background image

 

 

 

 

 

2012 

Dusza i Duch

 

Jesse Penn Lewis

 

Makku 

 

 

background image

 

   
 
 
 

 
 

Słowo wstępne  

 
Oddając  tę  pracę  w  ręce  szerszemu  gronu  czytelników  świadomi 
jesteśmy, że temat poruszany w niniejszym opracowaniu jest słabo lub 
prawie  wcale  nie  omawiany  na  łamach  chrześcijańskich  publikacji. 
Wyjątek  stanowi  tu  praca  brata  Watchmana  Nee  pt.  "Uwolnienie 
ducha",  która  to  naszym  skromnym  zdaniem  w  połączeniu  z  książką 
Jesse Penn  Lewis,  pozwala  poznać  zagadnienie  duszy  i  ducha  oraz  ich 
rozdzielenia w pełniejszym świetle.  

 
Mamy nadzieję, że przy prawie powszechnym spłyceniu 
duchowego życia współczesnych wierzących znajdzie się grupa osób na 
tyle pragnących i miłujących Pana, że przedstawione tutaj rozważania 
będą dla nich impulsem ku szukaniu głębszego doświadczenia w 
Chrystusie. T. Austin Sparks powiedział: "Niezależnie od tego, czy 
jesteśmy w stanie to zaakceptować, czy też nie, faktem jest, że jeśli w 
pełni pójdziemy za Bogiem, to wszystkie siły i zdolności naszej duszy do 
poznawania, zrozumienia, odczuwania i działania bezwarunkowo się 
skończą. I w takiej sytuacji stajemy się oszołomieni, oślepieni, 
zdrętwiali i bezsilni. Wówczas jedynie nowe, dalsze Boże poznanie, 
zniewolenie i moc będą w stanie poruszyć nas do przodu i utrzymać w 
tym postępie. Wtedy będziemy musieli powiedzieć do naszej duszy: 
"Spocznij jedynie w Bogu, duszo moja" - Ps.62.6 (BT), oraz: "Duszo 
moja pójdź ze mną za Panem". Lecz cóż za radość i siła przychodzi 

background image

 

wówczas, gdy dusza zostaje zmuszona poddać się duchowi, i można 
dostrzec mądrość i chwałę pochodzącą z góry przez, to że duch doszedł 
do swoich praw. Wtedy też dzieje się tak, że "wielbi dusza moja Pana i 
rozradował się duch mój w Bogu Zbawicielu moim" - (Łuk.1.46-47). 
Duch rozradował się dusza wielbi - zwróćmy uwagę na użyte czasy. Tak 
więc dla przeżywania pełni ... dusza jest nieodzowna, lecz musi ona być 
przeprowadzona przez ciemność i śmierć własnych zdolności, aby 
poznać wyższą i głębszą rzeczywistość, w której duch jest głównym 
organem i mocą" - (T. Austin Sparks, "Kim jest człowiek")  

 
Niech takie cechy jak pokora, osobiste uniżenie, wyparcie się własnego 
"ja" przeciwstawione zostaną, całej sferze nie poddanej i niezłamanej 
duszy, niosącej podziały i kłótnie wśród dzieci Bożych, tak by duch zajął 
właściwe dla siebie miejsce ku osiągnięciu Bożego celu w nas, dla 
chwały samego Pana i Jego Kościoła. Oby Pan przywiódł do 
doświadczalnego poznania tej prawdy wszystkich czytających to 
przesłanie.  

 

Wydawca 

 
 
 
 

 

background image

 

Dusza i duch (Hbr.4.12) 

 
Bardzo rozpowszechniona jest ignorancja chrześcijan odnośnie 
rozróżnienia pomiędzy "duszą" a "duchem", a jest to pierwotną 
przyczyną braku pełnego wzrostu w życiu duchowym wielu oddanych i 
poważnych wierzących. G.H. Pember pokazuje przyczynę tej ignorancji, 
jest nią popularne wyrażenie "dusza i ciało", stanowiące niedostatek 
językowy. Mówi on, że chociaż mamy rzeczowniki "duch i dusza" - to 
zbyt często traktowane są one jako synonimy - ponieważ nie mamy 
przymiotnika od tego ostatniego. W konsekwencji ominięcia tego 
przymiotnika zniknęła niemal trzyczęściowa natura człowieka w Biblii, 
gdzie greckie słowo "odnoszący się do duszy" jest czasem oddawane 
jako "naturalny", a czasem "zmysłowy" (patrz: 1Kor.2.14; Jak.3.15; 
Judy 19). Znawcy greki wiedzą oczywiście dobrze o różnicy między tymi 
słowami, które w oryginale odpowiadają duchowi - pneuma, duszy - 
psyche i ciału - sarx. Ale dla większości chrześcijan te rozróżnienia są 
zakryte, co w rezultacie czyni ich niezdolnymi do praktycznego 
rozróżnienia tych odmiennych rzeczy. Od tego jednak żywotnie zależy 
ich pokój. Potrzeba wiedzy staje się czymś więcej niż akademicką. Jest 
to ważne, gdyż upadły archanioł obdarzony ponad ludzką mądrością, 
zna wyposażenie ludzi i obecnie jako anioł światłości przynosi wszystkie 
moce wiedzy, które posiada, by podrabiać działanie Ducha Świętego, 
tworząc w dziedzinie duszy tak doskonałe imitacje czystego życia 
Ducha Bożego zamieszkującego w ludzkim duchu, że nawet najgorliwsi 
chrześcijanie są podatni na zwiedzenie. Dlatego konieczne jest, by 
rozpowszechniać wśród najmłodszych wiernych zrozumienie biblijnej 
różnicy między duszą a duchem i czynić to w jak najjaśniejszy sposób 
na podstawie Słowa Bożego.  

 

background image

 

Autorka nie próbuje zaspokoić potrzeb tych, którzy mogą sięgnąć 
bezpośrednio do greckiego Nowego Testamentu i studiować go. Chcę 
pomóc tym, którzy potrzebują pomocy, gdy gorliwe szukają działania 
Ducha Świętego dla uchwycenia prawdy i otrzymania duchowego 
zrozumienia faktów duchowych przedstawionych w Piśmie Świętym 
jako koniecznych dla wzrastania w życiu i pobożności. Pozwólmy teraz 
czytelnikowi na przerwę i przyjęcie aktem wiary obietnicy z Ewangelii 
Jana 14.26: "Duch Święty ... nauczy was wszystkiego" i Jan 16.13: 
"...wprowadzi was we wszelką prawdę..." z zaufaniem, że Duch Boży 
wypełni swą funkcję wobec zdolnego do nauki dziecka Bożego. Duch 
Święty potrafi praktycznie nauczyć rozróżnienia pomiędzy "duszą i 
duchem", nawet bez intelektualnej znajomości tej prawdy. I vice versa, 
naukowiec może widzieć różnicę wyrażoną w grece, nie wiedząc tego 
wszystkiego, co te słowa oznaczają doświadczalnie - tzn. mieć tę 
prawdę we władzy umysłu, zamiast ducha, a wtedy jest to tylko literą 
Słowa bez ducha. Co więcej, wierzący, którego Duch Święty nauczył 
eksperymentalnie rozdzielenia "duszy od ducha", zanim inteligencją 
uchwycił różnicę, jest bardziej zdolny zrozumieć i "prawidłowo podzielić 
Słowo Prawdy", niż czytelnik greki nie znający Boga. Gdyż u podstaw 
słów Pisma są prawdy duchowe, których nie może zrozumieć człowiek 
naturalny - tzn. człowiek "należący do duszy" (dosł.1Kor.2.14) - 
albowiem poznane może to być tylko przez objawienie (1Kor.2.10-12). 
Ale najpierw o brakującym przymiotniku. G.H. Pember mówi, że czyni 
się próby używania greckiego słowa "psyche" dla wyrażenia w 
angielskim "psychic" przymiotnika dla słowa "dusza". Jednak słowo to, 
jest zbyt greckie, że tak się wyrażę, aby je zalecać do powszechnego 
użytku. W powiązaniu z Jak.3.15, Pember używa słowa "duszewny" i 
jest to chyba bliższe temu, jakby należało to oddać. Stockmayer także 
używa tego samego słowa - "dusz-ewny" - na oznaczenie tego co 
"odnosi się do duszy", ponieważ mówi w odniesieniu do 1Kor.2.14, że 

background image

 

tak oddaje to tekst grecki - "dusza człowiek" lub "duszewny człowiek". 
Jak duchowy jest przymiotnikiem od ducha, tak duszewny jest 
przymiotnikiem od duszy.  

Słowo "duszewny" zostać by mogło powszechnie zaakceptowanym 
słowem przez angielskich czytelników jako brakujący przymiotnik, co 
pozwoliłoby nam mówić o duszewnym jak również o duchowym 
(1Kor.3.1) albo zmysłowym (cielesnym) chrześcijaninie w znaczeniu 
bardziej zrozumiałym. W tym celu będzie też ono używane w 
niniejszym traktacie. W sprawie rozróżnienia między duszą a duchem 
Gall zwraca uwagę, że nie tyko w języku angielskim robi się różnicę, ale 
w każdym języku klasycznym poczynając od hebrajskiego. W 
angielskim Nowym Testamencie tylko dwa fragmenty dają wyraźne 
rozróżnienie: Hbr. 4.12 "oddzielenie duszy i ducha" i 1Tes.5.23 
"uświęcajcie się, ducha, duszę i ciało". Te dwa jednak wystarczają, by 
angielski czytelnik mógł zobaczyć, że człowiek jest trzyczęściowy, a nie 
jest tylko duszą i ciałem.  

 
 

"Dusza" (psyche) i jej funkcje 

 
Następnym punktem do rozważania jest kwestia: czym jest dusza w 
odróżnieniu od ducha i jakie są jej funkcje? Tutaj pewne cytaty z innych 
autorów pomogą nam, zanim zwrócimy się do Pisma, odkryć, co 
apostoł miał na myśli przez użycie wyrażenia "rozdzielenie duszy i 
ducha" i w ten sposób jasno zrozumieć, jak mogą być "duch, dusza i 
ciało" uświęcone i zachowane bez nagany na przyjście Pana. Tertulian, 
jeden z Ojców Kościoła piszący we wczesnych stuleciach 
chrześcijaństwa nazywa ciało lub jestestwo fizyczne "ciałem duszy", a 

background image

 

duszę "naczyniem ducha". Dusza stoi pomiędzy duchem a ciałem, gdyż 
bezpośrednia komunikacja między duchem a ciałem jest niemożliwa; 
ich związek może się dokonywać za pośrednictwem medium - dusza 
jest tym medium (Pember- Earth's Earliest Ages).  

"Dusza jest miejscem spotkania, punktem jedności (unii) pomiędzy 
ciałem i duchem" - pisze dr Andrew Murray. "Poprzez ciało człowiek - 
żyjąca dusza (Rdz.2.7- hebr.) - stoi w relacji do zewnętrznego świata 
zmysłowego; przez "ducha stoi w relacji do świata duchowego" - (A. 
Murray - The Spirit of Christ"). Pember bardzo jasno tłumaczy każdą 
część człowieka, kiedy mówi: "Ciało można nazwać świadomością 
zmysłową, duszę - świadomością siebie (samoświadomość), ducha - 
świadomością Boga". I znowu, jak mówi: "ciało używa pięciu zmysłów", 
dusza "intelektu, który pomaga nam w obecnym stanie egzystencji 
oraz emocji, które pochodzą od zmysłów", podczas gdy duch jest 
najwyższą częścią, która przyszła bezpośrednio od Boga i jedynie przez 
którą możemy przybliżyć się do Niego i czcić Go. Dr A. Murray zgadza 
się z tym, kiedy pisze, że darami, w które dusza została wyposażona, 
gdy człowiek stał się "duszą żyjącą" były "świadomość, 
autodeterminacja lub umysł i wola"; były zaś one tylko "kształtem lub 
naczyniem" dla otrzymania ducha. Dr Murray mówi także, że "duch jest 
siedliskiem świadomości Boga, dusza - naszej samoświadomości, ciało - 
naszej świadomości świata. W duchu mieszka Bóg, a w duszy - ja, w 
ciele zaś zmysł" (jw.). Odnośnie stworzenia człowieka Pember pisze 
ponownie jak została uformowana trzyczęściowa istota - "Bóg 
najpierw uformował kształt bez zmysłów, a potem tchnął w niego 
'oddech życia' (Rodz.2.7 - w oryginale jest tchnienie żywotów - liczba 
mnoga), a to może odnosić się do faktu, że tchnienie Boże wytworzyło 
dwojakie życie - zmysłowe (w znaczeniu odnoszącym się do zmysłów) i 
duchowe ..." W odnośniku dodaje, że możliwe znaczenie użycia liczby 

background image

 

mnogiej "oddechu żywotów" oznacza, że "tchnienie Boga stało się 
duchem i równocześnie poprzez jego działanie na ciało wytworzyło 
duszę".  

Krótko mówiąc wszyscy ci autorzy definiują praktycznie "duszę" jako 
siedlisko osobowości, składające się z woli i intelektu lub umysłu. Dusza 
to osobowa istność (jednostka osobowości) stojąca pomiędzy 
"duchem" otwartym na świat duchowy a ciałem otwartym na 
zewnętrzny świat natury i zmysłów - mając moc (władzę) wyboru, który 
świat zdominuje czy będzie kierował całym człowiekiem. Na przykład, 
kiedy Adam chodził po ogrodzie Eden dominował w nim nad duszą 
duch, tchnięty przez Boga (duszą tj. intelektem, umysłem, wolą). A 
poprzez naczynie duszy świecił i prześwietlał ziemski przybytek z gliny - 
ciało - czyniąc je błyszczącym od światła, nieprzenikliwym dla chłodu i 
upału, zdolnym doskonale spełniać cele, dla których zostało stworzone.  

 

Upadek człowieka 

 
Niestety, ale to napisać trzeba - człowiek upadł i po jakimś czasie był 
widoczny rezultat tego upadku opisany przez samego Pana w Jego 
słowach: "Każde wyobrażenie myśli jego serca było wciąż tylko złe" 
(Rodz.6.6). "Upadek" zapewne zaczął się od intelektualnej części duszy, 
bo powiedziane jest, iż Ewa widziała, że "drzewo było godne 
pożądania, by uczynić kogoś mądrym" (Rdz.3.6.). Wezwanie węża nie 
zostało skierowane do naczynia glinianego, czyli zewnętrznego 
człowieka, gdyż ciało było wtedy doskonale zdominowane (opanowane 
przez Ducha), natomiast zostało zwrócone do intelektu i rozumowania 
człowieka oraz opierało się na bezprawnym pragnieniu postępu w 
wiedzy i mocy w niewidzialnej dziedzinie innego świata. "Będziecie jak 

background image

 

Bóg" powiedział wąż, a nie "będziecie jak zwierzęta" stworzone przez 
Boga. Pokusą była WIEDZA i to ta sama wiedza, którą prawdopodobnie 
Bóg zamierzał dać we właściwym czasie, wzięta przed czasem i poza 
wolą Bożą. Słowa apostoła Pawła w 1Kor.1.19 dlatego są bardzo 
istotne w powiązaniu z tym aspektem upadku, gdyż "Słowo Krzyża" jest 
według apostoła mocą Bożą "niszczącą mądrość mądrych". Skoro 
grzech wszedł przez drogę intelektu, to zbawienie przychodzi przez 
Krzyż, który burzy upadłą "mądrość" właśnie przez samą akceptację tej 
nowiny, gdyż głoszenie "Chrystusa ukrzyżowanego" jest dla ludzkiej 
mądrości "głupstwem". (1Kor.1.18-19) W ten sposób Bóg w swej 
mądrości daje zbawienny sposób, który rozprawia się z przyczyną, 
przez którą przyszedł upadek. Dlatego Paweł pisze: "Jeżeli człowiek 
myśli, że jest mądry wśród was .... to dajcie mu być głupcem, by mógł 
stać się mądrym, gdyż mądrość świata jest głupstwem u Boga" 
(1Kor.3.18-19). Ponadto Ewa upadła przez poddanie się tej samej 
pokusie, która spowodowała upadek szatana, bo on powiedział: "Będę 
jak Najwyższy" (Iz.14.13-14). Kusiciel wiedział jak przyciągnąć Ewę, 
proponując jej coś więcej niż posiadała, ponieważ była ona 
ograniczona przez ciało uczynione z prochu ale miała duszę zdolną do 
docenienia wiedzy i wzrostu, poprzez wyższą część trzywarstwowej 
istoty.  

