background image

Lewis Clive Staples - Diabelski Toast

Clive Staples Lewis iabelski toast Tłumaczenie: Zbigniew Ko

ś

ciuk Redakcja: Agnieszka Pawłowska Skład: 

Katarzyna Rynkiewicz Projekt graf. okładki: Pi

ę

kna 2 Sp. z o.o. 

Opra

ć

. graf. okładki: WASP Artur Mikuła & Sławomir Bednarski Wszelkie prawa zastrze

Ŝ

one. Kopiowanie, 

powielanie, odczytywanie w 

ś

rodkach publicznego przekazu dozwolone po pisemnym uzgodnieniu z 

wydawc

ą

W sprawie zezwole

ń

 nale

Ŝ

y zwraca

ć

 si

ę

 do Oficyny Wydawniczej „Logos" 

01-900 Warszawa 118, skr. poczt.  tel./fax (022) 663-70-69, tel. 663-95- e-mail Logos @bevy.hsn.com.pl 
Tytuł oryginału: „Screwtape proposes a toast" 
Published by Fount (An Imprint of Harper Collins Publishers) 
Copyright for the Polish edition ©  by Oficyna Wydawnicza LOGOS ISBN 83-86941-43-X Druk i oprawa: 
Łódzka Drukarnia Dziełowa S.A. 
Łód

ź

, ul. Rewolucji 1905 r. nr  Przedmowa i podzi

ę

kowania . Lewis zako

ń

czył redagowanie tej ksi

ąŜ

ki na 

krótko przed swoj

ą

 

ś

mierci

ą

 22 listopada 1963 roku. Tom ten został po

ś

wi

ę

cony niemal wył

ą

cznie 

problematyce religijnej, za

ś

 poszczególne utwory zaczerpni

ę

te zostały z ró

Ŝ

nych ksi

ąŜ

ek autora. Niektóre 

eseje opublikowane zostały w zbiorze zatytułowanym They Asked for a Paper (Geoffrey Bies, Londyn 1962), 
w którym zebrane zostały prace z dziedziny literatury, etyki i teologii. Diabelski Toast został pierwotnie 
opublikowany w Wielkiej Brytanii w ozdobnym wydaniu zatytułowanym Listy diabła i diabelski toast (Geoffrey 
Bies, Londyn 1961). 
Ksi

ąŜ

ka składała si

ę

 z pierwotnej wersji „Listów diabła" 

oraz z „Diabelskiego toastu", poprzedzonych now

ą

 przedmow

ą

 Lewisa. W mi

ę

dzyczasie „Diabelski toast" 

ukazał si

ę

 w Stanach Zjednoczonych, po raz pierwszy w formie artykułu zamieszczonego w „The Saturday 

Evening Post", pó

ź

niej za

ś

, w roku 1960, w wydanym w twardej okładce zbiorze pt. The World 's Last Night 

(Harcourt Brace and World, Nowy Jork). 
W nowej przedmowie do The Screwtape Letters and Screwtape Proposes a Toast, któr

ą

 przedrukowujemy w

tej ksi

ąŜ

ce, Lewis wyja

ś

nia narodziny pomysłu i powstanie Diabelskiego toastu. Bł

ę

dem byłoby okre

ś

lenie 

tego utworu jako „jeszcze jednego listu diabła". Mo

Ŝ

na w nim dostrzec zjawisko, które Lewis okre

ś

lił mianem 

„diabolicznego brzuchomówstwa" - to, co w oczach diabła uchodzi za białe, dla nas jest czarne; to, co on 
przyjmuje z rado

ś

ci

ą

, w nas powinno budzi

ć

 obaw

ę

. Jednak, mimo podobie

ń

stwa ogólnej formy, na tym 

ko

ń

czy si

ę

 pokrewienstwo Toastu z Listami. Listy diabła dotyczyły przede wszystkim moralnego 

Ŝ

ycia 

jednostki, w Diabelskim toa

ś

cie za

ś

 przedmiotem poszukiwa

ń

 jest raczej potrzeba poszanowania i 

kształtowania my

ś

lenia młodych chłopców i dziewcz

ą

t. 

„Przej

ę

zyczenie" (kazanie wygłoszone przez Lewisa w Magdalen

ę

 College Chapel) ukazuje si

ę

 drukiem po 

raz pierwszy. „Wewn

ę

trzny kr

ą

g" to odczyt wygłoszony przez Lewisa w King's College, na Uniwersytecie 

Londy

ń

skim, w roku 1944. „Czy teologia jest poezj

ą

?" i „Wiara niewzruszona" to rozprawy, które Lewis 

wygłosił na dwóch posiedzeniach Socratic Club - pierwsza została opublikowana w „Socratic Digest" w roku 
1944, druga za

ś

 ukazała si

ę

 w roku 1955. „Transpozycja" jest rozwini

ę

t

ą

 form

ą

 kazania wygłoszonego przez 

Lewisa w Mansfield College w Oksfordzie, za

ś

 „Brzemi

ę

 chwały" kazaniem danym w Ko

ś

ciele Naj

ś

wi

ę

tszej 

Maryi Dziewicy, W ko

ń

cowej cz

ęś

ci przedmowy do ksi

ąŜ

ki They Asked for a Paper Lewis napisał: „Poniewa

Ŝ

 

rozprawy te powstały w ró

Ŝ

nym czasie, w ci

ą

gu ostatnich dwudziestu lat mego 

Ŝ

ycia, znale

źć

 w nich mo

Ŝ

na 

fragmenty, które mog

ą

 przypomina

ć

 czytelnikom moje ostatnie prace - s

ą

 one faktycznie ich antycypacj

ą

kryj

ą

 je w sobie niejako w zarodku. 

Dałem si

ę

 przekona

ć

Ŝ

e takie powtórzenia nie stanowi

ą

 zdecydowanego argumentu przemawiaj

ą

cego 

przeciw ich publikacji". Jeste

ś

my wdzi

ę

czni, 

Ŝ

e autor dał si

ę

 przekona

ć

, umo

Ŝ

liwiaj

ą

c powstanie tego małego 

zbiorku prac o tematyce religijnej. 
w Oksfordzkie, po raz pierwszy opublikowane przez SPCK. Wszystkie te rozprawy zostały opublikowane za 
zgod

ą

 autora w ksi

ąŜ

ce They Asked for a Paper. „Dobra robota i dobre uczynki" ukazały si

ę

 po raz pierwszy 

w „The Catholic Art Quarterly", pó

ź

niej za

ś

 w ksi

ąŜ

ce zatytułowanej The World's Last Night. 

/. E. G.
Spis tre

ś

ci Diabelski toast Mowa  Odczyt  Rozprawa  Rozprawa  Wewn

ę

trzny kr

ą

g Czy teologia jest poezj

ą

Wiara niewzruszona Transpozycja Kazanie  Brzemi

ę

 chwały Kazanie  Dobra robota i dobre uczynki 

Rozprawa  Przej

ę

zyczenie Kazanie  1. 

Diabelski toast pojawił, rozwijał si

ę

 dalej w sposób spontaniczny, jak olbrzymy i liliputy Swifta, medyczna i 

etyczna filozofia „Erewhonu" 
czy „Garuda Stone"Ansteya. Wyruszywszy w drog

ę

, mo

Ŝ

na bez trudu zapisa

ć

 tysi

ą

c stron. Chocia

Ŝ

 jednak 

łatwo było nada

ć

 my

ś

lom diabelski charakter, wcale nie było to zabawne, a przynajmniej nie na długo. 

Napi

ę

cie, które towarzyszyło pisaniu tej ksi

ąŜ

ki, wywołało u mnie swego rodzaju duchowy skurcz. 

Ś

wiat, w 

który musiałem si

ę

 przenie

ść

 pisz

ą

c „Listy diabła", był pełen kurzu, pyłu, rodził pragnienie i poczucie 

sw

ę

dzenia skóry. Musiał zosta

ć

 z niego usuni

ę

ty wszelki 

ś

lad pi

ę

kna, 

ś

wie

Ŝ

o

ś

ci i o

Ŝ

ywczego działania. 

Mało brakowało, a udusiłbym si

ę

 przed uko

ń

czeniem pisania. Jestem przekonany, 

Ŝ

e gdyby ksi

ąŜ

ka była 

dłu

Ŝ

sza, udusiliby si

ę

 równie

Ŝ

 jej czytelnicy. 

Poza tym odczuwałem w zwi

ą

zku z ni

ą

 pewien 

Ŝ

al, poniewa

Ŝ

 nie była ona ksi

ąŜ

k

ą

 inn

ą

 od wszystkich, jakiej 

Strona 1

background image

Lewis Clive Staples - Diabelski Toast

nikt nie mógłby napisa

ć

. Ideałem byłoby uzupełnienie rad starego diabła, skierowanych do młodych diabl

ą

t, 

radami archanioła dla młodego anioła stró

Ŝ

a naszego pacjenta. Bez takiego uzupełnienia obraz ludzkiego 

Ŝ

ycia jest wypaczoWielokrotnie zwracano si

ę

 do mnie z pro

ś

b

ą

 i doradzano mi napisanie dalszego ci

ą

gu 

„Listów diabła", jednak przez wiele lat nie miałem na to najmniejszej ochoty. Chocia

Ŝ

 

Ŝ

adna ksi

ąŜ

ka nie 

przyszła mi równie łatwo, nigdy pisanie nie sprawiało mi mniejszej przyjemno

ś

ci. Łatwo

ść

 pisania wypływała 

bez w

ą

tpienia z faktu, 

Ŝ

e pomysł listów diabła, gdy ju

Ŝ

 si

ę

 ny. Któ

Ŝ

 jednak zdołałby zaradzi

ć

 temu brakowi? 

Nawet DIABELSKI TOAST gdyby jakiemu

ś

 człowiekowi - musiałby by

ć

 on daleko lepszym człowiekiem ode 

mnie - udało si

ę

 wznie

ść

 na odpowiednie wy

Ŝ

yny duchowe, jaki „styl odpowiedzi"powinien zastosowa

ć

Przecie

Ŝ

 styl ten musiałby stanowi

ć

 jeden z elementów tre

ś

ci. Sama rada nie byłaby wystarczaj

ą

ca - ka

Ŝ

de 

zdanie powinno nie

ść

 w sobie o

Ŝ

ywczy zapach nieba. 

Niestety, w dzisiejszych czasach, nawet gdyby

ś

 potrafił pisa

ć

 proz

ą

 jak Traherne, nie pozwolono by ci na to, 

poniewa

Ŝ

 zasada „funkcjonalizmu" pozbawiła literatur

ę

 połowy jej funkcji. (Ostatecznie bowiem ka

Ŝ

dy ideał 

stylu dyktuje nie tylko to, w jaki sposób powiniene

ś

 pisa

ć

, lecz równie

Ŝ

 Pó

ź

niej, w miar

ę

 upływu lat, 

wspomnienie uczucia duszno

ś

ci, które towarzyszyło powstawaniu „Listów diabła" 

osłabło i zacz

ę

ły mnie nachodzi

ć

 ró

Ŝ

ne refleksje na temat spraw, które wymagałyby takiego diabelskiego 

potraktowania. 
Postanowiłem jednak, 

Ŝ

e nigdy nie napisz

ę

 kolejnego tomu „Listów". Pomysł czego

ś

 w rodzaju odczytu czy 

„mowy" bł

ą

kał mi si

ę

 po głowie, odchodz

ą

c to znów powracaj

ą

c, nigdy jednak nie przerodził si

ę

 w czyn. 

ź

niej otrzymałem zaproszenie od The Saturday Evening Post i to wła

ś

nie przewa

Ŝ

yło szal

ę

Opisana przeze mnie scena rozgrywa si

ę

 w piekle, na dorocznym obiedzie w Centrum Szkolenia Kusicieli dla

młodych diabłów. Dyrektor szkoły, dr Kosmata G

ę

ba wzniósł wła

ś

nie toast za zdrowie zebranych go

ś

ci. Stary 

diabeł, który jest go

ś

ciem honorowym, podniósł si

ę

 by zabra

ć

 głos: 

w jakich sprawach wolno ci zabiera

ć

 głos.) 

C. S. L. 
Szanowny Dyrektorze, wasza Dostojno

ść

 i wy Niełaski, moje Ciernie, Duchy i Wy Zacne diabły: Stało si

ę

 ju

Ŝ

 

zwyczajem, by przy takich okazjach zaproszony mówca zwracał si

ę

 do tych spo

ś

ród was, którzy otrzymali 

wła

ś

nie Diabelski toast dyplomy i niebawem zostan

ą

 wysłani z kusicielsk

ą

 misj

ą

 na Ziemi

ę

. Ch

ę

tnie 

zado

ść

uczyni

ę

 temu zwyczajowi. 

Dobrze pami

ę

tam z jak wielkim dr

Ŝ

eniem oczekiwałem na swoje pierwsze zadanie. Mam nadziej

ę

 i jestem o 

tym mocno przekonany, 

Ŝ

e tej nocy ka

Ŝ

dy z was do

ś

wiadczy podobnych niepokojów. Kariera stoi przed wami 

otworem. 
Piekło oczekuje i wymaga od was, aby

ś

 si

ę

 stali - 

podobnie jak ja - prawdziwymi diabłami sukcesu. Je

ś

li tak si

ę

 nie stanie, wiecie dobrze, co was czeka. 

Nie mam bynajmniej zamiaru pomniejsza

ć

 tego zdrowego i jak

Ŝ

e realistycznego elementu przera

Ŝ

enia, tego 

nieustannego niepokoju, który musi działa

ć

 jak bat i ostroga, przynaglaj

ą

c was w waszych przedsi

ę

wzi

ę

ciach.

Jak

Ŝ

e cz

ę

sto b

ę

dziecie zazdro

ś

ci

ć

 ludziom snu! Chciałbym jednak zarysowa

ć

 przed wami umiarkowanie 

zach

ę

caj

ą

cy, cało

ś

ciowy obraz naszej sytuacji strategicznej. 

Wasz budz

ą

cy groz

ę

 pryncypał w swej gł

ę

bokiej mowie zawarł swego rodzaju usprawiedliwienie uczty, któr

ą

 

nam tutaj zgotowano. Szanowne diabły, przecie

Ŝ

 nikt go o to nie obwinia. Pró

Ŝ

n

ą

 rzecz

ą

 byłoby jednak 

zaprzecza

ć

Ŝ

e ludzkie dusze, na których pohybel, bole

ść

 i udr

ę

czenie dzisiaj ucztujemy, s

ą

 bardzo kiepskiej 

jako

ś

ci. 

