background image

Joanna Ginter 

 
 
 
 
 

 

Polska wspó

łczesność 

w poezji 

Marcina 

Świetlickiego 

 
 
 
 
 
 
 
 
 

Gda

ń

sk 2007

 

background image

 

1

„A  to  Polska  właśnie”

1

  –  napisał  w  1901  roku  Stanisław  Wyspiański,  wskazując  na  serce 

polskiej chłopki. Zdanie to na stałe weszło do kanonu narodowych powiedzeń, przez ponad sto 

lat będąc powtarzane i parafrazowane zarówno przez patriotów, jak i ich przeciwników. Wydaje 

się, że na każdy absurd polskiej współczesności mamy gotową odpowiedź – słowa Poety z Wesela

którymi zresztą podpisać możemy znaczną – jeśli nie większą – część dorobku polskiej poezji. Od 

początku  literatury  polskiej  poeci  angażowali  się  bowiem  w  bieżące  sprawy  polityczne  piórem, 

pisząc  na  przykład:  „[…]  Polaku!  Ziemia  spustoszona  /  Podolska  leży  […]  Skujmy  talerze  na 

talary […]”

2

, albo ukazywali wady społeczeństwa: „O czymże Polska myśli i we dnie, i w nocy? / 

Żeby  sześć  zaprzęgano  koni  do  karocy”

3

.  „Święta  miłość  kochanej  ojczyzny”  osiągnęła  swoje 

apogeum  w  okresie  nieistnienia  państwa;  nie  dziwi  zatem,  że  w  dwudziestym  wieku  poeci 

próbowali zerwać z brzemieniem polskości. „A wiosną – niechaj wiosnę, nie Polskę zobaczę”

4

 – 

pisał Jan Lechoń w tomie Karmazynowy poemat, tuż po odzyskaniu przez państwo niepodległości. 

Niedługo wiosna cieszyła czytelników; wszak w dwudziestym wieku „jak nie wojna, to stan 

wojenny”

5

.  Pod  koniec  stulecia  nawet  kontestatorzy  poezji  zaangażowanej  nie  wierzyli,  że  jej 

odrzucenie  jest  możliwe.  „S

PAŁEM  ŹLE

.

 

W

  TYM  KRAJU

,

  W  KTÓRYM  ZNÓW  OJCZYZNĘ  A  NIE 

WIOSNĘ  ZOBACZĄ

6

  –  mówi  podmiot  wiersza  Marcina  Świetlickiego  Pogo,  nawiązując  do 

Lechoniowego Herostratesa. Wyraz znów nie jest tu użyty przypadkowo: jako przysłówek wskazuje 

na  powtarzalność,  na  to,  że  po  raz  kolejny  Polska  zwycięża  wiosnę,  nie  tylko  zresztą  

w poezji, lecz także w rzeczywistości pozaliterackiej. Jako partykuła znów wyrażać może natomiast 

zniecierpliwienie  mówiącego  takim  stanem  rzeczy.  Podmiot  wyłącza  się  z  grona  sympatyków 

tematu  ojczyzny  poprzez  użycie  trzecioosobowej  formy  „zobaczą”  (zamiast  narzucającej  się 

w sposób  oczywisty  zobaczymy).  Zachowuje  dystans  wobec  kraju,  „

W  KTÓRYM  WCIĄŻ  WIĘCEJ 

I

 

WIĘCEJ  PALANTÓW 

/

  NOSI  PRZY  SOBIE  BROŃ

7

  i  „

W  KTÓRYM  WZORCEM  MĘŻCZYZNY  JEST 

KSIĄDZ  ALBO  HANDLARZ

8

.  Smutny  to  kraj,  skoro  jedyne  w  nim  „jaśniejsze  momenty” 

sprowadzone  zostają  do  „czarnych  oliwek”,  „wina  –  Sophii-Riesling”  i  „rewolucji  seksualnej”. 

Smutny,  a  przy  tym  obłudny:  „K

OLABORUJĘ  Z  PISMEM  KATOLICKIM

,

 

/

  NIE  MAJĄC  NAWET 

                                                           

1

 S. Wyspiański, Wesele, Warszawa 2000, s. 279. 

2

 J. Kochanowski, Pieśń V. W: Tenże, Fraszki. Dramaty. Pieśni, oprac. J. Krzyżanowski, Warszawa 2000,  

s. 294–295. 

3

 W. Potocki, Zbytki polskie. W: M. Adamczyk, B. Chrząstowska, J. T. Pokrzywniak, Starożytność – oświecenie. 

Podręcznik literatury dla klasy pierwszej szkoły średniej, wyd. 13, Warszawa 1999, s. 320. 

4

 J. Lechoń, Herostrates. W: T. Wroczyński, Literatura polska dwudziestolecia międzywojennego. Podręcznik 

dla klasy trzeciej szkoły średniej, wyd. 7, Warszawa [2000], s. 67. 

5

 W. Broniewski, Rozmowa  z historią

6

 M. Świetlicki, Pogo. W: Tenże, 49 wierszy o wódce i papierosach, Wrocław 2004, s. 21.  

Wszystkie cytaty ze Świetlickiego zostały w niniejszej pracy wyróżnione 

KAPITALIKAMI

7

 Ibidem

8

 Ibidem

background image

 

2

KOŚCIELNEGO  ŚLUBU

,

 

/

  NAWET  NIE  BĘDĄC  BIERZMOWANY

!”

9

  –  oznajmia  podmiot,  którego 

utożsamiać  możemy  z  samym  Świetlickim,  korektorem  „Tygodnika  Powszechnego”.  Jakie 

stanowisko zająć wobec takiego państwa, wobec polskiej współczesności, w której śnią się pisane 

od  wielkiej  litery  „Idee”  i  „Obowiązki”?  Postawa  opozycjonisty  spotyka  się  z  wykluczeniem, 

ujętym  w  parentezę:  „J

AK  CI  SIĘ 

/

  NIE  PODOBA 

  TO  WYPIERDALAJ

!”

10

.  Czyżbyśmy  zatem  byli 

skazani  na  tańczenie  „sobie”  tytułowego  poga  w  ogniu,  „S

IEDZĄC  PRZED  LUSTREM

,

  ZUPEŁNIE 

NIERUCHOMO

,

 Z ZAMKNIĘTYMI 

|

 OCZAMI

11

, co najwyżej „W

YJĄC BEZGŁOŚNIE

12

Poezja  Marcina  Świetlickiego  w  dużej  mierze  nasycona  jest  takimi  właśnie  „czarnymi 

oliwkami”,  „perwersjami”  i  „zdradami”,  z  których  to  –  posługując  się  określeniem  Marcina 

Piaseckiego  –  „ulepione”  zostały  obrazy  współczesnej  Polski.  Obrazy  te,  choć  subiektywne  i 

niekoniecznie optymistyczne, są prawdziwe, bo widziane „P

O ZDJĘCIU CZARNYCH OKULARÓW

13

przysłaniających  „przerażający”  świat.  Czasem  przybierają  one  formę  scenek  rodzajowych.  Oto 

gdzieś,  gdzie  nie  ma  „Ż

ADNYCH  WIDOKÓW

!

 

[…]

  ŻADNEJ 

/

  ARCHITEKTURY  I  ŻADNEJ 

PRZYRODY

!”

14

,

 

„B

ABA  NA  ŁAWCE  W  ŚWIETLE

,

  PRZEBUDZONA  CHŁODEM

15

  karmi  gołębie. 

Zarówno kobieta, jak i wykonywana przez nią czynność, budzą niesmak, choć Świetlicki do ich 

opisu  nie  używa  ani  jednego  epitetu.  Turpistyczny  obraz  polskiej  współczesności  wynurza  się 

przede  wszystkim  z  ostatniego  wersu:  „C

ZYM  ONA  KARMI  TE  GOŁĘBIE

?