Efekt upadku nie był widoczny, dokąd po latach nie została opisana 
kondycja rasy ludzkiej. Wskazuje nam to, że droga w dół była szybka, 
gdyż "mądrość", jaką dało poznanie dobra i zła w ogrodzie Eden doszła 
we właściwym kierunku do ostateczności, polegającej na pełnym 
pogrążeniu się w "ciele", tak, że część ludzkiej natury, którą mamy 
wspólną ze zwierzętami, osiągnęła przewagę. Wtedy Bóg spojrzał z 
góry na upadłą rasę i powiedział: "Mój Duch nie będzie mieszkać w 
człowieku ... gdyż zbłądziwszy stali się ciałem" (Rdz. 6.3). I jest tak, że 

background image

 

10 

nie tylko "śmierć zapowała" nad upadłą rasą Adama, ale każda ludzka 
istota podobnie do Adama zrodzona z "ziemi, jest prochem" i jest 
zdominowana przez ciało, zamiast przez ducha. Dusza zaś, będąca 
osobowością "własną" (patrz: Łuk.9.23) jest niewolnikiem ciała i życia 
ziemskiego, zamiast być sługą ducha. Tak więc kondycja człowieka 
nieodrodzonego jest teraz taka:  

  * jego ludzki duch jest oddzielony od Boga, upadły, wyobcowany 
wobec Jego życia (Ef.4.18) "bez Boga", oddzielony od Chrystusa 
(Ef.2.12) i niezdolny do społeczności z nim. 

  * dusza - intelekt, umysł, wola, samoświadomość - może rządzić nad 
ciałem albo 

  * ciało w swych pragnieniach i pożądaniach może zniewalać i 
zdominować duszę. 

Podczas gdy duch ludzki jest w ten sposób "martwy" dla Boga i w 
ciemności, to pozostaje w pełni aktywny poprzez umysł i ciało. W 
pewnych przypadkach, duchowa część nieodrodzonego człowieka może 
być tak wielkiej pojemności, że nawet w ciemnej kondycji przeważa 
nad duszą i ciałem. Wtedy o takim człowieku mówi się "duchowy" w 
znaczeniu, że posiada więcej "ducha" niż inni, którzy są głównie 
duszewni lub cieleśni. To są ci, którzy szukają kontaktu ze światem 
duchowym niezależnie od Świętego Bożego Ducha i stają się mediami 
zdolnymi do rozwijania mocy okultystycznych, osiągniętych środkami 
satanistycznymi, gdyż jeżeli duch ludzki nie jest odrodzony i 
zamieszkany przez Świętego Bożego Ducha, to jest w zgodzie z 
upadłymi duchami szatana i jest rządzony przez księcia mocy 
powietrza, który teraz działa w dzieciach nieposłuszeństwa (Ef.2.2-3)  

 

background image

 

11 

Widzimy więc, że upadły duch człowieka, wyzuty z Boga przy upadku, 
pogrążył się, jeśli można tak wyrazić, w naczynie "duszy"; "dusza zaś 
zatopiła się w zmysłowym ciele i jest pod "władzą ciała", jak to nazywa 
apostoł Paweł. Tak więc u nienawróconego "dusza uzewnętrznia się 
czasem przez intelekt, czasem przez zmysły, często na oba sposoby, 
panuje nad nim, rządząc bez dyskusji. To jest to, co Juda chce wyłożyć 
w swym 19-tym wersecie, który w tym miejscu należy zacytować: "To 
są ci, którzy powodują podziały, ludzie rządzeni przez duszę, nie mający 
ducha..." Fausset bardzo jasno komentuje ten fragment, gdy pisze: 
"przy trójstopniowym podziale człowieka... prawidłowy stan według 
Bożego planu polega na tym, że duch ... powinien być pierwszy i 
powinien rządzić duszą, która stoi pośrodku, pomiędzy ciałem i 
duchem, ale u ... naturalnego człowieka duch utonął w poddaniu duszy 
zwierzęcej, która jest ziemska w swych motywach i celach. Zmysłowi 
pogrążają się coraz niżej, bo ciało w nich, najniższy element ... rządzi 
całością" (Fausset Komentarz do Judy 19).  

Przy odrodzeniu pociemniały i upadły "duch człowieka zostaje 
ponownie ożywiony i odnowiony" (Dr A Murray - Uwagi do "Ducha 
Chrystusa"). Takie jest znaczenie słów Pana do "nauczyciela Izraela", 
do którego powiedział wbrew wszystkiemu co znał on z intelektualnej 
wiedzy religijnej: "Musicie narodzić się z góry" (Jn.3.3. także w 7), a 
później do swych uczniów: "Duch daje życie; ciało nic nie pomaga" 
(Jn.6.63). Sposób, w jaki nowe życie z góry dosięga upadłego człowieka, 
pokazany jest w słowach Pana: "Duch wieje gdzie chce ... tak jest z 
każdym narodzonym z Ducha" (Jn.3.8). Powód, dla którego Duch Boży 
ożywia ducha w nowym życiu podany jest u Jana 3.14 gdzie śmierć 
Boga-człowieka na Krzyżu zamiast grzesznika, pozwala, żeby "każdy, 
kto wierzy w (dosłownie w grece) Niego nie zginął ale miał życie 
wieczne". Krzyż i upadek dokładnie i doskonale pasują do siebie - jedno 

background image

 

12 

jest lekarstwem na drugie. Najpierw przez śmierć Zbawiciela na Krzyżu 
musiał zostać odsunięty grzech, co umożliwiło zaistnienie sposobu 
przebaczenia grzesznikowi przez Świętego Boga, lecz również, dany 
został grzesznikowi sposób ucieczki z więzów duszy i ciała, w które 
wpadł. Dlatego też trzyczęściowa natura człowieka może się ponownie 
przystosować do dominacji ducha, z ciałem działającym tylko jako 
zewnętrzny i materialny kielich, instrument dla ducha za 
pośrednictwem duszy. Droga ucieczki jest jasna w wielu częściach 
Pisma, gdzie pokazuje się śmierć grzesznika wraz ze Zbawicielem. Ten 
sposób zastosowania wybawienia zobaczymy później, gdy będziemy 
rozważać pełne znaczenie Krzyża.  

 

"Cielesny chrześcijanin" 

 
"A ja nie mogłem, bracia, przemawiać do was jako do ludzi duchowych, 
lecz jako do ludzi cielesnych, jako do niemowląt w Chrystusie" 
(1Kor.3.1). Powtórzmy znowu w tym miejscu, że "dusza" jest siedzibą 
samoświadomości (osobowość, wola, intelekt) i stoi pomiędzy duchem 
- siedzibą świadomości Boga, a ciałem - siedzibą zmysłów lub 
świadomości świata. Gall mówi, że "dusza" czerpie swe życie, czyli moc 
ożywiającą od ducha (części wyższej) albo od zwierzęcia (niższej części). 
W łacinie słowo "dusza" brzmi anima - ożywiająca zasada ciała.  

U człowieka nawróconego - tj. takiego, którego duch został odrodzony, 
czyli przywrócony do życia przez Ducha Bożego, przekazującego życie 
upadłemu człowiekowi, dusza jest opanowana z dołu, przez życie 
zwierzęce (tj. wspólną część człowieka ze światem zwierząt łac. anima 
znaczy także zwierzę - przyp. wydawcy) albo z góry przez życie 
duchowe. Dlatego, można powiedzieć, że są trzy klasy chrześcijan (są 

background image

 

13 

tylko dwie klasy ludzi: zbawieni i niezbawieni, odrodzeni i nieodrodzeni; 
ale różne klasy wierzących określone zależnie od wzrostu i poznania 
życia w Bogu) i o tych trzech klasach wierzących wyraźnie mówią 
Pisma:  

  1. Człowiek duchowy - zdominowany przez Ducha Bożego w nim 
mieszkającego, który ożywiaja jego odnowionego ducha.  

  2. Człowiek duszewny - zdominowany przez duszę tj. przez intelekt lub 
emocje.  

  3. Człowiek cielesny - zdominowany przez ciało, w cielesnych 
nawykach i pragnieniach tj. "we władzy ciała"  

Słowo użyte w 1Kor.3.1. to nie psyche-dusza, ale sarkikos-cielesny, 
przymiotnik od słowa sarx z Rzym.8.7, gdzie jest napisane, że cielesny 
umysł jest wrogi wobec Boga. Nie jest powiedziane, że "psyche" lub 
życie duszewne jest wrogie wobec Boga, ale cielesny umysł. Prawdą 
jest, że naturalny, czyli "duszewny" człowiek nie może otrzymać lub 
zrozumieć spraw Ducha, ale nie jest mu przypisana wrogość po prostu 
dlatego, że jest duszewny! "A ja (tj. jako naturalny człowiek - człowiek 
duszy nie może otrzymać, więc ja - także) nie mogłem mówić wam o 
głębokich sprawach Bożych, tak jak mógłbym mówić do duchowych, 
ale zmuszony byłem mówić do was jak mówiłbym do ludzi cielesnych" 
(Men of flesh - Fausset) pisał Paweł w rezultacie do Koryntian, gdyż 
mimo, iż byli naprawdę odrodzeni - i "w Chrystusie" - nadal jednak byli 
zdominowani przez ciało, tak że miał prawo określić ich jako nadal 
"zmysłowych" lub cielesnych. Okazało się to przez manifestacje dzieł 
ciała w zazdrości i konflikcie, gdyż pisze on do Galacjan: "jawne są 
uczynki ciało, a są to: nierząd, nieczystość, wyuzdanie, 
bałwochwalstwo, czary ..." (Gal.5.19-21). Każdy z tych objawów 
widoczny u wierzącego oznacza w jakimś stopniu uczynki "sarkikos" 

background image

 

14 

czyli życia cielesnego, przechodzącego przez kanał duszy lub 
osobowości jako zazdrość, konflikt etc. Taki ktoś jest nawet nie 
"duszewnym" człowiekiem tj. tylko naturalnym - ale człowiekiem 
chodzącym według ciała, nawet wtedy gdy jego duch jest ożywiony i 
pobudzony do życia; ci zaś, którzy chodzą według ciała nie mogą 
zadowolić Boga. Określenie przez apostoła wierzących Koryntian jako 
będących zmysłowymi lub cielesnymi, a jednak "niemowlętami w 
Chrystusie" pokazuje jasno, że "niemowlęta w Chrystusie" powszechnie 
są pod panowaniem ciała - lub w "ciele" - we wczesnym stadium życia 
duchowego. Są naprawdę odrodzeni "w Chrystusie" - tj. żywotnie 
pobudzeni Jego życiem i wszczepieni w Niego przez Jego Ducha, jak 
pisze Jan 3.16: "żeby każdy, kto w Niego wierzy miał życie wieczne" 
(grecki); lecz jednak nie rozumieją jeszcze tego wszystkiego, od czego 
Krzyż odłączył ich przez ochrzczenie w Jego śmierć i zmartwychwstanie 
przez Jego życie.  

Język apostoła sprawia wrażenie, że obwinia on Koryntian za to, że są 
wciąż niemowlętami, gdyż niemowlęctwo nie powinno trwać długo 
(por. Hbr.5.11-14). Regeneracja ducha, przychodząca przez tchnienie 
Ducha życia od Boga, przez prostą wiarę w przebłagalną ofiarę Syna 
Bożego na Krzyżu w naszym zastępstwie, powinna szybko doprowadzić 
do zrozumienia śmierci grzesznika wraz ze Zbawicielem (Rzym.6.1-13). 
Przynosi ono wyzwolenie od życia według ciała, czego chrześcijanie 
korynccy widocznie nie wiedzieli. Apostoł bardzo jasno szkicuje znaki 
cielesnych chrześcijan - niemowląt w Chrystusie, i przez nie każdy z nas 
może ocenić się, czy jest on także jeszcze "cielesny". To przyprowadza 
nas do następującego miejsca:  

 
 

background image

 

15 

Zbawienie Krzyża 

 
"Ci, którzy należą do Chrystusa ukrzyżowali ciało..." (Gal.5.24). Są to 
słowa, którymi apostoł kończy swój opis "uczynków ciała" w liście do 
Galacjan, przeciwstawiając je "owocowi Ducha", który powinien 
przejawiać człowiek "duchowy", tj. taki człowiek w którym rządzi duch 
zamieszkały przez Ducha Świętego. "Niemowlęta w Chrystusie", które 
"są jeszcze cielesne" potrzebują pełnego zrozumienia znaczenia Krzyża, 
gdyż w zamiarze Bożym śmierć Chrystusa oznaczała, że "stary 
człowiek" został wraz z Nim ukrzyżowany, żeby "ci, którzy należą do 
Chrystusa ukrzyżowali ciało z jego wszystkimi afektami i pragnieniami." 
Ten sam Krzyż, który został objawiony człowiekowi nieodrodzonemu 
jako miejsce, gdzie grzech został odpokutowany, a ciężar grzechu 
usunięty przez krew Baranka - jest miejscem, gdzie "cielesny" 
chrześcijanin - "niemowlę w Chrystusie"- powinien uzyskać wyzwolenie 
od panowania ciała, by mógł chodzić według Ducha. Może to dotyczyć 
nawet odrodzonych od wielu lat. Gdy to nastąpi, to w odpowiednim 
czasie staną się "duchowymi" i w pełni dojrzałymi ludźmi w Chrystusie. 
Rzymian 6 jest wielką kartą wolności przez Krzyż Chrystusa, którą 
niemowlę w Chrystusie powinno znać, gdyż jest to najwyraźniejszy 
wykład podstaw wyzwolenia, do którego są tylko krótkie nawiązania w 
Gal.5.24 i w innych fragmentach. Jedynie przez przyjęcie na własność 
śmierci z Chrystusem i oddanie na śmierć uczynków ciała (Rzym.6.13, 
Kol.3.5) może wierzący żyć, chodzić, działać w i przez Ducha i stać się w 
ten sposób człowiekiem duchowym. "Kiedy byliśmy w 'ciele', to 
grzeszne namiętności ... działały w naszych członkach, by przynosić 
owoce śmierci" pisał Paweł do Rzymian, "ale teraz zostaliśmy 
uwolnieni od prawa, gdy umarliśmy ..." (Rzym.7.5-6). "W ciele 
podobnym do grzesznego" Rzym.6.3, czysty i święty Syn Boży zawisł na 

background image

 

16 

drzewie jako "ofiara za grzech", a ponieważ On umarł za grzech i 
grzechowi w zastępstwie grzesznika, to w ten sposób Bóg na zawsze 
potępił życie "grzechu w ciele" we wszystkich, którzy są naprawdę 
zjednoczeni z Jego Synem. Wierzący żyje "w ciele" (2Kor.10.3) - jest to 
prawdą, że jest wciąż w ciele fizycznym, ale gdy widzi Syna Bożego 
"podobnego do grzesznego ciała", wiszącego na drzewie i gdy wie, że 
w Nim umarł grzechowi (= dla grzechu), to od tego momentu chociaż 
żyje w "ciele" (Gal.2.20), gdy idzie o ciało fizyczne, ale nie chodzi 
"według ciała" tj. według wymagań i pożądań ciała - ale "według 
ducha" - tj. według własnego odnowionego ducha zamieszkałego przez 
Ducha Bożego (Rzym.8.5-6). W oparciu o dzieło Syna Bożego na Krzyżu 
Golgoty, na którym grzesznik, za którego umarł, został utożsamiony z 
Zastępcą, umarłym za Niego, zbawiony i odrodzony wierzący jest 
wzywany, by traktował siebie jako "martwego dla grzechu", skoro 
"nasz stary człowiek został ukrzyżowany wraz z Nim". Jeśli człowiek ze 
swej strony wytrwale i wiernie odmawia "panowania grzechowi" 
(Rzym.6.6,11,13), to Święty Boży Duch mieszkający w jego duchu 
potrafi doprowadzić do ostatecznego rezultatu Boży cel, żeby "istota 
grzechu" - tj. cały kontynent grzechu w całym upadłym człowieku - 
mógł zostać "zniszczony" lub unieważniony(1). Dzieje się tak wtedy, 
gdy "niemowlę w Chrystusie" wie, że gdy "ciało" przestaje dominować, 
ma miejsce kierownictwo Ducha oraz wzrost w duchu do realnego 
zjednoczenia ze Zmartwychwstałym Panem, Jezusem Chrystusem. 
Niemowlę w Chrystusie, które rozumie to teraz, wie jakie jest pełne 
znaczenie "bycia dla Boga" i chodzenia według ducha i przez Ducha. 
Taki przestaje spełniać uczynki ciała i tym samym daje swojemu 
duchowi zamieszkałemu przez Ducha Bożego panowanie nad całą 
istotą. Nie znaczy to, że nie może popaść w chodzenie "według ciała", 
ale tak długo jak długo oddaje swój umysł "sprawom Ducha" i uważa 

background image

 

17 

się stale za "zmarłego dla grzechu", to "przez Ducha" wytrwale "oddaje 
na śmierć uczynki ciała" /Rzym.8.13/ i chodzi w nowości życia.  

