background image

  

Kim jest szatan?  

Próba  systematyki biblijne j. 

 
  

 Autor:  

Semko P. Koroza

 

   

Data:  28.01.2003  

Źródło  - 

http://www.magazyn.ekumenizm.pl/content/article/20030128162716427.htm

 

  

  

Tak się jakoś w naszym  "chrześcijańskim"  kręgu kulturowym  dzieje,  że z dwóch 
biegunów  etycznych  nadzwyczaj  często bardziej  zajmującym  okazuje  się zło, które 
tradycyjnie  personifikowane  jest pod  postacią szatana.  Nasza wizja  tej osoby pochodzi 
najczęściej  z legend chłopskich  czy  kupieckich  dawnej  Polski, takich  jak choćby  dobrze 
znana  baśń o diable  Rokicie z Łęczycy.
 

 

Diabeł  jest więc  zawsze  niemal  otoczony  kłębami  cuchnącej  siarki,  obłokami  dymu.  Ubrany 
jest z niemiecka,  z czego  w głowie  pozostał  mi  teraz  jedynie  kusy  kaftan  - stąd zresztą  inne, 
ludowe  imię  diabła,  kusy  - oraz  błyszczące  lakierki  skrywające  przed  naiwnymi  jego końskie 
kopyta  zastępujące  stopy.  Miewa  też  na głowie  mały  myśliwski  kapelusik.   

Jakby nie  patrzeć  są w sumie  osobnikami  raczej  nieszkodliwymi  i  sympatycznymi.  Ich 
sukcesy  w kuszeniu  przyćmiewa  znacząca  ilość  bezmyślnych  porażek w starciach  z ludźmi, 
których  mają  pogrążyć.   
Z drugiej  strony  zdaje  się  to wszystko  nie  dotyczyć  Lucyfera,  księcia  piekła,  przywódcy 
wszystkich  diabłów.  On z kolei  jest  przebiegły  i  mądry.  Nie daje się  oszukać  i zawsze  wie  jak 
skusić  człowieka.  Paradoksalnie,  w swej  diablej  mądrości  bywa  czasem  litościwy  i  pomaga, 
darowuje  ludziom,  którzy  znajdują  się  w sferze  jego wpływów. 

Diabły,  tak jak anioły  mają  więc  swoją hierarchię. 

Również  Żydowska  tradycja,  zwłaszcza  ta z naszych  rejonów  geograficznych  i  czasów 
pochrystusowych,  przypisuje  im  hierarchiczność  i  - poza Lucyferem  właśnie  - głupotę  oraz 
niemożność  odniesienia  zwycięstwa  w konfrontacji  z pobożnym  człowiekiem. 

Co istotne  diabły,  tzn.  całe  piekło,  zdają się  być w stałej  dwustronnej  łączności  z  niebem. 

W najnowszym  "Almanachu  Żydowskim  na 5758 (1997-1998)r."[1]  znaleźć  można 
doskonałe  opowiadanie  Icchaka Lejbusza  Pereca "Z  powodu  szczypty  tabaki",  w którym 
diabły  zaniepokojone  nienagannością  gasnącego  życia  chełmskiego  rabina  (nienaganność 
stwierdził  jeden  z nich  - szatan[2]  - przebywając  w kamerze  życia,  w niebie),  usiłują  na różne 
sposoby skusić  starca do złego.  Czynią  to tym  chętniej,  że stawką  sukcesu  jest awans  w 
hierarchii  piekielnej.  W końcu  najmłodszy  z  nich  osiąga  sukces  i awansuje.  Ważne  jest jednak 

background image

nawet  nie  tyle  kto i  w jaki  sposób zwycięża  prawość  starego  rabina,  ile  to, że  czyni  to dopiero 
po uzyskaniu  aprobaty  NIEBA. 
To z kolei  naprowadza  nas  na trop, którym  pragnę  posuwać  się  dalej,  trop wiodący  do nieco 
innego,  aniżeli  obiegowe,  rozumienia  natury  szatana. 

Zanim  jednak do tego  dojdziemy  zadajmy  sobie  jeszcze  jedno pytanie.  Czy szatan 
przedstawiony  tak, jak w naszych  ludowych  legendach,  czy  jak we wzmiankowanym  powyżej 
"Almanachu..."  wydaje  nam  się choć  trochę  przeraźliwy,  straszny,  niebezpieczny..?  Czy 
boimy  się  go? 

Może właśnie  dlatego,  że  nie  widzimy  najmniejszego  powodu do strachu,  może  również 
dlatego,  że żyjemy  w kulturze  niewątpliwie  zmierzającej  w stronę  skrajnego  hedonizmu, 
zaczynamy  tworzyć  pojawiające  się  już  od jakiegoś  czasu  teorie  - kiedyś  obecne jedynie  w 
satanizujących  i  satanistycznych  sektach  - wedle  których  szatan  jest  humanistą  i kimś  w 
rodzaju  ukaranego  przez  Boga  Prometeusza.  W ten  sposób, jak w greckim  micie,  staje  się 
męczennikiem  dla  dobra człowieka,  któremu  pragnie  pomagać.  To, jak widać,  kolejna  wizja 
nieszkodliwego,  poczciwego  szatana,  który  ukarany  został  nie  za co innego,  jak tylko  za chęć 
bycia  bardziej  humanitarnym  od nieludzko  dalekiego,  oficjalnego,  zimnego,  wyniosłego 
Boga. 
Taki  szatan  przestaje  być straszny  dla współczesnego,  żyjącego  w kulcie  demokracji  i 
wspomagania  dążeń  wolnościowych  człowieka.  Taki  szatan  przestaje  straszyć,  a zaczyna 
kusić... 
Nie na darmo  ktoś powiedział  kiedyś,  że największym  zwycięstwem  diabła  w dzisiejszym 
świecie  jest to, że nikt  już  w jego istnienie  nie  wierzy. 

Wróćmy  teraz  do Biblii  jako gruntu,  na którym  chcemy  obserwować  szatana  i  badać jego 
istotę. 
Jakiego  szatana  widzimy  w Biblii? 

ST, niewątpliwy  unikat  literatury  religijnej  starożytnego  Wschodu,  potwierdził  także  swoją 
unikalność  potraktowaniem  problematyki  demonologicznej.  Słuszność  takiego  stwierdzenia 
dostrzeżemy  omawiając  demonologię  ST oraz  znajdowane  tam  ślady  praktyk  skierowanych 
przeciw  istotom  demonicznym.  Kultury  ościenne,  od których  Izrael  nie  mógł  być 
odizolowany,  posiadały  monstrualnie  rozwinięte  demonologie.  ST tymczasem  sprawia 
wrażenie  niezauważania  tej problematyki.  Niedostrzeganie  to nie  może  być jednak  rozumiane 
absolutnie,  albowiem  - jak słusznie  zauważył  Bent  Noack - "szatan  i demony  także  ST nie  są 
nieznane,  a wiara  demoniczna  i obawa przed  demonami  w wielu  miejscach  są zakładane". 

Dlaczego  tak się  działo?  Dlaczego  autorzy  starotestamentowych  ksiąg  wybrali  taką  linię 
postępowania  i tak konsekwentnie  pozostawali  jej wierni?  Jak powszechnie  wiadomo, 
centralną  myślą  ST przenikającą  wszystkie  jego księgi  była  idea  monoteizmu  /Pwt 6, 4; Wj 
20, 3; 22, 19/. Autorom  starotestamentowych  wypowiedzi  bardzo  zależało,  aby nie  narazić  na 
szwank  tej jakże  cennej  i oryginalnej  idei.  Niebezpieczeństwo  takie  stanowiłaby  akceptacja 
obok Jahwe  istniejących  niezależnych  albo  wrogich  mu  istot.[3] 

Choć ta tendencyjna  ostrożność  autorów  ST nie  wydaje  mi  się  pierwszoplanowym  powodem 
ich  powściągliwości  w mówieniu  o demonach  prawdą jest, iż  ST nie  szafuje  wypowiedziami 
dotyczącymi  demonów  nazbyt  często.  Jest ich  jednak  na tyle  dużo  w tradycji  i literaturze 
około biblijnej  - jak choćby  Talmud,  że łatwo  można  znaleźć  stosunkowo  dużo  materiału  dla 

background image

przeprowadzenia  próby  systematyki.   

