background image

Karen Young .Jeszcze jedna szansa.  

 

STRESZCZENIE: 

Julie odesz³a od Alexa, nie mog¹c znieœæ niechêci teœciowej i braku zaufania mê¿a. 

Kariera zawodowa wype³ni³a jej ¿yciow¹ pustkê. 

Szybko awansowa³a i sta³a siê cenionym pracownikiem. Niestety, z³oœliwy los sp³ata³ jej figla - na 
jednym ze spotkañ zawodowych natknê³a siê na by³ego mê¿a...  

 

 

   

ROZDZIA£ PIERWSZY 

 

Julie Dunaway bezskutecznie usi³owa³a trafiæ kluczem do zamka. W lewej rêce z trudem trzyma³a  wie 
wypchane po brzegi torby z z¹.kupami. Za plecami us³ysza³a czyjeœ kroki. 

. - Zdajesz sobie sprawê, ¿e dochodzi siódma? 

- W' g³osie Ann Lawson, przyjació³ki i s¹siadki, zabrzmia³a wyraŸna przygana. ' - Czeœæ, Ann. 

Julie zerknê³a przez ramiê, a jedna z toreb zachwi¹.³a siê niebezpiecznie. Ann z³apa³a j¹ w ostatniej 
chwili. Julie chwyci³a mocniej drug¹, ale upuœci³a klucz. Ann zauwa¿y³a go pierwsza i przysunê³a stop¹. 

- Musia³am wst¹piæ do sklepu. Dlatego wracam póŸniej ni¿ zwykle. Wpadniesz do mnie na kawê? 

- Julie przepuœci³a przed sob¹ Ann i wesz³a za ni¹ do mieszkania. Kopniêciem zamknê³a drzwi. 

- Wiem, ¿e siê powtarzam, ale powiem ci to jeszcze raz. .Musisz zwolniæ tempo. Za ciê¿ko pracujesz   . 

skarci³a j¹ Ann. - Ruszy³a w stronê wnêki s³u¿¹cej za kuchniê. Postawi³a torbê na blacie i odwróci³a siê do 
Julie. - Nawet w weekendy nie pozwalasz sobie na ¿adne rozrywki. - Na piegowatej twarzy Ann malowa³ 
-siê autentyczny niepokój. - Uwa¿aj, moja droga, bo któregoœ dnia padniesz z przemêczenia i 
niedopieszczenia. , Julie zachichota³a. Ann nie zamierza³a jej obraziæ. 

Po prostu wyra¿a³a w ten sposób swoj¹ szczer¹ troskê. 

- Rozumiem twoje intencje, Ann, ale praca sprawia mi przyjemnoœæ. Poza tym mam wra¿enie, ¿e  

 

background image

 

 

  

 

  

 

w firmie nie dzieje siê najlepiej. Dlatego chcê pomóc panu Petersowi. - Julie spowa¿nia³a. Przypomnia³a 
sobie swoje pierwsze tygodnie w Peters-WintonEngineering. - Du¿o mu zawdziêczam. Dosta³am 
przecie¿ tê posadê, chocia¿ brakowa³o mi kwalifikacji. 

Ann skrzywi³a siê lekko. Stwierdzenie Julie nie trafi³o jej do przekonania. 

- Sama wiesz, ¿e dajesz z siebie wiêcej ni¿ powinnaœ. Pan Peters oczekuje od ciebie zawodowej 
lojalnoœci i oœmiu godzin dziennie, a nie dziesiêciu lub wiêcej. Zaczynasz wpadaæ w przesadê. 

W s³owach Ann by³o du¿o racji. Mimo to bursztynowe oczy Julie gli³y siê lekko, gdy na chwilê wróci³a 
myœlami do biura. Jej szef chodzi³ z zasêpion¹ min¹. Coœ go niepokoi³o, chocia¿ stara³ siê tego nie 
okazywaæ. . . 

Odwróci³a siê do przyjació³ki. 

- Oczywiœcie, masz racjê. Nie powinnam siê a¿ tak anga¿owaæ w swoj¹ pracê. Ale jestem pewna, ¿e pan 
Peters martwi siê problemami przedsiêbiorstwa. Nie orientujê siê tylko, o co chodzi. 

Ann Iillasnê³a wspó³czuj¹co jêzykiem i zaczê³a wyjmowaæ zakupy. 

- Mo¿liwe, ¿e ma jakieœ k³opoty. Nie przypuszczam jednak, aby zwróci³ siê o pomoc do ciebie. 
Dysponuje przecie¿ zespo³em bardziej doœwiadczonych pracowników. Wiêc jeœli chcesz mojej rady - 
kontynuowa³a z uœmiechem ...: to siê a¿ tak nie przejmuj. Zostaw sprawy biznesu biznesmenom. 

Biznesmeni. Julie nie nale¿a³a do ich krêgu. Nie dotar³a jeszcze na ten szczebel kariery i chyba tego 
wcale nie pragnê³a. Lubi³a swoje zajêcie, które ca³kiem j¹ poch³ania³o. Franka Petersa zna³a od dawna. 
By³ przyjacielem jej ojca i od trzydziestu lat w³aœcicielem Peters-Winton Engineering. Traktowa³ Julie 
niemal jak córkê. Pomóg³ jej bez wahania, gdy przed dwóma laty znalaz³a siê w trudnym po³o¿eniu. Nie 

 

  

 

    

background image

 

zawiod³a go. Szybko wci¹gnê³a siê w nowe obowi¹zki. 

 dowodni³a, ¿e jest, bystra i potrafi pracowaæ wydajrue. Spêdza³a w b Urze du¿o czasu i z ³atwoœci¹ 
wyczuwa³a panuj¹ce tam nastroje. Dlatego ostatnio nab a³a podejrzeñ, ¿e nie wszystko jest tak, jak byæ 
pOWInno., . 

Ale rzeczywiœcie nie ma sensu zaprz¹taæ sobie tym g³owy, uzn a. J œli firma wymaga, na przyk³ad, 
wprowadzerua ZDllan w systemie zarz¹dzania,· to pan Peters mo¿e skorzystaæ z pomocy specjalistów. 
Wielu zn omityc  konsultantów oferowa³o w tej dziedzinie swoJe us³ugi. Na przyk³ad... Julie potrz¹snê³a 
g³ow¹ jakby chcia³a odpêdziæ od siebie te natrêtne myœli: 

Zaczyna³y bowiem zmierzaæ w niew³aœciwym kierunku. .Z  ws lk¹  nê u a³a unikn¹æ bol  nych 
wspomruen; NIe zamIerza³a Jeszcze raz wpasc w tê sam¹ pu³apkê. Peters-Winton Engineering poradzi 
sobie bez jej œwiat³ych sugestii. 

Z wysi³kiem skupi³a uwagê na tym, co mówi³a Ann. 

- Postanowi³am, ¿e spêdzimy u nich te dwa dni. 

Ty odpoczniesz, pospacerujesz po lesie. Lubisz takie piesze wêdrówki. A ja dajê s³owo, ¿e ¿aden ch³opak 
nie bêdzie ci siê naprzykrza³. - Przerwa³a na moment potok wymowy. - Julie! Ty mnie chyba w ogóle nie 
s³yszysz? 

- Wybacz. - Julie uœmiechnê³a siê przepraszaj¹co. 

- Trochê siê zagapi³am. - W³o¿y³a do szafki paczkê makaronu i zamknê³a drzwiczki. Ann patrzy³a na ni¹ z 
rezygnacj¹. - Teraz ca³a zamieniam siê w s³uch. Na co próbowa³aœ mnie namówiæ? 

Ann wymownie wznios³a oczy do nieba i zaczê³a od pocz¹tku. . ' - Halsteadowie zaprosili nas na weekend 
do ich  omku nad jeziorem - wyjaœnia³a cierpliwie. - Tam Jest po prost  bosko. Jak zobaczysz ten pejza¿, 
od razu zapomrusz o pracy w zakurzonym œródmieœciu.  

 

 

 

  

 

  

 

background image

Towarzystwo te¿ chyba ciê zadowoli. Bêd¹ tylko oni z dwojgiem dzieci, Jim i ja. Nikogo wiêcej. Powiedz, 
¿e pojedzieœz. 

- Dobrze - obieca³a natychmiast, a Ann spojrza³a na ni¹ zaskoczona. 

- Jestem prawie rozczarowana - mruknê³a. - Ju¿ sobie przygotowa³am niezbite argumenty, a tu nie ma 
siê z kim k³óciæ. 

- Wobec tego czas na kawê - oœwiadczy³a Julie. 

W³¹czy³a ekspres i siêgnê³a po fili¿anki. . 

Ann usiad³a na wysokim barowyln sto³ku i z przyjemnoœci¹ przygl¹da³a siê przyjació³ce. Julie -by³a wy- .. 

soka i smuk³a. Gêste w³osy o z³ocistym odcieniu miodu opada³y miêkkimi falami na ramiona. Wowalnej 
buzi dominowa³y wielkie oczy w kolorze przejrzystego bursztynu. Wysoko sklepione koœci policzkowe 
gwarantowa³y zachowanie wspania³ej urody jeszcze przez d³ugie lata. Pe³ne, miêkko wykrojone usta 
sprawia³y, ¿e Julie wygl¹da³a delikatnie i kobieco. Mog³a mieæ adoratorów na pêczki i prowadziæ 
osza³amiaj¹ce ¿ycie towarzyskie. Ajednak, od kiedy rzuci³a siê w wir. 

pracy, reszta œwiata przesta³a dla Julie istnieæ. Zupe³nie jakby ta dziewczyna nie mia³a ¿adnych emocji 
ani têsknot, które kipi¹ w innych kobietach, pomyœla³a Ann. Nie w¹tpi³a, ¿e w przesz³oœci przykre 
doœwiadczenia zrani³y Julie do g³êbi. ' Julie nala³a aromatyczny napój i przysunê³a Ann pojemnik z 
cukrem. Nie zauwa¿y³a jej zatroskanego spojrzenia. 

- Wiesz, Ann, sama dosz³am do wniosku, ¿e trzeba oderwaæ siê od tej harówki chocia¿ w sobotê i w 
niedzielê. - W zamyœleniu poci¹gnê³a ³yk kawy. - Rzeczywiœcie, zachowujê siê jak robot. Wstajê, gnam 
do biura, wracam póŸnym wieczorem. Dzieñ w dzieñ to samo - obowi¹¿ki i nic wiêcej. Czegoœ chyba w 
tym wszystkim brakuje. Musi byæ jeszcze coœ... - Na twarzy Julie pojawi³ siê przelotnie wyraz bólu. 
Wargi 

 

.nrsZCZE JEDNA SZANSA 

 

jej zadr¿a³y. Ostatnio cOraz czêœciej czu³a gorycz i ¿al. 

Gdyby tylko... ' Wyprostowa³a siê gwa³townie. Otworzy³a pude³ko z herbatnikami i poczêstowa³a Aim, 
która obserwowa³a j¹ uwa¿nie. Julie zawsze usi³owa³a zaj¹æ czymœ rêce, gdy zaczyna³y j¹ atakowaæ 
myœli w rodzaju  co .by by³o, gdyby... . Wdziera³y siê w jej œwiadomoœæ, choæ usi³owa³a do tego nie 
dopuœciæ. Mo¿e potrzebowa³a tego weekendu u Halsteadów. Mo¿e w relaksowej atmosferze zdo³a 
uporz¹dkowaæ sprzeczne uczucia, które ni¹ miota³y. Dwa lata temu podjê³a przecie¿ decyzjê. 
Postanowi³a wtedy rozpocz¹æ nowe ¿ycie. Powinna wiêc poszerzyæ swój ma³y œwiat, bywaæ miêdzy 

background image

ludŸmi. Dosyæ samotnoœci, uzna³a, skutecznie odsuwaj¹c od siebie przykre rozwa¿ania: Siad³a 
naprzeciw Ann i zaczê³a s³uchaæ jej paplamny. 

 

Nastêpnego dnia, w pi¹tek, obudzi³a siê póŸniej ni¿ zwykle. Z niechêci¹ spojrza³a na zegarek. Znów siê 
zepsu³. Ju¿ dawno zamierza³a oddaæ go do naprawy. 

Alarm czasem nie dzia³a³. W³aœnie tak jak dziœ. 

Julie wyskoczy³a .z ³ó¿ka i pogna³a do ³azienki. 

Szybko umy³a twarz i zêby. Robi¹c delikatny makija¿, uk³ada³a w myœli kolejnoœæ spraw biurowych, 
które musia³a za³atwiæ. Poœpiesznie ubra³a siê w br¹zowy kostium oraz kremow¹ bluzkê i wybieg³a z 
mieszkania. . 

Silnik jej ma³ego samochodu na szczêœcie zapali³ od razu. Uzna³a, ¿e jeœli nie utknie w korku, to spóŸni 
siê do pracy najwy¿ej dziesiêæ lub piêtnaœcie minut. 

Wyjecha³a z przeznaczonego dla mieszkañców bloku parkingu i ruszy³a do œródmieœcia Bostonu. 

. Podczas jazdy z roztargnieniem zerka³a na strzeliste zarysy wie¿owców. Miasto, jak zwykle, emanowa³o 
specyficznym urokiem. By³o jedn¹ z najstarszych i najbardziej stymuluj¹cych amerykañskich 

 

  

 

 

 

 

   

 

  

 

metropolii. Julie czêsto mia³a sobie za z³e, ¿e obecnie poœwiêca zbyt ma³o czasu na zwiedzanie licznych 
zabytków. A przecie¿ nie tak dawno z zachwytem odkrywa³a coraz to nowe atrakcje, które oferowa³ 
Boston i jego okolice. Ale wtedy... ' D³ugo t³amszone uczucia domaga³y siê uwolnienia. 

background image

Julie nie by³a pewna,· czy tym razem potrafi powstrzymaæ falê s³odko-gorzkich wspomnieñ, które znów 
zaczyna³y j¹ ogarniaæ. W³¹czy³a radio, aby je rozproszyæ. Dzia³a³o chyba w zmowie z jej przewrotn¹ 
wyobraŸni¹, poniewa¿ z g³oœnika natychmiast pop³ynê³y' sentymentalne tony piosenki ,;;racy byliœmy . 

Oczy Julie wype³ni³y siê ³zami. Co siê ze mn¹, u licha, dzieje, pomyœla³a gniewnie. Przecie¿ tamte 
prze¿ycia . to ju¿ przesz³oœæ. 

Zdecydowanym ruchem pokrêci³a ga³k¹, aby zmieniæ stacjê. G³os spikera, czytaj¹cego aktualne 
wiadomoœci, zast¹pi³ melodiê, która odezwa³a siê nie w porê. Julie uspokoi³a siê trochê. Z ulg¹ 
podjecha³a przed . budynek Peters- Winton Engineering. Zaparkowa³a auto i wbieg³a po kilku schodkach 
do holu. 

- Dzieñ dobry - przywita³a: j¹ w sekretariacie drobna rudow³osa Candy. - Zerwa³a siê z krzes³a i' siêgnê³a 
po dzbanek. - Wiem, czego potrzebujesz. 

Julie powiesi³a na wieszaku p³aszcz i z wdziêcznoœci¹ wziê³a fili¿ankê. Przez chwilê rozkoszowa³a siê , 
smakiem gor¹cego napoju. . 

.   Dziêki, Candy. To fakt, ¿e uwielbiam rano mocn¹ ·kawê, ale muszê ograniczyæ iloœæ kofeiny. 

,-- Urwa³a, ¿eby poci¹gn¹æ kolejny ³yk i doda³a ¿artobliwie: '- Ale· spróbujê zerwaæ z tym na³ogiem 
dopiero od jutra. . 

Rozeœmia³y siê obie. Julie otworzy³a drzwi z wywieszk¹  Julie Dunaway - administracja  i wesz³a do 
swojego pokoju. Usiad³a za biurkiem i zaczê³a przegl¹daæ le¿¹ce na blacie dokumenty. 

Po kilku minutach zajrza³a Candy. 

 

  

 

   

 

- Julie, nie zd¹¿y³am ci powiedzieæ. Pan Peters chce, ¿ebyœ jak najszybciej do niego przysz³a. O dziesi¹tej 
ma jakieœ spotkanie i przedtem musi z tob¹ coœ omówiæ. 

Julie Zmarszczy³a brwi. Zastanawia³a siê, czy powinna wiedzieæ, kogo oczekuje szef. Chyba nie, uzna³a 
po krótkim namyœle. 

- Dobrze, Candy, zaraz idê. - Od³o¿y³a plik papierów i wsta³a. - Ta ocena projektu jest prawie skoñczona. 
Mog³abyœ wszystko. przepisaæ na maszynie? 

Sekretarka-z uœmiechem skinê³a g³ow¹. 

background image

- Oczywiœcie. Ju¿ siê nawet 'za to wziê³am. Bêdzie gotowe do po³udnia, o ile nie zdarzy siê jakieœ 
nieszczêœcie. . 

Dobrze im siê razem pracowa³o. £¹czy³y je kole¿eñskie stosunki, lecz Candy podziwia³a Julie i okazywa³a 
jej du¿o .szacunku. W ci¹gu prawie dwóch lat Julie g³êboko zaanga¿owa³a siêw sprawy Peters-Winton. W 
rezultacje szybko awansowa³a z pozycji sekretarki pana Petersa na stanowisko kierowniczki dzia³u 
administracyjnego. Poœwiêca³a swoim obowi¹zkom wiêcej czasu. i energii ,ni¿ inni. Candy wydawa³o siê 
czasem, ¿e Julie w ogóle nie ma ¿ycia prywatnego. 

Liczy³a siê dla niej tylko praca. 

Zgodnie z poleceniem szefa, Julie uda³a siê do jego gabinetu. Zapuka³a i s³ysz¹c przyt³umion¹ odpowiedŸ 
wesz³a do œrodka. . 

  Dzieñ dobry, Julie. - Frank Peten spojrza³ z sympati¹ na swoj¹ ulubion¹ pracownicê. -' Wygl¹dasz jak 
zawsze œlicznie. - Usi¹dŸ.   Wskaza³ rêk¹ obity ciemn¹ skór¹ fotel. - Nie wiem, czy zau,!aŸy³aœ - zacz¹³ - ¿e 
wzrost kosztów i k³opoty kadrowe wp³ynê³y ostatnio na znaczne 'obni¿enie zysków, Próbowa³em jakoœ 
ratowaæ sytuacjê, -ale bez wiêkszego rezultatu. Chyba siê starzejê i moje metody zarz¹dzania s¹ za ma³o 
nowoczesne. Dlatego staj¹ siê nieefektywne. - Urwa³. Przez chwilê bawi³ siê le¿¹cym na biurku 
d³ugopisem, jakby szuka³ odpowiednich s³ów.  

 

 

 

   

 

  

 

Julie poczu³a nag³e uk³ucie strachu. Utkwi³a zaniepokojone spojrzenie w twarzy pana Petersa, który 
podj¹³ przerwany w¹tek. 

- Jak ju¿ powiedzia³em, nie uda³o mi siê samodzielnie wiele zdzia³aæ. Otrzyma³em jednak ofertê od 
pewnej firmy konsultingowej. Zajmuje siê ona rozwi¹zywaniem takich problemów, jakie nas gnêbi¹· 
Przeprowadzi³em ju¿ wstêpne rozmowy z jej przedstawicielami. S¹dz¹, ¿e potrafi¹ nam pomóc. 

. - T o brzmi optymistycznie - przyzna³a, choæ nie ca³kiem roZumia³a, o 'czym mówi³. - Oczywiœcie 
zawsze mo¿e pan liczyæ na moj¹ wspó³pracê· - Doskonale, poniewa¿ w³aœnie zamierza³em prosiæ ciê o 
przys³ugê. - Pan Peters zawiesi³ g³os i patrzy³ na ni¹ wyczekuj¹co. . 

Julie milcza³a. 

background image

- Kiedy ci l zie tutaj siê zjawi¹ - wyjaœni³ - zechc¹ uzyskaæ szczegó³owe informacje dotycz¹ce 
funkcjonowaniaprzedsiêbiorstwa, kadry, aktualnych kontraktów i tak dalej. Bêd¹ równie¿ potrzebowaæ 
kogoœ, kto wprowadzi ich w nasze sprawy. Ty najlepiej nadajesz siê do roli takiego przewodnika. 
Jesteœ.moj¹ by³¹ sekretark¹, a o ?ecnie kierowniczk¹ administracji. Od podszewki znasz Peters- Winton 
Engineering. Dlatego mam nadziejê, ¿e zgodzisz siê asystowaæ panu Brandtowi. 

Jej umys³ nie od razu przyj¹³ do wiadomoœci sens tej proœby. Pod czaszk¹ dŸwiêcza³o tylko nazwisko 
Brandt. Julie prze³knê³a nerwowo œlinê, bo w ¿o³¹dku œcisnê³  j¹ nieprzyjemnie. Opanowa³a siê si³¹ woli 
i skupi³a uwagê na dalszych s³owach Franka Petersa. - Oczekujê jego przybycia lada chwila. Chcê, ¿ebyœ 
pozna³a go jako pierwsza z naszego zespo³u, poniew  . 

bêdzie codziennie pracowa³ razem z tob¹. Szcze  mówi¹c, on sam prosi³, aby we wszystko wprowadZI³ go 
szef pionu administracyjnego. Kierownicy innych . dzia³ów ¿ostali uprzedzeni o ca³ej operacji, ale mog¹ 

 

  

 

   

 

siê spotkaæ z panem Brandtem i jego ludŸmi trochê póŸniej. Planujê nawet w tym celu ma³e przyjêcie 
dzisiaj wieczorem. - NajwyraŸniej nie zauwa¿y³, ¿e Julie patrzy na niego wstrz¹œniêta.' Odezwa³ siê 
brzêczyk interkomu. Pan Peters wyda³ sekretarce stosowne polecenia i wsta³ zza biurka, aby przywitaæ 
goœcia: Z rosn¹cym przera¿eniem Julie. 

odwróci³a siê w stronê drzwi. 

Mê¿czyzna, który wszed³ do gabinetu, zupe³nie siê nie zmieni³. By³ taki, jakim .Julie . go zapamiêta³a. 

W³adczy i dominuj¹cy, W. popielatym 'garniturze, nieskazitelnie bia³ej koszuli i pr¹¿kowanym krawacie 
wygl¹da³ na biznesmena w ka¿dym calu. Na biznesmena, który odnosi wy³¹cznie sukcesy. Przy ciemnych 
w³osach i wyrazistych rysach, opalonej na br¹z twarzy, szare oczy wydawa³y siê zaskakuj¹co jasne. Pan 
Peters z szerokim uœmiechem uœcisn¹³ mu d³oñ. 

Julie mia³a w g³owie kompletny zamêt. Podnios³a wzrok i odczu³a nag³y wstrz¹s, gdy napotka³a zimne 
spojrzenie swego mê¿a. 

. - Julie. - G³os pracodawcy z trudem wdar³ siê w jej chaotyczne myœli. - Z przyjemnoœci¹ chcia³bym ci 
przedstawiæ Alexa Brandta, który jest naszym konsultantem i prawdziwym asem w dziedzinie 
zar¿¹dzania. Alex zamierza pchn¹æ nasz¹ firmê na w³aœciwe tory! - Odwróci³ siê do Alexa. - A to jest Julie 
Dunaway, mój Piêtaszek w spódnicy i kiierowniczka administracji w jednej osobie. Jej wiedza na temat 
przedsiêbiorstwa oka¿e siê dla ciebie bezcenna. - Spojrza³ z dum¹ na swoj¹ pracownicê. Czeka³, aby 

background image

wreszcie siê odezwa³a. ' Nie potrafI³a wykrztusiæ ani s³owa. Gapi³a siê têpo na Alexll, który uprzejmie 
wycedzi³ s³owa powitania. Niczym nie okaza³, ¿e j¹ zna, chocia¿ od dwóch i pó³ roku by³a jego ¿on¹. 

- Julie Dunaway - powtórzy³ i tylko ona zauwa¿y³a, ¿e wymówi³ jej nazwisko z lekkim naciskiem.  

 

 

 

   

 

JESzczi JEDNA SZANSA 

 

Zdo³a³a jakoœ wstaæ z fotela, ale nogi siê pod ni¹ ugina³y. . 

- Mi³o mi pana poznaæ, panie Br¹ndt - wyj¹ka³a. 

- Nie mia³a pojêcia, czy ich wzajemne stosunlP powinny zostaæ ujawnione. A mo¿e Alex ca³kiem 
wyeliminowa³ j¹ ze swego ¿ycia? Mo¿e wola³ uznaæ, ¿e ich ma³¿eñstwo nigdy nie istnia³o? 

Drgnê³a, gdy ciep³¹ rêk¹ uj¹³ jej d³oñ. Uœcisk by³' krótki, lecz boleœnie mocny. 

Pan Peters promienia³. Napiêcie Julie zupe³nie usz³o jego uwagi. 

- Zostawiê was teraz, ¿ebyœcie ustalili zasady wspó³pracy. -Spojrza³ na Julie. - Powiedzia³em Alexowi, ¿e 
bêdziesz do jego dyspozycji. - Poprowadzi³ ich do sali konferencyjnej. - Proszê bardzo, rozgoœæcie siê. 
Gdybyœ czegoœ potrzebowa³, Alex, to Julie jest nasz¹ czarodziejk¹. Potrafi za³atwiæ wszystko - 
zapewni³. - Dlatego siê cieszê, ¿e w³aœnie ona siê tob¹ zajmie. - Skin¹³ im g³ow¹ i wyszed³, zamykaj¹c za 
sob¹ drzwi. Zapanowa³a lodowata -cisza. 

- Co ty tutaj robisz? - syknê³a Julie. 

Patrzy³ na ni¹ z zadowolon¹ min¹· - Kiepska z ciebie czarodziejka, skoro zadajesz takie pytania.  e ci 
odpowiem. Zosta³em wynajêt:y; M  sprawdzic, dlaczego ta fIrma przesta³a przynosic zyski. 

- Nie udawaj g³upiego - parsknê³a zniecierpliwiona. - Korci³o j¹, ¿eby daæ mu w ucho i zetrzeæ z tej 
opalonej twarzy irytuj¹c¹ pewnoŒÆ siebie. 

Zawsze tak siê miêdzy nimi uk³ada³o. Niezliczone k³ótnie by³y równie gwa³towne, jak ³¹cz¹ca ich 
namiêtnoœæ. Tylko m¹¿ potrafI³ doprowadziæ Julie do takiej œlepej furii. Zaœ Alex szybko reagowa³ 
gniewem na - jak mawia³ - nieuzasadnionenapady z³ego humoru Julie. W rezultacie ich krótkotrwa³y 
zwi¹zek nale¿a³ ,do kategorii burzliwych. 

background image

- Po co przyszed³eœ, Alex? Masz w swoim biurze œwietnych pracowników. Mog³eœ tu przys³aæ tuzin 

 

  

 

   

 

specjalistów. - Julie z najwiêkszym wysi³kiem próbowa³a zapanowaæ nad dr¿eniem g³osu. T o 
nieoczekiwane spotkanie ca³kiem wytr¹ci³o j¹ z równowagi. Za ¿adne skarby nie chcia³a, aby Alex zda³ 
sobie z tego sprawê. Przez ostatnie dwa lata stara³a siê nie myœleæ o swoim nieudanym ma³¿eñstwie. 
Nauczy³a siê panowaæ nad wspomnieniami. Za ka¿dym razem, gdy siê adzywa³y, stanowczo odsuwa³a 
je na bok. Nie czu³a wtedy zupe³nie nic. Jakby jej §.erce zosta³o zamro¿one, a ona sama zaciekle 
usi³owa³a od nowa u³o¿yæ w³asne ¿ycie i raz na zawsze zapomnieæ o Aleksie. Lecz teraz, na jego widok, 
powróci³y dawne uczucia i obawy. 

Zaatakowa³y j¹ ze zdwojon¹ si³¹. 

Powoli wci¹gnê³a w p³uca du¿y haust powietrza. 

- No dobrze - powiedzia³a sucho. - Mamy pracowaæ razem, wiêc nie traæmy czasu. Od czego chcesz 
zacz¹æ? 

Alex przygl¹da³ siê lekko zmru¿onymi oczami jej zarumienionej twarzy. Julie wydawa³o siê, ¿e 
bezb³êdnie wyczuwa³ targaj¹ce ni¹ emocje. Odnios³a nawet wra¿enie, ¿e jest zadowolony z jej 
wzburzenia. Postanowi³a wzi¹æ siê w garœæ. . 

...:. Czekam - przynagli³a. - Przecie¿ ty wydajesz rozkazy! . 

Nie zareagowa³. Opiera³ siê leniwie o blat sto³u i patrzy³ na ni¹ w milczeniu.   od szarymi spO iniami 
rysowa³y siê wyraŸriie je cn:pocne uda. Julie wbrew samej sobie  pomyœla³a O\!yD J, jak wygl¹da³ bez 
ubrania.  Mia³ piêkne cia³o.  rokie, wspaniale umiêœnione ramiona kontrastowa³y z w¹sk¹ tali.¹ i 
biodrami... Z  przera¿eniem skonstatowa³a, ¿e zaczyna ponosiæ j¹ wyobraŸnia. By³ to oczywisty ,rezultat 
pr¿ebywania w pobli¿u Alexa. Jego obecnoœæ stawa³a siê po prostu niebezpieczna. Julie 
zdecydowanym krokiem ruszy³a do drzwi. Musi uciec od tego cz³owieka. Znale•Æ siê jak najdalej od 
niego. Chwyci³a za klamkê·  

 

 

 

background image

   

 

  

 

Nie zd¹¿y³a otworzyæ drzwi. Silne palce unieruchomi³y przegub jej rêki w karc¹cym uœcisku. Julie 
zobaczy³a twarz Alexa tu¿ obok swojej. O wiele za blisko. 

- Stój, ty idiotko! - sykn¹³ jej prosto w ucho. 

- Gdzie pêdzisz? Zamierzasz siê skompromitowaæ? Co powiesz Petersowi? Zdziwi siê, ¿e zupe³nie obcy 
facet... - w jego g³osie zabrzmia³a gorycz, gdy' wymawia³ dwa ostatnie s³owa - tak bardzo ciê wystraszy³. 

- Zabierz rêce! - zawo³a³a, usi³uj¹c siê wyswobodziæ. - Nienawidzê ciê! Nie zniosê d³u¿ej twojego 
widoku! 

Uwolni³ jej d³oñ, ale natychmiast przytrzyma³ moc. no za ramiona. 

- Na mi³oœæ bosk¹, Julie! Uspokój siê! S¹dzisz, ¿e chcê ciê tll zgwa³ciæ? Piêæ metrów od gabinetu twego 
szefa? - Puœci³ j¹ tak niespodziewanie, ¿e niemal straci³a równowagê. Energicznie odsun¹³ jedno ze 
stoj¹cych wokó³ sto³u krzese³ i usiad³, wyci¹gaj¹c przed siebie d³ugie nogi. Wyj¹³ z wewnêtrznej kieszeni 
marynarki. paczkê papierosów. W³o¿y³ jednego miêdzy wargi i pstrykn¹³ zapalniczk¹. Zaci¹gn¹³ siê 
g³êboko. 

Julie obserwowa³a go niepewnie. Nie wiedzia³a, czego siê po nim spodziêwaæ. Napiêcie, panuj¹ce ·w 
pokoju, przyprawi³o j¹ o skurcz ¿o³¹dka. Na miêkkich nogach podesz³a do ma³ego stolika z ekspresem i 
nala³a sobie kawy. Z przyjemnoœci¹ wziê³a ciep³¹ fili¿ankê w obie d³onie: Popija³a napój ma³ymi 
³yczkami, usi³uj¹c jednoczeœnie opanowaæ zdenerwowanie i znaleŸæ jakieœ wyjœcie z tej 
beznadziejnej 'sytuacji. . 

- Ca³kiem nieŸle. - Alex rozeœmia³ siê ponuro. 

- Dziesiêæ minut razem i ju¿ skoczyliœmy sobie do gard³a. Jak za dawnych czasów. 

- Wcale nie prosi³am, ¿ebyœ tu przyszed³ - mruknê³a.,-  hyba .si  w.tych okoliczn œcia h nie  
podziewa³es, ze przyjmê Clê z otwartymt ramionamI? 

 

  

 

   

background image

 

.,... W ¿ad ych okolicznoœciach nie spodziewa³bym siê, po tobie takiej wylewnoœci - warkn¹³. - Na 
szczêœcie i tak ju¿ nie bêdziesz mia³a do niej okazji. 

A teraz siadaj i s³uchaj. Nie jestem tutaj po to, aby siê z tob¹ k³óciæ. Twoich humorów mam dosyæ do 
koñca ¿ycia. Wystarczaj¹co da³aœ mi siê we znaki. 

Julie poczu³a bolesne uk³ucie.. Alex wci¹¿ potrafi³ j¹ zraniæ. Nie mog³a dopuœciæ, aby kiedykolwiek siê o 
tym dowiedzia³.   . 

- Czemu wiêc zawdziêczamy wizytê wielkiego, Alex  Brand  ? - Usi³owa³a ironi¹ zari a kowaæ swoj¹ 
nIepewnosc. ' Alex westchn¹³ ciê¿ko. 

- To ca³kiem proste. - Patrzy³ jej prosto w oczy, ale Julie nie potrafi³a nic wyczytaæ z jego' ch³odnego 
spojrzenia. - Mam do wykonania robotê, a Peters ciebie wyznaczy³ do pomocy. Podobno znasz dobrze tê 
firmê i udzielisz mi wszelkich niezbêdnych informacjL - Pog³adzi³ d³oni¹ ciemne sprê¿yste w osy, które 
natychmiast i tak u³o¿y³y siê po swojemu. 

-Fakt, ¿e prywatnie siê nie zgadzamy, nie powinien odgrywaæ ¿adnej roli. Ufam w twoje zawodowe 
umiejêtnoœci i potrzebujê lojalnej wspó³pracy. - Urwa³ na moment, ale nie spuszcza³ jej z oka. - 
Mo¿emy zaczynaæ? 

julie wsta³a z krzes³a. . 

- Napijesz siê? - spyta³a przez ramiê. -'-Siêgnê³a po dzbane . ,Zaczê³a n¹ ewa,æ kawê, nie czekaj¹c na 
odpowledz.·- . .'  . -'- A wiêc? - ponagli³ z niecierpliwoœci¹ w g³osie. 

- Sam wiesz, ¿e 'muszê siê do ciebie dostosowaæ - powiedzia³a cicho. - Postawi³a przed nim na blacie 
fili¿ankê. - Co ciê interesuje? 

- Chcia³bym otrzymaæ listê personelu i zakres obowi¹zków ka¿dego pracownika. - Alex natychmiast 
przedzierzgn¹³ siê w dynamicznego konsultanta. 

- A tak¿e raporty na temat poszczególnych kontraktów 

 

 

 

 

   

 

background image

  

 

- zarówno. tych w taku, jak i.zrealizo.wanych. Zamierzasz so.bie to. wszystko. zapisa:æczy walisz 
o.bci¹¿aæ pamiêæ? 

Julie zerknê³a na niego. po.dejrzliwie, lecz pytanie nie zawiera³o. z³aœliwaœci. Alex by³ w pracy 
perfekcjo.nist¹ i zale¿a³o. mu na tym, aby jego. palecenia zasta³y dak³adnie wyko.nane. Nie zaprz¹ta³ 
so.bie g³o.wy gwa³to.wn¹ sprzeczk¹, jakby w o.góle nie mia³a o.na miejsca. Julie przez chwilê gapi³a siê 
na niego. 

w milczeniu. 

- Rzeczywiœcie - mruknê³a. - Przyniosê kartkê i d³ugo.pis, ¿eby zro.biæ natatki o.raz tro.chê materia³ów, 
które m·o.g¹ ciê zaintereso.waæ. Zaraz wracam. 

Pracowali bez przerwy a¿ do. po.³udnia. Facho.wo.œæ Alexa wywar³a na Julie o.gro.mne wra¿enie. W 
ci¹gu kilku gadzin zd¹¿y³ siê zapo.znaæ ze struktur¹ o.rganizacyjn¹ Peters- Wintan, . kierunkami pro.dukcji 
i wynikami fmanso.wymi. Zadawa³ wiele szczegó³o.wych pytañ i o.czekiwa³ precyzyjnych adpowiedzi. 

Julie z absurdalnym zadQwo.leniem zauwa¿y³a,. ¿e   Alex jest usatysfakcjo.no.wany jej wyjaœnieniami. 
Kilka razy wydawa³o. siê jej nawet, ¿e zasko.czy³a go. 

swo.j¹ wszechstro.nn¹ wiedz¹ o. przedsiêbio.rstwie. 

Jakby zgodnie z niepisan¹ umo.w¹, o.bo.je unikali jakichko.lwiek wzmianek na tematy asabiste. Julie· 
zastanawi³a siê przelatnie, co. porabia³ w ci¹gu o.statnich dwóch lat, lecz teraz nie by³o. czasu, aby o. 
tym myœleæ. Alex wymaga³ ad swajej asystentki niepo.dzielnej uwagi. Obowi¹zki zawo.do.we zawsze 
o.dgrywa³y zasadnicz¹ ro.lê w jego. ¿yciu. W ko.ñcu sta³y- siê najwa¿niejsze. Julie zgo.rycz¹ 
przypo.mnia³a so.bie tamte dni. Ona przesta³a siê wtedy liczyæ. 

Lunch zjad³a na szczêœCie tylko. w to.warzystwie Candy. Po. powro.cie do. biura zasta³a po.no.wnie 
wezwana do. gabinetu szefa. Nawido.k Alexa spiê³a siê wewnêtrznie, o.czekuj¹c ko.lejnej sesji w sali 
ko.nferencyjnej. 

 

  

 

   

 

background image

- Witaj, Julie.Alex twierdzi, ¿e wasza wspó³praca uk³ada siê doskanale. Po.do.bno. twarzycie zgrany duet. 
Szczerze mówi¹c, wcale mnie to. nie dziwi - przyzna³ z zadawaleniem pan Peters. 

Alex i ja twarzymy zgrany duet, powtórzy³a w myœli. Œmiechu warte. . 

- Alex chce œci¹gn¹æ tutaj kilku swaich . ludzi - ko.ntynuo.wa³ pan Peters. - Dlatego. zapianawa³em na 
wieczór wspóln¹ ko.lacjê u mnie w damu; Mam nadziejê, ¿e przyjdziesz. A adpaniedzia³ku przyst¹pimy 
do.·pracy pe³n¹ par¹. 

- Dziêkujê za zapro.szenie, 'prószê pana - zaczê³a niepewnie. - Stara³a siê, aby jej g³o.s nie Zdradza³ 
o.baw, które ni¹ targa³y. - Ale ju¿ o.bieca³am przyjacio.³o.m, ¿e spêd¿ê ten weekend razem z nimi. 
Mieliœmy pajechaæ zaraz po. pracy. - Paczu³a nieuzasadniane paczucie winy z pawadu swajej o.dmowy. 
Musia³a jednak o.graniczyæ kantakty z Alexem do. niezbêdnego. 

minimum. Z niepokojem patrzy³a na o.bu mê¿czyzn. 

Alex przybra³ znudzo.n¹ minê. N atamiast pan Peters nie kry³ rozczaro.wania. 

- JUlie, wiesz, ¿e nigdy nie pro.si³bym ciê o rezygnacjê z asabistych planów, gdyby niecho.dzi³o. o. Co.œ 
naprawdê pawa¿nego. - pawiedzia³. - Dzisiejsze spotkanie nie patrwa d³ugo.. Masz na to. maje s³awo.. 
Alex s¹dzi, ¿e nasze kantakty bêd¹ bardziej o.wo.cne, jeœli wczeœniej paznamy jego. zespó³ na 
rieutralnymgruncie. I ja mu wierzê, jest przecie¿ eks em! - zako.ñczy³ pan Peters. 

Julie o.brzuci³a  eks a  razgniewanym spo.jrzeniem. Z o.czu Alexa nic jednak nie wyczyta³a. Przygl¹da³ siê 
jej ca³kiem o.bo.jêtnie. 

- Jeœli panna Dunaway ma takie wa¿ne sprawy, to. 

nie walno. nam ich rujno.waæ - wycedzi³. - Chyba musimy siê o.bejœæ bez twajego. ko.o.rdynato.ra; 
Frank. 

Wielka szko.da. 

Oto. ca³y Alex, pamyœla³a z przek¹sem. Zawsze usi³o.wa³ pastawiæ na swaim. I wci¹¿ wiedzia³, jak j¹  

 

 

 

   

 

  

 

background image

sprowokowaæ. Tym razem, w dwóch niewinnych zdaniach, potraft³ zasugerowaæ, ¿e rozrywkowy 
weekend jest przejawem egoiZlllu, skoro pracodawca prosi o przys³ugê. 

Nie zamierza³a poddaæ siê zbyt szybko. . 

- Z uwagi na znaczenie proje tu, panie Brandt - odezwa³a siê, starannie dobieraj¹c s³owa - spróbujê 
prze³o¿yæ swój wyjazd, jeœli pan uwa¿a, ¿e moja obecnoœæ jest dziœ absolutnie niezbêdna. 
Chcia³abym choæ trochê przyczyniæ' siê do sukcesu pañskiej misji w Peters-Winton - doda³a s³odko. 

Ta tunda nale¿a³a do niej. Alex skin¹³ lekko g³ow¹·   Julie nie w¹tpi³a jednak, ¿e m¹¿ odp³aci jej przy 
najbli¿szej okazji. Œwiadczy³ o tym dobitnie b³ysk w jego oku. .' . 

- To bardzo uprzejmie z twojej strony -przyzna³ pan Peters. - Gdyby inni pracownicy wykazywali tyle 
zaanga¿owania, nasze przedsiêbiorstwo mo¿e nie wpad³oby w takie tarapaty. - Odwróci³ siê do Alexa. 

- Mówi³eœ, ¿e nie bêdziesz ju¿ potrzebowa³ Julie. Nie ma wiêc sensu d³u¿ej jej zatrzymywaæ. 

Zd¹¿y³a podejœæ do drzwi, gdy g³os Alexa osadzi³ j¹ na miejscu. 

- Och, panno Dunaway - odezwa³ siê aksamitnym tonem. - Mo¿e wpadnê po pani¹, jad¹c do Franka? 

Otworzy³a usta, ¿eby stanowczo zaprotestowaæ, ale pan Peters j¹ uprzedzi³: 

- Œwietny pomys³ - powiedzia³ z nie, ukrywanym entuzjaZlllem, choæ na twarzy Julie malowa³o siê 
oburzenie. - W tej chwili mia³a ochotê udusiæ Alexa. 

- Przyznam, ¿e czujê siê trochê odpowiedzialny za tê m³od¹ damê - kontynuowa³, uœmiechaj¹c siê do 
niej z sympati¹. - A poniewa¿ nasza propozycja pokrzy¿owa³a Julie weekendowe plany, wiêc zapewnijmy 
jej przynajmniej wygodny dojazd. Jazda wieczorqn po mieœcie bywa czasem niebezpieczna. 

 

 . 

 

   

 

- To zupe³nie zbytec¿ne - zaPewni³a. - Jeszcze tego brak?wa³o, aby wsiad³a do limuzyny Alexa! Zerknê³a 
na ,mego. Z rozbawieniem czeka³ ,na jej s³owa, najwyraŸniej ciekaw, jak wybrnie z tej sytuacji.   Czêsto 
je¿d¿ê samochodem pJ  zmroku i nigdy nie miewam ¿adnych problemów. N  pewno dam 'sobie radê i 
tym razem - próbowa³a siê 'ppieraæ. 

- Ale¿, moja droga - przerwa³ jej pan Peters. - Nie mogê pozwoliG, abyœ siê mepotrzebnie nara¿a³a. 

background image

Skapitulowa³a i wyrazi³a zgodê. Wiedzia³a, ¿e dalszy opór wyda siê panu Petersowi dziwny, a tak¿e 
megrzeczny. 

- No to ustalone - stwierdzi³ krótko Alex; - Ob-o rzuci³a go przenikliwym spojrzeniem, ale' nie zauwa¿y³a 
na jego twarzy cienia satysfakcji. Przeciwnie, Alex patrzy³ na ni¹ podejrzanie obojêtnym wzrokiem. Julie 
odnios³¹ przelotne wra¿enie; ¿e ni¹ manipulowano. Odwróci³a siê na piêcie i wysz³a z gabinetu. 

Z ulg¹ posz³a, do swego pokoju. Usiad³a przy biurku i za zê³a aIlalizowaædzisiejsze wydarzenia. 

Nigdy by siê nie spodziew¹.³a, ,¿e zostanie ZIlluszona do wspó³pracy z w³asnyci mê¿ein. To po prostu 
zadziwiaj¹ce, uzna³a. By³a niemal sk³onna uwierzyæ, ¿e drêcz¹cy j¹ ostatnio niepokój j wspomnienia 
jakimœ magicznym sposobem sprowadzi³y Alexa do Peters-Winton. Ich drogi znów siê skrzy¿owa³y. 
Dlaczego nie wyst¹pi³a wczeœniej o rozwód? Dziêki temu uwolni³aby siê od cz³owieka, którym gardzi³a, 
lecz który .wci¹¿  zia³a³ na ni¹  le.strukeyjnie i potrafi³ bolesme zrame. n . Wsta³a i podesz³a do okna--Nie 
widzia³a ruchliwej ulicy. Wbrew w³asnej Woli powróci³a myœlami do przesz³oœci.  

 

 

 

ROZDZIA£ DR um 

 

Jak dobrze pamiêta³a ten dzieñ,' gdy w jej ¿yciu pojawi³ siê Alex Brandt. Pracowa³a wówczas jako 
sekretarka, ale to zajêcie dawa³o jej mniej satysfakcji, ni¿ oczekiwa³a. Zapisa³a siê wiêc do college'u na 
dwuletnie studia. Zajêcia z zarz¹dzania prowadzili czasem przedstawiciele ró¿nych ga³êzi biznesu. 
Jednym z nich okaza³ siê Alex. W klasie by³o tylko dwanaœcie osób. Mo¿e jedynie dlatego j¹ zauwa¿y³. 

W be¿owej sztruksowej marynarce, bia³ym golfie i czarnych spodniach wygl¹da³ bardzo atrakcyjnie. 

Otaczaj¹ca go aura mêskoœci wywar³a na Julie wyj¹tkowe wra¿enie. Zdziwi³o j¹ to i zaniepokoi³o. Na 
ogó³ nie reagowa³a w ten sposób na mê¿czyzn. Bezskutecznie usi³owa³a zapanowaæ nad tym dziwnym 
oczarowaniem, ale nie potrafI³a oderwaæ wzróku od twarzy Alexa - wyrazistej, o wysoko sklepionych 
koœciach policzkowych i z mocno zarysowanym kwadratowym podbródkiem. Lecz najbardziej 
przykuwa³y uwagê oczy Alexa. By³y jasnoszare, a ich bia³ka wyraŸnie odcina³y siê od opalonej na br¹z 
cery. Kszta³tn¹ g³owê otacza³ hem z gêstych czarnych i mocno skrêconych w³osów. W póŸniejszym 
okresie znajomoœci  ulie zauwa¿y³a, ¿e Alex nie cierpia³ tych sprê¿ystych loczków i usi³owa³ z nimi 
walczyæ. Nie pomaga³o· jednak ani energiczne szczotkowanie, ani fachowe strzy¿enie. 

Tamtego wieczoru Julie znalaz³a siê pod urokiem Alexa Brandta. Wszyscy z przyjemnoœci¹ s³uchali jego 
wyk³adu, natomiast Alex przez ca³y czas wyró¿nia³ Julie. Czêsto siê wydawa³o, ¿e mówi tylko do niej. 

 

background image

Jl!'SZCZE JEDNA SZANSA 

 

   

 

  a przerwie  a osób podesz³ó do Alexa, aby z   porozmawlac. J ie tak¿e siê przy³¹czy³a. Oczyy.'lsCIe t lko 
dlatego, ze wyk³adowca przemawia³ tak  teresuJ¹co... Ale w g³êbi duszy musia³a przyznaæ Jeszcze coœ. 
Ju¿ wtedy nie potrafI³a mu siê oprzeæ. . 

· Poczeka³a, a¿ odpowie na pytania jej kole¿anek   kOlegów.. Pol³iewa¿ milcza³a, popatrzy³ na ni¹ 
pytaJ¹co SWymI cudownymi oczami i uœmiechn¹³ siê lekko. 

