background image

ARYOWIE  I  ICH  SIEDZIBY.

W iek  X IX   słusznie  zwać  się  będzie  wiekiem odkryć i w y­

nalazków,  i  to  w  każdej  niem al  gałęzi  wiedzy  ludzkiej.  P o d ­

nosiliśmy  niedawno  znakom ite  odkrycia,  jakich,  dokonali  ar­

cheolodzy  na  W schodzie,  ja k   filolodzy,  uzbrojeni  żelazną  w y­

trw ałością,  wlali  życie  w  zawiłe  i  bezm yślne  napozór  znaki, 

wskrzesili  zamarłe  języki.  D rogocenne  zapiski,  odnalezione 

z  mozołem  i  genialną  odczytane  pracą,  dozwoliły  nam   poznać 

Faraonów   i  Sarów  znad  Nilu,  E ufratu  i  Tygru,  dozwoliły  roz­

glądnąć  się  w  życiu  ty ch   ludów,  które  na  kilkadziesiąt  wie­

ków  przed  naszą  erą  wznosiły  piram idy,  świątynie  i  p a ła c e ; 

wiemy  dziś  dobrze,  co  oni  robili,  ja k   żyli  i  w  co  wierzyli.  Za­

piski  potom ków  Chama  i  Sema  oddały  wielką  przysługę  egze- 

gezie  biblijnej,  historycznie  stw ierdziły  prawdomowność  Pism a 

św.,  zaznaczyły  ślady  pierw otnego  objawienia,  a nadto  potrzebę 

powtórnego.  Przychodzi  teraz  kolej  na  inne  ludy.

Na  tym że  W schodzie  mieszkały  narody  do  innego  nale­

żące  szczepu:  liczne  były  i  potężne,  władały  nieraz  światem.

O  tych  ludach  bardzo  skąpe  posiadaliśm y  wieści.  Dzięki  pisa­

rzom  klasycznym   znaliśmy  wprawdzie  dość  dokładnie  Persów, 

lecz  o  Indach  i  Indyach  nic  praw ie  nie  wiedzieliśmy.  Zwycię­

ski  oręż  A leksandra  sięgnął  b y ł  do  ujścia  Ind usu,  M egasthe- 

nes.  poseł  Seleukus’a,  przebyw ał  jakiś  czas w Indyach,  dalszych 

jednak  stosunków  G recy  z  Indam i  nie  mieli;  sami  naw et  R zy­

mianie  nie  przekroczyli  Hindu-Kuszu.

P.  P.  T.  X X V . 

11

background image

154

A K Y O W IE   I   I C H   S IE D Z IB Y .

D roga  lądem   do  In d y j,  zagrodzona  barbarzyńskiem i  ple­

mionami,  była  niemożebną,  a  jeszcze  niem ożebniejszą  się stała, 

skoro  w  Y III  w.  zajęły  ją   zbrojne  hordy  Arabów.  Z  końcem  

X V  w.  Portugalczycy,  opłynąw szy  Afrykę,  odkryli  nową  drogę,, 
i  odtąd  Indye  zaczynają  być  znane  Europie.

W   pierwszych,  zaraz  latach  Χ Υ Ι  w.  Yasco  de  Gam a  za­

ją ł  niektóre  miejscowości  na  zachodnich  wybrzeżach  Indyj  ; 

w  ślad  za  nim  Francuzi,  H olendrzy,  Anglicy  zakładają  tu   kan­

tory,  prow adzą  ożywiony  handel,  usiłują  ustalić  swe panowanie 

w  nowo  odkrytym   a  bogatym   kraju.  Europejczycy  jednakże 

trzym ali  się  przew ażnie  wybrzeży,  wpływ  ich  nie  sięgał  do 

w n ę trz a ,  środkowe  Indye  nie  były  im  naw et  znane.  P ań stw a 

niezależne,  na  jakie  podzielony  był  wielki  półwysep,  prow a­

dziły  z  sobą  nieustanne  wojny,  które  tam ow ały  drogę  do  wnę­

trza.  Niebawem  jed n ak   sama  przeszkoda  stała  się  środkiem.. 

K om pania  w schodnio-indyjska,  działając  rozjemczo,  sprzym ie­

rzała  się  z  udzielnym i  książętam i,  zjednyw ała  ich  sobie,  obej­

mowała  powoli  nad  nimi  zwierzchnictwo,  a  działając roztropnie 

i  wytrwale,  doprowadziła  do  tego,  iż  w  niespełna  trzy   wieki 

królowa  angielska  uznaną  została  cesarzową  Indyj.

W raz  z  postępem   zaborów   angielskich  nastawrał  spokój, 

który  dał  możność  poznania  k raju   i  jego  przeszłości.  Podróże 

uczonych  zaznajam iały  ze  wspaniałym i  zabytkam i  starożytnej 

cywilizacyi  indyjskiej,  dozwoliły  rozpatrzeć  się  w  ty ch   dwustu- 

kilkudziesięcio  m ilionowych  tłum ach,  m ówiących  różnym i  ję ­

zykami  i  wyznających  różne  re lig ie ;  wreszcie  przyszła  kolej 

na  zaznajomienie  się  z  ich  pom nikam i  piśmiennymi.  Rękopis 

perski,  odnoszący  się  do  piśm iennictw a  staro-perskiego i  staro- 

indyj.skiego,  w ydany  przez  A nquetil -D u p e rro n a   z  końcem  

X V III  w.  w   łacińskim  przekładzie,  był  niezwykłym   bodźcem  

do  badań  w  tym   kierunku.  L iczny  zastęp  uczonych  oddał  się 

nauce  starych  a  nieznanych  dotąd  języków   persko-indyjskich. 

\V  miarę  w zrostu  badań  odkrywano  coraz  to  nowe  księgi, 

a  w  ty ch   księgach  podziwiano  wiedzę  i  rozwój  umysłowy, 

sięgający  bardzo  oddalonych  czasów.  Co  więcej,  badania  po­

równawcze  ksiąg  persko-indyjskich  wskazywały  pokrew ność

background image

A K Y O W IE   I   I C H   S IE D Z IB Y .

155

ta k   co  do  języka,  ja k   i  co  do  pochodzenia  ty ch   ludów;  nieba­
wem  pokrew ność  ta   rozciągniętą  została  i  do  ludów  europej­

skich.  Te  zdobycze  naukowe  osiągnięte  zostały  w  pięciu  osta­

tnich  dziesiątkach  naszego  wieku.  Przebiedz  treściw ie  prace 

dokonane  w  tym   przedmiocie,  zapoznać  się  ze  starem   piśm ien­

nictwem  ty ch   ludów,  a  przedew szystkiem   odnaleść  w  niem 

ślady  ich  najdaw niejszych  pojęć  religijnych,  je s t  celem  niniej­

szej  pracy.

Musimy  jed n ak   pierwej  pomówić  o  rodowodzie  ty ch  

1 udó w.

Do  niedawna  nie  znaliśmy  jeszcze  stosunku  pokrew ień­

stwa  ludów,  na  jakie  w  ciągu  wieków  rozdzieliło  się  potom ­

stwo  Adamowe.  Zapiski,  jakie  pozostawili  nam   starzy  pisarze, 

niczego  nas  nie  nauczyły:  albo  nie  wspom inają  o  rodowodzie 

ludzkim,  albo  bajeczne  widocznie  przyw odzą  podania.  Je d y n y  

w yjątek  w  tym   względzie  stanow i  pisarz  „Księgi  Rodzaju^, 

który  w  X   rozdziale  rzucił  szkic  rodowodu  i  zamieścił  wykaz 

ówczesnych  ludów.  Lecz  od  tego  czasu  wielkie  nastąpiły 

zmiany,  wiele  ludów  wyginęło,  a  raczej  zatraciło  swe  nazwy, 

inne  zmieniły  siedziby,  w ytw orzyły  nowe  społeczeństwa,  zlały 

się  z  obcemi  ra sa m i;  zresztą  pisarz  natchniony  miał  głównie 

na  oku  ludy,  które  sąsiadowały  z  narodem   w ybranym ,  o  wielu 

innych,  o  rasie  czerwonej,  żółtej,  a  naw et  o  m urzynach,  k tó­

rych  znał  dobrze  w  Egipcie,  nic  nie  wspomina.

ΛΛ7  obec  braku  danych  historycznych  potrzeba  było  nie­

pospolitych  badań,  ażeby  wśród  mnogich,  a  tak   różnorodnych 

ludów  odnaleść  cechy,  wskazujące  bliższe  pokrewieństwo.

R ód ludzki  nadzw yczajną  przedstaw ia  rozm aitość w  swTych 

jednostkach:  rozpada  się  on  na  tyle  ras,  szczepów  i  pokoleń, 

a  wszystkie  różnią  się  ta k   jaskraw em i  cechami,  iż  wahano  się 

niejednokrotnie  w  uznaniu  jedności jego  pochodzenia.  Na  p ier­

wszy  rzut  oka  trudno  p rzy p u ścić,  iż  tak i  Apollo  Belwederski 

i  jakiś  W eddah  z  Cejlon  są  odroślami  jednego  i  tego  samego 

pm a;  taki  N ew ton  i  jakiś  Papuas  obdarzeni  są  tem i  samemi

11

*

background image

156

A K Y O W IE   I   I C H   S IE D Z IB Y .

władzami  umysłów emi.  A  jednakże  ta k   jest;  po  długich.  mo­

zolnych  badaniach  um iejętność  ludzka  zgodziła  się  z  praw dą 

objawioną,  jedność  rodu  ludzkiego  została  uznaną,  szkoła  poli- 

gen etyczn a,  broniona  przez  pierwszorzędne  powagi  naukowe, 

upadła  bezpowrotnie.  ,,Z  p u nktu  widzenia  historyi  naturalnej

—  pisze  M aury  1 —  człowiek  stanowi  j e d e n   g a t u n e k   z o o ­

l o g i c z n y ,   lecz  ten   gatunek  zawiera  w  sobie  wielką  liczbę 

odm ian“.

Odmiany,  jakie  spotykam y  dziś  m iędzy  ludam i,  w yrobiły 

się  w  pierwotnej  dobie,  kiedy  plastyczność  n atu ry   ludzkiej 

była  w rażliw szą;  w arunki  klimatologiczne,  rodzaj  życia,  zatru­

dnienia  i  inne  czynniki  tak   fizyczne  ja k   i  m oralne  urobiły 

i  skrystalizowały  znam iona  odrębności,  które  następnie  dzie­

dzicznością  przekazane  zostały  potomstwu.  "W ty c h   przedhisto­

rycznych  czasach  utw orzyły  się  rasy  ludzkie.  Skoro  rasowość 

została  raz  ustaloną,  zm iany  klim atu  i  rodzaju  życia  nader 

słabo  oddziaływały  na  organizm.  Anglo-Saksonowie,  przesie­

dleni  do  Ameryki,  przerobili  się  wprawdzie  na Yankesów,  zbli­

żonych  nieco  do  typu  indyjskiego,  w  A ustralii  w yrabia  się 

dziś  odrębna  typowość  wśród  osiadłych  tam   kolonistów   an­

gielskich,  lecz  te  odrębności  są  tylko  o d m i a n a m i   typowości 

angielskiej.  Żydzi  od  20  wieków  rozproszeni,  zdała  od  swej 

ojczyzny,  zachow ują  stary  swój  ty p   semicki.  Co  więcej,  w  E g i­

pcie  typow ość  pierw otna  przechowuje  się  od  40  i  więcej  wie­

ków.  Maspero  p isz e :  „Rysy  wspólne  większej  części  posągów 

ta k   Starego  ja k   i  Nowego  Państw a ,  odnajdują  się  w  epokach 

późniejszych.  Pom niki  X V III  d y n asty i,  rzeźby  z  czasów  sai- 

skich  i  greckich,  jakkolw iek  stoją  o  wiele  niżej  pod  względem 

piękna  artystycznego  od  pom ników  starych  dynastyj,  zacho­

wują  praw ie  niezmiennie  typ   pierw otny.  Dziś  naw et,  jak ko l­

wiek  w arstw y  wyższe  straciły  swą  typowość  z  powodu  pomię- 

szania  się  z  innem i  rasam i,  wieśniacy  egipscy  zachow ują  p ra ­

wie  wszędzie  podobieństwo  do  swych  przodków ;  niejeden

La  terre  et  Yhomme,

  p.  A lfred   M aury.  M em bre  de  T ln s titu t.  P a ris. 

p. 

388. 

background image

A K Y O W IE   I  IC H   S IE D Z IB Y .

