background image

Witold Gombrowicz „Ferdydurke”

Ż

ycie i twórczość Witolda Gombrowicza...................................................................................1

Streszczenie utworu....................................................................................................................3

Walka z formą...........................................................................................................................11

Pojęcie formy.....................................................................................................................................11

„Pupa”, „gęba” i „łydka”................................................................................................................13

Józio wobec formy.............................................................................................................................15

Koncepcja człowieka................................................................................................................17

Forma jako wynik relacji międzyludzkich.........................................................................................18

Rozdwojenie osobowości...................................................................................................................19

Niedojrzałość.....................................................................................................................................20

Poetyka utworu.........................................................................................................................23

Kompozycja.......................................................................................................................................24

Miejsce, czas, fabuła.........................................................................................................................27

Narracja............................................................................................................................................29

Bohaterowie..............................................................................................................................30

Język..........................................................................................................................................34

Ferdydurke jako uniwersalne dzieło filozoficzno-psychologiczne...........................................37

Przypisy.....................................................................................................................................39

Życie i twórczość Witolda Gombrowicza

    Witold Gombrowicz – powieściopisarz, dramaturg, eseista urodził się 4 sierpnia 1904 r. w 

Małoszycach pod Opatowem

1

, w szlacheckiej rodzinie ziemianina i przemysłowca. W 1911 r. 

zamieszkał z rodzicami w Warszawie, gdzie w 1922 r. ukończył katolickie gimnazjum, a w 

1927 r. prawo na Uniwersytecie Warszawskim. Po studiach wyjechał do Paryża, by kształcić 

się nadal w zakresie filozofii i ekonomii. Jego pasją była jednak literatura, której poświęcił się 

po powrocie z zagranicy jako krytyk i pisarz.

     W 1933 r. ukazał się debiutancki zbiór opowiadań  Pamiętnik z okresu dojrzewania, który 

wywołał   poruszenie   i   zainteresowanie,   a   nawet   ostrą   krytykę.   Od   1934   r.   Gombrowicz 

Ż

ycie i twórczość Witolda Gombrowicza     strona 1 / 40

background image

Witold Gombrowicz „Ferdydurke”

współpracował   z   dziennikami   i   czasopismami   (m.in.   „Kurier   Poranny”,   „Czas”, 

„Skamander”),   pisując   recenzje   literackie.   Aktywnie   uczestniczył   również   w   życiu 

towarzyskim   środowiska   literackiego,   bywając   stałym   gościem   kawiarni   „Ziemiańska”. 

Wielkim   wydarzeniem   okazała   się   groteskowa,   filozoficzno-psychologiczna,   powieść   pt. 

Ferdydurke, opublikowana w 1937 r.  W niej pisarz zawarł  swoje poglądy  na temat fałszu 

ludzkich   postaw,   relacji   międzyosobowych   oraz   poddał   dyskusji   zagadnienie   formy,   którą 

otoczenie   i   sytuacja   narzuca   każdemu   człowiekowi.   W   okresie   dwudziestolecia 

międzywojennego, w miesięczniku literackim „Skamander” (1938) ukazał się znany dramat 

Gombrowicza: Iwona, księżniczka Burgunda.

   W sierpniu 1939 r. rozpoczął się emigracyjny etap życia pisarza. Gombrowicz wyjechał do 

Argentyny.  Utrzymywał się z dorywczych zajęć, zaś w latach 1947-1953 z pracy w Banku 

Polskim   w   Buenos-Aires.   Czuł   się   tam   osamotniony.   W   1951   r.   podjął   współpracę   z 

Instytutem   Literackim   w   Paryżu.   Na   łamach   miesięcznika   „Kultura”   publikował   później 

swoje   utwory.   W   Argentynie   powstały:   dramat  Ślub  i   powieść  Trans-Atlantyk  (utwory 

wydane dopiero w 1953 r. w Paryżu) oraz Pornografia (Paryż 1960). Po opuszczeniu banku 

utrzymywał   się   ze   stypendium   Radia   Wolna   Europa,   Funduszu   A,   Koestlera,   prywatnych 

wykładów z filozofii, a potem z publikacji własnych utworów.

   W 1963 r. Gombrowicz wyjechał do Berlina Zachodniego (stypendium Fundacji Forda), w 

1964 r. przeniósł się do Francji – do Royaumont, gdzie poślubił kanadyjską romanistkę Marię 

Ritę Labrosse, potem zamieszkał w Vence niedaleko Nicei. W 1965 r. w Paryżu ukazała się 

powieść  Kosmos.   Twórczość   Gombrowicza   budziła   duże   zainteresowanie,   często 

bulwersowała, zaskakiwała.

   W 1966 r. pisarz otrzymał nagrodę Fundacji A. Jurzykowskiego, a w 1967 międzynarodową 

nagrodę wydawców Prix Formentor. W 1968 r. znalazł się w gronie kandydatów do literackiej 

Nagrody   Nobla.   W   1975   r.   w   kraju   pokazano  Operetkę,   ostatnią   sztukę   teatralną 

Gombrowicza o charakterze groteskowo-parodystycznym, Została ona opublikowana razem z 

3. tomem  Dziennika, prowadzonym od 1953 r. (t. 1-3, Paryż 1957-1966), w którym  pisarz 

stworzył autoportret nietuzinkowego artysty.

      Twórczość   literacka   Witolda   Gombrowicza   przypada   na   okres   dwudziestolecia 

Ż

ycie i twórczość Witolda Gombrowicza     strona 2 / 40

background image

Witold Gombrowicz „Ferdydurke”

międzywojennego i epokę powojenną. Czas II wojny, spędzony przez pisarza w Argentynie, 

charakteryzuje   się   wyciszeniem   aktywności   twórczej.   Jego   dzieła   pokazują   człowieka   w 

uwikłaniach interpersonalnych, niemożność uwolnienia się od form, które są wytworem ludzi, 

problem   niedojrzałości   i   inne   istotne   zagadnienia.   Pisarz   ucieka   się   często   do   parodii, 

groteski, odważnych i nowatorskich ujęć. W literaturze polskiej, wraz z Brunonem Schulzem 

i  Stanisławem  Ignacym   Witkiewiczem,  dokonał  „rewolucji” w zakresie poetyki  i tematyki 

dzieł  prozatorskich  oraz  dramatycznych.  Z  powodu  emigracji,  kontaktów ze środowiskiem 

„Kultury” i Radia Wolna Europa, w kraju jego twórczość nie mogła się ukazywać. Dopiero 

po okresie przemian ustrojowych Gombrowicz z całą mocą przemówił przy pomocy swoich 

książek do publiczności literackiej i teatralnej w Polsce. Jego powieść Ferdydurke, z okresu 

dwudziestolecia międzywojennego, została wprowadzona do kanonu lektur obowiązkowych 

w szkole średniej.

     Gombrowicz zmarł 25 lipca 1969 r. we francuskiej miejscowości Vence na niewydolność 

płuc. Jego dzieła były przekładane na wiele języków, m.in. na angielski, francuski, niemiecki, 

hiszpański, holenderski, portugalski, włoski, serbsko-chorwacki, duński, szwedzki, norweski, 

japoński.   Na   temat   jego   utworów   powstało   również   wiele   książek   i   artykułów 

historycznoliterackich. Wypowiedzi, listy, zeznania, opinie znajomych, przyjaciół i członków 

rodziny,   dotyczące   Witolda  Gombrowicza,   zebrała   i   opublikowała   w  książce  Jaśniepanicz 

Joanna Siedlecka.

Streszczenie utworu

      Powieść   została   podzielona   na   czternaście   rozdziałów   (ich   numery   i   tytuły   podajemy 

pogrubioną czcionką). Akcja toczy się w I połowie XX w. Głównym bohaterem i zarazem 

narratorem jest trzydziestoletni pisarz o zdrobniałym imieniu Józio, który nieoczekiwanie – 

jako   niedojrzały   –   zostaje   umieszczony   w   szkole.   Ten   fakt   owocuje   zdarzeniami 

stanowiącymi podstawę do refleksji filozoficznych.

Streszczenie utworu     strona 3 / 40

background image

Witold Gombrowicz „Ferdydurke”

     I.  Porwanie.  Józio budzi się we wtorkowy ranek w poczuciu niesmaku i dziwnego „lęku 

nieistnienia”. Jest trzydziestoletnim mężczyzną. Przypomina sobie siebie z okresu, kiedy był 

nastolatkiem. Wygląda na człowieka dorosłego, ale nie czuje się nim, nie bardzo wie, kim 

właściwie jest. Wspomina swoją książkę – Pamiętnik z okresu dojrzewania – która przyniosła 

mu opinię niedojrzałego. Zauważa również, że człowiek ustawia się i organizuje względem 

czegoś   –  nie   jesteśmy   samoistni,   jesteśmy   tylko   funkcją   innych   ludzi,   musimy   być   takimi,  

jakimi nas widzą (12)

2

. Pod wpływem własnego obrazu – sobowtóra – Józio pragnie stworzyć 

swoją własną formę. Trzydziestolatek przystępuje do pisania książki, w której zamierza się w 

pełni wyrazić, gdy nieoczekiwanie przychodzi doń prof. Pimko, kulturalny filolog z Krakowa 

(17),   który   traktuje   go   jak   ucznia,   egzaminuje   i   stwierdza   zasadnicze   braki.   Zachowanie 

gościa,   starszego,   stanowczego   nauczyciela,   wymusza   na   Józiu   grzeczność,   układność, 

potulność. Pimko zabiera go więc do szkoły dyrektora Piórkowskiego, by uzupełnił wiedzę w 

klasie szóstej, w gronie kilku nastolatków. Józio nie jest w stanie zaprotestować, nie może 

obronić się przed narzuconą mu rolą młokosa, uczniaka.

     II.  Uwiezienie   i   dalsze   zdrabnianie.  Józio   przybywa   do   szkoły   podczas   dużej   pauzy, 

obserwuje nowych kolegów w wieku od dziesięciu do dwudziestu lat, chodzących w kółko, 

jedzących  śniadanie.  Za płotem stoją matki i przyglądają się swoim dzieciom – to jeszcze 

bardziej umacnia w nich niedojrzałość i niewinność. Pimko jest wizytatorem z kuratorium i 

stara się pokazać jednemu z nauczycieli, w jaki sposób sterować młodzieżą, jak narzucić im 

dziecięcą   formę,   tzn.   „pupę”.   Belfer   podrzuca   kartkę   ze   stwierdzeniem,   że   chłopcy   są 

niewinni. To wzbudza ich bunt, opór, chcą udowodnić, że jest inaczej. Są jednak i tacy, którzy 

zgadzają się z tą opinią i nie zamierzają jej zmieniać.

   Klasa dzieli się na dwie grupy: zbuntowanych chłopaków z Miętusem (Miętalskim) na czele 

i grzecznych  chłopiąt, którym  przewodzi Syfon  (Pylaszczkiewicz). Miętus i jego druhowie 

używają   wulgarnych   wyrażeń,   opowiadają   sobie   sprośne   historyjki   o   kobietach.   Ich 

przeciwnicy   są   układnymi,   pilnymi   uczniami,   poprawnie   formułującymi   myśli, 

wykonującymi polecenia nauczycieli; są erotycznie nieuświadomieni. Miętus grozi, że zmusi 

Syfona do przejścia na swoją stronę, gwałcąc go „przez uszy”, tzn. mówiąc mu na siłę to, 

czego   tamten   nie   chce   słyszeć   i   wiedzieć   (wulgarne   słowa,   opowieści   o   kobietach). 

Streszczenie utworu     strona 4 / 40

background image

Witold Gombrowicz „Ferdydurke”

Tymczasem   Pimko   rozmawia   z   dyrektorem   Piórkowskim   o   przyjęciu   do   szkoły   nowego 

ucznia.

     Odbywa się lekcja języka polskiego. Nauczyciel Bladaczka nie ma ochoty pracować, ale 

obawia   się   kontroli,   więc   zmusza   uczniów  do   przyjmowania   utartych   formułek,   które   nie 

podlegają dyskusji – o tym, że Słowacki  wzbudza  [...]  zachwyt i miłość, ponieważ wielkim  

poetą był  (42).   Nieoczekiwanie przeciwko  tej  opinii buntuje  się  Gałkiewicz, twierdząc,  że 

poezja   ta   nikogo   nie   zachwyca,   wszystkich   nudzi,   czytają   ją   tylko   uczniowie   zmuszeni 

obowiązkiem   szkolnym.   Nauczyciel   nie   potrafi   znaleźć   trafiających   do   przekonania 

argumentów, powtarza znane formuły i zarzuca Gałkiewiczowi brak inteligencji. Z odsieczą 

przychodzi   pedagogowi   Pylaszczkiewicz,   który,   jak   zawsze,   jest   świetnie   przygotowany, 

recytuje odpowiednie fragmenty,  zna utwory. Jego wystąpienie sprawia, że nikt już nie ma 

odwagi   bronić   stanowiska   Gałkiewicza.   Uczniowie   pokornie   powtarzają   schematyczne 

zdania.

   III. Przyłapanie i dalsze miętoszenie. Po skończonej lekcji chłopcy znowu wrócili do sporu 

o niewinność. Na uboczu pozostawali jedynie niezależny Kopyrda i nowy uczeń, Józio. Ten 

ostatni   postanowił   jakoś   przeciwdziałać   „zgwałceniu”   Syfona,   ale   został   wezwany   przez 

Miętusa   do   roli   superarbitra   w   pojedynku   na   miny.   Miętus   wykrzywiał   twarz   w 

najokropniejsze   grymasy,   zaś   Syfon   przybierał   miny   zachwytu   i   uwznioślenia.   Po   lekcji 

łaciny – na której ujawnił się brak wiedzy uczniów, zaś na jęki Gałkiewicza, że nie interesują 

go   konstrukcje   gramatyczne,   Syfon   dał   popis   przekładu   –   doszło   do   pojedynku   między 

liderami   zbuntowanych   chłopaków   i   niewinnych   chłopiąt   oraz   do   ogólnej   bijatyki.   Józio 

przyjął postawę bierną, nie mógł się ruszyć z miejsca. Na koniec, w drzwiach z największym 

spokojem stanął profesor Pimko.

   IV. Przedmowa do Filidora dzieckiem podszytego. Narrację o losach Józia i jego kolegów 

przerywają   dwa   rozdziały   o   innej   tematyce.   W  Przedmowie...   narrator   nawiązuje   do 

konstrukcji całego dzieła, które rozwija się przed oczyma czytelnika, i zapowiada relację z 

pojedynku profesorów G. L. Filidora z Leydy oraz Momsena z Colombo („anty-Filidora”), 

którą nazywa opowiadaniem, w innym  miejscu nowelą lub felietonem. Mówi o rozterkach 

pisarza, którego dzieło, powstające w męce, jest potem odbierane przez czytelnika zaledwie w 

Streszczenie utworu     strona 5 / 40

background image

Witold Gombrowicz „Ferdydurke”

części, pomiędzy telefonem a kotletem (70). Zadaje sobie podstawowe pytanie, czy człowiek 

stwarza   formę,   czy   odwrotnie.   Wyraża   swój   bunt   wobec   twórców   sztuki   ulegających 

koncepcjom   artystycznym,   stawiając   siebie   w   roli   kpiarza   z   owych   wydumanych   teorii. 

Zarzuca im naśladownictwo mistrzów, fałsz, pretensjonalność. Podział na artystów i resztę 

ludzi   uważa   za   bzdurę.   Sztuka   polega   na   tworzeniu   formy,   a   nie   dzieł   doskonałych   pod 

względem formy. Artyści powinni przestać uważać się za istoty wyższe. Narrator wygłasza 

hasła, nawołuje do określonej postawy – do przezwyciężenia formy, wyzwolenia się z niej. 