 

"Człowiek duszy"  

 
Człowiek "naturalny" (człowiek duszy) nie przyjmuje rzeczy od Ducha 
Bożego ... bo duchem je można rozsądzić" (1Kor.2.14). Chrześcijanie, 
którzy doszli do tego stadium poznania Krzyża, gdzie rezygnuje się z 
"chodzenia według ciała" myślą, że są "duchowymi" wyznawcami, 
całkowicie odnowionymi i prowadzonymi przez Ducha Bożego. Ale 
teraz następuje ważna lekcja, jak mówi Dr Murray - lekcja dotycząca 
niebezpieczeństwa "nadmiernej aktywności duszy wraz z mocą jej 
umysłu i woli" - największe niebezpieczeństwo, jakiego "Kościół czy 
jednostka powinna się obawiać" - op.cit.  

Wierzący, który został ożywiony w duchu jest zrodzony z Ducha i w jego 
duchu mieszka Duch Boży, otrzymał objawienie Krzyża, które pokazało 
mu sposób na zwycięstwo nad życiem według ciała, chodzi teraz w 
nowości życia i zwycięstwie nad grzechem, czyli "uczynkami ciała". W 
tym stadium należy postawić pytanie: a co z "duszą" - samym 
człowiekiem z jego osobowością i czynnościami intelektualnymi i 
emocjonalnymi? Jaka moc ożywia aktywność samego człowieka 
niezależnie od "uczynków ciała"? Czy jest ożywiany i kierowany przez:  

  1. ducha życia, który przychodzi z góry - od zmartwychwstałego Pana 
jako ostatniego Adama, Ducha dającego życie, czy też,  

  2. przez życie, które pochodzi z niższej dziedziny - upadłe życie 
Adama?  

background image

 

18 

Już wskazaliśmy błąd rozpowszechnionej idei, że kiedy wierzący 
zrozumiał śmierć z Chrystusem dla grzechu i przestaje nawykowo 
chodzić "według ciała", to staje się "człowiekiem duchowym" i jest 
"całkowicie uświęcony"! Lecz wyzwolenie spod panowania ciała, czyli 
życia zmysłowego - nie oznacza, że przestaje się być "duszewnym" - 
czyli przestaje się chodzić według życia natury. Bo śmierć "dla grzechu" 
i ukrzyżowanie "ciała" jest tylko jednym z etapów pracy Ducha Bożego, 
jaki musi dokonać się w zbawionym człowieku. Mógł on przestać być 
"sarkikos" czyli cielesnym, ale nadal być "psychicznym" - czyli 
duszewnym tj. żyć w dziedzinie duszy, zamiast ducha, czyli w sferze 
świadomości Boga. By to jasno zrozumieć musimy, rozważyć, jakie są 
przejawy bycia chrześcijaninem "psychicznym", gdy przestaje się być 
"cielesnym" albo żyjącym "według ciała". Dusza, jak widzieliśmy, 
obejmuje intelekt i emocje jak również centralną osobowość, która 
czyni ją siedliskiem samoświadomości. Wierzący może być całkowicie 
uwolniony od objawów uczynków ciała opisanych w Gal.5.19-21, 
podczas gdy cały intelekt i emocje nadal są poruszane przez "psyche" 
czyli życie duszy zwierzęcej, które nie są jeszcze odnowione i w pełni 
pobudzane przez Ducha Świętego działającego poprzez odrodzonego 
ludzkiego ducha. Psychiczny chrześcijanin to więc taki, w którym 
intelekt i emocje są nadal rządzone przez życie pierwszego Adama, a 
nie przez dającego życie Ducha Chrystusa (patrz: 1Kor.15.45), 
poddającego cały intelekt i emocje pod pełną Jego kontrolę. Gdy 
wierzący chodzi według Ducha, to duch może go uzdolnić, by "oddać na 
śmierć uczynki ciała", podczas gdy równocześnie intelekt i emocje są 
nadal "duszewne". Weźmiemy na przykład pod uwagę kwestię życia 
intelektualnego duszy. We fragmencie listu Jakuba mamy bardzo 
wyraźnie pokazaną różnicę pomiędzy niebiańską a naturalną, czyli 
psychiczną mądrością. Apostoł pisze, że mądrość, która nie jest z góry 
jest:  

background image

 

19 

 

  1. ziemska,  

  2. duszewna (psychikos- naturalna lub animalna - odnosząca się do 
duszy),  

  3. demoniczna, produkująca zazdrość i konflikt, podział i stronniczość.  

Natomiast mądrość, która jest z góry, pochodząca od Ducha Bożego 
zamieszkującego w duchu człowieka, charakteryzuje się: pokojem, 
łagodnością, miłosierdziem i dobrymi owocami oraz uczestniczy w 
Boskim charakterze, który jest pozbawiony stronniczości (Jak.3.17). 
Czysta, niebiańska mądrość jest bez żadnego elementu życia duszy - 
miejsca samoświadomości, opinii o sobie i własnych poglądów - i 
dlatego też wywołuje pokój zamiast walki i zawiści. Stwierdzenie tego, 
że mądrość psychiczna jest "demoniczna" będzie rozpatrywane w 
innym kontekście.  

W świetle tego fragmentu, jasno można zobaczyć kondycję Kościoła 
Bożego i dlaczego jest on tak podzielony. Niestety często "uczynki 
ciała" manifestujące się przez zazdrość i konflikt, powodują "spory, 
niezgodę i podziały" (Gal.5.19-20) w zborach Bożych. Ale istnieje też 
inna przyczyna braku jedności w nauczaniu Kościoła, gdzie duszewny 
intelekt jest czynnikiem podziału. Widzimy "duszewną mądrość" tak 
traktującą prawdy Boże, by ułatwić dzieła demonów w podsycaniu 
podziałów wśród naśladowców Chrystusa.  

Pember spostrzega, że "intelekt jest nie tylko omylny, ale najbardziej 
niebezpieczny, ze wszystkich darów, o ile nie będzie prowadzony przez 
Ducha Bożego". A jednak wśród chrześcijan podkreśla się jego wiodącą 
rolę w pojmowaniu prawdy Bożej i zrozumienia duchowych prawd, 
podczas gdy Pismo stwierdza, że duszewny człowiek (a to obejmuje 

background image

 

20 

nawet wierzących) nie może otrzymać rzeczy od Ducha, bo one jedynie 
mogą być rozpoznane duchowo.  

I znowu duszewny (psychiczny) element w nauczycielach i profesorach 
świętości, jest często przyczyną separacji i braku jedności. Prawdą jest, 
że może istnieć miłość w sercach, które się różnią, ale różnice tym 
niemniej dzielą z powodu mocy demonicznych zdolnych do działania na 
psychiczny element w wierzącym. Tacy też przesadnie podkreślają 
różnice w spojrzeniu na prawdę, zamiast wzmacniać punkty jedności. 
Mogą również pociągać wierzących do "walki" za widzenie "prawdy" 
pod hasłem "świadczenia dla Boga". Oddani wierzący postępują 
niestety, tak samo jak faryzeusze, obchodząc "morze i ziemię, by 
pozyskać jednego nowonawróconego..."(Mat.23.15).  

Również duszewny element u chrześcijan nastaje na drobiazgową 
zgodność innych z ich "widzeniem prawdy" i oddawanie "dziesięciny z 
mięty, anyżu, i kminku" w słowach, pozostawiając "niewykonanie 
ważniejszych rzeczy z prawa". W ewangelii zaś, dyspensą jest prawo 
Chrystusa stanowiące miłość i jedność w Duchu pomiędzy wierzącymi, 
jako warunek ich wzrostu ku "jedności w wierze" (Ef.4.3.13).  

Krótko mówiąc, życie duszy podlegające wpływowi złych sił 
nadnaturalnych jest główną przyczyną podziałów i separacji pomiędzy 
nauczającymi, a nawet szczerymi dziećmi Bożymi. "To są ci, którzy się 
oddzielają, ludzie rządzeni przez duszę ..." pisze Juda w wersecie 19. 
Fausset pisze w komentarzu następująco: "Aroganckie stawianie siebie 
jako mających więcej świętości i mądrości oraz szczególną doktrynę 
różną od innych - zawiera się w tym tekście". Słowo "zmysłowi" z tego 
fragmentu Fausset tłumaczy jako o "duszy zwierzęcej" (animal-souled).  

 

background image

 

21 

"Oddzielenie siebie" jako "mających więcej świętości" jest 
charakterystyczne dla życia duszewnego, gdyż Pan powiedział: 
"Błogosławieni jesteście, gdy ludzie będą was nienawidzieć i kiedy oni 
wyłączać was będą ... ze względu na Syna Człowieczego" (Łuk.6.22). 
Apostoł Paweł odpowiedział także na pytanie odnośnie separacji: 
"niech każdy człowiek zostaje w takim stanie, w jakim został 
powołany" i tamże "trwa u Boga". Sam Bóg "oddzieli" tych, którzy 
chodzą w światłości od tych, którzy trwają w ciemności przez Swą 
Obecność jako światłość. Często ktoś, wybierający chodzenie "w 
ciemności" wyrzuci trwającego w świetle albo sam wejdzie w Światło. 
Ludzie mogą być rządzeni przez "duszę" nawet kiedy mają Ducha 
Świętego i ci właśnie separują się i czynią podziały, dowodząc w jakimś 
stopniu tym, że są duszewni, a nie "duchowi".  

Inną częścią duszy są emocje, te które pochodzą od zmysłów ciała. I tu 
znowu chrześcijanin może kierować się czymś co uważa za "duchowe", 
co w efekcie pochodzi od duszy. Pember mówi, że: "znajomość biblijnej 
psychologii rozwiewa ideę, iż wszelki święty wpływ duchowy może być 
uruchomiony przez odwołanie się do zmysłów". Jednak dotarcie do 
ducha poprzez zmysły jest celem wielu służb kościelnych, a nawet 
spotkań misyjnych, gdzie głoszona jest ewangelia. Olśniewające są 
słowa Pembera na ten temat. Mówi on: "wspaniałe budynki, uroczyste 
ornaty, obrazowe ryty dla oczu, ze słodkim zapachem do wąchania i 
zachwycająca muzyka dla ucha - chociaż te rzeczy mogą oczarować 
czyjąś świadomość przy pomocy najcudowniejszych wrażeń, to jednak 
mogą wniknąć tylko, aż do duszy ... (jednak) nasz duch ... nie przyjmuje 
wrażeń od zmysłów, ale jedynie od ducha ..." (Pember - Earth Earliest 
Ages). Stwierdza on, że porządkiem naszego istnienia jest duch, dusza, i 
ciało ponieważ: "Boży wpływ rozpoczyna się od ducha, potem chwyta 
emocje i intelekt i wreszcie zaczyna brać w karby ciało". Z punktu 

background image

 

22 

widzenia szatana jest odwrotnie. Mamy: 1) to co ziemskie, 2) 
duszewne, 3) demoniczne (Jak.3.15), ponieważ zasadniczy wpływ 
szatana wchodzi przez ciało utworzone z gliny, potem bierze w 
posiadanie duszę i kiedy tylko to możliwe, zdobywa wejście do ducha.  

Jakże poważne fakty są tu przytoczone. Jak jasno pokazują, dlaczego 
kościoły wypełnione są nominalnymi czcicielami Chrystusa, którzy nie 
wykazują żadnych znaków prawdziwego życia chrześcijańskiego! Jakże 
to smutne, że sama obecność tych czcicieli pokazuje, że w duchu 
nieświadomie krzyczą do Boga, co w tysiącach przypadków nie jest 
zaspokojone, gdyż spotykają się tylko na poziomie duszy, czy to na 
odcinku intelektualnym, poprzez intelektualną duszewną prezentację 
litery prawdy, albo uzyskują zadowolenie przez łagodną muzykę i 
uspakajające wpływy godziny spokoju, bez realnego wciągnięcia w 
oddawanie czci Bogu w duchu i prawdzie, co jedynie jest, akceptowane 
przez Niego.  

Czy te wszystkie wpływy mamy zdeprecjonować? Uchowaj Boże. Ale 
one nie zbawią "duszy"! Mogą i przygotowują drogę doprowadzenia 
osoby do osiągnięcia prawdy, którą czyta się z Pism, jeżeli nie jest 
głoszona przy pulpicie. Wszystkie te zewnętrzne rzeczy, które 
przyczyniają się do sprawiedliwości mają swoją wartość i miejsce, ale - 
a jest to poważne niebezpieczeństwo - wpływy, które wnikają tylko do 
duszy, a nie dosięgają ducha w odradzającej mocy, są złudne i dają 
człowiekowi "formę pobożności bez mocy", one też ściągają duchową 
religię Jezusa do poziomu pogańskich filozofii i kultów. Dlatego ludzie 
"religijni", którzy są jedynie "ludźmi duszy" umieszczają Syna Bożego 
na równi z Mahometem, Konfucjuszem i omawiają chrześcijaństwo 
jako "jedną z religii" świata. Nie wiedzą nic, co zaistniało w pierwszych 
dniach Kościoła Pięćdziesiątnicy - o Wszechmogącej mocy Bożej, 

background image

 

23 

niosącej świadectwo o Imieniu Jego Syna jako Jedynego Zbawiciela 
zgubionego świata.  

