background image

Teologia Fundamentalna.  

Chrystologia (2016) 

I. Zagadnienia wst

ępne.......................................................................................................................2 

I.1. Pojęcie teologii fundamentalnej ................................................................................................. 2 
I.2. Dzieje problematyki ................................................................................................................... 2 
I.3. Przedmiot teologii fundamentalnej ............................................................................................ 3 
I.4. Cel teologii fundamentalnej ....................................................................................................... 3 
I.5. Zadania teologii fundamentalnej ................................................................................................ 4 
I.6. Metody teologii fundamentalnej ................................................................................................ 6 

II. Chrystologia fundamentalna.........................................................................................................7 

II.1.

 

OBJAWIENIE

 

BO

ŻE............................................................................................................. 7 

II.1.1 Wyjaśnienie pojęć ................................................................................................................ 7 
II.1.2. Objawienie przez świat stworzony (naturalne, kosmiczne) ............................................... 7 
II.1.3. Objawienie nadprzyrodzone (historyczno - biblijne) ......................................................... 8 

a) 

Pojęcie i rozwój.................................................................................................................8 

b) 

Dokumenty poprzedzające Sobór Trydencki.....................................................................8 

c) 

Objawienie w nauce Soboru Trydenckiego.......................................................................9 

d) 

Objawienie w nauce Soboru Watykańskiego I ..................................................................9 

e) 

ędy modernizmu i intelektualistyczna definicja objawienia ........................................10 

f). Objawienie w ujęciu Soboru Watykańskiego II ....................................................................11 
g). Współczesne okre

ślenie Objawienia ................................................................................13 

II.1.4. Istotne przymioty objawienia Bo

żego...........................................................................13 

a. Osobowy charakter objawienia się Boga ..............................................................................13 
b. responsoryczny wymiar objawienia......................................................................................14 
c. historiozbawczy wymiar objawienia .....................................................................................14 
d. chrystocentryczny wymiar Objawienia.................................................................................14 

II.1.5. Sprawa objawie

ń prywatnych.......................................................................................15 

II.2

 

H

ISTORYCZNE ISTNIENIE 

J

EZUSA

........................................................................................... 18 

II.2.1. Hipotezy naturalistyczne kwestionuj

ące historyczne istnienie Jezusa......................18 

II.2.2. Pozachrześcijańskie świadectwa na historyczne istnienie Jezusa .................................... 21 

a. Starożytne źródła niechrześcijańskie o Jezusie Chrystusie...................................................21 
b. Wykopaliska i odkrycia archeologiczne o Jezusie Chrystusie..............................................29 

II.2.3. Świadectwa chrześcijańskie potwierdzające historyczność Jezusa Chrystusa ............... 32 

a. Ewangelie jako źródła poznania istnienia Jezusa – Jezus historii a Chrystus wiary.............32 
b. Autentyczność Ewangelii......................................................................................................35 
c. Integralność Ewangelii ..........................................................................................................38 
d. Wiarygodność Ewangelii ......................................................................................................39 

II.3

 

N

ADPRZYRODZONA ŚWIADOMOŚĆ 

J

EZUSA I JEJ UZASADNIENIE

.............................................. 40 

II.3.1 Nadprzyrodzona świadomość Jezusa (świadomość deklaracyjna) ................................... 40 

a. Jezus miał świadomość posłannictwa Bożego. .....................................................................40 
b. Jezus miał świadomość posłannictwa mesjańskiego ............................................................41 
c. „Syn Człowieczy” jako Jezusowe określenie funkcji Mesjasza ............................................41 
d. Jezusowa świadomość Synostwa Bożego ..............................................................................42 

II.3.2. Uzasadnienie nadprzyrodzonej 

świadomości Jezusa (świadomość motywacyjna).43 

A. Świadectwo Pisma Świętego (argument skrypturystyczny). ................................................43 
B. Życie etyczne Jezusa. ............................................................................................................44 
C. Poziom intelektualny Jezusa.................................................................................................44 
D. Argument taumaturgiczny - z cudów Jezusa ........................................................................45 

II.3.3. Cud jako kryterium wiarygodno

ści Objawienia.........................................................46 

1. Psychologiczno religijna koncepcja cudu św. Augustyna ....................................................47 
2. Filozoficzna koncepcja cudu św. Tomasza z Akwinu ..........................................................47 
3. Rozumienie cudu w teologii współczesnej

.......................................................................................... 48

 

4. Rozpoznanie cudu jako kryterium objawienia

................................................................................... 49 

background image

 

 

I. Zagadnienia wstępne 

I.1. Poj

ęcie teologii fundamentalnej 

Teologia  fundamentalna  to  dyscyplina  teologiczna,  która  bada  wiarygodność  chrześcijaństwa 

jako religii objawionej przez Boga oraz formułuje ogólne podstawy naukowe dla teologii. Dawniej 
określana  była  jako  apologetyka,  propedeutyka  teologii,  czy  dogmatyka  ogólna.  W  literaturze 
przedmiotu długo używano zamiennie nazw teologia fundamentalna i apologetyka. 

Poj

ęcie apologetyki łączy się ściśle z pojęciem apologii, bo jest to refleksja nad apologiami. 

Apologia - gr. apologia - mowa obrończa, gr. apologeisthai - usprawiedliwiać siebie łub drugiego, 
tłumaczyć  się,  bronić,  odpierać  zarzuty.  Apologią  chrześcijańską  nazywamy  uzasadnienie  i obronę 
nadprzyrodzonego charakteru Objawienia i wiary chrześcijańskiej. Termin ten jest stosowany przede 
wszystkim  do  pism  autorów  chrześcijańskich  II  i III  wieku  (św.  Justyna,  Hermasa,  Atenagorasa, 
Teofila  Antiocheńskiego,  św.  Ireneusza,  Klemensa  Aleksandryjskiego,  Tertuliana,  Minucjusza  Fe-
lixa,  Orygenesa).  Autorzy  ci  polemizowali  z  przeciwnikami  religii  chrześcijańskiej  (Lucjanem  z 
Samossaty,  Celsusem,  Julianem  Apostatą).  Podstawę  apologii  chrześcijańskich  stanowiła  autoapo-
logia Jezusa, czyli tzw. apologia pierwotna. 

Z biegiem czasu nastąpiła krytyczna i systematyczna refleksja nad chrześcijańską apologią da-

jąc  początek  apologetyce.  Według  niektórych  autorów  jest  to  zasługą  Savonaroli  (+1498),  autora 
dzieła Triumphus crucis. Według innych początków apologetyki należy upatrywać w XVI i XVII – 
wiecznej  polemice  z  protestantyzmem,  ateizmem,  czy  racjonalizmem.  To  miało  ostatecznie  dopro-
wadzić  do  powstania  dyscypliny  naukowej,  która  mała  zwalczać  błędy  „nowych”  prądów  religij-
nych, a także wykazywaniem prawdziwości i nadprzyrodzonego charakteru religii chrześcijańskiej. 

W dobie Soboru Wat. II i apologetyka określała stanowisko wobec powstających błędów nowo-

żytnego myślenia. Przeciw fideistom i tradycjonalistom, którzy wszystko opierali na autorytecie wiary 
lub tradycji ukazywała możliwość rozumowego poznania istnienia Boga. Podobnie w polemice z ra-
cjonalizmem wskazywała na rozumowe uzasadnienie prawd, które zakłada wiara, tj. których istnienie 
można  wykazać  na  drodze  rozumu,  tzw.  preambula  fidei  (przedsionki  wiary  –  są  tu  np.  prawda  o 
istnieniu Boga, wolności woli, duchowości duszy itp.). Zadaniem apologetyki było wypracowywanie 
racjonalnych motywów wiarygodności Objawienia chrześcijańskiego. 

Klasyczna apologetyka składała się z trzech traktatów:  
-  O  Objawieniu  (de  Revelatione)  –  to  filozoficzna  refleksja  nad  możliwością,  koniecznością 

i kryteriami Objawienia nadprzyrodzonego, 

O Chrystusie, posłańcu Bożym (De Christo legato Divino), traktat dotyczył faktu objawie-

nia w Jezusie Chrystusie, którego uwiarygodniały: proroctwa ST, cuda jako zjawiska przekraczające 
prawa natury, nadzwyczajna inteligencja oraz Zmartwychwstanie 

O Ko

ściele (De Ecclesia) - ukazanie Kościoła rzymskokatolickiego jako Kościoła prawdzi-

wego,  poprzez  swoje  pochodzenie  wprost  od  Chrystusa,  zwłaszcza  w  swej  postaci  hierarchicznej 
(papież, biskupi). Te traktaty przetrwały w podręcznikach apologetycznych aż do II Soboru Wat. 

Współcześnie teologia fundamentalna (dalej t.f.) to nauka badaj

ąca wiarygodność chrześci-

ja

ństwa  jako  religii  objawionej  przez  Boga  oraz  formułująca  ogólne  podstawy  naukowe  dla 

teologii. W zakres t.f. wchodzą traktat o objawieniuchrystologia fundamentalnaeklezjologia; nie-
kiedy włącza się do niej także zagadnienie uzasadnienia teistycznej wizji świata (teodycea) i traktat 
o religii. 

I.2. Dzieje problematyki  
Przedmiot  t.f.  zasadniczo  wyodrębnił  się  już  w  XV  w.  dzięki  Girolamo

 

Savonaroli

 

1452-

1498). Formalne wypracowanie założeń metodologicznych dla tej nowej nauki nastąpiło dopiero w 
XIX w. w wyniku prac A. Pelta, J.S. Dreya, a zwł. J.N. Ehrlicha i J. Ottigera. Jako wstępna część 
teologii  systematycznej,  nazywana  „Fundamental-Lehre”  lub  „Theologische  Enzyklopädie”.  Wg 
Ehrlicha  jej  celem  było  dowodzenie  boskiej  genezy  religii  chrześcijańskiej  i autorytetu  Kościoła; 

background image

 

obejmowała traktat o religii, objawieniu i Kościele. 

W XX w. A. Gardeil nadał apologetyce charakter ściśle intelektualistyczny, określając jej cel 

jako  ustalenie  racjonalnej  wiarygodności  dogmatu  katolickiego  czyli  Objawienia;  opierając  się  na 
kryteriach  ściśle  racjonalnych  i naukowych  nadał  apologetyce  naukowy  charakter.  Wcześniej  M. 
Blondel  stworzył  system  apologetyki  woluntarystycznej,  zw.  też  immanentną  (chrześcijaństwo 
ujmował pod kątem znajdujących się w nim wartości zgodnych z podstawowymi potrzebami czło-
wieka, przy czym za punkt wyjścia obrał on psychologiczną i metafizyczną analizę bytu ludzkiego, 
zwłaszcza  działania).  Inny  teolog  A.  Poulpiquet  dążył  do  scalenia  tych  jednostronnych  ujęć 
i stworzenia apologetyki integralnej, jednakże nie ujednolicił on wewnętrznie przedmiotu formal-
nego  tej  dyscypliny.  Wszystkie  dalsze  próby  idą  w  kierunku  tworzenia  t.f.  o  charakterze  integral-
nym,  np.:  apologetyka  znaku  E.  Masure’a,  apologetyka  totalna  W.  Kwiatkowskiego,  personali-
styczna
 t.f., historiozbawcza t.f. 

W dobie współczesnej t.f. rozwija się pluralistycznie; głównymi jej przedstawicielami są m.in. 

A. Kolping, H. Fries, J.B. Metz, R. Latourelle, A. Dulles, E. Biser, A. Grabner-Haider, B. Forte, B. 
Mondin, H. Waldenfels, K. Skalickỳ, K. Neufeld, R. Fisichella, P. Neuner, G. O’Collins, G. Thils, 
C. Cirne-Lima, J. Werbick, J. Reikerstorfer, H. J. Pottmeyer, M.Seckler, S. Pié-Ninot, J. Mouroux, J. 
Klausnitzer.  Do  grona  polskich  teologów  fundamentalnych  należą:  E.  Kopeć,  W.  Hładowski,  J. 
Myśków, S. Nagy, H. Seweryniak (UKSW), Ł. Kacykowski (WT Kraków), T. Dola (WT Opole), J. 
Cuda (Katowice), M. Rusecki (KUL). 

Obecnie odróżnia się teologię fundamentalną od tradycyjnej apologetyki, wskazując na jej po-

zytywny charakter wykładu i podstawowe znaczenie dla teologii, przez zajmowanie się problematy-
ką metodologicznych podstaw teologii. Zasadnicza różnica między t.f. a apologetyką tkwi w ujmo-
waniu  przedmiotu  badań  i stosowanej  metody,  która  musi  być  adekwatna  do  przedmiotu.  W  t.f. 
przedmiot,  czyli  Objawienie  Boże  widzi  się  jako  rzeczywistość  nadprzyrodzoną,  dlatego  i metody 
mają charakter racjonalno-teologiczny, natomiast w apologetyce uzasadnienie jest czysto racjonalne. 

I.3. Przedmiot teologii fundamentalnej  
T.f. jako podstawowa  dyscyplina teologiczna analizuje fakt zaistnienia objawienia  Bożego w 

historii. Odpowiedzią na to ze strony człowieka jest akt wiary. Przedmiotem podstawowym t.f. jest 
fakt zaistnienia objawienia Bożego w historii, uzasadnienie jego wiarygodności oraz trwanie w Ko-
ściele (demonstratio christiana et catholica). Obejmuje on ujawnienie się Boga w dziele stworzenia, 
w  dziejach  narodu  wybranego,  mesjańskie  oczekiwanie  Izraela,  wkroczenie  Boga  w  Jezusie  Chry-
stusie w historię, w której zrealizował on w pełni Boży plan zbawienia, założenie religii chrześcijań-
skiej i jej trwanie w dziejach do powtórnego przyjścia Jezusa tj. paruzji. 

W traktacie chrystologicznym przedmiotem t.f. jest ukazanie motywów wiarygodności boskie-

go  posłannictwa  Jezusa  Chrystusa.  Najważniejsze  z  nich  to:  1.  argument  biblijny  (z  proroctw),  2. 
z nadprzyrodzonych kwalifikacji intelektualnych i moralnych, 3. z cudów i 4. ze zmartwychwstania 
Jezusa.  Współcześnie  formułuje  się  coraz  częściej  nowe  argumenty,  np.  personalistyczny,  aksjolo-
giczny (z wartości) i prakseologiczny, bonatywny (z dobra), agapetologiczny (z miłości) i inne. 

W  traktacie  eklezjologicznym  ukazuje  się  uzasadnienie  boskiego  ustanowienia  Kościoła  o 

określonej strukturze organizacyjnej jako nowego Ludu Bożego, wspólnoty wiary, nadziei i miłości, 
który  przekazuje  objawienie  Boże  w  historii,  dostosowując  je  do  konkretnych  warunków 
i kontynuuje zbawcze dzieło Chrystusa. 

 
I.4. Cel teologii fundamentalnej  
1. Celem t.f. jest badanie uzasadnienia wiarygodności objawienia chrześcijańskiego, przez co 

wykazuje  się  nadprzyrodzoną  genezę  chrześcijaństwa  jako  religii  objawionej  przez  Boga  i buduje 
metodologiczne podstawy dla teologii
. Nadprzyrodzoną genezę chrześcijaństwa wykazuje się przez 
fakt, że w Jezusie Chrystusie dokonało się w pełni Objawienie Boga, które jest wiarygodne, dlatego 
pojęcie wiarygodności jest kluczowe dla t.f., gdyż rzutuje obok przedmiotu na różne ujęcia teologii 

background image

 

fundamentalnej. 

Ze względu na cel, spośród wielu innych, wyróżnia się następujące koncepcje teologii fund.: 
1º  s e m e j o t y c z n a   (znakowa)  -  zarówno  przedmiot,  jak  i metodę  uzasadnienia  wiarygodno-

ści objawienia chrześc. ujmuje w kategoriach znaku. Przedmiotem t.f. w traktacie chrystologicznym 
jest Jezus Chrystus jako osobowy znak Boga objawiający go w historii, natomiast w traktacie ekle-
zjologicznym - Kościół jako zbawczy znak Chrystusa. 

2º  p e r s o n a l i s t y c z n a   -  cel,  którym  jest  poznanie  wiarygodności  objawienia,  pojmuje  się 

osobowo  jako  świadectwo  Boga  o  sobie  wyrażone  w  Jezusie  Chrystusie.  Traktat  chrystologiczny 
ujmuje  w  kategoriach  osobowego  posłannictwa  Słowa  Wcielonego,  zwiastującego  dobrą  nowinę  o 
zbawieniu, zaś w traktacie eklezjologicznym - Kościół traktuje jako społeczne, osobowe uobecnie-
nie i przedłużanie zbawczej misji Chrystusa. 

3º  t r a n s c e n d e n t a l n o -a n t r o p o l o g i c z n a   –  tu  sąd  wiarygodności  objawienia  tkwi 

w samym akcie wierzenia, przy czym jest on uwarunkowany nie tylko przedmiotowo (treść, w którą 
się  wierzy),  ale  i podmiotowo  (formalna  struktura  wierzenia).  Przedmiotem  t.f.  tak  ujmowanej  jest 
obecność Boga w indywidualnej, religijnej świadomości osoby ludzkiej oraz w świadomości wspól-
noty Kościoła. 

4º  a g a p e t o l o g i c z n a   -  akcentuje  w  przedmiocie  i jego  poznaniu  elementy  miłości,  które 

tkwią  w  objawieniu  Bożym;  ukazuje  miłość  Boga  wyrażoną  w  dziejach  narodu  wybranego,  we 
wcieleniu Syna Bożego i jego zbawczym dziele, trwającą nadal w Kościele, a ponadto przygotowu-
jącą człowieka na jej przyjęcie przez oddziaływanie głównie na jego wolę, która winna nakłonić do 
decyzji przylgnięcia do Boga będącego miłością jako najwyższej i absolutnej wartości. 

5º h e r m e n e u t y c z n a  - dąży się do eliminowania zewnętrznego uzasadnienia, które charak-

teryzowało dawniejsze modele teologii fund. i usiłuje wypracować uzasadnienie wewnętrzne. Wiarę 
nadprzyrodzoną  ukazuje  się  tu  w  łączności  z  osobą  i jej  wewnętrznymi  przeżyciami.  Uzasadnienie 
wiary religijnej dokonuje się tu w immanentnym akcie jej rozumienia oraz przez ukazywanie warto-
ści życiowych wiary, zwł. sensu życia, możliwości pełnej realizacji osoby ludzkiej. Sens pełny może 
dać tylko Bóg realnie obecny w człowieku poprzez wiarę. 

6º h i s t o r i o z b a w c z a  teologia fundamentalna - wykazuje realność historii zbawienia; w za-

kresie  traktatu  chrystologicznego  centralnym  problemem  jest  wydarzenie  zbawcze,  natomiast  w 
traktacie eklezjologicznym - fakt zbawczy w społeczności chrześcijańskiej. 

I.5. Zadania teologii fundamentalnej 
W t.f. odróżnia się cel od zadań na następującej zasadzie: cel jest stały, istotnie związany z t.f., 

warunkuje  sens  istnienia  tej  dyscypliny.  Zadania  są  zmienne,  bardziej  związane  z  duchem  czasu 
i umożliwiają skuteczne zrealizowanie celu w określonym czasie. Podstawowe zadania t.f. związane 
są z teologią, dialogiem oraz z funkcją apologetyczną.  

1. Z a d a n i a  w o b e c  t e o l o g i i .   Zadania te grupują się wokół budowania metodologicznych 

podstaw  dla  teologii,  wypracowanych  podstawowych  kategorii  językowych  oraz  zadania  praktycz-
no-społeczne dla wiary. 

a. Z a d a n i e  b u d o w a n i a  m e t o d o l o g i c z n y c h  p o d s t a w  dla teologii wynika z faktu, że u 

podstaw  każdej  nauki  leżą  określone  założenia,  pewniki  (aksjomaty).  U  podstaw  teologii  znajduje 
się Objawienie, którego fakt zaistnienia nie jest oczywistością. Ten fakt uwiarygadnia teologia fun-
damentalna. Dzięki uwiarygodnieniu zrealizowania się Objawienia w historii, teologia może zasad-
nie badać i wyjaśniać jego treść, bez obawy, że operuje na niepewnym „materiale”. 

b.  Z a d a n i a   l i n g w i s t y c z n e .   T.f.,  wypracowując  podstawowe  kategorie  językowo-

pojęciowe dla teologii (jak objawienie, przymierze, obietnica, wiarygodność, cud, proroctwo, słowo, 
tradycja,  Kościół,  dogmat),  oraz  –  opisując  ich  strukturę,  zakres,  znaczenie  –  postuluje  zastąpienie 
języka  filozoficzno  -  metafizycznego  językiem  bardziej  zrozumiałym.  Na  przykład  K.  Rahner,  H. 
Verweyen, Schillebeeckx postulowali określenie dla każdego przedmiotu wiary pewnych apriorycz-
nych warunków poznania w podmiocie poznającym (antropologia). Objawienie należy zatem przed-

background image

 

stawiać w ścisłym powiązaniu z doświadczeniem człowieka, w czym t.f. winna ukazywać więź wia-
ry  i  sens  życia  ludzkiego,  oscylować  między  ludzką  egzystencją  transcendentalną  a  chrześcijań-
stwem historycznym. 

c.  Zad an ia  p rakt yczn o  -  sp ołeczn e.  J.B  Metz  –  zarzucając  tradycyjnej  t.f.  opieranie  się 

na kategoriach zbyt indywidualistycznych i traktowanie wiary wyłącznie jako egzystencjalnego spo-
tkania  człowieka  z  Bogiem  –  postuluje  by  teologia  fund.  u k a z y w a ł a   p r z y s z ł o ś c i o w y  
i s p o ł e c z n y   w y m i a r  c h r z e ś c i j a ń s t w a .  Wtedy  przestanie  być  ona  dyscypliną  o  zabarwieniu 
ideologicznym  i teoretycznym.  R.  Panikkar  zaproponował  zbudowanie  teologii  opierającej  się  na 
innych  niż  filozoficzne  podstawach  (teologia  „wyjścia”  z  kręgu  kultury  zachodniej).  Proponował 
przebadać podstawowe pojęcia różnych kultur, religii i teologii dla stworzenia pewnej syntezy pojęć 
zrozumiałych dla każdej kultury. 

2. Z a d a n i a  d i a l o g i c z n e .   Zakres dialogicznych zadań t.f. jest szeroki, obejmuje on dialog 

ekumeniczny, dialog z religiami oraz z niewierzącymi i światem. 

1º  Ekum enizm .  W  przeszłości  apologetyka  zajmowała  postawę  negatywną  i polemiczną  w 

stosunku do innych wyznań chrześcijańskich i przez to stanowiła przeszkodę w dialogu ekumenicz-
nym. Współczesna t.f. wyzbyła się tych uprzedzeń, wskazuje na konieczność dialogu i postuluje w 
dialogu  eksponowanie  nie  tego,  co  dzieli,  ale  tego  co  łączy  (Nagy,  Hładowski).  Wg  H.  Friesa 
i Stirnimanna  w  dialogu  ekumenicznym  trzeba  zwracać  uwagę  na  zagadnienia  centralne,  takie  jak: 
słowo Boże, Chrystus, Kościół i z nich wyprowadzać pozostałe prawdy. Wg Myśkowa ekumeniczna 
t.f. zajmuje się konfrontacją apologii wypracowanej w teologii katolickiej, prawosławnej, czy prote-
stanckiej z apologią samego Jezusa z Nazaretu i ustaleniem między nimi wspólnych elementów. T.f. 
realizując to zadanie winna kierować się hierarchią prawd, o czym mówi DE 11. Ekumeniczne za-
danie t.f. jest akceptowane przez wszystkich teologów fundamentalnych. 

2º D i a l o g  z r e l i g i a m i . W tym dialogu po Sob. Wat. II. nastąpiła wielka zmiana. W prze-

szłości  oceniano  negatywnie  religie  pozachrześcijańskie.  Zmiana  mentalności  z  konfrontacyjnej  na 
dialogiczną dokonała się ostatecznie na Soborze Wat. II, który otworzył Kościół na cały świat religii 
i kultury, a w religiach dostrzegł elementy prawdy i zbawienia (DRN 2). Naukę Soboru uwzględnia 
w pełni t.f., która w odniesieniu do religii pozachrześcijańskich bada w jakim stopniu dostępne jest 
dla nich Objawienie i zbawienie
 i jaka jest tego świadomość w tych religiach oraz skąd się ona wy-
wodzi. Sam fakt występowania tych  elementów  stwarza podstawę do dialogu  z tymi religiami.  W 
dialogu  lepiej  poznaje  się  jego  partnera,  poglądy,  wartości,  którymi  można  się  ubogacić.  Rzeczni-
kami  tego  zadania  są  dziś  niemal  wszyscy  współcześni  teologowie,  np.  G.  Thils,  J.  Dupuis,  C. 
Geffré,  W.  Bühlmann,  H.  Waldenfels,  E.  Klinger,  Y.  Congar,  Cz.  Bartnik,  H.  Seweryniak,  Ł.  Ka-
mykowski, H. Zimoń. Ich dorobek naukowy świadczy o zaangażowaniu w ów dialog. 

3º  W  d i a l o g u   z  n i e w i e r z ą c y m i   t.f.  winna  się  wyzbyć  negatywnej  postawy,  aby  ukazać 

człowiekowi  religijny  wymiar  współpracy  w  budowaniu  świata  i  rozwiązywaniu  problemów  ludz-
kiej egzystencji.  Bouillarad twierdzi, że t.f. powinna wykazywać sens podstawowych pojęć religij-
nych jak: Bóg, nadprzyrodzoność, grzech, łaska,  wiara, zbawienie, które  utraciły właściwe znacze-
nie - zwł. u niewierzących - i dlatego należy je łączyć z ludzkim doświadczeniem bytu i historii, by 
ukazać objawienie Boże jako odpowiedź na podstawowe pytania egzystencjalne. 

3. Z a d a n i a  a p o l o g e t y c z n e   ( o b r o n n e )   t o   w yjaśnianie zarzutów stawianych  chrześci-

jaństwu  oraz  ułatwiające  drogę  do  wiary,  a  jednocześnie  zapewniającej  jej  aktualność  (Lais). 
W odróżnieniu od apologetyki polemicznej, powinno się formułować argumenty w duchu poszano-
wania, a nawet miłości, wobec ludzi inaczej myślących. Inni (Walgrave, G. Colombo i Fries) wiążą 
funkcję  obronną  t.f.  z  uzasadnianiem  wiary,  gdyż  zarzuty  formułowane  przeciw  niej  nie  pozostają 
bez wpływu na postawę wierzących lub znajdujących się w drodze do wiary, a oczyszczenie chrze-
ścijaństwa  z  zarzutów,  zwłaszcza  w  zakresie  jego  boskiego  pochodzenia  i nadprzyrodzonego  cha-
rakteru,  ułatwia  przyjęcie  orędzia  chrystusowego  lub  umożliwia  trwanie  w wierze  bez  większych 
wątpliwości.  Zadanie  to  obejmuje  też  wyjaśnienie  trudności  i wątpliwości  związanych  z  wiarą 

background image

 

chrześcijańską. 

I.6. Metody teologii fundamentalnej 
Metody badawcze t.f. wyznacza jej specyficzny  przedmiot, którym jest Boże objawienie zre-

alizowane w historii, objawienie to ma wymiar nadprzyrodzony i historyczny. Metody t.f. muszą to 
uwzględniać. T.f. stosuje metody podmiotowe i przedmiotowe

1.  Me t o d y   t y p u   p o d m i o t o w e g o .   Zwolennicy  tych  metod  uważają,  iż  należy  uwzględ-

niać uwarunkowania i potrzeby konkretnego człowieka, dzięki czemu można łatwiej uzasadnić jego 
wiarę jako decyzję osobową; konstruowanie metod rozpoczynają oni od analizy osoby ludzkiej i jej 
potrzeb  (metoda  psychologiczno-egzystencjalna),  od  szukania  w  człowieku  apriorycznych  warun-
ków poznania (metoda transcendentalna), bądź też od analizy zjawiska wiary osobowej jako wyda-
rzenia interpersonalnego (metoda personalistyczna). 

1.º Zadaniem metody p s y c h o l o g i c z n o -e g z y s t e n c j a l n e j  (Bouillard, B. Welte, A. Gabo-

ardi, A. Szenney, Cahill, P. Neuner, J. van der Ven, W. Pannenberg, H. Seweryniak) jest ukazywa-
nie  człowiekowi  możliwości  zrealizowania  siebie  samego,  swego  bytu  i przeznaczenia, 
i rozwiązanie  wszystkich  problemów  egzystencji  w  objawieniu  Jezusa  Chrystusa  jako  odkupiciela 
i dawcy zbawienia. Metoda ta wychodzi od opisu sytuacji egzystencjalnej człowieka w świecie w jej 
wielorakich kulturowo-cywilizacyjnych uwarunkowaniach, zwracając szczególną uwagę na analizę 
ontycznych  i życiowych  zapotrzebowań  człowieka.  Ukazuje  ona  otwartość  bytu  ludzkiego  na  rze-
czywistość  transcendentną,  zawartą  zwłaszcza  w  objawieniu  chrześcijańskim,  które  przynosi  roz-
wiązanie problemów ludzkiej egzystencji, zwłaszcza w zakresie celu i sensu istnienia oraz finalnego 
spełnienia się. 

2º W metodzie t r a n s c e n d e n t a l n e j  (Rahner, W. Brugger, H. Verweyen) wykazuje się spo-

sób przekraczania siebie przez podmiot poznania i jego odnoszenie się do przedmiotu poznawanego, 
przy czym szczególny akcent kładzie się na  analizę i wykrycie apriorycznych i podmiotowych  wa-
runków  poznania,  bowiem  one  już  częściowo  zawierają  i orzekają  o  przedmiocie  wiary;  będzie  on 
głębiej poznawany w miarę przyjmowania transcendentnego Słowa Bożego 

3º  W  metodzie  p e r s o n a l i s t y c z n e j   (A.  Brunner,  Guardini,  Mouroux,  S.  Pié-Ninot,  Cz.  S. 

Bartnik, M. Rusecki, T. Dola) wychodzi się od opisu poznania międzyosobowego. W fazie począt-
kowej osoba poznawana ujawnia się w różnego rodzaju znakach i gestach osobie poznającej, która 
dostrzegając je musi zająć pozytywną postawę, przyjmując je wiarą, jednakże sam proces poznaw-
czy dokonuje się właściwie w duchowym spotkaniu, intuicyjnym oglądzie, doświadczeniu. Poznanie 
to jest konkretne, opisowe, syntetyzujące. Te dane poznania międzyosobowego stosuje się następnie 
do poznania rel., co jest możliwe dzięki personalistycznemu ujmowaniu podmiotu i przedmiotu wia-
ry;  doświadczenie  przedmiotu  wiary  ma  charakter  indywidualny,  dlatego  w  metodzie  tej  zobiekty-
wizowaną pewność uzyskuje się przez podobieństwo doświadczania wiary wielu osób. 

2. M e t o d y  t y p u  p r z e d m i o t o w e g o  biorą za punkt wyjścia rzeczywistość pozapodmioto-

wą, co ma im zapewnić większą skuteczność i obiektywizm. 

1º Metoda h i s t o r y c z n o -s y n t e t y c z n a  (zw. też historyczno-krytyczną, biblijną lub „zstępu-

jącą”)  jest  stosowana  w  t.f.  najczęściej.  Wykazuje  ona,  że  Jezus  Chrystus,  twórca  chrześcijaństwa, 
posiadał  transcendentną  świadomość  swej  misji,  którą  uzasadniał  postawą,  czynami,  autorytatyw-
nym słowem, cudami; potwierdza ją fakt zmartwychwstania; następnie wykazuje się, że Jezus Chry-
stus  założył  Kościół,  nadał  mu  odpowiednie  struktury,  które  przechowują  i przekazują  Jego  obja-
wienie w czasie  aż do paruzji. Dawniej na świadectwa biblijne stanowiące źródła poznania t.f. pa-
trzono jako na dokumenty hist.; współcześnie wykazano, że Ewangelie nie podają tylko faktów hist. 
z życia Jezusa i Jego nauki, lecz są również świadectwami wiary wspólnoty wiernych spisanymi po 
doświadczeniach wielkanocnych. Zawarta w nich historia jest święta i jest skerygmatyzowana, stąd 
też  badacz  może  do  niej  dotrzeć  tylko  poprzez  wiarę,  uwzględniając  przy  tym  -  etapy  formowania 
się  tradycji  i sposoby  przekazywania  w  niej  prawdy  o  Jezusie,  gatunki  lit.,  pracę  redakcyjną  auto-
rów,  ich  teol.  cele  i zamiary,  a  także  okoliczności,  w  jakich  powstawały  (Pismo  św.).  Zwolennicy: 

background image

 

H. Dieckmann, S. Tromp, Nagy, de Poulpiquet, Dulles. 

2º Metoda e k l e z j o l o g i c z n a , zw. też empiryczną lub „wstępującą”, dąży  do wykrycia ele-

mentów  życia  nadprzyrodzonego  przez  analizę  współczesnej  rzeczywistości  Kościoła  (jego  rozsze-
rzanie się, jedność, trwałość, świętość, heroizm życia wyznawców, wpływ na kulturę), przez co się 
uzasadnia objawiony charakter chrześcijaństwa (droga tej metody wiedzie od Kościoła do Chrystu-
sa). (Zwolennicy metody: V. Dechamps, J. van der Ven, H. Dolch, E. Ozorowski, S. Pié-Ninnot) 

3º Metoda h i s t o r i o z b a w c z a  ujmuje przedmiot t.f. w kategoriach historii zbawienia. W me-

todzie tej wyróżnia się 3 etapy: historyczno-empiryczny ustalający główne fakty historii zbawienia, 
etap  historyczno-krytyczny  obejmujący  interpretację  stwierdzonych  faktów  jako  wydarzeń  zbaw-
czych i historyczno-teologiczny wykazujący eschatologiczne wymiary zbawczych zdarzeń w historii 
zbawienia. Metoda ta wykazuje nie tylko, że historia zbawienia realizuje się w chrześcijaństwie, ale 
obejmuje i inne religie oraz kultury. (Zwolennicy tej metody: Bartnik, J. Kudasiewicz, G. Thils, W. 
Büllmann, R. Latourelle, O’ Collins, H. Waldenfels, R. Fisichella, M. Seckler, J. Danielou, K. Neu-
feld, E. Klinger). 

II. Chrystologia fundamentalna 

II.1. OBJAWIENIE BO

Ż

II.1.1 Wyja

śnienie pojęć 

Etymologicznie objawienie (revelare, velum removere) oznacza odsłonięcie czegoś ukrytego, 

rzeczywistości,  wcześniej  nie  znanej.  Tam,  gdzie  otwiera  się  zamknięte  drzwi  i  odsłaniają  się 
rzeczywistości nieznane, można ogólnie mówić o objawieniu. 

Objawienie może pochodzić od człowieka, gdy człowiek odkrywa drugiemu nieznaną prawdę. 

W  ogólnym  rozumieniu,  kiedy  mówi  się  o  objawieniu,  to  zwykle  rozumie  się,  że  jest  to  odkrycie 
prawdy przez Boga, tzn. objawienie Boże. Bóg wtedy daje znać o sobie samym, i swoich zamiarach 
względem  człowieka.  Bóg  to  największa  tajemnica,  uosobienie  pełni  istnienia,  prawdy  i  świętości. 
Wrodzona  tęsknota  za  prawdą  i  pełnią  istnienia  skłania  człowieka  do  nieustannego  poszukiwania 
Boga, Jego niezgłębionej i zawsze fascynującej egzystencji, poszukiwania odpowiedzi na dręczące 
człowieka pytania egzystencjalne. Człowiek odczuwa intuicyjnie, że pełną odpowiedź na te pytania 
może znaleźć tylko w objawieniu Bożym. 

W  pojęciu  objawienia  mieści  się  najpierw  łaskawa  inicjatywa  Boga,  ta  inicjatywa  zawsze 

wychodzi od Boga i w niej ujawnia On tylko tyle ile chce i wtedy, kiedy chce. 

Objawienie ze swej natury ma charakter responsoryczny, tzn. zakłada podjęcie dialogu przez 

człowieka. Bóg kieruje swoje wezwanie - zaproszenie - i oczekuje gotowości przyjęcia. Objawienie 
ma też swoją tre

ść, czyli rzeczywistość, która ma być odsłonięta, objawiona. 

