background image

 

FELICITY HEATON  

    

Her Angel 01

Her Angel 01

Her Angel 01

Her Angel 01    ----    Her Dark Angel 

Her Dark Angel 

Her Dark Angel 

Her Dark Angel     

Tłumaczenie nieoficjalne: czarna_wdowa26 

 

 

 

 

background image

Tłumaczenie nieoficjalne: czarna_wdowa26 

 

ROZDZIAŁ 1 

 

Obrazy  w  jasnej  sadzawce  przeszłości,  przepływały  przed  oczami  Apollyona  i  choć 

przesuwały  się  z  prędkością  światła,  widział  je  wszystkie  dokładnie.  Mógł  skupić  się  na 

jednym  z  nich  i  zatrzymać  go  na  chwilę,  aby  lepiej  zrozumieć,  co  przedstawia  scena,  którą 

ukazywał.  Obserwował  śmiertelników  od  zarania  dziejów.  Widział,  jak  świat  się  zmienia 

i zapomina o jego gatunku. 

Nikt już nie wierzył w anioły. 

A  jego  mistrz  nie  wezwał  go  przez  wiele  długich  stuleci,  więc  nadal  tkwił 

w bezdennych czeluściach piekieł. 

Teraz  Apollyon  czekał  na  wezwanie,  wierny  i  cierpliwy,  pogodzony  ze  swym  losem 

nawet,  jeśli  inne  anioły  zrezygnowały  już  z  czekania  i  teraz  żyły  według  własnych  zasad. 

Wielu  z  jego  braci  broni  zmiękło  i  spadło  na  Ziemię  dla  śmiertelnych  kobiet.  Ich  oddanie 

i obowiązek przegrywały w starciu z miłością. On nie mógłby tak postąpić. Nic go nie łączyło 

ze śmiertelnikami. 

Jego  ciemne,  błękitne  oczy  błądziły  po  srebrnej  powierzchni  sadzawki,  podążając 

za rejestrowaną  historią,  zatrzymując  momenty,  które  go  interesowały.  Wojna.  Śmierć. 

Rozlew krwi. To nigdy nie ulegnie zmianie. Pewnego dnia jego mistrz przywoła go, a wówczas 

ziemia pozna prawdziwe znaczenie słowa destrukcja. 

 Blade światło emanujące z sadzawki oświetliło jego postać, gdy przykucnął blisko jej 

krawędzi,  z  łokciami  wspartymi  na  kolanach  i  rękami  swobodnie  zwisającymi  z  przodu. 

Misterny,  złoty  wzór  pokrywający  czarny  pancerz  ochraniający  jego  przedramiona  i  łydki 

przechwytywał światło i lśnił odbijając je.  

Z  cichym  westchnieniem  Apollyon  rozwinął  swoje  czarne,  potężne  skrzydła  i  wstał. 

Przeciągnął  się  sprawiając,  że  pancerz  osłaniający  jego  pierś  uniósł  się,  kiedy  podniósł  ręce 

a następnie spojrzał na  bezkresną czerń rozciągającą się nad nim. Ognie piekielne paliły się 

za  nim.  Dym  wypełniał pieczarę  sprawiając,  że  już  od  dawna  marzył  o  powrocie  na  Ziemię. 

 

background image

Tłumaczenie nieoficjalne: czarna_wdowa26 

Minęły wieki odkąd po raz ostatni opuścił podziemie i rozpostarł skrzydła w locie, wdychając 

świeże powietrze, czując jak uderza i opływa jego ciało. Był obolały z potrzeby, by ponownie 

wznieść  się  nad  miastami,  których  jeszcze  nie  widział  i  nie  znał,  porozmawiać  z innymi 

aniołami,  zamieszkującymi Ziemię i obserwującymi śmiertelników. 

Zbyt długo dławił się ogniami piekielnymi. Pragnął znów być wolny. 

Apollyon  miał  właśnie  zamiar  odwrócić  się  i  odejść,  kierując  się  do  krawędzi 

przepaści,  gdy  jego  błękitny  wzrok  wyłapał  coś  w  sadzawce.  Zmarszczył  brwi  i  przykucnął 

ponownie. Długie pasma jego czarnych włosów opadały mu na twarz, gdy pochylał się nad jej 

brzegiem i wpatrywał w obraz, który zatrzymał się przed nim. 

Samotna kobieta. 

Często ją widywał. W takie dni jak ten lubiła spacerować samotnie po parku, czasami 

miała smutny wyraz twarzy, zupełnie jakby nosiła w sercu jakiś ciężar. O czym myślała, kiedy 

tak wyglądała? Park nie był jedynym miejscem, gdzie ją widywał. Zdarzało mu się natrafić na 

nią przypadkowo, gdy szła pośród tłumu lub przechodziła przez obraz, który go interesował. 

Za każdym razem jego wzrok podążał za nią, dopóki nie znikła z jego pola widzenia. 

Stała,  patrząc  się  na  Wieżę  Eiffla.  Była  odwrócona  do  niego  plecami.  Delikatny 

wietrzyk  owiewał  jej  ciało  ubrane  w  czerwoną,  krótką  sukienkę  i  burzył  jej  długie,  jasne 

włosy.  Nie musiał widzieć jej twarzy, żeby wiedzieć, że to ona. Nigdy żaden śmiertelnik nie 

zaciekawił go tak bardzo, jak ona. 

Róże, które pojawiły się w dole obrazu przesłoniły mu widok na większą część jej nóg. 

Przekrzywił głowę i przebiegł wzrokiem po tym, co mógł jeszcze zobaczyć. Nigdy nie widział 

jej  ubranej  w  taki  sposób.  Zwykle  zakładała  na  siebie  kilka  warstw  ubrań,  nigdy  nie 

pokazywała nóg, a czarny gruby płaszcz, który nosiła skrywał jej szczupłą sylwetkę. Pory roku 

zmieniały  się  tak  szybko,  że  nawet  nie  zauważył,  że  na  Ziemi  nastało  już  lato.  Obraz  się 

zmienił, ukazując teraz górną część Wieży Eiffla, a on zapragnął wrócić do poprzedniej sceny 

póki nie zobaczył błękitnego nieba, na którego tle odcinał się szczyt Wieży. 

Apollyon  wyciągnął  rękę  w  kierunku  sadzawki,  desperacko  pragnąc  dotknąć  obrazu, 

jakby dzięki temu znów mógł poczuć promienie słońca pieszczące jego skrzydła podczas lotu. 

background image

Tłumaczenie nieoficjalne: czarna_wdowa26 

Obraz odpłynął zastąpiony kolejnymi, ale te już go nie interesowały. Było lato. Wstał 

i wyobraził sobie lot pośród błękitu bezchmurnego nieba oraz jak bardzo ekscytujące byłoby 

to przeżycie. Niemal widział już cały Paryż rozciągnięty pod nim. Nigdy nie był w tym mieście, 

ale znał je dobrze z obrazów, które oglądał. Jakby to było ujrzeć takie miasto na własne oczy? 

Zobaczyć na żywo taką kobietę? 

Potrząsnął głową odganiając od siebie te myśli i przypominając samemu sobie, że nic 

go nie interesowało w śmiertelnych kobietach. 

Ale jeśli tak było, to dlaczego jego serce zatrzymywało się ilekroć ją zobaczył? 

Apollyon  po  raz  ostatni  spojrzał  na  sadzawkę,  po  czym  odwrócił  się  i  odszedł.  Jego 

obowiązkiem było pozostawać w służbie u swojego mistrza. Musiał tu tkwić. Strażnik czeluści 

piekielnych, wiecznie dławiony dymem ogni w nich się palących, cierpiący, póki nie zostanie 

wezwany. 

 Zaśmiał się. 

Nikt go nie wezwie. Spędzi resztę wieczności uwięziony w swoim prywatnym Piekle. 

W  momencie,  gdy  poczuł  w  ustach  smak  mrocznej  klątwy,  w  oddali  rozbrzmiał  huk 

pioruna rozdzierającego niebo. 

Znajome  uczucie  zaczęło  wypełniać  jego  ciało,  gdy  usłyszał,  że  ktoś  wymawia  jego 

imię.  Nasłuchiwał,  próbując  wyłowić  głos  swego  mistrza,  wiedząc,  że  tylko  on  mógłby  go 

wezwać. Niestety dźwięk był zniekształcony. 

Czuł wezwanie, ale nie był w stanie stwierdzić skąd pochodzi. 

Apollyon chwycił swój miecz i schował go do pochwy, która była przytroczona do pasa 

okalającego  jego  talię.  Ruszył,  nie  czekając  na  powtórne  wezwanie.  To  była  szansa  na 

ucieczkę z Piekła, a on nie zamierzał jej zmarnować. Gdzieś tam był jego mistrz i wzywał go 

do siebie. Przynajmniej ponownie miał przed sobą misję. 

Rozpostarł  skrzydła  i  dzięki  jednemu,  mocnemu  uderzeniu  uniósł  się  w  powietrze. 

Każdy  podmuch  wiatru  niósł  ze  sobą  dym  ogni  piekielnych,  próbujący  ściągnąć  go 

z powrotem  w  dół.  Wznosił  się  coraz  wyżej  i  wyżej,  aż  dotarł  do  miejsca,  w  którym 

background image

Tłumaczenie nieoficjalne: czarna_wdowa26 

znajdowało się sklepienie jego więzienia. Wyciągnął ręce do góry. Czarna skała rozstąpiła się 

przed nim, a on odwrócił się i poleciał w górę, przyspieszając i pędząc, choć jeszcze nie mógł 

dostrzec  choćby  skrawka  błękitnego  nieba.  Setki  kilometrów  skalnego  tunelu.  Z  powodu 

prędkości wszystko zmieniło się w jedną czarną smugę. W końcu przebił się na zewnątrz, na 

świeże  powietrze.  Wystrzelił  w  górę,  a  jego  czarne  skrzydła  wściekle  młóciły  ciepłe 

powietrze. Nie zwolnił, dopóki nie osiągnął pułapu chmur.  

Apollyon szybował w powietrzu, spoglądając swoimi ciemnymi, błękitnymi oczami na 

świat  znajdujący  się  w dole,  rozkoszując  się  chłodnym  wiatrem  rozwiewającym  jego długie, 

czarne  włosy.  Wszystko  było  równie  cudowne  jak  zapamiętał,  a  może  nawet  lepsze. 

Fascynowały  go  miasta  wzniesione  przez  śmiertelników.  Obniżył  lot  w  poszukiwaniu  celu 

swojej  misji.  Nasłuchiwał  ponownego  wezwania.  Czego  od  niego  oczekiwano?  Apollyon 

zrobiłby  wszystko  dla  swojego  mistrza.  Zniszczył  wiele  miast  i  zaprowadził  niezliczoną  ilość 

grzesznych  dusz  do  otchłani  piekielnych,  a  wszystko  z  powodu  jednego  rozkazu.  Walczył 

nawet z samym Diabłem i pokonał go.  

Zmarszczył brwi, gdy zobaczył zarys miasta. 

Paryż. 

Pragnienie  by  dotrzeć  do  Wieży  Eiffla  i  odszukać  śmiertelną  kobietę  było  silne,  ale 

stłumił je w sobie i przeleciał ponad miastem w poszukiwaniu swego mistrza. Wezwanie było 

teraz  cichsze,  przez  co  jeszcze  trudniej  było  zlokalizować  miejsce,  z  którego  dobiegało. 

Bezsilność  i  konieczność  poszukiwań  trawiły  go  od  środka.  Zaczął  się  zastanawiać,  czy 

kiedykolwiek  odnajdzie  źródło  wezwania.  Był  przeklęty,  więc  to  wszystko  mogło  się  okazać 

tylko okrutnym żartem.  

Diabeł był na tyle nikczemny i podły, żeby tak się z nim zabawić. Był na tyle silny, aby 

to uczynić. Nieraz odgrażał się Apollyonowi, że odegra się na nim za ponowne wtrącenie do 

piekieł. 

Apollyon  opadł  niżej,  bez  wysiłku  schodząc  w  cieplejsze  warstwy  powietrza, 

rozkoszując  się  łaskotaniem  wiatru,  który  opływał  jego  ciało  i  wślizgiwał  się  pomiędzy  jego 

czarne  pióra.  Zawrócił  i  zanurkował  w  dół,  przeszukując  ulicę.  Ruch  skrzydeł  tworzył 

podmuchy  wiatru  wiejącego  tuż  nad  głowami  śmiertelników.  Uśmiechnął  się  na  dźwięk  ich 

background image

Tłumaczenie nieoficjalne: czarna_wdowa26 

pisków.  Przytrzymywali  swoją  odzież  w  obawie,  że  zostanie  porwana  przez  silniejszy 

podmuch. Wiedział, że czerpanie dziecinnej przyjemności z takiego zachowania było złe, ale 

wszystkie anioły miały tendencje nadużywania swojego daru niewidzialności. 

Silne uderzenie skrzydeł i ponownie wzniósł się do góry. Wylądował na dachu starego 

domu  z  jasnego  piaskowca  i  przebiegł  wzrokiem  po  mieście  zatrzymując  ostatecznie 

spojrzenie  na  Wieży  Eiffla.  Stała  tam,  odcinając  się  na  tle  błękitnego  nieba,  w  otoczeniu 

bujnej zieleni, która rosła u jej podstawy. Chciał polecieć w jej kierunku, lecz usłyszał, że ktoś 

ponownie wymawia jego imię.  

Apollyon koncentrując się zmarszczył brwi. Starał się ustalić skąd pochodzi wezwanie. 

Jego wzrok ponownie zwrócił się ku Wieży. Czyżby tam znajdował się jego mistrz? 

Rozpędził  się  i  zeskoczył  z  krawędzi  dachu.  Spadał  swobodnie.  Dopiero  tuż  przed 

zderzeniem z chodnikowymi płytami, którymi był wyłożony plac poniżej, rozpostarł skrzydła 

i wystrzelił w górę. Leciał zaledwie kilka stóp nad ziemią, manewrując pomiędzy ludźmi póki 

nie dotarł do pasa zieleni. W pobliżu znajdowała się rzeka. Leciał prosto kierując się ku Wieży 

Eiffla.  Wyhamował  gwałtownie  i  zawisł  w  powietrzu,  gdy  ponownie  usłyszał  wezwanie. 

Ktokolwiek wypowiedział jego imię znajdował się za nim. 

Zaczął  przeszukiwać  wzrokiem  tłum  znajdujący  się  poniżej.  Czy  jego  pan  był  tam, 

pośród tych ludzi? Czy wzywał go? 

Mistrz objawiał się zazwyczaj w jednej z kilku postaci. Oczy Apollyona przeszukiwały 

tłum  złożony  ze  śmiertelników,  zatrzymując  się  na  każdej  twarzy  na  mniej,  niż  ułamek 

sekundy.  Żadna z postaci nie pasowała do jego wspomnień. 

Tym  razem  usłyszał  wyraźnie  swoje  imię,  które  teraz  dźwięczało  mu  w  uszach.  Jego 

wzrok podążył w kierunku, z którego dobiegło wezwanie. Oczy rozszerzyły się ze zdziwienia.  

Ona? 

Jasnowłosa,  śmiertelna  kobieta  stała  poniżej  niego  obok  jednej  z  fontann.  Była 

odwrócona  do  niego  tyłem.  Jej  krótka,  ciemnoczerwona  sukienka  powiewała  na  wietrze. 

Ciepły podmuch porywał kropelki wody unoszące się nad fontanną i osadzał je na jego ciele, 

gdy wiatr wiał w jego kierunku. 

background image

Tłumaczenie nieoficjalne: czarna_wdowa26 

Apollyon ściągnął brwi. 

To musiała być robota Diabła. 

Przyglądał się jej przeklinając pod nosem, gdy ponownie wypowiedziała jego imię. To 

było  niedorzeczne.  Żaden  śmiertelnik  nie  posiadał  wystarczających  mocy,  aby  przywołać 

anioła.  Poza  tym  od  zarania  dziejów  nie  miał  innego  pana,  a  inni  aniołowie  zawarli  z  nim 

pakt. 

Apollyon  opadł  ostrożnie  w  dół,  zbliżając  się  do  niej,  po  czym  zawisł  w  powietrzu, 

niespełna metr nad jej głową. Czy to ona go wezwała? 

Uniosła rękę do twarzy. Nie opuściła jej, więc nie mógł dostrzec jej twarzy. Zauważył, 

że jej ramiona poruszają się tak, jakby płakała. Fala smutku i złości przetoczyła się przez jego 

ciało na samą myśl, że cierpiała.  

Wylądował  nieopodal,  na  moście  rozciągającym  się  nad  rzeką.    Stała  zwrócona 

plecami  do  mostu.  Zszedł  z  murku  i  zmienił  swój  wygląd.  Jego  skrzydła  nie  chciały  zniknąć, 

więc  zdążył  wykonać  kilka  kroków  w  jej  kierunku,  nim  uzyskał  pewność,  że  śmiertelnicy  ich 

nie  dostrzegą.  Jego  strój  również  uległ  zmianie.  Zbroję  zastąpił  skrojony  na  miarę,  czarny 

garnitur,  czarna  koszula  i  niebieski  krawat.  Jego  długie,  czarne  włosy  same  zebrały  się 

w koński ogon, uwiązany nisko na jego karku. 

W końcu zdjął z siebie tarczę niewidzialności stając się widzialnym dla ludzkiego oka 

i zwyczajnie do niej podszedł. Wyjął z kieszeni niebieską chusteczkę i stanął za nią. Zawahał 

się na ułamek sekundy, nim dotknął jej ramienia. 

- Wszystko w porządku? – Zapytał po francusku, mając nadzieję, że użył właściwego 

języka  i  właściwych  słów.  Nie  rozmawiał  z  nikim  od  bardzo  długiego  czasu  i  chociaż 

nowoczesny język nie był mu obcy, nigdy nie miał okazji się nim posługiwać. 

Ponownie  dotknęła  swojej  twarzy.  Jej  długie  włosy  tworzyły  istną  kurtynę,  która 

przesłaniała mu widok. Pociągnęła nosem. Kiedy zwróciła ku niemu twarz, uśmiechnęła się.  

Piwne  oczy  najpierw  zalśniły  na  widok  oferowanej  chusteczki,  po  czym  jej  wzrok  wolno 

prześliznął się po jego ręce do klatki piersiowej, a następnie w kierunku twarzy. Była jeszcze 

piękniejsza,  niż  ją  zapamiętał.  Miała  delikatne  rysy  twarzy  i  okrągłe  oczy.  Sama  mogłaby 

background image

Tłumaczenie nieoficjalne: czarna_wdowa26 

uchodzić za anioła. Nie zdawał sobie sprawy z jej wzrostu. Była niższa od niego co najmniej o 

głowę, do tego była drobnej budowy ciała. 

W  momencie,  gdy  ich  spojrzenia  się  spotkały  wyraz  jej  twarzy  uległ  zmianie. 

Zatrzymała dłoń, którą wyciągnęła po chusteczkę, a w jej oczach pojawił się strach. 

-  Odczep  się.  –  W  jej  akcencie  było  słychać  ostrą  nutę  paniki.  Ruszyła  gniewnie 

w kierunku mostu. 

 Apollyon skrzywił się i przyjrzał się chusteczce, po czym ruszył za nią. 

Spojrzała przez ramię i zaczęła iść szybciej. Zbyt łatwo mógł ją dogonić. Jego kroki były 

dłuższe  od  jej,  a  sandały  na  niskim  obcasie  zdecydowanie  nie  zostały  zaprojektowane  do 

szybkiej ucieczki. 

- Zostaw mnie. 

Czemu od niego uciekała? 

Ludzie gapili się na nich szepcząc do siebie. Robiła scenę, a on nie do końca wiedział 

dlaczego. 

-  Odczep  się  ode  mnie! –  Odwróciła  się do niego,  a  następnie  cofnęła. W  jej  oczach 

nadal  lśnił  strach.    Wzrok  jej  pociemniał,  gdy  ściągnęła  brwi  i  przemówiła,  jakby  go 

przeklinała. – Abaddon. 

Nie słyszał tego imienia od bardzo dawna. 

Wiedziała, że jest aniołem. 

Jak?  Czyżby  wygląd  go  zdradził?  Minęły  wieki  odkąd  po  raz  ostatni  używał  uroku. 

Rozejrzał się wokół, przesuwając wzrokiem po przyglądających im się śmiertelnikach. Żaden 

z nich nie wyglądał, jakby się go obawiał. Gdyby widzieli przed sobą anioła, zareagowaliby tak 

samo jak ona. Krzyczeliby, że Apokalipsa się zbliża, a świat dobiega końca. Wówczas miałby 

poważny problem ze swoim mistrzem.  

Pamiętał,  że  go  wezwała.  Czy  mogła  przejrzeć  jego  iluzje?  Czy  w  jakikolwiek  sposób 

różniła się od innych śmiertelników? 

background image

Tłumaczenie nieoficjalne: czarna_wdowa26 

- Nie chcę umierać – mruknęła pod nosem i rzuciła mu pełne lęku spojrzenie. 

Nie tego się spodziewał. Nie powinna być w stanie dostrzec, że jest aniołem. Powinna 

natomiast  skorzystać  z  miłego  gestu  i  przyjąć  oferowaną  chusteczkę,  aby  móc  osuszyć  łzy 

i powiedzieć mu czemu płacze, żeby mógł wykombinować co tu robi i dlaczego ktoś bawi się 

jego kosztem. 

Łzy  spłynęły  po  jej  policzkach.  Objęła  się  ramionami,  przez  co  wydawała  się  jeszcze 

mniejsza  i  bardziej  krucha.  Poczuł  potrzebę,  aby  sięgnąć  po  nią  i  w  jakiś  sposób  ulżyć  jej 

w cierpieniu.  Cokolwiek  spowodowało  ból  i  wywołało  łzy,  nadal  silnie  tkwiło  w  jej  sercu, 

dręcząc ją. Czuł to. Istniał pomiędzy nimi szczególny rodzaj więzi, który dawał mu wgląd do 

tego, co czuła. Miał przeczucie, że ona go potrzebuje i że mieli się tu spotkać właśnie dziś. 

To było niedorzeczne. 

Śmiertelnik  nigdy  nie  byłby  go  w  stanie  wezwać.  Ich  głos  nie  posiadał  odpowiedniej 

mocy. 

Był samotny przez zbyt długi czas i teraz to wszystko sobie uroił, widząc rzeczy takimi 

jakie chciał je widzieć, a nie takimi jakimi były. 

Był tylko jeden sposób, żeby się przekonać, czy rzeczywiście go wezwała. Miał zamiar 

to sprawdzić podczas zwykłej rozmowy, ale ta opcja już nie wchodziła w grę. To był czas na 

bardziej radykalne kroki. 

Podszedł  do  niej,  a  ona  ponownie  się  cofnęła.  Wyciągnęła  przed  siebie  ręce,  jakby 

sam gest mógłby go powstrzymać gdyby chciał naprawdę zrobić jej krzywdę. 

- Proszę – wyszeptała i potrząsnęła głową, a kolejne łzy popłynęły z jej oczu. 

- Zostaw ją. – Przysadzisty mężczyzna ruszył w ich kierunku. 

Apollyon  w  końcu  stracił  cierpliwość.  Wyrzucił  ręce  przed  siebie  i  przesunął  dłońmi 

przed zgromadzonym tłumem. – Tu nie ma nic interesującego do oglądania. 

Na  twarzach  ludzi  pojawił  się  wyraz  błogiego  odprężenia.  Ruszyli  jak  jeden  mąż, 

wracając do swoich spraw. Mijali Apollyona i śmiertelniczkę, jakby ich tu wcale nie było.  

background image

10 

Tłumaczenie nieoficjalne: czarna_wdowa26 

- Boże, zamierzasz mnie zabić. 

Skrzywił się. – Czemu wygadujesz takie rzeczy? 

-  Tym  się  właśnie  zajmujesz.  –  W  tonie  jej  głosu  dało  się  dosłyszeć  oskarżenie 

zabarwione odrobiną odwagi. 

Odwaga w obliczu śmierci? 

Jeszcze chwilę temu się go bała, a teraz wyglądała jakby szykowała się do walki. 

- Nie robiłem takich rzeczy od bardzo długiego czasu – westchnął. To zawsze będzie 

się  za  nim  ciągnęło.  Spędź  kilka  wieków  jako  anioł  śmierci,  a  nikt  ci  już  tego  nie  zapomni. 

Wszyscy  automatycznie  zakładają,  że  nadal  jesteś  odpowiedzialny  za  odbieranie  ostatniego 

tchu  śmiertelnikom.  Mimo  wszystko  to  i  tak  było  lepsze  od  plotek,  że  jest  Diabłem.  –  Jest 

odpowiedni zastęp aniołów, który się tym zajmuje. 

Nie wyglądała tak, jakby mu uwierzyła. Ręce jej drżały. 

- Nie prosiłam się o moje moce. Proszę, nie zabieraj mnie tam. 

