background image

                                    

               Rozdział III

   Znieruchomiałam .

Co ? - Wyszeptał niezwłocznie Kade .

Coś jest na zewnątrz – odpowiedziałam , skradając się do okna żeby 
przez nie wyjrzeć .

   Niczego nie zauważyłam na trawniku . Niczego , oprócz promieni słońca , które 
pojawiały się pomiędzy gałęziami drzew .
   A  jednak  coś  się czaiło , tam , na  dworze . Byłam o tym coraz  bardziej 
przekonana .
   Skuliłam się i przeszłam pod oknem .

Idź sprawdź z tylu . Ja zajmę się salonem i reszta . 

  Wyszedł

 kiedy przemknęłam do salonu , uważnie obserwując ogród . Żadnej 

kreatury kroczącej przez trawnik czy tez pomiędzy drzewami w lesie . Szybko 
przeszłam do łazienki .
   Wtedy usłyszałam znajome warczenie . 
   To był jeden z Orsini . Na przekór wszystkiemu , jednak zdołali nas wytropić . 
Zastanawiałam się , jak daleko w tyle były ludzkie posiłki .
   Wróciłam do pokoju i chwyciłam kilka ubrań , jednakże rezygnując z butów . Nie 
tylko dlatego , ze nie wydawały mi się w odpowiednim rozmiarze , ale szczególnie 
dlatego , ze ich nie potrzebowałam . Podeszwy moich stop były twarde ponieważ 
wkładałam buty tylko wtedy , kiedy musiałam . I domyślałam się , ze dotyczyło to 
również zmiennokształtnego konia , jakim był Kade .
   Ten ostatni , kiedy wróciłam do kuchni , stal przy oknie .

Nic tutaj nie ma .

   Rzuciłam mu kilka ciuchów i zauważyłam z pewnym rozbawieniem , ze jego 
maczuga  znowu była gotowa do akcji . Oto mężczyzna , który łatwo się nie 
zniechęca .

Widziałeś już kreatury , których używają do pilnowania tego miejsca ?

   Zmarszczył brwi .

Zdaje się , ze widziałem coś kudłatego . Coś , co przypomina 
niedorobionego niedźwiedzia .

To właśnie to znajduje się na zewnątrz .

   Wciągnął spodnie i czarny podkoszulek , które mu dałam . Były obcisłe , nie można 
powiedzieć , ze nieprzyzwoite , ale prawie . Rohan chyba oszaleje … szczególnie 
jeśli Kade pozostanie w stanie , w jakim się znajdował .

Ilu ? - Zapytał .

Mam wrażenie , ze jest sam , ale następni z pewnością są w drodze . 

   Włożyłam okropna koszule w kwiaty i brzydka czarna spódnicę , które sobie 
wybrałam . Jednakże zrezygnowałam z bielizny . Babcine ciuchy jeszcze mogłam 
znieść , ale babcine majty ? Nie ma mowy .
   Obwiązałam się w pasie starym krawatem , żeby nie zgubić spódnicy , po czym 

background image

chwyciłam telefon i wystukałam numer komórki Jacka .

Riley ? - Usłyszałam natychmiast .- Jest jakiś problem ?

Tak . Znaleźli nas i musimy stad uciekać . Gdzie jesteście ?

Co najmniej pól godziny od was .   

   Więc za daleko żeby mogli nam pomoc .

Podaj mi kierunek i miejsce spotkania . Postaramy się tam dostać .   

   W tle usłyszałam jak Rohan zaklął .

Jakieś dziewięć kilometrów od Bullaburra jest miasto Leura .( Jack 
zawahał się chwile i domyśliłam się ,  ze Rohan  podawał mu 
wskazówki .) Z tego co pokazuje GPS ,  jest  takie bungalowe 
miasteczko , zwane Blue Haven . Rohan właśnie zarezerwował nam 
jeden bungalow . Będziemy tam za dwadzieścia minut .

Zjawimy się , kiedy tylko będziemy mogli .

   Przerwałam połączenie i napotkałam intensywne spojrzenie Kada .

Musimy iść .

To coś podąży za nami .

Nie , jeśli go zatrzymamy .

   Wygiął jedna brew .

Chcesz powiedzieć … zabijając go ?

   Nie wydawało się , żeby to go szczególnie zaniepokoiło . Ale z drugiej strony być 
może patrzył na to wszystko inaczej niż wilki czy inni zmiennokształtni . Jakby nie 
było samce z jego gatunku  mieli kilka towarzyszek w swoim stadzie . Może 
morderstwo  było  koniecznym  rozwiązaniem żeby ochronić  wspomniane stado .

Chce powiedzieć , zatrzymać .  Nie ważne  jakim sposobem .

Przytaknął .

W szufladzie , po twojej prawej stronie , jest sznurek . Ja pójdę 
po nóż w razie gdybyśmy jednak  byli zmuszeni  go zabić .

   Wzięłam sznurek i wałek do ciasta , który znalazłam w tej samej szufladzie , a on 
swój nóż . Znowu usłyszałam drapanie pazurem o beton  , tym razem blisko 
kuchennego okna . 
   Kade przysunął się do mojego boku i wyszeptał mi do ucha : 

Jak chcesz żebyśmy to zrobili ?

Zapanuj  nad nim za pomocą telekinezy , a ja , ogłuszę go i 
zwiążę .

Gdzie ?

   Wskazałam na okno . Kiwnął głową i oddalił się . Przybrałam  odpowiednia 
pozycje  i obserwowałam go pytającym wzrokiem . Ponownie kiwnął głową .
    Powiedziałam  „Hej !” najgłośniej jak umiałam i to zadziałało . Okno 
eksplodowało i do środka  posypały się  ostre odłamki szkła , a wraz z nimi wpadła 
warcząca , kudłata masa . Kade unieruchomił  go w locie i walnęłam go z całej siły w 
czaszkę aż stracił przytomność . Złapałam sznurek i związałam nie tylko łapy , ale 
również pysk .

Dobra . Możesz go zostawić ...

   Przerwała mi następna masa sierści , pazurów i zębów , która wpadła przez 

background image

strzaskane okno . Uderzyła mnie w pierś , odrzucając w tył . Przejechałam po 
podłodze  pokrytej kawałkami szkła , sycząc z bólu i łapiąc kreaturę za gardło , 
ledwie unikając rozszarpania twarzy przez warczący , wypełniony kłami pysk .
    Tak samo nagle jak wpadła na mnie , poczułam  jak mi ja wyrwano . Usłyszałam 
huk , ujrzałam fruwające  kawałki  krzesła  i miałam tylko czas stanąć na czworaka  i 
zauważyć  błysk  noża , który Kade zagłębił w ciele kreatury .
    Ta , jak gdyby zakaszlała  i  znieruchomiała . Kade  zrobił  w  tył  zwrot  i 
pospieszył w moja stronę .

