background image

Ewa Kurek 

GèOS ZAMORDOWANYCH  YDÓW 

wokóø wywiadu prof. Krzysztofa Jasiewicza 

Je li  mamy  w tpliwo ci,  czy  teza  gøoszona  przez  historyka  znajduje  uzasadnienie  w 

faktach  i  zdarzeniach  z  przeszøo ci,  jedyn   drog   ustalenia  prawdy  historycznej  jest 

si gni cie do  ródeø historycznych epoki, o której historyk mówi lub pisze. W wywiadzie 

udzielonym  niemieckiej  gazecie  prof.  Krzysztof  Jasiewicz  powiedziaø,  e  holocaust:  nie 

byøby  mo liwy  bez  aktywnego  udziaøu  ydów  w  mordowaniu  swojego  narodu.  Skala 

niemieckiej zbrodni byøa mo liwa nie dzi ki temu, „co si  dziaøo na obrze ach zagøady”, lecz 

tylko dzi ki aktywnemu udziaøowi  ydów w procesie mordowania swojego narodu.

W  opracowaniach  dotycz cych  zagøady  ydów  bardzo  rzadko  poruszana  jest  kwestia 

kolaboracji  ydów  z  Niemcami.  Nie  znaczy  to  oczywi cie,  e  problem  wspóøpracy 

europejskich  ydów z Niemcami przy zagøadzie  ydowskiego narodu nie byø  ydom znany i 

os dzany  we  wøasnym  rodowisku.  Jak  pisze  Joanna  Szcz sna,  w  Izraelu  przez 

dziesi ciolecia:  Powszechnie  uwa ano,  e  ofiar   ludobójstwa  padli  najlepsi  synowie 

ydowskiego narodu. Historyk i  publicystka izraelska Idith Zertal, [...] przypomniaøa søowa 

Ben Guriona z 1949 r.: „Tym, którzy ocaleli, gdyby nie byli tym, kim byli: zøymi, brutalnymi 

egoistami, na pewno by si  to nie udaøo. To, co prze yli, wyrwaøo z ich duszy wszystko, co 

najlepsze”.

1

  Inny  ydowski  historyk,  Michael  C.  Steinlauf  o  polskich  ydach,  którzy  w 

latach  1939-1942  zarz dzali  gettami,  napisaø,  e:  Byli  w  wi kszo ci  przypadków  skøonni  do 

cz ciowej wspóøpracy z agresorem.

2

1

 J. Szcz sna, „Gazeta Wyborcza” z dn. 28/29 czerwca 2002. 

2

 M.C. Steinlauf, Pami  nieprzyswojona, Warszawa 2001, s. 42.  

background image

Naoczny  wiadek  zagøady  warszawskich  ydów,  zamordowany  przez  Niemców 

kronikarz  getta  warszawskiego  Emanuel  Ringelblum,  relacjonuje  za :  Kiedy  akcja 

przesiedle cza  wybuchøa  w  Warszawie  w  lipcu  1942  roku  i  ydowska  Ordnungsdienst 

[policja]  przej øa  kierownictwo  akcj ,  tow.  [Szachno  Efroim]  Sagan  nie  posiadaø  si   z 

oburzenia. Uwa aø,  e Gmina  ydowska powinna byøa, mimo gró b niemieckich, odmówi  

jej wykonania. Lepiej by byøo, gdyby Niemcy sami to zrobili. [...] Tow. Sagan przyszedø do 

Judenratu  i  zøo yø  protest  przeciw  jego  haniebnemu  post powaniu,  przeciwko  temu,  e 

wzi ø na siebie rol  kata i pomagiera morderców z SS. […] Szachno Sagan nie mógø biernie 

przygl da  si , jak  ydowscy Ordnungsmänner [policjanci] øapi  dzieci na ulicach i øaduj  je 

do  wozów  ci arowych  na  Umschlagplatz.  Nie  mógø  znie   widoku  ydowskich  kobiet 

ci gni tych za wøosy przez  ydowskich øapaczy z Ordnungsdienstu. Pewnego razu na widok 

takiej  brutalnej  sceny  zainterweniowaø.  Rozjuszeni  tym  „chøopcy”  [ ydowscy  policjanci]

chcieli go zaøadowa  do wozu i odtransportowa  na Umschlagplatz. Znalazø si  jednak w ród 

nich taki, co go poznaø i uwolniø.

3

 Ponadto ameryka ski historyk Bryan Mark Rigg ustaliø,  e: 

W  Wehrmachcie  mogøo  søu y   co  najmniej  150  tysi cy  mischlingów  [ludzi  pochodzenia 

ydowskiego  –  uwaga  E.K.].  Istniej   równie   dowody,  e  niejeden  z  nich  byø  oficerem 

wysokiej rangi, a niektórzy doszli nawet do szar  generalskich czy admiralskich galonów.

4

Pewne  wzorce  zachowa   spoøeczno ci  ydowskich  wobec  hitlerowskich  Niemiec 

datuj  si  jeszcze z okresu przed wybuchem drugiej wojny  wiatowej. Dla przykøadu, jak 

pisze  ydowska  profesor  Hannah  Arendt,  dr  Joseph  Löwenherz  ju   w  roku  1938:  Zdoøaø 

przeksztaøci   caø   wiede sk   gmin   ydowsk   w  instytucj   b d c   na  usøugach  wøadz 

nazistowskich.  Byø  tak e  jednym  z  bardzo  niewielu  dziaøaczy  tego  rodzaju,  który  za  swe 

3

 E. Ringelblum, Kronika getta warszawskiego, Warszawa 1983, s. 538-539. Szachno Efroim Sagan (1892-1942), czoøowy 

dziaøacz  ydowskiej  partii  Poalej  Syjon-Lewica,  publicysta,  w  getcie  warszawskim  organizator  oporu  cywilnego  i 
konspiracji,  jak  pisze  Emanuel  Ringelblum:  5  sierpnia  1942 Szachno  Sagan byø  w  odwiedzinach  u  przyjacióø.  [...]  Kiedy 
dotarø do domu, jego rodzina ju  staøa w szeregu kierowanym na Umschlagplatz. [...] Chciaø podzieli  los swojej rodziny, los 
swojej  ony i dwojga dzieci. [...] Stan ø w szeregu id cym na  mier .