Postrzega siebie jako część ludzkości i zauważa powszechny podział na części.

   V. Filidor dzieckiem podszydy. Prof. Syntetologii, Filidor, zmierzył się z analitykiem, prof. 

Momsenem, który zawsze wszystko rozkładał na części. Jego ofiarą padła żona Filidora, którą 

najpierw rozebrał  wzrokiem, by następnie kolejno wskazywać  części jej ciała i ostatecznie 

zrobić błyskawiczną analizę moczu. Skompromitowana kobieta znalazła się w stanie rozkładu 

w   szpitalu,   zaś   syntetyk   wraz   z   asystentami   (wśród   nich   był   narrator)   próbowali   szukać 

ratunku.  Załatwienie  sprawy  przy pomocy spoliczkowania nie udało się.  Profesor sprzedał 

cały swój dobytek i rozmienił gotówkę (850000 zł) na złotówki. Postanowił wykorzystać je 

do „składu” partnerki „anty-Filidora”, Flory Gente. Po długim dokładaniu złotówek na kupę 

poczuła się ona znużona, coraz bardziej skupiała wzrok w jednym punkcie, stawała się sumą 

(94). Pokonany „anty-Filidor” uderzył w twarz przeciwnika, doprowadzając w ten sposób do 

syntezy.   Tymczasem   żona   Filidora   powracała   w   szpitalu   do   zdrowia   –  zaczęła   jednoczyć  

części (94).

   Doszło do pojedynku, który rozegrał się na zasadach symetrii: Ruchom jednego uczestnika 

odpowiadały podobne gesty drugiego. Obaj odstrzeliwali kolejno części ciała kobiety swojego 

rywala. Po latach Filidor wspominał ów pojedynek z rozmarzeniem – dobrze się pukało! (97). 

Usłyszawszy opinię, że mówi jak dziecko, odpowiedział –  Wszystko podszyte jest dzieckiem 

(98).

     VI.  Uwiedzenie i dalsze zapędzanie w młodość.  Józio relacjonuje następny etap swojego 

losu. Pimko zaprowadził go do państwa Młodziaków na stancję. Jest to nowoczesna rodzina 

złożona z trzech osób: ojca – Wiktora – inżyniera-konstruktora, matki – Joanny inżynierowej 

o   społecznikowskich   pasjach   oraz   ich   córki   –   Zuty   wysportowanej   pensjonarki.   Ludzie   ci 

Streszczenie utworu     strona 6 / 40

background image

Witold Gombrowicz „Ferdydurke”

deklarują swoją nowoczesność, zerwanie z mieszczańską tradycją i wszelkimi konwenansami. 

W ich  domu  panuje kult  niezależności,  sportu,  swobody obyczajowej,  naturalności.  Belfer 

chce, by Józio zakochał się w nowoczesnej szesnastolatce i w prowokacyjny sposób krytykuje 

jej   maniery,   by   tym   bardziej   zainteresować   chłopca.   Józio   domyśla   się   jego   planu   i   chce 

stamtąd uciec, jednak nie może się na to zdobyć.

   VII. Miłość. Józio istotnie coraz bardziej jest zakochany w pensjonarce, ale ona nie zwraca 

na niego uwagi. Dowiaduje się, że interesuje się nią Kopyrda,  nowoczesny chłopak z jego 

klasy.

     VIII.  Kompot.  Szkoła poraża bohatera codziennym  poczuciem niemożności. Zgwałcony 

przez uszy Syfon nie mógł dać sobie rady z natłokiem gorszących  myśli i powiesił się na 

wieszaku. Miętus marzy o poznaniu prawdziwego parobka i zbrataniu się z nim – naturalnym 

i bezpośrednim. Tymczasem przychodzi do domu Młodziaków, by spotykać się w kuchni ze 

służącą   (namiastka   ludu).   Zuta   lekceważy   zabiegi   Józia,   który   chce   zwrócić   jej   uwagę. 

Posądzany ciągle o staroświeckość i niedojrzałość, Józio zamierza zdemaskować członków tej 

rodziny,   którzy   w   istocie   są   tradycjonalistami,   a   tylko   na   pokaz,   oficjalnie   deklarują 

nowoczesne poglądy (symbolem owej awangardy jest zachęcanie Zuty, by urodziła nieślubne 

dziecko). Wstępem do zburzenia nowoczesnej formy była nieestetyczna konsumpcja kompotu 

po obiedzie. Józio wrzucił do niego różne kawałki jedzenia i śmieci. Był to dla Młodziaków 

widok bulwersujący.

   IX. Podglądanie i dalsze zapuszczanie się w nowoczesność. Józio nakazuje żebrakowi, by 

stał przed domem z gałązką w zębach. Sam próbuje podglądać Zutę, następnie czyta pisane 

do   niej   listy   i   zauważa,   że   interesowali   się   nią   mężczyźni,   których   nigdy   by   o   to   nie 

podejrzewał, np. prokurator, podoficer, obywatel ziemski. Jest też oficjalne pismo od Pimki, 

który   wzywa   Zutę   do   siebie   w   celu   uzupełnienia   wiadomości   (twórczość   Norwida)   pod 

groźbą usunięcia ze szkoły, oraz zachęcający do intymnego spotkania list od Kopyrdy. Józio 

wpada na pomysł, by wysłać do nich obu liściki (podrabia pismo Zuty) z zaproszeniem na 

spotkanie w nocy (Kopyrda o północy, zaś Pimko po północy).

   X. Hulajnoga i nowe przyłapanie. Józio podgląda Młodziaków i Zutę w łazience, licząc na 

to, że ujawnią oni tam swoje słabości i prawdziwą twarz, a następnie zostawia wiadomość, że 

Streszczenie utworu     strona 7 / 40

background image

Witold Gombrowicz „Ferdydurke”

ich   widział.   Dorośli   są   wyraźnie   wytrąceni   z   równowagi,   zaś   Zuta   nie,   bo   też   ona 

zachowywała się jak zwykle, przeczuwała bowiem, że jest podglądana.

     Kiedy w nocy przyszedł do Zuty Kopyrda, a niedługo późni Pimko, ona – zaskoczona – 

wpuściła ich  do pokoju.  Wtedy Józio wszczął  alarm,  że  wkradli  się złodzieje.  Obaj  nocni 

goście   Zuty   schowali   się   do   szaf.   Najpierw   Józio   zdemaskował   Kopyrdę,   jednak 

Młodziakowie uznali, że to bardzo nowoczesne, że ich córkę odwiedził w nocy kolega. Wtedy 

Józio   ujawnił   obecność   Pimki   w   drugiej   szafie.   Był   to   kulminacyjny   moment,   w   którym 

pozornie   nowocześni   rodzice   pensjonarki   okazali   się   tradycjonalistami,   zbulwersowanymi 

spotkaniem   dwóch   mężczyzn   –   chłopca   i   starca   –   w   sypialni   córki.   Młodziak   policzkuje 

profesora,   dochodzi   do   zbiorowej   kotłowaniny.   Józio   pakuje   swoje   rzeczy   i   postanawia 

opuścić stancję, Po drodze zabiera Miętusa, który po zgwałceniu służącej doszedł do wniosku, 

ż

e to nie to samo, co poznanie parobka. Obaj opuszczają dom z zamiarem ucieczki na wieś.

     XI.  Przedmowa do Filiberta dzieckiem podszytego.  Podobnie jak rozdziały o szkole i o 

pobycie   Józia   u   Młodziaków   zostały   rozdzielone   czcią   dotyczącą   Filidora,   tak   teraz,   dla 

symetrii, przed przeniesieniem akcji na wieś, pisarz wprowadza dwa fragmenty o Filibercie 

(również „dzieckiem podszytym”). Narrator mówi o oczekiwaniach wobec literatury, którym 

autor   stara   się   sprostać,   tzn.   podsuwa   interpretację,   hierarchię   wartości,   porządkuje   treści, 

Najgorsza jest jednak  męka złej formy (179). W długim zapisie „w słupku” wylicza powody 

cierpienia twórcy,  a następnie liczne możliwości genezy dzieła – względem  (wobec) kogo 

powstało, zaś potem – z czego wynikło.

     XII.  FiIibert   dzieckiem   podszyty.  Kpiarsko   naśladując   logikę   zdarzeń   ułożonych   w 

porządku   przyczynowo–skutkowym,   narrator   opowiada   o   tym,   jak   potomek   pewnego 

wieśniaka   z  Paryża,   champion   świata  w   tenisie,  grał   mecz  wśród   żywiołowych   oklasków. 

Nagle   zabrakło   piłki   rozbitej   strzałem   pewnego   pułkownika,   co   doprowadziło   do   agresji 

zawodników wobec siebie. Przy okazji kula ugodziła pewnego armatora w szyję. Zona, nie 

mogąc   nic   zrobić   w   tłumie,   wyładowała   emocje   na   policzku   sąsiada.   Okazał   się   on 

epileptykiem   i   wybuchnął   w   ataku   szału.   Te   zdarzenia   wywołały   kolejne   o   podobnym 

charakterze  (każde  nagradzane   przez   tłum   oklaskami).   Objęły  one  również  przedstawicieli 

obcych   państw.   Mężczyźni   dosiadali   kobiety   jak   konie.   Nieoczekiwanie   na   środek   placu 

Streszczenie utworu     strona 8 / 40

background image

Witold Gombrowicz „Ferdydurke”

wyszedł   markiz   de   Filiberthe   i   zapytał,   czy   ktoś   chce   obrazić   jego   żonę.   Wówczas 

zapanowała   cisza.   „Podjechało”   doń   trzydziestu   sześciu   mężczyzn   dosiadających   panie, 

ponieważ także poczuli się dżentelmenami. Obrażona przez nich żona Filiberta poroniła, on 

zaś  podszyty   dzieckiem   [...]  i   uzupełniony  dzieckiem  (185)   odszedł   zawstydzony   do   domu 

wśród grzmotu oklasków.

     XIII.  Parobek, czyli nowe przychwycenie.  Józio udaje się z Miętusem na poszukiwanie 

parobka. Spotkani na przedmieściu dozorcy i stróże oraz chłopscy synowie kształcący się w 

mieście  nie  spełniają oczekiwań  Miętalskiego.   Wszyscy  mają sztuczne „gęby”.  Wędrujący 

mijają kilka wsi, gdzie nikogo nie spotykają. Natknęli się w końcu na ludzi zachowujących 

się jak groźne psy (wzięto ich za urzędników, którzy chcą biedakom zabrać resztę dobytku). Z 

kłopotów   wybawia   ich   ciotka   Hurlecka   z   domu   Lin,   która   pamięta   Józia   z   dzieciństwa 

(wychowywał się w dworze w Bolimowie do dziesiątego roku życia). Zabiera ich do swojego 

samochodu   i   przywozi   do   rodzinnej   posiadłości.   Po   drodze   opowiada   o   domownikach   i 

wspomina  Józia  jako  malca,   na  nowo   wpędzając   go   w  dzieciństwo.  Oblicza,   że  powinien 

mieć już trzydzieści lat (Miętus jest tym zaskoczony), ciągle częstuje cukierkami. Jest ciepła, 

dobrotliwa,   troskliwa,   nie   sposób   jej   niczego   odmówić.   Na   miejscu   zostaje   dokonana 

prezentacja.   Wśród   licznej   rodziny   Józio   przypomina   sobie   wuja   Konstantego   (zwanego 

Kociem), kuzyna Zygmunta i poznaje młodziutką Zosię. Członkowie rodziny opowiadają o 

swoich chorobach, służba uniżenie usługuje.

     Miętus wreszcie zobaczył  upragnionego parobka, lokajczyka Walka, który usługuje przy 

stole, ale na bosaka, w niedzielnym ubraniu, z naturalną gębą prostaka. Do pokoju chłopcy 

dostają   butelki   z   ciepłą   wodą   do   łóżka   i   konfitury,   co   jeszcze   bardziej   akcentuje,   że   są 

traktowani   jak   dzieci.   Miętus   woła   Walka,   żeby   się   z   nim   pobratać,   jednak   parobek   nie 

rozumie,   o   co   chodzi,   reaguje   jedynie   na   rozkazy.   Józio   psuje   zabiegi   Miętusa,   dając 

lokajczykowi   w   twarz.   Uderzenie   sprowadza   Zygmunta,   który   chwali   postawę   Józia   – 

parobków należy bić, bo wtedy szanują pana. Miętus wymyka  się nocą do kuchni i wraca 

szczęśliwy,   ponieważ  udało   mu   się skłonić Walka,   by  uderzył  go  w  twarz.  W ten  sposób 

doszło   do   „zbra...tania   się”   (zapis   według   Gombrowicza)   z   ludem.   Józio   dochodzi   do 

wniosku, że i tu dopada go „pupa” i „gęba”, których tak bardzo chciał uniknąć. Hierarchia 

Streszczenie utworu     strona 9 / 40

background image

Witold Gombrowicz „Ferdydurke”

panująca na wsi uzmysławia mu, że każdy ma swoje miejsce i zachowuje się odpowiednio do 

niego oraz do zachowania innych wobec niego.

   XIV. Hulajgęba i nowe przyłapanie. Wiadomość o brataniu się Miętusa z Walkiem i o tym, 

ż

e służba za dużo mówi o Hurleckich dociera za sprawą lokaja Franciszka do Konstantego i 

Zygmunta.   Konstanty   podejrzewa   skłonności   homoseksualne   Miętusa.   Józio   stara   się 

wyjaśnić, że nie chodzi o to, ani o bolszewickie rewolucyjne plany, ale o zwykłe zbratanie się 

dwóch chłopców w podobnym wieku, jednak te tłumaczenia nie wystarczają. Rozochocona 

służba,   np.   Walek   i   Marcyśka,   opowiada   o   rodzinie   Józia   różne   tajemnice   np.   że   panicz 

Zygmunt   ma   na   wsi   „starkę”   –   starszą   wdowę,   z   którą   spotyka   się   w   krzakach,   że   pani 

dziedziczka   boi   się   krowy,   że   Konstanty   ze   strachu   przed   dzikiem   wskoczył   na   plecy 

leśniczego, że wstyd tak nic nie robić i żyć na cudzy koszt. Lokaj Franciszek donosi o tym 

panu. W tej sytuacji wszyscy (nie przyznając się do tego) poszukują Miętusa. Znajdują go w 

końcu na skraju zagajnika i widzą, że Walek daje mu kuksańce. Parobek uciekł do lasu, zaś 

Konstanty i Zygmunt postanawiają go wyrzucić z dworu. Rozmowa z Miętusem nie przynosi 

oczekiwanych efektów, ponieważ upiera się on przy brataniu się z parobkiem, mówi gwarą, 

zarzuca   Józiowi,   że  dał   się   przekabacić   na  stronę  panów.   Postanowiono,  że  goście   zjedzą 

kolację w swoim pokoju, a rano wyruszą pociągiem do Warszawy.

