background image

 

 

 

„W sztuce człowiek  

spotyka sam siebie,  

duch ducha” 

Hegel  

 

 

 

 

 

„FIGURACJA – ciało i duch” 

 

 

 

 

 Sztuka  to  rodzaj  komunikacji  z  drugim  człowiekiem,  dla  niektórych 

również z Bogiem, a dla mnie –  była i jest przede wszystkim rozmową z samym 

sobą. 

 

Twórczość  według  mnie  ma  sens,  gdy  staje  się  świadkiem  naszej 

dojrzewającej  samoświadomości,  gdy  skłania  nas  do  osobistych  przemyśleń 

na temat  sensu  egzystencji  człowieka,  życia  i  śmierci  oraz  tego,  co  ogólnie 

pojmujemy  jako  kondycję  ludzką.  Tak  rozumiana  twórczość  jest  nie  tylko 

wyrażaniem,  ale  i  poznawaniem  naszego  życia  wewnętrznego.  Sztuka  mówi 

o nas  samych  i  jest  narzędziem  samopoznania  –  to  rozciągnięte  w  czasie 

spotkanie  z  samym  sobą,  z  własną  duchowością.  Twórczość,  bowiem  jest 

odbiciem nie tylko świata rzeczywistego, ale i tego nierealnego, wymyślonego, 

rozpoznawalnego  jedynie  intuicyjnie  i  będącego  wyrazem  naszego  życia 

wewnętrznego 

background image

 

 

 

Rozdział 1. 

   Sztuka preferując humanistyczne i estetyczne wartości staje się opozycją a nie  

   jedynie fragmentem tej rzeczywistości. 

 

Sztuce  współczesnej  często towarzyszą  wygłaszane  w  sposób niezwykle 

skrajny  i  prowokacyjny  zmiany  programów,  koncepcji,  haseł,  teorii,  nazw 

i pojęć.  Te  liczne  zwroty  i  przemiany  oznaczają  zarówno  odchodzenie,  jak 

i powracanie  na  krańcowe  pozycje.  Sztuka  preferująca  czynnik  „nowości” 

często po prostu  zapomina, że  „jako istoty organiczne żyjemy pośród tradycji, 

niezależnie od tego, czy te tradycje znamy, czy też jesteśmy dość zaślepieni by 

myśleć,  że  zaczynamy  od  nowa  –  moc,  jaką  ma  nad  nami  tradycja,  nie  ulega 

absolutnie żadnej zmianie” [1]. 

I będąc sumą doświadczeń minionych pokoleń, spisem ich wyborów i dokonań, 

tradycja  jest  faktyczną  wiedzą  nie  tylko  o  nich,  ale  i  o  nas  samych.  Myślenie 

oraz  pojmowanie  rzeczywistości,  w  tym  i  sztuki,  jest  i  będzie  zawsze 

zdeterminowane  tradycją.  Nawet  nasze  pragnienie  inności  jest  przez  nią 

pobudzane,  bowiem  pozostaje  zawsze  formą  ustosunkowania  się  do  niej, 

zaledwie  naszym  do  niej  komentarzem,  a  w  najlepszym  przypadku  naszym 

wkładem w jej istnienie. Uporczywe trwanie przy niej nie jest odmową postępu 

a  raczej  wyrazem  poszukiwania  drogowskazu  koniecznego  dla  nowych  myśli 

i twórczych wyborów.  

Dehumanizacja  sztuki  –  traktowanie  jej  jak  towaru  –  oraz  upadek 

metafizyki, której do niedawna twórczość przez duże T zawdzięczała swój byt, 

prowadzi  sztukę  do  zaprzeczenia  samej  jej  istoty,  do  odebrania  jej  zupełnie 

podstawowego sensu i tym samym – być może – do głębokiego jej kryzysu.  

Tradycyjnie, klasycznie pojmowane dzieło sztuki to przestrzeń materialno 

– duchowa. Naczelnymi jego wartościami było dobro, piękno i prawda. Sztukę 

traktowano  jako  umiejętność  wytwarzania  rzeczy  pięknych  i przejmujących, 

której  nadrzędnym  celem  była  głębia  idei,  mądrość  i  wzniosłość  przeżyć. 

 1. Hans-Georg Gadamer, „Aktualność piękna. Sztuka jako gra, symbol i święto”, Warszawa 1993r. 

 

background image

 

 

 

Pojęcie  piękna  zajmowało  w  tradycyjnie  pojmowanym  dziele  sztuki 

fundamentalne  miejsce.  Obecnie  traktowane  jest  z  dużą  dozą  nieufności, 

najczęściej  uznane  jest  za  wyrażenie  pospolite,  wręcz  kolokwialne, 

w najlepszym  razie  zaś  uchodzi  za  przeżytek,  kategorię  niemodną 

i staroświecką. Bez wątpienia straciło posiadaną dawniej moc. 

