background image

Martyna Wielewska

 

 

Martyna  Wielewska,  UG 

KONFERENCJ A  NAUKOWA:  GDZIE  JEST  POSTMODERNIZM?  

 

CZY TZW. POWIEŚĆ POSTMODERNISTYCZNA JEST PRÓBĄ ODPOWIEDZI NA TZW. 

KRYZYS POWIEŚCI?

 

 

 

1.  TAK  ZWANY  KRYZYS  POWIEŚCI 

Ostatnio coraz częściej spotyka się nekrologi  powieści, gdyż (…)  łatwiej  uśmiercić  bohatera,  

niż  postawić diagnozę i zahamować  jego niszczycielski  popęd. 

A. Nin,  Powieść przyszłości

1

 

 

Mniej  więcej  na  lata  pięćdziesiąte  XX  wieku  przypada  wzmożona  dyskusja  na  temat 

rozpadu  gatunku  literackiego,  jakim  jest  powieść.  Śmierć,  kryzys,  koniec,  wyczerpanie 

powieści  –  oto  najczęściej  pojawiające  się  hasła,  nierzadko  paraliżujące  powieściopisarzy, 

którzy  są  już  nie  tylko  autorami,  ale  także  teoretykami  własnej  twórczości,  skazującymi  ją  na 

tymczasową  banicję

2

.  Henryk  Markiewicz  przytacza  kilka  argumentów,  które  wysuwano 

przeciw 

„klasycznej” 

powieści: 

„tematyczne 

wyczerpanie 

gatunku”, 

„dezintegracja 

społecznego  światoodczucia  i  celów  działania”,  „reifikacja  stosunków  międzyludzkich, 

standaryzacja  i  autoalienacja  jednostki,  przez  co  straciło  rację  bytu  opowiadanie  o  losie 

indywidualnym  stanowiące  rdzeń  powieści”,  potworność  ludzkiej  egzystencji,  której  nie  da 

ukazać  się  w  powieści  oraz  absurdalność  świata,  „którego  interpretacja  jest  tylko 

złudzeniem”

3

.  Warto  zauważyć,  że  zaatakowana  została  nie  tylko  „standardowa”  powieść  

w  swoich  mimetycznych  i  całościowych  aspiracjach,  ale  także  społeczna  sytuacja  i  ogólne, 

egzystencjalne  uwarunkowania  życia.  Niektórzy,  tak  jak  Emil  Cioran,  nie  odmawiają 

doniosłości  metafizycznemu  doświadczeniu,  ale  odmawiają  możliwości  jego  wyrażenia  

w  powieści

4

.  Bez  wątpienia  jedną  z  najczęściej  przywoływanych  przyczyn  kryzysowego  stanu 

jest  powszechny  brak  zaufania  i  wiary  –  jak  pisze  Nathalie  Sarraute:  „(...)  nie  tylko  pisarz  nie 

wierzy  już  w swoje postacie,  czytelnik  także  nie  jest  w stanie  wzbudzić  w sobie tej wiary”

5

.   

 

Zjawisko  kryzysu  powieści  doczekało  się  rzetelnego  opracowania  w  dziele  Kazimierza 

Bartoszyńskiego  pt.  Kryzys  czy  trwanie  powieści

6

.  Według  autora  omawiane  tu  zjawisko, 

analizowane  przede  wszystkim  w  literaturze  francuskiej,  północnoamerykańskiej  i  iberyjskiej, 

przypada  na  okres  końca  lat  dziewięćdziesiątych  XIX  wieku  i  trwa  aż  do  lat 

dziewięćdziesiątych    wieku  XX

7

.  Do  argumentów  wymienionych  przez  Markiewicza  można 

dołączyć  ciekawe  spostrzeżenia  Bartoszyńskiego:  oprócz  braku  społecznego  porozumienia  na 

background image

Martyna Wielewska

 

 

płaszczyźnie  ideologicznej,  moralnej,  metafizycznej  na  upadek  gatunku  wpływa  także 

nadmiar  informacji  i  wiedzy,  przez  co  powieść  staje  się  i  nudna,  i  w  pewien  sposób 

„wybrakowana”,  a  w  końcu  –  nieprecyzyjna  i  mało  satysfakcjonująca

8

.  Nie  ulega  także 

wątpliwości 

fakt 

szczególnej 

performatywności 

omawianego 

zjawiska 

– 

według 

Bartoszyńskiego  mówienie  o  kryzysie  generuje  tenże  kryzys

9

  (być  może  mamy  do  czynienia  

z „mitem  kryzysu  powieści”

10

).   

 

Już  ten  krótki  ogląd  dwóch  bardzo  syntetycznych  ujęć  zjawiska  kryzysu  powieści 

zmusza  do  postawienia  kilku  pytań  i  zajęcia  określonego  stanowiska.  Przede  wszystkim  –  jak 

rozumieć  powieść  „klasyczną”,  tj.  do  jakich  cech  gatunkowych  powieści  odnosi  się  zjawisko 

kryzysu?  Odpowiedź  na  to  pytanie  z  góry  skazana  jest  na  niepowodzenie,  bowiem  aby 

umieścić  w  czasie  „anty-powieść”,  należy  najpierw  ustalić  pojawienie  się  powieści 

„właściwej”  (a  nie  powieści  w  ogóle!),  tj.  tej,  w  opozycji    której  pojawi  się  powieść 