I znowu w pracy misyjnej apel do zmysłów i emocji duszy jest 
odpowiedzialny za dużą liczbę nawróconych, którzy nie trwają w 
Chrystusie oraz za przemijający wpływ wielu dzieł misji ewangelicznej. 
Jest to także powodem przypadków skrajnego wyczerpania 
działających na tej niwie i tego, że ostatecznie się "załamują". Pewien 
korespondent pisze: "Czy to nie jest działanie duszewne albo 
naturalnego człowieka - pałanie, uczucie, emocje i energia w mówieniu 
prywatnym czy publicznym powodujące wyczerpanie nerwowe? A czy 
nie jest dla Ducha możliwym ożywienie prawdy bez napięcia lub 
męczenia i szarpania ciała? Czy nie można wypowiedzieć Bożej prawdy 
bez podniecenia, tak żeby to Bóg tchnął Swą moc w wypowiadane 
słowo (a nie przez twą moc, lub twoje świadectwo), gdy opuszcza ono 
twoje wargi i wkracza w umysły innych? Wydaje się, że można byłoby 
wykonać więcej pracy z dużo mniejszym zmęczeniem, jeżeli moje 
przypuszczenie jest słuszne". Człowiek może oczywiście mieć "ognistą" 
duszę i przy jej pomocy rozkołysać i poruszyć emocje innych dusz, ale 
wtedy wiara ich zależy od wpływu czy mądrości człowieka, którego 
słuchają, a nie od mocy Bożej. Teraz możemy zrozumieć co miał na 
myśli dr Andrew Murray, gdy mówił, że największym 
niebezpieczeństwem, którego powinien się obawiać Kościół czy 
jednostka jest: "nieuporządkowana aktywność duszy, jej umysłu i woli". 
Starzy kwakrzy mieli zwyczaj nazywać to "działalnością pochodząca od 
stworzeń" (creaturely activity), co jest manifestowaniem się energii 
istoty stworzonej, używanej w służbie Bożej. Chodzi zaś raczej o to, by 
stworzenie szukało w duchu współpracy z Duchem Świętym 
otrzymanym jako Dar od Syna Bożego.  

background image

 

24 

Możemy również zobaczyć intelektualistę z duchem jeszcze nie 
ożywionym, który zajmuje się wiecznym przeznaczeniem 
nieśmiertelnych dusz oraz człowieka o silnej woli, który przez swą 
dominującą osobowość próbuje zapanować nad sumieniami i życiem 
innych. Wynikają stąd projekty zdobycia i doprowadzenia do Boga ludzi 
przez koncerty, na których dozwolone jest palenie, przez muzyczne 
atrakcje, odczyty na popularne tematy, itp. Takie plany są jedynie 
rezultatem istnienia różnych typów "duszy" u ludzi, którzy pragną 
pomagać innym. Tacy ludzie mogą być odrodzeni, ale kierowani przez 
"duszę" bez znajomości Ducha Bożego mieszkającego w duchu. Duch 
może jednak dawać energię Swej mocy w nich mieszkającej, by użyć ich 
jako zwiastunów Boga dla zbawienia ludzi.  

Jest również inna część Kościoła Chrześcijańskiego - mniejsza grupa - 
oni wiedzą o mocy zamieszkującego w nich Ducha Bożego, a ich 
stopień poddania "duszy" jest o wiele mniejszy. To są często ci, którzy 
mają w przeżyciach religijnych mieszaninę "ducha i duszy" i nie są 
zaspokojeni, dopóki nie czują stale obecności Boga przy sobie, w sferze 
własnej samoświadomości. W konsekwencji tego, chociaż Duch Święty 
mieszka w nich, wpadają często w sferę życia duszy, ponieważ nie 
rozumieją życia ducha i działań ducha ludzkiego we współpracy z 
Bogiem.  

"Dusza" obejmuje nie tylko intelekt i emocje, ale z Pisma można 
zobaczyć, że dusza jest siedliskiem osobowości w afektach, mocy 
radości lub smutku, itd. I tak napisane jest: "Moja dusza jest 
niezmiernie smutna ..." (Mat.26.38), "Wielbi dusza moja Pana ..." 
(Łuk.1.46), "Teraz martwi się moja dusza (Jn.12.27), "W cierpliwości 
zachowujcie dusze wasze" (Łuk.21.19). "... swą sprawiedliwą duszę 
miał udręczoną ..." (2Pt.2.8), "Uwodząc niestabilne dusze" (2Pt.2.14).  

background image

 

25 

Jasne jest więc, że idiosynkrazje(2) jednostki istnieją w duszy, jak 
również w fizycznych predyspozycjach ciała. I ten wyraz duszy, jeśli 
można użyć takiego wyrażenia, wraz z jej zdolnością do radości, 
miłości, smutku, cierpliwości itd., może być napełniony duchową 
radością od Ducha Życia Drugiego Adama, wlanego w kielich 
(naczynie) duszy. Może też być napełniony duszewną - czy zmysłową - 
radością wchodzącą do kielicha /naczynia/ duszy z niższego życia 
Pierwszego Adama. W tym przypadku mimo, że Duch Święty mieszka w 
wierzącym, to jest on człowiekiem duszewnym w takim stopniu, w 
jakim życie duszy zwierzęcej odgrywa rolę w dziedzinie różnych 
zdolności duszy. Może on lgnąć do radości duszewnej i żyć w świecie 
swych uczuć, w siedlisku samoświadomości, a nie ducha, miejsca 
świadomości Boga. W ten sposób pozostaje się wśród takiej grupy 
wierzących, którzy zawsze szukają "doświadczeń" w świadomości 
zmysłów zamiast w czystości samej tylko dziedziny świadomości Boga - 
odrodzonego ludzkiego ducha.  

 
 

Dusza a moce ciemności 

 
"Jeżeli w sercach waszych macie gorzkie uczucia zazdrości i rywalizacji, 
to nie mówcie zuchwale i z przechwałkami, fałszywie przeciw prawdzie. 
Nie jest to mądrość, która przychodzi z góry; należy ona do ziemi, do 
psychicznej natury i do złych duchów" (Jk.3.14-15). W innym 
tłumaczeniu ten tekst brzmi: "Ta mądrość nie jest mądrością z góry, ale 
jest ona ziemska, zmysłowa (tj. naturalna - dosłownie w grece 
odnosząca się do duszy), diabelska (demoniczna). Ten fragment był już 
cytowany, ale w tym miejscu jest przytoczony ponownie, abyśmy mogli 

background image

 

26 

w stanowczy sposób zobaczyć związek sił zła z życiem duszy zwierzęcej. 
Nie mamy tu nawiązania do "uczynków ciała", ale do części 
intelektualnej człowieka - tj. duszy, a słowa tego tekstu pokazują, że złe 
duchy działają na duszewną część człowieka, tak jak i oczywiście na 
jego naturę cielesną.  

Ta prawda przedstawiana bez ogródek jest wstrząsająca. Widzimy, że 
wszystkie gorzkie uczucia zazdrości, współzawodnictwa są powiązane 
ze zdobywaniem i posiadaniem wiedzy, a są wynikiem podżegania 
złych duchów działających na życie duszewne. I jak pisze Fausset, mają 
swe źródło w piekle. Nie jest to zbyt dobrze rozumiane przez wiele 
dzieci Bożych. Rozpoznają wpływ satanistyczny w sprawie ciężkich 
grzechów i przewinień oraz w przejawach "uczynków ciała", ale nie w 
dziedzinie, o której się sądzi, że jest najwyższą częścią współczesnej 
cywilizacji. Za tym stoi niechęć do uznania twierdzeń Słowa Bożego 
odnośnie upadku i ostatecznego pogrążenia pierwszego stworzenia w 
zepsucie i śmierć. Nawet "wyobrażenia myśli jego serca" - tj. koncepcje 
umysłowe - widzi Bóg jako "stale złe". Za tym totalnym zepsuciem stoi 
znowu trucizna węża, który uzyskał wejście drogą pragnienia mądrości. 
Gdy ma miejsce proces odnawiania odkupionego człowieka, to moce 
zła są zainteresowane podtrzymywaniem aktywności upadłego życia, 
zarówno w sferze cielesnej jak i duszewnej. Bo gdy wierzący staje się 
"duchowy", to coraz bardziej jest zjednoczony z Panem Chwały w 
prawdziwym związku duchowym, a więc ucieka bardziej przed mocą 
złych duchów uzyskując ekwipunek, by je rozpoznać i walczyć 
przeciwko nim. Ale najpierw trzeba jasno rozpoznać, że upadek był 
rezultatem uwierzenia w kłamstwa szatana, upadłego archanioła i że 
kiedy szatanowi udało się to osiągnąć, to w rasę upadłego człowieka 
wniknęła trucizna dosięgająca każdego elementu jego istoty. Daje to 
prawo przystępu szatanowi do każdej części trójwarstwowej natury tj.:  

background image

 

27 

  * do upadłego ducha, martwego dla Boga, który jest otwarty na 
piekielny ciemny świat duchów rządzonych przez księcia ciemności,  

  * do duszy obejmującej intelekt, wyobraźnię i myśli, wolę i uczucia, 
która jest rządzona życiem pierwszego Adama - upadłym i zepsutym,  

  * ciało i dusza są więc otwarte na każdym odcinku na moc truciciela.  

W konsekwencji tego apostoł Jan wyraża bezpośrednim językiem, że 
"cały świat leży 2w mocy złego" (1Jn.5.19). Upadły człowiek nie tylko 
więc powinien być odkupiony przez krew życia Syna Bożego, ale i 
rzeczywiście przeniesiony z mocy ciemności do Królestwa Bożego, a 
każdy odcinek jego istoty, poczynając od ducha, prawdziwie 
odnowiony, krok po kroku przez wyzwolenie z mocy grzechu i życia 
duszy zwierzęcej. Jeżeli pierwsze stworzenie zostało uczynione 
"strasznie cudownym" to naprawdę drugie stworzenie, chociaż 
całkowicie pogrążone w duszy zwierzęcej i zwierzęcym ciele winno 
zostać podniesione ponownie do sfery ducha, dla panowania ducha 
nad duszą i ciałem. Cóż to za wspaniałe zadanie! Tylko Trójca Boża 
może je wykonać. Ojciec działający w Synu, Syn dający swe życie i Boży 
Duch dający siebie z cierpliwością i miłością dla wypracowanej woli 
Trójcy. Łatwo pojąć, że książę ciemności sprzeciwia się na każdym 
kroku wyzwoleniu z jego niewoli. Konieczne jest, byśmy jasno widzieli 
elementy upadłego stworzenia, które są otwarte na jego moc. Ef. 2.2 
jasno pokazuje, że on w pełni kieruje człowiekiem nieodrodzonym, 
apostoł mówi, że: "dzieci gniewu czyniące pożądania ciała i myśli" (to 
jest życie duszewne) są w pełni pod jego panowaniem. Zatem, gdy 
duch człowieka został ożywiony i uwolniony z mocy grzechu, to jednak 
duszewne życie i elementy fizycznego ciała są nadal otwarte na moce 
zła. Na przykład:  

background image

 

28 

  1. Gdy w życiu duszewnym mądrość psychiczna staje się 
"demoniczna", to złe duchy używają jej dla realizacji swych planów. I 
tak wróg może obudzić uprzedzenie umysłowe lub prekoncepcję - ideę 
nieznaną człowiekowi i użyć jej w krytycznym momencie dla 
udaremnienia dzieła Ducha Bożego. To działanie wroga poprzez umysł 
wierzącego, którego serce i duch prawdziwie są w Bogu, jest wyraźnie 
zauważalnym faktem w aktualnym stanie Kościoła Bożego, ponieważ 
przez różne "idee" dobrych ludzi, Duch Boży jest czasami bardziej 
przykryty niż nawet przez niewiarę i nienawiść świata. I także w 
dziedzinie życia emocjonalnego duszy przeciwnik pobudzać będzie życie 
natury, żeby głęboka praca Ducha Bożego została zgaszona lub 
zahamowana, a głos jego nie był słyszanym.  

  2. W ciele fizycznym przeciwnik może działać na system nerwowy i 
używać zwierzęcego magnetyzmu wrodzonego przy każdym ludzkim 
przysposobieniu, a także wielu innych elementów otwartych na moce 
zła, oprócz "uczynków ciała", które powszechnie nazywa się grzechem. 
Te elementy są właśnie "wyposażeniem" ludzkiego naczynia i ze strony 
wierzącego winno mieć miejsce gorliwe szukanie światła Bożego, by 
mógł zrozumieć siebie w całej złożoności swej istoty, by wiedzieć jak 
działać i chodzić w pokornej zależności od Zmartwychwstałego Pana 
dla ochrony przed złym. Ochrona ta może działać tylko wtedy, gdy 
człowiek wpatruje się w krew Jezusa i zakładając posłuszeństwo 
pisanemu Słowu, jest stale otwarty na wszystkie prawdy, które zostaną 
mu oświetlone. Dotyczy to każdej sprawy, w której mogłoby się dać 
możliwość ataku czy przystępu do ciała lub umysłu ze strony złych 
duchów. Bowiem moce ciemności mają głęboki spryt w działaniu w 
oparciu o naturalne warunki, względnie pobudzania ich czy to w 
zakresie temperamentu czy zaburzeń funkcji cielesnych, albo jego 

background image

 

29 

konstytucji obserwując niektóre dolegliwości fizyczne lub psychiczne, 
by im służyły jako przykrycie albo wymówka dla ich działań.  

 
 

Jak oddziela się "duszę" i "ducha" 

 
"Słowo Boże jest żywe i aktywne, i ostrzejsze niż jakikolwiek obosieczny 
miecz, a przeszywające nawet do oddzielenia duszy i ducha, zarówno 
stawów jak i szpiku, szybkie w odróżnieniu myśli i zamiarów serca..." 
(Hbr.4.12). Ten godny uwagi fragment z listu do Hebrajczyków jasno 
przedstawia różnicę pomiędzy duszą a duchem, oraz potrzebę 
"oddzielenia" jednego od drugiego oraz środki, jakimi się to czyni, tak 
by wierzący mógł stać się człowiekiem naprawdę "duchowym", 
żyjącym "w duchu zgodnie z Bogiem" (1Ptr.4.6). Odnośnie tego 
fragmentu Pember wskazuje, że w tym miejscu apostoł "....przypisuje 
Słowu Bożemu moc separowania i jak gdyby dzielenia całej istoty 
ludzkiej na kawałki duchowe, psychiczne (duszewne) i cielesne, tak jak 
kapłan obdzierał i rozdzielał członki ciała zwierzęcia na ofiarę 
spalaną..." Fausset pisze, że "Słowo Boże jest 'żywe' i 'mocne' - 
energetycznie skuteczne (greka) - 'sięga nawet do oddzielenia duszy 
zwierzęcej od ducha wyższej części człowieka', przenikające nawet do 
oddzielenia duszy i ducha, zarówno stawów jak szpiku... odróżniając to 
co duchowe od tego, co w nim cielesne i zwierzęce; ducha od duszy". 
"Słowo Boże dzieli ściśle związane części niematerialnej istoty ludzkiej, 
duszę i ducha...". Jest to obraz wzięty z "literalnego rozdzielenia 
stawów i wnikania (aż do odkrycia) szpiku przez nóż kapłana."  

 

background image

 

30 

Słowa te pokazują jak sugestywne i pełne nauki jest miejsce tego 
tekstu dla wierzącego, którego oczy są otwarte na niebezpieczeństwo 
zdominowania przez życie duszy, tak by Duch Boży nie mógł swobodnie 
działać w kapliczce jego ducha. U wierzącego, który pragnie być 
człowiekiem duchowym, natychmiast powstaje pytanie - "Co mam 
robić? Jak mam odróżnić, co jest duszewne w moim chodzeniu i 
służbie?" Rozważany tekst wskazuje, że mamy poddać się naszemu 
Arcykapłanowi, który "przeszedł przez niebiosa", a przed którym 
"wszystkie rzeczy są odkryte i leżą odsłonięte" (Hbr.4.13). On będzie 
sprawował swą funkcję Kapłana i dzierżył ostry dwustronny nóż Swego 
Słowa, przenikając do oddzielenia w nas duszy i ducha, odróżniając 
nawet myśli i intencje serca. Fausset pisze w komentarzu, że grecki 
odpowiednik myśli odnosi się do umysłu i uczuć, a słowo "intencje" czy 
raczej "koncepcje mentalne" odnosi się do intelektu.  

