zobaczymy  natychmiast 

dlaczego  jest  tak  mało  ekspertów!  Dodam,  że  granie  na  kurniku  nawet  20.000  godzin  nie  oznacza,  że 

pracujemy  efektywnie.  Oznacza  tylko  tyle,  że  NIE  ZALEŻY  nam  na  lepszym  poziomie  gry,  ale 

oszukujemy siebie, że ciężko pracujemy i niebawem poziom mistrza osiągniemy. A jak się to nie dzieje w 

ciągu najbliższych 10 czy 20 lat „treningu”, to wtedy wyjaśniamy, że za późno zaczęliśmy trening, za mało 

mamy  talentu,  za  mało  było  dobrych  okoliczności,  aby  to  się  udało  (np.  osiągnięcie  poziomu  2100,  2200 

czy 2400) albo dlatego, że „nie urodziliśmy się w odpowiednich czasach lub też z odpowiednim poziomem 

zdolności, inteligencji czy też zapału do szachów). 

 

Jeśli jesteś jedną z takich osób: czyli charakterystyka wyżej podana pasuje do ciebie jak ulał, to od razu 

mówię, abyś NIE ZDZIWIŁ SIĘ, że trafisz na „sufit”, którego możesz nie przebić w następnych kilku lub 

kilkudziesięciu  latach!  Zwykle  jest  to  poziomu  1800-2050,  gdyż  powyżej  nie  jest  możliwe  robienie 

istotnych  postępów  (np.  80-100  oczek  co  1  lub  2  lata).  Dlatego  lepiej  zastanowić  się  czy  grać  dla 

background image

 

31 

przyjemności  czy też dla realizacji  celów szachowych (przy  czym jedno  nie musi wykluczać drugiego). 

Niemniej  jeśli  wierzymy,  że  „sama  dobra  gra”  przyjdzie  z  czasem  (bez  odpowiedniego  podejścia, 

treningu oraz analiz i eliminacji błędów), to możemy się MOCNO rozczarować! 

 

 

Solidna i gramotna gra oraz lepiej jest znać, a nie wyważać otwarte drzwi 

 

Tym  razem  parę  słów  na  temat  solidnej  i  gramotnej  (przyzwoitej)  gry  oraz  posiadaniu  wiedzy  na  temat 

danego typu pozycji, a nie wymyślanie „na miejscu”. 

 

1)  Solidna  gra  to  partia  szachów  (może  być  i  mecz,  liga,  turniej,  itp.)  w  której  są  zachowane 

(przynajmniej) takie elementy jak

 

a)  cała  partia  -  bez  względu  na  to  ile  ruchów  trwa  -  jest  BEZ  PODSTAWEK.  Mam  na  myśli  takie 

proste  „niezaplanowane”  podstawki,  które  rujnują  DOWOLNĄ  partię  szachową.  Maksymalny  próg  na 

błąd  to  podstawienie  1  pionka  w  całej  partii.  Przypominam,  że  jest  to  podstawka  lub  przeoczenie,  a  nie 

ś

wiadome  oddanie  w  celu  uzyskania  dobrej  (czy  też  praktycznie  korzystnej)  pozycji  szachowej  -  nawet 

jeśli oddajemy jakość czy figurę lekką za 2-3 piony. 

b)  w  całą  partię  wkładamy  maksymalny  wysiłek  -  chodzi  o  to,  że  poziom  przeciwnika  i  stopień 

trudności rozgrywanej partii (a więc różnych pozycji) jest na tyle duży, że musimy mocno pracować nad 

tym, aby zagrać najlepiej jak tylko potrafimy. 

c) partia  trwa co najmniej 40 ruchów i jej zakończenie jest WYŁĄCZNIE w fazie końcowej. Jeśli 

kończy się w debiucie lub grze środkowej to znaczy, że jedna ze stron nie stanęła na wysokości zadania. 

Oczywiście jeśli trafi się partia w której już 35 ruchów, ale już „nie ma gry” - czyli jak slangowo mawiają 

szachiści „wysuszyła się gra”, to wtedy też można taką rozgrywkę zaliczyć do udanych (dobrych). 

d) na partie przeznaczone jest co najmniej 60 min dla zawodnika (zakładając minimum 40 ruchów w 

partii)  -  bez  względu  czy  będzie  to  z  czasem  dodawanym  czy  też  bez.  Przykładowo  tempo  45+15  to  w 

przeliczeniu na „nasze” będzie 45min + (15sek X 40 ruchów) = 45min + 10min = 55min. Czyli odrobinę 

brakło, aby partia była w pełni przyzwoita. Jednak już tempo 60min+10sek czy 45+45 (wtedy wychodzi 

po  40  ruchu  w  sumie  45min+30min  =  75min)  jest  już  w  pełni  spełnionym  wymogiem  „przyzwoitości 

czasowej”. 

