background image

Słowa       szatana do siostry Faustyny

1 | 

S t r o n a

 

 

Zniechęcenie mi przyszło do wszystkiego. Wtem słyszę głos szatana: Patrz, jak to wszystko sprzeczne, co ci Jezus daje: 
każe ci zakładad klasztor, a daje ci chorobę; każe ci starad się o to święto Miłosierdzia, a przecież takiego święta wcale 
świat nie chce. Po co się  

modlisz o to święto? To święto jest tak niestosowne. — Dusza moja milczy i modli się aktem woli, nie wchodząc w 
rozmowę z duchem ciemności. Jednak ogarnęło mnie tak dziwne zniechęcenie do życia, że robiłam wielki wysiłek 
woli, aby się zgadzad *z+ życiem... (104) I słyszę znowu słowa kusiciela: Proś o śmierd dla siebie jutro po Komunii św. 
Pan Bóg cię wysłucha, bo przecież tyle razy cię wysłuchał i dał ci to, o co Go prosiłaś. Milczę i modlę się aktem woli, a 
raczej poddaję się Bogu, prosząc Go wewnętrznie, aby mnie nie opuszczał w tej chwili. Już jest godzina jedenasta 
wieczór, wszystkie siostry już śpią w celach, jedna moja dusza wałczy, i to z wielkim wysiłkiem. Kusiciel mówi mi 
dalej: Po co cię obchodzą inne dusze? Ty powinnaś się tylko za siebie modlid. Grzesznicy, oni się nawrócą bez twoich 
modlitw. Widzę, że bardzo cierpisz w tej chwili, ja ci dam jedną radę, od której zależed będzie twoje szczęście: nigdy 
nie mów o miłosierdziu Bożym, a szczególnie nie zachęcaj grzeszników do ufności w miłosierdzie Boże, bo im się 
należy sprawiedliwa kara. Druga rzecz najważniejsza: to nie mów o tym, co się dzieje w duszy twojej, spowiednikom, 
a szczególnie z tym ojcem nadzwyczajnym i z tym księdzem w Wilnie. Ja ich znam, kto oni są, więc chcę cię 
ostrzec  przed nimi. Patrz, aby byd dobrą zakonnicą, wystarczy żyd tak jak wszystkie, po co się narażasz na tyle 
trudności. 

1498       Ja milczę dalej i aktem woli trwam ogólnie w Bogu, chod jęk wyrywa się z serca. Nareszcie odszedł kusiciel, a 
ja umęczona zasnęłam natychmiast. Rano, kiedy przyjęłam Komunię św. i zaraz po Komunii św. weszłam do swej celi, 
padając na kolana, i odnowiłam akt poddania się we wszystkim najświętszej woli Boga. Proszę Cię, Jezu, daj mi moc 
do walki, niech się ze mną stanie według najświętszej woli Twojej. Dusza moja rozmiłowała się w najświętszej woli 
Twojej. 

1499       W tej chwili ujrzałam Jezusa, który mi powiedział: Jestem zadowolony z tego, co czynisz, i nadal bądź 
spokojna, jeżeli robid będziesz zawsze to wszystko, co jest w twej mocy w całym tym dziele miłosierdzia. Szczerośd 
twa wobec spowiednika niech będzie jak największa.
 

Dlatego nic nie zyskał szatan z kuszenia ciebie, żeś nie weszła z nim w rozmowę. Czyo to nadal. Wielką mi dziś 
oddałaś chwałę, walcząc tak wiernie. 
(106) Niech się utrwali i utwierdzi serce twoje w tym, że ja zawsze jestem z 
tobą, chod mnie w chwili walki nie czujesz.
 

1500       Dziś miłośd Boża przenosi mnie w zaświaty. Jestem pogrążona w miłości, kocham i czuję, że jestem kochana, 
i całą świadomością to przeżywam. Tonie moja dusza w Panu. poznając wielki majestat Boży i maleokośd swoją, lecz 
przez to poznanie zwiększa się szczęście moje... Ta świadomośd jest tak żywa w duszy, tak potężna, a zarazem tak 
słodka. 