  TO  WYGLĄDA  JAK 

MIĘSO

16

.  Obraz  tym  smutniejszy,  jeśli  uświadomimy  sobie,  że  ta  kobieta  to  tylko  „Pierwsza 

zmiana”, a jej miejsce zajmie niebawem inny bezdomny karmiciel ptaków. 

Gdzieś  indziej  samotny  „H

ENRYK 

K

WIATEK  PRZYJAŹNIŁ  SIĘ  Z  GOŚCIEM  ZE  ŚWIĘTEGO 

OBRAZU

.

 

/

 

B

O Z KIM SIĘ MIAŁ PRZYJAŹNIĆ

?

 

N

O PRZECIEŻ NIE Z KSIĘDZEM

,

 

/

 CO RAZ W ROKU PO 

KOLĘDZIE  CHODZIŁ 

[…]

 

P

RZECIEŻ  NIE  Z  LISTONOSZEM

,

 

/

  CO  RAZ  NA  MIESIĄC  MU  RENTĘ 

PRZYNOSIŁ

17

.  Tak  wygląda  codzienność  współczesnego  Polaka,  pogodzonego  z  losem, 

prowadzącego jałowe życie. Jego potrzeby ograniczają się do czysto materialnej „pożyczki”. Ale 

czy potrzeby ducha, takie jak „MIŁOŚĆ” – uczucie w naszej kulturze uważane za wielkie, więc 

zapisane (mniej lub bardziej ironicznie) wielkimi literami – są możliwe, gdy mieszka się samotnie 

w „blokowisku przeraźliwie czarnym”, jakich wiele we współczesnej Polsce? 

Samotność  nie  dotyczy  wyłącznie  mieszkańców  blokowisk.  W  innym  wierszu  o  znaczącym 

tytule  Nieomal  proza,  Poznań  mamy  do  czynienia  ze  „znanym  z  kultury  motywem”:  bezimienny 

                                                           

9

 Ibidem

10

 Ibidem

11

 Ibidem, s. 22. 

12

 Ibidem

13

 M. Świetlicki, Pod wulkanem. W: Tenże, Schizma, wyd. 2, Czarne 1999, s. 60 

14

 M. Świetlicki, Pierwsza zmiana. W: Tenże, Schizma…, s. 9. 

15

 Ibidem 

16

 Ibidem

background image

 

3

mężczyzna,  „

NAGI  I  SAMOTNY 

/

  W  HOTELOWYM  POKOJU

,

  ZMIENIAJĄCY  Z  ŁÓŻKA 

/

  STACJE 

TELEWIZYJNE  CO  PIĘTNAŚCIE  SEKUND

18

,  nie  może  spać.  Z  jego  powodu  nie  śpi  też  portierka: 

„N

A  WPÓŁ  DO  CZWARTEJ  ZAMÓWIŁ  BUDZENIE

.

 

/

 

P

ORTIERKA  NIE  ŚPI

,

  ABY  ZBUDZIĆ  TEGO

,

 

/

 

KTÓRY NIE ŚPI

19

W poezji Świetlickiego pojedynczy, zindywidualizowany człowiek, taki jak Henryk Kwiatek, 

rzadko znajduje się na pierwszym planie. Częściej występują bohaterzy anonimowi – wymieniony 

wyżej jeden z gości hotelowych czy karmiąca gołębie, jedna z wielu, „baba”. Najchętniej jednak 

Świetlicki  zastępuje  człowieka  ludźmi  –  pozbawionymi  cech  jednostkowych,  „

MARSJAŃSKIMI 

TROSZECZKĘ

,

  TROSZECZKĘ  TAKIMI 

/

  JAK  Z  KLOCKÓW 

LEGO

  LUDZIKAMI

20

.  W  niektórych 

wierszach  pobrzmiewają  echa  swoistej  antropofobii:  „L

UDZIE  W  AUTACH

,

  LUDZIE  NA 

PRZEDMIEŚCIACH

,

  LUDZIE  W  BRAMACH

,

  LUDZIE 

/

  W  WÓZECZKACH

,

  W  CIEMNIACH

,

  LUDZIE 

W

 

TRZECIM  AKCIE

,

  LUDZIE  W  IZBACH 

/

  CHORYCH

,

  W  ZAMKNIĘTYCH  SKLEPACH

,

  LUDZIE 

W

 

OPAŁACH

,

  UPAŁACH  I  ŁACHACH

,

 

/

  LUDZIE  W  POTRZEBIE

,

  W  PRZECIĄGACH

,

  W  PORZECZKACH

,

 

W  PRZESTWORZACH

,

 

/

  LUDZIE  W  PROTEŚCIE

,

  LUDZIE  NA  WYBORACH

,

  LUDZIE  NA  TAPECIE

,

 

LUDZIE 

/

  LUDZIOM

,

  NIE  MAM  PO  CO  WYCHODZIĆ  Z  DOMU

21

.  Ta  przypadkowa  (czy  aby  na 

pewno?)  wyliczanka  prowadzi  do  podstawowego  wniosku:  ludzie  są  wszędzie,  opanowali  cały 

świat,  nawet  „przestworza”,  produkują  masowo  swoje  podobizny  (na  przykład  „na  tapecie”); 

będąc  podmiotem  kultury,  stają  się  także  jej  przedmiotem,  wytworem.  Ludzkie  twarze  są 

wszechobecne;  w  wierszu  M  –  W  sierpniu  czytamy:  „N

A  POCZĄTKU  PRZEZ  MIASTO  PŁYNĘLI 

I

 

TWARZE 

/

  Z  REKLAM

,

  ULIC  I  MIESZKAŃ  JEDNĄ  TYLKO  STAŁY 

/

  SIĘ  DLA  NICH  TWARZĄ

,

  JEDNĄ

,

 

WROGĄ

,

 OBCĄ

22

 – wrogą twarzą miasta. Podobne do klocków LEGO „[…]

 LUDZIKI SIĘ KŁĘBIĄ

,

 

/

 MAJĄ HEŁMY I MEDYTUJĄ W DOŁACH

,

 RUSZAJĄ RĘKAMI 

[…]”

23

. W swoich codziennych pracach 

stanowią  bezimienną  miejską  masę,  przypominającą  automaty,  „masziny”.  W  wierszu  Styczeń 

poeta  nazywa  ich  nawet  „zabitymi”,  odmawiając  sensu  życia  tym,  którzy  jedynie  „Z

NAJDUJĄ 

SOBIE PRACĘ

,

 MIESZKANIE

,

 KOBIETĘ

.

 

/

 

Z

E ŚCIAN ZDRAPUJĄ FARBĘ

.

 

/

 

M

ALUJĄ DRZWI I OKNA

.

 

/

 

W

CHODZĄ DO ŁÓŻKA I DRŻĄ

24

.  

Świetlicki  zatem  zdecydowanie  zrywa  z  Peiperowską  afirmacją  miasta,  masy  i  maszyny. 

Miasto,  przypominające  „

CZARNĄ  KOŚĆ  ROZJAŚNIANĄ  NIEKIEDY  ŚWIATŁAMI 

/

  MALEŃKICH 

                                                                                                                                                                                     

17

 M. Świetlicki, Henryk Kwiatek. W: Tenże, 49 wierszy…, s. 32 

18

 M. Świetlicki, Nieomal proza, Poznań. W: Tenże, Pieśni profana, Czarne 1998, s. 33. 

19

 Ibidem

20

 M. Świetlicki, Maszina. W: Tenże, Pieśni profana…, s. 39. 

21

 M. Świetlicki, Noc. W: Tenże, Nieczynny, Warszawa 2003, s. 49. 

22

 M. Świetlicki, M – W sierpniu. W: Tenże, Schizma…, s. 59. 

23

 M. Świetlicki, Maszinaop.cit. 

24

 M. Świetlicki, Styczeń. W: Tenże, Schizma…, s. 55. 

background image

 

4

SAMOCHODÓW

25

, ukazuje swoje demoniczne oblicze: bezdomni karmią gołębie (czy raczej jakieś 

ich mięsożerne deformacje), zabici żyją, żyją maszyny i postacie z klocków. „Z

A OKNEM 

B

ESTIA

,

 

TRAMWAJE  JAK  CZOŁGI

26

, „K

RAKÓW  I 

N

OWA 

H

UTA

.

