background image

Dawna MARKOVA Anne POWELL 
Twoje dziecko jest inteligentne 
Jak poznać i rozwijać jego umysł 
Przełożyła z angielskiego Marta Lewandowska 
Książka i Wiedza 

Generated by Foxit PDF Creator © Foxit Software

http://www.foxitsoftware.com   For evaluation only.

background image

 

Tytuł oryginału: „How your child is smart" 
Okładkę i strony tytułowe projektował Jerzy Rozwadowski Redaktor Helena Klimkowa 
Redaktor techniczny Krystyna Kaczyńska Korekta Ewa Długosz -Jurkowska 
Copyright © by Dawna Markova andAnne Powell 
© Copyright for the Polish edition by Wydawnictwo „Ksiazka i Wiedza" Warszawa 1996, 
1998 
Wyd. II 
Obj. ark. druk. 11,5 Druk i oprawa: Drukarnia LEGRAF Michalin, ul. Asnyka 9 
Trzynaście tysięcy dwieście osiemdziesiąta czwarta publikacja „KiW' 
ISBN 83-05-12991-8 

Generated by Foxit PDF Creator © Foxit Software

http://www.foxitsoftware.com   For evaluation only.

background image

 

Spis treści 

ROZDZIAŁ PIERWSZY 

Różnice - oto klucz! . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . 13 

ROZDZIAŁ DRUGI 

Jak ocalić intelekt dziecka . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . 25 

ROZDZIAŁ TRZECI 

Pomyślmy o myśleniu, czyli jak pracuje 

umysł dziecka.................................... 40 

ROZDZIAŁ CZWARTY 

Jak określić wzorzec myślenia dziecka . . . . . . . . . . . . . . . . . 55 

ROZDZIAŁ PIĄTY 

Przewodnik Stada: SRW . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . 73 

ROZDZIAŁ SZOSTY 

Akrobata Słowny: SWR . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . 85 ROZDZIAŁ SIÓDMY 

Żywe Srebro: RSW . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . 95 ROZDZIAŁ ÓSMY 

Wędrujący Poszukiwacz: RWS . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . 10_5 ROZDZIAŁ DZIEWIĄTY 

Wszędobylski Obserwator: WRS . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . 114 

ROZDZIAŁ DZIESIĄTY 

Prezenter Gawędziarz: WSR . . . . . . . . , . . . . . . . . . . . , . . . 124 ROZDZIAŁ JEDENASTY 

W zgodzie z naturą: praca w zróżnicowanej klasie . . . . . . . 134 ROZDZIAŁ DWUNASTY 

Twórcza współpraca dla przyszłości . . . . . . . . . . . . . . . . . . 150 DODATEK 

Elementarz nauczania . . . . . . . 167 Bibliografia................................... 181 

Generated by Foxit PDF Creator © Foxit Software

http://www.foxitsoftware.com   For evaluation only.

background image

 

Ta książka nie jest o tym, czy twoje dziecko jest inteligentne, ale o tym, że twoje dziecko 
jest inteligentne 
 
Świata  nie  dziedziczymy  po  naszych  rodzicach,  pożyczamy  go  od  naszych  dzieci. 
Mahatma Gandhi 
Piszemy tę książkę jako rodzice. Piszemy ją dla rodziców i innych osób opiekujących się 
dziećmi: przybranych rodziców, przyjaciół, nauczycieli, krewnych, doradców. Piszemy ją, 
ponieważ zbyt wielu z nas zbyt często zbyt długo wstrzymuje się od głosu. Wierzymy, że 
nadszedł czas, by rodzice przerwali milczenie i rozmawiali ze sobą nawzajem i ze szkołą 
o  zdolnościach  i  potrzebach  swoich  dzieci,  które  przecież  dobrze  znają.  Wierzymy,  że 
nadszedł  czas,  by  połączyć  siły  i  przestać  się  kierować  standaryzowanymi  testami  i 
opiniami ekspertów, którzy nigdy nie widzieli na oczy naszych dzieci, a zacząć kierować 
się prawdami oczywistymi i dla nas, i dla naszych dzieci. 
Napisałyśmy  tę  książkę,  aby  radykalnie  zmienić  wpojony  wam  i  szkołom  sposób 
patrzenia na kwestię zdolności dzieci. Napisałyśmy ją po to, aby dać siłę wam i im. Nie 
chcemy zmieniać was ani waszych dzieci. Chcemy tylko zmienić wasze i ich podejście do 
tego, co mogą, a czego nie mogą zrobić, nauczyć się, poznać. 
Początkowo  miałyśmy  zamiar  napisać  książkę  dla  tych,  którzy  uczą  Rozumiemy 
nauczycieli.  Same  jesteśmy  nauczycielkami.  Rozumiemy,  jak  trudno  dźwigać  ciężar  tak 
wielkiej  odpowiedzialności  przy  tak  małej  pomocy;  borykając  się  z  liczebnością  klas, 
ograniczeniami materialnymi, problemami bezpieczeństwa. Ale w pewnej chwili zdałyśmy 
sobie sprawę, że impuls, który zapoczątkuje zmiany, musi wyjść od rodziców, pierwszych 
i najważniejszych opiekunów duchowych dziecka. 
Nie  było  naszym  zamiarem  wzniecać  rewolucję  przeciwko  szkołom  czy  nauczycielom. 
Szczerze  wierzymy,  że  nowe  spojrzenie  na  dzieci,  ich  sposób  myślenia,  uczenia  się  i 
porozumiewania może istotnie pomóc w osiągnięciu celu - prawdziwie dobrego poziomu 
nauczania.  Toteż  nasza  książka  nie  jest  przeznaczona  wyłącznie  dla  rodziców, 
jakkolwiek  uważamy,  że  to  oni  staną  się  awangardą  gruntownych  przemian  w  szkolnic-
twie. 

Rozumiemy  rodziców.  My  też  jesteśmy  rodzicami.  Rozumiemy  zarówno  wasze 
najgłębsze  oddanie  dzieciom,  jak  i  waszą  frustrację.  Zmiana  jest  możliwa.  Każde 
osiągnięcie w historii ludzkiego wysiłku było dziełem kogoś, kto nie chciał się pogodzić z 
niezadowalającym  stanem  rzeczy.  Niech  karty  tej  książki  natchną  was  odwagą,  byście 
opierali  się  na  własnym  doświadczeniu  i  trwali  przy  swoich  rodzicielskich  ideałach. 
Pragniemy  was  zachęcić do współtworzenia takiego systemu edukacji, który w procesie 
nauczania respektowałby pełnię indywidualności dzieci. 
Materiał do tej książki dały nam lata doświadczeń w pracy w klasie i poza nią. Oparłyśmy 
się  na  psychologii  klinicznej  i  wychowawczej,  teorii  zmienności  kanału  percepcji, 
metodyce  nauczania,  hipnoterapii,  terapii  sztuką,  ale  nie  jest  to  w  żadnym  razie  praca 
teoretyczna.  Planowałyśmy  napisać  rzecz  przystępną  i  użyteczną  dla  wszystkich 
rodziców, niezależnie od stopnia wykształcenia. 

Nie  jest  naszą  intencją  danie  przewodnika  w  poszukiwaniach  talentów,  zdolności  i 
odkrywaniu  potrzeb  waszych  dzieci  -  raczej  towarzysza  tej  drogi,  której  kierunek 
wskazywać  będzie  wasza  własna  ciekawość.  Wasze  dzieci  mają  wiele  dotychczas  nie 
dostrzeżonych  zalet  i  umiejętności.  Żyją  znacznie  poniżej  swoich  możliwości.  Chcemy, 
by  ta  książka  pomogła  wszystkim,  którzy  mają  do  czynienia  z  dziećmi,  odkryć  ten 
niepowtarzalny potencjał, zrozumieć, jak bardzo są inteligentne. 
Dawna: 
Od  niemal  pięćdziesięciu  lat  zgłębiam  problematykę  nauczania:  jako  studentka, 
nauczycielka,  matka,  psychoterapeutka  i  konsultant  do  spraw  nauczania.  W  ciągu 
ostatnich  trzydziestu  lat  uczyłam  już  w  przedszkolu  tego,  czego  uczy  się  doktorantów, 

Generated by Foxit PDF Creator © Foxit Software

http://www.foxitsoftware.com   For evaluation only.

background image

 

pracowałam  w  szkołach  państwowych  od  ekskluzywnych  dzielnic  Nowego  Jorku  po 
osiedla  imigrantów,  od  sielankowego  New  Hampshire  po  przedmieścia.  Byłam 
nauczycielką, prowadziłam zajęcia wyrównawcze, szkolenia dla nauczycieli, pracowałam 
jako  główny  koordynator  i  psycholog  szkolny.  Największą  radość  sprawiała  mi  praca  z 
dziećmi, których nie chciał uczyć nikt inny, z „beznadziejnymi przypadkami", które miały 
więcej  etykietek  niż  zupa  Campbella.  Zamiast  „dać  im  spokój",  starałam  się  dać  im 
szansę samorealizacji, ucząc je, jak uwierzyć w swoje zdolności i jak ich używać. 
Odkąd napisałam „TheArt ofPossible: A Compassionate Approach to Understanding the 
Way  People  Think,  Learn  and  Communicate"  (Sztuka  możliwości...),  jestem  oblegana 
przez rodziców, którzy pragną zrozumieć swoje dzieci i sprawić, by dzieci ich rozumiały. 
Uważają, że szkolnictwo nie spełnia oczekiwań i że nawet dzieci, które odnoszą w szkole 
sukcesy, wykorzystują tylko niewielką część zdolności, a przy tym gwałtownie tracą wiarę 
w siebie, pogrążają się w rezygnacji i cynizmie. 
Prawdziwie  kocham  dzieci.  Nie  podoba  mi  się  to,  co  się  z  nimi  dzieje  w  naszych 
szkołach.  Ani  trochę.  Nie  zgadzam  się  machnąć  na  to  ręką.  Nie  zgadzam  się  dłużej 
czekać, aż wszystko się ułoży, aż ktoś coś zrobi. Nie zgadzam się zaakceptować czegoś, 
czego zaakceptować nie wolno. 
Moją pasją jest uczenie ludzi w każdym wieku, jak mają dotrzeć do swoich wewnętrznych 
rezerw i czerpać z nich do woli. Chcę pomóc rodzicom, aby oni pomogli swoim dzieciom 
nauczyć  się  wykorzystywać  możliwości  swego  umysłu  w  pełni,  radośnie  i  twórczo, 
zamiast biernie znosić niewłaściwe podejście, traktowanie i oceny. 
Anne: 
Do  napisania  tej  książki  skłoniły  mnie  miłość  i  szacunek  dla  dzieci  oraz  najgłębsze 
przekonanie, że nauka może być fascynującym zajęciem na całe życie. Występuję w niej 
jako  studentka,  która  przeżyła  swoje  najważniejsze  doświadczenie  zawodowe,  gdy 
Dawna  uczyła  ją,  jak  pracuje  jej  umysł.  Występuję  jako  matka,  która  przez  sześć  lat 
wspierała swojego syna w jego rozwoju, jego żywotności, i postanowiła nie dopuścić, aby 
szkoła  stłumiła  jego  naturalną  ciekawość  zamiast  ją  stymulować:  Występuję  jako 
nauczycielka,  która  przez  dziesięć  lat  pracy  w  klasie  doświadczyła  wielu  cudownych 
chwil, gdy intuicyjnie udało się u jakiegoś dziecka skorygować jego obraz samego siebie 
i  swoich  możliwości.  Występuję też jako nauczycielka nauczycieli, która gorąco pragnie 
przekazać pewne proste rozwiązania, aby te cudowne chwile mogły zdarzać się częściej. 
Występuję  też  jako  ktoś,  kto  dobrze  zna  trudności  towarzyszące  próbom  dokonania 
trwałych zmian w ogólnie przeciążonym systemie szkolnictwa. 

W ciągu ostatnich pięciu lat z pomocą i pod przewodnictwem Dawny krzewiłam wiedzę o 
indywidualnych  wzorcach  myślenia  i  przeszkoliłam  w  tej  problematyce  kilkaset  osób. 
Jako  stypendystka  Commonwealth  Inservice  Institute  przez  cały  rok  szkolny  1989/1990 
pracowałam  z  nauczycielami,  a  także  z  pedagogami  ze  szkół  specjalnych  oraz 
psychologami ze Szkoły Podstawowej w Brimfield, w Massachusetts. Nauczyciele zaczęli 
rozpoznawać  wzorce  myślenia  swoich  uczniów  i  nauczyli  się  tak  planować  lekcje,  aby 
odpowiadały  one  zróżnicowanym-potrzebom  ich  podopiecznych.  W  Dracut,  w 
Massachusetts,  uczyłam  takiego  właśnie  podejścia  pedagogów  szkół  podstawowych  i 
średnich  w  ramach  programu  profilaktyki  uzależnień  realizowanego  przez  miejscowy 
college.  W  ciągu  trzech  sesji  udało  się  rozbudzić  wyobraźnię  nauczycieli  i  udzielić  im 
wskazówek,  jak  mogą  dostosować  swój  styl  nauczania  i  zwiększyć  jego  efektywność  w 
pracy z trudnymi uczniami. 

W indywidualnej pracy z rodzicami i dziećmi, nauczycielami i urzędnikami spotykałam się 
z  głębokim,  naturalnym  ludzkim  pragnieniem,  by  zrozumieć  siebie  samego  i  innych. 
Przeświadczenie,  że  rodzice  i  nauczyciele  są  jakoby  przeciwnikami,  jest  błędne, 
odczłowiecza  i  odbiera  siły.  Moje  doświadczenia  wskazują,  że  zdrowy  rozsądek  i 
dostępność informacji pomagają znaleźć drogę, która doprowadzi do współodczuwania i 

Generated by Foxit PDF Creator © Foxit Software

http://www.foxitsoftware.com   For evaluation only.

background image

 

wzajemnej  pomocy  i  stanie  się  mostem  łączącym  nas  we  wspólnym  celu:  rozwijania 
umysłów naszych dzieci. 
Mam wielką nadzieję, że czytając tę książkę zrozumiecie, w jaki sposób uczą się wasze 
dzieci, i uzmysłowiwszy sobie to, co już o nich wiecie, zobaczycie je w innym świetle, a 
potem znajdziecie dość odwagi, motywacji i umiejętności, aby podzielić się swoją wiedzą 
z nauczycielami. Mam także nadzieję, że nauczyciele z kolei zrobią z tej wiedzy użytek, 
dzięki  któremu  praca  z  dziećmi  przyniesie  im  więcej  radości  i  pozwoli  w  pełni  wykorzy-
stać ich potencjał intelektualny. 
Od nas obu: 
Dzisiejszy  system  szkolnictwa  bez  wątpienia  tkwi  w  głębokim  kryzysie.  Eksperci 
proponują  wiele  rozwiązań.  Jednak  u  korzeni  niepowodzeń  leży,  jak  nam  się  wydaje, 
niezdolność  naszych  szkół  do  uczynienia  nauki  przystępną.  Nauka  bowiem  to  nie  tylko 
przyswajanie  nowych  informacji  w  gruncie  rzeczy  to  tylko  niewielka  jej  część.  Nauka  to 
także wspomaganie dzieci w rozwijaniu ich zdolności, tak aby umiały je jak najlepiej wy-
korzystać  w  życiu.  Oznacza  to  wykształcenie  w  dziecku  postawy  zaufania  do  własnego 
umysłu,  która  pozwoli  mu  odkrywać  coraz  to  nowe  możliwości,  tworzyć,  mieć  własne 
zdanie, różnić się od innych. 
Aby  pchnąć  sprawy  naprzód,  i  rodzice,  i  nauczyciele  powinni  zrezygnować  z  roli 
„ekspertów od nauczania" a stać się przewodnikami w procesie nauczania. Powinniśmy 
wszyscy  raczej  skupić  się  na  tym,  by  poznać,  w  jaki  sposób  uczą  się  nasze  dzieci,  niż 
zmuszać je do gromadzenia informacji, które stracą aktualność, zanim umysł  na dobre je 
przyswoi. A to znaczy, że musimy nauczyć się poznawać i szanować różnorodność dróg 
przyswajania sobie wiedzy naszych dzieci. 
W czasach gdy szkoły nie spełniają swojej roli, a uczniowie są ustawicznie ograniczani w 
swoich możliwościach, nie można po prostu wzruszać ramionami albo czekać, aż pojawi 
się  ktoś,  kto  zechce  zająć  się  ochroną  i  umocnieniem  potencjału  umysłowego  naszych 
dzieci. Dziś - jak nigdy dotąd - konieczne jest, aby rodzice sami pokierowali ich edukacją. 
Napisałyśmy tę książkę po to, abyście to wy stali się tym „kimś, kto wszystko zmieni". 
 
ROZDZIAŁ PIERWSZY 
Różnice oto klucz! 
Najpierw tłamsimy nasze dzieci, a potem, kiedy tracą naturalne zainteresowanie nauką i 
mają trudności w szkole, załatwiamy im korepetycje. 
Alice Miller 
Rola  rodzica  wymaga  nie  lada  opanowania,  niemalże  stalowych  nerwów.  Trzeba 
wiedzieć, kiedy się uprzeć przy swoim, a kiedy się wycofać i odpuścić. Trzeba wiedzieć, 
kiedy  potrzebna  jest  zachęta,  kiedy  rzetelna  informacja i kiedy można pozwolić dziecku 
popełnić  błąd.  Trzeba przyjąć do wiadomości, że dziecko jest w stanie przeżyć upadek. 
Przede wszystkim zaś trzeba umieć sprawić, by j ego źródłem wiary w siebie stała się nie 
twoja, lecz jego własna siła i równowaga wewnętrzna. 
Wiele  lat  temu  Elisabeth  Kubler-Ross,  wspaniała  kobieta,  która  poświęciła  się  pracy  z 
nieuleczalnie  chorymi,  opowiedziała  mi  przejmującą  historię  o  rodzicach,  których 
najmłodszy  synek  umierał  na  raka.  Najbardziej  z  wszystkiego  na  świecie  pragnął  on 
przed śmiercią przejechać się dookoła domu na swoim rowerze, ale bez bocznych kółek. 
Opisała  scenę,  gdy  rodzice  stali  na  podjeździe  wstrzymując  oddech,  z  rękami 
splecionymi na piersiach. Ich słabe, kruche dziecko co chwila przewracało się i ponownie 
wspinało na rower, pedałowało kilka metrów i znów padało, a oni wiedzieli, że nie wolno 
im interweniować. 
Słuchając  opowiadania  Elisabeth  wpijałam  paznokcie  w  skórę.  Każdą  komórką  ciała 
byłam  na  tym  podjeździe,  z  tymi  rodzicami,  których  nie  znałam.  Mój  własny  syn,  David, 
jest silny i zdrowy. Gdy pisałam tę książkę, obchodził właśnie dwudzieste piąte urodziny. 
Kilka miesięcy przedtem ja też stałam na podjeździe naszego domu patrząc, jak rusza w 
daleką  podróż,  by  stworzyć  swój  własny  dom.  Pozostawił  za  sobą  mglistą  smugę 

Generated by Foxit PDF Creator © Foxit Software

http://www.foxitsoftware.com   For evaluation only.

background image

 

wspomnień; o sytuacjach, w których wydawało mi się, że żadne z nas nie da sobie rady, 
w których musiałam powstrzymać się od interwencji i pozwolić mu upaść, i o tych, kiedy 
musiałam  wystąpić  jako  jego  jedyny  adwokat,  znający  jego mocne i słabe strony, gotów 
do  walki  w  jego  obronie.  A  także  o  sytuacjach,  kiedy  nie  chciałam  tego  zrobić.  Lub  nie 
mogłam. 
Najczęściej  jesteśmy  wystawieni  na  próbę,  gdy  musimy  stawić  czoło  widokowi  naszych 
dzieci pozbawionych ochrony i doświadczenia. Nie mamy się na czym oprzeć, gdyż świat 
zmienia  się  równie  szybko  jak  one  i  dawne  sposoby  są  już  nieprzydatne.  Deskorolki  to 
coś  innego  niż  rowery,  a  rolki  to  coś  jeszcze  dziwniejszego.  Jak  mamy  wspierać, 
prowadzić  i  dodawać  odwagi  naszym  dzieciom,  aby  utrzymały  się  na  nogach  nawet 
wśród  najsroższej  wichury?  Jak  mamy  sprawić,  by  stały  się  same  dla  siebie  źródłem 
wiary  i  zaufania,  którym  dotąd  my  dla  nich  byliśmy,  by  nawet  w  najtrudniejszej 
wspinaczce mogły liczyć na swoją wewnętrzną siłę? 
Takie pytania dręczą nas już od narodzin dziecka. Gdy dziecko idzie do szkoły, napięcie 
rośnie.  Czy  sprosta  wyzwaniu?  Czy  uda  mu  się  zdobyć  potrzebne  w  dalszym  życiu 
umiejętności?  Czy  będzie  tak  dobre,  inteligentne,  uzdolnione  jak  inne  dzieci?  Czy 
nauczyciele  będą  je  dobrze  traktować?  Czy  będzie  bezpieczne?  Czy  rodzice  powinni 
wkraczać  w  szkolne  sprawy?  Do  jakiego  stopnia?  Czy  powinno  się  wywierać  presję, 
przymuszać,  a  może  namawiać  lub  schlebiać  dziecku,  by  robiło  to,  czego  się  od  niego 
wymaga?  Czy  będzie  musiało  dla  nauki  poświęcić  swoją  odrębność?  Czy  przykleją  mu 
etykietkę,  pomniejszą,  pozbawią  samodzielności?  Czy  w  szkole  poznają  się  na  jego 
zdolnościach? Czy lepiej im o nich powiedzieć? 
Najbardziej  denerwujące  jest  to,  że  każde  dziecko  zdaje  się  potrzebować  innego 
podejścia  dla  osiągnięcia  tego  samego  celu.  Gdy  mój  siostrzeniec  Jimmy  uczył  się 
jeździć  na  rowerze,  potrzebował  szczegółowych  instrukcji  -  gdzie  postawić  nogę,  jak 
naciskać  pedały,  jak  kręcić  kierownicą  Potem  chciał  w  spokoju,  ostrożnie  popróbować 
jazdy.  Jego  starszy  brat  Tommy  natomiast  upierał  się,  aby  do  wszystkiego  dojść 
samemu.  Nie  chciał  żadnych  pokazów,  żadnych  wskazówek.  Po  prostu  rzucił  się  w 
krwawą  przygodę,  gotów  spadać  tak  długo,  aż  się  wreszcie  nauczy;  spodziewając  się 
aplauzu po powrocie. 
Instynktownie zauważamy różnice w sposobie uczenia się naszych dzieci, a jednak gdy 
posyłamy je do szkoły, nie zdajemy sobie sprawy, że to właśnie te różnice decydują o ich 
sukcesie lub niepowodzeniu. 

***  
Gdy  jeszcze  prowadziłam  zajęcia  wyrównawcze,  siedziałam  sobie  pewnego  dnia  w 
biurze  dyrektora  sącząc  kawę  z  plastikowego  kubka.  Jeden  z  nowych  uczniów  miał 
trudności  w  angielskim  i  w  naukach  społecznych.  Problem  został  zgłoszony  szkolnemu 
psychologowi,  który  przez  trzy  godziny  poddawał  chłopca  rozmaitym  testom.  Cztery 
tygodnie  później  ich  wyniki  zostały  ocenione  i  zebrano  wszystkich,  którzy  byli 
odpowiedzialni za j ego edukację w tym roku szkolnym - a więc nauczycieli, psychologa z 
poradni zawodowej, wicedyrektora oraz mnie - aby nas oświecić. 
Szkolnemu  psychologowi  co  chwila  zsuwały  się  z  wąskiego  nosa  okulary  w  metalowej 
oprawce, gdy reasumował swoje odkrycia naukowe, opisując niedociągnięcia chłopca za 
pomocą  procentów,  krzywych,  średnich  i  norm.  Nie  odrywając  oczu  od  papierów  kreślił 
szczegółową  charakterystykę  jego  umysłowych  braków  i  po  niespełna  godzinie 
wiedzieliśmy  już  o  wszystkim,  w  czym  ten  młody  człowiek  nie  dorównywał  przeciętnym 
uczniom  w  jego  wieku.  Mimo  kofeiny  i  pączków  nie  byłam  w  stanie  zapanować  nad 
ziewaniem. 
W końcu wyrwałam się: 
-  Przepraszam,  panie  Baron,  czy  mógłby  nam  pan  powiedzieć,  jakie  są  jego  mocne 
strony, co ten chłopiec potrafi? 

Generated by Foxit PDF Creator © Foxit Software

http://www.foxitsoftware.com   For evaluation only.

background image

 

Nie  trzeba  być  psychologiem,  by zgadnąć, że pan Baron nie był zachwycony pytaniem. 
Chrząknął, poprawił złote spinki w mankietach i wyjaśnił, że ten uczeń ma liczne braki, a i 
jego sytuacja rodzinna jest daleka od ideału. 
- Zgoda - odpowiedziałam - ale pozwoli pan zauważyć, że gdybyśmy wiedzieli coś o jego 
zaletach, byłoby nam łatwiej przezwyciężyć te trudności. 
Pan  Baron  rzucił  mi  gniewne  spojrzenie  znad  okularów  i  odparł  krótko,  że 
przedyskutujemy  to  zagadnienie  na  najbliższym  zebraniu  rady  pedagogicznej,  za 
miesiąc. Oczywiście do dyskusji nigdy nie doszło. 

Wskutek tego i wielu podobnych wydarzeń pod koniec roku szkolnego czułam się płaska 
i szara jak kawał tektury. Odeszłam ze szkolnictwa. 

Powróciłam  doń  po  pięciu  latach  tylko  dlatego,  że  potrzebowałam  tymczasowego 
zatrudnienia.  Ale  moje  doświadczenia  pomogły  mi  powoli  zrozumieć,  że  zdolności 
umysłowe są jak wody ukryte pod powierzchnią ziemi. Nie są niczyją własnością i każdy 
może nauczyć się z nich czerpać. 
Nie  chciałam  wracać  do  nauczania.  Przytłaczała  mnie  diagnoza  lekarska,  w  którą 
uwierzyłam  -  że  jestem  śmiertelnie  chora.  Naprawdę  potrzebowałam  tylko  jakiejkolwiek 
pracy, żeby zapłacić czynsz i móc kupować Dawidowi jego ulubione batony i ciasteczka. 
Poszłam  do  najbliższej  szkoły  i  zapytałam,  czy  nie  zatrudniliby  mnie  na  zastępstwa. 
Wicedyrektor,  pan  West  czy  jakoś  tak,  miał  starannie  przycięte  wąsy  i  był  sztywny  jak 
kołek.  Powiedział,  że  da  mi  znać,  jeśli  będzie  miał  coś  dla  mnie.  Gdy  już  wychodziłam, 
chrząknął i przywołał z powrotem. Przyglądając się mojemu życiorysowi wymamrotał coś 
na  temat  mojego  doświadczenia  z  „trudnymi"  uczniami.  Wyjaśniłam,  że  mogę  się 
zatrudnić  tylko  na  krótko.  Pan  West  zaczął  mi  opowiadać  o  eksperymentalnej  klasie 
złożonej z wybranych uczniów w wieku od 11 do 14 lat. 
- Szczerze mówiąc zebraliśmy w niej po prostu wszystkie dzieciaki, których nauczyciele 
nie  chcieli  mieć  w  swoich  klasach.  Ich  wychowawca  załamał  się  psychicznie.  W  ciągu 
czterech tygodni, odkąd go nie ma, mieliśmy już sześciu różnych zastępców. Liczyłem na 
jakiegoś solidnie zbudowanego mężczyznę, no ale pani ma za sobą pracę w Harlemie i 
obozach  dla  imigrantów.  Tylko  że  nie  wygląda  pani  na  zbyt silną. A może przypadkiem 
trenowała pani karate? 
Nie trenowałam karate, ale doskonale wiedziałam, w czym rzecz. Uczniami tej szkoły były 
w  dziewięćdziesięciu  pięciu  procentach  dzieci  z  zamożnych  domów,  których  rodzice 
wykładali w sąsiednich elitarnych uczelniach. Dzieciaki z tej klasy pochodziły natomiast z 
okolicznych  farm  i  osiedla  kolejowego,  kolebki  ogrodników,  pracowników  stacji 
benzynowych i taniego supermarketu. 
Ku  własnemu  zdziwieniu  przyjęłam  tę  pracę  natychmiast.  Wyobrażałam  sobie,  że  to 
pozwoli mi oderwać myśli od bólu, który zawładnął moim ciałem. Poza tym cóż miałam do 
stracenia?  Moja  kariera  i  tak  miała  dobiec  końca  za  jakieś  trzy  miesiące  -  przynajmniej 
tak  orzekła  medycyna.  Przerażały  mnie  rzeczy  ważniejsze  niż  stado  udręczonych 
hormonami  nastolatków.  Gdy  weszłam  do  klasy,  przynajmniej  osiem  różnych  głośników 
grało  na  cały  regulator  różne  utwory  muzyczne.  Kilka  dziewcząt tańczyło na ławkach, a 
może dostały właśnie napadu drgawek. Jakieś pary migdaliły się pod ławkami. Pozostali 
kotłowali się po kątach. Całość przywodziła na myśl jakąś ogromną bestię nękaną przez 
pchły. 
W  klasie  nie  było  okien.  Zgasiłam  jarzeniówki.  Zawsze  ich  nie  znosiłam.  A  niedawno 
przeczytałam  artykuł  jakiegoś  człowieka  z  Florydy,  który  pisał,  że  ten  rodzaj  światła 
powoduje u dzieci nadpobudliwość. Te dzieci były nadpobudliwe i bez tego. 
Gdy światło zgasło, wszystko zalała ciemność. Zrobiłam jedyną rzecz, która przyszła mi 
na  myśl.  Usiadłam  na  podłodze.  Dzika  bestia  udawała,  że  nie  spostrzegła  mojej 

Generated by Foxit PDF Creator © Foxit Software

http://www.foxitsoftware.com   For evaluation only.

background image

 

obecności. Minęły całe cztery minuty, zanim przyjęli do wiadomości, że tam jestem. Ktoś 
krzyknął: 
- Hej, pszepani! Co pani robi na podłodze? 
Oddychałam  głęboko.  Żadna  odpowiedź  nie  przychodziła  mi  do  głowy.  Minęło  jeszcze 
kilka  minut.  Dwie  dziewczyny  obeszły klasę wyłączając głośniki. Nikt nie zapalił światła. 
Nie wiem dlaczego. Ogromna bestia ruszyła ku mnie i rozwarła paszczę. 
-  Pytałem,  czemu  pani  siedzi  na  podłodze.  Radzę  odpowiadać,  dziwko  jedna, 
wykończyliśmy już sześciu nauczycieli. 
Słowa same wybiegły mi na usta: -Potrzebuję pieniędzy. 
Nie powiedziałam nic więcej. Mój głos odbił się echem od ścian. Bestia ześliznęła się na 
podłogę i, zaciekawiona, usadowiła się wokół mnie. 
Zrobiłam to, co robię zawsze, gdy jestem wystraszona, zaczęłam szybko mówić: 
-  Kiedyś  uwielbiałam  uczyć.  Uwielbiałam  fascynować  dzieciaki  możliwościami  ich 
własnego  umysłu.  Ale  skłamałabym  mówiąc,  że  dlatego  właśnie  tu  jestem.  -  Tym 
przyciągnęłam ich uwagę. Nauczyciele nigdy nie przyznawali się, że mogliby skłamać. 
-  Mam  porządnego  stracha.  Najprawdopodobniej  pójdzie  mi  tak  samo  fatalnie,  a  może 
nawet jeszcze gorzej niż tamtym sześciu nauczycielom. Ale potrzebuję pieniędzy. 
To  była  prawda  i oni o tym wiedzieli. Nie padły żadne dowcipne komentarze. Po prostu 
siedzieli cicho i słuchali. 
-  Wy  tkwicie  tutaj,  bo  wszyscy  myślą,  że  jesteście  do  niczego.  W  takim  razie  jest  to 
właściwe miejsce dla mnie, bo ja jestem bardziej do niczego niż ktokolwiek z was. Zostały 
mi  trzy  miesiące  życia.  Taka  jest  prawda.  Znalazłam  się  tu,  bo  chcę  zarobić  trochę 
pieniędzy, żebyśmy przez ten czas mieli co jeść z moim małym. 

Przerwałam  i  wzięłam  kilka  głębokich  oddechów.  Zdawało  mi  się,  że  kilkoro  z  nich 
westchnęło wraz ze mną. -Przypuszczalnie kiedy odejdę, nie będziecie umieć więcej niż 
teraz i to będzie moja wina. Przykro mi, że mieliście takiego pecha i dostaliście mnie jako 
nauczycielkę. Ale jesteśmy w takiej samej sytuacji, bo wy tu zabijacie czas czekając, aż 
będziecie mogli odejść, a ja- czekając, aż będę musiała odejść. 
Przez  dłuższy  czas  nikt  się  nie  odezwał.  Czyjeś  stopy  zaszurały,  ktoś  odchrząknął.  Nie 
mieli pojęcia, jak zareagować. Kto to widział, żeby nauczyciel mówił prawdę, przyznawał 
się,  że  coś  mu  może  nie  wyjść,  brał  na  siebie  winę,  przepraszał  uczniów,  siedział  w 
ciemności na podłodze i opowiadał, że musi umrzeć. 
Wyjęłam żółtą plastikową minilatarkę (w tamtych czasach wszystko było mini albo mikro) 
i książkę i zaczęłam czytać nie zwracając uwagi na przewalającą się wokół mnie bestię. 
Jedna z uczennic, Denise, dziewczyna o długich blond włosach wyprostowanych że1em i 
długich  nogach  w  czarnych  pończochach  ledwo  przykrytych  przez  dżinsową  mikromini 
spódniczkę,  zapytała,  co  czytam.  Powiedziałam,  że  „Dziennik  Anny  Frank",  pamiętnik 
kilkunastoletniej  dziewczynki  uwięzionej  na  strychu  w  czasach  drugiej  wojny  światowej. 
Opowiedziałam,  jak  musiała  żyć  w  ciemnościach,  tylko  nocą,  aby  naziści  nie  odkryli  jej 
rodziny. Zaczęłam czytać na głos. 
Sześćdziesiąt  pięć  minut  później  podniosłam  głowę  i  zobaczyłam  bestię  wyciągniętą 
brzuchem  do  góry,  nadstawiającą  się,  by  ją  podrapać.  Cała  klasa  siedziała  z 
wpółotwartymi  ustami  i  przymkniętymi  oczami.  Wszyscy  byliśmy  tam,  z  Anną,  na 
mrocznym strychu. Razem. W następnych tygodniach dowiedziałam się, że maksymalny 
czas  koncentracji  tych  dzieci  wynosił  dziesięć  minut.  Oczywiście,  że  ich  maksymalny 
czas koncentracji wynosił dziesięć minut, gdy się nudziły. Wszyscy zawsze mówili, jakie 
one  są  niezdolne,  a  w  gruncie  rzeczy  przyznawali  się  do  własnej  niezdolności,  by  je 
czymś zainteresować. 
A  więc  zamiast  skupić  się  na  tym,  czego  moi  uczniowie  nie  umieli,  zaczęłam  spędzać 
mnóstwo czasu siedząc na brzegu biurka i najzwyczajniej w świecie dając się prowadzić 

Generated by Foxit PDF Creator © Foxit Software

http://www.foxitsoftware.com   For evaluation only.

background image

 

10 

ciekawości, wyrzuciwszy z pamięci wszystko, czego się dowiedziałam o ich brakach. To 
prawda,  że  pogubili  się  w  świecie papierków, ale są inne światy, w których ujawniła się 
ich  zróżnicowana  inteligencja.  Standaryzowane  testy  inteligencji  orzekły,  że  są 
niemądrzy,  ale  gdy  ja  sama  okazałam  się  na  tyle  głupia,  by  kierować  się  własnym 
rozeznaniem,  stało  się  dla  mnie  jasne,  że  te  nikomu  niepotrzebne,  niezdolne,  nie 
rozwinięte dzieciaki są mądre. 
Zaczęłam  uczyć  się  używać  umysłu  na  ich  sposoby.  Całe  wieczory  spędzałam  z 
zamkniętymi  oczami,  wiercąc  się  nieustannie  tak  jak  Joe.  Słuchałam,  jak  ludzie  coś  do 
mnie  mówią,  i  natychmiast  zapominałam,  o  co  chodziło  -tak  jak  Samantha.  Do  domu 
zamiast  teczki  wypełnionej  arkuszami  ocen  niosłam  serce  przepełnione  coraz  to  innym 
dzieckiem. 
Jako  że  do  żadnego  z  tych  dzieci nie dołączono instrukcji obsługi, a oczywiste było, że 
nie istnieje jakiś jeden prawidłowy sposób uczenia ich, zaczęłam eksperymentować. Joe 
miał  trzynaście  lat  i  został  sklasyfikowany  jako  dyslektyk,  co  znaczyło po prostu, że nie 
umie  czytać.  Spędziwszy  cały  wieczór  na  Joe  analizie  doszłam  do  wniosku,  że  jest  on 
bardzo  świadomy  swego  ciała  i  ma  wybitnie  rozwinięty  zmysł  dotyku.  Kilka  dni  później 
miał wypadek z petardą, wskutek którego oślepł. O dziwo, właśnie utrata wzroku ułatwiła 
mu naukę czytania. Poprosiłam niewidomego studenta wyższej uczelni, aby nauczył Joe 
i  mnie  czytać  brajlem.  Moje  palce  nigdy  nie  zdołały  dorównać  palcom  Joe  w  tej 
umiejętności.  Po  kilku  miesiącach  po  raz  pierwszy  w  życiu  czytał  płynnie.  Co  więcej, 
udzielał  korepetycji  z  brajla  swojemu  specjaliście  od  zajęć  wyrównawczych  dla 
dyslektyków! 
Zainteresowałam się, dlaczego tylu uczniów dostaje ritalin. Szkolny psycholog tłumaczył 
mi  cierpliwie,  że  ritalin,  który  na  dorosłych  działa  pobudzająco,  podobnie  jak  kofeina,  u 
dzieci  nadpobudliwych  paradoksalnie  powoduje  spowolnienie,  co  w  założeniu  ma  im 
pomóc  skupić  uwagę  przez  dłuższy  czas.  Powiedziałam  mu,  że  czytałam  pracę,  która 
wskazuje  na  działania  uboczne  ritalinu,  szkodliwe  dla  rozwoju  fizycznego  dziecka,  a 
także  ostrzega  przed  stosowaniem  tego  leku  u  dzieci,  które  potrzebują  po  prostu  nauki 
przez  ruch  i  zajęcia  praktyczne.  Sugerowałam,  by  obok  lub  zamiast  farmakoterapii 
odwołać  się  do  innych  metod  pomocy  dzieciom  w  wypełnianiu  obowiązków  i 
komunikowaniu się. 
Powtarzano  mi  niezmiennie,  że  ci  uczniowie  są  absolutnie  oporni,  a  jednak  gdy 
pracowałam  z  nimi  nad  czymś,  co  ich  interesowało,  gdy  uczyłam  poznawać  sposoby 
funkcjonowania  ich  umysłów  oraz  własne  potrzeby,  gdy  pomagałam  im  samodzielnie 
oceniać  swoje  postępy,  nie  natrafiłam  na  żaden  opór.  Wyniki  testów  poszły  w  górę. 
Początkowo powoli, potem systematycznie coraz szybciej. 

Grono  pedagogiczne  zaczęło  narzekać,  że  stosuję  metody  niekonwencjonalne,  a  co  za 
tym  idzie,  niezupełnie  prawidłowe.  Bo  inny  znaczy  oczywiście  zły.  Wicedyrektor 
przyszedł  do  mojej  klasy  na  wizytację.  Zobaczył  grupę  dzieci  przebranych  za  słynny 
zespół  rockowy  „The  Mamas  and  The  Papas",  jak  nagrywała  na  magnetofon  piosenkę 
ułożoną  ze  słów  ćwiczenia  ortograficznego.  Inna  grupka  uruchamiała  właśnie  drukarkę, 
na  której  miała  być  drukowana  klasowa  gazeta  (w  tajnym,  specjalnie  wymyślonym 
języku).  Młodzieniec  w  kącie  walił  w  worek  treningowy,  który  trzymało  dwoje  innych 
uczniów. Dwie dziewczyny czytały coś trzeciej, skulone pod moim biurkiem. Był też chło-
piec  unurzany  po  łokcie  w  glinie,  z  tekturową  tabliczką  na  szyi  z  napisem  „Zostawcie 
mnie w spokoju, mam dziś małpi dzień". Kiedy o godzinie piętnastej zadzwonił dzwonek, 
nikt nie rzucił się do drzwi, nikt nawet nie ruszył się z miejsca. No, niezupełnie. Pan West 
rzucił się w stronę szkolnego autobusu, z zakłopotaniem drapiąc się w głowę. 
Tego  roku  nikt  z  nas  nie  poniósł  klęski.  Ja  nie  umarłam.  Shirley  nauczyła  się  czytać, 
Kokos nauczył się pisać, Danny - tabliczki mnożenia. Nie musiałam im niczego wkładać 

Generated by Foxit PDF Creator © Foxit Software

http://www.foxitsoftware.com   For evaluation only.

background image

 

11 

do  głów,  aby  „zmusić  do  nauki".  Moim  zadaniem  było  raczej  usuwanie  przeszkód 
pomiędzy nimi a ich wewnętrznymi możliwościami. Byłam jakby ich antynauczycielką 
Ostatecznie  jednak  klęskę  poniosłam.  Nie  udało  mi  się  powtórnie  zapalić  światła,  które 
płonęło  w  ich  oczach,  gdy  po  raz  pierwszy  przekraczali  próg  szkoły.  W  ich  arkuszach 
ocen-  oraz  w  ich  umysłach-nagromadziło  się  już  tyle  opisów  ich  braków,  ułomności  i 
problemów,  że  w  końcu  stały  się  samospełniającą  się  przepowiednią.  Danny  po  dwóch 
latach  rzucił  szkołę,  zaciągnął  się  do  piechoty  morskiej  i  zginał  w  Wietnamie.  Kokos 
skończył  w  więzieniu  w  wieku  siedemnastu  lat,  a  Shirley  zaszła  w  ciążę,  gdy  miała  lat 
piętnaście, i pewno do dziś jest kasjerką w lokalnym domu towarowym. 

*** 
Po  wszystkich  tych  latach  pracy  z  dziećmi  w  szkołach  państwowych,  prywatnego 
nauczania  i  szkolenia  dorosłych  wydaje  mi  się  oczywiste,  że  duża  część  tego,  co 
przywykliśmy nazywać problemami psychologicznymi lub trudnościami w nauce, wyrasta 
w gruncie rzeczy z tego, że nie rozumiemy, jak funkcjonuje umysł dziecka. Po prostu nie 
wszyscy  myślimy  i  uczymy  się  w  taki  sam  sposób  i  chcąc  zapewnić  naszym  dzieciom 
prawidłową  edukację,  musimy  nauczyć  się  rozumieć  istotę  tych  różnych  sposobów 
używania umysłu. 
Chciałabym  opowiedzieć  o  pewnym  dziecku,  które  wywarło  ogromny  wpływ  na  moje 
rozumienie  tych  zagadnień.  Ten  chłopiec  uprzytomnił  mi,  że  w  nauczaniu  kluczem  są 
różnice. 
Miał na imię Jerome, lat czternaście, szósta klasa, mieszkał z ciotką i dwiema siostrami 
w  obozie  dla  imigrantów  w  małym  miasteczku  na  Florydzie.  Ja  byłam  szkolnym 
psychologiem.  Moje  biuro  mieściło  się  w  dawnym  schowku  na  szczotki.  Jerome  został 
skierowany do mnie, ponieważ nie umiał czytać, a także dlatego że nikt nie wiedział, co z 
nim zrobić. 
W  jego  arkuszu  ocen  wyczytałam,  że  został  określony  jako  „opóźniony  w  rozwoju",  co 
oznaczało,  że  nie  ma  co  zawracać  sobie  głowy  jego  czytaniem.  Jak  na  czternastolatka 
był  dużym  chłopcem,  a  w  jego  brązowych  oczach  malowały  się  zarazem  figlarność  i 
udręka.  Przy  naszym  pierwszym  spotkaniu  powiedział  mi,  żebym  dała  sobie  spokój,  bo 
on i tak nigdy się niczego nie nauczy. Czyli w tej sprawie wszyscy byli zgodni. Co za wy-
zwanie! Uwielbiam wyzwania. 
Od  kilku  innych  dzieciaków  dowiedziałam  się,  że  Jerome  jest  najlepszym  szachistą  w 
obozie. Wszyscy wiemy, że głupek nie może dobrze grać w szachy. Pewnego wieczoru 
poszłam popatrzeć, jak gra, co najwyraźniej było wydarzeniem niezwykłym. W tym obozie 
jeszcze  nigdy  nie  postała  stopa  białego  nauczyciela.  Znalazłam  Jerome'a    otoczonego 
grupą widzów. Jego przeciwnikiem był mężczyzna w wieku czterdziestu kilku lat. Wszy-
scy  siedzieli  na  skrzynkach  lub  kucali,  tylko  nasz  bohater  nieustannie  chodził  tam  i  z 
powrotem. Panowała absolutna cisza. Jerome, odmierzając kroki, w skupieniu przyglądał 
się szachownicy, a potem wykonał szybki ruch i ogłosił „szach i mat". 
Byłam  zafascynowana.  Przez  kilka  dni  próbowałam  wczuć  się  w  jego  sposób  myślenia. 
Wreszcie  przyniosłam  do  swego  biura  ciężką  księgę,  na  której  okładce  wielkimi  złotymi 
literami  wypisany  był  tytuł  „A  Black  History  of  America"  (Historia  czarnej  Ameryki). 
Jerome  nigdy  dotąd  nie  widział  książki  z  fotografiami  Afro-Amerykanów.  Na  wszelkie 
sposoby  usiłował  mnie  nakłonić,  abym  mu  ją  przeczytała.  W  końcu  zaproponowałam 
partię  szachów  na  następujących  warunkach:  jeśli  wygra,  przeczytam  mu  tę  książkę. 
Jeśli ja wygram, on będzie musiał sam ją przeczytać, nawet gdyby miało mu to zająć rok. 
W  tym  pewnie  był  palec  boży.  Byłam  początkującą  szachistką,  a Jerome bez wątpienia 
mistrzem,  a  jednak  wygrałam  tę  partię.  I  wprawdzie  zajęło  nam  to  całą  resztę  roku 
szkolnego, ale Jerome w rzeczy samej zdołał przeczytać książkę. Samodzielnie doszedł 
do  tego,  w  jaki  sposób  nauczył  się  grać  w  szachy,  i  wyjaśnił  mi:  „Cały  czas  muszę  się 
ruszać, na stojąco. I musi być naprawdę cicho, inaczej nie mogę myśleć. I muszę długo 

Generated by Foxit PDF Creator © Foxit Software

http://www.foxitsoftware.com   For evaluation only.

background image

 

12 

patrzeć  na  jedno  i  tylko  jedno  miejsce,  to  znaczy  na  szachownicę,  a  potem  zamykam 
oczy i widzę to w mojej głowie i wtedy słyszę tam w środku, co mam zrobić". 
Żeby  nauczyć  go  czytać,  musiałam  posłużyć  się  tą  samą  techniką.  Tradycyjna  metoda 
była  nie  do  użytku.  Gdy  on  zamykał  oczy,  będąc  cały  czas  w  ruchu,  ja  głośno 
wymawiałam  słowa  rysując  mu  jednocześnie  litery  na  plecach  albo  na  dłoni.  Potem  on 
powtarzał  je  patrząc  na  nie  w  książce.  Potem  je  pisał.  Początkowo  było  to  dość 
pracochłonne,  ale  Jerome  robił  szybkie  postępy.  Ja  uczyłam  się  od  niego  tak  samo  jak 
on  ode  mnie.  Ostatniego  dnia  szkoły  zniknął,  zostawiając  mi  książkę.  Jego  siostra 
powiedziała,  że  bał  się,  by  ktoś  jej  nie  ukradł,  bo  to  byłoby  dla  niego  zbyt  bolesne. 
Napisał dla mnie taki wiersz: 

Nie wiem sam jak oddać mam 

to co czuję kiedy pojmuję 

że to nieprawda co mówili 

i mojej głowie nic nie brakuje. 

Dziękuję. 

(Statystycznie  rzecz  biorąc  -  nikłe  szanse,  by  Jerome  był  jeszcze  wśród  żywych.  Afro-
Amerykanie  to  zagrożony  gatunek.  Ale  oczywiście  żyje  we  wszystkim,  czego  nauczam, 
za  co  się  biorę.  Istota  mojej  koncepcji  indywidualnych  wzorców  myślenia,  spoiwo  tej 
książki,  jest  darem  Jeroxne'a.  Jeśli  z jej pomocą nauczycie się rozumieć cud, jakim jest 
niezwykły umysł dziecka, podziękujcie jemu). 
Pięć  lat  potem,  jak  Jerome  nauczył  się  czytać,  opuściłam  szkołę  na  dobre.  Była  to 
bolesna  decyzja.  Ciągle  jeszcze,  gdy  ktoś  pyta,  czy  jestem  z  zawodu  psychologiem, 
odpowiadam:  „Nie,  jestem  nauczycielką".  Odeszłam  ze  szkolnictwa,  bo  nie  dało  się  w 
nim  żyć.  To  było  tak,  jakbym  usiłowała  uczyć  głębokich  oddechów  w  piecyku,  w  którym 
odkręcono gaz. 
Od  tego  czasu  pracowałam  z  rodzicami,  konsultantami,  pracownikami  socjalnymi, 
nauczycielami, psychoterapeutami. Zdecydowałam się ponownie zwrócić ku szkolnictwu, 
gdyż  pragnę  podzielić  się  darem,  który  otrzymałam  od  Jerome'a-  zrozumieniem,  że 
ludzie  uczą  się  na  różne  sposoby.  Być  może  pewnego  dnia  komuś,  kto  przeczyta  tę 
książkę,  przyjdzie  pracować  z  jego  siostrą,  bratem  czy  kuzynem.  Wtedy  koło  się 
zamknie. 

Moje doświadczenia z Jerome'em i wieloma innymi dziećmi dały mi impuls do napisania 
tej  książki.  To  oni  nauczyli  mnie  myśleć  o  tym,  jak  człowiek  myśli.  Uświadomili  mi,  że 
różnice  w  tym,  jak  człowiek  się  uczy,  są  kluczem  do tego, czy się nauczy. Każdy z nas 
ma  indywidualny  sposób  uczenia  się  -  a  więc  przyswajania  informacji,  przechowywania 
ich, przypominania i przekazywania. Nazywam to indywidualnym wzorcem myślenia. 
Poznanie  wzorca  myślenia  twojego  dziecka  może  być  cenną  pomocą  w  spożytkowaniu 
jego  zdolności,  podobnie  jak  umiejętność  korzystania  z  bankomatu  znakomicie  ułatwia 
wyjęcie pieniędzy z banku. Dzięki temu twoje dziecko zdobędzie taką wiedzę, jaką jest w 
stanie zdobyć, i nauczy się wszystkiego, czego może się nauczyć. 
 
ROZDZIAŁ DRUGI 
Jak ocalić intelekt dziecka 
Prawdziwy  to  cud,  że  nowoczesne  metody  nauczania  nie  zdołały    całkowicie  zdławić 
świętej pasji dociekania. 

Albert Einstein 

Gdy  wasze  dzieci  wyruszają  do  szkoły  niczym  Dorota  i  jej  przyjaciele  na  poszukiwanie 
Czarnoksiężnika Oza, towarzyszy im wasza nadzieja, że odnajdą tam swoje serca, swoją 
mądrość,  odwagę,  czarodziejską  moc-wreszcie  drogę  do domu. Lecz jakże często, zbyt 
często spotykają tylko Złą Czarownicę z Zachodu lub nędznego szarlatana, który ukryty 
za kotarą, pociąga za sznurki, a czary biorąca łeb. 

Generated by Foxit PDF Creator © Foxit Software

http://www.foxitsoftware.com   For evaluation only.

background image

 

13 

Zamiast  doznać  opieki,  zachęty,  pomocy  w  rozwijaniu  wrodzonych  możliwości,  zamiast 
znaleźć  się  w  sprzyjającym  zdobywaniu  wiedzy  otoczeniu,  w którym mogłyby rozkwitać, 
reagować  spontanicznie,  iść  naprzód,  dzieci  nabierają  przekonania,  że  muszą  zmienić 
całą  istotę  swojej  osobowości.  Już  ortografia  sprawia,  że  kurczy  się  ich  wiara  w  siebie. 
Uczą się wątpić w swoje możliwości. 
To  prawdziwy  dramat,  bo  zadowolenie  z  siebie  jest  najważniejszą  składową  sukcesu  w 
nauce, a wyrasta ono z zaufania do własnego umysłu, do jego możliwości przyswojenia 
sobie tego, co w życiu ważne. Jeśli spojrzeć na to realistycznie, szkoła powinna nauczyć 
człowieka,  jak  może  spożytkować  swoją  inteligencję,  jak  ma  ją  rozwijać  i  pogłębiać.  Ze 
szkoły powinniśmy wynieść większą, nie mniejszą swobodę w posługiwaniu się umysłem. 
Najwyższy  czas  zejść  z  wydeptanej  ścieżki  tradycyjnej  edukacji.  Dzieci  nabierają  tam 
poczucia niższości zamiast poczucia własnej wartości, ich inteligencja jest ograniczana, 
zamiast  poszerzać  się  i  pogłębiać.  Czas  przebudować  starą  drogę  w  taki  sposób,  by 
liczyły  się  na  niej  różnice  w  osobowości  i  by  dzieci  nabyły  umiejętności  optymalnego 
wykorzystywania swego potencjału. 
Aby  osiągnąć  ten  cel,  trzeba  dokładnie  zbadać  starą  ścieżkę  i  prześledzić,  w  których 
miejscach  tkwią  przeszkody.  Zaczynam  więc  jak  huragan.  Przynajmniej  takie  można 
odnieść wrażenie. Nie cierpię zaczynać od strasznych rzeczy, ale obiecuję, że na tym się 
nie skończy. 
Nie  mam  zamiaru  przedstawiać  wyczerpującej  analizy  problemów,  które  gnębią 
amerykańskie  szkolnictwo-jak  ograniczenia  finansowe,  bariery  językowe,  wzajemna 
niechęć  między  nauczycielami  a  administracją,  brak  wzorców  i  zaburzenia  w 
funkcjonowaniu  rodziny,  przepełnione  klasy,  narkomania  i  agresja  społeczna.  Znacie  te 
wszystkie sprawy podobnie jak ja. Nasz wpływ na nie jest tak znikomy, że już sama myśl 
o tym budzi we mnie chęć ukrycia się w piwnicy i tęsknotę za ciocią Emilią. 
Pragnę tylko pomóc wam uświadomić sobie, co się dzieje z umysłem waszych dzieci, gdy 
porywa  je  edukacyjna  trąba  powietrzna.  Znając  kierunek  i  siłę  wiatru,  zdołacie  się 
zorientować,  co  możecie  zrobić  natychmiast,  dziś,  teraz,  aby  w  systemie  szkolnictwa 
takim,  jaki  jest,  stworzyć  schronienie,  aby  ocalić  wrodzone  zdolności  dziecka.  Mam  też 
nadzieję,  że  znajdziecie  w  sobie  energię,  by  zjednoczyć  się  z  innymi  rodzicami  we 
wspólnym działaniu w obronie tego, co możliwe. 
Gdy  po  raz  pierwszy  weszłam  do  klasy  jako  uczennica,  byłam  przerażona,  ale  i 
zelektryzowana. Gdy po raz pierwszy weszłam tam jako nauczycielka, byłam przerażona 
i  zelektryzowana.  Gdy  po  raz  pierwszy  weszłam  jako  matka,  byłam  przerażona, 
zelektryzowana. We wszystkich tych sytuacjach jeden element wciąż wyraźnie rzuca się 
w oczy: dziecięca energia zmagazynowana w czterech ścianach. Tyle życia i tyle światła. 
Powietrze  było  gęste  od  pulsującej  żywotności, ciekawość brzęczała jak pszczoły, które 
obsiadły  plaster  miodu,  śmiech  nie  wiązł  w  gardłach,  oczu  nie  zasnuła  jeszcze  zasłona 
nudy, ciała nie straciły fantastycznej elastyczności, na twarzach malował się głód wiedzy. 
Wieloletnia praca w szkolnictwie nauczyła mnie, że dzieci są z natury zdolnymi uczniami 
i  to  my  w  szkołach  pozbawiamy  je  umiejętności.  W  pewnym  bardzo  ważnym  sensie  są 
mądrzejsze,  gdy  przychodzą  do  szkoły,  niż  gdy  ją  opuszczają.  Mądrzejsze,  to  znaczy 
żywsze,  bardziej  chętne  do  eksperymentów,  gotowe  mylić  się  i  śmiać  się  z  tego, 
ryzykować i dążyć do celu. Zanim pójdą do szkoły, poruszają się po świecie ze swobodą, 
jaką daje poczucie, że są panami samych siebie, że mają zaufanie do własnego rozumu. 
Nie ma przepaści między ich prawdziwą naturą a zdolnością wyrażania jej. 
Gdzie się podziewa ten gwar, ten głód? Jak to się dzieje, że zaledwie kilka lat później te 
same  oczy  zasnuwa  cień  podejrzliwości?  Jak  to  się  dzieje,  że  ich  ciała  sztywnieją, 
zamykają  się?  Ich  ręce,  ciasno  obejmujące  tułów,  miażdżą  marzenia? Jak to się dzieje, 
że  ich  prawdziwą  osobowość  przysypuje  lawina  popiołów,  ograniczających  prawd 
podanych do wierzenia? 

