background image

23

22

Teoria krytyczna  

albo śmierć.

Dlaczego powinniśmy  

mówić Marksem?

Grzegorz Lewicki

M

y, Polacy, nie zdajemy sobie sprawy, 
jak wygląda światopogląd przecięt-
nych  Europejczyków.  Nasi  politycy  

i intelektualiści rzadko uzmysławiają sobie 
fakt,  że  mentalność  mieszkańców  Europy 
Zachodniej jest o wiele bardziej lewicowa niż 
Polaków. Nie chodzi o to, że nasza niedosta-
teczna lewicowość jest czymś złym. Wręcz 
przeciwnie,  przywiązanie  do  specyfiki  kul-
turowej może okazać się w dłuższej mierze 
korzystne  dla  Europy  (zob.  Lewicki  2011). 
Zła jest raczej ignorancja części konserwa-
tywnych elit i niechęć do poznania sposobu 
myślenia  panującego  w  kręgach  decyzyj-
nych i medialnych Europy. Wielu konserwa-
tywnych intelektualistów w Polsce gdy tylko 
usłyszy słowa „Karol Marks”, gulgota, pieni 
się i czerwieni, krzywiąc się, że „dość mieli-
śmy już w Polsce marksizmu”. 

Tymczasem  marksizm  jest  w  Europie 

Zachodniej  ciągle  żywy,  rozwija  się  na  uni-
wersytetach  często  bez  żadnych  związków 
z  komunizmem,  kształtując  sposób  myśle-
nia  kolejnych  pokoleń.  Weźmy  choćby  szkoły 
londyńskie:  London  School  of  Economics 
czy  School  of  Oriental  and  African  Studies  –  
w pierwszej z nich terminy Marksowskie służą 
do socjaldemokratycznego spojrzenia na eko-

nomię, w drugiej Marks jest głównym świeckim  
świętym  oraz  intelektualnym  przewodnikiem  
w krytyce kolonialnej Europy. Nie pomogą na-
rzekania. Tak po prostu jest. Mentalności Pola-
ków i mieszkańców Europy Zachodniej zasad-
niczo  się  różnią.  Przez  szacunek  dla  drugiej 
strony, a także w celu skutecznej komunikacji, 
trzeba zaakceptować to, że Europejczycy pa-
trzą  na  sprawy  społeczne  często  po  mark-
sowsku, nawet nie zdając sobie z tego sprawy.

Bez znajomości mentalności drugiej stro-

ny nasza komunikacja z Europą będzie utrud-
niona.  Niestety,  dziś  Polska,  ustami  swoich 
dyplomatów, polityków i filozofów, nie potrafi 
powiedzieć,  o  co  jej  tak  naprawdę  chodzi. 
Lewica w Polsce nie potrafi wyrazić swoich 
poglądów, bo ich po prostu nie ma, a prawi-
ca, choć ma coś do powiedzenia, nie umie się 
wysłowić. W  tym  tekście  spróbuję  wyjaśnić, 
dlaczego opanowanie języka lewicowej teorii 
krytycznej i eksponowanie lewicowej wrażli-
wości jest tak ważne dla polskich elit.

Wyjaśnić, wzmocnić, wyzwolić!

Nurtem myślenia kształtującym mental-

ność  w  Europie  jest  postmodernizm,  który 
podkreśla  płynność  i  niestałość  wszelkich 

konstrukcji społecznych, filozoficznych i kul-
turowych. Postmodernizm w sferze kultury 
kwestionuje  bezwzględną  prawomocność 
dyskursów  i  zakłada,  że  są  one  warunko-
we oraz częściowo błędne, a także zawsze 
podatne  na  zmianę.  Próbę  zdefiniowania 
postmodernizmu  podjąłem  gdzie  indziej  
(Lewicki 2009), teraz chciałbym tylko zwró-
cić uwagę, że jednym z elementów postmo-
dernizmu w sferze intelektualnej jest teoria 
krytyczna,  której  schemat  argumentacyjny 
został przyjęty jako właściwy, dobry i spraw-
dzony przez wielu Europejczyków.

Teoria  krytyczna  ma  korzenie  w  neo-

marksistowskiej szkole frankfurckiej, której 
przedstawicielami  byli  między  innymi  Max 
Horkheimer, Theodor Adorno, Erich Fromm 
czy  Jurgen  Habermas.  Nie  będę  zajmował 
się poszczególnymi myślicielami, ale przed-
stawię sam schemat rozumowania charak-
terystyczny dla teorii krytycznej w ogóle. 

Według Briana Faya (1987) teoria krytycz-

na  w  naukach  społecznych  to  teoria,  która 
wyjaśnia porządek społeczny w sposób, któ-
ry  pozwala  samej  teorii  stać  się  katalizato-
rem zmian społecznych. Teoria projektowana 
jest po to, aby oddziaływać na społeczeństwo  
i  zmienić  je.  W  pełni  rozwinięta  teoria  kry-
tyczna  składa  się  z  czterech  teorii  składo-
wych:  teorii  fałszywej  świadomości,  teorii 
kryzysu,  teorii  edukacji  oraz  teorii  transfor-
macji  społecznej.  Zwolennik  teorii  krytycz-
nej ma wyjaśnić, dlaczego członkowie danej 
społeczności postrzegają rzeczywistość fał-
szywie i dlaczego to zafałszowanie jest ozna- 
ką nadciągającego kryzysu, następnie musi 
stworzyć  teorię  edukacji,  która  uświadomi 
ludziom ich prawdziwą pozycję oraz oświeci 
ich do tego stopnia, że sami będą mogli stać 
się  nośnikami  przemiany  społecznej.  Osta-
tecznie  socjolog  musi  opisać  proces  trans-
formacji i jej pożądane efekty oraz wyjaśnić, 
dlaczego stan po transformacji będzie lepszy 
od poprzedniego. Fay stwierdza w skrócie, że 

kompletna  teoria  krytyczna  musi  w  imieniu 
jakiejś  uciskanej  grupy  stworzyć  teorię  3E, 
czyli  enlightenment,  empowerment,  emanci-
pation 

(1987:  29),  co  można  przetłumaczyć 

jako teorię „3W”, czyli wyjaśnieniewzmocnie-
nie

wyzwolenie

Wzorcem i początkiem teorii krytycznej 

jest teoria Karola Marksa (Fay 1987: 34–36). 
Rozważmy ją w kontekście „3W”. 

(1) Wyjaśnienie odbywa się przez wska-

zanie,  że  klasa  robotnicza  jest  pogrążona  
w  fałszywej  świadomości,  to  znaczy  nie 
zdaje sobie sprawy, że pracując dla kapitali-
stycznego pracodawcy, bierze udział w pod-
trzymywaniu systemu, który z konieczności 
powoduje  bogacenie  się  kapitalisty  oraz 
ubożenie  i  psychiczne  wyobcowanie  pra-
cowników. Robotnik staje się zdehumanizo-
wanym narzędziem pracy, podtrzymującym 
trwanie systemu, choć może tego wcale nie 
być świadomy. Jego percepcja rzeczywisto-
ści  jest  zaburzona.  Klasa  robotnicza  trwa  
w obiektywnej iluzji, to znaczy rozumie po-
jęcia, takie jak „Bóg”, „rynek” czy „państwo” 
jako niezależne od niej samej, podczas gdy 
są one tworzone przez kapitalistów w celu 
zachowania  systemu.  Nieświadomi  robot-
nicy uznają, że tym bytom po prostu trzeba 
się podporządkować i że nikt i nic nie ma na 
nie  wpływu.  Świadomość  klasy  robotniczej 
jest  zatem  fałszywa,  uwikłana  w  strukturę 
kapitalistyczną. Co więcej, ekonomiści i so-
cjologowie kapitalizmu tworzą teorie, które 
powielają i podtrzymują krzywdzącą robot-
nika iluzję. 