„kryzysowa”,  co  pociąga  za  sobą  nie  tylko  konieczność  jej  umiejscowienia  w  czasie,  ale  idące 

za  tym  przeobrażenia  gatunkowe.  Dobrym  przykładem  będzie  tu  konfrontacja  kilku 

stanowisk.  Wolfgang  Kayser  w  klasycznym  już  dziś  tekście  Powstanie  i  kryzys  powieści 

nowoczesnej

11

  tytułową  „powieść  nowoczesną”,  której  narodziny  datuje  na  wiek  XVIII  i  która 

zasadniczo  różni  się  od  swojej  poprzedniczki  –  powieści  barokowej  (dworskiej),  definiuje 

jako  tę,  która  „(…)  jest  przedstawionym  przez  (fikcyjnego)  osobowego  narratora  

i  angażującym  osobowego  czytelnika  opowiadaniem  o  świecie”

12

.  Mimo  iż  autor  omawia 

zagadnienie  przestrzeni  oraz  postaci  w  powieści,  główny  nacisk  kładzie  na  nowy  sposób 

opowiadania  i  rolę  narratora

13

,  a  kryzys  powieści  spowodowany  jest  właśnie  śmiercią  autora, 

tj.  z  pojawieniem  się  mowy  pozornie  zależnej  i  monologu  wewnętrznego,  na  co  niemały 

wpływ  miała  mieć  Virginia  Woolf

14

.   

 

Z  kolei  Erich  Kahler  w  swoim  artykule  Przeobrażenia  nowoczesnej  powieści

15

 

dyskutuje  ze  stanowiskiem  Harolda  Nicolsona,  który  utożsamiając  powieść  z  fikcją 

stwierdził,  iż  powieść  umarła.  Kryzys  powieści  rzeczywiście  nastąpił  –  diagnozuje  Kahler  

–  ale  jest  to  tylko  kolejny  etap  tego  gatunku:  „Zaczynają  się  wyłaniać  nowe  formy,  nowe 

kombinacje,  nowe  gatunki,  które  przekazują  nam  nową  rzeczywistość,  jaka  domaga  się 

ujawnienia”

16

.   

 

Powyższe  stwierdzenie  Kahlera  jest  niezwykle  istotne  –  zwłaszcza  z  obecnego  punktu 

widzenia,  XXI  wieku,  bowiem  z  całej  dyskusji  o  kryzysie  powieści  powinniśmy  wyciągnąć 

jeden,  najważniejszy  wniosek:  powieść  jest  elastyczna  i  odzwierciedla  ducha  czasów.  To 

starają  się  udowodnić  i  Kahler,  i  Kayser,  którzy,  choć  podpisują  się  pod  hasłem  „kryzysu 

background image

Martyna Wielewska

 

 

powieści”,  optymistycznie  i  wręcz  proroczo  przedstawiają  wizję  gatunku,  rozwijającego  się 

wraz  ze  specyfiką  własnych  czasów.  Zdaje  się,  że  dla  powieści  nie  ma  rzeczy  niemożliwych 

skoro  Tomasz  Mann  entuzjastycznie  obwieszcza,  iż  „powieść  osiąga  wielkość,  kiedy 

przestaje  być  podobna  do  powieści  (tj.  do  znanych  dotąd  jej  form)”

17

.  Tym  samym 

stwierdzamy,  że  czynniki  zewnętrzne  wpływające  na  kształt  powieści  mają  decydujący 

wpływ  na  jej  rozwój  (o  czynnikach  zewnętrznych  i  wewnętrznych  pisze  Kayser

18

),  że 

omówiony  tu  pokrótce  tzw.  kryzys  powieści  to  tylko  etap  rozwoju  gatunku.  W  świetle 

niniejszego  problemu  interesuje  nas  właśnie  powieść  postmodernistyczna  –  czy  jest  ona 

wyrazem  kryzysu  powieści?   

 

 

2.  POMIĘDZY  ENTROPIĄ  A WYBOREM  – DOŚWIADCZENIE  POSTMODERNISTY   

Wybierać znaczy  istnieć: tak dalece, że jeśli  nie wybierasz,  nie  istniejesz. 

John Barth, Koniec drogi

19

 

 

 

 

Pojęcie  entropii  rozpowszechnił  Tony  Tanner,  który  uczynił  je  dzięki  swojemu 

artykułowi  pt.  Everything  Running  Down

20

  kategorią  niemal  centralną  w  odniesieniu  do 

amerykańskiej  powieści  postmodernizmu

21

.  Jednak  jej  użycie  pociąga  za  sobą  konieczność 

pewnej  ścisłości  ze  względu  na  paradoksalność  zawartą  w  samej  definicji,  która 

konstruowana  jest  z  takich  określeń  jak:  ruch  prowadzący  do  bezruchu,  jednolitość  (ale  nie 

porządek)  wynikający  z  chaosu,  część  („układ  izolowany”)  wyodrębniająca  się  z  całości. 

Tanner  przywołuje  słownikową  definicję  terminu,  zaczerpniętą  z  II zasady  termodynamiki: 

 

fizyce: 

matematyczne  wyrażenie  określające  miarę  rozłożenia  energii  w  układzie 

termodynamicznym  (…).   
Nieodwracalna  tendencja  układów,  w  tym  i  wszechświata,  ku  wzrastającemu  nieuporządkowaniu  
i bezwładowi;  również  stan końcowy, do którego prowadzi taki proces

22

.  