 

/

 

S

ODOMA  Z 

G

OMORĄ

.

 

/

 

Z

 

S

ODOMY  DO 

G

OMORY 

/

 JEDZIE SIĘ TRAMWAJEM

27

; nie dziwi zatem postawa podmiotu wiersza Listopad, niemal 

koniec świata

:  „O

CH

,

 GOTÓW JESTEM JUŻ WYJŚĆ Z TEGO MIASTA

,

 RĘCE WYTRZEĆ O 

/

 LIŚCIE

,

 CAŁY 

TEN  KURZ

,

  TŁUSZCZ  MIASTA 

/

  WYTRZEĆ  O  LIŚCIE 

[…]”

28

.  Wydaje  się,  że  nie ma  nic  prostszego 

i przyjemniejszego niż ucieczka z miasta, ale… „N

IE  RZUCIŁEM  NICZEGO  I  NIE  POJECHAŁEM

,

 

/

 

ZWAŻYWSZY

,

  ŻE  NIC  JUŻ  NIE  ISTNIEJE  POZA  MIASTEM

29

  –  czytamy  w  wierszu  któregoś  dnia 

w sierpniu  89

.  Miasto  w  wierszach  Świetlickiego  to  jedyny  stały  i  pewny  element  polskiej 

rzeczywistości:  „M

IASTO  STOI  JAK  STAŁO

30

,  „M

IASTA 

|

  ZOSTANĄ

31

,  bo  „

ZOSTAŁY 

OSWOJONE

32

.  

Oswojony  Kraków  to  drugie  oblicze  miasta,  które  wraz  z  całą  swoją  kulturalną  topografią 

(„G

ROBY 

K

RÓLEWSKIE

,

 

/

 

N

OBLISTKI  I 

N

OBLIŚCI

33

)  daje  siłę  twórczą  i  inspirację  poetom 

formatu  autora  Lusterka  samochodu: „P

IĘKNIE 

P

AN 

A

DAM 

Z

AGAJEWSKI  POWRACA  DO 

M

IASTA

.

 

/

 

O

PIEWAĆ  PIĘKNO 

[…]

 

A

 

M

IASTO  JEST  POJEMNE  BARDZO

.

 

/

 

W

KRÓTCE  PRZYJADĄ 

W

SZYSCY

34

I choć  Świetlicki  nie  należy  do  tych  „Wszystkich”,  którzy  opiewają  polski  Babilon,  to  przecież 

w jednym z wierszy pisze: „I

 NIE KOCHAM NIKOGO

,

 LECZ KOCHAM TO MIASTO

.

 

/

 

O

NO MI ROBI 

TAKIE  RZECZY

,

  KTÓRYCH 

/

  ŻADNA  KOBIETA  BY  NIE  POTRAFIŁA 

/

  I  ŻADNA  BY  NA  PEWNO  NIE 

PODJĘŁA  SIĘ

35

.  Nawet  na  zagubienie  w  miejskim  świecie  jest  rada:  „J

EŚLI  ZABŁĄDZI  SIĘ 

 

W  NIEZNANYM  MIEŚCIE

,

 

/

  WYSTARCZY  KRĄŻYĆ

,

 

/

  POJAWI  SIĘ  SZERSZA 

/

  ULICA

,

  POPROWADZI

,

 

DOPROWADZI DO 

/

 CENTRUM 

/

 LUB WYPROWADZI Z MIASTA

36

Na  tle  miejskiej  infrastruktury  Świetlicki  ukazuje  polską  współczesność,  współczesnego 

Polaka, który – żyjąc w mieście – zobowiązany jest do wykonywania rytualnych niemal czynności, 

nazywanych „trybem życia”. W skład trybu życia wchodzą nieskomplikowane wybory: „herbata 

albo  kawa”,  „Caro  lub  Extra  Mocne”,  „słuchać  lub  mówić”.  Dzień  zaczyna  się  „kawą 

i papierosami”,  kończy  „kamiennym  snem”.  Zwykłe  czynności  to:  „wycieczki  osobiste”, 

„wyprowadzanie  psa”,  „nalewanie  wody  do  miski”,  „wyrzucanie  gości”,  „wkładanie”, 

                                                           

25

 M. Świetlicki, Pod wulkanemop.cit. 

26

 M. Świetlicki, Pierwsze kopnięcie. W: Tenże, Schizma…, s. 58. 

27

 M. Świetlicki, Opluty. W: Tenże, 49 wierszy…, s. 24. 

28

 M. Świetlicki, Listopad, niemal koniec świata. W: Tenże, Schizma…, s. 30. 

29

 M. Świetlicki, Któregoś dnia w sierpniu 89. W: Tenże, Trzecia połowa, Poznań 1996, s. 23. 

30

 M. Świetlicki, Odbycia. W: Tenże, Pieśni profana…, s. 26. 

31

 M. Świetlicki, Tlenie. W: Tenże, Czynny do odwołania, Wołowiec, 2001, s. 41. 

32

 Ibidem

33

 M. Świetlicki, Jechać. W: Tenże, Nieczynny…, s. 26. 

34

 Ibidem

35

 M. Świetlicki, Nowy pozytywizm. W: Tenże, 49 wierszy…, s. 56. 

36

 M. Świetlicki, Nico. W: Tenże, Pieśni profana…, s. 14. 

background image

 

5

„wyjmowanie”.  Codzienność  zamyka  się  w  zdaniach:  „D

O  PRACY  PRZED  POŁUDNIEM  ALBO  PO 

POŁUDNIU 

/

 PIĘTNASTKĄ LUB JEDYNKĄ 

[…]

 

J

EŻELI SPADNIE ŚNIEG

,

 TO TRZEBA RANO WSTAĆ I 

/

 

UPRZĄTNĄĆ ŚNIEG

37

. O hazardzie można tylko marzyć, zamiast „istotnych lektur” czas zajmują 

„W

  KINIE  JEDYNIE  FILMY  OGLĄDANE  KTÓRYŚ 

/

  RAZ  Z  RZĘDU

38

.  Bliższych  kontaktów 

międzyludzkich  nie  ma  („Ż

ADNYCH  PRZYJAZNYCH  DOMÓW

39

),  erzac  miłości  przybiera  formę 

wymuszonej  przez  kulturę  „drastycznej  monogamii”.  Znajdujący  się  w  takim  położeniu 

współczesny  człowiek  skazany  jest  na  „K

AMIENNY  SEN  I  DRESZCZE  WEWNĄTRZ  KAMIENNEGO 

SNU

40

 – na drżenie cechujące wspomnianych przeze mnie wcześniej „zabitych” w Styczniu

W  Schizmie,  drugim  tomie  wierszy  Świetlickiego  (w  którym  znalazły  się  m.in.:  Styczeń,  Tryb 

życia, Listopad, niemal koniec świata

M – W Sierpniu czy Pierwsza zmiana), podmiot drży nieustannie, 

opisując  miasto  i  polską  współczesność:  „L

ÓD  Z  CHMUR  NA  MIASTO  ŚWIECI

.

 

/

 

K

RAWĘŻNIKI 

BIAŁE 

/

  OSTATNIĄ  BIELĄ

.

 

/

 

Z

  APTEK  ZAPACH  GUŹLICY

.