Generated by Foxit PDF Creator © Foxit Software

http://www.foxitsoftware.com   For evaluation only.

background image

 

14 

Sprawia  to  cały  nasz  system  edukacji.  Szkoli  on  dzieci  w  skupianiu  uwagi  na  tym,  co 
nieprawidłowe,  i  w  ten  sposób  burzy  ich  wiarę  we  wrodzone  możliwości  uczenia  się. 
Uczymy je, jak wyciągać korzyści z powstrzymywania się od nauki, i wydobywamy z ich 
pracy  tylko  to,  co  jest  błędne;  stopień  tej  nieprawidłowości  oceniamy  czerwonym 
długopisem.  Nauczyciel  liczy,  ile  wyrazów  w  dyktandzie  dziecko  napisało  źle,  a  nie  ile 
dobrze.  Mówi  mu:„Jesteś  słaby  w  matematyce".  Szkoła  zaszczepia  w  mózgach  dzieci 
świadomość  popełnianych  błędów.  W  ten  sposób  uczy  je  traktować  swoje  umiejętności 
jako coś oczywistego, a koncentrować się tylko na brakach. 
Gdy  spytać  grupę  dzieci  w  wieku  szkolnym,  jakie  mają  zdolności,  niezawodnie  zaczną 
się  plątać  udzielając  odpowiedzi  w  stylu:  „Jestem  dosyć  dobry  w...hm,  no  więc  lubię 
czytać gazety i wiem co nieco o...o sporcie. Właśnie, wiem co nieco o sporcie". 
Gdy  się  poprosi  te  same  dzieci,  aby  powiedziały  coś  o  swoich  niedostatkach,  tryska 
strumień informacji: „Jestem bardzo nieśmiały i nie potrafię się wypowiadać w obecności 
grupy. Jestem beznadziejny z matmy i za grosz nie umiem tańczyć. Staram się poprawić, 
ale..." 
Spostrzeganie dziury zamiast obwarzanka jest tak rozpowszechnione w naszej kulturze, 
że  uważamy  to  za  coś  naturalnego,  ale  jest  to  bardzo  nieefektywny  sposób 
wykorzystywania  ludzkiego  mózgu.  Wyobraźcie  sobie  przez  chwilę,  że  odkładacie 
wszystkie  pieniądze  na  konto  bankowe,  ale  gdy  trzeba  zapłacić rachunki, zapominacie, 
że  macie  oszczędności.  Czujecie  się  przytłoczeni  ubóstwem,  pracujecie  jeszcze  ciężej, 
aby zarobić więcej pieniędzy, które także wkładacie do banku, zapominając, że możecie 
przecież  skorzystać  z  bankomatu  i  wyjąć  je.  Nigdy  nie  będziecie  mieli  dosyć,  zawsze 
będzie  wam  towarzyszyło  poczucie,  że  jesteście  biedni.  Może  nawet  zechcecie  kiedyś 
zaczerpnąć  z  zasobów  kogoś,  kto  wydaje  wam  się  zamożniejszy,  a  może  ogarnie  was 
taka frustracja, że porzucicie wszelkie starania. To właśnie szkolnictwo robi z dziećmi. 
A  co  by  to  było,  gdyby  zamiast  tego  ktoś  poradził  ci  zobaczyć,  co  masz  na  kontach? 
Gdyby  pokierował  tobą  w  taki  sposób,  abyś  zainwestował  w  narzędzia  i  projekty,  które 
cię  naprawdę  obchodzą?  Gdybyś  zamiast  uczyć  się  zwracać  uwagę na to, czego masz 
za  mało  (za  mało  sprytu,  za  mało  elokwencji,  za  mało  inicjatywy),  nauczył  się 
wykorzystywać  swoje  mocne  strony  dla  przezwyciężenia  słabości?  A  gdyby  tak  ktoś 
zapytał cię, jak udało ci się nauczyć pisowni tych czterech wyrazów, które w dyktandzie 
napisałeś  bezbłędnie,  a  następnie  zastosować  tę  samą  metodę  do  pozostałych 
szesnastu, których jeszcze nie opanowałeś? 
Zamiast  uczyć  dzieci  wykorzystywać  ich  wrodzoną  inteligencję,  ciekawość,  zdolność 
dziwienia się i współodczuwania, reaktywność, uczymy je bać się przyznać, że nie znają 
odpowiedzi. Klasyfikujemy je w różnych kategoriach według ich braków. Przyjmujemy, że 
wszyscy  uczą  się  w  taki  sam  sposób, i skazujemy tych, którzy nie pasują do schematu, 
na  miano  niezdolnych.  Opuszczają  oni  szkołę  w  najlepszym  razie  znudzeni,  w  najgor-
szym okaleczeni, ograniczeni w swych umiejętnościach, nieufni i poniżeni. 
Przyzwyczailiśmy  się  uważać  to  za  normalną  składową  procesu  dorastania.  Gdy 
patrzymy,  jak  z  wolna  gasną  iskry  w  oczach  naszych  dzieci,  a  ich  barki  kulą  się  w 
obronnym geście, wzruszamy ramionami i przypominamy sobie, jak było z nami. Ale czy 
naprawdę musi tak być? 
Kiedy  Anne  pracowała  w  wieczorowej  szkole  otwartej,  każdemu  przychodzącemu  do 
szkoły rodzicowi wręczała kartkę z napisem „Nie proś mnie, bym uczyła twoje dzieci tak, 
jak uczono ciebie, ale tak, jak chciałeś, by cię uczono". Czy was kiedykolwiek ktokolwiek 
zapytał,  jak  chcielibyście  być  uczeni,  albo  czego  chciałoby  wasze  dziecko?  Takie 
postawienie  sprawy  tak  bardzo  kłóciło  się  z  dotychczasowymi  doświadczeniami 
większości rodziców z jej klasy, że nawet nie wiedzieli, od czego zacząć. 
Świat  dokonał  w  ostatnich  czasach  smutnego  odkrycia,  że  bardzo  wielu  ludzi  w 
dzieciństwie i w okresie dorastania doświadczyło krzywd emocjonalnych i fizycznych. Te 

Generated by Foxit PDF Creator © Foxit Software

http://www.foxitsoftware.com   For evaluation only.

background image

 

15 

jakże  podobne  do  siebie  dziecięce  przeżycia;  które  stały  się  udziałem  wielu  z  nas  „dla 
naszego  własnego  dobra",  jak  to  określiła  Alice  Miller,  psycholog,  pozostawiły  po sobie 
rany zszywane szybko i w milczeniu. Gdy to wyszło na jaw, do naszej świadomości dotarł 
ogrom  cierpień  przekazywany  z  pokolenia  na  pokolenie.  Wraz  z  tą  świadomością 
przyszły zmiany i, miejmy nadzieję, uzdrowienie. 
Lecz  rany  zadane  naszym  umysłom  nadal  się  ignoruje  lub  im  zaprzecza.  A  my 
nieświadomie przekazujemy dziedzictwo krzywd naszym dzieciom. Przez klęski uczą się 
nienawiści - do siebie, do szkoły, do społeczeństwa. 
Dzieci  odczuwają  głęboki  ból,  gdy  ich  naturalny  sposób  myślenia,  przyswajania  i 
przetwarzania informacji, ich twórczość i sposób wyrażania swojej osobowości krytykuje 
się,  wyszydza  lub  lekceważy.  Nawet  jeśli  „dobrze  sobie  radzą"  w  szkole  i  bezbłędnie 
opanowują materiał, który według nas powinni znać, dzieje się to ogromnym kosztem- ich 
godności, ich autentycznych zdolności. Niedawno pewna licealistka opowiedziała mi, jak 
została  upokorzona  przed  kolegami,  ponieważ  czytała  podręcznik,  zamiast  oglądać 
program  telewizyjny.  Inny  uczeń  stwierdził,  że  założył  po  prostu,  iż  w  szkole  będzie  się 
nudził.  „Nauka  jest  generalnie  nudna  i  tyle,  zgadza  się?"  Jeszcze  jedna  dziewczyna 
przyznała  się,  że  zawsze  chciała  zostać  pielęgniarką,  ale  psycholog  w  poradni 
zawodowej  powiedział  jej,  że „nie jest wystarczająco bystra", więc zapisała się na kursy 
dla sekretarek. 
Jakie  są  prawdziwe  zdolności  naszych  dzieci?  Myślę,  że  nawet  nie  zbliżyliśmy  się 
jeszcze do tej wiedzy. Ocenia się, że człowiek wykorzystuje najwyżej piętnaście procent 
swojego mózgu. 
Jakie  są  dzieci,  których  umysły  nie  zostały  okaleczone? Są to dobrzy uczniowie, którzy 
wierzą  we  własne  możliwości;  wiedzą  i  potrafią  objaśnić,  w  jaki  sposób  się  uczą,  i  w 
każdej  sytuacji  znają  swoje  potrzeby.  Aby  je  zaspokoić,  potrafią  czerpać  zarówno  z 
otoczenia,  jak  i  z  wewnętrznych  rezerw.  Z  łatwością  przychodzi  im  wynalazczość, 
empatia,  odwaga,  intuicja,  koncentracja  i  twórcza  myśl.  Potrafią  żywo  i  z  radością 
posługiwać  się  ciałem,  w  pełen  inwencji  sposób  rozwiązywać  problemy,  potrafią 
uczestniczyć  i  współpracować,  troszczyć  się  o  siebie  i  o  innych,  posuwać  się  naprzód, 
dobrze  wykonywać  swoją  pracę,  wciąż  się  doskonalić,  znajdować  w  sobie  motywy  do 
działania i samodzielnie oceniać własne osiągnięcia. Wiedzą, że się liczą, że są ważne, 
że  komuś  na  nich  zależy.  Łacińskie  słowo  „educare"  znaczy  „wyprowadzać  z  wewnątrz 
na  zewnątrz".  Lecz  w  czasie  mojej  dziesięcioletniej  pracy  nauczycielskiej  zaczęłam 
zdawać sobie sprawę, jak głęboka prawda tkwi w stwierdzeniu Jean Houston, wybitnego 
psychologa: „Ogromna część szkolnych niepowodzeń wynika w prostej linii z nudy, która 
z kolei rodzi się z braku umiejętności stymulacji intelektu dziecka, przez co traci ono tak 
wiele możliwości reagowania na otaczającą je rzeczywistość". 
Dzień  po  dniu  widziałam,  jak  dzieci  otrzymują  kolejne  porcje  informacji  o  swoich 
niedostatkach, o tym, kim mogą, a kim nie mogą zostać, co są w stanie zrobić, a czego 
nie. Zaczęłam uważać takie właśnie podejście za źródło całego problemu. Uświadomiłam 
sobie,  że  wykształcenie  może  równie  dobrze  podsycać  zdolności  człowieka  jak 
ograniczać je. 
 
Słynne nieuki 
Każdemu,  kto  kiedykolwiek  miał  kłopoty  w  szkole,  wielką  uciechę  sprawi  poniższa  lista 
słynnych  nieuków.  Sądzimy,  że  może  ona  być  lekarstwem  na  czarne  chwile,  kiedy  tak 
trudno  podtrzymać  w  dziecku  wiarę.  Pokazuje,  jak  niewiele  mówią  sukcesy  szkolne  o 
prawdziwych zdolnościach: 
Nauczyciele  i  rodzice  słynnego  mówcy,  adwokata  Clarence'a  Darrowa,  twierdzili,  że 
nigdy nie nauczy się mówić ani pisać. Filozof Jean Paul Sartre musiał udawać, że czyta. 
Francuski pisarz Marcel Proust w szkole nie potrafił napisać wypracowania. 

Generated by Foxit PDF Creator © Foxit Software

http://www.foxitsoftware.com   For evaluation only.

background image

 

16 

Agatha Christie nie chciała uczyć się pisać. Carla Junga przerażały lekcje matematyki. 
Nauczyciel  Beethovena  orzekł,  że  jako  kompozytor  jest  beznadziejny.  Beethoven  nigdy 
też nie nauczył się mnożenia ani dzielenia. 
Nauczycielka Louisy MayAlcott skarżyła się na nią, że rysuje, zamiast dodawać. 
Pablo Picasso nienawidził szkoły i zdawało się, że nie jest zdolny nauczyć się czytać ani 
pisać, gdy inne dzieci w jego wieku osiągnęły w tym biegłość. 
Emil  Zola  otrzymał  zero  na  końcowym  egzaminie  z  literatury.  Na  Honore  de  Balzacu 
nauczyciele postawili krzyżyk. Uznali go za głupka. 
Prezydent Woodrow Wilson do jedenastego roku życia nie umiał czytać. 
Thomas Edison uciekł ze szkoły, ponieważ nauczyciel bił go trzciną za to, że nie uważał 
na lekcji i kręcił się w ławce. 
Przemiana duchowa 
Od dziesiątków lat eksperci usiłują rozwiązać problemy szkolnictwa; tu coś zmienią, tam 
usprawnią,  tego  obwinią,  na  tamtego  zwalą.  Przysięgaliśmy  wierność  fonetyce,  nowej 
matematyce,  koncepcji  powrotu  do  podstaw.  Tymczasem  problem  szkolnictwa  jest  jak 
problem uzależnień. A te zmiany to jak przerzucenie się alkoholika z wódki na wino. Cały 
system już od długiego czasu chyli się ku upadkowi, rośnie poczucie bezradności. Próby 
tymczasowych rozwiązań zdają się tylko pogarszać sytuację. 
Każdy,  kto  kiedykolwiek  leczył  się  z  uzależnienia,  wie,  że  jest  wielka  różnica  między 
dokonywaniem  zmian  a  przeżyciem  przemiany  duchowej  -  otrzeźwieniem.  Skuteczne 
działanie  polega  na  tym,  by  nazwać  problem,  rozpoznać  go  u  siebie  i  zmienić 
postępowanie,  wspierając  się  wzajemnie  w  dziele  naprawy,  zdrowienia,  odzyskiwania 
przenikliwości. Tego właśnie trzeba szkolnictwu. 
Musimy  zmienić  ducha  nauczania,  nie  tylko  metody,  praktykę-to  nie  wystarczy.  Nie  ma 
też  jednego  dobrego  rozwiązania  problemu  szkolnictwa.  Musimy  przede  wszystkim 
zmienić sposób myślenia, który ten problem stworzył. 
Nazwać problem: garść faktów 
Badania  naukowe  dowodząc  że  ludzie  zapamiętują  około  dziesięciu  procent  z  tego,  co 
usłyszeli, dwudziestu procent z tego, co zobaczyli, a dziewięćdziesięciu procent z tego, co 
zrobili,  ale  nadal  w  powszechnym  użyciu  jest  jedna  metoda  nauczania:  „Ja  mówię,  ty 
słuchasz i uczysz się ". 
Adam Urbanski przewodniczący Amerykańskiego Stowarzyszenia 
Nauczycieli 
Zamiast  przyjrzeć  się  funkcjonowaniu  całego  systemu  szkolnictwa  w  Stanach 
Zjednoczonych,  obrzuca  się  szkoły  pieniędzmi:  od  1965  roku  wydatki  na  szkolnictwo 
rosły półtora raza szybciej niż inflacja Ale pieniądze niekoniecznie stanowią rozwiązanie. 
Na  przykład  w  Japonii  na  naukę  dziecka  wydaje  się  o  pięćdziesiąt  procent  mniej  niż  u 
nas,  jednak  ich  studenci  są  w  światowej  czołówce  w  naukach  przyrodniczych, 
matematyce,  językach  i  przedmiotach  technicznych.  Dwadzieścia  siedem  procent 
naszych  studentów  nie  kończy  studiów;  w  Japonii  tylko  sześć  procent.  My  wydajemy 
więcej na budynki i administrację; om -na pensje nauczycieli. 
Inne trzeźwiące fakty: 
• Tylko połowa naszych uczniów zdobywa odpowiednie wykształcenie. 
• Dzieci amerykańskie poddawane są w szkołach ponad stu milionom testów rocznie. 
• Amerykański biznes wydaje miliardy dolarów szkoląc swoich pracowników w czytaniu i 
liczeniu, które to umiejętności powinni byli nabyć w szkołach. 
•  Dwa  miliony  dzieci  w  naszym  kraju  uznano  za  niezdatne  do  nauki.  Oznacza  to,  że  w 
ostatnim dziesięcioleciu liczba ta wzrosła o milion! 
•  Około  siedmiuset  pięćdziesięciu  tysięcy  dzieci  przyjmuje  leki  z  powodu  tak  zwanego 
zespołu  nadpobudliwości  i  niedostatecznej  koncentracji.  Wieloletnie  badania  nadal  nie 
udowodniły,  żeby  u  znaczącej  liczby  dzieci  występowały  jakieś  upośledzające  je 
zaburzenia neurologiczne. 

Generated by Foxit PDF Creator © Foxit Software

http://www.foxitsoftware.com   For evaluation only.

background image

 

17 

Według obserwacji Williama Glassera zawartych w „The Quality School": 
•  Rodzice  mówią,  że  zdają  sobie  sprawę  z  trudności,  że  chcieliby  coś  zmienić,  ale  nie 
wiedzą jak. W ich hierarchii najważniejsze jest, by nauczyć się rozumieć własne dzieci i 
by one rozumiały ich. 
•  Priorytety  urzędników:  coraz  lepsze  wyniki  testów  (i  dzięki  temu  zdobywanie  dotacji), 
przepchanie  przez  szkolę  możliwie  największej  liczby  uczniów  i  jak  najmniej  kłopotów z 
dyscypliną 
• Uczniowie mówią, że w szkole dobre jest to, że mają tam kolegów. Pod koniec siódmej 
klasy ponad połowa z nich myśli o swoich nauczycielach jako o przeciwnikach, twierdzi, 
że  są  apodyktyczni  i  nudzą.  Większość  uczniów  mających  kłopoty  z  nauką  uważa,  że 
nauczyciele  ich  nie  lubią,  że  ich  problemy  nikogo  nie  obchodzą,  a  ich  praca  jest 
bezwartościowa. 
• Nauczyciele stwierdzili, że osiemdziesiąt procent uczniów nie odrabia należycie lekcji. 
Większość  ma  wrażenie,  że  ich  wysiłki  są  bezskuteczne.  Czują  się  rozdarci  między 
uczniami a urzędnikami. Mówią, że problem nie polega na braku zdolności uczniów, ale 
na braku chęci. 
• Rozwiązanie leży nie w pieniądzach, lecz w przewartościowaniu ich przeznaczenia. 
Rozpoznać problem u siebie: odpowiedzialność 
Pierwsza  klasa  była  w  moich  oczach  gwałtem  na  zdrowym  ludzkim  organizmie.  Oto 
sześciolatek,  który  właśnie  rozwiązał  najstraszliwsze  zadanie  naukowe  na  tej  Ziemi: 
opanował sztukę języka mówionego, i to bez żadnych kursów. Jest doprawdy mistrzem w 
uczeniu  się,  szczęśliwym  poszukiwaczem,  zawsze  chętnym,  by  spróbować  czegoś 
nowego. Wtedy przychodzi szkoła, a wraz z nią zdumiewające nowiny: ma się uczyć tego, 
co  każe  nauczyciel,  wtedy,  kiedy  każe  nauczyciel,  obojętne,  czy  ma  na  to  ochotę.  Musi 
zaprzestać  poszukiwań,  odrzucić  to,  co  nieznane,  skupić  się  na  ograniczonej  liczbie 
bodźców,  udzielać  powtarzalnych standardowych odpowiedzi. Musi się nauczyć  a jakże 
bolesna to lekcja - że nauka jest w swej istocie po prostu nudna.  
George Leonard, „Walking on the Edge of the Worki" 
Gdy  ostatnio  gazety  w  Portland  w  stanie  Oregon  doniosły,  że  wyniki  testów  szkolnych 
trzeci rok z rzędu utrzymują się na takim samym niskim poziomie, przedstawiciele szkół 
skomentowali  to  w  taki  sposób:  „Być  może  dzieci  po  prostu  osiągnęły  granice  swoich 
możliwości w nauce". 
Andy  Rooney  w  swoim  komentarzu  w  programie  „Sixty  Minutes"  2  lutego  1992  roku 
stwierdził,  że  system  szkolnictwa  jest  najzupełniej`  w  porządku.  „Fakt,  że  tylko 
pięćdziesiąt procent uczniów naprawdę się uczy, spowodowany jest głupotą dzieciaków-
oświadczył z całą powagą. -A dzieci są głupie dlatego, że rodzice nie potrafią zmusić ich 
do pracy". 
Oba  komentarze  są  typowe  dla  postawy  znanej  jako  „oskarżanie  ofiary".  Ponieważ  nie 
wiemy, jak uporać się z problemem, zwalamy winę na tego, kto najbardziej cierpi z jego 
powodu. 
W rzeczywistości umysł ludzki jest prawdziwym automatem do nauki, a dzieci wcale nie 
są głupie. Gatunek ludzki podlega ewolucji od trzech miliardów lat. Popęd do uczenia się 
jest równie silny jak popęd seksualny, z tą różnicą, że ujawnia się wcześniej i trwa dłużej. 
Nie ma dzieci pozbawionych motywacji. 
To  nie  dzieci  osiągnęły  granice  swoich  możliwości,  lecz  szkoły.  Nasze  szkoły  i  metody 
kształcenia  zostały  stworzone  dla  społeczeństwa  rolniczego.  Lecz  nadszedł  wiek 
informacji i wiedza zmienia się tak gwałtownie, że to, co aktualne dziś, za kilka miesięcy 
już  będzie  przestarzałe.  Szkolnictwo  także  powinno  się  zmienić,  tak  by  zamiast  wbijać 
dzieciom do głów wiadomości zgodne z najnowszymi modami, nauczyć je posługiwać się 
swoim  intelektem  i  samodzielnie  przetwarzać  nowe  informacje.  Gdyby  chodziło  o 
przemysł  samochodowy,  obecny  stan  rzeczy  można  by  porównać  do  sytuacji,  gdy 

Generated by Foxit PDF Creator © Foxit Software

http://www.foxitsoftware.com   For evaluation only.

background image

 

18 

mechaników szkoli się do pracy z silnikiem parowym, podczas gdy później będą musieli 
poradzić sobie z całym garażem maseratich! 
Potrzeby  edukacyjne  naszych  dzieci  zmieniają  się  ustawicznie,  tymczasem  metody 
zaspokajania  ich  pozostają  te  same.  Zasadniczo  robimy  stale  to  co  zwykle  i  wyniki  są 
takie  jak  zwykle.  Powinniśmy  natomiast  uczyć  dzieci  przetwarzania  informacji,  co  jest 
równie  ważne  jak  sama  informacja.  Musimy  zacząć  doceniać  zróżnicowanie  intelektów 
naszych dzieci, nieprzebranych skarbów, które tylko czekają na odkrycie. 
Lecz jakże mają dzieci zachować zainteresowanie dla własnych zdolności, skoro nas 
interesują wyłącznie ich braki? Uwaga! Etykietki zagrażają samoocenie dziecka i 
zdrowemu funkcjonowaniu szkolnictwa. Podkreślają to, czego uczeń nie umie. Myślę, że 
jesteśmy do nich tak przywiązani dlatego, że szkolnictwo otrzymuje wielkie pieniądze na 
rzecz dzieci, które je noszą. A także dlatego, że uwalniają one wszystkich od odpo-
wiedzialności za fakt, któremu musimy stawić czoło: że nasze metody uczenia dzieci się 
nie sprawdzają 
Zmienić postępowanie: 

możliwości 

Większość dzieci, które dziś chodzą do szkoły, będzie musiała wielokrotnie uczyć się 
wszystkiego od nowa. Musimy je nauczyć, jak się uczyć. 
Garry Caruthers, gubernator stanu Nowy Meksyk 
 
Największym bogactwem naszego kraju są umiejętności i talenty naszych dzieci. Szkoła 
nie może dłużej zajmować się jedynie dostarczaniem informacji, lecz musi poświęcić się 
wydobywaniu  zdolności,  które  będą  dzieciom  potrzebne  do  życia  w  dwudziestym 
pierwszym wieku. 
Przypominam  sobie  starą  baśń  o  księciu,  który  w  młodości  został  pustelnikiem. 
Zamieszkał w wieży swego ogromnego, potężnego zamku. Tam jadł, spał, gimnastykował 
się  i  pracował.  Pozostał  w  tym  jednym  jedynym  pokoju,  w  ciasnocie  i  bałaganie,  do 
późnej starości. Reszta zamku, nie używana, zaczęła chylić się ku upadkowi, ale książę 
zupełnie  zatracił  świadomość  jego  istnienia.  Pewnego  dnia  zamek  runął,  a  pustelnik 
został pogrzebany pod gruzami. 
I my jesteśmy często jak ów książę pustelnikami zamkniętymi w zamku naszego umysłu. 
Zamieszkujemy  wieżę  logiki  i  racjonalizmu,  a  ignorujemy  resztę  naszego  dziedzictwa. 
Jako rodzice wiemy o umyśle naszych dzieci i o tym, jak najlepiej szkoła mogłaby się im 
przysłużyć,  więcej,  niż  pozwalamy  sobie  uzmysłowić.  Znamy  piwnice  i  kuchnię.  Wiemy, 
że  Johnny'emu  łatwiej  skupić  uwagę,  kiedy  się  rusza,  i  że  Shandra  wyśpiewuje  słowa, 
których pisowni ma się nauczyć. Wiemy, że Li Fong na zakupach lubi mieć ze sobą listę, 
a znowu Victor radzi sobie lepiej, jeśli mu się powie, co ma kupić. Musimy tylko nauczyć 
się posługiwać tą wiedzą ku pożytkowi dzieci. 
Dzieci  przychodzą  na  świat  każde  z  własną,  niepowtarzalną  iskierką.  My,  ich  rodzice, 
jesteśmy strażnikami tego ognia. Nawet jeśli zostanie z niego tylko odrobina żaru ukryta 
w  wypalonym  drewienku,  naszą  sprawą  jest  strzec  wiatru,  który  pozwoli  rozdmuchać 
płomień.  Nieszczęściem  my  sami  też  zostaliśmy  okaleczeni  i  ograniczeni  w  swoich 
możliwościach.  Nie  ufamy  swojej  wiedzy  o  zdolnościach  naszych  dzieci.  Musimy  uczyć 
się przekształcać wpojony nam destruktywny sposób patrzenia na nie. 
Te wielkie problemy wymagają całkowitej zmiany samego sposobu, myślenia. Mogą nas 
zbliżyć do dawnych ideałów, do tego; co jest dla nas naprawdę ważne, i do reagowania 
na  zmieniający  się  świat  elastycznie,  z  zapałem,  w  nasz  własny  oryginalny  sposób. 
Podejście,  które  proponujemy  w  tej  książce,  nie  jest  samo  w  sobie  rozwiązaniem,  lecz 
wyrazem  dążenia  do  ideału:  aby  niepowtarzalność,  indywidualność  młodych  ludzi  były 
szanowane i rozwijane. 
Serce orła 

Generated by Foxit PDF Creator © Foxit Software

http://www.foxitsoftware.com   For evaluation only.

background image

 

19 

Dawno,  dawno  temu  pewna  kobieta  podróżowała  po  świecie  z  synem  i  zaszła  raz  na 
fermę drobiu. Chłopiec był bardzo ciekawski; przycisnął buzię do zardzewiałej drucianej 
siatki, za którą tłoczyły się setki kurcząt. 
- Mamo, tam w klatce jest bardzo dziwny kurczak. Zupełnie inny niż pozostałe. 
Gdy kobieta przyglądała się ptakowi, którego wskazywał jej syn, podszedł do nich chudy 
mężczyzna w brudnym odzieniu. 
- Co chcecie od moich kurczaków? - burknął. 
-  Tylko  patrzymy.  Ale  czy  mógłby  nam  pan  łaskawie  powiedzieć  coś  o  tym  dziwnym 
ptaku,  tam,  w  najdalszym  kącie  klatki?  Mam  wrażenie,  że  bardzo  różni  się  od  innych. 
Właściwie wydaje mi się, że to może być młody orzeł. 
-  Bzdura  -  odparł  farmer.  -  Mam  go  od  pisklaka.  Zachowuje  się  jak  kurczak,  je  jak 
kurczak, a więc to jest kurczak. 

- Czy pozwoliłby nam pan wejść do klatki i przekonać się osobiście? 
- Róbcie co chcecie - odpowiedział. 
Kobieta  i  jej  syn  zgięci  w  pół  przecisnęli  się  przez  prowizoryczne  drzwiczki.  Potem 
kobieta osunęła się na kolana i sięgnęła po ptaka. 
- Jesteś orłem, nie kurczakiem. Potrafisz fruwać. Możesz pofrunąć, gdzie chcesz. 
Uniosła go nad głowę i puściła w powietrze. 
Ptak zatrzepotał skrzydłami raz i drugi, ale zaraz opadł bezwładnie, uderzając dziobem o 
ziemię, i zaczął grzebać w kurzu w poszukiwaniu pożywienia. 
Farmer, który przyglądał im się zza płotu, prychnął. 
- Przecież mówiłem. To kurczak, taki sam jak każdy inny. Tracicie czas, swój i mój. 
Gdy odwrócił się do nich plecami, chłopiec krzyknął: -Przepraszam, czy pan by go nam 
nie sprzedał? Skoro to tylko zwyczajny kurczak, na pewno nie będzie go pan żałował. 
- W porządku. Pięć dolarów. 
Kobieta  wiedziała,  że  cena  jest  bezwstydnie  wygórowana,  ale  oczy  jej  syna  patrzyły 
błagalnie, dała więc chichoczącemu staruchowi pieniądze. 
Chłopiec przygarnął orła do piersi, wybiegł z zagrody i pomknął zakurzoną drogą. Matka 
podążyła zanim na szczyt niewielkiego pagórka. 
Co robisz, synu? 
Chłopieć nie odpowiedział. Podniósł młodego ptaka najwyżej, jak tylko mógł, i prosił: 
Masz serce orła. Wiem, że masz. Jesteś pięknym, cudownym ptakiem. Jesteś stworzony 
do wolności. Rozpostrzyj skrzydła, usłuchaj swego serca i leć. Proszę, orle, wzleć! 
Łagodny powiew wiatru zwichrzył pióra ptaka. 
Kobieta wstrzymała oddech, patrząc, jak chłopiec podrzuca go w powietrze. 
Ptak rozpostarł skrzydła i spojrzał w dół. Jakby podtrzymywany ich cichą modlitwą, zawisł 
na chwilę drżąc, a potem szerokimi kręgami poszybował lekko nad nimi, nad farmą, nad 
całą doliną 
Kobieta  i  jej  syn  nigdy  go  już  nie  ujrzeli.  Nigdy  nie  dowiedzieli  się, dokąd poprowadziło 
go serce. Wiedzieli tylko, że nie powróci już do dawnego życia, życia kurczęcia. 
Najpospolitszym błędem rodziców jest niedocenianie prawdy, że klucz tkwi w jednostce. 
Ja, jak ta kobieta z afrykańskiej bajki, pragnęłabym pomóc wam dostrzec orły w waszych 
dzieciach.  Chciałabym  was  przekonać,  że  one  nie  są  kurczakami  i  nie  muszą  żyć  tak, 
jakby nimi były. Chciałabym pomagać wam w waszej opiece nad ich umysłami ucząc, jak 
zrozumieć  te  niepowtarzalne  wzorce,  którymi  dzieci  posługują  się  myśląc,  ucząc  się  i 
komunikując. Chciałabym pomóc wam znaleźć sposób, aby poderwać je do lotu pomimo 
ich niewiary, że latać potrafią. 
 
ROZDZIAŁ TRZECI 
Pomyślmy o myśleniu, CZYLI 

Generated by Foxit PDF Creator © Foxit Software

http://www.foxitsoftware.com   For evaluation only.

background image

 

20 

jak pracuje umysł dziecka 
Z  czasem  zaczniemy  patrzeć  na  nasze  dzieci  nie  jak  na  stworzenia,  którymi  trzeba 
manipulować lub zmieniać je, lecz jak na posłańców z tak dobrze nam kiedyś znanego, a 
dawno  zapomnianego  świata,  którzy  mogą  nam  odsłonić  więcej  sekretów  życia  -  także 
naszego własnego - niż kiedykolwiek potrafili nasi rodzice. 
Alice Miller 
 
Przeświadczenie,  że  proces  myślenia  przebiega  tak  samo  u  wszystkich  ludzi,  jest 
świadectwem  najgłębszej  niewiedzy.  Wydaje  nam  się  oczywiste,  że  mamy  różne  myśli. 
Ale już nie tak oczywiste - że każdy z nas dochodzi do tych myśli w sobie tylko właściwy, 
niepowtarzalny  sposób.  W  szkole  nie  poświęca  się  wiele  uwagi  temu,  jak  dzieci  myślą. 
Zwykle przyjmuje się, że każdy umysł funkcjonuje tak jak umysł nauczyciela. Tymczasem 
istnieje sześć rozmaitych „sposobów myślenia". Jeśli chcemy znaleźć bardziej efektywne 
metody kształcenia dzieci, musimy je poznać. 
W tym rozdziale przedstawimy prosty i łatwy w użyciu schemat, który pozwoli zrozumieć, 
jak  myśl  krąży  w  dziecięcym  umyśle.  Dalej  pomożemy  wam  odkryć  wzorzec  myślenia 
dziecka. 
Na własną nutę 
Nasz  umysł  bardzo  przypomina  instrument  muzyczny.  Każdy  instrument  muzyczny  gra 
inaczej. Każdy wydaje z siebie muzykę, ale inaczej wydobywa się muzykę ze skrzypiec, 
a inaczej z puzonu. 
Przypuśćmy,  że  wasze  dziecko  idąc  po  raz  pierwszy  do  szkoły  wzięłoby  ze  sobą 
skrzypce. I przypuśćmy, że nauczyciel przyszedłby z fletem i z sekretnym założeniem, że 
na wszystkich instrumentach gra się tak samo. Nauczyciel mógłby powiedzieć coś w tym 
rodzaju:  „Dobrze,  dziewczynki  i  chłopcy,  teraz  przyłóżcie  instrumenty  do  ust  i 
dmuchajcie". 
Wasze dziecko naturalnie będzie miało ogromne kłopoty. Nauczyciel zada mu specjalne 
ćwiczenia do domu i pouczy je, że musi się bardziej starać. Wy oczywiście też będziecie 
się  starali  mu  pomóc.  Ponieważ  sami wiecie ze szkoły, że na wszystkich instrumentach 
gra  się  tak  samo,  przyłożycie  do  ust  swoje  powiedzmy  -  trąbki  i  będziecie  dmuchać. 
Johnny  będzie  ćwiczył  dając  z  siebie  wszystko,  ale  skrzypce  nie  wydadzą  żadnego 
dźwięku.  W  końcu  zostanie  przebadany  i  porównany  ze  wszystkimi  innymi  dziećmi  w 
całym kraju, które grają na fletach, trąbkach, organkach i puzonach. Oczywiście uplasuje 
się na najniższej pozycji, wraz z innymi dziećmi wyposażonymi w skrzypce i bębny. 
Lata zajęć „wyrównawczych" sprawią, że nauczy się wydawać dziwaczne i słabe dźwięki, 
ale miłość do nauki, poczucie własnej wartości, wiara w siebie i zaufanie do instrumentu 
doznają poważnego uszczerbku. 
Ta  historia  nie  musi  się  na tym kończyć. Pewnego razu matka Johnny'ego przeczyta tę 
książeczkę i odkryje, że Johnny'emu do grania potrzebny jest smyczek. Znajdzie jakiś za-
kurzony  smyczek  na  strychu.  Uprzytomni  sobie,  że  wujek  Sid  ma  bardzo  podobny 
instrument i całkiem nieźle na nim gra, a wtedy... (Dalej niech was prowadzi wyobraźnia). 
Zmienne stany umysłu 
Chcę podzielić się z wami swoją wiedzą o tym, jak umysł przetwarza informacje, abyście 
mogli zrozumieć właściwy waszemu dziecku sposób posługiwania się jego instrumentem-
w  myśleniu,  w  nauce  i  komunikowaniu  się  ze  światem.  Studiując  hipnoterapię 
dowiedziałam  się,  że  umysł  „trawi"  myśli  obracając  nimi  na  trzech  poziomach: 
świadomym,  podświadomym  i  nieświadomym.  Każdy  z  tych  stanów  umysłu  pełni  w 
uczeniu się odmienną funkcję. 
Jeśli  porównać  proces  uczenia  się  do  trawienia,  to  świadomość  jest  niczym  usta;  tam 
nauka  się  zaczyna,  są  to  wrota  umysłu,  miejsce,  gdzie  informacja  jest  pobierana  i 
przeżuwana, gdy tymczasem umysł planuje, w jaki sposób ma zmetabolizować każdy jej 
szczegół.  Na  tym  właśnie  poziomie  intelekt  dziecka  najłatwiej  ładuje  się,  porządkuje 

Generated by Foxit PDF Creator © Foxit Software

http://www.foxitsoftware.com   For evaluation only.

background image

 

21 

informacje, ustala hierarchię ważności, ocenia i znajduje środki wyrazu. Jeśli dziecko nie 
potrafi myśleć na tym poziomie, jego świat pogrąża się w odmętach chaosu. 
Zwykle  uważa  się,  że  dzieci  uczą  się  i  skupiają  uwagę,  gdy  myśli  ich  znajdują  się  w 
stanie  świadomości,  ale  to  tak,  jakbyśmy  powiedzieli,  że  jemy  tylko  wtedy,  gdy  mamy 
jedzenie  w  ustach.  To  tylko  początek  procesu  uczenia  się-trawienia,  który  angażuje 
zaledwie  mały  fragment  mózgu.  Natura  jest  rozumna.  Dała  nam  zdolność  myślenia  na 
różnych poziomach dla różnych celów. 
Dzieci  w  stanie  świadomości  są  ożywione,  ich  uwaga  zwraca  się  ku  światu 
zewnętrznemu  i  temu,  co  się  im  demonstruje,  siedzą  na  brzegach  krzeseł;  obserwują 
wszystko, co się dzieje, łowią każde słowo. 
Podsumowując, dzieci w stanie świadomości: • są maksymalnie rozbudzone i ożywione; 
z  łatwością  skupiają  uwagę  na  tym,  co  dzieje  się  wokół  nich;  sprawiają  wrażenie,  że 
najłatwiej przyswajają sobie informacje; 
• bez skrępowania wypowiadają się publicznie; 
• są logiczne, dbają o szczegóły, nie odbiegają od tematu. 
Stan podświadomości służy dzieciom do jakby „mielenia" faktów. Trzymając się naszego 
pokarmowego  porównania  moglibyśmy  powiedzieć,  że  jest  to  żołądek;  miejsce,  gdzie 
pokarm  obraca  się  i  miesza.  Nie  jest  on  już  taki  sam  jak  na  początku  drogi,  ale  też 
jeszcze nie w pełni nadaje się do przyswojenia. 
Na  tym  etapie  procesu  uczenia  się  dzieci  zwalniają  tempo,  aby  zastanowić  się  nad 
napływającymi informacjami, rozważyć, jak mają się do tego, czego już się nauczyły. To 
tutaj roztrząsają problemy, zmagają się z uczuciami, patrzą z różnych punktów widzenia, 
a  wszystko  rozgrywa  się  w  ich  wnętrzu.  Ta  część  umysłu  jest  jak  kolejka  wahadłowa, 
która transportuje to, co nadeszło z poziomu świadomości, do banków pamięci w obsza-
rze  nieświadomości.  Z  kolei  z  magazynów  nieświadomości  przewozi  to,  czego  już  się 
wcześniej nauczyły, na poziom pełnej świadomości, gdzie mogą tę wiedzę wykorzystać. 
Podświadomość  to  obszar,  w  którym  dzieci  zdają  sobie  sprawę  z  istnienia  zarówno 
ładunku  informacji  otrzymanych  ze  świata,  jak  i  własnego,  wewnętrznego  układu 
odniesienia. Pozwala im przejść od czuwania do głębokiego relaksu, a od relaksu do ak-
tywnej  ekspresji.  Bez  podświadomości  umysł  byłby  zmuszony  połykać  wszystko  w 
całości. 
Podsumowując dzieci w stanie podświadomości: • porządkują informacje; 
• znajdują się między stanem ożywionej gotowości a „wyłączeniem się"; 
• potrafią skupić się w tym samym czasie na zewnętrzu i na wnętrzu; 
• łatwo tracą pewność siebie. 
Nieświadomość  to  stan,  w  którym  wiadomości  zdobywane  przez  dzieci  łączą  się  z  już 
wyuczonymi.  Przypominają  się  rzeczy  zapamiętane  i  na  bardzo  głębokim  poziomie 
powstają związki myślowe. Przeznaczeniem tego obszaru umysłu jest tworzenie modeli - 
dzięki  ustawicznemu  porządkowaniu  doświadczeń  na  najróżniejsze  sposoby  i 
wskazywaniu,  jak  to  czy  tamto  mogłoby  wyglądać.  To  jakby  jelita  umysłu,  gdzie  forma 
przyswojonego pokarmu zmienia się ustawicznie, a jego składniki zostają wbudowane we 
wszystkie  organy  ciała.  Jeśli  racjonalna  część  umysłu  służy  porządkowaniu  informacji  i 
wydobywaniu z niej dokładnie określonego sensu, to nieświadomość służy formułowaniu 
przesłania  w  sposób  pośredni  -przez  sny,  symbole,  wyobrażenia,  analogie  -wieloma 
drogami  w  tym  samym  czasie.  Tu  myśl  krąży  obejmując  całość  sytuacji.  Bez 
nieświadomości  życie  dziecka  byłoby  jałowe,  pozbawione  inwencji  twórczej,  samotne  i 
nudne.  
Podsumowując-dzieci w stanie nieświadomości: 
• łatwo się wyłączają; 

Generated by Foxit PDF Creator © Foxit Software

http://www.foxitsoftware.com   For evaluation only.

background image

 

22 

• myślą skrycie, są nieśmiałe, pragną intymności;  
• postrzegają raczej całość sytuacji niż szczegóły;  
• budują twórcze związki myślowe. 
Na  oznaczenie  każdego  z  tych  stanów  umysłu  używam  kolejno  symboli:  trójkąta, 
kwadratu  i  koła.  Poniższy  diagram  przedstawia  je  razem.  Strzałka  wskazuje  kierunek 
myśli do wewnątrz, od przyjęcia informacji do jej przetworzenia, a następnie na zewnątrz, 
w postaci tworzonych, wyrażanych i przekazywanych przez dziecko idei. 
W  istocie  każdy  z  nas  ciągle  w  ułamku  sekundy  przeskakuje  z  jednego  z  tych  trzech 
stanów  do  drugiego  wskutek  nieustannej  stymulacji  odbieranych  przez  nas  bodźców 
czuciowych. 
 
 
Obieg myśli 
 

 
 
By  zilustrować  to  przykładem,  wejdźmy  na  chwilę  do  klasy.  Pani  Jones  uczy  dzieci 
ułamków. Miguel zdaje się chwytać wszystko w lot, sprężony na samym brzegu krzesła, 
gotów pytać i odpowiadać na pytania. Alexandra pokrywa okładkę swojego niebieskiego 
zeszytu skomplikowanym labiryntem linii. Wai Lap siedzi nieruchomo gapiąc się w okno i 
najwyraźniej  w  ogóle  nie  uważa.  Gdy  pani  Jones  zwraca  się  do  niego,  wygląda,  jakby 
właśnie wracał wahadłowcem kosmicznym z Saturna. Jeśli pani Jones pomyśli, że tylko 
jeden Miguel złapał coś z tego, co starała się. przekazać, popadnie w głęboką frustrację. 
Nie  zdaje  sobie  bowiem  sprawy,  że  każdy  z  jej  uczniów  w  inny  sposób,  na  innym 
poziomie  przyswaja  jej  nauki.  Nie  wie  także,  że  jej  sposób  przedstawiania  wiedzy  o 
ułamkach pobudza różne sfery umysłu. 
Miguel słucha pani Jones i przyswaja wiedzę świadomie, zadając pytania, które pozwolą 
mu zrozumieć temat. Alexandra, która bawi się podczas wykładu pani Jones, przetwarza 
to,  co  słyszy,  podświadomie.  Jej  umysł  analizuje,  próbuje  dociec,  czy  te  informacje 
przydadzą jej się do czegoś i jak się mają do wcześniejszych doświadczeń. 
Wai  Lap,  który  gapi  się  przez  okno,  przetwarza  to,  co  mówi  pani  Jones,  nieświadomie. 
Być  może  myśli  o  ułamku  tortu,  który  wczoraj  dostał  na  deser,  albo  jak  w  zeszłym 
miesiącu  wygrał  zawody  pływackie  o  ułamek  sekundy.  Albo  też  wyobraża  sobie 
kalejdoskop i jego niezliczone wzory z ułamków kolorowych szkiełek. 
Pomyślmy o myśleniu 

Generated by Foxit PDF Creator © Foxit Software

http://www.foxitsoftware.com   For evaluation only.

background image

 

23 

Zauważmy, jak bardzo myśl przypomina wodę. W pierwszej chwili woda kojarzy nam się 
ze  zmywaniem  naczyń,  piciem  czy  myciem  zębów.  Gdy  się  jednak  głębiej  nad  tym 
zastanowimy, widzimy, że woda nieustannie zmienia postać: to paruje w chmury, to leje 
się  na  parasole, to mknie z gór jako strumień, który zasila źródła tryskające koło domu. 
Wszystko to jest wodą, lecz w coraz to innej postaci. 
Według mnie myśl także zmienia postać w swej wędrówce przez odmienne stany umysłu. 
Osoby  pracujące  z  komputerem  wiedzą,  że  przy  przetwarzaniu  informacji  posługuje  się 
on  rozmaitymi  językami,  takimi  jak  Fortran,  Pascal,  Basic  itp.  Umysł  ludzki  jest  tak 
fascynujący między innymi dlatego, że myśli w trzech różnych językach. Nie chodzi tu o 
język francuski, węgierski czy suahili, ale o obrazowanie wzrokowe, słuchowe i ruchowe. 
Precyzując, oto co oznacza każdy z tych trzech terminów: 
Język wzrokowy: wpatrywanie się w otaczający świat oraz wewnętrzne wizje, aktywność 
przez to, co może być widziane (czytanie, rysowanie, pisanie, projektowanie itp.). 
Język słuchowy: wsłuchiwanie się w otaczający świat i głosy wewnętrzne, wyrażanie się 
przez to, co może być słyszane (mowa, śpiew, muzyka itp.). 
Język  ruchowy:  odbieranie  wrażeń  zmysłowych  ze  świata  zewnętrznego,  z  własnego 
wnętrza  lub  ciała,  wyrażanie  się  przez  ruch, wykonywanie rozmaitych czynności (dotyk, 
ćwiczenia fizyczne, eksperymenty, prace ręczne itp.). 
Gdy  myśl  przepływa  w  umyśle  dziecka  ze  świadomości  przez  podświadomość  do 
nieświadomości,  zmienia  się  też  jej  język.  Na  przykład  umysł  Miguela  na  początku 
operuje językiem słuchowym: Miguel wysłuchał objaśnień pani Jones i wytłumaczył sobie 
znaczenie  jej słów (świadomie, w postaci dźwięków); następnie przełożył jej objaśnienia 
na obraz, porządkując informacje i wydobywając z nich treść a więc jakby przyjrzał się im 
(podświadomie,  posługując  się  wzrokiem),  wreszcie  wyłączył  się  na  chwilę,  czyli  stracił 
kontakt  ze  światem  zewnętrznym  i  bezwiednie  przywołał  wspomnienie  krojenia  tortu 
(nieświadomie, język ruchu). Gdyby pozostał w tej sferze umysłu, mógłby dalej snuć sieć 
skojarzeń  z  innymi  podobnymi  doznaniami  i  działaniami,  na  przykład  z  pierwszym 
kawałkiem tortu, jaki w życiu zjadł. 
Żaden z tych rodzajów aktywności nie jest myślą jako taką. Chodzi o to, jak myśl kruży w 
umyśle,  
jak  nie  i  jak  mogłaby  krążyć.  Tę  naturalną  choreografię  myśli  nazywam 
przetwarzaniem  percepcyjnym.  U  każdego  z  nas  każdy  z  tych  trzech  kanałów,  przez 
które  postrzegamy  rzeczywistość,  powiązany  jest  z  jednym  z  trzech  stanów  umysłu, 
między którymi krąży myśl. 
Wykładając  dzieciom  swoje  tezy  pani  Jones  posługuje  się  kanałem  słuchowym. 
Pónieważ  Miguel  myśląc  świadomie  także  używa  kanału  słuchowego,  objaśnienia 
werbalne pobudzają go. U Alexandry natomiast kanał słuchowy związany jest z podświa-
domością,  toteż  słowa  pani  Jones  wywołująca  jej  umyśle  rodzaj  chaosu.  Z  kolei  u 
zagubionego  Wai  Lapa  kanał  słuchowy  przypisany  jest  do  stanu  nieświadomości; 
najgłębszych  pokładów  jego  umysłu,  toteż  słowa  wyzwalają  u  niego  myślenie 
nieświadome, powodując, że wyłącza się i przestaje uważać. 
Analizując zachowania dzieci w zwykłych, codziennych sytuacjach zaczynamy rozumieć 
różnice w sposobach funkcjonowania ich umysłów. Gdy na przykład troje dzieci wchodzi 
do  nowej  klasy,  pierwszą  rzeczą,  na  którą  zwróci  uwagę  Jordan  (świadomość),  będzie, 
co kto robi a więc kanał ruchowy. Thomas zainteresuje się przede wszystkim, o czym jest 
mowa (świadoma część jego umysłu działa przez kanał słuchowy). Max najpierw rozejrzy 
się  wokół  w  poszukiwaniu  czegoś  ciekawego  (świadomie  posługuje  się  kanałem 
wzrokowym). 
Zwróćmy uwagę, w jaki sposób dzieci organizują swoje zajęcia. W szkole przyjmuje się, 
że  wszyscy  robią  to  jednakowo.  Tymczasem  szczegółowy  plan  i  hierarchia  ważności 
poszczególnych  czynności  mogą  być  najróżniejsze.  Jorge  na  przykład  musi  zapisywać 

Generated by Foxit PDF Creator © Foxit Software

http://www.foxitsoftware.com   For evaluation only.

background image

 

24 

sobie  każde  zadanie  domowe  i  odrabiać  wszystko  według  listy,  ponieważ  jego  umysł 
posługuje  się  przede  wszystkim  wzrokiem.  Teri znów, zanim zabierze się do pracy, lubi 
poopowiadać koleżankom przez telefon, co ma do zrobienia i w jakiej kolejności chce to 
robić,  gdyż  jej  umysł  posługuje  się  przede  wszystkim  słuchem.  Nanci  będzie  sobie 
układać książki i zeszyty, z których ma się uczyć, w stosiki i przerabiać wszystko po kolei 
- będzie więc aktywna ruchowo. 
Podobnie  proces  zapamiętywania  nie  jest  jednym  i  tym  samym  dla  wszystkich  dzieci, 
obojętne,  czy  chodzi  o  czyjś  numer  telefonu  czy  o  wspomnienia  z  przyjęcia 
urodzinowego.  Juanita  widzi  numer  jakby  wyświetlony  na  maleńkim  ekranie  w  głowie 
(kanał  wzrokowy).  Joshua  słyszy  głos  wewnętrzny,  który  wymienia  kolejne  cyfry  (kanał 
słuchowy).  Leonard  zapamiętuje  trzymając  słuchawkę  i  wyobrażając  sobie,  że  naciska 
guziki albo nakręca tarczę telefonu (kanał ruchowy). 
Najrozmaitsze  są  także  formy  eksponowania  wiedzy  i  całej  osobowości  dzieci.  Na 
przykład  Donna  odgrywa  rolę  rodzinnego  klauna  i  przy  każdym  obiedzie  zabawia 
towarzystwo  dowcipami,  piosenkami  i  historyjkami;  Rachel  to  sportsmenka-zawsze 
właśnie wychodzi albo dopiero wróciła z treningu lub meczu piłki nożnej, koszykówki czy 
lekkoatletycznego. Dale to artysta wiecznie powalany farbami, trocinami, gliną, wystawia 
swoje najnowsze arcydzieło na lodówce lub półce z książkami. 
Nauczanie a różnice indywidualne 
Stosunkowo  niedawno  pedagodzy  zaczęli  zdawać  sobie  sprawę,  jak  ważne  są 
indywidualne różnice w sposobie uczenia się. Badania nad tym zagadnieniem prowadzili 
od  późnych  lat  sześćdziesiątych  Marie  Carbo,  Rita  Dunn,  Kenneth  Dunn  i  inni  na  St. 
John's University w Nowym Jorku. Wykazali oni ostatecznie, że dzieci uczą się w różny 
sposób i że ich wyniki szkolne zależą od tego, czy sposób nauczania koresponduje z ich 
sposobem uczenia się. . 
Anne  wspomina  swoje  pierwsze  zetknięcie  z  problematyką  odmiennych  stylów  uczenia 
się:  W  mojej  pracy  nauczycielskiej  w  latach  siedemdziesiątych  byłam  bardzo 
podekscytowana  odkrywaniem  odmienności  moich  uczniów.  Zapoznałam  się  z 
osiemnastoma  wariantami  opisywanymi  przez  Dunnów.  Ankietowałam  moich  uczniów 
według  opartego  na  ich  pracy  kwestionariusza  dotyczącego różnych sposobów uczenia 
się. Wszystko to było bardzo interesujące, ale ciągle nie miałam pojęcia, jak wykorzystać 
to;  czego  dowiedziałam  się  o  poszczególnych  dzieciach,  i  wyjść  naprzeciw  potrzebom 
wszystkich  w  codziennej  pracy  w  klasie.  Tak  duża  liczba  zmiennych,  które  należało 
wziąć  pod  uwagę,  działała  obezwładniająco.  Wróciłam  więc  do  tego,  co  robiłam 
przedtem-uczyłam  dzieci  tak,  jak  mi  się  wydawało,  że  będzie  najlepiej -tak, jak uczyłam 
się ja sama. 
Ostatnio  wiedzę  o  różnicach w sposobie uczenia się wykorzystuje się w szkołach nieco 
szerzej.  Do  świadomości  wielu  osób  przebija  się  fakt,  że  większość  z  nas  ma  jeden 
zmysł,  którym  najłatwiej  się  posługiwać  w  procesie  uczenia  się.  Słyszy  się  czasem  na 
przykład o „wzrokowcach". Zrozumienie, że sednem różnic w sposobach uczenia się jest 
istnienie trzech odmiennych rodzajów postrzegania, to gigantyczny krok naprzód. 
Lecz  to  tylko  pierwszy  krok.  Nie  wystarczy  powiedzieć,  że  dziecko  jest  typem 
wzrokowym,  słuchowym  czy  ruchowym.  Trzeba  zrozumieć  cały  proces  przyswajania 
przezeń  informacji,  wędrówkę  myśli  przez  jego  świadomość,  podświadomość  i  nie-
świadomość. 
Wracając  do  naszej  przykładowej  klasy:  gdybyśmy  o  Wai  Lap  wiedzieli  tylko  to,  że  jest 
typem  ruchowym,  moglibyśmy  najwyżej  dać  mu  układankę  do  rozłożenia  i  ponownego 
złożenia,  co  prawdopodobnie  utrzymałoby  jego  uwagę.  Lecz  tylko  wiedząc,  że  przez 
kanał  słuchowy działa u niego nieświadomość, możemy zrozumieć, czemu się wyłączył, 
gdy pani Jones mówiła i mówiła. 