 

Jak  sądzę,  można  mówić  o  entropii  w  trzech  znaczeniach:  1)  degeneracja  klasy 

społecznej  /  upadek  cywilizacji  –  efektem  końcowym  tak  ukazanej  cywilizacji  jest  całkowita 

stagnacja  i  ujednolicenie;  można  tu  podać  za  przykład  Wehikuł  czasu  George’a  H.  Wellsa;  

2)  stan  współczesnego,  postindustrialnego  społeczeństwa;  to,  co  dla  owego  pojęcia  w  teorii 

społecznej  jest  centralne,  to  subtelna  różnica  pomiędzy  dwoma  rodzajami  ruchu:  ruch 

konstruktywny,  twórczy  a  ruch  powtarzalny,  bezmyślny:  „(…)  w  zaawansowanym 

społeczeństwie  industrialnym  –  czy  nawet  post-industrialnym  –  wzrasta  w  sposób 

background image

Martyna Wielewska

 

 

nieunikniony  ilość  procesów  i  działań  opartych  na  mechanicznie  powtarzanym  ruchu”

23

Dlatego  bohater  powieści  amerykańskiej  –  konstatuje  angielski  badacz  –  musi  uporać  się  

z  odnalezieniem  we  właściwym  sposobie  działania,  który  uwolni  go  od  entropii,  ale  też  nie 

pozwoli  popaść  w  indywidualną  entropię,  czyli  przekształcić  się  w  „układ  izolowany”

24

przykładem  z  najnowszej  literatury  mogą  być  powieści  Michela  Houellebecqa;  

3)  entropia  w  teorii  komunikacji  –  Tanner  włącza  tu  np.  twórczość  Thomasa  Pynchona  (np. 

49  idzie  pod  młotek,  1966),  a  można  by,  jak  sądzę,  pokusić  się  o  włączenie  w  ten  krąg  

„powieści  semiotycznej”  i dodać np. Stanisława  Lema  Pamiętnik znaleziony w wannie (1961).  

 

A.  PYNCHONA  I  LEMA  „POWIEŚCI  SEMIOTYCZNE” 

Obie  powieści,  Pynchona  i  Lema,  stanowią  doskonały  przykład  połączenia 

zagadnienia  XX-wiecznego  kryzysu  znaku  (czy  w  ogóle:  języka)  z  problemem  szeroko 

rozumianej  komunikacji.  U  Pynchona  główna  bohaterka,  Edypa  Maas  wpada  na 

niespodziewany  trop  tajnej  organizacji  pocztowej  zwanej  Tristero,  której  historię  próbuje 

odkryć.  Podstawowym  problemem  okazuje  się  jednak  całkowite  zaszyfrowanie  informacji  

i  zarazem  ich  dostępność:  skrzynkami  na  listy  Tristero  są  śmietniki,  ale  związany  z  nimi 

symbol  trąbki  pojawia  się  niemal  wszędzie.  Znaki,  na  które  natyka  się  Edypa,  niewiele  mówią 

na  temat  prawdziwej  rzeczywistości,  ale  wszystkie  je  Edypa  musi  uwzględnić  jako  informację 

prowadzącą  na  trop  Tristero.  Natomiast  w  Pamiętniku  znalezionym  w  wannie  Stanisława 

Lema  pojęcie  entropii  nie  jest  przywołane  wprost.  Co  ciekawe,  Maciej  Płaza,  autor 

monografii  O  poznaniu  w  twórczości  Stanisława  Lema,  zatytułował  jeden  z  rozdziałów 

Entropia  i  nieobecny  kosmos,  uwypuklając  znaczenie  pojęcia  entropii  w  teorii  komunikacji, 

pośrednio  zawarte  w  twórczości  Lema

25

.  Bezimienny  bohater  błądzący  po  enigmatycznym 

Gmachu  w  celu  dowiedzenia  się  o  zadaniach,  które  ma  wykonać  w  ramach  Misji,  podobnie 

jak  Edypa  Maas  powoli  traci  nadzieję  na  to,  że  działa  celowo  i  że  ktokolwiek  udziela  mu 

rzetelnych  wskazówek.  W  Gmachu  wszystko  jest  kluczem  i  kamuflażem,  jeden  odszyfrowany 

kod  prowadzi  do  innego  szyfru.  Intencja  szyfrującego  nie  jest  ważna:  szyfrem  jest  róża, 

promień  gwiazdy,  dzieło  Szekspira.  W  bibliotece  protagonista  Pamiętnika…  odnajduje 

encyklopedię,  w  której  czyta  hasło:  „GRZECH  PIERWORODNY  –  podział  świata  na 

informację  i  dezinformację”

26

.  „Entropijny”  charakter  rzeczywistości  Gmachu  polega  na  tym, 

że  każdy  znak  i  każda  wypowiedź  zyskuje  miano  „znaczącego”  –  wszystko  jest  informacją. 

