background image

Czy relacje biblijne są mniej wiarygodne niż relacje historyczne?

 

dodane 2005-07-26 19:56  

Jan Lewandowski  

W tzw. naturalistycznym, racjonalistycznym czy obiektywnym nurcie analizy Biblii istnieje pewien 
zestaw uprzednio przyjętych założeń metodologicznych, które nie pozostają bez wpływu na ostateczne 
wnioski wyciągane przez krytyków wyznających powyższe poglądy. Cechą wspólną owych założeń jest 
przedkładanie przekazu historycznego nad biblijny, a następnie dyskredytowanie Biblii za pomocą relacji 
historycznych lub twierdzeń, że Biblia jest niewiarygodna w jakimś punkcie, ponieważ historia nie 
potwierdza jakiejś jej relacji. W niniejszym tekście, który jest raczej tylko szkicem i przyczynkiem do 
poważniejszego opracowania na ten temat (zagadnienie to wymaga o wiele bardziej rozszerzonego 
studium i polemiki), chciałbym się zająć analizą tego typu twierdzeń i założeń, ponieważ tak naprawdę w 
całym sporze o wiarygodność Pisma Świętego między jej zwolennikami i przeciwnikami (a także w 
każdej analizie biblijnej podejmowanej przez tzw. niewierzących) założenia te odgrywają decydującą 
rolę. Na pierwszy rzut oka wydaje się, że wnioski, jakie ci „racjonalistyczni” i „niewierzący” krytycy 
Biblii wyciągają podczas swych analiz, to wynik „bezstronnego”, „naukowego” i „rozsądnego” 
rozumowania – „bezstronnego”, rzecz jasna: ich zdaniem, bo pozbawionego spojrzenia z perspektywy 
wyznaniowej. W rzeczywistości jednak to tylko pozory, bowiem przystępując do analizy biblijnej, owi 
krytycy tylnymi drzwiami wpychają w nią cały bagaż filozoficznych założeń, które z góry określają ich 
przyszłe wnioski. Nie jest to więc analiza bezstronna. Owe założenia przedstawiają się następująco: 
 
1) Pisarze biblijni – w przeciwieństwie do innych historyków swego czasu – nie byli obiektywni, bowiem 
pisali z pozycji wyznaniowej i religijnej. Ich celem był przekaz z punktu widzenia ich wiary, a nie 
obiektywne relacjonowanie prawdy historycznej

[1]

 
2) Jeśli jakieś inne źródła nie wspominają o czymś, co wspomina Biblia, to należy przyjąć, że 
prawdopodobnie jest to wymysł, oszustwo czy fantazja pisarzy biblijnych. W najlepszym wypadku 
należy wówczas powątpiewać w daną relację biblijną

[2]

 
3) Pisarze biblijni popełniali czasem błędy historyczne, stąd ich relacje są niewiarygodne i należy 
odwołać się do historyków świeckich piszących na dany temat

[3]

 
4) Pisarze biblijni mogli zmyślać, stąd należy w odwołać się do historyków świeckich piszących na dany 
temat

[4]

 
5) Pisarze biblijni nie byli bezstronni, stąd należy odwołać się do historyków świeckich piszących na 
dany temat

[5]

 
6) Poszczególne księgi biblijne powstały „długo” po opisywanych wydarzeniach, nie mogą więc stanowić 
wiarygodnego źródła informacji o tych wydarzeniach

[6]

 
7) Nie posiadamy oryginałów Biblii, istnieje więc ryzyko, że kopiści sfałszowali tekst podczas 
przepisywania go

[7]

 
 
Każdy, kto kiedykolwiek będzie rozmawiał z tzw. niewierzącym czy racjonalistycznym krytykiem Biblii, 
wcześniej czy później zauważy bez trudu, że w przypadku konfrontacji Biblii z historią cały spór będzie 
rozbijać się tak naprawdę właśnie o te wstępne założenia, przy których reszta sporu będzie stanowić 
jedynie dalszy plan. Każde rozumowanie, każdy wniosek krytyki tego pokroju na temat konkretnego 
tekstu Biblii przy jej analizie w konfrontacji z historią „świecką” wychodzi właśnie z tych założeń, a 
potem do nich wraca. Czasem prezentuje się tylko same te założenia jako „oczywiste fakty”, co 
oczywiście nie ma nic wspólnego z żadnym poważnym prezentowaniem uzasadnionego stanowiska, więc 

Created with novaPDF Printer (

www.novaPDF.com

). Please register to remove this message.

background image

nie będę się tym dalej zajmował. Przejdę teraz do szczegółowej analizy powyższych punktów. 
 
1) Pisarze biblijni – w przeciwieństwie do innych historyków swego czasu – nie byli obiektywni, bowiem 
pisali z pozycji wyznaniowej i religijnej. Ich celem był przekaz z punktu widzenia ich wiary, a nie 
obiektywne relacjonowanie prawdy historycznej.
 
 
Zarzut ten jest niekonsekwentny, skoro w zasadzie uznawani przez współczesnych historyków za 
wiarygodnych, wszyscy inni historycy czasów biblijnych również prezentowali swoją wizję historii z 
perspektywy wyznaniowej i religijnej. Dotyczy to także tych, których relacje porównuje się z relacjami 
biblijnymi (w celu zdyskredytowania tych ostatnich). Rozmaici zwolennicy przeciwstawiania historii i 
Biblii praktycznie nigdy nie wspominają, że starożytnymi kronikarzami byli przeważnie królowie lub ich 
nadworni kapłani, którzy również postrzegali historię z perspektywy religijnej. Jeśli chodzi o 
starożytnych historyków-kapłanów, to nie trzeba daleko szukać: wystarczy wspomnieć babilońskiego 
kapłana Berossusa, jednego z najsłynniejszych historyków starożytności, który napisał historię Babilonii 
pt. Babyloniaca, znaną też jako Chaldaica

[8]

. Wystarczy też przywołać postać Józefa Flawiusza, słynnego 

i często porównywanego z pisarzami biblijnymi historyka żydowskiego z czasów Jezusa, który pochodził 
z rodu kapłańskiego i sam był od 19 roku życia faryzeuszem

[9]

Encyclopedia Britannica określiła go 

nawet mianem „historyka zakonnego”

[10]

. Flawiusz także opisywał historię świecką z punktu widzenia 

religijnego, twierdził na przykład, że pogański król Cyrus wydał swój dekret o uwolnieniu Żydów z 
Babilonu pod wpływem lektury Księgi proroka Izajasza

[11]

. Taki sposób relacjonowania historii jest 

oczywiście jaskrawym przykładem tego, jak czyjś pogląd religijny wpływa na sposób relacjonowania 
przezeń wydarzeń. Nie przeszkadza to jednak historykom ustalać pewnych faktów historycznych 
wyłącznie na podstawie relacji Flawiusza (jak dalej jeszcze ukażę na konkretnych przykładach). Także 
„racjonaliści” odwołują się często do Flawiusza, i to również wtedy, kiedy chcą przeciwstawić przekazom 
ewangelicznym jakiś przekaz „historii świeckiej”. Dalej napiszę o tym więcej, odwołując się do 
konkretnych przykładów, które łatwo sprawdzić. 
 