A  przecież  tradycyjnie  pojmowane  piękno  nigdy  nie  ograniczało  się 

wyłącznie do estetyki. Można nawet zaryzykować twierdzenie, że w przypadku 

najwybitniejszych  dzieł,  pojęcie  piękna  oznaczało  z  pewnością  metafizyczną 

koncepcją  piękna  doskonałego,  odnoszącego  się nie  tylko  do  tego,  co  cielesne 

i materialne, ale przede wszystkim do tego, co duchowe, wzniosłe i boskie. 

Myślę,  że  jednym  z  podstawowych  sensów  sztuki  jest  właśnie  przyoblekanie 

w materię  tego,  co  niematerialne.  Sztuka  zawsze  stanowiła  –  według  mnie  – 

alternatywę dla otaczającej nas rzeczywistości i podobnie jak religia jest próbą 

projekcji  tego,  czego  sens  jest  nieuchwytny  i  czego  tak  naprawdę  nigdy  do 

końca  poznać  się  nie  da,  a  co  stanowi  kwintesencję  i  sedno  naszego 

człowieczeństwa 

Sztuka  nie  jest  fragmentem  otaczającej  nas  rzeczywistości.  Nie  jest 

jednym  z  jej  przejawów.  Przeciwnie,  opierając  się  na  humanistycznych 

i estetycznych  wartościach,  sztuka  staje  w  opozycji  do  stechnicyzowanego, 

totalnego świata. Jest niejako zaprzeczeniem nastawionej na wartości utylitarne, 

agresywnej i pełnej przemocy – rzeczywistości. Można wręcz uznać, że sztuka 

jest niejako formą buntu wobec niej.  

 Z  kolei  w wymiarze  egzystencjalnym,  powtarzając  za  Albertem  Camus 

sztuka  jest  "wzruszającym  świadectwem  godności  ludzkiej”.  Przejawem  buntu 

człowieka  przeciwko  jego  kondycji,  schronieniem  przed  absurdem  świata, 

hołdem, jaki człowiek składa własnej godności. 

Czesław  Miłosz  pisał  o  sztuce  współczesnej:  „(...)  z  kryterium  oceny 

nigdy  nie  było  dobrze,  ale  kiedy  ich  resztki  się  rozpadły,  pojawiła  się  na 

background image

 

 

 

horyzoncie  zdehumanizowana  sztuka  masowa  i  największa  „śmiałość, 

największa awangardowość‟ znaczy już dzisiaj największą przeciętność” [2]. 

`Sztuka  odcinając  się  od  swojej  tradycji,  nie  poszukując  sensu 

metafizycznego, staje się jednym z wielu konsumpcyjnych produktów i jak one 

równie  szybko  się  starzeje,  tracąc  swą  atrakcyjność  i  chwilową  aktualność. 

Bywa  wówczas  często  produktem  wspaniale  opakowanym,  pozbawionym 

jednak  jakiejkolwiek  treści.  Opakowaniem  bez  zawartości.  Według  Theodora 

W.Adorno  „jedynie  będąc  duchem,  sztuka  stanowi  sprzeciw  wobec 

rzeczywistości  empirycznej,  sprzeciw  skierowany  ku  określonej  negacji 

istniejącego  porządku  świata  (..)  Dzieła  sztuki,  choćby  wydawało  się,  że 

w znacznej  mierze  są  tym,  co  bezwzględnie  istnieje,  są  krystalizacją  procesu 

zachodzącego między owym duchem a tym, co się od niego różni” [3]. 

Sztuka,  zatem  będąc  światem  wyobrażonym,  stanowi  najbardziej  adekwatną 

manifestację  ducha  ludzkiego  a  on  z  kolei  jest  właśnie  przeciwieństwem, 

alternatywą wobec rzeczywistości namacalnej. 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

2. Czesław Miłosz, „Ogród nauk”, Paryż 1979r. 
3. Theodor W.Adorno, „Teoria estetyczna”, Warszawa 1994r. 

 

background image

 

 

 

Rozdział 2. 

   Figuracja jako symboliczna duchowość. 

 

 

Pogląd,  że  sztuka  naśladuje  rzeczywistość  panował  w  europejskiej 

kulturze  przez  dwadzieścia  kilka  wieków.  Monolitem  jednak  nie  był, 

występował  w  różnych  odmianach  i  głoszony  był  pod  różną  terminologią. 

Sztuka  swoją  funkcję  odtwórczą  wobec  rzeczywistości  na  przemian  traciła 

i odzyskiwała,  spełniając  ją  raz  wiernie,  by  innym  razem  wierność  tę  zupełnie 

inaczej  rozumieć.  Miejsce  mimesis,  zajął  realizm  raz  rozumiany  w sensie 

platońskim  –  jako  całkowita  wierność  wobec  rzeczywistości,  by  innym  razem 

być rozumianym jako mimesis arystotelesowska – czyli znacznie swobodniej.  