Jak  zauważa  Płaza:  „nie  ma  informacji,  jeśli  nie  ma  selekcji”,  tzn.  informacja  może  być  

w takim  wypadku  utożsamiona  z szumem. 

background image

Martyna Wielewska

 

 

B.  KONIEC  DROGI  JOHNA  BARTHA:  COSMOPSIS 

Zasadę  rządzącą  powieścią  „entropijną”  najlepiej  odzwierciedla  utwór,  w  którym 

pojęcie  entropii  nie  jest  werbalizowane  wprost:  Koniec  drogi  Johna  Bartha

27

  z  1958  roku  –  na 

pierwszy  rzut  oka  przejaskrawiony  romans  z  metaliterackim  komentarzem  –  czytelnik  nie 

wie,  czy  melodramatyczne  zwroty  są  naprawdę  melodramatyczne,  czy  sparodiowane.  Fabuła 

odznacza  się  zerowym  stopniem  komplikacji:  główny  bohater,  Jacob  Horner,  za  namową 

Doktora  podejmuje  się  pracy  nauczyciela  w  małomiejskiej  szkole;  tutaj  jego  najbliższymi 

przyjaciółmi  zostają  Joe  i  Rennie  Morgan,  małżeństwo,  które  wciąga  Hornera  w  swoje 

wewnętrzne  rozgrywki,  w  wyniku  czego  Horner  zdradza  przyjaciela  z  jego  żoną.  Moment 

zdrady  jest  jednak  czymś,  czego  ledwo  może  domyślić  się  czytelnik  –  bowiem  główny 

bohater  nie  umie  podjąć  samodzielnie  żadnej  decyzji.  Podstawowy  problem  Hornera,  tzn.  jak 

ułożyć  ramiona  podczas  wizyty  u Doktora,  stanowi  zarazem  metaforę  jego życia: 

 

Ja  z  zasady  sporo  poruszam  ramionami,  pozostawiając  je  na  chwilę  w  jednym  położeniu  i  potem 
przenosząc  
w  drugie.  Podpierają  boki  albo  są  założone,  albo  zwisają  luźno;  dłonie  obejmują  krawędzie  krzesła lub 
uda,  mogą  być  splecione  na  karku.  Zmiana  nie  jest  w  gruncie  rzeczy  tak  bardzo  manifestacją 
zakłopotania  (…),  jak  uznaniem  faktu,  że  kiedy  ktoś stoi wobec takiego mnóstwa możliwych wyborów, 
żaden nie wydaje się zadawalający  na dłużej  w porównaniu z całą możliwą  resztą.  (KD  6-7) 

 

Nieumiejętność  podjęcia  decyzji  pogłębia  wielość  różnych,  często  sprzecznych  opinii 

na jeden  temat:   

 

Wydawało  mi  się  więc,  że  Doktor  był  nienormalny  i  bardzo  mądry;  że  Joe  był  wspaniały,  ale  także 
absurdalny;  że  Jacob  Horner  –  sowa,  paw,  kameleon,  osioł  i  papuga,  zbieg  ze  średniowiecznych 
przypowieści  o  zwierzętach  –  był  zarazem  olbrzymem  i  karłem,  mnóstwem  i  nicością,  że  był 
podziwiany  i godny pogardy. (KD 139) 

 

Horner  to  kapitalny  przykład  niesubstancjalnego  podmiotu  Davida  Hume’a,  przykład 

niezintegrowanego  i  nietożsamego  ze  sobą  umysłu:  „(…)  następujące  po  sobie,  porozdzielane 

j  a  łączyły  się  wzajemnie  przy  pomocy  dwu  nietrwałych  nitek,  ciała  i  pamięci”  (KN  43).  Ilość  

i  różnorakość  możliwości  nie  jest  dla  Hornera  przejawem  wolności,  ale  potężnym  wysiłkiem, 

który  nie  prowadzi  do  samozadowolenia.  Jest  to  znany  paradoks  postmodernistycznej 

wolności:  każdy  wybór  jest  bowiem  odrzuceniem  którejś  z  opcji.  Jej  ambiwalentny  status 

polega  na  tym,  że  choć  żadna  z  możliwości  nie  jest  arbitralna,  to  arbitralna  jest  konieczność 

wyboru.  Znana  koncepcja  Zygmunta  Baumana  o  czterech  typach  osobowości  (tj.  metafora 

włóczęgi,  spacerowicza,  turysty  i  gracza)  wpisuje  się  w  ponowoczesny  problem  wolności  

–  społeczeństwo  konsumpcyjne  skazuje  człowieka  na  błądzenie  wśród  równorzędnych 

background image

Martyna Wielewska

 

 

alternatyw  i  jednocześnie  daje  złudne  wrażenie,  że  możliwe  jest  posiadanie  wszystkiego.  Owa 

„wszystkość”  jest  w  zasięgu  ręki  Baumanowskich  osobowości,  niemniej  jednak  poczucie 

niepewności, 

niezadowolenia 

zagubienia 

jest 

nieodłącznym 

składnikiem 

„bycia  

w  postmodernistycznym  świecie”.  Czym  jest  zatem  ponowoczesna  podmiotowość?  –  być 

sobą  to  „dokonywać  przejść  między  rozlicznymi  konstrukcjami  swojej  tożsamości”,  jest  to 

„nowy  rodzaj  spójności  –  konwergencja  przez  przejściowość”  –  na  tym  polega  koncepcja 

„osobowości  transwersalnej”

28

  Wolfganga  Welscha.  Osobowość  ponowoczesna  jest  zatem 

„chwilowa”,  impresyjna,  anonimowa  i  ryzykowna.  Jacob  Horner  oczywiście  nie  wpisuje  się 

w  modele  Baumana  czy  Welscha,  pozostaje  w  przeciwieństwie  zarówno  do  ponowoczesnych 

typów  Baumana,  jaki  i  do  podmiotu  modernistycznego  (tj.  Baumanowskiego  „pielgrzyma”, 

który  ma  jasno  określony  cel  i  dąży  do  pełnej  integracji  z  samym  sobą);  ale  doskonale 

odzwierciedla  wszystkie  komplikacje  przez  badaczy  przewidziane:  niepewność,  zagubienie, 

niezadowolenie.  Jacob  popada  w  stan,  który  uwalnia  go  od  podejmowania  decyzji  –  stan 

paraliżu,  otępienia,  katatonii  czy  inercji  –  jak  to  nazywa  Tanner,  wreszcie  –  cosmopsis  –  jak 

to  nazywa  Barth.  Horner  jest  przekonany,  że  owo  absolutne  „nie  wiem”,  antagonistyczność 

poglądów  chroni  go  jednak  przed  popadnięciem  w  bezwład.  Podejmuje  jedną  decyzję. 