 

Teraz zastanówcie się drodzy amatorzy i pasjonaci szachowi: ILE partii solidnych rozgrywacie w roku

(najlepiej w realu, ale jeśli nie ma takiej okazji to może być także w  Internecie). Czy jest to 5, 10 czy 50 

partii?  Przypominam,  że  nie  chodzi  w  tym  miejscu  o  wynik,  lecz  o  „formalne”  spełnienie  warunków 

przyzwoitej, solidnej partii. 

 

2)  A  teraz  wątek  wyważania  otwartych  drzwi.  Zdarzają  się  zawodnicy,  którzy  „wyważają  otwarte 

drzwi”.  W  jaki  sposób?  Otóż  zamiast  wcześniej  nauczyć  się  tego  jak  grywać  w  danych  pozycjach 

(najczęściej dotyczy to końcówek, ale i w grze środkowej też jest bardzo ważne!) to wymyślają oni to co 

już DAWNO wiadomo ... przy szachownicy. Abyście nie myśleli, że piszę o was, to powiem, że niestety, 

ale  mówię  z  własnego  doświadczenia.  Wstyd  się  przyznać,  ale  jeszcze  większy  powiedzieć,  że  „nie  no, 

Panowie! mnie to nie dotyczy! 

background image

 

32 

W  przypadku  gry  środkowej  przejawia  się  to  w  ten  sposób,  że  gracz  rozgrywa  partię  ZUPEŁNIE 

niezgodnie z tak zwanym duchem pozycji, lecz „gra tak jak uważa, że może być dobrze” (a niestety nie 

jest,  chociaż  dowiaduje  się  to  dopiero  po  partii  i  zwykle  podczas  dokładnej  analizy).  Wystarczy  wziąć 

końcówki  wieżowe  czy  też  W  na  G  z  dowolną  ilością  pionów  u  każdej  ze  stron.  Często  włos  się  na 

głowie jeży, gdy dany gracz po swojemu sobie próbuje „mieszać”. Z kolei w grze środkowej natychmiast 

widać,  że  zawodnik  zamiast  dobrze  ocenić  pozycję  i  grać  zgodnie  z  zasadami  wymyślonymi  już  przez 

czasów  Steinitza...  to „próbuje  raz  tu,  raz tam”  (Nimzowitsch  mówił  o  tym  „pływanie  w  planach  -  jako 

strategiczny błąd!”). 

 

Dlatego  dla  ambitnych  szachistów  moja  rada:  uczcie  się  TYPOWYCH  pozycji  gry  końcowej  oraz 

środkowej.  Dopóki  nie  zrozumiecie,  że  silniejsi  gracze  „widzą  dużo  wcześniej”  to  będzie  wam  się 

wydawało, że wygrywają, bo wy podstawiliście (np. lekką figurę albo mata w 2-3). Prawda jest natomiast 

taka,  że  tacy  zawodnicy  i  tak  by  was  LEKKO  WYKLEPALI,  tyle  że  sami  wcześniej  wbiliście  sobie 

gwóźdź do trumny (poprzez podstawkę). 

 

No i na koniec: jeśli nie cierpisz danego elementu sztuki szachowej (nie ważne czy chodzi o debiut czy 

końcówkę)  to  NA  BANK  jest  pewne,  że  ta  sfera  będzie  poważnie  zaburzała  twoje  zrozumienie  pozycji 

oraz uzyskiwane wyniki. Jak nie teraz to wtedy, gdy nieco się wzmocnisz. Nie chodzi o to, aby od razu 

wszystkiego  się  nauczyć,  lecz  raczej,  aby  nie  mieć  „czarnych  dziur”,  bo  będą  one  BEZLITOŚNIE 

wykorzystywane przez silniejszych zawodników. A nam się będzie wydawało, że „gdybym nie podstawił 

to  bym  nie  przegrał”.  Niestety  prawda  jest  znacznie  mniej  wygodna  i  kryje  się  głębiej.  Dlatego  zamiast 

„wymyślać wymyślone”, to nauczmy się tego wcześniej.... zamiast wyważać otwarte drzwi! 

 

 

Jeśli chcesz grać dobrze to najpierw przestań grać źle! 