W  XX  wieku  nowoczesność  w  malarstwie  często  była  utożsamiana 

z odejściem  od  figuratywności.  Nastąpił  rozdział  między  tym,  co  stare 

i przedstawieniowe a tym, co nowoczesne i nie-przedstawieniowe, między tym, 

co konkretne a tym, co abstrakcyjne. Tymczasem według Ranciere‟a „skok poza 

mimesis  nie  jest  w żadnym  stopniu  odmową  figuracji”,  ale  obaleniem 

przedstawieniowego  reżimu  sztuk...  Chodzi  raczej  o grę  pomiędzy  dwoma 

kierunkami, relacji  sztuka – świat, która ujawnia i dynamizuje związek między 

działaniami  artystycznymi  i rzeczywistością,  istniejący  bez  względu  na  to  czy 

dzieło sztuki przybiera formę abstrakcyjną, czy przepełnione jest odnoszeniami 

do tego, co wokoło” [4].  

Filozof  przestrzega  przed  pochopnymi  podziałami  typu  stare  –  nowe, 

przedstawieniowe  –  nieprzedstawieniowe,  które  próbują  na  siłę  wpisać  się 

w liniowy,  jednokierunkowy  rozwój  sztuki.  Przełamanie  przedstawieniowego 

porządku  prowadzi  do  nieustannego  poruszania  się  między  sztuką  a  życiem, 

świadomej  oscylacji  pomiędzy  kompletnym  oderwaniem  się  sztuki  od  materii 

rzeczywistości a jej całkowitym z nią utożsamieniem. Potencjał sztuki Ranciere 

widzi  w tym,  co  pojedyncze,  wolne  od  wszelkich  reguł,  hierarchii  i  gatunków. 

   
 4. Jacques Ranciere, „Dzielenie postrzegalnego-Erstetyka i polityka”, Kraków 2007r. 
   

background image

 

 

 

Ranciere‟owska  pojedynczość  modyfikuje  podmiotową  decyzyjność  artysty 

przesuwając ją z poziomu oczekiwań i powinności na jednostkowy wybór.  

Figuracja  to  forma  plastyczna  oparta  na  postaci  ludzkiej  i  człowiekowi 

poświęcona.  Reprezentowana  przez  unowocześniony  realizm  i  przez  daleko 

posuniętą  deformację,  Przybierająca  raz  formę  dzieła  lirycznego  a  raz 

ekspresyjnego.  Tendencja,  która  poprzez  przedstawienie  i  „odwzorowanie” 

wyglądów  poszukuje  wyrazu  ludzkich  doświadczeń  i  przeżyć.  Nie  naśladuje 

biernie rzeczywistości, a co najwyżej czerpie z niej motywy, które przekształca 

i przetwarza  tak,  aby  uczynić  je  bardziej  wymownymi,  adekwatnymi.  Granice 

między  poetyką  figuracji  i abstrakcji   niegdyś  wyraźne,  obecnie  straciły  na 

ostrości. Figuracja często korzysta z rozwiązań sztuki nie–przedstawiającej.  

Warto zacytować wybitnego polskiego malarza Andrzeja Wróblewskiego, 

który  uważał,  że  „nowy  realizm”  powstał  w  rezultacie  oczyszczenia  środków 

malarskich  i  „opiera  się  na  emocjonalnych  i  światopoglądowych  wartościach 

elementarnych środków malarskich” [5].  

Być może jedyna różnica między sztuką bezforemną a przedmiotową polega na 

tym,  że  dla  niektórych  artystów  podobnie  jak  dla  wspomnianego 

Wróblewskiego  „abstrakcjonizm  wywołuje  sprzeciw  swą  niezrozumiałością  – 

a więc nie brakiem tematyki, lecz tematyką niezrozumiałą” [6]. 

Figuracja odwołuje się do wiedzy uzewnętrznionej, ogólnej i w jakimś stopniu 

zobiektywizowanej. Mówi do odbiorcy w sposób bardziej zrozumiały. 

O  pobudkach  sięgania  przez  artystów  współczesnych  do  figuracji  pisze 

artysta malarz i teoretyk sztuki –  Tadeusza Boruta, według którego „figur-racja 

nie  jest  prostym  mimetyzmem  czy  realizmem  –  więc  nie  jest  nią  każda  forma 

sztuki figuratywnej (przedstawiającej) – choć często one stanowią dla niej punkt 

wyjścia  i  w  arsenale  użytych  środków  znajdziemy  kształty  zaobserwowane. 