Talmud  prezentuje  różne  istniejące  w okresie  jego  kształtowania  opinie  na temat  pochodzenia 
złych  duchów: 

"Według  jednej  opinii  stanowią  one część Bożego  stworzenia.  Do rzeczy  stworzonych  w 
wilię  pierwszego  szabatu  zaliczono  mazzikin  , czyli  szkodliwe  duchy  (Awot  5, 9). Do tekstu: 
"Potem  rzekł  Bóg:  Niech  wyda ziemia  istotę  żywą  według  rodzaju  jej."  (Rdz.  1, 24) dopisano 
komentarz:  "Chodzi  tu o demony,  których  dusze  stworzył  Święty  Jedyny  (niech  będzie 
błogosławiony!),  jednakże  gdy  już  miał  stworzyć  ich  ciała,  uszanował  szabat  i nie  stworzył 
ich"  (Gen.  R. 7, 5). Uważano  je zatem  za  istoty  bezcielesne."[4] 

Owa bezcielesność  demonów  zapewniała  im  możliwość  bycia  niezauważalnymi  dla 
człowieka,  a przez  to o wiele  niebezpieczniejszymi.  Demony  mogły  również  niekiedy 
przybierać  zapożyczone  od przedmiotów,  istot  lub  ich  krzyżówek  kształty.  Ich  oryginalny 
wygląd,  jak wierzono,  był  tak straszny,  że brak fizycznego  ciała  odbierano  jako wynik  Bożej 
troski  o człowieka,  ponieważ  gdyby  ten mógł  je zobaczyć  - oszalałby  niechybnie. 

Jakkolwiek  wyobrażano  sobie  demony,  wiara  w nie  - niezależnie  od stanowiska  Biblii  była 
niezmiernie  mocno  zakorzeniona,  stanowiła  integralny  element  rzeczywistości  w czasach  tak 
staro-, jak i nowotestamentowych. 

"Wiara  w złe  duchy  była  tak mocno  zakorzeniona  tak pośród ludzi  wykształconych,  jak i 
pospólstwa,  że Talmud  włączył  ją do swego  prawodawstwa.  Wydając  decyzje  prawne  rabini 
formułowali  zalecenia,  które zakładały  realne  istnienie  demonów.  Na przykład  przy 
omawianiu  praw dotyczących  dozwolonych  i  niedozwolonych  czynności  podczas dnia 
szabatu,  stwierdzono:  "Kto gasi  lampę  z obawy  (że zostanie  zaatakowany)  przez  gojów  czy 
rabusiów  lub  ze strachu  przed złymi  duchami,  wolny  jest od winy.  (Szab. 2, 5). "Jeśli  ktoś 
zostaje  wyciągnięty  z domu  poza dozwoloną  odległość,  jaką wolno  przebyć  w szabat  - czy  to 
przez  gojów,  czy  przez  złego  ducha  - nie  powinien  przejść  dobrowolnie  więcej  aniżeli  cztery 
łokcie."  (Eruw.  4, 1)."[5] 

Jedną z  ważniejszych  przyczyn  popełniania  grzechów  było  opętanie  przez  złego  ducha,  który 
pozbawiał  swą ofiarę  panowania  nad sobą oraz rozumienia  czynów  przez  nią  popełnianych. 

Skąd pochodzą  demony,  złe  duchy?  Jak wyglądają?  Jak się  nazywają? 

"Pod trzema  względami  przypominają  one usługujące  anioły,  a pod trzema  istoty  ludzkie. 
Podobnie,  jak usługujące  anioły  mają  skrzydła,  fruwają  z jednego  końca świata  na drugi  i 
znają  przyszłość.  Podobnie  jak istoty  ludzkie  jedzą,  piją,  rozmnażają  się i  umierają  (Chag. 
16a) Niektórzy  dodają:  Mają moc  zmieniania  swego  wyglądu  i  potrafią  widzieć,  przy  czym 
same  są niewidzialne."[6] 

Kolejne  pytanie,  które możemy  sobie  zadać dotyczy  ich  liczebności.  Ile  jest demonów? 

"<>  - rzekł  pewien  rabbi;  inny  zaś oświadczył:  <> (Tanhuma  Miszpatim  par. 19). R. Johanan 
rzekł:  W Sichnin[7]  mieszka  trzysta  gatunków  demonów,  lecz  co do demona  żeńskiego,  to nie 
wiem  jaki  on jest. (Git.  68 a). Chociaż  normalnie  są one niewidzialne,  jednak istnieją  sposoby, 
by wykryć  ich  obecność, a nawet  je zobaczyć. 

background image

"Kto  chce ujrzeć  ślady  ich  stóp powinien  wziąć  przesiane  popioły  i  rozsypać  je wokół  łóżka. 
Rano  zobaczy  coś, co przypomina  ślady  kogucich  łap. Kto chce  je ujrzeć  powinien  wziąć 
pozostałość  po porodzie  czarnej  kocicy,  potomstwo  czarnej  kocicy,  pierworodnego  z 
pierworodnego,  upiec  w ogniu,  zetrzeć  na proszek,  napełnić  nim  oczy,  a wtedy  je 
zobaczy."[8]. 

Popioły  czarnej  kocicy  są zresztą  często  spotykanym  - przede  wszystkim  - w arabskich 
księgach  środkiem  magicznym,  kogut  natomiast,  ze względu  na  to, iż  pieje  po ciemku,  dla 
ludzi  Wschodu,  reprezentuje  siły  ciemności.  Talmud  utożsamia  na przykład  wymienianych  w 
II Krl. 17, 29 - 30:  bożków  pogańskich  Sukkot-Benota  - z kurą, a Nergala  - z  kogutem. 

"  Tworzył  sobie  jednak każdy  z  tych  ludów  własnych  bogów i  wstawiał  ich  do świątynek  na 
wyżynach,  jakie  pobudowali  Samarytanie,  każdy  w swoich  miastach,  w których  się  osiedlił.  I 
tak Babilończycy  stworzyli  sobie  Sukkot-Benota,  Kutejczycy  stworzyli  sobie  Nergala, 
Chamatczycy  stworzyli  sobie Aszimę;" 

Demony  miały  również  swoje ulubione  miejsca,  takie  jak woda (studnie,  potoki,  naczynia  z 
wodą), ruiny  domów,  latryny,  pustynia,  miejsca  zacienione,  nocna  ciemność.  Tam 
przebywały  i w trakcie  opętywania  ludzi  i poza  nim. 
Talmud  wymienia  też  wiele  zaklęć  mających  uchronić  człowieka  zmuszonego  do 
przebywania  w pobliżu  takich  miejsc  od niebezpieczeństwa  ze strony  zamieszkujących  je 
demonów.  Na przykład  na te przebywające  w latrynie  działać  miały  słowa:   

"Na głowie  lwa  i na nosie  lwicy  znalazłem  demona  Bar Szirika  Panda; w dolinie,  gdzie  rosną 
pory, biję  go, szczęką  osła  go uderzam  (Szab. 7a)."[9] 