     Józio decyduje,  że uciekną z Bolimowa w nocy.  Miętus upiera się,  żeby zabrać z sobą 

Walka.   Kiedy   Józio   udaje   się   po   niego   do   kuchni,   budzi   się   wuj   Konstanty,   następnie 

Zygmunt   i   cały  dwór.   Walek   posądzony   o   kradzież,   zostaje  poddany   swoistej   musztrze   – 

podaje do stołu, spełnia wszelkie rozkazy i jest bity. Pod oknem gromadzi się tłum ludzi ze 

wsi, zwabionych hałasem. Kiedy Miętus przychodzi po Walka, Konstanty i Zygmunt chcą mu 

dać   nauczkę   –   tzn.   zbić   po   pupie.   Chłopak   chowa   się   za   parobka,   który   nieoczekiwanie 

wymierza silny policzek Konstantemu. Lud wpada do pokoju przez wybite szyby i zaczyna 

się kotłowanina. Józio sprowadza ciotkę i ją również włącza do owej „kupy”.

    Józio postanawia jak najszybciej opuścić dwór Hurleckich. Zabiera z sobą spotkaną Zosię. 

Dla zachowania pozorów przed rodziną wmawia jej, że to porwanie. Sytuacja ta skłania ją do 

zwierzeń i wyznań, a to z kolei zmusza do nich Józia, chociaż tak naprawdę chciał mieć tylko 

pretekst do opuszczenia Bolimowa, a potem zamierza opuścić Zosię. Ostatecznie łączy ich 

Streszczenie utworu     strona 10 / 40

background image

Witold Gombrowicz „Ferdydurke”

pocałunek – musiałem ucałować swoją gębą jej gębę, gdyż ona swoją gębą moją ucałowała  

gębę  (254).   Okazało   się,   że   próba   ucieczki   od   „pupy”   i   „gęby”,   od   narzuconej   formy, 

zawiodła. Można tylko popaść w inną formę, zaś przed człowiekiem uciec w ramiona innego. 

Utwór   kończy  zdanie:  Uciekam   z   gębą   w   rękach.   Po   nim   znajduje   się   dopisek:  Koniec   i  

bomba / A kto czytał, ten trąba! Oraz inicjały: W. G. (254).

Walka z formą

      Powieść  Ferdydurke  jest   przykładem   eksperymentatorskiego   ujęcia   problematyki   z 

pogranicza psychologii,  filozofii, socjologii. Wskazuje uwikłania człowieka w zachowania, 

pozy,   gesty,   słowa   wymuszone   na   nim   przez   otoczenie,   wytwarzane   na   skutek   relacji   z 

innymi   ludźmi.  Owe  formy  jednakże  uwierają,   sprawiają,   że  przyjmujący   je przestaje  być 

autentyczny,   naturalny,   staje   się   natomiast   sztuczny   i   nieszczery.   Przy   tym   on   sam   ma 

poczucie   zniewolenia   przez   konwencje,   układy,   zasady   itp.   Narrator   powieści   ma  głęboką 

ś

wiadomość, że jest wplątany w ową sieć uzależnień, która wymusza odpowiednie w danej 

sytuacji  reakcje.   Pragnie  uwolnić  się  od  nich,   zdobyć   niezależność,  jednak  liczne wysiłki, 

które podejmuje w tym celu, nie przynoszą oczekiwanego rezultatu.

Pojęcie formy

   Według Witolda Gombrowicza forma jest społeczną rolą, maską, sposobem istnienia wśród 

innych   i   zależnie   od   nich   (od   tego,   kim   są,   jacy   są,   jak   zachowują   się   w   określonych 

sytuacjach).   Tak   rozumiana,   jest   ona   narzędziem   organizacji   życia   społecznego,   metodą 

współegzystowania,   wzajemnego   porozumienia.   Według   badacza   dzieł   Gombrowicza, 

Tadeusza   Kępińskiego,  Forma   –   to   wszystkie   sposoby   przejawiania   się  (wyrażania,  

manifestowania, zachowaniaczłowieka.

3

   Forma jest – generalnie rzecz biorąc – rodzajem więzów krępujących swobodę i naturalność 

jednostki,   dlatego   też   należy   dążyć   do   przeciwstawienia   się   jej,   do   tego,   by   to   nie   ona 

panowała nad człowiekiem, lecz odwrotnie. Trzeba jednak docenić jej funkcję porządkującą 

Pojęcie formy     strona 11 / 40

background image

Witold Gombrowicz „Ferdydurke”

rzeczywistość i relacje międzyludzkie. Tak rozumie ją w Ferdydurke Jan Błoński: bezmierny  

chaos świata stara się człowiek poskromić – o ile możliwe! – ujmując go w zapamiętywalne  

formy.   Formy   umysłowe,   werbalne,   gestyczne,   społeczne,   jakie   się   tylko   da.

4

  Natomiast 

Zdzisław Łapiński podkreśla społeczną rolę formy i wiąże jej istnienie z obecnością drugiego 

człowieka.

5

  Jest  to „całość adresowana”,  a więc zawsze skierowana  do  kogoś.  Jakkolwiek 

uściślilibyśmy   znaczenie   pojęcia   „forma”   w   powieści  Ferdudyrke,   zawsze   trzeba   będzie 

stwierdzić,   że   jest   ona   wynikiem   wzajemnego   oddziaływania   na   siebie   ludzi.   Jest   więc   – 

podobnie jak te relacje zmienna, dynamiczna, często zaskakująca.

   Formę można narzucać i przyjmować, można ją odtrącać na rzecz innej. Jest ona sposobem 

ustanawiania hierarchii między ludźmi. Można być osobą wymuszającą określoną formę na 

innych   lub   ofiarą   takich  działań,   często   bez  zgody  na  nie.  Z  założenia  wyższą   pozycję   w 

takich   układach   międzyosobowych   przyjmują   autorytety   naukowe,   rodzice   i   pedagodzy 

wobec   uczniów,   lekarze   wobec   chorych,   bogaci   wobec   ubogich,   szefowie   wobec 

podwładnych itp. Nietrudno zauważyć, że wcielenie się w którąkolwiek z wymienionych ról 

pociąga   za   sobą   określone   formy:   np.   styl   bycia,   sposób   wypowiadania   się,   gestykulację. 

Stereotyp ucznia i nauczyciela skłania jednego i drugiego do przyjęcia pewnych zachowań. 

Takimi  chcą  oni widzieć  siebie nawzajem,  ale  również  takimi  chcą  ich  widzieć  inni. Stąd 

bierze   się   pojęcie   tego,   co   wypada,   a  co   nie,   tego,   co   należy,   co   się   powinno   zrobić   lub 

powiedzieć, a czego absolutnie nie. Zawsze jednak formę narzuca rola społeczna w układzie 

interpersonalnym   i   za   każdym   razem   ujawnia   się   dominacja   jednej   osoby   nad   drugą.   Te 

spostrzeżenia   bardziej   wnikliwie,   na   konkretnych   przykładach   z   powieści,   omówimy   w 

kolejnych częściach opracowania.

      Na   koniec   warto   przypomnieć,   że   Gombrowicz   jasno   mówi,   iż   nie   można   całkowicie 

odrzucić formy, nie można się z niej raz na zawsze, ani nawet na jakiś czas, uwolnić: nie ma  

ucieczki przed gębą, jak tylko w inną gębę, a przed człowiekiem schronić się można jedynie w  

objęcia innego człowieka. Przed pupą zaś w ogóle nie ma ucieczki (254).

Pojęcie formy     strona 12 / 40

background image

Witold Gombrowicz „Ferdydurke”

„Pupa”, „gęba” i „łydka”

   Forma jako sposób wyrażania siebie i trwania w relacjach z innymi ludźmi zależy również 

od  różnych   sytuacji  życiowych,   mody,   wieku.  Gombrowicz   wyróżnia  kilka  modeli  formy, 

które nazywa swojsko brzmiącymi rzeczownikami: pupa, łydka i gęba.

   Pierwsze z wymienionych określeń kojarzy się z dzieckiem, całkowitym jego uzależnieniem 

od dorosłych, a przy tym z otaczającą je troską z ich strony. Jak można się przekonać, bohater 

Ferdydurke  Józio, trzydziestoletni pisarz – zostaje wpędzony na nowo, po wielu latach, w 

formę chłopca, ucznia gimnazjum. Dzieje się tak za sprawą profesora i wizytatora w jednej 

osobie, Pimki, który przybywa doń pod pretekstem złożenia kondolencji po śmierci ciotki i 

nieoczekiwanie egzaminuje go. Stwierdziwszy braki w wykształceniu Józia, Pimko zabiera go 

z   sobą   do   szkoły.   Stanowczość   i   „belferskość”   starego   profesora   zmuszają   bohatera   do 

uległości i potulnego podporządkowania się woli przybyłego. Pobyt w szkole jest okazją do 

obserwacji metod „upupiania” gimnazjalistów, a więc utrzymywania ich w stanie dziecięcym. 

Temu celowi służą socjotechniczne zabiegi Pimki (prowokacyjny list o niewinności uczniów), 

schematyczne   i   nudne   slogany   wygłaszane   na   lekcji   języka   polskiego   przez   profesora 

Bladaczkę, które chłopcy muszą bezkrytycznie powtarzać. Utrzymywanie gimnazjalistów w 

roli niewinnych dzieci wynika również z obecności pod płotem matek przyglądających się z 

zachwytem swoim pociechom.

   Narzucanie „pupy” (dziecinnej formy) najbardziej jest widoczne na przykładzie Józia, który 

– jak wiemy – ukończył trzydzieści lat. Pupa jest więc symbolem niedojrzałości i może być 

narzucona człowiekowi w każdym wieku, jeżeli tylko znajdzie się w podobnej sytuacji, tzn. 

jeżeli zostanie stwierdzona rozbieżność między wiekiem a postawą, wiedzą, sposobem życia. 

Próba   buntu   przed   narzucaniem   niewinności,   podjęta   przez   Miętusa   i   jego   kolegów,   nie 

prowadzi   do   oczekiwanych   skutków,   jest   jednak   znakiem   świadomości,   że   chłopcy   są 

poddawani   wychowawczej   „obróbce”   (inaczej   mówiąc:   upupianiu)   oraz   że   zgoda   na 

narzuconą rolę jest fałszem. Syfon, który początkowo wraz ze swoimi zwolennikami bronił 

opinii niewinnych chłopiąt, został ostatecznie pokonany (gwałt przez uszy – wulgarne słowa) 

i   niedługo   później   popełnił   samobójstwo.   Miętus   tymczasem   zapragnął   spotkania   z 

„Pupa”, „gęba” i „łydka”     strona 13 / 40

background image

Witold Gombrowicz „Ferdydurke”

parobkiem, który uosabia najbardziej naturalną formę. Jednostkowe akty niezgody na „pupę” 

nie   burzą   jednakże   uświęconego   tradycją   układu:   belfer   –   uczeń,   ani   też   nie   odmienią 

schematycznego, programowego kształtowania uczniowskich poglądów, jakie odbywa się w 

szkole.

      „Łydka”   jest   w   utworze   symbolem   zdrowia,   sportu,   energii,   efektownej   sylwetki, 

nowoczesnego stylu życia, w tym również swobody seksualnej, a więc zerwania z tradycją 

pod każdym względem. Józio styka się z nią w domu Młodziaków, u których zatrzymuje się 

na stancji. Inżynierostwo  deklarują nowoczesny stosunek do życia,  zachęcają swoją córkę, 

nastolatkę,   do   swobodnego,   naturalnego   zachowania,   którego   ukoronowaniem   będzie 

nieślubne dziecko. „Łydka” kojarzy się z postawą pensjonarki Zuty Młodziakówny, która jest 

ucieleśnieniem   atrakcyjności   fizycznej.   Jej  wiedza   nie  jest  imponująca   (nie  zna  Norwida), 

jednak jej sylwetka jest doskonała. Zuta jest wysportowana, zgrabna, a przy tym lekceważąca 

autorytety (nonszalanckie milczenie wobec Pimki, gdy przyprowadził Józia na stancję). Jest 

obiektem zainteresowania młodych (Józio, Kopyrda) i dojrzałych mężczyzn (świadczą o tym 

listy, które otrzymywała), a  także   starego   belfra,   Pimki.   Jej   obojętność   drażni   Józia   i 

prowokuje do działań mających na celu zdemaskowanie jej jako zwyczajnej dziewczyny (np. 

próba zakłócenia jej stabilnego  nastroju, przez okaleczoną muchę, którą wraz z różą Józio 

umieszcza w jej tenisówce).

     Pobyt Józia w domu Młodziaków jest okazją do spostrzeżenia, że ich nowoczesność jest 

tylko pozorna, udawana, że w istocie są tradycyjnymi rodzicami, którzy nie pozwolą staremu 

belfrowi na uwodzenie ich córki (podstępne zwabienie przez Józia do sypialni dziewczyny 

Kopyrdy   i   Pimki).   Mszcząc   się   za   traktowanie   go   jak   przeciętnego   dzieciaka,   Józio 

doprowadza do ujawnienia ich podwójnej formy: oficjalnie odgrywają nowoczesnych ludzi, 

zaś prywatnie i naprawdę są tradycjonalistami.

     Poza „pupą” i „łydką” narrator utworu używa określenia „gęba”. Ma ono szerszy zakres 

znaczeniowy, w którym mieszczą się wszelkie formy przyjmowane przez ludzi i narzucane 

im. Z „gębą” (twarzą) kojarzy się mimika, różne grymasy, a więc także reakcje na sytuacje, 

słowa, gesty, zachowania innych. Jest to forma uzewnętrzniana w wyrazie twarzy, za każdym 

razem charakterystyczna dla odpowiednich osób w jakiejś sytuacji życiowej i uzależniona od 

„Pupa”, „gęba” i „łydka”     strona 14 / 40

background image

Witold Gombrowicz „Ferdydurke”

tego, wobec kogo jest przyjmowana.

    Najbardziej znamiennym fragmentem z fabuły powieści, w którym rozważa się „gębę”, są 

ostatnie rozdziały, traktujące o wyprawie Józia i Miętusa w poszukiwaniu parobka oraz o ich 

pobycie w dworku Hurleckich w Bolimowie. Tu bohater obserwuje relacje między warstwami 

społecznymi,   a   więc   tradycyjny   układ   zależności   chłopów   od   szlachty.   Reprezentanci 

poszczególnych warstw znają swoje miejsce   w   hierarchii   społecznej   i   zależnie   od   niego 

legitymują się odpowiednią   „gębą”.   Hurleccy   żyją   ponad   stan,   na   koszt   innych,   a   ich   styl 

ż

ycia jest właściwy dla bogatych  ziemian. Mają też przywilej  korzystania ze służby,  którą 

traktują z wyższością, biją po twarzy lokajczyka itp. Służba, rekrutująca się z wieśniaków, to 

ludzie  prości,   niewykształceni,  posługujący   się   gwarą,   znoszący  bez   sprzeciwu,   a  nawet  z 

akceptacją złe traktowanie ze strony „państwa ze dworu”. Na twarzy Walka wypisany jest 

strach,   pokora,   uległość,   służalczość,   dlatego   też   Miętus   pragnie   go   ośmielić,   skłania   do 

złamania tej formy przez uderzenie w twarz gościa Hurleckich (właśnie Miętusa). Pragnie się 

z nim „bra...tać” i podważa w ten sposób wielowiekowy hierarchiczny podział społeczeństwa 

(zapis   z   wielokropkiem   w   środku   wyrazu   ujawnia   jednak   wahanie   i   sztuczność   owego 

kontaktu, mającego na celu zlikwidowanie nierówności społecznej, a przy tym – zapewnienie 

sobie naturalnej „gęby”).

Józio wobec formy

   Główny bohater przekonuje się, że człowiekowi zawsze i wszędzie w kontaktach z innymi 

towarzyszy   forma   i   nie   można   od   niej   uciec.   Można   jedynie   przyjąć   inną   gębę   niż 

dotychczasowa. Na podstawie osobistych doświadczeń Józio uświadamia sobie, że w różnych 

okolicznościach   był   uwikłany   w   formę,   zaś   zmiana   miejsca   pobytu   i   otaczających   osób 

prowadziła jedynie do przybrania nowej narzucanej mu gęby.

