background image

- Laurell K. Hamilton –

- Anita Blake -

- 22 Affliction -

Disclaimer: Tłumaczenie niekomercyjne, powstało na potrzeby prywatne i

ma charakter informacyjny. Wszystkie postacie i wydarzenia są własnością

Laurell K. Hamilton.

background image

Rozdział 1

Tłumaczenie: Alicjasylwia

Korekta: Nat_us

Pistolet uwierał mnie w plecy,  więc przesunęłam się do przodu w moim  biurowym

krześle. Tak było lepiej; teraz to był tylko kojący ucisk kabury wewnątrz spódnicy, schowanej

pod moją krótką ciemnoniebieską marynarką. Przestałam nosić moją naramienną kaburę z

wyjątkiem,   gdy   działałam   na   podstawie   aktywnego   nakazu   jako   Marszałek   USA.   Kiedy

pracowałam w Animatorzy Sp. z o.o. i widywałam  się z klientami,  mignięcie  kaburą na

plecach i zdenerwowanie ich było mniej prawdopodobne. Można by pomyśleć, że jeśli prosili

mnie o wskrzeszenie dla nich zmarłego, mieliby lepsze nerwy, ale wydawało się, że broń

przeraża ich dużo bardziej niż rozmawianie o zombie. Inaczej było gdy zombie zostawał

wskrzeszony a oni patrzyli na spacerującego umarlaka; nagle broń nie przeszkadzała im aż tak

bardzo, ale do tej Halloweenowej chwili starałam się trzymać broń poza zasięgiem wzroku.

Rozległo się pukanie do drzwi biura i Mary, nasza dzienna recepcjonistka, otworzyła je beze

mnie  mówiącej  Wejdź, czego nigdy nie zrobiła  w ciągu sześciu lat odkąd pracowałyśmy

razem, więc nie dąsałam się o przeszkodzenie. Po prostu spojrzałam znad moich podwójnie

sprawdzanych   spotkań   z  klientami,  by upewnić   się,  że   nie  będzie  żadnych   problemów   z

nakładaniem się i wiedziałam, że coś było na rzeczy, a znając Mary to byłoby ważne. Taka

była.

W końcu pozwoliła swym włosom posiwieć, ale były wciąż w tej samej oczywiście

nienaturalnej fryzurze, w jakiej zawsze były. Pozwoliła sobie nieco przybrać na wadze, kiedy

zbliżyła  się do sześćdziesiątki  i wreszcie  przyjęła  na pełny etat  okulary.  Połączenie  tego

wszystkiego postarzyło ją o około dziesięć lat, ale wydawała się zadowolona z tego, mówiąc

"Jestem babcią; nie przeszkadza mi wyglądanie jak one."

Wyraz jej twarzy był smutny i ułożony w pełnych współczucia liniach. Była to twarz

jakiej   używała   mając   do   czynienia   z   pogrążonymi   w   żałobie   rodzinami,   którzy   chcieli

wskrzeszenia   z   martwych   ich   bliskich.   Mając   tę   twarz   wycelowaną   we   mnie   mój   puls

przyspieszył a żołądek się zacisnął.

Kazałam sobie wziąć głęboki oddech i wypuściłam go powoli, gdy Mary zamknęła za

sobą drzwi i ruszyła w stronę biurka. "Co się stało?" spytałam.

"Nie   chciałam   ci   mówić   przez   telefon,   ze   wszystkimi   słuchającymi   klientami"

powiedziała.

background image

"Powiesz   mi   co?"   spytałam   walcząc   z   pragnieniem,   by   nie   podnosić   głosu.   Była   o

jeszcze jedną zawierającą niewiele informacji odpowiedź od mojego wrzaśnięcia.

"Na drugiej linii jest kobieta; mówi, że jest twoją przyszłą teściową. Powiedziałam jej,

że wedle mojej wiedzy nie byłaś zaręczona, a ona odpowiedziała, że nie wiedziała jak się

nazwać skoro tylko mieszkasz z jej z synem.”

Faktycznie   mieszkałam   z   kilkoma   mężczyznami,   ale   większość   z   nich   nie   miała

rodziny, używającej słów takich jak syn.

"Nazwisko Mary, jak się nazywa?" Mój głos lekko się unosił.

"Morgan, Beatrice Morgan.

Spojrzałam   na   nią.   "Nie   mieszkam   z   nikim   o   nazwisku   Morgan.   Nigdy   nawet   nie

spotykałam się z kimś z tym nazwiskiem."

"Nie rozpoznałam z tego twoich chłopaków, ale powiedziała, że ojciec jest ranny, może

umierający,  a ona sądzi, że on chciałby wiedzieć o swoim tacie, zanim będzie za późno.

Emocje są prawdziwe, Anito. Przepraszam, może jest wariatką, ale czasami ludzie nie myślą

jasno, gdy ich mąż jest ranny. Nie chciałam po prostu określić ją jako szaloną; to znaczy, nie

znam nazwisk wszystkich osób, z którymi się spotykasz."

Zaczęłam   jej   mówić,   żeby   zignorowała   połączenie,   ale   patrząc   w   twarz   Mary   nie

mogłam   tego   zrobić.   Ufałam   jej   obrazowi   rozmówców   od   lat.   Miała   dobre   wyczucie

zrozpaczenia w porównaniu do obłąkania. "Podała imię syna?"

"Mike."

Pokręciłam głową. "Nigdy nie spotykałam się z Mike'm Morganem. Nie wiem, dlaczego

tu zadzwoniła, ale ma niewłaściwą Anitę Blake."

Mary skinęła głową, ale jej mina wyglądała na nieszczęśliwą. "Powiem jej, że nie znasz,

Mike'a Morgana."

"Zrób to. Albo pomyliła Anity Blake, albo jest wariatką."

"Ona nie brzmi jak wariatka, po prostu jest zdenerwowana."

"Wiesz, że obłęd nie sprawia, że emocja nie jest prawdziwa, Mary. Czasami urojenie

jest tak prawdziwe, że wierzą w to wszystko."

Mary   ponownie   skinęła   głową   i   wyszła   powiedzieć   Beatrice   Morgan,   że   miała   zły

numer.   Wróciłam   do   sprawdzania   ostatniego   z   moich   spotkań   klienckich.   Chciałam   się

upewnić,   że   bez   względu   na   to   jak   długo   zajmowało   wskrzeszenie   każdego   zombie,   nie

byłoby już za późno na następny cmentarz. Klienci mieli tendencję do bycia wystraszonymi

jeśli zbyt długo pozostawiałeś ich samym sobie chodzących po cmentarzach. Przynajmniej

większość   spotkań   dotyczyła   towarzystw   historycznych   i   prawników   sprawdzających

background image

testamenty, z rodzinami zmarłych albo od dawna nie żyjących lub nie mających zezwoleń na

zbliżenie  się  do zombie  aż ostatnia  wola  została  rozliczona  w przypadku,  gdy po prostu

ujrzenie bliskich wpłynęłoby na zombie do zmiany ich zdania na temat testamentu. Nie byłam

pewna,   czy   możliwym   było   wpływać   na   zombie   w   ten   sposób,   ale   uznawałam   nowe

orzeczenia sądu, żeby rodziny nie widziały zmarłego, dopóki wszystkie sprawy sądowe nie

zostaną wyjaśnione, tak na wszelki wypadek. Jeden spadek miliardera obalony z powodu

niewłaściwego wpływu na zombie i każdy wariował odnośnie tego.

Mary  weszła   przez   drzwi   bez   pukania.   "Micah.   Mike   było   jego   przezwiskiem   jako

dzieciak. Morgan jest jej nazwiskiem z drugiego małżeństwa. Była Callahan. Matka Micaha

Callahana jest na drugiej linii, a jego tata jest w szpitalu."

"Cholera!"   Powiedziałam   podnosząc   słuchawkę   i   wciskając   przycisk,   by   przełączyć

rozmowę. "Pani Callahan, to znaczy, pani Morgan, tu Anita Blake."

"Och,   dzięki   Bogu,   tak   mi   przykro.   Po   prostu   zapomniałam   o   nazwiskach.   Byłam

Beatrice Morgan od osiemnastu lat, od kiedy Micah był dwunastolatkiem, a on był dla nas

Mikem. Nie lubił Micah, kiedy był małym chłopcem. Myślał, że Mike było bardziej dorosłe."

Płakała cicho, słyszałam to w jej głosie, ale jej słowa były jasne, dobrze sformułowane. To

kazało mi się zastanawiać, czym się zajmowała na co dzień, ale nie zapytałam. To mogło

poczekać; to była po prostu jedna z myśli, jakie masz gdy starasz się nie dać wciągnąć w

emocje sytuacji. Myśl, nie czuj, tylko myśl.

"Powiedziałaś naszej recepcjonistce, że tata Micaha został ranny."

"Tak, Rush, to mój eks, jego ojciec, został przez coś zaatakowany. Jego zastępca mówił,

że to zombie, ale ugryzienie nie jest ludzkie i jakby dostał od tego jakiejś infekcji."

"Zombie rzadko atakują ludzi."

"Wiem  o  tym!"  Krzyknęła.   Słyszałam  jak  bierze   głębokie   oddechy,  uzyskując  swój

spokój. Słyszałam wysiłek przez telefon, niemal czułam ją ponownie biorącą się w garść.

"Przepraszam. Kiedy Mike nas opuścił był tak potworny, ale Rush powiedział, że dowiedział

się, iż Mike zrobił to, by nas wszystkich ochronić i że rodziny niektórych osób zostały przez

tych ludzi skrzywdzone."

"Jakich ludzi?" spytałam.

"Rush nie powiedział mi szczegółów, powiedział, że to sprawa policji. Zawsze to robił,

kiedy   byliśmy   małżeństwem,   doprowadzał   mnie   do   szału,   ale   powiedział,   że   odkrył

wystarczająco, by wiedzieć, że inne zwierzołaki w tej grupie miały zabijane rodziny, a Mike

musiał   ich   przekonać,   że   nas   nienawidzi,   inaczej   by   nas   skrzywdzili.   Nie   wiesz,   czy   to

prawda? Czy Mike chce zobaczyć swojego ojca? Czy chce zobaczyć kogokolwiek z nas?"

background image

Płakała ponownie i po prostu przestała próbować rozmawiać. Nie była żoną tego mężczyzny

przez prawie dwadzieścia lat, a była nadal tak rozstrojona. Cholera.

Przypomniałam sobie, że tata Micaha był jakiegoś rodzaju szeryfem, a teraz jego mama

opowiadała   mi,  że  tata   jakoś dowiedział  się  więcej   o Micahu  i  jego grupie  zwierząt  niż

myślałam, że wiedział ktokolwiek z odznaką, oprócz mnie. Musiałam zabić ludzi by ratować

Micaha i jego grupę, a nie miałam nakazu egzekucji, więc to było morderstwo. Byłam trochę

nieufna, że Szeryf Callahan najwyraźniej wiedział więcej o tym wszystkim niż myślałam.

Wiedziałam,   że   Micah   nie   rozmawiał   ze   swą   rodziną   od   lat,   więc   jak   jego   ojciec   się

dowiedział, i jak dużo wiedział?

To była moja kolej, by wziąć głęboki oddech,  przestać być tak cholerną paranoiczką i

poradzić sobie z płaczącą na drugim końcu telefonu kobietą. "Pani Morgan, pani Morgan,

skąd wiedziałaś, żeby tutaj zadzwonić?  Kto dał ci ten numer?" Może gdybym  kazała jej

myśleć o czymś bardziej zwyczajnym, uspokoiłaby się.

Pociągnęła nosem i powiedziała głosem, który był czkający, jak próbowała przełknąć

pozostałości emocji "Widzieliśmy Mike'a w wiadomościach jako szefa Koalicji."

"Koalicji   dla   Lepszego   Zrozumienia   między   ludźmi   i   zmiennokształtnymi"

powiedziałam.

"Tak" - i to słowo było spokojniejsze - "tak, a ty zostałaś wymieniona w kilku relacjach,

jako mieszkająca z nim."

Zastanawiałam się, czy historie mówiły o Nathanielu, facecie, który mieszkał z nami,

albo fakcie, że "randkuję" również z Jean-Claude’m, Mistrzem Wampirów St. Louis? Prawie

nigdy nie oglądałam wiadomości, więc nie zawsze wiedziałam, co o którymkolwiek z nas

mówiono w mediach.

"Dlaczego nie zadzwonisz pod numer Koalicji i nie zapytasz bezpośrednio o Micaha?

"Powiedział do mnie naprawdę okropne rzeczy, gdy rozmawialiśmy ostatni raz, pani

Blake. Myślę, że rozpadłabym się zupełnie, gdyby powiedział mi to ponownie z Rushem tak

rannym jak teraz. Czy możesz mu powiedzieć, a potem, jeśli Mike zechce nas zobaczyć,

zobaczyć Rusha, zanim... w porę... to znaczy... O Boże, zazwyczaj jestem lepsza niż teraz, ale

to co się dzieje z Rushem jest tak straszne, tak ciężko to oglądać."

"Dzieje się? Co masz na myśli?"

"On gnije... gnije żywy i świadomy, a lekarze nie mogą tego zatrzymać. Mają leki, które

mogą to hamować, ale nic za bardzo tego nie spowalnia. "

"Przepraszam,   nie   rozumiem.   To   znaczy,   że   coś   nadnaturalnego   zaatakowało   pana

Callahana, a teraz on ma jakąś chorobę?

background image

"Tak" powiedziała niemal oddechem a nie słowem.

"Ale widzieli to wcześniej, tę chorobę?

"Tak, mówią, że to pierwszy przypadek poza Wschodnim Wybrzeżem, ale nauczyli się

wystarczająco, by to spowolnić. Tym niemniej nie ma lekarstwa. Słyszałam jak pielęgniarka

nazwała   to   chorobą   zombie,   ale   przez   mówienie   tego   ma   kłopoty.   Starsza   pielęgniarka

powiedziała   ‘Nie   nadawaj   temu   nazwy,   którą   pokochają   media.’   Słyszałam   jak   lekarze

szeptali, że to tylko kwestia czasu, zanim to dotrze do wiadomości."

"Dlaczego nazywają to chorobą zombie?" Zapytałam częściowo po prostu, żeby dać

sobie czas do namysłu.

"Gnijesz od zewnątrz do środka, więc jesteś świadoma cały czas. Podobno to jest bardzo

szybkie   i   udało   im   się   jedynie   przedłużyć   życie   drugiej   osobie."   Jej   oddech   wyszedł   w

drżeniu.

"Pani Morgan, są pytania, które chcę zadać, ale boję się, że cię bardziej zdenerwuję."

"Pytaj, po prostu pytaj" powiedziała.

Wzięłam   głęboki   oddech,   wypuściłam   powoli   i   wreszcie   powiedziałam   "Mówiłaś

przedłużenie. Jak długo?"

"Pięć dni."

Cholera,   pomyślałam.   Głośno   powiedziałam   "Daj   mi   adres,   numery   telefonów,   a

powiem   Micahowi."   Zaczęłam   obiecywać,   że   będziemy   tam,   ale   nie   mogłam   obiecać   za

niego.   Pozostawał   w   separacji   od   rodziny   przez   około   dziesięć   lat.   Tylko   dlatego,   że   ja

złapałabym samolot dla mojej pół-odseparowanej rodziny nie znaczy, że on zrobiłby to samo.

Przyjęłam wszystkie informacje, jak gdybym była pewna jego odpowiedzi.

"Dziękuję, bardzo dziękuję. Wiedziałam, że tym, co trzeba było zrobić, to zadzwonić do

innej kobiety. Dyrygujemy mężczyznami o wiele więcej niż myślą, prawda?"

"Właściwie to Micah dyryguje mną bardziej, niż na odwrót."

"Och, czy to dlatego, że jesteś policjantką jak Rush? Chodzi bardziej o odznakę niż

bycie człowiekiem?"

"Myślę, że tak" powiedziałam.

"Sprowadzisz Micaha?"

Nie chciałam jej okłamywać, ale nie byłam pewna czy absolutna prawda była czymś z

czym   mogła   sobie   poradzić;   potrzebowała   się   czegoś   uczepić,   oczekując,   podczas   gdy

siedziała   i   patrzyła   jak   jej   były   mąż   gnije   za   życia.   Jezusie,   Maryjo   i   Józefie,   samo

pomyślenie tego było straszne. Nie mogłam zostawić jej oglądającej to bez nadziei, więc

skłamałam.

background image

"Oczywiście" powiedziałam.

"Widzisz, miałam rację, po prostu mówisz, że go sprowadzisz. Możesz nim dyrygować

bardziej niż myślisz."

"Może i tak, pani Morgan, może i tak."

Wydawała   się   spokojniejsza,   gdy   powiedziała,   "Beatrice,   Bea   dla   moich   przyjaciół.

Sprowadź mojego syna do domu, Anito, proszę."

Co mogłam powiedzieć? "Zrobię to... Bea."

Odłożyłam słuchawkę, mając nadzieję, że jej nie okłamałam.

background image

Rozdział 2

Tłumaczenie: Alicjasylwia

Korekta: Nat_us

W   innych   okolicznościach   złagodziłabym   wiadomości,   może   nawet   miała   ze   sobą

Nathaniela by pomóc delikatnie wprowadzić Micaha w rodzinną katastrofę, ale nie było czasu

na bycie  delikatną. Musiałam mu powiedzieć niczym  zrywając plaster, bo jedyną rzeczą,

której   nie   chciałam   by   się   wydarzyła,   była   śmierć   jego   ojca   zanim   Micah   mógłby   się

pożegnać, bo to opóźniłam. Musiałam więc nie myśleć zbyt wiele o tym, jaki miałoby to efekt

na mężczyznę, którego kochałam i życie jakie zbudowaliśmy razem. Jak to często bywa w

moim życiu, po prostu musiałam to zrobić.

Użyłam swojej komórki zamiast przedzierać się przez linie biznesowe. Zobaczyłby, że

to ja i odebrał bez mojego brnięcia poprzez jego ludzi z obsługi klienta. Mój żołądek był w

twardym suple i tylko lata praktyki utrzymywały oddech równym, a ponieważ kontrolowałam

oddech, kontrolowałam puls, który chciał przyspieszyć. Tak bardzo nie chciałam być tą, która

przekaże mu te wiadomości, a mimo to nie mogłam pomyśleć o nikim, kto wolałabym by to

zrobił. Niektóre rzeczy chciałbyś móc przekazać, a jednocześnie wiesz, że nie, nawet jeśli

mógłbyś.

"Skąd wiedziałaś, że właśnie o tobie myślałem?" Zapytał, żadnego nawet cześć, tylko

jego głos, ciepły i szczęśliwy, że to ja. Mogłam go sobie wyobrazić, siedzącego przy biurku,

jego garnitur dopasowany do jego smukłego, atletycznego ciała. Był mojego wzrostu, metr

sześćdziesiąt,   ale   o   szerokich   ramionach   prowadzących   w   dół   do   smukłej   talii.   Był

zbudowany   jak   pływak,   choć   jego   ćwiczeniem   z   wyboru   było   bieganie.   Jego   kręcone,

ciemnobrązowe   włosy   sięgały   teraz   tuż   za   ramiona,   ponieważ   starannie   negocjowaliśmy

wzajemne obcinanie włosów o kilka centymetrów, nie zrywając naszego układu, który głosił,

że jeśli jedno z nas obetnie swoje włosy, drugie obetnie swoje.

Powinnam   była   powiedzieć   coś   romantycznego   w   odwzajemnieniu,   ale   byłam   zbyt

przerażona, zbyt pełna złych wiadomości, które musiałam mu przekazać. Musiałam po prostu

to zrobić, bez wahania, bez gier, żadnych słów pocieszenia, ponieważ cokolwiek poza tylko

mówieniem   pogorszyłoby   to,   jakbym   go   okłamywała,   albo   dodała   cukru   do   trucizny.

Otoczyłam się dźwiękiem jego szczęśliwego, kochającego głosu jak ciepłym, pocieszającym

kocykiem a potem powiedziałam "Twoja mama właśnie do mnie zadzwoniła."

background image

Cisza po drugiej stronie słuchawki była głośna, bo słyszałam swoją krew pędzącą przez

uszy. Mój oddech przyspieszył, gdy Micaha się zatrzymał, mój puls uderzał podczas gdy jego

przystanął, jakby całe jego ciało wzięło ten oddech tuż zanim rzucasz się z urwiska. Nie

mogłam znieść ciszy. Powiedziałam "Micah, słyszałeś mnie?"

"Słyszałem cię." W jego głosie nie było teraz szczęśliwego ciepła. Głos był tak pusty,

jakim mógł go uczynić; jeśli było tam jakiekolwiek uczucie, był to zimny gniew. Nigdy nie

słyszałam go takiego. To mnie przeraziło i rozzłościło, bo głupim było, żeby się bać, ale to

było to emocjonalne przerażenie – kiedy przyznajesz, jak ważny ktoś jest dla ciebie i twojego

świata, a jednak wiesz, że są odrębnymi osobami zdolnymi rozpieprzyć wszystko kilkoma

złymi decyzjami. Ufałam Micahowi, że tego nie zrobi, ale nienawidziłam również bycia tak

zależną emocjonalnie od kogokolwiek. Pozwoliłam sobie na miłość, ale część mnie

wciąż   się   tego   bała.   Ta   część   mnie   starała   się   rozzłościć   mnie   na   niego   w   jakiejś

odruchowej reakcji, poprzedzając uderzenie. Gdybym zaatakowała pierwsza to nie bolałoby

tak bardzo, albo taka była  idea, z którą żyłam  w swej podświadomości przez lata. Teraz

wiedziałam lepiej, ale stare przyzwyczajenia wciąż we mnie tkwiły. Po prostu musiałam je

zignorować i być rozsądną. Ale nic we mnie nie lubiło faktu, że był tak poruszony samą tylko

informacją, że zadzwoniła do mnie jego matka; nawet nie dotarłam do części o jego tacie. To

nie wróżyło dobrze temu, jak by to przyjął.

"Co chciała?" zapytał, wciąż w tym dziwnym, zimnym głosem.

Wzięłam   głęboki   oddech   i   wypuściłam   go   powoli,   odliczając,   by   pomóc   uspokoić

wszystkie   nerwicowe   odruchy,   jakie   miałam   przy   tak   bardzo   uczuciowych   relacjach,   i

przemówiłam spokojnie, głosem, który wyszedł zwyczajny i trochę zimny. Nie chciałam być

zła   jak   przy   pierwszym   uderzeniu,   ale   stary   zwyczaj   preferowania   gniewu   nad   byciem

zranioną nadal był częścią mnie. Pracowałam nad tym, ale coś w tej całej rozmowie uderzało

w moje problemy. Byłam lepsza niż to, do cholery. Nie byłam smutną, gniewną dziewczyną,

którą spotkał po raz pierwszy .

"Twój ojciec jest ranny, może umierający. Prawdopodobnie umierający" i mój głos nie

był   teraz   zły,   czy   zimny,   ale   bardziej   przepraszający.   Cholera,   byłam   w   tym   tak   bardzo

beznadziejna.

"Anita, o czym ty mówisz?"

Zaczęłam   od   nowa   i   powiedziałam   mu   wszystko,   co   wiedziałam,   co   wydawało   się

cholernie mało w tych okolicznościach.

"Jak bardzo jest ranny?"

"Powiedziałam ci, co wiem."

background image

"Jest umierający? Mój tata umiera?"

"Tak   powiedziała   twoja   mama;   wydawała   się   rzeczywiście   dość   rozhisteryzowana

odnośnie tego."

"Zawsze   była   bardzo   emocjonalna.   To   swego   rodzaju   równoważyło   stoicyzm   taty.

Anito, nie mogę myśleć. Czuję się zablokowany."

"Chcesz zobaczyć swojego ojca, prawda?

"Jeśli masz na myśli czy chcę się z nim pogodzić, zanim umrze, to tak."

"Ok, zatem złapiemy pierwszy samolot i dostarczymy cię do jego łóżka."

"Okej" powiedział. Brzmiał tak niepewnie, tak odmiennie od siebie.

"Chcesz towarzystwa?" spytałam.

"Co masz na myśli?"

"Czy chcesz, żebym z tobą poleciała?"

"Tak" powiedział.

"Chcesz, żeby Nathaniel poleciał?"

"Tak."

"Zadzwonię do niego i dam mu znać. Zadzwonię do Jean-Claude'a i sprawdzę, czy jego

prywatny samolot jest dostępny."

"Tak, dobrze. Dlaczego nie mogę myśleć?" zapytał.

"Właśnie dowiedziałeś się, że twój tata jest w szpitalu i masz coraz mniej czasu, by się z

nim pogodzić. Musisz pogodzić się z całą rodziną podczas kryzysu epickich rozmiarów. Daj

sobie kilka minut na przetworzenie, Micah."

"Słuszna uwaga" powiedział, ale wciąż brzmiał na będącego w szoku.

"Potrzebujesz, żebym pozostała przy telefonie?"

"Nie możesz zadzwonić o samolot, gdy ze mną rozmawiasz" powiedział. Te słowa były

rozsądne; ton był wciąż oszołomiony.

"To prawda, ale brzmisz jakbyś potrzebował żebym kontynuowała rozmowę."

"Tak, ale bardziej potrzebuję żebyś zorganizowała podróż. Dam sobie kilka minut na

przetworzenie, a potem zaplanuję innych  ludzi do zakończenia spraw tutaj, gdy mnie nie

będzie."

"Zrobię to samo."

"Kocham cię" powiedział.

"Kocham cię bardziej" powiedziałam.

"Kocham Cię najbardziej."

background image

"Kocham Cię bardziej niż najbardziej." To było zazwyczaj coś, co mówiliśmy sobie on,

Nathaniel   i   ja,   ale   czasami   robiło   to   po   prostu   nas   dwoje.   Czasami   po   prostu   tego

potrzebowałeś.

background image

Rozdział 3

Tłumaczenie: Alicjasylwia

Korekta: Nat_us

Był   wystarczająco   późny   dzień,   by   wampiry   zaczęły   wstawać   w   podziemiach   pod

Cyrkiem   Potępieńców,   więc   kiedy   zadzwoniłam,   by   zobaczyć,   czy   możemy   pożyczyć

prywatny odrzutowiec, Jean-Claude był na tyle rozbudzony by odebrać osobiście. Jego głos

nie miał nic z tego skraju snu, bo tak naprawdę nie spał; umierał w ciągu dnia, więc kiedy się

budził   to   było   nagłe   i   natychmiastowe   "przebudzenie."   Wampirzy   sen   jest   bardziej   jak

przełącznik:  Włącz, obudzony;  wyłącz,  nie żyje. Jego ciało schładzałoby się nawet przez

godziny,  nie tak zimne jak prawdziwy trup i nie byłoby żadnej zmiany koloru, ponieważ

organizm nie był naprawdę "martwy" i nie zaczynał gnić. Jeśli naprawdę jesteś martwy i

ludzki,   ciało   zaczynało   gnić,   jak   tylko   stanęło   serce.   To   jak   ścięcie   kwiatu   w   ogrodzie;

możesz umieścić go w wodzie, opóźniając proces, ale z chwilą, gdy go zerwiesz, zaczyna

umierać.   Kwiat   dość   długo   wygląda   pięknie,   ale   to   tylko   gra   na   zwłokę,   koniec   jest

nieunikniony. Jean-Claude był wampirem, Mistrzem Miasta St. Louis i był martwy i piękny

przez około sześćset lat; jego koniec nie był  nieunikniony.  Teoretycznie  mógł wciąż być

świeży jak nieskazitelna róża od teraz przez pięć miliardów lat, kiedy nasze słońce wreszcie

wyzionie ducha, rozlewając się i pochłaniając planetę. Oczywiście w mojej pracy jako legalna

wampirza egzekutorka zabiłam wystarczająco dużo wampirów, by wiedzieć, że nawet bycie

mistrzem terytorium i szefem nowo utworzonej Amerykańskiej Rady Wampirów nie czyniło

go prawdziwie nieśmiertelnym, tylko kurewsko potężnym. To była jedna z przyczyn, że nie

spał ze słońcem wciąż świecącym  na niebie. Gdyby nie był  głęboko w podziemiu, które

zaczęło jako naturalny system jaskiń, ale zostało przekute dekady temu w luksusowe pokoje,

nawet on byłby wciąż martwy dla świata.

"Czuję twój niepokój, ma petite. Co się stało?"

Powiedziałam mu.

"Mogę zorganizować podróż dla ciebie i Micaha, ale nie będę w stanie podążyć, dopóki

nie zapewnię mistrza tego terytorium, że nie przychodzimy by przejąć jego ziemie."

"Nie   przyszło   mi   do   głowy,   że   będziemy   potrzebować   wyjaśniać   z   miejscowymi

wampirami, że odwiedzamy tatę Micaha w szpitalu."

"Jeśli ty i on bylibyście po prostu parą, to nie, ale jesteś moją ludzką służebnicą, jedną

nogą   triumwiratu   władzy,   którą   dzielimy   się   z   moim   wilkiem   do   przyzwania,   naszym

background image

niechętnym   Richardem.   Gdyby   to   był   Richard,   dwoje   z   nas   zmierzających   na   cudze

terytorium, mieliby pewność, że nadchodzimy, by ich zniszczyć."

"Po prostu potrzebujemy zabrać Micaha do łoża jego ojca, zanim będzie za późno, to

wszystko.   Z   pewnością   mogą   to   po   prostu   sprawdzić   i   zobaczyć,   że   mężczyzna   jest   w

szpitalu."

"Przejście z jednego terenu na inny nigdy nie jest tak proste dla wampirzych mistrzów

lub liderów grup zwierzołaków. Micah i ty jesteście Nimir-Ra i Nimir-Raj, lamparcią królową

i królem, naszego lokalnego Pardu. Czy w mieście rodzinnym Micaha istnieją lampartołaki?"

"Nie wiem" powiedziałam.

"Musisz wiedzieć" powiedział cicho.

"Cholera" powiedziałam i włożyłam w to prawdziwe uczucie. "To niedługo naprawdę

mnie wkurzy."

"Nowa wampirza rada jest bardzo nowa, ma petite; nie możemy sobie pozwolić, by być

postrzegani   jako   tyrani   i   brutale.   Jeśli   wkraczasz   na   inne   terytoria   bez   przynajmniej   ich

zaalarmowania, to będzie postrzegane jako wyniosłość. Będzie się wydawać, jakbyśmy ty -

my - czuli, że cały kraj jest nasz do odwiedzania i korzystania jak nam pasuje. To uczyni

słabszych przywódców nerwowymi, a nawet może być wykorzystane przez naszych wrogów,

by wzniecić przeciwko nam większą rebelię."

"Myślałam,   że   pozbyliśmy   się   ostatnich   buntowników,   czy   wiesz   coś   czego   ja   nie

wiem?"

"Nie   wiem   o   rebeliantach   w   naszym   kraju,   ale   wiem   na   pewno,   że   są   tam

niezadowoleni,   ponieważ   zawsze   jest   ktoś   niezadowolony.   Nigdy   w   żadnym   rządzie

jakiejkolwiek formy nie ma tak, że każdy w całym kraju jest zadowolony z bycia rządzonym.

Bycie znienawidzonym jest naturą politycznej bestii."

"Więc mówisz, że nienawidzą nas, bo stworzyliśmy radę by trzymać ich bezpiecznymi

od wszelkich nieuczciwych wampirów?"

"Mówię, że przybiegli do nas po bezpieczeństwo, ale teraz, gdy czują się bezpiecznie,

zaczną patrzeć na wielką moc, która pozwoliła nam zapewnić im bezpieczeństwo i zaczną być

nieufni, a nawet się jej obawiać."

"Cóż, to nie jest po prostu odjazdowe. Więc, Micah, Nathaniel i ja nie możemy pójść do

jego ojca."

"Dlaczego Nathaniel?"

"To nasz trzeci. Micah chce, żeby pojechał."

background image

"Ach,   myślałem,   że   być   może   zabierasz   Nathaniela   jako   lamparta   na   przyzwanie   i

Damiana również jako wampirzą część twojego własnego triumwiratu władzy." 

Super-potężny  wampir   mógł   stworzyć   trójkierunkową  strukturę  mocy  między  swym

ludzkim   sługą   i   zwierzołakiem   którego   forma   bestii   była   ich   zwykłym   zwierzęciem   do

przyzwania, ale ja byłam pierwszym człowiekiem, który był w stanie stworzyć swój własny

ekwiwalent tego. Jean-Claude myślał, że fakt, iż byłam nekromantką i jego ludzka służebnicą

pozwolił mi stworzyć metafizyczną niemożliwość, ale szczerze mówiąc, nie wiedzieliśmy jak

to zrobiłam, po prostu zrobiłam.

"Nie planowaliśmy zabrania Damiana. To część mojej podstawy mocy, ale on nie jest

naszym ukochanym."

"Jest twoim okazjonalnym kochankiem."

"Gdybym   wzięła   każdego,   kto   był   moim   okazjonalnym   kochankiem,

potrzebowalibyśmy większego samolotu."

Roześmiał się, tym wspaniałym i namacalnym dźwiękiem, który zadrżał w dół mojej

skóry jakby dotykał mnie przez telefon. To przyprawiło mnie o dreszcz. Jego głos wciąż

dzierżył ten głęboki skraj męskiego śmiechu, gdy powiedział "Bardzo prawdziwe, ma petite,

bardzo prawdziwe."

Musiałam przełknąć poprzez puls w gardle. Pozbawił mnie tchu samym tylko swym

głosem. "Boże, Jean-Claude, przestań. Nie mogę myśleć, kiedy to robisz."

Zaśmiał się znowu, co nie pomogło w ogóle. Zdałam sobie sprawę, że robił to bardzo

świadomie, gdy poczułam ciężar głęboko wewnątrz mojego ciała niczym obietnicę orgazmu.

"Nie waż się!"

Moc   zaczęła   się   cofać.   Nigdy   nie   był   w   stanie   doprowadzić   mnie   do

pełnowymiarowego   orgazmu   przez   telefon   samym   swoim   głosem,   do   czasu   gdy   został

uczyniony głową nowej amerykańskiej wersji wampirzej rady. Wiedziałam, że to znaczy, że

wszyscy   wampirzy   mistrzowie   musieli   złożyć   przysięgę   wierności   Jean-Claude'owi   jako

liderowi, ale nie rozumiałam, że to przyszło z uderzeniem mocy, albo co to mogło oznaczać.

Nie mieliśmy wyboru. Albo my w dowodzeniu albo ktoś inny, a ja zaufałam nam.

"Przepraszam,  ma   petite,   ten   nowy   poziom   mocy   jest   gwałtowną   rzeczą.   Mogę

zrozumieć,  dlaczego  inni  mistrzowie  obawiali   się  szefa  rady,  bo  bycie  głową  i  przyjęcie

przysięgi ich przywódców oznacza, że mamy trochę ich całej mocy. To bardzo dużo mocy."

"Mówisz, że jeśli nie byłbyś lepszą osobą, to władza korumpuje, a tak duża władza

mogłaby skorumpować cię całkowicie?"

background image

"Nie zawsze jestem pewien, czy to ja jestem lepszą osobą, ma petite, ale razem jesteśmy

lepszą osobą."

"Nie sądzę, że zawsze jestem cywilizującym wpływem, Jean-Claude."

"Ja   też   nie,   ale   przez   wszystkie   metafizyki   mamy   sumienie   Richarda,   poczucie

solidarności Micaha, łagodność Nathaniela, poczucie fair play Cynrica i wspomnienia Jade o

straszliwym wykorzystywaniu, jakie jej Mistrz stosował przeciw niej swą ostateczną władzą.

Ludzie, których zebraliśmy i związaliśmy ze sobą pomogli nam uczynić nas potężnymi, ale

również pomagają mi pamiętać, że nie jestem potworem i nie chcę być."

"Możesz nie być potworem po prostu decydując się nie być jednym?" zapytałam, a on

znał mnie na tyle dobrze, by wiedzieć, że to nie jego zbliżającym się spotworzeniem byłam

zaniepokojona.

"Nie jesteś potworem, ma petite, a jeśli oboje jesteśmy świadomi możliwości, wierzę, że

możemy uniknąć stania się takowym."

"Więc, co musimy zrobić zanim Micah, Nathaniel i ja pokażemy się w szpitalu?"

"Zamierzasz, by pojechało tylko troje z was?"

"Cóż, my i pilot, tak."

"Musisz mieć ze sobą ochroniarzy, ma petite."

"Jeśli   weźmiemy   strażników,   czy   miejscowi   nie   będą   jeszcze   bardziej   pewni,   że

przybywamy by ich przejąć?"

"Niektórzy z nich, być może, ale jeśli nasi wrogowie zdadzą sobie sprawę, że moja

ludzka   służebnica,   jej   lampart   do   przyzwania   i   jej   Król   Bestii   byli   sami   i   niestrzeżeni,

obawiam się, że byłaby zbyt wielka pokusa, by zobaczyć, co by się stało z resztą z nas, jeśli

wy troje byście zginęli."

"Zabij wystarczająco naszej struktury władzy, a reszta umrze z nami; taa, pamiętam tę

teorię."

"To więcej niż teoria, ma petite. Widziałaś Nathaniela i Damiana prawie umierających

po   odsączeniu   ich   energii.   Czułaś   stratę,   gdy   Richard   i   ja   zostaliśmy   ranni.   Nie   dajmy

przetestować teorii, co by było, gdyby troje z was zostało rannych jednocześnie."

"Zgoda, ale to musi być minimum strażników, Jean-Claude. Mamy zamiar zobaczyć

rodzinę Micaha po raz pierwszy. Nie przestraszmy ich za bardzo."

"Jesteś pewna, że możesz ochronić siebie i ich z minimalną ilością strażników?"

"Z odpowiednimi z nich, taa, jestem."

"Tak pewna, ma petite. To dla mnie zarówno zachwycające i trochę przerażające."

"Dlaczego przerażające?" spytałam.

background image

"To, że jesteś niebezpieczna, nawet śmiertelnie, i zabijasz z łatwością i dobrze, nie czyni

cię kuloodporną, ma petite."

"Albo bomboodporną" odparłam. "Nie jestem Supermanem. Wiem, że mogę być ranna i

mam ze sobą Nathaniela i Micaha. Niezależnie od metafizycznego rezultatu, jakby coś im się

stało, nie wiem co bym zrobiła."

"A jeśli to ja byłbym tym, który został ranny?"

I proszę: Ten piękny, niesamowity mężczyzna mógł nadal czuć się niepewnie, wciąż

zastanawiać się, czy go kocham, a przynajmniej jak bardzo. Odkąd wszyscy mogliśmy czuć

nawzajem swoje emocje, kiedy nie osłanialiśmy się jak sukinsyn, ciekawym było, że wszyscy

wciąż   czasem   mogliśmy   być   niepewni.   W   Jean-Claudzie,   o   którym   kiedyś   myślałabym

największy pies na baby, to było ujmujące i sprawiało, że kochałam go bardziej.

"Kocham cię, Jean-Claude; nie wiedziałabym,  co począć bez ciebie  w moim  życiu,

moim łóżku, moim sercu."

"Bardzo poetyckie jak na ciebie, ma petite."

"Za dużo czasu spędzałam z Requiem, jak sądzę."

"Kiedy ten kryzys zostanie opanowany, będziemy musieli zdecydować, czy powinien

wrócić do Filadelfii na stałe."

"I zostać asystentem Evangeline na dobre" powiedziałam.

"Tak" powiedział.

"Wiesz, mój tata hodował beagle, kiedy byłam mała. Nigdy nie chciałam zrezygnować z

żadnego   ze   szczeniąt,   a   kiedy   wystarczająco   dorosłam,   zawsze   martwiłam   się,   że   nowi

właściciele nie będą dbać o nie tak jak my."

"Nie wiedziałem o tym" powiedział.