 
Jeśli natomiast chodzi o pozabiblijne relacje historyczne przekazywane nam przez starożytnych królów-
historyków, to przypatrzmy się na początek pewnej relacji historycznej uwiecznionej na steli z Tell 
Nimrud, zawierającej inskrypcję Aszurnasirapli II, w której król opisuje swoje osiągnięcia polityczne z 
takiej oto perspektywy religijnej: 

„Król, który wyrusza z pomocą wielkich bogów, swoich panów, którego ręka podbiła wszystkie kraje i 
opanował wszystkie łańcuchy górskie, i otrzymał od nich trybut, wziął zakładników i umocnił swą 
władzę nad wszystkimi krajami”

[12]

W pewnym asyryjskim dokumencie w ten oto sposób relacjonuje się historię: 

„Potężną mocą, którą mi Aszur użyczył, silnym orężem, który podarował mi [bóg] Nergal, kroczący 
przede mną, pokonałem ich”

[13]

Podobne wyznania możemy znaleźć w innych dokumentach starożytnych z rejonów Bliskiego Wschodu, 
w których również opisuje się historię z perspektywy religijnej: 

„Ja zaś błagałem [bogów] Aszura, Sina, Szamasza, Bela, Nabu, Nergala, boginie Isztar z Niniwy i Isztar z 
Arbela, bogów, którym ufam, o pokonanie potężnego wroga. Mego błagania rychło wysłuchali, przybyli 
mi z pomocą”

[14]

„Z pomocą Aszura, Sina i [innych] wielkich bogów, moich panów, jego siły zbrojne poniosły klęskę w 
walnej bitwie i uległy rozproszeniu”

[15]

Created with novaPDF Printer (

www.novaPDF.com

). Please register to remove this message.

background image

„Aszur, Sin, Szamasz, Bel, Nergal, Nusku, którzy kroczyli przede mną i niszczyli moich wrogów, wtrącili 
Szamasz-szum-ukina, mojego wrogiego brata, który mnie wzywał do walki, w otchłań płonącego ognia. I 
przerwali jego życie”

[16]

 

Jednym z najbardziej wymownych przykładów opisywania historii z religijnego punktu widzenia jest 
słynny tzw. cylinder Cyrusa

[17]

 (czy walec Cyrusa), spisany z okazji upadku Babilonu (539 rok p.n.e.). W 

taki oto sposób opisuje się w nim triumf Cyrusa: 

„Bogowie, którzy wśród nich mieszkali, opuścili swe siedziby z gniewem za uprowadzenie ich do 
Babilonu. Marduk [jeden z bogów – przyp. J.L.] […] rozglądał się po wszystkich krajach, wypatrywał i 
szukał króla sprawiedliwego według życzenia serca swego (tzn. swojego zamysłu), aby ująć jego ręce 
(tzn. aby uprawomocnić jego władzę). Cyrusa, króla Anszan, wymienił nazwiskiem, do władania 
wszechświata ogłosił imię jego […]. Marduk, wielki pan, opiekun swoich ludzi, spojrzał radośnie na 
zbożne czyny jego i na jego sprawiedliwe serce, polecił mu udać się do Babilonu, swego miasta, a drogą 
go prowadząc, jako przyjaciel i towarzysz kroczył u jego boku […]. Bez walki, bez bitwy dał mu 
wkroczyć do Babilonu, swego miasta, uchronił Babilon przed niedolą. Nabunaida, bezbożnego króla, 
oddał w jego ręce”

[18]

Kolejny dokument, tzw. słynna stela króla Meszy, znaleziona w 1868 roku w Dibanie (stolicy Moabu), 
podaje: 

„[…] on [tzn. Kamosz, bóg moabski; por. 1 Krl 11,7.33; 2 Krl 23,13; Jr 48,13.46; Sdz 11,24 – przyp. 
J.L.] ocalił mnie przed wszystkimi królami i pozwolił mi patrzeć na wszystkich moich nieprzyjaciół z 
góry (tzn. z lekceważeniem) […]. Kamosz powiedział do mnie: «Idź, zdobądź Nebo, [które leży] 
naprzeciw Izraela». Poszedłem i walczyłem przeciwko niemu od świtu aż do południa […]. A król Izraela 
zbudował Jahaz i pozostawał tam w czasie wojny ze mną. Ale Kamosz przepędził go przede mną, gdy ja 
z Moabu przywiozłem 200 walecznych mężów”

[19]

Również starożytni pisarze grecko-rzymscy relacjonowali historię z punktu widzenia wyznaniowego. 
Wierzyli oni także – tak samo jak autorzy biblijni – w nadnaturalne zjawiska, które zawierali w 
historycznym opisie swych wydarzeń. Oto kilka przykładów. Swetoniusz nawet pisał o cesarzach 
rzymskich, że czynili oni cuda: 

„Brakowało jeszcze Wespazjanowi powagi i jakby pewnej świętości, mianowicie z powodu jego nagłego 
i jeszcze niedawnego wyniesienia na pryncypat. Lecz i to także przyszło. Ktoś z ludu ociemniały, a ktoś 
drugi z bezwładną nogą jednocześnie podeszli do wzniesienia, na którym siedział cesarz, prosząc o 
pomoc w chorobie, jaką im wskazał Serapis w widzeniu sennym: niewidomy odzyska wzrok, jeśli 
Wespazjan zwilży mu śliną powieki, chromy odzyska władzę w nodze, jeśli Wespazjan zechce go 
dotknąć piętą. Nikt nie chciał uwierzyć w ogóle w skuteczność takiego zabiegu. Wespazjan nie miał 
odwagi nawet spróbować tego. Wreszcie za namową przyjaciół na publicznym zebraniu spróbował 
jednego i drugiego zabiegu, skutek okazał się pomyślny”

[20]

„Dla powstrzymania zarazy i uzdrowienia ludności z chorób nie zaniedbał pomocy boskiej i ludzkiej, 
stosując wszelki rodzaj ofiar oraz środków lekarskich”

[21]

Historycy grecko-rzymscy sami wierzyli, że ich egzystencja jest ściśle związana z nadnaturalnymi 
zjawiskami. Herodot pisał, że „przede mną historyk Hekatajos podawał w Tebach swój rodowód i ród ten 
po ojcu odnosił do boga jako do szesnastego przodka […]”

[22]

 
Ponadto Herodot również relacjonował historię z religijnego punktu widzenia: 

Created with novaPDF Printer (

www.novaPDF.com

). Please register to remove this message.

background image

„Ale oni nie mieli Heleny, żeby ją móc wydać, i choć mówili prawdę, Hellenowie im nie wierzyli, gdyż 
(żeby powiedzieć, co myślę) bóstwo tak zrządziło, aby zupełną swą zagładą objawili ludziom, iż za 
wielkie bezprawia wielkie są także kary ze strony bogów. A to powiedziałem tak, jak mnie się 
wydaje”

[23]

Również inni wielcy historycy starożytności, tacy jak Ksenofont i Plutarch, relacjonowali historię z 
wyznaniowego punktu widzenia: 

„Król Agesipolis, gdy dowiedział, że on ma przewodzić wyprawie i gdy związane z nią ofiary wypadły 
dlań pomyślnie, wyruszył do Olimpii i tutaj, znów składając ofiary, zapytywał boga, czy byłoby dlań 
rzeczą zbożną nie przyjmować propozycji pokojowych Argejczyków, a to z tej przyczyny, że nie wtedy, 
kiedy nadchodzi czas właściwy, tylko wtedy, kiedy Lacedemończycy zamierzają wkroczyć, powołują się 
na miesiące świąteczne. Bóg zaś w odpowiedzi na to dał mu znak, że jest rzeczą zbożną nie przyjąć 
pokoju proponowanego na przekór sprawiedliwości. Stamtąd wnet udawszy się do Delf, zapytał z kolei 
Apollona, czy i on o pokoju tym nie sądzi tego samego, co jego ojciec. Apollon zaś na to dał odpowiedź 
jednoznaczną. Wtedy dopiero Agesipolis, zabrawszy wojsko z Fliuntu, bo się tam ono dlań zbierało, póki 
on po miejscach świętych wędrował, poprzez Nemeę wtargnął do Argolidy”