 

K

WIAT  BEZ  NAZWY  NA  SZYBIE 

/

  ZE 

ŚWIATŁA I ZARAZKÓW 

/

 ZROBIONY

.

 

/

 

N

IE OPOWIADAM HISTORII

,

 DRŻĘ

41

. Lecz jest to dopiero 

„początek”  poczucia  zagrożenia,  „N

IEBAWEM 

/

  SPADNIE  BŁOTO

42

.  Polska  współczesność  jawi 

się  w  całym  tomie  jako  „ogród  koncentracyjny”  (ten  cytat  z  wiersza  Przed  wyborami  –  

„w którym o wyborach nie ma skądinąd ani słowa”

43

, jak zauważył Paweł Dunin-Wąsowicz – to 

również  tytuł  pierwszej  płyty  Świetlików,  kapeli  rockowej,  której  jako  autor  słów  i  wokalista 

przewodzi Świetlicki). Określenie to jest dwuznaczne. Z jednej strony „W

SZYSTKO SIĘ UKŁADA

44

 

w ogród, locus amoenus, nasuwając przyjemne skojarzenia z kwiatami, naturą; z drugiej strony epitet 

„koncentracyjny”,  pozostający  w  stałym  związku  z  wyrazem  obóz,  przywołuje  na  myśl  miejsce 

zbiorowej zagłady. Czyżby więc wszystko, co nas otacza, prowadziło do całkowitego zniszczenia, 

nęcącego  pozornym  pięknem?  Świetlicki  zręcznie  posługuje  się  absurdem:  ludzie  opalający  się 

przy ogrodzeniu Majdanka „[…] 

PRZEŁAŻĄ 

/

 ZA OGRODZENIE 

 I TAM 

 WEWNĄTRZ 

 

/

 CZUJĄ 

SIĘ  JESZCZE 

/

  BEZPIECZNIEJ

45

.  Polska  (czy  wręcz  globalna)  rzeczywistość  daje  poczucie 

absurdalnego bezpieczeństwa i to właśnie na nim zasadza się zagrożenie. 

„Jak  przezwyciężyć  zagrożenie,  jak  w  takiej  sytuacji  oswoić  świat?

46

”  –  pyta  

w  artykule  Z  czego  Marcin  Świetlicki  lepi  poezję?  Marcin  Piasecki.  –  „Odpowiedź:  poprzez  jego 

                                                           

37

 M. Świetlicki, Tryb życia. W: Tenże, Schizma…, s. 42. 

38

 Ibidem, s. 43. 

39

 Ibidem, s. 42. 

40

 Ibidem, s. 43. 

41

 M. Świetlicki, Początek. W: Tenże, Schizma…, s. 7. 

42

 Ibidem

43

 P. Dunin-Wąsowicz, Oko smoka. Literatura tzw. pokolenia „brulionu” wobec rzeczywistości III RP, rys. M. 

Ś

wietlicki, Warszawa 2000, s. 16. 

44

 M. Świetlicki, Przed wyborami. W: Tenże, Schizma…, s. 23. 

45

 M. Świetlicki, W czerwcu 1986. W: Ibidem, s. 18. 

46

 M. Piasecki, Z czego Marcin Świetlicki lepi poezję? W: Sporne postaci polskiej literatury współczesnej. 

Kontynuacje. Pod red. A. Brodzkiej i L. Burskiej, Warszawa 1996, s. 64. 

background image

 

6

poznanie, coś w rodzaju inwentaryzacji. Wędrujemy więc przez ulice, strych, piwnice domostw”

47

Nasze  epistēmē  rozpoczynamy  –  tak  jak  Stanisław  Barańczak  w  wierszu  Gdzie  się  zbudziłem  –  od 

własnego  ciała,  zataczając  w  kierunku  świata  coraz  większe  koła.  Podmiot  wiersza  Świat 

otwierającego Schizmę mówi: „N

A POCZĄTKU JEST MOJA GŁOWA W MOICH RĘKACH

.

 

/

 

N

ASTĘPNIE 

Z  TEGO  MIEJSCA  ROZCHODZĄ  SIĘ  KOŁA

.

 

/

 

K

OŁO  STÓŁ  KWADRATOWY

.

 

K

OŁO  POKÓJ

.

 

K

OŁO 

/

 

KAMIENICA

.

 

K

OŁO  ULICA

.

 

K

OŁO  MIASTO

.

 

K

OŁO 

/

  KRAJ

.

 

I

  KONTYNENT  OPASANY  KOŁEM

.

 

/

 

K

OŁO PÓŁKULA

.

 

K

OŁO

.

 

K

OŁO WSZYSTKO

48

W  wierszu  tym  Świetlicki  odmawia  Polsce  pozycji  centralnej,  tworząc  układ 

antropocentryczny. Koła rozchodzą się nie od „kraju”, ale od pojedynczego człowieka, podmiotu 

wiersza  i  podmiotu  świata.  Układ  ten  jest  zgodny  z  dwudziestowieczną  koncepcją  odrzucania 

tematów  patriotycznych  przez  poezję,  popularną  po  powstaniu  Rzeczpospolitej  –  zarówno 

drugiej  (tu  przywołam  jeszcze  raz  Herostratesa  Lechonia),  jak  i  trzeciej,  czego  z  kolei  wyraźnym 

przykładem  może  być  napisany  w  1988  roku  przez  Świetlickiego  wiersz  Dla  Jana  Polkowskiego

Świetlicki  krytycznie  odnosi  się  w  nim  do  „poezji  niewolników”,  która  „

ŻYWI  SIĘ  IDEĄ

49

w której  „B

OHATEROWIE  SIEDZIELI  W  WIĘZIENIACH

,

 

/

  A  ROBOTNIK  JEST  BRZYDKI

,

  ALE 

WZRUSZAJĄCO 

/

 UŻYTECZNY

50

, natomiast „

DRZEWA MAJĄ KRZYŻE 

/

 WEWNĄTRZ 

 POD KORĄ 

 

 

Z  KOLCZASTEGO  DRUTU

51

.  Rodzima  martyrologia  to  niejedyny  aspekt  „poezji  niewolników”; 

podmiot zauważa, że „niewolnicy” niezwykle szybko przechodzą „

UPIORNIE 

/

  DŁUGĄ  I  PRAWIE 

NIEMOŻLIWĄ DROGĘ 

/

 OD LITERY DO 

B

OGA

52

, a zamiast pisać o najbliższych im współczesnych 

zjawiskach  i  problemach  („

ZĄB  MNIE  BOLI

,

  JESTEM 

/

  GŁODNY

,

  SAMOTNY

,

  MY  DWOJE

,

  NAS 

CZWORO

,

 

/

 NASZA ULICA

53

), „mówią cicho” słowa-zaklęcia: „W

ANDA 

/

 

W

ASILEWSKA

,

 

C

YPRIAN 

K

AMIL 

N

ORWID

,

 

/

 

J

ÓZEF 

P

IŁSUDSKI

,

 

U

KRAINA

,

 

L

ITWA

,

 

/

 

T

OMASZ 

M

ANN

,

 

B

IBLIA I KONIECZNIE 

COŚ 

/

  W  JIDISZ

54

.  Czy  wiele  wspólnego  z  polską  współczesnością  ma  literatura  oparta  na 

fenomenie  Norwida  lub  Piłsudskiego?  Według  Świetlickiego  odpowiedź  brzmi  „nie”,  niemniej 

Polacy  z  najbliższego  mu  Krakowa  żyją  mitem  przeszłości:  „G

DYBY  W  TYM  MIEŚCIE  NADAL 

MIESZKAŁ SMOK 

/

 WYSTAWILIBY SMOKA 

 ALBO KRYJĄC SIĘ 

/

 W SWOICH KRYJÓWKACH PISALIBY 

WIERSZE 

  MALEŃKIE  PIĄSTKI  GROŻĄCE  SMOKOWI

55

,  nieprowadzące  jednak  do  żadnych 

konkretnych  zmian.  „P

ATRZĘ  W  OKO  SMOKA 

/

  I  WZRUSZAM  RAMIONAMI

56

  –  mówi  podmiot 

                                                           

47

 Ibidem

48

 M. Świetlicki, Świat. W: Tenże, Schizma…, s. 5. 

49

 M. Świetlicki, Dla Jana Polkowskiego. Cyt. za: P. Dunin-Wąsowicz, op. cit., s. 13. 

50

 Ibidem

51

 Ibidem

52

 Ibidem

53

 Ibidem

54

 Ibidem

55

 Ibidem, s. 14. 