    Witold Gombrowicz sam określił charakter i rolę Józia w powieści: Jakiż jest ów bohater  

Ferdydurke? Wewnętrznie cały jest fermentem, chaosem, niedojrzałością. Aby objawić się na  

zewnątrz,   szczególnie   wobec   innych   ludzi,   potrzeba   mu   formy  (przez  „formę”  rozumiem  

wszelkie nasze sposoby uzewnętrzniania się: słowa, idee, gesty, postanowienia, czyny, etc.). 

Józio wobec formy     strona 15 / 40

background image

Witold Gombrowicz „Ferdydurke”

Lecz  forma  ta  ogranicza  go, gwałci,  wykoślawia.  Zmuszony jest wyrażać się przy pomocy  

ustalonego   systemu   postaw,   sposobów   bycia,   więc   wciąż   jest   nieprawdziwy,   czuje   się  

aktorem. Forma to kostium, który przywdziewamy, by okryć naszą nagość zawstydzającą... a  

zwłaszcza, by wobec innych wydać się bardziej „dojrzałymi” niż jesteśmy. A więc forma nasza  

tworzy się głównie w sferze międzyludzkiej.

6

      Trzydziestoletni   pisarz,   choćby   tylko   na   podstawie   wieku,   wydaje   się   osobą   dorosłą, 

odpowiedzialną, z racji zawodu – wykształconą, zdolną do obserwacji i opisu rzeczywistości. 

Gombrówicz pokazuje jednak Józia jako infantylnego, skłonnego do dziecinnych zachowań, a 

przy tym niedouczonego. Taka kreacja bohatera wiąże się z odbiorem samego pisarza przez 

krytyków jego pierwszego dzieła zatytułowanego Pamiętnik z okresu dojrzewania, w którym 

autor przyznał się do niedojrzałości. Józio – narrator (odpowiednik pisarza) to postać, której, 

mimo wieku, narzucono opinię człowieka zdziecinniałego, niedorosłego, niedoświadczonego. 

Ponowne umieszczenie go w szkole jeszcze bardziej pogłębia ów stan rzeczy, ale jest zarazem 

szansą, że w odpowiednim środowisku wychowawczym  zostanie on ukształtowany według 

powszechnie obowiązujących stereotypów  zachowań. „Upupienie” Józia jest więc wynikiem 

opinii o nim, a zarazem efektem działania belfra Pimki, przedstawiciela oświaty i pokolenia, 

któremu należy się posłuszeństwo i szacunek. Józio poddaje się więc szkolnej rzeczywistości, 

choć niejednokrotnie ma ochotę się wyrwać. Dostrzega fałsz, pozory, udawanie, jednak długo 

nie potrafi przełamać bierności.

     Józio pozostaje „z pupą” podczas pobytu w domu Młodziaków. Tu przeżywa fascynację 

pensjonarką   i   przyjmuje   postawę   zakochanego   młokosa,   który   pragnie   zwrócić   na   siebie 

uwagę, często niekonwencjonalnymi metodami (np. siorbanie podczas obiadu).  Świadomość 

narzuconej mu formy coraz bardziej uwiera i dlatego bohater zdobywa się na prowokacje, 

podstęp,   prowadzi   swoistą   grę,   dzięki   której   demaskuje   fałsz   postawy   „nowoczesnych” 

Młodziaków.  Doprowadziwszy do „kupy”,  zamieszania, chaosu,  ogólnej  bijatyki,  wymyka 

się z mieszczańskiego domu filistrów i udaje wraz z Miętusem na wieś.

    Podczas pobytu w dworku Hurleckich (krewnych Józia) inicjatywę w działaniu przejmuje 

Miętus. Józio tymczasem obserwuje jego starania o pozyskanie względów parobka, przygląda 

się   formom   narzuconym   przez   układ   warstw   społecznych   i   znowu   wymyka   się   podczas 

Józio wobec formy     strona 16 / 40

background image

Witold Gombrowicz „Ferdydurke”

kotłowaniny szlachty z wieśniakami w ogólnej „kupie”, by za chwilę wpaść w objęcia Zosi i 

razem   z   nią   wyruszyć   w   stronę   Warszawy.   Teraz   już   Józiowi   towarzyszy   świadoma   gra 

formą. To on przejmuje inicjatywę i osiąga dominację w układzie z dziewczyną. Przyjmuje 

rolę   zakochanego   młodzieńca,   ponieważ   tego   oczekuje   Zosia,   jednak   od   początku   ma 

pewność,   że nie  będzie się angażował  poważnie w  ów związek.  By usprawiedliwić  swoje 

odejście z Bolimowa bez pożegnania, ustala z Zosią, że jest jej adoratorem, który ją porwał. 

Ś

wiadomie   i   konsekwentnie   Józio   konstruuje   dla   siebie   i   partnerki   nową   gębę.   Dzięki 

przejrzystej kreacji głównego bohatera powieści Gombrowicz ujawnił swoje poglądy na temat 

formy   i   konieczności   trwania   w   niej   na   użytek   układów   międzyludzkich.   Wyraźnie 

przedstawił   też   pogląd   na  temat   dynamiki   ról   –   gęba   jest   zmienna,   ale  zawsze  jakaś   jest, 

ponieważ właśnie ona wynika z relacji z innymi i pozwala je tworzyć.

Koncepcja człowieka

      Główny   bohater  Ferdydurke  nosi   popularne   imię   Józio.   Jest   przeciętnym   człowiekiem 

urodzonym   w   szlacheckiej   rodzinie.   Ma   okazję  zetknąć   się   ze   szkołą   i   nauczycielami,   ze 

ś

rodowiskiem   mieszczańskim   i   chłopskim.   Jest   pokazany   jako   pisarz,   uczeń,   zakochany 

chłopak,   obserwator   zachowań   otaczających   go   osób.   Józio   jest   więc   bohaterem 

uogólnionym,   człowiekiem   w   ogóle.   Jego   literacka   kreacja   jest   odpowiedzią   na   pytanie   o 

koncepcję człowieka w powieści Gombrowicza.

   Jak staraliśmy się wykazać wyżej, jednostka ludzka jest stale tworzona w relacjach z innymi 

osobami.   Jest   przez   nie   i   sytuacje   życiowe   tak   dalece   zdeterminowana,   że   przyjmuje 

określone, zmienne formy, uzależnione od aktualnego układu interpersonalnego. Poruszana w 

tym rozdziale problematyka jest – jak widać – kontynuacją wcześniej podjętych rozważań o 

formie.

Koncepcja człowieka     strona 17 / 40

background image

Witold Gombrowicz „Ferdydurke”

Forma jako wynik relacji międzyludzkich

      W   ujęciu   Witolda   Gombrowicza   człowiek   jest   zdecydowanie   istotą   społeczną,   która 

najlepiej   egzystuje   w   zespole:   w   rodzinie,   grupie   rówieśniczej,   zawodowej,   warstwie 

społecznej   itp.   Za   każdym   razem,   w   kontakcie   z   drugą   osobą,   jednostka   –   jak   już 

stwierdziliśmy – przybiera zależną od konkretnej sytuacji i relacji formę. Uczniem można być 

tylko   wobec   nauczyciela,   mistrza   w   jakiejś   dziedzinie,   chłopem   („chamem”)   wobec 

szlachcica, zakochanym młokosem wobec pensjonarki. Człowiek staje się istotą pełniejszą, 

bogatszą   o   pewne   doświadczenia,   kiedy   spotyka   się   z   innymi   ludźmi   w   różnych 

okolicznościach życiowych. Tak pojmowane stosunki interpersonalne przypominają założenia 

filozofii spotkania (dialogu).

    Człowiek uwikłany w związki z innymi nie tylko przybiera wymuszane na nim formy, ale 

również może być ich wytwórcą, może je wykorzystywać w swoistej grze z otaczającymi go 

osobami.   Raz   przyjmuje   gębę,   innym   razem   ją   narzuca   i   w   ten   sposób   kształtuje   własną 

osobowość, a także wspiera formowanie charakteru i zespołu zachowań tych, z którymi się 

kontaktuje.   Dzięki   formom   ludzie   mogą   się   z   sobą   porozumiewać,   zaś   najbardziej 

powszechnym sposobem komunikowania się jest język (także forma).

     Współistnienie osób prowadzi do gry następującej:  1)  poddanie się formie innej osoby i  

wygaszanie   własnej   cechy  (zdegradowanie   formą),  2)  spotęgowanie   się   cechą   innego  

człowieka  (wywyższenie   lub   upodobnienie),  3)  wytworzenie  nowej   formy  przez   negację,   4) 

wytworzenie   nowej   formy   wobec  (dla)  innego   człowieka.

7

  Tak   widzi   owe   relacje   w 

Ferdydurke Joanna Ślósarska.

   Będąc istotą społeczną, człowiek nie przestaje być tworem biologicznym. Jest więc także, a 

nawet przede wszystkim, zdeterminowany przez ciało, które ze względu na swoje potrzeby, 

odruchy,  instynkty również skłania do podporządkowania się określonym formom. Myśl tę 

celnie   ujął   Zdzisław   Łapiński:  Gorączkowy   ruch,   jaki   obserwujemy   wśród   postaci  

Gombrowiczowskich,   jest   wypadkową   dwu  niezależnych   od   siebie   czynników   –   dynamiki  

biologicznej   i   dynamiki   konwencji   społecznych.   Przed   dynamiką   biologiczną   nie   ma  

schronienia, bo dosięga ona człowieka w nim samym – poprzez jego ciało.

8

Forma jako wynik relacji międzyludzkich     strona 18 / 40

background image

Witold Gombrowicz „Ferdydurke”

   Rola Józia wśród innych ludzi jest dosyć szczególna. Uczestniczy w życiu klasy jako uczeń, 

podporządkowuje się woli belfra Pimki, prowadzi swoistą demaskatorską grę z Młodziakami, 

jest   członkiem   rodziny   szlacheckiej   –   przynależy   do   określonej   warstwy   społecznej,   jest 

kolegą   Miętusa,   rywalem   Kopyrdy,   podrywaczem   Zuty   i   zdobywcą   względów   Zosi.   Po 

bardziej wnikliwej analizie jego relacji z innymi  bohaterami, moglibyśmy wskazać jeszcze 

więcej funkcji, ról czy też zadań głównej postaci Ferdydurke. Józio nie zadowala się jednak 

ż

adną z  tych   sytuacji   i  własnych   form.   Przyjmuje  wobec  nich  dystans,  próbuje  się z  nich 

wyrwać. Mimo niemal bezustannego towarzyszenia mu różnych osób, czuje się wśród nich 

nieswojo, sztucznie. Trwa w świadomości, że wokół niego toczy się gra pozorów, w którą on 

sam się angażuje (najbardziej wyraźnie widać to w jego zafałszowanym stosunku do Zosi).

Rozdwojenie osobowości

     Bohater  Ferdydurke  przeczuwa,   że  człowiek  nie  zawsze  jest  oficjalnie  nienaturalny,   że 

istnieje   jakaś   jego   forma   mówiąca   o   nim   prawdę,   pozaoficjalna,   ta   jednak   jest   skrzętnie 

ukrywana przed innymi (metodą jej poznania jest podglądanie kogoś w sytuacji intymnej, gdy 

jest   sam   i   czuje   się   bezpiecznie,   myśli,   że   nikt   na   niego   nie   patrzy,   np.   w   łazience). 

Egzystowanie   jednostek   w   społeczeństwie   niejako   wymusza   wszelkie   zabiegi,   by   się 

przypodobać   innym,   zwrócić   na   siebie   uwagę,   wzbudzić   zainteresowanie   i   wywołać 

pozytywną opinię o sobie. Jednostka stara się uzyskać względy otoczenia, kokietuje, udaje 

inną niż w istocie jest, by ów cel osiągnąć. Oficjalna, demonstrowana wobec ludzi forma jest 

więc   pozowaniem   na   kogoś   innego,   świadomym   kształtowaniem   własnej   „gęby”   wobec 

innych. Człowiek ma nadzieję, że dzięki oficjalnej formie uzyska akceptację, uznanie, jakieś 

korzyści w kontaktach społecznych.

   Sztuczna, oparta na pozorach i kłamstwie oficjalna sfera osobowości nie jest bynajmniej tą 

najbardziej   rzetelną   i   właściwą.   Jest   jeszcze   ukrywana,   zastrzeżona   tylko   dla   własnej 

ś

wiadomości, sfera pozaoficjalna, prywatna, intymna. W niej zawiera się ludzki biologizm, 

ś

mieszne   słabości   charakteru,   krępujące   upodobania   itp.   Jednak   w   niej   człowiek   jest 

naprawdę sobą, jest naturalny, spontaniczny, prawdziwy.

Rozdwojenie osobowości     strona 19 / 40

background image

Witold Gombrowicz „Ferdydurke”

   Pomiędzy oficjalną a nieoficjalną stroną życia istnieje łącznik – ta sama osoba. Między nimi 

jest jednak też przepaść, one nie spotykają się z sobą w tym samym czasie. Tę drugą mamy 

tylko   dla   siebie   i   w   wyjątkowych   sytuacjach   dla   najbliższych,   do   których   mamy   pełne 

zaufanie. Jest to tabu ściśle chronione i niedostępne dla osób postronnych. Jego ujawnienie 

grozi   katastrofą   towarzyską,   ośmieszeniem,   skandalem,   do   którego   przecież   nikt   nie   chce 

dopuścić.

     Ferdydurke  to   utwór,   w   którym   na   kilku   wyrazistych   przykładach   można   obserwować 

rozdwojenie osobowości. Józio jest zarazem dorosłym pisarzem i niedojrzałym uczniakiem, 

który dopiero zdobywa wiedzę o świecie i ludziach. Pimko jest statecznym belfrem, ale nie 

może oprzeć się pokusie poflirtowania z pensjonarką w nocy, w jej sypialni. Młodziakowie 

stylizują   się   na   nowoczesnych   rodziców,   ale   w   naturalny   (i   całkiem   tradycyjny)   sposób 

troszczą   się   o   przyszłość   swojej   jedynaczki,   gwałtowanie   reagując   na   widok   Pimki   w   jej 

pokoju. Uczniowie bezmyślnie powtarzają utarte slogany podawane im do zapamiętania przez 

nauczycieli,   ale   zdarza   się   pęknięcie   formy   uległości   i   szczere   wyznanie,   że   naprawdę 

Słowacki ich nie zachwyca, choć powtarzali dotąd owe schematyczne sądy. Walek zachowuje 

się jak przystało na parobka, ale wyzwala się w nim potrzeba zrównania ze szlachtą.

      W   świadomości   i   zachowaniu   bohaterów   ujawnia   się   rozdwojenie   ich   samych   na 

przeciwstawne sobie sfery osobowości. Do głosu  dochodzą sprzeczne cechy i zachowania. 

Oficjalnie trzymamy fason i dostosowujemy się do oczekiwań innych, ale w głębi własnego 

„ja”   odczuwamy   inaczej,   buntujemy   się,   jesteśmy   zupełnie   inni,   podtrzymujemy   własny 

indywidualizm.

Niedojrzałość

      Witold   Gombrowicz   poddaje   rozważaniu   problem   niedojrzałości,   jako   najbardziej 

znamienny   rys   człowieka,   który   uważa   się   za   kompromitujący   i   godny   politowania. 