- Gdzie? – Jego cierpliwość była na skraju wyczerpania i w tej chwili nie był zdolny do 

zadania  właściwego  pytania.  Przeanalizował  jej  ostatnie  słowa,  ponownie  odtwarzając  je 

w pamięci. 

Moce? 

- Wszystkie ognie piekielne są na twoje skinienie… nie chcę tam iść. Nie zrobiłam nic 

złego. 

Apollyon  spojrzał  za  siebie.  Wszystko,  co  mógł  zobaczyć  to  Paryż.  Krawędź 

kamiennego mostu, ciemną rzekę i miasto znajdujące się po jej drugiej stronie.  

-  Masz  dar.  –  Ponownie  spojrzał  na  nią,  zatapiając  się  w  jej  piwnych  oczach. 

Przytaknęła. Czy dzięki temu go wezwała? Zmarszczył brwi i spojrzał na fontanny znajdujące 

się na drugim końcu mostu za nim. – Co tutaj robiłaś? 

background image

11 

Tłumaczenie nieoficjalne: czarna_wdowa26 

Zapatrzyła  się  w  przestrzeń  przed  sobą,  po  czym  zamrugała  kilkakrotnie,  a  jej  brwi 

podjechały  do  góry.  –  Nic,  naprawdę.  Rozmyślałam  o  życiu,  jak  sądzę  i  o  tym,  jakie  jest 

gówniane. 

-  O  nic  nie  prosiłaś?  –  Zrobił  krok  w  jej  kierunku,  a  ona  tym  razem  się  nie  cofnęła.  

Nadal  przyglądała  się  fontannie  z  szeroko  otwartymi  oczami.  Łzy  zalśniły  na  jej  ciemnych 

rzęsach.  Cały  strach  uleciał,  a  jego  miejsce  ponownie  zastąpił  ból.  Złapała  się  za  pierś, 

a on poczuł, jak ból rośnie wewnątrz niej, przytłaczając ją. 

-  O  zemstę  –  wyszeptała  i  przeszyła  go  wzrokiem.  –  Prosiłam  o  zemstę  na  tym 

zdradzającym mnie draniu. 

Zdrada? Grzesznik? 

Prosiła  o  zemstę,  a  on  ją  usłyszał.  Uzyskał  kompletną  odpowiedź  na  swoje  pytanie 

i zaakceptował  jej  misję,  ale  nie  swoją.  Nie  mógł  tego  zrobić.  Wchodzenie  z  nią 

w jakiekolwiek  układy  było  łamaniem  wszelkich  zasad,  jakie  istniały  pomiędzy  nim, 

a mistrzem. 

Apollyon spojrzał na nią, studiując bladą cerę jej twarzy. 

Wezwała go, a on przybył. Teraz to ona była jego panem. Zaakceptował swoją misję 

i związał się z nią kontraktem w momencie, gdy opuścił Piekło. 

Będzie miał przez to kłopoty. 

Minęło  trochę  czasu  od  jego  ostatniej  wizyty  na  Ziemi,  a  anioły,  które  mogą 

obserwować  śmiertelników  niejednokrotnie  były  rozdrażnione  faktem,  że  grzesznicy  są 

rozliczani ze swoich czynów dopiero w chwili śmierci. 

A on w szczególności nie tolerował zdrady. 

- Naprawdę pojawiłeś się tu, żeby mnie zabić? 

Apollyon uśmiechnął się, a na jej policzkach wykwitł delikatny rumieniec. – Wezwałaś 

mnie, a ja przybyłem, nie by odebrać ci życie, ale by ulżyć w twoim cierpieniu. 

background image

12 

Tłumaczenie nieoficjalne: czarna_wdowa26 

Przełknęła  i  spojrzała  na  niego  tak,  jakby  za  chwilę  miała  zaprzeczyć,  że  cierpi. 

Apollyon podszedł do niej i dotknął jej twarzy. Miała ciepłą i miękką skórę, którą dobrze było 

czuć pod palcami. Gładził dziewczynę po policzku, przesuwając palce na brodę i unosząc jej 

głowę, żeby ich oczy się spotkały. 

-  Cokolwiek  ci  zrobił,  sprawię  że  będzie  cierpiał  z  tego  powodu  ponieważ  żaden 

mężczyzna  nie  jest  wart  tylu  wylanych  łez.  Twoje  serce  wyleczy  się  i  z  czasem  znów  kogoś 

pokochasz. 

Jej piwne oczy poszukiwały jego spojrzenia. 

Apollyon spojrzał w nie głęboko, czując dziwne ciepło, które zaczęło rozchodzić się po 

jego  ręce,  począwszy  od  palców,  które  spoczywały  na  jej  twarzy.  Przeszyło  go  i  ostatecznie 

ulokowało  się  w  klatce  piersiowej,  rozpalając  ją  i  budząc  uczucia,  o  których  istnieniu  już 

dawno zapomniał. 

- Dam ci zemstę, której szukasz. 

Te  słowa brzmiały dziwnie  nawet  w  jego  własnych  uszach, pomimo faktu,  że  sam  je 

wypowiedział. 

Zatracił się w jej oczach. Patrzyła na niego z taką czułością. 

Czy była mu wdzięczna, skoro obdarzyła go takim spojrzeniem? 

A może chodziło o coś innego? 

- Czy jesteś boginią? – Wyszeptał, starając się, aby jego język nie trafił tam, gdzie nie 

powinien, a jego misja nie zboczyła z celu. 

Potrząsnęła głową, nie zrzucając przy tym jego palców ze swojej twarzy, a następnie 

zwilżyła  usta.  Zrobił  błąd  przyglądając  się  jej  wargom,  obserwując,  jak  przesuwa  po  nich 

koniuszkiem  różowego  języka.  Fala  pożądania  przeszyła  jego  ciało.  Cofnął  pospiesznie  dłoń 

zszokowany siłą tego pragnienia i jego nagłym pojawieniem się. 

-  Jestem  czarownicą  –  powiedziała,  jakby  stwierdzała  coś  oczywistego  i  wzruszyła 

lekko ramionami. 

background image

13 

Tłumaczenie nieoficjalne: czarna_wdowa26 

Apollyon  gapił  się  na  nią.  Czy  popełniał  kosmiczny  błąd  pomagając  jej?  Jakaś  jego 

część  kazała  mu  odejść  dopóki  nie  jest  za  późno  i  nie  zaangażuje  się  w  jej  sprawy  jeszcze 

bardziej. 

Nie mógł jednak tego uczynić. 

Rzuciła na niego urok. 

A on był jej niewolnikiem. 

 

 

  

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

background image

14 

Tłumaczenie nieoficjalne: czarna_wdowa26 

ROZDZIAŁ 2 

 

W  piwnych  oczach  Serenity  zagościł  strach.  Cofnęła  się,  gdy  potężny  mężczyzna 

stojący przed nią dobył miecza, który do tej pory był schowany w pochwie przypiętej do jego 

pasa.  Obawiała  się,  że  mógł  zmienić  zdanie  i  jednak  zamierza  ją  zabić.  Nie  wiedziała, 

co powinna  myśleć,  gdy  z  gracją  opadł  przed  nią  na  jedno  kolano  i  opuścił  głowę  w  dół. 

Wyciągnął w jej kierunku miecz, rękojeść i czubek ostrze spoczywały w jego palcach. 

- Jestem na twoje rozkazy. – Jego francuski był idealny. Sprawiał, że jego głęboki głos 

brzmiał jeszcze bardziej seksownie. Ilekroć się odezwał przez jej ciało przebiegał dreszcz. 

Czy powinna teraz coś zrobić? 

Przechodzący  obok  ludzie  ponownie  zaczęli  im  się  przyglądać.  Co  widzieli?  Była 

pewna,  że  raczej  nie  mężczyznę  oferującego  jej  swój  miecz.  Czy  dla  nich  wyglądał,  jakby 

klęczał z rękami wzniesionymi do góry w błagalnym geście? 

Czy  widzieli,  że  był  ubrany  w  czarną  zbroję  inkrustowaną  złotem,  która  nie 

pozostawiała zbyt wielkiego pola dla wyobraźni? 

Widzieli jego wielkie, czarne skrzydła? 

Stwierdziła, że jednak nie. Gdyby tak było, ludzie prawdopodobnie zaczęliby krzyczeć, 

a nie tylko wpatrywać się w niego, jakby oszalał.  

-  Erhm,  dobra.  –  Serenity  zawahała  się  nim  dotknęła  miecza.  Lśniąca  stal  pod  jej 

palcami  była  zimna.  Mimo  wszystko  zacisnęła  na  nim  dłoń  przezwyciężając  nieprzyjemne 

uczucie, po czym cofnęła rękę. – Dzięki. 

 Wstał  z  gracją  i  schował  miecz.  Mięśnie  pod  jego  złocistą  skórą  napięły  się,  a  ona 

starała  się  nie  patrzeć  na  jego  ciało.  Albo  musiał  dużo  pracować,  albo  wszystkie  anioły 

naturalnie były obdarzone boską sylwetką. Był czystą doskonałością, gdy tak stał przed nią, 

a jego  szeroka  pierś  podnosiła  się  i  opadała,  poruszając  pięknie  przyozdobionym,  czarnym 

napierśnikiem.  Miał  nieosłonięty  brzuch.  Napięte  mięśnie  karmiły  jej  głodne  oczy.  Jego 

męskość była zakryta przez najmniejszą na świecie przepaskę na biodrach. 

background image

15 

Tłumaczenie nieoficjalne: czarna_wdowa26 

Czegoś jej tu brakowało. Obniżyła wzrok na jego silne i umięśnione nogi. Były równie 

potężne,  jak  reszta  jego  ciała.  Jej  wzrok  ponownie  wrócił  do  góry,  przesuwając  się  po 

czarnym  pancerzu  osłaniającym  przedramiona,  ozdobionym  złotymi  wizerunkami  lwów,  po  

bicepsach  aż  do  silnych  ramion.  Chciała  spojrzeć  mu  w  twarz,  ale  jego  skrzydła  były  zbyt 

fascynujące. Duże, zwinięte przy jego plecach, tworzyły cień przysłaniający ten rzucany przez 

ich ciała.  

Chciała  przejść  się  wokół  niego,  aby  zbadać  każdy  przepyszny  centymetr  jego  ciała, 

biorąc pod uwagę, że oto stoi przed nią anioł i mężczyzna w jednym. 

Anioł. 

Abaddon. 

Matka opowiadała jej o bogach, boginiach i mitologii. Wiedziała wszystko o nim i jego 

rodzaju. 

Jej  wzrok  w  końcu  przeskoczył  na  męską  twarz.  Posiadał  uśmiech,  który  mógł 

zatrzymać serce. W jego żywych, błękitnych oczach lśniły zimne iskry. Wytrzymał spojrzenie 

jej  oczu,  silny  i  niewzruszony.  Jej  puls  przyspieszył,  gdy  ich  spojrzenia  się  spotkały,  a  jego 

źrenice nieznacznie się rozszerzyły. O czym myślał w tej chwili? 

Czy podobało mu się to, co widział przed sobą tak samo jak jej? 

Ten mężczyzna był boski. 

Nie mężczyzna, anioł. 

I był piękny. 

Zapierający dech w piersiach. 

Jego  wygląd  ani  trochę  nie  pokrywał  się  z  jej  wyobrażeniami  na  temat  aniołów. 

Wszystko  w  nim  było  mroczne,  włączając  w  to  jego  aurę.  Bez  względu  na  to,  jakie  moce 

posiadał,  z  pewnością  były  potężne.  Można  było  wyczuć,  że  gdyby  je  uwolnił,  zrobiłby  coś 

wręcz przeciwnego do wskrzeszania umarłych i uzdrawiania rannych.  

background image

16 

Tłumaczenie nieoficjalne: czarna_wdowa26 

Abaddon.  Anioł  śmierci.  Jednakże  zaprzeczył,  że  nadal  nim  jest.  W  takim  razie  kim 

teraz był? 

- Więc, Abaddonie… 

-  Apollyonie  –  wtrącił  z  uśmiechem  wykrzywiającym  jego  zmysłowe  usta,  który 

sprawił, że jej serce zaczęło bić nieco szybciej. 

Był  aniołem.  Nieważne,  jak  dobrze  wyglądał  i  że  dzięki  samemu  patrzeniu  na  to 

piękne  ciało  zapominała  o  swoim  bólu,  nie  mogła  myśleć  o  nim  w  ten  sposób.  To  było  złe. 

Zaproponował  jej  swoją  pomoc  w  dokonaniu  zemsty  na  tym  draniu  –  jej  byłym,  a  ona 

zamierzała z niej skorzystać. Bez względu na to, jakimi mrocznymi mocami posługiwał się ten 

wspaniały mężczyzna, nie miała zamiaru przeszkadzać mu w skierowaniu ich na jej ex. 

-  Apollyon?  –  Przestała  wędrować  wzrokiem  po  jego  ciele  i  zawiesiła  go  na  jego 

twarzy.  Czy  gdyby  go  poprosiła  o  założenie  czegoś  mniej  rozpraszającego,  zgodziłby  się? 

Mogła  dostrzec  jego  prawdziwą  postać  bez  względu  na  to,  jakiego  zaklęcia  użył. 

Czy kiedykolwiek będzie zdolny oszukać jej oczy? 

- Wolę moje prawdziwe imię. – Rzucił jej szybkie spojrzenie. Jego wzrok prześliznął się 

po wszystkich miejscach, na które zwróciłby uwagę zwykły, śmiertelny mężczyzna.  

Oczywiście on był poza jej zasięgiem. Anioły były przecież aseksualne, prawda?  

Jednak  głos  szepcący  gdzieś  na  obrzeżach  jej  świadomości  podpowiadał,  że  ten 

przystojny  i  wysoki  mężczyzna  stojący  przed  nią,  zdecydowanie  nie  wygląda  na  bezpłciową 

istotę. Wcale nie wyglądał jak anioł, lecz jak grzech wcielony. 

- Serenity. – Wyciągnęła do niego rękę. 

Przeszył  ją  dreszcz,  gdy  jego  mocna,  silna  dłoń  zamknęła  się  na  jej  w  uścisku. 

Potrząsnęła  nią  i  zamierzała  cofnąć  rękę, ale  nie  pozwolił  jej na to.  Trzymał  ją,  a  jego  kciuk 

spoczywał lekko na jej skórze. 

background image

17 

Tłumaczenie nieoficjalne: czarna_wdowa26 

-  Moja  matka  wierzyła,  że  mogę  przynieść  pokój  temu  pogrążonemu  w  chaosie 

światu. – Serce zabiło jej mocniej, gdy pogładził ją kciukiem, po czym zabrał rękę. Musnął jej 

ciało swoimi palcami wywołując tym samym kolejny dreszcz. – Nie jestem aż tak dobra

1

- Na co? – Uniósł czarną brew i przekrzywił głowę na bok na jej dziwne słowa. 

Serenity westchnęła w myślach. Czy zdawał sobie sprawę z tego, jak dobrze wygląda? 

Czy anioły w ogóle się nad tym zastanawiały? Prawdopodobnie wszystkie były piękne, więc 

nie zdawały sobie sprawy z tego, jakie wrażenie wywierają na płci pięknej. Wszystkie kobiety, 

jakie ich mijały gapiły się na niego bynajmniej nie dlatego, że sprawiał wrażenie, jakby chciał 

ją zaatakować, czy cokolwiek w tym stylu. 

Gapiły się na niego z tego samego powodu, co ona. 

Facet miał blisko dwa metry wzrostu i posiadał boskie ciało. 

-  Na  bycie  tak  pokojowo  nastawioną…  W  zasadzie  jestem  dosyć  chaotyczna.  – 

Wzruszyła ramionami. – Nic, co robię nie wychodzi tak, jak powinno. To znaczy… myślałam, 

że rzucam proste zaklęcie zemsty, a zaraz potem zjawiłeś się ty mówiąc, że usłyszałeś, jak cię 

wzywam. Nie prosiłam o żadnego anioła. 

-  To  prawda.  –  Podskoczyła,  gdy  położył  płasko  dłoń  na  jej  klatce  piersiowej.  Puls 

przyspieszył  jej  gwałtownie

2

.  Oblała  się  rumieńcem  od  czubków  palców  aż  po  cebulki 

włosów.  Czuła  jego  nadgarstek  tuż  przy  swoich  piersiach.  –  To  nie  twoje  słowa  mnie 

wezwały, lecz serce. 

Uśmiechnęła się nerwowo i chwyciła jego dłoń, zdejmując ją ze swojej piersi. Musiała 

to zrobić, jeśli nie chciała stracić tej odrobiny samokontroli, która jej pozostała i rzucić się na 

niego. 

- Więc jesteś dobry w mszczeniu się? 

                                                            

1

 Serenity po ang. ozn. spokój, łagodność. 

2

 Jeszcze raz jej podskoczy to bidula nam na zawał padnie hehe 

background image

18 

Tłumaczenie nieoficjalne: czarna_wdowa26 

- Jestem w tym bardzo dobry

3

. – Wyprostował się, stając się wyższym, prezentując jej 

całą  swoją  imponującą  posturę.  Był  teraz  jeszcze  bardziej  wspaniały  i  przystojny.  –  Jestem 

Apollyon, największy niszczyciel i król otchłani piekielnych…

4

 

- Czekaj – przerwała mu i uniosła dłonie w obronnym geście. – Największy niszczyciel? 

Może to jednak nie jest taki dobry pomysł. Miałam na myśli, że jesteś aniołem, a twój szef-

na-górze mógłby się nieco wkurzyć, gdybyś wysadził w powietrze połowę Paryża tylko po to, 

żeby  spełnić  moje  życzenie.  Poza  tym  nie  chcę,  żeby  on  zginął…  tylko  żeby  cierpiał…  i 

naprawdę mogę sama się tym zająć. Niepotrzebnie cię kłopotałam. 

- To żaden kłopot. – Skrzywił się. – Zrobię tylko to, co mi rozkażesz. Wybór sposobu, w 

jaki chcesz się zemścić, będzie zależał wyłącznie od ciebie, a ja go uszanuję. 

-  A  co  z  twoim  szefem?  –  Nie  chciała  wkurzać  Boga.    Była  pewna,  że  jest  już 

wystarczająco  zły  z  powodu  istnienia  takich  ludzi  jak  ona,  którzy  mogą  używać  magii  i 

sprawiać własne cuda. 

Nie, żeby ona zajmowała się takimi rzeczami. Lepiej wychodziło jej zapalanie świec i 

drobniejsze sprawy, takie jak ważenie eliksirów miłosnych. 

Serenity spojrzała na Apollyona. Ciekawe, czy eliksiry miłosne działają na anioły? 

Przeklęła pod nosem i nakazała sobie wziąć się w garść. Anioły prawdopodobnie nie 

mogły wchodzić w żadne związki ze śmiertelnikami, a poza tym to zauroczenie było zapewne 

wywołane faktem, że została zdradzona i porzucona. 

-  Jesteś  teraz  moim  mistrzem.  –  Poważny  ton  jego  wypowiedzi  sugerował,  że  nie 

żartuje. – Zrobię to, co mi rozkażesz. 

 Brwi  Serenity  podjechały  do  góry  w  miarę,  jak  uświadamiała  sobie  i  przyswajała  do 

wiadomości fakt, że miała swojego prywatnego i osobistego anioła. 

                                                            

3

 Mirr i w czym jeszcze? Kurdę gdzie takie anioły?! Też zaraz wyjdę na balkon i porzucam se jakieś zaklęcia, 

może przylezie, ale ja się nie będę powstrzymywać, rzucę się i zgwałcę <Lol> 

4

 Ocho puszymy się niczym ten paw ☺ 

background image

19 

Tłumaczenie nieoficjalne: czarna_wdowa26 

- W takim razie powinniśmy… - Nie była pewna, co tak właściwie powinni teraz zrobić. 

Uknuć  jakiś  niecny  plan  dotyczący  tego,  co  strasznego  zrobią  jej  byłemu  w  odwecie  za 

zdradę?  To  wszystko  było  nieco  bardziej  skomplikowane  i  złożone  i  całkiem  do  niej 

niepodobne.  Nigdy  nie  poprzysięgała  zemsty  na  kimś.  Zawsze  pozwalała,  aby  gniew  po 

prostu ją opuścił i wracała do własnego życia. Jednak tym razem było inaczej. Chciała, żeby 

jej ex zapłacił za to, co jej zrobił. – Pijasz kawę? 

- Nigdy nie próbowałem – odpowiedział z uśmiechem. – Ale mówiono mi, że smakuje 

osobliwie,  jest  gorzka  i  słodka  w  tym  samym  czasie  i  ma  interesujący  wpływ  na  organizm. 

Chciałbym jej spróbować. 

-  Tak  właśnie  smakuje  kawa.  –  Serenity  ruszyła  naprzód  w  kierunku  fontann,  a 

Apollyon zaraz pojawił się obok niej, aby jej towarzyszyć. 

Naprawdę miała nadzieję, że ludzie nie widzą go takim, jakim ona go widziała.  

-  Jak  dla  nich  wyglądasz?  –  Spojrzała  w  kierunku  kilku  osób,  żeby  pokazać  o  co  jej 

chodzi. 

- Mężczyzna ubrany w czarny garnitur. 

- Bez skrzydeł? 

Potrząsnął  głową.  –  Nie  martw  się.  Tylko  ty  możesz  się  przebić  przez  iluzję,  którą 

tworzę. 

- Czy to może również zadziałać na mnie? 

Zatrzymał  się  i  spojrzał  na  nią.  Wiatr  potargał  jego  fryzurę,  wyciągając  z  końskiego 

ogona wspaniałe, czarne, długie pasma. 

- Nie chcesz mnie widzieć takim, jakim jestem? 

Poczuła się paskudnie, gdy ujął to w ten sposób. Jego niebieskie oczy wpatrywały się 

w nią uważnie, tak jakby chciał wyczytać z jej twarzy odpowiedź, nim ona mu jej udzieli. 

background image

20 

Tłumaczenie nieoficjalne: czarna_wdowa26 

-  Nie.  –  Zrobiła  krok  w  jego  kierunku.  Jej  serce  ponownie  zabiło  szybciej,  a  dłonie 

zaczęły  się  pocić.  Wzięła  głęboki  oddech  i  uśmiechnęła  się do  niego.  –  Wyglądasz  świetnie, 

tak jak teraz. 

Ponowny  podmuch  wiatru  rozwiał  jasne  włosy  Serenity  i  zamiótł  je  na  jej  twarz. 

Chciała coś z tym zrobić, gdy Appolyon wyciągnął dłoń i zaczął odgarniać zbłąkane pasma z 

jej twarzy, zakładając je za ucho. Opuszkami palców pieścił jej policzek, jakby nie mógł cofnąć 

ręki. Czy wiedział jak na nią działał jego dotyk? Co samo patrzenie na niego wyprawiało z jej 

ciałem? Ciągle powtarzała sobie, że on jest aniołem i jest poza jej zasięgiem, ale jak widać jej 

ciało  odmawiało  przyjęcia  tego  do  wiadomości.  Płonęła  z  potrzeby  by  poczuć  jego  ręce  na 

sobie, jego usta na swoich i mieć go jeszcze bliżej siebie.  

To było szaleństwo. Dopiero co go poznała, a nie należała do tego typu kobiet, które 

uganiają się za facetami i rzucają się na nich. Jej były, Edward zabiegał o nią miesiącami, nim 

w końcu zgodziła się pójść z nim na randkę, nie mówiąc już o innych sprawach. 

Teraz  była  gotowa  rzucić  się  w  ramiona  anioła  i  modlić,  żeby  ją  pocałował  tak,  jak 

tego pragnęła.  

- Naprawdę cię zranił – wyszeptał. 

Zamrugała  i  poczuła,  jak  pożądanie  z  niej  ulatuje  na  samą  myśl  o  tym,  co  zrobił  jej 

Edward. Naprawdę musiała wyzbyć się wszelkich niedorzecznych, grzesznych myśli na temat 

tego anioła, bo pomiędzy nimi do niczego nigdy nie dojdzie. 

Znów  zaczęła  iść  nie  oglądając  się  za  siebie,  nie  dbając,  czy  on  podąża  za  nią. 

Potrzebowała chwili na złapanie oddechu. Odkąd na niego spojrzała jej głowa i serce były w 

stanie ciągłej wojny. Potrzebowała kilku minut, żeby móc nad sobą zapanować. Apollyon był 

tutaj, żeby pomóc jej się zemścić i na tym koniec. Nie mogła rzucić się na niego lub wykonać 

jakiegokolwiek innego ruchu, przez który jej serce ponownie zostanie złamane, a ona znów 

stanie się kupką nieszczęścia.  

-  Powiedziałem  coś  złego?  –  Znalazł  się  obok  niej,  zrównując  z  nią  krok.  Przy  jego 

długich, silnych nogach dogonienie jej było jedynie kwestią kilku sekund. 

background image

21 

Tłumaczenie nieoficjalne: czarna_wdowa26 

Milczała przez chwilę, pogrążona we własnych myślach. Wzrok błądził po budynkach z 

białego kamienia, które majaczyły na wąskiej uliczce nieopodal.  