Wydaje  się,  że  w  punkcie  kulminacyjnym  –  pytania  o  nienarodzone  dziecko  Rennie,  które 

może  być  zarówno  jej  męża,  jak  i  kochanka  –  Horner  zwycięży.  W  myśl  etyki 

deontologicznej  życie  ludzkie  staje  się  dla  niego  najważniejszą  wartością,  Jacob  podejmuje 

decyzję  zamiast  Rennie:  by  nie  popełniła  samobójstwa,  postanawia  znaleźć  lekarza  mogącego 

dokonać  aborcji.  Decyzja  chorego  na  cosmopsis  okazuje  się  tragiczna  w  skutkach  –  bohaterka 

umiera  od  zakrztuszenia  pod  skalpelem  Doktora.  Jedyny  „poważny”  wybór,  którego  dokonał 

Horner,  spowodował  powrót  bohatera  do  „entropijnego”  stanu:  w  rozmowie  telefonicznej  

z Joe’em  na końcu  książki,  Jacob może  tylko  stwierdzić:  „(…)  nie  wiem,  co robić”.   

 

 

C.  „POWIEŚĆ  ENTROPIJNA”  JAKO  ZAPOWIEDŹ  POWIEŚCI 

POS TMODERNIS TYCZNEJ

 

Omówione  po  krótce  powyższe  powieści  nie  są  uznawane  za  modelowe  powieści 

postmodernistyczne  (a  zwłaszcza  Lem).  Jednak  to  właśnie  Koniec  drogi  Johna  Bartha 

zapowiada  „człowieka  ponowoczesnego”  wraz  z  wszystkimi  implikacjami  życia  w  dobie  „po 

modernizmie”:  ukazuje  najdalej  posunięty  stan  izolacji  i  wszystkie  tego  konsekwencje. 

Podobnie  Pamiętnik…  Lema  czy  49  idzie  pod  młotek  Pynchona  nie  są  w  pełni  powieściami 

postmodernistycznymi  –  stosując  się  do  teorii  Briana  McHale’a,  przeważa  w  nich  nadal 

background image

Martyna Wielewska

 

 

dominanta  epistemologiczna  i pytania  poznawcze.   

Wspomniane  powyżej  i  po  krótce  omówione  zjawisko  kryzysu  powieści,  jak  sądzę, 

należy  raz  na  zawsze  pożegnać,  zwłaszcza  w  świetle  powieści  postmodernistycznej.  Jeżeli 

„powieść  entropijną”  potraktujemy  jako  odmianę  powieści  postmodernistycznej  (a  więc 

będzie  przed-postmodernistyczna),  okaże  się,  że  przygotowuje  ona  stabilny  fundament  „pod 

postmodernizm”.  Nie  znaczy  to  oczywiście,  że  należy,  zgodnie  z  tą  perspektywą,  doszukiwać 

się  w  twórczości  Stanisława  Lema  postmodernistycznych  źródeł.  Celem  niniejszych  rozważań 

jest  ukazanie,  iż  powieść  postmodernistyczna  nie  jest  realizacją  stanu  kryzysowego  gatunku, 

że  nie  spełnia  wymogów  kryzysu  genologicznego  (czy  kryzysu  teorii  gatunku),  ale  jest 

jedynie  wyciągnięciem  konsekwencji  (a  przejawia  się  to  w  formie)  ze  światopoglądowych 

ustaleń  „powieści  entropijnej”.  Ta  ostatnia  bowiem  wypowiada  się  w  pełni  o  dwóch 

zasadniczych  porządkach: 

 

1)  porządek  egzystencjalny:  „jeśli  nie  wybierasz,  nie  istniejesz”  –  są  to  słowa  Doktora 

skierowane  do  Hornera;  wybór  (niemożność  wyboru)  jest  kategorią  centralną  

w  powieści  „entropijnej”:  wybrać  nie  może  bohater  z  powieści  Lema,  bo  nie  ma 

różnicy  pomiędzy  informacją  a  szumem;  podobnie  wybrać  nie  może  bohaterka 

Pynchona,  bo  każdy  element  jest  znaczący;  wybrać  nie  może  Horner,  bo  dla  jego 

opinii  o  świecie  nie  ma  różnicy  pomiędzy  sprzecznymi  wartościami.  Tragizm  zasadza 

się  nie  na  niemożliwości  wybrania  tego,  co  się  uznaje  za  prawdziwe,  ale  na 

niemożliwości  dokonania  polaryzacji  znaków  czy  wartości. 