[24]

„Kilonejski rozlew krwi już od dłuższego czasu niepokoił Ateny, od kiedy wspólników Kilona jako 
błagalników Ateny archont Megakles zmusił do zejścia w dół i stawienia się przed sądem. Schodząc 
trzymali się ukręconego sznurka przywiązanego do tronu bogini, ale gdy przechodzili koło świątyni 
Bogiń Czcigodnych, sznurek samorzutnie się urwał. Wtedy Megakles ze współarchontami ruszył, by ich 
pojmać, jako że bogini odmówiła przyjęcia modłów, i tych, co zostali na zewnątrz, ukamienowali, ale i 
chroniących się u ołtarzy na miejscu zabili. Tylko ci uszli cało, którzy wzywali pomocy swych żon”

[25]

„Kimon jednak dla nabrania odwagi do rozpoczęcia działań, stanąwszy z flotą koło Cypru, wysłał ludzi 
do wyroczni Ammona, by u tego boga zasięgnąć rady w pewnej tajnej sprawie. Nikt nie wiedział, w 
jakiej sprawie ich wysłano. I bóg także nie dał im odpowiedzi, ale od razu, jak tylko pytający o radę doń 
przystąpili, kazał im odejść: «Kimon sam już jest u niego». Usłyszawszy to wysłańcy wrócili nad morze, 
a gdy stanęli w obozie greckim, który wtedy znajdował się już w Egipcie, dowiedzieli się, że Kimon nie 
żyje. A licząc dni do chwili owej wyroczni zrozumieli, że zagadkowe słowa, że «już jest u bogów», to 
koniec tego człowieka”

[26]

„Epidamnijczycy widząc, że nie otrzymają żadnej pomocy od Korkirejczyków, nie wiedzieli, jak sobie 
poradzić. Wysłali więc delegację do Delf z zapytaniem do boga, czy mają miasto oddać pod opiekę 
Koryntyjczykom jako założycielom i starać się u nich o jakąś pomoc. Bóg odpowiedział, że powinni 
miasto powierzyć Koryntyjczykom i przyjąć ich kierownictwo”

[27]

„Otóż kiedy Kilon radził się wyroczni, bóg odpowiedział mu, żeby w dzień największego święta Dzeusa 
zajął akropolię ateńską”

[28]

„Bóg delficki kazał później Lacedemończykom przenieść grób Pauzaniasa na miejsce jego zgonu jeszcze 
teraz, jak głoszą napisy na stelach, grób jego znajduje się na placu przed świętym okręgiem. Ponadto, 
ponieważ dopuścili się świętokradztwa, bóg kazał ofiarować Atenie Chalkiojkos w zamian za jedno ciało 
– dwa ciała. Lacedemończycy więc, wykonawszy dwa spiżowe posągi Pauzaniasa, złożyli je w ofierze 
bogini w zamian za niego samego. Ateńczycy zaś, ponieważ sam bóg uznał ten postępek za 
świętokradztwo, domagali się od Lacedemończyków wygnania winnych”

[29]

 

Liwiusz, kolejny z historyków starożytnych, pisał o zjawiskach nadnaturalnych jak o czymś jak 
najbardziej oczywistym: 

Created with novaPDF Printer (

www.novaPDF.com

). Please register to remove this message.

background image

„Znaki wróżebne, o których doniesiono w tym roku: na Polu Krustumińskim ptak, zwany ptakiem 
Sangusa, bił dziobem w święty kamień; w Kampanii przemówiła krowa; w Syrakuzach byk, który oddalił 
się od stada na polu, pokrył i zapłodnił krowę spiżową. Na terenie krustumińskim odprawiono na miejscu 
jednodniowe modły. W Kampanii oddano ową krowę pod opiekę na koszt publiczny”

[30]

„Na terenie wejenckim urodził się chłopiec z dwiema głowami, a w Synuessie z jedną ręką; w 
Auksymum zaś dziewczynka z zębami. Nad świątynią Saturna na forum rzymskim widziano za dnia przy 
pogodnym niebie rozpiętą tęczę. Zabłysły naraz trzy słońca. Jednej i tej samej nocy leciało po niebie kilka 
pochodni. Lanuwińczycy i Ceryci twierdzili, że w ich mieście widziano węża z grzywą, nakrapianego 
złotymi plamami. Twierdzono też z całą pewnością, że na terenie kampańskim przemówił wół”

[31]

„Wypadało się zatem spodziewać wojny macedońskiej i przed jej podjęciem uznano za stosowne 
zażegnać znaki wróżebne i szukać pokoju z bogami w modłach wskazanych przez księgi przeznaczeń. 
Mówiono zaś, że w Lanuwium widziano na niebie obraz wielkiej floty. W Prywernum wyrosła z ziemi 
czarna wełna. Na terenie wejenckim, koło Remensu, spadł deszcz kamienny. Cały obszar pomptyński 
pokryty został szarańczą jakby chmurami. Na Polu Gallickim za orzącym pługiem wypływały ryby spod 
skib ziemi”

[32]

„Do tego doszły dalsze zjawiska mnożące u ludzi skrupuły religijne: w Saturnii przez trzy dni, jak 
donoszono, padał w mieście krwawy deszcz; w Kalacji urodził się osioł z trzema nogami, a byk i pięć 
krów zostało trafionych naraz jednym piorunem; w Auksymum padał deszcz ziemny”

[33]

„Otóż w tym roku zameldowano z Anagnii dwa zjawiska wróżebne: widok pochodni na niebie oraz 
wydanie przez krowę głosu ludzkiego. Krowę tę chowało się tam na koszt publiczny. Podobnie w 
Minturnach w owych dniach widziano blask płonącego nieba. W Reate spadł deszcz kamienny. W 
Kumach na zamku przez trzy dni i trzy noce łzawił wizerunek Apollina. W mieście Rzymie dwaj słudzy 
świątynni zameldowali znaki wróżebne: jeden, że w świątyni Fortuny większa ilość ludzi widziała węża z 
grzywą; drugi, że w świątyni Fortuny Pierworodnej, na Wzgórzu Kwirynalskim, zaobserwowano dwa 
różne zjawiska: na placu świątynnym wyrosła palma, a za dnia padał krwawy deszcz”

[34]

„Przed losowaniem przez konsulów terenów działania przedstawiono doniesienia o znakach wróżebnych. 
Na Polu Krustumińskim spadł z nieba kamień do gaju Marsa. Na Polu Rzymskim urodziło się dziecko 
bez kończyn. Widziano czworonożnego węża. W Kapui pioruny uderzyły w wiele budynków. W 
Puteolach od uderzenia piorunu spłonęły dwa okręty. Poza tym był wśród doniesień jeszcze wilk ścigany 
w Rzymie za dnia: wszedł do miasta bramą Kollińską, a uszedł z niego pędzony przez wielki tłum ludzi 
przez bramę Eskwilińską”

[35]