+ Kiedy teraz nie mogę trochę sypiad w nocy, bo mi cierpienie 1501 nie pozwala, zwiedzam wszystkie kościoły i 
kaplice i chod krótko adoruję Przenajświętszy Sakrament. Kiedy wracam do swojej kaplicy, wtenczas modlę się za 
pewnych kapłanów, którzy głoszą i rozsławiają miłosierdzie Boże. I także modlę się w intencji Ojca Św. i aby uprosid 

 miłosierdzie Boże dla grzeszników — to są moje noce. 

 

Kiedy to piszę, słyszę zgrzyt zębami szatana, który znieśd nie  może miłosierdzia Bożego i trzaska przedmiotami w mej 
celi; lecz czuję w sobie tak wielką siłę Bożą, że nawet mnie nie obchodzi, że się złości (152) nieprzyjaciel naszego 
zbawienia, ale spokojnie piszę dalej.(1583) 

background image

Słowa       szatana do siostry Faustyny

2 | 

S t r o n a

 

 

Silna pokusa. Kiedy mi Pan dał poznad, jak miłe Mu jest serce  czyste, a przez to udzieliło mi się głębsze poznanie 
nędzy mojej; a kiedy zaczęłam się przygotowywad do spowiedzi św., uderzyły na mnie silne pokusy przeciw 
spowiednikom. Nie widziałam szatana, ale go czułam, jego straszną złośd (1715) 

Dziś wszedł do mnie Pan i rzekł: Córko moja, dopomóż mi zbawiad dusze. Pójdziesz do konającego grzesznika i 
będziesz odmawiad tę koroneczkę, a przez to wyprosisz mu ufnośd w moje miłosierdzie, gdyż już jest w rozpaczy.
 
(1979) 

Nagle znalazłam się w nieznanej chacie, gdzie konał starszy już  człowiek w strasznych mękach. Wkoło łoża było 
mnóstwo szatanów i płacząca rodzina. Gdym się zaczęła modlid, rozpierzchły się duchy ciemności z sykiem i 
odgrażaniem mi; dusza ta uspokoiła się i pełna ufności spoczęła w Panu. (1798) 

                          Na drugi dzieo czuję wyraźne słowa: Widzisz, Bóg jest tak święty, a ty jesteś grzeszna. Nie przystępuj 
do Niego, a spowiadaj się codziennie. — I rzeczywiście, com pomyślała, zdawało mi się grzechem. Jednak nie 
opuściłam Komunii świętej, a do spowiedzi postanowiłam iśd w swoim czasie, nie mając wyraźnej przeszkody. Jed-
nak, gdy się zbliżył dzieo spowiedzi, przygotowałam całą furę tych grzechów, by się z nich oskarżyd. Jednak gdy się 
zbliżyłam do kratki, z dwóch niedoskonałości pozwolił mi się oskarżyd Bóg, chod się siliłam, aby się tak spowiadad, jak 
byłam przygotowana. Gdy odeszłam od konfesjonału, powiedział mi Pan: Córko moja, te wszystkie grzechy, z których 
się chciałaś spowiadad, nie są grzechami w oczach 
(142) moich, dlatego odjąłem ci możnośd wypowiedzenia ich. 
Poznałam, że szatan, chcąc zamącid mój spokój, daje mi myśli przesadne. — O Zbawicielu, jak wielka jest dobrod 
Twoja. (1802) 

+ Dziś

401

 cierpienie się zwiększyło, nadto odczułam rany w rękach, nogach i boku, znosiłam to z cierpliwością. Czułam 

złośd nieprzyjaciela dusz, ale nie dotknął się mnie. (1646) 

412        Koło południa weszłam na chwilę do kaplicy i znowuż moc łaski uderzyła o serce moje. Kiedy trwałam w 
skupieniu, szatan wziął jedną doniczkę kwiatów i ze złością rzucił na ziemię z całej siły. Widziałam całą jego zaciętośd i 
zazdrośd. W kaplicy nie było nikogo, więc podniosłam się od modlitwy i pozbierałam potłuczoną doniczkę, i 
przesadziłam kwiat, i spiesznie chciałam postawid na miejscu. nim kto przyjdzie do kaplicy. Jednak nie udało mi się. 
bo zaraz weszła matka przełożona