"Rozdajemy cholernie dużo więcej niż szczenięta, Jean-Claude. To są nasi ludzie, nasi

kochankowie, nasi przyjaciele, a my ich odsyłamy. Nie mam nic przeciwko tym, którzy będą

rządzić własnymi terytoriami jako nowi mistrzowie, ale ci, których dajemy innym mistrzom

jako drugich w dowodzeniu, to mi częściowo przeszkadza."

"Dlatego mamy wizytę próbną lub trzy, by się upewnić, że to dobre dopasowanie i że

nasi ludzie są dobrze traktowani."

"Requiem nie kocha Evangeline" odparłam.

"Nie, on kocha ciebie."

Westchnęłam. "Nie chciałam by się we mnie zakochał."

background image

"A ja nie chciałem, byś otrzymała moc mojego ardeur, mój ogień pożądania i stała się

żywym sukubem dla mojego inkuba, ale szkoda została wyrządzona. Jesteśmy kim jesteśmy,

a teraz znasz moc, którą posiadasz podczas seksu kiedy karmisz ardeur."

"Requiem jest wampirzym mistrzem Jean-Claude i złamał niezamierzenie zainicjowaną

więź."

"Wierzę, że kocha cię, ma petite, nie ze względu na ardeur, ale ze względu na ciebie i

niego. Miłość nigdy nie dotyczy obiektu naszej miłości, ale mówi o nas zawsze więcej niż o

nim."

"Co to w ogóle znaczy?" spytałam.

"To   znaczy,   że   Requiem   potrzebuje   kogoś   kochać.   Zawsze   był   beznadziejnym

romantykiem, a co jest bardziej beznadziejne niż zakochanie się w kimś, kto kocha innych?"

"Sprawiłeś, że to zabrzmiało jakby potrzebował terapii."

"To by nie zaszkodziło" powiedział.

Westchnęłam. "Myślisz, że spotkałby się z terapeutą?"

"Gdybyśmy kazali mu to zrobić, to tak."

"Możemy namówić go na spotkania i rozmowę z kimś, ale nie możemy go zmusić, by

właściwie wykonywał zadanie. Musisz być gotowy do pracy nad swoimi problemami. Musisz

być gotowy stawić czoła twardym faktom i walczyć o poprawę. To wymaga odwagi i siły

woli."

"On ma odwagę, ale nie wierzę, by chciał wyjść z tej choroby miłości."

"Nie mogę zaradzić temu, że troszczy się o mnie bardziej niż ja o niego."

"Nie, nie możesz."

"Wróćmy do kryzysu w zasięgu ręki" powiedziałam.

"Masz już dość tego tematu, pojmuję."

"Taa"   powiedziałam.   Rzeczywiście   miałam   bardziej   niż   dość,   ale...   "jeden   kryzys

dziennie, okej?"

"Jak sobie życzysz" powiedział.

"To nie jest to, czego sobie życzę,  Jean-Claude. Nie wiedziałam,  czy kiedykolwiek

spotkam rodzinę Micaha, ale nie chciałam spotykać się z nimi w ten sposób."

"Nie, oczywiście, że nie, ma petite. Samolot jest do waszej dyspozycji. Pozostaje tylko

wybrać towarzyszących ci strażników."

"Ilu jest minimum?" spytałam.

"Sześciu."

"Dwoje na sztukę" powiedziałam.

background image

"Oui."

"Możesz zorganizować samolot, kiedy ja załatwię strażników?" spytałam.

"Oczywiście   i   chciałbym   zasugerować,   żeby   większość   strażników   była   twoimi

kochankami.   Będziesz   musiała   karmić  ardeur,   a   smutek   Micaha   może   zmniejszyć   jego

zainteresowanie takimi rzeczami.

Kiwnęłam głową, uznałam, że nie może tego zobaczyć i powiedziałam "Zgoda."

"Żałowałem w przeszłości nie bycia w stanie zabrać cię do domu, byś odwiedziła moją

rodzinę, bo od dawna nie żyją, ale chwile takie jak ta przypominają mi, że są gorsze rzeczy

niż utrata ich dawno temu."

"Taa, utrata ich tu i teraz jest dużo bardziej do dupy."

Roześmiał się cicho. "Ach, ma petite, ty to jesteś dobra w posługiwaniu się słowem."

"Marszczę właśnie na ciebie brwi, jak wiesz."

"Ale nie masz tego na myśli" powiedział.

Uśmiechnęłam się. "Nie, nie mam."

"Je t'aime, ma petite. "

"Ja też cię kocham, mistrzu."

"Zawsze mówisz to z taką kpiną i zazwyczaj przewracasz oczami. Nie będziesz nigdy

przenigdy mieć tego na myśli."

"Naprawdę chcesz, żebym tak myślała?"

"Nie"   powiedział   "Chcę   prawdziwych   partnerów,   nie   niewolników   lub   służących.

Dowiedziałem się, że dlatego wybrałem ciebie i Richarda. Wiedziałem, że walczylibyście, by

pozostać wolnymi, by pozostać sobą."

"Wiedziałeś, jak ciężko byśmy walczyli?" spytałam.

Roześmiał się wtedy, a to obiegło dreszczem po moim całym ciele, każąc mi zamknąć

oczy i zadrżeć przy moim biurku.

"Przestań" Wysapałam.

"Naprawdę chcesz, żebym nigdy więcej tego nie robił? "

Mój oddech wydostał się w drżącym  westchnieniu. "Nie" powiedziałam ostatecznie.

"Zadzwonię do Fredo i zobaczę, bez kogo ze strażników, których chcę może się obyć i czy

zgadza się z mieszaniną umiejętności."

"Wierzę, że ty i nasz starszy szczurołak dopracujecie takie szczegóły."

"Dziękuję. Był czas, kiedy nalegałbyś, żeby ich wybrać samemu."

"Był   czas,   kiedy   twoją   uwagę   przyciągali   słabsi   mężczyźni,   ale   to   przestało   być

prawdą."

background image

"Pamiętaj,   że   przyciągnęło   mnie   do   ciebie   w   moich   czasach   słabszych-mężczyzn"

powiedziałam.

"Uczyniłaś   mnie   lepszym   mężczyzną,   Anito   Blake,   bo   masz   teraz   w   swoim   życiu

wszystkich tych mężczyzn i kobiety."

"Nie wiem, co na to powiedzieć. Czuję, że powinnam przeprosić czy coś."

"Jest w naturze niektórych liderów wydobywać najlepsze w tych wokół nich."

"Hej,   nie   jestem   odpowiedzialna   za   ten   mały   metafizyczny   autobus;   ty   jesteś,

pamiętasz?"

"Jestem   politycznym   liderem,   ale   w   nagłych   przypadkach   większość   naszych   ludzi

przyjmie twoje rozkazy ponad moimi."

"To nie prawda" powiedziałam.

"W walce, tak będzie."

"Okej, jeśli chodzi o przemoc, to taa, to jest to w czym jestem dobra. Ty jesteś o wiele

lepszy w polityce i sprawach przyjęć."

"Miewasz swoje chwile na arenie politycznej."

"A tylko kilku z Arlekina jest lepszych od ciebie z rapierem." W rzeczywistości, byłam

trochę   zaskoczona,   jak   dobry   był   ze   swą   wybraną   bronią.   Okazał   się   być   słynnym

wojownikiem w jego czasach, jako człowiek i młody wampir. Wyjaśnił, że jego dokonania z

ostrzem były tym, co pozwoliło mu przetrwać; mistrzowie tamtych czasów wyzywali go, a on

wybierał swoją broń i ich zabijał. Nigdy bym się nie dowiedziała, dopóki nie zaczął ćwiczyć

w nowej sali gimnastycznej, gdzie pozostali strażnicy i ja mogliśmy zobaczyć."

"Koisz moje ego, ma petite?"

"Chyba tak."

Zaśmiał się i tym razem był to tylko humor. "Nie potrzebuję tego. Jestem królem a ty

zarówno moją królową i moim generałem. Kimś, kto prowadzi linię walki i zawsze będzie.

Znasz mocne i słabe strony naszych strażników lepiej niż ja, bo ćwiczysz i pracujesz z nimi.

Zupełnie wymusiłaś na mnie i niektórych starszych wampirach zwiększenie ilości ćwiczeń."

"Większość wampirów nie może zyskać mięśni; ciało w momencie śmierci jest tym,

czym jest, niezmienne."

"Ale ja mogę i moje wampiry mogą."

"Jeden z wampirzych buntowników powiedział, że to dlatego, że przejmujesz od nich

moc."

background image

"To pomaga mi być potężnym, oui, ale wierzę, że to bardziej, iż moje więzi z naszymi

zwierzołakami są bardziej intymne. Akceptuję ich ciepłą moc bardziej jak równy z równym, a

nie relacja mistrz / niewolnik, jaką miała większość starszych mistrzów."

"Taa,   nic   z   tego   traktowania   zwierzołaków   jak   zwierzątka   domowe   i   służący   nam

majątek."

"To jedna z kości niezgody z niektórymi starszymi wampirami."

"Taa, mogą po prostu stawić temu czoła; zwierzołaki napływają do nas ze względu na

bardziej uprzywilejowane stanowiska."

"Niemożliwym  jest, by wszyscy byli  zadowoleni, więc w końcu uszczęśliwiamy się

sami i robimy co możemy dla innych. Nie chcę żadnych niewolników w moim królestwie."

"Zgoda" powiedziałam.

"Muszę się rozłączyć, by przygotować dla ciebie samolot" powiedział.

"Tak, oczywiście."

"Opóźniasz. Czemu?"

Musiałam   pomyśleć   nad   tym   przez   chwilę,   a   potem   dałam   mu   głośną,   uczciwą

odpowiedź,   jaką   kiedyś   umarłabym   zanim   przyznała.   "Nie   wiem   czy   będę   miała   okazję

jeszcze raz porozmawiać z tobą i będę tęsknić."

"To   czyni   mnie   szczęśliwszym,   niż   mogę   powiedzieć,   moja   miłości.   Całkiem   mnie

zaskoczyłaś i zadowoliłaś."

"Gdybym  nie  powiedziała  tego wystarczająco,  Jean-Claude,  kocham cię.  Uwielbiam

widzieć twoją twarz po drugiej stronie stołu, gdy jemy, i oglądać jak kibicujesz Cynricowi na

meczach futbolu i przyglądać się jak czytasz Matthew historie przed snem, kiedy zostaje z

nami, i tysiąc zaskakujących rzeczy, wszystko z tego, to ty, a ja cię kocham."

"Doprowadzisz mnie do łez."

"Mądry   przyjaciel   powiedział   mi,   że   w   porządku   jest   płakać;   czasami   jesteś   tak

szczęśliwy, że to wylewa się twoimi oczami."

"Jason, Nathaniel czy Micah?" zapytał.

"Jeden z nich" powiedziałam z uśmiechem.

"Faktycznie mądrzy przyjaciele. Musimy iść i wykonać nasze zadania,  ma petite. Je

t'aime, au revoir, aż znów się spotkamy."

"Ja też cię kocham i do zobaczenia wkrótce." Odłożyłam słuchawkę, zanim mogłam stać

się głupsza lub bardziej romantyczna. Ale trochę skręcającego wstydu było całkowicie warte

tego szczęścia w jego głosie. Gdybyśmy opuścili nasze metafizyczne tarcze mogliśmy czuć

każdy   oddech   i   emocję,   nawet   niektóre   myśli   o   sobie   nawzajem,   ale   nadal   dobrze   było

background image

wypowiedzieć słowa i je usłyszeć. Bez względu na to, jak dziwni i magiczni możemy być,

posiadanie ludzi, których kochasz mówiących ci, że cię kochają i mających to na myśli... to

nigdy nie wychodzi z mody. Ponieważ jesteśmy stworzeni na obraz Boga, to musi być od

Niego,   więc  nawet   Bóg  musi   potrzebować   "brawo!"  na  głos,  w-twym-umyśle   "Dziękuję,

wspaniała robota z tym zachodem słońca, a dziobak był genialnym pomysłem." Może dlatego

powinniśmy modlić się tak jak to robimy, ponieważ bez tego Bóg byłby samotny. Czasami

myślałam, że moi przyjaciele, którzy byli Wiccanami mieli coś z tej całej sprawy   Boga i

Bogini. Jeśli ludzie działali lepiej w parze i zakochani, i zostaliśmy stworzeni na obraz Boga,

to logicznym wydawało się, że Bóg potrzebował Bogini. Gdy stałam się szczęśliwsza w moim

życiu miłosnym,  zaczęłam się zastanawiać, czy Bóg był samotny bez Jego Bogini. Może

przebywałam wśród zbyt wielu pogan?

Zmówiłam modlitwę wdzięczności za własne szczęście i modlitwę za tatę Micaha, i

pozwoliłam   Bogu   wrócić   do   troszczenia   się   o   Jego   życie   uczuciowe,   jak   Mu   pasowało.

Zadzwoniłam do Fredo, by zorganizować strażników i pokręciłam głową na moje własne

dziwnie   romantyczne   myśli   religijne;   to   tak   dziewczyńskie,   zastanawiać   się,   czy   Bóg

potrzebował   żony.   To   było   ponad   moją   klasyfikacją   wiarowych   opłat.   Wyłanianie

niebezpiecznych ludzi do strzeżenia naszych pleców, to rozumiałam.

background image

Rozdział 4

Tłumaczenie: Alicjasylwia

Korekta: Nat_us

Micah napisał mi, że zadzwonił do Nathaniela żeby nas spakował, więc mógł spotkać

się z nami na lotnisku. Pozwoliłam mu wiedzieć, że dostałam jego wiadomość i zadzwoniłam

do trzeciego z naszej pary. Nathaniel odpowiedział po drugim sygnale.

"Hej, Anita."

"Hej, kiciusiu." Nie, większości mężczyzn nie spodobałoby się to jako pseudonim, ale

on nie był w większością mężczyzn.

"Micah   powiedział   mi,   że   pakujesz   nas   wszystkich.   Możesz   mieć   na   uwadze   z

ubraniami, że spotkamy się z jego rodziną po raz pierwszy?"

"Mam" powiedział.

"Potrzebuję kilku koszulek, które nie są zbytnio wycięte, okej?"

"Kochamy twoje piersi" powiedział, a jego głos utrzymywał to podniesione brzmienie,

które mówiło, że się uśmiecha.

Uśmiechnęłam się. "Rozumiem  to, nawet aprobuję, ale  pozwól nie  przytłaczać  jego

rodziny moimi atutami za pierwszym razem."

"Czy spakowałbym tak, żeby ta cała kremowa dobroć była wyeksponowana w każdej

koszulce?" zapytał tym fałszywie niewinnym głosem.

"Tak" powiedziałam i się roześmiałam.

"Obiecuję spakować jakieś zwykłe koszulki, ale większość twoich szykownych topów

ma głębokie dekolty."

"To dlatego, że zwykłe jedwabne bluzki nie leżą dobrze kiedy je noszę" powiedziałam.

"One nie są przeznaczone dla kogoś z potrójną miseczką E, Anito. Nawet nie wiem, jak

możesz mieć tak duży rozmiar miseczki i być tak chuda jak jesteś bez pomocy chirurga."

"Genetyka jest wspaniałą rzeczą" powiedziałam.

"Niech   żyje   genetyka!"   Powiedział   z   takim   entuzjazmem,   że   mnie   to   rozśmieszyło.

"Spakuję nas tak, że będziemy pasować, ale nie zawstydzać Micaha. Obiecuję."

'Dziękuję. Jesteś jedyną osobą, której bym zaufała w spakowaniu nas wszystkich. "

"Ubiorę   nawet   garnitur,   więc   wszyscy   będziemy   pasować   kiedy   dojedziemy   do

szpitala." Nathaniel miał piękne markowe garnitury, ale ponieważ w codziennej pracy był

tancerzem erotycznym, nie musiał nosić ich do pracy jak Micah. Garnitury były na specjalne

background image

okazje, takie jak wesela i niektóre spotkania biznesowe, gdzie wszyscy główni ludzi Jean-

Claude'a mieli się zjawić wyglądając profesjonalnie.

Zdałam sobie sprawę, że Nathaniel był dziwnie szczęśliwy. To nie do końca pasowało

do powodu podróży. Myślałam o zapytaniu dlaczego jego nastrój był tak podniosły, ale mój

telefon dał mi znać, że miałam połączenie oczekujące. "Mam kolejną rozmowę; pozwól mi

się upewnić, że to nie Micah."

"Zaczekam" powiedział i znowu to było wesołe. Był zbyt wesoły, czy też po prostu

lepiej niż ja radził sobie w takich wypadkach?"

To był Jean-Claude przy telefonie. "Hej, co tam?"

"Czy któryś ze strażników jakich zorganizowałaś jest wilkołakiem?"

"Tak, to jest reguła Micaha i twoja, że staramy się wykorzystać tak dużo zwierzołaków

dla naszego publicznego bezpieczeństwa jak to możliwe."

"Będziesz musiała dokonać innych ustaleń, ma petite."

"Dlaczego?" spytałam.

"Lokalne wilki poprosiły, żebyś nie sprowadzała nikogo, kto mógłby je wyzwać. Jeśli

zaistnieje   potrzeba   pogrzebu,   wtedy   zrozumieją   przyprowadzenie   naszych   wilków   na

przyzwanie, ale do tej smutnej konieczności, nie chcieliby żadnego z naszych wilków, jako

znak dobrej wiary."

"Czy nie pozwalasz im za bardzo nami dyrygować?" spytałam.

"Jeśli chcesz, aby ta początkowa wizyta dotyczyła Micaha i jego umierającego ojca, nie.

Jeśli   chcesz   mieć   do   czynienia   z   lokalnymi   wilkołakami   politycznie   i   być   może   nawet

przerazić ich wystarczająco, żeby to obróciło się w przemoc, to jak najbardziej zatrzymaj

swojego wilczego strażnika."

"W porządku, zmienię listę straży."

"Dobrze" powiedział.

"Czy muszę wiedzieć coś jeszcze?

"Wampirzy mistrz obszaru odmówił  sobie zwykłej  polityki  i dobrze życzy naszemu

Micahowi. W rzeczywistości, zaproponował, by oddać swoich ludzi do naszej dyspozycji dla

transportu  i  interesów,  dzięki   czemu  mogłabyś   się całkowicie  skoncentrować   na rodzinie

Micaha."

"To   było   bardzo   miłe   z   jego   strony"   powiedziałam   i   nie   mogłam   powstrzymać

podejrzenia w moim głosie.

background image

"To było miłe z jego strony, ma petite, ale to nie są już tylko wizyty mistrzów z poza

miasta. Jesteśmy członkami rady lub ich ludźmi, a zatem są nam winni zarówno lojalność jak

i jakieś pełne szacunku traktowanie."

"Więc teraz, kiedy jesteś w radzie nie musimy wykonywać tego całego wampirzego

politycznego gówna?"

"Po części  tak,  ale z  drugiej  strony,  oznacza  to, że  musimy  być  bardziej  świadomi

innych mistrzów i ich ego, chyba że chcesz wśród nich podsycać szepty buntu?"

"Wiesz, że nie."

"Zatem pamiętaj o tym gdy masz do czynienia z nim i jego ludźmi, proszę."

"Boisz się, że będę niegrzeczna i ich wystraszę?"

"Ty, niegrzeczna, ma petite, dlaczegóż miałbym się tego obawiać?" Sarkazm nie był tak

gęsty, ale uświadamiała go bardzo delikatna nuta.

"Będę  grzeczna.  To  miłe   z ich  strony,   że  wychodzą   nam  z  pomocą  w tak  krótkim

czasie."

"Mają mały wybór; stara Europejska Rada postrzegałaby odmowę takich subtelności

jako śmiertelną zniewagę i odpowiednio by zadziałała."

"Co w tym kontekście oznacza  'działać odpowiednio'?"

"Spotkałaś wysłanników z rady,  ma petite. Jak sądzisz, co zrobiliby mistrzowi, który

byłby dla nich nieuprzejmy?"

"Cholernie go nastraszyli, dręczyli, torturowali, obalili być może, gdyby mieli kogoś na

jego miejsce, albo w niektórych przypadkach po prostu dla piekielnego chaosu jaki by to

spowodowało."

"Z jednej strony są hamowani przez działania starej rady; to sprawia, że inni obawiają

się rady tutaj, w Stanach Zjednoczonych. Boją się, że oszalejemy od mocy,  ale z drugiej

strony, będą oferować usługi i uprzejmości w nadziei na udobruchanie nas i powstrzymanie

od konieczności posiadania powodu, żeby się na nich gniewać."

"Więc, z jednej strony reputacja starej rady utrudnia nam sprawy i przeraża każdego, a z

drugiej strony prawdopodobnie zachowują się lepiej, ponieważ bardziej się nas boją."

"Exactement" powiedział.

"Czekaj, my musieliśmy oferować żywność dla odwiedzających nas ludzi rady. Mają

zamiar zaoferować nam pożywienie dla ardeur?

"Nie zorganizowałem tego, ale jeśli nie, to jest to znak, że nie okazują nam takiego

samego szacunku, jaki okazywali starej radzie."

background image

"Używasz tego jako testu, by zobaczyć, jak Fredrico zachowuje się wobec nas, wobec

ciebie." Walczyłam żeby nie brzmieć oskarżycielsko.

"Nie konstruowałem tej wizyty, ma petite, ale teraz, skoro ją mamy, tak, to jest test dla

lokalnego mistrza. Musimy dowiedzieć się, jak dobrze rządzimy,  albo jak słabe są nasze

rządy, abyśmy mogli zdecydować, jak mocno chcemy trzymać ster władzy."

"Wolałabym   nie   używać   odwiedzin   umierającego   ojca   Micaha   jako   sprawdzianu

lojalności dla miejscowych wampirów."

"Nie tylko wampirów, ma petite, ale lokalnych zwierzołaków. Nasz Micah przemierza

kraj   rozmawiając   z   różnymi   grupami   zwierząt,   pomagając   im   radzić   sobie   ze   swoimi

problemami.   Promuje   lepsze   stosunki   między   normalnymi   ludźmi   i   społecznością

likantropów.   Stał   się   publicznym   obliczem   ruchu   i   jest   często   wzywany   do   załatwienia

sporów setki mil od naszych ziem."

"O czym ty mówisz, Jean-Claude?"

"Dowiedzieliśmy się, że powodem, iż nie masz innego króla wśród żadnej innej grupy

zwierząt tak połączonego z tobą jak Micah jest to, że metafizycznie masz swojego futrzanego

króla. Dzięki tobie, on ma powiązania z wieloma innymi zwierzętami oprócz lampartów."

"Wiem, wiem, że mamy powiązania z różnego rodzaju zwierzołakami, a Micah jest

prawdziwym   lamparcim   królem   w   metafizycznym   sensie,   zdolnym   rządzić   przez

nadprzyrodzoną moc, a nie tylko siłą woli i działaniami. Gdybym nie miała zwierzołaka w

moim łóżku, który byłby prawdziwym królem, to nie działałoby w ten sposób, ale myślałam,

że to było tylko tutaj, w St. Louis. Mówisz, że inne zwierzołaki w całym kraju są przyciągane

do mocy Micaha i nawet nie zdają sobie z tego sprawy?"

"Nie, stwierdzam, że gdy podróżuje i spotyka ich, moc prawdziwego króla podąża za

nim.   Ludzie   chcą   być   chronieni,  ma   petite.   W   Ameryce   uczą,   że   każdy   powinien   być

bohaterem własnej historii, ale większość ludzi nie nadaje się do tego. Oni chcą i potrzebują

za kimś podążać. Jeśli mają szczęście, to znajdują kogoś dobrego by ich prowadził; jeśli nie

mają szczęścia... " Pozwolił myśli zaniknąć.

'Micah jest dobry" powiedziałam.

"Tak, jest dobry i silny i myśli o większej grupie, większych problemach."

"Nie sądzę, by Micah zadzwonił i rozmawiał z grupami zwierząt w swoim rodzinnym

mieście."

"Dlatego zrobiłem to za niego."

"Powinieneś mu raczej powiedzieć, że to zrobiłeś."

"Powiedziałem" odrzekł Jean-Claude.

background image

"Co odpowiedział?"

"Był wdzięczny za pomoc i powiedział mi, że polityka była najdalszą od jego umysłu

sprawą."

"Oczywiście, że tak" powiedziałam.

"Ale to nie zmienia faktu, że ta wizyta ma charakter polityczny, ma petite."

"Cholera,  masz  zamiar  powiedzieć,  że odkąd Micah nie może,  ja mam  nadzorować

więcej polityki."

Wydał cichy chichot. "Niezupełnie, ale rozmawiałem z Fredo, nie odnośnie wybranych

strażników,   ale   o   możliwych   pułapkach   politycznych.   Powiedział,   że   będzie   informował

jakichkolwiek strażników, których zdecydowałaś zabrać ze sobą, chociaż mówił, że gdyby to

była polityczna wizyta wybrałby innych strażników. Powiedziałem mu, że bezpieczeństwo

jest ważniejsze niż polityka, więc idź z pierwotnymi strażnikami, kimkolwiek mogą być."

"Wiesz, całkowicie zaufałam, że nie zapytasz, kogo wybraliśmy."

"Przy wyborze żołnierzy, ma petite, zaufałbym ci bezwarunkowo."

"Dziękuję.   Ja   ufam   politycznie   tobie   i   Micahowi.   Zły   moment,   żebym   to   ja   miała

jaśniejszy umysł w tej podróży."

"To niefortunne" powiedział.

Miałam myśl, której nie miałam wcześniej i poczułam się spowolniała. "Karmiłam się

na   Rafaelu   Królu   Szczurów   i   Reece   Królu   Łabędzi.   Jeśli   któryś   z   nich   byłby   moim

kochankiem zanim znalazłam Micaha, czy byliby moim "królem" w tym samym sensie, w

jakim jest Micah?"

"Nie wierzę w to, ale nie wiem na pewno. Wiem, że szczury i łabędzie są jedynymi

grupami zwierząt, które mają władcę całego kraju. Wiem, że nie karmisz ardeur na żadnym z

nich często, ale kiedy to robisz, czuję energię każdego związanego z ich królem."

Zadrżałam i nie ze szczęścia. To było najbardziej niesamowite uczucie, czuć ludzi setki

mil dalej, oddających swoją energię dla ich króla, a za jego pośrednictwem dla mnie. Znałam

twarze   niektórych   łabędziołaków   i   szczurołaków   chociaż   nigdy   nie   widziałam   ich   poza

metafizyczną wymianą energii.

"Myślisz, że Micah zaczyna być ogólnym królem?"

"Wierzę,   że   ma   niepowtarzalną   szansę,   by   stać   się...   wielkim   królem   większości

społeczności likantropów w tym kraju. Wierzę, że przyjął model szczurołaka jak swój plan

pracy."

"Ty i Micah rozmawialiście na ten temat?"

"Trochę."

background image

"Nie sądzisz, że powinnam być włączona?"

"Co sądzisz, że się dzieje, ma petite? Micah i jego Koalicja są wzywani w całym kraju,

by rozstrzygać spory między różnymi grupami zwierząt, by mogli uniknąć przemocy i być

bardziej "ludzcy". Kiedy grupa ludzi zwraca się wielokrotnie o przewodzenie do tej samej

osoby, co to oznacza, ma petite?"

"To, że jest ich przywódcą, lub staje się ich przywódcą."

"Fakt,   że   tego   nie   widziałaś,   oznacza,   że   nie   chciałaś   tego   widzieć.   Nienawidzisz

polityki. Micah nie chce być królem, ale jest zbyt inteligentnym liderem, by nie dostrzec

możliwości."

"Ok, więc byłam spowolniała i nieco głupia, przepraszam."

"Powolna, ale nie głupia, ma petite; może nieświadoma od czasu do czasu."

"Dobra, więc co mam zrobić z tą wizytą skoro Micah będzie zbyt nerwowo wyczerpany,

by załatwiać politykę?"

"Skoncentruj się na Micahu. Fredrico był bardzo wyrozumiały, że to będzie priorytetem

dla tej wizyty."

"Czy wiemy coś o pochodzeniu Fredrico?"

"Tak, był kiedyś hiszpańskim konkwistadorem i szlachcicem."

"Zazwyczaj   ex-szlachta   nie   jest   za   bardzo   wyrozumiała   dla   problemów,   takich   jak

Micah" powiedziałam.

"Bardzo prawdziwe, ma petite, ale być może się nas boi. Jako szlachcic uczysz się być

bardzo miła dla tych potężniejszych."

"Osobiście preferuję agresję."

"Ach, ale nigdy nie musiałaś przetrwać na dworze szlacheckim; to uczy pokory,  ma

petite."

"Pokora nie jest moją najlepszą cechą."

Roześmiał się wtedy i to był szczery, śmieję-się-do-rozpuku śmiech. Nie byłam pewna,

czy   kiedykolwiek   słyszałam   by   tak   się   śmiał.   Kiedy   nie   powstrzymał   się   od   razu

powiedziałam "Dobra, dobra, śmiej się z tego. Mam zawieszonego Nathaniela."

"Przepraszam,  ma   petite,   ale   jesteś   jedną   z   najmniej   pokornych   ludzi,   jakich

kiedykolwiek spotkałem, jeśli chodzi o negocjacje."

"Wolę negocjować z punktu widzenia siły."

"Nawet jeśli nie masz żadnej" powiedział.

"Jesteśmy silniejsi niż ten Fredrico, prawda?"

"Znacznie silniejsi."

background image

"Zatem był miłościwy, bo nie miał wyboru" powiedziałam.

"Tak,  ma petite, ale gdy ujrzysz jego ludzi, proszę nie podkreślaj tego na zewnątrz.

Pozwól   ich   mistrzowi   i   im   zachować   swoją   dumę.   Fredrico   pochodzi   z   czasów,   gdy

wyzywano ludzi do pojedynków na śmierć i życie, by pomścić uchybienie twemu honorowi.

Nie każ mu poczuć, że został zlekceważony, proszę. "

"Czy wilk jest jego zwierzęciem do przyzwania? Czy dlatego byliśmy tak uprzejmi dla

miejscowej sfory?"

"Non, ma petite, on nie ma zwierzęcia, do przyzwania. Byłem polityczny z głównymi

grupami zwierząt, bo w ten sposób pragnąłby tego Micah. Budujemy naszą strukturę władzy

na równości wszystkich istot nadprzyrodzonych, nie tylko wyższości wampirów. Jest to nowe

podejście, bardzo amerykańskie, bardzo postępowe. Młodsi wśród nas to aprobują; ci starsi

temu niedowierzają, lub nawet potępiają witanie likantropów w silniejszych stanowiskach

władzy."

"Fredrico jest ex-konkwistadorem, więc to czyni go starszym. Czy ma problem z nami

włączającymi futrzaki w struktury władzy?"

"Nie, żeby oznajmiał."

"Brak   zwierzęcia   do   przyzwania   czyni   go   dość   słabym   na   Mistrza   Miasta"

powiedziałam.

"Tak jest, dlatego jego terytorium było początkowo w obszarze wiejskim. Nikt nie mógł

przewidzieć   rozprzestrzeniania   ludzkich   miast,   dopóki   jego   wiejskie   ziemie   nie   stały   się

częścią   miasta   wystarczająco   bogatego   w   życie,   by   uczynić   go   znacznie   ważniejszym

mistrzem."

"Skoro jest tak słaby, jestem zaskoczona, że ktoś nie wyzwał go lata temu."

"Utrzymywał  swoją  praktykę   z  mieczem,  a  gdy go  wyzywali   mógł   wybrać   metodę

pojedynku."

"Mówisz, że wygrywał, bo jest zajebistym szermierzem."

"Dopóki wyzywający nie jest członkiem rady, to jako wyzywany może wybrać swoją

broń, a byłoby uznane za oszustwo wykorzystywanie zwierząt do przyzwania, skoro on nie

ma żadnego."

"A więc jego słabość staje się siłą" powiedziałam.

"Częściowo."

"Ale ty jesteś członkiem rady, więc jaką to robi zmianę?"

background image

"Walczyłaś   przy   mnie   gdy   Earthmover   przyszedł   i   próbował   nas   zniszczyć.   Jako

członek rady mógł nalegać na użycie każdej siły jaką posiadał. Mógł użyć przeciwko nam

samej ziemi i zredukować nasze piękne miasto do rumowiska."

"Earthmover chciał, by ludzie ponownie bali się wampirów. Trzęsienie ziemi by tego

nie dokonało, bo nikt by nie uwierzył, że zrobił to wampir."

"To prawda, ale nadal miał w zasięgu swych praw możliwość zrobienia tego."

"Więc, jeśli walczyłbyś z Fredrico moglibyśmy przywieźć wszystkie nasze zwierzołaki,

wszystko i po prostu zniszczyć jego tyłek."

"I umieścić mistrza, jakiego byśmy wybrali na jego miejscu, oui."

"Więc, bawimy się grzecznie i pozwalamy mu zachować twarz."

"Oui".

"Ok, rozumiem."

"Dobra, teraz porozmawiaj z naszym Nathanielem. Życzysz sobie żebym zadzwonił do

Fredo i powiedział mu, że potrzebujemy nowego strażnika?"

"Wolałabym pomóc w wyborze zastępcy."

"Więc przerwij swoją rozmowę z naszym kiciusiem."

"Tak zrobię" powiedziałam. "Kocham Cię."

"Je t'aime, ma petite."

Z   powrotem   przełączyłam   na   Nathaniela.   Powiedział   "Jesteś   na   głośnomówiącym;

musiałem kontynuować pakowanie."

"Rozumiem."

"Czego chciał Jean-Claude?"

"Powiem ci w samolocie; teraz muszę dokończyć organizowanie ochroniarzy."

"Okej" powiedział.

"Kocham cię" powiedziałam.

"Kocham cię bardziej" powiedział.

"Kocham cię najbardziej."

"Kocham cię bardziej niż najbardziej" odpowiedział.

Chyba oba moje lampartołaki czuły się trochę niepewnie. Cholera, ja też.

background image

Rozdział 5

Tłumaczenie: Alicjasylwia

Korekta: Nat_us

Zazwyczaj   mam   chorobliwy   lęk   przed   lataniem,   a   gdy   zacisnęłam   pas   w   moim

przestronnym,   wyściełanym   fotelu,   to   nie   sprawiło,   że   polubiłam   to   cokolwiek   bardziej.

Siedzenia   były   większe,   ale   samolot   był   węższy.   Czy   wspominałam,   że   mam   też

klaustrofobię? To połączenie czyniło latanie jeszcze zabawniejszym. Ale w momencie, gdy

Micah   usiadł   obok   mnie   i   sięgnął   po   moją   rękę,   przestałam   się   martwić   o   moje   lęki   i

martwiłam się o niego. Jego twarz była pasywna za ciemnymi okularami, ale napięcie wyło

przez jego rękę, ramię, więc wiedziałam, że jego ciało brzęczało od tego. W całym pośpiechu,

by przygotować się do wyjazdu, to był pierwszy raz, gdy go widziałam odkąd przekazałam

mu złe wieści.

"Wszystko w porządku?" Jak tylko usłyszałam to głośno, wiedziałam, że to głupie, ale

to jest to, co mówisz.

Uśmiechnął się, ale to było smutne i nazbyt skromne i zawierało trochę złości. Był to

uśmiech, który miał na początku, kiedy do mnie przyszedł. To był uśmiech, ale tak pełen

innych emocji, że nigdy nie był naprawdę szczęśliwy. Byłam smutna, widząc go z powrotem

na jego twarzy.

Pochyliłam się i otoczyłam go ramionami, przyciągając go do siebie i pozwalając mu

owinąć   ramiona   wokół   mnie.   Mój   pas   trzymał   mnie   nieco   przyszpiloną   więc   musiał

przysunąć się do mnie bardziej, ale nie przeszkadzało mu to. Mój podbródek schował się

ponad jego ramieniem, bo był tego samego wzrostu co ja. Był jedynym mężczyzną, z jakim

kiedykolwiek   się   umawiałam,   mającym   metr   sześćdziesiąt,   tak   jak   ja.   Mogliśmy   nosić

nawzajem koszulki i niektóre z naszych dżinsów. Był najniższym i najbardziej delikatnym

fizycznie mężczyzną w moim życiu, ale siła, kiedy mnie objął nie była delikatna. Wiedziałam,

że ciało pod markowym  garniturem poruszało się z masą mięśniową... Przebiegał mile w

każdym tygodniu, zazwyczaj na zewnątrz w każdych warunkach pogodowych. Nazywał to

jego czasem na myślenie.

Przemówił z twarzą zakopaną w moich włosach. "Nie wiem jak to zrobić."

"Zobaczyć swoich bliskich?" spytałam.

"Tak."

background image

Nadal go przytulałam, ale uniosłam rękę, by pogłaskać gęste loki jego kucyka. "Bardzo

mi przykro, że w taki sposób musisz się udać do domu."

Uścisnął mnie tak mocno, że prawie miałam mu powiedzieć,  zbyt mocno. Rozluźnił

uścisk,   zanim   mogłam   zrobić   cokolwiek   więcej   niż   się   napiąć.   Był   lampartołakiem,   co

oznaczało, że mógł zgnieść większość metalu w swym ręku, ale zawsze był bardzo świadomy

swojej siły.

"Przepraszam" powiedział i wysunął się z uścisku, by usiąść w fotelu, opierając o niego

głowę.

Wzięłam go ponownie za rękę i pozostałam zwrócona ku niemu. "To w porządku, że

jesteś zdenerwowany."

"Będę zdenerwowany pewnie przez całą tę wizytę. Jak mogę zobaczyć ich ponownie,

Anito? Jak poradzić sobie z rannym tatą... może umierającym?"

Odwrócił głowę, wciąż opierając się na siedzeniu i mówił bezpośrednio na temat, na

który prawie nigdy nie rozmawialiśmy. "Nie wyobrażam sobie utraty rodzica tak wcześnie,

jak ty. To już jest okropne uczucie."

Przytaknęłam. "To straszne, ale ja miałam tylko osiem lat, kiedy zmarła moja matka. Ty

dorastałeś z obojgiem rodziców, dopóki nie byłeś gotów iść na studia. Ja miałam tylko swego

tatę,   dopóki   nie   skończyłam   dziesięciu   lat,   a   potem   macochę,   z   którą   zupełnie   się   nie

dogadywałam i przybraną siostrę w moim wieku, a następnie mieli wspólnie Josha. Nie mogę

sobie nawet wyobrazić, jakie mogłoby być moje życie, gdyby moja mama żyła."

"Ja miałem ojczyma i przyrodnich braci."

"Nigdy nie mówiłeś."

Wzruszył   ramionami.   "Nie   byłem   blisko   z   drugą   rodziną   mojej   mamy.   Trzymałem

stronę taty po rozwodzie. Kochałem moją matkę, ale ona go opuściła. On naprawdę nigdy nie

znalazł nikogo innego do kochania, tylko ją, jakby mógł kochać tylko jedną osobę."

"Miałeś ile, dwanaście lat, gdy się rozwiedli?"

"Tak."

Studiowałam jego twarz, próbując odczytać ją zza okularów. W samolocie nie było tak

jasno,  ale   był   przyzwyczajony   do  noszenia   ich   w  miejscach   publicznych,   by  kryć   swoje

lamparcie   oczy.   Stracił   swoją   zdolność   do   odzyskania   pełnej   ludzkiej   formy,   ponieważ

Chimera, sadystyczny przywódca, który przejął jego lamparci Pard, ukarał go, zmuszając do

pozostania w postaci zwierzęcia, tak długo, że jego oczy nie powróciły i nigdy nie wrócą.

Kochałam   jego  zielono-złote   oczy,   a  zwłaszcza  z  jego letnią  opalenizną,  którą  tak  łatwo

nabywał. Ja miałam germańską skórę ojca, zawsze bladą, nigdy opaloną.

background image

"Mówiłeś,   że   pierwotnie   miałeś   brązowe   oczy   -   czyje   masz   oczy,   pod   względem

koloru?"

Uśmiechnął się i tym razem był to prawdziwy uśmiech. "Mojego ojca."

Uśmiech był pełen miłości, szczęścia, wspomnień, dumy syna z posiadania oczu ojca.