Figur-racja niechętna jest także wszelkiej stylizacji, która wcześniej czy później 

zmienia  się  w  figury  retoryczne,  a  tym  czasem  ona  transcenduje  wszelkie 

statyczne  stany  ducha.  Figur-racja  jest  alternatywą  wobec  posągowej 

  5.. Jan Michalski, „Andrzej Wróblwski nieznany”, Kraków 1993r 
  6.. Tamże 
 

background image

 

 

 

statyczności  figury,  oczywistości  portretu,  dekoracyjnej  estetyzacji, 

klasycyzującej  sztywności  jak  i  rodzajowej  gadatliwości.  (..)    Figur-racja  to 

sztuka,  w  której  widać  napięcie  –  ryzykowanie  jej  rozerwaniem,  lecz 

paradoksalnie w najlepszych dziełach do całkowitego zerwania z materią ciała 

nie dochodzi” [7].  

Artysta  używa  pojęcia  „figur-racja”  dla  podkreślenia  zawartych  w  nim 

znaczeń i podniesienia materii – ciała na poziom ducha. 

Sztuka  ta  nie  jest  ani  totalną  niezgodą,  ani  zgodą  na  realność.  Artysta 

uprawiający  figurację  trwa  w  dwuznaczności,  jednocześnie  nie  przekreśla 

realności, ale wciąż poddaje ją w wątpliwość. Nie jest ona dla niego ani pełna 

ani zamknięta. Musi jednak zaczerpnąć z niej inspirację.  

Figuracja  jest,  więc  takim  ujęciem  cielesności  człowieka,  które  za  cel  stawia 

sobie wkroczenie na poziom symbolicznej ogólności. Poszukuje formy, która za 

pomocą sugestywnych środków wypowiedzi wyraziłaby duchową rzeczywistość 

ludzką. 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 7. Tadeusz Boruta, „ O malowaniu duszy i ciała. Szkice o sztuce”, Kielce 2006r. 
 

 

background image

 

 

 

Rozdział 3. 

   W poszukiwaniu własnego miejsca. 

 

W  centrum  moich  zainteresowań  od  lat  jest  figuracja,  którą  pragnę 

ponownie  odkrywać,  ujmować  w  coraz  to  bardziej  interesujący  oraz osobisty 

sposób.  Staram  się,  by  nie  była  ona  właśnie  jedynie  ilustracyjnym  realizmem, 

a stawała się coraz to nowszym, subiektywnym odbiciem rzeczywistości. W jej 

kierunku skierowana była zawsze moja wyobraźnia i poprzez nią najlepiej mogę 

wyrazić siebie. Dążę do tego, żeby figuracja była realna – tak jak to odczuwam, 

tak jak podpowiada mi intuicja, 

Inspirację czerpię z podświadomości a także z coraz większego – mam nadzieję 

– doświadczenia malarskiego.  

Początkowo  moje  malarstwo  odwoływało  się  do  tematyki  sakralnej,  nie  będąc 

jednak  nigdy  deklaracją  wiary,  a  jedynie  wyrazem  poszukiwania  tematu 

ważnego, uniwersalnego,  osadzonego głęboko  w  naszej  tradycji,  skłaniającego 

do  wyciszenia  i  refleksji.  Ponadto  temat  ten  był  alternatywą  wobec  sztuki 

pojmowanej  właśnie  jako  towar  lub  dekoracja,  która  za  cel  ma  jedynie 

schlebianie aktualnym gustom odbiorcy. 

Obecnie w orbicie moich zainteresowań nadal pozostał człowiek, którego 

przedstawienie  w  sztuce  zawsze  miało  pretensje  do  wyrażania  symbolicznych 

treści  i  różnych  stanów  ludzkiej  psychiki.  Pochwycony  w  dualizmie  ciała 

i ducha,  zawieszony  między  tym,  co  materialne  i  niematerialne,  rzeczywiste 

i nierzeczywiste. Rozdarty pomiędzy aspiracjami ducha a przyziemną realnością 

ciała. 

Bohaterką  moich  najnowszych  prac  jest moja  córka, powoli wyrastająca 

z dzieciństwa,  w  której  budzi  się  świadomość  i  którą  dopiero  czeka  uciążliwe 

poszukiwanie  własnej  tożsamości.  Posłużenie  się  wizerunkiem  własnego 

dziecka  to  sięgnięcie  do  swoich  najgłębszych  ludzkich  uczuć,  to  rodzaj 

background image

 

 

 

ekshibicjonizmu  emocjonalnego.  Być  może  demonstracja  potrzeby  bliskości 

i szczerości uczuć.  

Zjawisko  portretu  trafnie  komentuje  autor  wstępu  do  „Historii  portretu”: 

„W  arcydziełach  ujrzymy  wizerunki  żyjących  dawno  temu  mężczyzn,  kobiet, 

dzieci  a  na  końcu  odkryjemy,  że  w gruncie  rzeczy  temat  jest  zawsze  ten  sam: 

dialog pomiędzy nami a nimi, między wzrokiem oglądającego a wzrokiem tych, 

którzy znajdują się poza czasem i przestrzenią” [8]. 

