background image

Ks. Marek Chmielewski

 

OJCIEC DUCHOWNY  

— W KOŚCIELE I DLA KOŚCIOŁA  

 
Dyrektorium  o  posłudze  i  życiu  kapłanów  Tota  Ecclesia  — 

istotny dla duchowości kapłańskiej, choć trochę zapomniany do-
kument Kongregacji do spraw Duchowieństwa, za posynodalną 
adhortacją  Jana  Pawła  II  Pastores  dabo  vobis,  zaraz  na  początku 
stwierdza,  że  „tożsamość  kapłana  wynika  ze  szczególnego 
uczestnictwa w Kapłaństwie Chrystusa, dzięki któremu wyświę-
cony staje się, w Kościele i dla Kościoła, rzeczywistym, żywym i 
przejrzystym  obrazem  Chrystusa  Kapłana,  «sakramentalnym 
uobecnieniem  Jezusa  Chrystusa  Głowy  i  Pasterza»”  (TE  2;  por. 
PDV 15). O ileż bardziej to samo można powiedzieć o tożsamości 
ojca  duchownego.  Ma  on  być  przede  wszystkim  uobecnieniem 
Chrystusa  Dobrego  Pasterza,  zatroskanego  o  wszystkich,  a 
szczególnie o zagubioną owcę (por. Mt 15, 24; 18, 12). Ojciec du-
chowny  w  Kościele  i  dla  Kościoła  uosabia  miłość  pasterską 
Chrystusa i tak jak On objawia miłosierdzie niewidzialnego Ojca 
w niebie (por. Kol 1, 15). 

Mówiąc  więc  o  tożsamości  ojca  duchownego  chciałbym  za-

trzymać się nad eklezjalnym wymiarem jego posługi, niezwykle 
ważnym, ale raczej rzadko podejmowanym w literaturze i może 
nie zawsze dostatecznie potwierdzonym w praktyce.  

——————— 

 Odczyt wygłoszony podczas Ogólnopolskiego Spotkania Ojców Duchow-

nych  nt. „Tożsamość  ojca duchownego”  w Wyższym  Seminarium  Duchownym 
30  VIII  2006  roku,  opublikowany  w:  „Biuletyn  Wychowania  Seminaryjnego” 
39(2007), nr 48, s. 29-45. 

background image

Jeżeli sprawę tożsamości w ogóle ująć w formułę: agere sequ-

itur  esse,  to  esse  ojca  duchownego,  zwłaszcza  posługującego  w 
formacji do kapłaństwa, należałoby wiązać z jego genetycznym i 
strukturalno-instytucjonalnym  zakorzenieniem  w  Kościele  lo-
kalnym, zaś jego agere — z ukierunkowaniem całego jego posłu-
giwania na dobro Mistycznego Ciała Chrystusa, spośród którego 
został wybrany i do którego został posłany.  

1. Ojciec duchowny „w” Kościele 

Gramatyczna  partykuła  „w”,  zastosowana  do  interesującej 

nas  problematyki,  przywołuje  bogatą  i  wymowną  treść.  Dość 
przypomnieć, że ojcostwo duchowe istniało w Kościele od same-
go  początku.  Praktyka  ta  została  bowiem  przejęta  jako  po-
wszechne  dziedzictwo, obecne  zarówno  w  Starym  Testamencie, 
w  duchowości  którego  spotykamy  liczne  przykłady  ojcostwa 
duchowego  w  postaci  szkół  prorockich  i  rabinackich  czy  indy-
widualnych  relacji  mistrz-uczeń  (np.  Mojżesz  i  Jozue;  Eliasz  i 
Elizeusz), jak i w antycznej kulturze, o czym świadczą szkoły fi-
lozoficzne  skupione  wokół  mistrza  na  kształt  wspólnoty.  Za 
przykładem  Chrystusa  Pana,  który  indywidualnie  formował 
swoich  uczniów,  a  w  sposób  szczególny  swego  ziemskiego  na-
stępcę, Apostołowie, a wśród nich właśnie św. Piotr, jak również 
św. Paweł, bezpośrednio czy za pomocą listów, „rodzili” ducho-
we  dzieci  do  życia  w  łasce  (por.  Ga  4,  16).  I  choć  ta  posługa  w 
pełni rozwinęła się później w środowisku życia monastycznego, 
to  liczne  świadectwa  biblijne  i  patrystyczne  jednoznacznie  po-
twierdzają, że ojcostwo duchowe było jednym z podstawowych 
sposobów  formacji  duchowej,  aktualizowanej  zawsze  w  środo-
wisku  eklezjalnym  i  ukierunkowanej  na  to  środowisko.  Jednak 
nie czas i  miejsce,  aby śledzić  genezę oraz  rozwój posługi ojco-

background image

stwa duchowego, później w Kościele zachodnim zwanego także 
kierownictwem duchowym

1

.  