(2) Wzmocnienie klasy robotniczej odby-

wa się przez stworzenie teorii jej zniewolenia 
i właściwe opisanie sposobu, w jaki zasady 
produkcji  wpływają  na  ich  sytuację.  Dzięki 
nazwaniu  rzeczy  po  imieniu  i  stworzeniu 
teorii ukazującej problemy klasy robotniczej 
w  perspektywie  historycznej,  ważne  spo-
łeczne  zjawiska  zostają  wreszcie  nazwa-
ne  i  uwypuklone.  Robotnicy  dowiadują  się, 

Teoria krytyczna albo śmierć

Pressje 2011, teka 25

background image

24

25

dlaczego są tłamszeni i komu służy ich nie-
dola. Dzięki temu to, co było poza nawiasem 
społecznej świadomości, staje się widoczne. 
Relacje władzy i zależności wysuwają się na 
pierwszy  plan,  a  klasa  robotnicza  −  dzięki 
systematycznej edukacji prowadzonej przez 
tych,  którzy  przezwyciężyli  fałszywą  świa-
domość − zostaje uświadomiona i staje się 
gotowym do rewolucji proletariatem. 

(3)  Wyzwolenie  odbywa  się  poprzez 

wskazanie, które elementy struktury kapita-
listycznej powinny być zmienione (na przy-
kład instytucje własności prywatnej, rynek), 
lub usunięte (państwo), a także jakie formy 
relacji  społecznych  muszą  je  zastąpić.  Zo-
staje  opisany  pożądany  sposób  samoorga-
nizacji  oświeconych  (partia  komunistycz-
na)  oraz  nakreślona  strategia  działalności 
rewolucyjnej,  która  ma  porwać  tych  wciąż 
nieprzekonanych, pogrążonych w fałszywej 
świadomości.

Marksizm w Polsce − nie bez powodu − 

kojarzy się źle. Należy jednak pamiętać, że 
marksizm i teoria krytyczna to nie to samo. 
Teoria  krytyczna  jest  jak  gdyby  zdjętym  
z  marksizmu  schematem  argumentacyj-
nym,  który  można  wypełniać  nową  treścią. 
Identyfikuje  zawsze  jakąś  uciskaną  grupę 
społeczną,  pokazuje,  dlaczego  struktu-
ra  społeczna  przyczynia  się  do  niedoli  tej 
grupy,  opisuje  fałszywą  świadomość  spo-
łeczeństwa  i  szerszy  kontekst  społeczny 
oraz historyczny, aby na końcu przedstawić 
środki zaradcze: rewolucyjne lub – rzadziej – 
ewolucyjne.  Teoria  krytyczna,  choć  gene-
tycznie związana była z marksizmem, z cza-
sem rozluźniła z nim związki, opisując wiele 
nowych  zjawisk  społecznych.  Na  przykład, 
wiele  szkół  feministycznych  można  zinter-
pretować jako wersje teorii krytycznej. We-
dług  Sandry  Harding  (1993)  feministyczna 
metoda  w  naukach  społecznych  opiera  się 
na: rozpoznaniu, dlaczego tradycyjne nauki 
społeczne odzwierciedlają tylko i wyłącznie 

interesy  mężczyzn  (wyjaśnienie),  przedsta-
wieniu  i  wdrożeniu  programu  badawcze- 
go,  który  odpowiadałby  na  potrzeby  kobiet 
(wzmocnienie) i przemianie świadomości na 
bardziej  równą  przez  umieszczenie  kobiet 
na  pozycjach  społecznych  zdominowanych 
dotychczas  przez  mężczyzn,  dzięki  czemu 
możliwa  jest  transformacja  świadomości 
opinii publicznej (wyzwolenie).

Cztery wady teorii krytycznej

Choć  teoria  krytyczna  ma  się  dziś  do-

brze,  a  socjologię  w  ten  sposób  uprawiają 
przedstawiciele  różnych  grup  interesu,  ma 
ona wiele słabych punktów. Poniżej wymie-
nię cztery najważniejsze. 

(1)  Brak  kryteriów  selekcji  tematów  ba-

dawczych

.  Które  grupy  powinny  być  „wy-

zwalane” przez socjologów i filozofów? Nie 
wiadomo. Donald Comstock (1996) sugeru-
je,  że  chodzi  o  te  grupy,  które  są  uciskane 
w systemie kapitalistycznym, i ma nadzieję, 
że  pełniejszą  listę  będzie  można  stworzyć, 
gdy  społeczeństwa  kapitalistyczne  staną 
się „bardziej zaawansowane”. Innymi słowy, 
czas pokaże. Trzeba po prostu czekać i pa-
trzeć, które grupy społeczne określą same 
siebie jako represjonowane. 

Ta  niejasność  to  istotna  słabość  teorii 

krytycznej, jeśli bowiem nie istnieją kryteria 
wyboru  grup,  dla  których  trzeba  stosować 
teorię krytyczną, to każda grupa może mieć 
swoją własną. Doskonale pokazuje to artykuł 
Wojciecha Czabanowskiego i Błażeja Skrzy-
pulca  (2011a),  którzy  w  ostatnich  „Pres-
sjach” spróbowali stworzyć zarys chrześci-
jańskiej teorii krytycznej inspirowanej myślą 
Karola Wojtyły. Teoria ta spełniała wszystkie 
formalne  wymogi  3W.  Wyjaśnienie  polega  
u nich na wykazaniu, że rozprzestrzenianie 
się  bezkrytycznego  materializmu  prowadzi 
społeczność europejską do fałszywej świa-
domości i alienuje ją od pełnego i spójnego 

spojrzenia  na  życie  jednostek  i  wspólnot. 
Wzmocnienie dokonuje się przez nazwanie 
problemu  po  imieniu  i  danie  chrześcija-
nom  narzędzi  teoretycznych  do  opisu  sta-
nu represji, w której się znaleźli, natomiast 
wyzwolenie  polega  na  świadomym  wy-
chowaniu  nowych  pokoleń  Europejczyków  
w otwartości na duchową sferę egzystencji. 
Pasuje? Pasuje.

Oczywiście, coś tu jednak zgrzyta. Marks  

i marksiści jednogłośnie twierdzili, że system 
kapitalistyczny  podtrzymywany  jest  dzięki 
trwaniu tradycyjnego modelu rodziny, zako-
rzenionego w wartościach chrześcijańskich. 
To uprzedzenie odziedziczyło wielu zwolen-
ników  teorii  krytycznych.  To  żadna  tajem-
nica, że większość z nich, jeśli nie wszyscy, 
buduje swoje modele wyzwolenia grup spo-
łecznych, przyjmując na wiarę Marksowskie 
uprzedzenia  dotyczące  religii  czy  rodziny.  

W  żadnym  z  istniejących  schematów  teo-
rii  krytycznej  nie  spotkałem  się  ze  stwier-
dzeniem,  że  grupy  społeczne,  które  należy 
wyzwolić,  nie  mogą  mieć  związku  z  chrze-
ścijaństwem  czy  tradycyjnym  modelem  ro-
dziny.  Nikt  się  do  tego  nie  przyzna,  wszak 
teoria ma być uniwersalna. A skoro nikt się 
nie  przyzna,  to  idea  przywrócenia  wartości 
chrześcijańskich  za  pomocą  teorii  wyrosłej 
na idei wrogich wobec chrześcijaństwa jest 
jak najbardziej zasadna i formalnie popraw-
na. Być może Czabanowski i Skrzypulec roz-
poczęli nowy trend w teorii krytycznej, trend 
mówienia  do  lewicy  jej  własnym  językiem, 
choć z pozycji zasadniczo odmiennych. Jest 
to kierunek dobry i ciekawy. 