Społeczny stereotyp człowieka dorosłego zobowiązuje do opanowania w kontaktach z ludźmi, 

odpowiedniego   poziomu   wiedzy,   imponującego   dorobku   materialnego   itp.   Tymczasem   w 

każdym   z  nas   –  jak   pokazuje  pisarz  –   tkwi  dziecko.   Każdy ma  swoje  marzenia,  lubi  być 

Niedojrzałość     strona 20 / 40

background image

Witold Gombrowicz „Ferdydurke”

rozpieszczany, ma skłonność do leniuchowania. Dotyczy to zarówno ludzi wkraczających w 

dorosłość,   jak   i   zdecydowanie   starszych.   Wybitni   znawcy   różnych   dyscyplin   naukowych 

również   bywają   „dzieckiem   podszyci”.   Człowiek   nie   jest   istotą   doskonałą   pod   względem 

dojrzałości. Charakteryzuje go niepełność, a więc właśnie niedojrzałość.

     Dążymy   do   dojrzałości,   siły   i   mądrości   wieku   dorosłego,   a   równocześnie   nieodparcie  

pociąga   nas   młodość.   Ale   młodość   to   niższość.   Być   młodym,   to   być   mniej   silnym,   mniej  

dojrzałym, mniej mądrym. I oto zadziwiająca sprzeczność. Z jednej strony człowiek chce być  

doskonały, chce być Bogiem.  Z drugiej, chce być młody, chce być niedoskonały. Człowiek  

dorosły   znajduje   się   więc   pomiędzy   Bogiem   a   Młodym.

9

  Pamiętamy,   że  Ferdydurke  to 

literacka   odpowiedź   na  ataki   krytyków  wywołane   publikacją   debiutanckiego  Pamiętnika   z  

okresu dojrzewania. Zagadnienie to fascynowało pisarza od początku jego twórczości.

     Skoro niedojrzałość jest formą niższą w stosunku do dojrzałości, naturalną koleją rzeczy 

człowiek postrzega innych jako niedojrzałych, nie w pełni ukształtowanych, siebie stawiając 

w  pozycji  wyższej,   w roli  autorytetu  oceniającego.   Dojrzałość i  niedojrzałość znajdują się 

wobec siebie w stosunku doskonałości do niedoskonałości. Lecz z perspektywy niedojrzałości 

doskonałość  dorosłych   okazuje  się  fasadą   kryjącą   fikcje  i   mistyfikacje,   których   obalenie   i 

desakralizacja   nie   jest   rzeczą   trudną,   jeśli   wezwie   się   na   pomoc   sprawy   „niejadalne,  

womitalne,   złe,   dysharmonijne,   odpychające   i   odstręczające,   ach,   szatańskie,   które   zrzuca  

organizm ludzki” [Ferdydurke].

10

      Każdy   człowiek   (przynajmniej   oficjalnie)   zmierza   do   wypracowania   sobie   dojrzalej 

osobowości.   Jest   ona   związana   nie   tyle   z   wiekiem,   co   z   ukształtowaną   formą.   W   tym 

rozumieniu   niedojrzałość   jest   brakiem   owej   formy,   stanem   dochodzenia   do   niej, 

krystalizowania się osobowości, światopoglądu. Bywa, że człowiek pozornie jest dojrzały, ale 

w istocie, w najgłębszych tajnikach własnej psychiki, przechowuje dziecinne marzenia, czuje 

się w  pełni wolny,  umie  się cieszyć  drobnostkami,  korzysta  z umiejętności   fantazjowania. 

Niedojrzałość   jest   zazwyczaj   skrywana.   Zawiera   się   w   nieoficjalnej   sferze   osobowości. 

Gombrowicz   interesuje   się   właśnie   tym,   co   w   człowieku   niedojrzałe,   nieoficjalne.   Ludzie 

dojrzali   są   zakuci   w   różne   formy   i   narzucają   je   innym.   Są   wytwórcami   rygorów,   zasad, 

zakazów   i   nakazów,   krępujących   swobodę   myślenia   i   działania.   Są   przy   tym   zakłamani, 

Niedojrzałość     strona 21 / 40

background image

Witold Gombrowicz „Ferdydurke”

nieszczerzy, nieuczciwi względem innych i siebie samych, bo w istocie wcale nie akceptują 

owych zasad i sami chętnie by je odrzucili w swoim życiu.

      Wojciech   Wyskiehl

11

  zestawił   na   zasadzie   przeciwieństwa   pojęcia   fascynujące 

Gombrowicza. Owe antynomie są – można rzec – konsekwencją porządku i chaosu. Wśród 

nich   wymienione   są:   dojrzałość   –   niedojrzałość,   wyższość   –   niższość,   starość   –   młodość, 

aktywność – gnuśność. Nietrudno zauważyć,  że tak określone antynomie są wynikiem lub 

raczej wariantem pary: dojrzałość – niedojrzałość. Wyraźnie też stereotyp społeczny nakazuje 

doceniać pierwsze z wymienionych  w owych  parach  kategorii. Ich  reprezentanci  dominują 

nad   przedstawicielami   haseł   wymienionych   na   drugim   miejscu.   Tak   właśnie   realizują   się 

relacje międzyludzkie w codziennym życiu: nauczyciele „upupiają” młodzież, rodzice kierują 

losem   dzieci,   szlachcic   wydaje   dyspozycje   lokajowi,   szef   pracownikom   itd.   Pimko   jest 

(przynajmniej oficjalnie) dojrzały, zaś z całą pewnością starszy i o wyższej pozycji społecznej 

od   Józia,   dlatego   uzurpuje   sobie   prawo   do   decydowania   o   jego   przyszłości,   tłamsi   jego 

osobowość, oczekuje posłusznego podporządkowania się. Chociaż niedojrzałość wydaje się 

szlachetna   w   swojej   szczerości,   jest   z   założenia   na   przegranej   pozycji   wobec   sztucznej 

dojrzałości.

     Autor  Ferdydurke  przedstawia problem niedojrzałości na przykładzie szkoły i rodziny – 

instytucji   programowo   narzucających   „pupę”.   Pimko   i   ciotka  Hurlecka   traktują   Józia  jako 

smarkacza,   mimo   że   jest   to   trzydziestoletni   mężczyzna.   Dla   nich   jest   obiektem 

wychowawczego   działania,   źródłem   wspomnień   z   jeszcze   bardziej   niedojrzałego   okresu. 

Przyglądając się gimnazjalistom, można zauważyć,  że przyjmują oni różne postawy wobec 

narzucanej   im  „pupy”.  Grupa  „niewinnych   chłopiąt”  pod wodzą  prymusa  Syfona  stara się 

posłusznie  realizować   wskazówki   belfra,   zaś   zbuntowane  „chłopaki”  z  Miętusem   na  czele 

mówią   „brzydkie   wyrazy”,   stosują   przemoc,   nie   przygotowują   się   do   lekcji.   Pierwsi   bez 

sprzeciwu dają się wpędzić w dzieciństwo (niewinność), drudzy przeciwko temu protestują, 

ale mimo to zachowują swoją niedojrzałość (niewykrystalizowana forma chłystka). Stojący na 

boku   Kopyrda   stylizuje   się   na   nowoczesnego,   niezależnego   młodzieńca,   ale   jest   to   poza 

przybrana   na   użytek   starań   o   względy   pensjonarki.   Niedojrzałość   ujawnia   się   również   w 

listach   pisanych   do   Zuty,   w   których   dorośli   ludzie,   na   wysokich   stanowiskach,   proszą 

Niedojrzałość     strona 22 / 40

background image

Witold Gombrowicz „Ferdydurke”

szesnastolatkę o spotkanie, podrywają ją, a przy tym proszą o dyskrecję, bo sami rozumieją, 

jak bardzo krępujące i kompromitujące może być ujawnienie ich postępowania.

      Niedojrzałość   –   brak   pełnej   formy,   cząstkowość,   niepełność   –   to   problematyka 

przedstawiona   w   teoretycznych   przedmowach   i   opowiadaniach   skrzyżowanych   z   esejem, 

które rozdzielają poszczególne etapy akcji Ferdydurke. Skutki działania „antyFilidora” i jego 

kochanki   wobec   profesora   „Syntetologii”   Filidora   i   jego   żony,   a   następnie   walka 

reprezentanta analizy z przedstawicielem syntezy ujawniają skutki analitycznego rozkładu i 

cząstkowości.  Podobnie rzecz ma się w części  Filibert dzieckiem podszyty  – brak piłki na 

boisku   doprowadza   do   serii   tragicznych   w   skutkach   zdarzeń   i   zachowań   nie   licujących   z 

pozycją i powszechnie znaną statecznością uczestników tych wypadków. Groteskowe ujęcie 

zagadnienia   jeszcze   bardziej   wyostrza   jego   sens.   Niedojrzałość  to   brak   wykrystalizowanej 

formy.

Poetyka utworu

     Ferdydurke,   określana   jako   powieść,   odbiega   od   tradycyjnego   modelu   tego   gatunku. 

Czytelnik   zauważa   zaskakujące   rozwarstwienie   narratora.   Inaczej   jest   skonstruowany   w 

partiach dotyczących losów Józia i fragmentach „dodanych” – tzn. w rozdziałach o Filidorze 

oraz Filibercie i w przedmowach  do tych  części. Tradycyjny,  przyczynowo-skutkowy ciąg 

zdarzeń   jest  w   zasadzie  zachowany,   ale  kojarzony  z  nim   realizm  zostaje  zaburzony  przez 

zastosowanie   poetyki   snu,   naruszenie   logiki   zachowań   bohaterów,   wprowadzenie   części, 

których fabuła dotyczy innych miejsc, bohaterów, sytuacji niż wskazane w opowieści o Józiu 

oraz przez luźną kompozycję. Pisarz stosuje zaskakujące figury stylistyczne, nawarstwienie 

się powtórzeń, symboliczny kod językowy,  wydobywając  w ten sposób efekty  groteskowe 

również na poziomie językowym tekstu.

     Ogólnie rzecz biorąc,  Ferdydurke  to powieść awangardowa, groteskowa, oryginalna pod 

względem   konstrukcyjnym   i   tematycznym,   wykorzystująca   wiedzę   psychologiczną   epoki, 

poszukująca odpowiedzi na pytanie o sposób istnienia człowieka w społeczeństwie.

     Artystyczny   efekt  Ferdydurke  polega   na   stopieniu   poetyki   realistycznej   z   romantyczno-

Poetyka utworu     strona 23 / 40

background image

Witold Gombrowicz „Ferdydurke”

symboliczną. Z tej pierwszej pochodzi automatyzm zdarzeń i odruchów, immanentna logika  

łańcucha   faktów,   niepodległa   wobec   roszczeń   działających   osób,   rodem   z   drugiej   jest  

arbitralność   zestawień  (słów,   rzeczy,   zajść),   poprzez   którą   manifestuje   się   buntowniczy  

indywidualizm narratora.

12

Kompozycja

      Utwór   o   tajemniczym   tytule   jest   intrygujący   pod   względem   strukturalnym.   Słowo 

Ferdudurke  zostało utworzone od nazwiska bohatera powieści Lewisa  Babbit,  które brzmi 

Freddy   Durkee.   Połączone   i   nieco   spolszczone   wyrazy   mają   charakter   asemantyczny,   po 

prostu nic istotnego nie znaczą.

13

  Zawiera się tu sugestia, że mamy do czynienia ze swoistą 

grą   z   czytelnikiem,   zabawą   literacką.   Tymczasem,   chociaż   utwór   ma   luźną   kompozycję   i 

składa się z fragmentów treściowo i formalnie różnych, jest on precyzyjnie przemyślany pod 

względem budowy.

   Wątek fabularny skupiony wokół postaci Józia (zarazem narratora tej opowieści) rozwija się 

w trzech etapach. Rozdziały I-III ukazują głównego bohatera podczas pobytu w szkole, VI-X 

przedstawiają go jako lokatora na stancji w nowoczesnym domu Młodziaków, zaś XIII i XIV 

–   podczas   wędrówki   z   Miętusem   w   poszukiwaniu   parobka,   w   okresie   pobytu   w   dworku 

Hurleckich   i   powrotu   do   Warszawy.   Pisarz   konsekwentnie   rozdziela   fragmenty   akcji 

umiejscowione w różnych środowiskach. Szkoła, stancja i szlachecki dworek to miejsca, w 

których   Józio   wchodzi   w   odmienne   relacje   interpersonalne,   za   każdym   razem   przyjmuje 

jednak określoną formę wyzwoloną przez okoliczności, stopień i rodzaj powiązania z innymi 

postaciami. Fragmenty te są z sobą spójne pod względem stylistyki oraz rozwoju przemyśleń 

Józia.

      Inny   charakter   mają   części   oddzielające   trzy   etapy   losów   Józia.   Są   to   dwukrotnie 

wprowadzone   dwa   rozdziały.   Każda   para   tych   fragmentów   pozostaje   z   sobą   w   związku 

tematycznym:   pierwszy   z   dwu   jest   określony   jako   przedmowa   do   następnego.   Poza   tym 

obydwie   przedmowy   (rozdziały   IV   i   XI)   mają   podobny   –   teoretyzujący,   eseistyczny   – 

charakter, zaś następujące po nich abstrakcyjne, groteskowe opowiadania mają analogicznie 

Kompozycja     strona 24 / 40

background image

Witold Gombrowicz „Ferdydurke”

brzmiące tytuły: Filidor dzieckiem podszyty oraz Filibert dzieckiem podszyty.

   Jak sam narrator-autor sygnalizuje, obydwie części rozdzielające akcję główną (losy Józia) 

zostały  tu   umieszczone   świadomie,   w   oparciu   o   logiczną,   porządkującą   zasadę   symetrii   – 

Choćbym chciał, nie mogę, nie mogę i nie mogę uchylić się żelaznym prawom symetrii oraz  

analogii  (178).   Wyjaśnia   również,   powołując   się   na   argumenty   o   charakterze 

autotematycznym, jaki cel przyświeca twórczemu wysiłkowi:  muszę wprowadzić hierarchię  

mąk oraz hierarchię myśli, skomentować dzieło analitycznie, syntetycznie i filozoficznie, aby  

czytający wiedział, gdzie głowa, gdzie nogi, gdzie nos, a gdzie pięta, by nie zarzucono, żem  

nieświadomy   własnych   celów   i   nie   kroczę   prosto,   równo,   sztywno   jak   najwięksi   pisarze  

wszechczasów,   lecz   w   piętkę   bezsensownie   gonię  (178).   Ujawniona   tu   „męka”

  tworzenia   wiąże   się   z   obawą   użycia  złej   formy,   złego  exterieur'u,   czyli   inaczej   mówiąc  

męczarnia frazesu, grymasu, miny, gęby [...] (179).

      Pisarz   zadbał   więc   o   szczegóły   kompozycyjne,   biorąc   pod   uwagę   relacje   semantyczne 

między – na pozór odległymi tematycznie – częściami. Filibert i Filidor oraz towarzyszące im 

osoby to również niewolnicy form, konwenansów, reguł międzyludzkiej gry.  Podobnie jak 

Józio, a nawet bardziej wyraziście (groteskowe wyolbrzymienie) są określeni przez formę. Ich 

los, byt, życie zależy od „gęby” i zdolności do jej zachowania.

   Na koniec warto wspomnieć o konsekwentnie realizowanej przez pisarza „kupie”, która jest 

efektem   zdarzeń   w   poszczególnych   częściach.   W   szkole   wybucha   konflikt   i   dochodzi   do 

pojedynku na miny pomiędzy Miętusem a Syfonem, angażującego również innych uczniów. 