 

2)  porządek  etyczny  i  metaetyczny:  w  pewnym  momencie  dla  wszystkich  bohaterów 

najistotniejsze  staje  się  pytanie:  czy  w  ogóle  wybierać?  Dla  wszystkich  wybór  jest 

obowiązkiem  –  bohater  u  Lema  czuje  obowiązek  wypełnienia  Misji;  działania 

bohaterki  u  Pynchona  są  pokierowane  ostatnią  wolą  zmarłego  zawartą  w  testamencie, 

którego  wykonawczynią  zostaje  właśnie  Edypa;  również  protagonista  u  Bartha,  mimo 

swojej  choroby,  musi  uznać  życie  za  wartość  najwyższą;  bohaterowie  dokonują  nie 

tylko  wyboru  pomiędzy  różnymi  opcjami  (a  więc  nie  tylko  wartościują),  ale  są 

zmuszeni  dokonać  także  metawyboru,  tj.  postawić  sobie  pytanie:  czy  w  ogóle 

wybierać;  metawybór  ma  charakter  ściśle  etyczny  –  bowiem  w  dyskursie 

metaetycznym  niewybieranie  jest  równoznaczne  z  zaniechaniem

29

.  Tragizm  polega  na 

tym,  że zarówno  wybór  jak i nie-wybór  skazują  bohatera  na klęskę.   

background image

Martyna Wielewska

 

 

Należy  sądzić,  iż  tzw.  kryzys  powieści  był  tylko  etapem  rozwoju  gatunku  albo  

–  momentem  niedostrzeżenia,  iż,  o  ile  „powieść  entropijna”  wyraża  kryzys  pewnego 

światopoglądu,  to  powieść  postmodernistyczna  jest  formalną  (tzn.  eksperymentującą  

w  zakresie  formy)  odpowiedzią  na  ten  światopogląd.  Pojawia  się  nieuniknione  pytanie  

o  mimesis,  zwłaszcza  gdy  przyjmujemy,  iż  powieść  niejako  „odpowiada”  na  społeczno 

-historyczno-filozoficzne  uwarunkowania:  jak  w  tej  perspektywie  mają  przedstawiać  się 

powieści  metaliterackie,  a  zwłaszcza  skrajnie  autotematyczne?  W  jaki  sposób  odnoszą  się  do 

rzeczywistości,  skoro jedynym  polem  odniesienia  są one same?   

 

Satysfakcjonującą  odpowiedź  daje  Raymond  Federman  w  przewrotnym  artykule  Czym 

są  powieści  eksperymentalne  i  dlaczego  ich  się  nie  czyta?

30

  Z  lekką  ironią  piszę  

o  „czytelnikach-fanatykach”,  którzy  nie  są  w  stanie  przeczytać  więcej  niż  czterdzieści  stron 

tzw.  powieści  eksperymentalnej,  po  to,  by  z  jeszcze  większą  ironią  zaatakować  stwierdzenie, 

iż  „prawdziwy  pisarz  (…)  pisze  o  ludziach,  rzeczach  i  wydarzeniach,  nie  pisze  o  pisaniu, 

używa  słów,  ale  nie  zastanawia  się  nad  nimi  (...)”

31

.  Toteż  na  kluczowe  pytanie,  czy  powieść 

eksperymentalna  jest  w  stanie  uwolnić  nas  od  iluzji  realizmu,  Federman  odpowiada,  że 

„raczej  nas  w  niej  zamyka”

32

,  ponieważ  to,  czego  nie  ma  w  tej  powieści,  paradoksalnie  jest 

już  w  niej  zawarte.  To  enigmatyczne  stwierdzenie  wyjaśnia  się  ostatecznie,  jak  sądzę,  poprzez 

przytoczoną  przez  Federmana  wypowiedź  Gertrudy  Stein:   

 

Zawsze prawdą jest, że arcydzieło [ponownie powieść eksperymentalna] nie ma nic wspólnego z naturą 
ludzką  czy  tożsamością,  za  to  wiele  wspólnego  ma  z  umysłem  ludzkim  i  bytem,  to  znaczy  z  rzeczą  
w sobie a nie w relacji

33

.   

 

 

Federman  uwalnia  się  od  kompleksu  powieści  eksperymentalnej  i  pośrednio  w  ogóle 

od  zjawiska  kryzysu  powieści  sugerując,  że  rzeczywistość  jest  punktem  odniesienia 

„arcydzieła”,  jest  niejako  w  nim  zawarte,  ale  zawarte  inaczej:  nie  egzystencjalnie,  ale 

esencjalnie.  Nie  sposób  w  tym  miejscu  nie  nawiązać  do  wybitnej  pozycji  traktującej  

o  powieści  postmodernistycznej:  artykuł  Briana  McHale'a

34

  zdaje  się  wtórować  pomysłom 

Federmana.  Zmiana  dominanty  z  modernistycznej  na  postmodernistyczną  pociąga  za  sobą 

zmianę  postawy  z  epistemologicznej  na  ontologiczną.  Odtąd  literaturze  przysługują  pytania 

tzw.  „postpoznawcze”

35

,  a  więc  trudność  nowej  powieści  polegałaby  na  tym,  że  jej  struktura 

miałaby  odzwierciedlać  strukturę  świata  (w  powieści  przed-postmodernistycznej,  można 

powiedzieć,  struktura  świata  była  w powieści  „stematyzowana”)

36

.   