„Dwa razy pod koniec tego roku zameldowano o deszczu kamiennym: raz spadł na Polu Rzymskim, raz 
na terenie wejenckim”

[36]

„W Anagnii spadł deszcz ziemisty. W Lanuwium widziano na niebie pochodnię. Obywatel rzymski 
Marek Waleriusz donosił, że w Kalacji na polu własności publicznej przez trzy dni i dwie noce spływała 
z jego ogniska krew”

[37]

Niektórzy historycy starożytni donosili też o cudach swych bogów: 

„Posąg bogini przeniesiony został na okręt, kiedy jednak przybył do ujścia Tybru, bo Rzymianie 
posługiwali się nim podówczas jako portem, statek stanął mocą bożą zatrzymany. Rzymianie przez czas 
dłuższy usiłowali tedy całymi gromadami ruszyć okręt z miejsca, ale muł stawiał opór i statek nie 
pociągnął dalej, aż sprowadzono nań kapłankę bogini Westy. Jako taka powinna była zachować 
dziewictwo, obawiano się jednak, że dała się uwieść. Kiedy miał się odbyć sąd nad nią, uprosiła lud, aby 
rozstrzygnięcie w tej sprawie zostawili bogini z Pessinus, po czym rozwiązawszy przepaskę przyczepiła 
ją do przodu okrętu i zaniosła prośbę do bogini, aby pozwoliła, by okręt ruszył za nią, jeśli jest czystą 
dziewicą. Jakoż z chwilą, gdy przyczepiła do okrętu przepaskę, ten ruszył za nią bez trudności. Podziwiali 

Created with novaPDF Printer (

www.novaPDF.com

). Please register to remove this message.

background image

więc Rzymianie i oczywisty cud bogini, i dowód cnotliwości dziewicy. Tyle zatem opowieści o bogini z 
Pessinus, którą tu przytoczyłem w ambitnym przeświadczeniu, że z wdzięcznością się z nią zapoznają ci, 
co nie znają dokładnie dziejów rzymskich”

[38]

Także starożytny historyk żydowski Józef Flawiusz w swych relacjach historycznych donosił o 
zjawiskach nadnaturalnych: 

„Tak samo było i wtedy, kiedy jeszcze przed powstaniem i zaburzeniami wiodącymi do wojny naród 
zebrał się na obchód Święta Przaśników – było to w ósmym dniu miesiąca Ksantyku – i koło dziewiątej 
godziny w nocy zajaśniał tak silny blask wokół ołtarza Przybytku, że wydało się, iż nastał biały dzień”

[39]

Oczywiście można by takie przykłady mnożyć, ale nie ma takiej potrzeby. Z tego, co wyżej 
przytoczyłem, wyraźnie widać, że starożytni historycy żydowscy, grecko-rzymscy i bliskowschodni – 
inni niż biblijni – też opisywali wydarzenia z perspektywy religijnej. Nie ma więc żadnych podstaw ku 
temu, aby twierdzić, że z powodu obecności wątku religijnego relacje biblijne dotyczące historii są mniej 
wiarygodne niż inne relacje historyczne z tego samego okresu. Nawet jeden z „niewierzących” napisał: 
„Innymi słowy – jeśli obiektywny badacz nie może bezkrytycznie przyjmować literalnie całości Nowego 
Testamentu tylko na tej zasadzie, że jest to Pismo święte, to nie powinien także odrzucać całkowicie jego 
przekazów – właśnie dlatego tylko, że jest to… «Pismo święte»”

[40]

 
 
2) Jeśli jakieś inne źródła nie wspominają o czymś, co wspomina Biblia, to należy przyjąć, że 
prawdopodobnie jest to wymysł, oszustwo czy fantazja pisarzy biblijnych. W najlepszym wypadku należy 
wtedy powątpiewać w daną relację biblijną.
 
 
Jest to kolejny bezpodstawny zarzut. W obecnych ustaleniach dotyczących historii starożytnej uznaje się 
wśród historyków autentyczność wydarzeń, które były wspomniane tylko w jednym źródle. Z punktu 
widzenia niniejszego eseju najlepszym przykładem takiej sytuacji jest dokonany przez Kwiryniusza spis 
ludności, jaki odbył się na przełomie 6 i 7 roku po Chr. Ten fakt ustalono tylko na podstawie jednej 
relacji historycznej
, której autorem był Józef Flawiusz

[41]

, również tak jak autorzy Nowego Testamentu 

piszący swoją historię przez pryzmat swych poglądów religijnych (przykłady podałem wyżej). Nikt 
jednak z tego powodu nie odrzuca tego ustalenia

[42]

 i nawet sami „racjonaliści” i tzw. nowocześni krytycy 

Biblii uznają je, gdy powołują się na wspomniany przez Flawiusza spis Kwiryniusza w celu 
zdyskredytowania relacji Łukasza zawartej w drugim rozdziale jego Ewangelii

[43]

.  

 

Jeden z „niewierzących” religioznawców zdobył się nawet na godny uwagi obiektywizm, gdy stwierdził: 

„Nie może być argumentem […] brak poświadczenia przekazów nowotestamentalnych przez inne, 
pozachrześcijańskie źródła (bo przecież w wielu innych przekazach starożytnych mamy do czynienia 
też z jednorazowością 

– a mimo to nie wątpimy w ich wiarygodność)”

[44]

.  

I choć krytyk ten nie był konsekwentny, skoro w innej swej pracy

[45]

 zarzuca przekazowi 

nowotestamentowemu właśnie to, że pewne jego relacje nie są potwierdzone przez Pliniusza i innych, to 
jednak powyższa uwaga jest bardzo cenna dla naszych rozważań (biorąc pod uwagę to, kto jest autorem 
tej uwagi). Ponadto, historycy czasów Jezusa zgodnie nie wspominali ani jednym słowem o istnieniu 
pewnych postaci historycznych, takich jak prokonsul Cypru, czy nie wspominali nic o tytule namiestnika 
rzymskiego na Malcie. Nie wspominali też o nazwach nadawanych pewnym miastom i ludziom. O 
istnieniu tych nazw i postaci wiemy jednak z pewnych odkryć archeologicznych (i z Biblii)

[46]

. Jako 

przykład historyków pomijających w swych relacjach konkretne postacie historyczne można by tu podać 
Tacyta i Justusa. Jak zauważał jeden z „niewierzących” badaczy, Tacyt „nie wspomina nawet o bardziej 
znacznych, stojących nad prokuratorem legatach, namiestnikach Syrii, w skład której wchodziła 
Judea”

[47]

. Natomiast co do Justusa, to jak pisał znający dobrze jego prace Focjusz, „większość niezwykle 

Created with novaPDF Printer (

www.novaPDF.com

). Please register to remove this message.

background image

ważnych wydarzeń poruszył całkiem pobieżnie”

[48]

 
To ostatecznie przesądza o tym, że milczenie źródeł „świeckich” w temacie konkretnych danych 
historycznych nie jest żadną wskazówką za tym, żeby odrzucać jakąś relację biblijną. Historycy 
pozabiblijni po prostu nie wspominali o wszystkim, nie tylko nie było to im do niczego potrzebne, ale 
było to wręcz niewykonalne. Z punktu widzenia stosowanej przez historyków metodologii nie ma więc 
żadnych podstaw ku temu, aby odrzucać jakiekolwiek historyczne relacje Ewangelii tylko dlatego, że nie 
potwierdza ich inne źródło historyczne z tego okresu. 
 