Skoro  jednak  mówimy głównie o ojcostwie  duchowym,  ma-

jącym  za  przedmiot  formację  do  kapłaństwa,  to  warto  przypo-
mnieć, że nadanie jej wyraźnej formy instytucjonalnej wynikało 
przede  wszystkim  z  troski  Kościoła o  jakość życia  i posługi  ka-
płana. Dał temu wyraz św. Pius X, który w encyklice Iucunda sane 
(12 III 1904) stwierdził, że głębokie życie duchowe to konieczny 
warunek owocnej posługi pasterskiej. Idąc po tej linii, w kolejnej 
encyklice  Pieni  l’animo  (28  VII  1906),  adresowanej  do  biskupów 
włoskich,  tenże  papież polecił  w  każdym  seminarium  duchow-
nym powołać instytucję ojca duchownego, którego zadaniem by-
łaby  pomoc  najstarszym  alumnom  w  osiąganiu  takiego  stopnia 
dojrzałości  duchowej,  aby  już  jako  kapłani  mogli  stać  się praw-
dziwymi „ekspertami na drogach doskonałości”

2

. Od stu lat, ko-

lejni papieże i  dykasterie  watykańskie  nie  ustają  w  zabiegach o 
duchową  formację  duchowieństwa,  często  przy  tej  okazji  pod-
kreślając doniosłą rolę ojca duchownego, jak tego przykład ma-
my  chociażby  w  soborowym  dekrecie  o  formacji  kapłańskiej 
Optatam totius (nr 3. 8), w Kodeksie Prawa Kanonicznego (ks. 239 
§  2),  czy  w  posynodalnej  adhortacji  Pastores  dabo  vobis  (nr  50). 
Rzecz  znamienna,  że  w  tych  dokumentach  funkcja  kierownika 
lub  ojca  duchownego  w  seminarium  wymieniana  jest  jedno-
znacznie  tuż  po  rektorze,  zaś  funkcje  wychowawców  i  wykła-
dowców  seminaryjnych  potraktowane  są  bardzo  ogólnikowo. 

——————— 

1

 Zob. J. Misiurek, Zarys dziejów praktyki kierownictwa duchowego, w: Najważ-

niejsza jest miłość,  red. M.  Chmielewski,  Lublin  1999, s. 427-441;  R.  Frattallone, 
Kierownictwo duchowe dziś, tł. Z. J. Kijas, M. Sternal, Warszawa 2001, s. 34-125. 

2

 Enchiridion  clericorium.  Documenta  sacrorum  alumnis  instituendis,  Romae 

1938, nr 792, s. 434; zob. M. Chmielewski, Teologia duchowości w formacji do ka-
płaństwa
, „Roczniki Teologiczne” 49(2002) z. 5, s. 109-124. 

background image

Wynika z tego, że główny ciężar odpowiedzialności za formację 
seminaryjną,  oprócz  biskupa,  spoczywa  na  rektorze  i  ojcu  du-
chownym.  Jego  funkcja  stanowi  zatem  ważny  element  instytu-
cjonalnej  struktury  życia  eklezjalnego  w  diecezji  czy  instytucie 
życia  konsekrowanego.  Jest on  w  pełnym  tego  słowa znaczeniu 
„w”  Kościele lokalnym.  Mimo  iż  —  jak  podkreśla  prawo  kano-
niczne  —  „w  podejmowaniu  decyzji  przy  dopuszczeniu  alum-
nów do święceń lub wydalaniu z seminarium, nigdy nie wolno 
żądać  opinii  kierownika  duchowego  lub  spowiedników”  (kan. 
240 § 2), to jednak rola ojca duchownego in foro interno jest nie do 
przecenienia. 

Instytucjonalizacja  posługi  ojcostwa  duchowego,  jaka  doko-

nała się w Kościele na przestrzeni wieków i — jak wspomnieli-
śmy — została usankcjonowana w odniesieniu do formacji semi-
naryjnej,  nie  tylko  że  nie  pozbawia  tej  posługi  wymiaru  chary-
zmatycznego,  ale  —  wprost  przeciwnie  —  zabezpiecza  go  i 
wzmacnia. Ojciec duchowny nie występuje bowiem we własnym 
imieniu i  na  własne  ryzyko.  Nie  tworzy  również  własnego śro-
dowiska, realizującego partykularne cele, dla którego mógłby on 
być  wyłącznym  autorytetem  —  kimś  w  rodzaju dalekowschod-
niego guru. Lecz on swoją posługę pełni w imieniu Kościoła cie-
sząc  się  zarazem  asystencją  Ducha  Świętego  stale  obecnego  w 
Kościele. Mają tu zastosowanie słowa Jana Pawła II z adhortacji 
Pastores dabo vobis, gdzie czytamy, iż „w rozwoju życia duchowe-
go  decydującą  rolę  odgrywa  świadomość,  że  kapłanowi  nigdy 
nie  brakuje  łaski  Ducha  Świętego,  będącej  darem  całkowicie 
darmowym  i  zadaniem  wymagającym  odpowiedzialności. 
Świadomość daru jest źródłem i umocnieniem niezachwianej uf-
ności  kapłana pośród  trudności,  pokus i słabości,  które spotyka 
na drodze życia duchowego” (nr 33). Ta asystencja Ducha Świę-
tego  i  moralno-duchowe  „zaplecze”,  jakie  daje  mu  wspólnota 