Nic ci nie jest ?

   Nie czekając na moja odpowiedz , odwrócił mnie żeby obejrzeć moje plecy . 
Poczułam  ukłucia  bólu kiedy podciągał mi koszule  i wyciągał  kawałki wbitego 
szkła . 

Musimy już iść – powiedziałam próbując uwolnić się od jego 
dotyku .

Jeszcze tylko  dwa  kawałki  -  powiedział , po czym wyciągnął 
je . – Wątpię , czy  możemy stad odejść niezauważeni .

Jedyna szansa , to być może pobiegniecie do drzew i okrążenie 
miasta .

A kiedy będziemy już wystarczająco daleko , dlaczego nie 
mielibyśmy ukraść jakiegoś samochodu ?

    Popatrzyłam na niego zdziwiona .

A ja myślałam , ze jesteś czcigodnym  przedsiębiorcą 
budowlanym .

Bo jestem . Ale kiedyś bylem młody ... – odpowiedział z 
diabelskim uśmiechem  , który rozjaśnił jego aksamitno-brązowe 
oczy . – I dodajmy , ze ogiery są  o  wiele bardziej trudnymi 
nastolatkami niż przeciętnie . Robiłem rzeczy , od których włosy 
by ci się wyprostowały . ( Pociągnął delikatnie kosmyk  moich 
włosów .) A tak nawiasem mówiąc , nawet byłoby ci z tym do 
twarzy .

    Uśmiechnęłam się  i stając na palcach , pocałowałam go w usta .

Dziękuję .

    Objął mnie delikatnie ramieniem i zapytał :

A za co to ?

    Jego oddech pieścił moje usta , wywołując dreszcze .

Wytłumaczę ci , kiedy będziemy mieli trochę więcej czasu .

Zgoda . ( Pocałował mnie w nos i puścił  .) Co myślisz o tym 
żeby się przemienić ? Niektóre z twoich skaleczeń są naprawdę 
głębokie .

    Zrobiłam jak zasugerował .

Jak to się dzieje , ze nie przeszkadza ci fakt  iż jestem 
wilkiem ?

Bo  to  nie wilka najpierw zobaczyłem , tylko super laskę  i w 
dodatku naga . Uprzedzenia nie znaczą zbyt wiele w obliczu 

background image

prostej , czystej żądzy .

     Uśmiechnęłam się szerzej .

Wiec dlaczego próbowałeś mnie ugryźć , kiedy weszłam do 
stajni ?

Myślałem , ze jesteś jedna z tych kobiet , które nam wysyłali 
żebyśmy się podniecili , zanim zaczną nas doić .

Co ci powiedziało  , ze nie po to tam przyszłam ?

Krew  na twojej nodze  i boku . I  cios z pięści w nos , który mi 
zaserwowałaś .

To nie był żaden cios z pięści , tylko lekkie klepniecie .

Wiec twoje ciosy pięściami muszą być niezłe .

   Podniósł dłoń i dotknął mojego policzka czubkami palców .

Być może – powiedziałam odsuwając się od niego , nawet jeśli 
to była ostatnia rzecz jaka miałam ochotę zrobić . – Dobra , 
znikajmy stad .

A ten cały burdel ?

Dyrektoriat przyśle tu ekipę sprzątającą . Nasi gospodarze 
niczego nie zauważą .

   Szedł za mną aż do pokoju , po czym wszedł do niego i po chwili pojawił się z 
drucianym  wieszakiem  .
   Uniosłam brwi .

Są jeszcze samochody   wyposażone  w coś innego niż 
automatyczne zamki czy identyfikatory  odcisków palców  ?

Cale mnóstwo , możesz mi zaufać .

   Otworzyłam drzwi i wyszłam na małe  patio  . Samotna ,  brązowa  sylwetka 
widoczna była  na zachmurzonym niebie . Dałam znak Kadowi żeby się nie ruszał i 
obserwowałam orla , aż zniknął mi z oczu .

Teraz !

  Przebiegliśmy przez trawnik , przeskoczyliśmy  ogrodzenie i skryliśmy się 
pomiędzy drzewami .W końcu ukryci , zwolniliśmy kroku . Łatwiej byłoby nas 
zauważyć z góry , gdybyśmy nadal się spieszyli . Nawet jeśli przez swoja  miedziana 
karnacje  i czarne ubranie , Kade był prawie niewidoczny , to nie dotyczyło to  mojej 
rudej czupryny , która  w  promieniach  słońca  zapalała się  jak  pochodnia .
   Nie było żadnego odgłosu pościgu , ale nie mógł być zbyt daleko w tyle . Kto wie 
jak długo te dwie kreatury krążyły wokół domu , szpiegując nas w ciszy .
   Obejście miasta  zajęło nam ponad godzinę . Zrobiliśmy sobie przerwę w 
eukaliptusowym lasku . Wytarłam pot spływający mi na oczy lekko drżącą ręką . 
Dwie godziny snu to naprawdę niezbyt wiele .
   Po drugiej stronie ulicy był niewielki parking z pięcioma zaparkowanymi 
samochodami . W okolicy nie było żywego ducha . Jeśli szczęście nam dopisze , to 
być może wszyscy właściciele poszli podziwiać panoramę i nie wrócą tak szybko .
   Rzuciłam okiem na Kada .

Jesteś pewien  co do samochodu ?

Nie widzę  innego  wyjścia  ,  jeśli chcemy szybko  się  stad 

background image

wydostać . ( Potarł czoło palcem wskazującym .) A twoje 
włosy za bardzo błyszczą w słońcu . Zaproponowałbym ci 
moja koszulkę , ale boje się , ze moja skora  przyciągałaby tyle 
samo uwagi , co twoja czupryna .

   Rzuciłam mu nieprzyjazne spojrzenie .

Niezbyt przekonujące usprawiedliwienie .

   Uśmiechnął się nawet nie próbując zaprzeczać . Ściągnęłam swoja koszule .

Przytrzymaj mi włosy . Nie chciałabym żeby jakiś kosmyk  mi 
umknął .

   Zmierzył mnie wzrokiem z góry na dol  i  uśmiechnął  się  szeroko .

Uwielbiam wilkołaki  i ich całkowity brak zahamowań .

Ten brak zahamowań  sprawia , ze ląduję w sądzie  częściej niż 
bym chciała .  Pospieszmy się zanim  pojawi się jakiś glina i 
mnie zaaresztuje .