Arcykapłan nasz, sam stał się Człowiekiem, żeby mógł być 
"miłosiernym i wiernym Arcykapłanem" (Hbr.2.17), zdolnym współczuć 
i być dotkniętym tymi samymi cierpieniami naszej fizycznej i moralnej 
słabości (Hbr.4.15). On jest Jedynym, który może wziąć ofiarny nóż i 
cierpliwie "oddzielić" życie duszy od jego penetracji w myśli i uczuciach, 
w intelekcie a nawet koncepcjach mentalnych. Jakaż to wielka praca 
jest do zrobienia. Jak można wyśledzić i wyrugować życie duszy 
zwierzęcej tak, aby duch zamieszkały przez Ducha Świętego mógł 
dominować, a każda myśl została doprowadzona do niewoli 
posłuszeństwa Chrystusa? Nasz Arcykapłan nie poniesie klęski, ani nie 
da się zniechęcić. Doprowadzi On do zwycięstwa wynikającego z 
osądzenia wszystkiego w tych, którzy oddają się w Jego ręce i ufają, że 
przez Ducha Bożego dzierży nóż Swego żywego Słowa. Czy są jakieś 
kroki do podjęcia? Co leży po stronie człowieka? Jak w tym wielkim a 
delikatnym dziele ma wierzący współpracować z Arcykapłanem?  

background image

 

31 

  1. Przez definitywne poddanie całego człowieka jako spalanej ofiary, 
złożonej na ołtarzu Krzyża z pełną zgodą woli danej nieodwołalnie, 
żeby Arcykapłan Chrystus Jezus przez Swego Ducha doprowadził całe 
jestestwo do zgodności z Jego śmiercią (Fil.3.1), tak by nigdy nie 
zatrzymał Swej ręki, dopóki życie zwierzęco-duszewne nie zostanie 
"oddzielone" od ducha, a człowiek mógł stać się naczyniem świątyni 
Ducha w Jego swobodnym przepływie i wylaniu.  

  2. Przez stałą, wytrwałą, uważną modlitwę i badanie Pism z modlitwą, 
by przenikliwe ostrze Słowa Bożego mogło być zastosowane do 
wszystkiego, co jest z życia duszewnego. Założeniem jest 
posłuszeństwo wierzącego Słowu w miarę, jak dawane jest mu światło, 
zgodnie z 1Ptr.1.22: "Oczyściliście swoje dusze w posłuszeństwie 
prawdzie".  

  3. Przez codzienne branie Krzyża w okolicznościach życiowych, tak by 
wierzący miał pełne zwycięstwo nad grzechem i "uczynkami ciała", 
podczas gdy Duch Boży spełnia bardziej drobiazgową pracę oddzielenia 
ducha od duszy oraz poucza wierzącego, jak ma chodzić według Niego.  

Pan Jezus chodził jako człowiek po ziemi i wzywał swych uczniów do 
niesienia krzyża - a my możemy zobaczyć przez to obraz tego, jak 
przeprowadza On dzisiaj oddzielenie pomiędzy duszą i duchem w tych, 
którzy składają siebie na ołtarzu (Krzyża) i ufają Jemu - Niebiańskiemu 
Arcykapłanowi, że w pracy nad nimi może używać Swego Słowa jak 
noża.  

 
 
 
 
 
 

background image

 

32 

1. Krzyż a afekty duszy 

 
"Kto nie bierze swego krzyża a idzie za mną, nie jest Mnie godzien. Kto 
znajdzie swe życie, /psyche, życie duszewne/ straci je, a kto traci swe 
życie /psyche, życie duszy/ z Mego powodu, znajdzie je" /Mat 10.38-
39/.  

Ten fragment występuje w kontekście instrukcji danej dwunastu, kiedy 
Pan posłał ich w Swoim Imieniu. Ostrzega On, że "nieprzyjaciółmi 
człowieka będą jego domownicy" i wskazuje, że najpierw 
postępowanie za Nim ścieżką Krzyża będzie oznaczało "miecz" w życiu 
rodzinnym, kiedy żądania Chrystusa i rodziny nie są zgodne. "Miecz" 
oddzielenia duszewnego od duchowego w afektach przychodzi na ogół 
w postaci niezgodności pomiędzy rozpoznaną wolą Bożą, a wolą 
ukochanych. Zmusza to wierzącego do "wzięcia swego krzyża" tj. 
"pójścia aż do ukrzyżowania3 i postępowania za Panem nawet, wtedy, 
gdy powoduje to niezgodę /sprzeczność, spór/ z ojcem, matką czy 
własnym domem".  

Tak było z samym Chrystusem. Ten, który powiedział: "Czcij ojca swego 
i matkę swoją" musiał powiedzieć: "Kim jest moja matka i moi bracia?" 
Wtedy gdy oceniali oni Go, że "odszedł od zmysłów", On zajmował się 
sprawami Swego prawdziwego Ojca. Wzięcie krzyża w ten sposób i 
postawienie posłuszeństwa Chrystusowi ponad żądania rodziny, 
oznacza dla naturalnych uczuć takie cierpienie, że jest to jak miecz 
przenikający duszę, tak iż życie duszy naprawdę zostaje utracone a 
naczynie duszy pod względem uczuć oczyszczone, wtedy też, staje się 
otwarte na przepływ miłości Bożej przez Ducha. W ten sposób wierzący 
kocha osobę ukochaną już nie dla siebie, ale dla Boga, w Bogu i przez 
Niego. Niższe życie zostaje zmienione przez wyższe, tj. "dusza" jako 
osobowość i pojemność naczynia pozostaje tą samą "duszą", ale teraz 

background image

 

33 

opanowana jest duchem przez Ducha Chrystusa - Ostatniego Adama - 
a nie przez cielesne życie duszy Pierwszego Adama /patrz: 1Kor.15.45-
48/.  

W Ewangelii Łukasza pochodzący od krzyża efekt miecza jest określony 
pełniej, gdyż Pan używa słowa "nienawidzieć". Mówi: "Jeżeli jakiś 
człowiek idzie do Mnie, a nie nienawidzi swego ojca i matki, żony i 
dzieci, braci i sióstr, zaiste, a także swego własnego życia, to nie może 
być moim uczniem" /Łk.14.2/. Tutaj znowu greckim słowem "życie" jest 
"psyche" tj. życie zwierzęce lub duszewne. Mateusz zaś pisze o woli: 
kogo wybiera najpierw - Boga czy ukochaną osobę, w słowach "kocha 
bardziej niż Mnie", a Łukasz odtwarza język użyty przez Pana dla 
opisania postawy w pełni oddanego następcy Chrystusa wobec życia 
duszy i panowania uczuć - postawy koniecznej dla oczyszczenia. Taki 
wierzący musi "nienawidzieć" swe własne życie /psyche/ przy jego 
wnikaniu do stosunków rodzinnych, by mógł oddzielać "duszę" od 
"ducha" w tej sferze. A w "nienawidzeniu" i "traceniu" życia swej duszy 
musi znaleźć wyższe i czystsze życie miłości Chrystusa, przenikające 
ścisłe więzi rodzinne, uświęcone i oddane z czcią Samemu Bogu.  

 
 

2. Krzyż a duszewna interesowność  

 
"Jeżeli jakiś człowiek chciałby iść za Mną, niech się zaprze samego 
siebie... Bo ktokolwiek zachowałby życie swoje /duszę/, straci je, a 
ktokolwiek straci swe życie /duszę/ dla Mnie, znajdzie je /Mat.16.24-
26/.  

Gdzie indziej Mateusz ponownie notuje podobne stwierdzenie Pana, 
ale tym razem podane przy słowach Piotra odnośnie Jego krzyża. Piotr 
powiedział: "zlituj się nad sobą", a Pan odpowiada, że droga 

background image

 

34 

naśladowania Go oznacza "zaparcie się siebie". Tutaj życie duszy jest 
streszczone w słowie "siebie", co przejawia się we wszelkim 
egocentryzmie, tj. litowaniu się nad sobą, interesowności, wzdryganiu 
się przed cierpieniem. Reasumując wszystko to sprawia zachowanie 
przez człowieka "własnego życia" zamiast pójścia naprzód w Boskiej 
sile, aż do wylania swej duszy na śmierć dla innych.  

Wybranie drogi krzyża ze względu na Chrystusa oznacza tracenie 
cielesnego życia duszy, by znajdować czyste Boskie życie Chrystusa z 
jego zdolnością do poświęcenia i wylewania błogosławieństwa dla 
świata poprzez naczynie duszy. Ewangelista Marek powtarza znów 
słowa podane u Mateusza /Mar.8.34-36/, a Łukasz pisze to samo z 
dodatkiem słowa "codziennie", pokazując krzyż w powiązaniu z 
wylewaniem i ofiarą potrzeb życia duszy. Od takich wyborów zależy 
skuteczność na co dzień. Jest to wyraźnie odmienny aspekt krzyża w 
stosunku do podanego w Rzymian 6 i innych Listach, gdzie śmierć 
starego stworzenia ma być traktowana jako fakt dokonany, prawdziwy 
dla wierzącego, gdy ten "uważa siebie" za umarłego dla grzechu i 
żyjącego dla Boga w Chrystusie Jezusie.  

 
 

3. Krzyż a duszewne pojmowanie rzeczy ziemskich 

 
"Przypomnijcie sobie żonę Lota. Ktokolwiek będzie szukał zdobycia 
życia /duszy/ straci je, ale ktokolwiek straci swe życie /duszę/, zachowa 
je żywe" /Łuk.17.32-33/. Tutaj znowu znajdujemy to samo dobitne 
stwierdzenie, powtórzone przez Pana w powiązaniu z interesownością i 
naturalnym instynktem samozachowawczym oraz zdobywaniem dla 
siebie ziemskich dóbr. "Wspomnijcie na żonę Lota" mówi Pan Jezus 
wskazując na naturalną tendencję życia duszy do odwracania się w 

background image

 

35 

godzinie niebezpieczeństwa, aby zachować ziemskie dobra i nie 
pozwolić im zginąć.  

Prawem zdobywania wyższego życia ducha jest "stracić" żeby "zyskać". 
Życie duszewne szuka skarbów ziemskich, ale trzeba się ich wyrzec. 
Znowu powraca tu "oddzielenie duszy i ducha" w powiązaniu z 
postawą wierzącego wobec nadchodzących prób zmiennych kolei losu. 
"Przyjęli radośnie zniszczenie swojego mienia" napisano o pewnych 
dniach próby /Hbr.10.34/. Taka postawa wobec tego, co się posiada, 
czasami jest większym wyrazem łaski Bożej niż poświęcenie życia.  

Wyrzekanie się życia duszy z jego wewnętrznym lgnięciem do rzeczy 
ziemskich jest koniecznością, by zdobywać życie Ducha Chrystusa. To 
życie wlewane do naczynia duszy z ducha, czyli siedziby świadomości 
Boga, przynosi z sobą taką pewność obfitości w Bogu, że ziemskie 
skarby traktuje się lekko, i łatwo się ich wyrzekać w czasach prób, jakie 
przychodzą na każdego. Niewłaściwe przywiązanie dzieci Bożych do 
"domu" i "dóbr" kosztem lgnięcia i nadmiernego zajmowania się 
sprawami koniecznymi do ziemskiej egzystencji, wymaga dzieła noża 
Wielkiego Arcykapłana dla oddzielenia duszy i ducha, by uczucia 
wykupionych przez Jego krew mogły być nastawione na rzeczy wyższe, 
dla wypełnienia słowa: "bo wy umarliście i wasze życie jest z 
Chrystusem ukryte w Bogu" /1Kor. 3.1-4/.  

 
 

4. Krzyż a duszewna miłość własna  

 
"Kto kocha swoje życie /duszę/ straci je, a ten kto nienawidzi swoje 
życie /psyche - życie duszy/ na tym świecie, zachowa je na żywot /zoe-
gr.- wyższe życie/ wieczny" /Jn.12.25/. Mamy tutaj kontrast pomiędzy 
życiem duszy a życiem ducha ujawnionego w osobowości i poprzez nią. 

background image

 

36 

Zostało to określone bardzo jasno. Życie duszy pokazane jest jako 
przejawianie się miłości własnej - kto "kocha swą duszę", to po prostu 
oznacza siebie. Widzimy życie duszy przenikające uczucia rodzinne i 
przejawiające się w litowaniu się nad sobą, instynkcie 
samozachowawczym i zbieraniu dóbr ziemskich. W skrócie streszcza się 
to w "moja rodzina, ja, moje rzeczy". To wszystko, mówi Mistrz, 
oznacza stratę - utratę wieczystą - gdyż wszystko to pochodzi z życia 
otrzymanego od Pierwszego Adama, a przejawiającego się przez 
osobowość duszy. To przeszkadza zdominowaniu duszy przez ducha i 
dawaniu wyrazu czystego Boskiego życia Ostatniego Adama - Pana z 
nieba.  

Czy grzechem jest trzymanie się tego? Tak, kiedy przychodzi światło i 
widzimy prawdę. W głębszym sensie także jest to grzechem - chociaż 
nie rozpoznanym przez życie Pierwszego Adama - tj. "naturalnego 
człowieka" - które zostało zatrute przez grzech. A nawet u tych, którzy 
pojęli "śmierć dla grzechu" wyłożoną w Rzym.6 i w konsekwencji 
przestają "chodzić według ciała", trucizna ta przenika do dziedziny 
uczuć i ujawnia się w miłości własnej, litowaniu nad sobą, braniu dla 
siebie i innych fazach egocentryzmu. Trzeba to nazwać grzechem, 
chociaż w postaci trudniejszej do odróżnienia, działającej przez intelekt, 
emocje i uczucia.  

 

Ścieżka wolności 

 
"Miłość Chrystusa zniewala nas, bo w ten sposób sądzimy, że skoro 
Jeden umarł za wszystkich, to wszyscy umarli. A On umarł za 
wszystkich, żeby wszyscy żyjący, żyli nie dla siebie, lecz dla Niego" 
/2Kor 5.14-15/.  

background image

 

37 

 

Dzieło oddzielenia duszy i ducha jest wykonywane przez samego Pana 
za pośrednictwem Jego Ducha władającego Słowem Bożym jako 
żywym, aktywnym "mieczem", który przenika do najgłębszych 
zakątków niematerialnej istoty człowieka. Ale sam człowiek ma coś do 
zrobienia ze swej strony. Duch Boży nie może przeprowadzić Swej pracy 
bez zgody i współpracy wierzącego. Streszczając to krótko, warunki 
współpracy ze strony człowieka są następujące:  

  1. Wierzący musi widzieć konieczność oddzielenia duszy i ducha, jako 
ofiarę składaną na ołtarzu i definitywnie zgodzić się na dokonanie tego.  

  2. Wola wierzącego powinna być stale po Bożej stronie przy 
praktycznym działaniu "oddzielającym" w miarę okoliczności życiowych 
tego wymagających.  

  3. Nastawienie na postawę krzyża wyłożoną w Rzym.6.1-14 należy 
stale podtrzymywać. Wierzący uważa się za "umarłego dla grzechu" 
/Rzym.6.11/ i aktywnie wprowadza przykazanie, żeby grzech nie 
panował" w śmiertelnym ciele, stwierdzając, że "ciało" zostało 
ukrzyżowane z "uczuciami i pożądliwościami" /Gal.5.24/. Podobnie 
powinien się traktować jako umarłego rzeczywiście dla grzechu w 
subtelniejszych postaciach życia duszy, tj. złych uwarunkowaniach "ja", 
takich jak niewłaściwa miłość własna, użalanie się nad sobą, itd.  

  4. Wierzący wypełniający te warunki powinien teraz wprowadzić do 
praktyki swe światło, intencję i wiarę oraz stale być wiernym 
wszystkiemu, co mu pokazuje Duch Boży. Odrzuca świadomie wszelkie 
próby wtargnięcia życia duszy, otwierając się na wybór wyższego życia 
Chrystusa w swym duchu.  

background image

 

38 

  5. We wszystkim wierzący winien szukać chodzenia według ducha: 
odróżniać, co jest duchem, a co duszą, by iść za pierwszym, a odrzucać 
drugie; rozumieć prawa ducha po to, by według nich postępować i stać 
się rzeczywiście "duchowym" człowiekiem.  