157

Felah  ze  zdumieniem  odnajduje  swój  p o rtret  w  posągach. 

('kufra  lub  Olbrzymach  s  JJsortesen,  które  przedstawiają  rysy 
Faraonów,  jacy   panowali  lat  tem u  cztery  tysiące".

Skoro  m o n o g e n i  z m  uznany  został  za  praw dę  nau­

kową,  poczęli  antropologowie  grupow ać  rasy  i  odmiany  ludów, 

szukając  bliższego  ich  pokrew ieństwa.  Znamiona,  jakiem i  roz­

różniają  się  ludy  m iędzy  sob ą,  służą  zarazem   do  ich  wzaje­

mnego  zbliżenia;  są  one  dwojakiego  rodzaju:  fizyczne  i  du­

chowe.  Bo  pierwszych  należy:  w zrost,  kształt  i  proporcye 

członków,  barw a  skóry,  właściwości  włosów,  rysy  tw arzy,  tu ­

taj  zaliczają  się  również  objaw y  fizjologiczne  i  patologiczne; 

do  d ru g ich :  j ę z y k ,  rozwój  umysłowy,  zatrudnienie ,  przem ysł 

i  sztuka,  stosunki  społeczne,  pojęcia  m oralne  i  religijne.  Im  

więcej  cech  w spólnych  posiadają  ludy,  tem   więcej  zbliżone  są 

do  siebie  w  podobieństwie,  a  w skutek  prawa,  dziedziczenia, 

słusznie  są  poczytywani,  jak o   pochodzący  od  wspólnej  gałęzi. 

Tej  zasady  trzym ali  się  badacze,  grupujący  plem iona  i  narody 

we  wielkie  rodziny.

Cechy  te  jed nak   w  wielu  w ypadkach  nie  są  wystarcza- 

jącemi.  Były  i  są  ludy,  które  zatraciły  swój  własny  język, 

a  przyjęły  język   rasy  obcej,  inne  znowu  ludy  w skutek  mał­

żeństw  z  obcemi  rasam i  odziedziczyły  znamiona  fizyczne  tych 

ostatnich.  I   t a k :  .Bułgarzy  mówią  po  słow iański!,  Guanszowie, 

tubylcy  wysp  Kanaryjskich,  po  hiszpańsku;  ani  jedni  jed n ak  

ani  drudzy  nie  należą  do  szczepu  Indo-eu rop ejsk iego ;  przeci­

wnie  zaś  ludy  kaukaskie  mówią  językam i  aglutynacyjnym i,  za­

liczane  są  jedn ak  do  rodziny  europejskiej.  Dzieje  się  też  coś 

podobnego  ze znamionam i fizycznemi.  K asty wyższe  w  Indyach. 

niezaprzeczenie  należą  do  szczepu  Indo-europejskiego,  a  je ­

dnakże  płeć  tych  ludów  w  znacznej  części  je st  ciem na;  Bisza- 

rowie,  z  okolic  Suakimu,  należą  do  szczepu  semickiego,  płeć 

ich  jednak  jest  bardziej  czarna,  aniżeli  płeć  wielu  pokoleń 

czysto  murzyńskich.  Z  tego  to  powodu  do  grupow ania  ludów, 

oprócz  cech  fizycznych  i  ducho w ych ,  należało  wprowadzić 

czynnik  historyczny.  W   przykładach,  wyżej  przytoczonych  ce­

background image

158

A R Y O W IE   I   I C H   S IE D Z IB Y .

chy  fizyczne  i  duchowe  b yły  wprawdzie  podstaw ą  klasyfika- 

cyi,  lecz  ostateczne  wnioski  oparte  zostały  na  historyi.

Od  bardzo  dawna  poczęto  ustawiać  ludzi  i  ludy  w  od­

dzielne  g ru p y ;  starzy  ju ż  Egipcyanie  upatryw ali  w  ludach 

cztery  główne  rasy 1.  Etnografow ie  różnych  czasów  dzielili ludy 

na  kilka,  kilkanaście  i  kilkadziesiąt  rodzin  charakterystycznych. 

Przyczyna  tej  niezgodności  leżała  w  te m ,  iż  każdy  badacz 

wychodził  z  innego  zało żen ia,  każdy  brał  inne  cechy  za  pod­

stawę  do  swego  podziału;  ten   niezgodny  wynik  badań  pocho­

dził  przedewszystkiem   z  b raku   odpowiednich  danych,  jakie 

były  potrzebne  do  ocenienia  podobieństw   i  różnic,  istniejących 

m iędzy  ludami.  Tegoczesne  odkrycia  archeologiczne,  liczne  p o­

dróże  i  znakom ity  rozwój  filologii,  nagrom adziły  dopiero  nie­

zbędne  m ateryały,  które  posłużyły  do  sprostowania  dawniej­

szych  błędnych  tw ierdzeń  i  do  ustalenia  ugrupow ań;  filologia 

największe  tu   oddała  usługi.

Mowa  ludzka  je s t  darem   Bożym ,  lecz  zarazem  je s t  dzie­

łem   człowieka,  w yrabia  się  w  rozumie,  a  wyraża  na  zew nątrz 

stosownym  organem.  Języ k i  rozw ijały  się  i  przekształcały 

z  czasem :  zdolności  umysłowe,  ukształtow anie  fizyczne  narzą­

dów  mowy  były  tu  bezpośrednim i  czynnikami.  Jakkolw iek 

wszystkie  języki  m ają  istotne  elem enta  podobne,  różnią  się 

jed n a k   wybitnem i  znam ionam i;  porów nyw ająe  języki  etym o­

logicznie  i  gram atycznie  można  w  nich  rozeznać  elem enta 

wspólne  wszystkim,  a  równie  elementa,  będące  własnością  w y­

łączną  pewnej  tylko  grupy  lub  naw et  pojedynczego  języka; 

ztąd   m ożna  je   klasyfikować.

Badania  porównawcze  mowy  ludzkiej  wykazały,  iż  wszy­

stkie  języki,  tak   żyjące,  jako  i  zamarłe,  dadzą  się  podzielić  na 

trz y   główne  grupy,  mianowicie  na  języ k i:  jednosylabowe,  aglu-

1  W   g ro b o w c u   S e ti  I   w   B ib an   el  M uluk,  z  r.  1400  albo  1500  p rz e d   ' 

Obr.,  p rz e d s ta w io n e   są  c z te ry   r a s y   zn an e  E g ip cy an o m .  Tam hu  albo  1'u- 

hennu,  t.  j.  L ib ijc z y c y   m a ją   sk ó rę   b ia łą ;  A anm ,  t.  j.  p o k o le n ia   S y ro -a ra b - 

sk ie   m a ją   sk ó rę   ż ó łtą :  E g ip c y a n ie   skórę,  c z e rw o n ą ;  w re sz c ie   Nahaniu 
czy li  m u rz y n i  sk ó rę   czarn ą.

background image

A R Y  O W I E   I   I C H   S IE D Z IB Y .

159

tvnaovine  i  fłek sy jn e;  każda  z  tych  grup  składa  się  z  pewnej 

ilości  działów,  zawierających,  poszczególne  języki.

Udało  się  również  antropologom   pochwycić  wydatniejsze 

cechy  zewnętrzne  ludów  i  zam knąć  je   w  odpowiednich  dzia­

łach.  Maury,  streszczając  badania  etnograficzne,  podaje  ich 

w y n ik :  ,.Biorąc,  na  uwagę  wszystkie  odm iany  gatunkow e  i  sze­

regując  rasy  ludzkie  jedne  obok  drugich  ze  względu  na  powi­

no w actw o,  przychodzim y  do  w niosku,  iż  m ożna  je   zestawić 

w  trzy  odrębne  i  główne  grupy,  obejm ujące:  ty p  biały,  typ 

żółty  i  typ  czarny.  Z  jednego  ty p u   do  drugiego  przechodzi 

się  przez  szereg  typów   pośrednich,  które  je   w iążą“.

Zestawiając  te  dwa  w yniki  badań,  z  różnych  źródeł  po ­

chodzące,  okazało  się,  że  ty p   biały  odpowiada  językom   fłe- 

ksyjnym,  typ  żółty  jeżykom  jednozgłoskowym ,  typ   zaś  czarny, 

po  większej  części,  językom   aglutynacyjnym  

tym   sposobem 

uproszczono  pole  dalszych  badań  i  zamknięto  je   w  ściślejszych 

granicach.

Ludy,  należące  do  ty p u   pierwszego,  były  m nogie  i  nader 

różnorodne;  mówiły  wprawdzie  językiem ,  którego  głównem 

znamieniem  była  fieksyjność.  jednakże  różnice  ich  językow e 

były  jeszcze  zbyt  wybitne.  Badania  porównawcze  tych  jęz y ­

ków  wykazały,  iż  dadzą  się  one  ugrupować  w  trzy   działy,  na­

leżące  do  trzech  oddzielnych  szczepów :  aryjskiego,  semickiego 

i  chamickiego.

W  r.  1767  O.  Coeurdoux  T.  J . ,  przebyw ający  na  niisyi 

w  In d y a c h ,  przesłał  był  do  Akadem ii  francuskiej  rozpraw ę

0  języku  sanskryckim,  w  której  wykazuje  na przykładach wiel­

kie  podobieństwo  sanskrytu  z  językam i  mu  znanym i:  greckim, 

łacińskim,  niemieckim  i  słoweńskim.  Rozpraw a  została  złożoną 

do  archiw um ;  na  razie  zawcześnie  było  zajm ować  się  tym  

przedmiotem.  Sanskryt  nie  był  znany  w Europie,  języ k  zendzki 

był  niezrozumiałym,  a  staro-perski  jeszcze  nie  odkryty.  N ieba­

wem  jednak  A nquetil-D uperron  przetłum aczył  Awestę,  W iliam

1  O prócz  M u rzy n ó w   ję z y k a   a g lu ty n a c y jn e g o   u ż y w a ją   D ra w id z i

1  p o k o le n ia   U g ro -ałtąjslrie.

background image

1 6 0

A E Y O W IE   I   IC H   S IE D Z IB Y .

Jones  założył  Towarzystwo  literackie  w  K alkucie,  ColebiOoke 

Tow arzystw o  azyatyckie  w  L o n d y n ie ,  Schlegelowie  wydawali 
studya  indyjskie  w  Niemczech,  —  wszędzie  obudzała  się  dą­

żność  do  badań  piśm iennictw a  wschodniego.  W   tym   czasie 

rozpoczął  swój  zawód  naukow y  Franciszek  Bopp.  Pierwsze 

zaraz  prace  filologiczne,  które  wyszły  zpod  jego  pióra,  zwró­

ciły  ju ż  nań  oczy  uczonego  świata,  a  G ram atyka  porównawcza, 

k tóra  w ydal  w  Berlinie  (1838— 1849)  zjednała  mu  niespożytą, 

sławę.  Bopp  na  m ocy  gruntow nych  badań  w ykazał,  że  języki, 

jakim i  mówili  lub  mówią  G recy  i  R zy m ian ie,  Germanowie, 

Celtowie,  ludy  Skandynawskie,  Słowianie  i  Litw ini  w  Europie, 

w  Azyi  zaś  P erso w ie,  B ak try an o w ie,  wyższe  w arstw y  społe­

czne  w  Meclyi  i  wyższe  kasty  w  Indyach,  pochodzą  od  wspól­

nego,  zatraconego  oddawna  języ k a,  którem u  później  dano  na­

zwę  a r y a c k i e g o ;   samym  zaś  ludom  dano  nazwę  Aryów. 

Liczne  badania  późniejsze  w  niczem  nie  zmieniły  zapatryw ań 

uczonego  M oguntczyka.

Ten  ważny  nabytek  filologiczny  dozwalał  wnioskować

0  bliskiem  pokrew ieństwie  tych  ludów;  należało  jed n ak   zbadać

1  inne  cechy.

L udy  aryjskie  w yróżniają  się  pod  względem  cech  zewnę­

trznych  od  ludów  semickich  i  chamickich.  Starzy  Egipcyanie 

z  nadzwyczajnym   talentem   umieli  pochwycić  w ybitne  rysy 

ludów,  jakie  przedstaw iali  na  swych  pom nikach;  otóż  istnieje 

w  K arnaku  wyobrażenie  jeń ca  wojennego,  w  którym   M ariette 

na  pierwszy  rzut  oka  uznał  typ   sem icki,  co  stwierdził  i  napis 

tam że  się  znajdujący 

Zresztą  typow ość  semicka  jest  tak   ude­

rzająca,  iż  na  pierwsze  wejrzenie  można  ją   rozpoznać;  o  ty- 

powości  chamickiej  dawnych  E gipcyan  mówiliśmy  poprzednio, 

większe  trudności  przedstaw ia  sam  typ  aryjski.