· - Ja tak¿e chcia³abym podziêkowaæ za to pouczaJ¹ce spotkanie. - Zarumieniona i zdenerwowana nie 
widzia³a ni  poza jego przenikliwYm spojrzeniem:'  - Przed tawi³ nam pan œwiat biznesu jako niezwykle 
mteresuJ¹c¹ sferê. . 

- O o iœcie uwa¿am, ¿e jest intryguj¹ca, panno... 

- ZaWIesi³ g³os. 

- Dunaway. Julie Dunaway. 

- Panno Dunaway - powtórzy³ i natychmiast doda³: - M ¿e zjedlibyœmy jutro razem kolacjê? 

ZdUlDla³a j¹, ale te¿ i ucieszy³a ta nieoczekiwana propozycja. , - Och, z przyjemnOŒci¹! - powiedzia³a 
zachwycona. 

Al x odprowadzi³ j¹ do drzwi. 

- Swietnie. Gdzie mam po pani¹ przyjechaæ? 

Poda³a mu swój adres. 

. - A wi  do zobaczenia, oko³o siódmej trzydzieœci. 

Na tê ple sz¹ randkê z Alexem ubra³a siê wyj¹tkowo st ranm .  o¿y³a liliow¹ jedwabn¹ bluzkê   g³êbokim 
WYCIêCIem, fiolet w  aksamitn¹ spódnicê I RllI to e. w pod ; bnym kolorze. Wysokie obcasy dawa³y Jej 
poCZUCIe eleganc.ji. Rozpuszczone jasne w³osy zaczesa³a z jednej strony w górê i przytrzyma³a ozd 
bnym  bieniem, ods³aniaj¹c zgrabne ucho. 

WpIê³a maleñkie z³ote kolczyki, a dekolt ozdabia³o kilka cienkich z³otych ³añcuszków. , · Us sza³a dzw 
nek. Nie potrafi³a opanowaæ podwecewa, gdy otwIera³a drzwi. Stwierdzi³a, ¿e Alex jest  

 

background image

 

 

   

 

  

 

osza³amiaj¹co przystojny. Mia³ na sobie popielate spodnie i granatow¹ marynarkê ze z³otymi guzikami 
oraz krawat w granatowo-szare pr¹¿ki. Per³owoszara koszula by³a dok³adnie w tym samym odcieniu co 
jego oczy. 

Przez chwilê oboje patrzyli na siebie w milczeniu. 

Alex podziwia³ pastelow¹ urodê Julie. 

- Wygl¹dasz cudownie - powiedzia³ z uœmiechem. 

Teraz zwróci³a uwagê na jego usta - zmys³owe, miêkko wykrojone, o pe³nej dolnej wardze. 

'-- - Dziêkujê, ty te¿ - przyzna³a lekkim tonem. - Usi- . 

³owa³a zachowaæ swobodê, ale. czu³a siê jak onieœmielona uczennica. - Masz ochotê na drinka? - 
Odsunê³a siê, ¿eby go wpuœciæ do mieszkania. . 

Obj¹³ ma³y salonik jednym spojrzeniem. Nie wiadomo dlaczego przemknê³o jej przez g³owê, ¿e ten 
cz³owiek potrafi b³yskawicznie oceniæ ró¿ne sytuacje i osoby. Bezwiednie zadr¿a³a. 

- Mogê je dla nas przygotowaæ, jeœli mi powiesz,' gdzie jest barek - zaproponowa³, przejmuj¹c 
inicjatywê· '. . d  . .. 

Zrêcznie wymiesza³ tomk z odrobm¹ zmu   greJpfruto:wym sokiem. Poda³ jej szklankê i usiad³ wygodnie 
na kanapie. Przez kwadrans gawêdzili o wszystkim i o niczym. Po raz drugi od wczoraj Julie' odnios³a 
wra¿enie, ¿e wci¹ga j¹ coœ nieznanego, lecz' nieuniknionego. Alex pyta³ j¹ o rodzinê, ale o sobie mówi³ 
niewiele. W b³ogim poczuciu szczêœliwoœci Julie uzna³a, ¿e na wzajemne poznanie maj¹ przed sob¹ ca³e 
¿ycie. ' ,Skoñczyli koktajle i wyszli z mieszkania. Pocz¹tek , wiosny w Bostonie bywa ch³odny, tote¿ na 
dworze owionê³o ich ostre powietrze, ale ,tego nie zauwa¿yli. 

Julie przypuszcza³a, ¿e Alex ma szybki, sportowy' samochód. Nie pomyli³a siê. Wsiedli i pojechali do, 
ma³ej restauracji w po³udniowej czêœci miasta. . odawano tam wspania³e jedzenie. Podczas kolaCJi' 
roz-' 

 

background image

  

 

   

 

mawiali, œmiali siê i wypili butelkê wina. W koñcu Julie nie mog³a ju¿ prze³kn¹æ ani kêsa wiêcej. Po. st o 
i   wiêc pot czyæ w przytulnym barze, który miesCl³ Siê nad sal¹ Jadaln¹. By³ urz¹dzony w marynj.stycznym 
stylu i przypomina³ kajutê starego ¿aglowca. 

Zastali tam ju¿ kilka par. Alex poci¹gn¹³ j¹ na parkiet i wzi¹³ w ramiona. 

- Czeka³em mi. têchwilêprze  ca³y wieczór - zamrucza³ jej do ucha. Dla Julie czas stan¹³ w miejscu. 

Je¿eli istnia³a mi³oœæ od pierwszego wejrzenia, to pojawi³a siê w³aœnie teraz. Gor¹ca i szalona. 

 

Oboje milczeli, gdy szuka³a w torebce klucza. Nagie Alex wzi¹³ w d³onie obie rêce Julie i powoli 
skrzy¿owa³ za jej plecami. Dziêki temu znalaz³a siê tu¿ obok niego, z twarz¹ przytulon¹ do jedwabnej 
koszuli. Us³ysza³a  pokoj e, miarowe bi e. serca, spowi³a j¹ fala ciep³a   mêskiego zapachu, Jakim 
emanowa³a skóra Alexa. 

Natychmiast obudzi³y siê zmys³y. Julie nigdy przedtem . 

tak bardzo nie marzy³a, aby j¹ poca³owano. Bezwiednie unios³a twarz i otrzyma³a to, czego pragnê³a. 

Pierwszy raz w ¿yciu ogarnê³a j¹ taka rozkosz. Julie nie pamiêta³a, aby kiedykolwiek ktoœ podzia³a³ na 
ni¹ w ta,ki pos¹b. Alex leciutko przesuwa³ po jej wargach SWOiID , od Jednego k¹cika do drugiego, a¿ 
sk³oni³ j¹, aby rozchyli³a usta. Wtedy zaw³adn¹³ nimi ca³kowicie bada³ ich ciep³e wnêtrze pog³êbiaj¹c 
poca³unek, ai Julie zapomnia³a o ca³ym œwiecie. W tej chWili nie liczy³o siê nic innego poza t down¹ 
pieszczot¹ która. przypr wi-a³a Julie o s odM¹ niemoc. Ciep³  ruchliwe d³ome Alexa zaczê³y btl dziæ po 
plecach Julie. 

Przez cieniutk¹ tkaninê czu³a ka¿de muœniêcie. Przycisn¹³ j¹ mocniej i delikatnie ca³owa³ jej nagie ramiê. 

Odchyli³a siê do ty³u, aby móg³ siêgn¹æ wargami do jej szyi. Przygarn¹³ j¹ jeszcze bardziej i dotar³ ustami 
ni¿ej, gdzie g³êboki dekolt odkrywa³ miêkkie zag³êbienie miêdzy jej piersiami. .  

 

 

 

   

background image

 

  

 

Westchnê³a z zachwytu. Unios³a ramiona i przyci¹gnê³a do siebie  owê Alexa. Z przyjemnoœci¹ wsunê³a 
palce w jego gêste w³osy. 

- Julie, Julie... - wyszepta³, powracaj¹c ustami do jej twarzy. - Pieœci³ nimi jej powieki, skronie i policzki, 
a¿ tram do ucha. Dra¿ni¹cy dotyk jego jêzyka przyprawi³ Julie o dreszcz. Przywar³a ca³ym cia³em do 
Alexa. Oboje dr¿eli z t³umionego po¿¹dania. 

W koñcu Alex odsun¹³ siê nieco, ale wci¹¿ trzyma³ j¹ w objêciach. 

- Chcia³bym znaleŸæ siê z tob¹ w mieszkaniu, ale to chyba nie jest najlepszy pomys³ - powiedzia³ 
zachrypniêtym g³osem. 

Oszo³omiona i podniecona, Julie pocz¹tkowo nie zrozumia³a, o co mu ,chodzi. Zaraz jednak dotar³o do 
niej, gdzie' siê znajduje. Spuœci³a zmieszana wzrok i zac¿erwieni³a siê po uszy. Alex otworzy³ drzwi, 
cmokn¹³ j¹ w czubek nosa i popchrl¹³ lekko w stronê korytarza. Ciche  dobranoc  i szczêkniêcie zamka 
oznacza³o koniec wspania³ego wieczoru. 

 

Tak wygl¹da³ pocz¹tek ich krótkich, lecz zachwycaj¹cych zalotów. Towarzystwo Alexa sprawia³o Julie 
radóœæ, jego zainteresowania j¹ fascynowa³y, a jego opinie' zaw ze wydawa³y siê oryginalne i trafne. 
Zna³' siê pniwie na wszystkim. Mia³ ju¿ trzydzieœci lat i zaimponowa³ jej wiedz¹ o œwiecie. 

By³jedynakiem, synem znanego sêdziego. Skoñczy³' studia prawnicze, aby - jak twierdzi³ - 
usatysfakcjonowaæ rodziców. Pracowa³ jednak w wyuczonym zawodzie tylko pó³ roku. Po œmierci ojca 
odszed³ z s¹du. Uzna³, ¿e jego powo³aniem jest wielki biznes. 

Zatrudni³ siê w znanej firmie konsultingowej. Szybko. udowodni³, ¿e w tej dziedzinie ma wiele do 
powiedze-' nia. Zacz¹³ odnosiæ pierwsze sukcesy, ale nie spocz¹³na laurach. T o nie by³oby w jego stylu. 
W ci¹¿ siê uczy³i zdobywa³ nowe kwalifikacje. Kolejne zas³u¿one 

 

  

 

   

 

background image

awanse zaprowadzi³y go na fotel wiceprezesa. Zap oponowa³ w:ówcza  swemu wspól kowi poszerzen e 
zakre  .dzia³alnosci o us³ugi dotycz¹ce zarz¹dzama. Z takiej pomocy czêsto korzysta³y przedsiêbiorstwa, 
które nieoczekiwanie stawa³y siê deficytowe. 

 ksperci.prz prowadzali wówczas kompletn¹ analizê   wys wali s³abe punkty. Nastêpnie przedstawiali 
wmo ki, dotY z¹ce konkretnych zmian. Ich wprowadze l e n  ogo³, przynosi³o. po¿¹dane rezultaty. Alex 
lubi³ reallzowac tego rodzajU zadania. Wymaga³ wiele zarówno od siebie, jak i od. swoich podw³adnych. 

Dziêki temu w krótkim czasie jego zespó³ doradców zyska³ zas³u¿on¹ renomê. 

Matka Alexa patrzy³a na jego osi¹gniêcia niechêtnym okiem. Nie potrafi³a siê pogodziæ z faktem ¿e syn 
nie poszed³ w œlady ojca. Otrzyma³ przeciei dyplom z wyró¿nieniem i przez kilka miesiêcy praktykowa³ 
jako adwokat. Dlatego wci¹¿ marzy³a, ¿e pewnego dnia powróci do swego  prawdziwego zawodu . By³a 
osob¹ despotyczn¹, nale¿¹c¹ do starej ,bostoñskiej rodziny. Otwarcie nie okazywa³a swego rozczarowania. 
Liczy³a na to, ¿e Alex znudzi siê sprawami zarz¹dzania i zgodnie z jej cichym ¿ycze et;n .wróci do palestry. 
A tak¿e o¿eni siê z odpOWIedm¹ pann¹. Wybra³a nawet dla niego kandydatkê na ¿onê. 

W tamto deszczowe popo³udnie Julie i Alex wpadli do domu rozeœJ;niani, przemokniêci i zdyszani po 
biegu przez podjazd. Pani Brandrppwita:³a ich w holu. 

- Mamo, przedstawiam ci J  - dziewczynê, któr¹ kocham i zamierzam poœlubic. 

Julie bezwiednie drgnê³a na widok zawartej w spojrzeniu antypatii. Alex niczego nie zauwa¿y³. 
NajwyraŸniej zmyli³ go wymuszony uœmiech starszej pani. 

Przysz³a teœciowa ch³odno uœcisnê³a rêkê narzeczonej syna. Zdumiona nieoczekiwan¹ wrogoœci¹, Julie 
odruchowo przysunê³a siê do Alexa. PrZy ,nim czu³a siê  

 

 

 

   

 

  

 

- bezpiecznie. Dopóki on j¹ kocha³, nie musia³a obawiaæ siê tej kobiety. Tak przynajmniej wtedy s¹dzi³ . 

By³y to p³onne nadzieje, ale o tym przekona³a Slê dopiero póŸniej. 

 

background image

Przez szybê s¹Czy³y siê blade promienie wiosennego s³oñca. Z korytarza dobiega³y odg³osy zamykanych 
drzwi i pogodnie powtarzane .s³owa  do widzenia .' Perspektywa weekendu wprawia³a wszystkich w 
dob-. 

ry humor. . '. 

Do pokoju zajrza³a Candy. Zauwazy³astoJ¹c¹' nieruchom o przy oknie Julie i zawaha³a siê· - Julie, dobrze 
siê czujesz? - zapyta³a troskliwie. 

Julie odwróci³a siê do sekretarki. A - Ale¿ tak, doskonale - odpar³a z udawanymI spokojem. - Cieszê siê, 
¿e ju¿ pi¹tek. - Podesz³a do' biurka i zaczê³a nerwowo uk³adaæ dokumenty. - Chy-r ba mo¿emy 
zostawiæ to do przysz³ego tygodnia, praw-; 

da? - powiedzia³a, unikaj¹c wzroku Candy.   Dziewczyna patrzy³a na ni¹ niepewnie.  ulie wyraŸ-  nie le¿a³o 
coœ na sercu. 

- Naprawdê wszystko w porz¹dku, Candy. Po pros  mia³am ciê¿ki t dzie  i muszê od cz¹æ - za-t pewm³a. - 
Przy³apa³aœ mme na marzemach o le-i nistwie. . t - A wiêc do zobaczenia w poniedzia³ek. - Candy  
wiedzia³a, ¿e nie ma sensu dalej indagowaæ Julie·  - Postaraj siê dobrze wykorzystaæ te dni. Zas³ugujesz  
na solidny wypoczynek! . . ; 

Julie po wyjœciu C .ndy szybko zebra³a'swoje. rze-.; 

czy. Chwyci³a z wieszaka p³aszc¿ i zamknê³a bluro. 

Zupe³nie zapomnia³a o up³ywaj¹cym czasie, gdy sta³ai zatopiona we wspomnieniach. Teraz chcia³a za 
wsze k¹ cenê unikn¹æ niepotrzebnego starcia z Alexem. Nle czu³a siê na si³ach, aby stawiæ mu czo³o. I 
tak nied³ugo,; 

czeka³a j¹ kolejna konfrontacja, a s¹dz¹c z tego, ja ?I przebieg mia³a ich dzisiejsza dyskusja, mog³a oczeki-
;r 

 

  

 

   

 

waæ niespodzianek. Niemal pobieg³a na parking, lecz poœpiech okaza³ siê zbêdny. Na szczêœcie nie 
spotka³a Alexa. . . 

Godzinê póŸniej znalaz³a siê wreszcie w swoim mieszkaniu. Pad³a na wygodny fotel, zrzuci³a pantofle i z 
ulg¹ odchyli³a g³owê na oparcie. Jedyne, czego pragnê³a, to nie widzieæ nigdy wiêcej Alexa. Przed 

background image

.lunchem zadzwoni³a do Ann Lawson i uprzedzi³a j¹, ¿e przyjedzie na dzia³kê Halsteadów dopiero w 
sobotê rano. Nie. wspomnia³a ani s³owem o Aleksie. Ann zna³a go i bardzo lubi³a, dopóki ma³¿eñstwo 
Julie n gle siê nie rozsypa³o. Julie nigdy nie wyjaœni³a, dlaczego tak siê sta³o, zaœ Ann nie zadawa³a 
wœcibskich pytañ. Pomog³a natomiast przyjació³ce przetrwaæ najtrudniejsze chwile, a tak¿e znaleŸæ i 
wynaj¹æ mieszkanie. Gdyby siê dziœ dowiedzia³a, ¿e Alex znów wkroczy³ w ¿ycie Julie, na pewno by siê 
zmartwi³a i zaniepokoi³a. Mo¿e nawet zrezygnowa³aby z planów na ten weekend, choæ cieszy³a siê, ¿e 
spêdzi go ze swym narzeczonym. Julie postanowi³a wiêc o niCzym nie wspominaæ.' '. 

Wsta³a niechêtnie i powlok³a siê do sypialni. Zerknê³a na budzik. By³o jeszcze wczeœnie. Z 
rozmarzeniem pomyœla³a o gor¹cej k¹pieli z dodatkiem aromatycznych olejków. Rozebra³a siê, posz³a do 
ma³ej, wy³o¿onej glazur¹, ³azienki i odkrêci³a krany. Po pó³godzinie wysz³a z wanny roz ana, odprê¿ona i 
pachn¹ca. W³o¿y³a tylko krótki frotowy szlafroczek i postanowi³a pole¿eæ parê niinut w ³ó¿ku, nim 
zacznie siê ubieraæ..   - N atarczywy dŸwiêk dzwonka wyrwa³ j¹ z drzemki. 

Potykaj¹c siê, dotar³a do holu. 

- Julie! Dlaczego siê nie odzywasz? 

Alex! Która godzina? Niezrêcznie marudzi³a przy' zamku, . a¿ w koñcu zdo³a³a go otworzyæ. Wysoka . 
postaæ Alexa i jego szerokie bary niemal j¹ przerazi³y. 

Uœwiadomi³a sobie, jak sk¹po sama jest ubrana. 

 

 

 

 

   

 

  

 

-Widzê, ¿e bêdê musia³ na ciebie czekaæ. - Alex nie kry³ zniecierpliwienia. Zaraz jednak przyjrza³ siê Julie 
dok³adniej. W³osy mia³a zebrane w . koñski ogon, a drobne wij¹ce siê loczki opada³y na skronie i szyjê. 
Alex przesun¹³ powoli spojrzeniem po ca³ej sylwetce.Julie. Zatrzyma³ wzrok na dekolcie oraz na d³ugich, 
smuk³ych nogach o jedwabiœcie g³adkiêj' skórze.'   - Julie.'.. - zamrucza³, patrz¹c znów na jej zaró¿o 
wion¹ ód snu twarz: - Jesteœ jeszcze piêkniejsza ni¿ . zapamiêta³em. - Kopniêciem zamkn¹³ za sob¹ drzwi i 
wyci¹gn¹³ po ni¹ ramiona. 

background image

.- Julie by³a wci¹¿ zaspana i z opóŸnieniem zda³a sobie sprawê z zamiarów Alexa. Nim zd¹¿y³a zarea- 
gowaæ, trzyma³ j¹ w mocnym uœcisku. 

Zach³¹.nnie siêgn¹³ wargami do jej ust i zmusi³, aby je rozchyli³a. Poca³owa³ j¹ g³êboko i namiêtnie, a Julie 
- pogr¹¿y³a siê w rozkoszy, jakiej nie prze¿ywa³a od dawna:. Alejl jedn¹ rêk¹ odchyli³ po³ê frotowego wdzi 
a i.siêgn¹³ d³oni¹ do ciep³ego wzgórka o stwardnia³ym koniuszku. Ten dotyk sprawi³, ¿e Julie uderzy³a do 
g³owy gwa³towna fala gor¹ca. Alex· zmys³owo pieœci³ raz jedn¹, raz drug¹ pierœ. Nagie pochyli³ siê, aby 
wzi-¹æ Julie na rêce. Wtedy oprzytomnia³a. 

Wyrwa³a siê z jego objêæ i wzdychaj¹c otuli³a siê szczelnie szlafrokiem. Targa³ ni¹ zarówno gniew, jak i 
rozbudZone, lecz nie za pokojone po¿¹danie. 

- Powinnam siê domyœliæ, dlaczego tak nalega³eœ, ¿eby po mnie przyjechaæ - powiedzia³a cicho. W jej 
g³osie zabrzmia³a' gorycz.. . 

Alex mocno zacisn¹³ szczêki. Z trudem usi³owa³ nad sob¹ zapanowaæ. Oddycha³ ciê¿ko, jak po d³ugim 
biegu. Zakl¹³ pod nosem. 

- Wiem, ¿e mi nie uwierzysz - odrzek³ ponuro   lecz. przysiêgam, ¿e nie zamierza³em tego zrobiæ. 

- Jego szare oczy pociemnia³y i wydawa³y siê teraz prawie czarne. - Ale kiedy ciê zobaczy³em... tak¹ 

 

   

 

zarumienion¹ i rozespan¹... - Rozeœmia³ siê gorzko. 

- Nie mog³em' siê powstrzymaæ. 

Julie ogarnê³o nieoczekiwane poczucie bolesnej straty i ¿al. Co dziwniejsze, nie czu³a ju¿ z³oœci.' 
Odwróci³a siê bez s³owa i posz³a do sypialni. ' Wyjê³a z szafy sukienkê i szybko siê ubra³a. Po powrocie 
do saloniku stwierdzi³a, ¿e Alex zdo³a³ ca³kowicie pohamowaæ swoje emocje. Nic nie da³o .siê 
wyczytaæ'z jego. enigmatycznego' spojrzenia. Przystojna, opalona twarz nie wyra¿a³a ¿adnych uczuæ. 
Nikt , by nie uwierzy³, ¿e jeszcze dziesiêæ minut wczeœniej da³ siê ponieœæ nanliêtnoœci i wywo³a³ u 
Julie reakcje, jakich nie potrafI³ w ·niej wzbudziæ ¿aden inny mê¿czyzna. 

Julie w milczeniu zarzuci³a na ramiona szeroki jedwabny szal, jakby  hcia³asiê nim odgrodziæ od Alexa. 
Zgasi³a œwiat³o i oboje wyszli z mieszkania. 

Frank Peters zaprosi³ na dzisiejszy wieczór pracowników swego biura. Julie zna³a wiêkszoœæ z nieh. 

Po przywitaniu siê z gospodarzem Alex uj¹³ j¹ mocno za ³okieæ i poprowadzi³ w kierunku du¿ego sto³u. 

Kilka osób nak³ada³o sobie na talerze apetyczne zak¹ski. 

background image

- Julie, poznaj Jamesa Richardsa i Wesa Blakene, ya. Wspólnie odpowiadamy za pope³nione przez nas 
czyny - za¿artowa³ i uœcisn¹³ wspó³pracownikom rêce  -. Spróbujcie oderwaæ siê na moment od 
jedzenia. 

Chcia³bym was przedstawiæ Julie Dunaway. Jest , u Franka Petersa kierowniczk¹ administracji i moj¹ 
dobr¹ znajom¹. Ostrzêg  - zachowujcie siê grzecznie, poniewa¿ w dU¿ej mierze od niej zale¿y nasz 
ewentualny sukces. - Popatrzy³ na ni¹ w taki sposób, ¿e serC€ zabi³o jej mocniej. , Obaj panowie 
uœmiechnêli siê mi³o i spojrzeli z podziwem.. Nie ulega³o w¹tpliwoœci, ¿e uroda . Julie wywar³a na nich 
wra¿enie. Wes' gwizdn¹³ cicho przez zêby.  

 

 

 

   

 

  

 

- Nasze zachowanie pewnie nie bêdzie mia³o ¿adnego znaczenia, panno Dunaway. - Zerkn¹³ 
porozumiewawczo na Alexa. - Dam g³owê, ¿e nasz szef nie odst¹pi pan!. na krok. 

Alex nic nie powiedzia³, lecz b³ysk w jego oku by³ ca³kiem wymowny.' Gawêdzili przez chwilê, po czym 
Alex odprowadzi³ Julie na bok. 

. - Nie daj siê nabraæ na ich g³adkie s³ówka. W pracy potrafi¹ pokazaæ zêby i pazury. Wtedy liczy siê dla 
nich tylko perfekcyjnie wykonane zadanie. S¹ naprawdê dobrzy w swoim zawodzie - stwierdzi³ z nie 
ukrywan¹ dum¹. By³o jasne, ¿e ceni swój zespó³. Julie znów pomyœla³a o tym, co kiedyœ tak bardzo 
zaimponowa³o jej w Aleksie i sprawi³o, ¿e, siê w nim zakocha³a. 

Z drugiego koñca pokoju pomacha³ do nich Frank Peters. Chcia³, aby do niego podeszli. Otacza³a go 
grupka urzêdników z ró¿nych dzia³ów. Wszyscy przygl¹dali siê Alexowi z zaciekawieniem. 

- Na pewño zechcesz porozmawiaæ z Johnem Fisherem - powiedzia³ pan Peters. Wskaza³ wysokiego, 
lekko przygarbionego mê¿czyznê w okularach, który sta³ obok niego.: - Jako kierownik dzia³u 
kontraktów jest moj¹ praw¹ rêk¹.· . 

Fisher uœcisn¹³ Alexowi d³oñ, a Julie skin¹³ ch³odno g³ow¹. Julie zawsze odczuwa³a przy nim 
skrêpowanie. By³ cz³owiekiem wyj¹tkowo ma³omównym i skrytym. Nikt nic nie wiedzia³ o jego 
prywatnym ¿yciu. Pan Peters wyjaœni³, ¿e John Fisher zajmuje siê sporz¹dzaniem ofert konkurencyjnych 
w stosunku do innych przedsiêbiorstw o podobnym promu produkcyjnym. Dzia³ania Fishera maj¹ wiêc 

background image

dla Peters-Winton zasadnicze znaczenie, poniewa¿ ewentualny kontrahent podpisuje umowê z firm¹ 
oferuj¹c¹ najkorzystniejsze watunki. 

. Frank Peters kolejno przedstawi³ pozosta³ych pracowników. Julie zauwa¿y³a, ¿e Alex obrzuci³ ka¿dego 

 

  

 

   

 

z nich przenikliWym spojrzeniem. Od razu chcia³ oceniæ, z kim ma do czynienia. 

Przez ca³e przyjêcie prawie bezustannie jej towarzyszy³, chocia¿ wymienili tylko parê zdawkowych uwag. 
Trochê j¹ dziwi³o, ¿e Alex wci¹¿ za ni¹ chodzi. 

Jego obecnoœæ dzia³a³a Julie na nerwy. Niew¹tpliwie przyczyni³a siê do tego nieprzyjemna scena sprzed 
kilku godzin. 

Pod as powrotnej jazdy Alex nic nie mówi³. Prowadzi³ auto pogr¹¿ony w rozwa¿aniach i nieobecny 
duchem. Julie zaczyna³a wierzyæ, ¿e rzeczywiœcie nie zamierza³ jej uwodziæ, gdy zaproponowa³ 
podwiezienie. Po prostu trudno zerwaæ ze starymi zwyczajami, pomyœla³a gorzko, przypominaj¹c sobie 
namiêtnoœæ, która dawniej tak ³atwo ich ogarnia³a. Podnios³a d³onie i czubkami palców potar³a 
pulsuj¹ce boleœnie skronie. 

- Boli ciê g³owa? 

- Trochê· - Nied³ugo bêdziemy w domu. Masz jakieœ tabletki? 

Zerknê³a na niego, zaskoczona t¹ troskliwoœci¹. 

- Pyta³em, czy masz coœ przeciwbólowego - powtórzy³. . 

- Tak, mam aspirynê. To wystarczy. -Julie zastanawia³a siê histerycznie, czy nie powinna wyci¹gn¹æ 
jakichœ wniosków z tej dziwacznej sytuacji. Oto jechali we dwoje - m¹¿ i ¿ona, od dwóch lat ¿yj¹cy w 
separacji. 

On wyra¿a zaniepok  enie jej samopoczuciem, a ona reaguje tak, jakby bylLnormalnym ma³¿eñstwem. 
To wydawa³o siê niepolf;oj¹ce. Mia³a wra¿enie, ¿e spotykaj¹c Alexa ponownie, znalaz³a siê w innym 
œwiecie, gdzie odebrano jej prawo do kierowania w³asnym losem. 

Kiedy dojechali do domu, zaparkowa³ przy krawê¿niku i odwróci³ siê do niej. ' - Julie, chcia³bym z tob¹ o 
czymœ porozmawiaæ. 

background image

- W jego g³êbokim g³osie zabrzmia³a nieoczekiwanie 

 

 

 

 

   

 

  

 

. nuta niepewnoœci i wahanie.- Ale skorowyje¿d as  na weekend, to lepiej zaczekajmy z tym do twoJego  
powrotu. - Wpatrywa³ siê niewidz¹cym wzrokiem w ciemnoœæ za jej plecami. Otworzy³ usta, ¿eby coœ 
dodaæ, ale zrezygnowa³ z tego zamiaru i zacisn¹³ mocno wargi. Wysiad³ z samochodu, obszed³ maskê i 
siêgn¹³ do klamki.' . 

Czu³a siê fatalnie, wiêc bez s³owa pozwoli³a sobie pomóc. W milczeniu pokonali piêtro. Julie zp.alaz³a,:i 
w torebce klucz, który Alex wyj¹³ jej z rêki i otworzy³t  drzwi, po czym wszed³ za ni¹ do mieszkania. Usi³o- 
' wa³a 'zaprotestowaæ, ale jej przerwa³: 
 

- Bez obaw. Nie bêdê próbowa³ koñczyæ tego, co zacz¹³em przedtem.. 

Nie odezwa³a siê. Ból i zmêczenie ca³kiem pozbawi³y j¹ si³. Alex patrzy³ na ni¹ ze zrozumieniem. . 

Twarz mu z³agodnia³a. Odruchowo przejecha³ rêk¹ po w³osa h. ,. ' .., - IdŸ siê rozebrac, Julie. Zaraz 
przymosê CI aspIrynê. - Zdj¹³ p³aszcz i przerzuci³ go przez oparcie krzes³a. Nastêpnie podszed³ bli¿ej, 
wzi¹³ od niej jedwabny szal i delikatnie popclm¹³ j¹ w kierunku sypialni-. . . ,. 

Zastosowa³a siê do polecema   na moment osiepI³y . j¹ ³zy. Od dawna nikt siê o ni¹ nie troszczy³. Cudo e 
by³o pozwoliæ komuœ innemu - choæby przelotme - wszystkim siê zaj¹æ. Teraz wola³a nie !llyœleæ o 
problemach, które osaczy³y j¹ dzisiejszego ranka. Nie potrafI³aby stawiæ im czo³a. Powiesi³a SlJkienkê .i 
zmy³a makija¿. Przemknê³o jej przez g³owê pytanie, czy umia³aby przeciwstawiæ siê Alexowi, gdyby nie 
zamierza³ zostawiæ jej w spokoju. Zaraz jednak zig':  norowa³a te w¹tpliwoœci. Poprawi³a poœciel i 
wœlizgnê³a siê do ³ó¿ka. . . 

Po chwili zjawi³ siê Alex. Pos³uszrne WZIê³a od niego dwie bia³e tabletki. Po³knê³a je, popijaj¹c kilkoma 
³ykami wody i znów przytuli³a policzek do podu- 

 

background image

  

 

   

 

szki. By³o widaæ, ¿e cierpi. Przymknê³a oczy i podci¹gnê³a kolana pod brodê. Nie zdawa³a sobie sprawy z 
tego, jak bezbronnie wygl¹da. Prawie zapomnia³a o obecnoœci Alexa. Spojrza³a na niego sp³oszona, gdy 
dotkn¹³ jej ramienia. 

- Odwróæ siê, Julie. Chcê ci tylko pomóc. 

Po³o¿y³a siê na brzuchu. Przeszed³ j¹ lekki dreszcz, gdy poczu³a na ³opatkach rêce Ale a. Zsu:: n¹³ 
rami¹czka nocnej koszuli i jego d³onie rozpoczê³y magiczn¹ w skutkach wêdrówkê. Silne palceumiejêtnie 
masowa³y plecy Julie, stopniowo usuwaj¹c bolesne napiêcie miêœni. Ciep³y oddech Alexa muska³ jej 
wra¿liw¹ skórê, a rytriiiczny masa¿ przyniós³ niewypowiedzian¹ ulgê. Julie ju¿ usypia³a, gdy Alex 
troskliwie przykry³ j¹ kQ³dr¹ i cicho wyszed³. - 

 

Weekend nad jeziorem w Maine up³yn¹³ Julie na d³ugich spacerach po lesie. Przyroda zaczyna³a ,siê tu 
budziæ do ¿ycia znacznie wczeœniej ni¿ w mieœcie. 

Wiêkszoœæ drzew ju¿ kwit³a, a ptaki œpiewa³y radoœnie. Ann i jej narzeczony byli poch³oniêci 
omawianiem spraw zwi¹zanych ze œlubem. Nie narzucali Julie swego towarzystwa.. Mia³a wiêc okazjê, 
aby spokojnie pomyœleæ. . 

Nieoczekiwane pojawienie siê Alexa w jej ¿yciu wstrz¹snê³o ni¹ silniej, ni¿ mog³aby przypuszczaæ. Co 
prawda spodziewa³a siê, ¿e kiedyœ nadejdzie ten dzieñ. 

Nale¿a³o przecie¿ jak  uzdrowiæ tê nienormaln¹ sytuacjê. Lecz obecnie niepokoi³o j¹ coœ innego - 
intensywnoœæ, ¿ jak¹ z'ar-eagowa³a na Alexa. Wci¹¿ potrafi³ j¹ rozgniewaæ. A tak¿e roz eciæ w niej 
gwa³town¹ namiêtnoœæ. 

Wiedzia³a, ¿e jest niegodnym zaufania, zapatrzo,nym w siebi  egoist¹. Wystarczy³o jednak, aby spojrza³ 
na ni¹ w ten leniwy i jednoczeœnie zmys³owy sposób, a ona ju¿ zaczyna³a oddychaæ szybciej,  

 

 

 

   

 

background image

  

 

wspominaæ chwile pe³ne s³odkich uniesieñ. Dlaczego? 

Nie potraf ³a odpowiedzieæ sobie na to pytanie. 

O czym chcia³ z ni¹ porozmawiaæ? Czy mia³o to jakiœ zwi¹zek z ich ma³¿eñstwem? Czy¿by... 'Czy¿by 
zamierza³ j¹ prosiæ, aby wszczê³a kroki rozwodowe? Mo¿e znalaz³ kogoœ innego? Jakoœ nigdy nie 
przysz³o jej do g³owy, ¿e Alex zechce siê ponownie o¿eniæ. Nie dopuszcza³a do siebie takich rozwa¿añ. 
Boleœnie przypomina³y bowiem o utraconej mi³oœci. Dlatego z tym wiêksz¹ jasnoœci¹ zda³a sobie 
sprawê, ¿e nie potrafi znieœæ myœli o Aleksie w ramionach innej kobiety. 

Przed oczami Julie zaczê³y siê wbrew jej woli przesuwaæ obrazy z przesz³oœci. Wtedy ³¹czy³o ich 
wszystko. By³y to dla nich obojga dni wielkich nadziei i jeszcze bardziej nierealistycznych oczekiwañ. 

 

ROZDZIA£ TRZECI 

 

Pobrali siê latem, dok³adnie w osiem tygodni po. 

pierwszej randce. Zgodnie z ¿yczeniem Julie, ceremonia by³a skromna, na coAlex zgodzi³ siê bez 
protestu. 

Natomiast jego matka otwarcie okazywa³a niezadowolenie. Wola³aby, ¿eby uroczystoœæ odby³a siê z 
wiêksz¹· pomp¹. Sugerowa³a równie¿, ¿e poœpiech, z jakim wyznaczyli termin, wywo³a niemi³e 
komentarze. 

Julie, spowita aur¹ szczêœcia, nie przejmowa³a siê tymi narzekaniami. W dzieñ œlubu kroczy³a·z 
uœmiechem wzd³u¿ g³ównej nawy, ubrana w koronkow¹ sukniê i bia³y welon. Mia³a jedn¹ druhnê - Ann 
Lawson. 

Przyjechali równie¿ rodzice panny m³odej oraz jej m³odsz  rodzeñstwo, lecz dla niej wszystko by³o jak 
cudowny sen. Widzia³a tylko kwiaty, migotliwe œwiat³o œwiec, czu³a na swojej d³oni ciep³¹ siln¹ rêkê 
Alexa. 

Miodowy miesi¹c spêdzili z dala od cywilizacji, w letnim domku jednego z przyjació³ Alexa. Dopiero 
wówczas Julie naprawdê siê przekona³a, jak bardzo m¹¿ j¹ uwielbia. Czule prowadzi³ j¹ przez meandry 
mi³oœci a¿ do s³odkiego spe³nienia,.o jakim nigdy nawet nie marzy³a. Sta³ siêjetmistrzem - pocz¹tkowo 
niepewnie, a póŸniej z coraz wiêksz¹ œmia³oœCi¹ odpowiada³a na jego namiêtrioœe. Pozna³a 
niewyobra¿aln¹ radoœæ i ekstazê. Wiedzia³a te¿, ¿e Alex jest zachwycony naturalnoœci¹, z jak¹ 

background image

ofiarowa³a mu sam¹ siebie. Kochali siê ca³ymi godzinami i równie du¿o czasu spêdzali na d³ugich 
rozmowach. 

Oboje postanowili, ¿e Julie przestanie pracowaæ. 

Alex zarabia³ wystarczaj¹co du¿o. Poza tym jego 

 

 

 

 

   

 

  

 

stanowisko w fIrmie wymaga³o podejmo ania goœci i bywania na przyjêciach, co odbywa³o SIê kosz  
¿ycia rodzinnego. Julie musia³a siê  o. tego  ostosow ;c: 

Zrobi³a to bez ¿alu. Etat sekretarki i tak me dawa³ Jej satysfakcji. Dlatego w³ nie  odjê³  n  ê w fo ege'u. 

S¹d¿i³a, ¿e po jego ulmnczemu zn JdZle Jak  Clek w¹ pracê. Lecz pozycja ¿ony Alexa me   ;w;u  Siê p r 
?wnaæ z niczym innym. Blad³o l?rzy mej k   z J e. 

,Obowi¹zki Julie okaza³y Siê Jednak dosc meJasn , poniewa¿ matka Alexa sk³oni³a go do pozostama w 
rodzinnej rezydencji Brandtó'Y'. Bez tru u prze ona³a syna, ¿e dom jest wystarczaj¹co duzy dla m h trojga. 
Julie nie by³a tym zachwyc  l;a. 'Yyczu a³a, zt; 

teœciowa jej nie lubi. Wola³aby po œlubie zamleszkac z' Alexem gdzie indziej. Mimo to podp rz kowa³a 
siê jego woli. Odsunê³a na bok obawy i sprobowa³a. 

znale•Æ swoje miejsce w nowyc  warunk  b.. . 

Pani Brandt zawsze zatrudnia³a pokoJ wkê i  charkê. Sama od lat w³aœciwie nic. nie  obi³a. , S³uz a 
spe³nia³a ka¿de jej· ¿yczenie. T otez Julie wkrotce s ê przekona³a, ¿e ma a¿ za du¿o wolnego czasu: 
Bezskutecznie usi³owa³a braæ udzia³ w pr wadzeD:Iu domu. Te spontaniczne próby zawsze konczy³y Siê 
fIaskiem. Teœciowa uprzejmie,  e . st ow o odsuwa³a j¹ od wszystkJego. Najwyr eJ me  ierza³a 
d.opuœciæ, aby ktos wkroczy³ na Jej t ry.tonum.  ? .mepodzielne królestwo nale¿a³o do mej i - 
oczYWISCle -. do Alexa. Dawa³a jasno do zrozumienia, ¿e synowa Jest tutaj intruzem. ..' Alex zupe³nie 
nie zdawa³ sob e sprawy. z te o, Jak naprawdê wygl¹da sytuacja.  ie zauw a³,. ze stosunkimiêdzy jego 
matk¹ a  on¹ staj¹ SIê. ,coraz bardziej napiête. Julie nie. chCla³a g.o  artWIC. Postanowi³a wi  o ni     

background image

wSl?ommac! le  targ  ni¹ coraz Wiêkszy mepokoJ. Nie w tpi³a,. ze p  Brandt wykorzysta pierwsz¹  adarzaJ 
c¹ s ê okaz ê, aby wywo³aæ w ich ma³¿eñstWie powazne mesnaski. 

 

  

 

   

 

Któregoœ dnia, w dwa miesi¹ce po œlubie, Alex zaskoczy³ j¹ nieoczekiwan¹ proœb¹. Chodzi³o o 
przygotowanie wytwornej kolacji. 

- Zaprosi³em na czwartek goœci. Muszê przedyskuto:vaæ wa¿ne przedsiêwziêcie, wiêc pomyœla³em, ¿e 
bêd e korzystnie po³¹czyæ, sprawy biznesu z ma³ym przyjêciem. - Uœmiechñ¹³ siê do Julie. - Pr¿y okazji 
poznasz kilka nowych osób. - Zauwa¿y³ jej niepewn¹ minê i doda³: - Nie martw siê. Wystarczy; ¿e ciê 
zobac¿¹, a wieczór oka¿e siê sukcesem! . 

- Mam nadziejê, ¿e nie s¹ takimi g³uptasami jak ty - odpar³a ¿artem. 

.  ex parskn¹³ œmiech  i przesun¹³ po niej spoJrzemem zakochanego mêzczyz,ny. Przymru¿y³ zmys³owo 
oczy i by³o ca³kiem jasne, o czym w tej chwili myœli. . 

Rumieniec Julie nie uszed³ uwagi pani Brandt, która nie mog³a œcierpieæ, ¿e syn okazuje ¿onie tyle 
czu³oœci. Jaka szkoda, ¿e nie mieszkamy tylko we dwoje, pomyœla³a w duchu Julie. Czu³a na sobie 
lodowaty wzrok teœciowej. Nie pierwszy raz.Alex zdawa³ siê nie dostrzegaæ tych przejawów antypatii. 

Przed wyjœciem poda³ listê goœci. Znajdowa³a siê na niej równie¿ Angela Roswell. Zdaniem pani Brandt 
- idealna kandydatka na ¿yciow¹ partnerkê Alexa. 

Oboje pochodzili z tej samej sfery spo³ecznej i znali siê od wielu lat. Angela by³a piêkna. Mia³a równie¿ 
tak zwan¹ klasê. Lecz Alex nie o¿eni³ siê z Angel¹. 

Starsza pani wci¹¿ nad t bola³a. Wielokrotnie sugerowa³a - oczywiœcie w G ie nieobecnoœci Alexa - ¿e 
Julie ma znacznie mniej zalet. Angela pr.acowa³a w fIrmie ojca, którego ³¹czy³y z Alexem wspólne 
interesy. Mia³a wiêc wiele okazji, aby go widywaæ. 

Napawa³o to Julie lekkim niepokojem. ' - Do zobaczenia wieczorem, kochanie. - Alex poca³owa³ j¹ w 
czubek nosa i wyszed³. 

Julie poœpiesznie wsta³a z kanapy. . 

 

 

background image

 

 

   

 

  

 

- Chyba zajmê siê teraz opracowywaniem menu na czwartek. 

Pani Brandt skinê³a ch³odno g³ow¹· . . 

- Naturalnie zrobisz, jak zechcesz. Ale dawmej, gdy Alex podejmowa³ swoich kontrahentów, zawsze 
zamawia³am gotowe potrawy. - Poda³a  azwê ekskluzywnej firmy, oferuj¹cej us³ugi w zakresie urz  : 

nia bankietów. - Alex nigdy nie narzeka³. Lecz lesh ty wolisz ryzykowaæ, polegaj¹c na w³asnym talenCie... 

- Zawiesi³a 'macz¹co g³os. 

Julie odetchnê³a g³êboko. . 

- Dziêkujê, pani Brandt. -,Wci¹¿  r ca³a Sl  do teœciowej w ten oficjalny sposob. Bardziej bezposrednia 
forma jakoœ nie mog³a jej przejœæ przez gard³o. 

Poza tym pani Brandt nigdy nie zaJ?ro nowa³a, a y mówiæ do niej po imieniu. - Ale z jmê Siê wszystkim 
osobiœcie. Jeœli coœ nie wypali, to nast pnym razem ,z³o¿ê zamówienie przez telefon., - Po Cichu 
postanowi³a odnieœæ sukces albo umrzec. 

W czwartek, zdenerwowana i pe³na obaw, sta³a z Alexem w holu witaj¹c goœci. Sprawia³a na pozór 
wra¿enie gospodYni idealnej. Nikt by siê nie domyœli³, ¿e beztroska mina jest. tylko .fasad¹. 'W rz 
czywistoœci Julie dr¿a³a z mepokoju. Kolana. s ê pod ni¹ ugina³y, rêce mia³a spocone. Ostro e taksowa³a 
wzrokiem przybywaj¹ce osoby. W koncu zjawi³a siê Angela - jak zwykle atrakcyjna   legancka i pewna 
siebie. Jej szafrrowe .oczy lœ . 

Przywar³a spojrzeniem do Alexa, a d³om¹. o d³u ch, starannie wymanikiurowanych pamokclach Ujê³a go 
zaborczym gestem pod ramiê. O czym teraz myœla³ Alex? ' W³aœnie tamtego wieczoru Julie poma³a 
Roberta Courtneya. Poczu³a na ³okciu czyjeœ dotkniêcie; Odwróci³a siê i zobaczy³a m³odego mê¿czymê, 
ktorego ' Alex wczeœniej jej przedstawi³. Podobno pracowa³ w bankowoœci. Tylko tyle o nim wiedzia³a. 

 

  

background image

 

   

 

-, J ¿ roZUJ.J?iem,?  c egoAlex pani¹ ukrywa. 

- U lechn ³ Sl  d ? mej cI p³e. - Od dwóch miesiêcy pra i  go me WidUJemy. Znajomi przestali dla niego' 
Istmec. Wcale mnie to nie dziwi. 

Julie natychmiast go polubi³a. 

- Och, dziêkujê... chyba us³ysza³am komplement. 

- Zauwa¿y³,a pust  kielis ek Roberta. - Mogê zaproponowac panu Jeszc¿e Jednego drinka? 

. Podeszli do baru. 

- Co pani porabia ca³ymi dniami? - spyta³ z autentycznym zainteresowaniem. . I - Prawdê mówi¹c, 
niewiele':.... odpar³a szcz rze. 

,Prze  ch lê patrZY,³ w zamyœlenlu na pani¹ Brandt, ktora s ed a³a d.umme na sofie miêdzy dwiema 
matronami w sredmm wieku. . ' - Przypuszczam, ¿e matka Alexa trzyma ca³y dom moen? w-garœci - 
stwierdzi³ pó³g³ sem. 

Julie. zerknê³a na niego zdumiona. Zaskoczy³ j¹ tym wyj¹tkowo trafnym os¹dem. 

- Próbujê jakoœ zabiæ C;l .S -powiedzia³a lekkim t ; nem. -  i   hcia³a siê u¿alaæ, choæ ja³owe godziny 
Ci¹gnê³y Siê Jej bez: l ,:oñca. 

Przygotowa³a koktajl i poda.³a go Robertowi. 

-  nam  exa od dawna - wyjaœni³. - On zas³uguje na najlepsze i wydaje mi siê,  e to maIaz³. - Umilk³,  e 
zaraz doda³: ,- Szczêœciarz z niego. Mam nadziejê, ze sam o tym wie. - Patrzy³ na ni¹ z, nie ukrywanym 
zachwytem. '   Nie by³a pewna, jaki pqQ  kst kryje siê w s³owach Roberta. Mruknê³a wiêc eos i odesz³a. 

