background image

Udowodnione recepty 

na poprawę odporności

 

- - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - 

Rodzice! Cała prawda

 

o szczepieniach 

ochronnych

 

- - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - 

Czy szczepić się przeciw-

ko sezonowej grypie? 

Już nigdy nie będziesz 

mieć wątpliwości

 

Numer 19 • listopad 2015 

Łukasz D. King 

 

 

background image

www.BiuletynZdrowia.pl

 • Wszystkie prawa zastrzeżone 

____________________________________________________________________________________ 

 

____________________________________________________________________________________ 

-2-  

 

 

 

Przedstawiane treści mają charakter 

informacyjno-edukacyjny 

 

Wszelkie informacje na tematy przedstawiane w niniejszym biuletynie 
odzwierciedlają  wiedzę i poglądy autora, a więc NIE stanowią facho-
wej porady lekarskiej lub innego stosownego specjalisty. 

Pomimo  dołożenia  wszelkich  starań,  aby  informacje  były  wiary-

godne i sprawdzalne, nie ma gwarancji, że zadziałają tak samo u każ-
dej osoby. Efekty mogą się różnić. 

Autor  publikacji  nie  bierze  odpowiedzialności,  pośredniej  ani  bez-

pośredniej,  za  sposób  wykorzystania  i interpretowania  zawartych  tu 
informacji. 

Za  podjęcie  jakichkolwiek  działań  i  skutków  z  tego  wynikających 

odpowiedzialna jest wyłącznie osoba je podejmująca. 

 

 

background image

www.BiuletynZdrowia.pl

 • Wszystkie prawa zastrzeżone 

____________________________________________________________________________________ 

 

____________________________________________________________________________________ 

-3-  

BIULETYN 
ZDROWIA 

Lekcje o tym, 

jak być zdrowym 

i wieść lepsze życie 

pod redakcją reportera 

Łukasza D. Kinga 

« lukasz.king@mapazdrowia.pl » 

 

 

Drogi przyjacielu i subskrybencie! 

istopad,  miesiąc  jedenasty,  trafną  otrzymał  nazwę,  bo  w  tym 
czasie liście z drzew albo opadły, albo też opadają. Ale zarazem 
i z człowieka coś opada… odporność. Dlatego postanowiłem ją 

omówić  w  niniejszym  numerze.  Trochę  z  okazji  pory  roku  właśnie, 
a trochę  z  powodu  nierozumu,  jaki  wynurza  się  z  tekstów  na  ten  te-
mat.  Jeśli  chcemy  poznać  tajniki  wzmacniania  odporności,  to  uwaga 
nasza powinna grawitować ku naukom ścisłym, a nie ku „uniwersyte-
towi internetowemu” — wiedzy wykładanej w sieci. Nie twierdzę, że 
wiedza tam jest zawsze błędna. Ale na pewno zbyt często jest intuicyj-
na, powierzchowna i bez odniesień do źródeł naukowych. 

Ponadto,  gdy  ktoś  pisze  tekst  np.  na  osobistym  blogu,  to  opisuje 

dany temat na mocy osobistych przekonań. Jeśli przekonania są oparte 
na  błędnej  wiedzy,  tekst  także  będzie  błędny.  Dlatego mamy  przyro-
dzone prawo, a nawet obowiązek wobec siebie, żeby do tego, co czy-
tamy,  podchodzić  z  nieufnością.  À  propos  zaufania  —  co  ze 
szczepieniami ochronnymi? Oraz szczepieniami przeciwko grypie se-
zonowej?  Komu  wierzyć  w tych  sprawach?  Przeciwnikom  czy  zwo-
lennikom?  Tematy  co  roku  powracają  jak  bumerang  i  budzą 
kontrowersje.  Więc  także  je  omówię.  To  będzie  ciekawy  numer,  za-
czynajmy. 

L

background image

www.BiuletynZdrowia.pl

 • Wszystkie prawa zastrzeżone 

____________________________________________________________________________________ 

 

____________________________________________________________________________________ 

-4-  

Cała prawda o szczepieniach ochronnych 

Zacznę  od  szczepionek.  Omówienie  ich  pozwoli  zrozumieć,  jak 

układ odpornościowy działa. Już prawie 2 500 lat temu nasi przodko-
wie mieli świadomość istnienia ochrony odpornościowej. Opisując ta-
jemniczą  epidemię,  jaka  wybuchła  w Atenach  w  r.  430  p.n.e., 
Tukidydes  dostrzegł,  że  jeśli  człowiek  dotknięty  tą  chorobą  wyzdro-
wiał, już więcej nie był do niej skłonny. Organizm, po przebyciu cho-
roby  i  pokonaniu  wirusa,  uodparniał  się  —  uczył  się  zwalczać 
chorobę, zanim  jej wirus zdąży się po raz  drugi rozmnożyć i zarazić. 
Ale  w  tamtych  czasach  nie  rozumiano  jeszcze,  że  tak  właśnie  działa 
układ  odpornościowy.  Dopiero  w  XVI  wieku  zaczęło  się  medykom 
przejaśniać.  Weźmy  przykład  ospy,  wirusowej  choroby,  na  którą 
umierało  nawet  40%  zarażonych.  Pierwsze  próby  pozyskania  doży-
wotniej ochrony przeciwko tej chorobie wyglądały tak. Osoba zdrowa 
dobrowolnie  poddawała  się  działaniu  wirusa  ospy  poprzez  kontakt 
z osobą, która już jest nim zarażona, ale u której przebieg choroby jest 
łagodny,  a  nie  ostry.  Liczono,  że  dzięki  temu  organizm  nauczy  się 
zwalczać łagodną postać wirusa i w przyszłości, gdy wybuchnie groź-
na epidemia, organizm będzie uodporniony — będzie przygotowany. 
Okazało się, że tak rzeczywiście jest. 

Potem,  na  początku  XVII  wieku,  tak  jak  motyl  rozwija  się  z  po-

czwarki  w  postać  dojrzałą,  technika  wzmacniania  odporności  rozwi-
nęła się — w kierunku używania igieł. Lekarzem, który zapisał się na 
kartach  historii  jako  pionier  stosowania  tego  sposobu  szczepień,  był 
Edward Jenner. Dostrzegł on, że kobiety, które pracowały z krowami 
i przechorowały  z  tego powodu  ospę  krowią  (ospę  bydła,  która  u lu-
dzi miała łagodny przebieg) nie chorowały potem na ospę prawdziwą 
w  czasie  epidemii.  Jenner  przeczuwał,  że  stanął  u  progu  odkrycia. 
Wpadł  na  pomysł,  który  mógłby  uchronić  ludzi  przed  zabójczą  epi-
demią  ospy  prawdziwej.  Przekonany  o  słuszności  swego  przypusz-
czenia, postanowił je sprawdzić. W r. 1796 pobrał materiał zakaźny ze 
skóry  kobiety,  która  zaraziła  się  ospą  od  krowy  podczas  dojenia.  Po-
tem, przy użyciu strzykawki, podał go zdrowemu ośmiolatkowi. Była 
to  minimalna  ilość  tzw.  zjadliwego  (żywego)  wirusa  łagodnej  ospy 
krowiej. Jenner liczył, że chłopiec przebędzie niegroźną postać choro-

background image

www.BiuletynZdrowia.pl

 • Wszystkie prawa zastrzeżone 

____________________________________________________________________________________ 

 

____________________________________________________________________________________ 

-5-  

by (ospę krowią), w wyniku czego wykształci odporność na postać za-
bójczą (ospę prawdziwą). 

To  prawda,  tak  się  stało.  Przez  kilka  dni  chłopiec  miał  objawy, 

osłabnął na zdrowiu. Zaczął kaszleć, kichać, dostał gorączki. To oznaki 
tego,  że  układ  odpornościowy  podjął  działania  —  zaczął  łapać,  za-
trzymywać  i  usuwać  wirusa.  Udało  się,  organizm  zwalczył  wirusa 
ospy krowiej. Gdy chłopiec doszedł do siebie i czuł się normalnie, Jen-
ner  uznał,  że  jest  uodporniony.  Wstrzyknął  mu  wtedy  śmiertelną 
dawkę wirusa ospy prawdziwej (co dzisiaj, nawiasem mówiąc, byłoby 
nie do przyjęcia). Co się okazało? Chłopiec żył, nic mu nie było. Jego 
organizm  odparł  atak  wirusa.  Była  to  pierwsza  w  historii,  dość  bez-
pieczna  szczepionka,  którą  Jenner  stosował  także  u  innych.  Ale  nau-
kowcy nie potraktowali jego osiągnięć poważnie. 

Dopiero  sto  lat  później,  pod  koniec  wieku  XIX,  jak  immunolog 

Louis Pasteur udoskonalił metodę szczepień Jennera, tematem zaczęto 
się żywo interesować. Na czym polegało udoskonalenie Pasteura? Po-
kazał  on,  że  można  się  szczepić  przeciwko  chorobom,  podając  wirus 
odzjadliwiony.  Taki  wirus  można  porównać  do  broni  palnej,  ale  nie-
nabitej.  Broń  jest  sprawna,  ale  nieszkodliwa.  Wirus  odzjadliwiony 
wciąż  jest  żywy  („sprawny”),  ale  nieszkodliwy.  Nie  wywoła  poważ-
nych  objawów  chorobowych…  a  równocześnie  spowoduje,  że  orga-
nizm  wytworzy  przeciwciała,  dzięki  którym  dożywotnio  nabierze 
odporności przeciwko temu wirusowi. Inaczej mówiąc: dzięki Pasteu-
rowi  ludzie  mogli  uodparniać  się  na  całe  życie  przeciwko  groźnym 
chorobom — bez potrzeby przechodzenia przez kliniczne objawy tych 
chorób. Więc różnica między Jennerem a Pasteurem była taka. Jenner 
szczepił  wirusem  zjadliwym  (aktywnym,  który  atakował  organizm 
i mógł  dawać  poważne  objawy).  Pasteur  zaś  szczepił  wirusem  odzja-
dliwionym  (aktywnym,  ale niegroźnym,  czyli takim,  który  nie  atako-
wał organizmu, więc nie dawał objawów). W obu jednak wypadkach, 
czy się podaje wirus zjadliwy, czy odzjadliwiony, organizm wytwarza 
przeciwciała  —  uodparnia  się na  zawsze.  Dziś wszystkie szczepionki 
za  wyjątkiem  jednej  są  odzjadliwione,  takie  jakie  stosował  Pasteur, 
czyli bezpieczne. Czy coś nam to dało? Proszę samemu ocenić. Ja zro-

background image

www.BiuletynZdrowia.pl

 • Wszystkie prawa zastrzeżone 

____________________________________________________________________________________ 

 

____________________________________________________________________________________ 

-6-  

bię to, co do mnie należy, czyli przytoczę najbardziej wiarygodne źró-
dło tego typu informacji: 

„Obecnie szczepionki ratują ok. trzy miliony 
istnień rokrocznie”. [L. Sherwood, Human Physi-
ology: From Cells to Systems
, wyd 9, Cengage 
Learning 2016, s. 422] 

Ale właśnie, jak to jest, że szczepionki ratują życie? Czy układ od-

pornościowy  nie  umie  sam  obronić  organizmu  przed  drobnoustroja-
mi?  W  wypadku  groźniejszych  drobnoustrojów,  niestety  nie  zawsze. 
Żeby zrozumieć dlaczego, trzeba wiedzieć, że mamy dwa rodzaje od-
porności.  Odporność  wrodzoną  i  nabytą.  Gdy  jakiś  drobnoustrój  ata-
kuje  organizm  po  raz  pierwszy,  reagują  mechanizmy  wrodzonego 
układu  odpornościowego.  Mechanizmy  te  jeszcze  nie  wytwarzają 
przeciwciał, bo nie wiedzą jak — nie znają jeszcze tego drobnoustroju. 
Więc najpierw, zanim zaczną walczyć z drobnoustrojem, dokonują je-
go  „obdukcji”,  określają  kształt,  charakterystykę  i  wreszcie  najlepszy 
sposób,  w  jaki  nad  drobnoustrojem  zapanować.  Taka  analiza  trwa 
zwykle kilka dni. W tym czasie osoba ma objawy: łagodne, jeśli drob-
noustrój  jest  niegroźny,  lub  ostre,  jeśli  to  groźny  wirus.  Dopiero  po-
tem,  po  5  do  10  dniach,  pojawiają  się  pierwsze  przeciwciała,  które 
zaczynają zwalczać drobnoustrój i usuwać go z organizmu: 

„We krwi dopiero po okresie 5 do 10 dni od 
pierwszego kontaktu z danym drobnoustrojem po-
jawia się wyraźna ilość określonych przeciw-
ciał. Taka powolna odpowiedź może nie 
wystarczyć, żeby ochronić osobę przed powsta-
niem choroby za sprawą drobnoustroju”. [S.I. 
Fox, Human Physiology, wyd. 14, McGraw-Hill 
2016, s. 515] 

Jeśli przez okres 5 do 10 dni organizm nie wytrzyma ataku drobno-

ustroju,  to  w  wypadku  groźnych  drobnoustrojów  wystąpią  poważne 
powikłania, trwałe uszkodzenia tkanek, a nawet śmierć. Jeśli zaś orga-
nizm  wytrzyma,  to  trochę  pochoruje,  ale  komórki  układu  odporno-
ściowego  wreszcie  zwalczą  drobnoustrój.  Pokonując  drobnoustrój, 
komórki zarazem nabierają wprawy w walce z nim. Dlatego, jeśli do-
stanie się on do organizmu po raz drugi, to teraz komórki układu od-

background image

www.BiuletynZdrowia.pl

 • Wszystkie prawa zastrzeżone 

____________________________________________________________________________________ 

 

____________________________________________________________________________________ 

-7-  

pornościowego  reagują  z  zawrotną  szybkością.  To  znaczy,  w  ciągu 
najdalej  dwóch  godzin,  krew  zalewa  fala  obrońców  w  postaci  prze-
ciwciał. Skutecznie niszczą drobnoustrój i zapobiegają rozwojowi cho-
roby. Nazywa się to odpornością nabytą. Czyli układ odpornościowy 
rozrósł  się.  Odporność  wrodzoną  rozbudował  o  odporność  nabytą. 
Ale, jak wytłumaczyłem, ciało potrzebuje czasu, żeby rozbudować od-
porność samodzielnie — „w boju”, w walce z danym wirusem po raz 
pierwszy.  Organizm  może  nie  wytrzymać  najgroźniejszych  drobnou-
strojów, takich jak wirusy odry czy różyczki. Człowiek w najgorszym 
wypadku umiera. 

I rzeczywiście, kiedy nie było szczepionek, śmiertelność z powodu 

wielu  chorób  była  dużo,  dużo  wyższa.  Na  szczęście  szczepionki  się 
pojawiły  i  są  stosowane.  Dzięki  nim,  układ  odpornościowy  można 
rozbudować o odporność nabytą bez wystawiania organizmu na pełną 
i groźną  postać  choroby.  Inaczej  mówiąc  można  się  bezpiecznie  uod-
pornić.  Jak  wytłumaczyłem  na  przykładzie  Pasteura,  odbywa  się  to 
najczęściej przez podanie drobnoustroju żywego, ale odzjadliwionego. 
Czyli  takiego,  który  nie  może  organizmowi  zaszkodzić  —  takiego, 
z którym mechanizmy odporności wrodzonej sobie poradzą i pozwolą 
na wytworzenie przeciwciał. Jedyne, co się może stać, to chwilowa go-
rączka, kaszel i kichanie. Ale to żadna cena w zamian za dożywotnią 
ochronę.  Dożywotnią!  Bo  przez  podanie  szczepionki  żywej  odzjadli-
wionej, organizm  nabiera  odporności  trwałej. Jeśli  organizm raz  nau-
czył  się zwalczać  drobnoustrój,  nie  przestanie  tego umieć,  tak  jak  nie 
zapomina się jazdy na rowerze. No, pomijając nieliczne wyjątki. 