56

 Ibidem

background image

 

7

w ostatniej  strofie.  Smok  jest  w  tym  wierszu  zamiennią  idei  –  idei  tak  odległej,  nierealnej, 

mitycznej  jak  smok  wawelski,  a  przy  tym  niepełnej  i  niezupełnie  prawdziwej  jak  „

WODNISTE 

SUBSTYTUTY KRWI

57

.  

Do Jana Polkowskiego „ironiczny narrator uważa doraźne zaangażowanie polityczne poezji 

za  fałszywą  grę  i  przeciwstawia  mu  pisanie  liryki  osobistej  o  rzeczach  najbliższych 

i najprostszych”

58

  –  piszą  autorzy  słownika  Parnas  Bis.  Paweł  Dunin-Wąsowicz,  przywołując 

wiersz Van Morrison, Jim Morrison, Patti Smith, Jimi Hendrix się drą, zwraca uwagę, że te najbliższe 

i najprostsze  rzeczy  przybierają  często  formę  zjawisk  popkultury

59

.  Rzeczywiście,  w  poezji 

Marcina Świetlickiego polska współczesność jawi się często poprzez wydarzenia i postacie, które 

znamy z ekranu telewizora. „N

OBEL DLA 

I

BISZA

!”

60

 – zawoła przewrotnie poeta w tytule jednego  

z  wierszy  z  1997  roku,  ukazującego  infantylizm  myślowy  popularnego  polskiego  prezentera 

w rozmowie  z  równie  popularną  wówczas  piosenkarką,  Justyną  Steczkowską.  Świetlicki  sprzed 

dekady to przede wszystkim profan popkulturowych świętości. W wierszu Duzia woda dokonuje 

przeróbki słów piosenki zespołu Hey, nagranej w – zdaje się – słusznej moralnie intencji pomocy 

ofiarom powodzi z 1997 roku: „N

IC 

/

 NAPRAWDĘ NIC NIE POMOŻE 

/

 JEŚLI TY 

/

 NIE POMOŻESZ 

/

 

ŚWIĘTY 

B

OŻE

…”

61

. Wtrącając te słowa w wiersz i zastępując część piosenki ironiczną formułką 

„święty  Boże”,  „Świetlicki  kpi  sobie  z  niej  w  żywe  oczy”

62

,  podważając  tym  samym  w  jakimś 

stopniu  sens  akcji  na  rzecz  potrzebujących.  Tak  zwaną  powódź  tysiąclecia,  największą  klęskę 

żywiołową  III  Rzeczpospolitej,  wpisuje  Świetlicki  w  polityczny  krajobraz  Polski  z  1997  roku: 

„A

LEKSANDER 

/

 

K

WAŚNIEWSKI  OTO 

/

  WCHODZI  DO 

NATO.

 

/

 

J

EDNĄ  RĘKĄ 

/

  PODPISUJE 

/

 

KONSTYTUCJĘ

,

 

/

  DRUGĄ  RĘKĄ 

/

  KONTROLUJE 

/

  POWÓDŹ

63

.  Z  jednej  strony  trwa  „okres 

przedwyborczy”  i  powstaje  nowa  konstytucja;  z  drugiej  –  teleobiektywy  skierowane  są  na 

wylewające  rzeki.  Świetlicki  ogląda  powódź  oczami  zaaferowanego  społeczeństwa,  nazywa  ją 

„duzią  wodą”,  niczym  ciekawe  świata,  niepotrafiące  jeszcze  poprawnie  wymawiać  niektórych 

głosek dziecko. Nie sądzę, aby była to forma deprecjacji poważnego w skutkach zjawiska; poeta 

chciał  raczej  pokazać,  jak  wygląda  fenomen  powodzi  obserwowany  z  boku,  przez  pryzmat 

poszukujących  sensacji  mediów  i  żądnego  atrakcji  społeczeństwa.  Refleksję  nad  sensem  świata 

                                                           

57

 Ibidem, s. 13. 

58

 Parnas Bis. Słownik literatury polskiej urodzonej po 1960 roku, oprac. P. Dunin-Wąsowicz, K. Varga, wyd. 2 

poprawione i rozszerzone, Warszawa 1995, s. 132. 

59

 Szerzej o tym: P. Dunin-Wąsowicz, Oko smoka…, s. 14. 

60

 M. Świetlicki, Nobel dla Ibisza! W: Tenże, Pieśni profana…, s. 48. 

61

 M. Świetlicki, Duzia woda. W: Tenże, Pieśni profana…, s. 37.  

62

 P. Dunin-Wąsowicz, Oko smoka…, s. 19. 

63

 M. Świetlicki, Duzia woda. W: Tenże, Pieśni profana…, s. 36. 

background image

 

8

profan  Świetlicki  zamyka w  refrenie  swojej  pieśni:  „B

ÓG 

/

  STWORZYŁ  ŚWIAT 

/

  DLA  POTRZEB 

/

 

POWODZI 

/

 I TELEWIZJI

64

Współczesny  Polak  przypomina  sobie  o  świecie  dopiero  po  włączeniu  telewizora.  Dzięki 

telewizji widzi powódź, politykę i sławy formatu Ibisza czy Steczkowskiej. Swoich sił spróbować 

może  w  konkursach audio-tele,  przecież  „Z

AGADKI  SĄ  UPIORNIE 

/

  PROSTE

,

  MUSZĄ  TAKIE  BYĆ

,

 

/

 

ZADZWONI  WIĘCEJ  OSÓB 

/

  I  ZAMEJLUJE  WIĘCEJ

,

 

/

  I  ESEMESÓW  BĘDZIE 

/

  WIĘCEJ

,

  WSZYSTKIM 

WYJDZIE  TO 

/

  TYLKO  NA  DOBRE

,

  ZIEMIA 

/

  OBIECANA

,

  PRZESŁANA 

/

  ZA  ZALICZENIEM 

POCZTOWYM

65

.  Jednakże  nie  na  telewizji  wyczerpuje  się  słownik  popkulturowych  wyrazów 

w poezji Świetlickiego. 

W  McDonald’sie  znajdziemy  porównanie  człowieka  do  hamburgera,  w  innym  wierszu 

tytułowe  wakacje  spędza  się  na  pustkowiu,  „A

BY 

/

  DZIECKO  SIĘ  TROCHĘ  CHOCIAŻ  UWOLNIŁO 

OD 

/

 

B

ATMANA I 

S

PIDERMANA

66

, jeszcze gdzie indziej nawet „Ś

MIERĆ MA WALKMANA

67

. „J

AK 

ZWIERZĘTA

68

 żyje się „B

EZ TELEFONU

.

 

/

 

B

EZ SAMOCHODU 

[…]

 

B

EZ KOMPUTERA

69

Telefon, samochód, komputer, „mejle” i „esemesy” – to elementy codzienności przeciętnego 

Polaka, świadczące o tym, że Polska dorównuje (lub bardzo chce dorównać) Europie. Podmiot 

wiersza Baczność!, otwierającego tom Czynny do odwołania, kilkakrotnie powtarza: „S

KOŃCZYŁO SIĘ 

DZIECIŃSTWO

.