background image

Kościoła  lokalnego,  z  jednej  strony  łagodzi  jego  niepokój  o  to, 
czy dobrze wypełnia swoje posłannictwo. Wie bowiem, że to co 
w  kategoriach  zdroworozsądkowych  może  wydawać  się  mało 
zasadne  lub  błędne,  podniesione  na  poziom  eklezjalny  nieraz 
może  okazać  się  posunięciem  opatrznościowym.  I  vice  versa  — 
nawet jeśli popełni błąd w działaniach formacyjnych, ma prawo 
ufać, że wspólnota Kościoła w porę to zweryfikuje i naprawi. Nie 
znaczy to, że istnieje w tym względzie jakaś zbiorowa odpowie-
dzialność  za  wychowanie  alumnów,  w  ramach  której ojciec  du-
chowny może czuć się usprawiedliwiony, gdy nie powiedzie się 
cały wysiłek formacyjny. Wspomniane wyżej dokumenty Kościo-
ła de nomine wskazują przecież na biskupa, rektora seminarium i 
ojca  duchownego jako  w pierwszym  rzędzie odpowiedzialnych 
za  jakość  formacji.  Z  drugiej  jednak  strony,  mając  świadomość 
swego  zakorzenienia  we  wspólnocie  Kościoła  lokalnego  i  tego, 
że  działa  w  imieniu  Chrystusa,  ojciec  duchowny  może  śmiało 
podejmować  różne  inicjatywy  w  dziedzinie  formacji  duchowej, 
otwierając  się  coraz  bardziej  na  inspiracje  Ducha  Świętego. 
Świadomość bycia niejako na przedłużeniu macierzyńskiej misji 
Kościoła,  jako  sługa  nieużyteczny  (por.  Łk  17,  10)  pozwala ojcu 
duchownemu  bez  obawy,  z  całą  właściwą  tej  posłudze  sponta-
nicznością i w poczuciu wewnętrznej wolności angażować się w 
proces  formacyjny.  Mimo  iż  za  św.  Piotrem  nieraz  chciałby  po-
wiedzieć:  „Odejdź  ode  mnie,  Panie,  bo  jestem  człowiek  grzesz-
ny” (Łk 5, 8), to nieobce mu jest także doświadczenie św. Pawła, 
gdy w chwili zwątpienia Pan powiedział do niego: „Wystarczy ci 
mojej łaski. Moc bowiem w słabości się doskonali” (2 Kor 12, 9). 

Wobec tego w pełni zasadnie można powiedzieć, że ojcostwo 

duchowe  jest  indywidualną  posługą  pełnioną  w  Kościele  i  w 
imieniu Kościoła, której celem jest doprowadzenie chrześcijanina 

background image

do  zjednoczenia  z  Bogiem  i  do  osobowej  dojrzałości

3

.  W  przy-

padku zaś kandydatów do kapłaństwa należałoby dodać jeszcze 
jeden cel,  jakim  jest  rozpoznanie,  rozwój i  umocnienie  łaski  po-
wołania.  

Bycie „w” Kościele ojca duchownego stawia przed nim okre-

ślone wymagania. Chodzi w pierwszym rzędzie o jego zakorze-
nienie w tradycję i duchowe dziedzictwo tego środowiska ekle-
zjalnego,  któremu  posługuje.  Wprawdzie  dokumenty  Kościoła, 
w  których  wzmiankuje  się  o  posłudze  ojca  duchownego,  (do-
tychczas  bowiem  nie  było  osobnych  wypowiedzi  Magisterium 
Ecclesiae 
na ten temat), nic nie mówią, z jakiego środowiska po-
winien  wywodzić  się  ojciec  duchowny  w  seminarium.  Wydaje 
się jednak, że praktyka Kościoła wypracowała w tym względzie 
odpowiednie  rozwiązania,  adekwatne  do  okoliczności  i  czasu. 
Wiadomo bowiem, że od II połowy XVI wieku, a więc od Soboru 
Trydenckiego  (1545-1563)  zaczęły  powstawać  diecezjalne  semi-
naria  duchowne.  Wtedy  najczęściej  opiekę  duchową  nad  alum-
nami powierzano bądź to jezuitom, bądź misjonarzom św. Win-
centego à Paulo, jako najlepiej wówczas przygotowanym intelek-
tualnie i  duchowo  do  pełnienia  tej posługi.  I choć  niewątpliwie 
przynosiło to błogosławione owoce kapłańskiej świętości, to jed-
nak  —  jak  się  wydaje  —  własna  duchowość  zakonna  ojca  du-
chownego  nie  pozostawała  bez  wpływu  na  duchową  i  duszpa-
sterską formację przyszłych kapłanów

4

. Powyższą tezę zdaje się 

——————— 

3

 Zob. Por. J. W. Gogola, Kierownictwo duchowe, Kraków 1999, s. 17-31;  

4

  Przykładem  tego  jest  szybkie  upowszechnienie  się  praktyki  śpiewania 

Gorzkich  Żalów,  zainaugurowanych  przez  ks.  Stanisława  Benika  CM  w  1707 
roku w kościele św. Krzyża w Warszawie. W II połowie XVIII wieku w więk-
szości seminariów duchownych w Polsce ojcami duchownymi byli właśnie Mi-
sjonarze  św.  Wincentego  à  Paulo,  którzy  to  nabożeństwo  z  dużym  skutkiem 
propagowali  wśród seminarzystów,  którzy  potem  jako duszpasterze  wprowa-

background image

potwierdzać chociażby odnośna literatura z okresu dwudziesto-
lecia międzywojennego w Polsce, w której wyraźnie widać poło-
żenie akcentu bardziej na osobistą świętość kapłana, kształtowa-
ną według wzorców zakonnych, aniżeli na jego troskę o uświę-
cenie powierzonych sobie ludzi. Styl życia według rad ewange-
licznych  posłuszeństwa,  ubóstwa  i  czystości,  rytm  modlitwy  i 
rozmyślań, a także szeroko pojęta asceza w niejednym przypad-
ku  przypominały  duchowość  zakonną