Znany  szeroko  - przynajmniej  w legendzie  - z wielkiej  biegłości  w układaniu  zaklęć  mających 
wypędzać  demony  był  król  Salomon,  jego sztuką  posługiwało  się  jednak  wielu  innych  przez 
długi  czas. Józef  Flawiusz  na przykład  tak o tym  pisze: 

"Tak  wielka  była  roztropność  i  mądrość,  której Bóg  udzielił  Salomonowi,  że przewyższał  on 
nią  wszystkich  ludzi  dawnych,  a nawet  Egipcjanie,  którzy  ponoć górują  nad wszystkimi 
ludźmi  bystrością  umysłu,  nie  tylko  nie  dorównywali  Salomonowi,  ale  pozostawali  daleko  w 
tyle  za roztropnością  króla.  [...] Bóg  obdarzył  go również  znajomością  sztuki  stosowanej 
przeciwko  demonom  w celu  wspomagania  i leczenia  ludzi.  Układał  więc  Salomon  zaklęcia 
przynosząc  ulgę  w chorobach  i zostawił  po sobie formuły  egzorcyzmów,  za pomocą  których 
ludzie  opętani  przez  demony  mogą  je wygnać  tak, że nigdy  nie  wrócą. Taki  rodzaj  leczenia  do 
dziś  dnia  wielką  cieszy  się  u nas powagą.  Byłem  na przykład  świadkiem  jak pewien  Eleazar, 
mój  rodak, w obecności  Wespazjana,  jego  synów,  trybunów  i tłumu  innych  żołnierzy  uwalniał 
ludzi  opętanych  przez  demony,  a dokonywał  tego  leczenia  w następujący  sposób:  Do nozdrzy 
opętanego  przytykał  pierścień,  pod którego  pieczęcią  znajdował  się  jeden  z korzeni 
określonych  przez  Salomona,  a gdy  ów człowiek  go powąchał,  Eleazar  wyciągał  zeń  demona 
przez  nozdrza:  wówczas  uleczony  natychmiast  padał na ziemię.  Eleazar  zaś zaklinał  demona  - 
wypowiadając  imię  Salomona  i powtarzając  ułożone  przez  niego  zaklęcia  - by nigdy  już  nie 
wrócił  do tego człowieka.  A pragnąc  przekonać  widzów,  że istotnie  ma  taką moc, stawiał  w 
pobliżu  puchar  albo miednicę  pełną  wody  i nakazywał  demonowi,  wychodzącemu  z 
człowieka,  by przewrócił  to naczynie,  dając widzom  dowód, iż  opuścił  człowieka.  Gdy  tak się 
działo,  w całej  pełni  objawiała  się  roztropność  i  mądrość  Salomona."[10] 

Wiemy  już  zatem,  w czym  demony  podobne są do aniołów  i do człowieka,  wiemy  że jest ich 

background image

ogromnie  wiele,  wiemy  że dla ludzi  Biblii  i tych  "około  biblijnych"  były  kimś  bardzo realnym 
i wiemy  gdzie  przebywały  najchętniej  oraz, że istnieją  formuły  którymi  można  je wypędzać 
lub  odpędzać.  Pora teraz  na próbę systematyki. 

Zacznijmy  od wypowiedzi  biblijnych.  Wspomnieć  tu  można  przede  wszystkim  o demonach 
posiadających  imiona  i  jednostkową  historię,  jak choćby  demon  nocy  - Lilit  (Iz.  34, 14), oraz 
o demonach  bezimiennych,  jak choćby  te które można  zgromić  / wypędzić  jedynie  w 
specjalny  sposób - jak mówił  Jezus  (Mat.  17, 21): 

"...  ten rodzaj  nie  wychodzi  inaczej,  jak tylko  przez  modlitwę  i post.". 

Można  mówić  o demonach,  które występują  pojedynczo  i  o tych,  które pojawiają  się w 
dużych  grupach  (Mk. 5 1 -13):  
"A  gdy  wychodził  z łodzi,  oto wybiegł  z grobów  naprzeciw  niego  opętany  przez  ducha 
nieczystego  człowiek, 
Który mieszkał  w grobowcach  i nikt  nie  mógł  go nawet  łańcuchami  związać,   
Gdyż  często  związany  pętami  i łańcuchami,  zrywał  łańcuchy  i  kruszył  pęta, i  nikt  nie  mógł  go 
poskromić.  [...] 
I wołając  wielkim  głosem  rzekł:  Co ja mam  z tobą Jezusie,  Synu  Boga  Najwyższego? 
Zaklinam  cię  na Boga  żebyś  mnie  nie  dręczył. 
Albowiem  powiedział  mu:  Wyjdź  duchu  nieczysty  z tego  człowieka! 
I zapytał  go:  Jak ci  na imię?  Odpowiedział  mu:  Na imię  mi  Legion,  gdyż  jest nas wielu.". 

Można  wreszcie  powiedzieć,  że  napastują  nie  tylko  ludzi,  ale  i  zwierzęta,  spośród których 
najbardziej  wystawione  na niebezpieczeństwo  opętania  są psy. 
Jako początek  przyjmijmy  jednak  znane  z Biblii  lub  ksiąg  deuterokanonicznych  i 
apokryficznych  imiona  demonów.  Spróbujmy  je pokrótce prześledzić. 

Pierwszym  przedstawicielem  tej grupy  niech  będzie  AZAZEL,  którego  imię  nie  posiada 
żadnych  odpowiedników  wśród  kultur  ościennych  Izraela,  często  natomiast  pojawia  się  w 
literaturze  apokryficznej.  Stary  Testament  wspomina  je czterokrotnie  w Lev.  16, 8 i 10 i  26.  
"Dotychczas  ani  czas, ani  sposób powstania  tej nazwy,  a przede  wszystkim  jej znaczenie  nie 
wydają  się  definitywnie  rozstrzygnięte."[11] 
W Słowniku  Biblijnym  Adolfa  Novotnego  na temat  tego demona  możemy  natomiast  jedynie 
przeczytać  takie  wyjaśnienie:  "Azazel,  imię  złego  ducha,  którego  siedzibą  była  pustynia.  W 
dniu  pojednania  posyłano  jednego  kozła  obciążonego  grzechem  ludu  Izraelskiego  na pustynię 
do Azazela."[12]. 
Wiersze  biblijne  wymieniające  imię  tego demona  zawierają  opis  czynności,  które musi 
wykonać  Aaron  wchodząc  do namiotu  Pana, do miejsca  gdzie  trzymana  była  Skrzynia 
Przymierza.  Miał  on obowiązek  złożyć  cielca  na ofiarę  za grzech  - posyłając  go żywego  do 
Azazela  właśnie  i  barana  jako ofiarę  całopalną  dla Boga.  Ofiara  dla  Azazela  wyglądała  jak w 
definicji  słownikowej. 

Drugim  przedstawicielem  tej grupy  demonów  jest  ASMODEUSZ.  Imię  to występuje  w 
deuterokanonicznej  księdze  Tobiasza  2 razy:  Tob, 3, 8 i 17. Jego  prawdopodobnym 
odpowiednikiem  / źródłem  w literaturze  irańskiej  był  demon  Aeszma  Daeva.  W księdze 
Tobiasza  oskarżany  jest on o spowodowanie  śmierci  siedmiu  kolejnych  mężów  Sary, córki 
Raguela.  Sposób działania  tego  demona  podobny  jest do znanego  z innych  miejsc  ST (Hi.  1, 
12; 2, 6; I Krn. 21, 1):  "Na to rzekł  Pan do szatana:  Oto wszystko  co ma jest  w twojej  mocy, 

background image

tylko  jego nie  dotykaj!  I odszedł  szatan  sprzed oblicza  Pana."  (Hi.  1, 12) 

Trzecią  przedstawicielką  tej klasy  demonów  jest  stosunkowo  najszerzej  znana  w literaturze 
około biblijnej,  choć wymieniana  tylko  raz  w ST LILIT. 
W księdze  Izajasza  - jedynym  miejscu  w ST gdzie  się pojawia,  czytamy  o niej:  "Świstaki 
natkną  się na  hieny  i  fauny  będą się  wzajemnie  nawoływać,  tylko  upiór  nocny  będzie  tam 
odpoczywał  i  znajdzie  dla  siebie  schronienie."  (Iz.  34, 14). 
W oryginale  hebrajskim  upiór  nocny  nazywany  jest właśnie  "hirggijah  lilit",  gdzie  słowo 
"lilit"  jest  rzeczownikiem  femininum  singularis  pochodzącym  od słowa  "lil"  - rzeczownika 
oznaczającego  "noc",  "przeciwieństwo". 