 
3) Pisarze biblijni popełniali czasem błędy historyczne, stąd ich relacje są niewiarygodne i należy w tym 
miejscu odwołać się do historyków świeckich.
 
 
Jest to kolejny już niekonsekwentny zarzut „szkoły racjonalnej”. Relacje historyków starożytnych 
piszących w czasach biblijnych nie są w żaden sposób pewniejsze pod względem ścisłości niż relacje 
biblijne. Weźmy największych kronikarzy starożytności, których relacje często stawia się wyżej niż 
relacje Biblii, czasem nawet dyskredytując jej przekaz za ich pomocą. Jednym z takich historyków jest 
Flawiusz. Czy był on rzetelny w relacjonowaniu historii? Jak podaje jedna z encyklopedii o 
międzynarodowej renomie, Flawiusz „popełnia te same błędy, co większość pisarzy starożytnych: jego 
analizy są powierzchowne, chronologia pełna nieścisłości, fakty przesadzone, a mowy wymyślone”

[49]

Co ciekawe, jeden z czołowych polskich racjonalistów nawet gani Flawiusza za niedokładność w pewnej 
kwestii, stwierdzając jednocześnie, że pisarz NT (autor Dz) podał dokładniejsze dane w tej materii

[50]

Zawarte w przytoczonym przed chwilą cytacie z encyklopedii słowa: „te same błędy, co większość 
pisarzy starożytnych”, są wymowne, bowiem ukazują, że większość starożytnych autorów popełniała 
nieścisłości, nie ma więc żadnych podstaw ku temu, żeby ich relacje w pewnych sytuacjach uważać za 
zdecydowanie bardziej wiarygodne niż niektóre relacje historyczne zawarte w Biblii. Warto też 
odnotować uwagę z jednego z opracowań na temat Herodota, innego wielkiego historyka starożytności, w 
którego dziełach dopatrzono się „błędów, niedokładności, a nawet oczywistych zmyśleń […]”

[51]

 
 
4) Pisarze biblijni mogli zmyślać, stąd należy w odwołać się do historyków świeckich piszących na dany 
temat.
 
 
Przywołajmy więc znów zacytowany wyżej fragment charakteryzujący Flawiusza i innych pisarzy 
starożytnych, w którym stwierdzono, że ich analizy były „powierzchowne, chronologia pełna nieścisłości, 
fakty przesadzone, a mowy wymyślone”

[52]

. Zawarte w jednym z dzieł Flawiusza przemówienie Tytusa 

uznano w jednej z prac za „wymysł autora Wojny żydowskiej

[53]

. Autor wspomnianej pracy nadmienia 

ponadto, że tacy historycy jak Tukidydes, Tytus i Liwiusz w ten sam sposób zmyślali przemówienia 
omawianych przez siebie postaci historycznych

[54]

. Tukidydes sam zresztą przyznaje, że niektóre mowy 

swych bohaterów ułożył sam

[55]

. Przywołajmy też znów uwagę jednego z opracowań na temat Herodota, 

innego wielkiego historyka starożytności, w którego dziełach dopatrzono się „nawet oczywistych 
zmyśleń […]”

[56]

. Nawet Kosidowski, guru polskich racjonalistów, przypomina czytelnikowi, że sam 

wielki historyk świecki (twórca „historii racjonalnej”, zdaniem Kosidowskiego) Tukidydes zmyślał 
mowy swoich bohaterów

[57]

. Kolejny z „niewierzących badaczy Biblii” rozszerza tę uwagę na innych 

historyków starożytnych, gdy pisze o nich, iż każdy z nich „uważał, że ma prawo swobodnie zmyślać 
przemówienia, które wkładał w usta swym bohaterom”

[58]

. Znów więc nie ma żadnych mocnych podstaw 

ku temu, aby w jakimś konkretnym przypadku zdecydowanie przeciwstawiać dany przekaz historyczny 
przekazowi biblijnemu. 
 
 
5) Pisarze biblijni nie byli bezstronni, stąd należy odwołać się do historyków świeckich piszących na dany 
temat.
 
 
Historycy świeccy, z jakimi konfrontowany jest przekaz biblijny, też nie byli bezstronni, mimo to 

Created with novaPDF Printer (

www.novaPDF.com

). Please register to remove this message.

background image

historycy ustalają na podstawie tych autorów fakty historyczne. Np. o Józefie Flawiuszu nawet jeden z 
racjonalistów był zmuszony napisać, że „jego opisy są tendencyjne, często krzywdzące i szkalujące 
własny naród. Józef pisał tak, by przypodobać się władzom rzymskim i odciągać swych rodaków od idei 
mesjanizmu narodowego”

[59]

. Inne opracowanie podaje na temat Dion Kasjusza, którego historia Rzymu, 

zwana Romaika, jest obecnie uważana za najważniejsze źródło na temat wczesnych lat cesarstwa 
rzymskiego, że jego Romaika „nie jest doskonała pod względem bezstronności”

[60]

 
Nawet jeden z marksistowskich badaczy Biblii zdobył się na niesłychany obiektywizm i napisał: 

„Nie może być argumentem […] «tendencyjność» opisów ewangelicznych. Ostatecznie bowiem każda – 
nawet najbardziej «obiektywna», czysto «faktograficzna» – historiografia pisana jest zawsze z jakichś 
pozycji metodologiczno-światopoglądowych […]”

[61]

Uta Ranke-Heinemann również przeżyła chwilę prawdy, gdy zauważyła, że „zawsze postrzegamy fakty 
już zinterpretowane i sami stale interpretujemy przy każdym własnym spostrzeżeniu”

[62]

. Tym samym 

bezstronność relacji jest nieosiągalna dla nikogo, nawet dla pisarzy historycznych, których relacje 
„racjonalistyczni” krytycy Biblii często ad hoc i w sposób bezceremonialny przeciwstawiają jakiejś 
relacji biblijnej o tym samym wydarzeniu historycznym. 

 
6) Poszczególne księgi biblijne powstały „długo” po opisywanych wydarzeniach nie mogą więc stanowić 
wiarygodnego źródła informacji o tych wydarzeniach.
 
 
Ten zarzut jest bardzo często stosowany w stosunku do Biblii przez różnych tzw. niewierzących. W 
rzeczywistości jego siła może zostać zminimalizowana przez fakt, że bardzo duża część ustalonej 
współcześnie historii opiera się właśnie na relacjach spisanych długo po fakcie. Trafnie ujął to nawet 
jeden z „niewierzących” krytyków Biblii, który mimo swej niewiary przyznał, że fakt spisania wzmianek 
o życiu Jezusa dopiero kilkadziesiąt lat po tych wydarzeniach nie jest sam w sobie czymś 
dyskredytującym ten przekaz. Pisał on: „Nie musi to prowadzić do całkowitego odrzucenia zawartej tam 
tradycji. Korzystamy przecież, na przykład, z dzieł Liwiusza czy Tacyta, choć opisywali oni wydarzenia z 
bardzo nieraz odległej przeszłości”

[63]

 
Jeśli zatem „racjonalni krytycy” chrześcijaństwa chcą być konsekwentni, to podważając przekaz biblijny, 
powinni równocześnie odrzucać sporą część ustaleń historycznych, bo te również opierają się na 
kronikach, które powstawały długo po omawianym fakcie. Owi krytycy tak jednak nie postępują, ich 
dzieła

[64]

 raz po raz podpierają się ustaleniami opartymi na takich kronikach, co oczywiście naraża ich na 

zarzut braku konsekwencji. 
 