Przyj e okaza³o siê Sukeesem. Alex jeszcze kilkakrotme zaprasza³ goœci i, za ka¿dym razem JUlie 
potrafl³a zaplanowaæ wszystko perfekcyjnie. Matka  exa nadal ³ ;lnak okazywa³a jej ch³ód, a czêsto 
Ja,,;n¹ '. f gose, zaœ Alex wraca³ z pracy póŸno. Julie usi³owa³a wiêc jak najmniej przebyWaæ w 
towarzystwie pani Brandt. Serdecznie zaprzyjaŸni³a siê  

 

 

 

background image

   

 

JJ!'SZczE JEDNA sZANSA 

 

z Robertem'. Kilka razy posz³a z nim na lunch. 

Ich znajomoœæ mia³a charakter wy³¹cznie platoniczny. 

Robert chyba zdawa³ sobie sprawê, ¿e mi³oœæ do Alexa jest najwa¿niejsz¹ spraw¹ w ¿yciu Julie. 
Zauwa¿y³ równie¿, ¿e czuje siê samotna i trochê zagubiona. Mimo woli podzieli³a siê z nim obawami 
dotycz¹cymi teœciowej. Te wyznania przynios³y Julie ulgê, poniewa¿ Robert zrozumia³ jej trudne 
po³o¿enie. 

Natomiast Alex wci¹¿ nie dostrzega³ tego, co dzia³o siê tu¿ obok. W jego w³asnym domu. Julie nie mog³a' 
tego poj¹æ. 

Wkrótce dosz³o miêdzy nimi do pierwszej k³ótni. 

Oboje szykowali siê wieCzorem do spania. Nagle Alex przypomnia³ sobie, ¿e nastêpnego dnia nie zje z 
Julie obiadu, choæ mieli siê wybraæ do restauracji. 

- Jeden z moich klientów przyje¿d¿a jutro do Bostonu. Bêdzie tu tylko parê godzin. Koniecznie 
powinienem z nim porozmawiaæ - wyjaœni³. 

Julie natychmiast ogarnê³a z³oœæ. 

- Alex, czy naprawdê musisz siê a¿ tak poœwiêcaæ dla swoich klientów? - zapyta³a z przek¹sem. - Ju¿ 
szósty raz odwo³ujesz nasze spotkanie. Zacznê umawiaæ siê z tob¹ przez twoj¹ sekretarkê· Poproszê, aby 
wpisa³a ci randkê ze mn¹ do kalendarza. Mo¿e dziêki temu zarezerwujesz dla w³asnej ¿ony parê minut. 

Zatka³o go z wra¿enia. Przez chwilê patrzy³ na ni¹ bez s³owa. 

- A wiêc tak bardzo ciê zaniedbujê? - wycedzi³. 

- Nie mia³em o tym pojêcia. - Chcia³ j¹ obj¹æ. Jeszcze . do niego nie dotar³o, ¿e jest rzeczywiœcie 
rozgniewana. 

Odsunê³a siê gwa³townie. 

- Daj mi spokój! Masz dla mnie czas wy³¹cznie wtedy, gdy idziemy do sypialni! ' - O czym ty mówisz?! 

- O nas. Prawie ciê nie widujê. Zwracasz na mnie uwagê dopiero w ³ó¿ku. 

- Nie b¹dŸ œmieszna, Julie. 

background image

 

JJ!'SZCZE JEDNA SZANSA 

 

   

 

Ocz .,., . 

-  s e. - l?ars ê³a. - Ja jestem œmieszna! 

Zacho J  SIê tak, Jakbys nie wiedzia³, o czym mówiê! 

-  le Wl , o cz  mówisz - stwierdzi³ ch³odno. 

B ze drOgi, pomysla³a. On chyba naprawdê nie wie Zrobi³a skruszon¹ minê. . 

-: Alex,.  o Ja wed³ug ciebie robiê codziennie po twOIm wyJeŸdZie? , . - Czy¿byœ   zd¹¿y³a siê znudziæ 
naszym ma³¿eñstwem?To usi³ujesz mi powiedzieæ? 

W Cl gnê³a g³êboko powietrze. ' . - NIe, Alex - powiedzia³a cicho. - Jak mog³abym SIê tob¹ znudziæ?   o. 
przebywamy razem. 

 ex zacz¹³ meCIerpliwle kr¹¿yæ po pokoju. Mia³ na sobIe tylko spodnie od pi¿amy. W przyæmionym 
œwietle laml?Y skóra na jego nagim torsie lœni³a. 

-: NIe zdawa³em sobie sprawy z twojej frustracji. 

MOJa. atk  dot uje ci towarzYstwa. Wychodz¹c za mme, me .oczekiwa³aœ przecie¿, ¿e bêdê spêdza³ z 
tob¹ ca³e dnie? - Zatrzyma!  iê raptownie, jakby coœ pI'Z!sz³o mu do .g³owy. -  yœ isz o powrocie do 
pracy, Julie? Proszê Clê, me rob tego. Nie komplikuj bez potrzeby naszego ¿ycia. 

-: Chcia³ab  czuæ  iê u¿yteczna, Alex. - Próbowa³a mu  aczyc, co J¹ drêczy. - Nie odpowiada mi taka 
Ja³owa. egzystencja. Jest bez sensu. . - T  msko oceniasz rolê mojej ¿ony? - spyta³ napastliwym tonem. 

-  cale nie o to mi chodzi³o! - zaprzeczy³a gwa³towme. 

- A wiêc o co? - Jego s zabrzmia³ niemal 

z³o o . . 

Julie, z trudem prze³knê³a œlinê. Nie zamierza³a rozpêtac a an . Podejrzewa³a, ¿e w gniewie Alex potrafi 
b c gr zny, a lada chwila mog³a siê o tym przekonac.  adc ³a o tym jego mina. 

- P?staraJ SIê mme zrozumieæ - zaczê³a jeszcze raz. 

background image

- TWOJa matka zarz¹dza tutaj wszystkim... - Urwa³a, 

 

 

 

 

   

 

  

 

zastanawiaj¹c siê, jak mu wyjaœniæ swoje zast ze¿enia i obawy. Jej pO¯ycja w tym domu stawa³a SIê  
oraz bardziejnieokreœlona. By³o to rezultatem taktyki stosowanej przez teœciow¹. Ale w jaki s sób 
po:Viedzieæ o tym Alexowi? Julie 'pf¯ygryz³a wargi, a m¹z patrzy³ na ni¹ z rozdra¿nieniem. .: .   - S³ucham 
- przynagli³ w koñcU: 

Julie westchnê³a ciê¿ko. .' - Niewa¿ne, Alex. Zostawmy ten temat. - Przypomnia³a sobiepr¯yczynê ich 
scysji i doda³a: - Zaplanujê coœ na jutro, skoro bêdziesz zajêty. . 

Alex Zl  arsZC¯y³ brwi. 

- Jak zazwyczaj spêdzasz popo³udnie? 

Za wszelk¹ cenê unikam twojej matki, pomyœla³a natychmiast. Nie chcia³a mu jednak  prawiaæ 
pf¯ykroœci. powiedzia³a wiêc, ¿e spotyka SIê czasem z Ann Lawson oraz z innymi przyjació³kami. 

- Nie umawiasz siê za czêsto z Robertem Courtneyem? - zapyta³ ostro, jakby nagle zainteresowa³ go 
b³ahy do tej pory fakt. . 

- Co to ma maczyæ? - parsknê³a. Znów zaczê³a ogarniaæ j¹ z³oœæ. . . . 

- Raczej ty mi powiedz. - Wysun¹  gm wme po bródek i utkwi³ w niej podejrzliwe Spojrzeme. - Moze po 
prostu mydlisz mi oczy tym narz k em na nu ê i samotnoœæ. On podobno ci¹gle do CIebIe wydzwama. 

Tak twierdzi matka. ' Zrobi³o jej siê na moment s³abo, gdy zrozumia³a, co insynuowa³. ' . '. 

- Proszê bardzo, mów dalej - syknê³a. -: Tylko lepIej niech to ma sens, poniewa¿ twoje sugestIe s¹ 
obr¯ydliwe! - Spiorunowa³a go wzr kiem. S.ta³  na rzec   Alexa z rêkami opuszczonymI wzd³u¿ Cla³a l 
zaClsniêtymi piêœciami. Oddycha³a ciê¿ko, a piersi falowa³y jej gwa³townie pod przejr¯yst¹ J;lOcn¹ 
koszul¹· . 

background image

Alex zawaha³ siê. Przemknê³o mu przez g³owê, ze niepotrzebnie napomkn¹³ o matce. 

 

  

 

 S 

 

- S.³uc aj,. Julie., Oboje zac¯ynami obr aæ siê  o  arzemam . Skonczmy' z t , dopóki. nie jest za po o. - 
Podszed³ do o a l z  mu¿eniem potar³· d³om¹ kark; -:-  ostaram SIê pr¯yjechaæ jutro z biura trochê 
wczesmeJ. 

P rza³a siê, j go twaf¯y. By³ chyba zmêczony. 

 oko³. ust wyra.zme rysowa³y siê zmarszczki. Z zaclœ êtyID ad argaml  gl  odpychaj¹co. Julie bezwiedme z 
.  a³a., MIa³a dziwne przeczucie, ¿e wkrótce zdafiy SIê cos z³ego. 

 os a do ³azi.e  umyæ twarz. Kiedy wróci³a do SYPlalni  Alex.leza³ JU¯ w ³ó:¿ku. Wœlizgnê³a siê pod ' 
ko³drê. I zgasi³a l pê.Po chwili us³ysza³a równy, g³êboki odd h. mêza.  ama nie mog³a d³ugo zasn¹æ. 

£zy sp³yw  J j po polIczkach i wsi¹ka³y w poduszkê. 

Tej nocy Siê me kochali. - . 

N azaj tr:z podczas  niadania panowa³a ciê¿ka atmosfera. J   I Ale   yliostentacyjnie uprzejmi, lecz nie 
odezwalI s ê do SiebIe ani s³owem. W zachowaniu Alexa po r . ple s¯y zabrak³o ¿artobliwych przejawów 
czu³?s . Julie zerknê³a spod oka na 'teœciow¹. Starsza paru me kry³a  ? o enia. Niesnaski miêdiy synem a 
syno :¹  prawi³y jej Wldocm¹ satysfakcjê. Po wypiciu kawy usnl  hnê³a siê rozkosznie do Alexa. 

- Pozw li³  sobie zaprosiæ na pi¹tek' kilkoro na ch pfZY.JaCló³. - Zt:obi³a niepewn¹ minê i doda³a m a  
prosz¹cym tonem: - Mam nadziejê,   odpowiada w  t n termin. Na pewno spêdzimy razem cud wny   o . - 
Poda³a nazwiska goœci. Na liœcie majdowali Siê. miêdzy innYIV-i.-\ngela Roswell i Robert  urt ey. J e 
zatka³o z obur nia. Bez trudu pojê³a mtenCJe p   Brand ; Mat Alexa jawnie demonsto a³a swOJ¹ wrogosc. 
Stawa³o siê to nie do zniesienia  uli   ê³a,    oli j¹: g³owa. Wsta³a wiêc od st  l posple zme opuœci³a 
kuchniê. . 

  ; tce trzasnê³y frontowe drzwi i rozleg³ siê warot silnika. Alex pojecha³ do pracy. 

 

 

 

background image

 

   

 

  

 

Julie na zawsze zapamiêta³a tamto przyjêcie. Okaza³o siê jednym z naj gorszych doœwiadczeñ w jej 
¿yciu. 

Od dnia k³ótni traktowali siê nawzajem jak dwoje obcych ludzi. Widywa³a go przelotnie przy œniadaniu, 
które zjada³ ze wzrokiem utkwionym w gazetê. Ignorowa³ zarówno ¿onê, jak i matkê. przesta³ 
zapraszaæ Julie na lunch. Nie ukrywa³, ¿e sprawy biznesu s¹ dla niego najwa¿niejsze. Wraca³ do domu 
póŸnym wieczorem, z ulg¹ zrzuca³ p³aszcz i czêsto rezygnowa³ ze wspólnej kolacji, informuj¹c krótko, ¿e 
przegryz³ coœ na mieœcie. 

Perspektywa towarzyskiego spotkania napawa³a Ju- . 

lie przera¿eniem. Czeka³o j¹ udawanie dobrego humoru i weso³oœci, której wcale nie odczuwa³a. Wrêcz 
przeciwnie - kryzys zwi¹zku z Alexem sp awia³, ¿e wszystko zaczyna³o mieæ dla niej smak popio³u. 
Najchêtniej zniknê³aby na te kilka godzin w swoim pokoju. Nie potraf t³a jednak wymyœliæ ¿adnego 
pretekstu, którym przekonuj¹co usprawiedliwi³aby swoj¹ nieobecnoœæ. . 

Robert natychmiast wyczu³ jej pod³y nastrój. 

- Julie, sta³o siê coœ z³ego? - zapyta³ bez ¿adnych . wstêpów, gdy tylko j¹ zobaczy³. 

Rozeœmia³a siê sztucznie. 

- A¿ tak Ÿle wygl¹dam? . 

- Ty nigdy Ÿle nie wygl¹dasz - odpar³. - Ale za dobrze ciê znam, ¿eby daæ siê nabraæ na twój wymuszony 
uœmiech. Sprawiasz wra¿enie, jakbyœ mia³a siê \ rozlecieæ na tysi¹c kawa³ków z powodu najmniejszej 
prowokacji. - Przygl¹da³ siê jej z autentyczn¹ trosk¹. 

- A wiêc mnie nie prowokuj. 

Robert przeniós³ wzrok na Alexa. Rozmawia³ w³aœnie z Angel¹ Roswell. 

- Ostatnio rzadko widujemy Angelê -' stwierdzi³ z zamyœlon¹ min¹. W czarnej obcis³ej sukience, 
podkreœlaj¹cej idealn¹ figurê, Angela wygl¹da³a osza³amiaj¹co. Uwieszona u ramienia Alexa, patrzy³a na 
niego uwodzicielsko. 

 

background image

  

 

J  e zacisnê³a   owo .d³o e. W gardle zaczê³a j¹ d³awI  gorycz. .TesclOwa WIedzIa³a, co robi. Z 
premedytaCJ¹  aprosi³a parzyst¹ liczbê goœci. Nie bez racji  a³a,   Robert dotrzyma towarzystwa Julie. N 
atomIast PIê   Angela mia³a byæ nagrod¹ dla Alexa. 

I rz  Cle zachO a³a siê jak gwiazda wieczoru. 

. JulIe.  si³owa³a me okazywaæ zdenerwowania. Po. mog³o J J w tym moralne wsparcie ze strony 
Roberta. 

B!³a -:- Jak zwykle - pe³na wdziêku i swobody, choæ WIele J¹ to kosztowa³o. Po przyjêciu, z ledwie 
maskowan¹ ulg , po¿egna³a goœci i umknê³a do sypialni. 

o °ogarnê³aJ¹. arna rozpacz. A przecie¿ jeszcze kilka mIeSIêcy temu Jej serce przepe³nia³a mi³oœæ, zaœ 
ma³¿eñstwo   Alexem na awa³o tak¹ radoœci¹! S¹dzi³a wów s, ze u bo,ku mêza czeka j¹ niebo na ziemi i 
wierzy³a, ze on pra e tego s ego. Jak bardzo siê myli³a. 

. N   et me  uw ³a, ¿e p³acze. Siedzia³a na wielkim ³o¿ku, kto re do medawna radoœnie dzieli³a z Alexem. 
. Ob e sypiali na nim z dala od siebie. Niechêæ oddziela³a Ich tak skutecznie, jak gdyby znajdowali siê w 
dwóch ró¿nych pokojach. 

Panowa³o miêdzy nimi kruche zawieszenie broni przerywane czêstymi k³ótniami. Wystarczy³o jedno nie  
opatrzne s³owo, aby skoczyli sobie do oczu. Szansa na.rozs¹dn¹ dyskusjê i porozumienie mala³a z ka¿dym 
dmem. 

 

. Alex spêdza³ weekendy zamkniêty w swoim gabineCIe. Rzekomo pracowa³. Julie przypuszcza³a jednak 
¿e po p o   stara siê jej unik  Ten stan rzeczy  ajwyr eJ zadowala³ pani¹ Branat, która powstrzymyw   SIê 
od komentarzy. Julie zauwa¿y³a jednak, ¿e teœ owa czêsto zanosi synowi- kawê lub kanapki. Za 
ka¿dym,r  zostawa³a na chwilê z Alexem. O czym r zm wIali?Tego Julie nie wiedzia³a. Drêczy³o j¹ coraz 
WIêcej obaw. 

M,in o kilka tygodni. Julie uzna³a, ¿e musi wreszcie pomOWlC z Alexem. Oboje mijali siê codziennie bez 

 

   

 

 

 

background image

 

   

 

  

 

s³owa, poch³oniêci swoimi sprawami. Sytuacja stawa³a siê nie do zniesienia. Mog³a j¹ uzdrowiæ tylko 
szczera wymiana pogl¹dów. Julie postanowi³a wiêc sprawiæ mê¿owi niespodziankê· Koniec okaza³ siê 
gorzki i ostateczny. 

 

Od rana sypa³ gêsty œnieg. Widocznoœæ na szosie znacznie siê pogorszy³a, tote¿ przejazd do 
œródmieœcia Bostonu zaj¹³ Julie prawie godzinê. Zostawi³a samochód na parkingu przeznaczonym dla 
pracowników firmy Alexa i uda³a siê do jego· biura. . 

Szybko przesz³a przez hol. W ¿o³¹dku œciska³o j¹ ze zdenerwowania, rêce mia³a lodowate. Zastanawia³a 
siê gor¹czkowo, od czego zacz¹æ. Co nale¿y powiedzieæ, gdy od jednej rozmowy zale¿y czyjeœ 
szczêœcie? Julie nie w¹tpi³a bowiem, ¿e dziœ stawk¹ jest jej lJ³.a³¿eñstwo. 

Chcia³a je uratowaæ. 

Wysiad³a z windy i skrêci³a w lewo. Po drodze wst¹pi³a do toalety, aby uczesaæ w³osy i poprawiæ 
makija¿. Musia³a wygl¹daæ naprawdê ³adnie. . 

D³ugo -marudzi³a przed lustrem. Zdawa³a sobie sprawê, ¿e usi³uje w ten sposób odwlec decyduj¹cy 
moment. W koñcu zebra³a siê na.odwagê· Otworzy³a drzwi aby wyjœæ na korytarz. W³aœnie wtedy 
zobaczy³a Alex . Nie by³ sam. przytulona do jego ramienia sz³a Angela Ro¹well. Jej uœmiech kusi³ i wiele 
obiecywa³. 

- Nie czekajmy do wieczora, Alex - zamrucza³a zmys³owo. - ZnajdŸmy jakieœ mi³e, spokojne miejsce.:. 

Julie zrobi³o siê ciemno przed OczaIlll. Cofnê³a Siê odruchowo i opar³a o œcianê. A wiêc tak ,wygl¹da³a 
prawd . Dlatego, Alex bywa³ ostatnio taki zaj y, wraca³ póŸno i nie dostrzega³ w³asnej ¿ony. Nic 
dziwnego. Wolny czas spêdza³, jak widaæ, z Angel¹· Z trudem wziê³a siê w garœæ. Odczeka³a w toalecie 
jeszcze parê minut. Wola³a byæ pewna, ¿e ju¿ nie spotka Alexa. Zjecha³a na parter i podesz³a do 
automatu telefonicznego. Dr¿¹c¹ rêk¹ wybra³a numer Ann Law- 

 

  

 

background image

   

 

son. Nie zasta³a jej w domu, wiêc odwiesi³a s³uchawkê. 

Przez chwilê nie wiedzia³a, co zrobiæ. Na zawsze utraci³a Alexa. Ogarnê³o j¹ poczucie klêski, prZ 'tloczyla 
perspektywa pustki i samotnoœci. 

N a ulicy. owionê³o Julie ch³odne powietrze, ale nawet tego me zauwa¿y³a. Powlok³a siê do samochodu   
z .   ¹ usiad³a za ki rownic¹. v.: drodze powrotnej Jakis nnpuls kaza³ Julie zatrzymac siê przed muzeum 
sztuki. Przez  a godzin snu³a siê po pustawych o tej porze salach, a piêknO zgromadzonych tu 
przedmiotów wp³ynê³o na ni¹ dziwnie koj¹co. . 

Do domu dotar³a wczesnym popo³udniem. Zdejmowa³a w³aœnie p³aszcz, gdy zadzwoni³ telefon. By³ to 
Robert. Szczera sympatia w jego g³osie podzia³a³a jak balsam na zranione uczucia. Julie bez zbêdnych 
ceregieli da³a siê zaprosiæ na kolacjê. Robert mia³ przyjechaæ o szóstej. Musia³ chyba wyczuæ jej 
zdenerwowanie, poniewa¿ taktownie nie wspomnia³ ani s³owem o Aleksie. 

Julie za nic w œwiecie nie zamierza³a siedzieæ i czekaæ napo ó.t mê¿a. Nie dzisiaj. To, co ¿obaczy³a w 
biurze, zupe³nie J¹ zdruzgota³o. Odezwa³ siê tak¿e i gniew. 

Robert zjawi³ siê punktualnie. Alex jeszcze nie wróci³. Nie zostawi³a dla niego ¿adnej wiadomoœci ani 
nie powiedzia³a teœciowej, dok¹d idzie. Pani Brandt nie by³a zaciekawienia. Natomiast g³oœno zapyta³a' 
czy warto wychodziæ w tak¹ okropn¹ pogodê. Juli  odpowiedzia³a wymijaj¹co i otworzy³a drzwi. 
Teœciowa spojrza³a na Roberta ze zdumieniem. Przez moment mog³o siê wydawaæ, ¿e jest 
zaniepokojona. Julie nawet nie zwróci³a na to uwagi. Chcia³a jak najszybcie; st¹d mikn'     ¹c· Œnieg 
przesta³ ju¿ padaæ, chocia¿ tu i ówdzie wirowa³y pojedyncze p³atki. W œwietle przeciwmgielnych 
reflektorów samochodu wygl¹da³y jak œwiêtojañskie robaczki. 

Julie by³a w pori.urym nastroju i mia³a ochotê wyrwaæ siê z miejskiego t³oku. Zaproponowa³a, aby  

 

 

 

,    

 

  

 

background image

wybrali siê.do ma³ej restauracji na wybrze¿u. Robert bez wahania przysta³ na tê sugestiê. Julie sprawia³a 
wraŸeilie; jakby coœ mocno wytr¹ci³o j¹ z równowagi. 

Przypuszcza³, ¿e jedynie dlatego z nim pojecha³a. Podczas telefoniczrtej rozmowy zwróci³ uwagê na 
roztrzêsiony g³os Julie, a jej nieoczekiwana zgoda na wspólny wieczór da³a mu wiele do myœlenia. 

Dopiero przy stoliku, gdy z³o¿yli zamówienia, spróbowa³ wybadaæ, co siê sta³o. I , , Wybacz, ¿e 
poruszam ten temat, Julie - zacz¹³ ostro¿nie. - Ale na pewno nie bez powodu masz tak¹ zrozpaczon¹ minê. 
Czy Alex sprawi³ ci przykroœæ? Nikt ,inny nie potrafi doprowadziæ ciê do takiego stanu. 

   Delikatnie przesun¹³ palcem po jej policzku. - Cóz z niego za idiota! , - To 'raczej ja jestem idiotk¹ - 
oœwiadczy³a. Wargi jej dr¿a³y, gdy usi³owa³a znale•Æ odpowiednie s³owa. 

Musia³a powiedzieæ Robertowi, dlaczego tak ochoczo przyjê³a 'dzisiaj jego zaproszenie. Sytuacja 
wygl¹da³  dwuznacznie. Spotkanie we dwoje z pozoru przypoml-' na³o randkê. Julie nie chcia³a, ¿eby 
Robert opacznie zrozumia³ jej intencje. Poza tym dosz³a do wniosku, ¿e nie powinna wci¹gaæ kogoœ 
obcego w swoje osobiste sprawy. Tylko ona i Alex mogli rozwi¹zaæ problemy, w które sami siê 
wpakowali. : Podano jedzenie, lecz Julie nie potrafi³a nic prze³kn¹æ· - Robert - odezwa³a siê 
przepraszaj¹cym tonem. 

- Nie gniewaj siê na mnie. Wykorzysta³am nasz¹ przyjaŸñ do egoistycznych celów. - Uœmiechnê³a siê 
smutno. - Jesteœ moim dobrym przyjacielem, nie wolno mi jednak: nadu¿ywaæ twojej sympatii. 
Rzeczywiœcie mam powody do zdenerwowania, ale to datyczy wy, ³¹cznie Alexa i mnie. 

Otworzy³ usta, ¿eby zaprotestowaæ, ale nie dopuœci³a go do g³osu. 

- Mówiê ca³kiem powa¿nie, Robert. Kiedy zadzwoni³eœ, mia³am wszystkiego powy¿ej uszu. 
Post,anowi³am 

 

  

 

   

 

odegraæ siê na Aleksie. Post¹pi³am nierozs¹dnie i pro   ciê o wybaczenie. - Spojrza³a w stronê okna i na 
Jej twarzy odmalowa³ siê niepokój. Znów pada³ gêSty œ eg. . - Miejmy nadziejê, ¿e ta pogoda nas tutaj 
nie UZ emJ.. 

Robert - choæ niechêtnie - przyj¹³ w, koñcu do wiad'omoœciwyjaœnienia Julie. Uregulowa³ rachunek i 
oboje wstali od sto³u. Po wyjœciu z restauracji natychmiast zaatakowa³y ich' gwa³towne podmuchy 
wiatru. 

background image

Z trudem dotarli do samochodu. Wyjechali z parkingu na szosê, ale szybko okaza³o siê, ¿e powrót do 
Bostonu jest zupe³nie niemo¿liwy. Ko³a œlizga³y siê po oblodzonej nawierzchni pokrytej warstw¹ 
bia³ego puchu a widocznoŒÆ chwilami spada³a do zera: W takich warunkach dalsza jazda grozi³a 
wypadkiem. . 

PóŸniej, gdy Julie próbowa³a usprawiedliwiæ siê przed Alexem, jej opowiadanie brzmia³o 
nieprzekonuj¹co. Ona i Robert zostali zmuszeni szukaæ schronienia przed zamieci¹. Zatrzymali siê w 
ma³ym motelu, gdzie n  s œcie uda³o siê im wynaj¹æ dwa pokoje. Niestety, I me dzia³a³y têlefony, 
poniewa¿ wichura uszkodzi³a liniê. Julie nie mog³a wiêc powiadomiæ o wszystkim Alexa. Wróci³a do 
domu dopiero nastêpnego dnia po po³udniu. Alex ani myœla³ jej uwierzyæ. By³ pewien, ¿e Julie spêdzi³a 
upojny weekend w ramionach Roberta. ' Awantura, która wybu.ch³a, przypomina³a trzêsienie ziemi. 
Nieporozumienia i urazy, skumulowane podczas ostatnich tygodni, nagle znalaz³y ujœcie. Oboje 
obrzucali siê najgorszymi oskar¯êniami, aby jak najboleœniej ug    rug¹ s o ê. ;Ni  przebie ali w, s³owach. 

Gdy  , Ich  a³¿ensh\o p sta³o Istniec.' Julie od razu S ê wyprowadzi³a. Ann Lawson nie zadawa³a zbêdnych 
pytañ. Pomog³a natomiast wynaj¹æ mieszkanie. Frank Peteni - przyjaciel ojca Julie - zatrudni³ j¹ w swojej 
fIrmie. Jego sekretarka odesz³a w³aœnie na urlop macierzyñski; Julie zajê³a wiêc w Peters-Winton jej 
miejsce. Rzuci³a siê w wir pracy  

 

 

 

   

 

  

 

i szybko awansowa³a. Przyda³a siê teraz wiedza z kursów w college'u. Poza tym Julie znów zaczê³a siê 
dokszta³caæ, aby wype³niæ czymœ puste wieczory. Robert okaza³ siê wiernym przyjacielem. Julie 
zrozumia-   ³a jednak, ¿e pragnie bli¿ej siê z ni¹ zwi¹zaæ, a ona mia³a dla niego tylko du¿o sympatii. Nie 
chcia³a go zraniæ, dlatego wkrótce przesta³a siê z nim spotykaæ. 

Nie interesowa³o jej towarzystwo mê¿czyzn. Od . 

tamtej sceny, po której rozsta³a siê z Alexem, popad³a w emocjonalne otêpienie. Nic nie zosta³o po 
szalonej mi³oœci i ma³¿eñskim szczêœciu. Nawet wtedy, gdy ogarnia³y j¹ wspomnienia, nie czu³a ju¿ 
bolesnej udrêki, jedynie przyt³umiony ¿al za czymœ, co odesz³o. 

 

background image

Pod stop¹ trzasnê³a sucha ga³¹zka. Julie rozejrza³a siê nieprzytomnie wokó³ siebie. By³a tak zatopiona w 
myœlach, ¿e zapomnia³a, gdzie siê znajduje. Nieoczekiwane pojawienie siê Alexa w jej ¿yciu wytr¹ci³o j¹ z 
równowagi. Sk³oni³o tak¿e do refleksji. Te wêdrówki po lesie bardzo Julie pomog³y. Mia³a czas, aby 
przeanalizowaæ i obiektywnie oceniæ w³asne uczucia. Zda³a sobie sprawê, ¿e nigdy nie przesta³a 
kochaæ Alexa. Nie potrafi³a te¿ d³u¿ej ukrywaæ tego za murem obojêtnoœci. 

 

ROZDZIA£ CZWARTY 

 

. Po ,,:eekendzie w Maine Julie czu³a siê wypoczêta l s.pok? na. D?  nie przemyœla³  wszyst ie aspekty 
sytuaCJI, w ktorej SIê znalaz³a. Dosz³a do wniosku ¿e po a traktowaæ Alexa jak przyjaciela. Tylko tyle. 

MimO tego postanowienia, w poniedzia³ek rano zjawi³a siê w biurze leciutko zestresowana perspektyw¹ 
spotkania z mê¿eri '. . 

Denerwowa³a siê ca³kiem niepot bnie. Przez ca³Y d,zieñ wspó³pracowa³¹. bowiem z Wesem 
Blakeneyem. 

Alex w ogóle nie przyjecha³ do, Peters- Winton. Nie wiadomo dlaczego trochê j¹ to rozczarowa³o. Zaraz 
jednak przywo³a³a siê do porz¹dku. T o przypadek, ¿e  ex znów pojawU siê w jej ¿yciu. Szaleñstwem 
by³oby Wi¹zaÆ z tym faktem jakieœ nadzieje. 

. . Wróci³a .do d u po szóstej. Ugotowa³a i szybko'  Jad³a lekki posi³ek. Samotnoœæ dziwnie jej dziœ 
ci¹zy³a. Dlaczego? Wola³a siê nad tym nie zastanawiaæ. 

Zmywa³a w³aœnie naczynia, gdy ktoœ zadzwoni³ do drzwi. Drgnê³a, s³ysz¹c ostry dŸwiêk. Chwyci³a 
œciereczkê i posz³a otworzyæ, wycieraj¹c po drodze d³onie. 

N a widok Alexa wcale siê nie zdziwi³a, chocia¿ nie spodzi wa³a siê jego wi y. Wygl¹da³ SP   -towo i 
mêsko. BIa³y sweter podkresla³ opaleniznê  \ - Nie zaprosisz mnie do œrodka? - G³êboki g³os zabrzmia³ 
boleœnie znajomo. Alex opiera³ siê leniwie o framugê i patrzy³ na Julie z uœmiechem. Lecz szare oczy 
pozosta³y czujne. 

Bez s³owa cofnê³a siê o dwa kroki, aby móg³ wejœæ do mieszkania. . 

 

 

 

 

   

background image

 

  

 

- Jad³aœ obiad? - Rozejrza³ siê po pokoju i stwierdzi³, ¿e jest sama. . 

- W³aœnie skoñczy³am., ' Pomaszerowa³a sztywno do maleñkiej kuchni, powiesi³a rêcznik i zgasi³a 
œwiat³o. Alex nie ruszy³ siê z korytarza. Czy¿by czu³ siê niepewnie? Chyba tak, uzna³a. Zmieni³a zdanie, 
gdy siê odezwa³: 

- Têskni³aœ dzisiaj za mn¹? 

- A powinnam? . 

- Mia³em cich¹ nadziejê, ¿e bêdZiesz. - Podszed³ bli¿ej. W milczeniu pr un¹³. spojr eni  po j j wyp³owia³ych 
d¿insach i starej kraCiastej koszuli. 

- Czy¿bym rozpozna³ tê bluzê? Kupiliœmy j¹ razem. 

Chyba w P-town, prawda? - Rzuci³ odniechce   nazwê artystycznej kolonii na przyl¹dku Cod. SpêdZih tam 
kiedyœ cudowny week nd.   . , Odwróci³a siê gwahowme, aby. ukryc SWOj .bol.. 

- Dziwne, ¿e jeszcze o tytn pamiêtasz - pOWiedZia³a sucho. . 

- Wszystko pamiêtam. 

Zerknê³a na niego ze zdumieniem. 

- Wci¹¿ wygl¹dasz œlicznie i seksownie w d¿i.nsach. 

Serce uderzy³o jej szybciej. Alex sta³ o wiele za blisko. Musia³a koniecznie powiedzieæ coœ neutralnego, 
¿eby zmieniæ ten nastrój. ,. ., . 

- Rozmawia³eœ z Wesem? - spyta³a mtehgentme. 

Parskn¹³ cichym œmiechem i odsun¹³ siê od niej. 

Poczu³a ulgê· ., . 

- Tak rozmawia³em. -.Bez mrugniêcia okiem pozwoli³ jej zmieniæ tema . -. W s j st tak samo pod urokiem 
Piêtaszlca w SpOdniCY jak ja. . 

- Zawodowe kwalifikacje twojego zespo³u s¹ Imponuj¹ce. Nasza wspó³praca na  no u³ ¿y siê znakomicie - 
oœwiadczy³a pompatyCznie. PraWie wpad³a'w pop³och, s³ysz¹c swój  ap s,zo.ny ton. 

- Staramy siê - mrukn¹³ lfomCznie Alex. 

background image

- Mo¿esz mi wyjaœniæ, po co przyszed³eœ? 

 

..  

 

   

 

- Zaraz to zrobiê, o ile pozwolisz mi usi¹œæ. Oderwa³a wzrok od jego poci¹gaj¹cej sylwetki i wskaza³a mu 
krzes³o. 

- Przepraszam - mruknê³a. - Siadaj. 

Chwyci³ j¹ nieoczekiwanie za rêkê i poci¹gn¹³ na   kanapê. Julie usi³owa³a siê wyrwaæ, ale bez trudu j¹ 
przytrzyma³. 

, -.: Spokojnie, Julie. Zamierzam z tob¹ tylko porozmawiaæ. - Przycisn¹³ jej ramiona do miêkkich poduszek 
oparcia. - W pi¹tek, z powodu tej migreny, nie nadawa³aœ siê do wymiany pogl¹dów, a ja mam pewien 
problem, który musimy razem omówiæ - wyjaœni³. 

Poczu³a w g³owie zamêt. Westchnê³a. Alex,jak nikt inny, pptram j¹ wytr¹ciæ z róWnowagi. 

,..:.. O co chodzi? - spyta³a podejrzliwie. 

. - Napijesz siê czegoœ? - Wsta³ i poszed³ do kuchni. 

Siêgn¹³ do zamra¿alnika po kóstki lodu. Krz¹ta³ siê tak pewnie, jakby tutaj mieszka³. Zachowanie Alexa 
wyda³o siê jej dziwne, WyraŸnie zwleka³ z wyjaœnieniem celu swojej wizyty. Julie nie 'mia³a pojêcia, co 
o tym s¹dziæ. Pod¹¿y³a za nim. Wyjê³a z szafki jedyn¹ butelkê alkoholu i z impetem postawi³a j¹ na blacie. 

- Szczerze mówi¹c, Alex, za duio sobie pozwalasz. 

Wtargn¹³eœ do mojego domu, rzuci³eœ mnie na kanapê, a na dodatek bezczelnie ¿¹dasz drinka. - 
Usi³owa³a gniewem zamaskowaæ zdenerwowanie. - Je¿eli masz coœ do powiedzenia, to nie traæ czasu 
na.C\ - Urwa³a. Nagle zrozumia³a przyczynê tego najœcia. I -'- Przypuszczam, ¿e poprosisz mnie o 
rozwód - d  koñczy³a. - W napiêciu, nie patrz¹c w jego kierunku, czeka³a na odpowiedŸ. 

Odwróci³ siê do niej z ¿artobliwym b³yskiem w oku. 

- Takie z ciebie sk¹pirad³o? Odmawiasz odrobiny wina w³asnemu mê¿owi? 

Czy¿by mia³ zamiar zignorowaæ jej pytanie? 

-W porz¹dku, Alex. Proszê bardzo. - Poda³a mu kieliszek. Stara³a siê' za wszelk¹ cenê nie okazaæ, jak 

background image

 

 

 

 

   

 

  

 

wiele bêdzie j¹ koszto aæ ro owa ? rozwodzie. 

Przecie¿ sama o tym wIelokrotnie mysla a. Za'Ys e wiedzia³a, ¿e nadejdzie dzieñ, gdy formalnie ro ¹  
swoje ma³¿eñstwo. Ale jes e nie teraz, nalega³ Jakis wewnêtrzny g³os. Jeszcze nIe. . , . 

Alex uj¹³ j¹ mocno lew¹ rêk¹ za, ³ kiec I z.aprowadzi³ do pokoju. Julie z ulg¹ opus ³a kuchniê. 

N a ma³ej przestrzeni agres na mês osc. Alex  stawa³a siê bowiem przyt³aczaJ¹ca.. USIedli . ob.oJ  na 
kanapie. Alex poci¹gn¹³  ³ugi  k I  ostawi³ kiehsze  na stoliku. Julie poczu³a cIep³o Jego CIa³a, gdy pochyli³. 

siê w jej stronê. .. . . 

Bliskoœæ potê¿nej, muskularnej post  II.em.anuJ¹  z niej si³a odebra³y jej resztê pewnO.SCl sle le. Julie 
prze³knê³a z trudem œlin . Mimo woli u  ³a wzrok w opalonej na br¹z SZYI Alexa. W WYCl U swetra 
zobaczy³a ciemne wij¹ce siê w³osy. Natyc ast p!Zypomnia³a sobie  j a jest. w dotyku skora na Jego piersi. 
G³adka I cIep³a. NIemal us³ysz a.  ys³owe, zwierzêce dŸwiêki, które wydawa³, gdy Jej PIeszczoty 
zaczyna³y go podniecaæ. . . , . ,. . 

Przerazi³y j¹ te zdradzieckie mysh. Wyr e zmIerza³y w niew³aœciwym kieru . O sunê³a. SIê gwa³townie od 
Alexa, ale z³apa³ J¹ za obl  d³OnIe. . . 

- Nie powinnaœ siê mnie baæ, Julie. Przy aJ , ze jest mi trudno znale  odpowiednie s³ w.a. NIe WIdzê 
jednak powodu, abys zacho a³a SIê Jak. prze raszony wróbel - stwierdzi³. - NIe mam tez zanuaru znów siê 
na ciebie rzuciæ. .. .'? 

- Proszê ciê, Alex - jêknê³a. -:- Po co Sl    ,ZJawi³es.. 

- S¹ sprawy, o których muSImY pomo c. ChodZI o nas. - Zobaczy³, ¿e jej oczy rozsze ³y SIê z obawy. 

- Dlaczego wspomnia³aœ o r  o e? 

Obliza³a wargi, zastanawIaj¹c SIê nerwowo nad odpowiedzi¹. 

background image

- Dlaczego pytasz? - odparowa³a. - Czy¿bym trafI³a w sedno? 

 

JESZ ;ZE JEDNA SZANSA 

 

   

 

- .Nie. Ale po yœla³ , ¿e mo¿e ty tego chcesz. 

- . NIe odezwa³a SIê, WIêC kontynuowa³: - Sam nie WIem,. od czeg  za æ. -:  œci³ jej rêce i usiad³ prosto. 

- ChCIa³bym, zebys wroci³a ze mn¹ do domu. 

O orzy³a szeroko oczy ze zdumienia. 

- NI  ro i , .czemu tak na mnie patrzysz. 

N al Jestes mOJ¹ zon¹, a mój dom jest nadal tWOIm domem. 

. - Co ty knujesz, Alex? - spyta³a ostro. -: Wiesz ¿e nIe m gê tam,  óciæ. Po pierwsze, twoja matka' do 
tego nIe dopusCl. 

. - W³aœnie w tym rzecz, Julie. Ona jest chora. 

NIed³ugo p  n s  rozstaniu mia³a ciê¿ki wylew. 

Wydawa³o  ê, .ze nIe bêdzie ju¿ chodziæ. Ostatnio jej stan . aCZnIe SIê poprawi³. Porusza siê 
samodzielnie   azz d . ' ..:... O Omnie mi przykro, Alex. - W g³osie Julie zabfZm a³  wspó³czucie. Pamiêta³a, 
jak bardzo Alex by³ przYWI ny  o matki. Mimo niechêci, któr¹ o  YW :³a .Jej paru Brandt, Julie ,nigdy nie 
¿yczy³a tesclOweJ nIC z³ego. 

- Dziê . No có ; teraz - kiedy czuje siê lepiej -:zaczê³aSlê ma Wl  o  e.-: przyzna³. - Zadrêcza SIê nasz¹. 
separaCj¹ I twierdZI, ¿e siê do niej walnie przyczyni³a. .   Jlilie w tc ;mê³a z wr :¿enia. Pani Brandt otwarcie   
zna³a, ze Jest odPOWIedzialna za rozpad ich ma³. 

zenstwa? Nies³ychan . 

-    dno   to. uwierzyæ - mruknê³a. 

- WI lokro nIe usi³owa³  j¹ przekonaæ, ¿e nie ma z tym.nIC wspo nego.  z skutku. Upiera siê, ¿e ona 
ponOSI, za wszystko  ê. - W g³osie Alexa da³o siê  Pyczuc ogromne napIêCIe. - Powiedzia³a mi te¿ o pew- 
y  sprawach, o  tórych  e mia³em pojêcia... o któJycb n we! bym  e pomysla³. Boryka³aœ siê z prob,  I, a 
JB; w ogole tego nie zauwa¿y³em. M usia³  slepy. Zy³  tylko swoj¹ prac¹. Obecnie moja 

background image

 

 

 

 

   

 

JFSZCZE JEDNA SZANSA 

 

matka popad³a w prawdz!w¹ obsesjê: Y³.ierzy,   gdybyœ  godzi³a si   ócic..., - Rzuci³  eJ szybki  spojrzeme.   
ChoClaz na krotko,  o  êdzy nami . mog³oby siê jakoœ u³o¿yæ. - Zaœmia³ Siê ,ne ow . 

- S¹dzê, ¿e tym razem zamierza traktowac Clê duzo lepiej. 

Julie os³upia³a. . 

- Nie... nie wiem, co powiedzieæ - odezwa³a Siê z wahaniem. - Naprawdê ¿al mi twojej matki, ale ten 
pomys³, abym znów z wami zamieszka³a..: . , - Czy nie zaznaczy³em, ¿e tylko na Jakis czas? 

- Obserwowa³ j¹ z nieodgadnionym  a  twarzr· - Oczywiœcie mielibyœmy oddzielne sypialnie - dokonczy³ 
z lekk¹ ironi¹... , - Oddzielne sYPialnie? - powtorzy a: 

- Chyba ¿e wolisz korzystaæ z mOJeJ... 

Zerwa³a siê na równe nogi. . 

- Daj spokój, Alex! - zawo³a³a. - Jak.  ozesz oczekiwaæ, ¿e zrobiê coœ takiego, aby popraWIc samo: 

poczucie twojej matki!. . . 

Uœmiechn¹³ siê lemWIe. Powoli przesun¹³ wzrokiem po jej figurze. . 

- A gdyby chod o o poprawê mOjego samopo- 

. ? 

CZUCla. '. ., . 

, Gapi³a siê na niego, nie  og  wy SIC am s³owa. A na dodatek poczu³a, ze Siê  em.. . . . 

. - przysiêgam, ¿e chcia³em zachowac Siê  slaJ Jak nale¿y - oœwiadczy³ st³umionym z .emoCJI g³os . 

- Ale ty nie powinnaœ pat æ n   e w ten sp sob. 

background image

- przyci¹gn¹³ j¹ gwa³towme do sle le    garn¹³JeJ  sta zach³annym poca³unkiem. OdpOWIedzia³a na t  
pieszo czotê bez oporu. Jej zmys³y t e d m ga³y Siê spe³nienia. Alex ca³owa³ j¹ tak namIêtme, Jakby 
pragn¹³ tego od dawna, a on  zatraci³a siê v: r?zk szy tak s³odkiej, ¿e wszystko mne p.rze a³o Siê liczyc. 
Czu³  gor¹ce wargi Alexa na SWOich I tylko to ,by³o w tej chwili wa¿ne. Jak¿e ³atwo potrafI³ wywo³aæ te 
cudow- 

 

JFSZCZE JEDNA SZANSA 

 

   

 

ne doznania. Wyci¹gn¹³ dó³ bluzki z d¿insów i zacz¹³ czule g³adziæ nagie plecy i ramiona Julie. Zda³a sobie 
sprawê z tego, co siê dzieje dopiero wtedy, gdy siê schyli³ i siêgn¹³ ustami do jej piersi. 

Chocia¿ nadal oszo³omiona, wyswobodzi³a siê jakoœ z jego ramion. Ca³a siê trzês³a. Ukry³a twarz w 
d³oniach. 

- Wynoœ siê st¹d - zaszlocha³a. - Z najwiêkszym trudem uda³o siê jej opanowaæ. Obrzuci³a Alexa 
spojrzeniem pe³nym pogardy. Oczy lœni³y jej od ³ez. 

- Owszem, przyznajê - wci¹¿ potrafisz mnie podnieciæ' - stwierdzi³a gorzko. - Ale to pod³e z twojej 
strony, ¿e pos³ugujesz siê t¹ taktyk¹, aby osi¹gn¹æ swój cel. 

- Wytar³a mokre policzki wierzchem d³oni i wyprostowa³a siê z godnoœci¹. Za wszelk¹ cenê usi³owa³a 
zachowaæ spokój. 

Alex zesztywnia³. Twarz.mia³ wci¹¿ zaczerwienion¹ od po¿¹dania, które tak bardzo rozpali³o ich oboje. 

Odruchowo siêgn¹³ w stronê Julie, ale siê cofnê³a. 

Opuœci³ rêkê i westchn¹³. 

- Pos³uchaj, Julie. Wiem, ¿e cokolwiek bym teraz powiedzia³, to i tak mi nie uwierzysz. - Machinalnie 
pog³adzi³ palcami w³osy. - Ale przemyœl moj¹ proœbê. 

Porozmawiamy o tym kiedy indziej. - Podszed³ do drzwi. - Zobaczymy siê jutro.'   Po jego wYjœciu d³ugo 
nie mog³a siê pozbieraæ. B-y³o jej s³abo od emocji, które Alex znów w niej rozbudzi³. 

Lecz fakt, ¿e usi³owa³ siê z. ni¹ kochaæ, aby w ten sposób sk³oniæ j¹ do przyjêcia jego niesamowitej 
propozycji, niemal przyprawi³ j¹ o m ³oœci. Nie ma mowy, ¿eby zaszczepi³ mi poczucie winy z powodu 
swojej matki, postanowi³a gniewnie. Choæ, oczywiœcie, trochê wspó³czu³a tej kobiecie. 

background image

Po³o¿y³a siê do ³ó¿ka i zgasi³a lampê, ale le¿a³a z szeroko otwartymi oczami. Gdyby chocia¿ wiedzia³a, 
co Alex do niej czuje..; Nie mia³aby wówczas w¹tpliwoœci, jak post¹piæ. Myœl o rozwodzie zawsze 

 

 

 

 

   

 

  

 

wydawa³a siê jej d wnie odstrêczaj¹ca. Po  d.e œc u  d Alexa Julie nie szuka³a adwokata, aby w Jej  
Duemu skierowa³ sprawê do s¹du. N,ie potrafI³a siê zd y ow ;.æ na podjêcie tego kroku,  hoc m   kluc a³a, 
z   edys, w przysz³oœci, ostateczme roZWI¹ze swoJe m ens  o. 