Objawienie Boże nie musi być równocześnie objawieniem nadprzyrodzonym. Aby człowiek 

mógł osobiście i świadomie dokonać wyboru relacji z Bogiem przez wiarę, Bóg daje się poznać w 
pewnych etapach, przez które realizuje się historia zbawienia. Te etapy można sprowadzić do trzech 
następujących:  

 

objawienie przez 

świat stworzony (dawne nazwy objawienie naturalne, kosmiczne), w którym 

Bóg objawia się jako Stwórca, 

 

objawienie  nadprzyrodzone  (historyczno-biblijne),  w  którym  Bóg  objawia  się  jako  Zbawca, 
poprzez swe słowo i działanie w historii, 

 

objawienie  eschatologiczne,  które  dokona  się  poprzez  bezpośredni  kontakt  z  Bogiem  już  na 
przyszłym świecie, gdzie Bóg objawi się jako Wypełniciel zbawczych obietnic.

 

II.1.2. Objawienie przez 

świat stworzony (naturalne, kosmiczne) 

Bóg, objawiając się człowiekowi posługuje się znakami. Pierwszym takim znakiem ze strony 

Boga było stworzenie świata. Stworzenie świata przez Boga daje człowiekowi możliwość poznania i 
przeżycia Stwórcy. „Albowiem od stworzenia świata niewidzialne Jego przymioty - wiekuista Jego 
Potęga,  oraz  Bóstwo  -  stają  się  widzialne  dla  umysłu  przez  Jego  dzieła...”  (Rz  1,20;  por.  2,14). 
„Święta  Matka  Kościół  utrzymuje  i  naucza,  że  naturalnym  światłem  rozumu  ludzkiego  można  z 

background image

 

rzeczy stworzonych na pewno poznać Boga, początek i koniec wszystkich rzeczy” (Sob. Wat. I., D. 
1785, BF. I, 42). 

Świat stworzony - jest manifestacją Bożej wielkości i tajemnicy, jest „objawieniem” się Boga 

tam,  gdzie  rozumny  człowiek  rozpoznaje  w  „dziełach  Boga”  samego  Stwórcę.  Wszystkie  tak 
różnorodne  zjawiska  tego  świata,  jak  i  całe  jego  dzieje  są  znakami  wskazującymi  za  wielkością 
Boga.  Rzeczy  tego  świata  są  realne,  przygodne,  kruche  i  niedoskonałe.  Dla  wyjaśnienia  ich 
przygodnego charakteru trzeba przyjąć istnienie bytu samoistnego i absolutnego - Boga. 

Podobnie  tzw.  pytania  egzystencjalne  -  zagadnienie  sensu  życia  i  sensu  świata,  sensu 

cierpienia i śmierci, wskazuje na istnienie i domaga się przyjęcia absolutnej Wartości i absolutnego 
Sensu.  Człowiek  poszukujący  ostatecznych  racji  istnienia,  doskonałości,  dobra  itp.  prowadzi  do 
pojęcia  i  poznania  Stwórcy.  Poprzez  kontakt  z  rzeczą  -  światem  -  wchodzi  człowiek  w  kontakt  z 
Jego  Twórcą,  Osobą,  nawiązuje  „dialog”  osobowy,  podobnie  jak  przez  kontakt  z  artystycznym 
obrazem  czy  rzeźbą,  może  nawiązać  kontakt  osobowy  z  ich  autorem  i  wczytać  się  w  to,  co  autor 
chce powiedzieć przy pomocy dzieła. 

Objawienie  przez  świat  stworzony  prowadzi  do  przeżycia  własnej  niewystarczalno

ści  w 

stosunku  do  stworzonego  świata,  a  zwłaszcza  w  stosunku  do  Stwórcy.  Przeżycie  to  jest  nie  tylko 
teoretycznym  i  spekulatywnym,  ale  praktyczno-życiowym  ujęciem  własnej  egzystencji  i  tego 
wszystkiego, co człowieka otacza. Tu człowiek stwierdza, że wszystko, co go otacza, przewyższa go 
i  to  prowadzi  do  wniosku,  że  istnieje  siła  wyższa,  od  której  on  sam  i  wszystko,  co  wokół  niego 
istnieje,  jest  zależne.  Tej  sile  nadaje  człowiek  cechy  osobowe,  i  niekiedy  przypisuje  przymioty 
antropo- morficzne. 

Objawienie  przez  świat  stworzony  nie  prowadzi  automatycznie  do  bezpośredniego  kontaktu 

człowieka z Bogiem Stwórcą. Rzeczy stworzone to ogniwo, pomost dla spotkania z Bogiem. Dzieła 
Boże są śladami i znakami prowadzącymi do Boga. Stąd objawienie to jest niedoskonałe, ciąży na 
nim  jakaś  niepewność  i  niedosyt.  Objawienie  to  zaistniało  wraz  ze  stworzeniem  świata  i  jest 
dostępne wszystkim ludziom. Dlatego też bywa nazywane objawieniem powszechnym. 

Stworzony  świat  nie  jest  przypadkowym  śladem  Boga.  Poznajemy  Boga  w  stworzeniu  tylko 

dlatego, że On sam chciał, byśmy Go poznali i przeżyli. Znajdujemy Go dlatego, że On pierwszy do 
tego szukania i znalezienia nas wezwał. Bóg stworzył świat i stworzył go dla człowieka. Stąd świat 
jest nie tylko darem Boga, ale zarazem jest Jego znakiem, który należy odczytać. Za pośrednictwem 
stworzenia  Bóg  przemawia  do  człowieka  i  stawia  przed  nim  swoje  wymagania.  Bóg  oczekuje  od 
człowieka  odpowiedzi,  i  to  nie  tylko  teoretycznej,  myślowej,  ale  przede  wszystkim  życiowej, 
egzystencjalnej,  wyrażającej  się  we  wdzięcznym  przyjęciu  Jego  Orędzia,  w  postawie  zaufania  i 
gotowości pełnienia Jego woli (por. KO. 6). 

II.1.3. Objawienie nadprzyrodzone (historyczno - biblijne) 
a)

 

Pojęcie i rozwój 

Objawienie  Boże  nadprzyrodzone,  rozumiane  jako  nadprzyrodzone  wkroczenie  Boga  w 

naturalny bieg historii człowieka, przez „Słowo” i „Działanie” to kluczowe pojecie chrześcijaństwa i 
teologii, która odwołuje się do objawienia Bożego jako do swej podstawy. 

Dlatego  urząd  nauczycielski  Kościoła  wielokrotnie  podejmował  ten  temat,  choć  pełne 

opracowanie objawienia obecne jest dopiero w Konstytucji o Objawieniu Dei verbum

Wcześniejsze  wypowiedzi  Kościoła  o  objawieniu,  nie  zawierają  całości  wykładu  nauki 

katolickiej  na  ten  temat,  ale  wyjaśniają  te  jej  elementy,  które  w  danym  okresie  historycznym  były 
szczególnie  aktualne,  np.  ze  względu  na  pojawiające  się  elementy  błędnego  nauczania.  Dlatego  w 
analizie  danego  dokumentu  należy  zwrócić  uwagę  na  przyczyny  i  kontekst  historyczny  jego 
powstania. 

b)

 

Dokumenty poprzedzające Sobór Trydencki 

W  chrześcijańskiej  starożytności  w  średniowieczu  nie  ma  w  zasadzie  sporów  na  temat 

objawienia. Dlatego nauka o objawieniu w tym okresie podawana jest rzadko i bardzo ogólnie. 

background image

 

Pierwszym dokumentem na temat objawienia jest symbol wiary bpa Salaminy Epifaniusza w 

dziele  „Ancoratus”  (373).  Czytamy  w  nim:  „Wierzymy  i  w  Ducha  św.,  który  mówił  przez  Prawo, 
nauczał  przez  proroków,  zst
ąpił  nad  Jordan,  przemówił  przez  apostołów”  (D  13.44;  BF.DC8). 
Innymi słowy: autorem objawienia tak Starego jak i Nowego Testamentu jest Duch Św. 

Ta  sama  treść  o  autorstwie  objawienia  zawarta  jest  także  w  Symbolu  Konstantynopolskim 

(381):  „Wierzę  w  Ducha  Świętego  (...),  który  przemawiał  przez  proroków”  (D.  86,  BF.  DC.  10). 
Podobnie uczy Symbol wiary papieża Leona IX (1053r): „Wierzę także, że jeden jest autor Nowego 
i  Starego  Przymierza:  Prawa,  Proroków  i  Apostołów  -  Bóg  i  Pan  Wszechmog
ący”  (D  384;  BF. 
IX.28). Autorem objawienia jest Bóg i Pan Wszechmogący. 

Sobór  Laterane

ński  IV  (1215)  –

 

w  Wyznaniu  wiary  przeciwko  błędom  Albigensów  –  tak 

uczy o objawieniu: „Ta święta Trójca (...) najpierw przez Mojżesza i świętych Proroków oraz przez 
innych po
średników dała rodzajowi ludzkiemu zbawienną naukę (dostosowaną) do ułożonego z góry 
planu dziejów”
 (D 428; BF. IX, 29). Tekst wskazuje, że: 

 

Autorem objawienia - jest Trójca Święta. 

 

Podmiotem, do którego skierowane jest objawienie, są wszyscy ludzie. 

 

Przedmiotem - jest nauka zbawcza (doctrina salutaris). 

 

Celem objawienia jest wypełnienie się odwiecznego planu Boga tj. zbawienia człowieka. 

c)

 

Objawienie w nauce Soboru Trydenckiego 

Reformacja  stała  się  nie  tylko  powodem  zwołania  soboru  w  Trydencie,  ale  też  odrzucenia 

błędnego nauczania protestantów, także w zakresie objawienia. Protestanci przyjmowali wprawdzie 
nadprzyrodzony charakter Pisma św., ale odrzucili zdecydowanie wszelkie „pośrednictwo” ludzkie 
między  Słowem  Boga  a  przyjmującym  je  człowiekiem  (sola  Scriptura).  Przyjmowanie  Słowa 
Bożego  z  wykluczeniem  bezwzględnym  autorytetu  Kościoła  i  Tradycji  pozbawiało  rzekomo 
objawienie  –  ich  zdaniem  –wartości  obiektywnej,  ponieważ  pozostawiało  możliwość  jego 
dowolnego i subiektywnego rozumienia. Sobór Trydencki tak określa naukę o objawieniu: 

1.

 

Objawienie Boże jest „Ewangeli

ą zbawienia” przepowiadaną przez proroków, ogłoszoną 

przez Chrystusa, przekazaną przez apostołów i strzeżoną przez Kościół. 

2.

 

Objawienie ma charakter historyczny – bo było stopniowo realizowane w historii według 

ustalonego przez Boga porządku. 

3.

 

Jezus  Chrystus  jest  centralnym  wydarzeniem  ekonomii  objawienia  Bożego  i  jedynym 

źródłem wszelkiej prawdy zbawienia. 

4.

 

Objawienie,  tj.  „Ewangelia  zbawienia”  -  „źródło  wszelkiej  zbawczej  prawdy  i  zasad 

postępowania”, zawiera się Piśmie św.(księgach spisanych) i w Tradycji ustnej. 

5.

 

Wiara to przyjęcie Ewangelii pod wpływem łaski (D. 792-802). 

6.

 

Całe  Pismo  św.  i  Tradycję,  których  autorem  jest  Bóg,  należy  przyjąć  z  należnym 

szacunkiem i czcią. (D. 783. B.F. III.10). 

d)

 

Objawienie w nauce Soboru Watykańskiego I 

Sobór  Watykański  I  daje  bardziej  całościowy  wykład  o  objawieniu.  Wraz  z  nowożytnym 

humanizmem  pojawia  się  naturalizm  i  racjonalizm,  które  –  w  trosce  o  zagrożenie  autonomicznej 
godności  człowieka  –  odrzucały  nadprzyrodzone  obiektywne  objawienie  Boże.  Dokumenty 
Kościoła  występowały  przeciw  tym  błędom,  ucząc  jednoznacznie  o  nadprzyrodzonym  charakterze 
objawienia chrześcijańskiego, np.: encyklika papieża Grzegorza XVI „Mirari” (1832); „Singulari 
nos”
 (1834) „Dum acerbissimas” (1835) oraz „Quanta cura” (1864). 

Sobór Watyka

ński I (1870) naukę o objawieniu, wyłożył w Konstytucji Dogmatycznej „De 

Fide Catholica” w następujących tezach: 

1.

 

Są  dwie  drogi  prowadzące  do  poznania  Boga.  Pierwszą  jest  naturalny  rozum,  który 

zdolny  jest  poznać  Stwórcę  i  Ostateczną  przyczynę  wszechrzeczy.  Drugą  zaś 
„nadprzyrodzoną” stanowi bezpośrednie ujawnienie się Boga w historii – objawienie

2.

 

Objawienie  nadprzyrodzone  jest  faktem  historycznym,  zostało  dane  w  St.  i  N. 

background image

 

10 

Testamencie. 

3.

 

Autorem  objawienia  nadprzyrodzonego  jest  Bóg,  motywem  woli  Bożej  Jego  mądrość  i 

Dobroć.  Bóg  powołał  człowieka  do  życia  nadprzyrodzonego  i  równocześnie  dał  mu 
możność poznania tak celu jak i środków do tego życia prowadzących. Bóg, powodowany 
miłością,  chce  nawiązać  z  człowiekiem  osobowy  kontakt  i  obdarzyć  życiem 
nadprzyrodzonym. 

4.

 

Przedmiotem objawienia jest Bóg i „odwieczne dekrety Jego  woli”, tj.: zarówno prawdy 

dostępne dla rozumu, jak i tajemnice przewyższające rozum ludzki. 

5.

 

Odbiorc

ą objawienia jest cały rodzaj ludzki, tj. wszyscy ludzie. 

6.

 

Objawienie  religijnych  prawd,  dostępnych  poznaniu  rozumowemu,  jest  konieczne 

moralnie,  zaś  objawienie  tajemnic  dotyczących  przeznaczenia  człowieka  do  celu 
nadprzyrodzonego jest konieczne absolutnie

7.

 

Objawienie to znajduje się w Piśmie św. i Tradycji (D.1785-1788; B.F.I.42). 

 

e)

 

ędy modernizmu i intelektualistyczna definicja objawienia 

Modernizm,  to  prąd  umysłowy  wywodzący  się  z  protestanckiej  teologii  liberalnej,  który 

zniekształcał  katolicką  naukę  o  objawieniu.  Odrzuca  on  objawienie  nadprzyrodzone  jako 
rzeczywistość realną i obiektywną, sprowadzając je do subiektywnej 

świadomości, którą człowiek 

zdobywa,  gdy  pod  wpływem  religijnego  uczucia  odnosi  się  do  Boga  i  przeżywa  Jego  obecność  w 
sobie.  Według  modernistów  objawienie  wzrasta  wraz  ze  wzrostem  życia  religijnego  i  religijnej 
świadomości zarówno w człowieku indywidualnym, jak i w całej ludzkości. Księgi Pisma św. to nie 
obiektywne  słowo  Boga,  ale  zapis  doświadczenia  religijnego  apostołów  i  proroków,  w  celu 
wywołania  podobnych  doświadczeń  i  przeżyć  u  ludzi  wierzących.  Tak  pojęte  objawienie  nie  ma 
charakteru  historycznego,  bo  wypływa  ze  świadomości  religijnej,  stale  powstaje  i  powtarza  się  w 
przeżyciach ludzi religijnych. 

Adekwatne  dokumenty  antymodernistyczne  to:  1)  Dekret  św.  Oficjum  „Lamentabili”,  2) 

Encyklika Piusa X „Pascendi”, 3) Motu proprio tegoż papieża: „Sacrorum antistitum”. 

Ostatni  dokument  stanowi  tzw.  „przysięgę  antymodernistyczną”.  Zawiera  wykład  nauki 

Kościoła  w  sprawach  kwestionowanych  przez  modernizm.  Uczy  o  założonym  przez  Chrystusa 
Kościele, który strzeże i nieomylnie przekazuje Boży depozyt i podkreśla, że wiara jest prawdziwą 
zgodą umysłu na prawdę przyjętą ze słyszenia, a  nie – jak  chcieli moderniści – „ślepym uczuciem 
religijnym  wydobywającym  się  z  głębi  podświadomości”  (D.2145).  Wierzymy,  że  to  wszystko,  co 
przez  Boga  osobowego,  naszego  Stwórcę  i  Pana  zostało,  powiedziane,  poświadczone  i  objawione, 
jest prawdziwe. 

Po  raz  pierwszy  określono,  że  objawienie  jest  słowem  i  świadectwem  Boga.  Słowo  Boże 

skierowane do człowieka objawia mu Bożą myśl, Bożą prawdę, natomiast świadectwo Boga wzywa 
do  wiary  w  Jego  słowo.  W  przysiędze  antymodemistycznej  stwierdzono,  że  autorytatywne  słowo 
Boże  jest  świadectwem  Bożym,  na  które  człowiek  winien  odpowiedzieć  wiarą,  Bóg,  który  się 
objawia, to Bóg, który mówi mając autorytet świadka najbardziej prawdziwego i dlatego zasługuje 
na  wiarę.  Polemika  z  modernizmem  prowadziła  do  intelektualistycznej  definicji  (koncepcji) 
objawienia jako „Locutio Dei attestans” (dosł. mowa Boża uwiarygodniona). 

Teologia początków XX w. – nastawiona polemicznie do błędów modernizmu – jednostronnie 

określała  objawienie  jako  „Locutio  Dei”,  rozumianego  jako  autorytatywną  mowę  Boga  do 
człowieka,  w  której  Bóg  komunikuje  pewne  prawdy,  wzbogacając  ludzkie  poznanie.  Ta 
intelektualistyczna 

koncepcja 

objawienia 

uległa 

we 

współczesnej 

teologii 

koncepcji 

personalistycznej. 

Rozwój  nauk  biblijnych  i  patrystycznych  wykazał,  że  tradycyjna  egzegeza  spekulatywno-

analityczna  nie  zawsze  w  pełni  uwzględniała  religijny  kontekst  i  sens  wielu  pojęć,  a  tym  samym 
znacznie  zniekształcała  ich  pełne  rozumienie.  Np.  pojęcie  „słowo  Boże”,  które  najczęściej  jest 

background image

 

11 

używane  jako  określenie  objawienia,  nie  występuje  w  źródłach  biblijnych  w  znaczeniu  greckiego 
„logos”,  które  w  kulturze  greckiej  ma  charakter  obiektywny,  rzeczowy.  „Logos”  służy  przede 
wszystkim  poznaniu  i  wiedzy  jako  intelektualny  środek  komunikowania.  Natomiast  hebrajskie 
określenie  słowa  Bożego  „dabar  Jahwe”  wyraża  przede  wszystkim  Bożą  wolę  i  działanie,  ma 
zatem  charakter  nie  tylko  racjonalny  i  poznawczy,  ale  dynamiczny  i  życiowy.  Biblijne  „dabar” 
wyraża wszelkie działanie Boże, a zwłaszcza dzieje zbawienia. W najgłębszym znaczeniu odnosi się 
do Chrystusa, tj. występuje w charakterze osobowym i historycznym. 

Podobnie  teologia  przepowiadania  wpłynęła  na  formowanie  się  współczesnego  pojęcia 

objawienia.  Istotną  treść  głoszonego  objawienia  to  Ewangelia  jako  dobra  nowina  o  zbawieniu.  Jej 
przedmiotem  jest  najpierw  Chrystus  żywy,  a  dopiero  potem  intelektualna  doktryna.  Objawienie 
zatem  ma  charakter  historyczny  i  chrystocentryczny,  wyraża  się  przez  fakty  historyczne,  które 
tworzą  harmonijną  całość  ekonomii  zbawienia.  Centrum  i  pełnia  tej  ekonomii  to  Chrystus,  przez 
którego Bóg zbawia świat. 

Konsekwentnie  do  tego  zmianie  uległo  też  rozumienie  wiary,  rozumiana  teraz  jako  osobowe 

spotkanie z Bogiem, zaangażowanie i odpowiedź człowieka na wezwanie Boga, osobowy kontakt z 
Chrystusem.  Objawienie  zaś  to  nie  tyle  intelektualna  prawda  dla  wzbogacenia  umysłu  o  jakąś 
prawdę wiary, ale dynamiczna i zbawcza manifestacja osobowego Boga. 

Dlatego  konsekwentnie  objawienie  Boże  nie  może  być  rozumiane  wyłącznie  jako 

komunikowanie  teoretycznych  prawd,  ale  jako  tajemnicza  obecność  Boga,  który  nawiązuje  z 
człowiekiem osobowy dialog i wzywa go do zbawienia. 

f). Objawienie w ujęciu Soboru Watykańskiego II 

Dyskusję  nad  objawieniem  zainicjował  tzw.  roboczy  projekt  dokumentu:  „O  źródłach 

objawienia”  i  obejmował  następujące  rozdziały:  1.  Podwójne  źródło  objawienia,  2.  Natchnienie  i 
forma literacka Pisma św., 3. Stary Testament, 4. Nowy Testament, 5. Pismo św. w Kościele 

Dyskusja nad schematem trwała tydzień (14-20.XI.1962r.), była bardzo żywa i wyłoniła dwa 

skrajne  stanowiska:  jedni  przyjmowali  w  zasadzie  proponowany  schemat,  zalecając  jedynie 
wprowadzenie  drobnych  poprawek,  drudzy  natomiast  zdecydowanie  projekt  odrzucali  jako  nie 
uwzględniający  wyników  nowszych  badań  i  wykazujący  braki  pod  względem  ekumenicznym. 
Sprawą najbardziej kontrowersyjną była kwestia stosunku Pisma św. do Tradycji, zaznaczona już w 
samym tytule dokumentu czy tytule 1-go rozdziału. 

Ze  względu  na  znaczne  różnice  opracowano  nowy  schematu  dokumentu  i  został  on 

przekazany do ponownej dyskusji we wrześniu 1964 r. Ostatecznie na ostatniej sesji soboru w 1965 
r.  i  po  naniesionych  drobnych  poprawkach,  został  definitywnie  przyjęty  przez  ojców  soboru 
18.XI.1965r,  jako  Konstytucja  dogmatyczna  o  objawieniu  Bożym  („Dei  Verbum”).  Całość 
podzielona  jest  na  sześć  rozdziałów:  1.  O  samym  objawieniu,  2.  O  przekazywaniu  objawienia 
Bożego,  3.  O  Boskim  natchnieniu  Pisma  św.  i  jego  interpretacji,  4.  O  Starym  Testamencie,  5.  O 
Nowym Testamencie, 6. O Piśmie św. w życiu Kościoła. 

Konstytucja  Objawieniu  Dei  Verbum  –  omawiając  istotę  objawienia  –nie  podaje  jego 

precyzyjnej definicji, ale dokonuje jego opisu. Słowa „objawienie” używa w podwójnym znaczeniu: 
a)

 

w sensie aktywnym, jako czynność Boża sprawująca objawienie, 

b)

 

w  sensie  przedmiotowym,  jako  treść  owej  czynności  Boga  objawiającego.  W  pierwszym 

wypadku  posługuje  się  czasownikami:  „revelare”  (objawiać),  ”loqui”  (mówić),  „notum  facere” 
(czynić  znanym).  Dla  wyrażenia  treści  objawienia  Konstytucja  używa  określeń:  „Verbum  Dei” 
(Słowo  Boże),  „praeconium  salutis”  (zwiastowanie  zbawienia),  „veritas  de  Deo  et  de  hominis 
salute” (prawda o Bogu i o zbawieniu człowieka). 

1)

 

Objawienie Boże jest darem i łaską 

Według  Konstytucji  objawienie  Boże  jest  wyrazem  wolnej  decyzji  Bożej,  Jego  osobliwej 

dobroci  i  miłości  do  ludzi.  „Spodobało  się  Bogu  w  swej  dobroci...”  (KO  2).  Jest  to  zatem  akt 
dobrowolnego,  wynikającego  z  pełnego  miłości  odniesienia  się  Boga  do  ludzi,  które  odsłania  im 

background image

 

12 

tajemnicę samego  Boga, Jego zbawcze zamiary  wobec ludzi, Jego pragnienie nawiązania z ludźmi 
osobowego,  przyjacielskiego  dialogu,  zaproszenia  ich  do  zbawczej  wspólnoty  życia  z  Bogiem. 
Takie  działanie  ze  strony  Boga  jest  człowiekowi  całkowicie  nienależne,  wykracza  poza  wymogi 
jego natury. Należy ono do porządku łaski, jako nadprzyrodzone działanie, dar. 
2)

 

Objawienie ma charakter historyczny 

Istotnym  elementem  objawienia  wg  Dei  Verbum  jest  jego  historyczno

ść.  Przez  objawienie 

Bóg wszedł w ludzkie życie, w ludzką historię i objawił się przez swoje dzieła zbawcze. Dotyczy to 
objawienia tak w Starym, jak i w Nowym Testamencie. Całe dzieje Izraela oraz życie i działalność 
Jezusa  Chrystusa  są  dziejami  objawienia  Bożego.  Poszczególne  fakty  historyczne,  realizujące 
odwieczny  plan  zbawienia,  mają  swoje  określone  daty  historyczne,  są  jednorazowe,  choć  razem 
tworzą jedną ekonomię zbawienia. 

Historyczne  wydarzenia  zbawcze  stają  się  jednak  dopiero  wtedy  znakiem  i  narzędziem 

objawienia,  gdy  łączą  się  ze  słowem,  które  wyjaśnia  ich  sens.  Bóg  wkracza  do  historii,  ale 
równocześnie  objaśnia  sens  tej  interwencji,  komentuje  swoje  działanie.  Izraelici  poznawali  sens 
zbawczego  działania  Boga  „gesta  divina”  (działania  Boże)  dzięki  prorockim  wyjaśnieniom. 
Historyczne  wydarzenia  z  życia  Jezusa  były  wyjaśniane  przez  Niego  samego,  przez  apostołów, 
którzy zrozumieli ich sens głębszy i w „pełniejszym zrozumieniu przekazali słuchaczom” (KO 19). 

Zaakcentowanie  historyczności  objawienia  wskazuje,  że:  objawienie  nie  jest  jakimś 

abstrakcyjnym  systemem  prawd  o  Bogu,  gdyż  Boga,  Jego  wolę  i  przymioty  poznaje  się  poprzez 
konkretne działanie w historii, a element doktrynalny to komentarz do owego działania, a nie forma 
intelektualnej spekulacji. 

Historyczność  odróżnia  je  od  objawienia  przez  stworzenia  i  eschatologicznego.  Objawienie 

kosmiczne  (przez  stworzenia)  nie  wiąże  się  z  historią,  jest  dane  zawsze,  nie  ma  określonego 
początku, miejsca czy czasu. Objawienie eschatologiczne zaistnieje wtedy, gdy skończy się historia. 

Historyczność odróżnia również objawienie nadprzyrodzone od pojęcia objawienia w religiach 

starożytnych. Nie ma tam odwoływania się do określonych wydarzeń historycznych (ilustrowanych 
linearną koncepcją czasu), ale do tajemniczych mitów i symboli (z kołową konc. czasu). 

Historyczność  jako  cecha  objawienia  chrześcijańskiego  odróżnia  je  wreszcie  od  objawienia 

proponowanego  w  teologii  liberalnej  i  modernizmie.  Odrzucono  tam  obiektywny  sens  objawienia, 
pojmując je jako wyłącznie subiektywne przeżycia człowieka religijnego. 
3)

 

Osobowy charakter objawienia 

Objawieniu to spotkanie Boga z człowiekiem. Pierwszorzędnym przedmiotem objawienia nie 

jest  abstrakcyjna  prawda  czy  określona  rzecz,  ale  osobowy  i  żywy  Bóg.  Objawienie  poprzez 
stworzenia ma charakter „rzeczowy”, gdyż wiąże się z dziełem stworzenia. Człowiek kontaktuje się 
bezpośrednio z rzeczami stworzonymi i one stanowią element pośredniczący w spotkaniu z Bogiem. 
Objawienie  nadprzyrodzone  ma  charakter  osobowy,  tj.  Bóg  -  osoba  nawiązuje  z  człowiekiem  – 
osobą bezpośredni kontakt i dialog, przez co wchodzi z nim w osobowe przymierze. To nie człowiek 
szuka i odnajduje Boga, ale to Bóg sam się objawia i zaprasza „do wspólnoty z sobą” (KO 2). 

Osobowy  charakter  objawienia  szczególnie  mocno  zaznacza  się  w  N.  Testamencie.  Bóg  w 

Jezusie  Chrystusie  wkracza  w  historię,  przyjmuje  ludzką  naturę  i  jako  człowiek  przemawia, 
„spotyka się” z braćmi - ludźmi. 

Osobowy  charakter  objawienia  ujawnia  się  też  po  stronie  człowieka:  „Bóg  niewidzialny  w 

nadmiarze  swej  miłości  zwraca  się  do  ludzi  jak  do  przyjaciół  i  obcuje  z  nimi,  aby  ich  zaprosić  do 
wspólnoty  z  sobą  i  przyjąć  do  niej”  (KO  2),  tzn.,  że  w  objawieniu  Bóg  zwraca  się  do  człowieka 
przede wszystkim po to, aby mu ofiarowa

ć zbawienie. Kiedy człowiek w akcie wiary odpowie na 

wezwanie Boga, staje się dzieckiem Bożym, a Bóg wchodzi z nim w przyjacielski kontakt. To Boże 
wezwanie  ma  jednak  zawsze  charakter  zaproszenia  i  nigdy  nie  łamie  wolności  człowieka.  Bóg 
traktuje go jako partnera, z którym prowadzi osobowy dialog. 

4) Objawienie dokonało się przez dzieła Boże i słowo Boże 

background image

 

13 

W  objawieniu  nadprzyrodzonym  Bóg  nie  usuwa  całkowicie  zasłony,  a  Jego  spotkanie  z 

człowiekiem nie dokonuje się bezpośrednio w Jego Boskiej istocie, ale dokonuje się poprzez znaki 
zmysłowe
,  dostrzegalne  empirycznie,  tj.:  a)  przez  Jego  działanie  w  historii,  b)  poprzez  zjawiska 
nadzwyczajne,  które  Boga  widzialnie  uobecniają,  c)  poprzez  słowo,  które  odkrywa  tajemnice  Jego 
istoty i Jego woli. 

Konstytucja  wyraźnie  wskazuje  na  wzajemny  stosunek,  jaki  zachodzi  pomiędzy  czynami 

Bożymi i słowem Bożym. „Czyny i słowa są zawsze ze sobą wewnętrznie powiązane, tak że czyny 
dokonane  w  historii  zbawienia  przez  Boga  ilustrują  i  umacniają  naukę  oraz  sprawy  słowami 
wyrażone, słowa zaś obwieszczają czyny i odsłaniają tajemnicę w nich zawartą” (KO 2). Działanie 
Boże  nadaje  słowu  wartość  egzystencjalną,  życiową,  nierzadko  potwierdza  jego  prawdę,  która  nie 
jest  wprost  widzialna,  pozwala  odczytać  pełną  treść  słowa.  Z  drugiej  strony  słowa  stanowią 
właściwy  komentarz  działania  Boga.  Bez  słów  trudno  byłoby  uchwycić  pełny  sens  religijny  i 
zbawczy czynów i wydarzeń historii zbawienia.  

5) Szczególna rola słowa w objawieniu

 

Słowo  stanowi  w  relacjach  międzyludzkich  szczególną  formę  przekazywania  wewnętrznych 

treści. Skoro więc Bóg skierował swoje objawienie do ludzi, a nawet stał się człowiekiem, to trzeba 
przyjąć, że posłużył się słowem jako najlepsz

ą formą kontaktu międzyosobowego. 

Ponadto objawienie zawiera tajemnice, które mogą być wyrażone i przekazane tylko w formie 

słowa (np. tajemnica Trójcy św.). Objawienie Boże powinno być przekazywane w tej samej formie, 
w  jakiej  otrzymał  je  pierwszy  świadek  -  a  więc  znowu  konieczność  posłużenia  się  słowem. 
Objawienie  Boże  realizowane  w  historii,  winno  być  przekazywane  innym  pokoleniom  w  ujęciu 
słownym. 

Werner  Bulst  tak  definiuje  objawienie:  „Nadprzyrodzone  objawienie  jest  łaskawym, 

osobowym,  zbawczym  ujawnieniem  się  Boga  wobec  człowieka  w  ramach  jego  historii,  a  dokonuje 
si
ę w nadprzyrodzonym działaniu Bożym, w widzialnym Jego ukazywaniu się, a przede wszystkim w 
Jego  interpretuj
ącym  autorytatywnym  słowie.  Objawienie  dokonało  się  w  Izraelu  jako 
przygotowanie, wypełniło si
ę w Jezusie Chrystusie, uobecnia się w słowie i działaniu Kościoła” (W. 
Bulst, „Offenbarung”, 1960). Definicja ta, choć nie jest reprezentatywna dla współczesnej teologii, 
to jednak uwzględnia wszystkie istotne elementy, jakie zawiera II Soboru Watykański o objawieniu. 

g). Współczesne okre

ślenie Objawienia 

Współczesne definicje objawienia nawiązują do koncepcji soborowej i opisują go jako zbaw-

cze darowanie si

ę Boga człowiekowi, dokonane w historii przez Jego nadprzyrodzone działanie 

i  interpretuj

ące  słowo,  celem  wprowadzenia  wspólnoty  z  Ojcem  przez  Chrystusa  w  Duchu 

Świętym. Bóg jest inicjatorem, treścią i pełnią Objawienia. Jego ostatecznym celem jest wprowa-
dzenie człowieka do wspólnoty Trójcy Świętej przez Chrystusa objawiającego Ojca w Duchu Świę-
tym. K. Rahner definiuje objawienie jako samoudzielanie się Boga człowiekowi. 

II.1.4. Istotne przymioty objawienia Bo

żego 

a. Osobowy charakter objawienia się Boga 
Objawienie ma charakter personalny. Bóg objawia nie tylko „prawdy”, objawia „co

ś, ale na 

pierwszym miejscu „samego siebie”. Sobór uwypukla biblijną ideę Objawienia. W Nowym Testa-
mencie występują dwa terminy na oznaczenie tej rzeczywistości: epifaneia, tj. darowanie Boga, oraz 
apokalipsis (łac. revelatio) - odsłonięcie, odsunięcie zasłony, ujawnienie. Bóg odsłania siebie nie po 
to,  aby  zaspokoić  naszą  ciekawość,  lecz  zaprosić  do  wspólnoty  z  sobą.  Ten,  „który  zamieszkuje 
„światłość  niedostępną”  (1  Tm  6,6)  -  czytamy  w  „Katechizmie  Kościoła  Katolickiego”  -  pragnie 
udzielać  swego  Boskiego  życia  ludziom  stworzonym  w  sposób  wolny  przez  Niego,  by  w  swoim 
jedynym  Synu  uczynić  ich  przybranymi  synami.  Objawiając  siebie  samego,  Bóg  pragnie  uzdolnić 
ludzi do dawania Mu odpowiedzi, do poznawania Go i miłowania ponad to wszystko, do czego nie 
byliby zdolni samymi z siebie”(KKK 52). Naukę tę potwierdził Jan Paweł II, podkreślając w ency-
klice „Fides et ratio”, że „u początków naszej wiary znajduje się spotkanie, jedyne w swoim rodzaju, 

background image

 

14 

które oznaczało odsłonięcie tajemnicy przez wieki ukrytej (por. 1 Kor 2,7; Rz 16, 25-26), teraz jed-
nak objawionej”. Celem Objawienia Bożego jest: pouczenie o tym, co niedostępne dla umysłu ludz-
kiego, odsłonięcie tajemnic, „udział w Boskich dobrach”, ale przede wszystkim „przystęp do Ojca”, 
osobowe i zbawcze „darowanie się” Boga w Jezusie Chrystusie. 

b. responsoryczny wymiar objawienia 
„My miłujemy Boga - stwierdza się 1 J 4,19 - ponieważ Bóg sam pierwszy nas umiłował”. W 

Liście apostolskim „Tertio millennio adveniente” Jan Paweł II nie waha się podkreślić tego elemen-
tu  jako  fundamentalnej  różnicy  z  innymi  religiami.  Dotykamy  tu  -  stwierdza  -  „punktu  istotnego, 
odróżniającego  chrześcijaństwo od innych religii, w których wyraża się od początku poszukiwanie 
Boga ze strony człowieka. W chrześcijaństwie ten początek dało Wcielenie Słowa. To już nie tylko 
człowiek szuka Boga, ale Bóg sam przychodzi, aby mówić o sobie do człowieka i wskazać mu dro-
gę, którą może do Niego dojść” (TMA 6). Człowiek przez wieki szukał Boga i to swoje poszukiwa-
nie  -  prowadzone  nie  bez  światła  Ducha  Bożego  -  wyraził  w  rytach,  modlitwach,  wyobrażeniach 
życia wiecznego, przykazaniach moralnych i formach sztuki religijnej. Kościół jest jednak przeko-
nany,  że  w  Jezusie  została  dana  ludzkości  jedyna  i ostateczna  odpowiedź  na  te  wszystkie  poszuki-
wania  i tęsknoty.  W  Jezusie  Chrystusie  Bóg  nie  tylko  mówi  do  człowieka  -  Bóg  szuka  człowieka. 
Wcielenie Syna Bożego świadczy o tym, że Bóg szuka człowieka. To poszukiwanie Jezus sam wie-
lokrotnie  porównywał  do  poszukiwania  zagubionej  owcy  (por.  Łk  15,  1-7).  Jest  to  poszukiwanie, 
które rodzi się we wnętrzu Boga i osiąga swój szczyt we Wcieleniu Słowa”. Objawienie jest nie tyl-
ko  odpowiedzią  na  pragnienie  człowieka,  lecz  wyrazem  pragnienia  Boskiego  serca.  Wypowiedź 
Papieża nie oznacza, że żyjący w innych religiach nie odkrywają woli Boga. W rozumieniu chrze-
ścijańskim jednak „przyszedł” On, darował się w pełni w Chrystusie, przywracając synowską god-
ność człowiekowi i objawiając dzieje jako „historię”, „pedagogię” i „ekonomię” zbawienia. 

c. historiozbawczy wymiar objawienia 
W ścisłym związku z osobową i dialogową stroną Objawienia pozostaje jego charakter histo-

riozbawczy. 

