background image

 

 

 

 

 

 

 

 

TATIANA ONISIMOWA 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

*** 

ŚWIADECTWO O RAJU I PIEKLE 

(Świadectwo z Odessy) 

background image

 

O MNIE KRÓTKO 

Nazywam  się  Tatiana.  Mam  53  lata,  wierzącą  jestem  od  siedemnastego  roku 
życia.  Jako  pierwsza  w  rodzinie  przyjęłam  Pana  Jezusa  Chrystusa  jako  swojego 
osobistego Zbawiciela. 

Wychowywałam się w komunistycznej rosyjskiej rodzinie, w której tato i mama 
byli zagorzałymi komunistami. Tata frontownik-pogranicznik marzył o synu, ale 
urodziła się córka. 

Wychowywał  mnie  jako  bojownika  komunistycznego  frontu.  Strzelałam  z 
różnego  rodzaju  broni.  Miałam  bardzo  dobre  przygotowanie  fizyczne.  Byłam 
mistrzem  motocrossu,  oraz  koszykówki.  Tata  był  dumny.  Poszłam  do  uczelni 
medycznej  i  tam  jako  przyszłemu  członkowi  partii  komunistycznej 
zaproponowano przygotowanie wysoko nakładowego artykułu ośmieszającego 
Wielkanoc  (tak  wtedy  powiedział  sekretarz  partii)  o  popowskim  zaciemnieniu 
śmiejąc się, że Boga nie ma! Nie ma? –Tak nie ma! 

Ale jak tata uczył mnie jak zwracad się ku pierwotnym źródłom, to ja zaczęłam 
szukad Biblii, aby na jej podstawie dowieśd, że nie ma Boga. Wyobrażacie sobie 
tę  zawziętośd,  zawziętośd  mnie  17-nastoletniej  dziewczyny.  Tata  załatwił  mi 
przepustkę  do  biblioteki  im.  Gorkiego.  Tam  wydano  mi  tę  Księgę  w  każdym 
przekładzie,  ze  srebrzystymi  klamerkami.  Otworzyłam,  zaczęłam  czytad,  ale 
niczego nie rozumiem. Mówię do siebie; to niemożliwe, przecież ja jestem taka 
mądra.  Dlaczego  teraz  nic  nie  rozumiem?  Przekartkowuję  kilka  stron  dalej  i 
czytam; Saulu dlaczego mnie prześladujesz? Zatrzymałam się i naraz słyszę głos; 

-a ty Tatiana dokąd mnie będziesz prześladowad? 

Odwróciłam się do bibliotekarki i mówię; 

-czy pani coś do mnie powiedziała? 

Ona odpowiada; nie! A co usłyszałaś? 

Poczułam się bardzo strasznie, tak strasznie jak nigdy dotąd. Prędko zamknęłam 
Księgę  i oddałam. Wyszłam z  biblioteki  i  myślę sobie; chyba się przesłyszałam. 
Po prostu  przemęczyłam się, muszę odpocząd. I znowu  po raz  drugi słyszę ten 
sam głos; 

-do ciebie się zwracam, jak długo Mnie będziesz prześladowad? 

Stanęłam na środku drogi i mówię; 

-Kim jesteś? Kim jesteś? 

Ogarnęło mnie przerażenie i usłyszałam; 

-Jam Bóg twój! 

background image

 

Krzyknęłam; Panie! 

-Tak Ja jestem Panem! Jak długo Mnie będziesz prześladowad? 

-Przecież ja Cię nie prześladuję. Ja Cię nie znam. 

-Dlatego Mnie nie znasz, ponieważ Mnie prześladujesz. 

-A jakże Cię mogę poznad? Przecież Cię nie widzę? 

-Twoje oczy duchowe są zamknięte. Poznaj Mnie, ponieważ Ja wybrałem cię już 
w łonie matki twojej. 

-Panie boję się Ciebie, nie wiem kim jesteś? 

-Idź do cerkwi, a mnie poznasz. 