-  Nie.  –  Ruszyła  przez  tłum  w  kierunku  zatłoczonego  skrzyżowania.  Przeszła  przez 

ulicę  kierując  się  wąską  uliczką  do  swojej  ulubionej  kawiarenki.  –  Po  prostu  zbiłeś  mnie  z 

pantałyku. To znaczy, rozumiem sens twoich słów… tak jakbyś… to głupie. 

- Mógł to poczuć? 

Zatrzymała się jak wryta przed kawiarnią i odwróciła się do niego. 

Stał  kilka  kroków  za  nią.  Jego  czarne  skrzydła  wciąż  były  złożone,  a  złote  wzory  na 

jego zbroi odbijały promienie słoneczne. 

Skinęła głową. 

Podszedł do niej i spojrzał jej prosto w oczy. – Mogę to poczuć. To jeden z powodów, 

dla  których  zdecydowałem  ci  się  pomóc.  Nie  zasługujesz  na  to,  żeby  tak  cierpieć.  Zawsze 

wydawałaś się być taka szczęśliwa, aż do teraz. 

- Szpiegowałeś mnie? – Zabrzmiało to ostrzej, niż zamierzała. 

Para  dobrze  ubranych  brunetek,  siedzących  przy  okrągłym  stoliku  na  zewnątrz 

kawiarenki, obrzuciła ją dziwnym spojrzeniem, po czym zaczęły rozmawiać ze sobą szeptem.  

-  Jestem  anio…  -  Zmarszczył  brwi,  gdy  przykryła  jego  usta  swoją  dłonią.  Jego  ciepły 

oddech pieścił jej skórę i wysyłał dreszcz, który wspinał się w górę jej ręki. 

Cofnęła dłoń. – Nie uważam, że powinieneś używać tego słowa publicznie. 

- Wszyscy patrzymy. Właśnie tym się zajmujemy. 

Skrzywiła  się  z  niesmakiem.  To  brzmiało  jeszcze  gorzej.  Dwie  kobiety  pogrążone  w 

rozmowie  zerkały  ukradkiem  na  nią  i  Apollyona.  Zapewne  sądziły,  że  śledzą  ją  całe  rzesze 

dziwaków. 

Chwyciła jego dłoń i zaciągnęła do środka kawiarenki. Tu było ciszej, tylko kilka osób 

siedziało  przy  okrągłych,  drewnianych  stolikach.  Wybrała  miejsce  na  uboczu,  blisko  okna. 

Posadziła Apollyona na niskim, brązowym fotelu, stojącym przy małym stoliku. 

background image

22 

Tłumaczenie nieoficjalne: czarna_wdowa26 

- Poczekaj tutaj – powiedziała, mając nadzieję, że jej posłucha. 

W co ona się władowała? 

Zamówiła  dwie  kawy  i  spojrzała  na  Apollyona  czekającego  na  jej  powrót.  Siedział  i 

wyglądał przez okno.  Czy rzeczywiście obserwował, co się dzieje na Ziemi? Anioły naprawdę 

to robiły? Jeśli tak, to prawdopodobnie podglądały wszystkich śmiertelników.  

Poruszył ramionami, skrzywił się, po czym rozpostarł swoje czarne skrzydła, wysyłając 

podmuch  wiatru,  który  przetoczył  się  przez  pomieszczenie.  Ludzie  łapali  swoje  papiery, 

serwetki i wszystko inne, co mogłoby zostać porwane przez wiatr. 

Serenity  patrzyła  na  niego  z  otwartymi  ustami.  Siedział  z  rozpostartymi  za  sobą 

skrzydłami  o  czarnych  piórach,  które  niemal  dotykały  drugiego  końca  sali.  Jak  duże  były  na 

rozpiętość? Każde skrzydło miało co najmniej osiem stóp długości.  

Złapała  kawy,  gdy  tylko  zostały  jej  podane  i  wróciła  do  swojego  anioła.  Zajęła  fotel 

naprzeciwko niego, wpatrując się w osłupieniu w jego skrzydła. 

Apollyon wzruszył ramionami, a jego skrzydła ponownie się złożyły, najdłuższe pióra 

ocierały się o jego buty. 

-  Musiałem  je  rozprostować  –  powiedział  z  przepraszającą  miną,  po  czym  się 

uśmiechnął.  –  Minęło  wiele  czasu,  odkąd  miałem  tyle  wolności.  Dobrze  jest  ponownie 

rozprostować skrzydła. 

Mogła się o to założyć. Wyglądał jak kot, który dostał śmietankę. Jego błękitne oczy 

lśniły. Uśmiechał się od ucha do ucha. 

- Jak to jest, móc latać? – Powiedziała, nim zdążyła przemyśleć swoje słowa. 

Jego  uśmiech  się  poszerzył.  –  Bosko.  Wiatr  na  mojej  twarzy,  jego  powiew  na  moich 

skrzydłach  i  to,  kiedy  mogę  wszystko  zobaczyć  oraz  polecieć  gdziekolwiek  chcę.  Nie  ma  nic 

lepszego. 

-  To  brzmi  świetnie.  Leciałam…  w  samolocie…  ale  to  był  lot  prawda? To ma  ze  sobą 

coś wspólnego. 

background image

23 

Tłumaczenie nieoficjalne: czarna_wdowa26 

- Chciałabyś polecieć? 

Oferował  jej  wspólny  lot?  Na  samą  myśl  o  tym  żołądek  Serenity  się  ścisnął,  ale  coś 

kazało jej przytaknąć. 

- Jestem pewien, że możemy jakoś spełnić twoje życzenie. 

Uniósł do góry biały kubek z kawą, a jego ciemne brwi podniosły się, gdy spojrzał na 

ciecz w środku. Najpierw ją powąchał, a następnie przyjrzał się piance, po czym upił łyk. 

Jego pióra zadrżały, a oczy rozszerzyły się, gdy rzucił w jej kierunku: - Jaki narkotyk to 

w sobie zawiera? 

Serenity  podniosła  swój  kubek  z  latte  i  upiła  łyk.  –  To  nie  żaden  narkotyk,  tylko 

kofeina, naturalny stymulant, ludzie są od niego uzależnieni. 

Spojrzał na kubek podejrzliwie. – Stymulant? 

Wyglądał,  jakby  zamierzał  pociągnąć  kolejny  łyk,  ale  zamiast  tego  odłożył  kubek  na 

środek  okrągłego  stolika.  Ich  spojrzenia  ponownie  się  spotkały.  Jego  źrenice  zaczęły  się 

rozszerzać, aż w końcu niemal pochłonęły całe tęczówki, zmieniając jego oczy w dwa czarne 

węgle. Poruszył się niespokojnie i skrzyżował nogi, układając ręce na kolanach. 

-  Nie  sądzę,  że  powinienem  pić  więcej.  To  byłoby  nierozsądne.  –  Ton  jego  głosu  był 

napięty,  a  w  jego  oczach  niezaprzeczalnie  zalśniło  pożądanie,  które  nie  znikało.  –  Będę 

musiał zamienić kilka słów z moimi braćmi, gdy ponownie się z nimi spotkam. Nie wyjaśnili 

mi wystarczająco klarownie wszystkich skutków działania kawy. 

Skutków?  Spojrzała  w  dół  na  jego  ręce  spoczywające  na  kolanach,  po  czym  wróciła 

wzrokiem do jego czarnych oczu. 

Viagra dla aniołów?

5

 

-  Myślałam,  że  wszyscy  jesteście  aseksualni  –  rzuciła,  po  czym  zasłoniła  sobie  usta 

dłonią,  gdy  spojrzał na nią  z przerażeniem.  Jej twarz  przybrała  odcień  szkarłatu.  Zaczęła  się 

gorączkowo  zastanawiać  nad  jakimś  zaklęciem,  które  mogłoby  cofnąć  to,  co  powiedziała. 

                                                            

5

 Buhahaha oplułam lapa hehehe 

background image

24 

Tłumaczenie nieoficjalne: czarna_wdowa26 

Prawdopodobnie i tak by na niego nie zadziałało. Magia nie miała żadnego wpływu na bogów 

i boginie, więc było mało prawdopodobne, że inne nadnaturalne istoty będą na nią podatne. 

-  Nie  jestem  bezpłciowy.  –  Sposób,  w  jaki  to  powiedział,  nie  pozostawiał  cienia 

wątpliwości,  że  chętnie  jej  to  udowodni  tu  i  teraz  na  środku  Sali,  nie  bacząc  na  ludzi 

znajdujących się wokół. 

Serenity pociągnęła kolejny łyk i starała się skupić na kawie unikając jego pożądliwego 

spojrzenia. Pragnęła jedynie wczołgać się pod stół i ukryć. 

- Nie miałem kobiety od wieków, ale to w żaden sposób nie czyni ze mnie impotenta. 

Czy  on  to  naprawdę  powiedział  na  głos?  Czy  reszta  gości  kawiarenki  słyszała  jego 

słowa?  Zatopiła  się  w  fotelu  jeszcze  bardziej,  próbując  uniknąć  rzucanych  w  jej  kierunku 

ukradkowych spojrzeń. 

- Odwołuję to – wyszeptała do kubka, po czym podniosła wzrok z nad jego krawędzi i 

spojrzała na niego. 

Patrzył  na  nią  spode  łba.  W  jego  oczach  już  nie  lśniło  podniecenie,  jej  miejsce 

zastąpiła  wrogość  i  ciemne  błyski  dające  jej  do  zrozumienia,  że  nie  był  aż  tak  dobry,  jak 

pierwotnie zakładała. 

- Niektórzy ludzie mówią, że jesteś Diabłem. 

Rozparł się wygodnie w fotelu i westchnął. – Najpierw jestem aniołem śmierci, a teraz 

Diabłem? Plotki rozprzestrzeniają się niczym zaraza i przyczepiają do człowieka, nieprawdaż? 

- Więc kim tak naprawdę jesteś? – Wychyliła się znad kubka, prostując się,  usiadła na 

krawędzi fotela i przyjrzała mu się uważnie. Jego ciało było istnym grzechem, pociągającym 

w każdym tego słowa znaczeniu, a ona była pewna, że anioły nie powinny być tak kuszące. 

-  Powiedziałem  ci  już,  Apollyon,  największy  niszczyciel…  anioł  z  Apokalipsy, 

odpowiedzialny za stworzenie Piekła na Ziemi, gdy wszystko będzie dobiegać końca. 

To wcale nie było pocieszające. 

- Nie jesteś zatem dobrym aniołem?  

background image

25 

Tłumaczenie nieoficjalne: czarna_wdowa26 

Uśmiechnął się, a w jego spojrzeniu pojawił się ten seksowny rodzaj mroku. – Jestem 

dobry, jeśli przez to rozumiesz, że nie pracuję dla Diabła, ale potrafię być bardzo zły. 

Mogła  to  sobie  wyobrazić.  Nie  powinna  była,  ale  zaczęła  się  zastanawiać,  jakby 

wyglądał  w  każdej  możliwej  pozycji.  Jej  oczom  jawił  się,  jako  najwspanialszy  ze  wszystkich 

aniołów. 

-  Więc,  co  mi  rozkażesz  w  sprawie  swojego  kochanka?  –  Nadal  się  uśmiechał,  jakby 

starał się ją zachęcić do wypowiedzenia na głos rzeczy, które krążyły jej po głowie. 

Jaki  rozkaz  chciała  wydać?  Nie  mogła  myśleć.  Była  pewna,  że  nakazanie  aniołowi, 

żeby popełnił grzech jest złe. Teraz, gdy w końcu skupiła się nad sformułowaniem rozkazu i 

swojej zemście, mogła stawić opór pokusie siedzącej naprzeciwko niej. 

-  Nic  związanego  ze  śmiercią.  Chcę,  żeby  cierpiał.  Ma  być  zazdrosny,  zraniony  i 

niekochany… ma myśleć, że nic dla mnie nie znaczy. 

Apollyon uśmiechnął się, jakby podobało mu się to, co usłyszał. 

Wytrzymała  spojrzenie  jego  błękitnych  oczu.  To,  o  co  zamierzała  go  poprosić  było 

szaleństwem i mogło zniszczyć te resztki samokontroli, dzięki którym jeszcze się na niego nie 

rzuciła, ale i tak miała zamiar to zrobić. 

- Mam plan. 

 

 

 

 

 

 

 

 

background image

26 

Tłumaczenie nieoficjalne: czarna_wdowa26 

ROZDZIAŁ 3 

 

Apollyon  doskonalił  swój  wygląd,  wygładzając  długie,  czarne  włosy  związane 

w schludny  kucyk  i  zaciskając  węzeł  niebieskiego  krawata.  Serenity  szła  obok  niego 

przemierzając ciemne ulice. Jej plan był prosty, musiał taki być, aby móc zadziałać. Apollyon 

spojrzał na swoją towarzyszkę nie mogąc się nadziwić, jak bardzo się zmieniła dzięki krótkiej, 

czarnej  sukience  na  ramiączkach,  która  opinała  jej  piersi  i  błyszczała  od  pasa  w  dół  oraz 

czarnym  butom  na  wysokim  obcasie.    Jasne  włosy  upięła  w  luźny  kok.  Oczy  umalowała 

ciemnymi  cieniami,  a  usta  pociągnęła  czerwoną  szminką,  dzięki  czemu  wyglądała  jeszcze 

bardziej uroczo.  

Już  wcześniej  powstrzymywanie  się  od  patrzenia  na  nią  było  trudne,  ale  teraz  było 

wręcz niemożliwe. Ściągała na siebie spojrzenie jego oczu, a on nie chciał odwracać od niej 

wzroku. W rzeczywistości chciałby na nią patrzeć przez wieczność.  

Wmawiał  sobie,  że  wszystko  jest  w  porządku.  Przecież  powinien  się  teraz  na  nią 

patrzeć, udawać zainteresowanie, uwodzić ją i oczarowywać. 

-  Będzie  tu.  –  Drżenie  w  jej  głosie  zdradzało  nerwowość,  którą  i  tak  mógł  w  niej 

wyczuć. 

Czyżby  się  rozmyśliła?  Sposób,  w  jaki  postanowiła  się  zemścić,  był  dużo  bardziej 

delikatny  i  łagodny  od  tego,  który  jemu  chodził  po  głowie.  On  z  uśmiechem  na  ustach 

wrzuciłby  jej  niewiernego  kochanka  do  czeluści  piekielnych,  aby  cierpiał  tam  przez  wieki 

w towarzystwie Diabła i innych grzeszników. 

Jej  tętno  przyspieszyło.  Spojrzał  przed  siebie  podążając  za  jej  wzrokiem,  aż  zobaczył 

neon.  Wspominała  mu  o  tym  klubie.  Często  w  nim  bywała  w  towarzystwie  mężczyzny 

o imieniu  Edward.  Apollyon  uzyskał  już  opis  swojego  celu,  ale  byłoby  dużo  łatwiej,  gdyby 

Serenity wskazała mu go, o ile facet znajdował się w klubie. 

- Nie powinnam cię była o to prosić. – Zatrzymała się i zwróciła do niego twarzą. – To 

naprawdę nie jest w porządku. 

background image

27 

Tłumaczenie nieoficjalne: czarna_wdowa26 

- Poprosiłaś mnie jedynie, żebym udawał twojego nowego kochanka. To będzie łatwe 

zadanie  i  nie  naruszy  żadnych  warunków  kontraktu,  który  został zawarty  pomiędzy  nami.  – 

Uśmiechnął  się,  a  ona  skinęła  głową.  Tak  naprawdę,  nic  nie  mogło  naruszyć  warunków  ich 

kontraktu.  Nie  poprosił  jej  o  ustalenie  szczegółowych  zapisów  i  sam  też  ich  nie  stworzył. 

Cokolwiek by od niego chciała – otrzymałaby to. 

Włączając w to grzech lub nie. 

Jemu było wszystko jedno. 

Serenity  zbliżyła  się  do  niego.  Już  zapomniał,  jak  dobrze  pachną  kobiety.  Delikatne 

perfumy  z  kwiatową  nutą  rozpalały  jego  zmysły  i  przyciągały  go  do  niej  tak  samo  jak  jej 

wygląd.  Nigdy  nie  zauważył,  żeby  wyglądała  tak  pięknie,  nawet  gdy  obserwował  ją 

w sadzawce przeszłości.  

Ruszyła do przodu, ale złapał ją za nadgarstek i zatrzymał w miejcu. 

- Jesteś zdenerwowana. – Przejechał palcami po jej skórze, rozkoszując się uczuciem 

gładkości  i  ciepłem,  które  od  niej  biło.  Ilekroć  jej  dotykał,  nie  chciał  jej  puszczać.  Pragnął 

pieścić dłońmi każdy centymetr jej ciała, poznać wszystkie subtelne różnice pomiędzy nimi, 

przestudiować oraz zapamiętać wszelkie zagięcia i krzywizny. 

-  Też  byś  był,  gdybyś  miał  wkroczyć  do  klubu  z  aniołem  uwieszonym  na  twoim 

ramieniu. – W jej głosie dało się wyczuć żartobliwy ton, ale wiedział, że mówiła całkiem serio. 

Jego wygląd rozpraszał ją. 

- Dla nich nie wyglądam jak anioł. – Złapał ją za ramię i odwrócił twarzą do ciemnej 

witryny sklepowej, która znajdowała się za jej plecami. 

Otworzyła  szerzej  oczy.  Bez  względu  na  to,  jakich  mocy  używał  najwyraźniej  nie 

mogła  przejrzeć  jego  iluzji,  gdy  była  widoczna  w  innych  przedmiotach.  Zobaczyła  w  jego 

odbiciu, jaki wygląd przybiera dla innych śmiertelników.  

- Właśnie tak wyglądasz? 

Skinął,  po  czym  pochylił  się  do  przodu  dopóki  jego  pierś  nie znalazła  się tuż przy  jej 

ramieniu i spojrzał w dół na Serenity. 

background image

28 

Tłumaczenie nieoficjalne: czarna_wdowa26 

- Czy moje odbicie cię satysfakcjonuje? 

Spojrzała na niego ponad swoim ramieniem, ich twarze były tak blisko siebie. – Myślę, 

że wolę cię widzieć takiego, jakim jesteś naprawdę.  

Szczerość  tych  słów  poruszyła  jego  serce.  Wzrokiem  podążył  do  jej  ust  i  cofnął  się, 

rezygnując z magii chwili oraz napięcia, jakie powstało pomiędzy nimi. 

-  Masz  świetny  gust  –  powiedziała,  a  on  ponownie  na  nią  spojrzał.  –  Świetnie 

wyglądasz zarówno w zbroi jak i w garniturze. 

Apollyon uśmiechnął się. – Skoro jesteś usatysfakcjonowana, zajmijmy się teraz twoją 

zemstą.  

Trzymał ręce z daleka od niej mając zamiar ująć jej dłoń dopiero, gdy będą wchodzić 

do  klubu,  ale  uprzedziła  go.  Jej  dłoń  w  porównaniu  z  jego  wydawała  się  wyjątkowo  mała 

i drobna.  Zacisnął  palce  i  wszedł  do  klubu  z  Serenity  starając  się  przypomnieć  sobie,  czy 

kiedykolwiek  trzymał  kogoś  za  rękę.  Jeśli  tak  było,  musiało  się  to  zdarzyć  bardzo  dawno 

temu,  ponieważ  nie  pamiętał  tego  faktu  i  z  pewnością  nie  wywoływało  to  w  nim  tak 

przyjemnych odczuć jak teraz, w przeciwnym razie za żadne skarby by nie zapomniał tego. 

Mężczyzna  stojący  przy drzwiach  odsunął  się  w  momencie,  gdy  się do niego  zbliżyli. 

Serenity  spojrzała  na  Apollyona.    Wzruszył  ramionami.  Niektórzy  śmiertelnicy  byli  bardziej 

podatni  na  przymus,  niż  inni.  Bramkarz  był  łatwym  celem.  Wysłana  wprost  do  niego 

wiadomość,  że  ma  przepuścić  piękną  kobietę  była  wystarczająca,  żeby  podniósł  przed  nimi 

czerwoną, aksamitną linę.  

Apollyon  poprowadził  Serenity  w  dół  do  ciemnego  wnętrza  klubu  mieszczącego  się 

w piwnicy. Wysunęła się na przód, gdy dotarli do zatłoczonego miejsca u podnóża schodów. 

Niebieski  neon  oświetlał  czarny  bar,  jasne  reflektory  rzucały  blade  światło  na  barmanów 

i stałych klientów tłoczących się wokół.  

Serenity  ruszyła przez tłum,  a Apollyon  czujnie obserwował  otoczenie,  zapamiętując 

każdy,  nawet najdrobniejszy  szczegół.  Parkiet był  mały  i  zatłoczony.  Śmiertelnicy  wili  się na 

nim  wykonując  ruchy,  które  przywodziły  mu  na  myśl  uprawianie  seksu  w  ubraniach. 

Niebieskie światła stroboskopowe i lasery sprawiały, że ich taniec wyglądał, jakby przesuwali 

background image

29 

Tłumaczenie nieoficjalne: czarna_wdowa26 

się  klatka  po  klatce.  Wysokie,  czarne  stoliki  otoczone  równie  wysokimi  stołkami  były 

ustawione w ciemnych kątach sali. Większość z nich była zajęta. Muzyka była zbyt głośna i za 

szybka. Słysząc ją zaczął doceniać względny spokój panujący w Piekle. 

Wpadł  na  plecy  Serenity,  gdy  ponownie  się  zatrzymała.  Uczucie  ciepłego  ciała 

dociśniętego do jego mieszało mu myśli równie dobrze jak kawa, więc cofnął się o krok, nim 

jego partnerka zauważyłaby, w jakim jest stanie.  Spojrzała na niego przez ramię i wymownie 

skierowała wzrok na parkiet. 

Jeśli  oczekiwała,  że  będzie  w  stanie  wyłowić  Edwarda  w  tłumie,  to  znacznie 

przeceniała jego zdolności. 

Chwyciła go za rękę. Pomimo garnituru poczuł dotyk jej palców na swojej skórze. Nie 

tylko  mogła  przejrzeć  jego  iluzję,  ale  również  przebić  się  przez  nią.  Miejsce,  w  którym  go 

dotknęła  zaczęło  go  palić,  zwiększając  toczący  go  głód,  przez  który  pragnął,  by  dotykała 

również innych części jego ciała. 

W końcu zaczynał rozumieć, czemu jego bracia wiązali się ze śmiertelnymi kobietami. 

Wspięła się na palce, dociskając piersi do jego ramienia i klatki piersiowej. Nachylił się 

zbliżając się do jej twarzy, gdy w końcu na tyle odzyskał zmysły, aby zrozumieć, że chce mu 

coś powiedzieć na ucho.  

-  Zwykle  zatrudniają  facetów  chodzących  w  białych  koszulach,  którzy  pokazują  za 

dużo klaty – wykrzyczała mu wprost do ucha tak głośno, że aż się skrzywił. Powinien był jej 

powiedzieć, że ma wyostrzony zmysł słuchu. 

Zaczął  wypatrywać  swojego  celu,  skanując  otoczenie  i  przyglądając  się  tancerzom. 

Zatrzymał wzrok, kiedy w końcu go zauważył. Jego biała koszula odsłaniała zbyt wiele ciała, 

miał  rozpięte  co  najmniej  trzy  górne  guziki  i  tańczył  ze  szczupłą  brunetką  w  obcisłej,  jasnej 

sukience.  

-  Czy  to  z  tą  kobietą  cię  zdradził?  –  Skrzywił  się.  Kobieta  wyglądała  nijako 

w porównaniu  z  Serenity.  Przeniósł  wzrok  na  swoją  towarzyszkę,  a  ona pokręciła przecząco 

głową. 

background image

30 

Tłumaczenie nieoficjalne: czarna_wdowa26 

Z  jakim  rodzajem  kobieciarza  związała  się  Serenity?  Na  samą  myśl,  że  była  z  kimś 

takim  poczuł  przemożną  chęć,  aby  mimo  wszystko  zmodyfikować  swoje  plany  i  wtrącić 

faceta do Piekła. 

- Napijesz się czegoś? – Zapytała przekrzykując głośną muzykę. 

Pokręcił głową. – Nie sądzę, by picie alkoholu było mądre. Nigdy go nie próbowałem 

i nie jestem do końca przekonany, czy wolno mi go pić. 

Serenity spojrzała za niego w kierunku baru. – Cóż, ja potrzebuję drinka. 

Chwilę przed tym, jak zniknęła, usłyszał jej westchnienie. Stanął w pobliżu baru. Jakaś 

kobieta  spojrzała  na  niego,  gdy  pojawił  się  obok  niej  i  potrącił  ją  niechcący.  Gniew,  który 

zalśnił w jej ciemnych oczach zniknął w momencie, gdy uśmiechnął się do niej.  