1.  Dzieje  zbawczej  pedagogii.  Kościół  uważa,  że  Bóg  od  początku  dał  ludziom  trwałe  świa-

dectwo o sobie poprzez rzeczy stworzone, a nadto wezwał „pierwszych rodziców” do wewnętrznej 
komunii z sobą. Grzech nie przerwał Objawienia - Bóg wciąż dąży do ocalenia ludzkości. Kolejny-
mi etapami Jego zbawczej pedagogii są: przymierze z Noem, wybór Abrahama i patriarchów, kształ-
towanie Izraela jako ludu obietnicy i przymierza, orędzie prorockie o nowym i wiecznym Przymie-
rzu przeznaczonym dla wszystkich ludzi - Przymierzu, wypisanym w sercach oraz realizacja obiet-
nicy w Jezusie Chrystusie (KKK 54-67). Oczywiście, etapów tych jest znacznie więcej. W ramach 
Boskiej pedagogii dziejów każde wydarzenie ma swój wewnętrzny, ukryty sens Chrystusowy. 

2.  Zbawczy  czyn  i słowo.  Charakterystyczne  dla  współczesnego  ujęcia  jest  też  podkreślanie 

związku słowa i czynu  w Objawieniu:  Bóg objawia się nie tylko przez słowa (locutio divina), lecz 
przez  „czyny  i słowa”  (gestis  verbisque).  Można  zatem  mówić  o  wymiarze  sakramentalnym  Obja-
wienia  -  jest  ono  zbawczym  czynem  darującego  się  Boga;  czynem,  który  realizuje  się  w  dziejach 
świata, a swoją zapowiedź i interpretację znajduje w słowie Bożym. Bóg, objawiając się w historii 
oraz świadcząc słowem o sobie, pozwala „komunikować” człowiekowi z sobą. 

3. Objawienie - zbawienie. Objawienie jest zarazem darowaniem się Boga i realizacją zbawie-

nia.  Sobór  dokonuje  przesunięcia  semantycznego,  mówiąc  symetrycznie  o  „ekonomii  Objawienia” 
(revelationis  oeconomia)  i „historii  zbawienia”  (historia  salutis)  (KO  2).  Jest  to  logiczna  konse-
kwencja  podstawowej  tezy  konstytucji  „Dei  Verbum”:  Bóg  daje  siebie,  a  przez  to  objawia  się 
i zarazem zbawia człowieka. 

d. chrystocentryczny wymiar Objawienia 
Objawienie  ma  charakter  chrystocentryczny.  Kościół  katolicki  wydobywa  dzisiaj  trzy  istotne 

elementy tego chrystocentryzmu. 

1. Wobec upowszechnienia się mentalności relatywistycznej podkreśla się przede wszystkim, 

background image

 

15 

że  wierze  katolickiej  sprzeciwia  się  teza  o  jakoby  niedoskonałym  charakterze  Objawienia  Jezusa 
Chrystusa
. Tezę tę reprezentują teologowie religii, zdaniem których Objawienie Chrystusowe znaj-
duje uzupełnienie w „objawieniu” czy objawieniach zawartych w innych religiach, bowiem prawda 
o  Bogu  nie  może  zostać  ujęta  w  całości  przez  żadną  religię  (Dominus  Iesus  6).  Sprzeczna  z  wiarą 
katolicką  jest  nadto  teza,  że  Absolut,  Bóg  w  swojej  Tajemnicy,  miałby  się  objawiać  ludzkości  w 
wielu  postaciach,  a  Jezus  miałby  być  tylko  jedną  z  nich.  Wiara  katolicka  „domaga  się  uznania,  że 
Słowo, które stało się ciałem, w całej swej tajemnicy, która dokonuje się od Wcielenia do Uwielbie-
nia, jest rzeczywistym - choć pośrednim - źródłem i dopełnieniem wszelkiego zbawczego Objawie-
nia się Boga ludzkości ...” (Dominus Iesus 7). 

Dlatego należy stanowczo rozróżniać pomiędzy wiarą teologalną, czyli przylgnięciem do Bo-

ga,  który  daje  się  w  Chrystusie,  i przyjęciem  przez  łaskę  prawdy  objawionej,  a  wierzeniami  w  in-
nych  religiach  (ogół  doświadczeń,  stanowiących  skarbnicę  mądrości  i religijności,  które  człowiek 
poszukujący prawdy wypracował, aby wyrazić swoje odniesienie do Absolutu)( (Dominus Iesus 7). 
W teologii można zastanawiać się nad miejscem  tych doświadczeń  w zbawczym planie  Boga i ich 
współuczestnictwie  w  pośrednictwie  Chrystusa.  Należy  jednak  stanowczo  wyznawać,  że  „po-
wszechna wola zbawcza Boga Trójjedynego została ofiarowana i spełniona raz na zawsze w tajem-
nicy Wcielenia, Śmierci i Zmartwychwstania Syna Bożego” (Dominus Iesus 14). 

Podobnie należy rozróżniać pomiędzy księgami kanonicznymi Starego i Nowego Testamentu 

a  świętymi  tekstami  innych  religii.  Pewne  elementy  tych  drugich  są  narzędziami,  poprzez  które 
wielka  liczba  ludzi  utrzymywała  i utrzymuje  żywą  więź  z  Bogiem,  jednakże  miano  „tekstów  na-
tchnionych” przysługuje tylko pierwszym (Dominus Iesus 20). 

2.  Chrystocentryzmu  Objawienia  nie  należy  rozumieć  wyłącznie  w  znaczeniu  doktrynalnym

„Dei Verbum” wypowiada to, odwołując się do figury stylistycznej „wielokrotnego i”: Jezus „głosi 
słowa  Boże  [...]  i dopełnia  dzieła  zbawienia”  przez:  „całą  swą  obecność  i ukazanie  się”,  „słowa 
i czyny”, „znaki i cuda”, „śmierć i pełne chwały  zmartwychwstanie”,  wreszcie „przez zesłanie Du-
cha  prawdy”(KO  8).  To  dzieło  zbawczego,  ostatecznego  Objawienia  trwa  nadal  nie  tylko  w  samej 
nauce Kościoła, ale w jego „nauce, życiu i kulcie” (KO 8). 

3. Skoro Objawienie Chrystusowe ma charakter pełny i ostateczny, nie należy „spodziewać się 

żadnego  nowego  Objawienia  publicznego  przed  chwalebnym  ukazaniem  się  Pana  naszego  Jezusa 
Chrystusa”  (KO  4).  Objawienie  publiczne  zakończyło  się  wraz  ze  śmiercią  ostatniego  Apostoła. 
Kościół  głosi  tę  naukę  także  dlatego,  że  ”ekonomia  chrześcijańska,  nowe  i ostateczne  przymierze, 
nigdy nie ustanie[...]”(Dominus Iesus 5). Jeśli tak jest i jeśli Objawienia nie można „odizolować” od 
ciągle dokonującego się procesu zbawczego, to trzeba się pytać, w jakim sensie osiągnęło ono swój 
kres.  Odpowiedź  brzmi:  zakończyła  się  historia  epifanii  Bożych  opisanych  w  Piśmie  Świętym,  ze 
szczególnym  uwypukleniem  apostolskiego  przekazu  o  pełni  Objawienia  w  Chrystusie.  Wciąż  trwa 
natomiast - docierając do nas drogą żywej Tradycji - dzieło darowania się Boga ludziom, aż do mo-
mentu, gdy stanie się On „wszystkim we wszystkim”. 

II.1.5. Sprawa objawie

ń prywatnych 

Opis  Objawienia  jako  „samodarowania  się  Boga”  pozwala  głębiej  wniknąć  w  rozróżnienie 

między „objawieniem publicznym” a „objawieniem prywatnym”. Między tymi rzeczywistościami - 
stwierdza  J.  Ratzinger  -  „zachodzi  różnica  nie  tylko  stopnia,  ale  także  istoty”.  Kościół  katolicki 
określa swój stosunek do tych objawień, wydając konkretne orzeczenia, na przykład aprobatę treści 
„Dzienniczka” św. Faustyny, lub też przekazując tzw. informacje negatywne, na przykład w sprawie 
„rzekomych ukazywań się „Pani wszystkich narodów”, mających rzekomo miejsce w Amsterdamie. 
Natomiast  ogólne  i podstawowe  zasady  dotyczące  tej  problematyki  formułuje  Katechizm  Kościoła 
Katolickiego. 

a. Katechizm o objawieniach prywatnych 
Nauka  Urzędu  Nauczycielskiego  na  temat  objawień  prywatnych  została  zawarta  w  punktach 

65-67  Katechizmu.  Punkty  65.  i 66.  mają  charakter  wprowadzający.  Tytuł  punktu  65.  brzmi: „Bóg 

background image

 

16 

powiedział  wszystko  w  swoim  słowie”.  Stwierdza  się  w  nim:  „Wielokrotnie  i na  różne  sposoby 
przemawiał niegdyś Bóg do ojców przez proroków, a w tych ostatecznych dniach przemówił do nas 
przez Syna” (Hbr 1, 1-2). Chrystus, Syn Boży, który stal się człowiekiem, jest jedynym, doskonałym 
i ostatecznym Słowem Ojca. W Nim powiedział On wszystko i nie będzie już innego słowa oprócz 
Niego. Obok wielu innych doskonale to wyraża św. Jan od Krzyża, komentując Hbr 1, 1-2”. W tym 
miejscu  Katechizm  cytuje  fragmenty  dzieła  św.  Jana  od  Krzyża  „Droga  na  górę  Karmel”  (II,  22): 
„Od kiedy Bóg dał nam swego Syna, który jest Jego jedynym Słowem, nie ma innych słów do dania 
nam.  Przez  to  jedno  Słowo  powiedział  nam  wszystko  naraz  [i  nie  ma  już  nic  więcej  do  przekaza-
nia]... To bowiem, o czym częściowo mówił dawniej przez proroków, wypowiedział już całkowicie, 
dając nam swego Syna.  Jeśli więc dzisiaj ktoś chciałby  Go jeszcze [o coś] pytać lub pragnąłby ja-
kichś wizji lub objawień, nie tylko postępowałby błędnie, lecz także obrażałby Boga, nie mając oczu 
utkwionych jedynie w Chrystusa, szukając innych rzeczy lub nowości”. 

Następny  punkt  (66)  nosi  tytuł:  „Nie  będzie  innego  objawienia”.  Cytuje  się  w  nim  najpierw 

fragment „Konstytucji o Objawieniu Bożym” II Soboru Watykańskiego (nr 4): „Ekonomia chrześci-
jańska, jako nowe i ostateczne przymierze, nigdy nie ustanie i nie należy się już spodziewać żadnego 
nowego  objawienia  publicznego  przed  chwalebnym  ukazaniem  się  Pana  naszego,  Jezusa  Chrystu-
sa”.  Następnie  dodaje  się:  „Chociaż  jednak  Objawienie  zostało  już  zakończone,  to  nie  jest  jeszcze 
całkowicie wyjaśnione; zadaniem wiary chrześcijańskiej w ciągu wieków będzie stopniowe wnika-
nie w jego znaczenie”. 

Punkt 67 jest w całości poświęcony objawieniom prywatnym i z tej racji -kluczowy dla naszej 

problematyki: „W historii zdarzały się tak zwane objawienia prywatne; niektóre z nich zostały uzna-
ne  przez  autorytet  Kościoła.  Ich  rolą  nie  jest  «ulepszanie»  czy  «uzupełnianie»  ostatecznego  obja-
wienia  Chrystusa,  lecz  pomoc  w  pełniejszym  przeżywaniu  go  w  jakiejś  epoce  historycznej.  Zmysł 
wiary wiernych, kierowany przez Urząd Nauczycielski Kościoła, umie rozróżniać i przyjmować to, 
co w tych objawieniach stanowi autentyczne wezwanie Chrystusa lub świętych skierowane do Ko-
ścioła. Wiara chrześcijańska nie może przyjąć takich «objawień», które zmierzają do przekroczenia 
czy poprawienia tego Objawienia, którego sam Chrystus jest wypełnieniem. Chodzi w tym wypadku 
o  pewne  religie  niechrześcijańskie,  a  także  o  pewne  ostatnio  powstałe  sekty,  które  opierają  się  na 
takich «objawieniach». 

b. Dzieło zbawcze Chrystusa pełni

ą Objawienia Bożego 

Kościół katolicki, podkreślając, podobnie jak zdecydowana większość Kościołów chrześcijań-

skich, że nie będzie nowego Objawienia publicznego przed chwalebnym ukazaniem się Pana nasze-
go Jezusa Chrystusa (KO 4), broni doskonałości i pełni zbawczego dzieła, dokonanego przez Jezusa 
Chrystusa.  Wszystko,  co  jest  konieczne  do  zbawienia,  „wykonało  się”  w  Jego  Wcieleniu,  Męce 
i Zmartwychwstaniu.  Dlatego  stając  w  obronie  pełni  i zbawczej  wystarczalności  dzieła  Chrystusa 
Kościół naucza, że Objawienie zakończyło się wraz ze śmiercią ostatniego Apostoła (bądź: ostatnie-
go świadka chrystofanii). Mimo to, Kościół od początku istnienia z wielką wdzięcznością przyjmuje 
objawienia prywatne. Np. gdy św. Piotr w dniu Pięćdziesiątnicy ogłasza erę Ducha Świętego, dzia-
łającego przez wizje i proroctwa synów i córek Izraela (Dz 2,16-21), a potem w domu Korneliusza 
otrzymuje  szczegółowe  objawienie  co  do  sposobu,  w  jaki  powinien  postępować  wobec  pogan  (Dz 
10, 3-8). Jest bowiem przekonany, że pomagają one w „stopniowym wnikaniu w znaczenie” Obja-
wienia Chrystusowego (KKK 66). Św. Jan uczy: „Gdy przyjdzie On, Duch Prawdy, doprowadzi was 
do  całej  prawdy,  bo  nie  będzie  mówił  od  siebie  [...].  On  Mnie  otoczy  chwalą,  ponieważ  z  mojego 
weźmie i wam objawi” (J 16,12-14). 

c. Cel objawie

ń prywatnych 

Cel objawień prywatnych widzi się zatem w tym i przede wszystkim w tym, iż pomagają one 

w pełniejszym przeżywaniu Objawienia Chrystusowego w danej epoce historycznej. Ukierunkowują 
nas  na  pełnię  tego  Objawienia,  pozwalają  odkryć  pewne  aspekty  Ewangelii  i lepiej  je  zrozumieć, 
ożywiają  życie  religijne  i przyczyniają  się  do  skuteczniejszego  realizowania  planu  Bożego  wzglę-

background image

 

17 

dem ludzkości. W tym właśnie sensie stanowią „autentyczne wezwanie Chrystusa lub świętych skie-
rowane do Kościoła”. 

Mimo to, Kościół zachowuje daleko idącą ostrożność wobec objawień prywatnych. Czyni tak 

z  różnych  racji  -  przede  wszystkim  ze  względu  na  swój,  chrystocentryzm,  pełne  miłości  i wiary 
skoncentrowanie na „Jezusie Chrystusie, jedynym Zbawicielu świata, wczoraj, dziś i na wieki” (por. 
Hbr 13,8). To dlatego podkreśla się, że objawienia nie należą do depozytu wiary, a także, że ich rolą 
nie  jest  ulepszanie  czy  uzupełnianie  Objawienia  Chrystusowego.  Ostrzega  się  również  przed  obja-
wieniami  fałszywymi  -  bądź  to  zaczerpniętymi  z  religii  niechrześcijańskich,  bądź  propagowanymi 
przez sekty - a zmierzającymi do przekroczenia czy poprawiania Objawienia Chrystusowego. 

d. Rozró

żnianie objawień prywatnych 

Wraz z Chrystusem nadeszła „pełnia zbawienia”. Bóg w pełni objawił się w Jego posłuszeń-

stwie Ojcu i oddaniu sprawie człowieka. W konsekwencji objawienia prywatne, nawet jeśli zostały 
uznane przez autorytet Kościoła, nie należą do depozytu wiary. Ich rolą nie jest „uzupełnianie obja-
wienia Chrystusa, lecz pomoc w jego pełniejszym przeżywaniu w danej epoce (KKK 67). Tak jak na 
bazie  Chrystusowego  fundamentu  zbawienia  dzieło  zbawcze  ciągle  trwa  i przenika  biografie  ludzi 
i dzieje  świata,  tak  również  pojawiają  się  charyzmaty  i objawienia  wypływające  z  jednego 
i niepowtarzalnego Objawienia i prowadzące do jego pełniejszego przyjęcia. Podobnie też jak dzieło 
zbawcze „ukonkretnia się” w sakramentach związanych z hierarchiczną strukturą Kościoła, tak cha-
ryzmaty  i objawienia  nie  mogą  obyć  się  bez  symbiozy  z  urzędem  apostolskim.  Będą  przenikać 
urząd, a nie podporządkowywać go sobie. 

Istotną  rolę  w  rozróżnianiu  objawień  fałszywych  od  prawdziwych  przyznaje  się  „zmysłowi 

wiary wiernych”. Zmysł ten objawia się w intuicyjnym wyczuwaniu wartości danego objawienia dla 
życia wiarą, w mężnym znoszeniu trudów i przeciwności, związanych z realizacją jego przesłania, w 
posłuszeństwie wobec orzeczeń Urzędu Nauczycielskiego. 

Istotnie, zmysł wiernych ma być kierowany przez Urząd Nauczycielski Kościoła. W przypad-

ku  Kościoła  partykularnego  jest  to  osąd  biskupa  diecezjalnego,  w  przypadku  zaś  Kościoła  po-
wszechnego - Ojca Świętego przez odpowiednie dykasterie Stolicy Apostolskiej. 

Urząd Nauczycielski kieruje się w kwestii rozróżniania kryteriami, tj. znakami pozwalający-

mi  odróżnić  objawienia  prawdziwe  od  fałszywych  by  wskazać  na  ich  wiarygodność.  Zostały  one 
wypracowane  już  w  XVIII  w.  przez  kard.  Prospero  Lambertiniego,  późniejszego  papieża  Bene-
dykta XIV, w dziele „De servorum Dei beatificatione et beatorum canonisatione” i są wciąż dosko-
nalone na drodze praktyki kościelnej. Zazwyczaj podaje się następujące kryteria: 

 

1. Ze względu na chrystocentryzm. Podstawowym kryterium prawdziwości i znaczenia da-

nego objawienia prywatnego jest jego ukierunkowanie na Chrystusa. Nie chodzi tu tylko o aspekty 
doktrynalne, lecz nastawienie na samą osobę Chrystusa i Jego „zamysł zbawienia”. „Jeśli objawie-
nie  oddala  się  od  Niego,  jeśli  staje  się  od  Niego  niezależne  albo  wręcz  chce  uchodzić  za  inny 
i lepszy zamysł zbawienia, ważniejszy od Ewangelii, wówczas z pewnością nie pochodzi od Ducha 
Świętego, który prowadzi nas w głębię Ewangelii, a nie poza nią”. 

 

2. Ze względu na tre

ść orędzia. Nie może być ona sprzeczna z Objawieniem Bożym zawar-

tym w Piśmie Świętym i Tradycji. Gdyby taka sprzeczność zachodziła, na przykład gdyby objawie-
nia zawierały zmianę nauki o trwaniu Eucharystii w Kościele, nie mogłyby zostać w żadnym przy-
padku uznane za prawdziwe. „Gdybyśmy nawet my lub anioł z nieba głosili wam Ewangelię różną 
od tej, którą wam głosimy - niech będzie przeklęty! „ - wołał w tym duchu św. Paweł (Ga 1,8). „Tak 
samo - podkreśla W. Granat - gdyby treść objawienia wiodła do grzechu, gdyby zawierała w sobie 
coś niemoralnego, albo sprzyjała jedynie miłości własnej, również byłoby to dowodem, że mamy do 
czynienia z objawieniem fałszywym”. 

 

3.  Ze  względu  na  osob

ę doznającą objawień. Musi być ona zdrowa i zrównoważona psy-

chicznie, nie ulegająca złudzeniom, halucynacjom oraz niepodatna na sugestie. „Rzecz oczywista - 
stwierdza  ks.  Granat  -  że  Pan  Bóg  może  coś  objawić  i osobie  grzesznej,  ale  objawienie  prywatne 

background image

 

18 

możemy uważać za pewne, jeśli oprócz wyżej wymienionych znaków będziemy mogli jeszcze do-
dać świętość osoby, której Bóg objawia pewne prawdy. Szczególnie duże znaczenie mają dwie cno-
ty:  pokora  i posłuszeństwo.  Jeśli  można  stwierdzić,  że  dana  osoba  jest  obdarzona  zdrowym  umy-
słem, odznacza się roztropnością i postępuje w ogóle rozsądnie, nie jest  podatna na żadne sugestie 
i nie podlega jakiejś chorobie nerwowej, to wówczas mamy prawdopodobieństwo, że to, co podaje, 
nie jest fantazją”. 

 

4. Ze względu na okoliczno

ści i skutki objawień prywatnych. Nie mogą być one negatywne 

pod  względem  moralno-duchowym.  Okoliczności  wykluczające  to:  kuglarstwo,  nadmierna  sensa-
cyjność, szukanie zysku, zbyt długie trwanie itp. Podkreśla się, że treść i okoliczności nie tylko nie 
mogą  być  niemoralne  czy  dziwaczne,  ale  powinny  być  budujące  (Rusecki  „Ateneum  Kapłań-
skie”106  (1986)  s.  45).  W  myśl  zasady:  „Po  owocach  ich  poznacie”,  winny  im  także  towarzyszyć 
nawrócenia i inne znaki moralne. Nie można mówić o Boskim pochodzeniu rzekomego objawienia, 
jeśli prowadzi ono do złego, rozbudza pychę i pociąga za sobą poważny rozłam w Kościele. 

e. Aprobata objawie

ń prywatnych 

Aprobatę  wydaje  się  po  zakończeniu  objawień  i spełnieniu  wymogów,  o  których  była  mowa 

wyżej. Zazwyczaj ma ona postać nihil obstat: stwierdza się, że w objawieniu nie znaleziono niczego, 
co  byłoby  sprzeczne  z  nauką  wiary  i moralności.  „Aprobata  jakiegoś  objawienia  prywatnego  dana 
przez Kościół - podkreślał Benedykt XIV - nie jest niczym innym, jak zezwoleniem danym po do-
kładnym  zbadaniu  rzeczy,  aby  objawienie  to  było  rozpowszechniane  dla  pouczenia  i dobra  wier-
nych”. Zezwolenie może zatem zawierać elementy aprobaty pozytywnej, gdy na przykład odnośnie 
do  objawień  danych  Małgorzacie  Marii  Alacoque  poleca  się  wiernym  nabożeństwo  do  Serca  Pana 
Jezusa lub jeśli objawienia Matki Boskiej w Lourdes znajdują liturgiczny wyraz w formularzu Mszy 
Świętej i modlitwie brewiarzowej (np. 11 lutego). 

f. Problem obowi

ązku przyjęcia objawienia prywatnego 

Jeśli  chodzi  o  obowiązek  przyjęcia  objawień  prywatnych,  to  od  dawien  dawna  uważa  się,  że 

„Kościół nie może objawień prywatnych podawać swoim wiernym w ten sposób, aby je przyjęli za 
Boże  słowo  pod  groźbą  utraty  zbawienia  wiecznego;  ma  on  jedynie  strzec  depozytu  wiary,  który 
ilościowo nie wzrasta od śmierci ostatniego Apostoła. 

Gdy wiec Kościół wydaje aprobatę pozytywną co do jakiegoś objawienia prywatnego, „to nie 

znaczy, że podał je do wierzenia, lecz jedynie, że ma ludzką, moralną pewność co do samego faktu, 
a wiernych zobowiązuje do szacunku wobec swej aprobaty; ponadto Kościół świadczy, że wprowa-
dzenie praktyk na podstawie objawień prywatnych jest zgodne z depozytem wiary”.  

W  konsekwencji  obowiązek  przyjęcia  objawień  spoczywa  głównie  na  tych,  do  których  było 

ono skierowane i do osób, które są przekonane z całą pewnością, że Bóg daną prawdę objawił. In-
nym  zostawia  się  w  tej  kwestii  wolność  sumienia.  Benedykt  XIV  stwierdzał:  „Wolno  nie  przyjąć 
objawień – nawet zatwierdzonych przez Kościół - [...], o ile tylko czyni się to w dobrej wierze i bez 
zamiaru ich deprecjacji”. Jest to pomoc, z której nie mamy obowiązku korzystać, ale której nie nale-
ży też lekceważyć, czy ośmieszać. 

II.2 Historyczne istnienie Jezusa 
II.2.1. Hipotezy naturalistyczne kwestionuj

ące historyczne istnienie Jezusa 

1.  Hipoteza  idealistyczna.  Punktem  wyjścia  i podstawą  tej  hipotezy  jest  historiozofia ideali-

styczna Hegla, według której historia zajmuje się dziejami idei, a nie konkretnych osób. Założenia te 
zastosował do interpretacji Ewangelii D.F. Strauss. Według niego. Ewangelie opisują w formie mi-
tycznej dzieje idei religijnej o jedności zachodzącej między Bogiem a ludźmi, a nie dzieje historycz-
nej  osoby  Jezusa  z  Nazaretu.  W  myśl  takich  założeń  przyjmuje  ona,  że  Ewangelie  mogły  powstać 
dopiero II w., gdyż potrzeba było pewnego czasu, by wytworzył się mit o Jezusie jako symbolicznej 
postaci idei. 

Krytyka.  Poglądy  Straussa  zawierają  błędy  merytoryczne  i rzeczowe.  Elementarna  zasada 

metody  naukowej  nie  pozwala  do  badań  historycznych  wprowadzać  założeń  dla  nich  obcych. 

background image

 

19 

Wprowadzenie  tu  założeń  filozoficznych  grozi  deformacją  rzeczywistości  historycznej.  Ponadto 
przesunięcie czasu powstania Ewangelii na II w. nie da się utrzymać w świetle wyników badań nauk 
biblijnych, które wykazują że Ewangelie powstały w 2. połowie i w. 

2. Hipoteza synkretyczna. Zasadnicze poglądy tego kierunku wyrażają się w stwierdzeniu, że 

religia  chrześcijańska  powstała  drogą  naturalnej  ewolucji  z  religii  pogańskich.  Głównym  przedsta-
wicielem tej hipotezy był A. Drews, który w dziele „Mit Chrystusa” starał się wykazać, że Chrystus 
nie istniał jako postać historyczna, lecz jest mitem podobnym do bóstw religii antycznych (jak np. 
Adonis, Mitra, Dionizos, Ozyrys). Jedyna różnica, zdaniem Drewsa, polega na tym, że bóstwa religii 
antycznych przedstawiają idee soteryczną sposób naturalistyczny, jako  coroczne zamieranie słońca 
i całej przyrody, natomiast w chrześcijaństwie występuje ona w formie antropocentrycznej. 

Krytyka.  Hipoteza wzbudziła poważne zastrzeżenia. Podobieństwa między religiami antycz-

nymi a chrześcijaństwem nie upoważniają do wyciągnięcia wniosku o ich przyczynowej zależności. 
Drews  zlekceważył  obowiązujące  w  badaniach  porównawczej  historii  religii  zasady,  dlatego  też 
jego wniosek o podobieństwie Jezusa Chrystusa do bóstw antycznych okazał się zupełnie dowolny. 
Poprawne metodycznie badania porównawczej historii religii wykazały, że idea soteryczna w chrze-
ścijaństwie była jednorazowa i niepowtarzalna, historyczna a nie zjawiskowa, tj. stale powtarzająca 
się w przyrodzie, jak to miało miejsce w religiach antycznych. Pisma N. Testamentu nie przerzucają 
idei  soterycznej  do  okresu  przedhistorycznego,  który  stanowi  najbardziej  właściwe  tło  dla  mitów 
antycznych, ale przeciwnie, odwołują się do współczesnej sobie teraźniejszości, do Jezusa z Nazare-
tu jako faktu historycznego. Próba uzasadnienia przez Drewsa hipotezy rzekomym istnieniem kultu 
Jezusa  -Boga  w  przedchrześcijańskich  sektach  terapeutów  czy  esseńczyków  okazała  się  w  świetle 
krytyki również naciągana i dowolna. 

3. Hipoteza qumra

ńska. Po odkryciu rękopisów w Qumran (nad Morzem Martwym) zwojów 

w 1947 r. postawiono hipotezę o rzekomym istnieniu Jezusa w okresie przedchrześcijańskim. Auto-
rem tej sensacyjnej hipotezy był profesor paryskiej Sorbony A Dupont -  Sommer, który m podsta-
wie pobieżnej egzegezy tekstów qumrańskich doszedł do wniosku, że istnieje bardzo bliskie podo-
bieństwo  między  centralną  postacią  gminy  w  Qumran  tzw.  Mistrzem  Sprawiedliwości  a  Jezusem 
Ewangelii.  Jeden  i drugi  głosili  pokutę,  zachowanie  prawą  ubóstwo  i pokorę.  Obaj  byli  prześlado-
wani,  cierpieli  i ogłaszali  nowe  doskonalsze  objawienie.  Ogłosili  sąd  nad  Jerozolimą,  która  po  ich 
śmierci uległa zagładzie. Stąd wyprowadził wniosek, że ewangelijny Jezus z Nazaretu to nie histo-
ryczna postać, ale duplikatem postaci Mistrza Sprawiedliwości, a jego dzieje to zwykłe powtórzenie 
wydarzeń  sprzed  stu  lat.  W  wyniku  bardziej  gruntownych  studiów  znalezionych  źródeł  autor  po-
wyższego  poglądu  sam  przyznał,  że  pisma  qumrańskie  nie  upoważniają  do  kwestionowania  histo-
ryczności istnienia i oryginalności Jezusa z Nazaretu. 

4. Hipoteza symboliczna. Według tej hipotezy treść Ewangelii należy rozumieć symbolicznie 

w tym sensie, że Jezus jest tylko obrazem, symbolem rzeczywistości transcendentnej, która tkwi w 
ludzkiej podświadomości, a nie jest postacią historyczną. Do bardziej znanych zwolenników tej hi-
potezy  należą:  A.  Niemojewski,  który  wyjaśnia  treść  Ewangelii  w  świetle  mitologii  lunarnej.  We-
dług niego Jezus jest symbolem księżyca jako syn boga słońca. Podobnie P. Jensen uważa Jezusa za 
symbol słońca, który powstał. pod wpływem babilońskiej epopei o Gilgameszu. Podobnie jak Babi-
lończycy usymbolizowali sobie słońce w transcendentnej postaci Gilgamesza, tak rzekomo chrześci-
janie mieli uczynić w postaci Jezusa. 

Według  W.  B.  Smitha  kult  bóstwa  Jezusa  miał  istnieć  na  kilka  wieków  przed  chrześcijań-

stwem, które do mitu o Jezusie dołączyło historię jego życia, śmierci i zmartwychwstania, jako sym-
boli żyjącego, umierającego i zmartwychwstałego bóstwa. 

5.  Hipoteza  socjalna.  Punktem  wyjścia  tej  hipotezy  odnośnie  do  powstania  chrześcijaństwa 

i problemu historycznego istnienia Jezusa Chrystusa, jest dialektyczne i materialistyczne pojmowa-
nie  historii  wyprowadzone  przez  Marksa  z  ideologicznie  rozumianego  materializmu  dziejowego. 
Według  materializmu  dziejowego  podstawą,  od  której  zależą  przemiany  zachodzące  w  życiu  spo-

background image

 

20 

łecznym, jest czynnik ekonomiczny. Środki produkcji tworzą bazę ekonomiczną, która determinuje 
zarówno  życie  jednostki,  jak  i życie  całej  społeczności.  Z  niej  wyrastają  poglądy  polityczne,  arty-
styczne, etyczne i religijne. Wszystkie te poglądy wchodzą w skład tzw. nadbudowy ideologicznej, 
która  wyrasta  i jest  zależna  w  swej  treści  i przemianach  od  ekonomicznej  bazy.  Z  tego  ogólnego 
założenia wypływa wniosek, że powstanie i przemiany wszelkich religii nie zależą od jakiegoś jed-
nostkowego, indywidualnego twórcy, ale od ekonomicznej i socjalnej bazy, z której wyrosły. 

W  świetle  tych  założeń  A.  Kalthoff  tak  rozwiązuje  zagadnienie  powstania  chrześcijaństwa 

i związany z tym problem szczegółowy historycznego istnienia Jezusa. Uważa on, że przyczyn po-
wstania chrześcijaństwa należy szukać nie w działaniu jednostki, ale w uwarunkowaniach społeczno 
- ekonomicznych, a konkretnie w całkowitym rozkładzie cesarstwa rzymskiego w i wieku. Niewol-
nicy i proletariat, bezsilni wobec przemocy i wyzysku warstw panujących szukali wybawienia (po-
cieszenia)  w  religii.  Na  drodze  samoiluzji  wytworzyli  sobie  obraz  Jezusa  jako  idealnego  bohatera, 
jako sublimację rewolucji społecznej. 

Krytyka. W ocenie hipotezy zwrócono uwagę, że sam jej punkt wyjścia o pojmowaniu histo-

rii, zwłaszcza w dziedzinie religijnej, jako wynik przemian gospodarczo - społecznych, został uzna-
ny za błąd metodyczny, który ze względu na swój aprioryzm deformuje względnie dewaluuje fakty. 
Pojmowanie  chrześcijaństwa  jako  tworu  bezosobowej  siły  rodzącej  się  z  potrzeb  gospodarczych 
środowiska uznano za zupełnie dowolne i nie poparte żadnymi argumentami historycznymi. Czyny 
ludzkiej jednostki, nawet najbardziej  genialnej, nie wystarczą, by  całkowicie wyjaśnić chrześcijań-
stwo i jego istnienie. Nic nie upoważnia do tego by wyobrażać sobie historię jako scenę bez aktorów 
i twierdzić, że chrześcijaństwo powstało niezależnie od konkretnej osoby  historycznej, osoby zało-
życiela. Historia religii ukazuje wręcz coś przeciwnego. Wszelkie ruchy religijne jakie zna historia, 
miały zawsze swego założyciela, mistrza, guru, czy proroka. Omawiana hipoteza zawiera także błę-
dy  rzeczowe.  Chrześcijaństwo  nie  organizowało  powstań,  masy  pogańskie  były  do  niego  wrogo 
usposobione, a ono samo powstaje w Palestynie a nie – jak chcieli twórcy hipotezy – w Rzymie. 

Drugim przedstawicielem hipotezy socjalnej jest K. Kautsky. Zmienił w poglądach poprzed-

nika miejsce powstania religii chrześcijańskiej z Rzymu na Palestynę. Pozostałe zaś myśli o genezie 
chrześcijaństwa rozwinął w świetle tych samych założeń, tzn. uwarunkowań społeczno - gospodar-
czych  judaizmu  palestyńskiego.  Kautsky  podziela  wszystkie  błędy  metodyczne  i  rzeczowe  swego 
poprzednika. 

Współcze

śnie hipoteza socjalna – wobec widocznych uproszczeń merytorycznych – podzie-

liła się na dwa kierunki: mitologiczny i historyczny. 

Zwolennicy  kierunku  mitologicznego  (R.  J.Wipper,  A.  .B.Ranowicz,  S.  I.  Kowalew,  J.  A. 