Nawet najwy

Ŝ

szy kunszt kulinarny naszych najzr

ę

czniejszych dr

ę

czycieli nie mógłby sprawi

ć

, by przestali by

ć

 

mdli i pozbawieni smaku. 
Ach! Gdyby tak móc jeszcze cho

ć

 raz zatopi

ć

 z

ę

by w kim

ś

 takim, jak Farinata, Henryk VIII czy cho

ć

by Hitler! 

Jak

Ŝ

e wspaniale skwierczeli, jacy byli chrupi

ą

cy! 

Drzemi

ą

ce w nich zło, w

ś

ciekło

ść

, egotyzm i okrucie

ń

stwo krzepko

ś

ci

ą

 sw

ą

 niewiele ust

ę

powały naszej. 

Wytwarzali rozkoszny opór, który trzeba było złama

ć

. Ich usidlenie rozgrzewało nasze wn

ę

trze. 

A có

Ŝ

 mamy dzisiaj? Jaki

ś

 marny miejski urz

ę

dnik w sosie Grafta. Osobi

ś

cie nie potrafi

ę

 doszuka

ć

 si

ę

 w nim 

smaku - 

Ŝ

adnego dzikiego, brutalnego sk

ą

pstwa i chciwo

ś

ci, które sprawiały mi tak

ą

 rozkosz u potentatów 

bon DIABELSKI TOAST gactwa i władzy ostatniego stulecia. Czy

Ŝ

 nie był on marnym człowieczkiem - 

stworzeniem bior

ą

cym na lewo marne grosze prowizji, prywatnie tłumacz

ą

cym si

ę

 z tego kiepskimi 

dowcipami, publicznie zaprzeczaj

ą

cym wszystkiemu przy pomocny najnudniejszych banałów. Ot, brudne, 

małe nic, które pogr

ąŜ

yło si

ę

 w korupcji, ledwie zdaj

ą

ce sobie z tego spraw

ę

, i to głównie dlatego, 

Ŝ

post

ę

powali tak wszyscy inni! Widz

ę

 te

Ŝ

 tutaj mdł

ą

 potrawk

ę

 z cudzoło

Ŝ

ników. Czy potraficie dostrzec w nich 

cho

ć

by cie

ń

 nami

ę

tnego, pełnego buntu i nienasycenia po

Ŝą

dania? Mnie si

ę

 to nie udało. Wszyscy maj

ą

 dla 

mnie smak niedorozwini

ę

tych seksualnie kretynów, którzy z powodu własnej głupoty lub oszustwa innych 

trafili do niewła

ś

ciwych łó

Ŝ

ek. Ulegli jedynie wpływowi zabarwionych seksem ogłosze

ń

, uczynili to, by poczu

ć

 

si

ę

 nowoczesnymi lud

ź

mi, wyzwolonymi od przes

ą

dów. Popełnili cudzołóstwo, by przekona

ć

 si

ę

 o swojej 

m

ę

sko

ś

ci, o tym, 

Ŝ

e s

ą

 „normalni", niektórzy dlatego, 

Ŝ

e nie mieli nic innego do roboty. Szczerze mówi

ą

c, dla 

mnie, który smakowałem Messaliny i Casanovy, ci tutaj maj

ą

 mdły smak. 

Strona 2

background image

Lewis Clive Staples - Diabelski Toast

O, widz

ę

 te

Ŝ

 działacza zwi

ą

zkowego. Ten człowieczek, pełen pretensjonalnej i nieszczerej mowy, smakuje 

troch

ę

 lepiej. Wyrz

ą

dził co

ś

 naprawd

ę

 złego. Nie całkiem nie

ś

wiadomie przyczynił si

ę

 do rozlewu krwi, do 

głodu i ograniczenia wolno

ś

ci. Tak, w pewnym sensie. Lecz w jak

Ŝ

e marnym! Jak

Ŝ

e niewiele my

ś

lał o tych 

ostatecznych celach. Zawsze trzymał si

ę

 linii partii, d

ąŜ

ył do zaspokojenia swojej potrzeby znaczenia i, ponad

wszystko, był niewolnikiem zwyczajnej rutyny. Takie siły zdominowały jego 

Ŝ

ycie. 

Teraz dochodzimy do sedna. Z kulinarnego punktu widzenia wszystkie te potrawy budz

ą

 obrzydzenie. Mam 

jednak nadziej

ę

Ŝ

e nikt z tu obecnych nie stawia sztuki kulinarnej na pierwszym miejscu. Czy

Ŝ

 to, co 

widzimy, nie jest pod pewnym wa

Ŝ

ny wzgl

ę

dem obiecuj

ą

ce i pełne nadziei? Diabelski toast We

ź

my najpierw 

zwyczajn

ą

 ilo

ść

. Jako

ść

 jest by

ć

 mo

Ŝ

e podła, jednak jeszcze nigdy nie mieli

ś

my ludzkich dusz (takiego 

rodzaju) w równej obfito

ś

ci. 

A teraz nasz triumf. Mam pokus

ę

 rzec, 

Ŝ

e takie dusze - a raczej resztki tego, co niegdy

ś

 było dusz

ą

 - s

ą

 

prawie niegodne pot

ę

pienia. To prawda, jednak Nieprzyjaciel (z jakiego

ś

 niezbadanego i przewrotnego 

powodu) 
uznał, 

Ŝ

e warto podj

ąć

 prób

ę

 ich zbawienia. Wierzcie mi, 

Ŝ

e to uczynił. Zwracam si

ę

 do młodzie

Ŝ

y, która 

jeszcze nie była na słu

Ŝ

bie: nie macie poj

ę

cia ile wysiłku i subtelnych umiej

ę

tno

ś

ci trzeba było u

Ŝ

y

ć

, by 

ostatecznie pozyska

ć

 ka

Ŝ

de z tych marnych stworze

ń

Trudno

ść

 wynikała wła

ś

nie z faktu, i

Ŝ

 były one takiego małego i słabego ducha. Były to istoty o tak m

ę

tnym 

umy

ś

le, tak biernie reaguj

ą

ce na wpływ 

ś

rodowiska, 

Ŝ

e bardzo trudno było podnie

ść

 je na poziom 

ś

wiadomego i rozmy

ś

lnego działania, na którym mo

Ŝ

liwy jest grzech 

ś

miertelny. Trzeba było wznie

ść

 je 

wystarczaj

ą

co wysoko, bacz

ą

c, by ani o milimetr nie przekroczy

ć

 bezpiecznej granicy. Wówczas bowiem, 

wszystkie wysiłki mogłyby zosta

ć

 zmarnowane. Mogliby dostrzec zło, mogliby dokona

ć

 pokuty. Z drugiej 

strony, gdyby

ś

my wznie

ś

li je zbyt nisko, mogłyby si

ę

 kwalifikowa

ć

 jedynie do czy

ść

ca, jako przystało na 

stworzenia, które nie pasuj

ą

 ani do nieba, ani do piekła. Mam na my

ś

li stworzenia, które nie zdały egzaminu i 

którym pozwolono na zawsze przyj

ąć

 stan mniej lub bardziej zadowolonych z siebie podludzi. 

Je

ś

li chodzi o kwesti

ę

 indywidualnego wyboru tego, co Nieprzyjaciel okre

ś

la mianem „zła", stworzenia takie 

osi

ą

gn

ę

ły nikły stan duchowej odpowiedzialno

ś

ci (je

ś

li w ogóle im si

ę

 to udało). Nie rozumiej

ą

 one 

ź

ródła ani 

realnego charakteru zakazów, które łami

ą

. Ich sumienie nie mogłoby przetrwa

ć

 bez społecznej atmosfery, 

która je otacza. Uznali

ś

my wi

ę

c, 

Ŝ

e równie

Ŝ

 ich j

ę

zyk powinien by

ć

 zamazany i zabrudzony. To, co ludzie 

wykonuj

ą

cy  DIABELSKI TOAST inny zawód nazwaliby łapówk

ą

 dla nich jest napiwkiem lub prezentem. 

Pierwsze zadanie przydzielonych im kusicieli, polega na utrwalaniu wyborów prowadz

ą

cych do piekła przez 

przekształcanie ich w nawyk, dzi

ę

ki stałemu powtarzaniu. Nast

ę

pnie nawyk przekształca si

ę

 w zasad

ę

 (ten 

krok jest najwa

Ŝ

niejszy) - w zasad

ę

, której gotowe b

ę

d

ą

 broni

ć

. Gdy to si

ę

 uda, wszystko dobrze si

ę

 

powiedzie. Konformistyczna postawa wobec 

ś

rodowiska społecznego, pocz

ą

tkowo maj

ą

ca charakter 

wył

ą

cznie instynktowny a nawet mechaniczny (czy galareta mogłaby nie przystosowa

ć

 si

ę

 do kształtu 

naczynia?), teraz staje si

ę

 nieu

ś

wiadomionym credo, ideałem jedno

ś

ci lub bycia takim, jak inni kumple. 

Zwykła nie

ś

wiadomo

ść

 prawa, które łami

ą

, przeradza si

ę

 teraz w nieokre

ś

lon

ą

 teori

ę

 - pami

ę

tajcie, 

Ŝ

e nie 

maj

ą

 oni poj

ę

cia o historii - teori

ę

, lub bur

Ŝ

uazyjnej „moralno

ś

ci". W ten sposób we wn

ę

trzu owych stworze

ń

 

pojawia si

ę

 trwałe, mocno zakorzenione podstawowe postanowienie, by by

ć

 takim a nie innym, a nawet 

przeciwstawi

ć

 si

ę

 nastrojom, które mogłyby to zmieni

ć

. To podstawowe prze

ś

wiadczenie jest bardzo słabe i 

nie ma refleksyjnego (istoty te s

ą

 pogr

ąŜ

one w zbyt wielkiej niewiedzy) ani buntowniczego charakteru 

(wyklucza to ich emocjonalne i umysłowe ubóstwo); na swój sposób jest ono wyborne - jak górski kryształ lub
bardzo młody rak. Mo

Ŝ

na je jednak wykorzysta

ć

 dla dobra naszej sprawy. Kryje si

ę

 w nim bowiem realne i 

ś

wiadome, chocia

Ŝ

 nie w pełni wyartykułowane, odrzucenie tego, co Nieprzyjaciel nazywa łask

ą

Mamy zatem dwa pozytywne zjawiska. Pierwszym jest obfito

ść

 zdobyczy - niezale

Ŝ

nie od tego, jak mdła jest 

nasza strawa, nie jeste

ś

my nara

Ŝ

eni na niebezpiecze

ń

stwo głodu. Drugim zjawiskiem pozytywnym jest fakt, 

Ŝ

e nigdy umiej

ę

tno

ś

ci naszych Kusicieli nie były wi

ę

ksze. Najwa

Ŝ

niejszy jest jednak morał trzeci, którego 

jeszcze nie wyci

ą

gn

ą

łem. 

któr

ą

 okre

ś

laj

ą

 mianem powszechnie przyj

ę

tej, puryta

ń

skiej Diabelski toast Ro

ś

nie liczba dusz, na których 

rozpaczy i pot

ę

pieniu dzisiaj, mo

Ŝ

na powiedzie

ć

 ucztujemy, a nawet trzymamy si

ę

 przy 

Ŝ

yciu. Tendencja ta 

b

ę

dzie si

ę

 utrzymywa

ć

 w przyszło

ś

ci. 

W przekonaniu tym utwierdzaj

ą

 nas informacje napływaj

ą

ce z ni

Ŝ

szych szczebli dowodzenia. Mamy rozkazy, 

by wszelkie posuni

ę

cia taktyczne dostosowa

ć

 do istniej

ą

cej sytuacji. Oczywi

ś

cie „wielcy grzesznicy", których 

nami

ę

tno

ś

ci przekraczaj

ą

 zwykłe granice i którzy z wielk

ą

 sił

ą

 woli trwaj

ą

 w tym, czego Nieprzyjaciel si

ę

 

brzydzi, nie wygin

ą

 zupełnie. B

ę

d

ą

 jednak coraz rzadsi. 

Nasze łupy b

ę

d

ą

 liczniejsze ni

Ŝ

 dot

ą

d, lecz składa

ć

 si

ę

 b

ę

d

ą

 w coraz wi

ę

kszym stopniu ze 

ś

mieci - ochłapów,

które kiedy

ś

 rzucali

ś

my Cerberowi i innym psom piekieł, uznaj

ą

c je za straw

ę

 niegodn

ą

 diabłów. A zatem, po 

pierwsze, niezale

Ŝ

nie od tego, jak przygn

ę

biaj

ą

ce mo

Ŝ

e si

ę

 to wydawa

ć

, zbli

Ŝ

a si

ę

 zmiana na lepsze. Po 

drugie, chc

ę

 wskaza

ć

 wam sposoby, dzi

ę

ki którym t

ę

 zmian

ę

 mo

Ŝ

na przyspieszy

ć

Powiedziałem, 

Ŝ

e nadchodzi zmiana na lepsze. Wielcy (smakowici) grzesznicy s

ą

 zrobieni z tego samego 

surowca, co ci ohydni wielcy 

ś

wi

ę

ci. Zmniejszenie jego zasobów mo

Ŝ

e oznacza

ć

Ŝ

e nasza strawa b

ę

dzie 

pozbawiona smaku. Czy

Ŝ

 jednak nie oznacza to równie

Ŝ

 poczucia frustracji i głodu Nieprzyjaciela? Nie 

Strona 3

background image

Lewis Clive Staples - Diabelski Toast

stworzył On ludzi - nie stał si

ę

 jednym z nich i nie umarł za nich w okropnych cierpieniach - by dostarczy

ć

 

kandydatów do czy

ść

ca, „nieudanych" ludzi. Pragn

ą

ł stworzy

ć

 

ś

wi

ę

tych, bogów, byty takie, jak On. Czy

Ŝ

 mdły 

smak naszej obecnej strawy nie jest nisk

ą

 cen

ą

 w zamian za rozkoszn

ą

 

ś

wiadomo

ść

Ŝ

e cały ten Jego wielki 

eksperyment si

ę

 nie powiódł? Na tym jednak nie koniec. Gdy maleje liczba wielkich grzeszników, a 

wi

ę

kszo

ść

 

ś

miertelników traci sw

ą

 osobowo

ść

, wielcy grzesznicy staj

ą

 si

ę

 znacznie bardziej skutecznymi 

narz

ę

dziami. Ka

Ŝ

dy dyktator, a nawet zwykły demagog (niemal ka

Ŝ

da gwiazda filmowa lub piosenkarz) 

mo

Ŝ

e poci

ą

gn

ąć

 za sob

ą

 dziesi

ą

tki tysi

ę

cy ludz- DIABELSKI TOAST kich owiec. Ofiarowuj

ą

 im one siebie 

(lub to, co z nich pozostało), za

ś

 w nich, składaj

ą

 siebie w ofierze nam. 