-  Czy  mogę  postawić  ci  drinka  przystojniaczku?  –  Zatrzepotała  długimi  rzęsami 

i uśmiechnęła się zalotnie. 

Nigdy  nie  był  adorowany,  ale  wiedział,  kiedy  kobieta  z  nim  flirtuje.  Spojrzał 

w kierunku  Serenity.  Stała  przy  parkiecie  spoglądając  ponad  tłumem  wprost  na  niego,  a  na 

jej twarzy malował się szok. 

- Jestem tu z kimś. – Poczuł, jak kobieta odwraca od niego wzrok. 

Parsknęła. – Naprawdę, powinieneś celować nieco wyżej. 

Czyżby sugerowała, że Serenity nie była wystarczająco dobra dla niego? Uważała się 

za lepszą od niej? 

Wybuchnął  śmiechem.  Nigdy  nie  słyszał  czegoś  równie  niedorzecznego.  Czemu 

miałby chcieć zostawić Serenity dla takiej kobiety, jak ta stojąca obok niego? Jego pani była 

miła, ciepła, obdarzała go uśmiechem ilekroć na nią spojrzał i była piękna. 

Naprawdę była piękna. 

I pragnął jej. 

Nigdy wcześniej nie pragnął żadnej śmiertelnej kobiety. 

background image

31 

Tłumaczenie nieoficjalne: czarna_wdowa26 

Z nią było inaczej. 

Skinął  na  barmana  i  wysłał  do  niego  mentalny  nakaz,  żeby  przyrządził  mu  takiego 

samego, jaskrawego drinka, jakiego trzymała kobieta stojąca obok. Mężczyzna zrobił, co mu 

kazano  i  pchnął  szklankę  przez  bar  w  kierunku  Apollyona.  Złapał  ją  i  podniósł,  po  czym 

zniknął, by pojawić się obok Serenity. 

Ponownie  westchnęła  i  uśmiechnęła  się  do  niego,  gdy  wyciągnął  do  niej  rękę, 

w której trzymał drinka. 

- Nie jestem pewien, co to właściwie jest.  

- Czyżby twoja nowa przyjaciółka poleciła ci tego drinka? – Nadal się uśmiechała, ale 

coś zmieniło się w jej wyglądzie. 

Coś mrocznego i silnie zabarwionego magią wypłynęło na wierzch. 

Zazdrość? 

- Poleciła mi coś innego, ale odmówiłem. – Ponownie zaproponował jej drinka. Tym 

razem go przyjęła. Ujęła małe, czarne słomki i pociągnęła łyk. 

Apollyon  gapił  się  na  jej  usta  jak  zahipnotyzowany,  gdy  wypuściła  z  nich  słomki 

i oblizała je.

6

 

- Dobry? – Zapytał, a ona skinęła. 

Moc,  która  jeszcze  chwilę  temu  z  niej  promieniowała  znikła  równie  szybko,  jak  się 

pojawiła. Uśmiechnęła się do niego. Nigdy wcześniej nie miał do czynienia z czarownicą. Czy 

mogła  rzucić  na  niego  klątwę?  Nie  był  pewien,  czy  jego  własne  moce  sprostałyby  jej  i  nie 

chciał tego sprawdzać. 

Stolik  stojący  najbliżej  nich  zwolnił  się,  więc  ujął  ją  za  łokieć  i  pociągnął  w  tamtym 

kierunku. Wśliznęła się na czarny, wysoki stołek i postawiła drinka na okrągłym stoliku w tym 

samym  kolorze.  Apollyon  zajął  miejsce  naprzeciwko  niej  i  obserwował,  jak  sączy  alkohol 

czekając na dalszy rozwój wydarzeń. 

                                                            

6

 Taaaaa oczywiście nikt się nie domyśla o czym wtedy myślał buhahaha 

background image

32 

Tłumaczenie nieoficjalne: czarna_wdowa26 

Głośna muzyka z ciężko wybijanym rytmem rozbrzmiewała wokół, ale wkrótce została 

zastąpiona  przez  inną  melodię.  Niektórzy  tancerze  opuścili  parkiet,  przechodząc  obok  nich 

i kierując  się  do  baru.  Apollyon  sięgnął  przez  stół  i  nakrył  dłoń  Serenity  swoją,  gdy  Edward 

mijał ich stolik. 

Uśmiechnął się do niej, gdy poczuł, jak wzrok jej ex spoczął na nich, nim jej były ruszył 

dalej. Otworzyła szerzej oczy i spojrzała na Apollyona. 

-  Widział  to?  –  Pochyliła  się  do  niego,  dając  mu  wspaniały  widok  na  swoje  piersi 

opięte przez czarny materiał sukienki. 

Czyżby starała się go uwieść? 

-  Widział.  –  Apollyon  spojrzał  przez  ramię,  obserwując  reakcję  Edwarda,  gdy  ten 

przemierzał salę. 

Były  Serenity  był  niższy  od  niego  i  miał  dużo  gorszą  budowę  ciała.  Był  przeciętnej 

urody, choć trudno było dostrzec rysy jego twarzy ze względu na kiepskie oświetlenie. Musiał 

mieć coś w sobie, skoro Serenity zwróciła na niego uwagę. Apollyon nie mógł dostrzec, co to 

mogło  być,  ponieważ  patrząc  teraz  na  niego  nie  widział  w  nim  niczego  dobrego.  Mógł 

dostrzec jedynie grzesznika, mężczyznę, który miał zostać ukarany za to, że sprawił cierpienie 

jego pani. 

Edward doszedł do baru i odwrócił się, żeby spojrzeć na niego. 

Nie na niego, na nich. Patrzył na nich. Zauważył, że Serenity była z nim i łączyło ich coś 

więcej, niż tylko przyjaźń. 

 Serenity pociągnęła kolejny łyk, a Apollyon przejechał kciukiem po grzbiecie jej dłoni, 

wpatrując się w nią. Nie wyglądała, jakby miała coś przeciwko temu, że jej dotykał, a może 

to była jedynie część gry? Uniósł spojrzenie swoich błękitnych oczu na jej twarz, przyglądając 

się  uważnie,  jak  bierze  do  ust  dwie  małe,  czarne  słomki.  Jasne  włosy  Serenity  lśniły 

w niebieskim  świetle  reflektorów.  Kolorowe  światła  obmywały  jej  skórę  sprawiając,  że  jej 

makijaż wydawał się jeszcze ciemniejszy. 

background image

33 

Tłumaczenie nieoficjalne: czarna_wdowa26 

Uniosła  wzrok  znad  drinka  i  wypuściła  z  ust  słomki.  Jej  uśmiech  wydawał  się  kpić 

z niego, wykrzywiając ciemne wargi, które go kusiły zachęcając, by ciągnął dalej tę farsę tylko 

po to, aby się przekonać jak zareaguje.  

-  Jakie  rodzaje  zaklęć  potrafisz  rzucać?  –  Zapytał,  przekrzykując  hałas,  jaki  tworzyła 

muzyka. 

Powoli zamieszała drinka używając do tego słomek i cały czas patrząc się w jego oczy. 

Czyżby rzeczywiście musiała tak długo zastanawiać się nad odpowiedzią? Czy potrafiła rzucać 

na  mężczyzn  zaklęcia  zmieniające  ich  w  jej  niewolników?  Jeśli  tak,  mógłby  przysiąc,  że  już 

znalazł się pod działaniem jej czaru. 

- Moja matka powiedziała mi, że powinnam wykorzystywać magię jedynie dla dobra 

innych  i  tak  było,  aż  do  dziś.  –  Podniosła  szklankę  do  ust,  przesunęła  na  bok  słomki  i  upiła 

duży  łyk.  Gdy  ją  opróżniła,  odstawiła  na  stół.  –  Rzucałam  drobne  klątwy  oraz  zaklęcia 

zapobiegające  ciąży,  a  także  zaklęcia  miłosne  ma  się  rozumieć.  Oczywiście  robiłam  to  dla 

innych na ich prośbę. 

Zaklęcia miłosne. 

Być może rzuciła na niego zaklęcie. 

Nigdy nie wykorzystywała magii dla własnej korzyści, aż do dziś. 

W  życiu  widział  wystarczająco  dużo,  żeby  wiedzieć,  że  była  niezwykła.  Jej  ciepło, 

bezinteresowność  i  dobroć  przemawiały  do  jego  serca  sprawiając,  że  w  jego  oczach  była 

jeszcze  piękniejsza.  Myślała  tylko  o  innych,  podczas  gdy  każdy  człowiek  na  jej  miejscu 

wykorzystałby  dar,  którym  została  obdarzona  do  własnych  celów.  Moc  dająca  władzę  była 

dla  śmiertelników  jak  narkotyk.  Widział  nieraz,  jak  to  na  nich  wpływało.  Inna  osoba  z  jej 

umiejętnościami  wykorzystałaby  magię,  by  osiągnąć  bogactwo,  stać  się  kimś  ważnym 

i popularnym.  Łatwo  byłoby  się  uzależnić  od  czegoś  takiego  i  dać  zwieść  fałszywemu 

poczuciu złudnego szczęścia. 

Serenity  zdawała  się  być  odporna  na  wszelkie  pokusy  związane  z  mocami,  którymi 

była obdarzona. Gdy w końcu postanowiła wykorzystać je dla siebie, zrobiła to jedynie po to, 

background image

34 

Tłumaczenie nieoficjalne: czarna_wdowa26 

by  uleczyć  swoje  serce  i  dokonać  zemsty.  Krzywda,  jaką  wyrządził  jej  były  kochanek 

doprowadziła do tego, że skorzystała z własnych mocy. 

 A Apollyon usłyszał jej wezwanie i odpowiedział na nie. 

Może  jednak  to  był  skutek  zaklęcia?  Magia  mogła  wzmocnić  jej  głos,  by  mógł  ją 

usłyszeć, ponieważ właśnie w tamtej chwili był skupiony niej. 

- Nigdy cię nie kusiło, żeby korzystać ze swoich mocy? 

Pokręciła głową, po czym zapatrzyła się w przestrzeń. – Może, czasami. 

Czasami. 

Jej wzrok ponownie skupił się na nim. Ich spojrzenia się spotkały, a policzki Serenity 

oblały się rumieńcem. Nie byłby w stanie tego zauważyć, gdyby nie oczekiwał takiej reakcji. 

Rozważała rzucenie zaklęcia, ale na kogo? Na Edwarda, czy na niego? Zemsty czy miłości? 

Serenity  wyciągnęła  rękę  i  nakryła  jego  dłoń  swoją.  Jej  skóra  była  chłodna  od 

trzymania  zimnej  szklanki,  ale  wkrótce  zaczęła  się  rozgrzewać,  przejmując  od  niego  ciepło. 

Użyła drugiej ręki i teraz trzymała jego dłoń pomiędzy swoimi.  

-  Nie  uważasz,  że  powinniśmy  zatańczyć?  –  W  jej  pytaniu  dało  się  wychwycić 

nerwowy ton. Uciekła wzrokiem w bok skupiając się na obserwowaniu czegoś powyżej jego 

ramienia. 

- Nadal patrzy? – Apollyon mógł niemal poczuć wzrok mężczyzny na swoich plecach. 

Skinęła. 

- W takim razie zdecydowanie powinniśmy zatańczyć. 

Zawahała się. – Czy taniec i… robienie czegokolwiek w tym stylu jest w porządku? 

Ile  razy  zamierzała  jeszcze  zadawać  mu  to  samo  pytanie?  Nie  zamierzał  przecież 

odpowiedzieć inaczej, niż poprzednio. Bez względu na to, o co poprosi – zrobi to. 

background image

35 

Tłumaczenie nieoficjalne: czarna_wdowa26 

 Apollyon chwycił ją za rękę, wstał i obszedł stolik podchodząc do niej. Jego uśmiech 

zdawał  się  być  wystarczającą  odpowiedzią.  Znów  się  zarumieniła,  po  czym  ześliznęła  ze 

stołka i dała się poprowadzić w kierunku parkietu. 

Muzyka  była  teraz  cięższa,  mocniejsza  i  bardziej  powolna.  Ludzie  wokół  ponownie 

wyglądali, jakby mieli zamiar zaraz uprawiać seks w ubraniach, a on zaczął się zastanawiać, 

czy to aby na pewno był dobry pomysł. Nie wiedział dokąd może doprowadzić ich taniec, ale 

jedno spojrzenie w oczy Serenity powiedziało mu, że bez względu na wszystko, to nie będzie 

udawane.  

Pociągnął ją w swoje ramiona tak, że oparła się dłońmi o jego klatkę piersiową. Stał 

tam  z  nią  spoglądając  w  dół,  prosto  w  jej  oczy.  Miała  rozszerzone  źrenice,  które  niemal 

przesłaniały teraz tęczówki, ukazując całą pasję i głód, które mógł wyczuć w uderzeniach jej 

serca. 

Ilekroć  przestawała  się  denerwować  i  myśleć  o  tym,  że  jest  aniołem,  stawała  się 

bardziej  pewna  siebie,  jej  ruchy  były  bardziej  zmysłowe,  a  ona  sama  wydawała  się  z  nim 

flirtować.  Chciał,  żeby  już  zawsze  była  taka  jak  teraz  i  nie  dlatego,  żeby  Edward  mógł  ich 

zobaczyć. 

Apollyon  zsunął  ręce  w  dół  wzdłuż  jej  ciała.  Przesunął  dłońmi  po  jej  żebrach,  pasie, 

aż zatrzymał  się  na  biodrach.  Było  jej  tak  dobrze,  gdy  czuła  na  sobie  jego  dotyk.  Zmrużyła 

powieki  niemal  całkowicie  zamykając  oczy  i  docisnęła  palce  do  jego  piersi,  czując  pod  nimi 

nie garnitur, lecz zbroję. Czy podobał jej się dotyk jego dłoni, spoczywających na jej ciele? 

Zacisnął uścisk na jej biodrach i przyciągnął ją bliżej siebie, dopasowując wolne ruchy 

do  ciężkiego  rytmu.  Przesunęła  dłonie  wzdłuż  jego  napierśnika  do  obojczyków,  w  kierunku 

szyi. Zadrżał, gdy lekko przesunęła palcami po jego ramionach. Zbliżyła się do niego i zaczęła 

się poruszać przy nim. Każde otarcie, każdy ruch powodujący pocieranie się ich ciał o siebie 

prowadził go trochę dalej w kierunku utraty kontroli. 

Ręce  Serenity  objęły  tył  głowy  Apollyona.  Wplotła  smukłe  palce  w  jego  kucyk, 

okręcając  wokół  nich  czarne  pasma,  a  następnie  ponownie  ułożyła  dłonie  na  jego  karku. 

Przesunął ręce na jej plecy uwalniając biodra Serenity, czując sposób, w jaki nimi poruszała  

podczas tańca. Wsunęła nogę pomiędzy jego, a on pomiędzy jej. Ponownie przymknęła oczy, 

background image

36 

Tłumaczenie nieoficjalne: czarna_wdowa26 

gdy znalazł się zbyt blisko zbiegu jej ud. Jęknął i przybliżył się do niej, chcąc czuć całe jej ciało 

dociśnięte do niego. Jego myśli zaczęły krążyć wokół rzeczy, którymi nie interesował się już 

od  dawna.  Jak  dobrze  wyglądałaby  nago?  Chciał  poznać  każdy  centymetr  jej  ciała  swoimi 

ustami i dłońmi, dopóki nie wykrzyczałaby jego imienia i nie opadłaby z wyczerpania. 

Cofnął się nieznacznie niezdolny do przetrwania dalszych tortur. Potrzebował chwili, 

by złapać oddech. Był zbyt bliski utraty kontroli. 

Serenity spojrzała w jego oczy. Z jej twarzy mógł wyczytać zaproszenie oraz pytanie. 

Czekała na jego ruch. Chętnie przystałby na to, gdyby wiedział, że to wszystko nie jest jedynie 

częścią gry. To wszystko było jedną, wielką farsą, niczym więcej, poza udawaniem, mającym 

na celu wywołanie zazdrości u Edwarda. Nie chodziło o nic ponad to. 

Jeśli tak, to czemu czuł się tak dobrze trzymając ją w ramionach? 

Przebiegła  wolno  rękami  po  jego  bicepsach,  jej  wzrok  szedł  w  ślad  za  prawą  dłonią. 

Śledziła wypukłości jego mięśni, a jej serce przyspieszyło, gdy zaznajamiała się z jego ciałem. 

Jej oczy pociemniały i mógł poczuć jej głód, który uwidaczniał rosnącą w niej potrzebę. 

Czemu jego ciało płonęło pod jej dotykiem? 

Spojrzenie jego oczu przesunęło się na jej usta. 

Czemu  nie  mógł  oderwać  oczu  od  jej  czerwonych  ust?  Wciąż  myślał,  jakby  to  było 

cudownie opuścić głowę w dół i ją pocałować. 

Minęło  wiele  czasu  odkąd  po  raz  ostatni  pożądał  kobiety,  ale  wiedział,  że  nigdy  nie 

chciał  tego  tak  bardzo  –  to  uczucie  było  tak  silne  i  przemożne.  Kochał  sposób,  w  jaki  się 

poruszała  w  odpowiedzi  na  jego  ruchy,  ocierała  się  o  niego  drażniąc  go  i  zmuszając  do 

uległości,  wysyłając  dreszcz  za  dreszczem  wzdłuż  jego  skórzy  i  powodując  wrzenie  krwi. 

Kochał  sposób,  w  jaki  na  niego patrzyła  i  jak  się  do  niego  uśmiechała.  Była  pełna  szczerych 

emocji i pożądania. Nie wyglądała, jakby tylko grała. 

To było takie realne i był pewien, że przyjęłaby jego pocałunek. 

To  nie  mógł  być  jedynie  urok,  bo  to  na  nią  nie  działało.  Musiał  rzeczywiście  ją 

pociągać. 

background image

37 

Tłumaczenie nieoficjalne: czarna_wdowa26 

Uśmiechnęła  się  do  niego,  a  jej  dłonie  lekko  spoczęły  na  jego  łokciach,  paląc  ciało 

Apollyona.  Pragnął  ponownie  poczuć  jej  ręce  na  swojej  piersi,  ale  tym  razem  bez  zbroi. 

Potrzebował  jej  dotyku,  chciał,  żeby  wiedziała,  co  z  nim  robiła  i  czuła,  jak  bardzo 

przyspieszała bicie jego serca. 

Wykonał  ruch  w  jej  kierunku,  zadowalając  się  tak  bardzo,  na  ile  mógł  sobie  na  to 

pozwolić  w  miejscu  publicznym  bez  przekraczania  pewnych  granic.  Wydawała  się  tym  nie 

przejmować. Ponownie przymknęła oczy, gdy przesunął ręce na jej tyłek. Jęknął na wydechu, 

gdy  poczuł  ruch  dwóch  pełnych  półkul  pod  swoimi  palcami.  Zsunął  dłonie  jeszcze  niżej 

i docisnął jej biodra do swoich. 

Chciał jej. 

Jego  szeroko  otwarte  oczy  spotkały  jej.  Źrenice  niemal  całkowicie  pochłonęły  jej 

tęczówki, miała rozchylone usta. 

Chciał ją pocałować. 

To nie mogło być udawane. 

Chciał ją złapać w swoje ramiona i skrzydła i nigdy jej nie wypuszczać. 

Co ona z nim robiła? 

Jaki rodzaj zaklęcia rzuciła na niego, żeby zachowywał się w ten sposób? 

Opuszki  palców  Serenity  pieściły  jego  ręce,  przesuwając  się  z  powrotem  do  ramion 

Apollyona.  Śledziła  linię  pasków  przytrzymujących  jego  zbroję,  przyciśniętych  do  skóry. 

Bawiła  się  klamrami,  a  jego  ciało  zadrżało  na  myśl,  że  mogłaby  je  odpiąć  i  odsunąć 

napierśnik, aby dotknąć jego piersi. 

Tak bardzo tego chciał. 

Pierś  Serenity  poruszała  się  podczas  ciężkiego  oddechu.  Jej  oczy  go  kusiły. 

Wstrząsnęło  nim  głębokie  pragnienie,  gdy  zobaczył  jak  jej  piersi  napinają  materiał  małej, 

czarnej  sukienki.  Stracił  z  oczu  cel,  dla  którego  robili  to  wszystko.  Byli  tylko  oni,  wpatrzeni 

w swoje oczy, z galopującymi sercami.  

background image

38 

Tłumaczenie nieoficjalne: czarna_wdowa26 

Wrócił spojrzeniem do jej ust i nie mógł powstrzymać pokusy. 

Apollyon obniżył głowę, zbliżając się do niej, owinął ją ramieniem i przekrzywił głowę 

do pocałunku. 

Zachichotała. 

Cofnął  się,  marszcząc  brwi.  Śmiejąc  się,  wygięła  się  w  jego  kierunku.  Jęknął,  gdy  jej 

biodra docisnęły się do jego boleśnie prężącej się erekcji. 

Była  piękna,  kiedy  tak  się  śmiała.  Poruszyła  ramionami  i  opuściła  ręce.  Zrozumiał, 

że chodzi  o  jego  skrzydła.    Podniósł  jedno  z  nich  i  otoczył  nim  jej  ramię.  Śmiała  się 

prawdziwie i z pełnią szczęścia. 

Zdawała się zapomnać o swoim smutku. 

Oboje zdawali się zapomnieć o wszystkim. 

 

 

 

   

 

 

 

 

 

 

 

 

background image

39 

Tłumaczenie nieoficjalne: czarna_wdowa26 

ROZDZIAŁ 4 

 

Serenity  spojrzała  w  górę  wprost  w  ciemne  oczy  Apollyona.  Mogła  w  nich  dostrzec 

pasję  i  pożądanie,  które  paliły  się  głęboko  na  ich  dnie  i  były  odbiciem  jej  własnych  uczuć. 

Musiała  to  sobie ubzdurać.  To  wszystko było tylko  grą  i do  tego  skuteczną,  jak do tej  pory, 

ale  straciła  z  oczu  Edwarda  i  przestała  o  nim  myśleć  w  chwili,  gdy  Apollyon  położył  na  niej 

swoje dłonie. 

Ostatnie minuty wydawały się być takie prawdziwe. 

Nie mogły być. 

Jego skrzydła były na to żywym dowodem. Tak bardzo potrzebowała teraz ich dotyku, 

żeby mogła wziąć się w garść.  

Nawet gdyby ją pocałował, musiała przekonać samą siebie, że to byłaby jedynie gra. 

Nie  mogła  zadurzyć  się  w  aniele,  nieważne,  o  jak  seksownego  anioła  chodziło.  Poza 

misją, dla której tu był, nie było mowy o czymkolwiek innym. Mogła być naiwna, ale nie aż 

tak. 

Anioł nie mógłby zakochać się w śmiertelniczce. 

Piosenka skończyła się, a Serenity spojrzała w kierunku, gdzie jeszcze chwilę temu stał 

Edward.  Zniknął.  Zaczęła  się  rozglądać.  Wspięła  się  na  palce,  aby  spojrzeć  ponad  głowami 

tłumu, ale nigdzie go nie było.  

- Wyszedł. – Odsunęła się od Apollyona. 

Wyglądał  na  zawiedzionego,  kiedy  jej  dłonie  zsunęły  się  z  jego  ciała.  Odwróciła  się, 

więc nie widziała dokładnie wyrazu jego twarzy. Mogła udawać, że tylko to sobie wyobraziła. 

Apollyon wyprowadził ją z parkietu i zaprowadził do stolika, aby mogli ponownie przy 

nim  usiąść.  Złapała  go  za  rękę  i  pociągnęła  w  kierunku  wyjścia.  Nie  było  sensu  zostawać 

w klubie,  skoro  Edwarda  już  w  nim  nie  było.  Rozbolała  ją  głowa  od  głośnej  muzyki,  a  poza 

background image

40 

Tłumaczenie nieoficjalne: czarna_wdowa26 

tym miała dosyć udawania do końca życia. Gdy obmyślała swój plan, nie wzięła pod uwagę 

wszystkich konsekwencji jego realizacji oraz tego, jak to na nią wpłynie.  

-  My  też  wychodzimy?  –  Głęboki  głos  Apollyona  wyprawiał  z  nią  dziwne  rzeczy. 

Chciała  ponownie  znaleźć  się  w  jego  ramionach,  być  blisko  niego,  gdy  będzie  jej  szeptał 

wprost do ucha czułe słówka. 

Skinęła i szybko wspięła się po schodach, kierując  do wyjścia. Nocne powietrze było 

teraz  chłodne,  ale  nie  aż  tak,  żeby  zmarzła  bez  kurtki.  Spojrzała  w  górę,  pragnąc  ujrzeć 

gwiazdy.  Niebo  było  bezchmurne,  ale  światła  miasta  skutecznie  blokowały  możliwość 

zobaczenia jakichkolwiek z nich, nawet tych najjaśniejszych.  