Lencman, G. M. Liwszyc) wskazują jakoby przeciwko historycznemu istnieniu Jezusa przemawiały 
argumenty zewnętrzne i wewnętrzne. Do zewnętrznych argumentów zaliczali tzw. milczenie pierw-
szego  wieku,  czyli  brak  wzmianek  o  Jezusie  w  literaturze  starożytnej,  pozachrześcijańskiej  (Plu-
tarch, Seneka, Epiktet, Filon). Istniejące z tego czasu świadectwa (Flawiusza, Tacyta, czy Pliniusza 
Młodszego)  uważali  za  nieautentyczne,  tj.  za  późniejsze  interpolacje  lub  nie  mające  wartości  jako 
świadectwa  na  historyczne  istnienie  Jezusa,  ponieważ  miały  wyrażać  jedynie  opinię  o  chrześcija-
nach jaka istniała wśród pogańskich sfer wykształconych. Z kolei argumenty wewnętrzne dotyczyły 
pism NT, przede wszystkim Ewangelii, które – według zwolenników tego kierunku – nie miały żad-
nej  wartości  historycznej.  Miały  one  rzekomo  powstać  dopiero  pod  koniec  II  w.  i stanowić  ostatni 
etap  historyzacji  mitu  o  Jezusie.  Mit  o  Jezusie  został  –  według  niektórych  autorów  –  stworzony 
przez  bogate  warstwy  społeczeństwa  i narzucony  ubogiej  ludności,  Według  innych  jest  wytworem 
samoiluzji klas uciskanych, które nie widząc wyjścia z trudnych warunków społecznych, szukały go 
w mitycznym zbawicielu. Na powstanie mitu Jezusa miały wpłynąć ponadto tęsknoty mesjańskie w 
narodzie 

żydowskim  oraz  mitologie  religii  antycznych  o  bóstwach  umierających 

i zmartwychwstających (Attis, Adonis. Mitra). 

Do głównych przedstawicieli kierunku historycznego należeli: N. M. Nikolski, S. A. Żebie-

background image

 

21 

lew, A. Robertson, M. Robbe,  Z. Poniatowski, O. Mandić. Szczególne znaczenie dla rozwoju tego 
kierunku miała praca Archibalda Robertsona „Pochodzenie chrześcijaństwa” („The origins of chri-
stianity”), w której opowiedział się za historycznym istnieniem Jezusa z Nazaretu, choć będąc wier-
nym  założeniom  materializmu  dziejowego,  nie  uznaje  go  za  twórcę  chrześcijaństwa.  Krytycznie 
ocenił argumenty kierunku mitologicznego. Według niego świadectwa pozachrześcijańskie są auten-
tyczne (tj. Tacyta, Flawiusza i Pliniusza), chociaż nie posiadają –  wg niego – zbyt wielkiej wartości 
motywacyjnej.  W  Ewangeliach,  których  powstanie  umieszcza  w  2.  poł.  i w.,  Robertson  rozróżnia 
kilka warstw tradycji. W najstarszej warstwie dopatruje się przekazów o rewolucyjnym ruchu biedo-
ty Palestyny, kierowanym rzekomo przez Jana Chrzciciela i Jezusa z Nazaretu. Według Robertsona 
historyczne  istnienie  Jezusa  nie  rozwiązuje  zagadnienia  genezy  religii  chrześcijańskiej,  która  jak 
każda  religia  związana  jest  genetycznie  i treściowo  z  bazą  ekonomiczną.  Jego  zdaniem  u  źródeł 
chrześcijaństwa  stoją  dwa  zwalczające  się  ruchy  socjalne,  mianowicie  rewolucyjny  petrynizm  (od 
Piotra)  i bardziej  ugodowo  nastawiony  paulinizm  (od  św.  Pawła).  Na  czele  pierwszego  stał  Jan 
Chrzciciel, a potem Jezus z Nazaretu, który został stracony, a potem deifikowany w opisach Ewan-
gelijnych.  Na  czele  drugiego  miał  stać  św.  Paweł,  który  przeprowadził  deifikację  Jezusa  i głosił 
Chrystusa jako Boga. Ze zlania się obu tych ruchów powstało chrześcijaństwo. 

Ostatecznie  należy  stwierdzić,  że  omówione  powyżej  hipotezy  naturalistyczne  –  odrzucające 

historyczne istnienie Jezusa – nie wytrzymują ostrza krytyki i należy je uznać za dowolne – uwarun-
kowane  założeniami  filozoficznymi  –  konstrukcje  myślowe.  Poniżej  przedstawi  się  argumenty 
wskazujące  na  zasadność  tezy  o  historycznym  istnieniu  Jezusa.  Najpierw  pozachrześcijańskie,  na-
stępnie chrześcijańskie. 

 
II.2.2. Pozachrze

ścijańskie świadectwa na historyczne istnienie Jezusa  

a. Staro

żytne źródła niechrześcijańskie o Jezusie Chrystusie 

Teologia fundamentalna zwraca szczególną uwagę na badanie źródeł o Jezusie i Jego historii. 

Zbadanie  źródeł  o  Jezusie  i Jego  historii  pozwała  na  pogłębienie  dialogu  z  nurtami  redukującymi 
osobę Jezusa do postaci niehistorycznej, mitycznej: Maitrei, Źródła Energii Chrystycznej, „Jezusa - 
Michała”  u  świadków  Jehowy,  syna  Marii  i Adama  u  mormonów,  ziemskiego  Logosu  i Chrystusa 
kosmicznego w New Age, „Jezusa rewolucjonisty”. 

Zagadnienie to niemal od początku stanowiło przedmiot apologetyki, badającej problem nega-

cji historyczności Jezusa oraz boskich korzeni Kościoła i jego przesłania. Dokonujemy odnowienia 
tej tematyki w świetle nowszych badań historiograficznych i archeologicznych. 

Badania historyczne opierają się na źródłach - do przeszłości nie można sięgnąć bez odwoła-

nia się do dokumentów: archiwaliów, kronik, relacji, listów, świadectw, a także wykopalisk. Histo-
ryk musi dotrzeć do możliwie najszerszego spectrum tych źródeł i danych, sklasyfikować je, ocenić 
ich wartość i zaprezentować na ich podstawie biografię osób czy dzieje społeczności. 

W niniejszej części zajmiemy się najpierw wzmiankami o Jezusie i rodzącym się chrześcijań-

stwie w starożytnych dokumentach pisarzy pozachrześcijańskich. Zachowały się nieliczne takie źró-
dła z i w. i początków II w. Są to głównie wzmianki w pismach syryjskich, żydowskich i rzymskich. 
W naszym przeglądzie posłużymy się kluczem chronologicznym. 

Następnie  przejdziemy  do  badań  archeologicznych  dotyczących  środowiska  życia  Jezusa.  W 

teologii od początku przeważała tendencja, aby jako materiał źródłowy przyjmować wyłącznie źró-
dła  pisane.  W związku z  rozwojem  nowych  typów  badań  historycznych,  tendencja  ta  ulega  jednak 
zmianie.  Teologia  współczesna,  podejmując  zagadnienie  dotarcia  do  historii  Jezusa,  coraz  częściej 
odwołuje się do archeologii, socjologii, geografii itp. Na przebadanie czekają jeszcze liczne relikwie 
i miejsca wykopaliskowe, a kiedyś - w związku z rozwojem technik badawczych - otworzą się praw-
dopodobnie niewyobrażalne dzisiaj obszary poszukiwań. 

1. Dokumenty pozachrze

ścijańskie o Jezusie 

A.  Mara  bar  Sarapion  (ok.  73  r.).  Najstarszym  pozachrześcijańskim  źródłem  o  Jezusie  jest 

background image

 

22 

prawdopodobnie list syryjskiego stoika Mara bar Sarapiona, odkryty w XIX w. przez Anglika Cure-
tona. Mara bar Sarapion pochodził z Samosaty i pisał po syryjsku z więzienia do swojego syna do 
Edessy. Mając prawdopodobnie na myśli wojnę rzymsko-żydowską z lat 66-74, wspomina o utracie 
królestwa,  wygnaniu  i rozproszeniu  Żydów.  Wzmiankuje  też  ucieczkę  negatywnie  nastawionych 
wobec Rzymian obywateli Samosaty do Seleucji. Chodzi prawdopodobnie o wydarzenia 73 r. opi-
sane przez Józefa Flawiusza w „De bello Iudaico” (7, 219-243). Najważniejszy fragment listu brzmi: 

„[...]  jakiej  korzyści  doznali  Ateńczycy  z  tego,  że  zabili  Sokratesa,  co  zostało  im  odpłacone 

klęską głodu i zarazą? Albo mieszkańcy wyspy Samos, spaliwszy Pitagorasa, za co ich cały  kraj  w 
jednej  chwili  został  przykryty  piaskiem?  Albo  
Żydzi  z  zamordowania  ich  mądrego  króla,  za  co 
wkrótce zostali pozbawieni królestwa? (…)Albowiem słusznie pom
ścił Bóg każdego z tych mędrców: 
Ate
ńczycy pomarli z głodu, mieszkańców Samos pochłonęło morze, Żydzi - pozabijani lub wygnani 
ze  swojego  królestwa  -  
żyją  w  rozproszeniu.  A  jednak  dzięki  Platonowi  nie  umarł  Sokrates,  dzięki 
statule Hery–Pitagoras, dzi
ęki nowym prawom, które dał – mądry król”. 

Wnioski 
(1) Mara bar Sarapion nie wspomina imienia Jezusa. Ale z dużą pewnością to właśnie On kry-

je się pod postacią „mądrego Króla”, o którym wypowiada się z sympatią. Ma także dobrą opinię o 
chrześcijanach, którzy, jego zdaniem, żyją oni według prawa „mądrego Króla”. 

(2) W połowie lat 70. chrześcijaństwo było dobrze zadomowione w Syrii. Dlatego Mara czer-

pie wiadomości o Chrystusie prawdopodobnie z obrazu, który chrześcijanie syryjscy przekazywali o 
ich Królu i Panu. W Ewangelii według św. Mateusza, tam prawdopodobnie powstałej: 

- mędrcy szukają nowo narodzonego króla żydowskiego (2,1 n); 
- tytuł królewski jest przyznawany Jezusowi w kilku fragmentach opisu Męki; 
- obarcza się Żydów winą za Jego śmierć; 
- w ich porażce w wojnie z Rzymianami upatruje się karę za ten akt. 
(3)  List  ma  charakter  pogański.  Gdyby  bowiem  jego  autor  był  chrześcijaninem,  z  pewnością 

nic  wspominałby  (w  innym  fragmencie)  o  „naszych  bogach”  i napisałby,  że Jezus żyje  dalej,  gdyż 
powstał z martwych. „Mądry król” jest w jego tekście widziany wyłącznie jako jeden z trzech mędr-
ców starożytności. 

(4) Mara bar Sarapion traktuje życie po stoicku. „Życie ludzi, mój synu - stwierdza w innym 

fragmencie - przemija na tym świecie, ich chwała zaś i talenty pozostają na wieki”. Chyba właśnie 
dlatego -jako stoik - nie podejmuje kwestii Zmartwychwstania. 

B. Józef Flawiusz (ok. 37/38-102). Józef, kapłan i pisarz żydowski, pochodził ze strony ojca z 

jednego  z  rodów  kapłańskich,  ze  strony  zaś  matki  z  królewskiej  dynastii  hasmonejskiej.  Pobierał 
naukę w równych szkołach i nurtach starożytnego Izraela, ostatecznie jednak wybrał życie publiczne 
i przystąpił  do  ruchu  faryzeuszy.  W  27  roku  życia  zetknął  się  z  Rzymem,  dokąd  został  posłany  z 
misją uwolnienia z więzienia kilku kapłanów zakładników. Misja zakończyła się sukcesem Józefa. 
Gdy  w  66  r.  wybuchło  powstanie  antyrzymskie,  sanhedryn  powierzył  mu  dowództwo  wojsk  po-
wstańczych w Galilei. Po stoczeniu kilku potyczek, przewidując nieuchronną klęskę Żydów w walce 
z  legionami  Wespazjana  i Tytusa,  poddał  się  i stał  się  kolaborantem  Rzymian.  Jako  wyzwoleniec 
otrzymał imię gens Flavia. Resztę życia spędził w Rzymie, ciesząc się wsparciem cesarzy dynastii 
flawijskiej: Wespazjana (69-79), Tytusa (79-81) i Domicjana (81-96). Doczekał jeszcze czasów Tra-
jana. Przypuszcza się, że zmarł ok. 102 r. 

Flawiusz w latach 93-94 opublikował „Dawne dzieje  Izraela”.(Antiquitates Iudaicae). Dzieło 

wskazuje, że znał historię żydowską. Niektóre rozdziały potwierdzają historyczność opisów N. Te-
stamentu.  Istotne są tu fragmenty dotyczące Jana Chrzciciela i Jakuba Mniejszego oraz związane z 
nimi wzmianki wprost odnoszące się do Jezusa (Testimonium Flavianum). 

(1) Jan Chrzciciel. Józef poświęcił Janowi Chrzcicielowi stosunkowo długi fragment: „Żydzi 

uważali, że wojsko Heroda zginęło z woli Boga, który zesłał nań niewątpliwie słuszną karę za jego 
postępek  względem  Jana  zwanego  Chrzcicielem.  Herod  bowiem  kazał  go  zabić,  choć  był  to  mąż 

background image

 

23 

zacny;  nawoływał  Żydów,  aby  prowadzili  cnotliwe  życie,  kierowali  się  sprawiedliwością  we  wza-
jemnych  stosunkach  i gorliwie  Bogu  cześć  oddawali  i dopiero  tak  postępując  chrzest  przyjmowali. 
Tylko wtedy - głosił - chrzest będzie miły Bogu, gdy potraktują go nie jako przebłaganie za jakieś 
występki, lecz jako uświęcenie ciała, mając duszę już przedtem oczyszczoną dogłębnie sprawiedli-
wym postępowaniem. Gdy zaś poczęły gromadzić się ogromne rzesze, w których słowa nauki Jana 
wzbudzały  niezwykły  entuzjazm,  Herod  zląkł  się,  by  tak  wielki  dar  przekonywania  tego  męża  nie 
popchnął  ich  do  jakiegoś  buntu  [...].  Toteż  z  powodu  takiego  podejrzenia  Heroda  Jana  związano 
i wysłano do [...] twierdzy Macheront, gdzie śmierć mu zadano” (18, 5,2). 

Józef  jest  zgodny  z  Ewangelistami  co  do  małżeństwa  Heroda  Antypasa  z  bratową,  wpływu 

Herodiady na męża (18, 5,1) i śmierci Jana w Macheroncie, chociaż nie wiąże ze sobą tych spraw. 
Charakteryzuje Jana jako człowieka szlachetnego, wzywającego do sprawiedliwości. 

(2)  Jakub  Mniejszy.  „Otóż  Ananos  [Annasz]  będąc  człowiekiem  takiego  charakteru  i sądząc, 

że nadarzyła się dogodna sposobność, ponieważ zmarł Festus, a Albinus był jeszcze w drodze, zwo-
łał sędziów Sanhedrynu i stawił przed sądem Jakuba, brata Jezusa zwanego Chrystusem, oraz kilku 
innych. Oskarżył ich o przekroczenie Prawa i skazał na ukamienowanie” (20, 9,1).Chodzi o Jakuba 
Mniejszego,  zwanego  z racji  pokrewieństwa  z  Maryją  bratem  Pańskim,  być  może  tożsamego  z Ja-
kubem, synem Alfeusza, i uważanego za pierwszego biskupa Jerozolimy. Cieszył się on dużym au-
torytetem wśród judeochrześcijan i dlatego w 62 r. został skazany na śmierć właśnie z rozkazu An-
nasza  II.  Józef  podkreśla,  że  wyrok  był  niesprawiedliwy  i w  konsekwencji  doprowadził  do  zdjęcia 
Annasza II z urzędu. 

Autentyczność zacytowanego fragmentu nie budzi wątpliwości. Z jednej strony jest on dobrze 

powiązany  z  kontekstem,  z  drugiej  -  był  niewygodny  dla  pierwszych  chrześcijan  ze  względu  na 
zwrot „brat Jezusa”: gdyby dokonali oni w tym miejscu retuszu, nie użyliby tego wyrażenia. 

Wnioski. Z fragmentu można wyprowadzić następujące wnioski dotyczące osoby Jezusa: 

 

Józef uważał Jezusa za postać powszechnie znaną; 

 

zwięzłość fragmentu może wskazywać na to, wcześniej dokładnie opisał Jego życie; 

 

zwrot „zwany Chrystusem” stosuje dla odróżnienia „brata” Jakubowego od innych osób o 

imieniu Jezus - w swoich dziełach wymienia ich około trzynastu. Nigdzie jednak poza tym fragmen-
tem  i tekstem  18,  3,3  nie  używa  zwrotu  „Chrystus”  w  odniesieniu  do  rozmaitych  pseudomesjaszy. 
Można przypuszczać, że wie o rozpowszechnieniu się takiego przydomka Jezusa. 

(3)  Testimonium  Flavianum.  W  klasycznym  przekazie  18.  księgi  dzieła  odnajdujemy  stosun-

kowo bogatą, ale też najbardziej kontrowersyjną, relację Józefa o życiu i działalności Jezusa: 

„W tym czasie żył Jezus, człowiek mądry, jeżeli w ogóle można go nazwać człowiekiem. Czynił 

bowiem rzeczy niezwykle i był nauczycielem wszystkich ludzi, którzy z radością przyjmowali prawdę
Poszło za nim wielu 
Żydów, jako też pogan. On był Chrystusem. A gdy wskutek doniesienia najzna-
komitszych u nas m
ężów, Piłat zasądził go na śmierć krzyżową, jego dawni wyznawcy nie przestali 
go miłowa
ć. Albowiem trzeciego dnia ukazał się im znów jako żywy, jak to o nim oraz wiele innych 
zdumiewaj
ących rzeczy przepowiadali boscy prorocy. i odtąd aż po dzień dzisiejszy istnieje społecz-
no
ść chrześcijan, którzy od niego otrzymali tę nazwę” (18,3,3). 

W tej postaci tekst występuje w najstarszych zachowanych rękopisach księgi

1

Już w XVI w. teolog luterański Lucas Osiander, a później niemal zgodnym chórem teologo-

wie liberalni i religioznawcy marksistowscy podważyli historyczność rzekomego świadectwa. Przy-
taczano następujące argumenty na poparcie tego stanowiska: 

 

Żyd i faryzeusz, który nadto Wespazjana uważał za mesjasza, nie mógł napisać o Jezusie: 

„On to był mesjaszem”; 

                                                           

1

 Między innymi: Cod. Ambrosianus 370 F 128 (zawiera księgi 11-20, X-XI w.), Cod. Vaticanus Graecus 148 (zawiera 

De bello Judaico i samo Testimonium, X-XI w). Euzebiusz (+ 340) w trzech różnych dziełach przytacza fragment rów-
nież w tej postaci. Określono ją w piśmiennictwie chrześcijańskim mianem Testimonium Flavianum, „świadectwem 
flawiańskim”, w przekonaniu, że znany pisarz żydowski i rzymski potwierdzał nie tylko fakty z życia Jezusa, ale nadto 
uznawał (wyznawał?) Jego mesjanizm. 

background image

 

24 

 

Józef nie okazuje zbytniej sympatii ani wobec żydowskich ruchów mesjańskich, ani wobec 

chrześcijaństwa; 

 

fragment łamie pewną zasadę kompozycyjną - przerywa ciągłość opowiadania o „niepoko-

jach” w narodzie żydowskim; 

 

Testimonium nie wspomina żaden z apologetów chrześcijańskich aż do IV w. Najciekaw-

szy  jest  w  tym  względzie  przypadek  Orygenesa:  Afrykańczyk  wzmiankuje  teksty  dotyczące  Jana 
Chrzciciela i Jakuba, ale nie przytacza 18, 3,3. Trzy razy natomiast zarzuca Flawiuszowi, że nie wie-
rzył w mesjańską godność Jezusa.7 Fakt istnienia „Jana Chrzciciela - stwierdza na przykład w „Con-
tra Celsum” - który chrzcił na odpuszczenie grzechów, potwierdza pisarz niewiele młodszy od Jana 
i Jezusa: Józef Flawiusz mianowicie w osiemnastej księdze „Dawnych dziejów Izraela” zaświadcza, 
że  Jan  chrzcił  głosząc  ochrzczonym  oczyszczenie.  Tenże  Józef,  jakkolwiek  nie  wierzył  w  Jezusa 
jako w Mesjasza, zastanawiał się nad przyczyną zagłady Jerozolimy i zniszczenia świątyni; wpraw-
dzie powinien dojść do wniosku, że powodem nieszczęścia był fakt, że Żydzi zabili zapowiedziane-
go  przez  proroków  Mesjasza,  jednakże  jakby  wbrew  woli  niedaleki  był  od  prawdy  twierdząc,  że 
klęska  Żydów  była  karą  za  zamordowanie  świątobliwego  męża,  Jakuba  Sprawiedliwego,  który  był 
bratem „Jezusa zwanego Chrystusem”. 

Na bazie tych zastrzeżeń K. Kautsky i niemal wszyscy religioznawcy sowieccy, A. Robertson 

i  Z.  Kosidowski  zgłosili  hipotez

ę  o  całkowitej  interpolacji  tj.  Testimonium  jest  interpolacją 

(wstawką), falsyfikatem nieznanego pisarza chrześcijańskiego, być może Euzebiusza z Cezarei. 

Większość współczesnych badaczy nie przyjmuje tego stanowiska i opowiada się za hipotez

ą 

retuszu.  Prawdopodobnie  jakiś  pisarz  kościelny  ubarwił  tekst,  nadając  mu  znamiona  chrześcijań-
skie. Przedstawiają oni następujące kontrargumenty: 

 

autor „Dawnych dziejów Izraela” nie mógłby w rozdziale 20. określać osoby Jakuba jako 

brata Jezusa, gdyby wcześniej o nim nie napisał; 

 

na jakiej podstawie Orygenes uważał, że Józef nie wierzył w mesjanizm Jezusa? Czy miał 

przed oczyma jakiś inny odpis „Dawnych dziejów”, niż ten, którym dysponowaliśmy dotąd? 

 

zarzut „złamania” kompozycji nie jest mocny - Józef często „przeskakuje” z tematu na te-

mat. Nadto zauważa się, że początek fragmentu mógł mieć inną postać - nawiązywać do zamieszek 
na terytorium żydowskim w pierwszej połowie i wieku; 

 

w  1971  r.  Żyd  Schlomo  Pines,  profesor  Uniw.  Hebrajskiego  w  Jerozolimie,  opublikował 

pracę  („Arabska  wersja  Testimonium  Flavianum  i jej  implikacje”).  Przeanalizował  w  niej  arabski 
tekst  Testimonium,  zacytowany  przez  biskupa  melchickiego  Agapiosa  z  Hierapolis  (X  w.)  w  jego 
„Kronice  świata”.  Tekst  obejmuje  opis  dziejów  świata  od  stworzenia  do  941  r.  Interesujący  nas 
fragment brzmi: „Podobnie Józef Hebrajczyk. Mówi on bowiem w traktatach, które napisał na temat 
rządu  Żydów[inna  lekcja:  „na  temat  nieszczęść  Żydów”]:  W  tym  czasie  był  tam  człowiek  mądry, 
którego nazywano Jezusem. Jego sposób życia był przykładny i słynął on z cnotliwości. i wielu lu-
dzi  spośród  Żydów  i innych  narodów  stało  się  jego  uczniami.  Piłat  skazał  go  na  ukrzyżowanie 
i śmierć.  Ale  ci,  którzy  stali  się  jego  uczniami,  nie  opuścili  grona  jego  wyznawców  [inna  lekcja: 
„głosili jego naukę”]. Opowiadali, że ukazał się im trzy dni po swoim ukrzyżowaniu i że był żywy; 
toteż był on, być może, mesjaszem, o którym prorocy opowiadali cudowne rzeczy”. 

W zacytowanym przez Agapiusza tekście: 

 

nie sugeruje się nadziemskiej mocy Jezusa; 

 

nie  wspomina  się  o  udziale  „najznakomitszych  mężów”  żydowskich  w  przekazaniu  spra-

wy Jezusa Piłatowi; 

 

Zmartwychwstaniu i spełnieniu proroctw mówi się nie wprost - w kontekście świadectwa 

uczniów; 

 

mesjanizm porusza się na końcu i opatruje się pewnym znakiem zapytania; 

 

nie wzmiankuje się chrześcijan. 

Fragment  18,  3,3  w  wersji  przekazanej  przez  Agapiosa  ma  bardziej  neutralny  charakter,  niż 

background image

 

25 

odpis, który dotarł do nas drogą zachodnią. A. M. Dubarle OP, zainspirowany pracą Pinesa, przeba-
dał  tzw.  tradycję  pośrednią,  tj.  cytaty  Testimonium  w  dziełach  wczesnochrześcijańskich 
i średniowiecznych  teologów  wschodnich.  Studia  Dubarle'a  w  przekonujący  sposób  potwierdziły 
tezę tych badaczy, którzy opowiadali się za hipotezą retuszu -w odpisach, które dotarły do nas „dro-
gą zachodnią”, mielibyśmy do czynienia z retuszem dokonanym w celach apologijnych, na wscho-
dzie zaś przechowano wersję bardziej zbliżoną do oryginału. 

Jak zatem brzmiał fragment 18, 3,3 w oryginale? Istnieją na ten temat spore rozbieżności. Ba-

dacze zgłaszają próby rekonstrukcji wersji pierwotnej Testimonium bądź w postaci wrogiej Jezuso-
wi, bądź neutralnej wobec Niego (A. M. Dubarle, S. Pines, J. Radożycki, G. Theissen, G. Vermes). 
Opowiadamy się za tą drugą hipotezą. Największe zasługi dla jej ustalenia położył Anglik H. S. J. 
Thackeray i Polak J. Radożycki. Radożycki twierdzi, że jeśli głębiej zastanowić się nad kategorycz-
nym stwierdzeniem Orygenesa, że Józef odmawiał godności mesjańskiej Jezusowi, to należy przy-
puszczać, iż pierwotny tekst zawierał bardziej zdecydowanie negatywne stanowisko w tej kwestii.” 
Polski  badacz  uważa  też,  że  należy  poważnie  potraktować  zarzut  dotyczący  braku  łączności 
wzmianki w obecnej postaci z kontekstem. Rozwiązanie tego problemu znajduje on u H. S. J. Thac-
keraya, według którego pierwszy czasownik fragmentu - ginetai nie oznacza „pojawił się” czy „żył”, 
jak zazwyczaj go się przekłada, lecz „stał się”. Thackeray, a za nim Radożycki, wykazują nadto, że 
w dziele Józefa forma „stał się” jest często uzupełniana orzecznikiem imiennym w rodzaju: „przy-
czyną  zaburzeń”,  „sprawcą  buntu”.  Radożycki  przyjmuje  nadto  lekcję  „jeżeli  w  ogóle  można  go 
nazwać  człowiekiem”,  gdyż  pojawia  się  ona  w  innych  miejscach  dzieła  Józefa,  nie  oznaczając  bo-
skości podmiotu, do którego się odnosi. 

Przy obecnym stanie badań, rekonstrukcja oryginału tekstu 18, 3,3 miałaby taką postać: 

„W tym czasie stał się przyczyną nowych zaburzeń niejaki Jezus, człowiek mądry, jeżeli w ogóle można 

go nazwać człowiekiem. Czynił bowiem rzeczy niezwykłe i był nauczycielem ludzi, którzy z radością przyjmu-

ją  prawdę.  Zjednał  sobie  wielu  Żydów,  jak  też  i Greków.  Uchodził  on  za  mesjasza,  ale  nim  nie  był.  A  gdy 

wskutek doniesienia najznakomitszych u nas mężów, Piłat skazał go na śmierć krzyżową, jego dawni miłujący 

go uczniowie nie przestali o nim głosićże trzeciego dnia ukazał im się znów jako żywy, co o nim, jak i wiele 

innych zdumiewających rzeczy przepowiedzieli boscy prorocy. i odtąd, aż po dzień dzisiejszy, istnieje plemię 

chrześcijan, którzy od niego otrzymali tę nazwę”. 

Wnioski: 
(1)  W  negatywnym  kontekście  („sprawca  zaburzeń”,  odmowa  godności  mesjańskiej)  Józef 

Flawiusz  potwierdza,  że  Jezus  był  uważany  przez  Józefa  Flawiusza  za  Żyda  o  niezwykłych  walo-
rach moralnych i intelektualnych, który zyskał sobie duże grono zwolenników, ale stał się też przy-
czyną poważnych zamieszek w Palestynie. 

(2) Za sprawą elity Izraela Jezus został skazany na śmierć przez Piłata. 
(3)  Jego  uczniowie  głosili,  że  objawiał  im  się  po  ukrzyżowaniu,  że  w  Nim  spełniły  się  prze-

powiednie prorockie i że jest On mesjaszem, Chrystusem. Inni Żydzi, w tym sam Józef, odmawiali 
Mu tej godności. 

(4) Od osoby Chrystusa, „brata” Jakuba, bierze początek i nazwę chrześcijaństwo. 
C. Talmud, po hebrajsku „nauka”, „studiowanie”, powstał z systematyzacji zasad interpreta-

cyjnych i komentarzy Tory. Została ona dokonana przez rabbiego Hillela w i wieku, a później przez 
Akibę  ben  Josefa  (+  132)  i Jehudę  ha-Nasi  (+219).  Ten  ostatni  zebrał  znane  komentarze  w  zbiór 
zatytułowany Miszna („nauki przekazywane przez powtarzanie”). Miszna została spisana po aramej-
sku i dzieli się na sześć części (sedarim, porządki). W wiekach późniejszych studia żydowskie pole-
gały głównie na zapoznawaniu się z Miszna i komentarzami do niej. Główne szkoły podejmujące te 
studia znajdowały się w Palestynie oraz w Babilonii. Tworzone w nich komentarze nazwano Gema-
rą, czyli „uzupełnieniem” Miszny. Miszna wraz z Gemarą tworzy Talmud. 

Rabini  dużo  podróżowali  i wymieniali  swoje  poglądy.  Jednakże  oba  ośrodki  -  palestyński 

i babiloński - funkcjonowały oddzielnie. W każdym z nich powstała w związku z tym inna odmiana 

background image

 

26 

Talmudu.  Zasadnicza  różnica  polega  na  tym,  że  Talmud  palestyński  został  zamknięty  prawdopo-
dobnie na przełomie IV i V wieku i jest o jedną trzecią krótszy od babilońskiego. Ten ostatni został 
zredagowany przez rabina Asze (+427), a zamknięty prawdopodobnie w 499 r. Po dzień dzisiejszy 
stanowi urzędowy, normatywny fundament judaizmu rabinackiego. 

Talmud zawiera kilka wzmianek o Jezusie. Trwa dzisiaj debata co do ich starożytności i sensu. 

Na  ogół  przyjmuje  się,  że  rabini  bezpośrednio  po  śmierci  Jezusa  albo  traktowali  Jego  wystąpienie 
jako  mało  znaczące  i dlatego  nie  pozostawili  o  Nim  poważniejszych  wzmianek,  albo  woleli  znaną 
i poważną sprawę „załatwić” milczeniem. Później jednak, gdy chrześcijaństwo zaczęło rozwijać się 
jako  religia  helleńsko-rzymska,  podważali  je  tekstami  obraźliwy-mi,  nie  mającymi  podstaw  histo-
rycznych. Na ogół przyjmuje się, że z I-II wieku może pochodzić ta tradycja: 

„[...] W wigilię Paschy został powieszony Jezus. Czterdzieści dni wcześniej herold głosił: On 

zostanie wyprowadzony na ukamienowanie, ponieważ zajmował się magią i zwiódł Izraela na bez-
droża. Jeżeli kto ma coś na jego obronę, niech wystąpi i to powie. Ponieważ nic nie powiedziano na 
jego obronę, dlatego został powieszony w wigilię Paschy [...]. 

Dalej, w cytowanym tekście, używając podobnych gier językowych, opowiada się o straceniu 

wszystkich uczniów Jezusa. 

Wnioski: 

 

Śmierć Jezusa miałaby nastąpić w przeddzień Paschy. Odpowiada to przekazowi J 19,14. 

 

Jezusowi  za  magię  i odwodzenie  Izraela  od  wiary  groziło  ukamienowanie.  Potem  jednak 

mówi się tylko o powieszeniu (kara towarzysząca według Pp 21,22), które może być nawiązaniem 
do ukrzyżowania. 

 

Relacja  o  40-dniowym  zapowiadaniu  przez  herolda  grożącej  Jezusowi  śmierci  może  być 

apologią wobec oskarżenia o pospieszne, niezgodne z Prawem, skazanie Mistrza. 

 

Sprowadzenie Izraela na bezdroża przez Jezusa jest oceną odnoszącą się prawdopodobnie do 

czasów  późniejszych  i do  postawy  chrześcijan,  którzy  nie  zachowywali  obrzezania,  szabatu 
i przykazań dotyczących pokarmów, a więc w rozumieniu żydowskim stali się apostatami. 

 

Wymienienie pięciu uczniów zamiast dwunastu jest albo elementem apologetycznym (wize-

runkiem  Jezusa  jako  otoczonego  małym  gronem  pospolitych  uczniów),  albo  odnosi  się  do  jakiejś 
późniejszej grupy chrześcijan. 

 

Pozostałe elementy talmudycznych przekazów o Jezusie są również wyrazem apologii anty-

chrześcijańskiej  i tworem  fantazji.  Należy  do  nich  m.  in.  relacja  o  zetknięciu  Eliezara  Hyrkana  z 
Jakubem, „uczniem Jezusa z Nazaretu”, oraz teksty zniesławiające Jezusa i Maryję w późniejszych 
warstwach Talmudu. 

D. Pliniusz Młodszy (62 - ok. 114). Był siostrzeńcem Pliniusza Starszego, autora Historia na-

turalis.  W  karierze  państwowej  doszedł  w  100  r.  do  konsulatu,  w  latach  111-113  zaś  pełnił  urząd 
namiestnika  Pontu  i Bitynii.  Już  za  życia  zasłynął  jako  epistulograf:  napisał  10  ksiąg  listów.  Dzie-
więć pochodzi z lat 97-109 i składa się z 247 listów, będących rozprawami literackimi na temat ro-
dziny, życia w Rzymie, zwyczajów, przyjaźni, odpoczynku itp. Dziesiąta księga, opublikowana już 
po  śmierci  Pliniusza,  zawiera  przede  wszystkim  urzędową  korespondencję  z  cesarzem  Trajanem 
(98-117  r.)  z  okresu  namiestnictwa  Pliniusza  w  Poncie  i w  Bitynii.  Najbardziej  znany  jest  w  tym 
zbiorze list 96, poświęcony chrześcijanom, a napisany pomiędzy 18 września 112 a 3 stycznia 113 r. 

Władców Imperium niepokoiły tajne związki (hetaeriae). Tępili je, widząc w nich zagrożenie 

swojej władzy. Jednym z takich zrzeszeń byli chrześcijanie. Wiadomości o nich dochodziły do Pli-
niusza  w  formie  donosów  i anonimów.  Zarządca  rozpoczął  badania,  ale  sprawa  zyskała  już  zbyt 
duży zasięg, a Pliniusz nie miał pewności, czy postępuje właściwie. Dlatego prosi o radę Trajana:  

Kajusz Pliniusz do Cesarza Trajana. Jest to, Panie, moim zwyczajem zwracać się do Ciebie 

we wszystkich sprawach, ilekroć mam wątpliwości co do sposobu ich rozstrzygnięcia. (…) 

Przedstawiono  mi  anonimowy  wykaz  zawierający  imiona  wielu  osób.  Uważałem,  że  należ

uwolnić  tych,  którzy  twierdzili,  iż  nie  są  ani  nie  byli  chrześcijanami,  skoro  ze  mną  wzywali  bogów 

background image

 

27 

i przed  twoim  portretem,  który  w  tym  celu  kazałem  przynieść  wraz  z  wizerunkami  bóstw,  składali 
ofiary z kadzidła i wina, i, co wi
ęcej, złorzeczyli Chrystusowi, do czego podobno nic nie jest w stanie 
zmusi
ć prawdziwych chrześcijan. (…) 

Zapewniali  zaś,  że  największą  ich  winą  czy  też  błędem  było  to,  że  mieli  zwyczaj  z  nastaniem 

dnia, o świcie, zbierać się i śpiewać na przemian pieśń ku  czci Chrystusa jako Boga, i że związali 
si
ę przysięgą dotyczącą nie jakichś występków, lecz że nie będą popełniać kradzieży, rozbojów, cu-
dzołóstwa, 
że nie będą składać fałszywej przysięgi ani zapierać się wobec żądających zwrotu powie-
rzonej  im  własno
ści.  (…)  Nie  znalazłem  jednak  nic  innego  jak  tylko  niegodziwy  i  nieumiarkowany 
przes
ąd. 

Wnioski 
1. W przekonaniu Pliniusza Młodszego chrześcijanie bityńscy nie czcili jednego z bóstw mi-

tycznego panteonu, ale człowieka Chrystusa, w którym widzieli i wyznawali Boga. Gdyby Pliniusz 
uważał, że chrześcijanie czczą jakiegoś mitycznego bożka, użyłby prawdopodobnie sformułowania: 
„mieli zwyczaj [...] śpiewać pieśń ku czci swojego boga Chrystusa”. Tak samo napisałby o wyznaw-
cach jakiejś religii pogańskiej, czczących boga Marsa czy Dionizosa. Skoro jednak użył składni: „ku 
czci  Chrystusa  jako  Boga”,  to  dlatego  że  wiedział,  iż  chrześcijanie  czczą  istniejącego  ongiś  histo-
rycznie człowieka Chrystusa, którego uważają za Boga. 