Portret  to  twarz,  a  ona  symbolizuje  to,  co  w  człowieku  najbardziej 

indywidualne,  osobiste  i  znaczące.  To  swoiste  odbicie  „wewnętrznej  głębi”, 

wyrażające być może najsilniej ludzkie przeżycia.  

Wizerunek  mojej  bohaterki,  często  ujęty  jest  wraz  ze  swoim  lustrzanym 

odbiciem. Lustro jest dla mnie rekwizytem wyobraźni nadrealistycznej, a także 

stosunkowo  prostym  narzędziem  do  zwielokrotniania  obrazu  w  znaczeniu 

konstruktywistycznym.  Odbija  zastany  obraz,  stwarza  nam  możliwość 

konfrontowania go z wizerunkiem rzeczywistym, fałszywie przedłuża przestrzeń 

wciągając wzrok w głąb. Nie pozwala jasno stwierdzić, co jest „prawdziwym” 

obrazem  twarzy  a  co  zaledwie  jego  iluzją.  Ujęcie  twarzy  wraz  z  jej 

zwierciadlanym odbiciem niewątpliwie wzmaga ekspresję jej samej i jako takie 

czasami jest „prawdziwsze”, niż ujęcie rzeczywiste. 

Mój  proces  tworzenia  poprzedziła  seria  specjalnie  w  tym  celu 

wykonanych przeze mnie fotografii. Twórczość to sposób widzenia, obserwacji. 

Jednym  z  takich  sposobów  jest  możliwość  obserwacji  pośredniej,  która 

występuje  w  fotografii,  gdzie  oko  jest  od  obiektu  oddzielone  aparatem 

fotograficznym. W pewnym sensie fotografia zmienia sam przedmiot, mimo że 

go  bezpośrednio  nie  narusza,  a  dla  mnie  stanowi  przede  wszystkim  źródło 

zachęty do dedukowania, spekulacji i fantazjowania. 

Rolę  fotografii  w  naszym  życiu,  opisał  w  sposób  niezwykle  trafny 

francuski  filozof,  eseista  i  teoretyk  kultury-  Roland  Barthes.  Stwierdził  on,  że 

„fotografia tak wrosła w rolę pośrednika między nami a światem, że radykalne 

 8. Matilde Battistini, Luci Impelluso, Stefano Zuffi; “Historia portretu przez sztukę do wieczności” Warszawa 2001r. 

 

background image

 

 

 

10 

pozbycie  się  jej  (gdybyśmy  ją  uznali  za  niebezpieczną),  równałoby  się 

okaleczającej  nas  trwałej  amputacji  jednego  z  najważniejszych  własnych 

zmysłów  i  wymagałoby  od  nas  stworzenia  jakiegoś  systemu  zastępczego, 

zmuszającego nas do nauki patrzenia „od nowa‟ ” [9].  

Wszyscy poznajemy świat, czy nam się to podoba czy nie, w dużej mierze 

za  pośrednictwem  zdjęć  zamieszczonych  w  czasopismach,  gazetach,  na 

bilbordach,  oglądanych  w kornikach,  filmach  i  reklamach.  Fotografia  ukazuje 

nam  rzeczywistość  w nowym  świetle,  w  dowolnym  pomniejszeniu  lub 

powiększeniu, w kadrze, który potrafi wydobyć na jaw nieznane lub dotychczas 

ukryte  przed  wzrokiem  ludzkim  cechy  obiektu.  Ten  cytat  z  rzeczywistości 

pozwala zauważyć i utrwalić istotne, a w realnym życiu najczęściej umykające 

nam  szczegóły.  Zatem  fotografia  modyfikuje  naszą  postawę,  nasz  dialog  ze 

światem i samym sobą.  

Fotografia  jest  sztuką  mortualną,  mówiącą  o  kruchości  i  przemijalności 

ludzi  i  rzeczy.  Jako  papierowy  substytut  życia  jest  nietrwała,  skazana  na 

powolne  i  nieuniknione  zniknięcie.  Jednak  mi  pozwala  zatrzymać  czas, 

zamrozić wybrany przeze mnie kadr. Uchwycić ułamek chwili ze świadomością, 

że już nigdy więcej się on nie powtórzy. Tak, więc fotografia to dla mnie obraz 

krótkotrwałej, nieodwracalnej i minionej rzeczywistości. 

  

Ponadto czynność fotografowania jest stosowanym przeze mnie sposobem 

na  swoiste  ułaskawienie  obiektu,  jest  „zabiegiem  magicznym  stanowiącym 

próbę nawiązania kontaktu albo odsyłającym do innej rzeczywistości” [10]. Być 

może do rzeczywistości, która powtarzając za Susan Sontag „(...) rozszerza to co 

może  zostać  zobaczone,  po  drugie  posiada  swój  własny  kod  widzenia,  czyli 

swoją własną gramatykę i estetykę, oraz po trzecie redukuje świat do antologii 

obrazów zdolnych do pomieszczenia się w głowie” [11]. 