Kochanie , nawet najbardziej święty mężczyzna , w tej akurat 
chwili , miałby trudności z pospiechem .

   Wzniosłam oczy do nieba , a on roześmiał się cicho . Zakrył mi włosy , po czym 
objął w pasie i przyciągnął do swojej twardej i cieplej piersi . Jego duże dłonie 
nakryły moje  piersi i pocałował mnie w ramie .

Kiedy już będziemy bezpieczni , będę cie pieprzył aż do utraty 
przytomności .

   Odchyliłam głowę na jego ramie i nasze usta spotkały się . To był powolny i 
niezwykle czuły pocałunek , i bardzo , bardzo dokładny . Oboje lekko dyszeliśmy 
kiedy w końcu  się skończył .

Dopilnuje  żebyś dotrzymał swojej obietnicy – zdołałam 
powiedzieć miedzy dwoma wydechami .

   Odkleiłam się od niego i splotłam swoje palce z jego .

A gdybyśmy poszli wybrać samochód ?

   Wyszliśmy z cienia . Na słońcu wiatr wydawał się jeszcze cieplejszy a asfalt parzył 
mnie w stopy . Spokojnym krokiem przeszliśmy przez ulice , po czym pokonaliśmy 
trawiaste pobocze oddzielające parking od drogi i zatrzymaliśmy się przed 
niebieskim Fordem .

Ach ,oczywiście musiał wybrać najstarszy i najbrzydszy 
samochód z całej piątki .

To jest to , co nazywają  klasyką  : ponad pół wieku i watry 
fortunę .

   Przybrałam wątpliwą minę .

A czy taki stary gruchot w ogóle jest w stanie jechać ?

Musiał jakoś tu dojechać , prawda ?

No tak . Ale może właśnie zostawiono go tutaj dlatego , ze  nie 
był w stanie  jechać dalej ?

Wierz mi , jest na chodzie .

   Ucałował czubki moich palców i puścił mnie .

Stan na czatach .

background image

   Skrzyżowałam ramiona  i  obserwowałam  niebo , szukając szpiegów . Kade zaczął 
wyginać  druciany  wieszak  , tworząc pętlę  na  końcu , po czym wcisnął go 
pomiędzy szybę i drzwi , szukając  po  omacku  dźwigni . Potrzeba mu było mniej niż 
dwóch minut , żeby usłyszeć delikatny  „klik” .
   Zaraz po nim usłyszałam dźwięk zbliżającego się samochodu .

Kade – ostrzegłam go zerkając przez ramie . – Zgadnij  . 
Samochód policyjny .

Przy naszym szczęściu , wcale mnie to nie dziwi .

   Wsunął wieszak pod samochód i wyciągnął do mnie rękę , rzucając mi zabójcze 
spojrzenie .

Chodź tu , moja piękna .

Schowamy się pod ich nosem , tak ?

Jeżeli spróbujemy się schować , uznają to za podejrzane .

   Szczególnie jeśli zauważą , ze jestem naga od pasa w gore  . Oparłam się o drzwi 
samochodu , a on przycisnął się do mnie , opierając ręce po obu moich bokach , 
tworząc chroniącą zbroje , której dodatkowa korzyścią było to , ze zasłaniała moja 
nagość .
   Lekko objęłam go za szyje , czując napięcie mięśni jego ramion i erekcje przy 
moim brzuchu . Wilczyca we mnie spięła się  i zdałam sobie sprawę , ze nie miałam 
ani ochoty , ani siły żeby ja zatrzymać .
   Pocałowałam go w brodę i wsunęłam rękę pomiędzy nas .

Czy samochód zwalnia ?

Tak – powiedział z  rozbawionym uśmiechem . – Nie odważysz 
się .

  Widocznie nikt mu nigdy nie powiedział , ze to nie jest dobry pomysł , rzucać 
wyzwanie  wilkołakowi .

Ilu gliniarzy ? – Zapytałam  zsuwając rękę po  jego plecach żeby 
złapać go za pasek , podczas kiedy druga  ręką odpinałam guzik w 
spodniach i rozporek .

Dwóch – wyjęczał . – Chryste , za chwile nas zaaresztują !

Nie zaaresztują , jeśli niczego nie będą widzieli .

   Poprowadziłam go pod spódnicą , do tego ciepłego i wilgotnego miejsca , które 
gotowe było go przyjąć .

Przysuń  się  jeszcze . 

   Posłuchał , prawie zgniatając mnie swoim ciężarem , pozbawiając mnie możliwości 
normalnego oddychania i zapanowania nad sobą kiedy poczułam jego dotyk , jak 
również dotyk  jego twardej i pulsującej męskości . Szczególnie kiedy ta  wbiła się 
głęboko we mnie . Jeśli chodzi o kształt  i rozmiar penisa , to zmiennokształtne konie 
zachowały wiele wspólnego  ze  swoimi kuzynami , zwierzętami .  A wrażenie 
pełności , które czułam , było po prostu bajeczne . Fale przyjemności przepływały 
przez moje ciało , zaostrzone   bliskością  niebezpieczeństwa i ryzykiem  zostania 
przyłapanym .
   Jęknął , przyciskając swoje usta do mojego ramienia .

Są już prawie przy nas ...

background image

Wiec będzie lepiej , jeśli nie zrobisz żadnych podejrzanych 
ruchów  - powiedziałam stając   na palcach i powoli opadając , 
i przy okazji  zsuwając się po jego naprężonej lancy .

   Zadżal , a jego skora pulsowała z przyjemności . Uniosłam głowę i wgryzłam się w 
jego usta z takim samym apetytem , z jakim chciałam go pieprzyc . To już nie był 
cichy ogień pożądania . Raczej wkroczyliśmy do królestwa czystej adrenaliny 
zmieszanej z najbardziej niekontrolowana żądzą .
   Samochód  policyjny minął nas i pojechał dalej . Wyrwałam się z naszego 
pocałunku .

Co teraz ? – Zapytał ocierając pot  spływający z cudownie 
bezczelnego czoła .

   Nie odpowiedziałam od razu , opóźniając moment , smakując chwilowe 
niebezpieczeństwo i czekając aż samochód policyjny  zniknie za rogiem ulicy .

Teraz , Kade . Teraz .