4

 B.M. Rigg,  ydowscy  oønierze Hitlera, Warszawa 2005, s. 71. 

background image

usøugi  otrzymaø  nagrod :  pozwolono  mu  zosta   w  Wiedniu  a   do  ko ca  wojny,  kiedy  to 

wyemigrowaø do Anglii, stamt d za  do Stanów Zjednoczonych

5

Z  punktu  widzenia  rozwi za   technicznych,  proces  ludobójstwa  wzgl dem  polskich 

ydów skøadaø si  co najmniej z siedmiu etapów:  

1.

Zgromadzenia  rozproszonych  po  niewielkich  miasteczkach  i  osadach  ydów  w 

gettach zlokalizowanych w wi kszych skupiskach miejskich;  

2.

Utrzymywania  przez  wøadze  ydowskie  mieszka ców  gett  w  przekonaniu,  e 

ewentualne wysiedlenie zwi zane jest z prac  na wyznaczonych przez Niemców terenach; 

3.

Schwytania  przeznaczonych  do  u miercenia  ydów  (zwanego  po  dzi   dzie   przez 

historyków  nie  wiadomo  dlaczego  wysiedleniem)  i  doprowadzenie  ich  na  plac 

przeøadunkowy, tj. do miejsca, sk d odchodziøy poci gi do obozów zagøady oraz zaøadowanie 

skazanych na  mier  do wagonów;  

4.

Dowiezienia   ydów do obozów zagøady;  

5.

Pzygotowania  skazanych  na  mier   (obci cie  im  wøosów,  odebranie  kosztowno ci, 

baga y itp.) i grabie y mienia pomordowanych;  

6.

U miercenia;  

7.

Unicestwienia ciaø zamordowanych.  

Aby zrozumie  rol , jak  w dokonanej w Polsce zagøadzie  ydów odegrali  ydowscy 

funkcjonariusze  (administracja  gett,  ydowska  policja  i  inni),  nale y  prze ledzi ,  co 

ydowskie  ródøa epoki mówi  na temat wszystkich wy ej wymienionych kolejnych etapach 

zbrodni ludobójstwa dokonanej na  ydach:  

1.  Eksterminacja  po rednia:  zgromadzenie  rozproszonych  po  niewielkich 

miasteczkach  i  osadach  ydów  polskich  w  gettach  ydowskich  zlokalizowanych  w 

wi kszych skupiskach miejskich.  

5

 H. Arendt, Eichmann w Jerozolimie, Warszawa 1987, s. 81. 

background image

Pierwszym  i  najwa niejszym  etapem  niemieckiego  planu  zagøady 

ydów  byøo 

przeprowadzenie  w ród  nich  swego  rodzaju  spisu  powszechnego  i  skupienie  rozproszonej 

ludno ci  ydowskiej  w  ydowskich  dzielnicach  zlokalizowanych w  wi kszych  o rodkach 

miejskich. Wykonanie tego planu stanowiøo dla Niemców warunek niezb dny do eksploatacji 

ydowskiej siøy roboczej i  ydowskiego maj tku oraz przygotowania zaplecza technicznego 

do wykonania planowanej zbrodni ludobójstwa (lokalizacja obozów  mierci, transport itp.). 

Jak dowodz   ydowskie  ródøa, plan koncentracji ludno ci  ydowskiej w du ych o rodkach 

miejskich wykonaøa  ydowska policja i  ydowska administracja. 

Emanuel  Ringelblum  pisze:  Przesiedlenie  150.000  ydów  z  Sosnowca,  B dzina, 

Katowic,  Cieszyna  (1200  osób),  Zawiercia.  Projekt  narodziø  si   z  tego,  e  [ ydowska 

organizacja]  „Joint”,  który  pomagaø  ydom  z  okolicznych  miasteczek,  zaproponowaø,  e 

podejmie  si   przeprowadzenia  przesiedlenia.  […]  Je li  si   to  nie  uda,  to  [Moj esz  Maryn, 

przewodnicz cy  Starsze stwa  ydów  w  Sosnowcu  –  E.K.]  zorganizuje  przesiedlenie.  [W 

czasie rejestracji  ydów, skupieni w Judenratach  ydzi:] … zrobili wszystko, czego za daøy 

Galeje  [Niemcy]  cho  nie  zawsze byøo  to  w  interesie  ydów.  […]  Opowiadaj ,  e  mord  w 

Otwocku  byø  rezultatem  interwencji  Judenratu,  który  nie  mógø  sobie  poradzi   z  ydami 

wyznaczonymi  do  obozów  pracy;  nie  chcieli  si   tam  uda .  Sprowadzono  esesmanów,  eby 

støumili bunt przeciwko Judenratowi. Tak mówi  w Otwocku.

6

Podobnie  wygl daøo  wykonywanie  niemieckich  rozporz dze   w  getcie  w  èodzi.  W 

„Kronice  getta  øódzkiego”  pod  dat   3  grudnia  1941  roku  czytamy:  Spis  mieszka ców 

kolektywów. W dniu dzisiejszym przeprowadzony zostaø spis wszystkich mieszka ców. [...] Ta 

sama  kronika,  m.in.  pod  dat   6  grudnia  1941  roku,  opisuje  przeprowadzane  przez  ydów 

øapanki  ydów:  „èapanie”  rozpocz øo  si   punktualnie  o  godz.  17.  W  akcji  tej  brali  udziaø 

funkcjonariusze  [ ydowskiej]  Søu by  Porz dkowej  i  [ ydowskiego]  Centralnego  Wi zienia. 

6

 E. Ringelblum, op. cit., s. 81-82, 108, 142, 150 i inne. 

background image

Zøapanych koncentrowano na dziedzi cach rewirów. Nie obeszøo si  bez licznych wypadków 

pobicia i szeregu przykrych incydentów.

7

2. Utrzymywanie  ydów  w  przekonaniu,  e  wysiedlenie  zwi zane  jest  z  prac   na 

wyznaczonych przez Niemców terenach na Wschodzie.  