(2) Niebezpieczny związek z marksizmem

Jeśli  schemat  teorii  krytycznej  oparty  jest 
na  marksizmie,  to  na  ile  może  się  on  usa-
modzielnić? Przykład chrześcijańskiej teorii 
krytycznej dobrze ilustruje ten problem. Co 

ciekawe,  można  pytać  nie  tylko  o  to,  na  ile 
teoria krytyczna może przeczyć wartościom 
marksizmu, lecz także o to, czy z konieczno-
ści ogranicza się do kontekstu kapitalistycz-
nego. Marks pragnął wyzwolenia z okowów 
kapitalizmu,  aby  stworzyć  system  komuni-
styczny. Czy wobec tego można używać teorii 
krytycznej także do wyzwalania na przykład 
z  okowów  opresyjnej  władzy  komunistycz-
nej w Chinach? Niestety – także w tym wy-
padku eksperci od teorii krytycznej nabiera-
ją wody w usta. Pytanie, czy teorię krytyczną 
można  zastosować  w  innym  systemie  niż 
kapitalistyczny,  wciąż  pozostaje  otwarte, 
choć  zwolennicy  jej  uniwersalizmu  zapew-
ne stwierdzą, że służy ona do wspomagania 
wszelkich  represjonowanych  grup  społecz-
nych, w każdym systemie politycznym. Ewi-
dentna niejasność jednak pozostaje.

Ta niejasność jest tym bardziej niepoko-

jąca, że wielu zwolenników teorii krytycznej 
uprawia  radykalny,  rewolucyjny  marksizm, 
skierowany przeciwko cywilizacji zachodniej 
w sposób tak nienawistnie emocjonalny, że 
aż ciarki przechodzą po plecach. Należy pa-
miętać,  że  radykalna  postkolonialna  teoria 
krytyczna rozwijana między innymi w Ame-
ryce  Łacińskiej  czy  Afryce  w  zestawieniu  
z teorią krytyczną mniejszości seksualnych 
uprawianą w Europie Zachodniej to dwa zu-
pełnie różne światy. Podczas gdy mniejszo-
ści  seksualne  upatrują  wyzwolenia  jedynie 
w ustanowieniu przychylnej sobie legislacji 
i  zmianie  świadomości  społecznej,  niektó-
rzy  teoretycy  postkolonializmu  wypowia-
dają twierdzenia, które mogą prowadzić do 
przemocy. Według nich kapitalizm to system 
sam  w  sobie  zły  i  całe  zło  ostatnich  stule-
ci musiało się wydarzyć, ponieważ jest ono 
wpisane w logikę rozwoju kapitalizmu. Ten 
radykalny determinizm zakłada po heglow-
sku,  że  logika  systemu  rozwija  się  sama,  
a motywacje poszczególnych ludzi nie mają 
żadnego  znaczenia  i  wpływu  na  system.  

Teoria krytyczna albo śmierć

Grzegorz Lewicki

Oczywiście, coś tu jednak zgrzyta

background image

26

27

Według radykałów rozumujących w tym du-
chu,  takich  jak  Etienne  Balibar,  rasizm  tak 
naprawdę  nie  jest  wypaczeniem  mental-
ności  zachodniej,  ale  raczej  ideą  wpisaną  
w sam europejski sposób myślenia, w logikę 
naszej cywilizacji. Recepta na ten stan rze-
czy jest prosta: całkowicie zmienić system.

To zrozumiałe, że rasizm jest złem i że 

kolonializm był złem. Jeśli jednak zmieniać 
system,  to  na  jaki?  Postkolonialni  teorety-
cy niestety nie poświęcają zbyt wiele uwa-
gi  temu,  jak  ten  system  miałby  wyglądać, 
przez  co  niebezpiecznie  zbliżają  się  do  ro-
syjskich  komunistów,  którzy  wierzyli,  że 
najpierw obalą kapitalizm, a potem „jakoś to 
będzie”. Zamiast tego wielu z nich debatuje 
nad  wyższością  Lenina  nad  Marksem.  Na 
niedawnym seminarium w Birkbeck College 
Drucilla Cornell wraz ze studentami czytała 
teksty Mao, Luksemburg i Lenina, by zasta-
nowić się, w jaki sposób podtrzymać impet 
ruchów społecznych, by radykalnie zmienić 
kapitalizm,  oraz  jak  zorganizować  system 
państwa  w  ten  sposób,  by  po  jakimś  cza-
sie  zanikł  (Cornell  2011).  Brzmi  znajomo: 
Lenin powiadał, że po tryumfie komunizmu 
państwo  zacznie  zanikać  i  dojdzie  do  tego, 
że  nawet  kucharka  będzie  mogła  nim  za-
rządzać.  Niestety,  państwo  nie  znikło,  więc 
Lenin  znalazł  wyjaśnienie  robocze:  była  to 
wina  ostatnich  skrywających  się  wrogów 
komunizmu.  Zaczęto  ich  szukać  i  mordo-
wać. Czy czeka nas powtórka z historii?

Wobec  radykalnie  różnych  odmian  teo-

rii  krytycznej  należy  podkreślić  jedno:  teoria 
krytyczna  jest  tylko  pustym  schematem  ar-
gumentacji,  który  może  być  zastosowany  do 
wielu  różnych  przedsięwzięć,  w  tym  także 
takich, które należy jednoznacznie i zdecydo-
wanie potępić.

(3)  Założenie  uprzywilejowania  badacza

Skąd badacz wie, że dana grupa ma fałszywą 
świadomość?  Teoria  krytyczna  dopuszcza 
sytuację, w której dana grupa nie jest świa-

doma, że podlega represji, i dopiero teore-
tyk, jako ten, który wie lepiej, rozbija tę iluzję 
normalności,  wskazując  na  źródła  cierpie-
nia ukryte w sposobie organizacji społecz-
nej.  Dlaczego  jednak  socjolog  miałby  mieć 
taki obowiązek, skoro ludzie nie odczuwają 
cierpienia? Nie jest to do końca jasne. Jeśli 
ludziom  żyje  się  całkiem  dobrze  w  danym 
kontekście  społecznym,  to  przekonywanie 
ich na siłę, że cierpią, może być traktowane 
jako brak szacunku dla autonomii jednostki, 
która ma prawo sama decydować, co jest dla 
niej dobre, a co nie. W tym obowiązku wydaje 
się skryte założenie, że teoretyk społeczny 
stawia się o poziom wiedzy wyżej, jako ktoś, 
kto  posiadł  prawdę  i  teraz  na  sposób  pro-
rocki  próbuje  oświecić  innych.  Oczywiście 
zwolennicy  teorii  krytycznej  będą  się  bro-
nić, twierdząc, że na poparcie swoich słów 
mają  obiektywne  badania  socjologiczne, 
a  fałszywa  świadomość  i  powierzchowne 
samozadowolenie  represjonowanych  grup 
społecznych wynikają z ich niedostatecznej 
edukacji oraz ze struktury społecznej, która 
reprodukuje iluzję. Jednak tutaj pojawia się 
kolejny  problem,  ponieważ  nie  jest  jasne, 
dlaczego  udana  edukacja  musi  z  koniecz-
ności  prowadzić  do  projektu  transformacji. 
Są przecież inne możliwości: dzięki edukacji 
ludzie  mogą  przewartościować  swoje  wie-
rzenia, aby dostosować je do bieżącej sytu-
acji.  Mogą  próbować  redukować  alienację 
nie tylko przez zmianę struktury społecznej, 
lecz  także  przez  przedefiniowanie  własne-
go miejsca w świecie i dostrzeżenie swojej 
roli w nowym świetle.

(4)  Brak  kryteriów  oceny  prawdziwości.  