Skoro mi³oœæ odesz³a, a pozosta³a tylko oboJê osc... 

Okaza³o siê jednak, ¿e jest inaczej. Nieoczekiwany powrót Alexa zburzy³ jej z trudem  si¹gniêty  ewnê ny 
spokój. Roznieci³ dawne uczu a. Teg? me d o SIê zignorowaæ. .Ale C? pow a.  tej  ytuacJI  Obl ? Na to 
pytanie me umIa³a udZlelic S?ble  dp?WI Z .. 

Nawet nie próbowa³a zasn¹c. WI zla³a,. ze l t k jej siê to nie uda. Odrzuci³a ko³drê, uSIad³a l zapali³a 
œwiat³o. Zerknê³a na budzik. Trzecia rano. Pocz³apa³  do kuc mi. Odgarnê³a w³osy, kt r ,przrl D' ³y do  
ZYI i przeci¹gnê³a siê, ¿eby rozluzmc ID ês e plec? . 

Przygotowa³a f li¿ankê g¹r¹cej czekolady l ostroznle wypi³a kilka ³yków. Wróci³a do srPialni. ., Wbrew 
w³asnej woli zaczê³a SIê zastanaW a  n d pomys³em swego mê¿a. Znów m?g³aby codzle e przebyw æ z 
.Alexem: CZ'f tego .C Cla³ ? c.zy  o ,:mna zawierzyc tej zwodnICZej nadzIel, ktora Jak IskIerka migota³a w 
oddali i coœ obiecywa³a? , Wystarczy, jeœli dziêki temu  rzestame.m! byc dla siebie wrogami, uzna³a po 
namysle. Cho a by dlatego mo¿e warto spróbowaæ... Westch ê³a Clê¿!' ' Przymknê³a oczy i w koñcu 
zapad³a w mespokoJny. sen.. 

Nazajutrz Alex ju¿ na m¹ czeka³, gdy Zjawi³a SIê w biurze. Przywita³ j¹ uprzejmie, lecz bez uœmiechu. 

¯adnych aluzji do wczorajszego wieczoru.   p a y Alex nie ujawnia³ uczuæ. A¿ trudno by³o uW erzyc, ze 
ten opanowany i pewny siebie biznesmen jest zdolny do wielkiej namiêtnoœci. Julie odetchnê³a g³ê oko 
i pozdrowi³a go równie ch³odno. Zauwa¿y³a zacIekawione spojrzenie Candy, wiêc !,ez. s³owa. wskaz a 
swój pokój. Alex wszed³ za m¹ l z kpI¹c¹ Illm¹ zamkn¹³ dok³adnie drzwi. 

background image

 

  

 

   

 

. -:- Nie s¹dzisz, ¿e twoja sekretarka pad³aby z wra em , gdyby siê dowie zia³a, co nas ³¹czy? - Jego lromcz   
ton od. r zu J¹ zirytowa³. Nie zamierza³a P?zwolic AlexowI, zeby wprowadzi³ zamieszanie na Jej w³asnym 
terytorium. 

. - N e udawa , . ¿e. chcesz,  jawniæ tê wstrz¹saj¹c¹ tajemmcê,- P?W edzla³a z³osliwie. - Nawet okiem nie 
mrugno es, ki y pan Peters nas sobie przedstawi³. 

W ol es . uk yc nasz prawdziwy zwi¹zek - doda³a oskarzycIelsko, k³ad¹c nacisk na dwa ostatnie s³owa ,-  
asz prawdziwy zwi¹zek! - sykn¹³. - I kto t  mOWI! Ja tylko idê za t oim przyk³adem, panno Julie Dun :v y! - 
Oczy pOClemnia³y mu ¿ gniewu. - Rze. CZYWI cle masz tupet! Oskar¿asz mnie, a sama wypier sz SIê na 
zego ma³¿eñstwa, wracaj¹c do panieñskIego naZWIska! . 

N a twarz wyp³yn¹³ jej krwisty rumieniec. W g³êbi dusz  zawsze odczuwa³a wstyd, ¿e przesta³a u¿ywaæ n 
ZW ska Brandt. Teraz znów odezwa³o siê poczucie wmy, które w sobie t³umi³a. 

- Myœlisz, ¿e siê .nie przej¹³em twoim znikniêciem? 

.-:-  arkn¹³. -  a³kiem wykreœli³aœ mnie ze swojego zyem. Nawet me   c¿y³aœ. zostawiæ zwrotnego 
adresu  la. koresponden l! - Kazd  wypowiedziane pogardliWIe s³o o. by³o Jak uderzeme, które rozbija³o 
kruæli¹: 

pow³okê Jej opanowania. 

Julie mimo .wo i ¿blad³a. Nerwowym ruchem ;x   u.nê³a .krzes³o l USIad³a. Oddzielona od mê¿a 
szerokoSCl¹ biUrka, po.czu³a. siê - pewniej. Alex wyszarpn¹³ z we nêtrzneJ kiesze l marynarki notes. Rzuci³ 
go na  lat l przysun¹³ sobIe fotel. Julie odnios³a wra¿enie ze bez trudu potrafI³ przeprowadziæ podzia³ 
miêdz; 

sfer¹ prywatnoœci a biznesem. 

. - Wes Blakeney spêdzi³ Wczoraj ca³y dzieñ w dziale kontraktów. Sprawdzi³ ca³e morze dokumentów. 
Rezu t ty s¹ na.prawdê interesuj¹Ce. - Alex uwa¿nie studIOwa³ swoJe notatki. . 

 

 

 

background image

 

   

 

  

 

- Dzia³ kontraktów? 

- Tak. Wygl¹da na to, ¿e zarówno sporz¹dzanie ofert przetargowych, jak i ostatecznych, umów, le¿y w 
gestii Johna Fishera. 

- Ofert przetargowych? . 

- Na mi³oœæ bosk¹, Julie! - zawo³a³.. - M-asz zamiar powtarzaæ po mnie jak papuga? - Przepra zam. 
Niezbyt dobrze rozumiem, co sugerowa³eœ.· ., ., - Nic nie sugerowa³em - odrzek³· zmecierpl wlOnym 
tonem. - Ale obie te funkcje nale¿¹ do obowi¹zków Fishera, prawda?' . 

-Owszem. . 

- Wobec tego bêdê potrzebowa³ wiêcej szczegó³o. wych informacji, o ile mo¿esz mi je dostarczyæ. Je¿eli 
nie, po prostu powiedz, gdzie mam ich szukaæ. 

- Co chcesz wiedzieæ? - Julie natychmiast przestawi³a tok myœlenia na sprawy zawodowe. 

Znów znalaz³a  siê pod magnetycznym wp³ywem osobowoœci Alexa. Przez ca³y dzieñ oboje 
drobiazgowo analizowali materia³y zebrane przezWesa. John Fisher nie okaza³ siê sk³onny do 
wspó³pracy. Przeciwnie - Julie wydawa³o siê, ¿e próbowa³ utrudniaæ im zadanie. Nie mog³a poj¹æ, 
dlaczego. Napomknê³a o tym Alexowi. . ' . . 

- Trochê mnie dziwi postawa Fishera. Za ka¿dyni razem, gdy proszê go o jakieœ dane dla ci bie, on 
piêtrzy niezliczone przeszkody. Pan Peters me by³by tym zachwycony. 

Siedzieli w³aœnie w ma³ym barku, który mieœci³ siê na parterze biurowca. Alex w zamyœleniu popija³ 
kawê· . 

- Nie musisz siê tym martwiæ. Jako moja asystentkfl, zrobi³aœ wszystko, o co prosi³ ciê Frank. Fisherem 
sam siê zajmê· .' W milczeniu skinê³a g³ow¹. Od porannej sprzeczki nie pad³o ju¿ miêdzy nimi ani j dno 
ostre s³owo: 

 

  

 

background image

   

 

Kiedy .Alex z biera³ siê do pracy, odk³ada³ na bok wszelkie em?CJ,e. pzisiaj,  a profesjonalnym gruncie, 
zachowywali Siê Jak dWOJe dobrych przyjació³. Julie czêsto potrafi³a przewidzieæ kierunek 
rozumowania  exa. Zd za³o  iê wi , ¿e zaczyna³a odpowiadaæ na J.ego pytanie, zanim skonczy³je 
formu³owaæ. Wyczu³a z  Alex ,:,,!,soko ocenia jej wiedzê na temat funk  cJon?w aPete s-Wi t : fi. 
Sprawi³o jej to nieoczekiwarne duz¹ przYJemnosc. 

.M œli Julie p nownie zaczê³y kr¹¿yæ wokó³ wczoraJ.szeJ propoz.YCJi Alexa, aby na pewien czas 
wprowadZ  a Siê do Je o .domu. Zbyt dobrze zna³a swego m za, aby   dZ  , ze zaakceptuje jej odmowê. 
Zawsze O i¹ga³ swoJ celi dostawa³ to, czego chcia³. Mia³ nad m¹ w a zê. W pr.zesz³oœci przekona³a siê o 
tym wielo rotJ?-le   trochê J  to pr.z ra¿a³o. Teraz obawia³a siê, ze me pomog¹ zadne Jej postanowienia 
jeœli Alex przyst¹pi do ataku. ' Czy¿by w³aœnie na tym polega³ b³¹d, który spowo owa³ rozpa  ich 
ma³¿eñstwa? By³a tak szaleñczo   bezkrytyCZnie zakochana w Aleksie, zawsze gotowa podporz¹d ?waæ 
siê jego wóli. Gdyby okaza³a wiêcej st owCZOSCi, gd by przekona³a go, ¿e powin€miesz ac. tylko w   
woJe... Wtedy byæ mo¿e zajê³abBjego ZYC l!  ardZ e  znacz¹ce miejsce i wszystko potoczy³oby Siê 
maczeJ. 

Oc , przecie¿ i tak nie ma to ¿adnego znaczenia, . 

 om:ysla³a z r zpacz¹. Ju¿ za póŸno - co siê sta³ê, to Siê  e ods anie..  ?becnie Alex na pewno z rozkosz¹ by 
J¹ .Ud Sl³, zamiast z rozkosz¹ siê z ni¹ kochaæ..: 

Skarci³a Siê za te bezsensowne rozwa¿ania i spojrza³a na Alexa. Pr gl da³ siê jej uwa¿nie, a na jego 
wargach b³¹ka³ Siê niewyraŸny uœmieszek. ' ,- ObudŸ siê - za¿ owa³. - By³aœ milion kilometrow st¹d. 
Nad czym Siê tak zastanawia³aœ? - Nagle spo a¿ni  i zapyta³ prosto z mostu: - Czy¿by nad mOJ¹ prosb¹? 

 

 

 

 

   

 

  

 

Zaczerwieni³a siê, bo tram w  ziesi¹tkê. . , . 

background image

- Dlaczego tak s¹dzisz? - USI³owa³a wykrêC c SIê od odpowiedzialnoœci.' . . . 

- Myœla³aœ o tym?- Zignorowa³ Jej pytame. 

- Trochê - przyzna³a. - Alex, czy ty naprawdê mówi³eœ powa¿nie? . . 

Patrzy³ na ni¹ z nieprzeniknionym wyrazem twarzy. 

- Oczywiœcie. Inaczej w ogóle nie. po sza³b  tego tematu. Moj¹ matkê drêczy pO C e  m.y. CzuJe siê 
odpowiedzialna za nasz¹ separaCJê· Jezeli zdoby³abyœ siê na to, ¿eby w óciæ.... , . . . 

Chcia³a mu przerwac, ale me  opusc,i³. Jej d? OSU; 

- Pozwól mi skoñczyæ, Julie. Jesh wroC ³abys - chocia¿ na krótko - mia³oby to ogromne znaczenie . tak¿e 
i dla mnie - przyzna³ z pokorn¹ min¹· . . Serce jej zamar³o. Pomys³ Ale a   awa³ SIê dzr nie kusz¹cy. Ale 
dlaczego?, TC o lwle post ;J  Wl³  na razie tego nie analizowac. WledZla³a ty ko, ze mUSI postêpowaæ 
ostro¿nie, poniewa¿ wszelkIe kontakty z Alexem by³Y wielk¹ niewiadom¹· '. 

- Nie s¹dzisz, ¿e bêdzie nam... - zaczê³a Ill;ezrêcznie. - 'h bêdzie nam ciê¿ko przebywaæ pod Jedn  
dachem bez... - Zarumieniona po uszy brnê³a dalej: 

  No wiesz... Przypomnij sobie, jak siê ostatnio zachowa³eœ w moim mieszkaniu. I to dwa razy! . 

Uœmiechn¹³ siê ponuro. . 

- Zale¿y mi na tym, ¿ebyœ .siê zgodzi³a, Julie; 

Rozumiem te¿ twoje obawy. NIe mogê zaprzec   - jest mi rzeczywiœcie trudno t zymaæ rêc  przy SObl i 
gdy znajdziesz siê obok mme. - Spojrza³ na .m¹ znacz¹co. - Krew nie woda - zawsze ³a.two ogarm,a³a nas 
namiêtnoœæ. Lecz nie spodziewam SIê problemow, bo skutecznie potrafisz mnie zniech iæ. . 

Odjê³o jej mowê. Alex dopi³ ka ê .  wsta³. Julie be  s³owa pod¹¿y³a za nim. Zatrzymali SIê w h?lu  czek   j¹c 
na windê. Julie wyczu³a, ¿e Alex wpatruje. SIê w m  tak uporczywie, jakby próbowa³ telepatycznIe 
przem\' 

 

  

 

 S 

 

kn¹æ d  jej, urny.slu. Jego pe³ne, zmys³owe wargi drgnê³y l opor Julie zacz¹³ nagle topnieæ. . 

  Pojedziesz dzisiaj ze mn¹? 

background image

- Ja... Myœlê, ¿e... - Obliza³a nerwowo usta. M'roczne spojrzenie Alexa dzia³a³o na ni¹ parali¿uj¹co. 

- Przestañ myœleæ, Julie  Powiedz  tak . 

Brzêkn   onê:k i me al we drzwi rozsunê³y siê bezszelestme tuz przed rum!. Alex delikatnie lecz stanow  , 
przytrz a³ j¹ za ramiê. sugestYwnie patrzy³jej w oczy. Usi³owa³a wydusiæ z siebie stanowcz¹ odmowê. 
Bezskutecznie. W koñcu odetchnê³a g³êboko i skinê³a g³ow¹. . 

. . Teg?  e oru pojechali do domu Alexa. Oboje  czeli praWle p z ca³¹    gê. Julie wci¹¿ nie by³a pewna: czy 
postêpUje sluszme. Nie potrafI³a siê jednak  dobyc n  to, ab  g³Oœ!   wyraziæ swoje w¹tpliwoœci l 
rozpêtac dyskuSJê, ktora mog³a siê okazaæ bolesna. 

P stan wi³a improwizowaæ, dopóki siê w tym wszYstkim me ro e a. Za tanawia³a siê nerwowo, jakie j¹  p 
t,ka przYJêcle. Pam Brandt z pewnoœci¹ przyœwieca³  akis cel, sko.ro j¹  aprosi³a. .Nie chodzi³o jej chyba 
Jednak o pOJedname? Po namyœle Julie uzna³a 'ten tf  pomys³ za ca³kiem nieprawdopodobny. 

Doje.¿d¿ali w³aœni.e  ? zamo¿nej dzielnicy, gdzie Alex rmeszka³ .od dZleCl,n twa. Eleganckie rezydencje 
sta³y w pewnej odleg³oscl od ulicy, dyskretnie scho ane miêdzy dt;zewami. Zad ?ane trawniki wygl¹da³y 
Jak re lama   ogr iczym  zasopiœmie. Julie przypOlI!-!lla³a sobIe, z Jakim podziwem rozgl¹da³a siê po o ol 
cy, gdy Alex przywióz³ j¹ tutaj po raz pierwszy. 

Usmlechnê³a siê mimo woli. '. 

- Coœ zabawnego? 

- W³aœciwie nie. - Zacisnê³a' mocno d³onie. 

. - Spokoj  , Julie. Uwierz mi - poprosi³ z naciskien:'-' - MOJeJ matce. naprawdê zale¿y na tym spotbmu. 
Poza tym ona Jest w takim stanie ¿e cokolwiek zrobi lub powie, ty i tak bêdziesz gór¹;'  

 

 

 

   

 

  

 

- A zdajesz sobie sprawê, ¿e dawniej kontak   z twoj¹ matk¹ by³y dla mnie kO,szmarem? - W Jej g³osie 
zabrzmia³a gorycz. . . 

background image

- Wtedy nie mia³em o tym pOJêcla. - Potrz¹sn¹³ z niedowierzaniem g³ow¹. - Musia³em byæ zupe³nie 
œlepy. 

Julie po cichu analizowa³a jego s³owa. Alex rzeczywiœcie nie dostrzega³ panuj¹cego czêsto w domu 
napiêcia. Lecz ona :?:awsze robi³a dobr¹  n   o  ej. gry. 

Nigdy nie napomknê³a w³asnemu mêzowl,. ze tesclOwa j¹ dyskryminuje. Przeciwnie. Skrupulatme 
ukrywa³a przed Alexem prawdê· - Julie rozumiem, ¿e nie masz powodów, aby okazywaÆ mojej matce 
sympatiê,  e jeœli.  zuj sz odrobinê litoœci, to proszê ciê - b¹dz dla mej ml³a. 

- Zmarszczy³ brwi. -' Nawet siê nie domyœlam, co sobie na dziœ zaplanowa³a, ale spróbuj traktowaæ j¹ 
ciep³o.. ' - Alex, przysta³am na tê wizytê wy³¹ e z grzecznoœci, poniewa¿ twoja matka   s  chora. N e chcê, 
a y zinterpretowa³a moj¹ obecnosC Jako zgodê na powrot - podkreœli³a. . 

- W porz¹dku. Po prostu wyka¿ trochê dobrej woli. 

- Ale onana pewno zauwa¿y, ¿e nie zachowujemy siê jak . pogodzeni kochankowie - kontynuowa³a z 
uporem. - Ca³e to przedsiêwziêcie nie ma sensu. 

Spojrza³ na ni¹ . przenikliwie. . .,. '. . 

- Nie zamierzasz jednak POWledZ ec Jej mc przy  krego? 

- Oczywiœcie, ¿e nie. Ale te¿ nie podejrzewam, abym potrafi³a pop,ra iæ jej h or. J  w ,ogóle mo¿na 
przypuszczac, ze zgodZ ³abym Slê znow tu zamieszkaæ. Idiotyczny pomys³! ' - Dlaczego idiotyczny? . . i - 
Przecie¿ to oczywiste! Z powodu nag³ej choroby twojej matki musielibyœmy udawaæ, ¿e... 

 

JESZCZE JEDNA SZANsA 

 

   

 

:...- Ona choruje ju¿ od ponad roku. 

Zignorowa³a jego uwagê, jakby jej wcale nie us³ysza³a. 

 

- ¯e pr czyny nasze o.:. - W gardle zaczê³o j¹ na e d³awlc, ale rozpaczhwle stara³a siê mówiæ dalej. 

- Ze te str szne rzeczy, które doprowadzi³y do naszeg? rozstama... - Wargrjej dr¿a³y. - ¯e to siê wcale ·me 
wydarzy³o. 

background image

- Jakie straszne rzeczy? 

. - Ni  uda aj; Alex! D?brze wiesz, o czym mówiê. 

-  l , z  nasz.  ¹zek zacz¹³ siê cudownie -:  ?  :ledZ a³   cho. Jul e: ;vst yma³a odciech. - A pózmeJ,Jak  ³uP , 
pozwo lhsmy mnym ludziom popl¹taæ nasze ,: zaJemne u zucla. - Odwróci³ siê w jej stronê. 

.-  boJe . achowal œn;y siê w taki sposób, ¿e prawie 'zm zczyhsmy ma³¿enstwo, które mog³o trwaæ 
wie,czme. 

- Co chcesz przez to powiedzieæ? . 

. . -Tylko tyl , ¿e pocz¹tek wiele obiecywa³, lecz, mestety, gdzles po drodze zboczyliœmy z kursu. Byæ 
mo¿e zaprzepaœciliœmy wszystko. A mo¿e nie. 

. Julie nadaremnie usi³owa³a zrozumieæ intencjê za,wart¹ w tym zaskakuj¹cym stwierdzeniu. Czy Alex  ug 
rowa³, ¿e powinni zapomnieæ o tamtych oskarzemach, rzucanych w gniewie? A zainteresowanie .Ai g l¹? 
Czy ten romans równie¿ mieli puœciæ w niepam êæ? M sia³a siê dowiedzieæ, o co naprawdê AleXOWl 
chodZ ³o. Otworzy³a usta, aby zadaæ mu któreœ z drêcz cych j¹ pytañ, ale w tej chwili zatrzyma³ s ochod 
na koñcu d³ugiego 'podjazdu. Ze zdumiemem  auwa¿y³a,. ¿e: s¹ ju¿ na miejscu. 

 Z wne uwa l  exa wytr¹ci³y j¹ trochê z równo.wagi. ,Teraz Juhe. za .wszelk¹ cenê usi³owa³a siê opan wac. 
Abso utme me mog³a okazywaæ zdenerwowama przy pam Brandt.  

 

 

 

  

 

   

 

ROZDZIA£ PI¥TY 

 

wione tu i ówdzie oraz kominek z marmurowym gzyms . Kr  wy dywan i jasne œciany dope³nia³y 
wystroJu. DZlêki. ston wanej k lorystyce wnêtrze emanowa³o s o oJn¹, meco staroswieck¹  legancj¹. 

Al x. tros lwle pomóg³ matce usi¹œæ i starsza pani odwroclla Sl  do synowej.. Julie nie zauwa¿y³a w 
oczach paru Brandt nawet Clenia dawnego ch³odu do którego przywyk³a. ' -: To b !dz ; ,mi³o.z twojej  
trony, ¿e zgodzi³aœ siê mme odW edzlc, Juhe.   Ka¿de s³owo wymawia³a , era  powol  i, z wy i³kiem. - 

background image

Jest mi doprawdy wstyd, ,ze me przyjê³am Clê odpowiednio w naszym domu 'gdy zosta³aœ ¿on¹ Alexa. ' 
'. - Och  proszê t  nie mówiæ! - zaprotestowa³a  .  ;  Juhe, do g³ bl poruszona t¹ zaskakuj¹c¹ szcze-·' ,rOSCl¹. 
- Zapewmam pani¹, to naprawdê zbyteczne. 

. Teœciowa uœmiechnê³a siê nieweso³o. ' C   -  rzeciwnie, moja droga, uwa¿am to za konieczne. '   
SpoJrza³a na syna. - B¹dŸ tak uprz jmy i zawiadom Sarah o waszym przybyciu. Czeka; aby podaæ kawê. 

- Alex zawaha³ siê i zerkn¹³ na Julie, po czym wyszed³ do holu. 

- Wybacz, ¿e wyprawi³am go st¹d w ten bezceremonialn  sposób - powiedzia³a przepraszaj¹cym 
tonem.pamBrandt.'  Ale chcia³am zostaæ z tob¹ przez e wllê sama. - Julie bezwiednie wyprostowa³a siê. 
Nie mla³a pojêcia, czego siê spodziewaæ. - Podobno nic nie  edzi  . o moim wylewie. Nast¹pi³ nied³ugo 
po two  o eJsclU - kont nuowa³a pani Brandt. W jej  oJrzemu malowa³a Slê uroczysta powaga i Julie 
natychmiast uwierzy³a, ¿e intencje teœciowej s¹szcze³'e. - S¹dzê, ¿e gdybym akurat wtedy nie 
zachorowa³a Alex pod¹¿y³by za tob¹ i najwy¿ej po kilku dniach  óci³abyœ do domu. - Potrz¹snê³a ze 
smutkiem g³ow¹. -: Lecz by³ rozdarty miêdzy obowi¹zkami wob  medo³ ¿n j matki a uczuciem do ¿ony, 
która rzuci³a go z meWladomych powodów. 

 

 

 

 

   

 

  

 

Julie os³upia³a. '.' , -,. O, tak, zdajê sobie s\,raw    tego, ze  ex me dostrzeg³ problemów? z ktO   ,SIê 
borykall³:S'  r towa³am ciê okropme. - Na  eJ twarzy ,pOJawi³ SIê przelotnie wyraz bólu. '-. MOJa droga  
zadne pw:prosiny nie zrekompensuj¹ szko y, kto!¹  rz¹dzl³ain. Mogê powiedzieæ tyle: ,O?aWla³am SIê.. ze 
zost   zepchniêta na dalszy plan l ze bê ê   s a³a spêd c resztê moich dni samotnie. A co naJW ZD:leJ ze - 
chCla³am zachowaæ mi³oœæ Alexa tylko dla SIebIe. 

Umilk³a, a jej wargi skrzywi³y siê lekko. . 

- Mo¿esz sobie wyobraziæ, co czu³am, gdy Alex Clê 

 

tutaj przyprowadzi³,. ' . 

background image

Julie mruknê³a cos mewrr zme. , . 

- On ciê uwielbia³. W³aœme dlateg  sta³as SIê dla mnie takim zagro¿eniem. Angela to co mnego: By³ab,y 
po prostu stosown¹ ¿on , ni  w êcej. Alex mgdy me kocha³by jej tak mocno Jak cIebIe. . . 

Julie s³ucha³a wstrz¹œniêta. Pierwszy raz WIdZia³a tê kobietê bez maski ch³odnej ob?jêtno ci lub wrêcz . 
niechêci. Dawniej pani Brandt mgdy me okaza³aby synowej swojej s³aboœci. , - Wmówi³am sobie, ¿e 
Angela mu SIê .po oba. 

- Pani Brandt pochyli³a siê do przod    mem  hipnotyzowa³a Juli  spojrze.niem. - Wld sz,  oJ strach ca³kiem 
mme zaslepl³. Uzna³am, ze  etp.  . co jest najlepsze dla mojego .syna  a '!' rzeCZYWIStoSCl samolubnie 
manipulowa³am Jego ZYClem dla w³asnych 

 

celów. .' ,  Julie nie mog³a tego d³u¿ej zruesc.   - Pani Brandt, proszê siê wiêcej nie zadrêcza  tYUl  
sprawami. To ju¿ przesz³oœæ., Nie ma sensu znow d.o nich wracaæ. Na pewno mc dobrego z tego  e 
przyjdzie - powiedzia³a ze wzbu t;riem. - Zerwa³  SIê z krzes³a i podesz³a do okna. Nle dz¹cym wzroki  
b³¹dzi³a po zadbanYlD;  rl³:w u. l krzew ch, .ktore zaciyna³y siêpokrywac sWfez¹ Wlosenn¹ Zlelem¹· 

 

  

 

   

 

- Och, ,J e, chy?a· tak nie myœlisz -; zaprotes  to  a  esclOwa. Zasmia³a siê s³abo. - Ja mam naw d eJê,   to 
wszystko...   wykona³a dr¿¹c¹ rêk¹   meokre lony gest.   mo¿e staæ siê dla was nowym p ':Z¹tki . ObOje   
Alexem cierpieliœcie przeze mme...  .Ie zaprzeczaj - doda³a, poniewa¿ Julie pró  bowa³a  J przenyaæ. -
Alex  hodzijak b³êdny. Muszê !lapra c z³o, ktore wyr ¹d am, postêpuj¹c tak ego. lstyc e. -:- By³o oCzywiste,   
postanowi³a kontynuowac sWOJ¹ przemowê. Julie z roZ:pacz¹ spojrza³a w  tronê holu. Gdyby wreszcie 
zjawi³ siê Alex i ta :t obIecana kawa... 

Pani ,Br dt wskaza³a rêk¹ miejsce obok siebie. 

- .USI Z, koc. hanie i wys³uchaj tego, co chcê ci f. powled ec. - Julie z rezygnacj¹ zapad³a siê w miêkkie po 
uszki kanapy. - Wiem, ¿e po odejœciu od Alexa '  umIa³aœ od nowa urz¹dziæ swoj¹ egzystencjê. 
S³ysza.³am tak¿e o twoich zawodowych sukcesach. - Ode- . 

E tc ê³a  êboko. -:- Czy zgodzi³abyœ siê znów zaJnieszk c .tutaJ... - Ju e wy a³a   sie ie nieartyku³owany 
dzwlêk. - Pozwol mt skoTIczyc - poprosi³a pani Br dt. -:- Gdybyœ wróci³a, chocia¿ na pewien czas, JulIe, 
tx   Alex mo¿e dosih Jyœcie do porozumienia. OCzYWIscle zac ?wa³abyœ swoj¹ pracê; ale uzna³abyœ !e!l 
dom za swoJ. D³ugo siê nad tym zastanawia³am l Jestem pewna, ¿e oboje potraficie uratowaæ wasze  

background image

a³¿eñst o. I?ajcie  u  eszcze jedn¹ szansê. Inaczej mgdy.soble me darUJê, ze rozpad³o siê z mojej winy. -
.Pa.ru Brandt oddycha³a z trudem. Mówienie wyraŸme J  mêczy³o. - Przyrzekam, ¿e nie stanê miêdzy 
wamI - wyszepta³a. 

Te  e  ocji s³owa g³êboko Julie wzruszy³y. 

Nagle pOJê³a, ze sama pragnie pogodziæ siê z Alexem zn?W na rawdê  yæ jego ¿on¹. Ale có z krzyWd¹: 

ktor¹ sobIe nawzajem wyrz¹dzili? Co z oskar¿eniami  óre wykrzyczel.i sobie prosto w twarz? Czy on  l Alex 
kiedykolWlek zdo³aj¹ zaleczyæ te rany? 

 

 

 

 

   

 

JFSZCZE JEDNA SZANSA 

 

Przecie¿ to szanta¿, pomyœla³a rozgniewana. Moralny szanta¿. Zaœ Alex dobrze wiedz a³, do cz go  a 
prowadziæ ta rozmowa. Z premedytacJ¹ postawI³ mme w tak trudnym po³o¿eniu. Có¿ za ³otr. 

- O, panno Julie, jak siê cieszê, ¿e  ani¹ wid ! 

- G³os Sarah przerwa³ galopuj¹ce sZalenstwo mysh. 

Sarah pracowa³a jako pokojówka u rodziny Brandtów od wielu lat. Julie bardzo j¹ lubi³a. Przebywaj¹c 
dawniej. pod tym dachem zawsze wyczuwa³a, ¿e ta starsza kobieta rozumie jej problemy. . 

Si³¹ woli opanowa³a zdenerwowanie. Wsta³a i z serdecmym uœmiechem uœcisnê³a Sarah rêkê. Alex 
wniós³ tacê z podwieczorkiem. Pani Brandt ?i ztniennie pija³a o tej porze herbatê. W przesz³oscI.CZêsto 
dawa³a Julie do zrozumienia, ¿e preferowanie mnych napojów ,  pi¹tej po po³udniu nie jest w dobrym 
tonie: 

Tym razem sta³y jednak na tacy dwa dzbanuszki w otoczeniu przek¹sek, odpowiednich zarówno do 
herbaty, jak i do kawy. A wiêc coœ siê tutaj zmie i³o, uma³a z³oœliwie Julia i zaraz siê zawstydzi³a. 
TeœclOwa szczerze stara³a siê sprawiæ jej przyjemnoœæ i· sk³o iæ do powrotu. Julie postanowi³a wiêc 
okaza ,  sparna³omyœlnoœæ. W granicach rozs¹dku, OCZYWISCIe. . 

background image

Alex patrzy³ na ni¹ badawczo. Wola³a, aby me wyczyta³ z jej oczu niepewnoœci, utkwi³a wiêc wzrok w 
fili¿ance, któr¹ wziê³a od Sarah, i mów usiad³a na kanapie. . 

- W³aœnie tak mi³o gawêdzi³yœmy - odezwa³a SIê pani Brandt. - Chyba trochê ,zaskoc ³am. Ju e. 

Chcia³abym jednak, aby przemysia³a mOJe sugestIe. 

Mo¿e dojdzie do wniosku, ¿e maj¹ sens. 

:.... Wygl¹da na zirytowan¹ -  konstato a³ krótko Alex. Julie szybko zerknê³a na mego, lecz Jak zwykle nie 
zdo³a³a nic wyczytaæ z jego miny. - A co takiego sugerowa³aœ, mamo? - Nie spuszcza³ oka z ¿on . '. 

Ale¿ on ma tupet, pomyœla³a Julie. ZachOWUje SIê tak, jak gdyby nie mia³ zielonego pojêcia, ¿e przed 

 

  

 

   

 

c wi   zos a³am poddana praniu mózgu. .Ten cz³oWIek Jest me do wytrzymania. Pani Brandt nawet nie 
podejrzewa, jak trudno by³oby nam mieszkaæ razem I uda aæ normalne ma³¿eñstwo, gdy w 
rzeczywistoœci zas³ugI a³oby on   a mi o farsy wszechczasów. 

. Spojrza³a na   SClOW¹ I  atyc iast zauwa¿y³a jej mezwyk³¹ bladosc. ZrozumIa³a, ze napiêcie zwi¹zane z 
trudn¹  ozmow¹  adw¹tli³o kruche si³y pani Brandt. 

- TWOJa matka Jest zmêczona - powiedzia³a cicho do  exa. .- P?winna trochê odpocz¹æ. ZaprowadŸ j¹ do 
Jej SYPIalni. . 

Ale  delikatnie pomóg³  atce wstaæ i poda³ jej b onik. Za rotestowa³a twIerdz¹c, ¿e czuje siê ca³- . 

k³em dob:ze I  ol aby zostaæ, lecz syn nie da³ siê przekpnac. WZI¹³ J¹ pod rêkê i zdecydowanie 
wyprowadzi³ z pokoju. ,   Zaczekaj na mnie! - zawo³a³ przez ramiê. - Zaraz wracam. 

. Julie podesz³a do du¿ego okna. Z rozmys³em skupi³a u agê na uroczym pejza¿u. Po chwili ogarn¹³ j¹ 
upragmony sp?kój:   r ci a. s ê i zobaczy³a Alexa. 

S!a³ przy drZWIach I  w e Jej SIê przygl¹da³. Prawie m dostrzega n  ruCll'efn.wysunê³a wojowniczo 
podbrodek. Oczekiwa³a starCIa. S³owa Alexa zupe³nie j¹ zaskoczy³y. 

- Wci¹¿, tak jak dawniej, lubisz patrzeæ na ten trawnik? 

Nie us³ysza³a w jego g³osie ironu, wiêc powróci³a do kontemplowania ogrodu. 

background image

- Tak :- przyzn a. - T.o miejsce ¿awsze mi siê, podoba³o. .Jest takie spokOJne. - Z ulg¹ podjê³a ten temat. 
Ka?rlY pretekst by³ clobry, aby odwlec nieuchronn¹ I zapewne przykr¹ dyskusjê. 

Us³ysza³a za plecami kroki Alexa. Zatrzyma³ siê obok niej. 

- Mój ojciec te¿ przepada³ za tym widokiem. Gdy prowadzi³ w s¹dziejak¹œ trudn¹ sprawê, czêsto szuka³  

 

 

 

   

 

  

 

tutaj natchnienia. Pamiêtam, ¿e kiedyœ spêdzi³ przy tym oknie ca³y wieczór. Pali³ fajkê i r  J:!ly'œla³. Ty. 
i o.n przypadlibyœcie sobie do gustu. Jestescle do sIebIe podobni. .. . 

- Pod jakim wzglêdem? - spyta³a ze zdunl emem. 

Przymru¿y³ oczy i przez chwilê siê zast awia³. - No có¿, po pierwsze by³. k asy?zn  mtrow rtykiem, czyli 
ukrywa³ przed mn nl  s oJe uC C a. 

-' Urwa³ i spojrza³ na ni¹. - ZUPe³nie tak Jak ty. NIgdy nie ujawniasi w³asnych p e¯Yæ. . .., Julie s³ucha³a 
oszo³omlOna. Zawsze Jej SIê wydawa³o ¿e Alex potrafi z niej czytaæ jak z otwartej ksi¹¿ki. Czy¿by by³o 
inaczej? Mo¿e r.ozumia³ j¹ .r?wnie ma³o jak ona jego? Do tej pory me przysz³o Jej to do g³owy. ..' - 
Niewiele mi opowiada³eœ o SWOlD  OJCU. O sobIe te¿ mówi³eœ ma³o. Bezskutecznie próbowa³am' siê 
dowiedzieæ, jak wygl¹da³o  oje ¿y e, zanim ja  iê w nim pojawi³am. Nie³atwo Clê poznac, Alex - 
powIedzia³a cicho. W jej g³osie zadŸwiêcza³  ó . p zYI?omnia³a sobie bowiem, jak podczas tych kilku 
krotklch miesiêcy usilnie pragnê³a zg³êbiæ duchow   êtrze Alexa. Za wszelk¹ cenê usi³owa³a go zrozumlec 
l umocniæ ich ma³¿eñstwo. Teraz podnios³a g³owê i zobaczy³a maluj¹c¹ siê na twarzy .  xa  ezwyk³¹ 
surowoœæ. Usta mia³ mocno zaclsmête l patrzy³ przed siebie z tak¹ min¹, jak gdyby w³asne myœli 
sprawia³y mu przykroœæ. Julie westchnê³a ciê o. Kolejny r   mog³a siê przekonaæ, ¿e Alex jest Jeszcze 
bardzIej skryty ni¿ ona. . .. . 

Odsun¹³ siê nagle od okna l napotka³ Jej mepewny wzrok. 

- Co tym razem wymyœli³a moja matka? - spyta³ bez ¿adnych wstêpów. . 

Julie cofnê³a siê o krok. Chcia³a siê wyrwaæ z krêgu dominuj¹cej bliskoœci Alexa, dotrzeæ do kanapy, 
zag³êbiæ siê w jej poduszkach, które stwarza³y z³udne 

background image

 

  

 

   

 

poczucie bezpieczeñstwa. Nie uda³o siê. Alex chwyci³ J¹ mocno za przegub rêki. . 

- Nie odchodŸ, Julie, Trudno o lepszy moment do rozmowy. 

C:zy on t e da³  iê ponieœæ fali wspomnieñ? Gdy obo e patrzyh na ogrod l Alex napomkn¹³ o ojcu, Julie  
dn! s³  wra¿enie, ¿e na krótk¹ chwilê znów stali siê sobIe bliscy. Zrobi³o siê jej nieco l¿ej na sercu. 

- Nie zamierzam jej znów pozwoliæ na wtr¹canie siê w moje osobiste sprawy - oœwiadczy³ ponuro. 

-.: Cokolwiek planuje, muszê o tym wiedzieæ. 

.- Ni  udawaj, Alex. Mam uwierzyæ, ¿e nie uprze z ³a Clê o swoich zamiarach? Zaproponowa³a mi, ze ym 
tu aj wróci³a, przynajniniej w celu chwilowego pOJednama. - Z gorycz¹ zaakcentowa³a dwa ostatnie 
s³owa. -:- A zrobi³a to w taki sposób, ¿e nie zostawi³a mi wyboru. 

Spojrza³ na ni¹ ze szczerym zdumieniem. 

- Mo¿esz mi dok³adnie wyjaœniæ, o co chodzi? 

Julie prze³knê³a nerwowo œlinê. 

- :rw ja matka uroi³a sobie, ¿e znacznie przyczyni³a SIê do naszej separacji. Poprosi³a mnie, ¿ebym znów 
z wami zamieszka³a, chocia¿ prze wien czas i spróbowa³a uratowaæ coœ z popio³ó . Nazwa³a t  jeszcze 
jedn¹ szans¹. - Usta jej dr¿a Naprawdê szczerze mnie przeprasza³a. - Przygryz³a wargi i odwróci³a siê 
bokiem, aby ukryæ ³zy. - Rozumie, ¿e nie zechcê odejœæ z pracy. Obieca³a te¿ nigdy wiêcej nie 
traktowaæ mnie tak jak dawniej. 

Nie odezwa³ siê, wiêc kontynuowa³a: 

- Alex, ona postawi³a mnie w sytuacji bez wyjœcia. 

Praktycznie nie mogê jej odmówiæ - powi dzia³a ze wzburzeniem i dlatego nie zauwa¿y³a d¿iwnego 
b³ysku w jego oczach. - Jest przecie¿ chora.' Jeœli siê n e zgodzê, jej stan mo¿e siê pogorszyæ. - Uœwia-·  
om a sobie,. ¿e puœci³ jej d³oñ. Zapali³ papierosa l zaC ¹gn¹³ SIê g³êboko. Przygl¹da³a mu siê przez  

 

 

background image

 

   

 

JFSZCZE JEDNA SZANSA 

 

ob³oczek b³êkitnego dymu, nie potrafI³a jednak nic wyczytaæ z zagadkowej miny Alexa. . 

- Przyjmiesz jej propozycjê, Julie? A mo¿e s¹dzisz, ¿e to by³oby zbyt wielkim poœwiêceniem z twojej 
strony? - Jego spokojny g³os nie ujawnia³ ¿adnych emocji. 

O, Bo¿e, co mu odpowiedzieæ? Znów mieszkaæ z Alexem i codziennie go widywaæ. Jadaæ razem 
wszystkie posi³ki. Rozmawiaæ. I zachowaæ obojêtnoœæ, nie okazywaæ tego, co do niego czu³a. Na 
sam¹ myœl o tym robi³o jej siê s³abo. Udzia³ w takiej maskaradzie wiele by j¹ kosztowa³. 

- Przyjmujê, ¿e twoje milczenie oznacza odmowê. 

Nie staæ ciê na wielkoduszny gest wobec starej kobiety, która rozpaczliwie próbuje naprawiæ swój b³¹d? 

- wycedzi³ zjadliwym tonem. - Przecie¿ niczym nie ryzykujesz. Uregulujê czynsz za twoje 'mieszkanie. 

M usia³abyœ tylko udawaæ przez trzy miesi¹ce, ¿e zaakceptowa³aœ sugestie swojej teœciowej. To 
powinno j¹ usatysfakcjonowaæ. - Wœciekle 'zdusi³ w popielniczce niedopa³ek. ' - A wiêc wed³ug ciebie 
jestem taka nieczu³a? - spyta³a z niedowierzaniem. - Naprawdê myœlisz, ¿e w takiej sytuacji martwiê siê 
o czynsz, a nie o coœ innego? 

- N o to o co siê martwisz? 

- A stres wywo³any towarzystwem takiego zarozumia³ego, aroganckiego, samolubnego mêskiego 
szowinisty jak ty? - rzuci³a oskar¿ycielsko. 

Nieoczekiwanie uœmiechn¹³ siê od ucha do ucha. 

- Nigdy nie uwa¿a³em siê za szowinistê - stwierdzi³ rozbrajaj¹co. 

Tupnê³a ze z³oœci¹. 

- Wcale nie jesteœ zabawny! 

Z trudem siê opanowa³ i .serdecznie uj¹³ jej obie d³onie w swoje. Patrzy³ jej prosto w oczy. 

- Julie, jeœli dla dobra mojej matki zgodzisz siê tu wróciæ, to obiecujê, ¿e nie bêdê zachowywa³ siê 

 

background image

  

 

   

 

zarozumiale, arogancko i samolubnie. A w biurze nigdy nie traktowa³em ciê jak mêski szowinista - 
stwierdzi³ z ¿artobliw¹ przygan¹ w g³osie. - Oskar¿y³aœ mnie bezpodstawnie - zamrucza³. 

- Umknê³a spojrzeniem w bok. Jak dobrze by³o staæ obok Alexa, daæ mu siê trzymaæ za rêce i s³uchaæ 
jego o i tnic. C;ó¿ z tego, ¿e te trzy miesi¹Ce mog¹ siê dla mej okazac bolesne. Warto zap³aciæ tê cenê, 
aby znów byæ ¿on¹ Alexa. Nawet jeœli tylko na niby. 
 

Ju¿ wiedzia³a, ¿e siê zgodzi. 

 

Alex odwióz³ j¹ do domu. Podczas jazdy niewiele rozmawiali. Julie wci¹¿ myœla³a o swojej' decyzji. 

Usi³owa³a zrozumieæ, dlaczego znów tak potulnie po porz¹dkowa³a, siê woli Alexa. Nie mia³a pojêcia, 
Jakim cudem zdo³a przetrzymaæ trzy bite miesi¹ce w ,pobli¿u jedynego mê¿czyzny, któremu nigdy nie 
potrafI³a siê oprzeæ. Absurdalnoœæ tej sytuacji wyda³a siê jej wrêcz komiczna. Zachichota³a. 

Alex zerkn¹³ na ni¹ szybko. 

- Co ciê tak rozbawi³o? 

- Nic. A w³aœciwie wszystko. - Wzruszy³a przesadnie ramionami. - Musimy zachowaæ poczucie humoru., 
.   -,PamIêtaJ o tym, a te trzy miesi¹ce oka¿¹ siê ca³ktem ³atwe. - Zmarszczki wokó³ jego ust pog³êbi³y siê, 
gdy si³¹ st³umi³ uœmiech. 

J e ,trochê siê odprê¿y³a. Odchyli³a g³owê na oparCIe   z ulg¹ poczu³a, ¿e napiête miêœnie pleców 
przyjemnie siê rozluŸni³y. Nagle przesta³a siê martwiæ. 

Postanowi³a przerzuciæ wszelkie problemy dotycz¹ce realizacji tego wariackiego planu na Alexa. 
Dlaczego nie, stwierdzi³a leniwie. Przecie¿ on z ³atwoœci¹ zniesie ka¿dy stres. Julie wcale w to nie 
w¹tpi³a. 

A ona mo¿e na tym skorzystaæ. Trzy miesi¹ce to ,wcale nie tak d³ugo, ,a ostatnie dwa lata by³y dla niej 
naprawdê ciê¿kie. Musia³a samotnie zmagaæ 

 

 

background image

 

 

   

 

JJ!'SZCZE JEDNA SZANSA 

 

siê   ró¿nymi przeciwnoœciami losu. Pe spektywa wsparcia siê na ramieniu Alexa wygl¹da³a  Yiêc bardzo 
kusz¹co. Teraz niech on - razem  e s o  upor  i zdecydowaniem - przyst¹pi do dzia³ama   tr.ochê Siê 
pomêczy. Dla niej zostanie w tym ,:ddadZ e, sama œmietanka. A jak ju¿ ca³a sprawa Siê zakonczy .. . 

Mimo woli skuli³a siê na tê myœl. Wtedy... wtedy po prostu powie do widzenia i zacznie ¿yæ tak jak do 
tej pory. ¯aden problem. 

Alex znów odwróci³ siê w jej stronê· - Nie masz nic przeciwko temu, abym ci pomóg³? 

- W ciemnoœci jego g³os zabrzmia³ ciep³o i sugestywnie. Julie podda³a siê n¹.strojowi tej chwili i skinê³a 
twierdz¹co g³ow¹. - Zabierzemy czêœæ twoich rzeczy jutro po pracy. . 

- Ju¿ jutro?   - Nie ma sensu z tym zwlekaæ, prawda? 

Nie odpowiedzia³a. Chyba uzna³, ¿e w ten sposób przyzna³a mu racjê· - , . . 

Na klatce schodowej siêgnê³a do torebki po klucz. 

Alex wyj¹³ go z jej rêki i. spr ;wni  o orzy³ drzw.i. 

Julie spiê³a siê wewnêtrzme. Nie Wiedzia³a, czego .Siê spodziewaæ. Nie by³a pewna,.  zy P?trafi³aby 
przeCiWstawiæ siê teraz jego uwodZ C elsklID zapêdom. Alex nie wszed³ jednak za ni¹ do mieszka! ia: 
Us³ys a³a  a plecami ciche szczêkniêcie zam a   meocze w me ogarnê³o j¹ lekkie rozczarow me: Z. west,c 
ell: em zdjê³a ¿akiet i posz³a do sypialni. Piêtnascle  m t póŸniej wsunê³a siê do .³ó¿ka, zm zona, ale dZ 
wme spokojna. Usnê³a praWie  aty bmiast. . 

Nastêpnego dnia obudzi³a Siê z prz emnym dr s czykiem emocji. Le¿a³a nieruchomo, me mo ¹c pOJ¹c, 
sk¹d wziê³o siê to uczucie. I nagl  pr YP lD:m a S? ie, co j¹ czeka. Jutro rano ZbU l Siê gdZ e  d  J.  
Energicznie odrzuci³a ko³drê, Jak gdy y uCie  sma³a ona jej zdradzieckie myœli. Nie Zam erza³a Jeszcze 
analizowaæ swojej zgody na proœbê Alexa. Zdawa³a 

 

JJ!'SZCZE JEDNA SZANSA 

 

background image

   

 

sobie sprawê, ¿e akceptuj¹c jego nies³ychan¹propozycjê, post¹pi³a jak szalona, ale... Ale teraz nie chcia³a 
martwiæ siêproblemami, które j¹ osacz¹, gdy ponownie zamieszka z mê¿em. Wziê³a szybko prysznic i 
starannie siê ubra³a. 