- Chciałabyś polecieć? – Te słowa wypowiedziane niskim głosem tuż przy jej uchu były 

bardzo kuszące. Chciała przytaknąć, ale silniejszy podmuch wiatru owionął jej ciało zupełnie, 

jakby  ją  przed  tym  przestrzegał.  Zbliżył  się  do  niej  na  tyle,  że  mogła  poczuć  bijące  od jego 

ciała ciepło. Nagle zapragnęła odwrócić się i go pocałować. Chciała się zatracić w pocałunku 

dopóki ogień, który rozpalił w niej Apollyon nie zostałby ugaszony. Jego oddech łaskotał jej 

szyję.  Delikatnie  położył  dłonie  na  jej  ramionach.  Dotyk  jego  rąk  rozpalał  ją  i sprawiał, 

że drżała. – Mogę zabrać cię do domu. 

- Boję się, że spadnę

7

 – wyszeptała.  

Apollyon okrążył  ją.  Jego  ruchy  były  drapieżne  i  zmysłowe.  Powoli  przesunął po  niej 

wzrokiem  tak,  jakby  chciał  zajrzeć  wprost  do  jej  serca,  aby  odkryć  prawdziwe  znaczenie 

wypowiedzianych przez nią słów.  

Bała się, ale czego, jego bliskości? 

Przecież nie mogłaby się zakochać w aniele.

8

 

-  Nie  upuszczę  cię.  –  Władczo  ujął  ją  w  pasie  i  zbliżył  się  do  niej.  Zsunął  dłonie 

oplatając  ją  nimi  w  talii.  Pochwyciła  spojrzenie  jego  błękitnych  oczu.  Jasne  refleksy,  które 

                                                            

7

 Tu trochę przemodelowałam bo występowała gra słów, której niestety ni jak nie da się przełożyć na polski z 

zachowaniem dwuznaczności wypowiedzi bohaterów – a szkoda  fall jako spadanie i fall od fall In love – 

zakochać się. Zdanie w oryginale: 

“I’m afraid of falling,” she whispered.

 

8

 W nawiązaniu do 7 przypisu zdanie w oryginale: 

She couldn’t fall for an angel.

 

background image

41 

Tłumaczenie nieoficjalne: czarna_wdowa26 

w nich  błyszczały  fascynowały  ją.  Mogłaby  patrzeć  w  jego  oczy  przez  wieczność  i  nigdy  się 

tym nie znudzić. W jakiś sposób jego tęczówki ciągle się zmieniały. Za każdym razem, gdy na 

niego  patrzyła  jego  oczy  miały  inny  odcień,  tak,  jakby  ich  kolor  nie  był  czymś  stałym. 

Uśmiechnął się do niej. – Wolisz być zwrócona do mnie twarzą, czy plecami? 

Pod  gorącym  spojrzeniem  jego  oczu  jej  puls  zaczął  galopować.  Czyżby  nie  tylko  ona 

używała słownych gierek do zamaskowania swoich uczuć? 

Serenity  zbeształa  się  w  myślach.  Anioł  z  pewnością  nie  zapytałby  jej  o  preferencje 

seksualne.

9

  Zebrała  resztki  odwagi  i  powiedziała  sobie,  że  to  będzie  tylko  krótki  lot 

w ramionach wspaniałego, ciemnego anioła, który zabierze ją do domu. – nic ponad to. 

Uniósł brwi, gdy oplotła rękami jego szyję. 

-  Mam  lepszy  pomysł.  –  Podniósł  ją  i  ułożył  wygodnie  w  swoich  muskularnych 

ramionach.  Silny  podmuch  uniósł  jej  sukienkę,  wślizgując  się  pod  materiał  i  owiewając 

chłodnym powietrzem jej pośladki. Złapała brzeg swojej czarnej, letniej sukienki i wcisnęła go 

pomiędzy  uda przytrzymując w miejscu. Nie chciała świecić tyłkiem przed całym Paryżem. 

Brwi podjechały jej do góry. – Czy ludzie będą nas widzieć? 

Apollyon pokręcił głową i spojrzał w niebo z wyrazem zamyślenia wymalowanym na 

twarzy. – Już teraz jesteś dla nich niewidoczna. 

- Ukryłeś nas? – Rozejrzała się wokół, nim jej wzrok ponownie wrócił do niego. 

Skinął. Uczepiła się jego ramion, gdy uderzył swoimi olbrzymimi skrzydłami pokrytymi 

czarnymi  piórami  i  wzbił  się  w  powietrze.  Serenity  spojrzała  w dół  i  otworzyła  szerzej  oczy. 

Zaczęła żałować, że się zgodziła na ten lot w momencie, gdy jej żołądek wywinął koziołka. 

Skuliła  się  w  ramionach  Apollyona,  ukryła  twarz  w  zgięciu  jego  szyi  i  zaczęła  się 

zastanawiać  nad  poproszeniem  go,  by  odstawił  ją  z  powrotem  na  ziemię.  Naprawdę  nie 

chciała spaść, a w momencie podejmowania decyzji nie przemyślała wszystkiego dokładnie. 

Co jeśli ją upuści? Co jeśli jest za ciężka? 

                                                            

9

 No kochana, żebyś się nie zdziwiła hehe 

background image

42 

Tłumaczenie nieoficjalne: czarna_wdowa26 

Otworzyła szeroko oczy i odsunęła się od jego szyi, aby móc spojrzeć mu w twarz. – 

Dasz radę unieść nas obydwoje? 

Roześmiał się. Głęboki i ciepły śmiech zdenerwował ją. Rzuciła mu groźne spojrzenie.  

-  Ważysz  tyle,  co  nic.  –  Przycisnął  ją  do  swojego  boku  i  zacieśnił  uchwyt  na  jej 

kolanach. – Teraz którędy? 

Serenity  zajęło  chwilę  nim  w  końcu  przestała  się  gapić  na  dachy  pobliskich  domów 

i mogła zlokalizować swoje mieszkanie. Wskazała kierunek, gdzie jak jej się wydawało mieścił 

się  jej  apartament.  Apollyon  zanurkował  w  dół,  jego  skrzydła  młóciły  chłodne  powietrze 

sprawiając, że kolejne podmuchy łaskotały jej skórę.  

Na  chwilę  spojrzała  na  miasto  rozciągające  się  pod  nią.  Była  zdumiona  widokiem 

tysięcy  świateł  migoczących  w  ciemności.  Chwilę  później  ponownie  spojrzała  na  Apollyona. 

Był  niesamowity.  Chciałaby  móc  latać  tak  jak  on.  Był  skupiony  na  punkcie,  który  wskazała. 

Jego pewny uścisk dawał jej poczucie bezpieczeństwa. Ufała mu. 

Już  od  dawna  nie  ufała  nikomu  tak  otwarcie  i  bezgranicznie.  Nawet  Edwardowi. 

Ledwo znała Apollyona, ale coś w nim sprawiało, że nie miała do niego żadnych zastrzeżeń, 

zupełnie, jakby byli dla siebie stworzeni. To, co czuła do niego było niedorzeczne. 

Apollyon spojrzał na nią. Jego oczy wydawały się być niemal czarne w słabym świetle. 

Zaczęła  się  wyciszać  w  jego  ramionach,  jej  serce  uspokoiło  się  i  zwolniło.  Był  taki  piękny 

i mroczny. 

Odwrócił  od  niej  wzrok  i  zmienił  kurs  wykonując  jedno,  silne  uderzenie  skrzydeł. 

Skuliła się w jego ramionach, kiedy przyspieszył i opadł w kierunku miasta. Była bliska krzyku, 

dopóki  nie  ujrzała  w  oddali  pięknie  oświetlonej  Wieży  Eiffela.  Zadrżała  na  ten  niesamowity 

widok. 

-  Zmarzłaś?  –  Apollyon  ponownie  zwolnił  sprawiając,  że  lecieli  teraz  w  spokojnym, 

równym tempie.  

-  Nie,  wszystko  w  porządku  –  wyszeptała,  podziwiając  widok  Wieży  Eiffla  i  miasta, 

które znajdowało się pod nimi. 

background image

43 

Tłumaczenie nieoficjalne: czarna_wdowa26 

- Powinienem odstawić cię do domu. 

-  Nie.  –  Spojrzał  na  nią,  gdy  uczepiła  się  jego  czarnego,  inkrustowanego  złotem 

napierśnika. Uśmiechnęła się nieśmiało. – Możemy jeszcze raz przelecieć wokół Wieży? 

Serce  podskoczyło  jej  gwałtownie,  gdy  szeroki  uśmiech  rozjaśnił  jego  twarz.  Ciało 

Serenity  ponownie  zareagowało  na  dotyk  Apollyona.  Była  wyjątkowo  świadoma  jego 

bliskości oraz tego, jak na nią patrzył tymi swoimi intensywnie ciemnymi oczami. 

-  Tylko  jeden  raz.  –  Obniżał  lot  dopóki  nie  znaleźli  się  zaledwie  metr  nad  ziemią, 

przelatując  nad  rzeką.  Spojrzała  w  dół,  chcąc  zobaczyć  swoje  odbicie,  ale  nie  mogła  go 

odnaleźć. Naprawdę byli niewidoczni. Zaśmiała się. Żaden z turystów fotografujących Wieżę 

Eiffla nie zwrócił na nich uwagi. 

Ludzie  pochylali  się  i  przytrzymywali  swoje  ubrania,  gdy  Apollion  uderzał  raz  po  raz 

skrzydłami, wysyłając kolejne podmuchy wiatru w kierunku tłumu. Serenity zapatrzyła się na 

Wieżę wykorzystując rzadką okazję do obejrzenia jej z tak bliska, choć nie była w jej wnętrzu. 

Prawdopodobnie już  nigdy  więcej  nie  będzie  jej dane doświadczyć  takiego  widoku.  To  było 

niesamowite,  że  Apollyon  mógł  obserwować  świat  z  lotu  ptaka  ilekroć  przyszła  mu  na  to 

ochota. Mógł latać wokół Wieży Eiffla aż do znudzenia, a później polecieć gdzieś indziej. 

Apollyon docisnął ją mocniej do swojego ciała, gdy  wzniósł się spiralnym ruchem do 

góry  w  kierunku  szczytu  Wieży.  Dyszała,  gdy  wylądował  na  jej  czubku,  bez  najmniejszego 

wysiłku utrzymując ich ciężar stojąc jedynie na jednej nodze. 

- Tu jest tak pięknie. – Przytuliła się do niego, aby się nieco ogrzać. Nie chciała, żeby 

opuszczali  to  miejsce  tylko  dlatego,  że  zrobiło  jej  się  zimno.  Chciała  pobyć  tu  z  nim  jeszcze 

przez chwilę i poudawać. 

Otoczył ją swoimi skrzydłami. Czarne pióra były miękkie i ciepłe, ogrzewały nogi i ręce 

Serenity okrywając ją całkowicie. 

Podniosła  wzrok  i  zauważyła,  że  Apollyon  wpatruje  się  w  nią.  Przekrzywił  głowę  na 

bok, jego oczy były pełne ciepła. O  czym teraz myślał?  Wyglądał tak jak wtedy, gdy myślała, 

że zamierza ją pocałować. Czy teraz chciał? Pragnęła tego, jak niczego innego na tym świecie. 

To z pewnością nie była gra – Edwarda nie było nigdzie w pobliżu. 

background image

44 

Tłumaczenie nieoficjalne: czarna_wdowa26 

To nie mogło być udawane. 

Spojrzenie jego oczu opadło na jej usta. 

Serenity  zmusiła  się,  aby  patrzeć  na  miasto,  nie  na  Apollyona.  Nie  chciała  zostać 

ponownie zraniona, ani rozpalać w sobie złudnych nadziei. 

- Masz zimną skórę – powiedział, a ona zrozumiała podwójne znaczenie jego słów.  

Jego sugestia zraniła ją do żywego, niemal czuła jak krwawi. Chciała mu powiedzieć, 

że wcale nie zamierzała być oziębła, że go pragnie, ale nie mogła wydobyć z siebie głosu. 

Rozwinął  skrzydła  i  skoczył  w  dół.  Spadali  wyjątkowo  szybko.  Serenity  kurczowo 

uchwyciła  się  jego  szyi  bojąc  się,  że  zamierza  ją  upuścić.  Chwilę  przed  zderzeniem  z  ziemią 

wykonał  jedno,  potężne  uderzenie  skrzydeł  i  ponownie  wzlecieli  w  górę,  szybując  ponad 

dachami domów, kierując się do jej mieszkania. 

Serenity  tylko  raz  wskazała  mu  kierunek,  gdy  byli  już  blisko  budynku,  w  którym 

mieszkała. Serce jej waliło, a głowa pulsowała bólem. Nie była pewna, co tak naprawdę teraz 

robiła.  Może  po  prostu  wyobraziła  sobie  to  wszystko  i  dostrzegała  rzeczy,  które  jedynie 

chciała  zobaczyć?  Czy  naprawdę  czuła  w  stosunku  do  Apollyona  coś  więcej,  niż  tylko 

pożądanie?  Nigdy  nie  była  typem  kobiety  flirtującej  z  facetami  i  uganiającej  się  za 

przygodnym romansem. Czy aby na pewno zamierzała się w to angażować? 

Wylądował  na  jej  balkonie,  opuszczając  się  w  dół  tak  delikatnie,  że  nawet  tego  nie 

zauważyła, po czym złożył skrzydła. Postawił ją na ziemi. Gdy w końcu stanęła na własnych 

nogach  ,  spojrzała  na  niego  zastanawiając  się,  co  tak  właściwie  czuje  i  co  najlepszego 

wyrabia. Przecież ledwo go znała. 

Prawdopodobnie to było najlepsze rozwiązanie. 

- Dziękuje. – Zaczęła nerwowo wygładzać swoją sukienkę. 

- Za co? Za lot? 

- Nie… za to, że mi pomogłeś. To było bardzo miłe z twojej strony. – Czyżby brzmiała 

sztucznie? Nie była pewna, jak powinna się zachowywać przy nim, skoro marzyła tylko o tym, 

by rzucić mu się w ramiona i wykorzystać tę chwilę oraz jego. 

background image

45 

Tłumaczenie nieoficjalne: czarna_wdowa26 

Apollyon uśmiechnął się. – Jeszcze nie zemściliśmy się na twoim byłym. 

Czyżby?  Edward  był  zazdrosny.  Jak  bardzo  Apollyon  zamierzał  nagiąć  jej  rozkaz,  aby 

sprawić  by  jej  ex  cierpiał?  W  jego  oczach  czaiła  się  ciemność,  która  powiedziała  jej,  że  nie 

okłamał  jej  dzisiaj  mówiąc,  że  zrobiłby  z  Edwardem  okropne  rzeczy,  gdyby  go  tylko  o  to 

poprosiła. To wszystko wymykało się spod kontroli,  a jeśli będą dalej kontynuować tę farsę 

to była bardziej niż pewna, że skończy się to jej cierpieniem. Nie wiedziała, czy przetrwa to 

po  raz  kolejny.  Na  samą  myśl  o  tym,  jak  bardzo  Apollyon  mógł  ją  zranić,  chciała  mu 

powiedzieć, że to koniec i odejść. 

- Czy to naprawdę w porządku, że robisz wszystkie te rzeczy? – Zamiast tego zadała 

mu po raz kolejny to samo pytanie. 

Uśmiechnął  się  szerzej.  Był  taki  przystojny  i  czarujący,  co  mogło  być  katastrofalne 

w skutkach.  Serce  Serenity  biło  coraz  szybciej  walcząc  z  myślami,  które  kotłowały  się  w  jej 

głowie, podejmując rytm złapany jeszcze, kiedy tańczyli. W obecności Edwarda nigdy nie była 

tak  śmiała,  jak  wtedy  na  parkiecie.  Cała  ta  gra  pozorów,  mająca  wzbudzić  zazdrość  w  jej 

byłym,  pozwoliła  jej  się  wyzwolić.  Użyła  Edwarda,  jako  wymówki  do  zrobienia  tego,  czego 

pragnęła -z Apollyonem.  

Chciała ponownie z nim zatańczyć tak, jak wtedy w klubie, właśnie teraz, na balkonie 

przy świetle księżyca. 

-  Mogę  robić,  co  tylko  zechcę.  Anioły  nie  są  na każde  skinienie  Boga.  Tak  naprawdę 

w większości pracujemy dla Diabła. 

-  Ale  ty  należysz  do  tych  dobrych  aniołów?  –  Wyszeptała,  sama  nie  będąc  do  końca 

pewną odpowiedzi. To, co powiedział jej o sobie do tej pory, dało Serenity do zrozumienia, 

że jest w nim również coś bardzo złego i mrocznego. W innym wypadku, dlaczego to właśnie 

jego wybraliby do siania zniszczenia na Ziemi? 

-  Tak.  –  Zbliżył  się  do  niej.  Był  wysoki  i  dobrze  umięśniony  z  szerokimi  ramionami, 

przez co Serenity czuła się jeszcze mniejsza, niż była w rzeczywistości. – Znowu tak na mnie 

patrzysz, jakbyś zaraz miała powiedzieć, że jestem śmiercią. 

background image

46 

Tłumaczenie nieoficjalne: czarna_wdowa26 

- Nie jesteś. – Brzmiała na pewną siebie, choć wcale się tak nie czuła. To ją zaskoczyło. 

Podeszła  do  niego  bliżej,  przechylając  głowę,  aby  móc  spojrzeć  mu  w  oczy.  Serce  waliło  jej 

jak młotem. – Po prostu jesteś złym chłopcem.

10

  

Uśmiechnął się szeroko. – Już mi to mówiono. 

Skrzywiła się. – Czyżbyś się o tym dowiedział od innych kobiet? 

Pokręcił  głową,  a  w  jego  głosie dało  się  usłyszeć nutki  rozbawienia.  – Nie,  od  moich 

braci, innych wojowników. To było dawno temu, nie widziałem ich od wieków. 

-  Dlaczego,  co  się  stało?  –  Serenity  studiowała  jego  twarz  starając  się  wychwycić 

jakieś uczucia, które wiązały się z tymi wspomnieniami. Gdy mówił o swoich przyjaciołach nie 

wydawał się być smutnym. 

- Zmienili się. – Podszedł do krawędzi balkonu wyłożonego szarymi łupkami i zapatrzył 

się  w  przestrzeń.  Wiatr  bawił  się  kosmykami  jego  ciemnych  włosów  uwiązanych  w  kucyk 

i poruszał  czarnymi  piórami.  Westchnął, po  czym  spojrzał na  nią  przez ramię.  –  Postanowili 

spędzić  resztę  życia  na  Ziemi  w  ramionach  śmiertelnych  kobiet,  które  pokochali.  Mamy 

w zwyczaju  podglądać  ludzi,  a  zachowanie  czystości  w  dzisiejszych  czasach  jest  bardzo 

trudne. Kobiety ubierają się tak prowokująco. 

Jego wzrok padł na jej sukienkę, powoli prześlizgując się po niej od piersi, aż do ud. 

Stała spokojnie, czując się niezręcznie pod jego pożądliwym wzrokiem, nie chcąc jednak, aby 

przestał na nią patrzeć. Lubiła, gdy jego oczy były na nią zwrócone, a widoczny w nich głód 

dodawał jej pewności siebie.  

-  Pozwolono  im  na  to?  –  Wyszeptała  niezdolna  wydobyć  z  siebie  głośniejszych 

dźwięków,  podczas  gdy  jego  błękitne  oczy  błądziły  po  jej  ciele.  Zbliżyła  się  do  niego, 

dociskając do czarnej, metalowej zbroi i spojrzała mu w oczy.  

Roześmiał się ponownie, choć płomień w jego oczach nadal się tlił. Płonął teraz nawet 

jaśniej grożąc, że również i ją spali, jeśli znajdzie się w jego ramionach. 

                                                            

10

 Jak on jest chłopcem to ja jestem Miss Polonia hahaha też chcę takiego skrzydlatego aniołka, choć jak na 

złego chłopca zachowuje się jak dupa wołowa – za kłaki ją i do wyra! ☺ 

background image

47 

Tłumaczenie nieoficjalne: czarna_wdowa26 

- Jesteśmy aniołami. – Odsunął kosmyki jasnych włosów z jej twarzy wsuwając je na 

powrót w kok. – Nie świętymi. 

- Och. – Miała szeroko otwarte oczy. Jej wzrok padł na jego usta. Wyobrażała sobie, 

jak dobrze by się czuła całując go, czując jego wargi przesuwające się po jej ciele, dopóki nie 

rozpadłaby się na miliony kawałeczków, a on ponownie by jej nie poskładał. 

- Niektórzy z nich postanowili spaść i stać się śmiertelnymi… inni pozostali aniołami, 

ale  pozostali  na  Ziemi.  W  obu  przypadkach  to  wielkie  poświęcenie.  –  Pogładził  jej  policzek 

wpatrując  się  w  jej  oczy  przez  długie  sekundy  dopóki  się  od  niej nie  odsunął.  –  Dziś  miałaś 

ciężki dzień. Teraz pozwolę ci odpocząć i wrócę jutro. 

Serenity złapała jego nadgarstek, nim zdążył odejść. Spojrzał w dół, po czym podniósł 

wzrok wpatrując się w jej oczy. 

Przełknęła. 

- Dokąd się wybierasz? – Uwolniła go i spojrzała na dachy pobliskich domów. – Masz 

tu jakiś przyjaciół? 

-  Nie.  –  Ponownie  się  do  niej  przysunął.  Niemal  jej  dotykał  i  mogła  poczuć 

promieniującą od niego moc. 

Był  silny.  Dysponował  o  wiele  większą  mocą  od  niej  i  nie  miała  najmniejszych 

wątpliwości,  że  jedną  myślą  mógłby  uwolnić  śmiertelnie  destrukcyjną  siłę,  ale 

z niewiadomych  powodów  nie  przerażało  jej  to.  Nie  dał  jej  żadnego  powodu  do  strachu 

sprawiając,  że  ufała  mu  i  czuła  się  przy  nim  bezpieczna,  a  im  bliżej  niej  się  znajdował,  tym 

intensywniej to odczuwała. 

Serenity  odwróciła  się  i  przywołała  na  ustach  uśmiech,  aby  zatuszować  swoje 

zdenerwowanie. – Możesz zostać tutaj. 

Jedna, ciemna brew uniosła się w górę na tą sugestię. 

-  Mam  kanapę,  na  której  możesz  się  przespać  i  koce,  a  to  lepsze,  niż  samotność 

prawda? 

background image

48 

Tłumaczenie nieoficjalne: czarna_wdowa26 

Ponownie na nią spojrzał takim wzrokiem, jakby myślał o spaniu, ale niekoniecznie na 

kanapie.  Pasja  jeszcze  przed  chwilą  płonąca  w  jego  oczach  znikła  nagle,  co  ją  zaskoczyło. 

Wyglądało na to, że trochę mu ulżyło, a może po prostu czuł się samotny.  Wyciągnęła rękę 

i dotknęła  jego  przedramienia  kładąc  dłoń  na  czarnym,  skórzanym  mankiecie,  który  go 

osłaniał i starając się odczytać emocje Apollyona korzystając ze swoich mocy.  

Zmarszczył  brwi  i  wziął  ją  za  rękę.  Nagły  kontakt  skóra-przy-skórze  pobudził  jej 

zmysły, dzięki czemu uczucia przepłynęły przez nią. Słyszała je głośno i wyraźnie. Przyglądała 

się, jak bawił się jej palcami, skupiając się na nich. 

Samotność. 

- Kanapa brzmi nieźle. – Puścił jej rękę. – Nie spałem od bardzo dawna. 

- Nie spałeś? – Podniosła szczebel zamka na francuskich oknach i weszła do ciemnego 

pokoju. Gdy wpadła na stary, drewniany stół kuchenny pstryknęła palcami, a światło zalało 

pomieszczenie.  Spojrzała  za  siebie  na  Apollyona.  Nadal  stał  przy  drzwiach  przyglądając  się 

kuchni i jadalni. Nie było tego wiele. Białe ściany prosiły się o malowanie, aby odzyskać swój 

dawny  blask,  a  w  kuchennym  zlewie  piętrzyły  się  brudne  naczynia  czekające,  aż  ktoś  je 

umyje.  

-  Nie  śpię,  kiedy  jestem  na  służbie,  chyba,  że  jestem  z  niej  zwolniony.  –  Apollyon 

wszedł do jadalni, a Serenity zaczęła się zastanawiać nad jego słowami. Przeszła przez pokój 

podchodząc do otwartych, drewnianych drzwi i weszła do salonu. - Śpię tylko, kiedy jestem 

na Ziemi. Minęły wieki odkąd byłem tu po raz ostatni. 

- A ja cię wezwałam. – Nie zapomniała o tym. Był tym zaskoczony tak samo jak ona. 

Ponownie  pstryknęła  palcami,  używając  swoich  mocy  by  zapalić  lampę  stojącą  za 

telewizorem w salonie. Wskazała na kremową kanapę. – Przyniosę koce. 