5

.  Dziś  już  w  Polsce  do 

rzadkości  należy  seminarium,  którego  przynajmniej  jeden  z  oj-
ców  duchownych  nie  byłby  kapłanem  diecezjalnym,  pochodzą-
cym  z  danego środowiska.  Nie chodzi  bynajmniej o  to,  aby  de-
precjonować  znaczenie  i  jakość  posługi  zakonnych  ojców  du-
chownych  w  seminariach  diecezjalnych,  lecz  by  podkreślić,  że 
tożsamość  ojca  duchownego  rzutuje  na  tożsamość  wychowan-
ków. Zachodzi tu bowiem analogia do naturalnego porządku ży-
cia społecznego w wymiarze rodzinnym. Otóż tożsamość każde-
go  z jej  członków określają  m.in.  dwa faktory:  nazwisko  i imię. 
To pierwsze oznacza zakorzenienie w całym rodowym dziedzic-
twie, wspólnym dla wielu osób, imię zaś specyfikuje oraz indy-
widualizuje  to  wspólne  dziedzictwo,  którego  uosobieniem  jest 
ojciec oraz jego nazwisko (tak jest przynajmniej w polskiej oby-
czajowości). To, jakie duchowe dziedzictwo prezentuje w swoim 
życiu  ojciec  duchowny,  nie  pozostaje  więc  bez  wpływu  na  toż-
samość  przyszłych  kapłanów,  których  on  formuje.  Jeżeli  zatem 
ojciec  duchowny  jest  zakorzeniony  w  dziedzictwie  lokalnego 
Kościoła, wówczas łatwiej z diecezją czy zakonem identyfikować 
——————— 

dzali je w życie parafialne. — Zob. M. Chorzępa, Gorzkie Żale, ich geneza i rozwój 
historyczny
, „Nasza Przeszłość” 12(1960), s. 221-258.  

5

 Zob. M. Chmielewski, M. Krzywicki, Doskonałość kapłańska w świetle teolo-

gii  polskiej  okresu  międzywojennego,  w:  Kapłan  pośród  ludu  kapłańskiego  („Homo 
meditans”, t. 14), red. J. Misiurek, Lublin 1993, s. 109-131. 

background image

się będą jego wychowankowie. I nie chodzi tu tyle o przesłanki 
socjologiczne, jak na przykład pochodzenie z terenu danej diece-
zji  czy  kraju,  co  przede  wszystkim  o  przesłanki  psychiczno-
duchowe, takie jak na przykład dobra znajomość historii i trady-
cji  danej  diecezji  czy  zakonu,  lokalnych  obyczajów,  ludzi,  a 
zwłaszcza kapłanów, nade wszystko jednak o psychiczną i emo-
cjonalną identyfikację z daną wspólnotą eklezjalną. Jeżeli sprawy 
diecezji czy zakonu stają się w pewnym sensie osobistymi spra-
wami  ojca  duchownego,  skłaniającymi  go  do  modlitwy  wsta-
wienniczej i ekspiacyjnej pokuty, to tym samym na mocy dawa-
nego  świadectwa  skuteczniejsze  będzie  jego  oddziaływanie  na 
wykształcenie  eklezjalnej  wrażliwości  swoich  podopiecznych. 
Podobnie jak ojciec w rodzinie, tak samo ojciec duchowny w die-
cezji czy zakonie jest w pewnym sensie stróżem tego duchowego 
dziedzictwa, do służby któremu przygotowuje swoich alumnów.  

Tak  rozumiana  rola  ojca  duchownego  implikuje  kolejny  po-

stulat, aby był on obecny w sposób czynny w życiu diecezji czy 
zakonu, na przykład poprzez zaangażowanie w jakieś formy po-
sługi  duszpasterskiej  doraźnej  czy  stałej.  Ograniczenie  się  wy-
łącznie do pracy formacyjnej wśród alumnów, czasem z powodu 
zbyt  małej  liczby  ojców  duchownych  w  danym  seminarium, 
prowadzić  może  do  wyobcowania  się  z  autentycznego  życia 
duszpasterskiego diecezji. Liczne kontakty kapłanów, w tym by-
łych wychowanków, z ojcem duchownym — wbrew pozorom — 
nie dają mu właściwego i kompletnego wglądu w to, czym żyje 
diecezja. Poza tym nie chodzi tylko o znajomość zdarzeń diece-
zjalnych  (nie  wyłączając  plotek),  lecz  o  osobiste  doświadczenie 
bycia  niejako  na  pierwszej  linii  „duszpasterskiego  frontu”,  a 
więc  tam,  gdzie  w  sposób  rzeczywisty  aktualizuje  się  Kościół 
przez  kapłańską  posługę  przepowiadania,  uświęcania  i  rządze-
nia.  Jedynie  na  bieżąco  znając  realia  pracy  duszpasterskiej  i 