   Ledwie miałam czas skończyć , a już  mnie brał silnymi pchnięciami . Jęknęłam i 
objęłam jego biodra nogami , rozchylając je szeroko aby moc przyjąć go jeszcze 
głębiej . Przycisnęłam pośladki do drzwi aby mógł mnie brać jeszcze i jeszcze , aż 
miałam wrażenie , ze jego twardy członek torował sobie drogę do moich nerek .
   Nie było żadnej czułości w tym zespoleniu . Strach  przed odkryciem ponaglał aby 
zrobić  to szybko  i mocno , i to było właśnie  to czego chciałam , czego 
potrzebowałam . Spirala przyjemności porwała mnie szybko i doszłam . Siła orgazmu 
pozbawiła mnie tchu i wyrwała mi z gardła zduszony krzyk . Dołączył do mnie 
chwile później i jego ciało opadło na moje , a nasza wspólna waga zakołysała 
samochodem . 
   Kiedy już odzyskaliśmy oddech , przytulił swoje czoło do mojego i popatrzył na 
mnie rozbawionym i lekko zdziwionym wzrokiem . Zdyszanym głosem powiedział :

Mój Boże , było fantastycznie .

   Obdarzyłam go zachwyconym uśmiechem .

Ryzyko zostania odkrytym zawsze dodaje szczyptę pikanterii .

Co najmniej szczyptę .

   Przycisnął swoja ciepłą i spotniałą dłoń do mojego policzka i pocałował lekko w 
usta .

Jestem naprawdę szczęśliwy , ze cie poznałem .

Gdybyś mnie nie poznał , nadal byłbyś tym starym 
sfrustrowanym ogierem , uwiezionym w swoim boksie .

   Odsunęłam się żeby mógł poprawić ubranie .

A gdybyśmy już sobie pojechali ...

  Przerwałam , widząc brązową sylwetkę , unoszącą się na niebie nad nami .

Jesteśmy obserwowani .

  Spojrzał w gore i zmrużył oczy .

To być może tylko zwykły ptak . Nie maja kontroli nad 
wszystkimi latającymi kreaturami .

Naprawdę chcesz zaryzykować ?

Nie . Wsiadaj .

background image

   Otworzył drzwi po stronie kierowcy i pochylając się poprzez siedzenie , otworzył te 
po stronie pasażera . Podczas kiedy wsiadałam do samochodu , widziałam jak coś 
majstruje przy kontakcie i usłyszałam ryk starego silnika .

W która stronę mam jechać ? - Zapytał wyjeżdżając z parkingu .

   Pokazałam kierunek , w którym pojechała policja .
   Poruszył brwiami i popatrzył na mnie rozbawiony .

Nie dostałaś jeszcze wystarczającej dawki niebezpieczeństwa ?

Nie miałabym nic przeciwko trochę więcej , ale to jadąc w tym 
właśnie kierunku znajdziemy pomoc .

Aa .

   Wyjechał na ulice szybkiego ruchu , wyciskając ze starego samochodu 
zadowalającą prędkość .

Co się stanie kiedy znajdziemy twojego szefa i towarzysza stada ?

Będą chcieli żebyśmy zdali sprawozdanie .

   Przytaknął .

I z pewnością będą chcieli odszukać to miejsce .

Czy to oznacza , ze będziemy musieli ich tam zaprowadzić ?

Nie wiem czy to będziemy „ my” - odpowiedziałam po chwili 
wahania .

   Przez chwile jego wzrok stal się twardy i zdeterminowany . Tak bardzo inny od 
tego , który do tej pory miałam okazje zobaczyć i przyszło mi do głowy , ze 
właściwie nic o nim nie wiedziałam . A już z pewnością nie wiedziałam czy mogę mu 
zaufać .

Kochanie , ci faceci ukradli kilka miesięcy z mojego życia . Nie 
zgodzę się aby wyłączono mnie z tego śledztwa , dopóki nie będę 
pewien , ze odpowiedzialni za to wszystko ludzie zapłacili z 
nawiązką .

Być może nie będziesz miał wyboru .

   Przybrał ponury wyraz twarzy .

Nikt nie może mnie zmusić do czegoś , czego nie chce zrobić .

Mój szef , Jack , może . Jest wampirem i bardzo silnym telepata .

To nie ma znaczenia . Nikt nie potrafi czytać w umysłach 
zmiennokształtnych koni , żaden gatunek .

Naprawdę ?

   Opuściłam swój mur mentalny i wysłałam sondę telepatyczna . Uderzyła w mur tak 
samo silny , jak mojego brata . Zaskoczyło mnie to .

Jak to możliwe ?

   Wzruszył ramionami .

To jest zjawisko bardzo podobne do ślepoty psychicznej , jaka 
spotykamy u większości ludzi .

Ale jak możecie być niewidomi psychicznie i jednocześnie 
posiadać zdolności psi .

Jeśli znasz odpowiedz , to bardzo mnie ona interesuje .

   Przyglądałam mu się chwile , po czym powiedziałam :

background image

To jest śledztwo Dyrektoriatu , a ty nie jesteś jego częścią .

   Popatrzył na mnie badawczo .

Myślałem , ze jesteś tylko zwykłą sekretarka ?

Bo to prawda . Między innymi .

To znaczy ?

To znaczy , ze to co się dzieje , jest nowym rozwojem śledztwa , 
w które zostałam wciągnięta wbrew swojej woli .( Zawahałam się 
przez chwile : nie chciałam za dużo powiedzieć .) Kilka miesięcy 
temu porwali Rohana i tym sposobem zostałam w to wplatana .

Więc rozumiesz kiedy mowie , ze to sprawa osobista .

   Rozumiałam aż za dobrze . Ale Jack raczej tego nie zrozumie . Chociaż … 
Quinnowi pozwolił wmieszać się w ta sprawę . I zrobił wszystko żeby włączyć w to 
również Liandera . Jeszcze mógł mnie zaskoczyć . Jakby nie było , próbował 
stworzyć jednostkę dzienna , ekipę w której miałam grac główną role . Ekipę , do 
której nie miałam zamiaru dołączyć , chyba ze nie będę miała innego wyjścia .
   A jeśli już o tym mowa , to miałam coraz mniej opcji .
   Potarłam oczy i powiedziałam :

Skoncentrujmy się na jednym problemie naraz .

Zgoda . Jak się nazywa hotel , którego szukamy ?

To wakacyjne miasteczko o nazwie Blue Haven w Leura .

   Ściągnęłam z włosów koszule i włożyłam na siebie .

Miejmy nadzieje , ze dojedziemy tam zanim właściciel 
samochodu zauważy kradzież .

Miejmy nadzieje , ze dojedziemy tam zanim nasi prześladowcy 
nas znajda – sprostował ponuro .