Idę, ale nie wiem dokąd? Idę prosto, gdzie mnie oczy niosą. Widzę nagle, ludzie 
wchodzą na jakieś podwórko. Odesskie podwórko, takie małe domki. Kobiety w 
chustkach, sympatyczni mężczyźni, wchodzą na podwórko. Podchodzi do mnie 
starzec i pyta; 

-dziewczynko, a ty do kogo? 

Odpowiadam; do Boga! A sama myślę, dlaczego tak powiedziałam? On mówi; 

-przyszłaś na dobry adres! 

To  Bóg  mnie  zaprowadził  na  ulicę  Kuźnicy,  gdzie  był  kościół  prawosławny. 
Chwała Panu za to, że On się w ten dzieo mi objawił! Ja tam pokutowałam. Za 
kilka  miesięcy  przyjęłam  Chrzest.  Pan  oczyścił  mnie  Duchem  Świętym. 
Otrzymałam dar języków. 

MOJE ŻYCIE DOROSŁE 

Życie  moje  weszło  na  właściwą  drogę.  Nadszedł  czas  i  Pan  podarował  mi 
współmałżonka. Sam Pan go wybrał. Chwała Mu za to wszystko! Pan podarował 
nam piątkę dzieci. Wszystko w życiu szło normalnie. I nagle przyszedł taki czas, 
kiedy  pojawiły  się  u  mnie  silne  bóle  głowy.  Prześwietlili  mi  mózg  i  lekarze 
stawiają  diagnozę;  nowotwór  mózgu-rak!  Niezbędna  jest  operacja.  Smutno 
pamiętam jak mnie przygotowywali, jak zaczynała się operacja. 

Kiedy  otworzyli  mi  czaszkę,  moja  dusza  porzuciła  to  martwe  ciało.  Wyszłam  z 
niego,  jak  się  wychodzi  ze  starego  domu.  Nie  czułam  żadnego  żalu.  Następnie 
widzę,  że  nikt  tego  nie  zauważa.  Moje  ciało  jest  rozłożone  na  stole 
operacyjnym,  lekarz  jeszcze  mówi  parametry,  anestezjolog  konsultując  się 
mówi;  Zatrzymanie!  Zatrzymanie  akcji  serca,  zatrzymanie  oddychania!  Aparat 
rysuje prostą linię! Profesor krzyczy; Reanimujcie! A ja do niego; nie trzeba, mi 
to  nie  potrzebne.  Mnie  już  nic  nie  boli,  mi  jest  tak  dobrze.  Przedłużają 

background image

 

reanimację  ciała.  A  ja  odwróciłam  się  i  wyszłam  z  Sali  operacyjnej.  Wyszłam  z 
Sali, przeszłam po korytarzu, gdzie na kolanach stał mój mąż modląc się. 

Weszłam do drugiego korytarza, tam modlili się członkowie  kościoła, ponieważ 
Pan powiedział; Żyd będzie! I oni z wiarą się o mnie modlili. Przeszłam obok nich 
i powiedziałam, że ja żyję i jestem szczęśliwa, oni mnie jednak nie usłyszeli. (już 
po wszystkim mąż mi mówił, że czuł dotknięcie przy swojej głowie) a ja wyszłam 
z korytarza do tunelu i tam daleko przede mną było światło. Szłam tym tunelem 
i  czułam  jak  nogi  odmawiają  mi  posłuszeostwa,  czułam  jak  gdyby  mnie  ktoś 
zatrzymywał. 

Zewsząd rozlegały się głosy; Stój! Stój! Wród się! Jeszcze nie nadszedł twój czas!

 

Wród się i  powiedz ludziom. Ja  w swojej zawziętości odpowiadałam; nie chcę! 
Nie  chcę  się  wracad!  Tam  jest  źle!  JA  chcę  do  Boga,  ja  jestem  Jego  dzieckiem. 
Przez  ten  tunel  weszłam  do  drugiego  światła,  wypadłam  z  niego  i  wzleciałam. 
To było przepiękne uczucie polotu, szczęścia, radości. Zewsząd skrzył się świat. 
Mienił się. Nie ma na ziemi takich kolorów. 