Gdy wierzący spełnia te warunki, staje się naprawdę nowym 
człowiekiem, ponieważ moc Krzyża jako miecz Ducha jest w rękach 
Niebiańskiego Arcykapłana, który przenika aż do oddzielenia duszy i 
ducha, oraz tropi życie duszy aż do stawów i szpiku, tj. do 
wewnętrznych zakamarków duszy jako źródła jej aktywności i doznań. 
Tak, miecz ten odróżnia nawet życie duszy w umyśle i uczuciach oraz w 
samych koncepcjach sił umysłowych. Teraz wierzący coraz bardziej 
radośnie i łatwo chodzi według pisanego Słowa i podejmuje "krzyż" 
składając się na nim codziennie przez opatrzność Bożą. Podejmuje 
coraz skuteczniej oddzielanie ducha ludzkiego od duszy i łączy się w 
istotnej unii ze Zmartwychwstałym Panem, który jest Duchem dającym 
życie. Prawdziwie staje się z Nim "jednym duchem", tak iż, jego ludzki 
duch jest kanałem, przez który Duch Chrystusa płynie do 
potrzebującego świata.  

 

Chrześcijanin duchowy /pneumatikos/ 

 
"Ten, kto jest duchowy /pneumatikos/, rozsądza wszystkie rzeczy" 
/1Kor.2.15/. "A Bóg pokoju Sam was całkowicie uświęci, niech duch 
wasz /pneuma/ i dusza /psyche/ i ciało /soma/ będą cało zachowane 
bez skazy..." /1Tes 5.23/. Jak już zauważyliśmy, w tym fragmencie Listu 
do Tesaloniczan mamy jeden z dwu tekstów, gdzie w pełni językowej 
została określona trzyczęściowa natura człowieka. Opis jest we 
właściwym porządku i kolejności pochodzenia. Godne uwagi jest to, jak 

background image

 

39 

często ten porządek jest zmieniany przez wiele dzieci Bożych, gdy 
cytując ten werset modlą się o uświęcenie ciała, duszy i ducha, 
pokazując tym, że umysł nieświadomie opisuje prawdziwe właściwości 
upadłego stworzenia, aż do momentu gdy wierzący nie dozna 
oświecenia przez Ducha Bożego i duch nie zostanie z powrotem 
przywrócony na kierownicze miejsce w myślach i innych czynnościach 
człowieka. W swej modlitwie za Tesaloniczan apostoł przedstawia 
zrozumiały obraz "duchowego wierzącego". Pragnie gorliwie modlić o 
każdego z nawróconych, żeby zostali całkowicie uświęceni, tak jak pisał 
do Kolosan, że trudził się, by każdy mógł być "doskonały" czyli, "w pełni 
dojrzały" w Chrystusie /słowo użyte w Kol. 1.28-29 oznacza 
"dorośnięcie w pełni do dojrzałości"/. "Modlę się do Boga", mówi on 
"żeby wasz cały duch i dusza i ciało były zachowane bez nagany". Bycie 
"zachowanym bez nagany" lub "całkowitym" następuje po byciu "w 
pełni uświęconym". Pokrótce oznacza to:  

  1. w odniesieniu do ducha: Bóg w Trójcy jedyny, który jest Duchem, 
przyjmuje na miejsce swego zamieszkania świątynię ducha człowieka, 
wpierw ożywionego w duchu przez Ducha Świętego za pośrednictwem 
odkupieńczego dzieła Syna.  

  2. odnośnie duszy: Trójca Święta zamieszkuje w duchu manifestując 
się poprzez naczynie duszy - lub osobowości - człowieka jako:  

      * wola całkowicie zgodna z wolą Bożą;  

      * intelekt odnowiony i oświecany przez Ducha Świętego;  

      * emocje pod pełną kontrolą, do użytku człowieka, prowadzonego 
przez tego samego Ducha.  

  3. odnośnie ciała: Boża Trójca mieszkająca w duchu ujawnia się 
kanałem duszy trzymając ciało pod pełnym panowaniem /1Kor.9.27/, 

background image

 

40 

tak że każda część ciała szybko ulega posłuszeństwu jako "broń 
prawości" /Rzym.6.13/, czyniąc zewnętrznego człowieka - ciało -
prawdziwą świątynię Ducha Świętego /1Kor.6.19/.  

Takim jest "duchowy" wierzący, dorosły do pełni dojrzałości; uświęcony 
całkowicie w duchu, duszy i ciele, potrzebujący "zachowania 
całkowitym" i nienagannym - nie tylko bez winy - przez Boga Pokoju 
mieszkającego w centralnej kapliczce jego istoty.  

 

Jak człowiek duszewny staje się duchowym 

 
Możemy zapytać, jak wierzący człowiek przechodzi od "duszewnego" 
stadium, by rzeczywiście stać się "duchowym" człowiekiem? Fausset 
pisze, że "duchowy człowiek jest wybijającym się ponad współbraci, 
gdyż rządzi nim duch". Kierownictwo ducha nie tylko oznacza, że Duch 
Boży rządzi cielesnym lub duszewnym człowiekiem, lecz że odrodzony 
duch uczyniony został mocniejszym niż dusza i ciało, więc kieruje 
obiema tymi warstwami, bo jest zamieszkany i wzmocniony przez 
Ducha Bożego. Jest to zgodne z modlitwą Pawła za Efezjan, by byli 
"jako wewnętrzni ludzie wzmocnieni siłą Jego Ducha", co biskup Moule 
nazwał odrodzonym /zregenerowanym/ duchem ludzkim.  

"Duchowym" człowiekiem jest ten, "kto chodzi według ducha" i "sądzi" 
duchem. Umysł w ten sposób znajduje się we współpracy z Duchem 
Świętym, tak, że dający Życie Duch Drugiego Adama może swobodnie i 
w pełni ożywiać władze duszy, tj. umysł, wyobraźnię, rozum, rozsądek i 
pobudzać części ciała /Rzym.8.11/ oraz przejawiać przez nie Jego 
najpełniejszą i najwyższą wolę. By mogło to nastąpić, wierzący musi nie 
tylko pojąć negatywną stronę Bożego działania opisaną w Hbr.4.12 - 

background image

 

41 

oddzielenie "duszy" od "ducha", ale i pozytywną stronę opisaną w 
1Tes.5.23, jako Boga Pokoju "uświęcającego całość" poprzez wzięcie w 
posiadanie i działanie przez ducha, by dusza i ciało wypełniały swe 
właściwe funkcje.  

"Jest on złączony z Panem w jednym duchu" pisze apostoł Paweł. "Wy 
także zostaliście uczynieni martwymi dla prawa poprzez ciało 
Chrystusowe, żeby być złączonym z innym, nawet z Tym który powstał 
z martwych" /Rzym.7.4/. Jest tu jasno wyłożone "połączenie" lub unia z 
Chrystusem w duchu, co jest celem i wynikiem działania Krzyża. Ta unia 
ze Zmartwychwstałym i Wywyższonym Panem może być jedynie w 
duchu, a praktycznie uświadomiona, gdy duch wierzącego jest 
oddzielony od otoczki duszy. Bo jak zauważył Stockmayer - 
Zmartwychwstały Pan nie może być nazwany Oblubieńcem duszy. 
Dusza - osobowość człowieka - może być naczyniem, przez które Pan 
ujawnia swe własne życie, przynosząc w unii z duchem wierzącego 
"owoc dla Boga".  

Człowiek "duchowy" jest to więc ktoś taki, w którym poprzez 
oddzielenie duszy od ducha przy pomocy Słowa Bożego, duch został 
uwolniony od uwikłań "duszy", czyli jak napisał Bromley w 1774, 
wyszedł z jej "objęć" i przyłączył się do Pana w unii istoty. Duch z 
duchem - jeden duch - tak, by dusza i ciało mogły służyć jako nośniki 
woli, życia i miłości samego Pana za pośrednictwem wierzącego.  

W świetle tego bardzo uderzający jest kontrast pomiędzy "uczynkami 
ciała", a "owocem ducha" opisanymi w Gal.5.18-24. Ciało działa i 
wprowadza na powierzchnię bardzo odrażające przejawy. Natomiast u 
człowieka, który zna aspekt Golgoty opisany w Rzym. 6 - ukrzyżowanie 
ciała i oddzielenie duszy od ducha przez Słowo Boże - duch zjednoczony 
z Panem przynosi owoc - spontaniczne objawy życia w postaci owocu. 

background image

 

42 

Owoc ujawniony jest w duszy i przejawia się przez osobowość w 
różnych postaciach miłości, radości, pokoju, wytrzymałości, 
uprzejmości, dobroci, wierności, łagodności, samokontroli.  

Słowo "samokontrola" wymienione jako jeden z "owoców" Ducha 
pokazuje, że Duch Boży używa "ja" - osobowości lub duszy - człowieka 
jako Swych środków kontroli /kierowania/. Osobowość w znaczeniu 
"ja" albo duszy nie ma być więc zniszczona lub stłumiona, ale 
uszlachetniona w miarę stawania się nośnikiem mieszkającego w niej 
Ducha Chrystusa. Krótko mówiąc "owoc Ducha" przejawiający się w 
miłości i radości i pokoju oznacza miłość uzewnętrzniającą się poprzez 
"duszę", ale wywodzącą się od Ducha Świętego obecnego w ludzkim 
duchu, a nie pochodzącą z życia duszy.  

Jest wiele fragmentów Pisma opisujących działania różnych władz 
"duszy", a wywodzących swe pobudzenie od ducha. Czytamy o "byciu 
płomiennym duchem" /Rzym.12.11/, zamierzeniu w duchu /Dz.9.21/, 
ducha wiary /2Kor.4.13/, miłości w duchu /Kol. 1.18/. Te wszystkie 
czynności ducha uzewnętrzniają się poprzez kanał duszy - osobowości - 
człowieka: "mądrość" przez umysł, "zamierzenie" przez wolę, "miłość" 
przez część uczuciową, "radość" przez nastawienie emocjonalne, ale 
wytryskujące z wieczystej głębi jego ducha, a nie tylko z samych 
zmysłów.  

 
 

Prawo życia ducha 

 
W tym stadium żywotne znaczenie dla wierzącego ma znajomość praw 
ducha i tego, jak według niego chodzić, by nie przestać współpracować 
z Duchem Świętym i nie dać okazji zwodniczym duchom szatana do 

background image

 

43 

usidlenia przez fałszowanie prawdziwego życia ducha. Mowa tu o 
podrabianiu produkowanym w dziedzinie duszy, które nie jest 
rozpoznawane przez wierzącego jako pozorne. Celem tych duchów jest 
ściągniecie wierzącego z powrotem, by nieświadomie ponownie chodził 
w sferze duszy. Człowiek duchowy o uwolnionym duchu, czyli 
"oddzielonym od duszy" jest to ktoś postępujący według ducha, czyli 
jest rządzony przez Niego, a nie przez swą duszę i ciało. Nie oznacza to 
jednak, że nie może być ponownie wplątany w życie duszy, jeżeli przez 
nieznajomość praw ducha nie pozwala Mu rządzić. Musi wiedzieć jak 
odróżnić, co w przeżyciu jest z ducha, co z duszy, a co z ciała; jak mieć 
ducha wolnego i otwartego na Ducha Bożego; i jaki stan ducha 
konieczny jest dla trwania współpracy z Duchem Świętym. Potrzebuje 
umiejętności odróżniania i postępowania z atakami złych istot 
duchowych, które próbują jego duchowi przeszkodzić w społeczności z 
Bogiem albo zepchnąć go do poziomu duszy, paraliżując jego działania 
i powodując bierność jego ducha. Gdy im się to nie udaje, to starają się 
wypchnąć ducha poza trzeźwą działalność, czego celem jest 
zapobieżenie lub przeszkodzenie w stałym oporze wobec tych ataków.  

 
 

Aby postępować według ducha 

 

 

 1. Wierzący musi wiedzieć, czym jest duch i jak zwracać uwagę na 

jego wymagania by go nie zgasić. I tak na przykład, gdy w duchu 
pojawia się ciężar, a wierzący nadal kontynuuje pracę dla Pana, 
powstrzymując ciśnienie; to musi stwierdzić, że praca ta przynosi trud. 
Gdy nie ma czasu, by zbadać przyczynę tej sytuacji, to dochodzi do 
momentu, że ciężar staje się nie do wytrzymania. Zmusza go to, do 

background image

 

44 

zatrzymania i przyjrzenia się sprawie. Natomiast należało od początku 
zwrócić uwagę na żądania ducha i w krótkiej modlitwie złożyć "ciężar" 
na Boga, odrzucając wszystkie naciski wroga.  

  2. Trzeba potrafić czytać ducha i od razu wiedzieć, kiedy wyłącza się 
on ze współpracy z Duchem Świętym. Szybko odrzucać wszelkie ataki, 
które odciągają ducha od kontaktu z Bogiem.  

  3. Trzeba wiedzieć, kiedy duch jest dotykany przez truciznę duchów 
zła, np. przez zastrzyk smutku, bólu, narzekania, gderania, 
doszukiwania się błędów, obraźliwości, goryczy, poczucia zranienia, 
zazdrości itd. - wszystko to jest atakiem bezpośrednio od wroga do 
ducha. Należy opierać się wszelkiemu smutkowi, mrokowi i narzekaniu 
wlewającemu się do ducha, gdyż życie zwycięstwa uwolnionego ducha 
oznacza radość /Gal.5.22/. To dotykanie ducha przez różne wyżej 
wymienione rzeczy nie jest ujawnieniem "uczynków ciała", jeżeli 
wierzący zna życie według ducha. Jednakże to działanie szybko dosięga 
sfery ciała, jeżeli się tego nie rozpozna i nie potraktuje z ostrą odmową 
i oporem.  

  4. Wierzący powinien wiedzieć, kiedy jego duch jest na właściwej 
pozycji dominacji nad duszą i ciałem, i nie jest nadmiernie odsunięty 
przez nagłe okoliczności lub konflikt. Są trzy stany ducha, które należy 
odróżnić i z nimi odpowiednio postępować:  

      * duch zafrasowany, przygnieciony albo "obniżony",  

      * duch we właściwej pozycji, równowadze, spokojnie kierujący,  

      * duch pociągnięty poza swoją "pozycję" kiedy jest w napięciu lub 
jest popędzany.  

Kiedy człowiek chodzi według ducha i odróżnia każdy z tych stanów, to 
wie jak "pobudzić" swojego ducha, gdy jest w depresji /a/ i jak ukrócić 

background image

 

45 

nadmierną aktywność przez spokojny akt woli, kiedy jest 
wyprowadzony z równowagi przez nadgorliwość lub poruszenie ze 
strony wrogów duchowych. /c/  

Ludzkiego ducha można porównać ze światłem elektrycznym. Jeżeli jest 
w kontakcie z Duchem Bożym, to jest pełny światła; bez Niego jest w 
ciemności. Zamieszkany przez Niego "duch człowieka jest lampą Pana" 
/Przp.Sal.20.27/. Duch może być porównany do czegoś elastycznego, 
kiedy jest związany, naciskany albo przyciągnięty, to przestaje działać, 
czyli być źródłem mocy i, że tak powiem, "sprężyną". Jeżeli człowiek 
czuje ciężar, to powinien stwierdzić, co to jest. Gdyby go zapytać, "czy 
to twoje ciało?", to najprawdopodobniej odpowiedziałby: "Nie, czuję 
się związany w środku". Czym więc jest to związanie i przygniecenie? 
Czy to nie duch? Duch może być ściśnięty albo rozciągnięty, związany 
albo wolny. Potencjał i możliwości ludzkiego ducha są znane jedynie 
wtedy, gdy duch jest zjednoczony z Chrystusem i "rozumnie używany", 
zostaje też wtedy wzmocniony przez Ducha Świętego do 
"przeciwstawienia się mocom ciemności". /Dla pełniejszego ujrzenia 
tego aspektu chodzenia w duchu patrz: "Wojna świętych - War on the 
Saint", z której to pozycji fragment ten został wybrany./  

 
 

Człowiek duchowy jest "dorosły" w Chrystusie 

 
"Duchowy" człowiek jest opisany przez apostoła Pawła jako "dorosły" 
człowiek w Chrystusie, a w Pierwszym Liście do Koryntian widzimy 
uderzający kontrast pomiędzy wierzącym duchowym a cielesnym. 
Cielesny albo zmysłowy wierzący może się karmić tylko "mlekiem", 
najprostszym elementem ewangelii. Natomiast człowiek "dorosły", 

background image

 

46 

czyli "duchowy" może otrzymać "głębokie rzeczy Boże", rzeczy, o 
których się nie mówi nawet w słowach nauczania ludzkiej mądrości. 
Rzeczy /nie prawd, zauważmy/, ale rzeczy - faktów - substancji - tak 
realnych jak rzeczy materialne na ziemi. /1Kor.2.10.13/.  