Zmierzamy  ku  odpowiedzi  na  pytanie,  czy  szczepionki  to  dobra 

rzecz.  To  już  oczywiste,  prawda?  Ale  odpowiem  przez  uświadomie-
nie, co się dzieje w organizmie, gdybyśmy nie zaszczepili się na odrę, 
bo o to pytało wielu czytelników, np. Danuta: 

Danuta pyta: „Łukaszu, gdyby rodzice mieli wybór, 
to czy dobrym pomysłem byłoby nieszczepienie 
dzieci przeciw odrze?” 

Odrę  wywołuje  wirus.  Nie  może  się  on  rozmnażać  samodzielnie. 

Potrzebuje  do  tego  komórki-gospodarza.  W  tym  wypadku  komórki 

background image

www.BiuletynZdrowia.pl

 • Wszystkie prawa zastrzeżone 

____________________________________________________________________________________ 

 

____________________________________________________________________________________ 

-8-  

człowieka. Wirus dostaje się do organizmu przez nos, usta, oczy, a za-
każenie rozpoczyna się w płucach. 

Zanim pójdę dalej, trzeba dodać, że układ odpornościowy to złożo-

ny mechanizm. Stworzony jest z armii strażników, żołnierzy, informa-
torów,  a  także  z  inteligencji  własnej,  pamięci  oraz  fabryki  broni  — 
mówiąc przenośnią. Razem układ odpornościowy składa się z 21 róż-
nych  komórek,  nie  licząc  tzw.  układu  dopełniacza,  które  składają  się 
z ponad 30 białek. 

I wracając do płuc: urzędują tu głównie makrofagi, potężne komór-

ki  obronne,  które  chronią  przed  nieproszonymi  gośćmi.  Mimo  że  są 
potężne,  wirus  odry  jest  silniejszy:  wchodzi  do  makrofagów  i  przej-
muje nad nimi kontrolę. Tu wirus przeprogramowuje je i przekształca 
w groźne centra produkcji nowych wirusów. Gdy makrofagi przepeł-
nią się nowymi wirusami, wirusy wydostają się na zewnątrz i rozpo-
czynają cykl od nowa w kolejnych makrofagach. W ten sposób wirus 
rozmnaża  się.  A  sam  proces  nazywany  jest  zakażeniem  wirusowym. 
Skoro makrofagi nie radzą sobie same, do ataku ruszają inne komórki 
układu odpornościowego: komórki NK (ang. Natural Killer — natural-
ni  zabójcy).  Badają  one  makrofagi  i  sprawdzają,  które  są  zakażone. 
Tym zakażonym nakazują popełnić samobójstwo. Komórki NK działa-
ją  tak  szybko  i  skutecznie,  że  przez  pierwsze  dwa  tygodnie  nie  od-
czuwa się nawet, że ma się odrę. Ale… to jest odra, nie zatrzymuje się 
w płucach. To dopiero początek zmagań układu odpornościowego z tą 
chorobą. Po okresie walki i umierania, makrofagi uświadamiają sobie, 
że  mimo  wsparcia  ze  strony  komórek  NK,  nie  poradzą  sobie  z  zapa-
nowaniem nad inwazją wirusa. Wzywają więc „mózg” układu odpor-
nościowego: 

komórki 

dendrytyczne. 

Zadaniem 

komórek 

dendrytycznych  jest  zebranie  próbek  wirusa  odry  i  przeniesienie  ich 
do  węzłów  chłonnych.  Tu  mechanizmy  układu  odpornościowego 
przeanalizują próbki i na podstawie wyciągniętych wniosków, obiorą 
taktykę ataku na wirusa. Ale… no właśnie, w wypadku wirusa odry, 
ten sprytny plan rzadko się udaje.  Wirus przewidział taktykę układu 
odpornościowego… i zakaża także komórki dendrytyczne. Potem wy-
korzystuje  je  jako  konia  trojańskiego,  by  wniknąć  w głąb  ciała.  Zaka-
żone  komórki,  nieświadome  tego,  co  się  dzieje,  podróżują  do 

background image

www.BiuletynZdrowia.pl

 • Wszystkie prawa zastrzeżone 

____________________________________________________________________________________ 

 

____________________________________________________________________________________ 

-9-  

następnego  węzła  chłonnego,  aby  zawiadomić  inne  komórki  układu 
odpornościowego.  Gdy  zakażona  komórka  dendrytyczna  dotrze  do 
celu,  wirus  odry  przypuszcza  atak  i  szerzy  się  wśród  dziewiczych 
komórek  T  i  B  (limfocytów).  Komórki  T  i  B  to  tzw.  ciężka  artyleria, 
najpotężniejsza  broń  układu  odpornościowego,  która  miała  zgładzić 
wirusa. Ale zamiast tego, komórki T i B także zostają zakażone wiru-
sem odry. Inaczej mówiąc, wirus odry atakuje komórki, które wyewo-
luowały do walki z nim! 

Teraz  zmiany  nabierają  tempa.  Układ  chłonny  roznosi  wirusa 

wszędzie. Dociera do krwi krążącej, po drodze zakażając napotykane 
komórki. Odra zajmuje po kolei główne narządy. Wątrobę, śledzionę, 
jelita, a zwłaszcza płuca. Występuje bardzo wysoka gorączka, nudno-
ści,  bóle  głowy,  wymioty,  zapalenie  oskrzeli  i  oczywiście  wysypka. 
W płucach układ odpornościowy jakoś sobie radził. Ale teraz miliony 
wirusów odry, które się namnożyły w głębszych częściach organizmu, 
atakują  drugi  raz…  i  zabijają  nieprawdopodobną  ilość  komórek, 
uszkadzając  podstawowe  mechanizmy  układu  odpornościowego. 
Jedno kaszlnięcie na tym etapie choroby powoduje rozsianie milionów 
wirusów odry wokoło. Choroba jest wtedy tak zakaźna, że jeśli osoba 
chora  na  sekundę  spotka  osobę  zdrową,  ale  niezaszczepioną,  istnieje 
90% szansy, że zostanie ona zakażona i zachoruje. Ponadto, należy za-
uważyć, że osoba zakażona odrą nie ma już armii obronnej w płucach. 
Więc inne bakterie i wirusy, które normalnie nie miałyby szans, mogą 
wniknąć do płuc i rozwinąć inną chorobę. Na przykład ostre zapalenie 
płuc, które jest wtedy śmiertelne. Krótko mówiąc, jeśli odra zajmie cia-
ło, układ odpornościowy jest poważnie uszkodzony, otwiera się furtka 
dla nowych zakażeń. Mało tego, zdarza się nawet, że wirus odry do-
ciera do mózgu i go zakaża. Jak do tego dojdzie, koniec jest bliski, ry-
zyko śmierci wzrasta do 40%. Ale mimo krytycznej sytuacji, organizm 
nie  daje  za  wygraną,  broni  się  jak  lew.  Niektóre  z  dendrytycznych 
komórek  przeżywają  na  tyle  długo,  żeby  uruchomić  inne  siły  prze-
ciwwirusowe. I bum, komórki plazmatyczne w węzłach chłonnych za-
czynają  wreszcie  wytwarzać  miliardy  przeciwciał  —  białek,  które 
zaznaczają zakażone komórki do zniszczenia lub sklejenia ich z sobą. 
Organizm jest potem zalewany przez cytotoksyczne limfocyty T, które 

background image

www.BiuletynZdrowia.pl

 • Wszystkie prawa zastrzeżone 

____________________________________________________________________________________ 

 

____________________________________________________________________________________ 

-10-  

zabijają wcześniej zaznaczone zakażone komórki. Po dwóch-trzech ty-
godniach, organizm zaczyna opanowywać sytuację, dochodzić do sie-
bie. Ale układ odpornościowy jest wyczerpany do cna. Odzyskanie sił 
zajmie mu nawet kilka miesięcy. Człowiek w tym czasie pozostaje po-
datny na inne choroby. Ale jeśli przetrwał do tego momentu, uff, jest 
odporny na odrę

1

Tylko… po co ryzykować życie, po co przechodzić przez to piekło! 

Zaszczepienie  się  na  odrę  uodparnia  organizm  bez  ponoszenia  tak 
wielkich strat i dużego ryzyka. Ta choroba to nie przelewki. Podobnie 
świnka, odra, WZW typu B, błonica, tężec, krztusiec, polio. Są to cho-
roby, nad którymi zapanowano właśnie dzięki szczepieniom. Nie ma 
żadnej korzyści z przejścia przez pełną postać choroby, żeby się uod-
pornić. Układ odpornościowy nie wzmacnia się przez to bardziej, ani 
nie  jest  to  bardziej  naturalne.  Ponownie,  szczepionki  na  te  choroby 
mają  tylko  jeden  „skutek  uboczny”.  Rozbudowują  układ  odporno-
ściowy o odporność nabytą bez narażania człowieka  na poważne ob-
jawy. Zajrzyjmy do cenionego, obiektywnego podręcznika naukowego 
i dowiedzmy się, co nam to daje: 

„Odporność nabyta może często obdarzyć osobę 
nadzwyczaj wysokim stopniem ochrony. Weźmy np. 
toksynę botulinową [jad kiełbasiany — przyp. 
mój
] lub toksyny wydzielane z laseczki tężca. 
Jeśli toksyny te w dawce X są śmiertelne dla 
organizmu bez wykształconej odporności, to dla 
organizmu z wykształconą odpornością są nie-
szkodliwe nawet w dawce sto tysięcy razy więk-
szej. Dlatego właśnie szczepienia są dla ludzi 
tak ważne w ochronie przed chorobami i toksyna-
mi”. [A.C. Guyton, J.E. Hall, Textbook of Medi-
cal Physiology
, wyd. 13, Elsevier 2016, s. 465] 

Proszę  przeczytać  jeszcze  raz  te  słowa.  A  potem  pomyśleć  o  lu-

dziach,  którzy  są  przeciwko  szczepionkom!!  Od  kiedy  zaczęto  stoso-
wać  szczepionki,  do  dziś  dnia  ocaliły  one  wiele  milionów  istnień  od 
śmierci  z  powodu  ciężkich  chorób.  A  drugie  tyle  od  trwałego  uszko-
dzenia mózgu, wątroby i innych narządów. Więc odpowiedź na pyta-

                                        

1

 „Nie szczepi się przeciw odrze, jeśli dziecko wcześniej już chorowało”. [źródło: W. Lewiński, Ana-

tomia i fizjologia człowieka

, wyd. 2, OPERON 2001, s. 208] 

background image

www.BiuletynZdrowia.pl

 • Wszystkie prawa zastrzeżone 

____________________________________________________________________________________ 

 

____________________________________________________________________________________ 

-11-  

nie  Danuty  może  być  jedna.  Nieszczepienie  dzieci  przeciwko  odrze, 
a także innym chorobom, nie byłoby dobrym pomysłem. Byłaby to ka-
rygodna nieodpowiedzialność, narażanie nie tylko swojego dziecka na 
niebezpieczeństwo, lecz i inne rodziny. Ale ruszając sprawę szczepio-
nek  i  korzyści  z  nich  płynących,  nie  można  nie  ruszyć  pewnej  innej 
sprawy. Pytało o to wielu czytelników, np. Adam: 

Adam pyta: „Łukaszu, moja córka skończyła trzy-
nasty miesiąc, właśnie byliśmy z nią na szcze-
pieniu podstawowym MMR. Jako ojciec 
zainteresowałem się trochę tematem i zacząłem 
się martwić. Przeczytałem na pewnym forum wpis 
rodzica. Pisał, że do szczepionek dodaje się 
truciznę: aluminium. Podobno to jest zamierzone 
działanie, jakiś spisek, z którym walczy ruch 
antyszczepionkowy. Czy Ty wiesz coś na ten te-
mat, czy możesz się wypowiedzieć i mnie ewentu-
alnie uspokoić?” 

Po sieci chodzi wiele pogłosek, a w ich plątaninie zaciera się wiele 

faktów.  Więc  przedstawię  fakty,  wytłumaczę  dlaczego  w  szczepion-
kach znajduje się związek aluminium. Oczywiście nie ma tu żadnego 
spisku, ani nawet niebezpieczeństwa, na litość. W latach 20. ubiegłego 
wieku  odkryto,  że  pewne  substancje  poprawiają  wytwarzanie  prze-
ciwciał, jeśli połączy się je z antygenami (czyli doda do szczepionek)

2

Substancje  te  nazwano  adiuwantami,  inaczej  środkami  wspomagają-
cymi. Wspomagają uodparnianie organizmu. Wyszło, że najlepszymi, 
a  zarazem  najbardziej  bezpiecznymi  adiuwantami  są…  sole  alumi-
nium

[3][4]

. Z trzech powodów absolutnie nie należy przez to wpadać w 

panikę. 