Generated by Foxit PDF Creator © Foxit Software

http://www.foxitsoftware.com   For evaluation only.

background image

 

25 

Z  kolei  pani  Jones,  nie  rozumiejąc  sposobu  funkcjonowania  jego  umysłu,  mogłaby,  gdy 
nie  będzie  umiał  odpowiedzieć  na  jej  pytania,  przemówić  do  niego  tonem  krytycznym. 
Ponieważ  Wai  Lap  jest  taki  wrażliwy  na  wszystko,  co  słyszy,  słowa  krytyki  mogą 
zachwiać jego poczuciem własnej wartości, po skończonej lekcji wyjdzie z klasy myśląc, 
że jest głupi, a pani Jones w pokoju nauczycielskim rozgłosi, jaki to on nieuważny! 
Sześć indywidualnych wzorców myślenia 
Aby  uczyć  się  efektywnie,  dzieci  muszą  używać  wszystkich  trzech  kanałów.  Toteż 
różnice pomiędzy nimi polegają nie tyle na tym, którym z nich posługuje się umysł, ile na 
tym, w jakiej kolejności się nimi posługuje. 
Najłatwiej przyswoić sobie i utrzymać wiedzę, jeśli proces ten dokonuje się w określonym 
porządku-gdy  informacja  zostaje  najpierw  przyjęta  przez  świadomość,  następnie 
opracowana  przez  podświadomość,  a  wreszcie  wchłonięta  przez  nieświadomość. 
Poszczególne  „instrumenty"  różnią  się  między  sobą  sposobem,  w  jaki  te  trzy  stany 
umysłu wiążą się z trzema kanałami myśli (wzrokowym, słuchowym, ruchowym). Istnieje 
sześć  możliwych  kombinacji,  które  nazwałam  indywidualnymi  wzorcami  myślenia.  Są  to 
szlaki myśli, sposoby przyswajania, trawienia i wchłaniania wiadomości. 
 
Świadomość  Podświadomość  

        Nieświadomość 

 wzrokowy 

słuchowy 

ruchowy (WSR) 

 wzrokowy 

ruchowy 

słuchowy (WRS) 

 słuchowy 

ruchowy 

wzrokowy (SRW) 

 słuchowy 

wzrokowy 

ruchowy (SWR) 

 ruchowy 

wzrokowy 

słuchowy (RWS) 

 ruchowy 

słuchowy 

wzrokowy (RSW) 

 
Te  wzorce  funkcjonują  we  wszystkim,  co  robimy.  One  wyznaczają  najwygodniejszy  i 
najskuteczniejszy sposób uczenia się. Decydują o tym, że umysł Johnny'ego to skrzypce, 
a jego matki - trąbka. 

Nie  mam  pojęcia,  dlaczego  ludzki  mózg  wybiera  sobie  taki  a  nie  inny  wzorzec.  Ale 
wygląda  na  to,  że  pracuje  najlepiej  i  najwydajniej,  gdy  myśl  biegnie  z  góry  określonym, 
utartym szlakiem, z tych samych przyczyn, dla których chodzimy zwykle po chodnikach. 
W życiu dziecka nadchodzi moment-na ogół jest to pierwszy rok w szkole - gdy jeden z 
tych  szlaków  staje  się  jego  ulubionym.  Ciągłe  zamiany  jednego  szlaku  na  drugi  spo-
wodowałyby  taki  sam  zamęt,  jak  gdyby  ktoś  był  jednego  dnia  praworęczny,  a  drugiego 
leworęczny. Choć nawet u bardzo małych dzieci daje się zidentyfikować wzorzec, którym 
się  posługują,  często  trudno  określić  preferencje  dziecka,  dopóki  nie  osiągnie  pełnej 
dojrzałości  neurologicznej.  U  różnych  dzieci  przebiega  to  różnie.  Nie  pozwól  więc 
zagasnąć swojej ciekawości i niech twoja wiedza o umysłowości dziecka podąża za jego 
rozwojem i zmianami, jakim ono podlega. 
Wejrzenie w siebie 
Jeśli chcecie zbadać, jak funkcjonują te wzorce, zapraszam was, byście przez kilka chwil 
wsłuchali się w siebie: 
Zwróćcie uwagę, w jaki sposób myślicie; nie na treść myśli, ale na sam proces myślenia. 
Gdybym  na przykład poprosiła matkę, żeby pomyślała o pierwszym zetknięciu ze swoim 
dzieckiem  w  szpitalu,  mogłaby  mi  opowiedzieć  coś  takiego:  „Była  siódma  rano,  I  S 
listopada  1985,  właśnie  wstawało  słońce.  Rodziłam  tylko  cztery  godziny.  Lekarz  położył 
mi  Melisę  na  piersi.  Była  najmniejszym  z  trójki  moich  dzieci,  ważyła  tylko  dwa 
sześćdziesiąt, a obaj moi chłopcy po trzy i pól... " To byłaby treść. 
Jeśli  jednak  zamiast  tego  uświadomiliby  sobie,  że  gdy  myśli  o  Melissie tego pierwszego 
dnia,  przypomina jej się, jaka była leciutka, gdy ją trzymali w ramionach, i jakim ciepłem 
przepełniała  ciało,  a  potem  dyszy  jej  płacz  i  glos  lekarza,  wreszcie  widzi  wyraźnie 

Generated by Foxit PDF Creator © Foxit Software

http://www.foxitsoftware.com   For evaluation only.

background image

 

26 

maleńkie raczki w świetle poranka - byłby to przykład koncentracji na sposobie myślenia 
o tym przeżyciu. Skupienie się na samym procesie oznacza uświadomienie sobie, jak się 
myśli o tym, o czym się myśli. 
Z początku wydaje się to równie trudne jak wzięcie na ręce noworodka po raz pierwszy w 
życiu.  Okażcie  sobie  cierpliwość,  zrelaksujcie  się.  Po  prostu  zwróćcie  uwagę  na  sam 
sposób, w jaki myślicie o tej pierwszej chwili sam na sam z dzieckiem. 
Oto  przykład.  Gdy  ja myślę o Dawidzie w moich ramionach, w ułamku sekundy staje mi 
przed  oczami  jego  twarzyczka  i jak wyglądał owinięty w kocyk. Gdy sięgnę myślą nieco 
głębiej,  przypominam  sobie  jego  gruchanie  i  jak  mu  śpiewałam  nosząc  na  rękach.  To 
wspomnienie wyzwala uczucie pełni i ciepła, które ogarniało mnie, gdy wtulał się w moją 
szyję. 
Mój umysł posłużył się zatem wszystkimi trzema rodzajami „myślenia", ale jako pierwszy 
pojawia  się  obraz,  to,  co  w  mojej  świadomości  jest  najbardziej  realne  i 
usystematyzowane. Dialogi i opisy tkwią tuż pod powierzchnią, w mojej podświadomości, 
i  przychodzą  mi-do  głowy  dopiero  po  chwili.  Uczucia,  dotyk,  ruch,  działanie  -  choć 
niezwykle dojmujące, leżą tak głęboko w mojej nieświadomości, że zazwyczaj o nich „nie 
myślę".  Moje  myśli  przeważnie  układają  się  według  wzrokowo-słuchowo-ruchowego 
wzorca. 
Jak  myślicie,  którym  z  sześciu  wzorców  posługuje  się  wasz  umysł?  Pracując  nad  tym 
zagadnieniem  możecie  dowiedzieć  się  o  swoim  sposobie  przetwarzania  informacji 
więcej, niż zdołaliście sobie uświadomić kiedykolwiek przedtem. 
Budowanie mostów nad przepaścią komunikacyjną 
Wiedza  o  funkcjonowaniu  umysłu  dziecka  oraz  własnego  może  przekształcić  wasze 
stosunki. Zrozumienie wzorców myślenia pozwoli wzajemnie doceniać i szanować pełnię 
waszych  osobowości.  Pomoże  zaspokoić  ciekawość,  a  przy  tym  pozwoli  nie  widzieć  w 
takim 

czy 

innym 

zachowaniu 

dowodu 

słabości 

czy 

trudności. 

Otworzy 

zindywidualizowane  i  zrozumiałe  dla  drugiej  strony  możliwości  reagowania.  Zachęci  do 
zwracania uwagi, co się sprawdza, a co nie. 
Oto  przykład.  Kilka  miesięcy  temu  uczestniczyłam  w  nocnym  programie  radiowym  z 
telefonicznym  udziałem  słuchaczy.  Piętnaście  minut  przed  końcem  moją  uwagę 
pochłonął słuchacz, który zadzwonił z przedmieścia. 
Słucham pani od czterdziestu pięciu minut i postanowiłem o coś zapytać wyrzucał słowa 
tubalnym,  szorstkim  głosem.  Często  biję  mojego  syna,  bo  chcę  go  zmusić,  żeby  mnie 
słuchał.  Zawsze  kiedy  mam  mu  coś  ważnego  do  powiedzenia, stoi i gapi się na mnie, i 
nie  odpowiada.  Myślałem,  że  zachowuje  się  tak,  bo  mu  się  zdaje,  że  wszystkie  rozumy 
pozjadał, ale teraz już nie jestem pewien. 
Wzięłam głęboki wdech. Co mam mu powiedzieć, żeby pomóc? Poprosiłam, żeby opisał 
wszystko, co mu przychodzi do głowy na temat sposobu myślenia syna. 
-No  więc  teraz,  słuchając  pani,  pomyślałem,  że  on  może  być  jednym  z  tych  wzrokowo-
ruchowych typów, bo uwielbia bazgrać i nie może nic powiedzieć, jeśli nie macha rękami 
jak  wiatrak.  Nieraz  patrzy,  jak  coś  robię,  i  potrafi  zrobić  to  sam.  Ale  kiedy  próbuję  mu 
wytłumaczyć, złości się albo się urywa. 
Po  jeszcze  kilku  pytaniach  zgodziliśmy  się,  że  umysł  jego  syna  prawdopodobnie 
funkcjonuje 

według  wzorca 

wzrokowo-słuchowo-ruchowego.  Nie  mieliśmy  też 

wątpliwości,  że  on  sam  posługuje  się  wzorcem  odwrotnym:  słuchowo-ruchowo-
wzrokowym. 

- Tego się właśnie obawiałem. Więc cały czas tłukłem go za coś, co nie było jego winą? 
Zauważyłam, że gdyby wiedział o tym wcześniej, nie tłukłby syna, więc nie była to także 
jego wina. 
-No dobrze. Teraz już wiem, ale co mam robić? Mówiliśmy więc o tym, jak ważne jest dla 
jego syna, by dotykać go z miłością. Podsunęłam pomysł, by ilekroć chce, żeby chłopiec 

Generated by Foxit PDF Creator © Foxit Software

http://www.foxitsoftware.com   For evaluation only.

background image

 

27 

go słuchał, obejmował go ramieniem i spacerował z nim, pozwalając patrzeć, gdzie mu 
się podoba. Ruch, działanie staną się dla nich mostem, kanałem porozumienia. 
Komunikowanie się przez dotyk pomoże synowi maksymalnie skupić uwagę na słowach 
ojca i odpowiednio zareagować. 
Miesiąc później dostałam od niego list. Donosił mi, że od naszej nocnej rozmowy ani razu 
nie  uderzył  syna, że kiedy spacerują razem, syn rzeczywiście słucha i że on uczy się o 
własnej umysłowości nie mniej niż o umysłowości syna. 
Podsumowanie 
Odczytywanie  wzorca  myślowego  dziecka  przypomina  układanie  puzzle'a  albo  menu  w 
chińskiej restauracji; coś z karty świadomości, coś z karty podświadomości i coś z karty 
nieświadomości.  Następne  rozdziały  pomogą  wam  w tym. Zapraszamy do zaspokajania 
głodu wiedzy. 
Odkrycie,  jak  funkcjonuje  umysł  dziecka,  może  ułatwić  zrozumienie  niektórych  jego 
zaskakujących  lub  irytujących  zachowań.  Mam  nadzieję,  że  bardziej  szczegółowe 
wniknięcie w tę kwestię pogłębi także współczucie dla dzieci, które uczone są w sposób 
nie  przystający  do  ich  wzorca  myślowego,  i  pchnie  do  szukania  sposobów  bardziej 
skutecznego  zaspokajania  ich  potrzeb.  Wszak  niepowtarzalność  dzieci  to  prawdziwe 
bogactwo. 
Praca domowa 
To, że jesteśmy po przeciwnych stronach kartki, nie oznacza, że macie po prostu biernie 
przyjmować  nauki  zawarte  w  tej  książce.  Przyłączcie  się  teraz  do  mnie  i  pomyślcie: 
czego  jeszcze  nie  wiecie,  a  chcielibyście  się  dowiedzieć,  o  tym,  jak  wasze  dzieci  się 
uczą? 
 
ROZDZIAŁ CZWARTY 
Jak określić 
wzorzec myślenia dziecka 
Nie  ma  czegoś  takiego  jak  geniusz.  Niektórzy  z  nas  są  tylko  mniej  upośledzeni  niż  inni. 
Buckminster Fuller 
 
Wszyscy rodzice wiedzą, że dzieci różnią się od siebie. Ten, kto ma ich więcej niż jedno, 
często  porównuje  je  mówiąc  na  przykład:  „Sapy  była  ciągle  w  ruchu,  a  Justinowi 
wystarczy do szczęścia siedzieć i patrzeć, jak trawa rośnie". Życie codzienne ujawnia w 
waszych  dzieciach  te  cechy,  które  was  rozczulają,  i  te,  które  doprowadzają  do  szału. 
Zauważacie, że Ted nie usiedzi ani chwili spokojnie, że Rosna ciągle pyta: „Dlaczego?", 
że Katie jest zawsze taka czyściutka i porządna, że Reggie jest najspokojniejszy z całej 
rodziny,  a  Lana  ma  bardzo  zręczne  ręce.  Te  proste  codzienne  spostrzeżenia,  dzięki 
którym widzicie każde dziecko osobno, pomogą zrozumieć, w jaki sposób ono się uczy. 
W tym rozdziale dowiecie się, jak określić wzorzec myślowy dziecka. Zawiera on pytania, 
ćwiczenia do wykonania samemu i z dzieckiem, listę cech różnicujących, charakterystykę 
porównawczą i zbiór typowych zachowań dzieci reprezentujących poszczególne wzorce. 
Rozdziały  510  zawierają  głębszą  analizę  każdego  z  sześciu  wzorców,  bardziej 
szczegółowy  opis  zachowania  oraz  rady,  jak  najlepiej  porozumieć  się  z  dzieckiem,  jak 
pomagać  mu  w  nauce  w  domu.  W  końcowych  rozdziałach  znajdziecie  praktyczne 
wskazówki,  które  pomogą  wam  poruszyć  ten  temat  w  rozmowie  z  nauczycielem.  A  na 
razie wejdźcie w rolę detektywa: gromadźcie poszlaki, drążcie coraz głębiej swoją wiedzę 
o dziecku, świadomie przyglądajcie się zachowaniom, cechom; które wydawały wam się 
oczywiste.  Wierzę,  że  będzie  to dla was fascynująca przygoda, zakończona odkryciem: 
„Ach, więc to dlatego!" 
Co już wiecie 
Wy,  rodzice,  wiecie  o  swoich  dzieciach  więcej  niż  ktokolwiek  inny.  Byliście  z  nimi,  gdy 
uczyły się chodzić, mówić, czytać i pisać. Obserwowaliście je, słuchaliście, zachęcaliście 

Generated by Foxit PDF Creator © Foxit Software

http://www.foxitsoftware.com   For evaluation only.

background image

 

28 

do  poszukiwań,  rozwijania  talentów  i  zainteresowań.  Pomagaliście  przezwyciężać 
trudności w nauce, związkach i komunikowaniu się z innymi. 
Określanie wzorca myślowego dziecka zaczyna się od tego, co już wiecie o nim i o tym, 
jak  się  uczy.  Poświęćcie  trochę  czasu  na  zarejestrowanie  tego  na  taśmie 
magnetofonowej  lub  na  papierze.  Możecie  posłużyć  się  poniższymi  wskazówkami,  ale 
naturalnie nie musicie się do nich ograniczać w swoich przemyśleniach: 
• Przypomnij.  sobie  kilka  sytuacji,  kiedy  dziecko  uczyło  się  czegoś  nowego.  Na  przykład 
jak to było, kiedy uczyło się  pływać? Czy chciano, żeby mu najpierw pokazać każdy ruch 
i  omówić  go,  a  potem  próbowano  samo?  Czy  po  prostu  wskoczyło  do  wody,  a  pytania 
zostawiło na później? W jaki sposób uczyło się grać w pikę czy prowadzić samochód? 
•  Sporządź  listę  zainteresowań  swojego  dziecka.  Co  szczególnie  pobudza  jego 
ciekawość? 
•  Które  przedmioty  szkolne  wydają  mu  się  łatwe?  Z  którymi  ma  kłopoty?  Jakie  są  jego 
mocne  strony?  W  czym  trzeba  mu  pomagać?  Weź  pod  uwagę  muzykę,  zajęcia 
plastyczne,  zakupy  i  budżet  domowy,  sport,  a  nie  tylko  czytanie,  pisanie,  ortografię, 
matematykę, nauki społeczne i przyrodnicze. 
Niech  wasze  myśli  związane  z  Tymi  pytaniami  płyną  swobodnie.  Wracajcie  do  nich 
wielokrotnie. Sami się zdziwicie, jakie wspomnienia wynurzą się z niepamięci. 
Wzorzec myślowy twojego dziecka 
Aby go określić, musisz przede wszystkim zwrócić uwagę, jak dziecko mówi, słucha, uczy 
się  tańczyć,  uprawia  sporty,  czyta  czy  rysuje.  To  pomoże  odkryć,  jakie  miejsce  w  jego 
wzorcu zajmują kanały słuchowy, ruchowy i wzrokowy. 
Poniżej  zamieszczamy  listę  łatwych  do  zaobserwowania  cech  charakterystycznych  dla 
wszystkich możliwych kombinacji kanałów percepcji i stanów umysłu. Zastanów się, które 
z  nich  (najlepiej  wybierz  po  jednej  z  każdej  grupy)  najbardziej  przypominają  twoje 
dziecko. Będzie to dla ciebie trop, który doprowadzi do odkrycia jego wzorca myślowego. 
Nie oczekuj, że opisy te będą idealnie odzwierciedlały osobowość twojego dziecka: nigdy 
tak  nie  jest.  Każdemu  wzorcowi odpowiada pewien zestaw najistotniejszych zachowań i 
cech,  które  większość  ludzi  o  tym  wzorcu  przejawia  w  sposób  logiczny,  spontaniczny  i 
powtarzalny,  ale  przecież  wszyscy  jesteśmy  wyjątkami  od  reguły.  Wśród  ludzi  o  tym 
samym wzorcu istnieją także duże rozbieżności - typ wzrokowo-słuchowo-ruchowy może 
być  dobrym  sportowcem,  słuchowo-ruchowo-wzrokowy  może  dużo  czytać,  a  wzrokowo-
ruchowo-słuchowy  ładnie  się  wypowiadać.  Toteż  posuwając  się  naprzód  staraj  się 
wyłowić ogólne tendencje i nie gub się w szczegółach. 

Jeśli świadomość twojego dziecka działa przez kanał ruchowy, to dziecko: 
• łatwo uczy się lub zapamiętuje ćwiczenia ruchowe;  
• rywalizacja sportowa sprawia mu przyjemność; 
• robi wszystko w sposób zorganizowany; 
• bez zahamowań opowiada o doznaniach zmysłowych i uczuciach;  
• ożywia się poruszając się lub machając rękami. 
Jeśli świadomość dziecka działa przez kanał słuchowy, to dziecko: 
• łatwo uczy się lub zapamiętuje, co usłyszało; 
•  swobodnie  i  naturalnie  wypowiada  się  w  obecności  innych;  •  jego  słownictwo  jest 
bogate i poprawne; 
• ożywia się mówiąc. 
 
Jeśli świadomość dziecka działa przez kanał wzrokowy, to dziecko: 
• łatwo uczy się i zapamiętuje, co zobaczyło; 
• swobodnie i naturalnie pisze, ilustruje swoje pomysły, nie krępuje go obserwacja; 
•  zaprowadza  porządek  używając  środków  wizualnych:  sporządzając  listy,  notując, 
układając rzeczy; 

Generated by Foxit PDF Creator © Foxit Software

http://www.foxitsoftware.com   For evaluation only.

background image

 

29 

• bardzo zwraca uwagę na widoczne szczegóły;  
• ożywia się pokazując coś lub pisząc. 
 
Jeśli podświadomość twojego dziecka działa przez kanał ruchowy, to ono: 
• próbuje różnych wariantów, robi różne rzeczy na wiele sposobów; 
• koncentruje się na otoczeniu przez ruch, na własnym wnętrzu przez odczuwanie; 
• potrafi poruszać się i odbierać wrażenia czuciowe jednocześnie; 
• często ma uczucie rozdarcia między dwoma kierunkami. 
 
Jeśli podświadomość twojego dziecka działa przez kanał słuchowy, to ono: 
• przepowiada sobie różne rzeczy na głos; 
• koncentruje się na otoczeniu mówiąc, na własnym wnętrzu słuchając; 
• potrafi mówić i słuchać jednocześnie; 
• w dialogu wewnętrznym przemawia za obie strony. 
 
Jeśli podświadomość twojego dziecka działa przez kanał wzrokowy, to ono: 
• zapisuje, rysuje, przedstawia wizualnie różne warianty tej samej rzeczy; 
• koncentruje się na otoczeniu patrząc, na własnym wnętrzu drogą wizualizacji; 
• potrafi obserwować i wyobrażać sobie coś jednocześnie;  
• widzi sprawy z dwóch perspektyw naraz. 
 
Jeśli nieświadomość twojego dziecka działa przez kanał ruchowy, to ono: 
• wyłącza się, gdy się je dotyka lub gdy wykonuje narzucone ruchy;

 

• ruch, dotyk onieśmiela je, jest dla niego czymś intymnym;  
• łatwiej wyraża ogólne odczucia niż precyzuje konkretne doznania zmysłowe; 
• łatwo zapomina, jak się coś robi. 
 
Jeśli nieświadomość twojego dziecka działa przez kanał słuchowy, to ono: 
• wyłącza się, gdy słyszy zbyt wiele słów; 
• rozmowa, szczególnie z obcymi lub w grupie, onieśmiela je, wydaje mu się czymś 
intymnym; 
• łatwo zapomina, o czym była mowa, nazwy, tytuły; zapamiętuje ton głosu. 
 
Jeśli nieświadomość twojego dziecka działa przez kanał wzrokowy, to ono: 
• wyłącza się, kiedy zbyt długo na coś patrzy; 
• nieśmiało wypowiada się w formie pisemnej lub graficznej;  
• łatwiej zapamiętuje duży obraz niż szczegóły; 
• łatwo zapomina, co czytało lub widziało. 
 
Bez  względu  na  to,  czy  już  odkryłeś  wzorzec  myślowy  twojego  dziecka,  czy  też  masz 
zbiór  poszlak,  ale  brak  ci  rozwiązania,  radzimy  operować  umysłem  jak  obiektywem 
aparatu  fotograficznego.  Naprzemiennie  przybliżaj  i  oddalaj  obraz,  skupiając  uwagę  to 
na  szczegółach,  to  na  całościowym  wizerunku  dziecka.  Staraj  się  nie  przesądzać  o 
całości wzorca na podstawie jednej cechy lub jednego kanału. 
Powiąż,  co  tu  czytasz,  z  codziennymi  doświadczeniami  swojego  dziecka.  Zaangażuj  je 
także.  Poproś,  żeby  cię  czegoś  nauczyło.  Może  to  być  coś,  co  je  akurat  absorbuje,  na 
przykład jak się drybluje w piłce nożnej, albo jak rozwiązać zadanie z algebry. Albo niech 
nauczy  cię  czegoś  elementarnego,  powiedzmy,  zawiązywać  sznurowadła.  Którym 
kanałem  posłuży  się  najpierw?  Którym  w  drugiej  kolejności?  Którym  na  końcu  albo 
wcale? Zazwyczaj najłatwiej nam uczyć innych tak, jak uczymy się sami. 

Generated by Foxit PDF Creator © Foxit Software

http://www.foxitsoftware.com   For evaluation only.

background image

 

30 

Wyobraź  sobie,  że  proces  identyfikacji  wzorca  myślowego  dziecka  to  coś  w  rodzaju 
kupowania  swetra. Przypuśćmy, że masz do wyboru sześć różnych fasonów. W pewnej 
chwili  wybierasz  jeden  ź  nich  i  przymierzasz  dziecku.  Weź  go  do domu i niech dziecko 
trochę w nim pochodzi. Obserwuj je. Zastrzeż sobie, że jeśli sweter nie będzie pasował, 
zwrócisz go do sklepu i wypróbujesz następny. 
Bądź  cierpliwy.  Przede  wszystkim  zaś  miej  do  siebie  zaufanie.  Nie  ma  jakiejś  jednej 
słusznej  drogi.  Pozwól  sobie  na  swobodę,  ciesz  się  tym,  co  robisz.  Twoje  „śledztwo" 
może okazać się tak interesujące, że rozwiązanie stanie się nagle mniej ważne niż samo 
poszukiwanie. 
Zamieszczone dalej opisy typowych zachowań mogą pomóc rozszerzyć i sprecyzować 
obserwacje. Zapoznając się z nimi odrzuć dotychczasowe założenia i sądy o tym, jak 
zachowuje się twoje dziecko i dlaczego tak. Proponujemy ci nowe spojrzenie na jego 
irytujące, zagadkowe czy fascynujące postępki. 

 

Wzorce myślowe a zachowanie 

 

Wskazówki:  na  każde  pytanie  daj  jedna,  najbliższą  prawdzie  odpowiedź  i  wynik 

zaznacz w odpowiedniej rubryce w tabeli na stronie 65. Jeśli podane są dwa warianty, to 
należy  zaznaczyć  oba.  Na  przykład  jeśli  na  pytanie  1  wybierzesz  odpowiedź  "  a  ",  to 
stawiasz  znaczek  i  w  rubryce  SRW,  i  w  SWR.  Gdy  już  odpowiesz na wszystkie pytania, 
policz,  ile  masz  znaczków  w  każdej  rubryce.  Wzorzec  twojego  dziecka  mieści  się 
najprawdopodobniej w rubryce z największą liczbą znaczków. Aby się upewnić, przeczytaj 
charakterystyki dalej zamieszczone. 
 
Na podstawie twoich obserwacji: 
1.  Jak określiłbyś sposób mówienia twojego dziecka?  
a. Słowa płyną potoczyście, w logicznym porządku, nieprzerwanie, bez wahania; bogate 
słownictwo 
SRW, SWR. 
b.  Kontroluje  się,  bywa  onieśmielone,  gdy  ma  wypowiedzieć  się  w  większym 

towarzystwie 

WRS, RWS. 

c. Używa wielu przenośni, mówi barwnie 

WSR, RSW.  

d. Mówi przeważnie o działaniach, uczuciach, wydarzeniach 

RS W . 

e. Szukając właściwych słów gestykuluje, pomaga sobie rękami, kręci się 

WRS, RS W.  

f.  Krąży wokół tematu, zadaje niezliczone pytania 

WRS, RWS.  

2. Jaki jest kontakt wzrokowy z twoim dzieckiem? 

a.  Utrzymuje stały kontakt wzrokowy WSR, WRS.  
b.  Nieśmiałe spojrzenie, kontakt wzrokowy przez czas dłuższy niż kilka sekund peszy je, 

często ucieka z oczami SRW, RS W. 

c.  Utrzymuje  stały  kontakt  wzrokowy,  ale  jeśli  się  przedłuża,  mruga  oczami,  miewa  tiki 
SWR, RWS. d. Gdy musi słuchać zbyt długo, jego wzrok staje się szklisty WRS, RWS. 
3. Jak określisz charakter pisma swojego dziecka? 
a.  Pismo ładne, czytelne WSR, WRS.  
b.  Trudne do odczytania SWR, RWS.  
c.  Niewyrobione, trochę nieporządne, litery bywają niekształtne SRW, RSW. 
4. Co najłatwiej zapamiętuje twoje dziecko? 
a.  Wypowiedzi  ustne,  dowcipy,  teksty  piosenek,  nazwiska,  tytuły,  zapamiętuje 
powtarzając 

wielokrotnie na głos SRW, SWR.  

Generated by Foxit PDF Creator © Foxit Software

http://www.foxitsoftware.com   For evaluation only.

background image

 

31 

b. To, co widziało lub czytało, twarze, widoki, zapamiętuje przepisując wielokrotnie WSR, 
WRS.  
c.  Czynności,  doświadczenia,  wrażenia  dotykowe,  zapachy,  zapamiętuje  powtarzając 
jakąś czynność wielokrotnie RWS, RSW. 
5. Jak oceniasz potrzeby i umiejętności fizyczne swojego dziecka? 

a.  Jest ciągle w ruchu, wiercipięta, potrzebuje swobody ruchów RWS, RSW.  
b.  Potrafi przez dłuższy czas siedzieć spokojnie SWR, WSR.  
c.  Czuje  się  niezręcznie,  łatwo  się  denerwuje,  gdy  po  raz  pierwszy  uczy  się  jakiejś 

czynności SWR, WSR.  

d.  Łatwo nabiera umiejętności fizycznych RWS, RSW. 

6. Jak twoje dziecko reaguje na dotyk? 
a.  Kontakt fizyczny raczej je onieśmiela SWR, WSR.  
b.  Lubi dotykać innych i być dotykane RWS, RSW.  
c.  Kontakt fizyczny musi być poprzedzony nawiązaniem porozumienia SRW, WRS. 
7. Jak dziecko wyraża swoje uczucia? 
a.  Są dla niego sprawą bardzo intymną WSR.  
b.  Uczucia kryją się "tuż pod skórą" SRW, WRS.  
c.  Łatwo wyraża uczucia SRW, RSW.  
d.  Łatwo uzasadnia uczucia SWR.  
e.  Z najwyższym trudem ubiera uczucia w słowa RWS. 
8. W jakich okolicznościach dziecko wyłącza się?  
a. Gdy ma przed sobą zbyt wiele szczegółów wizualnych, gdy mu się coś pokazuje albo 
wypytuje 

o to, co widziało SRW, RSW.  
b.  Gdy  słyszy  zbyt  wiele  słów,  ustnych  objaśnień  albo  pytań  dotyczących  czegoś,  co 

słyszało WRS, RWS. 

 c.  Gdy  ma  do  wyboru  zbyt  wiele  czynności,  gdy  się  go  dotyka,  gdy  się  go  pyta,  co 

czuje SWR, WSR 
9. Jakie zachowanie twojego dziecka uważasz za najbardziej denerwujące? 

a.  Nie może usiedzieć spokojnie na jednym miejscu SRW, RSW.  
b.  Wypowiada się przez akt fizyczny popychając i uderzając innych RSW.  
c.  Popisuje się WSR.  
d.  Dowcipkuje, używa zbyt śmiałego języka SRW, SWR.  
e.  Naburrmusza się, zamyka w sobie WRS, RWS.  
f.  Przerywa, mówi nieustannie SRW, SWR.  
g.  Obraża się, narzeka, mówi "tak, ale" WRS. 

 

Aby dowiedzieć się czegoś więcej, zadaj swojemu dziecku następujące pytania: 

 
10. Co najlepiej pamiętasz z filmu, programu telewizyjnego, lektury? 

a.  Wygląd bohaterów, scenerię WSR, WRS.  
b.  O czym była mowa, muzykę SRW, SWR.  
c.  Co się wydarzyło, charaktery bohaterów RWS, RSW. 

11. Co robisz, żeby zapamiętać czyjś numer telefonu? 

a.  Przepowiadam go sobie, słyszę go wewnątrz SRW, SWR.  
b.  Wyobrażam sobie telefon albo cyfry numeru WSR, WRS.  
c.  Wyobrażam sobie, jak biorę słuchawkę i nakręcam numer RWS, RSW. 
12. Co najłatwiej zapamiętujesz w ludziach, których poznajesz? 

a.  To, co robicie wspólnie, jakie uczucia w tobie budzą RWS, RSW.  

Generated by Foxit PDF Creator © Foxit Software

http://www.foxitsoftware.com   For evaluation only.

background image

 

32 

b.  Jak wyglądają WSR, WRS.  
c.  Jak się nazywają, co mówią SRW, SWR. 

13. Co cię najbardziej rani, co najtrudniej ci znieść? 

a.  Złe, raniące słowa WRS, RWS.  
b.  Natręctwo, agresywne gesty SWR, WSR.  
c.  Złe spojrzenia SRW, RSW. 
14. Jak zabierasz się do składania jakiejś rzeczy?  
a.  Czytam instrukcję, potem sam to robię. Podpowiadanie mi przeszkadza WRS.  
b.  Czytam instrukcję, zadaję pytania, mówię sam sobie, co mam zrobić WSR.  
c.  Dopasowuję  części  do  siebie.  Jeśli  trzeba,  to  pytam.  Nigdy  nie  czytam  instrukcji 

RSW. 

d.  Dopasowuję części, patrzę na schemat, potem pytam RWS.  
e.  Proszę kogoś, żeby mi powiedział, a potem pokazał, jak to robić, potem próbuję sam 

SWR.  

f.  Proszę kogoś, żeby mi powiedział, jak to robić, potem próbuję sam. Instrukcję czytam 

w ostateczności SRW. 

15. Czym się kierujesz wybierając sobie ubrania?  
a.  Jakie są w dotyku, czy są wygodne, z jakiej są tkaniny RWS, RSW.  
b.  Ich kolorem, jak w nich wyglądam, czy harmonizują ze sobą WSR, WRS.  
c.  Czy pasują do mojej osobowości, jakiej są firmy, co mówią o mnie SRW, SWR. 
 
 

LP. 

SRW 

SWR 

RSW 

RWS 

WRS 

WSR 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

10 

 

 

 

 

 

 

11 

 

 

 

 

 

 

12 

 

 

 

 

 

 

13 

 

 

 

 

 

 

14 

 

 

 

 

 

 

15 

 

 

 

 

 

 

 
 

SRW 

Język 

Łatwo  porozumiewa  się  z  innymi  w  mowie.  Ma  bogate  słownictwo.  Przemawia  z 
uczuciem, melodyjnie. Lubi mówić innym, co mają robić (urodzony przywódca). 

Sfera wzrokowa 

Kontakt wzrokowy, zwłaszcza dłuższy, onieśmiela je. Widzi całość obrazu. Rysuje proste 
rysunki. 

Cechy fizyczne 

Generated by Foxit PDF Creator © Foxit Software

http://www.foxitsoftware.com   For evaluation only.

background image

 

33 

Tłumiona  energia  wre  tuż  pod  skórą.  Lubi  sport  -  dobry  trener,  dobry  zawodnik. 
Ostrożnie nawiązuje kontakt fizyczny. 

Mocne strony i trudności w nauce 

Uczy  się  łatwo  z  dyskusji  i  wykładów.  Łatwo  też  przychodzi  mu  nauka  za  pomocą 
ćwiczeń  manualnych  i  metod  eksperymentalnych.  Może  mieć  trudności  z  czytaniem, 
pisaniem, ortografią. Potrafi uczyć się języka ze słuchu. 

Kiedy się wyłącza 

Gdy musi się przyglądać zbyt wielu rzeczom, gdy ma opowiedzieć, co widzi. 
Jakie stwarza problemy 

Przerywa  innym.  Dowcipniś,  złośliwiec,  przesadnie  śmiały,  wygłupia  się,  jego  słowa 
potrafią ranić. 

Jakie są jego problemy 

Ma trudności z realizowaniem swoich wyobrażeń w satysfakcjonujący go sposób. 
Wrodzone zalety 

Wizjoner, ma wiele wspaniałych pomysłów. Stara się inspirować innych.

 

SWR 

Język 

Łatwo  porozumiewa  się  z  innymi  w  mowie.  Ma  bogate  słownictwo.  Wypowiada  się 
logicznie  o  faktach,  ideach,  koncepcjach.  Lubi  rozmawiać  z  dorosłymi  i  starszymi 
dziećmi. 
Sfera wzrokowa 
Utrzymuje długotrwały kontakt wzrokowy, ale może mrużyć oczy, mrugać, miewa tiki. 
Potrafi koncentrować się na całości obrazu i szczegółach jednocześnie. Analizuje obra-
zy w myślach. Ma trudne do odczytania pismo. 

Cechy fizyczne 

Ma  powierzchowną  świadomość  własnego  ciała.  Bywa  niezdarne,  aktywność  łatwo 
wytrąca je z równowagi. Woli dyscypliny indywidualne (pływanie, biegi) niż wymagające 
rywalizacji. Nie śmiałe w kontakcie fizycznym, skryte w uczuciach. 
Mocne strony i trudności w nauce 
Uczy się łatwo z dyskusji i wykładów oraz lektur. Ma trudności z zajęciami manualnymi, 
sportem. Potrafi uczyć się języków obcych ze słuchu i przez czytanie. 

Kiedy się wyłącza 
Gdy musi słuchać długich wyjaśnień, gdy się je pyta, o czym myśli lub co słyszało o tym 
czy owym. 

Jakie stwarza problemy 
Przerywa innym. Monopolizuje rozmowę. Stale pyta "dlaczego?" 
Jakie są jego problemy 

Ma  trudności  z  wyrażaniem  uczuć  w  słowach.  Bez  objaśnień  lub  pokazu  trudno  mu 
opanować umiejętności fizyczne. 
Wrodzone zalety 
Wspaniale  porozumiewa  się  z  innymi  -  uwielbia  wymieniać  myśli.  Stara  się  pomagać 
innym. 
 

RSW 

Język 
Chętnie  mówi  o  własnych  doświadczeniach.  Potrafi  dobrze  uczyć,  objaśniać  czynności 
ruchowe. Lubi opowiadać. Gestykuluje, próbując znaleźć właściwe słowa. 

Generated by Foxit PDF Creator © Foxit Software

http://www.foxitsoftware.com   For evaluation only.

background image

 

34 

Sfera wzrokowa 
Kontakt  wzrokowy  onieśmiela  je,  nie  potrafi  go  utrzymać.  Umie  objąć  całość  jednym 
spojrzeniem.  Organizuje  sobie  pracę  układając  rzeczy  w  stosiki.  Rzadko  świadomie 
odbiera obrazy. Ma bardzo charakterystyczne nieporządne pismo. 
Cechy fizyczne 
Niezwykle  łatwo  wchodzi  w  związki  z  innymi  robiąc  coś  wspólnie  lub  przez  kontakt 
fizyczny. Stale 
w  ruchu,  stale  czynne.  Ma  ogromne  zasoby  energii  fizycznej.  Zwykle  dobrze  zorga-
nizowane,  urodzony  sportowiec.  W  sporcie  ceni  rywalizację.  Lubi  dotykać  i  być  do-
tykane. 
Mocne strony i trudności w nauce 
Łatwo  nabywa  umiejętności  fizycznych.  Łatwo  też  przychodzi  mu  nauka  z  pomocą 
ćwiczeń  manualnych  lub  metod  eksperymentalnych.  Potrafi  uczyć  się  z  dyskusji  na 
ważne tematy. Może mieć trudności z czytaniem, pisaniem i ortografią. 
Kiedy się wyłącza 
Gdy musi przyglądać się zbyt wielu rzeczom, gdy ma opowiedzieć, co widzi. 
Jakie stwarza problemy 
Nadruchliwe, nie potrafi usiedzieć w miejscu, niespokojny duch. 
Jakie są jego problemy 
Trudno mu znaleźć pozytywne sposoby rozładowania energii fizycznej. 
Wrodzone zalety 
Znakomite  w  działaniu,  aktywne,  doprowadza  sprawy  do  końca.  Stara  się  robić  coś  z 
pożytkiem dla innych. 
 

WSR 

Język 
Mówi  z  uczuciem  i  emfazą.  Uwielbia  opowiadać,  udzielać  wyjaśnień,  przekonywać. 
Mówienie  na  głos  pomaga  mu  uporządkować  myśli  i  podejmować  decyzje.  Używa 
wtrętów słownych takich jak "eee", "no", "wiesz". Lubi oddziaływać na ludzi słowami. 
Sfera wzrokowa 
Niezwykle  łatwo  nawiązuje  kontakt  wzrokowy.  Uczucia  ma  wypisane  na  twarzy. 
Organizuje  sobie  pracę  sporządzając  listy,  notatki.  Lubi,  aby  otoczenie  wyglądało 
porządnie. Pisze schludnie, czytelnie. 
Cechy fizyczne 
Potrafi  przez  dłuższy  czas  siedzieć  cicho.  Bywa  niezdarne,  aktywność  fizyczna  łatwo 
wytrąca  je  z  równowagi.  Ma  powierzchowną  świadomość  własnego  ciała;  aby 
uprzytomnić  sobie,  co  czuje,  musi  zamknąć  oczy.  Dotyk  onieśmiela  je.  Uczucia  są  dla 
niego sprawą bardzo intymną. W sporcie woli dyscypliny indywidualne (pływanie, biegi) 
niż wymagające rywalizacji. 
Mocne strony i trudności w nauce 
Jest gorliwym czytelnikiem - szybko uczy się czytać. Łatwo mu się uczyć przez lektury, 
rozmowy na określone tematy lub nauczanie innych. Pisze dobrze, ortograficznie, łatwo 
wyłapuje błędy. Trudności sprawiają mu zalesia manualne oraz zorganizowane. 
Kiedy się wyłącza 
Gdy się je dotyka, pyta o uczucia, pragnienia. 
Jakie stwarza problemy 
Popisuje się. Nadgorliwie uczynne, aby tylko zrobić dobre wrażenie. 
Jakie są jego problemy 
Brak mu poczucia czasu. 
Wrodzone zalety 

Generated by Foxit PDF Creator © Foxit Software

http://www.foxitsoftware.com   For evaluation only.

background image

 

35 

Świetnie uczy- uwielbia pokazywać i tłumaczyć. Stara się oświecać innych. 
 

RWS 

Język 
Mówi  łagodnym  tonem,  zwięźle.  Rzadko  zabiera  głos  w  grupie.  Nie  od  razu  znajduje 
właściwe słowa, często robi długie przerwy. Potrzebuje ciszy do namysłu. 
Sfera wzrokowa 
Utrzymuje  długotrwały  kontakt  wzrokowy,  ale  może  przy  tym  mrużyć  oczy,  mrugać, 
miewa  tiki.  Potrafi  koncentrować  się  na  całości  obrazu  i  szczegółach  jednocześnie. 
Analizuje  obrazy  w  myślach,  przygląda  im  się  z  wielu  stron.  Może  mieć  trudne  do 
odczytania pismo. 
Cechy fizyczne 
Niezwykle  łatwo  wchodzi  w  związki  z  innymi  robiąc  coś  wspólnie  lub  przez  kontakt 
fizyczny.  Uwielbia  aktywność,  ruch,  działanie.  Obdarzone  pełną  gracji  energią.  Zwykle 
dobrze zorganizowane, urodzony sportowiec. W sporcie ceni rywalizację. Lubi dotykać i 
być dotykane. 
Mocne strony i trudności w nauce 
Łatwo 

przychodzi 

mu 

nauka 

za 

pomocą 

ćwiczeń 

manualnych 

metod 

eksperymentalnych.  Może  dobrze  czytać,  jeśli  uczy  się  metodą  prób  i  błędów,  nie  ze 
słuchu.  Ma  kłopoty  z  czytaniem  na  głos  i  opowiadaniem.  Koncentracja  na  wykładach  i 
uczestnictwo w dyskusjach sprawiają mu trudności. 
Kiedy się wyłącza 
Gdy musi słuchać długich wyjaśnień, gdy się je pyta, o czym myśli lub co słyszało o tym 
czy owym. 
Jakie stwarza problemy 
Naburmusza się, zamyka w sobie. 
Jakie są jego problemy 
Bardzo trudno mu wyrazić uczucia słowami. 

Wrodzone zalety 
Kocha  przyrodę,  szczególnie  zwierzęta.  Ma  wiele  różnorodnych  zainteresowań  (na 
przykład rysunek i hokej). Stara się łączyć przeciwieństwa. 
 

WRS 

Język 
Wypowiada  się  w  okrężny  sposób,  odwołując  się  do  osobistych  doświadczeń.  Mówiąc 
musi  sobie  pomagać  rękami  albo  ruszać  się.  Nie  od  razu  znajduje  właściwe  słowa, 
często robi długie przerwy. Rzadko zabiera głos w grupie. 

Sfera wzrokowa 

Niezwykle łatwo nawiązuje kontakt wzrokowy. 
To,  co  widzi,  przemawia  do  jego  uczuć.  Organizuje  sobie  pracę  sporządzając  listy, 
notatki. Aby myśleć jasno, potrzebuje zewnętrznego ładu. Pisze schludnie, czytelnie. 
Cechy fizyczne 
Tłumiona energia czai się tuż pod skóra. Łatwo opanowuje dyscypliny sportowe. Umie 
określić swoje odczucia cielesne mając oczy otwarte. Kontakt fizyczny nawiązuje 
ostrożnie. Lubi zorganizowane zajęcia sportowe oparte na' rywalizacji. Bywa, że cudze 
uczucia i doznania mieszają mu się z jego własnymi. 
Mocne strony i trudności w nauce 
Może dobrze czytać pod warunkiem, że będzie się uczyć raczej wzrokowo niż ze słuchu. 
Łatwo  się  uczy  patrząc  i  naśladując,  bez  słów  i  notatek.  Pisze  dobrze,  ortograficznie, 

Generated by Foxit PDF Creator © Foxit Software

http://www.foxitsoftware.com   For evaluation only.

background image

 

36 

łatwo  wyłapuje  błędy.  Ma  trudności  z  głośnym  czytaniem i opowiadaniem, koncentracja 
podczas wykładów i uczestnictwem w klasowych dyskusjach. 
Kiedy się wyłącza 

Słuchając  dług  ich  ustnych  objaśnień,  gdy  się  je  pyta,  co  myśli,  co  słyszało  o  różnych 
rzeczach. 
Jakie stwarza problemy 

Obrażalskie, wiecznie niezadowolone, zbyt uległe wobec większości. 
Jakie są jego problemy 
Ma trudności z myśleniem o sobie samym. 
Wrodzone zalety 
Znakomity partner, świetnie współdziała z innymi. Stara się tworzyć powiązania między 
ludźmi, sieć kontaktów. 
 
Zrozumieć rozumowanie dziecka 
Chciałabym  podzielić  się  z  wami  pewnym  doświadczeniem  -przykładem,  jak  poznanie 
wzorca  myślowego  dziecka  może  pomóc  matce  pokonać  to,  co  wydaje  się 
nieprzekraczalną przepaścią komunikacyjną. 
Niepokój Sally jest widoczny jak na dłoni. Na przemian krzyżuje i prostuje nogi w białych 
rajstopach,  wichrzy  świeżo  zaondulowane  włosy  w  kolorze  piasku.  Jej  siedmioletni  syn 
Richard  ugania  się  tam  i  z  powrotem  usiłując  wrzucić  piłkę  do  plastikowego  kosza 
zamontowanego na drzwiach. Sally mówi nosowym, niemal jękliwym głosem, tak szybko, 
jak szybko poruszają się obute w czerwone trampki nóżki dziecka. 
-  Muszę  pani  powiedzieć,  że  on  już  był  badany  i  szkolny  psycholog  stwierdził,  że  jest 
nadpobudliwy  i  negatywnie  nastawiony.  Każą  podawać  mu  ritalin.  Jest  po  prostu 
niemożliwy.  Z  tego  zmartwienia  już  nie  wiem,  co  mam  robić.  Czytałam  w  piśmie  o 
dzieciach,  że  ten  lek  może  mieć  działania  uboczne,  ale  przecież  szkoła  nie  zaleciłaby 
chyba  czegoś,  co  mogłoby  mu  zaszkodzić,  prawda?  -  Przytyka  do  nosa  nieskazitelną 
chusteczkę.  -  On  musi  się  nauczyć  uważać.  Kiedy  próbuję  z  nim  na  ten  temat 
rozmawiać,  to  tak,  jakbym  mówiła  do  ściany.  W  zeszłym  tygodniu  byłam  z  nim  na 
spacerze w lesie i zachowywał się po prostu agresywnie. Wziął kij i zaczął walić piękne 
topole przy drodze. 
Sąd  przyznał  opiekę  nad  nim  mnie  i  jego  ojcu  po  równo,  ale  nie rozmawiamy ze sobą, 
więc  nie  wiem,  jak  Richard  zachowuje  się  u  niego  w  domu.  Ojciec  jest  kierowcą 
ciężarówki. Boję się, że jeśli się czegoś natychmiast nie zrobi, to gdy Richard dorośnie, 
będzie... taki sam jak on. 
Sally, nauczyciele i szkolny psycholog uważają zgodnie, że z Richardem jest coś nie w 
porządku. Sally przyszła do mnie z nadzieją, że ja to coś zmienię, że go „wyleczę". Lecz 
trudności  jej  syna  nie  wynikają  z  tego,  że  coś  jest  „nie  w  porządku"  z  nim  (lub  z  nią)  - 
spowodowane  są  niezrozumieniem  jego  sposobu  przyjmowania  i  uzewnętrzniania 
doświadczeń. 
Sally  ma  wzorzec  słuchowo-wzrokowo-ruchowy.  Jej  umysł  przyswaja  informacje  za 
pośrednictwem  słów,  porządkuje  i  przetwarza  za  pomocą  metod  wizualnych  i  wchłania 
to, co przychodzi z zewnątrz w sposób niezwykle powolny, a zarazem twórczy, poprzez 
uczucia, ruch. Umysł jej syna funkcjonuje według wręcz odwrotnego wzorca myślowego; 
na  poziomie  świadomym  przez  ruch  i  działanie,  a  na  poziomie  nieświadomym  za 
pomocą  słów  i  dźwięków  (RWS).  Toteż  gdy  on  jest  w  ruchu,  ona  czuje  się  nieswojo, 
budzi  się  w  niej  lęk.  Jeśli  on  wali  patykiem  w  drzewo  -  całkiem  normalne  zachowanie 
siedmiolatka  -  ona  wyobraża  sobie,  że  jest  agresywny.  Słowa  mówione,  jej  mocna 
strona,  są  jego  zgubą.  Uruchamiają  bowiem  jego  nieświadomość,  co  powoduje,  że  on 
sam się wyłącza. Matka i nauczyciele interpretują to jako „sen na jawie" i nieuwagę. Gdy 

Generated by Foxit PDF Creator © Foxit Software

http://www.foxitsoftware.com   For evaluation only.

background image

 

37 

on  próbuje  się  skupić  -  przez  ruch,  gdyż  jego  świadomością  rządzi  kanał  ruchowy-
mówią,  że  jest  nadpobudliwy,  i  że  trzeba  go  leczyć.  W  określeniu  „negatywnie 
nastawiony" jest ziarnko prawdy - umysł Richarda funkcjonuje według wzorca, który jest 
negatywem wzorca wielu osób z jego otoczenia, a także matki! 
Zamiast  układać  plan  postępowania  terapeutycznego,  wytłumaczyłam  Sally  i 
Richardowi,  jak  pracuje  jego  umysł.  Zrozumienie,  że  ruch  pomaga  mu  w  skupieniu 
uwagi,  pozwoliło  Sally  pozbyć  się  niepokoju,  jaki  budziły  w  niej  jego  zrywy  energii, 
nauczycielom  zaś  pomogło  zaplanować  odpowiednie  zajęcia  szkolne  oparte  na 
konkretach i czynnościach manualnych. 
Sally uczy się dotykać Richarda, gdy mówi do niego. Powierza mu różne prace domowe, 
aby  wzmocnić  jego  poczucie  własnej  wartości  i  zrobiła  plakaty  mówiące  o  rzeczach, 
które przedtem w kółko kładła mu do głowy bez rezultatu. Ćwiczenia gimnastyczne dają 
mu  poczucie  sukcesu  i  stwarzają  ujście  dla  rozpierającej  go  energii  fizycznej.  Ja  zaś 
uczę Richarda uświadamiać sobie momenty, w których słów jest za dużo, i dawać innym 
do  zrozumienia,  że  czuje  się  nimi  przytłoczony.  Zarówno  jego  sytuacja  w  szkole,  jak  i 
stosunki z matką wyraźnie zmieniają się na lepsze. 
Ciągle nie przekonani? 
Najlepszy sposób, by zrozumieć, jak funkcjonuje umysł dziecka, to spędzać z nim czas i 
interesować  się  nim.  Pogłębiona  charakterystyka  każdego  wzorca,  którą  znajdziecie  w 
dalszych  rozdziałach  począwszy  od piątego, pomoże upewnić się, czy wasze diagnozy 
są trafne. 

Odkrycie  wzorca  myślowego  dziecka  ma  być  nie  końcem,  lecz  początkiem  procesu. 
Niechaj  informacje  i  rady  zawarte  w  kolejnych  rozdziałach  pomogą  wam  poprowadzić 
dziecko ku większej satysfakcji z nauki i wzbudzić większą wiarę we własne możliwości. 
Praca domowa 
Oto  ciekawy  sposób  utrwalenia  wiadomości  z  tego  rozdziału:  pamiętając,  że  wzorce  te 
należy  traktować  twórczo,  a  nie  mechanicznie,  posługuj  się  tym  rozdziałem  jako 
poradnikiem i odgaduj wzorce swoich przyjaciół, sąsiadów, listonosza itd. 
 
ROZDZIAŁ PIĄTY 
 
Przewodnik Stada 
Typ słuchowo-ruchowo-wzrokowy 
Różnimy  się  tak  znacznie  w  dużej  mierze  dlatego,  że  każdy  z  nas  stanowi  odrębną 
kombinację różnych 
rodzajów  inteligencji.  Myślę,  że  jeśli  sobie  to  uprzytomnimy,  uzyskamy  co  najmniej 
większe szanse, by w odpowiedni sposób stawiać czoło problemom, jakie stwarza świat. 
Howard Gardner 

 

Najwłaściwszy sposób uczenia się: słuchanie/ doświadczenie/ patrzenie. Najwłaściwsza 

forma wypowiedzi: mowa/działanie/demonstracja. 

Rzut oka na wzorzec 
Elokwentny,  tryskający  energią  dzieciak.  Uwielbia  przewodzić,  opiekować  się  innymi, 
mówić im, co mają robić. Mówi jasno, niemal bezustannie, z zapałem, uczuciem, a jego 
słowa  mają  swoistą  melodię.  Nawet  jeśli  nic  nie  mówi,  zwykle  wydaje  jakieś  odgłosy: 
pogwizduje,  pomrukuje,  ilustruje  każdą  sytuację  efektami  dźwiękowymi.  Niełatwo  mu 
przychodzi słuchanie, często przerywa innym, szczególnie jeśli jest podekscytowany. 
Dzieci  te  mają  ogromne  pokłady  energii  gotowe  w  każdej  chwili  eksplodować. 
Większość  z  nich  to  zbieracze,  kolekcjonerzy  małych  skarbów.  Kontakt  wzrokowy 
onieśmiela  je  i  nie  potrafią  go  długo  utrzymywać.  Zwykle  mają  mnóstwo  „genialnych 
pomysłów" i przeżywają rozczarowanie i niezadowolenie, gdy nie mogą lub nie potrafią 

Generated by Foxit PDF Creator © Foxit Software

http://www.foxitsoftware.com   For evaluation only.

background image

 

38 

spełnić swoich marzeń. Choć dysponują bogatym słownictwem, nauka czytania i pisania 
może być długa i żmudna. 
Język 
Dzieci  o  tym  wzorcu  od  najmłodszych  lat  biegle  posługują  się  mową.  Uwielbiają 
dyskusje,  spory,  głośne  rozważania,  pytania,  dowcipy  i  gry  słów.  Bez  trudu  rozumieją  i 
formułują  wnioski  i  odpowiadają  na  ustne  pytania.  Potrafią  z  niebywałą  wiernością 
naśladować  sposób  mówienia  i  ton  głosu  innych.  Sypią  dowcipami,  bywają 
sarkastyczne,  w żartach i wygłupach słownych często posuwają się za daleko. Na ogół 
mają charakterystyczny, zapadający w pamięć głos. 

Pamiętają,  co  się  do  nich  mówi,  i  często  potrafią  powtórzyć  to,  co  słyszały,  słowo  w 
słowo,  jak  magnetofon.  Dotyczy  to  wierszy,  piosenek,  rymowanek  i  dowcipów,  a  także 
reklam,  przekleństw  i  rodzinnych  sekretów.  Przywiązują  wagę  do  subtelnych  odcieni 
znaczeń i tonów. 