I TO JEST NIEBO 

Drodzy przyjaciele, mogę to porównad do błękitu ze złotem, ale to porównanie i 
tak jest blade w stosunku do tego co zobaczyłam. To było takie przepiękne! Tak 
radośnie  zaśpiewałam,  zaśpiewałam  na  chwałę  Bogu.  Chwała  Bogu!  Za 
wszystko Mu chwała. On jest tego godzien. Tam była płócienna zasłona. Zza tej 
zasłony  wychodzili  ludzie.  Wychodzili  w  pięknych  promieniujących  ubraniach  i 
uchodzili w górę, w dal. Do Wieczności. Pomyślałam; oni byli przepiękni. 

Naraz  niespodziewanie  zobaczyłam  nagiego  człowieka.  Przerażenie  miał  na 
twarzy, przerażenie i strach. Spróbował wyrwad się z mgły do przodu, ale takie 
szkaradne  łapy,  czarne  łapy  schwytały  go  za  plecy,  za  biodra,  za  golenie  i 
poniosły z powrotem w  dół. Targnęłam się mu pomóc, ale Anioł wziął mnie za 
rękę;  zatrzymaj  się,  powiedział  do  mnie.  Te  łapska  zaniosły  z  powrotem  tego 
człowieka  w  mrok  tej  mgły.  On  krzyczał,  on  strasznie  krzyczał  i  nagle  krzyk  się 
urwał. Następnie zobaczyłam drugiego takiego człowieka, następnego i jeszcze 
jednego. 

Zatrzymałam się i  mówię  do Anioła; Powiedz  mi  kim oni są? Kim są? Czuję się 
strasznie! 

-Nie  bój  się  powiedział  do  mnie  Anioł,  nie  bój  się!  Ci  którzy  są  w  odzieży  to 
sprawiedliwi, oni idą do Ojca Niebiaoskiego. Odzież ich jest czysta! 

-A kim są ci nadzy? 

background image

 

-To  są  ci,  którzy  mieli  nadzieję  zbawid  się  swoimi  uczynkami,  i  nie  przyjęli 
Chrystusa, jako swojego jedynego Zbawiciela. Grzechy ich nie puszczają. 

-Gdzie oni ich ciągną? 

-W mrok, na oczekiwanie sądu-powiedział Anioł. 

Popatrzyłam  na  siebie;  Panie  chwała  Ci!  Chwała  Ci,  Mój  Wszechmogący  Boże! 
Anioł mówi; idź za mną! Ty będziesz musiała się wrócid. Od tej pory milczałam, 
już  nie  zaprzeczałam  Aniołowi,  a  zdałam  się  na  niego.  I  zaczęliśmy  wchodzid 
coraz  wyżej  i  wyżej.  Przechodzimy  zadziwiająco  pięknymi  miejscami.  Zewsząd 
rozlegała  się  przepiękna  uwielbiająca  muzyka.  Szczęście,  pokój  i  radośd 
panowały wszędzie. Uspokoiłam się i pomyślałam; a skąd to światło? Słooca nie 
ma, skądże to światło. 

Nagle zobaczyłam! Światło leje się od tronu Paoskiego, a tam, na tym tronie jest 
Pan. Jakież piękne było podnóże tronu! Jaka zadziwiająca pięknośd wykonania. 
Nie  wiem  z  jakiego  materiału  stworzono  ten  tron  Paoski.  Przypomina  kośd 
słoniową, wyłożoną brylantami klejnotami. To było majestatyczne i przepiękne 
zjawisko. Kiedy spróbowałam podnieśd głowę, aby popatrzed w twarz swojemu 
Panu, Anioł położył mi rękę na głowie i przygiął w dół. 

Upadłam  na  kolana  i  powiedziałam;  chcę  ujrzed  twarz  swojego  Boga.  Anioł 
odpowiedział; ty jeszcze się wrócisz. Nikt z żyjących na Ziemi nie widział twarzy 
Bożej. Ale ja się nie chcę wracad. Tutaj tak mi dobrze. Usłyszałam głos Boży. To 
był  ten  głos,  który  wezwał  mnie  do  pokuty.  To  był  ten  głos,  który  w  młodości 
mnie nakierowywał. Ręka Pana dotknęła mojego ciała. 