W teorii krytycznej tak naprawdę nie wiado-
mo, do czego ma prowadzić oświecenie, nie 
wiadomo,  czy  społeczeństwo  po  przejściu 
etapów wyjaśnienia, wzmocnienia i wyzwo-
lenia rzeczywiście będzie szczęśliwsze. Po-
zytywna  wartość  oświecenia  jest  więc  de-
kretowana przez samego badacza. Niestety, 

badacz może się mylić – to, co w jego oczach 
ma przynieść wyzwolenie cierpiącym, może 
doprowadzić  do  jeszcze  większego  cier-
pienia. Mamy na to kilka przykładów histo-
rycznych:  komunizm  miał  wyzwolić  prole-
tariat,  a  przyniósł  śmierć  milionów  ludzi, 
powszechne zniewolenie i totalitaryzm. Po-
dobnie było z ideologią dzieci kwiatów, czyli 
pokolenia 68, które schemat „3W” rozumia-
ło  następująco:  wyjaśnienie  –  pokazanie, 
że  w  kapitalizmie  człowiek  ulega  alienacji 
pod  wpływem  narzuconych  norm  społecz-
nych;  wzmocnienie  –  nazwanie  i  opisanie 
tej alienacji; wyzwolenie – odrzucenie norm 
społecznych dzięki rozwiązłości seksualnej, 
hedonizmowi  i  impulsywnemu,  zgodnemu  
z biologiczną naturą życiu. Porażkę tej teorii 
krytycznej obrazowo wskazał Michel Houel-
lebecq (2003), sugerując, że takie wyzwole-
nie prowadzi do jeszcze większego cierpie-
nia.  Bohaterowie  jego  powieści  są  dziećmi 
z wolnych związków, skrzywdzonymi przez 
nieodpowiedzialnych  rodziców,  które  na 
próżno szukają sensu życia.

O  sukcesie  teorii  krytycznej  decyduje 

więc  najwyraźniej  jej  praktyczna  popular-
ność i moc wpływania na praktykę, natomiast 
o  jej  prawdziwości  można  mówić  dopiero  
z czasem – gdy postulowane zmiany zostaną 
już  wprowadzone  i  rzeczywiście  doprowa-
dzą do redukcji cierpienia w społeczeństwie.

Podsumowując,  analityczne  spojrzenie 

na  teorię  krytyczną  prowadzi  do  wniosku, 
że  trudno  ją  zdefiniować  i  uzasadnić  jako 
spójną i kompletną całość. Weryfikacja teo-
rii wymusza zabiegi retoryczne i populary-
zacyjne  –  bez  nich  teoria  nie  jest  w  stanie 
dowieść swojej prawdziwości.

Cztery zalety teorii krytycznej 

Mimo  wskazanych  niejasności,  teoria 

krytyczna  ma  również  swoje  zalety.  Oto 
cztery, które uważam za najważniejsze:

(1) Zwrotność na linii teoria–praktyka. Teo-

ria  krytyczna  podkreśla,  że  sposób,  w  jaki 
dana  grupa  społeczna  nazywa  swoją  sytu-
ację, wpływa na działania, które podejmuje. 
Tę ważną myśl rozwija Ian Hacking (1996), 
gdy zwraca uwagę na rolę klasyfikacji spo-
łecznych,  czyli  pojęć  używanych  do  nazy-
wania i grupowania spraw ludzkich, w spo- 
sób  analogiczny  do  klasyfikacji  w  świecie 
nauk biologicznych na gatunki roślin i zwie-
rząt.  Klasyfikacje  społeczne  wyodrębniają 
zjawiska społeczne w ten sposób, że mogą 
one  stać  się  przedmiotem  nauk  społecz-
nych. Takimi klasyfikacjami są na przykład 
„maltretowanie dzieci”, „ciąże wśród nasto-
latek”, „ludzie bezrobotni”. Oczywiście, ciąże 
nastolatek  nie  są  zjawiskiem  nowym,  jed-
nak jako klasyfikacja społeczna wyłoniły się 
stosunkowo niedawno, zostały wyodrębnio-
ne jako osobny byt. Stało się tak, ponieważ 
wcześniej zostały zidentyfikowane jako coś 
niepożądanego,  jako  coś,  co  powinno  stać 
się  przedmiotem  badań.  Hacking  zwraca 
uwagę na sprzężenie zwrotne teorii i prak-
tyki. Nowe sposoby klasyfikowania zjawisk 
społecznych  powodują  zmianę  naszego 
sposobu myślenia – z czasem gromadzimy 
o nich wiedzę, co z kolei wpływa na to, jak 
patrzymy  na  przeszłość  i  teraźniejszość.  
W  rezultacie,  dzięki  wpływowi  na  naszą 
mentalność,  teoria  może  zmienić  nasze 
zachowanie.  Powstaje  dwukierunkowe 
sprzężenie: z jednej strony teoria, czyli kla-
syfikacja  praktyki,  zmienia  samą  praktykę,  
z drugiej strony − zmieniona praktyka może 
znów  wpłynąć  na  teorię.  Hacking  ilustruje 
to zjawisko przykładem klasyfikacji „etnicz-
ność latynoska” (Hispanic ethnicity): po wy-
łonieniu  się  tej  klasyfikacji  w  świadomości 
społecznej  zmieniła  ona  praktykę  samo-
identyfikacji,  ponieważ  wielu  ludzi  zaczęło 
rzeczywiście  identyfikować  się  za  pomocą 
tego  terminu.  Z  kolei  praktyka  odnoszenia 
go  do siebie  przez  wiele grup  społecznych 

Teoria krytyczna albo śmierć

Grzegorz Lewicki

background image

29

28

z  czasem  odsłania  różne  tendencje  samo-
identyfikacji, co z kolei wzbogaca samą kla-
syfikację o nową treść.

(2)  Aktualność  alienacji  i  dehumanizacji

Choć terminy te nie zrodziły się wraz z teo-
rią krytyczną, to właśnie Marks i zwolennicy 
teorii  krytycznej  uczynili  je  ważnymi  i  roz-
poznawalnymi pojęciami socjologii. Aliena-
cja  jednostki  z  powodów  niezależnych  od 
niej samej, ale związanych ze charakterem 
struktury  społecznej,  w  której  funkcjonuje, 
to temat, który jest jak najbardziej aktualny. 
W dobie globalizacji, która zmienia warunki 
życia zbyt szybko, aby człowiek mógł się do 
nich  dostosować,  w  dobie  międzynarodo-
wych  migracji  na  niespotykaną  dotąd  ska-
lę,  alienacja  jako  stan  psychicznego  wyob-
cowania  jest  niezmiernie  ważną  kategorią 
socjologiczną  (zob.  niżej).  Lektura  prac  na 
temat alienacji pisanych przez autorów in-
spirujących się Marksem może z pewnością 
pomóc w zrozumieniu tego zjawiska dziś.

(3)  Obiektywna  iluzja  i  fałszywa  świado-

mość

.  Choć  pojęcie  fałszywej  świadomości 

może  wydawać  się  dziwaczne  (bo  jak  tu 
stwierdzić,  że  ktoś  ma  fałszywą  świado-
mość, jeśli ten ktoś wcale tak nie uważa?), 
bywa czasem zasadne. Amartya Sen, laureat 
Nagrody Nobla w dziedzinie ekonomii, uży-
wa pojęcia obiektywnej iluzji do wskazania, 
że  byt  określa  świadomość  grup  społecz-
nych. Oznacza to, że dana grupa społeczna, 
patrząca  na  rzeczywistość  z  pewnej  okre-
ślonej  perspektywy,  nie  widzi  z  wewnątrz 
tego, co potrafi dostrzec badacz patrzący na 
nią  z  zewnątrz  (Sen  2010:  163–166).  Dana 
grupa  tkwi  w  iluzji,  która  jest  obiektywna  
w tym sensie, że istnieje naprawdę i faktycz-
nie  zaburza  samopostrzeganie.  Sen  wska-
zuje  na  przykład,  że  mieszkańcy  indyjskiej 
prowincji  Kerala  mają  fałszywą  świado-
mość w kwestii średniej długości życia: oce-
niają ją jako bardzo niską, podczas gdy dane 
statystyczne pokazują, że w rzeczywistości 

należy ona do najwyższych w kraju. Okazuje 
się, że publiczna świadomość zagrożeń dla 
życia ludzkiego, która prowadzi właśnie do 
wzrostu  średniej  długości  życia,  powoduje 
równocześnie skupienie uwagi na zagadnie-
niu  śmiertelności  i  zaburza  samopostrze-
ganie. W  innych  prowincjach,  gdzie  nie  ma 
dostępu do opieki oraz informacji zdrowot-
nej, średnia długość życia jest bardzo niska, 
choć populacja lokalna nie jest tego świado-
ma i ocenia ją zupełnie inaczej.