Na schodach spotka³a Ann Lawson. Julie odnios³a wra¿enie, ¿e przyjació³ka obrzuci³a j¹ badawczym 
spojrzenien:i . 

- Zgadnij, na kogo wpad³am w holu wczoraj wieczorem. 

Julie pochyli³a g³owê i poprawi³a: klamerkê od paska. 

- Nie mam pojêcia - mruknê³a. 

- Na twojego mê¿a. 

- Ach tak. 

Ann zatrzyma³a siê niepewnie w pó³ kroku. 

- Julie, czy coœ siê sta³o? 

MIa³a przez chwilê ochotê nie przyznawaæ siê, ¿e Alex znów wkroczy³ w jej ¿ycie. Pragnê³a jesz-cze 
odrobinê d³u¿ej zachowaæ to w tajemnicy, nie llzieliæ siê radoœci¹, która przepe³nia³a jej serce, ilekroæ 
'o-n 'lID pomyœla³a.. Czu³a siê tak cudownie, zupe³nie jak gdyby oprzytomnia³a po d³ugim letargu. 

- Hej, nie œpij - za¿artowa³a Ann. 

Zainteresowanie Ann wynika³o z jak najlepszych intencji. Julie zastanawia³a siê wiêc, w jaki sposób 
wszystko wyjaœniæ, Ann nie ma³a szczegó³owych przyczyn rozpadu jej ma³¿eñstwa. Wiedzia³a jednak, 
¿e Julie ma powody do gnieWu i goryczy. Dlatego brak jakichkolwiek przejawów niechêci w stosunku do 
Alexa musia³ siê' Ann wydawaæ trochê dziwny. - Ann, pan Peters zleci³ firmie Alexa przeprowadzenie w 
Peters- Winton kompleksowej koñtroli - ódezwa³a siê z wahaniem. 

- Co za zbieg okolicznoœci! - Oczy przyjació³ki rozszerzy³y siê ze zdumienia. ' - Tak, rzeczywiœcie. - Julie 
lekko siê zaj¹knê³a. 

:... Sama nie mog³am w to uwierzyæ. A na dodatek pan 

 

 

 

background image

 

   

 

  

 

Peters poleci³ mi asystowaæ Alexowi podczas jego pracy w naszym biurze. - Zrobi³o jej siê s³abo na 
wspomnienie tamtej sceny. 

- Ale w jakim celu Alex zjawi³ siê tutaj? - Ann zmarszczy³a brwi. 

Julie zarumieni³a siê po uszy. Przygryz³a wargi, usi³uj¹c znaleŸæ odpowiednie s³owa. 

- Och, Ann, tyle siê ostatnio wydarzy³o, ¿e nawet nie wiem, jak ci o tym powiedzieæ  Twarz przyjació³ki 
natycpmiast z³agodnia³a. 

- Wcale nie musisz, Julie. Twój zwi¹zek z Alexem to przecie¿ nie moja sprawa. Przekona³aœ siê wiele 
razy, ¿e nie jestem ciekawska. Czasem tylko martwiê siê o ciebie. 

- Dziêki, Ann. - Julie uœmiechnê³a siê niepewnie. 

- Okaza³aœ mi tyle przyjaŸni, gdy tego potrzebowa³am. Nigdy nie przysz³oby mi do g³owy, aby 
podejrzewaæ ciê o wœcibstwo. - Umilk³a na chwilê. - Widzisz, Ann, zaraz po moim odejœciu od Alexa 
jego matka mia³a wylew. Od dawna zadrêcza siê nasz¹ separacj¹ i Alex wierzy, ¿e jej stan móg³by siê 
poprawiæ, gdybyœmy znów zamieszkali razem. - Prze³knê³a z trudem œlinê. - I dla jej dobra spróbowali 
siê pogodziæ. 

- Dla jej dobra! 

- No có¿, tak. Je¿eli uwolni siê od tych trosk i poczucia winy, to mo¿e stopniowo odzyska si³y. 

- I wtedy ty ju¿ nie bêdziesz potrzebna? - W g³osie Ann zabrzmia³ nie skrywany sarkazm. Julie drgnê³a, 
s³ysz¹c jej ton. , - Nie jest a¿ tak Ÿle - zapewni³a z przejêciem. 

- Pani Brandt 'bardzo siê zinieni³a. Przeprosi³a mnie za ch³odne przyjêcie, jakie mi zgotowa³a po naszym 
œlubie. Szczerze mnie przekonywa³a, ¿e powinniœmy daæ naszemu ma³¿eñstwu jeszcze jedn¹ szansê· 
Ann przygl¹da³a siê jej uwa¿nie. 

- A co s¹dzi Alex o tym... pojednaniu? 

 

  

background image

 

   

 

- Nie potrafiê ci odpowiedzieæ na to pytanie - odpar³a. !ulie. z wahaniem. - Konsekwentnie stara siê 
sk³oOlc  Ole do  owrotu, ale pobudki jego dzia³ania pozostaHdla mOle zagadk¹.·- Wargi jej dr¿a³y. 

- Kiedy siê przeprowadzasz? 

- WyobraŸ sobie, ¿e dziœ wieczorem. 

- Chyba ¿ ujesz! - Ann gapi³a siê na ni¹ z otwartymI ustamI. 

- J ak powi dzia³ Alex, nie ma sensu z tym zwlekaæ, prawda? - Julie machnê³a bezradnie rêk¹. 

. Czu³a!l  sobie badawcz:y  rok An . P szy³a siê Oles kojOl . Przemknê³o jej przez mysI, ze ma w tej ChWili. 
WY  Is e na . arzy wszystkie w¹tpliwoœci. 

A tak¿e WielkIe nadZIeje. Czy wydawa³y siê ¿a³osne? 

A mo¿e w³aœnie takie by³y? 

Spojrzenie Ann sta³o siê jakby mniej surowe. 

- Co zrobicie, gdy pani Brandt wróci do zdrowia i twoja obecnoœæ oka¿e siê zbêdna? - spyta³a cicho. 

To by³a bolesna, lecz jednoczeœnie realna perspektywa. Nale¿a³o o niej pamiêtaæ. 

- Có¿, nasze drogi siê rozejd¹ - stwierdzi³a Julie z p : n  spokojem. -: Z ierzam przez ca³y czas pracowac I 
Ole rezygnujê z mIeszkania. 

- Zawsze uwa¿a³ , ¿e ty i Alex tworzycie udan¹ parê - odezwa³a SIê Ann, z namys³em dobieraj¹c s³owa. -  
ostarajcie siê w³aœciwie wykorzystaæ tê szan.sê, . ktor¹ p .s wa wam los. A nu¿ coœ z tego WYOl e? 
PrzecIez zadne z was nigdy nie wyst¹pi³o o rozwód... 
 

- Po naszym rozstaniu ka¿dego dnia spodziewa³am siê listu od adwokata Alexa - przyzna³a w 
zamyœleniu Julie. - Minê³y dwa lata i nic nie przysz³o. 

 

 

 

 

background image

ROZDZIA£ SZÓSTY. 

 

W biurze ezeka³ju¿ na ni¹ Jo  Fi her. Jego  ina . ,. ³a nic dobrego. Ostatnlo Julie stara³a Slê go· me. wr zy. . 
rz ka¿dym spotkaniu okazywa³ umk c, pome..yaz p Y  Julie nie mia³a pojêcia, ., euzasadmon¹ wrogosc.   ,  
Jej m . dzi   . da³o siê Jej zeJSC o co mu chodzi. Nlestety SlaJ me u 

 

mu-z    'sobie ¿yczysz, o .tak w snej porze ohn? 

- Uœmiechnê³a siê uprze ID e, choc z przymUs . 

S . a³ a ni¹ spode ³ba, pOJr:z     ka³aœ na temat kon- Chcê wledziec, co wyszcze , '¹³ od traktów temu 
Alexowi Br dtowl, skoro WZl P lupê wszystkie m?je sp awy. 

Z wra¿enia o J ³o J.eJ, mko ê, kn¹³ - Brañdt i te - Nie udawaj meW lll¹t a. - sy:, dz' . oñcze wêsz¹ po ca³ym 
dZiale l wszê le Jego  sy g . A kiedy spyta³êm, czego, d  ch?l ry, wtykaj¹ nos. , pl wili' - Mierzy³ J¹ 
wsclekszukaj¹, po. prostuMD ?le s alID,  agada³aœ i dlaczego ³ym wzrokieDl:' - ow,   tak siê do mme 
przyczepili. .   . 

Julie nie da³a siê wyprow dzic z r?wn;..y  . J ohn N· 'em czego szukaj¹ w twOlID   '   - le W    .,. wiedzia³am 
lID wy³¹cz ogê ciê jedYD.l:e  =  e:;ali - odpar³a ch³odno. 

me to, o co mme o b d ? Lepiej siê - Myœlisz, ¿e uwierzê ,w, te z ury. , b , poradzi³ grozme, - S¹ sposoby, 
ze Y zastanow - '. 

usadziæ tak¹ zarozumia³¹ babê Jak ty. 

-Na zy adjili  , g³ Fisher drgn¹³, s³ysz¹c za plecaml op owany os Alexa, lecz jeszcze raz zaatakowa³ Julie. 

 

  

 

   

 

- On rzeczywiœcie zjawi³ siê w sam¹ porê. Czy¿byœcie przyjechali razem i pan Brandt zosta³ d³u¿ej na 
parkingu? - wycedzi³ z³oœliwie. 

'W pokoju zapad³a cisza. Julie z przera¿eniem obserwowa³a rozgrywaj¹c¹ siê przed jej oczami scenê. 

background image

Alex b³yskawicznie znalaz³ siê naprzeciw Fishera, który jakby trochê och³on¹³. Cofn¹³ siê o krok, lecz Alex 
chwyci³ go mocno jedn¹ rêk¹ za klapy marynarki. 

- S³uchaj uwa¿nie, Fisher, bo nie zamierzam siê powtarzaæ. - S³owa Alexa zabrzmia³y cicho, lecz 
z³owieszczo. - Jeœli jeszcze raz paezwiesz siê do mojej ¿ony takim tonem lub jeœli kiedykolwiek 
bêdziesz próbowa³ j¹ zastraszyæ, osobiœcie zrobiê z tob¹ porz¹dek. - Z gwa³townym szarpniêciem puœci³ 
trzyman¹ w d³oni tkaninê i odsun¹³ siê, jak gdyby bliskoœæ Fishera napawa³a go niesmakiem. Fisher 
zblad³. Rzuci³ Julie z³oWrogie spojrzenie, odwróci³ siê na piêcie i wypad³ na korytarz, Julie bezsilnie 
opar³a siê o biurko. Jad zawarty w napaœci Fishera, wprawi³ j¹ w os³upienie. Alex przyci¹gn¹³ j¹ do siebie i 
zacz¹³ delikatnie masowaæ jej plecy i' ramiona. S³ysza³a g³oœne, rytmiczne bicie jego serca. Powoli, 
ogarn¹³ j¹ spokój. 

- Bardzo mi przykro, ¿e zosta³aœ potraktowana w taki óbrzydliwy sposób. A na dodatek nie rozumiesz, 
dlaczego. 

- Co siê sta³o? John by³ wœciek³y. Nigdy nie Widzia³am go w takim stanie. Chyba czuje siê pod jakimœ 
wzglêdem zagro¿ony. - Umilk³a na chwilê. - Oraz - jeœli siê nie mylê - mocno przestraszony -:- doda³a po 
namyœle. - Nagle dotar³o do jej œwiadomoœci, gdzie siê znajduje. 

Poœpiesznie uwolni³a siê' z uœcisku Alexa. 

- Alex! Zdajesz sobie sprawê, ¿e nazwa³eœ mnie przy nim swoj¹ ¿on¹? . 

- Przecie¿ ni¹ jesteœ - odpar³ ch³odno. 

 

 

 

 

   

 

  

 

- Wiesz, o co mi chodzi! - parsknê³a niecierpliwie. - Tutaj nikt nie mia³ o tym pojêcia. Teraz ta 
wiadomoœæ w piêæ minut rozejdzie siê po ca³ym biurowcu. 

J ak wyjaœnimy tê sensacjê? 

background image

- Szczerze mówi¹c nie s¹dzê, aby ktokolwiek œmia³ zadawaæ mi pytania na tematy osobiste - 
oœwiadczy³ arogancko Alex. - A jeœli znajdzie siê ktoœ na tyle nierozwa¿ny, ¿eby mnie indagowaæ,-to 
nie chcia³bym siê wtedy znaleŸæ w jego skórze. - Zaœmia³ siê nieprzyjemnie. 

Julie z ³atwoœci¹ mog³a sobie wyobraziæ scenê, gdy jakiœ osobnik usi³uje wypytywaæ Alexa o jego stan 
cywilny. . Alex na pewno nie da³by nieszczêœnikowi ¿adnych szans. . . 

- Przypuszczam jednak, ¿e pan Peters zainteresuje siê tym faktem. 

  Franka biorê na siebie. 

Julie westchnê³a. 

- W³aœciwie nie ma siê czym przejmowaæ - przyzna³a z rezygnacj¹ w g³osie. - Wszystko tak 'siê 
dziwacznie popl¹ta³o. Ciekawe, czy moje ¿ycie kiedykolwiek wróci do normy. 

- Dobrze siê czujesz? - spyta³. - Mogê ciê zostawiæ sam¹? - Skinê³a twierdz¹co g³ow¹.. - Wobec tego 
wpadnê teraz do Franka. Muszê z nim pogadaæ, zanim Fisher przyst¹pi do dzia³ania. 

- Jeszcze mi nie powiedzia³eœ, co siê dzieje i dlaczego John oskar¿y³ mnie o niedyskrecjê. Zajrzysz do 
mnie po rozmowie z panem Petersem? 

Odwróci³ siê do niej z rêk¹ na klamce. 

- Nie musisz siê o nic martwiæ, Julie - zapewni³. 

- Zgodnie z poleceniem Franka dostarczy³aœ mi niezbêdnych informacji. Muszê teraz przeanalizowaæ te 
dane, ¿eby wykryæ przyczynê coraz gorszych wyników finansowych tej firmy. Jeœli moje sprawozdanie 
skompromituje któregoœ z pracowników lub udowodni komuœ brak kompetencji, to trudno. Ty nie 
masz 

 

  

 

   

 

z tym nic wspólnego - zakoñczy³ lekkim tonem i znik³ za drzwiami. 

Julie st³umi³a w sobie uczucie frustracji. Usiad³a przy biurku, na którym le¿a³ spory stos dokumentów i 
zabra³a siê do pracy. Kiedy po pewnym czasie podnios³a wzrok, zobaczy³a Alexa. Wszed³ do pokoju tak 
cicho, ¿e nie us³ysza³a. Rzuci³a d³ugopis na blat i zerwa³¹ siê z krzes³a. 

- No i co?! - zawo³a³a. 

background image

Alex zbli¿a³ siê do niej powoli ze zniewalaj¹cym uœmiechem na ustach. Serce Julie zaczê³o waliæ jak 
szalone. Nie mia³a w¹tpliw;oœci. Nigdy nie spotka³a bardziej osza³amiaj¹cego rnê¿c¿yzny. 

- Frank rzeczywiœcie by³ tfoC'hê zaskoczony. - Alex zatrzyma³ siê, aby zapaliæ papierosa. Wypuœci³ w 
bok chmurkê dymu, unosz¹c przy tym lekko g³owê i doda³: - Ale zaraz pogratulowa³ mi wspania³ego 
gustu. 

Zarumieni³a siê, lecz usi³owa³a nie okazaæ zadowolenia. ' - Och, wiesz, o co mi chodzi. Ma nam za z³e, 
¿e nie dowiedzia³ siê wczeœniej o naszym zwi¹zku? 

- Nawet jeœli tak, to nie da³ tego po sobie poznaæ.   - Nie s¹dzisz, ¿e pan Peters zechce mnie zwolniæ? 

- spyta³a zaniepokojona. , , - Oczywiœcie, ¿e nie! Co za idiotyczny pomys³! 

- No có¿ - zaczê³a, wykrêcaj¹c nerwowo palce. 

- Nie chcia³abym straciæ tej pracy i szukaæ -nowego zajêcia. Muszê przecie¿ myœleæ o przysz³oœci. 

- Twoja przysz³oœæ w najmniejszym stopniu nie zale¿y od tej posady - powiedzia³, twardo akcentuj¹c 
ka¿de s³owo. Twarz mu pociemnia³a, a usta wykrzywi³ gniew. - Po twoim odejœciu wp³aci³em ci na 
konto du¿¹ sumê. Nigdy nie wziê³aœ z tego ani centa. 

Ten wk³ad nale¿y do ciebie. Wcale nie musisz zarabiaæ w tym biurze na chleb. Wiêc nie pleæ bzdur, bo i 
tak tego nie kupiê. - Gwa³townym ruchem zgniót³ w popielniczce ,niedopa³ek. - Te dyskusje o 
przesz³oœci s¹ 

 

 

 

 

   

 

  

 

bez sensu - stwierdzi³ ponuro. - Zamiast wci¹¿ wa³kowaæ dawne urazy, powinniœmy raczej spróbowaæ 
siê zrozumieæ. Zgadzasz siê ze mn¹, Julie? 

Przytaknê³a milcz¹co. Z ulg¹ zauwa¿y³a, ¿e z³oœæ ju¿ mu przesz³a. 

Skin¹³ z zadowoleniem g³ow¹ i podszed³ do drzwi. 

background image

Julie przypomnia³a sobie nagle, ¿e Alex nie poda³ jej przyczyn nies³ychanego ataku Johna Fishera. 

- Nie wyjaœni³eœ mi jeszcze, dlaczego John by³ na mnie taki wœciek³y. 

- Fisher mia³ powody, aby wpaœæ w pop³och - odpar³ z wahaniem. - Spodziewa siê klêski i rozpaczliwie 
usi³uje jej zapobiec. 

- CZy on pope³ni³ jakiœ b³¹d? 

- Po prostu okaza³. siê niezbyt lojalnym pracownikiem. 

- Ale dlaczego s¹dzi³, ¿e w³aœnie ja mu zaszkodzi³am? - nalega³a. - Przecie¿ na mnie wyla³ oa³¹ ¿ó³æ. 

- Przeszed³ j¹ dreszcz, gdy przypomnia³a sobie porann¹ scenê· - Na twoim miejscu w ogóle bym siê nie 
martwi³. 

- G³os Alexa zabrzmia³ wyj¹tkowo ³agodnie. - Fisher siê pomyli³, a ja osobiœcie dopilnujê, aby zosta³ o 
tym ppinformowany. 

Nic z tego nie rozumia³a. Uzna³a jednak, ¿e w tej sytuacji lepiej bêdzie zaufaæ Alexowi. Opad³a bezsilnie 
na krzes³o. Alexprzygl¹da³ jej siê przez chwilê z namys³em, po czym wyszed³ z pokoju, cicho zamykaj¹c za 
sob¹ drzwi. 

Po powrocie z pracy natychmiast zaczê³a segregowaæ swoje rzeczy. Wkrótce zjawi³ siê Alex. Wpuœci³a 
go do mieszkania i znów wziê³a siê za pakowanie du¿ego pud³a, które sta³o na œrodku pokoju. 
Starannie uk³ada³a w nim ubrania, lecz raz po raz zerka³a na Alexa. W¹skie sp³owia³e d¿insy·opina³y jego 
muskularne uda, a szare oczy wydawa³y siê przy granatowej bluzie prawie czarne. Julie nie mog³a 
zaprzeczyæ 

 

  

 

   

 

- Alex by³ atr cyj   mê¿czyzn¹, a jego urok ju¿ za yna³. na  l¹ dZia³ac. Czu³a na sobie zg³odnia³e spoJrzeme 
mêza. Od razu zrozumia³a, dlaczego jej siê tak przygl¹da³. Dla wygody ubra³a siê dziœ w welurowy dres, 
któ  zapewnia³ swobodê ruchów. Z³ocisty . 

trykot podkresia³ pastelow¹ urodê Julie oraz niemal p owokacyjnie uj  ,:nia  miêkko zaokr¹glone kszta³ty 
Jej figury. OczywlsCle me usz³o to uwagi Alexa. 

W³oŸ :³a dwie bluzki do wy nionego po brzegi kartonu l szybko podnios³a siê z kolan. 

background image

- Jeszcze nie jestem gotowa ex. - Nerwowo wytar³a d³onie o. siebie, mimo woli przyci¹gaj¹c wzrok ¥ exa 
do d³ugich, smuk³ych nóg w obcis³ych legmsach. . . 

.- Nie szkodzi. Mamy przed sob¹ ca³¹ noc - powiedZia³ sugestywnym tonem. . 

P œpie znie  hwy a   fotela kilka swetrów, aby ukryc   e z.ame. WledZia³a, ¿e nie zdo³a oprzeæ siê 
Alexowl, Jesh na al bê zie tak na ni¹ patrzy³. Gdyby nagle znalaz³a Slê w Jego ramionach, zap³onê³aby 
zapewne z po¿¹dania. Bez wahania wepchnê³a mu swetry do r¹k. 

- Zajmij siê tamt¹ walizk¹, dobrze? - Wskaza³a us awio.ny pod œci ¹ baga¿. Mia³a nadziejê, ¿e znajdUJ¹c 
Slê w p wneJ odl g³oœci od Alexa, uwolni siê sp  wp³ywu J go magicznego czaru. M usia³a przeClez 
zapanowac nad przewrotnymi reakcjami· swoich zmys³ów. .. 

West hn¹³ z ¿alem, lecz' pos³usznie wykona³ jej poleceme. 

- TY;mi ci chami mog³abyœ odziaæ  ¹ armiê. 

- Rozejrza³ Slê znacz¹co po pokoju. Wszêdzie le¿a³y stosy gar ero.by. -: W,eŸ tylko swoj¹ odzie¿ i jakieœ 
kosme yki, mc WlêceJ. Nie musisz zabieraæ ca³ego dobytku. 

-. B or   ³¹cznie to, co jest niezbêdne - odpar³a wymosle l zniknê³a w sypialni. - Przysunê³a do szafy  

 

 

 

   

 

JFSZCZE JEDNA SZANSA 

 

krzes³o i wesz³a na nie, ¿eby zdj¹æ z najwy¿szej pó³ki kilka par pantofli. Wyci¹gnê³a ramiê jak najdalej, 
ale i tak nie mog³a ich dosiêgn¹æ. Nagle poczu³a rêce Alexa na swojej talii. Ca³kiem j¹ zaskoczy³, tote¿ 
straci³a równowagê i runê³a prosto na niego. Zachwia³ siê i oboje upadli na pod³ogê· - Widzisz, cn 
zrobi³eœ! - zawo³a³a. Uœmiechn¹³ siê z zadowoleniem. Le¿a³ na plecach i wci¹¿ j¹ obejmowa³. 

- Przyszed³em; ¿eby ci pomóc - oznajmi³ cynicznie. 

- Mia³aœ k³opoty z wdrapaniem siê na tê pó³kê· - Wcale nie zamierza³am tam wchodziæ - zaprzeczy³a 
gniewnie. - Dostrzeg³a w jego Ÿrenicach iskierki weso³oœci. Jak za dotkniêciem czarodziejskiej ró¿d¿ki 
natychmiast odezwa³y siê wspomnienia. Patrzy³a na niego z bliska i od razu pomyœla³a o tamtych 
cudownych chwilach, gdy bez koñca wpatrywa³a siê w te szare oczy. Stawa³y siê wówczas coraz 
ciemniejsze, a ¿arty Alexa coraz bardziej zmys³owe, a¿ w koñcu ogarnia³o ich niecierpliwe po¿¹danie. - 

background image

Po prostu próbowa³am w rj¹æ stamt¹d pude³ka z butami - upiera³a siê prawie bez tchu, poniewa¿ Alex 
przymru¿y³ powieki. S³ysza³a jego przyœpies: ony oddech, czu³a pod sob¹ potê¿ne, twarde cia³o. 
Marzy³a, aby oddaæ mu we w³adanie ca³¹ swoj¹ kobiecoœæ. 

Bez przekonania usi³owa³a wyswobodziæ siê z jego uœcisku i wstaæ,' lecz Alex otoczy³ j¹ ramieniem, a 
jedn¹ rêkê wsun¹³ jej pod w³osy i pies;zczotliwie g³aska³ szyjê. Jego spojrzenie przylgnê³o do ust Julie. 

- Nie, Alex - wyszepta³a, odwracaj¹c twarz. 

- Tak - odpowiedzia³ schrypniêtym g³osem. 

Naprawdê chcia³a mu siê oprzeæ. Nie potrafI³a jednak przezwyciê¿yæ si³y wzajemnego przyci¹gania, 
która pcha³a ich ku sobie. Jej zmys³y opano a³a s³odka niemoc. Alex westchn¹³ g³êboko i, trzymaj¹c Julie 
w ramionach, gwa³townie siê obróci³. Mia³a go teraz na sobie, a kiedy zacz¹³ j¹ zach³annie ca³owaæ, bez 
pr  testu rozchyli³a wargi. 

 

JFSZCZE, JEDNA SZANSA 

 

   

 

Wzi¹³ j¹ tym poca³unkiem w posiadanie, a ona r zkwit³a w jego objêciach, podniecona i szczêœliwa. 

Ciep³e rêce Alexa b³¹dzi³y po jej ciele w poszukiwaniu t ch szczególnych, najwra¿liwszych miejsc, gdzie 
jego pieszczoty rozbudza³y gor¹c¹ potrzebê, któr¹ tylko on potrafI³ zaspokoiæ. 

- Tak bardzo ciê pragnê, Julie -: szepn¹³nagl¹cym tonem. . e Ona tak¿e go pragnê³ iewa¿ne, co stanie siê 
jutro. Przecie¿ to Alex' - jej kochanek, jej m¹¿. 

Podobnie jak oria p³on¹³  ¹dania. Ale czy potrafi jej ofiarowaæ coœ wiêcej? Gdzie podzia³a siê mi³oœæ? 

Bez niej ka¿da pieszczota traci³a sens. Po policzkach Julie zaczê³y powoli sp³ywaæ s³one, piek¹ce ³zy. 

Alex uniós³ g³owê. Niepohamowana namiêtnoœæ sprawi³a, ¿e oddycha³ ciê¿ko. ' - Julie? ' Z jej gard³a 
wydoby³ siê zduszony szept: 

- Puœæ mnie, Alex. 

Przez moment zupe³nie siê nie rusza³. Nastêpnie zsun¹³ siê z' niej i wsta³. Ledwie powstrzymywa³ 
miotaj¹ce nim emocje. Julie wci¹¿ le¿a³a na pod³odze. 

Nie mia³a si³y, aby siê ruszyæ. Przepe³nia³a j¹ bezbrze¿na rozpacz. Kocha³a Alexa i pragnê³a jego 
mi³oœci bardziej ni¿ czegokolwiek na œwiecie. Nie mog³a' siê zgodziæ tylko na seks. To o wiele za ma³o. 

background image

Wiedzia³a, ¿e chce otrzymaæ wszystko albo nic. 

 

Nastêpnego dnia obudzi³a siê pe³na obaw. Wsta³a i rozsunê³a zas³ony. S³oñce œwieci³o jasno. Krzykliwe 
piêkno poranka drwi³o z uczucia niepewnoœci, które j¹ ogarnê³o, gdy pomyœla³a o wydarzeniach 
wczorajszego wieczoru. Spojrza³a na ogród. Znajomy, koj¹cy widok pomóg³ jej wzi¹æ siê w garœæ. 

Rozejrza³a siê po pokoju. Nie zd¹¿y³a r.ozpakowaæ wszystkich swoich rzeczy. Wiêkszoœæ wci¹¿ 
spoczywa³a w pud³ach i walizkach. Julie wola³aby sama zrobiæ 

 

 

 

 

   

 

  

 

tutaj porz¹dek, ale teraz nie by³o na to czasu. Mi jmy nadziejê, ¿e Sarah wybaczy mi ten ba³ag ; 
pomysla³a z westchnieniem. Przedtem zawsze OSobiscle sprz¹ta³a swoj¹ sypialniê. Stara³a siê te¿ wyk   
.y:vaæ j  najwiêcej domowych prac, o ile nie œprz wla³a SIê tem  pani Brandt. Julie przygryz³  wargi.  
otrzeba m  wiêcej optymizmu, uzna³a. NIe warto cI¹gle wracac do przesz³oœci. ., . 

Szy¹ko siê wyk¹pa³a i ubra³a w bIa³¹ SpOdniCê oraz bladoró¿ow¹ jedwabn¹ bluzkê. Zerknê³a w lus ro. 

Zobaczy³a atrakcyjn¹, eleganck¹ blondynkê· Ca³kiem nieŸle stwierdzi³a i cicho zesz³a na parter. 

W'kuchni nie zasta³a nikogo, ale ktoœ zd¹¿y³ ju¿ 'wczeœniej w³¹czyæ ekspres do ka . Zdjê³  fi i¿a ê ze 
stoj¹cego na blacie ozdobneg ;  wleszaka.l  ape ³a j¹ aromatycznym gor¹c  napo  . .Ostr zme  pI a kilka 
³yków   posta.n W ³  zro lc sm dame    sl.ebl  i Alexa. Oboje musleh pOjechac do biUra mmej WIêcej o tej 
samej porze. .' . .. 

Wyjê³a z lodówki jajka i bekon, a z szaflG I?atelmê. 

Pierwszy raz    dwóch l t szyko a³a. po i³ek dl  swojego mê¿a. Ta krz¹tamna spraW ³  jej meoczekiwan¹ 
przyjemnoœæ. Ju!ie   I?rem rt CJ  odsu lê³a o.d siebie wszelkie w¹tphwOSCl. DZiSIaj me c cla³a  lê niczym. 
martwiæ. Z radoœci¹ u³ ¿y³a na blac e sztucce i serwetki, a na elektrycznej tacy ustaw a tal rz z 
jedzeniem, ¿eby nie wystyg³o. Lada chwila mog³ zjawiæ siê Alex. . 

background image

Usiad³a i siêgnê³a po grzankê· Smaro  a j¹ mas³em, gdy nagle wyczu³a jego obecn?sc  . szyb o podnios³a 
wzrok. Alex sta³ przy drZW ach   w mtlczeniu j¹ obserwowa³. 

-'- A to co? - Zerkn¹³ ze zdumieniem na stó³ nakryty dla dwóch osób. . 

Serce jej zatrzepota³o. Alex miewa³ r o znakoml!e samopoczucie. By³ wówczas w ¿artobhwym .nastroj.u 
i okazywa³ jej wiele uczucia. Mo¿e wcale me bêdZie 

 

,', 

 

  

 

   

 

trudn? .udawaæ, ¿e miêdzy nami wszystko jest tak jak dawmej, P!z knê³o jej przez g³owê. 

- O  dZ.len dobry - przywita³a go niemal bez tchu. 

:\lex . usmIec ¹³ siê  e wie.. Powoli przesun¹³ spoJ ze em.po Jej   mIem.oneJ t arzy i miêkkim zarySIe pIerSI 
pod lsm¹cym JedwabIem. - Chcia³am coœ z eœ  przed wyjœciem - wyjaœni³a z wahaniem. - A dla  lebIe 
I?rzygot?wa³am twoje ulubione danie. - Obl. 

hza³a mepewme gi, gdy ruszy³ w jej stronê. 

- T? pr  dzIw  uczta. - odezwa³ siê w koñcu. 

, -: WYPI³em JUz kaWê, ale mc rano nie jadam. Ca³kiem SIê od .czai³em :-- powiedzia³ beznamiêtnym 
tonem. 

D wme ro.zko arzy³a j¹ ta wiadomoœæ. Julie przypo ma³a SObl  clep³¹ atmosferê panuj¹c¹ przy 
œniadamu, g y byh tylko we dwoje. Alex pewnie ju¿ o tym zapomma³... Zrobi³o jej siê przykro. 

- Wcale ciê nie s³ysza³am, jak wstawa³eœ - mruknê³a, ,¿ by akoœ po trzymaæ rozmowê. - Na pewno 
wczesme Slê zerwa³es. .    ?wszem. - Wygl¹da³ przez, okrio, wiêc widzia³a tylko J go I?lecy. Nie mog³a 
wyczuæ, czy za t¹ obojêtni³: 

OdPOWIedZI¹ kryj¹ siê jakieœ emocje. 

background image

.-,Z.aw ze z ciebie taki ranny ptaszek? - spyta³a nal ?lle,. Ja  gdyby n!e wiedzia³a, ¿e tego mê¿czyzny 
lepIeJ me m agowac. Sama siê dziwi³a:, dlaczego z uporem dr¹zy ten temat. , Odwróci³ siê i popatrzy³ 
prosto w jej bursztynowe oczy. . 

- Zwykle budzê siê bardzo wczeœnie i od razu wstajê. Jak ci wiadomo, nie mam obecnie pretekstu aby 
siê wylegiwaæ. ' . Zacz,er e a siê po  orzonki w³osów. Zaczyna³a za³owac, ze me ugryz³a SIê w jêzyk. 

Alex na³o¿y³ sobie jedzenie, odsun¹³ krzes³o i usiad³ naprzeciw niej.Julie obserwowa³a jego p³ynne 
ruchy. 

Przypomina wielki g? czarnego kota, pomyœla³a. 

A na dodatek drapleznego. Ona by³a przy nim jak 

 

 

 

 

   

 

  

 

ma³y' i g³upi kociak., który nie potrafi w p rê wyczuæ niebezpieczeñstwa. Niepotrzeb e .rc: zdra¿m³   wa. 
Intuicyjnie czu³a, ¿e Alex zaraz s ê Jej zrewa Je. 

- A ty? -wycedzi³. - Nadal wygrzewasz Siê co rano w ³ó¿ku? 

- Nie... oczywiœcie, ¿e nie - ,wykrztusi³a. Co za licho j¹ podkusi³o, ¿eby wszcz¹æ tê idioty zn¹ dysku. sjê. 
Przecie¿ z ka¿dej s³ownej potyczki z Alex  zawsze wychodzi³a pokonana. Zgrzytnê³a ze z³OSCI zêbami i 
przygotowa³a siê na najgorsze.. . , . 

. - Moje ³ó¿ko to ju¿ nie to samo co kiedys - Jêkn¹³ z ¿alem. '- Jest puste i zimne. - . 

Jlilie zerknê³a têsknie na drzwi. Marzy³a, aby st¹d czmychn¹æ. Alex chyba czyta³ w. jej myœlach. M,oeno 
uj¹³ j¹ za przedramiê i swobodme. kon yn owa³:. . 

- Droga Julie, czy¿by martWl³o Clê, z  sYPI  samotnie? Z jakiego powodu rozpoczê.³as. tê ml³  
pogawêdkê? - Pieszczotliwie pociera³ k lUkiem. de l: 

background image

katn¹, wra¿liw¹ skórê na wewnêtrznej strome   J przegubu. Julie poczu³a rozkoszny .dr szcz k.' a pozniej 
jeszcze jeden, gdy Alex pochyh³ Siê w Jej stronê, czekaj¹c na odpowiedŸ.', . 

- Zupe³nie bez powodu -   uknê³a. - P   rost? 

próbowa³am z tob¹ zwyczaJme porozmaWlac, mc wiêcej. Dawniej jada³eœ œniadania i uwielbia³eœ 
pole¿eæ w ³ó¿ku trochê d³u¿ej. - . 

- Dawniej mia³em ¿onê, która dotrzymywa³a m  przy œniadaniu towarzystwa po tym, jak. siê 
kochaliœmy. Ju¿ zd¹¿y³aœ zapomnieæ?!.- kI;zykn¹³.  ? ep hn¹³ jej d³oñ, zerwa³ siê od sto³u I znow 
odwroci³ Siê do okna. Przejecha³ rêk¹ po gêstych czarnych w³osach. . 
 

Z ca³ej jego postaci bi³a furia.,. . 

Julie zadr¿a³a. Swoimi bezmyslnym  uwagami obudzi³a drzemi¹c¹ w Aleksie bestiê. A przecie¿ nie chcia³a 
go rozgniewaæ. Oczy wype³ni³y jej siê ³zami. 

Zacisñê³a powieki, ¿eby powstr¿ymaæsiê oc:t p³ czu. 

Jestem idiotk¹, pomyœla³a. To wszystko mOJa wma. 

 

  

 

   

 

G³o  Alex  dotar³ do niej poprzez bolesn¹ mgie³kê.· - NI  zamlerz ³  tak. na ciebie wrzasn¹æ, Julie. 

- Wiem. - Zasmla³a siê sztucznie i wytar³a sêrwetk¹. mokre powieki. - Zupe³nie nie rozumiem, dlaczego u 
i³owa³am ciê sprowokowaæ. Ta scena nam wyraŸnie me  sz³a.. Powinniœmy siê bardziej staraæ, aby 
zadowohc twoJ¹ matkê. Jeœli nadal bêdziemy' siê tak zac owywaæ, jej plan legnie w gruzach, zanim 
przyst¹pimy do jego realizacji. . 

- Niech diabli wezm¹ jej plan! - warkn¹³. 

. S³owa Alexa odbi³y siê echem po kuchni. Julie patrzy³a za ,nim, gdy wypad³ na korytarz. Pala 
gwa³townego bolu wype³ni³a jej serce. Dzisiejsza scysja przypomnia³a o wiepil'nnych, tych sprzed dwóch 
lat. W szys kie by³y podQQnb - zaczyna³y siê i koñczy³y w taki sam sposób. Gorycz tych wspomnieñ 
mia³a  ak pio³unu. Julie patrzy³a têpo przed siebie. Pr¿ez Jej g³upotê Alex nawet nie tkn¹³ jedzenia, które 
przygotowa³a mu z tak¹ radoœci¹.:. 

background image

V:' holu   œno tr asnê³y· frontowe drzwi. By³ to Jedyn  dzwlêk, ktory na moment przerwa³ lodowat¹ . 
ClSZê. 

 

 

 

 

ROZDZIA£ SIÓDMY 

 

Julie zjawi³a siê w biurze o dzie i¹tej. Dom œla³a siê, co j¹ czeka i twardo postanowi³a zachowac spo-, kój. 
Wiadomoœæ o jej ma³¿eñstwie z Alexem n   wno zd¹¿y³a siê rozejœæ. Ca³e biuro pra dopod?bme h 
cza³o z tego powodu od plotek. Julie spodzIewa³a s ê zaciekawionych spojrzeñ i niedyskretnych uwag. 
NIe czu³a siê na si³ach, aby stawiæ im czo³o. Tylko ch³odny dystans móg³ zniechêciæ p yjaci.ó³ i majo  ch 
d.o zadawania wœcibskich pytano NIkt, oczywlSCle, me odwa¿y siê indagowaæ Alexa, pomyœla³a z 
¿alem.  aka szkoda ¿e ona nie potrafI³a w trudnych sytuaCjach zacho aæ takiej aroganckiej pewnoœci 
siebie; Alexowi przychodzi³a ta sztuka   ³atwoœci¹. J e Z ; tanawia³a siê przez chwilê, czy umia³aby 
narzuCic sobIe pod bny sposób bycia. Raczej nie, uma³ . Westchnê³a Cicho i nastawi³a siê na ciê¿kie 
przejœcia. .. 

Mile siê jednak rozczarowa³a. Candy przywita³a J¹ tak jak zwykle i poda³a fili¿ankê kawy. 

- Julie, pan Brandt zajr¿a³  nieda o. Jego z p ³ bêdzie przez ca³e przedpo³udme w SalI konferencYJneJ' N a 
dŸwiêk nazwiska Alexa poczu³a w krêgos³upIe lekkie mrowienie. 

- Tak? - mruknê³a ca³kiem obojêtnie. 

- Prosi³ równie¿, aby ci przekazaæ, ¿e ty i on zjecie razem szybki lunch. I jeszcze jedno - doda³a z 
¿artobliwym uœmiechem. - Masz o tym pamiêtaæ i  czek æ na pana Brandta. - Pos³a³a Julie macz¹ce 
spoJrzeme. 

- Chocia¿ nie pojmujê, jak mog³abyœ zapomnieæ o spotkaniu z takim mê¿czym¹! 

 

  

 

   

 

background image

- Dziêki, Candy - uciê³a krótko. 

Sekretarka umilk³a tylko na moment. 

-:- Och, Julie, jakie to wszystko romantycme! Znów po³¹czyæ siê ze swQim mê¿em... przebywaæ z nim 
cod¿iennie. .. W tym musia³o maczaæ palce przeznaczenie. - G³os Candy zabrzmia³ marzycielsko. 

Julie umknê³a szybko do swojego pokoju i z ulg¹ zamknê³a za sob¹ drzwi. Nie mia³a ochoty' s³uchaæ 
radosnej paplaniny Candy na temat uk³adu, który w rzeczywistoœci nie wygl¹da³ ani trochê 
romantycznie. Alex niew¹tpliwie zd¹¿y³ przygotowaæ grunt, skoro Candy jest tak dobrze zorientowana. 
Mo¿e to i lepiej. Dziêki temu' ich zwi¹zek ju¿ dla nikogo nie bêdzie zaskocŸeliiem, uma³a po namyœle. 
Zdziwi³o j¹ zaproszenie naJyrlch. Po niemi³ej scenie przy œniadaniu by³oby bardziej logiczne, gdyby Alex 
nie mia³ ochoty ogl¹daæ dzisiaj swojej ¿ony. On natomiast koniecznie chce siê z ni¹ zobaczyæ, ale 
przekazuje informacjê przez poœrednika, nie pytaj¹c jej o zdanie. 

Ten-przejaw despotyzmu Alexa wyj¹tkowo j¹ rozdra¿ni³. 

Z' tym wiêksz¹ zajad³oœci¹· zaatak;owa³a porann¹ pocztê· Dopiero po kwadransie zda³a sobie z 
rozbawieniem sprawê, ¿e obowi¹zki kierowniczki dzia³u administracji me wymagaj¹ takiego szaleñczego 
tempa. Odprê¿y³a siê i do godziny pierwszej pracowa³a wydajnie, lecz bez gor¹czkowego poœpiechu. 

Podæzas lunchu oboje z Alexem nie okazywali sobie wrogoœci. Julie z rozmys³em mówi³a wy³¹cznie o 
sprawach zawodowych, zaœ Alex bez mrugniêcia okiem zaakceptowa³ to kruche zawieszenie broni.   
swad¹ roZprawia³ o rezultatach kontroli przeprowadzonej przez jego zespó³. Bystre uwagi Alexa wywar³y 
na Julie du¿e wra¿enie. On:' i jego wspó³pracownicy zd¹¿yli ju¿ przeanalizowaæ metody dzia³ania 
stosowane w Peters- Winton oraz wykazaæ, które praktyki s¹ nieefektywne. Julie by³a zdumiona, ¿e w·f 
rmie nikt 

 

 

 

 

   

 

JJ!'SZCZE JEDNA SZANSA 

 

tego wczeœniej nie zauwa¿y³. Widocznie ka¿dy problem wydaje siê prosty dopiero wówczas, gdy 
przyjrzy mu siê ekspert. Zaœ Alex by³ jednym z najlepszych i p³acono mu w³aœnie za jego 
przenikliwoœæ. Julie musia³a po cichu przyznaæ, ¿e rozpiera j¹ duma z powodu jego osi¹gniêæ. Wielk¹ 

background image

przyjemnoœæ sprawi³ jej te¿ fakt, ¿e m¹¿ traktowa³ j¹ jak równorzêdnego partnera do rozmowy na 
tematy profesjonalne. Zaraz jednak ogarnê³y j¹ w¹tpliwoœci. Alex bynajmniej z ni¹ nie dyskutowa³. Nie 
pyta³ jej o zdanie. Nie oczekiwa³ z jej strony ani apro¹aty, ani kontrargumentów. Po prostu lubi³ mieæ 
audytorium, gdy g³oœno myœla³. 

Julie od razu posmutnia³a i w ogóle przesta³a siê odzywaæ. 

- Hej, czy¿bym straci³ wdziêcznego s³uchacza? 

- spyta³ ¿artobliwie. 

- Dlaczego tak s¹dzisz? - Patrzy³a na niego spod rzês. - - Nie udawaj, Julie. Gawêdziliœmy sobie tak 
sympatycznie i nagle ty zupe³nie siê wy³¹czasz, - Machn¹³ , niecierpliwie rêk¹. - By³aœ nieobecna duchem. 

- Dziwne, ¿e raczy³eœ to zauwa¿yæ - mruknê³a ponuro. 

- A to co niby ma znaczyæ? 

- To samo, co zwykle! - parsknê³a zniecierpliwiona. - Przecie¿ wcale ze mn¹ nie gawêdzi³eœ. 
Potrzebowa³eœ tylko osobnika, który wys³ucha twego monologu. Delikwent ma zachowaæ milczenie i 
kiwaæ g³ow¹· Utkwi³ w niej przenikliwe spojrzenie. 

- Sugerujesz, ¿e jest mi obojêtne, kto siedzi naprzeciw mnie? 

- Oczywiœcie - odpar³a wyzywaj¹co. ,- Candy przekazala mi twoje rozkazy. Dlatego tu przysz³am. 

Co siê ze mn¹ dzieje, pomyœla³a z przera¿eniem. 

Zachowywa³a siê jak kretynka. Najpierw patrzy³a na Alexa jak w obraz, a za piêæ minut atakowa³a go jak 

 

JJ!'SZCZE JEDNA SZANSA 

 

   

 

. wœciek³a wiedŸma. Wpada³a z jednej skrajnoœci w dru. g¹· Najwy¿s y czas wzi¹æ siê w garœæ i 
opanowaæ te zmienne nastroje. W przeciwnym razie Alex wkrótce nie zniesie jej widoku. 

- Trzeba by³o odmówiæ, jeœli nie chcia³aœ iœæ ze mn¹ na lunch - powiedzia³ ch³odno. Uwa¿nie 
obserwowa³ jej zarumienion¹ twarz. 

- Jak mog³am odmówiæ! - zawo³a³a. - Skoro Candy i wszyscy inni przygl¹daj¹ siê nam z zapartym tchem i 
usi³uj¹ zgadn¹æ, co wyniknie z tej... - G³os jej zadr¿a³. - Z tej szarady! 

background image

Alex nadal wpatrywa³ siê w ni¹ badawczo. Julie spuœci³a wzrok. Usi³owa³a powstrzymaæ p³acz, ale ³zy 
same z czê³y sp³ywaæ po policzkach, wiêc siêgnê³a do torebki po chusteczkê: Alex w milczeniu poda³ jej 
SW?j  - wielk¹ i œnie¿nobia³¹. Przyjê³a j¹ z wdziêcznOSCl¹· Dyskretnie osuszy³a oczy. Mia³a ochotê 
zapaœæ siê ze ws.tyd\i' pod ziemiê. Nic nie usprawiedliwia³o jej emoCjo ego wybuchu w publicznym 
miejscu. 

Skompromitowa³a zarówno siebie, jak i Alexa, który tym razem na pewno ma jej doœæ. Zerknê³a na 
niego ukradkiem. Nie potrafi³a odgadn¹æ, o czym myœla³, ale chyba nie by³ zachwycony jej wyskokiem, 
Rzeczywiœcie popisa³a siê swoj¹ niedojrza³oœci¹. Marzy³a, aby st¹d uciec. 

- Dowiem siê wreszcie, o co chodzi? - spyta³ ze znu¿eniem w g³osie. 

Podnios³a g³owê i ze zdumieniem stwierdzi³a, ¿e patrzy na ni¹ ³agodnie. Ku jej rozpaczy pod powiekami 
znów zebra³y siê ³zy. Nie w¹tpi³a, ¿e ca³kiem siê rozklei, jeœli Alex oka¿e jej teraz czu³oŒÆ. 