Lilit  posiada swoje  odpowiedniki  w demonologii  babilońskiej  - Lilitu,  Ardat Lili.  Bardziej 
prawdopodobne  od zapożyczenia  z Babilonu  jest jednak  hebrajskie,  odrzeczownikowe 
pochodzenie  tego imienia.  Istnieje  także możliwość,  zgodnie  z którą Lilit  jest zapożyczeniem 
z sumeryjskiego,  od słowa  "lulu"  oznaczającego  "rozwiązłość".  Niezależnie  od etymologii 
demon  nazwany  tym  imieniem  mieszkał  głównie  w ruinach  i na pustyni.  Przybierał  żeńską 
formę  i  dla przywodzenia  do zguby  swych  ofiar  posługiwał  się "odwieczną"  bronią  swej 
żeńskiej  płciowości.  Lilit  częściej  aniżeli  w ST pojawia  się w literaturze  i tradycji  około 
biblijnej,  czego  śladem  jest chociażby  fragment  opowiadania  Icchaka Lejbusza  Pereca 
cytowanego  już  poprzednio,  gdzie  czytamy:   
"...Lilit  powiedziała:   
- A ja go dostanę  w swoje ręce. Są na to stare  sposoby."[13]. 
Dalej  następuje  barwny  obraz  kuszenia  starego  rabina  względami  i  urodą demona,  który 
przybrał  postać młodej  dziewczyny. 
Abraham  Cohen w swoich  wykładach  nt. Talmudu  pisze  o niej: 
"Głównym  demonem  żeńskim  jest Lilit,  którą wyobrażano  sobie  jako istotę  o długich  włosach 
(Eruw.  100b). Na jej temat  powiedziano:  "Zabronione  jest człowiekowi  sypiać  samotnie  w 
domu;  a tego,  kto śpi  sam  w domu  schwyta  Lilit"  (Szab.  151 b). Talmud  niewiele  o niej 
opowiada,  jednakże  postać ta występuje  bardzo  często  w późniejszym  żydowskim  folklorze 
jako szczególnie  groźna  dla kobiet  rodzących  i  jako porywaczka  dzieci." 

Do tej grupy  można  też zaliczyć  inne  postacie  demoniczne  pojawiające  się  na kartach  ST, jak 
chociażby:  LEWIATAN,  pojawiający  się  w ST pięciokrotnie  (Hi.  3, 8; Ps. 74, 14; 104, 26; Iz. 
27, 1). Izajasz  opisuje  go w następujący  sposób: 
"W  owym  dniu  Pan ukarze  swoim  twardym,  wielkim  i mocnym  mieczem  Lewiatana, 
zwinnego  węża,  Lewiatan  węża  skręconego  i  zabije  smoka  morskiego." 
"Leviatan,  tajemniczy  smok lub  stwór morski  grożący  światu  zniszczeniem  [...] Jest to w 
istocie  przeciwnik  Pana, który  pozostał  z wieku  chaosu,  ale  zostanie  pokonany.  W Ps. 104, 
24, Hi.  3, 8; 40, 20 w przekładzie  Krala "lewiatan"  zastąpiony  jest wyrazem  "wieloryb". 
Literatura  rabinacka  bardzo  często  oddaje się fantazjom  na temat  tajemniczego  lewiatana: 
Jordan  wpływa  do jego  jamy,  jego  mięso  w czasach  Mesjańskich  stanie  się  pokarmem 
błogosławionych,  z jego  skóry  zrobiony  będzie  pas dla wyzwolonych,  etc. W NT miejsce 
Lewiatana  zajął  Antychryst."[14] 

Następny  rodzaj  demonów  występujących  w Biblii  i literaturze  około  biblijnej,  to te, które 
nazywane  są jedynie  przy  pomocy  "nazw  gatunkowych"  występujących  zazwyczaj  w pluralis 
- co zdaje  się  sugerować  większą  liczbę  opisywanych  nimi  złych  duchów.  Istoty  te od 
powstania  greckiego  przekładu  LXX  określane  są zbiorczym  terminem  "daimonia". 

Do tej grupy  możemy  zaliczyć:  SZEDIM  (demony)  jedynie  dwa razy  wymienione  na kartach 

background image

ST (Deut.  32, 17; Ps. 106, 37). 
"Składali  ofiary  demonom,  które nie  są bogami..."  (Deut.  32, 17a). 

SZEJIRIM  (kosmacze)  pojawiają  się  w ST jedynie  cztery  razy  (Iz.  13, 21; 34, 14; Lev.  17, 7; 
II Krn. 11, 15). Ich nazwa  najprawdopodobniej  pochodzi  od hebr. słowa  "szajid"  - "kosmaty" 
nawiązując  do postaci  kozła.   
"...i  wyprawiać  swoje  harce kosmacze."  (Iz.  13, 21d). 
Ponieważ  jednak  LXX  tłumaczy  to słowo  jako "daimonia"  nie  można  nie  zauważyć  jego 
"demonicznych"  konotacji. 

I wreszcie  ostatnia  grupa  demonów  to te, których  imiona  stanowią  plagi,  choroby  lub 
zjawiska  z nimi  utożsamiane.   
"Demoniczne  rozumienie  tych  terminów  byłoby  - zdaniem  H. Kaupela  - zgodne  z 
personifikującą  tendencją  ludów  tamtejszych  i  chyba  nieobcą  ST."[15] 

Do tej grupy  można  zaliczyć  takie  postacie,  jak:  KETEW  - demon  zarazy  / plagi  (Oz. 13, 14; 
Ps. 91, 6): 
"Mamże  ich  wyzwolić  z krainy  umarłych,  od śmierci  ich  wykupić? 
O, śmierci  gdzież  są twoje plagi, 
o piekło  gdzież  jest twoja  zaraza?..."  (Oz. 13, 14)  

KETEW  MERIRI  - demon  zarazy  południowej  (Deut.  32, 24), DEWER  - demon  śmierci  (Oz. 
13, 14; Ps. 91,6; Ex.  5, 3; Lev.  26, 25), RESZEF  - demon  gorączki  (Deut.  32, 24 Ha. 3, 5) 
dopełniają  miary  tej grupy  istot  demonicznych. 

To z grubsza  wyczerpuje  możliwość  hierarchizowania  złych  duchów  w ST  - poza jednym  z 
nich,  o którym  zaraz  powiemy.  Tym  który  zgodnie  z koncepcją,  jaką pragnę  tu  przedstawić 
łączy  ST i  NT w ich  relacjach  dotyczących  demonów  różnego  rodzaju  jest  SZATAN.  Dla 
lepszego  zrozumienia  jego  roli  omówmy  najpierw  - zanim  zajmiemy  się  nim  - demony 
opisane  w NT. 

NT używa  wielu  określeń  dla opisania  pojawiających  się  na jego  kartach  istot  demonicznych. 
W sumie  określeń  ich  dotyczących  jest 15. 