-Nie  płacz,  ucisz  się.  Powinnaś  wrócid  i  powiedzied  ludziom;  jestem  u  drzwi. 
Przyjdę wkrótce. Nawródcie się. 

-Panie zrobię tak, jak Ty zechcesz Panie. Ale tak  mi się nie chce,  tak mi się nie 
chce wracad na Ziemię. 

-Patrz –powiedział Pan. 

BÓG POKAZAŁ MI ZIEMIĘ 

I nagle zobaczyłam Ziemię. Zobaczyłam Ziemię nie w kartograficznej siatce, jak 
ją rysują na mapach i globusach. Ujrzałam ją całkiem inaczej. Ujrzałam od razu 
całą,  w  jednej  chwili;  Azję,  Afrykę,  Amerykę  i  Australię.  Nie  tylko  kontynenty, 
ale  ujrzałam  i  lasy  i  rzeki,  widziałam  każdy  dom.  Dachy  domów  były  jakby 
zdjęte,  ponieważ  widziałam  każdego  człowieka  oddzielnie.  Rozumiałam  nie 
tylko o czym  mówią  i co robią, ale co  myślą. Poraziły  mnie twarze ludzi. Jakże 
mało było ładnych twarzy. Jak mało było twarzy spokojnych. 

background image

 

-Panie! -zapytałam  dlaczego oni są  tacy smutni? Żyjąc na Ziemi widziałam  tyle 
urodziwych twarzy? 

-Ty widziałaś ciało żyjąc na Ziemi, a teraz widzisz ich stan duchowy. 

Panie  jakże  to  straszne!  Zobaczyłam  hordy  demonów,  które  okrążały  ludzi  i 
brały ich za ręce i  prowadziły.  Ludzie zaś szli zadowoleni,  brali od  nich  rzeczy i 
przynosili je do swoich domów. W tych domach mnie nie ma! Powiedział Pan. 

-Panie  dlaczego  tak  mało  pięknych  twarzy?  Dlaczego  tak  mało  modlących  się 
domów, gdzie zebrane są Twoje przepiękne dzieci? 

-Żniwa  dojrzały,  a  robotników  mało-  odpowiedział  Pan.  A  terasz  zobaczysz  to, 
co niewielu widziało. Wrócisz na Ziemię i opowiesz o tym. 

WĘDRÓWKA Z ANIOŁEM 

Anioł  wziął  mnie  za  rękę  i  poszliśmy  po  niebie.  Podnosiliśmy  się  na  poziom 
Boży, opuszczaliśmy się w dół. Chodziliśmy po takich przepięknych dziewiczych 
lasach  i  sadach.  Przepiękne  zabudowania,  ładni  ludzie.  Oni  mieli  takie  zajęcie, 
jakiego nie ma na Ziemi; chwalili Boga! Drzewa były piękne jak klejnoty. Każdy 
kwiatek,  każdy  płatek  dzwonił  i  śpiewał  na  chwałę.  To  było  przepiękne. 
Zaczęliśmy  przybliżad  się  do  jakiegoś  miasta.  Bramy  przypominały  jednolite 
perły.  Kiedy  podeszliśmy  do  nich,  same  się  otworzyły.  Przestąpiłam  próg  tej 
bramy, ale Anioł mnie zatrzymał i powiedział; spójrz na swoją odzież! 

Popatrzyłam,  a  na  odzieży  była  plama.  Plama  była  na  odzieży  mojej!  Anioł 
powiedział;  nic  nieczystego  nie  wejdzie  przez  te  wrota!  To  był  Niebiaoski 
Jeruzalem.  Budynki  w  tym  mieście  były  przepiękne.  Pewnie  wszystko  kiedyś 
genialnie zbudowane było tam zebrane. Były zadziwiająco ładne dwory, domy, 
kopuły,  wszystko  było  upiększone,  zdumiewająco  ozdobione.  Ulice  były  jakby 
wyłożone złotymi płytkami. Po nich chodzą weseli, radośni ludzie. Wchodzą do 
tych  domów.  Słychad  ptaki,  zwierzęta,  wszystko  takie  piękne,  zdumiewająco 
dziwne. Zachwycałam się tym. Ludzie mnie zauważyli i zaczęli przybliżad się do 
wrót, ale Anioł wyciągnął rękę i powiedział; ona się wróci. I oni się zatrzymali. 