Fotografia,  ten  obraz  obrazu  rzeczywistości,  odbiorcy  przekazuje 

zaledwie  wycinkową  prawdę  zawartą  w zdjęciu.  Natomiast  sposób  rozumienia 

treści  zdjęcia  przekracza  często  sam  motyw  i przenosi  się  w  sferę  wyobrażeń 

   9. Roland Barthes - „Światło obrazu – uwagi o fotografii” Warszawa 1996r. 
 10. Susan Sontag, „O fotografii”, Warszawa 1986r. 
 11. Tamże 
 

background image

 

 

 

11 

ogólnych.  Posługiwanie  się  symbolem  fotograficznym  doprowadziło  mnie  do 

kadrowania  prawie  samej  centralnej  części  twarzy,  do  kadru,  który  można  by 

nazwać  telewizyjnym,  a nawiązującego  do  coraz  częściej  obecnej  na  naszych 

ulicach  makrofotografii.  Eliminacja  rzeczy  subiektywnie  zbędnych  na  korzyść 

istotnych  –  to  jedna  z  cech  szczególnie  mnie  interesującego  powiększania 

motywu.  O czymś,  co  można  nazwać  „poetyką  powiększenia  pisze 

w „Fotografii  –  mowie  ludzkiej”  Urszula  Czartoryska:  „Powiększenie  zdjęć, 

wybór  wycinków,  to  pozornie  tylko  banalny  zabieg.  Jest  wyłuskaniem 

z nawałnicy  komunikatów  jednego  tylko  motywu,  co  akcentowałoby 

pokrewieństwo  z  ciągłym  procesem  zbliżania  się  do  szczegółu  istotnego, 

zawierającego treść w samej jej kwintesencji” [12]. Motywu, który jest dla mnie 

sugestywną iluzją bliskości.  

Fotografia ponadto inspiruje mnie takimi rysami obrazu jak ograniczona głębia 

ostrości, synteza motywu, tonalność, powietrzność perspektywy, powtarzalność 

układu  zdjęć  seryjnych,  studium  ulotnego  ruchu  oraz  efektów  świetlnych,  już 

wspomniane  pomniejszanie  lub  powiększanie  motywu.  Zdjęcia  same  będąc 

kadrem  mogą  być  dalej  kadrowane,  mogą  być  zmniejszane  lub  powiększane, 

obrabiane. Wybór jest aktem kreacji.  

Wielkoformatowość  moich  prac  wynika  z  bardzo  szczególnej,  według 

mnie,  formy  ich  oddziaływania.  Duże  płaszczyzny  powodują niemal  poczucie, 

że znajdujemy się „wewnątrz” obrazu. Trudniej nam zachować dystans, ogarnia 

nas poczucie zawłaszczenia przez pracę. 

Jeżeli  celem  moim  nie  było  nigdy  naśladowanie  natury  to  i  „portret” 

przeze  mnie  jest  rozumiany  jako  coś  odmiennego  od  dosłownej  realistycznej 

narracji. Konkret realistyczny zostaje często zamieniony na rzecz wieloznacznej, 

symbolicznej i mam nadzieję więcej wnoszącej umowności. 

Pablo Picasso powiedział: „ zawsze zadaję sobie wiele trudu, żeby stracić z oczu 

naturę. Bardzo zależy mi na podobieństwie, głębszym podobieństwie, które jest 

bardziej realistyczne niż rzeczywistość...” [13]. 

  12. Urszula Czartoryska, „Fotografia-mowa ludzka. Perspektywy teoretyczne”, Gdańsk 2005r.  
  13. Kerstin Stremmel, „Realizm”, Koln 2006r . 
 
 

background image

 

 

 

12 

Wizerunek  twarzy  na  moich  płótnach,  raz  jest  odtworzony  niemal 

z drobiazgową można by powiedzieć „fotograficzną” szczegółowością by innym 

razem prawie zupełnie stracić na znaczeniu. Pozbawiając się swej materialności, 

wizerunek  ten  reprezentuje  inny  sposób  odczuwania:  realizmu  „prowadzonego 

w  stronę  abstrakcji”.  W  takim  ujęciu  twarz  często  pozostaje  jakby 

niedokończona, zamieniając się w ledwo zaznaczony zarys. Zanika lub staje się 

mało  realna.  Często  blednie  i  rozpływa  się  w  niedopowiedzeniach.  Zaczynam 

w tym  momencie  „mówić  ściszonymi  tonami”,  niwelując  kontrasty  walorowe 

i barwne,  skupiając  się  na  abstrakcyjnej  wibracji  barwnych  plam  i  strukturze 

powierzchni. Budując materię malarską o duchowym nasyceniu. 