Wiedziałam,   że   Micah   był   kumplem   od   polowań   ojca,   jak   ja   byłam   dla   mojego.   Oboje

dorastaliśmy polując i biwakując.

"Więc wyglądasz jak twój tata?"

"On jest trochę wyższy, ale jesteśmy podobnie zbudowani. Wiedział, by posyłać mnie

jako dziecko na gimnastykę i sztuki walki, nie na futbol dla maluchów. Uwielbia oglądać

zawody, ale zawsze był zbyt mały, żeby grać i wiedział, że ja też będę, więc nie doświadczał

mnie frustracją jak robił to jego własny tata."

"Twój dziadek?" spytałam.

"Taa, ma 172cm, jest bardziej zbudowany. Tata i ja mamy budowę podobną do rodziny

ze   strony  babci.   Nie   wiem   dlaczego   dużym,   krzepkim   facetom   nigdy   nie   przychodzi   do

głowy, że gdy poślubiają maleńką cheerleaderkę,  jakieś z dzieci mogą wyglądać bardziej tak

jak ona, nawet chłopcy. Oni nigdy się dobrze nad tym nie zastanowią."

"Przyjmuję, że twój dziadek nie jest twoją ulubioną osobą."

"Mój   tata   i   on   mieli   problemy   z   moim   tatą   nie   będącym   wystarczająco   dużym   na

zwyczajne sporty, choć tato poszedł na studia ze stypendium z baseballu. Był wystarczająco

dobry dla college’u, ale nie miał rozmiaru dla mocy uderzenia, jakiej potrzebujesz w dorosłej

lidze i wiedział o tym."

"Baseball to męski sport" powiedziałam.

Micah uśmiechnął się szeroko. "Dziadek Callahan grał w futbol i trenował zapasy. Był

również bardziej umięśniony niż my. Bardziej jak Nathaniel."

Jakbyśmy po prostu mówiąc jego imię go wyczarowali, nasz drugi skarb wszedł małymi

schodkami   do   samolotu.   Jego   ramiona   były   szersze   niż   Micaha,   a   170cm   dobrze   nosiło

dodatkowe mięśnie. Obecnie przestał dźwigać tak wiele na siłowni, bo za bardzo zbudował

masę mięśniową, by utrzymać elastyczność potrzebną mu jako tancerzowi. Micah walczył na

siłowni   o   każdy   kawałek   mięśnia.   Ciemne,   kasztanowe   włosy   Nathaniela   musiały   być

ściągnięte z tyłu w ciasny warkocz, ponieważ dawało to wrażenie, że jego włosy były krótkie.

Wciąż miał na sobie okulary, nie żeby ukryć oczy, ale dlatego, że na zewnątrz było jasno. Z

jego ukrytymi oczyma, związanymi z tyłu włosami i w grafitowym garniturze kryjącym całe

ciało, była  tam tylko  linia jego twarzy,  nie mająca nic co odwróciłoby wzrok od niemal

idealnej linii ciągnącej się od skroni do kości policzkowych, podbródka, któremu udało się

background image

być zarówno męskim i łagodnym. Jak sądzę to wargi tak działały, szerokie, zakrzywione linie,

na tyle pełne, by zmiękczyć to, co mogło być przystojne, czyniąc to pięknym. To była jego

nieupiększona   twarz,   ale   to   było   tak,   jakby   powiedzieć,   że   Dawid   Michała   Anioła   był

nieupiększonym marmurem.

Ręka Micaha napięła się w mojej i nie był to teraz żal. Czy jego puls też przyspieszył od

samego oglądania jak nasz trzeci wkracza do samolotu? Jego ręka napięła się trochę bardziej i

odwrócił   się   i   spojrzeliśmy   na  siebie   w  tym   samym   czasie.   Miałam   chwilę   patrzenia   na

delikatny   trójkąt   jego   twarzy   z   pełniejszymi   ustami,   które   zdominowały   większość   jego

twarzy,  a  potem  wybuchnął  śmiechem,  a  ja dołączyłam   do niego.  Było  tak,  jakby nieco

strasznego napięcia właśnie odpłynęło.

Nathaniel uśmiechnął się i powiedział "Zrobiłem coś śmiesznego?"

"Nie" powiedział Micah "tylko, Boże, jesteś... tak..."

"Piękny" powiedziałam.

"Tak" odpowiedział Micah.

Nathaniel zarumienił się i posłał nam jeden z tych dużych, promiennych, całkowicie

szczęśliwych uśmiechów. To sprawiło, że cała jego twarz się rozświetliła, poza rumieńcem,

który był najrzadszy ze wszystkich.

"Nigdy nie widziałam cię rumieniącego" powiedziałam.

Rzeczywiście schylił głowę, jakby zakłopotany, czego również nigdy nie widziałam.

Micah   wstał   pierwszy   i   podszedł   do   niego.   Próbowałam   wstać   i   pas   szarpnął   mnie   z

powrotem   na   swoje   miejsce,   przypominając   mi,   że   byłam   trochę   zbyt   świadoma   zasad

bezpieczeństwa.   Oznaczało   to,   że   miałam   siedzieć   i   oglądać   ich   tulących   się   do   siebie.

Zaczęło  się jak męski  uścisk dobrego przyjaciela,  tylko  góra ciał się stykała, ta wyraźna

odległość bioder została utrzymana, a następnie Micah odsunął się na tyle, by spojrzeć w górę

na wyższego mężczyznę i miałam chwilę, by oglądać ich  patrzących na siebie. Z obojgiem z

nich w okularach, garniturach, z włosami do tyłu, zostałam uraczona ich twarzami z profilu w

taki sposób, w jaki prawie nigdy nie udało mi się zobaczyć. Jeżeli Nathaniel był rzeźbionym

marmurem, to Micah był czymś bardziej delikatnym, jakby rzeźbioną kością słoniową, jeśli

kość  słoniowa może   mieć  ciemną  opaleniznę   i oprawę  loków  obramowujących  jej   twarz

nawet z kucykiem. Jego włosy, podobnie jak moje, były zbyt kręcone by zachowywać się jak

Nathaniela.

Pocałowali się, a ja wstrzymałam oddech, obserwując ich poruszające się wargi, ich

zaciskające się wokół siebie ramiona, ręce Nathaniela napinające się z tyłu marynarki Micaha,

by mógł poczuć mięśnie pod eleganckim konserwatywnym materiałem.

background image

Oderwali się od pocałunku i spojrzeli na mnie, obie twarze pełnym frontem, prawie

obok siebie, tak że miałam pełne oddziaływanie tych czystych, wyrzeźbionych linii, na wpół

rozchylonych warg, ich ramion nadal luźnych wokół siebie.

Chciałabym stwierdzić, że powiedziałam coś głębokiego lub poetyckiego, ale tym, co

rzeczywiście powiedziałam było "Wow".

Nathaniel uśmiechnął się szeroko. "Myślę, że lubi oglądać."

Micah uśmiechnął się i wyciągnął do mnie jedną rękę, zapraszając do dołączenia do

nich.

Próbowałam wstać i ponownie zapomniałam o pasie, a potem jakbym zapomniała, jak to

działało. Musiałam z nim walczyć, a mężczyźni śmiali się gdy powiedziałam "Ogłupiliście

mnie pocałunkiem, a nawet nie byłam jego częścią."

"Potrzebujesz pomocy?" zapytał Micah, jego głos był pełen śmiechu.

Uwolniłam się i udałam do nich. Otworzyli krąg swoich ramion przysuwając mnie do

siebie. Nagle byłam w kręgu ich ciał, z ich głębszym męskim śmiechem, ciepłem i masą

wokół mnie i to było lepsze niż cokolwiek kiedykolwiek wyobrażałam sobie mieć. Kiedyś

myślałam, że mogę być zakochana w tylko jednej osobie na raz, ale kochałam Jean-Claude'a i

kochałam   dwóch   mężczyzn   w   moich   ramionach.   Kochałam   ich   razem;   jako   jednostka

byliśmy trójką. Jean-Claude był swoim własnym podmiotem, a on i ja, nawet ze wszystkimi

innymi partnerami łóżku, byliśmy bardziej parą. W nim także byłam zakochana.

Stałam tam w ich ramionach i kochając ich i z nimi kochającymi mnie, nie czyniącymi

słabszych Jean-Claude i mnie; tylko dodając się do tego. Wszystkie związki dodawały się do

siebie,   aż   wszyscy   byliśmy   szczęśliwsi   niż   kiedykolwiek.   Nie   wierzyłam   w   żyli-długo-i-

szczęśliwie, ale wierzyłam w szczęśliwsi-niż-kiedykolwiek, bo żyłam w tym.

Uniosłam twarz i Nathaniel pochylił się, by mnie pocałować, a Micah trzymał nas oboje,

lub my trzymaliśmy jego, a ja wiedziałam, że kiedy ten pocałunek się skończy, byłby jeszcze

jeden,   z   Micahem.   Życie   było   super.   Cokolwiek   nadejdzie   kiedy   wylądujemy   w   starym

mieście rodzinnym Micaha, możemy przez to przejść; mogliśmy to zrobić, bo kochaliśmy się

nawzajem.   Miłość   nie   przezwycięża   wszystkiego,   lecz   może   pomóc   ci   przezwyciężyć

wszystko inne.

background image

- Laurell K. Hamilton –

- Anita Blake -

- 22 Affliction -

Disclaimer: Tłumaczenie niekomercyjne, powstało na potrzeby prywatne i

ma charakter informacyjny. Wszystkie postacie i wydarzenia są własnością

Laurell K. Hamilton.

background image

Rozdział 6

Tłumaczenie: Alicjasylwia

Korekta: Nat_us

Głosy z zewnątrz samolotu kazały nam spojrzeć poza nasz ciepły krąg. Starałam się

spojrzeć w dół schodów, by dostrzec co sprawiło, że ludzie podnieśli głos, ale nie mogłam

zobaczyć zza szerokich ramion i klatki piersiowej Nathaniela. On mógł, a Micah miał lepszy

kąt, więc zapytałam "Co się dzieje?"

"Nicky blokuje schody, a inni strażnicy nie są z tego zadowoleni" powiedział Nathaniel.

"Nilda nie jest z tego powodu zadowolona" dodał Micah.

Przemieścili się na obie strony, więc mogłam zobaczyć na własne oczy. Nicky stał na

dole   rozkładanych   stopni,   niczym   ściana   blond   mięśni.   Miał   niecałe   182cm,   więc   Nilda

górowała nad nim o 12cm; przy 193 cm była drugą najwyższą kobietą, jaką kiedykolwiek

spotkałam i poważnie uderzała na siłowni. To nadawało jej długim rękom łagodny akcent i

mięśnie, ale była jedną z tych kobiet, które niełatwo nabywały mięśnie. Wyglądała silnie i

imponująco, ale ramiona Nicky'ego były prawie tak szerokie jak ja byłam wysoka, ogromna

rozpiętość   mięśni,   której   nic   nie   dałoby   Nildzie,   nieważne   ile   podnosiła   ciężarów.   Ja

nabywałam mięśnie szybciej niż ona. To była po prostu jedna z tych genetycznych spraw. Jej

letnia opalenizna była jasno-złota, co silnie kontrastowało z jej jasnoblond włosami i czyniło

jej niebieskie oczy wyróżniającymi się na tle wysokich kości policzkowych jej zdecydowanie

skandynawskiej   twarzy,   niczym   reklama   norweskiego   biura   turystycznego.   Jej   pełnym

imieniem było Brunhilda, po jednej z Walkirii, i krzyczała w twarz Nicky'ego, jej ramiona i

ręce tężały z napięcia, jej twarz rozwścieczona, robiła tym wrażenie. Była jedną z Arlekina,

którzy   przez   wieki   byli   ochroniarzami,   szpiegami,   zabójcami,   sędziami,   oraz   katami

wampirzego rodzaju. Tak zabójczy, że nawet mówienie o nich mogło doprowadzić wampira

do ścigania i zabicia. Byli elitą straży Matki Wszelkiej Ciemności, legendarnego wampira,

ciała stworzonego z mroku, a ona używała ich, by zachować swą absolutną kontrolę. Potem

się znudziła, czy zestarzała i zapadła w "hibernację" na stulecia a jej kontrola odpłynęła i

Arlekin zaczęli się rozpadać na tych, którzy wierzyli w ich pierwotne przeznaczenie i tych,

którzy nie wierzyli. Nilda była zwierzęciem do przyzwania jednego z wampirzych mistrzów,

należących do Arlekina, a teraz była z nami. Bywały dni, kiedy byłam całkiem pewna, że

Nilda zatrzymała się po drugiej stronie, z tymi z Arlekina, którzy byli nadal wkurzeni, że

zniszczyliśmy ich mistrzynię, ale mistrz Nildy był starej szkoły, co oznaczało, że nigdy nie

background image

przyszło mu do głowy, by dać jej wybór. Była jego zwierzęciem na wezwanie, a wedle starej

wampirzej   szkoły,   oznaczało   to,   że   była   po   prostu   przedłużeniem   wampira,   chodzącą,

mówiącą, walczącą maszyną, którą pieprzył od czasu do czasu, a niekiedy myślę, że widział

to bardziej jako masturbowanie, jakby nie była dla niego realna. Nie, nie za bardzo lubiłam

mistrza Nildy, ale z niej również nie byłam szczególnie zadowolona. Była na tej służbie w

celu włączenia strażników Arlekina do naszych własnych, ale niektórzy z nich pasowali lepiej

niż inni. Zastanawiałam się, co Nicky zrobił, by ją nakręcić. Nilda łatwo wpadała w złość, ale

to było poza skalą.

Ruszyłam w stronę otwartych drzwi i dostrzegłam dwóch innych strażników, jakby po

jednej stronie. Dev, skrót od Devil, co z kolei było pseudonimem Mephistophelesa, stał tam

wyszczerzony,   jakby   cieszył   się   widowiskiem.   Jego   przystojna   złota   twarz   świeciła   ze

szczęścia,   tylko   jego   niebiesko-orzechowe   oczy   były   łagodniejsze,   bardziej   ostrożne.   Nie

musiałam się zbliżać, by poznać, że jego ciało byłoby napięte i gotowe do zrobienia czegoś,

jeśli   argumenty   przeszłyby   w   fizyczne.   Mając   190cm   był   odnośnie   wzrostu   pomiędzy

pozostałą dwójką; nawet jego ramiona były w połowie drogi między szerokością Nildy a

Nicky'ego, choć oboje mieli bardziej rozbudowane mięśnie niż Dev. Był naturalnie duży,

naturalnie atletyczny, i to czyniło go leniwym kotem na siłowni. Pracował jak sukinsyn bronią

i w walce w ręcz, ale nie lubił podnoszenia ciężarów tak jak pozostała dwójka.

Ethan obserwował to wszystko, z poważną twarzą, nieszczęśliwym językiem ciała. Miał

tylko 172cm, jeden z naszych niższych strażników, ale wydawał się pracować na to dużo

ciężej. Zawsze był ostatnim, który opuszczał matę ćwiczeń i pierwszy na ochotnika do nauki

czegoś nowego. Jego krótkie włosy były miękką masą loków, dłuższych na górze, tak, że były

prawie naturalnie uniesione. Jego loki były blondem, który był niemal białym z czymś co

wyglądało jak szare pasemka.  Z tyłu głowy do czoła była jedna smuga ciemnej czerwieni,

jakby dodał to dla dramatycznego efektu, ale to było całkowicie naturalnym kolorem. Jego

oczy były stonowaną szarością, która pasowała do pasemek.

"Nigdy nie widziałem, by Nilda tak strasznie się zatraciła" powiedział Nathaniel.

"Ja też" powiedzieliśmy razem Micah i ja. Wysunęłam się spomiędzy dwóch mężczyzn

i   poszłam   w   stronę   schodów   i   prawie-walki.   Spróbowałabym   zobaczyć   czy   mogę

powstrzymać   to   przed   obróceniem   się   w   prawdziwą   walkę.   Pomyślałabym,   że   Nicky

powiedział coś co ją rozdrażniło, ale nie mogłam wymyślić niczego, co mógł powiedzieć, co

spowodowałoby taką reakcję. Strażnik Arlekin powinien  być  najlepszym  szpiegiem,  więc

musieli mieć żelazną kontrolę, ale jak zauważyłam, niektórzy z ich zwierzołaczych członków

mieli poważne problemy zasługujące na terapię. Ich wampirzy mistrzowie starali się używać

background image

tego jako sposobu na mówienie Widzisz, potrzebują krótkiej smyczy, bo są tylko zwierzętami.

Ja sądziłam, że było tak bardziej dlatego, że zwierzołaki były od wieków wykorzystywane,

jakieś tysiąc lat zasług lub więcej, a teraz miały wolność do bycia osobą i nie wiedziały jak.

Albo teraz, gdy zezwolono im na prawdziwe emocje były po prostu tak złe, a nie mogły

wyładowywać się na swoich mistrzach, więc wyładowywały to, gdzie się dało. Najwyraźniej

dziś Nilda wyładowała się na Nicky'm. Kurwa.

Dotarłam do szczytu schodów i zawołałam "Nilda, wyluzuj."

Nie wydawała się mnie słyszeć, lecz dźgnęła palcem pierś Nicky'ego. Patrzyłam jak

jego ramiona sztywnieją. Dotknęła go, potęgując walkę, fizycznie zapraszając. Krzyknęłam

tym razem "Bez walki! Wystarczy, Brunhilda!"

Spojrzała na mnie swymi już niemal szarymi ogromnymi niebieskimi oczyma. Szary

oznaczał, że była bliska zatracenia się w swym gniewie. Przez miesiące, gdy była z nami,

wszyscy   nauczyliśmy   się   rozpoznawać   to   u   naszego   wikińskiego   dziewczęcia.   Następne

wskazanie było gorsze. Energia wytoczyła się z niej falą ciepła, jakbym podeszła zbyt blisko

wybuchającego pieca. W starym systemie, obnoszenie się z tak dużą mocą sprawiłoby, że

większość innych  zwierzołaków wycofałaby się i odstąpiła  od walki  lub błysnęła  własną

mocą. Teraz to tchnęło wzdłuż mojej skóry w niemal parzącym cieple, energii tak gorącej, że

aż zaparło mi dech na sekundę. Nawet dla Nildy to było mnóstwo popisywania się mocą.

"Mówisz,   że   jesteśmy   jednymi   z   was,   ale   zawsze   bierzesz   ich   stronę!   Służyliśmy

Ciemności osobiście a teraz jesteśmy niczym!" krzyczała i było tak, jakby parzące ciepło

rozlewało się jej głosem, tak że każde słowo warczało mocą, jakbym była zdolna zobaczyć

słowa wiszące między nami w powietrzu niczym płomień.

Utrzymałam swój głos równomiernym, ale stanowczym, gdy powiedziałam "To ty na

mnie krzyczysz, Nildo. Jesteś jedyną, która traci kontrolę w miejscach publicznych niczym

żółtodziób. Gdzie jest słynna dyscyplina Arlekina?"

"Nie wiesz, co oznacza dyscyplina" warknęła. "Jesteś dziewuszką, która nie przeżyła

jeszcze całego życia. My jesteśmy Arlekinem!" Jej moc rozlewała się wokół mnie, tak gorąca,

że   czułam   jakby   powinna   ranić   dotykając   mojej   skóry.   Walczyłam,   by   się   nie   cofnąć   i

zastanawiałam się, jak Nicky stał tak stoicko ledwie na długość ramienia od niej. Bliskość

pogarszała efekt, a dotykanie mogłoby być wręcz bolesne, ale Nicky stał jak głaz w pędzącym

nurcie tej rzeki mocy. Skoro on mógł to zrobić, mogłam to zrobić i ja.

Zeszłam w dół o dwa stopnie i jakbym brodziła we wrzącej wannie, tak gorącej, że

wiedziałeś iż pozostawiłoby to twą skórę czerwoną i obolałą.  "Wy, ludzie, dobrze walczycie,

background image

ale do tej pory nie zaimponowaliście mi niczym innym. A ta dziewuszka dowodzi waszymi

tyłkami, wszystkimi waszymi tyłkami."

"Jean-Claude   dowodzi;   ty   jesteś   mniej   niż   zwierzęciem   do   przyzwania,   jesteś   tylko

ludzkim niewolnikiem. Nie powinnaś dowodzić niczym!" 

Ach, tu to mieliśmy. To było gorsze niż bycie tylko dziewczyną, którą każdy postrzega

jako dostającą kierownicze stanowisko, ponieważ sypiała z szefem. W starym systemie świata

wampirów,  nadnaturalna  moc  dawała  ci rangę - najpierw wampiry,  potem zwierzołaki,  a

następnie ludzcy służący. Zwykli ludzie byli mniej więcej po prostu jedzeniem.

"Nie  jesteś moim  szefem,  człowieku,  i nie  jest nim Nicky!"  Zrobiła  krok bliżej  do

wielkiego mężczyzny, który stał przed nią tak cichy.

"On   tobą   nie   dowodzi"   powiedziałam   i   pozwoliłam   opaść   swoim   tarczom,   bardzo

celowo dotykając bestii wewnątrz mnie. Przyzwałam własne nieziemskie ciepło i pozwoliłam

mu   do   niej   spływać.   Zrobiłam   dwa   kroki   więcej   do   jej   gorącej   wściekłości,   a   mój   głos

warknął   nisko   i   głęboko,   jak   jej.   Trzymałam   w   sobie   tygrysa,   lamparta,   wilka   i   lwa;

wszystkim   co   ona   trzymała   był   niedźwiedź.   Był   to   jeden   z   niedźwiedzi   brunatnych

spokrewnionych z kodiakami i grizzli, ale większy. Niektóre z dawnych linii zwierzołaków

nosiły ostatnie genetyczne powiązanie z niektórymi wymarłymi liniami zwierząt. Było kilka

niedźwiedziołaków wśród zwierząt do przyzwania Arlekina i były dużymi skurwielami, ale

niedźwiedź był tylko jednym zwierzęciem; ja nosiłam w sobie menażerię. Wampirze znaki

Jean-Claude'a utrzymały mnie w ludzkim kształcie, lub robiły to do tej pory, ale dzierżyłam w

sobie zwierzęta, w tym tygrysołaki każdego rodu. "Ja to robię!" Pozwoliłam tym słowom

nieść moją moc.

Byłam   wystarczająco   blisko,   by   oglądać   jej   oczy   przepływające   w   ten   mroczny

czerwony brąz, oczy jej bestii w jej ludzkiej twarzy. Oczy zwykle zmieniają się pierwsze gdy

zwierzołak zaczyna przemianę. We wszystkich przejawach jej temperamentu Nilda nigdy nie

pozwoliła swym oczom na zmianę. Cholera. Moje mignięcie mocy powinno uspokoić sprawy,

ponieważ pokazałam, że byłam gotowa odeprzeć jej zagrożenie moim własnym. Zamiast tego

odeszły jej oczy. Tak bardzo tego dzisiaj nie potrzebowałam.

"Zachowujesz się jak żółtodziób w pierwszą pełnię. Opanuj się lub wracaj do Cyrku.

Nie potrzebujemy tego gówna."

"Mam rozkazy, że potrzebujesz sześciu strażników. Jestem szóstym. Nie złamię moich

rozkazów."

"Fredo przyjmuje rozkazy ode mnie. Jeśli powiem, że idziesz do domu, to idziesz do

domu."

background image

Opuściła głowę i niemal  zobaczyłam  jej  moc  migoczącą  wokół niej jak rozedrgane

powietrze ponad letnią drogą. Przełknęła ją z powrotem, a gdy spojrzała ponownie jej oczy

były po prostu niebieskie i ludzkie, choć wściekłość wciąż była tam wyraźnie widoczna. To

było w porządku, mogła być wkurzona; tym czego nie mogła, było wymknięcie się spod

kontroli.

"Nie zhańbię mojego mistrza."

Sprawy się uspakajały, ale było już za późno, jeśli o mnie chodziło. Nie miałam czasu,

żeby   zajmować   się   problemami   Nildy.   Współczułam   jej,   nawet   rozumiałam   nieco   z   jej

wściekłości, ale Micah mnie potrzebował i to było moim priorytetem. "Nie mam czasu, na

zajmowanie się twoimi problemami, Nildo. Przykro mi, że twoje późniejsze życie było do

dupy, ale to nie mój problem na dzisiaj. Wróć samochodem z kierowcą. Zadzwonię do Fredo i

powiem mu, żeby się ciebie spodziewał."

Spojrzała  na mnie  i nie było  już gniewu. Studiowała moją twarz, starając się mnie

odczytać.   To   była   kolejna   rzecz,   którą   zauważyłam,   szczególnie   w   niedźwiedziołakach   z

Arlekina; nie wydawali się dobrze sobie radzić z wyrazami twarzy jakby mieli trudności z

interpretowaniem ludzkich obliczy. Nadal miałam problem z odczytywaniem twarzy tych dla

mnie najbliższych i najbardziej kochanych, gdy byli w zwierzęcej postaci, więc nie pytałam o

to, ale może powinnam. Chciałabym później, ale nie dzisiaj.

"Przełknęłam swoją moc. Zrobiłam jak kazałaś. Czemu nadal mnie odsyłasz?" Jej głos

był tak rozsądny, jak gdybym to ja była tą, która źle się zachowuje.

"Ponieważ nie mogę pozwolić sobie na posiadanie cię robiącej to co właśnie zrobiłaś

przy rodzinie Micaha. Jego ojciec jest funkcjonariuszem organów ścigania, co oznacza, że

wokół szpitala będą inni gliniarze, a jeśli pójdziesz przy nich z tą całą nieziemskością mogą

po prostu najpierw cię zastrzelić a prosić o przebaczenie później. Pamiętaj, że to zachodni

stan; mogą cię zabić w ludzkiej postaci, a jeśli badanie krwi wróci wykazując likantropię, a

tak będzie, to będzie legalne zabójstwo. A jeśli chcesz pójść i dać się zabić, to w porządku,

chociaż sukowato byłoby,  żeby twój mistrz umarł z tobą, bo byłaś niezdyscyplinowanym

dzieciakiem, ale masz duże szanse zranić ludzi, na których mi zależy, a na to nie zezwolę."

Jej   szeroko   otwarte   oczy   rozszerzyły   się   jeszcze   bardziej,   jak   niebieskie   baseny   w

twarzy i zdałam sobie sprawę, że stały w nich łzy. Jeśli by zamrugała łzy by opadły, a ona

walczyła by to powstrzymać. Kurwa.

"Proszę" powiedziała "proszę, jeśli mnie odeślesz będzie wiedział, że zawiodłam. Nie

rozumiesz, co by mi zrobił, gdybym go zawiodła."

background image

"Nie   będzie   mieć   szansy   zrobienia   ci   czegokolwiek   bez   zgody   Jean-Claude'a,   więc

wszystkim, co się stanie, to ograniczenie warty, tylko lokalna i poza widokiem mediów przez

jakiś czas, to wszystko."

Jej oddech wyszedł w długim westchnieniu i przełknęła spazmatycznie. Łzy błyszczały

w jej oczach, ale nadal nie spadły. "Myślisz, że możesz kontrolować starego Arlekina, ale tak

nie jest. Trzymają się starych sposobów i karzą nas na osobności jak bite psy."

"Nie pozwoliłabym także któremukolwiek z naszych ludzi na bicie ich psów. Chcesz

powiedzieć, że Gunnar bije cię na osobności?"

Zakryła   twarz   jedną   ręką   i   odeszła   od   Nicky'ego   i   schodów.   Myślę,   że   to   była

wystarczająca odpowiedź.

"Cholera" powiedziałam cicho, ale z prawdziwym uczuciem.

Micah podszedł obok mnie i wiedziałam, że Nathaniel był tuż za nim; bez odwracania

się, by zobaczyć, mogłam poczuć ich obu za plecami. "Wpadałem na starych mistrzów w

całym kraju, którzy traktują w ten sposób swe zwierzęta do przyzwania."

"Jesteśmy czołowym przykładem, do cholery; to znaczy, że nikt tutaj w St. Louis nie

dostaje szansy by robić tego rodzaju gówna."

"Jeśli odeślesz ją z powrotem, to Jean-Claude musi o to zadbać" powiedział Micah.

"Nie możemy zabrać jej z nami" powiedział Nathaniel.

Oboje   odwróciliśmy   się   i   spojrzeliśmy   na   niego.   Był   z   nas   najbardziej   uległy,   tak

delikatny większość czasu, a potem nabywał to spojrzenie w swych oczach i mogłeś ujrzeć w

nim stal. Nie chciał dowodzić; to nie znaczyło, że nie był silny.

"Brzmisz na pewnego" powiedziałam.

"Jestem." Jego twarz rozluźniła się trochę, łagodząc wyraz, ale pokręcił głową. "Czuje

się bezpieczniejsza niż była od lat. Czasami zdarza się, że po wielu nadużyciach po prostu się

rozpadasz, bo możesz. Masz w końcu ludzi, którzy złapią cię, gdy upadniesz, ale jeśli ona ma

właśnie odkryć wieki nadużyć, to nie może tego zrobić w tej podróży."

Spojrzałam w jego poważną, przystojną twarz i zdałam sobie sprawę, że rozumie jej ból

lepiej niż większość, a wciąż nie zamierzał pozwolić, by jej ból nim manipulował. Był to

rodzaj   siły,   której   uczyłam   się   dopiero   teraz.   Byłam   dominującą   osobowością;   moim

instynktem było dbać o ludzi, ale Nathaniel miał rację. Trudną, ale rację.

"Byłem specjalnym chłopcem do bicia Chimery przez lata; współczuję Nildzie. Gdy

wrócimy pomogę ci zrobić wszystko co niezbędne, by powstrzymać  wykorzystywanie  jej

przez jej mistrza, ale teraz ona nie jest moim priorytetem" powiedział Micah.

background image

Studiowałam twarze moich dwóch mężczyzn. "Czy chcę jej pomóc bardziej niż wy, bo

jestem dziewczyną?"

"Nie" powiedział Nathaniel "bo nie musiałaś mieć tak wielu terapii co ja. To wszystko

dotyczy granic, Anito, osobistych granic. Znasz Nildę jedynie od kilku miesięcy. Nie kochasz

jej.   Nie   jesteście   nawet   przyjaciółmi.   Próbuje   ograniczać   wszystkich   innych

zmiennokształtnych, a ludzie są po prostu niegodni odnotowania, za wyjątkiem ciebie, bo nie

może cię ignorować, ale cię nie lubi. Nie pomyl jej wołania o miłosierdzie z niczym poza

wyrachowaniem. Wszystko kręci się wokół niej i jej bólu. Wszyscy tacy jesteśmy, ale mamy

kochanków, którzy nas kochają i kochamy się w ten prawie małżeński sposób; mamy nasze

wsparcie na miejscu, a ona nie."

"Nie sądzę, żeby miała szansę" powiedziałam.

"My jej nie wykorzystywaliśmy, Anito" powiedział Micah.

"Wiem o tym."

"Jeśli  nie  zadbamy  najpierw  o  siebie"  powiedział   Nathaniel   "nie  możemy  zadbać   o

kogoś innego."

To było logiczne. Miał rację, więc dlaczego tak źle to odczuwałam?

"Anita" powiedział Micah, położył dłonie na moich ramionach i kazał mi stanąć z nim

bezpośrednio twarzą w twarz. "Nawet to opóźnienie może być różnicą między mną widzącym

ojca jeszcze raz i nim umierającym, zanim tam dotrę. Nie jestem tego winny Nildzie."

Przytaknęłam;  ujmując  to w ten sposób, miał  rację. "Zadzwonię  do Jean-Claude'a  i

Fredo z samolotu, więc nie zwlekajmy dłużej."

"Zadzwoń   też   do   Jake'a"   powiedział   Nathaniel,   nazywając   jednego   z   pozostałych

zwierzołaków którzy byli Arlekinem.

"Dlaczego?" spytałam.

"Jake   wyjaśni   innym   z   Arlekina,   że   będziesz   niezadowolona,   jeśli   Nilda   lub

którekolwiek z pozostałych zwierząt do przyzwania będą krzywdzone, do czasu gdy będziesz

mieć okazję omówić to z każdym."

"Arlekin respektują Jean-Claude'a bardziej niż mnie" powiedziałam.

"Niektórzy to robią, ale ufam, że Jake wyjaśni jedną istotną różnicę między tobą a Jean-

Claude’m."

"Jaką?" spytałam.

"Jean-Claude chce wpływu płynącego z posiadania pracujących dla niego zabójców i

ochroniarzy Matki Wszelkiej Ciemności, więc będzie się wahał ich zabić; ty nie."

background image

"Jestem człowiekiem, Nathanielu; nie mogę sobie pozwolić, by walczyć z którymś z

Arlekina. Wszystkim, co mogę zrobić, to ich zabić."

"Dokładnie" powiedział.

Zmarszczyłam brwi. "Nie chcę ich zabijać."

"Ale zechcesz" powiedział.

"Zabierzmy   innych   strażników   na   pokład   i   lećmy.   Żadnych   więcej   opóźnień"

powiedział Micah i to było to - choć Ethan pozostał, by pomóc kierowcy utrzymać Nildę w

samochodzie. Kierowca był człowiekiem, a my nie ufaliśmy, że nie wpadnie w szał i go nie

rozszarpie. Silne emocje mogą doprowadzić do przemiany; żal działa prawie jak gniew. Co

kazało mi się martwić o Micaha jak samolot opuścił ziemię. Zazwyczaj najbardziej bałam się

podczas startu i lądowania, ale gdy trzymałam rękę swojej miłości, byłam zbyt zmartwiona

nim, by za bardzo się martwić o siebie. Najłatwiejszy start, jaki kiedykolwiek miałam.

background image

Rozdział 7

Tłumaczenie: Alicjasylwia

Korekta: Nat_us

Było   już   ciemno,   kiedy   wylądowaliśmy   w   Colorado,   więc   wszystkim,   co   mogłam

powiedzieć   to  to,  że   Denver  wyglądało   jak  każde  inne   miasto   z  powietrza,   wszystkie  te

światła jak rozrzucone po ziemi elektryczne gwiazdy.  Wysiedliśmy z samolotu do dwóch

czarnych   SUV-ów,   które   nadjechały   z   dopasowanymi   wampirami   i   białego,   o   którego

opierała się bardzo ludzka kobieta. Była drobnej budowy i delikatna jak Micah, z kręconymi

rudymi włosami spływającymi na ramiona. Nie mogłam zobaczyć koloru jej oczu z miejsca,

w którym stałam, ale znałam ich kształt bo spędziłam zbyt dużo czasu patrząc w oczy i twarz

Micaha.   Było   dużo   podobieństw   w   strukturze   kostnej,   chociaż   rude   włosy   i   piegi   były

zaskoczeniem.  Wyobrażałam sobie jego rodzinę jako ciemniejszą, jak on. Uśmiechnęła się,

odsuwając   się   od   samochodu,   w   jej   niebieskich   dżinsach,   niebieskiej   koszulce   polo   i

kowbojskich butach, które wyglądały na zbyt znoszone i używane by być ekstrawagancją.

Micah podszedł do niej z wielkim uśmiechem na twarzy. Powiedział "Juliet."

Odpowiedziała "Mike."

Przytulili się jakby zamierzenie, choć z tym dystansem poniżej-pasa, którego uczysz się

z krewnymi. Dzięki niemal czterogodzinnemu lotowi, wiedzieliśmy, że Juliet jest córką wuja

Steve'a, a kuzyn Richie był synem Steve'a, ale obaj zginęli w ataku, który zmienił Micaha w

lampartołaka.   Micah   i   Richie   mieli   obaj   dopiero   osiemnaście   lat,   Richie   wracał   z

podstawowego szkolenia i miał być wysłany na posterunek czynnej służby a Micah wracał z

uczelni.  Wrócili  do  domu,   by po  raz  ostatni   zapolować  na  jelenie  ze  swymi   ojcami,   ale

podczas gdy polowali na łanię, którą złowili, coś innego zapolowało na nich. Tata Micaha

został wezwany do podejrzanej śmierci inaczej byłby na polowaniu razem z nimi.

Nathaniel   chwycił   mnie   za   rękę.   Mogłam   wyczuć   napięcie   mruczące   w   dół   jego

ramienia.   Odwróciłam   się   i   spojrzałam   na   niego.   Jego   twarz   była   neutralna,   ale   to   była

nerwowa   neutralność.   Walczyłam   z   chęcią   obniżenia   mentalnych   tarczy,   które

powstrzymywały nas przed bezpośrednim wzajemnym wpływaniem na swoje emocje. Nie

potrzebowaliśmy teraz tonięcia w emocjach Micaha, a gdy tarcze szły w dół, czasem trudno

było filtrować silne emocje od kogoś z kim byłam połączona. Zamierzało być wystarczająco

trudnym wspieranie Micaha przy połączeniu rodziny bez faktycznego odczuwania od niego

emocji. Więc zbliżyłam się do Nathaniela i szepnęłam "Nie musisz się denerwować."

background image

"Powiedz mi, że nic się nie zmieni między naszą trójką" wyszeptał.

"Nic się między nami nie zmieni" powiedziałam i ścisnęłam go za rękę. Zrobiłabym coś

bardziej   pocieszającego,   ale   podszedł   do   nas   jeden   z   wampirów   z   czarnego   SUVa.

Powiedziałabym  kiedyś  sunął? Być może, ale on nie sunął, on szedł. Dla wdzięku ruchu

miałam Jean-Claude'a, Damiana, Wicked i Truth czy Requiem, lub cholera, wielu wampirów

w St. Louis, którzy czynili tego jednego poruszającego się ku nam wypadającym niezgrabnie

w porównaniu. Był ubrany w czarny garnitur i białą koszulę; nawet krawat był czarny. Czerń i

biel była wizytówką Jean-Claude'a, ale jakoś to nie działało tak dobrze dla tego faceta. Może

to krój garnituru, będącego mniej dopasowanym lub fakt, że był to standardowy garnitur,

który mógł nosić każdy. Jean-Claude zawsze upewniał się, że jego ubrania były jego bardzo

osobistym   stylem.   Ten   wampir,   ze   swymi   krótkimi   czarnymi   włosami   i   szablonowymi

ubraniami, wyglądał jakby ktoś spojrzał na listę obsady i powiedział  potrzebujemy jednego

pospolitego wampira. To było nudne w porównaniu do tego, z czego ja korzystałam, ale

przyoblekłam twarz w uśmiech. Wiedziałam,] jak się uśmiechać do klientów, nawet kiedy nie

chciałam, a to był wampir od lokalnego Mistrza Miasta. Potrafiłam grać miłą.

Zerknęłam na Nathaniela i odkryłam, że uśmiechał się błyskotliwie do wampira. Miał

swoją czarującą zagrywkę na twarzy. Cokolwiek czuł, zdjął to z twarzy i odłożył tam, gdzie

nie było widać.

"Pani   Blake,   jak   sądzę"   powiedział   wampir,   głosem   tak   mdłym   i   nijakim   jak   jego

ubrania.

Walczyłam   z   chęcią   powiedzenia,  Cóż,   nie   jestem   Dr   Livingston

1

  ale   udało   się

zatrzymać tę przemądrzałą uwagę dla siebie. "Tak i pan Graison."

Wampir wyglądał na zaskoczonego. "Przykro mi, nasze zwykłe protokoły nie wymagają

honorowania pomme de sang lub zwierzęcia do przyzwania."

Pomme de sang było określeniem dla osoby od której wampir regularnie brał krew, ale

to było więcej niż to, niemal kochanka, choć często związek dotyczył  tylko dzielenia się

krwią, a nie seksu. Nathaniel zaczął dla mnie od tego, ale to było kilka lat temu. Był moim

lampartem do przyzwania, ale ... "To nasz trzeci; to znaczy, że jest czymś więcej niż tylko

jedzeniem, lub zwierzaczkiem."