 

Być  może  tytuł  wyda  się  dziwny  czy  kuriozalny,  ale  jednak  tak  właśnie  jest.  Jeśli  marzycie  o  tym,  aby 

grać dobrze ... najpierw rozważcie to DLACZEGO gracie źle. Przy okazji dodam, że wyeliminowanie złej 

gry jest najważniejszym krokiem do tego, aby grać dobrze. Natomiast, aby grać bardzo dobrze (u nas to 

przedział 1700-2200) to już KONIECZNY jest trening w postaci: czytania książek, rozwiązywania zadań, 

robienia analiz, itp. Na pewno jednak bez wyeliminowania złej gry NIKT z was NIGDY w życiu nie 

przekroczy poziomu 1300-1400! Tak więc być może warto się przyjrzeć uważnie poniższym wnioskom. 

 

Z pewnością warto zadawać sobie następujące pytania: 

 

„Dlaczego (tak cz

ę

sto) tracisz materiał” 

„Dlaczego przegrywasz w debiucie” (tutaj lista powodów mo

ż

e by

ć

 imponuj

ą

ca!) 

„Dlaczego przegrywasz w grze 

ś

rodkowej” 

„Dlaczego przegrywasz w ko

ń

cówce” 

„Dlaczego przegrywasz w dobrych pozycjach” 
„Dlaczego przegrywasz w trudnych pozycjach” 
„Dlaczego przegrywasz na czas” 

 

Z pewnością każdy znajdzie coś dla siebie. 

background image

 

33 

I  jak  autor  ksiązki  (Tim  Harding  –  „Why  you  lose  at  chess?”)  podkreśla:  „ZANIM  ZACZNIESZ  grać 

dobrze,  najpierw  MUSISZ  PRZESTAĆ  grać  źle”.  Przy  okazji  dzięki  temu  będziesz  bardziej  cieszył  się 

szachami (a przy okazji twoje wyniki ulegną poprawie). 

 

Na  czym  jednak  polega  „złe  granie”?  To  bardzo  proste.  Wystarczy,  że  będziesz  systematycznie 

stosował  takie  punkty  jak  („najlepiej”  wszystkie  razem,  to  wtedy  dojście  do  poziomu  1200  będzie  jak 

zdobycie Mont Everest): 

 

1) nie zwracasz uwagi na to czy po wykonaniu ruchu stracisz materiał 

2) nie sprawdzasz tego jaka groźba (lub jakie groźby) przeciwnik stworzył 

3) wykonujesz ruchy „od ręki” (nawet jeśli nie jesteś do tego zmuszony!) 

4) nie tworzysz planu tylko próbujesz „powybijać się” 

5)  gdy  przeciwnik  daje  ci  szacha  albo  pobija  bierkę  to  natychmiast  wykonujesz  ruch  bez 

przeanalizowania wszystkich (!) możliwości 

6) dajesz szacha, gdy tylko jest taka możliwość 

7) jak przeciwnik stwarza możliwość pobicia czegoś to natychmiast to bijesz 

8)  nie  zwracasz  uwagi  to  jaka  jest  współpraca  figur,  struktura  pionów  oraz  bezpieczeństwo  króla 

(zarówno u siebie jak i u przeciwnika) 

9) jak przeciwnik nieco dłużej myśli to w tym czasie zajmujesz się czymkolwiek innym niż szachami (np. 

czytaniem książki, przeglądaniem stron, rozmawianiem z innymi, itp.) 

10) nie podejmujesz prób zmiany sytuacji, bo jesteś pewien, że wszystko jest w porządku tylko „czasem 

przegrywasz” 

 

Jak  więc  widać  powyżej  mamy  dekalog  związany  z  tym  jak  grać,  aby  grać  źle,  nieperspektywicznie, 

słabo  oraz  bez  większej  satysfakcji  z  dobrze  rozegranej  partii.  Dlatego  sprawdźcie  Drodzy  amatorzy  i 

pasjonaci szachów, które punkty pasują do was... i zastanówcie się czy naprawdę chcecie je tolerować i 

jeśli tak to dlaczego. 

 

Dlatego podkreślam raz jeszcze: ZANIM ZACZNIESZ grać dobrze, najpierw MUSISZ PRZESTAĆ 

grać źle! 
 