2.  W  liście  znajdujemy  pierwszy  pozabiblijny  opis  zgromadzenia  eucharystycznego.  W  nie-

dzielę przed świtaniem chrześcijanie zbierali się na modlitwę poranną, podczas której śpiewano ro-
dzaj pieśni responsoryjnych „na cześć Chrystusa jako Boga” oraz przeprowadzano rodzaj ewangeli-
zacji.  Wieczorem  następował  „wspólny  i niewinny  posiłek”,  a  więc  prawdopodobnie  Eucharystia 
połączona z agapą. 

3. Pliniusz, podkreślając niewinność posiłku i wysoką moralność chrześcijan, miał prawdopo-

dobnie na myśli oskarżenia pogańskie o rzekomą rozwiązłość uczniów Chrystusa i o mordy rytual-
ne, których mieli być sprawcami. 

4. Pod koniec i wieku chrześcijaństwo osiągnęło szeroki zasięg w Poncie i Bitynii. Pustoszały 

świątynie pogańskie i zmniejszały się ofiary. Wspólnoty chrześcijańskie były dobrze zorganizowane 
i rozpowszechniony  był  w  nich  kult  Jezusa  jako  Boga.  Władze  rzymskie  traktowały  je  jako  tajne 
zgromadzenia (hetaeriae) i religię nie uznaną przez prawo rzymskie (superstitio). 

E. Tacyt (55/56 - ok. 120) był jednym z największych historyków starożytności, retorem, ad-

wokatem i politykiem. W latach 112/113 pełnił funkcję prokonsula Azji. W rocznikach cesarza Au-
gusta (109-116), obejmującym dzieje cesarstwa od śmierci Augusta do śmierci Nerona (54-68), za-
warł znaczącą wzmiankę o Chrystusie: 

„Ani  pod  wpływem  zabiegów  ludzkich,  ani  darowizn  cesarza  i ofiar  błagalnych  na  rzecz  bo-

gów  nie  ustępowała  hańbiąca  pogłoska  i nadal  wierzono,  że  pożar  był  nakazany.  Aby  ją  usunąć
podstawił  Neron  winowajców  i dotkn
ął  najbardziej  wyszukanymi  kaźniami  tych,  których  znienawi-
dzono dla ich bezwstydu, a których gmin nazywał chrze
ścijanami. Początek tej nazwie dal Chrystus, 
który  za  panowania  Tyberiusza  został  skazany  na  
śmierć  przez  prokuratora  Poncjusza  Piłata;  a 
przytłumiony  na  razie  zgubny  zabobon  wybuchn
ął,  nie  tylko  w  Judei,  gdzie  się  to  zło wylęgło,  lecz 
tak
że  w  stolicy,  dokąd  wszystko  co  potworne  i sromotne  zewsząd  napływa  i znajduje  licznych  zwo-
lenników. Schwytano wi
ęc najpierw tych, którzy tę wiarę wyznawali publicznie, potem na podstawie 
ich zezna
ń ogromne mnóstwo innych, i udowodniono im nie tyle zbrodnię podpalenia, ile nienawiść 
ku rodzajowi ludzkiemu. A 
śmierci ich przydano to urągowisko, że okryci skórami dzikich zwierzą
gin
ęli rozszarpywani przez psy albo przybici do krzyży, albo przeznaczeni na pastwę płomieni i gdy 
zabrakło  dnia,  palili  si
ę  służąc  za  nocne  pochodnie.  Na  to  widowisko  ofiarował  Neron  swój  park 
i wydal  igrzysko  w  cyrku,  gdzie  w  przebraniu  wo
źnicy  mieszał  się  z  tłumem  lub  na  wozie  stawał. 
St
ąd, chociaż ci ludzie byli winni i zasługiwali na najwyższe kary, budziła się ku nim litość, jako ż
nie dla po
żytku, lecz dla zadośćuczynienia okrucieństwu jednego człowieka byli traceni”. 

Wnioski 

background image

 

28 

(1) Tacyt opisuje przyczyny pożaru Rzymu (64 r.) i pierwsze prześladowanie chrześcijan (64-

68),  podczas  którego  zginęli  św.  Piotr  i św.  Paweł  (ok.  67  r.;  „którzy  tę  wiarę  wyznawali  publicz-
nie”?).  W  tym  kontekście  łączy  początki  chrześcijaństwa  z  Chrystusem  i środowiskiem  palestyń-
skim.  Jezus  jest  dlań  znaną  postacią  historyczną:  żył  za  Tyberiusza,  w  Judei  i został  skazany  na 
śmierć przez Piłata, prokuratora Pontu. 

(2) Historyk mógł mieć informacje o chrześcijanach zarówno ze swojej praktyki sadowniczej, 

jak i z obserwacji rzymskiej sceny politycznej i religijnej. Słyszał o nich też z pewnością w czasach 
swojej działalności namiestniczej w Azji Mniejszej. Stąd płynął jego surowy osąd nowej religii - ok. 
115-116,gdy pisał interesujący nas fragment, chrześcijaństwo zagrażało jedności cesarstwa. 

(3) Prawdopodobna jest hipoteza, że dziejopisarz wkomponował w życiorys Nerona jakąś zna-

lezioną  w  pismach  urzędowych  lub  dziennikach  wzmiankę  o  genezie  chrześcijaństwa.  Justyn  (1. 
Apologia 34,2; 48, 1-3) i Tertulian (Ad Marcionem IV 7,19; Apologetyk 5) uważali, że w archiwach 
rzymskich znajdowały się protokoły i sprawozdania dotyczące Jezusa. 

(4) W analizowanym fragmencie należy odróżnić warstwę faktograficzną („za Tyberiusza”, „z 

rozkazu  Piłata”,  „w  Judei”)  od  warstwy  wartościującej  (negatywna  ocena  chrześcijan).  Używając 
zwrotów:  „zabobon”,  „nienawiść  ku  rodzajowi  ludzkiemu”,  „winni”,  „zasługujący  na  najwyższą 
karę”,  historyk  posługuje  się  wyrażeniami  wziętymi  z  propagandy  antychrześcijańskiej.  Wzmacnia 
to  wartość  jego  opisu  faktograficznego:  ponieważ  nie  sympatyzuje  z  chrześcijaństwem,  nie  może 
być oskarżany o przekaz zmyślonych historii na temat Chrystusa, który dał początek nazwie „chrze-
ścijanie”. 

(5) Za czasów Nerona w imperium, a nawet w samej stolicy, musiała istnieć duża liczba chrze-

ścijan, skoro „ogromne mnóstwo” (ingens multitudo) spośród nich zginęło w trakcie prześladowań. 

F.  Swetoniusz  (ok.  85-140)  adwokat  rzymski,  był  sekretarzem  na  dworze  cesarza  Hadriana. 

W  122  r.  został  zdymisjonowany  i zajął  się  wyłącznie  twórczością  pisarską.  Stosunkowo  dobrze 
zachowało  się  dzieło  „Żywoty  cezarów”  (De  vita  Caesarum),  wydane  ok.  120  r.,  w  którym  opisał 
życie dwunastu cesarzy rzymskich od Cezara do Domicjana. Pisał plastycznie i żywo, odwołując się 
do  relacji  ustnych,  ciekawostek,  skandali  i plotek.  Przekazywał  wiadomości  nie  zawsze  dokładnie, 
ale trudno dzisiaj określić, w jakim stopniu są one prawdziwe, fałszywe czy przesadzone. Uwaga ta 
dotyczy także fragmentów dzieła poświęconych chrześcijanom. 

Pierwsza wzmianka znajduje się w „Żywocie boskiego Klaudiusza”: „Żydów wypędził z Rzy-

mu za to, że bezustannie wichrzyli, podżegani przez Chrestosa”. 

W  tekście  jest  prawdopodobnie  mowa  o  dekrecie  banicyjnym  z  49/50  r.,  na  mocy  którego 

Klaudiusz  usunął  z  Rzymu  Żydów.  Dekret  potwierdzają  Dzieje  Apostolskie.  Paweł,  stwierdza  Łu-
kasz,  „przybył  do  Koryntu.  Znalazł  tam  pewnego  Żyda,  imieniem  Akwila,  rodem  z  Pontu,  który  z 
żoną  Pryscyllą  przybył  niedawno  z  Italii,  ponieważ  Klaudiusz  wysiedlił  z  Rzymu  wszystkich  Ży-
dów”  (18,  1-2).  Podobnego  zdania  jest  hiszpański  prezbiter  Orozjusz  (+417),  który  w  Historiarum 
adversum paganos libros
 VII („Ksiąg VII historii przeciwko poganom”, VII 6,15) podaje nadto, że 
działo się to w dziewiątym roku panowania Klaudiusza, a więc w 49 r.  Cassius Dio (zm. ok. 235) 
utrzymuje natomiast, że Klaudiusz „nie wypędził Żydów, tylko zarządził [...], że nie wolno im od-
bywać zgromadzeń” (Historia rzymska, 60, 6,6). 

Wyjaśnieniem restrykcji cesarza może być imię rzekomego wichrzyciela:  Chrestos. Z dużym 

prawdopodobieństwem jest ono odpowiednikiem tytułu Christos: do końca II w. obu form - na sku-
tek  tzw.  itacyzmu,  tendencji  do  specyficznego  wymawiania  szeregu  samogłosek,  a  zwłaszcza  „e” 
jako „i” - używano zamiennie. Na przykład w tekście Tacyta odnajdujemy Christos - chrestiani, w 
żywotach swetoniańskich zaś Chrestos – Christiani (Dz 11, 26; 26, 28; 1P 4, 16). 

Chociaż  Jezus  nigdy  nie  był  w  Rzymie,  to  20  lat  po  Jego  śmierci  byli  tam  Jego  uczniowie. 

Swoją nauką o stosunku do Prawa i świątyni, czystości rytualnej i obrzezania, a przede wszystkim o 
tym, że Mesjasz - Chrystus już przyszedł w Jezusie z Nazaretu, wywoływali oni gwałtowne spory na 
łonie  społeczności  żydowskiej  w  Rzymie.  Jedni  Żydzi  uważali  Jezusa  za  Mesjasza,  inni  zaś  nie. 

background image

 

29 

Swetoniusz,  który  pisał  „Żywoty”  70  lat  później,  mógł  przypuszczać,  że  rzekomym  bezpośrednim 
sprawcą sporów był sam Chrystus, przebywający w Wiecznym Mieście. Błąd mógł się wziąć także 
stąd, że chrześcijanie od początku wierzyli w duchową obecność Zmartwychwstałego. 

Drugi  fragment,  już  zasygnalizowany,  pochodzi  z  życiorysu  Nerona:  „Ukarano  torturami 

chrześcijan, wyznawców nowego i zbrodniczego zabobonu”. Fragment potwierdza wzmiankę Tacy-
ta, chociaż nie łączy podpalenia Rzymu z prześladowaniami Nerona. 

Wnioski ko

ńcowe 

(1) Życie Jezusa jest dobrze poświadczone w dokumentach starożytnych. Na temat chrześcijan 

pisali nadto w II wieku: 

 

Epiktet  z  Hierapolis  (ok.  50-ok.  130)  w  Diatrybach  4,  7,6,  gdzie  wspomina  o  uporze  „Galilej-

czyków”; 

 

cesarz  Hadrian  (117-138)  w  liście  do  Minucjusza  Fundanusa  ze  125  r.  o  prowadzeniu  rozpraw 

sądowych przeciwko chrześcijanom; 

 

cesarz Marek Aureliusz (+180) w „Myślach” XI, 3,1-2 o uporze męczenników chrześcijańskich; 

 

Lucjan z Samosaty (+ 190) w De morte Peregrini ok. 165 r. o „cudownej mądrości chrześcijan”, 

o „wielkim człowieku, ukrzyżowanym w Palestynie za wprowadzenie za swego życia nowej religii”, 
o „prostaczkach, [którzy] odrzucili bogów greckich i adorowali tego ich ukrzyżowanego sofistę”; 

 

Celsus w „Słowie prawdy” (ok. 165-180) o „kłamliwej doktrynie” chrześcijan. 

(2)  Wzmianki  o Jezusie w  starożytnych  tekstach  rzymskich  czy  żydowskich  wskazują,  że  od 

początku  w  odniesieniu  do  rodzącego  się  chrześcijaństwa  stosowano  negatywne  środki  propagan-
dowe. Zawierają się one w wyrażeniach: zabobon, przesąd, zwodzenie ludzi, religia prostaków itd. 
Zarazem  w  tym  negatywnym  kontekście  potwierdza  się  historyczność  Jezusa.  Najlepszym  tego 
przykładem  jest  Talmud,  gdzie  interpolacja  chrześcijańska  jest  wykluczona.  Talmudyści  w  rozpra-
wie  z  chrześcijanami  mogli  podważyć  fakt  istnienia  Jezusa.  Ponieważ  jednak  Jego  życie 
i działalność były powszechnie znane w środowisku żydowskim, dlatego sięgnęli po oszczerstwo. 

b. Wykopaliska i odkrycia archeologiczne o Jezusie Chrystusie 
Odkrycia  te  pochodzą  z  lat  osiemdziesiątych  i dziewięćdziesiątych  XX  wieku.  Na  końcu  o 

wartości motywacyjnej całunu turyńskiego. 

Galilea 
1. Jezus działał przede wszystkim na północnym i zachodnim brzegu Jeziora Genezaret. Tam, 

w Migdal (Magdala) w 1986 r. odkryto łód

ź, a w niej resztki kociołka rybackiego i lampy. Badania 

wykazały, że zarówno łódź, jak i wspomniane przedmioty pochodzą z czasów Jezusa. 

2. Pierwszych uczniów Jezus powołał w Kafarnaum (Mk 1,16n). Tu zatrzymywał się w domu 

Piotra, a Mateusz określił nawet tę miejscowość mianem „Jego miasta” (9,1). W latach 4 przed Chr. 
-  39  po  Chr.  Kafarnaum  leżało  na  granicy  pomiędzy  terytorium  Heroda  Antypasa  i Filipa,  dlatego 
znajdowała się tam również komora celna. Przekazy ewangeliczne na temat powołania celnika Ma-
teusza (por. Mt 9,in) nawiązują do sytuacji, która istniała w czasach Jezusa, a nie w momencie re-
dakcji Ewangelii, co potwierdza wiarygodność historyczną przekazów. 

3. W Kafarnaum odkryto w 1984 r. synagogę z IV/V w. Nie jest więc ona tożsama z budowlą 

ufundowaną przez setnika rzymskiego i wzmiankowaną w Łk 7,5. Jednak pod wspomnianą budowlą 
z IV/V w. odnaleziono fundamenty i fragmenty murów z czarnego bazaltu. Mogą być one pozosta-
łościami po synagodze, do której udawał się Jezus. 

4. W 1968 r. pod posadzką świątyni poświęconej Apostołowi Piotrowi (V w.) odnaleziono w 

Kafarnaum  tzw.  dom  Piotrowy.  Badania  potwierdziły,  że  chodzi  o  skromne  mieszkanie,  podobne 
do  tych,  które  je  otaczają,  z  wyjątkiem  jednego  ważnego  szczegółu:  ściany  są  pokryte  rysunkami 
i freskami z użyciem słów greckich, syryjskich, aramejskich i łacińskich. Wyrażają one mesjańskie 
tytuły Jezusa i wezwania skierowane do Piotra, aby uzyskać jego wstawiennictwo u Boga. Dom był 
mieszkaniem rybaka - znaleziono tam m. in. haczyki wędkarskie. Ok. 50 - 100 r. został przekształ-
cony w miejsce święte: polepę pokryto wapienną posadzką, proste, chropowate ściany wypolerowa-

background image

 

30 

no i ozdobiono wspomnianymi napisami i symbolami. Jest to więc najstarszy znany „kościół” chrze-
ścijański. Odkrycie świadczy o tym, że przed rokiem 100, zanim jeszcze został ustalony cały Nowy 
Testament, istniał nie tylko kult Jezusa, ale niejako kanonizowano jego uczniów, już wtedy wzywa-
nych jako świętych opiekunów. 

Judea 

1.

 

Wszystkie  Ewangelie  wspominają  o  bezpośrednim  zaangażowaniu  prefekta  Piłata  w  rozprawę 
przeciwko  Jezusowi.  Piłat  jest  postaci

ą historyczną. Potwierdziły to m. in. badania archeolo-

giczne  w  Cezarei  Nadmorskiej,  gdzie  grupa  archeologów  włoskich  w  1961  r.  odkryła  tablicę  o 
rozmiarach 82 x 62 cm z napisem: „Tyberiuszowi dedykował Poncjusz Piłat, prefekt Judei”. Ce-
zarea  Nadmorska,  miasto  leżące  30  km  na  południe  od  Haify,  była  letnią  siedzibą  prokuratora 
rzymskiego w Judei. Została zbudowana przez Heroda Wielkiego w latach 12-9 przed Chr., na 
cześć  Cezara  (Oktawiana)  Augusta.  Jak  wiadomo,  Herod  podzielił  Ziemię  Świętą  pomiędzy 
swoich synów: Archelaosa, Heroda Antypasa i Filipa. Archelaos, rządzący  w Judei, został usu-
nięty  w  6  r.  po  Chr.  Odtąd  Galileą  rządzili  książęta  żydowscy,  natomiast  Samaria,  Judea 
i Idumea  zostały  włączone  do  rzymskiej  prowincji  Syrii  i były  zarządzane  przez  prokuratorów. 
Właśnie  od  6  r.  rezydowali  oni  w  Cezarei  Nadmorskiej  i zazwyczaj  tylko  w  czasie  w  wielkich 
uroczystości udawali się do Jerozolimy. Piłat (26-36) zbudował w Cezarei teatr, który - jak o to 
dokumentuje tablica - dedykował Tyberiuszowi. 

2.

 

Odnaleziono  monety,  które  kazał  wybijać  Piłat.  Również  one  świadczą,  że  prefekt  miał  skłon-
ność  do  ranienia  żydowskiej  wrażliwości  religijnej  -  przedstawiają  pogańskie  naczynie  ofiarne 
(29 r.) i laskę augura (30-31 r.). 

3.

 

Piłat wydał wyrok skazujący Jezusa w miejscu zwanym lithostrotos (grec. wybrukowany plac), 
gabbata (aram. wzniesienie), praetorium (łac. siedziba namiestnika). W 1927 r. francuski arche-
olog L. H. Vincent OP na dziedzińcu zamku Antonia (dzisiaj dziedziniec klasztorny) odkrył plac 
wyłożony dobrze zachowanymi płytami o rozmiarach ok. 1 x 2m x 35cm. Na niektórych płytach 
znajdują się wyżłobienia przedstawiające prawdopodobnie „grę w króla”. Dzisiaj jednak zgłasza 
się poważne zastrzeżenia co do utożsamiania tego miejsca z lithostrotos z Ewangelii i wskazuje 
się  albo  na  stary  pałac  hasmonejski,  umiejscawiany  w  pobliżu  południowo-zachodniego  naroż-
nika  świątyni,  albo  na  pałac  Heroda,  położony  w  zachodniej  części  Jerozolimy,  w  pobliżu  dzi-
siejszej bramy do Jaffy. W latach 70. w tym ostatnim znaleziono platformę kamienną, prawdo-
podobnie będącą owym podwyższeniem, na którym sądzony był Jezusa. 

4.

 

Na Uniwersytecie Hebrajskim w Jerozolimie jest przechowywane ossuarium  (krypta, zawiera-
jące prochy, kości zmarłego spalonego na stosie) odnalezione w 1942 r. w dolinie Cedronu. Na 
bocznych ścianach ossuarium znajdują się inskrypcje greckie: „Aleksander (syn) Szymona”. Na 
wieku, obok dużego napisu greckiego „Aleksander”, wyróżnia się inskrypcja aramejska „Cyre-
nejczyk” (J. T. Milik). Ów Aleksander jest z dużym prawdopodobieństwem wspominany w Mk 
15,21:  „I przymusili niejakiego Szymona z Cyreny, ojca Rufusa i Aleksandra, który wracając z 
pola przechodził, żeby niósł krzyż Jego”. 

5.

 

W  Giv’at  ha  Mivtar,  na  północ  od  starożytnej  Jerozolimy,  w  pobliżu  góry  Scopus,  w  1968  r. 
odkryto rodzinne grobowce wykute w skale, datowane na okres od II w. przed Chr. do 70 r. po 
Chr.  W  komorach  grobowych  znaleziono  15  kamiennych  ossuariów,  zawierających  kości  35 
osób.  W  pierwszej  komorze  datowanej  na  I  w.  po  Chr.  odkryto  kilka  szkieletów.  Szkielet  nr  4 
należał  do  dorosłego  mężczyzny  o  imieniu  Jehochanan  ben  Hagkol,  liczącego  ok.  26  lat.  Obie 
kości jego pięt przebito długim gwoździem (20 cm), a golenie połamano. Przyczyną śmierci by-
ło ukrzyżowanie. Jest to najważniejsze pozabiblijne potwierdzenie szczegółów męki i pogrzebu 
Jezusa, opisanych na kartach Ewangelii. 

6.

 

W  Bazylice  Świętego  Grobu,  w  kaplicy  należącej  do  Kościoła  prawosławnego,  G.  Lavas  i Th. 
Mitropoulos,  archeolodzy  greccy,  odkryli  w  1986  r.  prawdopodobne  miejsce  ukrzy

żowania 

Jezusa.  Pokrywała  je  warstwa  wapienna,  położona  w  tym  miejscu  w  celu  zabezpieczenia  wła-

background image

 

31 

ściwej skały. Po zdjęciu warstwy archeolodzy dotarli do wgłębienia, w którym prawdopodobnie 
osadzono  pionową  belkę  krzyża.  Odkryto  też  resztki  kamiennego  pierścienia,  który  utwierdzał 
całość. Inni badacze sądzą, że pierścień podtrzymywał raczej krzyż wotywny, ustawiony w tym 
miejscu co najmniej już w IV w. Wzmiankuje go Egeria i „Brewiarz jerozolimski” z 530 r. 

7.

 

Grób czczony w Bazylice odpowiada danym biblijnym (por. J 19,41). Został on odkryty w cza-
sach bizantyjskich wewnątrz murów miejskich. Bez znajomości starej tradycji nikt nie lokalizo-
wałby w tym miejscu grobu - w epoce starożytnej zmarłych chowano poza murami miast. Leży 
blisko Golgoty w porzuconym kamieniołomie; miejsce to istotnie mogło służyć jako ogród. Jest 
„nowym  grobem”  -  brakuje  dodatkowych  loculi,  które  wychodziłyby  od  głównej  komory  gro-
bowej. 

Całun tury

ński 

Do szczególnych relikwii związanych ze śmiercią i Zmartwychwstaniem Jezusa zalicza się ca-

łun  turyński.  Jest  to  lniane  płótno  o  wym.  4,36  m  x  1,12  m,  na  powierzchni  którego  jest  odcisk 
przedniej i grzbietowej powierzchni ciała wysokiego mężczyzny (1,81m), uprzednio ukrzyżowane-
go. Przechowany jest katedrze w Turynie jako tkanina, w którą okryto Jezusa po zdjęciu z krzyża. 

Całun (mandylion) do 944 r. znajdował się prawdopodobnie w Odessie, następnie go w Kon-

stantynopolu.  W  1204  r.  przeszedł  w  posiadanie  krzyżowców.  Z  dużym  prawdopodobieństwem 
przechowywano go w Sainte-Chapelle w Paryżu, razem z innymi relikwiami przekazanymi św. Lu-
dwikowi IX przez cesarza Baldwina II. Później król Filip IX miał podarować całun Gotfrydowi de 
Charny,  który  przewiózł  relikwię  do  Lirey.  W  1357  r.  mówi  się  już  w  sposób  udokumentowany  o 
kulcie Jezusa z całunu. W 1494 r. stał się własnością dynastii sabaudzkiej i był czczony najpierw w 
kaplicy zamku w Chambery, a od 1578 r. w Turynie. W 1898 r. Secondo Pia, włoski prawnik, foto-
graf amator, wykonał pierwszą fotografię całunu, której negatyw pokazał postać odciśniętą na płót-
nie.  W  1984  r.  król  Umberto  II  testamentem  przekazał  wizerunek  Papieżowi  Janowi  Pawłowi  II 
i jego następcom. W 1988 r. pobrano fragment całunu do analizy metodą C14. Analiza została prze-
prowadzona przez 3 laboratoria w Tucson (USA), Zurychu i Oksfordzie. Jako jej wynik podano, że 
całun jest średniowieczną tkaniną „spreparowną” pomiędzy 1260 a 1390 r. 

Hipoteza fałszerstwa całunu budzi powa

żne wątpliwości

 

Próbki  pobrano  z  miejsc  szczególnie  narażonych  na  zanieczyszczenie.  Na  skład  chemiczny 

całunu z pewnością wpłynął pożar w 1532 r., który spowodował nadpalenia płótna. Podczas napra-
wy tkaninę wzmocniono nowymi nićmi. Wszystko to mogło zniekształcić wynik analizy. 

 

Przedstawiono liczne zarzuty dotyczące rzetelności badań metodą C14. Pomimo zapewnień 

o  niezależności  i dyskrecji,  poszczególne  laboratoria  informowały  się  nawzajem  o  wynikach.  Nie 
dopuszczono  natomiast  do  badań  ani  przedstawicieli  innych  laboratoriów,  ani  chemików,  którzy 
mogliby sprawdzić stan oczyszczenia próbek. 

 

Przedział czasowy 1260-1390 jest zbyt duży, nawet jak na tego rodzaju badania. Więcej jesz-

cze, historycznie pewne są ślady całunu turyńskiego z 1357 r. Stwierdzono też, że „Kodeks Praya” - 
sakramentarz  węgierski,  w  którym  znajduje  się  obraz  namaszczenia  ciała  Chrystusa  w  pozie  przy-
pominającej wizerunek z całunu, a także miniatura całunu, pochodzi z lat 1193-1195. 

 

O.  J.  Filas  uważa,  że  na  fragmencie  całunu,  pokrywającym  prawe  oko  ukrzyżowanego  od-

krył odcisk wspomnianej już przez nas rzymskiej monety, wybijanej przez Poncjusza Piłata w latach 
30-31. 

 

Przy przyjęciu hipotezy fałszerstwa niewyjaśniona pozostaje natura odbicia ciała zmarłego. 

 

W 1973 r. biolog szwajcarski M. Frei, a w 1997 r. A. Danin, profesor biologii z Uniwersyte-

tu Hebrajskiego w Jerozolimie, odkryli na całunie pyłki roślin z Ziemi Świętej, m. in. pyłek rośliny, 
która dziś już nie istnieje. 

 

Na  drodze  symulacji  komputerowej,  przeprowadzonej  przez  A.  Marion  i A.  -L.  Courage  w 

Instytucie d’Orsay w Paryżu, na całunie odkryto liczne napisy (m. in. Jesou, Nazarenos), pochodzą-
ce z różnych okresów, ale z pewnością sprzed średniowiecza. 

background image

 

32 

 

D.  Kuzniecow  z  Rosyjskiej  Akademii  Nauk  stwierdził,  że  w  przypadku  tkanin  lnianych,  w 

dodatku nadpalonych i uzupełnianych, możliwości zastosowania metody izotopowej są ograniczone. 
Jego badania poświadczają, że całun jest o kilkanaście wieków starszy, niż określiły to analizy opu-
blikowane w czasopiśmie „Nature”. 

 

W 1995 r. L. Garza-Valdes i S. Mattingly z Uniwersytetu w Teksasie odkryli na powierzchni 

całunu  rodzaj  „błony  biologicznej”,  złożonej z  grzybów  i bakterii.  To  właśnie  owa  błona,  zdaniem 
obu badaczy, uniemożliwiła jego właściwą datację w 1988 r. Obaj uczeni są przeświadczeni, że ca-
łun  pochodzi  z  czasów  starożytnych.  Jako  argument  podają  odkrycie  na  powierzchni  materiału  co 
najmniej czterech mikrobów, które żyły w maściach używanych w i w. w Palestynie do balsamowa-
nia zwłok. 

A. Marion i A. -L. Courage, zbierając te dane, stwierdzają, że aby stworzyć tak doskonały fal-

syfikat,  fałszerz  musiałby  wybrać  tkaninę  wytworzoną  w  rejonie  śródziemnomorskim  (pyłki) 
i techniką tkacką przypominającą materiał tradycyjnie przypisywany całunowi Chrystusa. Następnie 
domniemany  fałszerz  musiałby  znaleźć  człowieka,  fizycznie  przypominającego  przedstawienia  Je-
zusa  Chrystusa,  poddać  go  torturom,  o  jakich  oszczędnie  wspomina  się  w  tekstach  Ewangelii  (bi-
czowanie biczem zakończonym kulkami, przypominającym rzymski bicz zwany flagrum; nałożenie 
czapy cierniowej, nie zaś korony, jak o tym piszą Ewangelie; dźwiganie belki, a nie krzyża, kolejne 
upadki, ciosy zadawane przez żołnierzy; ukrzyżowanie, przy czym gwoździe umieszczone są w nad-
garstkach,  a  nie  w  dłoniach;  wreszcie,  cios  włóczni  zadany  w  prawy  bok).  Następnie  fałszerz  mu-
siałby zawinąć w płótno ciało owego zamęczonego człowieka. Aby uzyskać odbicia nie zdradzające 
żadnych  śladów  rozkładu  ciała,  musiałby  pozostawić  ciało  w  płótnie  na  około  36-40  godzin.  Na-
stępnie musiałby je wydobyć, nie pozostawiając żadnych śladów odrywania zakrwawionego ciała od 
płótna  (zjawisko  nawet  obecnie  niewytłumaczalne).  Obraz  musiałby  nadto  zostać  wytworzony  po 
odciśnięciu  się  plam  krwi  oraz  dokładnie  usytuowany,  tak  aby  ściśle  pasował,  zarówno  od  strony 
przedniej, jak i tylnej, do śladów pozostawionych przez płyny fizjologiczne. 

Do dzisiaj nie jest znany żaden inny przykład całunu, na którym znajdowałby się tego rodzaju 

obraz. A. Marion i A. -L. Courage konkludują, że jest rzeczą niemożliwą, aby rzekomy fałszerz śre-
dniowieczny  posiadał  wiedzę  współczesnych  lekarzy,  biologów,  chemików,  historyków  i  egzege-
tów.  Więcej,  nawet  dysponując  dzisiejszymi  technologiami  nie  potrafilibyśmy  odtworzyć  obrazu 
posiadającego takie same właściwości, jakie posiada całun turyński. 

Najbardziej  wiarygodna  hipoteza  brzmi:  ukrzyżowanym  człowiekiem  z  całunu  jest  Jezus  z 

Nazaretu.  Papież  Jan  Paweł  II  -  podczas  wizyty  w  katedrze  turyńskiej  w  1998  r.  -  nazwał  całun 
„zwierciadłem Ewangelii”, „ikoną Męki ukrzyżowanego Człowieka”, „jednym z najbardziej wstrzą-
sających  znaków  pełnej  cierpienia  miłości  Odkupiciela”.  Mówił  o  całunie  jako  „wyzwaniu  dla  ro-
zumu”. Jeśli chodzi o autentyczność płótna, zwrócił uwagę, że ponieważ nie wchodzi tu w grę wia-
ra,  „Kościół  nie  czuje  się  szczególnie  kompetentny,  by  wypowiadać  się  na  ten  temat.  Zawierza 
uczonym prowadzenie dalszych badań dla znalezienia właściwych odpowiedzi”. W oczekiwaniu na 
te  badania,  powstrzymujemy  się  od  wyciągania  wniosków,  dotyczących  Męki  i Zmartwychwstania 
Jezusa - wniosków, których całun mógłby bezsprzecznie dostarczyć. 

 
II.2.3. 

Świadectwa chrześcijańskie potwierdzające historyczność Jezusa Chrystusa 

a. Ewangelie jako 

źródła poznania istnienia Jezusa – Jezus historii a Chrystus wiary 

Oczywistym jest, że głównym źródłem poznania Jezusa są świadectwa chrześcijańskie zwane 

pismami NT. Pisma te – pochodzące z 2. poł. i w. – dostarczają nam nie tylko informacji o twórcy 
chrześcijaństwa Jezusie z Nazaretu, ale prezentują wiarę w Niego jako Mesjasza, który przez swoje 
życie, śmierć i zmartwychwstanie dokonał odkupienia ludzkości. Treść tej wiary zwano od początku 
dobrą  nowiną  –  Ewangelią.  Przez  okres  pierwszych  kilkudziesięciu  lat  istnienia  chrześcijaństwa 
Ewangelię o Jezusie Chrystusie głoszono ustnie. Z czasem treść ustnej katechezy zaczęto spisywać. 
Obecnie w badaniach biblijnych ogólnie przyjął się pogląd, że Ewangelie utrwalone na piśmie sta-

background image

 

33 

nowią  końcowy  etap  długiego  rozwoju  tradycji  przedliterackiej,  która  wycisnęła  swoiste  piętno  na 
ich formę i treść. W związku z tym powstał problem, czy ten proces formowania się Ewangelii nie 
wpłynął  negatywnie  na  ich  treść  historyczną,  czy  świadectwo  wiary  pierwotnego  kościoła,  które 
przedstawiają  Ewangelie  nie  przesłoniło  względnie  nie  sfałszowało  historii?  Od  XVIII  w.  (tj.  od 
Reimarusa) ciągle powraca pytanie: czy poprzez Chrystusa wiary, o jakim mówią świadectwa chrze-
ścijańskie, można dotrzeć do Jezusa historycznego? Odpowiedź na to pytanie, jakie dawały  różne 
szkoły i kierunki, oscylowały między skrajnym historycyzmem i agnostycyzmem. 

Do  znacznego  pogłębienia  tych  zagadnień  w  biblistyce  współczesnej  przyczyniła  się  nowa 

metoda badań nad Ewangeliami zwana Formgeschichte. Zapoczątkował ją w 1919 r. K. L. Schmidt 
dziełem „Ramy historii Jezusa” . Zdaniem autora, poza Ewangeliami stoją ustnie przekazywane jed-
nostki literackie jako poszczególne wypowiedzi i sceny, przy czym ich przekazywanie dokonywało 
się  w  pierwotnej  gminie  chrześcijańskiej  bez  specjalnego  akcentowania  chronologii  i topografii. 
Ewangeliści bez uwzględnienia związku historycznego połączyli te jednostki – opierając się na kry-
teriach rzeczowych lub pragmatycznych – w ramy jednej całości. Te poszczególne tradycje mają w 
kulcie swoje środowisko życiowe. Dlatego tradycja o Jezusie zawdzięcza swoją formację zaintere-
sowaniom nie historycznym, lecz religijnym. 

Dokładną  analizą  tych  tradycji  i form  spisanych  Ewangelii  zajął  się  niemal  równocześnie  ze 

Schmidtem M. Dibelius, którego powszechnie uważa się za twórcę metody historii form. Chcąc do-
trzeć  do  „prehistorii”  Ewangelii,  autor  przy  pomocy  tej  metody  rekonstruuje  historię  tradycji  po-
przedzającej Ewangelie spisane. Ewangelia jest zjawiskiem wcześniejszym niż Ewangelie pisane, a 
tradycja ustna poprzedziła Ewangelie spisane, które też z niej powstały. 

Celem dokładniejszego sprecyzowania rodzaju literackiego poszczególnych jednostek tradycji 

zestawia  się  Ewangelie  z  ówczesną  literaturą  popularną.  W  środowiskach  ludzi  prostych 
i niewykształconych literacko przekaz tradycji ukształtował się w niewielkiej liczbie prostych, mniej 
lub więcej utrwalonych form. Materiał ewangeliczny zdradza charakter tzw. małej literatury: anoni-
mowość, zaniedbanie chronologii i topografii, rozbudowanie elementu budującego i cudownego na 
niekorzyść obiektywnej informacji i wreszcie charakter spontaniczny i kolektywny. 

Te ostatnie cechy zostały zapożyczone przez Formgeschichte od socjologicznej szkoły religio-

znawczej E. Durkheima. Opierając się na wynikach badań tej szkoły przyjęto zasadę, że wspólnota 
jest twórcza we właściwym tego słowa znaczeniu, a zatem źródłem tradycji  ewangelicznej nie jest 
ani  Jezus,  ani  jego  apostołowie,  ani  jakiś  świadek  indywidualny,  lecz  wspólnota  wierzących.  Ta 
wspólnota  nie  interesowała  się  wcale  historią,  nie  chciała  wiedzieć  co  Jezus  z  Nazaretu  czynił 
i mówił, lecz starała się zaradzić swym różnym potrzebom życiowym: nauczaniu, polemice apologe-
tycznej, działalności misyjnej i kultowi. 

