background image

Mity będące podstawą sprzeciwu wobec liberalnego dostępu do broni 

 

Na  początek  chciałbym  wyjaśnić  jeden  temat  będący  podstawą 

nieporozumień  w  takiej  dyskusji.  Rozwinę  go  później,  jednak  muszę                        

go  wyjaśnić  od  razu,  byś,  Drogi  Czytelniku,  nie  rzucił  mi  się  do  gardła                       

po przeczytaniu pierwszych punktów.  

 

Wyjaśnić chciałbym co rozumiem przez pojęcie liberalizacja dostępu do broni

  

Otóż nie oznacza to:  

 

niczym nie skrępowanego dostępu do broni  

 

braku ograniczeń w rodzajach broni i amunicji.  

 

Od razu wyjaśnię że zależy mi na:  

1.  jasnych  i  przejrzystych  przepisach  dotyczących  pozwoleń                      

na posiadanie broni  

2.  zlikwidowaniu uznaniowości w wydawaniu decyzji 

3.  unowocześnieniu  zapisów  prawa  w  temacie  posiadania  broni  i  jej 

użycia.  

 

Chciałbym też wyjaśnić, że w dyskusji podaję skrajne przykłady  - takie, 

które  zdarzają  się  znikomemu  procentowi  ludzi.  Takie,  z  którymi  się  raczej             

nie spotkasz. Ale takie jest prawo dyskusji – żeby przykład był dobry musi być 

wstrząsający. ;)  

Skoro  juz  sobie  wyjaśniliśmy  o  czym  mówimy,  przejdźmy  do  bardziej 

merytorycznej dyskusji (demagogii). 

 
                                                                                                                                   

Większa  ilość  broni  spowoduje  że  strzelaniny  będą  na  porządku 

dziennym,  jak  w  Ameryce  (USA).  Drogi  Czytelniku  !  Argument  ten  opiera            

się  głównie  na  wizerunku  Stanów  Zjednoczonych  wyniesionych  z  filmów. 

background image

Przecież  wiadomo  że  w  Ameryce  w  każdym  mieście  codziennie  są  napady              

na  bank,  strzelaniny,  co  drugi  gliniarz  jest  skorumpowany,  a  za  wszystko                 

są odpowiedzialni Obcy. Acha, i wiadomo że Wspaniali Amerykańscy Chłopcy 

uratują znowu świat przed śmiertelnym zagrożeniem...  

No,  ale  zakładam  że  jesteś  Czytelniku  na  takim  poziomie,  że  doskonale 

wiesz  że  świat  Hollywoodu  nie  ma  dużo  wspólnego  z  rzeczywistością 

otaczającą  przeciętnego  Amerykanina.  I  jeśli  masz  jakiegokolwiek  znajomego    

w USA spytaj go jak tam jest naprawdę. 

Tylko nie zapominaj że USA to kraj pod względem terytorium i ludności 

odpowiadający  Europie.  Jak  często  są  strzelaniny  w  Europie  ?  Na  porządku 

dziennym.  Ba,  nawet  kilkadziesiąt  dziennie.  Jak  często  dzieciak  strzela                   

do kolegów w szkole ? Porównywalnie jak w USA. Żeby nie być gołosłownym, 

to poszukaj jak często dochodzi do użycia broni w Warszawie i okolicach. Być 

może zdziwisz się, ale jest to coś powszechnego.  

 

Większa  ilość  broni  to  więcej  wypadków  z  bronią.  Tak  samo                       

jak  większa  ilość  samochodów  oznacza  więcej  wypadków.  Ba,  rzekłbym                  

że samochody są bardziej niebezpieczne - więcej samochodów oznacza że ilość 

wypadków  będzie  rosła  geometrycznie,  co  broni  już  nie  dotyczy.  Dlaczego  ? 

Ano,  broń  nie  wymaga  przepustowych  i  dobrej  jakości  dróg.  A  powiedz                     

mi  szczerze,  Drogi  Czytelniku,  jak  często  słyszysz  o  wypadkach  z  bronią  ? 