Dzieci  te  silnie  odczuwając  bez  trudu  wyrażają  swoje  opinie.  Gdy  są  złe,  krzycząc 
wykłócają  się.  To,  co  mówią,  zwykle  podkreślają  gestykulacją  Ich  uczucia  łatwo  zranić 
słowami,  lecz  one  same  często  nie  zdają  sobie  sprawy,  że  ich  własne  słowa  także 
potrafią ranić innych. 
Sfera fizyczna 
Dzieci  o  wzorcu  słuchowo-ruchowo-wzrokowym  mają  nieprzebrane  zasoby  energii,  dla 
której  niełatwo  znajdują  ujście.  Twarze,  często  nieomal  pozbawione  wyrazu,  rzadko 
odzwierciedlają  ich  uczucia,  ale  zdradzają  je  ciała.  Dzieci  te  niejednokrotnie  dają  sobą 
kierować werbalnie i na przykład ćwiczenia fizyczne potrafią łatwo opanować z pomocą 
słownej instrukcji. Na ogół lubią zajęcia sportowe, są też dobrymi instruktorami, gdyż bez 
trudu znajdują słowa, by wytłumaczyć innym, jak się coś robi. 

Jeśli  nie  są  pochłonięte  czymś,  co  akurat  słyszą,  widzą  lub  mówią,  potrzebują  dużo 
ruchu. Uwięzione przez dłuższy czas w ławce, lub w jakiejkolwiek niewielkiej przestrzeni, 
szybko  się  męczą,  zwłaszcza  jeśli  mają  dużo  pracy  pisemnej.  W  tradycyjnej  szkole 
często słyszą: „Siadaj i bądź cicho". 
Są raczej niezależne; sprawdzają się w działaniu na własną rękę. Muszą mieć poczucie, 
że  choć  trochę  decydują  o  swoich  sprawach.  Uczą  się  dokonywać  wyboru,  gdy 
przedstawia  się  im  różne  możliwości,  nawet  gdy  chodzi  o  najzwyklejsze,  codzienne 
zajęcia. 
Charakterystyczne  dla  nich  jest  uczucie  rozdarcia,  gdy  próbują  podjąć  jakąś  decyzję. 
Często  dochodzą  do  rozstrzygnięć  omawiając  każdą  ewentualność  i  wypróbowując  ją, 
sprawdzając,  jak  się  z  tym  czują.  Z  tego  powodu  mogą  niekiedy  sprawiać  wrażenie 
rozproszonych,  niezdecydowanych.  Nastolatek  SRW,  który  na  przykład  chce  coś 
zarobić  po  szkole  i  ma  do  wyboru  dwie  posady  kelnerskie,  postąpi  rozsądnie,  jeśli 
szczegółowo porozmawia z każdym z potencjalnych pracodawców i odwiedzi albo nawet 
wypróbuje obie restauracje, zanim zdecyduje, gdzie mu będzie lepiej pracować. 
W  kontaktach  fizycznych  bywa  dość  ostrożny.  Często  łatwiej  mu  dotknąć  nową  osobę, 
jeśli najpierw trochę z nią porozmawia. 
Sfera wzrokowa 
Dzieci o tym wzorcu często wykształcają sobie tylko właściwe sposoby samoorganizacji. 
Nieraz  porządkują  swoje  rzeczy  układając  z  nich  stosiki  wokół  siebie.  Nie  są 
pedantyczne,  na  ogół  mogą  żyć  w  rozgardiaszu.  Mają  skłonności  do  kolekcjonerstwa; 
zbierają  wszystko,  co  wydaje  im  się  wizualnie  interesujące,  oraz  wszystko,  co 
kiedykolwiek napisały, narysowały lub otrzymały na piśmie. 
Ich prace plastyczne są zazwyczaj proste, oryginalne, głębokie, ogólne wrażenie dobrze 
oddaje treści, które pragną wyrazić przez rysunek czy malarstwo. Mogą mieć trudności z 
odręcznym  pisaniem;  nierzadko  ich  pismo  wydaje  się  „niewykształcone",  cokolwiek 

Generated by Foxit PDF Creator © Foxit Software

http://www.foxitsoftware.com   For evaluation only.

background image

 

39 

nieporządne.  Często  upierają  się  przy  swoim  sposobie  pisania.  Ich  celem  jest 
doskonałość formy, a gdy nie mogą jej osiągnąć, pogrążają się we frustracji. 
Kontakt  wzrokowy  przy  jednoczesnym  słuchaniu  onieśmiela  je.  Uciekają  z  oczami, 
mrugają,  także  gdy  same  mówią.  Są  zazwyczaj  bardzo  wybredne  w  upodobaniach 
wizualnych  -  czy  chodzi  o  filmy  lub  programy  telewizyjne,  czy  urządzenie  pokoju 
ponieważ to, co widzą, głęboko na nie oddziałuje. Czyjeś złe spojrzenie może wywrzeć 
na nich niezatarte wrażenie. Czasami zapożyczają elementy wyglądu, styl od rozmaitych 
postaci, które widująca komiksach, telewizji czy w kinie. 
Wyłączają się, gdy muszą skupić się na zbyt wielu szczegółach wizualnych, szczególnie 
gdy nie czynią tego z własnego wyboru. Gdy mają powiedzieć, co widzą, ich spojrzenie 
staje się nieobecne. 
Dzieci  o  tym wzorcu bywają natchnionymi marzycielami. Wiele z nich obdarzonych jest 
żywą  wyobraźnią,  w  której  roi  się  od  koncepcji,  jak powinno być. Gdy jednak nie mogą 
szybko zrealizować swoich wizji, często popadająca głębokie niezadowolenie. 
Nauka  czytania  może  wydawać  im  się  zajęciem  nudnym.  Miewają  trudności  z 
rozszyfrowaniem  napisanych  słów-nawet  bardzo  prostych.  Ich  słownictwo  jest  często 
znacznie bogatsze, niż można by przypuszczać, widząc ich kłopoty. Dzieci te uwielbiają, 
żeby  im  czytać,  wolą  to niż samodzielne czytanie. Same na ogół czytają mało, ale jeśli 
już,  to  lektura  pochłania  je  bez  reszty.  Dla  niektórych,  gdy  już  opanują  podstawy, 
czytanie może stać się niezmiernie przyjemną  ucieczką w krainę wyobraźni, ulubionym 
sposobem „podróżowania". 
Przykładowy portret 
Anne  wspomina:  Miałam  w  piątej klasie ucznia imieniem Jonathan, który nieustannie w 
specyficzny,  wyraźny  sposób  mruczał  sam  do  siebie.  Uważałam  go  za  bystrzaka. 
Szalenie  lubiłam  rozmawiać  z  Jonathanem  sam  na  sam  i  często  zdumiewała  mnie 
klarowność jego wypowiedzi. Rozmowa z dorosłym nie krępowała go zupełnie i zawsze 
miał dla mnie w zanadrzu jakiś dowcip albo interesujące pytanie. 
Jonathana jakby trawił wewnętrzny ogień. Ciągle coś robił, ciągle nad czymś rozmyślał. 
Inne  dzieci  uważały  go  trochę  za  dziwaka.  Trzymał  się  raczej  z  boku,  z  wyjątkiem 
wiosny, kiedy to stawał się zawodnikiem, kapitanem i trenerem w jednej osobie drużyny 
baseballowej swojego rocznika. 
Nauka  nie  szła  mu  najlepiej.  Jego  arkusze  ocen  pokrywały  komentarze  nauczycieli  i 
wyniki  testów  mówiące  o  „dużych  możliwościach".  Rzeczywiście,  w  czwartej  klasie  był 
kandydatem do indywidualnego programu dla dzieci szczególnie uzdolnionych, ale jego 
wychowawczyni  zgłosiła  sprzeciw.  Jonathan  z  wielkim  trudem  czytał  nawet  najprostsze 
teksty  i  odrabiał  zadania  matematyczne,  nie  mówiąc  już,  ile  mu  to  zajmowało  czasu. 
Zdawało się, że nie potrafi skupić się w klasie; obiecywał, że nadrobi materiał w domu, 
ale  jego  prace  domowe  jakoś  nieczęsto  trafiały  z  powrotem  do  szkoły.  Jego  ławka 
zawsze  była  założona  stertą  rzeczy,  w  których  tylko  on  się  orientował.  Jak  można 
proponować  program  dla  wyróżniających  się  uczniowi,  który  sprawia  wrażenie,  że  nie 
potrafi opanować podstaw? 
W  piątej  klasie  jego  rodzice  i  ja  postanowiliśmy  pozwolić  Jonathanowi  uczestniczyć  w 
tym  programie  przez  jeden  semestr.  J  ego  nowa  wychowawczyni,  pani  Noble,  była 
osobą bardzo twórczą, a przy tym rozsądną, lubiła Jonathana i poparła nasz projekt. W 
trakcie  zajęć  z  fizyki  kwantowej  odkryła  jego  utajone  zdolności  rysunkowe  i  malarskie. 
Wywarło to piorunujący wpływ na jego samoocenę i wyniki w szkole. 
Jonathan  spytał,  czy  mógłby  przynieść  z  domu  stołek  i  siedzieć  na  nim  w  klasie; 
powiedział, że nauka lepiej by mu szła, gdyby czuł się jak przy stole rysunkowym. Kiedy 
się zgodziłam, był niezwykle podekscytowany. Ustawił swoje nowe siedzenie przy oknie, 
ponieważ,  jak  się  wyraził,  miał  tam  „inspirujące  oświetlenie".  W  tym  samym  tygodniu 

Generated by Foxit PDF Creator © Foxit Software

http://www.foxitsoftware.com   For evaluation only.

background image

 

40 

zaczął  przynosić  do  szkoły  jaskrawoczerwone  pudło  wędkarskie,  w  którym  trzymał 
przybory  plastyczne.  Byłam  zdumiona,  gdy  mi  pokazał  jego  wnętrze:  każda  kredka, 
każdy pisak i pędzel miały swoje miejsce. Duma i zaangażowanie, z jakim podchodził do 
swoich prac artystycznych, stopniowo przeniosły się także na pozostałe zajęcia szkolne. 
Starał  się  szybciej  skończyć  pracę,  aby  mieć  więcej  czasu  na  rysowanie.  Nigdy  nie 
zapomnę  dnia,  w  którym  sam  powiedział,  że  chce  zostać  w  klasie  podczas  pauzy  i 
posprzątać swoją ławkę. 
Jak się porozumieć 
Wzmacnianie kanału słuchowego 
Przewodnicy  Stada  pragną,  by  ich  słuchać,  rozmawiać  z  nimi  i  doceniać  ich  pomysły. 
Zarezerwuj  sobie  czas  na  pogawędkę.  Pomóż  dziecku  utrwalić  sobie  w  pamięci 
codzienne  albo  jakieś  niezwykłe  przeżycia,  zachęcając  je  do  opowiadania  o  tym,  co 
mówiło, słyszało, robiło lub czuło. Zacznij raczej od pytania: „O czym mówiliście dzisiaj w 
szkole?"  zamiast:  „Co  robiłeś?"  Zapytaj  je  od  czasu  do  czasu,  o  czym  myśli  albo  nad 
czym  się  zastanawia.  Daj  mu  odczuć,  że  go  słuchasz,  zadając  kolejne  pytania  albo 
komentując coś konkretnego w jego wypowiedzi, co wydało ci się interesujące. 
Ułatwisz  mu  słuchanie,  jeśli  wprowadzisz  je  w  temat  rozmowy  jakimś  jednym  zdaniem 
wstępu.  Na  przykład:  „Chcę  z  tobą  porozmawiać  o  lekcjach  przedmiotów  ścisłych". 
Potem  zadaj pytanie albo zachęć do tego dziecko. Dyskutuj z nim, ale nie pouczaj, nie 
rozkazuj, nie pozostawiaj jego wypowiedzi bez reakcji. Jeśli trzeba o czymś zdecydować 
albo  zastanowić  się  nad czymś, na przykład gdzie pojechać na wakacje albo czy kupić 
psa, zapytaj o jego zdanie, pozwól mu uczestniczyć w podejmowaniu decyzji. Niech wie, 
że jego opinie mają dla ciebie wartość. 
Dzieci  te  cenią  sobie  jasne  i  proste  wyjaśnienia.  Analizując  aktualne  lub  nadchodzące 
wydarzenia odnieś je do doświadczeń minionych. Uwielbia humor; nawet w poważnych, 
pełnych  emocji  dyskusjach  łatwiej  je  przekonasz,  jeśli  spróbujesz  rozśmieszyć.  Miej 
zrozumienie  dla  jego  potrzeby  powtarzania  tego,  co  słyszało.  Ono  często  musi 
opowiedzieć tę samą historię trzem różnym osobom. W ten sposób upewnia się, że wie, 
o co chodzi, i upewnia ciebie, że dobrze sobie to przyswoiło. Nakłaniaj je, by opowiadało 
innym-przyjaciołom,  swojemu  misiowi  albo  młodszemu  rodzeństwu  -  to,  co  chcesz,  aby 
zapamiętało. 
Takie dziecko jest bardzo wyczulone na niuanse języka mówionego. Nigdy nie zakładaj, 
że  czegoś  nie  usłyszało  albo nie zrozumiało. Nie obawiaj się też używać wyszukanego 
języka  -  ono  na  ogół  uwielbia  rozszyfrowywać  zagadki  nowych  słów,  bez  zahamowań 
pyta, co to znaczy. 
Oto  wspomnienie  Anne:  Kiedy  mój  syn  Brian  miał  dwa  lata,  powiedziałam  przy nim, że 
jestem  „sfrustrowana"  z  powodu  czegoś,  co  przygotowywałam  na  kolację.  Dwa  dni 
później  usłyszałam,  jak  próbując  przeciągnąć  dwa  wielkie  miśki  przez  poręcz  łóżeczka 
mówił  swoim  cienkim  głosikiem:  „Jestem  taaaki  sflustlowany!"  Doceń  werbalne 
umiejętności dziecka i pomóż mu w ich rozwijaniu. 
Wpajaj  mu  zasady  kultury  wypowiadania  się;  dzieci  te  mają  skłonność  do  przerywania 
innym.  Pomagaj  zrozumieć,  że  nie  może  być  zawsze  w  centrum  uwagi.  Przypominaj, 
żeby  nie  przerywało,  i  ty  także  mu  nie  przerywaj.  Określ,  jakie  są  ograniczenia  twojej 
dyspozycyjności. Powiedz mu konkretnie, kiedy skończysz rozmawiać przez telefon albo 
kiedy  znajdziesz  czas  tylko  dla  niego.  Zasugeruj,  żeby  nagrało  na  magnetofon  albo 
zapisało sobie to, czym chce się z tobą podzielić, albo żeby porozmawiało z kimś innym, 
dopóki  ty  nie  możesz  poświęcić  mu  swojej  uwagi.  Jeśli  chcesz  mieć  chwilę  spokoju, 
powiedz mu to, szanuj także jego potrzeby w tym względzie. 
Rozwijaj  u  dziecka  umiejętność  słuchania  i  interakcji;  poproś,  żeby  zanim  odpowie, 
powtórzyło ci, o czym była mowa - w ten sposób przekonasz się, czy uważnie słuchało. 

Generated by Foxit PDF Creator © Foxit Software

http://www.foxitsoftware.com   For evaluation only.

background image

 

41 

Ustanów  granice  tolerancji  dla  treści  i  tonu  jego  wypowiedzi.  Możesz  powiedzieć  na 
przykład: „Chcę, abyś szczerze wyrażał wobec mnie swoje uczucia, ale musisz wyrażać 
je w sposób przyzwoity. Nie mogę cię słuchać, kiedy zachowujesz się tak despotycznie". 
Miej na uwadze także to, że dziecko może również łatwo odczytać twoje uczucia z tonu 
twojego głosu. 
Wzmacnianie kanału ruchowego 
Gdy  Przewodnik  Stada  ma możliwość współdecydowania o tym, co i jak ma robić, jego 
poczucie własnej wartości znacznie wzrasta. Dzieciom tym łatwiej poruszać się zgodnie 
z  regułami,  do  których  ustanowienia  się  przyczyniły.  Negocjujcie  wspólnie  godziny 
powrotów  do  domu,  pójścia  spać,  zaproponuj  dziecku,  żeby  wybrało,  jaki  rodzaj 
chrupków chce kupować i jakie programy oglądać w telewizji. Ponieważ ono organizuje 
swoje  sprawy  przepowiadając  sobie  samemu  lub  innym,  co  ma  zamiar  zrobić, 
odbywajcie  cotygodniowe  konferencje,  na  których  umówicie  się,  jakie  prace  mają  być 
wykonane i kiedy. 
Muzyka  wywiera  wpływ  na  nastrój  dziecka.  Słuchanie  muzyki,  opowiadań,  śpiewanie 
piosenek pomaga mu się odprężyć. Muzyka, w rytm której może się poruszać, tańczyć, 
to dla niego dobra metoda, aby się rozkręcić lub w pozytywny sposób rozładować część 
swojej energii. To, jakiej muzyki słucha, może dać ci pojęcie o jego uczuciach. 
Stwarzaj  mu  częste  okazje  do  wyżycia  się  w  ruchu.  Zachęcaj  do  uprawiania  sportów 
według  własnego  uznania;  jedne  wybiorą  sporty  drużynowe,  inne  indywidualne,  jak 
gimnastyka lub sztuki walki. 
Jeśli chcesz porozmawiać z dzieckiem o sprawach emocjonalnych, zaproś je na spacer. 
Mówienie  o  uczuciach  wywoła  u  niego  potrzebę  poruszania  się,  a  ruch  pomoże  mu  w 
bardziej zrównoważony sposób podejść do własnych emocji. Idźcie jedno obok drugiego, 
aby  dziecko  mogło  spoglądać,  gdzie  chce.  Nigdy  nie  wymuszaj  dłuższego  kontaktu 
wzrokowego. Dla dziecka będzie on krępujący, ą słuchać potrafi bez tego. 
Dotyk pomaga mu uspokoić się, wyciszyć. Ważne jest, by spytać je przedtem, czy sobie 
tego życzy. Pozwól dziecku wybrać formę kontaktu. Unikaj określania jego uczuć za nie; 
zamiast  tego  powiedz  mu,  jak  odbierasz  komunikaty  jego  ciała,  ton  głosu,  zapytaj,  co 
odczuwa. 
Wzmacnianie kanału wzrokowego 
Przewodnicy  Stada  to  wynalazcy,  ideowcy.  Zachęcaj  dziecko,  aby  dogłębnie 
analizowało  swoje  pomysły  i  starało  się  coś  z  nimi  zrobić;  poproś,  aby  szczegółowo 
opowiedziało  ci  o  nich  i  o  tym,  co  mu  się  wydaje  potrzebne  do  ich  realizacji,  a  także 
jakiego rodzaju pomoc byłaby przydatna. 
Nie  spodziewaj  się,  że  dziecko  o  tym  wzorcu  znajdzie  cokolwiek,  jeśli  po  prostu  tylko 
powiesz  mu,  gdzie  ma  szukać.  Pomogą  mu  ustne  wskazówki,  jak:  „koło  pianina,  przy 
oknie".  Gdy  piszesz  coś  do  niego  lub  kierujesz  jakiś  inny  przekaz  wizualny,  zwróć 
uwagę, aby był on jasny i nieskomplikowany. 
Przyglądanie  się,  fotografowanie  peszy  je,  przywiązują  bowiem  wielką  wagę  do  swego 
wyglądu. Uszanuj tę wrażliwość. Nie zmuszaj dziecka, by pozowało do fotografii. Traktuj 
ze  zrozumieniem  jego  towarzyską  wstydliwość.  Zachęcaj,  by  samo  odnalazło 
odpowiednią dla siebie fryzurę i sposób ubierania się. 
Pozwól  mu  swobodnie  posługiwać  się  wzrokiem.  Nie  żądaj,  aby  patrzyło  na  coś,  co 
może być dla niego bolesne, przykre. Takie niepokojące obrazy mogą wracać do niego 
w myślach przez całe lata. Ucz je krytycyzmu w stosunku do tego, co ogląda. Gdy jakiś 
program telewizyjny przyciągnie jego uwagę, może pochłonąć bez reszty i wywrzeć nań 
głęboki  wpływ.  Zaproponuj,  aby  opowiadało  ci  o  tym,  co  widziało  lub  czytało.  Słowa 
pomogą mu w dokonywaniu ocen i swobodnych, świadomych wyborów. 
 

Generated by Foxit PDF Creator © Foxit Software

http://www.foxitsoftware.com   For evaluation only.

background image

 

42 

 
Pomoc w domu 
Dzieci,  których  umysł  funkcjonuje  według  wzorca  słuch-ruch-wzrok,  mogą  stwarzać 
rodzicom  i  nauczycielom  problemy  pedagogiczne.  Potrafią  z  łatwością  uczyć  się  ze 
słuchu i ustnie przekazywać swoją wiedzę. Ta biegłość werbalna budzi oczekiwanie, że 
będą odnosić znaczące sukcesy w nauce. Tymczasem tym dzieciom poważną trudność 
sprawiają  zadania,  które  wymagają  uruchomienia  kanału  wzrokowego,  operującego  w 
ich  nieświadomości,  i  posługiwania  się  nim  w  dziedzinach  odległych,  głównie  chodzi  o 
czytanie  i  pisanie.  Do  niedawna  tych  podstawowych  umiejętności  nauczano  w  sposób 
pozbawiony  elastyczności,  toteż  dzieci  o  takim  wzorcu  uważano  niejednokrotnie  za-
razem  za  „utalentowane"  i  „opóźnione  w  rozwoju".  Jest  ogromnie  ważne,  aby  uczyć  je 
czytać i pisać metodami dostosowanymi do sposobu funkcjonowania ich umysłu. 
Rodzice najlepiej pomogą w nauce czytania i pisania kładąc nacisk na ich mocne strony. 
Dzieci te uczą się z łatwością tego, co usłyszały lub o czym rozmawiały. Uwielbiają, żeby 
im  czytać,  więc  jeśli  możecie,  róbcie  to  regularnie.  W  miarę  jak  wzrasta  ich 
zainteresowanie lekturą, opuszczajcie znajome słowa lub zwroty; niech dzieci wypełniają 
te  luki.  Patrząc  na  tekst,  zaczną  kojarzyć  napisane  słowa  z  wymówionymi  dźwiękami. 
Powtarzajcie  z  nimi  często  na  głos  słowa,  które  udało  im  się  rozpoznać.  Ich  pociąg  do 
czytania  i  zgromadzone  doświadczenia  stworzą  ważny  szlak  komunikacyjny  między 
sferą słuchowo- wzrokową. Towarzyszcie im w ich fascynacjach. 
Gdy  już  dziecko  zacznie  czytać  samodzielnie,  może  znacznie  ułatwić  sobie  zadanie 
wodząc  palcem  po  stronie  słowo  za  słowem  albo  czytając  na  głos.  Połączenie  ruchu  z 
czytaniem  pomoże  mu  wytrwać  w  skupieniu.  Na  przykład  fotel  bujany  zapewni  dawkę 
ruchu,  która  powstrzyma  je  przed  wyłączeniem  się  podczas  lektury.  Namawiaj  je,  by 
opowiadało lub odgrywało wydarzenia, o których czyta. To pozwoli mu poddać je ocenie 
i utrwalić w pamięci. 
Dzieci te mogą przez pewien czas preferować nieskomplikowane historyjki obrazkowe z 
tekstem pisanym dużym drukiem. Pomóżcie im wybrać książki, które w ich oczach będą 
łatwiejsze.  Dokonując  wyboru  powinniście  się  kierować  przede  wszystkim  ich 
upodobaniami i wygodą. 
Dla  niektórych  niełatwa  może  być  także  czynność  pisania.  Daj  dziecku  dużo  papieru  i 
dużo  wolnego  miejsca,  aby  mogło  ćwiczyć.  Pomóż  mu  zapamiętać,  jak  się  konstruuje 
litery za pomocą wierszyków, na przykład: „Kreska i kółko to jest P, dodaj kółko w dole i 
będzie  B".  Naukę  uprzyjemnią  mu  także  odniesienia  osobiste.  Zachęcaj  je  do  pisania 
listów  do  przyjaciół  i  rodziny, zwłaszcza na nie poliniowanych kartach. Namów je, żeby 
pisało  historyjki  oparte  na  własnych  przeżyciach.  Zacznijcie  od  tego,  że  ono  będzie  ci 
dyktowało. Potem niech zacznie pisać samo, coraz więcej i więcej. Starsze dzieci mogą 
wykorzystać do tego celu magnetofon. Wcześnie ucz dziecko posługiwania się maszyną 
do pisania lub edytorem tekstów. Miej świadomość, że dla osób funkcjonujących według 
tego wzorca słowo pisane, zarówno ich autorstwa jak i otrzymane, znaczy bardzo wiele. 
Nie skąp mu słów zachęty w jego wysiłkach. 
Nauka  szkolna  jest  generalnie  zorientowana  na  wzrok.  Spróbuj  dowiedzieć  się,  w  jaki 
sposób dziecko znajduje wytchnienie dla oczu, na co lubi patrzeć, aby się zrelaksować 
w  ciągu  dnia.  Pomóż  mu  uświadomić  sobie  fizyczną  potrzebę  równowagi.  Odkrywaj 
wspólnie  z  nim  różne  przyjemne  metody  jej  zaspokojenia-przyglądajcie  się  płynącym 
chmurom, zachodowi słońca, spacerujcie po odkrytej przestrzeni. 
Te  dzieci  zapamiętują,  wielokrotnie  powtarzając  materiał  na  głos.  Są  urodzonymi 
gwiazdami  rapu.  Niech  wymyślają  rytmy  i  podkładają  ruchy  pod  tekst,  który  mają 
zapamiętać.  Ułóżcie  ze  słów,  których  pisowni  mają  się  nauczyć,  wyliczankę,  piosenkę 

Generated by Foxit PDF Creator © Foxit Software

http://www.foxitsoftware.com   For evaluation only.

background image

 

43 

lub  hasło.  Niech  dziecko  powtarza  je  sobie  po  cichu  w  trakcie  pisania.  Niech 
powtarzając materiał wybija rytm piłką albo tanecznymi krokami. 
Jeśli chcesz pomóc dziecku w opanowaniu nowej umiejętności, zachęć je, aby nauczyło 
ciebie  czegoś,  co  już  umie,  i  niech to będzie punkt wyjścia. Na ogół najłatwiej uczy się 
mając na początek ustną instrukcję, a następnie -możliwość wypróbowania tego, czego 
się  właśnie  dowiedziało.  Zachęć  je,  aby  omawiało  głośno  każdy  kolejny  krok.  Jeśli 
wydaje  ci  się,  że  ma  już  jakąś  koncepcję,  niech  ci  ją  wytłumaczy.  To  ugruntuje  naukę. 
Pisemne objaśnienia, wykresy, przykłady często zbijają je z tropu. Jeśli musisz się nimi 
posłużyć, niech dziecko przeczyta je na głos lub wytłumaczy, jak rozumie. 
Przewodnicy  Stada  organizują  swoje  zajęcia  opowiadając  samym  sobie  lub  innym,  co 
mają  zamiar  zrobić.  Na  ogół  nie  mają  zwyczaju  spisywać  listy  zadań.  Jeśli  dziecko 
często zapomina, wprowadź zasadę, aby codziennie relacjonowało ci, co planuje. 
Dzieciom o tym wzorcu może być łatwiej uczyć się przy włączonym radiu. Obce dźwięki, 
wrzawa,  rozpraszają  je,  ale  przy  wybranej  przez  siebie  muzyce  potrafią  lepiej  się 
skoncentrować. 

Podsumowując, ci młodociani przywódcy potrzebują przede wszystkim uważnego ucha, 
przestrzeni  dla  wyładowania  swej  potężnej  energii  i  zachęty  do  realizacji  nadziei  i 
marzeń. 
 
 
 
 
 
 
 
ROZOZDZIAŁ. SZÓSTY 
Akrobata Słowny 
Typ słuchowo-wzrokowo-ruchowy 

 

Najwłaściwszy sposób uczenia się: słuchanie/patrzenie/doświadczenie Najwłaściwszą 

forma wypowiedzi: mowa/demonstracja/działanie 

Rzut oka na wzorzec 
Akrobatę  Słownego  poznasz  bez  trudu  po  tym,  że  potrafi  przegadać  większość 
dorosłych.  O  tym  dziecku  mówi  się,  że  jest  „bystre",  ponieważ  łatwo  wypowiada  swoje 
myśli  i  w  rozumieniu  dotrzymuje  kroku  dorosłym.  Słowa  jego  płyną  nieprzerwanym 
strumieniem,  bez  wahania,  w  logicznym  porządku.  W  swoich  wypowiedziach  używa 
wielu  pojęć,  posługuje  się  abstrakcyjnym  słownictwem;  uwielbia  fakty,  historię, 
wszelkiego rodzaju idee. Fascynują je języki i na ogół łatwo się ich uczy. Jego ukochane 
rozrywki  to  muzyka,  snucie  opowieści,  wiersze,  dowcipy  i  kalambury.  Lubi  ogromnie 
objaśniać,  naradzać  się,  dyskutować  i  wykłócać  niemal  na  każdy  temat.  Zawsze  stara 
się wszystko zrozumieć i chce pomóc w tym innym. 
Jest  zazwyczaj  zapalonym  czytelnikiem  i  żywi  ambicje  naukowe.  Prace  ręczne, 
ćwiczenia fizyczne i sport mogą natomiast być dla niego źródłem frustracji i lęku. Dotyk 
często onieśmiela _je i trudno mu rozmawiać o uczuciach. 
Język 
Świat tego dziecka obraca się wokół słów. Zwykle wcześnie zaczyna mówić. Najczęściej 
rozmawia  z  każdym  bez  wahania,  kocha  dyskutować,  zwłaszcza  z  osobami,  które,  jak 
sądzi, wiedzą więcej od niego z dorosłymi lub starszymi dziećmi. Często używa zwrotów 
kojarzących się ze słuchaniem, na przykład: „słuchaj", „mówię", „to brzmi jak...", „gdzieś 

Generated by Foxit PDF Creator © Foxit Software

http://www.foxitsoftware.com   For evaluation only.

background image

 

44 

dzwonią,  ale  nie  wiadomo,  w  którym  kościele",  „co  w  trawie  piszczy"  albo  „no  to  do 
usłyszenia". 
Lubi  zabawiać  innych  opowiadając  dowcipy  i  anegdoty,  układając  humorystyczne 
wierszyki  i  błyskotliwe  komentarze.  Uwielbia  także  z  ukrycia  podsłuchiwać  intrygujące 
rozmowy dorosłych. 
Potrafi  być  dość  męczące  ze  swoimi  pytaniami,  zwłaszcza  pytaniami:  „Dlaczego?"  Za 
wszelką  cenę  chce  zapewnić  sobie  słuchaczy,  pragnie  odkrywać  rozwiązania. 
Nauczyciele i rodzice często zarzucają mu, że za dużo gada, nie dopuszcza nikogo do 
głosu.  Często  rzeczywiście  próbuje  zmonopolizować  rozmowę,  przerywa  innym.  Ma 
skłonność  do  wybiórczego  słuchania,  tylko  do  momentu,  aż  uzna,  że  uzyskało 
zadowalającą odpowiedź na swoje pytanie. 
Woli towarzystwo niż samotność, a nawet może mu być trudno wytrzymać samemu. Gdy 
wchodzi  do  pomieszczenia  pełnego  obcych  osób,  przysłuchuje  się  rozmowom,  aby 
przyłączyć się do najbardziej interesującej. 
Łatwo zapamiętuje ze słuchu. Wcześnie „czyta" - to znaczy, że po prostu zna książeczki 
na pamięć. Zwykle bardzo dobrze się uczy, zadaje interesujące pytania i łatwo wyrabia 
sobie własne zdanie. Aby się uczyć, musi mówić, toteż najlepiej uczy się przez dyskusje, 
w  których  uczestniczy  całym  sobą.  Szybko  odpowiada  na  pytania  i zawsze ma jeszcze 
coś  do  powiedzenia,  na  ogół  jakieś  uściślenie.  Inni  uczniowie,  nie  obdarzeni  jego 
werbalną  błyskotliwością,  mogą  go  niecierpliwić.  Toteż  często  woli  uczyć  się 
indywidualnie,  tak  by  samemu  sobie  narzucać  tempo  i  skupiać  na  sobie  uwagę 
nauczyciela. 
Gdy mówi, jest pełne ekspresji, lecz jego twarz „gaśnie" podczas ruchu. Mówiąc, rzadko 
gestykuluje; tylko dla podkreślenia swoich słów. 
Sfera wzrokowa 
Większość  osób  o  tym  wzorcu  z  łatwością  uczy  się  czytać;  odpowiada  im  metoda 
fonetyczna.  Sięgają  do  książek, aby wzbogacać swoją werbalną wiedzę i nie kończącą 
się listę pytań. Uwielbiają czytać na głos i słuchać, gdy ktoś im czyta. 
Dzieci  te  zwykle  dobrze  piszą  zarówno  wypracowania,  jak  i  zadania  z  przedmiotów 
ścisłych, odznaczają się też biegłością w ortografii i redagowaniu tekstów. Ich pismo jest 
jednak często trudne do odczytania. 
Dziecko to potrafi pozostawać w kontakcie wzrokowym z rozmówcą, jeśli jednak trwa on 
zbyt długo, przymyka oczy, mruga, ma tiki. Często, aby znaleźć właściwe słowo, umyka 
spojrzeniem w przestrzeń, zwłaszcza na boki. 
Kanał  wzrokowy  pośredni  funkcjonuje  u  niego  trochę  jak  obiektyw  aparatu 
fotograficznego.  Dziecko  widzi  całość  obrazu,  a  zarazem  koncentruje  się  na 
szczegółach.  Na  przykład  pisząc  pracę  semestralną  rozwija  kolejno  punkt  po  punkcie, 
ale  nieustannie  ma  w  świadomości  układ  i  kompozycję  pracy  jako  całości.  Potrafi  snuć 
wyobrażenia  wizualne  zarówno  z  otwartymi,  jak  i  z  zamkniętymi  oczami.  Ma  zdolność 
wewnętrznego widzenia rzeczy z różnej perspektywy. 
Gdy  na  ekranie  jego  umysłu  pojawia  się  zbyt  wiele  możliwości  jednocześnie,  często 
odczuwa zmieszanie i niepokój . 
Sfera fizyczna 
Gdy  Akrobata  Słowny  po  raz  pierwszy  próbuje  opanować  jakąś  umiejętność  fizyczną, 
łatwo  odnieść  wrażenie,  że  nie  idzie  mu  dobrze  i  szybko  się  zniechęci.  Potrafi  żywo 
zainteresować  się  jakąś  rozrywką  lub  ćwiczeniem,  a  przy  tym  popaść  w  ogromne 
przygnębienie  z  powodu  własnej  niezręczności.  Poruszanie  się  w  rytm  muzyki,  bez 
możliwości  przyglądania  się  innym,  może  być  dla  niego  bardzo  trudne.  Aby  opanować 
określone  ruchy  lub  czynności  manualne,  potrzebuje  słownej  instrukcji  albo  przenośni, 
która pomoże mu wyobrazić sobie, co ma zrobić. 

Generated by Foxit PDF Creator © Foxit Software

http://www.foxitsoftware.com   For evaluation only.

background image

 

45 

To  dziecko  może  odrzucać  wszelką  rywalizację  fizyczną.  Konkretne,  ujęte  w  regulamin 
dyscypliny sportowe często sprawiają mu trudności, toteż woli dyscypliny indywidualne; 
na  przykład  biegi,  taniec,  narciarstwo,  pływanie.  Jeśli  tylko  może,  zamiast  wybiec  na 
przerwę, zostanie w klasie, żeby poczytać. 
Dzieci  te  generalnie  potrzebują  sporo  urozmaicenia  w  tym,  co  robią.  Dlatego  też  ich 
zachowanie  może  się  czasami  wydawać  nielogiczne.  Czynności  powtarzalne  nudzą  je. 
Aby  uniknąć  nudy,  przerzucają  się  z  jednego  zajęcia  na  drugie,  a  potem  wracają  do 
pierwszego,  albo  też  podchodzą  do  jakiegoś  codziennego  zadania  w  coraz  to  nowy 
sposób, żeby tylko nie robić w kółko tego samego. 
Niektóre  z  nich  mają  spore  kłopoty  z  oceną,  ile  czasu  zabierze  im  jakieś  zadanie, 
szczególnie  nowe  i  zapowiadające  się  na  dłużej.  Czasem  też  trudno  im  się  szybko 
zorientować,  co  właściwie  chciałyby  zrobić,  więc  zdarza  się,  że  zaczynają  coś  i  nie 
kończą. 
Na  ogół  mają  bardzo  powierzchowną  świadomość  swego  ciała.  Postrzegają  je  raczej 
jako  całość,  toteż  mogą  mieć  trudności  ze  wskazaniem  i  nazwaniem  konkretnych 
odczuć. Zdolne są przez długi czas nie zwracać uwagi na sygnały cielesne. 
 

Zapytane  o  uczucia  lub  doznania  zmysłowe  i  tylko  wtedy  tracą  mowę.  W  ich 

wzorcu uczenia się nie istnieje bezpośrednie powiązanie między słowami a uczuciami (S 
-  R);  potrzebują  ogniwa  wizualnego.  Aby  zbliżyć  oba  kanały  i  znaleźć  drogę  dla 
informacji, muszą uciszyć się i wytworzyć obraz wewnętrzny. Może im być bardzo trudno 
znaleźć słowa, może im to zabrać mnóstwo czasu. Zamiast powiedzieć, co czują, będą 
niejednokrotnie  precyzyjnie  określać  przyczyny  swoich  uczuć.  Ale  to,  co  widzą, 
odczuwają bardzo głęboko. 
Na  ogól  dziecko  SWR  niechętnie  wypowiada  się  na  tematy  związane  z  kanałem 
ruchowym,  zwłaszcza  gdy  chodzi  o  przyciąganie  fizyczne.  Aby  okazać  komuś  ciepłe 
uczucia,  najłatwiej  będzie  mu  powiedzieć,  co  mu  się  w  danej  osobie  podoba.  Gdy  się 
rozzłości,  wrzeszczy  albo  wykłóca  się.  Często  wyłącza  się,  gdy  się  go  dotyka,  pyta  o 
uczucia  albo  o  to,  co  by  chciało  robić.  Dotyk  -  każdy  dotyk  onieśmiela  je,  chyba  że 
chodzi  o  kogoś  dobrze  znanego.  Kontakt  fizyczny,  zarówno  przyjemny  jak  i 
nieprzyjemny, na długo zapada mu w pamięć. Poszturchiwanie, agresywne gesty są dla 
niego trudne do zniesienia i mogą spowodować długotrwały uraz. 
Przykładowy portret 
Virginia  sprawiała  wrażenie  bardzo  pilnej,  a  ja  przez  kilka  pierwszych  tygodni  mylnie 
sadziłam,  że  jest  taka  strasznie  poważna  wspomina  Anne.  Nosiła  okulary,  a  nos  miała 
zawsze  w  książce;  najbardziej  dociekliwa  istota,  jaką  kiedykolwiek  spotkałam.  Jej 
najukochańszą  lekturą  była  wielka  encyklopedia  wiedzy  o  świecie;  kiedyś  powiedziała 
mi,  że  najlepsze  są  w  niej  odsyłacze  na  końcu  każdego  hasła  ponieważ  wskazują  kie-
runki, o których mogłaby sama nie pomyśleć. 
Moje spojrzenie na pilną Virginię ulęgło gwałtownej przemianie pewnego listopadowego 
dnia,  gdy  dzieci  opowiadały  o  przeczytanych  książkach.  Jej  pasją  były  biografie 
dawnych  kobiecych  postaci  historycznych  Kleopatry,  Harriet  Tubman,  Amelii  Earharti 
ostatnio królowej Elżbiety I. Virginia zaczęła od najzwyklejszego streszczenia życiorysu 
monarchini.  Ale  mniej  więcej  w  połowie  swojej  wypowiedzi  włożyła  koronę  która  nagle 
odmieniła  jej  dziesięcioletnie  ciało,  buzię  i  glos  -i  przedzierzgnęła  się  w 
najprawdziwszą„Liz"  (nawet  kazała  nam  tak  się  do  siebie  zwracać).  Z  doskonałym 
akcentem wygłosiła królewski monolog, osadzony w realiach historycznych, przeplatany 
niesamowicie  wprost  śmiesznymi  żarcikami.  I  dzieci,  i  ja  zrywaliśmy  boki,  a  Virginia 
wróciła  do  swojego  stolika  z  figlarnym  uśmieszkiem,  najwyraźniej  zadowolona  z siebie. 
Odegranie „Liz" było doprawdy niełatwym przedsięwzięciem. 

Generated by Foxit PDF Creator © Foxit Software

http://www.foxitsoftware.com   For evaluation only.

background image

 

46 

Z  mojej  inicjatywy  w  każdy  ostatni  piątek  miesiąca,  po  przerwie  śniadaniowej,  Virginia 
przedstawiała  nam  jakąś  nową  postać  historyczną.  Czasami  nasz  piątkowy  gość 
zstępował  ze  stronic  podręcznika,  czasem  była  to  zupełna  niespodzianka.  Virginia  i  ja 
pracowałyśmy  wspólnie  nad  szlifowaniem  jej  umiejętności  badawczych  i  kreowaniem 
atmosfery  charakterystycznej  dla  danej  postaci  i  jej  czasów.  W  miarę  jak  rosła  wiara 
Virginii we własne umiejętności, monologi przerodziły się w dialogi: odważnie namawiała 
słuchaczy, by zadawali pytania, a ona odpowiadała, intuicyjnie naśladując styl postaci. 
Nawet  samą  Virginię  dziwiło,  jak  dogłębnie  potrafi  przeniknąć  te  słynne  osobistości. 
Zaangażowała  się  w  to  całą  sobą  i  wniosła  ożywcze  tchnienie  w  nasze  rozumienie 
historii. 
Jak się porozumieć 
Wzmacnianie kanału duchowego 
W rozmowach z dzieckiem musisz przyjąć, że ono rozumie, co się do niego mówi. Staraj 
się  nie  traktować  go  z  góry  i  unikaj  powtarzania  w  kółko  tego  samego.  Jeśli  nie  masz 
pewności,  czy  cię  zrozumiało,  poproś,  żeby  powtórzyło,  a  nie  powtarzaj  sam.  Używaj 
możliwie  najbardziej  precyzyjnych  określeń.  Ono  z  łatwością  chwyta  i  smakuje 
subtelności  znaczeniowe.  Zauważ,  jak  chłonie  ustne  instrukcje.  Jeśli  wydaje  ci  się 
niepewne, zachęcaj je do stawiania szczegółowych pytań. 
Zarezerwuj  sobie  trochę  czasu,  aby  je  wysłuchać;  ono  bardzo  sobie  ceni  twoje 
autentyczne zainteresowanie. Nie udawaj. Jeśli nie możesz go posłuchać, powiedz mu o 
tym  i  dokończ  rozmowę,  kiedy  będziesz  w  stanie.  Daj  mu  odczuć,  że  go  słuchasz, 
reagując na konkretne elementy jego wypowiedzi. 
Ucz  je,  aby  samo  stało  się  bardziej  uprzejmym  słuchaczem.  Przypominaj,  żeby  nie 
przerywało.  Opowiadaj  historyjki  z  zaskakującą  pointą;  to  pomoże  mu  wytrwać  w 
słuchaniu  do  końca.  Zwracaj  jego  uwagę  na  szum  oceanu,  mruczenie  kota,  bicie  jego 
własnego serca. Pomóż zrozumieć, że istnieje komunikacja głębsza niż słowa. 
Dziecko  o  tym  wzorcu  jest  wrażliwe  na  cudze  słowa  i  ton  głosu,  ale  może  nie  być 
świadome  efektu,  jaki  jego  sposób  mówienia  wywiera  na  innych.  Powtarzanie  tego,  co 
powiedziało, może mu pomóc lepiej kontrolować treść i formę wypowiedzi. 
Wzmacnianie kanału wzrokowego 
Dziel  z  dzieckiem  zajęcia  angażujące  sferę  wzrokową,  czytaj  z  nim  i  dyskutuj  o 
książkach i artykułach, szczególnie tych, które przedstawiają różne punkty widzenia, graj 
z nim w karty, podróżuj i rozmawiaj o tym, co wspólnie widzieliście. 
Pomagaj posługiwać się kanałem wizualnym w zgłębianiu tego, co może mu sprawiać w 
życiu trudności lub budzić niepokój. Zachęcaj do prowadzenia dziennika, by dzięki słowu 
pisanemu  myśl  mogła  sięgnąć  głębiej.  Zaproponuj,  aby  pisało  opowiadania  z  różnymi 
zakończeniami, co pozwoli mu określić swoje preferencje. 
Zwróć  jego  uwagę  na  to,  jak  metafora  może  wzbogacić  doświadczenia.  Czy  życie 
przypomina  mu  górską  wspinaczkę?  Wyprawę  poszukiwaczy  skarbów?  Żeglugę  przez 
ocean?  Zachęcaj  je,  aby  spoglądało  jak  przez  obiektyw  aparatu  fotograficznego  -  raz 
wyostrzając  ważne  szczegóły,  to  znów  zwracając  uwagę,  jak  te  szczegóły  wspólnie 
tworzą duży obraz życia jako całości. 
Nie oczekuj od niego dłuższego kontaktu wzrokowego; aby znaleźć właściwe słowa, ono 
musi się rozglądać. 
Wzmacnianie kanału ruchowego 
Jeśli  dziecko  mówi  za  szybko  albo  kłóci  się  i  nie  potrafi  ustąpić,  zastosuj  jakiś 
przerywnik  ruchowy  lub  wizualny,  aby  zwolnić  tempo,  pomóc  mu  pogłębić  spojrzenie 
albo  zmienić  nastrój  rozmowy.  Zaproś  je  na  spacer  albo  usiądź  obok  niego,  zamiast 
naprzeciwko.  Namów,  aby  przedstawiło  to,  co  się  dzieje,  na  rysunku,  na wykresie albo 
operując kolorem. 

Generated by Foxit PDF Creator © Foxit Software

http://www.foxitsoftware.com   For evaluation only.

background image

 

47 

Biorąc  je  za  rękę  lub  kładąc  dłoń  na  ramieniu  także  wpłyniesz  na  jego  aktywność 
werbalną.  Możesz  też  wyciszyć  atmosferę  zadając  odbiegające  od  innych  pytanie. 
Spytaj  dziecko,  co  czuje.  Aby  dotrzeć  do  tego  rodzaju  wiedzy  i  posłużyć  się  słowami 
określającymi działania i uczucia, będzie musiało uspokoić się, zwolnić. 
Dziecko  to  pragnie,  by  rozumiano  i  respektowano  jego  potrzebę  uczenia  się  i 
wykonywania  zadań  fizycznych  w  indywidualny,  czasami  bardzo  powolny  sposób.  Gdy 
robicie  coś  takiego  razem,  pozwól  mu  prowadzić.  Pozwól  ustalić  tempo  i  dystans 
wycieczki, pływania, przejażdżki rowerowej. 
Unikaj żartów wkraczających w sferę fizyczną, takich jak prztyczki, łaskotki, szturchańce. 
Pozostań  przy  humorze  słownym;  w  tej  dziedzinie  dziecko  nie  tylko  dotrzyma  ci  kroku, 
ale wręcz zabłyśnie. 
Ucząc je prac domowych lub innych sprawności fizycznych, mów do niego, pokazuj, jak 
to się robi, a potem zaproponuj, żeby spróbowało zrobić to po swojemu. Nie zmuszaj go, 
aby  we  wszystkim  naśladowało  ciebie.  Ono  może  chcieć  wypróbować  własne  metody  i 
potrzebować więcej spokoju, miejsca i czasu. 
Pomoc w domu 
Akrobaci  Słowni  zwykle  bez  większego  wysiłku  odnoszą sukcesy w szkole. Dzięki swej 
elokwencji mogą daleko zajść w świecie nauki. To niestety może dodatkowo zniechęcać 
je do dyscyplin fizycznych, które opanowują wolniej. 
Rodzice powinni łagodnie nakłaniać ich, aby na swój powolny sposób jednak uczyły się 
pracować  rękami  i  ciałem.  Powinni  też  pomóc  im  poznać  głębokie  zadowolenie,  jakie 
daje możliwość zastosowania tego, czego się nauczyły, w prawdziwym realnym życiu. 
Dzieci  te  nigdy  nie  mająca  szkole  dość  czasu,  aby  ugruntować  słownie  wyuczony 
materiał.  Zawsze  mają  jeszcze  jakieś  pytania  i  wewnętrzną  potrzebę  wypowiedzenia 
własnymi słowami tego, co zrozumiały. Rodzice mogą im pomóc rezerwując sobie czas, 
by  wysłuchać,  podsuwając  pomysł,  żeby  nagrały  to,  co  mają  do  powiedzenia,  na 
magnetofon,  a  potem  same  przesłuchały,  lub  stwarzając  im  możliwości  śpiewania, 
odgrywania scenek itp. 
Głębokie  wrażenie  robi  na  nich  możliwość  konfrontacji  nauki  z  rzeczywistością. 
Postarajcie  się  więc  ożywić  naukę.  Jeśli  mają  opanować  nazwy  pięćdziesięciu  stanów 
Ameryki,  niech  przypomną  sobie,  w  których  z  nich  byli  albo  kto  ze  znajomych  tam 
mieszka.  Jeśli  interesują  się  polityką,  zabierajcie  je  na  lokalne  zebrania,  aby  mogły 
zobaczyć, a nawet zaangażować się w jakąś akcję społeczną. 
Aby  pomóc  dzieciom  kształtować  światopogląd,  zasięgajcie  ich  opinii  na  najrozmaitsze 
tematy-od  jakości  programu  telewizyjnego  po  wyższość  lodów  waniliowych  nad 
czekoladowymi.  Opowiadajcie  im,  co  was  interesuje  czy  to  będzie  pisanie  sztuk,  czy 
muzyka  bębnów  afrykańskich,  czy  mechanika  samochodowa. Wciągajcie je w dyskusje 
o sprawach, które ich dotyczą. 
Wspierajcie  każdy,  nawet  drobny  przejaw  ich  fizycznej  aktywności,  ale  nie  zmuszajcie 
ich  na  przykład  do  uprawiania  sportów  drużynowych.  Pozwólcie  im  wybierać 
samodzielnie i zachęcajcie do doskonalenia sprawności fizycznej krok po kroku. 
Dzieci  te  organizują  sobie  pracę  przepowiadając,  co  trzeba  zrobić,  i  robiąc  notatki. 
Pomóżcie im za pomocą tych technik utrzymywać się na właściwym kursie. 
Zapamiętują,  wielokrotnie  powtarzając  materiał.  Zabawne  i  skuteczne  może się okazać 
układanie  z  faktów  do  opanowania  wyliczanki  albo  piosenki  rapowej.  Pomaga  im  też 
nagrywanie i przesłuchiwanie oraz poruszanie wargami w trakcie nauki. 
Ważnym  czynnikiem  wpływającym  na  ich  naukę  może  być  spokój  w  domu.  Niektóre  z 
tych dzieci hałasy zewnętrzne bardzo rozpraszają aby się skupić, potrzebują absolutnej 
ciszy. Inne potrafią się skoncentrować przy muzyce lub innych dźwiękach w tle. 

Generated by Foxit PDF Creator © Foxit Software

http://www.foxitsoftware.com   For evaluation only.

background image

 

48 

Część  z  nich  ma  trudności  z  zaplanowaniem  prac  domowych,  szczególnie 
długoterminowych.  Uczcie  je dzielić takie zadania na etapy i wyznaczać realne terminy 
ich  realizacji.  Niech  ich  rozkład  zajęć  będzie  urozmaicony.  Robiąc  to  samo  przez 
dłuższy czas znudzą się, a ucierpi na tym jakość pracy. 
Gdy  dziecko  pracuje  nad  jakimś  projektem,  potrafi  w  najdrobniejszych  detalach 
opowiadać, co chce zrobić. Zdarza mu się jednak zaplanować coś, co trudno mu będzie 
wykonać własnymi rękami. Namawiaj je do prostych przedsięwzięć. 

Podsumowując,  Akrobatę  Słownego  należy  zachęcać  do  odkrywania  idei  i  problemów, 
które  poszerzą  jego  horyzonty,  oraz  pomagać  mu  wydobywać  i  wyrażać  to,  co  w  nim 
ukryte. 
 