Po  pierwsze,  ilość  soli  aluminiowych  w  szczepionkach  jest  zniko-

ma.  Po  przestudiowaniu  podręczników  immunologii  i  danych  udo-
stępnionych  przez  producentów  szczepionek,  policzyłem,  ile 
związków aluminium otrzymuje dziecko w ciągu pierwszego roku ży-
cia  ze  szczepionek.  Poniżej  4  miligramów,  tyle  co  nic!  Przez  ten  sam 

                                        

2

 A.M. Silverstein, A History of Immunology, wyd. 2, Elsevier 2009, s. 53 

3

 D. Male, J. Brostoff i in., Immunology, wyd. 7, Elsevier 2006, s. 330 

4

 J.M.  Beale,  J.H.  Block,  Wilson and Gisvold’s Textbook of Organic Medicine and Pharmaceutical Chemis-

try

, wyd. 12, Lippincott Williams & Wilkins 2011, s. 176 

background image

www.BiuletynZdrowia.pl

 • Wszystkie prawa zastrzeżone 

____________________________________________________________________________________ 

 

____________________________________________________________________________________ 

-12-  

okres,  dzieci  przyjmują  ok.  20  miligramów  aluminium  z  pokarmem 
matki, bo w ciele dorosłego człowieka przez cały czas jest obecne ok. 
60 miligramów aluminium: 

„Aluminium występuje w przyrodzie w wielu po-
staciach. […] W organizmie dorosłego, zdrowego 
człowieka znajduje się normalnie 30-50 mg alu-
minium”. [R.P. Ryan i in., Toxicology Desk Ref-
erence: The Toxic Exposure & Medical Monitoring 
Index
, tom 1, wyd. 5, Academic Press 1999, 
s. 75] 

Mało  tego:  jeśli  dziecko  przyjmuje  preparaty  dla  niemowląt  (tzw. 

formuły dostosowane do wieku), przyjmuje w ciągu roku ok. 80 mili-
gramów aluminium. A jeśli preparaty są na bazie soi (takie preparaty 
podają  swoim  dzieciom  miliony  matek  na  całym  świecie),  to  dziecko 
przyjmuje przez rok co najmniej 240 miligramów aluminium. Niektóre 
raporty toksykologii wskazują, że ilość ta podchodzi nawet do 750 mi-
ligramów rocznie. Dlatego każdy, kto zniechęca do szczepionek z po-
wodu  naprawdę  znikomych  ilości  związków  aluminium,  nie  wie 
zupełnie,  o  czym  mówi.  Maksymalna  ilość  adiuwantu  w  postaci  soli 
aluminium w jednej  szczepionce,  które  są  obowiązkowe,  wynosi  0,85 
miligrama. Więc ponownie, ze szczepionek przez całe życie przyjmu-
jemy bardzo małą ilość tego związku. Według podręczników z zakre-
su  toksykologii,  przeciętny  człowiek  dziennie  przyjmuje  7-8  mg 
aluminium z jedzenia i wody: 

„Dzienna ilość aluminium spożywana przez ludzi 
z normalną dietą wynosi średnio 8,2 mg dla męż-
czyzn i 7,1 mg dla kobiet. Aluminium jest natu-
ralnie obecne w niewielkich ilościach w 
większości produktów spożywczych”. [A.W. Hayes, 
C.L. Kruger, Hayes’ Principles and Methods of 
Toxicology
, wyd. 6, Taylor & Francis 2014, 
s. 853] 

To  dwukrotnie  więcej  na  dzień  niż  w  szczepionkach  obowiązko-

wych w pierwszym roku życia. Ale nawet takie ilości aluminium (7-8 
mg)  nie  zagrażają  zdrowiu.  Jak  wiadomo  z  podręczników  toksykolo-

background image

www.BiuletynZdrowia.pl

 • Wszystkie prawa zastrzeżone 

____________________________________________________________________________________ 

 

____________________________________________________________________________________ 

-13-  

gii, przykład w stopce

5

, aluminium jest szybko usuwane z organizmu 

z  kałem  i przez  nerki  z  moczem.  Połowa  w  ciągu 24  godzin, a  reszta 
w ciągu  dwóch  tygodni.  Usunąć  sole  aluminium  jest  dla  organizmu 
łatwym  zadaniem.  Ten  naukowy  fakt  potwierdzają  badania.  Najrze-
telniejszy artykuł naukowy w owej sprawie wydano w piśmie Lancet
najbardziej  wiarygodnym  piśmie  medycznym,  jakie  istnieje.  Oto 
wnioski: 

„Nie znaleźliśmy żadnych dowodów, jakoby sole 
aluminium zawarte w szczepionkach powodowały 
poważne powikłania, ani też ujemne skutki 
uboczne w perspektywie długoterminowej”. [T. 
Jefferson i in., Adverse events after immunisa-
tion with aluminium-containing DTP vaccines: 
systematic review of the evidence
, The Lancet, 
Infectious Diseases, luty 2004, 4:2, s. 84-90] 

Ponadto zauważmy: szczepionki podaje się do mięśni, nie do krwi 

krążącej.  Oznacza  to,  że  przyjęte  tą  drogą  aluminium  wchłania  się 
wolniej niż przyjęte przez układ trawienny z pokarmem

6

. To by było 

po pierwsze. 

Po  drugie,  szczepionki  mają  długi  okres  kontroli  ich  bezpieczeń-

stwa.  Szczepionki  z  solą  aluminium  stosuje  się  od  ponad  65  lat.  Ja  ją 
dostałem, Ty ją dostałeś, szanowny czytelniku, i dostał ją każdy, kogo 
znamy.  I  zaobserwowano  tylko  jedną  odpowiedź  organizmu,  która 
występuje:  miejscowe  reakcje  (czyli  w  miejscu  zaszczepienia)

7

.  Są  to: 

zaczerwienienie,  nieduży  obrzęk  itp.  Tego  typu  odpowiedzi  na  za-
szczepienie  i  tak  występują  dość  rzadko  —  zależnie  od  szczepionki 
i miejsca podania. 

Po trzecie wreszcie: na litość, szczepionki ratują życie milionów lu-

dzi!  Chronią  przed  straszliwymi  chorobami!  Trudno  to  pojąć,  bo  ży-
jemy  w  czasach,  w  których  śmiertelne  choroby  prawie  całkowicie 
pokonano  dzięki  właśnie  szczepionkom.  Ale  gdyby  teraz  był  rok  nie 
2015, a np. 1795, każdy z nas miałby w rodzinie osobę lub znałby oso-

                                        

5

 C.D.  Klaassen,  Casarett  and  Doull’s  Toxicology:  The  Basic  Science  of  Poisons,  wyd  8,  McGraw-Hill 

2013, s. 1010 

6

 www.chop.edu/service/vaccine-education-center/hot-topics/aluminum.html 

7

 L. Goldman, A.I. Schafer, Goldman-Cecil Medicine, wyd. 25, Elsevier 2016, s. 130 

background image

www.BiuletynZdrowia.pl

 • Wszystkie prawa zastrzeżone 

____________________________________________________________________________________ 

 

____________________________________________________________________________________ 

-14-  

bę,  która  straciła  dziecko  z  powodu  śmiertelnych  chorób.  Ospy, 
wścieklizny, tężca, cholery, dżumy, krztuśca, gruźlicy, żółtej febry, po-
lio, odry, świnki, różyczki czy innych. Zostały one w dużej mierze po-
konane  jedynym  możliwym  sposobem  —  szczepionkom.  Proszę 
spojrzeć, jak było przed stosowaniem szczepionek, a jak jest od czasu 
ich  stosowania.  Znalazłem  wiarygodne  źródła  w  odniesieniu  do  Sta-
nów, ale podobnie sprawa wygląda w odniesieniu do Europy: 

 

CHOROBA 

Zachorowalność —

czasy przed sto-

sowaniem szcze-

pionek [rocznie] 

Zachorowalność 

— czasy obecne 

[rocznie] 

W jakim procen-

cie spadła za-

chorowalność na 

te choroby 

TĘŻEC 

21 053 

100% 

ZAPALENIE OPON MÓZGOWYCH 

20 000 

243 

99% 

WIRUSOWE ZAPALENIE WĄTROBY TYPU A 

117 333 

11 049 

91% 

WIRUSOWE ZAPALENIE WĄTROBY TYPU B 

66 232 

11 269 

83% 

ODRA 

530 217 

61 

99% 

ŚWINKA 

162 344 

982 

99% 

KRZTUSIEC 

200 752 

13 506 

93% 

CHOROBA PNEUMOKOKOWA 

16 069 

4 167 

74% 

POLIO 

16 316 

100% 

RÓŻYCZKA 

47 745 

99% 

ZESPÓŁ RÓŻYCZKI WRODZONEJ 

152 

99% 

OSPA PRAWDZIWA 

29 005 

100% 

TĘŻEC 

580 

14 

98% 

OSPA WIETRZNA 

4 085 120 

449 363 

89% 

Choroby,  którym  zapobiegają  szczepionki,  są  straszne.  Serce  pęka, 

gdy się widzi dzieci, które jeszcze  z ich powodu cierpią — w niektó-
rych  częściach  świata.  No  właśnie,  99,99%  ludzi  nigdy  nie  widziało 
człowieka cierpiącego na tężec, krztusiec czy ostrą ospę. Dlatego trud-
no  sobie  wyobrazić  ryzyko,  jakie  wiąże  się  z  nieszczepieniem.  Ale 
o jednym mogę swoich czytelników zapewnić z całą odpowiedzialno-
ścią:  szczepienie  dzieci  jest  właściwym  i  odpowiedzialnym  postępo-
waniem. 

Trzeba pamiętać, że nie rodzaj substancji stanowi o jej toksyczności, 

lecz ilość. Ta informacja należy do abecadła wiedzy z zakresu toksyko-
logii i jest potwierdzona setkami tysięcy eksperymentów naukowych. 
Na  przykład,  toksyna  botulinowa.  To  najbardziej  trująca  substancja 
chemiczna dla człowieka. 100 nanogramów wystarczy, żeby zabić do-
rosłego  człowieka.  Jeden  kilogram  wystarczy,  żeby  zgładzić  całą  rasę 

background image

www.BiuletynZdrowia.pl

 • Wszystkie prawa zastrzeżone 

____________________________________________________________________________________ 

 

____________________________________________________________________________________ 

-15-  

ludzką.  Toksyna  botulinowa  jest  neurotoksyną.  A  jednak,  w  odpo-
wiedniej  dawce  leczy  pewne  choroby  na  tle  nerwowo-mięśniowym 
właśnie: 

„Od kilku dziesięcioleci toksyna botulinowa […] 
przynosi ulgę ludziom cierpiącym na bolesne, 
destrukcyjne choroby nerwowo-mięśniowe znane 
pod nazwą dystonie. […] Jak tylko organizm doj-
dzie do siebie, usuwa toksynę”. [L. Sherwood, 
Human Physiology: From Cells to Systems, wyd 9, 
Cengage Learning 2016, s. 247] 

Jak widać, najgroźniejsza toksyna świata może być stosowana tera-

peutycznie. Ba, już od dziesięcioleci jest tak właśnie stosowana. Z du-
żym  powodzeniem  w  leczeniu.  A  jedynym  „skutkiem  ubocznym” 
jest…  ulga  w  cierpieniu.  Podobnie  ze  związkami  aluminium.  Dzięki 
nim, szczepionki  są  znacznie skuteczniejsze.  Gdyby  ich  tam nie  było, 
byłoby więcej przypadków śmiertelnych z powodu ciężkich chorób na 
skutek niedostatecznie wykształconej odporności. Oczywiście, związki 
aluminium  nie  są  nam  do  szczęścia  potrzebne.  Ale  w  ilości,  jakie  się 
znajdują w szczepionkach, są nieszkodliwe, nie mają prawa zagrozić. 
W dwa-trzy dni przyjmujemy więcej aluminium z jedzenia i wody niż 
przez  całe  życie  ze  szczepionek!  Przypomniał  mi  się  właśnie  kolega 
mojego  dziadka.  Spędził  on  dzieciństwo  w  Stanach  i  pewnego  razu, 
przy odwiedzinach, opowiedział coś takiego. Kiedy szczepionki prze-
ciwko chorobie Heinego-Medina (polio) zaczęły być dostępne, kolejki 
rodziców  z  dziećmi  przed  gabinetami  lekarzy  miały  po  kilkaset  me-
trów.  Rodzice  nie  mogli  się  doczekać,  żeby  tylko  uodpornić  dzięki 
szczepionce swoje pociechy. Dlaczego? Bo żyły w strachu, że kolejne-
go  dnia  dziecko  obudzi  się  chore.  Dzięki  szczepionce,  można  było 
wreszcie ochłonąć z tego strachu. 

A  dzisiaj?  Dzisiaj  wielu  rodziców  jeszcze  buntuje  się,  że  trzeba 

dziecko zaszczepić!! Jakby to, psia kość słoniowa, była jakaś kara!! Te-
atr absurdu. Bierze się chyba stąd, że niektórzy dorośli myślą, że wie-
dzą  więcej  niż  najznakomitsi  przedstawiciele  różnych  gałęzi  nauki, 
takich jak immunologia czy toksykologia. Ja namawiam, żebyśmy my-
śleli następująco. Rokrocznie dochodzi do ogromnej liczby wypadków 
samochodowych.  Przez  uszkodzone  pasy  bezpieczeństwa,  czasami 

background image

www.BiuletynZdrowia.pl

 • Wszystkie prawa zastrzeżone 

____________________________________________________________________________________ 

 

____________________________________________________________________________________ 

-16-  

ludzie  zostają  uwięzieni  w  tych  samochodach.  I  ponoszą  śmierć,  gdy 
np. auto się pali i nie można z niego uciec, bo pas się zaciął. Inni zosta-
ją mocno zranieni, gdy siła uderzenia była duża i np. pas złamał oboj-
czyk,  a  kość  obojczykowa  przebiła  płuco.  To  wielkie  nieszczęścia. 
Rzecz, która miała ratować życie i chronić zdrowie, stała się przyczyną 
złego. 

Ale…  pomimo  tych  rzadkich,  pechowych  sytuacji,  pasy  bezpie-

czeństwa  ratują  znacznie,  znacznie  więcej  istnień  niż  odbierają.  Gdy-
byśmy  przez  ten  ułamek  procenta  pechowych  przypadków 
zrezygnowali  z  pasów,  rokrocznie  ginęłaby  ogromnie  większa  ilość 
ludzi. 

Nie  twierdzę,  że  przez  szczepionki  nigdy  nie  doszło  do  żadnego 

powikłania. Z pewnością doszło. Na przykład wtedy, gdy dziecko jest 
wcześniakiem, gdy ma chore nerki, niedobory odporności

8

, jest uczu-

lone na któryś składnik szczepionki. Wtedy możliwa jest komplikacja. 
Ale  patrząc  całościowo,  dzięki  szczepionkom  prowadzimy  dłuższe, 
zdrowsze  i  spokojniejsze  życie.  To  jedno  z  najważniejszych  dla  ludzi 
osiągnięć w historii medycyny. Nie ma na świecie pisma medycznego, 
które  opowiada  się  przeciwko  szczepionkom.  Ani  takiego,  które 
ostrzega rodziców przed poważnym ryzykiem. Każde słowo przeciw-
ko  szczepionkom…  nie  pochodzi  ze  źródeł  naukowych,  tylko  od 
członków  ruchu  antyszczepionkowego,  którzy  mają  skłonność  wpa-
dać  w  histerię.  Nie  da  się  uodpornić  organizmu  na  liczne  choroby 
przez  spożywanie  ekologicznej  żywności,  picie  krystalicznie  czystej 
wody, branie suplementów i inne metody tego typu. One są tylko po-
mocnicze, ale nie tak działa układ odpornościowy. Odporności nabie-
ra  się  przez  nauczenie  organizmu  wytwarzania  przeciwciał.  Jest  to 
możliwe tylko przez wtargnięcie do organizmu drobnoustroju. Najle-
piej i najbezpieczniej — odzjadliwionego. Czyli ze szczepionek. 

Dobrze, kolejna sprawa… 

Jerzy pyta: „Czy to prawda, że w szczepionkach 
znajduje się rtęć? Jeśli tak, to jaka jest tego 
szkodliwość?” 

                                        

8

 A.S. Fauci, E. Braunwald, D.L. Kasper i in., Interna Harrisona, tom II, wyd. 17, Czelej 2009, s. 1354 

background image

www.BiuletynZdrowia.pl

 • Wszystkie prawa zastrzeżone 

____________________________________________________________________________________ 

 

____________________________________________________________________________________ 

-17-  

W  niektórych  szczepionkach  w  Polsce  stosuje  się  jeszcze  tiomer-

sal,  czyli  sól  sodową  kwasu  etylortęciotiosalicylowego.  (W  skrócie 
rtęć,  ale  ‘rtęć’  to  zbyt  ogólny  i  mylący  termin,  bo  tu  mamy  związek 
rtęci,  a  nie  rtęć  taką  jak  np.  w  termometrach).  Obecnie  występuje  już 
tylko  w  niektórych  szczepionkach

9

,  w  stopce  adres  strony,  na  której 

można znaleźć listę tych szczepionek. 