Mówimy  o  ponad  300  tysiącach  sztuk  broni  w  rekach  prywatnych  !  Do  tego 

dolicz Policję, wojsko, przeróżne służby czy chociażby ochroniarzy.  

 

Więcej  broni  w  domach  oznacza  że  więcej  dzieci  będzie  miało  z  nią 

kontakt i będzie mogło wynieść ją żeby pochwalić się kolegom na podwórku 

czy w szkole. I żadne zamknięcia nie pomogą, bo dzieciak i tak sobie da radę.             

...  i  oczywiście  krew  się  będzie  lała  strumieniami.    Bardzo  mi  przykro                          

(ale jestem obłudny), ale praktyka pokazuje, że dzieci które mają ciągły kontakt 

background image

z bronią posługują się nią w sposób niezwykle odpowiedzialny. Nie raz byłem 

świadkiem  jak  mały  dzieciak  potrafił  zawstydzić  starych  chłopów  zwracając             

im na strzelnicy uwagę że postępują wbrew zasadom bezpieczeństwa. I pewien 

jestem,  ze  moje  dziecko  odpowiednio  uczone  będzie  miało  z  przestrzeganiem 

tych zasad mniej problemów niż ja. Bo mnie nikt ich nie nauczył, w krew mi nie 

weszły,  a  jako  stary  chłop  musze  się  ich  uczyć.  W  tych  paskudnych  Stanach 

zrobiono  serie  testów  w  różnych  szkołach  -  w  widocznym  miejscu  porzucano 

rozładowany pistolet. I okazało się że tylko dzieci nie mające kontaktu z bronią 

zaczynały się nią bawić, wręcz celowały do siebie - te które wiedziały doskonale 

co  to  jest  leciały  powiadomić  dorosłych.  Tylko  od  rodziców  zależy  jak                    

ich dzieci będą traktować broń - czy jako temat tabu, coś zakazanego (aż korci 

by  spróbować),  czy  jako  niebezpieczne  narzędzie  (jak  kuchenka  gazowa, 

kontakt  elektryczny  czy  nóż).  I  powiedzmy  to  sobie  szczerze,  jeśli  nie  jesteś 

pewien że zdołasz dziecku wiedzę o broni przekazać, jeśli boisz się że dzieciak 

ci  broń  z  szafki  podbierze  to  przecież  nikt  cię  do  trzymania  jej  w  domu                   

nie zmusza. Ale to nie jest powód byś zabronił tego innym. Bo jeśli inny rodzic 

się  pomyli...  to  jest  jego  błąd  i  on  za  niego  zapłaci.  A  jeśli  myślisz  że  twoje 

dziecko nie będzie miało kontaktu z bronią to żyj w tej ułudzie dalej. Bo zawsze 

jego  kolega/koleżanka  może  tą  broń  przynieść  (choćby  wiatrówkę),  i  w  tym 

przypadku Twoje dziecko ma dużo większą szansę na spowodowanie wypadku - 

bo  nie  wie  jak  się  tym  czymś  posługiwać  bezpiecznie.  Jako  rodzic  jesteś 

zobowiązany  przekazać  dziecku  wiedzę  o  świecie  -  o  narkotykach, 

zboczeńcach...  i  wielu  innych  zagrożeniach.  I  tak  jak  uczysz  go  bezpiecznie 

przechodzić przez jezdnię, unikać nieznajomych, itp., tak naucz go bezpiecznie 

posługiwać się bronią. Bo broń jest i będzie, bez względu na starania pacyfistów 

i  innych  idiotów.  Warto  więc  nauczyć  dziecko  posługiwania  się  nią  -  wcale              

nie  musi  z  tej  wiedzy  korzystać.  Tak  jak  wcale  nie  musi  korzystać                              

z  umiejętności  zakładania  opaski  uciskowej.  Ale  na  wszelki  wypadek...  