Jasne jest też u apostoła, że "psychiczny" lub "duszewny człowiek" nie 
może otrzymać tych "rzeczy" Ducha ani trochę bardziej niż cielesne 
"niemowlęta w Chrystusie" /1Kor.2.14/, gdyż duszewny intelekt i 
mądrość okazują się niczym innym jak głupotą. Nikt inny jak "duchowi" 
mogą je odróżniać i badać, bo mogą być one badane tak realnie jak 
rzeczy materialne. "Człowiek duchowy bada wszystkie rzeczy", gdyż 
może przez Ducha Świętego wnikać w wewnętrzne źródło wszystkich 
rzeczy, przewiercając zasłonę zmysłów, widzieć duchowe prawdy 
leżące u podstawy wszystkich rzeczy. Ale "duszewny" człowiek tj. 
człowiek, który potrafi używać tylko naturalnego intelektu, nie może 
przeniknąć dalej niż potrafi dojść intelekt, może badać wszystkie rzeczy 
w "naturalnej" sferze, ale nie więcej. "Duchowy dojrzały jest do 
rozumienia" pisze apostoł i jeżeli starannie zbadamy wszystkie 
nawiązania w listach Pawła do "duchowego" człowieka i do 
"dorosłego", to zobaczymy, że oddzielenie duszy i ducha jest dla 
wierzącego warunkiem osiągnięcia stadium nazywanym "duchowym" 
lub "dorosłym" człowiekiem. Natomiast stadium "dorosłości" jest 
nieustannie powiązane z wiedzą, nauczaniem i odróżnianiem 
wszystkich rzeczy duchowych, mających do czynienia z duszą. "Głosimy 
mądrość wśród 'dorosłych'" /1Kor.2.6/; "Umysłowo nie bądźcie dziećmi 
....niech wasz umysł ma cechy dojrzałego wieku" /1Kor.14.20/; 
"Każdego człowieka nauczając z całą mądrością, byśmy mogli każdego 
człowieka okazać doskonałym /to samo słowo oddane jako dorosły w 
Kol.1.28/". "Stały pokarm jest dla ludzi dorosłych, dla tych właśnie, 
którzy dzięki rozsądnemu używaniu wyćwiczyli swe władze w 

background image

 

47 

rozróżnianiu .... /Hbr.5.14/"; "Niech jak najwięcej będzie doskonałych" 
albo "dojrzałych w rozumowaniu", "doskonały" jest przeciwieństwem 
"niemowlęcia". "Miejmy to na myśli"/Fil.3.15/ - pisze apostoł w swych 
listach. O Kolosan modli się, żeby byli "napełnieni znajomością Jego 
woli w całej mądrości i rozumieniu duchowym" /Kol.1.9/. To "duchowy" 
człowiek wezwany jest do pokrzepienia brata zaplątanego w upadek, 
gdyż tylko taki potrafi zadziałać z niebiańską mądrością wymagającą 
wierności w postępowaniu z grzechem z Bożego punktu widzenia, 
kochając czule błądzącego brata /Gal.6.1/.  

A do Efezjan apostoł pisze: "aż wszyscy dojdziemy do jedności wiary i 
znajomości Syna Bożego, do pełnej dorosłości na miarę postaci pełni 
Chrystusa" /Ef.4.13/. Tutaj znowu poznanie powiązane jest z pełnią 
wzrostu i pełnią Chrystusa. "Jedność wiary", jaka powinna 
charakteryzować mistyczne ciało Chrystusa, a przynosić "pełnię 
postaci", nie może się ujawnić, dopóki pojedyńczy człowiek nie osiągnie 
stadium pełnej dorosłości i nie stanie się człowiekiem "duchowym". A 
znowu człowiek nie może stać się i nie stanie się człowiekiem 
"duchowym", dopóki nie zrozumie oddzielenia duszy i ducha, tak by 
mógł być w pełni zjednoczonym ze Zmartwychwstałym Panem, z 
"naczyniem duszy" w intelektualnych i innych sferach - pobudzanym i 
zdominowanym przez ducha, sfery świadomości Boga, a nie z niższego 
życia pierwszego Adama.  

 
 

Człowiek duchowy jest "udoskonalony w miłości" 

 
Słowo "doskonały" lub "pełny", co w 1Kor. 2.6 brzmi "całkowicie 
dorosły" i łączy się tak często z umysłem albo poznaniem u Pawła, jest 

background image

 

48 

połączone z miłością u apostoła Jana. Mówi on o wierzącym 
"udoskonalonym w miłości" /1Jn.4.18/, i "że doskonała miłość wypędza 
lęk", oraz że "miłość udoskonala i daję odwagę w dzień sądu". Listy 
Jana pokazują więc człowieka "duchowego" jako takiego, którego 
uczucia duszy są w pełni owładnięte miłością Bożą. Tak kompletnie, że 
całkowicie jest napełniony miłością wypływającą od Tego, który 
mieszka w duchu. "Bóg mieszka w nas i Jego miłość jest w nas 
doskonała" pisze apostoł. Ta więc naczynie duszy jest doskonale 
napełnione miłością Bożą, tak że na swą miarę i możliwości jest nią 
"uzupełnione" , iż nie ma w nim miejsca, ani przestrzeni dla "lęku".  

Ale język Jana znaczy nawet więcej niż to, że Boska Miłość Tego, który 
mieszka w duchu wierzącego, może swobodnie przepływać za 
pośrednictwem naczynia duszy. Opisuje on naprawdę życie ducha 
człowieka duchowego, co oznacza żyjącego i mieszkającego w sferze 
"świadomości Boga". "Bóg jest miłością" - pisze on - "a ten, kto trwa w 
miłości, trwa w Bogu, a Bóg mieszka w nim" /1Jn.4.16/. "Duchowy" 
człowiek, który żyje i chodzi w duchu miłości "trwa w Bogu". Jeżeli 
przychodzi "lęk" lub "nienawiść", to zstąpił on do sfery duszy i dopuścił 
by zaistniał w nim jakiś element naturalnego życia duszy lub też z 
powodu ataku złych duchów przestał współpracować z Bogiem w 
swym duchu. By to odróżnić, należy od razu iść pod Krzyż dla poddania 
się jego oddzielającej mocy wobec swego psychicznego żywiołu, przed 
Bogiem nazywając to grzechem i szukając oczyszczającego działania 
krwi, zgodnie z 1Jn.1.9. Zarazem jest to przeciwstawienie się mocom 
ciemności, i przywdzianiem ponownie "całej zbroi Bożej" dla 
zwycięstwa.  

 

background image

 

49 

Duchowy człowiek jest "doskonały w jedno" z wszystkimi 
wierzącymi  

 
"Człowiek duchowy" jest udoskonalony w jednego ducha wraz z innymi 
w Chrystusie. Słowo "doskonały" użyte w 1Kor.2.6, zastosował Pan 
Jezus w modlitwie arcykapłańskiej dla opisania unii pomiędzy 
odkupionymi przez Niego. Ta jedność leżała Mu na sercu wieczorem 
dnia poprzedzającego Jego pójście na Krzyż by uczynić możliwym jej 
zaistnienie. "Jak Ty, Ojcze, jesteś we mnie, a ja w Tobie, niech oni będą 
w Nas...... żeby byli jedno, tak jak My jesteśmy jedno; Ja w nich, a Ty 
we mnie, żeby oni mogli być udoskonaleni w jedno" /Jn.17.21-23/.  

Jedność istot, jaka istnieje między Ojcem i Synem - unia istoty ducha z 
duchem - jest jednością jednego wierzącego z drugim, który jest w 
Bogu. Język Pana jest bezbłędny. Powiedział: "żeby oni byli jedno, jak 
MY jesteśmy jedno!" Oznacza to Ojca i Syna mieszkającego w duchu 
wierzącego przez Ducha Świętego w doskonałej, czyli pełnej unii. Z 
konieczności oznacza to tę samą unię ducha z innymi wierzącymi. 
"Duchowy" człowiek jest więc nie tylko jedno z Chrystusem w Bogu, 
który jest Miłością, ale znajduje tę samą unię z tym samym Bogiem 
trwającym w innych. Dlatego nie może w pełni trwać w Bogu, jeżeli w 
jakimś stopniu dopuszcza życie duszewne natury, ujawniające się w: 1/ 
podziałach, 2/stronniczości /Jak.3.17/ albo 3/ rozłamach /Gal.5.20/.  

 

Człowiek duchowy "chodzi w światłości"  

 
Jest to znowu "duchowy" człowiek, o którym apostoł Jan pisze: "Jeżeli 
chodzimy w światłości, tak jak On jest w światłości, to mamy 
wspólnotę wzajemną i krew Jezusa Chrystusa, Syna Jego, oczyszcza nas 

background image

 

50 

od wszelkiego grzechu" /1Jn.1.7/. Chodzenie w światłości możliwe jest 
tylko dla człowieka żyjącego w sferze świadomości Boga, gdzie w jego 
duchu mieszka Bóg. Każde zejście w obszar duszy dla ducha 
zjednoczonego z Tym, który jest światłem, może być porównane do 
zanurzenia w nieprzezroczystym naczyniu, stanowiącym chmurę lub 
mgłę zaciemniającą światło. Wierzący gdy trwa w Bogu, który jest 
światłem, trwa i chodzi w świetle, i w świetle tym znajduje "wspólnotę" 
z Bogiem i innymi, którzy mieszkają w świetle. Zaś krew Jezusa 
kontynuuje stałe oczyszczanie ze wszystkich nieznanych grzechów, 
które nieświadomie mogą dotykać osobę trwającą w Bogu przez 
wkraczanie "życia duszy" albo przez kontakt z grzechem otaczającego 
świata. /Na wszystkie znane grzechy w sprawie wykroczeń remedium 
jest 1.Jn.1.9/.  

"Bóg jest światłością i nie ma w Nim wcale ciemności". "Ten, kto kocha 
...... trwa w światłości". Jest to wywyższenie życia, czyli życie ukryte 
wraz z Chrystusem w Bogu, o czym pisze apostoł Paweł. Mówił o tym 
Pan Jezus do uczniów w pożegnalnych słowach w górnej izbie w 
Jerozolimie, a doprowadził do realnego przeżycia tego przez Ducha 
Świętego w dniu Pięćdziesiątnicy. Wtedy duch chwalebnego Chrystusa 
wstąpił do ich ducha i zostali podniesieni ze sfery duszy do duchowej 
jedności z chwalebnym Panem. Gdy trwali w Nim, a On w nich, to świat 
im uwierzył. Widziano jedność społeczności napełnionej Duchem, 
"uczynionej doskonałą w Miłości", "lęk" został z niej usunięty. 
Widziano, że chodzili w takim świetle, iż nie mogli pozwolić na istnienie 
pośród nich grzesznego egoizmu, takiego jaki ujawnił się u Ananiasza.  

Widać, ile to znaczy dla Chrystusa i Jego Kościoła, żeby wszyscy 
członkowie Jego Ciała stali się "duchowi" i udoskonaleni, czyli 
przystosowani do swego miejsca w unii ze Zmartwychwstałą Głową. W 
świetle tego nie można przeakcentować ważności zrozumienia przez 

background image

 

51 

wierzącego różnicy pomiędzy "duszą" a "duchem". Od zaprzestania 
bowiem życia "według ciała" - w świadomości zmysłowej zależy 
dorośnięcie na w pełni "duchowego" człowieka, tj. zdolnego do 
zrozumienia ducha oraz odróżniania i badania rzeczy duchowych. 
Człowiek całkowicie uświęcony przez kompletne uwolnienie ducha od 
dominacji zarówno duszy i ciała, zamieszkany przez Trójcę Bożą, dąży 
jednak do pełniejszej "doskonałości" czy kompletności w Chrystusie. 
/Patrz:Fil.3.15-16/.  

Nie możemy jasno powiedzieć, jak długie powinno być stadium 
pomiędzy pierwszym krokiem nowego narodzenia, a pełnią dojrzałości 
w życiu Chrystusa w znaczeniu uwolnienia ducha i unii ze 
Zmartwychwstałym Wywyższonym Panem oraz pełni dominacji nad 
duszą i ciałem. Zwroty używane przez apostoła do Koryntian, a także 
przez autora Listu do Hebrajczyków, sugerują zawstydzenie, że wielu 
zbyt długo przeżywa etap dziecinny. Byli oni "wciąż cieleśni i 
potrzebujący mleka z powodu słabości życia duchowego, gdy powinni 
być nauczycielami i prowadzić inne 'niemowlęta' do pełnego wzrostu." 
Etap niemowlęcy może oczywiście być rozciągnięty albo skrócony i nie 
należy go mierzyć zwykłymi okresami. Prawdopodobnie 
zdeterminowany jest również przez stopień zrozumienia prawdy oraz 
przez poznanie i osobiste oddanie się przez wierzącego. We wszystkich 
przypadkach wyrażenia piszącego do Hebrajczyków czynią jasnym, że 
postęp wierzącego zależy znacznie od jego postawy. Zgromił ich 
mówiąc, że są "ociężali w słuchaniu" i potrzebują ponownie nauczania 
pierwszych zasad ewangelii: "Pomińmy początkowe słowa o Chrystusie 
i przejdźmy do pełnego wzrostu..." /Hebr.6.1 R.V.margin/) - to prawie 
takie same słowa jak Pawła do Filipian w 3 rozdziale, gdzie mówi on o 
własnym dążeniu, nie zważając, że był "już uczyniony doskonałym", 
chociaż mógł powiedzieć: "My, którzy jesteśmy..... doskonali", tj. 

background image

 

52 

kompletni, czyli dojrzali - bądźmy w tym nastawieniu dążenia do celu, 
do jakiego jesteśmy powołani przez Boga w Chrystusie Jezusie.  

 

Duchowy człowiek a "ciało duchowe" 

 
"Duchowe ciało" wymienione w 1 Kor. 15.44, w które wierzący zostanie 
przybrany przy zmartwychwstaniu, jest logicznym wynikiem etapu 
duchowego, który rozważaliśmy. "Pierwsze było nieduchowe", pisze 
apostoł, "ale naturalne, potem to, które jest duchowe" (w.46). 
Niemowlę w Chrystusie jest "jeszcze cielesne", ale przez zrozumienie 
Rzymian 6 przestaje chodzić według ciała i chodzi według Ducha. 
Potem pojmuje "oddzielenie duszy i ciała" i staje się "człowiekiem 
duchowym" o odmienionym umyśle, a duszy i ciele jako nośniku dla 
wyrażania się Boga przez niego. Teraz zostaje odbudowany pierwotny 
porządek trzyczęściowego człowieka w następującym znaczeniu :  

  1. Duch Święty rządzi w uwolnionym duchu /siedzibie świadomości 
Boga/, z:  

  2. duszą, czyli osobowością jako naczyniem /siedzibą 
samoświadomości i:  

  3. ciałem jako niewolnikiem /siedzibą świadomości zmysłowej/.  