Ten  rzadko  przez  historyków  zauwa any  etap  ludobójstwa  dokonanego  na  polskich 

ydach  polegaø  na  dezinformowaniu  ich  co  do  celu  masowych  wywózek  i  odegraø  bodaj 

najwa niejsz   rol   w  utrzymaniu  w ród  ludno ci  ydowskiej  postawy  bierno ci,  która  byøa 

warunkiem  koniecznym  sprawnej  realizacji  planowanej  zbrodni.  O  roli,  jak   w  tym  etapie 

zagøady  odegrali  funkcjonariusze  ydowscy  stanowi cy  wøadz   w  ydowskich  gettach  oraz 

ydzi, jawni i tajni wspóøpracownicy Niemców, czytamy niemal we wszystkich najbardziej 

wiarygodnych 

ydowskich 

ródøach  historycznych.  W  kronikarskich  zapiskach 

sporz dzonych  w  getcie  øódzkim  czytamy,  i   w  styczniu  1942  roku  przewodnicz cy 

øódzkiego  Judenratu,  prezes  Rumkowski,  doskonale  wiedz c,  ze  posyøa  swych  braci  na 

pewn   mier ,  mówiø:  Obecnie,  wysiedlamy  z  getta  10.000  osób.  [...]  Los  wygna ców  nie 

b dzie wcale tak tragiczny, jak powszechnie w getcie przewidywano. Nie b d  za drutami, a 

w udziale przypadn  im roboty rolne. Na marginesie akcji wysiedle czej rozwielmo niøa si  

hydra  plotkarska.  Musz   w  jak  najostrzejszych  søowach  pot pi   m cenie  spokoju 

publicznego.

8

W Warszawie, w dniu 24 lipca 1942 roku, gdy od dwóch dni trwaøa akcja wywo enia 

ydów  do  komór  gazowych  Treblinki,  funkcjonariusze  Gminy  ydowskiej  –  doskonale 

zorientowani, dok d zmierzaj  wyøadowane ludno ci   ydowsk  wagony – w celu u pienia 

czujno ci mieszka ców dzielnicy  ydowskiej i zapobie enia ewentualnemu buntowi, wydali 

oficjalny  dokument,  w  którym  napisali  m.in.,  e:  Przesiedlenie  ludno ci,  która  nie  jest 

produktywna  w  dzielnicy  ydowskiej  w  Warszawie  nast puje  rzeczywi cie  na  tereny 

7

Kronika getta øódzkiego, Red. Danuty D browskiej i Lucjana Dobroszyckiego, èód  1965, s. 291 i 297. 

8

 Ibidem, s. 398-399. 

background image

wschodnie.

9

Oceniaj c  postaw   ydowskich  urz dników,  Emanuel  Ringelblum  zapisaø: 

Haniebny  dokument  Gminy.  O  pogøoskach  w  sprawie  wysiedlenia  na  wschód.  [ ydowski] 

Urz d Pracy wie,  e na  mier . [...] Køamstwa w sprawie wschodu. Rzekome listy z Pi ska, 

Brze cia i innych miast.  wiadomie szerzyli takie pogøoski od razu po rozpocz ciu akcji,  eby 

wprowadzi   zamieszanie.  Nikt  tych  listów  nie  widziaø.  Kto  rozpowszechniaø  te  pogøoski? 

ydowscy agenci Gestapo. Takie same pogøoski w miastach na prowincji.

10

3.  Schwytanie  mieszka ców  gett  przeznaczonych  do  u miercenia  i  doprowadzenie 

ich  na  plac  przeøadunkowy,  tj.  do  miejsc,  sk d  odchodziøy  poci gi  do  obozów 

zagøady.  

Deportacja  ydów do obozów zagøady przebiegaøa niemal identycznie we wszystkich 

ydowskich  gettach  okupowanej  Polski.  Wøadysøaw  Szpilman  wspomina:  [W  lipcu] 

rozpocz øo  si  najgorsze.  […]  Otaczano  domy  jak popadøo,  raz  w  tej,  raz  w  innej  cz ci 

getta. Jednym gwizdkiem sp dzano mieszka ców  na podwórze i øadowano wszystkich bez 

wyj tku, niezale nie od pøci i wieku, pocz wszy od niemowl t, a sko czywszy na starcach, 

na furmanki i transportowano ich na Umschlagplatz. Tam upychano ofiary do wagonów i 

wysyøano w nieznane. W tych pierwszych dniach akcj  przeprowadzaøa wyø cznie policja 

ydowska  z  trzema  siepaczami  na  czele:  puøkownikiem  Szery skim  oraz  kapitanami 

Lejkinem i Ehrlichem. Byli oni nie mniej gro ni i bezlito ni ni  Niemcy, a mo e nawet 

bardziej  jeszcze  nikczemni  ni   oni:  gdy  znajdowali  ludzi,  którzy  zamiast  zej   na 

dziedziniec  gdzie   si   ukryli,  dawali  si   øatwo  przekupi ,  ale  tylko  pieni dzmi.  èzy, 

bøaganie, a nawet rozpaczliwe krzyki dzieci nie mogøy ich poruszy .

11

Kronikarze getta øódzkiego, w ukazuj cym si  na terenie getta w èodzi  ydowskim 

„Biuletynie”,  pod  dat   7  maja  1942  roku  do   dokøadnie  opisali  sposób,  w  jaki  ydzi 

wysyøali  swych  braci  na  mier :  4-ty  dzie   wysiedle .  Dzi   opu ciø  getto  transport 

9

 E. Ringelblum, op. cit. str. 409, przypis 2. 

10

 Ibidem, s. 409 i 418. 