 

Zjawisko  tak  zwanego  kryzysu  powieści,  jak  sądzę,  warto  już  dziś  pożegnać.  Staje  się 

to  możliwe  dzięki  optymistycznym  zapowiedziom  takich  na  przykład  teoretyków  jak  Kayser 

background image

Martyna Wielewska

 

 

czy  Kahler,  ale  przede  wszystkim  dzięki  perspektywie  znacznie  zdystansowanej  

–  postmodernistycznej,  zwłaszcza  w  wykonaniu  Jeana-Françoisa  Lyotarda.  Nowoczesna 

estetyka  to  estetyka  nie  tylko  wzniosłości,  ale  i  nostalgii:  „pozwala  ona  przywoływać  to,  co 

nie  daje  się  przedstawić,  jako  wyłącznie  treść  nieobecną,  ale  forma  ciągle  dostarcza 

czytelnikowi  bądź  widzowi  (…)  materiału  służącego  pocieszeniu  i  przyjemności”

37

Tymczasem  ponowoczesność  jest  wyzwolona  z  nostalgii  i  tęsknoty,  jest  tym,  „co  poszukuje 

nowych  form  przedstawiania  nie  po  to,  by  się  nimi  bawić,  lecz  by  dać  lepiej  odczuć,  że 

istnieje  coś  nie  dającego  się  przedstawić”

38

.  Wydaje  się,  że  taką  wyzwoloną  z  nostalgii 

powieścią  jest  właśnie  powieść  postmodernistyczna.  Jest  to  być  może  pierwsza  w  dziejach 

literatury  tak  radykalna  odmiana  powieści,  która  swoje  kontekstowe  (historyczne, 

filozoficzne,  społeczno-polityczne)  uwarunkowania  traktuje  z  dystansem  –  rzekoma 

destrukcja  formy  objawiająca  się  jako  „kryzysowy  stan”  jest  tak  naprawdę  nienostalgiczną 

konstrukcją.  I,  jeśli  przyjmiemy  iż  „powieścią  entropijną”  rządzi  zasada  nieselektywności 

(niemożność  dokonania  wyboru  na  poziomie  treściowym),  to  zasada  ta  powraca  w  powieści 

postmodernistycznej  jako  zasada  konstrukcyjna  (tekstu,  fikcji):  w  pewnym  sensie  nie  wybiera 

się  z  zasobów  tradycji,  co  ma  tę  powieść  budować,  bowiem  buduje  ją  wszystko,  co  znajduje 

się  pod  ręką  pisarza:  przypadkowy,  ale  i  ulubiony  cytat,  świadoma  aluzja  czy  parodia 

kontestująca  tradycję,  a także nietożsami  ze sobą bohaterowie  czy  nieprzylegające  światy.   

 

                                                 

PRZYPIS Y:   
 

1

  A.  Nin,  Powieść  przyszłości,  przeł.  A.  Kołyszko,  [w:]  Nowa  proza  ameryk ańsk a.  Szk ice  k rytyczne,  wybór, 

wstęp i oprac. Z. Lewicki,  Warszawa 1983,  s. 274. 

2

  Świetnym  przykładem  jest  John  Barth,  autor  eseju  Literatura  wyczerpania:  „Wydawało  się  też  że sam Barth 

wyciągnął  ostateczne  konsekwencje  ze  swego  stanowiska:  przez  kilkanaście  lat  nie  wydał  żadnej  powieści,  
a  dwa  zbiory  prozy  opublikowane  w  tym  czasie  stanowiły  świadomą  parodię znanych motywów i mitów”, zob. 
J. Barth, Literatura wyczerpania, przeł. J. Wiśniewski, [w:]  Nowa proza ameryk ańsk a, dz. cyt., s. 37. 

3

  H. Markiewicz,  Teorie powieści za granicą. Od początk ów do schyłk u XX wiek u , Warszawa 1995, s. 313. 

4

  Tamże,  s. 315. 

5

  N. Sarraute, Era podejrzliwości, przeł.  W. Bieńkowska,  „Twórczość”  1959  nr 5,   s. 93. 

6

  K. Bartoszyński, Kryzys czy trwanie powieści. Studia literaturoznawcze, Kraków 2004. 

7

  Zob. Tamże,  s. 13. 

8

  Zob.  K.  Bartoszyński,  Powieść  i  porozumienie  [w:]  Tegoż,  Kryzys…,  dz.  cyt..,  s.  27-38.  Stanisław  Lem mówi  

o  złożoności  świata,  której  epika  nie  może  pomieścić;  Raymond  Federman  o  tym,  że  współczesne  życie  jest 
ciekawsze  od literatury. 

9

  Tamże,  s. 20. 

10

 Tamże,  s. 31. 

11

 W. Kayser, Powstanie i k ryzys powieści nowoczesnej, przeł. A. Lam,  „Przegląd  Humanistyczny” 1960,  nr 1. 

12

 Tamże,  s. 80. 

13

  Por.  W.  Kayser,  dz.  cyt.,  s.  72-73:  „(…)  w odróżnieniu od powieści barokowej, ale również w odróżnieniu od 

eposu, bajki, nawet noweli, jego [narratora – przyp. M. W.] udział jako narratora osobowego jest nieporównanie 
większy  i  bardziej  widoczny,  a  jego  stosunek  do  przedmiotu  opowiadania  nieporó wnywanie  bardziej  złożony. 
Epos  wymaga  bezosobowego,  natchnionego  przez Muzę, podniosłego śpiewaka, bajka  – naiwnego, wierzącego 

background image

Martyna Wielewska

 

 

10 

                                                                                                                                                         

odtwórcy  opowiadania.  W  powieści  rola  narratora  nie  jest  z  góry  określona  jednoznacznie  przez  przedmiot 
opowiadania”.  

14

 Por.  W. Kayser, dz.  cyt. s. 83-88. 

