background image

Jay Friedman, How can I say it clearer? Oct 1, 1997 

tłum. Łukasz Michalski 

 

73. Jak mógłbym wyraźniej to powiedzieć?

                    

How can I say it clearer?

    

 

 

Jay Friedman, październik 1997  

artykuł napisany dla The ITA Journal 
 
Ten  felieton  częściowo  będzie  poświęcony  wyczyszczeniu  rozmaitych  resztek 

i skrawków, pozostałych po poprzednich artykułach i odpowiedziach. Po pierwsze 
i  najważniejsze!:  Dostaję  takie  komentarze:  „Ponieważ  granie  na  dużym  sprzęcie 
jest  trudne,  musisz  go  użyć,  żeby  móc  grać  naprawdę  głośno”.  Mówiłem  to  już 
wielokrotnie  i  znowu  powtórzę:  Używam  tego,  co  mam,  ponieważ  daje  mi  to 
najlepszy dźwięk. Skąd wziął się ten idiotyczny pomysł, że duży sprzęt służy tylko 
do  głośnego  grania?  Głośne  granie  jest  prawdopodobnie  najmniej  ważnym 
aspektem  przy  wyborze  sprzętu.  Poza  tym,  czy  chcąc  być  bardziej  słyszanym, 
grałbym  na  puzonie  o  węższej  menzurze?  Patrz  mi  na  usta:  piękno  dźwięku 
powinno być jedynym kryterium wyboru instrumentu. 

Pomówmy przez chwilę o prawdzie absolutnej. Wielu naukowców dowodzi, że 

nie  istnieje  nic  takiego,  jak  prawda  absolutna.  Być  może,  ale  kiedy uderzam  piłkę 
golfową  w  taki  sposób,  by  poleciała  daleko  w  las,  to  moje  ciało  musi  wykonać 
precyzyjny  zestaw  ruchów,  by  tam  właśnie  zakończyła  swój  lot.  Moje  ciało 
poruszało  się  w  tak  konkretny  sposób,  że  nie  umiałbym  dokładnie  tych  ruchów 
powtórzyć.  Taki  skomplikowany  ruch  nie  był  i  nie  jest  moim  celem,  ale  piłka 
pokazała, co wykonało moje ciało, by jej droga skończyła się w tym miejscu. Prawa 
natury  i  prawa  fizyki  nie  zajmują  się  pojęciem  dobra  i  zła.  Dobro  i  zło  to  pojęcia 
stworzone przez człowieka. Jeśli w granym fragmencie schodzisz w dół i osiągasz 
kiepskie brzmienie niskiego dźwięku, którego nie cierpisz (przynajmniej mam taką 
nadzieję!),  to znaczy,  że wykonałeś  pewien zestaw  precyzyjnych  działań, by  takie 
brzmienie  osiągnąć.  Ciało  nie  rozróżnia  dobra  i  zła.  To  potrafi  tylko  umysł. 
Dlaczego tak sprawnie osiągamy ową ostrą barwę za każdym razem, gdy trafiamy 
tę nutę? Otóż bardzo wielu ludzi osądza swe granie według tego, co odczuwa, a nie 
podług rzeczywistego brzmienia. Mózg jest tak cudowny, że nawet nie pragnie od 
nas  wskazania,  jak  powinien  fizycznie  wyglądać  proces  osiągania  wspaniałego 
brzmienia. Mówi nam tylko: „Przedstaw mi to, co chcesz osiągnąć, a ja zatroszczę 
się o resztę.” To dopiero kontrakt!

  

Jak osiągnąć wielki dźwięk? Na to składa się równie wiele rzeczy, których masz 

nie  robić,  jak  i  tych,  które  masz  zrobić.  Rzadko  się  o  tym  mówi  i  często  błędnie 
rozumie.  Co  się  dzieje,  kiedy  grasz  dźwięk?  Bierzesz  oddech,  ustawiasz  zadęcie, 
odciągasz  od  szczeliny  język,  by  wypuścić  powietrze  i  rozpocząć  dźwięk.  Jeśli 

background image

Jay Friedman, How can I say it clearer? Oct 1, 1997 

tłum. Łukasz Michalski 

 

powietrze,  przeznaczone  dla  konkretnej  nuty,  wypłynie  wystarczająco  szybko,  to 
nie trzeba nic więcej. Jeśli powietrze płynie zbyt wolno, to konieczne jest działanie 
jakichś  mięśni,  aby  podtrzymać,  lub  wzmocnić  przepływ  powietrza.  To  właśnie 
psuje  dźwięk!  Taka  nieplanowana  aktywność  mięśni  może  być  różnoraka:  od 
zaciśnięcia jamy ustnej, aż do mrugania oczami. 

Musisz  wiedzieć,  że  jeśli  napinasz  mięśnie  gdzieś  blisko  słupa  powietrza,  to 

psujesz przepływ powietrza, blokując rezonans i powodując kiepski dźwięk. 

Aby  ten  proces  uprościć,  zaczynaj  każdy  dźwięk,  mając  na  myśli  „brzdęk”. 

Potem,  co  najważniejsze,  nie  rób  już  nic,  pozwól  tylko,  by  strumień  powietrza 
płynął  bez  przeszkód,  jak  strzałka  z  indiańskiej  dmuchawki.  Tak,  jak  przy 
dmuchawce:  jeśli  już  wypuściłeś  strzałkę,  to  nie  kombinuj.  Oczywiście,  czasem 
musisz  podtrzymać,  ale  tym  sposobem  możesz  uzyskać  lepsze  brzmienie 
niezależnie  od  pożądanego  efektu  wykonawczego.  Wypróbuj  to  na  pierwszych 
taktach solo z Requiem Mozarta, a potem posłuchaj, jak poprawił się Twój dźwięk. 
Pamiętaj, nie zaczynaj dźwięku z językiem. Zamiast tego, zdmuchnij język z drogi. 