Widziałam braci i siostry  w  wierze, tych  którzy odeszli  do Wieczności. Machali 
do  mnie  rękoma  i  mówili;  jeszcze  za  wcześnie  dla  ciebie  idź  i  powiedz,  że 
Królestwo Niebieskie jest  bliskie. Tak  bardzo chciałam do nich, przystąpid tam, 
ale  Anioł  trzymał  mnie  za  rękę.  Zrobiliśmy  krok  w  tył  i  brama  się  zamknęła. 
Poszliśmy  dalej.  To  było  przecudowne,  nie  zauważyłam  kiedy  znaleźliśmy  się 
koło  jednego  domku.  Był  to  domek,  jakby  z  małych  ciasteczek.  Był  taki  ładny, 
taki mozaikowy, mienił się kolorami. Spytałam; kto w nim mieszka? Anioł mówi; 
zobaczysz. 

background image

 

Weszliśmy  do  tego  domku.  Za  stołem  siedział  młody  mężczyzna,  a  kiedy  się 
odwrócił,  poznałam  swojego  ojca.  To  był  mój  ojciec,  ale  nie  50  letni,  taki  jak 
zmarł,  lecz  młody,  ładny.  Wstał  i  spytał;  Dlaczego,  tobie  jeszcze  za  wcześnie? 
Anioł  powiedział;  ona  wróci.  Wtedy  odstąpił  na  krok.  Powiedziałam;  tato  ty 
tutaj! Chwała Panu! Tak, powiedział. Chwała Panu, że mnie znalazł! Mój ojciec 
pokutował 15 minut przed śmiercią. Pan dotknął się jego serca, a on przyjął Pan 
Jezusa, jako osobistego Zbawiciela. 

Strasznie  mi  się  zrobiło,  kiedy  pomyślałam,  gdyby  ojciec  się  spóźnił.  Tylko  15 
min  oddzielało  go  od  życia  wiecznego  w  mękach.  Było  bardzo  dobrze.  Nie 
zauważyłam jak znaleźliśmy się obok ściany mroku, obok tej zasłony zza której 
wyszłam.  I  nagle  doleciał  do  mnie  koszmarny  smród.  Była  to  siarka-  trupi 
zapach. To było płonące ciało, takie śmierdzące. 

GROZA PIEKŁA 

Pośpiesznie odstąpiłam na krok, ale Anioł nie wypuszczał mojej ręki. Powiedział; 
ty  zejdziesz  na  dół  i  zobaczysz!  Poszłam  w  krok  za  nim.  Kiedy  przestąpiliśmy 
przez  pierwszy  próg  tej  zasłony,  gorąco  uderzyło  mnie  w  twarz,  smród  się 
nasilał. Zobaczyłam ludzi, którzy nie mogli znaleźd sobie miejsca. Miotali się po 
pewnym  obszarze  i  strach  skuwał  ich  twarze.  Nie  mogli  znaleźd  pokoju.  Jakieś 
stworzenia „jeździły” na nich, skakały po nich. Stworzenia potworne, ludzie bali 
się ich, a te istoty od nowa naskakiwały. Nie mieli oni sekundy spokoju. 

-Kim  oni  są?  –zapytałam.  Kim  są?  Ponieważ  ujrzałam  dużo  znajomych  twarzy. 
Ujrzałam kolegów i koleżanki z klasy, przyjaciół z pracy. 

-To są ci, którzy odrzucili Chrystusa i mieli nadzieję zbawid się własną pracą. Oni 
czekają na sąd. 

-Co ja mogę dla nich uczynid? Zauważyli  mnie i zaczęli wyciągad ręce do mnie, 
ale  Anioł  trzymał  mnie  za  rękę,  a  drugą  odganiał.  Byliśmy  jakby  za  szklaną 
szybą. 