163

 i siostra zakrystianka

164

 i parę sióstr. Matka przełożona zdziwiła się. że coś 

poruszałam na ołtarzyku i (172) spadła doniczka; siostra zakrystianka okazała swoje niezadowolenie; ja starałam się 
nie tłumaczyd ani uniewinniad. Jednak pod wieczór czułam się bardzo wyczerpana i nie mogłam odprawid godziny 
świętej, i poprosiłam matkę przełożoną o *pozwolenie na+ wcześniejsze położenie się na spoczynek. Jak tylko się 
położyłam, zaraz zasnęłam; jednak koło godziny jedenastej szatan szarpnął moim łóżkiem. Zbudziłam się natychmiast 
i spokojnie zaczęłam się modlid do swego Anioła Stróża. Wtem ujrzałam dusze czyśdcowe pokutujące; postad ich była 
jako cieo, a pomiędzy nimi widziałam wiele szatanów; jeden starał się mnie dokuczyd, rzucał się w postaci kota na 
moje łóżko i na stopy, a był tak ciężki, jakoby parę pudów. 

Modliłam się cały ten czas na różaocu; nad ranem ustąpiły owe postacie i mogłam zasnąd. Rano, kiedy przyszłam do 
kaplicy, usłyszałam głos w duszy: Jesteś złączona ze mną i nie lękaj się niczego, ale wiedz o tym, dziecię moje, że 
szatan cię nienawidzi; chociaż on każdej duszy nienawidzi, ale szczególnie nienawiścią pała do ciebie, dlatego że wiele 
dusz wyrwałaś spod jego panowania.
 

418       Kiedy się skooczyło kazanie, nie czekałam na zakooczenie nabożeostwa, bo mi się śpieszyło do domu. Kiedy 
uszłam parę kroków, zastąpiło mi drogę całe mnóstwo szatanów, którzy mi grozili strasznymi mękami, i dały się 
słyszed głosy: Odebrała nam wszystko, cośmy przez tyle lat pracowali. Kiedy się ich zapytałam: Skąd was takie 
mnóstwo? — Odpowiedziały mi te złośliwe postacie: Z serc ludzkich, nie męcz nas. 

background image

Słowa       szatana do siostry Faustyny

3 | 

S t r o n a

 

 

419       Widząc ich straszną nienawiśd do mnie, wtem prosiłam Anioła Stróża o pomoc i w jednej chwili stanęła jasna i 
promienna postad Anioła Stróża, który mi rzekł: Nie lękaj się, oblubienico Pana mojego, duchy te nie uczynią ci nic 
złego bez pozwolenia Jego. — Natychmiast znikły złe duchy, a wierny Anioł Stróż towarzyszył mi w sposób widzialny 
do samego domu. Spojrzenie jego skromne i spokojne, a z czoła tryskał promieo ognia. 

O Jezu, pragnęłabym trudzid się i męczyd, i cierpied przez całe życie za tę jedną chwilę, w której widziałam chwałę 
Twoją, Panie, i pożytek dusz. 

Odwiedziła mnie znowuż jedna dusza w nocy, którą już kiedyś  widziałam, jednak ta dusza nie prosiła mnie o 
modlitwę, ale robiła mi wymówki takie, że byłam kiedyś bardzo próżna i pyszna — a teraz tak się wstawiasz za 
innymi, a i teraz jeszcze masz niektóre wady. — Odpowiedziałam, że byłam bardzo pyszna i próżna, ale już się 
spowiadałam i pokutowałam za swoją głupotę, i ufam w dobrod Boga mojego, a jeżeli teraz upadam, to raczej 
mimowolnie, a nigdy z rozmysłem, chociażby to *było+ w rzeczy najmniejszej. Jednak dusza ta zaczęła mi robid 
wymówki: czemu nie chcę uznad jej wielkości — jaką mi oddają wszyscy za moje wielkie czyny, czemuż ty jedna nie 
oddajesz mi chwały? Wtem ujrzałam, iż w tej postaci szatan jest, i rzekłam: Bogu samemu należy się chwała, idź 
precz, szatanie! I w jednej chwili dusza ta wpadła w otchłao straszliwą, niepojętą, *nie+ do opisania; i rzekłam do tej 
nędznej duszy, że powiem o tym całemu Kościołowi. 