(4)  Potencjał  retoryczny.  Teoria  krytyczna 

jest po prostu fajna. Jeśli tylko nie nawołuje do 
użycia przemocy, jeśli promuje pokojową re-
torykę  sprzeciwu,  to  mentalność  europejska 
może  w  pełni  z  nią  sympatyzować. W  końcu 

kto z nas nie ma zrozumienia dla uciskanych, 
dla tych, którzy mają gorzej, dla tych, którym 
trzeba pomóc, bo sami nie dadzą sobie rady? 
Teoria krytyczna budzi sympatię, współczucie 
i żal, a więc emocje uniwersalne, niezależne 
od przekonań politycznych. Wyjaśnia pozycję 
grupy społecznej przez wskazanie na niespra-
wiedliwość,  na  zło,  któremu  trzeba  przeciw-
działać.  Żal  szukający  ujścia  przez  czyn  jest 
wpisany w samą strukturę argumentacji! Ra-
cjonalne rozważania akademików są niczym 
w porównaniu z oczyszczającą emocją, która 
porusza nie tylko profesorów, ale też zwykłych 
ludzi. Dyskryminowani, poniżeni, niedocenieni 
dzięki teorii krytycznej mogą podnieść głowy, 
mogą  przemówić  do  serca  opinii  publicznej, 
zmienić  jej  świadomość  w  ogniu  katharsis
Stąd bierze się skuteczność teorii krytycznej.

Krytykuj albo giń! 

Warto  zastanowić  się  nad  wpływem 

teorii  krytycznej  na  mentalność  Europej-
czyków. Na większości zachodnich uniwer-

sytetów schemat teorii krytycznej przedsta-
wia się studentom jako zasadną, a czasem 
jako  jedyną  uprawnioną  metodę  uprawia-
nia  socjologii  czy  filozofii.  Student  uczy 
się  operować  pojęciami,  takimi  jak  fałszy-
wa  świadomość,  dyskryminacja,  przemoc 
strukturalna, przemoc symboliczna, abjek-
cja,  alienacja,  dehumanizacja,  wyklucze-
nie,  błąd  afektywny,  nierówność  klasowa, 
zwrot  kolonialny,  dekonstrukcja,  narracja, 
hegemonia  dyskursu,  uprzedzenie  gende-
rowe, patriarchat, poststrukturalizm, post-
filozofia,  wiedzowładza,  homofobia,  anali-
za  klasowo-genderowo-rasowa,  czytanie 
symptomatyczne etc. Nie mogę tu wyjaśnić, 
a  nawet  wymienić  wszystkich  pojęć  po-
wstałych z inspiracji lub w związku z teorią 
krytyczną  (zob.  np.  Payne,  Barbera  2010). 
Wszystkie te pojęcia łączy jedno – mają słu-
żyć wyjaśnieniu, wzmocnieniu lub wyzwole-
niu: mogą umożliwić wyjaśnienie przyczyn 
cierpienia  jakiejś  grupy  społecznej,  pomóc 
wskazać źródła jej dyskryminacji, odsłonić 
relacje  władzy  jednych  nad  drugimi  w  po-
zornie obiektywnej rzeczywistości, wzmoc-
nić  daną  grupę  społeczną  przeciwko  innej 
grupie  czy  dyskryminującej  strukturze,  
a  także  umożliwić  wyzwolenie,  to  znaczy 
wdarcie  się  dotychczas  dyskryminowanej 
mniejszości do świadomości publicznej i – 
ostatecznie – zdobycie władzy.

Etos  wydobywania  wykluczenia  na  po-

wierzchnię  (więcej  o  motywacjach  zwolen-
ników  etosu  zob.  Pelc  2009)  i  pomagania 
tym,  którzy  uważają  się  za  wykluczonych 
w  tworzeniu  przez  nich  ich  własnej  teorii, 
to trend widoczny nie tylko na europejskich 
uniwersytetach.  Etos  ten  odzwierciedlają 
ideały Unii Europejskiej, o których z powo-
dzeniem  można  powiedzieć,  że  przesiąkły 
wrażliwością teorii krytycznej. Stało się tak 
po części dlatego, że wielu obecnych decy-
dentów  UE  ma  słabość  do  Marksa  i  teorii 
krytycznej,  ponieważ  są  to  byli  komuniści, 

którzy ze względu na wyhamowanie komu-
nizmu przez Polskę nie doświadczyli go na 
własnej  skórze,  a  przez  to  nie  stracili  dla 
niego entuzjazmu. 

Nie  trzeba  brać  udziału  w  posiedze-

niach  Parlamentu  Europejskiego,  gdzie 
co  drugi  parlamentarzysta  używa  pojęć 
teorii  krytycznej,  aby  stwierdzić,  że  grupy, 
którym  udało  się  w  opinii  publicznej  skon-
struować  swój  status  jako  wykluczonych, 
mają  większe  szanse  na  dotacje  unijne  
z funduszy pomocowych oraz na pieniądze 
fundacji zajmujących się kulturową, religij-
ną i obyczajową tolerancją. Po prostu opła-
ca się być wykluczonym. Po pierwsze, etos 
trudnej i postępowej walki o lepszą sprawę 
budzi  sympatię.  Po  drugie,  pojęcia  takie, 
jak  równość,  niedyskryminacja  i  tolerancja 
kojarzą  się  pozytywnie  –  „więcej  równości  
i  tolerancji”  to  postulat,  pod  którym  podpi-
sze się niemal każdy, więc choćby z powo-
dów  dyplomatycznych  warto  go  używać. 
Bez odniesienia do konkretnej sprawy i kon-
tekstu  taki  postulat  jest  oczywiście  pusty, 
co  nie  zmienia  faktu,  że  tego  typu  frazy  to 
słowa klucze, które w umyśle odbiorcy wy-
wołują pozytywne konotacje. Wiedzą o tym 
doskonale  ludzie  przygotowujący  wnioski  
o dofinansowanie unijne i projekty między-
narodowe  i  wykorzystują  je  do  stworzenia 
pozytywnej,  pokrzepiającej  opowieści.  Wy-
daje  się,  że  to  właśnie  w  wyniku  współza-
wodnictwa  o  środki  unijne  wytworzyła  się 
swoista  nowomowa  –  aby  otrzymać  dofi-
nansowanie  na  projekt  międzynarodowy, 
nie wystarczy po prostu wypełnić wniosek, 
trzeba  jeszcze  napisać  go  w  odpowiednim 
stylu,  w  którym  frazy,  takie  jak  „toleran-
cja”, „walka z wykluczeniem” czy „równość” 
przewijają się odpowiednio często.