11

 W. Szpilman, Pianista, Kraków 2003, s. 86. 

background image

wygna ców  z  Hamburga  i  Dusseldorfu.  […]  Doprowadzenie  transportów  odbywa  si   w 

sposób  nast puj cy.  W  godzinach  popoøudniowych  wysiedleni  udaj   si   do  Centralnego 

Wi zienia wzgl dnie do otoczonych drutem domków przy ul. Szklanej. Tu pozostaj  przez 

noc,  a  nast pnego  dnia  w  poøudnie,  ustawiani  partiami  s   konwojowani  do  obozu  na 

Marysinie.  […]    O  godz.  4  nad  ranem  specjalne  oddziaøy  wyspecjalizowanej  ju   w 

wykonywaniu  tak  ci kich  obowi zków  [ ydowskiej]  Søu by  Porz dkowej  transportuj  

wysiedlonych  tramwajami  na  dworzec  bocznicy  radogoskiej.  Na  póø  godziny  przed 

odjazdem  poci gu  –  co  nast puje  punktualnie  o  7-mej  –  przybywaj   samochodem 

funkcjonariusze policji tajnej [Niemcy] w asy cie zwykøych policjantówDo tego momentu 

wyje d aj cy  zostaj   przez  [ ydowsk ]  Søu b   Porz dkow   ustawieni  w  10-osobowych 

grupkach przed drzwiczkami przedziaøów w odlegøo ci 2 metrów od wagonów. Pod okiem 

policji nast puje zajmowanie miejsc. […] Poci g powraca tego  dnia o godz. 20.

12

Jest w filmie Romana Pola skiego „Pianista” scena, w której Wøadysøaw Szpilman w 

szpalerze umundurowanych m czyzn idzie wraz z rodzin  do wagonu. Jest to ostatnia droga 

warszawskich  ydów.  Wagony pojad  do Treblinki. Nie zorientowany  widz nie zauwa a z 

reguøy,  e mundury stoj cych przy wagonach m czyzn nie s  niemieckie, lecz  ydowskie.

13

Obraz przekazany przez pianist  Wøadysøawa Szpilmana uzupeøniaj  zapiski kronikarza 

getta warszawskiego, Emanuela Ringelbluma, który tak oto opisuje rol   ydów w likwidacji 

najwi kszego  skupiska  ydów  w  Europie,  czyli  w  rozpocz tej  w  dniu  22  lipca  1942  roku 

masowej  wywózce  warszawskich  ydów  do  obozu  zagøady  w  Treblince:  Umschlagplatz 

[plac  przeøadunkowy].  Szmerling  [ yd,  komendant  Umschlagplatz  -  E.K.]  –  oprawca  z 

biczem. Zbrodniczy olbrzym Szmerling z pejczem w r ku. Pozyskaø øask  [Niemców]. Wierny 

wykonawca  ich    zarz dze .  [...]  Policja  ydowska  miaøa  bardzo  zø   opini   jeszcze  przed 

wysiedleniem.  W przeciwie stwie do policji polskiej, która nie braøa udziaøu  w øapankach 

12

Kronika getta øódzkiego, op. cit., s. 515-516. 

13

 W. Szpilman, op. cit. s. 92-101.  

background image

do  obozu  pracy,  policja  ydowska  paraøa  si   t   ohydn   robot .  Wyró niaøa  si   równie  

straszliw   korupcj   i  demoralizacj .  Dno  podøo ci  osi gn øa  ona  jednak  dopiero  w  czasie 

wysiedlenia. Nie padøo ani jedno søowo protestu przeciwko odra aj cej funkcji, polegaj cej 

na  prowadzeniu  swoich  braci  na  rze .  Policja  byøa  duchowo  przygotowana  do  tej  brudnej 

roboty i dlatego gorliwie j  wykonaøa. Obecnie mózg sili si  nad rozwi zaniem zagadki: jak 

to  si   staøo,  e  ydzi  –  przewa nie  inteligenci,  byli  adwokaci  (wi kszo   oficerów  [policji 

ydowskiej] byøa przed wojn  adwokatami) – sami przykøadali r k  do zagøady swych braci. 

Jak doszøo do tego,  e  ydzi wlekli na wozach kobiety i dzieci, starców i chorych, wiedz c,  e 

wszyscy id  na rze . [...] 

Policja  ydowska  wykonywaøa  z  najwi ksz   gorliwo ci   zarz dzenia  niemieckie  w 

sprawie  wysiedlenia.  […]  Na  twarzach  policjantów  prowadz cych  t   akcj   nie  zna   byøo 

smutku  i  bólu  z  powodu  tej  ohydnej  roboty.  Odwrotnie,  widziaøo  si   ich  zadowolonych, 

wesoøych, ob artych, objuczonych øupami, zrabowanymi wespóø z Ukrai cami. Okrucie stwo 

policji  ydowskiej byøo bardzo cz sto wi ksze ni  Niemców, Ukrai ców i èotyszów. Niejedna 

kryjówka  zostaøa  „nakryta”  przez  policj   ydowsk ,  która  zawsze  chciaøa  by   „plus 

catholique que le pape”, by przypodoba  si  okupantowi. Ofiary, które znikøy z oczu Niemca, 

wyøapywaø policjant  ydowski. [...]  

Do powszechnych zjawisk nale aøo,  e zbójcy ci za r ce i nogi wrzucali kobiety na wozy 

„Kohna i Hellera” lub na zwykøe wozy ci arowe. Bezlito nie, z w ciekøo ci  obchodzili si  z 

lud mi  stawiaj cymi  opór.  Nie  zadowalali  si   zøamaniem  oporu,  surowo,  bardzo  surowo 

karali  „winnych”,  którzy  nie  chcieli  dobrowolnie  pój   na  mier .  [...]  Do  akcji 

wysiedle czej przyø czyøy si  dobrowolnie – poza policj  – jeszcze inne organizacje i grupy. 

Czoøowe miejsce zajmuje Pogotowie Ratunkowe Gancwajcha o amarantowych czapkach, ta 

szalbiercza instytucja, która nie udzieliøa ani jednemu  ydowi pomocy lekarskiej. [...] Ta oto 

bandycka szajka aferzystów zgøosiøa si  ochotniczo do „zbo nej” roboty wysyøania  ydów na 

background image

tamten  wiat.  I  ta  wøa nie  szajka  wyró niøa  si   brutalno ci   i  nieludzkim  post powaniem. 

Czerwone  czapki  okryøy  si   czerwonymi  plamami  krwi  nieszcz liwych  mas  ydowskich. 