 
Teraz  porozmawiajmy  o  przesłuchaniach.

 Przesłuchania  to stwory  dziwaczne, 

być może nienormalne bardziej, niż cokolwiek innego. Nie ma dwóch podobnych 
i naprawdę  nie  dowiesz  się  więcej  o  następnym,  korzystając  z  poprzednich 
doświadczeń. Cóż więc powinien zrobić utalentowany wykonawca? Sądzę, że klucz 
do  wygrywania  przesłuchań  to  styl,  muzykalność  i  osobowość.  Wielu 
wykonawców  potrafi  perfekcyjnie  zagrać  przesłuchanie.  Twoim  zadaniem  jest 
przykucie  uwagi  jurorów.  Załóż,  że  już  przesłuchali  wielu  grających.  Musisz 
znaleźć sposób, aby się wyróżnić. Styl może okazać się dalekosiężnym sposobem na 
osiągnięcie tego celu. 

To wszystko łatwo  się  mówi,  ale  co,  tak  konkretnie,  można  zrobić?  Taka  jedna 

rada:  nie  graj  wszystkiego  długimi,  płaskimi  nutami  i  matowym,  tępym  atakiem. 
Wprowadzone  wyżej  pojęcie  „brzdęku”  da  Ci  przyzwoity  początek  budowania 
dobrego  stylu.  Graj  zróżnicowaną  artykulacją,  szeroko  rozpiętą  dynamiką 
i pamiętaj: żeby grać piano, trzeba piano ćwiczyć, tak, jak forte. 

Tajemnica pokonania nerwów podczas przesłuchania to koncentracja. Skoro nie 

możesz kontrolować sytuacji, skoncentruj się na tym, co możesz kontrolować, czyli 
na swoim wykonaniu. Nigdy nie zastanawiaj się nad tym, czy się podobasz. Wycisz 
się  całkiem  i  pogrąż  we  własnym  muzycznym  świecie.  Nie  słuchaj  nigdy  plotek 
o preferencjach jury, są jak „najświeższe typowania” dżokeja na wyścigach- nigdy 
się nie sprawdzają. 

Często  jestem  pytany,  czy  na  przesłuchaniu  trzeba  grać  tak  głośno,  jak 

w orkiestrze.  Graj  tak  głośno,  jak  solista,  bo  to  jest  przesłuchanie.  W  pierwszym 
rzędzie bierze się pod uwagę jakość dźwięku. Zawsze myśl o sobie, jak o soliście, 

background image

Jay Friedman, How can I say it clearer? Oct 1, 1997 

tłum. Łukasz Michalski 

 

nawet będąc w orkiestrze, czy chcąc być w orkiestrze. Ćwicz, jak solista, a staniesz 
się bardziej elastyczny. 

Zakończyć  chcę  kilkoma  radami  na  temat  interpretacji  fragmentu  najczęściej 

zadawanego  na  przesłuchaniach,  Bolero  Ravela.  Jednak  proszę  pamiętać:  to  tylko  
moja

 

osobista opinia.

 

Jest wiele, wiele sposobów zagrania tego solo. To efekt moich 

przemyśleń z okresu ponad 35 lat grania

Jednak nie przestaję o tym myśleć. 

Niestety, nuty puzonowego solo z Bolero, w wersji opisanej przez Jay’a Friedmana, w tej 

chwili są niedostępne. Być może wkrótce zostaną dołączone.

 

 Nawiasem  mówiąc,  do  grania  tego  solo  używam  puzonu  o  menzurze  .525 

(13,34mm-  np.  Bach  36).  W  pewnym  repertuarze  lubię  dźwięk  puzonu  o  węższej 
menzurze.  Co  to  byłaby  za  radość  zagrać  Elgara  na  małym  puzonie  tenorowym, 
mając na dole puzon basowy G. Jakiż to byłby dźwięk! Hej, brytyjscy puzoniści, co 
myślicie  na  temat  odrzucenia  instrumentów  w  amerykańskim  stylu  i  utworzenia 
sekcji brzmiącej klasycznie, po angielsku, na Międzynarodowy Festiwal Puzonowy? 
A  co  o  takim  pomyśle  sądzą  puzoniści  z  innych  dużych  centrów  puzonowej 
pedagogiki?  Jakiż  fascynujący  byłby  to  festiwal!  Na  przykład  pod  nazwą:  „Niech 
żyją różnice”!  

Przez  chwilę  jeszcze  chcę  się  zatrzymać  przy  temacie  „przekraczania  granic”. 

Nie  słyszałem  wielu  osób  przekraczających  granice,  czy  choćby  zmierzających 
w tym  kierunku.  Co  to  jest  „przekraczanie  granic”?  To  tak  silne  uwypuklanie 
pewnego aspektu wykonania, że aż trzeba cofnąć się o krok, by uzyskać najlepszy 
rezultat. W przypadku piano chodzi o tak ciche granie, że dźwięk się nie odzywa, 
przy forte- tak głośne, że aż rażące, granie tak gładkie- że aż zamazane, tak bardzo 
staccato, że aż dziobato... i późniejsze wycofywanie się, ale z ciągłym trwaniem tuż 
przy  owej  granicy.  Szczególnie  tyczy  się  to  vibrato.  Prawie  każdy  ma  vibrato  za 
wąskie i za szybkie. Powoduje to wrażenie małego dźwięku. Spróbuj przekroczyć 
granicę,  zrób  za  wolne  i  za  szerokie.  Da  to  wrażenie  wielkiego  dźwięku.  Potem 
wycofaj się, tylko do granicy- ale jej nie przekraczaj. Będzie wspaniale.