Pierwowzorem   typu  aryjskiego  je s t  Apollo  B elw ederski; 

pomniki  greckie  i  rzym skie  przedstaw iają  nam   podobne  typy, 

a  jak   zapew niają  badacze  -,  nierzadko  spotkać  można  na  zie-

1  Źródła  historyczne  W tchodu,  sta·.  70.
2  A   en  jugei·  p a r  les  m o im m e n ts  a n tiq u e s,  le  ty p e   la tin   s 'e s t  assez 

p u re m e n t  co n serv e  a  R o m e  e t  d an s  la   C am pagne  ro m a in e ,  de  m em e que

background image

A R Y O W IE   I   I C H   S IE D Z IB Y .

161

niiaoh  klasycznych  zupełnie  podobne  ty p y   żyjące.  Nie  wszy­

scy  wprawdzie  Europejczycy  m ogą  się  pochlubić,  iż  są  podo­

bni  do  swego  pierwowzoru,  jednakże  ty p   europejski,  zestawiony 

z  typem   semickim  i  cliamickim,  m a  swe  odrębne  znamiona. 

Typ  europejski  je s t  typem   aryjskim ;  Persow ie  i  Indowie  m ają 

również  ty p y   aryjskie.  „Indowie  — pisze  M aury  1  —  m ają  ty p 

głowy  zupełnie  europejski,  pięknego  u k ład u,  m ianowicie:  w y­

sokie  czoło,  mało  wystające  kości  licowe,  w ydatne  zagłębienie 

między  czołem,  a-  korzeniem   chrząstki  nosowej.  R ysy  są  pow a­

bne,  nos  prosty,  nieco  o r li;  usta  małe,  wargi  cien k ie;  podbró­

dek  zaokrąglony,  zwyczajnie  z  małem  zagłębieniem   w  środku; 

oczy  wielkie,  brwi  łukowe,  powieki  o  długich  rzęsach.  Brah- 

mani,  to  je s t  Indowie  najczystszej  krwi,  szczególniej  w  górach 

Him alajskich,  m ają  cerę  białą,  włosy  jasn e,  zwyczajnie  blond, 

jak   ludy  europejskie11.  Pomimo  wielkich  różnic  klim atologi­

cznych  krajów,  które  od  kilkudziesięciu  wieków  zamieszkują, 

ludy  Indo-europejskie  przechow ały  swą  typowość.  W   cechach 

zew nętrznych  dwie  tu   w yróżniają  się  odmiany,  mianowicie 

szatyni  krótkogłow i  (brachycephali)  i  blondyni  długogłowi  (do- 

lichocephali). 

T ypy  in n e,  jakie  się  spotykają  wśród  ludów 

aryjskich,  ta k   w Europie,  ja k   w  Azy i,  pow stały  w skutek  przy­

mieszki  krwi  obcej  rasy.

Historya,  ubocznie  wprawdzie,  lecz  niewątpliwie  potw ier­

dza  ton  w ynik  badań  antropologicznych.

le  ty p e   lielleniqne  a  p e rs is te   chez  le s  G recs  m od em es.  On  retrouve  chez 
cenx-ci  p re s q u e   san s  a lte ra tio n   la   b e a u te   e t  la   n o b le s se   tle  fo rm e s  que 

n o u s  ad m iro n s  d an s  les  statu es  des  a n c ie n s:  f r o n t  eleve.  esp ace  inter- 

oeu laire  assez  g ra n d ,  o ffran t  a  p ein e  une  leg ere  inflexion  a  la   rainure  dii 
uez,  qui  est,  droit  on  fa ib le m e n t  aquilin ;  y e u x   grands  e t  la rg e m e n t  ou- 

v e rts,  su rm o n te s   d ’u n   sourcil  tr e s - a r q u e ;  le v re   superieure c o u r t e :  bouche 
p e tite   on  m ed io cre  ot  d’un  g ra c ie u x   c o n to u r ;  m e n to n   sa illa n t  e t  b ien   ar- 
rondi.  Sous  le  ra p p o rt  in te lle c tu e l  et  m o rał,  1'H ellene  a a u ssi  peu  cliauge ;
o  esr.  to u jo u rs   la   m em e  so u p le sse   d’espvit,  la   m in ie   fao ilite  a  a p p re n d re , 

le  m em e  c a ra c te re   a rtific ie u x   e t  ta rb u len t...  L e   ty p e   ro m a in   fo u m i  p a r 
les  m eclailles  et.  le s  s ta tu e s   s ’e st  c o n se rv e   dans  la  classe  in fe rie u re   qui 

Ivabite  le  Trastercrc  a  R om ę  e t  la  cam p a g n e  de  c e tte   ville.  Maury. 

our. 

cii.

 

p. 

i-fiS.

I

m

  terre  et  1’homm e,

  p.  iOO.

background image

162

A K Y O W IE   I   I C H   S IE D Z IB Y .

Je d y n y   dokum ent  historyczny,  k tóry  zaznajam ia  nas  do­

kładnie  z  rodowodem  człowieka, je s t Biblia.  Piśmo  św.  wymienia 

różne  pokolenia  Ja fe c k ie ,  z  których  etnografow ie  w yprow a­

dzają  znane  historycznie  Indy  aryjskie.  Nazwy  ludów  przyw ie­

dzione  w  Biblii  nie  są  wprawdzie  jednobrzm iące  z  nazwami 

ludów  aryjskich,  jakie  dziś  posiadają,  jakie  przybrały  w  ciągu 

wieków,  lecz  niektóre  z  nich  przechow ały  się  jeszcze  po  dziś 

dzień.  Jawanowie  czyli  Jończycy,  Madajowie  czyli  Medowie 

noszą  dziś  jeszcze  nazwy  synów  Jafetow ych  1.

D okum enta  asyryjskie,  które  sięgają  X II  w.  przed  Chr., 

przechowały  daleko  więcej  nazwisk  identycznie  brzm iących 

z  nazwami  biblijnem i:  Gimirrai,  Madai,  Jatvani,  Tabal,  Muski, 

są  identycznym i  z  pokoleniami  J a fe ta ,  opisanemi  w  Biblii: 

Gomcr,  Madai,  Jawan,  Tabal,  Mosoch  albo  Messech 2.

Fr.  L enorm ant  zestawia  dane  biblijne  z  wynikami  badań 

dziejow ych,  a  stwierdziwszy  zupełną  ich  zgodę,  ta k   kończy 

swój  w ykład 3:

„Co  się  tyczy  ludów  aryjskich,  pisarz  ksiąg  świętych 

uchwycił  doskonale  ich  pokrew ność  i  wskazał  wspólny  ich 

pień ;  rzecz  ta  jest  godną  zastanow ienia,  albowiem  u  żadnego 

ze  starożytnych  pisarzy  nie  napotykam y  tak   głębokiego  i  pra­

wdziwego  poglądu  etnograficznego.  Pisarz  ksiąg  świętych 

przedstaw ił  w  głównych  zarysach  pochodzenie  ludów  aryjskich

1  N azw a  c z w a rte g e   s y n a   J a f e t ow ego,  Ja w n n a ,  sp o ty k a   się  w   h ie ­

ro g lifa c h   eg ip sk ich   (J u n a n ),  w   k lin o w y ch   n a p is a c h   a sy ry jsk ic h   i  p ersk ich  
( J a w a n ,  J a w a n u ),  w   in d y jsk ic h   M anu  i  R a m a ja n a   i Ja w a n  a),  a  o zn acza 
p lem ię  g reck ie  J o n ó w   czyli  Jo ń c z y k ó w .  P o d   ty m   w z g lę d e m   zgoda  je s t 
o g ó ln a :  c z y ta m y   w   k la sy c z n y m   S łow niku,  w y d a n y m   p rz e z   D o w so n ’a :

„ Y a v a n a s:  G reek s,  Ίάονες,  th e   Y a v a n s  oi‘  th e   H e b re w .  T h e  te r m   is 

fo u n d   in   P a n in i,  w h o   sp e a k s  o f  th e   w ritm g   o f  th e   Y av an as.  T h e  P u ra - 
n a s   re p r e s e n t  th e m   to   b e   d e s c e n d a n ts  o f  T u rv a s u ,  b u t  th e y   are   a h v ay s 
a ss o c ia te d   w ith   th e   tr ib e s   o f  th e   n o rth -w e s t  fro n tie r.  a n d   th e re   can  be 
no  d o u b t  th a t  th e   M aced o n ian   o r  B a c tria n   G reek s  a re   th e   p e o p le   m o st 
u s u a lly   in te n d e d   b y   th e   th e r m ‘\  

Classical  diet.  by  J .  D o w s o n ,  p.  376. 

Ob.  rów .  Gram.  E gypt.  p.  C h a m p o llio n ,  I ,   p.  151. 

O b sz e rn a   ro z p ra w a  

w   Indische  Altertim m   von  L a sse n ,  I,  S.  722  i  dal.

2  Ob.  K A T 2,  t.  j.  D ie  K eiłinsckriften  u n d   das  A lłe  Testament,  w yd.  2, 

p rz e z   E b e rlia rd a   S ch rad era,  st.r.  80  i  n a stp .

:l  Hist.  aiic.  de  1’Orient,  9  edit.,  I,  p.  301.

background image

A B Y O W IE   I   I C H   S IE D Z IB Y .

163

od  wspólnego  ich  przodka  J a fe ta ;  dzisiejsza  nauka  rozwinęła 

i  rozszerzyła  ten  pogląd,  leez  w   niczein  go  nie  zmieniła.  Ludy 

aryjskie  stanow ią  najszlachetniejszą  i  najbardziej  uprzyw ilejo­

waną  rasę,  której,  opatrznościowem  posłannictwem,  powierzone 

było  wyniesienie  sztuki,  um iejętności  i  filozofii  do  najw yż­

szej  potęgi.  Niech  rozszerzy  Bóg  Jafeta  —  mówi  Noe  — i  niech 

mieszka  w  namiotach  Sernicyćh,  a  Chanaan  niech  będzie  niewolni­

kiem  jego.  Błogosławieństwo  i  przepow iednia  spełniły  s ię :  p o ­

tomkowie  Ja fe ta   nie  tylko  są  najliczniejsi  i  najwięcej  zajm ują 

przestrzeni  ziem i,  lecz  są  rasą  panującą  i  dążącą  z  każdym  

dniem  do  zawładnięcia  kala  ziem ską11.

W spomnieliśm y  w yżej,  iż  potom kom   J a fe ta ,  mówiącym 

językam i  spokrewnionym i  z  a ry ack im ,  dano  nazwę  Aryóic. 

W yraz  „A rya11  je s t  pochodzenia  erańsko-indyjskiego;  jako 

przym iotnik  używ any  je s t  w  znaczeniu  „szlachetny",  jako  rze­

czownik  oznacza  „lud  panujący“,  przeciwstawieniu  do  Ulecza 

„ludu  barbarzyńskiego11.  Tę  nazwę  dawały  sobie  ludy  Bak- 

tryany,  Medyi,  P ersyi  i  Indyj ;  spotykam y  się  z  tą  nazwą  w na­

pisach  staroperskich,  w  zendzkiej  Aweście  i  w  indyjskich W e­

dach.  Pisarze  klasyczni  nazyw ają  Aryam i  mieszkańców  Medyi 

i  P e rs y i;  Irlandya  nosiła  niegdyś  nazwę  E rin u   l.

Nasuwało  się  następnie  p y ta n ie ,  gdzie  leżała  pierw otna 

siedziba  Aryów.  Odpowiedź  zdawała  się  prostą  dla  wszystkich,

1  W y ra z   „ A ry a u  albo  „ A jry a L‘  w   n a rz e c z u   sta ro -in d y jsk im   zn aczy  

..sz la c h e tn i,  w ie le b n i11. 