Nadejdzie czas gdy nie b

ę

dziemy si

ę

 ju

Ŝ

 musieli zajmowa

ć

 indywidualnym kuszeniem, z wyj

ą

tkiem kuszenia 

nielicznych. Złapcie barana z dzwonkiem uwi

ą

zanym na szyi, a pod

ąŜ

y za nim całe stado. 

Czy zdajecie sobie jednak spraw

ę

Ŝ

e udało si

ę

 nam zredukowa

ć

 wielu przedstawicieli rasy ludzkiej do 

poziomu zera? Nie stało si

ę

 to przez przypadek. Taka jest nasza odpowied

ź

 - zaiste wspaniała - na jedno z 

najwi

ę

kszych wyzwa

ń

, jakim musieli

ś

my stawi

ć

 czoło. 

Pozwólcie, 

Ŝ

e przypomn

ę

 wam, jaka sytuacja panowała w drugiej połowie dziewi

ę

tnastego wieku - w czasach

gdy przestałem by

ć

 praktykuj

ą

cym kusicielem i w nagrod

ę

 za zasługi przeniesiono mnie na posad

ę

 

urz

ę

dnicz

ą

Wielki ruch ku wolno

ś

ci i równo

ś

ci ludzi przyniósł obfity owoc, który z czasem nabrał dojrzało

ś

ci. Zniesiono 

niewolnictwo. 
Amerykanie wygrali wojn

ę

 o niepodległo

ść

Sukcesem zako

ń

czyła si

ę

 Wielka Rewolucja Francuska. 

Religijna tolerancja panowała niemal wsz

ę

dzie. W zmianach tych było pocz

ą

tkowo wiele elementów 

działaj

ą

cych na nasz

ą

 korzy

ść

. Wiele było ateizmu, wiele antyklerykalizmu, wiele zawi

ś

ci i ch

ę

ci zemsty, 

pojawiły si

ę

 nawet pewne (raczej absurdalne) próby o

Ŝ

ywienia poga

ń

stwa. 

Niełatwo było ustali

ć

, jak powinni

ś

my na to zareagowa

ć

Z jednej strony był to dla nas dotkliwy cios - nadal zreszt

ą

 odczuwamy jego skutki - mam na my

ś

li pojawienie 

si

ę

 pogl

ą

du głosz

ą

cego, 

Ŝ

e wszyscy ludzie, którzy cierpi

ą

 głód powinni zosta

ć

 nakarmieni, za

ś

 skuci 

ła

ń

cuchami powinni je zrzuci

ć

. Z drugiej jednak strony w zmianach tych było tyle odrzucenia wiary, tyle 

materializmu, tyle 

ś

wiecko

ś

ci i nienawi

ś

ci, 

Ŝ

e uznali

ś

my, i

Ŝ

 b

ę

dziemy je popiera

ć

Pod koniec XIX wieku sytuacja stała si

ę

 znacznie prostsza, a jednocze

ś

nie znacznie bardziej złowieszcza. 

W sektorze angielskim (na tym froncie głównie walczy- Diabelski toast lizmu, przekabacaj

ą

c go na własn

ą

 

korzy

ść

. Pojawiło si

ę

 niebezpieczne zjawisko zwane chrze

ś

cija

ń

skim socjalizmem. 

Wła

ś

ciciele fabryk starego dobrego typu, którzy wzbogacili si

ę

 na pocie robotników, nie zostali przez nich 

zabici - a mogli

ś

my to wykorzysta

ć

 - lecz zostali pot

ę

pieni przez własn

ą

 klas

ę

. Wielu bogatych rezygnowało 

ze swej władzy, nie z powodu rewolucji czy pod przymusem, lecz w zgodzie z własnym sumieniem. Je

ś

li 

chodzi o ubogich, którzy z tego skorzystali - równie

Ŝ

 oni nas rozczarowali. Zamiast wykorzysta

ć

 sw

ą

 now

ą

 

wolno

ść

 - 

na co 

Ŝ

ywili

ś

my uzasadnion

ą

 nadziej

ę

 i czego si

ę

 po nich spodziewali

ś

my - do dokonywania masakr, gwałtów

i rabunków, cho

ć

by nawet do stałego upijania si

ę

, uparcie zabiegali, by sta

ć

 si

ę

 lud

ź

mi czystszymi, bardziej 

zorganizowanymi, gospodarnymi, wykształconymi, a nawet Na szcz

ęś

cie, dzi

ę

ki naszemu ojcu najni

Ŝ

szemu, 

niebezpiecze

ń

stwo zostało za

Ŝ

egnane. Przeprowadzili

ś

my kontratak na dwóch poziomach. Na najgł

ę

bszym 

poziomie nasi dealerzy obmy

ś

lili wezwanie do prze

Ŝ

ywania pełnego 

Ŝ

ycia - po

ś

rednio element ten był zawarty

w procesie przemian ju

Ŝ

 od najwcze

ś

niejszych dni. W samym pragnieniu wolno

ś

ci kryła si

ę

 gł

ę

boka 

nienawi

ść

 do osobistej wolno

ś

ci. Pierwszy wskazał na ni

ą

 nieoceniony Rousseau. Jak zapewne pami

ę

tacie, 

w jego systemie demokracji doskonałej dozwolona była jedynie religia pa

ń

stwowa, przywrócona została 

instytucja niewolnictwa, za

ś

 jednostce tłumaczono, 

Ŝ

e w rzeczywisto

ś

ci (cho

ć

 mo

Ŝ

e sobie z tego nie zdawa

ć

 

sprawy) pragnie czyni

ć

 jedynie to, co ka

Ŝ

e jej rz

ą

d. Wychodz

ą

c z tego punktu via Hegel (inny nieoceniony 

propogandysta walcz

ą

cy po łem) wydarzyła si

ę

 rzecz straszna. Nieprzyjaciel jednym poci

ą

gni

ę

ciem r

ę

ki, w 

typowy dla siebie sposób, w du

Ŝ

ym stopniu wykorzystał ruch na rzecz post

ę

pu i liberacnotliwymi. 

Wierzcie mi, drogie diabły, 

Ŝ

e na moment zawisła nad nami gro

ź

ba powstania naprawd

ę

 zdrowego 

społecze

ń

stwa. 

U DIABELSKI TOAST naszej stronie) łatwo nam było wymy

ś

li

ć

 pa

ń

stwo faszystowskie i komunistyczne. 

Nawet w Anglii odnie

ś

li

ś

my spore sukcesy. Mówiono mi niedawno, 

Ŝ

e w kraju tym człowiek nie mógł bez 

zezwolenia wyci

ąć

 własnego drzewa własn

ą

 siekier

ą

, przerobi

ć

 go na tarcic

ę

 własn

ą

 pił

ą

 a z desek zbudowa

ć

składziku na narz

ę

dzia w swym ogrodzie. 

Tak wygl

ą

dał nasz kontratak w jednym kierunku. Wy, młode diabl

ę

ta, jeste

ś

cie dopiero pocz

ą

tkuj

ą

cymi 

kusicielami i z pewno

ś

ci

ą

 nie otrzymacie do wykonania takiego zadania. Jako kusiciele zostaniecie posłani do

pojedynczych osób. Nasz atak skierowany przeciwko nim (lub przez nich) odbywa si

ę

 inaczej. 

Demokracja jest słowem, za pomoc

ą

 którego musicie wodzi

ć

 za nos waszych pacjentów. Spustoszenie 

poczynione w ludzkim j

ę

zyku przez naszych ekspertów od lingwistyki czyni rzecz

ą

 zb

ę

dn

ą

 ostrze

Ŝ

enie, 

Ŝ

nigdy nie wolno wam nadawa

ć

 słowom jasnego, precyzyjne zdefiniowanego znaczenia. Ludzie te

Ŝ

 tego nie 

uczyni

ą

Strona 4

background image

Lewis Clive Staples - Diabelski Toast

Nigdy nie przyjdzie im do głowy, 

Ŝ

e demokracja jest okre

ś

leniem systemu politycznego lub wyborczego, i 

Ŝ

ma niewiele wspólnego z tym, co staracie si

ę

 im sprzeda

ć

Nie nale

Ŝ

y im nigdy pozwoli

ć

 na zadanie Arystotelesowskiego pytania, czy „zachowania demokratyczne" 

oznaczaj

ą

 takie zachowania, które demokracje lubi

ą

, czy te

Ŝ

 takie, które przyczyniaj

ą

 si

ę

 do ich utrzymania. 

Je

ś

li je bowiem zadadz

ą

, z pewno

ś

ci

ą

 zauwa

Ŝą

Ŝ

e nie jest to jedno i to samo. 

Musicie si

ę

 posługiwa

ć

 tym słowem jak magicznym zakl

ę

ciem, jedynie z uwagi na jego sił

ę

 przekonywania. 

Maj

ą

 oni dla niego wielki szacunek. Oczywi

ś

cie ł

ą

czy si

ę

 on z politycznym ideałem, 

Ŝ

e wszyscy ludzie winni 

by

ć

 traktowani w równy sposób. Pó

ź

niej nale

Ŝ

y niepostrze

Ŝ

enie przej

ść

 od owego politycznego ideału do 

wiary, 

Ŝ

e wszyscy ludzie s

ą

 równi. Szczególnie za

ś

 ci, nad którymi pracujecie. W rezultacie mo

Ŝ

ecie u

Ŝ

ywa

ć

 

słowa demokra- Diabelski toast cja na usprawiedliwienie najbardziej poni

Ŝ

aj

ą

cego (a tak

Ŝ

e najmniej 

przyjemnego) ze wszystkich ludzkich uczu

ć

Mo

Ŝ

ecie wywoła

ć

 w nich uczucie, nie tylko bez jakiegokolwiek poczucia wstydu, lecz w pozytywnej aureoli 

samoaprobaty, które pozbawione ochrony tego magicznego słowa, zostałoby przez wszystkich wy

ś

miane. 

Chodzi mi oczywi

ś

cie o uczucie, które skłania człowieka do powiedzenia: Jestem równie dobry, jak ty. 

Pierwsza i najbardziej oczywista korzy

ść

 polega na kim samym stopniu jest równy drugiemu pod wzgl

ę

dem 

uprzejmo

ś

ci, uczciwo

ś

ci i zdrowego rozs

ą

dku, co pod wzgl

ę

dem wzrostu czy obwodu klatki piersiowej. 

Chodzi mi o to, 

Ŝ

e on nie wierzy w siebie. 

ś

aden człowiek, który mówi: Jestem równie dobry, jak ty nie wierzy 

w to, co mówi. Gdyby wierzył, nie mówiłby tego. Pies Bernardyn nigdy nie powie tego psu-zabawce, 
naukowiec - 
matołowi, zatrudniony - bezrobotnemu, za

ś

 pi

ę

kna kobieta - brzydkiej. Równo

ś

ci, poza sfer

ą

 czysto 

polityczn

ą

, domagaj

ą

 si

ę

 jedynie ci, którzy w jakim

ś

 sensie czuj

ą

 si

ę

 gorsi od innych. Słowa te wyra

Ŝ

aj

ą

 t

ę

 

przykr

ą

, przyprawiaj

ą

c

ą

 o spazmy, 

ś

wiadomo

ść

 własnej ni

Ŝ

szo

ś

ci, z któr

ą

 pacjent nie chce si

ę

 pogodzi

ć

Dlatego buntuje si

ę

 przeciwko niej i okazuje niech

ęć

Wła

ś

nie dlatego okazuje niech

ęć

 wszelkim przejawom wy

Ŝ

szo

ś

ci, stara si

ę

 zaszkodzi

ć

 innym, pragnie ich 

szkody. 
Ustawicznie podejrzewa, 

Ŝ

e ka

Ŝ

da ró

Ŝ

nica stanowi oznak

ę

 domagania si

ę

 wy

Ŝ

szo

ś

ci. Nikt nie mo

Ŝ

e si

ę

 od 

nich ró

Ŝ

ni

ć

 tonem głosu, strojem, manierami, sposobem wypoczynku, wyborem jedzenia. „Ten mówi po 

angielsku wyra

ź

niej i lepiej ode mnie - musi by

ć

 łotrem, jakim

ś

 wyrzutkiem z marginesu. Ten powiada, 

Ŝ

e nie 

lubi psów. Na pewno uwa

Ŝ

a si

ę

 za nie wiadomo kogo. A tamten nie wł

ą

czył szafy graj

ą

cej - musi by

ć

 jeden z 

tych tym, 

Ŝ

e w samym centrum ich 

Ŝ

ycia umieszczacie solidne, godne zaufania kłamstwo. Nie chodzi mi 

jedynie o to, 

Ŝ

e stwierdzenie to jest fałszywe - 

Ŝ

e dany człowiek w ta- DIABELSKI TOAST intelektualnych 

pozerów, którzy staraj

ą

 si

ę

 pokaza

ć

Ŝ

e s

ą

 lepsi od innych. Gdyby byli równymi facetami, byliby tacy, jak ja. 

Nie maj

ą

 

Ŝ

adnego powodu, by by

ć

 inni. To nie jest demokratyczne." 