 
7) Nie posiadamy oryginałów Biblii, istnieje więc ryzyko, że kopiści sfałszowali tekst podczas 
przepisywania go.
 
 
Jeśli ten zarzut jest słuszny, to powinniśmy też odrzucić współczesne ustalenia dotyczące niemal całej 
historii starożytnej, bowiem najstarsze zachowane kopie dzieł największych historyków starożytności 
pochodzą z okresu długo po spisaniu tych dzieł. I tak najstarsze zachowane kopie Historii Herodota 
(pierwszy poważny historiograf grecki), informującego nas o historii sprzed naszej ery, pochodzą dopiero 
z okresu o ok. 1350 lat późniejszego niż epoka, w której żył i pisał Herodot

[65]

. Identycznie wygląda 

sytuacja z Historią wspomnianego już wcześniej w tym tekście Tukidydesa: najstarsze kopie tego dzieła 
również pochodzą z okresu o ok. 1300 lat późniejszego niż sam Tukidydes

[66]

. Tak samo jest z Liwiuszem 

i jego Historią Rzymu, której najstarsze kopie pochodzą dopiero z okresu o 1000 lat starszego niż 
powstanie oryginału tego dzieła (jedynie pewne części są poświadczone w kopiach o 300 lat późniejszych 
od oryginału)

[67]

. Również najstarsze kopie Roczników Tacyta pochodzą dopiero z okresu o 1000 lat 

starszego niż oryginał

[68]

. Jeśli zaś chodzi o inne dzieła Tacyta, to wszystkie ich rękopisy również 

pochodzą z kodeksu o tysiąc lat starszego niż ich oryginały

[69]

. Natomiast najstarsze kopie Historii 

Created with novaPDF Printer (

www.novaPDF.com

). Please register to remove this message.

background image

naturalnej, dzieła Pliniusza Drugiego, pochodzą dopiero z okresu o 750 lat późniejszego niż sam 
Pliniusz

[70]

. Wspomniana wyżej Romaika Dion Kasjusza też nie zachowała się w oryginale i mamy 

jedynie późniejsze kopie tego dzieła zachowane u Porfirogenety, Ksyfilina i Zonarasa

[71]

 
Najwcześniejsze kopie dzieł Eurypidesa, Sofoklesa, Eschylosa, Demostenesa i Horacego również datują 
się na okres nie wcześniejszy niż tysiąc lat po spisaniu oryginału tych dzieł

[72]

. Jeśli chodzi o dzieła 

historyka żydowskiego Józefa Flawiusza (często będącego dla „racjonalistów” narzędziem konfrontacji i 
dyskredytowania przekazów biblijnych), to najstarsze rękopisy jego Dawnych dziejów Izraela pochodzą z 
okresu o ok. 500 późniejszego od powstania oryginału tego dzieła, a większość najlepszych kopii 
Dawnych dziejów Izraela jest datowana dopiero na połowę średniowiecza (blisko 1000 lat po powstaniu 
oryginału)

[73]

. Inne dzieło Flawiusza, zatytułowane Wojna żydowska, jest nam znane dopiero z rękopisów, 

które dzieli aż 1000 lat od powstania oryginału. Jedynym wyjątkiem jest tu przekład syryjski, który od 
powstania oryginału tego dzieła dzieli aż 500 lat

[74]

 
Kolejne dzieło Flawiusza to Przeciw Apionowi, które zachowało się tylko w kodeksie L, pochodzącym z 
XI wieku po Chrystusie, czyli z okresu aż o 1000 lat późniejszego niż oryginał tego dzieła (wszystkie 
inne kopie są już tylko późniejszymi odpisami z kodeksu L). Kodeks L konfrontuje się z łacińskim 
przekładem Kasjodora, który pochodzi z VI wieku, czyli powstał aż 500 lat po powstaniu oryginału

[75]

. Z 

kolei dzieło Flawiusza pod tytułem Autobiografia jest nam znane z rękopisów, które pochodzą dopiero z 
połowy średniowiecza, czyli powstały ok. 1000 lat po powstaniu oryginału tego dzieła

[76]

 
Greenlee zauważa: „Najstarsze znane manuskrypty większości greckich autorów klasycznych datuje się 
na tysiąc lub więcej lat po śmierci autora”

[77]

. Najciekawsze jest jednak to, że nawet jeden z czołowych 

„niewierzących” religioznawców okresu PRL ganił swych kolegów po fachu za to, że nadużywają oni 
zarzutu wskazującego na fakt zaginięcia oryginałów Biblii. Napisał on, że oryginały Biblii nie zachowały 
się, lecz nie ma w tym nic złego, skoro „jest to zresztą częste zjawisko w tekstach starożytnych”

[78]

Następnie dodał on: „Wobec tego, że dzieła Homera, Platona, Arystotelesa i in. są znane jedynie z 
apografów – do tego zwykle o setki lat późniejszych niż okresy życia autorów – nie można czynić zarzutu 
«niewiarygodności» autorom Nowego Testamentu tylko dlatego, że posiadamy je jedynie w apografach, 
tak jak to widzimy w pracach wielu dyletantów «hurraateistów»”

[79]

. Kuriozum! 

 
Mimo że nie posiadamy oryginałów dzieł autorów starożytnych, na podstawie których historycy 
współcześni odtworzyli dawną historię, nikt jednak nie odrzuca tych ustaleń, w tym sami „racjonalni” 
krytycy Biblii, którzy podważają wiarygodność jej przekazu właśnie dlatego, że nie posiadamy jej 
oryginałów. Gdzie tu konsekwencja? Jeśli „racjonaliści” byliby konsekwentni, to z tego samego powodu 
powinni odrzucić także wszystkie dzieła starożytnej historiografii wraz ze współczesną historią, jaką 
ustalono właśnie na podstawie tych dzieł. Tak jednak owi „racjonaliści” nie postępują, korzystają pełnymi 
garściami z tych dzieł, a nawet – o dziwo – przeciwstawiają ich przekazy przekazom Biblii. W tym 
kontekście warto tu przytoczyć uwagę F.F. Bruce’a, która może posłużyć jako trafna konkluzja tego 
akapitu: 

„A przecież żaden uczony klasyczny nie słuchałby nawet opinii, poddających w wątpliwość 
autentyczność Herodota czy Tukidydesa ze względu na to, iż najwcześniejsze wiarygodne rękopisy ich 
dzieł są przeszło 1300 późniejsze od oryginałów”

[80]

Jeśli natomiast chodzi o wiarygodność tekstu Biblii, to mimo braku oryginałów – dzięki mrówczej pracy 
zwanej krytyką tekstu – z Biblii wyeliminowano pomyłki i fałszerstwa kopistów i porównując tysiące 
dokumentów, ustalono z prawdopodobieństwem niemal bliskim pewności, jak naprawdę wyglądał jej 
pierwotny tekst. Żaden tekst starożytny nie jest poświadczony w takiej ilości odpisów starożytnych jak 
Biblia, które to kopie można porównywać i dzięki temu docierać do pierwotnej wersji tekstu. Sprawa ta 
jest dość złożona i omówienie jej wykraczałoby poza ramy niniejszego eseju, dlatego bardziej 
zainteresowanych kwestią krytyki tekstu biblijnego odsyłam do opracowań obszernie omawiających to 
zagadnienie

[81]

Created with novaPDF Printer (

www.novaPDF.com

). Please register to remove this message.