Pierwszymi  złymi  mocami,  które tu wymienimy  niech  wolno  nam  będzie  uczynić  DEMONY. 
Słowo  "daimonion"  najczęściej  występuje  w formie  pluralis  (daimonia).  Demony  często 
wspominane  są jako służebne  moce wobec szatana  / Belzebuba  (Łk. 11, 18n; Mt. 12, 27), 
rozpoznające  Jezusa  gdy  przychodzi  by je wyganiać  (Mk. 1, 34; Łk. 4, 33, 41; Jk. 2, 19). 
Posiadają  często  specjalną,  "szatańską"  wiedzę  (Jk. 3, 15), są podstępne  (Mt. 8, 31), potrafią 
też  czynić  cuda  (Obj. 16, 14). Ich  głównym  celem  jest  zwodzenie  tych,  którzy  uwierzyli  (I 
Tm.  4, 1). Działalność  demonów  i  jej okropne skutki  widać  zwłaszcza  u opętanych. 
"Demony  działają  także  - co jest być może  drobną oryginalnością  NT - na polu  ściśle 
religijnym,  skłaniając  ludzi  do bałwochwalczych  kultów  (Obj. 9, 20; I Kor. 10, 20n; Dz.  Ap. 
17, 18)"[16]. 
Optymistyczne  jest to, że demony  muszą  jednak  bezwzględnie  podporządkować  się  woli 
Jezusa  (Łk. 4, 35), a potem  także  uczniom  Jezusa  (Mt. 10, 8; Łk. 9, 1) i wszystkim  wierzącym 
(Mk. 9, 38; Łk. 9, 49). 
Demony  są istotami  duchowymi  z pewnymi  cechami  indywidualnych  osobowości. 

Drugi  rodzaj  złych  mocy  to DUCHY  (pneuma),  które samodzielnie  i w rozmaitych  złożeniach 

background image

pojawiają  się  w NT 52 razy. 
Duchy  występują  przede wszystkim  w wielkiej  liczbie  (Mt. 8, 16) i powodowały  zniszczenie 
ciała  człowieka,  którego  posiadły  (Mt. 9, 20; Łk. 9, 39). Duchy  działają  w "synach  buntu"  (Ef. 
2, 2) odrzucając  i powodując  odrzucanie  Jezusa  (1 Jn. 4, 3). 
Duch  nieczysty  pojawiający  się  w opisach  opętań w NT rzuca  opętanymi  (Mk. 1, 26), krzyczy 
(Łk. 4, 33) i  ucieka  na pustynię  (Łk. 8, 29), a w końcu  doprowadza  do śmierci  opętanego 
człowieka  (Mk. 5, 13). 
Pojęcie  "pneuma"  - duch,  jako jedno z  najczęściej  stosowanych  w NT określeń  demonów 
zdaje  się  występować  również  jako swego  rodzaju  synonim  dla "daimonion"  - demon. 

MOCE ("dinameis")  i POTĘGI  ("ekxousiai")  to trzeci  rodzaj  złych  istot.   
Co ciekawe  pojęcia  te występują  w NT tak na określenie  dobrych,  jak i  złych  mocy.  Te same 
słowa  określają  dwa różne  całkowicie  od siebie  zjawiska,  a to którego  właśnie  dotyczą  w 
danym  momencie  determinowane  jest wyłącznie  kontekstualnie. 

Czwartym  przykładem  demona  w NT jest SMOK ("drakon"). 
Jego imię  spotykamy  aż 12 razy.  Określa  ono istotę  tajemniczą  i wrogą  wobec Boga,  którą 
autor  Objawienia  Janowego  utożsamia  z szatanem  i  diabłem  (Obj. 12, 9; 20, 2). Smok  jest 
ważnym  elementem  wizji  apokaliptycznej. 

WŁADCA,  piąte  określenie  ("arcon"),  czasem  pojawia  się  w formie  "  WŁADCA  TEGO 
ŚWIATA",   
"Ostatecznie  więc  pojęcie  o arcwn  tou kosmou  toutou  i jego  warianty  pokazują  nam 
osobowego  przeciwnika  Boga  i człowieka,  który  stoi  na czele  jemu  podporządkowanych 
demonów,  aniołów,  a także  ludzi."[17]. 

ANIOŁOWIE  ("aggeloi"),  również  i oni,  jako szósta  odmiana  nieczystych  duchów  pojawiają 
się  na kartach  NT. Tak, jak w przypadku  mocy  i  potęg  negatywną  konotację  determinuje 
kontekst.  Sam  termin  "Anioł"  oznacza  bardziej  pełnioną  funkcję,  aniżeli  nazwę  własną. 
W formie  pojedynczej  mówi  się o "aniele  szatana"  (2 Kor. 12, 7) i  "aniele  czeluści"  (Obj. 9, 
11). Znajdujemy  też w NT relację  o grzechu  aniołów  (2 Ptr. 2, 4; Jud. 6). 
"Bóg  bowiem  nie  oszczędził  aniołów,  którzy  zgrzeszyli,  lecz  strąciwszy  do otchłani,  umieścił 
ich  w mrocznych  lochach,  aby byli  zachowani  na  sąd." (2 Ptr. 2, 4). 
i: 
"Aniołów  zaś, którzy  nie  zachowali  zakreślonego  dla nich  okręgu,  lecz  opuścili  własne 
mieszkanie,  trzyma  w wiecznych  pętach  w ciemnicy  na  wielki  dzień  sądu."  (Juda  6). 

Siódme  określenie  to:  ZŁY  - "poneros"pojawia  się  w NT 11 razy  na oznaczenie  diabła  przez 
określenie  tego iż  jest on całkowitym  przeciwieństwem  Boga. 

Ósme imię  demona  to WĄŻ STARODAWNY  - "ofis  arcaios".  W ostatniej  księdze  NT per 
analogiam  do pierwszej  księgi  ST utożsamia  się  go z diabłem  i  szatanem.  Wąż  jest tym,  który 
zwiódł  Ewę. Jego inteligencja  jest wręcz  przysłowiowa. 

BELZEBUB  - "beelzeboul"  pojawia  się  jedynie  7 razy  (Mt. 12, 24;, 25, 27; Mk. 3, 22; Łk. 11, 
15, 18n) w połączeniu  z polemiką  pomiędzy  faryzeuszami  i  uczonymi  w Piśmie  a Jezusem, 
gdy  ten  wypędzał  demony.   

Belzebub  uważany  jest  za imię  własne  jakiegoś  rodzaju  przywódcy  demonów,  a także  za 

background image

synonim  słowa  "szatan". 

Dziesiąte  określenie  - WRÓG - "ecthros"  występuje  w NT dość wiele  razy  i zazwyczaj  nie 
odnosi  się do istot  demonicznych,  choć  jest chyba  jednym  z najtrafniej  oddających  ich  istotę 
określeń.  W kontekście  demonicznym  pojawia  się  w zasadzie  tylko  4 razy  w  przypowieści  o 
pszenicy  i kąkolu  (Mt. 13, 25, 28, 39). Termin  ten wskazuje  ostatecznie  na osobowego, 
pełnego  podstępu i  skrytości,  wroga  Boga. 

ANTYCHRYST  - "anticristos"  - określenie  jedenaste  - występuje  jedynie  5 razy  i  jedynie  w 
listach  Janowych  (1 J. 2, 18, 22; 4, 3; 2 J. 7)oznaczając  jednostkowe  albo  zbiorowe  istoty 
wrogie  Chrystusowi. 

"Wielu  egzegetów  w terminie  "antychryst"  widzi,  jeżeli  już  nie  samego  szatana,  to 
przynajmniej  jakąś nieokreśloną  jednostkę  ludzką  będącą jego reprezentantem."[18]. 