Pada  pytanie  o szkodliwość  tych  związków  rtęci. Przede  wszyst-

kim trzeba zaznaczyć, że wokół tematu szczepionek szczerzy się dużo 
kłamstwa. Tak jak z aluminium — tak i z rtęcią to jest nic innego, jak 
burza w szklance wody. Jeśli ktoś zjadł chociaż dwa tuńczyki, to zjadł 
więcej  rtęci niż  przyjął w całym życiu  ze  szczepionek. Zacytuję  jeden 
z najlepszych naukowych podręczników z toksykologii: 

„Głównym szlakiem, przez który ogół społeczeń-
stwa narażony jest na kontakt z rtęcią, jest 
żywność. Głównym zaś produktem spożywczym są 
ryby i produkty na ich bazie”. [A.W. Hayes, 
C.L. Kruger, Hayes’ Principles and Methods of 
Toxicology
, wyd. 6, Taylor & Francis Group 
2014, s. 852] 

Jednak  jest  pewna  różnica  między  związkiem  rtęci  w  żywności 

a związkiem rtęci w szczepionkach. Rtęć w żywności występuje w po-
staci metylortęci, zaś w szczepionkach w postaci etylortęci. Metylortęć, 
jak  wskazuje  wyżej  cytowany  podręcznik,  w  80%  jest  wchłaniany  do 
organizmu  i  rozprowadzony  do  wszystkich  tkanek  (narządów)  i  zo-
stanie  w  nich  na  bardzo  długo,  bo  ma  półokres  rozpadu  trwający  50 
dni. Metylortęć to prawdziwe zagrożenie dla zdrowia. Z drugiej stro-
ny,  etylortęć  zawarta  w  niektórych  szczepionkach  (i  w  małych  ilo-
ściach) ma półokres rozpadu trwający mniej niż tydzień, a ponadto nie 
jest rozprowadzana do wszystkich tkanek. 

Dobrze,  teraz  przełóżmy  te  dane  na  praktykę.  Załóżmy,  że  ktoś 

dostaje  szczepionkę  o  najwyższej  zawartości  tiomersalu,  czyli  50  mi-
krogramów.  Zjedzenie  puszki  tuńczyka  dostarcza  średnio  tyle  samo 
związku  rtęci,  50  mikrogramów.  Jednak…  tuńczyk  to  źródło  mety-
lortęci,  a  szczepionka  etylortęci  (po  przemianach  metabolicznych). 

                                        

9

 www.pediatria.mp.pl/lista/show.html?id=69973 

background image

www.BiuletynZdrowia.pl

 • Wszystkie prawa zastrzeżone 

____________________________________________________________________________________ 

 

____________________________________________________________________________________ 

-18-  

Czyli związek rtęci z jedzenia zostaje w organizmie wielokrotnie dłu-
żej i zostaje rozprowadzony do wszystkich tkanek. Związek ze szcze-
pionki jest usuwany całkowicie po kilku tygodniach. 

Inaczej  mówiąc,  rtęć  z  jedzenia  jest  nieprawdopodobnie  bardziej 

szkodliwa niż ze szczepionek. Ponadto związek rtęci po to się stosuje 
w szczepionkach, żeby zapobiec wzrostowi bakteryjnemu, czyli umoż-
liwić stosowanie szczepionek. A nie, jak co niektórzy myślą, żeby truć 
społeczeństwo!! To trzeba raz i na zawsze zrozumieć. 

Dalej,  etylortęć  (ze  szczepionek)  nie  kumuluje  się  w  organizmie, 

dlatego  sumowanie  dawki  rtęci,  jaką  dziecko  otrzymuje  w  dłuższej 
perspektywie  czasu,  jest  bezpodstawne.  To  chwyt  stosowany  przez 
ruch antyszczepionkowy. 

Dalej,  wielokrotnie  badano  stężenie  rtęci  we  krwi  niemowląt 

szczepionych  standardowymi  szczepionkami  zawierającymi  tiomer-
sal.  Stężenie  nigdy  nie  przekroczyło  dopuszczalnego  bezpiecznego 
progu. 

No i pamiętajmy o najważniejszym, rtęć w szczepionkach to nie ta 

sama  rtęć,  co  np.  w  termometrach.  Termometry  rtęciowe  wycofano 
z produkcji  ze  względu na  ryzyko i  niebezpieczeństwo.  Ale  tą  zagra-
żającą  substancją  nie  jest  etylortęć  (związek  zawarty  w  szczepion-
kach),  lecz  tylko  metylortęć  (zawarta  np.  w  rybach)!!  Żadna 
szczepionka jej oczywiście nie zawiera, tylko jedzenie. 

Ludzie  jakoś  ignorują  te  fakty…  i  myślą,  że  szczepionki  to  ludo-

bójstwo.  Potem  swoją  głupotą  ogłupiają  innych  ludzi.  Zatrzymać  to 
szaleństwo!  A  gdy  ktoś  mówi  o  związku  między  „rtęcią”  w  szcze-
pionkach  a  występowaniem  autyzmu,  powinien  pogrzebać  trochę 
w statystykach.  W  Stanach  od  r.  1999  nie  stosuje  się  szczepionek  ze 
związkami rtęci (nie ze względów bezpieczeństwa, tylko dużego naci-
sku  ze  strony  rodziców,  pod  którym  rząd  wreszcie  się  ugiął).  Ale… 
ilość przypadków autyzmu od tamtego czasu do dziś dnia nie spadła 
ani  trochę.  Powtórka,  szczepionki  nigdy  nie  powodowały  autyzmu. 
Powtórzę:  to,  co  może  poważnie  zepsuć  zdrowie,  to  metylortęć  po-

background image

www.BiuletynZdrowia.pl

 • Wszystkie prawa zastrzeżone 

____________________________________________________________________________________ 

 

____________________________________________________________________________________ 

-19-  

chodząca z zanieczyszczonych ryb i innych produktów, a nie etylortęć 
szybko usuwana z organizmu. 

Głośno  jest  też  w  związku  z  formaldehydem  obecnym  w  szcze-

pionkach.  Niespodzianka:  przepraszam  za  wyrażenie,  w  głupim 
ziemniaku jest więcej formaldehydu niż we wszystkich szczepionkach 
razem wziętych, które sześcioletnie dziecko przyjęło w ciągu swojego 
życia.  To  samo  w  związku  z  jabłkiem,  arbuzem,  bananem,  marchew-
ką… Mało tego, formaldehyd to normalny, naturalny produkt ubocz-
ny przemiany materii, jaka zachodzi w organizmie człowieka. 

Także zarzewie buntu wszczętego przez ruch antyszczepionkowy 

w  związku  ze  związkami  aluminium,  formaldehydu  czy  rtęci 
w szczepionkach to burza w szklance wody do potęgi. Ja wiem, że kil-
ku  znanych  naturopatów  w  Polsce  wpada  w  panikę  z  powodu  tych 
substancji i niepotrzebnie straszy ludzi. Ale apeluję, żebyśmy nie wie-
rzyli nazwiskom, tylko zwracali uwagę na czyste fakty i koronne do-
wody.  Ilości  związków  aluminium,  rtęci  czy  formaldehydu  w 
obecnych  szczepionkach,  są  tak  małe,  że  nie  mają  ujemnego  wpływu 
na  zdrowie.  Temat  będzie  hermetycznie  zamknięty,  jak  omówię  jesz-
cze jedną sprawę, o którą także często pytano…  

Żaneta pyta: „Drogi Łukaszu, proszę o odpowiedź. 
Co sądzisz o tym, że szczepionki wywołują au-
tyzm? Ostatnio dużo się o tym pisze”. 

To  jest  mit.  Zaczął  się  zakorzeniać  w  r.  1998,  kiedy  to  Andrew 

Wakefield przeprowadził błędne metodologicznie badanie z udziałem 
12  dzieci.  Wokół  sprawy  Wakefielda  powstało  zamieszczanie,  nie 
wszystko  jest  do  końca  jasne,  niekoniecznie  miał  on  złe  zamiary,  był 
także konflikt interesów. Ale wiemy na pewno, że: 

„Wnioski z badania [Wakefielda] obalono, jednak 
fobia szczepionkowa pozostała. Dwanaście róż-
nych badań potwierdziło brak jakiegokolwiek 
związku między szczepionką MMR a autyzmem. Co 
więcej, kiedy jeszcze stosowano tiomersal w 
szczepionkach MMR, nigdy nie wykazano związku 
z autyzmem. […] Najczęściej decyzje o tym, żeby 
unikać szczepionek, opierają się na błędnych 
przekonaniach i emocjach, chociaż powinny się 

background image

www.BiuletynZdrowia.pl

 • Wszystkie prawa zastrzeżone 

____________________________________________________________________________________ 

 

____________________________________________________________________________________ 

-20-  

opierać na nauce. Czasami ponosimy tego surowe 
konsekwencje. Od 1998, kiedy zaczęło się za-
mieszczanie wokół sprawy Wakefielda, mniej ro-
dziców szczepiło swoje dzieci i wzrosło 
występowanie przypadków odry, świnki, zapalenia 
opon mózgowych i krztuśca”. [K.P. Talaro, B. 
Chess, Foundations in Microbiology, wyd. 9, 
McGraw-Hill 2015, s. 483] 

Ponadto  autyzm,  jeśli  występuje,  to  często  w  drugim  roku  życia 

dziecka. Bez względu, czy dziecko było szczepione, czy nie. Przedtem 
dziecko  oczywiście  przyjęło  kilka  szczepionek,  niedługo  przed  okre-
sem  występowania  autyzmu.  Więc  na  podstawie  takiego  „powiąza-
nia”  wyciągnięto  wniosek,  że  szczepionki,  zwłaszcza  podstawowa 
MMR, wywołują autyzm. 

Absurd,  absurd,  absurd.  Myśląc  tym  tokiem,  można  powiedzieć 

tak. Ja  wstaję  o  6.00,  wyglądam  przez  okno,  patrzę,  o!,  słońce  wstaje. 
Wniosek?  Godzina  mojej  pobudki  ma  związek  ze  wschodem  słońca. 
Jeśli miałbym postawić twierdzenie z fanatyzm ruchu antyszczepion-
kowego,  to  musiałbym  powiedzieć  tak:  to,  że  wstałem  o  6.00,  dopro-
wadziło do wschodu słońca! 

Powtarzam,  nie  ma  żadnego  związku  ze  szczepieniami  dzieci 

a autyzmem,  porzućmy  wreszcie  tę  naiwność.  W  piśmie  Vaccine  w  r. 
2014  opisano  metaanalizę  badań

10

,  w  których  razem  wzięło  udział 

2,266  mln  dzieci  (dwa  miliony,  dwieście  sześćdziesiąt  sześć  tysięcy). 
Tego typu badanie (metaanaliza) jest dowodem naukowym o najwyż-
szej  wartości  i  wiarygodności.  Wyprowadza  jednoznaczne,  konstruk-
tywne  wnioski.  Brzmią  tak:  po  pierwsze,  nie  ma  związku  między 
szczepieniami a występowaniem autyzmu. Po drugie, nie ma związku 
między  szczepieniami  a  spektrum  autystycznym  (występowaniem 
cech  autystycznych). Po trzecie,  z  badań  kliniczno-kontrolnych wyni-
ka, że nie ma dowodu na wzrost ryzyka rozwoju autyzmu po podaniu 
podstawowej szczepionki MMR. Mit o związku między szczepionka-
mi a autyzmem pomału, na szczęście, blednie. Zastanówmy się, lepiej 
zawierzyć  fanatykom  ruchu  antyszczepionkowego,  którzy  prawdo-

                                        

10

 www.ncbi.nlm.nih.gov/pubmed/24814559 

background image

www.BiuletynZdrowia.pl

 • Wszystkie prawa zastrzeżone 

____________________________________________________________________________________ 

 

____________________________________________________________________________________ 

-21-  

podobnie nie wiedzą nawet, jak działają szczepionki… czy koronnym 
dowodom naukowym? Nie wierzmy plotkom, nie dawajmy ucha po-
głoskom, które tak często płodzi ludzka naiwność. 

Nie  twierdzę,  że  nieufny  ruch  antyszczepionkowy  ma  złe zamia-

ry, bo na pewno nie. Ale przecież… nieufność nie  dowodzi prawdy!! 
Niektórzy ludzie  z nieufnością podchodzą ostatnio do tego, czy  czło-
wiek rzeczywiście chodził po księżycu. Ale czy to zaraz dowodzi tego, 
że  człowiek  nie  chodził  po  księżycu?  No  właśnie…  Tak  samo  ze 
szczepionkami. Szczepionki to najlepsze, co nas spotkało. Proszę spoj-
rzeć na to wymowne przedstawienie danych zebranych między 1940 a 
2010 rokiem: 

 

Wykres  przedstawia  częstość  występowania  odry  w  samej  tylko 

Anglii  i  Walii.  Przed  wprowadzeniem  szczepionki  przeciwko  odrze, 
rokrocznie  występowało kilkaset tysięcy przypadków tej  choroby. Po 

background image

www.BiuletynZdrowia.pl

 • Wszystkie prawa zastrzeżone 

____________________________________________________________________________________ 

 

____________________________________________________________________________________ 

-22-  

wprowadzeniu szczepionki w r. 1968, ilość przypadków w ciągu pię-
ciu  lat  znakomicie  spadła.  Po  wprowadzeniu  w  r.  1988  szczepionki 
MMR,  człowiek  pokonał  tę  chorobę  niemal  całkowicie.  Podobne 
przedstawienie danych dla innych chorób można odszukać w Interne-
cie. (To są czyste dane statystyczne, więc sieć pod tym względem jest 
wiarygodna).  Wystarczy  wpisać  w  Google:  Graphic  proof  that  vaccines 
work (with sources)

Ruch  antyszczepionkowy  często  powołuje  się  jeszcze  na  konflikt 

interesów  naukowców  zajmujących  się  szczepieniami,  oskarżając  ich 
o zarabianie  na  szczepionkach  i  o  związki  z  korporacjami  farmaceu-
tycznymi.  Oczywiście,  że  w  grę  wchodzą  pieniądze.  Ktoś  produkuje 
szczepionkę, ktoś inny ją kupuje. Nigdy nie będzie się to odbywać ina-
czej. Jednak nie znaczy to od razu, że firmy farmaceutyczne przekupu-
ją immunologów lub wakcynologów. Ale nawet gdyby tak było, to co 
z  innymi  grupami  naukowców,  które  badają  bezpieczeństwo  szcze-
pionek? Co z toksykologami? Neurobiologami? Co na ten temat sądzą 
sami badacze autyzmu? Oto co: żadna z tych gałęzi nauki nie traktuje 
poważnie  hipotezy  o  szkodliwym  działaniu  związków  dodatkowych 
w  szczepionkach.  Każda  z  tych  gałęzi  nauki  odrzuciła  hipotezę 
o związku  między  szczepionkami  a  autyzmem  oraz  innymi  choroba-
mi. Chyba nie muszę nic więcej dodawać. 

Czy szczepić się przeciwko sezonowej grypie? 

Już nigdy nie będziesz mieć wątpliwości 

Dobrze,  zanim  przejdę  do  omówienia  tego,  co  można  zrobić  dla 

odporności poza szczepionkami, przedtem pytanie Ewy o… grypę. 