ROZDZIAŁ SIÓDMY 
Żywe Srebro 
Typ ruchowo-słuchowo-wzrokowy 
Twórcze  myślenie  może  po  prostu  oznaczać  uświadomienie  sobie,  że  nie  jest  żadną 
szczególna cnotą 

robić coś tak, jak się to zawsze robiło. Rudolph Flesch, pedagog 

Najwłaściwszy sposób uczenia się: doświadczenie/słuchanie/patrzenie Najwłaściwsza 

forma wypowiedzi: działanie/mowa/demonstracja 

Rzut oka na wzorzec 
Ma  silne,  ruchliwe  ciało  i  nieśmiałe,  wrażliwe  oczy.  Porusza  się  niemal  nieustannie. 
Nawet  siedzieć  nie  potrafi  spokojnie.  Woli  doświadczać  świata  przede  wszystkim  w 
sposób  namacalny  -  przez  dotyk,  smak,  zapach,  eksperymenty  manualne  cielesne. 
Zwykle jest pełne harmonii, urodzony sportowiec, lubi sporty rywalizacyjne. 
Jego  kontakt  wzrokowy  to  krótkie,  szybkie  spojrzenia.  Jego  pismo  jest  często 
niekształtne,  nieporządne.  Nie  rwie  się  do  czytania  ani  pisania;  dokończenie  pracy, 
która wymaga tych dwóch umiejętności, zabiera mu dużo czasu. Wyłącza się i zapada w 
sen na jawie, gdy każe mu się w klasie siedzieć cicho i koncentrować na tym, co widać. 
Dziecko to jest zazwyczaj bardzo uczuciowe, wręcz pieszczoch. Uwielbia dotykać innych 
i być dotykane. Lubi też mówić o swoich uczuciach i osobistych doświadczeniach. 
Sfera fizyczna 
Żywe  Srebra  zdają  się  mieć  niewyczerpane  zasoby  energii,  fizycznej.  To  właśnie  ci 
uczniowie, którzy w klasie wiercą się, przebierają nogami, żują gumę, kręcą włosy, gryzą 
ołówek i co chwila wychodzą do toalety. 
Bardzo  łatwo  uczą  się  tego,  co  ma  związek  z  posługiwaniem  się  ciałem.  Ich  ruchy  są 
mocne,  pewne,  zdecydowane.  Lubi  prace  ręczne.  Młodsze  dzieci  chętnie  bawią  się 
zabawkami  konstrukcyjnymi;  starsze  dłubiąca  samochodach,  majsterkują,  zajmują  się 
stolarką. 
Dziecko  o  tym  wzorcu  jest  sprawnym  wykonawcą  i  zamiast,  siedzieć  w  ławce,  woli być 
wciąż  na  nogach,  w  akcji.  Obdarzone  jest  na  ogól  zdumiewającą  wytrzymałością 
fizyczną.  Robi  wszystko  w  logicznym  porządku.  Często  zgłasza  się  na  ochotnika, żeby 
załatwić jakąś sprawę albo zrobić coś w klasie. 
Potrafi  uświadomić  sobie  swoje  doznania  cielesne  i  dać  im  wyraz  w  słowach,  we 
właściwy.,  sobie  uporządkowany  sposób.  Określi  dokładnie,  w  którym  miejscu  boli  je 
głowa  albo  który  mięsień  w  nodze  ma  naciągnięty  czy  w  którym  miejscu  swędzą  go 
plecy.  Komfort  fizyczny  jest  dla  niego  dosyć  ważny.  Potrafi  długo  szukać  wygodnego 
krzesła,  pozycji,  długo  przebierać  w  ubraniach,  zanim  znajdzie  coś  odpowiedniego  w 
dotyku, nie za grubego i nie za cienkiego. 
Kontakt  fizyczny  przychodzi  mu  na  ogól  łatwo  i  w  sposób  naturalny;  stanowi  dla  niego 
zwykłą, lecz ważną więź z innymi. Pragnie dotykać i być dotykane. Jeśli potrzeba ta nie 

Generated by Foxit PDF Creator © Foxit Software

http://www.foxitsoftware.com   For evaluation only.

background image

 

49 

jest  zaspokajana  w  pozytywny  sposób,  młodsze  dziecko  może  uciekać  się  do  bicia  lub 
popychania,  aby  tylko  jakiś  rodzaj  kontaktu  fizycznego  nawiązać.  Starsze  w  takiej 
sytuacji może podjąć przedwczesną aktywność seksualną. 
Dzieci  te  na  ogól  wyraźnie  uświadamiają  sobie  swoje  uczucia.  Ale  na  ich  twarzach nie 
odmalowują się emocje. Mówią o nich ich ciała postawa, sposób poruszania się, dotyk. 
Ilość  wyrażają  środkami  fizycznymi;  przez  awantury,  ciskanie  przedmiotami,  bicie  i  tym 
podobne działania. 
Język 
Często gest poprzedza u nich sformułowanie myśli, tak jakby ruch pomagał im panować 
nad  słowami  jak  dyrygentowi  jego  pateczka.  Dzieci  te  lubią  opowiadać  o  czymś,  co 
robią, jak to robią i jakie to wzbudza uczucia. Dyskusje o rzeczach abstrakcyjnych nudzą 
je.  Bardzo  sprawnie  relacjonują  konkretne  działania  i  używają  wielu  określeń 
kojarzących  się  z  ruchem,  opisujących  czynności  lub  uczucia,  jak  „złapałem  (o  co 
chodzi)", „wzięto cię" albo „sprawa wymknęła mi się z rąk". Kończąc rozmowę mówią na 
przykład: „Będziemy w kontakcie" albo „Wpadaj do mnie". 
Dziecko o tym wzorcu potrafi znakomicie uczyć innych, jak coś robić, ponieważ łatwo mu 
przełożyć  działania  na  słowa.  Lubi  opowiadać  o  własnych  doświadczeniach  i  często 
posługuje się związanymi z ruchem przenośniami („gwałtowny jak wystrzał z karabinu"). 
Często stara się przekonać innych, aby robili to czy tamto na jego sposób. 
Od czasu do czasu musi uporządkować swoje sprawy mówiąc o nich na glos. Zaczyna 
rozmowę,  przedstawia  różne  możliwości,  ale  w  rezultacie  samo  dokonuje  wyboru. 
Pomaga mu po prostu głośne mówienie. 
Sfera wzrokowa 
Dzieci  o  tym  wzorcu  są  nieśmiałe  w  kontakcie  wzrokowym;  jest  on  dla  nich  trudny  do 
utrzymania.  Wolą  błądzić  oczami,  rzucając  tylko  na  rozmówcę  krótkie  spojrzenia.  Jeśli 
każe  im  się  patrzeć  na  coś  zbyt  długo,  ich  wzrok  ucieka,  staje  się  nieobecny.  Potrafią 
słuchać  uważnie,  spoglądając  na  mówiącego  z  rzadka  lub  wcale,  nawet  jeśli  w  tym 
samym  czasie  są  zajęte  czymś  innym.  Gdy  ktoś  im  się  przygląda,  szczególnie  obcy, 
potrafią  zachować  się  bojaźliwie  -  lub  niegrzecznie.  Także  fotografowanie  może  je 
peszyć. 
Informacje  docierające  do  nich  za  pośrednictwem  wzroku  wywierają  głęboki  wpływ.  Złe 
spojrzenie,  wyrażające  krytyczną  ocenę,  bardziej  je  rani  niż  kara  fizyczna  lub  ustna 
nagana.  Uśmiech,  spojrzenie  pełne  miłości  lub  uznania  także  pozostawia  trwałe 
wrażenie,  podobnie  liściki,  kartki  lub  narysowane  specjalnie  dla  nich  obrazki.  Starsze 
dzieci potrafią być bardzo wybredne jeśli idzie o obrazy, które są skłonne zaakceptować, 
zwłaszcza filmy, programy telewizyjne, wideo, nawet wystrój pokoju. 
Bywają  opornymi  czytelnikami;  trudno  im  skupić  spojrzenie  na  drobnym  druku.  Trudno 
im  także  zapamiętać  wygląd  słów  i  gubi  się  w  tekście.  Z  tego  powodu  czytają  raczej 
mato,  a  jeśli  już,  wybierają  krótkie,  żywo  angażujące  książki  lub  magazyny  z  licznymi 
ilustracjami  i  dużym  drukiem,  w  które  zagłębiają  się  bez  reszty  i  wówczas  z  łatwością 
zapamiętują wydarzenia i postacie ze swojej lektury. 
Pisanie  może  je  nużyć.  Miewają  trudności  z  formowaniem  liter.  Ich  pismo  jest  często 
niewyrobione,  nieporządne.  Mają:  skłonności  do  układania wokół siebie stosów rzeczy, 
gdyż  wolą  mieć  je  na  oku  niż  odłożyć  do  szuflady.  Potrafią  bez  trudu  określić,  gdzie 
szukać tego, co jest im akurat potrzebne. 
Książki, instrukcje, dekoracje z wieloma szczegółami wizualnymi przytłaczają je, toteż w 
szkole  często  „myślą  niebieskich  migdałach".  Nic  dziwnego,  skoro  niemal  na  każdej 
lekcji  i  realizuje  się  receptę  na  wyłączenie  ich  uwagi:  siedzieć  spokojnie,  słuchać  i 
patrzeć  na  określoną  rzecz.  W  takim  angażującym  wzrok  otoczeniu  ich  nadruchliwe 
ciała usiłują pomóc im w skupieniu uwagi. Każdy skierowany do nich przekaz wzrokowy 
musi być prosty i jasny, a przede wszystkim - one muszą się poruszać. 

Generated by Foxit PDF Creator © Foxit Software

http://www.foxitsoftware.com   For evaluation only.

background image

 

50 

Takie dziecko woli obrazy duże, o szerokiej perspektywie; potrafi ogarnąć całość jednym 
krótkim spojrzeniem. Co za tym idzie, jest także specjalistą od znajdowania igły w stogu 
siana. 
Oto  wspomnienie Anne: Pewnego dnia, gdy spacerowaliśmy drogą w stronę plaży, mój 
mały  przyjaciel  Andrew  powiedział  do  mnie:  „Założę  się,  że  nigdy  nie  widziała  pani 
piękniejszej".  Dopiero  po  kilku  minutach  zauważyłam  wytropioną  przez  niego  cudowną 
ważkę dobrze zamaskowaną w trzcinach nad jeziorkiem. Jego oczy wśród setek różnych 
zjawisk przyciągających wzrok w pobliżu i w oddali wyszukały klejnot, przepiękne stwo-
rzenie znieruchomiałe w ciszy. 
Przykładowy portret 
Jak  na  dzieciaka  z  piątej  klasy  Scott  to  kawał  boksera,  silny,  muskularny,  urodzony 
piłkarz;  sprawiał  wrażenie,  że  w  każdą  interakcję  wchodzi  z  zaciśniętymi  pięściami  i  w 
gotowości  bojowej  –pisze  Anne  o  jeszcze  jednym  swoim  dawnym  uczniu.  Inne  dzieci. 
najczęściej trzymały się od niego z daleka oprócz lekcji i wychowania fizycznego, kiedy 
to wybierano go jako pierwszego do drużyny. Ciało Scotta mówiło samo za siebie; była 
w  nim  czujność,  napięcie,  które  słabło  tylko  pod  dotknięciem  ręki,  przy  zmierzwieniu 
włosów. Widziałam, jak kręci się po klasie niczym emocjonalna beczka prochu z krótkim 
lontem. 
Nie  mógł  się  pomieścić  z  tą  energią  na  swoim  miejscu  przy  czteroosobowym  stoliku. 
Czytanie  lub  praca  pisemna  oznaczały  grymasy,  zniecierpliwienie,  ogromny  ładunek 
frustracji; zaciskał szczęki, pięści, gniewnie mamrotał pod nosem. Pewnego dnia w takiej 
sytuacji wskazałam mu wyjście na boisko i zaproponowałam parę okrążeń, żeby trochę 
ochłonął.  Po  chwili  wrócił  i  usiadł  na  swoim  krześle,  jakby  było  dla  niego  stworzone. 
Znacznie bardziej opanowany, zabrał się od razu do pracy. Przez kilka następnych dni, 
gdy wyczuwałam, że jego uwaga słabnie, a gniew potężnieje, wskazywałam drzwi, a on z 
wielką  ulgą  zrywał  się  z  krzesła.  A  potem  przyszedł  dzień,  kiedy  pochylona  nad  innym 
uczniem wyczulam bliskość Scotta. I zobaczyłam jego dłoń, jak wskazywała drzwi, dając 
mi  poznać,  że  on  wie,  czego  mu  trzeba  i  co  można  na  to  poradzić.  To  była  wspaniała 
chwila, chwila głębokiego zrozumienia, gdy Scott odczytał swoje własne sygnały, zaufał 
własnemu umysłowi. 
Jak się porozumieć 
Wzmacnianie kanału ruchowego 
Możesz  łatwo  nawiązać  kontakt  z  dzieckiem  robiąc  coś  wspólnie  z  nim,  wyraźnie 
okazując  czułość  i  dając  mu  poznać,  że  doceniasz  jego  pracę  i  sposób  jej  wykonania. 
Planuj rodzinne przedsięwzięcia włączając w nie dziecko; zbudujcie domek na drzewie, 
obsadźcie ogród, zróbcie wiosenne porządki, wydajcie duży obiad. Ustal z nim, w jakich 
obowiązkach  domowych  chciałoby  pomagać,  żeby  mogło  odczuć,  że  jego  wysiłki 
naprawdę się liczą Miejcie wspólne rozrywki, grajcie w rozmaite gry, uprawiajcie sport. 
Dowiedz  się,  czego  chciałoby  się  nauczyć.  Namów  je,  aby  nauczyło  ciebie  czegoś,  co 
umie, a ty nie. Wymieniajcie nowe:: sposoby robienia różnych rzeczy. Okaż uznanie dla 
jego  sprawności  fizycznej  i  pomóż  rozwijać  ją  w  sposób,  który  samo  wy  bierze.  i  nie 
zmuszaj go, żeby siedziało spokojnie. Nie zapominaj, że. rusza się, wierci, kręci, gdyż to 
pomaga  mu  skupić  uwagę.  Spróbuj  dostarczyć  mu  okazji,  by  zetknęło  się  z  czymś 
nowym najpierw, za pośrednictwem dotyku, smaku lub zapachu. 
Zrozum  jego  silną,  zdrową  potrzebę  autentycznego  kontaktu  fizycznego.  Na  uścisk, 
przytulenie, poklepanie po plecach to dziecko zawsze zareaguje dobrze. Jeśli nie ma cię 
przy  nim,  formą  zaspokajania  tego  pragnienia  będzie  przytulanie  pluszowych; 
zwierzaków  albo  opiekowanie  się  żywymi.  Pomóż  dziecku  nauczyć  się  rozpoznawać  u 
siebie potrzebę takiego kontaktu. Zachęcaj, aby wyrażało swoje pragnienia wprost, aby 
nie  czuło  się;  zmuszone  uciekać  się  do  negatywnych  sposobów  zwracania  na  siebie 
uwagi. 

Generated by Foxit PDF Creator © Foxit Software

http://www.foxitsoftware.com   For evaluation only.

background image

 

51 

Jeśli dziecko ma napady wściekłości, znajdź dla niego czas wtedy, gdy jest spokojne, i 
porozmawiaj o tym, co zaszło, jak się wtedy czuto, jakie potrzeby i jaka informacja kryty 
się  za  tym  wybuchem.  Dostrzeż  w  takich  scenach  przekaz,  którego  dziecko  nie  umiało 
zawrzeć w słowach, i nie reaguj automatycznie ani nie ignoruj go. Na przyszłość postaraj 
się  obmyślić  jakiś  rodzaj  fizycznej  aktywności  -  na  przykład  rzucanie  kamieniami  na 
dworze - do którego mogłoby się uciec w przypływie frustracji, dopóki nie zdoła dla niej 
znaleźć formy słownej. 
Uszanuj w nim potrzebę komfortu fizycznego. Ubrania, które nie leżą dobrze lub drażnią 
jego skórę, denerwują je. Niech cię nie wyprowadza ją z równowagi jego ciągłe zmiany 
pozycji  w  poszukiwaniu  wygody.  Potrafi  być  bardzo  wybredne,  jeśli  chodzi  o  pościel, 
meble, sprzęt sportowy. Ten wzorzec miała podobno księżniczka na ziarnku grochu. 
Wzmacnianie kahału słuchowego 
Zachęcaj  dziecko,  aby  mówiło  o  swoich  uczuciach  i  doświadczeniach  osobistych. 
Zamiast pytać: „O czym myślisz?" spróbuj raczej: „Co czujesz?" albo „Co robisz?" 
Najlepiej  porozumiesz  się  z  nim  werbalnie,  jeśli  dołączysz  jakiś  element  ruchowy. 
Rozmawiajcie  robiąc  coś  wspólnie:  spacerując,  grając  w  piłkę,  gotując  obiad.  Również 
trzymanie lub zabawa jakimś przedmiotem pomogą mu skupić uwagę. Czasami dzieci te 
pragną fizycznej bliskości podczas rozmowy. W tej sytuacji usiądź z dzieckiem lub stań 
tuż  przy  nim,  aby  mogło  mówić  swobodniej,  bez  konieczności  utrzymywania  długiego 
kontaktu wzrokowego. 
Zwracaj  się  do  niego  jak  tylko  się  da  najczęściej,  używając  stów  nawiązujących  do 
działań  i  uczuć;  objaśniaj  mu  różne  rzeczy  od  strony  technicznej  jak  to  zrobić,  jak  to 
funkcjonuje, jakie jest w dotyku. 
Jeśli nie może zebrać myśli, daj mu czas, żeby uporządkowało je sobie na glos. To dla 
niego ważne, móc się wypowiedzieć, ocenić to, co słyszy, i uczyć się formułować swoje 
prawdy. 

Muzyka  może  wywierać  ogromny  wpływ  na  stan  emocjonalny  i  fizyczny  tego  dziecka. 
Kojące  piosenki  lub  muzyka  instrumentalna  świetnie  pomagają  mu  się  uspokoić  i 
zasnąć.  Śpiewanie  i  gra  na  instrumentach  sprawiają  mu  wiele  radości  jako  forma 
twórczej ekspresji i wyładowania energii fizycznej. 
Wzmacnianie kanału wzrokowego 
Jego  umysł  obejmuje  całość  sytuacji  w  okamgnieniu  i  widzi  rozwiązania  w  szerokiej 
perspektywie. Zarazem dziecko to z trudem spostrzega szczegóły wizualne. Na przykład 
potrafi  patrząc  na  kogoś  powiedzieć,  jakie  są  uczucia  tej  osoby,  a  nie  zauważy  koloru 
oczu ani jak jest ubrana. 
Pytaj  o  jego  sny  i  wyobrażenia.  Omawiaj  z  nim  krok  po  kro  ku  plan  urzeczywistnienia 
jego wizji. 
Uszanuj jego wizualną wrażliwość. Pilnuj się, żeby nie mówi " mu, na co ma patrzeć albo 
co widzi, a czego nie. Zachęcaj je, by ufało własnym oczom i samo uświadamiało sobie, 
jak dany obraz na nie wpływa. Respektuj jego decyzję, gdy odwraca wzrok lub ucieka 
przed bolesnym lub nieprzyjemnym doznaniem wzrokowym. Zarówno miłe, jak i niemiłe, 
pozostają w jego pamięci przez długi czas. 
Ucz je starannie wybierać to, co ogląda. Gdy zaangażuje swoją uwagę w jakiś program 
telewizyjny,  film,  fotografię  czy  dzieł  sztuki,  może  dać  się  pochłonąć  całkowicie  i 
bezkrytycznie.  Rozmowa  o  tym,  co  widzi  lub  czyta,  pomoże  mu  w  dokonywani 
rozsądnych wyborów. 
Pomoc w domu 
Część  dzieci  o  tym  wzorcu  przeżywa  w  szkole  naprawdę  nie  łatwe  chwile.  Ich  bujną 
energię fizyczną określa się tam jak nadpobudliwość. Gdy wyłączają się podczas lekcji, 
często  z  powodu  nadmiernego  obciążenia  informacją  angażującą  wzrok  mówi  się,  że 

Generated by Foxit PDF Creator © Foxit Software

http://www.foxitsoftware.com   For evaluation only.

background image

 

52 

„mają  trudności  w  koncentracji".  Gdy  ich  oczy  za  reagują  na  stres,  jakim  jest  dla  nich 
konieczność ciągłego skupiania się na drobnym druku, nazywa się je dyslektykami. 
Te  etykietki  świadczą  o  czynionych  w  dobrej  wierze  wysiłkach  pedagogów,  aby  dojść, 
dlaczego niektóre dzieci nie radzą sobie z tradycyjną nauką szkolną. Może zrozumienie 
ruchowo  wzrokowo-słuchowego  wzorca  myślowego  przybliży  nauczycielom  i  rodzicom 
potrzeby  edukacyjne  tych  dzieci.  Nacisk  na  wzrok  i  ograniczenia  fizyczne, 
charakterystyczny  dla  nauki  w  tradycyjnej  szkole,  może  uczynić  ich  szkolne 
doświadczenia  źródłem  frustracji.  Rodzice  pomogą  im  skutecznie,  zapewniając  to,  co

 

większość  szkół  oferuje  w  minimalnych  dawkach:  możliwość  wykorzystania  ciała  w 
procesie uczenia się oraz wzroku w procesie tworzenia. 
Żywe  Srebra  najłatwiej  zapamiętują  to,  co  same  robiły  lub  doświadczyły.  Wzbogacaj 
lekturę  i  prace  pisemne  w  elementy  ruchowe.  Niech  dziecko  złączy  drutem  baterie  i 
żarówki,  niech  samo  skonstruuje  obwód  elektryczny,  a  opis  lub  wykres  ożyje  w  jego 
oczach.  Jeśli  dziecko  uczy  się  na  przykład  o  starych  żaglowcach,  odwiedźcie  muzeum 
morskie,  jeśli  to  możliwe,  wejdźcie  na  pokład,  pokręćcie  kołem  sterowym,  wyciągnijcie 
się  w  marynarskim  hamaku.  Takie  przeżycie  nada  historii  żeglugi,  rysunkom  i  tabelom 
wymiar osobisty. 
Graficzne przedstawienie cyklu przemian wodnych albo wykonanie makiety znanej bitwy 
wzbogaci lekcję i odpowiednie rozdziały podręcznika. Odgrywanie opowiadań z czytanki 
albo zadań tekstowych na matematyce pogłębi ich zrozumienie i utrwali umiejętności. 

Namów  dziecko,  aby  zanim  zacznie  odrabiać  lekcje,  pobawiło  się  na  dworze  albo 
potrenowało  jakiś  sport.  To  pozwoli  mu  zrównoważyć  wpływ  zajęć  szkolnych,  w 
przeważającej  części  odsiedzianych,  i  lepiej  się  skoncentrować,  gdy  znowu  przyjdzie 
pora posiedzieć i popracować. 
Gdy  dziecko  pracuje  w  domu,  szukaj  sposobów  złagodzenia  napięcia  i  zmniejszenia 
stopnia  trudności  nauki  czytania  i  pisania.  Niełatwo  mu  czytać  w  skupieniu,  nie 
poruszając się. Bujanie się w fotelu na biegunach może je powstrzymać przed bujaniem 
w  obłokach  podczas  lektury.  Pomocne  może  też  się  okazać  wodzenie  palcem  po 
stronicy. Czasem skutecznym sposobem utrzymania koncentracji jest czytanie na głos. 
Zachęcaj  dziecko,  aby  opowiadało  ci  wydarzenia  z  przeczytanych  historii.  Zadawaj  mu 
pytania,  które  pomogą  mu  uświadomić  sobie  podobieństwa  między  własnymi 
doświadczeniami i uczuciami a przeżyciami postaci, o których czytało. To wzbogaci jego 
sposób  pojmowania.  Przez  pewien  czas  dziecko  może  najchętniej  poprzestawać  na 
ilustrowanych książkach i pismach z dużym drukiem. 
Młodsze dzieci mogą mieć trudności z opanowaniem koniecznej do pisania koordynacji 
wzrokowo-ruchowej.  Zaopatrz  się  sztalugi,  kredę  lub  przyczep  na  ścianie  duży  kawał 
papieru,  żeby  dziecko  mogło  ćwiczyć  całym  sobą  i  pisać  na  początku  dużymi  literami. 
Pamiętaj,  że jego charakter pisma może na zawsze pozostać nieporządny, niepodobny 
do innych. 
Treść  jego  prac  pisemnych  powinna  wypływać  z  jego  osobistych doświadczeń. Namów 
dziecko, aby spisywało swoje wspomnienia albo opisywało zajęcia i przeżycia w listach 
do przyjaciół. Z początku możesz odegrać rolę sekretarki, pisząc pod jego dyktando, aby 
pozostawić  mu  czystą  przyjemność  tworzenia,  pozbawioną  wysiłku  myślenia  o 
wizualnych szczegółach języka. 
Zachęcaj dziecko, aby szukało środków wyrazu dla swoich marzeń i wizji. Wspieraj je w 
poszukiwaniach  twórczych  elementów  sfery  wzrokowej  jako  przeciwwagi  dla  tych 
bardziej  przyziemnych,  na  które  nacisk  kładzie  szkoła.  W  domu  zaproponuj  zabawę  z 
wykorzystaniem  rozmaitych  tworzyw  plastycznych,  jak  farby,  glina, pastele, tkanina czy 
drewno. 

Generated by Foxit PDF Creator © Foxit Software

http://www.foxitsoftware.com   For evaluation only.

background image

 

53 

Po  niemal  całym  dniu  koncentracji  wzrokowej,  jakiej  wymaga  szkoła,  dziecko  to 
najczęściej  odczuwa  potrzebę  wyłączenia  uwagi  i  chce  chłonąć  świat  wszystkimi 
zmysłami.  Pomóż  mu  zrozumieć,  że  obrazy  także  mogą  być  kojące  i  przyjemne.  Idźcie 
razem na spacer i na przykład - obserwujcie chmury. 
Żywe  Srebro  zwraca  baczną  uwagę  na  swoje  otoczenie.  Pomóż  mu  stworzyć  sobie 
miejsce  do  pracy,  w  którym  miałoby  swobodę  poruszania  się  i  mogło  wygodnie usiąść. 
Razem  dochodźcie  do  odpowiednich  rozwiązań  w  kwestii  mebli,  oświetlenia, 
ogrzewania, wietrzenia i wilgotności pomieszczenia. 

Podsumowując,  Żywe  Srebra  potrzebują  dużo  zabawy  i  konkretnego  ujścia  dla 
przepełniającej  je  energii  fizycznej, a zarazem czułości i zainteresowania, gdy mówią o 
swoich uczuciach, nadziejach i marzeniach. 
 
ROZDZIAŁ ÓSMY 
Wędrujący Poszukiwacz 
Typ ruchowo-wzrokowo-słuchowy 
Odsetek  uczniów  mających  trudności  w  czytaniu  w  szkołach  podstawowych  krajów  Azji 
Wschodniej  niewiele  różni  się  od  odsetka  takich  uczniów  w  szkołach  amerykańskich. 
Istotna  różnica  polega  na  podejściu  rodziców  rodzice  amerykańscy  koncentrują  się 
raczej na wrodzonych ograniczeniach, azjatyccy - na staraniach uczniów. 
Harold Stevenson i Jame Stigler 
 
Najwłaściwszy sposób uczenia się: doświadczenie/słuchanie/patrzenie  
Najwłaściwsza forma wypowiedzi: działanie/demonstracja/mowa 
Rzut oka na wzorzec 
Dzieci  te  to  zamknięci  w  sobie,  spokojni  miłośnicy  natury  o  mocnej  konstytucji, 
sprawiający wrażenie, jakby otaczała ich głęboka cisza. Odznaczają się zorganizowaną, 
uporządkowaną  energią  i  wrażliwością  oraz  fizycznym  wdziękiem.  Życie  zdaje  się 
wstępować  w  nie,  gdy  są  w  ruchu.  Mają  wrodzoną  dobrą  koordynację  ruchów  i  łatwo, 
bez ustnych wskazówek opanowują umiejętności natury fizycznej. 
Obdarzone  łagodnym  głosem,  zawsze  zdają  się  śledzić  i  rejestrować  działania  innych. 
Słowa znajdują powoli, mówią zwięźle. Szczególnie trudno im mówić o uczuciach. Są to 
dzieci  raczej  zamknięte  w  sobie,  które  lubią  pracować  i  bawić  się  same  lub  tylko  z 
najbliższym przyjacielem. Często łatwiej im znaleźć więź ze zwierzętami niż z ludźmi. 
Interesują  je  najróżniejsze sprawy z bardzo odległych od siebie dziedzin. Pasjonują się 
futbolem  i  sztuką,  szyciem  i  chemią.  Mają  jakąś  intuicyjną  zdolność  łączenia  tych 
zainteresowań w harmonijną całość. 
Sfera fizyczna 
Ruch  jest  dla  nich  czymś  bardzo  ważnym.  Mają  mnóstwo  energii  fizycznej.  Często 
wiercą  się,  gdy  im  się  każe  siedzieć  spokojnie,  niektóre  są  po  prostu  bez  przerwy  w 
ruchu.  Potrafią  się  doskonale  skupić,  jeśli  patrząc  i  słuchając  mogą  stać  i  na  przykład 
przeciągać się lub zająć czymś ręce. 
Lubią dużo „robić"; uwielbiają sport i łatwo opanowują umiejętności ruchowe. Aktywność 
fizyczna  każdego  rodzaju  ożywia  je.  Potrafią  być  bardzo  dobrze  zorganizowane  i 
precyzyjne w swoim działaniu. Jeśli wierząca sukces, pracują pilnie. Mają zwykle dobrą 
koordynację  wzrokowo-ruchową,  lubią  pracować  rękami,  potrafią  łatwo  konstruować 
rzeczy z elementów, często w sposób bardzo twórczy. 
Dziecko  z  tym  wzorcem  jest  zazwyczaj  bardzo  wyraźnie  świadome  doznań  cielesnych. 
Ponieważ  komfort  fizyczny  ma  dla  niego  duże  znaczenie,  potrafi  bardzo  wytrwale 
poszukiwać wygodnego krzesła lub wygodnej pozycji ciała. Wybiera ubrania kierując się 
wygodą i swobodą ruchów i, w pewnym stopniu, ich wyglądem. 

Generated by Foxit PDF Creator © Foxit Software

http://www.foxitsoftware.com   For evaluation only.

background image

 

54 

Odczuwa  wszystko  bardzo  głęboko,  ale  wyrazić  swoje  emocje  w  słowach  to  dla  niego 
prawie niepodobieństwo. Gdy ktoś, na kim mu zależy, nie stanie po jego stronie, potrafi 
uporczywie się dąsać. Rozgniewane - raczej wycofuje się, niż wybucha. Kontakt fizyczny 
nawiązuje łatwo i w sposób naturalny, pragnie dotykać innych i być dotykane. 
Woli  być  samo  albo  z  jednym  czy  dwojgiem  innych  dzieci  niż  w  dużym  towarzystwie. 
Przebywając w grupie często wyszukuje sobie spokojne miejsce, gdzie może posiedzieć, 
popatrzeć i posłuchać. 
Sfera wzrokowa 
Dziecko o tym wzorcu potrafi wytrzymać dłuższy kontakt wzrokowy, ale jeśli on zanadto 
się przeciąga, mruży oczy, trzepocze rzęsami, miewa tiki. Jeśli dziecko słyszy zbyt wiele 
słów, jego oczy zaczynają błądzić, a żeby uświadomić sobie, co chce powiedzieć, musi 
spojrzeć w bok. 
Dzieci  o  tym  wzorcu  konstruują  obrazy  w  sposób  trójwymiarowy.  Oznacza  to,  że, 
dosłownie  i  w  przenośni,  widzą  rzeczy  z  różnych  perspektyw.  Potrafią  obracać  w 
myślach  litery,  słowa,  obrazy,  wzory  i  wykresy.  Dostrzegają  także  znaczenie  wielu 
aspektów  jednej  sprawy  oraz  potrafią  objąć  umysłem  pewną  całość  równie  dobrze  jak 
szczegóły. 
Wiele  z  nich  ma  trudności  z  nauką  czytania,  jeśli  uczy  się  je  tradycyjną  techniką 
fonetyczną,  ponieważ  brzmienie  słów  nie  przemawia  do  nich.  Nawet  jeśli  udaje  im  się 
rozszyfrować  jakiś  wyraz,  mogą  go  nie  zapamiętać.  Zwalniając  tempo,  aby  odczytać 
nieznane  słowo,  łatwo  tracą  z  oczu  kontekst.  Często  muszą  wodzić  palcem  po  stronie, 
aby się nie zgubić. 
Język 
Żeby  nawiązać  rozmowę,  dziecko  funkcjonujące  według  tego  wzorca  musi  czuć  się 
bezpiecznie,  wiedzieć,  że  jest  słuchane  i  akceptowane.  W  grupie  często  milczy 
skrępowane. Nie lubi gadać o byle czym i jeśli się je zmusza do rozmowy, sztywnieje. 
Nawet  gdy  czuje  się  swobodnie,  z  trudem  znajduje  słowa.  Mówiąc,  robi  pauzy.  Często 
dopiero  po  dłuższej  chwili  odpowiada  na  pytania,  przypomina  sobie  jakąś  nazwę  lub 
znajduje  potrzebne  słowo.  Jego  odpowiedzi  są  krótkie,  zwięzłe,  nieraz  zdumiewająco 
oryginalne  i  wnikliwe.  Czasami  reaguje  w  sposób  wykrętny,  omijając  sedno  sprawy, 
zadaje niezliczone pytania, na które nie ma odpowiedzi. 
Używa  wielu  zwrotów  kojarzących  się  z  ruchem,  określają  cydr  działania  i  uczucia, 
takich  jak  „czuć  atmosferę",  „pchnąć  sprawę",  „wpadnę  do  ciebie".  Rzadko  plotkuje. 
Często zapomina tytuły albo co się kryje za inicjałami. Gdy mówi, jego twarz nie zmienia 
wyrazu. 
Niektóre  z  tych  dzieci  późno  uczą  się  mówić;  często  one  właśnie  zadziwiają  rodziców 
najpierw  długo,  długo  milcząc,  a  potem  zaczynając  przemawiać  pełnymi  zdaniami. 
Czasami długo zachowują oryginalną dziecinną wymowę. 
Nadmiar  słów  może  je  przytłaczać.  Jeśli  muszą  siedzieć  cicho,  skupiać  wzrok  na 
określonym obiekcie i słuchać, wyłączają się, gdyż to porusza sferę nieświadomości ich 
umysłu.  Wynika  z  tego  również,  że  to,  co  się  do  nich  mówi,  głęboko  na  nie  wpływa. 
Szorstkie, krytyczne słowa mogą odbijać się echem w ich głowach przez całe lata. Jeśli 
to możliwe, krytyczne uwagi powinno się im raczej przekazywać w formie pisemnej, nie 
ustnej. 
Przykładowy portret 
Steve  był  kochanym  dzieciakiem,  słodkim  jak  czekoladka  wspomina  Anne.  Wdzięczny, 
swobodny,  energiczny,  jak  zdrowy,  silny  źrebak  czystej  krwi.  Był  bardzo  zamknięty  w 
sobie, spokojny, pracował systematycznie, według swoich nawyków, ale nigdy jakoś nie 
miał okazji nacieszyć się znaczącym sukcesem szkolnym. 

Generated by Foxit PDF Creator © Foxit Software

http://www.foxitsoftware.com   For evaluation only.

background image

 

55 

W  pierwszym  tygodniu  nauki  w  piątej  klasie,  aby  przedstawić  się  innym,  robiliśmy 
autoportrety  techniką  collage'u:  pośrodku  swojej  pracy  Steve  umieścił  własne  zdjęcie  z 
piłką  futbolową  Dokoła  wypisał  skrupulatnie  nazwy  wszystkich  swoich  ukochanych 
dyscyplin  sportowych;  od  skateboardu  i  kolarstwa  terenowego  po  pływanie  i  hokej, 
każda  starannie  zilustrowana  rysunkami  malutkich  komiksowych  ludzików,  które 
uwielbiał rysować. 
Tego  roku  codziennie  przez ostatnie pół godziny zajęć szkolnych urządzaliśmy coś, co 
nazywaliśmy  magicznym  kręgiem.  Była  to  okazja,  aby  każde  z  dzieci  mogło  się 
bezpiecznie podzielić z innymi swoimi uczuciami i opiniami na różne tematy. Nikomu nie 
wolno  było  przeszkadzać  i  każdy  miał  też  prawo  nie  zabierać  głosu.  Przez  pierwszych 
kilka  miesięcy  Steve  tylko  kręcił  się  niespokojnie,  ale  nigdy  się  nie  odzywał,  po  prostu 
słuchał, co mówią jego koledzy, którzy często aż się wyrywali, żeby opowiadać o sobie. 
On sprawiał wrażenie jakby zakłopotanego: trzydzieści minut nigdy mu nie wystarczało, 
aby zebrać się na odwagę i znaleźć słowa. 
Pewnego  razu  coś  zaskoczyło.  Temat  dnia  był  związany  ze  sportem;  zdaje  się,  że 
wspominaliśmy,  jak  to  kiedyś  pomogliśmy  wygrać  naszej  drużynie.  Ku  ogólnemu 
zaskoczeniu  (a  mojej  radości)  Steve  opowiedział  o  meczu,  w  którym  strzelił 
decydującego gola. „Byłem dumny z siebie" powiedział. 
Następnego dnia przyniósł obrazek śmiesznego małego pieska narysowany na tekturce. 
Była  to  bardzo  sprytna  konstrukcja:  w  tekturce  wycięte  były  otwory,  a  z  tyłu 
przymocowane paski, tak że oczy pieska mogły się przesuwać. Pod portretem Charliego 
widniało  słowo  „dumny".  Co  kilka  dni  pojawiał  się  nowy  Charlie,  w  innej  pozie  a  jego 
wzrok wyrażał inną emocję. Steve codziennie przynosił obrazki do kręgu. Gdy spoglądał 
na  nie,  łatwiej  mu  było  znaleźć  słowa  dla  określenia  swoich  uczuć.  Czasem  po  prostu 
pokazywał obrazek i pozwalał, by Chanie mówił za niego. Od tego czasu Steve rzadko 
milczał,  gdyż  znalazł  dowcipny,  twórczy  sposób  objawiania  swoich  uczuć  i  przeżyć, 
harmonizujący z powolnym rytmem jego mowy. 
Jak się porozumieć 
Wzmacnianie kanału ruchowego 
Wędrujący Poszukiwacze chcą, żeby im towarzyszyć w ich zajęciach, aby ich dotykać i 
doceniać  umiejętności.  Najbardziej  udane  relacje  z  nimi  powstająca  trakcie  wspólnej 
aktywności.  Graj  z  dzieckiem  w  rozmaite  gry,  pozwalając  mu  przewodzić.  Uprawiajcie 
razem  sport.  Jak  najczęściej  wyjeżdżaj  z  nim  na  łono  natury.  Realizujcie  wspólnie 
praktyczne 

przedsięwzięcia, 

na 

przykład 

składajcie 

rower, 

przeprowadzajcie 

doświadczenia  chemiczne,  pieczcie  ciasteczka,  sadźcie  drzewka.  Włącz  dziecko  w 
obowiązki  domowe,  aby zobaczyło, że jego praca się liczy; niech wykąpie psa, zagrabi 
liście,  odkurzy  dywan,  pomoże  malować  pokój.  Pytaj,  czego  chciałoby  się  nauczyć. 
Poproś,  aby  nauczyło  ciebie  czegoś,  co  samo  umie,  a  ty  nie.  Wymieniajcie  się 
doświadczeniami, jak robić różne rzeczy. 
Pozwól  mu  wstawać,  kręcić  się,  machać  rękami,  nawet  jeśli  ty  chcesz  spokojnie 
posiedzieć.  Stwarzaj  mu  okazje,  by  zetknęło  się  z  czymś  nowym  najpierw  za 
pośrednictwem dotyku, smaku, zapachu. 
Zrozum  jego  silną,  zdrową  potrzebę  autentycznego  kontaktu  fizycznego:  uścisku, 
przytulenia,  poklepania  po  plecach.  Na  ogół  uwielbia  ono  zajmować  się  zwierzętami. 
Własne  zwierzątko  pomoże  mu  zaspokoić  potrzebę  dotyku  i  porozumienia 
pozawerbalnego. 
Jeśli  zranione  zamyka  się  w  sobie,  zostaw  je  w  spokoju.  Nie  wywieraj  na  nie  presji 
słownej. Łagodne dotknięcie może okazać się najlepszą metodą ponownego nawiązania 
kontaktu, gdy dziecko będzie do tego gotowe. 
Wzmacnianie kanału wzrokowego 

Generated by Foxit PDF Creator © Foxit Software

http://www.foxitsoftware.com   For evaluation only.

background image

 

56 

Kanał  wzrokowy  jest  bardzo  dobrą  drogą  porozumiewania  się  z  takim  dzieckiem,  gdyż 
daje mu szansę odetchnąć od mówienia i słuchania: pisz do niego liściki. 
Organizujcie  rozrywki  oparte  na  jego  umiejętności  operowania  obrazami.  Dzięki  niej 
potrafi  znakomicie  grać  na  przykład  w  Master  Mind.  Rozwijaj  każdy  przejaw 
zainteresowania  sztuką,  fotografią,  rysunkiem,  rzeźbą,  tkaniną,  stolarką.  Może  stać się 
dla niego pozawerbalnym sposobem wyrażania uczuć. 
Wynajduj  zajęcia  polegające  choć  w  części  na  wspólnym  oglądaniu  czegoś:  jego 
rysunków,  ulubionego  programu  w  telewizji;  chodźcie  na  imprezy  sportowe,  do  kina, 
grajcie w karty. 
Wzmacnianie kanału słuchowego 
Nade  wszystko  miej  cierpliwość dla jego milczkowatości i potrzeby ciszy. Nie zamęczaj 
go pytaniami i stwierdzeniami, poczekaj na jego inicjatywę. Zmuszanie go do mówienia 
może spowodować, że jeszcze bardziej zamknie się w sobie. 
Unikaj  plotkowania  i  paplania  z  nim  o  byle  czym:  Zachęcaj,  aby  opowiadało  o  swoich 
doświadczeniach ono swobodniej mówi o tym, co robi, niż o tym, co czuje. Jeśli zadajesz 
mu  pytanie,  daj  też  czas  na  spokojne  przemyślenie  odpowiedzi.  Nie  mów  za  nie,  co 
myśli, i nie kończ za nie zdania. Wysłuchaj do końca, nawet jeśli wydaje ci się, że wiesz, 
co chce powiedzieć. Może spotkać cię niespodzianka. 
Dziecko  to  szuka  swojej  drogi  zadając  niezliczone  pytania,  sprawdzając  różne 
możliwości  i  wypróbowując  odpowiedzi  w  praktyce.  Żeby  nie  wiem  jak  cię  kusiło,  nie 
odpowiadaj  na  te  pytania.  Skieruj  uwagę  dziecka  z  powrotem  na  jego  osobę.  Czasem 
najlepszym wyjściem bywa milczenie lub uczciwe: „Nie wiem". 
Zachęcaj  dziecko,  aby  w  czasie  rozmowy  ruszało  się,  rysowało  lub  bawiło  się  czymś,  i 
pozwól  mu  patrzeć,  na  co  chce.  Gdy  objaśniasz  mu  coś  nowego,  zwłaszcza  pojęcie 
abstrakcyjne,  przygotuj  sobie  jakieś  konkretne  przykłady,  ilustracje-rzeczywiste  lub 
wymyślone. 
W rozmowie z nim trzymaj się prawdy i bądź precyzyjny. Nie przesadzaj, chyba że masz 
w tym wyraźny cel. Miej na uwadze, że ono jest bardzo wrażliwe na ton głosu; tak samo 
jak na słowa. To, co do niego mówisz, a także jak mówisz, głęboko zapada mu w serce. 
Wspaniałą,  bardzo  intymną  formą  kontaktu  będzie  wspólne  słuchanie  jego  ulubionej 
muzyki. 
Pomoc w domu 
Z  reguły  dzieci  te  odnoszą  się  z  największym  entuzjazmem  do  tych  aspektów  życia 
szkolnego,  które  pozwalają  im  rozładować  energię  fizyczną,  także  w  sposób 
skoordynowany  -  wychowania  fizycznego,  plastycznego,  prac  ręcznych  i  przedmiotów 
przyrodniczych.  Tradycyjne  wizualno-słuchowe  metody  uczenia  się  nie  zaspokajająca 
pełni  ich  potrzeb.  Ze  szkoły  wychodzą  niejednokrotnie  albo  zobojętniałe  i  zamknięte  w 
sobie,  albo  bliskie  niekontrolowanego  wybuchu  energii.  Te  dzieci  chcą  aktywnie 
angażować  się  we  wszystko;  chcą coś robić, chcą wiedzieć jak, chcą nabrać biegłości. 
Dla  pełnego  przyswojenia  sobie  informacji potrzebują także spokoju. Szkoła zawodzi je 
pod każdym względem. Ich wrodzone zdolności nie są zauważane ani wykorzystywane. 
Rodzice  najlepiej  dopomogą  takiemu  dziecku  zapewniając  mu  zarówno  możliwość 
fizycznego  wyżycia  się,  jak  i  ciszę  i  samotność.  Wyładowanie  energii  w  sporcie  lub 
innych  zajęciach  pozalekcyjnych  zwiększy  jego  zdolność  koncentracji  na  odrabianiu 
prac domowych. 
Pamiętaj, że gdy to dziecko przychodzi do domu po lekcjach, potrzebuje dużo czasu, by 
w  spokoju  odreagować  typowy,  wypełniony  słowami  dzień  szkolny.  Pozwól  mu  pobyć 
trochę  na  dworze  albo  w  swoim  pokoju,  gdzie  będzie  mogło  słuchać  do  wyboru-swojej 
ulubionej muzyki albo ciszy. 

Generated by Foxit PDF Creator © Foxit Software

http://www.foxitsoftware.com   For evaluation only.

background image

 

57 

Gdy  tylko  się  da,  stwarzaj  mu okazję zakosztowania tego, o czym się uczy; wycieczki i 
własne  eksperymenty  są  dla  niego  często  najlepszymi  nauczycielami.  Jeśli  uczy  się  o 
lotach kosmicznych, zabierz je do muzeum astronautyki, gdzie będzie mogło naprawdę 
wspiąć  się  do  kabiny  i  posiedzieć  przed  tablicą  rozdzielczą,  albo  wyszukaj  film  wideo, 
który pozwoli mu wczuć się w atmosferę. 
Pomagając  mu  w  nauce  wykorzystuj  schemat  doświadczenie/patrzenie/słuchanie  oraz 
działanie/demonstracja/mowa.  Na  przykład  podczas  nauki  ortografii  „pisz"  mu  słowa 
palcem  na  plecach,  aby  mogło  je  poczuć.  Wtedy  zobaczy  słowo  oczami  duszy,  zanim 
zdążysz  je  wypowiedzieć.  Niech  je  następnie  napisze  i  wypowie  samo,  aby  zamknąć 
obwód. 
Dziecko  o  tym  wzorcu  powinno  uczyć  się  czytać  i  pisać  w  sposób  oparty  na 
doświadczeniu:  Jeśli  szkoła  nie  posługuje  się  tą  metodą,  stosuj  ją  w  domu,  najczęściej 
jak  się  da.  Zachęcaj  dziecko,  aby  opowiadało  ci  o  swoich  przeżyciach,  o  tym,  co 
chciałoby  zapamiętać.  Jego  motywacja  będzie  znacznie  silniejsza,  jeśli  pozwoli  mu  się 
czytać i pisać własne słowa. Zapisuj te historie. 
Zachęcaj  dziecko,  aby  czytało  w  ruchu.  Choćby  fotel  na  biegunach  zapewni  mu  tyle 
ruchu, aby mogło się skupić. Namów je, aby wyobraziło siebie, jak odgrywa jakąś rolę w 
tym, co czyta, albo wręcz spróbowało ją odegrać. Także robienie ilustracji do tekstu albo 
notatek pomoże mu zapamiętać treść. Jeśli dziecko ma przygotować ustną wypowiedź, 
poradź mu, aby korzystało z notatek, rekwizytów, aby się przy tym poruszało. Powtórkę 
materiału przed klasówką albo naukę ortografii ułatwią gry wizualne. Tablica na ścianie 
lub  sztalugi  to  także  pożyteczne  i  przyjemne  pomoce  naukowe;  powtarzajcie 
matematykę  rozwiązując  zadania  na  tablicy.  Wówczas  dziecko  przy  pracy  umysłowej 
może być w ruchu, aktywne. 
Większość  tych  dzieci  uświadamia  sobie,  że  wyłączają  się,  gdy  się  do  nich  mówi. 
Poeksperymentuj cię z nimi, aby znaleźć jakieś nie rozpraszające uwagi zajęcie dla ciała 
i rąk, które pomoże im skupić uwagę podczas słuchania. 
Pomóż  dziecku  zorganizować  sobie  własne  miejsce  do  pracy,  gdzie  mogłoby  zarazem 
poruszać się do woli i wygodnie siedzieć. Dostosuj pomieszczenie do jego życzeń co do 
temperatury, dostępu świeżego powietrza; wilgotności. 

Podsumowując, ci ciekawscy poszukiwacze potrzebują możliwości aktywnego rozwijania 
swoich  licznych  zainteresowań,  pomocy  w  szukaniu  twórczych  sposobów  wyrażania 
uczuć, a także odrobiny wygody i ciszy, która pozwoli im usłyszeć własny głos. 
 
ROZDZIAŁ DZIEWIĄTY 
Wszędobylski Obserwator 
Typ wzrokowo-ruchowo-słuchowy 
Gdyby  jakieś  obce,  nieprzyjacielskie  siły  usiłowały narzucić Ameryce tak kiepski system 
szkolnictwa,  jaki  mamy  obecnie,  słusznie  uznalibyśmy  to  za  akt  agresji.  
Państwowa 
Komisja do Spraw Doskonalenia Szkolnictwa 
 

Najwłaściwszy sposób uczenia się: patrzenie/doświadczenie/słuchanie  

Najwłaściwsza forma wypowiedzi: demonstracja/działanie/mowa 

Rzut oka na wzorzec 
Każdego,  kto  styka  się  z  takim  dzieckiem,  z  miejsca  uderza  jego  empatyczna  energia. 
Sprawia wrażenie, jakby chłonęło świat oczami i czuło to, co widzi. Czasami, zwłaszcza 
w  większej  grupie,  bywa  raczej  ciche  i  zamknięte  w  sobie.  Innym  razem  jest  bardzo 
gadatliwe,  opowiada  długaśne  historie  z  własnego  życia,  za  którymi  często  trudno 
nadążyć.  Jego  słowa  zdają  się  krążyć  wokół  sedna,  nigdy  doń  nie  docierając.  Mówiąc, 
musi gestykulować lub kręcić się. 

Generated by Foxit PDF Creator © Foxit Software

http://www.foxitsoftware.com   For evaluation only.

background image

 

58 

Samodzielne  podejmowanie  decyzji  nierzadko  sprawia  mu  trudności;  łatwo  idzie  za 
tłumem. Gdy sprawy nie ułożą się po jego myśli, potrafi szukać ucieczki w sklamrzeniu. 
Ma  doskonałą  koordynację  wzrokowo-ruchową;  łatwo  uczy  się  obserwując  innych  i 
potem  powtarzając.  Jest  dobrym  współpracownikiem,  partnerem,  wspólnikiem;  woli 
raczej pracować w zespole niż na własną rękę. 
Sfera wzrokowa 
Te  dzieci  są  wizualnymi  pedantami.  Chcą,  żeby  ich  ubrania,  należące  do  nich 
przedmioty  oraz  otoczenie  były  podporządkowane  wewnętrznej  wizji,  którą  próbują 
wykreować.  Źle  im  się  myśli  w  nieładzie.  Większość  pisze  czytelnie,  ortograficznie  i 
łatwo  wyłapuje  błędy  w  tekście.  Niektóre  lubią  rysować  i  szczegółowo  projektować 
rozmaite  rzeczy.  Organizują  swoje  sprawy  za  pomocą  pisemnych  przypomnień,  list, 
instrukcji i wskazówek. 
Niezwykle  łatwo nawiązują kontakt wzrokowy. Często też potrafią utrzymywać go przez 
dłuższy czas, lecz gdy słuchanie się przeciąga, ich wzrok błądzi w przestrzeni. Gdy nad 
czymś  myślą,  często  unoszą  oczy  w  górę  lub  zamykają,  by  wsłuchać  się  w  coś 
dogłębnie. 
Z  niezmierną  łatwością  zapamiętują  to,  co  widziały  lub  czytały.  Pamiętają  twarze  ludzi, 
ale  często  zapominają  imiona  i  nazwiska.  Najlepiej  uczą  się  przez  obserwację  lub 
czytając  instrukcję,  a  potem  próbując  samemu,  ale  bez  uprzednich  ustnych  objaśnień. 
Jeśli  utkną  na  jakimś  etapie,  to  mogą  zadawać  pytania  i  prosić  o  wyjaśnienia.  Na 
przykład  ucząc  malucha  zawiązywać  sznurowadła,  najlepiej  najpierw  pokazać  mu,  jak 
się  to  robi,  nie  objaśniając  swoich  kolejnych  czynności.  Potem  trzeba  mu  pozwolić 
spróbować  samemu,  tyle,  ile  zdoła,  i  powtarzać  na  przemian  pokazy  i  próby 
naśladownictwa. Do wyjaśnień słownych należy się uciekać tylko wtedy, gdy malec sam 
o nie poprosi, inaczej mogą mu zamącić w głowie. 
Dla  tych  dzieci  ważne  jest  także, by wiedziały, że mogą podejmować próby i popełniać 
błędy nie narażając się na krytykę. Szorstkie lub ośmieszające uwagi mogą położyć kres 
wszelkiej nauce. 
Niektóre  są  żarliwymi  czytelnikami,  inne  znów  mają  przez  całe  życie  kłopoty  z 
czytaniem; zależy to od metody, jaką ich uczono. U osób o tym wzorcu kanał wzrokowy i 
słuchowy  oba  zaangażowane  w  proces  czytania  -  przedziela  kanał  ruchowy.  Toteż 
czytanie może im sprawiać trudności, jeśli nie pomagają sobie ciałem, rękami, ekspresją 
uczuć.  Metoda  fonetyczna  rzadko  bywa  skuteczna,  ponieważ  mają  kłopoty  z  wyma-
wianiem słów i nie zapamiętują ich ze słuchu. Lepiej sprawdza się metoda wzrokowego 
rozszyfrowywania  słów,  w  której  uczeń  posługuje  się  ilustracjami  i  uczy  się,  jak 
wyglądają poszczególne wyrazy. Zazwyczaj pomaga wodzenie palcem po tekście. Czy-
tanie na głos może być dla nich bardzo trudne i jest często źródłem niepokoju. 
Dzieci  te  na  ogół  lubią  ładnie  notować.  Potrafią  z  łatwością  zapisywać  niemal  słowo  w 
słowo  to,  co  słyszą  Najłatwiej  zapamiętują  pisząc,  toteż  nieraz  można  zobaczyć,  jak 
przepisują swoje notatki z lekcji. 
Sfera fizyczna 
Wszędobylscy  Obserwatorzy  odznaczają  się  doskonałą  koordynacją  wzrokowo-
ruchową. Przodująca grach komputerowych, uwielbiają rozbierać przedmioty na części i 
żywo je interesuje, jak co działa: od maszyn po ciało ludzkie. 
W  aktywności  fizycznej  znajdują  ujście  dla  swoich  uczuć  i  energii.  Zazwyczaj  mają  j  ej 
ogromne pokłady jakby tuż pod skórą Są zwykle dobrymi sportowcami, łatwo opanowują 
fizyczne umiejętności, gdy im się pokaże, jak co robić. 
Dzieci o tym wzorcu często są bardzo świadome własnych doznań cielesnych. Podobnie 
łatwo  rozeznać  się  im  w  swoich  uczuciach.  Wyczuwają  też,  jakich  uczuć  i  wrażeń 
doznają inni w ich otoczeniu. 

Generated by Foxit PDF Creator © Foxit Software

http://www.foxitsoftware.com   For evaluation only.

background image

 

59 

Zdarza się, że trudno im uporać się z całością tych uczuć i przeżyć zmysłowych. Muszą 
znaleźć  odpowiednie  sposoby  wyrażania  i  odreagowywania  emocji.  Jeśli  im  się  to  nie 
udaje,  ich  niepokój  rośnie  i  długo  chowają  urazę.  Gdy  są  złe,  okazują  to  wrogimi 
spojrzeniami, gestami, obelżywymi napisami. 
Większość  z  nich  woli  współdziałać  z  innymi  niż  pracować  lub  bawić  się  samotnie.  Są 
świetnymi  partnerami  i  pomocnikami,  choć  niechętnie  biorą  na  siebie  rolę  przywódczą. 
Niektóre angażują się bardzo w życie towarzyskie swojej grupy 
rówieśniczej, zwłaszcza w plotkarskie szczegóły wzajemnych powiązań. 
Przeżywają  ciężkie  chwile;  gdy  muszą  podjąć  decyzję,  gdyż często czują się rozdarte i 
długo  się  wahają,  zanim  coś  postanowią.  Często  wolą  po  prostu  iść  za  innymi  zamiast 
poświęcić więcej czasu na dokonanie jasnego, odpowiadającego im wyboru. Najlepszym 
ich  nauczycielem  jest  doświadczenie.  Jeśli  mogą  przyglądać  się  i  próbować  różnych 
możliwości,  często  same  znajdują  dobre  dla  siebie  rozwiązania.  Jeśli  jednak  decyduje 
się za nie, są niezadowolone i narzekają. 
Język 
W  dyskusjach  w  większym  gronie  lub  na  zajęciach  lekcyjnych  dzieci  te  raczej  nie 
zabierają  głosu.  Nie  potrafią  gadać  jak  najęte.  Kiedy  mówią,  zdarza im się robić długie 
przerwy między kolejnymi słowami lub zwrotami, a kiedy każe im się przez dłuższy czas 
słuchać  lub  zadaje  się  pytania  na  temat  tego,  co  słyszały,  peszą  się  i  najchętniej  się 
wyłączają. 
A  jednak  w  towarzystwie  jednego  lub  dwóch  rówieśników  takie  dziecko  potrafi  być 
bardzo  gadatliwe.  Dorośli  nieraz  z  trudem  nadążają  za  nim  w  rozmowie,  gdyż  często 
wypowiada  się  w  sposób  bardzo  okrężny,  nie  trzyma  się  kolejności,  przeskakuje  z 
tematu na temat, robi niezrozumiałe dla słuchacza aluzje; odnosi się wrażenie, że nigdy 
nie dociera do sedna. 
Dzieci o tym wzorcu posługują się wieloma zwrotami nawiązującymi do sfery wizualnej -
obrazowymi  i  zawierającymi  słowa  takie  jak  „patrzeć",  „widzieć",  „pokazywać", 
„wyobrażać sobie"- na przykład „Widzę, że..." (w znaczeniu „rozumiem, że...") lub „Noto 
do  zobaczenia".  Mają  skłonności  do  zadawania  niezliczonych  pytań,  na  które  nie  ma 
odpowiedzi.  Jeśli  jednak  próbujesz  odpowiedzieć,  ich  reakcją  jest  najczęściej  „Tak, 
ale...". 
Bardzo długo pamiętają, co się im mówi o nich samych, zarówno treści pozytywne jak i 
negatywne. Szorstki ton lub krytyka słowna sprawiają, że czują się zaatakowane. 
Przykładowy portret 
Anne  wspomina:  Tiffany  po  prostu  tryskała  energią.  Jej  gibkie  młodziutkie  ciało, 
zwieńczone kręconą rudą czupryną i błękitnymi elektryzującymi oczami, jakby fruwało po 
każdym  pomieszczeniu,  w  którym  się  znalazła.  Uwielbiała  jadać  ze  mną  lunch; 
odbywałyśmy regularne spotkania w każdy czwartek o dwunastej piętnaście. Przez bite 
pół  godziny  pomiędzy  kolejnymi  kęsami  tkała  swój  słowny  gobelin,  opowiadając  mi  ze 
szczegółami o wszystkim, co zaszło w jej życiu: o koronce, którą mama przyszyła jej do 
sukienki,  o  biżuterii,  którą  widziała  na  wystawie,  ukochanym  zwierzaku  jej  brata  i 
ulubionej ciotce, która ma przyjść z wizytą, a także o zbliżającym się treningu piłkarskim. 
Przez cały ten czas jej błękitne oczy iskrzyły się, a ręce poruszały się nieustannie. 
Tiffany  uwielbiała  mówić,  tymczasem  niewiele  osób  z  jej  otoczenia  miało  cierpliwość 
nadążać  za  potokiem  jej  słów,  który  zdawał  się  nigdy  nie  zmierzać  do  celu.  Mnie  jej 
sposób  myślenia  fascynował,  a  zarazem  trochę  martwiłam  się  o  jej  naukę.  Ciężko  jej 
było  skupić  się  na  lekcji.  Gdy  ją  wywoływałam,  mogłam  się  założyć,  że  nie  będzie 
wiedziała,  o  co  pytam.  Obserwowałam,  gdy  nadchodził  czas  indywidualnej  pracy  w 
ławkach,  jak  rejestrowała  każdy  dźwięk,  każde  poruszenie,  jej  uwaga  była  wiecznie 
rozproszona. Zachodziłam w głowę, jak jej pomóc. 