- Przypuszczam, ¿e nie zechcesz mi wyjaœniæ, dlaczego jesteœ taka rozdra¿niona, prawda? - spyta³ z 
uœmiechem. Julie jeszcze raz podnios³a chusteczkê do oczu. Nastêpnie rozejrza³a siê ostro¿nie wokó³ 
siebie, . chc¹c w odpowiednim momencie opuœciæ 

 

 

 

 

   

 

  

 

restauracjê i gdzieœ w spokojnym miejscu okie³znaæ rozhuœtane emocje. 

Alex muSia³ widocznie przejrzeæ jej zamiary, poniewa¿ wsta³ i wzi¹³ j¹ za ³okie , gdy ruszy³a do wyjœcia. 

Po drodze uregulowa³ rachunek. Julie by³a pewna, ¿e wszyscy im siê przypatruj¹. . 

Jej zmieszanie ni,e umknê³o uwagi Alexa; . 

- Spokojnie - mrukn¹³. - Nikt nie zauwazy³  ojeg  zdenerwowania, Julie. Ten lokal s³ynie z dobrej kuchni i 
goœcie oddaj¹ siê rozkoszy jedzeni ..  alerz zas³ a im ca³y œwiat. Szkoda, ¿e tobie dziSIeJSZY .lunch .me 
sprawi³ frajdy. - W g³osie Alexa zabrmua³a ¿arto li,,:a nuta. - PrzejdŸmy siê kawa³ek - zaproponowa³ .  
me czekaj¹c na jej zgodê skierowa³ kroki w stronê medu¿ego parku po drugiej stronie ulicy.. . . 

background image

Opanowanie Alexa podzia³a³o  a J e uspokajaj¹co. Bez protestu podrepta³a za mêzem   z  lg¹. klapnê³a na 
³awkê. Gêste kwitn¹ce krzewy zas³ania³y lch przed wzrokiem innych spacerowiczów. Alex usiad³ obok i 
po³o¿y³ ramiê na oparciu za jej plecami. Dru ¹ rê ¹ uj¹³ j¹ pod brodê. Julie napotka³a mroczne  pojrze e. 
By³o ono tak. natarczywe, jak gdyby Alex usi³owa³ mm siêgn¹æ w g³¹b jej duszy. . . 

Jego usta lekko drgnê³y z rozba'Y .em ;' - Mówi³em ci ju¿, ¿e wygl¹dasz sliczme nawet wtedy, ,kiedy 
p³aczesz? , ., . 

Zarumieni³a siê i spróbowa³a odwrOCic g³owê· Nie. 

chcia³a, ¿eby wyczu³, jak bardzo jego bliskoœæ dzia³a na jej zmys³y, gdy jest roztrzêsio a.   .on nadal 
obejmowa³ d³oni¹ jej podbródek, Wiêc spusci³a wzrok, zanim w oczach Alexa pojawi³o siê poi¹danie. 
Dobrze zna³a ma czn¹ si³ê perswazji swego mê¿a· Wiedzia³a, ¿e nie powinna jej ulec. . 

- Przepraszam za tê scenê w res uracji -   a³a siê nieco schrypniêtym szeptem. - Nle  am POj     we mnie 
wst¹pi³o. Naprawdê nie zamierzam WC ¹z Siê z tob¹ sprzeczaæ... 

 

  

 

   

 

- Tak jak dzisiaj rano? - zapyta³ ³agodnie. . 

- W³aœnie - przyzna³a. - Prawie natychmiast zaczêliœmy na siebie wrzeszczeæ. Chyba d³u¿ej tego nie 
zniosê. Ca³y ten plan jest bez sensu. 

- Mylisz siê - powiedzia³ z naciskiem.  ':Ten plan ma s ns, tylko ty niepotrzebnie wszystko utrudniasz, 
kochame. - Serce jej drgnê³o na dŸwiêk tego pieszczotliwego s³ówka. - Przestañ siê opieraæ i 
analizowaæ ka¿dy szczegó³. - Zaœmia³ siê cicho i cmokn¹³ j¹ lekko w czubek nosa. - Odprê¿ siê i zaufaj 
mi, a mo¿e coœ z tego wyjdzie. 

. Zsun¹³ rêkê i kciukiem zacz¹³ delikatnie g³askaæ wra¿liwe miejsce u nasady jej szyi. Pod wp³ywem tego 
dotyku puls zatrzepot  jeszcze szybciej. Julie przymknê³a powieki, ¿eby ukryæ przed Alexem gwahowne 
podniecenie. ' - Zgadzasz siê, Julie? 

Milcza³a pr¿ez chwilê. 

- Tak - odpar³a z westchnieniem. 

Nastêpne pytanie Alexa zupe³nie j¹ zaskoczy³o. 

background image

- Martwisz siê, ¿e w biurze wysz³a na jaw prawda o naszym ma³¿eñstwie? Czy¿by w ten sposób ziœci³y 
siê tw ?je najgorsze obawy? . '. 

Nie mog³a poj¹æ, do czego on zmierza. 

- O co ci chodzi? -mruknê³a, czerwona jak burak. 

- Twoja milutka sekretarka nie domaga³a siê wyjaœnieñ? . . 

- Nie b¹dŸ œmieszny! Oczywiœcie, ¿e nie. I Ramiona· zatrzês³y mu siê ód bezdŸwiêcznego œmiechu. -' - 
Ej¿e! Chcesz mi wmówiæ, ¿e informacja o twoim stanie cywiln  nie wywo³a³a fali rozkosznych ploteczek? 
- Wy'aŸnie j¹ dra¿ni³. ' - Mo¿e tdbi  ta sytuacja wydaje siê zabawna - odpar³a z godnoœci¹, która nie' 
przysz³a jej ³atwo. - Ale pamiêtaj, ¿e ja muszê zachowaæ tê pracê, gdy ty ju¿ st¹d znikniesz. Dlatego nie 
mogê sobie pozwoliæ na utratê dobrej reputacji. 

 

 

 

 

    

 

  

 

, Spowa¿nia³ i obrzuci³ ¹.czu³ym sP ?³ eni .   - Spokojna g³owa, dZlecinkÓ. Oso lsC edo i nuJ , aby ci siê 
dobrze wiod³o, gdy zakonczê tutaj swoJe sprawy. , ., , Poczu³a bolesne uk³ucie. T ak, Alex :wkrotce 
znikme z jej ¿ycia. Ju¿ na zawsze. S¹dz¹c z jego lekkie o tonu, sam wcale siê tym nie przejmowa³. 
Ogarnê³a J¹ przemo¿na chêæ, aby mu odp³aciæ piêkn  za nad?bne. 

- - Rzeczywiœcie - przyzna³a radoœme. - Po am byæ wiêksz¹ optymistk¹. W zesz³ym r   rma³m;n 
mnóstwo okazji, aby siê wygodnie-urz¹dZlc. Wtedy J  zignorowa³am, lecz obecnie sytuacja uleg³a radyk 
eJ zmianie. Moja tajemnica ujrza³a œwiat³o dzienne, WlêC nic ju¿ ni  stoi na przeszkodzie, abym 
wykorzysta³a tamte mo¿liwoœci. 

W szarych oczach Alexa pojawi³ siê stalowy b³ysk. - - Uwa¿aj, koteczku. Lepiej mnie  e .st asz, bo a nu¿ 
siê przeliczysz i wszystko wymkni  C  SIê z. r . 

Przygryz³a wargi. Na nic siê zda³a proba .:u:ame a Alexa. By³ równie odporny na atak Jak.  e ZWlerzêta. 
Nawet porusza³ siê   sm;no  prêzy cle. Z kocim wdziêkiem wsta³ z ³awki, poC ¹gaJ¹c Julie za sob¹· 

background image

Zauwa¿y³ jej przygnêbi nie   nagle'g³oœ o si  !ozeœinia³. Ca³kiem nieoczekiwame mocno J¹ usclsn¹³· -
Podzia³a³o to na Julie dziwnie koj¹co. W nieco lepszym humorze posz³a z Alexem do biura. 

Kolejne dni niewiele siê od, siebie ró¿ni³y. U a³y w podobnym rytmie. Wspo³p.r  na . Cle P.eters- Winton 
uk³ada³a siê zgodme l spraWla³a Im duzo satysfakcji. Po powrocie do domu na ogó³ wypijali razem 
drinka, a póŸniej Julie pomaga³a kuchar.ce przygotowaæ kolacjê. Matka Alex   ko schod a wieciorem do 
jadalni. Sarah zanosI³a Jej tacê na gor . 

Julie podejrzewa³a, ¿e pani Brandt celowo st a s ê nie narzucaæ, aby mogli jadaæ tylko we d oJe. NIe 
protestowa³a. Wiedzia³a jednak, ¿e  exoWl J t obojêtne, kto mu towarzyszy przy posi³kach. MImO to 

 

  

 

    

 

  ?stoso;wa³a s r do sug stii teœciowej. Chcia³a sprawiæ Jej prZY.Jemnosc. W, koncu po to zosta³am tutaj 
sprowadzona, myœla³a czasem ze smutkiem. 

Oboje z Alexem zaakceptowali ten uk³ad. Ich wzajemne stosunki widocZnie wygl¹da³y z pozoru ¿ado 
alaj¹co, p  ewa¿ pani Brandt czêsto patrzy³a na nIch z nadZlej¹. Gdy s¹dzi³a, ¿e nikt jej nie - o s rwuje, na 
jej twarzy - pojawia³ siê radosny  smlech. Traktowa³a Julie zupe³nie inaczej ni¿ przedtem - okazywa³a 
¿yczliwoœæ i zainteresowanie. Jej postêpowanie wobec synowej by³o jeszcze nacechowane wahaniem, 
lecz w niczym nie przypomina³o lodowatej  ec êci sprzed dwóch lat. Julie, z natury szlachetna l 
WIelkoduszna, przyjê³a tê ZQlianê z mieszanin¹ ¿alu i goryczy. Wci¹¿ wraca³a pamiêci¹-do tamtych dni, 
kiedy cieplejsze przyjêcie przez matkê Alexa u³atwi³oby pierwsze miesi¹ce ich ma³¿eñstwa. Wówczas 
Alex j¹ kocha³, natomiast pani Brandt nie kry³a wrogoœ i. Obecnie starsza pani darzy³a j¹ sympati¹, lecz 
JulIe gra³a tylko rolê w spektaklu wyre¿yserowanymprzez Alexa dla dobra jego matki. Wtedy mia³a 
miloœæ swego mê¿a, teraz lubi³a j¹ teœciowa. 

.Po kolacji Alex czêsto znika³ w swoim gabinecie. 

MIewa³ podobno du¿o pracy i zabiera³ papierkow¹  obotê do, d.omu.  zorstko ¿yczy³ Julie dobrej nocy l 
spotykali SIê dopIero nastêpnego dnia rano. 

Julie by³a najbardziej szczêœliwa podczas œniadania. 

Siedzia³a w jasnej kuchni naprzeciw Alexa i wyobra¿a³a sobie, ¿e oboje s¹ normalnym, zgodnym 
ma³¿eñstwem. 

O tej p  ¿ycie wydawa³o siê piêkne. Czas p³yn¹³ szybko l kilka tygodni minê³o nie wiadomo kiedy. 

background image

Alex 'pej wia³ siê   Peters-Winton coraz rzadziej. 

Przygotowywa³ dla Franka Petersa szczegó³owy raport, zawieraj¹cy kompleksow¹ analizê 
przedsiêbiorstwa oraz optymalny schemat organizacyjny. Jego wprowadzenie mia³o gwarantowaæ, ¿e 
firma znów stanie na nogi. 

 

 

 

 

    

 

  

 

W biurze Julie prawie Alexa nie widywa³a. Dziêki temu uda³o siê jej zaprowadziæ pozorny ³ad w sferze 
uczuæ. By³ on jednak doœæ chwiejny, poniewa¿ jednoczeœnie gor¹co pragnê³a siê przekonaæ, ¿e 
status quo jest dla Alexa tak samo niezadowalaj¹ce jak dla niej. 

Nie potrafi³a jednak wysnuæ ¿adnych wniosków z enigmatycznego zachowania mê¿a. Alex cierpliwie 
stara³ siê spe³niaæ oczekiwania matki i wci¹¿ bagatelizowa³ protesty JUlie, gdy narzeka³a, ¿e swoim 
postêpowaniem wprowadzaj¹ pani¹ Brandt w b³¹d. 

- Przestañ siê tym przejmowaæ, Julie - poradzi³ bezceremonialnie pewnego wieczoru, po jednej ze scen, 
któr¹ odegrali na u¿ytek pani Brandt. . . 

- Alex, przecie¿ to jedna wielka mistyfIkaCJa. CzuJê siê jak oszustka - przyzna³a szczerze. 

Nie odpowiedzia³. Usi³owa³ precyzyjnie dopasowaæ 'dwa niedu¿e kawa³eczki drewna. Budowa³ z nich 
miniaturê statku. 

- Podaj mi tamten klej, dobrze? - mrukn¹³. 

Wrêczy³a mu tubkê i niecierpliwie czeka³a, a¿ Alex skoñczy tê zabawê. podczas majsterkowania by  
równie drobiazgowy jak w pracy. Po³¹czy³ wreSZCIe oba elementy i podniós³ wzrok. Zauwa¿y³ jej 
poirytowa-' nie. W czarnych Ÿrenicach b³ysnê³a weso³oœæ. 

- Czujemy siê troszkê zaniedbywani? - za¿artowa³. 

. Natychmiast siê rozgniewa³a i zapomnia³a o swoich wczeœniejszych w¹tpliwoœciach. . 

background image

- Zaniedbywani?! - prychnê³a. -  ? czym ty pleciesz? . . 

. Przygl¹da³ siê jej z przewrotn  uœmi szkiem. . 

- Chodzi mi o to, moja s³odzllitka, ze zrZêdzISZ i inasz kwaœn¹ minkê. - Zignorowa³ jej nieme oburzenie i 
kontynuowa³: - Dlatego uzna³em, ¿e jes eœ znudzona i spragniona towarzystwa. Tylko tyle chCIa³em 
powiedzieæ - zakoñczy³ niewinnym tonem. . 

. - Nie jestem znudzona! - zawo³a³a. - W cale. me z tego powodu mam pretensje i ty dobrze o tym Wlesz! 

 

  .     

 

Od tyg dJ;ll  amy komediê dla dobra twojej matki! 

Alex, P?wmmsmy, z tym skoñczyæ. - Patrzy³a na niego b³ag me, lecz me dostrzeg³a nawet cienia wspó³ 
zucla. Na twarzy Alexa malowa³o siê zupe³nie co Innego. 

-: I?la .do!,ra moj j matk! - powtórzy³ leniwie. 

Zasml:U S.lê CIcho, bOJego spojrzenie przyprawi³o Julie o ru:nlemec. - Rzeczywiœcie, warto zmieniæ to i 
owo. 

Mo e tym. r  zrob r coœ dla mojego dobra? 

- NI o ekiwame chwyci³ J¹ za przegub i przyci¹gn¹³ do . SIebIe. . 

 

-:- puœæ mnie, Alex - zaprotestowa³a bez tchu. Kazd  ko t   z t¹ potê¿n¹, muskularn¹ sylwetk¹' spraw,l , ze 
Jej serce zaczyna³o biæ coraz szybciej. 

M eñki punkt u !las ady szyi pulsowa³ jak szalony. 

J   spo zeg³a, ze Alex wpatruje siê w³aœnie w to Dl ejsce, ktore tak niedyskretnie zdradza³o jej emocje. 

Zobaczy³a w szarych oczach po¿¹danie i jej opór nagl   s³ab³. Przymknê³a powieki. Us³ysza³a swój 
przySpH szony ,oddech i nieco oprzytomnia³a. Rozpacz i le. sprobowa³a odepchn¹æ Alexa. Musia³a u 
olnic S!ê spod j go uroku, przezwyciê¿yæ tê niebezpIeczn¹ si³ê przYCl¹gania. 

. ie zdo³a³.a siê wy wobodziæ. Alex obj¹³ j¹ rnocmej; ,Pochyli³ g³owê l wtedy na ucieczkê by³o ju¿ 
zapozno. 

background image

, - Mhm,   cznie  achniesz - zamrucza³. Jedn¹ rêk¹  aska³  a¿l  ¹ skorê na szyi Julie, a drug¹ delikat e 
rozClera³ JeJ plecy i ramiona. Poczu³a rozchodz¹ce Sl  po c  Clele rozkoszne ciep³o. Dzia³a³o zniewalaJ¹co. 
NI  potr  t³a siê oprzeæ oferowanej przez Alexa prZYJemnosCl. 

.  !l tymczas  musn¹³ wargami jej powieki i policzki, .lecz om ¹³ .usta. Stopniowo, z prawdziw¹ maestJ:  , . 
wp awla³ j    coraz wiêksze podniecenie, odmaWlaj  jednoczesme tego, czego Julie pragnê³a - 
prawdziwego poca³unku. Wiedzia³a, ¿e celowo 

 

 

 

 

   - 

 

  

 

przed³u¿a³ te niewinne l?ieszcz ty. Unios³a ramiona i ujê³a jego twarz woble d³?me, z zachwytem 
rozpoznaj¹c od tak dawna znaJ me  szta³ty. Wsunê a . palce we w³osy Alexa. S¹dzi³a, ze teraz wreszCle 
zdo³a siêgn¹æ do jego warg. 

- Alex   szepnê³a bezradnie, ale on zigno o a³ oczywist¹ proœbê zawart¹ w tym cichym westchme u: 

Wci¹¿ j¹ zwodzi³, leciutko poca³owa³ oba k¹cl.kl ust, drêczy³ z³udn¹ nadziej¹, ¿e ju¿  araz, za  hwllê spe³ni 
jej gor¹ce ¿yczenie. Oga la³o J¹ cora  wlêksze napiêcie. Nieub³aganie prowad  o do s³odkiego spe³nienia, 
którego od tak dawna  eJ brako  ³o. 

- Poca³uj mnie wreszcie tak Jak dawmeJ - przyna li³a rozpaczliwie, poniewa¿ wci¹¿ siê z ni¹ droczy³. N le 
mog³a, nie chcia³a d³u¿ej czekaæ. . . .., . 

Rozpi¹³ suwak jej luŸnej, domowej sukm l mlêk  trykot opad³ Julie a¿ do talii. ¥le  pr.zybl.i¯Y  swoJ  ciemn¹ 
g³owê do nagiej kremowej plers , kCluki zas zmys³owo dra¿ni³ jej wypuk³y, stwardma³y czubeczek. 

A gdy przesun¹³ po nim jê ki , ³pli  zadr¿ a z rozkoszy. Ju¿ dawno porzucl³a mysI oyil lffiko W  k oporze. 
Ca³kiem zapomnia³a o tym,  dZ e. Sl  znaJdu e. Odchyli³a g³owê do ty³u i podda³a Slê tej pleszczoCle, 
która w wykonaniu Alex  by³a taka c.udowI?- ' C as stan¹³ w miejscu. Liczy³ Slê tylko Alex l radosc, ktor¹ 
jej dawa³.   - Dotykaj mnie, Julie - za¿¹d .. .. . 

background image

Wcale nie musia³ jej o to proslc. I tak JUZ g³adzl³a jego s erok¹ pierœ, zsunê³a rêce w dó³ i  ; bjê³a.  o 
mocno. Alex bez wahania œci¹gn¹³ koszulê l rzuci³ J¹ na pod³ogê. Julie owionê³o emanuj¹ e .o  nieg ;  cie 
³? 

oraz mêski zapach, który rozbudzi³ Jej nam?êt o.sc. 

Oboje upadli na kanapê. Julie poczu³a na soble Clêzar i twarde miêœnie jego cia³a. Jêknê³a z zachwytu. 

Marzy³a, aby Alex ca³kiem ni¹ zaw³adn¹³.. .. . 

.- Moja najdro¿sz  - wyszept ,   rr:vaJ¹f Jej Szyjê lekkimi poca³unkami. Zsun¹³ Slê mzeJ l znow zacz¹³ 

 

  

 

    

 

pieœci  dwie miêkki  :vYPuk³oœci. Julie gwa³townie p cl gnê³a go do slebie, a¿ wreszcie ogarn¹³ jej usta  
WO i. Wstrz¹ n¹³ .ni¹ dreszcz. Rozchyli³a wargi l ca³kl  zatraCl³a Slê w mi³osnym upojeniu, które 
prowadzi³o do ostatecznej ekstazy. 

. J';llie. nie zamierza³a protestowaæ, gdy Alex wsta³ i WZi¹³ J¹ w ramiona. 

. - Nie broñ siê, kochanie. - Zanurzy³ twarz w z³oclsty h w³osach, wdychaj¹c ich aromat, po czym utkwl³ 
slJgestywne spojrzenie w oczach Julie i zobaczy³ w  ch z odê. Nie  lOC wywo³ana ich wzajemnym 
poz¹damem przeniknê³a zarówno cia³o Julie jak i jej umys³. Uniemo¿liwi³a jakikolwiek opór. Juli  b ³a. tak 
bw:dzo podniecona, ¿e jej s³uch z  PÓ•memem zarejestrowa³ jakiœ g³oœny dŸwiêk. Dzwoni³ telefon. 

Alex zakl¹³ cicho. Przez chwilê zastanawia³ siê co    zrobiæ. ' - O, Bo¿e, nie, nie ter.az - mrukn¹³. 

N at c  sygna³ nie dawa³ jednak za wygran¹. 

.Alex mechêtnie po³o¿y³ Julie na miêkkich poduszkach i chwyci³ s³uchawkê.' . 

- Alex Brandt, s³ucham - warkn¹³. . 

. J ie po os³ ,  iê, w³o¿y³a sukienkê i siêgnê³a za slebl , aby J¹ zapl¹C. Poczu³a ciep³¹ d³oñ mê¿a, który 
podcl¹gn¹³ opomy suwak i delikatnie poklepa³ j¹ po plecach. Cofnê³a siê o krok; choæ nogi mia³a jak z  
aty. Burza zm:rs³ów n  szczêœcie powoli siê uspo-' . 

kaJ ³a. O prawo pler:vszenstwa walczy³y teraz ze sob¹ dW e sprzec e emocJe - frustracja i ulga. 
Zwyciê¿y³a ta druga. Julie odetchnê³a g³êboko. Gdyby nie fakt ¿e ktoœ zadzwoni³, da³aby siê Alexowi 
zwabiæ do jeg  ³ó¿ka. Przecie¿ wcale siê nie opiera³a. 

background image

N agie zauwa¿y³a, ¿e Alex zastyg³ w bezruchu. 

Zerkn¹³ na ni¹ niepewnie i w tej samej ,sekundzie zrozumlata, dlaczego. Vs³ysza³a przes³odzony szczebiot  
geli. . .' 

 

 

 

 

    

 

  

 

- - Naprawdê nie mam teraz czasu; Angelo - odpowiedzia³ krótko Alex, lecz jego rozmówczyni znów 
zasypa³a go gradem s³ów. Zmarszczy³ brwi, co Julie uzna³a za przejaw irytacji lub troski i suchym tonem 
obieca³ zadzwoniæ jutro z biura. 

Od³o¿y³ z trzaskiem s³uchawkê. W pokoju zapanowa³a martwa cisza. Alex patrzy³ na Julie uwa¿nie, jak 
gdyby chcia³ odgadn¹æ, o czym myœli. 

- Nigdy w ¿yciu nie telefonowano do mnie w bardziej nieodpowiednim momencie - stwierdzi³ z g³upi¹ 
mm¹· .- Chyba ju¿ pójdê spaæ - Wychrypia³a z trudem i odwróci³a siê do drzwi. 

Alex chwyci³ j¹ za ³okieæ. 

- Pozwól mi wszystko wyjaœniæ, Julie. 

- Nic mi nie musisz wyjaœniaæ. - Ze znu¿eniem spojrza³a mu w twarz. Jeszcze kilka minut temu 
ca³owa³a tê twarz z tak¹ mi³oœci¹.., W gardle zacz¹³ j¹ d³awiæ gniew, Mia³a ochotê z ca³ej si³y przeorae', 
paznokciami te œniade policzki. Ledwie siê opanowl   ³a. Rozpaczliwie zacisnê³a powieki, aby 
powstrzym¹p wstrêtne, niepotrzebne ³zy. \ . 

- Proszê ciê, kochanie - zacz¹³. U œcisk jego palców sta³ siê bolesny. - Daj mi szansê, Julie. 

- Zabierz natychmiast te rêce. - Unios³a dumnie g³owê i zmierzy³a go pogardliwym wzrokiem. Wargi 
Alexa skrzywi³y siê gni wnie. 

- Nie pozwolê ci st¹d wyjœæ, dopóki mnie nie wys³uchasz! 

- Zobaczymy! - Wyszarpnê³a ramiê i uciek³a. 

background image

 

ROZDZIA£ ÓSMY 

 

Wpad³a do swojego pokoju i wierzchem d³oni  ytar³a   p li z ów piek¹ce ³zy, Alex nie powinien SIê . do 
edzu c, ze Angela nl:l.da  mo¿e j¹ zraniæ. 

J Ie me zamIer,za³a daæ mu tej satysfakcji. Niestety, n e potrafi³a ZIgnorowaæ w³asnych emocji. Nigdy  l 
e prz ta³a kochaæ Alexa. Przeciwnie. Jej uczucia Je  cze SIê sp têgo a!Y podczas dwuletniej separacji. 

 oz z  ego,. ze usilme stara³a siê o nim nie myœleæ l g , m  'Yl ywa³a. Nie uda³o siê jej dziêki temu Z bIC 
mI³osCl do swego mê¿a. Sama przed sob¹ muSIa³a z gory z  przyznaæ, ¿e ta mi³oœæ tkwi w niej 
g³êboko, WCl¹Z oq nowa daje o sobie znaæ. Wystarczy³o j no spojrzenie lub przelotny dotyk Alex . , Przy   
czu³a, ¿e ¿yje. A ¿yæ oznacza³o cierpIec,. pom wa  on nic ju¿ do niej nie czu³. Pod powIekamI znow 
zebra³y·. siê ³zy i powoli sp³ynê³y po twarzy. . 

- :. Julie przekrêci³a klucz w zamku. Jak bardzo sta³a SIê bezbronna podczas tych kilku krótkich tygodni - 
sp zony ?h z Alexem. Nie wolno dopuœciæ, ¿eby zda³ sobIe z tego sprawê. 

Dr ê³a ne owo, gdy us³ysza³a jego kroki. 

- Julie. - Cicho wymówi³ jej imiê. - Otwórz. . 

Sta³a n.a œrodku pokoju, jak przykuta do miejsca, ze wzrokiem utkWionym w zamkniête drzwi. 
Oddycha³a ciê¿ko. . . 

. - Po e,dzia³em  otwórz  - powtói-Zy³ z naciskiem. 

NIe podmos³ g³osu, lecz jego tonem próbowa³ wymusiæ jej uleg³oœæ.  

 

 

 

    

 

  

 

Wiedzia³a, ¿e jeœli nie zastoœuje siê do jego ¿¹dania, Alex wedrze siê tutaj si³¹. Pomknê³a do ³azienki i 
odkrêci³a kran. Alex uzna, ¿e posz³a siê k¹paæ. 

background image

W³aœciwie i tak chcia³a to zrobiæ, pomyœla³a ponuro. 

Rozpiê³a sukienkê, która miêkko sp³ynê³a na kaf lki. N astêpnie zdjê³a majteczki i wbrew swoim 
zwrczaJom niedbale je kopnê³a. Zablokowa³a zasuwkê l wesz³a pod prysznic. W oda okaza a siê  rochê z  
ch³odn , lecz Julie by³a tak roztrzêsIOna, ze praWle tego me zauwa¿y³a. Siek¹cy strumieñ spada³ 
kaskadami na jej cia³o, moczy³ twarz i w³osy. Usi³owa³a. o ni.czym nie myœleæ ani nie p³akaæ, lecz 
wbrew samej sobIe zaczê³a cicho zawodziæ. Po chwili rozszlocha³a siê z ¿alu za utracon¹ mi³oœci¹· Julie 
nie mia³a pojêcia, jak d³ugo sta³a pod natryskiem oddaj¹c siê cierpieniu. Poczu³a jednak, ¿e jest jej  o. 
Machinalnie zakrêci³a wodê i siêgnê³a po rêcznik. Wytar³a siê i obojêtnie rzuci³a go na pod³ogê: 

Posz³a prosto do ³ó¿ka. Nie w³o¿y³a nawet nocnej koszuli, tylko od razu wsunê³a siê pod .ko³drê. 
Podci¹gnê³a j¹ a¿· pod brodê i zwinê³a SIê w k³êbek. 

Zmêczenie i zgryzota przytêpi³y jej zmys³y. Natychmiast· zapad³a w sen, który j¹ ogarn¹³· jak wielka 
ciemna chmura. 

Obudzi³a siê rano i przez kilka minut le¿a³a bez ruchu. Próbowa³a zrozumieæ, dlaczego jest taka 
przygnêbiona. Zaraz jednak przypomni a s?bie wy arz nia wczorajszego wieczoru. BeZWIednie skuli³a Siê 
z rozpaczy. Angela wci¹¿ zajmowa³a wa e miej   w ¿yciu Alexa: Oznacz ? to kres  ,:s  ch  a?ziel. 

Julie musia³a SIê pogodZ C z faktem, ze Jej ma³zenstwo ,niema ¿adnych szans. .  . 

Spojrza³a niechêtnie na zegarek. Plêc po osmej. 

Trochê dziœ zaspa³a. Mo¿e Alex pojecha³ju  do prac , pomyœla³a z nadziej¹. Wola³aby go teraz me sJ? 
tka . 

PóŸniej zastanowi siê nad tym, co mu pOWle. NIe powinna nadal tutaj mieszkaæ, skoro jej uczucia mog- 

 

'I 

 

JJ!SZC¯E JEDNA SZANSA 

 

    

 

³y ni¹ zaw³adn¹æ w ka¿dej chwili. Westchnê³a. Nie  y³o sen u .siê. oszuki ,:aæ. Al x dzia³a³ na l³i¹ jak nikt. 

l y .na sW eCle.. Lecz l h ZWI¹zek ju¿ siê dla jej mê¿a me liczy³. Naleza³o W êc raz na zawsze uwolniæ siê 
spod uroku tego cz³owieka. . 

background image

Wsta³a i szybko siê umy³a. W³o¿y³a sukienkê w kolorz  kory i czarny lniany' ¿akiet. Na szyi luŸno zaW 
¹za³a eleganck¹ jedwabn¹ apaszkê w br¹zowo-cz e wzory. Spojrza³a w du¿e, prostok¹tne lustro stOj¹ce w 
rogu pokoju. Z zadowoleniem stwierd a, ¿e prezentuje dok³adnie taki wizerunek, jakiego dZ S. 
potrzebowa³a. Wygl¹da³a szykownie i spokojnie. 

Delik t e dr¿ nie  êkko wykrojonych warg zupe³nie usz³o jej uwag!. Umos³a dumnie g³owê, wziê³a czarn¹ 
torebkê na. d gim. pasku i wysz³a na korytarz. 

. Z ulg¹ .stwlerdzi³a, ¿e wszêdzie panuje niezm¹cona CIsza. Julie postanowi³a zrezygnowaæ ze œniadania 
i.w ogóle nie wch ziæ do kuchni. Cicho wyplknê³a SIê na zewn¹trz l ws.unê³a za kierownicê. swojegQ s 
ocho u. Alex  u la³ byæ jeszcze w domu, poniewaz drugIe auto WCl¹Z sta³o w gara¿u. . 

Zj wi³a siê w  eters-WintonpóŸniej ni¿ zwykle. Ze zdWOjon¹ energi¹ zabra³a siê do pracy. Za wszelk¹ cenê 
stara³a siê nie prZejmowaæ perspektyw¹ starcia z Alexem. Nie zamierza³a nadal braæ udzia³u w farsie na 
u¿ytek jego matki. Nie w¹tpi³a te¿, ¿e ta wiadomoœ  g  rozwœci zy. Wielokrotnie w ci¹gu dnia k ci³a SIê 
za to, ze z rozmarzeniem myœli o Aleksie i   swojej  oœci. do niego. Niestety, nadzieja na '-³Ii towame Ich 
.ZWI¹zkU okaza³a siê p³onna. Dlatego Julie  a³a.  oble  o o. ,Nigdy wiêcej nie ulegnie zdradZ ec eJ 
s³aboscl, ktor¹ czu³a do Alexa. Tylko w ten sposob mog³a zachowaæ sw¹ godnoœæ. Lecz nie JK? af ³a 
uratowaæ swego serca. Na tojest ju¿ za pozno, skonstatowa³a z ironi¹. . .. 

.  a  ut przed p zerw¹ na lunch odezwa³ siê brzêczyk mterkomu. Julie wcisnê³a przycisk. 

 

I  

 

.'. 

 

 

 

 

 

    

 

  

background image

 

- Pan Peters prosi, ¿ebyœ do niego przysz³a - poinformowa³a Candy. 

- Dziêki, Candy. O której godzinie? 

- Wszystko jedno - odezwa³a siê poris, osobista sekretarka Franka Petersa. 

Julie natychmiast posz³a do gabinetu szefa. 

- Pan Peters' ciê oczekuje - powiedzia³a Doris z uœmiechem. - Jest tam równie¿ pan Brandt. 

Julie zblad³a. Nie wiedzia³a, ¿e Alex przyjecha³ do Peters-Winton. Zazwyczaj zagl¹da³ do jej pokoju. 

Dziœ tego nie zrobi³. Nic dziwnego, uzna³a z roz¿aleniem. Po tej wczorajszej  scysji na pewno postanowi³ 
mnie unikaæ. Mo¿e to i lepiej, pomyœla³a ponuro. Zapuka³a do drzwi. Us³ysza³a  proszê , wiêc wziê³a 
g³êboki oddech i wesz³a. 

Natychmiast napotka³a wzrok swego mê¿a. Siedzia³ niedbale rozparty na obitym czarn¹ skór¹ fotelu. ' ' 
Móg³ z tego miejsca widzieæ zarówno siedz¹cego przy biurku Franka Petersa, jak i osobê przy drzwiach. 

Oczywiœcie, pomyœla³a z³a jak osa. Onjak zwykle od razu musi zademonstrowaæ swoj¹ przewagê· 
Ostentacyjnie odwróci³a g³owê· - Dzieñ dobry. Podobno chcia³ siê pan ze mn¹ widzieæ - powiedzia³a do 
Franka Petersa. . 

- Usi¹dŸ, Julie. - Wskaza³ jej krzes³o stoj¹ce obok fotela Alexa. - W³aœnie omawialiœmy z Alexem wyniki 
kontroli przeprowadzonej u nas przez jego zespó³. Przypuszczam, ¿e je znasz. Prawdol?odobnie 
rozmawialiœcie o tym przy œniadamu? 

- Uœmiechn¹³ siê filuternie do swojej ulubionej praCOwnICy. 

Julie zerknê³a k¹tem oka na mê¿a, ale jego mina nic nie ujawnia³a. 

- Chyba nie wiem, o czym pan mówi. - Patrzy³a przez ca³y czas na dobroduszn¹ twarz Franka Petersa, 
zaœ Alexa ignorowa³a. Nie mia³a pojêcia, co próbowa³ udowodniæ, gapi¹c siê na ni¹ tak obojêtnie. 
Dzia³a³ 

 

  

 

    

 

jej w ten sposób na nerwy, lecz za ¿adne skarby nie zamierza³a siê z tym zdradziæ. 

background image

- Cho zi mi, .rzeczjasna, o rezultaty analizy, której wykoname zleci³em Alexowi. - Pan Peters stukn¹³ 
o³ówkiem w ciemn¹ ok³adkê le¿¹cego na blacie raportu. Julie zauwa¿y³a wydrukowan¹ z³otymi literami 
nazwê firmy Alexa. - Wiem od Alexa, ¿e by³aœ bardzo pomocna przy zbieraniu materia³ów niezbêdnych 
do tego opracowania. Jako osoba mocno zaanga¿owana w tê sprawê mo¿e - chcia³abyœ siê ju¿ teraz 
zapoznaæ z wnioskami. PóŸniej zwo³am zebranie ca³ego personelu. 

- Naturalnie, z chêci¹ wys³ucham wszystkiego na ten t at - odpar³a najspokojniej jak uinia³a. 

Wyg³adzi³a fa³dy sukienki -i utkwi³a spojrzenie tu¿ nad czarn¹ czupryn¹ Alexa. Wiedzia³a, ¿e powinna 
okaz;iæ stosowne zainteresowanie, skoro przez nastêpne piêæ minut bêdzie musia³a znosiæ 
towarzystwo swego mê¿a; 

- Oboje stosujemy zasadê, aby przy œniadaniu nie dyskutowaæ o biznesie - wyjaœni³ jedwabistym 
tonem Alex. - Prawda, kochanie? ' Ich. oczy siê spotka³y i Julie zda³a sobie sprawê, ¿e Alex Jest 
wœciek³y. Ale dlaczego? Przecie¿ to raczej ona mog³aby siê teraz pieniæ. Alex dostarczy³ jej wczoraj 
powodów. 

Przyjrza³a mu siê dok³adniej. Jego zazwyczaj pe³ne, zmys³owe wargi by³y mocno zaciœniête.. Wokó³ 
nich utworzy³y siê charakterystyczne zmarszczki. Zauwa¿y³a te¿, ¿e bynajmniej nie siedzi swobodnie. Z 
potê¿nej sylwetki emanowa³o napiêcie. Wygl¹da³ tak, jak gdyby prê¿y³ siê do skoku. 

- To prawda, nie rozmawialiœmy rano o sprawach zawodowych - przyzna³a cicho. 

Pan Peters pokiwa³ ze zrozumieniem g³ow¹. - Wcale mnie to nie dziwi. - Mrugn¹³ znacz¹co do Alexa. - Ale 
wróæmy na nasze podwórko. Julie, twój 

 

 

.! 

 

 

 

 

l   

 

JFSZCZE JEDNA SZANSA 

background image

 

, ' 

dzia³ wykaza³ daleko id¹c¹ chêæ do wspó³pracy podczas sporz¹dzania tego raportu. Z zadowoleniem 
pragnê ci zakomunikowaæ, ¿e Alex ma bardzo.dobre zdanie o twoich metodach pracy. . 

- Och, dziêkujê, proszê pana. - Zarumieni³a siê po uszy. Zerknê³a szybko na Alexa. Patrzy³ na ni¹ ponuro. 
Nigdy nie powiedzia³by czegoœ takiego, gdybym rzeczywiœcie nie zas³u¿y³a na pochwa³ê, przemknê³o 
jej przez g³owê. Dziêki temu komplement by  jeszcze cenniejszy. Lecz lodowate spojrzenie Alexa 
odebra³o Julie ca³¹ przyjemnoœæ. 

- Niestety, nie wszyscy okazali siê równie lojalni jak ty - kontynuowa³ Frank Peters. - Jeden z 
pracowników dzia³a³ na dwa fronty. Przekonaliœmy siê, ¿er sprzedawa³ konkurencji nasze tajemnice. 
Jeszcze zanim przedstawiliœmy któr¹kolwiek z ofert przetar  gowych, inni znali ju¿ jej szczegó³y. 
Wreszcie zrozumia³em, dlaczego tyle korzystnych umów przesz³o nam ko³o nosa. - Zaœmia³ siê z 
przymusem. - A ja s¹dzi³em, ¿e siê starzejê i zaczynam traciæ wyczucie. 

Myœla³em ju¿ nawet o przejœciu na emeryturê· - Umilk³ na chwilê. - Obecnie doszed³em jednak do 
wniosku, ¿e wcale nie jestem gotów; aby iœæ na zielon¹ trawkê - zakoñczy³ weso³o. . 

- Umowy i oferty przetargowe - powtórzy³a Julie. 

- Czy¿by John Fisher? - Spo rza³a pytaj¹co na Alexa. 

- Tak, John Fisher. - Patny³ na ni¹ ch³odno. - To chyba wyjaœnia przyczyny tamtego ataku? 

- Oczywiœcie. Nic dziwnego, ¿e John by³ taki zdenerwowany. Obawia³ siê,·¿e wkrótce odkryjesz jego 
machinacje. - Wbrew wczeœniejszemu postanowieniu, ¿e zachowa dystans, obdarzy³a swego mê¿a 
ciep³ym uœmiechem. . 

Nie wywar³o to na Aleksie ¿adnego wra¿enia. 

Szare Oczy pozosta³y zimne jak stal. Julie natychmiast posmutnia³a. Ogarn¹³ j¹ te¿ niepokój. Wyczuwa³a 
W nim z trudem hamowan¹ furiê i marzy³a, aby 

 

JFSZCZE JEDNA SZANSA 

 

    

 

opuœciæ gabinet szefa. Nie mia³a w¹tpliwoœci. Al x tylko czeka³ na w³aœciwy moment, aby zostaæ z ni¹ 
sam na sam i daæ upust· swemu gniewowi. Rozpaczliwie pragnê³a znaleŸæ siê daleko st¹d. 

background image

Drgnê³a, poniewa¿ . nieoczekiwanie wsta³. z fotela i chwyci³ j¹ za przegub. 

- Musimy teraz z Julie o czymœ porozmawiaæ - wyjaœni³ lekkim tonem. - Bêdziemy u niej. , Jedynie Julie 
by³a œwiadoma ukrytej gwa³townoœci, która promieniowa³a z Alexa. 

. - IdŸcie, idŸcie - zgodzi³ siê jowialnie pan Peters. 

- Zebranie odbêdzie siê dopiero o drugiej. Wszyscy zostali ju¿ powiadomieni. Do zobaczenia, moi 
drodzy.· Na korytarzu Julie spróbowa³a siê wyswobodziæ. 

- PUŒÆ mnie! - Bezskutecznie szarpnê³a rêkê. 

- Dopiero u ciebie w biurze: -Kroczy³ szybko, ci¹gn¹c j¹ za sob¹. 

- Co ciê napad³o? - syknê³a przez zaciœniête zêby. Rozejrza³a siê w pop³ochu wokó³ siebie. Mia³a 
nadziejê, ¿e nikt nie zauwa¿y oburzaj¹cego zachowania Alexa. 

Candy spojrza³a na nich, gdy weszli. Oczy rozszerzy³y siê jej ze zdumienia na widok ponurej miny Alexa i 
dr¿¹cych warg Julie. Obserwowa³a ich bez s³owa, gdy przechodzili obok jej biurka, W pokoju Julie uwolni³ 
jej rêkê, lecz zablokowa³ swoim' cia³em przejœcie do drzwi. NajwyraŸniej nie \ zamierza³ pozwoliæ jej 
uciec. 

- Dlaczego wysz³aœ rano z domu nie zobaczywszy siê przedtem ze mn¹? - warkn¹³, przeszywaj¹c j¹ 
rozgniewanym spojrzeniem. 

Podesz³a do du¿ego okna, z którego rozpoœciera³ siê widok na ca³e œródmieœcie. 

- Nie chcia³am siê z tob¹ widzieæ. 

- A nie s¹dzisz, ¿e sprawa miêdzy nami nie zosta³a zakoñczona? . 

 

 

 

 

    

 

  

 

Julie zdawa³a sobie sprawê, ¿e spokoj y ton nie przyszed³ mu ³atwo. Pr  ie  edostrzegalni   prostowa³a 
plecy, zastanaWIaj¹c SIê .n  odpowle Zl¹. 

background image

- Byæ mo¿e - przyzna³a OboJêtnIe. - Ale D:Ie przypuszcza³am, ¿e bêdziesz siê tym tak p zeJ ow . 

Czy¿by Angela ciê nie pocieszy³a? - spyta³   fOmcznl . 

- Julie, nie wiedzia³em, ¿e ona wczoraj zadzwom. 

- Jasne, ¿e nie wiedzia³eœ. '.. . 

Z³apa³ j¹ za ³okieæ i odwróci³ prz d  do SI bIe. 

- Spójrz na mnie! - Szare oczy ls  ³  od  e  gdy z æa³ej si³y zacisn¹³  alc.e na Jej raml?naG  -:...  Potrz¹sn¹³ ni¹ 
tak gwahowme, ze g³owa zachwIa³a S ê,,----, jej na boki. - Za³atwUnY wszystko raz na zawsze! 

 

- zagrozi³.' . 'al - Nie masz prawa mi rozkazywaæ -: c: dpowled    wyzywaj¹co. - Niepotrzebnie wiêc usi³uJ 
s  s r, lc mI kark. Wcale nie muszê z tob¹ rozmawlac, Jesh tego nie chcê... - Zawi i³a g³os dl   êkszego 
efektu. 

- A nie chcê - dokonczy³a z na skieJ?l' , . 

Sens tych s³ów zdo³a³ przemkn¹c chWilowe zaœlepienie jej mê¿a i przywo³.a³ go d  porz¹dku: Al x zerkn¹³ 
przelotnie, na swoJe. rêc  l. natychmIast J  opuœci³. Dopiero teraz zrozumIa³, ze  llechc¹cy. sprawI³ Julie 
ból. Przyjrza³ siê jej zszarza³ej t arzy l po arganym w³osom. Odsun¹³ siê i Julie z przera¿emem zauwa¿y³a, 
¿e Alex dygocze. . . ' . 

- Naprawdê nie mia³em zamIaru potraktowac  ê w taki sposób - mrukn¹³. - Ale t?    :vYd zy³o  Iê wczoraj 
wieczorem, wymaga WY.Jas en. NI  mozemy tego pomin¹æ milczeniem. Mysla³ , ze. spotkamy siê' przy 
œniadaniu, ale ty chy³kiem SIê ,wymknê³aœ. ..' . 

Julie obserwowa³a go mepewme. Tylko kilka razy widzia³a Alexa vi takim st  . Prób wa³  sko   : 

trowaæ siê na tym, co mowi³, lecz Jakas czêsc Jej umys³u nie wysz³a jeszcze z szoku wywo³anego 
wybuchem Alexa. 

 

  

 

    

 

Na miêkkich nogach podesz³a do biurka i z ulg¹ osunê³a siê na krzes³o. Opar³a podbródek na obu 
d³oniach. 

background image

- Jesteœ strasznie wœciek³y, Alex - szepnê³a ze znu¿en.iem. - Prze³ó¿my tê rozmowê na kiedy indziej. 

.-.NIe wolno nam tego tak zostawiæ, Julie. - Ruszy³ '!  Je  stronê, ale drgnê³a niespokojnie, 'wiêc siê 
cofn¹³ l USIad³ w fotelu. - Nie zamierzasz d¿isiaj wróciæ do domu, prawda? . 

- Dziwisz siê? 

Przejecha³ rêk¹ po czarnych gêstych w³osach. 

- S³uchaj, zebranie odbêdzie siê wczesnym popo³Udniem. Prawdopodobnie potrwa Ze trzy godziny. 

- Odetchn¹³ g³êboko. - Frankowi zale¿y ',na tym, ¿ebym odpowiednio przedstawi³ sugestie dotycz¹ce 
ewentualnych zmian. - Spojrza³ jej prosto w oczy. 

- Chcia³bym, ¿ebyœ póŸniej wysz³a razem ze mn¹. 

Zgadzasz siê? . 

Spuœci³a wzrok. Ca³¹ dusz¹ pragnê³a pojechaæ z Alexem, wys³uchaæ jego argumentów, uwierzyæ, ¿e 
!lie spodziewa³ siê telefonu od Angeli. Pragnê³a, aby J¹ przekona³, ¿e warto kontynuowaæ ich 
dotychczasowyuk³ad. . 

Powoli skinê³a twierdz¹co g³ow¹. 

Przez moment jego mina wyra¿a³a ulgê. Julie wiedzia³a, dlaczego. Musia³ byæ zadowolony, ¿e znów 
uda³o mu siê j¹ sobie podporz¹dkowaæ. Ale spostrzeg³a jeszcze coœ, co j¹ w Aleksie zaskoczy³o - jak¹œ 
g³êbok¹ emocjê. Zupe³nie jak gdyby przed chwil¹ pokona³ trudn¹ przeszkodê. Czy¿by moja zgoda mia³a 
dla niego a¿ takie znaczenie, przemknê³o Julie przez myœl. Zaraz jednak uzna³a ten pomys³ za zwyk³e 
mrzonki. 'Siêgnê³a po plik dokumentów le¿¹cych na blacie. 

- Mam sporo roboty, Alex - powiedzia³a, usi³uj¹c go sp³awiæ. Marzy³a, aby zaj¹æ siê prac¹ i chocia¿ na 
pewien czas zapomnieæ o bolesnych rozterkach, dotycz¹cych burzliwego zwi¹zku z Alexem. 