Metoda historii form stawia sobie jako jedno z głównych zadań zbadanie genezy przedliterac-

kich jednostek tradycji ewangelicznej, czyli dotarcie do „środowiska życiowego” – do umiejscowie-
nia w życiu poszczególnych elementów tradycji, tzw. Sitz im Leben. Przy czym „środowisko życio-
we” poszczególnych jednostek tradycji to nie życie Jezusa, lecz życie pierwotnej wspólnoty chrze-
ścijańskiej. Tradycja tej wspólnoty mogła zachować jakieś słowa i fakty z życia Jezusa, ale tak moc-
no zostały one przetworzone przez tradycję, że trudno je wydzielić i zweryfikować. Dlatego z tych 
tradycji  niewiele  możemy  powiedzieć  o  Jezusie  z  Nazaretu,  Jego  słowach  i czynach.  Istnieje  bo-
wiem przepa

ść między popaschalną gminą chrześcijańską a Jezusem z Nazaretu i Jego środo-

wiskiem.  Wynika  z  tego,  że  rola  ewangelistów  jako  autorów  Ewangelii  jest  bardzo  niewielka.  Za-
sadniczo są oni jedynie kompilatorami owych samodzielnych jednostek z okresu przekazu ustnego. 

Radykalne poglądy nowej szkoły spotkały się ze zdecydowaną krytyką nie tylko ze strony bi-

blistyki katolickiej, lecz także wielu egzegetów protestanckich. Zwrócono uwagę, że skrajny agno-
stycyzm historyczny jako rezultat badań nowej  metody jest niezgodny ze źródłami. Według źródeł 
istnieje bowiem ciągłość między Jezusem historycznym a Chrystusem kerygmatu. Ewangelia, którą 
głosił Jezus, poprzedza kerygmat; sam zresztą kerygmat odwołuje się do faktów historycznych, a nie 

background image

 

34 

jest dowolnym tworem gminy wierzących, którzy konstruowali naukę i życie Jezusa według potrzeb 
teologicznych  i kultycznych.  Podważono  także  pogląd  jakoby  Ewangelie  były  zbiorem  zupełnie 
luźnych jednostek literackich, a ewangeliści anonimowymi kompilatorami. 

Nowy  kierunek  badań,  który  się  wyłonił  z  Formgeschichte,  zwany  Redaktionsgeschichte

stwierdza,  że  Ewangelie  trzeba  badać  jako  całość  w  ustalonej  przez  ewangelistę  formie.  Poprzez 
formę redakcyjną dobranych celowo perykop ewangelista wyrażał pewne prawdy teologiczne. Bada-
jąc formę redakcyjną poszczególnych Ewangelii, można ustalić ich tendencje teologiczne i wyjaśnić, 
dlaczego ewangelista dobierał pewne fragmenty z tradycji i jak je rozumiał. 

Krytyka głównych założeń Formgeschichte nie przekreślała jej wartości jako metody badaw-

czej. Wielu biblistów katolickich zaczęło ją w tym sensie stosować w swych pracach, zwłaszcza po 
ukazaniu się specjalnej instrukcji wydanej w 1964 r. przez Papieską Komisję Biblijną „O historycz-
nej  prawdzie  Ewangelii”
(AAS  56:1964,  s.  712-718).  Omówiono  w  niej  elementy  negatywne  For-
mgeschichte
, ale równocześnie zwrócono uwagę na jej wartości jako narzędzia badawczego, dzięki 
któremu można znacznie poszerzyć znajomość formowania się Ewangelii. Wytyczne Instrukcji od-
nośnie do etapów tradycji, dzięki którym „doszło do nas życie Jezusa i Jego nauka”, są interesujące 
dla  omawianego  zagadnienia  świadectw  chrześcijańskich  potwierdzających  historyczność  Jezusa. 
Opierając  się  na  współczesnych  badaniach  biblijnych  w  Ewangeliach  można  wyróżnić  warstwy, 
które odpowiadają trzem etapom tradycji przedewangelijnej. 

1.  Etap  pierwszy  obejmuje  słowa  i czyny  Jezusa.  Chodzi  konkretnie  o  to,  czy  między  wiarą 

pierwotnej  gminy  chrześcijańskiej  a  ziemską  działalnością  Jezusa  istnieje  tak  wielka  przepaść,  że 
niemożliwe jest jej przejście? Otóż twórcy Formgeschichte, szczególnie Bultmann, sądzili, że mię-
dzy  tymi  dwoma  rzeczywistościami  jest  przepaść  nie  do  przebycia.  Instrukcja  natomiast  wyraźnie 
wskazuje na pomost, jaki łączy wiarę gminy z życiem Jezusa i drogi, które prowadzą do Jezusa hi-
storycznego.  Po  pierwsze  wspólnota  uczniów  zgromadzonych  wokół  Jezusa,  wierzących  w  Niego 
i idących  za  Nim,  nie  jest  rzeczywistością,  która  powstała  dopiero  po  zmartwychwstaniu  Jezusa, 
lecz istniała ona już za życia Jezusa. Ta właśnie wspólnota uczniów stanowi naturalny pomost mię-
dzy popaschalną wiarą pierwotnej gminy a życiem Jezusa. Ponadto wiara w Chrystusa nie powstała 
dopiero po wydarzeniu paschalnym, lecz już za życia Jezusa. 

2.  Drugi  etap  tradycji  o  Jezusie  obejmuje  nauczanie  apostołów.  W  nauczaniu  apostołów Je-

zus, zwiastun dobrej nowiny, staje się głównym jej przedmiotem. Instrukcja przypomina, że aposto-
łowie  i głosiciele  dobrej  nowiny  nie  zdradzili  swego  mistrza  ani  też  nie  zmodyfikowali  w  sensie 
mitologicznym  Jego  osoby  i Jego  słów  (aluzja  do  demitologizacji  głoszonej  przez  R.  Bultmanna). 
Przyznaje natomiast, że Apostołowie w nauczaniu dawali faktycznie pełniejszą i bardziej kompletną 
wizję  działalności  Jezusa.  Ponadto  uwidacznia  się  u  nich  wysiłek  adaptacji  nauczania  Mistrza  do 
nowych  okoliczności  i potrzeb  wspólnoty.  Apostołowie  więc  nie  tylko  powtarzają  słowa  i czyny 
Jezusa mechanicznie, kronikarsko, lecz interpretują je w pełniejszym rozumieniu. To pełniejsze zro-
zumienie  miało  podwójne  źródło:  chwalebne  wydarzenia  z  życia  Jezusa,  a  szczególnie  Jego  zmar-
twychwstanie oraz światło Ducha Prawdy. W świetle zmartwychwstania zrozumiano dopiero pełny 
sens i znaczenie wielu tajemniczych powiedzeń i czynów Jezusa. 

Na  pogłębienie  i rozwinięcie  tego,  co  Jezus  czynił  i mówił  oraz  kim  był,  wpłynęło  również 

uwzględnienie potrzeb i postulatów gminy. To uwzględnienie potrzeb i postulatów gminy wpłynęło 
nawet na formę nauczania. Znane są dwie podstawowe formy nauczania: kerygmat – nauczanie mi-
syjne skierowane do niechrześcijan, wezwanie do nawrócenia i wiary w Jezusa Chrystusa oraz dida-
che, czyli katecheza – pouczanie już nawróconych. 

Uwzględnianie  postulatów  wspólnoty  domagało  się  niekiedy  wyrywania  słów  Pana  z  histo-

rycznego  kontekstu,  gdyż  wtedy  nie  było  ważne,  kiedy  to  Jezus  powiedział,  lecz  co  powiedział 
i jakie  stąd  wypływają  życiowe  wnioski.  Według  potrzeb  społeczności  odtwarzano  słowa  Jezusa, 
zestawiano je w  grupy, tematycznie. Już pod koniec tego drugiego etapu  wielu próbowało „ułożyć 
opis dziejów” Jezusa. Rozpoczyna się więc gromadzenie i spisywanie słów i czynów Pana. 

background image

 

35 

3.  Trzeci  etap  obejmuje  prac

ę redakcyjną ewangelistów. Instrukcja poucza: „To pierwotne 

nauczanie  [...]  dotyczące  Pana  Jezusa  [...]  święci  autorzy  spisali  w  czterech  Ewangeliach  według 
metody, która odpowiadała szczególnemu celowi, jaki sobie każdy postawił i pożytkowi Kościołów 
[...]”.  Praca  redakcyjna  ewangelisty  najbardziej  ujawnia  się  w  schemacie  dzieła,  czyli  w  tzw.  idei 
architektonicznej ksi

ęgi, według której ewangeliści uporządkowali słowa i czyny Jezusa. W struk-

turze poszczególnych Ewangelii najbardziej uwidacznia się tendencja teologiczna i cel poszczegól-
nych ewangelistów. Jako przykład może posłużyć Ewangelia św. Mateusza, która jako odpowiednik 
Pięcioksięgu  Mojżesza  stosuje  odpowiedni  podział,  a  samego  Jezusa  ukazuje  jako  nowego  Mojże-
sza, zaś ewangelię jako nową Torą. 

Obok  idei  architektonicznej  i syntezy  każdy  ewangelista  miał  swoje  ulubione  tematy  teolo-

giczne.  Starał  się  więc  tak  uporządkować  i zredagować  dzieło,  by  uwydatnić  te  właśnie  tematy. 
Można  więc  i trzeba  mówić  o  teologii  ewangelistów.  Tak  więc  ewangeliści  jako  świadomi 
i natchnieni teologowie nie tylko utrwalają słowa i czyny Jezusa, ale je również wyjaśniają, interpre-
tują. Postać Chrystusa jest punktem centralnym zainteresowań każdego ewangelisty, każdego jednak 
pociąga inny aspekt osobowości Zbawiciela: Marek przedstawia Go szczególnie jako Syna Bożego, 
Mateusz jako Mesjasza i Nauczyciela, Łukasz jako Pana i Zbawiciela litującego się nad każdą nędzą 
materialną i moralną. 

Na  pracę  redakcyjną  ewangelistów  wywarły  wpływ  również  potrzeby  wspólnoty,  do  której 

adresowali swe dzieła. Orientacja społeczna ewangelistów uwidacznia się w tym, że użyli przy pisa-
niu takiej metody, jaka lepiej odpowiadała „pożytkowi Kościołów”. Następnie z bogatego materiału 
tradycji  pewne  rzeczy  wypierali,  inne  zaś  streszczali,  inne  wreszcie  interpretowali,  „uwzględniając 
stan Kościołów”. To przede wszystkim wybrali, „co odpowiadało warunkom wiernych”. Słowa Pa-
na umieszczali w różnych kontekstach i wyjaśniali je dla pożytku czytelników. Dzięki temu można 
nazwać  Ewangelie  księgami  wspólnoty  i to  w  podwójnym  znaczeniu:  powstały  bowiem  z  tradycji 
przekazywanej i strzeżonej przez wspólnotę oraz napisane były dla potrzeb tej wspólnoty. 

Ewangeliści wreszcie przytaczają słowa i czyny Jezusa w różnym porządku, wypowiedzi Jego 

wyrażają nie zawsze dosłownie, lecz raczej zwracają uwagę na ich sens, wyjaśniając je swoim czy-
telnikom. 

Po ustaleniu trzech faz formowania się Ewangelii można sformułować pewne wnioski ogólne 

na temat charakteru Ewangelii. 

Ewangelie nie są kronikami z życia Jezusa ani też nie są Jego biografią, szczególnie w dzisiej-

szym tego słowa znaczeniu. Nie należą więc one do rodzaju literackiego ściśle historycznego. Jest to 
historia  skerygmatyzowana.  „Ponieważ  –  głosi  Instrukcja  –  z  wyników  ostatnich  badań  okazuje 
się, że nauka i życie Jezusa nie zostały po prostu podane jedynie w tym celu, aby je zapamiętać, ale 
były  głoszone  w  ten  sposób,  aby  mogły  się  stać  fundamentem  wiary  i życia  moralnego  Kościoła 
[...]”, dlatego Ewangelie s

ą przede wszystkim dziełami teologicznymi

Nazwanie  Ewangelii  dziełami  teologicznymi,  a  ich  historii  historią  skerygmatyzowaną  nie 

oznacza  osłabienia  lub  przekreślenia  ich  historyczności,  interpretacja  bowiem  faktów  nie  oznacza 
ich deformacji. W Ewangeliach cel kerygmatyczny zakłada zawsze wydarzenie historyczne. 

Skoro Ewangelie są przede wszystkim dziełami teologicznymi, to egzegeta „niezmordowanie 

badając świadectwo ewangelistów, będzie mógł lepiej uwidocznić teologiczne znaczenie Ewangelii. 
Podejście kronikarskie do Ewangelii, które ujawniło się między innymi w tzw. harmoniach Ewange-
lii, musi ustąpić miejsca podejściu teologicznemu. Niemniej ewangelia, mimo swego specyficznego 
charakteru  jako  świadectwo  wiary  w  Jezusa,  nie  zamyka,  lecz  otwiera  drogę  do  poznania  Jezusa 
historycznego.  Obiektywną wartość relacji  ewangelijnych o Jezusie uzasadnia się przez wykazanie 
ich autentyczności, integralności i wiarygodności. 

b. Autentyczno

ść Ewangelii 

Przez autentyczność Ewangelii rozumie się ich pochodzenie od dwóch bezpośrednich uczniów 

Jezusa: Mateusza i Jana oraz dwóch uczniów apostolskich: Marka i Łukasza. Te dane znajdują po-

background image

 

36 

twierdzenie  w  świadectwach  zewnętrznych,  czyli  literaturze  starochrześcijańskiej  oraz  w  świadec-
twach  wewnętrznych,  które  odnaleźć  można  w  samych  Ewangeliach.  Cytowanie  świadectw  ze-
wnętrznych wystarczy rozpocząć od V w., gdyż od tego czasu świadectwa stwierdzające autorstwo 
Ewangelii są bardzo liczne i niemal jednoznaczne, natomiast od V w. w kierunku regresywnym licz-
ba świadectw coraz bardziej maleje, a ich treść staje się coraz mniej jednoznaczna. 

Świadectwa zewnętrzne autentyczności Ewangelii 
Z przełomu  IV i V w. bardzo jasne świadectwo przytacza 

św. Hieronim, który w jednym ze 

swych  pism  stwierdza:  „Pierwszy  Mateusz  celnik,  zwany  Lewi,  napisał  Ewangelią  w  Judei  po  he-
brajsku  głównie  dla  Żydów,  którzy  uwierzyli  w  Jezusa.  Drugi  Marek,  tłumacz  Piotra,  nie  widział 
osobiście Jezusa, lecz napisał co słyszał z ust swego Mistrza; trzeci Łukasz z Antiochii uczeń Apo-
stoła  Pawła  napisał  w  Achai  księgę,  sięgając  [w  niej]  początków  Chrystusa.  Ostatnim  zaś  był  Jan 
Apostoł umiłowany uczeń Chrystusa, który napisał Ewangelią w Azji”. 

Na przełomie  IV i III w. najbardziej wartościowym świadkiem autentyczności Ewangelii jest 

Euzebiusz  z  Cezarei.  W  swym  dziele  Historia  Ecclesiastica  stwierdza,  że  według  trzywiekowej 
znanej  mu  tradycji  od  Orygenesa  do  Papiasza  cztery  ewangelie  pochodzą  od  apostołów  Mateusza 
i Jana oraz uczniów apostolskich Marka i Łukasza. 

Z  przełomu  II  i III  w.  znane  są  świadectwa  Orygenesa,  który  wśród  różnych  komentarzy  do 

ksiąg  biblijnych  napisał  komentarze  do  Ewangelii  Mateusza,  Łukasza  i Jana  oraz  często  cytował 
Ewangelie w innych swych dziełach, (ok. 9200 razy) z zaznaczeniem, z której są wzięte Ewangelii. 

Innym świadkiem z tego okresu jest Tertulian, który zna cztery Ewangelie i również często je 

cytuje w swych licznych dziełach. Według Tertuliana autorami Ewangelii są dwaj apostołowie Ma-
teusz i Jan oraz dwaj uczniowie apostolscy Marek i Łukasz. 

Klemens Aleksandryjski w swym dziele Stromata w polemice z heretykiem Kasjanem powo-

łuje się na cztery Ewangelie dla uzasadnienia swych twierdzeń. W komentarzu biblijnym Hypotypo-
seis wspomina o synoptykach i św. Janie. 

Przytoczone  świadectwa  Orygenesa,  Tertuliana  i Klemensa  mają  wartość  dodatkową  w  tym, 

że ci autorzy wyrażają nie osobiste tylko przekonanie, ale powołują się na tradycję pierwotną w Ko-
ściele. Ponadto nie ma śladów jakichś przeciwnych zdań z tego okresu. 

Z  II w. pochodzi dokument zwany fragmentem Muratoriego. Otóż uczony włoski Muratori 

odnalazł w bibliotece Mediolańskiej w XVIII w. stary fragment rękopisu pochodzący z VIII w. Póź-
niejsze badania ustaliły, że jest to odpis i tłumaczenie tekstu greckiego pochodzącego z II w., zawie-
rającego  urzędowy  wykaz  ksiąg  Pisma  św.  Uszkodzony  test  zaczyna  się  od  słów:  „Trzecia  księga 
Ewangelii jest według Łukasza”, a dalej: „czwartą Ewangelią napisał Jan spośród uczniów”. Należy 
przypuszczać,  że  uszkodzona  część  fragmentu  zawierała  imiona  Mateusza  i Marka  jako  autorów 
pierwszej i drugiej Ewangelii. 

Jednym  z  najwybitniejszych  świadków  starożytności  chrześcijańskiej  potwierdzającej  autor-

stwo Ewangelii jest 

św. Ireneusz. Pochodził z Azji, gdzie był uczniem Polikarpa, biskupa Smyrny, 

ucznia św. Jana. Około 180 r. został biskupem w  Lugdunie w Galii po uprzednim pobycie w Rzy-
mie.  W  swym  głównym  dziele  Adversus  haereses  daje  klasyczne  świadectwo  na  temat  autorstwa 
Ewangelii: „Mateusz wśród Żydów w ich  własnym języku napisał Ewangelię,  gdy Piotr i Paweł w 
Rzymie ewangelię głosili i Kościół zakładali. Po ich odejściu Marek, uczeń i tłumacz Piotrowy po-
dał nam także na piśmie co Piotr głosił. Podobnie Łukasz towarzysz Pawła napisał Ewangelię gło-
szoną  przez  niego.  W  końcu  i Jan  uczeń  Pana,  na  piersiach  którego  spoczywał,  również  napisał 
Ewangelię przebywając w Efezie w Azji” tó. Ponadto przytacza on jeszcze bardzo charakterystyczne 
świadectwo gnostyków, którzy mają identyczne poglądy w sprawie autorstwa Ewangelii, choć samą 
ewangelię nadużywali. To świadectwo z 2. poł. II w. pochodzące od kogoś znającego całą tradycję 
Kościoła  Wschodniego  i Zachodniego  oraz  przez  Polikarpa  docierającego  do  czasów  apostolskich, 
jest bardzo ważne. 

Św. Justyn daje świadectwo jeszcze starsze, bo z 1. poł. II w. Przytacza on w swych dziełach 

background image

 

37 

wiele  tekstów  z  Ewangelii,  zwłaszcza  św.  Jana,  ponadto  powołuje  się  na  tzw.  pamiętniki  apostol-
skie, które nazywa ewangeliami, a które odczytuje się w czasie nabożeństw. 

Tacjan uczeń św. Justyna znany jest z pierwszej harmonii ewangelicznej Diatessaron (żywot 

Jezusa na podstawie czterech Ewangelii). Wprawdzie nie mówi wyraźnie o autorach Ewangelii, ale 
jego dzieło biblijne wskazuje, że ich zna i z nich korzysta przy układzie Diatessaronu. 

Na tym kończy się łańcuch świadectw, który doprowadza do czasów niemal apostolskich. 
Najstarsze  świadectwo,  którego  autor  stykał  się  bezpośrednio  z  apostołami  daje  jedynie  Pa-

piasz, bo inne świadectwa Ojców Apostolskich, choć starsze czasowo, nie nazywają po imieniu ani 
Ewangelii,  ani  ich  autorów.  Papiasz  bp  w  Annapolis  we  Frygii  był,  wg  świadectwa  Ireneusza, 
uczniem św. Jana. Ważne są fragmenty jego dzieła przechowane przez Euzebiusza pt. Wykład mów 
Pana
, napisane około 130 r. Twierdzi w nich, że Marek jako uczeń Piotra spisał starannie z pamięci 
mowy  i  czyny  Pana,  ale  nie  według  ich  kolejności.  Mateusz  w  narzeczu  hebrajskim  uporządkował 
logia  Pana  i każdy  je  tłumaczył  jak  umiał.  Świadectwo  Papiasza  o  dwu  pierwszych  Ewangeliach 
stanowi ostatnie ogniwo, które łączy literaturę starochrześcijańską z okresem apostołów. 

Do  świadectw  wcześniejszych,  które  nie  wymieniając  ani  Ewangelii,  ani  ich  autorów,  cytują 

jedynie teksty znajdujące się w Ewangeliach, a przez to wskazują na wcześniejsze istnienie od nich 
Ewangelii,  należy  włączyć  świadectwa  następujące:  Didache,  List  Barnaby,  List  Klemensa 
Rzymskiego, listy 

św. Ignacego i List Polikarpa

Wszystkie  te  dzieła  pochodzą  z  końca  i w.  i początku  II  w.  i stanowią  najstarszą  literaturę 

chrześcijańską pozabiblijną, która się dochowała do naszych czasów. 

Wniosek.  Przytoczone  świadectwa  starochrześcijańskie  od  V  do  i w.  stwierdzają  jednoznacz-

nie, że już w 2. poł. i pod koniec i w. były znane w Kościele cztery Ewangelie jako dzieła apostol-
skie. Świadkami są tu osoby w pełni kompetentne z racji swego wykształcenia, a ponadto ludzie o 
wysokich kwalifikacjach etycznych. Występują oni nie jako osoby prywatne, ale jako przedstawicie-
le różnych gmin i prowincji kościelnych. 

Ciągnący  się  nieprzerwanie  łańcuch  świadectw  o  autorstwie  Ewangelii  urywa  się  u  schyłku 

i w. Posunąć się jeszcze wstecz możemy nie na podstawie świadectw zewnętrznych, których już nie 
ma, lecz na podstawie świadectw wewnętrznych, czyli szczegółowej analizy treści, która może po-
twierdzić autorstwo poszczególnych Ewangelii. 

Świadectwa wewnętrzne autentyczności Ewangelii 
Według  świadectw  zewnętrznych  pierwsza  Ewangelia  była  napisana  dla  chrześcijan  pocho-

dzenia żydowskiego przez apostoła Mateusza. Treść Ewangelii w pełni potwierdza te dane. Jej cha-
rakter wybitnie palestyński i żydowski zaznacza się już od pierwszej strony. Rodowód bowiem Je-
zusa  (Mt  1)  wprowadza  czytelnika  do  historii  narodu  żydowskiego.  Zaczyna  się  bowiem  od  Abra-
hama,  ojca  narodu  żydowskiego.  Całą  publiczną  działalność  Jezusa  przedstawia  na  tle  tekstów  St. 
Testamentu, jako wypełnienie proroctw. Nawet sposób dowodzenia jest judaistyczny, ponieważ po-
lega na cytowaniu Starego Testamentu. Rysem najbardziej może judaistycznym pierwszej Ewangelii 
jest szczegółowy opis walki Jezusa z faryzeuszami, jako przedstawicielami ludu żydowskiego. Jed-
nym  zdaniem  słownictwo  i styl  pierwszej  Ewangelii  są  zrozumiałe  najlepiej  dla  czytelników  pale-
styńskich i żydowskich. W niej znajdujemy również charakterystyczne rysy, które wskazują na oso-
bę jej autora. Tylko w tej Ewangelii jest mowa o podatku na świątynię, o specjalnej monecie uży-
wanej przy podatku cesarzowi. Widać, że autor tej Ewangelii lepiej był zorientowany w kwestiach 
podatkowych niż inni. Mateusz był poborcą podatkowym, wspomina tylko o tym pierwsza Ewange-
lia w katalogu apostołów (10, 3). Inni pominęli to upokarzające określenie. Jako poborca podatków 
w urzędzie celnym w Kafarnaum autor pierwszej Ewangelii mówi stale o tym mieście i najbliższej 
okolicy.  Z  liczby  dziesięciu  cudów  opisanych  w  tej  Ewangelii,  siedem  działo  się  w  Kafarnaum,  a 
trzy w jego okolicach. Z siedmiu referowanych przypowieści wszystkie pochodzą z Kafarnaum. Nic 
też dziwnego, że autor zna dobrze plan miasteczka. Opisuje dom celny (9, 10), dom, w którym Jezus 
wygłaszał przypowieści (13, 1), uzdrowił dwóch ślepych (9, 27) itd. Takich szczegółów o Kafarna-

background image

 

38 

um nie znajdujemy u żadnego z synoptyków. Świadectwa wewnętrzne potwierdzają tradycję, wska-
zując na św. Mateusza apostoła jako na autora pierwszej Ewangelii. 

O  drugiej  Ewangelii  świadectwa  zewnętrzne  stwierdzały,  że  była  napisana  w  Rzymie  przez 

św. Marka w celu odtworzenia nauki św. Piotra. Ewangelia ta wyróżnia się od innych żywym sty-
lem, co jest cechą także listów św. Piotra. Zaczyna się od powołania Piotra na apostoła (1, 16), mó-
wi o jego domu w Kafarnaum, jego łodzi itd. Sam opis powołania Piotra bardzo przypomina relację 
osobistą Piotra. Kreśli dokładniej niż inni sylwetkę Piotra, nie pomijając pewnych szczegółów nega-
tywnych (porywczy, słaby). Tylko w tej Ewangelii używa się liczby mnogiej w trzeciej osobie, a to 
wskazuje na referenta, który odwołuje się do świadka bezpośredniego („i weszli do Kafarnaum” (1, 
21); „przybyli do Betsaidy” (8, 22), „byli w drodze” (10, 32)). Autor drugiej Ewangelii przeznacza 
ją  dla  czytelników,  którym  trzeba  tłumaczyć  wyrazy  aramejskie  i zwyczaje  żydowskie,  jak  np. 
oczyszczenia rytualne, uroczystość Paschy, a nawet szabat. Te dane wewnętrzne potwierdzają świa-
dectwa zewnętrzne o autorstwie św. Marka. 

Dane  tradycji  dotyczące  trzeciej  Ewangelii  stwierdzają,  że  napisał  ją  Łukasz,  uczeń 

i towarzysz  Pawła,  który  nie  znał  osobiście  Jezusa  ani  nie  był  Jego  uczniem.  Już  w  prologu  tej 
Ewangelii  zaznacza  autor,  że  opiera  się  na  zeznaniach  świadków  bezpośrednich.  Dwukrotna 
wzmianka trzeciej Ewangelii, że Maria zachowała pamięć o wydarzeniach, nasuwa przypuszczenie, 
że autor mógł korzystać bezpośrednio z Jej informacji. Porównując listy Pawła z trzecią Ewangelią 
widać  wspólne  między  nimi  zasadnicze  myśli.  W  katechezie  Pawła  na  plan  pierwszy  wysuwa  się 
powszechność  zbawienia.  Ta  Ewangelia  również  podkreśla,  iż  Jezus  jest  zbawicielem  wszystkich 
ludzi dobrej woli (2, 14), światłem dla wszystkich narodów (2, 32). Tylko w tej Ewangelii znajduje 
się przypowieść o dobrym Samarytaninie, o zgubionej drachmie, o zbłąkanej owcy, o synu marno-
trawnym,  które  uwydatniają  powszechny  charakter  Bożego  miłosierdzia.  Zależność  autora  od  św. 
Pawła jest nie tylko ideowa, ale także literacka. Na przykład relacja o ustanowieniu Eucharystii róż-
ni się od innych Ewangelii, a zbiega się prawie dosłownie z tekstem św. Pawła (Łk 22, 19; 1 Kor 11, 
32). Wynika z tego, że autorem trzeciej Ewangelii jest św. Łukasz, uczeń św. Pawła. 

Wreszcie  świadectwa  zewnętrzne  wskazują  na 

św. Jana, ucznia Jezusowego i apostoła, jako 

autora czwartej Ewangelii. Z treści wynika, że pisał ją ten, który stał pod krzyżem, gdy jeden z żoł-
nierzy przebił włócznią bok Jezusa (19, 35), który jest umiłowanym uczniem Jezusa (20, 2), które-
mu  Jezus  polecił  swą  matkę  (19,  26),  o  którym  rozeszła  się  wieść,  że  nie  umrze.  Jednym  słowem 
autorem jest ten z grona uczniów, który był szczególnie wyróżniony przez Jezusa. W Ewangeliach 
synoptycznych  trzej  uczniowie  są  wyróżnieni:  Piotr,  Jan  i Jakub.  Ale  autorem  czwartej  Ewangelii 
nie mógł być Jakub, bo  umarł w 44 r., a  więc nie mogła się utrzymywać wieść, że nie umrze. Nie 
mógł był też Piotr, gdyż ewangelista wyraźnie zaznacza, że te wyróżnienia, o których pisze, nie od-
nosiły się do Piotra, a zatem tylko Jan mógł być tym wyróżnionym. Ponadto z treści Ewangelii wy-
nika,  że  jej  autor  zna  dobrze  Stary  Testament  oraz  zwyczaje  żydowskie,  zna  topografię  Palestyny 
i Jerozolimy. Opisy zawierają wiele drobnych szczegółów, które znać mógł tylko naoczny świadek. 
A  wreszcie  jej  autor  wyraźnie  mówi  z  autopsji:  „A  który  widział,  wydał  świadectwo  i prawdziwe 
jest świadectwo jego” (19, 35). 

Wniosek. Powyższe świadectwa wewnętrzne zaczerpnięte z treści czterech Ewangelii wykazu-

ją, że świadectwa zewnętrzne o autorstwie Ewangelii, sięgające końca i w., znalazły potwierdzenie 
w  samych  Ewangeliach.  To  zwiększa  pewność,  że  Ewangelie  apostolskie  istotnie  były  napisane 
przez dwóch apostołów i dwóch uczniów apostolskich, a zatem są autentyczne. 

c. Integralno

ść Ewangelii 

Tekst oryginalny Ewangelii pisany na papirusach zaginął. Przechowały się jedynie ręczne jego 

odpisy zwane kodeksami. Krytyka tekstu rozporządza olbrzymim materiałem porównawczym, obej-
mującym ponad 2500 kodeksów oraz 70 papirusów, z których wyróżnia się P62 oraz P66 pochodzą-
ce  z  II  w.  Pierwszy  został  odkryty  przez  Robertsa  w  1935  r.,  a  drugi  pochodzi ze  zbioru  Bodmera 
i zawiera  czternaście  rozdziałów  Ewangelii  św.  Jana.  Wszystkie  te  odpisy  porównane  ze  sobą  dają 

background image

 

39 

około 150.000 wariantów. Trzeba było odpowiedniej organizacji pracy naukowej, by móc w miarę 
możliwości zredukować te warianty i odtworzyć pierwotny tekst N. Testamentu. 

Dzięki długim i żmudnym badaniom ogólna liczba wariantów znacznie spadła pod względem 

jakościowym, i obecnie powiedzieć można, że osiem cz

ęści tekstu na dziesięć zostało uznane jako 

nie  podlegaj

ące  żadnej  wątpliwości.  Zaledwie  200  wariantów  wywiera  wpływ  na  sens  wyrazu 

i całego  zdania,  a  z  tej  liczby  tylko  15  odgrywa  znaczenie  większe,  ale  bez  wpływu  na  znaczenie 
dogmatyczne.  Na  tak  dodatni  wynik  w  odtwarzaniu  tekstu  Nowego  Testamentu  wpłynęła  wielka 
obfitość źródeł i to starożytnych, sięgających IV w., gdy chodzi o pełny tekst (Kodeks Watykański), 
a 1. poł. II w., gdy chodzi o fragmenty. Odległość więc między oryginałem a jego odpisem jest nie-
wielka. Dzieła literatury starożytnej mają o wiele gorszą sytuację pod tym względem.  

Na przykład najstarsze odpisy dzieł Platona pochodzą dopiero z IX w. po Chr., dzieła history-

ka greckiego Herodota z X w., Filona – współczesnego Jezusowi – z X-XI w. Nikt jednak w nauce 
nie wątpi, że dzieła te są integralne pod względem tekstu. Ponadto trzeba zwrócić uwagę na okolicz-
ności  w  jakich  dokonywano  odpisy  Pisma  św.  Księgi  Nowego  Testamentu  odczytywane  były  na 
nabożeństwach,  stąd  ich  nieskażoność  była  kontrolowana  nie  tylko  przez  biskupów,  ale  całą  spo-
łeczność chrześcijańską.  Każda istotna zmiana musiałaby się spotkać ze sprzeciwem ze strony obu 
czynników. Z drugiej strony liczne cytaty NT w literaturze chrześcijańskiej stawały się przeszkodą 
w przeprowadzaniu ewentualnych zmian w tekście biblijnym, bo wówczas trzeba by było dostoso-
wać do zmian także owe cytaty. Nie można zakładać, by to było możliwe. Wynika z tego, że obecne 
krytyczne  wydania  tekstu  ewangelijnego  zarówno  katolickie  (Vogels,  Merk),  jak  i protestanckie 
(Nestle) oraz międzywyznaniowe (K. Alland, M. Black, C. M. Martini, M. Metzger) dają taki tekst 
ewangelijny, jaki napisali apostołowie Mateusz i Jan oraz uczniowie apostolscy Marek i Łukasz. 

d. Wiarygodno

ść Ewangelii 

Zagadnienie  to,  bardzo  skomplikowane,  zostało  już  częściowo  omówione  przy  wykładzie 

agnostycyzmu historycznego, Formgeschichte i wskazaniach Instrukcji Papieskiej Komisji Biblijnej. 
Do przytoczonych tam argumentów można dodać jeszcze inne. 

 

Skoro  wiemy,  że  Ewangelie  są  utworami  świadków  współczesnych  wydarzeniom  opisywa-

nym w kilkadziesiąt lat po śmierci Jezusa, ich treść pod względem historycznym nie może nasuwać 
wątpliwości.  Ponadto  pamiętać  trzeba,  że  wydarzenia  te  zostały  spisane  pod  kontrol

ą  licznego 

pokolenia 

świadków,  którzy  łatwo  mogli  zakwestionować  prawdomówność  ewangelistów,  nieza-

leżnie  czy  byli  to  przyjaciele,  czy  wrogowie  Jezusa.  Oczywiście  ewangeliści  nie  byli  historykami 
fachowymi,  nie  znali  nowoczesnej  metody  historycznej,  ale  byli  świadkami  tego,  co  opisują,  a 
wskutek tego o wiele lepiej przygotowani, ażeby pisać i mówić o Jezusie niż ktokolwiek inny. Sami 
zaznaczają, że nie roszczą sobie innych pretensji jak tylko, by napisać prawdę (Łk 1,1; J. 19, 35). 

 

Gdyby się przyjęło treść zmyśloną, to trzeba by ich oskarżyć o kłamstwo lub oszustwo. Taka 

jednak ewentualność nie miałaby tu żadnego uzasadnienia psychologicznego, albowiem w psycho-
logii kłamstwa wyst

ępuje zawsze interes osobisty, co wyraża zasada: Nemo gratis mendax (Nikt 

nie kłamie bez korzyści). Ewangelistów nie można posądzać o interes osobisty (bogactwo, zaszczy-
ty, przyjemności), bo za swoje przekonania cierpią i ponoszą śmierć męczeńską. 

 

Wiarygodność  ewangelistów,  tj.  ich  wiedzę  i prawdomówność,  potwierdza  również  analiza 

Ewangelii pod względem formy opisów treści i tła społeczno-politycznego. 

 

Forma  opisowa  Ewangelii  jest  fragmentaryczna,  bez  ścisłej  chronologii.  Otóż  gdyby  to  nie 

był  opis  rzeczywistości,  lecz  jakaś  nowela  literacka,  to  wówczas  jej  treść  musiałaby  być  bardziej 
pełna  i wykończona.  Ponadto  autorzy  ci  używają  pewnych  wyrażeń,  które  były  aktualne  tylko  za 
czasów Jezusa, a później znikły. Na przykład: „Syn Człowieczy”, „królestwo niebieskie” zamienio-
no później na „Kyrios”, „ecclesia” (np. w listach św. Pawła). 