Serenity czuła na sobie wzrok Apollyona, gdy wchodziła do sypialni. Drzwi znajdowały 

się  po  prawej  stronie  od  telewizora,  dokładnie  naprzeciwko  kanapy.  Gdyby  zostawiła  je 

otwarte,  mogłaby  go  widzieć,  gdy  położy  się  spać.  Złapała  jedną  z  poduszek  z  podwójnego 

łóżka i wyjęła z drewnianej szafy stojącej na prawo od drzwi, gruby, czerwony koc. 

Gdy wróciła, Apollyon siedział na kanapie. Uśmiechnął się, kiedy podała mu koc. 

background image

49 

Tłumaczenie nieoficjalne: czarna_wdowa26 

-  Zazwyczaj  wstaję  wcześnie,  więc  postaram  się  zachowywać  cicho,  jeśli  nadal 

będziesz spał. - Zwlekała stojąc przy niskim stoliku kawowym znajdującym się przy kanapie. 

- Dziękuje. – Skinął do niej. – Dobranoc Serenity. 

Uśmiechnęła się na dźwięk swojego imienia wymawianego  z takim ciepłem w głosie. 

- Dobranoc Apollyon. 

Również się do niej uśmiechnął. 

Serenity wróciła do swojej sypialni, zamykając za sobą drzwi, po czym oparła się o nie 

plecami i przymknęła powieki. 

Jak zamierzała usnąć mając go tuż za drzwiami? 

To wydawało się niemożliwe. 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

background image

50 

Tłumaczenie nieoficjalne: czarna_wdowa26 

ROZDZIAŁ 5 

 

Serenity  uchyliła  drzwi  od  swojej  sypialni  z  cichym  zgrzytem  zamka  i  zajrzała  do 

pokoju.  Światła  w  salonie  były  pogaszone,  ale  księżycowa  poświata  wpadająca  do  środka 

przez  okna  oświetlała  pomieszczenie  na  prawo  od  telewizora.  Przesunęła  powoli  wzrok  na 

Apollyona. 

Otworzyła  szerzej  oczy  ze  zdziwienia,  gdy  zauważyła,  że  jego  skrzydła  zniknęły. 

Uchyliła szerzej drzwi, przekonując samą siebie, że to wszystko tylko jej się śni i przyjrzała mu 

się dokładnie.

11

 

Zniknęły. Nie schował ich nigdzie. Po prostu ich tam nie było. 

Leżał na kanapie, z głową niemal dotykającą drzwi do kuchni i nogami zwisającymi tuż 

przy oknie. Wydała zduszony chichot widząc go rozpartego na wąskim meblu i śpiącego w tak 

niewygodnej  pozycji.  Był  zdecydowanie  za  duży,  jak  na  jej  małą  kanapę.  Prawdopodobnie 

powinna była odstąpić mu łóżko i sama przespać się w salonie. 

Wśliznęła  się  do  pokoju,  idąc  na  palcach  i  krzywiąc  się  za  każdym  razem  ilekroć 

podłoga zaskrzypiała. Chciała popatrzeć na niego przez chwilę nie budząc go przy tym. Jeśli 

uważał, że jej czarna sukienka była prowokująca, to mogła sobie doskonale wyobrazić, co by 

pomyślał o jej małej, czerwonej, jedwabnej koszulce nocnej, którą miała teraz na sobie.  

Zatrzymała  się  kilka  kroków  przed  nim  przy  stoliku  kawowym.  Wyglądał  pięknie, 

skąpany  w  księżycowej  poświacie  i  sprawiał  wrażenie  tak  normalnego  bez  swoich  skrzydeł. 

Z łatwością  mogłaby  sobie  wmówić,  że  jest  jedynie  zwykłym  śmiertelnikiem,  takim  samym 

jak ona. 

Był  pogrążony  w  głębokim  śnie.  Jego  naga  klatka  piersiowa  podnosiła  się  i  opadała 

miarowo.  Zaschło  jej  w  ustach,  gdy  powoli  przyglądała  się  śpiącemu  Apollyonowi.  Był  nagi. 

Najwidoczniej  nie  był  przyzwyczajony  do  przebywania  w  damskim  towarzystwie.  Czerwony 

koc  zsunął  się  nisko,  ledwo  zakrywając  jego  biodra,  grożąc  spadnięciem  przy  najmniejszym 

                                                            

11

 To ja też chce mieć takie sny jak ona. Inna sprawa, że fajne rzeczy potrafi sobie wkręcić zdesperowana 

kobieta ☺ 

background image

51 

Tłumaczenie nieoficjalne: czarna_wdowa26 

ruchu.

12

Syciła  oczy  jego  widokiem  pragnąc  go  coraz  bardziej.  Na  jednej  ręce  ułożył  głowę 

podczas, gdy druga spokojnie spoczywała na jego biodrach. Obrysowała wzrokiem ułożenie 

jego  kończyn  śledząc  wypukłości  mięśni  i  ciemnej  linii  włosów  prowadzącej  jej  oczy  ku 

dołowi.  

Patrząc  teraz  na  niego  trudno  było  uwierzyć,  że  był  prawdziwym  aniołem.  Z  drugiej 

strony  ona  była  czarownicą.  Matka  nauczyła  ją,  że  zawsze  trzeba  mieć  otwarty  umysł, 

ponieważ nigdy nie wiadomo, co tak naprawdę może okazać się realne. Od zawsze wierzyła 

w  anioły,  ale  nigdy  nie  przypuszczała,  że  skończy  z  jednym  z  nich,  nagim  i  śpiącym  na  jej 

kanapie. 

To było nieprawdopodobne, stać i patrzeć na niego wiedząc, że miał za sobą już całą 

wieczność. 

Był nieśmiertelnym. 

Bardzo przystojnym nieśmiertelnym. 

Jego twarz była oazą spokoju. Pasma ciemnych włosów wysunęły się z kucyka i teraz 

spływały po ramionach niknąc pod głową Apollyona. Czy wszystkie anioły były tak piękne jak 

on? 

Poruszył  się,  a  ona  szybko  pobiegła  do  swojej  sypialni  i  wskoczyła  pod  kołdrę, 

chowając  się  pod  nią  i  udając,  że  śpi.  Serce  waliło  jej  mocno,  a  krew  szumiała  w  głowie. 

Nasłuchiwała, czekając na pierwsze oznaki mówiące, że się obudził. 

Przez  moment  była  pewna,  że  nie  zmąciła  jego  snu,  ale  chwilę  później  odniosła  to 

dziwne, palące wrażenie, że ktoś się jej przygląda. 

Światła się włączyły. 

Serenity  podskoczyła  na  łóżku,  dociskając  do  piersi  różową  kołdrę,  a  jej  oczy 

otworzyły się szeroko. 

                                                            

12

 Niech spadnie!@! 

background image

52 

Tłumaczenie nieoficjalne: czarna_wdowa26 

Ukryła  twarz  w  pościeli,  a  jej  policzki  oblały  się  rumieńcem  w  odpowiedzi  na  to,  co 

właśnie ujrzała. – Zasłoń się!  

Uderzyła ją fala gorąca, która teraz rozlewała się po jej ciele, a wszystko przez jedno 

zerknięcie na nagiego Apollyona stojącego w drzwiach jej sypialni. 

- Jeszcze chwilę temu wyglądałaś na całkiem zainteresowaną patrzeniem na mnie. – 

W jego głosie dało się dosłyszeć cień rozbawienia. 

Miała wrażenie, że zaraz spali się ze wstydu. – Ja wcale… ja nie… 

- Już możesz patrzeć – powiedział, a Serenity spojrzała na niego przez palce, aby się 

upewnić, że jej nie oszukuje. 

To  było  okrutne,  stać  przed  nią  nago,  gdy  tak  bardzo  go  pożądała.  Co  prawda 

powiedział jej, że inne anioły wiązały się ze śmiertelnymi kobietami, ale ona nadal nie mogła 

przejść  nad  tym  do  porządku  dziennego.  Poza  tym  wciąż  pamiętała,  co  jej  wpojono  o  jego 

gatunku. Anioły nie robiły takich rzeczy. Były dobre. Były święte.

13

 

Apollyon był zły. Apollyon został stworzony do grzechu.

14

 

Gdzieś  w  głębi  serca  zdawała  sobie  z  tego  sprawę  ilekroć  na  niego  spojrzała. 

Promieniowała od niego aura mocy i zmysłowości. Był zwinny i został obdarzony ciałem boga 

i  diabelskim  uśmiechem.  Pragnęła  go  i  gdyby  nie  stał  tak  daleko,  sięgnęłaby  po  niego 

i zaryzykowała, choć ten jeden, jedyny raz w życiu.  

Wzrok  Serenity  powoli  obniżył  się  na  biodra  Apollyona.  Mała,  czarna  przepaska 

osłaniała jego ciało. 

Opuściła swoją kryjówkę. 

-  Lepiej?  –  Przeszedł  przez  pokój  i  usiadł  naprzeciwko  niej  na  łóżku,  jedną  nogę 

układając na materacu w taki sposób, że teraz niemal dotykała jej i ściany. – Masz problemy 

z zaśnięciem? 

                                                            

13

 Boże kolejna baba z dziwnymi problemami – bierz póki ciepły!!! 

14

 Idź tym tokiem myślenia siostro i przestań się wahać, bo uduszę własnoręcznie! 

background image

53 

Tłumaczenie nieoficjalne: czarna_wdowa26 

Czy  kiedykolwiek  je  miała?  Czy  wiedział,  jak  niewyobrażalnie  trudno  było  mu  się 

oprzeć? Hamowanie się było niemal niemożliwe, gdy siedziała tak sama pośrodku wielkiego 

łóżka, a on znajdował się na wyciągnięcie ręki, niemal nagi. 

Emocje po ich wspólnym tańcu nadal były żywe. 

- Powiedzmy. – Podciągnęła kolana do góry nadal będąc pod kołdrą. – Naprawdę nie 

wiem, co ja wyprawiam, zemsta nie jest w moim stylu. 

- W takim razie umówmy się, że to będzie moja zemsta. 

Serenity spojrzała na niego i ściągnęła brwi. – Dlaczego? 

Apollyon westchnął, po czym pogładził palcami jej policzek, a następnie długie pasma 

splątanych, jasnych włosów Serenity. 

-  Ponieważ  widziałem twój  ból,  a  także  czułem jak  cierpisz  nawet  przed  tym,  jak  się 

spotkaliśmy  i  chcę,  żeby  on  odczuł  to  samo.  Pragnę  mu  odpłacić  za  to,  że  zranił  cię  tak 

głęboko. 

Naprawdę ją obserwował. Jej własny anioł stróż. Widział jej ból, a później usłyszał jej 

wezwanie i przybył, aby ulżyć w jej cierpieniu i sprawić, że poczuje się lepiej. 

Nie  wiedziała,  co  powiedzieć.  Poruszyło  ją,  że  najwyraźniej  o  nią  dbał.  Wystarczyło, 

że był gotowy zdjąć z jej ramion ciężar zemsty i chciał go sam udźwignąć na swoich barkach. 

To  niczego  nie  zmieniało,  to  nadal była  jej  misja,  ale  była  mu  wdzięczna  za  wsparcie  i  miło 

było usłyszeć, że popierał ją w tym.  

- Dziękuje. – Pochyliła się do przodu i wycisnęła pocałunek na policzku Apollyona. 

Zawahała się, ich usta były tak blisko siebie, a jej serce waliło dziko w oczekiwaniu na 

jego reakcje. Nie zastanawiała się nad tym, co robi, pocałowanie go było czystym instynktem. 

Przez  chwilę  siedział  nieruchomo,  a  Serenity  pomyślała,  że  musiała  go  zszokować 

swoim zachowaniem, po czym odwrócił się i pocałował ją. 

To  było  lepsze,  niż  sobie  wyobrażała.  Zgniótł  jej  wargi  w  namiętnym  pocałunku,  ich 

języki ocierały się o siebie, a ona zatraciła się w silnej potrzebie czucia jego ciała. Jego usta 

background image

54 

Tłumaczenie nieoficjalne: czarna_wdowa26 

były ciepłe i zapraszające, a Serenity nie zatrzymywała się, aby przemyśleć wszystko, co się 

teraz  działo.  Oddała  mu  pocałunek  i  przesunęła  ręce  na  jego  ramiona,  podczas  gdy  dłonie 

Apollyona zacisnęły się na jej talii. Jęknęła, gdy fale rozkoszy przepłynęły przez jej ciało. Jego 

język  ponownie  zagłębił  się  w  ustach  Serenity,  kradnąc  jej  oddech.  Przesunął  się  na  łóżku, 

klękając na nim i pochylając się nad nią. Rozluźniła się i położyła na poduszki, a jego klatka 

piersiowa  naciskała  na  nią  sprawiając,  że  uczucia,  które  temu  towarzyszyły  były  boskie 

i wspaniałe. 

Jęknął,  a  niski,  gardłowy  dźwięk  sprawił,  że  zadrżała  i  przymknęła  oczy.  Gdy  zaczął 

z trudem  oddychać  w  końcu  się  opamiętała  i  zaczęła  zastanawiać,  co  ona  najlepszego 

wyprawia.

15

 

Całowała się z aniołem.

16

 

- Czekaj. – Naparła dłońmi na jego klatkę. 

-  Nie.  –  Odetchnął  i  ponownie  ją  pocałował,  przesuwając  językiem  po  jej  ustach, 

smakując ją. – Nie chcę przestawać. 

Serenity  na  chwilę  zapomniała  o  wszystkim  topniejąc  pod  dotykiem  jego  dłoni 

przesuwających  się  wzdłuż  jej  boków,  wślizgujących  się  pod  jej  jedwabną  koszulkę 

i zmierzających w kierunku piersi. Rzeczywistość uderzyła ją ponownie, gdy już niemal dotarł 

do celu, mocniej nacisnęła na jego klatkę. 

- Przestań. 

Apollyon wycofał się, pochylając się nad nią. Jego ciepły oddech owiewał jej twarz. 

- Coś nie tak? – Jego błękitne oczy wpatrywały się w jej w poszukiwaniu odpowiedzi. 

- Co robisz? 

Skrzywił się. – Choć raz robię dokładnie to, co chcę. 

                                                            

15

 No wiedziałam nooo. Kto ma tępy nóż? Pójdę ją zadźgać!  

16

 A co to ma do rzeczy? To zwykły facet tyle tylko, że ma dodatkowe wyposażenie w postaci skrzydeł, ale nadal 

myśli jedną częścią ciała helouuuu!!! 

background image

55 

Tłumaczenie nieoficjalne: czarna_wdowa26 

Pochylił  się,  aby  ponownie  ją  pocałować,  a  ona  prawie  mu  na  to  pozwoliła.  Prawie. 

Usztywniła ręce nadal napierając na jego pierś i odchyliła się, aby nie mógł jej dosięgnąć.  

- Chcesz tego – wyszeptał i pogłaskał ją po bokach, zbliżając się do jej piersi. Zadrżała, 

drobne wstrząsy rozkoszy prześliznęły się po jej skórze. Miał rację, chciała tego, ale nie mogła 

przejść do porządku dziennego nad faktem, że był aniołem. 

-  Nie  wpadniesz  przez  to  w  tarapaty?  –  Patrzyła  mu  prosto  w  oczy,  szukając 

najmniejszych oznak zaniepokojenia, czy wahania. – Nie chcę wpakować cię w kłopoty. 

Uśmiechnął  się,  a  jej  opór  nieco  zelżał.  –  Nie  wpadnę.  Doprowadzasz  mnie  do 

szaleństwa  Serenity.  Bycie  dzisiaj  z  tobą  tak  blisko,  obserwowanie,  jak  się  śmiejesz 

i uśmiechasz

, jesteś szczęśliwa dzięki mnie… Chcę sprawić byś znowu się tak poczuła i wiem, 

że  również  tego pragniesz.  W  którymś  momencie  dzisiejszego  wieczora z  niewiadomych mi 

powodów, to przestało być dla mnie tylko grą. To zaczęło być prawdziwe. 

Pogładził  ją  po  włosach  rozsypanych  na  ciemnych,  różowych  poduszkach.  W  jego 

ciepłych, szczerych oczach znalazła odbicie wypowiedzianych właśnie słów. Nie kłamał, a ona 

nie mogła zaprzeczyć, że ją pociąga i sprawia, że czuła się w ten sposób. 

- Czy ty czujesz podobnie? – Wyglądał na pełnego nadziei. 

Serenity nie zastanawiała się nad tym, po prostu skinęła. – To jest… po prostu… bez 

skrzydeł  dużo  łatwiej  mogę  sobie  wmówić,  że  jesteś  człowiekiem,  ale  wiem,  że  jesteś 

aniołem… to…  

Apollyon przycisnął palec do jej ust. – Zapomnij o wszystkim, co kiedykolwiek ci o nas 

mówiono.  Możemy  łączyć  się  ze  śmiertelnikami  i  posiadamy  wolną  wolę.  Poza  tym,  teraz 

jesteś moim mistrzem i zrobię cokolwiek mi rozkażesz, ale nie jestem w stanie ci się oprzeć, 

to ponad moje siły. 

Czuła dokładnie to samo. Starała się z całych sił, ale nie była w stanie mu się oprzeć. 

Pragnęła mu się oddać i zaspokoić tą potężną potrzebę, aby poczuć ciężar jego ciała, zatopić 

się w jego pocałunkach i zatracić się w chwili. 

background image

56 

Tłumaczenie nieoficjalne: czarna_wdowa26 

Apollyon sprawił, że dziś była szczęśliwa. Miała wrażenie, że Edwardowi nigdy to się 

nie udało, a sam fakt, że znajdowała się teraz w ramionach swojego anioła, wywołał uśmiech 

na jej twarzy. Dzięki niemu śmiała się po raz pierwszy od kilku tygodni. 

Mimo  wszystko,  to  nie  mogło  usunąć  strachu  z  jej  serca  i  obawy,  że  on  zniknie,  jak 

tylko dokona swej zemsty, a wówczas ona znów zostanie sama. 

Wyciszyła  głosy  w  swojej  głowie,  które  ostrzegały  ją,  aby  dalej  w  to  nie  brnęła 

i przebiegła  dłońmi  po  silnych  ramionach  Apollyona,  pieszcząc  opaloną  skórę  i  rozkoszując 

się jej ciepłem. 

- Gdzie się podziały twoje skrzydła? 

- Zniknęły. – Spojrzał na jej dłoń gładzącą go po ramieniu, po czym wrócił wzrokiem 

do jej oczu. – Jeśli się skoncentruję, mogę sprawić, że ich nie ma, ale to działa tylko na krótką 

metę. Niewygodnie jest spać z nimi. Chcesz, żeby znowu się pojawiły? 

- Nie teraz. – Serenity przesunęła dłońmi wzdłuż jego szyi aż do twarzy, gładząc linię 

szczęki. Spojrzała w twarz Apollyona chcą zapamiętać każdy szczegół. Nigdy jej nie zapomni. 

Nie sądziła, aby kiedykolwiek miała spotkać przystojniejszego mężczyznę. – Teraz podobasz 

mi się taki, jaki jesteś. 

-  Nagi?  –  Powiedział  niewinnie,  a  ona  nie  mogła  powstrzymać  uśmiechu  słysząc  te 

słowa. 

- Nagi – wyszeptała. Nie musiała patrzeć, aby wiedzieć, że mała przepaska, którą nosił 

zniknęła  z  jego  bioder.  Przesunęła  rękę  na  jego  kark  i  przyciągnęła  go  do  siebie. 

Z szelmowskim  uśmiechem  na  ustach  pstryknęła  palcami  sprawiając,  że  jej  jedwabna 

koszulka zniknęła, czyniąc ją nagą i osłoniętą jedynie ciemną kołdrą.  

Apollyon  jęknął  i  spojrzał  na  jej  piersi  wzrokiem  pełnym  pożądania  nawet  pomimo 

faktu, że  jej  sutki  nadal były  ukryte  przed  jego oczami.  Jakby  wyglądał,  gdyby  stanęła teraz 

przed nim nago? Nie mogła się doczekać, aby się tego dowiedzieć. 

Docisnęła  usta  do  jego  warg,  a  on  natychmiast  pochylił  głowę  i  odpowiedział 

wygłodniałym pocałunkiem. Tym razem pozwoliła mu na to, zapominając o jutrze i skupiając 

się na teraźniejszości i błogim uczuciu, jakie dawały ramiona Apollyona. 

background image

57 

Tłumaczenie nieoficjalne: czarna_wdowa26 

Nie oddałaby tego za nic. 

Jeśli był na tyle odważny, żeby brać co chciał, ona również mogła taka być. Będzie żyła 

z konsekwencjami swoich czynów i poniesie każdą cenę, żeby przeżyć z nim te chwile. 

Potarł swoim językiem jej, jęknęła i zacisnęła palce na jego ramieniu, przyciągając go 

jeszcze bliżej, dopóki ponownie nie nakrył jej swym ciałem. Pieścił ręce Serenity przesuwając 

się  coraz  wyżej.  Oderwał  od  niej  usta  i  wyznaczył  długimi  pocałunkami  drogę  wzdłuż  jej 

szczęki aż do szyi. Wyciągnęła ręce nad głową i zamknęła oczy, kiedy jego usta spoczęły na jej 

obojczyku,  a  następnie  przesunęły  się  na  klatkę  piersiową.  Westchnęła  i  uśmiechnęła  się 

okręcając włosy wokół swoich palców. 

- Dobrze smakujesz – wymruczał tuż przy jej skórze. Spojrzała na niego, napotykając 

jego wzrok. Pociągnął ciemną kołdrę w dół odsłaniając pełne piersi Serenity i opuścił na nie 

spojrzenie  swoich  błękitnych  oczu.  Jęknął  sprawiając,  że  zadrżała  w  oczekiwaniu,  gdy 

w końcu opuścił głowę na prawą pierś. Pocałował, a następnie polizał sutek, wysyłając iskry,  

na  nowo  rozpalając  jej  pożądanie,  które  zaczęło  się  tlić  już  wtedy,  gdy  tańczyli.  Nie  mogła 

odwrócić od niego oczu patrząc, jak powoli i z widoczną czcią oraz uwielbieniem dotykał jej 

piersi. Kciukiem potarł drugi sutek, a jego palce zacisnęły się wokół pełnej piersi. Przeniósł się 

nad drugi, ciemny, pączek, zataczając kółka językiem i wysyłając kolejne iskry. – Tak dobrze. 

Serenity wygięła się w łuk dociskając sutek do jego ust. Apollyon z jękiem wessał go. 

Jej  płeć  pulsowała,  gorąca  z  potrzeby,  pragnąca  zwrócić  na  siebie  jego  uwagę.  Bawił  się 

sutkiem  smakując  go,  sprawiając,  że  Serenity  była  ciągle  pobudzona  i  stawała  dla  niego 

w płomieniach. 

Chciała  go  dotknąć,  pocałować  i  posmakować  jego  skóry.  Pragnęła  zbadać  językiem 

każdy zakamarek jego ciała, dopóki nie wykrzyczy jej imienia i nie będzie błagał o więcej. 

Przejechała  dłońmi  po  jego  bicepsach,  rozkoszując  się  śledzeniem  linii  silnych 

muskułów.  Sam  widok  jego  ciała  sprawiał,  że  stawała  się  mokra,  ale  to  jego  dotyk 

powodował, że chciała więcej, wywołując w niej desperacką potrzebę, aby przewrócić go na 

plecy i kochać się z nim. 

Nie do końca chodziło o kochanie się. 

background image

58 

Tłumaczenie nieoficjalne: czarna_wdowa26 

Po  głowie  krążyły  jej  myśli  przedstawiające  ich  razem,  w  co  najmniej  dziesięciu 

zdecydowanie  ostrych  i  zwierzęcych  pozycjach,  kochających  się  mocno,  dopóki  kolana  nie 

odmówiłyby jej posłuszeństwa i nie zaczęłaby drżeć. 

Jęknęła na samą myśl o tym, a dotyk Apollyona, który ciągle torturował sutki odebrał 

jej  zdolność  logicznego  rozumowania.  Miała  napięte  piersi,  które  wręcz  błagały  o  jego 

uwagę.  Wbiła  paznokcie  w  ramiona  Apollyona  w  momencie,  gdy  zaczął  ssać  mocniej 

i wypięła  klatkę  piersiową  do  przodu.  Wsunął  rękę  pod  jej  plecy  i  przytrzymał  ją  w  górze 

jęcząc przy tym. Chciała więcej. 

Serenity  odrzuciła  kołdrę,  kierowana  palącą  potrzebą  poczucia  jego  gorącego  ciała 

przylegającego do jej oraz rozkosznego ciężaru dociskającego ją do materaca. 

Czekała, będąc na jego łasce. 