W rodzinie Młodziaków dochodzi do ujawnienia prawdy o niby-nowoczesnych rodzicach i 

ostatecznej   kotłowaniny   w   pokoju   Zuty,   w   którą   zostają   wciągnięci   Pimko   i   Kopyrda, 

przybyli   na   spotkanie   z   pensjonarką.   Jeszcze   więcej   osób   wpada   w   wir   bójki   wynikłej   z 

konfliktu  form   w  dworku   Hurleckich   w Bolimowie  –   jest   to  przecież   walka   klas   o  swoje 

przywileje i prawa. Ten zabieg można też zaobserwować w daleko idącej rywalizacji Filidora 

i anty-Filidora oraz ukazany z całym  rozmachem w ogólnej bijatyce na stadionie (Filibert  

dzieckiem   podszyty).   Za   każdym   razem   powodem   „kupy”   jest   zburzenie   formy   czy   też 

konflikt pomiędzy różnymi (z reguły przeciwstawnymi) formami.

   Po stwierdzeniu licznych przemyślanych i konsekwentnie realizowanych zabiegów, można 

Kompozycja     strona 25 / 40

background image

Witold Gombrowicz „Ferdydurke”

by   sądzić,   że  Ferdydurke  to   zwyczajna   powieść,   której   autor   zadbał   o   strukturalny 

perfekcjonizm.   Tymczasem   jest   to   utwór   obficie   inkrustowany   licznymi   niespodziankami, 

zaskakującymi   sytuacjami   i  reakcjami  na  różne zjawiska  czy  też   wypowiedzi,  wypełniony 

niezwykłymi przygodami i zdarzeniami, groteską obecną w świecie przedstawionym, a także 

w   języku   postaci.   Wykorzystanie   owej   różnorodności   środków   stanowi   o   atrakcyjności 

książki, zaś ich użycie uzasadnia filozoficzne przesłanie utworu.

      Logika poszczególnych  opowieści  odbiega jednak  od  reguł  rządzących  rzeczywistością. 

Zdarzenia,   w   jakie   został   uwikłany   Józio   (trzydziestolatek   na   nowo   wtłoczony   w   formę 

ucznia) oraz te, które rozgrywają się w opowiadaniach o Filidorze i Filibercie, nie znajdują 

potwierdzenia   w   doświadczeniu   życiowym   czytelników.   Są   one   nieprawdopodobne, 

niesamowite, zaskakujące,  groteskowe i absurdalne.  Postaci zostały ukazane jako nosiciele 

pewnych  postaw lub reprezentanci określonych  zachowań  – nie są to „pełne” osobowości. 

Karykaturalne   wyolbrzymienie   ich   niektórych   rysów   (np.   styl   belfra   lub   nowoczesnej 

rodziny) śmieszy, ale też pozwala bardziej wnikliwie przyjrzeć się formom i ich zmienności. 

Absurd jest tu niejako usprawiedliwiony poetyką oniryczną (jest to jakby akcja rozwijająca 

się we śnie Józia).

      Gombrowicz   sam   daje   czytelnikowi   dowód,   że   dokonał   tu,   co   prawda,   filozoficznej 

interpretacji   ról   społecznych   człowieka,   ale   zrobił   to   w   groteskowy,   zabawny   sposób   i 

czytelnik powinien mieć doń dystans. Zakończenie utworu brzmi:

Koniec i bomba

A kto czytał, ten trąba!

(254).

     Wraz z tytułem sugeruje ono, że powaga miesza się tu ze śmiechem, sens z bezsensem. 

Tytuł i końcowy dwuwiersz stanowi swoistą klamrę formalną utworu. W planie treściowym 

pojawia się ona również całość rozgrywa się od nieprawdopodobnego porwania Józia przez 

Pimkę do szkoły, zaś kończy przypadkowym uprowadzeniem Zosi przez Józia z Bolimowa.

Kompozycja     strona 26 / 40

background image

Witold Gombrowicz „Ferdydurke”

Miejsce, czas, fabuła

      Akcja  Ferdydurke  została   umiejscowiona   w   Polsce,   w   Warszawie   i   w   Bolimowie.   To 

stwierdzenie jednak nie oddaje tego, co jest najbardziej istotne dla wymowy utworu. Otóż, 

chodzi   tu   przede   wszystkim   o   zaznaczenie   –   poprzez   zmianę   miejsca   wydarzeń   –   stanu 

niedojrzałości Józia, który z prywatnej samotni własnego mieszkania zostaje nagle wyrwany i 

„wrzucony”   w   wir   społecznych   rozgrywek,   ścierania   się   różnych   opcji,   kształtowania 

(dopiero kształtowania!) formy – a więc przeniesiony do szkoły. Druga ważna zmiana miejsca 

związana jest z  ujawnieniem  innego  rodzaju formy  – wynikającej  z różnic w stosunku do 

tradycji (staroświeckość – nowoczesność). Trzecia jest jeszcze bardziej znamienna, wskazuje 

bowiem znaczne rozbieżności w mentalności warstw społecznych, a więc rozszerza dyskusję 

o formie na duże grupy ludzi.

     Specyficzne nacechowanie semantyczne (jakby własną formę) mają wnętrza, w których 

ż

yją   bohaterowie.   Pokój   Zuty   od   razu   określa   samą   postać,   która   wypełnia   go   swoim 

charakterem,   stylem   bycia,   zaś   salon   w   ziemiańskim   dworku   i   zastawiony   stół   wskazują 

upodobania   szlachty   itp.   Oprócz   przestrzeni   zamkniętych,   w  Ferdydurke  została   ukazana 

szeroka   panorama   wsi,   natury,   jednak   bez   charakterystycznej   dla   tradycyjnych   gatunków 

powieściowych   techniki   szczegółowego   opisu.   Jest   to   raczej   zasygnalizowanie   otwartości, 

wielkiej przestrzeni bez ludzi, a więc również bez konieczności przybierania i przypinania 

innym „gęby”.

      Myśląc   o   miejscu   akcji  Ferdydurke,   należy   raczej   wskazywać   środowiska,   w   których 

znalazł się główny bohater: szkoła, stancja, dwór szlachecki. Są one tylko kilkoma z wielkiej 

liczby miejsc (środowisk), których  wpływ na psychikę i zachowanie człowieka jest na tyle 

silny, że przyjmuje on dostosowaną do nowych okoliczności „gębę”.

   Czas w powieści Gombrowicza podlega innym zwyczajom niż nakazywałyby prawa fizyki. 

Trzydziestoletni   pisarz   zostaje   potraktowany   przez   profesora   Pimkę   jak   niedouczony 

nastolatek i takim się staje (nie przestając pamiętać o swoim prawdziwym wieku). Jak we śnie 

zdarza się ludziom nagle przenosić w czasie i przestrzeni w dowolnym kierunku, tak bohater 

Ferdydurke  podporządkowuje   się   owej   celowej   i   świadomej   manipulacji   czasem,   którą 

Miejsce, czas, fabuła     strona 27 / 40

background image

Witold Gombrowicz „Ferdydurke”

inicjuje   Pimko.   Dzięki   temu   zabiegowi   pisarz   zrywa   z   realizmem,   wprowadza   element 

oniryczności oraz dopuszcza wszelkie kolejne udziwnienia.

   Czas akcji nie ma tu znaczenia historycznego, chociaż część utworu odnosi się do epoki, w 

której   jeszcze  żyła,   w   znamiennym   dla  siebie   stylu,   zubożała   szlachta   ziemiańska.   Jest   to 

raczej czas potrzebny Józiowi do tego, by nareszcie mógł dojrzeć, przyjąć określoną i bardziej 

zdecydowaną   postawę   wobec   zdarzeń   i   osób.   Okres   pobytu   w   szkole,   na   stancji   oraz 

wędrówka   przez   przedmieścia   i   tereny   wiejskie,   by   ostatecznie   znaleźć   się   w   rodzinnym 

dworku, służą obserwacji i dojrzewaniu do decyzji, by kolejno wyrywać się z tych środowisk, 

by   przyjąć   pozycję   zapewniającą   dominację   nad   innym   człowiekiem   (Zosią)   i   na   koniec 

stwierdzić,   że   bunt   wobec   form   nie   jest   właściwy,   bowiem   zawsze   którąś   z   nich   należy 

przyjąć.   Pojawiają   się   tu   nagłe   przeskoki   czasowe,   np.   wspomnienia   ciotki   Hurleckiej   i 

samego   Józia,   które  mają  unaocznić przedłużającą  się  infantylną   „pupę”  –   formę  dziecka, 

niedojrzałość.

     Opowieść o losach Józia jest ułożona według zasady przyczynowo-skutkowej, jednak ten 

konstrukcyjnie spójny, choć nie zawsze logiczny z życiowego punktu widzenia, ciąg zdarzeń 

jest wielokrotnie rozrywany przez elementy jakby „z innej bajki” lub z innego snu. Technika 

splatania się płaszczyzn fabularnych  wywiedzionych z różnych światów (np. związanych  z 

Filidorem i Filibertem) pozwala jednak na wzmocnienie myśli filozoficznej, która unosi się 

nad całym dziełem.

      Fabuła   odbiega   od   reguł   tworzenia   jakiegoś   jednego   typu   powieści.   Można   tu   spotkać 

elementy prozy przygodowej, miłosnej, społecznej, psychologicznej, a także innych gatunków 

literackich.   Zaburzenie   porządku   fabularnego,   niesamowitość   zdarzeń,   brak   realistycznej 

logiki ich przebiegu, wrażenie snu i zarazem jawy, prawdy i fałszu, spokoju i lęku w psychice 

głównego   bohatera   sprawiają,   że   czytelnik   zauważa   tu   parodię,   która   dotyczy   środowisk, 

pozorowanych   zachowań,   poczucia   dorosłości   itp.   Narzucony   w   utworze   dystans   do 

przedstawionych   zdarzeń,   osób,   stylów   życia   towarzyszy   również   dystansowi   wobec 

tradycyjnych   jednoznacznych   form   literackich   –   stąd   również   gra   przynależnymi   do   nich 

ś

rodkami wyrazu.

Miejsce, czas, fabuła     strona 28 / 40

background image

Witold Gombrowicz „Ferdydurke”

Narracja

   Jak przystało na powieść awangardową, autor w oryginalny sposób kształtuje narratora (lub 

raczej narratorów). Jak wspomnieliśmy wyżej, utwór jest zbudowany na elementach (żeby nie 

powiedzieć:   na   gruzach)   tradycyjnych   form   wypowiedzi.   Pisarz   wybiera   z   nich   dowolne 

cechy,   swobodnie   je   zestawia,   ale   wykorzystuje   w   pełni   świadomie   (świadczą   o   tym 

metaliterackie uwagi narratora-autora). Relacja Józia o swoich przygodach i refleksjach jest 

ukształtowana niekiedy jak dziennik intymny, innym razem jak reportaż, kiedy indziej – jak 

powiastka filozoficzna lub jak zaczepna, groteskowa, parodiująca traktaty filozoficzne mowa 

myśliciela bawiącego się językiem.

     W typowej powieści realistycznej narracja była obiektywna, trzecioosobowa, jej nadawca 

nie należał do świata przedstawionego, nie był bohaterem dzieła, wypowiadał się jednolitym, 

pozbawionym   ekspresji   stylem.   W   powieści  Ferdydurke  narracja   jest   o   wiele   bardziej 

złożona, rozdzielona pomiędzy trzech nadawców, z których każdy posługuje się trochę innym 

stylem i przedstawia różne sprawy.

     Najwięcej miejsca zajmuje opowiadacz, który jest zarazem głównym  bohaterem utworu. 

Józio reprezentuje też w pewnym sensie autora książki (zgodność pewnych cech, szlacheckie 

pochodzenie, pisarz). Tworzy on jakby pamiętnikarski zapis swoich przygód i przeżyć, a więc 

jego uwagi są subiektywne, pełne ekspresji, ujawniają stany psychiczne mówiącego.

   Inny punkt widzenia reprezentuje narrator w Przedmowach do dwu opowiadań dodanych do 

fabuły o Józiu Kowalskim. Tekst pochodzi wyraźnie od autora, który uzasadnia swoją decyzję 

o napisaniu owych wstępów, określa ich funkcję i charakter wprowadzonych utworów. Są to 

fragmenty   o   zagęszczeniu   dygresji   metaliterackich   i   filozoficznych,   jakby   komentarze 

odautorskie, pozwalające zrozumieć intencje pisarza.  Są one wyrażone w pierwszej osobie 

liczby   pojedynczej.   Ów   narrator   utożsamia   się   jednak   z   Józiem,   mówiąc   np.  Pimko   mnie 

upupił (67).

      Odmienną   konstrukcję,   zbliżoną   do   narratora   powieści   realistycznej,   przedstawia 

opowiadacz   zdarzeń,   w   jakie   uwikłani   zostali   Filidor,   Filibert   i   ich   otoczenie   (narratorzy 

poszczególnych   opowiadań   są   wariantem   tego   samego   modelu).   Chociaż   jest   to   narracja 

Narracja     strona 29 / 40

background image

Witold Gombrowicz „Ferdydurke”

trzecioosobowa, oddaje zdarzenia tak niesamowite i sprzeczne z regułą prawdopodobieństwa, 

ż

e o realizmie nie może tu być mowy.

      Wykorzystanie   w   utworze   różnych   perspektyw   narracyjnych   i   –   co   za   tym   idzie   – 

odmiennych form wypowiedzi sprawiło, że czytelnik otrzymał książkę zaskakującą nie tylko 

pod   względem   tematyki,   ale   również   sposobu   jej   ujęcia.   Nowatorskim   zabiegiem   był 

prowadzony przez narratora (pisarza) jednostronny „dialog” z czytelnikiem (zwroty,  np. na 

końcu   książki).   Atrakcyjność  Ferdydurke  podważa  zarazem   dotychczasową   tradycję   prozy 

realistycznej   i   naturalistycznej,   odbiega   również   od   typowej   powieści   psychologicznej,   a 

także od pamiętnika w pełnym sensie tego terminu. Poza groteskowym, satyrycznym ujęciem 

rzeczywistości przedstawionej, wnosi komentarz do obowiązujących w literaturze konwencji i 

upodobania do czystości gatunkowej, łamiąc uświęcone wcześniejszą praktyką zasady.

Bohaterowie

   Postaci Ferdydurke nie zostały skonstruowane jako pełne osobowości. Prawie wcale nie ma 

informacji o ich przeszłości. Są one tylko nośnikami pewnych aktualnie rozważanych form, 

mają określone „gęby”, które zostały im przypięte w danej sytuacji wobec takich a nie innych 

osób („gęb”). Pełnego rysunku psychologicznego nie uzyskał nawet główny bohater utworu. 

W   tej   części   naszego   opracowania   przedstawimy   tylko   kilka   postaci   z   powieści 

Gombrowicza,   by   wskazać   ich   funkcje   i   ujawnić,   że   istotnie   są   one   zaledwie   szkicem 

bohatera  literackiego.  To  „uproszczenie”  jest  konsekwentnym   celowym  zabiegiem   pisarza, 

wskazującym, że zbyt rozlewne, szczegółowe prezentacje osób, nie zawsze są uzasadnione i 

konieczne.   Wydaje   się,   że   Gombrowicz   sięgnął   tu   do   psychologicznej   teorii   zwanej 

behawioryzmem   –   analizy   psychiki   poprzez   obserwację   zachowań,   wyglądu   zewnętrznego 

osób.  Ferdydurke  jest   dziełem   nowatorskim   również   w   zakresie   sposobu   kreowania 

bohaterów literackich.