Teraz człowiek jest naprawdę "duchowy" albo, mówiąc bez osłonek 
powiedzieć możemy, że jest "duchem" mieszkającym w naczyniu 
"duszy", która jest znowu otoczona fizycznym, śmiertelnym ciałem. 
Wyrażenia Pawła pokazują jasno, że pełne odkupienie ciała czeka na 
pojawienie się Pana z niebios. "My sami wzdychamy" - pisze - "czekając 
na adopcję, by poznać odkupienie naszego ciała" /Rz.8.23/. "Czekamy 
na Zbawiciela, Pana Jezusa Chrystusa, On ukształtuje na nowo ciało 

background image

 

53 

naszego poniżenia tak, żeby było podobne do ciała Jego chwały" 
/Fil.3.20-21/. "Odziani, aby to, co śmiertelne, zostało wchłonięte przez 
życie" 2Kor.5.4/.  

Ciało jest więc nadal ciałem "naturalnym", śmiertelnym, naczyniem 
glinianym /2Kor.4.7/ i dopóki nie zostanie zasiane w ziemi przy śmierci 
- albo zmienione w mgnieniu oka przy przyjściu Pana - nie jest 
wyniesione jako "ciało duchowe". Jednak człowiek "duchowy" żyjący 
codziennie według reguł Ducha Świętego, może mieć narastający 
przedsmak przyszłego odkupienia ciała. Chodząc bowiem w duchu, 
uczestniczy w swym ciele w dającej życie mocy Ducha, zgodnie z Rz. 
8.11, gdzie apostoł stwierdza: "Jeżeli mieszka w was Duch Tego, który 
wskrzesił Jezusa z martwych, obudzi również wasze śmiertelne ciała z 
powodu Swego Ducha, który w was mieszka." Moc realności tego 
"ożywienia śmiertelnego ciała" przez tego samego Ducha Ojca, który 
"podniósł Jezusa z martwych", może być poznana na tyle tylko, o ile 
życie duszy natury jest stale "gubione" dzięki mocy Krzyża /Mat.16.24-
26/, bowiem śmiertelne ciało może być ożywione przez Ducha 
Świętego, gdy Duch dający Życie ma swobodę dla energetyzowania 
duszy i ciała. Sugestywne słowa apostoła z 2 Kor.4.10-12, odnoszą się 
właśnie do tego stadium życia wierzącego. Tak samo jak życie duszy 
musi być "utracone", aby znaleźć życie Ducha napływające od Ducha 
Świętego używającego uzdolnień i władz duszy; taka też sama zasada 
"utraty" dla "zysku" musi działać w śmiertelnym ciele. Dlatego jest 
napisane: "Zawsze w ciele nosząc umierającego Jezusa, żeby także 
życie Jezusa mogło się ujawnić w naszym ciele". Gdy ma miejsce 
stopniowa utrata życia cielesnego ożywiającego duszę, to także ma 
miejsce napływ życia Ducha, w miarę poddawania się wierzącego 
oddzielaniu duszy i ducha pod ręką Niebiańskiego Arcykapłana 
dzierżącego miecz Ducha. Tak jest również z "umieraniem Jezusa" w 

background image

 

54 

śmiertelnym ciele. Dokonuje się to stale, gdy wierzący postępuje drogą 
krzyża: "naciskani, zakłopotani, gonieni, przygniecieni do ziemi"- tak 
"uciskani ponad miarę aż do desperackiej obawy o życie" /2Kor.1.8-9/, 
tak żeby zdać się na Boga, który podnosi ze śmierci, żeby pokazać, że 
"życie Jezusa" ujawnia się w podtrzymywaniu i ożywianiu śmiertelnego 
ciała. To "tracenie życia", by "zyskać" życie Jezusa, dokonywane jest 
przez Ducha Świętego, gdy człowiek posuwa się w poznaniu Pana. "My, 
którzy żyjemy" - pisze apostoł - "jesteśmy ciągle wydawani na 
śmierć,...żeby życie Jezusa mogło się też ujawnić w naszym 
śmiertelnym ciele. Tak więc śmierć działa w nas, ale życie w was...".  

Możemy zobaczyć, że wplatanie śmierci i życia daje dwa rezultaty, o 
istotnym znaczeniu dla Pana i Jego ludu:  

  1. Kiedy życie Jezusa może swobodnie płynąć z sanktuarium ducha 
poprzez władze duszy ożywiając "śmiertelne ciało" niepowstrzymaną 
mocą, to w konsekwencji przynosi to życie dla innych, jak dla samego 
wierzącego, tak jak to zarysował Pan w swej obietnicy rzek żywych 
wód.  

  2. To ożywienie śmiertelnego ciała jest "zadatkiem Ducha" przez co 
samo ciało jest przygotowane na godzinę, kiedy "to co śmiertelne 
zostanie wchłonięte przez życie" - tak jak apostoł pisze:"...Ten, który 
utworzył nas dla tej właśnie rzeczy, jest Bogiem, który dał nam zadatek 
Ducha" /2Kor.5.4-5/.  

 

Pewne niebezpieczeństwa duchowego człowieka 

 
Wierzący, który stał się naprawdę "duchowy", tzn. z duchem 
rządzącym duszą i ciałem, nie wychodzi z dziedziny konfliktu, lecz w 

background image

 

55 

bardzo subtelną jego fazę, omówioną w Efezjan 6.10-18. Człowiek, o 
którym powiedziano w Ef. 2.6, że jest "posadzony z Chrystusem na 
wyżynach niebieskich", jest później opisany jako "mocujący się" z 
duchowymi zastępami nieprawości na wyżynach niebieskich, zwłaszcza 
w formie "podstępów" diabła. Pokazuje to nam, że duchowy wierzący 
będący w duchowym boju powinien uważać głównie na subtelne 
podstępy wrogów duchowych, dążących do uwikłania go w sprawy 
związane z dziedziną duchową raczej, niż w konflikt pomiędzy ciałem a 
duchem opisany w Gal.5.17.  

W tej fazie konfliktu podstępy mocy ciemności są ukierunkowane 
głównie na to, by w jakimś stopniu doprowadzić człowieka duchowego 
do chodzenia według duszy, a nie według ducha, to jest żeby podlegał 
wpływom z dziedziny odczuć (senses- ang.), zamiast w duchu 
współpracować z Świętym Bożym Duchem. Ważne jest więc, żeby 
wierzący, który jest duchowy, rozumiał, że łudzące duchy szatana 
potrafią tworzyć falsyfikat ludzkiego ducha w dziedzinie duszy. Czynią 
to, z chytrością, uzyskując dostęp do zewnętrznego człowieka, 
wywołując następnie w człowieku poruszenia odmienne od duchowych. 
Kiedy te inne poruszenia, które prawdopodobnie wydają się duchowe - 
uzyskają wpływ, to mogą stać się wystarczająco silne, by wyciszyć albo 
przemóc prawdziwe działanie Ducha. Jeżeli wierzący jest ignorantem w 
sprawie takiej taktyki wroga, to łatwo pozwala, by prawdziwe 
działanie Ducha stało się nieużyteczne. Taki człowiek postępując za 
podrabianymi uczuciami duchowymi, myśli, że "chodzi według ducha".  

Kiedy zanika prawdziwe działanie Ducha, to złe duchy mogą 
sugerować, że "Bóg nadal prowadzi przez odnowiony umysł", przez co 
próbują ukryć swe fałszywe działanie i fakt nie używania ducha przez 
człowieka. W tym samym czasie umysł nawiedza fałszywe światło, po 
czym następuje błędne rozumowanie, ocenianie itd. Człowiek myśli, że 

background image

 

56 

posiada światło od Boga, ponieważ jest nieświadomy, że przestał 
"chodzić według ducha", chodząc teraz według naturalnego umysłu.  

Inne niebezpieczeństwo czyhające na człowieka duchowego polega na 
próbach zwodniczych duchów szatana, by postępować cieleśnie /tj. 
chodzić według ciała/, sądząc, że nadal chodzi się w duchu. Te próby 
polegają na tworzeniu odczuć w ciele, o których człowiek myśli, że są 
"duchowe". Żeby pokonać te pokusy, wierzący powinien zrozumieć, że 
należy odrzucić całą fizyczną świadomość rzeczy nadprzyrodzonych, a 
nawet niewłaściwą fizyczną świadomość rzeczy naturalnych. Obie 
bowiem odciągają umysł od "chodzenia według ducha" i skłaniają do 
doznań cielesnych. Niewłaściwa fizyczna świadomość, także jest 
przeszkodą w stałej koncentracji umysłu a u duchowego wierzącego 
jakiś "atak świadomości fizycznej" zużytkowany przez wroga może 
przełamać koncentrację umysłu i zachmurzyć ducha; dlatego powinno 
się ciało trzymać w ciszy i pod pełną kontrolą. Z tego powodu 
nadmierny śmiech i wszelkie "poruszenie", które pobudza życie fizyczne 
w stopniu przeważającym nad umysłem i duchem jest czymś, czego 
powinno się unikać. Wierzący, którzy pragną być "duchowi", czyli w 
wieku "dojrzałym", muszą unikać ekscesów, ekstrawagancji i skrajności 
we wszystkich rzeczach /Patrz: 1Kor.9.25-27/.  

Z powodu dominacji fizycznej części człowieka i nieporozumienia w 
sprawie nadnaturalnych doznań odczuwanych w ciele, ciało jest 
zmuszane do spełniania roli ducha i staje się wiodące, co tłumi 
prawdziwe życie duchowe. W takich warunkach ciało czuje nacisek i 
konflikt, stając się "zmysłem" w miejsce umysłu i ducha. Wierzący 
powinien uczyć się odróżniać i wiedzieć, jak rozróżniać prawdziwe 
odczucia ducha, które nie są emocjonalne /duszewne/ ani fizyczne 
/patrz: np. Mk.8.12; Jn.13.21; Dz.18.5/.  

background image

 

57 

Wskutek niewiedzy duża większość wierzących chodzi "według duszy", 
tj. według umysłu i emocji, mając wrażenie, że "chodzi według ducha". 
Ponieważ oznacza to pozbawienie wierzącego żywotnej mocy ducha, 
więc siły sataniczne używają swych wszystkich zasadzek do wsiąknięcia 
w życie duszą albo ciałem. Czasami zapalają wizje w umyśle, pokazując 
coś umysłowi podczas modlitwy albo dając rozkoszne doznania radości 
i optymizmu życiowego dla ciała itd.  

Uzależnienie od rzeczy zewnętrznych, czy nadnaturalnych oraz od 
doznań w sferze zmysłów, hamuje wewnętrzne życie duchowe. Przez 
przynętę "doznań" w zmysłach, wierzący zostaje wciągnięty w życie 
zewnętrznego pola swego ciała, zamiast żyć w prawdziwej sferze 
ducha. Potem, przestając działać ze swego wnętrza, łapie się za 
zewnętrzne nadnaturalne czynności i traci - całkiem nieświadomie - 
swą wewnętrzną współpracę z Bogiem. Wtedy duch, który jest 
organem Ducha Świętego w walce przeciwko duchowemu wrogowi, 
popada w stan duchowego zawieszenia, i jest ignorowany, podczas gdy 
wierzący zajęty jest doznaniem zmysłowym. W konsekwencji 
praktycznie odpada kierowanie Boże, czy to w służbie, czy w walce.  

Istnieje poważne niebezpieczeństwo wynikające z działania ludzkiego 
ducha bez współ-pracy z Duchem Świętym. Gdy duch został 
"oddzielony" od duszy i stał się dominujący, to jest otwarty na wpływy 
duchów zwodniczych w zupełnie inny sposób. Załóżmy, że w jeden z 
wyżej wymienionych sposobów lub w jakiś inny, człowiek przestał 
/nieświadomie/ współ-pracować z Duchem Świętym, a jest nadal 
prowadzony przez swego ducha. W takim przypadku jest narażony, by 
myśleć, że jego własny władczy duch jest dowodem mocy Boga, 
ponieważ w innych sferach widzi, jak Duch Święty używa go w zdobyciu 
dusz. Przez takie złudzenie może on na przykład odczuć przypływ 
oburzenia na brata w swym duchu wylewając je, jednocześnie myśląc, 

background image

 

58 

że to wszystko pochodzi od Boga, ale inni bracia posiadający realne 
rozróżnienie, świadomi są, że ta ostra uwaga nie pochodzi od Boga. 
Takie doświadczenie łatwo może mieć miejsce w konflikcie między 
braćmi, lub wymianie zdań, jeśli nie jest się wystarczająco uważnym, by 
dostrzec, że energetyzująca moc jest demoniczna i wpływa na ducha 
bezpośrednio albo poprzez emocje duszewne.  

Wierzącemu, który szuka chodzenia z Bogiem, potrzebne jest 
rozumienie i odkrywanie tego wpływu złych duchów na ludzkiego 
ducha i podrabiania dzieł boskich w samym człowieku, gdy nie 
współpracuje z Duchem Świętym. Powinien wiedzieć, że ponieważ jest 
duchowy, to jego "duch" jest otwarty na dwie siły z dziedziny ducha. 
Jeżeli myśli on, że tylko Duch Święty może wpłynąć na niego w sferze 
duchowej, to z pewnością będzie zwiedziony. Gdyby tak było, to byłby 
nieomylny, potrzebuje jednak czujności i modlitwy oraz poszukiwania 
oświecenia, by odróżnić prawdziwe Boże działania od fałszerstwa.  

Wierzący, który jest duchowy, musi głęboko przemyśleć tajniki 
niebiańskiego wyposażenia wojennego podane w Ef. 6.1 i dążyć do 
poznania w pełnym wymiarze praktycznego znaczenia "całego 
uzbrojenia Bożego", które jest do pojęcia i zrozumienia w "złe dni" 
szczególnych napadów wroga.  

W dzisiejszych czasach sedno działania Ducha Świętego to 
doskonalenie, czyli doskonalenie do pełni dojrzałości członków Ciała 
Chrystusa, tak by Jego pojawienie się szybko mogło mieć miejsce, żeby 
było uroczyście wprowadzone tysiącletnie panowanie Chrystusa i Jego 
współdziedziców dla pokoju świata i klęski szatana, który potem będzie 
wrzucony do otchłani, zaś królestwa tego świata staną się Królestwami 
naszego Pana i Jego Chrystusa. "Przyjdź, Panie Jezu - przyjdź szybko. 
Amen."  

background image

 

59 

1) Słowo "zniszczony" jest oddane przez Alforda jako "usunięty", przez 
Darbiego jako "anulowany". Rzym 6.6. dosł. "stało się bezczynne". 
Jakkolwiek byłaby najlepsza wersja tłumaczenia Rzym.6.6 w pełni 
oznacza to, że "istota grzechu" ma przestać mieć władzę 
wprowadzania wierzącego w więzy grzechu /cyt. W.R.H./. Rdzeń słowa 
oznacza "pozostawić nie czynnym, uczynić jałowym, pustym, 
bezużytecznym". Dlatego jest to abolicja "istoty grzechu" - co obejmuje 
swym zasięgiem praktycznie wszystko co, otrzymaliśmy z natury 
pierwszego Adama - możliwa do osiągnięcia ostatecznie w praktyce, 
kiedy "istota naszego upokorzenia" /naszej pokory/ dostosuje się do 
istoty Jego chwały "przy przyjściu Pana z nieba" /Fil.3.31/. 

2) niechęć. antypatia - przypis wydawcy 

3) "Jesteśmy przyzwyczajeni do wyrażenia 'wzięcie swego krzyża' w 
sensie bycia przygotowanym na próby... tak, że zdolni jesteśmy stracić 
z pola widzenia pierwotny i właściwy tutaj sens - gotowość pójścia na 
ukrzyżowanie" (Fausset). 

 

 

Jesse Penn Lewis to autorka mało znana szerszemu 

gronu polskich chrześcijan, lecz znana braciom 

angielsko-języcznym. Napisała między innymi znane 

dzieło "War of the Saint" cytowane w tym artykule, w 

której to pozycji dzieli się swoim uwagami na temat 

przebudzenia w Walii w 1905. Książka powstała po 

dłuższym spędzeniu czasu z br. Robertsem - 

duchowym przywódcą przebudzenia.