Ewa pyta: „Witaj, Łukaszu. Zaszczepiłam się w tym 
roku przeciw grypie w ramach kampanii społecz-
nej «Grypoodorni zawsze niezawodni». Ale naza-
jutrz poczułam się słabo, miałam objawy podobne 
do grypy, może tylko trochę mniej wyraźne. Co 
to według Ciebie oznacza? Dlaczego szczepionka, 
która miała chronić przed grypą, jakby wywołała 
ją?” 

background image

www.BiuletynZdrowia.pl

 • Wszystkie prawa zastrzeżone 

____________________________________________________________________________________ 

 

____________________________________________________________________________________ 

-23-  

Przede  wszystkim,  nic  złego  się  nie  stało,  taka  odpowiedź  organi-

zmu  na  zaszczepienie  przeciwko  grypie  jest  normalna.  Jak  tłumaczy 
Interna Harrisona

:  „W  około  5%  przypadków  po  upływie  8-24  godzin 

od szczepienia dochodzi do rozwoju gorączki i miernie nasilonych ob-
jawów ogólnych”

11

. Te objawy w żadnym razie nie świadczą o choro-

bie, szczepienie nie ma prawa wywołać choroby. Dlaczego? Ponieważ 
szczepionka  nie  zawiera  całego  wirusa,  lecz  tylko  pewne  jego  części, 
głównie glikoproteiny H i N. One nie mogą zarazić, tak jak kierownica 
wymontowana  z  samochodu  nie  może  człowieka  przejechać.  Gliko-
proteiny H i N są „wymontowane” z wirusa. Nie są szkodliwe. Tyle w 
sprawie  poruszonej  przez  Ewę,  bo  chcę  poruszyć  sprawę  ważniejszą. 
Sprawę  tego  mianowicie,  czy  warto  się  co  roku  szczepić  przeciwko 
grypie.  Przedstawię  fakty  i  pozwolę  czytelnikom  zdecydować  samo-
dzielnie. 

W piśmie  medycznym Lancet opisano ogromną metaanalizę, której 

celem była ocena skuteczności szczepień przeciwko sezonowej grypie. 
Wyciągnięto wnioski z 31 badań: 17 badań randomizowanych i 14 ob-
serwacyjnych

12

,  link  podaję  w  stopce.  Oto  tłumaczenie  podsumowa-

nia: 

„Szczepionki przeciwko grypie mogą zapewnić 
przeciętną ochronę [podkr. moje] przed wiruso-
logicznie potwierdzoną grypą [czyli grypą praw-
dziwą, która zdarza się bardzo rzadko — przyp. 
mój
]. Lecz taka ochrona jest znacznie zmniej-
szona lub nieobecna w niektórych sezonach. Do-
wodów na potwierdzenie ochronnego działania 
szczepionek u osób w wieku 65 lat i starszych 
nie ma. Żywe, odzjadliwione szczepionki prze-
ciwko grypie wykazują najwyższą skuteczność u 
dzieci między szóstym miesiącem a siódmym ro-
kiem życia. Potrzeba nowych szczepionek o 
zwiększonej skuteczności i efektywności kli-
nicznej w celu dalszego zmniejszenia zachoro-
walności”. [M.T. Osterholm i in., Efficacy and 
effectiveness of influenza vaccines: 

                                        

11

 A.S. Fauci, E. Braunwald, D.L. Kasper i in., Interna Harrisona, tom II, wyd. 17, Czelej 2009, s. 1268 

12

 www.thelancet.com/journals/laninf/article/PIIS1473-3099%2811%2970295-X/abstract 

background image

www.BiuletynZdrowia.pl

 • Wszystkie prawa zastrzeżone 

____________________________________________________________________________________ 

 

____________________________________________________________________________________ 

-24-  

a systematic review and meta-analysis, Lancet 
2012, 12:1, s. 36-44] 

Interna Harrisona

, tom II, s. 1268, podaje  zaś  tak: „W  sytuacji gdy 

wirus  szczepionkowy  i aktualnie krążący  w przyrodzie  są  bardzo  do 
siebie  podobne,  należy  oczekiwać  rozwoju  odporności  u  50-80% 
szczepionych”. 

Oto, co wynika z tych danych. A więc wirus szczepionkowy musi 

być zgodny z wirusem krążącym w danym sezonie w przyrodzie, mu-
si być do niego bardzo podobny. Dopiero wtedy odporność wykształ-
ca  się  co  najmniej  u  50%  zaszczepionych  osób,  a  co  najwyżej  u  80%. 
Ale… jak wskazuje metaanaliza badań opisana w Lancet, a także inne 
źródła naukowe, wirus szczepionkowy często różni się od wirusa krą-
żącego w przyrodzie. 

Jest tak, bo opracowanie skutecznej szczepionki przeciwko grypie 

jest trudne. Najważniejsze wirusy grypy, czyli rodzaj A i B, cechują się 
dużą zmiennością antygenową, co znaczy, że każdego roku wirus jest 
inny. I to jest kłopot nie do przeskoczenia. Szczepionkę trzeba przyjąć 
zanim  wirus  się  pojawi  w  przyrodzie,  inaczej  będzie  nieskuteczna. 
Więc… naukowcy, mówiąc bez osłonek, bawią się w zgadywankę. Ści-
śle  biorąc,  w  styczniu  i  lutym  udają  się  do  Azji,  gdzie  początek  mają 
nowe wirusy grypy. Nowe, czyli takie, w których dokonał się dryft an-
tygenowy  —  prościej  mówiąc  zmiana  antygenowa.  Jeśli  jest  nowy 
dryft (czyli jeśli  wirus się zmienił), to musi  powstać nowa szczepion-
ka. Po odbyciu wizyty w Azji, przedstawiciele Światowej Organizacji 
Zdrowia we współpracy z przedstawicielami kilku innych organizacji, 
na  podstawie  zebranych  danych  starają  się  domyślić,  które  szczepy 
zaatakują inne kontynenty. Wybiera się najczęściej trzy lub cztery naj-
powszechniejsze  szczepy.  Potem  zakłada  się,  że  takie  same  szczepy 
będą aktywne za kilka miesięcy na innych kontynentach. Zakłada się, 
że  nie  będą  mutować,  czyli  nie  nastąpi  przesunięcie  antygenowe 
(dryft).  Na  tej  podstawie  producenci  natychmiast  rozpoczynają  wy-
twarzanie szczepionek. Są gotowe w okresie jesiennym. 

Czy  taka  praktyka  się  sprawdza?  Gdyby  przedstawiciele  organi-

zacji  zdrowia  zawsze  dobrze  odgadywali  szczepy,  gdyby  wirusy  ni-

background image

www.BiuletynZdrowia.pl

 • Wszystkie prawa zastrzeżone 

____________________________________________________________________________________ 

 

____________________________________________________________________________________ 

-25-  

gdy  nie  mutowały,  to  wtedy  szczepionki  miałyby  maksymalną  sku-
teczność. Czyli 50-80% zaszczepionych wykształciłoby odporność. Czy 
tak  się  dzieje?  Niestety  nie.  Wirusy  grypy  mają  po  prostu  zbyt  dużą 
zmienność antygenową. Często rozprzestrzeniają się inne szczepy niż 
zakładano w styczniu i lutym. Żeby nie być gołosłownym, weźmy rok 
2014. Był to rok, w którym agencja rządu federalnego Stanów Zjedno-
czonych przekazała ludności taki oto oficjalny komunikat. „Większość 
wirusów  grypy,  będących  w  obiegu  w  Stanach  Zjednoczonych,  mu-
towała.  Dlatego  tegoroczne  szczepionki  nie  zapewniają  dobrej  ochro-
ny przeciwko grypie”. 

Podsumowując,  szczepienia  ochronne  przeciwko  grypie  najsku-

teczniejsze  są u dzieci.  Według  przeglądu  kilkudziesięciu badań  spo-
rządzonych  przez  Cochrane  Collaboration,  zmniejszają  liczbę 
zachorowań  u  dzieci  (2-16  lat)  o  33-36%

13

.  U  dorosłych  szczepienia 

zmniejszają  ryzyko  zachorowania  o  15%.  Mają  mały  wpływ  na  dłu-
gość  zwolnień  lekarskich.  W  analizowanych  badaniach  brak  wystar-
czających  dowodów  pozwalających  wyciągnąć  wnioski  o  wpływie 
szczepionki na hospitalizacje, czy ilość powikłań

14

. A w wypadku osób 

starszych, szczepienia obniżają ryzyko zachorowania na grypę ledwie 
o 1% — czyli brak skuteczności. Czy się szczepić czy nie, każdy może 
teraz  sam  zdecydować.  Piszący  te  słowa  się  nie  szczepi.  Nawiasem 
mówiąc, także nie choruje. Najpewniej dlatego, że ma w pełni sprawne 
mechanizmy  układu  odpornościowego. I  przejdźmy  teraz  do  tego te-
matu. 

Jak dbać o odporność 

Odporność  to  zdolność  organizmu  do  obrony  przed  zakażeniem 

drobnoustrojami  chorobotwórczymi. Są  dwie główne linie tejże  obro-
ny. Pierwsza linia to odporność wrodzona, druga to odporność naby-
ta.  Jeśli  idzie  o  zapadanie  na  grypę  czy  przeziębienie,  to  najbardziej 
istotna  jest  odporność  nabyta  właśnie.  U  każdego  człowieka  działa 
trochę inaczej. Ściśle biorąc, u jednego lepiej — wtedy odpowiedź im-

                                        

13

 www.onlinelibrary.wiley.com/doi/10.1002/14651858.CD004879.pub3/abstract 

14

 www.onlinelibrary.wiley.com/doi/10.1002/14651858.CD001269.pub3/abstract 

background image

www.BiuletynZdrowia.pl

 • Wszystkie prawa zastrzeżone 

____________________________________________________________________________________ 

 

____________________________________________________________________________________ 

-26-  

munologiczna  jest  dostatecznie  szybka  i  skuteczna  i  nie  rozwijają  się 
objawy.  A  u  drugiego  gorzej  —  wtedy  odpowiedź  jest  zbyt  wolna  i 
nieskuteczna,  żeby  uniknąć  zapadnięcia  na  chorobę.  Co  znaczy  „le-
piej”, a co „gorzej”? Jest mnóstwo czynników. Na przykład, pełna od-
powiedź  immunologiczna  wymaga kontaktu  limfocytu  B,  do  którego 
przyłączył  się  np.  wirus  przeziębienia,  z  limfocytem  T.  U  jednego 
człowieka  kontakt  ten  nastąpi  szybciej,  u  innego  wolniej.  Oczywiście 
im szybciej, tym lepiej — tym większe szanse na szybkie wytworzenie 
odpowiedniej  ilości  przeciwciał,  które  nie  dopuszczą  do  rozwoju  wi-
rusa. Przykładowo, jeden organizm wytwarza przeciwciała na rinowi-
rus (główna przyczyna przeziębień) w ciągu 7 dni, a inny organizm w 
ciągu 21 dni

15

. Ten drugi zachoruje, ten pierwszy nie. 

Podobnych zmian, jakie muszą zajść do obrony organizmu przed 

wirusem  przeziębienia  (i  każdym  innym),  są  setki.  Dlatego  opisanie 
ich zajęłoby zbyt dużo miejsca, a poza tym nie byłoby przydatne. Więc 
przejdę  już  do  omówienia  sposobów,  które  ulepszają  mechanizmy 
układu odpornościowego. Sposobów, które  wspierają odpowiedź hu-
moralną, komórkową, swoistą, nieswoistą, pierwotną i wtórną. W ob-
rębie  tych  odpowiedzi,  istnieje  mnóstwo  różnych  mechanizmów.  Ich 
funkcjonowanie — szybkościowe, jakościowe i ilościowe (np. ilość wy-
twarzanych  przeciwciał  przez  limfocyty)  —  decyduje  o  reaktywności 
układu odpornościowego. Obniżona reaktywność = częstsze zachoro-
wania,  normalna  reaktywność  =  brak  zachorowań  lub  tylko  lekki 
przebieg  zakażeń,  a  nadreaktywność =  choroby  autoimmunologiczne 
(ale  o  tym  kiedy  indziej).  Gdy  mowa  o  obniżonej  reaktywności,  to 
zwykle  także  z  powodu  tzw.  wtórnych  niedoborów  odporności.  Mó-
wiąc  obrazowo,  organizm  nie  tylko  wolno  reaguje,  ale  brakuje  mu 
jeszcze  odpowiednich  narzędzi  (żeby  nie  powiedzieć  amunicji)  do 
zwalczenia drobnoustrojów. Opiszę więc teraz, co robić, żeby zawsze 
tych  narzędzi  było  pod  dostatkiem  i  żeby  poszczególne  mechanizmy 
układu  odpornościowego  sprawnie  i  szybko  się  nimi  posługiwały. 
Dzięki temu człowiek powinien przestać zapadać na choroby wiruso-

                                        

15

 K.C. Carroll i in., Jawetz, Melnick, & Adelberg’s Medical Microbiology, wyd. 27, McGraw-Hill 2016, s. 

527 

background image

www.BiuletynZdrowia.pl

 • Wszystkie prawa zastrzeżone 

____________________________________________________________________________________ 

 

____________________________________________________________________________________ 

-27-  

we i inne, a w najgorszym wypadku zapadać na nie rzadziej lub prze-
chodzić łagodniejsze postacie. 

Aha,  przyda  się  objaśnienie  pojęcia  ‘immunosupresja’,  którego 

będę  używał.  Immunosupresja  to  obniżenie  odporności  biologicznej 
organizmu,  zahamowanie  procesu  wytwarzania  przeciwciał  i  komó-
rek  odpornościowych.  Proszę  to  zapamiętać.  Jeśli  coś  jest  immunosu-
presyjne, to znaczy, że obniża odporność. 

9 udowodnionych recept 

na poprawę odporności 

Pierwsze,  co  trzeba  zrobić:  zmienić  styl  życia  na  normalny.  Żyć 

podobnie, jak żyli nasi przodkowi — to właśnie znaczy żyć normalnie, 
mieć  tzw.  zdrowy  styl  życia.  Przede  wszystkim  każda  część  organi-
zmu, także układ odpornościowy, działa lepiej, jeśli nie jest narażona 
na  ujemne  czynniki  środowiskowe.  Czyli  to,  w  jakim  otoczeniu  czło-
wiek  żyje, z  jakimi  substancjami  ma  kontakt  na  co  dzień.  Wyłamanie 
się  z  ustalonego  kodu  życia  —  poprzez  wprowadzenie  tego,  z  czym 
nasi  przodkowie  nie  mieli  kontaktu  —  działa  immunosupresyjnie. 
Wydłuża  się  okres  odpowiedzi  immunologicznej,  okres  usuwania 
drobnoustroju,  a  co  najgorsze  —  obniża  się  tzw.  miano  przeciwciał, 
czyli ilość naszych wewnętrznych obrońców. Oto praktyczne rady, jak 
temu zapobiec. 