Taka jest po prostu mentalność dobrotli-

wych Europejczyków, którzy nasyceni wraż-
liwością  teorii  krytycznej  dokonali  rachun-
ku sumienia i wolą rozładowywać napięcia 

Teoria krytyczna albo śmierć

Grzegorz Lewicki

Teoria krytyczna jest po pros- 
tu fajna

background image

31

30

społeczne w zarodku. Niczym rzymska eli-
ta  po  stworzeniu  Pax  Romana,  elita  Euro-
py  dzisiaj  koncentruje  się  na  zarządzaniu 
UE w taki sposób, aby społeczne problemy 
nie urosły niezauważone. Jak na ironię, ro-
bią to za pomocą teorii, która miała kiedyś 
wyzwalać proletariat. Co więcej, widać wy-
raźnie,  że  mentalność  europejska  od  kilku 
dekad  tak  przywykła  do  języka  emancypa-
cji, równości i niedyskryminacji, że nie tylko 
nie  uznaje  alternatywnych  języków,  ale  ich 
po  prostu  nie  rozumie.  Mówiąc  wprost:  je-
śli nie potrafisz pokazać, w jaki sposób je-
steś dyskryminowany i wykluczony – prze-
padłeś.  Nikt  nie  wyda  na  ciebie  eurocenta. 
Jeśli  nie  potrafisz  przekonująco  wyjaśnić,  
w  jaki  sposób  dominujący  dyskurs  niszczy 
ci życie – nawet nie myśl, że ktoś zaprosi cię 
do telewizji, abyś podzielił się wzniosłą ideą. 
Musisz umieć malowniczo rozedrzeć szaty, 
pokazać, jak cierpisz. Jeśli stworzysz wize-
runek swojej grupy w tym duchu, struktura 
europejska  wspomoże  cię  w  imię  postępu 
lub  świętego  spokoju.  Proste?  Wrażliwość 
wywodząca  się  z  teorii  krytycznej  to  nie-
zbędnik  współczesnego  filozofa  i  socjolo-
ga, bez którego nie ma szans na dialog ani  
z europejską opinią publiczną, ani z urzęd-
nikami  UE. Tylko  taki  dyskurs  jest  dla  nich 
niekontrowersyjny.  Tylko  teoria  krytyczna 
budzi zainteresowanie i sympatię.

Niestety, wiele grup społecznych nie po-

trafi przyswoić sobie wrażliwości teorii kry-
tycznej i cierpi po cichu. Jak na razie cicho 
siedzą także Polacy.

Jako  pierwsi  nauczyli  się  wykorzysty-

wać  unijną  filozofię  tolerancji  przedstawi-
ciele mniejszości seksualnych. Geje, lesbijki  
i inne ruchy seksualne zjednoczyły się w celu 
pozyskiwania pieniędzy i lobbowania na ko-
rzyść pożądanych przez siebie zmian w pra-
wie.  Ruch  LGB  (lesbijki-geje-biseksualiści)  
z  czasem  obejmował  kolejne  grupy  upoli-
tyczniające  seksualność:  najpierw  zmienił 

się w LGBT (dodając do swojego grona trans-
seksualistów), a obecnie dodał literkę Q i stał 
się LGBTQ, uwzględniając tych, którzy nie są 
pewni  swojej  seksualności  i  ją  kwestionują 
(„q” jak „questioning” lub „queer”).

A  jak  historia  potoczy  się  dalej?  Jeśli 

mentalność i struktura UE w zdobywaniu pie-
niędzy oraz uwagi publicznej premiują tylko 
jeden  dyskurs,  istnieje  duże  prawdopodo-
bieństwo, że tego właśnie dyskursu nauczą 
się  wszystkie  inne  grupy.  Tak  właśnie  się 
dzieje. Niezmiernie malowniczym procesem 
jest adaptacja radykalnych muzułmanów do 
języka  unijnej  tolerancji.  Muzułmanie  pod 
wodzą Tariqua Ramadana, sławnego islam-
skiego intelektualisty, wspierani przez lewi-
cowców takich jak Slavoj Žižek tworzą nową 
teorię krytyczną z sobą jako wykluczonymi. 
Plan jest prosty jak 3W: wyjaśnienie – wska-
zanie,  dlaczego  chrześcijańska  od  wieków 
Europa  prześladuje  muzułmanów;  wzmoc-
nienie – danie muzułmanom narzędzi opisu 
ich  wykluczenia;  wyzwolenie  –  zakończe-
nie  dyskryminacji  przez  wejście  wartości 
muzułmańskich  do  dyskursu  publicznego. 
Tak jak działacze mniejszości seksualnych, 
którzy  kiedyś  tworzyli  teorie  krytyczne,  
a dziś zajmują się politycznym wprowadza-
niem  ich  w  życie,  tak  muzułmanie  próbują 
stworzyć  teorię  krytyczną  własnego  poni-
żenia,  aby  zyskać  sympatię  i  przemienić 
świadomość  mieszkańców  UE.  Najpierw 
w meczetach modlą się o konwersję Euro-
py  na  islam  i  proszą  Allacha  o  pomoc  we 
wprowadzeniu surowego religijnego prawa 
szarijatu w Europie, aby zaraz potem iść do 
mediów oraz instytucji UE i wskazywać, jak 
wielowymiarowo  są  dyskryminowani:  jako 
klasa  robotnicza,  jako  grupa  wyznaniowa,  
a  także  jako  mniejszość  etniczna.  To,  że 
mogą demonstrować swoje wykluczenie na 
wielu płaszczyznach, a także to, że są człon-
kami  niższych  klas  społecznych  powoduje, 
że  spójność  ideowa  oraz  rewolucyjna  wy-

buchowość muzułmańskiej teorii krytycznej 
mogą być bardzo duże. 

Być może za jakiś czas podobnej taktyki 

nauczą się chrześcijanie. Wspomniana pra-
ca  Czabanowskiego  i  Skrzypulca  (2011a) 
rozpoczęła  debatę  o  chrześcijańskiej  teorii 
krytycznej. Z pewnością ten temat domaga 
się  dogłębnego  opracowania  i  odrębnych 
badań socjologicznych.

Już starożytni Rzymianie…  

W  duchu  przetworzonego  marksizmu 

toczy  się  dziś  wiele  europejskich  debat.  
W  tej  grze  każdy  próbuje  pokazać  siebie 
jako wykluczonego, dyskryminowanego, zaś 
innych jako prześladujących, niewrażliwych 
lub nieświadomych, jako tych, którym trze-
ba skruszyć serca. Wykluczeni, jeśli są zbyt 
słabi w pojedynkę, uczą się samoorganizacji 
i lobbingu zbiorowego. Im więcej wyklucze-
nia  nagromadzą  w  swej  teorii,  tym  potęż-
niejsza ona będzie w praktyce. Popularność 
teorii  krytycznej  w  służbie  wykluczonych 
potrwa z pewnością dłużej niż kilka dekad, 
ponieważ  teoria  krytyczna,  jako  użyteczna 
dla wielu grup społecznych, zostanie prze-
chowana na uniwersytetach dla następnych 
pokoleń.  Jestem  prawie  pewien,  że  w  cią-
gu tych dekad socjologowie w duchu teorii 
krytycznej będą niebezpiecznie upodabniać 
się  do  proroków:  mając  za  sobą  zwolenni-
ków czy wyznawców, będą liderami ruchów 
społecznych,  przemawiającymi  w  imieniu 
tłumu.  Motywy  prorockie  już  się  pojawiają, 
wystarczy  wspomnieć  płomienne  kazania 
Žižka (2009) czy teorię Alaina Badiou (2007), 
który  porównuje  aktywistów  politycznych  
i społecznych do apostołów religijnych.