Kiedy pisałam wieczorem, usłyszałam głos w celi taki: Nie 540 wychodź ze Zgromadzenia tego, miej miłosierdzie nad 
sobą, jak wielkie cię czekają cierpienia. Kiedy się spojrzałam w stronę głosu, nic nie widziałam i piszę dalej. Wtem 
usłyszałam szum i te słowa: Jak wyjdziesz, zniszczymy cię. Nie męcz nas. — Kiedy się spojrzałam, zobaczyłam wiele 
brzydkich potworów; kiedy uczyniłam myślą znak krzyża, prysły wszystkie natychmiast. Jak strasznie jest brzydki 
szatan; biedne dusze potępionych, że muszą żyd w jego towarzystwie, sam widok jego jest wstrętniejszy niż cała 
męka piekła. 

Po chwili usłyszałam głos w duszy taki: Nie lękaj się niczego, nic nie dotknie się ciebie bez woli mojej 

Było to *w+ Wielką Środę, cierpienie to wzmogło się więcej w Wielki Czwartek. Kiedy przyszłam na rozmyślanie, 
weszłam w rodzaj konania, nie czułam obecności Bożej, ale cała sprawiedliwośd Boża zaciążyła nade mną, widziałam 
się jakoby ubita za grzechy świata. Szatan zaczął szydzid ze mnie: Widzisz, już teraz nie będziesz się starała o dusze, 
patrz, jaką masz zapłatę, nikt ci nie (100) będzie wierzył, że tego żąda Jezus, patrz, jak cierpisz teraz, a co jeszcze 
cierpied będziesz, przecież już cię teraz zwolnił spowiednik z tego wszystkiego. — Teraz mogę żyd, jak mi się podoba, 
byle na zewnątrz było dobrze. Te straszne myśli dręczyły mnie całą godzinę. Kiedy się zbliżała msza św., ból mi ścisnął 
serce — to ja mam wyjśd z Zakonu? A jeżeli ojciec mi powiedział, że to jakaś herezja, to mam odpaśd od Kościoła? 
Zawołałam głosem wewnętrznym i bolesnym do Pana: Jezu, ratuj mnie. Jednak ani jeden promieo światła nie 
wchodził do duszy mojej i czuję, że mnie siły opuszczają, jakoby rozdział ciała od duszy. Poddaję się woli Bożej i 
powtarzam: Niech się stanie, o Boże, ze mną to, coś postanowił, nie ma już nic we mnie mojego. Wtem nagle 
ogarnęła mnie obecnośd Boża i przeniknęła mnie na wskroś, do szpiku kości. (101) Był to czas przyjęcia Komunii św. 
W chwilę po Komunii św. straciłam wszystko, co mnie otacza i gdzie jestem. 

Wtem ujrzałam Pana Jezusa w takiej postaci, jak jest namalowany na tym obrazie, i powiedział mi: Powiedz 
spowiednikowi, że dzieło to moim jest, a ciebie używam jako nędznego narzędzia.
 

713       11 października. Dziś wieczorem, kiedy pisałam o tym wielkim miłosierdziu Bożym i o wielkim pożytku dla 
dusz, wpadł do celi szatan z wielką złością i furią, chwycił parawan i zaczął go kruszyd i łamad. W pierwszej chwili 
trochę się zlękłam, ale zaraz uczyniłam krzyżykiem znak krzyża św., natychmiast bestia się uspokoiła i znikła. Dziś nie 
widziałam tej potwornej postaci, ale tylko złośd jego straszna jest złośd szatana; jednak ten parawan nie był 

background image

Słowa       szatana do siostry Faustyny

4 | 

S t r o n a

 

 

pokruszony ani połamany; z całym spokojem pisałam dalej. Wiem dobrze, że bez woli Bożej nędznik ten nie dotknie 
się mnie, ale do czego się bierze? Jawnie zaczyna napadad na (147) mnie i to z taką złością, i nienawiścią, ale ani na 
chwilę nie mąci mi spokoju, a ta równowaga moja doprowadza go do wściekłości. 