To jak

Ŝ

e nam przydatne zjawisko samo w sobie nie jest niczym nowym. Pod nazw

ą

 zazdro

ś

ci znane było 

ludziom od tysi

ę

cy lat. Mimo to zawsze uwa

Ŝ

ali je za najbardziej odra

Ŝ

aj

ą

cy i za jeden z najbardziej 

komicznych grzechów. Ci, którzy u

ś

wiadamiali sobie, 

Ŝ

e jej do

ś

wiadczaj

ą

, doznawali wstydu - ci, którym było 

ono obce, nie tolerowali go u innych. Urocza nowo

ść

 polega na tym, 

Ŝ

e teraz uczucie zazdro

ś

ci mo

Ŝ

na 

usankcjonowa

ć

 - uczyni

ć

 je szanowanym a nawet godnym pochwały - za pomoc

ą

 magicznego słowa 

demokratyczny. 
Dzi

ę

ki temu zakl

ę

ciu ludzie, którzy pod jakim

ś

 wzgl

ę

dem (lub pod wszystkimi wzgl

ę

dami) stoj

ą

 ni

Ŝ

ej od 

innych mog

ą

 z wi

ę

ksz

ą

 ni

Ŝ

 dot

ą

d łatwo

ś

ci

ą

 

ś

ci

ą

ga

ć

 bli

ź

nich w dół. Na tym jednak nie koniec. Z jego powodu 

ci, którzy zbli

Ŝ

aj

ą

 si

ę

, lub mogliby si

ę

 zbli

Ŝ

y

ć

, do pełnego wymiaru człowiecze

ń

stwa, wycofuj

ą

 si

ę

 z obawy, i

Ŝ

 

oka

Ŝą

 si

ę

 niedemokratyczni. Posiadam wiarygodne informacje, 

Ŝ

e młodzi ludzie tłumi

ą

 rodz

ą

ce si

ę

 w nich 

zainteresowanie muzyk

ą

 klasyczn

ą

 i dobr

ą

 literatur

ą

, poniewa

Ŝ

 mo

Ŝ

e im to przeszkodzi

ć

 w staniu si

ę

 takimi, 

jak inni, 

Ŝ

e ludzie, którzy naprawd

ę

 pragn

ą

 i otrzymali do tego łask

ę

, aby by

ć

 uczciwi, porz

ą

dni czy 

umiarkowani - rezygnuj

ą

Staliby si

ę

 bowiem inni, co mogłoby zaszkodzi

ć

 ich stylowi 

Ŝ

ycia, zakłóci

ć

 poczucie stadne, uniemo

Ŝ

liwi

ć

 

integracj

ę

 z grup

ą

. Mogliby (o zgrozo!) sta

ć

 si

ę

 jednostkami. 

Wszystkie te uczucia dobrze podsumowuje modlitwa pewnej młodej ziemianki: „Dobry Bo

Ŝ

e, spraw, bym była

normaln

ą

 współczesn

ą

 dziewczyn

ą

!" Dzi

ę

ki podejmowanym przez nas trudom, coraz cz

ęś

ciej b

ę

dzie to 

oznaczało: 
„Uczy

ń

 mnie bezczelnym babskiem, flirciar

ą

, kretynk

ą

 i paso

Ŝ

ytem".

Diabelski toast Rozkosznym produktem ubocznym tego procesu (niestety, z ka

Ŝ

dym dniem ich liczba 

topnieje) s

ą

 istoty, które nigdy nie stan

ą

 si

ę

 normalnymi i typowymi osobnikami, takimi jak cała reszta paczki, 

lecz popadn

ą

 w zarozumialstwo i zdziwaczenie (a przynajmniej motłoch b

ę

dzie ich za takich uwa

Ŝ

ał). 

Podejrzenia bowiem zawsze stwarzaj

ą

 to, czego istnienia domniemuj

ą

(„Skoro niezale

Ŝ

nie od tego, co zrobi

ę

, i tak zostan

ę

 uznany za czarownic

ę

 czy za komunistycznego agenta, 

równie dobrze mog

ę

 zosta

ć

 uznany za owc

ę

 lub jagni

ę

 i naprawd

ę

 si

ę

 nim sta

ć

"). W rezultacie, inteligencja, 

cho

ć

 nieliczna jako grupa, jest bardzo przydatna dla sprawy piekła. 

Jest to jednak tylko półprodukt. Chciałbym zwróci

ć

 wasz

ą

 uwag

ę

 na szeroki ruch zmierzaj

ą

cy do 

zdyskredytowania i ostatecznego wyeliminowania wszelkiej ludzkiej doskonało

ś

ci - moralnej, kulturalnej, 

Strona 5

background image

Lewis Clive Staples - Diabelski Toast

społecznej i intelektualnej. Czy nie jest rzecz

ą

 przyjemn

ą

 patrze

ć

 jak demokracja (jako magiczne zakl

ę

cie) 

wykonuje prac

ę

, któr

ą

 parała si

ę

 wi

ę

kszo

ść

 staro

Ŝ

ytnych dyktatorów, posługuj

ą

c si

ę

 tymi samymi metodami? 

Pami

ę

tacie zapewne, jak jeden z greckich dyktatorów (nazywano ich „tyranami") wysłał posła

ń

ców do innego 

z pro

ś

b

ą

 o rad

ę

 dotycz

ą

c

ą

 zasad rz

ą

dzenia. Tamten zaprowadził posła

ń

ca na pole kukurydzy i 

ś

ci

ą

ł lask

ą

 

czubek ka

Ŝ

dej łodygi, która cho

ć

by o cal wyrastała ponad jego głow

ę

. Morał był jasny. Nie pozwalaj na 

Ŝ

aden 

przejaw wy

Ŝ

szo

ś

ci w

ś

ród poddanych. Nie pozwól 

Ŝ

y

ć

 nikomu, kto jest m

ą

drzejszy, lepszy czy bardziej znany 

(a nawet bardziej przystojny) 
od reszty. Wszystkich zrównuj do jednego poziomu; niech wszyscy b

ę

d

ą

 niewolnikami, zerami, niech stan

ą

 

si

ę

 niczym. Wszyscy maj

ą

 by

ć

 równi. W ten oto sposób „tyrani" 

stosowali zasady demokracji - „demokracj

ę

". Dzisiaj „demokracja" mo

Ŝ

e sama wykona

ć

 to zadanie, bez 

potrzeby istnienia innego tyrana ni

Ŝ

 ona sama. Nikt nie musi przechadza

ć

 si

ę

 z lask

ą

 po polach. Krótsze 

łodygi DIABELSKI TOAST same odgryz

ą

 górn

ą

 cz

ęść

 dłu

Ŝ

szych od siebie. Wi

ę

ksze ju

Ŝ

 zaczynaj

ą

 obgryza

ć

 

same siebie, pragn

ą

c sta

ć

 si

ę

 takimi, jak reszta łodyg. 

Powiedziałem, 

Ŝ

e doprowadzenie do pot

ę

pienia tych małych duszyczek, które zatraciły niemal cał

ą

 sw

ą

 

indywidualno

ść

, wymaga du

Ŝ

ego wysiłku i sprytu. Jednak, je

ś

li umiej

ę

tnie i rzetelnie wykonywa

ć

 b

ę

dziecie 

sw

ą

 prac

ę

, mo

Ŝ

ecie by

ć

 pewni rezultatów. To prawda, 

Ŝ

e wielcy grzesznicy wydaj

ą

 si

ę

 łatwiejsi do 

schwytania, s

ą

 jednak nieobliczalni. Mo

Ŝ

na ich wodzi

ć

 za nos przez siedemdziesi

ą

t lat, a w siedemdziesi

ą

tym

pierwszym roku 

Ŝ

ycia Nieprzyjaciel mo

Ŝ

e wyrwa

ć

 ich z naszych pazurów. S

ą

 tacy zdolni do prawdziwej 

pokuty, 

ś

wiadomi swej winy. 

Potrafi

ą

, je

ś

li sprawy przybior

ą

 zły obrót, z równ

ą

 gotowo

ś

ci

ą

 sprzeciwi

ć

 si

ę

 naciskom wrogim sprawie 

Nieprzyjaciela, z jak

ą

 przeciwstawiali si

ę

 im, staj

ą

c w obronie sprawy piekła. Pod pewnym wzgl

ę

dem trudniej 

jest upolowa

ć

 os

ę

 ni

Ŝ

 dzikiego słonia. Jednak, je

ś

li chybisz, sło

ń

 mo

Ŝ

e okaza

ć

 si

ę

 bardziej kłopotliwy. 

Jak powiedziałem moje do

ś

wiadczenia pochodz

ą

 głównie z sektora angielskiego - stamt

ą

d te

Ŝ

 otrzymuj

ę

 

nadal najwi

ę

cej doniesie

ń

. By

ć

 mo

Ŝ

e to, co teraz powiem, nie b

ę

dzie miało pełnego zastosowania w 

przypadku sektorów, w których działaj

ą

 niektórzy z was. Zawsze jednak mo

Ŝ

ecie dokona

ć

 niezb

ę

dnych 

zmian przystosowawczych. 
Moje rady z pewno

ś

ci

ą

 b

ę

d

ą

 miały jakie

ś

 zastosowanie w waszej sytuacji. Je

ś

li b

ę

dzie ono zbyt małe, 

b

ę

dziecie si

ę

 musieli postara

ć

, by kraj, w którym działacie, stał si

ę

 taki, jak Anglia. 

W tym obiecuj

ą

cym kraju zasada: Jestem równie dobry, jak ty staje si

ę

 czym

ś

 wi

ę

cej ni

Ŝ

 sił

ą

 społeczn

ą

Zaczyna wkracza

ć

 do systemu edukacji miejscowych. Nie potrafi

ę

 w sposób pewny okre

ś

li

ć

 obecnego 

zasi

ę

gu jej oddziaływania. Nie ma to jednak wi

ę

kszego znaczenia. 

Kiedy ju

Ŝ

 odkryjecie istniej

ą

c

ą

 tendencj

ę

, łatwo wam b

ę

dzie przepowiedzie

ć

 jej przyszły rozwój - szczególnie 

Diabelski toast gdy sami przyło

Ŝ

ycie do tego r

ę

k

ę

. Podstawowa zasada nowego systemu edukacji głosi, 

Ŝ

osły i nieroby nie powinny mie

ć

 poczucia ni

Ŝ

szo

ś

ci w stosunku do swych inteligentnych i pracowitych 

kolegów. To byłoby „niedemokratyczne". 
Takie drugorz

ę

dne ró

Ŝ

nice mi

ę

dzy uczniami - wida

ć

 bowiem, 

Ŝ

e s

ą

 to ró

Ŝ

nice indywidualne - 

musz

ą

 by

ć

 myl

ą

ce. Stosuje si

ę

 t

ę

 filozofi

ę

 na ró

Ŝ

nych poziomach. 

Na uniwersytetach egzaminy musz

ą

 by

ć

 tak opracowane, by prawie wszyscy studenci otrzymywali dobre 

stopnie. Egzaminy wst

ę

pne powinny by

ć

 tak przygotowane, by wszyscy, lub prawie wszyscy obywatele mogli 

uzyska

ć

 wy

Ŝ

sze wykształcenie, niezale

Ŝ

nie od zdolno

ś

ci (czy pragnie

ń

) i tego czy w przyszło

ś

ci odnios

ą

 z 

niego po

Ŝ

ytek. W szkołach podstawowych dzieci, które s

ą

 zbyt głupie lub leniwe, by uczy

ć

 si

ę

 j

ę

zyków 

obcych, matematyki i nauk przyrodniczych, mog

ą

 robi

ć

 to, co inne wykonuj

ą

 w czasie wolnym od zaj

ęć

Pozwólmy im na przykład lepi

ć

 babki z piasku i nazwijmy to zaj

ę

ciami z rze

ź

by. Nie mo

Ŝ

na w najmniejszy 

cho

ć

by sposób da

ć

 do zrozumienia, 

Ŝ

e s

ą

 one gorsze od dzieci, które pracuj

ą

Niezale

Ŝ

nie od tego, jak bezsensownych przedmiotów si

ę

 ucz

ą

 musz

ą

 mie

ć

 ten sam - mam wra

Ŝ

enie, 

Ŝ

e w 

j

ę

zyku angielskim pojawiło si

ę

 ju

Ŝ

 takie okre

ś

lenie - „parytet szacunku". Nie jest niemo

Ŝ

liwy nawet bardziej 

ekstremalny scenariusz. Dzieci, które zasłu

Ŝ

yły na przej

ś

cie do nast

ę

pnej klasy mog

ą

 zosta

ć

 w niej 

zatrzymane, poniewa

Ŝ

 inne do

ś

wiadczyłyby urazu - na Belzebuba, jak

Ŝ

e przydatne jest to słowo - z powodu 

pozostania w tyle. Inteligentnego ucznia ł

ą

czy si

ę

 ła

ń

cuchem demokracji z jego grup

ą

 wiekow

ą

 na cały okres 

szkolnej nauki. 
Chłopiec, który mógłby czyta

ć

 Ajschylosa i Dantego, siedzi, słuchaj

ą

c jak jego kolega duka WLAZŁ KOT NA 

PŁOT. 
Jednym słowem, mo

Ŝ

emy mie

ć

 uzasadnion

ą

 nadziej

ę

Ŝ

e wraz z pełnym zapanowaniem zasady: Jestem 

równie dobry, jak ty zakazane zostanie wszelkie kształcenie. 
Wraz z karami za nieuctwo znikn

ą

 wszelkie bod

ź

ce i za- DIABELSKI TOAST ch

ę

ty do nauki. Tym, którzy 

b

ę

d

ą

 chcieli si

ę

 uczy

ć

, oficjalnie si

ę

 tego zaka

Ŝ

e. Za kogo si

ę

 uwa

Ŝ

aj

ą

?! Jakim prawem chc

ą

 przewy

Ŝ

sza

ć

 

swych kolegów? Nauczyciele - 
powinienem był raczej rzec piel

ę

gniarki - b

ę

d

ą

 zbyt zaj

ę

ci zach

ę

caniem i klepaniem po plecach nieuków, by 

marnowa

ć

 jaki

ś

 czas na prawdziw

ą

 nauk

ę

. Nie b

ę

dzieedukacji nie stał si

ę

 systemem edukacji pa

ń

stwowej. 