Pod  pewnym  względem  sytuacja  przy-

pomina okres państwa uniwersalnego w Ce- 
sarstwie Rzymskim, analizowany przez Ar-
nolda  Toynbee’ego  (2000).  Toynbee  opisy-
wał starożytny okres pokoju w Rzymie jako 

czas, w którym dominująca mniejszość ad-
ministracyjnie łagodziła napięcia społeczne, 
odwołując się do filozofii pokoju i obyczajo-
wego  rozluźnienia,  a  rozmaici  kaznodzieje 
próbowali  te  same  napięcia  łagodzić  reli-
gijnie,  rozwijając  jednoczące  ludność  kulty. 
Mało kto pamięta, że Toynbee stworzył swo-
ją własną, oryginalną definicję proletariatu, 
odmienną  od  Marksa  i  bez  związku  z  jego 
naukami. O ile u Marksa „proletariat” ozna-
czał  ubogą  materialnie  klasę  robotników, 
która została uświadomiona i jest już gotowa 
do przeprowadzenia rewolucji, „proletariat” 
jako kategoria socjologiczna u Toynbee’ego 
był kategorią psychologiczną, do której nale-
żał każdy, bez względu na pozycję społecz-
ną i zamożność, kto czuje się wyobcowany  
z danej wspólnoty i nie posiada odpowiedniej 
dla siebie reprezentacji publicznej. Toynbee 
stwierdza,  że  proletariackość  jest  „stanem 
uczuciowym”, i definiuje wewnętrzny prole-
tariat  kultury  jako  „społeczny  element  czy 
grupę, która jest w jakiś sposób «w» danej 
społeczności  na  danym  etapie  jej  historii, 
ale do niej nie należy […]. Prawdziwą oznaką 
proletariusza  jest  nie  ubóstwo  ani  skrom-
ne pochodzenie, ale świadomość – i wzbu-
dzany przez tę świadomość resentyment – 
wydziedziczenia  z  przekazanego  przez 
przodków miejsca w strukturze społecznej” 
(Toynbee 2000: 332).

Współcześnie  proletariusze  nie  muszą 

być  koniecznie  wydziedziczeni,  wystarczy, 
by  byli  rozgoryczeni  brakiem  uznania  ich 
wartości  przez  ogół  ludności,  wszak  kon-
kurencja  nie  śpi  i  żąda  tego  samego.  Pro-
letariusze  w  rozumieniu  Toynbee’ego  to 
właśnie  współcześni  wykluczeni,  którzy 
muszą  konstruować  teorie  krytyczne,  aby 
zaistnieć w publicznej świadomości Europy. 
Czują, że nie należą do struktury społecznej 
w  tym  sensie,  że  ich  tożsamość  jest  przez 
nią  tłamszona,  że  struktura  nie  odzwier-
ciedla ich wierzeń i pragnień. Proletariusze  

Teoria krytyczna albo śmierć

Grzegorz Lewicki

background image

33

32

nie  muszą  być  wcale  ubodzy  materialnie. 
Tak jak w Rzymie do kultów religijnych do-
łączali  bogaci  ludzie  kultury  i  polityki,  tak 
do  wykluczonych  dołączają  dziś  sławne 
nazwiska,  deklarując  solidarność  w  walce  
o prawa gejów (spektakularne coming outy), 
wspierając  islam  (Slavoj  Žižek),  lub  –  rza-
dziej  –  deklarując  solidarność  z  naucza-
niem  Kościoła  (Rocco  Buttiglione). W  moim 
przekonaniu  w  tym  współzawodnictwie  
o świadomość opinii publicznej i władzę nad 
symbolami obecnie zdecydowaną przewagę 
mają wykluczeni seksualnie (LGBTQ i ruchy 
pochodne),  ponieważ  ich  wrażliwość  we-
szła  już  do  mentalności  europejskiej  opinii 
publicznej.  Za  nimi  plasują  się  wykluczeni 
religijnie: w pierwszej kolejności muzułma-
nie zdobywający sympatię klasy robotniczej 
i stanowiący jej część, w drugiej zaś chrze-
ścijanie,  którym  w  tej  grze  idzie  najwyraź-
niej najgorzej. Inne grupy społeczne czekają 
w kolejce.

Dziś  mentalność  wielu  Europejczyków 

zatrudnionych  w  ośrodkach  decyzyjnych  
i mediach UE jednoznacznie preferuje język 
wykluczenia związany z teorią krytyczną. Te 
preferencje mogą być całkiem nieświadome, 
ponieważ są elementem mentalności domi-
nującej.  Nie  zmienia  to  jednak  faktu,  że  są 
realne. Te preferencje mają też moc spraw-
czą:  w  europejskich  debatach  publicznych 
zaprezentowanie  swojej  grupy  społecznej 
jako  wykluczonej  staje  się  niezbędne  dla 
odniesienia  sukcesu  w  sferze  publicznej 
(uwaga mediów i opinii publicznej), a także 
materialnej (dotacje finansowe).

Sławoj Leszek Žižek?

Polacy muszą nauczyć się operować ka-

tegoriami teorii krytycznej, bo inaczej prze-
siąknięty marksizmem umysł europejski nie 
zrozumie, o co im chodzi. Wyobrażam sobie, 
że niektórzy przedstawiciele prawicy mogą 

się oburzyć, twierdząc, że to zdrada ideałów, 
cynizm, podporządkowanie się językowi sil-
niejszych itd. Tak nie jest. Wiele elementów 
teorii krytycznej ma w zasadzie wymiar uni-
wersalny. Takie idee, jak troska o wykluczo-
nych, niepełnosprawnych, najbiedniejszych, 
czy  uniwersalna  solidarność  oraz  chęć 
poprawy  sytuacji  dyskryminowanych  grup 
społecznych w ten sposób, aby umiały same 
o siebie zadbać, to piękne, wzniosłe ideały, 
które – nie wiedzieć czemu – media próbu-
ją  najczęściej  kojarzyć  z  lewicą.  Niepraw-
da.  Dobro  nie  zna  rozróżnienia  na  prawicę 
i  lewicę.  Spójrzmy  na  Jezusa  z  Nazaretu.  
W  pewnym  sensie  był  modelowym  kryty-
kiem społecznym! Sam był dyskryminowa-
ny ze względu na nietypowe poglądy na ju-
daizm. Zarzucał Żydom i poganom, że mają 
fałszywą  świadomość,  ponieważ  nie  chcą 
przyjąć  do  wiadomości,  że  jedność  Boga 
wymaga  ofiarowania  go  wszystkim,  a  nie 
tylko  współplemieńcom  (wyjaśnienie);  dał 

swoim apostołom i zwolennikom narzędzia 
w postaci przypowieści, przykazań, katego-
rii moralnych oraz darów duchowych, dzię-
ki  którym  mogli  stworzyć  chrześcijańską 
teorię  (wzmocnienie);  głosił  konieczność 
braterskiej miłości i otwarcia się na wszyst-
kie grupy etniczne, aby możliwe były pokój  
i zbawienie (wyzwolenie). W Ewangelii ma- 
my więc pełny schemat 3W.

Jezus  i  teoria  krytyczna!  Nie  chodzi  tu 

o  prowokację,  ale  o  pokazanie,  że  w  teorii 
krytycznej, jeśli usunie się z niej Marksow-
ską  etykę,  nie  ma  tak  naprawdę  nic  złego. 
To  schemat  argumentacji,  wspomagający 
wykluczonych  i  nieświadomych.  Kościół 
katolicki,  co  widać  choćby  po  encyklice 
Centisimus annus

, jest otwarty na tematykę 

wykluczenia,  sprawiedliwości  społecznej  

i problemów kapitalizmu. Kiedyś nośnikiem 
tej wrażliwości w oczach Europejczyków był 
tylko  marksizm,  ale  może  i  to  powinno  się 
zmienić. Nie ma wątpliwości, że teoria kry-
tyczna może być przydatna.