Oprócz Pogotowia pomagali w akcji urz dnicy Gminy [ ydowskiej], jak równie  Pogotowie 

KOS.[...] 

Wszystko  sprowadzaøo  si   u  nich  do  kwestii  ”øebka”.  W  dnie,  kiedy  wyznaczano  im 

kontyngent,  handlowano  „øebkami”;  zapisywali  w  ksi eczce:  dostarczyøem  tyle  a  tyle 

„øebków”. Przychodziø na Dzik  3 i prosiø o chleb, bo dostarczyø „øebki” ponad norm . Jaki  

adwokat  przechwalaø  si   wobec  mnie,  e  zaøadowaø  na  wozy  1000  ydów.  Teraz,  w  ko cu 

pa dziernika 1942 roku, policja  ydowska rozmy la, jak tu zøapa  jakiego   yda, sprowadzi  

go  na  Umschlagplatz.  [...]  Spo ród  Niemców  brali  udziaø  w  akcji  na  ogóø  esesmani.  Ich 

„søawa”  jest  uzasadniona.  [...]  Dlaczego  50  esesmanów  (inni  powiadaj ,  e  nawet  mniej) 

przy  pomocy  oddziaøu  okoøo  200  Ukrai ców  i  tylu   èotyszów  mogøo  dokona   tego  tak 

gøadko?

14

Jednym z najbardziej wstrz saj cych  ydowskich  ródeø o udziale  ydów w zagøadzie 

ydów  s  wiersze  Icchaka Kacenelsona.  Z  wra liwo ci   poety,  autor w  sposób  najbardziej 

bodaj czytelny oddaje koszmar zbrodni dokonanej przez  ydów na  ydach. W poemacie „O 

bólu  mój”  b d cego  cz ci   zbioru  „Pie ni  o  zamordowanym  ydowskim  narodzie” 

znajdujemy takie oto strofy:  

Jam jest ten, który to widziaø, który przygl daø si  z bliska, 

Jak dzieci,  ony i m ów, i starców mych siwogøowych 

Niby kamienie i szczapy na wozy oprawca ciskaø 

I biø bez cienia lito ci, l yø nieludzkimi søowy. 

Patrzyøem na to zza okna, widziaøem morderców bandy –  

O, Bo e, widziaøem bij cych i bitych, co na  mier  id ... 

I r ce zaøamywaøem ze wstydu... wstydu i ha by – 

14

 E. Ringelblum, op. cit., s. 404, 407, 410 i 426-428. 

background image

10 

R koma  ydów zadano  mier   ydom – bezbronnym  ydom! 

Zdrajcy, co w l ni cych cholewach biegli po pustej ulicy 

Jak ze swastyk  na czapkach – z tarcz  Dawida, szli w ciekli 

Z g b , co søowa im obce kaleczy, butni i dzicy, 

Co nas zrzucali ze schodów, którzy nas z domów wywlekli. 

Co wyrywali drzwi z futryn, gwaøtem wdzierali si , øotrzy, 

Z paøk  wzniesion  do ciosu – do domów przej tych trwog . 

Bili nas, gnali starców, p dzili naszych najmøodszych 

Gdzie  na struchlaøe ulice. I prosto w twarz pluli Bogu.  

Odnajdywali nas w szafach i wyci gali spod øó ek, 

I kl li: „Rusza , do diabøa, na umschlag, tam miejsce wasze!” 

Wszystkich nas z mieszka  wywlekli, potem szperali w nich døu ej,  

By wzi  ostatnie ubranie, kawaøek chleba i kasz . 

A na ulicy – oszale ! Popatrz i  cierpnij, bo oto 

Martwa ulica, a jednym krzykiem si  staøa i groz  – 

Od kra ca po kraniec pusta, a peøna, jak nigdy dot d – 

Wozy! I od rozpaczy, od krzyku ci ko jest wozom... 

W nich  ydzi! Wøosy rw  z gøowy i zaøamuj  r ce. 

Niektórzy milcz  – ich cisza jeszcze gøo niejszym jest krzykiem. 

Patrz ... Ich wzrok... Czy to jawa? Mo e zøy sen i nic wi cej? 

Przy nich  ydowska policja – zbiry okrutne i dzikie! 

A z boku – Niemiec z u miechem lekkim spogl da na nich, 

Niemiec przystan ø z daleka i patrzy – on si  nie wtr ca, 

On moim  ydom zadaje  mier   ydowskimi r kami!

15

15

  I.  Kacenelson,  Pie   o  zamordowanym  ydowskim  narodzie,  Warszawa  1982,  s.  23.  Icchak  Kacenelson  (1886-1944)  - 

wybitny  poeta,  dramaturg,  tøumacz  ydowski  i  hebrajski.  W  getcie  warszawskim  prowadziø  tajn   dziaøalno   wiatowo-
kulturaln . Wywieziony w kwietniu 1943 roku do obozu koncentracyjnego; zamordowany w O wi cimiu w 1944 roku.   

background image

11 

Dla Icchaka Kacenelsona, bezpo redniego  wiadka dokonanej przez  ydów zbrodni na 

ydach, którego poezja stanowi niepodwa alne  ródøo historyczne,  oprawcami, którzy bili 

bez cienia lito ci, l yli nieludzkimi søowy byli jego bracia  ydzi.  ydzi byli tak e tymi, którzy 

zadali  mier   ydom – bezbronnym  ydom! 

Znajd  si  by  mo e historycy, którzy uznaj , i  poezja nie jest  ródøem miarodajnym 

ni wystarczaj co wiarygodnym dla oceny wydarze  historycznych,  e jest przede wszystkim 

emanacj  uczu  i talentu poety, niekiedy tak e wytworem jego fantazji, a nie  wiadectwem 

przeszøo ci.  Tyle  tylko,  e  zbyt  wiele  innych  ydowskich  ródeø  potwierdza  prezentowan  

przez Kacenelsona poetyck  prawd  o udziale  ydów zagøadzie narodu  ydowskiego.  Zbyt 

wiele  ydowskich  ródeø historycznych jest zgodnych co do tego,  e najbardziej okrutna, ale 

tak e  najwa niejsza  cz

  niemieckiego  planu  zagøady  ydów  –  schwytanie  ka dego  dnia 

odpowiedniej liczby przeznaczonych do u miercenia  ydów, doprowadzenie ich do miejsca, 

sk d  odchodziøy  poci gi,  a  nast pnie  zaøadowanie  do  wagonów,  zostaøo  wykonane  przez 

ydów.