background image

czerwiec 2004 

 
PRZYPISY: 

[1]

 Taką zasadę rozumowania w kwestii różnych relacji biblijnych prezentują np.: Wiold Tyloch, 

Mojżesz, w: Od Mojżesza do Mahometa, red. J. Keller, Warszawa 1987, s. 25; Józef Keller, Jezus, w: Od 
Mojżesza do Mahometa
, dz. cyt., s. 117, 124, 131; Zygmunt Poniatowski, Źródła do wczesnego 
chrześcijaństwa
, w: Katolicyzm starożytny jako forma rozwoju pierwotnego chrześcijaństwa, red. J. 
Keller, Warszawa 1969, s. 96; Zenon Kosidowski, Opowieści Ewangelistów, Warszawa 1979, s. 91, 111, 
187-188, 244, 280, 292, 307, 317; Karol Kautsky, Pochodzenie chrześcijaństwa, Warszawa 1950, s. 7; 
Uta Ranke-Heinemann, Nie i Amen, Gdynia 1994, s. 267; Karlheinz Deschner, I znowu zapiał kur, t. I, 
Gdynia 1996, s. 159, 170, 173-174, 278; Michael Grant, Święty Piotr, Warszawa 2001, s. 31; Witold 
Tyloch, Dzieje ksiąg Starego Testamentu, Warszawa 1994, s. 76-77. 

[2]

 Taką zasadę rozumowania w kwestii różnych relacji biblijnych prezentuje np.: Karol Kautsky, 

Pochodzenie chrześcijaństwa, dz. cyt., s. 352, 357-358; por. też Józef Keller, Jezus, dz. cyt., s. 138; 
Zygmunt Poniatowski, Źródła do wczesnego chrześcijaństwa, dz. cyt., s. 73 i s. 114, przyp. 24; Zenon 
Kosidowski, Opowieści Ewangelistów, dz. cyt., s. 32, 204-205, 227; Uta Ranke-Heinemann, Nie i Amen
dz. cyt., s. 42, 116, 126. 

[3]

 Tak Józef Keller, Jezus, dz. cyt., s. 119; por. też: Uta Ranke-Heinemann, Nie i Amen, dz. cyt., s. 22-

23, 24-25. 

[4]

 Patrz przypisy do punktu 1 i 2. 

[5]

 Patrz przypisy do punktu 1. 

[6]

 Por. Z. Kosidowski, Opowieści Ewangelistów, dz. cyt., s. 182,293; por. też U. Ranke-Heinemann, Nie 

i Amen, dz. cyt., s. 101-102, 107. 

[7]

 Tamże, s. 41-42; por. też: K. Deschner, I znowu zapiał kur, dz. cyt., t. I, s. 182-185. 

[8]

 Por. C.O. Jonsson, Kwestia czasów pogan, Gdynia 2003, s. 36. Choć opracowanie to nie zajmuje się 

stricte Berossusem, to jednak ze względu na temat, jaki podejmuje, jest ono zmuszone do podawania 
stosunkowo szczegółowych informacji i analiz na jego temat, w tym na temat jego prac historycznych. Na 
temat Berossusa patrz też: Encyclopedia Britannica, t. IV, Poznań 1998, s. 94. 

[9]

 Por. S. Mędala, w: Wprowadzenie do literatury międzytestamentalnej, Kraków 1994, s. 265; por. też: 

Encyclopedia Britannica, t. XIX, Poznań 2000, s. 35-36. 

[10]

 Encyclopedia Britannica, t. IV, dz. cyt., s. 94. 

[11]

 Józef Flawiusz, Dawne dzieje Izraela, XI, 1-6. Por. komentarz do tej relacji, w: J. Bright, Historia 

Izraela, Warszawa 1994, s. 374, przyp. 48. 

[12]

 Za: A. Tschirschnitz, Dzieje ludów biblijnych, Warszawa 1994, s. 67. 

[13]

 Za: tamże, s. 70. 

[14]

 Tamże, s. 80. 

[15]

 Tamże, s. 82. 

[16]

 Tamże, s. 83-84. 

[17]

 Zdjęcie cylindra Cyrusa można zobaczyć np. w: S. Gądecki, Archeologia biblijna, t. II, Gniezno 

1994, fot. 103. 

[18]

 A. Tschirschnitz, Dzieje ludów biblijnych, dz. cyt., s. 96. Podobny tekst w: S. Gądecki, Archeologia 

biblijna, dz. cyt., t. I, s. 353, 356. 

[19]

 Tamże, s. 146. Ten sam tekst patrz też w: S. Gądecki, Archeologia biblijna, dz. cyt., s. 312-313. 

[20]

 Swetoniusz, Żywoty Cezarów, VIII, 7. 

[21]

 Tamże, VIII, 8. 

[22]

 Herodot, Dzieje, II. 

[23]

 Tamże.  

[24]

 Ksenofont, Historia Grecka, IV, 7. 

[25]

 Plutarch z Cheronei, Żywoty sławnych mężów, rozdz. Solon, 12. 

[26]

 Tamże, rozdz. Kimon, 18. 

[27]

 Tukidydes, Wojna peloponeska, I. 

[28]

 Tamże.  

Created with novaPDF Printer (

www.novaPDF.com

). Please register to remove this message.

background image

[29]

 Tamże.  

[30]

 Liwiusz, Dzieje Rzymu od założenia miasta, 41, 13. 

[31]

 Tamże, 41, 21. 

[32]

 Tamże, 42, 2. 

[33]

 Tamże, 42, 20. 

[34]

 Tamże, 43, 13. 

[35]

 Tamże, 41,9. 

[36]

 Tamże, 44, 18. 

[37]

 Tamże, 45, 16. 

[38]

 Herodian, Historia Cesarstwa Rzymskiego, I, 11. 

[39]

 Józef Flawiusz, Wojna Żydowska, VI, 5, 3. 

[40]

 Z. Poniatowski, Powstanie i rozwój wczesnego chrześcijaństwa, dz. cyt., s. 137. 

[41]

 Por. W.J. Harrington, Klucz do Biblii, Warszawa 1997, s. 166. 

[42]

 Wyjątkowo trafnie podsumował to Ricciotti: „O tym, że August nakazał sporządzić spis ludności 

«całego [zamieszkałego] świata», czyli całego Imperium Rzymskiego, pisze co prawda tylko Łukasz. 
Jeżeli jednak inne dokumenty o tym nie wspominają, to jeszcze z tego nie wynika, że Łukasz nie ma racji. 
Dowód oparty na przemilczaniu, jak to powszechnie wiadomo, jest w nauce historii najsłabszym i 
zwodniczym argumentem. Wśród wielu przykładów, które by można przytoczyć na ten temat, wystarczy 
wspomnieć właśnie nasz przypadek, czyli spis dokonany w Judei w roku 6-7 po Chr., który został 
zanotowany jedynie przez Józefa Flawiusza, i chociaż nie brak w tej relacji pewnych nieścisłości 
logicznych i chronologicznych, to jednak na ogół nie podaje się go w wątpliwość”, G. Ricciotti, Życie 
Jezusa Chrystusa
, Warszawa 1954, s. 189. Mniej więcej tak samo ujmuje to E. Dąbrowski: „Podobnie 
zresztą i o spisie późniejszym nie wspomina żaden z historyków rzymskich, ale jedynie Józef Flawiusz. A 
przecież na tej podstawie nie będziemy podawać w wątpliwość samego faktu” (E. Dąbrowski, Nowy 
Testament na tle epoki. Geografia. Historia. Kultura
, t. I, Poznań 1958, s. 248).  