Ż ró d ło s łó w   te g o   w y ra z u   w y p ro w a d z a ją   o d   „ a r“ , 

zk ąd   p o clio d zi  ła c iń sk ie   „ a ra tru m 11,  p łu g ,  sa n s k r.  „ a ritr a “  i  p o ls k i  w y ra z  

..o rać11.  A.  K a c g i  d aje  n a s tę p u ją c e   o b ja ś n ie n ia   te j  n a z w y   w   D er  Sigveda. 

str.  li i · :   „S kt.  arja,  a ltb a k tris c li  (o stira n isc h ,  S p raclie  des  A v e sta ):  airja, 
altp e rsisc li  (w c s tira n is c li,  S p raclie  d e r  In s c h rif te n   des  D a riu s  n n d   X e r ­
x es):  <ir ija ,  e ig en tl.  die  tren  ergebeneu .  b e z e ic h n e t  ssunachst  die  Leute  des· 

eigenen  Staw  mes,  lie rn a c h   die  h e rrs e lie n d e n   C la ss e n ,  die  Gebiełer:  vergi. 
H d t.  7,  02:  o:  3έ  Αίή3ο:...  εκαλέοντo  -άλα·,  προς  πάντων  ’Ά ρ’.ο'..  D as  W o r t  fin­

d e t  sicli  o ft  ais  'Αρια, 

in   g ra c is ie rte u ,  ira n isc lie n   E ig e n n a m e n ,  z.  B.

Ά ο’.α&άυινηί 

a ltp e rs.  A rija ra m n a .  D a ss  u b rig e n s  au ch   die  K e lt e n ,  die 

Iren   in   a lte r  Z e it  sicli  A rja   n a n n te n  ,  d a ss  die  W o rts ip p e   im   K e ltisc h e n  
n o cli  le b e n d ig   ist.  (A ire m  — A rja m a n ,  E riu  

A rjan a,  a ire   -   a rja k a :  p rin ­

ceps,  p rim u s)  ..  .  e r b a r te t  ein g elien d   H .  Z im m e r  in   B e z z e n b e rg e r’s  B ei- 
triigen".

background image

164

A U Y O W IE   I   I C H   S IE D Z IB Y .

którzy  przyjm owali  wiarogodność  b ib lijn ą :  ponieważ  Zacho­

dnia  Azya  była  kolebką  rodu  lu d zk ieg o ,  zatem   i  pierwotne 

siedziby  Aryów  praw dopodobnie  w  tych  stronach  były  poło­

żone.  Za  tem   przypuszczeniem   zresztą  przem aw iały  i  inne 

dowody.

Kie  ulega-  wątpliwości,  że  ludy  erańsko-inćlyjskie  w  odle­

głej  przeszłości  przebyw ały  w  Azyi.  A w esta  wywodzi  lud  swój 

z  kraju  Arycmem-WaetUo,  który,  ja k   się  dom yślają,  znajdował 

się  w  okolicach  P am iru;  w  „p raw achM an u u  kraj,  leżący  m ię­

dzy H im alaja  a W indliia,  zowie  się Aryaivarta,  „siedzibą Aryów 

Jakkolw iek  chronologia  indyjska  nie  jest  dobrze  ustaloną, 

uczeni  Indyaniści  uważają  wiek  XV,  a  naw et  X X   przed  Chr., 

jako  epokę  w kroczenia  A ryów  do  Indyj.

Dokładniejszych  wiadomości  dostarczają  nam  dokum enta 

asyryjskie.  E berhard  Schrader  zestawiając  w  swem  klasycznem 

dziele  nazwy  biblijne  ludów  Jafeckich  z  nazwami  ludów,  jakie 

przekazały  nam  zapiski  klinowe  asyryjskie,  stw ierdza  ich  toż­

samość,  nadto  oparty  na  tychże  dokum entach,  wskazuje  ich 

siedziby.  Ludy  te  zamieszkiwały  Małą  A z y ą .  mianowicie  pó­

źniejszą  Cylicyę,  K apadocyę  i  Małą  Armenie  w   IX   i  X II  w. 

przed  Chr.

Co  więcej,  posiadam y  dokum enta ,  które  stw ierdzają  po­

b y t  pokoleń  aryjskich  w   Azyi  w  X V II w.  P en tau r  w  słynnym 

poemacie  epicznym  wym ienia  różne  narody  Azyi  Mniejszej  : 

L eka,  A kerit.  Masa,  Padasa,  D ardana,  które  sprzym ierzone 

z  H etejam i,  stoczyły  bój  z  Ram sesem   II  pod  Kadesz  2. 

Otóż

1  Die  A u fzaldung  d e r  seehs  „Solino11  J&pUete  von  G-Omer  bis  ITe- 

sckecli  (iiber  T irits  la s s t  sich   irg o n d   S iclieres  n ic lit  an ssa g e n )  verliiuft 

au g eiisch ein liełi  in  z w e i  R eiłien   v on  jo   droi  V iilkern,  v o a   d en en   die  e rste  
m it  G óm er.  die  z w e ite   mifc  Jiiv iin   b o g in n t.  U n v e rk e n n b a r  r e p r a s e n tir t  die 

e rs te   R eilie  die  e n tfe rn te re n   Y olker,  die  z w e ite   die  d en   H e b ra e ru   n tth er 
w olm enden.  Im   U e b rig e n   w ird   in n e rlia lb   ein o r  je d e n   R eih e  sich tlich   die 

B ic h tu n g   v o n   W e s t  n acli  O si  fe s tg e h a lte n .  So  g c la n g e n   w ir  in   d e r  e rs te - 

ren,  iiusserei;  R eilie  von  d e n   ta u risc lie n   K irc m e rie ra   iiber  M agóg 

zu  den 

ó stlich en   M ed ern ;  ebenso  b e i  d e r  .inneren  R e ih e   v on  d en   w e stlic h e n  

k le in a sia tisc h e n   J o n ie r n   iib e r  T ab al-C a p p a d o c ie n   zu  den   o stlich eren  

Mo- 

scliern   in  K lein -A rm en ien .  K A T 2,  S.  80.

-  O b. 

Źród ła  h to o rj/ a m   Wschodu,

  s tr .  -jO  i  n a s tę p .

background image

A R Y O W I E   I   IC1I   S I E D Z I B Y .

165

niektóre  z  ty ch   ludów  były  niezawodnie  aryjskie  *.  Tym  spo­

sobem  dochodzimy  do  najdalszej  granicy  wiadomości  pozyty­

wnych,  jakie  m am y  o  ludach  aryjskich;  co  się  działo  poza  tą 

granicą  czasu ,  wiemy  tylko  z  podań.  Briinnhofer  2  przytacza 

z  D iodora  w yjątki,  które  wskazują,  iż,  w edług  wiadomości,  j a ­

kie  zebrał  w  swych  podróżach,  ludy  greckie,  italskie  i  celty­

ckie  przez  P o n t  wkroczyły  do  Europy,  ludy  zaś  germ ańskie 

i  słowiańskie  osobnym  szlakiem  zajęły  lew y  brzeg  Dunaju.

Filologia  porównawcza  przychodzi  w  pomoc  historyi. 

Bopp 

badając  języki  aryjskie,  doszedł  do  przekonania,  że 

dźwięki  drugorzędne,  jakie  istnieją  w  oddzielnych  grapach 

tych  języków ,  m ogą  być  m iarą  chronologiczną  odrywania  się 

tych  grup  od  wspólnego  pnia.  I   tak,  ponieważ  dźwięk  ś  znaj­

duje  się  w  języku  sanskryckim,  zendzkim i  słowiańskich,  a b rak 

go  w  innych  językach  europejskich,  należy  ztąd  wnosić,  iż  on 

wyrobił  się  dopiero  po  oderw aniu  się  tych  ostatnich  od wspól­

nego  pnia.  W ynika  zatem ,  źe  ludy  celtyckie,  italskie  i  ger­

mańskie  oddzieliły  się  najprzód  i  wyruszyły,  by  szukać nowych 

siedzib.  Ten  w ynik  filologiczny  zgadza  się  doskonale  z  geogra- 

iicznem  położeniem   ty ch   ludów  w  Europie.  Podczas  gdy  Cel­

towie  zajmowali  zachodnie  w ybrzeża  Europy,  Grecy  i  R zy­

mianie  południowe,  a  Germanowie  środkową  i  północno-zacho­

dnią  E u ro p ę,  dla  Słowian  i  Litw inów   został  tylko  wolny 

W schód  Europy,  gdzie  ich  też  historya  zastała.  Ugrupowanie 

obecne  ludów  azyatyckich  około  dom niemywanych  siedzib 

Aryów  w  Azyi  dowodzi  również  azyatyckiego  pochodzenia 

tych  ludów.

1  L e n o m ia n t,  Hist.  anc.  de  Yor.  !)  edit.,  ν .  V,  pp.  453  i  n a stę p .

-  Ceber  den  Ursitz  der  Indogermanen.  B asel.  1884.
:l  II  e s t  tr e s   im p o rta n t 

d’observer,  que  la   fonnation  de  c ertain s 

so n s  se c o n d a ire s 

nous  fo u rn it  com m e  une  echelle  clironologique,  d ’ap res 

laq u elle 

nous  p o iw o n s  e stim e r  l’epoque  p lu s  ou  moins  re cu lee  oii  les 

p eu p les  de  1’E u ro p e   se  so n t  se p a re s  de  le u rs   fre re s   de 

1’Asie...  L es  la n ­

g ues  le tte s   e t 

slaves,  qui  so n t  re s te e s  u n ieś  au  s a n s c rit  p lu s  lo n g tem p s 

que  le s  la n g u e s  classiques,  g e rm a n iq u e s  e t 

celtiques,  o n t  ap p o rte   avec 

elles  la   p a la ta le   ś ...  T o u te s   les  la n g u e s  de  1’E u ro p e ,  m eine  le  le tte   e t  le 
slave,  se  so n t  d etac liees  du  s a n s c rit  a v a n t  le s  la n g u e s  ira n ie n n e s   ou 

m ed o -p erses. 

Gram.  eomp.

  de  B opp,  traduit  p.  B real,  2  edit.,  ν.  I,  p.  G2.

background image

166

A R T O W I E   I  I C H   S IE D Z IB Y .

W   miejscowościach,  uznawanych,  za  kolebkę  rodu  ludz­

kiego,  około  w yżyn  Pam iru,  grupują  się  obecnie  ludy  różnych 
r a s :  białej,  żółtej,  czarnej,  które  należą  do  trzech  głównych 

typów   językow ych:  fleksyjnego,  jednosylabow ego  i  aglutyna- 

cyjnego.  M e  m ożna  żadną  m iarą  p rzy p u ścić,  żeby  te  ludy. 

urobiwszy  gdzieś  swą  rasowość  i  swój  ję z y k ,  zeszły  się  tu 

przypadkiem   i  osiadły  obok  siebie.  Przypuszczenie  przeciwne, 

mianowicie,  że  tu   było  ognisko  ludzkości,  że  te  ludy  są  reszt­

kami  ras,  które  ztąd  rozeszły  się  po  kuli  ziemskiej,  je s t  je d y ­

nie  racyonalne,  i  na  tem   głównie  opiera  swe  zdanie  znakom ity 

antropolog  de  Quatrefages  l.

B adania  archeologii  przedhistorycznej  w ykazały  również, 

że  napływ ały  do  E u ro py  coraz  to  nowe  ludy,  różniące  się  ce­

chami  fizycznemi  i  stopniem   cyw ilizacyi;  ludy  te  pochodziły 

z  Azyi,  o  czem  świadczą  tak   szczątki  zwierząt,  które  ztam tąd 

tylko  przyjść  mogły,  ja k   również  jaspisowe  toporki  i  perłowe 

ozdoby  azyatyckiego  p o cho d zen ia2.  Jed en   z  uczonych  niemie­

1  L ’etu d e   des  p o p u la tio n s  a c tu e lle s  e t  de  le u rs   la n g u e s  co n d u ira it 

a   p lacez  le   b e rc e a u   de  l ’esp ece  h u m a in e   en  A sie.  n o n   lo in   du  g ra n d  m as- 

s if  c e n tra l  de  oe  c o n tin e n t  e t  d an s  le   v o isin ag e  de  la   re g io n   oii p re n n e n t 
n a is sa n c e   to u s   les  p rin c ip a u x   tle u v e s  qui  le  sillo n e n t  a u   n o rd ,  a  l ’e s t  e t 
a u   sud.  L e s  tr o is   ty p e s   p liy siq u es  fo n d a m e n ta u x   h u m a in s,  le   B lan c,  le 
J a u n e   e t  le  N oir,  s o n t  r e p r e s e n te s   a u to u r  de  ce  m a s s if  p a r  des  p o p u la ­

tio n s  ta n tó t  p u res,  ta n t o t  m e tis se e s  a  des  d eg res  tre s  

divers.  L es  tro is 

ty p e s   lin g u is tiq u e s,  a in si  q u ’u n e   fo u le  de  la n g u e s  d eriv ees  qui  le s  re lie n t 
l’u n   a  1’a u tre ,  so n t  re p r e s e n te s   d an s  les  m em es  re g io n s  . . .   A u cu n e  a u tre  

p a rtie   du  m o n d e  n e   p re s e n te   rie n   de  pareil...  II  e s t  b ien   difficile  de  su p - 
p o s e r  q u ’a p re s   s ’e tre   c o n s titu e e s   d an s  les  c o n tre e s  le s  p lu s  d iv e rse s  e t 
les  p lu s  eloignees,  a p re s  s ’y   e tre   c re e r  u n   la n g a g e ,  u n   c e rta in   n o m - 
b re   de  ra c e s   h u m a in e s  s o ie n t  re v e n u e s   s u r  le u r s   p a s   p o u r  se   g ro u - 
p e r  a u to u r  d ’u n   m em e  p o in t  r e la tiv e m e n t  p e u   eten d u .  L ’h is to ire   des 

la n g u e s  e t  la   m a n ie re   d o n t  elles  s ’a lte r e n t  et  se  m o d ifien t  e n   s ’e lo ig n a n t 

de  c e tte   re g io n   c e n tra le ,  s o n t  d ’a ille u rs  en  c o n tra d ic tio n   ab so lu e   avec 

1’liy p o tliese  d es  m ig ra tio n s  reg?-essiyes. . .   A insi  to u t  c o n c o u rt  a   fa ire   ad- 

m e ttr e   que  les  y ielles  p o p u la tio n s  o n t  p ris  n a is sa n c e   d an s  le  v o isin ag e 

d u   g ra n d   m a s s if  a sia tiq u e   e t   o n t  e n s u ite   ir ra d ie   en  t o u t  sen s,  e m p o rta n t 
ch acu n e  av ec  elle  la   fo rm ę   de  la n g a g e   q u ’elle  a v a it  a tte iu te .  H ist.  gen. 

des  races  hwą.  P a ris ,  1S87,  p.  132.