4. Dowiezienie   ydów do obozów zagøady. 

Poci gi  wioz ce  warszawskich  ydów  do  Treblinki,  tak  jak  wszystkie  inne  poci gi 

wioz ce  ydów do obozów zagøady, prowadzone byøy z reguøy przez polskich maszynistów, 

jako  e  do  transportu  przeznaczonych  na  mier   ydów  –  poniewa   zagøady  dokonali 

Niemcy  na  polskich  ziemiach  –  u ywano  polskich  poci gów,  polskich  torów  i  polskich 

bocznic  kolejowych.  Logistyka  transportu  europejskich  ydów  do  obozów  zagøady  przez 

caøy okres jej trwania spoczywaøa w r kach niemieckiej administracji. Wagony konwojowali 

Niemcy  wespóø  z  Ukrai cami  søu cymi  w  formacjach  wojskowych  kolaboruj cych  z 

Niemcami.  ydzi nie uczestniczyli w tym etapie zagøady wøasnego narodu. 

5. Przygotowanie  ydów na  mier  i grabie  mienia pomordowanych. 

background image

12 

O  roli,  jak   w  ostatniej  drodze  ydów  odgrywali  ydzi,  czytamy  w  caøym  szeregu 

wspomnie  i opracowa  historycznych. Podobnie jak w innych tego typu obozach, w obozie 

zagøady  w  Sobiborze  ydzi  peønili  ró norakie  funkcje.  Polski  yd,  pochodz cy  z  Izbicy 

Thomas Toivi Blatt, wspomina:  

Serce  cisn ø mi paniczny strach. Sobibór! Byøem w fabryce  mierci. 

Dostawa  surowca.  W  rodku  nocy  wyrwaø  mnie  ze  snu  widruj cy  gwizdek.  Mój 

towarzysz  z  pryczy  wyja niø  mi,  e  przybyø  nowy  transport  ydów  –  ydzi  z  Holandii. 

Transporty z Holandii przyje d aøy czasami o trzeciej w nocy. […] 

Przywiezieni  ydzi  wysiadali  z  poci gu,  podjechaøa  wywrotka.  Jak  si   pó niej 

dowiedziaøem,  na  wywrotki  wrzucano  du e  i  ci kie  baga e  oraz  osoby  chore,  stare, 

niedoø ne  i  niezdolne  do  samodzielnego  poruszania  si .  Reszta  szøa  za  esesmanem  do 

døugiego baraku. Do tego baraku przyprowadzono nasz  o mioosobow  grup  i tutaj kazano 

czeka   na  ydów.  Byø  to  du y  barak  bez  okien,  z  szeroko  otwart   bram   wej ciow   i 

wyj ciow . Dwóch wi niów ustawiono przy wej ciu, czterech wewn trz baraku, dwóch przy 

wyj ciu.  Mieli my  mówi   przechodz cym  przez  barak  ydom,  aby  tutaj  zostawili  niesiony 

baga  i kobiece torebki. 

Nadchodziøa pierwsza grupa skazanych. Najpierw szøy kobiety. Byøy elegancko ubrane.  

Byøo  bardzo  wcze nie  rano  i  sporo  kobiet  niosøo  na  r kach  pi ce  dzieci.  Nie  miaøy 

najmniejszego  poj cia,  e  id   na  mier .  Starsi,  do wiadczeni  wi niowie  mechanicznie 

powtarzali po holendersku zdanie informuj ce przechodz cych ludzi, aby tu zostawiali swoje 

rzeczy osobiste. Zacz øem ich na ladowa  powtarzaj c usøyszane søowa. [...] 

Przez budowl  przeszøa kolumna okoøo pi ciuset ludzi. Na bocznic  wje d aøy nast pne 

wagony. Nale aøo opró ni  to miejsce. […] Razem zaøadowali my sterty r cznego baga u na 

koce  i  zanie li my  je  do  przylegaj cych  pomieszcze .  Na  rodku  rozstawione  byøy  stoøy, 

wokóø których staøy kobiety sortuj ce zagrabione øupy. Opró niali my koce jeden za drugim. 

background image

13 

Wkrótce du y barak przej ciowy byø pusty, a piaszczysta podøoga uprz tni ta i wyrównana 

grabiami. […]  

Poniewa  z peronu nadchodziøa kolejna grupa  ydów, otrzymali my rozkaz powrotu do 

pierwszego  baraku,  gdzie  odbierano  baga   podr czny.  Caøa  procedura  powtórzyøa  si . 

Pó niej ponownie podeszli my do bramy prowadz cej na podwórze i czekali my a  esesmani 

wpuszcz  nas do  rodka. [...] SS-Oberscharfuhrer Karl Frenzel wybraø czterech wi niów, w 

tym mnie, i zaprowadziø nas do baraku, który staø w odlegøo ci okoøo 10 metrów od komór 

gazowych.  Staøy  tam  drewniane  øawy  i  krzesøa.  Na  rodku  baraku  staø  niewysoki, 

ciemnowøosy  esesman  Josef  Wolf.  Dostaøem  wielkie  no yce  i  czekaøem.  Do  baraku  zacz øy 

wchodzi  nagie kobiety. Nie wiedziaøem, jak si  zachowa . – Co mam robi ? - pytam koleg . 

– Po prostu tnij wøosy p kami, nie musi by  blisko skóry. Je eli która  ma warkocze, to tylko 

warkocze.  [...]  Kobiety  opu ciøy  barak,  zapakowali my  wøosy  do  worków  po  ziemniakach, 

które pó niej wyniesiono do magazynu.[…]  

Usøyszaøem  warkot  silnika  spalinowego,  a  zaraz  potem  jeden  przera liwy,  mimo  i  

przytøumiony  krzyk  masy  ludzi.  Na  pocz tku  siøa  gøosu  przebijaøa  si   przez  ryk  silników, 

jednak  po  kilku  minutach  stopniowo  osøabøa.  Zamarøem.  [...]  Po  okoøo  trzech  godzinach 

pracy  i  mierci  ponad  dwóch  tysi cy  ludzi,  esesmani  kazali  nam  wraca   do  baraków.  [...] 