1

 Chodzi tu o jedną z wypraw Sir Henry Morton Stanley’a (1841-1904) – walijskiego dziennikarza i korespondenta, pisarza, 

badacza Afryki i poszukiwacza przygód.  Jako korespondent „New York Herald” został wysłany w 1871 r. na poszukiwanie 
zaginionego badacza Afryki, doktora Davida Livingstone'a. Do Zanzibaru dotarły pogłoski, że w pobliżu jeziora Tanganika 
widziano starego, chorego, białego człowieka. Stanley wyruszył z 189-osobową ekipą miejscowych tragarzy. Była to 
najliczniejsza ekspedycja w Afryce. Po długiej wędrówce, 10 listopada 1871 r., wkroczyli do Udżidżi, (obecnie niedaleko od 
Kigomy), z lśniącymi karabinami i powiewającą flagą Stanów Zjednoczonych. Kiedy pojawił się Livingstone, Stanley był 
wstrząśnięty. Zdjął kapelusz i wypowiedział znane później słowa: Doktor Livingstone jak sądzę? – Tak, witam. – 
odpowiedział Livingstone.

background image

"Nie jestem zaznajomiony z terminem trzeci, pani Blake."

"Trzecia część naszej pary" powiedziałam.

"Ale dano nam do zrozumienia, że istnieje o wiele więcej niż tylko trzy części twojego

romantycznego życia, pani Blake."

Nie byłam pewna, co powiedzieć, oprócz "Tylko dlatego, że nie jestem monogamiczna

nie znaczy, że ci dla mnie najbliżsi nie są dla mnie ważni. Myśl o Nathanielu i Micahu jako

moich małżonkach."

Skłonił lekko szyję. "Przepraszam, nie zdawałem sobie sprawy, że traktujesz swoich

kochanków tak poważnie, za wyjątkiem swojego mistrza, oczywiście."

"Byłoby błędem opierać moje priorytety o normalny wampirzy protokół" powiedziałam.

"Rozzłościłem cię" powiedział.

"W porządku Anito" powiedział Nathaniel.

Pokręciłam głową. "Nie."

"Więc mówisz, że to dla ciebie sprawa osobista" powiedział wampir.

"Wiesz, że tak jest" powiedziałam.

"Ale mimo to nosisz broń" powiedział.

"Rzadko gdziekolwiek chodzę nieuzbrojona." Puściłam rękę Nathaniela więc mogłam

stanąć naprzeciw wampira bardziej czołowo. Dał mi znać, że moje ukryte noszenie nie skryło

się przed jego wampirzym wzrokiem. Albo zgadywał a ja mu to potwierdziłam. Cholera, tak

bardzo nie chciało mi się grać w moje-jaja-są-większe-niż-twoje, gdy próbowałam wspierać

ludzi w moim życiu.  Czy ja zaczęłam  tę grę moje-większe-niż-twoje? Może; nie miałam

takiego zamiaru.

"Jak masz na imię?" spytałam.

"Jestem Alfredo."

"Wspaniale, okej, Alfie."

"Skąd wiedziałaś, że mój mistrz nazywa mnie Alfie?"

Chciałam właściwie tylko użyć pseudonimu by go zirytować i wyrzucić go z jego gry.

Fakt, że przypadkowo użyłam prawdziwego przezwiska w zasadzie uczynił to nawet lepszym.

Uśmiechnęłam się porozumiewawczo. "Widzisz, doceniam, że przybyłeś na lotnisko, żeby się

z nami spotkać. Doceniam, że Fredrico zachowuje się jak cywilizowany wampirzy mistrz, ale

szczerze, jestem tu, żeby wesprzeć mojego chłopaka i poznać jego rodzinę. Nie chcę, czy nie

czuję potrzeby grania w kto jest największy i najbardziej przerażający, okej?"

Alfie spojrzał na mnie, mrużąc oczy. "Nie miałem…"

background image

"Słuchaj, po prostu przestań, okej? Ja przestanę, jeśli ty przestaniesz. Musiałeś wyrazić

swą opinię pozwalającą mi wiedzieć, że zauważyłeś moją broń. Ja wyraziłam opinię, że znam

twoją ksywkę, ale nie zamierzam trwonić czasu ani energii, by pogrywać w takie gierki, więc

po prostu zachowujmy się jak normalni ludzie.  Dzięki za przybycie  by nas odebrać. Nie

wiedziałam, że kuzynka Micaha też zamierzała przybyć."

"Normalni   ludzie?"   Wampir   roześmiał   się   krótkim,   gwałtownym,   bardzo   ludzkim

śmiechem. Ustaliłam jego wiek na poniżej pięćdziesięciu lat. Gdybym zechciała pozwolić

wyjść mojej nekromancji, mogłabym określić jego wiek z dokładnością do roku lub dwóch,

najwyżej   pięciu   lat,   ale   gdybym   pospieszyła   w   ten   sposób   z   jakąkolwiek   z   moich

metafizycznych   zdolności,   mógłby   to   wziąć   za   obrazę.   "Normalni   ludzie   nie   mają

ochroniarzy. Normalni ludzie nie otrzymaliby królewskiego traktowania od mojego mistrza.

Nie   możesz   być   normalna,   Anito   Blake;   jesteś   Egzekutorką,   a   teraz   jesteś   amerykańską

królową   dla   naszego   nowego   króla,   Jean-Claude'a.   Jesteś   nekromantką   i   nie   wiem   czym

jeszcze; wykaz twoich mocy i tytułów jest zbyt długi, a dzięki twojej prośbie, że mamy nie

być formalni, nie muszę ich wszystkich wymieniać, ale normalna nie będziesz nigdy, pani

Blake."

Trudno było z nim dyskutować, choć chciałam, ale w tym momencie przyszedł do nas

Micah. Zostawił Juliet w jej ciężarówce. "Jest jakiś problem?" zapytał, jego głos był cichy,

więc nie dotarł z powrotem do jego kuzynki.

"Żadnego problemu" powiedziałam.

Alfie  skłonił  się Micahowi i  powiedział  "Panie  Callahan,  przykro  mi  cię  poznać  w

takich bolesnych okolicznościach. Nazywam się Alfie, a mój mistrz postawił mnie do waszej

dyspozycji w godzinach wieczornych."

Pomyślałam, że to ciekawe, że Micah i ja dostaliśmy ukłon, ale Nathaniel nie otrzymał

żadnej noty albo jakiegokolwiek uznania do czasu gdy uczyniłam uwagę na ten temat. Nie

ważne jak bardzo się starali, zawsze gdzieś tam była zaangażowana wampirza polityka.

"Dziękuję Alfie" powiedział Micah. Odwrócił się do mnie i znałam to spojrzenie. Pytał

mnie, czy coś było nie tak.

Poczułam bardziej, niż usłyszałam, zbliżających się za nami niektórych z naszych ludzi.

Wyraz   twarzy   Alfie'go   gdy   spojrzał   w   górę   i   za   naszą   trójkę   potwierdził,   że   najwięksi,

najgroźniej wyglądający z naszych  ludzi byli  już tuż za nami. Fakt, że wampir nie mógł

powstrzymać zmartwienia z dala od swej twarzy sprawił, że zgoliłam mu kolejne dziesięć lat

z jego nieumarłego wieku: trzydzieści lat nieżycia, najwyżej.

background image

Zerknęłam w tył, by zobaczyć podchodzących do nas naszych pozostałych ochroniarzy.

Bram i Ares wyglądali jak jasna i ciemna połówka całości, obaj po 182cm, obaj zbudowani

rośle i szczupło; ukazywali mięśnie z obowiązkowego treningu straży, ale żaden z nich nie

zyskiwał   ich   szybko.   Byli   zbudowani   z   szybkości   i   siły.   Obaj   wciąż   mieli   na   sobie   ten

militarny znak, taki który trwa jeśli byłeś wystarczająco długo w i nie byłeś na tyle długo

poza. Pustynna opalenizna Aresa w większości wyblakła, tym niemniej opalał się ciemniej niż

większość blondynów jakich spotkałam. Bram nie mógł tak naprawdę opalić się ani trochę

ciemniej,   choć   dowiedziałam   się,   że   nawet   bardzo   ciemni   Afroamerykanie   mogą   doznać

poparzeń skóry; po prostu zajmowało to więcej. Bram był umiarkowanie lekceważący gdy

dowiedział się, że moje czarne loki i ciemne brązowe oczy nie szły w parze z meksykańskim

tonem   skóry   mojej   matki,   ale   niemieckim   blondem   mojego   ojca,   więc   po   prostu   moja

opalenizna  nie  była  warta złamanego  grosza. Włosy Brama  były wciąż  ścięte wojskowo.

Narzekał,   że   ciasne   loki   wkurzają   go   gdy   odrastają.   Ares   pozwolił   swym   ciemnoblond

włosom nieco urosnąć, wystarczająco, by kobieta mogła przebiec przez nie swymi dłońmi, jak

powiedział,   ale   były   dłuższe   w   większości   na   górze   i   wciąż   pozostawiały   mu   kark   bez

żadnego niebezpieczeństwa dotknięcia przez włosy. Dużo razem współpracowali na warcie.

Ares uśmiechnął się do nas. "Jak mamy bronić waszych ciał, jeśli wciąż gadacie ze

złoczyńcami bez nas?"

"Po   pierwsze   nie   są   złoczyńcami,   to   nasi   gospodarze.   Po   drugie,   to   nie   jest

niebezpieczeństwo" powiedziałam.

Nicky powiedział "Mówiłem wam." Podszedł do nas, rozpiętość jego ramion czyniła go

wyglądającym na niższego niż pozostali dwaj strażnicy, choć naprawdę tak nie było. Jego

fryzura była faktycznie rzeczą, którą dostrzegałeś tuż po mięśniach. Jego włosy były krótkie

za wyjątkiem połowy jego grzywki, która wisiała w długim żółtym trójkącie w dół prawej

strony twarzy, kryjąc oko i do połowy policzek. Używał włosów, by ukryć, że po tej stronie

brakowało oka. Stracił je, gdy był  nastolatkiem,  lata przed tym  zanim stał się lwołakiem

inaczej wciąż miałby oko. To jedno, co pozostało było czysto niebieskie.

"Mówiłeś im, co?" spytałam.

"Że osobiście poradzisz sobie ze wszystkim, co było po tej stronie hangaru" powiedział

Bram swoim jasnym, mocnym głosem. Nie był tak gadatliwy jak Ares, ale kiedy to robił,

zwykle było to na temat. Ares żartował i się drażnił, Bram prawie nigdy.

"Powinienem być obrażony?" zapytał Alfie.

Powiedziałam "nie."

Ares powiedział "Tak."

background image

Micah powiedział "Nie."

Alfie powiódł wzrokiem od jednego do drugiego z nas, uśmiechając się lekko. "Nie

wiem, czego oczekiwałem od was, pani Blake, panie Callahan, ale to swobodne poczucie

koleżeństwa jest nieoczekiwane."

"Miłe, mam nadzieję" powiedział Micah.

"Tak" powiedział wampir "nader światłe."

"Światłe, dlaczego światłe?" spytałam. 

"Dla rzucenia na coś światła; pomyślałem, że to bardzo odpowiednie słowo."

Zapytałabym   o   więcej,   ale   kuzynka   Micaha   wybrała   ten   moment,   żeby   przyjść   i

powiedzieć "Kto jedzie ze mną?"

"Juliet, to Anita i Nathaniel."

Zaproponowałam rękę by zrezygnować z wszelkich myśli o przytulaniu. Nie lubiłam

przytulać ludzi, których nie znałam, a niektóre rodziny po prostu przytulały jak popadnie. Jej

ręka była tak mała jak moja, ale bardziej pokryta odciskami dopasowanymi do roboczych

kowbojskich   butów.   Ujęła   też   rękę   Nathaniela,   a   on   zmarnował   na   nią   uśmiech.

Odwzajemniła uśmiech ale to nie sięgnęło jej oczu. Były niebieskie, a zmarszczka między

nimi sprawiała, że wyglądały mniej na kształt Micaha.

"Ciotka   Bea   powiedziała,   że   jesteś   narzeczoną   Mike'a;   czy   to   prawda,   czy   tylko

mieszkacie razem? Pytam, bo jeśli to jest po prostu sposób, w jaki ciotka Bea radzi sobie z jej

problemami o życiu w grzechu, mogę pomóc zażegnać niektóre rozmowy o ślubie."

To   sprawiło,   że   na   wpół   się   uśmiechnęłam   na   wpół   roześmiałam.   To   było

bezceremonialne i podobało mi się to. "Żadnych ślubnych planów; nie możemy po prostu

przedstawić mnie jako jego dziewczynę?"

"Nie, wierz mi. Mieszkałam z mężem przed ślubem i narzeczona jest miłą, budzącą

nadzieję gadką-szmatką dla życia w grzechu."

Spojrzałam na Micaha i znał mój wyraz twarzy, także dlatego, ponieważ odpowiedział

na niewypowiedziane pytanie.

"Niektórzy z moich bliskich są religijni w sposób..." wydawał się szukać odpowiednich

słów i wreszcie osiadł na "To będzie niezręczne."

Juliet   zaśmiała   się   i   pokręciła   głową.   "Niezręczne.   Och,   kuzynie,   jak   ja   za   tobą

tęskniłam. Zawsze byłeś rozjemcą i mistrzem niedopowiedzenia. Powinieneś móc wrócić do

domu i zobaczyć tatę i nie martwić się o te inne bzdury, ale wiesz, że to nie działa w ten

sposób. Przykro mi."

Micah przytaknął. "Mnie też."

background image

Zaczynałam zyskiwać złe przeczucie, że może Micah nie powrócił po śmierci Chimery

do kontaktu z rodziną z więcej niż jednego powodu. On i Nathaniel wprowadzili się w tym

samym czasie; zawsze byliśmy trójkątem, nigdy tylko dwójką.

"Możemy nazywać  Anitę twoją narzeczoną i rodzina to przemilczy,  ale nie możesz

przedstawić ich razem tak jak zrobiłeś to właśnie mi, wiesz, że nie możesz."

"Mógłbym" powiedział Micah i było coś w tym cichym słowie, które dzierżyło więcej

emocji niż powinno.

"Micah powinien móc po prostu zobaczyć swego tatę i nie martwić się o nic innego"

powiedział Nathaniel. "Mogę być tylko przyjacielem."

"Nie"   powiedział   Micah   i   wziął   rękę   Nathaniela   w   swoją,   kręcąc   głową.   "Nie,   nie

możesz po prostu być przyjacielem."

"O Jezu" powiedziała Juliet "zamierzasz przeforsować kwestię. Nie zmieniłeś się; byłeś

zawsze takim cichym, idealnym synem, do czasu gdy nie byłeś. Mogłeś zyskać coś w co

wierzyłeś   i   nigdy   się   nie   cofałeś,   choćby   nie   wiem   co."   Westchnęła   i   pokręciła   głową.

Spojrzała na Nathaniela. "To nic osobistego. Musisz być wspaniałą osobą dla Micaha, by czuł

tak mocno, ale nie chcę być w tej rozpierdusze, która się wydarzy, kiedy przedstawi cię naszej

rodzinie, jako jego... co?" Spojrzała na Micaha. "Co powiesz?"

"Partner" powiedział Micah, a jego głos był bardzo stanowczy.

Nathaniel   powiedział   "Uwielbiam,   że   możesz   to   powiedzieć,   ale   szczerze   mówiąc,

Micah,   to   musi   dotyczyć   ciebie   i   twego   taty.   To   tylko   słowa;   nie   chcę   uczynić   tego

trudniejszym dla ciebie."

Widziałam jak Micah ścisnął jego rękę i ponownie pokręcił głową. "To nie tylko słowa,

Nathanielu, lub jeśli tak jest, słowa są ważne, mają w sobie sens i prawdę." Zwrócił się do

Juliet   wciąż   trzymając   rękę   Nathaniela.   "Pozwolę   na   pozycję   narzeczonej   z   Anitą,   bo

gdybyśmy mogli wykombinować, jak ożenić się jako grupa, zrobilibyśmy to, ale ponieważ

nie możemy zrobić tego legalnie, narzeczona i partner będzie wystarczające."

Nathaniel spojrzał na niego. "Masz to na myśli? To, że jeśli moglibyśmy poślubić się

jako grupa, zrobiłbyś to?"

Micah spojrzał na niego. "Tak."

Nathaniel uniósł ramiona wokół Micaha i przytulili się. Przytulili się jakby to mieli na

myśli i nie musiałam ujrzeć twarzy Nathaniela, by wiedzieć, że płakał. Zdałam sobie sprawę,

że ja też. Cholera. Podeszłam do nich i owinęłam ramiona wokół nich obojga, moich dwóch

mężczyzn. I tak po prostu, pozycje zostały wyznaczone; Micah nie wycofałby się ani nie

background image

umniejszyłby znaczenia Nathaniela, nawet żeby załagodzić sytuację ze swoją rodziną. Jeśli on

mógł to zrobić, to my też.

background image

Rozdział 8

Tłumaczenie: Alicjasylwia

Korekta: Nat_us

Nasza trójka jechała z Juliet, ale strażnicy nalegali na co najmniej jednego ochroniarza

jadącego   z   nami.   Ponieważ   byli   tutaj,   by   zapewnić   nam   bezpieczeństwo,   trudno   było

zaprzeczyć   logice,   więc   nie   próbowałam.   Tym,   co   mnie   zaskoczyło   było   to,   że   to   Dev

skończył jadąc z nami, a nie Nicky. Skoro to był tylko jeden z czterech, spodziewałam się, że

to będzie on. Szczerze mówiąc, czułam się dziwnie bez Nicky'ego w samochodzie. To nie

była   kwestia   zaufania   i   umiejętności.   Ufałam   Devowi,   że   wykona   robotę   i   ochroni   nas

całkiem dobrze, ale nie podróżowałam poza miasto z Nicky'm i Devem odkąd zaczęli być tak

często partnerami, i po prostu zwyczajnie preferowałam towarzystwo Nicky'ego. Nie mogłam

wyrazić   tego   w   słowach,   bo   Bóg   wiedział,   że   Dev   był   lepszym   rozmówcą   i   zazwyczaj

czarującym, ale Nicky... był Nicky'm. Lepiej pasował. Micah, Nathaniel i ja jechaliśmy na

tylnym środkowym siedzeniu i złożyliśmy ostatni rząd siedzeń tak, żeby było więcej miejsca

na bagaż. Reszta bagażu rzeczywiście nadawała się do jednego z czarnych SUV-ów, więc

Alfie   jechał   z   Aresem,   Bramem   i   większością   bagażu   do   naszego   hotelu,   by   mogli

wypakować normalne bagaże. Nicky został za nami w innym SUV-ie, który Alfie dał nam

jako "nasz" samochód na czas spędzony w mieście. Większość broni, jaką spakowaliśmy

została   podzielona   między   nas   i   podążającego   samochodem   Nicky'ego.   Jako   Marszałek

Oddziału  Nadnaturalnego  USA, byłam  zobowiązana  trzymać  pod ręką  większość  mojego

arsenału,  bo jako oficer federalny  mogłam  być  wezwana wszędzie,  gdzie  podróżowałam.

Orzeczenie   zostało   wydane   po   przypadku,   gdy   inny   marszałek   był   niezdolny   do

wykonywania swoich obowiązków w stopniu koniecznym do pomocy koledze marszałkowi,

który nadał wezwanie o pomoc. Przynajmniej zmienili orzeczenie, które zmuszało mnie do

noszenia większości "ekwipunku" ze sobą, czy posiadania go w bezpiecznym  zamknięciu

przez cały czas. To orzeczenie zostało uchylone po tym, jak koledze egzekutorowi skradziono

jego torbę  niebezpiecznych  rarytasów  z  bagażnika   jego  samochodu,   a jeden  z  pistoletów

użyto   do   napadu.   Orzeczenie   zostało   obalone,   gdy   kolega   egzekutor   wziął   całe   swoje

wyposażenie i wyzwał sędziów, żeby to unieśli. To przez większość czasu nie były prawa, ale

"orzeczenia" na zasadzie działania ratunkowego podjętego w jakiejś odruchowej reakcji na

tragedię. Ponieważ mój oddział ścigania nigdy nie był wzywany dopóki nie zginęli ludzie,

było wiele krążących tragedii. Co gorsza, "orzeczenia", nawet większość praw, na podstawie

background image

których działałam, zostało wydanych przez ludzi, którzy nigdy nie stosowali broni w realu,

nie nosili odznaki czy nie musieli podejmować decyzji życia i śmierci, nie mówiąc już o

decyzji   ułamka   sekundy   w   polowaniu   na   wampira   lub   podczas   tropienia   zdradzieckiego

zmiennokształtnego.

Juliet zapytała "Muszę jechać powoli żeby drugi strażnik nas nie zgubił?"

"Nie mogłabyś zgubić Nicky'ego gdybyś próbowała" powiedział Dev. "Nie zgubisz go

przez przypadek."

"Drogi są trudne po zmroku."

"Juliet" powiedział Micah "jest okej; wszyscy nasi ludzie znają swoją pracę."

Nathaniel i ja umieściliśmy Micaha w środku bez mówienia o tym. Częściowo było tak

po prostu dlatego, że wiedziałam, iż Nathaniel chciałby go nadal dotykać po tym małżeńskim

oświadczeniu,   a   częściowo   dlatego,   że   Micah   był   jak   większość   zwierzołaków   w   tym

fizycznym kontakcie, czuł się lepiej, a nie ważne jaki był dzielny, potrzebował pocieszenia.

Trzymał się obu naszych rąk, a ja zastanawiałam się, jak wiele trzymania za ręce zamierzał

robić przed swoją rodziną. Publicznie dwaj mężczyźni zazwyczaj ograniczali dotykanie do

minimum, w zależności od tego, gdzie byli; niektóre miejsca były bardziej przyjazne dla

użytkownika odnośnie męsko-męskich uczuć niż inne. Albo Micah miał zamiar wepchnąć

Nathaniela swej rodzinie w głąb gardła?

Nie byłam pewna, czy to najlepsza rzecz, ale wspierałabym jego decyzję.

Światła uliczne lśniły na włosach Deva, mieniąc się różnymi odcieniami blond w jego

kędziorach  długości do ramion.  Ledwie dotykały ramion  i były  tak  długie, jak chciał by

urosły.

"Nie  zrozum  mnie   źle,  Dev,  ale  jestem  zaskoczona,  że  Nicky  nie  kłócił   się z  tobą

będącym strażnikiem, który jedzie z nami."

"Zostałem z bagażem i upewniłem się, że ludzie pomagający z nim wykonywali swoją

pracę."

"Dziwię się, że zostałeś z bagażem" powiedział Nathaniel.

Obrócił się w fotelu, by spojrzeć wstecz na nas. "Nicky wykorzystał swoją przewagę."

powiedział.

"Nie przewyższa cię rangą" powiedziałam.

Dev dał szeroki uśmiech. "Jest lepszym wojownikiem niż ja. Przypomniał mi o tym."

Studiowałam przez chwilę jego twarz, próbując zobaczyć, czy był urażony, ale na jego

twarzy nie było nic, poza zwykłym dobrym humorem.

background image

"Bram mówi, że mógłbyś być lepszy niż Nicky gdybyś ciężej pracował na treningach"

powiedział Micah.

Uśmiech Deva błysnął biało w półmroku. "Nie chcę pracować tak ciężko."

"Jesteś tak przyzwyczajony do bycia szybszym i silniejszym z natury, że to czyni cię

leniwym   w   ćwiczeniach"   powiedziałam,   ale   mówiąc   to   uśmiechnęłam   się.   Prawie

niemożliwym było naprawdę zdenerwować się na Deva.

"Jestem szybszy, silniejszy i ciężko ćwiczę przy tym, co mam do roboty."

"Ale tylko tym, co masz do roboty" powiedziałam. "Nicky poświęca dodatkowy czas,

by być lepszym, a ty nie."

"Nie i nie zamierzam."

"Jesteś leniwym kotkiem" powiedziałam z uśmiechem.

"Ale twoim leniwym kotkiem" powiedział.

Juliet powiedziała "Czy jest też coś, o czym powinnam wiedzieć odnośnie Deva?"

"Jest ochroniarzem" powiedział Micah.

"Jesteś pewny? Będę ingerować jak mogę odnośnie ciebie i Nathaniela, ale nie mogę

pomóc, jeśli nie wiem co chronić."

"Dev nie jest moim kochankiem" powiedział Micah.

Dev odwrócił się, jego twarz płonęła ze zgorszenia. Nadeszła kolejna pula ciemności i

przemówił z półmroku "Och, ależ jak najbardziej byłbym, gdybyś tylko powiedział tak." Jego

ton głosu był przekorny.

Ale Julia wzięła go na poważnie, tak jakby. "Och, słodki Jezu, proszę nie drocz się

przed rodziną w szpitalu."

Dev odwrócił się do niej. "Wiem, jak się zachowywać. Słowo."

"Tak robi" powiedziałam. "Po prostu przez większość czasu się tym nie przejmuje."

"Więc proszę, proszę, tym razem się przejmuj."

"Mogę droczyć się z Micahem prywatnie, ale nigdy nie zrobię nic, by pogorszyć tę

gehennę."   Zwrócił   ku   Micahowi   bardzo   poważne   oblicze.   "Jeśli   nie   powiedziałem   tego

głośno, przykro mi z powodu twojego ojca."

"Dziękuję Dev" powiedział Micah.

"Jesteś leniwym kotkiem, ale dobrym" powiedziałam.

"Nie gadaj. Zniszczysz mi reputację wśród innych strażników."

To przyprawiło nas wszystkich o uśmiech, który może był częścią jego celu. To, i to, że

był  Devem. Był więcej niż jeden powód, że jego dziecięcym przezwiskiem było Devil

2

  i

2

  Devil znaczy diabeł

background image

przyczyna, że nadal było to jego imię. Oczywiście, gdy twoim ustawowym imieniem jest

Mephistopheles, niemal wszystko jest postępem.

Micah pochylił  się przy mnie, tak by mógł zakopać swą twarz w boku mojej szyi.

Nathaniel   przeniósł   swą   wolną   rękę   by   głaskać   wzdłuż   linii   szyi,   którą   Micah   obnażył

przytulając się do mnie.

Juliet  rozmawiała   z  nami,  gdy jechaliśmy.   Okazało   się,  że  ona   i  jej   mąż   kierowali

działającą   farmą.   Mieli   dwoje  dzieci.  Większość   kuzynów   z  jego  pokolenia   była  albo   w

związku   małżeńskim   lub   w   wojsku,   a   wielu   miało   dzieci.   Bycie   przedstawioną   jako

narzeczona miało oznaczać wiele pytań o ślub i dziecko. Odjazdowo. Micah zadawał pytania

oraz odpowiadał, ale przede wszystkim mogliśmy go głaskać i czuć wzrost jego napięcia, aż

wjechaliśmy na szpitalny parking, a ja nagle posmakowałam jego pulsu na swoim języku,

jakby emocje były moje. Odnowiłam swoje tarcze między mną a moim lamparcim królem i

przygotowałam się na pójście i spotkanie z resztą jego rodziny. Jedynym ustępstwem, na jakie

poszliśmy było to, że Micah wziął moją drugą rękę. To oznaczało, że nie mogłam sięgnąć po

swą   broń,   gdyby   zaskoczyli   nas   złoczyńcy,   ale   był   z   nami   Dev,   a   złoczyńcy   byli

najmniejszym   z   naszych   zmartwień   dzisiejszego   wieczoru.   Przyjęłabym   miłą   prostą

strzelaninę nad rodzinami i szpitalami każdej nocy.

background image

Rozdział 9

Tłumaczenie: Alicjasylwia

Korekta: Nat_us

Juliet wjechała na parking z Nicky’m w drugim SUV-ie niczym cień za nią. "Widzisz"

powiedział Dev "nie zgubiłaś Nicky'ego."

"Nikt nie lubi a-nie-mówiłem"  powiedziała  i zaczęła  jeździć w górę i w dół alejek

szukając   miejsca   parkingowego.   Mijała   na   parkingu   wiele   wozów   policyjnych   każdego

rodzaju.

"Moja praca właśnie stała się łatwiejsza. Co jest z tą całą policją?" zapytał Dev.

Juliet zaparkowała obok samochodu szeryfa. Nicky musiał nas minąć. Nie było innych

miejsc parkingowych jak okiem sięgnąć. "Jeden z nich jest w środku" powiedziałam. "Zawsze

przybywamy w ten sposób." Rozpięłam swój pas.

Dev obrócił się w fotelu, uwolniony od pasa i powiedział "Rozumiem jego przyjaciół i

współpracowników, ale niektóre  z tych  oznakowanych  wozów są z odległych  miast.  Jest

nawet jeden z Wyoming."

"Tato przez długi czas był szeryfem hrabstwa" powiedział Micah. "Zna wielu ludzi."

Ale to Nathaniel był tym, który powiedział prawdę. "Będzie tu wielu oficerów, którzy

nie   znają   Szeryfa   Callahana,   ledwie   gdy   rozniesie   się   wieść,   że   oficer   jest   ranny   z

jakiegokolwiek   powodu,   przybywają,   by   się   upewnić   czy   rodzina   ma   wszystko,   czego

potrzebują, i że oficer nigdy nie jest sam. Robią czuwanie."

Juliet odwróciła się w fotelu, żeby mogła zobaczyć Nathaniela. "Skąd to wiesz? Twój

tata też jest gliniarzem?"

"Nie, ale jestem z Anitą od lat. Bywałem w szpitalu, kiedy została ranna i odwiedzałem

gdy inni oficerowie byli ranni."

"I oni akceptują cię jako rodzinę?" spytała Juliet.

"Większość miejscowej policji, tak."

"Są w pewnym sensie przyzwyczajeni do moich domowych układów" powiedziałam.

Juliet pokręciła głową na tyle mocno, by podskoczyły jej loki. "Cóż, nie wiem jak inni

gliniarze, ale nasza rodzina prawdopodobnie będzie nas wprawiać w piekielne zażenowanie

odnośnie twoich domowych układów. Po prostu przeproszę teraz i miejmy to z głowy."

"Doceniam" powiedziałam. Micah uścisnął moją rękę. Posłałam mu uśmiech. "Gdybym

cię pocałowała, będziesz musiał ścierać szminkę."

background image

"Zaryzykuję, jeśli będziemy ostrożni" powiedział i uśmiechnął się.

Pocałowaliśmy się delikatnie i pozostawiło to pasek szkarłatu po środku ust. Nathaniel

powiedział "Podziel się tą dekoracyjną linią, bo przez jakiś czas mogę nie być w stanie cię

pocałować."

Micah zwrócił się do niego w ciasnocie tylnego siedzenia. "Przepraszam."

"W porządku. Nie możemy całować się publicznie w wielu miejscach. Wiem, że mnie

kochasz, nawet jeśli nie możemy się całować."

Micah przechylił się do drugiego mężczyzny, a Nathaniel był wystarczająco wyższy w

górnej  części   ciała,   by nieco   się schylić.   To  był  tak  delikatny  pocałunek,  jak w naszym

przypadku, ale potem Micah zsunął ręce wokół talii Nathaniela, pod jego marynarkę, by móc

przebiec dłońmi w górę umięśnionego ciepła pleców z tylko cienką koszulką między nim a

skórą drugiego mężczyzny. Kochałam osobiście ten ciepły schowek tuż pod marynarką, więc

wiedziałam dlaczego Micah to robił.

Nathaniel odpowiedział, zsuwając swoje własne ramiona wokół Micaha i pocałunek się

pogłębił. Wiedziałam, że miałam duży, szczęśliwy uśmiech na swojej twarzy. Uwielbiałam

oglądać ich razem.

Juliet powiedziała "Naprawdę nie masz nic przeciwko, prawda?"

Zajęło   mi   chwilę,   by   uświadomić   sobie,   że   mówiła   do   mnie.   Zerknęłam   na   nią,

naprawdę nie chcąc przestać patrzeć na moich dwóch mężczyzn. "Nic przeciwko? Kocham

ich i uwielbiam widzieć ich razem."

"Sądzę, że pomyślałam, że to tolerujesz, ale wyraz twojej twarzy w tym momencie...

wyglądałaś na tak szczęśliwą."

Zmarszczyłam  brwi na nią. Micah odsunął się od pocałunku, a Nathaniel  po prostu

częściowo owinął się wokół drugiego mężczyzny, kładąc głowę na jednym z ramion Micaha,

więc jego twarz została przy nim schowana i nie patrzył na Juliet.

"Byłam szczęśliwa" powiedziałam.

"Dlaczego Anita nie miałaby chętnie oglądać naszego pocałunku?" powiedział Micah,

trzymając wygodnie drugiego mężczyznę, poufale.

Juliet miała przyzwoitość wyglądać na zakłopotaną. "Nie wiem; sądzę, że ja byłabym

zazdrosna, albo... nie chciałabym widzieć dwóch mężczyzn razem."

"To   wprawiło   cię   w   zakłopotanie"   powiedział   Micah   głosem   cichym   i   prawie

neutralnym.

"Przykro mi, ale tak, trochę. Nie wiedziałam, że lubisz facetów."

"Nie, nie naprawdę, ale kocham Nathaniela."

background image

"Zaufaj   mi"   powiedział   Dev   "tam   w   domu   pozostał   szlak   chłopców   ze   złamanymi

sercami, którzy tak bardzo by chcieli, żeby nasz pyszny Micah lubił mężczyzn bardziej niż to

robi. Niestety, tam gdzie są zainteresowani mężczyźni, on jest chłopcem jednego faceta."

Wydął wargi jakby był pięciolatkiem, a następnie ten rozwlekły uśmiech rozprzestrzenił

się na jego twarzy. Chciałam się zmarszczyć na niego, ale ten cholerny uśmiech załatwiał

mnie za każdym razem. Jak ktoś tak duży, tak rosły, mógł łobuzować tak dobrze?

Micah   spojrzał   na   Deva.   "Istnieje   w   domu   jeden   lub   dwóch   mężczyzn,   oprócz

Nathaniela, których zauważam." Jego głos był zupełnie łagodny.

Uśmiech Deva opadł w kącikach, a oczy myślały zbyt mocno. Niemal mogłeś go ujrzeć

przeglądającego każdą interakcję, jaką widział między Micahem a pozostawionymi w domu

mężczyznami. To dlatego Micah to powiedział: żeby podokuczać naszemu diabłu.

Odwróciłam się, by ukryć własny szeroki uśmiech.

Juliet powiedziała "Drażnicie się jak przyjaciele."

"Jesteśmy nimi" powiedział Micah głosem wciąż spokojnym i łagodnym.

"Bliskimi przyjaciółmi" powiedziała z trochę zbyt duży naciskiem na bliskimi.

"Dev jest biseksualny, tak pogodnie, ale już ci mówiłem, że nie jesteśmy kochankami."

Pogładził włosy Nathaniela z drugim mężczyzną wciąż oplecionym wokół niego. "Gdybyśmy

byli, nie ukrywałbym tego."

Spojrzała na to, co widziała z Nathaniela. "Sądzę, że nie."

"Oglądanie naszego pocałunku ci przeszkadzało" powiedział Micah.

Spojrzała w dół, marszcząc brwi, a następnie z powrotem w górę i przytaknęła. "Przykro

mi, ale tak. Byłam odnośnie tego całkowicie otwarta, dopóki... "

"To dlatego pocałowaliśmy się w samochodzie, ponieważ jesteś otwarta w stosunku do

niektórych z naszej rodziny. Ale tu nie chodzi tylko o naszą rodzinę; to inni policjanci, to

wszyscy. Jako mężczyźni musimy być bardziej ostrożni, albo możemy skończyć z innymi

mężczyznami dążącymi do konfrontacji."

"Taa,   wolałbym   raczej   nie   musieć   cię   chronić   przed   gliniarzem.   To   mogłoby   być

prawnie... niewygodne" powiedział w końcu Dev.

"Miałbyś zarzut napadu" powiedziałam.

"Więc   co   mam   zrobić?   Policjanci   są   jak   wielu   męskich   mężczyzn;   źle   reagują   na

gejów."

"Ale   ty   jesteś   biseksualny"   powiedziała   Juliet,   a   zrobienie   tego   rozróżnienia   było

odważne z jej strony.

background image

"Dla   większości   ludzi   jesteś  albo   hetero   albo   gejem"   powiedział   Dev   "a   jeśli   facet

dotyka innego faceta, to jest gejem i kropka."

Nathaniel   odsunął   się   od   Micaha   wystarczająco   by   powiedzieć   "Tak   jak   wiele

społeczności gejowskiej myśli, że mężczyzna, który dotyka kobiety nie jest wystarczająco

gejem. Myślą, że biseksualny oznacza, że nie mogą się zdecydować, albo nie przyznają się do

prawdy."

"Naprawdę?" powiedziała Julia.

Pokiwał   głową.   "Społeczność   gejowska   może   być   tak   ograniczona   jak   społeczność

hetero."

Dev powiedział "Nicky tu prawie jest."

Wyjrzałam   w   kierunku   zaparkowanych   samochodów   i   elektrycznie   rozjarzonej

ciemności,  ale nie mogłam  go zobaczyć.  "Jestem zbyt  niska, żeby go dostrzec  z tylnego

siedzenia?"

"Taa" powiedział Dev.

"Ja mogę go zobaczyć" powiedziała Juliet "ale nie widziałam dopóki twój ochroniarz

nie powiedział."

"Kiedy Nicky tu dotrze" powiedział Dev "jeśli nadal nie ma nikogo na parkingu, to

wyjdę pierwszy, a kiedy dam sygnał, Anita wysiądzie następna."

Juliet   spojrzała   na   drugiego   mężczyznę.   "Przez   cały   ten   czas   rozglądałeś   się   po

parkingu?"

"Większość z tego" powiedział i sięgnął po klamkę.

"Dlaczego Anita wysiada następna?"

"Bo jest kolejną najlepszą z bronią po mnie."

"Jestem lepsza w broni białej" powiedziałam.

Uśmiechnął się przez ramię. "Taa, ale ja  tworzę własną białą broń." Dev wysunął się z

samochodu i rozejrzał wokoło przy wciąż otwartych drzwiach.

"Co miał na myśli poprzez swoją własną białą broń?" spytała Juliet.

"Jest tygrysołakiem" odparłam.

Nicky był przy moim boku samochodu. Zerkał w dół na tyle długo, by posłać mi mały

uśmiech, po czym wrócił do rozglądania się po parkingu. Dzisiaj wieczorem byli najpierw

ochroniarzami, przyjaciółmi i kochankami w drugiej kolejności. Dev był odpowiedzialny za

pasażerską stronę samochodu i Nathaniela. Nicky brał mój bok samochodu i mnie. Micah,

będąc w środku, mógł wydostać się z każdej strony, a którejkolwiek strony użył, ten strażnik

background image

będzie musiał zapewnić bezpieczeństwo także jemu. Nicky otworzył drzwi, co oznaczało, że

wreszcie mogłam wyjść bez żadnych krzyczących na nas strażników.

"Nie rozumiem; w jaki sposób bycie tygrysołakiem znaczy, że on tworzy swoje własne

noże?" powiedziała Juliet.

"Nie noże, pazury" powiedział Micah.

Nicky zaproponował mi rękę, bym wydostała się z samochodu, czego nie robił prawie

nigdy. Ponieważ to było rzadkie, przyjęłam to, chociaż byłam w pełni zdolna do wyjścia bez

jego ręki w mojej, ale gdy jego dłoń zacisnęła się na mojej to było dobre odczucie. Pociągnął

mnie na nogi, a ja zostawiłam Micahowi wyjaśnianie swojej kuzynce naszej rzeczywistości.

Miałam chwilę, by spojrzeć w twarz Nicky'ego; większość z prawej strony została okryta

trójkątnym   spadkiem   włosów,   ale   to   jedno   niebieskie   oko,   które   mogłam   zobaczyć

uśmiechnęło się do mnie, nawiązując do uśmiechu, który wygiął jego usta. Zaczęłam unosić

się na palcach, by pocałować ten uśmiech,  ale jego głowa poruszyła  się, a idąca za tym

ekspresja była bardzo poważna. "Policja" wyszeptał.