background image

związane  z  tym  zagrożenia  tożsamości  kapłańskiej,  ojciec  du-
chowny  może  adekwatnie  pomagać  w  duchowej  i  pastoralnej 
formacji przyszłego duszpasterza. W tym kontekście słowa Jana 
Pawła  II  z  Pastores  dabo  vobis,  mówiące  o  tym,  iż  „kapłan  musi 
być  świadomy,  że  jego  bycie  w  Kościele  lokalnym  stanowi,  ze 
swej  natury,  element  pozwalający  żyć  duchowością  chrześcijań-
ską”  (PDV  31),  w  odniesieniu  do  ojca  duchownego  nabierają 
szczególnej  wymowy.  On  swoją  zaangażowaną  obecnością  nie 
tylko  w  seminarium,  ale  w  całym  Kościele  lokalnym,  ma  przy-
pominać  to,  o  czym  mówi  Instrukcja  Kongregacji  ds.  Ducho-
wieństwa  pt.  Kapłan  pasterz  i  przewodnik  wspólnoty  parafialnej,  że 
„życie wewnętrzne jest najważniejszym przedsięwzięciem pasto-
ralnym.  Wszelkie  duszpasterskie  plany,  zamierzenia  misyjne, 
wszelkie wysiłki ewangelizacyjne, nie oparte na pierwszeństwie 
duchowości i kultu Bożego, byłyby skazane na porażkę” (nr 11). 
W  ten  sposób  ojciec  duchowny  jest  nie  tylko  „w”  Kościele,  ale 
także  staje  się  darem  „dla”  Kościoła  lokalnego,  co  potwierdza 
słuszność  przytoczonej  wcześniej  metafizycznej  zasady:  agere 
sequitur esse

2. Ojciec duchowny „dla” Kościoła 

Zajmując  się  teraz  drugą  częścią  interesującego  nas  zagad-

nienia,  ograniczymy  się  do  omówienia  głównych  kierunków 
działań ojca duchownego w jego pracy formacyjnej. Zarówno on 
sam, jak i cała jego posługa są „dla” Kościoła, w takiej samej mie-
rze  jak  życie  i  posługa  wszystkich  innych  kapłanów.  Przypo-
mniał o tym Jan Paweł II w Pastores dabo vobis, ucząc, że „odnie-
sienie do Kościoła wpisane jest w główne odniesienie kapłana do 
Chrystusa, «sakramentalne uobecnienie» Chrystusa jest bowiem 
podstawą  i  inspiracją  odniesienia  kapłana  do  Kościoła”  (PDV 

background image

10 

16). Zatem „kapłan pełni swój urząd nie tylko «w» Kościele, lecz 
również  «wobec  Kościoła»”  (tamże). Wynika  to w  sposób oczy-
wisty  z  identyfikacji  kapłana  z  Chrystusem,  który  „który  nie 
przyszedł, aby Mu służono, lecz aby służyć i dać swoje życie na 
okup za wielu” (Mt 20, 28; Mk 10, 45). Tak więc postawa całko-
witej  proegzystencji  Chrystusa  staje  się  również  udziałem  każ-
dego, kto partycypuje w Jego kapłaństwie.  

Być  „dla”  to  istotny  wymiar  ojcostwa,  tak  fizycznego  jak  i 

duchowego.  W  porządku  natury  mężczyzna  staje  się  ojcem  nie 
tylko przez spłodzenie dziecka, ale przede wszystkim przez za-
jęcie postawy opiekuńczej, która wymaga bezinteresownego zre-
zygnowania z własnego „ja” dla dobra dziecka. Nie inaczej rzecz 
ma  się  w  porządku  duchowym.  Tu  przede  wszystkim  w  grę 
wchodzi  służba  wobec  życia  nadprzyrodzonego,  wymagająca 
nierzadko  wiele  poświęcenia.  W  istocie  jest  to  służba  Chrystu-
sowi  w  braciach,  na  ogół  dyskretna,  a  przez  to  nie  zawsze  za-
uważalna  i  doceniana.  I  nie  chodzi  tu  o  formalne  wyróżnienia 
czy  kościelne  godności  dla ojca  duchownego, lecz  o  wzmocnie-
nie jego autorytetu i znaczenia jego posługi wśród innych forma-
torów seminaryjnych oraz działań wychowawczych. Temu celo-
wi może służyć także nadawanie ojcom duchownym odpowied-
nich godności kościelnych.  

Wzorem postawy właściwej ojcu duchownemu, jest św. Józef 

z Nazaretu, odnośnie do którego na przytoczenie zasługują sło-
wa Jana Pawła II z adhortacji Redemptoris Custos. Czytamy tam, że 
„Jego ojcostwo wyraziło się w sposób konkretny w tym, że uczy-
nił ze swego życia służbę, złożył je w ofierze tajemnicy Wcielenia i 
związanej  z  nią  odkupieńczej  misji;  posłużył  się  władzą,  przy-
sługującą mu prawnie w świętej Rodzinie, aby złożyć całkowity 
dar  z  siebie,  ze  swego  życia,  ze  swej  pracy;  przekształcił  swe 
ludzkie powołanie do rodzinnej miłości w ponadludzką ofiarę z 

background image

11 

siebie, ze swego  serca i  wszystkich  zdolności,  w miłość oddaną 
na służbę Mesjaszowi, wzrastającemu w jego domu” (RC 8). 

Ojciec duchowny, który za przykładem św. Józefa zatroskany 

jest o miejsce dla Chrystusa w życiu powierzonych mu osób, tym 
samym jest „dla” Kościoła. Poprzez jego posługę Kościół wypeł-
nia  bowiem  należne  mu  prawo  wychowywania  swoich  dzieci, 
prowadząc  ich  do  doskonałości  i  dojrzałości  w  Chrystusie

6

Oznacza to, że na ojca duchownego spada szczególna odpowie-
dzialność za kapłańską formację alumnów w duchu eklezjalnym. 
Jej brzemię łagodzi jednak nieco świadomość, że są strukturalnie 
usytuowani „w” Kościele, a więc duchowo i psychicznie są „nie-
sieni”  przez  wspólnotę  wierzących.  Innymi  słowy,  w  tej  odpo-
wiedzialnej trosce nie są pozostawieni sami sobie. Nade wszyst-
ko cieszą się asystencją Ducha Świętego i dysponują mocą Chry-
stusa, udzieloną im w sakramencie święceń.  