  1.  Uziemiać  organizm.  W  obecnych  czasach  duże  zagrożenie 

dla zdrowia i mechanizmów odpornościowych stwarzają pola magne-
tyczne wytwarzane przez człowieka. Dzielą się na pochodzące ze źró-
deł  bliskich  i  dalekich,  jak  zauważył  w  swojej  książce  doktor  Julian 
Aleksandrowicz. Bliskie to zespół sieci i urządzeń elektrycznych, któ-
rymi człowiek jest otoczony w środowisku pracy, w domu i w innych 
miejscach,  w  których  przebywa.  Źródła  dalekie  to  urządzenia  teleko-
munikacyjne  i  energetyczne  obejmujące  swym  zasięgiem  wielkie  ob-
szary,  a  nawet  cały  glob  ziemski.  Niestety,  natężenie  pól 
wytwarzanych  sztucznie  rośnie  wraz  z  rozwojem  elektrotechniki  i 
elektroniki w naszej cywilizacji. Doktor Aleksandrowicz wraz z kole-
gami, już w r. 1966 w byłej III Klinice Chorób Wewnętrznych Akade-

background image

www.BiuletynZdrowia.pl

 • Wszystkie prawa zastrzeżone 

____________________________________________________________________________________ 

 

____________________________________________________________________________________ 

-28-  

mii Medycznej w Krakowie, stwierdził taki oto wniosek. Istnieje ścisły 
związek  między  niejonizującym  promieniowaniem  a  chorobami  wy-
nikającymi  z  supresji  (osłabienia)  odpowiedzi  immunologicznej.  Naj-
praktyczniej  jest  sobie  z  tym  radzić  poprzez  uziemienie  — 
odprowadzenie szkodliwego wpływu smogu elektrycznego do ziemi. 
Jak  to  uczynić,  opisałem  już  w  BIULETYNIE  ZDROWIA  w  trzecim 
numerze.  Podstawa  to  uziemiać  się  na  czas  snu  i będzie  dobrze.  Jeśli 
ktoś ma możliwość, może także uziemiać się na czas pracy. 

  2.  Unikać  kontaktu  z  toksynami.  Toksyny  to  czynniki  biolo-

giczne  i  chemiczne,  które  działają  immunosupresyjnie.  Ponieważ  nie 
biorą czynnego udziału w procesach przemiany materii, ich wydalanie 
na zewnątrz jest utrudnione. Dlatego gromadzą się, zalegają w organi-
zmie i pogłębiają niewydolność obronną. Jednym ze źródeł toksyn są 
papierosy. Nałóg papierosowy jest wyłamaniem z „kodu życia”, usta-
lonego dla człowieka porządku, jest odstępstwem od tego, jak żyli nasi 
przodkowie, a więc nie jest częścią normalnego stylu życia. Wobec te-
go osoby palące i niechętne do podjęcia prób pozbycia się nałogu będą 
trochę bardziej narażone na zakażenia. Nie tylko przez toksyny z dy-
mu,  ale  przez  stany  zapalne  wywoływane  uszkodzeniami  struktural-
nymi,  jakie  dym  powoduje,  to  znaczy:  paraliż  i  zniszczenie  rzęsek, 
którymi  są  pokryte  komórki  płuc.  Kolejną  najpowszechniejszą  toksy-
ną, nieprzewidzianą przez przyrodę dla człowieka, jest oczywiście al-
kohol.  Większość  etanolu  przyjętego  z  napojów  alkoholowych  ulega 
szybkiej przemianie metabolicznej w wątrobie. Produktem ubocznym 
jest głównie aldehyd octowy. Pogarsza on kilka aspektów metabolicz-
nych funkcji hepatocytów (komórek wątroby), a także wytwarza stres 
oksydacyjny oraz tworzy aldehydowe addukty białkowe, które wywo-
łują niepożądane reakcje immunologiczne prowadzące do śmierci ko-
mórek.  Jednak  pamiętamy,  że  o  toksyczności  świadczy  nie  rodzaj 
substancji,  tylko  jej  ilość.  Dlatego  lampka  czerwonego  wina  od  czasu 
do  czasu  nie  przejawia  działania  toksycznego,  wręcz  przeciwnie  — 
działa terapeutycznie: 

„Wiele badań wskazuje, że niewielka ilość […] 
czerwonego wina okazuje się zmniejszać ryzyko 
zgonu z powodu ataku serca. Możliwym wyjaśnie-
niem tego jest zaobserwowany wzrost HDL od pi-

background image

www.BiuletynZdrowia.pl

 • Wszystkie prawa zastrzeżone 

____________________________________________________________________________________ 

 

____________________________________________________________________________________ 

-29-  

cia czerwonego wina [co poprawia profil lipido-
wy, czyli stosunek HDL do LDL — przyp. mój], a 
także jego działanie hamujące na tworzenie się 
skrzepów krwi”. [E.P. Widmaier i in., Vander’s 
Human Physiology: The Mechanism of Body Func-
tion
, wyd. 13, McGraw-Hill 2014, s. 426] 

Czyli  trochę  jak  z  tą  toksyną  botulinową.  Z  jednej  strony  najsil-

niejsza  toksyna  świata,  ale  z  drugiej  —  w  odpowiednio  małej  dawce 
ma działanie terapeutyczne. Ale zaznaczę: łatwo przekroczyć próg al-
koholu ponad tą dawkę terapeutyczną. W związku z alkoholem, moja 
rada zawsze jest taka. Zdecydowanie unikać każdego alkoholu w każ-
dej  dawce,  za  wyjątkiem  wytrawnego  lub  półsłodkiego  czerwonego 
wina w ilości ok. 100-150 ml na dzień. Wtedy alkohol nie będzie tok-
syną, a więc nie będzie mieć ujemnego wpływu na odporność. Więcej 
o toksynach pisałem w poprzednich numerach, zwłaszcza 16 (o wita-
minie C) i 17 (o genie MTHFR). 

 3. Wysypiać się. Dzięki temu unikniemy oczywiście niedoboru 

snu, a przez to ryzyka spadku odporności, bo: 

„[…] niedobór snu wpływa ujemnie na odpowiedzi 
immunologiczne, co potencjalnie odbija się na 
chorobach zakaźnych. Są dowody wskazujące, że 
odpowiedni sen ma korzystny wpływ na funkcjono-
wanie odporności nabytej”. [R. Ader, Psychoneu-
roimmunology
, tom 1, wyd. 4, Elsevier 2007, 
s. 609] 

Mowa  jest  zawsze  o niedoborze  snu, a  nie  np.  o  określonej ilości 

godzin,  jakie  trzeba  przespać.  Dlaczego?  Każdy  organizm  jest  inny. 
Jeden potrzebuje ośmiu godzin, inny siedmiu, a jeszcze inny czterech i 
pół  godziny,  jak  w  moim  wypadku.  Budzę  się  naturalnie  po  ok.  4,5 
godzinach; mój organizm nie tylko nie potrzebuje więcej, ale i nie chce 
więcej. Doktor Butejko, mój wzór do naśladowania, jeśli idzie o zdro-
wie,  spał  dziennie  niecałe  trzy  godziny,  bo  tyle  potrzebował  jego  or-
ganizm. Więc jedyna mądra rada jest taka: po prostu się wysypiać — 
tak,  żeby  czuć  się  wypoczętym;  wstawać  wtedy,  gdy  mija  potrzeba 
dalszego  snu.  Ale  uważać,  żeby  znów  na  siłę  nie  przeciągnąć  „leża-
kowania”. 

background image

www.BiuletynZdrowia.pl

 • Wszystkie prawa zastrzeżone 

____________________________________________________________________________________ 

 

____________________________________________________________________________________ 

-30-  

  4.  Zwiększyć  spożycie  ziół.  Wiele  badań  potwierdziło  wstęp-

nie,  że  niektóre  związki  zawarte  w  pewnych  ziołach  wpływają  ko-
rzystnie  na  kilka  mechanizmów  układu  odpornościowego.  Zioła  te 
można przyjmować w formie naturalniej lub suplementów. 

Po pierwsze, aloes zwyczajny. Ekstrakt z liścia tej rośliny oddzia-

łuje  ze  specjalnymi  receptorami  obecnymi  na  zewnętrznej  błonie  ko-
mórek  układu  odpornościowego.  Oddziaływanie  polega  na 
pobudzeniu tych komórek do pracy. Ściśle biorąc grupa komórek zna-
nych jako fagocyty zwiększa swoją czynność pod wpływem ekstraktu 
z aloesu; są to komórki, które atakują bakterie i je pochłaniają, podob-
nie jak i inne produkty przemiany materii. Dzięki temu poprawiają się 
działania  wychwytujące  i  oczyszczające  komórek,  a  co  za  tym  idzie 
organizm jest lepiej chroniony. 

Po  drugie,  czosnek.  Do  dziś  dnia  powstało  dużo  badań

16

,  które 

potwierdzają korzystny wpływ czosnku na wspieranie układu odpor-
nościowego  człowieka.  Przeciwdziała  zarówno  bakteriom,  wirusom, 
jak i grzybom. 

Po  trzecie,  korzeń  żeń-szenia  azjatyckiego  lub  amerykańskiego. 

Nie  ma  wprawdzie  jednoznacznych  dowodów  na  wyraźny  wpływ 
żeń-szenia na układ odpornościowy, są jak na razie dowody wstępne, 
ale to zawsze więcej niż nic. 

Po  czwarte,  probiotyki  połączone  z  błonnikiem  pokarmowym. 

Najlepsze  na  koniec!  Okres  jesienno-zimowy  to  doskonały  czas,  żeby 
wesprzeć  organizm  za  pomocą  suplementów  z  probiotykami,  mają 
udowodnione działanie na układ odpornościowy: 

„Zarówno w medycynie klinicznej, jak i wetery-
naryjnej, docenia się wartość prozdrowotną pro-
biotyków. Te ‘przyjazne’ bakterie, takie jak 
Lactobacillus acidophilusL. caseiEnterococ-
cus fecium
 i bifidobakterie przyjmowane doust-
nie zastępują lub podnoszą ich obecność w 
mikroflorze jelitowej. Korzyści dla zdrowia i 
układu odpornościowego biorą się z: efektu ‘ba-

                                        

16

 www.ncbi.nlm.nih.gov/pubmed/9103278, www.ncbi.nlm.nih.gov/pubmed/16358878, 

www.ncbi.nlm.nih.gov/pubmed/22280901, www.ncbi.nlm.nih.gov/pubmed/16484572 

background image

www.BiuletynZdrowia.pl

 • Wszystkie prawa zastrzeżone 

____________________________________________________________________________________ 

 

____________________________________________________________________________________ 

-31-  

riery’ w jelitach, wytwarzania bakteriocydów, 
zmiany miejscowej odpowiedzi immunologicznej 
poprzez zmianę profilu cytokiny w błonie śluzo-
wej jelit, a także ze wzrostu wytwarzania prze-
ciwciał”. [D. Male, J. Brostoff i in., 
Immunology, wyd. 7, Elsevier 2006, s. 316] 

Działanie  probiotyków  można  wzmocnić  poprzez  uzupełnienie 

diety błonnikiem pokarmowym. Ale tę sprawę dokładnie opisałem w 
numerze  startowym  BIULETYNU  ZDROWIA.  Jeśli  trzeba,  proszę  do 
niego wrócić. 

Na  pewno  rzuca  się  w  oczy  mała  ilość  „wspomagaczy”  na  bazie 

roślin, które wzmacniają odporność. Ale… tylko te mają udowodnione 
działanie.  Aloes,  czosnek,  żeń-szeń  i  probiotyki  połączone  z  błonni-
kiem  pokarmowym.  Jeśli  są  inne  rośliny  wspierające  układ  odporno-
ściowy, to jedno wiemy na pewno: nie udowodniono ich działania na 
tyle,  żeby  móc  uczciwie  powiedzieć,  że  pomagają  na  odporność.  A 
więc  jeśli  ktoś  rokrocznie  upada  na  zdrowiu  w  okresie  jesienno-
zimowym, to powinien rozważyć zwłaszcza powyższe propozycje.  

  5.  Unikać  niedożywienia  ilościowego  i  jakościowego.  Do-

świadczenia  robione  przez  ostatnie  dziesięciolecia  pokazały,  że  wy-
dłużony  niedobór  choćby  tylko  jednego  składnika  mineralnego  w 
diecie  może  doprowadzić  do  poważnych  powikłań,  bo  działa  immu-
nosupresyjnie, dlatego: 

„Żywienie i kluczowe składniki diety to znako-
mite «narzędzia» zmniejszania podatności na 
śmierć i choroby z powodu zakażenia”. [D. Male, 
J. Brostoff i in., Immunology, wyd. 7, Elsevier 
2006, s. 311] 

Wobec  powyższego  poprzez  uzupełnienie  rzeczywistych  niedo-

borów,  potęgujemy  funkcje  układu  odpornościowego.  Jak  wskazuje 
praktyka  wybitnych  polskich  lekarzy,  zwłaszcza  śp.  doktora  Juliana 
Aleksandrowicza,  uzupełnienie  niedoborów  odżywczych  przynosi 
wymierne wyniki. Zobaczmy ściśle, o jakie niedobory chodzi. 

background image

www.BiuletynZdrowia.pl

 • Wszystkie prawa zastrzeżone 

____________________________________________________________________________________ 

 

____________________________________________________________________________________ 

-32-  

„Nie ulega wątpliwości — pisze doktor Franciszek Kokot w Nauce 

o chorobach wewnętrznych

17

 — że niedożywienie ilościowe i jakościowe 

sprzyja  powstawaniu  infekcji  […].  U  chorych  z  wadliwym  odżywia-
niem  białkowo-energetycznym  stwierdza  się  upośledzoną  odporność 
zarówno  komórkozależną  (spadek  aktywności  żernej  makrofagów, 
zanik  tkanki  chłonnej,  zmniejszenie  liczby  limfocytów  wspomagają-
cych i działających cytotoksycznie […]), jak i humoralną (upośledzenie 
biosyntezy  niektórych  klas  immunoglobulin,  w  tym  szczególnie  IgA, 
zmniejszenie  stężenia  poszczególnych  składników  dopełniacza,  inter-
feronu w surowicy). W ich powstawaniu [niedoborów komórek ukła-
du  odpornościowego  —  przyp.  mój]  uczestniczą  również  niedobory 
niektórych witamin (kwas foliowy, witamina B

6

, E i A), pierwiastków 

śladowych  (cynk,  selen,  żelazo,  miedź)  oraz  zaburzenia  gospodarki 
lipidowej”. 