Poszliśmy dalej. Zaczęliśmy schodzid niżej i niżej. Naraz ujrzałam straszny obraz; 
ludzie  z  przywęglonymi,  opuchniętymi  twarzami,  wyciągniętymi  językami. 
Dotykali  się  rozpalonego  żelaza,  chwytali  i  stękali.  Te  języki  puchły,  przepalały 
się  i  zwęglały.  A  kiedy  były  już  gotowe,  aby  odpaśd  i  zakooczyd  męki,  język 
odbudowywał się i wracał na swoje miejsce. 

-Kim oni są? 

-Kłamcy! Powiedział Anioł. Oni kłamali, aby zyskad dla siebie chwałę, oni kłamali 
z przyczyną i bez przyczyny, a teraz odbierają swoją karę. 

background image

 

Boże  jakie  to  straszne!  Tutaj  także  zobaczyłam  swoich  ziemskich  znajomych. 
Zaczęli wyciągad do mnie ręce, ale Anioł poprowadził mnie dalej. Schodziliśmy z 
kręgu  w  krąg.  Ujrzałam  rozrywane  na  części  ciała  przez  okropne  zwierzątka. 
Rozrywały  ich  na  kawałeczki  i  te  kawałeczki  rozrzucały  na  wszystkie  strony,  a 
potem one się zrastały. To ciało odtwarzało się, a te małe zwierzątka na nowo 
go  rozrywały,  to  przedłużało  się  w  nieskooczonośd.  Krzyk!  Jęk,  żal  i  płacz 
rozlegał się wszędzie. Dlaczego? Dlaczego te wszystkie straszne męki cierpią? 

-To są ci, którzy rozdzielali, aby rządzid. Teraz oni w pełnej mierze doświadczają 
rozdzielenia. 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

Fot. Dusza w piekle 

Och jakie to straszne. Szliśmy dalej i ujrzałam kipiące kotły w których kipiało coś 
podobnego  do  smoły.  Ujrzałam  obłoki  gazów.  W  tych  obłokach  gazu 
znajdowały się stworzenia człowiecze. Krzyczały one  z bólu  i strachu, zgrzytały 
zębami i mocno płakały.  

A  kiedy  te  ciała  rozpuszczały  się  prawie  całkowicie,  były  prawie  niewidoczne  i 
wkrótce  miał  nastąpid  koniec,  z  powrotem  się  odtwarzały,  a  ich  męki 
rozpoczynały  się  na  nowo.  Wołali  pomocy.  Podniosłam  głowę  i  ujrzałam 
odkryte niebo, błogosławieostwo, które męcząc się musieli oglądad! Widzieli to 
co  stracili,  a  od  tego  ich  męki  się  wzmagały.  Boże  jakież  to  straszne!  Anioł 
mówi; 

-Bóg z tobą, to jeszcze nie wszystko! 

background image

 

Idziemy dalej, a ja rozmyślam; mieszkaocy nieba nie widzą piekła, jest dla nich 
zakryte,  tylko  radośd  panuje  w  niebiosach.  Ale  ci  w  piekle,  oni  widzieli,  oni 
widzą  to  co  zatracili.  Koszmar.  Czułam,  że  mi  nie  starcza  sił,  ale  Anioł  trzymał 
mnie  za  rękę  i  tak  jakby  wlewał  we  mnie  siły.  Opuszczaliśmy  się  niżej, 
opuszczaliśmy  się  ku  Jezioru  Ognistemu,  z  którego  próbowały  wydostad  się 
przywęglone  ciała.  Ci  ludzie  próbowali  stawad  jeden  na  drugiego,  dusili  się 
nawzajem,  próbowali  się  wydostad,  a  kiedy  im  się  udawało,  chod  troszkę 
wydostad  się  z  Jeziora,  pojawiały  się  straszne  stworzenia,  które  spychały  ich  z 
powrotem.  To  straszne!  A  my  schodziliśmy  dalej  i  zobaczyliśmy  salę.  Salę  w 
której  płonął  płomieo,  a  nim  mieniły  się  gazy.  Ta  sala  pełna  była  ludzi,  mieli 
różną odzież, bogatą i biedną. Ubrani dumnie i prosto jak pastuchy. Mężczyźni i 
kobiety, mieli odpychające, okropne twarze. 