2  S ous  le s  d olm ens  de  l ’A rm o riq u e,  on  a   tr o u v e   des  h a c h e s  en  ja -  

d e ite   e t  d es  p e rle s  de  callais.  O r  ces  d e u x   m in e ra u x   o n t  u n e   p ro v e n a n c e

background image

A R Y O W IE   I   I C H   S IE D Z IB Y .

167

c k ic h .  II.  Cruel  *,  na  m ocy  ta k   badań  archeologicznych,  ja k

i  wniosków  z  filologii porównawczej,  dowodzi,  że  trzy  głównie 

rasy  zamieszkiwały  kolejno  E uropę  w  czasach  przedhistory­

czn y ch , 

mianowicie  ludy  rasy  czerwonej,  następnie  Turyowie 2, 

a  wreszcie  Aryowie,  a  wszystkie  te  ludy  przyciągnęły  z  Azyi.

o rien tale.  M.  D a m o u r  a  e tab li  que  le s  h a c h e tte s   des  d o lm en s  s o n t  e n  

jadę  S iberien,  e t  M.  C azalis  de  E o n d o rc e ,  qui  a   fa it  u n e   e tu d e   co n scien - 
cieuse  de  la   c a lla is ,  n ’en  a   re tro u v e   a u o u n   g is e m e n t  d a n s  les  re g io n s 

a,  m o n u m e n ts  m e g a litiq u e s :  la   callais  v ie n t  d u   C aucase,  de  la   S cy tliie  efc 

de  la   C aram a n ie.  E n fin   la   d o m e stifle a tio n   des  a n im a u x ,  qui  s ’opfere 

a  l’epoque  que  n o u s  e tu d io n s,  p ro u v e   u n e   p ro v e h a n c e   o rie n ta le .  E n   effet,

ii  có te  des  especes  in d ig e n e s  ta r d iv e m e n t  d o m e stiq u e e s,  on  re n c o n tre   en 

E u ro p e  des  ra c e s   a sia tiq u e s  de  ch ev a u x   e t  des  b o e u fs  d o n t  les  r e s te s   se 

re tro u v e n t  cn c o re   a u jo u rd ’h u i  a ss o c ie s  a u x   m o n u m e n ts  m e g a litiq u e s  s u r  

les  la n d e s  de  B re ta g n e ,  en  L im u sin ,  en  A u v e rg n e   e t  e n   M orvan.  Ob.  L a  

Gaule  uoant  les  Gmilois  p.  A.  B e rtra n d ,  m e m b re   de  l ’In s titu t.  P a r is   1884; 

n ad to   ocenę  te g o   dzieła  w   S ev.  des  quest.  scient,  t.  X Y I,  p.  598  i  n a s tę p , 

p.  O.  Y an   d en   G h ey n .  —  W e   W sc h o d n ie j  S y b e ry i  zn ale zio n o   n ie d a w n o  
szczątk i  m a m u ta   w ra z   z  n a rz ę d z ia m i  p rz e m y słu   lu d z k ie g o :  o d k ry cie  to  

u sp ra w ie d liw ia   p rz y p u s z c z e n ie   arch e o lo g ó w   o d n o śn ie  do  to p o rk ó w   sy - 
birskich.

1  'Die  Spraćhen  and  Volker  E u ro p a ’s  vor  der  arischen  Einm anderiing. 

D etm old,  1S83.

2  T u ra m i  n a z y w a ją   się  lu d y   m ó w iące  ję z y k ie m   a g lu ty n a c y jn y m ; 

n iek tó rzy   z  u czo n y ch ,  ja k   M ax  M uller,  z a liczają  do  je d n e j  r a s y   lu d y  u g ro - 

ałtajsk ie,  d raw id y jsk ie,  p o lin esk ie  i  d aw n e  lu d y   m e d o -su z a ń sld e ;  z a p a ­

try w an ie  to   n ie   j e s t   p rz e z   w sz y s tk ic h   p o d zielan e.  M ów im y  Turowie,  a  nie 

Tiiraiiie.  g d y ż  n a z w a   ta ,  w z ię ta   z  ję z y k a   a ry jsk ieg o ,  p o ch o d zi  od  w y ­

razu   zendekiego  tur,  k tó r y   w   s a n s k ry c k im   b rz m i  t-war,  a   zn a c z y   „p o ­
śpiech,  sz y b k o ść 11.  W   A w eście  czę ste   są  w zm ian k i  o  T u ra c h ,  k tó rz y , 
p raw d o p o d o b n ie  k o n n o ,  wTp a d a li  n ie s p o d z ia n ie   do  ziem i  A ry ów,  za b ie ra li 
ludzi  i  d o b y te k   i  szybko  z  łu p em   u ch o d zili,  ja k   to  p o d z iśd z ie ń   dzieje  się 

.jeszcze  w   T u rk e sta n ie . — W y ra z   T u r  i  je g o   p o c h o d n e  zn a n e   są   w e   w s z y ­

stk ic h   ję z y k a c h   sło w ia ń sk ic h ;  je g o   p o c h o d z e n ie   i  z n a czen ie  n ie   j e s t   d o ­
b rze  znane.  J e d e n   z  W a re g ó w   —  c z y ta m y   w   N e sto rz e   —  z w a l  się  T u r. 
od  niego  w zięła  p o c z ą te k   n a z w a   m ia s ta   i  p lem ien ia.  C zy w y ra z   te n   o z n a ­
czał  b ożka  w o jn y ,  ja k   chcą  n ie k tó rz y   a u to r o w ie ,  rz e c z ą   n ie   j e s t   d o w ie­

d zio n ą;  p ew n iejszem   j e s t ,   iż  o z n aczał  b y k a ,  ż u b ra ,  lu b   in n e   p o d o b n e  

zw ierzę.  K ie  je s t   ró w n ie ż   w y k lu c z o n e m ,  ż e ,  p o d o b n ie   j a k   w   A w eście. 
oznacza!  ja k ie g o ś  s tra sz n e g o   w ro g a.  P o d z iś d z ie ń  zach o w ał się n a   ziem iach  
polskich  s ta ro d a w n y   zw y czaj  o p ro w a d z a n ia   w   z a p u s ty   „ T u ra “ ,  k tó ry   k ła ­

p iąc  w ielk iem i  szczęk am i,  n iem ało   s tra c h u   n a b a w ia   dzieci.  T ak i sam  z w y ­

czaj  p a n u je   w   D alm ac y i,  m ia n o w icie  w   o k o licach   D u b ro w n ik a ,  ja k   z a p e ­
w nia  A p p en d in i  w   N otisie  ist.  crit.,  R a g u sa e ,  1802.

background image

168

A R Y  O W IE   I   I C H   S IE D Z IB Y .

N ako niec,  tyle  razy  przytaczany  przez  nas  znakom ity 

uczony  francuski  przyw odzi  jeszcze  wzgląd  estetyczny  na  po ­

parcie  azyatyckiego  pochodzenia  Aryów.  „W szystkie  podania

—  pisze  Maury  —  godzą  się  na  to,  że  kolebka  rasy  białej, 

t.  j.  rasy,  która  stoi  najw yżej  pod  względem  rozw oju  um ysło­

wego ,  która  posiada  w  najw yższym   stopniu  odpowiednośc, 

proporcyą,  doskonałą  rów now agę  sił  i  układ  fizyczny,  znajduje 

się  w  strefach  um iarkow anych  starego  św iata,  w  równej  odle­

głości  od  kończyn  północnych  i  południowych.  Dociekania  po ­

chodu  ludów,  studya  porównawcze  języków ,  świadectwa  histo­

ryczne,  jednozgodnie  stw ierdzają,  że  ognisko  rasy  białej  poło­

żone  było  u  stóp  K a u k a z u ,  m iędzy  m orzem  Śrócłziemnem, 

Czerwonem,  oceanem  Ind y jsk im ,  puszczami  Azyi  Środkowej 

i  góram i  Himalaja.  Im   więcej  oddalam y  się  od  tego  środowi­

sk a,  tem   więcej  ty p y   tej  rasy  przeobrażają  się  i  tracą  swą 

piękność.  W   jednej  tylko  E uropie  ty p   pierw otny  przechowuje 

się  lepiej.  Jednakże  naw et  wśród  Europejczyków   nie  spotyka 

się  takich  typów   regularnych,  tej  pięknej  sym etryi  i  harmonii 

rysów,  ja k ą   się  odznaczają  mieszkańcy  W schodu,  Ormianie, 

Persow ie,  jak ą   posiadają  niew iasty  z  Georgii  i  słynne  Czer- 

kieski“.

D ow ody  te  były  ta k   przekonyw ające,  iż  powszechnie  go­

dzono  się  na  azyatyckie  pochodzenie  A ry ó w ;  w  ostatnich  do­

piero  latach  podano  je   w  wątpliwość.

Na  kongresie  niem ieckich  geografów   w  H alli  w  r. 

1882 

starano  się  udow odnić,  że  B ak tryana  nie  m ogła  być  kolebką 

Aryów,  gdyż  nie  była  w  stanie  wyżywić  tego  ludu,  prow a­

dzącego  życie  pasterskie.  Otóż  liczby,  które  tam   przedłożono, 

były  naciągane.  B aktryana  liczy 

25 

tys.  mil  kwadr,  franc.;  w e­

dług  badań  W ood’a ,  jedna  mila  kwadr,  może  wyżywić 

1800 

sztuk  b y d ła ,  kraj  ted y   Aryów  m ógł  wyżywić 

45  m ilio n ó w  

sztuk;  a  że  20  sztuk  bydła  w ystarczy  dla  jednej  rodziny,  ztąd 

mogło  żyć  w  B aktryanie 

2.250,000 

rodzin.  W szystkie  ówczesne 

plem iona  A ryów   nie  m ogły  być  liczniejsze.

Pisarze  klasyczni  nie  wspom inają  o  żadnych  w targnię­

ciach  ludów  azyatyckich  do  Europy,  natom iast  przyw odzą,  że

background image

A R Y O W IE   X  I C H   S IE D Z IB  Y.

169

ludy  Trackie  i  Frygijskie  przechodziły  z  Grecyi  do  Azyi 

mniejszej,  Gralowie  osiedlali  się  na  w ybrzeżach  azyatyckich 

morza  Śródziem nego,  stąd  analogicznie  wnoszą  przeciwnicy, 

że  Aryowie  nie  w  Azyi,  lecz  w  E uropie  mieli  swą  siedzibę. 

Ten  wniosek  nie  je s t  logicznym   wynikiem,  opartym   na  danych 

przesłankach.  S tąd ,  że  ludy  aryjskie  na  jak i  dziesiątek  wie­

ków  przed  naszą  erą  przesiedlały  się  z  E uropy  do  A zyi,  nie 

wynika  całkiem ,  że  w  czasach  przedhistorycznych,  na  kilkana­

ście  wieków  p rz e d te m ,  wychodźtwo  w  kierunku  przeciwnym  

nie  miało  miejsca.  Zresztą,  jeżeli  analogia  może  służyć  za  do­

wód  przekonyw ujący,  to  wiemy  dobrze,  że  Pieczyngowie,  Awa­

rowie,  Bułgarzy,  Hunowie  i  M ongołowie  z  Azyi  właśnie  do 

Europy  tłum nie  się  przesiedlili.