‘Niedożywienie ilościowe’ oznacza po prostu jedzenie zbyt małej 

ilości  kalorii.  Nie  dotyczy  to  krajów  rozwiniętych,  bo  sytuacja  jest 
przeciwna, jemy za dużo. Ale dotyczy nas niedożywienie jakościowe, 
oczywiście. Jeśli idzie o składniki mineralne oraz witaminy, udowod-
niono  naukowo  udział  w  regulacji  odporności  dla  następujących 
związków. Selen, witamina A, witamina B2, witamina B6, kwas folio-
wy,  pośrednio  witamina  C,  witamina  D,  witamina  E,  cynk,  żelazo, 
miedź. Żeby więc zmniejszyć ryzyko spadku odporności, musimy się 
upewnić, że nie brakuje tych związków w diecie. W wypadku minera-
łów (selen, cynk, miedź) nie obędzie się bez suplementów, lecz na ten 
temat był już numer siódmy. Witaminę A łatwo pozyskujemy z mar-
chewek. Osobiście codziennie dodaję jedną całą marchewkę do koktaj-
li.  Swoim  czytelnikom  także  polecam  marchewki  w  okresie  jesienno-
zimowym, bo: 

„[…] niedobór witaminy A prowadzi do dużego ob-
niżenia poziomu IgA [komórki układu odporno-
ściowego ważne dla obrony przed drobnoustrojami 
— przyp. mój] w jelitach i osoczu krwi”. [W.E. 
Paul, Fundamental Immunology, wyd. 7, Lip-
pincott Williams & Wilkins 2013, s. 840] 

                                        

17

 W. Orłowski, Nauka o chorobach wewnętrznych, wyd. II, Warszawa 1989, tom IV, s. 272 

background image

www.BiuletynZdrowia.pl

 • Wszystkie prawa zastrzeżone 

____________________________________________________________________________________ 

 

____________________________________________________________________________________ 

-33-  

Powinna  wystarczyć  już  jedna  duża  marchewka,  bo  całkowicie 

zaspokaja zapotrzebowanie na witaminę A. Witaminy z grupy B i że-
lazo  pobieramy  z  produktów  pochodzenia  zwierzęcego  (dlatego  we-
ganie i wegetarianie powinni intensywnie myśleć o ich suplementacji). 
Witaminę D w okresie jesienno-zimowym najlepiej suplementować, bo 
badania wykazują, że znakomita większość Polaków ma duży niedo-
bór we krwi. I tyle. Istotne jest, żeby wiedzieć, że odporność obniża się 
wtedy,  gdy  występuje  rzeczywisty  niedobór  jakiejś  witaminy  lub  mi-
nerału. Ale jeśli zaspokoimy dzienne zapotrzebowanie, to podwojenie 
lub potrojenie dawki danego związku nie wpływa na poprawę odpor-
ności. Tak to wygląda w związku z witaminami oraz minerałami. 

Teraz  bardzo  ważna  sprawa.  Jak  zaznacza  doktor  Kokot,  a  także 

co  jest  podkreślone  w  podręcznikach  immunologii,  osoby  z  niedobo-
rem pełnowartościowego białka w diecie są bardziej podatne na infek-
cje  z  powodu  spadku  odporności!  Oto  dowód  z  jednej  z  lepszych 
książek: 

„Diety ubogie w białko powodują, że osoba jest 
bardziej podatna na zakażenia”. [R. Bhatia i 
in., Essentials of Medical Microbiology, wyd. 
4, Jaypee 2008, s. 75] 

W poprzednich numerach podałem już najważniejsze sprawy do-

tyczące białka. W pigułce: każdy dorosły człowiek powinien dziennie 
spożywać co najmniej 0,8 grama białka na kilogram masy ciała. Ale co 
jest najistotniejsze, połowę tego białka trzeba dostarczyć z produktów 
pochodzenia zwierzęcego, np. jajek, serów czy mięsa. Takie białko jest 
pełnowartościowe,  co  znaczy,  że  zawiera  wszystkie  aminokwasy  w 
doskonałej proporcji: 

„Białko o wysokiej wartości biologicznej jest 
zwykle pochodzenia zwierzęcego, jest łatwe do 
strawienia i zawiera wszystkie niezbędne amino-
kwasy, i to w proporcjach, jakich ustrój po-
trzebuje”. [A. Waugh, A. Grant, Anatomia i 
fizjologia człowieka w warunkach zdrowia i cho-
roby
, Wrocław 2012, s. 285] 

background image

www.BiuletynZdrowia.pl

 • Wszystkie prawa zastrzeżone 

____________________________________________________________________________________ 

 

____________________________________________________________________________________ 

-34-  

Nie  można  tego  powiedzieć  o  białku  roślinnym.  Jeśli  jemy  tylko 

białko  roślinne,  poważnie  narażamy  organizm  na  niedobór  odporno-
ści. W innych numerach udowodniłem ponad wszelką wątpliwość, że 
jeśli w jednym posiłku brakuje choćby jednego aminokwasu lub choć-
by  jednego  jest  za  mało  względem  innych  (co  się  notorycznie  zdarza 
na  diecie  pozbawionej  białka  zwierzęcego),  wówczas  organizm  nie 
wytwarza białek ustrojowych… czyli np. przeciwciał o nazwie immu-
noglobuliny  (czyli  komórek  odpornościowych)!!  Cytowałem  co  naj-
mniej  kilka  najlepszych  podręczników  medycznych,  które  to 
potwierdzają.  Dostarczanie  codziennie  co  najmniej  0,4  grama  białka 
pochodzenia  zwierzęcego  na  kilogram  masy  ciała  jest  absolutnie  ko-
nieczne do zapewnienia odporności na cały rok. 

 6. Nie wierzyć w mit o głębokim oddychaniu. Stali czytelnicy 

znają temat. Głębokie oddychanie jest dla zdrowia bardzo szkodliwe. 
Najpierw przytoczę podręcznik naukowy: 

„Normalna objętość jednego oddechu wynosi ok. 
500 ml. Normalna częstość oddechów to ok. 12 na 
minutę. Dlatego minutowa objętość oddechowa u 
zdrowego człowieka wynosi ok. 6 litrów na minu-
tę”. [A.C. Guyton, J.E. Hall, Textbook of Medi-
cal Physiology
, wyd. 13, Elsevier 2016, s. 503] 

Ile to sześć litrów? To bardzo mało. Taki oddech, oceniając subiek-

tywnie,  jest  płyciutki,  ledwo  widać,  że  człowiek  oddycha.  I  taki  od-
dech  jest  prawidłowy.  Przez  głębokie  oddychanie,  przekraczamy 
normę  dla  wentylacji  płuc.  Tracimy  za  dużo  dwutlenku  węgla,  bez 
którego tlen w organizmie nie może być wykorzystany, tak jak paliwo 
w aucie nie może być wykorzystane bez oleju. To oznacza, że mimo iż 
głębokie  oddychanie wpuszcza  dużą  ilość  tlenu, tkankom  organizmu 
zaczyna go brakować. Mniej tlenu przechodzi z krwi do serca, mózgu, 
wątroby, jelit i innych narządów. Wskutek tego rozwijają się mechani-
zmy obronne, które dziś uznaje się za odrębne choroby: alergia, osteo-
poroza,  miażdżyca,  nadciśnienie,  niedociśnienie,  bezsenność  i  inne. 
Także,  a  może  przede  wszystkim,  układ  odpornościowy  słabnie,  bo 
niedobór dwutlenku węgla we krwi (który, nawiasem mówiąc, wystę-
puje znacznie częściej niż nadmiar!!) paraliżuje wszystkie funkcje me-
tabolizmu.  Na  przykład  wszystkie  osoby  chore  na  astmę  mają 

background image

www.BiuletynZdrowia.pl

 • Wszystkie prawa zastrzeżone 

____________________________________________________________________________________ 

 

____________________________________________________________________________________ 

-35-  

rozpoznane nieprawidłowości na tle immunologicznym. Astmatycy to 
grupa ludzi, którzy mają bardzo dużą minutową objętość oddechową, 
inaczej  mówiąc  —  oddychają  bardzo  głęboko,  powyżej  12-15  litrów 
powietrza  na  minutę  (duże  odstępstwo  od  normy).  Wtedy  układ  od-
pornościowy  jest  niezdolny  do  takiej  odpowiedzi,  która  zahamuje 
rozwój  drobnoustrojów,  np.  w zatokach,  płucach,  oskrzelach, uszach, 
oczach, jelitach i innych częściach ciała. Rozwija się choroba, a jeśli w 
przyrodzie  krąży  wirus  grypy  lub  osoba  ma  styczność  z  wirusem 
przeziębienia,  osoba  przy  okazji  nabawia  się  i  tego.  Z  drugiej  strony, 
jeśli  przestaniemy  wierzyć  w  mit  o  głębokim  oddychaniu  —  i  za-
czniemy oddychać normalnie, tak jak ludzie oddychali przez miliony 
lat (czyli płytko) — to wtedy zwiększymy natlenienie wszystkich tka-
nek. Na przykład jelit. Komórki układu odpornościowego będą lepiej 
działać  w  jelitach  i  zaczną  czynnie  odrzucać  patologiczne  bakterie, 
które tam się rozwinęły na błonach śluzowych. W wyniku tego nastąpi 
oczyszczenie poprzez biegunkę. Podobna poprawa działania komórek 
odpornościowych  zachodzi  w  innych  tkankach  razem  z  ich  oczysz-
czeniem,  zwłaszcza  myślę  teraz  o  zatokach.  A  więc,  żeby  znacząco 
poprawić  działanie  układu  odpornościowego,  musimy  skorygować 
sposób  oddychania.  Wprowadzi  o  ważne,  a  wręcz  krytycznie  ważne 
zmiany  w  biochemii  organizmu,  które  są  konieczne  do  zapewnienia 
normalnych  odpowiedzi  immunologicznych.  Bez  dyskusji  najlepszą 
metodą,  która  uczy  normalnego  oddychania  (a  nie  patologicznego, 
czyli  głębokiego)  jest  metoda  doktora  Butejki.  Temat  omawiałem  w 
kilku numerach BIULETYNU ZDROWIA, zaczynając od drugiego. Je-
śli ktoś nie czytał, namawiam zajrzeć do spisu wszystkich numerów i 
uzupełnić o te, w których omawiam ćwiczenia z zakresu metody Bu-
tejki. To będzie zdecydowanie najważniejsza zmiana w stronę popra-
wy odporności — i w ogóle zdrowia. 

  7.  Nauczyć  się  panowania  nad  uczuciami,  zwłaszcza  nie  do-

puszczać  do  stresu. 

Stres  to  stan  napięcia,  będący  wyrazem  oporu 

ciała wobec jakiegoś rodzaju nacisku zewnętrznego. Jak wiadomo, że-
by  stawiać  opór,  trzeba  użyć  siły.  Im  więcej  stresu,  tym  więcej  zaso-
bów  energetycznych  potrzeba.  Dlatego  jeśli  w  życiu  codziennym 
przekraczamy pewne progi stresowe, organizm musi zrobić dwie rze-
czy. Po pierwsze, zużyć dużo siły na stawianie oporu. A po drugie — 

background image

www.BiuletynZdrowia.pl

 • Wszystkie prawa zastrzeżone 

____________________________________________________________________________________ 

 

____________________________________________________________________________________ 

-36-  

dużo innych zasobów na przystosowanie funkcji życiowych, tak żeby 
przetrwać okres zwiększonego stanu napięcia i nie ponieść z tego po-
wodu szkody. Zarówno jedno, jak i drugie, ma wpływ immunosupre-
syjny.  Dlatego  jeśli  chcemy  mieć  dobrą  odporność,  musimy  nauczyć 
się prowadzić  spokojne,  stabilne  uczuciowo  życie.  W  środowisku  na-
ukowym,  immunolodzy  obecnie  nie  są  wielce  zainteresowani  związ-
kiem  między  stresem  emocjonalnym  a  działaniem  układu 
odpornościowego.  Ale  z  dotychczasowych ustaleń,  z  badań  obserwa-
cyjnych,  jak  i  praktyki  naturopatów  wynika,  że  związek  jest  bardzo 
silny. Badaniem stopnia tego związku zajmuje się nowoczesna nauka 
zwana  psychoneuroimmunologią.  Stres  psychiczny  i  spowodowane 
nim zwiększone wydzielanie hormonów stresu, jak się okazuje, działa 
immunosupresyjnie. Hormony stresu, zwłaszcza kortyzol, najbardziej 
działają hamująco na odporność: 

„Kortykosteroidy to potężne immunomodulatory [o 
działaniu tłumiącym]”. [W.E. Paul, Fundamental 
Immunology
, wyd. 7, Lippincott Williams & Wil-
kins 2013, s. 457] 

Jednym z kortykosteroidów jest kortyzol właśnie, wydzielany pod 

wpływem stresu. Krótkotrwałe podniesienie jego stężenia we krwi nie 
stanowi kłopotu, ale długotrwałe — zdecydowanie tak. Potwierdzono 
to  naukowo,  a  także  widzimy  to  w  życiu  codziennym.  Uczniowie  w 
okresie  zaliczeń  chorują  najczęściej.  To  nie  przypadek,  że  często  zda-
rza się złapać przeziębienie tuż przed ważnym sprawdzianem czy in-
nym  egzaminem.  Zaobserwowano  także,  że  w  okresie  zaliczeń 
najczęściej  występuje  u  uczniów  opryszczka.  Układ  odpornościowy 
zostaje zahamowany przez stres, przez co wirus opryszczki — zamiast 
zostać  unieczynniony  —  ma  wolną  drogę  i  rozmnaża  się.  Albo  przy-
pomnijmy sobie, jak zdawaliśmy na prawo jazdy. Przypomnijmy sobie 
pierwsze  dni  nauki.  Po  jednej  takiej  przejażdżce  wielu  ludzi,  przez 
stres,  jest  do  cna  wyczerpanych  i  ma  ochotę  się  położyć,  a  nierzadko 
nazajutrz czuje się niemrawo. 

Jednym  z  pierwszych  naukowców,  który  udowodnił  związek 

między  stresem  a  zachorowalnością  wynikłą  ze  spadku  odporności, 
był  dr  George  F.  Solomon.  Wykazał,  że  stres  poraża  układ  odporno-

background image

www.BiuletynZdrowia.pl

 • Wszystkie prawa zastrzeżone 

____________________________________________________________________________________ 

 

____________________________________________________________________________________ 

-37-  

ściowy, a wówczas wirusy  i inne drobnoustroje  łatwiej przenikają do 
komórek organizmu, wywołując zakażenie i zmiany chorobowe. Jego 
praktyka  pokazała,  że  nawet  niewielki  stres  ma  taki  wpływ.  Przez 
‘niewielki stres’ rozumiemy stany depresyjne, stany lękowe, przygnę-
bienie, poczucie nieszczęścia, niezadowolenia życiowego. Osoby takie 
odznaczają  się  częstszą  zapadalnością  na  choroby,  a  także  szybszym 
ich  postępowaniem.  Dzieje  się  tak  dlatego,  że  nawet  lekkie  ujemne 
uczucia wywierają niekorzystny wpływ na układ nerwowy, a ten zaś 
wywiera wpływ na zmiany odpowiedzi immunologicznej, która prze-
cież  jest  regulowana  w  mózgu,  przez  podwzgórze.  Tak  więc  oto,  co 
musimy  robić.  Musimy  po  pierwsze  uczyć  się  panowania  w  sytua-
cjach, które wywołują silny stres, objawiający się np. przyspieszonym 
tętnem.  A  po  drugie,  musimy  dążyć  do  urzeczywistnienia  jednego  z 
celów  wędrówki  człowieka  na  planecie  ziemia.  Celem  tym  jest  spo-
tkanie  się…  ze  szczęściem.  Zakosztowanie  go,  a  potem  takie  prowa-
dzenie  życia,  żeby  nic  szczęścia  nie  zakłócało.  Jak  się  głębiej 
zastanowimy,  to  dojdziemy  do  wniosku,  że  naprawdę  to  może  być 
główny  cel  życia.  Dlaczego  gonimy  za  pieniędzmi?  Żeby  kupić  sobie 
to i to; zapewnić rodzinie to i to… gdyż mamy wyobrażenie, że dopie-
ro  wtedy  będziemy  szczęśliwi.  Ale  właśnie  to  jest  złudzenie.  Raz  za-
spokojona potrzeba przestaje być potrzebą i przestaje dawać szczęście. 
Jednym  z  celów  życia  jest  uświadomienie  sobie,  że  tak  jest.  Wtedy 
człowiek zaczyna być bardziej szczęśliwym człowiekiem, bez względu 
co i ile posiada. Poczucie szczęścia, spełnienia życiowego, wypiera po-
czucie lęku i smutek. Dlatego trzeba dążyć z panowaniem nad silnym 
stresem  oraz  lekkim.  To  będzie  jedna  z  istotniejszych  zmian,  jakie 
wpłyną  korzystnie  na  odporność.  Polecam  w  tym  zakresie  trzy  rze-
czy… 

Po  pierwsze,  polecam  czytać  artykuły  na  temat  psychoneuroim-

munologii. Można zacząć od Internetu. Wchodzimy w wyszukiwarkę 
Google  i  wpisujemy  frazę  ‘psychoneuroimmunologia’.  Dzięki  temu 
będziemy mieć ogólne, ale jasne wyobrażenie o związku między stre-
sem a  zdrowiem.  A także  będziemy  wiedzieć,  ile  dobrego może  nam 
przynieść zwalczanie stresu i praca z emocjami. 

background image

www.BiuletynZdrowia.pl

 • Wszystkie prawa zastrzeżone 

____________________________________________________________________________________ 

 

____________________________________________________________________________________ 

-38-  

Po  drugie,  polecam  wszystkie  książki  doktora  Carla  Simontona. 