Puścił moją rękę, więc mogłam dołączyć  do Micaha i Nathaniela po drugiej stronie

samochodu. Nicky objął stanowisko z Devem na naszych plecach, gdy Micah sięgnął po moją

lewą rękę i pociągnął mnie do przodu niczym siatkę bezpieczeństwa, gdy on i Juliet mówili

cześć trzem różnego rodzaju mundurowym.  To był  czas ponownego połączenia,  a dzięki

temu, że jego ojciec jest szeryfem, wielu członków tego zjazdu będzie nosiło odznaki. Fakt,

że nie zdawałam sobie sprawy, że będziemy brodzić poprzez policjantów w szpitalu był z

mojej strony głupi. To po prostu pokazało, jak bardzo zostałam zaskoczona przez telefon jego

matki. Pomyślałam, że zatrzymałabym  przy nas Aresa i Brama. Pachnieli wojskowymi,  a

bycie ex-wojskowymi dałoby im wpływ na gliny. Nicky i Dev właśnie zmierzali do uderzenia

w   ich   czujniki   zły-gość   i   nic   w   dwóch   przystojnych,   fizycznie   okazałych,   uzbrojonych

mężczyznach nie zamierzało zjednać im glin. Cholera.

Juliet wjechała na parking z Nicky’m w drugim SUV-ie niczym cień za nią. "Widzisz"

powiedział Dev "nie zgubiłaś Nicky'ego."

"Nikt nie lubi a-nie-mówiłem"  powiedziała  i zaczęła  jeździć w górę i w dół alejek

szukając   miejsca   parkingowego.   Mijała   na   parkingu   wiele   wozów   policyjnych   każdego

rodzaju.

"Moja praca właśnie stała się łatwiejsza. Co jest z tą całą policją?" zapytał Dev.

Juliet zaparkowała obok samochodu szeryfa. Nicky musiał nas minąć. Nie było innych

miejsc parkingowych jak okiem sięgnąć. "Jeden z nich jest w środku" powiedziałam. "Zawsze

przybywamy w ten sposób." Rozpięłam swój pas.

background image

Dev obrócił się w fotelu, uwolniony od pasa i powiedział "Rozumiem jego przyjaciół i

współpracowników, ale niektóre  z tych  oznakowanych  wozów są z odległych  miast.  Jest

nawet jeden z Wyoming."

"Tato przez długi czas był szeryfem hrabstwa" powiedział Micah. "Zna wielu ludzi."

Ale to Nathaniel był tym, który powiedział prawdę. "Będzie tu wielu oficerów, którzy

nie   znają   Szeryfa   Callahana,   ledwie   gdy   rozniesie   się   wieść,   że   oficer   jest   ranny   z

jakiegokolwiek   powodu,   przybywają,   by   się   upewnić   czy   rodzina   ma   wszystko,   czego

potrzebują, i że oficer nigdy nie jest sam. Robią czuwanie."

Juliet odwróciła się w fotelu, żeby mogła zobaczyć Nathaniela. "Skąd to wiesz? Twój

tata też jest gliniarzem?"

"Nie, ale jestem z Anitą od lat. Bywałem w szpitalu, kiedy została ranna i odwiedzałem

gdy inni oficerowie byli ranni."

"I oni akceptują cię jako rodzinę?" spytała Juliet.

"Większość miejscowej policji, tak."

"Są w pewnym sensie przyzwyczajeni do moich domowych układów" powiedziałam.

Juliet pokręciła głową na tyle mocno, by podskoczyły jej loki. "Cóż, nie wiem jak inni

gliniarze, ale nasza rodzina prawdopodobnie będzie nas wprawiać w piekielne zażenowanie

odnośnie twoich domowych układów. Po prostu przeproszę teraz i miejmy to z głowy."

"Doceniam" powiedziałam. Micah uścisnął moją rękę. Posłałam mu uśmiech. "Gdybym

cię pocałowała, będziesz musiał ścierać szminkę."

"Zaryzykuję, jeśli będziemy ostrożni" powiedział i uśmiechnął się.

Pocałowaliśmy się delikatnie i pozostawiło to pasek szkarłatu po środku ust. Nathaniel

powiedział "Podziel się tą dekoracyjną linią, bo przez jakiś czas mogę nie być w stanie cię

pocałować."

Micah zwrócił się do niego w ciasnocie tylnego siedzenia. "Przepraszam."

"W porządku. Nie możemy całować się publicznie w wielu miejscach. Wiem, że mnie

kochasz, nawet jeśli nie możemy się całować."

Micah przechylił się do drugiego mężczyzny, a Nathaniel był wystarczająco wyższy w

górnej  części   ciała,   by nieco   się schylić.   To  był  tak  delikatny  pocałunek,  jak w naszym

przypadku, ale potem Micah zsunął ręce wokół talii Nathaniela, pod jego marynarkę, by móc

przebiec dłońmi w górę umięśnionego ciepła pleców z tylko cienką koszulką między nim a

skórą drugiego mężczyzny. Kochałam osobiście ten ciepły schowek tuż pod marynarką, więc

wiedziałam dlaczego Micah to robił.

background image

Nathaniel odpowiedział, zsuwając swoje własne ramiona wokół Micaha i pocałunek się

pogłębił. Wiedziałam, że miałam duży, szczęśliwy uśmiech na swojej twarzy. Uwielbiałam

oglądać ich razem.

Juliet powiedziała "Naprawdę nie masz nic przeciwko, prawda?"

Zajęło   mi   chwilę,   by   uświadomić   sobie,   że   mówiła   do   mnie.   Zerknęłam   na   nią,

naprawdę nie chcąc przestać patrzeć na moich dwóch mężczyzn. "Nic przeciwko? Kocham

ich i uwielbiam widzieć ich razem."

"Sądzę, że pomyślałam, że to tolerujesz, ale wyraz twojej twarzy w tym momencie...

wyglądałaś na tak szczęśliwą."

Zmarszczyłam  brwi na nią. Micah odsunął się od pocałunku, a Nathaniel  po prostu

częściowo owinął się wokół drugiego mężczyzny, kładąc głowę na jednym z ramion Micaha,

więc jego twarz została przy nim schowana i nie patrzył na Juliet.

"Byłam szczęśliwa" powiedziałam.

"Dlaczego Anita nie miałaby chętnie oglądać naszego pocałunku?" powiedział Micah,

trzymając wygodnie drugiego mężczyznę, poufale.

Juliet miała przyzwoitość wyglądać na zakłopotaną. "Nie wiem; sądzę, że ja byłabym

zazdrosna, albo... nie chciałabym widzieć dwóch mężczyzn razem."

"To   wprawiło   cię   w   zakłopotanie"   powiedział   Micah   głosem   cichym   i   prawie

neutralnym.

"Przykro mi, ale tak, trochę. Nie wiedziałam, że lubisz facetów."

"Nie, nie naprawdę, ale kocham Nathaniela."

"Zaufaj   mi"   powiedział   Dev   "tam   w   domu   pozostał   szlak   chłopców   ze   złamanymi

sercami, którzy tak bardzo by chcieli, żeby nasz pyszny Micah lubił mężczyzn bardziej niż to

robi. Niestety, tam gdzie są zainteresowani mężczyźni, on jest chłopcem jednego faceta."

Wydął wargi jakby był pięciolatkiem, a następnie ten rozwlekły uśmiech rozprzestrzenił

się na jego twarzy. Chciałam się zmarszczyć na niego, ale ten cholerny uśmiech załatwiał

mnie za każdym razem. Jak ktoś tak duży, tak rosły, mógł łobuzować tak dobrze?

Micah   spojrzał   na   Deva.   "Istnieje   w   domu   jeden   lub   dwóch   mężczyzn,   oprócz

Nathaniela, których zauważam." Jego głos był zupełnie łagodny.

Uśmiech Deva opadł w kącikach, a oczy myślały zbyt mocno. Niemal mogłeś go ujrzeć

przeglądającego każdą interakcję, jaką widział między Micahem a pozostawionymi w domu

mężczyznami. To dlatego Micah to powiedział: żeby podokuczać naszemu diabłu.

Odwróciłam się, by ukryć własny szeroki uśmiech.

Juliet powiedziała "Drażnicie się jak przyjaciele."

background image

"Jesteśmy nimi" powiedział Micah głosem wciąż spokojnym i łagodnym.

"Bliskimi przyjaciółmi" powiedziała z trochę zbyt duży naciskiem na bliskimi.

"Dev jest biseksualny, tak pogodnie, ale już ci mówiłem, że nie jesteśmy kochankami."

Pogładził włosy Nathaniela z drugim mężczyzną wciąż oplecionym wokół niego. "Gdybyśmy

byli, nie ukrywałbym tego."

Spojrzała na to, co widziała z Nathaniela. "Sądzę, że nie."

"Oglądanie naszego pocałunku ci przeszkadzało" powiedział Micah.

Spojrzała w dół, marszcząc brwi, a następnie z powrotem w górę i przytaknęła. "Przykro

mi, ale tak. Byłam odnośnie tego całkowicie otwarta, dopóki... "

"To dlatego pocałowaliśmy się w samochodzie, ponieważ jesteś otwarta w stosunku do

niektórych z naszej rodziny. Ale tu nie chodzi tylko o naszą rodzinę; to inni policjanci, to

wszyscy. Jako mężczyźni musimy być bardziej ostrożni, albo możemy skończyć z innymi

mężczyznami dążącymi do konfrontacji."

"Taa,   wolałbym   raczej   nie   musieć   cię   chronić   przed   gliniarzem.   To   mogłoby   być

prawnie... niewygodne" powiedział w końcu Dev.

"Miałbyś zarzut napadu" powiedziałam.

"Więc   co   mam   zrobić?   Policjanci   są   jak   wielu   męskich   mężczyzn;   źle   reagują   na

gejów."

"Ale   ty   jesteś   biseksualny"   powiedziała   Juliet,   a   zrobienie   tego   rozróżnienia   było

odważne z jej strony.

"Dla   większości   ludzi   jesteś  albo   hetero   albo   gejem"   powiedział   Dev   "a   jeśli   facet

dotyka innego faceta, to jest gejem i kropka."

Nathaniel   odsunął   się   od   Micaha   wystarczająco   by   powiedzieć   "Tak   jak   wiele

społeczności gejowskiej myśli, że mężczyzna, który dotyka kobiety nie jest wystarczająco

gejem. Myślą, że biseksualny oznacza, że nie mogą się zdecydować, albo nie przyznają się do

prawdy."

"Naprawdę?" powiedziała Julia.

Pokiwał   głową.   "Społeczność   gejowska   może   być   tak   ograniczona   jak   społeczność

hetero."

Dev powiedział "Nicky tu prawie jest."

Wyjrzałam   w   kierunku   zaparkowanych   samochodów   i   elektrycznie   rozjarzonej

ciemności,  ale nie mogłam  go zobaczyć.  "Jestem zbyt  niska, żeby go dostrzec  z tylnego

siedzenia?"

"Taa" powiedział Dev.

background image

"Ja mogę go zobaczyć" powiedziała Juliet "ale nie widziałam dopóki twój ochroniarz

nie powiedział."

"Kiedy Nicky tu dotrze" powiedział Dev "jeśli nadal nie ma nikogo na parkingu, to

wyjdę pierwszy, a kiedy dam sygnał, Anita wysiądzie następna."

Juliet   spojrzała   na   drugiego   mężczyznę.   "Przez   cały   ten   czas   rozglądałeś   się   po

parkingu?"

"Większość z tego" powiedział i sięgnął po klamkę.

"Dlaczego Anita wysiada następna?"

"Bo jest kolejną najlepszą z bronią po mnie."

"Jestem lepsza w broni białej" powiedziałam.

Uśmiechnął się przez ramię. "Taa, ale ja  tworzę własną białą broń." Dev wysunął się z

samochodu i rozejrzał wokoło przy wciąż otwartych drzwiach.

"Co miał na myśli poprzez swoją własną białą broń?" spytała Juliet.

"Jest tygrysołakiem" odparłam.

Nicky był przy moim boku samochodu. Zerkał w dół na tyle długo, by posłać mi mały

uśmiech, po czym wrócił do rozglądania się po parkingu. Dzisiaj wieczorem byli najpierw

ochroniarzami, przyjaciółmi i kochankami w drugiej kolejności. Dev był odpowiedzialny za

pasażerską stronę samochodu i Nathaniela. Nicky brał mój bok samochodu i mnie. Micah,

będąc w środku, mógł wydostać się z każdej strony, a którejkolwiek strony użył, ten strażnik

będzie musiał zapewnić bezpieczeństwo także jemu. Nicky otworzył drzwi, co oznaczało, że

wreszcie mogłam wyjść bez żadnych krzyczących na nas strażników.

"Nie rozumiem; w jaki sposób bycie tygrysołakiem znaczy, że on tworzy swoje własne

noże?" powiedziała Juliet.

"Nie noże, pazury" powiedział Micah.

Nicky zaproponował mi rękę, bym wydostała się z samochodu, czego nie robił prawie

nigdy. Ponieważ to było rzadkie, przyjęłam to, chociaż byłam w pełni zdolna do wyjścia bez

jego ręki w mojej, ale gdy jego dłoń zacisnęła się na mojej to było dobre odczucie. Pociągnął

mnie na nogi, a ja zostawiłam Micahowi wyjaśnianie swojej kuzynce naszej rzeczywistości.

Miałam chwilę, by spojrzeć w twarz Nicky'ego; większość z prawej strony została okryta

trójkątnym   spadkiem   włosów,   ale   to   jedno   niebieskie   oko,   które   mogłam   zobaczyć

uśmiechnęło się do mnie, nawiązując do uśmiechu, który wygiął jego usta. Zaczęłam unosić

się na palcach, by pocałować ten uśmiech,  ale jego głowa poruszyła  się, a idąca za tym

ekspresja była bardzo poważna. "Policja" wyszeptał.

background image

Puścił moją rękę, więc mogłam dołączyć  do Micaha i Nathaniela po drugiej stronie

samochodu. Nicky objął stanowisko z Devem na naszych plecach, gdy Micah sięgnął po moją

lewą rękę i pociągnął mnie do przodu niczym siatkę bezpieczeństwa, gdy on i Juliet mówili

cześć trzem różnego rodzaju mundurowym.  To był  czas ponownego połączenia,  a dzięki

temu, że jego ojciec jest szeryfem, wielu członków tego zjazdu będzie nosiło odznaki. Fakt,

że nie zdawałam sobie sprawy, że będziemy brodzić poprzez policjantów w szpitalu był z

mojej strony głupi. To po prostu pokazało, jak bardzo zostałam zaskoczona przez telefon jego

matki. Pomyślałam, że zatrzymałabym  przy nas Aresa i Brama. Pachnieli wojskowymi,  a

bycie ex-wojskowymi dałoby im wpływ na gliny. Nicky i Dev właśnie zmierzali do uderzenia

w   ich   czujniki   zły-gość   i   nic   w   dwóch   przystojnych,   fizycznie   okazałych,   uzbrojonych

mężczyznach nie zamierzało zjednać im glin. Cholera.

background image

Rozdział 10

Tłumaczenie: Alicjasylwia

Korekta: Nat_us

Zastępca  Al Truman  był  wysoki  i szczupły,  o nieproporcjonalnie dużych  dłoniach  i

stopach, jakby trafił w ten zryw wzrostu w wieku kilkunastu lat, w którym kończyny są duże i

niezgrabne,   a   ciało   nigdy   nie   dogoniło   reszty.   To   sprawiło,   że   oczekiwałam,   iż   będzie

niezgrabny, ale nie był. Nie był uosobieniem wdzięku, ale to normalne i mogłam się założyć,

że nie byłam jedyną osobą, która dała się nabrać myśląc, że będzie niezdarny. Zastanawiałam

się, że ilu podejrzanych oczekiwało, że fatalnie się poruszał i zostało zaskoczonych.

Zdjął swój kowbojski kapelusz z jego oficjalnie wyglądającą opaską. W innej części

kraju, to byłby bardziej typowy kapelusz gliniarza. Te wielkie ręce pocierały w kółko rondo

kapelusza niczym długotrwały nerwowy nawyk. Jego brązowe włosy zostały zgniecione przez

nakrycie głowy, ale wyglądały, jakby falowały, jednak komukolwiek kto je ścinał udało się

zmasakrować je tak, że były po prostu bałaganem, z kapeluszem czy bez.

"Nienawidzę, że wracasz tak do domu, Mike."

Micah   pokiwał   głową.   "Ja   też,   Al."   Odwrócił   się   do   mnie   i   Nathaniela.   "Al   i   ja

chodziliśmy razem do liceum."

"Byłem najlepszym przyjacielem z Richiem. Razem przeszliśmy przez rekrutację."

Al zakładał, że znałam rodzinną tragedię, która zamieniła Micaha w lampartołaka i miał

rację, ale pomyślałam, że to założenie było interesujące. Stawiałam, że matka Micaha, albo

ktoś powiedział mu, kim jestem, a potem on dodał "Ty musisz być Anita" i zaproponował

uścisk dłoni. Taa, ktoś rozmawiał.

"Skąd wiedziałeś, że... " zaczął pytać Micah.

"Twoja mama powiedziała, że przyprowadzisz swoją narzeczoną. Gratulacje, wszyscy

myśleliśmy, że zamierzasz zostać starą panną."

Uświadomienie sobie, że nadal rozmawia z Micahem, a nie mną zajęło mi chwilę.

"Po prostu musiałem spotkać odpowiednich ludzi" powiedział Micah. Nie wiem, czy

ktoś załapał tę część "ludzi" ale podszedł następny oficer, podał mu rękę i przedstawił się.

Sierżant Michael Horton zatrzymał swój kapelusz na głowie; ten szedł w parze z jego

mundurem  funkcjonariusza  policji stanowej  Colorado. Był  młodszy od nas wszystkich,  z

wyjątkiem Nathaniela i Deva, chociaż zauważyłam, że ludzie zakładali, że Dev był starszy,

niż był, bo był wysoki. Im jesteś wyższy, tym więcej lat ludzie dodają do twego wieku w

background image

młodszym wieku, podobnie jak sądzili, że byłeś młodszy, jeśli byłeś niższy. Większość ludzi

dodałaby lat do wieku sierżanta Hortona, bo miał ponad 182cm, ale nie ja; wiedziałam lepiej.

Miał dwadzieścia pięć najwyżej, co w rzeczywistości czyniło go kilka lat starszym niż Dev i

Nathaniel.

Włosy, które ukazywały się wokół jego kapelusza były krótko ścięte, a jeśli nie spędził

kilku lat w wojsku przegrałabym z kimś zakład. Postawiłabym nawet pieniądze, że była to

marynarka wojenna.

"Szeryf   Callahan   jest   dobrym   człowiekiem"   powiedział  Horton,  kiedy  uścisnął  dłoń

Micaha.

"Dziękuję."

Ale Horton spojrzał za nas wszystkich na Deva i Nicky'ego, jeden duży, fizyczny facet

oceniający konkurencję. To, że nie wziął pod uwagę reszty z nas, kazało mi odjąć punkty z

jego   stawiałabym-na-niego-w-sytuacji-kryzysowej   karty.   Sierżant   Ray   Gonzales   stanął   w

milczeniu. Był z Departamentu Policji w Boulder. Miał niemal 180cm, ale duża budowa jak u

Nicky'ego sprawiała, że wydawał się wyższy. Szerokość jego ramion nie pochodziła z siłowni

i było nawet niewielkie wybrzuszenie brzucha zaczynające walczyć z jego wyposażeniowym

paskiem. Gonzales był po prostu mężczyzną o wielkiej oprawie, zbudowanym jak ogromny

prostokąt. Trochę zramolał wraz z wiekiem, który musiał się zbliżać do sześćdziesiątki, ale

większość z niego była bardziej solidna niż wyglądał. Przypominał mi jednego z naszych

strażników, Dino, który wyglądał na bez kondycji i biegał jak niemrawy słoń, ale cała ta masa

była solidna i był jednym z kilku strażników, którzy nigdy przenigdy nie chciałabym, żeby

faktycznie mnie uderzyli.

Objął Micaha. "Cieszę się, że przybyłeś, Mike. To będzie wiele znaczyć dla Rusha."

"Życzyłbym tylko sobie przybyć wcześniej."

"Jesteś tu teraz, to się liczy."

"Wiem" powiedział Micah i coś w Gonzalesie uczyniło go bardziej emocjonalnym.

"Znam   Mike'a   odkąd   był   dzieckiem"   powiedział   Gonzales   "i   Ala   też,   jeśli   o   tym

pomyśleć. Rush i ja jesteśmy teraz starymi facetami."

"Nie   wiedziałem"   powiedział   policjant   w   cywilu   i   wyciągnął   rękę   do   Micaha.

"Detektyw Rickman, Ricky; Pracuję z Rayem w Boulder i pragnę by młodsi funkcjonariusze

byli w połowie tak nieustępliwi jak ty i Rush."

"Nie   powiedziałem,   że  nie   jesteśmy  twardzi"  roześmiał   się  Ray.  "Powiedziałem,   że

jesteśmy starzy." Wyciągnął do mnie rękę i wykorzystałam dwie ręce, aby ją uścisnąć. Jego

uśmiech był ciepły i otwarty. "Cieszę się, że jesteś tu z Mikem."

background image

"Dzięki, ja też."

Detektyw Rickman powiedział "Twoja reputacja cię wyprzedza, Marszałek Blake. Miło

wiedzieć, że jeden z naszych tutejszych chłopców potrafił sprawić, że się ustatkowałaś."

Nie spodobał mi  się i nie spodobało mi  się sformułowanie.  Spojrzałam  na Micaha,

pytając wzrokiem jak chciał, żebym to rozegrała.

"Muszę zabrać ich do środka, zanim ciotka Bea na mnie zapoluje" powiedziała Juliet.

Rzeczywiście ruszyła, starając się poprowadzić nas razem.

"Kim są twoi przyjaciele?" spytał Rickman. "I co z tymi ciemnymi okularami w nocy?

To trochę hollywoodzkie tutaj."

Postanowiłam być rozpraszająca, bo nie byłam pewna, czy chcę, podać pełne nazwy

naszych przyjaciół i ukochanych detektywowi Rickmanowi. Nikt nie był za nic poszukiwany,

ale to nie znaczyło, że każdy miał nieskazitelną kartotekę. Nie chciałam w tym namieszać, a

właśnie zadałam sobie sprawę, że nikt tu nie widział lamparcich oczu Micaha. Powiedział mi

kiedyś, że miał brązowe oczy, i to był kolor, którego wszyscy by tutaj oczekiwali.

 "Detektywie Rickman, Ricky, nikt nie każe mi nic robić, a co do ustatkowania się, to

nie jestem pewna, co masz na myśli."

"Małżeństwo, Marszałek Blake, Anito; to zwykle oznacza ustatkowanie.

Gonzales powiedział "Horton, idź zrobić sprawunki, których potrzebuje Bea."

Horton otworzył usta, jakby chciał powiedzieć Gonzalesowi, że nie był jego szefem, ale

coś   w   twarzy   starszego   mężczyzny   kazało   mu   się   zatrzymać.   Spojrzał   na   Rickmana.

"Wszystko z tym w porządku, Detektywie?"

"Taa, poradzimy sobie z tym."

Horton zrobił, co mu kazano, co było dość posłuszne jak na sierżanta, który nie był w

łańcuchu  dowodzenia  i  nie  był  starym   przyjacielem   rodziny.  Albo  Gonzales   miał   wielką

renomę albo Horton miał nadzieję dostać się do Boulder PD i politycznie starał się utrzymać

szczęśliwymi zarówno Ricky'ego i Gonzalesa.

Micah powiedział "Nikt nie każe Anicie niczego robić, a co do ciemnych okularów, czy

wiesz, że jeśli likantrop jest zbyt długo zmuszany do pozostawania w postaci zwierzęcia, to

czasami ich oczy nie wracają do ludzko normalnych?"

Gonzales i Al powiedzieli "Nie"

Rickman powiedział "Mówisz, że twoje oczy nie są już ludzkie?"

'Tak.   Wiem,   że   większości   policji   powiedziano   by   oglądali   oczy   likantropa   i   jeśli

zmienią kolor to jest to początek przemiany, ale moje oczy nie wracają już do ludzkich."

background image

"Jakiego koloru są teraz twoje oczy?" zapytała Juliet. Jej głos był pełen jakiejś emocji,

której nie potrafiłam odczytać, może smutku?

Micah zsunął okulary z twarzy i odwrócił się w kierunku najjaśniejszego światła z tych

ulicznych. Julia wydał z siebie dźwięk, który był prawie szlochem i położyła dłoń na ustach.

Ciemna twarz Gonzalesa wyglądała jakby cały smutek świata wspiął się właśnie na niego. Al

odwrócił wzrok i wydawał się smutniejszy niż wcześniej.

Rickman wzdrygnął się, ale nie był smutny.

"Jeśli mógłbyś  puścić w obieg wiadomość  do innych  miejscowych  funkcjonariuszy,

byłbym   wdzięczny"   powiedział   Micah.   "Naprawdę   chciałbym   móc   skoncentrować   się   na

moim tacie i rodzinie bez konieczności martwienia się o bycie postrzelonym, bo ktoś zobaczy

oczy i coś źle zrozumie."

"Zadzwonię do Guttermana i niech on puści w obieg wiadomość do glin spoza pokoju

Rusha" powiedział Al i sięgnął po mikrofon naramienny.

"Dobry pomysł" powiedział Gonzales.

Al   przemówił   cicho   do   swego   naramiennego   mikrofonu   i   wszyscy   czekaliśmy,   aż

powiedział "To jest syn szeryfa Mike Callahan, a jego oczy utknęły w zwierzęcych."

Trzeszczący głos powiedział "Jak mu do cholery oczy utknęły?"

"Po prostu jedna z tych  rzeczy,  które mogą  się zdarzyć  zmiennym"  powiedział  Al.

"Powiedz innym facetom. Mike podczas gdy jest tutaj, nie potrzebuje kogoś, celującego w

niego myślącego, że chodzi o przemianę. "

"Dziwaczne   brednie"   głos,   jak   sądziłam   Guttermana   powiedział   "Puszczę   słowo   w

obieg."

"Dzięki, Gutter" powiedział Al.

Rickman zapytał  "Czy kiedykolwiek  miałeś kogoś myślącego, że się zmieniasz gdy

zobaczyli twoje oczy?"

"Raz lub dwa" powiedział Micah. Wsunął okulary z powrotem, ukrywając egzotyczny

błysk jego oczu.

To była dla mnie nowość. Odwróciłam się i spojrzałam na Nathaniela, a wyraz jego

twarzy powiedział, że dla niego też była to nowość. Jeśli nie bylibyśmy wśród tak wielu

nieznanych ludzi zapytałabym Micaha o szczegóły. Nathaniel lekko kiwnął, i tak po prostu,

wiedziałam, że oboje zarówno pomówimy później z naszym wspólnym chłopcem.

"Zamierzam zaprowadzić ich do środka" powiedział Zastępca Al .

"Zrób to" powiedział Gonzales.

"Dlaczego potrzebujesz ochroniarzy, Marszałek Blake?" zapytał Rickman.

background image

Micah odpowiedział "Bywały zagrożenia z powodu mojej pracy w Koalicji na rzecz

Lepszego Porozumienia Między Człowiekiem i Likantropem."

"Więc są twoimi ochroniarzami" powiedział Rickman.

"Naprawdę myślisz, że mógłbym  zabrać strażników do szpitala,  gdzie moja rodzina

mogłaby ich zobaczyć, jeśli bym ich nie potrzebował?"

Pytanie wydawało się na minutę wprawić w zakłopotanie Rickmana. Zmienił taktykę i

powiedział "On nie jest ochroniarzem."

Micah sięgnął i wziął rękę Nathaniela w swoją i przyciągnął go obok siebie, tak jak ja

byłam po drugiej stronie. Nawiązał z Rickmanem pełny kontakt wzrokowy, gdy powiedział

"Detektywie Rickman, to Nathaniel. To nasz trzeci, nasz partner."

Gonzales   wydał   nieartykułowany   dźwięk,   który   był   nieco   hałaśliwy.   Zastępca   Al

gwizdnął i powiedział "Wow, w porządku."

"Co jest z tobą i tymi wszystkimi gejowskimi mężczyznami Blake?" zapytał Rickman.

Roześmiałam się, nie mogłam temu zaradzić. To wydawało się wszystkich zaskoczyć,

ponieważ   większość   z   nich   spojrzała   na   mnie,   za   wyjątkiem   Micaha,   który   gapił   się   na

Rickmana. "Po pierwsze, gdyby mężczyźni mojego życia byli gejami nie miałabym z tego za

wiele   dobrego,   prawda?   Po   drugie,   dlaczego   do   cholery   jesteś   tak   zainteresowany   moim

życiem seksualnym?"

Micah powiedział "Po trzecie, dlaczego masz problem z Anitą? Dopiero ją poznałeś."

"W porządku, Micah. Sprawiam, że jest nerwowy."

"Dlaczego?" zapytał, jakby Rickman wciąż tam nie stał.

"Moja reputacja budzi w nim grozę."

"Która   reputacja,   Marszałek   Blake?   Ta   jako   zimnokrwistej   morderczyni,   ta   jako

królowej voodoo czy reputacja jako... wielbicielki mężczyzn?"

Zajęło mi kilka chwil zdanie sobie sprawy, że właśnie zamienił termin "psa na baby" na

wersję   damską   i   nie   nazwał   mnie   dziwką,   choć  wielbicielka   mężczyzn  brzmiało   jak

oczyszczona wersja kochanki.

"Wystarczy." Gonzales stanął przed Rickmanem, a był na tyle duży, że zablokował cały

nasz widok na detektywa. "Ty" powiedział, wskazując na Ala "zabierz ich do środka."

"Nie przewyższasz mnie rangą" powiedział Rickman.

"Rush Callahan jest moim przyjacielem od ponad trzydziestu lat. Służyliśmy razem,

krwawiliśmy razem, ocalaliśmy nawzajem swoje życie więcej razy, niż mogę zliczyć. Obaj

dołączyliśmy   do   Departamentu   Policji   Boulder   w   tym   samym   czasie.   Zaproponował,   że

zabierze mnie ze sobą, kiedy się przeniósł by być szeryfem. Nie przewyższam cię sierżancie

background image

jako detektywa, przewyższam cię, ponieważ zapominasz, że kolega oficer jest ranny, umiera,

a to jest jego syn."

"Nie potrzebujemy tutaj Blake ze swoim hokus-pokus. Nie potrzebujemy federalnych w

tej sprawie."

"Wygłaszaj swoje opinie jakiegoś innego dnia, Ricky" powiedział Gonzales. "Dzisiaj

nie jest noc na to."

"Nie   wiem,   o   jakiej   sprawie   mówisz,   ale   jestem   tutaj   jako   dziewczyna   Micaha,

narzeczona, cokolwiek. Jesteśmy tu dla niego i jego taty, to jest to."

"Mówisz,   że   jesteś   dziewczyną,   ale   masz   federalną   odznakę   i   jesteś   z   pieprzonego

Oddziału Nadnaturalnego, co oznacza, że możesz robić każdą cholerną rzecz jaką chcesz."

"Jestem dziewczyną i nie wiem o czym do cholery mówisz."

"Idź" - skinął w kierunku szpitala - "I idź, bądź dziewczyną, narzeczoną, spotkaj się z

rodziną, ale jeśli spróbujesz przejąć tę sprawę, będę walczyć o nią i zrobię wszystko co w

mojej mocy, by upewnić się, że pożałujesz nadepnięcia nam na odcisk."

"Nadepnięcia wam na odcisk" powiedziałam. "Naprawdę, to najlepsze czym możesz

zagrozić?"

"Anita" powiedział cicho Nathaniel.

Miał rację, ale niech będę przeklęta, jeśli chciałbym przeprosić Rickmana.

"Nie, to nie jest najlepsze, czym mogę zagrozić" powiedział Rickman podniesionym

głosem.

"Zabierz ich do środka, Al, teraz" powiedział Gonzales.

To była faktycznie Juliet, która skłoniła nas do odejścia ale Al był na końcu, jakby bał

się ataku z tego kierunku. Gonzales odwrócił się do Rickmana i słyszałam, jak gniewny głos

oficera wzrastał gdy się oddalaliśmy.

"Musiałaś drażnić go w ten sposób?" spytała Juliet.

Westchnęłam. "Nie, przepraszam. To było dziecinne."

Micah powiedział "Widziałem jak miałaś problemy z funkcjonariuszami, z którymi się

znałaś, ale nigdy wcześniej nie pracowałaś z Rickmanem, prawda?"

"Nie" powiedziałam.

Zadzwonił telefon Julii, a ona odsunęła się od nas, by odebrać połączenie od męża.

Przeprosiła i bezgłośnie powiedziała coś o jej dzieciach. Wszyscy przytaknęliśmy i nagle

byliśmy tylko my "chłopaki."

"Szczerze mówiąc, po tym co się stało Rushowi przyjąłbym jakąkolwiek pomoc, jaką

możemy uzyskać" powiedział Al.

background image

"Pomoc w czym?" spytałam.

"Mordercze zombie" powiedział.

"Co?" spytałam.

"Mieliśmy ataki zombie."

"Macie bandyckiego zombie?" spytałam.

Potrząsnął głową. "Nie tylko jednego zombie. To jest dziwne: to nie jest ten sam. To

znaczy,   szeryf   Callahan   mówił   o   mięsożernym   zombie,   jakiego   mieli   tu   w   latach

siedemdziesiątych, ale uwięzili to w domu i spalili, koniec problemu."

"Mięsożerny jest niezwykle rzadki; widziałam tylko jednego. Nie widujesz ich stadami,

bez względu na to co nadają filmy i programy telewizyjne." Dla samej siebie, poprawiłam to,

że widziałam tylko jednego bandyckiego zombie naraz. Użyłam cmentarzy pełnych zombie,

których wskrzesiłam, jako broni przeciwko złoczyńcom, którzy próbowali mnie zabić, trzy

razy.   Ostrożnie   nie   spojrzałam   za   siebie   na   Nicky'ego.   Był   obecny   przy   jednym   z   tych

momentów.

"Więc to był po prostu ten sam zombie pożerający ludzi, kiedy miałaś do czynienia z

jednym, prawda?" zapytał Al.

"Taa" powiedziałam.

"Ci są różni. Mamy co najmniej trzy różne opisy."

"Opisy nigdy nie pasują; nadal możesz mieć tylko jednego" powiedziałam.

"Jeden człowiek, jedna kobieta i jedno dziecko; uważamy, że są rodziną, która zniknęła

w górach około miesiąca temu."

Pokręciłam głową. "Nie ma mowy, nikt nie wskrzesiłby takiej rodziny jako zombie; nikt

nie chciałby tego zrobić, chyba że masz animatora, który żywił urazę do rodziny. Ale to

musiałaby   być   piekielna   uraza,   by   podnieść   z   martwych   całą   rodzinę,   a   jeśli   zostali

zamordowani, a potem wskrzeszeni z martwych, to zabiją swojego mordercę. Byłby to jedyny

prowadzący   ich   cel   i   atakowaliby   ludzi,   którzy   znaleźliby   się   na   ich   drodze,   ale   to   nie

przekształciłoby   ich   w   zjadaczy   ciała,   niekoniecznie.   Czy   ktokolwiek   z   rodziny   był

psychicznie uzdolniony?"

"Nie żebyśmy wiedzieli, dlaczego?"

"Jedynymi   przypadkami,   w   których   słyszałam   o   zjadaczach   ciała   byli   animatorzy   i

praktycy voodoo, którzy zostali wskrzeszeni z martwych."

Al uniósł brwi. "To znaczy, że jeśli ty... Urwał nagle. "Strasznie przepraszam."

"W porządku; Jest powód, z jakiego moją ostatnią wolą jest bycie poddaną kremacji,

zastępco Trumanie."

background image

"Boisz się, że zamieniłabyś się w mięsożerne zombie?" zapytał.

"Po co ryzykować?" powiedziałam.

"Czy   możemy   nie   mówić   o   kobiecie,   którą   kocham,   umierającej,   gdy   idziemy   do

szpitala, żeby zobaczyć mojego umierającego ojca?" zapytał Micah.

"O   rany"   powiedział   Al.   "Przepraszam,   to   prostu   ktoś   wspomniał   o   zadzwonieniu

Nadnaturalnego   Oddziału,   a   Marszałek   Blake   została   konkretnie   wymieniona,   zanim

wiedzieliśmy, że była z tobą. Przepraszam za bycie gliniarzem. Ja tylko... przepraszam, Mike,

naprawdę."

"Ja też przepraszam" powiedziałam.

Micah ścisnął moją rękę. "Wybaczam, ale czy przez następną chwileczkę możesz być

tylko moją narzeczoną, a nie Marszałek Blake?"

"Tak,   oczywiście"   powiedziałam   i   było   mi   wstyd   za   zapomnienie,   że   to   nie   było

dochodzenie,   to   był   ojciec   Micaha.   Ale   miałam   myśl.   "Czy   mogę   zadać   jeszcze   jedno

policyjne pytanie? Tylko jedno, gdy Al jest z nami?"

Micah westchnął. "Tylko jedno."

"Mama   Micaha   powiedziała,   że   Szeryf   Callahan   został   ugryziony   przez   coś

paranormalnego. Co to było?"

"Jeden z mięsożernych zombie" powiedział Al.

"Powiedziała, że to było zaraźliwe, że gnije -  chcesz powiedzieć, że ludzie ugryzieni

przez te zombie zamieniają się w zombie?"

"Nie, po prostu gniją i umierają."

"Ale zombie nie zarażają" powiedziałam.

"Te tak" powiedział Al.

"Jak wiele ofiar?"

"Pięć, ale mieliśmy świadków ostatnich trzech ataków, więc wiemy teraz, co to robi."

"Teraz?" spytałam.

"Pierwsze   dwie   ofiary   umierały   dość   szybko,   dopóki   dr   Rogers   nie   odkrył   kilku

dawnych, podobnie brzmiących przypadków na wschodzie. Użył niektórych opublikowanych

na ten temat  informacji i był w stanie spowolnić rozprzestrzenianie się tego w ofierze, przed

szeryfem."

"To więcej niż jedno pytanie" powiedział cicho Nathaniel.

"Nie, jest całkowicie w porządku, Nathanielu" powiedział Micah. "Anita nie może być

niczym   innym   niż   tym,   czym   jest,   kim   jest,   a   mój   tata   nie   ma   raka,   on   ma   coś...

nadnaturalnego, a nikt nie jest w tym lepszy niż ona."

background image

"Mówisz, że mogę traktować to jak przestępstwo?"

"Nauczyłaś mnie, że zombie nie wstaną z ziemi spontanicznie, więc ktoś musiał ich

wskrzesić, prawda?"

"Tak" powiedziałam.

"Ludzie   już   byli   martwi,   więc   nie   jest   to   co   najmniej   nieumyślne   spowodowanie

śmierci?"

"Potencjalnie, to naprawdę sąd decyduje, ale ktoś wskrzesił te zombie i musi być jakiś

powód, że wyrwały się spod kontroli i atakują ludzi, więc albo ktoś porwał się na coś, co go

przerosło, a teraz nie chce się przyznać, lub jest to celowe. Tak czy inaczej, kiedy znajdziemy

osobę, która wskrzesiła zombie, to jest to kara śmierci, jeśli zostaną skazani, ponieważ to

podlega pod 'używanie magii, by zabijać ludzi'. To jest automatyczny, rzeczywisty wyrok

śmierci, nie oczekiwanie przez lata na wykonanie wyroku, ale egzekucja w ciągu tygodni do

kilku miesięcy."

Micah skinął głową. Odwrócił się do Ala. "Mówisz, że mój tata został zaatakowany

przez drapieżne zombie i ugryzienie gnije?"

"Dr Rogers to wyjaśni."

"Pytam ciebie" powiedział Micah patrząc na Ala.

"Powiedziałem więcej niż powinienem był udostępnić cywilom."