     Józio  to trzydziestoletni pisarz, którego wiedza i umiejętność radzenia sobie w różnych 

sytuacjach   odbiegają   od   modelu   właściwego   dla   człowieka   dorosłego,   tzn.   dojrzałego. 

Dokonuje się w nim jak gdyby rozdwojenie (widzi własnego sobowtóra): mimo wieku jest 

Bohaterowie     strona 30 / 40

background image

Witold Gombrowicz „Ferdydurke”

niedojrzały. Jest on zarazem narratorem opowieści o własnych przygodach, przekazuje swoje 

refleksje dotyczące sposobu istnienia człowieka wśród innych. Podejmuje próby uwolnienia 

się z  narzucanych   mu  form,  nie chce  być   traktowany  jak dziecko   ani w  szkole,   ani przez 

krewnych.   Wpada   również   w   sidła   własnej   niedojrzałości,   zakochując   się   w   pensjonarce 

Zucie i starając się zwrócić jej uwagę dość „szczeniackimi” metodami. Na koniec przyjmuje 

do   wiadomości,   że   całkowite   uwolnienie   się   od   formy   nie   jest   możliwe   i   już   świadomie 

przyjmuje kolejną, a nawet sam narzuca „gębę” dziewczynie.

     Miętus,  ordynarny   łobuz  (27),   jest   niemiłym   wyrostkiem,   którego   słownictwo 

naszpikowane  jest   wulgaryzmami.   Zdaje   on   sobie  sprawę   z  tego,   że  nie  tylko   niewinność 

(„pupa”)   uczniaka,   ale   również   forma   zbuntowanego   chłopaka   są   pozerstwem.   Pragnie 

ucieczki   od   „inteligenckich   fizdrygałków”   (35)   do   parobka   –   a   więc   do   naturalności, 

szczerości, bezpośredniości. Nie dostrzega jednak własnej sztuczności w upodobnieniu się do 

wieśniaków.

     Syfon,   przeciwwaga   Miętusa,   inaczej   Pylaszczkiewicz,   to   reprezentant   ugrzecznionych 

niewinnych chłopiąt we wszystkim podporządkowanych szkolnemu systemowi. Jest zawsze 

przygotowany   do   lekcji,   nie   używa   wulgarnych   słów,   gotów   jest   bronić   się   przed   próbą 

narzucenia   mu   „gęby”   zbuntowanego,   niepokornego   chłopaka.   Ubiera   się   i   zachowuje 

zgodnie z oczekiwaniami nauczycieli. Ma opinię kujona, lizusa, ale też wybawiciela podczas 

lekcji.   Zgwałcony   przez   uszy  nie  potrafi   już   normalnie  egzystować   i   ostatecznie   popełnia 

samobójstwo.

     Pimko  jest   belfrem   w   doskonałej   postaci,   wizytatorem   powołanym   do   kontroli   stanu 

edukacji i wychowania w gimnazjach.  T. Pimko, doktor i profesor, a właściwie nauczyciel,  

kulturalny filolog z Krakowa, drobny, mały, chuderlawy, łysy, i w binoklach, w spodniach  

sztuczkowych,   w   żakiecie,   z   paznokciami   wydatnymi   i   żółtymi,   w   bucikach   giemzowych,  

ż

ółtych  (17). W innym miejscu czytamy o nim:  dystyngowany, kordialny, starawy profesor  

jeszcze z przedwojennej Galicji  (106). Prototypem tego bohatera był profesor Uniwersytetu 

Jagiellońskiego,   Tadeusz   Sinko   (brzmieniowa   gra   nazwisk)   –   jest   to   więc   parodystyczna 

kreacja znanej osoby. Pimko prowadzi przebiegłą grę z uczniami, by tym skuteczniej wpędzić 

ich w poczucie dziecięcości i niewinności. Podrzucając kartkę, a więc działając podstępnie, 

Bohaterowie     strona 31 / 40

background image

Witold Gombrowicz „Ferdydurke”

pokazuje   nauczycielowi,   że   wszelkie   metody   są   dobre,   by   uzyskać   oczekiwany   efekt. 

Przyjmuje postawę autorytetu i tonem nie znoszącym sprzeciwu przemocą zabiera Józia do 

szkoły, uprzednio przeegzaminowawszy go z wiedzy szczegółowej w różnych dyscyplinach. 

Bez owego  terenu  działania, którym  jest szkoła,  Pimko byłby  nikim. Szkoła zapewnia mu 

możliwość   realizowania   się   w   formie   belfra.   Reprezentuje   on   konserwatywny   pogląd   na 

system   oświaty.   Działa   schematycznie,   według   z   góry   zakładanego   i   wypróbowanego 

scenariusza. Jego wyniosła belferskość zostaje zdegradowana podczas przyłapania go w nocy 

w pokoju Zuty. Sidła zastawione nań przez Józia sprowadzają belfra do pozycji prymitywnej 

istoty biologicznej, kierującej się instynktami.

     Bladaczka  to   bezmyślny   nauczyciel,   podporządkowany   schematom,   nazywany   tak  dla  

szczególnie  niezdrowej  i  ziemistej  cery  (40),  który każe  uczniom powtarzać utarte frazesy, 

niezgodne z odczuciami i przekonaniami młodzieży,  np.  Słowacki wielkim poetą był!  (42). 

Jego postać obnaża schematyczność szkolnej edukacji.

     Młodziakowie  są przykładem fałszywej formy. Stylizują się na nowoczesnych rodziców, 

tzn.   tolerancyjnych   pod   względem   obyczajowym.   Wiktor   Młodziak   jest   inżynierem   i   to 

zobowiązuje   go   do   zachowania   powagi   i   stateczności.   To  Europejczyk,   inżynier   i  

uświadomiony urbanista, który kształcił się w Paryżu [...], czarniawy, w ubraniu – swobodny,  

w bucikach żółtych, giemzowych  [...],  w kołnierzyku á la Słowacki i w rogowych okularach,  

pozbawiony   przesądów   czerstwy   pacyfista   i   wielbiciel   naukowej   organizacji   pracy,   z  

dowcipami i anegdotami naukowymi oraz dowcipami z kabaretów [...] (131). Prawdziwe „ja” 

ujawnia   w   intymnych   sytuacjach   –   w   łazience   (typowy   inteligent-chamuś   z   gębę   tak  

kretynicznie krotochwilną, obmierźle sprośną i plugawo zbaraniałą – 157) oraz w rozmowie z 

ż

oną w sypialni, gdzie posługuje się zdrobnieniami i zachowuje infantylnie.

     Młodziakowa, kobieta dość otyła, lecz inteligentna i uspołeczniona, z bystrym i bacznym  

wyrazem   twarzy,   członkini   komitetu   dla   ratowania   niemowląt   lub   dla   zwalczania   plagi  

ż

ebraniny dziecięcej w stolicy (106). Joanna nie pracuje zawodowo, ale aktywnie uczestniczy 

w   działalności   społecznej.   Pozę   nowoczesności   przerywa   jedynie   podczas   czynności 

wykonywanych   w   łazience.   Młodziakowie   są   w   istocie   zakuci   w   formę   staroświeckich 

rodziców, którą na co dzień skrzętnie ukrywają, ale ostatecznie obnażają w reakcji na wizytę 

Bohaterowie     strona 32 / 40

background image

Witold Gombrowicz „Ferdydurke”

starego belfra w sypialni ich córki.

   Zuta Młodziakówna jest symbolem młodości, nowoczesności, witalności, sportu i seksu – 

zjawisko potężne (101) w oczach Józia. Lat szesnaście, sveater, spódnica, gumiane sportowe  

półbuciki,   wysportowana,   swobodna,   gładka,   gibka,   giętka   i   bezczelna!  (101). 

Demonstracyjnie   lekceważy   autorytety,   zachowuje   się   niegrzecznie   wobec   starszych,   jest 

bardzo   samodzielna,   wiele   czasu   poświęca   podtrzymywaniu   dobrej   kondycji   fizycznej. 

Zwraca  na  siebie  uwagę  mężczyzn  w  różnym  wieku.   Bez   większych  starań   rozkochuje w 

sobie Józia.

     Hurleccy  reprezentują warstwę szlachecką. Mimo zubożenia, żyją ponad stan, wystawnie 

jadają,   źle   traktują   służbę.   Konstanty   (wuj   Józia)   jest   bezwzględny   i   wyniosły   wobec 

parobków, zaś żonie pozwala na infantylizujące zdrobnienie: Kociu (199). Jest chudy, wysoki,  

wymoczkowaty,   łysawy,   o   cienkim   długim   nosie,   z   długimi,   cienkimi   palcami,   o   wąskich  

ustach i delikatnych chrapach, o bardzo wykończonych manierach, wyrobiony i otrzaskany, z  

nadzwyczajną swobodą bycia i niedbałą elegancją światowca [...] (199). Owa poza pęka, gdy 

wychodzi   na   jaw,   że   za   sprawą   Miętusa   służba   pozwala   sobie   krytykować   zachowanie 

członków   rodziny   Hurleckich,   że   dochodzi   niemal   do   przewrotu   klasowego.   Owe 

anarchistyczne tendencje obnażają prawdziwą formę Konstantego, człowieka niekulturalnego, 

zdolnego   do   zadawania   bólu   i   wykorzystywania   swojej   społecznej   przewagi.   Ciotka   jest 

uosobieniem ciepła, opiekuńczości, nadmiernej czułości, uporczywie i nieznośnie wspomina 

dzieciństwo   Józia   z   jego   wstydliwymi   szczegółami.   Wszystkich   do   znudzenia   częstuje 

cukierkami.  Stara się łagodzić wszelkie napięcia.  W  sytuacji  przełamywania buntu Walka, 

podczas bicia go przez jej męża i syna, nie angażuje się, tylko szybko i obojętnie wycofuje, 

sygnalizując,   że   jej   dobrotliwość   i   życzliwość   wobec   świata   nie   jest   formą   prawdziwą   i 

doskonalą.

     Walek – parobek i lokajczyk w dworku Hurleckich – doskonale zna swoje miejsce wśród 

służby   i   pokornie   znosi   wszelkie   przykrości.   Jego   bierność   przełamuje   jednak   Miętus   i 

dochodzi   do   jawnego   złamania   dawnej   formy.   Jego   wygląd   zewnętrzny   świadczy   o 

przeciętności,   zwyczajności,   naturalności,   braku   ogłady:  miał   nie   więcej   niż   osiemnaście,  

duży ni mały, nie brzydki ż nie przystojny – włosy miał jasne, ale blondynem nie był. Uwijał  

Bohaterowie     strona 33 / 40

background image

Witold Gombrowicz „Ferdydurke”

się i obsługiwał boso [...] (200). Jego „gęba” została określona jako naturalna, ludowa, grubo  

ciosana i zwykła  [...],  która przenigdy nie zyskała godności twarzy  [...] (201). Opis postaci 

Walka,   reprezentanta   ludu,   ma   na   celu   ukazanie   braku   godności   warstwy   upodlonej, 

sprowadzonej   do   roli   służby.   W   innym   miejscu   Józio   opisuje   ludzi   szczekających, 

upodobnionych do psów, którzy w tej formie bronią się przed jeszcze większym wyzyskiem. 

Walek nie w pełni rozumie sens zachęty Miętusa do bicia go po twarzy. Po oporach jednak 

znajduje w tym satysfakcję. Zmiana formy i niemożność powrotu do poprzedniej prowadzi do 

ogólnej   „kupy”   –  walki  wsi  z  dworem.  W  nowej  roli  Walek  jednak   nie  umie się  w pełni 

odnaleźć, jest to dla niego forma obca, nienaturalna z punktu widzenia parobka.

     Filidor,   profesor   Syntetologii   uniwersytetu   w   Leydzie,   działał   w  patetycznym   duchu  

Wyższej   Syntezy   głównie   za   pomocą   dodawania   +   nieskończoność.   [...]  Był   to   mężczyzna  

dobrego wzrostu, niezłej tuszy, z rozwianą brodą i twarzą proroka w okularach (85). Stacza 

on niezwykły pojedynek  filozofów ze swym  przeciwieństwem, anty-Filidorem,  profesorem 

działającym w służbie Analizy. Ofiarą pada przede wszystkim jego żona (a także kochanka 

anty-Filidora), następnie majątek, by na koniec policzek wymierzony mu przez przeciwnika 

przywrócił właściwą syntetyczną formę i zdrowie profesorowej. Jest to postać abstrakcyjna o 

absurdalnym sposobie bycia, służąca egzemplifikacji tezy, że każdy ruch wywołuje stosowny 

anty-ruch,   każda   osoba   ma   swoje   przeciwieństwo,   na   dwu   biegunach   rzeczywistości   jest 

synteza i analiza.

     Filibert, określony tu ironicznie i zarazem górnolotnie jako Philippe Hertal de Filiberthe, 

jest   (podobnie   jak   Filidor)   znakiem,   że   akcja   wywołuje   reakcję.   Zareagowawszy   na 

zamieszanie na stadionie, zapytał – poczuwszy się dżentelmenem – czy ktoś chce obrazić jego 

ż

onę. Kiedy zjawiło się wielu gotowych  ją obrazić i stanąć do pojedynku,  on jak dziecko 

zawstydził   się   i   poszedł   do   domu  (185),   ujawniając   swoją   niedojrzałość,   mimo   wcześniej 

przyjmowanej formy dżentelmena gotowego bronić honoru swojej małżonki.

Język

   W warstwie językowej Ferdydurke jest również powieścią złożoną, intrygującą, oryginalną 

Język     strona 34 / 40

background image

Witold Gombrowicz „Ferdydurke”

i  groteskową.   Utwór cechuje  się  wielostylowością.  Każdemu  stylowi  dostępna   jest  jedynie  

cząstka  prawdy,  każda   wypowiedź   zdradza  swego  autora  kreując  niejako  własny  podmiot.  

Gornbrowicz   nie   formułuje  „naturalnych”  wypowiedzi   literackich,   nie   odrzuca   starych  

konwencji,   aby   ustanawiać   nowe,   uznawane   za   niekonwencje   –   lecz   stylizuje,   parodiuje

przedrzeźnia”  najróżniejsze   wzorce   wypowiedzi   literackich.   Samo   zorganizowanie 

komunikatu   pełni   niejako   rolę   cudzysłowu,   w   który   ujęte   zostają   sensy   słów   i   zdań.   [...] 

Gornbrowiczowska stylizacja mniej lub bardziej zbliża się do parodii

14

 – ale odczytywanie jej 

jako dialogu z innymi tekstami zuboży jej sens, bo autor przedstawia w niej nie swoim stylem 

własne problemy.

    Poszczególne postaci wypowiadają się w sposób charakterystyczny dla przyjętej przez nie 

„gęby”, zaś jego naruszenie jest równoznaczne z odrzuceniem nieszczerej, fałszywej formy. 

Młodziak   rezygnuje   z   powagi   i   nowoczesnej   pozy,   by   w   zaciszu   sypialni   posługiwać   się 

ż

ałosnym,   infantylnym   stekiem   zdrobnień   irytujących   jego   żonę,   np.   majteczki,   majtaski, 

zdradunia,   zdradeczka,   karczek.   Dowcipkuje,   używając   protekcjonalnego   tonu   i   stylu 

potocznie nazywanego „świntuszeniem”. Parobek Walek używa gwary – prostackiego języka 

niewykształconych   wieśniaków,   zaś   silenie  się  na  wielkopański   styl   przy  stole  Hurleckich 

wypada  żałośnie.   Podobnie  zaskakująco   i  dziwacznie  brzmi   gwara   w  ustach  Miętusa:  Nie  

wyjode,  powiedom, nie wyjode, jescebyk!  (233).  Takich przykładów obnażania prawdziwej 

„gęby” przy pomocy języka jest tu wiele. Uczniowie posługują się swoim żargonem  – np. 

postawił mu kica (56), tzn. ocenę niedostateczną.