 

Sama treść Ewangelii wskazuje, że nie opisują one wyłącznie tylko wierzeń gminy, ale także 

rzeczywistość historyczną. Wskazują na to np. opisy, że apostołowie wątpią, nie rozumieją, a prze-
cież taki stan nie miał już później miejsca, gdyż oddali życie za wiarę. Gdyby nie pisali historii, ale 

background image

 

40 

wierzenia  gminy  to  na  pewno  wyeliminowaliby  z życia  Jezusa  ludzkie  pierwiastki  lub  gorszące  ze 
względu na wiarę w Chrystusa Boga (np. krwawy pot, rozmowa z jawnogrzesznicą). 

 

Tło społeczno-polityczne w Galilei i Judei opisane w Ewangeliach dotyczy sytuacji jaka tam 

panowała przed 70 r. Po tym roku i zburzeniu Jerozolimy następują radykalne zmiany. 

 

Samo  wreszcie  środowisko  chrześcijan  wśród  i dla  którego  zostały  napisane  Ewangelie  nie 

było bynajmniej zespołem prowizorycznie zespolonym, ale stanowiło zorganizowaną hierarchicznie 
wspólnotę  religijną.  Grupa  Dwunastu  strzegła  i przekazywała  z  polecenia  Jezusa  Jego  depozyt. 
Wszelkie  odchylenia  czy  mity  i legendy  spotkałyby  się  na  pewno  ze  sprzeciwem.  Starożytność 
chrześcijańska nie zanotowała żadnych sprzeciwów, co wskazuje na to, że ewangelia głoszona była 
zgodnie z prawdą historyczną. 

 

Przeciw  hipotezom  o  mitycznej  treści  Ewangelii  przemawiają  tzw.  prawa  fabulacji,  które 

charakteryzują utwory mityczne. 

Pierwsze prawo fabulacji stwierdza, że umysł tworzący  mity lekceważy  historię. Najczęściej 

przerzuca teraźniejszość w przeszłość i podkreśla w mitach te elementy, które wydają się potrzebne 
dla  teraźniejszości.  Ewangelie  natomiast  poprzez  cały  szereg  szczegółów  geograficznych,  topogra-
ficznych  itp.,  które  są  znane  skądinąd,  są  bardzo  mocno  zakotwiczone  w  realiach  historii.  Trudno 
przypuścić, że zostało to wystudiowane ex post, gdy tworzono rzekome mity. Zresztą legendy, mity 
nie tworzy uczony, ale powstają one spontanicznie. 

Drugie prawo fabulacji polega na tym, że główny bohater jest ideałem typowym dla mental-

ności środowiska tworzącego mit. Tymczasem, choć Jezus jest przedstawiony  w Ewangeliach jako 
Mesjasz,  to  jednak  w  zupełnie  innych  wymiarach  niż  to  pojmowano  powszechnie  w  środowiskach 
judaistycznych. Ponadto Ewangelie więcej mówią o Jego człowieczeństwie na tle codziennego życia 
w Palestynie niż o Jego godności nadprzyrodzonej. 

Wniosek  ko

ńcowy.  Wszystkie  przytoczone  wyżej  argumenty  uzasadniają  twierdzenie,  że 

treść  Ewangelii  jest  nie  tylko  religijna,  ale  także  historyczna,  że  przedstawiają  nie  tylko  Chrystusa 
wiary,  ale  także  Jezusa  historycznego.  Świadectwa  ewangelijne  o  wydarzeniach  historycznych  z 
życia Jezusa są jednak równocześnie wyznaniem wiary w Chrystusa-Mesjasza. 

II.3 Nadprzyrodzona 

świadomość Jezusa i jej uzasadnienie 

W wykładzie chrystologii fundamentalnej docieramy do istotnego miejsca tj. do osoby założycie-

la chrześcijaństwa, która – jako to wykazano wyżej – stanowi pełnię objawienia chrześcijańskiego. Z 
osoby Jezusa wyprowadza się główny motyw wiarygodności (prawdziwości) objawienia (religii) z któ-
rym on łączy się w sposób istotny. Stosowany tu schemat argumentacyjny: najpierw ukazuje się nad-
przyrodzoną świadomość Jezusa (ujawniają się one w tytułach Mesjasz, Syn Boży, Syn Człowieczy), a 
następnie wykazuje się zasadność ich używania. 

II.3.1 Nadprzyrodzona 

świadomość Jezusa (świadomość deklaracyjna) 

1. Mesja

ńska świadomość Jezusa 

Historyczność osoby i działalności Jezusa Chrystusa, oparta na świadectwach chrześcijańskich 

i pozachrześcijańskich,  stanowi  jedynie  punkt  wyjścia  dla  rozważań  teologii  fundamentalnej,  która 
stawia  sobie  za  cel  zrozumienie  i wytłumaczenie  osoby  i działalności  Jezusa  oraz  uzasadnienie 
prawdy o Jezusie i chrześcijaństwie. W tym celu teologia fundamentalna ustala, za kogo Jezus uwa-
żał sam siebie a następnie stara się uzasadnić, że jego roszczenia mesjańskie są w pełni wiarygodne. 
Uzasadnienie  wiarygodności  mesjańskiej  misji  Chrystusa  stanowi  równocześnie  uzasadnienie  nad-
przyrodzonego charakteru chrześcijaństwa. 

a. Jezus miał świadomość posłannictwa Bożego
W działalności Jezusa dominuje świadomość, że działa w imieniu i z polecenia Boga. Stwier-

dza On, że jest posłany, że przyszedł pełnić wolę Ojca. W Ewangelii św. Jana wyrażenie : „ten, któ-
rego  Bóg  posłał”  jest  wyróżniającym  tytułem  i imieniem  własnym  Jezusa  (por.  J  3,34;  5,36;  6,29; 
10,36;  17.3).  Powtarza  się  ono  w  tej  Ewangelii  w  różnych  kontekstach  i formach  około  25  razy. 
Pewność posłannictwa wiąże się u Jezusa ze świadomością preegzystencji i czerpie z niej szczegól-

background image

 

41 

ną powagę : „Ja bowiem od Boga wyszedłem i przychodzę. Nie wyszedłem od siebie, lecz On mnie 
posłał  (J  8,  42  ).  Ze  świadomością  posłannictwa  wiąże  Jezus  autorytet  swojego  przepowiadania: 
„Nie mówiłem bowiem sam od siebie, ale Ten, który Mnie posłał, Ojciec, Ten mi nakazał, co mam 
powiedzieć i oznajmić” ( J 12, 49). 

Synoptycy także poświadczają świadomość Jezusowego posłannictwa. W ich relacji Jezus gło-

si Dobrą Nowinę, gdyż „na to został posłany” (Łk 4, 43). (Zob. także: Mt 5, 17;Mk 2, 17; Mt 10, 34; 
Łk 19,10). 

Jezus jest zawsze świadomy również konsekwencji swego posłannictwa. Występuje jako ma-

jący  władzę  (por.  Mk  1,  27;  Mt  7,  29  ).  Jest  świadomy,  że  przyjęcie  Jego  osoby  i nauki,  jak  też 
i okazana Mu pogarda, dotyczą ostatecznie Tego, który Go posłał (por. Mt, 40; Łk 10, 16 ). 

b. Jezus miał świadomość posłannictwa mesjańskiego 
Jezus  uważał  się  za  Mesjasza.  Starał  się  uwolnić  pojęcie  -  Mesjasz  -  od  szablonu  ra-

binackiego, czyli oczyścić od politycznych wyobrażeń, by przywrócić mu znaczenie właściwe (reli-
gijne),  przekazywane  przez  proroków.  „Mesjasz”,  słowo  pochodzenia  aramejsko  -  hebrajskiego, 
znaczy podobnie jak grecki termin „chrystos” - „namaszczony”. Uwypukla ono dobrze ścisły zwią-
zek,  jaki  istniał  pomiędzy  osobą  Jezusa  a  trwającymi  całe  wieki  nadziejami  narodu  żydowskiego, 
oczekującego na przyjście Mesjasza, Syna Dawida. 

W Starym Testamencie namaszczenia dokonywano na wszystkich, którzy zostali powołani na 

wodzów ludu, kapłanów, proroków. W pełnym znaczeniu Mesjaszem jest namaszczony przez Boga 
Odkupiciel.  Jezus  przyznawał  się  do  swojej  misji  mesjańskiej  wobec  wszystkich,  którzy  żądali  od 
Niego jasnego określenia swojej misji. Przykłady: 

 

komentarz Jezusa do tekstu Iz 61, 1 - zob. Łk 4, 21: „Dziś spełniły się te słowa Pisma, które-

ście słyszeli”; 

 

gdy Jan Chrzciciel wysyła uczniów by zapytać Jezusa kim On jest, Jezus każe opowiedzieć 

Janowi o cudach jakie czyni (zob. Łk 7, 22). A zatem zapowiedziana przez Izajasza 35, 5 epoka me-
sjańska znalazła w Nim historyczne urzeczywistnienie ; 

 

gdy Samarytanka powoływała się w rozmowie z Jezusem na mającego nadejść Mesjasza, Je-

zus odpowiedział: „Jestem nim Ja, który z tobą mówię” J 4,26; 

 

Jezus  stawia  uczniom  pytanie  za  kogo  Go  uważają.  Piotr  odpowiada  :  „Ty  jesteś  Mesjasz 

Syn Boga żywego” zob. Mt 16, 13-16. Jezus wyraźnie potwierdza wyznanie Piotra. 

 

Jezus wyznał, że jest Mesjaszem podczas przesłuchania u Kajfasza. Arcykapłan zapytał pod 

przysięgą: „Czy ty jesteś Mesjasz, Syn Błogosławionego?”( Mk 14, 61 ). Odpowiedź brzmiała : „Ja 
jestem”(  Mk  14,  62  ),  „Tak  Ja  Nim  jestem!”  (Mt  26,  64  ),  „Tak.  Jestem  Nim”  (Łk  22,  70  ).  Jezus 
uważał zatem siebie za obiecanego przed wiekami Mesjasza. 

c. „Syn Człowieczy” jako Jezusowe określenie funkcji Mesjasza 
Świat judaistyczny, który, z ideą Mesjasza wiązał nadzieje nacjonalistyczno - polityczne, nie 

chciał i nie mógł zrozumieć takiego wzoru Mesjasza, jaki prezentował Jezus. Stąd Jezus, aby unik-
nąć  nieporozumień,  posługuje  się  terminem  „Syn  Człowieczy”.  Pewnym  kluczem  do  zrozumienia 
sensu tego pojęcia jest wizja Danielowa, która tak opisuje przyszłego Mesjasza: „Patrzyłem w noc-
nych  widzeniach:  a  oto  na  obłokach  nieba  przybywa  jakby  Syn  Człowieczy.  Podchodzi  do  Przed-
wiecznego i wprowadzaj
ą Go przed Niego. Powierzono Mu panowanie, chwałę i władzę królewską
a słu
żyły Mu wszystkie narody, ludy i języki. Panowanie Jego jest wiecznym panowaniem, które nie 
przeminie, a Jego królestwo nie ulegnie zagładzie”
 (Dn 7, 13 ). 

Tytuł „Syn Człowieczy” oznacza w sensie ogólnym człowieka. Uroczysty jednak ton w jakim 

Jezus nazywa siebie „Synem Człowieczym”, wskazuje na to, że tytuł ten nie pokrywa się całkowicie 
z  określeniem  rodzajowym,  ale  ma  znaczenie  wyjątkowe.  Nazwę  Syn  Człowieczy  spotykamy  w 
Ewangeliach tylko jako samookreślenie Jezusa. 

Mesjańska treść określenia „Syn Człowieczy”. Treść, jaką chciał zamknąć Jezus w tytule Syn 

Człowieczy, można sprowadzić do trzech głównych stwierdzeń: 

background image

 

42 

1.  Synowi  Człowieczemu  przysługuje  wyjątkowa  godność  i autorytet.  Jest  Panem  szabatu  ( 

Mk 2, 28 ), ma władzę odpuszczania grzechów ( Mk 2, 10; Łk 5, 24 ), kto go wyzna przed ludźmi, 
otrzyma  zbawienie,  kto  zaś  się  go  zaprze,  skazuje  się  na  wieczne  odrzucenie  (Łk  12,  8  n  ),  Syn 
Człowieczy to więcej niż Jonasz i więcej niż Salomon (Mt 12, 38 - 42 ). 

2.  Syn  Człowieczy  identyfikuje  się  z  cierpiącym  i pokutującym  Sługą  Jahwe  (Iz  49,  Iz  53). 

Musi wiele wycierpieć ,,będzie odrzucony, będzie zabity ( por. Mk 8, 31 n ), „ i będą z Niego szy-
dzić, oplują Go, ubiczują i zabiją, a po trzech dniach zmartwychwstanie” (Mk 10, 33; 14, 21). 

3. Misja Syna Człowieczego ma wymiar eschatologiczny (Łk 17, 22; Mk 13, 26; Łk 22, 69). 
Nawiązanie do wizji Danielowej w nauczaniu Jezusa występuje wyraźnie w tekstach: Mt 24, 

30 oraz Mt 26, 64. Jan, który pisał Ewangelię dla pogańskich jak i żydowskich czytelników uwydat-
nił  szczególnie  transcendentny  charakter  Syna  Człowieczego.  Było  to  konieczne  ze  względu  na 
możliwe nieporozumienia ze strony nawróconych z pogaństwa czytelników nie znających jak Żydzi 
proroctwa Danielowego (J 3,13 - 14; J 6, 53). Widać z tych tekstów, że tytuł Syn Człowieczy ozna-
cza w sensie ścisłym istotę równą Bogu. 

d. Jezusowa świadomość Synostwa Bożego 
Syn Boży - w słownictwie żydowskim oznacza człowieka miłego Bogu, obdarzonego specjal-

nie łaską Bożą. Czasem tą nazwą określano cały lud izraelski jako wybrany i umiłowany przez Bo-
ga. Nadawano ją też aniołom jako istotom specjalnie ściśle związanym z Bogiem. 

W  ustach Jezusa  nazwa ta  ma  nie  tylko  sens  ogólnoreligijny,  ale  wyjątkowy.  Według  Jezusa 

Jego synostwo Boże było jedyne w swoim rodzaju. Syn został powołany przez Ojca (J 3,16 ); Ojciec 
dał  Mu  wszystko  (  Mt  11,27  );  odbiera  tą  samą  cześć,  co  Ojciec  (J  5,23  ).  Jest  On  kimś  jednym  z 
Ojcem (J 10,30 ). Synostwo Boże – w sensie ontycznym – Jezusa przysługuje tylko Jemu samemu. 
(Synami  Bożymi  w  sensie  moralnym  są  wszyscy  wierzący  w  Boga).  Jezus  mówił  tylko  o  „moim 
Ojcu”, nigdy o „naszym Ojcu”, jest Synem Jednorodzonym, umiłowanym, własnym. Słuchacze Je-
zusa  nie  przyjmując  Jego  godności  -  Syna  Bożego  -  oskarżyli  Go  o  bluźnierstwo.  Sens  dosłowny 
tego  tytułu  wynika  także  stąd,  że  Jezus  przypisywał  sobie  prerogatywy  i funkcje  właściwe  jedynie 
tylko samemu Bogu: 

 

Jezus  ma  świadomość,  że  przerasta  zwyczajny  wymiar  człowieczeństwa.  Jest  większy  niż 

Jonasz (Mt 12, 41-42 ) czy Salomon, większy niż Jan Chrzciciel, niż prorocy, jest większy niż świą-
tynia (Mt 12, 6 ); „Ja jestem w Ojcu, a Ojciec we mnie” (J 14, 11 ); jest Panem szabatu (Mt 12, 8; 
Mk 2, 28);  

 

stawia siebie na równi z Prawodawcą Starego Testamentu, czyli Bogiem (zob. Mt 5, 21-48). 

 

ma świadomość odpuszczania grzechów (zob. Mt 9, 1 - 8 ); Łk 7, 36-49 ). 

 

działa cuda we własnym imieniu ( zob. Mt 8, 3 ; Mt 8, 7 ; Mk 5, 41 ; Mt 10, 5 n). 

 

ma świadomość religijnej władzy sądzenia. Żydzi z czasów Jezusa przypisywali władzę sądu 

nad światem jedynie Bogu. Chrystus ma świadomość posiadania tej władzy ( Mt 16, 27). 

 

Ma  świadomość  wyjątkowego  stosunku  do  Ojca. Jest Jego  Synem  Umiłowanym.  Ma  świa-

domość jedności z Ojcem, jedności w bycie, jedności w naturze. 

 

Posiada świadomość boskiego: Ja jestem! (ego eimi). Jezus mówi : „Zanim Abraham stał się, 

Jam jest” (J 8, 58 );” Jeśli nie uwierzycie, że Ja jestem, pomrzecie w grzechach waszych” (J 8, 24 ), 
„Gdy  podwyższycie  Syna  Człowieczego,  wtedy  poznacie,  że Ja  jestem” (J  8,  28  ). Również  odpo-
wiedź u Kajfasza brzmiała : „Ja nim Jestem” (Mt 26, 64 ), „Ja Jestem” ( J 8, 28 ). Jezus mówił także 
: „Jam jest chleb życia” (J 6, 35 ; 41, 48 ), „Ja jestem światłością świata” (J 8, 12 ), „ Ja jestem bra-
mą” (J 10, 7), „Ja jestem dobrym pasterzem” (J 10, 11 ),”Ja jestem drogą, prawdą i życiem” (J 14, 6 
), „Ja jestem zmartwychwstaniem i życiem” (J 11, 25 ). 

 

Jezus wymagał dla siebie czci religijnej. Miał świadomość Synostwa Bożego: „Do każdego 

więc,  który  się  przyzna  do  Mnie  przed  ludźmi,  przyznam  się  i Ja  przed  moim  Ojcem,  który  jest  w 
niebie. Lecz kto się Mnie zaprze przed ludźmi, tego zaprę się i Ja przed moim Ojcem, który jest w 
niebie” (Mt 10, 32 - 33 ). Należy także zwrócić uwagę na teksty: Mt 11, 29; Mt 19, 29: Mt 10, 38; 

background image

 

43 

Mt 5, 11; Mt 25, 4. 

 

Tekst „Janowy” (Mt 11,27) - Wszystko przekazał Mi Ojciec mój. Nikt też nie zna Syna, tyl-

ko Ojciec, ani Ojca nikt nie zna, tylko Syn, i ten, komu Syn zechce objawić – paralelizm poznawczy 
Ojca i Syna wskazuje na paralelizm ontyczny. Takie samo poznanie = taka sama natura Ojca i Syna. 

II.3.2. Uzasadnienie nadprzyrodzonej 

świadomości Jezusa (świadomość motywacyjna) 

Motywy  wiarygodności  objawienia  chrześcijańskiego  (świadectwo  Pisma  Świętego,  życie 

etyczne Jezusa, poziom intelektualny Jezusa, czyny Jezusa - cuda). 

A. Świadectwo Pisma Świętego (argument skrypturystyczny). 
Zajmuje ono wiele miejsca w Ewangelii, powołują się na nie Ewangeliści i sam Jezus. Świa-

dectwo  to  polegało  na  tym,  by  wykazać  że  życie  i dzieła  Jezusa  są  urzeczywistnieniem  tego,  co  o 
Mesjaszu przepowiadali prorocy. Życie Jezusa nie jest więc dziełem określonego przypadku istnie-
nia  ludzkiej  jednostki,  ale  dokładnie  przygotowanym  działaniem  zbawczym  Boga.  Według  źródeł 
biblijnych  proroctwo  oznacza  obietnice  Boże  dotyczące  zbawienia.  Prorok  rozumie  zbawczy  sens 
wydarzeń historycznych. Wypełnienie proroctw ma miejsce w totalnej tajemnicy Chrystusa, w Jego 
życiu ziemskim, uwielbieniu i Kościele. Należy pamiętać, że treścią ST i NT nie jest zwykła histo-
ria, ale historia zbawienia. Stąd argument z Pisma nie może być konstruowany w rozumieniu zwy-
kłej historii jako zwykłe przepowiadanie przyszłości, ale jako natchniona projekcja zamiarów zbaw-
czych  Boga.  Tak  trzeba  rozumieć  przytoczone  poniżej  proroctwa  mesjańskie  i ich  wypełnienie  w 
Jezusie Chrystusie. 

a.  Proroctwa  ST  podawały  rodowód  Mesjasza,  Jego  życie,  pewne  szczegóły  Jego  męki 

i śmierci, czas Jego przyjścia. 

 

Mesjasz  będzie  pochodził  z  rodu  ludzkiego  Rdz  3.  15:  „Wprowadzam  nieprzyjaźń  między 

ciebie a niewiastę, pomiędzy potomstwo twoje a potomstwo jej: ono zmiażdży ci głowę, a ty zmiaż-
dżysz mu piętę.” 

 

Mesjasz będzie pochodził z narodu żydowskiego - Rdz 22, 18 ,, Wszystkie ludy ziemi będą 

sobie  życzyć  szczęścia  takiego,  jakie  jest  udziałem  twego  potomstwa,  dlatego  że  usłuchałeś  mego 
rozkazu  -  obietnica  dana  Abrahamowi;  Rdz  26,4  -  obietnica  powtórzona  Izaakowi;  Rdz  28,14  - 
obietnica  powtórzona  Jakubowi.  Proroctwo  zapowiada  zatem,  że  Mesjasz  będzie  pochodził  z  rodu 
Abrahama, czyli z narodu Żydowskiego. 

 

Mesjasz będzie pochodził z rodu Dawida Iz 2, 1 - 2 i Mt 22, 42: „Co sądzicie o Mesjaszu? 

Czyim jest synem? Odpowiedzieli Mu: Dawida. Żydzi byli głęboko przekonani, że Mesjasz będzie 
pochodził z rodu Dawida J 7, 41 - 42; Mt 1,1; 2 Tm 2, 8; Łk 1,32 

b. Proroctwa dotyczące życia Mesjasza I 

 

Mesjasz b

ędzie miał poprzednika Ml 3, 1-2: „Oto Ja wyślę anioła mego, aby przygotował 

drogę przede Mną, a potem nagłe przybędzie do swej świątyni Pan, którego wy oczekujecie, i Anioł 
Przymierza,  którego  pragniecie.  Oto  nadejdzie,  mówi  Pan  Zastępów.”  Anioł  Nowego  Przymierza, 
którego  oczekiwali  Żydzi  to  nikt  inny  niż  Mesjasz.  Jego  poprzednikiem,  który  przygotował  Mu 
przyjście był Jan Chrzciciel, jak to zaznacza sam Jezus: „ On jest tym, o którym mówi Pismo: oto 
posyłam przed tobą...” (Mt 11, 10). 

 

Mesjasz urodzi si

ę w Betlejem : „A ty, Betlejem Errata, najmniejsze jesteś wśród plemion 

judzkich! Z ciebie mi wyjdzie Ten, który będzie władał w Izraelu, a pochodzenie Jego od początku, 
od dni wieczności”(Mi 5,1-2). Żydzi znali to proroctwo i odnosili je do Mesjasza. Świadczy o tym 
epizod jaki zdarzył się na dworze Heroda, gdy trzej królowie zapytali o miejsce, gdzie miał urodzić 
się Mesjasz. Kapłani żydowscy bez wahania oświadczyli. , że w Betlejem (Mt 2, 5). 

 

Mesjasz  narodzi  si

ę  z  Dziewicy:  „Dlatego  Pan  sam  da  wam  znak:  Oto  Parma  pocznie 

i porodzi Syna, i nazwie Go imieniem Emmanuel „(Iz 7,14 ).Według kontekstu Emmanuel, tj. Bóg z 
nami, jest panem ziemi Judy ( Iz 8,8 }, która jest także nazwana ziemią Pana. On zwycięży wszyst-
kich nieprzyjaciół Ludu Bożego (Iz 8,9 ). Nazwą go : Przedwieczny, Bóg, Mocny, Ojciec przyszłego 
wieku, Książe pokoju (Iz 9,5-6 ), będzie królował na stolicy Dawidowej na wieki ( Iz 9,6). Powyż-

background image

 

44 

sze teksty odnoszą się do osoby Mesjasza. Święty Łukasz zaznacza, że proroctwo (Iz 7,14) spełniło 
się na Jezusie i Najświętszej Maryi Pannie. 

 

„Mesjasz  b

ędzie czynił cuda : „Powiedzcie małodusznym: Odwagi!  Nie bójcie się! Oto 

wasz Bóg, oto - pomsta; przychodzi Boża odpłata; On sam przychodzi, by zbawić was. Wtedy przej-
rzą  oczy  niewidomych  i uszy  głuchych  się  otworzą.”  (Iz  35,  4-5).  Sam  Jezus  stwierdza,  że  w  Nim 
realizuje się to proroctwo (Mt 11,2-6). 

 

Mesjasz będzie łagodny i miłosierny - Iz 42,2: „Nie będzie wołał ni podnosił głosu, nie da 

słyszeć krzyku swego na dworze”. Nawiązanie do treści tego proroctwa znajduje się w tekście : Mt 
12, 18-21. 

c. Proroctwa dotycząca męki i śmierci Mesjasza. 

 

Mesjasz będzie zdradzony i sprzedany za 30 srebrników: Za 11, 12 : „Potem zwróciłem się 

do nich: Jeżeli to uznacie za słuszne, dajcie mi zapłatę, a jeżeli nie - zostawcie ją sobie! i odważyli 
mi trzydzieści srebrników”. Mateusz opisujący zdradę Judasza i jego koniec wykazuje, że proroctwo 
to się spełniło (Mt 27, 3) 

 

Mesjasz będzie biczowany i męczony : Iz 50, 6: „Podałem grzbiet mój bijącym i policzki 

moje  rwącym  Mi  brodę.  Nie  zasłoniłem  mojej  twarzy  przed  zniewagami  i opluciem”.  Opisy  męki 
Jezusa wskazują na wypełnienie się tego proroctwa: Mt 26, 67; Mk 14, 65 ; J 19, 1-3. 

 

Mesjasz  będzie  skazany  na  śmierć  jako  zbrodniarz  Iz  53,  7:  „Dręczono  Go,  lecz  sam  się 

dał gnębić, nawet nie otworzył ust swoich. Jak baranek na rzeź prowadzony, jak owca niema wobec 
strzygących  ją,  tak  On  nie  otworzył  ust  swoich.”  Dzieje  Apostolskie  opisując  epizod  nawrócenia 
Etiopczyka przez Filipa stwierdzają, że odnoszono to proroctwo do Jezusa (Dz 8, 32). 

 

„Przebodli ręce i nogi moje, policzyć mogę wszystkie kości moje, moje szaty dzielą mię-

dzy siebie i los rzucają o moją suknię ...”(Ps 22, 17 n; por. Mt 27, 34-48). 

 

Ponadto cały szereg innych szczegółów o Mesjaszu podawały proroctwa, jak : o czasie Je-

go przyjścia, o funkcjach jakie wypełnił. 

B. Życie etyczne Jezusa. 
Na podstawie źródeł stwierdzono, że Jezus uważał siebie za prawdziwego Mesjasza -Boga w 

sensie absolutnym. Gdyby przyjąć, że to nie odpowiadało prawdzie obiektywnej to trzeba by przyjąć 
dwie  ewentualności,  hipotezy:  1.  albo  Jezus  kłaniał  świadomie  oszukując  i wprowadzając  w  błąd 
wszystkich, 2.  albo był subiektywnie tylko przeświadczony o swej godności, czyli był w stanie ja-
kiejś stałej choroby psychicznej, czy braku równowagi psychicznej. Pierwszą ewentualność wyklu-
cza wysoki poziom etyczny Jezusa, a drugą Jego poziom intelektualny. 

Psychika człowieka jako całość występuje najbardziej w sposób charakterystyczny w przeży-

ciach wartości. Według źródeł tą wartością dla Jezusa, którą przeżywał w nasileniu stanowiła miło

ść 

Boga - Jego Ojca Niebieskiego. Wskazuje na to stałe posługiwanie się zwrotem „Ojcze” w stosun-
ku do Boga. Myśl o Ojcu w niebie złączona z bezgraniczną miłością do Niego przejawiała się dalej 
w  okolicznościowych  wskazaniach  i pouczeniach  Jezusa.  Tak  mógł  szczerze  mówić  i pouczać  in-
nych o Ojcu Niebieskim, ten tylko, kto przeżywał w swej duszy głęboką miłość do Boga. Ta miłość 
synowska Jezusa polegała na posłuszeństwie wobec woli swego Ojca. Innym wyrazem tej wartości 
jest modlitwa Jezusa. Głębokie przeżycie Boga jako naczelnej wartości wyklucza możliwość kłam-
stwa,  bo  to  naruszałoby  szczerość  i zaufanie  do  Ojca.  Jezus  nie  mógł  świadomie  kłamać 
i oszukiwać,  kiedy  twierdził,  że  jest  Mesjaszem  -  Bogiem.  Wysoki  poziom  etyczny  Jezusa  wyraża 
bardzo dobitnie postawione przez Niego pytanie jakiego nikt z ludzi na serio nie odważyłby się za-
dać:  „Kto  z  was  dowiedzie  mi  grzechu?”  Nawet  zacięci  wrogowie  nie  znaleźli  odpowiedzi  na  to 
pytanie. Jezus mówiąc, że jest Mesjaszem – Bogiem, mówił więc prawdę. 

C. Poziom intelektualny Jezusa
Jak wynika ze źródeł historycznych zdolności umysłowe Jezusa zadziwiały genialnością. Cała 

Jego nauka tworzy  harmonijny światopogląd, w  którym można znaleźć odpowiedzi na najtrudniej-
sze pytania co do sensu życia ludzkiego. Polemika Jezusa zadziwia otoczenie. To wszystko wyklu-

background image

 

45 

cza zasadność zarzutu o brak równowagi umysłowej, brak realizmu i uleganie subiektywnym uroje-
niom.  Jezus  zna  prawdę  obiektywną.  Czyli  Jezus  twierdząc  o  sobie,  że  jest  Bogiem  nie  ulegał  su-
biektywnym urojeniom. Jego twierdzenie jest wiarygodne. Wynikało to z wielu opisanych w ewan-
geliach sytuacji, w których Jezus bardzo szybko ocenia sytuację: wie jak odpowiedzieć na podchwy-
tliwe pytania adwersarzy, posiada niewyuczoną biegłość w znajomości pism ST, w formie przekazu 
ustnego  dostosowuje  się  doskonale  do  poziomu  percepcji  słuchacza.  Trudne  prawdy  o  Królestwie 
Bożym  wykłada  modelem  metafory,  przypowieści.  To  świadczy  o  Jego  wysokim  realizmie  życio-
wym i wysokim poziomie intelektualnym. 

D. Argument taumaturgiczny - z cudów Jezusa  
Cud jest znakiem Boga wyrażonym w empirycznej rzeczywistości świata w sposób odróżnia-

jący się od naturalnego biegu zdarzeń, znakiem skierowanym do człowieka, za pomocą którego Bóg 
wzywa go do nawiązania zbawczego dialogu i realizuje zbawienie. Tak rozumiany cud jest istotnym 
elementem  historii  zbawienia,  która  realizuje  się  nie  tylko  przez  słowo  Boże,  ale  także  przez  nie-
zwykłe  wydarzenia  historii  świętej.  Historia  zbawienia  przekazana  w  Piśmie  świętym  Starego 
i Nowego Testamentu zawiera liczne opisy wydarzeń cudownych. Chcąc lepiej zrozumieć cuda Je-
zusa, najpierw należy się przyjrzeć rozumieniu cudu w Starym Testamencie. 

a. Pojęcie cudu w Starym Testamencie 
W teocentrycznej wizji świata ludu St. Testamentu nie akcentuje się różnicy między prawami 

naturalnymi a nadprzyrodzonym działaniem Boga, wszystko bowiem przypisuje się Jemu i do Niego 
odnosi.  W  związku  z  tym  za  cuda  uważano  nie  tylko  zdarzenia  przekraczające  prawa  natury  (np. 
wstrzymanie rytmu Słońca i Księżyca - Joz 10,12-13; wskrzeszenie zmarłych - 1 Krl 17,17-24; 2 Krl 
4,33-37; niektóre plagi egipskie - Wj 7,12), ale także naturalne fakty opatrznościowe (nadzwyczajną 
płodność ziemi -Iz 55,13; nagłe pojawienie się deszczu - Job 5,9-10; burzy - Job 37,5). 

Za największe cuda w Starym Testamencie uważa się leżący u podstaw wiary cud stworzenia 

świata i człowieka oraz cuda związane z wyjściem narodu wybranego z niewoli egipskiej, wędrów-
ką do Kanaanu i początkiem wojen zdobywczych, w których Żydzi dostrzegają moc i miłość Boga, 
a także Jego skuteczną opiekę. Wszystkie cuda - zwłaszcza te dokonane po wielu odejściach Izraela 
od  Boga  -  przyczyniały  się  do  nawrócenia,  przypominały  i aktualizowały  Boże  wezwanie  i fakt 
Przymierza.  Do  nich  często  odwoływali  się  Prorocy,  by  przywrócić  lub  umocnić  wiarę  w  Jahwe, 
który  nieprzerwanie  kieruje  dziejami  świata  oraz  poszczególnych  narodów  i ludzi  (np.  Wj  14,24. 
25b. 27; 8,19-20; 7,5; 14,6-8. 21-23. 26). 

Właściwym  autorem  cudów  zarówno  w  Starym  Testamencie,  jak  i Nowym  jest  zawsze  sam 

Bóg,  ale  posługuje  się  On  wybranymi  do  tego  celu  ludźmi  (np.  Mojżesz,  Jozue,  Eliasz,  Elizeusz), 
których  obdarza  specjalną  mocą  czynienia  cudów  uwierzytelniających  ich  posłannictwo.  Tę  myśl 
można wyrazić również  tak: Bóg  czyni  cuda poprzez wybrane przez siebie osoby. Cuda  w Starym 
Testamencie wraz ze słowem Bożym stanowią dwie konstytutywne części objawienia Bożego, które 
wzajemnie się dopełniają i wyjaśniają. 

b. Cuda Jezusa jako znak zbawczego działania Boga 
Cud jako znak. W Nowym Testamencie na określenie cudów używa się podobnych terminów 

jak w Starym Testamencie: 

- gr. terata – czyny budzące zdziwienie faktem dokonanym przez Jezusa (Mk 13,22). 
- gr. dynamis - czyny mocy Bożej, dzieła mocy Bożej ukazane człowiekowi w fakcie cudow-

nym (Mt 7,22; Mk 6,5; 9,35; Łk 19,37); gr. ergon - zbawczy czyn Boga (J 5,36; 7,36); 

- gr. semeion - znak Jezusa, w którym objawia się działanie i obecność Boga wzywająca czło-

wieka do dialogu (Mt 12,38; Mk 21,11; J 2,11);  

Te trzy grupy terminów stały się podstawą do teologicznej refleksji nt. cudu: psychologiczno-

religijnej (św. Augustyn), metafizycznej (św. Tomasz) i semejotycznej (współczesna teologia). 

c. Historyczność cudów Jezusa. 
W Ewangeliach znajduje się 36 opisów cudów Jezusa oraz 12 ogólnych wzmianek o Jego cu-

background image

 

46 

dotwórczej działalności, wyrażonych na przykład za pomocą formuły „uzdrowił wielu”. Wśród do-
konanych przez Jezusa cudów są uwolnienia opętanych od złych duchów, uzdrowienia, wskrzesze-
nia czy inne - związane z opanowywaniem sił przyrody, np. uciszenie burzy, chodzenie po morzu, 
uschnięcie figi czy rozmnożenie chleba. Cudów Jezusa w czasie Jego życia nikt nie podawał w wąt-
pliwość. Nawet wrogowie Jezusa nie ośmielili się ich zakwestionować, lecz tylko się zastanawiali, 
jaką mocą je czynił (Mt 12,26-29; Łk 11,17-22). O działaniu cudów przez Jezusa świadczą nie tylko 
Ewangelie, lecz także Dzieje Apostolskie spisane przez Łukasza. Obecność arameizmów przy opi-
sach cudów w Ewangeliach świadczy, że opierał się on na bardzo starej tradycji, która przypisywała 
Jezusowi działanie cudów. Fakt, że Jezus czynił cuda jest uznawany przez wszystkich wierzących w 
Jezusa. Zaprzeczają temu tylko niewierzący, skrajni racjonaliści, naturaliści czy materialiści. Nauka 
Chrystusa łączyła się w sposób nierozerwalny z niezwykłymi czynami: słowa interpretowały czyny, 
a  te  nadawały  słowu  konkretną,  egzystencjalną  wartość;  jedno  bez  drugiego  byłoby  niepełne 
i niezrozumiałe. 

d. Funkcje cudów. 
Funkcja motywacyjna. Zasadniczo cuda przywołuje się w teologii fundamentalnej jako mo-

tywy  wiarygodności  posłannictwa  bożego,  Bożej  legitymacji  posiadanej  misji,  przesłania.  Dzisiaj 
akcentuje się także funkcję objawieniow

ą. Ze względu na ścisłe ich powiązanie ze słowami Jezusa 

rozpatruje się je na tle Jego nauki i w powiązaniu z całą historią zbawienia, zwłaszcza z mesjańskimi 
oczekiwaniami ludu Starego Testamentu. Cuda Jezusa potwierdzały proroctwa dotyczące zbawienia 
Izraela, objawiały miłość, dobroć i miłosierdzie Boga. Wskazywały też, że Jezus był tym obiecanym 
Mesjaszem,  który  miał  uwalniać  ludzi  od  zła  i zbawiać  od  grzechów.  Objawiały  Jego  Boską  moc, 
która  w  pełni  ukazała  się  w  momencie  przyjęcia  śmierci  krzyżowej  i zmartwychwstania.  Najwięk-
szym cudem Jezusa jest Jego zmartwychwstanie. To ono w pełni objawiło Jego godność mesjańską 
i lepiej pozwoliło zrozumieć inne cuda. Cuda Jezusa wskazywały także, że w Jezusie nadeszło kró-
lestwo Boże, że wypełniły się w Nim i przez Niego Boże obietnice (Łk 7,18-23). Cuda Jezusa pełni-
ły  funkcję  objawieniową:  objawiały  naturę  Boga  i Jego  zbawcze  plany  wobec  ludzi.  W  Chrystusie 
Bóg przekazał ludzkości dobra eschatologiczne: światłość, życie i nadzieję na zmartwychwstanie. 