812       + Dziś stoczyłam walkę z duchami ciemności o jedną duszę. Jak strasznie szatan nienawidzi miłosierdzia 
Bożego, widzę, jak się sprzeciwia całemu temu dziełu. 

1127       W pewnym momencie widziałam szatana, który się śpieszył i szukał kogoś pomiędzy siostrami, jednak nie 
znajdował. Uczułam w duszy natchnienie, aby mu rozkazad w imię Boga, aby mi wyznał, czego szuka pomiędzy 
siostrami. I wyznał, chod niechętnie, że: Szukam dusz próżnujących. Kiedy znowuż rozkazałam w imię Boże, aby 
wyznał, do jakich dusz w zakonie ma największy przystęp — i znów wyznał z niechęcią, że: Do dusz leniwych i 
próżnujących. Zauważyłam, że obecnie w tym domu takich dusz nie ma. Niech się cieszą  upracowane i umęczone 
dusze. 

Wyznał mi szatan, że jestem przedmiotem jego nienawiści. Powiedział, że: Tysiąc dusz mniej mi robi szkody aniżeli ty, 
kiedy mówisz o miłosierdziu wielkim Wszechmocnego. Najwięksi grzesznicy nabierają ufności i wracają do Boga, a ja 
— mówi duch zły — tracę wszystko, ale nadto mnie samego prześladujesz tym niezgłębionym miłosierdziem 
Wszechmocnego. — Poznałam, jak bardzo szatan nienawidzi miłosierdzia Bożego, nie chce uznad, że Bóg jest dobry. 
(1167) 

1338       W tej chwili, kiedy piszę te słowa, usłyszałam krzyk szatana: Wszystko pisze, wszystko pisze, a przez to tyle 
my tracimy, nie pisz o dobroci Boga, On sprawiedliwy. — Zawył z wściekłości i znikł. 

 30 XI [1937]. Kiedy szlam po schodach wieczorem, nagle  ogarnęło mnie tak dziwne zniechęcenie do wszystkiego co 
Boże. Wtem usłyszałam szatana, który mówił do mnie: Wcale nie myśl o dziele, Bóg nie jest tak miłosiernym, jak o 
Nim mówisz. Nie módl się za grzeszników, bo oni i tak będą potępieni, a przez to dzieło miłosierdzia sama się 
narażasz na potępienie. Nie mów nigdy o tym miłosierdziu Bożym ze spowiednikiem, a szczególnie nie mów z ks. 
Sopocką i ojcem Andraszem. — Tu głos przemienia się w postad Anioła Stróża. W tym momencie odpowiedziałam: 
Wiem, kto jesteś — ojciec kłamstwa

364

. Uczyniłam znak krzyża świętego, a znikł ów anioł z wielkim łoskotem i złością. 

(1405) 

*Ukazał mi się w postaci widziadła i to+ widziadło mówiło mi: Nie módl się za grzeszników, ale za siebie, bo będziesz 
potępiona. Nie zważając wcale na szatana, modliłam się z podwójną gorliwością za grzeszników. Zły duch zawył z 
wściekłości: O. gdybym miał moc nad tobą — i znikł. Poznałam, że cierpienie i modlitwa moja krępowały szatana i 
wiele dusz wyrwałam z jego szponów. (1465) 

 

  1565 Kiedy weszłam na chwilę do kaplicy, powiedział mi Pan: Córko moja, pomóż mi zbawid pewnego grzesznika 
konającego; odmów za niego tę koronkę, której cię nauczyłem. 
Kiedy zaczęłam odmawiad tę koronkę, ujrzałam tego 
konającego w strasznych mękach i walkach. Bronił go Anioł Stróż, ale był jakby bezsilny wobec wielkości nędzy tej 
duszy; całe mnóstwo szatanów czekało na tę duszę. Jednak podczas odmawiania tej koronki ujrzałam Jezusa *w+ 
takiej postaci, jak jest namalowany na tym obrazie. Te promienie, które wyszły z Serca Jezusa ogarnęły chorego, a 
moce ciemności uciekły w popłochu. Chory oddał ostatnie tchnienie spokojnie. Kiedy przyszłam do siebie, 
zrozumiałam, jak ta koronka ważna jest przy konających, ona uśmierza gniew Boży.