- Kim oni są? Jedni wchodzili, inni wychodzili z Sali, byli dośd spokojni. Niektórzy 
wchodzili  w  drzwi  wiodące  do  drugiego  pomieszczenia  i  wychodzili  stamtąd 
radośni, ożywieni lub przytłoczeni. 

-Kim oni są? 

-Demony! To pożądanie, wszeteczeostwo i dogadzanie ciału. 

Tak  przystępowały  tutaj  obnażone  kobiety  i  mężczyźni.  Całe  pułki  wrogów 
ludzkich  wysyłane  na  Ziemię,  one  okrążają  Ziemię  i  jeśli  mieszkaocy  nie 
wpuszczają Boga w serce, to wchodzą one. Duch pijaostwa i narkomanii,  duch 
zachłanności  i  pożądliwości,  duch  zawiści.  Wszystkie  one  były  tam  i  wszystkie 
przychodziły zdawad meldunek diabłu.  

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

Fot. Lucyfer 

To  Lucyfer  siedział  za  tymi  drzwiami  i  wydawał  rozkazy.  Jednych  chwalił,  a 
drugich ganił, nie chciałam dłużej się tam znajdowad.  

background image

10 

 

I Anioł powiedział; idziemy, twój czas się zakooczył, idziemy wrócisz na Ziemię i 
to wszystko opowiesz! 

-Tak ja w pełni się podporządkowuję! 

Szłam za Aniołem wyżej i wyżej. Porzucaliśmy te straszne miejsca, porzucaliśmy 
je!  A  w  ślad  za  nami  niosło  się;  Opowiedz!  Opowiesz  im,  opowiedz  moim 
dzieciom!  Opowiedz  mojej  żonie.  Oni  nie  powinni  się  tutaj  znaleźd!  Niech 
pokutują! 

-Tak  opowiem,  opowiem!-  powtórzyłam.  Zrobię  co  będę  mogła,  ale  czy  mi 
uwierzą na Ziemi, tego nie wiem? Nagle usłyszałam głos Pana; 

-A  ty  mów!  –powiedział  Pan  –  A  ty  mów;  pokutujcie,  niewiele  czasu  zostało! 
Nadszedł czas pokuty! A kto zwleka może się spóźnid! 

Pan wielce cierpliwy, ale nadchodzi koniec bezprawia. Wyszliśmy z piekła. Anioł 
podprowadził  mnie  do  zasłony  i  lekko  popchnął  w  plecy.  Nagle  przestąpiłam 
próg  zasłony  i  zeszłam  w  dół.  Przeszłam  tunel,  którym  tu  się  dostałam  i 
nabierałam  prędkości.  Jeśli  wchodziłam  lekko  i  swobodnie,  to  wracałam  ze 
strasznym  bólem.  Z  tym  strasznym  bólem  wracałam  do  ciała.  Krzyknęłam  i 
nagle  usłyszałam,  że  ktoś  jeszcze  krzyczy.  Nie  wiedziałam,  ze  na  Ziemi  minęło 
już  3  doby.  Przez  72  godziny  moje  ciało  znajdowało  się  w  prosektorium.  72 
godziny czekało moje ciało na autopsje. Pan ten czas przeciągał. 