Apollyon  zszedł  z  łóżka,  a  jej  wzrok  natychmiast  spoczął  na  nim.  Bezwstydnie 

prezentował przed nią całą swą posturę. Zsunął z niej kołdrę i stał tak, podziwiając ją. Jego 

długi,  twardy  fiut  drgał  i  kołysał  się,  podczas  gdy  jego  wzrok  stawał  się  coraz  ciemniejszy 

i bardziej wygłodniały. 

Serenity potarła o siebie swoimi udami przyciągając do nich jego spojrzenie, czekając, 

aż zobaczy pasję w oczach Apollyona, gdy będzie ją tam oglądał. W wyrazie jego twarzy było 

tyle pożądania. To sprawiło, że poczuła się potężna, seksowna i dzielna. 

Apollyon  jęknął,  gdy  przejechała  dłońmi  po  swoich  piersiach,  drażniąc  sutki, 

a następnie  skrzywił  się,  kiedy  musnęła  palcami  swoje  żebra  i  zjechała  niżej,  zatapiając  je 

u zbiegu swoich ud, w swojej cipce. 

- Diablica - wyszeptał i obszedł łóżko nie spuszczając z niej oczu. Jego pierś falowała, 

mięśnie  były  napięte  i  naprężone.  Wyglądał  niesamowicie.  Ilekroć  jej  dłonie  zjechały 

na trójkąt kręconych, jasnych włosków u zbiegu jej ud, jęczał, a jego penis poruszał się. 

Serenity  oblizała  usta.  Tak  bardzo  chciała  go  spróbować.  Pragnęła  zacisnąć  na  nim 

wargi,  wziąć  go  głęboko  w  usta  i  ssać  dopóki  nie  wykrzyczałby  jej  imienia  niebiosom  i  nie 

uchwyciłby się jej kurczowo. 

background image

59 

Tłumaczenie nieoficjalne: czarna_wdowa26 

Apollyon  ściągnął  brwi,  gdy  podczołgała  się  na  czworaka  do  drugiego  końca  łóżka, 

gdzie  stał.  Uklękła  przed  nim  i  zacisnęła  palce na  jego  twardym  penisie. Opuścił  do połowy 

powieki, gdy przesunęła dłonią do góry i w dół, odciągając napletek z jego fiuta. Zadrżał. 

-  Jak  długo  nie  byłeś  z  kobietą?  –  Wyszeptała  do  niego,  z  zamiarem  uzyskania 

odpowiedzi teraz, gdy był na jej łasce. Chciała ponownie to usłyszeć, aby się przekonać, czy 

wcześniej mówił prawdę. 

-  Zbyt  długo  –  wymruczał,  po  czym  otworzył  oczy  i  spojrzał  na  nią,  gdy  jej  ręka 

przestała się poruszać. – Od tego czasu minęło wiele wieków, nie okłamałbym cię Serenity. 

Tkwiłem  w  Piekle  przez  stulecia,  a  jedyną  kobietą,  na  którą  wówczas  naprawdę  patrzyłem 

byłaś ty. 

Serce uderzyło jej mocniej w piersi. 

Właściwa odpowiedź. 

Serenity powróciła wzrokiem do jego twardej długości i ponownie przesunęła po niej 

ręką w dół, wydobywając tym samym kolejny jęk z ust Apollyona. 

Pochyliła  się  do  przodu  i  usłyszała,  jak  zaczął  dyszeć,  gdy  polizała  główkę  jego  fiuta. 

Natychmiast  położył  ręce  na  jej  ramionach  i  zacisnął  na  nich  mocno  palce  tak,  że  niemal 

zadawał  ból.  Nie  przestała.  Przebiegła  językiem  wokół  żołędzia  i  posmakowała  go.  Poczuła 

wilgoć pomiędzy udami na samą myśl, jak w nią wchodzi, bierze ją i jest z nią. Pragnęła tego. 

Istną  torturą  było  oczekiwanie,  aż  ten  moment  w  końcu  nastąpi,  ale  nie  chciała  niczego 

przyspieszać.  Marzyła,  żeby  go  najpierw  lepiej  poznać,  a  później,  żeby  on  poznał  ją 

dogłębnie. 

Apollyon  jęknął  ponownie

17

,  gdy  zamknęła  usta  na  jego  fiucie  i  zaczęła  go  ssać, 

poruszając się w przód i w tył. Zamknęła oczy, koncentrując się na nim. Trzymała mocno jego 

penisa  prawą  ręką  i  krążyła  językiem  po  wrażliwej  główce,  wywołując  jego  kolejny,  głęboki 

jęk. Napięcie wzrastało w niej z każdym kolejnym dźwiękiem opuszczającym jego usta, a wraz 

z  nim  czuła  coraz  większą  moc  nad  nim,  co  tylko  wzmagało  jej  podniecenie.  Ssała  go  coraz 

mocniej,  utrzymując  go  w  miejscu  za  pomocą  ręki,  aby  nie  mógł  się  poruszyć.  Próbował 

                                                            

17

 Coś dużo jęczy jak na tak dużego aniołka. 

background image

60 

Tłumaczenie nieoficjalne: czarna_wdowa26 

wykonać kilka krótkich, zdesperowanych pchnięć przy akompaniamencie coraz głośniejszych 

jęków. Miała teraz nad nim władzę. 

Albo tylko tak jej się wydawało. 

Nim zdążyła się zorientować, co się dokładnie stało, zniknął z jej ręki i ust, a ona leżała 

na  plecach  na  łóżku.  Sapnęła,  kiedy  jego  twarz  zniknęła  pomiędzy  jej  udami.  Przeciągnął 

językiem  przez  całą  długość  jej  cipki,  wysyłając  fale  pożądania  wzdłuż  jej  ciała.  Złapał  jej 

kostki podpierając je na swoich szerokich ramionach, a następnie uniósł ją nieco do góry, tak 

że teraz tylko górna część jej ciała spoczywała na materacu. 

Serenity  jęczała  i  wiła  się  pod  gwałtownymi  pieszczotami  jego  języka,  zaciskając 

mocno  palce  na  pościeli  i  po  cichu  błagając  o  więcej.  Chciała  dojść.  Pragnęła  wybuchnąć 

i zostać  rozbitą  na  milion  małych  kawałeczków  w  jego  ramionach  i  pod  boskim  dotykiem 

języka  Apollyona.  Trącił  jej  łechtaczkę  sprawiając,  że  gorąco  oblało  podbrzusze  i  uda 

Serenity. Przytrzymał jej biodra w miejscu, aby się nie ruszała. 

Zdesperowana  wierciła  się  pod  nim,  ocierając  się  cipką  o  jego  twarz,  spragniona 

jednego mocniejszego liźnięcia, które zepchnęłoby ją z krawędzi. 

Była blisko. 

Apollyon  uwolnił  ją  na  chwilę  przed  tym  nim  doszła,  opuszczając  jej  nogi  z  jego 

ramion i ciężko oddychając. Dyszała razem z nim, starając się okiełznać rozproszone zmysły 

i na powrót poskładać się w całość. 

Otworzyła oczy i napotkała ciemny, wygłodniały wzrok Apollyona. Zadrżała pod jego 

intensywnym spojrzeniem czując, jak gorąco rozlewa się po niej, szczególnie w okolicy piersi 

i ud.  Złapał  jej  biodra  i  pociągnął  ją  na  krawędź  łóżka.  Jego  twardy  fiut  nacisnął  na  jej 

łechtaczkę, jęknęła w odpowiedzi wyobrażając sobie, jak się w nią wbija. Otarła się o niego, 

pragnąc przeżyć orgazm, będąc zbyt rozgrzaną, by móc dłużej czekać. 

Docisnął  jej  biodra  do  materaca  unieruchamiając  ją  i  napotkał  wzrok  Serenity. 

Zobaczyła w jego oczach pasję  i surową potrzebę, która przemawiała do niej. To sprawiało, 

że  czuła  się  żywa  i  była  jeszcze  bardziej  gorąca.  Jej  nogi  spoczywały  swobodnie  obok  jego 

bioder,  uniosła  jedną  z  nich,  a  następnie  przesunęła  stopą  po  wyraźnie  zarysowanych 

background image

61 

Tłumaczenie nieoficjalne: czarna_wdowa26 

mięśniach  brzucha  i  klatki  piersiowej  Apollyona.  Pocałował  jej  kostkę,  trzymając  ją  lekko 

w jednej  ręce,  podczas  gdy  drugą  złapał  jej  nogę  spoczywającą  na  materacu  i  ułożył  ją  na 

swoim ramieniu. 

Serenity czekała, patrząc mu prosto w oczy, wzywając go. 

Westchnęła, gdy przebiegł główką swojego fiuta po jej cipce, drażniąc jej łechtaczkę, 

doprowadzając  ją  ponownie  do  krawędzi,  po  czym  zamknął  oczy  i  jęknął  powoli  wchodząc 

w nią.  Cal  po  calu.  Zadrżała,  czując  jak  ją  rozciąga  zagłębiając  się  coraz  bardziej  w  jej  ciele 

póki nie poczuła jego moszny ocierającej się o jej pośladki. To było boskie. 

Jej nogi zsunęły się z jego ramion, a zgięcia kolan spoczęły na jego łokciach. Objął jej 

biodra, a Serenity ponownie otworzyła oczy pragnąc widzieć jego twarz, gdy będzie ją brał. 

Kolejne sapnięcie opuściło jej usta, kiedy niemal całkowicie wyszedł z niej jęcząc przy tym, po 

czym  wszedł  w  nią  z  powrotem,  głęboko  i  powoli  dopóki  kości  jego  miednicy  nie  otarły  się 

o jej nabrzmiałą łechtaczkę. 

Wycofał się ponownie, tym razem szybciej i pchnął w przód, stopniowo dostosowując 

tempo,  aż  w  końcu  trudno  jej  było  się  na  nim  skupić  i  powstrzymać  przed  zamknięciem 

powiek. Ułożyła swoje dłonie na jego i zacisnęła na nich palce. Jęknął i wbił się mocniej. Całe 

jego  ciało  się  napięło,  a  uścisk  jego  rąk  przytrzymujących  jej  biodra  stał  się  bolesny.    Nie 

dbała  o  to.  Chciała  czuć  jego  moc,  potrzebowała  go  w  sobie.  Wbijał  się  w  nią  mocno 

i głęboko, kości jego miednicy uderzały o jej łechtaczkę za każdym razem, gdy ich biodra się 

spotykały,  a  piersi  Serenity  podskakiwały  co  chwila.  Mięśnie  jej  pochwy  otaczały  jego  fiuta 

zaciskając się na nim. Jęczał, zagłębiając się w nią wolno i głęboko w poszukiwaniu własnego 

wyzwolenia. 

Doszła  mocno  widząc  jasne  rozbłyski  pod  powiekami.  Fala  palącego  gorąca 

przetoczyła  się  przez  jej  ciało.  Uda  jej  drżały.  Nie  przestał.  Wchodził  w  nią  mocniej,  coraz 

silniejsze  pchnięcia  ponownie  rozniecały  ogień  w  jej  wnętrzu,  aż  w  końcu  zaczęła  jęczeć 

i zaciskać palce na jego rękach, cicho prosząc o więcej. 

Apollyon  jęczał  ilekroć  wypychał  biodra  do  przodu,  wypełniając  pokój  odgłosami 

swojej  rozkoszy.  Dźwięki  stawały  się  coraz  bardziej  gardłowe  i  zwierzęce,  gdy  pchał  coraz 

szybciej dopóki Serenity nie doszła ponownie. 

background image

62 

Tłumaczenie nieoficjalne: czarna_wdowa26 

Wygięła plecy w łuk, biorąc głębiej w swoje wilgotne wnętrze jego penisa i otrzymując 

w  zamian  mocne  pchnięcia.  Zrobiła  to  ponownie,  drażniąc  się  z  nim,  próbując  sprawić,  by 

doszedł razem z nią. Podniósł jej biodra do góry, a z jego gardła wyrwał się kolejny jęk, gdy 

wchodził w nią głębiej, biorąc od niej wszystko, co miała do zaoferowania. Następny dźwięk, 

który  wyszedł  z  jego  ust  przypominał  jej  bardziej  niskie  warknięcie,  gdy  zanurzył  się  w  nią 

najgłębiej  jak  mógł,  jego  fiut  pulsował  rozlewając  ciepłą  spermę.  Zacisnęła  mięśnie  wokół 

niego, kiedy sama była bliska osiągnięcia szczytu. Jęknęła, czując jak dochodzi w niej. Wsunął 

rękę  pomiędzy  ich  ciała  i  zaczął  pieścić  jej  łechtaczkę,  sprawiając,  że  doszła,  a  jej  ciało 

zdawało się go teraz doić. Trzymał ją w miejscu, jęcząc cicho, podczas gdy jej mięśnie ściskały 

jego mięknącego fiuta. 

Przebiegła  wzrokiem  po  jego  ciele.  Pokrywała  je  cienka,  lśniąca  warstwa  potu, 

opalona skóra świeciła pod nią promieniując mocą i pięknem. Minęło kilka chwil, nim zebrała 

się na odwagę i spojrzała mu w oczy. Gdy w końcu to zrobiła spostrzegła, że uśmiechał się do 

niej,  a  jego  oczy  miały  teraz  żywszy  odcień  błękitu,  zupełnie  jakby  przeżyty  orgazm  miał 

wpływ na ich kolor. 

Trzymał  ją  w  miejscu,  pozostając  w  niej,  podczas  gdy  jej  nogi  nadal  spoczywały 

na jego ramionach.  

Jego  fiut  drgał.  Otworzyła  szeroko  oczy,  gdy  przeszył  ją  wzrokiem  i  ponownie  zaczął 

w niej twardnieć. 

Posłał jej psotny uśmieszek i wyszedł z niej, po czym pochylił się nad nią i zaczął ssać 

jej sutki. 

Serenity  leżała  patrząc  się  w  sufit,  dryfująca  na  fali  błogiej  rozkoszy  pochodzącej 

z dwóch  poprzednich  orgazmów.  Przyjemność  zaczęła  w  niej  wzbierać,  tak  jakby  wkrótce 

miała dojść po raz trzeci. 

A może po raz czwarty. 

A on powiedział, że to ona była diablicą. 

  

 

background image

63 

Tłumaczenie nieoficjalne: czarna_wdowa26 

 

 

 

 

 

ROZDZIAŁ 6 

 

Apollyon przeciągnął się w łóżku, a ciemnoróżowa kołdra, pod którą leżał zsunęła się 

w  dół,  odsłaniając  jego  biodra.  Uśmiechał  się  od  ucha  do  ucha.  Nigdy  nie  czuł  się  taki 

odprężony.  Serenity  spała  obok,  zwinięta  w  kłębek,  z  rękami  oplatającymi  prawe  ramię 

Apollyona i głową spoczywającą na jego piersi. Oddychała wolno i spokojnie. Odgarnął jasne, 

zabłąkane kosmyki z jej twarzy. Teraz mógł nie tylko poczuć, ale również zobaczyć, jak bardzo 

była zaspokojona. Wyraz jej twarzy mówił sam za siebie. 

Kiedy zaczęła okazywać pierwsze oznaki zmęczenia, dał jej spokój i zamiast ponownie 

kochać się z nią, zadowolił się patrzeniem na nią, jak śpi. Rozkoszował się uśmiechem, który 

nie  zniknął  z  ust  Serenity  jeszcze  długo  po  tym,  jak  zapadła  w  sen.  Była  taka  piękna,  kiedy 

spała, kiedy się budziła, a także wtedy, kiedy wykrzykiwała jego imię podczas szczytowania. 

Zrobiła to kilkakrotnie. 

Każdy  nieśmiertelny  w  promieniu  dwóch  mil  i  zapewne  wszyscy  śmiertelnicy, 

mieszkający w tym samym budynku, co Serenity, słyszeli jej krzyki. Uśmiechnął się na myśl, 

że  on  to  sprawił.  To  dzięki  niemu  krzyczała  w  niebogłosy.  Najpierw  oblała  się  gwałtownym 

rumieńcem, gdy uświadomiła sobie swoje zachowanie, ale szybko zaczęła się ze wszystkiego 

śmiać. Kochał sposób, w jaki okazywała radość. Kochał również myśl, że to dzięki niemu tak 

się czuła.  

Słońce  już  dawno  wstało,  wsączając  swoje  ciepłe  promienie  do  pokoju  przez 

muślinowe zasłony. Ostatecznie nie spał zbyt wiele. Serenity za bardzo go fascynowała, więc 

przez  cały  czas  po  prostu  leżał  i  się  jej  przyglądał.  Zdał  sobie  z  tego  sprawę  dopiero,  gdy 

background image

64 

Tłumaczenie nieoficjalne: czarna_wdowa26 

nastał świt. Wtedy postanowił nieco odpocząć w jej ramionach. Nigdy nie spał z kimś w taki 

sposób – skóra przy skórze, czując się tak bezpiecznie i błogo. Teraz był rozbudzony, podczas 

gdy  jego  anioł  jeszcze  spał.  Chciał  ją  obudzić,  aby  ponownie  ujrzeć  jej  uśmiech,  ale 

potrzebowała odpoczynku. Przeszła ostatnio tak wiele, a on wiedział, jaki to wszystko miało 

na  nią  wpływ.  Od  pewnego  momentu  przestała  się  uśmiechać,  ale  on  sprawił,  że  znów  to 

robiła, zupełnie jakby przywrócił słońcu jego pierwotny blask. 

Apollyon  pocałował  Serenity  lekko  w  czoło  i  delikatnie  zdjął  jej  ręce  ze  swojego 

ramienia.  Wymruczała  w  odpowiedzi  jakiś  cichy  protest  i  zmarszczyła  nos,  a  następnie 

zagrzebała  się  głębiej  w  pościeli.  Wyszedł  z  łóżka  i  pociągnął  kołdrę  na  jej  ramiona, 

opatulając ją dokładnie. 

Przesunął ręką nad swoim ciałem sprawiając, że czarne przepaski ponownie pojawiły 

się  na  swoim  miejscu,  po  czym  wyszedł  z  sypialni,  przeszedł  przez  salon  i  skierował  się  do 

małej  kuchni.  Tu  i  w  jadalni  było  ciemniej,  niż  w  reszcie  mieszkania.  Słońce  jeszcze  nie 

dotarło  do  tej  strony  budynku.  Swędziały  go  ramiona,  więc  poruszał  nimi,  aby  spróbować 

pozbyć  się  napięcia,  które  już  się  w  nich  kumulowało.  Jego  skrzydła  chciały  się  ponownie 

pojawić.  Od  wieków  nie  pozbywał  się  ich  na  tak  długi  okres  czasu.  Nie  potrzebował  tego. 

Spanie  na  nich  było  niezwykle  bolesne,  a  pozbycie  się  ich  wymagało  nieco  wysiłku.  Jednak 

wydawało  się,  że  Serenity  woli  go  bez  skrzydeł.  Stwierdził,  że  jeśli  będzie  miała  do  niego 

jakiekolwiek zastrzeżenia sprawi, że cokolwiek to będzie i tak zniknie.

18

 

Myślała, że anioły są święte. 

Całkowicie obalił ten mit zeszłej nocy. 

Na  jego  ustach  wciąż  gościł  uśmiech,  kiedy  otworzył  francuskie  drzwi  i  wyszedł  na 

balkon. 

Słońce  stało  już  wysoko  na  niebie,  świecąc  na  plecy  Apollyona,  ogrzewając  skórę  i 

powodując  rozładowanie  napięcia  w  jego  ramionach.  Podszedł  do  czarnej  balustrady 

biegnącej  wokół  balkonu.  Z  westchnieniem  rozwinął  skrzydła  jednym,  szybkim  ruchem 

mięśni. Rozciągały się na całą długość balkonu. Tak dobrze było je uwolnić, choć na chwilę. 

                                                            

18

 Nie ma to jak zdesperowany, wyposzczony facet, co zrobi wszystko, żeby dobrać się do majtek dziewczyny. Ja 

tam bym go wolała ze skrzydełkami ☺ 

background image

65 

Tłumaczenie nieoficjalne: czarna_wdowa26 

Schowa je ponownie, zanim Serenity się obudzi. Nie chciał jej teraz wystraszyć, gdy poczynili 

takie postępy. Nie był pewien, czy na widok skrzydeł nie zdecydowałaby się wycofać, ale nie 

zamierzał ryzykować. 

Ciekawe, czy inni wojownicy również mieli takie problemy? 

Chciałby,  żeby  choć  jeden  z  nich  mieszkał  w  pobliżu,  aby  mógł  z  nim  o  tym 

porozmawiać. 

Apollyon  spoglądał  na  szare  dachy  budynków  znajdujących  się  na  przedmieściach 

Paryża. Zazielenione uliczki poniżej były ukryte w cieniu. Delikatne odgłosy przejeżdżających 

samochodów zakłócały ciszę. Szum nakładający się na te dźwięki sprawiał, że świat wydawał 

się spokojnym miejscem. 

Jego bracia broni zapewne nie spadliby dla czarownicy. 

Uśmiech ponownie rozciągnął jego usta. Czarownica.  Martwiła się tym, co by zrobili 

ludzie, gdyby mogli zobaczyć jego skrzydła.  Ciekawe, co uczyniliby z nią wiedząc, że posiada 

moce, które są uważane za nierealne? 

- Mmm, tu się schowałeś. – Jej głos był cichy, leniwy i pełen szczęścia, które mógł od 

niej  wyczuć.  Przymknął  oczy,  gdy  przebiegła  palcami  wzdłuż  jego  pleców  do  ramion,  a 

następnie pogłaskała miejsce skąd wyrastały skrzydła.  

Cholera, to było takie dobre. 

Apollyon stał spokojnie, rozkoszując się dotykiem jej dłoni gładzących jego pióra. Nie 

chciał jej wystraszyć. Zachichotała, kiedy złożył skrzydła, wydając przy tym ledwo dosłyszalny 

dźwięk.  Jego  uśmiech  poszerzył  się.  Przejechała  dłońmi  w  dół  po  zewnętrznej  krawędzi 

skrzydeł Apollyona, drażniąc jego lotki swoim delikatnym i kojącym dotykiem. 

- Chciałabym mieć skrzydła – wyszeptała. 

Odwrócił się do niej powoli. – Tak? 

Przytaknęła i ponownie zapatrzyła się na jego plecy. – Są takie piękne. Gdybym miała 

skrzydła, nigdy nie przestałabym latać. 

background image

66 

Tłumaczenie nieoficjalne: czarna_wdowa26 

- Zaczynasz brzmieć jak anioł. Najbardziej na świecie kochamy latanie. 

-  Naprawdę?  Najbardziej  na  świecie?  –  Usta  Serenity  wygięły  się  w  uśmiechu,  a  jej 

policzki delikatnie się zaróżowiły. – Chyba stroisz sobie ze mnie żarty. 

Uśmiechnął  się  na  te  insynuacje.  Kochał  również  seks,  ale  latanie  zajmowało 

szczególne  miejsce  w  jego  sercu,  jak  u  wszystkich  aniołów.  Wspólny  lot  z  Serenity  wczoraj 

wieczorem, stanie z nią na szczycie Wieży Eiffela, to były magiczne chwile i uświadomiły mu, 

jak bardzo za tym tęsknił tkwiąc w Piekle. Nie chciał stamtąd odchodzić i gdyby to od niego 

zależało,  mógłby tak  spędzić  całą noc, tuląc  ją  w    ramionach  i  otaczając swoimi  skrzydłami, 

ale Serenity zrobiło się zimno, a chęć pocałowania jej stała się zbyt silna. 

- Chodź do środka, zrobię dla nas coś do jedzenia – powiedziała, a następnie przeszła 

przez drzwi. 

Jego wzrok padł na jej ciało. Z trudem powstrzymał jęk. Widok Serenity w jej małej, 

czerwonej, jedwabnej koszulce groził jego wybuchem w każdej chwili. Gapił się na jej długie, 

smukłe nogi i na to, jak jej pośladki kołyszą się podczas ruchu. To było cudowne. 

Tak  się  na  nią  zapatrzył,  że  zapomniał  o  swoich  skrzydłach.  Odbiły  się  nagle  od 

framugi, gdy chciał przejść przez drzwi.

19

Skrzywił się i skupił próbując sprawić, by ponownie 

znikły. 

- Możesz po prostu ściągnąć je bardziej, tak jak zrobiłeś to wczoraj wieczorem. 

Apollyon  zatrzymał  się  i  spojrzał  na  nią.  Czyżby  teraz  jego  skrzydła  już  jej  nie 

przeszkadzały? Ta myśl i czułość, jaka rozświetlała jej piwne oczy sprawiły, że się uśmiechnął. 

Zaczynała się z nim czuć coraz bardziej komfortowo. 

Schylił  się  i  trzymał  skrzydła  blisko  ciała,  aby  wchodząc  do  jadalni  niczego 

przypadkiem nie zrzucić. 