A  właśnie,  czy  wiesz  że  do  sekcji  strzeleckich  przyjmuje  się  14-15  latków  ? 

background image

Jakoś  znaczy  się  nie  są  za  małe  i  zbyt  nieodpowiedzialne  (tylko  młodsze                   

nie są w stanie podołać fizycznie oraz uzyskać odpowiedniego skupienia uwagi 

na zajęciach)...  

Lektura nadobowiązkowa: dlaczego 

warto dzieci uczyć strzelać

  

                                                                                                                         

Więcej  broni  oznacza  dozbrajanie  bandytów.  Tak.  Bo  oczywiście                          

w  Magdalence  AKM,  Skorpion  i  Glauberyt  był  ukradziony  prywatnemu 

właścicielowi.  Statystyka jest nieubłagana. Jak podaj

Komenda Główna Policji

 

rocznie  kradnie  się  500  szt.  broni  -  wliczając  w  to  broń  skradzioną  wojsku, 

policji,  ochroniarzom  i  innym  podmiotom.  A  odzyskuje  się...  ok.  1000                     

(815  w  2002  roku).  Coś  się  nie  zgadza...  Nawet  jeśli  Policja  miałaby  100% 

skuteczności  w  wykrywaniu  tych  przestępstw  (co  automatycznie  by  oznaczało 

że  broń  z  kradzieży  nie  dozbraja  bandytów),  to  oznaczałoby  że  odzyskuje 

prawie  dwa  razy  tyle  ile  jest  kradzione.  No  to  skąd  ta  broń  ?  Ano  nie  ma                     

co ukrywać, przestępcy nie mają najmniejszego problemu z pozyskaniem broni. 

I  nie  muszą  jej  kraść.  Zwłaszcza  że  taka  kradziona  broń  jest  niepewna.  Jeśli 

zostanie  użyta,  to  Policja  ma  podwójne  szanse  na  złapanie  sprawcy  -  albo                

w  śledztwie  w  sprawie  zabójstwa,  albo  kradzieży.    Jeśli  cię  to  jednak  nie 

przekonuje, 

to 

popatrzmy 

na 

problem 

drugiej 

strony.  

W  1992  roku  w  rękach  prywatnych  bylo 

310.754

  szt.  broni  palnej.  

Załóżmy  (z  dużą  górką)  że  te  500  szt.  broni  zostało  skradzione  z  rąk 

prywatnych.  

Oznacza to że zostało skradzione 0.16% broni prywatnej ! Statystycznie 

rzecz  biorąc,  to  więcej  niż  0.16%  broni  powinno  zostać  zgubione...  

Statystyka jest nieubłagana - kradzież broni jest zjawiskiem marginalnym. Czyli 

aktualny  system  przepisów  dotyczących  przechowywania  i  przenoszenia  broni 

jest w 99.84% skuteczny. No, żeby każde przepisy były tak skuteczne !  

Broń  służy  do  zabijania.  Uczenie  dziecka  posługiwania  się  bronią                          

to  zachęcanie  do  zabijania.  Czy  wyznając  taką  filozofię  korzystasz 

background image

samochodu,  pociągu,  samolotu,  noża,  siekiery,  łopaty...  długo  by  wymieniać 

jakie jeszcze urządzenia wymyślone dla dobra ludzkości służyły do pozbawiania 

życia.  Pytanie  nie  jest  ironiczne  -  po  prostu  proszę  być  konsekwentnym.  Jeśli 

odrzucasz  to  co  zostało  wymyślone  by  zabijać,  to  powinieneś  odrzucić                      

to  co  do  zabijania  było  i  jest  używane.  Inaczej  to  jest  podwójna  moralność.  

Cóż,  samochód  nie  został  stworzony  do  zabijania.  Ale  rocznie  na  polskich 

drogach  ginie  5  tysięcy  ludzi.  No,  ale  to  się  nie  liczy,  bo  to  ryzyko 

wkalkulowane w życie... 

A czy wiesz że strzelectwo jest elementem kilku dyscyplin olimpijskich ?  

Czy  wysyłanie  dziecka  na  dodatkowe  zajęcia  sportowe  jest  moralne  ?                            