Cuda  Jezusa  pełniły  również  funkcję  chrystologiczn

ą,  tzn.  objawiały  Jego  godność  i po-

wołanie: „Mój Ojciec działa aż do tej chwili i Ja działam” (J 5,17). Jezus nigdy nie czynił cudów w 
celach  spektakularnych  czy  dla  własnej  korzyści.  Czynił  je  w  celach  wybitnie  religijnych 
i zbawczych; dlatego częstym warunkiem uczynienia cudów przez Jezusa była uprzednia wiara, np. 
przy uzdrowieniach (Mt 9,22; Łk 8,50).  

Cuda Jezusa pełniły też funkcję wiarotwórcz

ą i eklezjotwórczą, tzn. przyczyniały się do po-

wstawania czy pomnażania wiary i do powstawania wspólnoty kościelnej. Ewangelie te funkcje wy-
rażają zwrotem: „i wielu uwierzyło w Niego”. 

W związku z ustnym głoszeniem Ewangelii w pierwotnym Kościele cuda Jezusa ulegały pew-

nej  reinterpretacji.  W  okresie  przed-wielkanocnym  interpretowano  je  głównie  teocentrycznie,  tzn. 
zauważano, że pełniły funkcję znaków zbawienia rozpoczętego przez Boga w samym Jezusie, a w 
okresie  powielkanocnym  większą  uwagę  koncentrowano  na  ich  wymowie  chrystologicznej:  były 
znakami mesjańskiej  godności Chrystusa zmartwychwstałego.  Tę  różnorodność interpretacyjną  cu-
dów Jezusa spotykamy już w Nowym Testamencie: Marek akcentuje w nich stopniowe objawianie 
się Boga  w Jezusie; Mateusz ukazuje je w aspekcie wypełnienia się proroctw Starego Testamentu; 
Łukasz za ich pomocą chce upamiętnić dobroć i współczucie Jezusa; Jan przedstawia cuda jako zna-
ki obecności i zbawczej działalności Boga potwierdzającego misję i mesjańską godność Jezusa oraz 
jako znaki wskazujące na zjednoczenie Jezusa z Ojcem. 

II.3.3. Cud jako kryterium wiarygodno

ści Objawienia 

Cud  jest  szczególnym  przedmiotem  zainteresowania  teologii,  zwłaszcza  fundamentalnej. 

Historia  zbawienia,  przekazana  w  księgach  St.  i  N.  Testamentu,  łączy  się  ściśle  z  niezwykłymi 
wydarzeniami - cudami. Dlatego Kościół Chrystusowy odwołuje się do cudów jako znaków swojej 

background image

 

47 

wiarygodności. 

Przez  cud  rozumiano  zawsze  nadzwyczajną  ingerencję  Boga  w  historyczną  rzeczywistość 

naturalną.  W  historii  powstawały  szczegółowe  określenia  cudu.  Były  one  wyrazem  aktualnych 
prądów  umysłowych  danej  epoki,  jak  i  określonych  systemów  teologicznych  oraz  odpowiadały  na 
konkretne potrzeby obrony chrześcijaństwa w danym okresie. 

1. Psychologiczno religijna koncepcja cudu 

św. Augustyna 

W okresie starożytności  chrześcijańskiej - przed  św. Augustynem - nie wypracowano pełnej, 

teologicznie  usystematyzowanej  koncepcji  cudu.  Był  on  ujmowany  w  kategoriach  znakowo-
religijnych. Tak zresztą rozumiano cud w Piśmie św. Cud był rozumiany jako znak obecno

ści Boga 

i Jego zbawczego działania, jako znak dobroci i miłosierdzia Bożego, jako znak nadejścia Królestwa 
Bożego  i  jego  realizacji,  znak  łaski  Boga  i  wezwania  człowieka  do  zbawienia,  jako  znak 
uwierzytelniający ciągłość historii zbawienia, jako znak wiarygodności Jezusa i Jego uczniów, jako 
część organiczna samego objawienia Bożego. 

Twórcą  pierwszego  klasycznego  ujęcia  cudu  w  był 

św.  Augustyn  (354-430).  Jego  ujęcie 

nazywane  jest  psychologiczno-religijn

ą  koncepcją  cudu.  Cud  to  fakt  niezwykły,  który  wywołuje 

zdziwienie,  ponieważ  różni  się  od  zwykłego  biegu  rzeczy,  a  wskutek  tego  budzi  zainteresowanie 
sprawami  religii  oraz  słu
ży  jako  znak  Bożego  działania  w  świecie.  Augustyn  pominął  tu 
transcendencję fizyczną cudu (przyczynowo-sprawczą), gdyż jego zdaniem o wielkości i mocy Boga 
świadczą także inne zjawiska w kosmosie. Koncepcja cudu Augustyna oparta jest na teocentrycznej 
wizji świata, która w każdym zjawisku dostrzega bezpośrednie działanie Boże. 

Cuda  zatem  różnią  się  od  zjawisk  naturalnych  nie  tyle  swoją  transcendencją  fizyczną,  ile 

raczej  swoją  nadzwyczajnością,  innością  która  czyni  z  nich  znaki.  Bóg  przewidział  niejako 
niewrażliwość  ludzi  na  dzieła  swej  wszechmocy  i  wybrał  pewne  zjawiska  jako  narzędzia  do 
budzenia  zainteresowania  sprawami  wiary,  jako  znaki  objawiające  Jego  zbawcze  zamiary  wobec 
człowieka. 

2.

 

Filozoficzna koncepcja cudu 

św. Tomasza z Akwinu 

U  podstaw  koncepcji  cudu  św.  Tomasza  (1225-1274)  leży  odmienne  niż  u  św.  Augustyna 

ujmowanie  roli  Boga  w  stosunku  do  świata.  Tomasz  -  pod  wpływem  Arystotelesa  -  widzi  świat 
inaczej,  jest  on  zależny  jest  od  Boga  jako  Stwórcy  i  Pierwszej  Przyczyny,  ale  równocześnie  świat 
ten  stworzony  przez  Boga  rządzi  się  swoimi  prawami,  posiada  swoją  własną  autonomiczną 
przyczynowość.  Cud  wg  św.  Tomasza  to  takie  zjawisko  fizyczne,  które  w  swej  przyczynowości 
przekracza  wszelkie  siły  naturalne  i  wszelkie  naturalne  prawa  przyrody
.  Cud  we  właściwym 
znaczeniu ma miejsce wtedy, gdy coś się dzieje ponad porządkiem praw całej przyrody. Tu główny 
akcent  położony  jest  na  bezpośrednią  ingerencję  sprawczą  Boga.  Dlatego  istotę  cudu  stanowi  jego 
transcendencja  fizyczna,  czyli  to,  że  został  uczyniony  bezpośrednio  przez  Boga.  Koncepcja  ta 
pomija  element  psychologiczno-religijny.  Funkcję  religijną  cudu  określa  się  jako  manifestację 
wszechmocy  Boga,  a  dopiero  pośrednio,  na  podstawie  dodatkowego  wnioskowania,  może  być 
kryterium Bożego objawienia. 

Cud  u  Tomasza  został  wyraźnie  przeniesiony  z  płaszczyzny  religijnej  na  płaszczyznę  nauk 

przyrodniczych  i  filozoficznych,  gdzie  rozpatrywano  głównie  stosunek  elementu  zjawiskowego 
cudu  do  praw  przyrody  i  na  tej  podstawie  wnioskowano  o  fakcie  cudu.  Tym  samym  cud  stał  się 
faktem  wyizolowanym  nie  tylko  ze  struktury,  ale  i  z  kontekstu  objawienia.  Stał  się  zjawiskiem 
autonomicznym, zewnętrznym w stosunku do objawienia, a nawet do samej religii. 

Nie  znaczy  to,  że  pomijano  funkcję  motywacyjną  cudu.  Cud  miał  stanowić  niezbity  dowód 

boskiego  pochodzenia  chrześcijaństwa  jako  religii  założonej  przez  Jezusa  Chrystusa.  Miał  być 
absolutnym  dowodem  boskiej  misji  Jezusa,  miał  w  sposób  ostateczny  legitymować  boskie 
posłannictwo  tych,  którzy  dokonywali  cudów,  miał  wskazywać  bezdyskusyjnie  na  prawdziwość 
Kościoła  Katolickiego,  gdyż  tylko  w  tym  Kościele  mogą  dokonywać  się  prawdziwe  cuda.  Ciągle 
jednak owa funkcja motywacyjna cudu nie wynikała z jego natury, ale była wtórnie wyprowadzona 

background image

 

48 

z transcendencji fizycznej zjawiska cudownego. 
3. Rozumienie cudu w teologii współczesnej 

a. Semejotyczna koncepcja cudu 

 

Przyczyny  odejścia  od  koncepcji  św.  Tomasza.  Tomaszowa  koncepcja  cudu  przyjęła  się  w 

katolickiej literaturze teologicznej i dotrwała aż do lat 60 XX wieku. Apologeci katoliccy ujmowali 
cud  jako  zjawisko  empiryczne,  które  swoją  transcendencją  niezbicie  dowodzi  prawdziwości 
objawienia chrześcijańskiego i prawdziwości Kościoła Katolickiego. Od dawna jednak dostrzegano 
w tej koncepcji pewne braki i niebezpieczeństwa natury teologicznej, tj.: 

 

Zbyt  jednostronne  przenoszenie  problematyki  cudu  na  teren  nauk  ścisłych,  przyrodniczych  i 
filozofii. Te nauki miały rozstrzygnąć o możliwości cudu, o jego walorze i rozpoznaniu. 

 

Pominięto religijny sens cudu. Dlaczego Bóg, twórca ładu i porządku w świecie, burzy tenże ład 
przez swoje cudowne interwencje? Jak to pogodzić z mądrością i doskonałością Bożą? 

 

Trudności  powstały  też  w  zakresie  rozpoznania  cudu.  Domagano  się,  by  cud  był  powtarzany 
wobec specjalistów, przy zastosowaniu metod i aparatury naukowej. 
Te braki powodowały potrzebę reorientacji rozumienia cudu i jego waloru motywacyjnego. Pod 

wpływem rozwoju nauk biblijnych teologia powraca do biblijnej i patrystycznej koncepcji cudu jako 
znaku. 
 

Cud jako znak Boga skierowany do człowieka. Terminologia biblijna na oznaczenie wydarzeń 

cudownych,  jak  i  ich  rzeczowa  interpretacja  wskazują  na  to,  że  cuda  stanowiły  znak,  który  należy 
interpretować  w  świetle  całej  ekonomii  zbawienia.  Najczęściej  używane  nazwy  (pojęcia)  na 
określenie  cudu  to:  semeion  -  znak;  dynamis  -  moc,  dzieło  mocy;  ergon  -  czyn,  dzieło.  Powyższe 
nazwy  cudu  akcentują  jego  charakter  religijny.  Natomiast  dla  oznaczenia  zwodniczych  lub 
fałszywych  „cudów”  używa  Pismo  św.  nazwy:  paradoxa  -  niewiarygodne,  budzące  zdziwienie  i 
strach, aretai - dzieło potęgi. 

Cud w Biblii rozumiany jest jako znak Boga skierowany do kogoś, nie ma on odniesienia do 

praw  przyrody,  nie  łamie  tych  praw  ani  im  się  nie  sprzeciwia.  Cud  stanowi  dla  człowieka  znak 
działającego Boga. Cud w Biblii to znak włączenia całej rzeczywistości w historię ekonomii Bożej 
(podobnie  rozumie  cud  św.  Augustyn).  Cud  pojmowany  był  w  sensie  historio-zbawczym  a  nie 
fizyczno-przyrodniczym. Był urzeczywistnieniem się Bożego planu objawienia na przestrzeni całej 
historii zbawienia, zwłaszcza w jej kluczowych momentach. 

Takie  rozumienie  cudu  zmienia  też  tradycyjne  rozumienie  jego  waloru  motywacyjnego.  Cud 

nie jest zewnętrzną empiryczną pieczęcią objawienia, gdyż jako znak dopuszcza różną interpretację. 
Nie  jest  także  faktem  autonomicznym,  zewnętrznym  i  niezależnym  od  objawienia,  ale  może  być 
odczytany  i  rozpoznany  na  tle  objawienia  wraz  z  objaśniającym  Słowem  Bożym.  Cud  aktualizuje 
objawienie,  jest  znakiem  obecności  Boga,  znakiem  Jego  działania  dla  dobra  doczesnego  i 
nadprzyrodzonego człowieka, to znak skierowany do człowieka, znakiem miłości i łaski Boga. 

b.

 

Personałistyczna koncepcja cudu 

Bóg  -  autor  cudu  -  pragnie  dzięki  nawiązać  z  człowiekiem  szczególną  łączność,  pragnie 

przekazać  mu  określone  treści  i  obudzić  określone  działanie.  W  cudzie  -  znaku  -  akcentuje  się  nie 
tyle przedmiot materialny (rzecz), ile raczej ów duchowy przekaz (zamiar, pragnienie) zmierzający 
do  nawiązania  określonego  kontaktu  osobowego.  W  tym  ujęciu  znak  (przedmiot,  gest)  jest 
nośnikiem sfery duchowej nie ze swej natury, ale jako akt wyrażający łączność między osobami. 

Cud stanowi znak, przez który  Bóg nawiązuje z człowiekiem kontakt osobowy i komunikuje 

mu swoje zbawcze zamiary (ks. E. Kope

ć). 

Cud  to  znakiem  specjalnym  i  wyjątkowym.  Wyróżnia  się  następującymi  cechami:  a) 

nadzwyczajnością, b) kontekstem religijnym, c) transcendencją. 

Nadzwyczajno

ść  -  cud  to  fakt  empiryczny,  dostrzegalny  w  poznaniu  zmysłowym.  Jego 

nadzwyczajność  polega  na  tym,  że  w  swoich  przejawach  zewnętrznych  odbiega  od  zwykłych 
spotykanych w życiu codziennym zjawisk. 

background image

 

49 

Kontekst religijny - zjawisko doświadczane jako nadzwyczajne staje się znakiem Boga dzięki 

kontekstowi  religijnemu.  Kontekst  religijny  to  zespół  okoliczności  religijno-moralnych,  które 
towarzyszą  zjawisku  cudownemu  oraz  nadają  mu  sens.  Fakt  cudowny  rozpatrywany  poza 
kontekstem  religijnym  byłby  niezrozumiały  i  nie  mógłby  więcej  wyrazić  niż  pozwala  na  to  jego 
naturalna  treść  i  symbolika.  Między  niezwykłością  wydarzenia  a  kontekstem  religijnym  winien 
zachodzić  wewnętrzny  związek  i  tylko  wtedy  zjawisko  cudowne  może  zakomunikować 
człowiekowi  Bożą  nadprzyrodzoną  rzeczywistość  (takiego  związku  brak  jest  np.  w  cudach 
opisanych w apokryfach). 

Transcendencja - cud  winien się odznaczać transcendencją, czyli pochodzeniem od Boga w 

sposób  wyjątkowy.  Trzeba  podkreślić,  że  istota  cudu  jako  znaku  nie  tkwi  w  jego  elemencie 
zjawiskowym - jak uczyła koncepcja św. Tomasza - ale w elemencie znaczeniowym, tj. w tym, co 
Bóg  zamierza  przekazać  przez  czynnik  zjawiskowy,  który  jest  „nośnikiem”  nadprzyrodzonego 
sensu. Stąd punkt ciężkości rozważań o cudzie winien być przesunięty z elementu materialnego na 
element znaczeniowy. To ten element jest nadprzyrodzony i on bezpośrednio pochodzi od Boga. 

Cechą charakterystyczną cudu - znaku jest to, że Bóg wybiera określone zjawisko, aby nadać 

mu  charakter  znaku  poprzez  obdarzenie  go  specjalnym  znaczeniem,  przekazem.  W  związku z  tym 
element  „nośny”  (materialny)  cudu  nie  musi  być  jakoś  ponad  czy  przeciw  prawom  natury. 
Wystarczy, że odróżnia się od typowych zjawisk tego rodzaju. Istota cudu nie tkwi w jego elemencie 
materialnym, choć bez tego elementu nie byłoby znaku, ale tkwi w znaczeniu treściowym. Element 
empiryczny cudu nie musi przewyższać praw natury i ich działania, byleby skądinąd było wiadome, 
że został przez Boga obdarzony specjalnym sensem i posłaniem oraz, że Bóg wybrał go jako swój 
znak dla zakomunikowania człowiekowi swojego zbawczego planu. 

4. Rozpoznanie cudu jako kryterium objawienia 
Cud wtedy spełni rolę kryterium wiarygodności objawienia, gdy zostanie w pełni rozpoznany 

jako  znak  Bo

ży.  Teologia  rozróżnia  dwa  rodzaje  rozpoznania  cudu.  Pierwsze,  zwane  religijnym, 

dokonuje się w codziennym indywidualnym życiu religijnym człowieka wierzącego. Drugie, zwane 
naukowym, zmierza do tego, aby w sposób systematyczny ma rozpoznać i ocenić całe wydarzenie 
cudowne  tak  w  jego  wymiarze  zjawiskowym,  empirycznym  jak  i  w  wymiarze  znaczeniowym, 
duchowym. Zmierza do tego, by wyniki swojego badania przekazać w sposób krytyczny innym. 

Pomiędzy poznaniem religijnym a naukowym są zasadnicze różnice. Dotyczą one: 

 

celu poznania - Przy rozpoznaniu religijnym, człowiekowi poznającemu cud, chodzi głownie 

o  zrozumienie  całego  wydarzenia  i  odnalezienia  w  nim  znaku,  wezwania  Bożego,  które  jest 
skierowane do. niego. Jest to dla niego problem osobisty, praktyczny i życiowy. Poznanie naukowe 
jest bardziej teoretyczne i spekulatywne. Poznający zmierza do tego, by w świetle metod i kryteriów 
określonej dziedziny nauki, w zakresie której to rozpoznanie się dokonuje, doprowadzić do pełnego 
w wyjaśnienia całego zjawiska, by potem przekazać wyniki dociekań innym ludziom; 

 

sposobu  poznania  -  Poznanie  religijne,  jako  czynność  egzystencjalna  człowieka  wierzącego, 

angażuje wszystkie jego władze, czyli całe osobowe „ja”. Poznanie naukowe winno się posługiwać 
przede wszystkim wiedzą fachową oraz określoną metodą naukową. Winno tak przestrzegać metody 
badań, by jak najbardziej wyłączyć czynniki emocjonalne i subiektywne; 

 

przymiotów  poznania  -  Poznanie  religijne  cudu  ma  charakter  poznania  syntetycznego  oraz 

odznacza  się  pewną  stało

ściąTo poznanie syntetyczne, globalne i całościowe. Człowiek religijny 

sam  rozpatruje  i  ocenia  całe  wydarzenie  odnajdując  w  nim  skierowany  do  siebie  znak  działania 
Bożego. Poznanie to cechuje się także pewną stałością w tym znaczeniu, że cud jako znak Boży jest 
w  swej  istocie  jednakowo  rozumiany  i  rozpoznawany,  niezależnie  od  upływu  czasu  i  postępu 
wiedzy ludzkiej. Rozpoznanie naukowe cudu ma charakter analityczny, bo rozpatruje cud analizując 
szczegółowo  jego  wszystkie  elementy,  a  zwłaszcza  takie  jak:  jego  historyczna  wartość, 
wiarygodność,  nadzwyczajność.  Robi  to  w  świetle  wymagań  określonej  gałęzi  nauki,  na  której 
terenie  wydarzenie  się  dokonało  oraz  w  świetle  teologii,  a  zwłaszcza  kontekstu  religijnego.  Ze 

background image

 

50 

względu na to, że metody badań naukowych i ich kryteria ulegają z czasem ciągłym uzupełnieniom i 
zmianom,  także  samo  naukowe  poznanie  cudu  jest  uzależnione  od  rozwoju  nauki  i  nie  cechuje  go 
taka stałość jak w poznaniu religijnym. 

a.

 

Religijne rozpoznanie cudu 

1.

 

Potrzeba rozpoznania religijnego

 

 

Zarówno  racje  biblijne,  jak  i  rozważania  teoretyczne  nad  istotą  chrześcijaństwa  jako  religii 

nadprzyrodzonej, przemawiają za przyjęciem potrzeby religijnego rozpoznania cudu. Według Biblii 
ludzie, którzy byli świadkami cudów, nie przeprowadzali nad nimi naukowych analiz, a przecież nie 
mieli  wątpliwości  tak  co  do  ich  zaistnienia,  jak  i  rozumienia  jako  znaków  Bożych.  Całe  dzieje 
biblijne  oraz  cała  historia  Kościoła  wskazują  jednoznacznie,  że  w  życiu  ludzi  religijnych  zawsze 
miało miejsce takie rozpoznawanie działania Bożego.

 

Za  przyjęciem  tego  twierdzenia  przemawiają  także  racje  teoretyczne.  Cud  jest  znakiem  i 

wezwaniem  Boga  skierowanym  do  człowieka  celem  doprowadzenia  go  do  nadprzyrodzonej 
łączności z Bogiem przez wiarę, a w konsekwencji do zbawienia. Gdyby jednak cud był możliwy do 
rozpoznania  jedynie  na  drodze  analiz  naukowych,  to  tylko  niektórzy  ludzie  -  specjaliści  -  mogliby 
dojść  do  jego  rozpoznania.  W  dalszej  konsekwencji,  tylko  niektórzy  ludzie  mogliby  dojść  do 
rozumnego  przyjęcia  wiarygodności  objawienia  i  do  wiary  nadprzyrodzonej.  W  planach  Bożych 
objawienie jest przewidziane dla wszystkich ludzi. 

2.

 

Elementy rozpoznania religijnego 

Rozpoznanie  religijne  obejmuje:  a)  stwierdzenie  faktu  nadzwyczajnego,  b)  jego  religijną  i 

życiową interpretację. 
-  Przy  stwierdzeniu  faktu  nadzwyczajnego  nie  chodzi  o  jego  dokładny  opis  i  ścisłe  naukowe 
przedstawianie czy o naukową analizę jego strony fizycznej, ale o stwierdzenie, że takie wydarzenie 
zaistniało. Każdy rozumny człowiek jest zdolny dostrzec i stwierdzić cudowność zjawiska. 
-  Bardziej  złożoną  jest  ocena  i  interpretacja  wydarzenia  cudownego.  Przy  rozpoznaniu  religijnym 
cudu  nie  chodzi  jednak  o  pełne  i  naukowe  wyjaśnienie  stwierdzonego  zjawiska,  ale  o  osobiste 
przeżycie i wynikające stąd przeświadczenie człowieka religijnego o wyjątkowej ingerencji Boga w 
jego  własne  życie.  Podstawę  do  owego  przeświadczenia  stanowią  nie  teoretyczne  rozważania  o 
prawach  przyrody,  ale  tak  zwany  „kontekst  religijny”,  czyli  konkretne  okoliczności  religijno-
moralne  całego  wydarzenia.  One  to  prowadzą  człowieka  religijnego  tak  do  odszukania  przyczyny 
cudu,  jak  i  do zrozumienia  jego  sensu.  W  tym  kontekście  religijnym  cud  jawi  się  jako  znak  Boży, 
jako swoista mowa Boża, z czego człowiek religijny wyciąga wnioski religijne o charakterze nie tyle 
teoretycznym, ale praktycznym, wnioski dotyczące jego życia religijnego i moralnego. 

3.

 

Warunki rozpoznania religijnego 

Aby  rozpoznanie  religijne  nie  prowadziło  do  subiektywizmu  religijnego  i  nie  miało  cech 

naiwności, teologowie stawiają określone wymagania, które to poznanie warunkują i weryfikują. 

Podstawowym  warunkiem  poznania  jest  zdrowy,  krytyczny  rozum,  ubogacony  w  pewien 

zasób  wiedzy  o  świecie  i  działaniu  sił  naturalnych.  Chodzi  o  wiedzę  zdobytą  niekoniecznie  przez 
specjalne studium, ale przez codzienne doświadczenie i obserwację świata. 

Następnym  czynnikiem,  warunkującym  poprawność  religijnego  rozpoznania  cudu,  jest 

przekonanie  człowieka  o  istnieniu  Boga,  który  nie  tylko  świat  stworzył,  ale  ciągle  kieruje  tym 
światem,  a  zwłaszcza  zatroskany  jest  o  los  człowieka,  którego  pragnie  zbawić.  To  przekonanie 
stanowi warunek umożliwiający zrozumienie cudu jako znaku. 

Kolejny  warunek  religijnego  poznania  cudu  to  dobra  wola,  wyrażająca  się  w  otwartości  i 

gotowości  przyjęcia  wezwania  Bożego.  Ten  warunek  wyraża  się  przede  wszystkim  w  postawie 
otwartej  na  rzeczywistość  nadprzyrodzoną,  którą  cud  wskazuje  i  potwierdza.  Dobra  wola  zależna 
jest  w  dużej  mierze  od  aktualnego  stanu  życia  religijnego  i  moralnego  człowieka  rozpoznającego 
cud,  od  jego  umiłowania  prawdy  i  gotowości  przyjęcia  jej  łącznie  ze  wszystkimi  konsekwencjami 
tak  teoretycznymi  jak  i  praktycznymi.  Apel  Boży  zawarty  w  cudzie  nie  jest  dla  człowieka 

background image

 

51 

zagadnieniem  tylko  teoretycznym,  ani  problemem  czysto  naukowym,  ale  angażuje  go  życiowo  i 
osobowo. 

Religijne rozpoznanie cudu jest rodzajem poznania spontanicznego i popularnego. Otrzymana 

na  tej  drodze  pewność  ma  charakter  przednaukowy  -  jest  pewnością  moralną  osiągniętą  na  drodze 
interpretacji znaku. 

Religijne rozpoznanie cudu odznacza się rysem pewnego indywidualizmu. Człowiek religijny 

rozpoznaje cud na drodze, w pewnym sensie, sobie tylko właściwej i osobistej. Stąd pewność, jako 
efekt tego poznania, również ma charakter indywidualny, co wcale nie oznacza subiektywny. 

Przednaukowość i indywidualność religijnego poznania cudu nie przekreśla faktu, że jest ono 

poznaniem rzeczywistym i dostępnym dla wszystkich ludzi. Pewność osiągnięta na własnej drodze 
życia, jest pewnością moralną, która jednak całkowicie wystarcza do podjęcia roztropnego sądu  o 
wiarogodności objawienia. 

b. Naukowe rozpoznanie cudu 
1.

 

Potrzeba rozpoznania naukowego 

Jakkolwiek  religijne  rozpoznanie  cudu  jest  poznaniem  rzeczywistym,  a  pewność  osiągnięta 

dzięki niemu wystarcza do roztropnego sądu o wiarogodności objawienia, to jednak istnieje potrzeba 
systematycznego  i  metodycznego  rozpoznania,  które  można  nazwać  rozpoznaniem  naukowym. 
Wynika to z następujących przyczyn: 

a)

 

Każdy  człowiek  ma  prawo  i  obowiązek  weryfikować  i  wzmacniać  pewność  osiągniętą  na 

drodze poznania spontanicznego. 

b)

 

O większości wydarzeń  cudownych dowiadujemy  się ze świadectw historycznych. Nie każdy 

natomiast  człowiek  religijny  posiada  wystarczające  przygotowanie  i  warunki,  by  przeprowadzić 
metodyczną ocenę tych świadectw. 

c)

 

Cud  jako  kryterium  objawienia  stanowi  podstawowy  argument  dla  teologii  fundamentalnej 

jako  dyscypliny  naukowej.  Stąd  rozpoznanie  cudu  winno  uwzględniać  wszystkie  wymagania 
metody naukowej. 

2.

 

Stwierdzenie faktu nadzwyczajnego 

Cud  jako  znak  Boży  jest  wydarzeniem  złożonym,  wieloaspektowym,  stąd  może  on  być 

przedmiotem  badań  wielu  dziedzin  nauki.  Pierwszy  stopień  naukowego  rozpoznania  cudu  stanowi 
stwierdzenie samego faktu nadzwyczajnego. Chodzi o to, czy dane wydarzenie rzeczywiście miało 
miejsce oraz w jakich okolicznościach się dokonało. 

Cud jako zjawisko empiryczne może być dostrzeżony i opisany tak jak się dostrzega wszystkie 

inne fakty doświadczalne. Nie jest do tego potrzebne ani wykształcenie ani wiedza specjalistyczna. 
Ze  względu  jednak  na  nadzwyczajność  i  złączoną  z  tym  pewną  sensacyjność  zjawiska,  należy 
zachować krytyczną ostrożność, która powinna wykluczyć łatwowierność, naiwność czy ewentualne 
oszustwo. Historyczne stwierdzenie faktu i jego autentyczności nie obejmuje rozważań, czy ocen na 
temat ontologicznej natury zjawiska (czy zaistniał cud?) i ocen na temat jego sensu religijnego. 

3.

 

Specjalistyczna analiza faktu nadzwyczajnego 

Po ustaleniu historycznej wiarogodności wydarzenia nadzwyczajnego, trzeba je przekazać do 

dalszych  badań  specjalistom  tej  gałęzi  wiedzy,  na  terenie  której  zjawisko  miało  miejsce.  Zakres 
badań  na  tym  etapie  sprowadza  się  głównie:  a)  do  szczegółowego  opisu  wydarzenia 
nadzwyczajnego,  b)  do  określenia  jego  relacji  i  związków  z  innymi  wydarzeniami  naturalnymi,  c) 
do szukania przyczyn, jakie rządzą jego powstaniem i przebiegiem. 

Oceny specjalistów co do niewytłumaczalności faktu nadzwyczajnego mają jedynie charakter 

negatywny,  nie  dotyczą  natomiast  tak  jego  niewytłumaczalności  absolutnej,  jak  i  jego  przyczyny 
transcendentnej.  Nauka  może  stwierdzić  fakt,  stwierdzić  jego  niezwykłość  oraz  towarzyszący 
faktowi  kontekst  religijny,  nie  może  natomiast  wypowiadać  się  ani  o  naturze  metafizycznej 
zjawiska,  ani  o  samej  istocie  kontekstu  religijnego,  gdyż  takie  wnioski  wykraczają  poza 
kompetencje nauk empirycznych. 

background image

 

52 

Dalsze rozważania nad rozpoznaniem cudu podejmuje filozofia. Jakkolwiek i od tej nauki nie 

można oczekiwać ostatecznej oceny co do cudu, to jednak poznanie i analiza filozoficzna pozwolą 
posunąć się w pozytywnym wyjaśnianiu fizycznej natury wydarzenia nadzwyczajnego. 

4.

 

Cud jako fakt nadzwyczajny w analizie teologicznej 

Ważnym naukowo jest w cudzie jego kontekst religijny, tj. w świetle kryteriów teologicznych 

należy  szczegółowo  zbadać  wszystkie  okoliczności  religijno-moralne,  które  towarzyszą  temu 
nadzwyczajnemu wydarzeniu.

 

Kontekst  religijny  negatywny  pod  względem  religijno-moralnym  dyskwalifikuje  fakt 

niezwykły  jako  cudowny.  Kontekst  religijny  określany  jako  oboj

ętny,  również  nie  jest  w  stanie 

zweryfikować  wydarzenia  jako  znaku  Bożego.  Jedynie  takie  okoliczności  pozytywne,  pozwalają 
określić zjawisko niezwykłe jako znak działającego Boga. 

Zewnętrzne przejawy i formy kontekstu religijnego są wielorakie, ale można je sprowadzić do 

trzech  zasadniczych  grup:  a)  kto  go  tworzy;  b)  na  czym  polega  jego  istota;  c)  w  jakim  związku 
pozostaje z wydarzeniem nadzwyczajnym. 

c)

 

Kontekst  religijny  tworzą  przede  wszystkim  ludzie,  biorący  udział  w  wydarzeniu,  a  więc 

cudotwórca, odbiorca cudu oraz te wszystkie osoby, które w jakikolwiek sposób z wydarzeniem się 
zetknęły  i  są  jego  świadkami.  Do  tej  grupy  okoliczności  trzeba  także  zaliczyć  miejsca,  w  których 
cud się dokonał. 

d)

 

Jako  istotne  cechy  wyrażające  teologiczną  jakość  kontekstu  religijnego  trzeba  wymienić: 

wyraźne  odniesienie  do  Osoby  Boga  oraz  duchowe  i  nadprzyrodzone  dobro  człowieka.  Strona 
zjawiskowa cudu winna odznaczać się prostotą, powagą i pewną dyskrecją. Jest ona tylko środkiem 
(ekranem)  prowadzącym  do  odczytania  rzeczywistości  nadprzyrodzonej.  Konieczną  jest  tu 
atmosfera wiary, modlitwy, czci Bożej, zaufanie Bogu, gotowość przyjęcia Jego woli. 

Teologicznie  pozytywny  rys  kontekstu  religijnego  przejawia  się  także  w  skutkach,  jakie 

towarzyszą wydarzeniu i po nim następują, a przede wszystkim w pogłębieniu i umocnieniu wiary, 
umocnieniu moralności ludzi, którzy zetknęli się z cudem. 

e)

 

Łączność  kontekstu  religijnego  z  wydarzeniem  nadzwyczajnym  można  rozpatrywać  w 

dwóch  aspektach:  1)  czasowym,  2)  bytowym.  Przy  pierwszym  ujęciu  chodzi  o  okoliczności 
poprzedzające  wydarzenie,  towarzyszące  mu  oraz  następujące  po  nim.  Bardziej  istotne  jest 
rozważenie związku pomiędzy kontekstem religijnym a wydarzeniem w relacji bytowej i wtedy ów 
związek winien być rzeczywisty i konieczny. 

Dobrze opracowany kontekst religijny stanowi ostatnie kryterium teologiczne do rozpoznania 

wydarzenia  cudownego.  Jeżeli  bowiem  fakty  nadzwyczajne  dokonują  się  zawsze  w  kontekście 
religijnym,  jeżeli  badania  teologiczne  uznają  te  okoliczności  za  prawdziwie  religijne,  jeżeli  brak 
innych kryteriów, które mogłyby zasadnie wyjaśnić przyczynę i sens zaistniałego faktu, to wówczas 
wniosek o ingerencji Bożej stanowi jedyne racjonalne wytłumaczenie cudu. 

Przez badania nad kontekstem religijnym nie tylko rozpoznaje się ogólnie cud jako znak Boży, 

ale również jako znak specyficzny, konkretny, skierowany do określonego człowieka. W zależności 
od  różnych  form  kontekstu  religijnego  cud  okaże  się  znakiem  -  odpowiedzią  Boga  na  prośbę 
człowieka,  znakiem  miłości  i  dobroci,  znakiem  aprobującym  misję  proroka  czy  potwierdzeniem 
nauki, którą on głosi. 

Badania  historyczne,  nauk  szczegółowych,  filozoficzne  i  teologiczne  (zwłaszcza  teologii 

fundamentalnej)  doprowadzają  rozpoznanie  cudu  do  pewnego  momentu  wyboru.  Stawiają 
człowieka  przed  faktem  historycznym,  nadzwyczajnym  o  charakterze  religijnym,  który  jest 
niezrozumiały  w  świetle  naturalnych  kryteriów  nauki,  a  dzięki  kontekstowi  religijnemu  ma 
przymioty znaku Bożego. Cały ten fenomen domaga się odpowiedzi, która już nie będzie teorią i nie 
pozostanie  w  granicach  czystej  neutralności  poznawczej,  ale  ma  charakter  decyzji  angażującej 
osobowo  i  życiowo.  W  tym  momencie  rozpoznanie  naukowe  nie  różni  się  od  rozpoznania 
religijnego, gdyż i w tym wypadku ostateczną instancją rozpoznania cudu jest człowiek.