 

Przygotowanie do zdobycia III kategorii szachowej w turnieju 

 

Przygotowanie do turnieju powinno być oparte o cele jakie sobie stawia dany zawodnik oraz od jego 

możliwości i pracy, którą wykonał. Jeśli zawodnik nie ma żadnej kategorii to zrobienie III kategorii 

w  pierwszym  poważniejszym  turnieju  (partie  minimum  60  min.  na  zawodnika,  zapis  obowiązkowy, 

turniej  trwający  kilka  dni,  itp.)  będzie  wymagało  bardzo  dobrego  przygotowania.  Ważne  jest  przy 

tym  zrozumienie,  że  nie  chodzi  wyłącznie  o  przygotowanie  szachowe  (duże  ogranie,  przerobienie 

wielu  zadań,  ustalenie  granych  debiutów,  itp.),  lecz  także  pozaszachowe.  Mowa  o  przygotowaniu 

kondycyjnym  (fizycznym)  oraz  psychicznym  (podejście  do  partii,  porażek,  sukcesów,  motywacja, 

zarządzanie własnym zasobem energii, itd.). 

background image

 

34 

Jeśli zawodnik chce uzyskać III kategorię to należy najpierw znaleźć odpowiedni turniej w którym będzie 

to  możliwe  (spis  turniejów  w  całym  kraju  można  znaleźć  na  stronie  internetowej  „chessarbiter” 

http://www.chessarbiter.com/turnieje.php

). Najlepiej, aby grupa w której będzie walczył składała się z 

zawodników,  którzy  mają  poziom  nie  większy  niż  II  kategoria  (1800  ranking),  gdyż  wtedy  będzie 

największa szansa, aby relatywnie najmniejszym nakładem sił uzyskać zakładany cel (czyli III kategorię). 

Pamiętać trzeba także, że zawodnik musi zdobyć co najmniej 30% możliwych punktów w danym turnieju 

(a więc przynajmniej 3 punkty z 9 rund). Idealnie jest tak ustawić zawodnika, aby pokazał wszystko na co 

go  stać  w  danym  turnieju.  Powinien  to  być  wynik  w  granicach  50-70%  w  zależności  od  możliwości 

zawodnika i siły graczy w grupie. Jeśli grupa składa się z zawodników od 1000 do 1600 (czyli bk, V, IV i 

III kategorie) to zawodnik musi mieć świadomość, że będzie miał okazję zmierzyć się z najsilniejszymi, 

czyli  graczami  z  rankingiem  1600.  Przy  tym  pamiętać  należy,  iż  przy  końcowym  wyliczaniu  rankingu 

bierze się pod uwagę średni ranking przeciwników oraz sumę zdobytych punktów (z gry). Dlatego jeśli to 

możliwe, należy „trafiać” na zawodników, którzy mają jak najwyższy ranking i przy okazji nie grają tak 

silno jak powinni. Bez względu jednak na te warunki zawodnik powinien do KAŻDEJ partii podchodzić 

maksymalnie  zmobilizowany  do  tego,  aby  wygrać.  Jeśli  natomiast  zawodnik  nie  wierzy  w  możliwość 

wygranej,  to  koniecznym  jest  takie  uświadomienie  go,  aby  zrozumiał,  że  przegrana  PO  WALCE  z 

silniejszym  graczem  jest  niezbędnym  elementem  na  drodze  jego  szachowego  rozwoju.  Bez  tego  nie 

sposób,  aby  stał  się  on  silnym  zawodnikiem  –  jeśli  nie  będzie  rywalizował  (i  wygrywał)  z  co  najmniej 

równymi sobie oraz silniejszymi. 

 

Zwykle  do  turnieju  przygotowania  trwają  od  3  do  6  miesięcy.  Na  koniec  warto  dodać,  że  co  najmniej 

tydzień  przed  rozpoczęciem  turnieju  należy  ograniczyć  szachy  (zwłaszcza  trening)  do  absolutnego 

minimum  (najlepiej  całkowicie).  Wiąże  się  to  głównie  z  tym,  aby  zawodnik  czuł  „głód  gry”,  a  nie  był 

przetrenowany.  Jeśli  wcześniej  wykonał  odpowiednią  pracę  (np.  zrealizował  program  szkolenia  na  III 

kategorię)  to  teraz  będzie  okazja,  aby  sprawdzić  czy  już  gra  z  siłą  danej  kategorii  czy  też  jeszcze 

konieczne  jest  wyeliminowanie  błędów  (to  uzyskamy  dzięki  analizie  partii  rozegranych  w  turnieju).  W 

zależności  od  ilości  dostępnego  czasu  zawodnik  powinien  do  turnieju  przygotowywać  się  co  najmniej 

około  3-4  miesięcy  po  około  3-4  godziny  dziennie  (niekiedy  wystarczą  2  miesiące,  ale  musi  to  być 

wówczas bardzo intensywna praca, po nawet 6-7 godzin dziennie).