Zarzucano  wreszcie  nadużyw anie  filologii  porównawczej, 

naciąganie  jej  do  udowodnienia  z  góry  postaw ionego  tw ier­

dzenia.  Nie  przeczymy,  że  niektóre  dowody,  przytaczane  przez 

obrońców  azyatyckiego  pochodzenia  Aryów,  m ogły  przekro­

czyć  granice  ścisłości  naukowej,  lecz  nie  idzie  zatem,  że  wszy­

stkie  tego  rodzaju  dowody  są  bezpodstaw ne.  Sam  O.  S chrader1, 

który  z  niezwykłą  zręcznością,  a  p rzy tem ,  należy  przyznać, 

z  gruntow ną  znajom ością  przedm iotu,  prow adził  tu   główną 

szerm ierk ę,  właśnie  zapomoeą  filologii  porównawczej  usiłował 

dowieść  tw ierdzenia w prost przeciwnego.  Uczony  etnograf opie­

rając  się  na  jednobrzm iących  w yrazach  języków   aryjskich  do­

w odzi,  że  pierw otne  siedziby  ty c h   ludów  m ogły  leżeć  jedynie 

w  krajach  zimnych,  a  zatem   nie  w  Aryi.  Otóż  domyślna  prze­

słanka  w  tem   rozum owaniu  je s t  b łęd ną:  okolice  Amu-Daria 

odpowiadają  właśnie  wnioskom  w yciągniętym   z  filologii  poró ­

wnawczej,  ta k   co  do  fauny,  ja k   i  co  do  flory.  De Ujfalvy,  który 

zwiedzał  te  miejscowości,  p isz e 2:  „Płaskowzgórza,  sąsiadujące 

z  Pamirem,  Darwazem,  K arateginem   i  Kohistanem .  odpowiadają 

doskonale  wszystkim   wnioskom  filologii  porównawczej.  Kraj

1  Spmehvergleichung  im d  Urgeschichte.  Linguistisćh-ldstorische  Beitrage 

■ ur  J^rforsthung  des  indo-germanischen  AltertJmms.  J e n a .  1883.

2  B ulletin  de  la  Societe  d ’Anthropologie  de  Parts.  1884.

p

p

t

.  X X V .

12

background image

170

A R Y O W IE   I   I C H   S IE D Z IB Y .

jest  zimny,  w  czasie  zimy  pełen  śniegu  i  lodu;  lato  je s t  kró­

tkie.  Rośliny  służące  na  pokarm   i  zwierzęta  domowe  są  w ła­

śnie  te ,  jakie  podaje  jęz y k   aryacki.  Znajduje  się  tam   brzoza, 

sosna  i  dąb.  Nie  przebyw ają  tu   wielkie  drapieżne  zwierzęta. 

Górale  z  nad  Oksusu  w prawieni  są  do  podróży  p iesz e j;  od 

niepam iętnych  czasów  w yznają  mazdeizm. 

Mieszkańcy  od­

dają  się  hodowli  bydła  i  rolnictwu,  a  sochy  używ ają  nader 

pierwotnej “.

Z arzuty  przeciw  azyatyckiem u  pochodzeniu  A ryów  były 

tylko  wstępem   do  hypotezy  nader  doniosłego  znaczenia.  Nie 

A zy a,  lecz  E uropa  je s t  kolebką  Aryów,  Germania  półno­

cna  i  Skandynawia  były  tem   miejscem  uprzywilejowanem . 

Aryowie  byli  blondyni  o  czaszce  długogłow ej;  ten   czysty  ty p  

przechował  się  jedynie  wśród  Niemców,  Niemcy  tedy  tylko  są 

właściwymi  A ryam i,  inne  ludy  europejskie  należą  do  rasy 

mieszanej  z  turyjską.  Pojaw iły  się  liczne  rozpraw y  i  obszerne 

naw et  dzieła,  usiłujące  dowieść  tej  h y p o te z y 1.  Pow ołano  na 

świadectwo  wszystkie  możliwe  umiejętności.  Eclda  skandynaw ­

ska,  opiewająca błękitne  oczy  złotowłosych  młodzieńców  i  dzie­

wic,  Jornandes,  nazyw ający  Skandynaw ią  „officina  gentium   et 

vagina  nationum 1*,  wykopaliska  szwedzkie  i  duńskie,  dostarcza­

jące  przew ażnie  czaszek  długogłow ych,  m iały  tworzyć  szereg, 

przekonyw ujących  dowodów.  Przypom niano  sobie,  że  w edług

1  Cimo  w   Forschangen  (1871)  i  G u tsc h m ie d   w   L it.  Centmlblt.  (1871) 

p rz e z n a c z a ją   A ry o m   za  siedlisko  p ó łn o cn e  N iem cy  i  p ó łn o c n ą   P ra n c y ą . 
P o d o b n ie   L.  G eig er  i  G oesclie.  D r.  O.  S c lira d e r  w   dziele  ju ż   w y m ien io ­
n y m   p rz y z n a je   S ło w ian o m   p o c h o d z e n ie   a ry jsk ie ,  lecz  p ro fe so r  w ied eń sk i 

P e n k a   w   d z ie le :  IAng.-ethnól.  Untersuchungen  zu r  iiltesten  GescJiićhte  der  ari- 
schen  Vollcer  u nd  Spraclien,  W ie n ,  1883,  sta n o w c z o   te m u   p rz e c z y .  U c z o n y  
lin g w is ta  

Tomaschek  n ie  zg ad za  się  w p raw d zie  z  P e n k ą ,  n a z y w a   je g o  

w y w o d y   m rzo n k am i,  n a le ż y   je d n a k   do  te g o ż   obozu. 

W szyscy  p ra w ie   p i­

sa rz e   n iem ieccy   za rz u c ili  d a w n e   w y ra ż e n ie   „ lu d y   in d o -e u ro p e jsk ie “  i  ro z ­
p ra w ia ją   ty lk o   o  lu d a c h   „ In d o -g e rm a ń s k ic h 11.  N ie k tó rz y   u c z e n i  a n g ie lsc y  
p rz y s tą p ili  do  ligi.  A.  H .  S ay ce  w   o dczycie  m ian y m   d.  ^0  m a ja   1887  r. 
n a   p o sie d z e n iu   lo n d y ń sk ie g o   S to w a rz y s z e n ia   a n tro p o lo g ic z n e g o ,  Iz a a k  
T a y lo r  n a   k o n g re s ie   S to w a rz y s z e n ia   b ry ta ń sk ie g o   w   M an ch ester,  w e 
w rz e śn iu   te g o ż   ro k u ,  w y p o w ied zieli  sw e  p rz e k o n a n ia   co  do  k o leb k i  A ry ó w
i  zg o d zili  się  zu p ełn ie  z  z a p a try w a n ia m i  u c z o n y c h   n iem ieck ich .

background image

A R Y  O W IE   I   I C H   S IE D Z IB Y .

171

świadectwa Tacyta.  Germanowie  byli  blondynam i 

przytaczano 

innych  pisarzy,  którzy  świadczyli,  iż  panow ała  jakiś  czas  m oda 

w  Rzymie  farbow ania  włosów  i  noszenia  przypraw ianych  splo­

tów,  zapożyczonych  od  dziewic  g erm ań sk ich 2.  Filologia  po­

równawcza  dostarczyła  naturalnie  swego  kontyngesu.  W yraz 

,,Arya“  może  być  wzięty  w  znaczeniu  ,,blondyn‘:,  w yrazy  zaś 

..Germani,  Galli,  G alatai“  odpowiadają,  tem u  samemu  znacze­

niu ,  gdyż  m ożna  wywieść  ich  źródłosłów  od  „ghar,  g h a lci,  co 

znaczy  „świecić,  błyszczeć41.

Nie  waga  dowodów,  lecz  pow aga  pisarzy,  którzy  posta­

wili  nową  hypotezę  lub  jej  bronili,  w ym agała  odprawy.

H ypoteza  europejskiego  pochodzenia  Ary ów  niem a  za 

sobą  żadnych pozytyw nych,  historycznych  dowodów,  a  przeciw  

niej  stoją  bardzo  poważne  zarzuty.

W idzieliśmy  wyżej,  że  w  X V II  w.  przed  Chr.  niektóre 

pokolenia  Aryów  zamieszkiwały  już  A zyą,  na  tę  epokę  ró ­

wnież, jeżeli  nie  wcześniej, przypada  zajęcie  Inclyj  przez  Aryów; 

wynika  stąd,  że  wychodźtwo  A ryów  z  E uropy  należałoby  od­

nieść  do  czasów  odleglejszych.  „Pom niki  egipskie  wskazują,  — 

pisze  Maury *,  —  że  na  1500  albo  1600  lat  przed  naszą  erą, 

Libia,  a  zapewne  i  część  M aurytanii  była  osiedloną  przez  lu­

dność  białą,  o  błękitnych  oczach;  Egipcyanie  nazywali  ten   lud 

Ttiliriuiu  albo  Tamclai.  Znam iona  te  odpowiadają  rasie  indo- 

europejskiej ,  a  ludy  te  w  tej  odległej  dobie  stały  już  na  pe- 

wnem  szczeblu  oświaty^.  Lecz  w  tej  epoce,  o  ile  wiemy  z  ar­

cheologii  przedhistorycznej,  E uropa  nie  była  gęsto  zaludnioną, 

a  j„j  mieszkańcy  stali  na  niskim  stopniu  oświaty.  O  Helladzie 

nie  było  jeszcze  słychu,  Rom a  nie  była  jeszcze  założona,

1  H a b itu s   c o rp o ru m   id em   o m n ib u s :  tru c e s   e t  c a eru lei  oculi,  ru tila e

com ae.

2  P is z e   w p ra w d z ie  

Valerius  lib.  II ,  cap.  I :  P o s te rio r e s   m agis  avide, 

•ί'.ιο  cap illitiu m   ip su m   e m e b a n t  a  G erm an is  e t  p ro   com is  su is  su p p o n e ­

b ant :  lecz  z  teg o   je s z c z e   n ie   w y n ik a ,  ja k   clicą  n ie k tó rz y   p is a rz e  

nie­

m ieccy.  że b y   w ło sy   b lo n d   s ta n o w iły   cechę  a r y s tc ir a ty c z n ą . 

W irgiliusz 

iiKiwi  w y ra ź n ie :  M atronis  eirgam  comam  meretricibus  flacam  probatam  fuisse, 

co  dow odzi,  że  w ło sy   b lo n d   n ie   b y ły   z a sz c z y tn e m   w y ró żn ien iem .

O uvr.  cite,  p,  409.

12*

background image

172

A E Y O W IE   I   I C H   S IE D Z IB Y .

a  w  kilka  wieków  potem   legiony  rzym skie  dobrze  musiały 

przeszukiwać  bory  G erm anii,  by  w  nicli  odnaleść  pół-barba- 

rzyńskich  mieszkańców.  J a k   ted y   m ożna  przzpuszczać,  żeby 

w  tej  epoce,  jedno  z  pokoleń,  oderwawszy  się  od  innych,  było 

dosyć  potężne  do  utorow ania  sobie  drogi  do  A z y i,  a  w  tej 

A zyi,  gęsto  już  osiedlonej  ludem   zbrojnym   i  w ojow niczym 1, 

przedostać  się  przez  H indukusz  i  zająć  zwycięsko  półwysep ! 

J a k o   m ożna  przypuścić,  żeby  to  pokolenie  wśród  ciągłych  po ­

chodów  i  walk  mogło  się  wznieść  do  tak   wysokiej  kultury 

umysłowej,  iż  w  tym   czasie  wydało  W eddy  i  znakom ite  epi- 

czne  utwory,  podczas  kiedy  inne  pokolenia  tejże  samej  rasy, 

pozostałe  w  Europie,  potrzebow ały  jeszcze  długich  wieków, 

żeby  mu  w   tym   względzie  dorównać 2.