[43]

 Por. np. U. Ranke-Heinemann, Nie i Amen, dz. cyt., s. 22, 27. Ranke-Heinemann odwołuje się do 

relacji Flawiusza w celu zdyskredytowania przekazu Łukasza, określając relacje tego Ewangelisty 
mianem „wymysłów” (tamże, s. 21). Oczywiście ani słowem nie wspomina ona jednak już o tych 
wszystkich problemach, jakie wiążą się z przekazem Flawiusza. Mam tu na myśli fakt, że Flawiusz 
przecież sam zmyślał, a jego relacja na temat spisu Kwiryniusza jest odosobniona pośród przekazów 
historycznych (piszę o tym szerzej w polemice do punktu 2 i 4). Przeciwstawianie Flawiusza Łukaszowi 
dokonywane tu przez Ranke-Heinemann z taką pewnością siebie jest więc co najmniej komiczne. W 
najlepszym wypadku jest to tylko „słowo przeciw słowu”, nic więcej. Obaj historycy (Flawiusz i Łukasz) 
żyli i pisali dokładnie w tym samym czasie, ich wiarygodność jest stosunkowo jednakowa w kwestii 
spisów Kwiryniusza. Ranke-Heinemann w tym miejscu najprawdopodobniej nie jest w ogóle świadoma 
słabości swych argumentów, tak jak duża część „racjonalistycznych” krytyków poruszająca ten temat, 
którzy odwołują się jedynie do znanych już od dawna w liberalnej krytyce Biblii niemal zawsze 
tendencyjnie przedstawianych pobieżnych opisów tej kwestii. 

[44]

 Z. Poniatowski, Powstanie i rozwój wczesnego chrześcijaństwa, dz. cyt., s. 137. Pogrubienie od J.L. 

[45]

 Tenże, Źródła do wczesnego chrześcijaństwa, dz. cyt., s. 73. 

[46]

 Por. Wstęp do Nowego Testamentu, Poznań 1996, s. 286-287. 

[47]

 R.J. Wipper, Rzym i wczesne chrześcijaństwo, Warszawa 1960, s. 76. 

[48]

 Focjusz, Biblioteka, I, za: Stanisław Mędala w: Wprowadzenie do literatury międzytestamentalnej

dz. cyt., s. 263. 

[49]

 Encyclopedia Britannica, t. XIX, dz. cyt., s. 37. 

[50]

 Por. Z. Kosidowski, Opowieści Ewangelistów, dz. cyt., s. 164. 

[51]

 Encyclopedia Britannica, t. XVI, Poznań 2000, s. 57. 

[52]

 Tamże, t. XIX, dz. cyt., s. 37. 

[53]

 R.J. Wipper, Rzym i wczesne chrześcijaństwo, dz. cyt., s. 107. 

[54]

 Tamże, s. 106. 

[55]

 Tukidydes, Wojna peloponeska, 1, XXII, 1; por. J. McDowell, Przewodnik apologetyczny, Warszawa 

2002, s. 537. 

[56]

 Encyclopedia Britannica, t. XVI, dz. cyt., s. 57. 

[57]

 Por. Z. Kosidowski, Opowieści Ewangelistów, dz. cyt., s. 185. 

Created with novaPDF Printer (

www.novaPDF.com

). Please register to remove this message.

background image

[58]

 K. Kautsky, Pochodzenie chrześcijaństwa, dz. cyt., s. 123. 

[59]

 J. Keller, Katolicyzm, Warszawa 1979, s. 25. 

[60]

 Encyclopedia Britannica, t. XIX, dz. cyt., s. 455. 

[61]

 Z. Poniatowski, Powstanie i rozwój wczesnego chrześcijaństwa, dz. cyt., s. 137. 

[62]

 U. Ranke-Heinemann, Nie i Amen, dz. cyt., s. 108. 

[63]

 M. Grant, Święty Piotr, dz. cyt., s. 34. 

[64]

 Tak zwłaszcza Wipper, który do tego stopnia negował wiarygodność przekazów chrześcijańskich, że 

odrzucał historyczne istnienie Jezusa. Jednocześnie jego praca była bardzo silnie osadzona w relacjach 
starożytnych pisarzy grecko-rzymskich ; por. R.J. Wipper, Rzym i wczesne chrześcijaństwo, dz. cyt., 
passim

[65]

 Por. J. McDowell, Przewodnik apologetyczny, dz. cyt., s. 36, 37; por. też: F.F. Bruce, Wiarygodność 

pism Nowego Testamentu, Katowice 2003, s. 21. 

[66]

 Tamże; por. też: F.F. Bruce, Wiarygodność pism Nowego Testamentu, dz. cyt., s. 21; E. Dąbrowski, 

Ewangelie, Warszawa 1938, s. 33.  

[67]

 Tamże; por. też: F.F. Bruce, Wiarygodność pism Nowego Testamentu, dz. cyt., s. 21. 

[68]

 Tamże, s. 36; por. też: F.F. Bruce, Wiarygodność pism Nowego Testamentu, dz. cyt., s. 21; E. 

Dąbrowski, Ewangelie, dz. cyt., s. 33. 

[69]

 Por. F.F. Bruce, Wiarygodność pism Nowego Testamentu, dz. cyt., s. 21. 

[70]

 Por. J. McDowell, Przewodnik apologetyczny, dz. cyt., s. 36. 

[71]

 Por. Encyclopedia Britannica, t. XIX, dz. cyt., s. 455. 

[72]

 Por. E. Dąbrowski, Ewangelie, dz. cyt., s. 33. 

[73]

 Bardzo szczegółowe omówienie rękopisów, w jakich dotrwało do nas wspomniane dzieło Flawiusza, 

można znaleźć w: E. Dąbrowski, Kodeksy, wydania i przekłady „Antiquitates Iudaicae” , w: Józef 
Flawiusz, Dawne dzieje Izraela, red. E. Dąbrowski, Poznań – Warszawa – Lublin 1979, s. 53-68. 

[74]

 Por. J. Radożycki, Wstęp. Józef Flawiusz – jego życie i dzieło, w: Józef Flawiusz, Wojna żydowska

red. J. Radożycki, Warszawa 1995, s. 38-40, gdzie omówiono zwięźle, acz szczegółowo rękopisy Wojny 
żydowskiej
, na podstawie których dokonano współczesnego wydania tego dzieła. 

[75]

 Por. tenże, Wstęp. Przeciw Apionowi, w: Józef Flawiusz, Przeciw Apionowi, Warszawa 1996, s. 21-

22. 

[76]

 Tamże, s. 22. 

[77]

 Za: J. McDowell, Przewodnik apologetyczny, dz. cyt., s. 36. 

[78]

 Z. Poniatowski, Źródła do wczesnego chrześcijaństwa, dz. cyt., s. 74. 

[79]

 Tamże, s. 114, przyp. 26. 

[80]

 F.F. Bruce, Wiarygodność pism Nowego Testamentu, dz. cyt., s. 21-22. 

[81]

 Por. J. McDowell, Przewodnik apologetyczny, dz. cyt., s. 32n; por. też: Wstęp ogólny do Pisma 

świętego, Poznań – Warszawa 1986, s. 162, 175-178. 

Tagi: 
 

Created with novaPDF Printer (

www.novaPDF.com

). Please register to remove this message.