15

 E.  Kahler,  Przeobrażenia nowoczesnej powieści, przeł. I. Sieradzki,  „Pamiętnik  Literacki”  1970,  z.  3. 

16

 Tamże,  s. 238. 

17

 Cyt. za:  H. Markiewicz,  Teorie powieści…, dz. cyt., s. 319. 

18

 Zob. W. Kayser, dz. cyt. s. 80-82. 

19

  J.  Barth,  Koniec  drogi,  przeł.  A.  Słomianowski,  Warszawa  1971,  s.  95.  Wszystkie  cytaty  pochodzą  

z niniejszego wydania.  

20

 T. Tanner, Entropia, przeł. Z. Lewicki,  [w:]  Nowa proza ameryk ańsk a, dz. cyt.  

21

  Pojęcie  entropii  jest  szeroko  rozpowszechnione  w  świadomości  ówczesnych  pisarzy:  niektórzy  autorzy 

posługiwali  się  nim  świadomie  (Tanner  wymienia  autorów:  N.  Mailer,  S.  Bellow,  J.  Updike,  J.  Barth,  W. Percy, 
S.  Elkin,  D.  Barthelme),  a  inni  opisywali  rzeczywistość  w  sposób  „entropijny”  i  trudno  ich  posądzić  
o nieznajomość  tego terminu – Tanner za przykład  podaje Williama  Burroughsa.  

22

 Tamże,  s. 207. 

23

 Por.  Tamże,  s. 215-216. 

24

  W  społeczeństwie  masowym,  zgodnie  ze  stanem  współczesnej  wiedzy,  cechy indywidualne poszczególnych 

jednostek  tracą  na  znaczeniu;  masowość  polega  na  typowości,  na  porządku  rozumianym  jako  ujednoliceniu. 
Irving Howe upatruje korzeni powieści postmodernistycznej właśnie w pojawieniu się problemu ustosunkowania 
do  społeczeństwa  masowego,  które  cechuje  „specyficzna  mieszanina  szaleństwa  i  ospałości,  uprzejmości  
i  małoduszności”,  zob.  I.  Howe,  Społeczeństwo  masowe  a  proza  postmodernistyczna,  przeł.  G.  Cendrowska,  
[w:]  Nowa proza…, dz. cyt., s. 23. 

25

  Zob.  M.  Płaza,  Entropia  i  nieobecny  k osmos,  [w:]  Tegoż,  O  poznaniu  w  twórczości  Stanisława  Lema , 

Wrocław 2006. 

26

 S. Lem,  Pamiętnik  znaleziony w wannie, Warszawa 2009, s. 78. 

27

  J.  Barth,  Koniec  drogi,  przeł.  A.  Słomianowski,  Warszawa  1971.  Wszystkie  cytaty  pochodzą  z  niniejszego 

wydania.  

28

 D. Jaszewska, Wolność ponowoczesna: między formą a niedojrzałością , [w:] Tejże, Nasza niedojrzała k ultura. 

Postmodernizm inspirowany Gombrowiczem, Warszawa 2002,  s. 91. 

29

  J.  Górnicka,  Obojętność  i  nie-działanie  jak o  przedmiot  moralnej  oceny,  [w:]  „Etyka” 1997, nr 30. Np. Jacob 

Horner  nie  byłby  jednak  tak  surowo  oceniany:  zaniechanie  działania  dotyczyło  zazwyczaj  niego  samego,  a nie 
zaniedbania  jakiegoś  obowiązku  moralnego  (chciał  ratować  życie  Rennie;  pomijam  kwestię,  że  aborcja  jest 
oczywiście  dyskusyjna;  może  to  zresztą  ironia  Bartha  –  nie  wiemy,  czy  Horner  chce ratować życie, czy nie…);  
z  drugiej  strony  jego  absolutna  niemożność  decyzji  przysporzyła  cierpienia  i  Rennie,  i  Joe’emu ,  i  Peggy. 
Cierpienie  jest  tym,  co  miałoby  definiować  „działanie  negatywne”  (termin  Jeremy’ego  Benthama).  Zob.  
J. Górnicka,  s. 130. 

30

R.  Federman,  Czym  są  powieści  ek sperymentalne  i  dlaczego  ich  się  nie  czyta? ,  przeł.  M.  Śpik-Dziamska, 

„Literatura  na Świecie”  1984,  z. 9. 

31

 Tamże,  s. 221. 

32

 Tamże,  s. 222. 

33

 Cyt. za R.  Federman,  Czym są powieści…, dz. cyt. s. 224. 

34

  Chodzi  oczywiście  o:  B.  McHale,  Od  powieści modernistycznej do postmodernistycznej: zmiana dominanty 

przeł.  M. P. Markowski,  [w:]  Postmodernizm. Antologia przekładów, pod red. R. Nycza, Kraków 1997. 

35

  Cytuję  za  McHale'm:  „Na  przykład:  czym  jest  świat?  Z  jakimi  światami  mamy  do  czynienia?  Jak  są  one    

zbudowane  i  czym  się  między  sobą  różnią?  (…)  W  jaki  sposób istnieje tekst i w jaki sposób ist nieje świat (lub 
światy) przezeń projektowany? (...)”,  B.  McHale,  dz. cyt. s. 350. 

36

 Do koncepcji McHale’a  wracam  w podrozdziale  2.2.1. 

37

  J.-F.  Lyotard,  Postmodernizm  dla  dzieci.  Korespondencja  1982 -1985,  przeł.  J.  Migasiński,  Warszawa  1998,  

s. 26. 

38

 Tamże,  s. 27.