Kolor  w  moim  malarstwie  pełni  rolę  uniwersalnego  komentarza 

zabarwionego  metafizyczną  zadumą.  Często  jest  mocno  przejaskrawiony 

i odrealniony.  Konflikt  wewnątrz  poszczególnych  prac  zostaje  osiągnięty 

poprzez  napięcie  kontrastujących  barw,  które  wzajemnie  się  wzmacniają. 

Kombinacje  ciepłych  i  zimnych,  żywych  i  stłumionych  kolorów  to  formalne 

zagadnienie  mojego  malarstwa.  Kolor  wyraża  u  mnie  emocje  podobnie  jak 

w obrazach  Marka  Rothki,  dla  którego  duchowość  byłą  zasadniczą  kategorią 

artystyczną.  

W  jednym  z wywiadów  oświadczył  on:  „Interesuje  mnie  tylko  wyrażanie 

ludzkich  emocji  – tragedii, ekstazy  czy  przeznaczenia. Zaś  fakt, że  wielu ludzi 

zaczyna  płakać,  stojąc  przed  moimi  obrazami,  świadczy  o  tym,  że  potrafię 

przekazywać  emocję....  Ci,  którzy  płaczą  nad  moimi  pracami,  mają  te  same 

doświadczenia  religijne,  jakich  ja  doznałem  w  chwili  malowania.  A  jeśli  Pan, 

jak Pan mówi, jest wzruszony tylko z powodu związków pomiędzy kolorami, to 

nie zrozumiał Pan istoty rzeczy” [14].  

Kolor  Rothce  służył  przede  wszystkim  do  przedstawienia  doświadczenia 

transcendentalnej  rzeczywistości  i choć  był  artystą,  który  by  wyrazić  ducha 

sięgnął do form abstrakcji, jest mi niezwykle bliski.  

  14. Jacob Baal-Teshuva, „ Mark Rothko”, Koln 2005r. 

 

background image

 

 

 

13 

Moje  malarstwo  jest  skutkiem  wewnętrznych  stanów  emocjonalnych 

i jako  takie  przepełnione  jest  zmysłowymi  pobudkami.  Uczuciami,  które 

odczuwam  wobec  innych  osób,  siebie  i  rzeczywistości.  Tęsknotą,  smutkiem, 

strachem,  pustką  oraz  towarzyszącym  mi  podobnie  jak  i  innym,  poczuciem 

osamotnienia  i niepewności  ludzkiego  życia.  Te  odczucia  w  moich  obrazach 

wyraża odrealnione płaskie tło, które jest symbolem alienacji mojego bohatera, 

wyobcowanego,  pozostającego  zawsze  sam  ze  sobą  w  nieokreślonej 

i nierzeczywistej przestrzeni.  

Zagadnienie 

światła,  często  rozproszonego,  zatracającego  lub 

wyostrzającego  realny  obraz  pozwala  mi  raz  na  pokazywanie  człowieka 

z niemal  drobiazgową  dokładnością,  by  innym  razem  sprowadzić  go  do 

symbolicznej  zaledwie  formy,  daleko  odbiegającej  od  realizmu.  Podobnie  jak 

u Vermera  –  to  właśnie  światło  jest  jednym  z  głównych  bohaterów  wymowy 

i przekazu  prac.  To  nośnik  emocji,  przekaźnik  tajemnicy  i  niedopowiedzeń, 

pełniący niemal symboliczną rolę. Symboliczną wobec tego, co  nienamacalne 

i niezgłębione.  

Malowanie obrazów w cyklach jest próbą ukazania zbliżonych kształtów 

tej  samej  myśli.  Malując  obrazy  w  dyptykach  bądź  tryptykach  powoduję,  że 

jeden  obraz  oddziałuje  na  drugi,  stając  się  jego  dopełnieniem,  kontynuacją, 

rozwinięciem. Pomiędzy poszczególnymi pracami nawiązuję się dialog. 

  

Myślę, że obrazy same muszą mówić, co o nich mamy myśleć, jak mają 

być zrozumiałe. Sztuka jest wieloznaczna i nie zawsze i nie do końca wiadomo, 

co  i  jak  komunikuje.  Wierzę  jednak,  że  zawsze  jest  ona  komunikatem  choćby 

artysta  nie  zamierzał  tworzyć  symbolu  ani  formułować  jakiegokolwiek 

przekazu.  Swą  zawartość  przekazuje  stopniowo  i  tylko  przez  ciąg  osobistych 

odkryć odbiorcy. To jego wrażliwość decyduje o sukcesie danego dzieła sztuki. 