 

B

ACZNOŚĆ

!”

70

. Z jednej strony w dorosłe życie wkracza młodzież, wbrew swojej 

woli  zobligowana  od  tej  chwili  do  uczestnictwa  w  manifestowaniu  polskości  („J

UŻ  SIĘ  NIE 

SCHOWAMY

.

 

/

 

J

UŻ  BĘDZIEMY  ZMUSZENI  GŁOSOWAĆ

.

 

I

  TAŃCZYĆ 

/

  WSZYSTKIE  PRZEDZIWNE 

NARODOWE  TAŃCE

71

);  z  drugiej  strony  kończy  się  dzieciństwo  Polaków  jako  społeczeństwa: 

„W

SZYSCY WEJDZIEMY PRZEZ 

E

UROPĘ DO 

/

 SUPERMARKETU

-

KATEDRY

,

 TAM 

P

REZYDENT CZEKA 

[…]

 

W

SZYSCY  ZAŚPIEWAMY 

/

  PIOSENKĘ  NAPISANĄ  PRZEZ  TO  CUDNE 

P

AŃSTWO

72

.  Polskość 

sprowadza  tu  Świetlicki  do  narodowej  maskarady  –  jednolicie  „przemiłych”,  choć  sztucznych 

uśmiechów,  rytualnych  tańców  i  śpiewów,  w  których  uczestniczą  wszyscy,  stając  się  „

JEDNYM 

OGROMNYM RÓŻAŃCEM

73

. W wierszu Baczność! jednostka zatem znowu zostaje wchłonięta przez 

społeczeństwo;  tu  jednak  Świetlicki  więcej  uwagi  poświęca  opisowi  mentalności  tego 

społeczeństwa.  

                                                           

64

 Ibidem

65

 M. Świetlicki, Moje życie z Masłowską. W: Tenże, Nieczynny…, s. 30. 

66

 M. Świetlicki, Wakacje. W: Tenże, Pieśni profana…, s. 40. 

67

 M. Świetlicki, Nie dam tytułu. W: Tenże, Pieśni profana…, s. 32. 

68

 M. Świetlicki, Druga pieśń profana. W: Tenże, Pieśni profana…, s. 62. 

69

 Ibidem

70

 M. Świetlicki, Baczność! W: Tenże, Czynny do odwołania…, s. 6. 

71

 Ibidem

72

 Ibidem

73

 Ibidem

background image

 

9

Po pierwsze, demaskuje „prawdziwych mężczyzn”, którzy swoją nowoczesność manifestują 

poprzez  przyjęcie  nowych  trendów  w  muzyce  („N

A  ZAJĘCIACH  RYTMIKI  ZAPOZNAMY  SIĘ 

/

 

Z

 

MUZYKĄ  TECHNO

74

),  literaturze  ograniczonej  do  publicystyki  („N

APISZEMY  FELIETON  DO 

KOLOROWEGO 

/

  PISEMKA

75

)  czy  ogólnie  rozumianej  działalności  medialno-artystycznej 

(I 

POPROWADZIMY 

/

  TELEWIZYJNY  PROGRAM  KULTURALNY

76

).  Po  drugie,  włącza  supermarket 

w sferę sacrum, nazywając go „supermarketem-katedrą”. Aluzja jest wyraźna: duży wielobranżowy 

sklep samoobsługowy przyciąga w niedzielę tylu „wiernych”, co katedra, stając się nową mekką 

Polaków.  Po  trzecie  wreszcie,  poeta  formułuje  marzenie  Polaków  o  podwyższeniu  standardu 

życia  w  Europie:  „[…] 

WYWALCZYMY  SOBIE  DOSTĘP 

-

  DO  CIEPŁYCH  ZAGRANICZNYCH  MÓRZ 

I

 

INTERNETU

.

 

-

 

S

TWORZYMY  JEDNĄ  SUPERSPRAWNĄ  ZGODNĄ 

/

  SIEĆ  KOMÓRKOWĄ

.

 

B

ACZNOŚĆ

!

 

L

EPSZE  PAPIEROSY

,

 

/

  LEPSZY  ALKOHOL

.

 

W

CIĄŻ  LEPSZE  I  LEPSZE 

/

  PODPASKI  I  PAMPERSY

,

 

SAMOCHODY

,

 PROSZKI

77

. Świetlicki wymienia tu produkty typowe dla naszej epoki: samochody, 

symbolizujące  postęp  techniczny,  podpaski  i  pampersy,  rozpowszechniane  w  Polsce  od 

kilkunastu  lat  za  pomocą  reklam,  oraz  szybko  zbywalne  proszki,  które  w  węższym  ujęciu 

oznaczają modne dziś farmaceutyki przeciwbólowe i uspokajające, a w szerszym znaczeniu mogą 

symbolizować współczesną cywilizację, opartą na sypkich półproduktach: środkach spożywczych 

instant

  czy  proszkach  do  prania  i  czyszczenia.  Listę  osiągnięć  uzupełniają  ponadczasowe,  choć 

ulepszone, papierosy i alkohol. 

Baczności! wyłania się patriotyzm „przedziwny”, widziany oczami obrazoburcy. Niejedyny 

to wiersz, którego podmiot ironizuje „narodowe tańce” i hymn „cudnego Państwa” (do hymnu 

Świetlicki  odwołuje  się  jeszcze  w  wierszu 30  kwietnia  94,  trawestując  pierwsze  zdanie:  „

JESZCZE 

P

OLSKA NIE ZGINĘŁA W CIEMNOŚCIACH

78

). W tekście utworu Świetlików zatytułowanego …ska 

pada  pytanie:  „D

LACZEGO 

TWÓJ 

NIEPOKÓJ 

TAK 

OBRACA 

SIĘ  WOKÓŁ 

WYRAZÓW

:

 

NIEPODLEGŁOŚĆ  WOLNOŚĆ 

  RÓWNOŚĆ 

  BRATERSTWO 

 

P

OLSKA  OD  MORZA  DO  MORZA 

 

BEZROBOCIE 

  PODATKI 

 

G

AZETA 

W

YBORCZA

?”

79

.  W  następnym  zdaniu  podmiot  nazywa 

wymienione wyżej pojęcia „małymi wyrazami”, a nawet „wyrazami najmniejszymi”. Do słownika 

„wyrazów  najmniejszych”  wpisuje  złote  hasło  demokracji,  francuskie  Liberté-Égalité-Fraternité

panslawistyczny  slogan  o  Polsce  sięgającej  granicami  od  Bałtyku  do  Morza  Czarnego,  tytuł 

sztandarowego dziennika III RP oraz dwa pojęcia wzbudzające największe emocje społeczne, bo 

dotyczące  zarobków  i  wydatków.  O  te  wyrazy  „zahaczają”  języki  Polaków  tak  często,  że 

                                                           

74

 Ibidem

75

 Ibidem

76

 Ibidem

77

 Ibidem

78

 M. Świetlicki, 30 kwietnia 94. W: Tenże, Trzecia połowa…, s. 22  

79

 M. Świetlicki, …ska. W: Świetliki: O.gród K.oncentracyjny (dwa dni później) [audio-CD], Kraków 1995 

(wkładka z tekstami piosenek, s. 4). 

background image

 

10

pozbawione  zostały  pierwotnej  ekspresji;  niemniej  negować  może  je  tylko  profan  narodowych 

wartości. 