   Jego słowa sprawiły , ze spojrzałam w niebo . Nie zauważyłam żadnej unoszącej 
się sylwetki , ale to nie oznaczało , ze jej nie było . I nie znaczyło , ze nie byliśmy 
śledzeni .
   Jechaliśmy w ciszy . Kiedy dojechaliśmy do Leura , Kade zwolnił do umiarkowanej 
prędkości i samochód  przestał się kołysać na wszystkie strony . Pokonaliśmy urocza 
główną ulice , obsadzona drzewami i czarującymi domami . To nasunęło mi na myśl 
pocztówkę i przez chwile żałowałam , ze znaleźliśmy się tutaj . Takie piękne miejsce 
nie zasługiwało na  zbrukanie złem , które deptało nam po pietach  .
   Zmarszczyłam brwi i zmusiłam się do myślenia o czymś innym . Jechaliśmy dalej i 
w końcu , po drugiej stronie miasta , znaleźliśmy boungalowe miasteczko .
   Ciemna furgonetka z przyciemnionymi szybami stała zaparkowana na parkingu . 
Wskazałam na nią palcem i Kade zaparkował obok . Ledwie mieliśmy czas zgasić 
samochód kiedy Rohan z rozmachem otworzył drzwi chaty i pojawił się z 
rozwianymi i błyszczącymi w słońcu włosami .
   Uśmiechnęłam się głupio a moje oczy wypełniły się łzami . Udało mi się wysiąść z
samochodu i rzuciłam się w ramiona mego brata .

Mój Boże – powiedział głosem tak samo intensywnym jak jego 
uścisk – już prawie uwierzyłem , ze cie straciłem .

   Łzy zalewały moje policzki .

background image

             – 

Tak bardzo mi przykro .

Roześmiał się cicho .
             – 

Spróbuj jeszcze raz zrobić mi coś takiego , a w domu przykuje cie

                              łańcuchami i zabronię wyjścia .
   Kade pojawił się za mną . Pocałowałam Rohana w policzek i wyswobodziłam się z
jego ramion .

Rohan , przedstawiam ci Kada . Nigdy nie zdołałabym uciec bez

jego pomocy .
             – 

I wzajemnie – dodał Kade lekkim tonem wyciągając rękę – To

                              prawdziwa przyjemność pana poznać .
   Rohan rzucił mi spojrzenie , które mówiło „dziwka” i uścisnął dłoń Kada .
             – 

Dziękuję za opiekę nad nią .

   Kade roześmiał się . Był to serdeczny i przyjemny śmiech .

To również było wzajemne . Pańska towarzyszka stada jest

cudowna kobieta .
             – 

Prawda ? - odpowiedział Rohan przytulając mnie .- Chodźmy do

                              środka zanim wóz patrolowy nas zauważy .
   Rohan gestem zaprosił Kada aby nas wyprzedził i ściskając mnie za ramie dal do
zrozumienia żebym została z nim z tylu .
             – 

Muszę ci coś powiedzieć …

   Nie usłyszałam reszty jego slow . Nie musiałam .
   Ponieważ zauważyłam czyjąś sylwetkę w drzwiach .
   To nie był Jack .
   To był Quinn .
   Moje serce dziwnie podskoczyło i , przez chwile , która wydawała mi się 
niesamowicie długa , byłam w stanie jedynie przyglądać mu się bez słowa . Nie 
zmienił się …  właściwie to nie było w tym nic dziwnego , nie widziałam go 
zaledwie miesiąc .
    Jaki on był przystojny !
   Miał atletyczna budowę ciała , umięśnioną ale smukłą . Jego bordowa bluza 
podkreślała linie jego ramion a  obcisłe dżinsy przyciągały wzrok do jego mocnych i 
smukłych ud . Miał włosy w kolorze nocy , teraz nieco dłuższe niż ostatnim razem 
kiedy go widziałam i wydawały się takie miękkie i geste . Były potargane , jakby 
ciągle przeczesywał je palcami . Dłonie , w tej chwili  zaciśnięte w pięści , trzymał w 
kieszeniach . Nie miał bladej skory   jak większość wampirów , tylko ładną , złotawą 
opaleniznę . Odwrotnie do większości przedstawicieli swojej rasy , zaskakująco 
dobrze znosił słoneczne światło . Jego twarz … 
   Przełknęłam . Był przystojny , po prostu przystojny w każdy możliwy sposób , a 
jednak nie zniewieściały . 
   Jego wzrok spotkał się z moim , uderzając we mnie obsydianowym ostrzem , zanim 
ponownie się nie odciął . Ale coś przeskoczyło między nami , jakieś palące wrażenie , 
które zmieniło rytm mojego serca i pokryło cale moje ciało gęsią skorka . To było to 
coś , co od samego początku  sprawiało , ze powietrze między nami iskrzyło , ale 
jeszcze nigdy nie było równie silne .

background image

   Kade zatrzymał się nagle ; przeniósł spojrzenie ze mnie na Quinna i z powrotem na 
mnie . Zrozumienie rozjaśniło jego twarz a w jego aksamitnych oczach pojawił się 
złośliwy błysk . Cofnął się o krok i wziął mnie za rękę .
   Jego zamiarem było wywołać jakąś reakcje , co mu się jak najbardziej udało . Ale 
nie było to nic wielkiego , tylko niedostrzegalne napięcie rysów twarzy .
   W jakiś sposób  rozbawiło mnie to w tym samym stopniu co zirytowało . Jego 
lekka zmiana wyrazu twarzy była reakcja na to o czym myślał i wkurzające było 
wiedzieć , ze nadal oceniał mnie według ludzkich standardów . To było totalnym 
szaleństwem , wiedząc , ze nie było tutaj ani jednej ludzkiej istoty , czy to w sensie 
fizycznym , czy psychicznym . I nie mogłam się powstrzymać żeby nie uznać za 
śmieszne , ze wampir , który ma ponad tysiąc dwieście lat zareagował na tak 
oczywista prowokacje .
   Jednakże , była to interesująca reakcja nawet pomimo uczucia , które zdradzała . 
Pozwalała myśleć , iż pomimo wszystkich deklaracji , ze nigdy więcej nie zaangażuje 
się uczuciowo z wilkołakiem , nie był gotowy zostawić mnie . Chodzi o to , ze jeśli 
Kade , który nie  był niczym więcej  jak smaczna przekąską , potrafił wywołać taka 
reakcje u pana Kamienna Twarz , to znaczyło to , ze pomimo wszystkich jego 
protestów jakaś jego część chciała należeć do mojego życia . 
   I naprawdę nie wiedziałam jak mam zareagować na ta rewelacje , jeżeli 
rzeczywiście nią była . Cholera , próbowałam już tyle razy .
   Być może teraz była jego kolej na trochę wysiłku . Niech  się o mnie postara , 
trochę .

Quinn , przyjemnie znów cie widzieć .