Rano nast pna grupa wi niów zako czyøa sortowanie i pakowanie zagrabionych øupów .

16

6. U miercenie  ydów. 

ydzi w obozach zagøady nie obsøugiwali komór gazowych. 

7. Unicestwienie ciaø zamordowanych. 

Jak opisuje wi zie  Sobiboru oraz jak podaj  wszystkie  wspomnienia podobnych mu 

osób,  ydzi  z  caø   pewno ci   uczestniczyli  w  procesie  opró niania  komór  gazowych  z 

zamordowanych  wspóøbraci  i  unicestwianiu  ich  ciaø:  Kiedy  zbli ali my  si   do  naszych 

16

 T. Blatt, Z popioøów Sobiboru, Cheøm 2002, s. 89-95. 

background image

14 

baraków,  usøyszeli my  rytmiczny,  gøuchy  stukot.  Jakby  kto   wrzucaø  wielkie  kamienie  do 

metalowego pudøa. Odgøosy dobiegaøy z okolicy komór gazowych. Pó niej dowiedziaøem si , 

co to byøo. Wi niowie pracuj cy w krematorium wrzucali zwøoki na w skotorowe wywrotki, 

które wiozøy martwe ciaøa do spalenia.

17

ydzi  nie  brali  udziaøu  w  transportowaniu  skazanych  na  mier   do  obozów  zagøady 

oraz  zadawaniu  im  bezpo redniej  mierci  w  komorach  gazowych, czynnie  natomiast 

uczestniczyli w pozostaøych pi ciu spo ród siedmiu etapów zagøady  ydów. Nale y przy tym 

podkre li   niejednoznaczno   uczestnictwa  w  poszczególnych  etapach.  Uczestniczenie 

ydów w dwu ostatnich, czyli „przygotowywaniu” id cych na  mier  ludzi i unicestwianie 

ich ciaø, byøo dziaøaniem podejmowanym na terenie obozów zagøady pod przymusem. Fakt 

zniewolenia i realna gro ba  mierci zdejmuje z nich katowskie pi tno. Tym bardziej nale y 

jednak  z  caø   jasno ci   wyodr bni   trzy  pierwsze  dziaøania  (gromadzenie  ludno ci 

ydowskiej  w  gettach  zlokalizowanych  na  terenie  wi kszych  miast  Polski;  szerzenie 

niemieckich køamstw co do charakteru „wysiedlenia”; chwytanie ludzi i øadowanie ich 

do  rodków transportu), które  ydzi podj li i wykonali dobrowolnie, co uczyniøo z nich 

katów wøasnego narodu.

Tragizm poøo enia  ydowskich wøadz w gettach w Polsce polegaø na tym,  e Niemcy i 

bez  nich  wysiedlaliby  i  wysiedlili  ydów  –  uwa aø  ydowski  prof.  Lucjan  Dobroszycki.

18

Pierwsza  cz

  tezy  prof.  Lucjan  Dobroszyckiego  nie  podlega  raczej  dyskusji.  Z  pomoc  

ydów,  czy bez, Niemcy zapewne przyst piliby do realizacji  „Ostatecznego Rozwi zania”, 

czyli  rozpocz li  mordowanie  ydów.  Nie  jest  ju   jednak  tak  bardzo  pewne,  czy  bez 

pomocy  ydów zdoøaliby Niemcy zrealizowa  plan zamordowania narodu  ydowskiego.

Aby  zrozumie   ten  aspekt  zagøady  polskich  ydów,  nale y  znale   odpowied   na  co 

najmniej kilka pyta :   

17

 Ibidem, s. 95. 

18

 L. Dobroszycki, Kronika getta øódzkiego, èód  1965, s. XIX-XXI. 

background image

15 

 Ile dziesi tków tysi cy niemieckich  oønierzy musieliby u y  Niemcy w latach 1939-

1941  do  przesiedlenia  do  du ych  miast  licz cej  w  Polsce  trzy  i  póø  miliona  ludno ci 

ydowskiej oraz utrzymania w gettach posøuchu dla swych rozkazów, gdyby tej cz ci 

planu  nie  wykonali  za  Niemców  sami  ydzi?  Czy  gdyby  ydzi  nie  przeprowadzili 

przesiedle   do  du ych  miast,  Niemcom  w  ogóle  udaøoby  si   zamkn   ludno  

ydowsk  w du ych gettach?   

 Ile milionów marek musieliby wyda  Niemcy i ilu zatrudni  robotników, aby odgrodzi  

ydowskie  getta  od  wiata  chrze cija skiego,  gdyby  ydzi  odmówili  finansowania, 

wytyczenia  i  zbudowania  murów?  Gdyby  ydzi  polscy  odmówili  wspóøpracy,  czy 

Niemcom udaøoby si  odizolowa  polskich  ydów od chrze cijan?

19

 Gdyby  ydowskie wøadze nie okøamywaøy mieszka ców gett, jaki jest prawdziwy cel 

wysiedle ,  lecz  informowaøy,  e poci gi  powioz   ich  na  mier ,  ilu  ydów  poszøoby 

dobrowolnie  do  wagonów?  Czy  wówczas  Niemcy  byliby  w  stanie  zapanowa   nad 

masowymi  ucieczkami  ydów,  czy  byliby  w  stanie  odnale   wszystkie  ich  kryjówki 

oraz pokona  prawdopodobnie tak e – mo e prymitywny – ale jednak opór? 