Czy  Świetlicki  jest  takim  profanem,  czy  może  „tylko”  uważnym  obserwatorem, 

pozwalającym  sobie  na  niegroźną  literacką  kontestację,  okraszoną  trafnymi,  choć  nie  zawsze 

cenzuralnymi metaforami? W jego poezji polskość nie nabierze wymiaru tyrtejskiego, bo przecież 

ZA  OKNEM  NI  CHUJA  IDEI

80

.  Idee  zastępuje  więc  tym,  czego  za  oknem  najwięcej:  obrazami 

miasta,  w  którym  za  dnia  „S

TĘŻENIE  DUP  NIEZMIERNE

81

,  choć  „

PUSTE  ULICE  NOCĄ  PUSTO

82

i przez które przejeżdżają środki masowego transportu pełne ludzi („W

 TRAMWAJU NIE SIADAĆ

,

 

/

 

BO  TRZEBA  ZARAZ  USTĘPOWAĆ

83

).  Oprócz  anonimowej  masy  ludzkiej  przez  jego  wiersze 

przewijają się postacie konkretne, o znaczących nazwiskach, wpisywane jednak w bardzo osobiste 

sytuacje:  „D

ZISIAJ 

 

/

  DZISIAJ  DOSTAŁEM  LIST  OD 

P

APIEŻA

.

 

/

 

P

ISZE 

 

/

  PISZE

,

  ŻE  JESTEM 

NIEZŁY

84

,  „Z

NOWU  WYGRAŁ  WYBORY 

A

LEKSANDER 

K

WAŚNIEWSKI

.

 

/

 

Z

NOWU  TO  WINA 

KOREKTY

85

,  „W

  REDAKCJI 

T

YGODNIKA 

P

OWSZECHNEGO  ODEZWAŁ  SIĘ  TELEFON 

[…]

 

SŁUCHAWCE  ODEZWAŁ  SIĘ 

C

ZESŁAW 

/

 

M

IŁOSZ  ZDECYDOWANIE  GŁOSEM 

C

ZESŁAWA 

M

IŁOSZA

.

 

/

 

 

T

C

ZESŁAW 

M

IŁOSZ 

  POWIEDZIAŁ

.

 

 

Z

  KIM  MÓWIĘ

?

 

  ZAPYTAŁ

.

 

/

 

 

M

ARCIN 

Ś

WIETLICKI 

 ODPOWIEDZIAŁEM

,

 ZGODNIE Z PRAWDĄ

,

 GŁOSEM 

/

 

M

ARCINA 

Ś

WIETLICKIEGO

.

 

 

T

O  JA  POPROSZĘ  Z  KIM  INNYM 

 

/

  POWIEDZIAŁ 

C

ZESŁAW 

M

IŁOSZ

86

.  Za  tytuły  wierszy  często 

służą  poecie  daty,  dzięki  którym  rejestruje  współczesność  m.in.  jako

 

KRONIKARZ  WRZEŚNIA 

97”

87

,  gdyż  „M

IŁO  BĘDZIE 

  NA  PRZYKŁAD 

  W  LIPCU 

11,

 

/

  PRZYPOMNIEĆ  SOBIE  CENY  I  TRYB 

ŻYCIA

88

,  a  polską  teraźniejszość  będzie  mógł  podsumować  w  przyszłości  słowami:  „Ż

YLIŚMY 

 

W CZASACH

,

 

/

 W KTÓRYCH 

A

DAM 

M

ICHNIK 

/

 WYBORNIE ZNAŁ SIĘ NA POEZJI

89

Świetlicki jest niewątpliwie kronikarzem swoich czasów. Celowo napisałam „swoich”, a nie 

„naszych”,  gdyż  obraz  „nibywolnego  kraju”,  jak  nazywa  ojczyznę  w  wierszu  Naziemie,  składa 

zazwyczaj „z sumy bardzo osobistych przeżyć z życia prywatnego”

90

. W iluż to wierszach autor 

wykorzystał imię swojego syna, Maćka (np. Pięć wierszy religijnychMaszinaUrbi et Orbi), wymienił 

numery  tramwajów,  którymi  jeździ  do  pracy  (tramwaje  pojawiają  się  w  każdym  tomiku),  czy 

nazwiska  osób,  z  którymi  przyszło  mu  się  spotkać  (m.in.  Andrzeja  Sosnowskiego,  Tomasza 

                                                           

80

 M. Baran, M. Sendecki, M. Świetlicki, Wiersz wspólny. Cyt. za: P. Dunin-Wąsowicz, Oko smoka…., s. 17. 

81

 M. Świetlicki, Do zwisu i z powrotem. W: Tenże, Pieśni profana…, s. 45. 

82

 M. Świetlicki, Ukłucia. W: Tenże, Schizma…, s. 44. 

83

 M. Świetlicki, Polska trzy. W: Tenże, Nieczynny…, s. 33. 

84

 M. Świetlicki, Brejkanie. W: Tenże, Czynny do odwołania…, s. 9. 

85

 M. Świetlicki, Winienie. W: Tenże, Czynny do odwołania…, s. 47. 

86

 M. Świetlicki, Rozmawianie (na koniec wieku). W: Tenże, Czynny do odwołania…, s. 39. 

87

 M. Świetlicki, Heliotrop, akwamaryn. W: Tenże, Pieśni profana…, s. 52. 

88

 Ibidem

89

 M. Świetlicki, Wiersz dla Zbigniewa Herberta (dedykowany Wisławie Szymborskiej). W: Tenże, Pieśni 

profana…, s. 15. 

90

 P. Dunin-Wąsowicz, Oko smoka…, s. 16. 

background image

 

11

Kunza, Tadeusza Pióry, Marcina Barana, Pawła Dunina-Wąsowicza, Wojciecha Wencla)?! Trudno 

wyznaczyć  granicę  między  autorem  a  podmiotami  wierszy  zorientowanych  autobiograficznie. 

Obok  ogólnej  refleksji  w  większości  wierszy  Świetlickiego  pojawiają  się  osobiste  retrospekcje. 

O administracyjnych kompetencjach państwa pisze na przykład: „D

ZISIAJ  DOSTAŁEM  PISMO  OD 

PAŃSTWA

.

 

/

 

P

AŃSTWO CHCE

,

 BYM SIĘ ZGŁOSIŁ W STOSOWNYM URZĘDZIE

.

 

/

 

P

AŃSTWO NIE PROSI

,

 

PAŃSTWO ŻĄDA

.

 

/

 

T

O NIEMOŻLIWE PRZECIEŻ 

/

 OCZEKIWAĆ BY 

/

 PAŃSTWO PROSIŁO

91

, by zaraz 

potem  dokonać  prywatnego  wyznania  w  formie  spowiedzi:  „N

IE  CHODZIŁEM  GŁOSOWAĆ 

/

  NA 

URZĘDNIKÓW PAŃSTWA

.

 

/

 

S

AM SOBIE JESTEM WINIEN

.

 

/

 

N

IE BRAŁEM PAŃSTWOWYCH KARTEK 

/

 

NA  PAŃSTWOWĄ  WÓDKĘ

,

 

/

  PAŃSTWOWE  PAPIEROSY   

/

  I  PAŃSTWOWĄ  MĄKĘ

.

 

/

 

N

IE  BRAŁEM 

PAŃSTWA TALONÓW 

/

 NA BONY PAŃSTWOWE

.

 

/

 

S

AM SOBIE JESTEM WINIEN

.

 

/

 

M

USZĘ WYZNAĆ

,

 

ŻE JEDNAK 

/

 PODSTĘPNIE KORZYSTAŁEM Z PAŃSTWA KOMUNIKACJI 

[…]”

92

. Osobistych przeżyć 

jednostki dotyczy także seria wierszy o wspólnym tytule Polska (Polska z tomu Zimne krajePolska 

2

  z  tomu  Zimne  kraje  2  oraz  Polska  Trzy  z  tomu  Nieczynny).  O  Polsce  jest  w  nich  stosunkowo 

niewiele, choć w pierwszym z nich „Świetlicki wspomina o «gównianym prawicowym pisemku» –

«Młodej  Polsce»”

93

,  a  w  trzecim  zastanawia  się  między  innymi  nad  sprawiedliwością  w  naszym 

kraju: „T

O SZALENIE POLSKIE

:

 

/

 DAĆ

,

 ZABRAĆ

,

 SPRZEDAĆ

.