Określeniem  dwunastym  jest KUSICIEL  - "  peirazon"  pojawiający  się w podstawowej  formie 
tylko  2 razy  w NT na oznaczenie  tego, który  kusi,  odwodzi  od Boga.  Wyraźnie  zaznaczone  są 
sfery  jego  zainteresowań  w NT: zwodzenie  Jezusa  podczas jego  życia  i działalności  ziemskiej 
oraz  zwodzenie,  kuszenie  tych,  którzy  poświęcili  swe życie  Jezusowi. 

Trzynaste  określenie  - BELIAR  - "beliar"  - pojawia  się  tylko  1 raz (2 Kor. 6, 15). Etymologia 
tego  imienia  nie  jest jasna,  choć niektórzy  zakładają,  że  może  wiązać  się ono z  rdzeniem  "blj" 
wyrażającym  negację. 
"Albo  jaka zgoda  między  Chrystusem  a Belialem,   
albo  co za dział  ma  wierzący  z niewierzącym? 
Jakiż  układ  między  świątynią  Bożą  a bałwanami?"  (2 Kor. 6, 15-16a). 

Wreszcie  na koniec  dochodzimy  do najistotniejszych  określeń  złych  mocy  pojawiających  się 
w NT. 

Czternastym  z kolei,  a pierwszym  z tych  dwóch  jest DIABEŁ  - "diabolos". 
"W  grece klasycznej  używano  tego terminu  dla  określenia  bluźniercy,  obłudnika,  albo 
oskarżyciela.  W tym  też  znaczeniu  używano  tego  terminu  w LXX,  z jednym  jednak 
nadzwyczajnym  wyjątkiem.  Oto w Mdr. 2, 24 terminu  diaboloV  użyto  dla przetłumaczenia 
hebrajskiego  słowa  "szatan"[19]. 
W słowniku  Dufoura  o diable  czytamy: 
"Diabeł,  gr,  diabolos  (od dia-ballo:  "dzielić,  oskarżać  oczerniać"):  "ten  kto źle  mówi".  Inne 
nazwy:  Szatan,  Przeciwnik  królestwa  Bożego.  Tu  na ziemi  dokonuje  on różnych  machinacji  i 
organizuje  całe podobne sobie  zgraje.  [...] Diabeł  ma władzę  uśmiercania,  ale  w końcu  sam 
zostanie  pokonany."[20]. 
a Heit  dodaje: 
"Nazwa  ta [...] oznacza  szatana  - naczelną  osobę trójcy  szatańskiej.  Jemu  służą  diabli, 
demony..."[21]. 
Diabeł  posługuje  się  podstępem  (Ef.  6, 11) i cierpieniem  (Obj. 2, 10) aby skłonić  człowieka 
do grzechu  (J. 13, 2). Ci którzy  ulegają  są nazywani  "synami  diabelskimi"  (Dz.  Ap. 13, 10), a 
nawet  samymi  diabłami  (J. 6, 70). 

I wreszcie  dochodzimy  do ostatniego,  piętnastego  już  terminu,  zarazem  kluczowego  słowa  dla 
niniejszego  wykładu,  do SZATAN-a  - gr. "satanas",  hebr. "szatan". 
"Szatan  (hebr.  "przeciwnik")  Rozumiano  go najpierw  jako przeciwnika,  który  knuje  przeciw 

background image

komuś  intrygi  (Hi.  1, 6 - 2, 10), następnie  jako diabła  i w najwyższym  stopniu  złego 
przywódcę  upadłych  aniołów,  który  się  stara zniweczyć  Boży  plan  zbawienia  ludzkości  (Mt. 
13, 39; Mk. 1, 13; 4, 15; Łk. 10, 18; 13, 16; J. 13, 2, 27). Pan Jezus  zganił  Piotra  i nazwał  go 
"szatanem"  ponieważ  się  sprzeciwiał  Jego cierpieniu  (Mk. 8, 33)."[22]. 
Działanie  szatana  przyjmuje  następującą  postać: 

1. spotykamy  go jako tego, który  chce  zawrócić  Jezusa  z Jego  drogi  już  na samym  początku 
Jego działalności,  co widać  w scenie  kuszenia  (Mk. 1, 13; Mt. 4, 10). Ten  sam zamiar 
przyświeca  mu  zresztą  również,  gdy  Piotr  jest przez  Jezusa  nazwany  "szatanem"  (Mt. 16, 23; 
Mk. 8, 33) kiedy  usiłuje  powstrzymać  Go przed śmiercią  krzyżową,  jak również  kiedy 
posługuje  się  Judaszem  przy  wydaniu  i pojmaniu  Jezusa  (Łk. 22, 3; J. 13, 27). 
2. szatan  stoi  na czele  swego  sui  generis  królestwa  (Łk. 11, 18; Mt. 12, 26) i swoich  aniołów 
(Obj. 12, 9). 
"Jeśli  więc  szatan  sam  w sobie jest  rozdarty,  jak się  ostanie  jego królestwo..."  (Łk. 11, 18a) 
"I  zrzucony  został  ogromny  smok, wąż  starodawny  zwany  diabłem  i  szatanem,  który  zwodzi 
cały  świat;  zrzucony  został  na ziemię,  zrzuceni  też  zostali  z nim  jego  aniołowie."  (Obj. 12, 9). 
Szatan  w NT stoi  więc  na czele  aniołów.  O wiele  śmielej  aniżeli  przedstawiano  to w ST 
występuje  też  otwarcie  przeciw  Bogu,  czyni  wielkie  znaki  i  cuda (2 Tes.  2, 9), podaje się 
nawet  czasem  za  anioła  światłości  (2 Kor. 11, 4) aby zwieść  łatwowiernych.   
Czasem  odgrywa  jednak również  dość pozytywną  rolę:  oducza  bluźnić  przekazanych  mu 
ludzi  (1 Tym.  1, 20), albo zatraca  ich  ciała  by ratować ducha  (1 Kor. 5, 5), chroni  nawet 
Pawła  przed  grożącą  mu  pychą  (2 Kor. 12, 7). W ew. Łukasza  (22, 31) czytamy:   
"Szymonie,  Szymonie,  oto szatan  wyprosił  sobie  by was przesiać  jak pszenicę.  Ja zaś 
prosiłem  za tobą, aby nie  ustała  wiara  twoja,  a ty, gdy  się kiedyś  nawrócisz,  utwierdzaj  braci 
swoich."  (Łk. 22, 31 - 32). 
Ma być więc  szatan  tym,  który poddaje próbie  wierzących,  egzaminuje  ich  wiarę,  wierność  i 
wytrwałość  w podążaniu  za Panem  - w tym  staje się  dość podobny  szatanowi  opisanemu  w 
relacji  księgi  Hioba. 

Oprócz wymienionych  powyżej  lub  raczej  obok nich  istnieje  jeszcze  jedna  koncepcja 
wyjaśnienia  roli  jaką spełnia  w Piśmie  Świętym  szatan.  Koncepcja ta odwołuje  się  do jednej  z 
możliwych  etymologii  samego  imienia  Szatan.  Jeżeli  bowiem  założymy,  iż  może  ono 
wywodzić  się  od hebrajskiego  słowa  "szytna"  oznaczającego  "oskarżyciela",  "prokuratora", 
"prowokatora"  wtedy  per analogiam  do funkcji  przez  to słowo  opisywanej  możemy  pokusić 
się  o wyjaśnienie  roli,  jaką odgrywa  szatan  na dworze  Bożym.  Umiejscawia  nas  to jednak 
oczywiście  głownie  na gruncie  ST. 