JESTEM PONOWNIE NA ZIEMI 

I  kiedy  moja  dusza  weszła  w  ciało,  a  ciało  usiadło  na  betonowym  stole,  to 
zakrzyczała  sanitariuszka,  która  przyszła  do  prosektorium.  Przyszła  jak  zawsze 
rano  przed  pracą, przygotowad salę,  w której będzie odbywała się sekcja. A w 
tym momencie trup usiadł na stole i zakrzyczał. Biedna kobieta się wystraszyła. 
Upadła i patrzyła na mnie ze strachem, a ja patrzyłam na nią i mówiłam; wstao, 
nie bój się. Ona jeszcze bardziej zakrzyczała. 
Chciałam  wstad  i  jej  pomóc,  ale  nie  miałam  szwów  na  ciele.  Trupów  nie 
zszywają  przed  autopsją,  sekcją.  Poczułam  jak  rozeszła  się  skóra  i  musiałam  ją 
złapad  rękami  i  trzymad  za  rozcięcie.  Sanitariuszka  nie  pełzła,  ale  tak  szybko, 
szybciutko  wyskoczyła  za  drzwi.  Powiedziałam  do  niej;  nie  bój  się,  nie  bój  się, 
ale ona już nie słyszała. Wtedy zrozumiałam gdzie się znajduję. Zobaczyłam jak 
siedzę na tym ocynkowanym stole, kamienno-betonowym. 
Zobaczyłam na biodrze wypisane imię i nazwisko, oraz datę śmierci. Na drugim 
biodrze  wypisana  była  historia  choroby.  Zrozumiałam,  gdzie  się  znajduję  i 
zaczęłam  rozmyślad;  co  mam  dalej  robid?  Stał  się  dla  mnie  zrozumiały  strach 
sanitariuszki. W tym momencie otworzyły się drzwi, wszedł lekarz i powiedział; 

background image

11 

 

-Nie! Nie! To niemożliwe! To niemożliwe! 
A ja mówię; możliwe! Możliwe! 
On mówi; nie przecież ty jesteś martwa! 
-Nie! Jestem żywa, jestem żywa! 
On był roztrzęsiony. 
-Popatrz na swoje ręce! 
Ja popatrzyłam; tak trupie plamy, czarne nogi. No i co? Ezechiel głosił o suchych 
kościach, które obrosły ciałem, a ja mam kości i Pan mnie przywrócił do życia. 
-Nie!  -powiedział  on-  To  niemożliwe!  I  szybciutko  wybiegł,  a  drzwi  się 
zatrzasnęły.  Zimno  mi  było  siedzied  na  tym  stole.  Zaczęłam  okręcad  się 
prześcieradłem  i  myśled,  co  mam  dalej  robid?  Zawołałam  do  Pana;  Panie  Ty 
mnie  przecież  tak  nie  zostawisz,  nie  będą  mnie  chyba  teraz  żywej  ciąd?  Nagle 
otworzyły się drzwi, wszedł profesor, który mnie operował i powiedział; 
-Dużo w życiu widziałem, ale tego jeszcze nie! 
On  kiedyś  wykładał  na  tej  katedrze,  gdzie  się  uczyłam  i  mnie  swoją  uczennicę 
pamiętał. Mówi do mnie; Co mam teraz z tobą zrobid? 
Mówię;  pewnie  trzeba  zaszyd.  Kiedy  popatrzyłam  na  niego,  powiedział;  tak, 
pewnie muszę iśd do psychiatry…Panie! 
Tak pan powiedział; Panie? Niech pan uwierzy profesorze, On pana kocha 
-Ach tak…ja widzę…-powiedział profesor- ubierzcie ją, ubierzcie. 
Rzucili się do mnie sanitariusze, ale raptem stanęli, następnie podsunęli wózek; 
no kładź się! I ja się położyłam. 
-Jest mi zimno, dajcie jakieś ubranie. 
-Aha, potem. 
I tak pchali ten wózek do przodu, czas mijał. Profesor przyszedł do siebie, wziął 
się w garśd i powiedział; tak, no dobrze opiszemy to. Oni uwierzyli, a on przyjął 
Chrystusa  jako  swojego  osobistego  Zbawiciela  i  po  5  miesiącach  stał  przed 
Panem.  Odszedł  do  wieczności.  Pan  przedłużał  mu  lata  życia,  objawił  cud  i 
przyjął  w  swe  objęcia.  Chwałą  Bogu!  Tak  oto  Pan  pokazał  mi  piekło  i  Raj, 
dlatego,  aby  wszyscy  ludzie  na  planecie  Ziemia,  mogli  pokutowad  za  swoje 
grzechy  i  przyjąd  Pana  Jezusa  Chrystusa  do  swego  serca.  Czas  ostateczny! 
Śpieszcie się wszyscy pojednad z żywym Bogiem! 

Oto przyjdę wkrótce, a zapłata moja jest ze mną, 

by oddad każdemu według jego uczynków” (Objawienie 22;12) 

Z rosyjskiego przetłumaczył; 

Sz. Wdowiak