Tak si

ę

 jednak stanie. Wydarzenie nale

Ŝ

y do tej samej fali zmian. Wysokie podatki, które w tym celu 

wprowadzono, prowadz

ą

 do zniszczenia klasy 

ś

redniej - klasy gotowej po

ś

wi

ę

ca

ć

 si

ę

, oszcz

ę

dza

ć

 i ponosi

ć

 

Strona 6

background image

Lewis Clive Staples - Diabelski Toast

wydatki, by dzieci mogły si

ę

 kształci

ć

 w szkołach prywatnych. Zniszczenie tej klasy, niezale

Ŝ

nie od zwi

ą

zków 

z ruchem zmierzaj

ą

cym do zniesienia edukacji, jest nieuniknion

ą

 konsekwencj

ą

 postawy: Jestem równie 

dobry, jak ty. Przecie

Ŝ

 to z tej warstwy wywodzi si

ę

 przytłaczaj

ą

c

ą

 wi

ę

kszo

ść

 ich naukowców, lekarzy, 

filozofów, teologów, poetów, malarzy, kompozytorów, architektów, prawników i administratorów. 
Je

ś

li jaka

ś

 k

ę

pa łodyg potrzebuje wyrównania, z pewno

ś

ci

ą

 s

ą

 ni

ą

 wła

ś

nie oni. Niedawno jaki

ś

 angielski 

polityk zauwa

Ŝ

ył: „Demokracja nie potrzebuje wielkich ludzi". 

Piekło z rado

ś

ci

ą

 przyj

ę

łoby znikni

ę

cie demokracji w 

ś

cisłym tego słowa znaczeniu - demokracji jako 

porz

ą

dku politycznego. Podobnie jak wszelkie inne formy rz

ą

dzenia i ten działa zwykle na nasz

ą

 korzy

ść

 - 

jednak w znacznie mniejszym stopniu ni

Ŝ

 inne. Musimy zdawa

ć

 sobie jednak spraw

ę

Ŝ

e „demokracja" w 

znaczeniu diabolicznym („Jestem równie dobry, jak ty", „B

ą

d

ź

 taki, my si

ę

 ju

Ŝ

 musieli trudzi

ć

 rozsiewaniem 

niewiedzy i arogancji. 
Uczyni

ą

 to za nas te n

ę

dzne robaki. 

Oczywi

ś

cie nie doszłoby do tego, gdyby cały system Zbyteczn

ą

 rzecz

ą

 byłoby pytanie takiej istoty, czy 

mówi

ą

c potrzebuje miała na my

ś

li „potrzebuje" czy „pragnie". 

Wy jednak zachowajcie jasny umysł, bowiem pojawia si

ę

 tutaj ponownie Arystotelesowskie pytanie.

Diabelski toast jak reszta", „Nie wyró

Ŝ

niaj si

ę

 po

ś

ród stada") jest najdoskonalszym sposobem starcia 

politycznej demokracji z powierzchni ziemi. 
„Demokracja" lub „demokratyczny duch" (w znaczeniu diabolicznym) doprowadzi bowiem do tego, 

Ŝ

e naród 

nie b

ę

dzie miał wielkich ludzi, stanie si

ę

 zbiorowiskiem półanalfabetów, ludzi pozbawionych moralnego 

kr

ę

gosłupa, wychowanych w braku poszanowania dyscypliny - zło

Ŝ

onym z zarozumiałych, zniewie

ś

ciałych 

osobników, 

Ŝ

ywi

ą

cych si

ę

 nieszczerymi pochlebstwami i potrzebuj

ą

cych nia

ń

czenia do ko

ń

ca 

Ŝ

ycia. Piekło 

pragnie, by wła

ś

nie takimi stali si

ę

 wszyscy ludzie opowiadaj

ą

cy si

ę

 za „demokracj

ą

". Je

ś

li bowiem taki naród 

znajdzie si

ę

 w konflikcie z innym narodem, który zach

ę

ca swoje dzieci do pracy w szkole, w którym ceni si

ę

 

talenty a ciemna masa nie ma prawa głosu w sprawach publicznych, wówczas b

ę

dzie mo

Ŝ

liwy tylko jeden 

wynik. 
„Demokracja" została ostatnio zaskoczona odkryciem, 

Ŝ

e Rosja wyprzedziła j

ą

 w dziedzinie nauki. Czy

Ŝ

 nie 

jest to wspaniały przykład ludzkiej 

ś

lepoty! Je

ś

li wszystkie tendencje, które działaj

ą

 w ich społecze

ń

stwie, 

przeciwstawiaj

ą

 si

ę

 wszelkiej doskonało

ś

ci, dlaczego oczekuj

ą

Ŝ

e ich naukowcy b

ę

d

ą

 odnosili 

ś

wietne 

rezultaty? 
Nasze zadanie polega na tym, by wzmacnia

ć

 te zachowania i ułudy umysłu, któiy demokracje w naturalny 

sposób lubi

ą

 i które sprawiaj

ą

 im rado

ść

, poniewa

Ŝ

 to wła

ś

nie one, nie poddane kontroli, zniszcz

ą

 prawdziw

ą

 

demokracj

ę

B

ę

dziecie zdziwieni, 

Ŝ

e ludzie tego nie dostrzegaj

ą

Chocia

Ŝ

 nie czytaj

ą

 Arystotelesa (trudno uzna

ć

 to za zaj

ę

cie demokratyczne), mo

Ŝ

na by oczekiwa

ć

Ŝ

Rewolucja Francuska nauczyła, i

Ŝ

 zachowania, które sprawiaj

ą

 przyjemno

ść

 arystokracji, nie s

ą

 tymi, które 

zapewni

ą

 jej przetrwanie, i zastosowa

ć

 t

ę

 zasad

ę

 do wszystkich innych form rz

ą

dzenia. 

Nie poprzestan

ę

 na tej uwadze. Nie zamierzam podsyca

ć

 w was - niech mnie piekło uchowa! - ułudy, któr

ą

 

DIABELSKI TOAST tak starannie musicie piel

ę

gnowa

ć

 w umysłach waszych ludzkich ofiar. Chodzi mi o 

ułud

ę

Ŝ

e los narodów jest sam w sobie wa

Ŝ

niejszy od losu poszczególnych dusz. 

Niszczenie wolnych narodów i wspieranie pa

ń

stw niewolniczych jest dla nas jedynie 

ś

rodkiem (niezale

Ŝ

nie od

rozrywki, jakiej nam to dostarcza) - naszym prawdziwym celem jest niszczenie jednostek. Tylko bowiem 
jednostki mog

ą

 zosta

ć

 zbawione lub pot

ę

pione, tylko one mog

ą

 sta

ć

 si

ę

 synami Nieprzyjaciela lub nasz

ą

 

straw

ą

. Ostateczna warto

ść

 ka

Ŝ

dej rewolucji, wojny i głodu polega na jednostkowym cierpieniu, jakie 

powoduje, na zdradzie zaufania, na furii i desperacji, jakie mo

Ŝ

e zrodzi

ć

. Zasada: 

Jestem równie dobry, jak ty jest u

Ŝ

ytecznym 

ś

rodkiem niszczenia demokratycznych społecze

ń

stw. Jednak 

ma 0 wiele wi

ę

ksz

ą

 warto

ść

 j ako cel w sobie - j ako stan umysłu, który z konieczno

ś

ci wyklucza pokor

ę

miło

ść

, zadowolenie i wszelkie przyjemno

ś

ci płyn

ą

ce z wdzi

ę

czno

ś

ci 1 podziwu, sprowadzaj

ą

cy ludzkie istoty 

z ka

Ŝ

dej drogi, która mo

Ŝ

e je zaprowadzi

ć

 do Nieba. 

W ten oto sposób dotarłem do najprzyjemniejszej cz

ęś

ci mego obowi

ą

zku. Przypadło mi w udziale wznie

ść

w imieniu go

ś

ci, toast na cze

ść

 pryncypała Kosmatej G

ę

by i O

ś

rodka Kształcenia Kusicieli. Napełnijcie 

kielichy. 

Ŝ

 widz

ę

? Jaki wspaniały jest bukiet tego wina! Czy to mo

Ŝ

liwe?! Szanowny pryncypale, cofam wszystkie 

krytyczne uwagi pod adresem obiadu. Widz

ę

 bowiem, 

Ŝ

e nawet w wojennych warunkach w piwnicy waszej 

uczelni zachowało si

ę

 kilka tuzinów wybornego starego wina faryzeuszów. No, no, no. Czuj

ę

 si

ę

 jak za 

dawnych czasów. 
Szanowne diabły, czy czujecie w nozdrzach ten cudny aromat? Spójrzcie na kolor tego wina. Czy widzicie 
ogniste pasemka, które wij

ą

 si

ę

 i kł

ę

bi

ą

 w jego ciemnym sercu, tak jakby ze sob

ą

 walczył. Tak te

Ŝ

 

rzeczywi

ś

cie jest. 

Czy wiecie, w jaki sposób sporz

ą

dza si

ę

 to wino? Powstaje ono z owoców faryzeuszów wszelkiej ma

ś

ci, które

ugniata si

ę

 i poddaje fermentacji - w rezultacie powstaje wino Diabelski toast 0 niezwykłe delikatnym smaku. 

Ł

ą

cz

ą

 si

ę

 w nim te rodzaje, które na ziemi okazywały sobie najwi

ę

ksz

ą

 wrogo

ść

Strona 7

background image

Lewis Clive Staples - Diabelski Toast

Jedni byli bez reszty oddani regułom, 

ś

wi

ę

tym relikwiom i ró

Ŝ

a

ń

com, inni przyodziewali si

ę

 w zgrzebne szaty, 

mieli powag

ę

 na twarzach i zachowywali drugorz

ę

dne ludzkie tradycje zakazuj

ą

ce picia wina, gry w karty i 

chodzenia do teatru. Jednych i drugich ł

ą

czy przekonanie o własnej sprawiedliwo

ś

ci i niesko

ń

czona przepa

ść

oddzielaj

ą

ca ich faktyczny wygl

ą

d od tego, co w najmniejszym cho

ć

by stopniu przypominało Nieprzyjaciela i 

Jego przykazania. Istot

ą

 ich doktryny było zło tkwi

ą

ce w innych religiach - ich Ewangeli

ą

 było oszczerstwo, 

za

ś

 oczernianie litani

ą

. Jak

Ŝ

e si

ę

 wzajemnie nienawidzili pod sło

ń

cem! O ile

Ŝ

 bardziej nienawidz

ą

 si

ę

 teraz, 

gdy s

ą

 ze sob

ą

 na wieki zł

ą

czeni, lecz nie pojednani. 

Zdumienie i wzajemna niech

ęć

 wiecznie podsycaj

ą

 w nich zło

ść

 i odmow

ę

 pokuty, co tak wspaniale 

rozgrzewa nasze wn

ę

trze ogniem ciemno

ś

ci. Czego by nie mówi

ć

, przyjaciele - nastałby dla nas straszny 

dzie

ń

 gdyby z powierzchni ziemi znikn

ę

ło to, co wi

ę

kszo

ść

 ludzi uwa

Ŝ

a za „religi

ę

". Ich „religie" s

ą

 dla nas 

nadal 

ź

ródłem najsmakowitszych grzechów. Urocze kwiaty zła wyrosn

ąć

 mog

ą

 jedynie w bliskim s

ą

siedztwie 

ś

wi

ę

to

ś

ci. Nigdzie indziej nie kusimy z równym skutkiem, jak na stopniach ołtarzy. 

Wasza Dostojno

ść

! Wasze Niełaski! I wy, moje Ciernie 1 Cienie! Szanowne Diabły! Wznosz

ę

 toast na cze

ść

 

Kosmatej G

ę

by i waszej szacownej uczelni! 2. 

Wewn

ę

trzny kr

ą

g a wst

ę

pie chciałbym zacytowa

ć

 fragment „Wojny i pokoju" Tołstoja. 

Gdy Borys wszedł do pokoju, ksi

ąŜę

 Andrzej słuchał starego generała, ubranego w mundur galowy z 

dystynkcjami. 
Składał on ksi

ę

ciu jaki

ś

 raport, za

ś

 na jego czerwonej twarzy widniał wyraz 

Ŝ

ołnierskiej słu

Ŝ

alczo

ś

ci. 

„Do

ść

! Poczekaj prosz

ę

", ksi

ąŜę

 Andrzej wypowiedział te słowa po rosyjsku, z francuskim akcentem, z jakim 

mówił, zwracaj

ą

c si

ę

 do kogo

ś

 z pogard

ą

W chwili gdy dostrzegł Borysa, przestał słucha

ć

 generała, który dreptał za nim błagalnie, prosz

ą

c o 

posłuchanie. Ksi

ąŜę

 Andrzej odwrócił si

ę

 jednak pisy obowi

ą

zuj

ą

ce w armii, istniał inny, jeszcze bardziej 

realny system - system, który zmuszał generała o czerwonej twarzy, ubranego w galowy mundur zapi

ę

ty na 

ostatni guzik, by w postawie wyra

Ŝ

aj

ą

cej szacunek czekał na sw

ą

 kolej, podczas gdy ksi

ąŜę

 Andrzej, zwykły 

kapitan, rozmawiał z prostym starszym porucznikiem, Borysem. Borys natychmiast postanowił, 

Ŝ

e nie b

ę

dzie 

si

ę

 kierował oficjalnym systemem, lecz drugim, niepisanym. (Wojna i pokój, cz

ęść

 3, rozdział 9). 

w stron

ę

 Borysa z radosnym u

ś

miechem i skinieniem głowy. Borys zrozumiał wyra

ź

nie to, czego istnienia do 

tej pory jedynie si

ę

 domy

ś

lał - 

Ŝ

e obok systemu dyscypliny i podporz

ą

dkowania, który tworzyły prze- 

Wewn

ę

trzny kr

ą

g Poniewa

Ŝ

 poprosili

ś

cie o wygłoszenie tego odczytu moralist

ę

 w 

ś

rednim wieku, 

przypuszczam (jakkolwiek mo

Ŝ

e si

ę

 to wydawa

ć

 nieprawdopodobne), 

Ŝ

e musicie lubi

ć

 morały prawione przez

człowieka w 

ś

rednim wieku. 

Uczyni

ę

, co w mojej mocy, by zaspokoi

ć

 wasze pragnienia. 