Kim  był  oskarżyciel,  prokurator  na królewskich  dworach  Izraela?   
Pełnił  podobną rolę  do prowokatora  znanego  nam  z czasów  carskich,  czy  nawet  z ostatnich 
dziesięcioleci  komunistycznego  reżimu.   
Rola  oskarżyciela,  prowokatora,  polegała  z jednej  strony  na śledzeniu  wydarzeń  i  ludzi 
niebezpiecznych  dla władzy  królewskiej,  z drugiej  jednak strony  również  na wywoływaniu, 
prowokowaniu  tych  wydarzeń  wtedy,  gdy  były  przewidywalne  i  łatwiejsze  do opanowania. 
Stara chińska  zasada władania  państwem  uczy,  że  rodzący  się  bunt,  rokosz,  należy 
sprowokować  do wybuchu  nie  zgodnie  z jego  naturalnym  rozwojem,  ale  wtedy  i  tam,  gdzie 
zostało  to wyznaczone  przez  władzę,  aby tym  łatwiej  i  pewniej  doszczętnie  go stłumić.  W 
oparciu  o taką zasadę działa  oskarżyciel,  szatan,  na  dworze  swego  króla  - Boga. 
Stary  Testament  często  przedstawia  działania  szatana  właśnie  na takiej  zasadzie,  jak gdyby 
jego  rola polegała  na wyszukiwaniu  złych  i "wspomaganiu"  ich  złości,  a także  jak gdyby 
szukał  zarzewi  buntu  tam,  gdzie  jeszcze  ich  nie  ma  - tu dobrym  przykładem  wydaje  się  być 

background image

Hiob. 

Rola  oskarżyciela,  prowokatora  epoki  starotestamentowej  polegała  również  na wdawaniu  się 
w spór z ewentualnym  oponentem  króla.  Sam król  nie  mógł  bowiem  występować 
jednocześnie  jako sędzia  wydający  werdykt  - którym  był  ex officio  - i  strona  w konflikcie. 
Potrzebny  był  mu  wobec tego ktoś, kto zamiast  niego  występowałby  jako strona  konfliktu  - 
takim  kimś  był  właśnie  szatan. 
Warto jeszcze  wspomnieć  o jednym  aspekcie  funkcji  "oskarżyciela",  "prowokatora"  w epoce 
ST, która rzutuje  na wyobrażenie  szatana  w Biblii.  Otóż "szytna"  - "oskarżyciel"  - był  osobą 
powoływaną  doraźnie  w ramach  potrzeb  i indywidualnie  do każdej konkretnej  sprawy.  Nie 
istniała  stała  posada tego  rodzaju. 
Idąc tym  tropem  może  łatwiej  przyjdzie  nam  zrozumieć  słowa  Jezusa  kierowane  do Piotra  i 
do Judasza,  którzy  w zgodzie  z tą teorią  "czasowo"  stawali  się szatanami  Jezusa  (Mt. 16, 23; 
Jn. 6, 70). To tłumaczy  również  ich  późniejszy  żal,  kiedy  ich  rola,  jako szatanów  dobiegła 
końca.  

Na gruncie  ST możemy  dla  poparcia  tej teorii  przytoczyć  chociażby  przykład  Hadada 
Edomczyka  i Rezona  syna  Eliady,  o którym  czytamy,  że: 
"Był  on przeciwnikiem  Izraela  przez  wszystkie  dni  Salomona..."  (I Krl. 11, 25a), gdzie  w 
miejsce  polskiego  przekładu  "przeciwnikiem"  użyte  jest słowo  "szatanem".  Podobnie  rzecz 
przedstawia  się  zresztą  również  w opisie  powrotu  Dawida  do Jerozolimy  po buncie 
Absaloma,  gdy  Dawid  mówi  do Abiszaja  syna  Serui: 
"...  Co mam  począć  z wami  synowie  Serui,  gdy  dziś  stajecie  przede  mną  jako przeciwnicy. 
Czy  dziś  miałby  ktoś ponieść  śmierć  w Izraelu?  Czy  miałbym  zapomnieć  o tym,  że  dzisiaj 
znowu  jestem  królem  nad Izraelem?"  (II Sm. 19, 22b), gdzie  znowu  w miejsce  słowa 
"przeciwnicy"  w oryginale  występuje  "szatani". 

W zasadzie  wszystkie  starotestamentowe  relacje  o szatanie,  które przejrzałem  przygotowując 
ten  wykład  łatwo  dają się  interpretować  w świetle  powyższej  teorii.  Dopiero  NT wprowadza 
bardziej  niezależną  od Boga,  ale  i odrzuconą,  zdymisjonowaną  osobę szatana.  Wygląda  to 
tak, jak gdyby  Bóg  w soteriologicznej  epoce ST oceniający  człowieka  na podstawie  prawości 
Zakonu,  w Jezusie  Chrystusie  zmienił  podejście  - co przecież  rzeczywiście  miało  miejsce  - i 
zrezygnował  na rzecz  łaski  z surowości  Zakonu.  Szatan  jednak  nie  mógł  tego pojąć i 
zaakceptować.  Jego działanie  - jak choćby  w przypadku  kuszenia  Jezusa,  gdzie  zdaje się 
usiłować  spowodować bunt  zanim  ten  w naturalny  sposób sam  mógłby  się  pojawić  (co miało 
mieć  ew. miejsce  później  podczas modlitwy  na Górze  Oliwnej  i w słowach  "Eloi,  Eloi,  lama 
sabachtani[23]")  - nosi  więc  ewidentnie  cechy  tej samej  roli  oskarżyciela  ST-owego.  Bóg 
jednak  nie  potrzebuje  już  swego  szatana,  takiego,  jak w epoce Zakonu.  Zwalnia  go, co wyraża 
choćby  Zachariasz  w swoim  proroctwie,  gdy  mówi: 
"Potem  ukazał  mi  Jozuego,  arcykapłana,  stojącego  przed  aniołem  Pana  i szatana  stojącego  po 
jego  prawicy,  aby go oskarżać 
Wtedy  anioł  Pana rzekł  do szatana:  Nie cię  zgromi  Pan, szatanie,  niech  cię zgromi  Pan, który 
obrał  Jeruzalem.  Czyż  nie  jest ono głownią  wyrwaną  z ognia? 
A Jozue  był  ubrany  w szatę  brudną  i tak stał  przed  aniołem. 
A ten tak odezwał  się  i rzekł  do sług,  którzy  stali  przed nim:  Zdejmijcie  z niego  brudną  szatę! 
Do niego  zaś  rzekł:  Oto zdjąłem  z ciebie  twoją  winę  i każę cię  przyoblec  w szaty  odświętne. 
Potem  rzekł:  włóżcie  mu  na głowę  czysty  zawój!  I włożyli  mu  na głowę  czysty  zawój,  i 
przyoblekli  go w szaty.  A anioł  Pana stał  przy  tym. 
Potem  dał anioł  Pana  uroczystą  obietnicę  Jozuemu: 
Tak mówi  Pan Zastępów:  Jeżeli  będziesz  chodził  moimi  drogami  i będziesz  pilnował  mojego 

background image

porządku,  będziesz  zawiadywał  moim  domem  oraz  strzegł  moich  dziedzińców,  dam ci  dostęp 
do tych,  którzy  tu  stoją. 
Słuchaj  więc,  arcykapłanie  Jozue,  ty  i twoi  towarzysze,  którzy  siedzą  przed tobą.   
Są oni  mężami  dobrej zapowiedzi,  że oto ja przywiodę  swego  sługę,  Latorośl. 
Bo oto na kamieniu,  który  położyłem  przed  Jozuem  - a na jednym  kamieniu  jest siedem  oczu 
- wyryję  napis  - mówi  Pan Zastępów  - I jednego  dnia  zmażę  winę  tej ziemi. 
W owym  dniu  - mówi  Pan Zastępów  - będziecie  zapraszali  jeden  drugiego  pod winną  latorośl 
i pod drzewo  figowe."  (Zach.  3, 1 - 10) 

Ponieważ  szatan  nie  chce, czy  nie  może  w to uwierzyć  i  z tym  stanem  rzeczy  się  pogodzić  - 
buntuje  się,  odmawia  posłuszeństwa.  Odtąd jego  przedsięwzięcia  nabierają  już  zupełnie 
przeciwnych  łasce  Bożej  cech. Odtąd staje się  największym  przeciwnikiem  i  człowieka  i 
przede  wszystkim  Boga,  któremu  kiedyś  służył. 