Skoro ojciec duchowny w seminarium jest „dla” Kościoła, to 

punktem odniesienia całego jego posługiwania w duchu paster-
skiej  miłości  jest  dobro Mistycznego  Ciała  Chrystusa,  brane  nie 
tylko w wymiarze lokalnym, choć ten jest bezpośredni i bliższy, 
ale  jako cały  Kościół  powszechny.  Odnośnie  do tego  w  cytowa-
nym już Dyrektorium Tota Ecclesia czytamy, iż „kapłan, posłany 
(missus) przez Ojca za pośrednictwem Chrystusa, należy «w spo-
sób bezpośredni» do Kościoła powszechnego…” (TE 4). Jakie są 
wobec tego faktu implikacje praktyczne odnośnie do formacyjnej 
posługi ojca duchownego? 

Wydaje się zasadnym na pierwszym miejscu postawić sentire 

cum Ecclesia, to znaczy umiłowanie Kościoła jako rzeczywistości 
personalnej — nie tyle instytucji, co raczej jako wspólnoty miło-

——————— 

6

 Zob. L. M. Mendizábal, La direzione spirituale. Teoria e pratica, Bologna 1990, 

s. 50-51. 

background image

12 

ści oraz dialogu z Bogiem i ludźmi (ES 65-70). Jak uczy Paweł VI 
w encyklice Ecclesiam suam „świadomość tajemnicy Kościoła na-
leży do cnoty wiary, którą osiągnęła już dojrzałość i przepoiła ca-
łe  postępowanie.  Ona  bowiem  rodzi  ów  zmysł  Kościoła,  który 
powinien  zupełnie  opanować  prawdziwego  chrześcijanina”  (ES 
36).  Zaraz  potem  tenże  Papież  dodaje,  że  „misterium  Kościoła 
nie  jest  jednak  tego  rodzaju  prawdą,  która  by  się  zamykała  w 
ramach  wiedzy  teologicznej,  ale  winna  wejść  w  samą  praktykę 
życia, by wierni, zanim jeszcze wyrobią sobie jasno pojęcie o tej 
prawdzie,  mogli  ją  poznać  niejako  doświadczalnie,  w  sposób 
odpowiadający ich naturze” (ES 37). Jest to cenne wskazanie dla 
formatorów  seminaryjnych,  a  zwłaszcza  dla  ojca  duchownego. 
Mają  oni  bowiem  nie  tylko  pouczać  o  misterium  Kościoła,  ale 
prowadzić  alumnów  do  jego  doświadczenia  i  w  rezultacie  do 
umiłowania.  Jest  to  przecież  jeden  z  istotnych  wymiarów  du-
chowości kapłańskiej, o czym przypomniał Jan Paweł II w Pasto-
res  dabo  vobis
,  pisząc,  iż  kapłan  „powinien  miłować  Kościół  jak 
umiłował  go  Chrystus,  poświęcając  mu  wszystkie  swoje  siły  i 
oddając  się  w  miłości  duszpasterskiej  aż  do  ofiarowania  co-
dziennie swojego życia” (PDV 13).  

W wielu przypadkach, zwłaszcza obecnie w dobie postępują-

cej laicyzacji czy horyzontalizmu (por. EiE 34), jaki dotyka także 
kandydatów do kapłaństwa, kontakt z ojcem duchownym w se-
minarium  może  okazać  się  pierwszą,  we  właściwym  znaczeniu 
inicjacją  eklezjalną.  O  ile  kontakt  z  rektorem  i  wychowawcami 
seminaryjnymi, a szczególnie z biskupem z uwagi na jego auto-
rytet, daje alumnowi doświadczenie instytucjonalno-formalnego 
wymiaru  życia  Kościoła,  to  posługa  ojca  duchownego  nabiera 
wszelkich cech prawdziwej mistagogii, czyli wprowadzania wy-
chowanka  w  misterium  Kościoła.  W  życiu  rodzinnym  z  zasady 
ojciec jest tym, który stopniowo wprowadza syna w zasady i po-

background image

13 

rządek życia rodzinnego i społecznego, matka zaś tworzy klimat, 
ducha  tego  życia.  Przez  analogię  do  tej  relacji,  można  powie-
dzieć,  że  posługa ojca  duchownego sytuuje  się  bardziej  po  linii 
macierzyńskiej, ucząc wrażliwości na to co bezpośrednio niewi-
dzialne w życiu eklezjalnym, a co stanowi o jego dynamizmie i 
trwałości przy zmieniających  się  strukturach i fasadach instytu-
cjonalnego wymiaru Kościoła. 