 

N

A PRZYKŁAD W 

B

UŁGARII 

/

 NIKT BY

,

 

NA PEWNO NIKT BY TAK SIĘ NIE ZACHOWAŁ

94

.  

Polska  współczesność  w  poezji  Świetlickiego  jest  częścią  współczesnego  „rozbebeszonego 

świata”  (określenie  z  wiersza  Warszawa  dla  niepalących).  Sama  musi  więc  być  rozbebeszona  – 

pofragmentowana, rozrzucona bez ładu po różnych wierszach, we wszystkich tomach. Poza tym 

jest  ściśle  związana  z  indywidualnymi  przeżyciami,  o  czym  pisał  już  w  pierwszym  numerze 

„Tekstów  Drugich”  (1990)  Marian  Stala:  „[…]  opcja  Świetlickiego  jest  w  swej  istocie  odmową 

uczestnictwa  w  świecie  wykraczającym  poza  przeżycia  jednostkowe  i  międzyosobowe.  Nie  są 

ważne idee, ani wspólnoty, nieistotna jest polityka, etyka, metafizyka. Naprawdę jest tylko własny, 

odrębny  i  osobny  świat.  To  on  gwarantuje  wolność,  tylko  on  jest  wolnością  […]”

95

.  Kolejne 

kilkanaście lat działalności artystycznej Świetlickiego pokazało, jak trudno o swój odrębny świat 

(wszak w większości wierszy „Ś

WIAT STOI PRZED NAMI 

/

 POTWOREM

96

) i o swoją wolność. Sam 

autor  manisfestu  Dla  Jana  Polkowskiego  ostatecznie  „nie  zatrzasnął  drzwiczek  z  tektury”  przed 

Polską, co zauważa Paweł Dunin-Wąsowicz: „Wielokrotnie przyrównywano poetów «bulionu» do 

Skamandrytów.  Tak  samo  mieli  zrywać  z  narodowym  cierpiętnictwem,  jak  Jan  Lechoń 

                                                           

91

 M. Świetlicki, K. W: Tenże, Nieczynny…, s. 22. 

92

 Ibidem

93

 P. Dunin-Wąsowicz, Oko smoka…, s. 16. 

94

 M. Świetlicki, Polska Trzy. W: Nieczynny…, s. 33. 

95

 M. Stala, Polkowski, Machej, Świetlicki, Tekieli…, „Teksty Drugie” R. 1: 1990, nr 1, s. 57. 

96

 M. Świetlicki, Nowe przygody czerwonego hrabiątka. W: Tenże, Pieśni profana…, s. 29. 

background image

 

12

ogłaszający niegdyś w Herostratesie pragnienie zobaczenia wiosną nie Polski, ale po prostu wiosny. 

Ale właśnie Lechoń okazał się potem tym, który pisał najwięcej nie o wiośnie, lecz o Polsce. Ten 

sam paradoks powtórzył się obecnie, w latach 90. na temat sfery życia publicznego wypowiadał 

się najprawdopodobniej najwięcej autor wiersza Dla Jana Polkowskiego

97

.  

Świetlicki polską współczesność opisuje często i chętnie – poprzez zdarzenia z prywatnego 

życia,  obserwacje  miasta  i  jego  mieszkańców,  zjawiska  popkultury  i  wynalazki  cywilizacji,  czy 

wreszcie – paradoksalnie – poprzez swoją podstawową ideę – zakwestionowanie „Idei”. Lektura 

jego  wierszy  pozostawia  czytelnika  z  nieodpartym  wrażeniem,  że  współczesny  świat  jest  czymś 

potwornym,  nietrwałym,  że  już  osiągnięto  „[…]

  PUNKT

,

  W  KTÓRYM 

/

  ŚMIERTELNOŚĆ  RZECZY 

MATRWYCH NIE PRZYGNĘBIA 

[…]”

98

. Dlatego w jego wierszach mniej jest przygnębienia, a więcej 

niepokoju;  piękno i  cisza podszyte  są  jakimś  „złem”  lub  „złym” i  nawet  otwierające  płytę Perły 

przed  wieprze

  spokojne  słowa  „ładny  dzień”  zamieniają  się  w  „ładny  finał”:  „N

AJPIERW  SIĘ 

/

 

POJAWI RANKA NA MEJ DŁONI 

[…]

 

P

OTEM CIEŃ 

[…]

 

S

ŁOŃCE SIĘ ROZPADA

.

 

/

 

P

OPIÓŁ LŚNIĄCY 

/

 

NA ZIEMIĘ SPADA 

[…]

 BESTIE RZĄDZĄ 

[…]

 PRÓŻNIA SPADA W PRZEPAŚĆ

99

.  

Świetlickiego  możemy  nazwać  poetą  współczesności  rozkładającej  się  i  drżącej. 

Współczesność  w  jego  wierszach  to  egzystencja  Polaka,  czasami  poszerzona  do  egzystencji 

człowieka w ogóle, czasem zawężona do bardzo indywidualnego trybu życia jednostki. W każdym 

z  tych  trzech  aspektów  teraźniejszość  przedstawiona  zostaje  w  kategoriach  dekadencji 

i pesymizmu.  Świetlicki  nie  odwołuje  się  do  mitu aureae  aetatis,  nie  przeciwstawia  teraźniejszości 

przeszłości.  Z  drugiej  strony,  nie  daje  również  nadziei  na  polepszenie  bytu  społeczeństwa 

i jednostki w przyszłości.  

 

                                                           

97

 P. Dunin-Wąsowicz, Oko smoka…., s. 18. 

98

 M. Świetlicki, Śmiertelność rzeczy martwych. W: Tenże, Trzecia połowa…, s. 9. 

99

 M. Świetlicki, Ładnienie. W: Tenże, Czynny do odwołania…, s. 25–27. 

background image

 

13

B i b l i o g r a f i a  

 

L i t e r a t u r a   p o d m i o t u :  

 

 

Świetlicki Marcin: 49 wierszy o wódce i papierosach, Wrocław 2004;  

 

Świetlicki Marcin: Czynny do odwołania, Wołowiec 2001; 

 

Świetlicki Marcin: Nieczynny, Warszawa 2003; 

 

Świetlicki Marcin: Pieśni profana, Czarne 1998; 

 

Świetlicki Marcin: Schizma, wyd. 2, Czarne 1999; 

 

Świetlicki Marcin: Trzecia połowa, Poznań 1996; 

 

Świetliki: O.gród K.oncentracyjny (dwa dni później) [audio-CD], Kraków 1995. 

 

L i t e r a t u r a   p r z e d m i o t u :  

 

 

[Brodzka  Alina:]  Sporne  postaci  polskiej  literatury  współczesnej.  Kontynuacje.  Pod  red.  A.  Brodzkiej 

i L. Burskiej, Warszawa 1996; 

 

Dunin-Wąsowicz  Paweł:  Oko  smoka.  Literatura  tzw.  pokolenia  „brulionu”  wobec  rzeczywistości  III  RP

rys. M. Świetlicki, Warszawa 2000; 

 

[Dunin-Wąsowicz Paweł:] Parnas Bis. Słownik literatury polskiej urodzonej po 1960 roku, oprac. P. Dunin- 

-Wąsowicz, K. Varga, wyd. 2 poprawione i rozszerzone, Warszawa 1995; 

 

Stala Marian: Polkowski, Machej, Świetlicki, Tekieli…, „Teksty Drugie” R. 1: 1990, nr 1.