   Błysk zdziwienia rozjaśnił jego oczy . Może myślał , ze po tych wszystkich 
odrzuceniach , których doznałam z jego strony w ostatnim miesiącu , nie będę w 
stanie być uprzejma . 

Jestem szczęśliwy widząc cie w jednym kawałku – odpowiedział 
z tym swoim irlandzkim akcentem , który w rzeczywistości był 
jeszcze bardziej seksowny niż w moich wspomnieniach .

   Tylko go słysząc , prawie westchnęłam z przyjemności .

Wszyscy obawialiśmy się najgorszego – kontynuował .

   Zrobiło mi się  gorąco . To oznaczało , ze kłamałam kiedy mówiłam Kadowi , ze 
skończyłam z Quinnem . Jakaś część mnie chciała tylko jednego : kontynuować ta 
relacje . A jednak nie zasłużył , żeby dostać mnie tak łatwo . Nie tym razem .
   Wygięłam brew .

Ale dlaczego aż tak bardzo się o mnie martwiłeś ? Ty ?

   To było trochę małostkowe , ale zasłużył sobie na to odrzucając mnie tyle razy . I 
jeśli to była jedyna rzecz , która mu we mnie przeszkadzała , to cóż , mógł uważać się 
za szczęściarza .

Hej  wszyscy , a może byśmy tak przenieśli to radosne powitanie 
do środka – zaproponował Rohan suchym tonem – w razie gdyby 
szpiegowano nas z góry .

   Quinn spojrzał na Rohana po czym zrobił w tył zwrot i wszedł do chaty . 
Uwolniłam się z reki Kada i zwróciłam do mojego brata .

background image

Dzięki , ze mnie uprzedziłeś .

   Rohan zrobił zawstydzona minę .

Próbowałem . Ale nawet gdybym ci powiedział , to czy 
złagodziłoby to wstrząs ?  

   Nie , i dobrze o tym wiedział .

Graj dalej – wyszeptał Kade w moja stronę . - To zadziała . 
Jestem tego pewien .

   Odwróciłam głowę w jego stronę , uśmiechając się lekko .

Przede wszystkim , ten plan cholernie ci odpowiada , prawda ?

   Uniósł dłoń i popatrzył na mnie radosnym wzrokiem .

Hej , pamiętasz ? Jestem tylko starym ogierem , który bardzo 
lubi te sprawy .

A stary ogier , który lubi te sprawy , nie zapomniał , ze 
musimy zdemaskować złych ludzi ?

Nie zapomniał . Ale nic nie przeszkadza połączyć prace z 
przyjemnością .

Panie i panowie , naprawdę musimy już wejść do środka – 
nalegał Rohan .

   Pochyliłam się i wycisnęłam całusa na policzku mojego brata .

Gdybyś tak puścił moja rękę , to pewnie byłabym w stanie się 
poruszyć .

   Uścisnął mnie ostatni raz i puścił . Weszliśmy do chaty . Była ciasna i , z nami w 
środku , zatłoczona . Jack siedział przy stole na drugim końcu pomieszczenia , ekran 
jego komputera oświetlał jego ogorzałe rysy i łysą czaszkę  niebieskawym światłem . 
Był fajnym szefem i czasami trudno było sobie przypomnieć , ze nie tylko był wice 
prezydentem odpowiedzialnym za wydział dla strażników , jednym z czterech 
głównych osobistości w Dyrektoriacie , to w dodatku był jednym z najsilniejszych 
wampirów , które znałam . 
   Quinn również się do nich zaliczał . Posadził swój tyłeczek w fotelu i elegancko 
skrzyżował nogi . Jedyne jeszcze wolne miejsca znajdowały się na sofach  niedaleko 
telewizora . Kade i ja usiedliśmy na jednej , Rohan na drugiej .
   Jack uniósł głowę i posłał mi uśmiech , pokazując wszystkie zęby .

Dobrze widzieć cie cala i zdrowa , moja piękna .

   Uśmiechnęłam się .

Dobrze jest być cala i zdrowa . Jack , Quinn , to jest Kade .

Wiem kim jest Kade – powiedział Jack . - Mam jego akta .

   Kade poruszył brwiami .

Naprawdę ?

   Błysk rozbawienia przemknął przez zielone oczy Jacka . 

Dla Dyrektoriatu nie ma rzeczy niemożliwych .

Oto informacja , której nigdy nie podano do wiadomości 
publicznej , prawda ?

Z całkowicie uzasadnionych powodów . Co pan tam robił ?

To jeden ze zmiennokształtnych , od którego pobierano spermę 

background image

- powiedziałam i po chwili dodałam ze szczypta 
zniecierpliwienia . - Domyślam się , ze nie masz zamiaru 
podzielić się z nami aktami Kada ?

Teraz ? Nie . Mamy ważniejsze rzeczy do zrobienia .( Zmrużył 
oczy .) Co to znaczy : „ jeden ze zmiennokształtnych”?

   Kade wzruszył ramionami .

W sumie , było nas tam dziewięciu . Po naszej ucieczce , nie wiem 
co stało się z reszta .

I pobierali spermę od każdego z was ?

Tak .

   Jack warknął i popatrzył na mnie .

A od ciebie pobrali komórki jajowe ?

   Tym razem to ja wzruszyłam ramionami .

Na razie wszystko jest trochę niejasne ? Jedyne  co sobie 
przypominam , to moja pobudkę w deszczowej uliczce , obok 
martwego mężczyzny .

Ta amnezja , myślisz , ze  wywołał ja twój wypadek czy raczej 
narkotyki , którymi cie naszpikowano ?

   Znowu wzruszyłam ramionami .

Najprawdopodobniej wypadek – stwierdził Rohan patrząc na 
mnie krytycznym wzrokiem . - Blizna na twojej głowie 
wygląda jak coś , co mogło spowodować utratę pamięci .

Jaka blizna ?

   Nic nie rozumiałam . Niczego nie zauważyłam kiedy brałam prysznic , ale z drugiej 
strony myślałam tylko o jednym : znaleźć kuchnie i kawę . I nie byłam z tych , co 
spędzają godziny przed lustrem . Zazwyczaj wystarczył szybki rzut okiem , 
oczywiście jeśli nie wybierałam się gdzieś , gdzie wymagany był makijaż .
   Kade przebiegł palcem z mojej skroni na tył czaszki i powiedział :

Kochanie , chodzi o ta bliznę …

   Zmarszczyłam brwi .

Wygląda brzydko ?

   Chryste , to była ostatnia rzecz jakiej potrzebowałam , zamartwianie się nowa 
blizna . Miałam ich już wystarczająco dużo po wypadkach z dzieciństwa .

Nie widać jej , twoje włosy ja zakrywają .