W jaki sposób? Po pierwsze, polscy po-

litycy, szczególnie ci mający związek z Unią 
Europejską,  powinni  zgłębić  unijną  nowo-
mowę  i  bez  skrupułów  jej  używać.  Polscy 
myśliciele  powinni  zaś  tworzyć  teorie  kry-
tyczne, aby przekonać Europę i świat, że na-
sze wartości są dyskryminowane kulturowo 
i  politycznie,  aby  zwrócić  uwagę  na  wigor 
intelektualny naszej części Europy. Zamiast 
mówić, że chcą ugrać to i tamto, bo im się 
należy, powinni mówić o dyskryminacji, bo to 
brzmi lepiej, bo to wzbudza sympatię oraz – 
przede  wszystkim  –  jest  bliższe  prawdy.

A lewica? To, co robi z teorią krytyczną 

lewica w Polsce, jest, mimo kilku ciekawych 
przedsięwzięć, dość odtwórcze. W tych krę-
gach jakoś nikt nie zauważył, że oprócz stan-
dardowego  wykorzystania  teorii  krytycznej 
do  walki  o  prawa  mniejszości  seksualnych  
i równouprawnienie kobiet i mężczyzn moż-
na  ją  wykorzystać  do  zjednoczenia  klasy 
robotniczej,  która  jest  dość  liczna.  Robienie 
ikony z Jacka Kuronia może mieć sens lokal-
ny, ale można też patrzeć na sprawę szerzej. 
Žižek, guru lewicy, udziela wywiadów telewizji 
Al-Dżazira, potępia Zachód i wspiera islam,  
bo doskonale zdaje sobie sprawę, że mówiąc 
do  muzułmanów,  przemawia  równocześ- 
nie  do  europejskiej  klasy  robotniczej,  bo-
wiem  wyznanie  islamskie  i  relatywnie  nis- 
ka  pozycja  społeczna  w  znacznym  stopniu 
się pokrywają. I jakoś nie przeszkadza mu, 
marksiście, fakt, że przemawia do grupy wy-
znaniowej, choć przecież w marksizmie reli-
gia była największym złem. W Polsce, o ile mi 
wiadomo,  ogromna  większość  klasy  robot-
niczej jest wyznania chrześcijańskiego. Dla-
czego  zwolennicy  teorii  krytycznej  nie  we-
zmą  się  do  Polaków-katolików-robotników  

i nie pokażą im możliwości zmiany warun-
ków  społecznych?  Czyżby  chrześcijaństwo 
było aż tak wielką barierą? Bierzmy przykład  
z Žižka! Jeśli teoria krytyczna, jak wszyscy 
twierdzą, nie jest nośnikiem uprzedzeń, je-
śli  może  być  użyta  do  opisu  dyskryminacji 
robotnika-muzułmanina, to robotnik-katolik 
też się nada.

Что делать? 

W  teorii  krytycznej  tkwi  jeszcze  spory 

potencjał. Prócz wspomnianej wyżej chrze-
ścijańskiej  teorii  krytycznej,  z  pewnością 
powinna powstać historia krytyczna Europy 
Wschodniej,  Słowiańszczyzny  i  Polski.  Ta 
ostatnia  mogłaby  analizować  wykluczenie  
i  dyskryminację  naszego  regionu  od  cza-
sów rozbiorów Polski aż do współczesności, 
pokazując,  w  jaki  sposób  skonstruowano 
wizerunek  wschodu  Europy  jako  gorszego  
w  celu  obrony  monarchistycznych  intere-
sów (więcej pomysłów na ten temat zob. Le-
wicki 2008). Skrzywdzony Polak kiedyś był 
kimś − w czasach porozbiorowych Polakom 
na emigracji łatwo było dostać się na salony, 
ponieważ malowniczość ich udręki i obrona 
przegranej sprawy były czymś wręcz epic-
kim.  Tak  jak  dziś  na  salonach  miło  mieć 
wśród  znajomych  wykluczonego  geja,  tak 
kiedyś  warto  było  mieć  wykluczonego  Po-
laka. Taką sympatię można budować także 
dzisiaj:  dobrotliwa  mentalność  wielu  Euro-
pejczyków, którzy lubią równość i nie cierpią 
przemocy, z pewnością zainteresuje się kry-
tyczną historią Polski. Ale tylko w wypadku, 
gdy zostanie im podana w ich ulubionym so-
sie – w sosie teorii krytycznej, z posmakiem 
wykluczenia, wyzwolenia i postępu.

W  najbliższym  czasie  z  pewnością  po-

wstanie  także  historia  krytyczna  polskiej 
transformacji  ustrojowej.  Pokaże  ona,  w  jaki 
sposób  biznesowe  uprzywilejowanie  post- 
komunistów oraz medialne uprzywilejowanie  

Teoria krytyczna albo śmierć

Grzegorz Lewicki

Jezus  i  teoria  krytyczna!  Nie 
chodzi tu o prowokację

background image

34

lewicy  laickiej  spod  znaku  „Gazety  Wy-
borczej”  wykluczyły  z  debaty  publicznej 
wszystkie  pozostałe  środowiska  (Śpie- 
wak  2005).  Fakt  tego  wykluczenia,  przed-
stawiany  kiedyś  jako  prawicowe  biadole-
nie  przez  zwolenników  status  quo,  jest  po 
dwudziestu  latach  od  przełomu  1989  roku 
oczywisty nawet dla myślicieli lewicowych. 
Bronisław Łagowski w wywiadzie dla „Pres-
sji”  stwierdził  wprost,  że  dokonało  się  wy-
kluczenie  na  wielką  skalę:  „okrągły  stół 
musimy ocenić jako wykluczenie dużej czę-
ści  społeczeństwa,  pozbawienie  jej  prawa 

posiadania  własnej  reprezentacji  politycz-
nej.  Nad  naszymi  głowami  dogadały  się,  
w  gruncie  rzeczy,  dwie  skrajności.  Dlatego 
od początku uważałem, że dokonuje się ja-
kaś  wielka  manipulacja,  wielkie  oszustwo” 
(Łagowski  2010:  26).  Rozwinięcie  tezy  Ła-
gowskiego to gotowy materiał na teorię kry-

tyczną.  Środowiska  republikańskie  podej-
mują  pierwsze  próby  sformułowania  takiej 
teorii  (Radziejewski  2011),  jednak  na  razie 
brakuje  im  nie  tylko  umiędzynarodowie-
nia, ale też formy literackiej atrakcyjnej dla 
grupy  szerszej  niż  koledzy-intelektualiści.

Co  nam  da  teoria  krytyczna?  Umożliwi 

skomunikowanie  się  z  lewicą  jej  własnymi 
pojęciami oraz przemianę jej świadomości,  
a przynajmniej pokaże, że oświecanie, wspo-
maganie i wyzwalanie grup społecznych nie 
jest  wyłącznie  domeną  lewicową.  Nie  zmie-
nimy  mentalności  zachodnioeuropejskiej  dą-
saniem  się  na  to,  że  ukształtowały  ją  mark-
sizm  i  dyskurs  teorii  krytycznej.  Możemy 
ją  zmienić,  ale  tylko  wtedy,  gdy  zaczniemy 
od  pojęć,  które  są  bliskie  duszy  Europej-
czyków. Pozostaje zakasać rękawy, tworzyć 
teorie krytyczne i wyzwalać wykluczonych. 
Jeśli nasze teorie mają oddziaływać na Za-
chód, to trzeba pisać je zgodnie z kanonem 
zachodnioeuropejskiej  akademii  –  jasno, 
zrozumiale… i po angielsku. Potrzebna jest 
też  gra  zespołowa,  ponieważ  w  pojedynkę 
nie da się stworzyć intelektualnego trendu.

Pozostaje zakasać rękawy, two-
rzyć  teorie  krytyczne  i  wyzwa-
lać wykluczonych

Co dalej?

Tuż obok Błażej Skrzypulec próbuje pokazać, 
że teoria krytyczna może pomóc w emancy-
pacji zarodków. 

34

T e k a   X X V   K l u b u   J a g i e l l o ń s k i e g o       2 0 1 1