W  myśl  słów  Pawła  VI  z  cytowanej  już  adhortacji  Evangelii 

nuntiandi, mówiących o tym, że „człowiek naszych czasów chęt-
niej  słucha świadków,  aniżeli nauczycieli;  a  jeśli słucha  nauczy-
cieli,  to  dlatego,  że są świadkami”  (EN  41),  wypada  podkreślić, 
że drogą do doświadczenia misterium Kościoła przez alumnów 
jest  osobiste  świadectwo  ojca  duchownego  w  tym  zakresie.  By 
alumnów  uczyć  wrażliwości  na  Kościół,  powinien  on  pokazy-
wać,  że  Mistyczne  Ciało  Chrystusa  jest  dla  niego  „przestrzenią 
teologalną” (por. ChL 26), w której on sam spełnia się w swoim 
powołaniu. Mówiąc za Janem Pawłem II o „przestrzeni teologal-
nej”  mamy  na  myśli  takie  wewnętrzne  usposobienie  wiary 
względem  Kościoła,  dzięki  któremu  wszystko,  co  składa  się  na 
życie eklezjalne jest postrzegane i przeżywane jako przedziwny 
plan Bożej Opatrzności. Innymi słowy, dla ojca duchownego nie 
ma  w  życiu  Kościoła  spraw  przypadkowych  czy  będących  wy-
nikiem  ludzkich  zabiegów,  choć  na  zewnątrz  tak  by  się  mogło 
wydawać.  Wszakże  to  Duch  Święty  ożywia  Mistyczne  Ciało 
Chrystusa. Ujmowanie więc wszystkiego w perspektywie żywej 
wiary, nadziei i miłości nie jest pobożną naiwnością, ale najbar-
dziej dojrzałą postawą chrześcijanina. Postawa ojca duchownego 
„dla”  Kościoła  wyrażać  się  będzie  zatem  w  formowaniu  takich 
właśnie postaw pro-eklezjalnych u swoich podopiecznych. 

Szczególnym  przejawem  eklezjalnej  świadomości,  nie  tylko 

kapłanów,  jest  nastawienie  misyjne.  „Kapłan  — czytamy  w  Dy-

background image

14 

rektorium  Tota  Ecclesia  —  powinien  mieć  pełną  i  bardzo  żywą 
świadomość rzeczywistości misyjnej swojego kapłaństwa…” (TE 
15). Tak jak Chrystus jest on bowiem posłany do Kościoła i świa-
ta. To posłanie odnosi się zarówno do ojca duchownego, jak i do 
jego podopiecznych. Wspomniane wyżej sentire cum Ecclesia mo-
że  niekiedy  być  rozumiane  zbyt  wąsko  i  ograniczać  eklezjalny 
horyzont  do  swojej  diecezji  czy  zakonu.  W  skrajnych  przypad-
kach może przejawiać się to w krypto-rywalizacji względem in-
nej  diecezji,  zakonu czy seminarium  na  zasadzie  „nasze lepsze, 
bo  nasze…”.  Przed  takim  ekskluzywizmem  eklezjalnym  chroni 
postulat  misyjności,  który  —  jak  się  wydaje  —  w  wielu  jeszcze 
seminariach  i  diecezjach  wciąż  pozostaje  postulatem,  stąd  ten 
żarliwy apel Benedykta XVI o misyjne otwarcie, skierowany do 
polskich kapłanów w warszawskiej katedrze 26 maja 2006 r.

7

 Tak 

więc to, co ojciec duchowny może i powinien uczynić „dla” Ko-
ścioła poprzez swoją posługę, to uczyć alumnów myślenia w ka-
tegoriach powszechności Mistycznego Ciała Chrystusa.  

Wiąże się  to ściśle  z  towarzyszeniem  na  drodze duchowego 

dojrzewania alumna. W świetle ósmego rozdziału encykliki Jana 
Pawła  II  o  misyjnej  działalności  Kościoła,  misyjne  nastawienie 
chrześcijanina  jest  bowiem  funkcją  jego  duchowości,  gdyż  „po-
wołanie misyjne ze swej natury wypływa z powołania do świę-
tości” (RMs 90). Z jednej strony im większa dojrzałość duchowa, 
tym większe poczucie odpowiedzialności za cały Kościół, z dru-
giej  zaś  im  głębsze  zakorzenienie  w  Kościele  jako  „misterium 
komunii  trynitarnej  o  wymiarze  misyjnym”,  tym  pełniej  obja-
wiać  się  będzie  „specyficzna  i  osobowa  tożsamość  prezbitera  i 
jego posługi” (TE 21).  

——————— 

7

 Pielgrzymka Benedykta XVI do Polski 25-28 maja 2006 r. Przemówienia i homi-

lie, Kraków 2006, s. 14. 

background image

15 

Poczucie odpowiedzialności za misyjne posłannictwo Kościo-

ła  wyrażać  się  może  na  wiele  innych  sposobów,  jak  chociażby 
modlitwa za misje, akty pokuty w intencjach misyjnych czy róż-
ne formy materialnego wsparcia misjonarzy. W cytowanej ency-
klice  Redemptoris  missio  Jan  Paweł  II  zauważa,  że  „istotnym  ry-
sem duchowości misyjnej jest wewnętrzne zjednoczenie z Chry-
stusem” (RMs 88). Z kolei Dyrektorium Tota Ecclesia podaje dłu-
gą  listę  praktyk  duchowych,  dzięki  którym  aktualizuje  się  to 
wewnętrzne zjednoczenie z Chrystusem (zob. TE 39). Na pierw-
szym  jednak  miejscu  wymienia  liturgię,  zwłaszcza  Eucharystię, 
co  oznacza,  że  w  centrum  misyjnie  zorientowanej  duchowości 
kapłana znajduje się Eucharystia jako źródło i szczyt życia chrze-
ścijańskiego oraz całej ewangelizacji (por. SC 10. 14; PO 5).  