 

 

 

 

    

 

JESZCZE JEDNA S  

 

background image

Uœmiech, jaki jej pos³a³, by³ nieco sardoniczny. 

Julie nie mia³a te¿ w¹tpliwoœci, ¿e w szarych oczach b³ysn¹³ triumf, gdy Alex bez s³owa skierowa³ siê do 
drzwi. 

PóŸniej ju¿ siê jej nie naprzykrza³. Julie zdo³a³a wiêc przygotowaæ siê psychicznie do czegoœ, co w 
najlepszym razie mog³o siê okazaæ interesuj¹c¹ konwersacj¹. 

W drodze do domu Alex jecha³ swoim samochodem . tu¿ za ni¹. Oboje zaparkowallna podjeŸdzie. Julie 
nie zd¹¿y³a jeszcze wysi¹œæ, gdy podszed³ do jej auta: 

- Julie, wybra³abyœ siê dzisiaj ze mn¹ na kolacjêY - Jeœli ty tego chcesz, to nie widzê przeszkód. 

Chyba rzeczywiœcie bêdzie ³atwiej przeprowadziæ tê rozmowê w bezosobowej atmosferze miejsca 
publicznego, pomyœla³a w duchu. 

. Alex nie da³ po sobie poznaæ, czy jej obojêtna odpowiedŸ wywar³a na nim jakiekolwiek wra¿enie. 

Otworzy³ Julie drzwiczki i oboje poszli do wejœcia. 

- Ubierz siê w coœ ³adnego. Co prawda zawsze wygl¹dasz œlicznie, ale restauracja, do której zamierzam 
ciê zabraæ, jest ca³kiem wyj¹tkowa. N a pewno ci siê spodoba. 

Zarówno dŸwiêk jego g³osu, jak i sam komplement zabrzmia³y szczerze. Julie a¿ westchnê³a z wra¿enia. 

Dziwi³o j¹ jednak, ¿e wci¹¿ nie potrafi 'zrozumieæ intencji Alexa. Dlaczego czasem traktowa³ j¹ tak, jak 
gdyby naprawdê uwa¿a³, ¿e jest piêkna i godna po¿¹dania? Jednoczeœnie zaœ podtrzymywa³ 
znajomoŒÆ z Angel¹, która wyraŸnie na niego polowa³a. 

Czy s¹dzi³, ¿e Julie zaakceptuje jego podwójne ¿ycie? 

Przecie¿ to zupe³nie niemo¿liwe. Nawet gdyby mia³a nie zobaczyæ go ju¿ nigdy wiêcej, nie zgodzi³aby 
siê na taki trójk¹t. . 

- Pojedziemy na pó³noc wzd³u¿ wybrze¿a - wyjaœni³ Alex, ujmuj¹c j¹ za ³okieæ. - Kilka miesiêcy temu 
odkry³em w tamtej okolicy uroczy lokal. S³ynie 're wspania³ych homarów. 

 

  

 

    

 

Jej p êæ natychmiast zwróci³a siê ku przesz³oœci. 

background image

Dawruej czêsto przeczesywali nadmorskie tereny Massachusetts w poszukiwaniu tawern, gdzie 
podawano ulubione danie Julie. 

- Nadal przepadasz za homarami, prawda? - spyta³ z ¿artobliwym uœmiechem. Przesun¹³ spojrzeniem po 
jej twarzy, przelotnie zatrzyma³ wzrok na dr¿¹cych ustach i znów p.opatrzy³ w bursztynowoz³ote oczy, 
otoczone gêstymI rzêsami. 

., Pot z¹ nê³a. przecz¹co  ow¹. Nie potrafi³a wydu. SIC Z SIebIe ant s³owa, pomewa¿ w gardle zaczê³o j¹ na 
e C?œ œciskaæ. Odwróci³a siê, ¿eby nie widzieæ w jego zrenicach tego dziwnego blasku. 

  Alex, ja... 

Nie pozwoli³ jej dokoñczyæ. 

- Napijemy siê czegoœ i posiedzimy parê minut z moj¹ matk¹. Wyjdziemy, jak siê przebierzesz. - Siêgn¹³ 
do klamki, aby otworzyæ du¿e rzeŸbione drzwi i rêk¹ mimochodem musn¹³ piersi Julie. 

Mimo woli wci¹gnê³a g³oœno powietrze i zaczerwieni³a siê, lecz Alex nie okaza³ po sobie, ¿e to 
zauwa¿y³. W holu od razu us³yszeli czyjeœ g³osy. Alex opar³ d³oñ na biodrze Julie i nie pytaj¹c, czy chce z 
nim iœæ, zdecydowanie skierowa³ j¹ w stronê salonu. 

 aw    siê, l z po chwili nie mia³a ¿adnych w¹tpbWOSCI, ze zrobi³a dobrze, wchodz¹c tu z Alexem. 

W pokoju siedzia³y pani Brandt i Angela Roswe l. Na pierwszy rzu  oka. mog³o siê wydawaæ  ¿e spotka³y 
siê na popo³udniowej herbatce, aby poplotkowaæ. Prawie pe³ne fili¿anki œwiadczy³y o tym, ¿e wizyta 
dopiero siê zaczê³a. 

Julie i tak by³a nieco zdenerwowana perspektyw¹ rozmowy z Alexem., tote¿ widok Angeli zupe³nie  r,c.i³ 
j¹ z l'ównowagi. Mimo to zdo³a³a zauwa¿yæ, ze tesclOwa patrzy na swego goœcia trochê niepewnie. 

- W sam¹ porê, kochanie - zaszczebiota³a radoœnie Angela. Nie ulega³o w¹tpliwoœci, ¿e kieruje 
powitanie 

 

 

 

 

 .- , IIIIIIIIIIIIIIIII!!I!'!IIIIIIIIIIII---------------:  '   ----- ---------- ---:;' 

li 

 

·     

background image

 

  

 

 

tylko' do Ale a.. - Przygotuj. sobie drinka ,i  si¹dŸ. 

z nami. - RozC ¹gnê³a wargi w czu³ym uSIlllechu, pokazuj¹c idealnie równe bia³e zêby., . 

Wygl¹da jak przymilny kocu , ktory zobaczy³ Dllseczkê œmietanki, pomyœla³a Julie.. : 

- Wystarczaj¹co dobrze znam twoje zwyc Je, aby o pi¹tej nie proponowaæ ci herb.aty.   Rzu ³a lodowate 
spojrzenie w kierunku Julie, ktora mem:aI  oczu³a uderzenie. .V.. 

Ramiê Alexa zacisnê³o siê przelotnie n  Jej tall!-' Julie zerknê³a na mê¿a, ale jego twarz mczego me 
ujawnia³a. I.. 

- Nie przypuszcza³em, ze Clê tu spotkam, Angel  - powiedzia³ uprzejmie, lecz ch³odno. - Podoba³o Cl siê 
w Meksyku? .' Julie s³ucha³a zaskoczona. Usi³owa³a Slê w tym wszystkim po³apaæ. Czy¿  ' A; ex jeszcze  
ewi a³ siê dzisiaj z Angel¹? frzec ez Wieczorem obleca³, ze d.o niej zadzwoni. Czy ona telefonowa³a z 
Meksyku, a me z Bostonu? ...'. . n , - Widzisz, nie pozwoli³es ml wczoraj dOJsc,  o s³owa. - Angela 
rozeœmia³a siê z przymu em. - Wr ci³am ju¿ kilka dni temu. Nie mog³am, Sl   ocz kac, kiedy zobaczê 
ciebie i M garet. - .Odwroc a Slê ,na moment do pani Brandt l zaraz znow utkWi³a zg³odnia³y wzrok w 
Aleksie. - Tês eœ za  ¹? . 

Zignorowa³ jej prowokaCyjne pytame. Mocno Uj¹³ rêkê Julie i ruszy³ w kie u   .  a prostok¹tnym stoliku 
sta³o kilka butelek l kieliszkowo . . 

- Nalaæ coœ dla ciebie? - mrukn¹³ do Julie takim tonem, jak gdyby chcia³, aby zabrzmia³o to intymnie. 

Zaprzeczy³a. . 

Zrêcznie wymiesza³ whisky z w .. Nastêpme przepuœci³ ¿onê  rzo em i p?dprowadzi³ J¹ do kan py. Usiad³, 
p ¹gaJ¹c Juli    sob¹·  toczy³ J¹ ramieniem. Wypl³ ze szklanki duzy haust l popatrzy³ obojêtnie na Angelê· 

 

  

 

    

background image

 

- Nie odpowiedzia³aœ mi, jak by³o w Meksyku. 

W piêknych oczach Angeliniebezpiecznie zamigota³ gniew. Nie umknê³a jej uwagi ostentacyjna czu³oœæ 
któr¹ Alex okazywa³ Julie. ' - No có¿, by³o... - Dla wiêkszego efektu zawiesi³a g³os. - Bardzo, bardzo 
rozrywkowo. Cudownie siê bawi³am, a moi przyjaciele gor¹co nalegali, ¿ebym zosta³a jeszcze d³u¿ej. 

- Szkoda, ¿e ich nie pos³ucha³aœ - pad³a beznamiêtna odpowiedŸ. - Spêdzenie paru miesiêcy wœród 
wp³ywowych i nadzianych fors¹ biznesmenów mog³oby ci siê op³aciæ. 

S³owa Alexa zabrzmia³y impertynencko. Zarówno Julie, jak i pani Brandt nie wierzy³y w³asnym ,uszom. 
Angela otworzy³a z wra¿enia usta. Je¿eli spodziewa³a siê od Alexa ciep³ego przyjêcia, to siê mocno 
przeliczy³a. Przez g³owê Julie przelatywa³y chaotyczne myœli. Wydawa³o siê, ¿e mê¿a w najmniejszym 
stopniu' nie interesuj¹ ani sprawy AngeH, ani jej osoba. ' N a policzkach panny Roswell pojawi³y siê 
ceglaste wypieki. 

- Gdybym nie zna³a Alexa tak dobrze - zwróci³a siê do pani Brandt - to uzna³abym, ¿e dla niego licz¹ siê 
wy³¹cznie interesy. - Pos³a³a mu ostre spojrzenie. 

Wytrzyma³ je bez mrugniêcia okiem. - Ale znam' ciê, skarbie, jak ma³o kto. Celowo przedstawiasz 
ludziom swój nieprawdziwy wizerunek. W rzeczywistoœci jesteœ zupe³nie inny. -Jadowitym wzrokiem 
obrzuci³a Julie, któr¹ traktowa³a do tej. pory jak powietrze. Chwyci³a torebkê· - Bardzo mi przykro, ale 
muszê ju¿ iœæ. 

Umówi³am siê z kimœ na kolacjê. - Wydê³a' kapryœnie wargi. - Kochanie, móg³byœ mnie odwie•Æ do 
domu? 

Odda³am samochód do warsztatu. 

Alex uprzejmie wsta³. 

- Wybacz, Angelo, ale Julie i ja wkrótce wychodzimy. Wezwê dla ciebie taksówkê.  

 

 

 

    

 

  

 

background image

Pomaszerowa³ do holu, nie czekaj¹c na odpowiedŸ. 

W pokoju zapad³a niezrêczna cisza. Julie zrobi³o siê na moment ¿al Angeli. Mieszka³a w pobli¿u. Gdypy 
Alex zdecydowa³ siê j¹ podwieŸæ, zajê³oby mu to najwy¿ej dziesiêæ minut. . 

Angela odwróci³a siê gwa³townie do JulIe. . 

- Pewnie myœlisz, ¿e masz przewagê, bo uda³o CI siê z powrotem wkrêciæ do domu Alex  syknê³a. 

Julie drgnê³a. Ten nieoczekiwany atak ca³kiem j¹ oszo³omi³. Us³ysza³a, jak teœciowY g³oœno ³apie 
powietrze. , . 

..;.. Niech ci siê nie zdaje, ¿e obie z Margaret bêdZ emy siedzieæ z za³o¿onymi rêkami, poniewa¿ wyl¹do  
wa³aœ w ³ó¿ku Alexa -wycedzi³a Angela pe³nym wœciek³oœci g³osem. Kiedy ri i.n¹³ pierwsZy szok, Julie 
powoli podnios³a siê z kanapy. Wci¹¿ nie mog³a och³on¹æ ze zdUD?-ienia. 

Nigdy siê nie spodziewa³a, ¿e Angel   twarC e wy: 

powie jej wojnê. Poza tym niepokoi³ J¹ stan p l Brandt, na której zjadliwoœæ Angeli wywar³a PlOrunuj¹ce 
wra¿enie.   . 

- Angela, na pewno nie chcesz zdenerwowac matki Alexa - powiedzia³a spokojnie. - Jeœli sobie ¿yczysz, 
mo¿emy porozmawiaæ w cztery oczy. .- - Przestañ udawaæ troskliw¹ samarytankê - prychnê³a Angela. - 
Guzik ciê obchodzi zdrowie Margare . 

Stajesz na g³owie, ¿eby usidliæ Alexa. No to pos³uchaj, co ci powiem. Nie bêdziesz go mia³a., '; ¯ raz  
r?bowa³aœ i nic z tego nie wysz³o. Okaza³as Siê w roli zony beznadziejna! .' Julie zatrzês³a siê z gniewu. 
,Zapomnia³a o SWOIch wczeœniejszych obiekcjach. O arnê³a. j¹   it   chêæ odwetu, pragnienie, aby Jak 
naJbolesmeJ zrll;IDc tê kobietê, która do³o¿y³a wszelkich starañ, aby zruszczyæ jej ma³¿eñstwo. - Du¿o 
byœ da³a, ¿eby znów siê mnie pozbyæ, prawda? Przyznajê, raz ci siê powiod³o, ale na tym 

 

  

 

    

 

koniec! - Julie odetchnê³a g³êboko. ¯a nic na œwiecie st¹d nie odejdê, postanowi³a z ponur¹  
determinacj¹. Zostanê choæby po to, ¿eby zagraæ Angeli na nosie. Nie pozwolê, ¿eby napawa³a siê moj¹ 
klêsk¹. 

Zmierzy³a Angelê pogardliwym wzrokiem. 

background image

- Ty te¿próbowa³aœ. ?rzez ostatnie dwa lata wci¹¿ krêci³aœ siê ko³o Alexa. No i co? Dlaczego nie 
zdo³a³aœ go z³apaæ? 

Angela poblad³a i zamierza³a coœ odpowiedzieæ. 

- O, Bo¿e, przestañcie. - Do uszu Julie dotar³ cichy szept pani Brandt. Rozgrywaj¹ca siê przed ni¹ scena 
musia³a sprawiæ jej nies³ychan¹ przykroœæ. 

Julie podbieg³a do teœ iowej i chwyci³a jej dr¿¹ce d³onie. - Och, pani Brandt, proszê mi wybaczyæ. Nie 
mam pojêcia, co we mnie wst¹pi³o. Odprowadzê pani¹ na górê. - Przysunê³a stoj¹cy . obok krzes³a 
balkomk i pomog³a matce Alexa wstaæ. Nie zwraca³a uwagi na Ange ê, która obserwowa³a j¹ ze z³oœci¹. 

W napiêtej atmosferze wejœcie Alexa przesz³o prawie niezauwa¿enie. Zatrzyma³ siê przy drzwiach i 
obrzuci³ trzy kobiety szybkim, badawczym spojrzeniem. 

Pod jego wp³ywem Julie przez chwilê guzdra³a siê z opornym balkonikiem, lecz z prdnedytacj¹ 
zignorowa³a posêpn¹ minê swego mê¿a. 

- Alex, twoja matka idzie do swojego pokoju. 

M.o¿e dotrzymasz towarzystwa Angeli? - Ostro¯ñie wziê³a starsz¹ pani¹ pod ramiê i poprowadzi³a j¹ do 
sypialni. Pani Brandt ciê¿ko usiad³a na ³ó¿ku. Julie z przera¿eniem zauwa¿y³a, ¿e teœciowa p³acze. - 
Pani Brandt, naprawdê nie warto siê tym wszystkim tak przejmowaæ. - Zaczê³a delikatnie rozcieraæ 
le¿¹ce bezw³adnie na kolanach rêce starszej pani. '- Tak tmi wstyd za moje zachowanie. To, co 
powiedzia³am, musia³o pani¹ zdenerwowaæ. Zaraz zawo³am Sarah, aby przynios³a fili¿ankê mocnej 
gor¹cej herbaty. 

 

 

 

 

    

 

  

 

- Odwróci³a siê, ¿eby wyjœæ, lecz teœciowa przytrzyma³a j¹ s³abo za spódnicê· - Julie, chyba nie s¹dzisz, 
¿e jestem po stronie Angeli. Nie pojmujê, jak mog³am siê co do niej tak pomyliæ - powiedzia³a trzês¹cym 
siê g³osem. - Nie wiedzia³am, ¿e dzisiaj przyjdzie. Namawia³a mnie, ¿ebym... ¿ebym jej pomog³a znów 

background image

rozbiæ wasze ma³¿eñstwo. Julie, wierzysz mi, ¿e nie zrobi³abym czegoœ takiego, prawda? - Patrzy³a z 
rozpacz¹ na udrêczon¹ twarz synowej.' r . 

Julie poœpiesznie wyjê³a z Qude³ka kilka papierowych chusteczek. ' - Proszê wytrzeæ te ³zy i zapomnieæ 
o Angeli. 

Wiem, ¿e nigdy riie zni¿y³aby siê pani do tej pod³oœci, któr¹ sugerowa³a. Nawet by mi nie przysz³o do 
g³owy, aby pani¹ o to podejrzewaæ. - Julie starannie dobie.. 

ra³a s³owa i usi³owa³a mówiæ lekkim tonem, aby zabrzmia³o 'to uspokajaj¹co. Po cichu wyrzuca³a so  
bie, ¿e tak ³atwo da³a siê Angeli skompromitowaæ. 

- No dobrze, teraz skoczê po Sarah. 

Pokojówka natychmiast zjawi³a siê w holu. Julie wys³a³a j¹ do kuchni po herbatê, a sama posz³a z 
powrotem na piêtro. W korytar¿u zast¹pi³ jej drogê Alex. 

- Co siêstalo?! - zawo³a³. - Na mi³oœæ bosk¹, co siê tu dzieje? 

Julie dopiero w tej chwili odczu³a przyt³aczaj¹cy ciê¿ar wydarzeñ sprzed kilkunastu minut. Rzuci³a 
Alexowi ¿a³osne spojrzenie i uciek³a. 

 

ROZDZIA£ DZIEWI¥TY 

 

W swo  ,Pokoju   ulg¹ pad³a na ³ó¿ko. Wci¹¿ zaprz¹ta³y J J. g³owê  adowite uwagi Angeli. Zareag?wa³  na  J 
atak gmewem i chêci¹ odwetu. PóŸniej '? 

zajê³a SIê tesclOw¹, odsuwaj¹c na bok w³asne uczucia. 

Lecz t  az, i opóŸnieniem, da³o o sobie znaÆ upoko zeme, wywo³ane agresywnym zachowaniem Angeli. 
Fakt, ¿e ta kobieta zdecydowa³a siê jej naubli¿aæ w domu Alexa, ,wydawa³ siê Julie wprost 
niewiarygodny. . 

Drgnê a  a³townie, s³ysz¹c skrzypniêcie drzwi. 

Oczy, pOCl ma³y jej z.em?cji  a  idok mê¿a. Patrzy³ n  m¹ J?ytaj¹co, ale mc me mOWI³. Wsta³a i - nawet 
me zdaJ c. sobie z tego sprawy - wyprostowa³a siê zgodnOSCl¹. . 

Alex przejecha³ machinalnie rêk¹ po czarnych w³osach. .. 

- Nie jestem pewien, czy dobrze zrozumia³em co  sz³o w,salonie podczas mojej nieobecnoœci -ode::Wa³ 
s ê w k?  . :-  atka nalega³a jednak, abym przeprosi³ Clê w Jej n;me u. - Przy ¹da³ siê uwa¿nie zastyg³ej 
twarz  Julie, Jak gdyby usi³owa³ coœ z niej Wyczytaæ. 

background image

- Co Siê tam, do cholery, wydarzy³o? Z czym wyskoczy³a An ela, skoro moja matka tak siê 
zdenerwowa³a? 

Julie poczu³a bolesne uk³ucie. Obecnie Alex martwi³ siê wy³¹cznie o matkê. Kiedyœ - czy rzeczywiœcie 
by³o t  t  dawno?- najpie   troszczy³by siê o ni¹, o swoJ¹ zonê. SpoJrzeme, Jakie mu pos³a³a nic nie 
wyra¿a³o. . , - Dlaczego nie zapytasz Angeli? 

 

 

 

 

   , 

 

  

 

- Ju¿ jej tu nie ma! Wepchn¹³em j¹ do taksówki tak szybko, jak tylko siê da³o. , ' Jak on przekonuj¹co 
potrafi k³amac, . pom?, la³a cynicznie. A mo¿e i nie. W tyc  o  h  .OSCI  h pewnie wola³ siê Angeli st¹d 
pozbyc. po eJ J kos J¹ u³agodzi i wyjaœni, ¿e dla dobra. ma ki mUSI 'prz z pewien czas tolerowaæ ¿onê. 
WargI Julie skrzYWI³y SIê w gorzkim uœm.iechu. .  . 

- Julie  powIesz mI wreszcIe? c,:  SIê  ta o? Mus   znaæ prawdê, nawet gdybym mial j¹ z C  bIe wydUSIC 
si³¹. - Z pewnoœci¹ nie ¿artowa³. J he zobaczy³a w szarych oc¿ach ponure zdecydo:vame. . 

- No có¿, Angela jednoznaczme da   mI ,do zrozumienia, ¿e mam siê od ciebie odczeplc. Pro owa³  te¿ 
wci¹gn¹æ do pomocy twoj¹ matkê, a y ,w polnyml si³ami wyrzuciæ mnie z tego domu - wyjasni³a. 

Alex przyj¹³ jej s³owa do wiadomoœci z posêpn¹ min¹· ..' . - Naprawdê mi przy o, .ze ta .scysJa wytr¹C ³a 
twoj¹ matkê z równowa . NIe zamlerz ³am do tego dopuœciæ. Po prostu stracI³am panowame nad sob¹· -
To znaczy? 

Umknê³a wzrokiem w bok. 

- Kiedy Angela zaczê³a wygadrvaæ .te im rtyne cje, stara³am siê zachowaÆspokoJ. NIe chcIa³am SIê z ni¹ 
k³óciæ. - Popatrzy³a m . w oczY'. -:  e tr?chê mnie ponios³o. Nie mog³am Jej po oli , zeby  lê ze mnie 
naigrawa³a. - Pe³ne oburzema stwlerdzeme zawis³o w powietrzu. ' . 

Wydawa³o siê, ¿e Alex z trudem powstrzymu e œmiech. Miêsieñ na policzku zacz¹³ charakterystyczme 
drgaæ. 

- Da³aœ jej popaliæ, co? 

background image

Julie spuœci³a g³owê· . . 

- Niepotrzebnie straci³am panowame nad sob¹· Strasznie zdenerwowa³am pani¹ Brandt - przyzna³a 
skruszona. 

 

  

 

    

 

Wyci¹gn¹³ rêce i delikatnie j¹ przytuli³. 

. - Ni  mart:v . siê. W.rócê teraz do jej pokoju i poWH  , ze W?'bIe amy SIê na romantyczn¹ kolacjê we 
dwo e. To J¹ UCI S . l!zna, ¿e przyjmujesz jej prze.p osmy, nawet Jesh me uwa¿asz ich za konieczne l ze 
wszystko jest w najlepszym porz¹dku. Œwietnie to  b yœli³em, prawda? - Musn¹³ jej skroñ wargamI l 
przesun¹³ je w dó³ po policzku. Serce Julie za ê³? biæ . szybciej. Chcia³a, aby j¹ poca³owa³.    Z ala tez, ze 
musi zwalczyæ to nieodparte pragn eme. . 

Nie rozum a³a Alexa. By³ taki zmienny. Czasem zac  wywa³ SIê : obec niej jak ktoœ obcy, a ju¿ po  hW 
!I.okaz  ³  ej tyle ciep³a. Julie nie mia³a w¹tphwoscl. Dopokl SIê me dow e, co on naprawdê do niej czuje,  
e wolno jej siê poddaæ temu magnetycznemu czaroWi. . 

W rew s ej,  obie cofnê³a siê o krok, ¿eby niepokoJ¹ a bliskosc Alexa przesta³a na ni¹ dzia³aæ. 

 ednoczeœnie z .przykroœci¹ zauwa¿y³a, ¿e jest jej zal . tego . poc , z którego zrezygnow,a³a. Nie mozna 
S ê  przec Alexowi, pomyœla³a przez chwilê z rozmarzemem. 

- No d,obrz , cho Ÿmy na k lacjê. - Odwróci³a siê, aby ukryc zm eszanle. Alex me powinien siê zorientow 
æ, ¿e wywo³a³ taki zamêt, i to ca³kiem bez wysi³ku. 

Wiedzia³a, ¿e j¹ obserwuje, ale nie zamierza³a na niego spojrzeæ. . 

- .Bêdziesz gotowa za pó³ godziny? - zapyta³ beznamtêtnym tonem. 

- Oczywiœcie. - Wyprostowa³a plecy i pomaszerowa³a do ³azienki. 

 

Dodatkowy kwadrans, który Julie poœwiêci³a na wybór sukienki i makija¿, nie poszed³ na marne. Alex 
obejrza³ j¹ od stóp do g³ów. Jego zachwycony wzrok I³  

 

background image

 

 

    

 

  

 

mówi³ sam za siebie. Zarumieni³a siê lekko, wbrew wczeœniejszemu postanowieniu, ¿e zachowa 
obojêtnoœæ. Jak on zrêcznie gra rolê kochaj¹cego mê¿usia, pomyœla³a z ironi¹ i zaraz siê za to skarci³a. 
Nie warto wci¹¿ od nowa analizowaæ postêpowania Alexa. Przecie¿ piêæ minut temu solennie sobie 
obieca³a, ¿e weŸmie siê w garœæ i pohamuje emocje. A to wcale nie by³o ³atwe. Reagowa³a na swego 
mê¿a tak samo spontanicznie i silnie jak  ej. Alexa zawsze to w niej poci¹ga³o. Uwa¿a³, ¿e; naturalnoœæ, 
z jak¹ przyjmowa³a jego po¿¹danie! jest najcudowniejsz¹ . cech¹ Julie. A podczas pierwszych miesiêcy ich 
ma³¿eñstwa nie sk¹pi³ jej gor¹cych uczuæ... Lecz o tym nale¿a³o teraz zapomnieæ. 

Alex podszed³ bli¿ej. Wieczorowe ubranie, które nosi³ z tak¹ swobod¹, podkreœla³o jego mêski wygl¹d. 

Julie musia³a po cichu przyznaæ, ¿e .agresywna seksualnoœæ, któr¹ emanowa³ m¹¿, podra¿ni³a jej 
wyczulone zmys³y. Granatowy garnitur znakomicie le¿a³ na muskularnej sylwetce. Alex wygl¹da³ w nim 
wyj¹tkowo uroczyœcie. Pod rozpiêt¹ marynark¹ mia³ na sobie bia³¹ koszulê z drobno plisowanym gorsem. 
Julie zerknê³a nerwowo na szerok¹ pierœ i szybko odwróci³a wzrok. Nie mog³a przecie¿ okazaæ, jak 
'bardzo podnieca j¹ mroczna uroda Alexa. Postanowi³a, ¿e bêdzie ju¿ panowaæ nad swymi zdradzieckimi 
reakcjami. Zaczê³a poœpiesznie rozgl¹daæ siê po pokoju za torebk¹, któr¹ tu wczeœniej zostawi³a. 

- Tego szukasz? - zapyta³, nawet nie usi³uj¹c maskowaæ rozbawienia, gdy zauwa¿y³ jej zaró¿owione 
policzki. 

Chwyci³a skórzan¹ konduktorkê i prze³o¿y³a niezbêdne drobiazgi do haftowanej koralikami aksamitnej 
koperty. 

- Jesteœ taka œliczna, ¿e mia³bym ochotê ciê zjeœæ.' - Poczu³a jego ciep³y oddech na karku i jej puls 
gwa³townie przyœpieszy³. 

 

  

 

    

 

background image

Zrobi³a Unik, ¿eby wyrwaæ siê spod wp³ywu tego magnetycznego pola, które otacza³o Alexa i 
bezlitoœnie j¹ przyci¹ga³o. . 

- M.o¿emy iœæ - oœwiadczy³a prawie bez tchu. 

 zrokiem stara³a siê przekazaæ Alexowi nieme b³agan e, aby przesta³ j¹ drêczyæ zwodnicz¹ nadziej¹. Dla 
m go by³a to przecie¿ tylko zabawa, podczas której szlIfowa³  wodzicielskie talenty - co gorsza - demonst 
ow ³ swoJ¹  rze,: agê. Wci¹¿ dzier¿y³ nad Julie w³adzê I am na chwIlê me pozwala³ jej o tym zapomnieæ. 

Alex ostentacyjnie westchn¹³ i odstawi³ na barek niemal pe³n¹ szklankê. 

- ?c yb  oz a za, ¿e  ie wypijesz ze mn¹ drinka -: p.owledzla³ za³osme, lecz Jego oczy wci¹¿ siê do niej 
smla³y. . 

- Nie powinnam - pad³a powœci¹gliwa odpowiedŸ. 

- Alk?hol wypity na pusty ¿o³¹dek na pewno poszed³by fil prosto do g³owy. - Julie zde ydowa,nym 
krokIem rus y³a do drzwi. Zatrzyma³a siê z rêk¹ na klamce, medwuznacznie daj¹c Alexowi do zrozumienia, 
¿,e na niego czeka. 

. :- Swiêt  racJa, moja pani. - Wyszed³ za ni¹ do holu I meoczeki ame ,Poca³?wa³ j¹ mocno w usta. Cofn¹³ 
g³owê, zamm Juhe zd¹zy³a zareagowaæ, ale nadal sta³ tu¿ o?ok i patr y³ jej w oczy. - Naprawdêwygl¹dasz 
czaruj¹co, z³OCIUtka - szepn¹³. 

. Podczas jazdy do restauracji praWie nie rozmawia'h. Juli  usi³.owa³a skupiæ uwagê na okolicy, przez 
ktor¹ Jechah. Wola³a nie analizowaæ swoich uczuæ. 

Uzna³a, ¿e dzisiaj jest to zbyt ryzykowne. 

Lo al, ·do którego zawióz³ j¹ Alex, znajdowa³ siê na po³nocod Bostonu, nad samym Atlantykiem. 

Z du¿ego tarasu rozci¹ga³ siê zapieraj¹cy dech widok. 

Wiel i  spie i¹ne fale, jedna zl³:. drug¹, rozbija³y siê , o dzikl .skalistewybrze¿e. Juuepotrzy³a 
zafascynowana. C em a h cz¹c  .woda stanowi³aakompaniament odpowIedm dJa Jej nastroju. 

 

 

 

 

    

 

background image

JESZCZE Jl!:DNA SZANSA 

 

W sali jadalnej by³o o wiele zaciszniej.· Nic nie przypomina³o rozszala³ych ¿ywio³ów.  odwies on  u 
belkowanego sufitu kosze z ogromnymI paproCIamI stwarza³y w obszernym pomieszczeniu przytuln¹ 
atmosferê. ŒWiat³o œwiec ³agodnie zmiêkcza³o sylwetki ludzi. Dziêki temu Julie widzia³a wyraŸnie 
tylko tego mê¿czyznê, który siedzia³ naprzeciwko. Przejrza³a kartê i z wielu wykwintnych dañ z pr 
edytacj¹ wybra a homara. Skoro mia³a celebrow uroczyst¹ kolaCjê z Alexem, nale¿a³o to zrobiæ w w elk  
.stylu.  rzy okazji mog³a sama przed sob¹ udawac, ze obOje s¹ zgodnym ma³¿eñstwem, które postanowi³o 
uczciæ jak¹œ szczególn¹ okazjê. Dlaczego nie, pon'l:yœla³a buntowniczo. 

Alex powtórnie nape³ni³ jej kieliszek wi  . Przez ca³y czas wyraŸnie jej nadskakiwa³, troskhwle stara³ siê 
odgadywaæ jej ¿yczenia, pyta³, na co jeszcze ma ochotê. Wprost  chodzi³ z siebie, ¿eby ten wieczór 
okaza³ siê godny zapamiêtania. Tak, to rzeczywiœ ie szczególny wieczór, pomy la³a z bólem w s rcu. YVI 
czór po¿egnalny. Ostatma szansa, aby Cleszyc SIê towarzystwem Alexa. Teraz zachowywali siê jak dwoje 
dobrych znajomych. Wyd wa³o siê, .¿  ³¹cz¹ ic.h naprawdê przyjazne stosunkI. GawêdZlh pogodnIe o 
wszystkim i o niczym, unikaj¹c dra¿liwych tematów, aby nie naruszyæ kruchego zawieszenia broni. Dobre 
wino i smaczne jedzenie wprawi³o ich w doskona³y humor. W tej chwili Julie gor¹co pragnê³a, aby 
niezwyk³e zrozumienie i wzajemna sympatia trwa³y wiecznie. Szkoda, ¿e by³o to nierealne. 

Zatopiona w swoich rozwa¿aniach, nie zwróci³a uwagi, ¿e Alex skin¹³ na kelnera. Zap³aci³ rachunek i 
nieoczekiwanie spyta³: 

. - Pójdziemy na piêtro? Jest tam ma³y parkiet do tañca i gra orkiestra. 

Serce uderzy³o jej szybciej. Znów znalaz³aby siê w ramionach Alexa, ko³ysz¹c siê w takt muzyki... Na 

 

  

 

    

 

m œl   .tym ogarnê³o j¹ rozmarzenie. Oboje lubili tancz c l razem tworzyh dobran¹ parê. Julie uœmiechn 
³a SIê do tych wspomnieñ. Alex musia³ bez trudu zmterpretowaæ jej minê, poniewa¿ rozeœmia³ siê 
cicho. . 

- Masz ochotê, prawda? 

- .Owszem - przyzna³a, patrz¹c na niego spod d³ugIch rzê.s. - Od dawna nie.tañczy³am. 

Chyba zdzi-..yi³a g  t.rochê ta odpowiedŸ. Przechyli³ g³owê na bok l uwaznleprzygl¹da³ siê twarzy Julie. 

background image

-Jak· wygl¹da³y twoje rozrywki podczas tych dwóch lat? . 

Zarumieni³a siê lekko. Nie bardzo mia³a ochotê ?lu wyjawiæ, ¿e bez niego jej ¿ycie Wygl¹da³o szaro l 
smutno. . 

. -  o có¿, chodzi³am do teatru i doœæ czêsto na kolaCjê do restauracji. - Niech sobie wyobra¿a co' chce, 
pomyœla³a w. duchu. Jeszcze tylko tego br kowa³o, aby uzna³, ¿e têskni³a za jego towarzystwem lub  
spól  i pr emnoœciami! Lecz jakiœ cichutki g³o   lk w Jej umysle nalega³, ¿e w³aœnie taka jest prawda, ze 
bez Alexa ka¿dy dzieñ by³ nie do zniêsienia. 

Dlatego Julie rzuci³a siê w wir pracy. Obowi¹zki zawodo.we qkaza³y siê skutecznym antidotum na ból 
rozstawa, ale po pewnym czasie znów zaczê³a dokuczaæ Julie samotnoœæ. . 

-  ,rzypus z , ¿e Courtney nie pozwoli³ ci siê nudzlc - powledZla³ beznamiêtnym tonem Alex zapalaj¹c papi 
rosa. Schowa³ zapalniczkê i zaci¹gn¹³ siê g³ boko. W Jego oczach b³yszcza³ gniew. Julie natychml st 
wpad³a w z³oœæ. Starli siê spojrzeniami poprzez dehkatn¹ chmurkê bladoniebieskiego dymu. 

- O czym ty pleciesz?! 

. - A jak s¹dzisz? Nie umiem sobie wyobraziæ, ¿e blega³as sa a do  eatru  zy gdziekolwiek indziej. 

- W takim raZle twoJa wyobraŸnia jest niewiele warta. - parsknê³a. - A j  am ochotê st¹d wyjœæ. 

- Zdjê³a z krzes³a aksamltne bolerko i chwyci³a 

 

 

 

 

    

 

  

 

torebkê. - Nie mo¿na spêdziæ z to ¹ Sp? ?jnie jednego wieczoru. Od razu zaczynasz Siê k³OCiC. 

Przytrzyma³ j¹ z.a przegub.. . - . 

- Julie, zaczekaj. --:- Urwa³ mepe e, a na jego twarzy odmalowa³y Siê spr zne u zucia. 

Julie obserwowa³a go w mi czemu. 

background image

- S³uchaj - zacz¹³ z wahaniem. - Przeprasz   a tê kretyñsk¹ uwagê o Robercie.. P,o pro tu tak mi s ê 
wyrwa³o. Chyba zaczynam ID ec na jego. p c e obsesjê. - Zaœmia³ siê nieweso³o. - Ale ObieCUjê    
wspomnieæ na ten temat ju¿  i s³?wa. - Pa rzy³ jej tak ¿arliwie w oczy, jak gdyby usi³owa³ z mch 
wyczytaæ jak¹œ szczególn¹ infomiacjê· Julie westchnê³a i odwróci³a g³owê· - Dlaczego mnie tu dzisiaj 
przyWioz³eœ? - Utkwi³a niewidz¹cy wzrok w dzikiej scenerii za oknem. . -, - Chcia³em mieæ jeszcze jedn¹ 
szansê, aby Ci cos wyjaœniæ. Nie oczekiwa³em wczoraj telefonu od Angeli ani tego, ¿e siê dzisiaj u nas. 
zj wi. Jej   zy   zaskoczy³a mnie tak samo jak Ciebie. - Puœci³ jej przegub, zsun¹³ d³oñ ni¿ej i  rdeczni  
uœcisn¹³ J?al e Julie. Poczu³a rozchodz¹ce Siê wzd³u¿ przedraID ema zdradliwe ciep³o. Usi³owa³a zamas 
owaæ. przyp³yw wzruszenia wywo³any czu³ym dotykiem. Nie w¹tpi³a, ¿e têtno na jej szyi szaleñcz    Uls 
je-, Ze knê³a na Alexa. Wpatrywa³ siê w to ID ejsce jak zahipnotyzowany. - ChodŸmy potañczyæ.-  c  
kusz¹co. 

Przesunê³a bezradnym spojrzemem po jego szczup³ej opalonej twarzy. Wsta³a i pozwoli³a siê zap 
owadziæ na piêtro. W niedu¿ej s:u  pan wa³ przYJ ny pó³mrok. Usiedli przy maleñkim stoliku, na ktorym 
sta³a niska ozdobna œwieca. 

- Napijesz siê d¿inu z tonikiem? - spyta³ Alex, gdy zjawi³a siê kelnerka. - Tak, proszê - mruknê³a Julie. - 
Zastanawia³a siê nerwowo, czy nie pope³ni³a niebezpiecznego w skutkach b³êdu, przychodz¹c tu z 
Alexem. 

 

  

 

    

 

-  ie .czekaj y  a nasze drinki. Chcê z tob¹ z tanczyc    owiedZ a³, poniewa¿ kilkuosobowa orkiestr  w³asme 
zaczê³a graæ. 

!ul e westc nê³a g³êboko, gdy na parkiecie Alex WZ ¹³ ,¹ w. r nl ona. By³o jej w nich tak dobrze. Alex 
podmos³ J.ej pr w¹ r kê i otoczy³ ni¹ swoj¹ szyjê,-   na têpm  obj¹³ Juhe ciasno w talii. Dziêki temu iC  Cia³a  
emal  rzyl ê³  do siebie. Julie postano ³a. o mczym  e mysiec. Podda³a siê ³agodnym dZWiêko   alca   
dominuj¹cej bliskoœci swego mê¿a. Poruszali Siê w takt melodii p³ynnie i bez wysi³ku tworz¹c w tañcu 
doskona³¹ jednoœæ. ' Nic nie mówili, !ecz Julie  iecizia³a, ¿e zmys³y' Al xa za.czê³y na m¹ reagowac. Czu³a 
emanuj¹ce z meg  ciep o,   gdy  usn¹³ podbródkiem jej skroñ  auw y³a, ze Siê. spo  ³. Przytuli³ j¹ jeszcze 
mocniej   b³¹dzi³ wargami po jej w³osach. 

. Kied  muzyka  ilk³a, minê³a d³uga chwila, mm Juh  zda³   obie z tego sprawê. Powoli wysunê³a Siê z 
uscisku Alexa. Przez moment sta³a bez ruc u, ?si³uj¹c zrozumieæ, gdzie siê znajduje. 

Alex wZ ¹³ J¹ za ³okieæ i delikatnie skierowa³ do sto k :' .na .którym ju¿ sta³y zamówione napoje. 

background image

USic:d    Alex. jedn   austem opró¿ni³ po³owê swoj.ej sz.k anki. !ulie siêgnê³a po d¿in. S¿ybko  pi³    a 
³ykow. Z przera¿eniem stwierdzi³a, ze drzy  ej rêka. Alex· obserwowa³ j¹ z enigmatyczn¹ mm¹. 

. - :Vci¹¿nieŸle n  to wychodzi, prawda? - spyta³ w ko cu, l?rzerywaj¹c napiêt¹ ciszê. 

Juhe s ê a tylko g³ow¹. Nie potrafi³a wydobyæ g³osu z zacismêtego gard³a, ale nie mia³a zamiaru siê z 
tym zdradziæ. . . - 'Yiele rzec.zy  obiliœmy razem dobrze, Julie - poWiedZia³ z naCiskiem, wpatruj¹c siê jej 
sugestywnie W o zy.. Nagle. ktoœ wymówi³ g³oœno ich imiona. 

ObOje mechêtme oderwali Od siebie wzrok. 

 

 

 

 

    

 

JESZCZE JEDNA SzANSA 

 

, - Alex i Julie! Co za niespodzianka! - Obok nich sta³ RobertCourtney. Jego uœmiechniêta twarz 
wyra¿a³a szczer¹ radoœæ. - Tak siê cieszê, ¿e was widzê· - Wyci¹gn¹³ rêkê do Alexa, który patrzy³ na 
niego ponuro. Obaj mê¿czyŸni przelotnie uœcisnêli sobie d³onie. Julie zerknê³a na mê¿a i westchnê³a. 
Dlaczego los tak sobie z nich zakpi³, zsy³aj¹c im tu i teraz Roberta Courtneya? W³aœnie jego... 

Robert odwróci³ siê do Julie. 

- Piêkna jak zawsze - powiedzia³ przyjaznym tonem, przypatruj¹c siê jej zillek³amanym podziwem. 

- Dziêki, Robert. Ty te¿ nieŸle wygl¹dasz. 

- Och; to tylko efekt opiIeiiizny - odpar³ ze œmiechem. - Zejdzie po tygodnil,l. 

- Spêdzi³eœ urlop w ciep³ych krajach? - spyta³a zaciekawiona. ' Alex ¿achn¹³ siê g³oœno. Julie rzuci³a mu 
mordercze spojrzenie, lecz wcale siê tym nie przej¹³. 

- Przysi¹dŸ siê do nas, Robert - zaproponowa³a. 

Wyczu³a, ¿e Alex zesztywnia³. 

- Dziêkujê, ale nie jestem sam. Przywioz³em .tu klientów naszego banku. - Wskaza³ grupê rozbawIOnych 
osób siedz¹cych po przeCiwnej stronie sali. 

background image

- Chyba trochê za du¿o wypili. Wkrótce, muszê odstawiæ ich bezpiecznie do hotelu. Ale chêtnie je zcze z 
wami przez chwilê pogadam. ,- Odsun¹³ krzes³o i usiad³. . 

, Alex nie odezwa³ siê ani s³owem. Julie obliza³a nerwowo wargi. ¯a³owa³a, ¿e nie umie na zawo³anie 
znikn¹æ, poniewa¿ napiêcie stawa³o siê prawie namacalne. 

- Nie widzia³em was od wieków. Co siê z wami, dzia³o? 

Alex nadal milcza³. Julie zaczyna³a kipieæ wewnê- . 

trznie ze z³oœci. . . 

, - Oboje mieliœmy na g³owie ró¿ne sprawy, Robert. 

Sam wiesz, jak to jest, praca i tak dalej - szczebiota³a 

  

 

  

 

    

 

jak s³o a idiotka. Nie chcia³a jednak, aby Robert poczu³ Siê ura¿ony zachowaniem Alexa. Pos³a³a mu 
olœniewaj¹cy uœmiech i kontynuowa³a: -;- Nadal tak czêsto chadzasz do teatru? Ja opuœci³am ostatmo 
kilka interesuj¹cych spektakli, ale w najbli¿szym czasie  amierzam po:vróciæ do dawnych zwyczajów. - 
Spo.. 

 rza³a przelotrue na mê¿a. Jego mina me wró¿y³a nic dobrego. . . 

- Ja tak¿e mam spore' zaleg³oœci - przyzna³ Robert. 

- Za³atwia³em pewn¹ transakcjê w Miami. Mój departament prowadzi tam interesy. 

- Kiedy by³eœ na Florydzie? - spyta³ ostro Alex. 

- Spêdzi³em tam trzy miesi¹ee. Wróci³em kilka dm temu. To najlepszy wariant, prawda? Zima  :' tropiku, 
a lato w Bostonie. - Znów popatrzy³ Ciep³o na Julie. - Naprawdê œlicznie wygl¹dasz. Wspaniale, ¿e was 
dzisiaj spotka³em. Musimy siê umówiæ i pójœæ razem na najbli¿sz¹ premierê.. Zadzwoniê do was. . 

- Koniecznie - wycedzi³ Alex. 

Robert drgn¹³, memile zaskoczony i uwa¿niej przyjrza³ siê Julie.' Siedzia³a przesadnie wyprostowana, a w 
jej oczach malowa³ siê niepokój. 

background image

- Odezwij siê med³ugo, Robert - powiedzia³a. - Do zobaczema. 

Cisza, jaka zapad³a po odejœciu Roberta, mia³a ciê¿ar o³owiu.W koñcu przerwa³ j¹ Alex. . 

- Idziemy - warkn¹³, wstaj¹c z krzes³a. 

Julie w milczeniu wziê³a torebkê i bolerko. Oddyc;ha³a g³êboko, aby nie wybuchn¹æ. Wszystko siê w niej 
gotowa³o z wœciek³oœci. Jak Alex œmia³ potraktowaæ Roberta tak po chamsku. 

Na parkingu potknê³a siê o krawê¿nik. Alexchwyc j¹ za ³okieæ. Szarpnê³a gniewnie rêkê i ostentacyjnie 
Siê odsunê³a. Nie mog³a œcierpieæ jego bliskoœci. Wsiad³a do samochodu, a Alex ¿ hukiem zatrzasn¹³ 
drzwiczki i trzema krokami obszed³ maskê. Usiad³ za 

 

³ 

 

 

 

 

    

 

JFSZCZE JEDNA SZANSA 

 

kierownic¹, zapali³ silnik i wrzuci³ bieg. Auto ruszy³o 

z piskiem opon. , .., . . 

Julie nie zamierza³a tolerowac takiej mebezpleczneJ jazdy. Otworzy³a usta, aby kategorycznie 
zaprotestowaæ, ale nie zd¹¿y³a. . , . 

- Lepiej nic nie mów - pad³ ZWlêz³y rozkaz. - J eS l powiesz choæ s³owo na obronê Courtneya, to me 
odpowiadam za swoje czyny. . 

Julie nie odezwa³a siê prawdopodobme tylko dlatego, ¿e d³awi³ j¹ gniew.r-Gdyby. nie to, szokuj¹ca 
gwa³townoœæ Alexa na Rewno me powstrzyma³aby jej od ciêtej repliki.   . 

. Alex skrêci³ w podjazd i tak ostro zahamo a³, ze mimo pasów Julie polecia³a do. przo u. RzuCl a mê¿owi 
gniewne spojrzenie, wyslad³a l popêdzi³a do domu. Nie zd¹¿y³a dobiec do wejœcia, gdy Alex z³apa³ j¹ za 
ramiê· . 

background image

- Puœæ mnie, ty potworze! - wrzasnê³a. . 