Generated by Foxit PDF Creator © Foxit Software

http://www.foxitsoftware.com   For evaluation only.

background image

 

60 

Pytałam,  jak  się  czuje  podczas  ćwiczeń  z  czytania.  Powiedziała,  że  ma  ochotę patrzeć 
na  wszystko  w  klasie  oprócz  stronicy,  którą  ma  przed  nosem.  Nie  mogła  na  tyle 
skoncentrować się na słowach, aby zrozumieć całą historyjkę; nigdy nie było dość cicho 
i każde słowo, które przeczytała, odbijało się echem w jej głowie. 
Pewnego  czwartku,  gdy  Tiffany  przyniosła  tacę  z  lunchem  do  klasy,  zastała  mnie 
grzebiącą  pudle  z  guzikami;  przygotowywałam  się  do  popołudniowych  zajęć 
plastycznych.  Usiadła  koło  mnie  przy  biurku  i  uwagę  jej  pochłonął  całkowicie  jeden  z 
guzików,  duży,  pokryty  aksamitem.  Spytałam,  czy  chciałaby  go  mieć,  a  jej  niebieskie 
oczy rozjarzyły się, gdy odpowiedziała: 
„O, tak!" Powiedziałam, że to specjalny guzik, który pomoże jej lepiej skoncentrować się 
na lekcji. „Czasem trzymanie w ręku czegoś pięknego pomaga skupić uwagę na tym, co 
się czyta". 
Z  początku  wyglądała  na  zdziwioną.  Głaskała  kciukiem  jasnobrązową  miękką 
powierzchnię, a ja powiedziałam: „O, właśnie tak. Spróbujmy przez tydzień i zobaczymy, 
co będzie". 
Taka zwykła rzecz pomogła Tiffany włączyć oczy i uszy do nauki czytania. W miarę jak 
rosła  jej  wiara  w  siebie,  przeszłyśmy  od  guzika  do  pocierania  ramienia,  a  potem  po 
prostu głębokiego oddechu. 
Jak się porozumieć 
Wzmacnianie kanału wzrokowego 
Pisanie  może  okazać  się  lepszym  sposobem  porozumiewania  się  z  Wszędobylskim 
Obserwatorem niż rozmowa. Łatwiej mu będzie przyswoić sobie coś, co mu przekażesz 
na  piśmie,  niż  gdy  mu  to  powiesz.  Zachęcaj,  aby  także  pisało.  Pomoże  mu  to  skupić 
myśli na określonym temacie i wypowiedzieć się zwięźle i wprost. 
Czytanie tego, co napisało, pozwoli odszukać spójną treść w natłoku myśli, które inaczej 
mogą wydawać mu się po prostu zbiorem oderwanych zdań. Pisanie pomoże mu także 
uzewnętrznić liczne uczucia, które w sobie kryje. 
Rozmawiając, utrzymuj z nim kontakt wzrokowy najdłużej jak się da. Zapisuj jego słowa, 
żeby mogło później do nich wrócić. Inaczej mogą szybko wylecieć mu z głowy. Zachęcaj, 
aby  robiło  notatki  w  czasie  rozmów  telefonicznych  lub  innych  ważnych  kontaktów 
werbalnych. Zapisuj także ważne pytania, które przychodzą mu na myśl. To mu pomoże 
w refleksji, w miarę jak życie będzie przynosić odpowiedzi. 
Dziecko  to  najwyraźniej  odczuje  twoje  zainteresowanie,  jeśli  okażesz  je  w  formie 
wizualnej listów, notatek, kartek lub podarunków i kwiatów. 
Wzmacnianie kanału ruchowego 
To  dziecko  tak  bardzo  świadome  uczuć  innych  ludzi  łatwo  może  zatracić  poczucie 
własnej  osobowości.  Dlatego  też  ważne  jest,  by  uczyć  je  postrzegać  sygnały  cielesne 
oraz emocje jako coś odrębnego. W przeciwnym razie, aby chronić się przed doznawa-
niem zbyt wielu uczuć, dziecko może całkiem zablokować swoją zdolność odczuwania i 
stracić łączność z własnym ciałem. 
Zachęcaj  dziecko,  aby  nie  spiesząc  się  uświadamiało  sobie,  co  czuje.  Zwracaj  jego 
uwagę  ku  niemu  samemu  za  pomocą  pytań  w  rodzaju:  „Co  teraz  odczuwasz?  Jakie  ci 
się  to  wydaje?"  Zasugeruj  mu,  aby  szukając  odpowiedzi  poruszało  się  albo  zmieniło 
miejsce. 
Częścią ruchu jest rytm. Pomóż dziecku znaleźć jego własny, ucząc je wyklaskiwania lub 
wytupywania swojej energii. Gdy już go odnajdzie, może łatwiej mu będzie znaleźć także 
słowa. 
Zachęcaj  dziecko,  aby  uprzytamniało  sobie,  czego  chce,  a  nie  poprzestawało  na  tym, 
czego,  jak  mu  się  wydaje,  powinno  chcieć.  Aby  do  tego  dojść,  może  na  przykład 
rozmawiać  ze  swoim  odbiciem  w  lustrze.  Gdy  patrzy  tylko na siebie, lepiej uświadamia 

Generated by Foxit PDF Creator © Foxit Software

http://www.foxitsoftware.com   For evaluation only.

background image

 

61 

sobie  własne  uczucia,  niż  gdy  ma  wokół  innych  ludzi.  Samotność  pozwala  mu 
przezwyciężać uczucie rozdarcia. 
Jeśli się go nie uczy odkrywania własnej indywidualności, to może odnosić wrażenie, że 
żyje  nie  swoim  życiem.  Łatwo  daje  sobie  zaszczepić  cudze  zachowania.  Jeśli  nie  zna 
samego siebie i nie ma własnej hierarchii wartości, grozi mu, że będzie zawsze szło za 
tłumem. 
Wzmacnianie kanału słuchowego 
Na  ten  typ  dziecka  duży  wpływ  wywiera  to,  co  mu  się  mówi  na  jego  temat.  Pamiętaj, 
żeby twoje słowa i ton głosu wzmacniały jego poczucie własnej wartości. To, co mówisz, 
zapadnie  mu  głęboko  w  serce.  Jeśli  tylko  jest  możliwe,  uwagi  krytyczne  przekazuj  na 
piśmie, nie ustnie. 
W  rozmowie  unikaj  sarkazmu.  Ono  bierze  to,  co  usłyszy,  bardzo  dosłownie.  Może  też 
przejąć się kąśliwym tonem i w ogóle nie zrozumie, co chcesz mu przekazać. 
Ogromnie  ważne  jest,  by  to  dziecko  miało  poczucie,  że  go  słuchasz.  Daj  mu  czas  na 
mówienie, miej cierpliwość dla jego niespójnych opowieści. Słuchaj naprawdę i daj mu to 
poznać odwołując się do słów, których użyło - czy to ustnie, czy pisemnie. Niech wie, że 
jego myśli w twoich oczach mają wartość. 
Dziecko takie musi zadawać wiele pytań. Nie odpowiadaj na nie. Skieruj natomiast jego 
uwagę  na  jego  osobę  na  jego  własne  słowa,  doświadczenia,  opinie.  Niech  ma  dość 
czasu na milczenie, na przerwy w toku rozmowy. Nie kończ za nie zdań, nie przerywaj, 
nie wkładaj mu w usta nie jego słów. 
Często lepiej będzie spytać je: „Jakie uczucia to w tobie budzi?" niż: „Co o tym myślisz?" 
Skupienie  się  na  uczuciach  pomoże  mu  utrzymać  uwagę.  Pytanie  o  opinię  może 
spowodować, że się wyłączy. Gdy jego oczy zaczynają błądzić, wyciągnij wnioski. Może 
mówisz  za  szybko,  ze  zbyt  dużym  naciskiem  lub  wyrażasz  się  zbyt  abstrakcyjnie.  Gdy 
dziecko  utknie  w  miejscu  nie  mogąc  czegoś  wyrazić,  zaproponuj  mu,  aby  pokazało  to 
rękami. 
Pomoc w domu 
Szkoła  dostarcza  dzieciom  o  tym  wzorcu  mieszanych  przeżyć.  Często  bardzo  dobrze 
czytają,  ale  nie  potrafią  wyrazić  i  spożytkować  w  określonym  czasie  tego,  czego  się 
nauczyły.  Często  także  piszą  bardzo  sprawnie,  a  nawet  twórczo.  Niestety  nasz system 
edukacji  kładzie  nacisk  na  wykład  i  umiejętność  słuchania,  co  zmniejsza  ich  wiarę  we 
własne zdolności. 
Rodzice najlepiej przyczynią się do wzrostu ich poczucia własnej wartości, jeśli uszanują 
wrażliwość słuchową pomogą jeszcze wzmocnić to, co jest ich siłą- sferę wzrokową Gdy 
dziecko wraca do domu po lekcjach, zrozum; że może potrzebować dłuższej chwili ciszy 
i  spokoju,  aby  odreagować  typowy,  obfitujący  w  słowa  dzień  szkolny.  Inne  znów  może 
pragnąć, aby ktoś je wysłuchał. Czasami dom jest dla tego dziecka jedynym miejscem, w 
którym  potrafi  się  swobodnie  wypowiedzieć.  Może  chcieć  utrwalić  sobie coś, czego się 
nauczyło  w  ciągu  dnia,  przepowiadając  sobie  na  głos.  Nie  trać  cierpliwości,  gdy  robi 
długie  przerwy  i  krąży  wokół  tematu.  Notuj,  co  mówi,  aby  mogło  zobaczyć  swoją 
wypowiedź. Zachęcaj, by dorzucało potem nowe uwagi. 
Wspieraj dziecko w nauce czytania. Ono zwykle ma dobrą pamięć wzrokową Posłuż się 
pomocami  graficznymi,  aby  przyswoiło  sobie  widok  obcych  słów.  Wskazuj  na  wizualne 
podobieństwa  między  wyrazami  należącymi  do  tej  samej  rodziny,  to  pozwoli  mu  uczyć 
się  większych  grup  słów  naraz.  Zaproponuj  dziecku,  aby  czytając  różne  historie, 
ilustrowało  je  w  myślach.  Jest  to  dla  niego  bardzo  naturalne  zajęcie,  rozwijające 
zdolność  rozumienia  i  zapamiętywania.  Bez  tego  dziecko  może  czasem  utknąć  w 
martwym  punkcie,  próbując  z  usłyszanych  dźwięków  złożyć  słowa.  Poradź  mu,  aby 

Generated by Foxit PDF Creator © Foxit Software

http://www.foxitsoftware.com   For evaluation only.

background image

 

62 

czytając  wodziło  palcem  po  tekście.  Spróbuj  mu  dać  coś  do  pogryzania;  niektórym  to 
pomaga utrzymać koncentrację. 
Niech  czytanie  stanie  się  waszą  rozrywką  rodzinną.  Dzieci  o  tym  wzorcu  bardzo  lubią, 
żeby  im  czytać.  Idźcie  razem  do  biblioteki.  Niech  malec  zdobywa  podwaliny  na 
książkach, które go żywo zainteresują. 
Znajdź  specjalne,  dobrze  wyeksponowane  miejsce  i  zrób  wystawę  obrazującą 
zainteresowania  i  osiągnięcia  dziecka.  Ono  potrafi  tworzyć  wspaniałe  rzeczy  własnymi 
rękami. Przedstaw jego prace plastyczne, wynalazki naukowe, ozdoby, fotografie miejsc 
i wydarzeń, trofea, dyplomy, ważne notatki, karty, listy. Jeśli przeznaczysz na te cenne 
pamiątki specjalne miejsce, będzie to więcej dla niego znaczyło niż ustne gratulacje. 
Wszędobylski  Obserwator  zapamiętuje  najlepiej  to,  co  widział  lub  czego  doświadczył. 
Pomożesz  mu  przyswoić  nowe  idee,  odwołując  się  do  jego  własnych  przeżyć  lub 
znajdując  dla  nich  formę  wizualną.  Znajdź  sposób,  aby  ucząc  się,  mógł  robić  coś 
konkretnego.  Niech  zadania  matematyczne  mają  jakieś  praktyczne  zastosowanie  w 
budowaniu czegoś, gotowaniu, ogrodnictwie. Stwarzaj okazje, by dziecko spotykało się z 
ludźmi,  którzy  w  swojej  pracy  wykorzystują  to,  czego  ono  się  uczy.  Odwiedźcie 
pracownię naukową, komputerową, zakład rzemieślniczy, kucharza i mechanika. 
Gdy  mu  w  czymś  pomagasz,  unikaj  długich  ustnych  objaśnień.  Ono  uczy  się  najlepiej, 
gdy  mu  się  pokaże,  co  trzeba  zrobić,  a  potem  pozwoli  spróbować  samemu.  Jeśli  nie 
można  obejść  się  bez  słów,  odwołaj  się  do  jego  doświadczeń,  posłuż  się  obrazem, 
dotykaj dziecka, gdy mówisz. 
Wypowiedzi ustne to dla niego stresujące przeżycia. Namów je, aby przygotowało sobie 
notatki, które pomogą mu sprecyzować, co chce powiedzieć. Również użycie rekwizytów 
ilustrują cydr wypowiedź może wzmocnić jego wiarę, że nie zapomni, o czym ma mówić. 
Wysłuchuj go, gdy ćwiczy, i dawaj informacje o tym, co robi dobrze. Pomóż mu odszukać 
w  pamięci  żywe  obrazy  i  doświadczenia,  do  których  może  nawiązać  w  swojej 
wypowiedzi, zwłaszcza jeśli utknie. 
Dziecko  to  może  być  niezdolne  do  myślenia  w  bałaganie.  Pomóż  mu  urządzić  miejsce 
do  nauki,  które  będzie  mogło  utrzymać  we  względnym  porządku,  nie  przeładowane 
rzeczami i kolorami, aby nic go nie rozpraszało. 

***  Wszędobylscy  Obserwatorzy  rozkwitająca  atmosferze  miłości,  którą  widzą  i  czują 

dzięki drobnym rzeczom, jakie się dla nich robi, częstym serdecznym gestom, liścikom z 

wyrazami zachęty i pochwały za ich osiągnięcia. 
 
 
 
 
ROZDZIAŁ DZIESIĄTY 
Prezenter gawędziarz 
Typ wzrokowo-słuchowo-ruchowy 
Nauczyciel  z  prawdziwego  zdarzenia  uczy  w  istocie  tylko  tego  -  jak  się  uczyć.  Mamin 
Heidegger 
 

Najwłaściwszy sposób uczenia się: patrzenie/słuchanie/doświadczenie Najwłaściwsza 

forma wypowiedzi: demonstracja/działanie/mowa 

Rzut oka na wzorzec 
Są  to  dzieci  o  bystrych,  błyszczących  oczach;  ma  się  wrażenie,  że  to  one  wynalazły 
„Show  ind  Tell"  (lekcja,  na  którą  uczniowie  przynoszą  rzeczy,  które  ich  interesują,  i 
opowiadają o nich). Uwielbiają czytać i wskazywać innym, co widzą Ich strój często robi 

Generated by Foxit PDF Creator © Foxit Software

http://www.foxitsoftware.com   For evaluation only.

background image

 

63 

wrażenie:  kolorowy,  z  trafnie  dobranymi  dodatkami,  przemyślany.  Swoim  starannym, 
wyraźnym pismem stale sporządzają jakieś listy. Zwykle uczą się dobrze. 
Kochają  opowiadać  i  mówią  przekonująco.  Są  urodzonymi  nauczycielami  i  usiłują 
przekonać  innych  dosłownie  o  wszystkim.  Za  ich  słowami  kryje  się wiele uczuć, często 
można je wydać ż ich wyrazu twarzy. Mają powierzchowną świadomość własnego dala i 
zdarza  sil,  że  aby  nauczyć  się  jakiejś  czynności,  muszą  ją  powtarzać  wielokrotnie. 
Unikają  rywalizacji  w  sporcie.  Uczucia  mogą  traktować  jako  sprawę  intymną.  Kontakt 
fizyczny nie jest dla nich czymś zdawkowym i często nawiązują go z ociąganiem. 
Sfera wzrokowa 
Dzieci  o  tym  wzorcu  są  otwarte,  żywe  i  ciekawskie.  Oczy  jaśniejąca  ich  twarzach; 
zazwyczaj chętnie utrzymują kontakt wzrokowy w trakcie rozmowy. Lubią przyglądać się 
szczegółom  i  cyzelować  je.  Uwielbiają  po  prostu  rzucać  okiem  na  różne  rzeczy, 
przeglądać katalogi, oglądać wystawy lub obserwować ludzi. 
Małe  lubią  kolorować  książeczki;  często  wolą  precyzję  tego  zajęcia  niż  dowolne 
malowanie  i  rysowanie.  Rysują  machinalnie  na  przykład  podczas  rozmowy,  nieraz 
bardzo ładnie. Ogromnie lubią gry planszowe, karty, układanki i gry słowne. 
Dzieci  te  pragną  mieć  wszystko  czyste  i  poukładane,  ale  nudzi  je  samo  utrzymywanie 
porządku.  Lubią  porządkować,  klasyfikować  i  oceniać  rzeczy  innych.  Często  zgłaszają 
się na ochotnika do pomocy nauczycielowi lub rodzicom. 
Nie  mają  trudności  z  zapamiętywaniem  tego,  co  zobaczyły  lub  przeczytały.  Potrafią 
korzystać z pokazów albo czytać na własną rękę komunikaty, wykresy, tabele. 
Lubią  robić  notatki,  choć  często  wcale  nie  muszą  do  nich  wracać,  chyba  że  tuż  przed 
sprawdzianem.  Na  ogól  dobrze  rozwiązują  testy.  Zapamiętują  czytając,  pisząc  i 
przepowiadając  sobie  na  glos  to,  czego  się  mają  nauczyć.  Przechowują  w  pamięci 
mnóstwo szczegółów, aż do granic pamięci fotograficznej. 
Potrafią  się  nieźle  popisywać  i  urządzać  przedstawienia  dla  każdej  widowni.  Czasami, 
gdy  pragną  wywrzeć  dobre  i  trwale  wrażenie  na  dorosłych  w  swoim  otoczeniu,  bywają 
niezmiernie uczynne. 
Większość  z  nich  to  żarliwi  czytelnicy;  pożerają  wszystko,  co  drukowane.  Typowa 
metoda fonetyczna dobrze się u nich sprawdza. Czytanie jest zazwyczaj najłatwiejszym 
dla nich sposobem, by się czegoś nauczyć. Są dobre w ortografii, potrafią zredagować 
tekst  i  zrobić  korektę;  piszą  jasno  i  w  sposób  uporządkowany,  starannym,  czytelnym 
charakterem pisma. 
Uczucia  mają  wypisane  na  twarzach.  Wystarczy  na  nie  spojrzeć  i  już  się  wie,  co 
odczuwają,  zanim  nawet  same  zdążą  sobie  to  uświadomić.  Gdy  mówią,  całe  się 
rozjaśniają, lecz gdy są w ruchu, ich twarze stają się bezbarwne. 
Chociaż  słuchając  innych  utrzymują  z  nimi  niemal  ciągły  kontakt  wzrokowy,  często 
spoglądająca przestrzeń, aby się zastanowić i znaleźć słowa. Muszą też zamknąć oczy, 
aby zdać sobie sprawę ze swoich uczuć i pragnień. 
Język 
Na  ogół  dzieci  te  są  bardzo  towarzyskie,  lubią  ludzi,  uwielbiają  rozmawiać  ze  swoimi 
licznymi przyjaciółmi i znajomymi. . Gdy wchodzą do pomieszczenia pełnego ludzi, zaraz 
rozglądają się za kimś., z kim można by pogadać. 
Potrafią być bardzo wymowne. W słowa wkładają wiele uczuć i energii. Gestykulują dla 
podkreślenia  treści.  Lubią  uczyć  i  objaśniać  oraz  bardzo  szczegółowo  opowiadać, 
używając  wielu  metafor  odwołujących  się  do  wzroku  i  jakby  malując  obrazy';,  przed 
oczami  słuchaczy.  Umieją  mówić  bardzo  przekonująco,  próbując  nakłonić  zarówno 
dorosłych, jak i dzieci, aby przyjęli ich punkt widzenia. Często posługują się obrazowym 
lub  odwołującym  się  do  sfery  wzrokowej  słownictwem  -  na  przykład  „widzę",  „popatrz", 

Generated by Foxit PDF Creator © Foxit Software

http://www.foxitsoftware.com   For evaluation only.

background image

 

64 

„kolorowy",  „pokaż",  ,jasne"  i  zwrotami  typu  „widzę  to  w  ten  sposób",  „no  to  do 
zobaczenia". Często też używają wtrętów takich jak „mhm", „no", „wiesz". 
Są  dobre  w  prowadzeniu  dialogów.  Potrafią  dotrzymać  pola  innym w najbardziej nawet 
wartkiej  konwersacji.  Gdy 

mają 

wybrać 

spośród 

różnych 

możliwości  albo 

wykrystalizować swoją opinię o czymś, często pomaga im myślenie na głos, wspólnie z 
drugą osobą. 
Łatwo im dostrzec dwie strony medalu. Dla słuchacza bywa to frustrujące; jednego dnia 
mówią to, następnego dnia coś innego, a wierzą w jedno i drugie. Potrafią też oddawać 
się  jednocześnie  dwu  różnym  czynnościom  angażującym  kanał  słuchowy,  na  przykład 
słuchać radia i rozmawiać przez telefon. 
Gdy spytać takie dziecko o uczucia, potok jego wymowy wyraźnie słabnie. Wiele z nich 
niechętnie  coś  mówi  na  ten  temat,  chyba  że  osoba  pytającego  budzi  w  nich  zaufanie  i 
poczucie bezpieczeństwa. Często można się sporo dowiedzieć o jego uczuciach z tonu 
głosu. 
To,  co  słyszy,  głęboko  zapada  mu  w  serce.  Nieprzyjemne  odgłosy,  szorstki  ton  mogą 
wywrzeć znaczący wpływ na jego stan emocjonalny. Muzyka potrafi zmienić jego nastrój 
i napęd; może uspokoić lub pobudzić, obezwładnić lub uskrzydlić. 
Sfera fizyczna 
Dzieci  te  na  ogół  mają  bardzo  powierzchowną  świadomość  własnego  ciała.  Zdarza  im 
się  zapominać,  że  w  ogóle  je  mają!  Potrafią  długo  siedzieć  bez  ruchu.  Mogą 
uświadamiać  sobie  wrażenia  cielesne  jako  pewną  całość,  ale  bardzo  im  trudno  zlo-
kalizować określone doznania. Takie dziecko mówi na przykład, że boli je noga, ale nie 
jest w stanie powiedzieć ani wskazać, w którym dokładnie miejscu odczuwa ból. 
Niechętnie rywalizują z innymi na płaszczyźnie fizycznej. Zwykle wolą formy aktywności, 
które  mogą  uprawiać  w  sposób  indywidualny,  jak  wędrówki  piesze,  huśtanie  się,  jazda 
na  rowerze,  pływanie,  narciarstwo.  W  czasie  przerw  często wolą zostać w klasie, żeby 
poczytać albo w czymś pomóc. 
Opanowanie  ujętych  w  pewien  regulamin  umiejętności  fizycznych  może  być  dla  nich 
trudne.  W  tej  dziedzinie  życia  szkolnego  czują  się  najbardziej  „niezdolne".  Mogą  mieć 
uczucie,  że  są  niezdarne,  nieporadne  i  bardzo  się  kontrolować  w  tym,  czego  uczą  się 
dłońmi i ciałem. 
Gdy powtarzają jakąś czynność, łatwo nudzą się i niecierpliwią. Zamiast robić coś stale 
od nowa w ten sam sposób, wprowadzają własne urozmaicenia. Dlatego też mogą mieć 
kłopoty  z  wytrwaniem  przez  dłuższy  czas  przy  jednym  zadaniu.  Aby  pokonać  nudę, 
przechodzą  od  jednego  zajęcia  do  drugiego,  a  potem  wracają  do  pierwszego.  Często 
zmieniają  zdanie,  nawet  w  samym  środku  jakiejś  czynności,  którą  same  wybrały. 
Miewają  trudności  z  dokończeniem  pracy.  Częściowo  jest  to  spowodowane  brakiem 
umiejętności oszacowania, ile czasu może im coś zabrać. 
Kontakt fizyczny nie jest dla nich rzeczą zdawkową, przeciwnie, wywiera na nie głęboki 
wpływ,  tak  pozytywny,  jak  i  negatywny.  Dotyk  zwykle  onieśmiela  je,  chyba  że  chodzi  o 
osobę  dobrze  im  znaną  Agresja  jest  dla  nich  trudna  do  zniesienia  i  może  pozostawić 
trwały uraz. 
Dzieci  te  odznaczają  się  głębią  uczuć,  ale  chowają  je  dla  siebie.  Słowa  określające 
emocje  poruszają  je.  Gdy  są  wściekłe,  mogą  okazać  to  paskudną  miną,  wymownym 
gestem albo obraźliwym liścikiem. 
Zbyt wiele możliwości do wyboru zbija je z tropu i powoduje, że się wyłączają; to samo, 
gdy się je pyta, jak się czują, jak się coś robi, jak one to zrobiły - albo gdy się je dotyka. 
Przykładowy portret 
Cathy,  dziewczynka  z  mojej  piątej  klasy,  była  wzorem  uczennicy  -  wspomina  Anne.  - 
Jako  jej  nauczycielka  czułam  się  chwilami  trochę  bezużyteczna.  Zaczęła  piątą  klasę 

Generated by Foxit PDF Creator © Foxit Software

http://www.foxitsoftware.com   For evaluation only.

background image

 

65 

mając  dobrze  opanowane  wszystkie  podstawowe  umiejętności,  w  czytaniu  wyrastała 
ponad  poziom  klasy,  znała  wszystkie  podstawowe  wartości  i  prawa  matematyczne, 
pisała biegle i twórczo. Na jej ławce panował zawsze porządek, jej prace były staranne i 
skończone  na  czas  i  nigdy  nie  miała  problemów  z  odczytaniem  jej  pisma.  Należała  do 
tych  dzieci,  na  które  patrzy  się,  gdy  nikt  nie  zna  odpowiedzi.  Szkolne  życie  Cathy 
polegało  głównie  na  hamowaniu  się,  aby  nie  wydawać  się  za  mądrą,  nie  zasłużyć  na 
miano kujona i nie odstawać od reszty klasy. 
Zapamiętałam  pewne  niezwykłe  związane  z  nią  wydarzenie.  Zwróciła  się  do  mnie  w 
sprawie doświadczenia naukowego. Przeczytała gdzieś w książce, w jaki sposób z jajka 
wykluwa  się  kurczak,  i  tak  ją  to  zaciekawiło,  że  zdobyła  parę  jajek  z  okolicznej  farmy  i 
namówiła  rodziców,  aby  pomogli  jej  zbudować  inkubator.  Chciała  się  dowiedzieć,  czy 
klasa  przyłączy  się  do  niej  w  prowadzeniu  doświadczenia,  ponieważ  jajka  trzeba  było 
obracać  dwa  razy  dziennie.  Przez  osiem  tygodni  byliśmy  strażnikami  pół  tuzina  jajek. 
Cathy promieniała ucząc nas, jak się z nimi obchodzić. Pomagała nam wyobrażać sobie, 
co  też  się  dzieje  w  tych  malutkich  skorupkach.  Dzień  wylęgu  był  prawdziwym  cudem. 
Wiedza Cathy stała się ciałem dla niej i dla nas wszystkich. 
Jak się porozumieć 
Wzmacnianie kanału wzrokowego 
Prezenter Gawędziarz chce, by go widzieć i słyszeć, by go chwalić za to, co przeczytał, 
co  napisał  i  stworzył.  Uwielbia  korespondencję;  zarówno  wysyłać  jak  i  otrzymywać. 
Przysyłaj  mu  listy,  pocztówki,  obrazki,  zostawiaj  króciutkie  notatki  w  zaskakujących 
miejscach.  Zachęcaj  go,  aby  pisał  do  przyjaciół  i  rodziny.  Pisanie  czegoś,  co  ktoś  inny 
przeczyta, sprawia mu wielką przyjemność. 
Pisanie pomoże także dziecku skupić się na temacie. Prowadź z nim dialog na piśmie - 
szczególnie jeśli wydaje ci się, że coś je wprawia w zakłopotanie. Przedstaw mu korzyści 
z  prowadzenia  dziennika.  Zachęcaj,  aby  zapisywało  sobie  rzeczy,  które  chce 
zapamiętać;  to,  co  ma  do  zrobienia,  do  przeczytania,  do  kupienia,  do  powiedzenia,  do 
nauczenia  się.  Pomóż  mu  znaleźć  miejsce,  gdzie  będzie  przechowywać  swoje  notatki, 
aby  móc  do  nich  zajrzeć,  gdy  przytłoczy  je  mnogość  wyborów.  Namów  je  także,  aby 
zapisywało  sobie,  co  już  zrobiło,  tak  by  to  było  widoczne.  Dzięki  temu  będzie  miało 
świadomość swoich osiągnięć. 
Jeśli  chcesz,  by  dziecko  o  czymś  pamiętało,  zostaw  mu  liścik.  Najbardziej  skuteczne 
będzie prawdopodobnie polecenie i pisemne, i ustne. 
Miej  na  uwadze,  że  dla  niego  bardzo  ważną  sprawą  jest  wygląd.  Jeśli  zauważysz,  że 
posprzątało  swój  pokój,  powiedz  mu  to.  Pomóż  mu  odnaleźć  styl  i  kolorystykę  ubioru, 
które najlepiej 
odzwierciedlą  pozytywny  wizerunek  jego  osobowości.  Powiedz  mu,  jakie  wrażenie  robi 
na tobie jego wygląd. 
Dla tego dziecka kontakt wzrokowy jest czymś ważnym. Gdy patrzy na ciebie, wiesz, że 
cię uważnie słucha, jednak nie oczekuj, by wlepiało w ciebie oczy bez przerwy ono musi 
popatrzeć  w  przestrzeń,  gdy  się  nad  czymś  zastanawia;  to  pomaga  mu  znaleźć  słowa. 
Potrafi też wiele wyczytać z wyrazu twojej twarzy. 
Ucz je wrażliwości na bogactwo metafor. Na przykład spróbuj się dowiedzieć, jak minął 
mu  tydzień,  za  pomocą  pytania:  „Czy  to  było  jak  pływanie  statkiem  po  wodzie,  czy  jak 
jazda  kolejką  górską  w  wesołym miasteczku?" Dzieci te są ciekawe reguł, które rządzą 
ich życiem; posługiwanie się przenośnią pomaga im zgłębiać te reguły w sposób twórczy 
i pełen treści. 
Wzmacnianie kanału słuchowego 
Takie  dziecko  potrzebuje  sporo  czasu,  aby  przekazać  słowami  swoje  życiowe 
doświadczenia; co robiło, jak się czuje, co lubi, co mu sprawia trudności. Czasami nie w 

Generated by Foxit PDF Creator © Foxit Software

http://www.foxitsoftware.com   For evaluation only.

background image

 

66 

pełni  zdaje  sobie  sprawę  ze  swoich  uczuć,  dopóki  nie  omówi  problemu  z  różnych 
punktów widzenia. Nie chce ani rad, ani przytakiwania. Chce tylko czasu, żeby pogadać. 
Zachęć je, żeby mówiło ci, co myśli, i słuchaj . 
Ono  uwielbia  odpowiadać  na  pytania,  prowadzić  dialog  i  pomagać  innym  ustnie 
analizować  problemy.  Usiądź  z  nim  twarzą  w  twarz.  Zadawaj  mu  obszerne,  wnikliwe 
pytania.  Powiedz,  jak  jego  słowa  wpływają  na  ciebie.  Mów  prawdę,  nawet  przykrą.  W 
objaśnieniach  posługuj  się  przenośniami  i  analogiami.  Okazuj  mu  cierpliwość  i  nie 
przerywaj,  gdy  mówi  o  swoich  uczuciach.  Ponieważ  czerpie  wówczas  z  głębokich 
pokładów  duszy,  słowa  płyną  wolniej,  z  przerwami.  Dziecko  może  zamykać  oczy  albo 
wznosić je w górę, jakby szukając tam natchnienia. 
Wzmacnianie kanału ruchowego 
Dziecko  to  odczuwa  bardzo  głęboko.  Poświęć  mu  chwilę  spokoju,  po  prostu  bądź  przy 
nim, gdy ono zestraja swoje ciało z uczuciami. Daj mu czas, aby mogło wyrazić, co się z 
nim dzieje - nie tylko słowami, ale i łzami, śmiechem, poruszeniami ciała. Pamiętaj, żeby 
nie  wmawiać  mu  uczuć.  Jeśli  zauważysz  wyraz  twarzy,  ton  głosu,  postawę  ciała,  które 
cię zaintrygują, zapytaj je o to. 
Róbcie razem rozmaite rzeczy, jeśli to możliwe, w jego tempie. Pomóż mu nauczyć się, 
ile czasu na co potrzebuje. Raczej zwróć się do niego z prośbą, niż wydawaj polecenia. 
Nie  rób  niczego  za  nie.  Ustanów  wyraźne  terminy  i  pozwól  mu  odczuć  skutki,  gdy  nie 
skończy czegoś na czas. 
Ucząc  je  sprawności  fizycznych  musisz  uzbroić  się  w  cierpliwość.  Zachęcaj,  ale  nie 
zmuszaj  do  niczego  w  tej  dziedzinie.  Pokaż  mu,  jak  sam  to  robisz,  jako  jedną  z 
możliwości. Chwal je głośno za jego starania i postępy. Namów, aby poćwiczyło samo, w 
swoim  własnym  tempie.  Pozwól  mu  trzymać  swoje  nowe  umiejętności  w  sekrecie,  jak 
długo zechce. 
Wspieraj  je  w  dążeniu  do  realizacji  swoich  postanowień.  Zróbcie  spis  lub  tabelę,  które 
będą  mu  naocznie  przypominały  o  jego  zobowiązaniach.  Zaproponuj,  aby  samo  dla 
siebie  ustaliło  rozsądne  wymagania;  będzie  miało  satysfakcję  z  ich  spełnienia.  Pomóż 
mu podzielić duże zadania na małe, cząstkowe, z którymi łatwiej sobie poradzi. Postaraj 
się  przy  tym  wprowadzić  w  jego  obowiązki  pewne  urozmaicenie.  Jeśli  dziecko  będzie 
musiało  trzymać  się  stale  jednego  schematu,  może  zabraknąć  mu  wytrwałości. 
Poszukajcie haseł lub obrazów, które pchną je do działania; umieść w miejscach, gdzie 
dziecko  będzie  je  często  widziało.  Zachęcaj,  aby  doceniało  swoje  osiągnięcia.  Niech 
samo udziela sobie nagród, gdy mu się uda ukończyć jakieś przedsięwzięcie. 
Pomoc w domu 
Dziecko  o  tym  wzorcu  sprawia  wrażenie,  jakby  nie  potrzebowało  w  domu  żadnej 
pomocy. Zwykle w szkole radzi sobie dobrze, częściowo dzięki temu, że tradycyjny styl 
nauczania  opiera  się  na  demonstracjach  i  ustnych  objaśnieniach,  co  odpowiada  jego 
wzorcowi  uczenia  się  i  zaspokaja  jego  podstawowe  problemy  w  dziedzinie  edukacji. 
Zdarza  się  jednak,  że  proces  uczenia  się  jest  u  niego  zbyt  powierzchowny.  Dziecko  to 
potrafi  obkuć'  się  na  test,  osiągnąć  dobre  wyniki  i-wyrzucić  „wyuczony"  materiał  z 
pamięci.  Brakuje  mu  elementu  ruchu,  doświadczenia,  który  sprawia,  że  nauka  ożywa. 
Jeśli  masz  takie  dziecko,  nie  myl  świetnych  ocen  na  jego  świadectwie  z  rzeczywistymi 
umiejętnościami. 
Rodzice  najlepiej  mogą  pomóc  dziecku  w  przyswojeniu  tego,  czego  się  ma  nauczyć, 
znajdując jakieś sposoby, by rozpalić jego zapał. Często najlepszą metodą jest robić coś 
razem  z  nim.  Okazuj  zainteresowanie  jego  nauką,  nawet jeśli ono samo świetnie sobie 
radzi  z  przeciętnymi  zadaniami.  Poświęć  trochę  czasu  na  rozmowę  o  jego 
pozaszkolnych zainteresowaniach. Spróbuj rozciągnąć takie nastawienie na przedmioty 

Generated by Foxit PDF Creator © Foxit Software

http://www.foxitsoftware.com   For evaluation only.

background image

 

67 

szkolne.  Bawcie  się  razem!  Jeśli  dziecko  uczy  się  astronomii,  wybierzcie  się  do  pla-
netarium, nazwijcie gwiazdę jego imieniem lub śpijcie pod gołym niebem w pogodną noc. 
Czytajcie  razem.  Czytaj  jemu  i  niech  ono  czyta  tobie  na  głos.  Ze  starszym  dzieckiem 
przeczytaj od czasu do czasu lekturę i przedyskutujcie ją 
Niech dziecko czyta ci to, co napisało. Słuchanie własnych swobodnie płynących słów 
pomaga mu uporządkować tekst. Prezenter Gawędziarz może nie potrafić myśleć w 
bałaganie. 
Pomóż  mu  znaleźć  miejsce  do  nauki,  które  będzie  mógł  utrzymać  we  względnym 
porządku. Namów, aby w tym miejscu ograniczyć rzeczy i barwy, by go nie rozpraszały. 
Znajdź  też  specjalne  miejsce,  gdzie  będą  przedstawione  jego  osiągnięcia:  szkice, 
dyplomy uznania za wygrane rozgrywki karciane, fotografie. 
Wspieraj dziecko w dążeniu, by mówić i nauczać innych. Zachęcaj, by opowiadało swoje 
ulubione  historie.  Opowiadaj  mu  twoje.  Ćwicz  z  nim  sztukę  dyskusji.  Ono  od  początku 
potrafi  dostrzec  i  zgodzić  się  -  z  dwoma  różnymi  punktami  widzenia.  Wypowiadanie 
swoich myśli na głos pomoże mu zrozumieć, jakie naprawdę jest jego własne zdanie. 
Największym problemem jest dla niego upływ czasu. Bywa opieszałe i często nie potrafi 
ocenić, jak długo będzie pracować 
nad  konkretnym  zadaniem.  Tak  jak  inne  obowiązki,  pomóż  mu  rozbić  większe 
zamierzenia  lub  prace  pisemne  na  krótkie  etapy  i  wyznaczyć  dla  nich  realne  terminy. 
Namów je, aby przewidziało w swoim rozkładzie zajęć nieco urozmaicenia. Nie zapomnij 
o rejestrze osiągnięć, motywujących przypomnieniach i nagrodach. 
Pracując nad jakimś zadaniem potrafi wyobrażać sobie w najdrobniejszych szczegółach 
coś, czego nie zdoła później samodzielnie wykonać. Namawiaj je na prostsze projekty. 
Dziecku  o  tym  wzorcu  dobrze  się  pracuje  z  komputerem.  To  mu  pomaga  utrzymać 
kontrolę nad wieloma szczegółami wizualnymi oraz z łatwością pisać i redagować teksty. 
Ucz je posługiwania się komputerem jak najwcześniej. 

Podsumowując:  najważniejsze,  co  możesz  dać  dziecku,  które  pragnie  oświecić  cały 
świat, to miejsce, w którym może błyszczeć, cierpliwe ucho, gdy zgłębia tajniki własnych 
uczuć, i zachętę do wnikliwych poszukiwań własnego celu i własnej wizji. 
 
ROZDZIAŁ JEDENASTY 
W zgodzie z naturą: praca w zróżnicowanej klasie 
Nauczanie to nie napełnianie zbiornika,, lecz rozpalanie ognia. Carl Gustaw Jung 
Po  wyjaśnieniu  naszej  koncepcji  uczenia  się  dzieci  najczęściej  pada  pytanie:  „No 
dobrze, ale w klasie jest trzydzieścioro 
dzieci; skoro uczą się na różne sposoby, jak nauczyciel ma poradzić sobie z uczeniem 
ich wszystkich?" 
Nauczanie  dzieci  o  wszystkich  sześciu wzorcach w jednej klasie jest zupełnie możliwe, 
ale wymaga zaakceptowania prawdy, że z różnych instrumentów wydobywa się muzykę 
na różne sposoby. Zrozumienie koncepcji percepcyjnego przetwarzania wiedzy oznacza 
również, że trzeba inaczej spojrzeć na samo nauczanie i na prawdziwą rolę nauczyciela. 
W  tym  rozdziale  pokażemy,  że  wyzwanie,  jakie  stawia  przed  nauczycielem  różnorod-
ność  sposobów  uczenia  się,  można  wykorzystać  jako  okazję  do  wykreowania 
efektywnego i twórczego systemu edukacji dla wszystkich dzieci. 
Nauczanie  jako sztuka Nauczyciel jest artystą. A czyż może być wspanialsze tworzywo 
niż  umysł  ludzki?  Najlepsi  nauczyciele  podchodzą  do  swojej  pracy  podobnie  jak 
rzeźbiarz  czy  artysta  stolarz.  Żaden  z  nich  nie  stara  się  zapanować  nad  materiałem. 
Wiedzą,  że  każdy  kawałek  drewna  ma  swój  odrębny  charakter  i  że  pracować  trzeba  w 
zgodzie  z  nim,  a  nie  przeciwko  niemu.  Wnikliwy  nauczyciel  dokłada  starań,  by 

Generated by Foxit PDF Creator © Foxit Software

http://www.foxitsoftware.com   For evaluation only.

background image

 

68 

zrozumieć  i  uszanować  indywidualność  i  potencjał  umysłowy  każdego  dziecka  i 
stosownie do tego zaplanować jego naukę. 
Po  japońsku  nie  da  się  powiedzieć:  „Patrzę  na  dziecko".  Można  tylko  powiedzieć: 
„Dziecko i ja patrzymy na siebie". Nie istnieje też wyrażenie: „Uczę dziecko". Choćby się 
nie wiem jak starać; wychodzi zawsze to samo: „Dziecko i ja uczymy siebie". 
Dzieci  są  ekspertami  od  nauczania.  Czegóż  mogłyby  nas  nauczyć  na  temat  dziwienia 
się,  twórczości,  współodczuwania!  A  także  o  technice  uczenia  się  i  o  tym,  co  jest 
potrzebne, by nauka była bardziej efektywna. Jeśli ma być naprawdę efektywna, powin-
na być pasmem odkryć, zarówno dla ucznia, jak i dla nauczyciela. Jest to tylko kwestia 
nieco innego spojrzenia na edukację. 
Wyobraźmy sobie wiedzę jako lampkę na kasku górnika. Jeśli patrzymy na nauczyciela 
jak  na  źródło  wszelkiej  wiedzy,  to  przyjmujemy,  że  światło  promieniuje  od  niego  i 
oświetla obiekt, czyli dzieci. Ale co by to było, gdybyśmy założyli, że każde dziecko ma 
w  sobie  światło,  a  zadaniem  nauczyciela  jest  pomóc  mu  je  rozniecić?  Jego  praca 
przypominałaby wówczas raczej pracę trenera lub przewodnika. 
By  umieścić  lampki  tam,  gdzie  powinny  być,  czyli  na  głowach  dzieci,  trzeba  pojmować 
edukację jako proces wymagający współuczestnictwa. To znaczy, że trzeba dać uczniom 
swobodę wyboru, czego i jak mają się uczyć oraz jak mają się wykazać zdobytą wiedzą i 
ocenić ją. 
Dzieci  nie  są  oporne  na  zmiany.  Opierają  się  jedynie  próbom  zmieniania  ich.  Nie 
potrzeba  rewolucji  w  tym,  co  się  z  nimi  robi,  tylko  odmiennego  sposobu  robienia  tych 
samych  rzeczy.  Zdrowy  rozsądek  podpowiada  nam,  że  najpierw  trzeba  się  nauczyć 
prowadzić samochód, a potem można się zastanawiać, gdzie nim pojechać. To znaczy, 
że  w  szkole  dzieci  powinny  jak  najszybciej  uzyskać  wiedzę  o  tym,  jak  funkcjonuje  ich 
umysł.  Nietrudno  będzie  je  tym  zainteresować.  Wszystkie  dzieci  chcą  się  jak  najwięcej 
dowiedzieć o tajemniczym świecie, który jest w nich. 
Jednym  z  najlepszych  sposobów,  aby  odkryć  czyjś  wzorzec  myślenia,  jest  poprosić  tę 
osobę,  żeby  nas  czegoś  nauczyła.  „No  więc,  proszę  pani,  musi  pani  sobie  najpierw 
powiedzieć, że to się pani uda, a potem wziąć kij i ścisnąć go porządnie. Tak, świetnie! 
Teraz  proszę  ugiąć  nogi  w  kolanach  i  liczyć  w tym czasie, kiedy rzucający piłkę bierze 
rozmach..."  Nauczycielka  wie  już,  że  Joshua  używa  kanału  słuchowego,  aby  nakreślić 
plan,  ruchowego,  aby  go  ukonkretnić,  i  wzrokowego  (o  którym  nie  było  tu  mowy),  by 
tworzyć. Może więc włączyć go do grupy dzieci, które będąuczyły się ortografii układając 
piosenki,  a  do  nich  -  choreografię.  Joshua  może  też  pomagać  Simonowi,  który  jest 
nieśmiały  w  mowie,  lecz  aktywny  w  sferze  wizualnej,  robić  plakaty  i  układać  hasła  dla 
różnych klasowych przedsięwzięć. 
W  tkaninę  wiedzy,  którą  zdobywają  uczniowie,  trzeba  koniecznie  wpleść  wątek 
zgłębiania  samego  procesu  uczenia  się.  W  gruncie  rzeczy  tylko  do  tego  potrzebują 
naszego  przewodnictwa.  Gdy  zrozumieją,  jak  funkcjonują  ich  umysły,  staną  się  sami 
sobie  najlepszymi  przewodnikami.  Wyobraźcie  sobie,  jak  Celeste  mówi  do  swojej 
nauczycielki przyrody: „Rozumiem, co mi pani powiedziała, ale muszę to zobaczyć, żeby 
naprawdę  móc  z  tego  zrobić  użytek.  Czy  może  mi  pani  to  narysować?"  Uczniowie 
mogliby pomagać dorosłym uczyć ich mówiąc, co chcieliby wiedzieć. 
Wszyscy  musimy  się  nauczyć,  jak  się  wspólnie  uczyć.  Wzrost  poziomu  agresji  w 
społeczeństwie wskazuje, że niezbędny jest trening umiejętności porozumiewania się. W 
biznesie  już  wiadomo,  że  praca  zespołowa  jest  bardziej  wydajna, idzie sprawniej i daje 
produkt  wyższej  jakości.  Lecz  większość  z  nas  uczono  współzawodnictwa,  .nie 
współdziałania.  Tymczasem  i  w  szkole,  i  na  wakacjach,  i  na  pauzach,  i  na  zajęciach 
nadobowiązkowych  dzieciom  najbardziej  podoba  się  możliwość  przebywania  z 
przyjaciółmi.  Dla  nich  nauka  i  zabawa  to  jedno.  Tylko  szkoła  traktuje  je  jak  dwie  różne 
rzeczy. Im bardziej coś 

Generated by Foxit PDF Creator © Foxit Software

http://www.foxitsoftware.com   For evaluation only.

background image

 

69 

cię bawi, tym głębiej angażuje i lepiej wychodzi. Po co zniewalać naturę zamiast działać 
w zgodzie z nią? 
Dlaczego  dzieci  nie  miałyby  pomagać  sobie  nawzajem  w  zapalaniu  wewnętrznego 
światła? Każdy, kto wychował się w dużej rodzinie, wie, że dzieciaki znakomicie uczą się 
jedno  od  drugiego.  Często  okazuje  się,  że  najważniejszych  rzeczy  w  życiu 
dowiedzieliśmy  się  od  rówieśników.  Czemu  nauczyciel  nie  miałby  połączyć  dzieci  o 
jednakowych wzorcach myślenia w grupy i nie poprowadzić nauki tabliczki mnożenia w 
zróżnicowany sposób? Dzieci ruchowo-słuchowo-wzrokowe mogłyby zbudować tratwę z 
sześcio-  i  siedmiocentymetrowych  kawałków  drewna,  wzrokowo-ruchowo-słuchowe 
mogłyby  zaprojektować  most,  wzrokowo-słuchowo-ruchowe  ułożyć  bajkę  o  Krainie 
Szóstek  i  Krainie  Siódemek,  którą  słuchowo-ruchowo-wzrokowe  mogłyby  odegrać. 
Dzieci  ruchowo-wzrokowo-słuchowe  mogłyby  w  tym  czasie  po  cichu  zbierać  liście  z 
siedmioma ząbkami, a słuchowo-wzrokowo-ruchowe -wymyślać hasła. 
Musimy  pomyśleć  o  nauce  w  kategoriach  kontaktów:  jak  możemy  pomóc  dzieciom  w 
kontaktowaniu  się  z  własnym  umysłem,  z  sobą  nawzajem,  z  nauczycielami,  z  nami 
samymi?  Jak  kontaktować  się  z  dzieckiem,  aby  stać  się  dla  niego  opiekunem,  który 
naprawdę  troszczy  się  o  jego  rozwój  duchowy,  przewodnikiem,  który  prowadzi  nie 
popędzając?  Jaki  rodzaj  kontaktu  pozwoli  skupić  się  na  zdolnościach  dzieci  i  ich 
odpowiedzialności, nie zaś na brakach? Jak kontaktować się z nauczycielami, aby czuli, 
że  jesteście  towarzyszami,  po  tej  samej  stronie?  W  jaki  sposób  można  pomóc 
nauczycielowi  w  nawiązaniu  kontaktu  z  własnym  umysłem  i  zrozumieniu,  jak  może 
najlepiej przekazać to, co ma do zaofiarowania? 
Przekuć słowa w czyn... 
W  ciągu  ostatnich  kilku  lat  wiele  osób  namawiało  mnie,  abym  opracowała  test,  za 
pomocą  którego  można  byłoby  określać  wzorzec  myślenia  dziecka.  Z  początku  w 
odpowiedzi zgrzytałam zębami i wzdychałam wznosząc oczy ku niebu. Mówiąc oględnie, 
nie jestem wielbicielką wystandaryzowanych, podliczanych przez maszyny testów, które 
polegają na wypełnianiu pustych miejsc w określonym czasie. One nigdy nie sprawdzają 
tego,  co  sprawdzać  miały,  nie  mówią  nic  o  tym,  co  trzeba  wiedzieć,  aby  kogoś  czegoś 
nauczyć,  i,  co  najważniejsze,  są  całkowicie  nieprzydatne  jako metoda badania dzieci o 
wzorcu słuchowo-ruchowo-wzrokowym i ruchowo-słuchowo-wzrokowym. Oznacza to, że 
testy nie są w stanie wykazać wiedzy i umiejętności co najmniej jednej trzeciej spośród 
poddanych  im  dzieci.  Najlepiej  służą  do  wykazywania  głębokiej  mądrości  tych,  co  je 
ułożyli.  Gdybym  nie  wiedziała  tego,  co  wiem,  o  wzorcach  myślenia,  mogłabym 
wyprodukować masę testów odpowiednich dla jednego wzorca myślowego, ale dzieci o 
innym wzorcu zawsze plasowałyby się na samym dole. 
„Standaryzowany"  (tak  się  określa  ten  typ  testu)  i  „indywidualizowany"  to  sprzeczność 
sama w sobie. Jest to sprzeczność kosztowna i szkodliwa. Pewnego razu, gdy uczyłam 
piąte  klasy  w  Hanover  w  New  Hampshire,  trafiłam  na  książkę  w  cenie  pięciu  dolarów 
zatytułowaną„Deal  Me  In",  dzieło  utalentowanego  nauczyciela.  Uczył  w  niej  dorosłych, 
jak  mogą  mniej  więcej  w  ciągu  godziny  odkryć  percepcyjne  uzdolnienia  dzieci  za 
pomocą  różnych  gier  karcianych.  Pochłonęłam  ją  od  pierwszej  do  ostatniej  strony. 
Tymczasem  osobnik,  który  pełnił  funkcję  szkolnego  psychologa,  brał  dzieci  uznane  za 
„opóźnione  w  nauce"  do  swojego  gabinetu  i  poddawał  je  standaryzowanemu  testowi, 
który  służył  do  tego  samego  celu,  ale  kosztował  kilkaset  dolarów,  rozwiązywanie  go 
zabierało  trzy  godziny,  obliczanie  wyników  dwie  godziny,  a  pisanie  końcowego  raportu 
godzinę. Analityka paralityka! 
Przez  chwilę  ty  bądź  szkolnym  psychologiem.  Jak  myślisz,  co  się  naprawdę  dzieje  z 
„nadpobudliwym"  Butchem,  który  nie  może  spokojnie  usiedzieć  w  klasie?  Albo  z 
„roztargnioną"  Dorą,  która  gapi  się  w  okno  podczas  lekcji  pisania  na  dowolny  temat? 