Więc , to miejsce znajduje się gdzieś w okolicy ? - Wtrącił 
Jack głosem , który mówił , ze zmiana tematu nie będzie 
tolerowana zbyt długo .

   Uśmiechnęłam się szczęśliwa , odnajdując jego zwykłą niecierpliwość .

To jest miasto . I teren treningowy . Pełno jest sztucznych 
budynków , ale są również i prawdziwe , betonowe .

Mogłabyś nas tam zaprowadzić ? - Zapytał .

Ja mógłbym – wtrącił Kade , zanim miałam czas 
odpowiedzieć . - Riley podczas ucieczki , często traciła 
przytomność .

background image

   To było zwykle kłamstwo . Jack popatrzył na mnie niedostrzegalnie unosząc brew . 
Domyślił się , ze Kade kłamał , ale z nieznanych powodów zachował to dla siebie . 
Być może pomyślał , ze zmiennokształtny koń wywoła dobry efekt w jego dziennej 
ekipie . Popatrzył na swój ekran , powiedział : „ plan regionu ” i zwrócił się do Kada .

Mógłby nam pan podać przybliżoną lokalizacje ? Zlecimy 
aerofotogrametrie obszaru .

   Kade zbliżył się do ekranu i wskazał  miejsce .

Myślę , ze nie mamy czasu czekać na posiłki . 
Najprawdopodobniej zdają sobie sprawę , ze nasza ucieczka 
naraża cały ich plan na niebezpieczeństwo . Wcale by mnie nie 
zdziwiło , gdyby w tej chwili byli w trakcie uprzątania 
miejsca .

   Jack najpierw popatrzył na Kada a później na mnie . I zobaczyłam w jego oczach 
pytanie , które sobie zadawał , nawet jeśli powiedział coś całkowicie innego .

Myśli pan , ze nasza piątka poradzi sobie napadając na to 
miejsce ?

Nie – odpowiedział Kade . - Ale jeśli chce pan złapać tych 
sukinsynów , to trzeba podjąć ryzyko .

   I to jakie ryzyko ! Ogromne i każdy w tym pomieszczeniu zdawał sobie z tego 
sprawę , nawet ja . I to właśnie ryzyko rozważał Jack . Ale musiał tak zrobić , jeśli 
chcieliśmy mieć jakakolwiek szanse odnaleźć najmniejszy ślad , prowadzący do tych 
szaleńców .
   Wytrzymałam jego wzrok , myśląc nad skutkami pytania , którego nie 
sformułował . O tym , żeby dać mu to co chciał , czyli mnie  uczestniczącą w tym 
rajdzie , posuwającą się coraz dalej na drodze , która miała mnie doprowadzić do 
zostania strażnikiem . I o obietnicy , która mu złożyłam na wzgórzu , przy 
Genoveve . Obietnicy , ze mu pomogę w rozwiązaniu tej sprawy .

Riley nie jest strażnikiem – zbuntował się Rohan , ledwo 
powstrzymując się przed powiedzeniem , ze „ jeszcze ” nie jestem 
strażnikiem . - Nie może brać udziału w takiej misji . To zbyt 
niebezpieczne .

   Jack rzucił mu krótkie spojrzenie .

Jej zmysły i refleksy są tak samo wyostrzone jak u ciebie . 
Tylko to , daje jej decydującą przewagę nad większością 
gatunków .

Dobry węch i niezły refleks na niewiele się  zdadzą , jeśli 
ponownie zostanie zaatakowana .

Nie jestem aż tak głupi , żeby wysyłać ja tam sama .

   Popatrzył na mnie zdecydowanie , czekając na moja odpowiedz . Jakbym miała 
jakiś wybór . Chciałam tak samo jak on doprowadzić ta sprawę do końca . Jakby nie 
było , kryjące się za tym sukinsyny spędzali czas na porywaniu mnie , a nie jego . 
Tylko to , było wystarczającym powodem żebym się zgodziła .
   Nawet jeśli to oznaczało , ze jeszcze trochę oddale się od wolności i życia o jakim 
marzyłam .

background image

Dobra , możecie na mnie liczyć – powiedziałam , nie 
zwracając uwagi na mój żołądek , który na sama myśl , ze 
muszę tam wrócić ,  skurczył się . - I zgadzam się z Kadem : 
im szybciej , tym lepiej .

   Niezauważalny uśmieszek wykrzywił usta Jacka , ale powiedział tylko :

Rohan , wyposaż Riley i zaprowadź ja do  pokoju żeby 
odpoczęła trochę . Kade , proszę zostać żeby mi pomoc w 
odtworzeniu planu tego miejsca . ( Spojrzał na zegarek .) 
Wyruszamy o 17:00 .

Ale to dopiero za dwie godziny – wykrzyknął Kade . - Musimy 
ruszać jak najszybciej .

Niestety , ponieważ jestem wampirem jesteśmy zmuszeni do 
czekania . Jestem w stanie znieść pewna dawkę słońca , ale 
niezbyt dużo .

   Kade wymruczał coś pod nosem , po czym skinął głową . Rohan spiorunował Jacka 
spojrzeniem , po czym skinął żebym za nim szla .
   Popatrzyłam na Quinna . Nadal miał twarz pozbawiona jakiegokolwiek wyrazu , a 
jednak byłam pewna , ze domyślałam się  co mu biegało po głowie . Może 
spowodowane to było więzią , która stworzył pomiędzy nami . Więzią , która została 
zerwana , ale nie do końca , a może wyobrażałam sobie nie wiadomo co , nie miałam 
pojęcia . Ale Quinn , tak samo jak Rohan , nie był zachwycony moim uczestnictwem 
w tym rajdzie .
   Coz , tym gorzej dla niego . Stracił prawo mieszać się do mojego życia , w 
momencie , w którym zdecydował się odwrócić do mnie plecami .
   Poszłam za Rohanem na dwór , aż do czarnej furgonetki . Nad nami lazurowe niebo 
było czystej , bez żadnej skrzydlatej obecności . Ale cisza wydawała się 
nienaturalna . W lesie , który otaczał hotel , nie słychać było żadnych ptasich treli . 
Popatrzyłam uważnie dookoła , szczególnie skupiając się na drzewach i poczułam 
nagły niepokój .

Słyszysz to ? - Rzuciłam podczas kiedy Rohan otwierał 
suwane drzwi furgonetki .

Słyszeć co ? - Powiedział odwracając się do mnie .

Właśnie to . Ta cisza jest nienormalna .

Jesteśmy w górach , nie w mieście – zauważył , ale popatrzył 
wokół mrużąc oczy . - Może lepiej będzie jak wrócisz do 
środka , kiedy ja rozejrzę się trochę w okolicy . 