- Zamktiij siê ty idiotko! - sykn¹³. - Chcesz, zeby s¹siedzi' zobaczy'ti, jakie z. n s; zgodne m eñstwo? - Przez 
chwilê przygl¹da³ Slê Jej ponuro. -  le martw siê, bêdziesz wreszcie sobie mog³a pogadac, malutka. 

Rozmówimy siê raz na zawsze! 

Ch³odny dreszCz po³askot  j¹ w  krêgos³up . 

W g³osie Alexa us³ysza³a  ozb , zas na t: ?Io   êza malowa³o siê zdecydowame. Zmknê³a gdzie  uSIDlec 
niêta, ¿artobliwa fasada, a pozosta³ ktos zupe³nie obcy i wrogi. .,' . 

Wiedzia³a ¿e nie zdo³a mu Slê wyrwac. Wola³a tez nie rozjusza  Alexa jeszcze bardziej.  rew s.w   
zwyczajom zachowa³a wiêc mi czeme l pozwoh³a Slê wepchn¹æ do holu. 

- Nawet nie próbuj mi zwiaæ - ostrzeg³ Alex lodowato. - Gdzie wolisz: u ciebie czy u mnie? 

Nie odpowiada³a jej ¿adna z tych  o¿liwoœci. 

- Czemu. nie porozniawiamy tutaj? - mruknê³a obronnym tonem. 

 

JFSZCZE. JEDNA SZANSA 

 

    

 

Zignorowa³ pytanie Julie i, chwyciwszy jej rêkê, poci¹gn¹³ j¹ do swojego pokoju. Tam spróbowa³a przej¹æ 
inicjatywê. 

- Dlaczego tak po grubiañsku potraktowa³eœ Roberta? 

- A dlaczego ty potraktowa³aœ go tak mi³o? 

- Wcale nie by³am mi³a. Po prostu zachowa³am siê uprzejmie! - Spiorunowa³a Alexawzrokiem, daj¹c 
upust furii. Burzliwe emocje, t³umione przez ca³¹ drogê, wreszcie znalaz³y ujœcie. Alex dostanie za 
swoje, postanowi³a. Sam siê tego doprasza³. - Robert prawdoppdobnie siê zastanawia, czy przypadkiem 
nie zwariowa³eœ. Jednego jest jednak pewien: tego, ¿e straci³eœ dobre maniery. 

W srebrzystych oczach b³ysn¹³ gniew. 

- Za to o tobie wci¹¿ ma dobre zdanie. Ten bawidamek przypad³ ci do gustu! 

- Bawidamek! O czym ty bredzisz? - prychnê³a pogardliwie. ' - Nie udawaj naiwnej. Po naszym œlubie 
spêdza³aœ z Robertem Courtneyem wiêcej czasu ni¿ z kimkolwiek innym; wliczaj¹c twoje przyjació³ki. 

background image

Zaniemówi³a z obur.zenia, wiêc tylko patrzy³a na Alexa z otwartymi ustami. 

- Nie zaprzeczysz? - spyta³ ironicznie. 

- Nawet gdyby twoje idiotyczne stwierdzenie by³o prawd¹, a z pewnoœci¹ nie jest, to umawia³am siê z 
Robertem, poniewa¿ mój m¹¿ nie zwraca³ na mnie uwagi. Ka¿d¹ woln¹ chwilê poœwiêca³eœ Angeli! - 
wycedzi³a. . 

Patrzy³ na ni¹ przez chwilê z nieodgadnion¹ min¹. 

- Angela pracuje u swego ojca. Spotyka³em siê z ni¹ wy³¹cznie w interesach. Nigdy nie ³¹czy³o nas nic 
osobistego - wyjaœni³ beznamiêtnie, przygl¹daj¹c siê jej badawczo. 

- Akurat! Chyba nie s¹dzisz, ¿e ci uwierzê? Nawet twoja matka widzia³a w niej idealn¹ kandydatkê na 

 

 

 

 

    

 

JFSZCZE JEDNA SZANSA 

 

synow¹! - Usta Julie zadr¿a³y. Znów odezwa³ siê zadawniony ¿al do teœciowej. 

- A jednak o¿eni³em siê z tob¹! Nie interesuj¹ mnie pogl¹dy mojej matki. . 

- Naprawdê? Czemu wiêc wychodzisz z siebie, ¿eby siê jej przypodobaæ? Przecie¿ w tym celu mnie tu 
sprowadzi³eœ: aby sprawiæ jej przyjemnoœæ. To œmieszne! 

- Uwa¿asz próbê ratowania naszego ma³¿eñstwa za œmieszn¹?  ' , I - A jest inaczej? Na czym ty chcesz 
budowaæ wspóln¹ przysz³oœæ? Mieszkamy teraz razem dla dobra pani Brandt. Liczy siê wy³¹czi:lie jej 
zdrowie. Na mnie wcale ci nie zale¿y. 

- Przestaniesz wreszcie mówiæ te g³upstwa?! 

  Chwyci³ j¹ tak mocno za ramiona, ¿e jego palce zag³êbi³y siê w miêkkim ciele. - Niech mnie szlag trafi, 
jeœli mi na tobie nie zale¿y! - W g³osie Alexa zabrzmia³a udrêka. To wyznanie nie przysz³o mu ³atwo. 
Puœci³ Julie i wyra¿aj¹cym rozpacz gestem przejecha³ rêk¹ po w³osach. 

background image

Oczy Julie wype³ni³y siê ³zami. Prze³knê³a z trudem œlinê, usi³uj¹c je powstrzymaæ. , - Daruj sobie ten 
'p³acz!- Slepa furia znów wykrzywi³a rysy jego twarzy. ' - Ani myœlê p³akaæ z twojego powodu, Aleksie 
Brandt! - zawo³a³a, odruchowo wycieraj¹c wierzchem d³oni mokre policzki.   Nie zamierzam te¿ ani 
minuty d³u¿ej przebywaæ z tob¹ pod jednym dachem! - Rozejrza³a siê gor¹czkowo po pokoju. Aby st¹d 
uciec, musia³a, niestety, Wymin¹æ Alexa. Bez trudu przejrza³ jej zamiary. . 

- Ju¿ ci powiedzia³em, ¿e nie uda ci siê zwiaæ. 

Wyjaœnimy wszystko do koñca, nawet gdybym mia³ zatrzymaæ ciê tutaj si³¹· - Zobaczymy! - rzuci³a siê w 
stronê drzwi, lecz z³apa³ j¹, nim zd¹¿y³a zrobiæ dwa kroki. Ju¿ chcia³a 

 

-- --------------------.. - 

 

JFSZCZE JEDNA SZANSA 

 

    

 

 iê d magaæ, aby  a³ jej spokój, lecz dziwne spoJrzeme Alexa ca³kiem j¹ zaszokowa³o. Dostrzeg³a w 
szarych oczach zarówno. gniew, jak i niek³amane po¿¹danie. 

Jej nagle otêpia³y umys³ usi³owa³ przyswoiæ to, co zarejestrowa³ jej wzrok. Po chwili zrozumia³a ¿e 

. ' 

dalszy. opór me ma sensu. Powinna zastosowaæ inn¹ taktykê· Postanowi³a zachowaæ spokój i nie 
dopuœciæ do tego, ¿eby Alex wykorzysta³ swoj¹ fizyczn¹ przewagê· Przesta³a siê wiêc wyrywaæ. Alex 
natychmiast uwolni³ z uœcisku jej ramiê. Odsun¹³ je od siebie niemal z obrzydzeniem. 

 a zê³a masowaæ d³oni¹ obola³e miejsce, jednoczesme obserwuj¹c z niepokojem tegb ponurego 
osobnika, którego prawie nie poznawa³a. Zachowywa³ siê jak zupe³nie obcy cz³owiek. Wiedzia³a, ¿e nie 
wolno jej okazaæ zdênerwowania. Bezwiednie wyprostowa³a plecy. 

- No dobrze, Alex. Jesteœmy wbrew mojej woli w twojej sypialni. I co dalej? - odwa¿nie rzuci³a 
wyzwanie, chocia¿ usta dr¿a³y jej' ze strachu. 

- Zaraz ci poka¿ê,-co dalej! - Przyci¹gn¹³ j¹ gwa³townie do piersi. 

Julie bezskutecznie usi³owa³a go odepchn¹æ. 

background image

- My lisz, ¿e mo¿esz flirtowaæ ze swoim by³ym ch³opakIem, znów nara¿aj¹c nasz zwi¹zek i nie ponieœæ 
konsekwencji? Tak ci siê  ylko zdaje - wycedzi³, z twarz¹ tu¿ obok jej twarzy. Wpatrywa³ siê w ni¹ ze 
z³oœci¹, lecz po chwili opuœci³ wzrok na jej rozchylone ze zdumienia wargi. Julie wyczu³a w nim 
wewnêtrzny konflikt. Alex wci¹¿ by³ rozgniewany, lecz stopniowo ogarnia³y go inne, równie silne emocje. 
Nie mia³a pojêcia, jakim cudem zrozumia³a, na czym polega jego udrêka. Wiedzia³a jednak, ¿e œcieraj¹ 
siê w nim sprzeczne uczucia. Zaczyna³a siê te¿ domyœlaæ, które zwyci꿹· Nagle powróci³y jej odwaga i 
pewnoœæ siebie.  

 

 

 

    

 

.   

 

, - 

Alex natychmiast zauwa¿y³ tê zmianê. Przez d³ug¹ minutê oboje patrzyli na siebie w milczeniu Chwyt na 
ramionach Julie jakby trochê zel¿a³. 

  Chcesz mnie doprowadziæ do szaleñstwa, prawda? - jêkn¹³ z rozpacz¹. Julie czeka³a bez tchu na to, co 
musia³o siê staæ. Alex pochyli³ g³owê. 

Dzika rozkosz zaw³adnê³a Julie przy pierwszym mu'  œniêciu jego ust, pocz¹tkowo delikatnym i pe³nym 
wahania. Zaraz jednak zagam¹³jej wargi zach³annym poca³unki ..Aomagaj¹c siê równie namiêtnej 
odpowiedzi. JUlie, oszo³omiona radoœci¹, któr¹ dawa³ jej Alex, podda³a siê odurzaj¹cym pieszczotom. 
Zapomnia³a o ca³ym œwiecie. Liczy³ siê tylko Alex - on, jego aotyk i jego usta. 

Z westchnieniem objê³a go zaszyjê, a cia³o auto- . 

matycznie odnalaz³o drogê do jego muskularnej syl:' wetki. Przywarli do siebie, rozkoszuj¹c siê 
cudownym smakiem owocu, którego sobie od tak dawna odmawiali. By³ kusz¹cy i s³odki. 

Alex bez koñca powtarza³ jej imiê, a Julie mrucza³a ze szczêœcia. Rozpi¹³ suwak. i zsun¹³ z jej ramion 
cieniutkie rami¹czka. Sukienka opad³a na dywan, tworz¹c wokó³ stóp Julie migotliwe jeziorko z 
szafirowego atlasu. 

Mia³ j¹ teraz tu¿ obok, prawie nag¹. Rozpi¹³ klamerkê koronkowego staniczka i siêgn¹³ wargami do 
miêkkiej wypuk³oœci. Jego ciep³e d³onie przesuwa³y siê po jedwabistej skórze Julie. Zrêcznie 

background image

odnajdywa³y wszystkie sekretne, najwra¿liwsze miejsca, umiejêtnie zaspokajaj¹c wymagania jej 
rozbudzonych zmys³ów. 

Zacz¹³ szybciej oddychaæ. Odsun¹³ siê od niej na moment i ujrza³ w jej oczach z³ociste lœnienie. Widok 
jej zarumienionej twarzy i ociê¿a³ych powiek jeszcze bardziej roznieci³ jego gor¹ce pragnienia. Znów j¹ 
ca³owa³, wci¹¿ od nowa odkrywa³ kszta³t i niezwyk³¹ . 

s³odycz jej warg. Oddawa³a mu poca³unki i dr¿a³a 

 

  

 

    

 

w jego ramionach, a¿ ca³kiem ogarn¹³ ich p³omieñ . wzajemnego po¿¹dania. 

- Julie, Julie - Wyszepta³ chrapliwie Alex. - Chcê ciê kochaæ tak jak dawniej. - Próbowa³a siê opanowaæ. 
Wróciæ do rzeczywistoœci. Wiedzia³a, ¿e za chwilê bêdzie za póŸno, ¿e ju¿ nie zdo³a siê oprzeæ tej 
przemo¿nej sile, która nieub³aganie pcha³a ich ku sobie. 

Czy mia³a odrzuciæ upojne spe³nienie? Jeszcze siê waha³a, gdy Alex wzi¹³ j¹ na rêce i zaniós³ do ³ó¿ka. 

W³aœnie wtedy zrezygnowafa z oporu. Gdzieœ w niej samej osza³amiaj¹ce wo³anie domaga³o siê jej 
zgody. 

Podda³a siê jego magii. Z cichym jêkiem unios³a g³ówê i przyjê³a usta Alexa. 

 

 

 

 

ROZDZIA£ DZIESI¥TY 

 

Otworzy³a oczy i przez chwilê le¿a³a oszo³omiona, na. pograniczu snu i jawy. œwlat³a'P'F?:es¹cza³o siê 
przez szparê pomiêdzy zas³onami. J utkwi³a wzrok w jasnym promieniu ukoœnie przecinaj¹cym pokój. 

Nagle przypomnia³a sobie, co siê wydarzy³o i ca³kiem oprzytomnia³a. Odwróci³a siê gwa³towniej 
zobaczy³a, ¿e obok nie ma nikogo, lecz zmiêta poœciel zachowa³a kszta³t potê¿nej sylwetki Alexa. 

background image

Julie'z pewnym wahaniem powróci³a myœlami do 'wczorajszego wieczoru. Da³a siê ponieœæ zmys³om. 

Alex by³ kochankiem doskona³ym. Umiejêtnie stopniuj¹c pieszczoty, wprawi³ j¹ w stan nies³ychanego 
podniecenia. Dawa³ coraz wiêcej i równie du¿o wymaga³. Jego rêce i usta gor¹czkowo b³¹dzi³y po jeJ 
ciele, którego od tak dawna nikt nie dotyka³. Rewail¿owa³a siê tak¹ sam¹ namiêtnoœci¹. W koñcu Alex 
nie potrafI³ d³u¿ej utrzymaæ na wodzy swego po¿¹dania i oboje zatracili siê w zachWycaj¹cej rozkoszy. 
Ca³y œwiat znikn¹³, li czas stan¹³ w miejscu, istnia³a tylko radoœæ i niebiañska ekstaza. PóŸniej le¿eli 
przytuleni do siebie, a ciep³e W!ll'gi Alexapieœci³y j¹ ³agodnie, a¿ Julie odp³ynê³a w s³odki sen. 

Teraz nadesz³a pora refleksji. Julie jeszcze raz siêgnê³a pamiêci¹ wstecz. Od kilku tygodni przebywa³a w 
pobli¿u Alexa. Jego bliskoœæ o¿ywi³a dawne uczucia, obudzi³a ukryte têsknoty. W tej sytuacji musia³o 
prêdzej czy póŸniej dojœæ do mi³osnego zbli¿enia. Dla. Julie stanowi³o ono kulminacjê wszystkich 
pragnieñ, ,poniewa¿ Alex by³ mê¿czyzn¹· jej ¿ycia. 

 

  

 

    

 

Wiedzia³a, ¿e nigdy nie przestanie go kochaæ. Lecz on... Czego pragn¹³? Westchnê³a ciê¿ko. Nadal nie 
rozumia³a swego mê¿a. . 

Odrzuci³a ko³drê i wsta³a z ³ó¿ka. Puszysty, dywan ' przyjemnie ³askota³ bose stopy. Przeci¹gnê³a siê jak 
zadowolony kot i pos a do ³azienki. Przypuszcza³a, ¿e Alex siê k¹pie, lecz przeszklona kabina okaza³a siê 
pusta. 

Julie zdusi³a w sobie rozczarowanie. Postanowi³a nie zastanawiaæ siê nad ewentualnymi przyczynami 
nieobecnoœci Alexa. Przecie¿ ta noc wcale nie oznacza³apojednania, a ona - Julie   nie by³a naiwn¹ 
nastolatk¹, uwiedzionfl przez jakiegoœ pozbawionego skrupu³ów ³ajdaka. 

Zagryz³a wargi, które wci¹¿ lekko dr¿a³y i wesz³a pod prysznic. Z rozmys³em skupi³a uwagê na 
lœni¹cychstrumykach wody, sp³ywaj¹cych po jej ciele. 

Stara³a siê nie myœleæ o niczym. Po pewnym czasie zakrêci³a kran i siêgnê³a po rêcznik. 

Wbrew postanowieniu ponownie zaczê³a analizowaæ swoj¹ sytuacjê. Nie zamierza³a siê d³u¿ej 
oszukiwaæ. Zgodzi³a siê tutaj wróciæ, poniewa¿ pchnê³a j¹ do tego mi³oœæ. Nie mog³a jednak zostaæ z 
Alexem, gdy¿ nim kierowa³y zupe³nie .inne pobudki. 

Zdawa³a sobie sprawê; ¿e w jego obecnoœci jest zupe³nie bezbronna. PotrafI³ j¹ zniszczyæ po prostu 
bêd¹c sob¹ i wcale nie by³o w tym jego winy. Nie by³o w tym niczyjej winy. Dopiero teraz to zrozumia³a. 

background image

Musia³a wiêc st¹d odejœæ,i to zaraz. W przeciwnym razie stanie siê w rêkach Alexa zabawk¹.' Nie 
potrafi³aby tego znieœæ. Wczoraj przez chwilê wierzy³a, ¿e wystarczy gwa³towna namiêtnoœæ, aby 
uznaæ zwi¹': 

zek z Alexem za szczêœliwy. Ale dziœ, w ch³odnym œwietle poranka, stwierdzi³a, ¿e to o wiele za ma³o. 

Pragnê³a, ¿eby Alex cieszy³ siê jej towarzystwem, ¿eby stêskniony œpieszy³ do niej ka¿dego dnia. 
Pragnê³a nie 

 

 

 

 

    

 

  

 

tylko mi³oœci i po¿¹dania, lecz równie¿ przyjaŸni. 

Chcia³a otrzymaæ wszystko albo nic.Ub a³a .siê. i' p ed wyjœciem obrzuci³a sypialniê ostatnun 
spoJrzemem. W ci¹gu tych kilku tygodni nigdy tu nie zagl¹da³a. Teraz rozejrza³a siê z cieka oœci¹.. Nat 
chmiast za wa¿y³a, ¿e pokój, który zaJmowali oboje zaraz po slubie, wygl¹da tak jak dawniej. Te same 
meble, dywan, flf które kupowa³a razem z Alexem. Ka¿dy szczegó  pr pomina³ o ich ma³¿eñstwie:.Alex 
nic tutaj nie zr'hieñl . NajwyraŸniej nie stara³ siê wymazaæ z pamiêci wspomnieñ o· tamtych 
szczêœliwych dniach. . 

Wymknê³a siê cicho na korytarz. Od razu natknê³a siê na Sarah, która powita³a j¹ ze Zmartwion¹ min¹. . 

- Och, panno Julie, w³aœnie sz³am pani¹ obudziæ. 

Pan AleX: niedawno zabra³ pani¹ Brandt-do szpitala. 

- Co siê sta³o, Sarah? 

Okaza³o siê, ¿e teœciowa niechc¹cy obla³a sobie rêkê wrz¹tkiem. Julie odetchnê³a g³êboko i opar³a siê o 
œcianê, poniewa¿ nogi mia³a jak z waty. Co za szczêœcie, ¿e to nie wylew, pomyœla³a z ulg¹. Od 
niedawna zaczê³a ceniæ matkê Alexa. Starsza pani zaimponowa³a jej swoj¹ osobowoœci¹. Potrafi³a ca³. 
kowicie zmieniæ swój stosunek do synowej i z determinacj¹. stara³a siê naprawiæ z³o, które jej' kiedyœ 
wyrz¹dzi³a. Dok³ada³a wszelkich starañ, aby tym razem Julie traktowa³a ten dom jak swój i aby czu³a siê 
tu jak najlepiej. Jeœli nawet zauwa¿y³a, ¿e Alex i Julie nie traktuj¹ siê nawzajem jak pogodzeni 

background image

kochankowie z ksi¹¿kowego romansu, to nigdy nie da³a tego po sobie poznaæ. Nie napomknê³a te¿ na 
ten temat ani s³owem. 

. . Julie westchnê³a i przywo³a³a siê do porz¹dku. By³o Jej przykro z powodu pani Brandt, lecz niewiele 
mog³a w tej  ytuacji pomóc. Nic wiêc nie sta³o na przeszkodzie, aby zrealizowaæ wczeœniejsze 
postanowienie 

 

JESZCZE JEDNA S¯ANSA 

 

    

 

i st¹d znikn¹æ. Im szybciej, tym lepiej. Chwilowa nieobecnoœæ Alexa u³atwia³a zadanie. 

Juliez· przymusem uœmiechnê³a siê do pokojówki. 

- Trochê mnie przestraszy³aœ, Sarah., W pierwszej chwili pomyœla³am, ¿e pani Brandt mia³a drugi 
wylew. 

. Dziêki Bogu, ¿e to tylko oparzenie. - Nerwowo ' odgarnê³a z twarzy kosmyk w³osów i posz³a do holu. 

- Mam podaæ œniadanie, panno Julie? 

- Nie, dziêkujê, Sarah. Chyba w ogóle nie bêdê teraz jad³a. - Minê³a drzwi do sypialni Alexa, odwracaj¹c 
wzrok w przeciwn¹ stronê. Wesz³a do swojego pokoju. - Szybko wyci¹gnê³a z szafy dwie walizki i' 
zapakowa³a do nich czêœæ swojej garderoby. Wybra³a rzeczy, które uzna³a za najbardziej potrzebne. 
Zatrzasnê³a zamki, œci¹gnê³a walizki z ³ó¿ka i po kolei zanios³a je na podjazd. Wróci³a po torebkê i 
neseser z kos'metykami. Skrzypmêcie frontowych drzwi musia³o zaalarmowaæ Sarah, która natychmiast 
wyros³a obok nicj jak spod ziemi. . 

- Panno Julie! Czy pani gdzieœ wyje¿d¿a? 

Julie westchnê³a z rezygnacj¹. Po krótkim namyœle uzna³a, ¿e Sarah nale¿y siê jakieœ wyjaœnienie. 
Inaczej gotowa jeszcze zadzwoniæ do szpitala, ¿eby sprowadziæ tu Alexa. Julie za wszelk¹ . cenê wola³a 
tego unikn¹æ. 

- Tak siê sk³ada, ¿e na pewien czas muszê siê st¹d wyprowadziæ.. . 

- Czy pan Alex o tym wie? 

- Nie, Sarah, ale to nie ma ¿adnego znaczenia -  par³a nieco ostrzejszym tonem. 

background image

- Och, panno Julie, przecie¿ nie mo¿e pal, i znów tak po prostu st¹d odejœæ. Proszê poczekaæ, a¿ wróci 
pan Alex. -. Starsza kobieta patrzy³a na ni¹ b³agalnie. 

Julie, wbrew samej sobie, postanowi³a daæ do zrozumienia  ¿e jest tutaj pani¹ domu - co prawda drug¹ w 
kolejce, pomyœla³a z ironi¹ - i nie nale¿y 

 - 

 

 

 

 

    

 

  

 

jej niczego dyktowaæ. Spojrza³a na pokojówkê nieco z góry. 

- Powiedz panu Alexowi, ¿e siê odezwê. Do widzenia. - Chwyci³a swój baga¿ i poœpiesznie zanios³a go 
do samochodu. . 

Podczas jazdy ca³kiem siê rozk³ i³a. Œciera³y siê w niej dwa uczucia - ulga i r«z¿alenie. Potwarzy . zaczê³y 
jej sp³ywaæ ³zy. Usi³owa³ rzeæ je wierzchem d³oni, ale bez rezultatu. Wci¹¿ pojawia³y siê nowe. W 
koñcu zatrzyma³a auto przy krawê¿niku i zaczê³a sz³ochaæ. Po kilku minutach zdo³a³a opanowaæ nerwy 
i ponownie w³¹czy³a siê w strumieñ pojazdów. Rozejrza³a siê ukradkiem, aby sprawdziæ, czy ktoœ 
zauwa¿y³ jej ¿a³osny popis. Stwierdzi³a, ¿e nikt nie zwróci³ na ni¹ najmniejszej uwagi. Pojecha³a wiêc 
dalej, trochê rozczarowana ludzk¹ obojêtnoœci¹, lecz za to z potê¿n¹ czkawk¹. 

Zaparkowa³a przed domem z jasnego piaskowca. 

Znajome miejsce nie wzbudzi³o,w niej ¿adnych emocji. 

Ze znu¿eniem wdrapa³a siê na, schody, wlok¹c 'za sob¹ obie walizki. Zaczeka³a w holu na windê i po 
chwili znalaz³a siê w swoim opustosza³ym, cichym mieszkaniu. 

Godzinê póŸniej ostry dŸwiêk dzwonka niemal przyprawi³ j¹ o zawa³. Nie ruszy³a siê z kanapy, ale i tak 
us³ysza³a g³os 'Alexa. . 

- Julie, przyjecha³em po ciebie. Wiem, ¿e tu jesteœ, bo twój ford stoi na dole. 

background image

Kolana siê pod ni¹ ugina³y, gdy sz³a do drzwi. 

Zasunê³a ³añcuch j trochê je uchyli³a. Na widok ponurej miny mê¿a wpad³a w pop³och. Nie. ulega³o 
w¹tpliwoœci, ¿e Alex jest gotów na wszystko. Zamierza³ tu wejœæ i siê z ni¹ rozmówiæ. Musia³a go 
wpuœciæ. 

Wszelki opór nie mia³ ¿adnego sensu. Zdjê³a ³añcuch i drzwi - pchniête gwa³townie siln¹ rêk¹ - otwQrzy³y 
siê z rozmachem i uderzy³y o œcianê. 

Alex nie traci³ czasu. 

 

  

 

    

 

- Bierz swoje rzeczy- rozkaza³, patrz¹c ,na ni¹ lodowato. - Zaraz wychodzimy. - Z³apa³ j¹ mocno za ramiê. 

Nagle ow³adnê³o ni¹ poczucie bezsensu. Alex, który wpada³ w gniew, gdy tylko j¹ zobaczy³, ostateczne 
fiasko ich ma³¿eñstwa, palce, wpijaj¹ce siê boleœnie w cia³o:.. Wszystko to sprawi³o, ¿e ca³y pokój za, 
wirowa³ wokó³ niej. Pociemnia³o jej w oczach. Us³ysza³a jeszcze g³os Alexa i pogr¹¿y³a siê w ciemnoœci. 

Z cichym jêkiem upad³a w ramiona Alexa jak podciêty kwiat. . 

Gdy odzyska³a przytomnoœæ, od razu, napotka³a. 

ch³odne natarczywe spojrzenie Alexa. Nie 'potrafI³a ju¿ d³u¿ej prowadziæ tego pojedynku, którego 
jedynym celem by³o  zdominowanie drugiej strony. Odwróci³a g³owê i dlatego nie zauwa¿y³a, jak· na 
opalonej twarzy mê¿a przelotnie pojawi³ siê wyraz cierpienia. 

- Julie, przerazi³aœ lllliie nie na ¿arty. Jesteœ taka blada. Jak siêcziIjesz? - Alex przygl¹da³ siê jej z 
niepokojem. Pod powiekami zapiek³y j¹ g³upie, niepotrzebne ³zy. - Proszê ciê, nie p³acz. - Podniós³ jej 
d³oñ; do ust i namiêtnie poca³owa³. - ZachQwa³em siê jak brutal, wpadaj¹c tqtaj z takim impetem, ale 
klnê siê na Boga, ¿e nie chcia³em ci zrobiæ nic z³ego. 

- G³os mu siê za³amywa³ z przejêcia. - Napêdzi³aœ mi niezlego stracha. Nie m  pojêcia, dlaczego bez -ó 
przerwy ciê denerwujê. Uwierz mi, nie robiê tego celowo. . 

Uœmiechnê³a siê s³abo przez ³zy. 

- Chyba nie dane nam ¿yæ ze sob¹ zgodnie, Alex. 

Wci¹¿ tylko siê ranimy i dzia³amy sobie na nerwy. 

background image

To znaczy ty ranisz mnie, a ja wyprowadzam ciê z równowagi, uœciœli³a w myœli. Oczywiœcie, Alexówi 
by³o przykro, poniewa¿ przyczyni³ siê do jej chwilowej s³aboœ i. Zreszt¹ ka¿dy cz³owiek by siê przej¹³, 
gdyby ktoœ pad³ mu zemdlony u stóp. Nie powinna jednak 

 

 

 

 

    

 

  

 

wi¹zaæ ze s³owami Alexa ¿adnych nadziei. Odetchnê³a g³êboko. . 

- Dosz³am ju¿ do siebie, Alex. Nie wiem, dlaczego zrobi³o mi siê s³abo. Mo¿e z g³odu. Nic mi nie jest. Po 
prostu muszê coœ zjeœæ. Usiad³a. Zakrêci³o siê jej w g³owie, ale nieprzyjemne . wra¿enie trwa³o tylko 
przez moment. Julie uz³a³i, ¿e ma doœæ si³y, aby zmierzyæ siê   Alexem. Uwolni³a rêkê i zwalczy³a 
przemo¿n¹ chêæ przytulenia siê do potê¿nego cia³a, które mog³oby zaofiarowaæ jej czu³oœæ i 
mi³oœæ, a nie gorycz i gniew. - Alex, wiem, ¿e przyszed³eœ, ¿eby porozmawiaæ - powiedzia³a z 
wahaniem. 

- Lecz jeœli nie maSZ nic przeciwko temu, wola³abym prze³o¿yæ tê dyskusjê na póŸniej. Za kilka dni 
urz¹dz   iê  taj od nowa i wszystko dla nas obojga wrOCI do normy. 

- Do normy! - zawo³a³. - O czym ty gadasz? Przez ostatnie dwa lata nasze ¿ycie nie mia³o nic wspólnego z 
norm¹. Zamierzam dopilnowaæ, abyœmy to wreszcie zmienili. - W jego g³osie zabrzmia³o zdecydowanie. 
Unieruchomi³ j¹ spojrzeniem pe³nym niecierpliwoœci i z trudem hamowanej furii. 

Julie bezwiednie siê odsunê³a i wtedy zda³ sobie sprawê, ¿e znów zaczyna na ni¹ krzyczeæ. Westchn¹³ i 
odezwa³ siê ³agodniej: 

- S³uchaj, dziecinko. Spróbujmy wyjaœniæ nasze nieporozumienia bez zbêdnej irytacji, zgoda? 

Nie mia³a zamiaru daæ siê nabraæ na ten s³odki ton. 

- Wcale nie jestem poirytowana, Alex. Po prostu chcia³abym znów tu zamieszkaæ. Nie s¹dzisz, ¿e to 
najlepsze rozwi¹zanie? 

- Do diab³a, nie! Zaraz wracasz ze mn¹ do domul Tam jest twoje miejsce. Czy ta ostatnia noc nic dla 
ciebie nie znaczy³a? Jak to mo¿liwe, ¿e najpierw oddajesz mi siebie, a rano uciekasz jak tchórz? 

background image

Wci¹gnê³a gwa³townie powietrze. T o, co mówi³ Alex, bezlitoœnie k³u³o jej i tak ju¿ zranione uczucia. 

 

  

 

 

. - Musia³am tak post¹piæ. Twoja oferta 'est przyjêcia. Usi³ujesz. mnie zatrzymaæ, ¿eby mieæ ka¿de 
zawo³anie... o ile, oczywiœcie, znajdziesz Wi y czas - doda³a ironicznie. :- Kiedy ju¿ siê mn¹ znu.dzis:z,. 

odeœlesz mnie z powrotem pod dawny adres. A 'a., podobnie jak dwa lata temu, u³o¿ê sobie ¿ycie od 
nowa, jak gdyby nic siê nie sta³o. Czy w³aœnie tak to ma wygl¹daæ? - zakoñczy³a, kipi¹c z gniewu.· - 
Zwariowa³aœ, Julie? Jak mo¿esz wygadywaæ takie bzdury? Nigdy siê tob¹ nie znudzê! I nigdy siê nie 
znudzi³em. Muszê jednak dodaæ, ¿e dwa lata temu w³aœnie ty nie wykaza³aœ siê imponuj¹c¹ 
wytrwa³oœci¹. 

Julie patrzy³a na niego zaskoczona. Oœwiadczenie Alexa wprawi³o j¹ w os³upienie. 

- Zwabi³em ciê z powrotem, poniewa¿ nie potrafI³em d³u¿ej bez ciebie ¿yæ - wyzna³ cicho. - N a ca³ym 
œwiecie istnieje tylko jedna kobieta, która siê dla mnie liczy, chocia¿ doprowadza mnie do sza³u. 

Piêkna blondynka imieniem Julie. 

- Och, Alex - szepnê³a, ca³kiem oszo³omiona. -Jej bursztynowe' oczy lœni³y jak dwie gwiazdy. Wzi¹³ j¹ w 
ramiona i przycisn¹³ do siebie. Ukry³ ,twarz w z³ocistych w³osach Julie. Ona objê³a go za szyjê i czule 
pieœci³a jego g³owê, z zachwytem g³aska³a ciep³¹ skórê karku. Przytuli³a usta do zag³êbienia powy¿ej 
obojczyka, rozpalaj¹c swoje zmys³y mêskim aromatem. 

- Dlaczego wymknê³aœ siê dzisiaj rano? - zapyta³ z ledwie t³umion¹ niecierpliwoœci¹. Pokrywa³ jej 
policzki,czo³o i sbonie lekkimi poca³unkami. Julie z zachwytem zauwa¿y³a, ¿e jego .twarz jaœnieje. 
szczêœciem. 

- Kiedy siê obudzi³am, a ciebie nie by³o, zaczê³am siê zastanawiaæ nad tym dziwnym uk³adem. 
Pomyœla³am, ¿e czas skoñczyæ ze z³udzeniami. Nagle pojê³am, co jest dla mnie najwa¿niejsze. 
Mi³oœæ. Bez niej nie mog³am ·Z tob¹ pozostaæ. A twoje emocje 

 

 

 

 

background image

    

 

JJ!'SZCZE JEDNA SZANSA 

 

stanowi³y dla mnie zagadkê. Nie powiedzia³eœ D   przecie¿, ¿e mnie kochasz. 

-: Nie .przypuszcza³ , ¿e  ¹  ci pot ebne s  v.:a. 

Ka¿da pIeszczota wyraza³a  moJe UCZUCla do cIebIe. 

Zawsze mia³aœ moj¹ mi³oœæ -llawet wtedy, gdy nie byliœmy razem. Nikogo nie potrafI³bym kochaæ 
tak jak ciebie. . 

- Wiêc czemu pozwoli³eœ mi odejœæ? - Przypomnia³a sobie ból' rozstania i oczy jej pociemnia³y. 

Westchn¹³ ciê¿ko. 

  Najpierw, gdynie wróci³aœ podczas tamtej zamieci, targa³y mn¹ zazdroœæ i gniew;· Chyba by³bym 
wówczas zdolny ciê zabiæ za to cierpienie, które na mnie spad³o. - ,Zamruga³ gwahownie, jak gdyby 
chcia³ odpêdziæ przykre wspomnienia. - A. gdy ju¿ siê zjawi³aœ, zupe³nie zaœlepi³a mnie wœciek³oœæ. 
Poza tym nie zdawa³em sobie sprawy z g³êbi swoich uczuæ. Jak kretyn uzna³em, ¿e powinñiœmy siê 
rozejœæ. Sama . 

przyznasz - Qstatnie tygodnie naszego. ma³¿eñstwa przypomina³y piek³o. 

Odsun¹³ siê trochê od Julie i zapali³ papierosa. 

- Dopiero póŸniej zrozumia³em swój b³¹d. - Zaœmia³ siê nieweso³o. -'- Ale spêdzi³aœ dwa dni i ca³¹ noc z 
Robertem Courtneyem. Nie w¹tpi³em, ¿e z nim spa³aœ. - Obrzuci³ j¹ szybkim spojrzeniem. 

- Szkoda, ¿e nie okaza³eœ mi wiêcej zaufania. 

Robert by³ tylko platonicznym przyjacielem. Jakimœ cudem wyczu³, na czym polegaj¹ moje domowe 
problemy. Stosunki z twoj¹ matk¹ uk³ada³y siê Ÿle. Rozpaczliwiepotrzebowa³am moralnego wsparcia, 
odrobiny wspó³czucia. T o ca³a prawda. 

Alex zdusi³ w popielniczce niedopa³ek i przysun¹³ siê do Julie; 

,- Kiedy wreszcie och³on¹³em po tamtej dzikiej awanturze, doszed³em do wniosku, ¿e sam wepchn¹³em 
ciê w ramiona Roberta. S¹dzi³em, ¿e odesz³aœ do niego. 

 

JJ!'SZCZE JEDNA  ZANSA 

background image

 

    

 

Po twarzy Alexa przemkn¹³ cieñ udrêki. Serce Julie œcisnê³o siê boleœnie. Domyœla³a siê, jak strasznie 
musia³ wtedy cierpieæ. 

-.Wylew mojej matki nie móg³ nast¹piæ w gorszym momencie. Potrzebowa³a mnie, jak nigdy dot¹d. 
Ca³ymi dniami' siedzi ³em przy niej w szpitalu. - Zmar'szczy³ brwi, przypominaj¹c sobie tamte chwile. - 
Zacz¹³em aJ;lalizowaæ przebieg naszego ma³¿eñstwa, uk³adaæ fragmenty ³amig³ówki. Doszed³em do 
wnios. ku, ¿e moja matka mog³a posun¹æ siê bardzo daleko, 'aby zachowaæ status quo. Zastanawia³em 
siê, czy przypadkiem w jakiœ sposób nie zmusi³a ciê do odejœcia z naszego domu. WyrzUca³em sobie; 
¿e w porê wszystkiemu nie zaradzi³em. Nie masz pojêcia, co prze¿ywa³em. 

Julie zamrucza³a pocieszaj¹co, lecz Alex potrz¹sn¹³ tylko g³ow¹. . 

- Kochanie, nie zas³ugujê na to, abyœ mi tak wspania³omyœlnie wybaczy³a. Pocieszam siê jednak tym, 
¿e los wystarczaj¹co mnie ukara³. Troszczy³em siê o matkê, lecz przez ca³y czas z¿era³a mnie 
œwiadomoœæ, ¿e ty jesteœ wolna i za wszelk¹ cenê usi³ujesz zapomnieæ o ma³¿eñstwie, które 
przynios³o ci jedynie ból. M usi¹.lem uzbroiæ siê w cierpliwoœæ i czekaæ na odpowiedni¹ chwilê, aby ciê 
odzyskaæ. Oczywiœcie stara³em siê mieæ ciê na oku... . 

Obj¹³ j¹ i posadzi³ sobie na,kolanach. Ukry³ twarz na jej ramieniu i zacz¹³ delikatnie ca³owaæ nag¹ skórê w 
rozciêciu bluzki, ,a¿ dotar³ ustami do s³odkiej wypuk³oœci. 

Julie rozpiê³a 'dwa górne guziki jego koszuli i wsunê³a pod ni¹ d³onie, rozlcoszuj¹c siê œliskim dotykiem 
ciemnych w³osów . na jego piersi. Z zachwytem zauwa¿y³a, ¿e ta pieszCzota sprawia Alexowi 
przyjemnoœæ. Teraz ju¿ wiedzia³a, dlaczego oboje dzia³aj¹ na siebie t  'silnie. £¹czy³a ich prawdziwa 
mi³oœæ.' . 

 

 

 

 

    

 

  

 

background image

- Alex, czemu nalega³eœ, ¿ebym znów siê do ciebie wprowadzi³a? Zdo³a³eœ przekonaæ swoj¹ matkê, 
aby zaakceptowa³a  óf'Jllan? - Czy¿by sympatia teœciowej nie by³aauten!yczna? Czy zosta³a wymuszona 
przez Alexa? Na mysI o tym Julie zrobi³o siê bardziej przykro, ni¿ jeszcze do niedawna mog³aby 
przypuszczaæ. Alex rozwia³ jej obawy. . 

- Po powrocie ze szpitala moj¹ matkê zaczê³o drêczyæ poczucie winy. Rozmawialiœmy oboje na ten 
temat. Chcia³a naprawiæ z³o, które ci wyrz¹dzi³a - powiedzia³ z uœmiechem, nie przestaj¹cjej delikatnie 
pieœciæ. - Uzna³em, ¿e jest to doskona³y pretekst, aby sprowadziæ ciê pod moje opiekuñcze skrzyd³a. 
Lecz nie przypuszcza³em, ¿e a¿ tak d³ugo bêdziesz mnie trzymaæ na dystans. . 

Julie zarumieni³a siê i spuœci³a wzrok. 

- Wcale nie przysz³o mi to ³atwo - wyzna³a. 

- Ilekroæ znalaz³eœ siê w pobli¿u, zaczyna³am p³on¹æ. Nigdy nie zrozumiem, jakim cudem uda³o mi siê 
zachowaæ obojêtnoœæ... Chyba pragnienie, abyœ mnie kocha³ okaza³o siê silniejsze. ni¿ fizyczne 
po¿¹danie. 

Przycisn¹³ j¹ gwa³townie do siebie. 

- Mnie nie by³o st¹æ na takie rozró¿nienia. Pragn¹³em ciê bez wzglêdu na okolicznoœci... Chcia³em ciê 
zdobyæ za wszelk¹ cenê. - Podkreœla³ pe³ne ¿aru s³owa szybkimi, g³oœnymi poca³unkami. . 

Julie widocznie zareagowa³a zgodnie z jego ¿yczeniem, poniewa¿ odsun¹³ siê lekko i z czu³oœci¹ 
popatrzy³w jej ufne z³ociste oczy. Zobaczy³ w nich bezmiar mi³oœci i nagle siê rozeœmia³.. Zerknê³a na 
niego pytaj¹co, wiêc wyjaœni³: 

- Czekaj¹ nas wi  kie zmiany, kochanie. Ju¿ nied³ugo zamieszkamy tylko we dwoje. Moja matka zamierza 
znaleŸæ mniejszy dom i przenieœæ siê tam razem z Sarah. Wszystko powoli zaczyna Uk³adaæ siê tak jak 
powinno. 

 

  

 

    

 

Julie z rozkosz¹ ch³onê³a s³owa mê¿a. Jak mog³a zw¹tpiæ w jego uczucia... Nie potrafi³a tego poj¹æ. 

Alex tyle zrobi³ dla ratowania ich ma³¿eñstwa. Postêpowa³ racjonalnie i konsekwentnie, jak zawsze, gdy 
w grê wchodzi³y wa¿ne sprawy. Le¿a³o to w jego charakterze. Tak siê' stara³, a ona nie potrafi³a tego 
dostrzec. Nawet nie podejrzewa³a, do czego by³ zdolny. 

background image

- Przypuszczam, ¿e pojawienie siê Angeli pokrzy¿owa³o ci szyki? - Uwa¿nie obserwowa³a jego twarz, aby 
siê przekonaæ, jak Alex zareaguje. 

- Mia³em ochotê j¹ udusiæ - przyzna³ z ponur¹ min¹. -'- S¹dzi³em, ¿e wreszcie jestem bliski celu. Ty 
traktowa³aœ mnie coraz cieplej. Mój raport wprawi³ Franka w zachwyt. I nagle ona wesz³a mi w paradê. 

- Skrzywi³ siê lekko. - Jak widaæ, nie wolno chwaliæ dnia przed zachodem s³oñca. 

Julie wci¹¿ patrzy³a na niego spod oka. 

- A wiêc nic do niej nie czu³eœ? 

- Oczywiœcie, ¿e nie. Ju¿ ci mówi³em - ³¹czy³y nas tylko interesy. Wspó³pracowa³em z jej ojcem, a on 
zgodzi³ siê, aby mu asystowa³a. Dlatego czasem przychodzi³a do mojego biura. Mo¿liwe, ¿e mia³a 
ochotê . siê za mnie wydaæ. Matka te¿ przy³o¿y³a do tego rêkê. 

Pocz¹tkowo popiera³a przecie¿ starania Angeli. Lecz mnie Angela nigdy siê nie podoba³a. To zimna i 
wyrachowana osoba. A ja potrzebowa³em kogoœ zupe³nie innego... - Urwa³ i przesun¹³ tkliwym 
spojrzeiliem po zarumienionej twarzy Julie. - Potrzebowa³em kobiety serdecznej i kochaj¹cej. W³aœnie 
ciebie. 

Odetchnê³a z widocznym zadowoleniem. 

- Kocham ciê, Alex. 

- A ja ciê uwielbiam, moja s³odka. - Jego wargi zach³annie siêgnê³y do jej ust i serce Julie uderzy³o 
mocniej, przepe³nione nies³ychan¹ radoœci¹. 

Minê³o kilka cudownych minut. Ciszê przerywa³ jedynie szmer przyœpieszonych oddechów  

 

 

 

    

 

  

 

  

 

    

background image

 

i wymawianych szeptem s³ów czu³oœci. Poznawali siê teraz od nowa i rozkosz okaza³a siê upajaj¹ca. 

. W pewnej ch,,: Julie odsunê³a siê od Alexa. 

Musia³a wyjaœniæ jes¿cze jedn¹ w¹tpliwoœæ. 

  A co z twoj¹ kontrol¹ w Peters-Winton? Czy j¹ te¿ z góry zaplanowa³eœ? . 

Rozeœmia³ siê szelmowsko. 

- Jasne, ¿e tak. Dowiedzia³em siê przypadkiem o k³opotach Petersa. Zdoby³em zaproszenie na przyjêcie 
do bliskich przyjació³ Franka, Tam siê poznaliœmy.· Odpowiednio pókierowa³em rozmow¹, aby 
napomkn¹³ o swoich problemach. Nastêpnego dnia wys³a³em mu oficjalny list, oferuj¹cy us³ugi mojej 
fumy. Reszta posz³a jak z p³atka, a moja ma³a ¿oneczka przez ca³y czas by³a dwa kroki ode mnie. 

-Uœmiechn¹³ siê, widz¹c maluj¹ce siê na jej buzi nieme oburzenie. 

- Ty, bestio! - parsknê³a ze œmiechem. - Wiesz, w jak¹ wpad³am p;mikê na twój widok? Zastanawia³am 
siê, co'zrobiæ - zachowaæ obojêtnoœæ, czy - zgodnie z naturalnymi sk³onnoœciami - od razu paœæ ci 
w ramiona. - ZrobiJa skruszon¹ minê. - Chyba od pocz¹tku wiedzia³am, ¿e i tak siê wkrótce domyœlisz, jak 
na mnie dzia³asz. Wci¹¿ tak samo mocno jak wtedy, gdy ciê pierwszy raz ujrza³am. 

Schyli³ siê i namiêtnie j¹ poca³owa³. 

- Nie mam pojêcia, c¿ym sobie zas³u¿y³em na kogoœ takiego jak ty, ale obiecujê, ¿e ju¿ nic nas nie 
rozdzieli. 

Delikatnie odsun¹³ z jej twarzy kosmyk w³osów i przylgn¹³ spojrzeniem do obrzmia³ych od poca³unków 
warg. 

- Podczas tych kilku tygodni wci¹¿ mnie kusi³o, aby wzi¹æ ciê w swoje ramiona. Twoja bliskoœæ sta³a siê 
prawdziw¹ tortur¹. Zauwa¿y³aœ, ile ostatnio wieczorów spêdza³em w swoim gabinecie nad papierkow¹ 
robot¹? . 

 

- A ja myœla³am, ¿e mnie Unikasz... Nawet twoja matka trochê siê dziwi³a. Nie zachowywaliœmy siê jak 
pogodzeni kochankowie. Kiepscy z nas aktorzy. 

- Od dzisiaj nie musimy ju¿ graæ. Koniec z udawaniem - zamrucza³ zmys³owo, przesuwaj¹c usta w dó³ 
dekoltu, gdzie jedwabna bluzka rozchyli³a siê zapraszaj¹co. - Zaraz wracamy do domu i ca³y nastêpny 
tydzieñ spêdzimy w sypialni. 

Julie przeci¹gnê³a siê leniwie w jego ramionach. 

- T o brzmi ca³kiem nieŸle - przyzna³a z uœmiechem. Koniec.