Generated by Foxit PDF Creator © Foxit Software

http://www.foxitsoftware.com   For evaluation only.

background image

 

70 

Albo  z  „negatywistycznym"  Fredem,  który  nie  raczył  się  odezwać,  gdy  nauczyciel 
francuskiego kazał mu odmieniać czasownik ;savoir"? 
Zamiast  kazać  dzieciom  trawić  pierwszy  tydzień  każdego  roku  szkolnego  na  stawianiu 
znaczków  między  wykropkowanymi  liniami  nie  kończących  się  kwestionariuszy 
komputerowych  ołówkiem  numer  dwa,  zamiast  potem  czekać  .miesiącami  na  bezuży-
teczne  wyniki,  które  wpisze  się  dziecku  raz  na  zawsze  do  jego  arkusza  ocen,  zamiast 
całego  tego  urzędowego  szufladkowania,  wyobraź  sobie  taki  początek  nowego  roku 
szkolnego twego dziecka: 
Tydzień,  w  którym  nauczyciele,  uczniowie  i  rodzice  oddają  się  ciekawości  i  obserwacji 
indywidualnych  sposobów  uczenia  się.  Na  ścianach  mogłyby  wisieć  płachty  papieru  z 
wypisanymi  na  każdej  z  nich  imionami  dzieci.  Każdy,  kto  odkryje  coś  dotyczącego 
zdolności  i  zamiłowań  dziecka  -  członek  rodziny,  woźny,  trener,  kolega  czy  koleżanka-
może  to  zapisać  na  jego  papierze.  Wspólna  praca,  wspólna  radość,  gdy  ośmioletni 
Butch  podchodzi  do  pani  Rettenhauser  i  oznajmia:  „Wie  pani co? Wydaje mi się, że ja 
się łatwo uczę rękami i ciałem, bo Marvin pokazał mi, jak się kroi żabę, i nauczyłem się 
tego  bardzo  szybko.  Teraz  chcę  to  wszystko  narysować".  Pierwszy  tydzień  tydzień 
interakcji,  tydzień  uczestnictwa,  tydzień  rządów  ciekawości  (mógłby  to  być  także  piąty, 
albo trzydziesty piąty tydzień). Jedyny wydatek to koszt papieru. 
Wejdźmy  na  chwilę  do  czwartej  klasy  w  czwartkowe  popołudnie,  w  czasie  ćwiczeń  z 
ortografii.  Na typowej lekcji wszyscy uczniowie pracują nad tymi samymi słowami w ten 
sam  sposób:  zapisują  je,  układają  z  nimi  zdania,  wypisują  je  ponownie  i  powtarzają  w 
myśli  litera  po  literze  (założę  się,  że  nauczyciel,  który  sto  lat  temu  wymyślił tę metodę, 
był typem wzrokowosłuchowo-ruchowym! ). 
Ponieważ  jest  czwartek, wszyscy przygotowują kartki białego papieru w niebieskie linie 
na  sprawdzian.  Uczeń,  który  napisze  poprawnie  wszystkie  dwadzieścia  wyrazów,  nie 
będzie  musiał  powtarzać  testu  następnego  dnia.  Może  to  być  równie  dobrze  rok  1942 
jak  1992.  Nauczycielka  razem  z  jej  programem  narzuconym  przez  kuratorium  jest 
źródłem wszelkiej mądrości i władzy. Wszyscy uczą się tego samego w ten sam sposób. 
Uczniowie  „dobrzy  z  ortografii"  dostają  dobre  stopnie,  pozostali  muszą  się  „bardziej 
postarać"  albo  całkiem  zarzucają  ortografię.  Co  może  też  oznaczać,  że  zarzucają 
pisanie  wypracowań,  ponieważ  część  nauczycieli  nauczono  przywiązywać  taką  samą 
wagę  do  pisowni  jak  do  treści.  Toteż  rezultat  może  być  taki,  że  dzieci  te  dadzą  sobie 
spokój z angielskim i wszelkimi językami w ogóle. 
A teraz odwiedźmy tę samą klasę, zakładając, że nauczycielka wie wszystko o wzorcach 
myślenia  i  ma  dość  odwagi  i  motywacji,  by  ucząc  -  wykorzystywać  wzajemne 
oddziaływania. Jest lekcja ortografii, a klasa żyje, jest w ruchu. Każde dziecko ma swoją 
własną listę wyrazów wybranych z rozmaitych pisanych przez nie tekstów, jak również z 
opisów eksperymentów z przedmiotów ścisłych. Dzieci rozeszły się po całej klasie, para-
mi, grupkami, pojedynczo. Dwoje wzrokowo-słuchowo-ruchowców komponuje rysunek ze 
słów  wypisanych  kolorowym  atramentem.  Mała  grupka  słuchowo-wzrokowo-ruchowców 
w  kącie  bawi  się  w  ortograficzną  wyliczankę.  Para  wzrokowo-ruchowo-słuchowców stoi 
przy  tablicy,  na  której  jedno  z  nich  wypisuje  wyrazy celowo popełniając błędy, a drugie 
próbuje te błędy odnaleźć. Z kolei dwoje ruchowo-wzrokowo-słuchowców pracuje w taki 
sposób,  że  jedno  zapisuje  słowo,  które  drugie  pisze  mu  palcem  po  plecach,  a  czworo 
czy pięcioro innych siedzi w pojedynkę przy komputerze, układając gry ortograficzne dla 
reszty klasy. Grupa słuchowo-ruchowo-wzrokowców na dworze układa hasła skacząc na 
skakankach, a kilkoro ruchowo-słuchowo-wzrokowców rzuca piłką wykrzykując przy tym 
do siebie słowa, których mają się nauczyć. 
Wszystkie  te  dzieci  będą  miały  poczucie  sukcesu.  Nauczą  się  pisowni  słów,  które  coś 
dla  nich  znaczą,  są  ważne.  Nauczyciel  spełni  rolę  przewodnika,  który  ugruntuje 

Generated by Foxit PDF Creator © Foxit Software

http://www.foxitsoftware.com   For evaluation only.

background image

 

71 

pozytywne  znaczenie  tego  doświadczenia;  wyuczone  wyrazy  mieszczą  się  w  zakresie 
możliwości  dzieci,  nie wydają im się za trudne. Zastosowane rozwiązania maksymalnie 
zwiększają  szanse  dziecka  na  sukces,  ponieważ  zostały  przykrojone  do  jego 
konkretnego wzorca myślenia. Uczniowie mają możliwość uczestnictwa w podejmowaniu 
decyzji, kiedy i w jaki sposób mają być oceniani. W takiej klasie nauczyciel i uczniowie 
są  współpracownikami,  dzielą  ze  sobą  odpowiedzialność,  radość,  podniecenie  i 
satysfakcję z nauki. Nikt nie jest skazany na niepowodzenie. Nauczyciel też nie. 
Kierunki 
Nie  było  naszą  intencją  stworzyć  zbiór  wyczerpujących  zaleceń,  jak  załatać  dziury  w 
metodyce nauczania. Pomysły poniższe mają służyć za przykład, w jaki sposób wiedza o 
percepcyjnym  przetwarzaniu  informacji  może  wpłynąć  na  metody  nauczania  i  uczenia 
się. Pierwsza, najważniejsza wskazówka: nauka będzie najefektywniejsza, jeśli w każdej 
lekcji  znajdą  się  słuchowe,  wizualne  i  ruchowe  elementy  przekazywania  informacji.  In-
nymi  słowy,  nośnikiem  wiedzy  powinno  być  czytanie  i  pokaz,  działanie  i  objaśnienia 
werbalne. 
Załóżmy,  że  tematem  lekcji  jest  prognozowanie  pogody.  Z  pewnością  wykorzystanie 
wszystkich  trzech  elementów  zapewni  wycieczka  do najbliższej stacji meteorologicznej. 
Zapewne  znajdzie  się  tam  ktoś,  kto  wyjaśni,  co  trzeba  wziąć  pod  uwagę  w 
prognozowaniu  pogody.  Dzieci  będą  mogły  zobaczyć  i,  miejmy  nadzieję,  dotknąć 
przyrządów do pobierania próbek. Możliwość przebywania w otoczeniu, gdzie powstają 
prognozy meteorologiczne, sprawi, że W ich oczach nabiorą treści. 
Jeśli  wycieczka  nie  jest  możliwa,  dzieci  powinny  posłuchać  audycji  meteorologicznych, 
poczytać coś o meteorologii i nauczyć się korzystać z najbardziej znanych przyrządów, 
jak  termometry  i  barometry.  I  znów  zaangażuje  się  w  ten  sposób  wszystkie  trzy  kanały 
percepcji.  Tymczasem  jakże  często  nauczyciel  poprzestaje  na  zadaniu  uczniom  do 
przeczytania  odnośnego  fragmentu  w  podręczniku.  Szybko  wychodzi  na  jaw,  jakich 
elementów zabrakło i jacy uczniowie pozostająca tyle. 
Równie  ważna  jest  druga  strona  procesu  uczenia  się,  to  jest  sposób,  w  jaki  dzieci 
korzystają  z  opanowanego  materiału.  I  znów  powinny  one  mieć  możność 
zaangażowania  wszystkich  trzech  kanałów.  Nasi  badacze  pogody  mogliby  urządzić  w 
klasie  własną  stację  meteorologiczną.  Mogliby  składać  ustne  sprawozdania  na  temat 
warunków  atmosferycznych,  które  wywołują  skrajnie  złą  pogodę.  Mogliby  zaznaczać 
aktualne  warunki  na  wykresie  i  śledzić,  w  jakim  stopniu  ich  prognozy  zbliżyły  się  do 
rzeczywistości.  Te  rozwiązania  mogą  wydawać  się  czymś  bardzo  zwyczajnym, 
oczywistym. Lecz jak często można się z nimi spotkać w przeciętnej klasie? I jak często, 
z  powodu  braku  materiałów,  braku  czasu  lub  błędnych  założeń,  nauczyciele  żądają  od 
wszystkich uczniów, by udowodnili swoją wiedzę w pisemnym teście? 
Im  więcej  kanałów  uda  się  włączyć  w  proces  przekazywania  informacji  i  im  więcej 
stworzy  się  możliwości  zademonstrowania  zdobytej  wiedzy,  tym  aktywniejsze  będą 
dzieci,  tym  większa  ich  motywacja,  poczucie  ważności  sprawy,  tym  łatwiejsze  i  nau-
czanie,  i  uczenie  się.  Istotne  jest,  by  nauczyciele  zdawali  sobie  sprawę,  że  reakcje 
uczniów  na  ich  propozycje  we  wszystkich  trzech  sferach  będą  bardzo  zróżnicowane. 
Słuchowo-ruchowowzrokowiec  będzie  się  świetnie  bawić  wygłaszając  ustne  spra-
wozdanie  lub  ucząc  czegoś  grupkę  kolegów.  Dla  wzrokowo-ruchowo-słuchowców  coś 
takiego będzie dużym wysiłkiem. Dzieci o wzorcu ruchowo-słuchowo-wzrokowym ożywią 
się  podczas  praktycznego  eksperymentu, natomiast dzieci słuchowowzrokowo-ruchowe 
mogą wymagać przy tym specjalnej opieki, gdyż będą czuć się niezręcznie i niepewnie. 
Koncepcja  percepcyjnego  przetwarzania  informacji  pozwoli  nauczycielom  lepiej 
zrozumieć niektóre irytujące zachowania uczniów jako wyraz ich potrzeb edukacyjnych. 
Jeśli  dzieci  zabawiają  się  na  lekcji  lub  wyłączają  się,  dla  nauczyciela  powinno  to  być 

Generated by Foxit PDF Creator © Foxit Software

http://www.foxitsoftware.com   For evaluation only.

background image

 

72 

sygnałem,  że  czas  zmienić  sposób  uczenia  lub  sprawdzania  umiejętności,  może 
dzieciom potrzeba więcej ruchu lub mniej słów. 
Nauczyciele  powinni  ośmielać  uczniów,  by  budowali  w  sobie  zaufanie  do  własnych 
możliwości  przez  posługiwanie  się  w  możliwie  największym  stopniu  swoim  „głównym" 
kanałem.  Uczniowie  powinni  także  umieć  pomagać  sobie  odwołując  się  do  swoich 
mocnych  stron,  gdy  sytuacja  wymaga  od  nich  wykazania  się  czymś,  w  czym  są  mniej 
sprawni.  Na  przykład  dzieci  o  wzorcu  słuchowo-ruchowo-wzrokowym,  obdarzone 
niezaprzeczalną biegłością w mowie, mogą uczyć się ortografii na głos. Przepisywanie w 
kółko  tych  samych  wyrazów  może  być  dla  nich  nudne  i  niespecjalnie  pożyteczne,  a  o 
wiele łatwiej zapamiętają słowa, które wypowiadają głośno w formie jakby piosenki. 
Wiele uwagi trzeba również poświęcić obszarowi nieświadomości. Nauczyciel musi mieć 
na  uwadze  trudności,  jakie  stwarza  dziecku  wolne  tempo  przepływu  informacji  przez 
kanał  dominujący  w  nieświadomości.  Podczas  wszelkiego  rodzaju  sprawdzianów 
powinien  więc  dodatkowo  wspierać  i  dać  dużo  swobody  tym  uczniom,  którzy  podejmą 
próbę  wypowiadania  się  za  pomocą  środków  przynależnych  do  tej  tak  wrażliwej  i 
wyjątkowo twórczej sfery. 
Na  przykład  dzieciom,  w  których nieświadomości dominuje kanał ruchowy, powinno się 
zapewnić  dostatecznie  dużo  czasu  na  wyćwiczenie  umiejętności  fizycznych,  a  także 
zachęcać  je,  by  współzawodniczyły  raczej  ze  sobą niż z innymi uczniami. Analogicznie 
uczniowie, których umysł posługuje się w nieświadomości kanałem wzrokowym, powinni 
mieć  możliwość  odrabiania  prac  pisemnych  w  domu  lub  samodzielnego  określenia,  ile 
potrzebują  na  nie  czasu.  Tych  zaś,  których  nieświadomość  jest  zdominowana  przez 
słuch, należy zachęcić, aby mówiąc, posługiwali się pomocami wizualnymi i stwarzać im 
okazję do wypowiadania się przed jednym lub dwojgiem dzieci, a nie przed całą klasą. 
W procesie uczenia się nie ma możliwości takiego przekazywania informacji, by w ogóle 
nie  wkroczyć  w  niczyją  sferę  nieświadomości,  i  zresztą  nie  byłoby  to  wcale  pożądane. 
Stymulując uczniów, których to dotyczy, do większej mobilizacji kanału nieświadomości, 
pomaga im się w treningu koncentracji. 
Dzieci robią to same w sposób naturalny, choć typowe dla nich metody ożywiania uwagi 
postrzegane są zwykle jako zachowania denerwujące. Kiedy Steve, wzorzec wzrokowo-
ruchowo-słuchowy,  bawi  się  włosami  lub  toczy  ołówek  po  ławce,  nauczyciele mogą nie 
dostrzegać, że te drobne czynności właśnie pomagają mu się skupić na tym, co mówią. 
Jeśli  pod  pewnymi  zachowaniami  dojrzymy  potrzeby,  nie  będziemy  musieli  z  nimi 
walczyć. Możemy je wykorzystać; na przykład wskazać Steve'owi bezużyteczność tego, 
co robi, i pomóc mu znaleźć jakąś czynność bardziej pożyteczną, a mniej rozpraszającą 
innych. Może chciałby, dajmy na to, przynieść do szkoły piłkę tenisową, którą mógłby w 
czasie słuchania lekcji ściskać ćwicząc przy okazji siłę dłoni. 
W  każdym  wzorcu  istnieją  dwa  kanały,  które  nie  łączą  się  bezpośrednio:  kanał 
świadomości i kanał nieświadomości. Tu właśnie widać wyraźnie, jak ważną rolę ma do 
spełnienia  podświadomość.  Nauczyciele,  którzy  zdają  sobie  sprawę  z  istnienia 
brakującego  ogniwa,  mogą  pomóc  swoim  uczniom  wypełnić  lukę.  Na  przykład  dzieci  o 
wzorcu wzrokowo-słuchowo-ruchowym najczęściej nie radzą sobie najlepiej z rzeczami, 
które  wymagają  dobrej  koordynacji  wzrokowo-ruchowej,  ponieważ  między  ich  kanałem 
wzrokowym  i  ruchowym  nie ma bezpośredniej komunikacji. Dlatego też pośredni kanał, 
słuchowy, jest tak niezmiernie ważny w nauce czynności manualnych lub ćwiczeń fizycz-
nych-dzieci wypełniają lukę mówiąc do siebie w czasie tego typu zajęć. 
Podobnie  dzieci  o  wzorcu  wzrokowo-ruchowo-słuchowym  mogą  mieć  trudności  z 
czytaniem na głos - czynnością, która wymaga od nich głośnego wypowiadania tego, co 
widzą.  U  tych  dzieci  elementem  zamykającym  obwód  jest  kanał  ruchowy.  Toteż  w 

Generated by Foxit PDF Creator © Foxit Software

http://www.foxitsoftware.com   For evaluation only.

background image

 

73 

czytaniu  może  im  pomóc  wodzenie  palcem  po  linijkach,  wstawanie,  gestykulacja, 
chodzenie. 
Jak z tego widać, gdy się zrozumie podstawy koncepcji wzorców myślenia, zaspokojenie 
indywidualnych potrzeb edukacyjnych każdego dziecka jest tylko kwestią elastyczności. 
Znudzone i zniewolone 
Dwie  rzeczy  w  szkole  najbardziej  drażnią  dzieci  w  każdym  wieku:  nuda  i  poczucie 
zniewolenia.  A  przecież  nie  w  każdej  sytuacji  i  nie  zawsze.  Na  przykład  na  zajęciach 
nadobowiązkowych nie narzekają ani na jedno, ani na drugie. 
Zanalizujmy te skargi każdą z osobna. Najpierw nuda. Nuda równa się frustracja. Dzieci 
uczą  się  przez  zadawanie  samym  sobie  pytań,  takich  jak:  „Co?  (...to  znaczy?)",  „Co  z 
tego?  (Co  jest  w  tym  ważnego?)",  „Co  teraz?  (Czy jak się tego nauczę, to mi się to na 
coś przyda?)". Niemożność uzyskania odpowiedzi na te pytania rodzi frustrację dziecko 
prawdopodobnie powie wówczas, że się nudzi. 
Mówienie  o  nudzie  jest  często  zasłoną  dymną  dla  negatywnych  myśli  o  sobie.  „To  jest 
głupie. Czy muszę to robić?", co równa się: „Jestem głupi. Boję się, że nie potrafię tego 
zrobić".  A  dziecko  często  „nie  potrafi"  nauczyć  się  czegoś,  gdyż  informacja  nie została 
podana w formie, w której jego umysł najłatwiej ją przyswaja. 
Synek  Anne,  Brian,  już  jako  przedszkolak  mówił  od  czasu  do  czasu,  że  szkoła  jest 
nudna.  Po  wnikliwszym  zbadaniu  sprawy  okazało  się,  że  nie  chciał  iść  do  szkoły,  bo 
obawiał się, że sobie nie poradzi. Rzeczy, które uważał za „nudne", znamiennie często 
wiązały  się  z  najgłębiej  położonym  kanałem;  były to więc zajęcia wymagające od niego 
(SRW)  wzrokowej  koncentracji  na  szczegółach,  czyli  dla  jego  wzorca  myślowego 
niełatwe. 
Nie  zapominajmy,  że  umysł  dziecka  jest  prawdziwą  żywą  maszyną  do  nauki.  Jego 
przeznaczeniem  jest  uczenie  się  i  twórczość.  Depresja,  urazy,  choroba,  złe 
samopoczucie-to  wszystko  próby  rozładowania  frustracji.  Jeśli  dziecko  nie  jest  zdolne 
zrobić tego, czego się od niego wymaga, trzeba podzielić zadanie na takie cząstki, żeby 
umiało sobie z nimi poradzić, albo znaleźć inny sposób uczenia go. Zmuszanie dziecka 
do  czegoś,  czego  we  własnym  przekonaniu  nie  potrafi,  ma  nie  więcej  sensu  niż 
zmuszanie  robotnika,  żeby  dźwignął  coś,  czego  nie  może  przesunąć.  Trzeba  uczyć 
dzieci  przechodzenia  od  relaksu  do  mobilizacji,  ale  nie  do  frustracji.  Nie  trzeba  im 
natomiast  jakiejś  specjalnej  motywacji.  Dostateczną  motywacją  będzie  świadomość,  że 
potrafi zrobić coś dobrze. 
Musimy  z  powrotem  umieścić  światełka  tam,  gdzie  ich  miejsce  -  na  kaskach  dzieci. 
Musimy  odwołać  się  do  wewnętrznej  motywacji  i  wewnętrznej  zdolności  oceny,  a  to 
znaczy-uczyć  rzeczy  pożytecznych,  ważnych,  realnych  i  namacalnych,  i  kształtować  u 
dzieci  umiejętność  uświadamiania  sobie,  czy  już  je  opanowały.  Jeśli  dziecko  nie  widzi 
sensu  w  tym,  czego  się  uczy,  to  sprawą  nauczyciela  jest  znaleźć  sposób,  by  mu  sens 
wskazać.  Na  przykład,  by  objaśnić  zasady  ekonomii,  można  założyć  klasowy  sklep. 
Ucząc  dzieci  o  biografiach  sławnych  ludzi  zadać  im  napisanie  życiorysu  Madonny  lub 
dyrektora  szkoły.  Niech  ułożą  historyjkę  o  swoim  ulubionym  bohaterze  komiksów 
drukowanych w gazetach i wyślą ją do redakcji. Jeśli materiał, który mają opanować, nie 
wydaje  im  się  interesujący,  można  po  prostu  spytać  uczniów,  jak  chcieliby  go 
uatrakcyjnić. 
Zawsze  można  dać  dzieciom  wybór,  na  przykład  czy  chcą  przedstawić  to,  czego  się 
nauczyły,  robiąc  coś  własnoręcznie,  pisząc  wypracowanie,  czy  też  ustnie.  Nauczyciele 
mogą  pomóc  dziecku  eksperymentować,  opowiadać  mu  ciekawe  rzeczy,  podsuwać 
książki  do  przeczytania.  Im  intensywniejszy  przekaz  informacji  i,  tym  mniej  czasu  traci 
się na błazeństwa Jennifer i obrażalstwo Samuela. 
My,  dorośli,  wymagamy  od  dzieci  elastyczności,  gdy  tymczasem  sami  jesteśmy 
nieelastyczni,  choć  właśnie  od  nas  należałoby  tego  oczekiwać  z  racji  większego 

Generated by Foxit PDF Creator © Foxit Software

http://www.foxitsoftware.com   For evaluation only.

background image

 

74 

doświadczenia,  szerszych  horyzontów  i  możliwości  wyboru.  To  po  nas  można  by  się 
spodziewać  umiejętności  omijania  przeszkód  zamiast  zmuszania  dzieci,  żeby  je 
pokonywały. 
W spisie lektur powinny być książki wybrane przez dzieci, ciekawe i napisane językiem, 
jakim one same mogłyby się posłużyć. Sztuki pisania powinno się uczyć przez pisanie z 
wyobraźni i opisy własnych doświadczeń, nie zaś przez ćwiczenia i naukę pamięciową 
W  nauce  matematyki  należy  odwoływać  się  do  realiów  życia,  pozwolić  dzieciom  na 
pracę  we własnym tempie i rozwiązywanie problemów w indywidualny sposób. Zamiast 
doprowadzać  do  perfekcji  arytmetykę,  pożyteczniej  jest  na  każdym  poziomie  włączać 
ułamki,  algebrę,  ge9metrię.  i  statystykę.  W  naukach  przyrodniczych,  ścisłych,  powinno 
się  położyć  nacisk  raczej  na  zastosowania  praktyczne  niż  na  teorię  (na  przykład 
czwartoklasiści mogliby naprawiać żelazka i tostery, szóstoklasiści konstruować zabawki 
napędzane energią słoneczną). 
Starsi uczniowie powinni mieć możliwość pełniejszego uczestnictwa w nauce, wpływając 
na  programy  praktyk,  integralną  część  programu  szkolnego.  I  uczniów,  i  nauczycieli 
należy zachęcać, aby podchodzili do pracy z radością i ciekawością Może wtedy zbędna 
okaże się nasza troska o wyniki egzaminów i procent tych, którzy odpadają 
A  co  z  uczuciem  zniewolenia  towarzyszącym  dzieciom  w  szkole?  Rozejrzyjmy  się  po 
przeciętnej klasie. Wyobraźmy sobie, że różne znajdujące się w niej przedmioty zostały 
obdarzone  głosem-  jaką  informację  przekazują?  Ja  mam  wrażenie,  że  tablica  mówi: 
„Patrz  tutaj,  tutaj  jest  wszystko,  co  ważne".  Twarde  krzesła  mówią:  „Nie  rozsiadaj  się 
zbyt  wygodnie.  Siedź  cicho".  Rzędy  stolików  mówią:  „Bądź  jak  wszyscy".  Zegar  mówi: 
„Kończ,  kiedy  ci  każę".  Ściany  mówią:  „Bądź  niemy.  Nie  podniecaj  się".  Lampy  mówią: 
„Życie jest ostre. Nie możesz być sobą. Pospiesz się". 
Wejdźmy do innej szkoły, w Hinesburgu, w stanie Vermont. Opiekunem klasy jest David 
Ely,  który  naprawdę  wierzy,  że  biologia  to  nauka  o  życiu  i  że  jego  rolą  jest  rozpalić  w 
uczniach  pragnienie  nauki.  Obie  strony  pracowni  zastawione  są  akwariami i terrariami, 
w  których  mieszkają  mrówki  żniwiarki,  tarantula,  afrykańskie  ropuchy  mięsożerne, 
czterometrowy pyton i wiele innych. Pod trzecią ścianą gęstwa roślin i rząd komputerów. 
Wokół pełno półek z książkami, plakatów i modeli. Co mówi ta pracownia? 
Dzieci w szkole mają niewielkie możliwości wyboru, jak posługiwać się umysłem, czego 
się  uczyć  i  kiedy  się  uczyć.  Jeśli  są  zmuszone  uczyć  się  i  wykazywać  wiedzę  w  jeden 
tylko  sposób  -  sposób  nauczyciela  -  potrzeby  wielu  z  nich  pozostają  nie  zaspokojone. 
Upór nauczycieli, by rządzić nauką, taką czy inną, ale jedynie słuszną metodą, prowadzi 
do  niepowodzeń  i  wyobcowania  tych  właśnie  istot,  którym  mają  służyć.  Zgodnie  z 
tradycją szef nigdy nie oddaje władzy i zawsze chce mieć jej więcej. Ze swojego miejsca 
na  szczycie  nadaje  sprawom  bieg.  Tymczasem  na  całym  świecie  stratedzy  biznesu 
zaczynają  rozumieć,  że  w  dwudziestym  pierwszym  wieku  warunkiem  efektywności 
będzie  dopuszczenie  do  władzy  innych,  i  poszukująca  tej  kwestii  coraz  to  lepszych 
rozwiązań. Czas, by dołączyły do nich szkoły. 
Nasza propozycja jest czymś więcej niż koncepcją nowego sposobu nauczania i uczenia 
się.  Zaprezentowałyśmy  bardzo  konkretny  plan  działania.  Zmiany,  jakie  proponujemy, 
nie  wymagają  ani  większych  nakładów  finansowych,  ani  skomplikowanych  testów,  ani 
nowych  pomocy  naukowych.  Wprowadzenie  ich  wymaga  natomiast  autentycznej  woli 
odmiany  i  odwagi,  by  fundamentem  każdej  dziedziny  w  procesie  edukacji  uczynić 
zainteresowanie  i  współpracę.  Musimy  pracować  wszyscy  razem nad przekształceniem 
szkół z miejsc, gdzie dzieci czują się znudzone i zniewolone, w miejsca, gdzie uczą się 
zaufania  do  własnego  umysłu;  martwych  klas  zapełnionych  kanciastymi  burymi, 
twardymi  przedmiotami,  w  tętniące  życiem  przestrzenie,  które  zdają  się  zapraszać 
dziecko, by wyrażało to; co nosi w swoim wnętrzu. 

Generated by Foxit PDF Creator © Foxit Software

http://www.foxitsoftware.com   For evaluation only.

background image

 

75 

Wyjątkowy, jak każdy 
Kochamy tę historię i upowszechniamy ją od lat. Nie znamy jej autora, ale los bohatera 
jest nam znany aż za dobrze. 
Zawsze chciał mówić. Ale nikt go nie rozumiał. Zawsze chciał objaśniać rozmaite rzeczy. 
Ale  nikogo  to  nie  interesowało. Leżał na trawie i patrzył w niebo. Był tylko on i niebo, i 
różne  rzeczy  w  nim,  coś,  co  pragnęło  być  wypowiedziane.  I  wtedy  narysował  obrazek. 
To był piękny obrazek. Trzymał go pod poduszką i nie pokazywał nikomu. Przyglądał mu 
się co noc i myślał o nim. Widział go także w ciemnościach i gdy miał zamknięte oczy. 
Ten obrazek mówił o nim samym. Kochał go. 
Gdy  zaczął  chodzić  do  sokoły,  zabrał  go  ze  sobą.  Nie  po  to,  żeby  pokazywać,  ale  po 
prostu  żeby  był  z  nim,  jak  przyjaciel.  Szkoła  była  dziwna.  Siedział  przy  kanciastym 
brązowym stoliku, takim samym jak inne kanciaste brązowe stoliki, i myślał, że ten stolik 
powinien  być  czerwony.  Klasa  też  była  kanciasta  i  brązowa.  Taka  sama  jak  wszystkie 
inne  klasy.  Była  ciasna,  duszna,  wszystko  w  niej  było  sztywne.  Nie  cierpiał  trzymać 
ołówka  i  kredy  sztywnymi  palcami,  a  stóp  płasko  i  sztywno  na  podłodze;  pod  ciągłym 
czujnym wzrokiem nauczyciela. 
Potem musiał pisać cyfry. A one nic nie znaczyły. Były gorsze niż litery, które mogły coś 
znaczyć, gdy się je złożyło razem. A liczby były ograniczone, kanciaste - nie znosił tego 
wszystkiego. 
Podeszła do niego nauczycielka i przemówiła. Powiedziała mu, że ma nosić krawat, tak 
jak  inni  uczniowie.  Odpowiedział,  że  nie  lubi  krawata,  a  ona,  że  to  jej  nie  interesuje. 
Potem  rysowali.  Narysował  żółty  obrazek,  bo  tak  się  czuł  tego  ranka.  To  był  piękny 
obrazek. Nauczycielka podeszła i uśmiechnęła się. 
- Co to ma być? - spytała. - Dlaczego nie narysujesz czegoś takiego jak Ken? Czy to nie 
jest śliczne? 
Same pytania. 
Matka  kupiła  mu  krawat  i  zaczął  rysować  samoloty  i rakiety, tak jak inni. Stary rysunek 
wyrzucił.  Kiedy  leżał  samotnie  patrząc  w  niebo,  było  ono  ogromne  i  błękitne,  i  pełne 
najrozmaitszych  rzeczy,  ale  on  już  nie.  On  był  wewnątrz  kanciasty  i  brązowy,  a  jego 
dłonie sztywne. Był jak każdy inny. A tamto coś w nim, co pragnęło być wypowiedziane, 
już  nie  pragnęło  być  wypowiedziane.  Przestało  wyrywać  się  na  świat.  Umilkło  -  zmiaż-
dżone. Jak wszystko. 
 
ROZDZIAŁ DWUNASTY 
Twórcza współpraca 
dla przyszłości 
Nie  wolno  wątpić,  że  mała  grupka  myślących,  pełnych  poświęcenia  obywateli  może 
zmienić świat; 
w rzeczywistości jest to jedyny motor zmian, jaki kiedykolwiek istniał. 
Margaret Mead 
Dawno,  dawno  temu  pewien  ślepiec  zabłąkał  się  w  ogromnym  lesie.  Zupełnie 
zdezorientowany,  krążył  od  drzewa  do  drzewa,  aż  wyszedł  na  przesiekę.  Niezdarnie 
posuwając się naprzód, potknął się o coś, korzeń, jak mu się wydawało, i upadł. Chwycił 
to  coś,  usiłując  się  podźwignąć,  gdy  nagle  usłyszał:  „Au!"  Okazało  się,  że  to  nie  był 
korzeń, lecz noga starej kalekiej kobiety, leżącej na leśnym poszyciu. 

-Najmocniej przepraszam-rzeki ślepiec.  

-Kim jesteś i co tu robisz? 
Kobieta, z trudem łowiąc powietrze, odpowiedziała: 
- Jestem tu już od bardzo dawna. Mam wrażenie, że od wieków. Nie mogę chodzić. A 
więc leżę tu czekając na śmierć.  

Generated by Foxit PDF Creator © Foxit Software

http://www.foxitsoftware.com   For evaluation only.

background image

 

76 

- Ślepiec otrzepał się i wstał. 
-  Ja  też  jestem  tu  od  dawna,  wędruję  w  kółko,  zagubiony  i  samotny,  próbując  znaleźć 
wyjście. 

Oboje westchnęli, pogrążeni w rozpaczy, aż nagle stara kobieta wykrzyknęła: 
- Mam pomysł! Weź mnie na ramiona i idź. Ja widzę i poprowadzę nas oboje! 
Uszczęśliwiony ślepiec poszedł za jej radą i wspólnie znaleźli wyjście z lasu. 

*** 

Rodzice  i  nauczyciele  obarczeni  są  dziś  tyloma  obciążeniami!  Często  czujemy  się 
zagubieni  w  edukacyjnym  lesie  bezradności  i  beznadziejności.  Czy  pozwolimy  się 
załamać i podzielić, zrobić z siebie przeciwników, czy potraktujemy to jako wyzwanie do 
stworzenia  nowego  przymierza  siły  i  wizjonerstwa,  które  poprowadzi  nasze  dzieci  w 
dwudziesty pierwszy wiek? 
W  tym  rozdziale  chcemy  przedstawić  kilka  wskazówek,  które  mogłyby  okazać  się 
pożyteczne dla stworzenia takiego przymierza, a także dla wykorzystania zdobytej przez 
was wiedzy o funkcjonowaniu umysłu dziecka, zwłaszcza rozpowszechnienia tej wiedzy 
w  szkołach.  Mam  nadzieję,  że  jego  treść  natchnie  was  odwagą,  by  w  kontaktach  z 
nauczycielami  jasno  określać  swoje  stanowisko,  a  także  zrozumieniem  dla  ich  trudnej 
roli w dzisiejszym świecie. 
Zagubieni w lesie 
Rodzice chcą zdobyć wpływ na kształcenie swoich dzieci, odszukać drogę do szkoły, a 
nauczyciele szukają drogi wyjścia poza szkolę. Lecz zbyt często okazuje się, że znaleźli 
się  na  przeciwległych  krańcach  lasu.  Zacznijmy  z  perspektywy  nauczyciela.  Opowiem 
historię, która-jestem tego pewna-jest tylko jedną z tysięcy podobnych. 
Wraz z mężem prowadziłam weekendowe seminarium na Wschodnim Wybrzeżu. Wśród 
uczestników  był  Mario,  od  dziesięciu  lat  nauczyciel  w  jednej  z  najgorszych  szkół  w 
mieście.  Miał  dwa  metry  wzrostu.  Posługiwał  się  wzorcem  wzrokowo-ruchowo-
słuchowym.  Gdy  go  wspominam,  przychodzą  mi  na  myśl  słowa  pełne  nieodpartej 
czułości. Wiele rozmawialiśmy o jego pracy, o dzieciakach, które uczył, dlaczego tak je 
kochał  i  jak  trudno  mu  było  znieść,  że  zawsze  wszystkiego  było  za  mało;  za  mało 
podręczników,  by  wszyscy  mogli  z  nich  korzystać,  klasy  za  mało  dogrzane,  więc  na 
lekcjach  musieli  siedzieć  w  płaszczach,  za  mało  pomocy,  której  rozpaczliwie 
potrzebowali, na przykład programów przeciwdziałania narkomanii. 
Po przerwie na lunch Andy podszedł i w milczeniu usiadł koło Maria, który zaczął płakać. 
Właśnie odebrał telefon, że jeden z jego uczniów został zabity w strzelaninie na boisku 
szkolnym. Ukrył twarz w dłoniach i powtarzał szeptem: 
- Chyba już tego dłużej nie wytrzymam. Chyba już tego dłużej nie wytrzymam. 
Po  seminarium  zostaliśmy  zatrudnieni  przez  osobę,  która  organizowała  zajęcia 
dokształcające  dla  nauczycieli  miejscowych  szkół  i  otrzymała  pewne  fundusze  na 
dwudniowe  szkolenie  na  temat  wzorców  nauczania.  Ku  mojemu  zdumieniu  zjawiło  się 
tylko  jedenasta  członków  personelu  pedagogicznego.  Dyrektorzy  oświadczyli,  że  nie 
mieli  pieniędzy  na  zastępstwa  w  tych  dniach,  jako  że  nauczyciele  w  poprzednim 
miesiącu uczestniczyli już w zajęciach na temat nowych przepisów stanowych. 
Budynek,  w  którym  odbywało  się  szkolenie,  był  ogromny,  nowiuteńki  i  w  całości 
przeznaczony na potrzeby administracji i. „Nadmiar" po prostu bił w oczy. Nie było w nim 
śladu dziecka, tylko sześćdziesiąt okazałych pomieszczeń biurowych dla pracowników o 
najróżniejszych  tytułach  i  stanowiskach.  Sala,  w  której  pracowaliśmy,  wyposażona  była 
w kosztowny sprzęt audiowizualny, w tym ekran za tysiąc pięćset dolarów, który zastąpił 
stojaki  na  papiery  za  niecałe  pięć.  Miał  nawet  wbudowaną  kopiarkę,  żeby  uczestnicy 

Generated by Foxit PDF Creator © Foxit Software

http://www.foxitsoftware.com   For evaluation only.

background image

 

77 

spotkania nie musieli robić notatek. (Mario powiedział mi, że w jego szkole, która służy 
dwóm tysiącom uczniów, niema ani jednej kopiarki!) 
To  zdarzenie  nie  jest  niczym  wyjątkowym.  Nauczyciele  w  całym  kraju  są  sfrustrowani. 
Kilka  tygodni  temu  zadzwoniła  do  mnie  pewna  nauczycielka  z  Kolorado  i  oświadczyła 
kategorycznie: 
- Nienawidzę WIELKOŚCI! To przekleństwo tego kraju, że wszystko musi być za wielkie. 
Moje  klasy  są  za  wielkie.  Mam  w  klasie  tyle  dzieciaków,  że  zapamiętanie  ich  imion  i 
nazwisk  zabiera  mi  miesiąc.  Jak  mogę  uczyć  dziecko,  do  którego  się  ciągle  zwracam 
„Hej, ty tam!"? 
We wszystkich szkołach są nauczyciele, którzy czują intuicyjnie, że każde dziecko uczy 
się w inny sposób. Dlaczego ci nauczyciele nie są popierani? Dlaczego nie decydują o 
szkoleniach,  programach  i  wydatkach,  dlaczego  są  zmuszeni  korzystać  z  kosztownych 
materiałów,  które  nie  są  do  niczego  przydatne?  Kto  w  ogóle  wymyśla  te  barokowe 
materiały?  Dlaczego  system  szkolnictwa  nie  wykazuje  zainteresowania  lokalnymi, 
indywidualnymi metodami, stworzonymi przez samych nauczycieli? 
Doświadczenia Anne pogłębiają frustrację: 
Znalazłam  się  jakby  po  obu  stronach  lasu  naraz.  Jako  nauczycielka  byłam  ogromnie 
ciekawa  swoich  uczniów.  Gdy  co  roku  we  wrześniu  trzydzieścioro  i  jedno  dziecko 
wchodziło  do  klasy,  zdawałam  sobie  sprawę,  że  jeśli  mam  je  dobrze  uczyć,  potrzebuję 
zaufania i partnerstwa ich rodziców. W dniu otwartym prosiłam matki i ojców, by napisali 
wszystko,  co  wiedzą  o  swoich  dzieciach,  a  co  mogłoby  mi  pomóc:  jak  się  uczą,  jakie 
mają  zdolności,  umiejętności,  zainteresowania.  Ku  memu  wielkiemu  zdziwieniu 
otrzymałam  bardzo  niewiele  informacji.  Teraz  rozumiem,  że  ci  rodzice  po  prostu  nie 
wierzyli,  że  ich  codzienne  obserwacje,  doświadczenia,  mają  jakąś  wartość  dla  mnie  - 
specjalistki.  Za  żadną  cenę  nie  chcieli  wywołać  wrażenia,  że  dziecko  jest  „trudne",  ani 
też - że w ogóle nie stwarza problemów. Wzajemne zaufanie rodziców i nauczycieli tak 
dalece  uległo erozji, że nie potrafili swobodnie zareagować na proste pytania, na które 
mieli w zanadrzu cenne odpowiedzi. 
Jako  matka,  z  typową  gorliwością  początkujących,  byłam  zafascynowana  stosunkiem 
mojego  synka  Briana  do  świata.  Zgodnie  ze  swoją  wiedzą  o  wzorcach  myślenia 
odrzuciłam  wszelkie  założenia,  jaki  powinien  być,  i  z  niezwykłą  ciekawością  obser-
wowałam  jego  poczynania.  Zachwycało  mnie  jego  umiłowanie  słów  i  to,  jak  szybko  się 
ich  uczył.  Zamiast  wymagać  od  niego,  żeby  był  ,  jak  prawdziwy  chłopak"  od  początku 
sprawny  fizycznie,  towarzyszyłam  mu  cierpliwie  w  poszukiwaniach  indywidualnej  drogi 
bezpiecznego  rozwoju  motorycznego.  Zauważyłam,  na  jak  długo  potrafi  zatopić  się  w 
kontemplacji  obrazu,  który  przykuł  jego  uwagę.  Znajomość  wzorców  myślenia  pomogła 
mi stymulować właściwe mu metody uczenia się. 
Po  całych  pięciu  latach  poznawania  jego  zdolności  i  upodobań,  jego  mocnych  stron  i 
trudności,  gdy  poszedł  do  szkoły,  znalazłam  się,  pełna  niepokoju,  po  drugiej  stronie 
drzwi  klasy.  Przerażała  mnie  myśl,  że  „System"  mógłby  zniszczyć  wrodzoną  miłość 
mego synka do życia i nauki. W obliczu tego zagrożenia czułam się bezsilna. Ja, z całą 
swoją wiedzą, obawiałam się zbytnio wychylić z informacjami o Brunie i o jego sposobie 
uczenia  się.  Nie  chciałam  być  natrętna  ani  występować  jako  ekspert,  ponieważ  bałam 
się, że jeśli zrażę lub zdenerwuję nauczyciela, odbije się to na małym. 
Ciągle  czuję,  że  żyją  we  mnie  pozostałości  starego  przeświadczenia,  że  rodzice  i 
nauczyciele  są  przeciwnikami  w  bardzo  ważnej  grze  i  że  to  rodzice  dla  dobra  dziecka 
muszą ustąpić przed „fachowcami". Toteż w milczeniu oddaję go szkole i tylko modlę się 
i  modlę,  by  „oni"  nie  zniszczyli  go,  by  żywili  jego  duszę,  a  nie  ranili  ją,  by  zechcieli 
poznać go tak, jak ja go znam. 
Miejsce spotkania 

Generated by Foxit PDF Creator © Foxit Software

http://www.foxitsoftware.com   For evaluation only.

background image

 

78 

Anne  nie  jest  jedyna.  Większość  rodziców,  którzy  po  raz  pierwszy  przychodzą  na 
wywiadówkę i siadają na krzesełku naprzeciwko dużego biurka, zdaje się wymazywać ze 
świadomości  wiedzę o swoich dzieciach niczym mokrą gąbką ze szkolnej tablicy. Choć 
już dorośli, zapominają o własnej inteligencji. 
Szkoły zorganizowane są tak, aby utrwalić w nas przekonanie, że ich środkiem ciężkości 
jest ekspert-nauczyciel, dyrektor, pedagog szkolny. Wpaja się w nas, że nie wiemy, czy 
coś potrafimy, dopóki nie powie nam o tym ocena. Nie wiemy, ile czasu możemy na coś 
poświęcić,  ani  czy  nas  to  w  ogóle  interesuje,  ponieważ  zostaliśmy  wytresowani,  by 
dawać  sobą  kierować  z  zewnątrz.  Kończymy  pracę,  gdy  zadzwoni  dzwonek,  a  nie  gdy 
głos wewnętrzny powie nam, że już dość. 
Większość  z  nas,  dorosłych,  ma  za  sobą  co  najmniej  dwanaście  lat  treningu  w 
uznawaniu  nauczycieli  za  środek  ciężkości.  Gdy  wchodzimy  do  klasy  naszych  dzieci, 
ponownie  wyzwala się ta reakcja, że ktoś z zewnątrz wie więcej niż my. Podświadomie 
działamy  z  pozycji  obronnych,  które  nam  samym  wydają  się  kruche.  Szkoły  uczą  nas, 
abyśmy byli reaktywni, nie zaś aktywni. 
Tymczasem  każdy  z  nas  jest  nauczycielem.  Wszyscy  uczymy  czegoś  innych:  jak 
posługiwać się automatycznym rozdzielnikiem znaczków, jak sadzić cebulki w ogrodzie, 
cerować skarpetki itd. Gdy idziesz na wywiadówkę do szkoły swojego dziecka, pamiętaj, 
że  i  w  tobie  tkwi  nauczyciel,  a  to  ci  pomoże  znaleźć  środek  ciężkości  we  własnym 
wnętrzu. 
Także dzieci są nauczycielami, a jednak zwykle nie są obecne na wywiadówkach, choć 
to o ich nauce, życiu, umyśle, radościach i trudnościach jest mowa. Przywodzi mi to na 
myśl  chińskie  rzeźbione  figurki  kobiece,  tak  zwane  lekarskie lalki; gdy żona jest chora, 
mąż  zabiera  figurkę  do  lekarza  i  pokazuje,  w  którym  miejscu  kobieta  odczuwa  ból, 
najlepiej jak potrafi opisując objawy. Nie najprostszy to sposób leczenia! 
Dzieci potrzebują dziś przewodników, ludzi, którzy troszczyliby się i wspierali ich rozwój 
duchowy.  Rodzice  i  nauczyciele  mogą  sprzymierzyć  się  w  takim  przewodnictwie.  Jego 
cel jest jasny: wykształcić w dzieciach zaufanie do własnego umysłu, umiłowanie nauki i 
umiejętność  rzetelnej pracy. Zamiast przypisywać osiągnięcia wrodzonym zdolnościom, 
które jedni mają, a inni nie, powinniśmy założyć, że przy odpowiednim prowadzeniu i w 
odpowiednich warunkach wszystkie dzieci potrafią się uczyć. 
W  wyniku  edukacji  nie  szkoły  mają  być  lepsze,  lecz  uczniowie  uczyć  się  lepiej.  Toteż 
przedmiotem narad powinno być właśnie to: jak najefektywniej kształcić dzieci. Zamiast 
być  obiektem  dyskusji  i  działań,  powinny  stać  się  partnerami  przymierza.  Może  więc 
powiedz  nauczycielowi,  że  chcesz,  aby  dziecko  też  było  na  wywiadówce?  Niech 
wspólnym  mianownikiem  będzie  inteligencja  twojego  dziecka,  jaka  jest,  jak  odkryć  i 
spożytkować całe jej bogactwo. 
Musisz być adwokatem swojego dziecka wobec szkoły. Ty wiesz o nim to, czego nie wie 
nikt inny. Pamiętaj, że nauka jest dla niego czymś naturalnym. Jego mózg to prawdziwa 
maszyna  do  nauki.  Ale  dzieci  na  ogół  uczą  się  więcej  w  czasie  ferii  i  wakacji  niż  w 
szkole.  Trzeba  zbadać,  co  w  otoczeniu  każdego  dziecka  intensyfikuje  proces  uczenia 
się.  Tu  właśnie  masz  pole  do  popisu,  ponieważ  obserwujesz  dziecko  w  wielu  różnych 
środowiskach. Kiedy jest najbardziej ożywione? Kiedy daje z siebie najwięcej? 
Wiesz już na przykład, że dla wielu dzieci najgorsze, co może być, to siedzieć spokojnie 
aby  się  uczyć,  muszą  być  na  nogach  i  ruszać  się;  ruch  pomaga  ich  umysłom  w 
przetwarzaniu  informacji.  Dziecko,  które  spaceruje  i  patrzy  w  sufit,  jest  często  bardzo 
skupione,  głęboko  pogrążone  w  myślach.  Jeśli  tak  właśnie  jest  z  twoim  dzieckiem, 
musisz  poinformować  o  tym  nauczyciela,  który  może  tego  nie  wiedzieć  i  myśli,  że 
dziecko uważa tylko wtedy, gdy siedzi nieruchomo i patrzy na tablicę. Ty zaś wiesz, że u 
twojego dziecka ruch nie jest czymś, co trzeba powstrzymać, lecz pozytywnym dowodem 

Generated by Foxit PDF Creator © Foxit Software

http://www.foxitsoftware.com   For evaluation only.

background image

 

79 

przetwarzania  informacji,  takim  jak  szum  komputera.  Oraz  że  jeśli  dziecko  gubi  się 
pisząc  długie  wypracowania,  to  nie  dlatego,  że  jest  leniwe,  tylko  dlatego  że  potrzebuje 
więcej czasu, aby wykazać się wiedząca formie wizualnej. 
Możesz wiele nauczyć nauczyciela o umyśle twojego dziecka, ale najpierw musisz sobie 
uprzytomnić,  w  jaki  sposób  najlepiej  to  zrobić.  Niektórzy  nauczyciele  w  takiej  sytuacji 
mogą  się  poczuć  zagrożeni.  Ale  z  tym  można  sobie  poradzić.  Jak  powiada  dramaturg 
Edwin  Freidman:  „Ludzie  słyszą  cię  wtedy,  gdy zbliżają się do ciebie, a nie wtedy, gdy 
ich ścigasz". 
Po tej samej stronie: jak nawiązać dialog 
Problemy istnieją nie w ludziach, ale między nimi. Wynika z tego, że rozwiązań, których 
poszukujemy, nie znajdziemy ani w nauczycielach, ani w uczniach, ani w rodzicach, lecz 
między 
nimi. Chcę przedstawić pewną wizję, czy też proces, który, jak sądzę, wspaniale ułatwia 
znajdowanie tych rozwiązań. 
Zawdzięczamy go fizykowi kwantowemu Dawidowi Bohmowi, który zajmował się metodą 
i teorią dialogu. W jego ujęciu dialog nie jest równoznaczny z wymianą zdań w dyskusji 
czy sporze. Jest to proces zachodzący między ludźmi, gdy wspólnie zapragną na chwilę 
wychylić się z pancerza swojej pewności. Porównuje go do strumienia płynącego między 
dwoma brzegami. Oto jak sobie to wyobrażam: rodzic siedzi na jednym brzegu 
strumienia,  nauczyciel  na  drugim.  Dziecko  na  mostku  nad  wodą.  Strumień  to  wasz 
dialog,  płynący  w  jednym  kierunku,  choć  każde  z  was  patrzy  nań  z  innej  perspektywy. 
Wasze myśli i opinie są jak liście, które mkną z prądem. Od czasu do czasu, gdy widzi-
cie odbity w wodzie obraz, udaje wam się zobaczyć perspektywę partnera. 
To  z  pewnością  coś  zupełnie  innego  niż  spór.  W  sporze  myśli  są  jak  kamienie,  które-
najpierw  jedno,  potem  drugie  wrzuca  do  strumienia  usiłując  postawić  na  swoim.  Z 
czasem  z  tych  kamieni  powstaje  tama,  która  całkowicie  wstrzymuje  przepływ 
komunikacji. 
Dialog  udaje  się  wówczas,  gdy  ludzie  pozwalają  swoim  myślom  płynąć  swobodnie. 
Niekoniecznie  po  to,  by  zgadzać  się  ze  sobą,  ale  by  puściwszy  łagodnie  swoje 
koncepcje z prądem przyglądać się ich drodze między wami. Jeśli widać różnice, dobrze 
pomyśleć, że to przekonania są w sprzeczności, nie ludzie. To prowadzi do refleksji, że 
z przekonań wynikają nie zamierzone konsekwencje. Wówczas zadajemy sobie i innym 
pytanie: „Jakie są nasze intencje? Co chcemy, żeby się stało?" 
Trzeba  też  myśleć  o  osobie  na  drugim  brzegu,  w  tym  wypadku  nauczycielu,  jako  o 
przyjacielu  lub  partnerze.  Wtedy  możecie  być  parą  sprzymierzeńców  różniących  się 
opiniami, a nie wrogami czy przeciwnikami. 
Rzecz  jasna,  nie  możesz  zmusić  ani  nauczyciela,  ani  dziecka  do  dialogu.  Jeśli  nie 
czytali  tej  książki  ani  nie  słyszeli  o  koncepcji  Bohma,  nie  zrozumieją  nawet,  o  czym 
mówisz.  Ale  ty  możesz  kierować  się  tą  wizją  Możesz  jasno  i  szczegółowo  przedstawić 
swoje  przekonania.  Możesz  występować  jako  rzecznik  dziecka,  a  jednocześnie 
okazywać  zainteresowanie  potrzebami  nauczyciela.  „Co  możemy  zrobić  wszyscy  troje, 
aby  Jerome  pasjonował  się  nauką?"  „Wiem  coś  o  sposobie  uczenia  się  Lonniegeo 
pomogłoby  pani  o  wiele  lepiej  i  sprawniej  wykorzystać  czas,  który  spędzacie  razem  w 
szkole.  Jak  mogłabym  przekazać  pani  te  informacje?  I  co  mogłabym  zrobić  w  domu, 
żeby pomóc pani w jej pracy?" 
Jeśli  znajdziesz  się  w  impasie,  możesz  powiedzieć,  co  ci  przeszkadza.  Możesz 
powiedzieć, że chcesz współpracować w poszukiwaniu sposobów przekraczania barier. 
Możesz zapytać, co byłoby potrzebne nauczycielowi, aby dopuścił nowy punkt widzenia. 
W tym miejscu westchnęłam. Wiem, że wiele od was wymagam. Szkoda, że wszyscy nie 
jesteśmy  lepsi  w  prowadzeniu  dialogu.  Szkoda,  że  nie  dorastaliśmy  w  otoczeniu 

Generated by Foxit PDF Creator © Foxit Software

http://www.foxitsoftware.com   For evaluation only.

background image

 

80 

rodziców,  nauczycieli,  gwiazd  telewizji  i  polityków,  którzy  znaliby  i  stosowali  zasady 
dialogu i efektywnego komunikowania się. Niestety nie. Ale to, że nie umiemy tego robić, 
nie  oznacza,  że  nie  możemy  nad  tym  myśleć.  Wszystko,  co istoty ludzkie stworzyły na 
tym  świecie  -mosty,  telefony,  rzeźby  i  symfonie,  szczepionki  i  Karta  Praw  Człowieka  i 
Obywatela-powstało  dzięki  komuś,  komu nie wystarczało status quo. Zastanów się nad 
treścią tego rozdziału i niech ona posłuży niczym boczne kołka u roweru, gdy będziesz 
ćwiczyć jazdę po wyboistej drodze, którą mało kto podążał przed tobą 
Wywieranie wpływu: metoda motyla 3 
Gdy  ludzie  rozmawiają  o  dzieciach  i  o  szkolnictwie,  z  czasem  koncentrują  się  wokół 
tematu kontroli; co się wymknęło spod kontroli, a co jest pod kontrolą, kto strach kontrolę 
itd. Nauczyciele i rodzice przez całe lata walczą, by ją zdobyć. Dzieci - by jej uniknąć. 
Peter  Sęnge,  dyrektor  Centrum  Nauki  o  Organizacji  Massachusetts  Institute  of 
Technology,  powiedział  na  temat  kontroli:  „Uczucie  bezradności,  przekonanie,  że  nie 
mamy wpływu na okoliczności naszego życia, podkopuje motywację do nauki, tak samo 
jak  przeświadczenie,  że  naszymi  uczynkami  kieruje  ktoś  z  zewnątrz.  I  na  odwrót:  jeśli 
wiemy, że nasz los jest w naszych rękach, nauka nabiera znaczenia". 
Rodzice, nauczyciele i dzieci często walczą ze sobą nawzajem, ponieważ czując, że nie 
mają  wpływu  na  bieg  rzeczy,  usiłują  narzucić  kontrolę.  Jaka  to  różnica?  W  odpowiedzi 
na  to  pytanie  proponuję  doświadczenie,  które  może  pomóc  na  powrót  wziąć  los  we 
własne ręce. 
Nauczył mnie tego doniosłego ćwiczenia Sensei Lloyd Miyashiro, instruktor sztuki walki 
zwanej ki aikido, a zarazem nauczyciel w szkole w Kauai na Hawajach. 
Poproś kogoś, aby wyciągnął rękę i zacisnął dłoń w pięść. Jeśli nie ma nikogo w pobliżu, 
zrób to sam. Najpierw spróbuj narzucić kontrolę usiłując poruszyć pięść. 
Z  pewnością  szybko  zorientujesz  się,  że  im więcej siły w to wkładasz, tym większy jest 
opór  pięści.  Teraz  spróbuj  innej  metody:  wywierania  wpływu.  Ruchem  lekkim  jak 
muśnięcie motyla połóż kciuk i palec wskazujący (drugiej ręki, jeśli robisz to sam) po obu 
stronach wyciągniętej pięści. Im delikatniej, tym lepiej. Nie rób nic, po prostu oddychaj i 
obserwuj ruch, który już zaistniał. Jeśli tylko nie masz do czynienia z trupem, zauważysz 
leciutkie poruszenia. 
Zwróć uwagę, jak-twoja dłoń porusza się razem z pięścią, i spróbuj przedłużyć ten ruch 
w jego naturalnym kierunku. Lekko.  

Po  kilku  minutach  stanie  się  dla  ciebie 

oczywiste,  że  możesz  mieć  wpływ  na  kierunek  ruchu,  szczególnie  jeśli  nie  napierasz. 
Gdy  tylko  spróbujesz  przejąć  kontrolę,  odpowiedzią  będzie  opór  lub  bunt.  Im  większa 
jest twoja świadomość, tym większe masz możliwości wywierania wpływu. Przypomina to 
taniec, a prawie każdy woli, żeby z nim tańczono, niż żeby go popychano. 
Mogę wykonywać to ćwiczenie tysiąc razy i za każdym razem uczę się czegoś nowego. 
Spróbuj  sobie  na  przykład  wyobrazić,  że  jesteś  motylem,  a  pięść  nauczycielką  twojego 
dziecka. Zastanów się: „Co by było, gdybym była w takiej relacji z nią? Ciekawe, jak bym 
mówiła? Jakim tonem? Co bym zrobiła? Jak mogłabym najlepiej przekazać to, co wiem?" 
Nie  potrzebujesz  „znajdować  odpowiedzi".  One  po  prostu  się  pojawią,  wpadną  ci  do 
głowy. 
Oto inna możliwość; a gdyby tak z własnym umysłem, gdy zabrnie w ślepy zaułek, uprze 
się, zagubi lub pogrąży we frustracji, postąpić jak z pięścią? 
A  skoro  już  przy  tym  jesteśmy,  może  wyobrazisz  sobie,  że  pięścią  jest  twoje  dziecko. 
Odszukaj drogę dla siebie w zamęcie walki, którą toczycie, gdy próbujesz utrzymać nad 
nim kontrolę. Na przykład: „Jeśli to jest Simon, kiedy nie chce odrabiać lekcji, a to jestem 
ja,  niech  pomyślę,  w  jaki  sposób  mogłabym  na  niego  wpłynąć.  Co  mogłabym  mu 
pokazać? Jak go zachęcić?" 