"Nicky   był   z   Anitą   jako   jej   zastępca   na   nakazie   egzekucji."   Micah   wskazał   na

Nicky'ego, który skinął głową wystarczająco, by jego grzywka zakołysała się nieco na twarzy.

"Wiem,  że nadnaturalni  marszałkowie  dostają dużo swobody we wzywaniu  pomocy

podczas polowania na wampira, ale to nie jest polowanie."

"Powiedziałbyś więcej Anicie bez nas tu stojących?" zapytał Micah.

"A potem tak czy siak powiedziałaby tobie?"

"Zazwyczaj nie dzieli się ze mną szczegółami dotyczącymi bieżących spraw, Al."

"Przysięgnij mi, że nie udostępni ci danych o twoim tacie."

Micah spojrzał na Ala i przygotował się do okłamania go.

"Nie, Micah." Ścisnęłam mu rękę i odwróciłam się do Ala. "Przysięgam ci, że wszyscy

tutaj   będziemy   trzymać   swe   usta   zamknięte,   Nicky   był   jako   wsparcie   na   polowaniu,   a

Micahowi i Nathanielowi mówię wszelkiego rodzaju osobiste gówna, a oni nie paplają."

"Co,   masz   zamiar   uzyskać   od   nich   przysięgę   na   mały   palec,   na   danie   słowa?"   Al

pokręcił głową. "Wiesz, że to nie działa w ten sposób. Nie jestem zwykle tak rozmowny ten

temat trwającej sprawy. Za wyjątkiem faktu, że to Mike a ty masz odznakę." Spojrzał na

background image

Nathaniela, który wciąż trzymał drugą ręką Micaha. "Mogę powiedzieć coś, co absolutnie nie

jest żadną z moich pieprzonych spraw?"

Micah powiedział "Możesz" ale jego głos był jasny, żeby Al lepiej uważał na to co

powie.

"Przedstaw Nate'a jako swoją drugą połówkę, czy cokolwiek, ale nie spotykaj się ze

swoją rodziną po raz pierwszy od prawie dziesięciu lat trzymając się za ręce. Proszę, Mike,

znam twoją rodzinę, a twoja ciotka Bertie i wuj Jamie są tutaj."

"Wujek Bertie i ciocia Jamie, masz na myśli?" zapytałam.

"Bertie   jest   skrótem   od   Bertha.   Ona   jest   siostrą   mojej   mamy"   powiedział   Micah.

Przyciągnął Nathaniela bliżej. "Więc nie powinienem w ogóle go dotykać, o to chodzi, a jego

imieniem jest Nathaniel nie Nate. Pozwalam ci mówić do mnie Mike, bo z tym dorastałem,

ale teraz używam Micah."

"Oczywiście   możesz   dotknąć...   Nathaniela,   ale   może   po   prostu   umieść   w   środku

Marszałek Blake na pierwsze spotkanie i powitanie, to wszystko, co mówię. Postaram się

nazywać cię Micah, ale nie wiem, czy zapamiętam."

Nathaniel pochylił się i pocałował Micaha delikatnie w policzek. "Anita i tak śpi w

środku przez większość czasu w domu. "

Micah spojrzał na niego. "Jesteś okej z ukrywaniem?"

"Nie, ale chcę móc wrócić z tobą by zobaczyć twoją rodzinę, a jeśli konsekwentnie

wpakujesz mnie im w twarz, wtedy mnie nie polubią. Chcę, żeby mnie polubili."

Micah   zdawał   się   rozważać   to   przez   chwilę.   Odwrócił   się   do   mnie.   "Ty  w   środku

oznacza, że jedno z nas będzie trzymało twoją dłoń od broni."

"Chodzimy ze mną w środku w St. Louis, gdy mamy z nami strażników, a nie jestem

przy dochodzeniu" powiedziałam.

"Dlaczego jestem jedyną osobą walczącą by się nie ukrywać?"

Juliet wróciła ze swej rozmowy telefonicznej i najwyraźniej wyłapała dość z rozmów,

żeby skomentować "Bo to ty zdecydowałeś się obnosić przed każdym ze swoim chłopakiem,

a gdy tylko decydujesz się zająć stanowisko, nie wycofujesz się; nigdy się nie wycofałeś."

"To bardziej jak ja niż Micah" powiedziałam.

Miał zacięty wyraz twarzy, którego nie widziałam wcześniej. To Nicky był tym, który

powiedział   "Czasami,   kiedy   wracamy   do   domu,   do   naszej   rodziny   i   rodzinnego   miasta

wpadamy z powrotem w stare wzorce, stare akcje, stare uczucia. One wracają jak duchy, a

jeśli nie jesteś ostrożny stajesz się ponownie jakby starym sobą."

background image

Wszyscy spojrzeliśmy na niego. Juliet powiedziała "Cóż, nie jesteś tylko przystojnym

mięśniakiem, czyż nie?"

Wzruszył ramionami na tyle, na ile pozwolił mu rozwój mięśni. Wiedziałam, że jego

komentarz pochodził z osobistego doświadczenia. To sprawiło, że chciałam go zapytać, jak

poszła   jego  wizyta   w  domu   i   jak   długo  minęło,   od   jego   odwiedzin.   Jego   matka   była   w

więzieniu, o ile mi wiadomo, a jego rodzeństwo zostało adoptowane. Czy Nicky odwiedził

swojego tatę? Dlaczego trudno było wyobrazić go sobie wracającego w odwiedziny do domu?

"Nie" powiedział Micah "Nicky jest całkiem inteligentny" i wyglądał na zakłopotanego,

co było czymś innym, czego nie widywałam za często. Położył głowę na ramieniu Nathaniela,

bardziej jakby odpoczywał przy nim, niż go trzymał, a potem puścił jego rękę i obrócił się

wokół mnie, więc mogłam wejść pomiędzy nich.

Kochałam chodzenie z obojgiem z nich trzymających mnie za rękę i czułam się całkiem

bezpieczna z tym,  że kilka sekund zajęłoby mi puszczenie ich dłoni a sięgnięcie po broń

zostałoby zapełnione Nicky'm i Devem strzelającymi w pierwszej kolejności.

Micah powiedział "Dzięki Nicky, potrzebowałem przypomnienia."

"To ty zwykle przypominasz reszcie z nas byśmy byli dorośli; po prostu odwzajemniam

przysługę."   Podzielili   się   z   uśmiechem   i   skinieniem   głowy,   co   jest   szczególnie   męskim

sposobem podziękowania i mówienia w porządku.

Juliet przodowała, uśmiechnięta i bardziej zrelaksowana. Al został w tyle  za nami i

usłyszałam, jak mówił "Dzięki Nick, czy Nicky?"

"Każde z tego jest w porządku" powiedział Nicky.

"Taa, jestem Al lub Albert. Od czego skrótem jest Dev?"

"Devil"   powiedział   Dev,   a   ja   wiedziałam,   że   albo   zachował   powagę   albo   mignął

diabelskim   uśmiechem.   Drzwi   szpitalne   śmignęły   stając   otworem,   lub   mogłam   popatrzeć

wstecz, by to zobaczyć. Owinął nas chłodny, antyseptyczny zapach szpitala. Czułam jak obaj

mężczyźni prawie drgnęli. Zerknęłam na Micaha i odkryłam go marszczącego nos, jakby coś

śmierdziało.   Odwróciłam   się   i   zobaczyłam   prawie   identyczną   reakcję   Nathaniela.   On

rzeczywiście   wstrząsnął   ramionami   jak   ptak   układający   swe   pióra,   a   myślę,   że   w   jego

przypadku jak kot strząsający coś ze swego futra.

Twarz   Micaha   powróciła   do   neutralnej,   gdy   cicho   przemówił.   "Nigdy   nie

przyzwyczaiłem się do tego, jak pachną szpitale."

Wiedziałam, że miał na myśli odkąd zyskał zdolność superwęchu jako lampartołak.

Słyszałam mówiącego zza nas Ala "Och, daj spokój, nie możesz naprawdę nazywać się

Devil."

background image

"Moja siostra bliźniaczka ma na imię Angel."

"Nie wierzę."

"Nicky" powiedział Dev.

"Dev to skrót od Devil, a jego siostra nazywa się Angel."

Najwyraźniej   żaden   z   nich   nie   zamierzał   powiedzieć   Alowi,   że   Devil   to   ksywka.

Będziemy potrzebować nieco humoru, by przebrnąć przez dzisiejszy wieczór a nękanie Ala

imieniem Deva było początkiem.

background image

- Laurell K. Hamilton –

- Anita Blake -

- 22 Affliction -

Disclaimer: Tłumaczenie niekomercyjne, powstało na potrzeby prywatne i

ma charakter informacyjny. Wszystkie postacie i wydarzenia są własnością

Laurell K. Hamilton.

background image

Rozdział 11

Tłumaczenie: Alicjasylwia

Korekta: Nat_us

Juliet i Al zabrali nas do windy, więc nie musieliśmy pytać, gdzie iść i co robić.

Al powiedział "Masz ze sobą swoją odznakę?"

"Wiesz że tak; muszę" powiedziałam. 

"Może umieść ją tam, gdzie inni gliniarze będą mogli zobaczyć."

"Nie sprawi to, że pomyślą, iż Anita przyszła wtrącać się w tę sprawę, podobnie jak

obawy Rickmana?" zapytał Micah.

"Niektórzy z nich będą tak myśleć, tak czy inaczej, ale gliniarze lubią innych gliniarzy,

a będąc synem jednego i chłopakiem innego sprawisz, że polubią cię bardziej. To sprawi, że

wszystkich was bardziej polubią."

Winda zatrzymała się, drzwi pozostały zamknięte.

"Myślisz, że będziemy potrzebować dodatkowej sympatyczności?" spytałam.

"Ty możesz" powiedział.

Spojrzałam na niego, zastanawiając się co przegapiłam, ale Al był po naszej stronie i

miał posmak miejscowych gliniarzy, a ja nie, więc uważnie słuchałam. Drzwi otworzyły się,

kiedy wyszliśmy z windy, a ja puściłam męskie ręce na tyle  długo, żeby przenieść małą

portfelową   osłonę   odznaki   do   przodu   spódnicy   na   pasku,   więc   blaszka   była   widoczna.

Wolałabym  smyczkę,   której   używałam   w domu,   do  błyskania   odznaką,  ale  nie   zabrałam

tamtej odznaki, czy smyczki. Głupia ja, nie myślałam, że będę tego potrzebowała.

Juliet   i   Al   zabrali   nas   w   dół   krótkiego   korytarza,   skręcającego   za   róg   i   pół   tuzina

policjantów odsunęło się od ścian, lub po prostu odwróciło się ku nam niczym magicznie. Po

pierwsze,   gliniarze   utrzymywali   wzrok   na   ruchu,   ponieważ   to   mogli   być   złoczyńcy.   Po

drugie,   Nicky   wyglądał   jak   zły   gość,   a   Dev   wyglądał   na   wielkiego,   fizycznego

przemądrzałego typa; Każdy jeden z nich był osobą, którą większość glin uczy się mieć na

oku.   Ich   dwoje   tuż   za   nami   przyciągało   uwagę   gliniarzy,   to   było   jak   niewidzialność,

zmylająca sztuczka magika, a może po prostu nie widzieli Micaha i mnie zza Ala i Juliet?

Nathaniel był na tyle wysoki, że nieco z niego musiało być widoczne.

W korytarzu były obecnie tylko dwie osoby, o których wiedziałam, że na pewno nie

były  glinami.  Byli  to  mężczyzna   i kobieta,  para  jak zakładałam.   Kobieta  miała  na  sobie

czarny poliestrowy damski garnitur, który pasował 10kg temu. Biała bluzka z przypinanymi

background image

rogami  małego  marszczonego  kołnierzyka  nie pomagała.  Jej  okulary były  duże i czarno-

oprawione więc zdominowały twarz. Włosy miała przykrótkie i przechodzące z brunetki do

zmęczonej szarości. Rozczesała swe loki próbując je wyprostować i nadała im konsystencję

wełny.   Gdy   masz   włosy   tak   kręcone   jak   ja   i   Micah   nigdy,   przenigdy   nie   możesz   ich

szczotkować. To łamie pukle i robi w nich bałagan. Jean-Claude, z jego tylko trochę mniej

kręconymi włosami, nauczył mnie tego. Kobieta musiała być po pięćdziesiątce; można by

pomyśleć, że gdzieś ktoś nauczył ją, jak się zachowują kręcone włosy. Jej jedyną biżuterią był

srebrny   krzyż   i   szpilka   w   klapie   w   kształcie   pastorału,   kija   pasterskiego,   który   gdy   jest

wykonany w wersji naturalnej wielkości ma oznaczać, że biskup lub wyżej jest strażnikiem

swego stada. Nigdy nie widziałam któregoś jako szpilki.

"Ciocia   Bertie"   zawołała   Juliet   i   poszła   w   kierunku   kobiety,   która   błysnęła   za   nią

nieprzyjaznym spojrzeniem, na Micaha i mnie. Może miałam paranoję o tę całą sprawę "ja",

ale fundamentaliści kilku rodzajów nienawidzili mnie na pierwszy rzut oka; dlaczego ciocia

Bertie miałaby być inna?

To oznaczało, że mężczyzną z nią był prawdopodobnie wujek Jamie. Miał co najmniej

175cm, ale wydawał się niższy, bo nosił swój ciężar od piersi do pachwiny i tylko jego nogi

były nadal cienkie. Nogi dawały echo tego, jak musiał kiedyś wyglądać. Znałam kobiety,

które były dumne, że ich nogi pozostały szczupłe, nawet z resztą masy u góry. Zastanawiałam

się, czy mężczyźni myśleli to samo; ja po prostu martwiłabym się o zawał serca.

Mężczyzna miał na sobie okulary niemal identyczne co kobieta, ale jego strój pasował

lepiej niż jej, co zapewne oznaczało, że dłużej prezentował obecną wagę. Wciąż myślałam:

mam nadzieję, że nie było żadnej choroby serca w rodzinie.

Juliet i zastępca Al próbowali interweniować z parą dla Micaha, ale nie powiodło im się

nawet częściowo. Nie dostałby się zobaczyć ojca bez przechodzenia przez nich w pierwszej

kolejności. O radości.

Juliet próbowała wołając "Myślałam, że byliście na stołówce upewniając się, że każdy

dostał jakiś obiad."

Ciocia Bertie powiedziała "Mówiłam ci, że chcieliśmy jechać z tobą spotkać Mike'a na

lotnisku, a ty się wymknęłaś."

"Nie wymykałam się, ale powiedziałam ci, że mieli ze sobą ludzi i nie byłoby miejsca

dla ciebie i wujka Jamiego."

"A skąd wiedziałaś, że byłyby z nim dodatkowe osoby?" zapytała głosem, który był

nieprzyjemny, natarczywy.

background image

Wujek Jamie był przed nami. Miał szpilkę w klapie, o której przez chwilę myślałam, że

była małą, srebrną cukrową laską, potem zdałam sobie sprawę, że to był kolejny pastorał. Al

cofnął się ze wzruszeniem ramion i niemym wyrazem przeprosin dla Micaha.

"Więc, syn marnotrawny powraca" powiedział wujek Jamie.

"Po prostu przybyłem do mojego ojca" powiedział Micah. Puścił moją rękę i dał krok do

przodu,   jakby   chciał   się   upewnić,   że   bierze   ciężar   tego   na   siebie,   lub   może   myślał,   że

trzymanie się za ręce było sposobem ukrywania? Zapytałabym go później, może.

Nathaniel i ja pozostaliśmy trzymając się za ręce. To sprawiało, że poczułam się lepiej,

a ponieważ nie mogłam zastrzelić wujostwa Micaha za niegrzeczność, to dało mi coś do

roboty z moimi rękami.

"Kim   są   ci   ludzie   z   tobą?"   Wujkowi   Jamiemu   udało   się   sprawić,   że   słowo  ludzie

zabrzmiało jakby co miał na myśli skurwiele, ale był zbyt uprzejmy, by to powiedzieć.

Micah przedstawił najpierw Nicky'ego i Deva.

Jamie obejrzał ich od góry do dołu jakby myślał o ich kupnie, a nie myślał za dużo o

sprzedaży.

"Czym oni są?"

"Ludźmi" powiedział Micah zimnym głosem.

"Czy są nienaturalni?" zapytał.

Nienaturalni? "Wow" powiedziałam cicho. Nawet nie przyszło mi do głowy, że Micah

będący zmiennokształtnym miałby problem ze swoją rodziną. Martwiłam się tylko częścią

seksualną. Głupia ja.

"Tak, tak jak ja" powiedział Micah.

Był swego rodzaju ruch lub westchnienie od całej policji w korytarzu. Mundurowi i

dwaj w cywilnym ubraniu, wszyscy zareagowali prawie jak trawa na łące, gdy porusza nią

wiatr. Nie byłam pewna, czy reagowali na wzrost nieprzyjemności czy też nie podobało im

się, że co najmniej troje z nas było "nienaturalnymi". Byliśmy w jednym z niewielu stanów, w

których, jeśli ktoś zabiłby Micaha lub Deva lub Nicky'ego, wszystkim, co musieli zrobić, to

powiedzieć, że obawiali się o swoje życie, a jeśli badanie krwi martwego ciała wróciłoby z

wynikiem pozytywnym dla likantropii, to kwalifikowałoby się jako samoobrona, bez procesu

lub   czegokolwiek.   Jeśli   miałeś   świadków,   którzy   stwierdzili,   że   strzelanina   była

nieuzasadniona mogłeś otrzymać zarzuty, ale jeśli tylko inny świadek oprócz strzelca był niby

przypadkiem martwy, to było czyste zabójstwo. Nie zastanawiałam się, co to może oznaczać

dla moich mężczyzn. Mój żołądek zacisnął się, moje ramiona napięły, bo pomyślałam o tym

dla   każdego   kogo   ze   sobą   przyprowadziłam.   Byłam   tak   przyzwyczajona   do   miejscowej

background image

policji, która ze mną pracowała, postrzegającej moich chłopaków jako ludzi, że nie sądziłam,

iż nie cała policja będzie tak wyrozumiała. To naprawdę było głupie i nieostrożne.

Spojrzałam na policjantów w korytarzu. Dwaj z nich byli umundurowani jak Al, ale

reszta była mieszanką różnych mundurów, a dwóch było w codziennym ubraniu. Wszyscy

byli uzbrojeni i wszyscy mieli to spojrzenie gliniarza w swych twarzach, gdy patrzyli na

Micaha, Nicky'ego i Deva oceniając zagrożenie. Był czas w mojej karierze gdy zrobiłabym to

samo?  Słyszysz,   że  ktoś jest  zwierzołakiem  i  po prostu  automatycznie   zakładasz,   że  jest

niebezpieczny,   prawda?   Cóż,   taa.   Gliniarzom   w   korytarzu   przed   chwilą   powiedziano,   że

Micah i dwaj duzi, fizyczne okazali, uzbrojeni mężczyźni byli szybsi, silniejsi i trudniejsi do

zabicia niż którykolwiek z nich. Starałam się spojrzeć na to z ich punktu widzenia, ale po

prostu nie mogłam. Mężczyźni, o których mowa zbyt wiele dla mnie oznaczali, bym była okej

z oceniającymi  spojrzeniami policjantów. Wiedziałam, że jeśli coś poszłoby źle, zapewne

najpierw będą strzelać, a potem zadawać pytania. Był taki czas w moim życiu, kiedy mogłam

zrobić to samo.

"Niech   każdy   weźmie   głęboki   oddech"   powiedziałam,   mój   głos   był   spokojny,   ale

czysty. "Jestem Marszałek Anita Blake, a mężczyźni których teraz oceniacie są ze mną."

"Wiemy, kim jesteś" powiedział starszy facet w mundurze policji stanowej i nie brzmiał

na zachwyconego.

"Pozostałe zwierzęta są z tobą, w jaki sposób?" zapytał Jamie, o co tak czy inaczej

prawdopodobnie   chcieliby   zapytać   gliniarze,   więc   pozwolili   mu.   Za   wyjątkiem   części

zwierzęta, dałabym policji przywilej wątpliwości w tej sprawie.

"Po pierwsze, nigdy więcej nie nazywaj ich zwierzętami" powiedział Micah.

"Tym właśnie są" powiedział, podniósł rękę i wskazał na Micaha. "Tak jak i ty." Jego

srebrny pastorał zamigotał w świetle.

"O  Boże,  masz   na  sobie  kij  pasterza.  Proszę  powiedz,   że  wy  dwoje  nie   zostaliście

Pasterzami Stada?" Micah brzmiał na zdegustowanego.

Pomyślałam,  wariaci   z   wiadomości,   ale   nie   powiedziałam   tego   głośno.   Byli   jego

krewnymi, a ja robiłam co w mojej mocy, by nie pogorszyć sytuacji, ale Pasterze byli nową

grupą fanatyków, którzy chodzili do ofiar ataków nadprzyrodzonych i starali się ich "ocalić",

mówiąc nowym likantropom, że byli teraz zwierzętami bez duszy oraz nowym wampirom, że

były zamieszkiwanymi  przez demona trupami, więc stanie się jednym z tego, czyniło cię

agentem diabła.

"Jesteśmy tutaj, by być opiekunami dla ofiar bestii i demonów" powiedział Jamie, co

było wielkim tak.

background image

"Szeryf   Callahan   nie   został   ugryziony   przez   zmiennokształtnego   czy   wampira"

powiedział Al  "więc nie powinno was tutaj być."

"Jesteśmy rodziną Rusha. Mamy prawo być tutaj " powiedział Jamie.

"Zatem bądźcie tu jako rodzina, a nie jako Pasterze" powiedział Al.

"Jesteśmy   tu,   by   chronić   Rusha,   w   przypadku   gdyby   potwór,   który   go   zaatakował

powrócił" powiedziała ciocia Bertie.

"Zostaw to policji" powiedział Al.

"Nie, kiedy policja przestaje z czcicielami diabła i bezdusznymi bestiami. Nie możesz

używać diabła do ochrony przed diabłem."

Przesunęłam się obok Micaha. "Kogo nazywasz czcicielem diabła?" Nathaniel podszedł

ze mną, bo nie chciał puścić mojej ręki. W rzeczywistości, miał teraz podwójny chwyt na

moim ramieniu, jakby myślał, że zrobię coś niefortunnego.

"Nie czuj się źle, Anito, właśnie nazwał swego własnego siostrzeńca bezduszną bestią"

powiedział   Micah   i   teraz   w   jego   głosie   była   krawędź   gniewu.   Pierwsza   strużka   mocy

ześlizgnęła się po mojej skórze, unosząc włoski na ramieniu najbliżej niego. Miał najlepszą

kontrolę spośród wszystkich zmiennokształtnych  przy jakich kiedykolwiek się kręciłam, a

czasem błyskał mocą by wycofać innego zmiennokształtnego, jak próbowałam zrobić to z

Nildą przy samolocie, ale jakoś nie sądzę, by ten rozbłysk był celowy. Jego ciotka i wuj nie

mogli poczuć przypływu energii, a jeśliby mogli to potwierdziłoby to tylko ich obawy.

"Spokojnie" powiedziałam cicho.

Wyszeptał "Potrzebuję chwili."

Potrzebował chwili, by odzyskać swą żelazną kontrolę. Zrobiłam jedyną rzecz o jakiej

zrobieniu   mogłam   pomyśleć:   przyciągnąć   ich   'entuzjazm'   "Jak   śmiesz   nazywać   własnego

siostrzeńca bezduszną bestią, ty ograniczony, żałosny pretekście chrześcijanina"

"Jak śmiesz kwestionować moje chrześcijaństwo, ty czcząca diabła, zła..."

"Wystarczy Jamie" powiedział Al i starał się wejść pomiędzy nas.

"Jestem chrześcijanką" powiedziałam "a mój krzyż pięknie świeci. Kiedy ostatni raz

postawiłeś swoją wiarę przeciwko czemuś, co mogło oderwać ci twarz?"

Chwyt  Nathaniela na moim ramieniu zacisnął się do niemal bolesnego. Nie miałam

zamiaru podchodzić bliżej do wujka Jamiego, ale tacy fanatycy religijni jak on mnie wkurzali.

Ci,  którzy byli  tak pewni,  że mieli  rację byli  zazwyczaj  najbardziej  niechrześcijańscy ze

wszystkich.

background image

Energia Micaha prawie wróciła do normy. Fakt, że miał tyle kłopotów z osiągnięciem

normy powiedział, jaki był zły i rozstrojony i to nie tylko stuknięte wujostwo czyniło go

wrażliwym. Jego tata był w pokoju, a oni opóźniali go swym fanatyzmem, udającym wiarę.

"Ona jest narzeczoną Micaha" powiedziała Juliet "i samo to powinno cię skłonić do

mówienia do niej jak cywilizowany człowiek."

Ciocia   Bertie   przysunęła   się   do   męża   i   Juliet.   "Jesteś   jego   narzeczoną,   czy   jest   to

fantazyjny sposób Beatrice na powiedzenie, że żyjecie razem na kocią łapę?

Och, dobrze, zmierzali też do nienawiści części seksualnej. "Żyć razem na kocią łapę?"

powiedziałam.

"Tak powiedziałam" odrzekła Bertie, a jej twarz wyglądała na zadowoloną z siebie.

"Po   prostu   nie   słyszałam   tego   wyrażenia,   odkąd   byłam   małą   dziewczynką;   nie

wiedziałam, że ktoś nadal tego używa."

Zarumieniła się, jakbym ją zawstydziła. Ciekawe, bo nie zaczęłam zawstydzać cioci

Bertie.

"Jesteś jego narzeczoną czy żyjecie w grzechu?"

"Mogła być jednym i drugim" powiedziała Juliet "tak, jak ja byłam z Benem."

"Tylko dlatego, że Ben cię poślubił, gdy mógł mieć mleko za darmo

1

 nie oznacza, że nie

był to grzech."

"Mleko za darmo?" spytałam. "Wy tak naprawdę?"

Jamie spojrzał na mnie z całkowitym lekceważeniem. "Kiedy mężczyzna może dostać

to, czego chce od kobiety,  używa jej, dopóki z nią nie skończy,  a potem porzuca ją dla

kolejnej kobiety, która otworzy dla niego nogi."

Ręce Nathaniela zacisnęły się rozpaczliwie na moim ramieniu, ale to Micah był tym,

który   wystąpił   przed   nas   i   powiedział   "Wstydzę   się,   że   jesteś   typem   mężczyzny,   który

pieprzyłby kobietę, a następnie ją porzucił, wujku Jamie."

"Co?" powiedział Jamie i spojrzał na Micaha. "Nigdy bym..." 

"Właśnie   powiedziałeś,   że   jeśli   mężczyzna   może   dostać   seks   przed   ślubem,   używa

kobiety, a potem porzuca ją dla kolejnej kobiety."

"Tak, to dlatego poślubiasz pierwszą i pokazujesz swoje zaangażowanie przed Bogiem."

"Kocham Anitę i nigdy nie porzuciłbym jej dla innej kobiety. Nie potrzebuję Boga, by

mi   mówił,   że   to   byłoby   złe   i   jestem   głęboko   zawstydzony   tym,   że   jeśli   nie   poślubiłbyś

najpierw cioci Bertie pieprzyłbyś ją przez jakiś czas, a potem ją porzucił."

1

 Nawiązanie do powiedzenia : 

Why Buy the Cow if You Can Get the Milk for Free?

 

  

 Czyli Po co kupować krowę, jeśli 

możesz mieć mleko za darmo.

background image

"Nigdy nie... Nie powiedziałem tego!"

Ciocia Bertie krzyknęła "Jak śmiesz! Przeproś wujka! On jest najlepszym mężczyzną,

jakiego kiedykolwiek znałam i nigdy nie zrobiłby czegoś takiego."

"A Anita jest najlepszą kobietą, jaką kiedykolwiek znałem i nigdy nie opuściłaby mnie

tylko dlatego, że mogła otrzymać cały seks jakiego chciała bez poślubienia mnie. Kocha mnie

za więcej niż tylko seks, prawda, kochanie?" zapytał.

Nie sądzę, by kiedykolwiek nazwał mnie kochaniem, ale powiedziałam jedyną rzecz,

jaką   można   powiedzieć.   "Tak,   kocham   cię   z   wielu   więcej   powodów   niż   tylko

obezwładniający seks."

Uśmiechnął się do mnie,  a potem zdjął okulary,  które nałożył  w światłach  szpitala.

Pozwolił swemu wujostwu zobaczyć jego lamparcie oczy. Cofnęli się dysząc. Potem ciocia

Bertie krzyknęła "Jego oczy! Zaczyna się zmieniać! Och, mój Boże, pomóżcie nam!"

Policja w korytarzu wiedziała o jego oczach, więc nie sięgnęli po broń, ale ciocia Bertie

nie wiedziała, że tego nie zrobią. Była skłonna postarać się o zabicie Micaha.

Al powiedział "Jego oczy tkwią w postaci zwierzęcej, Bertie. On się nie zmienia."

Ona i Jamie kontynuowali cofanie się. Odwróciła się do innych oficerów. "Chrońcie

nas."

"Zastępca   Gutterman   powiedział   nam   o   lamparcich   oczach   Mike'a   Callahana"

powiedział   starszy   policjant.   "Nie   potrzebujesz   ochrony   przed   synem   Rusha,   twoim

siostrzeńcem." W innych okolicznościach mógłby na w pół zgodzić się z ich postawą, ale

zrozumiał,   podobnie   jak   ja,   że   ona   była   gotowa,   żeby   jej   własny   siostrzeniec   został

zastrzelony   w   korytarzu   szpitalnym   przed   pokojem   jego   umierającego   ojca.   Żaden   z

policjantów,   którzy   byli   tego   świadkami   nie   zmierzał   teraz   polubić   żadnego   z   nich.

Niektórych linii nie przekraczasz, a oni właśnie przekroczyli kilka.

Micah wziął moją wolną rękę w swoją, a ja powiedziałam "Nie jesteście pasterzami,

jesteście owcami. Pierwsza podpowiedź zagrożenia i pędzicie po ochronę do prawdziwych

pasterzy, policji."

Starszy   stanowy   powiedział   "Nie   jesteśmy   pasterzami,   Marszałek   Blake,   jesteśmy

owczarkami."   Uśmiechnął   się,   a   był   to   bardziej   błysk   zębów,   jak   szczerzenie   kłów,   niż

rozbawienie.

background image

Kiwnęłam   głową,   bo   znałam   opracowanie.  To   było   z   'On   Sheep,   Wolves,   and

Sheepdogs' z książki ppłk Davida Grossmana  'On Combat'

2

 "Żyjemy,  by chronić stado i

mierzyć się z wilkiem" powiedziałam.

Skinął głową i ponownie dał ten błysk zębów. Jego oczy pozostały zimne. "Robimy to.

Jestem   komendant   Walter   Burke,   Marszałek   Blake,   i   przykro   mi   poznać   ciebie   i   pana

Callahana w tych okolicznościach."

"Mnie też" powiedziałam.

Odwrócił   się   do   cioci   Bertie   i   wujka   Jamiego.   "Teraz,   niektórzy   z   tych   miłych

funkcjonariuszy mają zamiar odprowadzić was do reszty rodziny."

"Nie możemy pozwolić im zobaczyć Rusha samym. On już został zaatakowany przez

jednego potwora" powiedziała Bertie.

Komendant Burke wypuścił głęboki oddech i powiedział "Zastępco Gutterman, kapralu

Price,   odprowadźcie   tych   dwoje   na   dół   do   salonu   rodzinnego.   Jeśli   będą   stawiać   opór,

postawcie im zarzut napaści na funkcjonariusza policji."

"Nie odważyłbyś się" powiedział Jamie.

Burke odwrócił się i pozwolił Jamiemu zobaczyć swe oczy, swą twarz, swą postawę, a

drugi mężczyzna wycofał się jak grzeczna owieczka. "Zostawisz tego chłopca w spokoju, by

zobaczył ojca, w ten czy inny sposób. Twój wybór, czy zrobisz to w salonie rodzinnym czy w

tylnej części samochodu policyjnego."

Wszystkim, co mogłam zrobić, to nie powiedzieć głośno Wybierz mądrze.

Wybrali mądrze i poszli z miłymi policjantami do salonu rodzinnego, co oznaczało, że

zobaczymy ich później. To zamierzało być do dupy.

Burke spojrzał na nas. "Przykro mi, że twoi krewni zamierzają uczynić  to trudniejszym,

niż jest obecnie, panie Callahan, Marszałek Blake." Spojrzał na rękę Nathaniela w mojej.

"Pan Graison" odparłam.

"Panie Graison" powiedział. Spojrzał na Nicky'ego i Deva za nami. "Przykro mi, że nie

możesz przyjść odwiedzić swojego ojca w szpitalu bez ochroniarzy, ale jeśli to twoja ciotka i

wuj, cholernie nie ścierpiałbym ujrzenia co zrobiliby obcy."

Micah pokiwał głową. "Dziękuję, komendancie Burke. Doceniam to."

"Jesteś synem dobrego policjanta i zaręczony z Marszałkiem USA; to czyni cię rodziną.

Teraz idź zobaczyć swojego ojca i przykro mi, że musiałeś wrócić do domu do tego."

2

 David Grossman jest amerykańskim autorem, który specjalizował się w psychologii zabójstwa. "On Combat" jest 

rozszerzeniem pierwszej jego książki - "On Killing", mającym na celu zapewnienie strategii radzenia sobie z fizjologicznymi 
i psychologicznymi skutkami przemocy dla osób zmuszonych do zabicia w swoim fachu (żołnierzy i policjantów)

background image

Zastanawiałam się, czy miał na myśli rannego Rusha Callahana czy szalonych ciotkę i

wuja?   Myślę,   że   to   nie   miało   znaczenia;   tak   czy   owak,   nie   wszyscy   w   Colorado   nas

nienawidzili. Dobrze wiedzieć.

background image

Rozdział 12

Tłumaczenie: Alicjasylwia

Korekta: Nat_us

Micah   powiedział   mi,   że   jego   ojciec   miał   167cm,   ale   wyglądał   na   mniejszego   w

szpitalnym   łóżku.   Jego   włosy   były   kasztanowe,   ale   podczas   gdy   włosy   Nathaniela   były

intensywnym brązem z czerwonym odcieniem, który czasem zauważałeś, a czasem nie, włosy

Rusha Callahana był bardziej ciemno-czerwone z brązowym odcieniem. Zastanawiałam się,

czy powiedziałby, że miał rude włosy? Miałam nadzieję, że obudzi się na tyle bym mogła

zapytać. Teraz, jego twarz nosiła to rozluźnienie jakie mogą dać tylko ciężkie leki; nawet sen

nie   wygładzał   twarzy   dokładnie   tak   samo   jak   silne   leki   przeciwbólowe.   Jego   skóra  była

ziemisto blada tak, że kilka piegów, które miał wyróżniało się niczym brązowe plamy tuszu,

ale struktura kostna pod znacznie jaśniejszym odcieniem skóry i włosów była Micaha. Micah

był tak delikatny jak na mężczyznę, że po prostu założyłam, iż wygląda jak jego matka, ale

tak nie było. Wyglądał jak jego tata. Największą różnicą, inną niż słabe zmarszczki wokół

oczu i na całym czole, były usta. Usta Micaha były pełniejsze, wyglądające bardziej całuśnie.

Jego ojciec miał cieńsze wargi, bardziej tradycyjne dla mężczyzn rasy kaukaskiej. Zdałam

sobie sprawę, że prawie każdy mężczyzna w moim życiu miał pełne usta. Chyba każdy z nas

ma preferencje co do partnerów, których nawet sobie nie uświadamiamy. Włosy ojca Micaha

były  prawie tak samo kręcone jak Micaha, choć ścięte  o wiele krócej. Ale czerwonawo-

kasztanowe loki jego taty otaczały jego twarz w grubym kole. Jego loki były luźniejsze niż

Micaha, albo moje, ale były bardziej kręcone niż kuzynki Juliet. Ona czekała na korytarzu.

Chciała   dać   Micahowi   trochę   prywatności,   a   głośno   powiedziała,   że   spróbuje   stanąć   na

drodze   jakichkolwiek   krewnych,   żeby   prywatność   potrwała   dłużej.   Myślę,   że   chciała   by

Micah miał kilka minut zanim będzie mieć do czynienia z jeszcze jakąś okropnością ze swojej

rodziny.   Wujek   Jamie   i   ciocia   Bertie   byli   wystarczający   dla   jednej   wizyty,   chociaż

prawdopodobnie ujrzymy ich ponownie, niestety.

Micah powiedział "To dziwne."

Było tyle możliwości dziwaczności w tym momencie, że czułam się dziwnie pytając

"Co jest dziwne?" Ale czasami trzeba zadać oczywiste pytanie.

"Mama kiedyś pomagała mu z włosami, ale gdy się rozwiedli skrócił je, bo nie mógł

poradzić sobie z lokami. Nie widziałem jego włosów takich jak te, odkąd miałem dwanaście

lat. Musi mieć nową dziewczynę, lub coś, a ja nigdy nawet jej nie poznałem." Smutek w jego

background image

głosie był niemal namacalny, ale ponieważ nie mogłam dotknąć jego smutku moje ramiona

owinęły się wokół jego talii i trzymałam go. Jego ramię otoczyło mnie niemal automatycznie,

a jego oczy spoglądały na mężczyznę w łóżku. Włożył swe okulary przeciwsłoneczne w ich

wąskie etui, które nosił na piersi w kieszeni marynarki na sposób, w jaki inni ludzie nosili

okulary do czytania. Patrzył na ojca oczami, które byłyby oczami nieznajomego w twarzy

jego syna. Podobnie jak tajemnicza dziewczyna, która pomogła z lokami, byłoby dużo do

nadrobienia. Modliłam się, żeby mieli szansę podzielić się tym wszystkim.

W   pokoju  był  półmrok,   większość  światła   pochodziła  od  blasku  jednej   lampy   przy

łóżku.   Zasłony   były   zaciągnięte   na   noc,   a   cichy   sygnał   z   monitorów   pozwalających

pielęgniarkom dyżurnym wiedzieć, że pan Callahan wciąż żył wydawał się głośny w ciszy.

Nathaniel pojawił się za nami i położył rękę na ramieniu Micaha, bo nie było miejsca

dla nas obojga byśmy mogli przytulić go jednocześnie. Micah uniósł wolną rękę by przykryć

dłoń Nathaniela. Są bóle zbyt głębokie, by można było wyrazić je słowami, ale dotyk może

powiedzieć to, czego nie mogą słowa.

"Czy możecie oboje to poczuć?" zapytał Micah.

Żadne z nas nie zapytało, co miał na myśli. Nawet z moim ludzkim nosem mogłam

poczuć woń: chorobliwie słodką, ale z goryczą pod spodem, więc słodka wydaje się złym

słowem, ale gnijące ciało ma słodkawe zabarwienie zapachu. Spędziłam większość mojego

dorosłego   życia   wdychając   to   na   miejscach   zbrodni   i   przy   wskrzeszanych   zombie,   choć

dziwnie zombie, które ja wskrzeszałam nie pachniały tak źle, jak niektórych. Intensywność

zapachu wydawała się tym  gorsza im niższy był  poziom mocy animatora. Moje wczesne

zombie  wyglądały gnijąco, ale nie pachniały w ten  sposób. Widziałam  inne wskrzeszane

zombie, które pachniały tak źle, jak prawdziwy trup. Białe prześcieradło zostało podniesione

na   obramowaniu   tak,   by   nie   dotykać   ciała   Rusha   Callahana,   podobnie   jak   to   robią   z

niektórymi   ofiarami   poparzeń.   Niezależnie   od   rany,   która   była   pod   spodem,   ta   biała,

nietknięta kopuła prześcieradła miała słaby zapach zgnilizny, jak zapowiedź nadchodzących

zwłok.