Rola  szatana  - jako Bożego  wysłannika  - kończy  się definitywnie  w tym  momencie  - 
powtórzmy  to raz  jeszcze  - gdy  Bóg  do sądzenia  człowieka  przestaje  wykorzystywać  prawdę 
"śmierci"  (czyli  gdy  miernikiem  prawości  przestaje  być Zakon),  a zaczyna  używać  prawdy 
łaski  (punktem  zwrotnym  jest  tu oczywiście  krzyż  Chrystusa).  Ponieważ  szatan  nie  akceptuje 
tego  faktu  i  działa  dalej  w oparciu  o poprzednie  zasady,  które teraz  stoją  już  w wyraźnej 
sprzeczności  z rozwiniętym  etapem  Bożego  planu  zbawienia  człowieka,  szatan  działa  już  jako 
funkcjonariusz  w Jego służbie,  ale  jako wyraźny  przeciwnik  Boga.   

Okresowo do pełnienia  jego  roli  powoływani  są wciąż  jeszcze  ludzie,  ostatecznie  jednak po 
zrezygnowaniu  przez  Boga  z tego  rodzaju  usług  na rzecz  łaski  skoncentrowanej  w krzyżu 
Chrystusa,  określenie  "szatan"  dotyczy  już  raczej  wyłącznie  złego  ducha  i  ludzi  przez  niego 
zwiedzionych,  opętanych,  aniżeli  funkcjonariuszy  działających  dla  dobra Bożego  Królestwa.. 

Wizualizację  dymisji  szatana  prezentuje  Jan,  gdy  opisuje  zrzucenie  węża  i  jego aniołów  z 
nieba,  a także  Łukasz  cytujący  słowa  Jezusa: 
"..Widziałem  jak szatan,  niby  błyskawica,  spadł  z nieba."  (Łk. 10, 18b). 

W ten  sposób nie  znajdujemy  zupełnie  w Piśmie  Świętym  pożywki  dla pojawiających  się  tu i 
ówdzie  tendencji  do odpersonifikowywania  szatana,  czynienia  z niego  raczej  nazwy  dla 
ogólnej  zasady  zła,  aniżeli  przypisywania  mu  konkretnej  indywidualności,  osobowości.  W ten 
sposób nie  znajdujemy  też jednak  pożywki  dla  mitologizowania  szatana,  a zwłaszcza  dla 
infantylnych  wyobrażeń  "kusego"  straszących  wiejskie  dzieci  po nocach. 

Szatan  w Biblii  - widać  to zwłaszcza  po strąceniu  z nieba,  a więc  po jego  dymisji  - jest  bardzo 
osobowy,  bardzo konkretny  i  bardzo niebezpieczny.  Na szczęście  jednak  każdy  z wierzących 
ma  doskonały  środek obronny  przeciwko  jego  zakusom,  a mianowicie: 
"W  końcu  bracia  moi  umacniajcie  się  w Panu  i  potężnej  mocy  jego. 
Przywdziejcie  całą zbroję  Bożą,  abyście  mogli  ostać się przed  zasadzkami  diabelskimi, 
Gdyż  bój toczymy  nie  z krwią  i  z ciałem,  lecz  z nadziemskimi  władzami,  ze 
zwierzchnościami,  z władcami  tego świata  ciemności,  ze złymi  duchami  w okręgach 
niebieskich. 
Dlatego  weźcie  całą  zbroję  Bożą,  abyście  mogli  stawić  opór w dniu  złym,  i  dokonawszy 
wszystkiego  ostać się. 
Stójcie  tedy  opasawszy  biodra  swoje  prawdą, przywdziawszy  pancerz  sprawiedliwości 
I obuwszy  nogi  by być gotowymi  do zwiastowania  ewangelii  pokoju, 
A przede wszystkim  weźcie  tarczę  wiary,  którą będziecie  mogli  zgasić  wszystkie  ogniste 

background image

pociski  złego; 
Weźcie  też  przyłbicę  zbawienia  i  miecz  Ducha,  którym  jest Słowo  Boże. 
W każdej  modlitwie  i prośbie  zanoście  o każdym  czasie  modły  w Duchu,  i  tak czuwajcie  z 
całą  wytrwałością  i  błaganiem  za wszystkich  świętych."  (Ef.  6, 10 - 18). 

Mam  nadzieję,  że powyższy  wywód  zdołał  choć trochę  pomóc nam  w zrozumieniu  roli 
szatana,  usystematyzowaniu  wizji  demonów  przedstawianych  tak w Starym,  jak i w Nowym 
testamencie  oraz choć trochę  wszystkich  zainteresował.   

 
Źródło: 

Reformowani.pl

 

______________________________ 
Przypisy:

 

[1] Perec  Icchak  Lejbusz, Z powodu szczypty  tabaki [:w] Almanach Żydowski 1997 - 1998, Związek  Gmin Wyznaniowych  Żydowskich w RP., ss. 43 
- 53. 
[2] Szatan tu oznacza  naczelnego  diabła, gdzie indziej nazywanego  Lucyferem. 
[3] Flis Jan, Jezus a demony na tle antydemonicznych  praktyk starożytnego  wschodu, Redakcja Wydawnictw KUL, Lublin 1990, ss. 49 - 50. 
[4] Cohen Abraham, Talmud. Syntetyczny wykład na temat Talmudu i nauk rabinów dotyczących  religii, etyki i prawodawstwa,  Wydawnictwo 
Cyklady, Warszawa  1995, s. 266. 
[5] o. c., l. c. 
[6] o. c., s. 267. 
[7] Sichnin - miasto w Galilei. 
[8] Cohen Abraham, o. c., ss. 267-268. 
[9] o.c., s. 269. 

[10] Flawiusz Józef,  Dawne  Dzieje Izraela,  Oficyna  Wydawnicza  RYTM, Warszawa 1997, 8, 2, 5, s. 372.  
[11] Flis Jan, o. c., s. 52. 
[12] Novotny Adolf, Biblicky Slovnik, Kalich, Praha 1956, s. 50.  
[13] Perec  Icchak  Lejbusz, o. c., s. 49. 
[14] Novotny Adolf, o. c., s. 375. 
[15] Flis Jan, o. c., s. 55. 
[16] o. c., s. 87. 
[17] o. c., s. 99. 
[18] o. c., s. 106. 
[19] o. c., s. 94. 
[20] Dufour  Xavier Leon, Słownik Nowego Testamentu, Księgarnia  świętego Wojciecha, Wyd. II, Poznań 1986, s. 221.  
[21] Heit, O., Słownik terminów biblijnych, Zjednoczony Kościół Ewangeliczny, Warszawa  1983, s. 57.  

[22] O'Collins Gerald, Farrugia Edward  G., Zwięzły Słownik Teologiczny, Wydawnictwo WAM, Księża Jezuici, Kraków 1993, s. 250. 
[23] Cytat pochodzi  z Mk. 15, 34 co jest z kolei analogią do Ps. 22, 1 

"Boże mój, Boże mój, czemuś mnie opuścił..? 
Czemuś tak daleki od wybawienia  mego, od słów krzyku mojego?"

 

 

  

Ostatnie  uaktualnienie:  24 Października  2010 

  

Napisano:  15 Października  2010 

Ostatnie  uaktualnienie:  24 Października  2010