Znając to coś , co nas ściga , Kada i mnie , lepiej będzie jak 
pozostaniemy razem .

Riley … 

Nie zaczynaj . Nie widziałeś Orsini . Ja  tak . Wierz mi , 
ostatnia rzecz jaka byś sobie życzył , to znaleźć się sam na sam 
z tym gównem .

A czym są te Orsini ?

   Pochylił się do środka furgonetki i chwycił kilka miniaturowych pistoletów 

background image

laserowych i nóż . Domyślałam się , ze chodziło o moje „ wyposażenie ” .

Dziwne kreatury , z wyglądu przypominające niedźwiedzia , z 
ostrymi pazurami i ogromnymi zębami .

Aha . Coz , jeśli przeżyłaś spotkanie z nimi , to mi również 
powinno się udać .

Chcą mnie żywej , Rohan .

   A przynajmniej tego chcieli , zanim nie uciekłam z głównego kompleksu .

Najprawdopodobniej , jest to jedyny powód dla którego 
Orsini nie zabili mnie , kiedy uciekłam z klatki .

   Chociaż ich próby złapania mnie , jeśli właśnie  o to chodziło , raczej dawały 
wrażenie zabójczych ciosów .

I myślisz , ze ta nagła cisza spowodowana jest przez te 
kreatury ?

Nie . Ale coś tu nie pasuje .

   Przymocował bron do swoich rak i nóg , po czym przerzucił laserowy karabin przez 
ramie .

Więc , chodźmy na polowanie .

   Zawahałam się moment . Rohan uśmiechnął się ponuro .

Na pewno jesteś na to wszystko gotowa ?

   Nie mówił o polowaniu na Orsini czy cokolwiek innego co czaiło się w okolicy . 
Spuściłam wzrok i przypięłam bron do moich rak .

Nie mam wyboru .

Zawsze mamy wybór , niezależnie od sytuacji .

   Roześmiałam się szyderczo .

Tak samo , jak miałam wybór zgodzić się na eksperymentalne 
leczenie bezpłodności ? I tak samo , jak dzisiaj mam wybór , 
jeśli chodzi o konsekwencje tego leczenia  ? Tak samo jak 
mam wybór zostać strażnikiem , jeśli te konsekwencje okażą 
się takie , jak się obawiamy ?

To nie to samo .

Właśnie , ze to samo .

   Skończyłam przypinać nóż i jeden z pistoletów laserowych . Drugi był mini-
modelem , który mogłam trzymać w dłoni . Musiałam przyznać , ze dotyk chłodnego 
metalu na mojej skórze był dziwnie pokrzepiający . Wyprostowałam się i napotkałam 
spojrzenie mojego brata .

Dla mojego spokoju ducha , muszę wrócić do tego miejsca , 
żeby dowiedzieć się co mi tam robili .

   Popatrzył na moja minę i westchnął cicho .

Jesteś tak cholernie uparta .

Nawet wiem po kim to mam – odparłam z uśmiechem .

   Potrząsnął głową i zamknął drzwi furgonetki , po czym na palcach skierował się w 
stronę drzew otaczających chatę . Poszłam za nim , nadstawiając ucha , próbując 
wyłapać ponad szumem wiatru nieistniejące dźwięki i wpatrując się w zarośla w 
poszukiwaniu kształtów zdradzających obecność Orsini .

background image

   Nic .
   Żadnego dźwięku , żadnego ruchu , żadnego czegoś podobnego do skulonego 
niedźwiedzia czy jakiejkolwiek innej kreatury , dobrej czy tez złej . Las był 
pogrążony w tajemniczej ciszy i uczucie , ze coś tu nie pasowało , sprawiało , ze 
moje nerwy były napięte do granic wytrzymałości .
   Obeszliśmy cale miasteczko , sprawdziliśmy wszystkie chaty , po czym wróciliśmy 
do punktu wyjścia .

Lepiej jak pójdziesz odpocząć .

Rohan … 

Riley , wyglądasz jak zombi . Przynajmniej raz  pozwól mi 
robić to , za co mi płacą , bez krzywienia się .

   Westchnęłam ciężko i skinęłam głową . Szczerze mówiąc , naprawdę 
potrzebowałam snu . Ale wątpiłam czy zasnę  wiedząc , ze za dwie godziny 
powrócimy do miejsca , w którym straciłam osiem dni z mojego życia . Jednak to nie 
to powodowało , ze niechętnie wracałam do chaty . To ta cisza . I podświadome 
wrażenie , ze coś się zbliżało .

Jak  myślisz , dlaczego Jack pozwala Kadowi uczestniczyć w 
tej sprawie ? - Zapytałam żeby zmienić temat , wciąż 
wpatrując się w drzewa .

Ponieważ Jack zna przeszłość Kada i ufa mu na tyle , żeby 
pozwolić na jego uczestnictwo – powiedział Rohan wzruszając 
ramionami . - W dodatku potrzebujemy każdej , dodatkowej 
pary rak .

Więc nie widziałeś jego akt ?

Nie . I nie , nie wykradnę ich dla ciebie . Jeśli chcesz znać jego 
przeszłość , to zapytaj go o nią .

Zrobiłam to . Powiedział , ze jest przedsiębiorcą budowlanym .

Jeśli on jest przedsiębiorcą budowlanym , to ja jestem 
heteroseksualny – odpowiedział z błyskiem rozbawienia w 
swoich szarych oczach . - Dobra , koniec żartów . Idź 
odpocząć .

  Ostatni raz popatrzyłam na las , nie zauważając nic niepokojącego ani żadnej oznaki 
niebezpieczeństwa . Niczego nie było w okolicy , niczego co mogło wytłumaczyć 
moja niewyjaśnioną obawę .
   To najprawdopodobniej strach przed powrotem do doświadczalnego kompleksu 
( czy czym tam to miejsce było ) wprawiał mnie w zdenerwowanie . Po ostatniej 
chwili wahania , zawróciłam i skierowałam się w stronę pokoju . 
   Otworzyłam drzwi do drugiej chaty , wpuszczając promienie popołudniowego 
słońca , które rozproszyły ciemność pomieszczenia , wyławiając z cienia ogromne 
stare łózko . Z drugiego pomieszczenia dochodziły do mnie dźwięki kilku głosów : 
zaakcentowane sylaby Quinna , poważny głos Kada . Raczej fajna kołysanka .
   Zamknęłam za sobą drzwi i rozbierając się po drodze , ruszyłam w stronę łózka .
   Dopiero kiedy wśliznęłam się pod kołdrę , zdałam sobie sprawę , ze nie byłam w 
pokoju sama .