Przesłanką  tworzenia  dla  samego  artysty  jest  natomiast  to,  co  najpełniej 

wyrażają ulubione przeze mnie słowa Francisa Bacona: 

background image

 

 

 

14 

„Jedyną  motywacją  tworzenia  sztuki  jest  radość  z  rozwiązywania 

problemów.  Są  to  problemy  takiego  rodzaju,  że  można  je  rozwiązać  jedynie 

przez  tworzenie,  na  końcu  tego  procesu  otrzymujemy  pewien  produkt, 

pozostałość aktywności. Kiedy artysta stworzy swoje dzieło, mógłby je równie 

dobrze zniszczyć, ale za zwyczaj pozwala mu istnieć” [15]. 

Słowa  te  tłumaczą  pobudki,  jakimi  artysta  kieruje  się  tworząc  mimo 

nieustanni  ponoszonego  ryzyka  klęski  i  często  towarzyszącego  mu  poczucia 

zbyteczności  i absurdalności  własnych  działań.  Pomimo  pojawiającej  się 

z czasem  coraz  częściej  świadomości,  iż  nie  dość,  że  malowanie  jest  aktem 

skomplikowanym, to na dodatek w dużej mierze irracjonalnym.  

Pobudką  tą  jest  także  swoista  radość  tworzenia,  pewien  sposób  życia, 

odczuwania i kontaktowania się ze światem. Szczególny stan psychiczny mający 

na  celu  oderwanie  się  od  codzienności  i  celów  praktycznych.  Chwilowe 

usunięcie ze świadomości spraw, którymi jesteśmy zwykle pochłonięci, po to by 

poszukać  w  sobie  tego,  co  przekracza  ludzkie  doświadczenie,  co  jest 

niewidoczne  i  milczące.  Odrzucić  konkret  rozumowy  i  poddać  się  swoistej 

tęsknocie  za  światem  naszych  urojeń.  Twórczość  to  pytanie  o  stan  własnego 

człowieczeństwa.  Zwrot  ku  samemu  sobie.  Człowiek  jest  ostatecznie  swoim 

własnym  celem  i  pragnie przede  wszystkim  sobie pozostać  wiernym.  Sprostać 

własnym wymaganiom. 

 

Uczestnicząc w życiu, dojrzewając, godzimy się, co prawda na ostateczną 

niepewność i niewytłumaczalność świata oraz nas samych, niemniej wzrasta też 

w  nas  świadomość,  że  celem  jest  samo  dążenie,  a  nie  osiągnięcie  celu  jako 

takiego. Ludzka aspiracja do doniosłości, której być może - co z góry wiemy - 

nigdy nie uda się osiągnąć. Zadawanie pytań bez szczególnych oczekiwań i bez 

nadziei na jednoznaczne i oczywiste odpowiedzi. Intencja, której pewnie nigdy 

nie  uda  się  ziścić,  która  była  i  pozostanie  mrzonką,  odwieczną,  niespełnioną 

tęsknotą za światem wyobrażonym. Tym jest właśnie sztuka, tak jak ją pojmuję. 

To  próba  dotknięcia  prawdy,  poszukiwania  utajonego  gdzieś  wewnątrz  nas 

  15. David Sylvester „Rozmowy z Francisem Baconem Brutalność faktu”, Poznań 1997r. 

background image

 

 

 

15 

uniwersum  oraz  odnalezienia  dawnego,  choć  odkrywanego  na  nowo,  pojęcia 

piękna – które pewnie nigdy w nas nie umarło.  

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

background image

 

 

 

16 

Bibliografia:  

 

 1. Hans-Georg Gadamer, „Aktualność piękna. Sztuka jako gra, symbol   

 i święto”,  Warszawa 1993r. 

 2. Czesław Miłosz, „Ogród nauk”, Paryż 1979r. 

 3. Theodor W.Adorno, „Teoria estetyczna”, Warszawa 1994r.  

 4. Jacques Ranciere, „Dzielenie postrzegalnego-Erstetyka i polityka”,  

 Kraków 2007r. 

 5. Jan Michalski, „Andrzej Wróblwski nieznany”, Kraków 1993r.  

 6. Tamże 

 7. Tadeusz Boruta, „ O malowaniu duszy i ciała. Szkice o sztuce”,  

 Kielce 2006r. 

 8. Matilde Battistini, Luci Impelluso, Stefano Zuffi; “Historia portretu przez  

 sztukę do wieczności” Warszawa 2001r. 

 9. Roland Barthes - „Światło obrazu – uwagi o fotografii” Warszawa 1996r. 

10. Susan Sontag, „O fotografii”, Warszawa 1986r. 

11. Tamże 

12.Urszula Czartoryska, „Fotografia-mowa ludzka. Perspektywy  

 teoretyczne”, Gdańsk 2005r.  

13. Kerstin Stremmel, „Realizm”, Koln 2006r. 

14. Jacob Baal-Teshuva, „Mark Rothko”, Koln 2005r. 

15. David Sylvester „Rozmowy z Francisem Baconem Brutalność faktu”,  

 Poznań 1997r.