W rzeczy samej udziel

ę

 wam rady na temat 

ś

wiata, w którym przyjdzie wam 

Ŝ

y

ć

. Nie oznacza to, 

Ŝ

e b

ę

d

ę

 

mówił na temat tak zwanych spraw bie

Ŝą

cych. O sytuacji bie

Ŝą

cej wiecie przypuszczalnie tyle samo, co ja. 

Nie zamierzam wam mówi

ć

 - a je

ś

li ju

Ŝ

, to w tak ogólnej formie, 

Ŝ

e nie dostrze

Ŝ

ecie podobie

ń

stwa -jak

ą

 rol

ę

 

powinni

ś

cie odegra

ć

 w rekonstrukcji powojennego 

ś

wiata. 

Jest bardzo mało prawdopodobne, by kto

ś

 z was mógł wywrze

ć

 bezpo

ś

redni wpływ na spraw

ę

 pokoju lub 

pomy

ś

lno

ś

ci Europy. B

ę

dziecie zaj

ę

ci raczej poszukiwaniem pracy, b

ę

dziecie zawierali mał

Ŝ

e

ń

stwa, 

gromadzili fakty. 
Mam zamiar uczyni

ć

 co

ś

 bardziej staromodnego, ni

Ŝ

 si

ę

 pewne spodziewali

ś

cie. Udziel

ę

 wam rady. Udziel

ę

 

wam ostrze

Ŝ

enia. Dam wam rad

ę

 i udziel

ę

 ostrze

Ŝ

enia dotycz

ą

cego spraw tak odwiecznych, 

Ŝ

e nikt nie 

okre

ś

la ich mianem „bie

Ŝą

cej sytuacji". 

ś

rodowiskach doszło ju

Ŝ

 do całkowitego pomieszania nas, je

ś

li nie do pełnej identyfikacji. Zacz

ą

łem rozumie

ć

stare przysłowie, 

Ŝ

e kto chce je

ść

 z diabłem z jednej miski potrzebuje długiej ły

Ŝ

ki. Je

ś

li chodzi o ciało, to 

byliby

ś

cie bardzo nietypowymi młodymi lud

ź

mi, gdyby

ś

cie nie wiedzieli o nim tyle samo, a nawet wi

ę

cej, ni

Ŝ

 

ja. S

ą

dz

ę

 jednak, 

Ŝ

e mam wam co

ś

 do powiedzenia na temat 

ś

wiata. 

Oczywi

ś

cie ka

Ŝ

dy wie przed czym taki moralista w 

ś

rednim wieku, jak ja, mo

Ŝ

e ostrzega

ć

 młodych. Na pewno

b

ę

dzie ich ostrzegał przed 

ś

wiatem, ciałem i szatanem. 

Na dzi

ś

 wystarczy je

ś

li zajm

ę

 si

ę

 tylko jednym z tej trójki. Od diabła powinienem trzyma

ć

 si

ę

 z daleka. 

W opinii publicznej kojarzy si

ę

 mnie z nim w stopniu wi

ę

kszym, ni

Ŝ

 bym sobie tego 

Ŝ

yczył - w niektórych  

DIABELSKI TOAST We fragmencie Wojny i pokoju Tołstoja, który wła

ś

nie przeczytałem, młody porucznik 

Borys Dubrecki odkrywa, 

Ŝ

e w armii rosyjskiej istniej

ą

 dwa odr

ę

bne systemy władzy czy hierarchie. Zasady 

jednego zostały wydrukowane w małej czerwonej ksi

ąŜ

eczce i ka

Ŝ

dy mógł je przeczyta

ć

Posiadały trwały i niezmienny charakter. Generał był zawsze wy

Ŝ

szy rang

ą

 od pułkownika, za

ś

 pułkownik od 

kapitana. Zasady drugiego systemu nie zostały nigdzie opublikowane. Nie była to jaka

ś

 tajemnicza wspólnota

oficerów, kieruj

ą

ca si

ę

 zasadami, o których powiedzianoby ci, gdyby

ś

 został do niej przyj

ę

ty. Do tego kr

ę

gu 

nigdy nie zostaniesz przyj

ę

ty wprost, w sposób formalny. 

Zaczniesz stopniowo odkrywa

ć

 jego istnienie (chocia

Ŝ

 nie b

ę

dziesz potrafił go zdefiniowa

ć

) i spostrzega

ć

Ŝ

znajdujesz si

ę

 na zewn

ą

trz niego; za

ś

 pó

ź

niej, by

ć

 mo

Ŝ

e, 

Ŝ

e znalazłe

ś

 si

ę

 ju

Ŝ

 w jego wn

ę

trzu. Posiada on 

własne sygnały, odpowiadaj

ą

ce wojskowym hasłom, lecz one równie

Ŝ

 s

ą

 spontaniczne i nieformalne. Własny

j

ę

zyk, posługiwanie si

ę

 przydomkami, aluzyjny sposób prowadzenia rozmowy to jego typowe wyró

Ŝ

niki. Nie 

Strona 8

background image

Lewis Clive Staples - Diabelski Toast

ma on jednak charakteru stałego. W przypadku niektórych osób trudno ustali

ć

 czy znajduj

ą

 si

ę

 w 

ś

rodku, czy 

na zewn

ą

trz. Oczywi

ś

cie, niektórzy ludzie s

ą

 wewn

ą

trz, inni za

ś

 wyra

ź

nie na zewn

ą

trz niego. Zawsze jednak 

kilka osób znajduje si

ę

 na granicy. Gdyby

ś

 po sze

ś

ciu miesi

ą

cach nieobecno

ś

ci powrócił do tego samego 

sztabu, brygady czy regimentu, a nawet do tego samego grona osób, mógłby

ś

 stwierdzi

ć

Ŝ

e nieformalna 

hierarchia uległa odwróceniu. Nie istnieje w niej co

ś

 takiego, jak formalne przyj

ę

cie czy formalne wykluczenie.

Ludzie s

ą

dz

ą

Ŝ

e znajduj

ą

 si

ę

 w jego wn

ę

trzu dopóki nie zostan

ą

 z niego wypchni

ę

ci lub dopóki nie pozwoli 

si

ę

 im na „wej

ś

cie", co jest zwykle 

ź

ródłem wielkiego zdziwienia tych, którzy naprawd

ę

 do niego nale

Ŝą

System ten nie posiada 

Ŝ

adnej stałej nazwy. Jedyn

ą

 pewn

ą

 rzecz

ą

 jest to, 

Ŝ

e ludzie b

ę

d

ą

cy wewn

ą

trz i na 

zewn

ą

trz niego ró

Ŝ

nie go Wewn

ę

trzny kr

ą

g okre

ś

laj

ą

. Patrz

ą

c od wewn

ą

trz mo

Ŝ

na go opisa

ć

, w prostych 

przypadkach, za pomoc

ą

 zwyczajnego wyliczenia: 

„Ja, ty i Tony". Kiedy odznacza si

ę

 on du

Ŝ

ym poczuciem bezpiecze

ń

stwa, za

ś

 grono członków jest 

stosunkowo stałe, okre

ś

laj

ą

 oni siebie mianem „my". Gdy za

ś

 musi zosta

ć

 nagle poszerzony, by sprosta

ć

 

konkretnemu wyzwaniu, jego członkowie okre

ś

laj

ą

 siebie mianem „wszystkich rozs

ą

dnych ludzi, którzy si

ę

 

tutaj znajduj

ą

". 

Je

ś

li znajdujesz si

ę

 na zewn

ą

trz i utraciłe

ś

 nadziej

ę

 dostania si

ę

 do 

ś

rodka, mo

Ŝ

esz okre

ś

la

ć

 go takimi 

słowami jak „banda", „oni", „Bili i jego ludzie", „klika" lub „wewn

ę

trzny kr

ą

g". Je

ś

li jeste

ś

 potencjalnym 

kandydatem do przyj

ę

cia w poczet jego członków, prawdopodobnie nie nazwiesz go 

Ŝ

adnym imieniem. 

Gdyby

ś

 rozmawiał o nim z innym człowiekiem znajduj

ą

cym si

ę

 na zewn

ą

trz, czułby

ś

 si

ę

 całkowicie mu obcy, 

za

ś

 wspomnienie o jego istnieniu człowiekowi, który znajduje si

ę

 wewn

ą

trz, i który mo

Ŝ

e pomóc ci dosta

ć

 si

ę

 

do 

ś

rodka (gdyby wasza rozmowa wypadła pomy

ś

lnie) byłoby szale

ń

stwem. 

Chocia

Ŝ

 mój opis nie jest doskonały, mam nadziej

ę

Ŝ

e wszyscy zrozumieli

ś

cie, co mam na my

ś

li. Oczywi

ś

cie

nie dlatego, 

Ŝ

e słu

Ŝ

yli

ś

cie w rosyjskiej armii, czy w jakiejkolwiek armii 

ś

wiata. Mimo to jestem pewny, 

Ŝ

mieli

ś

cie ju

Ŝ

 do czynienia ze zjawiskiem wewn

ę

trznego kr

ę

gu. 

Odkryli

ś

cie go z pewno

ś

ci

ą

 w waszym uniwersyteckim akademiku przed ko

ń

cem pierwszej sesji 

egzaminacyjnej. 
A gdy znale

ź

li

ś

cie si

ę

 w jego wn

ę

trzu pod koniec drugiego roku odkryli

ś

cie, 

Ŝ

e istniał w nim kolejny, jeszcze 

bardziej wewn

ę

trzny kr

ą

g, który z kolei był elementem skrajnym wielkiego kr

ę

gu uniwersyteckiego, którego 

satelitami były mniejsze kr

ę

gi rozsiane po akademikach. 

Mo

Ŝ

liwe, 

Ŝ

e kr

ą

g uniwersytecki stykał si

ę

 z kr

ę

giem absolwentów. 

W taki to sposób zacz

ę

li

ś

cie si

ę

 przedziera

ć

 przez kolejne warstwy cebuli. Zjawisko to wyst

ę

puje z pewno

ś

ci

ą

równie

Ŝ

 na waszym uniwersytecie. Chyba si

ę

 DIABELSKI TOAST nie pomyl

ę

 zakładaj

ą

c, i

Ŝ

 na tej sali 

znajduje si

ę

 kilka, niewidocznych dla mnie, kr

ę

gów? Mog

ę

 was zapewni

ć

Ŝ

e w ka

Ŝ

dym szpitalu, w ka

Ŝ

dej 

korporacji prawniczej nadaj

ą

cej przywileje obro

ń

cy s

ą

dowego, w ka

Ŝ

dej diecezji, szkole, firmie czy college'u 

do jakiego traficie istniej

ą

 takie wewn

ę

trzne kr

ę

gi - zjawisko, które Tołstoj okre

ś

la mianem drugiego, 

niepisanego systemu. 
Wszystko to jest raczej oczywiste. Ciekaw jestem, co powiecie o moim nast

ę

pnym wniosku. Jestem 

przekonany, 

Ŝ

e w pewnym okresie 

Ŝ

ycia m

ęŜ

czyzny, a w przypadku wielu od niemowl

ę

ctwa a

Ŝ

 po pó

ź

n

ą

 

staro

ść

, jednym z dominuj

ą

cych czynników jest pragnienie znajdowania si

ę

 wewn

ą

trz lokalnego kr

ę

gu i 

przera

Ŝ

enie na my

ś

l, 

Ŝ

e mo

Ŝ

na zosta

ć

 z niego wykluczonym. Pragnienie to, w jednej ze swych form, zostało 

wyczerpuj

ą

co opisane w literaturze. 

Mam na my

ś

li zjawisko snobizmu. Powie

ść

 wiktoria

ń

sk

ą

 zaludniaj

ą

 postacie, które wiedzione s

ą

 wył

ą

cznym 

pragnieniem dostania si

ę

 do wn

ę

trza jakiego

ś

 kr

ę

gu, jakiego

ś

 towarzystwa? Nale

Ŝ

y jednak pami

ę

ta

ć

Ŝ

„towarzystwo" rozumiane w tym znaczeniu jest zaledwie jednym z setek wewn

ę

trznych kr

ę

gów, za

ś

 snobizm 

tylko jedn

ą

 z postaci pragnienia dostania si

ę

 do 

ś

rodka. Ludzie, którzy s

ą

 wolni od snobizmu i z poczuciem 

własnej wy

Ŝ

szo

ś

ci czytaj

ą

 satyry na jego temat, mog

ą

 by

ć

 niszczeni przez to samo pragnienie w innej formie. 

Siła pragnienia dostania si

ę

 do zupełnie innego kr

ę

gu, czyni ich niewra

Ŝ

liwymi na pokusy wy

Ŝ

szego 

Ŝ

ycia. 