Doktor  Simonton  jest  pionierem  psychoonkologii,  twórcą  wszech-
stronnego  i  spójnego  poznawczo-behawioralnego  programu  samopo-
mocy  emocjonalnej  dla  chorych  na  nowotwory  złośliwe  i  osób  ich 
wspierających.  Jest  to  program  o  naukowo  udokumentowanej  sku-
teczności,  z  powodzeniem  stosowany  w  licznych  ośrodkach  onkolo-
gicznych  na  całym  świecie.  Jednym  z  powodów  skuteczności 
programu jest to, że zmniejsza ujemny wpływ stresu na mechanizmy 
układu odpornościowego. Najprościej i najszybciej jest zacząć od ksią-
żek  doktora  Simontona.  Powrót  do  zdrowia  z  r.  1998.  Triumf  życia  z  r. 
2012. A także  Jak żyć z rakiem i go pokonać  z  r. 2013.  Wszystkie  książki 
można łatwo dostać na Allegro. 

Po trzecie, polecam trening autogenny Schultza. To popularna na-

zwa techniki relaksacji neuromięśniowej, polegającej na wykonywaniu 
ćwiczeń  likwidujących  napięcie  nerwowe,  wyzwalających  aktywność 
człowieka i mobilizujących jego siły psychiczne. System ćwiczeń opra-
cował i opublikował  w r.  1932  Johannes Schultz, korzystając z  metod 
stosowanych  w  jodze  oraz  medytacji  zen,  ale  bez  ich  mistyczno-
religijnego aspektu.  Uczeń  Schultza i kontynuator jego badań  nad te-
rapią autogenną, Dr. Wolfgang Luthe, rozpowszechnił metodę w USA 
i Kanadzie. Terapeutyczne oddziaływanie treningu badał także twórca 
Katedry Psychoterapii Collegium Medicum UJ, Jerzy Aleksandrowicz. 
Trening autogenny ma zastosowanie w leczeniu wspomagającym przy 
nerwicach  i  zaburzeniach  psychosomatycznych,  dolegliwościach  hor-
monalnych,  w  zaburzeniach  neurologicznych,  foniatrycznych,  położ-
nictwie,  stomatologii  i  przy  drobnych  zabiegach  chirurgicznych. 
Osoba, która sumiennie wykonuje trening, a nawet uczyni go częścią 
codziennego  życia,  zaczyna  niezwykle  dobrze  radzić  sobie  w  sytua-
cjach stresowych. Znikają nawet skoki nastroju, zwiększa się zadowo-
lenie  z  życia  —  wszystko  to  ma  korzystny  wpływ  na  odporność. 
Zachęcam  kupić  sobie  książkę  o  treningu  autogennym  i  z  niej  się 
uczyć. Do książki jest dołączona płyta z nagraniami, która pomaga w 
wykonywaniu ćwiczeń. Z ręką na sercu zapewniam, że to będzie jed-
na z najlepszych inwestycji w swoje zdrowie. Wchodzimy na Allegro i 

background image

www.BiuletynZdrowia.pl

 • Wszystkie prawa zastrzeżone 

____________________________________________________________________________________ 

 

____________________________________________________________________________________ 

-39-  

wpisujemy  frazę:  ‘trening  autogenny’.  Znajdziemy  co  najmniej  dwie 
różne książki. 

  8.  Trzymać  się  diety  uboższej  w  węglowodany.  Tak,  zgadza 

się. Nadmiar węglowodanów, zwłaszcza prostych, ma immunosupre-
syjne  działanie  —  osłabia  czynność  komórek  odpornościowych. 
Pierwsze badanie, które to potwierdziło, wykonano w r. 1977

18

. Próbki 

krwi badanych poddano analizom. Zmierzono aktywność leukocytów 
(leukocyty to podstawowe elementy układu odpornościowego) przed 
i po podaniu różnych porcji węglowodanów (czyli cukru): równowar-
tość 6, 12, 18 i 24 łyżeczek od herbaty. Wyniki badania były zaskakują-
ce. Spadek aktywności leukocytów miał bezpośredni związek z ilością 
spożytych  węglowodanów.  Grupa  badanych,  która  spożyła  równo-
wartość 24 łyżeczek (= 120 g węglowodanów) miała dosłownie całko-
wite  unieruchomienie  leukocytów  przez  godzinę  od  chwili  spożycia 
tej  ilości  węglowodanów.  Przy  czym,  warto  zauważyć,  przeciętny 
człowiek dzisiaj spożywa dziennie równowartość 70 łyżeczek cukru w 
postaci  węglowodanów  prostych  i  złożonych,  zwykle  spożywając 
średnio równowartość 20 łyżeczek podczas jednego posiłku. Jak poka-
zało  badanie,  długość  immunosupresyjnego  wpływu  takiej  ilości  wę-
glowodanów  wynosiła  dwie  godziny,  a  całkowicie  ustępowała 
dopiero  po pięciu. W  grupie,  która  spożyła  równowartość 6  łyżeczek 
węglowodanów (= 30 g), nie odnotowano ujemnego wpływu na układ 
odpornościowy.  To  jest  kolejne  potwierdzenie  najlepszej  diety,  jaką 
polecałem  wcześniej  swoim  czytelnikom  (od  numeru  8  do  12),  czyli 
uboższej  w  węglowodany.  Ograniczenie  węglowodanów  do  20-30  g 
na  posiłek  jest  doskonałym  podejściem  do  żywienia.  Ogólny  cel:  nie 
przekraczać 120 gramów na dobę. Można czasami więcej, jak się zda-
rzy, ale ważne, żeby przez większość czasu dobijać co najwyżej do 120 
gramów  na  dobę.  Dokładne  uzasadnienie  i  wytłumaczenie  takiego 
żywienia  jest  w  numerach  od  8  do  12,  zachęcam  uzupełnić  kolekcję, 
jeśli ktoś nie ma tych numerów. To będzie ważna zmiana dla zdrowia, 
zwłaszcza dla układu odpornościowego. 

                                        

18

 J.  Bernstein  i  in.,  Depression of lymphocyte transformation following  oral glucose ingestion,  American 

Journal of Clinical Nutrition 1977, 30:613 

background image

www.BiuletynZdrowia.pl

 • Wszystkie prawa zastrzeżone 

____________________________________________________________________________________ 

 

____________________________________________________________________________________ 

-40-  

  9.  Codziennie  uprawiać  aktywność  fizyczną.  Ruch  to  jeden  z 

filarów  normalnego  stylu  życia,  czyli  zdrowego.  Poprawia  zdrowie 
układu  krążenia,  reguluje  ciśnienie  krwi,  pomaga  kontrolować  stęże-
nie  cukru,  a  dzięki  tak  szerokiemu  działaniu,  stanowi  ochronę  przed 
wieloma chorobami. Przez fakt, że wspiera krążenie, działa korzystnie 
na  układ  odpornościowy.  Dobre  krążenie  pozwala  komórkom  i 
związkom  odpornościowym  przenosić  się  znacznie  skuteczniej  i  po-
zwalać  im  wykonać  swoją  pracę  w  szybszym  tempie.  O  ważnych 
aspektach  aktywności fizycznej  także  już  pisałem  w  poprzednich  nu-
merach, zachęcam uzupełnić kolekcję o brakujące numery. Spis treści 
wszystkich numerów na ostatniej stronie. 

To  by  było  wszystko,  jeśli  idzie  o  wspieranie  odporności.  Dzie-

więć  sposobów.  Dziesięć  prezentowałoby  się  lepiej…  więc  dlaczego 
nie dodałem jeszcze jakiegoś? A no dlatego, że trudno coś jeszcze do-
dać, co rzeczywiście ma udowodniony korzystny wpływ na układ od-
pornościowy.  Kręgosłupem  BIULETYNU  ZDROWIA  jest  rzetelność, 
zawsze będzie. Dlatego nie mogę dodawać nic na siłę, byłoby to prze-
ciąganie struny, żeby nie powiedzieć przekłamywanie. 

Słowo na do widzenia 

„Częstym błędem w rozumowaniu — pisał doktor Aleksandrowicz 

w  książce  U progu  medycyny  jutra  —  jest  wiązanie  jednego  skutku 
z jedną tylko przyczyną”.  

Braki  odporności  nie  mają  jednej  przyczyny,  są  wieloprzyczyno-

we.  Wynikają  z  połączenia  czynników  biologicznych,  fizycznych 
i chemicznych,  które  opisałem.  Dlatego  budowanie  odporności,  obro-
ny  przeciwko  drobnoustrojom  chorobotwórczym,  musi  odbywać  się 
całościowo. Nie można zażywać żeń-szenia i liczyć, że to nas uchroni 
przed chorobami. 

Doktor  Aleksandrowicz  użył  takiej  ciekawej  przenośni.  Wyob-

raźmy  sobie  wysoką  wieżę  starego  zamku,  na  której  rośnie  drzewo 
i rozkrusza  mury.  Ale  zanim  do  tego  doszło,  wiatr  musiał  nanieść 
cząstki gleby, ptak przenieść nasienie, deszcz dać wilgoć, a słońce cie-
pło i światło niezbędne do budowy organizmu roślinnego. 

background image

www.BiuletynZdrowia.pl

 • Wszystkie prawa zastrzeżone 

____________________________________________________________________________________ 

 

____________________________________________________________________________________ 

-41-  

Podobnie  jest  z  upadaniem  na  zdrowiu  i  podnoszeniem  się 

z upadku. Upadamy z powodu wielu czynników, dlatego podnosimy 
się z powodu wielu czynników — nie może być inaczej. 

Odporność  to  dopiero  początek.  W  następnym  numerze  omówię 

mnóstwo udowodnionych naukowo sposobów, które jeszcze bardziej 
wzmacniają człowieka zdrowie. Koniecznie proszę  pamiętać, żeby go 
kupić — można już teraz zarezerwować, a wyślę natychmiast, jak się 
ukaże.  Będzie  tam  pewna  i  rzetelna  wiedza  wybrana  z  książek  nauk 
medycznych, które razem ważą co najmniej kilkadziesiąt kilogramów. 
Takie  książki  to  absolutne  kamienie  milowe  osiągania  zdrowia.  Nie 
można przegapić. 

Na  pewno  ten  numer  BIULETYNU  ZDROWIA  był  dla  wielu  nie-

spodzianką,  zwłaszcza  myślę  teraz  o  tym,  co  napisałem  w  sprawie 
szczepionek.  Ale  ponownie,  przekazałem  nic  innego,  jak  bezsporne, 
nagie fakty i koronne, niezbite dowody. 

Wiem, że jest kilka znanych i lubianych osób, które przekazują inne 

informacje  (w  moim  przekonaniu  oczywiście  błędne  informacje),  np. 
odnośnie związków aluminium w szczepionkach. Ale osoby te, ja tak 
uważam,  uwikłały  się  w  krzywdzące  pomyłki  w  logice  popełniane 
przez członków ruchu antyszczepionkowego. Członkowie ci dopatru-
ją się w tej sprawie spisków i podziemnych intryg. Ponadto — jak za-
uważono  w  cytowanej  wcześniej  książce  naukowej  —  członkowie 
ruchu  antyszczepionkowego,  zamiast  opierać  się  na  faktach  i  nauce, 
opierają  się  na  uczuciach.  Ale  nic  dziwnego,  że  w  człowieku  tworzą 
się  burze  przykrych  uczuć,  jeśli  bierze  za  prawdę  nieprawdziwe  in-
formacje, nierzetelne i nigdy niepotwierdzone — przesłanki, pogłoski i 
mity. Jeśli chcemy dojść prawdy o zdrowiu, nie wolno puszczać cugli 
wyobraźni  i  uczuciowości,  lecz  trzymać  je  w  silnej  garści  rozsądku. 
I tym sformułowaniem żegnam się, do następnego numeru! 

Numer  20  można  zamówić  już  teraz.  W przypadku  edycji  druko-

wanej,  numer  wyślę  na  adres  domowy  w pierwszym  tygodniu  grud-
nia  2015.  W przypadku  edycji  elektronicznej  (do  czytania  na 
komputerze), numer wyślę także w pierwszym tygodniu grudnia, lecz 
na skrzynkę pocztową e-mail. 

background image

www.BiuletynZdrowia.pl

 • Wszystkie prawa zastrzeżone 

____________________________________________________________________________________ 

 

____________________________________________________________________________________ 

-42-  

Aby zamówić, wykręć poniższy numer. Odbierze któraś z moich ko-

leżanek z obsługi klienta, która akurat urzęduje w biurze. 

Zamawianie przez telefon pod numerem: 

(22) 123 99 55 

Jeśli  wszystkie  telefony  w  biurze  będą  zajęte,  odczekaj  chwilę 

i zadzwoń ponownie. Dzwoni już tyle osób, że czasem trzeba wykręcić 
numer kilka razy. Jeśli nie chcesz dzwonić i wolisz zamówić przez In-
ternet,  nie  ma  sprawy.  Po  prostu  wejdź  na  poniższą  stronę,  wypełnij 
formularz i gotowe: 

 Zamawianie przez Internet na: 

www.BiuletynZdrowia.pl/nowy

 

Ze  względu  na  to,  że  co  miesiąc  drukuję  ograniczoną  ilość  nume-

rów, to następny numer zachęcam zamówić jak najprędzej. Tym spo-
sobem  rezerwujesz  swoją  kopię,  którą  wyślę  Ci  w  pierwszym 
tygodniu następnego miesiąca. 

Jeśli nie czytasz systematycznie wszystkich numerów BIULETYNU 

ZDROWIA

, zajrzyj do archiwum i uzupełnij kolekcję o braki: 

www.BiuletynZdrowia.pl/spis

 

To wszystko na teraz. Jak zawsze, czekam na telefon od Ciebie lub 

na zamówienie złożone przez Internet (patrz powyższy adres). 

Dla Ciebie i Twojej rodziny — dużo ciepła i radości! 

 

Łukasz D. King, 

redaktor biuletynu