Przełknęłam ciężko; moje gardło było  zaciśnięte i to nie dlatego, że miałam zamiar

zwymiotować.   Wąchałam   znacznie   gorsze   zapachy.   Było   prawie   tak,   jak   gdyby   Micah

utrzymywał taką ścisłą kontrolę nad sobą, że ktoś inny musiał za niego płakać. Ale niech

mnie  diabli, jeśli to będę ja; byłam  tu, żeby być  silną dla niego, nie żeby być  pierwszą

płaczącą. Nie byłabym aż taką babą, do cholery!

Stojąc w tym pokoju z będącym już tam zapachem śmierci, objęłam go mocniej, bo nie

wiedziałam,  co jeszcze zrobić. Oparł twarz na moich włosach i przytulił mnie. Nathaniel

background image

podszedł do nas od tyłu, obejmując mnie wolną ręką tak, że mógł przytulić się do pleców

Micaha i dotykać nas oboje.

Było delikatne, ale zdecydowane pukanie do drzwi. Otworzyły się bez nas mówiących

Wejść i wszedł wysoki, chudy mężczyzna w długim białym fartuchu. Błysnął profesjonalnym

uśmiechem kiedy wchodził, pogodnym i pozbawionym znaczenia, ponieważ ludzie czują się

lepiej, kiedy się uśmiechasz. Znałam ten uśmiech, bo także miałam uśmiech kliencki i mniej

więcej tyle znaczył. Uśmiechasz się, bo jeśli nie, to ludzie bardziej się martwią. Był lekarzem,

a ludzie wystarczająco się przy nim martwili, więc się uśmiechał.

"Jestem   dr   Rogers;   ty   musisz   być   Mike."   Wyciągnął   rękę   w   naszym   kierunku,   ale

przede wszystkim do Micaha. Wyglądał na tyle jak jego tata, że nie było zgadywania między

nim a Nathanielem.

"Micah. Nie byłem Mikem od dekady." Puścił nas wystarczająco, by uścisnąć dłoń dr

Rogersa.

Zwrócił się do nas, a ja powiedziałam "Anita Blake."

Nathaniel też uścisnął mu dłoń i powiedział "Nathaniel Graison."

Rogers skinął głową i powiedział "Cieszę się, że tu jesteście."

Micah posłał mu bardzo poważne spojrzenie. "Moja mama powiedziała Anicie, że to

tylko kwestia czasu; czy to prawda?"

"Spowolniliśmy chorobę, ale nie mamy żadnego sposobu na wyleczenie. Przykro mi."

Micah przytaknął, spojrzał na podłogę i ponownie sięgnął do naszych rąk. Dałam mu

lewą dłoń, a Nathaniel uścisnął go z drugiej strony, tak jak ja to robiłam kiedy Rogers wszedł

do pokoju. Wzrok doktora przeskoczył na dwóch mężczyzn i mnie, a potem powrócił do

mężczyzn. Myślałam, że powie coś niefortunnego, ale był całkowicie profesjonalny.

"Jak długo?" zapytał Micah.

"Nie mogę z całkowitą pewnością odpowiedzieć na to pytanie."

"Zgadnij."

"Słucham?" spytał Rogers.

"Zgadnij, daj mi oszacowanie, jak dużo pozostało mojemu ojcu" powiedział Micah.

Rogers pokręcił głową. "Nie czuję się komfortowo robiąc to."

"W porządku, to powiedz mi, co robisz by leczyć mojego ojca."

Omawiając   to   Rogers   był   nieskrępowany.   Było   kilka   przypadków,   na   Wschodnim

Wybrzeżu, które były podobne, ale nie identyczne. "Ci pacjenci zmarli w ciągu kilku godzin,

ale   użyłem   ich   protokołów   do   naszych   tutejszych   pacjentów   i   to   spowolniło

rozprzestrzenianie się infekcji..."

background image

"Czy to jest zakażenie?" zapytał Micah.

"Tak." Wydawał się bardzo pewny.

"Jakiego rodzaju zakażenie?"

"Zbliżone  do martwiczego  zapalenia  powięzi

3

, i traktujemy to w ten  sam sposób, z

usunięciem tkanki martwiczej, masywnych antybiotyków i czasu w komorze hiperbarycznej."

"Ile... tkanek musiałeś usunąć?" zapytał Micah.

"Tak mało jak to konieczne."

"To nie jest odpowiedź, to wykręt."

"Jeśli się upierasz mogę pokazać ranę, ale nie polecam tego."

"Dlaczego nie?" zapytał Micah.

"To   niczego   nie   zmieni   i   w   niczym   nie   pomoże.   To   po   prostu   jest   niepotrzebnym

widokiem dla ciebie."

Micah pokręcił głową. "Muszę wiedzieć, co zrobiłeś z moim ojcem."

"Nie zrobiłem mu nic, za wyjątkiem tego co mogłem najlepiej w tych okolicznościach."

Micah wypuścił powolny, wyrównany oddech.

Powiedziałam "To nie jest mój ojciec, ale przerażasz mnie. Gdzie został ugryziony?"

"Lewa ręka."

"Nadal ma rękę?" zapytał Micah.

Dr   Rogers   się   skrzywił.   "Tak,   ale   jeśli   nie   będziemy   mogli   tego   zatrzymany   może

spróbujemy amputacji, choć szczerze mówiąc myślę,  że to by to tylko  spowolniło, a nie

zatrzymało."

"Próbowałeś amputacji z jakąś z innych ofiar?" spytałam.

"Tak, ale albo nie mogliśmy zrobić tego wystarczająco szybko, albo gdy infekcja była w

organizmie niemal natychmiast trafiała do krwiobiegu i roznosiła to po całym ciele."

"Muszę zobaczyć" powiedział Micah.

Dr Rogers nie zrozumiał od razu, ale ja zrozumiałam i Nathaniel też, bo powiedział

"Micah ma na myśli, że musi zobaczyć ranę."

"Naprawdę, nie chciałbym..."

"Naprawdę nie zobaczyłbyś jeśli to byłby twój ojciec?" zapytał Micah, studiując twarz

doktora. "Założę się, że domagałbyś się ujrzenia tego."

3

 Martwicze zapalenie powięzi (ang. necrotizing fasciitis, NF) – rodzaj rzadko spotykanego, ostrego zakażenia podskórnej 

tkanki łącznej, które szerzy się wzdłuż powięzi okrywających grupy mięśni tułowia i kończyn. Infekcja ma charakter 
mieszany i we wczesnym etapie nie uszkadza tkanki mięśniowej. Od zwykłego zakażenia tkanki łącznej odróżnia ją 
gwałtowny przebieg, ciężki stan ogólny pacjenta oraz (w późniejszym okresie) objawy wstrząsu septycznego; zmiany 
zlokalizowane głębiej mogą nie być dostrzegalne poprzez skórę.

background image

"Jestem   lekarzem;   chciałbym   to   zobaczyć   z   profesjonalnego   punktu   widzenia,   by

zrozumieć, co się dzieje."

"Ja nie jestem lekarzem i mam nadzieję, że to co sobie wyobrażam jest gorsze niż to, co

mi pokażesz, ale tak czy inaczej muszę zobaczyć."

Rogers wydał cichy, poirytowany dźwięk. Wziął świeże gumowe rękawiczki z małego

pudełka,   które   było   obok   łóżka   i   przeszedł   na   jego   drugą   stronę   z   namiotowym

prześcieradłem. "Cokolwiek dotyka  rany wydaje się być  bardzo bolesne, więc unieśliśmy

ponad tym okrycie."

"Podobnie jak w przypadku oparzenia" powiedziałam.

"W   niektórych   oparzeniach,   tak"   odpowiedział.   Zdjął   prześcieradło   z   metalowej

konstrukcji i spojrzał na nas poprzez łóżko. "Szczerze tego nie zalecam."

"Proszę,   dr   Rogers,   po   prostu   muszę   zobaczyć"   powiedział   Micah   cichym   i

wyrównanym głosem. Silnie ściskał moją rękę, a ja przypuszczalnie Nathaniela.

Lekarz nie sprzeczał się ponownie, po prostu odsunął okrycie wystarczająco, byśmy

ujrzeli   lewe   ramię   i   część   klatki   piersiowej.   Nie   mogłam   powiedzieć,   jak   oryginalnie

wyglądało ugryzienie, ponieważ brakowało ciała w zewnętrznej części lewego przedramienia,

w estetycznym owalu prawie tak dużym jak obie moje pięści obok siebie. Umieszczenie rany

dało mi znać, co się stało. Szeryf Callahan został zaatakowany, zasłonił się lewą ręką i coś go

ugryzło. Miałam własną część ran obronnych takich jak te, ale żadnej tak głębokiej. Nawet

gdyby przeżył, nie byłam pewien, na ile mógłby używać ramienia. Było strasznie dużo mięśni

i więzadeł do stracenia.

Ręka Micaha napięła się wokół mojej, zmrużył oczy, ale poza tym nie okazał niczego.

Jego stres śpiewał w dół jego ramienia w moją dłoń, ale to nie ukazało się prawie nigdzie

indziej. Boże, miał taką kontrolę w tym momencie. To było godne podziwu i czyniło mnie

szczęśliwą, że był mój.

Zaczął coś mówić, przełknął ślinę, spróbował znowu i tylko pokręcił głową. Miałam

nadzieję, że zamierzałam zadać pytania, które on chciał zadać. "Brzegi rany są ciemniejsze

niż powinny i jest przebarwienie w samej ranie; czy to od kuracji?"

"Obawiam się, że nie."

"Zaczyna ponownie gnić" powiedział Micah, jego głos był raczej pusty.

"Tak, są tam jakieś wymieszane bakterie, których nigdy nie widzieliśmy i nie reagują na

antybiotyki."   Zaczął   z   powrotem   montować   prześcieradło   na   ramach,   nie   pytając,   czy

zakończyliśmy oględziny. Micah nie powiedział nic, więc odpuściłam.

background image

Spojrzał na mnie i w głębi zielono-złotych oczu był schowany taki ból. Głosem, który

był tylko trochę grubszy niż powinien, powiedział "Pytaj."

"Pytaj o co?" powiedziałam.

"Wszystko, co chcesz wiedzieć."

"Nie jako twoja dziewczyną, ale jako ja?" spytałam.

Pokiwał głową.

Uniosłam brew, ale nie zamierzałam  tego kwestionować.  Chciałam  wiedzieć,  co do

cholery się dzieje.

"Okej" powiedziałam "co zaatakowało Szeryfa Callahana?"

"Nie jesteśmy pewni."

"Słyszałem, że to był mięsożerny zombie."

"Ktoś się rozgadał" powiedział Rogers.

"Jestem amerykańskim Marszałkiem z Oddziału Nadnaturalnego. To jest rodzaj tego, co

robię. "

"Miejscowa policja obawiała się, że to właśnie zrobisz i odbierzesz im sprawę."

"Nie chcę nikomu niczego odbierać, ale też nie chcę, by ludzie gromadzili informacje

pomiędzy   różnymi   agencjami   policji.   To   dobry   sposób,   by   powstrzymać   sprawę   od

rozwiązania i zapewnić więcej ofiar."

Było nikłe drgnięcie wokół jego oczu, kiedy to powiedziałam. Pozostałe ofiary były złe,

bo Rogers reagował w taki sposób. Jeśli tata Micaha nie byłby ostatni to byłoby interesujące,

ale teraz... to było straszne i interesujące.

"Nie chcemy innych ludzi tak rannych jak mój tata" powiedział Micah, a ja wiedziałam,

że również zobaczył wzdryganie się, i że użył 'mój tata' rozmyślnie. Oboje potrzebowaliśmy

więcej   informacji   i   wyczuwaliśmy   otwarcie;   mieliśmy   podwójny   zespół   Rogersa.

Indywidualnie,   Micah   i   ja   mogliśmy   być   nieugięci,   nawet   bezwzględni;   razem   byliśmy

bardziej.

"Oczywiście, że nie" powiedział Rogers.

"Więc nam pomóż" powiedziałam.

"Jesteś z policji, ale teraz jesteś narzeczoną syna pacjenta. To znaczy, że jesteś cywilem,

jak to mawiają policjanci."

Miałam myśl. "Czy ktoś traktuje cię jak cywila i od ciebie też gromadzi informacje?"

Odwrócił od nas na chwilę wzrok. Szłam o zakład, że zarówno starał się kontrolować

swój wyraz twarzy i rozważał, co powiedzieć, lub jak wiele powiedzieć.

background image

Czułam   napięcie   Micaha   obok   mnie,   dotknęłam   go,   dając   mu   znać,   że   musieliśmy

zaczekać.   Był   to   pierwszy   punkt   zwrotny   i   mógł   doprowadzić   do   rozlewu   wszystkich

informacji   jakich   potrzebowaliśmy   lub   do   niczego;   gdybyśmy   go   pospieszyli   Rogers

przestałby   się   odzywać,   byłam   niemal   w   stu   procentach   pewna.   To   było   jak   polowanie;

musiałeś mieć cierpliwość i ruszać się ostrożnie albo nastąpiłbyś  na patyk  albo kamień i

odstraszyłbyś   grę.   Nathaniel   przeniósł   się   nieznacznie   obok   nas,   ale   nie   ostrzegałam   go.

Ufałam mu, że pozwoli nam pracować i nie będzie naciskać.

Spojrzał od jednego do drugiego z nas, po czym spojrzał na mnie i Micaha, bardzo

intensywnie. To było dobre spojrzenie, nie wygląd gliny, ale może spojrzenie lekarza. Patrzył

na nas, jakbyśmy byli tajemniczą chorobą a on starał się zdecydować, czy mógłby dowiedzieć

się, czym tak naprawdę byliśmy. "Naprawdę jesteś jego narzeczoną, czy nawet dziewczyną,

czy też jest to tylko pretekst, by wtrącać się w tę sprawę, ponieważ miejscowi policjanci

nigdy   by   cię   nie   poprosili?   Jeden   z   innych   lekarzy   zasugerował   żeby   poprosić   cię   o

konsultację,   bo   nikt   nie   zna   zombie   tak   jak   ty,   a   ty   pomyślałabyś   że   poprosiła   ich   o

zaproszenie diabła do pomocy. Oni wydają się przekonani, że przejmiesz obowiązki."

"Po   pierwsze,   jestem   dziewczyną   i   kochanką   Micaha.   Narzeczona   jest   trochę

trudniejszym, bo czytasz gazety, oglądasz wiadomości, i wiesz, że umawiam się też z naszym

Mistrzem Miasta. Nie mogę wyjść za wszystkich."

Dr Rogers spojrzał na Nathaniela stojącego z nami, ale tak cichego. "A kim ty jesteś,

panie Graison? Normalnie nie wtrącałabym się, ale jeśli pomogę tym dwóm, to policja może

uczynić moje życie trudniejszym i zanim zaryzykuję, chciałbym wiedzieć, z kim o tym mówię

i dlaczego."

"Kto   sprawił,   że   myślisz,   że   mógłbym   ci   zaszkodzić   z   lokalną   policją?"   zapytał

Nathaniel.

Rogers   pokręcił   głową.   "Nie,   nie   gramy   w   grę,   gdzie   pytaniem   odpowiadamy   na

pytanie. Odpowiedz na moje pytanie, albo kończmy."

"Czy ja wyglądam na gliniarza?" zapytał Nathaniel.

"Nie, ale również będący tu Mike nie wygląda, dopóki nie zaczął zadawać pytań, a

wtedy energia opadająca z Marszałek Blake i pana Callahana była bardzo podobna. Wiem, że

on jest synem gliniarza, więc może nauczył się tego przez osmozę, ale twoją energię czuje się

też w jakiś sposób jak jej, a ja chcę wiedzieć dlaczego."

Z   samego   zadania   pytania   wiedziałam,   że   Rogers   był   psychicznie   obdarzony.

Prawdopodobnie był niesamowitym diagnostą, jednym z tych lekarzy, którym zdarzały się

skoki intuicji, że mieli rację o tajemniczej chorobie i leczeniu. To mogło być szczęście, ale w

background image

tej chwili byłam prawie pewna, że to coś więcej. Nie wydawał się tylko przeglądać nas na

wskroś; w pewien sposób to robił. To sprawiło, że poczułam się lepiej, iż to on leczył tatę

Micaha, ale oznaczało to także, że nie mogliśmy z nim pogrywać. Wyczułby kłamstwo, grę i

wykluczył nas. Prawda była naszą jedyną opcją.

"Musisz być niesamowitym diagnostą" powiedział Micah, wyciągając ten sam logiczny

wniosek co ja. Rogers spojrzał na niego, mrużąc  oczy.  "Jestem,  ale pochlebstwo nie jest

dobrym pomysłem z twojej strony."

"Powiedz mu prawdę, Nathanielu" powiedziałam.

Nathaniel przesunął się i objął nas oboje. Oboje objęliśmy go w pasie, dzięki czemu

nasza trójka stanęła spleciona przed lekarzem. "Mieszkamy razem we troje od prawie trzech

lat. Jestem tancerzem erotycznym w Grzesznych Rozkoszach i lampartołakiem jak Micah."

"To   wyjaśnia,   dlaczego   twoją   energię   odczuwa   się   jak   pana   Callahana,   ale   nie

Marszałek Blake."

"Jestem ich Nimir-Ra" powiedziałam "ich lamparcią królową. Są wyniki, które podają,

że noszę wiele szczepów likantropii; jednym z nich jest lampart."

"Czytałem   papiery,   które   spisał   o   tobie   dr   Nelson.   Jesteś   anomalią   medyczną.   Po

pierwsze, wielokrotność szczepów likantropii,  co jest niemożliwe,  ponieważ  jeden szczep

chroni cię od wszystkich innych chorób, w tym likantropii. Po drugie, nie zmieniasz kształtu.

Masz wszystkie objawy i wiele zalet, ale się nie zmieniasz. Słyszałem, że wojskowi byli tym

bardzo zainteresowani.

"Tak mówią pogłoski; nikt nie rozmawiał ze mną" powiedziałam.

"Pogłoski" powiedział cicho.

Przytaknęłam. "Tak, pogłoski."

"Może jesteś tak dobra jak myślisz, że jesteś, Marszałek Blake, ale ja muszę tu żyć z

miejscową policją gdy ty wrócisz do domu. Chciałbym czyjeś zgody na rozmowę z tobą na

ten temat."

"Odznaka federalna oznacza, że nie muszę mieć zgody, aby zobaczyć zwłoki."

"A gadka taka jak ta jest tym, dlaczego inni gliniarze cię nie lubią, Marszałku."

"Nie jestem tutaj, by być lubianą, jestem tu, by coś wykonać."

"Myślałem, że jesteś tutaj, by być z Mikem i jego rodziną."

"Jestem,   ale   jestem   gliniarzem,   a   nikt   nie   zna   zombie   tak   jak   ja.   To   byłoby   złe

wykorzystanie zasobów z mojej strony, gdybym przynajmniej nie skonsultowała tego."

"Zapytam naszych miejscowych facetów o zobaczenie przez ciebie zwłok w kostnicy.

Poza tym, pogadam z gliniarzami."

background image

Zaczęłam próbować go przekonywać, żeby porozmawiał teraz, ale drzwi otworzyły się

bez   pukania.   Odwróciłam   się   automatycznie,   dając   sobie   miejsce   na   wyciągnięcie   broni,

gdybym musiała; nie zrobiłam tego dla lekarza, ale parę ostatnich minut mnie zestresowało i

uległam temu napięciu. Logicznie, wiedziałam, że nic do czego potrzebowałabym strzelać nie

przedostałoby   się   przez   Nicky'ego   i   Deva   przy   drzwiach   lub   gliniarzy   na   zewnątrz,   ale

czasami   nie   chodzi   o   logikę,   czasem   chodzi   o   przyzwyczajenia.   Byłam   jak   zwykle

paranoidalna, jak większość policji..

"Pozwolę ci porozmawiać z bratem" powiedział dr Rogers i odszedł mijając mężczyznę,

który był bratem Micaha.

background image

Rozdział 13

Tłumaczenie: Alicjasylwia

Korekta: Nat_us

Mężczyzna,   który   przeszedł   przez   drzwi   miał   175-178cm,   z   krótkimi   kręconymi

włosami tak samo ciemnobrązowymi jak Micah, ale włosy były nawet bardziej kręcone tak,

że   ścięte   niemal   wojskowo   krótko   nadal   mocno   zwijały   się   przy   głowie.   Duże   szaro-

niebieskie   oczy   zdominowały   twarz,   więc   to   było   to,   co   widziałeś   najpierw   i   musiałam

spojrzeć dwa razy, by zobaczyć, że miał pełne usta Micaha a odcień skóry tylko kilka odcieni

ciemniejszy,   ale   na   tym   kończyło   się   podobieństwo.   Rysy   mężczyzny   były   gładkie   i

przystojne, ale nie było cienia delikatności Micaha, jego taty, czy kuzynki Juliet.

"Mike, więc jesteś tu" powiedział głosem, który był głębszy niż myślałam że będzie.

"Cześć Jerry" powiedział Micah. O ile nie było tam kuzyna Jerry'ego, o którym nie

wiedzieliśmy, to musiał być jego brat, Jerry.

"Beth powiedziała, że przyjechałbyś. Ja powiedziałem, że nie."

"Zawsze była tą pełną nadziei" powiedział Micah.

Jerry stał tuż za zamkniętymi drzwiami, patrząc na brata. "Młodsze siostry takie są, jak

sądzę" powiedział.

Dwaj mężczyźni po prostu patrzyli na siebie. Nathaniel i ja staliśmy po obu stronach

Micaha, ale równie dobrze mogliśmy być na księżycu dla wszystkiego, co liczyło się w tej

chwili.

"Nie wiem o wszystkich młodszych siostrach, ale Beth była zawsze dobra."

"O miękkim sercu, masz na myśli."

Micah wzruszył ramionami. "Tak czy inaczej."

Chciałam im powiedzieć, żeby się przytulili czy coś, ale nigdy nie spotkałam jego brata

i nie znałam na tyle ich historii, by naciskać.

"Dlaczego wróciłeś, Mike?"

"By zobaczyć tatę."

"Jeśli nie wystarczająco dobrze było go zobaczyć, kiedy był... zanim został zraniony, to

dlaczego do cholery obchodzi cię teraz?"

"Jerry... "

"Co?   Spodziewałeś   się   wrócić   do   domu   jak   syn   marnotrawny,   a   my   mielibyśmy

wszystko wybaczyć i zapomnieć?"

background image

"Nie, nie oczekiwałem, że mi wybaczysz."

"Tak, robiłeś to. Myślałeś, że zyskasz swój wzruszający moment, gdzie każdy płacze i

mówi miłe rzeczy i otrzymujesz przebaczenie zanim on umrze. Dlatego wróciłeś do domu, by

mieć odpuszczone. Cóż, jeśli się obudzi i ci wybaczy, zapamiętaj, że ja nie."

"Zapamiętam" powiedział Micah cichym i wyrównanym głosem. Jego twarz była tak

pusta jak mógł ją uzyskać.

"Nie zamierzasz przedstawić mnie swoim przyjaciołom?"

"Nie sądziłem, że chciałeś zostać przedstawiony."

"Nie ich nienawidzę, starszy bracie, tylko ciebie."

Micah na chwilę przymknął oczy,  a następnie bez zmiany ekspresji odwrócił się do

mnie i powiedział "Anita Blake, to jest mój brat, Jerry."

Zrobiłam jedyne co mogłam wymyślić w tych okolicznościach; podeszłam do przodu i

podałam rękę. Mógł ją zignorować i być całkowicie niegrzecznym,  lub mógł ją uścisnąć.

Przez chwilę spoglądał zaskoczony, a następnie ujął moją dłoń. Nie wydawał się wiedzieć,

jak uścisnąć dłoń kobiecie, a może to dlatego, że byłam dziewczyną Micaha. Tak czy inaczej

był to krok naprzód od zwykłej odmowy.

"To jest Nathaniel Graison" powiedział Micah.

Nathaniel poszedł za moim przykładem i Jerry uścisnął też jego dłoń. Dał Nathanielowi

mocniejszy uścisk dłoni; może dochodził do siebie z zaskoczenia naszą uprzejmością?

Micah   pojawił   się   za   nami,   bliżej   brata.   "Przykro   mi,   że   nie   wróciłem   do   domu

wcześniej."

"Dlaczego nie?"

"Myślałem, że będziesz mnie nienawidzić, więc nie było chyba zbyt dużego sensu."

Oczy   Jerry'ego   były   błyszczące.   "Cóż,   masz   rację,   nienawidzę   cię.   Powiedziałeś

straszne rzeczy do mamy i taty."

"Wiem, że nie potrafię tego wyjaśnić, ale nie czułem jakbym miał wybór." Głos Micaha

był   teraz   trochę   zachrypnięty,   jakby   Jerry   nie   były   jedynym,   którego   oczy   błyszczały.

Walczyłam, by na niego nie patrzeć, by nie poruszać się zbyt wiele, jak gdyby poruszanie

mogło coś zniszczyć.

"Tata przyjaźni się z federalnym. Powiedział, że widział pliki o tym, co stałoby się z

nami, jeśli nie przekonałbyś jakiegoś zmiennokształtnego złoczyńcy, że nas nienawidziłeś."

Ponownie, zastanawiałam się jak do diabła jakiś federalny to wiedział i skąd pochodzą

te informacje. Ale teraz nie było czasu, by zapytać, a Jerry i tak by nie wiedział. Nie byłam

background image

pewna, czy nie mogłam się doczekać spotkania z tym przyjaznym federalnym czy mnie to

przerażało.

"Widziałem, jak robił straszne rzeczy innym rodzinom. Nie mogłem ryzykować."

"Wykonałeś dobrą robotę każąc nam myśleć, że nas nienawidziłeś. Mama płakała przez

kilka tygodni, a Beth tego nie usłyszała, więc nie wierzyła, że to powiedziałeś, w żadną rzecz

z tego. Myślała, że kłamaliśmy, bo myśleliśmy, że bycie lampartołakiem sprawiło, że jesteś

zbyt niebezpieczny. Przez lata myślała, że cię wykopaliśmy."

"Nie wiem, czy potrafiłbym powiedzieć wszystko, co było potrzebne, gdyby była tam

Beth."

"Wiem, że nie potrafiłbyś. Nie ma mowy, byś mógł spojrzeć jej w twarz i być tak ...

okrutnym. Byłeś jej ulubionym bratem, mimo że polowałeś i zabijałeś rzeczy z tatą, a ona

tego nienawidziła, to wciąż kochała cię bardziej."

"Nie kochała mnie bardziej, Jerry; kochała mnie inaczej, to wszystko."

"Ty kłamliwy sukinsynu." Jego głos wypełniały łzy chwilę przed tym, gdy pierwsza z

nich zsunęła mu się po policzku. Dławiąc się łzami powiedział "Nienawidzę cię, zakłamany

draniu."

"Wiem" powiedział Micah i coś, co usłyszałam w jego głosie sprawiło, że musiałam

spojrzeć na jego twarz, więc ujrzałam spływające po niej łzy.

To   Jerry   uczynił   pierwszy   krok,   ale   Micah   nie   czekał   dłużej.   Nagle   się   przytulali,

trzymając   się  nawzajem  i  płacząc.  Jerry  wciąż  nazywał  go  zakłamanym  sukinsynem,   ale

gdzieś we wszystkich tych wyzwiskach usłyszałam Micaha mówiącego: "Ja też cię kocham."

background image

Rozdział 14

Tłumaczenie: Alicjasylwia

Korekta: Nat_us

Gdy obaj mężczyźni wysuszyli łzy na tyle, by mogli udawać, że nie płakali, Jerry zabrał

nas do poczekalni rodziny. Miała ona kilka kanap, krzesła, stolik pełen czasopism, których

prawie nikt nie czytał i kilka obrazów na ścianach, wszystko w kolorach, które miały być

wesołe   lub   kojące,   ale   nigdy   nie   były.   Wyglądało   to   jak   sto   innych   poczekalni,   które

widziałam,   kiedy   chodziłam   rozmawiać   z   rodzinami   lub   policją   o   osobie   w   innym

pomieszczeniu, na chirurgii i o tym co ich zaatakowało. W przypadku policji chodziło o W

jaki  sposób to wytropić  i zabić?  Dla rodzin ofiar to było,  Co możesz mi powiedzieć,  co

pomoże mi to wytropić i zabić?  To był pokój   jak wiele innych, poza tym że ten zawierał

niektórych z rodziny Micaha i to czyniło go wyjątkowym i dziwnie bardziej onieśmielającym.

Mogliśmy nigdy nie iść razem do ołtarza, ale Micah był nieodłączną częścią mojego życia i

byłam   szczęśliwsza   niż   kiedykolwiek.   Z   obrączką,   czy   też   nie,   ci   obcy   byli   moimi

potencjalnymi teściami. Przerażające, nawet dla nas twardych jak skała łowców wampirów.

Mama Micaha miała te same wielkie jasne niebiesko-szare oczy co Jerry i wyglądała jak

on, a raczej on wyglądał jak ona. Jej długie do ramion włosy były takimi samymi ciasnymi

lokami, ale kolor był jaśniejszym brązowym, na pograniczu popielatego brązu i piaskowego

blondu. Miała ten jasny, delikatny odcień skóry, który może ci dać tylko natura i nieco bardzo

zabawnej genetyki. Wyglądała trochę bardziej etnicznie niż jej siostra, ale nie dużo. Jej pełne

usta były uszminkowane, a jej makijaż był idealny, ale nie miała na sobie za wiele i gdybym

nie   wiedziała,   że   była   mamą   Micaha   nie   dałabym   jej   ponad   pięćdziesiątki,   ale   przecież

musiała tyle mieć, prawda? Była zapewne cięższa niż gdy była młodsza, ale były to głównie

po   prostu   większe   zaokrąglenia,   więc   wyglądało   to   na   niej   dobrze.   Ładnie   dopasowany

garnitur podkreślał pełniejszą postać bardziej niż ją krył, co bardzo mi się podobało. Była

zmysłowa, egzotyczna i piękna, i mamą Micaha. Była także obściskująca.

Okryła Micaha uściskiem, jakby był ostatnią stałą rzeczą na świecie i trzymała go z

całych sił. Złapaliśmy urywki tego, co mówiła przez łzy: "Tak się cieszę, że jesteś w domu...

twój tata będzie taki szczęśliwy... kocham cię..." 

Micah   powiedział   po   prostu   jedyną   rzecz   jaką   mógł:   "Kocham   cię   i   przykro   mi."

Powiedział   inne   rzeczy,   ale   zostały   głównie   utracone   w   płaczu   jego   matki.   Nathaniel

prawdopodobnie słyszał więcej z tego, ale stał trzymając mnie za rękę i czekał aż burza

background image

emocjonalna opadnie wystarczająco byśmy zaczęli mieć znaczenie. Dev i Nicky cofnęli się do

wejścia   do   poczekalni.   Była   tylko   jedna   droga   wejścia,   więc   mogli   pilnować   porządku

stamtąd i jednocześnie zrobić nam miejsce na zjazd rodzinny.  To była  wielozadaniowość

ochroniarza   w   najlepszym   wydaniu.   Micah   wydostał   się   wystarczająco,   by   powiedzieć

"Mamo, to Anita i Nathaniel."

Przytuliła mnie do siebie, a ja musiałam puścić rękę Nathaniela by odwzajemnić uścisk.

Zaczęła znowu płakać, mówiąc "Dziękuję, dziękuję za sprowadzenie Mike'a do domu! Tak

bardzo dziękuję."

Wymamrotałam   "Proszę   bardzo"   i   próbowałam   wykombinować,   jak   szybko   mogę

uwolnić się z uścisku nadal będąc uprzejmą. Moja twarz była schowana w jej ramieniu bo na

obcasach miała co najmniej 175, a ja nie miałam czasu, żeby stanąć na palcach, by nie zostać

rozbitą w uścisku.

Jerry powiedział "Daj jej oddychać, mamo."

Odsunęła   się,   śmiejąc   się   trochę,   ocierając   oczy   swymi   dobrze   wypielęgnowanymi

dłońmi. "Przepraszam; jestem obściskująca, tak tylko ostrzegam."

W głowie pomyślałam,  Za późno na ostrzeżenia, ale zewnętrznie uśmiechnęłam się i

skinęłam głową, bo nie miałam nic przydatnego do powiedzenia. Ludzie źle odbierali, jeśli w

takich sytuacjach mówiłeś im, by cię nie dotykali, więc nauczyłam się uśmiechać i trzymać

gębę na kłódkę.

Micah pociągnął Nathaniela do przodu. "Mamo, to jest Nathaniel Graison." Nie dodał

moja   druga   połówka,   jak   w   przypadku   kuzynki   Juliet.   To   czasem   było   trudniejsze   z

rodzicami.

Jego mama spojrzała na Nathaniela, po czym spojrzała na Micaha po wskazówkę co do

tego, kim dla niego był.

Micah ujął dłoń Nathaniela i moją, wziął głęboki oddech i powiedział "Nathaniel jest

naszym partnerem."

Spojrzenie, którego nie mogłam zinterpretować przecięło jej twarz, a potem przytuliła

Nathaniela   tak   mocno  i  całkowicie,  jak  mnie.   Zawahał   się  przez   chwilę,   po  czym  oddał

uścisk, twarz miał trochę zaskoczoną, ale uśmiechniętą na jej ramieniu. 

Powiedziała "Jestem taka szczęśliwa mogąc poznać zarówno ciebie i Anitę; nie masz

pojęcia, jak się cieszę poznając przyjaciół mojego syna."

Micah i ja wymieniliśmy spojrzenia. Próbowałam powiedzieć swoim wzrokiem, Cóż, to

poszło dobrze. Stawiałam, że moja macocha nie byłaby z nim taka serdeczna, ale przecież

background image

Micah był przekonany, że jego mama nie potraktowałaby tak dobrze Nathaniela. Może nasi

rodzice byli bardziej dorośli niż uznawaliśmy?

Mama Micaha cofnęła się z uścisku i usłyszałam Nathaniela mówiącego "Również się

cieszę się, że cię poznałem, naprawdę." Był uśmiechnięty, zadowolony i czuł ulgę, bo żadne z

nas nie zakładało, że pójdzie tak dobrze.

Wysoki mężczyzna stanął za mamą Micaha. Miał ponad metr osiemdziesiąt, zupełnie

łysy,   co  równało  się  świeżemu  zarostowi  w wąskim  bladym   półkolu  na  jego  głowie,  by

pokazać, że zaczął golić głowę zanim zaczął łysieć, a nie podążając za modą. Jego brwi były

gęste,   prawie   czarne   i   łukowate   nad   ciemnymi   oprawkami   okularów.   Oczy   miał   jasne,

czysto-niebieskie.   Jego ciemny  garnitur,  blado  niebieska   koszula  i  ciemny  krawat  dobrze

pasowały do jego smukłej postury i pomagały wydobyć błękit jego oczu oraz surową bladość

skóry.   Okulary   i   łysienie   rozpraszały   mnie   od   reszty   twarzy,   więc   chwilę   zajęło   mi

uświadomienie sobie, że był przystojny.

Położył   dłonie   na   ramionach   mamy   Micaha   w   geście,   który,   choć   niewinny,   był

zupełnie gestem pary. Poczułam bardziej niż zobaczyłam napięcie Micaha. "Tak się cieszę, że

możesz tu być, Mike" powiedział wysoki mężczyzna i wyciągnął rękę.

Micah   przyjął   dłoń.   "Też   się   cieszę   się,   że   mogę   tu   być."   Odwrócił   się  do   mnie   i

powiedział "Anito, Nathanielu, to Tyson Morgan, mojej mamy... mąż."

Miałam własną macochę, więc znałam niezręczną chwilę, kiedy chciałeś ich zauważyć,

ale nie uznawałeś ich jako rodzica.

Ręka ojczyma Micaha była duża z długimi, szczupłymi palcami, by dopasować się do

reszty szczupłej postury. Uśmiechnął się. "Dr Tyson Morgan. Uczę w college'u z Beą."

"Anita Blake, Marszałek USA."

Jego usta drgnęły, jakby małym, krzywym uśmiechem, a potem pokręcił głową, bardziej

na   siebie,   tak   myślę.   "Chyba   jestem   bardziej   dumny   niż   powinienem   być   z   bycia   Dr

Morganem, przepraszam, ale proszę mów do mnie Ty."

"Nie   potrzebujesz   przepraszać,   to   duże   osiągnięcie.   Doktor   czego,   skoro   uczysz   w

college'u?

"Literatura amerykańska" powiedział.

Micah przeszukiwał wzrokiem innych ludzi w poczekalni. "Gdzie jest Beth?"

"W domu z innymi dziećmi" powiedział Ty.

"Twain musi mieć teraz ile, czternaście?" powiedział Micah.

Oboje przytaknęli. "A Hawthorne dwanaście" powiedziała Bea.

background image

Walczyłam,   by   utrzymać   moje   myśli   z   dala   od   mojej   twarzy.   Twain   i   Hawthorne;

Zdałam sobie sprawę, że dzieci zostały nazwane po Marku Twainie i Nathanielu Hawthornie,

obu   amerykańskich   autorach,   ale   imiona   takie   jak   te   były   zazwyczaj   zarezerwowane   dla

kotów,   które   mieszkały   w   budynku   literatury,   a   nie   dla   dzieci.   Twain   był   znośny,   ale

Hawthorne, dla chłopca? Szkoła podstawowa musi być brutalna.

Bea dodała "Mamy teraz dwoje więcej; wiesz to z naszej strony na Facebooku?"

Micah pokręcił głową. "Jestem online głównie dla biznesu. Dwoje więcej? Chłopcy czy

dziewczęta? "

"Po jednym z każdego" powiedziała z uśmiechem.

"Ile mają lat?" zapytał.

"Frost ma sześć, a Fen cztery."

Micah spojrzał za nimi na Jerry'ego. Wzruszył ramionami. "Jest dużo do nadrobienia."

Uniósł lewą rękę i po raz pierwszy zobaczyliśmy obrączkę.

"Kto i jak długo?" Zapytał Micah.

"Ktoś nowy; ona jest pielęgniarką, tutaj w szpitalu, ma na imię Janet. Mniej niż dwa

lata. Zanim zapytasz, poślubiłem Kelsey po liceum. Trwało to około dwa lata i od samego

początku się nie układało. Janet i ja dobrze sobie radzimy."

"Nawet nie wiem czym się na co dzień zajmujesz" powiedział Micah.

"Pracą w lokalnej firmie inżynierskiej. Pracuję z bratem Janet. Tak się poznaliśmy. Jak

długo wy jesteście... wszyscy razem?"

"Prawie trzy lata" powiedział Micah, uśmiechnął się i wziął mnie za rękę. Wahał się

tylko   przez   chwilę   i   ujął   dłoń   Nathaniela   w   drugą   rękę.   Miałam   chwilę,   by   zobaczyć

wyzywające spojrzenie na jego twarzy,  jakby prowokując ich do krytyki.  Nasz cierpliwy,

dyplomatyczny Micah był bardziej agresywny przy swej rodzinie, bardziej podobny do mnie.

To wyjaśniało wiele z jego cierpliwości jaką miał dla mnie na początku.

Twarz Jerry'ego nie bardzo wiedziała, jaki przyjąć wyraz, ale jego matka rozpromieniła

się do nas, jakbyśmy jej powiedzieli, że zyskała wnuka albo coś. Cały język ciała Ty'a był

zrelaksowany,   zeszło   z   niego   jakieś   napięcie,   czego   nie   rozumiałam.   Uśmiechał   się.

Akceptacja   była   wspaniała;   ten   poziom   szczęśliwości   kazał   mi   się   zastanowić,   co

przegapiłam. Zawsze byłam podejrzliwa, jeśli coś było zbyt piękne, by mogło być prawdziwe;

to stare powiedzenie nie wzięło się znikąd. Przyszłam na świat ze zdrową dawką cynizmu, a

bycie z policją przez sześć lat nie zrobiło niczego, by zmienić moje przekonania.

Micah ścisnął nasze ręce i zmienił temat, w pewnym sensie. "Czy Beth jest z kimś?