Zaproszenie od ksi

ęŜ

nej jest marnym pocieszeniem dla człowieka cierpi

ą

cego z powodu wykluczenia z 

jakiej

ś

 arystokratycznej czy komunistycznej koterii. Jeszcze inny nie chce przebywa

ć

 w wielkich, jasno 

o

ś

wietlonych salach, nie pragnie szampana, atmosfery skandalów ani presti

Ŝ

u gabinetu ministra. Wystarczy 

mu male

ń

kie poddasze czy pracownia, pochylone głowy przyjaciół, dym papierosów i cudowna 

ś

wiadomo

ść

Ŝ

e oni czterej, skuleni wokół piecyka, s

ą

 lud

ź

mi, którzy wiedz

ą

. Zwykle pra- Wewn

ę

trzny kr

ą

g gnienie to jest 

tak dobrze ukryte, 

Ŝ

e niemal nie zdajemy sobie sprawy z przyjemno

ś

ci spełnienia. M

ęŜ

czy

ź

ni tłumacz

ą

 si

ę

 

przed 

Ŝ

onami i przed sob

ą

Ŝ

e wcale nie chc

ą

 zostawa

ć

 do pó

ź

na w biurze (w szkole), by przygotowa

ć

 jak

ąś

 

wa

Ŝ

n

ą

 prac

ę

 - a jednak musz

ą

, poniewa

Ŝ

 s

ą

 jedynymi lud

ź

mi, którzy wiedz

ą

, jak j

ą

 nale

Ŝ

y wykona

ć

. Nie jest 

to do ko

ń

ca prawd

ą

. Stary Fatty Smithson, który bierze ci

ę

 na bok i szepcze do ucha: „Słuchaj, chcieliby

ś

my 

ci

ę

 jako

ś

 zaanga

Ŝ

owa

ć

 do tego egzaminu" lub „Charles i ja od razu wiedzieli

ś

my, 

Ŝ

e powiniene

ś

 znale

źć

 si

ę

 

w naszym komitecie" jest tak okropnie nudny. Okropnie nudny... 
o ile

Ŝ

 bardziej okropnym byłoby pozostanie na zewn

ą

trz! Strata sobotnich popołudni mo

Ŝ

e by

ć

 bardzo 

m

ę

cz

ą

ca i niezdrowa, lecz posiadanie wolnego weekendu tylko dlatego, 

Ŝ

e si

ę

 nie liczysz, jest czym

ś

 

znacznie gorszym. 
Freud uznałby to wszystko za sprytny wybieg pop

ę

du seksualnego. Jestem jednak ciekaw, czy, jak to mówi

ą

,

Strona 9

background image

Lewis Clive Staples - Diabelski Toast

but znajduje si

ę

 na wła

ś

ciwej nodze. Czy w czasach dominacji stosunków pozamał

Ŝ

e

ń

skich, wi

ę

cej 

dziewictwa utracono z powodu posłusze

ń

stwa Wenus, czy z powodu posłusze

ń

stwa pokusie nale

Ŝ

enia do 

jakiej

ś

 wewn

ę

trznej grupy. Oczywi

ś

cie, w czasach gdy stosunki pozamał

Ŝ

e

ń

skie s

ą

 modne, ludzie 

zachowuj

ą

cy czysto

ść

 s

ą

 outsiderami. Nie maj

ą

 poj

ę

cia o tym, czego do

ś

wiadczaj

ą

 inni. Nie zostali poddani 

inicjacji. W przypadku spraw mniej wa

Ŝ

nych liczba ludzi, którzy zapalili pierwszego papierosa lub pierwszy raz

si

ę

 upili z takiego powodu jest przypuszczalnie bardzo du

Ŝ

a. 

Musz

ę

 teraz wprowadzi

ć

 pewne wa

Ŝ

ne rozró

Ŝ

nienie. 

Nie uwa

Ŝ

am, 

Ŝ

e istnienie owych wewn

ę

trznych kr

ę

gów jest złe. Z pewno

ś

ci

ą

 jest to rzecz, której nie da si

ę

 

unikn

ąć

To, 

Ŝ

e pewne dyskusje musz

ą

 by

ć

 prowadzone w sposób poufny, nie jest równie

Ŝ

 czym

ś

 złym (samo w sobie

jest to rzecz

ą

 dobr

ą

), 

Ŝ

e mi

ę

dzy lud

ź

mi, którzy blisko ze sob

ą

 współpracuj

ą

 tworz

ą

 si

ę

 osobiste przyja

ź

nie. 

Poza DIABELSKI TOAST tym mo

Ŝ

e si

ę

 okaza

ć

 niemo

Ŝ

liwe, by oficjalna struktura organizacji w pełni 

odpowiadała jej faktycznemu funkcjonowaniu. 
Gdyby najm

ą

drzejsi i najbardziej dynamiczni ludzie zawsze zajmowali najwy

Ŝ

sze stanowiska, obydwa 

systemy odpowiadałyby sobie dokładnie; jednak poniewa

Ŝ

 zwykle tak si

ę

 nie dzieje, na najwy

Ŝ

szych 

stanowiskach cz

ę

sto znajduj

ą

 si

ę

 ludzie ograniczeni, za

ś

 na ni

Ŝ

szych stanowiskach wa

Ŝ

niejsi ni

Ŝ

 mogłaby na 

to wskazywa

ć

 ich pozycja i miejsce w hierarchii. Chocia

Ŝ

 zjawisko to ma charakter konieczny, wcale nie musi 

by

ć

 złe. 

Jednak pragnienie, które ci

ą

gnie nas do wn

ę

trza jakiego

ś

 kr

ę

gu to ju

Ŝ

 całkiem inna sprawa. Jaka

ś

 rzecz 

mo

Ŝ

e by

ć

 sama w sobie moralnie oboj

ę

tna, a mimo to jej pragnienie mo

Ŝ

e by

ć

 niebezpieczne. Byron napisał: 

Słodkie jest dziedzictwo, słodk

ą

 rzecz

ą

 jest nieoczekiwana 

ś

mier

ć

 starszej damy. 

Spokojna 

ś

mier

ć

 pobo

Ŝ

nej krewnej, znajduj

ą

cej si

ę

 w podeszłym wieku, nie jest rzecz

ą

 zł

ą

. Jednak 

pragnienie jej 

ś

mierci, do

ś

wiadczane przez spadkobierców, nie jest wła

ś

ciwe, za

ś

 prawo z cał

ą

 surowo

ś

ci

ą

 

traktuje wszelkie, nawet najdelikatniejsze próby przyspieszenia jej odej

ś

cia. Podobnie jest w przypadku 

wewn

ę

trznych kr

ę

gów i naszych pragnie

ń

 z nimi zwi

ą

zanych. Zjawisko to ma charakter nieunikniony, jest 

niewinnym rysem 

Ŝ

ycia, chocia

Ŝ

 trudno go uzna

ć

 za pi

ę

kny. Jak jednak nale

Ŝ

y ocenia

ć

 nasze pragnienie 

dostania si

ę

 do ich wn

ę

trza, ból, gdy zostaniemy z nich wykluczeni, i przyjemno

ść

, któr

ą

 odczuwamy gdy w 

nich si

ę

 znajdziemy? 

Nie mam prawa zakłada

ć

, w jakim stopniu ka

Ŝ

dy z was pójdzie na kompromis. Nie mog

ę

 przyjmowa

ć

Ŝ

zaniedbali

ś

cie i porzucili

ś

cie przyjaciół, których naprawd

ę

 kochali

ś

cie, i którzy mogli wam wystarczy

ć

 na całe 

Ŝ

ycie, by zdoby

ć

 przyja

źń

 tych, którzy wydawali si

ę

 wam wa

Ŝ

niejsi, bardziej tajemniczy. Nie wolno mi pyta

ć

czy Wewn

ę

trzny kr

ą

g kiedykolwiek czerpali

ś

cie ukryt

ą

 rado

ść

 z poczucia samotno

ś

ci i upokorzenia ludzi 

znajduj

ą

cych si

ę

 na zewn

ą

trz, podczas gdy wy sami znajdowali

ś

cie si

ę

 w 

ś

rodku. 

Nie mog

ę

 snu

ć

 przypuszcze

ń

Ŝ

e rozmawiali

ś

cie z innym członkiem wewn

ę

trznego kr

ę

gu w obecno

ś

ci 

outsidera, tylko po to, by wzbudzi

ć

 w nim zazdro

ść

. Nie mog

ę

 równie

Ŝ

 zakłada

ć

Ŝ

e sposoby, za pomoc

ą

 

których pozyskali

ś

cie sobie członków wewn

ę

trznego kr

ę

gu były zawsze godne podziwu. Zadam tylko jedno 

pytanie - b

ę

dzie to oczywi

ś

cie pytanie retoryczne, na które nie oczekuj

ę

 odpowiedzi. 

Czy pragnienie znajdowania si

ę

 po wła

ś

ciwej stronie niewidzialnej linii skłoniło was kiedykolwiek do zrobienia 

czy powiedzenia czego

ś

, czego 

Ŝ

ałowaliby

ś

cie podczas bezsennej nocy? Je

ś

li tak si

ę

 nie stało to mieli

ś

Obiecałem jednak, 

Ŝ

e udziel

ę

 wam rady, za

ś

 rada powinna dotyczy

ć

 przyszło

ś

ci, nie za

ś

 przeszło

ś

ci. 

Zwróciłem wam uwag

ę

 na przeszło

ść

 jedynie po to, by obudzi

ć

 w was 

ś

wiadomo

ść

 tego, co jest, według 

mnie, istot

ą

 ludzkiego 

Ŝ

ycia. Nie wierz

ę

 w to, 

Ŝ

e motywy ekonomiczne lub seksualne tłumacz

ą

 wszystkie 

wydarzenia zachodz

ą

ce w tym, co my morali

ś

ci nazywamy 

ś

wiatem. Nawet je

ś

li dodacie do tego czynnik 

ambicji to s

ą

dz

ę

Ŝ

e obraz i tak pozostanie niekompletny. Pragnienie ezoteryczno

ś

ci1, ch

ęć

 znajdowania si

ę

 

ś

rodku, przybiera wiele form, które trudno czasami rozpozna

ć

 jako ambicj

ę

. Bez w

ą

tpienia mamy nadziej

ę

 

na wymierne zyski z ka

Ŝ

dego wewn

ę

trznego kr

ę

gu, jaki penetrujemy: władzy, pieni

ę

dzy, wolno

ś

ci łamania 

zasad, unikania rutynowych obowi

ą

zków, rozlu

ź

nienia dyscypliny. Wszystkie te rzeczy nas jednak nie 

zadowol

ą

 je

ś

li oprócz nich nie do

ś

wiadczymy wspaniałego uczucia sekretnej intymno

ś

ci. Wygodnie jest 

wiedzie

ć

Ŝ

e nie trzeba si

ę

 obawia

ć

 oficjalnej nagany ze cie wi

ę

cej szcz

ęś

cia od innych. 

1 Ezoteryczny z gr. esóterikós = wewn

ę

trzny, zamkni

ę

ty, tajemniczy, niedost

ę

pny dla ogółu (przyp. red.).

strony zwierzchnika, poniewa

Ŝ

 jest nim stary Percy, kolega nale

Ŝą

cy do naszego wewn

ę

trznego kr

ę

gu. Nie 

uznajemy jednak intymno

ś

ci za warto

ść

 jedynie ze wzgl

ę

du na wygod

ę

; w równym stopniu cenimy wygod

ę

 

jako dowód za

Ŝ

yło

ś

ci i intymno

ś

ci. 

Głównym celem mojego wyst

ą

pienia jest przekonanie was, 

Ŝ

e pragnienie znajdowania si

ę

 w wewn

ę

trznym 

kr

ę

gu jest jednym z głównych czynników kieruj

ą

cych ludzkimi działaniami. Jest ono jedn

ą

 z sił, które tworz

ą

 

znany nam 

ś

wiat - całe to kł

ę

bowisko zmaga

ń

, współzawodnictwa, pomieszania, przekupstwa, rozczarowania

i uprzedze

ń

 - tego mo

Ŝ

ecie by

ć

 zupełnie pewni. Je

ś

li nie podejmiecie odpowiednich 

ś

rodków 

zapobiegawczych, pragnienie to stanie si

ę

 jedn

ą

 z głównych sił działaj

ą

cych w waszym 

Ŝ

yciu - od dnia, w 

którym rozpoczniecie prac

ę

 a

Ŝ

 do dnia, w którym b

ę

dziecie ju

Ŝ

 za starzy, by na czymkolwiek wam zale

Ŝ

ało. 

Stanie si

ę

 to w sposób naturalny - 

Ŝ

ycie samo was do tego doprowadzi. Ka

Ŝ

dy inny styl 

Ŝ

ycia, b

ę

d

ą

cy 

rezultatem 

ś

wiadomego wyboru, wymaga stałego podejmowania wysiłków. Je

ś

li nic w tej sprawie nie 

Strona 10

background image

Lewis Clive Staples - Diabelski Toast

uczynicie, je

ś

li b

ę

dziecie si

ę

 unosi

ć

 z pr

ą

dem, staniecie si

ę

 niewolnikami „wewn

ę

trznych kr

ę

gów". Nie 

oznacza to, 

Ŝ

e odniesiecie sukces, cho

ć

 i tak mo

Ŝ

e si

ę

 sta

ć

. Niezale

Ŝ

nie jednak od tego, czy nigdy nie 

dostaniecie si

ę

 do jego wn

ę

trza, czy te

Ŝ

 b

ę

dziecie si

ę

 zwyci

ę

sko przedziera

ć

 do kolejnych warstw, b

ę

dziecie 

poddani działaniu tej siły. 
Mam nadziej

ę

Ŝ

e dałem wam wystarczaj

ą

co wyra

ź

nie do zrozumienia, 

Ŝ

e byłoby lepiej dla was, aby

ś

cie 

takimi lud

ź

mi nie byli. By

ć

 mo

Ŝ

e niczego jeszcze w tej sprawie nie postanowili

ś

cie i jeste

ś

cie otwarci na ró

Ŝ

ne

pytania. Dlatego wska

Ŝę

 dwa powody, by my

ś

le

ć

 podobnie, jak ja. 

DIABELSKI TOAST S

ą

dz

ę

Ŝ

e byłoby rzecz

ą

 uprzejm

ą

 i wspaniałomy

ś

ln

ą

 z mojej strony zało

Ŝ

enie (a tak

Ŝ

rzecz

ą

 rozs

ą

dn

ą

, bior

ą

c pod uwag

ę

 wasz wiek), i

Ŝ

 

Ŝ

aden z was nie jest jesz- Wewn

ę

trzny kr

ą

g cze łotrem. Z 

drugiej strony, wnioskuj

ą

c na podstawie prawa 

ś

redniej (nie wypowiadam si

ę

 tutaj na temat tzw. 

wolnej woli), jest niemal pewne, 

Ŝ

e przynajmniej dwóch lub trzech z was stanie si

ę

 w przyszło

ś

ci lud

ź

mi tego 

rodzaju. 
Na tej sali musi by

ć

 do

ść

 materiału na tak

ą

 liczb

ę

 pozbawionych skrupułów, zdradliwych, nie potrafi

ą

cych 

współczu

ć

 egoistów. Nadal mo

Ŝ

ecie dokona

ć

 wyboru. 

Mam nadziej

ę

Ŝ

e nie zrozumiecie moich surowych słów jako wyrazu braku szacunku dla charakteru, który 

obecnie posiadacie. Moje proroctwo jest nast

ę

puj

ą

ce. W przypadku dziewi

ęć

dziesi

ę

ciu procent obecnych 

tutaj osób decyzja, która w konsekwencji doprowadzi

ć

 mo

Ŝ

e do znikczemnienia, nie b

ę

dzie miała 

dramatycznego charakteru. 
Niemal na pewno nie pojawi

ą

 si

ę

 w waszym 

Ŝ

yciu ludzie 

ź

li do szpiku ko

ś

ci, staraj

ą

cy si

ę

 was pozyska

ć

 

gro

ź

b

ą

 albo przekupstwem. Wybory te pojawi

ą

 si

ę

 gdy b

ę

dziecie s

ą

czyli drinka czy pili fili

Ŝ

ank

ę

 kawy, zjawi

ą

 

si

ę

 ukryte pod pozorem trywialno

ś

ci, ukryte mi

ę

dzy 

Ŝ

artami. 