A  czy  wiesz,  że  do  czasów  współczesnych  sport  był  niczym  więcej  jak  tylko 

ćwiczeniami  mającymi  podnieść  sprawność  wojownika  ?  Wojownika,  czyli 

zabójcy - bo był szkolony do zabijania. 

 Czy  moralne  jest  wysyłanie  dziecka  na  lekcje  karate,  judo,  aikido  czy 

choćby "samoobrony" ? No tak, przecież ulice nie są bezpieczne i nie zaszkodzi 

jak  będzie  umiało  się  obronić...  Tylko  ciekawe  jak  obroni  się  przed  dwa  razy 

większym  i  cztery  razy  cięższym  napastnikiem.  Poza  tym  zapomniałeś  drogi 

Czytelniku  że  sztuki  walki  to  są  po  prostu  trochę  ucywilizowane  umiejętności 

zabijania gołymi rękami ? 

Do  obrony  jest  policja  i  sady,  a  nie  broń  palna.  Należy  usprawnić 

Policję    i  sadownictwo  a  nie  dawać  ludziom  broń.  Żaden  inny  argument                  

nie pokazuje lepiej idealizmu i braku realizmu u adwersarza...  

Odpowiedź sobie szczerze na pytania:  Ile czeka się na przyjazd patrolu ? 

Nawet  zakładając  że  Policja  jest  super  skuteczna,  ile  czasu  zajmie  dojazd                  

z  posterunku  do  twojego  domu/miejsca  gdzie  zostałeś  napadnięty  ?  5  minut  ?      

Po tobie...  

Czy  jesteś  absolutnie  pewien  że  w  każdej  sytuacji  zdążysz  wyciągnąć 

telefon, wykręcić 997 i przekazać problem ? Ile to trwa ? 5 minut ? To juz po 

tobie...  

background image

Czy  policja  będzie  stać  obok  ciebie  przez  24  godziny  na  dobę  ? 

Przypominam  że  inne  określenie  na  Policję  to  organa  ścigania  a  nie  firma 

ochroniarska... ;)  

Czy  naprawdę  ucieszą  cię  skuteczne  sądy  jak  będą  sądzić  sprawców               

po  fakcie  ?  Jak  już  stanie  ci  się  krzywda  ?  Czy  pocieszy  to  twoją  rodzinę                   

i  zastąpi  im  ciebie  ?  Czy  odda  ci  utracone  zdrowie  czy  nawet  życie  ?  

Czy  naprawdę  uważasz  że  przy  skutecznych  sądach  i  policji  nie  ma 

przestępczości ?  

Są  inne  środki  by  się  bronić  -  nie  trzeba  do  tego  broni.  Ależ 

oczywiście  !  Umiejętność  walki  wręcz  bardzo  się  przydaje.  I  na  pewno                       

ci  nie  powiem  byś  się  drogi  Czytelniku  tych  sztuk  walki  nie  uczył.  

Tylko ze filigranowa kobietka nie ma dużych szans z dwu metrowym bysiorem 

ważącym  100  kg.  A  naprawdę  niewiele  jest  ludzi  którzy  mają  czas                              

i  samozaparcie  by  być  najlepszym  w  walce  wręcz.  Nie  zapominaj  poza  tym               

że  to  nie  rycerski  pojedynek  -  tutaj  albo  ty  albo  on  !  Przeciwnikowi  nie  daje            

się  żadnych  szans  !  Więc  jak  idzie  na  ciebie  z  gołymi  rękami  czy  pałką                     

to skutecznie pozbawi go szans 9-cio milimetrowy pocisk. 

 

Zawsze  można  użyć  gazu.  Tak,  ale  chyba  na  psy.  Spory  procent ludzi,            

a  szczególnie  podpitych  czy  naćpanych,  jest  niewrażliwych  na  taką  formę 

"ataku". Zauważ że nikt kto ma kontakt z bronią i szeroko pojętą samoobroną 

nie  doradza  posiadania  broni  gazowej.  Użycie  jej  to  bardzo  skuteczny  sposób  

by  naprawdę  wk...urzyć  agresora.  To  ja  już  wolę by  moja  żona  nosiła  małego 

S&W  czy  Waltherka...  to  dużo  skuteczniej  zastopuje  każdego  agresora.  