Wciąż widzę ją jako dziecko, ale ma dwadzieścia dwa lata, prawda?"

background image

Wszyscy przytaknęli. "Właśnie ukończyła podwójną specjalizację z teologii i filozofii"

powiedział Jerry.

"Teologia i filozofia?" powiedział Micah. "Nie pomyślałbym, że to dla niej."

"Zajęło jej trochę czasu, by się odnaleźć" powiedziała Bea "ale została już przyjęta do

programu magisterskiego na kolejny semestr.

Usłyszałam głęboki głos Nicky'ego mruczącego coś za nami. Kobiecy głos, o wiele

głośniejszy. "Kim jesteś i co daje ci prawo do przepytywania nas?"

Odwróciłam się, by odkryć dwie kobiety próbujące ominąć naszych ochroniarzy. Micah

powiedział "W porządku, Nicky, Dev, to są moje ciotki." Podszedł do nich, gdy szły między

naszymi blond strażnikami. Jedna z kobiet miała rude loki, które opadały jej na ramiona i

nosiła robocze dżinsy, T-shirt, kurtkę i buty, które nie były ekstrawaganckie. Druga kobieta

była tak krótko obcięta, że nie pozostały jej żadne loki, w konserwatywnej spódnicy i żakiecie

na białej bluzce z zaokrąglonym kołnierzykiem i w praktycznych lakierkach. Były ubrane w

tak odmienny sposób, że uświadomienie sobie, że poza powierzchownymi  różnicami były

lustrzanymi   odbiciami   siebie,   albo   cholernie   temu   bliskie,   zajęło   mi   kilka   sekund.   Obie

wyglądały   trochę   jak   Micah,   podobnie   jak   jego   tata,   i   bardzo   podobnie   do   Juliet,   która

spieszyła się by dogonić je obie. Była tam inna kobieta lub może dziewczyna, wlekąca się za

Juliet. Miała na sobie spódnicę do kostek i zapinaną na guziki bluzkę puszczoną luzem, włosy

ściągnęła do tyłu w ciasny warkocz, który nie potrafił ukryć mocnych loków, które musiałaby

mieć gdyby je rozpuściła. Tam, gdzie brak makijażu na Juliet wyglądał świeżo i jakby go nie

potrzebowała, na dziewczynie sprawiało to, iż jej twarz wygląda na niewykończoną, a może

były   to   ogromne,   czarne   oprawki   okularów,   które   wyglądały   jak   wydane   przez   wojsko.

Rodzaj szkieł, które zyskały przydomek antykoncepcyjne, ponieważ nosząc je nikt nie mógł

dać się przelecieć. Pomyślałam, że może należała do zapiętej na guziki kobiety w spódnicy.

Juliet   była   ubrana   tak   podobnie   do   kobiety   z   dłuższymi   włosami,   że   wysnułam

przypuszczenie, że była mamą Juliet.

Micah   przedstawił   nas   ciotce   Jody   i   Bobbie;   Jody   była   długowłosą   ranczersko

wyglądającą   kobietą,   a   Bobbie   była   tą,   która   wyglądała   jak   pruderyjna   nauczycielka

podstawówki przy szkole parafialnej. Jody prowadziła farmę, a Juliet, jej mąż i ich dwójka

dzieci mieszkali w drugim domu posiadłości i pomagali jej, ale Jody nie była  jej mamą,

Bobbie   nią   była.   Były   bliźniaczymi   siostrami   Rusha.   Bobbie   nie   była   nauczycielką   lub

niedoszłą zakonnicą; była prawnikiem.

"Przepraszam Monty nie mógł tu dzisiaj być, Mike" powiedziała, gdy dała mu jeden

krótki uścisk i cofnęła się. Niebieskie oczy, które były ciepłe i pokazywały tyle emocji w

background image

twarzy Juliet, u cioci Bobbie były chłodne i nieczytelne. Spoglądała na mnie, jakby uczyła się

mnie do egzaminu.

"Monty jest moim drugim mężem; jest teraz sędzią."

"Gratulacje, pamiętam Monty'ego. On, tata i wujek Steve byli przyjaciółmi" powiedział

Micah.

Bobbie uśmiechnęła się pierwszym prawdziwym ciepłem, jakie widziałam. "To dobry

sędzia." Ten jeden mały pokaz powiedział, że kochała i dbała o męża. Miło było wiedzieć, że

Bobbie dwukrotnie znalazła miłość.

"Rexa tu nie będzie, rozwiodłam się z nim rok temu. Mieszka w Kalifornii w bloku,

gdzie nie musi dbać o nic poza samym sobą" powiedziała Jody.

Micah dał jej kolejny szybki uścisk. "Przykro mi, ciociu Jody."

Objęła go, a potem uśmiechnęła się szeroko. "W porządku, Mike. Nigdy nie byłam

szczęśliwsza."

Odwzajemnił szeroki uśmiech, a ja odkryłam, że się przyłączam do festiwalu uśmiechu,

bo w Jody po prostu było coś, co miało taki efekt. "Cieszę się" powiedział.

"Ja też" odpowiedziała "a Juliet i jej mąż są wspaniali. Kolejne pokolenie, które chce

pozostać w gospodarstwie."

Bobbie udała, że przeszedł ją dreszcz. "Nie, dziękuję, ja jestem dziewczyną z miasta."

Potem uśmiechnęła się i można było dostrzec taką samą radość na jej twarzy jak u jej siostry.

Wzięła rękę siostry i powiedziała "Mówiłam ci, gdy miałam Juliet, że była częścią ciebie;

trochę się spodziewałam, że zrobisz z niej rolnika."

Jody uśmiechnęła się do swojej siostry i była tam historia i bliskość, którą po prostu

dobrze było widzieć. "Hej, mamy po wnuku na osobę."

Bobbie znów się uśmiechnęła. "Tak, mamy."

Juliet uśmiechnęła się do nich obu i wiedziałam, że coś przegapiłam, ale to było coś

dobrego, co tworzyło więź; może to coś z bycia bliźniakiem, a może nie. Chciałabym później

zapytać Micaha.

Druga   dziewczyna   odpłynęła,   by   przytulić   się   do   ściany,   jakby   nie   była   częścią

szczęśliwego rodzinnego momentu. Bea zawołała "Esther, pamiętasz Mike'a."

Dziewczyna powoli odsunęła się od ściany, jakby nie była pewna, co robić. "Cześć,

Mike." To było prawie szeptem.

"Jak się masz, Essie?" zapytał łagodnym głosem, jakby w tej kuzynce zawsze było coś

kruchego, czy niewłaściwego.

background image

Uśmiechnęła się nieśmiało. "Ty i Beth jesteście jedynymi, którzy nadal nazywają mnie

Essie."

"Ja teraz jestem za Micah; wolisz Esther?" zapytał.

"Nie,   zawsze   lubiłam   jak   nazywałeś   mnie   Essie"   odparła   szybko,   patrząc   wielkimi,

zaskoczonymi niebiesko-szarymi oczyma, które były tak podobne do Bei, że wiedziałam, z

której strony była kuzynką, co oznaczało, że musiała być córką cioci Bertie i  wujka Jamiego.

Biedny   dzieciak,   choć   była   pewnie   w   swych   wczesnych   latach   dwudziestych,   więc   nie

dzieciak, tylko... wydawała się znacznie młodsza niż wyglądała; Może to te okropne ubrania i

okulary?

Słyszałam Deva mówiącego "Nie ci ludzie ponownie."

To kazało mi się odwrócić, ale mój widok był zablokowany. Ty przy ponad 180cm

widział dalej i zaklął cicho pod nosem. Bea skarciła go "Nie przy dzieciach" tak jakbyśmy

wszyscy byli pięciolatkami.

"To twoja siostra i jej mąż" powiedział.

Powiedziała "Chol ... Cholewka! Nie mogę dziś od nich przyjąć dużo więcej."

Spojrzałam na Micaha i bezgłośnie powiedziałam, Cholewka?

"Jeśli spotkasz moich dziadków zrozumiesz, dlaczego ona nie przeklina" powiedział.

Posłałam mu zdziwione spojrzenie.

Ciotka   Bertie   i   wuj   Jamie   wlekli   się   za   Alem.   Słyszałam,   jak   mówił   "Już,   Bertie,

wystarczy jak na jedną noc, z Rushem tak rannym."

"Rush wie, że jest poza łaską Bożą" powiedział Jamie.

Nie byłam pewna, co to znaczy, ale nic dobrego. "Czego oni chcą?" spytałam.

"Ocalić nasze dusze" powiedział Micah i brzmiał na zmęczonego.

"Moja dusza jest w porządku" powiedziałam.

"Wiem" odpowiedział.

Nicky i Dev spojrzeli na nas. "No dalej, pozwól nam zatrzymać ich z dala od pokoju"

powiedział Dev.

Micah pokręcił głową.

"Przykro mi, nie" powiedziałam.

"Proooooooooosze"   powiedział   Dev,   przeciągając   słowa   jakby   miał   trzy,   a   nie

dwadzieścia trzy lata.

"Kuszące" powiedziałam.

"Bardzo kuszące" zgodził się Micah "ale ich przepuśćcie."

background image

Nicky obserwował parę przechodzącą między nim a Devem jakby oglądał kilka rannych

antylop i to była tylko kwestia czasu.

Al   przemówił   nad   ich   głowami,   gdy   wszedł   do   pokoju.   "Przykro   mi,   nie   mogłem

wystarczająco   ich   rozproszyć.   Najwyraźniej   nie   jestem   wystarczająco   grzeszny,   by   ich

zainteresować."

"Jesteś dobrym chłopcem" powiedział Bertie, klepiąc go po ramieniu.

Al wzruszył ramionami. "Przepraszam, Mike."

"Nie przepraszaj go za to, że nie jesteś grzesznikiem" powiedział Jamie.

"Nie sądzę, że to jest to, za co przeprasza, wujku Jamie" odpowiedział Micah.

"Zostaw   chłopaka,   Jamie"   powiedziała   ciocia   Bobbie.   Brzmiała   na   zniesmaczoną

sytuacją i po prostu dostaniem się tutaj.

"Jeśli nie ingerowałby w pierwszym miejscu, Bobbie, nie byłoby jakiejkolwiek Koalicji,

a setki ludzi zostałby uratowane od stania się dla nich potworami."

"Sprawdziłam twoje zarzuty Bertie i to paranoidalne nonsensy" powiedziała Bobbie.

Micah powiedział  "Nie zachęcamy  ludzi  do likantropii.  Pomagamy  rodzinom radzić

sobie z członkami, którzy są już zmiennokształtnymi. Radzimy ludziom po atakach ale nie

zachęcamy nikogo by został zwierzołakiem. Nie jesteśmy jak Kościół Wiecznego Życia; nie

rekrutujemy."

"Ty i wampiry chcecie, by wszyscy byli tacy jak wy" powiedziała ciotka Bertie.

"To bezpodstawne pogłoski" powiedziała ciocia Bobbie.

"Nie wiem, gdzie rozpoczęły się pogłoski" powiedział Micah "ale mogę powiedzieć, że

są kłamstwami. Pomagamy ludziom radzić sobie z traumą ataków na sposób, w jaki życzę

sobie by ktoś mi pomógł."

"Słyszałam plotki, ale nie sądziłam, by ktokolwiek brał je na poważnie" powiedziałam.

"Pewna   gałąź   konserwatystów   religijnych   całkiem   mocno   poddała   się   modzie."

powiedział Micah. Spojrzał na wujostwo.

"Reszta z nich tu może wierzy w twoje kłamstwa, ale wiemy, że już oszukałeś setki, a

może   tysiące   niewinnych   ludzi."   Bertie   obróciła   się   do   Bobbie   i   wskazała   na   nią

oskarżycielsko. "Niewinnych ludzi, którzy mogli zostać ocaleni od zła, jeśli nie wyszedłbyś

przed nich."

"Nie   miałaś   podstaw,   by   spróbować   uwięzić   Mike'a,   a   sędzia   zgodził   się   ze   mną"

powiedziała Bobbie.

"O czym one mówią?" zapytał Nathaniel.

background image

"Kiedy moje testy wróciły pozytywne dla likantropii Jamie i Bertie chcieli bym włączył

się   w   bezpieczne   rządowe   domy.   Ich   kościół   uważał,   że   wszystkich   zmiennokształtnych

należy   odizolować   jak   trędowatych.   Kiedy   nie   zgodziłem   się   zrobić   tego   dobrowolnie,

próbowali zyskać ode mnie oświadczenie o ubezwłasnowolnieniu i zostać moimi opiekunami,

ponieważ reszta rodziny była zbyt emocjonalnie przemęczona, by o mnie dbać."

"Rządowe bezpieczne domy są więzieniami" powiedział Nathaniel.

Odpowiedziałam "Po zapisaniu się do nich, nie można się wydostać, bez względu na to,

co mówią ci, żeby cię tam zabrać."

"Wiem, miałem ciocię Bobbie jako wsparcie w sądzie."

"Dziękuję" powiedziałam do niej.

Machnęła ręką. "Oni nie mieli prawa tego robić, ani podstawy prawnej, by przy tym

obstawać, ale mieli sędziego, który był członkiem kościoła. Gdy wycofaliśmy go ze względu

na jego osobiste zaangażowanie, byliśmy czyści."

"Jeżeli potwór, który cię zaatakował byłby w bezpiecznym domu, Steve i Richie nadal

by żyli, a ty nadal byłbyś człowiekiem, a nie zwierzęciem" powiedziała Bertie.

"Ciociu Bertie!" Juliet niemal wrzasnęła.

"Wystarczy!"   powiedziała   Bea;   jej   twarz   była   zaczerwieniona,   oczy   wyblakły   do

szarości. Szłam o zakład, że był to kolor jej złych oczu, po prostu przeczucie.

"Powiedz  mi  tylko,  że  ta  dwójka  to  najbardziej   szaleni  członkowie   twojej  rodziny"

powiedziałam.

"Ostatni raz, gdy tu byłem, tak."

"Dobrze" powiedziałam.

Wujek Jamie zwrócił się ku mnie jakby zachował to na później. "Wiemy, kim jesteś,

Anito Blake. Podnosisz martwych z grobu, coś co może wykonywać tylko Bóg."

"Nie robię zmartwychwstania, tylko zombie."

"Oczywiście,   że   nie   możesz   robić   tego,   co   może   uczynić   Bóg"  powiedziała   Bertie.

"Diabeł jest tylko słabą imitacją Boga."

Podniosłam brew na nią. "Przepraszam?"

Ciotka Jody zintensyfikowała. "Jesteś złośliwą osobą o wąskich horyzontach."

"Jesteś   obrzydliwością   przed   Panem"   powiedziała   Bertie   głosem   pełnym   takiej

wściekłości, że niemal przerażającym.  Krzyczała na Micaha i mnie, ale była  wściekła na

Jody.

"Nie sądziłaś tak w liceum" powiedziała Jody; jej głos był mdły, pusty, ale wpadł w

rozmowę jakby nie było niczego poza tym.

background image

"Byłyśmy kiedyś przyjaciółkami, zanim stałaś się zboczona" powiedziała Bertie.

"Całkiem nieźle podobało ci się moje zboczenie w szkole, a potem bałyśmy się siebie

nawzajem. Ja wyszłam za pierwszego mężczyznę, który by mnie chciał, a ty zaczęłaś sypiać z

każdym mężczyzną, który chciałby ciebie."

"Mamo" powiedziała Essie i wyglądała jakby to były dla niej nowości.

"Teraz   jestem   szczęśliwa"   powiedziała   Jody.   "Czy   możesz   powiedzieć   to   samo,

Bertho?"

"Nie nazywaj mnie tak! Nigdy mnie tak nie nazywaj!"

"To twoje imię" powiedziała Jody.

Czułam się, jakbym przegapiła całe mnóstwo. Bertie rzuciła się na Jody. Al wszedł im

w drogę, utrzymując dwie kobiety z dala od siebie. Nicky przytrzymywał wujka Jamiego od

dołączenia do walki po prostu stojąc na jego drodze i będąc dużym. Drugi mężczyzna nawet

nie starał się przejść obok niego. Dev przeniósł się między nas i ciocię Bertie, wycofując nas

fizycznie z niemal walki. Nikt z nas nie powiedział im, by przestali; myślę, że bardziej bali

się, co możemy zrobić, jeśli walka się rozprzestrzeni niż na odwrót.

Jamie krzyknął wokół Nicky'ego "Jesteś krwawą kurwą diabła!"

"Czy mogę go rąbnąć, tylko raz?" zawołał Nicky.

"Nie!" powiedziałam i uczyniłam pewną moją przesłankę.

"Nazwał diabłem Micaha, czy Jean-Claude'a?" zapytał Nathaniel.

Dev przeniósł Micaha, Nathaniela i mnie dalej od walki. Mama i ojczym Micaha, ciocia

Jody, ciocia Bobbie, ciocia Bertie i wujek Jamie wszyscy krzyczeli na siebie. Juliet, Essie i

reszta z nas patrzyła niczym niewinne postronne osoby na wrak pociągu. To trochę straszne,

ale nie możesz oderwać wzroku.

Przyłożyłam usta do ucha Micaha i powiedziałam "Nie mogę się doczekać, by usłyszeć,

czy twoje rodzinne święta były podobne."

"Nigdy nie widziałem ich tak złych" powiedział.

Juliet   i   Essie   stanęły   obok   nas.   Essie   rzucała   szybkie   ukryte   spojrzenia   na   Deva   i

Nathaniela, a nawet Micaha. Podejrzewałam dziecięce zauroczenie, które nadal gdzieś tam

tkwiło.

Juliet przemówiła nad krzykiem "Pamiętasz Ginger Dawson?"

"Pamiętam farmę Dawsona; była tuż obok naszej."

"Pamiętasz, najstarszą córkę? Tę, która poszła do wojska?"

"Niejasno" powiedział Micah.

"Ona i ciotka Jody żyją razem od około pięciu lat."

background image

"Żyją razem, w jaki sposób?" zapytał Micah.

"Czym nazwałeś tego tutaj słodziaka? Twoim stałym partnerem?"

"Nazywa się Nathaniel" powiedziałam automatycznie.

Micah powiedział: "Taa."

"One mieszkają razem w tym samym stylu."

Wszyscy spojrzeliśmy na siebie. Micah powiedział "Nie miałem pojęcia."

"Nikt z nas nie miał" powiedziała Juliet.

Ciocia   Bertie   wrzasnęła   "Wychowujesz   dzieci   ze   swoimi   dwoma   homoseksualnymi

kochankami!"

"Nie sądzę, że to słowo oznacza to, co myśli, że oznacza" powiedziałam.

"Bertie zwariowała" powiedziała Juliet.

Essie pozostała skulona w sobie, starając się wyglądać jakby nie znała żadnej z tych

osób. Mruknęła "Tak mi przykro, Mike."

Poklepał ją po ramieniu. "W porządku, Essie, twoi rodzice nigdy nie byli twoją winą."

Błysnęła na niego wielbiącymi niebieskimi oczyma, a on całkowicie to przegapił, gdy

obserwował jak jego matka  i ciotka walczą. Nathaniel  spojrzał  na mnie;  on też tego nie

pominął.

"Skaziłaś jednego syna" krzyknęła Bertie. "Spójrz, co ci sprowadził do domu! Przestań

żyć w grzechu, zanim skazisz inne swoje dzieci!"

Troje z nas i Dev wszyscy wymieniliśmy spojrzenia. On powiedział "Myślę, że mieli na

uwadze Nathaniela, ale..."

Bertie złapała garść włosów Bei i walka ruszyła do przodu. Szpitalna ochrona przybyła

gdy   dwie   siostry   zabrały   się   do   jakiejś   poważnej   rwącej   włosy,   używającej   paznokci

dziewczyńskiej walki. To było trochę krępujące, nie, że to mama Micaha, ale że walczyły jak

dziewczyny. Będę musiała nauczyć Beę jak walić pięścią.

background image

Rozdział 15

Tłumaczenie: Alicjasylwia

Korekta: Nat_us

Kostnice zazwyczaj nie są moimi ulubionymi miejscami, ale to był wybór kostnicy lub

pomagania Micahowi w dyskusji z ochroną szpitala i policją o nie wsadzeniu jego mamy i

cioci   do   więzienia.   Szczerze   mówiąc,   pozwoliłabym   im   zabrać   ciotkę   Bertie   jeśli   to   nie

posłałoby   do   więzienia   także   jego   mamy.   Mama   Richarda   Zeemana,   moja   druga   niemal

teściowa też miała temperament. Co było z mężczyznami, których kochałam, że mieli tak...

energiczne matki? Może oni obaj lubili kobiety podobne do umiłowanej starszej mamci? W

przypadku Micaha, byłam gliną jak jego tata, więc dostał dwa w jednym. To wszystko było

zbyt dziwne i zbyt freudowskie jak dla mnie.

Wpatrywałam się w pierwsze obramowane plastikiem zwłoki i nie byłam szczęśliwsza

tutaj z martwymi, niż próbując pojąć żyjących, ale byłam mniej zdezorientowana. Czułam się

winna pozostawiając Nathaniela z Micahem i bałaganem żywych, ale on nie mógł przyjść ze

mną. Dr Rogers ledwo dostał okej dla mnie od miejscowych gliniarzy, bym zobaczyła trzy

pierwsze ofiary. Włączenie moich chłopców byłoby proszeniem o zbyt wiele, a poza tym nie

chciałam żadnego z nich oglądającego horror, który widywałam w mojej pracy, zwłaszcza

jeśli   to   byłoby   to,   co   zadziałoby   się   z   Rushem   Callahanem.   Zapowiedzi   są   suką.

Odepchnęłam tę ostatnią myśl i spojrzałam na ciało.

Gdzieś byłyby jakieś papiery, które podałyby mi jej imię, może nawet jej pochodzenie.

Czy miała rodzinę? Ale nie potrzebowałam ani nie chciałam niczego z tego w tym momencie.

Jedynym   sposobem,   by   pozostać   przy   zdrowych   zmysłach   było   myślenie  ciało,  to;

uprzedmiotowienie. Podstawowe informacje stały w sprzeczności z zaimkiem to i czyniły to

raczej nią. Patrząc w dół na ciało nie chciałam, by było nią. Potrzebowałam, żeby to było coś.

Czasami martwiłam się, że stałabym się jak jakiś legalny seryjny morderca z moimi ofiarami

po prostu nieuczciwymi wampirami i zmiennokształtnymi, ale chwile takie jak ta dawały mi

do   zrozumienia,   że   moja   empatia   była   zbyt   dobra,   bym   kiedykolwiek   była   seryjnym

mordercą. Większość z nich postrzegała swoje ofiary, jako takie rzeczy jak lampa lub krzesło

czy  drzewo,   nie   bardziej   realne   niż   to.  To   było   to,   co   zezwalało   im   dokonywać   swoich

zbrodni z tak niewielkimi  wyrzutami  sumienia. Nie czujesz się źle rozbijając krzesło lub

psując lampę, prawda?

background image

Wpatrywałam się w ciało i starałam się utrzymywać to nastawienie Zen, gdzie wszystko

było   bezosobowe   i   nie   podtrzymywać   widzenia   taty   Micaha   w   szpitalnym   łóżku,   albo

myślenia, co ta kobieta musiała przejść przed śmiercią. Walczyłam, by utrzymać to wszystko

w tyle umysłu, bo z przodu powstrzymywałoby mnie od bycia pomocną. Nie mogłam działać,

jeśli   moje   emocje   robiły   mnie   w   chuja.   Super,   nie   stawałam   się   jakąś     bezemocjonalną

maszyną do zabijania. Uuu, wpatrywałam się w częściowo przegniłe zwłoki i wszystkim, co

myślałam było, Cóż za potworna śmierć.

"Oświeć nas, Blake" powiedział Detektyw Rickman.

Czy   wspominałam,   że   miałam   widownię?   Dr   Rogersa   i   koronera   dr   Shelley,   jakby

oczekiwałam,   ale   miałam   też   sierżanta   Gonzalesa,   Rickmana,   jego   partnera,   detektywa

Connera,   Komendanta   Waltera   Burke'a,   Zastępcę   Ala   i   Zastępcę   Guttermana.   Al   był

najwyraźniej starszym oficerem gdy Rush został ranny, ale zastanawiałam się, skoro mieliśmy

dwóch ich funkcjonariuszy,  ilu pozostało  na siłach, by chronić  i służyć  podczas gdy my

pozostawaliśmy tu na dole? To był małomiasteczkowy departament szeryfa, nie mógł być tak

duży,  ale nie kwestionowałam zastosowania siły roboczej przez Ala. On dowodził i znał

swoje zasoby.

Publiczność była częścią tego, co sprawiało, że Rickman nie miał napadu wściekłości

odnośnie mnie patrzącej na ciała. Najwyraźniej, martwił się, że narobię bałaganu w ofiarach

albo dokonam podejrzanych czarów. Spotykałam już przedtem funkcjonariuszy takich jak on.

Niektórzy byli ultrareligijni, więc myśleli, że jestem zła, ale inni po prostu mieli ten sam

problem   ze   mną   co   ze   wszystkimi   policjantkami,   lub   funkcjonariuszem   federalnym

jakiegokolwiek rodzaju wtrącającym się w ich sprawy. Byłam kobietą, gliniarzem, bezbożną

użytkowniczką   magii   i   federalną   -   tak   wiele   powodów,   dla   innych   gliniarzy,   żeby   mnie

nienawidzić. Fakt, że tak wiele różnych rodzajów policji współpracuje był rzadki i dobrze

widziany. Miałam wrażenie, że to dobra reputacja i praca szeryfa Rusha Callahana sprawiła,

że wszyscy byli skłonni tworzyć razem zespół. Zwykle policja walczyła o jurysdykcję jak psy

o ostatnią mięsistą kość.

To było lepsze niż lata temu, ale nadal była ogólna zasada, że gliniarze nie chcieli się

dzielić, za wyjątkiem, gdy chcieli odbić piłeczkę tak, żeby brudny lub nudny przypadek był

czyimś innym problemem. Ten przypadek był brudny, ale nie był nudny i jeden z nich został

ranny, więc to było osobiste, ale więcej niż to, rozwiąż sprawę taką jak ta i możesz wyrobić

sobie reputację. Polegnij przy rozwiązywaniu tego i to może cię zrujnować. Nie byłam fanką

doznawania niepowodzenia albo rujnowania.

background image

Choć z tak wieloma osobami w pokoju było cholernie blisko klaustrofobii. Czułam się,

jakbym miała wyłaniający się za mną mur, który wyginał się coraz bliżej. Faktycznie to dr

Shelley w końcu odwróciła się i powiedziała "Panowie, macie zezwolenie na obserwowanie,

nie dyszenie nam w nasze szyje. Teraz, każdy robi dwa duże kroki w tył." Odepchnęła swe

okulary w górę nosa grzbietem rękawiczki i spojrzała na nich, gdy się nie poruszyli. "To jest

moja część przestępstwa, moja domena; jesteście tutaj, bo pozwalam tu być. Jeśli nie dacie

nam trochę miejsca do pracy, to oczyszczę pokój, zrozumiano? A teraz zróbcie cholerny krok

w tył od nas. "

Polubiłam   ją.   Mężczyźni   wymienili   spojrzenia,   jakby   czekając,   kto   cofnie   się   w

pierwszej kolejności. Gonzales cofnął się najpierw, a następnie Burke, a potem zastępcy, a na

końcu Rickman. Może to nie tylko mnie nie lubił, może były to wszystkie kobiety?

"Dziękuję panowie" powiedziała głosem, który nie zawierał urazy. Odwróciła się do

mnie i dr Rogersa. "Marszałek Blake, teraz, kiedy możemy się poruszać bez wpadania na

ludzi, czy masz jakieś pytania?"

Rickman   przemówił.   "Chcemy   wiedzieć,   co   ona   widzi,   czego   my   nie,   a   nie   tylko

informacji, które zostały już nam podane."

Shelley odwróciła się, a ja nie musiałam widzieć jej oczu, by wiedzie, że posłała mu swe

zimne spojrzenie. To było dobre spojrzenie i wszyscy widzieliśmy je już kilka razy. Było to

spojrzenie, który przypominało ci o tym nauczycielu w szkole podstawowej, który mógłby

uciszyć spojrzeniem trzydziestkę dzieci, za wyjątkiem tego, że to spojrzenie było bardziej

wrogie.

Rickman   przyjął   cały   ciężar   i   odwzajemnił   się   swoim   własnym   wyzywającym

spojrzeniem;   to też   widzieliśmy   kilka  razy.  "Jeśli  nakarmisz  ją  informacjami,  Sheila,   nie

będziemy wiedzieć, czy naprawdę jest atutem tej sprawy czy po prostu kolejnym federalnym

wchodzącym nam w drogę."

"To jest moja kostnica, Ricky. Prowadzę to w sposób, w jaki widzę, że pasuje." Jej głos

był bardzo zimny, ale fakt, że użył jej imienia sprawił, że zastanawiałam się, czy mieli kiedyś

więcej niż służbowe stosunki. Oczywiście, może chciał po prostu podkreślić, że nazywała się

Sheila Shelley. Prawdopodobnie nie często miał szansę używać nazw, które były prawie tak

złe, jak jego własne Ricky Rickman.

"Miała   być   jakąś   nadętą   specjalistką   od   zombie;   niech   to   udowodni"   powiedział

niezrażony.

"Mogę podnieść z grobu zombie" powiedziałam. "Czy ktoś w tym pokoju to robi?"

Była cisza i kilka nerwowych spojrzeń.

background image

"Nie powinnam przypominać wszystkim, że mogę wskrzeszać zmarłych? Przykro mi,

ale to jest psychiczny dar. Chciałabym go wymienić na coś innego, gdybym mogła, ale to nie

działa w ten sposób. Wskrzeszam zombie z martwych na sposób w jaki niektóre osoby są

leworęczne   lub   mają   recesywne   geny   niebieskich   oczu.   Po   prostu   tak   jest;   wskrzesiłam

pierwszego, kiedy miałam czternaście lat, więc tak, to czyni  mnie  ekspertem od zombie,

detektywie Rickman."

"Zatem, jak już mówiłem, olśnij nas, Blake."

"Wynocha z mojej kostnicy" powiedziała dr Shelley.

"No już, już Sheila" powiedział.

"Przestań używać mojego imienia, jakby to czyniło nas kumplami, detektywie. Masz

problem   z   kobietami   w   instytucji,   zawsze   miałeś   i   najwyraźniej   zawsze   będziesz   miał."

Odwróciła się do mnie. "Przykro mi, Marszałku, to nic osobistego, on zawsze jest taki."

"Jak mógł tak młodo zostać detektywem, skoro zawsze jest tak wielkim wrzodem na

tyłku?" spytałam.

"Niestety,   kiedy   wyjmuje   głowę   ze   swej   dupy,     jest   bardzo   dobrym   detektywem.

Rozwiązał wcześnie kilka dużych przypadków i uratował życia zawczasu łapiąc potwory.

Znaczy morderców, nie twój rodzaj potwora" powiedziała.

Kiwnęłam głową, że doceniam różnicę.

Wskazała   palcem   w   rękawiczce   Rickmana.   "Ale   teraz   jesteś   jest   dziecinny   i

bezużyteczny. Szeryf Callahan pomagał każdemu w tej sali wykonywać lepiej swoją pracę.

Ratował życia dosłownie przez po prostu pomaganie nam wszystkim robić swoje. Nigdy nie

domagał się uznania, ale wszyscy wiemy, że jesteśmy mu je winni. Teraz wszyscy pozwólmy

obecnej tu marszałek wykonać swoją pracę i uszanujmy jej doświadczenie z nadnaturalnymi,

a ponad to słyszę, że jest zaręczona z synem Callahana, a to oznacza, że z tego powodu też

zasługuje na szacunek i ty,  Ricky,  na miłość  boską okaż go jej z jednego z tych  trzech

powodów. Nie dbam o to, który z nich wybierzesz, ale wybierz jeden i daj jej to samo uznanie

jakie dałbyś mężczyźnie z tą samą odznaką, tą samą renomą i tym samym powiązaniem z

rannym funkcjonariuszem, którego wszyscy szanujemy i któremu jesteśmy to winni."

Walczyłam z ochotą, by klaskać. Rickman w końcu wyglądał na zakłopotanego; dobrze

wiedzieć, że mógłby być. Pozostali oficerowie również wyglądali na zawstydzonych jakby

wykład był jakoś zaraźliwy, albo jakby Rickman sprawił, że oni wszyscy wyglądali źle. Tak

czy inaczej, Rickman się zamknął, a reszta okazywała swe najlepsze zachowanie jakby chcieli

nadrobić za niego.

background image

"Zombie, kiedy gryzą, zwykle po prostu gryzą jak człowiek. Ramię pierwszej męskiej

ofiary jest rozdarte, z furią, bardziej jak przez zwierzołaka lub wampira."

"Wampiry nie szarpią cię jak terier szczura" powiedział  Burke. "Zabijają schludnie,

niemal czysto." Nie brzmiał szczęśliwie, kiedy to powiedział, ale brzmiał pewnie.

Próbowałam sobie przypomnieć, czy dotykałam czegokolwiek w kostnicy, czego nie

chciałam   dotykać   gołą   skórą.   Myślałam   i   po  prostu   nie   mogłam   uzyskać   stuprocentowej

pewności. "Musiałabym zdjąć swoje rękawiczki i wymienić na czyste, ale po skończeniu tutaj

mogę pokazać blizny, które zrobił mi wampir."

Poważne gliniarskie spojrzenie Burke'a dało mi znać, że nie był pewien, czy mi wierzyć.

"Znam   literaturę   i   większość   baz   danych   traktuje   wampiry   jako   swego   rodzaju

zorganizowanych   seryjnych   zabójców,   metodycznych   planistów,   a   zwierzołaki   jak

niezorganizowanych seryjnych zabójców, niechlujnych, wybierających swoje ofiary bardziej

przez przypadek jak ranne antylopy, który pozostały w tyle za stadem. Ale znam wampiry,

które masakrowały i zwierzołaki, które były lepiej zorganizowane." Myślałam o tym przez

minutę,   a   potem   pokręciłam   głową.   "Okej,   znam   więcej   wampirów,   którzy   wpadli   w

morderczy szał niż zmiennokształtnych, którzy byli metodyczni w ich zabijaniu, ale uwierzcie

mi,   antylopa   nie   zawsze   opuszcza   stado   przez   przypadek.   To   może   wyglądać   jak   zbieg

okoliczności, ale większość drapieżników powoduje wydarzanie się rzeczy, które odizolowują

lub   testują   stada,   więc   mogą   zobaczyć,   kto   jest   słaby   lub   beztroski.   To   nie   jest   takie

niezamierzone przez większość czasu."

"Wszystkie   drapieżniki   są   takie   same,   jak   sądzę,   dwie   nogi   czy   cztery"   powiedział

Burke.

"Człowiek, wampir, zmiennokształtny, drapieżnik jest drapieżnikiem" zgodziłam się.

"Nie ma w federalnej bazie danych o wampirach jedzących swoje ofiary jak robi to

zmiennokształtny" powiedział Rickman. "Myślałem, że nie mogą jeść stałych pokarmów."

"Komendant wyraził niepokój przy ranie niczym u teriera ze szczurem, nie zjedzenia

go" odpowiedziałam.

Rickman miał skonsternowaną minę.

"Nigdy nie widziałeś jak pies atakuje coś po prostu dla draki, nie by to zjeść?" spytałam.

Wzruszył ramionami. "Nie wiem, o czym mówisz."

Gonzales powiedział "Czy kiedykolwiek bawiłeś się w przeciąganie liny z psem, który

myślał o tym na poważnie?"

Rickman ponownie wzruszył ramionami. "Nigdy nie miałem psa."

background image

Wszyscy spojrzeliśmy na niego. "Nigdy?" zapytał Gonzales. "Przenigdy?" zapytał Al.

"Jesteś kocią osobą?" zapytała Shelley.

"Nie, ale słyszałem, że Blake jest." Te słowa były niewinne, ale ton nie był i nie było

idące za tym spojrzenie.

"Czy   to   jakiś   sprytne   odniesienie   do   Micaha   Callahana   będącego   lampartołakiem?"

zapytałam i upewniłam się, że mój głos dzierży całą pogardę jakiej mogłam podołać, czego

był od groma.

"Jeżeli futrzany pantofelek pasuje..." powiedział.

"Detektywie,   byłam   nazywana   nierządnicą   Babilonu   w   twarz   więcej   niż   jeden   raz;

Naprawdę myślisz, że nazywanie mnie "kocią osobą" zamierza mnie obrazić?" Zrobiłam mały

cudzysłów wokół "kociej osoby".

"Taa Ricky" powiedział Gonzales "jak na dziesięcioletniego oficera weterana, to było

słabe."

"To było kiepskie" powiedział Al.

"To była żałosna zniewaga, detektywie" powiedział Komendant Burke.

"No dalej, Ricky" powiedziałam "przynajmniej nazwij mnie krwawą dziwką od sypiania

z wampirami. Och, zaczekaj, to nie jest oryginalna obraza; w rzeczywistości, szalona ciotka i

wuj Micaha już mnie tak dzisiaj nazwali."

"Dobra, dobra, przedstawiłaś swój punkt."

"Nie" powiedziałam "jeszcze nie zaczęłam. Wampir, który mnie poszarpał, gryząc mnie

najbardziej   połamał   mi   obojczyk.   Zgięcie   mojego   lewego   ramienia   ma   tyle   blizn,   że

powiedzieli   mi,   iż   utracę   możliwość   korzystania   z   ręki,   ale   wystarczające   podnoszenie

ciężarów i rozciąganie utrzymało mnie w całości."

"Więc jesteś wielka i twarda, łapiemy to."

"Zamknij się, Ricky" powiedział Gonzales.

Burke   powiedział   "Jeśli   wampir   nie   próbował   jeść   mięsa   niczym   zwierzołak,   to

dlaczego cię poszarpał?"

"Ponieważ   zamierzał   mnie   zranić,   bo   chciał   żebym   cierpiała,   zanim   mnie   zabije.

Możesz zobaczyć, co mogą ciału zrobić ludzkie zęby na tych."

"Widziałem   raz   czterdziestokilogramową   cheerleaderkę   na   PCP

4

  wyrywającą   gardło

mężczyzny zębami" powiedział Burke. Zadrżał, a jego profesjonalna twarz gliniarza nieco

oklapła i pozwoliła na uwidocznienie się przestraszonego oblicza. Większość gliniarzy miała

4

 FencyklidynaPCP (łac. Phencyclidinum) – organiczny związek chemiczny, psychodeliczna substancja psychoaktywna. 

Efekty działania fencyklidyny są bardzo zróżnicowane i zależne od wielu czynników. Niewielka ilość środka może wywołać 
uczucie oziębłości i obojętności wobec otoczenia bądź poczucie siły i niewrażliwość.

background image

przestraszony wzrok; kryli go, ale mieliśmy go wszyscy, jeśli byliśmy w pracy wystarczająco

długo. Zawsze były tam rzeczy, które zdarzając się pozostawiały skazy na twym umyśle,

twoim   sercu,   twojej   duszy.   Widziałeś   coś   wielkiego,   strasznego   i   nie   mogłeś   o   tym

zapomnieć, nie mogłeś tego odzobaczyć, nie poznać tego, i nigdy nie byłeś potem taki sam.

Mieliśmy   chwilę,   gdy   oczy   wszystkich   przypominały   sobie   coś   złego,   nie   ważne   co,

odmienne  wspomnienia,  ale  ten   sam  efekt.   Wszyscy   bywaliśmy  wystraszeni;  nawet   oczy

Rickmana miały ten wygląd.

Odwróciłam się i spojrzałam na Rogersa i Shelley i dwójka lekarze wyglądała po prostu

jak   wystraszeni.   Gliniarze,   personel   pogotowia   ratunkowego,   cholera,   personel   służb

ratowniczych, strażacy, kierowcy pogotowia, każdy z nas... nie potrzebujesz duchów, by być

wystraszonym. Wspomnienie robi to równie dobrze bez żadnej nadprzyrodzonej pomocy.