     Przy pomocy narratora autor kompromituje również zawikłany,  zmetaforyzowany język 

poezji,   dając   swoje   tłumaczenie,   w   którym   każdy   wyraz   został   zastąpiony   słowem  łydka 

(150). Podejmuje też dyskusję z tematycznymi upodobaniami literatury, stosując wymowne 

porównania i oksymorony:  Nie, nie mówcie mi o tych waszych zrymowanych bólach, które  

połykamy gładko jak ostrygę, nie mówcie o cukierkach hańby, kremie czekoladowym zgrozy,  

ciasteczkach nędzy, landrynkach cierpienia i smakołykach rozpaczy (138).

    Fragmentem o podobnym przesłaniu, szczególnie obficie wyposażonym w wyliczenia, jest 

Przedmowa   do   Filiberta   dzieckiem   podszytego  (178-182),   gdzie   rozważania   teoretyczne   o 

literaturze   wspiera   pobrzmiewające   drwiną   wypunktowanie   „w   słupku”   różnych   rodzajów 

Język     strona 35 / 40

background image

Witold Gombrowicz „Ferdydurke”

męki,   leżących  u   podstawy   księgi  (179-180),   tzn.   u   źródeł   twórczości,   oraz   podobne 

zestawienie powodów (i odbiorców), dla których dzieło powstało (181-182).

      Od   tradycji   literackiej   odbiega   również   sposób   konstruowania   opisów   przyrody.   W 

Ferdydurke są one jeszcze mniej istotne i dużo skromniejsze niż charakterystyki postaci. Wieś 

została przedstawiona w kilku zasadniczych zarysach, pojedynczymi słowami lub strukturami 

eliptycznymi:  Przestrzeń. Na widnokręgu – krowa. Ziemia. W dali przeciąga gęś. Olbrzymie  

niebo. We  mgle horyzont siny  (190).  Nie ma  w nich epickiej rozlewności i nastrojowości. 

Autor zrezygnował też z popisów stylistycznych, a więc odciął się od tradycyjnej prozy takie 

pod względem opisów.

      Język  Ferdydurke  jest   jak   gdyby   zabawą   słowną.   Mnóstwo   tu   wyliczeń,   rymowanek, 

splotów   stylu   wysokiego   i   niskiego,   operowania   kontrastowymi   zestawieniami, 

powtórzeniami   leksykalnymi   oraz   składniowymi   (np.   nagromadzenie   imiesłowowych 

równoważników zdania – por. s. 12, częste stosowanie inwersji). Język  jest pokazany jako 

najbardziej   uzewnętrzniony   składnik   formy   i   narzędzie   jej   narzucania.   Zwracając   się 

zdrobniałymi słowami do uczniów, stosując infantylne  cip, cip, cip  i tym  podobne chwyty 

językowe, Pimko zmusza ich do trwania w dzieciństwie, w formie, którą dla nich uznał za 

najwłaściwszą.   Niektórzy   z   nich   próbują   ją   złamać   przy   pomocy   wysoce   niestosownych 

„brzydkich wyrazów”.

     Przy pomocy języka można również wartościować innych i ich poczynania, np. wyraźnie 

negatywny wydźwięk mają słowa: chłoptyś, chłopięta.

     Dzięki umiejętnemu manipulowaniu językiem autor uzyskuje nowe niepowtarzalne sensy, 

np.   mówiąc   o   Pimce,   Józio   stwierdza:  kulturalnie,   jawnie,   legalnie,   oficjalnie  i   formalnie 

profesorem   przyniewalał  (153).   Po   wyliczeniu   (to   częsty   środek   stylistyczny   w   powieści) 

przysłówków   użytych   w   funkcji   okolicznika   sposobu   następuje   wiele   wyjaśniający 

neologizm: przyniewalał. Jest to kontaminacja (ściągnięcie w jedną postać wyrazową) dwóch 

słów:  przywalał  i  zniewalał.   Znaczenia   obu   składników   neologizmu   są   w   nim   zawarte   i 

dodatkowo podkreślone oryginalnym wynalazkiem słowotwórczym.

    Najbardziej istotne znaczenie dla odbioru dzieła ma wymyślony przez autora symboliczny 

kod pojęć określających różne formy: „pupa”, „gęba”, „łydka”. Ich znaczenie wskazaliśmy w 

Język     strona 36 / 40

background image

Witold Gombrowicz „Ferdydurke”

rozdziale poświęconym formie. Trzy proste określenia z języka potocznego, które oznaczają 

różne   części   ciała,   stały   się   więc   pojęciami   filozoficznymi,   odnoszącymi   się   do   sposobu 

istnienia człowieka wśród innych  ludzi. Jedno z nich ma charakter szczególny – „pupa” to 

znak dziecięcości, określenie zawiera w sobie niewinność, sympatię do malucha, konieczność 

opiekowania się nim itp. Przynależy ono do mowy dziecięcej lub ewentualnie do słownika 

opiekunów dzieci.  W powieści  ma rangę  symbolu,  zaś jego  przeciwwagą  jest,  podobne w 

brzmieniu, wulgarne słowo na literę d. „Łydka” jest słownym symbolem sportu, młodości i 

witalności   oraz   zgrabnej,   atrakcyjnej   sylwetki.   Wyraz   ten   należy   do   języka   biologii   oraz 

ogólnego.   „Gęba”   jest   znakiem   maski   narzucanej   człowiekowi   przez   otoczenie,   zaś   samo 

słowo ma charakter kolokwialny.

     Język  Ferdydurke  jest bogaty pod względem  innowacji i wykorzystania semantycznych 

właściwości   słownictwa   oraz   konstrukcji   składniowych,   często   powtarzanych, 

nawarstwianych,   wzmacnianych   w   wyliczeniach   po   to,   by   zaznaczyć   w   odbiorze 

czytelniczym   wszystko   to,   co   autor   uznał   za   istotne.   Sposób   wypowiadania   się   postaci 

sygnalizuje zarazem, jaką przyjęła formę, jest więc ważnym czynnikiem jej konstruowania i 

zarazem obnażania.  Poprzez język  można  przeciwstawić się formie,  zmienić  ją. Język  jest 

więc dla Gombrowicza nie tylko tworzywem literackim, ale codziennym sposobem istnienia.

Ferdydurke jako uniwersalne dzieło filozoficzno-psychologiczne

    Dyskusja o formie, jaka odbywa się na kartach Ferdydurke, dotyczy przedstawionych tam 

postaci i modeli ich zachowania. Jak wskazaliśmy wyżej, dzieło jest nowatorskie nie tylko 

pod względem  tematycznym,  ale również jako przykład  powieści awangardowej,  wyraźnie 

odmiennej od tradycji epickiej.

     Jest to satyryczna wizja sztywnych  reguł  i póz rządzących  ludźmi wtopionymi w różne 

ś

rodowiska.   Wyśmianie   schematów   szkolnych,   mody   na   nowoczesność,   hierarchii   warstw 

społecznych   jest   zbudowane   na   zabiegach   groteskowych.   Absurdalne   przygody   Józia 

wynikają z posądzenia o niedojrzałość. Próby obrony przed narzucanymi formami prowadzą 

jednak donikąd i również są tu ośmieszone. Można więc uznać, że jest to zabawna opowieść o 

Ferdydurke jako uniwersalne dzieło filozoficzno-psychologiczne     strona 37 / 40

background image

Witold Gombrowicz „Ferdydurke”

losach   bohatera   zaplątanego   w   sidła   wewnętrznego   konfliktu   pomiędzy   wiekiem 

ś

wiadczącym o dorosłości a poczuciem niedojrzałości. Tymczasem Ferdydurke, przy sporym 

ładunku   komizmu   i   groteski,   jest   utworem   w   gruncie   rzeczy   poważnym   i   doniosłym, 

sytuującym  się w nurcie rozważań o koncepcji człowieka i relacjach  międzyosobowych  w 

społeczeństwie.

     Utwór Gombrowicza jest w dużej mierze powieścią psychologiczną, opartą na przejętej z 

psychologii   technice   behawiorystycznej   –   tzn.   opisu   postaci   poprzez   elementy  zewnętrzne 

(głównie   zachowanie).   Z   takiego   ujęcia   wyrasta   ogląd   i   ocena   osób   przedstawionych   w 

Ferdydurke  oraz   system   symbolicznych   pojęć   określających   ich   sposób   istnienia.   Z   kolei 

stwierdzenie,   że   człowiek   funkcjonuje   w   społeczeństwie   zamknięty   w   jakiejś   formie,   z 

przypiętą „gębą”, prowadzi do konstatacji, że nie jest to jego jedyne oblicze, a na pewno nie 

ma wiele wspólnego ze szczerością i prawdą. Jest więc istotą rozdwojoną pomiędzy to, co 

oficjalne,   a   to,   co   nieoficjalne,   osobiste,   ukrywane,   ocierające   się   nieraz   o   śmieszność. 

Człowiek popada w konflikt z własną formą, poszukuje ucieczki, przeżywa w związku z tym 

lęki   egzystencjalne   (tu   ukazane   groteskowo,   a   więc   tym   bardziej   wyraziście   i   dosadnie). 

Ujęcie behawiorystyczne ustępuje niekiedy rozważaniom wyrosłym z ducha psychoanalizy – 

Józio śni, widzi siebie (sobowtór), sięga do pomysłów rodem z analizy freudowskiej – próba 

zwrócenia   na   siebie   uwagi   Zuty   oraz   zmuszenia   jej   do   złamania   własnej   formy   (np. 

okaleczona mucha obok róży w sportowym bucie), oparta na przewidywaniu jej reakcji.

    Gombrowicz jako agnostyk nie analizuje relacji jednostki ludzkiej do Boga, widzi ją tylko 

jako   ustawioną   względem   innych   ludzi.   Jednak   –   pozbawiona  Boga   –  nie  jest,   jak   by  się 

mogło wydawać wolna i w pełni samodzielna, ponieważ zniewalają ją otaczające osoby.

   Owe psychologiczne rozważania sytuują się na pograniczu filozofii i socjologii. Człowiek – 

jak stwierdza autor – jest istotą społeczną. Koncepcja człowieka, jego sposób istnienia zależy 

od grupy rodzinnej, zawodowej, środowiskowej, w której przyszło mu żyć. Jest taki, a nie 

inny,  bo takim chce go widzieć otoczenie, bo taką formę narzucają mu warunki, sytuacje, 

ludzie.

     Ferdydurke  jest dziełem trudnym do jednoznacznej klasyfikacji gatunkowej. Jan Błoński 

odkrył w nim przypowieść, sparodiowaną bajkę, powiastkę filozoficzną, powieść satyryczną, 

Ferdydurke jako uniwersalne dzieło filozoficzno-psychologiczne     strona 38 / 40

background image

Witold Gombrowicz „Ferdydurke”

obyczajową i psychologiczną

15

, Artur Sandauer dostrzega w Ferdydurke prekursorkę powieści 

egzystencjalnej.

16

 Można tu jeszcze mówić o fantastyce, karnawalizacji, parodii, surrealizmie, 

najprościej   jednak   pozostać   przy   pojemnym   określeniu,   że   jest   to   powieść   awangardowa, 

groteskowa o bardzo złożonej strukturze. Przyjęła się równie ogólna, wynikająca z tematyki i 

konstrukcji dzieła, opinia, że Ferdydurke to utwór filozoficzno-psychologiczny.

      Jakkolwiek   staralibyśmy   się   określić   to   dzieło   pod   względem   gatunkowym,   nie   ulega 

wątpliwości,   że   ma   ono   wymiar   uniwersalny.   Jest   próbą   określenia   miejsca   człowieka   w 

społeczeństwie   oraz   wynikających   z   tego   faktu   konsekwencji.   Przedstawione   postaci, 

zdarzenia i „gęby” są tylko przykładami wielu możliwości, zaś umieszczenie ich w otoczce 

absurdu   prowadzi   do   uogólnienia,   stwarza   dystans   do   konkretu.   W   tym   sensie   trudno 

odmówić   racji   tym,   którzy   dostrzegają   w  Ferdydurke  paraboliczność   –   ona   sama   jest   już 

przesłanką   uniwersalizmu.   Po   kilkudziesięciu   latach   od   wydania   utworu,   po   zmianach 

ustrojowych   i   społecznych,   przesłanie   o   dostosowywaniu   się   człowieka   do   oczekiwań 

otoczenia   oraz   o   wewnętrznej   niezgodzie   na   narzucane   schematy   jest   nadal   czytelne   i 

aktualne. Uniwersalizm utworu znacznie wzmocniło odejście autora od poetyki  realizmu – 

osadzenia w jasno określonym czasie i warunkach.

Przypisy

1. Informacje   biograficzne   pochodzą   z:   J.   Błoński,  Gombrowicz   Witold,   w:   Literatura  

polska. Przewodnik encyklopedyczny, t. l, Warszawa 1984, s. 313-314; Nota biograficzna

w: W. Gombrowicz, Ferdydurke, Kraków 1997, s. 280-282.

2. Cytaty   z   utworu   pochodzą   z   wydania:   W.   Gombrowicz,   dz.   cyt.;   liczby   w   nawiasach 

wskazują odpowiednie strony książki.

3. T. Kępiński, Ferdydurke,  w: tenże,  Witold Gombrowicz i świat jego młodości, Kraków 

1976, s. 67.

4. J. Błoński, Fascynująca Ferdydurke, w: tenże, Forma, śmiech i rzeczy ostateczne. Studia  

o Gombrowiczu, Kraków 1994, s. 36.

Przypisy     strona 39 / 40

background image

Witold Gombrowicz „Ferdydurke”

5. Tamże, s. 38-39.

6. Cyt. za:  Witold Gombrowicz, w:  Pisarze awangardy dwudziestolecia międzywojennego,  

autokomentarze. Leśmian, Witkacy, Schulz, Gombrowicz, Warszawa 1995, s. 159-160.

7. J.   Ślósarska,  Poeta   formy.   Formowanie   się   człowieka   i   świata   w   utworach   Witolda  

Gombrowicza, „Litteraria” 1984, s. 127-139.

8. Z. Łapiński, ja Ferdydurke. Gombrowicza świat interakcji, Lublin, 1985, s. 30.

9. Witold Gombrowicz, w: Pisarze awangardy ..., dz. cyt., s. 163.

10. C. Segre, Chaos i kosmos u Gombrowicza, „Pamiętnik Literacki” 1973, z. 4, s. 278.

11. W. Wyskiel, Witold Gombrowicz. Twórczość literacka, Kraków 1975, s. 21-24.

12. J. Jarzębski, Wokół Ferdydurke, w: tenże, Gra w Gombrowicza, Warszawa 1982, s. 271.

13. Por.   wyjaśnienia:   W.   Bolecki,  Przewodnik   po   labiryncie,   w:   W.   Gombrowicz, 

Ferdydurke, Kraków 1996, s. 260.

14. W. Wyskiel, dz. cyt., s. 28-29.

15. J. Błoński, Fascynująca Ferdydurke, dz. cyt., s. 88-89.

16. Za: T. Kępiński, dz. cyt., s. 106.

Przypisy     strona 40 / 40