Są 

jeszcze 

te 

paralizatory, 

pałki 

czy 

inne 

narzędzia.  

Ale jeśli będziesz chciał drogi Czytelniku użyć ich w obronie... no cóż, lepsze  

to niż nic, ale mam nadzieję że będziesz miał jakieś wsparcie. 

 

background image

Ludzie,  społeczeństwo  nie  dojrzało  do  posiadania  broni.  To  jest 

przykład myślenia totalitarnego. Ludzie nie wiedzą co jest dla nich dobre, ludzie 

nie  umieją  podjąć  prawidłowej  decyzji,  więc  najlepiej  zadecydować  za  nich. 

Należy  prawnie  zakazać,  nakazać,  potem  egzekwować  -  jak  się  nie  zastosują            

to  przed  sąd,  do  więzienia  i  będzie  spokój.    Taki  sposób  myślenia                           

coś  ci  przypomina  ?  To  ja  proponuje  wymienić  społeczeństwo.  

Jesteśmy  (podobno)  ludźmi  wolnymi.  Jako  ludzie  wolni  mamy  prawo                     

do  podejmowania  decyzji  i  do  błędów  -  o  ile  nie  szkodzą  innym.  Ale  nikt                

nie  ma  prawa  ograniczać  mojej  wolności  tylko  dlatego  że  potencjalnie  mogę             

się mylić. Że potencjalnie mogę komuś zrobić krzywdę. Potencjalnie to jestem 

gwałcicielem,  bo  mam  ku  temu  odpowiednie  "narządy".  A  czy  uważasz                   

za  słuszne  by  wykastrować  wszystkich  facetów  bo  potencjalnie                                

są gwałcicielami ?  

A  czy  nie  uważasz  że  powinno  się  rozbroić  armię,  bo  potencjalnie 

stanowi zagrożenie ? 

 W  państwie  prawa  (a  w  takim  podobno  żyjemy)  nie  można  ograniczać 

czyjejś  wolności  tylko  dlatego  że  potencjalnie  może  popełnić  przestępstwo.             

Do  momentu  aż  faktycznie  nie  popełnię  przestępstwa  nikt  nie  ma  prawa  mnie 

sądzić  -  a  to  właśnie  robisz  mówiąc  że  jestem  zbyt  niedojrzały                                     

i  nieodpowiedzialny  by  posiadać  broń.  Czy  to  nie  dziwne  że  młodzi  chłopcy,            

z  pryszczami  na  twarzy,  są  brani  do  wojska  gdzie  uczy  się  ich  zabijać  ?                   

I  to  w  wieku kiedy  nie  mają  nawet  prawa  ubiegać się o pozwolenie na broń ! 

Nie, przecież służą w Armii. Armia to miecz i tarcza społeczeństwa. Więc jest 

społeczna akceptacja by ludzi uczyć zabijać. Ale dlaczego ja, mając 28 lat, żonę, 

dzieci, dom, stałą pracę, będąc zdrowym fizycznie i psychicznie, broni posiadać 

nie mogę ? Przecież jak 10 lat temu armia chciała mnie nauczyć zabijać, i to pod 

prawnym  przymusem  !  Nie  widzisz  tutaj,  drogi  Czytelniku,  jakiegoś  braku 

logiki ? 

background image

Ludzie nie umieją posługiwać się bronią, w odróżnieniu od Anglii czy 

USA  nie  ma  tzw.  kultury  posługiwania  się  bronią.  To  prawda.                               

Nie ma tradycji związanych z bronią. Tzn. były, ale zostały przez ostatnie 50 lat 

skutecznie  wytępione.  Ale  czy  to  powód  by  te  komunistyczne  tradycje 

kontynuować ? Nie pozwalać ludziom posiadać broni, nawet głupiej wiatrówki, 

żeby  nie  strzelali  do  władzy  ludowej  ?  O  przepraszam,  już  nie  ludowej,                     

ale jednak władzy. 