 Ile  dziesi tków  tysi cy  niemieckich  oønierzy  musieliby  w  1942  roku  ci gn   z 

frontów Niemcy, aby schwyta  ponad trzy miliony ukrywaj cych si  w lasach lub we 

wøasnych domach  (szafy, bunkry, itp.) polskich  ydów, a nast pnie doprowadzi  ich i 

zaøadowa  do  wagonów,  gdyby  tej  najbrudniejszej  z  brudnych  robót  nie  wykonali  za 

nich  sami  ydzi?  Czy  ze  wzgl du  na  kalendarium  wojny,  od  czerwca  1941  roku 

prowadzonej na dwa fronty, a tak e wojenn  taktyk , operacja taka w ogóle byøaby dla 

Niemców mo liwa do wykonania?   

Pytania  mo na  mno y   bez  ko ca.  è cznie  z  postawionym  wcze niej  pytaniem,  jak  

militarn   siø   stanowiøo  dla  Hitlera  150.000  ydowskich  oønierzy  wykonuj cych  jego 

19

 E. Ringelblum, op. cit., s. 116 i 128, pisze: „Dzi  30 marca [1940] potwierdziøa si  wiadomo ,  e Gmina  ydowska 

otrzymaøa  nakaz  wybudowania murów  w  tych  miejscach,  gdzie  dotychczas  byøy  druty  kolczaste [...].  Zamkni to  szereg 
ulic. […] Wybudowanie grubych murów na rogach Pró nej, Zøotej itd. kosztuje Gmin   ydowsk   wier  miliona zøotych.”

background image

16 

rozkazy  w  niemieckich  mundurach.  Specjali ci  od  wojskowo ci,  finansów  i  murarstwa 

odpowiedz  na ka de z tych pyta  precyzyjnie i fachowo. Nie trzeba by  jednak specjalist , 

aby  stwierdzi ,  e  bez  pomocy  polskich  ydów  Niemcom  byøoby  nadzwyczaj  trudno 

zrealizowa  plan zagøady polskich  ydów.

W  getcie  øódzkim,  jak  dowodz   wiarygodne  ródøa  ydowskie,  w  zagøadzie  ydów 

uczestniczyøo zaledwie kilku Niemców, którzy przyje d ali na póø godziny przed odjazdem 

poci gu.  Ich  rola  w  praktyce  sprowadzaøa  si   do  nadzorowania  odjazdu  zaøadowanego 

ydami przez  ydowsk  policj  poci gu, który odwoziø øódzkich  ydów do obozu zagøady w 

Cheømnie  nad  Nerem.  Przygotowaniem  list  przeznaczonych  na  mier   osób,  øapaniem 

skazanych, odbieraniem im baga u i doprowadzaniem do wagonów zajmowali si  wyø cznie 

ydzi.  Podobnie  byøo  w  getcie  warszawskim,  gdzie  wedøug  Emanuela  Ringelbluma:  50 

esesmanów (inni powiadaj ,  e nawet mniej) przy pomocy oddziaøu okoøo 200 Ukrai ców i 

tylu  èotyszów wystarczyøo do nadzorowania przeprowadzonych przez warszawskich  ydów 

øapanek i poprowadzenia na  mier  póø miliona ludzi...  

Problem  wspóøpracy  ydów  europejskich  z  wøadzami  hitlerowskich  Niemiec  przy 

zamordowaniu  ydowskiego narodu stanowi klucz do zrozumienia zagøady w ogóle, a do 

zrozumienia zagøady polskich  ydów w szczególno ci. Mówi c inaczej, aby zrozumie , co 

tak  naprawd   w  czasie  drugiej  wojny  wiatowej  staøo  si   z  cz ci   ydowskiego  narodu 

zamieszkuj c  Europ , nale y spróbowa  odpowiedzie  na pytanie, czy Niemcy zdoøaliby 

wymordowa   sze   milionów  europejskich  ydów,  gdyby  nie  fakt,  e  wøa nie  w ród 

ydów  znale li  gorliwych  wspóøpracowników  i  wykonawców  swych  zbrodniczych 

planów. 

Wracaj c do wywiadu prof. Krzysztofa Jasiewicza, mam dla oburzonych wywiadem 

dziennikarzy, pracowników PAN i ró nej ma ci „autorytetów” trzy propozycje: 

background image

17 

1. Powinni  jak  najszybciej  zøo y   do  prokuratury  doniesienie  na  Emanuela 

Ringelbluma,  Wøadysøawa  Szpilmana,  Icchaka  Kacenelsona,  autorów  „Kroniki 

getta  øódzkiego”  oraz  wszystkich  tych  ydowskich  pami tnikarzy,  poetów  i 

dziennikarzy,  którzy  w  latach  1942-1945  opisali  dokonuj c   si   na  ich  oczach 

rzeczywisto , a nast pnie za da  od s dów III RP surowego ukarania ich za to, 

e  przekazali  potomnym  prawdziwy  obraz  dokonanej  na  ich  narodzie  zbrodni.

Problem  polega  jedynie  na  tym,  e  wszyscy  ci  autorzy  ju   nie  yj .  Poniewa   jednak 

kreatywno  s dów III RP jest nieograniczona, wierz ,  e jako  uporaj  si  tak e z tym 

problemem.  

2. Powinni  jak  najszybciej  rozwi za   sekcj   historii  Polskiej  Akademii  Nauk,  a  jej 

pracowników skierowa  do pracy w aparacie partyjnym lub dziennikarstwie, w których 

to dziedzinach zarobki s  stokro  wy sze, za  wiedza historyczna i znajomo  metod 

bada  historycznych s  zb dnym balastem.  

Na pewno powinni zostawi  wreszcie w spokoju prof. Krzysztofa Jasiewicza i wszystkich 

polskich  historyków,  bo  jak  dowodz   dzieje  ludzko ci,  walka  z  historykami  na  døu sz  

met   jest  zawsze  spraw   przegran .  Dlatego,  e  prawda  przekazana  przez  ródøa 

historyczne zawsze zmiata køamstwa. Tak zawsze byøo z historycznymi køamstwami i tak 

b dzie  tym  razem.  Dramatyczna  prawda  przekazana  potomnym  przez  zamordowanych 

ydów – Emanuela Ringelbluma, Icchaka Kacenelsona, autorów „Kroniki getta øódzkiego” 

i innych – je li nie dzi , kiedy  na pewno przebije si  do  wiadomo ci  wiata.   

background image

18