Słowa stawiaj

ą

ce was przed decyzj

ą

 wyboru padn

ą

 z ust m

ęŜ

czyzny lub kobiety, których niedawno 

poznali

ś

cie (i których mieli

ś

cie nadziej

ę

 lepiej pozna

ć

) w chwili, gdy za wszelk

ą

 cen

ę

 b

ę

dziecie si

ę

 starali nie 

okaza

ć

 si

ę

 lud

ź

mi pozbawionymi ogłady, naiwniakami czy fanatykami. 

Poczujecie, 

Ŝ

e co

ś

 jest nie tak, 

Ŝ

e co

ś

 jest sprzeczne z formalnymi zasadami gry „fair". Pogr

ąŜ

ony w 

niewiedzy i romantycznych ideałach ogół zupełnie tego nie pojmie. Nie zauwa

Ŝą

 tego nawet inni 

profesjonali

ś

ci, spoza waszego kr

ę

gu zawodowego. A gdyby nawet zauwa

Ŝ

ali, to nie zadadz

ą

 sobie trudu, by 

zastanawia

ć

 si

ę

 czy narzeka

ć

 z powodu czego

ś

 tak mało wa

Ŝ

nego. B

ę

dzie to co

ś

, o czym wasz nowy 

przyjaciel powie „my zawsze robimy" - gdy usłyszycie słowo „my" b

ę

dziecie si

ę

 z całych sił powstrzymywali, by

nie wybuchn

ąć

 rado

ś

ci

ą

W ten sposób zostaniecie wci

ą

gni

ę

ci do 

ś

rodka (zakładaj

ą

c, 

Ŝ

e tak si

ę

 rzeczywi

ś

cie stanie), nie z pragnienia 

zysku czy unikni

ę

cia trudno

ś

ci, lecz dlatego, 

Ŝ

e wasze usta DIABELSKI TOAST znajdowały si

ę

 tak blisko 

kraw

ę

dzi pucharu, i

Ŝ

 nie mogli

ś

cie znie

ść

 my

ś

li o powrocie do zimnego, zewn

ę

trznego 

ś

wiata. Byłoby rzecz

ą

 

okropn

ą

 zobaczy

ć

 jak twarz przyjaciela - serdeczna, pełna zaufania, szlachetnie uduchowiona - nagle staje 

si

ę

 pełna chłodu i pogardy, ujrze

ć

Ŝ

e pomimo stara

ń

, nie przyj

ę

to ci

ę

 do wewn

ę

trznego kr

ę

gu i 

Ŝ

e zostałe

ś

 

odrzucony. Pó

ź

niej, za tydzie

ń

 lub dwa, gdy znajdziecie si

ę

 ju

Ŝ

 w jego wn

ę

trzu, odejdziecie od 

obowi

ą

zuj

ą

cych zasad troszeczk

ę

 dalej, za rok jeszcze dalej. Wszystko to b

ę

dzie si

ę

 odbywało w jak 

najrado

ś

niejszej, w jak najbardziej przyjaznej atmosferze. 

Wszystko to mo

Ŝ

e si

ę

 sko

ń

czy

ć

 katastrof

ą

, skandalem lub popełnieniem przest

ę

pstwa; równie dobrze jednak

mo

Ŝ

e doprowadzi

ć

 do zarobienia milionów, uzyskania godno

ś

ci para i zaszczytem rozdawania nagród w 

waszej starej szkole. B

ę

dziecie jednak łotrami. 

Taki jest zatem pierwszy powód. Ze wszystkich ludzkich nami

ę

tno

ś

ci pragnienie dostania si

ę

 do 

wewn

ę

trznego kr

ę

gu najskuteczniej skłania człowieka, który nie jest jeszcze wielkim łotrem, do czynienia 

bardzo złych rzeczy. 
Powód drugi jest nast

ę

puj

ą

cy. Kara wymierzona Danaidom w Tartarze, polegaj

ą

ca na napełnianiu wod

ą

 

beczki z przedziurawionym dnem, jest symbolem nie jednego, lecz wszystkich grzechów. Jest to 
najwa

Ŝ

niejsza cecha ka

Ŝ

dego perwersyjnego pragnienia, które zabiega o uzyskanie czego

ś

, czego nigdy nie 

b

ę

dzie posiada

ć

Pragnienie znalezienia si

ę

 wewn

ą

trz niewidzialnego kr

ę

gu doskonale ilustruje t

ę

 zasad

ę

. Tak długo, jak długo

b

ę

dzie wami rz

ą

dzi

ć

, nigdy nie otrzymacie tego, czego pragniecie. Je

ś

li b

ę

dziecie si

ę

 starali obra

ć

 ze skóry 

cebul

ę

, odkryjecie, 

Ŝ

e nic z niej nie pozostało. Dopóki nie przezwyci

ęŜ

ycie l

ę

ku, 

Ŝ

e zostaniecie uznani za 

outsidera, pozostaniecie nim. 
Gdy si

ę

 nad tym zastanowicie, wszystko stanie si

ę

 proste. 

Je

ś

li pragniecie wej

ść

 do jakiego

ś

 wewn

ę

trznego Wewn

ę

trzny kr

ą

g kr

ę

gu z wa

Ŝ

nego powodu - np. je

ś

li 

pragniecie wst

ą

pi

ć

 do jakiego

ś

 towarzystwa muzycznego, poniewa

Ŝ

 naprawd

ę

 kochacie muzyk

ę

 - da wam to 

mo

Ŝ

liwo

ść

 uzyskania satysfakcji. By

ć

 mo

Ŝ

e zaczniecie gra

ć

 w kwartecie i b

ę

dzie wam to sprawia

ć

 rado

ść

Je

ś

li jednak pragniecie wył

ą

cznie sławy i rozgłosu, przyjemno

ść

, której do

ś

wiadczycie, b

ę

dzie krótkotrwała. 

Wewn

ę

trzny kr

ą

g, ogl

ą

dany od 

ś

rodka, nie mo

Ŝ

e posiada

ć

 takiego uroku, jakim jest otoczony, gdy 

obserwujemy go z zewn

ą

trz. Ju

Ŝ

 sam fakt przyj

ę

cia powoduje, 

Ŝ

e traci ono swój magiczny urok. 

Kiedy przeminie pierwszy czar nowo

ś

ci, członkowie wewn

ę

trznego kr

ę

gu przestan

ą

 by

ć

 bardziej interesuj

ą

cy 

od waszych dawnych przyjaciół. Dlaczego mieliby by

ć

 bardziej interesuj

ą

cy? Nie szukali

ś

cie przecie

Ŝ

 

Strona 11

background image

Lewis Clive Staples - Diabelski Toast

szlachetno

ś

ci, oddania, radosnego humoru, nauki i m

ą

dro

ś

ci - tych rzeczy, które mog

ą

 przynie

ść

 prawdziwe 

zadowolenie. 
Pragn

ę

li

ś

cie jedynie znale

źć

 si

ę

 „w 

ś

rodku". A przyjemno

ść

 ta ze swej natury jest nietrwała. Gdy rutyna 

spowoduje, 

Ŝ

e znudz

ą

 ci si

ę

 twoi nowi koledzy, zaczniesz si

ę

 rozgl

ą

da

ć

 za kolejnym kr

ę

giem. Wierzchołek 

t

ę

czy b

ę

dzie jednak ci

ą

gle przed tob

ą

. Stary kr

ą

g b

ę

dzie teraz jedynie szarym tłem kr

ę

gów nowych, do 

których b

ę

dziesz chciał wkroczy

ć

Po jakim

ś

 czasie odkryjesz, dlaczego trudno jest do nich wej

ść

. Gdy sam znajdziesz si

ę

 w 

ś

rodku, b

ę

dziesz 

si

ę

 starał utrudni

ć

 dostanie si

ę

 do wn

ę

trza tym, którzy pozostali na zewn

ą

trz - podobnie jak kiedy

ś

 utrudniano

je tobie. To naturalne. W ka

Ŝ

dej zdrowej grupie ludzi, która powstała w imi

ę

 jakiego

ś

 dobrego celu, 

wykluczenia innych maj

ą

 w pewnym sensie charakter przypadkowy. 

Trzej czy czterej ludzie, którzy trzymaj

ą

 si

ę

 razem z powodu wykonywanej przez siebie pracy, eliminuj

ą

 

innych, poniewa

Ŝ

 wystarczy jej tylko dla nich lub inni nie potrafi

ą

 jej dobrze wykona

ć

. Małe towarzystwo 

muzyczne, do którego nale

Ŝ

ysz, ogranicza liczb

ę

 swych członków, poniewa

Ŝ

 sala, w której si

ę

 zbieraj

ą

, ma 

okre

ś

lon

ą

  wała si

ę

 po niewła

ś

ciwej stronie. Wykluczenie nie jest zatem rzecz

ą

 przypadkow

ą

: nale

Ŝ

y do istoty

wewn

ę

trznego kr

ę

gu. 

Pragnienie dostania si

ę

 do wewn

ę

trznego kr

ę

gu złamie wam serce, je

ś

li go sobie nie podporz

ą

dkujecie. 

Je

ś

li to jednak uczynicie, pojawi

ą

 si

ę

 zdumiewaj

ą

ce rezultaty. 

Je

ś

li w ramach godzin pracy uczynicie prac

ę

 swoim celem, odkryjecie, 

Ŝ

e nale

Ŝ

ycie do jedynego kr

ę

gu, który 

w waszym zawodzie naprawd

ę

 si

ę

 liczy. Staniecie si

ę

 prawdziwymi profesjonalistami i inni prawdziwi 

profesjonali

ś

ci b

ę

d

ą

 o tym wiedzieli. Grono prawdziwych profesjonalistów w 

Ŝ

adnej mierze nie b

ę

dzie si

ę

 

pokrywało z jakim

ś

 wewn

ę

trznym kr

ę

giem czy z grup

ą

 tzw. 

wa

Ŝ

nych ludzi, których trzeba zna

ć

. Nie b

ę

dzie miało ono takiego wpływu na polityk

ę

 personaln

ą

; nie b

ę

dzie 

te

Ŝ

 w takim stopniu walczyło z opini

ą

 publiczn

ą

 o prawa okre

ś

lonej grupy zawodowej. Z drugiej strony nie 

b

ę

dzie ono wywoływało okresowych skandali i okrzyków sprzeciwu, jakie rodzi istnienie wewn

ę

trznego kr

ę

gu.

Ludzie ci b

ę

d

ą

 jednak wykonywali prac

ę

, z powodu której ich profesja istnieje (nie mo

Ŝ

e tego zapewni

ć

 

Ŝ

adna

reklama) 
i na dłu

Ŝ

sz

ą

 met

ę

 to od nich wła

ś

nie b

ę

dzie zale

Ŝ

ało, jakim szacunkiem jest ona otaczana. A je

ś

li w wolnym 

czasie b

ę

dziesz przebywa

ć

 z lud

ź

mi, których lubisz, ponownie odkryjesz, 

Ŝ

e nie

ś

wiadomie dotarłe

ś

 do 

prawdziwego wn

ę

trza - 

Ŝ

e znalazłe

ś

 si

ę

 w centrum czego

ś

, co obserwowane z zewn

ą

trz, wygl

ą

da dokładnie 

tak, jak wewn

ę

trzny kr

ą

g. Ró

Ŝ

nica polega jednak na tym, 

Ŝ

e ów sekretny charakter wspólnoty jest teraz 

przypadkowy, 

Ŝ

e wykluczenie innych jest jedynie produktem ubocznym, i 

Ŝ

e pokusa ezoteryczno

ś

ci nie 

skłoniła nikogo do wej

ś

cia - tworzy j

ą

 bowiem jedynie czterech czy pi

ę

ciu luDIABELSKI TOAST wielko

ść

Jednak ka

Ŝ

dy wewn

ę

trzny kr

ą

g swe istnienie zawdzi

ę

cza wykluczeniu. Gdyby na zewn

ą

trz nie było ludzi, nie 

byłoby to zabawne. Niewidzialna linia nie miałaby 

Ŝ

adnego znaczenia, gdyby wi

ę

kszo

ść

 ludzi znajdo- 

Wewn

ę

trzny kr

ą

g dzi, którzy lubi

ą

 si

ę

 spotyka

ć

 i wspólnie robi

ć

 to, co sprawia im przyjemno

ść

. To jest 

przyja

źń

. Arystoteles zaliczał j

ą

 do cnót. To wła

ś

nie przyja

źń

 dostarcza połowy szcz

ęś

cia do

ś

wiadczanego na

tym 

ś

wiecie - czego nie da wam 

Ŝ

aden wewn

ę

trzny kr

ą

g. 

Z Biblii mo

Ŝ

emy dowiedzie

ć

 si

ę

Ŝ

e ci, którzy prosz

ą

, otrzymuj

ą

. To prawda w wielu znaczeniach, których 

teraz nie mog

ę

 omawia

ć

. Jednak wiele prawdy kryje si

ę

 te

Ŝ

 w uczniowskiej zasadzie „ci, którzy prosz

ą

, nie 

otrzymaj

ą

". 

Dla młodego człowieka, wkraczaj

ą

cego w dorosłe 

Ŝ

ycie, 

ś

wiat wydaje si

ę

 pełen „wewn

ę

trznych kr

ę

gów" - 

pełnych intymnych, za

Ŝ

yłych zwi

ą

zków - i pragn

ą

 oni dosta

ć

 si

ę

 do ich wn

ę

trza. Je

ś

li jednak posłuchaj

ą

 tego 

pragnienia, nie dotr

ą

 do 

Ŝ

adnego „wn

ę

trza", które byłoby warte ich d

ąŜ

enia. Prawdziwa droga wiedzie w 

zupełnie inn

ą

 stron

ę

. Przypomina ona dom w Alicji po drugiej stronie lustra. 

ODCZYT WYGŁOSZONY W KING'S COLLEGE, LONDYN, 1944 

Strona 12