Kultura  techniczna  jest  to  pojęcie  mające  przedstawiać  pewien  poziom 

obycia społeczeństwa z nowoczesną techniką. Dobrym przykładem jest fakt że 

podczas  II  wojny  światowej  z  Niemiec  i  RPA  pochodziły  najlepsze  jednostki 

zmotoryzowane.  To  logiczne,  bo  właśnie w  tych  państwach było  statystycznie 

najwięcej pojazdów mechanicznych. 

Co to ma do broni ? A no to samo - im więcej jest broni w społeczeństwie, 

tym  ono  skuteczniej,  sprawniej  i  bezpieczniej  się  nią  posługuje.  Ale  taką 

"kulturę" tworzy się latami, pokoleniami. Przed wojną obycie z bronią w Polsce 

było bardzo duże - a teraz ? Wstyd mówić... Ale skąd ma się ta kultura wziąć, 

jak broni nie ma ? 

Dzięki ewidentnej dziurze w Ustawie o broni i amunicji z 1999 r. mamy 

wiatrówki  na  wolnym  rynku.  Szacuje  się  że  w  rękach  Polaków  znajduje                  

się  od  100  tysięcy  do  miliona  sztuk  wiatrówek.  Ile  było  wypadków  ?  Kilka, 

może  kilkanaście  na  tyle  głośnych  by  się  przebiły  do  mediów.  Żadnego 

śmiertelnego, wbrew temu co twierdzą przeciwnicy tej "śmiercionośnej" broni. 

A  przecież  używają  pneumatyków  dzieciaki,  często  bez  kontroli  dorosłych,                

a  prawie  zawsze  bez  podstawowych  umiejętności  bezpiecznego  posługiwania 

się  bronią  !  Czyli  wychodzi  na  to  że  liczba  wypadków  jest  pomijalna  !  Już 

więcej wypadków powodują ludzie jeżdżący samochodem bez prawa jazdy...  

Od  1  stycznia  2004  r.  bron  czarnoprochowa  jest  bez  zezwoleń.  To  już              

w  pełni  broń,  w  pełni  śmiercionośna.  I  jak  widać  ulice  nie  spłynęły  krwią,                

co  oznacza  że  społeczeństwo  jest  dużo  bardziej  odpowiedzialne  i  dojrzałe               

background image

do  posiadania  broni  niż  krzyczą  ci  którzy  mają  interes  by  broni                                  

w społeczeństwie nie było. 

Człowiek  który  chce  posiadać  broń  to  osoba  z  zaburzeniami  w  sferze 

seksualnej. Czyli trywialnie mówiąc, broń ma być swojego rodzaju substytutem 

penisa.  Nie  wiem  co  prawda  co  penis  ma  do  obrony  życia,  zdrowia                          

czy  majątku...  ale  spróbuję  odeprzeć  i  ten  zarzut.    Argument  jest  typowym 

przykładem  myślenia  uprzedzeniami.    Wyobraźmy  sobie  taką  sytuację...  

W nocy do domu Kowalskich wchodzą włamywacze. Jest ich  trzech. Spokojny 

sen  rodziny  zostaje  przerwany.  Sterroryzowany  nożem,  bezsilny  Jan  patrzy               

jak  na  oczach  dzieci  bandyci  gwałcą  jego  żonę.  Później  zrozpaczony  tłumaczy 

się  "Cóż  mogłem  zrobić  ?  Mieli  noże  !"    Nie  da  się  ukryć  że  przeciętny 

mężczyzna  jest  silniejszy  od  przeciętnej  kobiety.  To  fakt,  potwierdzony                   

nie 

tylko 

medycznie, 

ale 

także 

udowodniony 

na 

olimpiadach.  