Serenity  weszła  do  małego  aneksu  kuchennego,  otworzyła  duże,  białe  pudło,  które 

rozpoznał, jako lodówkę i zajrzała do środka. Zobaczył mleko, ser i kilka  innych produktów, 

których  nie  znał.  Obserwowanie  świata,  w  którym  żyli  śmiertelnicy  z  dystansu  miało  swoje 

                                                            

19

 Mały, głupiutki aniołek hihihi 

background image

67 

Tłumaczenie nieoficjalne: czarna_wdowa26 

wady. Przez większość czasu ludzie nie wypowiadali nazw wszystkich otaczających ich rzeczy, 

więc nie mógł się ich nauczyć. Czasami otrzymywał dokumenty szkoleniowe, które pozwalały 

mu  być  na  bieżąco  z  ostatnimi  nowinkami,  dzięki  czemu  był  przygotowany  na  powrót  na 

Ziemię.  Mógł  również  porozmawiać  z  innymi  aniołami  o  rzeczach,  które  widzieli,  jeśli 

oczywiście mieli jakikolwiek powód, by zejść do czeluści piekielnych. 

Zaburczało  mu  w  brzuchu.  Zapomniał  jak  wiele  energii  zużywało  jego  ciało,  gdy 

przebywał na Ziemi. Kiedy siedział w Piekle, jedzenie było zbyteczne. Czas był tam pojęciem 

względnym,  a  on  miał  tam  przecież  tkwić  przez  całą  wieczność.  Na  Ziemi  było  zupełnie 

inaczej.  Aby  móc  przebywać  w  tych  warunkach,  jego  ciało  musiało  się  podporządkować 

pewnym regułom rządzącym życiem śmiertelników. Niektóre z jego funkcji życiowych zostały 

wyłączone, a inne włączone. Głód był jedną z tych rzeczy, które zostały aktywowane. 

Serenity schyliła się prezentując mu wspaniałe krzywizny swojego gołego tyłka. 

Ciało Apollyona zaczęło boleśnie pulsować w odpowiedzi na ten widok. 

Pożądanie zdawało się być równie mocne jak wcześniej. 

Jednak tym razem poczuł, że chodziło o coś więcej, niż tylko o pożądanie. 

Serenity  wyjęła  z  lodówki  jakieś  naczynie,  po  czym  wyciągnęła  czarne  urządzenie 

stojące  w  rogu  kuchni.  Obserwował  jej  ruchy,  ucząc  się  i  zaspokajając  swoją  ciekawość. 

Napełniła duży, szklany dzbanek wodą, a następnie wlała ją do urządzenia. Co ona robiła? 

-  Napijesz  się  kawy?  –  Jej  szeroki  uśmiech  nieco  zbladł.  Wyglądała  na  lekko 

onieśmieloną. – Może lepiej nie. 

Przypomniała  sobie,  jaki  wpływ  miała  na  niego  kawa.  Wszedł  do  kuchni  i  stanął  tuż 

obok niej. 

- Mogę się napić, jeśli i ty to zrobisz. – Pożerał  ją wzrokiem, zapamiętując wszystkie 

subtelne krzywizny jej ciała ukryte pod czerwoną, satynową koszulką. 

Policzki  Serenity  zmieniły  kolor  na  ciemniejszy  odcień  czerwieni  dopasowując  się 

barwą do koszulki, kiedy ich oczy się spotkały. 

- Jesteś głodny? 

background image

68 

Tłumaczenie nieoficjalne: czarna_wdowa26 

- Umieram z głodu. – Przyciągnął Serenity do siebie i pocałował, przesuwając ręce po 

jej biodrach. Położyła dłonie na jego piersi i był pewien, że chce go ponownie powstrzymać, 

ale  zamiast  tego  jęknęła  i  oddała  mu  pocałunek.  Jej  usta  delikatnie  pieściły  jego  wargi 

sprawiając, że krew zawrzała mu w żyłach.  

Apollyon  docisnął  jej  ciało  do  kuchennego  blatu  i  porwał  ją  w  ramiona.  Wyciszał 

kolejne  jęki  Serenity,  podczas  gdy  ich  języki  były  ze  sobą  splątane.  Jęknął  i  pogłębił 

pocałunek,  uwalniając  swój  głód  i  pasję,  pozwalając  im  zawładnąć  całym  sobą.  Ciało 

Apollyona odpowiedziało na Serenity. Pocałunek, dotyk jej dłoni na jego piersi, jej ciepło przy 

jego skórze. Stawał w płomieniach ilekroć go dotknęła. 

Oderwała się od niego oddychając ciężko i uśmiechając się. 

Patrzył się na jej usta, spragniony kolejnych pocałunków. Z trudem uzmysłowił sobie, 

jak ciężko przychodzi mu danie jej chwili na zaczerpnięcie oddechu. Wymsknęła się z uścisku 

Apollyona  przechodząc  pod  jego  ramieniem  i  uciekła  z  zasięgu  jego  rąk,  ponownie 

podchodząc  do  czarnej  maszyny  i  naciskając  guzik.  Urządzenie  zaczęło  wydawać  dziwne 

odgłosy. 

- Chciałbyś wziąć prysznic? – Zapytała odwracając się do niego. 

- Razem z tobą? 

Ponownie oblała się rumieńcem. – Myślałam raczej o prysznicu w pojedynkę. 

- Byłem sam już wystarczająco długo. – Uśmiechnął się, ale wyraz jego twarzy szybko 

się  zmienił.  Skrzywił  się,  a  uczucie  pustki  ogarnęło  jego  ciało.  Jeszcze  chwilę  temu  był  taki 

szczęśliwy.  Przed  tym  był  usatysfakcjonowany,  a  jeszcze  wcześniej,  zanim  ją  spotkał, 

wszystko było z nim w porządku. 

Był samotny. 

Spotkanie  z  nią  uświadomiło  mu  jak  bardzo.  Obserwował  ją  tak  często,  że  niemal 

wyparł  ze  świadomości  to  uczucie.  Wrócił  myślami  do  przeszłości,  do  tego,  jak  często 

przyglądał się jej w sadzawce. Już wtedy sprawiała, że nie czuł się taki samotny, wierzył, że 

nie będzie czekać wiecznie i że nie jest sam. Nigdy nie zdawał sobie z tego sprawy. Znał ją. 

Obserwował Serenity, śledził ją ilekroć jej obraz pojawił się przed jego oczami. 

background image

69 

Tłumaczenie nieoficjalne: czarna_wdowa26 

A teraz w końcu ją spotkał. 

Podziwiał ją w sadzawce. Znał sposób, w jaki się uśmiecha i śmieje. Za każdym razem 

ten widok poruszał jego serce, choć nawet nie zdawał sobie z tego sprawy. Czuł jej ból, kiedy 

była  smutna  i  zraniona.  Odpowiedział,  pragnąc  jej  pomóc,  sprawić,  że  poczuje  się  lepiej  i 

znów będzie się uśmiechać. 

Wezwała go. 

Ciało Apollyona stężało, gdy Serenity delikatnie pogładziła go po policzku. Stała przed 

nim, uśmiechając się i patrząc mu w oczy. Wrócił do teraźniejszości. Uśmiechała się nawet, 

kiedy była zmieszana. Jej dotyk był wyrazem uczuć, które do niego żywiła, a które docierały 

wprost  do  jego  serca.  Wydawała  się  nad  czymś  zastanawiać  i  wiedział,  o  co  zamierza  go 

zapytać. 

- Co wywołało to poważne spojrzenie? – Szepnęła i lekko ściągnęła brwi, przeszukując 

jego oczy w poszukiwaniu odpowiedzi. 

Pochwycił dłoń Serenity i wycisnął pocałunek na jej palcach, po czym uśmiechnął się. 

Czuł coś do niej. Czy mogłaby go pokochać? Czy śmiertelnik jest w ogóle w stanie obdarzyć 

uczuciem anioła? Tak bardzo pragnął, aby jeden z jego braci był teraz w Paryżu, żeby mógł z 

nim  porozmawiać  i  uzyskać  odpowiedzi  na  dręczące  go  pytania.  To  pozwoliłoby  mu  się 

uwolnić  od  ciężaru  spoczywającego  na  jego  piersi.  Strach.  Odepchnął  to  uczucie.  Nigdy  nie 

czuł  strachu,  nawet  wtedy,  gdy  stanął  twarzą  w  twarz  z  Diabłem  i  zepchnął  go  do  otchłani 

piekielnych  na  wieki.  Nie  zamierzał  teraz  się  z  nim  zaznajamiać.  Nie  zamierzał  bać  się 

Serenity. Sprawi, że się w nim zakocha. 

Sprawi, że go pokocha. 

- To nic takiego. – Ponownie ucałował jej dłoń, następnie nadgarstek, przesuwając się 

w kierunku łokcia. – To jak będzie z tym prysznicem? 

- A co z kawą? 

Apollyon uśmiechnął się szeroko i posadził ją na kuchennym blacie, po czym ustawił 

się pomiędzy jej udami. Docisnął erekcje do jej krocza. 

background image

70 

Tłumaczenie nieoficjalne: czarna_wdowa26 

-  Nie  potrzebuję  kawy.  –  Otarł  się  o  nią.  Blat  kuchenny  był  na  odpowiedniej 

wysokości, więc mógł patrzeć jej prosto w oczy. 

- Właśnie widzę. – Przebiegła dłońmi po jego biodrach. – Prysznic może poczekać. 

Lubił, kiedy tak do niego mówiła. Później mogli zacząć od miejsca, w którym skończyli 

w  nocy,  ale  teraz  zamierzał  się  z  nią  kochać  i  pokazać  jej,  że  czuje  coś  więcej,  niż  tylko 

pożądanie. 

Serenity  pogłaskała  go  po  ramionach  i  ponownie  dotknęła  jego  skrzydeł.  Nie 

zamierzał ich chować. Musiała być z nim tak jak teraz, widząc jego prawdziwe oblicze, a nie 

jego image, upodabniający go do zwykłego śmiertelnika. Nie chciał przed nią ukrywać żadnej 

części siebie. Pragnął, aby zaakceptowała go takiego, jakim był, całego. 

 Przejechał  dłońmi  po  udach  Serenity,  wsuwając  je  pod  rąbek  jej  czerwonej, 

jedwabnej koszulki nocnej, podwijając materiał do góry. Był obolały z potrzeby na widok jej 

nagiej cipki. Złapał ją za biodra i pociągnął bliżej krawędzi blatu. Przeciągnęła palcami po jego 

piersi,  brzuchu  i  biodrach.  Zatrzymała  się,  wyczuwając  pod  opuszkami  palców  czarną 

przepaskę nadal osłaniającą jego ciało. Mógł poczuć jej wahanie. 

Uśmiechnął się. Nie wiedziała, jak się ją rozpina. 

Odszedł, aby się jej pozbyć, ale ona pstryknęła palcami i już jej nie było, podobnie jak 

jej  koszulki.  Dokąd  wysyłała  rzeczy,  kiedy  robiła  takie  rzeczy?  Odepchnął  na  bok  swoją 

ciekawość  i  ujął  piersi  Serenity  w  obie  dłonie,  wywołując  jej  jęk.  Po  chwili  zjechał  niżej, 

śledząc palcami wszystkie krzywizny jej ciała. Westchnęła, gdy pogładził jej uda, a następnie 

wsunął pomiędzy nie dłoń, drażniąc fałdki jej mokrej cipki. 

Spuścił głowę na piersi Serenity i wessał do ust jej prawy sutek, kiedy odchyliła się do 

tyłu  i  złapała  się  krawędzi  blatu.  Złapał  ją  za  pośladki,  przytrzymując  w  miejscu  i  wsunął 

środkowy  palec  pomiędzy  jej  fałdki.  Była  taka  gotowa,  kusząco  mokra  i  ciepła.  Trącił  jej 

gorącą  łechtaczkę,  po  czym  wsunął  palec  głęboko  do  jej  wnętrza,  wydobywając  z  Serenity 

kolejny  długi  jęk.  Jego  obolały  penis  szarpnął  się,  gotowy,  aby  znaleźć  się  w  niej  jak 

najszybciej. 

background image

71 

Tłumaczenie nieoficjalne: czarna_wdowa26 

Serenity  ponownie  jęknęła  i  zanurzyła  palce  w  jego  włosach,  niszcząc  jego  staranne 

uczesanie i przyciągając głowę Apollyona bliżej swoich piersi. Polizał jej sutek, zataczając na 

nim  językiem  małe  kręgi  i  powoli  wbijał  w  nią  palec,  kochając  czuć  jej  ciepłe,  aksamitne 

wnętrze.  Pogładził  punkt  G,  masując  go  i  dostarczając  jej  dostatecznie  dużo  przyjemności, 

aby sprawić, że zaczęła ciężko oddychać i przylgnęła do niego. 

W chwili, gdy mięśnie jej pochwy zaczęły się zaciskać, wyciągnął z niej palec i przestał 

jej  dotykać.  Jęczała  gładząc  go  po  karku  i  skrzydłach.  Dreszcz  przeszył  jego  ciało,  kiedy 

uczepiła się jego piór, trzymając go mocno, jakby nie zamierzała pozwolić mu odejść.  

Wyznaczał pocałunkami drogę od jej piersi do szyi, liżąc i gryząc, otrzymując w zamian 

od  niej  śmiech  przeplatany  kolejnymi  jękami.  Uspokoiła  się  dopiero,  kiedy  złapał  swojego 

penisa  i  przejechał  nim  po  całej  długości  jej  cipki.  Westchnęła,  kiedy  wszedł  w  nią  gładko, 

rozciągając jej ciało. 

-  Apollyon.  –  Pocałowała  go,  nadal  zaciskając  dłonie  na  jego  skrzydłach i  przytulając 

się  do  niego.  Pocałunek  Serenity  był  delikatny,  ale  pełen  pasji  i  dominacji,  której  nie 

spodziewał się u niej. Był nim zachwycony. 

Chwycił  ją  za  biodra,  aby  utrzymać  jej  ciało  w  miejscu,  kiedy  będzie  w  nią  wchodził 

wolnymi,  długimi  pchnięciami,  które  sprawią,  że  jeszcze  długo  nie  dojdzie,  ale  jęki  jakie 

wydawała  potwierdzały,  że  było  warto  się  poświęcić.  Pocałowała  go  głęboko,  a  ich  języki 

zaczęły tańczyć, trzymała jego skrzydła mocno i nieubłaganie. 

-  Apollyon  –  wyszeptała  wprost  do  jego  ust  pomiędzy  kolejnymi  pocałunkami, 

wypowiadając jego imię z taką pasją, że wszedł w nią głębiej, starając się przy tym zachować 

swoje  tempo.  Wciągnął ją  w  swoje  ramiona,  całując,  poruszając  się  w  niej,  czując  wszystko 

tak  intensywnie,  jakby  ich  ciała  stały  się  jednością.  Mógł  wyczuć  jej  uczucia,  doświadczyć 

przyjemności, która była jego udziałem, pulsującą w niej i wzrastającą, niczym kotłujące się 

fale,  rozbijające  się  o  brzeg.  To  wszystko  sprawiało,  że  byli  już  na  krawędzi,  a  spełnienie 

mogło przyjść w każdej chwili. 

Tym  razem  czuł  się  inaczej,  te  emocje  różniły  się  od  tych  z  wczorajszej  nocy,  teraz 

niemal go przygniatały swoją intensywnością. Trzymał ją blisko siebie, tuląc jej ciało, starając 

się być jeszcze bliżej niej. Chciał wiedzieć, czy dla niej to również coś znaczyło. 

background image

72 

Tłumaczenie nieoficjalne: czarna_wdowa26 

Puściła  skrzydła  Apollyona  i  uczepiła  się  jego  ramion,  przyciągając  go  bliżej  siebie  i 

oplatając  go  nogami  w  pasie  tak,  że  ledwo  mógł  się  teraz  w  niej  poruszać.  Wykonywał 

powolne,  płytkie  pchnięcia  rozkoszując  się  tą  chwilą,  marząc  by  trwała  wiecznie.  Ich  usta 

poruszały  się  zgodnie  ze  sobą,  delikatnie  ocierając  się  o  siebie,  zupełnie  tak  samo  jak 

uprawiali teraz miłość. Był zgubiony. 

Badał  jej  emocje  chcąc  wiedzieć,  jak  się  teraz  czuła.  Potrzeba  wiedzy,  co  dla  niej 

znaczy  była  przytłaczająca.  To  musiało  być  coś  więcej,  niż  tylko  pożądanie.  Ona  również 

musiała go pragnąć. 

Wyczuł  moment,  w  którym  zdołał  się  przebić  przez  wszystkie  bariery  ochronne 

Serenity,  które  do  tej pory  trzymały  go  na dystans,  a  powódź  jej  uczuć  zalała  go,  ciepłych i 

pełnych miłości. Ogrzały jego serce grożąc, że zaraz się roztopi. Czuł również jej zmieszanie, 

jak  coraz  bardziej  się do  niego przywiązuje  i  to ją  przeraża. Napełniła  go  swoimi  emocjami, 

przytulając go i zgrywając się z nim. Czy ona również mogła go teraz wyczuć? Chciał, żeby tak 

było. Otworzył się przed nią, aby się go nie bała, żeby mogła poczuć jego emocje i wiedzieć, 

że  nie  jest  sama.  Czuł  coś  do  niej.  To  było  coś  więcej,  niż  tylko  potrzeba  zaspokojenia,  czy 

pożądanie. To było coś magicznego. 

Ukryła  twarz  w  zgięciu  szyi  Apollyona  i  wplotła  palce  w  jego  włosy,  trzymając  go, 

jakby już nigdy nie chciała się z nim rozstawać.  

Apollyon ponownie wszedł w nią głębiej. Długie pchnięcia wywołały jej urywane jęki, 

które  obmywały  jego  skórę.  Ciało  Serenity  napięło  się,  więc  zsunął  ją  bliżej  krawędzi  blatu, 

trzymając mocno jej pośladki, aby nie spadła i zaczął wchodzić w nią jeszcze mocniej. Jej jęki 

stały się głośniejsze, a on wtórował jej, ilekroć jego fiut zanurzał się w jej ciepłym wnętrzu, w 

poszukiwaniu wyzwolenia, oczekując, aż ona zacznie szczytować. 

Szarpnęła głową do tyłu i wykrzyczała jego imię, kiedy doszła. Ciało Serenity drżało i 

zaciskało się na nim, dążąc do tego, żeby również szczytował. Wszedł w nią głębiej i również 

wykrzyczał jej imię, kiedy doszedł. Dysząc ciężko, wystrzelił w jej wnętrzu. Jego penis nadal 

pulsował, serce waliło mu jak młotem, a ciało drżało. 

Stał spokojnie starając się złapać oddech, wtulony w nią. Ani myślał o opuszczeniu jej 

ciepłego wnętrza. Otworzył oczy i spojrzał na nią. 

background image

73 

Tłumaczenie nieoficjalne: czarna_wdowa26 

Uśmiechnęła się nieśmiało. – Myślę, że teraz możemy wziąć prysznic. 

Przytaknął  i  wyszedł  z  niej,  po  czym  pomógł  jej  stanąć  na  ziemi.  Wyminęła  go  i 

przeszła przez salon. 

Apollyon zaczął za  nią  iść,  ale  zatrzymał  się  po  chwili.  Odwrócił  się  i  rzucił  okiem  na 

maszynę do robienia kawy. Szklany dzbanek wypełniony czarną cieczą przyzywał go. 

Uśmiechnął się. 

Może mógłby nieco jej skosztować zanim pójdzie wziąć prysznic. 

Znalazł kubek i nalał do niego trochę kawy. Była gorąca, ale to go nie powstrzymało. 

Podmuchał ją kilkakrotnie, po czym wypił. Efekt był natychmiastowy. Jego fiut szarpnął się do 

góry, a on jęknął na samą myśl o kąpieli z Serenity. Wziął kolejny łyk kawy i skrzywił się, kiedy 

przełykał gorącą ciecz, później ruszył za nią. Jego erekcja stawała się coraz większa z każdym 

krokiem. 

Nie  było  trudno  ją znaleźć.  Kiedy  odnalazł  łazienkę  sąsiadującą  z  sypialnią,  woda  już 

się lała. Otworzył drzwi i przystanął na chwilę w miejscu. Jego penis stał się jeszcze bardziej 

twardy  i  obolały,  kiedy  zobaczył  Serenity  pod  strumieniem  wody,  przesuwającą  dłońmi  po 

całym ciele. 

Chciał zastąpić jej ręce. 

Skupił się i skoncentrował się na swoich skrzydłach. Czekał, dopóki nie skurczyły się i 

nie zniknęły. Zmoczenie ich nie było dobrym pomysłem. Wysuszenie ich zajęłoby mu godziny. 

Serenity uśmiechnęła się i odgarnęła do tyłu mokre blond pasma jednym, zgrabnym 

ruchem  ręki,  gdy  wszedł  do  małej  kabiny  prysznicowej  i  stanął  obok  niej.  Nie  było  tu  zbyt 

wiele miejsca, ale nie potrzebował go do tego, co zaplanował. 

Wziął  od  niej  mydło,  spieniając  je  w  rękach  i  przejechał  dłońmi  po  ciele  Serenity. 

Uczucie  jej  śliskiej  skóry  pod  jego  palcami  było  niesamowite.  Umył  ją  z  obu  stron,  po  czym 

zjechał ręką w dół, kierując się do jej cipki. Ciepła woda obmywała jego dłonie. Jęknęła, kiedy 

wsunął  palce  pomiędzy  jej  fałdki  i  odnalazł  jej  łechtaczkę,  drażniąc  ją  swoim  dotykiem. 

Pragnął jej. 

background image

74 

Tłumaczenie nieoficjalne: czarna_wdowa26 

Rozchyliła  wargi,  jakby  chciała  zaprotestować,  ale  uniósł  ją  do  góry  i  uciszył 

pocałunkiem,  eksplorując  językiem  jej  usta.  Ich  zęby  uderzyły  o  siebie,  gdy  oddała  mu 

pocałunek,  który  był  równie  chaotyczny  i  zdesperowany  jak  jego.  Tym  razem  nie  mógł  być 

powolny  i  seksowny.  Musiał  znaleźć  się  w  niej,  a  po  tym,  jak  jęczała  mu  w  usta,  masowała 

jego język swoim, była podniecona, mógł powiedzieć, że nie tylko on czuł się w ten sposób. 

Apollyon docisnął Serenity do białych płytek. Woda obmywała ich ciała, spływając po 

jego pośladkach i udach. Otworzyła się na niego i oplotła go nogami w pasie. Jęknął, całując 

ją mocniej, wkładając w pocałunek całą pasję i głód szalejący w jego żyłach. 

Podtrzymywał  ją  jedną  ręką,  co  dzięki  jego  sile  nie  było  trudne,  podczas  gdy  drugą 

ujął  swojego  fiuta  i  ustawił  go  w  odpowiedniej  pozycji.  Jęknęła,  kiedy  nakierował  go  na  jej 

wejście, po czym wszedł w nią jednym, mocnym pchnięciem. Uczepiła się ramion Apollyona, 

wbijając paznokcie w jego skórę, kiedy złapał jej biodra. 

Jej  język  walczył  z  jego o  dominację,  ale  on tym  razem  nie  zamierzał  się  jej  poddać. 

Uniósł ją lekko do góry nad swoim penisem, cofnął biodra, po czym wypchnął je ponownie 

do  przodu  i  wszedł  w  nią  głęboko,  żądając  jej  ciała  i  dając  w  zamian  swoje.  Wykonywał 

szybkie i wściekłe ruchy, biorąc to, czego chciał, napędzany przez niemal wierzęcą potrzebę i 

mroczne  pożądanie,  które  rosły  w  nim.  Musiał  ją  mieć,  a  ona  będzie  jego.  Teraz  już  jej  nie 

puści, nigdy tego nie zrobi. 

Z  jej  ust  wychodziły  kolejne  jęki,  ilekroć  wszedł  w  nią  głęboko.  Za  każdym  razem 

pociągał ją w dół, nabijając mocno na swojego fiuta. Przytulała się do niego, całując go z taką 

samą pasją, jaką i on czuł.  

To  był  ostry  i  gorączkowy  seks,  będący  chaotycznym  zderzeniem  pragnienia  i  pasji, 

przepełniony surową potrzebą posiadania siebie nawzajem.  

To było boskie. 

Krzyknęła, kiedy doszła. Drżała w jego ramionach, a jej jedwabiste wnętrze wyciskało 

z niego wszystkie soki. Ukrył twarz w zgięciu jej szyi uderzając w nią mocno, dopóki jeszcze 

miał siłę się w niej poruszać. Mięśnie jej pochwy zacisnęły się wokół niego. Serenity jęknęła 

background image

75 

Tłumaczenie nieoficjalne: czarna_wdowa26 

wprost do jego ucha, owiewając je ciepłym oddechem. To było za wiele. Jęknął, gdy doszedł z 

szybko bijącym sercem i głową ciężką od nadmiaru wrażeń. 

Niebo. 

Tkwił w Piekle przez wieki, a teraz znalazł się w Niebie. 

Nie pozwoli jej już odejść. 

Za bardzo jej potrzebuje.