Wśród  wielu  innych  środków,  jakimi  dysponuje  ojciec  du-

chowny,  aby  formować  postawy  pro-eklezjalne  alumnów  nie 
można pominąć duchowości maryjnej, jako niezmiernie ważnego 
wymiaru życia i posługi kapłańskiej. Pomiędzy Matką Jezusa — 
Najwyższego  Kapłana  a  kapłaństwem  Jego  sług  zachodzi  bo-
wiem głęboki egzystencjalny związek. Z tej racji — jak słusznie 
zauważa kilkakrotnie cytowane Dyrektorium — „duchowość ka-
płańska nie może być uznana za pełną, jeśli nie bierze poważnie 
pod uwagę testamentu Chrystusa ukrzyżowanego, który zechciał 
powierzyć Matkę umiłowanemu uczniowi, a przez niego wszyst-
kim  kapłanom  powołanym  do  kontynuowania  Jego  zbawczego 
dzieła” (TE 68).  

Po  Soborze  Watykańskim  II  i  po  tylu  różnych  wypowie-

dziach Jana Pawła II odnośnie do pobożności i duchowości ma-
ryjnej,  obecnie  byłoby  anachronizmem  podtrzymywanie  wśród 
alumnów  maryjności  dewocyjnej,  opartej  na  superlatywistycz-
nych atrybutach Matki Bożej. Natomiast postulowane rozwijanie 
mariologii  eklezjologicznej,  jak  chce  tego  Vaticanum  II  i  doku-

background image

16 

menty  posoborowe,  niesie  ze  sobą  nie  tylko  szansę  na  zdrową 
duchowość maryjną i odpowiadającą jej pobożność maryjną (por. 
RM 48), ale także pozwala głębiej odkrywać misterium Kościoła i 
kształtować postawy pro-eklezjalne.  

Po  tej  linii  idąc,  należy  stwierdzić,  że  w  formacji  duchowej 

alumnów ojciec duchowny ma potężne narzędzie w postaci ha-
giografii i biografistyki. Ukazywanie postaci świętych i wielkich 
ludzi,  którzy  na  trwale  wpisali  się  w  historię  Kościoła,  z  jednej 
strony odsłania wewnętrzną naturę Mistycznego Ciała, a z dru-
giej  —  jest  doskonałym  dopełnieniem  programu  formacyjnego. 
Tak więc nie przypadkowo Jan Paweł II programując apostolskie 
cele  Kościoła  na  III  tysiąclecie  w  liście  Novo  millennio  ineunte 
świętość uczynił perspektywą, „w którą winna być wpisana cała 
działalność duszpasterska” (NMI 30).  

I na koniec spostrzeżenie niemal oczywiste. Ojciec duchowny 

najbardziej  jest  „dla”  Kościoła  lokalnego  i  powszechnego  już 
przez sam fakt, że w postawie uległości wobec natchnień Ducha 
Świętego  najlepiej  jak  potrafi  pełni  swoją  posługę  prowadzenia 
alumnów po drodze duchowego dojrzewania. Jeśli zasadniczym 
celem  Kościoła  jako  „znaku  i  narzędzia  wewnętrznego  zjedno-
czenia z Bogiem” (LG 1) jest prowadzenie ludzi do świętości, w 
służbie  której  pozostaje  zawsze  osobista  duchowość  każdego 
ochrzczonego,  to  dla  kapłana  nie  może  być  ważniejszej  sprawy 
w jego posłudze, jak właśnie życie duchowe własne i powierzo-
nych sobie osób. „Kapłan powinien zatroszczyć się, by dać abso-
lutne  pierwszeństwo  życiu  duchowemu,  ciągłemu  trwaniu  z 
Chrystusem”  —  przypomina  cytowane  Dyrektorium  (TE  37). 
Jednocześnie  podkreśla,  że  „troska  o  życie  duchowe  powinna 
być  odczuwana  jako  radosny  obowiązek  ze  strony  samego  ka-
płana,  ale  także  prawo  wiernych,  którzy  szukają  w  nim,  świa-
domie  czy  nieświadomie,  człowieka  Bożego”  (TE  39).  Tę  samą 

background image

17 

myśl przypomniał  Benedykt  XVI przemawiając do  polskich  ka-
płanów.  Powiedział  wtedy,  że  „wierni  oczekują  od  kapłanów, 
aby byli specjalistami od spotkania człowieka z Bogiem”. Nato-
miast od każdego z nich oczekuje się, „by był ekspertem w dzie-
dzinie życia duchowego”

8

.  

 
Podejmowanie więc przez ojca duchownego tego „radosnego 

obowiązku”, aby przyszłych kapłanów uwrażliwiać na „priory-
tet duchowości” w ich życiu i duszpasterskiej posłudze, jest naj-
cenniejszym i najbardziej znaczącym przejawem jego eklezjalnej 
proegzystencji. Innymi słowy, ojciec duchowny jest „dla” Kościo-
ła  już  przez  samo  to,  że  dzięki  swemu  zakorzenieniu  „w”  Ko-
ściele  jest  ojcem  duchownym  w  pełnym  tego  słowa  znaczeniu, 
czyli daje przykład osobistej głębokiej, eklezjalnej duchowości, i 
z  całym  poświęceniem  służy  uświęcaniu  tych,  którym  zostanie 
powierzona  moc  nauczania,  uświęcania  i  rządzenia  w  we 
wspólnocie Mistycznego Ciała. 

——————— 

8

 Tamże, s. 12.