Kulturowo  utarło  się  że  obowiązkiem  mężczyzny  jest  zapewnić  rodzinie 

bezpieczeństwo.  Nic  dziwnego,  w  końcu  tak  go  Natura  stworzyła,  że  lepiej              

się  do  tego  nadaje  od  kobiet  i  dzieci.    Czy  więc  trudno  się  dziwić  kiedy 

mężczyzna  ćwiczy  sztuki  walki  ?  Nie,  w  końcu  musi  być  przygotowany                   

że kiedyś, może, będzie musiał stanąć w obronie swojej rodziny. Niewątpliwie 

wzbudzi  powszechny  podziw  rozkładając  pięciu  osiłków  na  chodniku. 

Niewątpliwie jest męski.  

Czy  można  się  dziwić  mężczyźnie  który  chce  mieć  broń  ?  Można.                

W końcu po co mu broń ? Przecież to substytut penisa. A to takie romantyczne 

jak  rzuci  się  z  pięściami  na  bandytów  uzbrojonych  w  noże  i  siekiery.  

Walka  o  życie,  zdrowie  rodziny  to  nie  pojedynek  rycerski.  Tutaj  nie  chodzi                

o  to  by  bandycie  dać  szanse  -  jemu  trzeba  każdą  szansę  odebrać.  To  jest  gra              

o  stawce  najwyższej  -  albo  ja  ich,  albo  oni  moich  bliskich.  Proste  ?  Jeżeli 

mężczyzna nie jest w stanie zabić każdego gnoja który usiłuje skrzywdzić jego 

bliskich to jest nikim. Nie jest kochającym mężem, nie jest troskliwym ojcem. 

Bo  żona  i  dzieci  szukają  u  niego  bezpieczeństwa.  Jest  ich  ostoją  -  i  nie  może 

background image

tego  zaufania  zawieść.  On  nie  ma  zostać  bohaterem  -  martwym.  Ma  przeżyć.  

Więc  zanim  powiesz  że  mężczyzna  który  chce  posiadać  broń  ma  problemy                

z erekcja popatrz na przykładowego Jana Kowalskiego. Czy impotentem jest ten 

który  płacze  i  płaszczy  się  przed  zdegenerowanymi  śmieciami,  czy  ten  który 

wyciąga broń i odstrzeliwuje im łeb ?  

A  na  zakończenie  dodam  tylko  świetne  stwierdzenie  jakie  usłyszałem              

od kolegi. "Kobiety mają swoją biżuterię, a my, mężczyźni mamy swoją broń."  

 

I myśl luźna an koniec

Jeżeli  ktoś  wydaje  na  pozwolenie i na samą  broń kwotę  rzędu 3 tysięcy 

(lekko licząc), to naprawdę trudno uwierzyć że będzie później z tą bronią latał 

po  ulicy  i  strzelał  do  przechodniów.  Zwłaszcza  że  badania  w  USA  wyraźnie 

pokazują  że  ludzie  noszący  broń  są  spokojniejsi  –  mniej  piją,  awanturują                 

się  czy  chociażby  powodują  mniej  wypadków  drogowych.  I  patrząc  na  moich 

uzbrojonych 

kolegów 

wnioski 

te 

pełni 

się 

potwierdzają  

A teraz pomyśl drogi Czytelniku. Twój sąsiad robi pozwolenie na broń, kupuje 

sobie "klamkę". Czujesz się zagrożony, bo jak popije to będzie strzelał z okna.  

Ale będziesz spokojny jak za te same (lub mniejsze) pieniądze kupi nielegalnie 

broń.  Tak,  będziesz  spokojny,  bo...  nie  będziesz  o  tym  wiedział.  

Gratuluje spokojnego snu !  

 

Drogi  Czytelniku  !  Jeśli  dotarłeś  do  tego  punktu  nie  tracąc  nerwów  to 

gratuluję !  

Nie napisałem tego tekstu by cię przekonać. Służyć on ma tylko temu, byś 

mógł się zastanowić nad argumentami jakie wysuwasz w dyskusji, jeśli stajesz 

przeciw.  Żeby  dyskusja  z  Tobą  była  choć  trochę  merytoryczna,  a  nie  tylko 

emocjonalna. Bo broń jest narzędziem który budzi emocje... ale nie u mnie.