Generated by Foxit PDF Creator © Foxit Software

http://www.foxitsoftware.com   For evaluation only.

background image

 

81 

Czy  widzisz,  że  kiedy  usiłujesz  popchnąć  pięść,  twoja  uwaga  zaczyna  skupiać  się  na 
dążeniu  do  odparcia  tego nacisku? W podobny sposób dzieci pod przymusem zamiast 
skoncentrować  uwagę  na  odpowiedzialności  za  własne  zachowanie,  przenoszą  ją  na 
bunt  przeciwko  „władzy".  Mają  do  dyspozycji  wiele  rodzajów  broni  udawanie  głupka, 
porzucenie szkoły, narkotyki, depresję, samobójstwo, ciążę. Niczym pięść stawiają opór: 
„Nie zmusisz mnie!" 
Nauczyciele  i  rodzice nie potrafią porozumiewać się ze sobą, gdy jedni drugim próbują 
narzucić sposób myślenia lub swój punkt widzenia. Gdy skupiają się na oporze, nie są w 
stanie  spełniać  roli  przewodników,  intensyfikować  nauki  ani  pomagać  dzieciom  w 
wyrabianiu  poczucia  odpowiedzialności.  Miecz  uderzając o miecz wydaje szczęknięcie. 
A jeśli miecz uderza i trafia na wodę? 
Zawsze  mamy  do  wyboru  różne  reakcje  na  postępowanie  dziecka.  Zamiast  je 
musztrować, możemy pomóc mu przezwyciężyć to, co przeszkadza mu w dobrej pracy w 
szkole.  Jeśli  jego  zachowanie  stwarza  problemy,  należy  pokierować  nim  tak,  aby 
przyjęło  na  siebie  odpowiedzialność  za  ich  rozwiązanie.  Dorosły  powinien  tylko 
utwierdzać je w przekonaniu, że rozwiązanie istnieje. „Co zrobiłeś, kiedy to się zaczęło? 
Czy  to  było  coś  niedozwolonego?  Co  można  zrobić,  żeby  to  się  nie  powtórzyło?  Co  ja 
mogę zrobić, żeby ci pomóc? Co teraz zrobisz? A co będzie, jeśli tego nie zrobisz? Co 
wybierasz?" 
Wszystkie dzieci w klasie powinny brać udział w ustalaniu reguł postępowania i zgodzić 
się  na  ich  przestrzeganie  oraz  ponoszenie  konsekwencji  nieprzestrzegania.  Każdy 
powinien  tę  umowę  podpisać.  Nauczyciele  i  rodzice  nie  muszą  dzieci  karać,  jedynie 
czuwać,  by  za  postępowaniem  szły  jego  konsekwencje.  Także  oni  muszą  przestrzegać 
reguł, na przykład: „Nie wolno posługiwać się sarkazmem, nie wolno zamykać dzieciom 
ust, upokarzać, krytykować za to, kim są. Trzeba wysłuchać, co mają do powiedzenia". 
Wspominam nieraz rozmaite swoje dawne starcia z moim synem, niektórymi uczniami i 
rodzicami.  I  widzę,  że  gdy  kurz  opadł,  gdy  mój  gniew  się  wypalił,  a  łzy  obeschły, 
zdawałam  sobie  sprawę,  że  mój  sposób  postępowania  jako  matki  czy  nauczycielki 
jeszcze  mniej  mi  się  podoba  niż  to,  co  robią  inni.  Gdyby  ktoś  mnie  wtedy  o  to  zapytał, 
prawdopodobnie nie przyznałabym się, ale taka była prawda. 
Dla części z was brzmi to jak tureckie kazanie, ponieważ nie tak traktowali was i siebie 
nawzajem  wasi  rodzice  i  nauczyciele.  Większość  ludzi  czuje  się  niezręcznie,  gdy 
zaczyna  praktykować  wywieranie  wpływu  zamiast  narzucania  kontroli.  Ale  czyż  nie-
zręczność  nie  jest  elementem  zdobywania  nowych  umiejętności?  Pamiętacie  swój 
pierwszy  pocałunek?  Gdybyście  nie  popełniali  żadnych  błędów,  nauka  była  by  wam 
niepotrzebna. 
Ewolucja  gatunku  ludzkiego  ma  prowadzić  do  rozwijania  efektywności,  humanizmu, 
zdolności  współodczuwania.  Naszą  kulturę  zżera  choroba  agresji  i  uzależnień.  Jeśli 
będziemy  zawsze  robić  to,  co  robiliśmy  dotychczas,  rezultat  będzie  zawsze  taki  jak 
dotychczas. Między bodźcem a działaniem zawsze jest miejsce na wybór reakcji. Żałuję, 
że  moi  rodzice  i  nauczyciele  chętniej  wybierali  rolę  śmiercionośnego  miecza  niż 
niezręcznego  motyla.  Miejmy  nadzieję,  że  nasze  dzieci  nie  pomyślą kiedyś tak samo o 
nas. 
Wizja zrealizowana 
Anne  przeżyła  ostatnio  wspaniałe  doświadczenie;  urzeczywistnienie  opiekuńczego 
przymierza między rodzicami a nauczycielami: 
Usiedliśmy  wokół  prostokątnego  drewnianego  stołu.  Byłam  bliska  łez.  To  mogła  być 
typowa wywiadówka, na którą rodzice dziecka mającego trudności w szkole przychodzą, 
by wysłuchać opinii specjalistów o tym, co z nim jest nie w porządku. To mogła być pełna 
napięcia  godzina  wypełniona  litanią  wyników  testów,  kiedy  matka,  ojciec  i  nauczyciel 

Generated by Foxit PDF Creator © Foxit Software

http://www.foxitsoftware.com   For evaluation only.

background image

 

82 

siedzą kwaśnymi minami, sami nie wiedząc, czy mają czuć się winni, czy zwalić winę na 
kogoś. Na szczęście działo się coś zupełnie innego. 
Był  to  mój  dzień  konsultacji  w  Szkole  Podstawowej  w  Brimfield;  wizytowałam  lekcje, 
spotkałam  się  z  nauczycielami,  pomagałam  im  w  odkrywaniu  wzorców  myślowych 
uczniów,  którzy  szczególnie  ich  interesowali,  wymyślaliśmy  najróżniejsze  przyjemne  i 
angażujące  rozmaite  kanały  percepcji  sposoby  realizowania  programu.  Nauczycielka 
klasy  zerowej  zaprosiła  mnie,  abym  została  po  lekcjach  na  wywiadówce.  Byłam 
zachwycona. Jednym z dzieci, które były obiektem konsultacji, był pięcioletni Allen. 
Gdy  nadeszli  rodzice  Allena,  uprzytomniłam  sobie,  że  jego  matka  brała  udział  w 
zajęciach,  które  prowadziłam  kilka  miesięcy  wcześniej.  Pamiętałam  entuzjazm,  z  jakim 
odkrywała  wzorce  myślenia  swoich  dzieci.  Pozostałymi  uczestnikami  spotkania  byli 
szkolny  psycholog,  nauczyciel  czytania  i  nauczycielka  klasy  zerowej,  wszyscy  z  mojej 
grupy treningowej. 
Psycholog John Castronova, łagodny mężczyzna o miękkim głosie, typ RWS, zaczął od 
krótkiego omówienia wyników testów, trochę tak, jakby chciał możliwie najszybciej mieć 
za sobą formalności. Następnie oparł się na rękach i powiedział: 
-A zatem testy potwierdzają nasze domysły, że umysł Allena funkcjonuje według wzorca 
słuchowo-ruchowo-wzrokowego. Oznacza to, jak wiecie, że Allen uczy się łatwo tego, co 
słyszy  i  co  mówi,  i  tę  jego  mocną  stronę  możemy  wykorzystać,  aby  wzmocnić  jego 
twórczy, lecz trudniejszy do uruchomienia kanał wzrokowy. To pozwala także zrozumieć 
jego gadanie na lekcjach i trudności w rozpoznawaniu cyfr i liter. Zastanówmy się przez 
chwilę,  jak  możemy  skutecznie  pomagać  mu  w  domu  i  w  szkole  w  opanowaniu 
podstawowych umiejętności. 
Burza  mózgów  trwała  czterdzieści  pięć  minut.  Mówiliśmy  o  potrzebach  Allena  i  jak 
pomagać  jemu  i  sobie,  żeby  nabrał  wiary  w  siebie  i  podążał  naturalnym  dla  niego 
szlakiem. 
Czułam się, jakbym była częścią zaklętego kręgu. Jego centrum stanowił Allen otoczony 
przez  zjednoczonych  dorosłych,  rodziców  i  nauczycieli,  którym  został  powierzony. 
Wiedziałam, że jestem świadkiem urzeczywistniania się obietnicy, możliwości, jakie ten 
sposób  myślenia  stwarza  dorosłym  pełnym  miłości  i  chęci,  by  szukać  coraz  lepszych 
sposobów rozumienia i kształcenia dzieci. 
Praca dla przyszłości 
Na  przyswojenie  sobie  koncepcji  percepcyjnego  przetwarzania  informacji  nie  trzeba 
dużo  czasu  ani  pieniędzy.  Dorosłym  wystarcza  na  początek  jeden  dzień,  dzieci 
potrzebują nawet mniej, jako że szybciej się uczą. W tym, że rodzice i nauczyciele, urzę-
dnicy i eksperci mogą uczyć się razem, jest coś magicznego. Widać wyraźnie, że są po 
tej samej stronie, mają te same cele. 
Później  potrzeba  jeszcze  kilku  dni utrwalających, takich jak opisany wyżej, kiedy ludzie 
mają  możliwość  praktycznego  wykorzystania  swojej  wiedzy,  i  wiele  sposobności  do 
ćwiczeń. Tak jak w nauce jazdy na rowerze, najważniejsza jest praktyka. Z początku ma 
się w głowie więcej pytań niż odpowiedzi, człowiek czuje się niezręcznie i z trudem łapie 
równowagę.  Lecz  w  stosunkowo  krótkim  czasie  zaczyna  jeździć  samodzielnie  i  nie 
więcej  z  tym  jest  trudności  niż  z  odróżnieniem  krzewu  różanego  od  klonu.  Uczymy  się 
przecież  naprawdę  tylko  okazywać  głębsze  zainteresowanie  naturalnemu  procesowi 
krążenia  myśli  w  różnego  typu  umysłach.  I  oczywiście  traktować  te  różnice  jak 
bogactwo.  Coraz  to  więcej  i  więcej  ludzi  nalega,  by  władze  oświatowe  zmieniły 
spojrzenie  na  talenty  i  umiejętności  dzieci.  Howard  Gardner  z  Harvard  University 
twierdzi,  że  istnieje  siedem rodzajów inteligencji: lingwistyczna, przestrzenna, ruchowa, 
muzyczna,  interpersonalna,  logiczno-matematyczna,  intrapersonalna.  Calvin  Taylor  z 
University  of  Utah  wymienia  osiem  różnych  umiejętności,  które  powinniśmy  rozwijać: 

Generated by Foxit PDF Creator © Foxit Software

http://www.foxitsoftware.com   For evaluation only.

background image

 

83 

myślenie  twórcze  lub  wytwórcze,  planowanie, urzeczywistnianie planów, podejmowanie 
decyzji,  przewidywanie,  komunikowanie  się,  kształtowanie  związków  międzyludzkich 
oraz  ocena  sytuacji.  Robert  Sternberg  z  Yale  opisuje  umysł  trynitarny  i  trzy  rodzaje 
inteligencji: analityczną, syntetyczną i eksperymentalną. 
Koncepcje te nieco się od siebie różnią, lecz Carbo i Dunn tak podsumowują ich istotę: 
„Na  podstawie  obszernych  badań  (w  St  John's  University)  i  własnych  doświadczeń 
uważamy,  że  dzieci,  które  są  uczone  zgodnie  z ich naturą, osiągają dobre wyniki; tym, 
które mają trudności, idzie gorzej dlatego, że uczone są w sposób, który nie odpowiada 
ich wrodzonym skłonnościom. Toteż uważamy, że jeśli uczeń ma odnieść sukces, trzeba 
określić  jego  osobowość  i  dać  mu  możliwość  nauki  odpowiednimi  dla  niego  metodami 
oraz  korzystania  z  odpowiednich  źródeł;  nie  ma  nic  ważniejszego  niż  odkrycie 
indywidualnego sposobu uczenia się każdego młodego człowieka". 
Buddyzm  Zen  mówi,  że  nie  należy  mylić  Księżyca  z  palcem  wskazującym  Księżyc.  Ta 
książka jest właśnie takim palcem. Nie zawiera ona, bo nie może, wszystkich rozwiązań 
wszystkich  problemów,  z  którymi  boryka  się  dzisiejsze  szkolnictwo.  Mnie  interesują 
dzieci i uczenie. Oraz co się sprawdza, a co nie. 
Widziałam  niedawno  naklejkę  z  napisem:  „Jeśli  wszystko  inne  zawiedzie,  obniż 
aspiracje".  Nie  zgadzam  się.  To  właśnie  robiliśmy  w  szkolnictwie  od  lat.  Aby  stworzyć 
nowe  perspektywy,  musimy  zmienić  nie  treść  naszych  myśli,  ale  dominujący  sposób 
myślenia o tym, jak uczą się nasze dzieci. 
Gdy  myślę  o  naszej  misji  przewodników,  przypominam  sobie  przypowieść  o  starym 
człowieku imieniem Ezra, który strawił dziesięć lat na usiłowania, by stać się szlachetny, 
dobry,  kochający,  idealny.  Z  upływem  czasu  pogrążał  się  w  coraz  większej  depresji, 
ponieważ  ciągle  był  niedoskonały.  Wreszcie  jego  żona  wezwała  wioskowego  mędrca, 
który przybywszy, usiadł przy boku Ezry i słuchał w skupieniu. 
-Ze wszystkich sił starałem się być taki jak Mozes, ale poniosłem sromotną klęskę. 
Mędrzec długo milczał. Wreszcie przemówił stanowczym głosem: 
-Nie,  przyjacielu,  nie  poniosłeś  klęski.  Gdy  umrzesz,  Bóg  nie  zapyta  cię,  dlaczego  nie 
byłeś jak Mozes. Najwyżej zapyta, dlaczego nie byłeś jak Ezra. 
Od naszych dzieci wymaga się, by były znakomitościami, ale w taki sam sposób jak inni. 
My  jesteśmy  odpowiedzialni  za  to,  by  odkryć  i  uszanować  w  nich  jedyne  w  swoim 
rodzaju  znakomitości,  aby  wspierać  ich  formujące  się  dopiero  umysły  w  walce  o 
prawdziwie własny kształt. 
Co  do  potrzebnych  naszym  szkołom  zmian  prawdopodobnie  większość  ekspertów 
zgodziłaby  się  z  Howardem  Gardnerem:  „Sądzę,  że  w  ciągu  najbliższych dziesięciu lat 
nie  zdołamy  poprawić  naszego  systemu  szkolnictwa  w  sensie  materialnym;  to  zadanie 
zajmie kilka dziesięcioleci. Wszystko, co możemy zrobić do roku 2000, to ustalić, czy w 
ogóle myślimy poważnie o jakichś większych zmianach". 
Większość  ekspertów  mówiąc  o  naszych  czasach  utrzymuje,  że  mniej  interesujemy się 
rzeczywistością,  mniej  wiemy,  rzadziej  głosujemy.  Ja  nie  jestem  ekspertem.  Jestem 
matką i nauczycielką Myślę o waszych i swoich dzieciach; o Brunie, Dawidzie, Jeromie, 
Jordanie, Raoulu, Isabelli i Gregorze. Wyobrażam sobie, jak mówię im, że ich zranione 
dusze będą musiały poczekać kilka dziesięcioleci. Że ludzie za mało się tym interesują, 
za mało wiedzą, za rzadko głosują. Pisząc to czuję się, jakbym wymierzała cios, jakby te 
słowa siekały umysły dzieci i cały ich potencjał. 
Co  ty  możesz  na  to  poradzić?  Spróbuj  przez  kilka  miesięcy  pożyć  z  tymi  pytaniami:  w 
jaki sposób możesz nawiązać kontakt z kierownictwem szkoły i z nauczycielami, tak aby 
doceniając  ich  profesjonalizm  poszerzyć  jednocześnie  ich  wiedzę  o  indywidualnych 
metodach  uczenia  się?  Jak  możesz  pomóc  dzieciom,  które  przekonano,  że  są  tępe, 
niezdolne, nic niewarte, ponieważ słowa powoli przychodzą im na myśl albo wiercą się, 
gdy  muszą  długo  siedzieć?  Co  z  tego,  co  już  wiesz,  pozwoliłoby  znaleźć  na  tym 

Generated by Foxit PDF Creator © Foxit Software

http://www.foxitsoftware.com   For evaluation only.

background image

 

84 

śmietniku klejnot? Czy w twoim domu jest orzeł, przypadkowo wzięty za kurczaka? Jaki 
ty masz na to wpływ? 
Nasze  dzieci  to  nasze  przyszłe  wcielenia.  To  im  trzeba dać siłę, oparcie, umiejętności, 
aby  mogły  stworzyć  nowe  perspektywy.  Możemy  sobie  nawzajem  pomagać.  Możemy 
wspólnie ożywić nasze wizje, rozdmuchać płomień, uleczyć rany i ocalić dusze naszych 
dzieci. Macie na to wpływ. Macie możliwości wyboru. Jesteście ważni. Myśląc, że jeden 
człowiek nic nie znaczy popełniacie błąd- jedyny, jaki możecie popełnić. 
 
DODATEK 
Elementarz nauczania 
Uczniowie  nie  mogą  dalej  uczyć  się  w  odosobnieniu,  siedząc  samotnie  przy  stolikach, 
lecz  powinni  pracować  razem,  współdziałając  w  poszukiwaniu  rozwiązań  i  odpowiedzi. 
Jeśli  się  akceptuje  tę  koncepcję,  automatycznie  odrzuca  się  tradycyjne  wyobrażenie 
nauczyciela, który stoi przed swoją klasa i wykłada lub czyta z podręcznika. 
Gary Watts, dyrektor naczelny Centrum Innowacji Narodowego Towarzystwa Edukacji 
Dodatek ten rozszerza informacje zawarte w rozdziałach 5 10, zawiera też wskazówki co 
do  metod  rozwiązywania  konkretnych,  charakterystycznych  dla  poszczególnych 
wzorców  problemów  edukacyjnych  oraz  odpowiednich  z  tego  punktu  widzenia  metod 
nauczania  różnych  przedmiotów.  Został  pomyślany  jako  pomoc  dla  nauczycieli, 
korepetytorów i rodziców pracujących z dziećmi w domu oraz rodziców, którzy chcieliby 
podzielić  się  tą  wiedzą  z  nauczycielami swoich dzieci. Nie zapominajcie, że są to tylko 
propozycje  -  każdy  nauczyciel  ma  także  swoje  oryginalne  metody  prezentowania 
materiału. 
Jak uczyć dzieci o wzorcu SRW 
Na  ogóle  dzieci  te  uczą  się  najlepiej  ze  słuchu,  w  dyskusji  lub  powtarzając  to,  co 
usłyszały.  Muszą  mieć  dość  czasu,  aby  ująć  to,  czego  się  uczą,  własnymi  słowami. 
Potrafią  być  dobrymi  nauczycielami  dla  innych  dzieci;  pomaga  im  to  w  utrwalaniu  wia-
domości, stwarza okazje do mówienia i pozwala czuć się użytecznym. Praca wspólna z 
innymi  dziećmi  o  tym  samym  wzorcu  da  im  możność  mówienia  o  tym,  co  wiedzą,  w 
tempie,  jakie  im  odpowiada,  oraz  będzie  dla  nich  ćwiczeniem  w  słuchaniu  innych. 
Słuchanie w ruchu pomoże im głębiej zaangażować umysł i lepiej przyswoić zasłyszane 
treści.' 
Dzieci  te  wymagają  wiele  uwagi  w  sferze  werbalnej.  Ważne  jest,  by  w  trakcie  lekcji 
znalazł  się  czas  na  ich  pytania.  Często  mamroczą  pod  nosem,  gdy  się  uczą. 
Potrzebująca  klasie  miejsca,  gdzie  nie  przeszkadzając  innym  mogłyby  cicho  mówić  do 
siebie  podczas nauki czy rozwiązywania testów. Łatwo zapamiętują rzeczy zasłyszane, 
szczególnie coś rytmicznego. W nauce ortografii lub w poszerzaniu słownictwa pomaga 
im  układanie  wierszyków  lub  haseł.  Nowe  wiadomości  zapadną  im  znacznie  głębiej  w 
pamięć,  jeśli  uda  się  je  powiązać  z  osobistymi  doświadczeniami.  Na  przykład 
zapamiętają  słowo  „alternatywa",  jeśli  pomyślą  o  konkretnych  wyborach,  przed  którymi 
stająca życiu. 
Dzieci o tym wzorcu potrafią dobrze pracować z hałasem w tle. Niektóre podczas nauki 
wręcz muszą czegoś słuchać, na przykład radia; jeśli tego potrzebują, można byłoby im 
pozwolić przynosić do klasy walkmana. 
Ćwiczenia związane z czytaniem i pisaniem mogą stwarzać im trudności. Trzeba uczyć 
je  czytać  w  sposób  całościowy;  niech  piszą  opowiadania  o  własnych  przeżyciach,  a 
potem  uczą  się  odczytywać  słowa,  które  napisały  -  jako  całość  i  w  kontekście. 
Potrzebują  swobody  w  wyborze  książek.  Najprawdopodobniej  wybiorą  książki  o  dużej 
czcionce, przejrzystym układzie, z wieloma obrazkami. 

Generated by Foxit PDF Creator © Foxit Software

http://www.foxitsoftware.com   For evaluation only.

background image

 

85 

Nauka  pisania  może  być  dla  nich  żmudnym  zajęciem.  Może  ją  ułatwić  pisanie  dużymi 
literami,  przynajmniej  z  początku,  by  nie  musiały  skupiać  wzroku  na  drobnych 
znaczkach. Czasem muszą się uczyć cyfr, liter i wyrazów metodą skojarzeń; na przykład 
litera A to będzie „pod górkę, z górki i samochodem przez most". 
Starszym  dzieciom  pomaga doskonalić się w tej dziedzinie pisanie na maszynie lub na 
komputerze. Zawsze może się jednak zdarzyć, że potrzebują one więcej niż inne dzieci 
czasu  na  skończenie  pracy  pisemnej.  W  miarę  możliwości  powinno  im  się  zadawać 
więcej  prac  ustnych  oraz  krótsze  prace  pisemne  lub  lektury,  ponieważ  mając  do 
czynienia  ze  zbyt  szczegółowym  tekstem  pisanym,  łatwo  się  wyłączają  Instrukcje 
pisemne  często  muszą  odczytywać  na  głos  albo  powiedzieć  komuś  własnymi  słowami, 
jak to rozumieją. 
To, co piszą lub rysują, oraz to, co otrzymująca takiej formie, jest dla nich bardzo ważne. 
Zamiast stawiać znaczki na ich pracach lepiej omawiać je z nimi lub napisać komentarz 
na osobnej kartce. Pisemne gratulacje lub słowa zachęty znaczą dla nich bardzo wiele. 
Dla  tych  dzieci  powinno  się  znaleźć  w  klasie  miejsce  odpoczynku  dla  oczu  -  wizualnie 
przestronne,  nie  przeładowane  przedmiotami  do  oglądania  ani  do  czytania.  Siedzenie 
przy  oknie  może  stworzyć  im  szerszą  perspektywę  dla  wzroku,  której  tak  potrzebują; 
pomoże  im  to  skupić  się  w  razie  potrzeby.  Nauczyciele  powinni  pamiętać  o  ich 
nieśmiałości  wzrokowej  -  dzieci  te  zazwyczaj  słuchają  nie  nawiązując  kontaktu 
wzrokowego. 
Ich  sposób  organizacji  pracy  nie  opiera  się  na  wizualnym  porządku.  To  one  układają 
swoje  rzeczy  w  stosiki.  Często  potrzebują  pomocy,  by  znaleźć  właściwy  dla  siebie 
sposób  utrzymywania  kontroli  nad  tym,  co  gdzie  jest.  Są  pełne  pomysłów.  Należy  je 
zachęcać,  by  opowiadały  o  swoich  twórczych  koncepcjach,  aby  je  przemyśliwały, 
oceniały  i  urzeczywistniały.  Często  potrafią  zabłysnąć  świetnymi  umiejętnościami 
rozwiązywania problemów. 
Te dzieci mają mnóstwo energii fizycznej. Jeśli da się im dużo swobody ruchu i okazji do 
aktywności  fizycznej,  będą  lepiej  pracowały  w  klasie.  Toteż  odpowiadają  im  zajęcia  w 
różnego  rodzaju  centrach  kulturalno-rozrywkowych.  Muszą  wypróbować  różne  formy, 
aby wybrać te, które sprawdzają się najlepiej. Możliwość częstego dokonywania wyboru 
jest dla nich bardzo ważnym elementem uczenia się. 
Jak uczyć dzieci o wzorcu SWR 
Dzieci  te  uczą  się  nadzwyczaj  łatwo  ze  słuchu  i  przez  dyskusję.  W  pracy  pomaga  im 
nakreślenie  słownego  planu,  który  następnie  wypełni  szczegółami  wykład  lub  inne 
zajęcia.  Może  to  być  coś  bardzo  prostego,  jak:  „Dziś  będziemy  mówić  o  przyczynach 
wojny  domowej".  To  daje  im  pewne  ramy,  w  które  mogą  później  wbudować  zdobyte 
informacje. 
Stwarzajcie  im  okazje  do  mówienia.  One  muszą  wyrazić  to,  czego  się  uczą,  głośno, 
własnymi  słowami,  tak  aby  słyszały  swoje  myśli.  Tę  potrzebę  można  świetnie 
wykorzystać  w  pracy  w  klasie.  Niech  podsumują  dla  wszystkich  temat  lub  całą  lekcję. 
Niech,  gdy  tylko  jest  to  możliwe,  uczą  innych.  Twórzcie  koleżeńskie  kółka  dzieci  o tym 
samym  wzorcu,  aby  mogły  wspólnie  dyskutować  o  lekturach  albo  uczyć  się  we 
właściwym sobie tempie i z właściwą sobie pomysłowością. Znajdźcie czas na ich niemal 
nie kończące się pytania. 
W  nauce  czytania  sprawdza  się  u  nich  metoda  fonetyczna.  Zwykle  przy  czytaniu 
poruszają  wargami  lub  czytają  sobie  po  cichu,  zwłaszcza  gdy  zaczynają  się  czegoś 
uczyć.  Znajdźcie  dla  nich  w  klasie  miejsce,  gdzie  będą  mogły  to  robić  nie  przeszka-
dzając  innym.  Dzieci  te  są  często  zapalonymi  czytelnikami,  wiele  z  nich  wprost pożera 
literaturę faktu. 

Generated by Foxit PDF Creator © Foxit Software

http://www.foxitsoftware.com   For evaluation only.

background image

 

86 

Wspierajcie  ich  ciekawość  i  motywację  do  nauki.  Pozwólcie  im  pracować  we  własnym 
rytmie nad projektami według własnego wyboru. Zachęcajcie je, aby dzieliły się z klasą 
swoimi  wiadomościami.  Namawiajcie,  by  wykraczały  poza  „prawidłowe  odpowiedzi",  w 
strefę  nie  rozwiązanych  problemów  i  nie  udowodnionych  jeszcze  teorii.  Uczcie  je 
dostosowanych do ich wieku metod gruntownego zaspokajania swojej ciekawości. 
Wyposażcie  je  w  różnorodne umiejętności w dziedzinie pisania. Instruujcie ustnie, krok 
po  kroku,  jak  mają  pisać  swoje  prace.  Posługujcie  się  pomocami  wizualnymi  lub 
technikami  wizualizacji  i  dla  rozbudzenia  pokładów  ich  wyobraźni.  Zaproponujcie,  by 
pisały  wiersze  lub  tworzyły  własny  język.  Pomóżcie  im  znaleźć  sposoby  pogłębiania 
intelektu. 
Prace  lub  doświadczenia  ręczne  mogą  im  sprawiać  trudności.  Zapewnijcie  im  dość 
miejsca i czasu, żeby nie odczuwały presji. Objaśniajcie i demonstrujcie im umiejętności 
fizyczne  małymi  kroczkami,  gdzie  się  da  posługując  się  przenośnią.  Na  przykład 
tłumacząc  doświadczenie  z  elektrycznością  można  powiedzieć:  „A  teraz  nawijajcie  drut 
na  rurkę,  tak  jak  sznurek  na  jojo".  Pozwólcie,  zanim  same  coś  zrobią,  zadawać  tyle 
pytań, ile chcą. 
Jak uczyć dzieci o wzorcu RSW 
Najlepsze  sposoby  uczenia  tych  dzieci  to  konkretne  działania,  prace  ręczne; 
eksperymenty.  One  najłatwiej  przyswajają  sobie  to,  co  mogą  natychmiast  wykorzystać, 
lub  to,  co  w  jakiś  sposób  wiąże  się  z  ich  doświadczeniami.  Jak  najczęściej  powinny 
odgrywać i przedstawiać w sposób materialny to, o czym się uczą Najlepiej zapamiętują 
rzeczy,  które  same  zrobiły,  zwłaszcza  jeśli  zaangażowany  jest  w  nie  zmysł  dotyku, 
węchu lub smaku. Na przykład do nauki o budowie oka dzieci powinny mieć model, który 
mogłyby  rozebrać  na  części  podczas  omawiania,  zamiast  czytać  o  nim  w  podręczniku 
lub oglądać schemat. 
Dzieci  te  uczą  się  najłatwiej,  gdy  wcielają  swoją  wiedzę  w  życie.  Jeśli  na  matematyce 
uczą się o znaczeniu miejsca, jakie zajmuje cyfra, niech wstaną i ustawią się na przykład 
tak,  żeby  wskazać  liczbę  setek.  Kontynuując,  można  uczyć  je,  jakie  znaczenie  ma 
pozycja cyfry dla wartości pieniądza. 
Dzieci o takim wzorcu potrzebują częstych przerw, żeby się trochę poruszać, i swobody 
ruchu, gdy słuchają. Warto mieć pod ręką jakieś przedmioty albo trochę plasteliny, które 
mogłyby trzymać albo bawić się nimi, żeby móc się łatwiej skoncentrować. 
Łatwo idzie im praca w grupach, kiedy nauczyciel im asystuje, lub jeśli przynajmniej dość 
często  rzuca  okiem  na  to,  co  robią.  Dobrze  reagują  na  takie  gesty  jak  poklepanie  po 
plecach. 
Nauka czytania i pisania to dla nich trudne i mozolne zajęcie. Trzeba je uczyć czytania 
w sposób całościowy; niech piszą o własnych przeżyciach, a potem uczą się odczytywać 
słowa,  które  same  napisały,  jako  całość  i  w  kontekście.  Szczególnie  ważne  jest,  by 
słowo  pisane  miało  dla  nich  osobistą  wartość:  dzieci  te  powinny  same  wybierać  sobie 
książki,  które  naprawdę  chcą  przeczytać.  Często  konsekwentnie  wybierają  tematy 
związane  z  ruchem  oraz  książki  „łatwe",  bogato  ilustrowane,  pełne  wolnej  przestrzeni. 
Czytanie może wychodzić im lepiej w ruchu, niż gdy siedzą spokojnie. Nieraz pomocny 
okazuje się fotel na biegunach. 
Trudno  im  czytać  polecenia;  lepiej  radzą  sobie  otrzymując  ustne  wskazówki  lub  jeśli 
mogą coś najpierw samodzielnie wypróbować. 
Początki  nauki  pisania  powinny  wypływać  bezpośrednio  z  ich  życia.  Jeśli  to  możliwe, 
trzeba dać im więcej czasu na prace pisemne, wyznaczać krótkie zadania do napisania 
czy przeczytania lub zamiast nich coś zastępczego. Dzieci te lepiej zademonstrują swoją 
wiedzę  w  postaci  modelu  czy  projektu,  w  dyskusji  niż  w  testach  lub  wypracowaniach. 

Generated by Foxit PDF Creator © Foxit Software

http://www.foxitsoftware.com   For evaluation only.

background image

 

87 

Jeśli muszą pisać, pozwólcie im, spacerując, nagrywać to, co mają do powiedzenia, na 
magnetofon, i niech to potem przepiszą. 
Opanowanie  ortografii  może  okazać  się  dla  nich  żmudnym  zadaniem.  Pomogą  sobie 
posługując  się  ciałem i głosem. Niech uczą się liter pisząc je bardzo duże, na przykład 
na tablicy lub na sztalugach, tak by uczestniczyło w tym całe ciało, lub ćwiczą ortografię 
rysując  wyrazy  w  powietrzu,  na  piasku,  lakierem  do  paznokci  lub  kremem  do  golenia, 
jednocześnie wymawiając je na głos. 
To, co te dzieci piszą lub rysują, a także to, co odbierają w takiej formie, wywiera na nie 
głęboki  wpływ.  Zamiast  stawiać  znaczki  na  ich  pracach,  lepiej  omawiać  je  z  nimi  lub 
napisać komentarz na osobnej kartce. Pisemne gratulacje lub słowa zachęty znaczą dla 
nich bardzo dużo. 
Pamiętajcie, że pod wpływem zbyt wielu szczegółów podanych w formie pisemnej dzieci 
takie  wyłączają  się.  Zorganizujcie  w  klasie  miejsca  wizualnie  oszczędne,  nie 
przepełnione  rzeczami  do  oglądania  lub  czytania,  i  zaproponujcie  im,  by  tam  szukały 
odpoczynku  dla  wzroku.  Pozwalajcie  im  siadać przy oknie, by ich oczy mogły wybierać 
widoki o szerszej perspektywie, oczywiście w pewnych granicach. To im pomoże skupić 
się  w  razie  potrzeby.  Pamiętajcie  o  ich  wzrokowej  nieśmiałości  -  nie  należy  od  nich 
wymagać,  by  na  was  patrzyły,  ponieważ  one  potrafią  słuchać  obywając  się  bez 
dłuższego kontaktu wzrokowego. 
Nie oczekujcie po nich wizualnego porządku. To one gromadzą swoje rzeczy w stosach. 
Pomóżcie im odnaleźć sposób utrzymania ładu, który by im odpowiadał. Zachęcajcie, by 
zostawiały sobie dużo miejsca na prace pisemne. 
Jak uczyć dzieci o wzorcu RWS 
Te  dzieci  najłatwiej  chłoną  wiedzę,  gdy  mogą  zrobić  coś  samodzielnie.  Uczą  się  na 
wycieczkach,  korzystając  z  modeli  lub  posługując  się  autentycznymi  obiektami,  gdy 
mogą powąchać, dotknąć, poczuć i zobaczyć, jak to się ma do opisu. Starajcie się, by te 
doświadczenia  były  możliwie  konkretne  i  osadzone  w  rzeczywistości.  Jeśli  dzieci  uczą 
się  o  pieniądzach,  na  przykład  jak  wydawać  resztę,  powinny  ćwiczyć  z  prawdziwymi 
pieniędzmi, ciągle od nowa. Mogą wówczas same zobaczyć rezultat swojego działania i, 
jeśli trzeba, skorygować je. 
Dowiedzcie  się,  co  dzieci  chciałyby  wiedzieć  o  przedmiocie,  aby  mogły  odczuć,  że  są 
osobiście zaangażowane w naukę i że ma ona dla nich realne znaczenie. 
Nim  zaczniecie  im  tłumaczyć  lub  pokazywać,  co  trzeba  zrobić,  dajcie  możliwość 
samodzielnego  eksperymentowania.  Na  przykład  badając  zjawiska  pływania  i  tonięcia, 
zanim  zaczniecie  im  cokolwiek  tłumaczyć,  pozwólcie  przeprowadzać  doświadczenia na 
różnych  obiektach.  Jeśli  musicie  pokazywać,  co  mają  robić,  pozwólcie  im  potem 
spróbować  samodzielnie,  a  na  końcu  zadawać  pytania.  Komentarz  słowny  w  toku 
pokazu zamąci im w głowach. Jeśli musicie wyjaśniać, tłumaczcie krok po kroku i dajcie 
dzieciom model albo schemat, który może im pomóc zrozumieć ustną instrukcję. 
Uczcie i powtarzajcie materiał w sposób aktywny, przypominający zabawę, tak by dzieci 
miały  możliwość  ruszać  się,  aby  były  ożywione  i  śledziły  sytuację,  ale  by  nie  były 
zmuszone do dłuższych wypowiedzi. 
Dla  tych  dzieci  szczególnie  ważny  jest  taki  sposób  uczenia  się  i  wykazywania  wiedzą, 
który zawierał elementy inne niż słuchanie i mówienie. Rozumienie tylko ze słuchu może 
okazać  się  dla  nich  prawie  niemożliwe.  Zaproponujcie,  by  słuchając  lub  ucząc  się 
używały  pomocy  naukowych,  rysowały,  bazgrały  lub  bawiły  się  plasteliną.  Czytając 
książkę,  mogą  pomagać  sobie  taśmami  magnetofonowymi.  Niech  oglądają  ilustracje  i 
wodzą  palcem  po  tekście.  Niech  podczas  czytania  spróbują  się  kołysać,  kręcić  lub 
przynajmniej stać. To może zwiększyć ich zdolność koncentracji. 

Generated by Foxit PDF Creator © Foxit Software

http://www.foxitsoftware.com   For evaluation only.

background image

 

88 

Dajcie  im  okazje  do  wypowiedzi  ustnych.  Niech  zademonstrują  swoje  umiejętności  w 
formie  na  przykład  scenki  do  odegrania-angażującej  ręce  i  ciało.  Pozwalajcie  im 
posługiwać się rekwizytami i środkami przekazu wizualnego oraz wcześniej przygotować 
się do wystąpienia. 
Starajcie  się  nie  zaskakiwać  ich  koniecznością  nagłych  odpowiedzi.  To  je  stresuje 
bardziej niż inne dzieci. Niech mają możliwość w spokoju rozważyć pytanie. Ruch często 
pomaga im znaleźć właściwe słowa. Pozwólcie im chodzić, gdy nad czymś myślą, nawet 
w  trakcie  pisania  testu  lub  innej  pracy.  Posługujcie  się  dotykiem  jako  metodą 
złagodzenia  typowego  dla  nich  lęku  szkolnego.  Poklepcie  je  po  ramieniu,  żeby 
wiedziały, że jesteście z nimi. 
Szukajcie  twórczych  sposobów  wzbogacania  ich  języka.  One  często  mają  uczucie,  że 
nie wiedzą tego, co wiedzą, ponieważ brakuje im słów, by to wyrazić. Miejcie na uwadze, 
że w trakcie nauki często potrzebują chwili ciszy. Gdy słyszą zbyt wiele słów, potrafią się 
łatwo wyłączyć. Uczcie je rozpoznawać, kiedy ładunek słów jest już za duży, i domagać 
się  przerw.  Możecie  ustanowić  do  tego  celu  klasowy  sygnał:  dzwonek,  znak  świetlny, 
symbol graficzny. Niech w pomieszczeniu znajdzie się ciche miejsce, gdzie będą mogły 
się skoncentrować, nie musząc analizować otaczających je i rozpraszających dźwięków. 
Jak uczyć dzieci o wzorcu WRS 
Dla  tych  dzieci  najważniejsza  jest  możliwość  korzystania  ze  środków  przekazu 
wizualnego  oraz  ruch  i  doświadczenie.  Powinny  otrzymywać  wskazówki  zarówno 
pisemne,  jak  i  ustne.  Jeśli  mają  wysłuchać  wykładu,  niech  najpierw  zapoznają  się  z 
zarysem  jego  treści.  Zachęcajcie  je  do  robienia  notatek  i  posługiwania  się 
mnemotechniką  (zestawem  symboli  albo  wywołującymi  skojarzenia  słowami,  które 
ułatwiają  odtwarzanie  informacji).  Przeplatajcie  dłuższe  wykłady  ćwiczeniami  o 
charakterze  eksperymentalnym  i  gdzie  tylko  się  da  wprowadzajcie  pokazy,  wykresy, 
schematy, ilustracje i inne środki wizualne. 
Ucząc  je  czytać,  posługujcie  się  metodą  wzrokową.  Łatwiej  im  będzie  zrozumieć  tekst, 
jeśli  im  się  podpowie,  by  wykorzystały  swoje  wrodzone  umiejętności  wizualizacji,  i 
wyobrażały sobie plastycznie to, co czytają. 
Niezwykle  łatwo  chłoną  wszelkie  umiejętności,  jeśli  się  im  najpierw  pokaże,  jak  coś 
zrobić,  a  potem  pozwoli  spróbować  samodzielnie,  jeśli  to  możliwe  -  na  początku  bez 
słów.  Później  niech  zadają  pytania.  Przerywanie  demonstracji  słowami  zbija  je  z  tropu. 
Uczcie je małymi krokami. 
Podtrzymujcie  w  tych  dzieciach  wiarę  w  ich  umiejętności.  Przedstawiajcie  im  różne 
możliwości  i  pozwólcie  dokonać  wyboru.  Zachęcajcie,  by  próbowały  tego  i  owego  i 
uświadamiały  sobie,  jak  się  z  tym  czują.  Pozwólcie  im  zmienić  decyzję  nawet  w  toku 
zajęć.  Jest  bowiem  bardzo  ważne,  aby  miały  możliwość  odkryć,  co  im  daje  najwięcej 
zadowolenia. 
Kluczem  do  efektywnej  nauki  dla  tych  dzieci  może  być  powiązanie  nowo  zdobywanej 
wiedzy  z  rzeczywistością.  Zachęcajcie  je  do  poszukiwania  w  trakcie  nauki  skojarzeń  z 
wcześniej  opanowanymi  wiadomościami  albo  z  własnymi  doświadczeniami. To pomoże 
im w utrwaleniu materiału. 
Znajdźcie  jakiś  relaksujący  i  nie  wzbudzający  lęku  sposób  oswajania  tych  dzieci  z  ich 
cielesnymi  doznaniami.  Aktywność  fizyczna  może  im  pomóc  w  uświadamianiu  sobie 
uczuć.  Zachęcajcie  je  do powtarzania niektórych ćwiczeń i do znalezienia hobby, które 
zapewniłoby  im  zajęcie  dla  rąk.  Pomóżcie  im  wyszukać  najwygodniejsze  miejsce  i 
pozycję do nauki i indywidualne, najbardziej efektywne metody. 
W  miarę  możliwości  pozwólcie  im  zastąpić  odpowiedź  ustną  jakąś  inną  formą  Jeśli 
muszą  wypowiadać  się  publicznie,  zachęcajcie  je  do  korzystania z notatek, poruszania 
się w trakcie mówienia i wybierania tematów opartych na własnych doświadczeniach. 

Generated by Foxit PDF Creator © Foxit Software

http://www.foxitsoftware.com   For evaluation only.

background image

 

89 

Starajcie  się  nie  zmuszać  ich  do  mówienia  bez  przygotowania.  Dajcie  im  dość  czasu, 
aby  mogły  zastanowić  się  nad  pytaniem.  Ruch  często  pomaga  im  znaleźć  właściwe 
słowa.  Pisanie może z kolei pomóc im sprecyzować myśli. Pozwalajcie im spacerować, 
zastanawiając się nad czymś, nawet podczas pisania testu lub innej pracy. 
Szukajcie  twórczych  metod  wzbogacania  ich  słownictwa,  tak  by  umiały  wyrazić  to,  co 
wiedzą i czują. Zachęcajcie je do opisywania uczuć i przeżyć wewnętrznych. 
Dzieci  te  potrzebują  od  czasu  do  czasu  chwili  ciszy  na  przyswojenie  sobie  nowego 
ładunku  słów-  inaczej,  przy  ich  nadmiarze,  wyłączają  się.  Można  je  nauczyć,  by 
rozpoznawały,  kiedy  to  następuje,  i  prosiły  wówczas  o  przerwę.  Do  tego  celu  może 
służyć  dzwonek,  sygnał  świetlny  lub  znak.  Zorganizujcie  w  klasie  strefę  ciszy,  gdzie  te 
dzieci  mogłyby  się  skoncentrować,  nie  musząc  analizować  otaczających  je 
rozpraszających dźwięków. 
Jak uczyć dzieci o wzorcu WSR 
Dzieciom  tym  łatwo  wchodzi  do  głowy  większość  przedmiotów  nauczanych  w  sposób 
typowy.  Bez  trudu  zapamiętują,  co  czytały  lub  co  im  pokazano.  W  nauce  czytania 
odpowiada im metoda fonetyczna. Potrafią pisać jasno i zwięźle i łatwo wyłapują błędy w 
tekście.  Zachęcajcie  je  do  wykorzystywania  różnych  form  wypowiedzi  pisemnej  : 
wspomnień, dialogów, wierszy, fikcji literackiej. 
Uczniowie ci zazwyczaj lubią robić notatki, choć rzadko potem do nich zaglądają Samo 
zapisywanie zaspokaja ich potrzebę zobaczenia tego, co słyszą. Pożyteczne są dla nich 
ulotki.  Mając  tylko  instrukcję  pisemną  potrafią  sobie  świetnie  radzić,  choć  powtórka 
słowna może się przydać do utrwalenia umiejętności. Zazwyczaj też dobrze wypadająca 
typowych  testach  i  wolą  uczyć  się  „pod  test".  Nowe  wiadomości  często  dopiero  wtedy 
wchodzą im do głowy, gdy w celu przyswojenia ich sobie posłużą się więcej niż jednym 
tylko, wzrokowym, kanałem. Powinno się zachęcać te dzieci, by poszerzały strefę nauki 
wykorzystując zróżnicowane techniki: scenki, wypowiedzi ustne, projekty plastyczne itp. 
Dzieci  te  potrafią  pracować  samodzielnie,  szczególnie  nad  czytaniem  i  pracami 
pisemnymi.  Pomoc  innym  uczniom  pozwala im utrwalić to, czego się nauczyły. Potrafią 
też dobrze ćwiczyć w zespołach. Potrzebują czasu na dyskusję i możliwości wygłoszenia 
swoich opinii. 
W  przedmiotach  bardziej  eksperymentalnych,  jak  nauki  przyrodnicze,  wyższa 
matematyka, wychowanie fizyczne i zajęcia praktyczno-techniczne, trzeba im pokazywać 
i objaśniać nowe czynności, zanim podejmą samodzielną próbę. Na przykład ucząc się o 
budowie  kwiatu  powinny  pracować  wspólnie  z  kimś  innym,  oglądać  czytelnie  opisany 
kolorowy schemat i omawiać funkcję każdej części. Byłoby idealnie, aby nauczyciel lub 
kolega analizował z nimi każdy etap. 
Mogą  mieć  trudności  z  opanowaniem  określonych  ćwiczeń  i  umiejętności  fizycznych. 
Gdy uczą się posługiwać ciałem i rękami, wymagają wiele cierpliwości i uwagi. Najpierw 
trzeba  im  pokazać,  co  będą  robić,  i  wytłumaczyć,  do  czego  to  będzie  im  potrzebne, 
szczególnie  w  szerszym  kontekście  innych  umiejętności.  Następnie  należy  im 
przedstawić każdy etap w postaci metafory, obrazu, który opisuje wygląd ciała w trakcie 
ćwiczenia.  Można  na  przykład  powiedzieć:  „Wyobraź  sobie,  że  jesteś  zegarem. 
Zaczynamy rozgrzewkę od wyciągnięcia ramion jak wskazówek na godzinie 2 i 10". 
Dalej trzeba z nimi omówić każdy maleńki krok odwołując się do tej samej metafory: „A 
teraz przesuń ramiona na godzinę 3 i 9". Na tym etapie dzieci potrzebują także ustnego 
potwierdzenia,  że  idzie  im  dobrze.  Na  koniec  muszą  poćwiczyć  samodzielnie,  jeśli  to 
możliwe  w  odosobnieniu,  aby  uwierzyły  w  siebie.  Nie  pospieszajcie  ich  i  pozwólcie  im 
uczyć się krok po kroku. 
Chociaż uczniowie ci są dobrzy w większości przedmiotów, często wychodzą ze szkoły z 
uczuciem,  że  co  prawda  mają  dobre  stopnie,  ale  niewiele  umieją.  Muszą  mieć  jak 

Generated by Foxit PDF Creator © Foxit Software

http://www.foxitsoftware.com   For evaluation only.

background image

 

90 

najwięcej  okazji  do  praktycznego  wykorzystania  i  pogłębienia  wiadomości.  Niech  nie 
czytają o zwierzętach, tylko je hodują. Niech nie oglądają ceramiki, tylko ją robią. Niech 
nie czytają sztuk teatralnych, tylko grająca nich. 
Wskazówki do nauki poszczególnych przedmiotów 
Czytanie:  dzieci  o  wzorcach  WSR  i  SWR  powinny  zaczynać  od  metody  fonetycznej, 
WRS  -  od  wzrokowej,  dla  dzieci  o  wzorcach  RSW,  RWS  i  SRW  odpowiednia  jest 
metoda  całościowa,  oparta  na  doświadczeniu.  U  wszystkich  tych  dzieci  powinno  się 
kłaść nacisk raczej na rozumienie tekstu niż na ćwiczenia pamięciowe. 
Pisanie: z początku powinno się kłaść nacisk na znaczenie słów, a nie na ortografię lub 
gramatykę.  Dzieci  RSW  i  SRW  będą  mieć  trudności  z  dłuższym  czytaniem  i  pracami 
pisemnymi,  zwłaszcza  mając  ograniczenia  czasowe.  Ponieważ  przyswajają  sobie 
materiał  pisemny  wolniej  i  dogłębniej,  powinny  mieć  na  to  więcej  czasu  lub  krótsze 
zadania. Egzaminy pisemne także sprawiają im trudności. Lepiej idzie im pisanie oparte 
na  własnych  doświadczeniach  lub  nagrywanie  sprawozdań  z  lektury  na  magnetofon  i 
przepisywanie  z  taśmy.  Dzieci  o  wzorcach  WRS  i  RWS  mogą  mieć  trudności  z 
wypowiedziami  ustnymi:  pomoże  im  sporządzenie  sobie  planu  wypowiedzi  na  piśmie. 
Dzieci  SWR  i  WSR  z  kolei  powinny  w  tej  dziedzinie  błyszczeć,  jeśli  tylko  temat  je 
interesuje. 
Matematyka:  dla  dzieci  o  wzorcach  WRS  i  RWS  najlepsze  jest  podejście  praktyczne, 
raczej  pokaz  niż  ustne  wyjaśnienia;  słowa  będą  im  przeszkadzać.  Dzieci  SRW  i  SWR 
muszą  i  widzieć  modele,  i  omawiać  je.  RSW  potrzebują  konkretnych  doświadczeń,  o 
których  mogłyby  rozmawiać.  WSR  dobrze  sobie  radząca  pracy  grupowej  i  ucząc  inne 
dzieci. 
Nauki  przyrodnicze:  dzieci  RWS,  WRS  i  RSW  uczą  się  najlepiej  wpierw 
eksperymentując,  a  potem  dyskutując  w  małych  grupach.  SRW,  SWR  i  WSR  wolą,  by 
dyskusje poprzedzały eksperymenty lub towarzyszyły im. 
Historia i nauki społeczne: tu szczególnie dobrze radzą sobie dzieci SWR. RSW i SRW 
muszą  mieć  do  wyboru  różne  możliwości  wykazania  się  wiedzą,  inne  niż  długie  prace 
pisemne czy testy, na przykład wypowiedzi ustne, odgrywanie scenek itd., oraz inne niż 
długotrwałe czytanie sposoby przyswajania wiedzy. WRS i RWS powinno się zachęcać 
do  robienia  kostiumów,  map,  makiet  itd.  SWR  i WSR powinny pisać opowiadania i na-
grywać materiał pisemny na magnetofon. 
.  Języki obce: dzieci o wzorcach WRS i RWS potrafią nauczyć się dobrej wymowy, ale 
mają  trudności  ze  słownictwem  mówionym,  chyba  że  uczą  się  z  bezpośredniego 
doświadczenia.  RSW  i  SRW  mogą  mieć  kłopoty,  jeśli  uczą  się  czytać  w  obcym  języku 
przed  albo  zamiast  nauki  mówienia.  SWR  i  WSR  lepiej  idzie  jednoczesna  nauka 
czytania  i  mówienia.  Na  pierwszym  miejscu  powinna  stać  umiejętność  porozumiewania 
się.  Ćwiczenia  powinny  podkreślać  codzienną  użyteczność  języka  i  mogą  polegać  na 
przykład na pisaniu listów, uczeniu się tekstów popularnych przebojów itp. 
Muzyka: nauka nut może okazać się trudna dla dzieci RSW i SRW, które wolą śpiewać i 
grać na instrumentach. S WR mogą mieć trudności ze śpiewaniem i akompaniowaniem 
sobie  na  instrumentach  rytmicznych.  RWS  i  WRS  potrafią  stroić  instrumenty  i  chłonąć 
muzykę  w  całości,  jak  również  komponować.  WSR  znakomicie  grają  na  perkusji  i  z 
łatwością piszą teksty. 
Sztuki plastyczne: mogą być bardzo pomocne WRS i RWS w wyrażaniu uczuć, o których 
nie potrafią opowiadać. SWR i WSR często muszą mówić podczas pracy. SRW i RSW 
radzą  sobie  lepiej  z  pracami  trójwymiarowymi  i,  choć  niezwykle  twórcze,  są  przy  tym 
bardzo  niepewne.  Najogólniej,  sztuki  plastyczne  powinny  dać  uczniom  umiejętność 
wyrażania swojej osobowości, a zarazem rozwiązywania problemów i kształtowania kry-
tycznego myślenia. 

Generated by Foxit PDF Creator © Foxit Software

http://www.foxitsoftware.com   For evaluation only.

background image

 

91 

Wychowanie fizyczne i prace techniczne: dzieci o wzorcach RSW, WRS i RWS powinny 
mieć  możliwość  po  prostu  działać,  albo  raz  zobaczyć  i  działać.  Dzieci  WSR  i  SWR 
potrzebują  najpierw  ustnych  objaśnień,  powolnych  i  opisowych.  Mogą  mieć  trudności  z 
powtarzalnymi,  określonymi  ćwiczeniami.  SRW  muszą  najpierw  powiedzieć  sobie,  co 
mają zrobić; są doskonałymi instruktorami dla innych uczniów. 
Bibliografia 
Armstrong, Thomas, Ph. D. Awakening Your Child's Natural Genius: Enhancżng Curisity, 
Creativity, and Learning Ability. 
Los Angeles; J.P. Tarcher, 1991. 

Bums, Marilyn I Am Not A Short Adult. Boston; Little, Brown & Co., 1975 

The 1 Hate Mathematics Book. Boston; Little, Brown & Co., 1975 Carbo, Marie, Rita 
Dunn and Kenneth Dunn Teaching Students to Read Through Theżr Indivżdual Learning 
Styles. 
Englewood Cliffs, NJ; Prentice Hall, 1986 

Dunn,  Rita  and  Kenneth  Dunn  Brżnging  Out  the  Giftedness  in  Your  Child:  Nurturing 
Every Chżld's Unique Strengths, Talents and Potentżal. 
New York; John Wiley & Sons, 
1992 
Faber,  Adele  and  Elaine  Mazlish  How  to  Talk  So  Kżds  Wżll  Lżsten and Listen So Kids 
Will Talk. 
New York; Avon Books, 1982 
Gardner, Howard The Unschooled Mżnd. New York; Harper Collins, 1991 

Gatto, John Taylor Dumbing Us Down: The Hidden Curriculum of Compulsory 
Schoolżng. 
Philadelphia, Pa.; New Society Publishers, 1992 Glasser, William, M.D. The 
Qualżty School. 
New York; Harper Perennial, 1990 

Haley,  Jay  Uncommon  Therapy.~  The  Psychiatrżc  Techniques  of  Milton.  H.  Erickson, 
M.D. New York; Norton, 1973 
Hall,  Edward  T.  Beyond  Culture.  Garden  City,  NY;  Anchor  Press  /  Doubleday  &  Co., 
1976 

Herbert,  Cindy  and  Susan  Russell  Everychild's  Everyday.~  Learning  About  Learning. 
Garden City, NY; Anchor Press / Doubleday & Co., Inc., 1980 

 

Kimmel, Margaret Mary and Elisabeth Segel For Reading Out Loud.!~ A   Gużde 

to Sharing Books Wżth Children. New York; Delacorte Press, 1983  Liedloff,  Jean  The 
Continuum Concept. 
New York; A1fredA. Knopf, 1977  

Markova, Dawna The Art of 

the Possible: A Compassżonate Approach 
to Understanding the Way People Think, Learn and Communicate. 
Berkeley, Ca; Conari 
Press, 1990 
 

Generated by Foxit PDF Creator © Foxit Software

http://www.foxitsoftware.com   For evaluation only.