Sędziwy  antropolog  fra n c u sk i,  k tó ry   długie  i  pracow ite 

swe  życie  poświęcił  specyalnym   badaniom   tego  przedmiotu, 

zabiera  tu   głos.  „Żaden  z  przyw iedzionych  dotąd  faktów,  — 

pisze  de  Quatrefages,  —  nie  upow ażnia  nas  do  umieszczania 

kolebki  rodu  ludzkiego  poza  Azyą.  Żaden  z  nich  nie  zmusza

1  W   b itw ie   p o d   K a d e sz   je d e n   ze  sp rz y m ie rz o n y c h   z  H e te ja m i  k r ó ­

lów ,  m ia n o w icie  Cliilbu,  w y s ta w ił  do  b o ju   z b ro jn y   hufiec,  k tó r y   liczyi 

18.000  w o jo w n ik ó w .  E g ip t,  n a jp o tę ż n ie js z e   w ó w c z a s  p a ń stw o   w   św iecie, 

n ie   zd o łał  p o k o n a ć   ty c h   lu d ó w   M ałej  A zyi.  A   działo  się  to   w   X Y II  w. 

pi’z e d   Chr.

2  T a c y t  p o z o sta w ił  p o u c z a ją c y   o b raz  k u ltu ry   g erm ań sk ie j  z  I-g o  

w .  n aszej  ery.  M e   m ieli  oni  m iast,  m ieszk ali  po  la s a c h ,  d o m y   ic h   b y ły  
n a d e r  p ie rw o tn e ,  w   k tó ry c h   w ra z   z  b y d łem   p rz e b y w a li;  ż y w ili  się  b a r ­

dzo  p ro s te m i  p o tra w a m i,  zam o ż n iejsi  je d y n ie   n o sili  p rz y z w o its z ą   o d zież: 

p is m a   n ie  znali.  „N ullus  G e rm a n o ru m   p o p u lis  u rb e s  h a b ita ri,  s a tis   n o tu m  
e s t ;  ne  p a ti  q u id em   in te r   se  ju n c ta s   sed es.  C o lu n t  d is c re ti  ac  d iv ersi,  u t 
fo n s,  u t  cam p u s,  u t   n e m u s  p la c u it.  V icos  lo c a n t,  n o n   in   n o s tru m   m orem , 
c o n n e x is e t c o h a e re n tib u s  a e d ific iis ;  su am   qu isq u e  d o m u m   sp a tio   c irc u m ­
d a t,  sive  a d v e rs u s  ca su s  ig n is  re m e d iu m ,  siv e  in s c itia   aedificandi.  N e  ce- 

m e n to ru m   q u id em   a p u d   illo s  a u t  te g u la ru m   u su s.  M a te ria   a d   o m n ia  u tu n ­
t u r   in fo rm i,  e t  c itra   speciem   a u t  d e le c ta tio n e m  .  . .   T e g u m e n   o m n ib u s  s a ­
gu m ,  fibula,  a u t  si  d esit,  sp in a   c o n se rtu m .  C e te ra   in te c ti,  to tu s   dies  iu x ta  
fo cu m   a tq u e   ig n e m   a g u n t.  L o c u p le tiss im i  v e s te   d is tin g u u n tu r,  n o n   flu i­
ta n t e,  s ic u t  S a rm a ta e   ac-  P a rtlii,  s e d   s tr ic ta   e t  sin g u lo s  a r tu s   exp rim en te..· 
(L ib eri)  in   o m n i  dom o  n u d i  ac  s o r d i d i .  . .   in te r   ead em   p eco ra,  in  ead em  
lium o  d e g u n t . . .   L itte ra r u m   s e c r e ta   v iri  p a rite r  ac  fem in ae  ig n o r a n t1*. 
T a c y t.  _De  Mor.  Germ.

background image

A R Y O W IE   I   I C H   S IE D Z IB Y .

173

do 

s z u k a n ia  

tejże  kolebki  w  strefach  krajów   cieplejszych,  bądź 

istniejących  obecnie,  bądź  też  zaginionych.  M niem anie,  że 

kula  ziemska  od  czasu  ukazania  się  człowieka  na  ziem i,  nie 

zmieniła  się  pod  wzglądem  warunków  klim atologicznych,  było 

przyczyną  ty ch   poszukiwań.  U m iejętności  przyrodnicze  w yka­

zały,  że  przypuszczenie  było  błędnem.  H eer  i  cle  Saporta  do­

wiedli,  że  w  epoce  trzeciorzędowej  Syberya 

Szpicberg  p o ­

kryte  były  roślinam i,  które  wskazywały,  iż  podówczas  pano­

wał  tam   klim at  um iarkowany.  W   tejże  samej  epoce,  ja k   zgo­

dnie  świadczy  Murchison,  K eyserlink,  de  Y erneuil,  d!Archiac, 

barenlandy  dostarczały  żywności  mamutowi,  ren ow i, 

rynoce- 

rysowi.  Otóż  te  zw ierzęta  ukazują  się  u  nas  zaraz  w  począ­

tkach  epoki  czwartorzędnej  ...  J e s t  rzeczą  p raw d opodobną,  że 

te  zwierzęta,  ze  zm ianą  w arunków   klimatologicznych,  opuściły 

swe  dawne  siedziby  i  przybyły  do  nas...  Z  Azyi  również  po­

chodzą  właśnie  nasze  b ydlęta  domowe.  Izydor  Geoffroy  Saint- 

Hillaire  zgadza  się  zupełnie  w  tem   z  D ureau  de  la  M aile... 

Nie  ma  żadnego  niepodobieństw a,  żeby  nasi  przodkow ie  nie 

mogli  znaleść  w  północnej  Azyi  warunków  odpowiednich  do 

swego  tam   pobytu,  na  co  wreszcie  zgadzają  się  wszystkie  dane, 

jakie  wysnuć  m ożem y  z  historyi  człowieka,  a  również  z  histo- 

ryi  zwierząt 

roślin“.

Jeśli  hypoteza  europejskiego  pochodzenia  A ryów   w ydaje 

się  niepraw dopodobną,  to  przypuszczenie,  jak o b y   Germanowie 

byli  jedynym i  w  E uropie  przedstaw icielam i  Aryów,  je s t  całko­

wicie  urojonem ;  mianowicie  nie  je s t  prawTd ą ,  żeby  G erm ano­

wie  byli  przew ażnie  blondynam i,  a  wśród  A ryów  jedynym i 

blondynam i;  nie  je s t  p raw d ą,  żeby  Aryowie  byli  jedynym i 

przedstawicielami  ty p u   blond;  wreszcie  nie  je s t  praw dą,  żeby 

Germanowie  byli  pierwszym i  i  jednym i  iiieszkańcam i  ziemi, 

w  której  obecnie  zamieszkują.  Sami  uczeni  niem ieccy  dostar­

czyli  na  to  dowodów.

Skoro  poruszoną  została  kw estya  pochodzenia  Aryów, 

szczególniej  z a ś ,  skoro  postaw iono  h y p o te z ę ,  że  Germanowie 

są  jedynym i  ich  przedstaw icielam i,  okazała  się  potrzeba  do­

kładnych  dociekań  na  tem   polu.  W   r.  1871  niemieckie  Stówa-

background image

174

A R Y O W IE   I   I C H   S IE D Z IB Y .

rżenie  antropologiczne  zajęło  się  w  Państw ie  niemieckiem  zbie­
raniem   odnośnych  d a n y c h .  mianowicie  wymiarem  czaszek 

i  w zrostu,  a  przedewszystkiem   barw ą  włosów.  Yirchow,  który 

przewodniczył  komisyi  wysadzonej  w  tym   celu,  zdawał  spra­

wozdanie  z  prac  dokonanych  na  posiedzeniu  antropologów 

w  Karlsruh,  w  r.  1885.

Na  100  dzieci  uczęszczających  do  szkół  w  Państw ie  nie­

mieckiem,  31  należy  do  ty p u   czysto  blo n d ,  t.  j.  jed n a  trzecia 

część  dzieci  ma  cerę  b ia łą ,  oczy  niebieskie  i  włosy  b lo n d ;  14 

liczy  się  do  ty p u   śniadego,  o  czarnej  barw ie  oczu  i  w łosów ; 

55  zaś  do  typów   mieszanych.  Te  liczby  są  przeciętne  dla  ca­

łego  P ań stw a;  kraje  poszczególne  inne  przedstaw iają  dane. 

W   okolicach  północnych  liczy  się  4  na  100  typów   śniadych, 

w  Badeńskim   21,  a  w  B aw aryi  24.  Typ  tedy  blond  nie  p rze­

w aża  dzisiaj  między  ludnością  germańską.

Yirchow,  zastanaw iając  się  nad  tym   wynikiem,  p y ta :  j e ­

żeli  przypuścimy,  że  dawniejsi  Germanowie  byli  blondynam i, 

skąd  się  wziął  typ   śniady?  Nie  można  przypuścić,  iż  powstał 

ze  zlania  się  rasy  germ ańskiej  ze  słowiańską,  gdyż  wśród  Sło­

w ian  ty p  biały  nader  je s t  zw ykłym ,  nie  m ożna  również  p o ­

wiedzieć,  że  przym ieszka  krw i  Celtów  wprowadziła  typ  śniady 

do  rasy  germańskiej,  albowiem  wśród  Celtów  byli  niezawodnie 

b lo n d y n i1:  należy  tedy  zaw nioskow ać,  iż  obok  typu  blond 

musiał  istnieć  pierwotnie  między  Germanami  typ   śniady  ró­

wnież.  Zaznacza  wreszcie  sędziwy  antropolog  niemiecki,  iż  typ 

blond  nie  stanowi  całkiem  odrębności  Aryów,  gdyż  Finland- 

czycy,  jakkolw iek  należą  do  rasy  m ongolskiej,  są  blondynam i, 

ja k   o  tem   sam  dowodnie  przekonał  się  na  miejscu.

W y n ik ,  do  którego  doszedł  Yirchow,  zastanaw iając  się 

nad  typowośeią  germ ańską,  należy  zogolnić  i  przyjąć,  że  po­
między  ludami  Indo-europejskim i  istniały  od  dawna  i  aż  po 

dziś  dzień  istnieją  obydwa  typy. 

Typ  śniady  rozpowszechnił 

się  i  ustalił  wśród  Aryów,  zam ieszkujących  strefy  południowe.

1  S trab o n ,  H e ro  dian  i  M arcellin   p o d a ją ,  że  G allo w ie  b y li  w z ro s tu  

w y so k ieg o   i  m ieli  w łosy  blond.

background image

A R Y O W IE   I   I C H   S IE D Z IB Y .

175

typ  zaś  biały  rozw inął  się  bardziej  i  ostatecznie  ustalił  u tych. 
którzy  objęli  w posiadanie  strefy zimniejsze.  W niosek ten  spra­
wdza  się  w  E uropie,  a  w  samej  Azyi  najnowsze  badania  do­

sadnie  go  stwierdziły.

W lodow atych  dolinach  Pam iru  przem ieszkuje  wiele  dro­

bnych  pokoleń  aryjskich,  z  których  jedne  mówią  językiem   po­

dobnym  więcej  do języków   indyjskich,  inne  do  erańskich.  Mię­

dzy  tym i  ostatnim i  wyróżnia  się  szczególniej  plemię,  zwane 

Gale,za,  językiem   zbliżone  do  ta k   zwanego  zendekiego,  a  w y­

znaniem  do  mazdeizmu.  Otóż  ci  Galczowie  posiadają  przew a­

żnie  cerę  białą,  włosy  blond  i  oczy  błęk itn e;  widział  ich  w  r. 

1602  m isyonarz  O.  B.  Goez  T.  J .,  potwierdzili  to  dzisiejsi  po­

dróżnicy,  między  nimi  Ujfalvy.

W yższe  k asty  w Indyach  należą niezaprzeczenie  do  Aryów. 

Otóż  wśród  ty ch   Indów   napoty k ają  się  wprawdzie  blondyni, 

lecz  typ  śniady  przeważa.  Nie  m ożna  utrzym ywać,  że  śniady 

typ  Indów   pow stał  skutkiem   przym ieszki innej  krwi,  kastowość 

bowiem  zabezpieczała  czystość  rasy.

Surowe  p ra w a ,  nadzwyczaj  ściśle  p rzestrzeg an e,  w zbra­

niały  i  w zbraniają  m ałżeństw  nietylko  między  Aryami,  a  Ku- 

szytami  i  innym i  tubylcam i  Indyi,  lecz  naw et  m iędzy  różnym i 

czysto-aryjskiemi  kastami.  Obydwa  te  ty p y   istniały  w  Indyach 

od  bardzo  dawnych  czasów,  znajdujem y  o  nich  wzmiankę  w sta­

rych  księgach  indyjskich,  z których  pokazuje  się  nadto,  że  typ 

blond  uw ażany  był  za najniższy  szczebel  typowości  aryjskiej  l.

1  W   U p a n isz a d z ie   in d y jsk ie j  (m ian o w icie  w   Briliadarani/aka-Upaiii- 

s,m d .  T I   A d h y a y a ,  4 

Brahmana)  zn a jd u je m y   ró żn e  p rz e p isy   u rz ą d z e n ia  

p o k arm u ,  od  k tó re g o   m a   zale żeć  ta k   cera,  j a k   i  ’»;iedza  m ająceg o   p rz y jść  

n a   św ia t  dziecka:  o tó ż  w   ty c h   p rz e p is a c h   cera  b ia ła   z łą c z o n a   j e s t   z  n a j­
n iższą  w ie d z ą ,  m ian o w icie  ze  zn ajo m o śc ią   „jed n ej  W e d y “,  c e ra   c z e rw o ­
n a w a   ze zn ajo m o śc ią   „d w ó ch ",  a ce ra   śn ia d a   ze z n ajo m o ścią  „ trz e c h   W e· 
d ó w ‘.  D o sło w n e  tłu m a c z e n ie   M axa  Mu.ller’a   j e s t   n a s tę p u ją c e :

A nd  if   a m an   w ish e s  th a t  a  w h ite   so n   sh o u ld   b e   b o rn   to  h im .  a n d  

t-liatt  he  sh o u ld   k n o w   on e  T e d a . . .   A n d   i f   a  m an   w ish es  tlia t  a  re d d ish  

son  w itli  ta w n y   ey es  sh o u ld   b e   b o rn   to   h im ,  a n d   th a t  he  sh o u ld   k n o w  
tw o  T e d a s  .  .  .  A n d   i f   a   m an   w ish es  th a t  a   d ark   so n   sh o u ld   be  b o rn   to  
him   w ith   re d   eyes,  a n d   tlia t  h e   s h o u ld   k n o w   th r e e   T e d a s  .  . .  

Ob.  T he 

Sitered  boolcs  of  the  E a s t

vol.  X T ,  1884,  str.  219.

background image

176

A R Y O W IE   I   I C H   S IE D Z IB Y .

W reszcie,  rzeczą  je s t znaną,  że Portugalczycy,  przem ieszkujący 

w  Goa  od kilku  wieków,  chociaż  nie  mieszali się  zupełnie  z  tu ­

bylcami,  przejęli  ich  ty p   i  barw ę  skóry.

Pozostaw ało  jeszcze  oporać  się  z  uroszczeniem   szowini­

stów  niemieckich,  którzy  utrzym ywali,  źe  Germanowie  są pier­

wszymi  i  rzeczywistym i  tubylcam i  na  swej  ziem i;  podjął  się 

tego  zdania  sam  Virchow.

Na  posiedzeniu  antropologów   w  K arlsruh,  o  którym   wy­

żej  mówiliśmy,  niejaki  W ilser  w ystąpił z  rozprawą,  k tóra miała 

udow odnić,  że  Germanowie  są  jedynym i  przedstaw icielam i 

Aryów.  W   długiej  przemowie  pow tarzał  argum enta  znane  już 

skądinąd,  i  którym   dawno  dano  ju ż  dobrą  o d p raw ę ,  szczegól­

niej  zaś  kładł  nacisk  na  wykopaliska  skandynawskie,  na  tumuli 

w  H alstadt,  wreszcie  odwołał  się  do  patryotyzm u,  zaznaczając, 

iż  ta  hypoteza  najlepiej  odpowiada  chwale  i  potędze  Niemiec.

Yirchow,  pośpiesznym   krokiem   —  ja k   mówi  spraw ozda­

nie  —  podążył  na  trybunę,  i  w  świetnej,  a  ironią  zaprawionej 

mowie  dał  odprawę  poprzedniem u  mówcy.  W ykazał  nietylko 

bezpodstawność  dowTodów  W ilsera,  ale  nadto  jego  herezye  na­

ukowe.  Hildebrand, który znał  doskonale  Skandynawię,  dowiódł, 

że  przeobrażenia,  jakie  się  tam   dokonały,  nie  były  rozwojem 

cywilizacyjnym  jednego  ludu,  lecz  pow stały  w skutek w targnię­

cia  różnych  ludów  z  Zachodu  i  ze  W schodu.  W   Skandynawii 

gościły  w  epoce  kamiennej  ludy  krótko-głow e,  praw dopodo­

bnie  m ongolskie;  w  późniejszej  dopiero  epoce  przybyły  tam  

ludy  długo-głowe.  Jeżeli  p.  W ilser — ja k   sam u trz y m u je — je s t 

uczniem  E cker’a,  pow inienby  wiedzieć,  iż  najw iększą  zasługą 

jego  m istrza  je s t  wykazanie,  że  w  południowych  Niemczech 

dwa  różne  ludy  przedhistoryczne  zajm owały  kolejno  te  kraje; 

najdaw niejszy  z  tych  ludów,  k tó ry  grzebał  swych,  zm arłych 

w  tumuli,  nie  ma  nic  "wspólnego  z  czystym   typem   germ ańskim . 

W reszcie  —  kończy  Virchow  —  patryotyzm   nie  je s t  żadnym  

argumentem.

Zapewne,  Virchow  nie  przekonał  w szystkich,  lecz  przy­

najmniej  odtąd  nie  poruszano  tej  kw estyi  na  zebraniach  nau­

kowych,  na kongresie  przyrodników   w W isbadenie  wykluczony

background image

A R Y O W IE   I   I C H   S IE D Z IB Y .

177

został  dział  etnograficzny;  pokutuje  jeszcze  od  czasu  do  czasu 

w  pismach  niemieckich  wyrażenie  „ludy  Indo-germ ańskie“  za­

m iast  „Indo-europejskich^,  lecz  ogół  uczonych,  co  do  pocho­

dzenia  Aryów,  trzym a  się  dawniejszego  mniemania

Jak ie  kraje  zajm owały  w  Azyi  ludy  aryjskie  dokładnie 

wiedzieć  nie  m ożna;  w edług  wszelkiego  praw dopodobieństw a 

były to  obszary,  położone  wśród  dorzeczy  Oksusu  (Amu-Daria)

i  Jaksartesu  (Syr-Daria).  W   dalekiej  przeszłości,  25  albo  30 

wieków  przed  naszą  e r ą ,  zachodnie  pokolenia  pociągnęły  ku 

Zachodowi  i  Północy,  zajęły  Małą  Azyę,  podążyły  do  Europy. 

W schodnie  pokolenia  nie  zostały  również  na  m iejscu,  bądź 

w skutek  rozm nożenia  się  ludności,  bądź  też  p arte  przez  inne 

ludy,  opuściły  swe  dawne  siedziby,  posunęły  się  na  Zachód

i  Południe.  Jed n e  z  nich  zajęły  k ra je ,  zwane  potem   M edyą

i  P e rsy ą ,  in n e,  przeszedłszy  góry  H indukusz,  rozlały  się  po 

dorzeczach  Indusu  i  G an g esu ,  a  następnie  opanowały  cały 

wielki  półwysep. 

'

W arunki  klim atologiczne  krajów,  które  zajęli  Aryowie, 

pojęcia,  obyczaje  i stopień  w ykształcenia  ludów,  wśród których 

osiedli,  w yw arły  swój  wpływ  na  dalszy  ich  rozwój ;  z  czasem 

w yrobiły  się  tu   dwie  indywidualności  narodowe,  E rańska  i  In ­

dyjska,  mówiące  dwoma  odrębnymi,  choć pokrew nym i językami.

Odłam  ludów  aryjskich,  które  osiadły  w  Medyi  i  Persyi, 

używał  język a  staro-perskiego  i  tak   zwanego  zendckiego;  ję ­

zyki  te  stanow ią  grupę  erańską.  Języ k   staro-perski,  używany 

za  dynastyi  Achemenidów,  zam arł  wraz  z  tą   d y n a s ty ą ;  języ k 

nowo-perski  je s t  narzeczem   staro-perskiego  z  domieszką  wyra­

zów  arabskich.  Język,  zwany  zendcki,  zam arł  jeszcze  dawniej  ; 

mówili  nim  Aryowie  w  Medyi  i  Baktryanie.

P o   stro n ie   a z y a ty c k ie g o   p o c h o d z e n ia   A ry ó w ,  opró cz  ju ż   w y m ie ­

n io n y ch ,  s to ją   ta c y  

m ężowie  ja k   K iepert,  von  B o th ,  de  Harlez,  O rte re r, 

W il.  G e ig e r,  W ik .  H e im ,  B rtin n p o fe r,  R e in a e h ,  S ir  M onier  M o n ie r-W il­

liam s  i  inni.  M ax  M u ller  w   dziele  Biographies  o f  words  and  the  Home  of 

the  A r y  as  (1888)  dał  d o b rą   o d p ra w ę   S a y c e 'o w i  i  T a y lo ro w i.  —  W h itn e y - 

L e s k ie n ,  w   Leben  u n d   W achstum   der  Spraclie,  S.  204:  „M óglicher  W eise 
fiu d et  m ail  n o c h   Z e u g n iss e   v on  w irk lic h e r  B e w e issk ra ft  in  B e tre ff  d ie se r 

F rag e,  a b e r  b is  j e t z t   sin d   sieh erlich   k e in e   zu  T ag e  g e fo r d e rt;I.

background image

178

A R Y O W X E   I   I C H   S IE D Z IB Y .

Języ k   sanskrycki,  sanskrta,  co  znaczy  „doskonały,  klasy- 

czny“ ,  był  językiem   Aryów,  k tórzy  zajęli  Indye.  Z  biegiem 
czasu  i  okoliczności  jęz y k   ten   przekształcił  się;  urobiły  się  ję ­

zyki  miejscowe,  jakim i  dziś  mówią  potomkowie  Aryów,  osiedli 

w  In dy ach:  Sanskryt  pozostał  językiem   uczonych,  podobnie 

ja k   łaciński  u  nas.

C harakterystyczną  różnicę  tych  dwóch  grup  językow ych 

stanow i  zamiana  h  na s:  i  ta k   dzisiejszy  P endżab  w sanskrycie 

zowie  się  Sapta-Sindhu,  w narzeczach  zaś  erańskich  nosi  nazwę 

Hapta-Hindn.

W   tych  trzech  języ k ach :  staro-perskim ,  zendckim  i  san- 

skryckim   zostawili nam   W schodni Aryowie  swe  zapiski.  Te  p o­

mniki  piśmienne,  ze  względu  na  swe  rozmiary,  nie  m ają  jed n a­

kowej  doniosłości.  K ilka  czy  kilkanaście  napisów  ry ty ch  na 

skałach  przez  następców  Cyrusa,  stanow ią  cały  m ateryał,  jaki 

pozostał  po  Persach.  L udy  B ak try any   przekazały  nam  księgę, 

zwaną Aicesta,  która,  aczkolwiek  w  okruchach  tylko  doszła  rąk 

naszych,  treścią swą  jed n ak   odsłoniła  rąbek  z  ówczesnego  spo­

łeczeństwa.  N ajbogatszem   je s t  piśm iennictwo  indyjskie;  formą, 

treścią  i  wielkością  dorównywa  praw ie  klasycznem u,  nieznane 

jeszcze  z  końcem  zeszłego  w ieku,  obecnie  w  większej  części 

zostało  przyswojone  językom   europejskim.  A ngielscy  Indyani- 

ści  lepiej  dziś  znają  literaturę  sanskrycką  i  lepiej  w ładają  tym  

językiem ,  aniżeli  uczeni  P andyci  indyjscy.

Zapiski  W schodnich  A ryów  są  cennym  nabytkiem   dla  ró ­

żnych  gałęzi  wiedzy  ludzkiej,  przedewszystkiem   jednak  przed­

staw iają  obfity  m ateryał  do  badania  ich  pojęć  religijnych.  Tak 

Erańczycy,  jako  i  Indowie  byli  głęboko  religijni,  pierwsi  w y­

łącznie,  drudzy  przew ażnie  w  tym   przedmiocie  zostawili  nam 

swe  utw ory  umysłowe.  Poniew aż  te  zapiski  pochodzą  z  ró­

żnych  epok,  rozpatrując  je,  będzie  m ożna  uchwycić  przekształ­

canie  się  pojęć  religijnych  ty ch   ludów ;  ponieważ  sięgają  one 

odległej  przeszłości,  będzie  m ożna  zdać  sobie  sprawę  z  najda­

wniejszych  p o jęć,  które  są  ju ż  bliskie  czasów  pierwotnych, 
co  je s t  właśnie  naszem  zadaniem. 

(C.  d.  n.)

Ks.  1Γ.  Zaborski.